background image

SANDOR MARAI

KSIĘGA ZIÓŁ

FÜVES KÖNYV

przekład — Feliks Netz

Czytelnik — Mała Proza

Warszawa 2003 — wydanie 4

ISBN — 978 83 07 03190 3

DEDYKACJA

Książkę tę dedykuję Senece, ponieważ uczył, że bez moralności nie ma 

człowieka.

I Epiktetowi, ponieważ uczył o tym, co jest w naszej mocy.

I Markowi Aureliuszowi, który nauczył się od Epikteta, czym jest to, co 

jest w naszej mocy — i był cierpliwy.

I Montaigne'owi, ponieważ był pogodnego usposobienia i nie przejmował 

się tym, co stanie się z jego dziełem po śmierci.

I w ogólności stoikom, którzy pocieszali, kiedy nie było pociechy na 

ziemi, i nauczali, aby nie bać się śmierci ani niewolnictwa, ani biedy, ani 

background image

choroby.

I dwóm – trzem mężczyznom, którzy byli moimi przyjaciółmi i 

prawdziwymi mężczyznami.

I dwóm – trzem kobietom.

O TYM, JAKI JEST CEL TEJ KSIĄŻKI

Czytelniku,   ta   książka   chciałaby   być   szczera.   Napisał   ją   człowiek, 

którego wiedza jest skromna i ograniczona. Ta książka nie chce niczego 
więcej,   niż   wszystkie   niezliczone   książki   w   czasie   zaprzeszłym   i 
przeszłym dokonanym, które pragnęły mówić o losie ludzkim na ziemi. 
Chciałby ów człowiek opowiedzieć, jak należy mieszkać, jeść, pić, spać; 
jak chorować i jak zachować zdrowie, jak kochać i jak się nudzić, jak 
sposobić się na śmierć i jak pogodzić się z życiem. To niewiele, bowiem 
człowiek w ogóle, a autor tej książki w szczególności, mało wie o sobie i 
świecie. Ale dostatecznie dużo jak na trud wyznaczony człowiekowi. Bo 
też i niczego więcej nie możemy się w życiu podjąć.

Zatem  ta   książka,   Czytelniku,   będzie   szczera   i   nie   będzie   mówić   o 

ideach   i   bohaterach,   lecz   tylko   o   tym,   co   ma   związek   z   człowiekiem. 
Autor, pisząc tę książkę, nie chce pouczać, lecz sam się uczyć. Chce uczyć 
się z książek, jakie pisali przed nim mędrcy i wtajemniczeni, chce uczyć 
się z życia ludzi, na tyle, na ile udało mu się obserwować i zrozumieć, 
chce uczyć się ze znaków życia, a więc z liter, z człowieczego serca, z 
traw, a jednocześnie ze znaków na niebie. Bowiem wszystko to razem 
tworzy ludzki los. Nie jest to książka uczona, lecz taka jak książki, które 
uczą   rzeczy   elementarnych.   Ten,   który   ją   napisał,   nie   zna   absolutnej 
prawdy i często myli się              w szczegółach. Bo jest człowiekiem. Ale 
szuka   bezwzględnej   prawdy   i   nie   wstydzi   się,   kiedy   się   myli   w 
szczegółach. Bo jest człowiekiem. Więc ta książka będzie taka, jak dawne 
zielniki, które prostymi przykładami pragnęły odpowiedzieć na pytanie, co 
trzeba robić, gdy kogoś boli serce albo gdy Bóg go opuścił.

A kto to wie lepiej, niech lepiej to powie.

O WARTOŚCI ŻYCIA

Wartość życiu może nadać jedynie służba sprawie człowieka. Brzmi to 

cokolwiek oschle i ogólnikowo. Ale to jedyna prawda, jaką poznałem, z 

background image

wszystkimi następstwami. Nikt nie może siedzieć, jak byczek Fernando, 
na   kwitnącej   łące   i   bezkarnie   wąchać   pięknych   kwiatów.   Jesteś 
człowiekiem, musisz więc żyć po ludzku, pośród ludzi.

Żyjesz po ludzku, jeżeli żyjesz sprawiedliwie. Jeżeli u spodu każdego 

twojego uczynku i słowa leży ten oto zamiar — nie szkodzić ludziom. 
Jeżeli usiłujesz — nie zwracając na siebie uwagi i nie popisując się — 
pomagać   ludziom.   Czasami   tylko   w   ten   sposób,   że   nie   przemilczasz 
prostych   prawd.   Czasami,   że   nie   przekazujesz   dalej   cudzych   kłamstw. 
Czasami jedynie przez to, że nie mówisz tak, kiedy wszyscy wołają tak, 
tak! Nie godzić się — przez całe życie, konsekwentnie — z kłamstwem 
większe to bohaterstwo, niż okazyjnie, bijąc się w piersi, głośno przeciwko 
niemu protestować.

Tylko   wtedy   spoczniesz   w   spokoju   na  łożu   śmierci,   jeżeli   każdego 

dnia,   w   pełni   tego   świadom,   służyłeś   prawdzie.   Czasami   prawda   jest 
prosta i skromna. Lecz ty nie przebieraj. Taka jest wartość życia.

O TYM, JAK TRZEBA ŻYĆ I PISAĆ

Każdy mędrzec, którego myśli udało mi się poznać, uczył, że należy 

tak żyć i pisać, jakbyśmy każdą naszą czynność wykonywali w życiu po 
raz ostatni, jakby po każdym napisanym przez nas zdaniu śmierć miała 
postawić   kropkę.   Jedynie   świadomość   śmierci,   pozbawiona 
czułostkowości, lęku i nierozumnego tchórzostwa, nadaje naszemu życiu i 
pisaniu   prawdziwego   dostojeństwa.   Trzeba   żyć   i   pisać   z   wiarą   w 
nieodwracalność losu, a więc spokojnie, bardzo uważnie, z jednakową siłą 
obserwując świat i nas samych, nasz rozum i naszą namiętność, ludzkie 
zamiary i nasze związki z wszechświatem. Jest to jedyna postawa godna 
człowieka — sam Bóg więcej nie żąda od nas. I nie ma większego grzechu 
ni bardziej daremnego trudu, niż chcieć czegoś więcej lub czegoś innego 
nad to, czego Bóg żąda od nas.

O LUDZKIM CHARAKTERZE

Najciekawszym zjawiskiem, z jakim spotykamy się w życiu człowieka, 

jest   jego   charakter.   Nic   nie   jest   tak   interesujące,   zaskakujące, 
nieobliczalne,   jak   proces,                                 w   którym  człowiek   zdradza 
właściwości   swojego   charakteru.   Cokolwiek   przedstawia   świat   — 

background image

krajobrazy i cuda natury, nieprzejrzane odmiany ziemskiej fauny i flory, 
nic nie jest tak swoiste, jak charakter jednego czy drugiego człowieka. 
Kiedy   naszą   ciekawość,   z   jaką   obserwujemy   rzeczy   tego   świata, 
przeniesiemy   na   człowieka,   od   razu   poczujemy,   że   poznanie   ludzkiego 
charakteru było prawdziwym zadaniem naszego życia. Wszystko inne, co 
poznaliśmy, jedynie wzbogaciło naszą wiedzę. Lecz nasza dusza wzbogaci 
się   tylko   poprzez   poznawanie   charakterów.   Jest   to   bowiem   najbardziej 
bezpośrednie ludzkie doświadczenie, tak — charakter to człowiek.

A skoro charakter — to człowiek, daremnie próbujemy go zataić; bo 

człowiek   w   równie   znikomym  stopniu   może   ukryć   swój   charakter,   jak 
jakaś                               czapka – niewidka zdolna jest ukryć istotę jego  
ciała.   Do   jakiegoś   czasu   możemy   nosić   sztuczne   brody   i   chodzić   w 
przebraniu, lecz w jednej chwili spada z nas wszelki kostium i ukazuje się 
prawda. W końcu jeden gest, jedno słowo, jeden postępek odsłania nasz 
prawdziwy   charakter   —   bal   maskowy   może   być   tylko   krótkotrwały. 
Natomiast   spotkanie   z   prawdziwymi   właściwościami   charakteru   jest 
największym ludzkim przeżyciem.

O TYM, CO JEST PRAWDZIWYM ŻYCIOWYM 

DOŚWIADCZENIEM

Zatem   prawdziwe   ludzkie   doświadczenie   sprowadza   się   przede 

wszystkim   do   poznania   samego   siebie.   Poznawanie   świata   jest 
interesujące,   pożyteczne,   niepokojące   lub   pouczające;   poznanie   nas 
samych   jest   najdłuższą   podróżą,   najbardziej   poruszającym   odkryciem, 
najbardziej kształcącym spotkaniem. Podróż do Rzymu czy wyprawa na 
Biegun   Północny   nie   są   tak   zajmujące,   jak   dowiedzenie   się   czegoś 
istotnego   o   naszym  charakterze,   a   więc   o   prawdziwej   naturze   naszych 
skłonności, o naszym stosunku do świata, do dobra i zła, do ludzi, do 
namiętności. Od czasu, gdy  mój umysł dostatecznie dojrzał, szukam w 
życiu już tylko tego jednego doświadczenia.

O POZNANIU CIAŁA

Równocześnie z poznawaniem naszego charakteru winniśmy poznawać 

naturę   naszego   ciała.   Ale   tylko   tak,   jakby   to   była   natura   złego   i 
niewiernego sługi. Nasz charakter jest panem, nasz umysł wydaje rozkazy; 
ciało  jest tylko  sługą. Tak  też  należy   się  z nim  obchodzić,  rozumnie  i 

background image

godnie, bezstronnie i surowo, jak ze sługą, który w każdej chwili jest skory 
do niewierności, ucieczki i buntu. Musimy poznać jego naturę, skłonności 
i, na ile to możliwe, pojednać go ze światem, z perspektywami,                 z 
odwiecznym   rytmem   życia.   Sługą   jest   ciało   i   jest   całkiem   dziecinne. 
Skłonności   naszych   organów   są   tak   pierwotne,   jak   żądania   małego 
dziecka.   Ciało   domaga   się   wszystkiego,   każdej   przyjemności, 
nieprzerwanie   żąda   wszelkiego   rodzaju   zaspokojenia.   Wtedy   trzeba 
obchodzić się z nim surowo. Materia, z jakiej jest wykonane, zachowuje 
więzy krwi z ziemią, wodą i gwiazdami; w ciele jest coś odwiecznego, a 
jednocześnie tak śmiesznie ulega rozkładowi i przemija. W bardzo krótkim 
czasie,   kiedy   ów   sługa   znajduje   się   pod   naszymi   rozkazami,   musimy 
poznać jego naturę i jakość, jego tajemnicze potrzeby  oraz życzliwie i 
zdecydowanie   dać   mu   to   wszystko,   co   może   być   mu   niezbędne,   by 
wypełnił   swoje   zadanie   i   nie   mącił   naszego   umysłu   ani   nie   wadził 
naszemu charakterowi. Zaś sam charakter niech nie toleruje żadnego buntu 
niewolników.

O ZMYSŁACH

Rozumiem   to   tak   —   musimy   zachować   godność   wbrew   naszym 

zmysłom.   Jedynie   dzięki   ostrożności   i   godności   oraz   doświadczeniu 
możemy pozostać panami naszych zmysłów. Kto jest gwałtowny wobec 
siebie, ponosi klęskę. Wojsko zmysłów to jest dzika horda. Zmysły walczą 
przeciwko człowiekowi wszystkimi sposobami, niczym zapaśnicy catch – 
as – catch – can, nie przestrzegają żadnych reguł gry, kopią, szczypią i 
gryzą.   W   ich   buncie   jest   coś   trwożliwego   i   zarazem   wspaniałego. 
Człowiek   żyje   dopóty,   dopóki   są   w   nim   namiętności.  Ale   namiętności 
można   wychowywać.   Samolubstwo,   lubieżność,   cielesne   głody   można 
zaczarować   w   coś   człowieczego.   Zachłanność   można   przekształcić   w 
pożyteczną człowieczą wolę. Tak jak można oswoić wiatr, ogień i światło, 
i stosowne siły oddać w pożyteczną służbę człowiekowi — nawet jeżeli są 
tak potężne, iż biczują morze, podpalają lasy i miasta — człowiek jest 
silniejszy!   —   tak   samo   można   poskromić   siły   i   namiętności,   które 
przenikają   na   wskroś   ludzkie   ciało,   panują   nad   naszymi   sercami   i 
nerwami. Te dzikie siły można wychować tak, by służyły człowiekowi. Ku 
temu trzeba wiele doświadczenia, wiele smutku, wiele woli i nadludzkiej 
siły.

background image

O LUDZKIM ZACHOWANIU SIĘ

Jakakolwiek postawa, która wyraża się chęcią zbudowania własnego 

ładu życia, porządku dnia poza porządkiem ludzkim, nie jest prawomocna. 
Sprawy i postępki świata mają dla człowieka sens dopóty, dopóki chcą 
wpływać na ludzi i współdziałają z ludzkim światem. To współdziałanie 
może być bezpośrednie       i pośrednie. Jednakże nikt nie ma prawa żyć 
tylko dla siebie, a nawet tylko dla siebie tworzyć.

O TYM, ŻE CZŁOWIEK JEST CZĘŚCIĄ ŚWIATA

Człowiek,   w   swojej   niezmierzonej   pysze   i   próżności,   skłonny   jest 

wierzyć, że może żyć nawet wbrew prawom świata, może je zmieniać i 
bezkarnie   buntować   się   przeciw   nim.   To   tak,   jakby   kropla   wody 
powiedziała — jestem inna niż morze. Albo iskra — mnie ogień się nie 
ima. A przecież człowiek nie jest niczym innym, niż zwyczajną częścią 
składową świata, jest materią, która psuje się tak samo, jak mleko albo 
mięso z niedźwiedzia, jak wszystko, co w jednej chwili pojawia się na 
wielkim   targowisku   świata,   by   później,   w   następnej   chwili,   trafić   na 
śmietnik lub do kloacznego dołu. Człowiek w swojej cielesnej istocie nie 
jest   elementem   świata   wyższego   rzędu;   raczej   tylko   sumą   materiałów, 
skazanych na nędzny rozkład. Kamień, metal dłużej żyją niż człowiek. 
Dlatego to wszystko, co znaczymy w świecie dzięki naszemu ciału, jest 
mało ważne. Jedynie nasza dusza jest silniejsza i trwalsza niż kamień i 
metal   —   dlatego   nigdy   nie   wolno   patrzeć   na   siebie   inaczej,   niż   przez 
pryzmat duszy. Ta siła, która się objawia w podlegającej zepsuciu materii 
ciała, jest nie tylko częścią świata, lecz całym jego sensem. Tą siłą jest 
dusza   człowieka.   Wszystko   inne,   cokolwiek   znaczymy   w   świecie,   i 
jakkolwiek się światu prezentujemy, jest śmieszne i żałosne.

O PRZESĄDACH

Nie   wolno  żyć   przesądami.   Piątek,   trzynastkę,   rzucanie   uroku, 

wróżbiarskie objaśnianie liczb i znaków przynieśli na nasz świat gnostycy, 
niezborne,   chaotyczne   sekty,   Syryjczycy   i   aleksandryjscy   kuglarze, 
zezowaci   objaśniacze   pisma,   obłudni   zapaleńcy   z   pianą   na   ustach, 
napływający do wczesnochrześcijańskiego Rzymu. Młode chrześcijaństwo 
nie miało jeszcze dość siły, aby pobić tych, którzy rzucają urok, na piątek 
mówią — zwykły dzień, na trzynastkę — liczba jak inne. Były to czasy 

background image

zamętu   i fermentu. Stoicy już nie rozkazywali w Rzymie, chrześcijanie 
jeszcze nie panowali. Zagubiony człowiek był przeciwny naturze w ogóle i 
swojej w szczególności. Bał się, skowyczał, oddawał przesądom i czarom. 
Jesteś człowiekiem, masz wiarę, wiesz, że za zjawiskami jest porządek, 
wyższy rozum. Wzgardź zabobonami.

Ale  wiedz  i to,  że  dumna  świadomość  twojego  umysłu   i wiary  nie 

dyscyplinuje i nie trwoży tajemniczych sił tego świata, które od twojego 
urodzenia   aż   do   śmierci   skradają   się   i   czają   wokół   ciebie.   Wypadek, 
zgodność  liczb, prawo wielkich liczb,  ziemia, powietrze,  niezrozumiałe 
zamiary i plany słonecznych promieni, wszystko to nie daje się ogarnąć 
wzrokiem. Dlatego możesz zachować w sercu odrobinę pokory i drżenia. 
Świat nie jest tylko ciemny i jasny, o nie; świat jest zmącony. Jest w nim 
nie   tylko   słoneczny   promień,   blask   i   ciepło;   są   też   demony   (Goethe 
wierzył w demony). Świat jest nie tylko rozumny i konsekwentny; gdzieś 
tam                              w zjawiskach ukrywają się również czary. Nie 
możesz być przesądny, albowiem to nie przystoi człowiekowi. Ale też nie 
możesz całkowicie pogardzać przesądami, bo to nadludzka, niestosowna 
pycha. Już raczej powinieneś się do przesądów odnosić z łagodną ironią, 
jak ktoś, kto się uśmiecha — ale i trochę boi.

O SYSTEMIE, KTÓRY POZNAJEMY PÓŹNIEJ

Starszy wiek, mijające lata naprawdę dają coś w zamian za to, że w 

ciągu   życia   znosiliśmy   mordęgę,   upokorzenie   i   bolesne   baty.   Dają   nie 
tylko doświadczenie, bowiem doświadczenie samo w sobie nie ma wiele 
wychowawczej energii, co możemy dostrzec w życiu na każdym kroku — 
ludzie,   którzy   posiadają   tragiczne   doświadczenia,   popełniają   te   same 
nieszczęsne   błędy   także   wtedy,   gdy   z   góry   znają   ich   następstwa.   Nie, 
starszy wiek ma tę wielką zaletę, że z naszych doświadczeń potrafimy 
zbudować   system,   jeśli   nie   jesteśmy   zupełnie   głupi   i   podli,   i   nie 
zamierzamy być siwymi pajacami, wyśmiewanymi i lekceważonymi przez 
innych   ludzi!   Jak   wędrowiec,   który   w   czasie   swych   wędrówek   poznał 
skomplikowany system górski i dotarłszy na najwyższy szczyt, przenika 
spojrzeniem   strukturę   okolicy,   ogarnia   wzrokiem   geologiczne 
prawidłowości   powiązanego   pasma   szczytów   górskich,   tak   i   my   z 
mijającymi latami widzimy system we wszystkim, co dzieje się w naszym 
życiu   i   w   życiu   innych   ludzi.   Ta   przenikliwość   spojrzenia,   która 
przychodzi   z   upływem   lat,   jest   największym   zadośćuczynieniem,   jakie 

background image

możemy zyskać w trakcie poznawania ludzi i spraw tego świata.

O TYM, ŻE CODZIENNIE MUSISZ IŚĆ DALEJ

Jako że jesteś wędrowcem, codziennie musisz iść dalej drogą, która jest 

twoim jedynym celem, a więc prowadzi do poznania twojej duszy i boskiej 
treści,   ukrytej   w   twojej   duszy.  A  to   niełatwe.   Pomyśl   tylko,   jak   wiele 
różnych pokus nęci cię, byś zaprzestał drogi, abyś odpoczął, abyś zajął się 
czymś innym! Na skraju drogi stoi piękna kobieta i powabnym uśmiechem 
daje   ci   znak.  Twoje   ciało   i   zmysły   reagują   na   to   wezwanie,   chciałbyś 
stopić   się   z   tym  ciałem,   oddać   się   słodkiemu   odurzeniu   rozkoszy.  Ale 
powinieneś wiedzieć, że po czczych i rozkosznych chwilach przychodzi 
pustka i bezradność. Bo twoja dusza chce czegoś innego i kiedy swoje 
ciało nakarmisz piekącymi przyprawami innego ciała, dusza pozostanie 
głodna   i   spragniona.   Po   drodze   trafią   ci   się   pieniądze,   ordery,   tytuły, 
stanowiska — ale co z tym wszystkim poczniesz, skoro względy, fatyga, 
stracony czas, które są ceną za uznanie świata, odrywają najlepsze siły 
twojej duszy od trudu boskiego poznawania? Kompani na poboczu drogi 
coś   wykrzykują,   wołają   cię,   zachęcają   do   złośliwego   uczynku   —   co 
możesz zyskać na tych wszystkich interesach i zabawach, kiedy tak tkwisz 
przy   biesiadnym   stole   albo   przy   stole   gry,   a   twoja   dusza   pyta   cię 
udręczonym szeptem — dlaczego tutaj marnujesz czas? wszystko to jest 
dziecinne   i   żałosne.   musisz   iść   dalej,   przecież   masz   swoją   sprawę. 
Podobnie   zwraca   się   do   ciebie   życie,   codziennie,   w   każdej   chwili   — 
namawia cię, abyś odpoczywał, oddawał się rozkoszy, sycił się próżnością 
i władzą. A przecież nie to jest twoją powinnością! Jesteś wędrowcem i 
każdego dnia musisz iść dalej. Nie możesz wiedzieć, jak długo będziesz 
żył               i czy w ogóle będzie czas na to, byś dotarł do ostatecznego  
celu   twojej   drogi,   poznania   własnej   duszy   i   tego,   co   boskie.   Dlatego 
codziennie idź dalej, nawet w biedzie, nawet z okaleczonymi stopami. Bo 
jesteś wędrowcem.

O POKUSIE I DOŚWIADCZENIU

Na pytanie, czy doświadczenia życiowe uzbrajają nas przeciwko tanim 

lub   niebezpiecznym,   odzywającym   się   z   wielką   siłą   pokusom,   trzeba 
odpowiedzieć   przecząco.   Takimi   pokusami   są   —   fałszywa   ambicja, 
rozliczne   pasje   —   jak   miłość,   publiczne   występy,   światowy   sukces, 

background image

podniety zmysłów, przesadne, szkodliwe dla naszego zdrowia obżarstwo, 
pijaństwo   i   środki   odurzające,   cielesne   namiętności   i   bardziej   od   nich 
szkodliwe i niebezpieczne dewiacje ducha i charakteru, jak choćby żądza 
zemsty, zakłamanie i chciwość. Wszystkie te niebezpieczeństwa i powaby 
uwodzą człowieka z zawziętą powtarzalnością, w każdym okresie życia. 
Doświadczenie,   które   uczy,   że   wszelka   przesada,   kłamstwo   i   nieczysty 
zamiar prowadzą do oszustwa, obrzydzenia, upokorzenia i choroby, nie 
daje nam gwarancji, iż nie staniemy się ofiarami pokus. Przed upadkiem 
może nas ochronić jedynie wierność naszemu charakterowi, a nie nasze 
doświadczenia. W przyrodzie nie występuje bezwzględne dobro i zło; lecz 
dla   człowieka   bezwzględnie   złe   jest   to,   czego   nie   potrafimy   bezkarnie 
pogodzić z naszym charakterem. A więc i w tym przypadku, jak zawsze, 
gdy musimy się na coś zdecydować, nie badajmy kwestii, czy nadarzająca 
się pokusa jest sama w sobie dobra lub zła, lecz spytajmy wprost — czy to, 
co zamierzamy zrobić, jest zgodne z naszym charakterem? Doświadczenie 
życiowe   nie   jest   tak   ważne,   jak   gruntowna   i   bezwzględna   znajomość 
naszego charakteru. Są ludzie niedoświadczeni, którzy wszakże pozostają 
wierni   swojemu   charakterowi   i   dlatego   nie   oblewają   egzaminu   przed 
światem,   i   są   też   stare,   szczwane   lisy,   które   nie   potrafią   dostosować 
pragnień   do   swojego   charakteru,   i   dlatego   co   rusz   ponoszą   porażkę   i 
haniebnie padają na nos.

O NAMIĘTNOŚCI

Wierzyć w to, że możemy  uciec  od namiętności, jest takim samym 

szaleństwem, jakby ktoś wierzył, że można zbudować dom z piasku w 
środku pustyni, kryjówkę przed samumem.

Namiętność jest bowiem tak samo sensem naszego życia, jak rozum, 

umiar  i  rozważna  obrona.  Tylko  ten   może   być  pełnym  człowiekiem,   z 
mądrą   uległością   respektującym   porządek   przyrody,   kto   szczerze   i   na 
miarę własnej natury  potrafi powierzyć samego siebie porywom swego 
ciała i charakteru. Ale nie stanie się zwierzęciem, zna bowiem granice, 
których musi się chwycić zębami i pazurami, gdy — na krawędzi rozumu 
—   atakuje   go   trąba   powietrzna.   Nie   wypieraj   się   własnego   ciała,   ale 
obchodź się z nim godnie i wyniośle, jak poskramiacz z dziką bestią. Nie 
wypieraj się żądz, lecz wyznacz im zakres. Nie wypieraj się zmysłów, lecz 
stań                      w samym ich centrum, jak kapitan pośród zbuntowanej 
załogi   na   statku   miotanym   przez   burzę   —   surowy   i   rozumiejący, 

background image

nieubłagany i bohaterski. Nie możesz zrobić nic innego. To wszystko, co 
może uczynić człowiek.

O OPIESZAŁOŚCI W CZYNIENIU DOBRA

Prawdziwą   przyczyną   większości   ludzkich   bied,   niepowodzeń, 

beznadziejnych, haniebnych i złowróżbnych sytuacji nie jest zło tkwiące w 
człowieku,   lecz   po   prostu   gnuśność.  To   swego   rodzaju   lenistwo,   które 
wychodzi   na   dobre,   o   czym   mówi   Biblia.   Zabójca   jest   dość   rzadkim 
ludzkim   fenomenem.   Do   zabójstwa   bowiem   potrzebna   jest   siła, 
indywidualność, wyobraźnia, wielkie pasje. Przed zabójcami można się 
bronić. Lecz częściej spotyka się człowieka, przed którym nie można się 
bronić,   który   milionkrotnie   pomnaża   ludzkie   biedy   i   tragedie,   ten 
poczciwy i gnuśny osobnik, który odwraca głowę, gdy widzi podłość lub 
bezprawie,   nie   zadzwoni,   choć   wie,   że   ten   telefon   mógłby   czemuś 
zapobiec, raczej ostrożnie obejdzie nędzę i bez słowa pójdzie dalej, mimo 
iż bez specjalnej ofiary, bez wysiłku mógłby przywrócić komuś chęć do 
życia lub pomóc biedakowi. Człowiek, który staje do walki ze światem w 
interesie własnej tyranii, nie jest tak niebezpieczny, jak uprzejma, obłudna 
i przemyślna przeciętność, mrucząca ugodowość i tchórzliwe, a też leniwe 
samolubstwo. To jest grzech główny. Tego rodzaju człowiek czyni świat 
takim,   jaki   jest,   i   jemu   możemy   być   wdzięczni,   gdy   mając   ów   zasób 
doświadczeń, bez specjalnego żalu żegnamy się, w godzinę śmierci, ze 
światem.

O TYM, ŻE ŚWIAT NAS WOŁA

Ciągły   konflikt   między   przyzywającym   mnie,   wabiącym   światem   a 

obcą   moim   predyspozycjom,   mojej   naturze   działalnością   publiczną 
spowodował wiele zamętu i powikłań w moim życiu. Bowiem ludzie są 
istotami towarzyskimi i ta piękna skłonność, jaka w nas tkwi, nie zasługuje 
na   pogardę   —   dobrze,   gdy   ludzie   poszukują   nawzajem   swojego 
towarzystwa,   gdy   w   trakcie   inteligentnych   rozmów,   prowadzonych   w 
przyjacielskiej atmosferze, nawzajem poznają swoje poglądy,                   i 
jeśli te spotkania nie dają im nic więcej poza chwilową ucieczką przed 
samotnością,   to   już   to   samo   warte   było   tej   odrobiny   zmęczenia   i 
niewygody,   która   jest   ceną   bycia   wśród   ludzi.   Człowiek   jest   istotą 
towarzyską i najczęściej właśnie w towarzystwie rozwija piękne przymioty 
swego   charakteru   —   ten,   kto   godnie   i   cierpliwie   rozmawia,   kto   w 

background image

przemyślanym   i   efektownie   formułowanym   dialogu   próbuje   poznać 
poglądy bliźnich o świecie i ludzkich palących kwestiach, kto cierpliwie 
odpowiada   na   kontrargumenty,   nie   wyrokuje   przed   czasem,   dobrze 
formułuje   odpowiedzi   i,   czy   to   z   grzeczności,   czy   też   dla   świętego 
spokoju, nie jest skłonny odstąpić od tego, co uważał za prawdę — ten w 
gruncie rzeczy wykonuje najpiękniejsze ludzkie zadanie, kiedy przyłącza 
się do towarzystwa, poznaje opinie bliźnich                             i nie przemilcza 
własnych. Ale raczej chęć ucieczki przed pustką i nudą pcha większość 
ludzi   w   krąg   bliźnich;   bardzo   rzadko   zdarza   się,   że   po   wieczorze 
spędzonym   wśród   ludzi   nie   mamy   poczucia   winy,   jakbyśmy   zostali 
współuczestnikami jakiejś rozpusty lub pijatyki. Bardzo trzeba uważać i w 
porę unikać zaproszeń do takich domów, których gospodarze oczekują od 
towarzystwa   jakichś   —   towarzyskich   czy   zawodowych   —   dowodów 
uznania. Na takich spotkaniach uważa się gości za rzadki towar, który 
gospodarze sprzedają na światowym targowisku próżności.

Zawsze   unikałem   życia   towarzyskiego   i   wszelkich   jego 

wielkoświatowych   czy   zawodowych   odmian.   I   nie   ociągałem   się,   gdy 
trzeba było urazić ludzi, którzy                  w imię próżności lub fałszywie 
rozumianej ambicji zapraszali mnie do swoich domów. zapraszać — o, tak, 
to wielka umiejętność, która wymaga wiele duchowej szlachetności, taktu, 
znajomości ludzi i sytuacji. Przyjąć czy też nie przyjąć zaproszenia — to 
także jest kwestią charakteru, jak każda ludzka kwestia.

O TYCH, KTÓRZY W TOWARZYSTWIE WYGŁASZAJĄ 

REFERATY

Trzeba   uważać   w   towarzystwie   na   tych   ludzi,   którzy   nigdy   nie 

zwracają   się   do   swoich   sąsiadów   przy   stole,   lecz   zawsze   do   całego 
towarzystwa, chcą, aby każdy              z obecnych słuchał każdego ich 
słowa, pilnie uważają, by ani jedno słowo nie potoczyło się im pod stół, 
bezustannie   opowiadają   historie,   wygłaszają   referaty,   aby   potwierdzić 
swoją wybitność i aby oczarować towarzystwo. Takich ludzi mile i chętnie 
zaprasza   się   do   towarzystwa,   ponieważ   zajmują   uwagę   obecnych, 
zaspokajają   ich   ciekawość,   a   niekiedy   potrafią   stworzyć   przyjemny 
nastrój, ku zadowoleniu zebranych. Lecz są to fałszywi prorocy — nie to 
jest   dla   nich   ważne,   co   mówią,   nawet   nie   to,   że   przekonują   tych,   do 
których mówią; ważne jest dla nich tylko i wyłącznie zaspokojenie własnej 
próżności. Wskazane jest starannie unikać towarzystwa takich ludzi.

background image

O TYM, ŻE CZŁOWIEK CZTERDZIESTOLETNI WIE 

WSZYSTKO

Powiada Marek Aureliusz,  że mężczyzna czterdziestoletni, w którym 

jarzy się iskra rozumu, przeżył wszystko i wie wszystko, co działo się z 
ludźmi przed nim i co jeszcze może się z nimi dziać w czasach, jakie 
nadejdą po jego śmierci.

Szczegóły   mogą   być   rozmaite   i   odmienne,   ale   fundamentalne 

doświadczenie   —   wspólne   dla   każdego   ludzkiego   życia   —   w   ciągu 
czterdziestu lat faktycznie staje się udziałem każdego człowieka. Bowiem 
zaznał   namiętności,   doświadczył   stałości   praw   natury   i   wie   z   całą 
pewnością,   że   jest   śmiertelny.   Więcej   nie   wiedział   ani   Cezar,   ani 
Antoniusz, ani Marek Aureliusz, i człowiek w ciągu dziejów nie dowie się 
więcej o sobie samym i o świecie. Wszystko inne to już tylko powtarzanie.

O TYM, ŻE TEN, KTO CZEGOŚ SIĘ DOWIEDZIAŁ, BĘDZIE 

OBOJĘTNY

Za wiedzą stoi obojętność. Gdy dowiesz się czegoś istotnego o życiu, 

będziesz spokojny i obojętny.

Ta obojętność nie użala się. Nie oskarża, nie odpytuje, nie domaga się 

zemsty, ni zadośćuczynienia, ni wyjaśnienia. Wszystko, co ludzkie, jest 
beznadziejne.   Jedynie   boskie   jest   pełnią,   jedynie   dusza   nie   jest 
pozbawiona   nadziei.   Czegóż   innego   może   chcieć   człowiek   niźli 
obojętności, gdy ze swymi ludzkimi pragnieniami zwraca się ku temu, co 
boskie?   Człowiek   wtajemniczony   jest   cichy.   Wie,   że   pomoc   jest 
niemożliwa.   Co   najwyżej   może   nie   szkodzić   —   innym  i  sobie.   Czego 
może się spodziewać ten, kto żyje ku śmierci, a jednocześnie żyje wśród 
ludzi, a więc żyje w sprzeczności? Jeżeli jednak potrafi nakierować swoje 
serce na spokój                                     i pokorę — zazna nieomal  
pocieszenia i słonecznej pogody.

O WYGODZIE I SAMOTNOŚCI

Na   próżno   mówimy   —   nie   ma   znaczenia   ani   nagana,   ani   uznanie 

świata!   wszystko   przemija!   —   jeśli   w   głębi   duszy   nie   czujemy,   że 
sumiennie wypełniliśmy naszą powinność wobec świata. Dobrze znam ten 

background image

rodzaj samooskarżenia. Nie tak trudno jest zrezygnować z tego, co oferuje 
świat   —   z   próżnego   uznania,   z   niezliczonych   zabaw,   z   możliwości 
zaspokojenia aspiracji towarzyskich i materialnych — i odgrodzić się od 
ludzi, i żyć tylko pracą, w ciasnym kręgu spraw, dla których podjęliśmy 
człowieczą służbę. Zarazem nie tak łatwo to zrobić, ale też nie jest to 
niemożliwe; nasze wycofanie się mają nam za złe, bo w takiej postawie 
dopatrują się krytyki                                         i pogardy dla rzeczy tego świata; 
nazywają   nas   dziwakami,   a   jednocześnie   pewien   szacunek   otacza 
ponurego  pustelnika,  i  właśnie  ten  szacunek  zaspokaja  naszą  próżność. 
Poza   tym,   odgradzając   się   od   ludzi,   wyzwolimy   się   od   wielu 
niedogodności.

A   przecież   jakiś   głos   szepcze   nam,   że   postępujemy   dla   własnej 

wygody, samolubnie, gdy rezygnujemy ze styczności z ludźmi i, uciekając 
w wyniosłą samotność pustelnika, błąkamy się po pustyni naszego dzieła i 
naszego   sposobu   bycia.   Po   pierwsze,   każdy   pustelnik   —   wedle 
francuskiego   przysłowia   —   który   dokładnie   zna   rozkład   jazdy,   jest 
podejrzany; większość z tych, którzy się stali pustelnikami, czy to wskutek 
obrazy,   czy   też   na   skutek   kompleksu   niższości,   doskonale   zna   czas 
odjazdu pociągów, które mogą ich z powrotem zawieźć do świata! — a 
wokół większości wielkich samotników unosi się aura próżności, niczym 
zorza polarna, która tylko lśni, ale nie ogrzewa i nie daje światła. Wreszcie 
nie każdy ma prawo być samotnikiem. Tylko ten ma prawo do samotności, 
tylko ten ma rzeczywiście prawny tytuł do odgrodzenia się od ludzi, kto w 
ten sposób lepiej potrafi służyć sprawie człowieka. Nikt bowiem nie ma 
prawa być samotnikiem z powodu spleenu, uporu albo próżności. Ale jeśli 
natura naszego temperamentu lub charakter naszej pracy, którą chcemy 
służyć człowiekowi, są takie, że niezbędna jest nam samotność, wtedy i 
tylko wtedy możemy unikać towarzystwa ludzi. Wszelako taki robotnik i 
taka   praca   są   czymś   rzadkim,   i   człowiek,   który   wybiera   samotność, 
najpierw powinien gruntownie rozliczyć się z własnym sumieniem.

O TYM, ŻE O WSZYSTKIM ROZSTRZYGA CZAS

Kiedy  życie,   jakaś  ludzka   sytuacja   zmusza   cię   do   podjęcia   decyzji, 

pamiętaj,   abyś   ją   podjął   w   granicach   prawa   zmian,   ponieważ   każda 
decyzja tylko w czasie otrzymuje ostateczną moc i postać.

Decyduj się, ale nie tak znów bezwzględnie! Nie za wszelką cenę! Nie 

background image

tak zupełnie! Daj ludzkiej decyzji tę możliwość gry, jaka jest konieczna, 
aby   mogła   dostosować   się   do   świata   i   czasu,   a   także   usytuować   się 
pomiędzy ludzkimi zamiarami a prawami zmiany. Nie chciej przysięgą, 
gwoździami i młotkiem przytwierdzić raz na zawsze tego, na czym ranek i 
noc stale coś zmieniają, na czym również twoje serce i rozum — dzisiaj, 
jutro, wiecznie — coś polerują, zmieniają, przetwarzają. Daj decyzji czas i 
przestrzeń,   aby   znalazła   swoje   prawdziwe   miejsce   i   formę   w   świecie. 
Decyduj, ale nie za bardzo! Decyduj się, ale nie bezwarunkowo! Działaj, 
ale jednocześnie wszystko powierzaj czasowi. Zobaczysz, na drugi dzień 
albo za rok, że nie ty decydowałeś, lecz ta wielkość, w której rozstrzyga 
się każda ludzka sprawa — czas.

O PRÓŻNOŚCI

Czy   najwięcej   i   najokrutniej   nie   cierpiałeś   z   próżności?   Czy   nie 

chciałeś   stale   czymś   się   popisać?   Biegłością   umysłu   i   ducha,   albo   też 
innymi,   bardziej   podejrzanymi   i   śmieszniejszymi,   uzdolnieniami, 
towarzyską   przebojowością,   swoim   entree   lub   znajomością   ludzkich 
rzeczy? Kręciłeś się na targowisku świata i byłeś tak śmieszny, jak clown 
na posypanej trocinami cyrkowej arenie, kiedy  naśladuje niebezpieczne 
pokazy poskramiaczy zwierząt i siłaczy. I dlaczego nigdy nie pomyślałeś, 
że   poklask,   jaki   możesz   zdobyć,   jest   tylko   przypadkowym   poklaskiem 
nudzącego się, zawistnego i dziecinnego tłumu? Jedna chwila samotności, 
samopoznania, kiedy przezwyciężyłeś próżność, więcej dała tobie i światu 
niż wszystkie żałosne przedstawienia, jakie dawałeś przed światem. Jeden 
gest pokory jest bardziej bohaterski niż wszystkie cyrkowe numery, jakie 
ludzie oklaskują. Pomyśl o tym, póki nie jest za późno.

O TYM, ŻE PIĘKNO JEST KRUCHE

Jesteś   niespokojny,   bo   twoje   zmysły   drażni   i   prowokuje   ta   piękna, 

młoda kobieta, i obawiasz się, czy swojej urody i młodości nie dzieli z 
innymi?   A   czegóż   ty   się   po   niej   spodziewasz?   Jakichś   ślubów 
klasztornych, ponurej wierności? Nie po to jest piękna i młoda. Pomyśl 
tylko, jak wielką troską i zmartwieniem jest dla niej to kruche piękno i ta 
przemijająca młodość, ten okrutny dar, jakim Stwórca ją pobłogosławił i 
ukarał — to piękno, które z każdym dniem, z każdą chwilą zmienia się, 
przemija,   staje   się   coraz   bledsze   i   kruchsze?   Czy   ona   może   myśleć   o 

background image

czymś innym, czy może oddać swoje serce czemuś innemu niż własnemu 
pięknu   i   własnej   młodości,   czy   może   zajmować   się   czymś   innym, 
prawdziwie i bez reszty, wedle swego serca i dla swojego dobra? To tak, 
jakbyś   chciał   zatrzymać   słoneczną   chwilę   poranka   albo   swoiste 
oświetlenie   morza,   jakbyś   życzył   sobie,   aby   świat   na   wieki   pozostał 
właśnie taki! Ucz się skromności, ciesz się pięknem, ale nie oczekuj od 
niego więcej nad to, co może dać. Natomiast ciepła życia szukaj gdzie 
indziej   —   piękno   jest   zimnym   płomieniem,   nie   można   się   przy   nim 
ogrzać.

OGÓLNIE O CHOROBIE

Chorobę   należy   przyjmować   z   taką   samą   pokorą,   z   jaką   przestępca 

przyjmuje   zasłużony   i   sprawiedliwy   wyrok.  Albowiem  choroba   zawsze 
wynika   z   konfliktu   naszego   charakteru,   natury,   gniewu   i   namiętności, 
słabości   i   grzesznych   skłonności.   Jeżeli   na   ulicy   potrącił   cię   tramwaj, 
również i ty jesteś przyczyną tego                      wypadku — dlaczego nie 
byłeś bardziej czujny, rozważny i przezorny niż nieprzyjazny świat!

Nie mówię, że zachowując zdwojoną czujność, rozwagę i przezorność, 

możesz uniknąć choroby. Choroba jest jednym z naturalnych rekwizytów i 
instrumentów życia, które wszystko stwarza i wszystko niszczy. Jednakże 
tryb egzekucji zazwyczaj wybierasz sobie sam. Natura jest dobrotliwym 
katem   —   jeżeli   zechcesz,   przydzieli   ci   mądry,   pełen   godności   rodzaj 
śmierci   —   ciche   zgaśnięcie,   powolne   wypalenie   się.   Lecz   jeśli   nie 
zachowujesz się stosownie do twojego charakteru — zakładając, że masz 
dobry, ludzki charakter — przypiecze cię na wolnym ogniu. Pamiętaj o 
tym, gdy zaatakuje cię choroba.

O TYM, ŻE OSZUKUJEMY LEKARZA

Ile razy szedłem do lekarza, nie umiałem uwolnić się od dręczącego i 

upokarzającego uczucia, że oszukuję kogoś zacnego, kto zgodnie ze swoją 
sztuką                                           i znajomością człowieka zajmuje się mną 
skrupulatnie   i   troskliwie,   lecz   całkowicie   beznadziejnie.   Bowiem 
wszystko,   co   mógł   mi   zalecić   —   lekarstwa,   niezwyczajne   sposoby 
leczenia,   woda   lub   słoneczna   kąpiel,   proszki   i   płyny   —   może   nawet 
leczyło mi nerki, wątrobę albo serce, lecz nie mogło wyleczyć tego, co jest 
jedyną przyczyną mojej choroby — mojego trybu życia, który wynika z 

background image

mojego charakteru, z głębi mojej natury i z moich skłonności. Dlatego my 
obaj — lekarz                                      i chory — zawsze się oszukujemy, 
poważnie i grzecznie, najlepiej, jak potrafimy. Nie można wyleczyć trybu 
życia, a odmienić go można jedynie na jakiś czas.

Dlatego sama natura, rozumnie, troszczy się o choroby — ponieważ 

większość   ludzi   tylko   podczas   przymusowej   kwarantanny,   jaką   jest 
choroba, daje wypocząć swoim namiętnościom. il est quelque fois saine 
d'etre malade — powiedział pewien Francuz. Najwięcej ludzi zmarłoby w 
wieku czterdziestu pięciu lat, gdyby co jakiś czas nie odpoczęło sobie w 
łożu boleści.

O UGODZIE

Najważniejsze   jest,   abyśmy   naszą   pracę,   nasze   skłonności   i   tempo 

naszego życia godzili z wielkim i odwiecznym rytmem przyrody. Ruch 
księżyca, zmiana kierunku wiatrów, skwar dnia, prądy nocy, wszystko to 
tworzy   nasz   osobisty   los,   także   porządek   naszych   dni   powszednich   — 
człowiek   słyszy   z   bardzo   daleka   przestrogi   i   ostrzeżenia,   sygnały 
ostrzegawcze   wszechświata…  Trzeba   żyć   jednocześnie   ze   słońcem   i   z 
księżycem, z wezbraniem wód, z zimnem i ciepłem — nigdy przeciwko 
światu,   lecz   zawsze   w   zgodzie   z   harmonią   świata,   z   powszechnym 
porządkiem stwarzania i niszczenia. Tylko ci potykają się w życiu, którzy 
są wewnętrznie głusi na głosy świata.

O TYM, ŻE MUSIMY ŻYĆ TAKŻE SERCEM

Lecz jednocześnie musimy żyć także sercem, tym innym rytmem życia, 

który  jest bardziej tajemniczy  i głębiej ukryty, trudniej poznawalny niż 
porządek, wedle którego toczy się świat. Ten, czyje serce uderza w rytmie 
osiemdziesiąt   razy   na   minutę,   nie   może   chcieć   żyć   jak   wyczynowi 
maratończycy.   Stale   należy   słuchać   tajemniczych   sygnałów   Morse'a, 
wysyłanych przez nasze ciało i charakter, tych subtelnych i energicznych 
wieści, które określają prawdziwą miarę twojego życia. Komu ambicja i 
namiętność   stępiły   zmysły,   nigdy   już   nie   usłyszy   tych   dźwięków.  Taki 
człowiek żyje przeciwko rytmowi swojego ciała, duszy i świata; żyje w 
sposób niegodny człowieka, a więc nieludzko pokutuje.

background image

O TYM, ŻE MAMY PRAWO ZMIENIAĆ PRZEMOCĄ ŻYCIOWE 

SYTUACJE

Męczy cię otoczenie i charakter twojej pracy, czujesz, że gdzie indziej, 

pośród innych ludzi, w innych warunkach potrafiłbyś pracować z większą 
energią                            i z prawdziwą satysfakcją. Współżycie z ludźmi 
wyczerpało   cię,   rodzina,   kochanka,   przyjaciele   są   dla   ciebie   ciężarem, 
coraz   mocniej   pragniesz   nawiązać   nowe   kontakty.   Znasz,   po   ciemku, 
wszystkie zakamarki swojego mieszkania i masz nadzieję, że w nowym, 
nowocześniejszym, wygodniejszym mieszkaniu odnajdziesz komfort ciała 
i spokój ducha. Co więcej, do znudzenia znasz miasto, w którym urodziłeś 
się, dorastałeś, stawałeś się mężczyzną. Ba, kraj, który jest twoją ojczyzną, 
poznałeś   jak   górnik   kopalniane   szyby,   w   których   przepracował 
czterdzieści, pięćdziesiąt lat; znasz go nie tylko w poziomie, ale i w pionie, 
znasz   go   ze   wszystkimi   jego   niebezpieczeństwami   i   przepaściami.   I 
słyszałeś o innych krajach, o dalekich światach, gdzie warunki współżycia 
ludzi są  o  wiele   godniejsze.  Dręczy   cię  zwątpienie,   ponagla  i  popędza 
pragnienie porzucenia miejsca pracy, rodziny, kochanek, miasta, ojczyzny, 
aby   jednym   gwałtownym   ruchem   wyrwać   się   z   tego   wszystkiego,   co 
dotychczas było twoim środowiskiem.

W   godzinie   próby   sprawdź   swoje   doświadczenia,   swój   umysł   i 

charakter, a świadom rzeczywistej natury rzeczy tego świata, zbadaj owe 
pragnienia.   Nowi   ludzie   nie   mogą   ci   dać   nic   takiego,   co   mogłoby 
zasadniczo zmienić twój stosunek do świata; bo tylko ty sam możesz dać 
sobie   coś   istotnego.   Podobnie   w   nowym  miejscu   pracy   nadal   będziesz 
pracownikiem i od ciebie zależy, z jaką energią stworzysz sobie w nowej 
sytuacji odpowiednie możliwości działania.

Wszystko   zależy   od   ciebie.   Bo   właśnie   w   tym   nowym   mieście,   w 

obcym kraju, tam, gdzie warunki współżycia ludzi są o wiele godniejsze, 
znajdziesz z czasem ten sam ludzki egoizm, chciwość, próżność i złą wolę, 
to, co w ojczyźnie wydawało ci się nienawistne; bo zrąb ludzkiej natury 
nie zmienia się za szlabanami, wyznaczającymi granice państwa. Poza tym 
będziesz tam obcy; a być obcym to zawsze tyle samo, co być nędzarzem; a 
jedno z praw ludzkich nakazuje, abyś zawsze, bezwarunkowo, pozostał 
wierny swojej ojczyźnie, nawet wtedy, gdy ta ojczyzna, wzorem tyranów, 
niegodnie traktuje swoje dzieci.

Kiedy   zatem   masz   prawo   zmieniać   okoliczności   swojego   życia, 

sytuacje, ramy? W każdym razie nie wtedy, gdy spodziewasz się, że dzięki 

background image

takiej właśnie decyzji zaspokoisz swoje pragnienia, skończysz z nudą i 
weźmiesz odwet. Zostań tam, gdzie postawiło cię życie, wypełniaj swoje 
obowiązki   i   napełniaj   duszę   prawdą;   więcej   nie   możesz   otrzymać   w 
nowym świecie ani też na południowych wyspach. Ale jeśli pewnego dnia 
przekonasz się, że środowisko i warunki twojej pracy, twojego życia nie są 
zgodne   z   twoim   charakterem   —   wtedy   i   tylko   wtedy   zdecyduj   się   na 
zmianę. I wiedz, że w obrębie każdej zmiany pozostaniesz ten sam.

O UBIERANIU SIĘ

W ogóle nie należy przejmować się ubiorem.

O DOBROWOLNYCH ŚLUBOWANIACH

Te śluby, jakie składamy sobie — od jutra nie robię tego czy tamtego, 

żyję tak albo siak, nie zajmuję się tym czy tamtym — być może należy 
przemyśleć   jeszcze   gruntowniej,   niż   przyrzeczenia   składane   innym 
ludziom. Bowiem dane komuś słowo możemy odwołać, jeśli widzimy, że 
świat zmienia się wokół naszego słowa, inaczej sytuują się ludzkie sprawy 
wokół   idei,   uznanej   kiedyś   za   prawdziwą   i   wyznawanej   dobrowolnie. 
Prawda   również   się   zmienia.   Ale   słowo   dane   sobie   znaczy   tyle,   że 
zawarliśmy umowę z naszym charakterem, który się nie zmienia, i dlatego 
nie można zmienić zawartej z nim umowy. Gdy świat wzgardzi nami, bo z 
jakiejś przyczyny  tyczącej kwestii sumienia nie  potrafiliśmy  dotrzymać 
danego   słowa,   to   tę   wzgardę   da   się   przeżyć,   ponieważ   z   dwóch 
układających się stron świat wcale nie jest wzorem cnót. Jeśli natomiast 
oszukujemy   własny   charakter,   to   i   wtedy   da   się   dalej   żyć,   ale   nasza 
wewnętrzna postawa będzie niepewna, grzeszna i chwiejna.

O RYTMIE ŻYCIA

Nieustannie   zmieniać   rytm   życia.   Świadomie   i   uważnie   wymieniać 

pracę   i   odpoczynek,   niedostatek   i   dostatek,   trzeźwość   i   odurzenie,   ba, 
nawet zmartwienie                 i radość; świadomie wstawać od nakrytego 
stołu   życia,   kiedy   najwięcej   wysypuje   się   z   rogu   obfitości,   świadomie 
sprzęgać ze sobą troski z zadaniami, które mają energię wychowawczą. W 
żadnej   sytuacji   nie   stawać   się   butnym.   Fundamentem   wszystkiego   jest 
boska   myśl,   duch,   który   rządzi   światem;   i   ten   duch   nie   znosi   żadnej 

background image

zadufanej w sobie przyjemności, zarozumiałego zadowolenia, ślepawego, 
leniwego   samozaspokojenia.   Zawsze   kształtować   się   i   zmieniać, 
dostosowywać się i coś ofiarować, zawsze dawać, gdy coś otrzymujesz, 
cokolwiek zdobyłeś, zawsze, tak czy inaczej, przekaż drugiemu… Byleby 
nie żyć w pewności. Zawsze oczekiwać burzy                 i pożaru. A kiedy 
nawiedza nas burza i pożar, nie dziwić się i nie lamentować. Spokojnie 
mówić — zdarza się. I gasić, i bronić się.

O TYM, ŻE NICZEGO NIE TRZEBA SIĘ BAĆ

Jeżeli bronisz dobrej sprawy, czegóż możesz się bać? Bo i cóż ci się 

może   przydarzyć?   Powalą   cię,   oczernią,   zhańbią?   Oskarżą,   fałszywie 
osądzą? Nic nie zmieni faktu, że broniłeś dobrej sprawy, a przeto dobre 
było i to, co zrobiłeś, gdy włączyłeś się w obronę dobrej sprawy. Zatem 
nie   przejmuj   się   niczym   i   nikim,   jedynie   racją   tej   sprawy,   której 
powinieneś   bronić.  W  końcu,   w  obliczu   prawdy   są   bezsilni.   Mogą   cię 
powalić, ale nie mogą pokonać, mogą cię oskarżyć, ale nie mogą wmówić 
ci kłamstwa. Mogą ci odebrać życie, ale nie mogą odebrać prawdy. Tylko 
wtedy   nie   jesteś  w   życiu   samotny,   gdy   bronisz   dobrej   sprawy.  W  tym 
procesie nie ma zapłaty  ni nagrody. Ale nie ma też ugody. Dlatego nie bój 
się wypowiadać tego, o czym w głębi duszy jesteś przekonany, że jest 
prawdziwe.

O TYM, ŻE JESTEŚMY WOLNI

Kiedy stoisz naprzeciw możnowładców, zawsze myśl o tym, od kogo ci 

ludzie otrzymali władzę. I co właściwie mogą uczynić przeciwko tobie. 
Odebrać   ci   dobra,   wolność,   życie?   I   co   potem?   Drobniutki   mikrob, 
zakaźna   bakteria   także   może   pozbawić   cię   życia,   które   jest   kruche   i 
nietrwałe jak życie owadów. Nie, najpotężniejszy pan nie ma prawdziwej 
władzy   nad   twoją   duszą,   dlatego   jest   bezradny,   jeżeli   ty   jesteś 
sprawiedliwy,   a   on   niesprawiedliwy.   Tylko   wtedy   może   uczynić   coś 
przeciwko tobie, jeżeli przyłapie cię na występku, a sam jest sprawiedliwy. 
Dlatego  nie  myśl  o tym,  co powiesz  możnowładcy, ani o  tym,  jak  się 
zachowasz; myśl o tym, że jesteś wolny, dopóki jesteś sprawiedliwy, a 
możnowładca jest bezsilny wobec twojej prawdy.

background image

O TYM, ŻE MĘDRCY TEŻ UMIERAJĄ

Każda książka, która uczy, jakie przyjąć stanowisko i jak się zachować 

wobec   śmierci,   ma   w   sobie   posmak   czegoś   upokarzającego   i 
zniechęcającego.   Cała   ta   ars   beatae   moriendi,   wszyscy   mędrcy   — 
pogańscy   w   starożytności   i   chrześcijańscy   w   średniowieczu,   stoicy, 
wyznawcy wiary, humaniści, przyrodnicy czasów nowożytnych — usiłują 
wpoić   nam   przekonanie,   że   śmierci   w   ogóle   nie   należy   się   bać.   Jedni 
proponują — jako obronę i postawę — pychę i wyniosłą godność, drudzy 
mądrą łagodność i akceptację, jeszcze inni obojętność, jedni uwielbienie, 
tęsknotę,   jakby   śmierć   była   najwyższym   dobrem,   zbawczym   biletem 
wstępu na drugi świat, przy czym wcale nie musimy się aż tak bardzo 
spieszyć z kupnem tego biletu. Tak mówi Seneka, kiedy uczy obojętności, 
ponieważ   odsłania   przed   nami,   jak   to   wszystko,   co   pozostawiamy   na 
ziemi,   jest   znikome,   kruche   i   niegodne   uwagi,   tak   mówi   chrześcijanin 
Boecjusz, tak też mówi przyrodnik Huxley, kiedy życie i śmierć postrzega 
jako dwie odmiany swego rodzaju procesu chemicznego. Każdy mędrzec 
stara się zająć stanowisko wobec lęku przed śmiercią.

To usiłowanie jest ludzkie i wzruszające. I właśnie dlatego zupełnie 

beznadziejne. Pamiętaj, że mędrcy także umierają. I próżno mówią, że — 
śmierć to jedynie zmiana — bo nie potrafią tą mądrością uspokoić naszych 
serc ani też serc własnych. Ich rozum może i uznaje tę prawdę, lecz ich 
serca   pozostają   nieukojone.   Seneka   umiera,   szczękając   zębami.   Nie 
wstydź się lęku przed śmiercią. Nie wstydź się przyznać, iż sprawia ci ból 
myśl o tym, że masz pozostawić tę ohydną i wspaniałą pewność, życie, w 
zamian za nieznaną i złowieszczo niepojętą niepewność, jaką jest śmierć, 
zaprzestanie, nicość. Możesz się bać, ale spokojnie. Nie lamentuj, ale masz 
prawo   się   bać.   A   zresztą,   jeżeli   ci   to   ulży   na   duszy,   możesz   sobie 
lamentować. Nie chciej umierać z godnością, a więc kłamliwie. Umrzyj 
tak, jak żyłeś — w ludzki sposób, zatem trochę po bohatersku i odrobinę 
tchórzliwie.

O RZECZYWISTEJ POTRZEBIE

Więcej, o wiele więcej masz żywić się trawą, rośliną, owocem. Mniej, 

o   wiele   mniej   tłustym   i   czarnym   mięsem!   Masz   jeść   więcej   ryb   i 
codziennie   żytni   chleb.   Nigdy   nie   pić   w   ciągu   dnia   żadnych   napojów 
alkoholowych, a jeśli już pijesz, to tylko wieczorem, tylko po posiłku, 

background image

tylko czyste wino, nigdy o innej porze i nic innego. Jeśli piłeś któregoś 
dnia,   to   przez   następne   dwadzieścia   cztery   godziny   nie   waż   się   tknąć 
kieliszka. Masz słuchać szumu krwi, kiedy ze szczerym pragnieniem chce 
wymieszać się z rytmem krwi drugiego ciała. Masz odwracać się od każdej 
przygodnej pokusy. Masz wiedzieć, kiedy ty chcesz czegoś naprawdę, ty, 
czyli twoje ciało, twój smak, twój temperament, a kiedy jesteś głodny lub 
spragniony z żarłoczności, z próżności, z nudy lub kiedy jesteś ciekaw 
swoich zmysłów.

Masz  żyć   podług   rzeczywistych   potrzeb   twojego   ciała   i   na   miarę 

twojego charakteru.

O WROGU

Są ludzie tobie obojętni, twoi przyjaciele, twoi przeciwnicy, którzy w 

imię idei lub przekonania walczą przeciwko tobie. To naturalny porządek 
życia, tylko w ten właśnie sposób — pomiędzy przyjaciółmi i wrogami, w 
wielkim tłumie ludzi obojętnych życie ma chwile pięknego napięcia.

Co innego wróg. To nie jest przeciwnik, to coś znacznie więcej. Jakby 

los wam dwóm kazał zmierzyć się w pojedynku bez żadnego powodu i bez 
sensu. Wiesz                o nim, tak jak on wie o tobie, choć drogi waszego 
życia, waszych karier nigdy się nie skrzyżowały. Nienawidzi cię, nastaje 
na twój kawałek chleba, na twoje                           życie — a przecież 
nigdy nie zrobiłeś mu nic złego. Przez całe życie unikacie się i szukacie 
wzajemnie.

Cóż możesz uczynić przeciwko niemu? Nade wszystko staraj się go 

zrozumieć. On nadaje równowagę twojemu życiu. W przeciwnym razie 
walka, jaką toczy twoje życie, byłaby niezdarna, koślawa. Potrzebujesz go. 
Musisz pokonać samego siebie, aby móc pokonać jego. Musisz poznać 
prawdę, abyś mógł mu przeciwstawić twoją rację. Musisz być lepszy, bo 
on wierzy i rozgłasza wszem i wobec, że jesteś zły. Bóg wyznaczył go na 
twojego towarzysza na ziemi. Macie wspólną sprawę, jak dwaj szermierze. 
Nie przebij go przed czasem — w ogóle go nie przebij. On uczy cię żyć, 
walczyć, bronić się. Wiedz, że potrzebujesz go.

O KOBIETACH W OGÓLE

KOBIETOM W PODZIĘCE

background image

Dziękuję tobie, która mnie urodziłaś. I tobie, która zostałaś moją żoną. 

I   tobie,   trzeciej,   dziesiątej,   tysięcznej,   która   posłałaś  mi   uśmiech,   znak 
czułości,   ciepłe   spojrzenie   na   ulicy,   na   odchodnym;   pocieszałaś,   kiedy 
byłem samotny, ukołysałaś, kiedy bałem się śmierci. Dziękuję ci, bo byłaś 
jasnowłosa. I tobie, bo byłaś biała.                   I tobie, bo miałaś piękne 
ręce. I tobie, bo byłaś głupia i dobra. I tobie, bo byłaś mądra i wesoła. I 
tobie,   bo   byłaś   cierpliwa   i   wielkoduszna.   I   tobie,   bo   swoimi   włosami 
zakryłaś moją twarz, kiedy poniosłem porażkę i chciałem ukryć się przed 
światem, i tobie, bo ciepło swojego ciała oddałaś mojemu ciału, kiedy 
marzłem sam na sam               z moim życiem. I tobie, bo urodziłaś mi 
dzieci. I tobie, bo miękkimi palcami zamkniesz mi oczy. I tobie, bo dałaś 
mi chleba i wina, kiedy byłem głodny i spragniony.                   I tobie, bo z 
twojego   ciała   promieniowała   rozkosz.  Wielkie   dzięki   i   tobie,   bo   byłaś 
dobra   jak   zwierzęta.   I  tobie,   bo   twoje   ciało   miało   ten   sam  zapach,   co 
ziemia                         u zarania życia. Wielkie dzięki kobietom, wielkie  
dzięki.

O OJCZYŹNIE I PAŃSTWIE

Czy   możemy   nauczyć   kogoś   miłości   ojczyzny?   To   tak,   jakbym 

powiedział — batem i knutem zmuszę cię, abyś pokochał samego siebie. 
Ojczyzna — to nie tylko pola                  i góry, polegli bohaterowie, mowa 
ojczysta, kości przodków na cmentarzach, chleb i kraj — nie. Ty jesteś 
ojczyzną, ty od stóp do głów, w całej twej                                     cielesnej i 
duchowej   istocie;   ona   cię   urodziła,   ona   cię   pogrzebie,   żyjesz   nią   i 
wyrażasz   ją   w   każdej   kalekiej,   wspaniałej,   gorejącej   i   nudnej   chwili, 
których   suma   tworzy   twoje   życie.  A  twoje   życie   jest   chwilą   w   życiu 
ojczyzny.

Nie umiem nauczyć cię miłości ojczyzny — szaleńcem jest ten, kto 

zaprzecza samemu sobie. Twoja ojczyzna jest osobistością ponadczasową, 
zwielokrotnioną   w wymiarze historycznym. Ojczyzna jest losem, także 
indywidualnym. To nieważne, czy kochasz ją, czy nie. Jesteście jednią. Ale 
zdaje mi się, a nawet wiem, że                     ty… — słowem, uroczyście, w  
piśmie   i   na   podium   —   dajesz   raczej   świadectwo   miłości   i   wiary   w 
państwo. Bowiem niczego nie należy oczekiwać od ojczyzny. Ojczyzna 
nie daje odznaczeń, ni posad, ani chleba z masłem. Ojczyzna jedynie jest. 
Ale państwo daje wyśmienite stalle, śliczne breloczki do twojego surduta, 
pierwszorzędny ochłap, jeżeli sprawnie mu służysz, jeżeli chodzisz wokół 

background image

niego z kadzidłem, jeżeli — po męsku, z wypiętą piersią — wyznajesz 
przed światem, że kochasz państwo, także wtedy, gdy łamią cię kołem. 
Człowieka za coś takiego w ogóle nie łamie się kołem. I właśnie dlatego 
każda miłość do państwa jest podejrzana. Ten, kto kocha państwo, kocha 
interes.  Ten,   kto   kocha   ojczyznę,   kocha   przeznaczenie.   Pomyśl   o   tym, 
kiedy charczysz na podium i bijesz się w piersi.

O HAŃBIE I BÓLU INNYCH

Ten, kto chce, opancerzony, wytrwać — w sposób godny człowieka — 

w bezlitosnym boju życia, postępuje właściwie, gdy wychowuje samego 
siebie nie tylko dla bezstronnej i bezwzględnej sprawiedliwości, ale i dla 
nieustraszonej   dumy,   w   pogardzie   dla   wszelkiego   rodzaju   intryg   i 
niebezpieczeństw,   patrząc   z   góry   na   wszelkie   sytuacje,   w   jakich   może 
znaleźć   się   człowiek.   Wyniosłość   nie   oznacza   w   moim   rozumieniu 
aroganckiej obojętności, lecz umiejętność zachowania zimnej krwi przez 
człowieka rozumnego i z charakterem w obliczu rozmaitych ciosów, jakich 
nie   szczędzi   nam   życie.   Na   ludzką   nikczemność,   nędzę,   splot 
nieszczęśliwych   wypadków   i   tragedii,   wszelkie   prawdopodobieństwa, 
jakie każdej chwili czają się dokoła nas, aby obalić to, co — środkami 
naszej sztuki — budowaliśmy w nas lub                w świecie, aby zakłócić 
spokój naszej duszy, zatruć względne zadowolenie z naszego życia, ukraść 
to, do czego godziwie doszliśmy — na to wszystko nie można patrzeć z 
dostatecznej wysokości, obojętnie, okiem chłodnym i wyniosłym.

Jedynie wówczas nie mamy prawa pozostać zimni i wyniośli, kiedy 

widzimy,   że   poniżają   i   dręczą   niewinnych.   W   takich   razach   niechaj 
człowiek nie próbuje, niewzruszenie i zimno, spoglądać na ludzką nędzę z 
wyżyn   poglądów,   mądrości   czy   postawy.   W   swojej   sprawie   pozostań 
wytworny, chłodny, nieczuły i hardy.                      W sprawie nędzy 
drugich bądź wrażliwy, zapalaj się, działaj — nie wahaj się być ciężarem 
dla   możnych,   bądź   natrętny,   proś,   gdy   trzeba,   nie   szczędź   siebie, 
dopuszczaj się wszystkiego, aby pomóc. W sprawie drugich nie możesz 
być   bezstronnie   i   na   chłodno   mądry,   ni   dumny,   ni   wyniosły.   Ból   i 
poniżenie niewinnych zobowiązuje cię do tego, abyś porzucił nagie skały 
twojego spokoju. Wtedy, tylko wtedy nie masz prawa pozostać samotny i 
dumny. Dobrze to sobie zapamiętaj!

background image

O SUMIENIU

Tylko sumienie może być twoim sędzią, katem albo protektorem, nikt 

inny!   Gdy   piszesz,   zdajesz   sprawę   tylko   własnemu   sumieniu,   nikomu 
innemu.   Obojętne,   czego   oczekują   od   ciebie,   obojętne,   jak   cię   ukarzą, 
jeżeli nie dasz im tego, czego się po tobie spodziewali, lub tego, co chcieli 
usłyszeć! Więzienie i wstyd, pręgierz                                     i sponiewieranie, 
fałszywe   oskarżenie   i   słowne   upokorzenie,   bieda   i   nędza,   wszystko   to 
prawdziwie nie dotyka. Tylko twoje sumienie potrafi cię ukarać, tylko ten 
tajemniczy   głos   może   powiedzieć   —   zawiniłeś.  Albo   —   jest   dobrze. 
Reszta to mgła, dym, nicość.

O TYM, ŻE NIKT NIE MOŻE OBRONIĆ PISARZA

Wielekroć   urządzano   na   mnie   nagonki   i   inicjowano   napaści   —   w 

karierze pisarza takie nagonki są nieuniknione, niekiedy przyjmują obrót 
zgoła   niebezpieczny   dla   jego   życia   —   i   przekonałem   się,   że   żadna 
interwencja z zewnątrz nie może obronić pisarza. Ani żadna władza, ani 
sąd,   ani   pomoc   kolegów   po   piórze,   ani   nawet   szczery   zapał   ludzi   mu 
życzliwych,   ani   mądrość   doświadczonych.   Pisarza   bronią   tylko   i 
wyłącznie   jego   dzieła.   I   nawet   nie   jakość   jego   dzieł,   które   często   są 
nierówne, ale zamysł, który prześwietla cały jego pisarski dorobek. Ten 
zagadkowy   promień   i   siła,   które   —   jakoś   tam,   czyli   względnie   — 
sprawiają,   że   pisarz   jest   nie   do   zranienia.   Pisarz   tylko   wtedy   może 
przegrać, gdy udowodnią mu, że ów zamysł nie był szczery. Wtedy pisarz i 
jego   dzieło   popełniają   harakiri.   Wszystko   inne   niewiele   się 
liczy — ani oskarżenie, ani obrona.

O CZYTANIU

Czytać   należy   intensywnie.   Czasami   powinieneś   czytać   z 

intensywnością większą od tej, z jaką pisano tekst, który czytasz. Czytać 
należy gorliwie, z pasją,                       z uwagą i bezlitośnie. Autor może 
paplać, lecz ty czytaj rozumnie; każde słowo, jedno po drugim, tam i z 
powrotem, wsłuchując się w książkę, wypatrując śladów, które prowadzą 
w   gąszcz,   uważając   na   tajemnicze   sygnały,   które   sam   autor   mógł 
przeoczyć,   gdy   kroczył   naprzód   w   puszczy   swojego   dzieła.   Nigdy   nie 
należy czytać lekceważąco, od niechcenia, jak ktoś, kogo zaproszono na 
królewską ucztę, a on tylko dłubie końcem widelca w potrawach. Czytać 

background image

trzeba elegancko, wielkodusznie. Czytać należy tak, jakbyś w celi śmierci 
czytał   ostatnią   książkę,   którą   ci   przyniósł   strażnik   więzienny.   Czytać 
trzeba na śmierć i życie, bo to największy ludzki dar. Pomyśl — tylko 
człowiek umie czytać.

O PORZĄDKU I OPATRZNOŚCI

Przekonałem się, że u fundamentów ludzkiego życia jest porządek. A 

ponieważ   życie   ludzkie   jest   najbardziej   skomplikowaną   formą   dzieła 
Stworzenia, można domniemywać, że gdzie indziej również jest porządek 
— w świecie egzystencji prostszej i prymitywniejszej, w przyrodzie skał, 
szopów   praczy,   gadów   i  planet.  We   wszystkim   jest   porządek,   rzeczy   i 
sprawy  dochodzą do nas także wtedy, gdy  nawet nie ruszymy  palcem, 
porządek  jest także w tym, że co jakiś czas dajemy  znak palcem albo 
głową po to, by rzeczy i sprawy dotarły do nas, abyśmy my dotarli do 
pewnych   miejsc,   ludzi,   myśli,   z   którymi   łączy   nas   coś   osobistego   i 
nieuchronnego. Wierzę, że we wszystkim jest porządek.

Ale wierzę również, że za tym porządkiem jest zamysł, którego nie 

znam. Nazwij go, jak chcesz. Ja nazywam go Opatrznością. Ów zamysł 
troszczy   się   o   mnie,   osobiście,   karze   mnie,   prowadzi,   urządza   moje 
sprawy, pcha w głąb, każdej chwili kontroluje, buduje wokół mnie świat i 
mnie buduje w tym świecie, wykorzystuje mnie. Kto sobie tego z czasem 
nie   uzmysłowi,   znaczy   to,   że   jest   ślepy   i   głuchy.   Za   wszystkim   jest 
Opatrzność — w to również wierzę.

O SPRAWIEDLIWYM ORZEKANIU

Z   takim   samym   poczuciem   sprawiedliwości   orzekaj   we   własnej 

sprawie, z jakim zwykłeś orzekać w sprawie drugich. Względem siebie nie 
wolno   ci   być   niecierpliwym,   niesprawiedliwym,   przesadnie 
wymagającym. Jeżeli chcesz, aby  świat uznał twoją ludzką wartość, ty 
sam musisz ją uznać. Zachowuj się przeto odpowiedzialnie, bądź cierpliwy 
i wielkoduszny. Nie wymagaj od siebie więcej, ani niczego innego, ani 
niczego gorszego ponad to, co uważasz za sprawiedliwe względem innych. 
Nie można być bezwzględnie wymagającym wobec siebie. Staraj się być 
skromniejszy,   wiedz,   że   twoje   siły   są   żałośnie   ograniczone.   W   pracy, 
w zaspokajaniu ambicji i wszelkich ludzkich pragnień — miarkuj nie tylko 
siebie, ale i innych. Nie wystarczy współczuć ludziom; współczuj także 

background image

sobie.   Bo   ty   także   jesteś   człowiekiem   —   tak   łatwo   o   tym   zapomnieć 
pośród powszechnej rywalizacji. Nie tylko inni zapominają; najczęściej ty 
sam.

O DUSZY I WŁADZY

Palącym pytaniem każdego dawnego filozofa było — co człowiek ma 

w   swojej   władzy?   I  wszyscy   odpowiadali   jednogłośnie   —   tylko   swoją 
duszę.

To najstarsza, ba, jedyna prawda, której sens człowiek poznał i uznał za 

bezwarunkowo   prawdziwy.   Czas,   doświadczenie,   odczuwanie   i   zaduma 
nie odmieniły tej prawdy. Tylko nasza dusza jest w naszym władaniu, nic 
innego. Lecz jest to władza nieograniczona. Nikt nie może nam pomóc, 
nikt nie może nam odebrać władzy sprawowanej nad naszą duszą, nie ma 
takiego tyrana, nie ma takiego systemu społecznego, prawa naturalnego, 
które mogłoby nam przeszkodzić, iżbyśmy byli wolni w naszej duszy. Jest 
to wolność absolutna. I stosując miarę tej wolności, każda inna wolność, 
jaką   może   nam  dać   społeczeństwo,   władza   i   pieniądze,   jest   ułamkowa 
i względna.

O LEKARZACH I STRONACH ŚWIATA

W  średniowieczu   istniało   przekonanie,   że   lekarze   przynoszą   z   sobą 

choroby do pewnych miejsc, niczym materiał niezbędny do wykonywania 
ich rzemiosła. Monteskiusz, po kilku stuleciach, przeciwstawił się owemu 
przesądowi.

Nie   lekarze   przynoszą   choroby,   lecz   choroby   przynoszą   lekarzy. 

Rzeczywiście widzimy, że każdej stronie świata odpowiada inny lekarz. 
Sposób leczenia, który ma gorących i mądrych zwolenników w Paryżu, nie 
skutkuje w Konstantynopolu. Lekarstwo, które niezawodnie działa w Oslo, 
nie działa już tak pewnie w Marsylii                  i Budapeszcie. Lekarz, 
który   w   Londynie   przywrócił   życiu   tysiące   chorych,   jest   bezradny   w 
Bagdadzie, gdy los go tam rzuci. Człowiek choruje i leczy się nie tylko 
stosownie do swojej natury i obyczajów, ale i części świata, w której żyje. 
Co   w   Helsinkach   jest   środkiem   przeczyszczającym,   w   Chartumie 
powoduje obstrukcję,                    a skurcz żyły, który w Budapeszcie bez 
wątpienia ustępuje pod działaniem piramidonu, w Chinach nie ustępuje, 

background image

jakkolwiek mandaryn także zażywa piramidon.                    W Budapeszcie 
połykamy pół grama chininy, a na Sumatrze nabieramy jej łyżeczkę do 
herbaty.   Wiele   przyczyn   składa   się   na   to,   że   człowiek   jest   chory   lub 
zdrowy. Pamiętaj o tym, kiedy wymyślasz lekarzowi.

O TYM, ŻE ZDRAJCY NIE TRZEBA ŻAŁOWAĆ

W procesie przeciw człowiekowi, kiedy tylko jest to możliwe, należy 

wydawać   wyrok   uniewinniający.  Tylko   wówczas   nie,   gdy   oskarżonego 
uznasz winnym zbrodni zdrady, zaplanowanej na chłodno i bez pośpiechu.

Już prędzej można wybaczyć zabójcy niż zdrajcy. Zabójca zazwyczaj 

działa w afekcie i płaci za to całym swoim życiem. Zabójca i ofiara są 
zwykle ze sobą powiązani wedle ukrytego i niepojętego prawa. Zabójca 
najczęściej trafia na szubienicę. Ale zdrajca ściska ci rękę, zdrajca patrzy 
ci w oczy, wypytuje o twoje plany, wzdycha z tobą, jęczy, zaklina się. 
Nigdy nie wybaczaj zdrajcy. Dla zdrajcy nie miej litości. Kto raz zdradził 
— wszystko jedno, czy to mężczyzna, czy kobieta — dla tego nie ma już 
żadnej próby, usprawiedliwienia, rozgrzeszenia. Usuń go ze swego życia. 
Przyglądaj się jego losowi bez współczucia. Jest bowiem ostatnim z ludzi 
we wspólnocie i w życiu prywatnym. Nie ma dla niego usprawiedliwienia.

O PODRÓŻY

Nie wolno podróżować samemu. Samotny podróżny wykonuje coś w 

rodzaju pracy przymusowej. Podróżować można jedynie w towarzystwie 
taktownym, budzącym zaufanie. Towarzystwo kobiety o duszy wrażliwej i 
czułej bądź uważnego i cierpliwego przyjaciela uwielokrotnia przeżycia 
doznawane   w   podróży,   potęguje   barwność   rzeczy   godnych   zobaczenia, 
pomaga zrozumieć to wszystko, co pokazuje nam szlak podróży i sam 
świat.

Bo człowiek tylko w towarzystwie potrafi oglądać i odczuwać świat. 

Towarzystwo przydaje ludzkiego wymiaru posępnemu czarowi podróży, 
ustawicznej   zmianie.   W   latach   moich   wędrówek   po   świecie   często 
podróżowałem   sam,   z   małym   bagażem,   zawsze   rozgorączkowany, 
niespokojny, goniący za czymś. Brakowało mi mądrego towarzysza, który 
by   stał   przy   mnie   w   trakcie   pełnego   niebezpieczeństw   i   niepokojów 
doświadczania świata, który by mnie ostrzegał, który by dzielił ze mną 

background image

posępną samotność zajazdów i obyczaje kolei, przyprawiające o rozstrój 
nerwowy.   W   towarzystwie   odpowiedniego   człowieka   możesz   odbyć 
podróż dookoła świata,   a będzie ci się zdawało, że wszystko to trwa jedną 
chwilę. W pojedynkę jedynie wleczesz się przez świat, nawet jeśli jedziesz 
ekspresem albo lecisz samolotem.

O TYM, ŻE NIC NIE MOŻE CIĘ PRZESTRASZYĆ

Cóż   może   cię   przestraszyć,   jeśli   twoja   dusza   jest   spokojna?   Jeżeli 

pokonujesz   próżność,   lubieżność   i   chciwość?   Jakież   potęgi   mogą   cię 
dręczyć, jeżeli ty sam nie zadręczasz siebie? Czym jest więzienie, jeżeli 
wolna   jest   twoja   dusza?   Czymże   jest   śmierć,   jeżeli   poznajesz   świat   i 
własną duszę i nie dbasz o błahostki? Doprawdy, byłeś jak dziecko, które 
jest nieszczęśliwe, bo nie otrzymuje tego czy tamtego. Zawsze myśl tak — 
nie mam władzy ni majątku, może nawet i zdrowia. a jakiż jestem potężny, 
jakże   bogaty   i   jaką   mam   przewagę   nad   innymi,   bo   moje   pragnienia 
nakierowałem na prawdę i prawdziwość rzeczy, a moja dusza jest wolna! 
Tego nikt nie może ci odebrać i nikt nie może ci dać nic więcej.

O NIKCZEMNOŚCI I POMOCY

Skala ludzkiej nikczemności jest tak nieograniczona, temperatura tak 

wysoka,   pomysłowość   tak   oryginalna   i   urozmaicona,   formy,   w   jakich 
objawia się, tak zaskakujące, że niekiedy cofamy się przed nią i czujemy, 
że jest to największa ludzka siła.

Później   przekonujemy   się,   że   gdziekolwiek   naciera   ludzka 

nikczemność, tam natychmiast pojawia się ludzka pomoc. Najczęściej ów 
zamysł pospieszenia                        z pomocą jest bardziej nieudolny niż 
nikczemność,   bardziej   tchórzliwy   i   niezdecydowany.   Trudniej   jest 
zorganizować   energię   pomocy.   Ale   zjawia   się,   nieproszona,   niekiedy 
bardzo   zawstydzona,   i   naraz   zmuszony   jesteś   dostrzec,   że   w   obliczu 
nikczemności budzi się w człowieku gotowość pospieszenia z pomocą. 
Czasami za późno. Czasami niedoskonale. Jednak w końcu tryumfalnie. 
Przekonałem się o tym.

O TYM, ŻE ŻYJEMY PODŁUG LUDZKIEJ MIARY

Czy   jesteś   zmęczony   życiem?   Tak,   pewnego   dnia   czujesz,   że 

background image

przychodząc na świat, podjąłeś się zadania ponad siły.

Zbyt   wiele   było   oporu,   zbyt   wiele   nieobliczalnego,   nieprzyjaznego, 

zbyt   wiele   niegodziwości,   beznadziei,   zbyt   wiele   zadań,   zbyt   wiele 
cierpień i rozczarowań.                A czy nie przychodzi ci na myśl, że 
właśnie   to   zbyt,   to   wiele   nadało   twojemu   życiu   rangę   i   przydało   mu 
wartości? Czy nie czujesz, że miałeś swoje zadanie, osobistą sprawę? Czy 
nie czujesz, że natura, co tak nierozumnie przesadza i trwoni, wyróżniła 
cię tym, iż stworzyła cię człowiekiem i wyznaczyła ci zadanie na ziemi 
podług ludzkiej miary? Czy możesz być inny niż zmęczony? To właśnie 
było twoją sprawą na ziemi — abyś żył i abyś się zmęczył.

O TYM, ŻE PAKOWANIE SIĘ POSTARZA

Podróżuj,   ale   z   małym   bagażem.   Podróżuj,   ale   w   każdej   chwili 

pamiętaj, że w podróży nigdzie nie usiedzisz dłużej na jednym miejscu. 
Nie trać wiele czasu na porządkowanie bagażu, nie zabieraj na drogę zbyt 
wiele rzeczy. Pakowanie się postarza.

Drobne,   uboczne   zadania   postarzają   szczególnie   podstępnie. 

Marudzenie, nadmierne komplikowanie powszedniego ceremoniału, gniew 
z powodu urwanych guzików, zmartwienie wywołane nie wysłanymi w 
porę listami, pakowanie się w czasie podróży. Człowiek starzeje się nie 
tylko dramatycznie — gdy powiewa białymi kędziorami, gdy zwapniają 
mu się żyły, nie. Człowiek starzeje się przed czasem także wtedy, gdy 
brudna bielizna już po tygodniu nie mieści się w jego walizce, choć przed 
tygodniem, wyprasowana, doskonale się w niej mieściła. Podróżuj lekko, 
jak ptaki. W ten sposób dotrzesz dalej i pozostaniesz młody.

O ROZLICZANIU SIĘ

Pewnego   dnia   trzeba   się   rozliczyć   ze   wszystkiego.   Ale   to   ze 

wszystkiego. Rzecz to nieuchronna. I jakkolwiek to odkładasz — to, w 
czym się myliłeś, co jesteś dłużny, przed czym stchórzyłeś, w czym jest 
twoja   wina,   z   tego   wszystkiego   rozliczysz   się   pewnego   dnia.   Dlatego 
bezustannie wzmacniaj swoją duszę — bo nie jesteś bez grzechu. A kiedy 
prowadzą cię na stos, powtarzaj w duchu — jestem niewinny, ale jestem 
też winny. I rozlicz się dobrowolnie, wprzód, nim tego zażądają — czyń 
roztropnie, a ludzie będą cię bardziej szanować, jeżeli to uczynisz. Nie 

background image

zwlekaj   z   tym   rozliczeniem.   Bo   i   na   co   możesz   liczyć?   Jesteś 
człowiekiem, a przeto jesteś winny.

O MARCHWI

Przekonałem się, że drobno utarta, surowa marchew, podlana sokiem 

cytrynowym, jest nie tylko orzeźwiającym pożywieniem, lecz koi nerwy, a 
zwłaszcza nerwy oczne. Słyszałem — osobiście tego nie doświadczyłem 
— że jeden z komponentów marchwi, karoten, pod każdym względem 
wzmacnia nerwy wzrokowe                     i niekiedy zapobiega procesowi 
ślepnięcia, powoduje zanik tworzącego się bielma. Nie jest to pewne, lecz 
możliwe. Natomiast pewne jest, że podlana sokiem cytrynowym surowa 
marchew,   którą   w   trakcie   posiłku   możemy   spożywać   zamiast   sałaty, 
wzmacnia   organizm,   orzeźwia,   jest   w   niej   coś   pożytecznego 
i   uzdrawiającego.   I   na   pewno   nie   szkodzi.   Tak   samo   polecam   obfite 
spożywanie nieobranych jabłek — jeśli w sezonie, to codziennie jedno — 
oraz picie soku cytrynowego i pomarańczowego. Zauważyłem, że w tych 
latach,   kiedy   pod   koniec   zimy   spożywam   obficie   marchew,   piję   sok 
cytrynowy i pomarańczowy, jestem odporny na przeziębienie i choroby 
zakaźne.

O LUDZKIM MATERIALE

Przez pięć, dziesięć tysięcy lat nie zmienił się materiał ludzki. Zmieniły 

się tylko kostiumy, ustroje i warunki życia. To, co jest człowiekiem — 
dusza                                   i charakter — nie zmieniło się. W mieście Ur,  
w Babilonie, żyli tacy sami ludzie, jak w dzisiejszym Budapeszcie — tak 
samo postrzegali w swoich duszach świat                           i dokładnie tak 
samo reagowali na świat. Tyle że — bez narzędzi — bliżej byli tajemnic 
świata,   bliżej   czasu,   bliżej   gwiazd   i   migowego   języka   natury.   Mieli 
subtelniejszy   słuch,   wzrok   —   nawet  i   bez   teleskopu   ostrzejszy,   więcej 
postrzegający, czulszy, więcej przeczuwający, więcej ogarniający. Materiał 
ludzki nie zmienił się, ale               człowiek — dzięki paru geniuszom i 
przyrządom — jest w cywilizacji technicznej bardziej ślepy i głuchy, niż 
był   u   zarania   ludzkich   dziejów.   Gnuśniejszy   i   głupszy.   Lepiej 
poinformowany   i   zarazem   mniej   wykształcony.   Wydaje   mu   się,   że   za 
pociśnięciem  guzika   kieruje  wszechświatem.  Ta   olbrzymia   struktura   — 
cywilizacja   —   skazała   człowieka   na   wygnanie   z   wielkiej,   tajemniczej, 

background image

intymnej wspólnoty świata.

O TYM, ŻE POWINIENEŚ UCZESTNICZYĆ W SPRAWIE 

TYCZĄCEJ LUDZI

Dokądkolwiek uciekasz, w pracę, w rolę, którą pragniesz odegrać, w 

postawę, jaką chcesz przyjąć, ludzie nie pozwalają ci odejść, ciągną za 
tobą,   żądają,   abyś   uczestniczył   w   ich   akcjach,   dzielił   z   nimi   troski, 
nadzieje,   plany,   szarpią   cię   za   poły   płaszcza,   napadają,   wyrzekają   się 
ciebie, jeżeli uchylasz się od wspólnych zadań. Musisz pogodzić się — a 
to   niełatwe,   jeśli   jesteś   artystą,   człowiekiem   myślącym,   naturą 
kontemplacyjną — z tym, że powinieneś być z ludźmi. Powinieneś płakać 
z nimi i śmiać się z nimi, bo szczęśliwy i zadowolony możesz być jedynie 
o tyle, o ile oni ci na to zezwolą.

ale   ludzie   —   powiadasz   —   tylko   w   pojedynkę   są   ludźmi 

odpowiedzialnymi,   czującymi,   zdolnymi   do   współczucia;   w   tłumie   są 
niczym   sfora;   zagrzewają   ich   najtańsze   hasła,   pierś   tłumu   rozpierają 
najnikczemniejsze żądze. jakże mam brać udział w ich sprawach, jeżeli nie 
chcę, aby ucierpiała moja dusza?

Mogę ci odpowiedzieć jedynie tak — zachowaj wolność swojej duszy, 

a pozostaniesz sprawiedliwy. Kiedy tłum zażąda od ciebie czegoś, z czym 
nie godzi się twoje sumienie, odmów spełnienia jego żądania. Wszystko 
jedno, jaka jest cena i jakie będą następstwa takiej postawy. Granicę twojej 
solidarności   wyznacza   sprawiedliwość.   Ty   także   masz   swoje   prawo   i 
swoją władzę, nie tylko oni. Tym prawem i władzą jest prawda — mogą ci 
rozbić głowę, ale tej władzy nie mogą                        ci odebrać.

O ZAWIŚCI

Są ludzie nieuleczalnie okaleczeni, których chciwość i próżność skaziła 

tak głęboko, że nie ma żadnego sposobu, aby się zbliżyć do ich chorej 
duszy i zjednać ją sobie. Takim ludziom współczuj, lecz ich omijaj. Nie 
ma takiego wielkodusznego uczynku, bezinteresownej postawy, dzielnego 
i   szlachetnego   podejścia,   które   mogą   pomóc   tym   ludziom.   Osobliwie 
zawiść dręczy tych ludzi. Wymiotują żółcią, krzyczą we śnie, miotają się 
w   swoich   legowiskach   jak   epileptycy,   plują   pianą,   gdy   widzą,   że   ktoś 
zdobył coś z łaski życzliwego losu, że czegoś w życiu dopiął. To ludzie 

background image

chorzy,   zaraźliwie   chorzy.   Unikaj   ich   towarzystwa,   nie   sądź,   że 
argumentacja   i   dowód   mogą   ich   przekonać.   To   tak,   jakbyś   chciał 
udowodnić   trędowatemu,   że   zdrowi   są   bezgrzeszni   i   niewinni!   Nie 
uwierzy   ci.   Gdy   odkryjesz   przed   nimi   prawdziwy   powód   ich   choroby, 
znienawidzą   cię.   Gdy   chcesz   oddziaływać   na   ich   uczucia,   chwytają   za 
maczugę. Tak głęboko pogrążają się w swoich gniewach, jak zesłaniec w 
swoim wygnańczym losie — nie widzą innego wyjścia niż zemsta. Nie 
układaj się z nimi, omijaj ich i znoś ich istnienie na ziemi jak dopust losu.

O PRZESTRZEGANIU PORZĄDKU RUCHÓW

Uważaj,   aby   nigdy   nie   działać   w   pośpiechu,   w   pracy,   w   życiu 

towarzyskim,   także   w   powszednich   czynnościach   podporządkuj   się 
surowym konsekwencjom faktów i sytuacji. Nie próbuj dwiema rękami 
robić to i tamto w tej samej chwili. Kiedy piszesz list, nie rozmawiaj przez 
telefon. Kiedy palisz, nie chciej w tym samym czasie leczyć się z kataru 
tchawicy. Kiedy czytasz, nie słuchaj muzyki. I nade wszystko — uważaj 
na głęboki porządek zadań i sytuacji. U podstawy rozlicznych ludzkich 
zadań tkwi swego rodzaju zręczność; nie zawadzi się jej nauczyć. Gdy coś 
chwytasz,   chwytaj   obiema   rękami,   i   to   mocno;   gdy   coś   wypuszczasz, 
wypuszczaj świadomie                           i ze wszystkimi konsekwencjami; gdy 
mówisz, niech twoje słowa trwają w czasie jak kamień; gdy cieszysz się z 
czegoś, ciesz się bez zastrzeżeń. W życiu jest również coś z rzemiosła; dni 
powszednie mają swoich mistrzów, mają też swoich partaczy. Uważaj na 
swoje gesty.  Przyczyną  większości  ludzkich  nieszczęść  jest nie  greckie 
fatum, lecz niezręczność, gnuśność, niedbałość. Wyucz się tego fachu — 
życia, pozostań mistrzem życia każdym swoim gestem i czynem.

O PRZYJAŹNI

Nie   istnieje   związek   między   ludźmi,   który   byłby   głębszy,   bardziej 

poruszający,   niż   przyjaźń.   Ileż   jest   egoizmu   i   próżności   wśród 
zakochanych,   a   także   w   związku   uczuciowym,   łączącym   rodziców   i 
dzieci! Tylko przyjaciel nie jest egoistą; w przeciwnym razie żaden z niego 
przyjaciel. Jedynie przyjaciel nie jest samolubny, bowiem nie dla siebie, 
ale   dla   przyjaciela   pragnie   wszystkiego,   co   dobre   i   piękne.   Kochanek 
(kochanka) zawsze czegoś się domaga; przyjaciel niczego nie oczekuje dla 
siebie. Dziecko zawsze chce coś dostać od rodziców, chce przeróść ojca; 

background image

przyjaciel nie chce otrzymywać ni przerastać. Nie ma w życiu człowieka 
bardziej   tajemniczego,   szlachetniejszego   daru   niż   skąpa   w   słowa, 
wyrozumiała, cierpliwa i ofiarna przyjaźń. I nie ma nic rzadszego.

Montaigne, kiedy zadumał się nad uczuciem, jakie wiązało go z La 

Boetie, powiedział — byliśmy przyjaciółmi… bo on to był on, a ja byłem 
ja. Nad wyraz                          to precyzyjne. A Seneka w jednym z listów 
do Lucyliusza pisze tak — ten, kto jest przyjacielem, kocha, lecz ten, kto 
kocha, nie zawsze jest przyjacielem. To                   stwierdzenie — to 
nawet   więcej   niż   precyzja   —   to   już   sama   prawda.   Każda   miłość   jest 
podejrzana, bowiem w jej popiele tli się samolubstwo i sknerstwo. Jedynie 
sympatia przyjaciela jest bezinteresowna — nie ma w niej interesu ani gry 
uczuć.   Przyjaźń   jest   służbą,   mocną   i   poważną   służbą,   największą 
człowieczą próbą i rolą.

O MIŁOŚCI

W harcach kobiety i mężczyzny nie dopatruj się niczego innego prócz 

beznadziejnej walki, do której zagrzewają bezlitosny egoizm i pozbawiona 
hamulców   próżność.   Oby   czarujące   chwile,   spokojniejsze   sytuacje 
życiowe, okazjonalne złagodnienie nigdy nie pozwoliły ci zapomnieć, że 
kiedy  stoisz naprzeciw kobiety, jesteś wojownikiem,  którego  skóry, ba, 
życia domaga się strona przeciwna. Walcz po rycersku, ale walcz. Jeśli 
czasem spotkasz się z wielkodusznością, odpłać wielkodusznością; jeżeli 
otrzymasz czułość, odpłać czułością, bez czułostkowości. Ale nigdy, na 
jedną chwilę nie zapomnij, że u spodu każdego czułego spotkania tli się 
nagi egoizm i próżność. Ten, który leży w łóżku w objęciach kobiety, leży 
na   żarzących   się   węglach.   Może   przypalić   sobie   skórę;   musi   wszakże 
chronić swoją ludzką rangę i szacunek dla siebie. Bacz pilnie i walcz. 
Wokół   ciebie   stoją   przeciwnicy,   z   piórami   we   włosach,   z   farbą   na 
twarzach, jak dzicy wojownicy.

O TYCH, CO ŚMIEJĄ SIĘ TYLKO USTAMI

Jest  pewien   gatunek  człowieka,   który  śmieje  się   tylko  ustami.  Tacy 

ludzie   są   jak   dotknięci   paraliżem;   jak   głusi   albo   ci,   u   których   nie 
funkcjonuje zmysł powonienia. Żartujesz w ich obecności, wypowiadasz 
swoje zdanie o jakiejś karykaturalnej lub zabawnej życiowej sytuacji i ze 
zdumieniem   spostrzegasz,   że   nie   rozumieją   i   nie   słuchają   tego,   co   w 

background image

krótkiej, przygodnej historyjce jest przewrotnie zabawne — śmieją się, ale 
śmieją   się   tylko   ustami.   Ich   serce   i   rozum   nie   przeniknęły   na   wskroś 
przewrotnej   śmieszności   owej   sytuacji.   Uprzejmie   się   śmieją,   szczerzą 
zęby.   Lecz   ich   serce   nigdy   się   nie   śmieje.   Ci   ponuro   szczerzący   zęby 
potrafią być groźni. Nie żartuj z nimi. Kiedy ty wskazujesz na życie, oni w 
odpowiedzi pokazują kły.

O TYM, ŻE CHOROBA JEST WYPOCZYNKIEM

W   straszliwej   rywalizacji,   jaką   jest   życie,   większość   ludzi   jedynie 

wtedy   wypoczywa,   gdy   jest   chora.   Choroba,   wedle   słów   francuskiego 
poety,   jest   nie   tylko   podróżą   biedaków,   ale   i   wywczasami   biedaków, 
Riwierą   w   zimie,  Tatrami   i   Egiptem.   Na   gorączkowe   nastroje   choroba 
wysyła prawdziwą gorączkę, aby się nieco uspokoiły. Ktoś żądny sławy i 
wiecznie niezadowolony, kto — jak Kleist, poeta — zmienia miasta, jak 
gorączkujący poduszki, jedynie w łóżku, w czasie choroby uświadamia 
sobie swoje prawdziwe pragnienia, beznadziejne namiętności.

Choroba jest wypoczynkiem, to truizm. Dlatego uprzedź nakaz natury, 

przymusowy   urlop,   i   wstaw   do   rejestru   twojego   rozpędzonego   życia 
drobne,   sztuczne   choroby,   abyś   mógł   sobie   odpocząć.   I   choć   jesteś   w 
doskonałym zdrowiu, nie opuszczaj czasami przez jeden dzień swojego 
łóżka.  Masz  wilczy  apetyt, gryzłbyś  nawet gwoździe  — lecz  głoduj,  z 
własnej woli, przez dzień, dwa. Serce jeszcze ci nie zrzędzi z powodu 
nikotyny, odpłać mu się tym, że bez nakazu rzucisz palenie na trzy dni. 
Organizm będzie ci wdzięczny za tak niewielką troskę! I owe nieznaczące, 
sztuczne stany chorobowe i kuracyjne — wywołane nie na rozkaz choroby 
— dobrowolne diety, odjęcie od ust i wypoczynek dorównają podróży na 
Wschód albo operacji ślepej kiszki. Spróbuj. A ujrzysz cuda.

O TYM, ŻE NA SPRAWY TRZEBA ZACZEKAĆ

Zaczekaj, z cierpliwością anioła i świętego, nim sprawy — ludzie, idee, 

sytuacje — które do ciebie należą, przyjdą do ciebie. Ani jednym krokiem, 
ani jednym gestem ni słowem nie przyspieszaj ich zbliżania się. Bowiem 
pewni ludzie, pewne idee, sytuacje, które należą do twojego życia, twojego 
charakteru, do twojego ziemskiego i duchowego losu, stale są w drodze, 
zmierzając   do   ciebie.   Książki.   Mężczyźni.   Kobiety.   Przyjaźnie. 
Poszukiwania,   wielorakie   prawdy.   To   wszystko   zbliża   się   do   ciebie 

background image

powolnym przetaczaniem się, i pewnego dnia musicie się spotkać. Ale nie 
działaj   w   pośpiechu,   nie   przyspieszaj   ich   drogi   i   zbliżania   się.   Jeżeli 
bardzo   się   ku   nim   spieszysz,   może   ominąć   cię   to,   co   jest   ważne   i 
przeznaczone   tylko   dla   ciebie.   Czekaj,   mężnie,   uważnie,   całym  swoim 
losem i całym swoim życiem.

O CZEKANIU

Jeżeli ktoś nie przychodzi w porę na umówione spotkanie — czy to 

kobieta, czy mężczyzna, przyjaciel czy obcy — możesz czekać piętnaście 
minut. Potem odejdź. Jeżeli nie potrafi usprawiedliwić się uzasadnionym 
pretekstem,   nie   szukaj   już   nigdy   towarzystwa   takiego   człowieka.   Nie 
zachowuj w sercu gniewu czy urazy, bo to nie przystoi człowiekowi. Ale 
też   nie   stwarzaj   komu   innemu   okazji,   by   przestał   na   ciebie   czekać. 
Bowiem ludzie obrażają się także wskutek arogancji                                i 
tchórzostwa. Kazać na siebie czekać też jest taką impertynencką obelgą.

W każdej, ale to w każdej sprawie bądź punktualny co do sekundy. Nie 

możesz   być   tak   zmęczony,   smutny,   ponury,   abyś   mógł   uchybić   prawu 
uprzejmej punktualności. Punktualność nie jest tylko grzecznością królów, 
lecz  obowiązkiem każdego odpowiedzialnego, mającego poczucie  rangi 
człowieka. Człowiekiem pierwszorzędnym jest ten, kto, nie mając w tym 
interesu, jest punktualny. Człowiek leniwy, arogancki, frywolny zawsze się 
spóźnia.   W   końcu   taki   człowiek   spóźni   się   na   spotkanie   życia   —   na 
poznanie samego siebie.

O FANATYKU

Zawsze   i   wszędzie,   na   wszelki   sposób   i   przy   każdej   okazji   należy 

walczyć z fanatyzmem. Z epileptyczną furią o spienionych ustach, która 
wydostaje   się   z   ludzkich   schowków   i   chce   posiekać,   przerobić   świat. 
Walczyć   z   fanatyzmem   trzeba   cierpliwością,   objaśnieniem,   rozumem, 
konsekwentną pedagogiką. Także współczuciem. Współczuj fanatykowi. 
Napada na ciebie, lecz w ataku furii odgryzie sobie język i poobija się.

O TYM, ŻE NIE WOLNO UPAŚĆ PRZED SAMYM SOBĄ

Jeżeli w naszym życiu uformowała się jakaś reguła, musimy się jej 

background image

uchwycić za wszelką cenę; bo życie dorosłego człowieka tak samo składa 
się z reguł                            i życiowych zasad, jak budowla z mocno 
zespolonych ze sobą cegieł, i nie jest wskazane zachwiać tą konstrukcją, 
aby usunąć z miejsca jedną czy drugą cegłę. Nasze życie do czterdziestki 
napełnia   się   przepisami,   które   inni   uważają   za   dziwactwa   —   my   zaś 
wiemy,   że   ich   rzeczywistym   zadaniem   jest   obrona   przed   anarchią. 
Wstawanie,   kładzenie   się   do   łóżka,   rozrywki,   czas   pracy,   stosunki   z 
ludźmi, wszystko to z czasem regulują surowe prawa.

I jeśli wykroczymy przeciwko tym prawom, nasze sumienie przepełni 

się   poczuciem   winy.   To   nieprawda,   że   sposób   życia   może   być 
spontaniczny. Ty sam możesz być niekiedy spontaniczny, twoje decyzje, 
pasje, pomysły mogą być samorzutne — ale twój sposób życia, który jest 
niezależny   od   tego   wszystkiego,   nie   może   być   żywiołowy   i 
nieprzemyślany.   Jeśli   ludziom   nie   podoba   się,   że   żyjesz   tak   czy   siak, 
inaczej, niż oni by chcieli, niż sobie wyobrażają, albo też inaczej, niż im to 
kiedyś   pod   przymusem   wpojono   lub   narzucono   przez   jakieś 
nieporozumienie — nie przejmuj się. Nie żyjesz dla ludzi. Lecz jeśli ty 
sam   występujesz   przeciwko   twoim   prawom,   gorzko   pożałujesz   tej 
niewierności. Nawet w swoich przewinach i błędach przestrzegaj pewnego 
układu, który wynika z praw twojego życia. Przed światem możesz upaść, 
ile   razy   zechcesz.   Nie   wolno   nam   pobłażać   samym   sobie;   bo   to   jest 
prawdziwy upadek.

O BOHATERSTWIE

Największym bohaterstwem jest trwać przy swojej pracy, cokolwiek 

świat o tym mówi. A jeszcze większym bohaterstwem jest zniszczyć swoją 
pracę, jeżeli czujesz, że nie umiesz w stopniu doskonałym zrobić tego, na 
co   podpisałeś   umowę   z   samym   sobą.   Żyj   pomiędzy   tymi   dwoma 
zamysłami, nie mów o tym, żyj całkowicie oddany swojej pracy i bądź 
bezlitosny   względem   swojego   dzieła.   Bądź   surowy   dla   twojego   dzieła, 
daleko bardziej surowy niż nawet cały świat.

O ŚWIĘTACH

Gdy w twoim życiu nadchodzi czas świąt, świętuj je całym sobą. Włóż 

czarne   ubranie.   Zaczesz   włosy   wilgotną   szczotką.   Przestrzegaj   higieny 
osobistej   —   wewnątrz   i   na   zewnątrz.   Zapomnij   o   wszystkim,   co   jest 

background image

rytuałem i zadaniem codzienności. Święto nie tylko w kalendarzu zapisane 
jest   czerwonymi   literami.   Popatrz   na   starożytnych,   jak   zapamiętale 
świętowali, jak bezwarunkowo, w jakże skomplikowany sposób i z jaką 
dziką radością! Święto jest odmianą. Święto jest głębokim i czarownym 
zawieszeniem ładu. Niech święto będzie świąteczne. Niech będzie w nim 
taniec, kwiaty, piękne kobiety, wyborne potrawy, trunki, które burzą krew i 
skłaniają do wyznań. A nade wszystko niech będzie w nim coś z dawnego 
poczucia harmonii, z dnia siódmego, z przerwy, z całkowitego wyłączenia, 
niech   będzie   w  nim  gorliwość   i  bezwzględność.   Święto   jest  godnością 
życia, jego najwyższą mądrością. Gotuj się na nie ciałem i duszą.

I nie tylko w kalendarzu są dni zapisane czerwonymi literami. Także 

życie przynosi wiele różnorodnych, niewidocznych świąt. W takich razach 
zapomnij                        o wszystkim, bacz, byś nie przeoczył święta.

O TYM, ŻE SAM ROZUM TO ZA MAŁO, BY ROZUMIEĆ

Rozum nie wystarcza, byśmy zrozumieli siebie lub zjawiska świata — 

dla istotnego, nieomylnego zrozumienia i odczucia trzeba czegoś jeszcze, 
czegoś więcej niż rozumu. Trzeba i łaski, i pokory, jakiegoś szczególnie 
fortunnego   działania   naszego   ciała   i   instynktów,   także   korzystnego 
usytuowania przedmiotu naszych badań,                  a może potrzebna jest 
też odpowiednia konfiguracja gwiazd, byśmy coś rozumieli na tej ziemi. 
Pomyśl o tym, kiedy rozpiera cię duma, bo zdaje ci się, że rozumiesz to 
czy tamto.

O SZCZĘŚCIU

Szczęścia,   naturalnie,   nie   ma   w   tym   —   poddającym   się   destylacji, 

łatwym do opakowania, dającym się zaopatrzyć w etykietkę — sensie, jak 
to sobie wyobraża większość ludzi. Jakby wystarczyło wejść do apteki, 
gdzie za trzy sześćdziesiąt wydają pewien lek, po którym nic już nie boli. 
Jakby dla jakiejś kobiety żył gdzieś jakiś mężczyzna lub jakaś kobieta dla 
jakiegoś mężczyzny i gdy kiedyś spotkają się, już nigdy nie będzie w ich 
życiu   nieporozumień,   samolubstwa,   gniewu,   jedynie   wiecznie   pogodne, 
nieustanne zadowolenie, dobry nastrój i zdrowie. Jakby szczęście w ogóle 
było czymś innym niż tęsknotą za nieosiągalnym!

Większość   ludzi   spędza   życie   na   metodycznym,   żmudnym,   pilnym, 

background image

niezmordowanym  przygotowywaniu  się  do szczęścia.  Ci ludzie  planują 
sobie,   że   będą   szczęśliwi,   w   tym   celu   podróżują   i   trudzą   się,   z 
pracowitością   mrówki   i   drapieżną   chciwością   tygrysa   kolekcjonują 
rekwizyty szczęścia. A gdy okazuje się, że życie minęło, dowiadują się, że 
nie   wystarczy   gromadzić   wszelkie   rekwizyty   szczęścia.   Bo   czyniąc   to, 
trzeba też być szczęśliwym. A o tym właśnie zapomnieli.

O SEKSIE I SMUTKU

U   podstawy   rzeczy   jest   seks.   Może   także   w   życiu   kryształów.  Ale 

wszelka seksualność jest smutna.

Tak   widzieć   kwestię   ciała,   jak   rodzaj   wyroku.   Tylko   czułość   jest 

ludzka. Namiętność jest nieludzka i beznadziejna.

Ale   wyrok,   który   każdą   żyjącą   istotę   skazuje   na   namiętność,   jest 

okrutny. Pomiędzy żądzą a spełnieniem buduje się żywy świat, posługując 
się   antyhumanitarną   wolą,   tak   jak   faraonowie,   posługując   się   nagimi 
tłumami, budowali piramidy.

Czego   oczekujesz,   biedny,   nagi   niewolniku,   kiedy   nabijany 

gwoździami bicz rozkoszy smaga cię po grzbiecie?

Szczęścia? Zaspokojenia?

Budujesz   gmach  świata,   używając   jako   spoiwa   krwi   i   spermy, 

wykonujesz katorżniczą robotę. Jedynie delikatność i czułość pozwala na 
kilka chwil zapomnieć                               o smutnym przymusie bezlitosnego 
niewolnictwa seksualizmu.

O TYM, ŻE SERCA SIĘ ŁAMIĄ

I   to   dokładnie   tak,   jak   w   piosenkach,   które   śpiewają   kawiarniane 

szansonistki.   A   nauka   z   tych   piosenek   zawsze   płynie   taka,   że   raz 
złamanych serc nie da się już nigdy zlepić w jedną całość.

Tyle samo uczy nas  życie. Jeśli jakiś człowiek zbliżał się do kogoś z 

ufnością,   z   bezwarunkową   czułością,   a   jego   uczucia   zostały   zranione, 
serce złamane, to już nigdy nie potrafi zwrócić się do drugiej osoby z 
prawdziwą   ufnością   i   bezwarunkowym   oddaniem.   Nie   ma   na   ziemi 

background image

wrażliwszego   materiału   nad   materiał   ludzki.   Człowiek   nie   potrafi 
zapomnieć rany zadanej jego duszy lub uczuciom. Niezależnie od tego, 
jakie   jeszcze   przyjaźnie   czy   miłości   przyniesie   mu   życie,   pozostanie 
podejrzliwy, każdy związek będzie dla niego szpetną i złą, przygodną grą; 
on wiecznie łaknie zemsty. Taki jest człowiek. Uważaj, gdy stajesz twarzą 
w twarz z ludźmi                           o zranionych sercach — nie zdołasz ich 
pocieszyć.   I   nie   ma   takiej   cierpliwości,   mądrości,   wielkoduszności, 
namiętności, która byłaby zdolna ukoić owe                           zawiedzione 
serca.

O TYM, ŻE ĆWICZENIA CIELESNE NIE ZAWSZE SĄ ZDROWE

Na przykład ja sam — co prawda już w dojrzałym, męskim wieku — 

nabrałem   wielkiej   ochoty   do   pływania   i   gry   w   tenisa.   Szczególnie 
polubiłem   tenis,   gdy   przekroczyłem   czterdziestkę;   jest   to   jedyny   sport 
prawdziwie   humanitarny   —   człowiek   zmaga   się   z   człowiekiem   ze 
wszystkich   sił,   ale   pomiędzy   walczącymi   stronami   pozostaje 
nieprzekraczalna granica — nigdy się nie dotkną. To tak, jak z Lutrem, 
który   nigdy   nie   widział   Erazma,   choć   przez   całe   życie   toczył   z   nim 
pojedynek. Jak dobrze było pływać, zwłaszcza w morzu! Pływać bardzo 
długo, w niemej, litej jak skała wodzie, jakby człowiek powracał między 
odwieczne   żywioły   bytu!   Ale   zorientowałem   się,   że   owe   ćwiczenia 
cielesne odciągają mnie od mojej pracy. Przyjemne dla ciała, nie czyniły 
żadnego dobra dla mojej duszy. A co nie jest dobre dla mojej pracy i dla 
mojej duszy, w rezultacie nie jest pożyteczne dla mojego ciała. Dlatego 
ograniczyłem   owe   przyjemności;   bo   też   coraz   więcej   było   w   nich 
próżności — pozostać młodym, zdrowym! A to przecież nie moja rzecz 
zachować   młodość   i   zdrowie,   aczkolwiek   nie   jest   też   moim   zadaniem 
chorować. Człowiek wybrany do pracy duchowej ma jedną tylko sprawę 
— pracę duchową. Być może jedynym rodzajem hartowania ciała, na jaki 
możemy sobie pozwolić, jest                     spacer; jesteśmy jak więźniowie, 
którzy   przez   jedną   godzinę   w   ciągu   dnia   chodzą   dookoła   więziennego 
dziedzińca. Praca jest największym więzieniem.

O KULTURZE CHARAKTERU

Z dumą i pychą myślisz o tym, że przeczytałeś i zrozumiałeś kilka 

książek, pomnożyłeś wiadomości, dowiedziałeś się czegoś o przyrodzie 

background image

albo   o   marzeniach   ludzkiego   ducha.   Czujesz,   że   jesteś   wykształcony, 
lepszy niż niewykształceni. Pomyśl tylko, jak nieskończenie wielką masę 
wiedzy zawiera w sobie suma wszystkich książek, a ile jeszcze trzeba by 
ich   przeczytać,   aby   w   pełni   zrozumieć   zaledwie   jedną?   Pomyśl   o 
biegnących   wokoło   żelaznych   regałach   biblioteki   British   Museum,   jak 
długo   musiałbyś   żyć,   aby   poznać   coś   z   materiału   ludzkiej   myśli,   jaki 
zawierają w sobie zgromadzone tam książki! Ale wystarczy, abyś rozejrzał 
się po swojej domowej bibliotece — przyznaj się, jak wielu książek nie 
przeczytałeś   spośród   tych,   które   stoją   na   twoich   własnych   regałach,   a 
pośród   tych   przeczytanych   ileż   trafiło   się   takich,   które   w   pełni 
zrozumiałeś,   czytając   je   z   natężoną   uwagą?   Jałowe   i   daremne   jest 
wykształcenie,   które   pozwala   bez   mrugnięcia   okiem   mierzyć   się   z 
wszechświatem   ludzkiego   ducha.   Raczej   pomyśl,   że   zrozumienie, 
ogarnięcie, odczucie już tylko jednego przedmiotu wiedzy wymaga sumy 
wysiłków całego życia. Pomyśl też o tym, ile tego wszystkiego napisano, 
przemyślano przed tobą, jakież to oceany myśli spoczywają w przeszłości 
i   z   jaką   siłą,   w   każdej   nowej   epoce,   wybucha   z   uniwersum   zjawisk 
bogactwo ludzkiej myśli. Pomyśl o tym i zawstydź się. Kultura twojego 
mózgu jest ograniczona i dziecinna. Ale kultura twojego charakteru i serca 
może   być   pełna   i   godna   człowieka,   także   wtedy,   gdy   zasoby   twojej 
duchowej wiedzy są ograniczone.

O LENISTWIE

Są dwa rodzaje lenistwa — poziome i pionowe. Istnieje taki rodzaj 

człowieka,   który   jest  leniwy   tylko  w  wielkich   perspektywach   życia;  w 
planach; w tym, że odkłada na później własne postanowienia i decyzje; 
powoli   buduje   dzieło   swojego   życia,   wszystko   wbudowuje   w   czas,   w 
wielkie   odległości.   Jest   też   inne   lenistwo,   pionowe,   kiedy   pozostajemy 
leniwi względem chwili, kiedy nie myślimy, nie mówimy lub nie robimy 
tego,   co   moglibyśmy   pomyśleć,   powiedzieć,   zrobić   właśnie   w   tej 
konkretnej   chwili.   Nie   sięgamy   po   coś,   co   moglibyśmy   zdobyć   bez 
specjalnego trudu, a co później, być może, zdołamy zdobyć tylko za cenę 
wielkiego poświęcenia, nie podejdziemy do telefonu, nie napiszemy tego 
listu   albo   nie   zanotujemy   tej   myśli   natychmiast,   wtedy,   w   tej   właśnie 
chwili. Ten ostatni rodzaj lenistwa jest bardziej niebezpieczny. W takich 
chwilach, przegapionych, zaniedbanych z lenistwa, przemija nasze życie.

background image

O PRZYKAZANYCH ZADANIACH

Pewnego dnia odzywa się w tobie głos. Akurat czymś się zajmujesz lub 

coś zajmuje ciebie — obowiązki, które, tak uważasz, są pierwszorzędnej 
wagi i dotyczą tylko ciebie, są tylko twoją sprawą. Przygotowywałeś się 
do tego zadania i z zapałem kończysz pracę. I naraz odzywa się głos, który 
mówi — twoja sprawa jest inna.                         I nagle błyska możliwość 
zadania, o jakim nigdy przedtem nie pomyślałeś. Wiesz, że to zadanie nie 
będzie   dla   ciebie   całkowicie   bezpieczne.   Odwiedzie   cię   od 
dotychczasowego   kierunku   twojej   pracy   i   zażąda   nadzwyczajnego 
wysiłku, wywoła wiele nieporozumień, sporów, serię niebezpieczeństw. A 
jednak   teraz   wszystko   musisz   porzucić.   To   nowe   zadanie   poważnie 
zagraża   twoim   praktycznym   interesom.   A   jednak   wszystko   musisz 
odłożyć,   musisz   podjąć   się   tego   wysiłku,   tego   niebezpieczeństwa,   tego 
poświęcenia,   zakresu   nowych   obowiązków,   tego   zasugerowanego   i 
niezrozumiałego nowego zadania. Nakazu tego głosu nie można pomylić z 
niczym innym.

Kto   w   takim   przypadku   dobrze   słyszy   i   jest   posłuszny,   być   może 

padnie pośród ziemskich niebezpieczeństw, wywołanych przez to zadanie, 
ale ocali swoją duszę. A kto jest głuchy i wygodny albo jest tchórzem, ten 
dalej będzie sobie spacerkiem szedł przez życie, lecz z duszą zranioną, 
niezaspokojoną i niespokojną. Wybieraj, przyjacielu.

O MĄDROŚCI I FILOZOFII

Mądrzy   ludzie   zawsze   mnie   męczyli   i   wyczerpywali.   W   ich 

towarzystwie   czułem   się   jak   przed   uprzedzoną   do   mnie   komisją 
egzaminacyjną.  Wiecznie   musiałem   uważać,   ponieważ   oni   również   nie 
spuszczali   mnie   z   oka,   obserwując   mnie   spod   ściągniętych   brwi,   jak 
myśliwy zwierzynę, czy też właściwie reaguję na ich mądre uwagi, czy 
jestem dostatecznie mądry, by oni, ludzie mądrzy, odzywali się do mnie? 
Niestety, mądrzy ludzie zawsze mnie męczyli. I nigdy niczego się od nich 
nie dowiedziałem, niczego istotnego. Najczęściej wyjaśniali, dlaczego coś 
nie  jest  dobre  — życie,  dzieło  jakiegoś  człowieka,  wiosna  albo jesień. 
Lecz nigdy nie powiedzieli, że życie jest również dobre, śmierć — czymś 
naturalnym,   a   człowiek   nie   tak   całkiem   beznadziejny;   na   to   byli   zbyt 
mądrzy.

Mądrość   nie   jest   filozofią.   Mądrość   jest   to   biegłość,   ruchliwość 

background image

systemu nerwowego, lotność umysłu. Filozofia jest prawdą, uspokojeniem, 
wyrozumiałością                 i zgodą. Mądrzy ludzie nigdy nie są mędrcami, 
zbyt są podnieceni, niemal stale upici własną mądrością; lecz mędrcy są 
także mądrymi ludźmi i jednocześnie kimś więcej niż tamci, ponieważ 
niczego   nie   chcą   udowodnić.   Unikaj   towarzystwa   mądrych,   bowiem 
rozdrażnią   cię,   a   w   końcu   obrażą.   Szukaj   towarzystwa   mędrców. 
Z mądrymi można rozmawiać. Z mędrcami można milczeć.

O HARTOWANIU SIĘ I REGULAMINIE

Intelektualiście, twórcy, tak samo jak szermierzowi, lub woltyżerowi, 

lub   siłaczowi,   potrzebne   są   treningi,   sposoby   hartowania   się,   a   także 
regulamin   zdrowotny   i   ćwiczebny.   Z   niechlujnego,   nikczemnego, 
niemoralnego trybu życia nie można w kilka chwil przeskoczyć na arenę 
ludzkiego wysiłku najwyższej miary, aby zabrać się do twórczej, duchowej 
pracy.

Tryb  życia,   prosty   i   powszedni   regulamin   w   życiu,   żywienie   się, 

otoczenie,   porządek   dzienny,   wszystko   to   określa   jakość   wiersza   albo 
rozprawy naukowej.

Nie możesz od piątej do wpół do szóstej po południu rozmawiać z 

Bogiem, jeśli w nocy i w ciągu dnia żyłeś jak świnia. Chciwy, pazerny tryb 
życia ciska odpadki do morskiego oka twojej pracy. Myślenie wymaga 
nieustannego ćwiczenia; twórczość nawet czegoś więcej.

O GOTOWOŚCI

Jako że jesteśmy śmiertelni — największym darem ludzkiego życia jest 

to, że z każdym dniem uważamy ten fakt za nader oczywisty i rozumiemy 
go   coraz   lepiej   —   tak   musimy   urządzać   nasze   życie   codzienne,   jak 
człowiek,   który   żyje   w   ciągłej   gotowości.   Jak   Seneka,   kiedy   w   Urbs 
panuje  Neron;  jak  damy   i panowie  w  lochach  Conciergerie;  jak  każdy 
człowiek,   który   żyje   w   czas   rewolucji.   Bo   życie   to   jest   rewolucja.  W 
każdym razie czasami; na przykład w okresie, w którym teraz żyjemy i 
kiedy masy przechwytują władzę.

Dlatego musimy żyć a jour. Każdego dnia dawać światu odpowiedź, w 

liście, uczuciem albo myślą. Z nagła uważnie przyjrzeć się zwątpieniu, 

background image

jakie rodzi się                   w nasze dni powszednie; pełnią sił, jeśli to tylko 
możliwe,   odpowiedzieć   na   każde   pytanie;   przepracować   i   dokończyć 
aktualny   etap  naszego zadania.  Natura  także  żyje  a jour, każdego  dnia 
wszystko przetwarza, załatwia i odkłada na miejsce.

O URZĘDZIE I URZĘDNIKACH

Nie   ma   takiego   okresu   w   dziejach   ludzkości   zaawansowanej   w 

rozwoju, żyjącej w społeczeństwach, aby co znamienitsi poeci i myśliciele 
nie złorzeczyli na urząd i urzędników. Jedynie koczownik, jedynie horda 
nie znała owej skargi. Grupy ludzkie zorganizowane w społeczeństwo nie 
mogą się obejść bez tego zła koniecznego, jakim jest urząd — Cyceron 
łajał go tak samo, jak Szekspir lub Monteskiusz, i żadna epoka nie może 
bez niego istnieć. Bowiem na początku była agora, plac, na którym ludzie, 
wychodząc z koczowniczego życia, zebrali się, aby omówić wspólne im, 
ludziom,   zadania;   dokoła   placu   powstało   miasto,   polis;   wokół   miasta 
powstało państwo wskutek chorobliwego, naturalnego pączkowania. Ten 
proces powtarza się przez tysiąclecia, w jednostajnym rytmie. Urzędnik 
jest   konsekwencją   społeczeństwa,   urząd   —   warunkiem   funkcji   życia 
miasta.   Jeszcze   nikt   nie   wynalazł   w   ich   miejsce   czegoś   innego   lub 
lepszego.

Urząd zawsze był zły i zawsze był arogancki; pomyśl o tym, kiedy 

stoisz   w kolejce  do  kasy,  by   po  grzecznym  i  pokornym  czekaniu  móc 
uiścić podatek albo uratować coś, co zresztą, zgodnie z prawem, jest także 
twoje. Nie jest celem urzędu być dobrym. Jego cel nie jest ludzki, lecz 
państwowy. Najlepszym urzędnikiem                                   i najdoskonalszym 
urzędem   jest   ten,   który   zbyt   nie   utrudnia   życia.   Który   przesadnie   nie 
działa. Jeżeli życie dogada się z urzędem, jeżeli pójdą na ugodę, mniej 
więcej   pół   na   pół,   i   nie   będą   się   nawzajem   zbytnio   dręczyć,   to   jest 
najlepsze,   co   może   być.   Do   tego   jednak   zdolne   są   jedynie   bardzo 
rozwinięte, przejrzałe, a nawet przekwitające już społeczeństwa i urzędy.

O UTARTYM JABŁKU

Mądrze czyni ten, kto co rano, po obudzeniu, a przed posiłkiem, zjada 

na   czczo   jedno,   dwa   utarte   jabłka.   Jabłko   —   to   tajemniczy   owoc. 
Nieprzypadkowo   jest   jednym   z   najstarszych   symboli   w   świadomości 
człowieka.   Jabłoń   była   drzewem   wiadomości,   jabłko   było   biblijnym 

background image

zakazanym   owocem.   No,   ten   zakazany   owoc   ma   coś   wspólnego   z 
człowiekiem.   Może   jabłko   odegrało   swoją   rolę,   kiedy   człowieka 
wypędzano z Raju; nie wiemy tego na pewno. Ale zauważyłem, że utarte 
na   surowo   jabłko   jest   jednym   z   niezawodnych   elementów   codziennej 
higieny.   Orzeźwia,   uspokaja   żołądek,   ma   regulujący   wpływ   na   jelita. 
Zwłaszcza jeśli przed utarciem umyjesz jabłko starannie, czystymi rękami, 
następnie   pokropisz   sokiem   cytrynowym.   Ta   delikatna   odżywka   nie 
zapewnia długiego życia, lecz twój żołądek i jelita                                  z 
wdzięcznością przyjmują ten codzienny, czysty prezent o właściwościach 
leczniczych. Bo człowiek jest człowiekiem nie tylko przez serce i umysł, 
ale także przez żołądek i jelita.

O PRAWDZIWEJ GŁUPOCIE

Bo i głupota jest wieloraka. Są ludzie inteligentni, w których duszach 

wygasł migoczący promyk rozumu, ponieważ urodzili się i wychowali w 
niefortunnych warunkach. Są też ludzie głupi, bo nie umieją panować nad 
własnym ciałem, otumania ich namiętność, płomień ich duszy dławi pycha 
zmysłów.   Są   i   tacy   głupi   ludzie,   którzy   po   prostu   stali   się   ofiarami 
okoliczności.   Tych   należy   żałować.   Ale   prawdziwa   głupota   jest   dość 
rzadka,   a   przez   to   bardziej   niebezpieczna   i   beznadziejna.   Człowiek   z 
natury   jest   istotą   rozumną.   Prawdziwą,   ciemną,   beznadziejną   głupotę 
należy   obserwować   z   takim   samym   zaciekawieniem,   jak   pradawne, 
budzące   trwogę   zjawisko   przyrody,   jak   cielę   o   dwu   głowach,   jak 
zwyrodniały, niepojęty wybryk natury, w którym nie ma — dosłownie — 
krzty rozumu. Prawdziwa głupota jest niezniszczalna. Czego nie dostaje 
duszy i ciału takiego człowieka? Ducha Świętego czy też pewnych soków, 
produktów   i   gruczołów?   Jodu?   Hormonu   płciowego?   Dokładnie   nie 
wiadomo. Co jednak powinniśmy wiedzieć — to, że jest wskazane, aby 
wszelkimi   sposobami   unikać   prawdziwych   głupców   i   w   sposób   nie 
rzucający się w oczy bronić się przed nimi. Nie staraj się ich przekonać, 
ponieważ   nie   ma   w   nich   życzliwości.   Kochany,   biedny   idiota   jest 
poczciwcem; człowiek głupi jest złośliwcem. Idioci — to biedne dzieci 
Boga; głupcy są sprzymierzeńcami piekła. Są nieszczęściem, które trzeba 
znosić.

O SMUTKU

background image

Nie   odpędzaj   smutku.   Przychodzi   bez   przyczyny;   może   w   takich 

chwilach starzejesz się, może coś zrozumiałeś, może w tę godzinę smutku 
żegnasz się z czymś.  A jednak smutek upiększa życie. Nie trzeba, abyś ze 
zwieszoną   głową   włóczył   się   po   ziemskich   traktach,   obnosząc   swój 
sztuczny weltschmerz, medytując                                  o beznadziejnym  
przemijaniu   życia   i   wszelkich   zjawisk,   uganiając   się   za   niknącymi 
fantomami   radości.   Bo   też   po   pierwsze,   owe   rozliczne   radości,   które 
znikają, być może nie były prawdziwymi radościami. Przypomnij sobie… 
Poza tym — smutek w nieoczekiwanej chwili przykrywa świat, na który 
patrzysz, cudowną, szarosrebrną mgłą, i wszystko staje się szlachetniejsze, 
rzeczy   i   wspomnienia.   Smutek   jest   wielką   siłą.   Wszystko   widzisz   z 
większego   oddalenia,   jakbyś   w   czasie   wędrówki   wspiął   się   na   szczyt. 
Sprawy   okażą   się   bardziej   tajemnicze,   prostsze   i   prawdziwsze   w   tej 
szlachetnej mgle, w perłowym świtaniu. Naraz sam poczujesz się bardziej 
ludzki. Jakbyś słuchał muzyki bez melodii. Świat też jest smutny. Jakże 
podły, jakże trywialny, jakże bekający z przeżarcia, jakże nie do zniesienia 
byłby świat całkowicie z siebie zadowolony, jakże smutny byłby świat bez 
smutku!

O ZDROWIU I PRAWDZIE

Kiedy osacza cię choroba, jeszcze przez jakiś czas, ogromną siłą woli, 

możesz   panować   nad   nią.   Na   początku.   Kiedy   przeznaczenie   dopiero 
skrada się wokół ciebie. Mierzy twoje siły, jak zawodnik siły przeciwnika. 
Jeśli wtedy napinasz uwagę, jeśli jesteś bardzo silny, jeśli zachowujesz 
prawdziwy ład w duszy, we wszelkich twoich sprawach — zdrowie równa 
się prawda — być może w pierwszej fazie walki będziesz silniejszą stroną. 
Pozostać   przy   zdrowiu   —   to   tyle   samo,   co   pozostać   uczciwym   i 
sprawiedliwym.

O KOBIETACH I PTAKACH

Kobiety z takim samym instynktem znajdują sobie miłosny pokarm na 

ziemi,   jak   ptaki   ziarna   lub   ryby.   Krążą   w   nieskończonej   przestrzeni, 
instynkt prowadzi je ponad jeziorami, rzekami, morzami, nizinami, aby, po 
skomplikowanych   zygzakach   i   zakolach,   nagle   runąć   w   dół.  W  takich 
razach cudownie przejawia się ich instynkt  i dobre oko. Bardzo rzadko się 
mylą i tylko niekiedy zdarza się, że ofiara jest silniejsza albo zręczniejsza i 

background image

wyślizguje się im z dziobów jak kijanka z dzioba mewy. Wówczas trochę 
skrzeczą,   jak   mewa;   i   odlatują   dalej,   krążąc,   kołując,   niezmordowanie, 
czujnie.

O JEZUSIE I SAMOTNOŚCI

Każdy człowiek, któremu Bóg wyznaczył misję, jest samotny. Jezus 

zwrócił   się   z   krzyża   do   matki   jak   ktoś,   kto   odrzuca   wszelkie   ludzkie 
współodczuwanie. Są to najokrutniejsze słowa pisma świętego. Bo Jezus 
powiedział, że ten, kto chce pójść jego śladem, musi porzucić rodzinę, 
porzucić wszystkich. Ten człowiek z misją nie żąda mniej od siebie i od 
swoich   wyznawców.   Nie   można   zbawić   świata   i   jednocześnie   być 
najlepszym   mężem,   synem   i   ojcem   z   czwórką   dzieci,   z   małżonką, 
z   kanarkiem   i   starczą   zapomogą.   Misja   zawsze   wymaga   całkowitego 
osamotnienia, pustynnej samotności, okrutnej, omal nieludzkiej postawy. 
Każdy człowiek, który bierze na siebie brzemię ludzkich spraw, musi także 
przyjąć   tę   samotność,   także   nieludzkość.   Kto   jej   nie   podejmie,   jest 
kuglarzem; nawet wtedy, gdy go ukrzyżują.

O KRYTYCZNYCH DZIESIĘCIU MINUTACH

Każdy wiek, każdy okres życia, ba, każdy dzień ma swoje krytyczne 

dziesięć minut, kiedy to wszystko, co do tej pory cierpliwie znosiłeś, a 
więc   —   twoja   praca,   twoje   otoczenie,   twoje   niespełnienia,   twoje 
pragnienia i twoja własna natura — naraz, ni stąd, ni zowąd, wydaje ci się 
nie do zniesienia. Jest to kryzys potężny niczym eksplozja. Pochylasz się 
nad swoją pracą i raptem odczuwasz niedoskonałość tego, co dotychczas 
zrobiłeś, a także nieznośną beznadziejność skali i zakresu oczekujących 
cię   zadań.   Pochylasz   się   nad   swoim   życiem  i   w   błysku   jednej   chwili, 
niczym topielec, widzisz w skondensowaniu to wszystko, do czego byłeś 
zbyt   leniwy,   tchórzliwy,   zakłamany   lub   samolubny,   a   co   teraz   zagraża 
wezbraniem i uduszeniem.

Ten kryzys, tych dziesięć minut, te zagrażające życiu i pracy chwile 

powracają   z   upływem   lat,   jeszcze   bardziej   zapalczywe.   Zdarza   się,   że 
wracają co dzień. Powinieneś w takich razach pamiętać, że kryzysy wiążą 
cię z czasem; patrz uważnie na wskazówkę serca i zegarka. Jak ktoś, kogo 
męczy   atak,   a   on   wie,   że   ataki   również   mają   swój   odmierzony   rytm. 
Zaprzestań   na   krótko   swojej   pracy,   rozluźnij   surowy   porządek   dnia, 

background image

spróbuj być niedbałym i pokornym. Dziesięć minut minie. Praca i życie, 
dopóki coś was łączy, pozostaną.

O ZŁODZIEJACH PRĄDU

Znam   ludzi,   których   kulturę   podziwiam,   których   sposób   myślenia 

zaskakuje mnie, którzy wszelako we współżyciu są męczący. Znam też 
innych ludzi, którzy nie są szczególnie mądrzy lub wykształceni, nigdy nie 
mówią nic zaskakującego lub oryginalnego, a jednak gdy po spotkaniu 
żegnam się z nimi, mam uczucie, że coś od nich otrzymałem.

Wydaje się, że człowiek to nie tylko jego wykształcenie, inteligencja, 

lecz również pewien rodzaj prądu, który  ze zmienną mocą i obfitością 
promieniuje                        z jednostki. Są ludzie ubodzy w ów rodzaj 
prądu, którzy bezustannie czerpią siły ze swojego otoczenia. Ci są jak owi 
złodzieje prądu, którzy za pomocą kabla, podłączonego do przewodu w 
sąsiednim   mieszkaniu,   podkradają   prąd   do   swojego   mieszkania   lub 
warsztatu,   wskutek   czego   w   ich   mieszkaniu   jest   widniej, 
a w warsztacie są lepsze warunki do produkcji. Tacy ludzie zamęczają na 
śmierć.   Gadają   bez   przerwy,   wreszcie   ty,   ich   słuchacz,   biedny   i 
wyczerpany, rozstajesz się                z nimi. Tych ludzi należy unikać.

O WYPADKACH

Natomiast   o   nieszczęśliwych   wypadkach   —   podobnie   jak   o 

czarownicach, których nie ma — ani słowa więcej! Nie wierzę w wypadki. 
Jest   tylko   nieuwaga.   Potrąca   cię   tramwaj,   w   czasie   podróży   kradną   ci 
bagaż,   szantażuje   cię   jakiś   cham   i   miesza   z   błotem   twoje   nazwisko, 
jedzeniem i piciem rujnujesz sobie żołądek — i cóż z tego?  Dlaczego 
bardziej nie uważałeś? Świat jest niebezpieczny, możliwość wypadku tli 
się   w   każdej   życiowej   sytuacji,   w   każdym   twoim   działaniu,   owo 
niebezpieczeństwo i możliwość wypadku są tożsame z ludzkim życiem. 
Ba, możliwe, że ta szansa wytwarza w człowieku napięcie, ma głębszy 
wpływ   na   jego   postawę.   Pomyśl   tylko,   jaki   byłby   świat,   jakie   byłoby 
ludzkie   życie   bez   szansy   na   nieszczęśliwy   wypadek?   Jakże   zuchwale 
byłoby pewne swego, jakże bezwstydnie wyniosłe                     i pełne  
pychy! Nie, możliwość wypadku tli się w każdej twojej chwili; wszystko 
—   rzeczy,   sytuacje,   ludzie,   substancje   chemiczne,   wzory   z   dziedziny 
statyki i fizyki, wszystko to jest przeciwko tobie. Zatem uważaj. Nie z 

background image

duszą na ramieniu, lecz stosownie do twojej ludzkiej rangi, poważnie i 
rzeczowo,   bacznie.   I   zawsze,   ilekroć   przytrafi   ci   się   nieszczęśliwy 
wypadek,   wiedz,   że   to   nie   świat   samowolnie   knuje   intrygę   przeciwko 
tobie, lecz ty byłeś słaby, leniwy i małostkowy. Nie ma potrącenia przez 
tramwaj. Jesteś tylko ty i tramwaj, i porządek świata.

O GADUŁACH

Przymus   gadania   dla   większości   ludzi   jest   jednoznaczny   z   prawem 

życia; gadają, póki żyją; dopóki gadają, żyją; nie myślą, lecz gadają, a 
więc, tak im się wydaje, są. W rzeczywistości jednak nie ma ich, w tym 
sensie, w jakim jest ten, kto myśli; jedynie gadają; a ten, kto gada, nie 
myśli. Człowiek myślący, gdy tylko może, milczy; a gdy już nie może 
dłużej milczeć, wówczas mówi lub pisze. Ale czyni to tylko w ostatecznej 
potrzebie.   Dla   gaduły   natomiast   wartkie   mówienie,   za   pomocą   którego 
wysyła   w   świat   mnóstwo   niezbornych   informacji,   alkaliczne   tęsknoty, 
niezgrabne spostrzeżenia, powierzchowne uwagi, jakie zmysły dostarczają 
do jego świadomości — jest życiową potrzebą. Możliwe, że pękłby, gdyby 
nie gadał. Nie przetrawia materii świata; natychmiast ją wypluwa, wyrzuca 
z siebie w stanie równie surowym,               w jakim ją przyjął. Nie ma 
takiej prośby  ni groźby, która mogłaby  mu  zamknąć usta. Zagada cały 
świat,   który   potem   będzie   nie   do   wytrzymania   —   bo   kiedy   przemówi 
gaduła, znikną pojęcia, a świat napełni się słowami.

O MILCZENIU I TYCH, CO MILCZĄ

Ale   nie   zawsze   masz   prawo   milczeć;   zwłaszcza   gdy   gaduła   gada, 

prędzej   czy   później   musisz   zareagować.   Oczywiście,   nie   byłoby   nic 
przyjemniejszego,   nic   bardziej   pociągającego,   niż   zawsze,   przy   każdej 
okazji milczeć pośród ludzi i jedynie poprzez swoje dzieło przemawiać do 
świata   —   poprzez   swoje   dzieło,   które   może   być   książką   albo   parą 
porządnie   uszytych   butów,   albo   tylko   cierpliwym   i   zrównoważonym 
faktem   istnienia.   To   byłoby   najlepsze;   ale   życie   tak   tanio   nie   oferuje 
rozwiązania. Powinieneś milczeć, ale nie jak ktoś, kto milczy z przymusu 
albo z pychy, z pogardy; do tego nie masz prawa, bo jesteś człowiekiem i 
twoi bliźni mają prawo prosić cię, byś odpowiedział na ich pytania. Masz 
tak   milczeć,   jakbyś   czegoś   strzegł.   I   rzeczywiście,   kto   milczy 
odpowiedzialnie, zawsze coś                                   zachowa — tajemnicę, 

background image

pozycję, świadomość ludzkiej kultury. Lecz niekiedy musisz też mówić, 
musisz zrzucić ciemny płaszcz milczenia, musisz nago wyjść na arenę, 
z prawdą w ręku — jedyną bronią stosowną dla rycerskiego turnieju. Jeżeli 
ktoś przeczy prawdzie, ty nie masz prawa milczeć.

O WIELKICH LASACH, SZCZEGÓLNIE IGLASTYCH

W   lasach   jest   coś   wstrząsającego,   szczególnie   w   lasach   iglastych. 

Poraża   nie   tylko   ich   ciemne   i   konsekwentne   milczenie,   głęboki   cień, 
katedralna wyniosłość                 i nabożne skupienie. Wstrząsająca jest 
wola życia, poprzez którą wielki las wyraża siły natury. Pomyślmy tylko, 
jakież to siły i zamysły budowały setki tysięcy pięćdziesięciometrowych 
drzew   iglastych!   Co   sama   natura   zmarnowała   w   nasionach,   pylnikach, 
znamionach, w próbach, w słońcu, w deszczu i wietrze, zanim powstał taki 
las! I jakże świadomy swojego celu, i jakże milczący jest ten byt, który nie 
chce niczego innego, niż tylko być, tylko rosnąć i trwać przez stulecia, w 
całej   pełni   wyrażając   siebie,   oddychając,   odpowiadając   światu   —   a 
jednocześnie na nic i na nikogo nie nastając, dając dom i życie miliardom 
istnień. Jakże wielką i mądrą wspólnotą jest ów rozległy las iglasty na 
pięćdziesięciu   tysiącach   mórg.   I   niczym   nasi   przodkowie,   lasy   iglaste 
strzegą życia. Zarazem, swymi potężnymi pniami, stanowią gwarancję dla 
ziemi i nieba. Kiedy tylko możesz, idź do lasu.

O TYM, ŻE NATURA JEST RÓWNOCZEŚNIE WSPANIAŁA I 

NUDNA

Ale kiedy wchodzisz do wielkiego lasu albo wychodzisz na pustkowia, 

albo   gdy   podróżujesz   morzem   i   twoja   dusza   wypełnia   się   uczuciem 
wspaniałości                           i nieskończoności, nie łudź się — wiedz, że 
ciebie   w   głębi   serca   interesuje   tylko   człowiek,   nic   innego.   Gwarna 
kawiarnia jest tak samo ciekawa jak Atlantyk, albo Sahara, albo sosnowe 
lasy w Karpatach. Tak, jeden tylko człowiek, kiedy odsłania swoją istotę 
albo   zdradza   tajemnicę,   jest   ciekawszy   niż   Mont   Blanc.   Podziwiaj 
nieskończoność natury, staraj się żyć w harmonii z własnym charakterem i 
siłami   przyrody,   ale   nie   wstydź   się   i   nie   zaprzeczaj,   gdy   nawet 
najwspanialszy   jej   spektakl   zdumiewająco   szybko   przestanie   cię 
interesować i pociągać, jeśli bezpośrednio nie ma nic wspólnego z losem 
znanych ci ludzi. Romantyczna okolica w ciągu krótkiego czasu okaże się 

background image

niezrozumiała   i   nudna,   jeśli   na   nieskończoną   scenę   natury   nie   wejdzie 
człowiek,   jedyny   prawdziwy   i   nigdy   nie   nużący   przedmiot   twojej 
obserwacji                                  i  twojego   zainteresowania.  Twoją   sprawą, 
przeżyciem,   rolą,   losem  na   tej   ziemi   jest  człowiek,   a   nie   Mont   Blanc. 
Świat jest tylko barwą i dekoracją, którą niezbyt uważnie obserwujesz; 
twoje   serce   i   umysł,   dygocąc,   nasłuchują   jedynie   monologu   tego 
podejrzanego   bohatera.   Wszystko   inne,   prędzej   czy   później,   zrobi   się 
nudne.

O MUZYCE

Tołstoj   miał   rację,   muzyka   jest   największym   rajfurem, 

najniebezpieczniejszym   uwodzicielem.   Rozum   zaczyna   skowyczeć,   gdy 
słyszy   muzykę.  Muzyka sprzeciwia  się  zdrowemu  rozumowi.  Nie chce 
rozumieć,   jak   rozum,   ale   rozlewać   się,   rujnować,   rozbrajać,   uwodzić; 
dotyka w nas tego, co tajemnicze i bolesne, odsłania to, co tak troskliwie 
ukrywaliśmy   przed   sobą,   co   trzymaliśmy   w   karbach   wszelkimi 
dostępnymi nam narzędziami; muzyka jest jak wiosenna woda z tajania 
śniegu, rujnuje obszary nie bez skrupułów przez rozum rozparcelowane, 
uprawiane,   obrabiane,   wreszcie   uporządkowane   i   zdyscyplinowane. 
Dokądkolwiek   wtargnie   muzyka,   tam  prawa   rozumu   tracą   ważność.  W 
rozkoszy, jakiej dostarcza muzyka, jest coś chorobliwego — zmysłowa 
potrzeba   zaspokojenia   tęsknoty   za   śmiercią.   Muzyka   to   jest   atak. 
Człowiek, który swoje życie buduje na fundamencie poznania, dyscypliny, 
rzeczywistości,   powinien   zatkać   uszy   i   trzymać   się   z   dala   od   muzyki. 
Życie bez muzyki jest o wiele uboższe. Ale też bardziej ludzkie, twardsze, 
smutniejsze i rozumniejsze.

O SZCZĘŚCIU

Herodot, który tak czarująco plotkuje o Grekach, Persach, Medach i 

Lidyjczykach, o losie starożytnych ludów i ich przywódców, powiada, iż 
nie zawadzi samowolnie i wbrew naturze przeciwstawiać się szczęściu, 
które zapala przed nami swoją gwiazdę. Każdy starożytny lud, Persowie, 
Babilończycy, Fenicjanie, każda starożytna religia ostrzega szczęśliwych 
ludzi przed ich gwiazdą. Bogowie, Los — nie znoszą trwałego szczęścia 
—   doświadczył   tego   Herodot   w   czasie   swych   wędrówek,   uczą   tego 
wszystkie dawne przypowieści, religie, przesądy. Twój dom nie jest twój, 
twoje   złoto,   twoja   żona,   twoje   dziecko,   twoje   zdrowie,   twoja   sława, 

background image

wszystko to jest twoje tylko w takim stopniu, w jakim może dopisać ci 
szczęście w grze w kości. Wszystko to jest twoje tylko na jedną chwilkę 
— potem los się odmienia. Tak chcą bogowie.

Dlatego   nic   nie   jest   tak   wzruszające   jak   historia   o   pierścieniu 

Polikratesa,   rybie   i   rybaku.   Człowiek   przeczuwa   swój   los   i   chciałby, 
składając   ofiary,   uciec   przed   tym  losem.  Ale   ofiara   także   nie   pomaga, 
bogowie są bezlitośni. Okrutnie uśmiecha się do ciebie szczęście i gdy, 
dygocąc, odwracasz się od niego, spieszy za tobą, aby los później dopadł 
cię, upokorzył i obrabował.

Co   zatem   jest   twoje,   co   to   takiego,   czego   bogowie   nie   mogą   ci 

odebrać? Twoja jest tylko praca. Ta praca, która nie oczekuje nagrody, ani 
laurów, ani chwały                u potomności. Tak też będzie z tobą, jeśli 
teraz jej nie unikasz i nie przejmujesz się jej losem. Tylko zmęczenie jest 
twoje, pot i poświęcenie. Wszystko inne jest bardziej ulotne niż poranna 
mgła, kruchsze niż skrzydełko motyla.

O TOWARZYSZACH PODRÓŻY

W   pociągu   albo   na   pokładzie   okrętu   ludzie   czują   się   tak,   jakby 

wyzwolili   się   spod   rutynowych   prawideł   dotychczasowego   życia, 
zaczynają trajkotać wylewniej               i ufniej niż zwykle, oczekują cudu, 
z tupetem i nadzieją mrugają do towarzyszy podróży. Bacz, byś ich nie 
obraził. Kiedy głupkowato i niezdarnie, lecz nade wszystko              ze 
wzruszającą, ludzką nadzieją zwrócą się także do ciebie z pytaniami w 
rodzaju — jak pan myśli, czy o północy w varad będzie bagażowy? — 
odpowiadaj  z   uśmiechem,   w  kilku   słowach.   Nie  unikaj   ich,   bo  w  tym 
stanie ducha, kiedy pociąg lub okręt pcha ich w kierunku domniemanego 
cudu   —   wszelka   zmiana   jest   oczekiwaniem   na   cud   —   są   nadzwyczaj 
wrażliwi. Uśmiechaj się, potakuj głową, potem wracaj do książki albo do 
krajobrazu. Nie daj im odczuć, że cudów nie ma. Ale też nie łudź ich 
cudami.   Masz   powiedzieć   tylko   tyle,   że   może   trafi   się   bagażowy,   o 
północy, w Varad. I ani słowa więcej.

O ZMYSŁOWOŚCI

Większość ludzi odnosi śmiertelne rany w walce płci. Ich próżność nie 

znosi ani miłości, ani braku miłości; tak samo doskwiera im samotność, 

background image

jak życie                       we dwoje; tarzają się w rozpuście albo wcielają się 
w rolę obrażonego samotnika, który pała żądzą zemsty.

Nad naszymi zmysłami możemy zapanować tylko wtedy, gdy w swoim 

czasie   nauczymy   się   skromności.   Nie   ma   trwałych   rozwiązań 
uczuciowych; możliwe, że nawet przyjaźń nie jest trwała; nic, co ludzkie, 
nie   jest   trwałe.   Na   płaszczyźnie   ludzkiego   życia   nie   ma   uczuciowych 
planów pięcioletnich; są jedynie sytuacje, zawsze niedoskonałe. wielkie 
uczucia zadają najgłębsze rany i zawsze przed czasem. Chwilowy bunt 
naszych   zmysłów   musimy   znosić   jako   jedno   z   naszych   życiowych 
doświadczeń. Trzeba się pogodzić z tym, że nie ma rozwiązania, jest tylko 
cierpliwość. A jeśli ktoś jest tak silny, że przekuwa swoje namiętności na 
szlachetne   zamiary,   rozpuszcza   je   w   tyglu   pracy,   jeśli   z   tych   sił 
odparowuje   w   kolbach   próżność   —   postępuje   mądrze.   Ale   to   jest 
najtrudniejsze zadanie w życiu.

O TYM, ŻE GDZIEŚ CZEKAJĄ, ALE TO NIEWAŻNE

Gdzieś czekają, przed południem lub po południu, czas płynie, a ty 

jeszcze   nie   uporałeś   się   ze   swoją   pracą.   Chciałbyś   się   pospieszyć? 
Działasz   zbyt   pospiesznie;   pracy,   która   jest   jedynym   sensem   twojego 
życia, poświęcasz dość letnią uwagę, ponieważ gdzieś czekają? A niech 
sobie czekają. Nikt i nic nie jest ważne, prócz twojej pracy. Czas też nie 
jest ważny — nie pozwól, by czas przeszkadzał ci w pracy.

Nieważna jest pora dnia, tak jak nieważne jest, kto czeka i w jakim celu 

gdzieś   tam   czekają.   Nieważne   jest   i   to,   że   mógłbyś   coś   uczynić   dla 
swojego zdrowia, gdybyś przed czasem opuścił swoją pracownię, wybrał 
się   na   spacer   w   ładną   pogodę   albo   odwiedził   któreś   z   pożytecznych   i 
zbawiennych   kąpielisk,   gdzie   odświeżyłbyś   swoje   ciało.   Nieważna   jest 
także   twoja   kochanka   czy   ów   potężny   i   wpływowy   człowiek,   którego 
przyjaźń   stracisz,   jeśli   każesz   mu   czekać.   Nikt   i   nic   nie   jest   ważne, 
ponieważ i tak umrzesz, a do tego czasu musisz ukończyć swoją pracę. 
Tylko to miej na uwadze; nie wskazówkę zegara ni kalendarz.

O GORLIWOŚCI W CZYNIENIU DOBRA

Bo istnieje nie tylko opieszałość w czynieniu dobra. Innym grzechem 

jest gorliwość w czynieniu dobra, ów niecierpliwy  zapał, jaki pewnym 

background image

ludziom   każe   co   parę   chwil   zrywać   się   z   miejsca,   aby   niezwłocznie 
uczynić   coś   dobrego,   obok   ich   własnej   pracy,   pośród   rozmaitych 
życiowych   okoliczności   —   pospiesznie   ocierają   łzę;   przez   telefon 
załatwiają   formalności   związane   ze   śmiertelnym   wypadkiem;   albo 
zażegnują   kryzys   małżeński;   uściskiem   ręki,   na   odchodnym,   wyrażają 
pogrążonym w żałobie rodzicom współczucie z powodu śmierci dziecka; i 
w   ogóle   wtrącają   się,   ale   tylko   tak,   pospiesznie   i   mimochodem,   do 
cudzych nieszczęść. Chorym na raka mówią, że mają jeść dużo arbuza, a 
bankrutowi radzą, żeby koniecznie obejrzał najnowszy film Chaplina. Ci 
uliczni   sprzedawcy   dobra   i   współczucia   handlują   marnym   i   niezbyt 
bezpiecznym   towarem.   Cierpiącemu   podają   cukier   kartoflany.   Nie 
przyjmuj ich dobroci, wypluj ją jak tanie kartoflane cukierki, jakimi cię 
częstują.

O WYBREDNOŚCI

I  ćwicz swoją duszę w nieubłaganym poczuciu wybredności. To jest 

najważniejsze.   Masy   są   tylko   chciwe,   nie   zaś   wybredne.   Ty   pozostań 
umiarkowany                                                     i wymagający. Świat coraz bardziej 
upodabnia się do domu towarowego Woolwortha, gdzie za szóstaka jest do 
nabycia, w marnym wykonaniu, wszystko, co może zadowolić — szybko, 
tanio i w lichym gatunku — powszednie marzenia tłumów, skłonnych do 
rozkoszowania   się   byle   czym.   Niebezpieczeństwa   owego   zaspokajania 
tłumów już ujawniają się na wszystkich obszarach życia i ducha. Kultura 
nie   tylko   wtedy   ginie,   gdy   na   wykwintnych   placach   Aten   i   Rzymu 
pojawiają się barbarzyńcy               z bojowymi toporami, ale również 
wtedy, gdy tacy sami barbarzyńcy pojawiają się na publicznych placach 
kultury i załatwiają sobie, bez jakiejkolwiek wybredności, podaż i popyt 
oraz   wymianę   towarową   na   wielką   skalę.   Wybieraj!   Nie   grymasząc   i 
kręcąc   nosem,   ale   surowo   i   bezlitośnie.   Nigdy   nie   możesz   być 
wystarczająco   wybredny   w   kwestiach   moralności   i   ducha.   I   nigdy   nie 
możesz   być   wystarczająco   konsekwentny,   gdy   mówisz   —   to   jest 
szlachetne, a to fałszywe, to jest wartościowe,            a to tandetne. Oto 
twoja powinność, skoro jesteś człowiekiem i chcesz zachować to miano.

O BÓLU GŁOWY

Kiedy   migrena   uporczywie   powraca   przez   kilka   dni,   poszukajmy 

godnego   zaufania   okulisty,   poprośmy   go,   aby   poddał   nas   niezbędnym 

background image

badaniom; i dopiero potem wybierzmy się do internisty.

Pospolite,   powszednie   bóle   głowy   najczęściej   powoduje   nikotyna; 

następnie pogoda, ciśnienie atmosferyczne i zmiany temperatury dnia w 
zależności   od   przesunięcia   się   frontu   atmosferycznego;   rzadziej   błąd 
dietetyczny; jeszcze rzadziej zakłócenia w krążeniu krwi. Również może 
je powodować nerwowość, tchórzostwo, lęk przed trudnymi zadaniami czy 
sytuacjami.  A  oto   moje   propozycje   na   ostry   skurcz   żyły   —   wypijmy 
filiżankę gorącej, mocnej kawy, zaciemnijmy pokój, połóżmy się do łóżka, 
połknijmy jedną albo dwie tabletki algocratiny, bolącą czaszkę ogrzejmy 
elektryczną   poduszką   i   pozostańmy   w   łóżku   jedną,   dwie   godziny. 
Ta   metoda   jest   niezawodna   i   bezwarunkowo   leczy   nieskomplikowany 
skurcz żył i migrenę. W przypadku innego rodzaju bólu głowy natychmiast 
zwróćmy się do okulisty i internisty.

O WIELKIM BÓLU I TWOJEJ POSTAWIE WZGLĘDEM BÓLU

Jeśli cię dosięgnie ciężki cios, jeśli poczujesz ból duszy, nade wszystko 

pomyśl o tym, że to jest naturalne, ponieważ jesteś człowiekiem. A coś ty 
sobie   wyobrażał?   Jesteś   człowiekiem,   przeto   umrą   twoje   kochanki, 
opuszczą   cię   przyjaciele,   i   wszystko   to,   co   zbierałeś   i   kochałeś,   uleci 
niczym pył na wietrze. Nic w tym dziwnego, jeśli wszystko dzieje się w 
zgodzie z porządkiem natury, to rzecz pospolita i oczywista. Już prędzej 
dziwić   może,   że   ciężkie   ciosy   nie   dosięgają   nas   każdego   dnia.   Jesteś 
człowiekiem, musisz więc cierpieć; a cierpienie twoje nie trwa wiecznie, 
ponieważ jesteś człowiekiem.

Twoje zachowanie się w żałobie i pośród razów losu dostosuj do tej 

prawdy. Nigdy nie pokazuj światu swojego bólu. Nie okazuj też dumy i 
pychy. Nie  przecz  bólowi  przed samym  sobą,  ale  wiedz, że  ból i cios 
zawsze jest klęską. Ludzie myślą tak — zmarł ktoś, kto był dla niego 
ważny, kogo kochał; a więc i on poniósł klęskę. Odczuwaj ból, ale nie 
wydawaj z siebie syknięcia. Bo kiedy sykniesz, kiedy uronisz łzę, to w tej 
samej   chwili   już   odrobinę   oszukujesz.   Prawdziwy   ból   jest   niemy;   łzy 
i krzyk to już jest ulga. Zatem nie zwódź samego siebie i nie rozweselaj 
świata. Milcz. Powściągaj mimikę i gesty. A gdy sam zostaniesz ze swoim 
bólem, powiedz                 tak — rozgość się, bólu. i jakkolwiek będziesz  
mnie bolał, wiem, że tak być powinno, ponieważ jestem człowiekiem.

background image

O SILE WYOBRAŹNI

Wedle Francuzów prawdziwą fantazję ma tylko ten, kto umie zobaczyć 

rzeczywistość.  A  to   rzadka   zdolność.   Ludzie   uważają,   że   fantazja   jest 
tożsama                              z wyobrażeniem jakiegoś nigdy nie istniejącego 
zjawiska. Ale zjawiska, które nigdy nie istniały, nie mają rąk ni nóg, są 
niczym gryfy z bajki, a to, co nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, jest 
nudne   i   dziecinne.   Prawdziwa   siła   wyobraźni   buduje   coś   nowego, 
cudownego   i   zaskakującego   tylko   z   rzeczywistości.   Zobaczyć 
rzeczywistość   —   to   przedsięwzięcie   o   wiele   bardziej   zaskakujące   i 
fantazjotwórcze niż budowanie z obłoków urojonych zamków, które się 
rozwalą   przy   pierwszym   podmuchu   rzeczywistości.   Ucz   się   widzieć 
człowieka   w   całej   jego   postaci   i   wiedz,   że   jest   bardziej   zaskakujący   i 
cudowniejszy niż skrzydlaci bohaterowie mitów.

O PRZYSTOSOWANIU SIĘ

W naszej pracy, w porządku życia, w stylu, w sposobie, w jaki nasz 

charakter, nasz rozum, nasz smak odpowiada na zjawiska świata, w tym 
wszystkim  jest   wewnętrzne   prawo,   którego   nie   możemy   samowolnie   a 
bezkarnie   ominąć.   Nie   chciej   pracować   inaczej,   niż   określa   to   twój 
charakter, twoje uzdolnienia, natura samej pracy. Nie chciej inaczej być 
szczęśliwy, inaczej wypoczywać i podejmować się śmiałych zadań, niż 
nakazuje   ci   twój   charakter   i   twój   system   nerwowy.   Przystosuj   się   do 
prawa, które nieubłaganie wyznacza twoje miejsce, twoja praca i twoja 
postawa względem życia. Wszystko należy po kolei doprowadzić do końca 
i   przyjąć   —   radość,   żal,   powołanie,   zadanie,   porażkę,   a   także   śmierć. 
Przystosuj się do siebie, do niepojętego i twardego prawa twojego życia, 
które   precyzyjnie   wyznacza   kolejność   twoich   działań,   temperaturę 
intelektu i uczuć. Nie chciej być zręczniejszy, mądrzejszy, szczęśliwszy i 
zdolniejszy, ani też bardziej nieszczęśliwy i wyzbyty nadziei, niż jesteś. 
Prawo płonie ognistymi literami na fasadzie gmachu twojego życia. Czytaj 
to prawo codziennie, w każdej chwili.

O PRZYPŁYWIE I SENNYM ROJENIU

Niechaj postawa, jaką przejawiasz wobec świata i życia, będzie wolna 

od patosu i czułostkowości. Ale do pracy, do twórczej pracy konieczne jest 
coś                     jeszcze — senne rojenie, patos i przypływ, konieczny jest 

background image

pewien przerost uczuć. Wielkich dzieł nie da się rozrysować na papierze 
cyrklem,   z   zimną   głową;   w   ogóle   nie   można   uprawiać   twórczości   za 
pomocą spekulacji; tak jak nie można tworzyć z pomocą spekulacji ani 
płodzić   dzieci   wedle   planów   nakreślonych   uprzednio   ołówkiem   na 
papierze. Niezbędne jest także uczucie i namiętność, wezbranie i oddanie 
się tworzeniu. Wychowanie katolickie zostawia w duszy wiele fantazji i 
uczucia, i taka dusza może nie znosi dobrze licznych doświadczeń twardej 
i prymitywnej codzienności — daje się ponosić uczuciom — ale będzie 
czuła na zagadnienia twórcze. Wychowanie protestanckie wychowuje ku 
niezależności od uczuć i fatalizmu, ku powszednim pożytkom, co może 
jest najużyteczniejsze. To prawda, że świadomość fatalizmu może tworzyć 
tylko niezłomne żywoty; rzadziej i z trudnością wielkie dzieła. Dlatego 
pozostań twardy i niepodległy uczuciom — w poniedziałek i wtorek, kiedy 
grzebiesz   swoich   najbliższych   albo   musisz   walczyć   z   aroganckimi 
przeciwnikami;   kiedy   tworzysz,   staraj   się   snuć   marzenia   i   nie   bój   się 
przypływu natchnienia.

O ZWIERZĘTACH

Nie wstydź się tego, że kochasz zwierzęta. Nie rumień się dlatego, że 

jakiś pies bliższy jest twojemu sercu niż większość ludzi, których znasz 
osobiście.

Kłamią prorocy i ci grubiańscy, kiepscy ludzie, którzy karcą cię za tę 

nić sympatii, i mówią tak — kradnie ludziom uczucia, które trwoni na psy! 
samolubny,   zimny   typ!   —   nie   przejmuj   się   nimi.   Spokojnie   kochaj 
swojego psa, tego niezmordowanego przyjaciela o lśniących oczach, który 
za swoją przyjaźń nie prosi o nic więcej niż byle jaki ochłap i pogłaskanie. 
Nie   wierz   w   to,   jakoby   słabość   i   egoizm   skłoniły   cię   do   miłości   do 
zwierząt. To są nasi bracia, wyrabia się ich w tym samym warsztacie, co 
człowieka,   i   mają   rozum,   częstokroć   bardziej   skomplikowany   i 
subtelniejszy niż większość ludzi. Niech sobie drudzy nazywają słabością 
miłość do zwierząt i szydzą  z niej — a ty spaceruj sobie ze swoim psem. 
Jesteś w dobrym towarzystwie; i Bóg o tym wie.

O ARCYDZIEŁACH

Jeżeli tylko możesz, żyj zawsze tak, abyś choć kilka chwil z każdego 

dnia mógł poświęcić któremuś z zaklętych w kryształ arcydzieł ludzkiego 

background image

ducha! Niech nie minie bodaj jeden dzień, byś nie przeczytał paru linijek 
Seneki, Tołstoja, Cervantesa, Arystotelesa, pisma świętego, Rilkego albo 
Marka Aureliusza. Każdego dnia wysłuchaj paru taktów muzyki, jeżeli nie 
sposób   inaczej,   choćby   z   pozytywki   jakiś   temat   z   Bacha,   Beethovena, 
Glucka   bądź   Mozarta.   Niech   nie   minie   jeden   dzień,   byś   nie   popatrzył 
przez kilka minut na dobre reprodukcje obrazu lub rysunku Breughla, albo 
Dürera, albo Michała Anioła. Wszystko to można bez trudu zaaranżować, 
tak łatwo przecież znaleźć pół godziny, która jest niezbędna dla arcydzieł! 
Jakże   łatwo   napełnisz   swoją   duszę   szczęśliwą   harmonią   ludzkiej 
doskonałości.

Jesteś bogaty, nawet jeżeli jesteś nędzarzem. Pełnia ludzkiego ducha 

jest   także   twoją   własnością.   Żyj   nią,   każdego   dnia,   tak   jak   człowiek 
oddycha.

O CIERPLIWOŚCI

To   jest   ta   ludzka   zdolność,   na   którą   najtrudniej   zdobyć   środek,   ta 

właściwość, przeciwko której buntują się najbardziej tajemnicze instynkty 
naszej   istoty,   ponieważ   jesteśmy   śmiertelni,   ponieważ   nasz   czas   jest 
odmierzony,   ponieważ   nasza   gwiazda   spada   —   jest   to   najboleśniejszy 
obowiązek, wobec nas samych, wobec naszego losu i jego najgłębszego 
sensu — naszej pracy. Nie ma prawdziwej twórczości bez nieskończonej, 
rozumnej cierpliwości, zdolnej zapanować nad najsekretniejszą strukturą 
człowieka.   Bowiem   twórczość   nigdy   nie   jest   kuglarskim   pokazem, 
błyskawicznym   sans   gene   –   passe,   dzieła   sztuki   nie   można   wyjąć   z 
cylindra.   Nie   jest   ono   tylko   kwestią   geniuszu   —   samo   dzieło   jest   już 
cierpliwością, cierpliwością organicznego rozwoju, cudem spowalnianego 
i   przyspieszanego   dojrzewania.   Nauczyć   się   cierpliwości,   w   życiu   i   w 
pracy, to tyle, co nauczyć się tajemnic Stwórcy. Wykuj tę lekcję, ty, który 
jesteś niespokojny i śmiertelny.

O WYBORZE I WIERNOŚCI

Zastanów się, zanim weźmiesz do ręki książkę i zaczniesz ją czytać, 

rozważ   to,   przynajmniej   tak,   jak   wtedy,   gdy   z   ufnością   podajesz   rękę 
drugiemu   człowiekowi.   Bowiem   na   pewien   czas   skupiasz   na   książce 
uwagę swojej duszy; a to dużo, ponieważ życie jest krótkie, a dusza jest 
tylko twoja. A kiedy już się zdecydowałeś                          i zacząłeś  

background image

czytać, czytaj powoli, bardzo uważnie i cierpliwie, jakbyś polemizował ze 
słusznym wnioskowaniem. I jeśli nawet książka nie odpowiada twojemu 
gustowi   i   twoim   przekonaniom   albo   narracja   jest   nudna   i   powikłana, 
doczytaj ją do końca. Właśnie dlatego, że życie jest krótkie, a książek jest 
nieomal tyle, co kropli wody w oceanie, starannie wybieraj książkę, zanim 
otworzysz   jej   stronice.   Czytaj   konsekwentnie   i   wiernie,   ale   wybieraj 
uważnie,  ponieważ książce,  którą  akurat  czytasz,  podarowujesz  cząstkę 
własnego życia i rozumu. Skoro już zabrałeś się do czytania, bądź wierny 
książce,   także   wtedy,   gdy   ona   zwraca   się   przeciwko   tobie,   przeciwko 
twojej duszy i twojemu rozumowi. Książka potrafi być również wrogiem; 
trzeba stoczyć z nią pojedynek do samego końca. Ale odzywaj się tylko do 
godnych przeciwników; którym — jak powiada pewien poeta — nawet w 
czasie pojedynku należy dać lekcję fechtunku.

O POTĘDZE ROZUMU

Cokolwiek dzieje się na świecie, nie zapominaj o prawdzie, że państwo 

i   władza   polityczna   nigdy   nie   może   się   obejść   bez   władzy   mędrców   i 
rozumu. Także wtedy, gdy w życiu wspólnoty na czas jakiś górę biorą 
instynkty   albo   miejsce   odchodzących   cesarzy   zajmują   pretorianie.   Oni 
także   nie   mogą   uczynić   niczego   trwałego   przeciwko   potędze   rozumu. 
Pomyśl   o   tym,   jak   to   dzięki   wychowaniu   Arystotelesa   —   za 
pośrednictwem pewnego zdolnego człowieka — powstało imperium. Bo 
przecież   imperium   macedońskie   co   najmniej   w   takim   samym   stopniu 
stworzył Arystoteles, co Aleksander Wielki. Nigdy nie ociągaj się, gdy 
trzeba dowieść racji zdrowego rozumu przeciwko racji władzy politycznej 
i   państwowej.   Państwo   pozbawione   kierownictwa   rozumu   —   to   tylko 
horda;   państwo,   które   jest   własnością   władzy   politycznej,   niechybnie 
rozpadnie się. Jedynie zespolone siły rozumu mogą nadać kształt ludzkiej 
wspólnocie. Państwo może zabić filozofa; ale żyć bez niego               i 
uchować się — nie może.

O ZAGROŻENIU ŻYCIA

W sytuacjach zagrażających życiu powinniśmy myśleć o tym, że nasz 

czas,   pod   każdym   względem,   minął,   także   wówczas,   gdy   ręka   losu 
dosięgnie nas dziesięć lat wcześniej czy później; bo tylko silne napięcie, 
twórcze chwile — nie zaś kalendarzowe miary  fizycznego istnienia — 

background image

oznaczają treść życia. Żyłeś, jeśli ze wszystkich sił wyrażałeś ten boski 
nakaz,   jaki   był   treścią   twojego   życia,   jeśli   wypełniałeś,   z   ochotą   i 
sumiennie,   swoje   obowiązki.   Takie   chwile   były   czasem   prawdziwego 
życia. Wszystko inne było tylko przygotowaniem, oczekiwaniem. A natura 
jest ekonomiczna — tych, którzy są jej niezbędni w twórczym dziele, nie 
wypuszcza przed czasem; dopiero wtedy przestaje się nimi zajmować, gdy 
zrobią to, na co świat zawarł z nimi umowę. Zatem zagrożenie życia jest 
jednoznaczne   z   tym,   czy   żyłeś   dobrze,   czy   żyłeś   dzielnie,   wypełniając 
swoje   obowiązki.   Reszta   to   sprawa   prywatna,   która   w   głębi   serca   nie 
interesuje nawet ciebie.

O KĄPIELI

Kiedy tylko możesz — ale nigdy kradnąc czas przeznaczony na pracę, 

z nieczystym sumieniem, działając w pośpiechu! — idź dwa, trzy razy w 
tygodniu   do   którejś  z   publicznych   łaźni  z   termami.   Kąpiel  jest   starym 
ludzkim obyczajem i nie tylko ćwiczy i odświeża ciało, lecz także duszę. 
Kąp się powoli, wedle praw twojego ciała, rozważnie i nie skąpiąc czasu. 
Wody lecznicze przenikną w głąb ciebie przez twoje ciało i ożywią duszę, 
uspokoją nerwy umęczone przez świat i pracę. Kąpieliska lecznicze są to 
takie   nasycone   wilgocią   klasztory,   gdzie   bez   przeszkód   możesz   oddać 
ciało   i   duszę   trzeźwemu   i   godnemu   wypoczynkowi.  Wody   siarczane   i 
żelaziste   przesączają   się   przez   pory   do   wewnętrznych   organów,   do 
systemu   nerwowego;   atmosfera   łaźni,   zawoalowane,   zaparowane 
otoczenie uwalnia od tandetnych wyobrażeń zewnętrznego świata. Zatem 
kąp się systematycznie i metodycznie jak Rzymianie.

Nie   przejmuj   się   tym,   że   Spartanie   pogardzają   twoim   obyczajem; 

pamiętaj, że Sparta nie dała światu ani jednego oryginalnego myśliciela i 
w   końcu   zmarniała.   Kąp   się   ze   spokojnym   sumieniem.   Kąp   się 
metodycznie, zmieniaj baseny i prysznice gorące na letnie, a potem na 
zimne,   powierz   swoje   ciało   sprawnym   rękom   masażystów,   przesiaduj 
długo w ciepłej wodzie, pozwól owinąć twoją czaszkę turbanem zimnej 
wody, oddaj ciało i duszę spokojowi ciepłej wody i letniej ciszy, myśl, ucz 
się cierpliwości wody, wypoczywaj. W ramionach hurys nie można tak 
wypoczywać,   jak   w  basenach   leczniczych   kąpielisk   z   gorącą   wodą.  W 
komorze ogrzanej gorącym powietrzem nigdy  nie przebywaj dłużej niż 
dwie, trzy minuty. A obsłudze daj pokaźny napiwek. I wiedz, że jesteś 
śmiertelny, lecz póki żyjesz, coś jesteś winien swojemu ciału. Na przykład 

background image

kąpiel leczniczą dwa razy w tygodniu; najwyżej trzy razy.

O TYM, CO WARTO I CZEGO NIE WARTO ROBIĆ

Nie warto, abyś podniósł pióro, nie warto, byś upuścił jedną kroplę 

atramentu na papier, nie warto zmarnować kwadransa twojego życia na to, 
byś napisał coś takiego,  co spodoba się  tłumowi i ćwierćinteligentowi, 
który, przeczytawszy to, zawoła — o, tak! my też tak myśleliśmy! — za co 
urzędowy świat przypnie ci do piersi order, a jakaś literacka firma zapłaci 
ci dużo pieniędzy, a za te pieniądze możesz wystawić sobie piękny dom, 
który potem zapełnisz rzadkimi przedmiotami                                                         i 
szlachetnymi meblami! Bo albo to, co podoba się tłumowi, jest zawsze 
pomyłką z jego strony, albo z twojej strony — zdradą. Odznaczanie — to 
jest   złota   folia,   dziecinna   zabawka.  A  ta   góra   pieniędzy,   jaką   możesz 
otrzymać za pracę, która tak spodobała się światu, i ten piękny dom, jaki 
możesz sobie na tej górze pieniędzy wystawić, wszystko to tylko mgła, 
którą pewnego dnia zdmuchnie tchnienie sił tego świata. Ty nie zaprzątaj 
sobie głowy niczym innym, jak tylko tym głosem, którym anioł zagrzewa 
cię do pracy.

O ATAKU POZIOMYM I PIONOWYM

Z pewnością nie jest przypadkiem, że najskuteczniejszą bronią podczas 

drugiej   wojny   światowej   był   samolot   —   broń,   która   atakuje   pionowo. 
Bowiem   wszystkie   dotychczasowe   wojny   ludzkości   zaczynały   się   i 
przebiegały w linii poziomej. Tę wojnę poprzedził kryzys, który nazywają 
wertykalnym   najazdem   tłumów   —   tłum   nie   wtargnął   poziomo   na 
terytorium sztuki, ale w obrębie sztuki, w pionie, zaatakował pewną formę 
życia.   Naturalnie,   że   kiedy   ten   atak,   to   wertykalne   wtargnięcie 
przekształciło się w wojnę — poszukało broni stosownej do swojej natury, 
działającej w pionie — bomb i samolotów. Bo też wielkim zwrotom w 
dziejach ludzkości zawsze towarzyszy styl i zmiana rekwizytów.

O NIKOTYNIE

Nikotyna   jest   największym   podarunkiem   współczesnego   życia   i 

najsilniejszym   ciosem   —   wynalazł   ją   diabeł,   i   człowiek   nie   może   nic 
przeciwko niej uczynić, dopóki na ziemi panuje nuda. Nikotyna jest silną 

background image

trucizną,   nadto   ogłupia.   Ilekroć   jednego   dnia   dużo   palę,   aby   móc 
pracować, nazajutrz jestem półgłówkiem, niezdolnym do pracy. Poza tym 
może wywołać uczucie niepokoju, pocenie się, wzmożone bicie serca i 
inne niebezpieczne dla życia powikłania. Nie można nic przeciwko niej 
uczynić. Dymek z papierosa okrywa świat miłosierną zasłoną z mgły; owo 
gorzkie szczęście i zapomnienie — to tylko pospolite, chwilowe upojenie; 
któż   jest   tak   silny,   by   z   niego   zrezygnować   czy   bodaj   zrezygnować   o 
chwilę   wcześniej,   niż   to   będzie   bezwzględnie   konieczne?   Bo   pewnego 
dnia będzie to                  konieczne… Serce, nerwy wzrokowe, żołądek, 
jelita, wszystko zbuntuje się przeciwko nikotynie. Wtedy odrzucimy ten 
gorzki niedopałek, raptownie przybierzemy na wadze, będziemy zdrowi, 
tędzy i nieszczęśliwi.

Ale do tej chwili! Jakbyśmy co dnia ssali gorzką pierś złej, a jednak 

uszczęśliwiającej   pramatki!   Wszak   jakiś   rodzaj   gry   i   trucizny   też   jest 
niezbędny do życia;                   w przeciwnym razie nie byłoby to życie, 
lecz tylko zdrowie i rutyna.

O TYM, CZEGO NAUCZYŁEM SIĘ W CZASIE ATAKU 

LOTNICZEGO

W   czasie   ataku   lotniczego   nauczyłem   się   jednego   —   że   uczucie 

strachu,   które   na   odgłos   bliskiego   eksplodowania   bomb   w   pierwszym 
kwadransie   usidliło   i   mnie,   nazbyt   niegodne   jest   człowieka,   zanadto 
upokarza i nie zasługuje na to, byśmy mu oddali we władanie naszą duszę 
i nerwy. Dlatego nauczyłem się czegoś, co zarazem jest jedyną prawdziwą 
wartością wszystkich naszych zamysłów — że nie wolno bać się niczego, 
bo   kto   boi   się   w   chwili   zagrożenia,   ten   wcześniej,   w   czasach   pokoju, 
nadaremnie uczył się, czytał i rozmyślał, na próżno zbierał doświadczenia 
o wartości ludzkiego życia i naturze śmierci. Kto boi się, ten oszukuje — 
oszukiwał   samego   siebie   w   ciągu   całego   swojego   życia,   ponieważ   nie 
przygotował się, szczerze, ze wszystkich sił, całą swoją duszą, na śmierć. 
Dlatego wychowałem samego siebie tak, abym już nigdy więcej nie bał się 
niczego, co mogłoby mi zagrażać ze strony ludzi albo natury; jeszcze tylko 
boję   się   tego,   czym   mógłbym   uchybić   samemu   sobie;   boję   się   głosu 
mojego sumienia; ponieważ demaskują nas nasze czyny.

O LUDZKIEJ POSPOLITOŚCI

background image

Tłum, jako siła społeczna, rozpanoszył się za mojego życia w takim 

stopniu, że nie ma takiej jaskini, postawy, światopoglądu, dokąd jeszcze 
moglibyśmy się przed nim schronić. Naturalnie, nierozumny, głupi jest ten, 
kto się obraża na sam fakt istnienia tłumu i szuka schronienia, przyjmując 
postawę wybrednego                              i skwaszonego indywidualizmu. 
Tłum po prostu jest, jak deszcz, wiatr, ziemia. Trzeba się z nim liczyć. 
Jednakże   powiada   Arystoteles   —   wielki   tłum   ma   duszę 
niewolnika i postępuje jak bydło. Dwa i pół tysiąca lat mija, jak padło to 
stwierdzenie; nigdy nie było tak aktualne, jak dzisiaj.

Ludzka   pospolitość   przybrała   w   naszych   czasach   rozmiary   tak 

beznadziejne,   że   nie   ma   już   systemu   pedagogicznego,   który   by   umiał 
skutecznie z nią walczyć. Odruchy tłumu nie są już odruchami ludzkimi w 
tym   rozumieniu,   w   jakim   poznawaliśmy   to,   co   ludzkie,   a   więc   w 
rozumieniu   chrześcijańskiej   kultury   oraz   klasycznego                           i 
starożytnego   wychowania.   Nie   można   polemizować   z   masami;   to   tak, 
jakbyś   polemizował   z   pijakiem   albo   z   głupcem,   którzy   w   odpowiedzi 
wyjąkują wyłącznie swoje urojenia. Nie można wpłynąć na ich uczucia; 
czują inaczej, niż człowiek czuł do tej pory. W ich duszach litość, poczucie 
wspólnoty   uległy   wypaczeniu;   chciwość,   żądza   krwi   panują   w   ich 
nerwach,   nieograniczona   i   zachłanna,   żarłoczna   i   smutna   pogoń   za 
rozkoszą.   Jeden   powód   więcej,   aby   każdy   prawdziwie   ludzki   osobnik 
uporczywie  i dzielnie trwał na swoim miejscu, aby myślał, czuł tak, jak 
przystało człowiekowi.

O SATYSFAKCJI

Oto   jedyna   satysfakcja,   co   więcej,   jedyny   sposób   osiągnięcia 

zadowolenia w życiu — dokończyć tę cichą, nienachalną, lecz fachowo 
wykonywaną   pracę,   do   której   wyznaczyły   cię   twoje   skłonności   i 
uzdolnienia, nie uciekać przed tą pracą w jakąś tam próżną rolę, zadowolić 
się   przeświadczeniem,   że   twoja   praca,   w   miarę   możliwości,   była 
sumienna, a może i pożyteczna dla ludzi. Niczego więcej życie dać nie 
może.

O CYGARNICZKACH Z FILTREM

Po   czterdziestce   wskazane   jest   palić   papierosy   przez   cygarniczkę   z 

filtrem.   Te   cygarniczki   napełnione   mineralnym   wkładem   wchłaniają 

background image

jedynie   nieznaczną   część   produktów   spalania   nikotyny   i   papierosowej 
bibułki,   a   przecież   w  niemałym  stopniu   pomagają.   Nie   uchronią   przed 
zatruciem nikotyną, ale łagodzą poranny kaszel                               i śluzowatą 
chrypkę. Polecam wszystkim.

O TYM, ŻE KOBIETAMI NIE TRZEBA SIĘ ZBYTNIO 

PRZEJMOWAĆ

Nigdy   nie   rozumiałem   mężczyzn,   którzy   potrafią   wzdychać   i 

lamentować z powodu kobiety. Powiadają — co ona teraz robi?  kocha 
innego? Albo — dlaczego              nie jest ze mną? Albo — jak długo 
będzie   należała   do   mnie?   Te   odczucia   w   prawdziwym,   tragicznym 
znaczeniu   są   mi   nieznane,   przynajmniej   teraz   już   są   mi 
nieznane — nie mogę, oczywiście, powiedzieć, że w młodych latach nie 
przechodziłem   przez   takie   chorobliwe   kryzysy.   Lecz   teraz   nie   potrafię 
zrozumieć, że ktoś może popełnić samobójstwo z powodu niewierności 
czy oziębłości kobiety. Wraz z dojrzewaniem płciowym, w moich latach 
męskich, odnosiłem się do kobiet jak do miłych i potrzebnych partnerek, 
które   pośród   swych   wielkich   życiowych   zadań   od   czasu   do   czasu 
sprzymierzały   się   ze   mną,   byśmy   wspólnie   znosili   ciężki   los,   los 
człowieczy. Zresztą  nie oczekiwałem od nich  wierności,  ni szczególnej 
serdeczności, ni poświęcenia. Radowała mnie ich czułość, emocjonujące i 
kojące,   ogłuszające   siły   naszych   ciał,   bystry   umysł,   instynktowne,   a 
niekiedy  heroiczne   porywy, obserwowałem  ich  wytrwałą  i  pedantyczną 
zręczność,   gdy   —   dziecięca   naiwności!   —   chciały   utrwalać   ludzkie 
uczucia. Ale kiedy wychodziły z mojego pokoju albo z mojego życia, już 
więcej o nich nie myślałem. Taką mam naturę i sądzę, że jedynie taka 
postawa godna jest mężczyzny; i jestem wdzięczny losowi, że ofiarował 
mi takie usposobienie.

O TAKTYCE BOJOWEJ I LINII FRONTU

W czasach, jak nasze, kiedy wszystko dzieje się nie tylko w poziomie, 

ale i w pionie, człowiek postąpi słusznie, jeśli nauczy się żyć z odwagą 
frontowego żołnierza. Bowiem kiedy postępujesz mądrze, niemałostkowo, 
kiedy   poruszasz   się   rozważnie,   kiedy   liczysz   się   z   miejscem,   sytuacją, 
niebezpieczeństwem,   kiedy   zmierzasz   tam,   gdzie   opór   jest   najsłabszy, 
kiedy nie atakujesz przed czasem, a w chwili ataku zachowujesz zimną 

background image

krew   i   spokój   —   wtedy   jesteś   naprawdę   odważny.   Być   żołnierzem   w 
czasie starcia jest zadaniem niebezpiecznym, ale nie mniej niebezpieczne 
jest być mieszczaninem, gdy życie atakuje nas totalnie — w poziomie 
i w pionie. A my żyjemy w takiej epoce. Dlatego bądźmy opanowani w 
gestach, w dzień i w nocy, przy każdej okazji, abyśmy w wielkiej walce, 
która   wyznaczyła   nas   na   bojowników,   nie   trwonili   niepotrzebnie   sił. 
Walczyć   trzeba   dniem   i   nocą.   Nasza   praca,   lektury,   pojęcia,   jakie 
stworzyliśmy o życiu, wiedza i doświadczenie, wszystko to jest bronią w 
tej walce. Zatem zajmijmy swoje miejsce w skromnym i niebezpiecznym 
okopie,   obserwujmy   z   jamy   naszego   życia   każdy   ruch   wroga   i   nie 
trwońmy przed czasem ni energii, ni amunicji. Równocześnie, gdy niebo 
jest gwiaździste, a wróg śpi, patrzmy również w gwiazdy.

O NASZYCH GRZECHACH I ŚWIADOMOŚCI GRZECHU

Trzeba nauczyć się milczeć, co być może jest najtrudniejsze. Człowiek 

zawsze   mówi   o   jedno   słowo   za   dużo.   Nigdy   dość   milczenia.   Także 
dlatego, że wszelka rozmowa jest beznadziejna. Jakże beznadziejne jest 
już   słowo   napisane   i   utrwalone!   Rozejrzyj   się   po   świecie   —   w   czym 
pomaga   to   mnóstwo   zapisanych   słów,   rad,   przekonujących   starań?   W 
niczym   zgoła.   Czego   możesz   się   spodziewać   po   tym,   że   coś   komuś 
powiesz? Niczego. Dlatego milcz, a zawsze milcz silniej i konsekwentniej, 
niż mówisz, nie chciej na siłę przekonywać drugich, bo to niemożliwe — 
prawda jedynie wówczas ma wychowawczą siłę, gdy sam ją odkrywasz — 
i nie popisuj się, że niby coś wiesz. Raz jeszcze powiadam ci — milcz. 
Gdy trwa wojna i gdy jest pokój, milcz. A jeśli mówiłeś, nie zapomnij 
potem   wypłukać   sobie   ust.   A   kiedy   mówiłeś   fałszywie   i   dręczy   cię 
sumienie,   nie   odpędzaj   od   siebie   tej   świadomości   grzechu;   spójrz   jej 
prosto w oczy, twardo; i mów — znowu mówiłem fałszywie, przesadnie, 
porywczo lub też chełpliwie; to już się stało i nic na to nie poradzę; ale w 
przyszłości   będę   twardszy   i   będę   milczał.   Milcz,   ponieważ   Bóg   także 
milczy, i On wie — dlaczego. Milczenie jest mądrością.

O TYM, ŻE NIE MOŻESZ LICZYĆ NA NIKOGO

Wiedz, a wiedz wszystkimi siłami serca i rozumu, że w krytycznych 

chwilach   nie   możesz   liczyć   na   nikogo.   Nie   ma   takiego   krewnego, 
przyjaciela, kochanki, których naprawdę znasz; w krytycznej chwili każdy 

background image

zrzuca   maskę,   pokazuje   czysty   egoizm,   a   ty   pozostajesz   sam,   gdy 
największą   potrzebą   byłoby,   iżby   ktoś   stanął   przy   tobie   i   pomógł   ci 
dobrym słowem, pokrzepiającym spojrzeniem. Przecież niczego więcej nie 
oczekujesz od nikogo; ale w potrzebie nie dostaniesz nawet tego.

Żyj —  uprzejmy   i cierpliwy  —  wśród  ludzi,  ale  nie  zdawaj  się  na 

niczyją pomoc. Zaprawiaj się ku samotności i sile. Wiedz, że nikt nigdy 
nie   pomaga.  Ale   nie   lamentuj.   Jesteś   człowiekiem,   a   więc   niczego   nie 
możesz oczekiwać od ludzi; i to jest naturalne.

O PISARZU I O ŚWIECIE

Pisarz   nie   powinien   niczego   oczekiwać   od   świata.  To   wszystko,   co 

może dać mu świat — pieniądze, majątek, pozycję, społeczne uznanie — 
odbije się na jego pracy, naruszy duchową równowagę, źle wpłynie na 
moralną siłę jego dzieła. Pisarz nie powinien być autorytetem społecznym; 
jego dzieło dokładnie tyle samo straci ze swego ciężaru etycznego, na ile 
wzniesie się w uznaniu społecznym. Pisarzowi nie jest potrzebny żaden 
tytuł,   żadne   stanowisko;   jedynym  jego   tytułem,   jedynym  stanowiskiem 
może być tylko jego nazwisko. A jedynym majątkiem na świecie jest jego 
dzieło. I niech pisarz nie ciuła pieniędzy ani przedmiotów wartościowych 
w postaci ruchomości i nieruchomości; niech tak zorganizuje sobie życie, 
aby nie musiał napisać ani jednej linijki wbrew sobie, i niech przyjmuje 
jedynie taką zapłatę, jaką w najlepszej wierze, nie oglądając się na modę i 
względy społeczne, może uznać za równowartość swojej pisarskiej pracy. I 
niechaj nie przejmuje się tym, czy to, co pisze, podoba się, czy nie, niech 
nie przejmuje się tym, co stanie się z jego dziełem po jego śmierci. Pisarz 
powinien żyć ubogo. A jeśli się zdarzy, że będą mu łopatami sypać złoto, 
oby miał dość sił, by odwrócić się od tego sukcesu. I jeśli zachłanne ręce 
przypinają mu  do piersi order, niech  jego ręka odtrąci natrętów. Niech 
nigdy nie politykuje; zawsze niech osądza; naturalnie przede wszystkim i 
najsurowiej — samego siebie. W przeciwnym razie nie ma prawa mienić 
się pisarzem.

O LUDZKIEJ MATERII

Ludzka   materia   jest   trująca,   należy   postępować   z   nią   z   największą 

ostrożnością i przezornością. Ludzka materia to jest to, co żyje w duszy 
człowieka;   co   tworzy   substancję   naszej   duszy;   ta   niepochwytna,   a 

background image

jednocześnie   rzeczywista   materia,   która   sprawia,   że   nie   jesteśmy 
drzewami,   nie   jesteśmy   zwierzętami,   lecz   ludźmi.  Ta   materia   jest   taka 
sama   jak   trucizna.   Jest   to   materia   szkodliwa.   Człowiek   nie   jest 
stworzeniem   bezpiecznym,   lecz   niebezpiecznym,   jak   cyjanek   albo 
muchomor czerwony. Człowiek jedynie wtedy nie zatruwa duszną materią 
swojego bliźniego, jeżeli nie ma ku temu sposobności, gdy próba wydaje 
mu się niebezpieczna lub zbyt trudna. Gdy jednak ma ku temu sposobność, 
wówczas — bezinteresownie, bezcelowo i bez pożytku — natychmiast 
rozsiewa swoją truciznę po świecie. Ludzka materia jest tak trująca, że bez 
zagrożenia śmiercią można ją tolerować tylko w minimalnych dawkach. 
Jedynie   rozumem   można   je   wszystkie   zneutralizować,   rozumem   i 
świadomością beznadziei. Bowiem człowiek jest beznadziejny, nie można 
go   wychować   do   prawdziwych   zadań,   nie   można   zneutralizować 
odwiecznej trucizny w jego duszy. Człowiek jest zagrożeniem dla świata.

O ARCYDZIELE I O CZYMŚ CUDOWNYM

Do tego, aby dzieło człowieka było arcydzielne i wiecznie mieniło się 

blaskiem oraz zachwycało ludzi, konieczne jest coś jeszcze poza talentem, 
tematem                       i doskonałym wykonaniem. W arcydziele jest 
pewien element cudowności, który czarodziejskim blaskiem przenika na 
wskroś  całość,   tak   przy   tym  łagodnie   i  ujmująco,  jak  światło   księżyca 
letnią noc, nierealnie, a przecież jasno, bo można przy nim dobrze widzieć, 
a   nawet   czytać.  Arcydzieło   niechaj   będzie   realne,   precyzyjne,   mądre, 
świadome celu, proporcjonalne, starannie wykonane, wiernie oddane — i 
niechaj   będzie   w   nim   jeszcze   coś   innego.   Niechaj   w   nim   będzie   coś 
cudownego. I przy zdrowej przytomności, niechaj w nim będzie także coś 
z zapomnienia. Niech będzie wzniesione wedle prawideł inżynierii, ale 
niechaj   będzie   w   nim   również   chaos,   szczypta   odwiecznej   mgły,   jaka 
wzbija   się   złotymi   ziarenkami   na   szlaku   gwiazdozbiorów.   Bez   owej 
cudowności dzieła są tylko wielkie albo doskonałe. Czasami arcydzieło nie 
jest aż takie doskonałe. Tyle że promieniuje, że jest w nim także tylko sen, 
światło gwiazd, cudowność. A to jest ta część zadania, na którą artysta nie 
ma już żadnego wpływu; ostatnie pociągnięcie pędzlem, cudowność jest 
dziełem Boga.

O BOGU

background image

Nigdy nie umiałem wyobrazić sobie Boga, prawdopodobnie dlatego, że 

nie jest ludzki ni ziemski, lecz boski. Człowiek, gdy wyobraża sobie Boga 
lub oddaje Boga na obrazie czy w postaci rzeźby, zawsze wyobraża sobie i 
przedstawia   brodatego   praojca,   kogoś   w   rodzaju   wodza   plemienia,   z 
bujnym   włosem,   w   peplum,   z   wełnistą   brodą,   niczym   rabina   bądź 
francuskiego inspektora szkolnego. Jak Grecy i Rzymianie przedstawiali 
Zeusa   i  Jowisza,   tak   chrześcijanie   przedstawiają   Ojca.  To   wyobrażenie 
zawsze   mi   przeszkadzało,   napełniało   mnie   uczuciem   wstydu.   Takiego 
człekokształtnego Boga, który ma ondulowaną brodę, ma także nos, który 
co  jakiś czas wyciera,  nie  mogłem  odczuwać  jako  prawdziwego  Boga. 
Spośród wizerunków Ojca, Syna i Ducha Świętego, jedynie wyobrażenie 
Ducha Świętego wydawało się godne Boga. Bóg stworzył świat i zarządza 
nim, i dlatego jest pewne, że świat jest podobny do Niego — lecz Bóg nie 
może być człowieczy, ponieważ w takim razie musiałby także chodzić do 
fryzjera. Ta naiwność zawsze mnie rozdrażniała. Mój Bóg nie ma brody 
ani peplum. Stoi — za wszelką rzeczą — jako Siła i Rozum. Dla mnie Bóg 
jest to Zamysł, który przenika świat. Ten Zamysł jest świadomy. Dlatego 
mogę z nim rozmawiać, bez fałszywych wyobrażeń, tak jak drobniutki 
rozum rozmawia              z definitywnym Rozumem przez duże r.

O TYM, ŻE LUDZIE SĄ NIEOBLICZALNI

Bo   ludzie   są   zupełnie   nieobliczalni.   Na   próżno   znasz   kogoś   od 

trzydziestu lat — nie potrafisz przewidzieć, jak się zachowa, gdy odniesie 
sukces i kiedy spotka go niepowodzenie. Na próżno znasz czyjś charakter, 
czyjeś   codzienne   przyzwyczajenia,   czyjś   intelekt,   serce,   reakcje   — 
bowiem człowiek pozostaje tajemnicą nawet wtedy, gdy  jest, skądinąd, 
półgłówkiem. Na cios może odpowiedzieć piskiem i okrzykiem radości, 
sukces   niekiedy   go   załamuje,   rozstraja.   Zdarza   się,   że   ludzie 
z przyczyn niezrozumiałych wpadają we wściekłość; na przykład — noszą 
żałobę,   doznają   upokorzeń,   nieszczęść   materialnych,   cielesnych   lub 
moralnych, po czym                               w jednej chwili zabijają lub zaczynają 
charczeć i wyć, bo tramwaj nie nadjeżdża w porę albo but ich uwiera. 
Ludzie zrównoważeni, znający umiar, bardzo dziwnie reagują na czyjąś 
prostacką uwagę — jakby zraniono najczulsze miejsce ich ludzkiej istoty. 
Jedni nie wytrzymują dzwonka telefonu, inni, zanim pójdą pod szubienicę, 
proszą o szklankę czerwonego wina. Zwierzę, kamień, roślina są bardziej 
przewidywalne i obliczalne, a burza i trzęsienie ziemi bardziej zasługują 
na zaufanie niż człowiek. Ludzie są cudowni.

background image

O RYTMIE I ZMIANIE

Wskazane jest zmieniać i odmieniać nie tylko życiowe sytuacje, ale i 

porządek życia. Czasami niewiele znacząca podróż, zmiana miejsca o parę 
kilometrów   wyrywa   nas   z   pospolitej,   okresami   dręczącej   i   na   pozór 
niemożliwej   do   zniesienia,   kręcącej   się   w   kółko   bezradności.   Czasami 
wystarczy wybrać się do Ostrzyhomia,                a już przychodzą nam do 
głowy   inne   myśli   o   życiu,   wyraźniej   widzimy   nasze   zadania.   Podróż 
odmienia idee, powiadają Francuzi. Inny pokój, w którym układamy się do 
snu, inne twarze, odmienna kuchnia, wszystko to uruchamia w naszych 
duszach swego rodzaju ciąg pogody i świeżości.

I właśnie tak powinniśmy zmieniać powszedni rytm naszego życia. Nie 

gwałtownie. Nie bez zastanowienia. Ale świadomie, instynktownie, kiedy 
czujemy, że uwięźliśmy w dotychczasowym sposobie bycia. Kto do tej 
pory uparcie wstawał o świcie, niech tak zorganizuje sobie rytm spania i 
wstawania, aby przez jakiś czas budzić się koło południa. Kto wcześnie 
chodzi spać i czuje, że zabrnął w życiowy ślepy zaułek, niech kładzie się 
po północy. Kto do tej pory przed południem kończył co ważniejsze prace, 
niechaj, jeśli to możliwe, spróbuje zmienić rytm pracy, przenosząc ją na 
czas   popołudniowy.   Kto   wieczorem   bywa   zmęczony,   niech   odpoczywa 
w ciągu dnia, a pracuje nocą. Kto ucinał sobie drzemkę po obiedzie, niech 
teraz prześpi się pół godzinki przed obiadem. Byle tylko nie zdrętwieć w 
życiowych sytuacjach, nie nałożyć papuci i nie zapuścić brody, i zawsze 
uważać, aby twórcze siły świata odnajdywały nas w oczekiwaniu i ciągłej 
gotowości!   Niewiele   do   tego   trzeba.   Jest   to   sztuka   umiejętnego 
współgrania słuchu, serca, uwagi, instynktu i rozumu. I jest to jedna z 
tajemnic życia.

O TAKCIE I DELIKATNOŚCI

Bo istnieje coś takiego, co jest czymś więcej, czymś wartościowszym 

niż   wiedza,   rozum,   ba,   czymś   cenniejszym   niż   dobro.   Istnieje   pewien 
rodzaj delikatności, który jest najwyższym osiągnięciem, na jakie człowiek 
może się zdobyć. Jest nim czułość, która jest niewidoczna, pozbawiona 
koloru i smaku, a przecież tak niezbędna, jak na terenie skażonym przez 
zarazę gotowana woda, bez której człowiek umrze z pragnienia albo się 
rozchoruje.   To   jest   takt   i   delikatność,   które   niczym   cudowny   słuch 
muzyczny wiecznie przypominają człowiekowi, ile jest człowieczeństwa 

background image

w tym, co robi — dużo czy mało, co wolno, a co jest przesadą, co boli 
drugiego i co jest aż tak dobre, że stanie się naszym wrogiem ten, którego 
tym   obdarzymy,   a   on   nie   potrafi   okazać   wdzięczności.   To   jest   ta 
delikatność, która zna nie tylko stosowne słowa i właściwą intonację, lecz 
także czułość milczenia. Rzadko, ale spotyka się ludzi, którzy to potrafią. 
Którzy dobro, zawsze przecież samolubne, wydestylowali i uszlachetnili, a 
swoją   przyjaźnią   lub   sympatią   nikomu   nie   sprawiają   bólu,   nie 
naprzykrzają się ciągłą gotowością zacieśniania znajomości i nigdy  nie 
wypowiadają o jedno słowo za wiele ponad to, co potrafi znieść drugi 
człowiek, i jakby mieli jakieś szczególne, subtelne narządy słuchu, w lot 
wychwytują to, co by mogło sprawić ból drugiemu człowiekowi. I zawsze 
potrafią   zmienić   temat.  A  wszystko   to,   co   zagraża   ludziom,   słyszą   tak 
przenikliwie,   jak   radary,   które   postrzegają   nieprzyjacielski   samolot 
zbliżający   się   na   wielkich   wysokościach,   pomiędzy   chmurami.   Takt   i 
delikatność   odbierają   w  sposób   nadludzki.  Tak,   obie   te   właściwości  są 
nadludzkie.

O GOŚCINIE

Bycie gościem — to jedno z najmilszych i najbardziej uprzykrzonych 

zniewoleń. Bo daremnie powiadają gospodarze — u nas gość robi to, co 
chce! wstaje                         i kładzie się spać, kiedy chce! je, co chce! nie 
musi   przejmować   się   domownikami!   —   naturalnie,   ani   goście,   ani 
gospodarze nie robią nic innego, jak od rana do wieczora wzajemnie się 
sobą przejmują, jedni obserwują tryb życia drugich, odgadują ich życzenia, 
dostosowują   się   do   siebie.   Przy   czym   gospodarze   są   swobodniejsi,   bo 
znajdują   się   w   swoim   domu,   i   stosując   terror   ukształtowanego   w   ten 
sposób porządku dnia, wpływają na gościa, który  od rana do wieczora 
zmuszony jest zachowywać się tak, jakby robił to, co chce, choć nie robi 
nic innego, prócz tego, że dostosowuje się do gospodarzy. Szczególnym 
grubiaństwem jest zapraszanie kogoś w gości na dzień czy zgoła na noc, 
poza miasto. Jest to zamach na poczucie smaku człowieka, jego zwyczaje, 
czas, przyjemności, pracę i w ogóle tryb życia. niczego więcej nie zabieraj 
ze sobą oprócz piżamy i szczoteczki do zębów! — mówią gospodarze; i 
proszę,   na   dzień,   dwa   jesteś   wygnany   ze   swojego   życia,   pozbawiony 
swobody działania, a nierzadko i swobody myślenia.

Bycie   gościem   —   to   niewola.   Zapraszanie   kogoś   w   gości   jest 

świadectwem dużej duchowej szorstkości i samolubstwa. Nawet przyjęcie 

background image

zaproszenia   na   kolację   jest   nad   wyraz   ciężkim,   nudnym   i   męczącym 
obowiązkiem. Najstosowniej jest spotkać się z przyjaciółmi w restauracji, 
wieczorem o godzinie dziewiątej, by                             o jedenastej wrócić 
do domu; przy czym każdy zapłacił swój rachunek. Wszystko inne jest 
zamachem na czyjąś wolność i samolubstwem.

O PLANIE PRACY I O CIARKACH

Naturalnie, nie szkodzi, jeśli jest jakiś plan pracy. Tylko nie ustalaj tego 

planu   sztucznie.   Pewnego   dnia   —   z   oczekiwania,   ze   studiów,   ze 
skłonności,                                  z powszedniego ładu i z inspiracji  
nadzwyczajnych chwil — ukształtuje się ów plan pracy. Nigdy nie ulegaj 
kuszącym pomysłom. Zaświta ci pomysł i ty, mając                         w 
posiadaniu   rozmaite   umiejętności,   zapewne   potrafisz   coś   z   niego 
zbudować,   coś,   co   ma   formę,   co   wygląda   tak,   jakby   było   prawdziwą 
sztuką.   Ale   pozostanie   pomysłem,   także   wówczas,   gdy   doskonale   go 
wykonasz.   Prawdziwa   praca,   osobista   i   ostateczna,   jest   czymś   innym. 
Trzeba   zaczekać,   aż   wszystko,   co   ma   przyjść,   przyjdzie,   ażebyś 
rzeczywiście   napisał   lub   uczynił   to,   co   jest   właśnie   twoją   sprawą.  A 
wówczas bądź nieubłagany i konsekwentny wobec siebie i swojej pracy. 
Lecz   podstawowym   warunkiem   każdego   twórczego   aktu   jest   taki   stan 
ducha czy taki stan nerwów, który  Goethe nazywa schauder. Jeżeli nie 
czujesz   tych   ciarek   w   czasie   pracy,   tworzysz   jedynie   coś 
odpowiedzialnego i poprawnego. Bez schauder nie ma twórczości.

O ROLI I CZĘŚCI SKŁADOWEJ

Masz swoją rolę; i to jest twoja umowa z Bogiem. Ale jesteś także 

częścią składową w wielkiej strukturze świata, nie znaczysz wiele więcej 
niż   śruba   lub   przewód,   który   jest   jednym   z   pomocniczych   narzędzi 
ubocznego   i   podrzędnego   procesu   w   nieskończenie   skomplikowanym 
mechanizmie. Nigdy nie zapominaj                       o swojej roli, ponieważ 
jest  tylko   twoja,   przypisana   twojej   osobie,   i  nie   zapomnij   nigdy,  że   w 
Całości   nie   znaczysz   wiele   więcej   niż   część   wymienna,   śruba   albo 
przewód.

O DNIU POWSZEDNIM I ŚWIĘCIE

background image

Miej to na względzie, aby z każdego dnia, z najbardziej powszedniego, 

ponurego dnia zrobić święto, choćby na kilka chwil! Jednym życzliwym 
słowem. Szlachetnym uczynkiem. Uprzejmym gestem. Niewiele trzeba do 
takiego święta. Do każdego dnia możesz przemycić czarodziejski element, 
możesz obdarować siebie kwadransem prawdy zaczerpniętym z książki, 
zadowoleniem   wynikającym   ze   zrozumienia   mglistego   pojęcia, 
pocieszeniem   albo   rozpogodzeniem   twojego   otoczenia.   Życie   będzie 
bogatsze,   odświętne   i   bardziej   ludzkie,   jeśli   kilka   chwil   codzienności 
napełnisz   czymś   nadzwyczajnym,   ludzkim,   życzliwym   i   uprzejmym;   a 
więc świętem.

O TYM, ŻE KULTURA WYMAGA WIELE ODWAGI

Powinieneś  wiedzieć,  że  ludzie   nie  bez  powodu  przywiązują  się  do 

tego,  co  przeciętne,  mętne  i  znachorskie,  do iluzji  i  powierzchownych, 
przyswojonych odruchowo wiadomości, a zatem do niewykształcenia. Bo 
wykształcenie   —   to   tyle,   co   odkrycie   i   udźwignięcie   prawdy   — 
prawdziwe   poznanie   prawdy.  A  udźwignąć   prawdę   zawsze   jest   bardzo 
ciężko.   Do   kultury,   a   więc   do   poznawania   rzeczywistości   i   prawdy, 
potrzeba nadzwyczajnej odwagi. Człowiek poznaje prawdę całym swoim 
sercem, losem, całą swą istotą. Człowiek może zdobyć kulturę tylko za 
cenę życia i śmierci. Ludzie zawsze chętniej przystają na zawoalowane 
objaśnianie   nieprzyjemnej   prawdy,   a   więc   na   niewykształcenie,   niż   na 
surową, nieskomplikowaną — jak zdanie proste nierozwinięte — prawdę, 
która jest wykształceniem, czyli kulturą. Ludzie w skrytości wiedzą, że 
wszystko, co prawdziwe i ludzkie, a więc rzeczywiste, zostało poczęte we 
krwi, pocie i pasji, ale chętniej szepczą                                                     ze 
spuszczonymi   oczyma,   że   dzieci   przynosi   bocian.   Bo   tak   jest   milej   i 
wygodniej. Ale kultury bocian nie przynosi.

O POKUSIE

Zawsze,   ilekroć   nachodzi   cię   pokusa,   która   obiecuje   ci   przyjaźń, 

namiętność, poufałość, przywiązanie — wiedz i pamiętaj, że materiał, z 
którego   powstaje   takie   przywiązanie,   łatwo   się   psuje,   ponieważ   jest   to 
materiał   ludzki.   Co   dzisiaj   jest   przysięgą,   jutro   będzie   utrapieniem,   co 
dzisiaj   jest   namiętnością   i   pożądaniem,   jutro   będzie   niezrozumiałym, 
karykaturalnym  wspomnieniem,   co   dzisiaj   jest   wiernością,   jutro   będzie 
smutnym   obowiązkiem.   Pokusa   daremnie   uśmiecha   się   i   obiecuje. 

background image

Daremnie żyje w twoim sercu, aż do śmierci, pragnienie podzielenia się z 
kimś, całkowicie i z ufnością, twoim samotnym życiem. Nie ma na to 
sposobu, bo jesteś człowiekiem. Zawsze pamiętaj o tym.

O CZYMŚ NADZWYCZAJNYM

Zanim wyrobisz sobie opinię o czymś nadzwyczajnym, wrzuć to do 

młynka rzeczy powszedniego użytku i miel przez jakiś czas. Spotkałeś się 
z   nadzwyczaj   piękną   kobietą,   której   uroda   oślepiła   cię   i   wprawiła   w 
zakłopotanie?   Przyglądaj   się   temu   nadzwyczajnemu   pięknu   czas   jakiś, 
przez pryzmat powszednich dni, a raptem zrozumiesz, że każde piękno jest 
beznadziejne i smutne, nie warto się nim specjalnie zajmować. Oślepia cię 
nadzwyczajna inteligencja jakiegoś człowieka? Sprawdź to, co mówi, w 
praktyce   powszedniego   dnia,   a   rychło   zrozumiesz,   że   mądrość   nie   jest 
czymś nadzwyczajnym i nieuchwytnym, lecz zgoła prostym i naturalnym. 
Spotkałeś   człowieka   wyposażonego   w   nadzwyczajną   władzę?   Pomyśl 
tylko, jak krucha jest potęga tego człowieka, w poniedziałek czy wtorek 
może go zabić najemny morderca, zmiana politycznego kursu, czy nawet 
coś   tak   drobnego   jak   zakaźny   mikrob.   Spotkałeś   się   z   nadzwyczajną 
ludzką dobrocią? Tedy zdumiewaj się i pozostań pobożny. Tylko że to nie 
zdarza ci się tak często.

O PRÓBIE OBCIĄŻENIA RZECZYWISTOŚCI

Każde swoje słowo tak zapisuj, tak wypowiadaj, by przetrzymało próbę 

obciążenia rzeczywistym światem. Może to właśnie jest tajemnicą pisania 
i   życia.   Bo   słowo   daremnie   zajmuje   miejsce   w   przestrzeni   literackiej, 
jeżeli   nie   wytrzyma   ciśnienia   atmosferycznego   rzeczywistości   w 
przestrzeni świata.

O TYM, ŻE CO JAKIŚ CZAS TRZEBA W ŻYCIU POLUZOWAĆ

Jak żeglarz, którego statek dopadła wielka burza i który naraz widzi, że 

liny   napinają   się,   a   żagle   niebezpiecznie   wydymają   pod   oszalałym 
tchnieniem   huraganu,   druty   zgrzytają   i   trzeszczą,   zataczając   się   na 
chwiejącym się i tańczącym pokładzie, spieszy ostatkiem sił — pomiędzy 
ryczącymi i przedzierającymi się falami — do żagli i lin, aby to wszystko 
poluzować, tak  i ty  w niebezpiecznych i burzliwych chwilach swojego 

background image

życia   wiedz,   że   nie   można   znieść   wielkiego   napięcia,   trzeba   rozluźnić 
ludzkie  więzy  i kontakty,  w przeciwnym razie  wszystko pozrywa  się  i 
połamie. W takich razach odrzuć na bok wszystko — pracę, stosunki z 
ludźmi,   porządek   życia,   zdaj   się   na   los   i   burzę.   W   życiu   każdego 
człowieka,   w   każdym   okresie   życia   zrywają   się   takie   burze,   kiedy   to 
wszystko,   co   dotychczas   było   wiązaniem,   nie   wytrzymuje   napięcia 
porywów namiętności. Rozluźnij się i czekaj. Nad ranem burza ustanie.

O TARPEJSKIEJ SKALE

Wcale nie jest pewne, że Spartanie, zrzucając z Tarpejskiej Skały dzieci 

o   wątłym   ciele,   wraz   z   mizernymi   ciałkami   nie   wyrzucali   silnych, 
potężnych   dusz.   Zawsze   kochałem   wątłe   dzieci;   nie   tylko   żywiłem 
naturalną słabość do tak bezbronnych, małych, bladych istot, ale i respekt, 
a nawet pociąg. Wcale nie jest pewne, że największe wysiłki ludzkości 
biorą na siebie i wykonują je doskonale zbudowani zapaśnicy i nienaganni 
gladiatorzy,   co   więcej,   sądzę,   że   chuchra   też   mają   swoją   sprawę   na 
świecie,   i   być   może   ta   ich   sprawa   wcale   nie   jest   błahym   zadaniem. 
Naturalnie,   nie   mówię,   że   mamy   hodować   mizeroty,   mówię   jedynie, 
żebyśmy ufali życiu, jego zamiarom względem ludzi, i uwierzyli, że istoty 
o wątłej posturze też mają swoją sprawę na naszym świecie. Być może 
życie właśnie ich wypatrzyło sobie do tak potężnych zadań, pod których 
ciężarem   padłby   gladiator.  Tarpejska   Skała   zatem   nigdy   nie   może   być 
rozwiązaniem.   Życie   wie   lepiej   niż   Spartanie,   kogo   ma   zachować   do 
współpracy, a kogo odrzucić.

O KŁAMSTWACH

Kłamca   zawsze   mówi   prędko,   trajkocząc   i   mieląc   językiem.   Pilnie 

uważa,   by   błahy   szczegół   kłamstwa   przyozdobić   wszelkimi   odcieniami 
prawdopodobieństwa. Drobiazgowo opisuje ubranie tego, z którym się nie 
spotkał, ale kłamie, że dopiero co go widział. Łże płynnie jak dobry uczeń, 
który monotonnie wyklepuje                  wyuczoną lekcję.

Kłamca nie ma prawdziwej wyobraźni, najczęściej kłamie bez celu; nie 

wie, że najprostsza rzeczywistość jest o wiele ciekawsza niż to wszystko, 
co on                     zdoła nałgać.

background image

O ZADANIU I O CHWILI

Uważaj, abyś nie przeoczył chwili, która jest tylko twoją chwilą, porą 

wyznaczoną przez los na realizację twojego dzieła. Wygoda, marudzenie, 
tchórzostwo,   lenistwo   niekiedy   opóźniają   wykonanie   twojego   zadania, 
choć w głębi serca dobrze wiesz, że czas naładowany jest czymś, co chce 
wypowiedzieć tylko poprzez ciebie, i nie wolno ci przeoczyć tej chwili, 
ponieważ   ktoś   inny   powie   zamiast   ciebie   i   nie   da   świadectwa   twojej 
wierze w dobro i prawdę. W nauce, w sztuce, w literaturze,              w 
życiu publicznym są takie naglące chwile, kiedy prawda jest już w pełni 
dojrzała i trzeba ją wypowiedzieć. Jeżeli tak to odczuwasz, bez wątpienia 
właśnie ciebie wyznaczył los do tego zadania, nie spóźnij się jak lichy 
aktor, który przegapił moment swojego wejścia na scenę.

Bo istnieje nie tylko twoje dzieło, istnieje również czas. I wewnątrz 

tego czasu mieści się ta twoja chwila, której nie wolno przegapić.

O SAMOTNOŚCI

Gdy   patrzę   w   moje   serce   i   dobrze   sprawdzam   to   wszystko,   czego 

doświadczyłem,   żyjąc   wśród   ludzi,   muszę   powiedzieć,   że   każda 
społeczność jest beznadziejna, i człowiek, chcąc właściwie żyć i samemu 
doprowadzić do końca swoją pracę, do której los wyznaczył jego, właśnie 
jego, postępuje rozumnie, gdy żyje zupełnie sam. Wszelkie tkliwe, ludzkie 
uczucie przekształca się w praktyce w egoizm; postąpisz tedy rozumnie, 
jeżeli   pozostaniesz   sam,   nawet   wtedy,   gdy   będzie   to   bardzo   bolesne 
i trudne. Nie ma kobiety, nie ma przyjaciela, nie ma takiego ludzkiego 
związku, który by z czasem nie upokarzał. Pozostań uprzejmy i samotny, 
bo ludzie są beznadziejni.

Właściciela sklepu z obuwiem albo statecznego finansisty i w ogóle 

przygniatającej większości ludzi nie możesz nakłaniać, żeby żyli samotnie; 
znakomita większość ludzi nadaje się do tego, by żyć we wspólnocie, w 
rodzinie i wśród przyjaciół, i rozmnażać się do końca świata. Taka jest 
zasada, i tak jest w porządku.                  Ale dla człowieka twórczego 
ducha   prawdziwym   życiowym   zadaniem   nie   jest   rodzina   ani 
pielęgnowanie   przyjacielskiej   wspólnoty,   lecz   jego   dzieło,   do   którego 
konieczna jest całkowicie czysta atmosfera. Tam, gdzie ludzie oddychają, 
powietrze będzie zmącone, zduszone i nieczyste. Dlatego pozostań sam, 
jeżeli masz swoją sprawę — w pracy i w życiu.

background image

O SERCU

Ale   dopóki   wierzysz,  że   gdzieś   bije   serce,   które   bije   dla   ciebie, 

wybaczaj   ludziom.   Jedno   ludzkie   serce,   które,   bezinteresownie,   żywi 
uczucie   do   ciebie,   wystarczy,   abyś   wybaczył   tym   wszystkim,   których 
samolubne   i   marne   serca   zdążyłeś   poznać;   wystarczy,   abyś   wybaczył 
wszystkim   ludziom.  Tak   niewiele   trzeba,   aby   przebłagać   cię   wśród   tej 
beznadziei. Wystarczy jeden człowiek. I nie jest prawdą, że nie spotkałeś 
takiego człowieka. Tylko że akurat byłeś zdenerwowany albo niecierpliwy 
i zachłanny, i poszedłeś dalej. Bo jesteś człowiekiem, bo takie jest ludzkie 
serce.

O WSPÓLNEJ SPRAWIE

Mało znam pojęć, którymi by w mojej epoce żonglowano tak zuchwale 

i tak niekonsekwentnie, jak pojęciem wspólnej sprawy. Ludzie, o których 
można by słusznie domniemywać, że nigdy nie dali żebrakowi dwudziestu 
filerów, z hasłem wspólnej sprawy na ustach stawali do walki o postęp 
ludzkości, przemawiali, stojąc na beczkach i z trybun ludowych wieców. 
Tym   hasłem   zapełniali   pierwsze   strony   gazet   znakomici   publicyści, 
których działalność, rozwijana w interesie wspólnotowej zasady, w końcu 
naprawdę   przynosiła   skutek   —   piękny   dom   albo   posiadłość,   którą 
załatwiali sobie tytułem rachunku kompensacyjnego za ukończoną pracę w 
dziele   popularyzowania   poczucia   wspólnoty.   Tylko   ci   nie   mówią   o 
wspólnej sprawie, którzy, o każdym czasie, oddawali społeczeństwu swoją 
pracę, energię                                       i życie — a lud milczał. Wydaje się,  
że lud, czyli społeczeństwo, nie ma poczucia wspólnoty. Po prostu żyje dla 
siebie i dla wspólnoty, bez haseł.

O DUMIE ZAWODOWEJ

Duma zawodowa wzrasta dokładnie w takiej mierze, w jakiej ludzie z 

usłużną pokorą zrezygnowali ze swojej osobistej dumy. Za moich czasów 
większość   ludzi   bez   słowa   pozwalała,   aby   Państwo,   Urząd,   Instytucja 
pozbawiły ją przywilejów jednostki, danych od Boga. Ludzie przystawali 
na to, by bezduszny, kiepski i sztywny regulamin cywilizacji nakazywał 
im, jak mają mieszkać, ubierać się, bawić i używać życia, ba, w tej epoce 

background image

określono nawet, jak mają chodzić po ulicy. Godzono się, by na komendę 
myśleć  i  mówić.  Godzono  się,  by  sztucznie   nadmuchany   potężny  krąg 
interesów, który nazywano Partią, Urzędem lub Zasadą, wmieszał się we 
wszystkie sfery prywatnego życia, by przystrzygał i kształtował charaktery 
i sposób myślenia. Wszystko to znoszono bez słowa sprzeciwu. Każdy 
mógł tresować jednostkę;                    w milczeniu podporządkowywała 
się. Ale ten sam oswojony i wytresowany człowiek, którego pozbawiono 
wszystkich przywilejów przypisanych jednostce, zaczynał charczeć, gdy 
ktoś   ośmielił   się   osądzać   zawód,   do   którego   przynależał.   Mogłeś 
wypowiadać dowolną opinię o kotlarzu, znosił to z gnuśną cierpliwością, 
mrugając   oczami;   ale   gdy   ośmieliłeś   się   mówić   o   Profesji   Kotlarzy, 
natychmiast   zaczynali   krzyczeć   i   protestować   wszyscy   kotlarze   świata. 
Podobna sytuacja była z urzędnikami, lekarzami, pisarzami. Dentysta w 
milczeniu   godził   się,   abyś   w   cztery   oczy   nazwał   go   głupcem,   ale 
natychmiast   odwoływał   się   do   Światowego   Stowarzyszenia   Dentystów, 
gdy   ktoś   publicznie   ośmielił   się   twierdzić,   że   dentyści   nie   są 
najdoskonalszymi i nienagannymi ludźmi na ziemi. Jednostka przełykała 
wszystko, profesja szczerzyła kły. To także przeżyłem.

O POMYŚLE I PRZEŻYCIU

Uważaj, by pomysł nigdy cię nie porwał, i nie zmuszaj się do twórczej 

pracy przed czasem. Bo sam pomysł jest niczym. Pies też ma pomysły. 
Każdy   partacz   ma   notes   pełen   doskonałych   pomysłów   —   literackich, 
socjalnych,   politycznych.   dobry   pomysł   błyska,   bo   coś   przeczytałeś, 
usłyszałeś,   bądź   czegoś   doświadczyłeś,   bo   jakieś   ziemskie   zjawisko 
dotknęło naskórka twojej duszy — a ty już ostrzysz ołówek i z pomysłu 
wyciosujesz dzieło, powodujesz, że do rozmiarów dzieła puchnie to, co 
jest niczym innym i niczym więcej, niż zaledwie pomysłem! Uważaj, bo to 
pokuszenie jest częste w życiu twórcy. Nie tylko dzieła winny leżakować 
latami; także pomysły. Jeżeli z pomysłu nie wyniknie przeżycie, odrzuć 
go,   jakkolwiek   byłby   mądry,   kuszący   i   gustowny.   Przeżycie   pisze   się 
samo; pomysł piszesz ty. A to niedobrze.

O MIŁOŚCI

Miłość można dać i można ją otrzymać. Nie można tylko jednego — 

szantażować   miłości.   A   tego   najczęściej   nie   wiedzą   ci   biedacy   i 

background image

nieszczęśliwcy, którzy                    są złaknieni miłości.

To oczywiste,  że człowiek albo kocha, albo jest kochany — ten prąd 

zmienny wytwarza natura z nieubłaganą konsekwencją. Najdoskonalsza i 
najszczęśliwsza forma harmonii jest wtedy, kiedy jedno bez specjalnego 
buntu godzi się na to, by drugie go kochało. W końcu natura jest także 
łaskawa — prawda, że nigdy nie pozwala, by kochał ten, od którego tego 
oczekujemy, ale zgadza się, byśmy bezgranicznie kochali tego, który nas 
nie kocha. Tylko na jedno nie daje zgody — byśmy łzami, oskarżeniami, 
atakiem   lub   błaganiem   wymuszali   miłość   na   drugiej   osobie.   Jeszcze 
można wyłudzić tkliwość czy namiętność; ale miłość jest suwerenna.

O ŚWIECIE I WYPACZENIU

Zdecydowałeś się na wielkie działanie. Postanowiłeś, że wypowiesz to, 

co poznałeś. Chcesz wykrzyczeć na cały świat sekret twojego życia, twoje 
najgłębsze przekonanie. Staniesz przed ludźmi i — tak to postanowiłeś — 
powiesz,   nareszcie,   prawdę.   Podejmujesz   walkę,   odrzucasz   szyderstwo, 
porzucasz dom, ojczyznę. Tak, zdecydowałeś, że staniesz przed światem, 
świadom wszystkich następstw, i wypowiesz prawdę.

Wszystko to bardzo piękne. Takie jest powołanie człowieka na ziemi, 

to jego prawdziwe zadanie. Lecz nigdy nie zapominaj o jednym — świat 
jest   przerażającym,   krzywym  zwierciadłem.   Takim,   jak   te   w   gabinecie 
krzywych luster, które wysokich ludzi pokazują jako małych, a grubasów 
jako chudych golców. Nie możesz liczyć na to, że trafi się na świecie 
choćby jeden tylko człowiek, który twoje słowa, twoje działanie dokładnie 
tak zrozumie, przyjmie i zinterpretuje je, jak to sobie obmyśliłeś. Zawsze 
tylko ty jeden wiesz, czego chciałeś naprawdę; świat tyle tylko widzi i 
pojmuje   z   twoich   zamysłów,   ile   zagadkowe   krzywe   lustro   ludzkiego 
umysłu uchwyci i odbije. Dlatego nigdy nie lamentuj — nie zrozumieli 
mnie! nikczemnicy! Zawsze mów tylko to — ja chciałem to i to, ale świat 
pojął mnie tak i tak.                   Bo taka jest prawda.

O REWOLUCJI I REWOLUCJONIŚCIE

Kiedy to stulecie było młode, ja też byłem młody; jako że byliśmy 

młodzi, naturalnie oboje byliśmy rewolucjonistami. A potem mijał czas, i 
stulecie, a wraz z nim jego dziecię wkroczyli w wiek męski; i pragnęliby 

background image

mądrze   się   starzeć.   Już   chciałbym   włożyć   papucie   albo   szlafrok;   już 
chciałbym odrzucić wszystkie hasła rewolucji, ponieważ czas spowodował 
dojrzewanie   tych   haseł   w   moim   sercu   i   w   mojej   świadomości,   i   już 
wiedziałem,   że   w   praktyce   wolność,   równość,   braterstwo   wcale   nie   są 
takimi   ideałami,   za   jakie   je   za   młodu,   jak   przystoi   rewolucjoniście, 
uważałem. I już pragnąłbym mówić o tym, że chronić jest o wiele trudniej, 
niż odrzucić stare                       i budować nowe ze skorup; teraz już 
chciałbym   się   pogodzić   z   ludźmi,   budować   ład   i   opuścić   wszystkie 
sztandary.   Lecz   czas   mi   tego   nie   umożliwił.   Zrozumiałem,   że   muszę 
pozostać   beznadziejnym   rewolucjonistą,   ponieważ   pokolenie,   które 
przychodzi po mnie, dziwnym sposobem w ogóle nie jest rewolucyjne; nie 
mam   komu   przekazać   sztandaru,   jak   nakazywałyby   natura   i   porządek 
spraw ludzkich; ja muszę zostać tym, który protestuje i wznosi barykady, 
ponieważ   żyję   w   epoce,   której   młodzi   synowie   gotowi   są   przyjąć 
wszystkie ograniczenia nie przyjęte przeze mnie i mój wiek, gdy byliśmy 
młodzi.   Bezzębny   i   posiwiały,   muszę   pozostać   rewolucjonistą,   uparcie 
powtarzającym święte słowa o wolności myśli, równości i braterstwie, w 
które   chyba   nawet   już   tak   bezwarunkowo   nie   wierzę.   Muszę, 
w sędziwym wieku, pozostać sankiulotą; chociaż byłoby tak dobrze raz 
wreszcie ubrać się w szlafrok!

O PODRÓŻY I HOTELOWYCH POKOJACH

Gdy   podróżujesz,   nie   staraj   się   wyczarować   domu   z   hotelowego 

pokoju. Są tacy ludzie, którzy beznadziejnie zabierają w podróż tęsknoty i 
rekwizyty z własnego domu i najchętniej zabraliby z sobą kanarka, fotel na 
biegunach i album rodzinny, aby w hotelowym pokoju nie brakowało im 
liturgicznych   symboli   domowego   ogniska.   Ci   ludzie   są   rozpieszczeni   i 
dziecinni, wiecznie tęsknią za nianią i kołyską. Człowiek doświadczony 
oczekuje   od   podróży   krótkotrwałych,   świeżych,   urlopowych   wrażeń, 
czegoś dziko nieobliczalnego, zaskakującego rzeczywistość, i nie zamierza 
szukać   w  hotelowym  pokoju  domowego   ciepełka.   Człowiek,   który   zna 
swoje serce, świat i naturę ludzkich spraw, we własnym domu żyje tak 
samo,   jak   w   hotelowym   pokoju   i   nie   napycha   zbytecznymi, 
sentymentalnymi bądź marnymi rupieciami pomieszczenia, gdzie upływa 
jego doczesny żywot.

Taki   człowiek   we   własnym   domu   żyje   tak   samo,   jak   w   hotelu;   bo 

czegóż trzeba do życia? Łóżka, stołu i krzesła. A ty jesteś podróżnikiem, 

background image

przelotnym  wędrowcem,   nawet   w   swoim  podnajmowanym  mieszkaniu. 
Myśl   o   tym   zawsze,   ilekroć   wyciągasz   się   w   łóżku,   w   domu   czy   na 
obczyźnie — nadal musisz wstawać rano. Właściciel może ci wymówić. A 
do tego nie trzeba — nigdy, nigdzie — ni kanarka, ni fotela na biegunach.

O GNUŚNOŚCI JELIT

Unikaj  środków przeczyszczających. A kiedy już dręczący ból głowy 

lub ostry  nieżyt żołądka zmusza cię, byś je zażył, zadowól się — i to 
bardzo                                rzadko — szklanką ciepłej wody z angielską 
solą.   W   preparacie   ze   strączyńca   jest   siłowy   zamysł,   aby   sztucznie 
wmieszać się w porządek natury. Za niedowładem jelit najczęściej kryje 
się   sknerstwo,   kurczowa  chciwość,   cierpiąca   na   febrę   ambicja;  a   także 
leniwy tryb życia; za gnuśnością jelit kryje się, całkowicie i bez reszty, 
gnuśność   życia   i   człowieka.   Jeżeli   ty   sam   jesteś   gnuśny,   dlaczego 
spodziewasz   się,   że   twoje   trawienie   będzie   żwawe?   Za   każdą   chorobą 
kryje się charakter całego człowieka. Pogódź się ze swoim charakterem, a 
będziesz również żył w zgodzie ze swoim trawieniem.

O WSPOMNIENIACH I O CZYMŚ CUDOWNYM

Nigdy nie mogę zrozumieć, dlaczego najpiękniejszym wspomnieniem z 

mojego życia jest chwila, kiedy — mogłem mieć dziesięć lat — w pewne 
zimowe popołudnie wszedłem do ciemnej, pustej sypialni mojej matki i, 
stojąc   w   progu,   dostrzegłem   na   politurze   mebli   i   kaflowym   piecu   na 
wprost okna świecące się odbłyski niebieskiego śniegu, leżącego na ulicy i 
na   dachach   przeciwległych   domów.   Czaru   tamtej   chwili   nie   umiem 
zapomnieć. Niebieski odblask śniegu w ciemnym pokoju matki zdumiał 
mnie swoją realnością, przy tym nigdy przedtem ani potem nie przepełnił 
mnie   tak   widocznym   uczuciem   szczęścia.   Nigdy   dotychczas   i   nigdy 
później, w całym moim życiu, nie poznałem, nigdy i nigdzie nie spotkałem 
tak całkowitego omamu tajemnicy, bajki, oczarowania, czegoś z baśni, z 
Andersena. Co wtedy działo się z moim sercem lub z moimi nerwami czy 
z   całym   światem?   Nie   wiem,   nie   potrafię   tego   objaśnić.   Czegoś 
cudownego nie  da  się  objaśnić.  I takie  wspomnienie  wiecznie  świta  w 
duszy, takim samym bajkowym,   niebieskim  blaskiem,  jak  ów  śnieg   na 
dachach naprzeciwko sypialni mojej matki.

background image

O BARBARZYŃSTWIE I BIZANTYJCZYKACH

W  ślad   za   panowaniem   barbarzyńców   zawsze   idzie   panowanie 

Bizancjum. Pewien rodzaj ludzkiej, historycznej prawidłowości, będącej 
konsekwencją własnego ustroju ludzkiej natury, nakazuje, by za brutalnym 
najazdem,   za   podbojem,   za   zamętem   szedł   jak   cień   przerafinowany, 
zepsuty, sztuczny system, wypełniony służalczymi ceremoniami, trucizną, 
sztyletem i duszną uprzejmością z jej gładkim gadaniem, kłanianiem się w 
pas   oraz   łaszącym   się   okrucieństwem.   Taki   jest   człowiek   —   raz 
barbarzyński, raz bizantyjski. I tylko czasami, w bardzo rzadkich okresach, 
pod panowaniem nadzwyczajnej jednostki o ambicjach wychowawczych, 
która potrafi pogodzić surowość doskonałych praw z niepisanymi prawami 
ludzkiej godności, człowiek się uczłowiecza; lecz są to okresy rzadkie i 
szybko przemijające.

O TYM, CZEGO LUDZIE SOBIE ŻYCZĄ

Ludzie, naturalnie,  życzą sobie zawsze, aby ten, który objaśnia, który 

ma zdolność wyrażania — pisarz, wypowiadał się w ich interesie. A pisarz 
nie może spełnić tego życzenia, ponieważ ludzkie interesy są opaczne i 
sprzeczne ze sobą. Pisarz zawsze może wyrażać tylko prawdę, w każdym 
razie taki przyświeca mu zamiar. Ale jednocześnie, gdy ludzie zachłannie i 
niecierpliwie   domagają   się   od   pisarza,   aby   wczuł   się   w   ich   sytuację   i 
wypowiedział w ich imieniu to wszystko, co leży w ich interesie, oczekują 
również,   by   pozostał   bezstronny   i   bezinteresowny.   Dlatego   powinieneś 
wiedzieć, że nigdy nie możesz postępować wedle ich upodobania — gdy 
służysz   ich   interesom,   utracisz   samego   siebie,   gdy   jesteś   bezstronny, 
stracisz łaskę ludzi, kiedy powiesz prawdę, nie to badają i oceniają, co 
powiedziałeś, lecz odkrywają braki w twoim dziele, zarzucają ci, że nie 
powiedziałeś tego i owego, i surowo zapytują, dlaczego nie powiedziałeś?

Nikt   nie   prosi   kapelusznika,   aby   zrobił   buty,   tak   jak   nikt   nie   prosi 

szewca, aby zrobił kapelusz — ale pisarza wszyscy proszą o wszystko, z 
takim zapałem                         i niecierpliwością. Dlatego nigdy nie słuchaj  
nikogo prócz swojej własnej duszy i Anioła.

O PŁOMIENIACH I AZBEŚCIE

Wiedz, że kiedy wypowiadasz prawdę — najprostszą prawdę — raptem 

wybuchają   wokół   ciebie   płomienie   —   istna   pożoga   namiętności, 

background image

obrachunków i obrazy. Kto mówi prawdę, przechodzi przez morze ognia, i 
czyni roztropnie, gdy wkłada na siebie swego rodzaju ubranie z azbestu, w 
przeciwnym razie natychmiast zginie                                   w płomieniach. To 
azbestowe   ubranie   nie   może   być   niczym   innym   niż   obojętnym, 
nieubłaganym   spokojem,   spokojem   nakazu   i   służby   —   nie   możesz 
postąpić inaczej, tak musisz czynić nawet wtedy, gdy cię palą. Pisarz, w 
jakimś stopniu, zawsze płonie na stosie. Czasami pieką go na powolnym 
ogniu, czasami wydają na pastwę sążnistych płomieni. Pisarz jest jak fakir, 
który opętany swoją wiarą, w zimnej ekstazie, bosą stopą, bez czucia, bez 
obrażeń przechodzi przez ognisko, bo i pisarza nic innego nie chroni przed 
oparzeniami trzeciego stopnia, jak jego wiara i opętanie — które są zimne, 
nieubłagane i bezlitosne zarówno względem niego, jak i drugich. Włóż na 
siebie   to   azbestowe   ubranie,   wypowiedz   swoją   prawdę,   przejdź   przez 
płomienie.

O CUDZIE

Ty   nie   wierzysz   w   cud,   negujesz   go?  Ale   widzisz,   nie   mogę   cię 

przekonać, ponieważ główną cechą cudu jest to, że jest cudowny — nie 
można   go   udowodnić,   jak   udowadnia   się   fakt   życiowy,   nie   można 
sfotografować   ani   zawczasu   wywróżyć   i   wyliczyć   podług 
matematycznych   reguł.   Nigdy   też   nie   jest   łatwo   postrzegać   formy 
objawiania się cudu — nie zawsze chodzi na dwóch nogach, nie można go 
sfotografować, nie ma jego danych hipotecznych ni metrykalnych. Cud, 
całkiem  po   prostu,   objawia   się   —   i  niekiedy   dopiero   znacznie   później 
pojmujemy, co było cudem, w jaki sposób wmieszał się w nasze życie i co 
w tym wmieszaniu się było ponadnaturalnego i cudownego. Nie umiem 
zademonstrować   ni   udowodnić   cudu.   Ale   pomyśl,   jak   bardzo 
niepochwytne i cudowne jest w prawdziwej rzeczywistości to wszystko, co 
uważasz za powszednie i naturalne — już sam fakt istnienia jakże jest 
cudowny! To, że się urodziłeś, żyjesz i pewnego dnia umrzesz! Wszystko 
to uważasz za naturalne? Wobec tego jesteś ślepy i głuchy jak pień. Już 
sama rzeczywistość jest cudowna, niepochwytna, ze wszystkimi swoimi 
naturalnymi   rekwizytami,   z   materią   także   jest   nadnaturalna!   Bo   też 
dlaczego   cud   miałby   być   bardziej   niepojęty   niż   nieprawdopodobnie 
skomplikowana rzeczywistość? Cud jest duszą świata, która objawia się 
we wszystkim. Dlatego jestem jego wyznawcą — bowiem dusza świata 
jest obecna i we mnie, w każdym moim dniu powszednim,                w 
moim smutnym i cichym losie.

background image

O POKUSIE

Ilekroć zwątpisz w swoją pracę, ilekroć skusi cię zmęczenie, mdłości, 

dręczące uczucie utraty celu! — samooskarżenie, że to tylko próżność, 
mroczne pożądanie, że lepiej byłoby porzucić to wszystko, doprowadzić 
do końca jedynie działania najkonieczniejsze i samozachowawcze, a więc 
— czytać i żyć; żyć bez znaczenia i przeminąć bez śladu — wiedz, że to 
najcięższa pokusa, jaką ci podsunie życie. Wówczas musisz być silniejszy 
niż   prawdziwi   bohaterowie,   kiedy   stoją   oko                             w   oko   z 
niewykonalnym zadaniem.

Wiedz,  że do wszystkiego masz chyba większe prawo, aniżeli uciec 

przed pracą, jaką los wybrał dla ciebie.

O STRACHU

Nie upłynie wiele czasu, a świat zapomni całkowicie i bez reszty nie 

tylko twoje imię i twoją osobę, pył zapomnienia pokryje nie tylko pamięć 
o twoim dziele, lecz zbutwieje także materia twojego dzieła, zadrukowany 
papier   i   oprawa   płócienna   ulotnią   się   w   nicości,   nikt   na   świecie   nie 
zobaczy   już   nigdy   obrazów,   jakie   namalowałeś,   rzeźby   z   marmuru   — 
twoje   prace   czas   zetrze   na   drobny   pył.  Wszystko   to   z   całą   pewnością 
nastąpi i w swoim czasie, i upłyną zaledwie sekundy na zegarze czasu, 
zanim   w   pełni   i  bez   reszty   ulegniesz   zniszczeniu   ty   i   wszystko,   co   w 
świecie znaczyłeś. Czego zatem boisz się w życiu? Co jest aż tak ważne 
lub niebezpieczne, lub godne zazdrości, abyś uciekał przed prawdą? Nie 
rozumiem cię.

O OFIARACH I ZAMACHOWCACH

Zawsze i wszędzie myśl tylko o tym, że ludzie, którzy zbliżają się do 

ciebie, są jednocześnie grzeszni i niewinni, i że to samo prawo działa w 
ich sercach,                        co w twoim sercu i w pulsie wszechświata, i są 
tak samo śmiertelni jak ty. Ludzkie zło i ludzkie dobro są po równi prądem 
i częścią składową życiodajnego rytmu świata. Na największego złoczyńcę 
— nawet na tego,  który  nastaje na moje życie — nie umiem spojrzeć 
inaczej, jak na jedno z narzędzi całego mechanizmu życia. Nastaje na moje 
życie, ale on także jest ofiarą — dlaczego mam go nienawidzić?

background image

O TYM, CO ISTOTNE

Uważaj, aby w życiu i w pracy nie uwiodły cię komunał i błahostka, 

możliwości   rozwiązań   łatwych   i   przyjemnych.   Zawsze   trafi   się   szansa, 
która   rozwiąże   napięcie   koniecznego   wysiłku,   wskaże   boczne   wyjście, 
zaoferuje tańszą możliwość. Mów o tym, co istotne, pisz to, co istotne, 
działaj   konstruktywnie.   To   zawsze   jest   trudniejsze   i   wymaga   więcej 
życiowej energii — ale w tym samym czasie, kiedy zdecydujesz się oddać 
swoje istotne siły sytuacji lub pracy, zrozumiesz, że było to rozwiązanie 
prostsze, ba, jedyne i idealne. Rzecz uboczna, półrozwiązanie, komunał, 
pustosłowie,   unik,   staranne   owijanie   w  bawełnę,   wszystko   to   w   końcu 
wymaga   więcej   wysiłku,   i   to   podlejszego,   niż   to,   co   istotne,   proste, 
idealne. Kiedy wybierasz boczne wyjście, marnujesz czas i siebie. To, co 
istotne,   zawsze   jest   tańsze,   pożyteczniejsze,   skuteczniejsze.   Żyj 
ekonomicznie, twórz oszczędnie, całą swoją energię kieruj tylko na to, co 
istotne, i na nic innego.

O MIODZIE I SZTUCE ODDYCHANIA

Nie musisz być akurat fakirem i żyć podług praw jogi, poddając siebie 

uporczywym i dziwacznym ćwiczeniom, ale myślę, że postępuje słusznie 
ten, kto o świcie, po przebudzeniu, staje przy otwartym oknie i kilka razy 
głęboko   oddycha   przez   nos,   napełnia   płuca   rzeźwym,   porannym 
powietrzem,  wietrzy  je i  wypłukuje  z  nich   dym po  papierosach,  opary 
nieczystego   powietrza,   zalegającego   pokój.   Coś   przecież   trzeba   dać 
płucom.   Ciało   jest   bardzo   wdzięczne,   entuzjastycznie   kwituje   bodaj 
ułamek jemu poświęconej uwagi. Przekonałem się także, że dobrze robi 
miód — do śniadania, które nie może być zbyt lekkie, zjedz łyżkę stołową 
czystego miodu. Jest                    w miodzie coś, co przemycają doń czyste  
siły natury; organizm przyjmuje to z wdzięcznością.

O CZŁOWIEKU SUWERENNYM

Człowiek   suwerenny,   który   poświęcił   życie   na   głoszenie   i 

praktykowanie prawd, które poznał i za które ponosi konsekwencje, jest — 
co   naturalne   —   zawsze   skromny   i   grzeczny.   Także   wtedy,   gdy   głosi 
prawdę. Najbardziej znamiennym rysem człowieka suwerennego jest to, iż 
niczego się nie boi, jedynie własnego sumienia, i jednocześnie o nic się nie 

background image

obraża. Bo ten, kto się obraża, nie jest odważny i nie jest suwerenny. Ten, 
kto   się   boi   i   obraża,   nie   potrafi   na   śmierć   i   życie,   konsekwentnie 
reprezentować prawdy w świecie. Ten, kto się obraża, wdaje się w kłótnie. 
Człowiek suwerenny nigdy się nie kłóci, co więcej, nawet nie wdaje się w 
polemiki. Wypowiada swoją prawdę, po czym trwa na pozycji, do ostatniej 
chwili, i bierze na siebie wszystko, co wynika z prawdy i z niecierpliwych 
nieporozumień   świata.  Wszystko   inne   to   tylko   gardłowanie.   Jeśli  masz 
swoją pozycję, nie wolno ci się bać. Tylko partacze zwykli się obrażać i ci, 
dla których opinia świata ważniejsza                       jest od prawdy.

O TYM, ŻE Z PODLECAMI NIE MA CO ZACZYNAĆ

Co to jest zło? Nadzwyczaj złożone zjawisko. Za okrucieństwem kryje 

się najwięcej okaleczeń z lat dziecinnych — lecz kryje się za nim także coś 
innego   —   charakter,   współgra   cielesnej   i   duchowej   struktury,   złe 
przykłady.   Kultura   tysiącleci   nie   potrafiła   zlikwidować   tkwiącej   w 
człowieku   skłonności   do   okrucieństwa.   Zwierzęta,   bestie   nigdy   nie   są 
okrutne, z wyjątkiem kota. Zło rodzi się z niedosytu; następnie z braku 
kultury. Człowiek skłonny do okrucieństwa nie zna w buchalterii swojego 
życia rubryki winien i ma, on tylko żąda. Nie sądzę, abyśmy byli zdolni 
zlikwidować   w   takim   człowieku   porywy   zła   i   okrucieństwa   dobrocią, 
pobłażliwością i nauczaniem. Kto urodził się zły — bo i tak się zdarza — 
albo kogo oszustwa, doświadczenia i okrutne zakręty życia nie nauczyły 
cierpliwości   i   sztuki   wybaczania,   lecz   podłości,   dla   takiego   człowieka 
stracona jest wszelka argumentacja moralna. Najrozsądniej ustąpić mu z 
drogi, o ile to możliwe. Możliwe jednak, że trzeba go również pożałować, 
najczęściej bowiem w mrocznym tle dzieciństwa takiego człowieka stoi 
okrutna, samolubna i głupia matka albo podły ojciec.

O TYM, ŻE TRZEBA RÓWNIEŻ PŁONĄĆ

Jak na stosie, tak trzeba płonąć. Jak ktoś, kto wie, że palą go za coś, i 

nie czyni nic, a nawet nie chce uczynić nic przeciwko temu. Nie wystarczy 
poznać prawdę, nie wystarczy ją sformułować, nie wystarczy odważnie 
wypowiedzieć — bo i materię życia, tkaninę ciała trzeba oddać na pastwę 
płomieni, które jednocześnie przypalają od wewnątrz i z zewnątrz. Ten 
stos,   gdzie   w   końcu   należy   postawić   każdego   człowieka,   który   chce 
prawdy, wznoszą oni dwaj — kat i ofiara. Nie można pogodzić się na 

background image

samym końcu. Każda próba, doświadczenie i odwaga są daremne. Nic nie 
pomoże, w końcu, jeśli chcesz, żeby pozostało coś z tego, co było sensem 
twojego życia, musisz spłonąć.

O TALENCIE I GŁUPOCIE

Bardzo   trzeba   uważać   na   tych   ludzi,   których   natura   pobłogosławiła 

talentem,   ale   do   talentu   nie   dodała   im   rozumu.   Ci   bowiem   są 
najgroźniejszymi   rywalami   każdej   umiejętności   i   w   ogóle   ludzkiej 
wspólnoty. Można współpracować z człowiekiem mniejszego talentu, lecz 
rozumnym, natomiast z utalentowanym, ale głupim — nie ma zgody. W 
ten sposób obdarowany i pokarany człowiek wiecznie podejrzewa, że coś 
wyjdzie na jaw; podejrzewa słusznie. W końcu naprawdę wychodzi na jaw, 
że   jest   głupi,   i   ten   smutny   defekt   oddziałuje   na   jego   dzieło   i   talent. 
Podobnie jak piękna kobieta, która potrafi się wdzięcznie uśmiechnąć i 
stroić czarujące miny, nie jest już taka piękna w chwili, gdy w trakcie 
rozmowy  wychodzi  na jaw, że  ta  piękność  jest głupia  jak  but. Istnieje 
bezrozumna   piękność   tak   samo,   jak   pozbawiony   rozumu   talent.   Są   to 
paskudne fenomeny. Głupcy — co w ciągu dnia zbudują, w nocy zburzą. 
Są   też   nadzwyczaj   podejrzliwi.   Więcej   może   być   pożytku   dla   świata 
z   człowieka   rozumnego,   pozbawionego   szczególnego   talentu   niż   z 
człowieka utalentowanego, ale nie obdarzonego rozumem. W końcu to oni 
będą                            prorokami — znam to z doświadczenia.

O SZTUCE JAKO PRZEZNACZENIU

Bo   talent   nie   wystarczy.   Nie   wystarczy   też   intelekt.   Wykształcenie 

także nie wystarczy, aby ktoś był artystą. Do tego wszystkiego konieczne 
jest przeznaczenie, którego nie można rozumieć opacznie i którego nie 
może zmienić żadna ludzka siła czy ludzki zamiar. Każdy rodzaj sztuki 
obfituje w utalentowanych ludzi, którzy                                   w szczęśliwych 
chwilach,  wysiłkiem swego  talentu,  skupienia,  powagi,  w końcu  nawet 
stworzą   coś   pożytecznego.   Czasami   coś   rzadkiego   i   wspaniałego.   Tak 
powstają wszystkie dzieła światowej literatury, malarstwa i muzyki. Ale ci 
ludzie nie są twórcami, lecz tylko wykonawcami, bo nie mają swojego 
przeznaczenia. Jeśli przypadkiem trafią do zawodu lekarza lub inżyniera, 
wówczas   również   mogą   tworzyć   coś  znakomitego   i   pożytecznego.  Ale 
artysta, ten prawdziwy, nie może trafić do żadnego innego zawodu, i nie 

background image

istnieją takie historyczne czy współczesne przyczyny, które mogłyby go 
oderwać od podjętego zadania; nie może być nikim innym niż pisarzem, 
malarzem lub muzykiem. Kto w ten sposób staje się artystą, ten ma swoje 
przeznaczenie. Inaczej być nie może.

O TYM, CO POSPOLITE, I O WIZJI

Powinniśmy tak ćwiczyć naszą świadomość i umiejętność patrzenia, 

abyśmy   i   w   tym,   co   pospolite,   co   nas   otacza,   w   codzienności,   umieli 
dojrzeć to, co jest jednorazowe, cudowne, wizyjne. Bo cud nie jest jak 
moment grzmotu, kiedy rozwierają się niebiosa, grzmią trąby, snują się 
mgły, otwierają się grobowce i pośród zamętu rozlega się głos Boga; nie, 
cud   najczęściej   jest   zupełnie   cichy.   Przechodzisz   z   jednego   pokoju   do 
drugiego   i  coś   widzisz   —   wyraz   czyjejś  twarzy;  usytuowanie   jakiegoś 
przedmiotu;   i   naraz   odsłania   się   przed   tobą   prawdziwy   sens   tego 
przedmiotu i jego relacja ze światem; słyszysz głos jakiegoś człowieka, 
choć   nie   słyszałeś  go   nigdy   wcześniej,   i   za   pośrednictwem  obojętnych 
słów dociera do ciebie tajemnica tego człowieka; cudu jest zawsze tylko 
tyle. Najważniejsze, aby nie oślepnąć                     w rzeczywistości, w 
powszedniości; abyś zobaczył to, co widziałeś już tyle razy — ta zdolność 
umiera   u   większości   ludzi,   podobnie   jak   w   cywilizowanym   człowieku 
słabnie   funkcjonalna   rutyna   pewnych   narządów   zmysłu,   na   przykład 
węchu. Patrz, wyczuj cud tam, gdzie akurat jest. A zawsze jest w pobliżu, 
w zasięgu twojej ręki, tak blisko, że przez całe życie nie przyszło ci do 
głowy, aby wyciągnąć po niego rękę.

O TYM, ŻE NAJMĄDRZEJ JEST ZOSTAĆ SAMEMU

Nie licz na nikogo. Jeśli liczysz na kogokolwiek, już nie jesteś wierny 

swojej pracy. Jeśli przyjąłeś czyjąkolwiek pomoc, nie skończysz swojej 
pracy   całkowicie,   bezwarunkowo,   na   śmierć   i   życie,   tej   pracy,   którą 
powierzył ci twój los. Nie ma nikogo takiego, kto może ci pomóc. Nikt w 
ostatniej   chwili   nie   może   pomóc,   nikt   nie   może   obronić   dzieł,   ludzi, 
narodów; nikt inny, bo dzieło, człowiek i naród bronią się same. Tylko ta 
jedna jedyna siła, która stworzy dzieło, zbuduje życie, może je obronić. 
Dlatego   najmądrzej   jest   pozostać   samemu.   Tylko   ten,   kto   prawdziwie, 
zdecydowanie jest samotny, kto w głębi duszy nie odczuwa samotności, 
tylko ten jest silny. Nie możesz być sentymentalny ani łudzić się nadzieją. 
U kresu musisz umrzeć, wiedz o tym. Czegóż więc się boisz? I czego się 

background image

spodziewasz? Jeżeli jesteś wierny swojej pracy, to i śmierć nie może nic 
uczynić   przeciwko   tobie,   dopóki   koniec   nie   zwieńczy   twojego   dzieła. 
Wiedz to i pozostań dzielnym samotnikiem.

O TYM, ŻE TRUDNO JEST WZNIECIĆ OGIEŃ

Zaobserwowałem, że trudno jest wzniecić ogień. W kaflowym piecu, 

płonącym wiórem albo skrawkiem gazety i suchym polanem, wzniecić taki 
ogień, który zapłonie w zimnym, kaflowym piecu i będzie się żwawo palił; 
do tego też konieczna jest zręczność i doświadczenie. Uważasz, że jest to 
zadanie proste i pospolite, które wykonuje każda umorusana służąca. Ale 
ty, taki mądry, popróbuj tylko swoimi wprawnymi rękami, a przekonasz 
się, jak kłopotliwe jest to zadanie, ile wymaga doświadczenia i zręczności! 
Nie umiem rozpalić w kaflowym piecu, jakkolwiek staram się. Nie umiem 
jeszcze wielu innych rzeczy, na przykład na fortepianie gram tylko tak, jak 
smutny   wyrobnik   muzyczny   w   lokalu   rozrywkowym;   a   jednak   jakże 
kompetentnie,   z   jakąż   dumą   ośmielam   się   perorować   o   muzyce!   Nie 
umiem prowadzić lokomotywy. Nie umiem przyszyć oderwanego guzika. 
Ale właśnie to i wiele innych drobnych umiejętności tworzy świat. Ucz się 
szacunku dla wszelkiej ludzkiej zręczności, dla każdego gestu.

O TYM, ŻE TCHÓRZE NIE SĄ ZDOLNI NAWET DO ZDRADY

Unikaj ich, jak tylko możesz. Ci bowiem gorsi są niż zdrajcy. Bo dla 

zdrajcy   nie   ma   w   istocie   żadnego   usprawiedliwienia,   dla   niego   jest 
stryczek. Ale ten, kto                     z zamiarem przezornej samoochrony  
kręci się koło ciebie i wokół wspólnej sprawy, a nie ma odwagi ni tytułu 
moralnego   do   tego,   by   pozostać   sam,   ani   do   tego,   by   ponieść 
konsekwencje   działania,   zdrady   lub   zemsty   —   ten   naprawdę   jest 
podlecem.   Są   następstwa   czynu,   które   ponoszą   równocześnie   zdrajca   i 
ofiara.   Zdrada   jest   nikczemnym   czynem,   jednakże   jest   czynem.  Ale   ci 
przezorni, którzy z gładką twarzą stoją obok wspólnej sprawy, a nie są 
dość   dzielni,   aby   wkroczyć   na   drogę   aktywnej,   bohaterskiej,   pełnej 
samotności, ani też dość dzielni na to, aby siebie ochronić, ani też, aby 
zdradzić   sprawę,   pod   której   hasłami   kręcą   się   wśród   ludzi, 
ci, których każdy uważa za towarzysza swojej partii, a w rzeczywistości 
nie są dość ludzcy i bohaterscy, by wyznać swój grzech i ponieść wszelkie 
konsekwencje — ci tchórze, którzy nie są zdolni nawet do zdrady, zbyt 

background image

słabi, aby się mścić, zbyt bezsilni, by wybrać samotność, ci są najbardziej 
niebezpieczni.   Zdrajcą   możesz   pogardzać.  Ale   takim   człowiekiem   nie 
pogardzaj i nie prześladuj go; patrz na niego tak, jakby był powietrzem.

O NIEPOROZUMIENIU

Na   ziemi  żyje,   jak   powiadają,   dwa   miliardy   kilka   milionów   ludzi. 

Wiedz zatem, iż są dwa miliardy kilka milionów szans na to, aby opacznie 
zrozumieć   twoje   słowa   i   działania.   Ilu   ludzi   żyje   na   ziemi,   tyle   jest 
możliwych nieporozumień. I to właśnie jest w życiu ludzkim wspaniałe i 
przerażające, to właśnie jest tragiczne                      w każdym ludzkim  
wystąpieniu  i  przedsięwzięciu.  Powiadasz  —  białe  albo  czarne. Ale  na 
ziemi żyją przecież biali i czarni, czyż nie? I w oczach białego czarny jest 
inny niż w oczach czarnego. I nieskończenie rozmaicie odbija się świat w 
każdej   ludzkiej   duszy.   Każde   wypowiedziane,   napisane   słowo   ma 
całkowicie inne brzmienie                                       w duszy każdego z dwóch 
miliardów   paru   milionów   ludzi.  Wiedzieć   powinieneś   i   to,   i   nigdy   nie 
powinien zaskoczyć cię oddźwięk, jakim jeden człowiek odpowiada na 
słowa   drugiego   człowieka.   Życie   ludzkie   jest   wieczną   cyrkulacją 
nieskończonych nieporozumień. Suma tych nieporozumień to jest dopiero 
ów   barwny,   skomplikowany,   trwożliwy   i   doskonały   cud,   którego 
rzeczownikiem zbiorowym — człowiek.

O ZMIANIE I NADZIEI

Życie — czasami tak to odczuwasz — naprawdę jest nie do zniesienia. 

Żyjesz   w   chwili   przełomowej,   gdy   wszystko   drży   i   zmienia   się   — 
tradycja, prawa moralne, znane formy życia. Jakbyś już nie mieszkał w 
domu, ale w puszczy życia, gdzie ustawicznie grzmi niebo i szaleje burza. 
I masz nadzieję na zmianę. Ufasz, że kiedyś wszelki gniew spali się w 
sercach na popiół, a proch i gorzki dym, jakie zalegają serca, rozproszą się. 
I znowu blask słońca padnie na ludzką okolicę. Niebo będzie niebieskie, a 
owoce drzew pachnące. Zmiana sprowadzi pokój.

Zmiana, naturalnie, nastąpi wtedy, gdy tutaj będzie odpowiednia pora, 

gdy odpoczną namiętności. Lecz jedno się nie zmieni — ludzka natura. 
Nie ma takiej moralności, argumentacji, cudu, które prawdziwie i głęboko 
potrafiłyby odmienić ludzką naturę. Ci, co przyniosą zmianę i posłużą się 
nią,   będą   przecież   tylko   ludźmi,     a   więc   będą   niesprawiedliwi, 

background image

nietolerancyjni, okrutni, chciwi i rozpustni. Zmiana, odmiana wszelkich 
ludzkich spraw nastąpi, ale człowiek nie zmieni się. Dotychczas zawiodły 
wszelkie próby wychowania człowieka. Czasami bardzo silny charakter, 
indywidualność, na krótki czas, na czterdzieści, pięćdziesiąt lat ludzkiego 
życia,   potrafi   w   praktyce   urzeczywistnić   moralne   wymagania   wielkich 
wychowawców ludzkości. Te okresy są sporadyczne i rzadkie w dziejach 
rodzaju ludzkiego. I to jest moment najwyższego wzlotu człowieka. Ale to 
nader rzadkie zjawisko. Człowiek pozostaje taki, jaki był. Materiał ludzki 
jest beznadziejny, ognia i ługu też nie                        da się zmienić.

O TYM, ŻE TRZEBA DUŻO SPACEROWAĆ

Naturalnie, trzeba zawsze spacerować samemu, co najmniej godzinę, 

ale   lepiej   półtorej,   a   jeśli   można   —   dwie   godziny   dziennie.   Spacer  w 
najbardziej ludzki sposób wyraża rytm życia. Kto spaceruje, nigdzie nie 
chce   dotrzeć,   jeśli   bowiem   wyrusza   w   drogę   z   wyraźnym   zamiarem, 
znając   cel   podróży,   ten   już   nie   spaceruje,   lecz   kursuje.   Spacerowicz   z 
każdą chwilą przybliża się do celu spaceru, którym nie jest dom, albo 
drzewo, albo piękny widok, lecz właśnie owo powietrzne, bezpośrednie 
zetknięcie ze światem. Człowiek, który powoli zlewa się z krajobrazem, 
staje się częścią lasu lub pola, stopniowo, więc rytmicznie powierza siebie 
—   pośród   wielkiej   dekoracji   natury   —   wiecznej   rzeczywistości, 
nieskończonej   przestrzeni   świata,   w   każdej   chwili   czuje,   że   w   czasie 
spaceru powrócił do domu. Spacer — to zupełna samotność. W pokoju 
otaczają   cię   książki   i   przedmioty,  które   przypominają   ci  o   zadaniach   i 
obowiązkach, o pracy albo o twojej życiowej misji. Kto spaceruje, uwalnia 
się   od   swojej   pracy,   jest   sam   ze   światem,   duszę   i   ciało   powierza 
wieczystym   żywiołom.   Pomyśl   tylko,   że   chodzisz   po   ziemi   i   możesz 
spacerować pod gwiazdami.                  To wspaniała rzecz.

O ZNAKACH ZODIAKU I GWIAZDACH

Nie szkodzi, jeżeli dokładnie wiesz, spod jakiego jesteś znaku. Bowiem 

bezspornie   urodziłeś   się   pod   gwiazdami,   a   więc   masz   z   nimi   coś 
wspólnego.

Ale żyj tak, jak ktoś, kto urodził się na ziemi i kto do niej, do ziemi, 

powróci. Gwiazdy jedynie pozdrawiaj spojrzeniem, ponieważ, jeśli o nie 
idzie, nie możesz wiedzieć niczego. Możesz znać tylko ziemię. Bo ziemią 

background image

byłeś i ziemią będziesz. Poznawaj ziemię, przyzwyczajaj się do niej.

Pokochaj   ziemię,   bo   to   twój   los,   który   jest   zapisany   w   znakach   i 

gwiazdach. Dbaj o niego, pogódź się z nim, poznaj również materię, nie 
stroń, grymasząc, od ziemi.

Ziemia nie jest brudna. Jest taka jak ty; jest materiałem, w którym tkwi 

energia. Znaki i gwiazdy są to tajemnice. Bez wątpienia, żyjesz pośród 
tajemnic.  Ale   pewniejsze   jest   to,   że   pewnego   dnia   umrzesz   i   będziesz 
ziemią.

O TEATRZE I WIDZACH

Epiktet zaleca, abyśmy, jeśli to możliwe, w ogóle nie chodzili do teatru. 

Lecz skoro już tam przyszliśmy, zachowujmy się skromnie i cicho.

W teatrze bowiem siedzą dzieci. Dzieci, a nawet niemowlęta. Podnosi 

się kurtyna, błyska reflektor na czerwonym pluszu, a na widowni w tej 
właśnie   chwili  siedzi  tysiąc   niemowląt  z  rozdziawionymi  ustami,   które 
czekają   na   cud.   Owe   niemowlęta   przed   kilku   minutami,   w   życiu 
prywatnym,   były   poważnymi   lekarzami,   rozsądnymi   adwokatami, 
sumiennymi   i   oświeconymi   nauczycielami,   ludźmi   dorosłymi, 
odpowiedzialnymi,   rozważnymi.   Ale   w   chwili,   gdy   zajęli   miejsce   na 
widowni   teatralnej,   gdy   na   czerwonym   pluszu   kurtyny   błysnął   żar 
reflektora, cały ów teatralny tłum możemy już uważać za lokatorów — o 
drobnych, rozdziawionych buziach — gigantycznego dziecięcego pokoju. 
Tysiąc niemowląt czeka na smoczek. I kiedy dostaną smoczek — słodki 
czy gorzki, wszystko jedno — siedzą cicho, nieprzytomne ze szczęścia. 
Ale jeśli w ciągu pięciu minut nie dostaną smoczka, zaczynają się wiercić, 
pokasłują, ziewają, kwękają, nierzadko szczebiocąc, protestują. Co to jest 
smoczek? Napięcie. Dlatego więc nie bądź w teatrze zbyt dumny, jeśli coś 
ci   się   spodoba.   Powiedz   tak   —   byłem   dobrym   dzieckiem   i   dostałem 
smoczek.

O ŚMIERCI JAKO NAOCZNYM ŚWIADKU

Kiedy   czule   rozmawiasz   z   kobietą,   albo   układasz   się   z 

możnowładcami, albo polemizujesz z paplającym głupstwa, wiedz, że za 
tobą   stoi   śmierć   i   przez   ramię   przysłuchuje   się   twojej   rozmowie.   Jej 

background image

koścista twarz jest uważna, śmieje się, szczerząc zęby. Bo jakimikolwiek 
słowami   szermowałaby   twoja   prawda,   śmierć   wie,   że   ostatnie   słowo 
należy   do   niej.   Pomyśl   o   tym,   kiedy   obiecujesz,   targujesz   się   albo 
argumentujesz.

O TWÓRCZOŚCI I WYKSZTAŁCENIU

Człowiek twórczy i utalentowany nie ma prawa podkradać czegoś dla 

własnej   twórczości   z   czasu   koniecznego   do   samokształcenia.   Nie   jest 
znowu   tak   ważne,   abyś   pisał   codziennie;   ważniejsze,   byś   codziennie 
czytał.   Zawsze   miej   czas   na   kształcenie,   codziennie.   Bo   nie   jest   takie 
pewne, że kiedy coś tworzysz, pomagasz sobie              i ludzkości; do 
tego niezbędna jest łaska Boża. Ale z pewnością pomagasz również sobie, 
ojczyźnie   i   ludzkości,   gdy   codziennie   poświęcasz   czas   na   kształcenie 
swojej   duszy,   odczytujesz   urywek   dzieła   wyjątkowo   twórczego   ducha, 
dokładnie poznajesz pewną prawdę lub gałąź wiedzy. Nie jest istotne, by w 
jakiejś wspólnocie ludzkiej było wielu pisarzy, natomiast jest istotne, by 
było   wielu   czytelników.   Nieważne,   czy   ty   opiszesz   piękno   i   prawdę; 
ważne, abyś je poznał.

O TYCH, CO MAJĄ RACJĘ

Trzeba bardzo uważać na tych, którzy mają rację. Na przykład dotknęła 

ich wielka niesprawiedliwość, podłość — odebrano im owoce ich pracy, 
wolność,   pobito   ich   bliskich,   a   tego   wszystkiego   dokonali   bezprawnie 
ludzie chciwi, albo niegodziwi, albo nie znający litości. Tacy ludzie mają 
rację i chodzą po świecie niczym płonąca pochodnia, obnosząc szkarłatny 
ogień klęski, swoją bezsporną prawdę. I domagają się odszkodowania albo 
pragną zemsty, niekiedy sami już nie wiedzą, czego właściwie chcą? — 
byleby coś potłuc… Ci nieszczęśliwcy są bardzo niebezpieczni, bo mają 
rację; niebezpieczny jest każdy człowiek, który ma rację i wie o tym.

W   praktyce   współżyć   można   tylko   z   ludźmi   mającymi   poczucie 

własnej winy, z tymi, którzy coś zbroili w ten czy w inny sposób, i wiedzą 
o tym. Z nimi można wprawiać w ruch całe społeczeństwa. Obrażeni, ci 
którzy mają bezsporną rację, są gorsi od ludzi, którzy przeczytali jedną 
książkę. Ci bowiem znają tylko jedną prawdę i chcą, aby cały świat służył 
tej jedynej prawdzie, prawdzie ich niezawinionych cierpień. W ogóle nie 
można   się   do   nich   zbliżać   z   argumentami   rozumu   lub   serca.   Trzeba 

background image

odczekać, aż czas wyssie z ich dusz wężowy jad pierwszego bólu. Wtedy 
się   uspokoją.   I   pewnego   dnia   uprzytomnią   sobie,   że   oni   także   są 
odpowiedzialni za to, co się dzieje. Każdy jest odpowiedzialny za to, co 
się z nim dzieje. Dopiero wtedy pociesz ich; nie wcześniej.

O TYM, CO BYŁO TWOIM ZADANIEM NA ZIEMI

W końcu powinieneś wiedzieć, co było twoim zadaniem na ziemi. W 

żadnym wypadku nie to, abyś trzymał w fabryce chemicznej — w pewnej 
ilości, jakiejś tam jakości i w postaci jakiejś substancji — kości, mięso, 
tłuszcz   i   trzewia.   Ani   też   to,   abyś   zbierał   ordery   i   zaszczyty,   abyś 
prezesował w towarzystwach, spacerował                     w wytwornych 
strojach i potrząsał dzwoneczkiem. Ani też — a to już jest bardziej bolesne 
— abyś był bardziej szczęśliwy, bo szczęścia nie ma, wszak każde twoje 
pragnienie   zniekształca   się   w   chwili   urzeczywistnienia   i   raczej   jest 
ciężarem niż radością. Taki jest człowiek.

Nie, jedyne twoje zadanie, jedyna racja twojego istnienia na ziemi jest 

ta   —   poznaj   prawdziwą   naturę   spraw   ludzkich   i   ziemskich,   wzajemne 
powiązania ludzkich i ziemskich spraw i zachowuj się godnie także wtedy, 
gdy twoi bliźni zachowują się niegodnie.

Taką miałeś sprawę na ziemi; nic więcej.

O TYM, JAK NALEŻY ŻEGNAĆ SIĘ Z MŁODOŚCIĄ

Młodość należy pożegnać na wesoło. Zatem nie w stanie wzruszenia, 

nie   sentymentalnie,   jak   to   czynią   słabeusze,   beksy   i   ludzie   zagubieni, 
którzy ze zwieszoną głową, ze łzą w oku patrzą za odchodzącą młodością, 
kiwając   jej   na   pożegnanie   i   głosem   drżącym   od   czułostkowości,   od 
użalania się nad samym sobą,                          pojękują — vale, młodości! 
oddalasz   się   i   znikasz,   szczęśliwa   młodości.   Tak   nie   należy   pożegnać 
młodości.   Z   młodością   należy   się   żegnać   pełną   piersią,   gromkim 
śmiechem, jak ktoś, kto uwalnia się od niebudzącego zaufania towarzysza 
podróży.   Należy   powiedzieć   tak   —   zniknijże   już,   młodości.   bez   żalu 
patrzę, jak się oddalasz. być młodym — to nie było coś aż tak specjalnego. 
był   zamęt,   mgła,   tęsknota,   dezorientacja,   fałszywe   pojęcia   i   jeszcze 
bardziej fałszywe wyobrażenia, pożądanie i strach, że                      w 
wielkim konkursie pozostajemy w tyle. i jakiż zawód, kiedy trzymaliśmy 

background image

kogoś   w   ramionach!   i   ten   lęk,   że   przegapiamy   kogoś   innego,   o   ileż 
prawdziwszego! a ta sława,                    o której marzyliśmy za młodu, 
jakże była inna, kiedy już przyszła, o ileż bardziej podejrzana i ulotna! a 
doczesne dobra, kiedy już przybyły do naszego życia, jakże podejrzanie 
lepiły się od brudów ludzkiej zawiści! nie, z młodością można się żegnać 
bez zbędnej litości. był to stan podwyższonej temperatury, wzruszające i 
tkliwe omdlenie. teraz, gdy odchodzisz, młodości, z radością zwracam się 
ku innym okolicom. teraz ja jestem ja, od stóp do głów. nie to, żeby dobry, 
mądry czy absolutnie sprawiedliwy — ale już trochę domyślam się, czym 
jest prawda. moje nerki nie są już tak sprawne; ale umysł się wyostrzył. 
rozczarowania   nie   dotykają   już   do   żywego,   co   najwyżej   zaskakują. 
Powiedz tak — bogu dzięki, nareszcie skończyła się młodość.

O NIESPRAWIEDLIWOŚCI I WTRĄCANIU SIĘ

Ilekroć   w   życiu   spotykamy   się   z   niesprawiedliwością   lub 

okrucieństwem   —   biciem   dzieci,   dręczeniem   zwierząt,   upokarzaniem 
człowieka bądź odmawianiem mu tego, co się mu, wedle praw boskich i 
ludzkich, należy — zawsze na nowo pojawia się pytanie, czy masz prawo i 
obowiązek mieszać się, wtrącać w zawiłości cudzych losów i podejmować 
się niewdzięcznej roli niepożądanego adwokata? Czy też masz iść dalej, z 
nieczystym sumieniem, ale bez zadraśnięcia?

Wiedz, iż do spraw innych ludzi, a także świata, tylko dopóty masz 

prawo się mieszać, dopóki ty sam, osobiście, bez interwencji obcych osób 
bądź władz, naprawdę potrafisz pomóc tam, gdzie dostrzegasz krzywdę, 
niesprawiedliwość   lub   okrucieństwo.   Bo   ten,   kto   w   aureoli   prawa 
przerzuca   w   takich   razach   ciężar   niesienia   pomocy   na   innych,   zwraca 
uwagę   władz   bądź   humanistów   na   to,   co   widział,   już   robi   sprawę   z 
ludzkiej nędzy, już podejmuje się roli rozjemcy pomiędzy cierpieniem a 
pomocą,   już   oszukuje   samego   siebie   i   świat.   Pozostań   sam   z   ludzkim 
cierpieniem i staraj się pomóc na miarę twoich własnych sił. Jeżeli możesz 
zetrzeć łzy z twarzy dziecka, jeżeli możesz złagodzić los chorego konia, 
jeżeli możesz ofiarować pieniądze, które należą do ciebie, jeśli możesz dać 
szmaciarzowi kilka sztuk odzieży, jeżeli osobiście możesz w czymś pomóc 
radą albo działaniem — wtedy, tylko wtedy masz prawo wtrącać się. Lecz 
każdy, kto w takich razach wzywa przez telefon policję albo pisze list do 
gazet, albo zarządza zbiórkę dla biednych, słowem każdy, kto na cudzym 
nieszczęściu chce sobie upiec własną                                         pieczeń —  

background image

jest podejrzany. Twój ból i twoja bieda są także tylko twoje i tylko ty 
osobiście możesz na nie zaradzić. Wszystko inne jest daremne.

O ŚWIATOWYM DOSTOJEŃSTWIE

Światowe dostojeństwo — to złota folia i żeton do gry; lecz ludzkie 

dostojeństwo   —   to   realność,   szczere   złoto.   Dlaczego   grasz   o   fałszywe 
pieniądze, skoro Bóg napełnił ci kieszeń szczerym złotem?

O SPRAWIEDLIWOŚCI

Z kimkolwiek się prawujesz, wiedz, że jest on tylko człowiekiem, który 

ma jeden jedyny tytuł do wielkości — sprawiedliwość.

To wszystko, co mówi, co wie, jakąż ma rangę?

Tylko   wtedy   ma   do   tego   prawo,   byś   uważał   go   za   człowieka,   gdy 

pokona w sobie próżność, żądzę, pychę i chciwość, i powie prawdę w 
twojej sprawie                              i w sprawie świata, o której właśnie 
mówiliście. Wszystko inne  jest może i miłe,  bądź ujmujące, ale ciebie 
niechaj nie niepokoi i nie kusi.

O TYM, ŻE NIKT NIE MOŻE POMÓC

Trzeba się z tym pogodzić, że człowiek nie umie pomóc. Nie ma takiej 

kobiety i takiego przyjaciela. Trzeba się z tym pogodzić, że pomoc być 
może nie jest konieczna — to miotanie się, ta beznadzieja, te chwilowe 
rozwiązania, ta wieczna nierozwiązywalność wszystkiego, co ludzkie — to 
właśnie   jest   warunkiem,   abyś   stał   się   człowiekiem   i   na   ludzki   sposób 
wypowiedział się w świecie.

O PERSPEKTYWIE

Rzeczy nie są tylko same w sobie — mają swoją perspektywę. Dlatego 

nigdy nie mów o jakimś zjawisku — jest takie czy siakie — mów jedynie 
— kiedy patrzy się             z tej perspektywy, wydaje się, że jest takie.

background image

O POKORZE I GODNOŚCI

Ludzie   chętnie   pysznią   się   i   nienawidzą,   gdy   nadarza   się   ku   temu 

okazja; najczęściej naprawdę są osobliwie okrutni, jak dzieci. Lecz ty bądź 
pokorny                               i jednocześnie strzeż swojej godności.

Bowiem obu możesz strzec jednocześnie. Twoja godność zmieni się w 

zwyrodniałą maskę, jeśli nie zaświta za nią świadomość pokory twojej 
omylnej   osoby;   twoja   pokorna   postawa   będzie   kalką   tchórzostwa 
mięczaka, jeśli inni nie poczują za nią twojej człowieczej rangi. Skoro 
musisz żyć wśród ludzi — i nie jesteś tapirem   ni sępem, gdzież indziej 
tedy   możesz   żyć?   —   jednocześnie   musisz   panować   i   być   posłuszny, 
zawsze z klasą i skromnie, zawsze poważnie i chętnie, zawsze pokornie 
i   godnie.   W   przeciwnym   razie   będziesz   tylko   zuchwałym   facetem, 
budzącym litość tchórzliwym niewolnikiem. Epiktet w rzeczywistości był 
niewolnikiem,                                 a jednak — z pokorą znosił ten los i  
panował nad ludźmi.

O TYM, ŻE NIC NIE POWINNO CIĘ ZDZIWIĆ

Dziwi cię, że z jakiegoś człowieka wytryskuje podłość niczym trucizna 

z   ropuchy?   Lecz   zastanów   się,   jakiego   to   rodzaju   jest   człowiek?   Jaki 
szkaradny,   jaki   bezsilny,   jak   dalece   jego   siłą   jest   tylko   nienawiść   i 
zazdrość?

Zetrzyj   wydzielinę,   która   bryznęła   na   twoją   twarz,   nie   rozdeptuj 

ropuchy, bo pobrudzisz sobie but krwią i ropą.

O SEKSUALNYM GŁODZIE I CHCIWOŚCI

Obnoszona na zewnątrz, jaskrawo demonstrowana i stale udowadniana 

religijność zawsze osłania głęboką i tchórzliwą chciwość i seksualny głód.

O PRÓŻNOŚCI

Największą, tragiczną pokusą wieku męskiego nie jest kobieta, lecz 

próżność. Naraz napada cię ziemski głód — chcesz zaszczytów, pozycji 
między ludźmi, tytułu lub orderu, wszystkiego, co błyszczy, co możesz 
przypiąć do piersi w postaci wisiorków, co możesz wydrukować na swojej 

background image

wizytówce   w   słowach   pustych   i   wzniosłych.   Chcesz   fotela,   kiedy 
większość boso tłoczy się na wielkich traktach i miejskich kocich łbach. 
Chcesz dostojeństwa, kiedy dla niezliczonych ludzi życie jest tak nędznie 
puste, że większość traci swoją ludzką godność.

To ciężka godzina w życiu mężczyzny. Większość w tym czasie ponosi 

porażkę. Tylko ten pozostaje człowiekiem i mężczyzną, kto umie pochylić 
się nad ludzką biedą, kto zadowala się jedynym zaszczytem, jaki przystoi 
człowiekowi   —   znajomością   swojego   rzemiosła   i   gotowością   służenia 
pomocą,   a   odrzuca   wszystko,   co   może   dać   mu   świat   w   geście 
bezwartościowego uznania. Zważ tylko, jacy nikczemni ludzie dostąpili 
najwyższych zaszczytów i tytułów! Kto paraduje z orderami! Ty pozostań 
człowiekiem,   bez   tytułu,   bez   ozdób.  A  wtedy   naprawdę   będziesz   miał 
rangę pośród ludzi. W przeciwnym razie będziesz tylko wielce szanownym 
panem — taki jesteś skromny? Myślałem, że pragniesz więcej.

O CIELE

Dwojako możesz zawinić przeciwko ciału — rozpustą lub tchórzliwą, 

próżną   i   obrażoną   ascezą.   Nie   wytrzyma   żadnej   z   nich,   przekornie   i 
definitywnie odpowie na obrazę. Ciało znosi jedynie szczerość.

O TYM, ŻE ZAWSZE JESTEŚ W DRODZE

Wydaje   ci   się,   że   zbudowałeś   dom,   i   z   dumnych   szczytów   swojej 

kariery możesz, zadowolony, oglądać świat. Czy nie wiesz, że na wieki 
pozostaniesz wędrowcem, i wszystko, co czynisz, jest ruchem wędrowca, 
podążającego  drogą?   Po  wsze  czasy  idziesz  przed  siebie  pośród   miast, 
celów, okresów życia, zmian, i jeśli odpoczniesz, nie odpoczniesz pewniej 
i   trwalej   niż   wędrowiec,   który   przycupnął   na   pół   godzinki   w   cieniu 
przydrożnej jabłoni. Miej to na względzie, kiedy układasz plany. Sensem 
twojej   drogi   nie   jest   cel,   lecz   wędrówka.   Nie   żyjesz   w   określonych 
sytuacjach, ty zawsze jesteś w drodze.

O UMOWACH

Do pracy — która jest tylko twoja, od której nie masz możliwości ani 

prawa   uciec,   która   jest   twoim   przeznaczeniem   —   nie   wystarczy   sama 

background image

gotowość, zdolność, wiedza, doświadczenie, nie. Do pracy potrzeba nie 
tylko   inspiracji   i   łaski.   I   nie   tylko   pilności   pociągowego   zwierzęcia. 
Wszystko to jest potrzebne i wszystko to nie wystarcza.

Do pracy potrzebna jest także boska cnota. Tą cnotą jest cierpliwość. 

Nie porzucić pracy. Nie wycofać się. Nie uciec przed nią. Cierpliwie ją 
znosić, jak tajemniczą chorobę, z dnia na dzień, latami, żyć z nią przez 
całe życie, jak więzień ze swoim więzieniem, jak chory z dolegliwością, 
którą Bóg mu wymierzył.

Cierpliwość nie jest cnotą człowieka. Jeśli jednak ją podjął i ćwiczy się 

w niej, wtedy, tylko wtedy, chwilami podobny jest do Boga.

O UMOWIE RAZ JESZCZE

Wszystko, czego  świat może chcieć od ciebie, to ugoda i połowiczne 

rozwiązanie. Liczy się tylko to, na co ty układasz się sam ze sobą i swoim 
charakterem.                 Ta umowa nie przewiduje ugody.

Życie,   bezlitośniej   niż   lichwiarze,   pobiera   procent   od   ludzkiego 

charakteru. Za wszystko musisz zapłacić, za niezależność, za radość, także 
za zdrowie cielesne, ale najstraszliwszą cenę musisz zapłacić za umowę, 
związaną z twoim charakterem i pracą. Temu ciemięzcy nigdy nie możesz 
powiedzieć — boli mnie głowa.                      Albo — miałbym chęć na 
coś   innego.   Nawet   galernikowi   jest   lżej   niż   temu,   kto   umowę   o   pracę 
podpisał z własnym charakterem.

O ŻYCIU I O ŚMIERCI

Czasami   czujesz,  że   w   następnej   chwili   umrzesz.  Wtedy   nie   trzeba 

bezwarunkowo wzywać lekarza. Naucz się nie bać i nie żywić nadziei. 
Śmierć nie jest czymś najgorszym, co może się przydarzyć śmiertelnikowi, 
nie, śmierć w ogóle nie jest zła — śmierć jest nijaka. Umierajmy, skoro tak 
trzeba, po ludzku, a więc z godnością, bez pośpiechu i bez pisku.

Ale i  żyjmy, póki można, po ludzku, a więc uważnie, szukając sensu 

zjawisk, badając ich prawdziwą naturę. Bo też co byś mógł powiedzieć 
lekarzowi, gdybyś go wezwał w chwili niebezpiecznej, a on jął wypytywać 
o   przyczynę   twojego   złego   samopoczucia?   Umysł   twój   działa,   a   więc 
wypadałoby, byś wszystko wiedział, co się tyczy twojego ciała. I kiedy tak 

background image

przyglądasz się sobie, to zarazem dziwisz się, jak bardzo powikłana jest 
rzeczywistość — każda ludzka sprawa ma nieskończoną ilość przyczyn, 
każdy związek, jaki cię łączy z wszechświatem, jest przyczyną czegoś, co 
w pewnej chwili zdarzy się w naszym życiu albo w naszym organizmie, 
zaś                             z wszystkich przyczyn główną jestem ja sam — fakt 
istnienia.   Ta   przyczyna   kryje   się   za   każdym   fenomenem   życia.   Tę 
przyczynę   można   samowolnie   usunąć,   ale   nie   można   jej   całkowicie 
rozebrać, ani objaśnić, ani zrozumieć.

O PRAWDZIE I O TYM, CO JEST ZA NIĄ

Kochaj, głoś i wyznawaj prawdę, małą i wielką prawdę, prawdę dnia 

powszedniego i prawdę chwil tragicznych, zawsze, odważnie, bez lęku. 
Ale nie zaszkodzi, jeśli, czyniąc to, cicho się śmiejesz — i z siebie, i z 
prawdy.

Bowiem  prawda  jest  stała   i niezmierzona   jak  wielkie   prawa  natury. 

Lecz ty, który jesteś człowiekiem, wierzysz w prawdę i wyznajesz ją, nie 
jesteś stały ani niezmierzony. Nawet pogoda zmienia swoje zamiary, nawet 
padający śnieg zbacza z drogi wyznaczonej mu z boskiego rozkazu, nawet 
kobieta   może   mieć   wpływ  na   ciebie   —   oto   jak   bardzo   jesteś  niestały. 
Czegóż więcej możesz spodziewać się po sobie? Głoś prawdę, ale też nie 
zaszkodzi, jeśli, czyniąc to, czasami się uśmiechniesz.

O LUDZKIEJ WRAŻLIWOŚCI

Cudowne   jest   i   to,   jak   bardzo   ludzie   są   wrażliwi.   Jak   róża.   Jak 

pierwiosnek. Z takim poczuciem tragizmu wsłuchują się w każde słowo, 
które może obrazić ich próżność, jak żadna z żyjących w świecie istot. 
Pewien ton potrafi śmiertelnie zranić takiego człowieka, a już to, że akurat 
nie   napomkniesz   o   nim,   kiedy   on   czeka,   abyś   go   pochwalił   bądź   mu 
przytaknął — zmienia go w twojego śmiertelnego wroga. I ci sami ludzie, 
którzy bojaźliwie, wyostrzonym słuchem odbierają wszystko, co tyczy ich 
osoby, którzy w poufałym uścisku ręki, w tonacji rozmowy telefonicznej 
widzą sygnały opinii lub prawdy, wysłane w ich kierunku, ciż sami ludzie, 
delikatniejsi                   i wrażliwsi od mimozy, beztrosko podążają śladem 
najbardziej grubiańskiej nikczemności, znęcają się bez mrugnięcia okiem, 
z zimną krwią, a niekiedy także nie bez przyjemności. Nie warto osądzać 
tej akurat elastyczności ludzkiej duszy; lecz wiedzieć o niej trzeba. I nigdy 

background image

niczemu się nie dziwić.

O GRZECZNOŚCI

Na ogół ludzie obrażają się, gdy odnosimy się do nich z nadmierną 

uprzejmością.   Mówię   o   Europejczykach   i   Amerykanach.   Jedynie 
Chińczycy   potrafią   znosić   bezwzględną,   całkowitą   i   ostateczną 
grzeczność, która już nasyciła tkaninę ich ciał i dusz, tworzy jedność z 
życiem, zarówno dla czyściciela flaków, jak i księcia.                    Ta 
grzeczność,   która   jest  równoznaczna  z   formą   życia  całego   narodu,   jest 
najwyższym przejawem ludzkiego współżycia.

Ale nasza grzeczność jest całkowicie powierzchowna. Francuzi mają 

jedynie uprzejmą literaturę i sposób wypowiadania wojny, ale jadalnia, 
sklep,   salon   to   już   nie   to.   Nie   wystarczy   powiedzieć   —   pardon,   gdy 
nadepniemy   komuś  na   nogę.  Trzeba   też   czuć   owo   pardon   —   a   to   już 
znacznie trudniejsze. Nasza epoka jest jedną                                 z najbardziej 
niegrzecznych w dziejach ludzkości. Średniowieczny  kat jeszcze klękał 
przed ofiarą i prosił ją o przebaczenie, ponieważ musiał jej ściąć głowę — 
zaś   Maria  Antonina   na   szafocie   powiedziała   Sansonowi   —   pardon.  A 
dzisiaj nie proszą siebie o przebaczenie ni kat, ni ofiara. Jest to wysoce 
zasmucające.

I jeśli ktoś w naszych czasach jest doskonale grzeczny, współcześni 

odbierają tę postawę z zimną, beznamiętną obojętnością. Dzisiaj każdy 
domaga   się  wyjawienia   prawdziwych  zamiarów  i  grzeczność  uważa  za 
wykręt   i   zdradę.   Chociaż   to   nie   to   —   to   po   prostu   jest   tylko 
doświadczenie.   Nie   ma   innego   rozwiązania.   Kiedy   jedni,   z   namiętnym 
zapamiętaniem bądź z durną nienawiścią, grzebią w trzewiach drugich, ty 
pozostań grzeczny.

O FORMACH

Natomiast   form   należy   przestrzegać   do   ostatniej   chwili.   W   trakcie 

posiłku,   w   trakcie   rozmowy.   W   łóżku   i   przy   stole.   W   czasach,   gdy 
współżycie między ludźmi staje się coraz bardziej bezforemne, ty pozostań 
wierny   ostatecznie   i   krystalicznie   ukształtowanym   formom   powitania, 
ukłonu, uścisku ręki i wyrażania uczuć i sądów. W czasie, gdy wszyscy 
domagają się, abyś włożył uniform, ty konsekwentnie chodź w marynarce, 

background image

a wieczorem, gdy akurat wybierasz się na przyjęcie, włóż czarny garnitur. 
Nie dla samego garnituru, lecz dla formy.

Nie tylko książki ocalają kulturę. Kulturę ocalają drobne, powszednie 

odruchy.   Kiedy   jakaś   epoka   idzie   przeciwko   tobie   ze   wniesionymi 
pięściami,   ty   się   jej   odkłoń,   spokojnie   i   grzecznie,   tak   jak   uchylasz 
kapelusza.

Nie możesz uczynić nic innego.

O OJCZYŹNIE

Czy jest ci wszystko jedno, kim są ci, którzy zabierają głos w imieniu 

twojej ojczyzny? Czy jest ci obojętne i to, co mówią ci, którzy uważają się 
za uprawnionych do zabierania głosu w imieniu twojej ojczyzny?

Słuchaj tylko swojej ojczyzny.

Zawsze, wszystko oddaj ojczyźnie. Świat bez twojej ojczyzny nie ma 

dla ciebie żadnej wartości. Nie oczekuj od niej dobra, i nie lamentuj, gdy 
cię skrzywdzą                               w imieniu ojczyzny. To nieistotne. W ogóle 
niczego   nie   oczekuj   od   ojczyzny.   Tylko   daj   jej   to,   co   masz   w   życiu 
najlepszego.

To najwyższy nakaz. Łotrem jest ten, kto nie zna tego nakazu.

O ŚWIECIE

I   nigdy   nie   zapominaj,  że   byłeś   także   synem   świata.   Krewnym 

Murzynów i gwiazd, gadów i Leonarda da Vinci, Golfsztromu i Malajek, 
trzęsień ziemi i Lao Tse.              Z tym wszystkim miałeś coś wspólnego, 
jesteście z jednej materii, jeden duch was stworzył i ten sam duch przyjmie 
was z powrotem. To jest pewne.

O SOBIE

Z ostatnim tchnieniem podziękuję losowi, że byłem człowiekiem i iskra 

rozumu świeciła także w mojej mrocznej duszy. Widziałem ziemię, niebo, 
pory   roku.   Poznałem   miłość,   ułamki   prawdy,   żądze   i   rozczarowania. 

background image

Żyłem na ziemi i powoli nabierałem wewnętrznej pogody. Pewnego dnia 
umrę; i to także jest cudownie zwyczajne i proste! Czy mogło zdarzyć się 
ze mną coś innego, lepszego, doskonalszego? Nie mogło. Przeżyłem coś 
największego   i   najwspanialszego,   los   człowieka.   Nie   mogło   mi   się 
przydarzyć nic innego i nic lepszego.