background image

EURO W POLSCE (10.07) 

 

Autor Piotr KUCZYŃSKI 

   

Od  kilku  dni  rumieńców  nabrała  dyskusja  o  zastąpieniu  złotego  przez  euro.  Przed  ostatnimi  wyborami  zajmowałem  się  tym  tematem 
bardzo często. Pisałem wtedy, Ŝe z powodów czysto politycznych nie dojdzie do rezygnacji z naszej waluty przed 2012 rokiem. Domino-
wał wtedy pogląd zgodnie z którym do strefy euro wejdziemy juŜ w 2009 roku. WyraŜałem równieŜ swój własny pogląd na tę kwestię 
twierdząc,  Ŝe  powinniśmy  przyjąć  europejską  walutę  wtedy,  kiedy  gospodarka  do  tego  dojrzeje.  Wyznacznikiem  tego dojrzewania  był 
dla mnie nie tylko szybki wzrost gospodarczy, ale równieŜ spadek stopy bezrobocia do wartości jednocyfrowych. Po wyborach tę argu-
mentację (prawie słowo w słowo) przejął PiS, a za nim Sławomir Skrzypek, prezes NBP. JuŜ widzę, Ŝe tym przypomnieniem doprowadzę 
na małej burzy w komentarzach, ale chciałbym tę swoją postawę wytłumaczyć. 
Argumenty za wprowadzeniem euro są oczywiste. Zdecydowanie mniej oczywiste dla większości komentatorów są argumenty kontra (o 
nich niŜej), ale warto poznać oba punkty widzenia. Jeśli się ich nie zna to podlega się naciskowi opiniotwórczej grupy ekspertów, którzy 
prawie w stu procentach są  zwolennikami szybkiego wejścia do strefy euro. Nic więc dziwnego, Ŝe w ostatnim roku ilość Polaków po-
pierających rezygnację ze złotego szybko się zwiększa. Nie wykluczam teŜ, Ŝe duŜa emigracja zarobkowa i konieczność wymiany walut 
równieŜ zwiększyła to poparcie.

 

Dajmy wpierw głos euroentuzjastom. Przede wszystkim bardzo waŜne jest to, Ŝe eksporterzy i importerzy nie będą ponosili ryzyka wa-
lutowego. 3/4 polskiego eksportu kierowane jest do krajów strefy euro. RównieŜ ze strefy euro pochodzi olbrzymia większość importu i 
dlatego to właśnie kurs EUR/PLN jest tak waŜny. Eksporterzy i importerzy mogą się zabezpieczyć, ale to sporo kosztuje. Małych firm na 
to  nie  stać.  Przedsiębiorstwa  nie  będą  teŜ  ponosiły  kosztów  związanych  z  wymianą  walutową.  RównieŜ  Polacy  -  turyści  odwiedzający 
kraje UE skorzystają z braku wymiany. Z tych dwóch powodów inwestorzy ze strefy euro będą chętniej w Polsce inwestowali - teŜ z po-
wodu braku ryzyka walutowego i kosztów wymiany. Nic dziwnego, ze ekonomiści oceniają, iŜ wprowadzenie euro podniesie polski PKB 
(nawet o 1 pkt. proc.).

 

To jednak nie wszystko, bo stopy procentowe będą niŜsze. Zazwyczaj są niŜsze w strefie euro niŜ w Polsce (obecnie w strefie euro 4,00 
proc., a w Polsce 4,75 proc.). Z tego wynika, Ŝe kredyty będą tańsze. Są jednak jeszcze inne zalety euro. Jego wprowadzenie uniemoŜli-
wi ataki spekulacyjne na narodową walutę - bronić nas będzie EBC. To teŜ jednak nie wszystko, bo kurs złotego skazany jest na wzmac-
niania się (choćby z powodu oczekiwania na wejście do strefy euro czy teŜ z powodu róŜnicy stóp procentowych). W latach 2007 - 2013 
dostaniem z UE 67 mld euro. Umacniania się złotego pozbawi nas duŜej części tych funduszy. 67 mld euro po 4 złote za euro to 268 mld 
złotych, a po 3 złote za euro to tylko 201 mld złotych. Jak widać sporo na umocnieniu złotego do euro moŜemy stracić.

 

Teraz argumenty kontra. NajwaŜniejszy jest ten, Ŝe kurs walutowy i stopy procentowe będą ustalane przez Europejski Bank Centralny 
(EBC). To tylko na pozór jest wyłącznie argument „patriotyczno - narodowy”, w którego uŜyciu celuje szczególnie LPR twierdząc, Ŝe Pol-
ska rezygnuje z części swojej suwerenności, a o bardzo waŜnych dla polskiej gospodarki parametrach ekonomicznych będą decydowali 
obcokrajowcy. Jeśli spojrzy się na ten problem bez uprzedzeń to widać, Ŝe logiczne, ekonomiczne zagroŜenia istnieją i nie są małe. Jeśli 
kurs walutowy i stopy procentowe ustalane są przez EBC to oczywiste jest, Ŝe bank będzie brał pod uwagę czynniki pomagające więk-
szej części gospodarki strefy euro. Polskie PKB to mniej niŜ 3 procent PKB UE. Oczywiste jest, Ŝe EBC będzie patrzył na gospodarkę Nie-
miec, Francji i Włoch, a Polską nie będzie się zbytnio przejmował.

 

Jeśli pojawi się jakiś zewnętrzny lub wewnętrzny kryzys to nie będziemy się mogli bronić przez np. obniŜania stóp, czy obniŜanie war-
tości  złotego  (im  słabsza  waluta  tym  bardziej  konkurencyjna  gospodarka).  Pozbawienie  tych  2  narzędzi  w  czasach  kryzysu  bronić  się 
będziemy mogli tylko zwiększając bezrobocie lub zmniejszając płace. Nie bez powodu Szwecja, Dania i Wielka Brytania nie są i nie chcą 
być w strefie euro. Szczególnie Wielka Brytania doskonale manewruje kursem funta tak, Ŝeby był jak najsłabszy do euro (konkurencyj-
ność gospodarki) i jak najsilniejszy do dolara (tańsze w imporcie surowce). Między innymi dlatego w Niemczech czy Włoszech (nie tylko, 
ale przede wszystkim) większość chce powrotu do lokalnej waluty. We Włoszech euro jest szczególnie bolesne. Tam działa wiele małych 
firm (obuwie, ubrania). Jeśli w przeszłości traciły one konkurencyjność na rynku światowym to rząd dewaluował lira i konkurencyjność 
wracała. Tyle tylko, Ŝe włoskie zadłuŜenie jest przez to większe niŜ ich PKB.

 

Drugim problemem jest inflacja. Rzeczywiście po wprowadzeniu euro w poszczególnych krajach urzędy statystyczne informowały o bar-
dzo niewielkim wzroście inflacji. Jednak odczucia obywateli są inne. Mój znajomy Holender parę lat temu mówił, Ŝe koszula kosztowała 
kiedyś 20 guldenów, a po wprowadzeniu euro teŜ 20 tyle, Ŝe euro, czyli kilka razy więcej. Podobnie płaczą we Włoszech, gdzie podsta-
wowe artykuły bardzo podroŜały - głośna była na przykład ostatnio sprawa makaronu (przez kraj przelała się fala protestów) czy kawy. 
Problem jest w tym, Ŝe produkty i usługi dzielą się na te podlegające wymianie zagranicznej (tradeables) i te, które są całkowicie lokal-
ne. Te importowane lub eksportowane nie tylko nie podroŜeją, ale teoretycznie mogą nawet potanieć z powodu zniknięcia ryzyka wa-
lutowego i kosztów wymiany. Te inne (kawa, bułka, chleb, gazeta itp.) będą droŜały z 2 powodów. Po pierwsze ceny będą miały bardzo 
wyraźną tendencję do dąŜenia do tych w reszcie UE, a one tam są wyŜsze. Pod drugie handel i producenci nie oprą się zaokrąglaniu cen 
przeliczonych na złote z euro na swoją korzyść. Biedniejsze warstwy społeczeństwa kupują mniej „tradeables”, więc z pewnością ucier-
pią i dla nich inflacja znacznie wzrośnie. Bardzo szybko będą droŜały nieruchomości - przede wszystkim ziemia, bo ruch kapitałów będzie 
duŜo szybszy i łatwiejszy. To jednak jest zarówno plus jak i minus, bo wielu posiadaczy ziemi zwiększy swoje moŜliwości kredytowe. Są 
głosy, które mówią, Ŝe tak jak za socjalizmu - potanieją lokomotywy, ale podroŜeje kiełbasa. 

 

Przyjęcie euro rzeczywiście uodporni Polskę na ataki spekulantów, ale przedtem złoty wzmacniać się będzie jeszcze szybciej. Konsultacje 
z  Komisją  Europejską  przed  wejściem  w  ERM-2  (mechanizm  dostosowawczy)  potrwają  około  2  lat  (tak  było  w  przypadku  innych 
krajów), a potem przez 2 lata trzeba będzie przebywać w ERM-2, gdzie kurs trzeba utrzymywać na poziomie plus/minus 15% od ustalo-
nego parytetu (dlatego teŜ wcześniej niŜ w 2012 euro nie prowadzimy). W tym czasie spekulanci będą atakowali złotego i go wzmac-
niali. Przestrogą jest Słowacja, gdzie w marcu tego roku (po uzyskaniu zgody KE) przesunięto w dół parytet (czyli nastąpiła aprecjacja 
korony), bo spekulanci dopchnęli kurs do dolnego ograniczenia pasma wahań.

 

Mamy powyŜej wszystkie za i przeciw (wdzięczny będę za uzupełnienia). Przychodzi czas, Ŝeby powiedzieć, co ja uwaŜam za najbardziej 
sensowne.  Przede  wszystkim  jednak  raz  i  na  zawsze  rozprawić  się  trzeba  z  pomysłem  referendum.  MoŜna  je  organizować,  chociaŜ 
mądre to nie jest, bo moŜe dotyczyć tylko daty wejścia do strefy euro, a nie samego faktu jego przyjęcia. To znaczy moŜna i o to zapy-

Page 1 of 2

GlobalEconomy.pl - GlobalEconomy.pl :: EURO W POLSCE (10.07)

2008-03-22

http://globaleconomy.pl/index2.php?option=com_content&task=view&id=2333&Ite...

background image

  

Zamknij okienko 

 

tać, ale nie będzie to miał Ŝadnego znaczenia. W układzie z Maastricht zgodziliśmy się przyjąć euro „w rozsądnym czasie” i renegocjacji 
tego postanowienia być nie moŜe. A mądre nie jest, bo co przeciętny Polak wie o ekonomii? Jak ma podjąć decyzję o dacie prowadzenia 
euro? A co do mojego poglądu to będę konsekwentny - trzeba przyjąć euro wtedy, kiedy gospodarka dojrzeje. Tyle tylko, Ŝe juŜ chyba 
dojrzała. Prawdziwa stopa bezrobocia zapewne jest juŜ jednocyfrowa, a straty wynikające z przeliczania dopłat unijnych na coraz silniej-
szego złotego będą olbrzymie. Pozostaje zaapelować do polityków, Ŝeby nie bawili się w referenda tylko po wyborach rozpoczęli proce-
dury pozwalające przyjąć euro w 2012 roku. Będzie wtedy dwa w jednym: euro i EURO 2012.

 

   

Page 2 of 2

GlobalEconomy.pl - GlobalEconomy.pl :: EURO W POLSCE (10.07)

2008-03-22

http://globaleconomy.pl/index2.php?option=com_content&task=view&id=2333&Ite...