background image

 

1

III 

  

Omówienie argumentów przeciwko ekspansji Ziemi 

 
 
Tektonika płyt litosfery zdominowała prawie całkowicie współczesną geotektonikę. Zgodnie z zasadami 

teoriopoznawczymi Kuhna i Poppera (patrz rozdz. IV) nie uwaŜa się jej za teorię prawdziwą, lecz traktuje 
jako teorię, która najlepiej tłumaczy zespół aktualnych obserwacji geologicznych. 

Na ogół jednak nie podaje się przy tym, w stosunku do jakiej swojej najlepszej konkurentki jest ona 

lepsza i dlaczego jest lepsza. W związku z tym większość geologów (nie mówiąc o laikach) w ogóle nie 
słyszała o teorii ekspansji Ziemi. Ci zaś, którzy słyszeli, w zdecydowanej większości nie znają ani jej treści 
wraz z bazy dowodową, ani historii jej interakcji z coraz bardziej dominującą tektoniką płyt. Osoby te 
wierzą, Ŝe teoria ekspansji Ziemi musiała się spotkać z druzgocącymi kontrargumentami i w ten sposób 
została wyeliminowana. Wiara ta opiera się na słusznym przekonaniu, Ŝe odrzucenie powaŜnej 
konkurencyjnej teorii bez waŜkiej kontrargumentacji jest mało prawdopodobne i wręcz niemoŜliwe. 
Niestety jednak sytuacja taka, choć mało prawdopodobna, ma miejsce. WykaŜę to dalej, omawiając 
uŜywane argumenty przeciw ekspansji Ziemi, według poniŜszego planu. 

 
1. Kontrargumentacja prekursorów tektoniki płyt: Dietza i Hessa 
    a. Problem przyczyn ekspansji Ziemi 
    b. Problem hydrosfery  

2. Testy paleomagnetyczne 

3. Kontrargumentacja twórców tektoniki płyt 

4. Kontrargumentacja Jeffreysa 

5. Paleomagnetycznie kreowane, zamykające się oceany 

6. Ofiolity, jako rzekome pozostałości pozamykanych oceanów 

7. Metamorfizm wysokociśnieniowy skał suprakrustalnych, jako rzekomy dowód subdukcji w 

sensie tektoniki płyt 

 

8. Dane geodezji satelitarnej 

9. Kontrargumentacja Dziewońskiego 

10. Przykłady kontrargumentacji podręcznikowych  

Omówienie kontrargumentacji przeprowadzone jest tu (podobnie jak omówienie dowodów ekspansji 

Ziemi) w porządku chronologicznym. Dlatego teŜ punkty (2) i (5) mimo Ŝe oba dotyczą paleomagnetyzmu, 
rozdzielone są punktami (3) i (4) dotyczącymi innych zagadnień..  

 

1. Kontrargumentacja prekursorów tektoniki płyt: Dietza i Hessa 

 
Jak juŜ wspomniałem w poprzednim rozdziale, Carey (1958) i Heezen (1960) są odkrywcami procesu 

spredingu i istnienia płyt litosfery. Obaj teŜ wiązali odkryte przez siebie zjawiska z ekspansją Ziemi. Carey 
podał juŜ w 1958 roku trzy dowody ekspansji omówione w rozdz. I. Są to: powiększanie się obwodu 
Pacyfiku, klinowe rozwarcia litosfery i kopiowanie w powiększeniu przez grzbiety oceaniczne konturów 
sąsiednich kontynentów. 

Heezen równieŜ nawiązywał do powiększonych kształtów grzbietów oceanicznych a poza tym 

stwierdzał tensję przy wszystkich krawędziach kontynentów.  

NaleŜy podkreślić, Ŝe mobilizm w latach 50. był reaktywowany w kontekście Ziemi ekspandującej. 
Na początku lat 60. dwóch autorów Robert Dietz (1961) i Harry Hess (1962) wystąpili przeciwko 

koncepcjom Careya i Heezena, nie odnosząc się w ogóle do przedstawianych przez nich dowodów ekspansji 
jako zjawiska, a tylko podnosząc brak objaśnienia przyczynowego ekspansji. Jednocześnie Dietz podał 

background image

 

2

objaśnienie przyczynowe odkrytego przez Careya i Heezena spredingu, w postaci hipotetycznych prądów 
konwekcyjnych w płaszczu Ziemi. 

Hipoteza prądów konwekcyjnych była znana juŜ wcześniej i aplikowana do teorii Wegenera przez 

Holmesa (1944), który lokował gałęzie zstępujące tych prądów pod rowami oceanicznymi. JednakŜe nie 
było wiadomo, gdzie umieścić gałęzie wstępujące. Dietz umieścił je pod odkrytą przez Heezena i tensyjnie 
interpretowaną przez niego i Careya, szczeliną ryftową na grzbietach oceanicznych. Dietz wprowadził przy 
tym upowszechniony później termin „spreading”. Rozumiał pod nim cały, zakładany przez niego, proces 
cyrkulacji materiału płaszcza wraz z tworzeniem nowej litosfery oceanicznej na grzbietach oceanicznych 
(do tego ostatniego procesu termin „spreading” został później ograniczony) i hipotetycznym pogrąŜaniem 
się jej pod rowami oceanicznymi. 

Cała kontrargumentacja Dietza przeciwko ekspansji Ziemi sprowadza się do stwierdzenia, Ŝe: 
„Spreding dna oceanicznego oferuje mniej radykalną odpowiedź, gdyŜ objętość Ziemi pozostaje stała” 

(str. 856). 

“Spreading of the ocean floor offers the less-radical answer that Earth’s volume has remained 

constant.” 

 
W jego artykule nie ma Ŝadnego podwaŜania dowodów ekspansji Ziemi ani podania dowodów na 

istnienie prądów konwekcyjnych. Samo stwierdzenie „mniejszej radykalności” nie ma Ŝadnej wartości 
naukowej. 

 
Hess zaakceptował schemat Dietza i w swym artykule pisze: 
 
Zarówno Heezen jaki Carey postulują ekspansję Ziemi w czasie od późnego paleozoiku /.../ tak, jej 

powierzchnia powinna się podwoić. Obaj postulująŜe ekspansja ta zachodzi w dnach oceanicznych, 
mniej na kontynentach /.../. Tak pot
ęŜnie ekspandujące dna oceaniczne mogą wyjaśnić niedobór w ich 
obr
ębie osadów, wulkanów i starych grzbietów oceanicznych. I chociaŜ usuwa to trzy z moich 
najpowa
Ŝniejszych trudności w rozpatrywaniu ewolucji basenów oceanicznych,  to jednak waham się 
przyj
ąć tak proste rozwiązaniePrzede wszystkim, jest raczej niesatysfakcjonujące od strony filozoficznej,, 
podobnie jak przy starszych hipotezach kontynentalnego dryftu, 
Ŝe nie ma oczywistego mechanizmu we 
wn
ętrzu Ziemi powodującego nagły (i wykładniczy wg Careya) wzrost promienia Ziemi. 

 
“Both Heezen and Carey require an expansion of the Earth since late Paleozoic time /.../ such that the 

surface area has doubled. Both postulate that this expansion is largely confined to the ocean floor rather 
than to the continents /.../ With this greatly expanded ocean floor one could account for the present apparent 
deficiency of sediments, volcanoes, and old mid-ocean ridges upon it. While this would remove three of my 
most serious difficulties in dealing with the evolution of ocean basins,  I hesitate to accept this easy way out. 
First of all, it is philosophically rather unsatisfying, in much the same way as were the older hypotheses of 
continental drift, in that there is no apparent mechanism within the Earth to cause a sudden (and 
exponential according to Carey) increase in the radius of the Earth.” 

 
Po drugie
,
[ekspansja Ziemi] wymaga dostarczenia ogromnych ilości wody do oceanów..” (str. 32). 
„Second, it requires the addition of an enormous amount of water to the sea...”. 
 
Tym drugim argumentem zajmiemy się dalej. 
 
I znowu, w artykule Hessa nie ma podwaŜania dowodów ekspansji Ziemi ani podawania dowodów 

stałości jej promienia i słuszności schematu Dietza. Co więcej, mamy tu zignorowanie, z powodu niejasnych 
przyczyn samej ekspansji, jego własnych, bezpośrednich obserwacji przemawiających za ekspansją Ziemi.  

 
a.

 

Problem przyczyn ekspansji  

 
Dotykamy tu powaŜnego problemu metodologicznego. Powtórzę to, co napisałem w zakończeniu rozdz. 

I-go.  

background image

 

3

„Normalną koleją rzeczy w historii nauki jest dowodzenie najpierw realnego istnienia pewnych nowych 

a przez to szokujących dla nas faktów przyrodniczych (jak np. kulistości Ziemi, układu heliocentrycznego), 
które potem dopiero udaje się wyjaśnić od strony przyczynowej, poprzez nowe odkrycia. Dla obu 
powyŜszych zjawisk wyjaśnieniem takim stała się dopiero teoria grawitacji a istnienie pierwszego z nich 
udowodnili juŜ w sposób pewny staroŜytni Grecy.” 

Gdyby zawsze nad udowadnianiem istnienia nowych zjawisk w oparciu o logiczne wynikanie z faktów 

dominowały pytania o ich fizyczne, czyli przyczynowe wynikanie z jakichś innych i to w dodatku znanych 
czy teŜ akceptowanych zjawisk, nauka nie uczyniłaby  wielkiego postępu. 

Stawianie wyjaśnienia przyczynowego ponad logiczne wynikanie z faktów jest stawianiem sprawy na 

głowie i moŜe prowadzić do „udowadniania” jednej hipotezy przez drugą. MoŜe w ten sposób powstać w 
miarę spójna całość, ale nie mająca wiele wspólnego z rzeczywistością (ryc. 1 ) 

 

               

 

 
Ryc. 1. Wyjaśnianie przyczynowe moŜe być „udowadnianiem” hipotezy przez hipotezę
 
Wyjaśnianie takie ma jednak wielką siłę popularyzatorską i temu właśnie naleŜy przypisać sukces 

tektoniki płyt. Większość bowiem ludzi, w tym równieŜ niestety naukowców, przedkłada wyjaśnienie 
przyczynowe nad logiczne uzasadnianie istnienia zjawiska w oparciu o fakty, czego przykładem są (jak 
widzieliśmy) Dietz i Hess oraz ich kontynuatorzy. Te dwie bowiem prace zmieniły w geotektonice trend 
wyznaczony przez prace Careya i Heezena. Dalsze badania den oceanicznych szły juŜ szlakiem 
prowadzącym do paradygmatu tektoniki płyt. 

Od początku jednak hipoteza prądów konwekcyjnych napotykała na powaŜne trudności  w zestawieniu z 

faktami geologicznymi, co juŜ było podnoszone przez Heezena. W efekcie twórcy tektoniki dystansują się 
od niej, co jest faktem mało znanym. 

 
Geneza sił poruszających płyty jest ze wszech miar niejasna” – pisze McKenzie (1970 s.. 323) we 

wstępie. I dalej (s. 354): „Obecnie nie wiemy nic o cyrkulacji w płaszczu, która porusza płyty” oraz w 
zakończeniu (s. 357): „Niewielki postęp został uczyniony w rozumieniu ruchu materii płaszcza, który 
porusza płyty”. 
 
 
“The origin of the forces that move the plates is by no means clear. /.../ At present, nothing is known about 
the circulation in the mantle which moves the plates. /.../ Little prograss has been made in understanding the 
mass motions in the mantle, which must move the plates.” 
 
 

 Le Pichon i współautorzy (1973 s.. VII-  wstęp) piszą „Dynamika płyt i geneza [ich] ruchów nie są 

dyskutowane. Nie ma dotąd zadawalającego wyjaśnienia tych problemów.” I dalej(s. 18): „Problem 
mechanizmu, który podtrzymuje ruch płyt, jest ci
ągle słabo rozumiany.” 

 
„The dynamics of the plates and the origin of the motions are not discussed. There is not yet a 

satisfactory answer to these problems. /.../ The problem of the mechanism which sustains these plate motions 
is still poorly understood.” 
 

background image

 

4

W 1974 roku McKenzie i Parker piszą (s. 285): „Sukces tektoniki płyt w rozumieniu ruchów 
powierzchniowych nie idzie w parze z podobnym post
ępem w naszym rozumieniu zarówno mechanizmu 
podtrzymuj
ącego ten ruch, jak teŜ przyczyn zmian kierunku ruchu między płytami.” 
 
„The success of plate tectonics as a framework for understanding the surface motions of the earth has not 
been accompanied by similar progress in our understanding of either the mechanism by which the motions 
are maintained, or of the causes of the changes in the direction of motion between plates.” 
 

Z czasem specjaliści od tektoniki płyt wycofali się z tłumaczenia przyczynowego, co oddaje poniŜszy 

cytat (plansza 1): 

 
                         

  

 

 

    

 

 
                    Plansza 1. Fenomenologiczny charakter tektoniki płyt. 
 
Stawianie w tej sytuacji nadal zarzutu teorii ekspansji Ziemi, Ŝe nie wyjaśnia przyczyn ekspansji jest tym 

bardziej kuriozalne.  

Jest to jednak moŜliwe, gdyŜ w stosunku do szerokich rzesz odbiorców, w szczególności uczniów i 

studentów, tektonika płyt nadal utrzymuje, Ŝe znalazła wyjaśnienie przyczynowe ruchów płyt litosfery. 

Przytoczę dla ilustracji kolejny cytat z lat późniejszych (plansza 2), dokumentujący, Ŝe hipoteza prądów 

konwekcyjnych pozostaje nadal główną dźwignią popularności tektoniki płyt: 

 
                     

 

 
 

 

Plansza 2. Wyjaśnianie przyczynowe ponad wszystko. 

 

background image

 

5

Zestawienie tych dwu powyŜszych cytatów ilustruje dobitnie mało rzetelny charakter tektoniki płyt w 

kwestii problemu przyczyn. 

 

Im jednak lepsze jest rozpoznanie procesów i struktur geologicznych tym więcej powstaje sprzeczności z 
hipotezą prądów konwekcyjnych w płaszczu Ziemi. 

W wykładzie nr 6: „Hipoteza prądów konwekcyjnych w płaszczu Ziemi i jej sprzeczność z 

geologicznymi realiami” przedstawiam 15 sytuacji sprzecznych z tą hipotezą, przy czym prawie kaŜda z 
nich świadczy o ekspansji Ziemi. Część tych sytuacji omówiona jest na internetowym forum dyskusyjnym 
naszego Instytutu. 

MoŜna więc powiedzieć, Ŝe to nie prądy konwekcyjne napędzają płyty litosfery, a hipoteza prądów 

konwekcyjnych napędza inną hipotezę jaką jest tektonika płyt litosfery.  

 
b. Problem hydrosfery 
 
Na kontrargument Hessa dotyczący hydrosfery odpowiedział Carey w 1976 roku, odwołując się do 

stwierdzeń Rubey’a z 1951 roku. Przytoczę tu obszerny cytat z rozdziału  ksiąŜki Careya zatytułowanego 
„The hydrosphere” (s.121-3): 

 
„Zgodnie z myślą przewodnią mistrzowskiego referatu Williama Rubey’a wygłoszonego na 

posiedzeniu Amerykańskiego Towarzystwa Geologicznego (Rubey 1951), cała woda w oceanach została 
ekshalowana z wn
ętrza Ziemi nie w pierwotnym procesie, lecz powoli, progresywnie i ciągle w czasie 
geologicznym. /.../ Całkowita obj
ętość wody morskiej stale i epizodycznie wzrasta w czasie geologicznym. 
Wynika z tego, 
Ŝe objętość basenów oceanicznych równieŜ wzrasta. W czasie, gdy teoria dryftu była 
odrzucona a teoria ekspansji zaledwie powstawała, Rubey opowiadał si
ę za pogłębianiem  basenów 
oceanicznych, chocia
Ŝ w skróconym fragmencie jego wystąpienia (s. 1142-3) i tego nie był pewien. 
Mo
ŜliwośćŜe powierzchnia dna oceanicznego wzrasta w czasie na ekspandującej Ziemi, nie nasunęła mu 
si
ę jako realna.  

PoniewaŜ generowanie dna oceanicznego zasadza się na tym samym fundamentalnym procesie, co 

ekshalacja juwenilnej wody naleŜy oczekiwaćŜe objętość wody morskiej i objętość basenów oceanicznych 
wzrasta w powi
ązany sposób.” 

 
Na tym moŜna by poprzestać. Uzupełnię jednak ten tekst Careya własnymi ilustracjami i objaśnieniami, 

wykazując, Ŝe problem hydrosfery jest problemem tektoniki płyt a nie ekspansji Ziemi  

Wiadomo, Ŝe woda juwenilna wydziela się w procesach wulkanicznych i subwulkanicznych. Podczas 

erupcji wulkanów wydziela się jej ogromna ilość. O wiele większa ilość wydziela się podczas powstawania 
formacji trapowych. Nieporównywalnie jednak większa objętość musi się wydobywać z płaszcza Ziemi w 
trakcie powstawania skorupy oceanicznej. Podczas ostatnich 200 mln lat, w wyniku procesów 
wulkanicznych i subwulkanicznych, powstała cała skorupa oceaniczna naszego globu zajmująca -jak 
wiadomo- ¾ powierzchni Ziemi. Objętość wydzielonej przy tym wody juwenilnej musi być porównywalna 
z objętością basenów oceanicznych, co oznacza, Ŝe większość hydrosfery powstała w mezokenozoiku. 
Hessowi wydaje się to nie do przyjęcia. Tymczasem nie do przyjęcia jest pogląd, Ŝe taka ogromna ilość 
wody w tym okresie nie wydzieliła się.  

Problem ten jest dobrze osaczony z wielu stron. Współczesne badania geofizyczne i petrologiczne 

wykazują, Ŝe górny płaszcz Ziemi zawiera w formie związanej jeszcze ok 10 światowych oceanów wody 
juwenilnej (Bergeron 1997). Wydobywanie się tej wody obserwujemy w licznych źródłach hydrotermalnych 
wzdłuŜ osi grzbietów oceanicznych. 

Wiadomo, Ŝe magma zawiera ok 5% wody. Obliczmy procentowy stosunek słupa wody oceanicznej 

(przeciętnie 3,8 km) do słupa nowej „bazaltowej” litosfery oceanicznej (ok 75 km). W wyniku otrzymujemy 
4.8% (ryc. 2).  

background image

 

6

 

 
Ryc. 2. Słup litosfery oceanicznej i hydrosfery. 
 
Widzimy więc, Ŝe powstający słup nowej litosfery oceanicznej moŜe wydzielić odpowiadający mu słup 

wody oceanicznej. Proces spredingu naleŜy zatem rozumieć nie tylko jako przyrost litosfery, ale równieŜ 
jako przyrost hydrosfery (ryc. 3 ). 

 

                  

 

 
Ryc. 3. Przyrost litosfery oceanicznej i hydrosfery. 
 
JeŜeli teraz, zgodnie załoŜeniami tektoniki płyt przyjmiemy, Ŝe hydrosfera o objętości hydrosfery 

dzisiejszej istniała przed mezo-kenozoikiem (ponad hipotetyczną przedmezo-kenozoiczna litosferą 
oceaniczną), to ta nowa hydrosfera podwoi jej objętość. Wkraczając na lądy, podniosłaby ona poziom 
oceanów juŜ nie o 3,8 km a tylko o 3 km (ryc. 4  ). 

background image

 

7

                            

 

Ryc. 4. Implikowany przez tektonikę płyt przyrost hydrosfery w ostatnim,  globalnym cyklu 

Wilsona (od -200 mln lat). 

 
 Ponad ten poziom wystawałyby juŜ tylko najwyŜsze partie skorupy kontynentalnej (ryc. 5 ). 

 

Ryc. 5. Zatopienie kontynentów od końca paleozoiku, przy załoŜeniu stałej objętości basenów 

oceanicznych. 

 
Sytuacja w scenariuszu tektoniki płyt przedstawia się jednak o wiele gorzej. Mianowicie zakładana przez 

nią wymiana w mezo-kenozoiku (czyli w czasie ok 200 mln lat) starej hipotetycznej litosfery oceanicznej na 
nową (co moŜna nazwać „globalnym cyklem Wilsona”), musiałaby się powtarzać, od początku historii 
geologicznej ok 20 razy. Za kaŜdym razem nowa litosfera oceaniczna produkowałaby porcję równą 
współczesnej hydrosferze. Dałoby to poziom hydrosfery 34 km powyŜej dzisiejszego poziomu morza (ryc. 
6). 

background image

 

8

           

  

 

 
Ryc. 6. Całkowity przyrost litosfery we wszystkich globalnych cyklach Wilsona. 
 
Jest to wartość minimalna, bo mobilność pierwotnej Ziemi powinna być wg tektoniki płyt większa. 

Zatem powinna być większa ilość cykli wymiany litosfery (szybciej działająca „pompa” wody juwenilnej) ) 
i większa ilość wody juwenilnej w płaszczu Ziemi. 

MoŜna by uniknąć tej trudności zakładając, Ŝe hydrosfera jest subdukowana razem z litosferą oceaniczną 

(ryc. 7 ).  

                  

 

Ryc. 7. Przyjęcie subdukcji hydrosfery razem z litosferą, rozwiązywałoby problem przyrostu 

hydrosfery na Ziemi nieekspandującej. 

 
JednakŜe takie załoŜenie jest nie do przyjęcia. Zatem w ramach tektoniki płyt nie pozostaje juŜ nic 

innego jak załoŜyć, Ŝe woda w hydrotermalnych ujściach na grzbietach oceanicznych pochodzi wyłącznie z 
recyklingu istniejącej hydrosfery (ryc. 8).    

 

background image

 

9

           

 

 
Ryc. 8. Recykling hydrosfery na grzbietach oceanicznych wg tektoniki płyt. 
 
Zakłada się tu zatem, Ŝe podczas potęŜnego wulkanicznego i subwulkanicznego procesu formownia się 

litosfery oceanicznej nie wydziela się Ŝadna woda juwenilna. ZałoŜenie to jest jednakŜe równieŜ nie do 
przyjęcia podobnie jak subdukcja hydrosfery. Problemu hydrosfery nie da się więc rozwiązać na Ziemi 
nieekspandującej. 

ZauwaŜmy, Ŝe jeŜeli nawet zredukujemy kolejne porcje wody juwenilnej wydobywające się w kolejnych 

globalnych cyklach Wilsona do połowy czy nawet 1/4  obecnej hydrosfery, to i tak nie uporamy się z 
problemem przedstawionym na ryc. 6. 

Wody było zatem na powierzchni Ziemi przed mezokenozoikiem o wiele mniej niŜ dzisiaj i tworzyła ona 

stosunkowo płytkie, chociaŜ rozlegle zbiorniki epikontynetalne. Głębokość oceaniczna była osiągana 
jedynie w wąskich ryftach eugeosynklinalnych. Rozwarcie się w mezokenozoiku dzisiejszych basenów 
oceanicznych ułatwiło i tym samym zwiększyło wydobywanie się wody juwenilnej z płaszcza Ziemi i 
zapełnienie tych basenów, o czym pisał Carey. 
 

2. Testy paleomagnetyczne 

 

W 1960 roku węgierski geofizyk rozwijający teorię ekspansji Ziemi – Laszlo Egyed wskazał na metodę 

paleomagnetyczną (metodę paleopołudnika magnetycznego) pozwalającą obliczyć dawny promień Ziemi. 
Metoda ta podobna jest do metody Eratostenesa, dzięki której juŜ w staroŜytności udało się w miarę 
dokładnie obliczyć rozmiary Ziemi. Wykorzystuje ona prostą zaleŜność pomiędzy odległością łukową 
między dwoma punktami na kuli (l), kątem środkowym wyznaczonym przez te punkty (α) a promieniem 
kuli (R): R = l/α. 

Eratostenes wyznaczył kąt środkowy z odchylenia promieni słonecznych od pionu w jednym punkcie, 

wiedząc, Ŝe w drugim punkcie (leŜącym na tym samym południku) w tym samym czasie Słońce stoi w 
zenicie, czyli odchylenie jest równe zeru (ryc. 9) 

 

background image

 

10

                

 

Ryc. 9. Obliczanie promienia Ziemi na podstawie długości łuku i odpowiadającego mu kąta 

środkowego (Eratostenes, III wiek p.n.e.). 

 

 

 

 

 

 

 

Ryc. 10. Zastosowanie zasady Eratostenesa do obliczania paleopromienia Ziemi (objaśnienie w 

tekście). 

 
W trakcie ekspansji, punkty połoŜone na zwartym kawałku litosfery (kratonie) nie oddalają się od siebie. 

Gdyby zatem udało się określić kąt środkowy między nimi, dla jakiegoś momentu w przeszłości Ziemi, to 
moŜnaby równieŜ obliczyć dla tego momentu dawny promień Ziemi (ryc. 10), 

 
Paleomagnetyzm umoŜliwia znalezienie dawnego kąta środkowego dla dwu paleowektorów dawnego 

pola magnetycznego, leŜących na jednym paleopołudniku magnetycznym. Korzysta się przy tym z 
zaleŜności między inklinacją pola magnetycznego w danym punkcie a odległością tego punktu od bieguna 
magnetycznego (ryc. 11a) 

 
a)                                                                                 b) 

                 

 

 
Ryc. 11 a) ZaleŜność między inklinacją wektora pola magnetycznego a odległością kątową od 

bieguna magnetycznego. 

b) ZaleŜność między odległością kątową dwóch wektorów pola magnetycznego leŜących na jednym 

południku magnetycznym a ich inklinacjami. 

 
JeŜeli zmierzymy inklinację w dwu punktach leŜących na tym samym południku magnetycznym, to kąt 

ś

rodkowy między obu punktami znajdziemy, obliczając róŜnicę ich odległości od bieguna magnetycznego 

(ryc. 11 b). 

ZałóŜmy teraz, Ŝe na ekspandującej Ziemi, w dwu punktach nie rozciągającego się kratonu  

background image

 

11

rejestrowane są w skałach np. wieku permskiego, wektory magnetyczne leŜące na jednym paleopołudniku 
(ryc.12a). Rejestrują one tym samym, przy zachowaniu ich odległości łukowej, ówczesny (permski)  kąt 
ś

rodkowy między nimi. W trakcie ekspansji kąt ten maleje, ale odległość łukowa pozostaje stała (ryc. 12b), 

co pozwala obliczyć dawny promień Ziemi z podanego wzoru.                   

  

 

 

 

  

             

 

 
Ryc. 12. Obliczanie dawnego promienia Ziemi metodą paleopołudnika magnetycznego (Egyed 

1960). 

 
Do przedstawionych zaleŜności wrócimy przy omawianiu problematyki punktu 4 (paleomagnetycznie 

kreowane, zamykające się oceany).   
 

W 1961 roku dwóch autorów – A. Cox i R. Doel zestawili paleowektory między zachodnią Europą a 

tarczą syberyjską (rejon Norylska) otrzymując w wyniku stały promień Ziemi. W tym samym roku Carey 
(1961) zakwestionował te wyniki wskazując, Ŝe zestawiane paleowektory leŜą na róŜnych kratonach 
oddzielonych strefą dylatacji, jaką jest Nizina Zachodniosyberyjska, co rzeczywiście ma miejsce (ryc. 13). 

 

   

 

 

Ryc. 13. Niewłaściwe zestawianie danych paleomagnetycznych przy obliczaniu dawnego promienia 

Ziemi metodą paleopołudnika magnetycznego. 

 
W 1961 roku Egyed opracował kolejną metodę (metodę triangulacji paleomagnetycznej), w której 

zestawiane paleowektory nie muszą leŜec na jednym paleopołudniku, co pozwala wykorzystywać większą 
ich ilość. Dalej jednak muszą one leŜeć na jednym kratonie. W 1967 roku J. Hospers i S. van Andel 
wykonali poprawne obliczenia metodą triangulacji  w ramach róŜnych kratonów uzupełniając je jednak 
wynikami otrzymanymi w poprzedni, niewłaściwy sposób. Otrzymali w ten sposób rozrzut wynikow (ryc. 
14) nie nadający się do interpretacji.  

 

background image

 

12

                        

 

 
Ryc. 14. Niewłaściwe zestawianie wyników testów paleomagnetycznych przez Hospersa i Van 

Andela (1967). Objaśnienie w tekście. 

 
 Uśrednili jednak otrzymane wyniki, co dało niezmienny promień Ziemi. Przy wydzieleniu z ich pracy 

wyników otrzymanych poprawnie w obrębie kratonów, otrzymujemy mniejszą od dzisiejszej wartość 
promienia Ziemi (ryc. 15). 

 
 

                    

 

 
Ryc. 15. Wydzielenie wyników prawidłowo zrealizowanych testów paleomagnetycznych z pracy 

Hospersa i Van Andela (1967). Objaśnienia w tekście. 

 
W 1963 roku M. Ward opracował statystyczną metodę zestawiania jednocześnie wielu paleowektorów i 

otrzymał w wyniku stały promień Ziemi. Metoda ta zdominowała paleomagnetyczne testowanie dawnego 
promienia Ziemi w drugiej połowie lat 70. dając zawsze niezmienny promień.  

W 1976 roku Carey wraz Parkinsonem wykazali, Ŝe metoda ta jest wadliwa i zawsze daje niezmienną 

wartość promienia Ziemi, niezaleŜnie od danych. W 1984 roku Czudinow wraz z Tretickim wykazali 
niezaleŜnie tę samą właściwość metody Warda. Nie wywarło to juŜ jednak Ŝadnego wpływu na popularność 
tektoniki płyt. 
 

 

3. Kontrargumenty twórców tektoniki płyt 

 

background image

 

13

Do twórców tektoniki płyt zalicza się Jasona Morgana, Daniela McKenziego i Xaviera Le Pichona. Trzy 

fundamentalne dla tektoniki płyt prace tych autorów ukazały się w latach 1967 – 68. 

 
a.

 

Morgan 

 
Morgan w swej pracy (1968) nie ustosunkował się w ogóle do teorii ekspansji Ziemi.  
 
b.

 

McKenzie 

 
Podobnie nie ustosunkował się McKenzie w swej pierwszej pracy publikowanej wraz z Parkerem (1967). 

Uczynił to dopiero w 1969 (s. 1) niestety w stylu Dietza i Hessa, gdyŜ uzyskiwane rozmiary ekspansji 
wydają mu się po prostu czymś „niedorzecznym” („unreasonable”). Trudno to uznać za argumentację 
naukową. 

Warto przytoczyć rozumowanie McKenziego w całości, w tłumaczeniu i w oryginale: 
 
Niezwykły sukces idei dotyczących kreacji litosfery oceanicznej wymaga albo ekspansji Ziemi albo 

niszczenia dna oceanicznego poza grzbietami. Natychmiastowa trudność, jaką napotykają wszystkie 
hipotezy ekspansji to wymagane tempo ekspansji. Tempa spredingu dna oceanicznego s
ą o rząd wielkości 
wi
ększe od oczekiwanego, dlatego wymagają katastroficznej ekspansji zaczynającej się w jurze. Ta 
sugestia wydaje si
ę geologicznie niedorzeczna i dlatego skorupa oceaniczna i górny płaszcz muszą być 
gdzie
ś niszczone”. 

 
“The remarkable success of the ideas concerning sea floor creation required either expansion of the 

Earth or destruction of the ocean floor away from the ridges. The immediate difficulty all expansion 
hypotheses face is the rate required. The sea floor spreading velocities are an order of magnitude greater 
than had been expected, and therefore require catastrophic expansion starting in the Jurassic. This 
suggestion seems geologically unreasonable, and therefore oceanic crust and upper mantle must be 
destroyed somewhere”.  

 
Skomentujmy jeszcze pierwszą część cytatu. Autor wykazuje tu typową dla tektoników płytowych 

tendencję do przedkładania spekulacji nad empirię. W ramach teorii ekspansji Ziemi teŜ niekiedy 
wyprowadza się spekulatywnie ekspansję z domniemanych przyczyn jak spadek stałej grawitacji, 
rozszerzanie termiczne, czy zmiany fazowe we wnętrzu Ziemi. Rozmiary ekspansji, dedukowane w ten 
sposób, są niewielkie i to właśnie one według autora mają określać „oczekiwane tempo spredingu”. Jest to 
postawienie sprawy na głowie. Ekspansja jest taka, jaka właśnie wynika empirycznie z rozmiarów spredingu. 
JeŜeli jakieś hipotetyczne przyczyny ekspansji nie dają takich rozmiarów przyrostu objętości globu, to 
wyklucza to te przyczyny a nie samą ekspansję. 

W końcowej części cytatu widzimy jak nienaukowo uzasadniana jest hipoteza subdukcji W skrócie: 

poniewaŜ ekspansja wydaję się niedorzeczna, to litosfera produkowana na grzbietach oceanicznych musi 
być gdzieś niszczona.  

Autor zwyczajowo nie ustosunkowuje się do podanych przez Careya empirycznych dowodów ekspansji 

Ziemi. 

 
c.

 

Le Pichon 

 
NajpowaŜniej do ekspansji Ziemi podszedł Le Pichon poprzez wskazanie w kilku miejscach (patrz cytaty 

w rozdz. II), Ŝe tektonika płyt opiera się w istocie na załoŜeniu Ziemi nieekspandującej i poprzez próbę 
udowodnienia tego załoŜenia.  

Le Pichon stwierdza mianowicie, Ŝe grzbiety oceaniczne, na których zachodzi rozrost litosfery 

oceanicznej, mają generalnie południkowy przebieg. Zatem rozrost litosfery zachodzi generalnie w kierunku 
równoleŜnikowym. Zdaniem Le Pichona doprowadziłoby to do znacznego przerostu promienia 
równikowego nad biegunowym, gdyby nie było zakładanej przez tektoników płytowych kompensacji 
spredingu przez zakładaną równieŜ przez nich subdukcję. Autor ten policzył nawet wielkość tego przerostu. 
Sumując tempo spredingu wzdłuŜ równika otrzymał on 17,5 cm/rok (ryc. 16), co zaokrąglił do 17 cm/rok. 

background image

 

14

 

             

 

 
Ryc. 16. Obliczenie Le Pichona (1968) tempa przyrostu obwodu Ziemi. 
 
 Tempo takie powinno dać w ciągu 10 mln lat ok. 270 km przerostu promienia równikowego nad 

biegunowym, czego oczywiście nie obserwujemy i co ma świadczyć przeciwko ekspansji Ziemi.  

Le Pichon nie wziął jednak pod uwagę, Ŝe przyrost powierzchni litosfery moŜe zachodzić nie tylko w 

wyniku spredingu. Procesem uznanym dzisiaj, równieŜ przez tektoników płytowych, jest np.  tensyjny 
rozwój basenów kontynentalnych. Le Pichon nie wziął w szczególności pod uwagę podłuŜnego rozrostu 
grzbietów oceanicznych (patrz rozdz. I, ryc. 7, 8, 11 i 12), co jest jednym z dowodów ekspansji Ziemi i na 
co wcześniej zwracali uwagę Carey i Heezen.  

 

Ryc. 17. Rozwinięcie Merkatora wzdłuŜ obwodu Careya (Koziar 1993). 
 
PodłuŜny rozrost Grzbietu Atlantyckiego i Wschodnio-pacyficznego idzie w parze z rozsuwaniem się 

kontynentów wzdłuŜ obwodu Careya (rozdz. I, ryc. 3). Widać to dobrze na rozwinięciu Mercatora wzdłuŜ 
obwodu Careya (ryc. 17). 

background image

 

15

 Równikowy obwód przecinany osiami spredingu na ryc. 16 moŜna nazwać „obwodem Le Pichona”. 

Obwód Careya jest odpowiedzią na obwód i rozumowanie Le Pichona (ryc. 16).  

Odpowiedzią na obwód Le Pichona jest równieŜ obwód Perina (rozdz. I, ryc. 27). 
Z rozwoju obu ostatnich obwodów, z których kaŜdy jest dowodem ekspansji Ziemi wynika, Ŝe obwód Le 

Pichona rzeczywiście rośnie w tempie 17 cm/rok. Daje to roczny przyrost promienia Ziemi 2,7 cm/rok (270 
km/10 mln lat, u Le Pichona). Wielkość ta powinna korespondować z wartościami rocznego przyrostu 
promienia Ziemi uzyskanymi innymi metodami. I rzeczywiście tak jest. PoniŜej zamieszczam moje 
zestawienie takich wartości (tab. 1) przedrukowane przez Bajgarową i Kosteleckiego (2005). 

 

 

 
Tab. 1. Współczesny, roczny przyrost promienia Ziemi uzyskany ró
Ŝnymi metodami. 
 
 
Okazuje się zatem, Ŝe „dowód” Le Pichona przeciwko ekspansji Ziemi przy dokładniejszej analizie staje 

się jej potwierdzeniem.  

 
 

4. Kontrargument Jeffreysa 

 
Jeffreys był geofizykiem, który w decydujący sposób przyczynił się w latach 30. ub. wieku do 

odrzucenia teorii Wegenera wykazując, Ŝe dryft kontynentów w zestawieniu ze stwierdzaną sztywnością 
płaszcza jest niemoŜliwy. Z tego samego względu autor ten opowiadał się przeciw hipotezie prądów 
konwekcyjnych w płaszczu Ziemi. 

Jego zastrzeŜenia do teorii ekspansji Ziemi polegają na imputowaniu zbyt duŜej (ponad 20 g/cm

3

początkowej średniej gęstości Ziemi (Jeffreys 1970). 

Jak podkreśla fizyk teoretyk i ekspansjonista zarazem, Wesson (1973) Jeffreys  nie brał pod uwagę 

moŜliwości przyrostu masy Ziemi. Nadmieńmy, Ŝe przyrost ten jest postulowany czy wykazywany przez 
większość ekspansjonistów, począwszy od Jarkowskiego (1888, 1889). 

Empiryczny dowód przyrostu masy Ziemi oparty jest na rozmiarach gigantycznych dinozaurów, których 

waga (masa) dochodziła do stu ton. W czasach odkrywania pierwszych takich gigantów, paleozoolodzy 
sądzili, Ŝe były to zwierzęta poruszające się częściowo w wodzie, która poprzez siłę wyporu zmniejszała ich 
cięŜar. Później jednak okazało się, Ŝe poruszały się one swobodnie po suchym lądzie a problem moŜliwości 
takiego poruszania się zbagatelizowano. Hurrel (1994) wykazuje jednak, Ŝe poruszanie takie, przy obecnym 
powierzchniowym przyśpieszeniu grawitacyjnym, było niemoŜliwe. Wykazuje tym wzrost masy Ziemi wraz 
z ekspansją globu. 

Do problemu tego moŜna podejść w inny sposób wzmacniając istotnie dowód Hurrela. Mianowicie, 

trzeba najpierw wziąć pod uwagę bardziej bezpośrednie dowody ekspansji Ziemi bez wnikania w to, co się 
dzieje w jej wnętrzu (patrz rozdz. I). Następnie trzeba problem poruszania się duŜych dinozaurów odnieść 
nie do Ziemi dzisiejszej a do Ziemi, na której one Ŝyły, czyli do Ziemi o promieniu prawie dwa razy 
mniejszym. Gdyby jej masa była taka jak dzisiaj (inaczej mówiąc gdyby tej masy w międzyczasie nie 
przybyło), to przyśpieszenie grawitacyjne na jej powierzchni byłoby cztery razy większe niŜ dzisiaj (ryc. 18). 

background image

 

16

 

              

 

 
Ryc. 18. Przy przyjęciu stałej masy Ziemi, ciąŜenie na Ziemi dwa razy mniejszej powinno być 

cztery razy większe. 

 
Na takiej Ziemi nie tylko duŜe, ale i mniejsze dinozaury nie mogłyby się poruszać. Zatem grawitacja 

musiała być słabsza. Oznacza to, Ŝe nie tylko rozmiary, ale i masa Ziemi była mniejsza. Jest to dowód 
jakościowy, nie mówiący nam ile tej masy przybyło. Dla oszacowania wielkości tego przyrostu najlepiej 
przyjąć najbardziej prawdopodobne załoŜenie, Ŝe nowa materia powstaje we wnętrzu Ziemi w takiej formie, 
w jakiej jest. Czyli przybywa głównie w postaci  najbardziej rozpowszechnionych pierwiastków: Fe, O, Si i 
Mg. ZałoŜenie to jest potwierdzone przez niezmienny chemizm skał produkowanych przez pióropusze 
płaszcza, których wiek sięga mezozoiku a ich podstawa sięga granicy jądra i płaszcza Ziemi. Implikuje to 
zachowanie średniej gęstości Ziemi. To z kolei jest równoznaczne z liniową zaleŜnością powierzchniowego 
przyśpieszenia grawitacyjnego od promienia. W tej sytuacji przyśpieszenie to na Ziemi o dwa razy 
mniejszym promieniu jest nie cztery razy większe (jak przy stałej masie) a dwa razy mniejsze. Zatem na 
mezozoicznej Ziemi chodziło się i biegało o wiele lŜej niŜ na dzisiejszej. Problem poruszania się duŜych 
dinozaurów znika. Jednocześnie wyjaśnia się częściowo problem przyczyn ekspansji Ziemi, który 
określaliśmy w rozdz. (I), jako proces nieznany współczesnej fizyce. Jest nim przyrost masy Ziemi w sensie 
tworzenia się w niej nowej materii chemicznej (jak pisał Jarkowski), czyli materii w formie pierwiastków 
chemicznych, którą dzisiaj określamy raczej mianem materii barionowej (zbudowanej głównie z protonów i 
neutronów). 

Pojawia się teraz kolejny problem jak ta materia jest tworzona. Nadmieńmy od razu, Ŝe złe rozwiązanie 

tego problemu, czy teŜ brak rozwiązania, wcale nie podwaŜa ekspansji Ziemi jako realnie stwierdzanego 
procesu. 

Istnieją tu dwie moŜliwości: 
a.

 

albo dochodzi do przetwarzania we wnętrzu Ziemi w materię barionową jakiegoś innego rodzaju 
materii, który dostaje się tam z przestrzeni kosmicznej, 

b.

 

albo nowa materia kreowana jest na miejscu 

 
Ad. a. Jarkowski (1888, 1889) i Hilgenberg (1933, 1974 ) brali pod uwagę eter przenikający do wnętrza 

Ziemi. Nadmieńmy, Ŝe istnienie eteru w zgodzie z teorią względności było brane pod uwagę przez Diraca 
(1954) roku. Piszący te słowa wraz z St. Ciechanowiczem bierze pod uwagę tzw. „ciemną materię” 
(Ciechanowicz, Koziar 1994). Meyl (1999) bierze pod uwagę neutrina, które teŜ zresztą rozwaŜane są jako 
składnik ciemnej materii. 

Trzeba nadmienić, Ŝe kilku astrofizyków rozwaŜa wychwyt ciemnej materii przez jądro Ziemi (Freeze 

1986; Krauss i in. 1986; Gould 1987, 1988, 1991, 1992a, 1999b; Giudice, Roulet 1989; Kawasaki i in. 1992). 
Zakładają oni jednak, Ŝe ulega ona tam anihilacji a nie przetwarzaniu w materię barionową. Ta anihilacja 
jest pewnym odpowiednikiem subdukcji a obie koncepcje są produktem barier umysłowych. Pierwsza ratuje 
tradycyjny pogląd o stałych rozmiarach Ziemi a druga o jej stałej masie.  

background image

 

17

 
Ad. b.  
Zwolennikiem kreacji materii we wnętrzu Ziemi jest Carey (1976, 1983, 1996). Nawiązuje on przy tym 

do koncepcji kosmologicznej, która dopiero w latach 90. zyskała pełne uznanie. Przyjmuje ona, Ŝe suma 
energii we Wszechświecie jest równa zero, gdyŜ cała energia związana z jego masą i określona wzorem E = 
Mc

2

 jest równa, co do wielkości bezwzględnej, energii potencjalnej tej masy, która to energia ma wartość 

ujemną. Stąd całkowita suma energii równa się zero. KaŜdej nowo-powstającej porcji materii towarzyszy 
odpowiednia „porcja” ujemnej energii potencjalnej i zerowy bilans pozostaje nienaruszony. UwaŜa się 
dzisiaj, Ŝe Wszechświat powstał z niczego i nazywa się go „najdoskonalszym darmowym obiadem” (White, 
Gribbin 1992, s. 228-229). 

Pierwszym uczonym, który dopatrywał się kreacji materii we Wszechświecie (w jądrach galaktyk) był 

Jeans (1928). W latach 40. powstała koncepcja kosmologiczna stanu stacjonarnego (Hoyle, Gold i Bondi), 
która przyjmowała ciągłą kreację materii w Kosmosie. Kreację materii od strony teoretycznej rozwaŜał 
McCrea (1964)  Stothers (1966) Dirac (1974) Wesson (1978), Liboff (1992) a przede wszystkim sam Hoyle, 
którego mechanizm tworzenia tej materii został inkorporowany do inflacyjnego etapu konkurencyjnej teorii 
Wielkiego Wybuchu. Zatem kreacja materii w trakcie ewolucji Wszechświata jest procesem powszechnie 
uznanym. W geologii udaje się tylko stwierdzić empirycznie jej pojawianie się we wnętrzu Ziemi 
(niezaleŜnie od tego czy jest tu kreowana czy przetwarzana).  Udaje się teŜ oszacować jej współczesny 
roczny przyrost, który jest rzędu 10

19

 g/rok (Ciechanowicz, Koziar 1994, Scalera 2003,  Maxlow 2005) oraz 

energię wydzielaną podczas kreacji 1 grama nowej materii (2,45 x 10

4

 cal/g  ) czy teŜ jednego nukleonu 

tejŜe materii (1,07 eV) (Ciechanowicz, Koziar 1994). 

Obojętnie, jakim okaŜe się proces powstawania nowej materii powinien on być w zgodzie z powyŜszymi, 

empirycznie otrzymanymi parametrami. 

Ekspansja Ziemi otwiera zatem nowe moŜliwości w rozpoznaniu procesu kreowania materii. Odrzucanie 

ekspansji - fenomenologicznie udokumentowanego procesu w oparciu o aprioryczne załoŜenie stałości masy 
Ziemi jest postępowaniem niewłaściwym. 

Trzeba jeszcze nadmienić, Ŝe kreowanie nowej materii we wnętrzu Ziemi nie jest prostą funkcją jej masy 

i nie musi zachodzić we wszystkich ciałach niebieskich proporcjonalnie do ich masy a moŜe teŜ nie 
zachodzić wcale. 

Na Wenus i Marsie widać przejawy ekspansji, natomiast na Merkurym nie. Na duŜych planetach 

ekspansja (o ile jest) nie jest widoczna ze względu na ich gazową budowę. Na wielu księŜycach widać 
przejawy ekspansji (najlepiej na Ganimedesie), na naszym księŜycu nie.  

Ekstremalnym przykładem ekspansji wśród planet ziemskiego typu jest wybuch planety Phaetona dający 

początek pierścieniowi planetoid między Marsem a Jowiszem. 

Drugim ekstremalnym przykładem jest sama Ziemia. Wyjątkowe rozmiary ekspansji naleŜy tu wiązać z 

jakimiś wyjątkowymi właściwościami jej jądra. Jak wiemy generuje ono silne pole magnetyczne a jego 
jądro wewnętrzne jest gigantycznym, uporządkowanym agregatem kryształów Ŝelaza heksagonalnego o 
osiach (z) zorientowanych zgodnie z osią obrotu Ziemi. Jądro to obraca się szybciej w stosunku do płaszcza 
Ziemi o ok 1

0

/rok.  

Trzeba jeszcze nadmienić, Ŝe ekspansja Ziemi nie współgra z zakładaną kondensacyjną genezą Ziemi i 

całego układu planetarnego.  Współgra natomiast z eruptywną (eksplozywną) teorią kosmologiczną 
Ambarcumiana (Ambarcumian i in. 1969; Kuchowicz, Szymczak 1978 s. 161-172). Teoria ta teŜ jest 
fenomenologicznie uzasadniana.  Zgodnie z nią, cały układ słoneczny powstał przez rozpad supergęstego 
ciała macierzystego, którym prawdopodobnie była gwiazda neutronowa. śelazo-niklowe jądro Ziemi moŜe 
być genetycznie związane z Ŝelazo-niklową skorupą gwiazdy neutronowej. 

Przy takiej genezie pierwotna Ziemia mogła mieć gęstość o wiele większą od niemoŜliwej do przyjęcia 

przez Jeffreysa gęstości 20 g/cm3, bo aŜ rzędu 10

14

 g/cm

3

 a promień rzędu stu metrów. Na pierwotne 

szybkie rozpręŜanie materii neutronowej do materii atomowej nakłada się później generowanie nowej 
materii atomowej. Być moŜe resztki materii neutronowej są jeszcze zachowane w centrum Ziemi i być moŜe 
to one generują nasze silne pole magnetyczne, które w gwiazdach neutronowych osiąga gigantyczne 
natęŜenie.  

W przedśmiertnym, współautorskim dziele Hoyla (Hoyle i in. 2000) jego teoria kreacji materii sprzęga 

się ściśle z teorią Ambarcumiana. 
 

background image

 

18

 

5. Paleomagnetycznie kreowane, przedmezozoiczne  oceany 

 

Paleomagnetyzm odniósł wielkie sukcesy w rozwoju teorii spreadingu poprzez rozpoznanie inwersji 

ziemskiego pola magnetycznego, wyznaczenie najmłodszych epok geomagnetycznych, rozpoznanie genezy 
pasowych anomalii magnetycznych i wyznaczenie w oparciu o nie wiekowej struktury skorupy oceanicznej. 
Wiek tej skorupy sięga tylko środkowej jury i w oparciu o nią wykonuje się globalne rekonstrukcje litosfery 
dla mezokenozoiku, zarówno w ramach tektoniki płyt jak i teorii ekspansji Ziemi. JednakŜe tektonika płyt, 
zakładając stały promień Ziemi, musi przyjąć zanikanie w mezokenozoiku takiej samej jak obecna, 
powierzchni przedmezozoicznej litosfery oceanicznej. Musi zatem przyjąć zamykanie się niektórych 
oceanów w tymŜe mezokenozoiku. Są nimi: fikcyjne zamykający się (ale istniejący) Pacyfik i w całości 
fikcyjny (bo nawet nie istniejący wcześniej) „Ocean Tetydy”.  

Tektonika płyt implikuje jednak istnienie zamykających się oceanów równieŜ przed mezokenozoikiem. 

Tym razem jednak dla ich wyznaczania wykorzystuje paleomagnetyzm i załoŜenie stałości promienia Ziemi 
w inny sposób. ZałoŜenie to deformuje (zawyŜa) w uŜytej metodzie mierzone dystanse między dwoma 
paleowektorami magnetycznymi, prowadząc właśnie do kreowania kolejnych fikcyjnych, zamykających się 
paleooceanów. 

PoniŜej wyjaśnimy pokrótce istotę popełnianego błędu.    
W punkcie 2 podana została  matematyczna zaleŜność między inklinacją wektora pola magnetycznego w 

danym punkcie na powierzchni Ziemi a odległością kątową tego punktu od bieguna magnetycznego (ryc. 
11). ZaleŜność ta pozwala obliczyć odległość kątową między dwoma paleowektorami magnetycznymi 
leŜącymi na jednym paleopołudniku magnetycznym (ryc. 12). Znając tą odległość kątową (kąt środkowy) i 
promień moŜna obliczyć dawny dystans łukowy między paleowektorami. ZaleŜności są tu takie same jak w 
pierwszym teście Egyeda (metoda paleopołudnika), z tym, Ŝe tam danymi były: kąt środkowy i dystans 
łukowy (stąd warunek połoŜenia punktów na jednym kratonie) a szukany był promień Ziemi. Tu zaś danymi 
są: kąt środkowy i promień Ziemi (przyjmowany jako stały) a szukane są dawne dystanse między wektorami. 

Zobaczmy teraz, co się stanie, gdy rzekomy stały promień Ziemi był w przeszłości mniejszy (ryc. 19a).    

 

a)   

 

 

b)                                                    c) 

19. Wadliwa rekonstrukcja paleogeograficzna wynikająca z niewłaściwej metody 

paleomagnetycznej (objaśnienie w tekście). 

 
Powstające w tym czasie na jednej płycie (kratonie) paleowektory zarejestrują swymi inklinacjami 

odpowiadający im wtedy kąt środkowy α

paleo

. Po zwiększeniu się promienia Ziemi (ryc. 19b) odległość 

łukowa (liniowa) między punktami nie zmieni się (połoŜone są na jednej płycie). Nie zmieni się teŜ zapisany 
na stałe przez wektory, dawny kąt środkowy między nimi (ryc. 19b). Natomiast odpowiadający wektorom 
współczesny kąt środkowy (α

wsp

) stanie się mniejszy.  

JeŜeli teraz nie dostrzeŜemy zwiększenia się promienia Ziemi, to dojdziemy do wniosku, Ŝe dawny 

dystans łukowy między wektorami był taki jak wyznaczony przez α

paleo

 na ryc. 19b. 

 i Ŝe dystans ten się zmniejszył. W ten sposób powstaje pozorny paleomagnetyczny dowód dawnych 
konwergentnych ruchów litosfery. 

Scenariusz tych ruchów przedstawia się następująco: płytowo-tektoniczny interpretator zaistniałej 

sytuacji rozrywa dzisiejszą litosferę między paleowektorami wzdłuŜ jakiejś linii, którą moŜe zinterpretować 
jako szew po zamkniętym oceanie. Następnie rozsuwa powstałe kawałki litosfery do odległości wskazanej 

background image

 

19

mylnie przez dawny kąt środkowy w zestawieniu z dzisiejszym promieniem tworząc ten fikcyjny ocean (ryc. 
19c), który od tego momentu miał się zamykać. 

Począwszy od wczesnych lat 80., posługujący się tą metodą płytowo-tektoniczni paleomagnetycy 

porozrywali Pangeę Wegenera na kawałki, które miały w róŜny sposób kursować przed skupieniem się w 
ten superkontynent zamykając duŜą liczbę hipotetycznych praoceanów. W ten sposób metoda ta stała się teŜ 
główną podstawą teorii tzw. „terranów” Traktowanie tak wygenerowanych pozamykanych oceanów i 
terranów jako argumentów przeciw ekspansji Ziemi oparte jest na błędnym kole rozumowania, gdyŜ 
generująca je metoda oparta jest na załoŜeniu stałego promienia Ziemi. Problem ten omawiam szerzej w 
jednej ze swoich prac (Koziar 2006).  

Ostatnio jednak zaczęły się pojawiać wątpliwości, co do poprawności stosowanej metody 

paleomagnetycznej, gdyŜ badane od strony czysto geologicznej terrany Kordylierów okazały się strukturami 
miejscowymi („homebodies”). Naukowcy zaczynają dopatrywać się  jakiegoś popełnianego 
fundamentalnego błędu (fundamental flaw) – Kerr (2003). Błędem tym jest załoŜenie stałego promienia 
Ziemi. 
 

 

6. Ofiolity jako rzekome pozostałości pozamykanych oceanów 

 
Istnienie formacji ofiolitowych stało się dziś (obok wadliwych interpretacji paleomagnetycznych) 

drugim dowodem na istnienie dawnych, pozamykanych oceanów. Dowód ten powstał jednak przez 
dopasowanie koncepcji górotwórczych do załoŜeń tektoniki płyt przez Deweya i Birda (1970, 1971) oraz 
Colemana (1971). Ma on zatem równieŜ strukturę błędnego koła (patrz rozdz. II). 

Formacje ofiolitowe zostały rozpoznane na początku ub. wieku a więc na długo przed powstaniem 

tektoniki płyt i nie traktowano ich jako produktu zamykających się oceanów a jako produkty wąskich ryftów 
eugeosynklinalnych i interpretacja ta jest dalej aktualna. W swojej pracy (Koziar 2006) przeprowadzam 
szerszą krytykę płytowo-tektonicznej interpretacji ofiolitów. Przytoczę tu cztery główne zastrzeŜenia 
przeciwko niej:  

 

1. Koncepcja ta umieszcza ofiolity w łuku wyspowym po stronie rowu oceanicznego, który jest 

strukturalnym odpowiednikiem zapadliska przedgórskiego lądowych pasm fałdowych. Tymczasem w 
pasmach tych ofiolity występują w eugeosynklinalnych internidach od strony zapadliska śródgórskiego. 
Strukturalnym odpowiednikiem tego ostatniego w aktywnych krawędziach kontynentów jest basen 
załukowy (morze marginalne) a nie rów oceaniczny. 

 
2. W dzisiejszych aktywnych krawędziach kontynentów od strony otwartego oceanu nigdzie nie spotyka 

się ofiolitów. 

 
3. Zupełnie niejasny jest tu mechanizm allochtonizacji serii ofiolitowych sprzeczny z samą koncepcją 

subdukcji (a zadaniem było właśnie wyjaśnienie tego mechanizmu). Wprowadzenie terminu „obdukcja” jest 
terminologicznym wybiegiem bez Ŝadnego mechanicznego uzasadnienia. 

 
4. DuŜy odstęp czasu potrzebny na zakładaną wędrówkę serii wyjściowej ofiolitów poprzez ocean nie 

współgra z krótkim okresem między ich krystalizacją a allochtonizacją.  

 

Geneza ofiolitów została wcześniej w prosty sposób wyjaśniona w ramach koncepcji geosynklin i 

tektoniki grawitacyjnej. Reinhard (1969) objaśnia ofiolity Omanu jako grawitacyjne płaszczowiny zsunięte z 
eugeosynklinalnego wypiętrzenia. Podobnie objaśnia genezę ofiolitów w południowej Turcji Rigo de Rigi i 
Cortesina (1964). Analogicznie widzi genezę ofiolitów w Apeninach Elter i Trevisan (1973),  

Do inetrepreatcji tej trzeba wrócić, łącznie z odrzuconą przez tektonikę płyt, teorią geosynklin (Ollier, 

Koziar 2007).  

 

7. Metamorfizm wysokociśnieniowy skał suprakrustalnych jako rzekomy dowód  subdukcji w 

sensie tektoniki płyt 

 

background image

 

20

Produkty metamorfizmu wysokociśnieniowego skał suprakrustalnych są wykorzystywawe (głównie 

przez petrologów) jako dowód na subdukcję w sensie tektoniki płyt litosfery. Tym samym traktowane są 
jako dowód na poprawność całej tej teorii jak teŜ słuszności hipotezy prądów konwekcyjnych w płaszczu 
Ziemi. Tymczasem przedstawiony juŜ w rozdz. II ( ryc. 8) tensyjno-diapirowo-grawitacyjny mechanizm 
funkcjonowania aktywnych krawędzi kontynentów (ryc. 20) jest nierozróŜnialny petrologicznie od modelu 
tektoniki płyt. 

 

                                        

 

 
Ryc. 20. Schemat tensyjno – diapirowo – grawitacyjnego rozwoju aktywnych kraw
ędzi 

kontynentów (Koziar 2003). 

  
W obu przypadkach litosfera oceaniczna przedostaje się aŜ do granicy stropu dolnego płaszcza, jednakŜe 

w mechanizmie tensyjnym jej ewentualne pochodne mogą łatwiej wracać na powierzchnię ze względu na 
obecną tu (tensją uwarunkowaną) migrację rozgrzanej materii górnego płaszcza w górę. 

Mechanizm ten raczej nie ma jednak szerszego zastosowania. O wiele prościej wyjaśnić metamorfizm 

wysokociśnieniowy w stosunkowo płytkich partiach skorupy ziemskiej (m. in. w eugeosynklinach) 
nadciśnieniem fluidów (głównie wody juwenilnej) przedostających się z głębokich partii płaszcza. Istnieje 
zasadnicza róŜnica między ciśnieniem generowanym przez egzogeniczne źródło cieczy a ciśnieniem 
generowanym przez źródło endogeniczne (ryc.21).  

 

                       

   

 
Ryc. 21Podciśnienie i nadciśnienie związane z odpowiednio: egzogenicznym i endogenicznym 

źródłem wody (fluidów). 

 
w pierwszym przypadku jest to podciśnienie, w drugim – nadciśnienie. Im większa głębokość źródła 

endogenicznego, tym większe powstaje nadciśnienie w skierowanym w górę kanale..  

background image

 

21

W geotektonice rozpatruje się kanały fluidów sięgające aŜ spągu dolnego paszcza (ryc. 22). 
 

 

 
Ryc. 22. RóŜne, moŜliwe głębokości endogenicznych źródeł fluidów (DePaolo i in. 1991) 
 
Realnie stwierdzanymi strukturami tego typu, przebijającymi się aŜ do powierzchni Ziemi są pióropusze 

płaszcza zwieńczone plamami gorąca i kominy kimberlitowe. 

W tej sytuacji wiązanie w petrologii mierzonego mineralogicznie ciśnienia wyłącznie z ciśnieniem 

hydrostatycznym nadkładu jest jednostronnym podejściem do zagadnienia a czynienie z tak jednostronnie 
interpretowanych produktów metamorfizmu wysokociśnieniowego dowodów na słuszność tektoniki płyt, 
jest nieporozumieniem. 

 
 

8. Dane geodezji satelitarnej 

 
Geodezja satelitarna zajęła szczególne miejsce we współczesnej geotektonice. 
Po pierwsze, stała się nowym i precyzyjnym narzędziem badań geodynamicznych. 
Po drugie, jej wyniki traktowane są jako rozstrzygające potwierdzenie słuszności tektoniki płyt. 
JednakŜe od samego początku satelitarnych badań geodynamicznych dyscyplina ta przyjmuje 

niesprawdzone załoŜenia tektoniki płyt, co grozi potwierdzaniem tej ostatniej na zasadzie błędnego koła 
rozumowania (postępowania). W ramach tej dyscypliny nie zrealizowano Ŝadnego testu krzyŜowego 
wykluczającego ekspansję Ziemi. Zespoły dysponujące systemami geodezji satelitarnej i kosmicznej nie 
biorą pod uwagę ekspansji Ziemi w ogóle. 

Problem tejŜe ekspansji został podjęty przez geodetów od niedawna, realizowany jest marginalnie (z 

dala od centrów geodezyjnej techniki satelitarnej) i na danych słuŜących innym celom. Jedna z ostatnich 
prac tego typu stwierdza, Ŝe „współczesne wyniki metod geodezyjnych nie mogą być uŜyte do wykazania, 
czy ekspansja Ziemi ma miejsce lub nie (present results of the space geodesy methods cannot be used to 
prove if the Earth expansion appears or not!) – Bajgarova, Kostelecky 2005. 

Przy dokładniejszej i kompleksowej analizie problemu, z danych satelitarnych wyłania się jednak na 

róŜne sposoby ekspansja Ziemi.  

 
a.

 

Wzrost promienia Ziemi 

 
Carey (1988) wraz z Parkinsonem przeprowadzili analizę zmiany łuku przechodzącego przez trzy stacje 
(Australia –Hawaje – St. Zjedn.) satelitarne SLR (laserowe pomiary satelitarne) otrzymując wielkość 
przyrostu promienia Ziemi 2, 08 ± 0,8 cm/rok. Odpowiada to wielkości 2, 7 cm/rok wynikającej z analizy 
Le Pichona (1968) i z moją wartością 2, 6 cm/rok (Koziar 1980) otrzymaną w trzeci niezaleŜny sposób 
(patrz Tabela I, punkt 3). Do tej ostatniej wartości Carey odwołuje się w swej kolejnej pracy z roku 1996 
oraz Dave Ford w korespondencji z członkiem zespołu SLR Johnem Robbinsem (1999). 
 

background image

 

22

Maxlow (2001) zwrócił uwagę na kuriozalne potraktowanie wyników tzw. metody VLBI (interferometria o 
bardzo długiej bazie, w której źródłem sygnałów są kwazary) przez dwóch specjalistów tej metody Robaudo 
i Harrisona (1993). OtóŜ otrzymali oni średni roczny ruch w górę około 60 stacji VLBI większy niŜ 1,8 
cm/rok. Jedyne moŜliwe wyjaśnienie tego generalnego ruchu w górę widzą w polodowcowej reakcji 
izostatycznej skorupy ziemskiej (postglacial rebaund), która nie przekracza 1 cm/rok. Dochodzą zatem do 
wniosku, Ŝe naleŜy zmierzony  ruch w pionie wyzerować, co ma dać wartość bardziej realną od wartości 
zmierzonej.  Jak widzimy typowa dla tektoniki płyt przewaga załoŜeń nad faktami ma miejsce równieŜ w 
geodezji satelitarnej i przyjmuje tu formę ekstremalną. Warto przytoczyć odpowiedni fragment tekstu w 
oryginale:   
 

A  further  constraint  on  our  solution  was  that  the  stations  were  not  allow  to  have  any  up-down 

motion.  A  solution  (…) allowing the  station  to have  three  independent  velocities  gave  an  RMS  value  of 
up-down  motions  over  18  mm/yr
  
[podkr.  JK].  This  is  extremely  high  when  it  is  realized  that  areas  of 
maximum  uplift  due  to  deglaciation  are  moving  at  only  10  mm/year  or  less.  We  must  expect  that  most 
VLBI stations will have up-down motions of only a few mm/yr. It therefore seems reasonable to restrict 
the  vertical  motion  to  be  zero,  because  this  is  closer  to  the  true  situation  than  an  average  motion  of  18 
mm/yr.
 
[podkr. JK] (s. 53-54). 

 
Wynik  otrzymany  i  zlekcewaŜony  przez  Robaudo  i  Harissona  odpowiada  podobnym  wartościom 

tempa przyrostu promienia Ziemi otrzymanymi innymi metodami (patrz podana wcześniej Tabela  I, punkt 
3).  
 

b.

 

Pomiary wewnątrzpłytowe 

 

Jak juŜ mówiliśmy, geodezja satelitarna, tak jak tektonika płyt zakłada stały promień Ziemi. Wprawdzie 

nie zakłada ona stałości promienia wodzącego (promienia lokalnego) poszczególnych punktów na 
powierzchni Ziemi, gdyŜ (podobnie jak tektonika płyt) dopuszcza ruchy pionowe skorupy ziemskiej i ruchy 
te mierzy. Zakłada natomiast stałość osi geodezyjnej elipsoidy odniesienia, na którą wyniki pomiarów są 
tradycyjnie rzutowane przed ich geodynamiczną interpretacją. Elipsoida ta z kolei nie jest związana 
pomiarowo ze środkiem Ziemi a z geoidą, poprzez warunek najlepszego do niej dopasowania. Elipsoida 
geodezyjna nie jest zatem oparta sztywno o środek Ziemi, ale jest „doczepiona” do fizycznej powierzchni 
Ziemi. JeŜeli powierzchnia ta ekspanduje, to elipsoida ta (będąca dla niej układem odniesienia) ekspanduje 
razem z nią i w ten sposób ekspansja pozostaje zamaskowana. Pomiary ruchów pionowych poszczególnych 
punktów powierzchni Ziemi odnoszone do elipsoidy dadzą w stosunku do niej ruchy względne, a nie 
uchwycą generalnego ruchu w górę. 

Ekspansję da się jednak nawet w tej wadliwej metodycznie sytuacji zauwaŜyć i jednocześnie ujawnia się 

pozorność uzyskiwanych przez geodezję satelitarną konwergentnych ruchów płyt potwierdzających 
rzekomo tektonikę płyt. 

 
Rozpatrzmy płytę leŜącą na ekspandującym podłoŜu z naniesionym układem współrzędnych 

ekspandującym razem nim (ryc. 23). 

background image

 

23

 

 

Ryc. 23. Sztywna płyta zalegająca na ekspandującym podłoŜu z naniesionym układem 

współrzędnych. Po rozciągnięciu podłoŜa wszystkie punkty płyty zmieniają współrzędne za 
wyjątkiem punktu centralnego (stałego punktu transformacji) 

 
PodłoŜe to jest płaskim odpowiednikiem geodezyjnej elipsoidy odniesienia a płyta płaskim odpowiednikiem 
płyty litosfery. Wszystkie punkty płyty zmienią podczas ekspansji podłoŜa swe współrzędne mierzone 
względem siatki współrzędnych ekspandującej razem podłoŜem.  
JeŜeli teraz z jakichś względów nie zauwaŜamy ekspansji podłoŜa i zakładamy, Ŝe nie zmienia ono swoich 
rozmiarów a mierzymy poprawnie zmianę współrzędnych poszczególnych punktów płyty, to cała płyta 
pozornie się skurczy (ryc. 24). 
 

                  

 

Ryc. 24. JeŜeli podłoŜe ekspanduje tak jak na ryc. 23, ale jest to niezauwaŜane, mimo to jednak 
rejestrujemy jednak zmian
ę współrzędnych, to płyta pozornie się skurczy. ZauwaŜ, Ŝe zmiana 
współrzędnych (np. naroŜy płyty) jest identyczna jak na ryc. 23.  
 

background image

 

24

 
Oznacza to, Ŝe dowolne dwa punkty płyty zbliŜą się pozornie do siebie (ryc. 25). 

 

Ryc. 25. Przy pozornym kurczeniu się płyty dowolne dwa połoŜone na niej punkty pozornie zbliŜają 
si
ę do siebie. 
  
JeŜeli na takiej płycie pociągniemy dowolnie zorientowaną linię, co do której zakładamy, Ŝe jest osią 
konwergencji (ryc. 26), to otrzymamy geodezyjne, pozorne potwierdzenie tej konwergencji. 
 
                              

 

Ryc. 26. JeŜeli na pozornie kurczącej się płycie narysujemy dowolną linię, co do której 

załoŜymy, Ŝe jest linią kompresji (kolizji), to pozorne zbliŜanie się punktów po jej obu stronach, 
dostarczy nam pozornego dowodu, 
Ŝe tak rzeczywiście jest. 

 
Pozorność takiego konwergentnego ruchu wynikająca z niezauwaŜanej ekspansji podłoŜą ujawnia się na 
obszarach, gdzie między dwoma zestawianymi, zbliŜającymi się punktami nie ma Ŝadnej geologicznej 
struktury mogącej być interpretowaną jako strefa konwergencji. Takimi obszarami jest np. Australia i 
kratoniczna częśc Ameryki Płn. gdzie taka pozorna konwergencja występuje (Carey 1988), jak teŜ obszar 
między zachodnią a wschodnią granicą Eurazji, gdzie równieŜ pojawia się taka geodezyjnie mierzona 
konwergencja nieprzewidziana przez tektonikę płyt (Smith i in. 1990).  
 

background image

 

25

c.

 

Pomiary międzypłytowe 

 
Ekspansja podłoŜa ujawnia się równieŜ w mniejszych wartościach tempa spredingu mierzonych przez 
geodezję satelitarną, w stosunku do obliczeń geofizycznych (z pasowych anomalii magnetycznych). Taka 
sytuacja ma miejsce w Atlantyku (Smith i in. 1990, s. 22028). 
 
Na Ziemi ekspandującej jest to oczywiste (ryc. 27). 
                                   

 

 

 

 

 
Ryc. 27. Ró
Ŝne prędkości oddalania się dwu punktów leŜących na róŜnych płytach mierzone w 
ekspanduj
ącym (razem z podłoŜem) układzie współrzędnych. TuŜ przy ryfcie prędkość jest równa 
prędkości spredingu. W połowie dystansu między stałymi punktami transformacji (śrubki) prędkość jest dwa 
razy mniejsza od prędkości spredingu. W stałych punktach transformacji prędkość spada do zera. 
 
Na Ziemi nieekspandującej jest to niezrozumiałe. 
 
 

d.

 

Pomiary w tzw. „absolutnym” układzie odniesienia 

 
Geodezja satelitarna, w ślad za tektoniką płyt, mierzy ruch punktów i płyt równieŜ w tzw. „absolutnym”, 

nieekspandującym układzie odniesienia (patrz rozdz I, punkt 5), preferując układ oparty na warunku zerowej 
wypadkowej rotacji płyt, jako uzyskiwany na drodze czysto obliczeniowej. Jak wyjaśniałem w poprzednim 
tekście, nie jest to układ w pełni poprawny, m.in. dający pozorne kolizje płyt (co tym razem dokładniej 
omówiliśmy). Dlatego określenie „absolutny” zostało umieszczone w cudzysłowie.  

Jak podawaliśmy w tekście I, punkt 5, układ ten stosowany w tektonice płyt daje plan ruchu podobny do 

planu ruchu ustalanego względem pióropuszy płaszcza i tym samym zgodny jest planem ruchu paradoksu 
arktycznego Careya. Dowodzi zatem ekspansji Ziemi. 

Podobnie jest planem ruchu płyt ustalanym przez geodezję satelitarną w jej „absolutnym” układzie 

odniesienia (ryc. 28). 

 

background image

 

26

   

 

 

Ryc. 28. Kierunki ruchu płyt litosfery wyznaczane przez geodezję satelitarną względem 

„absolutnego” układu odniesienia wyznaczonego przez warunek zerowej wypadkowej rotacji płyt 
(NASA 1998)
. Ruch ten jest zgodny z paradoksem arktycznym Careya, który jest jednym z dowodów 
ekspansji Ziemi (por. rozdz. I, punkt 5). 

 
 

9. Kontrargumentacja Dziewońskiego 

 
Profesor Adam Dziewoński (matura we Wrocławiu, dyplom geofizyka w Warszawie) jest tym 

zasłuŜonym (pracującym w St. Zjednoczonych) sejsmologiem, który rozwinął metodę tomografii 
sejsmicznej i przy jej pomocy odkrył, relatywnie chłodne i sztywne, płaszczowe korzenie płyt litosfery. Nie 
wyciągnął jednak z tego odkrycia odpowiednich wniosków pozostając zwolennikiem tektoniki płyt. 

Na temat ekspansji Ziemi Dziewoński wypowiedział się na 35 Zjeździe Fizyków Polskich w 

Białymstoku we wrześniu 1999 roku, zapytany o nią przez wrocławskiego fizyka teoretyka Bernarda 
Jancewicza. 

A. Dziewoński przytoczył dwa kontrargumenty: 
 
1. „Jestem przeciwko temu. Bilans powierzchni Ziemi jest dobrze utrzymywany przez ostatnie 100 mln 
lat bez wprowadzenia tej komplikacji.”
    
 
Bilans ten nie jest jednak stwierdzany a zakładany. JeŜeli załoŜymy stałe rozmiary Ziemi, to ilość 

hipotetycznie pochłanianej litosfery musi być równa litosferze produkowanej na grzbietach. Nie ma metody 
niezaleŜnego liczenia rozmiarów tego hipotetycznego pochłaniania. Rozmiary produkcji litosfery na 
grzbietach są doskonale znane a rozmiary pochłaniania uwaŜa się za równe zakładając, Ŝe muszą się 
bilansować ze spredingiem. 

 
2. Bywa niekiedy tak, Ŝe ktoś wysuwa hipotezę, której nie moŜna odrzucić, bo nie ma dowodów, Ŝe jest 

ona fałszywa. 

 
Bo być moŜe są dowody, Ŝe jest ona prawdziwa (patrz rozdz. I).  
Prelegent prawdopodobnie wyznaje poglądy Poppera (patrz rozdz. IV), Ŝe Ŝadnej teorii naukowej nie 

moŜna udowodnić natomiast kaŜdą moŜna obalić. JeŜeli zaś nie da się tego zrobić to jest ona nienaukowa i 
nie warto się nią zajmować 
 

 

10. Przykłady kontrargumentacji podręcznikowych 

 

background image

 

27

Dla uzupełnienia tematu przedstawiam poniŜej przykłady kontrargumentacji podręcznikowych z tych 

oczywiście podręczników, które o ekspansji Ziemi w ogóle wspominają. Nie wnoszą one wiele nowego a 
przede wszystkim istotnego. Omawiając tę argumentację będę się odwoływał do wyjaśnień z poprzednich 
punktów.  

 
 
Chain 1974 (s. 558-559) 
 
Autor podaje cztery obiekcje przeciw ekspansji Ziemi. 
 
a. „Nie wyjaśniona jest przyczyna przypuszczalnego rozszerzania się Ziemi”. 
 
Kontrargument ten był juŜ omawiany (punkt 1a) 

 

b. „Wzrost objętości w zakładanych rozmiarach powinien był spowodować nagłe zwolnienie prędkości 
jej obrotu”. 
 
Kontrargument ten zakłada stałość masy Ziemi, negowaną przez większość ekspansjonistów (patrz 
punkt 9). Dodajmy, Ŝe w teorii ekspansji Ziemi rozmiary ekspansji nie są „zakładane” a stwierdzane. 
 
c. „Hipoteza ta nie tłumaczy zadowalająco powstawania epigeosynklinalnych pasów fałdowych i 
fałdowo płaszczowinowych, które tworz
ą się, jak to wynika z danych geologicznych i sejsmicznych w 
warunkach regionalnej kompresji”. 
 

OtóŜ ta domniemana regionalna kompresja wcale nie wynika z danych geologicznych i sejsmicznych 

a ze spekulatywnych załoŜeń kolejno: teorii kontrakcji Ziemi, teorii Wegenera i tektoniki płyt.  

Od czasów Huttona rozwijane są grawitacyjne modele pasm fałdowych obywające się bez 

hipotetycznego „nacisku tangencjalnego”. Nie tłumaczyły one jednak tensyjnego rozwoju geosynklin 
(stwierdzonego w latach 40. i 50.) oraz posteugeosynklinalnego diapiryzmu górnego płaszcza. Wyjaśnił 
je dopiero model tensyjno-diapirowo-grawitacyjny podany po raz pierwszy przez Careya w 1976 – ryc. 
29 (a więc po argumentacji Chaina, co tego ostatniego w pewnym stopniu usprawiedliwia) i rozwijany 
następnie przez innych autorów. 

background image

 

28

 

Ryc. 29. Tensyjno – diapirowo – grawitacyjny schemat rozwoju pasma fałdowego (Carey 1976). 
a.

 

Etap geosynklinalny 

b.

 

Etap maksymalnego diapiryzmu płaszcza, fałdowania i powstawania płaszczowin. 

 
 
d. „Według najnowszych obliczeń S.J. van Andela i J.A. Hospersa, promień Ziemi od permu do dziś albo 
w ogóle si
ę nie zwiększył, albo wzrósł zaledwie o kilka procent. 
 
Chodzi tu o wadliwe obliczenia paleomagnetyczne, co było wcześniej dyskutowane (punkt 2). 
 
 
Dott, Batten 1976 (s. 130) 
 
Autorzy zgadzają się, Ŝe ekspansja Ziemi wyjaśnia wiele zjawisk, jednakŜe:  
 

1. Obliczenia oparte na danych paleomagnetycznych sugerują nie więcej niŜ kilkuset kilometrową 
ekspansj
ę

 
 Kontrargument dotyczy testów paleomagnetyczych omawianych w punkcie 2. 
 
2. Ziemia moŜe ekspandować jako skutek spadku stałej grawitacji. [JednakŜe] fizycy oceniająŜ
stukilometrowa ekspansja jest mo
Ŝliwa, natomiast tysiąckilometrowa jest niemoŜliwa. 
 
Kontrargument ten dotyczy przyczyn ekspansji (problem omawiany w punkcie 1). Wyklucza on spadek 
wartości stałej grawitacji jako przyczynę ekspansji a nie samą ekspansję.  
 

background image

 

29

 
Van Andel 1994 (s. 101) 
 
Autor ten pisze: 
Wyobraźmy sobie małą Ziemię z jednym superkontynentem 250 mln lat temu i dozwólmy na jej 
rozszerzanie si
ę w ciągu mezozoiku. W miarę ekspansji superkontynent ulega rozpadowi, a fragmenty 
zostaj
ą rozproszone na duŜej przestrzeni. Na pierwszy rzut oka wydaje się to sensowne. Co prawda 
Ziemia taka nie wymaga subdukcji, ani nie ma w niej miejsca na kompresj
ę skorupy, która wypiętrza 
góry, niemniej jednak oba procesy mo
Ŝna uwzględnić przez wprowadzenie niewielkich zmian do modelu. 
Powa
Ŝniejszą przeszkodą jest to, Ŝe nie da się go pogodzić z dobrze udokumentowanym dryftem 
kontynentów, który zespolił je uprzednio w superkontynent.” 
 
Ten „przedwegenerowski” dryft kontynnetów, czyli rzekomy dryft z czasów poprzedzających rozpad  
Pangei Wegenera, oparty jest na wadliwych interpretacjach paleomagnetycznych omówionych w 
punkcie 4. 
 
 
Czechowski 1994 (239-240) 
 
Autor ten przytacza trzy kontrargumenty: 
 
1. :„Hipotezę o rozszerzającej się Ziemi rozbudowali Carey i Owen w latach siedemdziesiątych; 
pretenduje ona do kompleksowej hipotezy geotektonicznej. W my
śl jej, stan początkowy był taki sam jak 
u Hilgenberga, tzn. Ziemia o 
średnicy 55% obecnej, pokryta była w całości skorupą kontynentalną. Jak 
wida
ć, skorupa kontynentalna jest tu utoŜsamiana z pierwotną skorupą innych planet. ZałoŜenie to jest 
bardzo w
ątpliwe”. 
 
Po czym autor krytykuje to załoŜenie. Rzecz w tym, Ŝe załoŜenie to jest przez niego imputowane. 
„Pangea Hilgenberga” (termin prof. Józef Oberc), czyli pangea pokrywająca cały glob jest wnioskiem 
wynikającym z przedstawionych wcześniej dowodów ekspansji Ziemi a nie załoŜeniem opartym na 
analogiach z innymi planetami. Skorupa tej pangei, jest (tak jak u Wegenera) późnopaleozoiczną skorupą 
kontynentalną naszej planety a nie  jej skorupą pierwotną. 
 
2. „Jako kontrargumenty za swoją hipotezą Carey przytacza układ stref rozrostu dna wokół Antarktydy i 
wokół Afryki. Rzeczywi
ście układ ten dobrze tłumaczy się za pomocą tej hipotezy. Kłopoty zaczynają się 
przy analizie danych paleomagnetycznych. Po pierwsze, wynikaj
ący z nich ruch kontynentów nie jest 
tylko ich oddalaniem si
ę od siebie. Dryft nie jest teŜ ograniczony do ostatnich 200 mln lat. 
 
 Kontrargument ten został omówiony w punkcie 4 
 
3.„Co więcej, badania paleomagnetyczne wskazują na to, ze promień Ziemi w ciągu ostatnich 400 mln 
lat zmienił si
ę co najwyŜej o 1%. 
 
Kontrargument ten został omówiony w punkcie 2 
 
Autor, jak widać, wspomina o jednym z dowodów Careya i odnosi się do niego pozytywnie. Przedkłada 
mimo to niepewne wyniki paleomagnetyczne nad prosty obraz ekspansji Ziemi wskazywany przez 
geometrię grzbietów oceanicznych wokół Afryki i Antarktydy. Nie dyskutuje teŜ pozostałych trzech 
dowodów Careya: powiększania się Pacyfiku, paradoksu arktycznego i klinowatych rozwarć litosfery 
(patrz rozdz. I) wyłoŜonych w ksiąŜce tego autora z 1976 roku. 

 
Dadlez, Jaroszewski 1994 (część geotektoniczna autorstwa R. Dadleza) s. 482-485. 
 
Autor podaje najpierw dwa dowody ekspansji, nie podwaŜając ich:  

background image

 

30

 

1.

 

ębokie zakorzenienie bloków kontynentalnych w płaszczu Ziemi”. 

2.

 

„Paradoksalne połoŜenie takich kontynentów, jak Afryka i Antarktyda, zewsząd otoczonych strefami 
rozrostu litosfery oceanicznej, nie kompensowanymi ani przez jak
ąkolwiek strefę subdukcji, ani teŜ 
przez kompresj
ę intrakontynentalną.”  

 
Pisze przy tym, Ŝe zwolennicy ekspansji musieli „zakwestionować koncepcję subdukcji, jako tego 
procesu, którego konsekwencj
ą jest właśnie zachowanie stałego areału powierzchni Ziemi”. 

W rzeczywistości to koncepcja subdukcji jest konsekwencją apriorycznego załoŜenia stałego areału 
powierzchni Ziemi a nie realnym procesem, co prezentowałem na odpowiednich cytatach. Jej autorzy nie 
tylko nie zakwestionowali dowodów ekspansji Ziemi, ale w ogóle nie wzięli ich pod uwagę. 

 

Następnie autor podaje trzy kontrargumenty przeciwko ekspansji: 
 
1.

 

„Protagoniści ekspansji /.../ muszą uporać się np. z problemem wody w dzisiejszych oceanach. Jeśli 
ilo
ść wody nie zwiększyła się gwałtownie w mezozoiku /.../, to powłoka wodna, pokrywająca przed 
ekspansj
ą ciąą skorupę kontynentalną, miałaby średnią grubość około 6 km, co nie zgadza się z 
danymi geologicznymi.” 

 
JednakŜe ilość wody zwiększyła się gwałtownie w mezozoiku. 
Kontrargument powyŜszy uŜyty juŜ przez Hessa (1962) był  krytykowany przez Careya w 1976 (s. 121-123) 
roku i jest  omówiony w punkcie 1b.  
 
2.

 

„Ale przede wszystkim muszą oni [protagoniści ekspansji] znaleźć wytłumaczenie stanu napręŜeń w 
skorupie kontynentalnej (która przy tak szybkiej ekspansji p
ękałaby na bloki o rozmiarach 50x50 km). 
 
Jest to spekulacja mechaniczna. Skoro przy wykazanej ekspansji skorupa nie popękała na takie bloki to 
widocznie nie ma takiej skłonności. Jest to dowód empiryczny. 

  
3.

 

Jak równieŜ obserwowanych struktur kompresyjnych. Odwołują się przy tym do stabilistycznej, 
diapirowej koncepcji orogenów, b
ądź kompresji na granicach bloków w trakcie dostosowywania się do 
zmniejszaj
ącej się powierzchni Ziemi, bądź wreszcie do wyzwolenia róŜnych form napręŜeń wtórnych, 
spowodowanych przez p
ękanie pierwotnej skorupy kontynentalnej, jej rozsuwanie i rotacje jej bloków. 
 
Zatem jednak znajdują wytłumaczenie. 
W szczególności, poprawnym rozwiązaniem jest tensyjno – diapirowo – grawitacyjny schemat rozwoju 
pasm fałdowych (ryc. 29) przedstawiony przez Careya w 1976 roku – (reprodukowany przez Dadleza, 
rys. 429) i dopracowany przez późniejszych autorów zarówno odnośnie samych śródlądowych pasm 
fałdowych jak teŜ aktywnych krawędzi kontynentów  (patrz rozdz. II). 

 
 
Kearey, Vine 1996 (s. 248-250) 
 
KsiąŜka tych autorów poświęca ekspansji Ziemi wyjątkowo duŜo miejsca, bo aŜ ponad dwie strony. Autorzy 
dzielą argumenty przeciw ekspansji Ziemi na bezpośrednie i pośrednie. 
Argumenty bezpośrednie: 
 

1. Obliczenia dawnego momentu bezwładności Ziemi.  

  
Autorzy przyjmują jako pewnik stałą masę Ziemi. Następnie wykorzystują interpretację pierścieni przyrostu 
pewnych dewońskich korali jako tworzących się w cyklu dziennym, miesięcznym i rocznym obliczają 
dewoński moment bezwładności Ziemi na 99,4 – 99,9% momentu dzisiejszego. Według nich ekspansja 
Ziemi implikuje tylko 94%, co ja wyklucza. 
 

background image

 

31

ZałoŜenie stałej masy Ziemi jest jednak fałszywe (patrz punkt 4), co wyklucza całe rozumowanie autorów. 
W punkcie 4 wspomnieliśmy, Ŝe jądro wewnętrzne kręci się szybciej od reszty Ziemi napędzając ją tym 
samym. Wygląda na to, Ŝe piruetowe zwolnienie obrotów wywołane ekspansją, kompensowane jest 
napędzającym działaniem jądra wewnętrznego. MoŜe to mieć związek właśnie z tworzeniem się  nowej 
materii. Byłoby dziwne, gdyby powstawała ona z zerowym momentem pędu.  
 
2. Testy paleomagnetyczne 

 
W argumencie tym autorzy odwołują się do wyników metody Warda, co juŜ było omawiane w punkcie 2.  

 
Argumenty pośrednie: 
 

3. „JeŜeli kontynentalny dryft wynika z tego mechanizmu (Ziemi ekspandującej, JK), to nie byłoby Ŝadnej 
potrzeby dla stref subdukcji, dla konsumpcji litosfery oceanicznej...” 

 

Autorzy utoŜsamiają tu model tektoniki płyt jakim jest subdukcja z rzeczywistością i czynią z niej 
kontrargument. Tymczasem gdyby nie załoŜono stałego promienia Ziemi, to nie byłoby Ŝadnej potrzeby 
tworzenia modeli subdukcji i konsumpcji litosfery oceanicznej. 

 

4. „śadne wyjaśnienie nie jest oferowane dla rozległych stref poddanych kolizyjnej tektonice”. 

 

Kolizyjna tektonika, która jest modelem tektoniki płyt, znowu jest dla autorów „faktem”, który 
ekspansja Ziemi ma objaśniać. Tymczasem bezpośrednia analiza wykazuje, Ŝe strefy te wcale nie są 
strefami kolizyjnymi a dywergentnymi a ekspansja Ziemi je nie tyle  objaśnia, co wynika z nich jako 
kolejny wniosek (patrz rozdz. II), 
  

 

5. Większość płyt rozsuwa się współcześnie w kierunku równoleŜnikowym. JeŜeli taki plan powodowany 
jest ekspansj
ą, powinien progresywnie zwiększać wybrzuszenie równikowe, które się nie pojawia.  

 
     Autorzy nawiązują tu do „dowodu” Le Pichona Ziemi nieekspandującej, który był wcześniej omawiany 
(punkt 3). 
  
      6. W końcu teoria ta nie oferuje mechanizmu do kontynentalnego dryftu, który jest znany z      czasów 

przedmezozoicznych. 

     
       Chodzi tu o pozorny dryft wykazywany przez interpretacje paleomagnetyczne odnoszone    w 
przeszłości do dzisiejszych rozmiarów promienia Ziemi (patrz punkt 5). 
 
 
Mizerski 2007 (s. 326) 
 
     Autor informuje, Ŝe teoria ekspansji Ziemi jest rozwijana równieŜ w Polsce i „dobrze tłumaczy powstanie 
kontynentów i, przede wszystkim, oceanów,
  ale
 
1. stoi w sprzeczności z danymi paleomagnetycznymi, według których promień Ziemi w ciągu ostatnich lat 
nie zmienił si
ę więcej niŜ o 1%.”  
 
Chodzi tu o wyniki metody Warda (punkt 2) 
 
2. Dryf bloków litosfery zachodził takŜe przed 200 mln lat,  
 
Patrz punkt 4 
 

background image

 

32

3. a wielkich nasunięć (chociaŜby nasunięcia płaszczowin Karpat na przedpole na odległość kilkudziesięciu 
kilometrów) nie sposób wyja
śnić, uwzględniając reŜim tensyjny panujący w litosferze w trakcie rozciągania. 
 
Wręcz odwrotnie, nasunięć w Karpatach i innych nasunięć płaszczowinowych, nie sposób wyjaśnić, 
przyjmowanym przez tektonikę płyt, naciskiem tangencjalnym. Na mechaniczną niezdolność nacisku 
tangencjalnego do kreowania płaszczowin zwracają od dawna uwagę fizycy (np. Smoluchowski 1909) i 
tektonicy grawitacyjni. Poglądowym, często uŜywanym kontrargumentem jest wyciskana z tubki pasta, 
która spiętrzy się przy jej wylocie (ryc. 30) a nie odsunie się od niego naśladując płaszczowinę.  
 

                      

 

 
Ryc. 30. Wyciskana pasta do z
ębów, spiętrzająca się u wylotu tubki. 
Proces ten imituje zachowanie się mas skalnych pod wpływem hipotetycznego, regionalnego nacisku 
tangencjalnego, niezdolnego do tworzenia płaszczowin. 

 
Płaszczowiny są natomiast dobrze tłumaczone tektoniką grawitacyjną - zarówno ześlizgiem jak i tzw. 

„spredingiem grawitacyjnym”. 

Problemem dla grawitacyjnego modelu powstawania pasm fałdowych przyjmującego wyłącznie ruchy 

pionowe litosfery, było objaśnienie tensyjnego rozwoju geosynklin i zapadlisk przedgórskich jak teŜ 
mechanizmu powstawania diapirów astenosfery będących głównym motorem przemieszczeń 
grawitacyjnych. 

Problemy ten usunął tensyjno – diapirowo- grawitacyjny model powstawania pasm fałdowych Careya 

1976 – ryc. 29 (por. odpowiedź na zarzut Chaina) rozwijany dalej przez: Koziar, Jamrozik 1985ab; Ollier, 
Pain 2000; Ollier 2003, 2005;  Koziar 2005ab. 

Rozwój Karpat został objaśniony tym modelem przez: Koziar, Jamrozik (1985b) i Koziar (2005b). 
 

 
4. Przede wszystkim jednak nieznane są procesy, co przyznają zwolennicy ekspansji, które miałyby 
prowadzi
ć do wzrostu objętości Ziemi. 
 
Patrz punkt 1a i 4. 
 

Na tym zakończymy przegląd kontrargumentów, który jest w pełni reprezentatywny a wykazuje 

nieznajomość krytykowanej teorii oraz ułomność kontrargumentacji. 

Okazuje się, Ŝe teorii ekspansji Ziemi „nie moŜna odrzucić, bo nie ma dowodów, Ŝe jest ona fałszywa” 

(cytat za A. Dziewońskim 1999). Są natomiast dowody, Ŝe jest ona prawdziwa (patrz rozdz. I) 
  

 

xxxxxx 

 

background image

 

33

Literatura cytowana 

 
Ambarcumian V.A., Mirzojan L.V., Saakjan G.S., Vsiechsvjatskij S.K., Kazjutinskij V.V., 1969. Probljemy 
sovriemiennoj kosmogonii. Izd. “Nauka”, Moskva, s. 1-351. 
 
Bajgarová T., Kostelecký J., 2005. The hypothesis of the Earth’s expansion in the light of space geodesy. 
Acta Geodyn. Geomater., 2(3): 95-101. 
 
Bergeron L., 1997. Deep waters. New Scientist. No. 2097: 22-26. 

Carey S. W., 1958. The tectonic approach to continental drift, In: Continental drift-A symposium, Hobart, 
University of Tasmania, s. 177-383. 
 
Carey S.W., 1961. Paleomagnetic evidence relevant to a change in the Earth radius. Nature 190: 36. 

Carey S. W.,1976. The Expanding Earth, Elsevier Scientific Publishing Company, Amsterdam-Oxford New 
York, 1- 488. 

Carey S.W., 1983. Earth expansion and the Null Universe. In: S.W. Carey ed. Expanding Earth Symposium, 
Sydney, 1981. University of Tasmania, s. 365-372. 
 
Carey S. W., 1988. Theories of the Earth and Universe.  A History of Dogma in the Earth Sciences, Stanford 
University Press, Stanford, California, 1- 413.  
 
Carey S. W., 1996. Earth-Universe-Cosmos, University of Tasmania, 1- 231. 
 
Ciechanowicz S., Koziar J., 1994.  Possible relation between earth expansion and dark matter, In: F. Selleri, 
L.M. Barone eds. Proceedings of the International Conference: “Frontiers of Fundamental Physics”, 
Olympia, Greece, September 27-30, 1993, s. 321-326. 
 
Chain W.J., 1974, Geotektonika ogólna. Wydawnictwa Geologiczne, s. 1-615. 
 
Coleman R.G., 1971. Plate Tectonic Emplacement of Upper Mantle Peridotites along Continental Edges. J. 
Geophys. Res., 76: 1212-1222.  

Cox A., Doel R., 1961, Paleomagnetic evidence relevant to a change in the Earth radius. Nature 189: 45-47. 

Cwojdziński S., 2004. Mantle plumes and dynamics of the Earth interior – towards a new model. Geol. Rev. 
52, 8/2: 817 – 826. 
 
Czechowski L., 1994. Tektonika płyt i konwekcja w płaszczu Ziemi. PWN, s. 1-251. 
 
Czudinov J.V., 1984. Opriedelenije pazmierov Zemlji po paleomagnitnym danym. [W:] Geologiczskije 
aspekty problem razszirenija i pulsacji Zemli. Moskwa, s.98-113. 

Dadlez R., Jaroszewski W., 1994. Tektonika. PWN, s.1-743. 

DePaolo D., Stolper E.M., Thomas D.M., 1991. Physics and Chemistry of Mantle Plumes. EOS, 72/21: 236-
237. 

Dewey J. F., Bird J. M., 1970. Mountain Belts and the New Global Tectonics. J. Geophys. Res., 75: 2625-
2647. 
 
Dewey J. F., Bird J. M., 1971. Origin and Emplacement of the Ophiolite Suite: Appalachian Ophiolites in 
Newfoundland. J. Geophys. Res., 76: 3179-3205. 

background image

 

34

Dietz R.S., 1961. Continent and Ocean Basin Evolution by Spreading of the Sea Floor, Nature, 190, 854-
857. 

Dirac P.A.M., 1974. Cosmological models and the Large Numbers Hypothesis. Proc. R. Soc. Lond. A. 338: 
439-446. 

Dirac P.A.M., 1953. Die Stellung des Äthers in der Physik. Naturwissenschaftliche Rundschau, 6(11): 441-
446. 
 
Dott R.H., Batten R.L., 1976. Evolution of the Earth. McGraw-Hill Co., s. 1-504. 
 
Dziewoński A., 1999. Pytanie o teorię rozszerzającej się Ziemi. Odpowiedź prof. Adama Dziewońskiego na 
pytanie prof. Jancewicza z Instytutu Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Wrocławskiego. Materiały XXXV 
Zjazdu Fizyków Polskich. Białystok, 20-30 września 1999. Część II. 
 
Egyed L., 1960. Some remarks on Continnetal Drift. Geofisica pura e applicata, 45:115-116. 
 
Egyed L., 1961. Paleomagnetism and the ancient radii of the Earth. Nature, 190: 1097-1098. 
 
Elter  P.,  Trevisan  L.,  1973.  Olistostromes  in  the  Tectonic  Evolution  of  the  Northern  Apennines.  [W:]    De 
Jong K., Scholten R.,(ed.) Gravity and Tectonics. John Wiley & Sons: 175-188. 
 
Freese K.: 1986, Can scalar neutrinos or massive Dirac neutrinos be the missing mass?, Physics Letters, ser. 
B., 3(167): 295-300.  

 

Giudice G.F., Roulet E., 1989. Energetic neutrinos from supersymmetric dark matter, Nuclear Physics, ser. 
B., 316: 429-442.  
 
Gould A.:, 1987. Resonant enhancements in weakly interacting massive particles captured by the earth, 
Astrophys. J., 321: 571-585.  
 
Gould A., 1988. Direct and indirect capture of weakly interacting massive particles by the earth, Astrophys. 
J., 328: 919-939.  
 
Gould A.,1991. Gravitational diffusion of solar system WIMPs,  Astrophys. J., 368: 610-615. 
  
Gould A., 1992a. Big bang archeology: WIMP capture by the earth at finite optical depth, Astrophys. J., 
387: 21-26.  
 
Gould A., 1992b. Cosmological density of WIMPs from solar and terrestrial annihilations, Astrophys. J., 
388: 338-344.  

Heezen B.C., 1960. The rift in the ocean floor, Scient. American, 4(203): 99-110.  

Hess H., 1962. History of Ocean Basins, From Petrological Studies: A Volume in Honor of A.F. 
Buddington, ed. by A.E.J. Engel, H.L. James, and B.F. Leonard, s. 599-620. 

Hilgenberg O.C., 1933. Vom wachsenden Erdball (About a growing Earth) Verlag: O. Hilgenberg, 
Charlottenburg 2, Carmerstr. 2 s. 1-50. 

Hilgenberg O.C., 1974. Geotektonik, neuartig gesehen. Geotektonische Forschungen, Heft 45: 1-194. 

Holmes A., 1944. The Machinery of Continental Drift: the Search for a Mechanism. W: Principles of 
Physical Geology, Thomas Nelson and Sons Ltd. and The Ronald Press, s. 505-509.  

background image

 

35

Hoyle F., Burbidge G., Narlikar J.V.,  2000. A different Approach to Cosmology. From a Static Universe 
through the Big Bang towards Reality. Cambridge University Press, s. 1-357. 
 
Hurrell S., 1994. Dinosaurs and the Expanding Earth, One-off Publishing, Great Britain. 

Jarkowski J., 1888.Vsemirnoje tjagotenije kak sledstvije obrazovanija vesomoj materii vnutri nebesnych tel, 
(Universal gravity as a result of the creation of weighty matter in the celestial bodies), Chez l’auteur, 
Moscou, s.1-383.  

Jarkowski J., 1889. Hypothese cinetique de la gravitation universelle en connexion avec la formation des 
elements chimiques. (Kinetic hypothesis of universal gravitation and its conection with formation of 
chemical elements) Published by author, Moscow, s. 1-137. 
 
Jeans J.H., 1928. Astronomy and cosmogony. C.U.P., Cambridge, s. 1-524. 
 
Jeffreys H., 1970. Imperfections of elasticity and continental drift. Nature, 225: 1007-1008. 
 
Jeffreys H., 1970. The Earth. C.U.P. Cambridge, s. 1-524. 
 
Kawasaki M., Murayama H., Yanagida T., 1992. Can the strongly interacting dark matter be  a heating 
source of Jupiter?, Progress of Theoretical Physics, 3(87): 685-692.  

Kearey Ph., Vine F.J., 1996. Global Tectonics. Blackwell Science, s. 1-333 
 
Kerr R.A., 2003. Wanderlust in the Western Margin. Science, 302: 1889. 
 
Koziar, J.,1980. Ekspansja den oceanicznych i jej związek z hipotezą ekspansji Ziemi Sprawozdania 
Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego, ser. B., 35:13-19. 
 
Koziar J.,  Jamrozik L. 1985a. Tension-gravitation model of the tectogenesis. Proceeding reports of the XIII-
th Congress of Carpatho-Balkan Geological Association, Poland-Cracov September 5-10. 1985., Published 
by Polish Geological Institute, s. 195-199.  

Koziar J., Jamrozik L. 1985b. Application of the tension-gravitation model of the tectogenesis to the 
Carpathian orogen reconstruction. Proceeding reports of the XIII-th Congress of Carpatho - Balkan 
Geological Association. Poland, Cracow September 5-10. 1985., Published by Polish Geological Institute, s. 
200-203. 

Koziar J. 2005a. Tensyjny rozwój orogenów śródlądowych. Mechanizm. Referaty XIV, PTG Oddz. 
w Poznaniu, UAM IG, Poznań: 131-156. 

 
Koziar J. 2005b. Tensyjny rozwój orogenów śródlądowych. Przykłady regionalne 
Referaty XIV, PTG Oddz. w Poznaniu, UAM IG Poznań: 157-196

Koziar J. 2006. Terrany, czyli geologia w krainie duchów.. Referaty XV, PTG Oddz. w Poznaniu, UAM IG 
Poznań, s. 47-98. 
 
Krauss L.M., 1986.  Dark matter in the Universe,  Scientific American, 58, 50-60. 
 
Kuchowicz B., Szymczak J.T., 1978. Dzieje materii przez fizyków odczytane. Wiedza Powszechna. 
Warszawa, s. 1-539. 
 

Le Pichon X., Franchetau J., Bonin J., 1973. Plate Tectonics. Developments in geotectonics 6. Elsevier 
Scient. Publ. Co., s. 1-300. 

background image

 

36

 
Liboff R., 1992. Charged particle creation in the steady state Universe. The Astrophysical Journal, 384:12-
14. 
 
Maxlow J., 2000. Global Expansion Tectonic. Nexus New Time Magazine, 6(7), October-November, 2000. 
Wydanie polskie: Nexus 2001, styczeń-luty, s.36-41. 
 
Maxlow J., 2005. Terra non Firma Earth. Plate Tectonics is a Myth. Wyd. “Wind” Wrocław, s.1-155. 
 
McCrea W.H., 1964. Continual creation. Mon. Nat. Royal Astronom. Soc., 128/4: 335-344. 

McKenzie D., 1970. Plate tectonics. [W:] E.C. Robertson (wyd.) The Nature of the Solid Earth. McGraw-
Hill, N. York, N.Y.,s. 323-360.  
 
McKenzie D., 1969. Speculations on the Consequences and Causes of  Plate Motions. Geophysical  Journ. 
of the Royal Astronomical Society, 18:1-32. 
 
McKenzie D., Parker 1974. Plate tectonics in omega space. Earth and Planetary Science Letters 22: 285-293. 
 
Meyl K., 1999. Elektromagnetische Umweltvertraglichkeit. Freie Energie und die Wechselwirkung der 
Neutrinos. Teil 2: umdruck zum energetischen Seminar. INDEL GmbH, Verlagsabteilung, s. 1-226. 
 
Mizerski W., 2007. Geologia dynamiczna. PWN, s. 1-369. 
 
NASA 1998. http://cddis.nasa.gov/926/slrtecto.html 

 
Ollier C.D., Pain, C.F., 2000. The Origin of Mountains. Routledge, London. 
 
Ollier C.D., 2003.The origin of mountains on an expanding Earth and other hypotheses. [W:] G. Scalera & 
K-H. Jacob (red.), Why expanding Earth? INGV Publisher, Roma, s. 129-160. 
 
Ollier C.D., 2005. Mountain building and orogeny on an expanding Earth. Boll. Soc. Geol. It. Volume 
Speciale 5: 169-176. 

 

Ollier C.D., Koziar J., 2007. Dlaczego nie sprawdzają się cykle geologiczne tektoniki płyt? Przegląd Geol. 
55(5): 375-382. 

 
Reinhardt B.M.,1969. On the genesis and emplacement of ophiolites in the Oman Mountains Geosyncline. 
Schweiz, Min. Petrog. Mitt., 49: 1-30. 
 
Rigo de Righi, M., Cortesina A., 1964. Gravity tectonics in foothills structure belt of south-east Turkey. 
Amer. Ass Petrol. Bull., 48: 1911-1937. 
 
Robaudo S.,  Harisson Ch.G.A.,1993. Plate Tectonics from SLR and VLBI global data, In: Contributions of 
space geodesy to geodynamics: crustal dynamics, D. E. Smith, D. L. Turcotte, eds., Geodynamic series, 23, 
51-71. 

 

Rubey W.W., 1951. Geologic history of sea water. An attempt to state the problem. Geol. Soc. Am. Bull.62: 
1111-1148. 
 
Scalera G., 2003. The expanding Earth: a sound idea for the new millenium. In: G. Scalera & H-C. Jacob ed. 
Why expanding Earth? A book in honour of Ott Christoph Hilgenberg. Instituto Nazionale di geofisica e 
Vulcanologia, Roma & Technische Universitat, Berlin, s. 181-232. 

background image

 

37

 
Smith D. E., Kolenkiewicz R., Dunn P. J., Robbins J. W., Torrence M. H., Klosko S. M., Williamson R. G., 
Pavlis E. C., Douglas N. B., Fricke S.K.,  1990. Tectonic motion and deformation from satellite laser 
ranging to LAGEOS, J. Geoph. Res. ser. B., 13(95), 22013-22041. 
 
Smoluchowski M.S., 1909. Mechanism of overthrust. Geol. Mag., 6: 204-205. 
 
Stothers R., 1966. Quasars as the origin of primordial matter in a steady-state Universe. Mon. Nat. Royal 
Astronom. Soc., 132(2): 217-223. 
 
Tarbuck E.J., Lutgens F.K., 1988. Earth Science (5 wydanie). Merrill Publ. Co., s. 1-612. 
 
Van Andel T.H., 1997. Nowe spojrzenie na starą planetę – zmienne oblicze Ziemi. PWN, s. 1-304. 
 
Van Hilten D., 1963, Palaeomagnetic indications of an increase in the Earth’s radius. Nature, 200: 1277-
1279. 

Ward M. A., 1963. On Detecting Changes in the Earth’s Radius, Geophys. J. 2 (8): 217 –225. 
 
Wesson P.S., 1972. Objection to continental drift and plate tectonics.  
 
Wesson P.S., 1973. The Implications for Geophysics of Modern Cosmologies in Which G is Variable. Q.Jl. 
R. Astr. Soc., 14: 9-64. 
 
Wesson P., 1978. Dynamic measurement of matter creation and Earth expansion. Nature, 273: 572. 

 

White M., Gribbin J., 1994. Stephen Hawking – Ŝycie i nauka. Wydawnictwa Naukowo Techniczne. 
Warszawa. s. 1-320.