background image

Czy Afgaoczycy walczyli za nas 

Maciej Rosalak 28-12-2007, ostatnia aktualizacja 28-12-2007 17:13  

W stanie wojennym moje radio znacznie lepiej odbierało Głos Ameryki niż Wolną Europę. Odbierało 
lepiej, bo zapewne odpowiednie służby PRL zagłuszały mniej. Właściwie nie wiadomo dlaczego, bo 
serwisy radiowe tej rozgłośni za czasów Reagana wcale nie były bardziej przychylne komunistom od 
wolnoeuropejskich. A obok wiadomości z Polski sporo miejsca zajmowały codziennie informacje z 
Afganistanu. 

 

źródło: Rzeczpospolita 

 

źródło: Rzeczpospolita 

 

źródło: Rzeczpospolita 

+zobacz więcej 

Słuchaliśmy ich z nie mniejszą ciekawością niż wieści z rodzinnego kraju. Budziły otuchę. Oto 
supermocarstwo odpowiedzialne za zniewolenie Polski nie mogło się uporad z partyzantką afgaoskich 
plemion. Samoloty różnych typów, czołgi i inne pojazdy pancerne, działa wszelkich kalibrów, liczne 
zastępy świetnie uzbrojonych krasnoarmiejców – to wszystko okazywało się za mało na 
mudżahedinów kryjących się wśród górskich pustkowi, a atakujących na przełęczach, u wylotów 
dolin, w opuszczonych wioskach. 

Okazywało się, że profesjonalne wyszkolenie wojskowe, dyscyplina i taktyka przegrywają z odwagą 
mężczyzn broniących swych kobiet i dzieci, z przywiązaniem do ojczystych zwyczajów i religii, z 
wartościami wyższego rzędu od posłuszeostwa regularnego żołdactwa. A cóż – jeśli zaszłaby taka 
potrzeba – mogliśmy sami przeciwstawid przemożnej sile obcego okupanta, jeśli nie determinację 

background image

wynikającą z takich właśnie wartości? I tak rodziła się jakaś przedziwna identyfikacja nadwiślaoskiego 
solidarucha z pasztuoskim wojownikiem odzianym w egzotyczny strój z wielbłądziej wełny. 

Oczywiście, w miarę upływu czasu i otrzymywania coraz bardziej ścisłych informacji rosło też 
przeświadczenie o skutecznej pomocy Amerykanów, którzy uzbrajali mudżahedinów w najbardziej 
potrzebną im broo przeciw czołgom i helikopterom. To nie były stare strzelby i butelki z benzyną, ale 
nader skuteczne rakiety. Jak przeraźliwie skuteczne – pisze autor tego zeszytu. I tak oto nadszedł 
drugi Wietnam, tylko na odwrót: to nie Amerykanie, ale Rosjanie ugrzęźli w wojnie, która pod 
żadnym względem nie była do wygrania. Ani militarnym, ani politycznym, ani moralnym. Przeciwnie – 
w miarę jak rosły straty wśród żołnierzy sowieckich, rósł też opór wewnątrz ZSRR. 

Po co tam weszliśmy, dlaczego giną nasi synowie? – pytano w Rosji. Brak identyfikacji społeczeostwa 
z celami wojny prowadzonej przez własne paostwo tworzy niebezpieczną sytuację dla jego władz. W 
USA ustąpił podczas wojny wietnamskiej kolejny prezydent. W Rosji po Afganistanie upadł ustrój i 
supermocarstwo. 

Nie tylko Afganistan spowodował kres sowieckiego imperium. Najważniejszą z przyczyn okazała się 
niewydolnośd gospodarcza systemu, ale przecież swoje uczynił i polski ruch solidarnościowy, który 
zaraził inne kraje bloku sowieckiego. Czy gdyby Kraj Rad nie uwikłał się w konflikt afgaoski, zgniótłby 
siłą polski bunt? Niewykluczone. Czy Afgaoczycy walczyli więc za nas w sensie jak najbardziej 
dosłownym? Wysoce prawdopodobne. Nie tylko podziw jesteśmy im winni, ale i wdzięcznośd. 

 

Kraina dumnych górali 

Aleksander Socha 28-12-2007, ostatnia aktualizacja 28-12-2007 15:00  

„Ludzie często zadają mi pytanie: jak tam było? Co wydarzyło się w Afganistanie? Dlaczego wojna w 
ogóle wybuchła? Co tam robiliśmy i jak to robiliśmy? A nawet jakiej broni używaliśmy? Dla mnie to o 
wiele łatwiejsze, kiedy po prostu udzielam ludziom informacji, jakich chcą. W takiej rozmowie 
przedstawiam im suche liczby, używając «służbowych» zwrotów. I staram się nie myśled, jakie 
kłamstwa się za nimi kryją” – opowiada były oficer Armii Radzieckiej Władysław Tamarow, który 
spędził 621 dni w afgaoskim piekle. 

 

źródło: Rzeczpospolita 

background image

 

źródło: Rzeczpospolita 

 

źródło: Rzeczpospolita 

+zobacz więcej 

Afganistan to kraj twardych i dumnych ze swej niezależności górali. Ten surowy i nieprzychylny 
człowiekowi teren zamieszkuje ok. 20 grup etnicznych. 

Najliczniejszą z nich (52 proc. mieszkaoców) stanowią Pasztuni uznający się za rdzenną ludnośd 
afgaoską. Obok nich mieszkają mocno skłóceni Tadżycy i Uzbecy. Hazarowie, potomkowie 
mongolskich wojowników Czyngins-chana, jako szyici mają na pieoku z pozostałą, sunnicką częścią 
kraju. Egzotyki dodają błękitnoocy Nuristaoczycy uważani za prawnuków europejskich żołnierzy 
Aleksandra Wielkiego. 

Każda z tych narodowości składa się z kilkunastu dużych plemion dzielących się na niezliczone klany. 
Zdanie lokalnej starszyzny jest warte więcej niż ustawy i dekrety wydane przez władze w Kabulu. 
Specyficzne kodeksy i zasady rodzinne to rzecz święta dla każdego Afgaoczyka. Zemsta rodowa 
nakazująca zmazanie haoby powoduje, że klany przez wiele pokoleo tkwią w obłędzie odwetu. Do 
najgłośniejszej rodzinnej wendetty doszło w 1933 roku, kiedy król Afganistanu Nadir Szach został 
zastrzelony na oczach swojego syna przez nastoletniego gimnazjalistę.Każdy, kto chciał dzierżyd ster 
władzy w Afganistanie, musiał uszanowad tradycję i religię muzułmaoską, w przeciwnym razie 
ryzykował wybuch buntu. Mimo licznych wewnętrznych konfliktów Afgaoczycy potrafili się jednoczyd 
przeciwko zewnętrznym wrogom. Doświadczył tego przed wiekami Aleksander Macedooski, w XIX 
stuleciu Brytyjczycy, a w XX – Sowieci. W XIX wieku o wpływy w Afganistanie rywalizowały Wielka 
Brytanii i Rosja. Po dwóch wojnach afgaoskich górę wzięli Brytyjczycy, którzy uzyskali wpływ na 
politykę zagraniczną dworu w Kabulu. Ostatecznie w wyniku trzeciej wojny afgaoskiej w 1919 roku 
utracili swoją pozycję. 

background image

Po tragicznej śmierci króla Nadir Szacha władzę przejął jego syn Muhammad Zahir. Utrzymał 
neutralnośd Afganistanu podczas drugiej wojny światowej, a w 1946 roku wprowadził kraj do 
Organizacji Narodów Zjednoczonych.  

Ale paostwo, w którym stosunki społeczne nie odbiegały zbytnio od czasów średniowiecza, wymagało 
reform. Zahir znajdował się w niezwykle trudnej sytuacji. Z jednej strony musiał się zmierzyd z 
grupami postępowymi tzw. Przebudzonej Młodzieży zrzeszającej inteligencję miejską, a z drugiej 
zdawał sobie sprawę, że daleko idące zmiany rozbiją się o konserwatyzm społeczeostwa afgaoskiego. 
W latach 50. rodzina królewska starała się zdobyd wsparcie polityczne i finansowe Stanów 
Zjednoczonych na modernizację armii i odbudowę systemu irygacyjnego w dolinie rzeki Helmand. 
Waszyngton szukał sojusznika w regionie „miękkiego podbrzusza” Związku Radzieckiego, ale 
ostatecznie postawił na sąsiedni Pakistan. 

W stronę Moskwy 

Aleksander Socha 28-12-2007, ostatnia aktualizacja 28-12-2007 15:00  

Władze w Kabulu będące w sporze ze wschodnim sąsiadem zwróciły więc wzrok w stronę Moskwy, 
podpisując umowy handlowe z ZSRR.  

 

źródło: RIA NOVOSTI 

 

źródło: EAST NEWS 

+zobacz więcej 

Szczególnie istotne dla Afgaoczyków były zapisy dotyczące swobodnego tranzytu towarów przez 
terytorium radzieckie, bowiem szlaki handlowe przez Pakistan były dla nich od lat zamknięte. 
Radzieccy, a także polscy inżynierowie rozpoczęli rozbudowę dróg i przebudowę mostów. Doradcy 
wojskowi szkolili i dozbrajali armię rządową. W 1964 roku wprowadzono nową konstytucję, w 
ramach której Afganistan stał się monarchią konstytucyjną. Jednak wyłoniony w wyborach 
powszechnych parlament sprzeciwił się radykalnym zmianom.Brak zdecydowania Zahira w polityce 
wewnętrznej doprowadził do wzrostu niezadowolenia zarówno kół reformatorskich, jak i 
konserwatywno-islamskich. W 1970 roku kraj nawiedziła tragiczna susza, co wywołało falę głodu. 
Zmarło kilkaset tysięcy ludzi. Grupa radykalnie nastawionych oficerów przygotowała zamach stanu. 

background image

17 lipca 1973 roku w Afganistanie proklamowano republikę, na której czele stanął wuj monarchy 
Muhammad Daud, zwany Czerwonym Księciem.  

Przebywający w tym czasie we Włoszech król przyjął ze spokojem wiadomośd o detronizacji. Miesiąc 
później oficjalnie abdykował i pozostał na emigracji w Europie. Słynący z zamiłowania do sztuki Zahir 
najwyraźniej odetchnął z ulgą, gdy zdjęto z jego barków ciężar rządzenia krnąbrnymi rodakami. 

Wuj obalonego króla rozpoczął sukcesywne reformowanie kraju, ale nie zamierzał dzielid się władzą. 
Szybko stał się premierem, prezydentem, ministrem obrony narodowej i spraw zagranicznych w 
jednej osobie. Ściągnęło to na niego ogólną wrogośd. Policja i służby specjalne kilkakrotnie 
udaremniły spiski i próby zamachów na jego życie. 

Lwy Masuda 

Aleksander Socha 28-12-2007, ostatnia aktualizacja 28-12-2007 15:00  

Przy organizowaniu swoich sił Masudowi udało się połączyd tradycyjne metody walki Afgaoczyków z 
zasadami nowoczesnej wojny partyzanckiej.  

Niektórzy uważają, że tworząc jeden z najbardziej skutecznych ruchów oporu, korzystał on z 
doświadczeo Mao Zedonga i Che Guevary.Na początku 1980 roku Masud dysponował zaledwie 
tysiącem słabo uzbrojonych partyzantów. Do majowej ofensywy sowieckiej w 1984 roku stworzył 
dobrze zorganizowaną i uzbrojoną grupę bojową liczącą 5 tys. ludzi. Po rozszerzeniu wpływów poza 
dolinę jego armia wzrosła do 13 tys. mudżahedinów.  

Składała się z rozmaitych jednostek. Najniższy poziom to Mahali – oddziały lokalne odpowiadające za 
obronę wiosek i ufortyfikowanych pozycji. Najlepsi ludzie z Mahali tworzyli tzw. Grup-i-Zarbatii 
(mobilne grupy bojowe trzymane w rezerwie do kontrataków i utrzymywania najważniejszych fortec 
górskich). Jednostki specjalne stanowiły Grup-i-Mutaharek; 30-osobowe świetnie wyposażone 
komanda działające w myśl zasady uderz i odskocz. Podejmowały one ataki nawet 100 km od baz, a 
ich członkowie niczym się nie różnili od zawodowych żołnierzy. Świetnie wyszkoleni, zdyscyplinowani, 
dobrze opłacani, nosili mundury z oznaczeniami afgaoskiego ruchu oporu. 

 

 

Czas rewolucyjnego terroru 

Aleksander Socha 28-12-2007, ostatnia aktualizacja 28-12-2007 15:00  

Po zdławieniu prawicowo-islamskiej opozycji, której liderzy zbiegli do Pakistanu, największe 
zagrożenie dla rządów Dauda stanowili członkowie Ludowo-Demokratycznej Partii Afganistanu.  

background image

 

źródło: Imageforum/East News, Archiwum „Mówią Wieki” 

+zobacz więcej 

Partia ta powstała na fali odwilży w 1965 roku i zrzeszała ludzi o poglądach lewicowych (od 
socjalistów do komunistów), dążących do przeprowadzenia radykalnych przemian społeczno-
ekonomicznych w kraju. Poparła przewrót Dauda w 1971 roku, dzięki czemu otrzymała siedem tek 
ministerialnych w nowo utworzonym rządzie. W 1977 roku partia liczyła ok. 6 tys. członków, co jak na 
warunki afgaoskie było sporym wyczynem. Wśród nich było prawie 1,5 tys. oficerów oraz ok. 1000 
nauczycieli ze szkół i wyższych uczelni. Powszechne niezadowolenie z rządów Dauda sprawiło, że 
rosła popularnośd LDPA, szczególnie w środowiskach miejskich.  

Ale wewnątrz partii ścierały się dwie frakcje. Nauczona porażkami wcześniejszych reformatorów 
grupa Parczam (Sztandar) pod przewodnictwem Babraka Karmala opowiadała się za utworzeniem 
szerokiego frontu ugrupowao na rzecz demokratyzacji kraju, natomiast organizacja Chalk (Lud) pod 
kierownictwem Mohammada Tarakiego i Hafizullaha Amina pragnęła jak najszybciej obalid 
prezydenta i wprowadzid w Afganistanie ustrój wzorowany na sowieckim. Kolejną linię podziału, 
charakterystyczną dla warunków afgaoskich, wyznaczały różnice językowe (zwolennicy Parczamu 
mówili językiem dari, a stronnicy Chalku językiem paszto). Pomimo tych różnic partia się 
skonsolidowała, dążąc do przejęcia władzy. Ton w kierownictwie nadawali komuniści wspierani przez 
Moskwę. 

27 kwietnia 1978 roku doszło do tzw. rewolucji kwietniowej. Częśd armii opowiedziała się po stronie 
LDPA. W szturmie na pałac prezydencki użyto czołgów i lotnictwa. Dzieo po krwawych walkach na 
ulicach Kabulu ogłoszono śmierd prezydenta Dauda. Na czele paostwa stanął Mohammad Taraki. 30 
kwietnia ogłoszono powstanie Demokratycznej Republiki Afganistanu. Afgaoscy komuniści 
niezwłocznie rozpoczęli czystki w armii i administracji paostwowej. Stracono niemal 3 tys. ludzi, 20 
tys. osadzono w więzieniach. Amin i Taraki pozbyli się także wewnętrznej opozycji. Większośd liderów 
Parczamu zmuszono do emigracji, a Babraka Karmala zesłano jako ambasadora do 
Czechosłowacji.Nowy rząd rozpoczął politykę ścisłej współpracy z ZSRR. Do Afganistanu przybyło 
kilkuset sowieckich doradców wojskowych, a dostawy broni i wyposażenia dla armii rządowej 
popłynęły szerokim strumieniem. Po umocnieniu się w Kabulu rząd Tarakiego przystąpił do zmian 
systemu społeczno-gospodarczego kraju. Przeprowadzono reformę rolną, zlikwidowano zadłużenie 
małych gospodarstw wiejskich, zniesiono obciążenia hipotek gruntowych. Pozostałe zmiany uderzały 
jednak w tradycyjne afgaoskie obyczaje. Wprowadzono m.in. zakaz kupowania żon, zrównano 

background image

prawnie mężczyzn i kobiety, zorganizowano przymusowe nauczanie, które miało szybko zlikwidowad 
powszechny analfabetyzm i zwalczano (zarówno siłą, jak i propagandowo) wpływy duchownych 
muzułmaoskich. Właśnie agresywna laicyzacja stała się główną przyczyną kolejnego buntu. 

 

Masakra w Heracie 

Aleksander Socha 28-12-2007, ostatnia aktualizacja 28-12-2007 17:39  

Jesieo 1978 roku upłynęła pod znakiem demonstracji antyrządowych. Kiedy w lutym 1979 roku Biuro 
Polityczne LDPA podjęło decyzję o nasileniu walki z islamem, w kraju zawrzało.  

 

źródło: Imageforum/East News, Archiwum „Mówią Wieki” 

+zobacz więcej 

Publiczne palenie Koranu, porwania i mordowanie imamów, prześladowania szyickiej mniejszości 
nakręciły spiralę wendety. W marcu wybuchły walki w Nuristanie. Wiosną 1979 roku zamieszki 
rozszerzyły się na cały kraj. 14 marca 1979 roku w Heracie wybuchło tzw. powstanie czterech hut. 

Większośd żołnierzy ze stacjonującej w mieście 17. Dywizji Piechoty przystąpiła do rebeliantów. 
Afgaoskie Siły Powietrzne wyposażone w sowieckie MiG-i zbombardowały Herat, zabijając ponad 5 
tys. mieszkaoców. W odwecie rozwścieczony tłum zaatakował radzieckie placówki. Nie oszczędzono 
inżynierów, lekarzy, a nawet pielęgniarek. Zginęło ok. 60 obywateli ZSRR. Łącznie podczas walk w 
Heracie zginęło ok. 25 – 40 tys. ludzi. 

Wiosną 1979 roku 25 z 28 prowincji afgaoskich stanęło w ogniu. Armię afgaoską ogarnęła fala 
dezercji. Całe oddziały przechodziły z bronią na stronę rebeliantów. Pod koniec roku armia rządowa 
stopniała z 90 tys. do ok. 40 tys. żołnierzy. Rząd w Kabulu kilkakrotnie apelował do Moskwy o 
wsparcie Armii Radzieckiej. Władze nasiliły terror. Niszczono całe wioski. Masowe mordy i tortury 
były na porządku dziennym. Afgaoska Służba Bezpieczeostwa likwidowała inteligencję, nie czekając 
nawet na wyroki dyspozycyjnych sądów. Na przedmieściach Kabulu działało więzienie Pul-e-Charkhi, 
w którym przeprowadzano masowe egzekucje. Żywych ludzi zakopywano w ziemi, polewano benzyną 
i podpalano. W ciągu kilku miesięcy zamordowano tam ok. 30 tys. osób. Szacuje się, że w wyniku 
represji w 1979 roku zginęło ok. 100 tys. Afgaoczyków, a prawie pół miliona uciekło za granicę. 

Sowieci idą z „bratnią” pomocą 
Aleksander Socha 28-12-2007, ostatnia aktualizacja 28-12-2007 15:00  

We wrześniu 1979 roku Hafizullah Amin dokonał wewnętrznego zamachu stanu, mordując Tarakiego.  

background image

Wbrew sugestiom Moskwy nie złagodził polityki terroru. Sprawę utrzymania rewolucji w Afganistanie 
uznawano w ZSRR za priorytetową, chciano jednak przeprowadzid ją rękami Afgaoczyków. 
Wewnętrzne walki w LDPA wszczęte przez Amina, pogłębiający się chaos oraz ryzyko rozlewu 
fundamentalizmu islamskiego na całą Azję Środkową utwierdziły ostatecznie kierownictwo polityczne 
ZSRR w przekonaniu, że trzeba działad szybko i zdecydowanie.Inwazja rozpoczęła się w nocy z 24 na 
25 grudnia 1979 roku. Zmotoryzowane dywizje 40. Armii przy wsparciu wojsk 
powietrznodesantowych szybko zajmowały strategiczne cele w stolicy i wzdłuż głównych dróg do 
Kandaharu i Heratu. Dwa dni później radzieccy komandosi przebrani w mundury afgaoskie przypuścili 
szturm na pałac Amina. Po śmierci tyrana na życzenie moskiewskich przyjaciół powrócił Babrak 
Karmal, aby przejąd władzę. 

Świat zachodni zareagował na sowiecką interwencję z oburzeniem. Rozpoczęły się długie 
przepychanki na forum ONZ. Zresztą mimo wsparcia wojsk sowieckich rząd w Kabulu kontrolował 
zaledwie 20 proc. terytorium Afganistanu, w tym duże miasta i główne drogi. Reszta kraju należała do 
powstaoców afgaoskich powszechnie nazywanych mudżahedinami. 

Na północy, w rejonie Heratu oraz Mazar-i Szarif działały oddziały ruchu Jamiat-e-Islami (Islamska 
Społecznośd) kierowanego przez Burhanuddina Rabbaniego i Ahmada Szacha Masuda. Na południu w 
okolicy Kandaharu i Dżalalabadu z komunistycznym reżimem i Sowietami walczyły skrajne organizacje 
islamskie pod przewodnictwem Gulbuddina Hekmatiara. Poprzez Iran i Pakistan do powstaoców 
docierała pomoc od paostw islamskich, Stanów Zjednoczonych, a nawet Chin cieszących się z 
kłopotów sowieckiego rywala. 

Taktyka Armii Radzieckiej 
Aleksander Socha 28-12-2007, ostatnia aktualizacja 28-12-2007 15:00  

Przygotowani do prowadzenia wojny konwencjonalnej Sowieci wkraczali do Afganistanu kompletnie 
nieprzystosowani do panujących tam warunków.  

 

źródło: EAST NEWS 

 

źródło: EAST NEWS 

+zobacz więcej 

Trudno uchwytny i niewidoczny przeciwnik atakował z ukrycia. W walce z nim nie pomagała 
przewaga pancerna i lotnicza. Poborowi żołnierze znad Dniestru i Wołgi wpadali w górskie zasadzki 
mudżahedinów. Szukając schronienia w skalnych zaułkach, zadawali sobie pytanie o sens ich ofiary w 
tym zapomnianym przez Boga miejscu. 

Oto jak jedyny ocalały z takiej zasadzki sowiecki żołnierz wspominał ten dramatyczny epizod: „Zaczęło 
się wtedy, gdyśmy ruszyli wyżej. Do trzeciego kiszłaku (wioski – red.), który był naszym ostatecznym 
celem. Nazywał się Marwary, jak cały wąwóz. Zaczęło się, człowieku, jak się zaczęło! Od razu nakryli 

background image

nas z trzech punktów pięknie, precyzyjnie wybranych. Odcięli od zasadniczych sił, ciężkiego sprzętu. O 
Boże, jak oni prali! Z gniazd wielkokalibrowych karabinów maszynowych poustawianych na szczytach. 
Miotaczami min grzali. W ten kiszłak nieszczęsny. Dachy, ściany, gary gorące w powietrzu fruwały. 
Kawały murów, ziemia, kamienie. Z każdej strony ogieo, gdzie dasz radę spojrzed – strzelają. Nic nie 
rozumiemy, głowy nie ma jak podnieśd, bo ci z mety łeb urwie, nie rozpoznasz sytuacji. Zaczęła się 
rzeź (...) Z naszego przykrywania (ogniem broni maszynowej – red.) nie ma już żadnego pożytku, 
wszyscy jesteśmy okrążeni, w uścisku. Strzelali, strzelali. Duchów (mudżahedinów, których Sowieci 
zwali też duszmenami – red.) znowu dobrze widad, biegają, przemykają się, coraz bliżej, za moment 
zacznie się walka wręcz, oko w oko. Widad nawet, kiedy trafia rozrywający pocisk z karabinu 
maszynowego. Gdy kula sięgała celu, aż kawałki ciała leciały, kęsy wyrywało”. 

Sowieckie działania militarne w Afganistanie można podzielid na cztery kategorie: 

- Duże operacje na szczeblu dywizji przy wsparciu jednostek specjalnych oraz silnych jednostek 
artylerii i lotnictwa prowadzone w celu zniszczenia dużych grup mudżahedinów działających w 
ważnych dla rządu regionach. Operacje takie miały zazwyczaj kilka faz i trwały parę tygodni. Z czasem 
mudżahedini przyjęli taktykę walki małymi grupami. 

- Małe operacje na szczeblu pułku przy wsparciu lotnictwa w celu zniszczenia niewielkich oddziałów 
partyzanckich wyśledzonych przez komunistyczny wywiad afgaoski. Misje tego typu kooczyły się po 
ok. dziesięciu dniach. 

- Prewencyjne przeczesywanie wsi, podczas którego szukano ukrytej broni i rannych mudżahedinów. 
Wraz z rozwojem konfliktu działania te przeobraziły się w pacyfikacje polegające na paleniu i 
mordowaniu ludności całych osad. 

- Zasadzki organizowane przez niewielkie grupy rozpoznawcze oraz jednostki specjalne do szczebla 
kompanii w oparciu o dane wywiadu na szlakach uczęszczanych przez bojowników. 

 

Narodziny Lwa Panczsziru 
Aleksander Socha 28-12-2007, ostatnia aktualizacja 28-12-2007 15:00  

Panczszir to naprawdę przepiękne miejsce. Czasem w trakcie cichych momentów potrafię nawet 
zapomnied, że trwała tam wojna. Ale to nigdy nie trwało zbyt długo. Panczszir zdecydowanie nie był 
dobrym miejscem na odpoczynek” – wspominał sowiecki żołnierz. 

 

źródło: EAST NEWS 

 

źródło: EAST NEWS 

background image

+zobacz więcej 

Dolina Panczsziru leży ok. 70 km na północ od Kabulu. Rozciąga się niemal na 160 km i osiąga 
szerokośd od 2 do 20 km. Pośrodku płynie rzeka o tej samej nazwie, a wzdłuż niej leżą miasteczka i 
osady rolnicze. U wrót doliny znajduje się strategiczna droga z północy (w latach 80. od granicy z 
ZSRR, a obecnie z Tadżykistanem) do stolicy, przebiegająca przez tunel Salang. Kto włada doliną, 
trzyma w szachu tunel i drogę. Według miejscowej legendy pradawnymi strażnikami doliny było 
pięciu duchownych, którzy ku uciesze ówczesnego sułtana wznieśli w okolicy tamę. Podczas trwającej 
prawie dziesięd lat wojny z Sowietami do zacne-go grona Pięciu Lwów dołączył szósty – Ahmad Szach 
Masud, jeden z najbardziej znanych przywódców afgaoskich mudżahedinów. 

Masud, Tadżyk, od czasu studiów na politechnice kabulskiej związany z ruchem Jamiat-e-Islami, 
przybył do doliny z ogarniętego walką Nuristanu w lipcu 1979 roku. Mając 600 oddanych ludzi, 
wszczął otwartą walkę z siłami rządowymi. Po 40 dniach stard, wyczerpaniu amunicji i zużyciu 
znacznej części broni nakazał swoim oddziałom wycofad się w góry. Szybko wyciągnął lekcję z porażki, 
jaką była próba prowadzenia regularnej wojny z lepiej wyposażonymi wojskami komunistycznymi, i 
opracował nowy plan działania. 

Swoją strategię Masud zawarł w czterech punktach. W pierwszej kolejności należało utworzyd dobrze 
zorganizowaną i zaopatrzoną armię partyzancką mającą oparcie w miejscowej ludności. Drugi krok to 
podjęcie aktywnej obrony i przeprowadzanie z umocnionych pozycji w górach ataków na szlaki 
komunikacyjne przeciwnika. Trzeci punkt zakładał w odpowiednim momencie przejście do ofensywy i 
przejęcie kontroli nad północną częścią Afganistanu. Ostatni etap miało stanowid uderzenie na Kabul 
i zlikwidowanie komunistycznego reżimu. 

Masud z czasem przekształcił dolinę w twierdzę. Działały tam sądy, szkoły, szpitale, gromadzono 
żywnośd, zakładano punkty zaopatrzeniowe, obozy szkoleniowe. W górach utworzono system 
umocnieo połączonych podziemnymi tunelami.Dowództwo sowieckie zdawało sobie sprawę ze 
strategicznego położenia doliny i postanowiło zneutralizowad zagrożenie. Wkrótce się okazało, że 
wyparcie mudżahedinów z newralgicznego rejonu Afganistanu stanowi nie lada wyzwanie dla jednej z 
najpotężniejszych armii świata. Oddziały Masuda tkwiły na północ od Kabulu niczym ciero, zadając 
Armii Radzieckiej i wojskom rządowym bolesne rany. 

Głową w mur 

Aleksander Socha 28-12-2007, ostatnia aktualizacja 28-12-2007 15:00  

Pierwsze sowieckie trzy ofensywy przeprowadzone od kwietnia 1980 do marca 1981 roku 
sprowadziły się do obsadzenia terenów u wejścia doliny kilkoma batalionami i stworzenia sieci 
posterunków mających kontrolowad sytuację wokół Panczsziru.  

 

źródło: Archiwum „Mówią Wieki" 

background image

 

źródło: Archiwum „Mówią Wieki" 

+zobacz więcej 

Do jesieni 1981 roku ataki mudżahedinów na sowieckie placówki nasiliły się do tego stopnia, że 
sztabowcy w Kabulu postanowili przeprowadzid kolejną ofensywę. 

We wrześniu silna kolumna zmotoryzowana wyruszyła w głąb doliny. Udało jej się przebyd zaledwie 
25 km. Ze względu na liczne pułapki i ataki bombowe przed kolumną poruszały się jednostki saperów, 
których zadaniem było oczyszczanie przedpola. Były to karkołomne misje. Grupy saperów i ich osłony 
były często atakowane z ukrycia, a kiedy nadchodziła pomoc, mudżahedini odskakiwali i kryli się w 
jaskiniach lub skalnych rozpadlinach. Po przejechaniu kolejnych paru kilometrów scenariusz się 
powtarzał. W sowieckich szeregach rosło poczucie bezradności. Walka z „duchami” potrafiła zszargad 
nerwy największym twardzielom. 

Jeden z radzieckich saperów tak wspomina wyprawę do doliny Panczsziru: „Strzelali gdzieś z góry nad 
nami (...) Duszmeni – „bandyci”, jak nazywaliśmy mudżahedinów, zaczęli odpalad ukryte miny wokół 
nas (...) Usłyszałem charakterystyczny chrzęst, mina eksplodowała jakieś 4,5 metra od ładowniczego. 
Musieliśmy zabierad stamtąd nasze tyłki najszybciej, jak się dało. Nie było czasu do stracenia, 
rozrzuciłem cztery granaty dymne na szlaku, wszystkie, jakie miałem. Ładowniczy zaczął odliczanie. 
Ostry czerwony dym rozwlekł się niczym półprzeźroczysta chmura po okolicy, czułem, z jaką siłą moje 
ciało przypierało do ziemi, mocniej i mocniej. Nie mogłem zginąd. Mama i tata czekali na mnie w 
domu. Mieli po 46 lat, z których 20 poświęcili mnie. Teraz nie myślałem o sobie. Myślałem o nich. Mój 
palec przycisnął spust karabinu. W moim sercu nie było niczego poza szaleoczą furią. Byłem gotów 
zniszczyd wszystko co żywe wokół mnie, bez względu na to, czy był to człowiek, czy coś innego. Kula 
zabrzęczała obok mojego ucha i uderzyła w klif za moimi plecami (...) Następna kula przeszyła mój 
kapelusz. Wystarczy! Schowałem się z powrotem w zaułek skalny, rozcierając odrętwiały z napięcia 
palec”. 

W maju 1982 roku zirytowany brakiem sukcesów sztab Armii Radzieckiej w Kabulu postanowił 
przeprowadzid kolejną, już piątą, ofensywę w dolinie. W operacji, którą dowodził gen. Grigorian, 
wzięło udział aż 12 tys. żołnierzy, ponad 100 helikopterów i 30 samolotów szturmowych. Przeciwko 
nim Masud rzucił ok. 5 tys. bojowników uzbrojonych w broo ręczną, wyrzutnie rakietowe, 
moździerze, a nawet automatyczne działka przeciwlotnicze.Sowiecki plan przewidywał atak od strony 
wejścia doliny przy równoczesnym desancie spadochronowym na tyłach wroga, aby odciąd mu drogi 

background image

odwrotu i zaopatrzenia. Operację zaplanowano szczegółowo i w największej tajemnicy. Wywiad 
zebrał dokładne informacje na temat pozycji mudżahedinów. Na stoły planistów trafiły setki zdjęd 
lotniczych. Pułkom i batalionom przydzielono dodatkowe jednostki łączności i wsparcie z powietrza. 
Najwięcej pracy poświęcono przygotowaniu desantu. Strefy lądowania wyznaczono na wysokościach 
1500 – 2000 m n. p. m., co mocno ograniczało możliwości techniczne sprzętu lotniczego. 

Dla zmylenia mudżahedinów sztabowi rządowej armii afgaoskiej przekazano fałszywy plan operacji, 
spodziewając się, że ten szybko dotrze do ludzi Masuda. Prawdziwe rozkazy i mapy trzymano w 
zaplombowanych kopertach. Ich zawartośd wraz z rozkazami dotarła do dowódców dywizji i pułków 
zaledwie pięd dni przed rozpoczęciem akcji.16 maja, po silnym bombardowaniu lotniczym i 
artyleryjskim, z wylotu doliny Panczsziru ruszyły oddziały 108. i 201. Dywizji Zmotoryzowanej. 
Pierwszego dnia walk wdarły się na 10 km. Każdy następny dzieo zaczynano od 30-minutowej nawały 
artyleryjskiej na okoliczne wzgórza. Jednak tempo przemieszczania się głównej kolumny nie 
zwiększyło się. 

Tymczasem oddziały ze 103. Dywizji Spadochronowej wylądowały w głębi doliny 40 – 50 km od 
zachodniego kraoca. Spadochroniarze zajęli miejscowośd Rukha i przygotowali pozycje do obrony 
okrężnej. W ciągu kilkunastu godzin w ten rejon przerzucono 1200 sowieckich żołnierzy.  

W następnych dniach przeprowadzono desanty w okolicach Khanez, Bazarak i Astany, w których 
wzięło udział prawie 5 tys. żołnierzy. Najdalej wysunięte oddziały spadochronowe wylądowały w 
regionie Evim, 100 km od wejścia do doliny.  

Masud nie zamierzał się temu bezczynnie przyglądad. Ze względu na sowiecką dominację w 
powietrzu, nie chcąc narażad swoich ludzi na niepotrzebne straty, podzielił siły na mniejsze oddziały. 
Małe grupy bojowników atakowały kolumny i lądowiska wroga. Organizowały zasadzki, raz po raz 
przecinając sowieckie linie komunikacyjne. 

W pierwszych dniach ofensywy mudżahedini strącili kilkanaście samolotów i śmigłowców 
przeciwnika.  

Najcięższe walki rozgorzały w okolicy Rukha, gdzie sowieccy spadochroniarze walczyli w okrą-żeniu. 
Od klęski uratował ich śmiały rajd batalionu pancernego, któremu udało się przebid przez pozycje 
mudżahedinów. Jednak największą stratą dla Masuda było przechwycenie przez przeciwnika listy 600 
agentów działających w Kabulu. Większośd z nich w porę ostrzeżono, jednak reorganizacja służby 
wywiadowczej zajęła prawie rok.Pod koniec maja operacja została zakooczona. Opanowanie części 
doliny wraz z kilkoma miasteczkami było połowicznym sukcesem. Nie udało się zniszczyd głównych sił 
Lwa Panczsziru. Oddziały mudżahedinów przeniosły się do umocnionych baz górskich, skąd prowadził 
akcje wypadowe. 

Czyja to wojna? 

Aleksander Socha 28-12-2007, ostatnia aktualizacja 28-12-2007 15:00  

Kolejna ofensywa podjęta zaledwie trzy miesiące później miała na celu wyparcie partyzantów z 
górskich kryjówek i ostateczne zapanowanie nad regionem. 

background image

Do przeczesywania terenu przystąpiły formacje piechoty zmotoryzowanej oraz specjalne grupy 
komandosów specnazu (skrót od Wojska Spiecjalnowo Naznaczenia). Żołnierze tych formacji słynęli z 
doskonałego wyszkolenia. W Afganistanie zapracowali także na opinię ludzi wykazujących się 
szczególnym okrucieostwem. 

Strategia wysyłania mobilnych grup bojowych nie przyniosła spodziewanych efektów. Ludzie Masuda 
wciągali pancerne kolumny wroga w głąb własnych pozycji, odcinali im drogi odwrotu, po czym 
zasypywali gradem pocisków moździerzowych i rakiet odpalanych z ręcznych wyrzutni. Po sześciu 
tygodniach zajadłych walk Sowietom nie udało się pokonad mudżahedinów. Stracili 3 tys. zabitych i 
rannych, 50 pojazdów pancernych i 35 helikopterów. 

Armię afgaoską ogarnęła kolejna fala dezercji. Ok. 1000 żołnierzy zasiliło szeregi mudżahedinów. 
Armia rządowa nie cieszyła się poważaniem wśród Rosjan, o czym świadczy opinia żołnierza Armii 
Radzieckiej. „Nędzni z nich byli żołnierze. Zawsze starali się chowad za nami. Nigdy nie wychodzili 
niepotrzebnie przed szereg. Nie było w tym nic zaskakującego. Wielu z nich, podobnie jak wielu z nas, 
nie było na tej wojnie z własnej woli. My nie mieliśmy nic do stracenia poza naszym życiem, oni 
walczyli z własnymi rodakami na własnej ziemi(...) Byli wśród nich także ochotnicy, chcący pomścid 
śmierd swoich rodzin z rąk mudżahedinów. Tak jak po stronie mudżahedinów byli ci, którzy pragnęli 
zemsty za śmierd zadaną przez nasze bombardowania. Oto na czym polega wojna domowa. Jedyne 
pytanie brzmiało: co my tam robiliśmy? I dlaczego na naszych cmentarzach pojawiało się coraz więcej 
bezimiennych grobów”. Po nieudanych atakach naziemnych sztab w Kabulu próbował złamad opór 
mudżahedinów za pomocą bombardowao z powietrza. Eksterminowano całe wioski, zrzucając na nie 
napalm i bomby fosforowe, a nawet toksyczne środki chemiczne. Niszczono plony i systemy 
nawadniające. Wszystko po to, aby mudżahedini nie mogli korzystad z pomocy lokalnej ludności. 
Przynosiło to jednak efekt odwrotny do zamierzonego, zwiększając tylko nienawiśd Afgaoczyków do 
żołnierzy sowieckich, którzy teraz musieli się liczyd z wymyślnymi torturami w razie dostania się do 
niewoli. 

Powrót króla 

Aleksander Socha 28-12-2007, ostatnia aktualizacja 28-12-2007 15:00  

Pod koniec 1983 roku Masud rozpoczął odbijanie utraconych pozycji w dolinie rzeki. Po kolei odcinał i 
oblegał sowieckie garnizony. W trakcie ataku na posterunek w Saricha jego ludzie zdobyli osiem 
czołgów. 

 

źródło: Imageforum/East News 

+zobacz więcej 

background image

Zmęczeni długotrwałymi walkami Rosjanie w myśl afgaoskiej tradycji postanowili negocjowad. 
Zawarto rozejm, na mocy którego sowieckie oddziały bezpiecznie opuściły oblężone placówki w 
Panczszirze. Zawieszenie ognia nie obejmowało jednak tunelu Salang. 

Masud ponadpółroczny spokój wykorzystał na dozbrojenie swojej armii i rozszerzenie władzy na 
sąsiednie prowincje. Wyraźny wzrost jego pozycji zaniepokoił innych przywódców ruchu oporu. 
Różnice narodowościowe i polityczne były przyczyną konfliktów, a nawet stard zbrojnych pomiędzy 
grupami mudżahedinów. 

W latach 1984 – 1985 Sowieci jeszcze trzykrotnie podejmowali ofensywy w rejonie Panczsziru. 
Wszystkie jednak uderzyły w próżnię. Latem 1984 roku Masud ostrzeżony przez wywiad o kolejnej 
potężnej operacji wyprowadził z doliny swe oddziały wraz z niemal całą ludnością cywilną (ok. 30 – 40 
tys. ludzi) do bezpiecznych prowincji na północy kraju. Potencjalne strefy lądowania zaminowano. 
Przygotowano liczne pułapki i zasadzki. 

Sowieci byli kompletnie zaskoczeni. Nieobecnośd Lwa Panczsziru w dolinie wykorzystali 
propagandowo, ogłaszając zwycięstwo, ale nie oznaczało to, że mogli spad spokojnie. Mudżahedini 
kontynuowali ataki na tunel Salang. W czerwcu 1985 roku oddziały Masuda triumfalnie wróciły do 
doliny, kompletnie rozbijając po drodze garnizon wojsk rządowych w Peszgur. Co prawda sowiecki 
kontratak przywrócił panowanie komunistów w mieście, ale wieśd o powrocie sławnego komendanta 
do swego matecznika obiegła cały region, zadając kłam rządowej propagandzie.W ciągu sześciu lat 
Rosjanie przeprowadzili dziewięd ofensyw w dolinie Panczsziru. Pomimo zdecydowanej przewagi 
technicznej żadna z nich nie zakooczyła się pełnym sukcesem. Masud i jego ludzie potrafili utrzymad 
kontrolę nad doliną. Według różnych danych ocenia się, że ponad 50 proc. strat Armii Radzieckiej w 
Afganistanie przypadło na walki w Panczszirze. Długa i wyniszczająca wojna zmusiła podupadający 
Związek Radziecki do wycofania wojsk z Afganistanu. Ostatnie oddziały przekroczyły granicę 15 lutego 
1989 roku. Rząd komunistyczny w Kabulu utrzymał się jeszcze do 1992 roku, kiedy to siły 
mudżahedinów pod wodzą Masuda zdobyły w koocu stolicę.  

Szacuje się, iż w konflikcie afgaoskim wojska sowieckie straciły ok. 60 tys. zabitych i rannych, 120 
samolotów i 330 helikopterów, 150 czołgów, ponad 1300 transporterów opancerzonych, 430 dział i 
moździerzy, prawie 12 tys. ciężarówek.