background image

 

}

 

 

Wykład 22 

 

J

EZUS 

 ZBAWICIEL GRZESZNIKÓW

 

 

Przybliżyli się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryze-
usze  i  uczeni  w  Piśmie,  mówiąc:  «Ten  przyjmuje  grzeszników  i  jada  z  nimi».  Opowiedział  im 
wtedy następującą przypowieść
” (Łk 15,1-3). 

 

Ks. Michał Bednarz 

Zbawiciel grzeszników (Łk 15,1-32) 

Ewangelista podaje najpierw okoliczności, które sprowokowały Jezusa do wystąpienia. Wszę-
dzie,  gdzie  się  zjawiał,  powtarzała  się  ta  sama  sytuacja:  celnicy  i  grzesznicy  przychodzili  do 
Niego. Słuchali Go uważnie zarówno przyjaciele, jak i ludzie zagubieni i odtrąceni przez społe-
czeństwo. Natomiast oburzeni sprawiedliwi kierowali zarzut pod Jego adresem, że zbyt łatwo – 
ich  zdaniem  –  obcuje  z  ludźmi  notorycznie  grzesznymi.  Mieli  Mu  za  złe,  że  rozmawia  z 
grzesznikami,  a  nawet  razem  z  nimi  zajmuje  miejsce  za  stołem  w  czasie  spożywania posiłku. 
Skoro  Mistrz  stawiał  tak  wielkie  wymagania  moralne,  jak  wynika  to  z  Kazania  na  Górze,  to 
skąd  się  bierze  u  Niego  niezrozumiała  bliskość  względem  ludzi  tak  diametralnie  różnych  od 
Jego ideału? Na tego rodzaju zdziwienie, a nawet zgorszenie, Jezus dał odpowiedź trzema ko-
lejnymi przypowieściami. Dwie pierwsze usprawiedliwiają Jego postępowanie a trzecia ukazu-
je wielkość i wspaniałomyślność miłości Boga. 

Najpierw Chrystus mówi o mężczyźnie troskliwie poszukującym zabłąkanej owcy i cieszącym 
się następnie niepomiernie, gdy ją odnalazł. Z tego względu zwołał wszystkich przyjaciół i są-
siadów,  by  cieszyli  się  razem  z  nim.  Właściciel  stu  owiec  –  to  człowiek  zamożny.  Pasterz  w 
przypowieści Chrystusa jest niewątpliwie wizerunkiem Boga. W tym wypadku chodzi o działa-
nie  Boga  objawiające  się  w  Jezusie.  W  Nim  objawia  się nieskończona  miłość.  Przypowieść z 
naciskiem podkreśla: tak ponad miarę cieszy się Bóg z nawrócenia grzesznika.  

Drugiej  przypowieści  –  o  zagubionej  drachmie  –  nie  można  czytać  bez  połączenia  z  tym,  co 
było wcześniej, czyli bez przypowieści o zabłąkanej owcy. I w tym wypadku Jezus powraca do 
zawsze aktualnego tematu: jak ustosunkować się do tych, którzy się zagubili; którzy odeszli od 
jedności.  

Wydarzenie rozgrywa się w ubogim domku palestyńskim, bez okien, dla którego jedynym źró-
dłem światła z zewnątrz są niskie drzwi. Bohaterką przypowieści jest kobieta, której nie można 
uznać  za  bardzo  zamożną,  skoro  cały  jej  majątek  w  gotówce  –  to  dziesięć  srebrnych  pieniąż-
ków.  W  tych  warunkach  nietrudno  o  zgubienie  pieniążka.  Przejęta  zgubą,  kobieta  zabiera  się 
bardzo  starannie  do poszukiwań:  wobec kiepskiego  światła dziennego  zapala świecę  i  zabiera 
się do wymiatania domu. A następnie cieszy się niepomiernie, zwołując wszystkie przyjaciółki 
i sąsiadki, by radowały się razem z nią.  

background image

 

}

 

 

W tej przypowieści strata identyfikowana jest z grzesznikiem. Tym, co zaginęło, jest grzesznik. 
Podobnie jak w poprzedniej przypowieści radość ze znalezienia zguby wydaje się nieco prze-
sadna. Jezus wspomina o niezwykłej radości niewątpliwie z tego powodu, aby z naciskiem po-
wtórzyć  przypomnianą  już  wcześniej  myśl,  że  Bóg  ponad  miarę  cieszy  się  z  nawrócenia 
grzesznika. Kobieta z przypowieści jest obrazem Boga, który objawia się w Jezusie jako Ten, 
który szuka grzesznika, i to szuka starannie, dopóki nie znajdzie. Szuka grzesznika jako jedy-
nego, najważniejszego. Dwie omawiane kolejno przypowieści (o zabłąkanej owcy i zagubionej 
drachmie) powinny pomóc zrozumieć  misję Chrystusa, a mianowicie to, iż przyszedł On, aby 
zbawić tych, którzy zginęli. 

Przypowieść o ojcu syna marnotrawnego stanowi punkt kulminacyjny. Jest to niewątpliwie je-
den z najbardziej niepokojących tekstów. Występuje w nim zamożny właściciel, gdyż ma wiele 
sług-najemników.  Słyszy  pewnego  dnia  dziwne  żądanie  młodszego  syna,  dotyczące  wydania 
mu  –  zgodnie  z  Prawem  Mojżesza  (Pwt  21,17)  –  trzeciej  części  przyszłego  spadku.  Szanując 
wolną wolę syna, bez słowa daje mu to, o co go poprosił. Młodzieniec zabiera majątek w go-
tówce i udaje się za granicę. Żyje tam rozrzutnie, dosłownie: w sposób zgubny, uniemożliwia-
jący ocalenie siebie czy majątku. 

W  przypowieści  ukazane  są  cztery  etapy  degradacji,  jaką  przeżył  młodzieniec.  Najpierw  traci 
całkowicie majątek i popada w nędzę. Kiedy jego fortuna się wyczerpała, a w kraju nastał głód, 
młodzieniec  w  jednej  chwili  stał  się  nędzarzem.  Na  szczególną  uwagę  zasługują  jednak  dwa 
ostatnie  etapy  degradacji.  Dno  degradacji  syna  marnotrawnego  polega  na  tym,  że  traktowany 
przez właściciela gorzej niż trzoda chlewna i musi kraść świniom jadalne strąki.  

Od  wspomnianego  dna  nędzy  zaczyna  się  droga  odwrotu.  Jezus  ukazuje  plastycznie  kolejne 
etapy  żalu.  Młodszy  syn  zaczyna  od  uświadomienia  sobie  subiektywnego  poczucia  kontrastu 
między  obecnym  stanem  upadku  a  sytuacją  materialną najemników  w domu  ojca. To,  co  wy-
dawało się szczęściem, doprowadziło do upodlenia. Przypomniał mu się ojciec.  Ojciec musiał 
młodszego syna wciąż oczekiwać, nawet wyglądać, skoro ujrzał go, „gdy był jeszcze daleko”. 
Wzruszenie każe mu – wbrew zasadom Wschodu – biec naprzeciw po to, by – mimo odrażają-
cego wyglądu przybysza – rzucić mu się na szyję i ucałować go po długiej rozłące. 

Po czterech stopniach degradacji następują cztery wymowne znaki natychmiastowego przywró-
cenia do dawnej rangi wolnego dziedzica. Syn otrzymuje najlepszą szatę, pierścień na rękę jako 
znak godności dziedzica, sandały wyróżniające osobę wolną od niewolników i wreszcie zostaje 
urządzona  uroczysta,  radosna  uczta.  Uczta  będzie  wyjątkowa:  podadzą  utuczone  cielę,  będzie 
muzyka i tańce. 

Dalsza  część  przypowieści  jeszcze  bardziej  podkreśla  miłość  ojcowską.  Rozpoczęto  sutą  i 
huczną biesiadę. Gdy starszy syn wracał z pola, zdziwiły go odgłosy radości. Nie mógł zrozu-
mieć,  dlaczego  ojciec  obdarzył  łaską  marnotrawcę.  Wydawało  mu  się,  że  ojciec  źle  postąpił. 
Oburzony,  nie  chciał  wejść,  by  cieszyć  się  razem  z  ucztującymi.  Uważał  to  wyróżnienie  lek-
komyślnego brata za niesłuszne i niezasłużone. W krótkim dialogu z ojcem uzewnętrznił swój 
sposób myślenia: był niewyobrażalnie zazdrosny i interesowny. Nie rozumiał dobroci ojca, któ-
rego majątek przecież został tak haniebnie roztrwoniony. W gniewie przekroczył granice deli-
katności  nie  tylko  względem  brata,  którego  nie  chciał  uznać,  ale  i  względem  ojca.  Zamiast 
uznania jego dobroci, ubliżył należnemu mu szacunkowi i śmiał czynić wyrzuty. Nie wypowie-
dział pełnego miłości słowa ojcze, tak jak uczynił to młodszy brat. Umyślnie także nie wypo-

background image

 

}

 

 

wiedział słowa brat, ale mówił: syn twój. O młodszym bracie mówił jak o kimś obcym. Ze jego 
słów biła pogarda i źle maskowana gorycz, pycha i zazdrość.  

W takim kontekście jeszcze bardziej ujawniła się miłość ojca, który nie tylko przebaczył mar-
notrawcy,  ale  usiłował  także  wyjść  naprzeciw  starszego  syna.  Wielkość  miłości  ojca  zabłysła 
już wtedy, gdy przebaczył młodszemu synowi, ale teraz stała się jeszcze wyrazistsza. Ojciec nie 
skarcił suro starszego syna, ale starał się go ułagodzić. Syn nie wypowiedział pełnego miłości 
słowa  ojcze,  a  on  zwraca  się  z  pełnym  miłości  synu.  W  sposób  niezwykle  delikatny  usiłował 
obudzić w nim zamarłą miłość. 

W tej przypowieści nie chodzi na pierwszym miejscu o opis dziejów syna marnotrawnego, ale o 
zachowanie  ojca.  Jest  to  przypowieść  o  nieskończonej  dobroci  ojca,  który  –  mimo  zranionej 
miłości – znów przygarnia syna. 

Cała Biblia – jak mówią niektórzy, i słusznie – jest ciągle powtarzaną, na różne sposoby, przy-
powieścią o synu marnotrawnym. Dostrzegamy to od pierwszej stronicy; od historii Kaina, któ-
rego Bóg bierze w obronę mimo czynu, jakiego się dopuścił, aż po przypowieści Jezusa. Bóg – 
podobnie jak ojciec – nie daje się nigdy zrazić niewdzięcznością człowieka i mimo wszystko, 
niezmordowanie  darzy  go  miłością.  Ciągle  wychodzi  mu  na  spotkanie,  usiłuje  go  wyrwać  z 
kręgu zła i zbawić oraz pociągnąć ku sobie. 

 

 

Ks. Mirosław Łanoszka 

Bóg, który okazuje miłosierdzie (Wj 3; 34; Ps 51; Iz 49; 54; 63; Jr 31,3; Ez 34; Mdr 11,24) 

Piętnasty rozdział Ewangelii Łukasza zawiera trzy przypowieści: o zaginionej owcy (ww. 1-7), 
o zagubionej drachmie (ww. 8-10) oraz o miłosiernym ojcu (ww. 11-32), które są przykładami 
Bożego miłosierdzia względem grzeszników. Miłosierdzie, o którym mówią Ewangelie pojawia 
się, jako reakcja na ludzką nędzę i nieszczęście. Pismo Święte naucza, że miłosierdzie to reali-
zacja w sposób konkretny miłości, która współczuje i pochyla się nad nieszczęściem bliźniego, 
jednocześnie  starając  się  skutecznie  mu  pomóc.  Biblia  ukazuje  miłosierdzie  jako  szczególną 
postawę  miłości, która  urzeczywistnia się w  zetknięciu  z  cierpieniem,  krzywdą  i ubóstwem,  a 
więc  z  tym  wszystkim,  co  odsłania  każdą  ludzką  słabość,  tak  na  płaszczyźnie  fizycznej,  jak  i 
moralnej. 

Teksty  Starego  Testamentu  mówią  o  miłosierdziu  jako  niezwykłej  potędze  miłości  Boga 
względem wybranego przez siebie narodu, która jest większa niż grzech i niewierność ukocha-
nego ludu. Doskonałym przykładem ilustrującym miłosierną postawę Boga wobec cierpienia i 
nędzy społeczności izraelskiej w ziemi egipskiej było wyprowadzenie ich z tego domu niewoli: 
„Pan rzekł: «Przyjrzałem się niedoli mojego ludu w Egipcie, usłyszałem jego krzyk pod biczem 
nadzorców, znam więc ogrom jego cierpień. Zstąpiłem, by wyzwolić go spod władzy Egiptu i 
wyprowadzić  z  tego  kraju  do  ziemi  wspaniałej  i  przestronnej,  do  krainy  płynącej  mlekiem  i 
miodem  (

)»”  (Wj  3,7-8).  W  Księdze  Izajasza  znajdujemy  refleksję  nad  tym  podstawowym 

historio-zbawczym doświadczeniem Izraela, jakim było wyjście z niewoli egipskiej. W wyda-
rzeniu tym prorok dostrzega miłość i współczucie Boga względem swojego ludu: „I stał się ich 
Zbawcą w każdej niedoli. To nie posłaniec ani anioł, lecz On sam ich wybawił! W swojej miło-

background image

 

}

 

 

ś

ci i w swej litości On ich odkupił. Podtrzymywał ich i dźwigał od niepamiętnych czasów!” (Iz 

63,9). Ta bezwarunkowa miłości Boga staje się udziałem Izraelitów również wtedy, kiedy zry-
wają zawarte pod Synajem przymierze poprzez wykonanie ze złota cielca (Wj 32). Wówczas to 
pełen  dobroci  i  współczucia  Bóg  przedstawia  się  Mojżeszowi  jako  „Bóg  miłujący  i  łaskawy, 
nieskory do gniewu, bogaty w miłosierdzie i prawdę, wierny w miłości wobec rzesz niezliczo-
nych, gotowy przebaczyć winy, przestępstwa i grzechy (

)” (Wj 34,6-7). 

Stary Testament mówiąc o miłosierdziu posługuje się najczęściej dwoma terminami. Pierwszy 
z nich to hebrajskie słowo hesed, które wskazuje na czyjąś dobroć, a także podkreśla postawę 
wierności  samemu  sobie,  jak  i  zobowiązanie  do  wiernej  miłości  wobec  drugiego.  To  właśnie 
ten  niezwykły  wymiar  miłosierdzia  odsłania  oblicze  Boga,  który  zawierając  z  Izraelem  przy-
mierze, zobowiązał się do jego wypełniania. Na mocy tego zobowiązania, nawet wówczas, kie-
dy Izraelici nie byli wierni, Bóg obdarowuje swój lud miłością potężniejszą niż zdrada i łaską 
mocniejszą  niż  grzech.  Drugim  ze  starotestamentowych  terminów  służących  określeniu  miło-
sierdzia  jest  hebrajskie  słowo  rahamim,  które  wskazuje  na  miłość  matki.  Ta  najgłębsza  więź 
łącząca matkę z dzieckiem jawi się jako uczucie darmowe i niczym niezasłużone, które konkre-
tyzuje się w postawie pełnej dobroci, cierpliwości, wyrozumiałości, a także gotowości do prze-
baczenia.  Nawiązując  do  tego  wymiaru  miłosierdzia  możemy  przytoczyć  słowa pochodzące z 
Księgi  Izajasza,  które  ukazują  obraz  macierzyństwa  Boga:  „Czy  może  kobieta  zapomnieć  o 
swym niemowlęciu? Czy może nie miłować dziecka swego łona? Lecz gdyby nawet ona zapo-
mniała, Ja nie zapomnę o tobie!” (Iz 49,15). 

Starotestamentowe  pisma  ukazują  miłosierdzie  jako  rzeczywistość,  która  wyprzedza  sprawie-
dliwość, chociaż się jej nie sprzeciwia. Bóg poprzez akt stworzenia złączył się z wszystkim, co 
powołał do istnienia więzami niezwykłej miłości. Czytamy w Księdze Izajasza: „Bo góry mogą 
przeminąć i wzgórza mogą się zachwiać, lecz moja łaskawość nie przeminie i moje przymierze 
pokoju się nie zachwieje – mówi Pan, który obdarza cię miłością” (Iz 54,10). Prorok Jeremiasz 
wyraża tę niezwykłą więź pisząc o ojcowskich uczuciach Boga względem swojego ludu: „Pan 
objawia mi się z daleka: Umiłowałem cię odwieczną miłością, dlatego przyjaźnie przyciągną-
łem cię do siebie” (Jr 31,3). O Bogu pozostającym w jakże bliskiej relacji do całego stworzenia 
mówi  również  autor  Księgi  Mądrości:  „Kochasz  wszystko,  co  istnieje,  nie  brzydzisz  się  żad-
nym swoim dziełem, bo gdybyś miał nienawidzić któreś z nich, to byś go nie stworzył” (Mdr 
11,24). Boże miłosierdzie staje się punktem odniesienia dla ludzkich czynów miłości, wyraża-
jących się w trosce o biednych i ubogich, pokrzywdzonych, a także o zwierzęta (Ps 37,21.26; 
Prz 12,10). Brak miłosierdzia wobec bliźniego jest zawsze piętnowany (Am 1,11). 

Przekazany  na  kartach  Starego  Testamentu  obraz  miłosiernego  Boga  otrzymuje  swój  pełny  i 
doskonały kształt w życiu i nauczaniu Jezusa. Chrystus kieruje swoją przypowieść o zaginionej 
owcy  do  ludzi,  którzy  nie  bardzo  wiedzą  czym  jest  miłosierdzie  Boga,  a  zapatrzeni  w  swoją 
sprawiedliwość z pogardą traktują wszystkich zagubionych życiowo. Jezus mówi, że podobnie 
jak  pasterz  szuka  wytrwale  zaginionej  owcy,  tak  i  On  nie  zrezygnuje  z  odnalezienia  każdego 
zagubionego człowieka. Przypowieść ta nawiązuje do wypowiedzi o dobrym pasterzu z Księgi 
Ezechiela (Ez 34). Prorok zarzucając brak odpowiedzialności i szukanie własnych korzyści cy-
wilnym i religijnym przywódcom Izraela zapowiada interwencję samego Boga: „Tak mówi Pan 
Bóg: Ja sam będę się troszczył o moje owce i sam będę ich doglądał. Jak pasterz dogląda swo-
jej trzody, gdy jest wśród swoich rozproszonych owiec, tak Ja będę doglądał moich owiec. (

) 

Będę szukał zaginionej, zabłąkaną zawrócę, skaleczoną opatrzę, chorej przywrócę siły, tłustej i 
mocnej będę strzegł. Będę je pasł zgodnie z prawem (Ez 34,11-12.16). Teraz Jezus jako Dobry 

background image

 

}

 

 

Pasterz wypełnia tę zapowiedź, pełnego troski o swoje owce, Bożego działania. Jego czyny wy-
rażają  się  w  konkretnych  dziełach  miłości  miłosiernej,  która  realizuje  się  w  znajdowaniu  i 
przywracaniu do życia grzeszników, co jest wyrazem zbawczej interwencji Boga. To poszuki-
wanie grzesznika trwa aż do skutku, czego przykładem jest kolejna przypowieść o zagubionej 
drachmie. 

Chociaż w przypowieści o marnotrawnym synu nie pojawia się słowo miłosierdzie, to bez wąt-
pienia mamy do czynienia z niezwykle wzruszającym obrazem ukazującym czym jest miłosier-
na postawa, która w Starym Testamencie jest określana, wspomnianym już, hebrajskim termi-
nem hesed. Ojciec marnotrawnego syna, mimo raniącej go decyzji młodszego dziecka, pozostał 
wierny swojej  miłości względem niego. Miłość ojca wobec tego syna staje się miłosierdziem, 
ponieważ przekracza sprawiedliwość, czyli ewentualną zgodę na pozostanie w domu tego mar-
notrawnego jako najemnika. Ojciec miłosierny cieszy się, że ocalona została utracona godność i 
człowieczeństwo jego dziecka. Doskonałą teologiczną ilustracją tego, co się stało w przypowie-
ś

ci o ojcu pełnym miłosierdzia wobec zagubionego syna jest Psalm 51. Autor tego jakże głębo-

kiego utworu religijnego uczy nas o Bogu, o grzechu oraz o relacji Boga do grzesznego czło-
wieka. Psalmista mówi, że tego Boga, którego cechuje łaskawość, miłosierdzie, sprawiedliwość 
i  świętość,  najbardziej  cieszy  nie  tyle  sama  składana  ofiara,  co  powrót  grzesznika,  gdyż  jak 
mówi:  „Ofiarą dla Boga jest duch skruszony; udręczonym i uniżonym sercem Bóg nie pogar-
dzi” (Ps 51,19). 

 

 

ks. Piotr Łabuda 

Mamy żyć jako dzieci Boże (1J 3,1-3) 

Słuchając  Łukaszowej  relacji  ukazującej  Boga,  który  miłuje  każdego  człowieka  (Łk  15,1-32) 
otwórzmy  Pierwszy  List  świętego  Jana  Apostoła.  W  trzecim  rozdziale  Jan  apeluje  do  adresa-
tów, aby ci żyli jak prawdziwe dzieci Boże. Autor natchniony pisze: „Popatrzcie, jaką miłością 
obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat 
zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego.  Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale 
jeszcze  się  nie  ujawniło,  czym  będziemy.  Wiemy,  że  gdy  się  objawi,  będziemy  do  Niego  po-
dobni, bo ujrzymy  Go takim,  jakim jest.  Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca 
się podobnie jak On jest święty” (1J 3,1-3). 

Pierwszy z trzech pism skierowanych do wspólnot będących pod opieką Jana nazywamy listem, 
choć nie posiada on adresata, a na końcu nie znajdujemy pozdrowień, jak ma to miejsce w Pi-
smach Pawła. Ma jednak bardzo osobisty charakter. Człowiek piszący słowa listu bez wątpienia 
miał na uwadze konkretną sytuację i określoną grupę ludzi. Zarówno forma, jak i osobisty cha-
rakter Pierwszego Listu Jana da się wyjaśnić wtedy, gdy potraktujemy go jako „pełne miłości i 
troski kazanie”, napisane przez duszpasterza i wysyłane do różnych wspólnot. Powstał on naj-
prawdopodobniej w Efezie, około setnego roku. 

Jan pisze do adresatów, iż Bóg jest światłością, sprawiedliwością, prawdą, życiem. Jednak nade 
wszystko jest On Miłością. Poświadczają to przed chwilą odczytane słowa. 

background image

 

}

 

 

Chcąc jak najlepiej zrozumieć początek trzeciego rozdziału, trzeba zwrócić uwagę na dwa wer-
sety poprzedzające ten fragment (1J 2,28-29). Passus ten traktować jako wprowadzenie do roz-
działu trzeciego. Jan zachęca w nim czytelników do trwania w Chrystusie, aby gdy wróci On w 
mocy i chwale, nie musieli się wstydzić swojej postawy. Takim najlepszym sposobem przygo-
towania się na przyjście Chrystusa jest codzienne spotykanie i przebywanie z Nim.  Jeżeli bo-
wiem żyjemy w łączności z Chrystusem, to Jego przyjście nie będzie dla nas zaskoczeniem, ale 
po prostu osobistym spotkaniem z Tym, w którego sąsiedztwie zawsze żyliśmy. 

Jan poucza adresatów, że jeżeli nawet pojawiają się wątpliwości czy też trudności w pojmowa-
niu powtórnego przyjścia Chrystusa, to trwanie we wspólnocie z Panem jest najlepszym sposo-
bem przygotowania się na paruzję. Przyjdzie bowiem czas pożegnania się z tym światem. Jeżeli 
nigdy nie myśleliśmy o Bogu i jeżeli Jezus jest dla nas jedynie mglistą postacią z czasu dzieciń-
stwa, wtedy to odejście ku Bogu będzie dla nas początkiem podróży w nieznane. Jeżeli jednak 
stale żyliśmy i trwamy w obecności Chrystusa, jeżeli każdego dnia rozmawialiśmy i chodzili-
ś

my z Bogiem, będzie to nakaz powrotu do domu, do stanięcia przed obliczem tego, który nie 

jest wrogiem, lecz przyjacielem. 

Stąd  też  właśnie  Jan  pisze,  że  jedynym  sposobem  potwierdzenia  swego  trwania  w  Chrystusie 
jest  prowadzenie  sprawiedliwego  życia.  Wyznanie  wiary  człowieka  zawsze  jest  potwierdzone 
lub zaprzeczone przez sposób jego życia. 

Przede wszystkim Jan przypomina adresatom o niezwykłym darze płynącym od Boga. Darem 
tym jest Jego miłość, którą zostaliśmy obdarowani. Stad też domaga się by adresaci pamiętali i 
byli wdzięczni, że nazywają się oni dziećmi Bożymi. Jest to ich wielki przywilej, ale i wielce 
zobowiązujące określenie. Św. Jan Chryzostom w kazaniu na temat wychowywania dzieci radzi 
rodzicom, by nadawali swoim dzieciom imiona postaci biblijnych i kształtowali w nich charak-
tery wielkich mężów Bożych. Wydaje się, iż tę myśl można odnieść do każdego, kto został na-
zwany  „dzieckiem  Bożym”.  Chrześcijanin  ma  przywilej  być  nazwanym  dzieckiem  Bożym. 
Jednak przyjęcie tego określenia, tej nazwy zobowiązuje do przykładnego życia. Należenie do 
rodziny  Bożej  dopomaga  i  pomnaża  siły  człowieka  przy  wznoszeniu  się  na  szczyty  swoich 
możliwości. Ale także i domaga się od każdego z nas, by trzymać się właściwej drogi.  

Jan  jednak  stwierdza,  iż  nie  jesteśmy  tylko  nazwani  dziećmi  Bożymi,  lecz  faktycznie  jesteśmy 
dziećmi Bożymi. Trzeba zwrócić uwagę na jedną z podstawowych prawd. To przez otrzymanie 
daru Bożego człowiek staje się dzieckiem  Bożym. Z natury człowiek jest stworzeniem Bożym, 
ale z łaski staje się on dzieckiem Bożym. Słowa rodzicielstwo i ojcostwo są bardzo podobne do 
siebie, ale bardzo różniące się w treści. Rodzicem jest ten, kto odpowiada za fizyczne narodzenie 
dziecka; ojcostwo zaś jest intymnym, skąpanym w miłości pokrewieństwem. W znaczeniu rodzi-
cielstwa wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi, ale w znaczeniu ojcostwa dziećmi Bożymi są ci, do 
których On w swojej łasce się zbliżył, a oni pozytywnie odpowiedzieli na Jego propozycję. 

W  Starym  Testamencie  spotykamy  się  z  pojęciem  przymierza.  Izrael  nazywany  jest  ludem 
przymierza Bożego. Oznacza to, że Bóg z własnej inicjatywy zbliżył się do Izraela, stał się jego 
szczególnym Bogiem, a Izrael stał się szczególnym ludem Bożym. Integralną częścią przymie-
rza był nadany przez Boga Izraelowi Prawo, od którego wypełnienia została uzależniona spo-
łeczność przymierza. 

W  Nowym  Testamencie  istnieje  pojęcie  adopcji  (Rz  8,14-17;  1  Kor  1,9;  Gal  3,26-27;  4,6-7). 
Przez  świadomy  akt  adopcji  ze  strony  Boga  chrześcijanin  wchodzi  do  Jego  rodziny.  Chociaż 

background image

 

}

 

 

wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi, gdyż zawdzięczają Jemu swoje życie, to jednak w rzeczy-
wistości stają się Jego dziećmi jedynie przez akt Bożej łaski i pozytywną reakcję swoich serc. 

Natychmiast  powstaje  pytanie:  jeżeli  poprzez  stanie  się  chrześcijanami  ludzie  dostępują  tak 
wielkiego zaszczytu – stają się synami Boga – to dlaczego są oni tak pogardzani przez świat? 
W odpowiedzi na to pytanie można powiedzieć: Przeżywają oni jedynie to, co przeżył już sam 
Jezus Chrystus. Po przyjściu na ten świat nie został On rozpoznany jako Syn Boży. co więcej 
ś

wiat odrzucił Go, ponieważ wolał kroczyć swoją własną drogą. To samo dzieje się z każdym 

człowiekiem, który postanowił pójść za Jezusem Chrystusem. 

Jan  ukazując  przywileje  chrześcijańskiego  życia,  przypomina,  że  stanie  się  dzieckiem  Bożym 
jest  jedynie  początkiem.  Obecne  bowiem  życie  człowieka  to  tylko  początek.  Przyszłość  i  jej 
chwała jest tak wielka, że nawet nie próbuje on jej odgadnąć ani określić, gdyż słowa są zbyt 
ubogie. Jednak wskazuje na niektóre elementy tej przyszłości. 

Przede wszystkim gdy Chrystus pojawi się w swojej chwale, wtedy my będziemy podobni do 
Niego. W opisie stworzenia autor natchniony podkreśla, prawdę o stworzeniu człowieka na ob-
raz i podobieństwo Boże (Rdz 1,26). Taka była Boża intencja i takie było przeznaczenie czło-
wieka.  Spoglądając  w  lustro  przekonujemy  się,  jak  daleko  człowiek  odszedł  od  tego  przezna-
czenia.  Grzech  pierworodny  i  wszystkie  płynące  z  tego  konsekwencje  sprawiają,  iż  człowiek 
oddalił się od swojego wzoru. Mimo to Jan wierzy, że w Chrystusie człowiek odzyska utracone 
wartości  i  w  końcu  będzie  miał  w  sobie  obraz  i  podobieństwo  Boże,  Jan  jest  przekonany,  że 
jedynie przez dzieło Chrystusa w duszy ludzkiej człowiek może osiągnąć prawdziwe człowie-
czeństwo, jakie Bóg mu od początku przeznaczył. 

Gdy  się  Chrystus  objawi,  zobaczymy  Go  i  będziemy  tacy  jak  On.  Pragnieniem  wszystkich 
człowieka jest spotkanie i oglądanie Boga. Celem wszystkich nabożeństw jest oglądanie Boga. 
Jednak wizja Boga nie może być jedynie usatysfakcjonowaniem intelektualnym, jej celem jest 
upodobnienie nas do Boga. I tu spotykamy się z paradoksem. Nie możemy stać się podobni do 
Boga, dopóki Go nie zobaczymy, a nie możemy Go zobaczyć, dopóki nie będziemy mieć czys-
tych serc, ponieważ tylko czyści sercem Boga ujrzą (Mt 5,8). Aby zobaczyć Boga potrzebuje-
my czystości, którą tylko On może dać. 

Obecna  chwila  jest  czasem  stosownym  dla  każdego  człowieka,  by  oddawać  się  i  nieustannie 
chcieć  łączyć  z  Jezusem,  który  pozwala  się  do  siebie  zbliżyć  wszystkim.  Także  i  tym  złym, 
nieprawym  –  celnikom  i  grzesznikom.  Droga  przystąpienia  do  Niego  jest  zatem  dla  każdego 
otwarta. Trzeba nam zatem z tej okazji korzystać! 

 

Pytanie: Gdzie i kiedy mógł powstać Pierwszy List św. Jana Apostoła?