background image

PIUS XI 

ENCYKLIKA 

CARITATE CHRISTI 

 

Do czcigodnych Braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów, Biskupów i innych 

Ordynariuszów utrzymuj cych pokój i jedno  ze Stolic  Apostolsk . O modłach 

błagalnych, które do Naj w. Serca Jezusowego zasyła  nale y w obecnych utrapieniach 

rodzaju ludzkiego. 

CZCIGODNI BRACIA! 

POZDROWIENIE I BŁOGOSŁAWIE STWO APOSTSOLSKIE 

Miło ci  Chrystusa poruszeni zechcieli my w roku ubiegłym w Encyklice Nova impendeta z 

dnia 2 pa dziernika wszystkich synów Ko cioła Katolickiego i w ogóle wszystkich ludzi 

roztropnych do  wi tego jakiego  współzawodnictwa w pomocy i niesieniu pomocy, aby cho  

w cz ci zgładzi  straszliwe kl ski płyn ce z kryzysu ekonomicznego i zewsz d gn bi ce 

społeczno  ludzk . W przedziwnej jednomy lno ci i zgodnym zapale dali wszyscy 

wspaniałomy lnie i gorliwie posłuch tej Naszej zach cie. Ale wobec wzrastaj cej wci  

n dzy, powi kszaj  si  niemal wsz dzie rzesze ludzi udr czonych bezczynno ci . Poniewa  

trudne to poło enie wywrotowcy wyzyskuj  na korzy  swej partii, znajduje si  porz dek 

publiczny w bezpo rednim wr cz niebezpiecze stwie a nad społeczno ci  ludzk  zawisły 

rozruchy i wi ksza jeszcze groza zagłady. W takich okoliczno ciach wzywamy ponownie, t  

sam  miło ci  Chrystusow  spowodowani, was, Czcigodni Bracia oraz powierzonych wam 

wiernych i wszystkich w ko cu ludzi i upomniawszy ka dego z osobna, aby w przyjaznej 

współpracy z u yciem wszystkich mo liwych sposobów starali si  zaradzi  kl skom, pod 

którymi pa stwa si  uginaj  obecnie, a które w przyszło ci mogłyby si  sta  jeszcze 

gro niejszymi. 

I. 

Je li obj  okiem przydługi i gorzki pochód utrapie , nieszcz sn  po grzechu spu cizn , 

którymi  miertelna w drówka człowieka po upadku niby przydro nymi stacjami jest usiana, 

bodaj pojawi si  ludzko  po potopie tylu i tak wielkimi plagami ciała i duszy, tak gł boko i 

tak powszechnie dotkni t , jakie j  obecnie ku Naszej bole ci dr cz . Straszliwe plagi 

bowiem i kl ski, które na wieczne czasy zapisane s  w dziejach narodów, nawiedzały raz kraj 

jeden, raz drugi. Obecnie jednak  cisn ł kryzys finansowy i gospodarczy cał  ludzko  w 

takiej mierze, i  tym beznadziejniej w nim si  wikła, im gor cej si  z niego wydoby  usiłuje. 

Doszło do tego,  e nie ma ju  narodu ni pa stwa, społeczno ci ni rodziny, któryby b d  to 

same nie popadły w wi ksze lub mniejsze trudno ci, b d  te  upadło ci  z innej strony 

zarwane, w otchła  si  nie toczyły. Nawet owa garstka bogaczy, którzy rozporz dzaj  

olbrzymimi wprost fortunami i  wiatem bodaj rz dz ; ci wi c, a jest ich znikoma wprost 

liczba, którzy nie umiarkowan   dz  bogacenia si  po wielkiej cz ci przyczynili si  i 

przyczyniaj  do tak nieszcz snego poło enia; nawet oni - powtarzamy - bardzo cz sto pierwsi 

niepysznie padaj  ofiar  tego kryzysu, poci gaj c za sob  w własn  ruin  zasoby i maj tki 

mas szerokich. W straszny zatem sposób sprawdziły si  na mieszka cach całej kuli ziemskiej 

background image

słowa Ducha  w., wypowiedziane kiedy  o kilku wyst pnych jednostkach: "Przez co kto 

grzeszy, przez to  karan bywa" (Mdr. 11,17). 

Bolej c w gł bi serca nad tym po ałowania godnym stanem rzeczy, poczuwamy si  jakby 

pewn  przynagleni konieczno ci  do wypowiedzenia, o ile Nasza ludzka słabo  na to 

pozwala, tych samych uczu  mało ci" które Naj w. Serce Jezusowe odczuwało i woła  wraz z 

Nim: " al mi ludu" (Mk 8,2). Wi cej wszak e opłakiwa  trzeba rdze , z którego przesmutne 

to poło enie wyrasta. Wszak e nigdy bardziej, ni  obecnie nie, ujawniła si  prawda słów 

Pawłowych, wypowiedzianych z natchnienia Ducha  w., mianowicie,  e "korze  wszystkiego 

złego jest chciwo " (1 Tm 6,10). Bo czy , nie chciwe po danie dóbr znikomych, przez 

poga skiego poet  słusznie "przekl t  chuci  złota" przezwane; czy  nie owo brudne 

samolubstwo, który zbyt cz sto stanowi jedyn  spr yn  przy załatwianiu koniecznych spraw 

ju  to indywidualnych, ju  to mi dzynarodowych; czy  w ko cu chciwo  zarówno, pod jak  

nazw , czy w jakiej b d  postaci wyst puje, główn  ponosi win , i  ludzko  cał  widzimy 

obecnie nad brzegiem przepa ci? St d zatem wyrastaj  wzajemne podejrzenia, nadw tlaj ce 

trwało  wszelkich stosunków pomi dzy lud mi; st d pod eganie nienawi ci, uwa aj cej 

cudz  własno  za własn  krzywd ; st d obrzydliwe samolubstwo nieopanowane, które 

wszystko pod własny tylko podci ga po ytek i jemu podporz dkowuje, nie tylko pomijaj c, 

lecz  wiadomie depc c korzy  innych; st d w ko cu nieszcz sny nieład społeczny i 

nierówny podział dóbr doczesnych, dzi ki któremu garstka ludzi skupia w swych r ku 

bogactwa pa stw i - jak w ubiegłym roku w Encyklice Quadragesimo anno napomkn li my - 

handlem całego  wiata z ogromn  szkod  ludno ci kieruje, jak jej si  podoba. 

Je liby za  wybujały patriotyzm i przesadny nacjonalizm (lubo uporz dkowania miło  

chrze cija ska nie tylko nie pot pia przywi zania do Narodu, przeciwnie zasadami swymi 

u wi ca je i o ywia), je liby tego rodzaju nieumiarkowana miło  siebie i miło  swoich 

wkradła si  w wzajemne sprawy i stosunki narodów, nie byłoby ju  takiego bezprawia, 

których by uniewinni  nie mo na. Ten sam bowiem czyn, któryby według powszechnego 

s du prywatnemu człowiekowi poczytano za wyst pny, uchodziliby za dobry i pochwały 

godzien, gdyby był popełniony z miło ci ojczyzny. W miejsce przykazania Bo ego o 

braterskiej miło ci, która wszystkie szczepy i narody pod okiem jednego Ojca niebieskiego w 

jedn  wielk  ł czy rodzin , weszłaby nieuniknienie  miertelna nienawi  jednych przeciw 

drugim. W poniewierce byłyby  wi te ustawy, którymi si  rz dz  pa stwa, zasady, kieruj ce 

yciem  wieckim i religijnym. Poderwałyby si  niewzruszone podwaliny prawa i zaufania, na 

których opieraj  si  pa stwa; zgin łby na koniec bezpowrotnie obyczaj, po ojcach 

odziedziczony, który w czci Boga i w wiernym przestrzeganiu Jego przykaza  upatrywał 

dot d najlepsz  r kojmi  dobrobytu i bezpiecze stwa pa stw. 

Najgro niejsze atoli niebezpiecze stwo niechybnie na tym polega,  e burzyciele ka dego 

porz dku, czy si  nazywaj  komunistami, czy te  inaczej si  mianuj , dokładaj , pot guj c 

w ród takiego zamieszania poj  moralnych ci ki kryzys gospodarczy, z niesłychan  

miało ci  sił wszystkich, aby najpierw, głosz c bezwzgl dn  swobod  znie  prawa ludzkie i 

Boskie, a nast pnie nieubłagan  wytoczy  wojn  wszelakiej religii i nawet samemu Bogu. 

Postanowili wi c doszcz tnie wymaza  z  wiadomo ci ludzkiej, i to od najwcze niejszej 

młodo ci, wszelk  my l i wszelkie uczucie religijne. Dobrze bowiem wiedz ,  e ju  na 

wszystko b d  si  mogli odwa y , je li si  Bo e przykazanie i Bo  nauk  usunie z duszy 

ludzkiej. I tak stajemy si   wiadkami zdarzenia, którego dot d w dziejach ludzko ci jeszcze 

mi  było,  e bezbo nicy, porwani szałem szata skim, podnosz  haniebne swe sztandary 

przeciw Bogu i religii na całym  wiecie. 

background image

Nie zbywało co prawda nigdy w ci gu dziejów na ludziach nikczemnych, ani na ateuszach. 

Byli to przecie  ludzie bardzo nieliczni, poszczególni i odosobnieni i obawiali si  lub nie 

uwa ali za wskazane otwarciu wyst powa  ze swojemu przewrotnymi przekonaniami. Ich to 

pewnie miał na my li Psalmista, gdy z natchnienia Ducha Bo ego napisał słowa: "Rzekł głupi 

w sercu swoim: Nie ma Boga" (Ps 13,1; 52,1). Przedstawia tam takiego bezbo nika, 

odosobnionego w morzu ludzkim, który co prawda nie uznaje Boga jako swego Stwórc , 

zbrodni  t  jednak swoj  gł boko w duszy ukrywa. Za naszych dni jednak zgubny ten obł d 

jawnie szerzy si  w szeregach ludu, wcisku si  nawet do szkół ludowych i bez osłony 

rozpo ciera si  w teatrach. Aby za  jeszcze szerzej mógł si  rozlewa , apostołowie jego 

posługuj  si  najnowszymi wynalazkami: kinem, gramofonem, oraz chórami i 

przemówieniami radiowymi. W własne wyposa eni drukarnie tłocz  pisma swe we 

wszystkich j zykach i z min  i gestem zwyci zców rozszerzaj  całkiem jawnie bezbo n  sw  

bibuł  i swe wydawnictwa. Nie dosy  jednak e na tym. Utworzyli sprawnie działaj ce 

organizacje polityczne, gospodarcze, wojskowe i niestrudzenie zmierzaj  do swego celu przez 

swoich agitatorów, którzy na wiecach, za pomoc  plakatów i czasopism ilustrowanych i 

jakimi b d  innymi  rodkami propagand  sw  wnosz  ju  to potajemnie, ju  to jawnie we 

wszystkie stany, grupy społeczne i na otwart  ulic . Nawet wszechnice ich popieraj  ruch ten 

powag  swoj  i współprac  i tak niezmordowani w trudach swoich tyle osi gaj ,  e 

nieprzezornych, którzy si  z nimi ł cz , z r k swych ju  nie wypuszczaj . Na widok tak 

wielkiej obrotno ci i pomysłowo ci, które niestety s  na słu bie nikczemnej tej sprawy, 

przychodzi Nam na my l i ci nie si  na usta przesmutna owa skarga Chrystusowa: "Synowie 

tego  wiata s  przebieglejsi, gdy chodzi o im podobnych, ni  synowie  wiatło ci" (Łk 16,8). 

Nadto prowodyrzy i duchowi ojcowie tego ruchu haniebnego umiej  wyzyska  dla swoich 

celów n dz  obecn : tłumacz  bowiem w chytry sposób ludowi,  e religia i wiara w Boga jest 

przyczyn  kl sk tak olbrzymich. Przenaj wi tszy krzy  Chrystusa Zbawcy, krzy , który jest 

symbolem pokory i ubóstwa, ten krzy  stawia si  obok godeł dzisiejszego imperializmu. 

Religi  ł czy si  w przyjaznym przymierzu z owymi tajnymi stowarzyszeniami, które tyle 

nieszcz

 sprowadziły na  wiat. I w ten sposób staraj  si  nie bez powodzenia kojarzy  

ohydn  walk  przeciw Bogu z walk  o chleb codzienny, z  daniami posiadania własno ci, 

sprawiedliwej płacy, godziwego mieszkania i w ogóle ludzkich warunków  yciowych. 

Posuwaj  si  nawet do tego,  e na równi stawiaj  i słuszne  dania naturalne i 

nieposkromione, przesadne wymagania je liby z tego jak  cho by pozorn  korzy  odnie li 

dla bezbo nych swoich zamysłów i celów. Przedstawiaj  sprawy w takim  wietle, jakby 

odwieczne prawa Bo e sprzeciwiały si  szcz ciu ludzkiemu, lubo s  szcz cia tego 

najpewniejszymi sprawcami i stró ami, albo jakby mo na siłami ludzkimi za pomoc  

technicznych zdobyczy naszej doby nowy i lepszy ustali  porz dek  wiata, wbrew woli Boga 

Najlepszego i Najwy szego. 

A jest to doprawdy zjawiskiem bolesnym,  e g ste szeregi ludzi, s dz c,  e walcz  o 

po ywienie i kultur , w pomieszaniu poj  przez popieranie takich wymysłów walcz  

zarzutami przeciw Bogu i przeciw religii. Walka ta zwraca si  nie tytko przeciw religii 

katolickiej, lecz przeciw wszystkim, którzy uznaj  Boga za Stwórc  i Władc  Najwy szego 

wszech wiata. Stowarzyszenia za  tajne, z natury swej, gotowe zawsze - jakiekolwiek by były 

- do poparcia jak najch tniej wrogów Boga i Ko cioła, wysługuj  si  i podsycaj  ten ruch, 

oszalały w nienawi ci, z którego na pewno nie zrodzi si  ani ład społeczny, ani spokój ni 

dobrobyt, natomiast nieuchronna zguba pa stw. 

Nowa ta posta  bezbo nictwa, wyzwalaj c zatem gwałtowne i dzikie nami tno ci ludzkie, 

wykrzykuje bezczelnie na cały  wiat,  e nie b dzie na ziemi ni pokoju ni szcz cia dopóty, 

background image

dopóki nie zginie z niej ostatni  lad religii i ostatni sługa tej religii nie b dzie w pie  wyci ty. 

Jakby s dzili,  e zamiast tej przecudnej symfonii, w której cały wszech wiat "rozpowiada 

chwał  Bo " (cfr. Ps 28,2), zalegnie nad ziemi  wieczna cisza grobowa. 

II. 

Wiemy doskonale, Czcigodni Bracia,  e wszystkie te wysiłki spełzn  na niczym. 

Niew tpliwie bowiem w czasie przewidzianym "powstanie Bóg i rozprosz  si  nieprzyjaciele 

jego"(Ps 57,2); wiemy,  e "moce piekielne nigdy nie przemog " (cfr. Mt 16,18); wiemy,  e 

Boski Zbawiciel zgodnie z proroctwem "ubije ziemi  rózg  ust swoich", a "duchem warg 

swoich zabije bezbo ników"(Cfr Jr 11,4); i straszliw  b dzie doprawdy dla ludzi 

nieszcz snych owa godzina, gdy wpadn  "w r ce Boga  ywego (Hbr 10,31). 

Niewzruszon  t  Nasz  nadziej  w ostateczne zwyci stwo Boga i Ko cioła wzmacnia 

codziennie (jak e niesko czona jest Dobro  Bo a!) ów szlachetny zapał religijny, który tak 

widocznie we wszystkich narodach i pa stwach podniósł niezliczone dusze ku Bogu. Powiał 

zaiste Duch  wi ty pot nym tchnieniem po całej ziemi. Uchwycił przede wszystkim 

młodzie  i rozniecił w jej piersiach pragnienie zdobywania szczytów  ycia religijnego. 

Wyniósł j  ponad szarzyzn   ycia codziennego i pobudził do najwznio lejszych czynów. 

Tchnienie to Bo e prawdziwie poruszyło wszystkie dusze, nawet oporne, rzucaj c w gł b ich 

serca  agiew niepokoju, budz c pragnienie Boga nawet w tych duszach, które do tego 

pragnienia przyznawa  si  nie miały odwagi. Wsz dzie te  na  wiecie znalazły si  liczne 

zast py ludzi ochotnych i wspaniałomy lnych, którzy dali posłuch wezwaniu Naszemu, 

skierowanemu do  wieckich, aby wst powali w szeregi Akcji Katolickiej i uczestniczyli w 

apostolstwie hierarchicznym. Po miastach i na wsi wci  ro nie liczba tych, którzy ze 

wszystkich sił d

 do rozpowszechnienia chrze cija skiego pogl du na  wiat i pragn c  ycie 

pa stw w chrze cija skim duchu ukształtowa , przykładem własnego nieskalanego  ycia 

słowom swoim dodaj  mocy przekonania. 

Jednak na widok tak wielkiej bezbo no ci, takiego poniewierania wszystkiego, co  wi te, na 

widok zguby tylu dusz nie miertelnych i tak wielkiej pogardy, okazanej Majestatowi Bo emu, 

nie mo emy, Czcigodni Bracia, powstrzyma  si  od wynurzenia gł bokiej bole ci, która Nas 

przygniata. Podnosimy głos z cał  sił  Apostolskiego Naszego przekonania w obronie 

podeptanych praw Bo ych i  wi tej t sknoty duszy ludzkiej, która za Bogiem wr cz łaknie. 

Musimy to tym wi cej uczyni , poniewa  rzesze te, szata skim op tane duchem, nie przestaj  

jedynie na wygłaszaniu frazesów, lecz w uci liwej, mozolnej pracy niecne swe zamiary jak 

najszybciej urzeczywistni  usiłuj . Biada za  rodzajowi ludzkiemu, je li Bóg tak wielce przez 

własne stworzenie lekcewa ony, tej powodzi zniszczenia dozwoli rozla  i je li posłu y si  

ni , niby biczem, celem ukarania  wiata! 

Powinni my zatem, Czcigodni Bracia, niestrudzenie "wystawi  mur dla domu Izraela" (Ez 

13,5), skupi  w niewzruszony front wszystkie swoje siły i siebie samych przeciw tym 

złowrogim zast pom zagra aj cym nie tylko Bogu, lecz i ludzko ci. W tej walce bowiem 

chodzi o rozgrywk  najwy sz , jak  podj  mo e wolno  ludzka: albo za Bogiem, albo 

przeciw Bogu. Jest to zatem decyzj , w której chodzi o losy całego człowieka. Wsz dzie 

bowiem, w polityce i ekonomii, w obyczajach, naukach, sztukach, w pa stwie, rodzinie i 

towarzystwie napotykamy to zagadnienie, od którego rozstrzygni cia wszystko zale y. 

Dlatego te  kierownicy  wiatopogl du materialistycznego, który si  chełpił,  e ju  z cał  

pewno ci  wykazał,  e Bóg nie istnieje, widz  si  zmuszeni, coraz to nowe wyznacza  

dyskusje nad istnieniem Boga, którego, jak im si  wydawało, ju  ze  wiata usun li. 

background image

Zaklinamy zatem wszystkich w Panu, i jednostki i pa stwu, aby w obliczu tak doniosłych 

rozstrzygni , w obliczu tych olbrzymich walk, w których chodzi o byt rodzaju ludzkiego, 

zaniechali owego bezładnego samolubstwa i przesadnej miło ci własnej. One bowiem 

zamraczaj  nawet i bystre umysły, podcinaj  w korzeniu i najszlachetniejsze przedsi wzi cia, 

je li chocia  cokolwiek wychylałyby si  poza ciasne granice własnej korzy ci. Niech si  

wszyscy zł cz , cho by z nara eniom si , gdyby była potrzeba, na powa ne straty, aby siebie 

i cał  społeczno  ludzk  uchroni  od zguby. W tym zjednoczeniu serc i sił przewodniczy  

winni ci, którzy z dum  nazywaj  si  chrze cijanami, na laduj c przepi kny przykład 

chrze cijan z okresu apostolskiego, gdy "rzesza wierz cych miała jedno serce i jedn  dusz " 

(Dz 4,32). Niech si  jednak przył cz  tak e wszyscy, którzy wierz  w Boga i czcz  go z gł bi 

duszy, aby straszliwe niebezpiecze stwo zagra aj ce wszystkim odwróci  od ludzko ci. 

Poniewa  ka da ludzka władza koniecznie opiera  si  musi na wierze w Bogu, gdy  on jest 

niewzruszon  podstaw  ka dego pa stwowego ustroju, dlatego powinni ci wszyscy, którzy 

nie chc  dopu ci  do ogólnego przewrotu i rozstroju pa stwowego, usilnie zapobiega  temu, 

aby wrogowie religii nie mogli wykona  zamierze  swoich rozgłaszanych jawnie z tak wielk  

nami tno ci . 

Uprzytamniamy sobie równie , Czcigodni Bracia, konieczno  korzystania w tej walce za 

ołtarze z wszystkich godziwych  rodków przyrodzonych, którymi rozporz dzamy. Dlatego 

wyst powali my za chwalebnym przykładem poprzednika Naszego Leona XIII stanowczo za 

bardziej sprawiedliwym podziałem dóbr doczesnych i wskazywali my te  rodki, któryby 

najskuteczniej mogły zapewni  zdrowie i spr ysto  całej społeczno ci ludzkiej, 

niedomagaj cym za  jej członkom ład i pokój. Stwórca wszechrzeczy sam bowiem wlał w 

serca ludzkie nieprzeparte d enie do pewnej godziwej szcz liwo ci, któr  by ju  tu na ziemi 

mo na osi gn . Chrze cija stwo uznawało zawsze słuszne d enia post pu naukowego i 

dobrze zrozumiany post p kulturalny i popierało je usiln  współprac . 

Poniewa , Czcigodni Bracia, na t  i cie szata sk  nienawi  przeciw religii, która Pawłowe 

orzeczenie o "tajemnicy bezbo no ci" (2 Tes 2,7) na pami  przywodzi, nie wystarcz  ludzkie 

jedynie  rodki i przezorno ci, s dzimy,  e nie wypełniliby my Swego obowi zku 

Apostolskiego, gdyby my nie ujawnili rozkosznych tajemnic  wiatło ci, które zarazem 

utajon  zachowuj  sil  zawładni cia mocami ciemno ci. Wówczas przecie , gdy Chrystus 

Pan wracał z blasków góry Tabor i uzdrowił op tane pachol , a uczniowie, którzy nie mogli 

go uleczy , pokornie Go pytali: "Dlaczegó  my nie mogli my go wyrzuci ?" Pan 

odpowiedział pami tnymi słowy: "Tego rodzaju nie wyp dza si  inaczej, jak tylko modlitw  i 

postem" (Mt 17,20). Boskie to upomnienie, Czcigodni Bracia, zastosowa  nale y wedle 

zdania Naszego  ci le do chorób obecnej doby, gdy  i one tylko "modlitw  i postem" 

pokonane by  mog . 

Pami tni zatem na bezradno  naszej natury i na zale no  nasz  od Stwórcy wszechrzeczy, 

uciekajmy si  przede wszystkim do modlitwy. Wiara poucza nas o wielkiej mocy pokornej, 

ufnej i wytrwałej modlitwy. Wszak e z  adnym dobrym uczynkiem nie zwi zał Bóg 

Wszechmocny tak pełnych, tak powszechnych i tak uroczystych obietnic, jak z modlitw  

zanoszon  ku niemu: "Pro cie, a b dzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a 

otworz  wam. Ka dy bowiem, kto prosi, otrzymuje; a kto szuka, znajduje; a temu, co kołacze, 

otworz  (Mt 7,7 - 8). "Zaprawd , zaprawd  powiadam wam; je li o co Ojca w Imi  moje 

prosi  b dziecie, da wam" (J 16,23). 

Jaki  przedmiot za  byłby godniejszy modlitwy, có  odpowiadałoby wi cej uwielbionej 

osobie Tego, który sam jeden "po rednikiem pomi dzy Bogiem i lud mi, człowiek Jezus 

background image

Chrystus (1 Tm 2,5), ani eli pro ba o to, by wiara w jednego Boga  ywego i prawdziwego nie 

zanikała na ziemi? Taka modlitwa nosi ju  po cz ci w sobie spełnienie tego, o co prosi: gdzie 

bowiem kto  sprosi, tam ł czy si  z Bogiem i tym samem o ywia pami  o Bogu na ziemi. I 

naprawd , kto si  modli, pokorn  ju  postaw  ciała wyznaje jawnie sw  wiar  w Pana i 

Stwórc  wszechrzeczy. Ile razy za  nie prywatnie, lecz społecznie to czyni, uznaje tym 

samem najwy szego i wszechmocnego Pana, postawionego nie tylko nad jednostkami 

ludzkimi, lecz tak e nad cał  społeczno ci  ludzk . 

Jakie rozkoszne przedstawia widowisko dla nieba i ziemi Ko ciół modl cy si , gdy bez 

przerwy, dniem i noc  rozbrzmiewaj  na ziemi psalmy, spisane pod tchnieniem Bo ym: 

niema w ci gu dnia godziny, która by nie była u wi con  swoj  wła ciw  liturgi , nie ma w 

yciu ludzkim okresu, któryby nie znalazł swego wyrazu w dzi kczynieniach, pochwałach, 

pro bach, przebłaganiach wspólnej modlitwy mistycznego ciała Chrystusowego, Ko cioła. W 

ten za  sposób modlitwa  ci ga według obietnicy Boskiego Zbawcy Boga mi dzy ludzi: 

"Gdzie dwaj lub trzej zbieraj  si  w imi  moje, tam Jestem w po ród nich" (Mt 18,20). 

Gorliwa modlitwa usunie nawet przyczyn  obecnych utrapie , wspomnian  powy ej, 

mianowicie nienasycony głód dóbr doczesnych. Kto si  bowiem modli, podnosi wzrok ku 

górze, ku niebieskim dobrom, które rozwa a i których po da, Zanurza si  w rozmy laniu nad 

dziwnym porz dkiem  wiata, wykre lonym r k  Bo , gdzie nie ma  dzy pró nej chwały, 

adnego współzawodnictwa marnego o nowy rekord szybko ci. I tak nast pi poniek d 

samorzutnie równowaga pomi dzy prac  a spoczynkiem, która w społecze stwach 

dzisiejszych doszcz tnie zanikła z wielk  szkod  dla  ycia fizycznego, gospodarczego i 

moralnego. Gdyby bowiem ci wszyscy, którzy dla nadmiaru produkcji stali si  bezrobotnymi 

i popadli w n dz , nale ny czas zechcieli po wi ca  modlitwie, wkrótce i praca i 

wytwórczo  musiałyby by  sprowadzony do wła ciwych, rozumnych wymiarów. 

Współzawodnictwo za , które obecnie ludzko  dzieli na dwa olbrzymie obozy, potykaj ce 

si  z sob  o znikome warto ci doczesne, zamieniłoby si  w szlachetn , pokojow  walk  o 

dobru niebia skim i nieprzemijaj ce. 

Utorowałaby si  równie  droga dla pokoju, tyle upragnionego, w my l przepi knych stów  w. 

Pawła, który mówi c o obowi zku modlitwy równocze nie wspomina  wi t  t sknot  pokoju 

i zbawienia wszystkich ludzi: "Prosz  tedy najpierw, aby były czynione pro by, modlitwy, 

błagania, dzi kowania za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich władz  maj cych, 

aby my ciche i spokojne  ycie wiedli we wszelkiej pobo no ci i uczciwo ci. Bo to rzecz 

dobra i przyjemna przed Zbawicielem naszym Bogiem, który chce, aby wszyscy ludzie byli 

zbawieni i przeszli do poznania prawdy" (1 Tm 2,1 - 4). 

Dla wszystkich mamy prosi  o pokój, szczególnie jednak dla tych, którym przypadło 

odpowiedzialne zadanie rz dzenia lud mi. Jak e bowiem maj  da  pokój narodom swoim, 

kiedy go nie posiadaj  sami w sobie? Pokoju tego dar winna przynie , jak uczy Apostoł, 

modlitwa. Zwraca si  przecie  do Ojca w niebiesiech, który jest ojcem wszystkich ludzi. 

Modlitwa, która jest wyrazem jednomy lnych uczu  tej wielkiej rodziny, która nie zamyka si  

w granicach narodowych lub geograficznych. 

Ci, którzy w poszczególnych pa stwach jednego wspólnego Boga prosz  o pokój dla ziemi, 

nie wszczynaj  niesnasek pomi dzy narodami. Ci, którzy w modlitwie uwielbiaj  Majestat 

Bo y, nie rozszerzaj  zaiste w swoim narodzie imperialistycznych idei, nie uprawiaj  owego 

skrajnego patriotyzmu, któremu własne pa stwo staje si  Bogiem. Ci w ko cu, którzy 

nieustannie "Boga pokoju i miło ci" (2 Kor 13,11) maj  przed oczyma i do niego zwracaj  si  

background image

w modłach przez Chrystusa, który jest "pokojem naszym" (Ef 2,14), zaiste nie spoczn , póki 

od Dawcy wszelkiego dobra nie nadejdzie w ko cu dla "ludzi dobrej woli"(Łk 2,14) ów 

pokój, którego  wiat da  nie mo e. 

Radosne owo pozdrowienie wielkanocne "Pokój wam" (J 4,14), którym Chrystus Pan 

wzruszył Apostołów i pierwociny swoich uczniów, a które odt d nieustannie w  wi tej 

Liturgii Ko cioła rozbrzmiewa, powinno dzi  bardziej ni  kiedykolwiek w gór  porywa  i 

pociesza  dusze ludzkie, nieszcz ciami przygn bione. 

III. 

Z modlitw  jednak ł czy  si  winna pokuta, to znaczy: duch pokuty i  wiczenie si  w 

chrze cija skiej pokucie. Tego nas uczy Boski Nauczyciel, który ponad wszystko głosił 

wła nie pokut : "Pocz ł Jezus naucza  i głosi : Pokut  czy cie" (Mt 4,17). Tego ponadto nas 

uczy i odziedziczona od przodków umiej tno  i całe dzieje Ko cioła. W wielkich kl skach, 

w wielkich narodu chrze cija skiego utrapieniach, ilekro  gwałtowniejsza potrzeba Bo ej 

pomocy nagliła, wierni albo sami z siebie, albo te  cz ciej przykładem i napominaniem 

wi tych Pasterzy zach ceni, do jednej i drugiej broni w  yciu duchowym bardzo skutecznie 

zawsze si  uciekali: do modlitwy i pokuty. Je li lud chrze cija ski nie ulega siewcom 

niezgody, sam z siebie kieruje si  owym  wi tym duchem, który nie jest niczym innym, jedno 

owym "umysłem Chrystusowym" (1 Kor 2,16), o którym Apostoł wspomina i dlatego wierni 

zawsze gł boko odczuwali potrzeb  oczyszczenia duszy z przewinie  i zawsze zabiegali o to, 

by wzbudzi  skruch  serca i stan  w  wi tym trybunale, a tak e zewn trznymi uczynkami 

błagalnymi Bo ej Sprawiedliwo ci zado  uczyni . 

Nam za  nie tajne i nad tym z wami, Czcigodni Bracia, gł boko bolejemy,  e w naszych 

czasach i samo poj cie przebłagania i pokuty i sama ich nazwa u wielu utraciły niemało z 

dawnej swej siły, dzi ki której rodziły si  niegdy  wielkie umysłu i do wielkich pobudzały 

ofiar. Ukazywały si  bowiem ludziom wiar  na wskro  przej tym jakby u wi conym znakiem 

Chrystusa i  wi tych. Nie brak takich, którzy zewn trzne umartwienia ciała zaliczyłby chcieli 

miedzy rzeczy przebrzmiałe, nie mówi c ju  o dzisiejszym wolnym czyli tzw. 

Autonomicznym człowieku, który jakakolwiek pokut  jako czym  niewolniczym zuchwale 

gardzi. I nic dziwnego; im wi cej ga nie wiara w Boga, tym wi cej zaciemnia  si  musi i 

gin  pami  o grzechu pierworodnym oraz o dawnym buncie człowieka przeciw Bogu; tym 

mniej odczuwa  si  musi potrzeb  przebłagania i pokuty. 

My za , Czcigodni Bracia, z obowi zku pasterskiego imiona te i  wi te poczynania w wielkiej 

czci mie  powinni my, staraj c si  te , by ogólnie je czczono, oraz, nieska one zachowa  

winni my ich istot  i wielko , a co wi cej, troszczy  si , by w  yciu chrze cija skim je 

stosowano. Tego domaga si  od Nas sama obrona Boga i Religii, w my l której walczymy, 

zwłaszcza  e pokuta z natury swej porz dek moralny uznaje i przywraca, opieraj c go na 

wiecznym prawu, to jest na Bogu samym. Kto Bogu ofiary przebłagalne za grzechy składa, 

ten  wi to  najwy szych praw moralnych jawnie głosi i uznaje ich moc obowi zuj c  oraz 

prawo kar ceni  tych, którzy je łami . 

Mi dzy zgubniejsze bł dy naszych czasów zaliczy  trzeba owo d enie, które niegodziwie 

oddziela moralno  od religii, pozbawiaj c prawa wszelkiej podwaliny. Bł dne mniemanie 

mogło poniek d by  pomini te i mogło wydawa  si  mniej niebezpiecznym, dopóki w ród 

niewielu si  szerzyło i dopóki wiara w Boga była jeszcze wspólnym dziedzictwem całego 

rodzaju ludzkiego, tak  e nawet ci, którzy jej nie wyznawali otwarcie, milcz c jednak pod 

background image

wpływem opinii, liczy  si  z ni  musieli. Dzi  wszak e, gdy ateizm tak e warstwy ludowe 

zara a, straszne skutki owego bł du na ka dym kroku daj  si  odczu  i powszechnie rzucaj  

si  w oczy. Na miejsce praw moralnych, które upa  musz  razem z zanikiem wiary w Boga, 

przychodzi przemoc nie okiełznana, depcz ca prawa wszystkich. Tradycyjn  dobr  wiar  i 

uczciwo  w działaniu oraz rzetelno  w wzajemnych stosunkach, tak wspaniale wysławian  

nawet przez poga skich mówców i poetów, zast puje teraz obrzydliwa gonitwa za zyskiem, a 

pod jej wpływem niejeden post puje bezwstydnie i wiarołomnie w swoich sprawach i w 

sprawach bli nich. Zaiste, jak mog  ukształtowa  si  stosunki ludzkie, jak mog  układy wej  

w  ycie, je eli  adnego nie ma zobowi zania w sumieniu? Jaki za  mo e by  przymus 

sumienia tam, gdzie  adna nie istnieje wiara w Boga,  adna boja  Bo a? Gdy ten moralny 

fundament usuniemy, upada ka dy nakaz moralny; nic nie stanie na przeszkodzie, by 

stopniowo, lecz nieuchronnie, run ły narody, rodziny, społecze stwo, a nawet i cywilizacja. 

A zatem pokuta jest tym zbawiennym rodzajem broni, jakiej u ywaj  dzielni  ołnierze 

Chrystusowi, pragn cy walczy  w obronie powszechnego ładu obyczajowego i o jego 

przywrócenie: jest tym rodzajem broni, który dociera do samych korzeni wszelakiego zła, 

mianowicie do po dliwo ci przemijaj cych dóbr i poni aj cych rozkoszy  yciowych. Bior c 

na siebie ochotnie uczynki przebłagalne, wyrzekaj c si  cho  z trudem przyjemno ci, oddaj c 

si  ró nym uczynkom pokuty, m  chrze cija ski naprawd  wielkodusznie ujarzmia 

wzgardzone  dze, które do wykrocze  przeciw prawu moralnemu go poci gaj . Je eli wi c 

ten e m  tak bardzo pała i gorliwo ci  o zakon Bo y tudzie  miło ci  bratersk , jak  pała  

powinien, wtedy nie tylko za siebie i za zgładzenie własnych przewinie  czyni pokut , ale 

bierze te  na siebie ekspiacj  cudzych grzechów, na laduj c wielkie przykłady  wi tych, 

którzy siebie samych oddali nierzadko za ofiar  przebłagaln , by kar  ponie  za grzechy 

całego wieku swego. Na laduje przy tym zwłaszcza Boskiego Zbawiciela, który stał si  

Barankiem Bo ym, "który gładzi grzechy  wiata" (J 1,29) 

Czy  w tym e duchu pokuty, Czcigodni Bracia, nie kryje si  tak e tajemnica pokoju? "Nie 

masz pokoju nie zbo nym" (Iz 18,22) powiedział Duch  w., którzy sprzeciwiaj  si  zawsze i 

zwalczaj  porz dek z natury, a tym samem przez Boga ustanowiony. Wtedy tylko, gdy ten ład 

przywrócony zostanie, gdy wszystkie narody ch tnie i wiernie uznawa  i zachowywa  go 

b d , gdy zewn trzne sprawy narodów i wzajemne stosunki z obcymi pa stwami na tym 

fundamencie opiera  si  b d , wtedy tylko trwały pokój zapanuje na ziemi. Ale tej 

upragnionej jutrzenki trwałego pokoju nie zapewni  nam ani traktaty pokojowe, ani 

najuroczy ciejsze ugody, ani powszechne kongresy i narady narodów, ani szlachetne i szczere 

wysiłki kierowników pa stwowych, je eli przedtem nie b d  uznane i u wi cone wskazania 

naturalnego i Bo ego.  aden sternik  ycia gospodarczego,  adne do wiadczenie w sztuce 

rz dzenia nie zaprowadzi na drodze pokoju ładu w zawikłanych sprawach społecznych, zanim 

w dziedzinie ekonomii samej nie zatriumfuje prawo moralne, oparte na Bogu i sumieniu. To 

jest główna spr yna tak  ycia politycznego jak gospodarczego narodów, to jest warto  z 

wszystkich najpewniejsza; dopóki jej starczy, wszystko inne zachwia  si  nie mo e, bo moc 

sw  czerpie z niezmiennego i wiecznego prawa Bo ego, to jest z najpot niejszego 

autorytetu. 

Lecz pokuta i poszczególnym ludziom przynosi stały spokój, odrywaj c ich od ziemskich i 

przemijaj cych dóbr a do wiecznych podnosz c, i obdarzaj c ich nawet w najgorszych 

trudno ciach i utrapieniach owym pokojem, którego  wit  adnym bogactwem,  adnymi 

rozkoszami da  nie mo e. Czy  jedn  z najmilszych i najrado niejszych pie ni, które 

kiedykolwiek na tym padole płaczu słyszano, nie jest ów znany "Hymn do Sło ca"  w. 

Franciszka? A przecie  twórc  jego, pisarza i pie niarza, nale y bez zastrze e  zaliczy  do 

background image

najsurowszych na ladowców Chrystusa. Nazywamy go Biedaczyn  z Asy u, bo nic zgoła na 

ziemi nie posiadał, bo na ciele swoim, głodem wyniszczonym, nosił krwawi ce stygmaty 

Pana Ukrzy owanego. 

Modlitwa wi c i pokuta to dwie pot gi, przez Boga w tym  yciu nam dane, by my 

nieszcz sn  ludzko , samopas bez przewodnika bł dz c , do niego znowu doprowadzili, 

Niech one rozprosz  i wynagrodz  pierwsz  i główn  przyczyn  wszelkiego nieładu i 

odst pstwa - mamy na my li odst pstwo człowieka od Boga. Ale i narody równie  stoj  przed 

decyzj  niezmiernie wa n ; albo powierz  si  tym łaskawym i dobroczynnym pot gom i 

kornie i ze skrucha wróc  do Pana swego i Ojca miłosierdzia, albo te  siebie i te skromne 

ostatki błogosławie stwa, które si  jeszcze na ziemi ostały, oddadz  zupełnie w r ce 

nieprzyjaciela, sprzeciwiaj c si  Bogu, to jest na zgub  i duchow  ruin . 

Nie pozostaje wi c nic innego, jedno by my biedny ten  wiat, który tak obfit  krew przelał, 

tyle grobów wykopał, tyle wspaniało ci zniszczył, tyle w ko cu ludzi chleba i pracy 

pozbawił, nie pozostaje, powtarzamy, nic innego, jak usilne nawoływanie tego  wiata 

serdecznymi słowy  wi tej Liturgii: "Wró  si  do Pana Boga twojego!" 

IV. 

Jak  za  pi kniejsz  sposobno  do tego zjednoczenia modłów i ekspiacji mogliby my wam 

wskaza , Czcigodni Bracia, ni  dzie  uroczysty, który si  ju  zbli a, a po wi cony jest 

Naj wi tszemu Sercu Jezusa? Poniewa  znane jest - jak to w Encyklice Miserentissimus z 

przed czterech lat szeroko wykazali my - szczególne jego pragnienie, wywołane miło ci , by 

zado uczyni  za wyst pki ludzi, ustanowili my, by we wszystkich  wi tyniach  wiata po 

wieczne czasy co rok, gdy wraca  wi ta rocznica, publicznie przebłaganiem wynagradzano 

tyle zniewag, rani cych Boskie owo Serce. 

Ufamy,  e w tym roku, w dniu po wi conym Boskiemu Sercu, synowie całego Ko cioła na 

wy cigi przykłada  si  b d  gorliwiej do przebłagania za zbrodnie i do uzyskania darów 

Bo ych. Przyst puj c cz sto do Stołu Eucharystycznego i M cz c przed ołtarzami, czcz c 

Zbawiciela rodzaju ludzkiego, ukrywaj cego si  pod zasłon  Sakramentu - wy, Bracia 

Czcigodni, o to dba  b dziecie, by tego dnia we wszystkich  wi tyniach by ta uroczysta 

ekspozycja - niech na to Serce najmiło ciwsze, które goryczy wszystkich cierpie  ludzkich na 

sobie do wiadczyło, przerzuc  cały ci ar smutków, które ich trapi , wyznaj c niezachwiana 

sw  wiar , niewzruszon  nadziej  i gorej c  miło , niecił za po rednictwem przemo nej 

opieki Dziewicy Bogarodzicy, wszelkich łask Po redniczki, zanosz   arliwe modły do tego  

Naj wi tszego Serca, za siebie i za swoich, za ojczyzn , za Ko ciół, za Namiestnika 

Chrystusowego i za pozostałych Pasterzy, sprawuj cych ka dy w swoim zakresie pełne 

odpowiedzialno ci rz dy dusz; tak samo za braci tej samej wiary, czy to  yj cych w zgodzie 

czy te  niezgodzie, czy zara onych bezbo no ci  albo niewiar , w ko cu nawet za 

nieprzyjaciół Boga i Ko cioła, aby si  nareszcie nawrócili i  yli. 

Tej gorliwo ci w modlitwie i woli przebaczania niech wszyscy roz arza  nie przestan  przez 

cał  Oktaw , którym to przywilejem liturgicznym odznaczy  chcieli my uroczysto  

Naj wi tszego Serca. Niech w tych dniach odb d  si  z sumiennym uwzgl dnieniem tego, co 

powy ej poruszyli my wyminie, te nabo e stwa, które wy, Czcigodni Bracia, zale nie od 

miejsca i okoliczno ci, uwa a  b dziecie za wskazanie i zarz dzicie: "aby my otrzymali 

miłosierdzie i łask  znale li ku pogodnemu ratunkowi" (Hbr 4,16) 

background image

W tej za  Oktawie - któr  na całej kuli ziemskiej po wi ci  pragniemy przebłaganiu za 

wyst pki,  wi tej ascezie, poskramianiu nami tno ci i osobnym publicznym modłom niech 

wierni powstrzymuj  si  od widowisk, zabaw i rozkoszy cielesnych, chocia  sk din d 

godziwych; ci za , którzy wi ksz  zamo no ci  si  ciesz , niech pami taj c o 

chrze cija skim umartwieniu ograniczaj  si  co  nie co  w zwykłym, chocia by skromnym 

trybie  ycia i to, co sobie odmówili niech dadz  ubogim, zwłaszcza  e hojna jałmu na, 

zło ona ubogim, najwi cej przyczynia si  do odpuszczenia win i do uzyskania miłosierdzia 

Bo ego. Ci za , co ubóstwa zaznawała, albo z powodu bezrobocia i zmniejszonych zarobków 

oszcz dniej  y  musz , niech duchem chrze cija skiego umartwienia przej ci, z miło ci do 

Boga cierpliwie znosi  usiłuj  niedostatek - który wskutek ci kich czasów i ogólnego 

poło eniach dotkn ł, do którego przeznaczyła ich w społecze stwie Opatrzno  Bo a w 

niezbadanych, lecz niezawodnie łaskawych wyrokach; dolegliwo ci ubóstwa, dotkliwsze 

teraz z powodu powszechnego kryzysu, nie oszcz dzaj cego nikogo, niech przyjm  z r k 

Boga z uległo ci  i ufno ci , niech umy l i serce wznosz  do owego Boskiego wzoru, 

postawionego dla wszystkich: do Chrystusa Ukrzy owanego, rozwa aj c te , chocia  zaj cie 

i prac  uwa a si  słusznie za jedn  z najwi kszych warto ci  yciowych,  e jednak zbawienie 

ludzko ci zawdzi czamy miło ci cierpi cego Boga. Niech w tej my li znajduj  najpewniejsz  

pociech ,  e przyjmuj c po chrze cija sku trudno ci i cierpienia, najskuteczniej przyczyniaj  

si  do tego, by wcze niej wróciły czasy pokoju i miłosierdzia. 

Usłyszy zaiste Boskie Serce Jezusa Ko cioła swego wołanie i pro by i powie w ko cu 

najukocha szej Oblubienicy, nadmiarem tylu bole ci i niepokojów zasmucone i płacz cej: 

"Wielka jest wiara twoja! Niechaj ci si  stanie, jako chcesz" (Mt 15,28). 

Przej ci t  ufno ci , spot gowan  wspomnieniem Krzy a, bezcennego znaku i narz dzia 

odkupienia ludzkiego, którego chwalebne Znalezienie dzi  obchodzimy, udzielamy wam, 

Czcigodni Bracia, duchowie stwu i wiernym, powierzonym wam, oraz całemu  wiatu 

katolickiemu miło ciwie Apostolskiego Błogosławie stwa. 

Dan w Rzymie, u  wi tego Piotra, 3 maja, w uroczysto  Znalezienia Krzy a  wi tego, 1932 

roku, jedenastego Naszego Pontyfikatu. 

PIUS PP. XI