background image

Egipska Alchemia 

W

edług   alchemików   starożytnego   Egiptu,   posiadamy   dwa   ciała.   Pierwsze, 

nazywane  khat  jest naszym fizycznym  ciałem, z ciała i kości. Jest to ciało, z 
którym  normalnie się identyfikujemy,  którym  jemy i  pijemy.   Ciało, które żyje  i 
umiera. 

Drugie   ciało   jest   nazywane   Ka,   i   jest   czasami   nazywane  eterycznym 

sobowtórem lub  duchowym bliźniakiem. Jest to kopia ciała fizycznego (khat) ale 
jest zrobione z czystej energii, nie ciała i kości. To ciało Ka współ-przenika khat 
(ciało fizyczne) i nie ma takiej części khat, czy ciała fizycznego, która by nie była 
osłonięta Ka. 

Transformacja   ciała   Ka   jest   podstawowym   przedmiotem   Egipskiej 

Alchemii. Ale zanim omówimy jak to jest zrobione, sądzę, że będzie korzystnym 
przyjrzeć się tym dwóm ciałom  (Ka i khat)  z punktu widzenia fizyki. Wierzę, że 
ten   współczesny   kontekst   da   nam   podstawę   do   lepszego   zrozumienia 
nieznajomego świata ciała Ka i jego niezwykłych możliwości.

Fizyka kwantowa 

Możemy bardzo dobrze opisać khat (gęste ciało fizyczne) uwzględniając 

fizykę newtonowską. Podlega ono, na przykład prawu grawitacji. Można 
przewidzieć z dużą dozą prawdopodobieństwa, gdzie znajdzie się fizycznie, 
znając kierunek, w którym podąża i prędkość, z jaką się porusza.

Nie jest tak z ciałem Ka. Ciało Ka jest poza realiami fizyki newtonowskiej i 

jest  najlepiej  opisywane   przy  użyciu   fizyki   kwantowej.   A co,  możesz  zapytać, 
determinuje,   czy   coś   jest   związane   prawami   newtonowskiej   czy   kwantowej 
mechaniki? Rozmiar.

Obiekty większe niż jedna tysięczna inch’a (0,0025 cm) podlegają prawom 

mechaniki   newtonowskiej.   Jest   tak   ponieważ   mają   wystarczającą   masę   (n.p. 
gęstość czy wagę) by mieć pola grawitacyjne.

Jednakże,   obiekty   mniejsze   niż   jedna   tysięczna   inch’a   (0,0025   cm) 

podążają za innym doboszem. Jest tak dlatego, że ich gęstość lub masa jest zbyt 
mała do wykreowania pola grawitacyjnego o jakimkolwiek znaczeniu. Ciało Ka 
istnieje   w   obrębie   tego   królestwa   (świata   kwantów)   skoro   Ka   jest   przede 
wszystkim światłem/energią i ma bardzo małą masę. 

Świat   kwantowy,   w   którym   ukrywa   się   ciało   Ka   jest   naprawdę   bardzo 

dziwny.   Tak   jak   fakt,   że   ty   i   ja   żyjemy   w   obu   newtonowskim   i   kwantowym 
uniwersach równocześnie. Nasze ciała są całkowicie w świecie newtonowskim. 
Jeśli, na przykład skoczymy z urwiska, będziemy spadać, aż uderzymy o ziemię, 
ofiary   grawitacji.   (Oczywiście,   jeżeli   nie   skaczemy   na   bungee,   w   którym   to 
przypadku, jednakowa i przeciwnie skierowana siła pociąga nas z powrotem).

Ale   jeśli   wkroczymy   na   poziomy   atomowe   i   subatomowe   naszych   ciał 

jesteśmy w zupełnie innym świecie. Maleńkie drobiny, z których składa się nasze 
ciało nie są związane prawami fizyki newtonowskiej. Są one natomiast związane 
prawami mechaniki kwantowej.

background image

Świat kwantowy jest, według naszych standardów, bardzo udziwniony.

Może jedną z dróg do opisania tego jest omówienie eksperymentów ze światłem. 
Teraz   światło   może   przybierać   dwie   bardzo   różne   formy,   z   bardzo   różnymi 
właściwościami. Może ono, na przykład przybrać  formę cząstek (fotonów)  lub 
może przybrać formę  fal.
Tak niedorzecznie jak brzmi, jeśli badacz poszukuje światła w formie fali, to tak 
światło zaprezentuje się w jego eksperymencie. Jednakże jeśli badacz poszukuje 
światła w formie cząstek, to jest to, co on lub ona zobaczy. To wczesne odkrycie 
w   fizyce   kwantowej   ostatecznie   zostało   sformalizowane   w   twierdzeniu   Bell’a, 
które   mówi,   że   na   poziomie   kwantowym   nie   ma   obiektywnego   obserwatora, 
ponieważ intencja eksperymentatora wpływa na rezultat. 

W   jakiś   sposób  intencja  badacza,   w   tajemniczy   sposób   wpływa   na 

zachowanie subatomowych cząstek. Jak to się dzieje, nie zostało jeszcze przez 
naukę   objaśnione,   ale   powszechnie   akceptuje   się,   że   twierdzenie   Bell’a   jest 
prawdą.

Fizycy są niechętni do przypisywania twierdzenia Bell’a zjawiskom spoza 

świata maleńkich cząstek subatomowych. Powód tego jest oczywisty, ponieważ 
obiekty codziennego użytku, w rodzaju kul bilardowych lub rakiet są zbyt duże 
aby   na   nie   wpłynąć   intencją.   Intencja   jest   znana   z   tego,   że   ma   wpływ   na 
poziomie kwantowym, ale nie za wielki w świecie newtonowskim.

Ale   jest   niesamowite   miejsce,   gdzie   spotykają   się   świat   kwantowy   ze 

światem newtonowskim, i to jest, gdzie jak gdzie, wewnątrz naszych umysłów.

Głęboko schowane wewnątrz naszych mózgów są tycie, maleńkie przerwy 

pomiędzy   komórkami   nerwowymi.   Te   przestrzenie   pomiędzy   neuronami   są 
nazywane synapsami i średnia odległość tych przerw; może już to zgadliście, jest 
około   jednej   tysięcznej   inch’a   (0,0025   cm),   punkt   wejścia   w   dziwny   świat 
kwantowych wydarzeń. 

Impuls   nerwowy   musi   przebiegać   wzdłuż   neuronu   i   przeskoczyć   przez 

szparę synaptyczną jeśli chce dotrzeć do następnego neuronu. Impulsy nerwowe 
przypominają bieg sztafetowy, w którym biegną przez długość neuronu i skaczą 
przez   przeszkodę.   To,   co   tak   naprawdę   skacze   przez   przeszkodę   jest   małą 
molekułą nazywaną neurotransmiterem. 

W   każdym   momencie   są   tysiące   tysięcy   tych   neurotransmiterów 

skaczących   przez   przeszkody.   I   każdy   taki   moment   jest  wydarzeniem 
kwantowym
,   ponieważ   te   molekuły   są   w   przybliżeniu   mniejsze   niż   jedna 
tysięczna inch’a.  To jest jeden powód, dla którego nasze myśli mogą być takie 
nowatorskie   i   nieprzewidywalne.   Niektóre   z   neurotransmiterów   skacząc   przez 
szparę synaptyczną „przeskakują ją”, podczas gdy inne – nie. Te, które robią 
przeskok   kreują   odzew   w   obrębie   następnej   komórki   nerwowej.   Jeśli   te 
przeszkody   są   usytuowane   w   części   mózgu   odpowiedzialnej   za   myślenie 
(neocortex) będziemy mieć doświadczenie myślenia. 

Koncepcja intencji jest decydująca dla obu: fizyki kwantowej i wewnętrznej 

alchemii. Naprawdę odkryjemy, że to za pośrednictwem obu: psychicznej uwagi i 
osobistej woli (intencji) alchemik jest w stanie wpływać na specyficzne zdarzenia 
kwantowe w obrębie jego czy jej ciała/umysłu.

Zobaczymy to bardzo wyraźnie później. Ale w tym momencie, miech mi 

background image

będzie wolno stwierdzić, że wewnętrzne alchemie, takie jak egipski system są 
przede   wszystkim   metodami   do   zmieniania   pewnych   aspektów   kwantowego 
uniwersum.
Ciało   Ka,   samo   w   sobie   jest   w   rzeczywistości   kwantowej   i   jako   takie     łatwo 
poddaje się intencjonalności alchemika. 

Są   też   inne   osobliwości   w   świecie   kwantów.   Nie   możesz   na   przykład 

przewidywać   spraw.   W   newtonowskim   świecie,   jeżeli   coś   rzucisz,   możesz 
przewidzieć,  gdzie  to  wyląduje,   ale  tak  nie  jest  w  kwantowym.  Tutaj  są  tylko 
prawdopodobieństwa, możliwości. Obiekt krążący w świecie kwantowym może 
wylądować   tam   gdzie   się   go   spodziewasz   lub   może   właśnie   wirować   lub 
rozpuścić się w świetle. Możliwości są praktycznie nieskończone.

Są   inne   osobliwości   głęboko   schowane   w   kwantowej   rzeczywistości. 

Bardzo dziwaczne zjawisko rozgrywa się, kiedy dwie cząsteczki spotykają się w 
świecie   kwantowym.   Weź   taki   przykład:     po   tym   jak   mają   sposobność   się 
spotkać, dwie cząsteczki oddalają się ruchem rotacyjnym w przestrzeń, każda z 
nich odchodząc w swoją własną radosną drogę. Ale jeśli jedna z nich zmieni 
kierunek swojego obrotu, druga również natychmiast zmienia kierunek swojego 
obrotu.   Po   prostu   nie   ma   przekonującego   wytłumaczenia   dla   tego   dziwnego 
zachowania. I pomimo, że nie potrzebujemy martwić się takimi błazeństwami w 
świecie newtonowskim, są one nieodłączną częścią w kwantowym. 

Wspomniałem już, jak egzystują nasze myśli w obrębie dziwnej, mrocznej 

strefy   rzeczywistości   kwantowej.   To,   co   przez   to   chcę   powiedzieć,   to   że 
zdarzenia   neurologiczne   odpowiedzialne   za   myśli   (n.p.   przeskakiwanie 
neurotransmiterów   poprzez   szczelinę   synaptyczną)   są   wyraźnie   w   świecie 
kwantowym.   I   jest   to   ten   dziwny   wybryk   w   naszej   neurologii,   dzięki   któremu 
możemy   sobie   pozwolić   na   wpływanie     na   wydarzenia   kwantowe   w   obrębie 
naszych ciał i umysłów.

Tak   więc,   co   mam   na   myśli   przez   to   stwierdzenie?   Czy   daję   do 

zrozumienia, że ty i ja możemy wpływać na naszą własną fizjologię przez zwykłą 
uwagę umysłu?
Właśnie tak, i to jest jednym z powodów, dla których wewnętrzne alchemie są tak 
skuteczne. 

Nasze ciała i umysły są w oczywisty sposób złączone. 

Są   one,   w  bardzo  rzeczywisty   sposób  dwiema   stronami   tej  samej  monety,   a 
prowadzone badania weryfikujące wzajemne połączenie ciała i umysłu zalewają 
czasopisma naukowe na całym świecie.

Względnie   nową   dziedziną   w   medycynie   jest   specjalność 

psychoneuroimmunologia.   Jest   to   obszerne   sformułowanie,   ale   zasadniczo 
odnosi   się   do   tego,   w   jaki   sposób   nasze   myśli   i   emocje   wpływają   na   naszą 
fizjologię i specyficznie nasz system immunologiczny.

Mogę   przytoczyć   liczne   badania   z   tym   związane,   ale   myślę,   że   fabuła 

może   służyć   naszym   celom   efektywniej.   Pomimo,   że   sytuacje   związane   z 
opanowywaniem  bólu, nie zaś z wewnętrzną alchemią - mają niektóre reguły 
wspólne.

Kilka lat temu została do mnie skierowana klientka na leczenie ogromnego 

fizycznego   bólu.   Była   w   zaawansowanym   stadium   raka   i   miała   przerzuty   do 

background image

kręgosłupa. Była ona, według jej własnych słów, w stałym i niesłabnącym bólu.

Kiedy Joan (zmieniłem jej imię) opisała swoją sytuację, poprosiłem ją o 

przypisanie  wartości  jej  aktualnemu poziomowi   bólu i dyskomfortu;  10 będzie 
najgorszym,   jakiego   doświadczyła,   a   0   będzie   najmniejszym.   Jej   samoocena 
poziomu bólu wyniosła około 8. 

Wtedy   poprosiłem   ją   o   opisanie   najbardziej   relaksującego   i 

odświeżającego   doświadczenia,   jakie   kiedykolwiek   miała.   Zaczęła   długo   i   ze 
szczegółami   relacjonować   swój   pobyt   w   Sedona,   w   Arizonie,   jak   podziwiała 
czerwone skały i kaniony w tym regionie.

Sięgając   do   odtwarzacza   stereo,   który   mam   w   gabinecie,   puściłem 

muzykę   ,   która   została   specjalnie   skomponowana   aby  obniżać   aktywność   fal 
mózgowych do stanów bardziej relaksujących z wzrastającą aktywnością stanu 
alfa.   Wtedy   poprosiłem   ją,   aby   wyobraziła   sobie,   że   znowu   jest   w   Sedona. 
Poprosiłem, aby zrobiła to tak obrazowo realnym, jak to tylko możliwe, widząc, 
słysząc dźwięki, doznając wrażeń fizycznych, może nawet czując zapachy. 

Mięśnie jej  twarzy,  które były  zupełnie napięte,  zrelaksowały się nieco, 

kiedy przywoływała tę scenę. Wtedy zasugerowałem aby znalazła miejsce, które 
uzna za szczególnie piękne i uspokajające. Wybrała wielki głaz górujący nad 
kanionem. Wtedy zasugerowałem, że ten głaz ma silne energie uzdrawiające, i 
że   z  każdym   oddechem  ona  bez  wysiłku   wciąga  te  uzdrawiające   energie   do 
swojego ciała.

Po   kilku minutach tego, Joan otworzyła nagle oczy i sięgnęła po swoją 

torebkę.   Otwierając   ją,   wyciągnęła   chusteczkę   i   sprawnie,   lekko   dotykała   nią 
wokół  oczu. 

„Co się stało?” – zapytałem.
„Odeszło” – powiedziała.
„Co odeszło?” – zapytałem.
„Ból” – powiedziała. „Ból odszedł”.

Uwolnienie od bólu było dość emocjonujące. Po daniu jej chwili na przyjście do 
siebie poprosiłem ją o określenie mi poziomu jej bólu: zero.

Po kilku sesjach, pokazałem Joan jak kontrolować jej własny ból, zarówno 

poprzez skupienie uwagi, jak i intencję. Informowała mnie, że chociaż rak ciągle 
się   rozszerzał,   była   w   stanie   znacznie   zredukować   swój   ból   bez   potrzeby 
przyjmowania lekarstw. 

Neurologiczne zdarzenia odpowiedzialne za zakończenie bólu Joan były 

dość   złożone   i   urodziły   się,   bądź   jeśli   wolisz,   namnożyły   się   ze   świata 
kwantowego.

Gdyby ktoś zaszedł do mojego biura, zobaczyłby kobietę z zamkniętymi 

oczami, siedząca na krześle i słuchającą jakiejś muzyki. A to była rzeczywistość 
newtonowska, świat przedmiotów i ludzi.

Rzeczywistość kwantowa pozostałaby niezauważona, ale to właśnie ten 

świat     był   odpowiedzialny   za   zmianę   w   stanie   Joan.   To   odbyło   się   w   tej 
rzeczywistości, ukryte pomiędzy szczelinami synaptycznymi  w jej mózgu, tymi 
neurotransmiterami   walczącymi   o   przewagę.   Część   z   tych   neurologicznych 
posłańców niosło wiadomość o bólu. Umierające komórki jej kręgosłupa, mimo 
wszystko, wysyłały swoje nieustanne śmiertelne krzyki do jej mózgu. Ale w tym 

background image

samym   czasie   inni   posłańcy   nieśli   uczucia   spokoju,   relaksacji   i   komfortu.   Na 
chwilę   posłańcy   dobrego   samopoczucia   odnieśli   zwycięstwo   nad   posłańcami 
bólu i śmierci. A jeśli mogę być nieco poetycki, wszystko to odbyło się w toczącej 
się pianie i odmętach kwantowego morza. 

Ten ocean, chociaż przed naszymi oczami ukryty, jest miejscem narodzin 

wszystkiego, co egzystuje zarówno wewnątrz, jak zewnątrz naszych umysłów. 
Jest to  matka-wiosna   całej kreacji, i to jest to, co jest ostatecznie ogniskową 
wszystkich wewnętrznych alchemii, niezależnie od ich metod.

Sposoby   zmieniania   wydarzeń   kwantowych   w   obrębie   ciała   i   umysłu 

alchemika są pod wieloma względami podobne  do tego, co przytrafiło się Joan. 
Podstawową różnicą jest to, że alchemik nie szuka, by zmienić ból, ale raczej by 
zmienić świadomość jako taką.

Przedstawicielem odpowiedzialnym za tę doniosłą zmianę, jest po prostu 

myśl złączona ze świadomością. Myśl i świadomość są rzeczami efemerycznymi, 
jak   wie   każdy,   kto   próbował   utrzymać,   albo   jedną   albo   drugą,   przez   dłuższy 
okres czasu. 

Także   w   myśli   możemy   doświadczyć   rzeczy,   których   nie   moglibyśmy 

zrobić   w  realnym  świecie.   Przez   realny   świat   rozumiem   newtonowską 
rzeczywistość codziennego życia. Jesteśmy, na przykład, przyzwyczajeni do siły 
grawitacji.   Spodziewamy   się,   że   rzeczy   spadną,   jeśli   je   upuścimy.   Nie 
oczekujemy, że rzeczy będą unosić się w powietrzu, może w naszych snach, ale 
nie w rzeczywistości. 

To,   co   chciałbym   zaproponować   czytelnikowi,   to   idea,   że   żyjemy 

równocześnie   w   dwóch   rzeczywistościach.   Z   jedną   z   tych   rzeczywistości 
jesteśmy całkowicie zaznajomieni. To jest nasz świat codzienny, świat, w którym 
rzeczy spadają, kiedy je upuścisz.
Jest   jednakże,   jeszcze   jedna   rzeczywistość,   tak   realna   -   jak   tamta.   Jest   to 
rzeczywistość   świata   kwantowego,   i   mimo,   że   nie   jesteś   świadomy   milionów 
neurotransmiterów  skaczących   przez  przestrzeń   aby  stworzyć   twoje   doznanie 
myśli   w   tym   momencie,   to   jednak   to   się   dzieje.   Ta   rzeczywistość   nie   jest 
newtonowska; jest kwantowa, z całą swoją towarzyszącą nieprzewidywalnością i 
paradoksem. 

Najbardziej większość z nas przybliża się do doświadczenia, jaki jest świat 

kwantowy   -   kiedy   śnimy.   Sprawy   mają   tu   dziwną   logikę.   W   świecie 
newtonowskim budzik, który nastawiłeś przy łóżku będzie tam stał przez całą 
noc. Nie będzie ruszać się, niewolnik grawitacji i entropii. Dopóki ktoś lub coś go 
nie przewróci nie ma zamiaru się ruszać. Ale w jednym z twoich snów, budzik 
umiał bardzo dobrze płynąć w powietrzu i jego wskazówki mogły obracać się w 
tył  popychając cię w przeszłość, lub wskazówki  mogły obracać się w przód i 
wystrzeliwały cię do odległej wersji twojej przyszłości. Nasze  kwanto-podobne 
sny
  nie   są   skrępowane   logiką   newtonowskiego   świata.   Te   widma   z 
podświadomych   rzeczywistości  są  anarchistyczne,   kiedy  wkraczają   do  logiki   i 
przewidywalności.

Teraz,   w  Zachodniej  zgodnej  ocenie  rzeczywistości   (t.j.   newtonowskiej) 

takie  rzeczy,   jak  doświadczenia senne  są postrzegane  jako  wyimaginowane i 
natychmiast   odrzucone.   Chcę   ci   zasugerować,   że   nie   wszystkie   z   nich   są 

background image

wymyślone – z pewnością nie bardziej wymyślone, niż twoja obecna opinia o 
samym sobie. 

Sugeruję, byś  pomyślał o niektórych z tych dziwnych  senno-podobnych 

zdarzeniach, jako o alternatywnie postrzeganych rzeczywistościach, ni mniej ni 
więcej realnych, niż twoja newtonowska wersja rzeczywistości, po prostu inna. 
Poza wszystkim, naukowe badania dowiodły bez cienia wątpliwości, że ty i ja nie 
doświadczamy  realności  (cokolwiek   to   jest)   bezpośrednio.   Nasze   percepcje 
realności są przefiltrowane przez ograniczenia naszych fizycznych zmysłów, tak 
samo jak nasze wierzenia i oczekiwania. 

Ty, na przykład przewracasz strony tej książki wewnątrz swojego mózgu. 

Twoja siatkówka aktualnie otrzymuje obraz tych stron do góry nogami. Ale twój 
mózg kreatywnie odwraca je na powrót! Twój mózg także zmierza do odbierania 
co myśli, że powinno tam być, nawet kiedy tego nie ma. I każdy, kto próbował 
zrobić korektę dokumentu wie, o czym mówię. Mózg ma tendencję do widzenia 
tego, co spodziewa się zobaczyć. Postawiony nie na swoim miejscu przecinek 
często wymyka się uwadze edytora tylko dlatego, że mózg nie spodziewał się, że 
on tam będzie.  

Te   wszystkie   brednie   są   tylko   po   to,   by   zaakcentować,   że   nie 

doświadczamy rzeczywistości bezpośrednio, nasza percepcja jest współ-kreacją 
naszego ciała i naszego umysłu.

Sny,   w   tym   kontekście   są   tylko   inną   formą   wykreowanej   postrzeganej 

rzeczywistości.

Przy   okazji,   ja   nie   wierzę,   że   wszystkie   sny   są   alternatywnymi 

rzeczywistościami niosącymi znaczenie, tylko niektóre z nich. Większość snów 
jest uwalnianiem mózgu od stresu,  a niektóre,  zupełnie szczerze  mówiąc,  są 
rezultatem złego połączenia jedzenia przy kolacji. Ale niektóre sny są głęboko 
znaczące z psychologicznego punktu widzenia i nawet mogą być złowieszcze. 
Wierzę, że ten typ snów jest innego rzędu niż inne i każdy, kto miał taki sen wie, 
o czym mówię. 

Doprawdy, w aktualnej praktyce wewnętrznej alchemii alchemik wchodzi w 

stany   umysłu,   które   są     podobne   do   snu.   Wierzę,   że   to   jest   rezultatem 
specyficznych   zmian   w   mózgu,   które   są   kreowane   poprzez   alchemiczne 
mediacje. Wiele wewnętrznych alchemicznych praktyk podnosi aktywność fal alfa 
i/lub theta w korze mózgowej. A głębsze stany theta są doświadczane bardzo 
podobnie   jak  stany snu.   Te  sny  na  jawie   pozwalają   praktykującemu   wejść   w 
światy doświadczeń, które nie są możliwe w normalnych stanach czuwania. 

Jak   powiedziałem   wcześniej,   metody   wewnętrznej   alchemii   mogą   być 

rozpatrywane   jako   sposoby   do   bezpośredniego   wpływania   na   pewne   aspekty 
uniwersum   kwantowego.   Odkryjemy   także,   że   manipulacje   rzeczywistością 
kwantową (poprzez działania wewnętrznej alchemii) mają miejsce, najefektywniej 
w stanach umysłu podobnych do snu. I każda alchemiczna tradycja rozwinęła 
swoje własne metody generowania stanów świadomości podobnych do snu.

Warunki działania w rzeczywistości

Jest naprawdę prostą sprawą z jakim światem się identyfikujesz, i jakie  

background image

zachowania najlepiej działają w tym świecie.

Nauczyłeś   się,   bez   wątpienia,   jak   działać   w   codziennym   świecie 

rzeczywistości   newtonowskiej.   Wiesz,   że   jeżeli   upuścisz   coś,   to   coś   będzie 
podążać w kierunku podłogi. Wiesz, jak podnieść tę książkę i przewracać kartki. 
Kiedy   to   zrobiłeś,   wiesz   jak   odłożyć   książkę   z   powrotem.   To   są   wyuczone 
zachowania nerwowo-mięśniowe. Nie wiedziałeś jak to zrobić kiedy miałeś sześć 
miesięcy, a teraz to wiesz. Nauczyłeś się tej umiejętności na kursie wzajemnego 
oddziaływania w codziennym świecie newtonowskiego związania rzeczy. 

Sugeruję,  byś  pomyślał  o  wewnętrznych   alchemiach   (włączając  egipski 

system), jako o prostym sposobie działania w innej rzeczywistości, mianowicie 
kwantum. Tak, jak nauczyłeś się jak podnieść książkę i odłożyć ją, możesz także 
nauczyć   się   jak   robić   rzeczy   w   świecie   kwantowym.   Potrzebujesz   tylko 
niezawodnej   „metody   nauczania”.   A   system   wewnętrznej   alchemii   jest   tym 
właśnie: metodą nauczania.

Alchemiczne   mistrzostwo   przynosi   zadziwiającą   plejadę   niezwykłych 

zdolności i mocy świadomości, które są nazywane w jodze siddhis.  Te zdolności 
mogą wydawać   się  bardzo dziwne   dla umysłów Zachodu, tak  dziwaczne,   jak 
świat   kwantowy,   z   którego   są   zaczerpnięte.   Ale   są   one   po   prostu   naturalna 
ekspresją ewoluującej świadomości.

Siddhis i moce świadomości

Siddhis i moce świadomości rozwijają się naturalnie, kiedy ktoś postępuje 

wzdłuż   ścieżki   rozwoju   duchowego.   Jest   wiele   dobrze   udokumentowanych 
przypadków   buddyjskich,   chrześcijańskich,   islamskich,   żydowskich   i 
taoistycznych świętych i mistyków, którzy osiągnęli te stany. W dodatku, jest to 
dobrze znane pomiędzy autochtonicznymi kulturami, że również szamani często 
prezentują takie moce.

Ja osobiście dokonywałem badań nad siddhis przez ostatnich kilka dekad. 

Dla zachodniej, materialistycznej świadomości niektóre z tych mocy wydają się 
cudaczne, ale zostały dobrze udokumentowane w wielu kulturach. Kilka lat temu 
miałem doświadczenie z  siddhis  mistyka,  w jednym  z najbardziej niezwykłych 
miejsc na ziemi – Kodiak na Alasce.

Zostałem zaproszony by uczyć na warsztatach w Anchorage, i w następny 

weekend prowadziłem warsztaty na wyspie Kodiak. Po ostatniej sesji na wyspie 
miałem   kilka   dni   wolnych.   Mój   organizator   dał   mi   kilka   opcji,   a   ja   wybrałem 
wyprawę   łodzią   do   małej   wysepki   zamieszkiwanej   przez   rosyjskich 
ortodoksyjnych   zakonników,   gdzie   zamieszkiwał   ortodoksyjny   święty. 
Powiedziano mi, że  odwiedzający prawie  zawsze   muszą  zawracać  z powodu 
niesprzyjających   warunków   na   morzu.   Faktycznie,   powiedziano   mi,   że   prałat 
kościoła zarządzającego monasterem  nie miał możliwości zobaczenia go, bo za 
każdym   razem kiedy przybywał  z wizytą  wysokie  fale morza  zmuszały  go by 
zawrócił.

Było to źródłem kapitalnych żartów wśród miejscowych ludzi. 
Po krótkim przelocie małym samolotem do pobliskiej wyspy i wylądowaniu 

na   kawałku   lądu,   który   kończył   się   raptownie   we   wzburzonych   i   lodowatych 

background image

wodach.   Powitała   nas     żona  miejscowego  rybaka,   kierująca  ciężarówką   pick-
upem i ja wskoczyłem do tyłu. Mój organizator wsiadł z przodu. 

Było   lato,   ale   padał   lekki   śnieg   kiedy   zmierzaliśmy   do   jej   domu   nad 

brzegiem morza. Pamiętam uczucie kompletnego zimna i zastanawianie się, jak 
do   diabła   ludzie   przetrwali   tu   w   zimie.     Zbliżyliśmy   się   do   małego   domku 
otoczonego drzewami cedrowymi  i weszliśmy do środka.  Siedząc przy dużym 
drewnianym stole sączyliśmy herbatę. Teraz każdy, kto był na północnej Alasce 
wie,  że czas jest dziwnym  okazem w tych  stronach. Po prostu siedzieliśmy i 
siedzieliśmy,   rozmawiając   troszkę   o   tym   i   o   owym,   czekając,   zdaje   się   na 
dogodny czas do wyjścia. Ostatecznie nasza gospodyni ogłosiła, że czas jechać i 
władowaliśmy   się   do   pick-up’a   kierując   się   do   doku,   gdzie   jej   mąż   czekał   w 
rybackim trawlerze. 

Wyruszyliśmy   przez   zdumiewająco   spokojne   morze.   Nasz   gospodarz 

usiadł obok boomu naprawiając sieci i komentując, jak niezwykłym  było  mieć 
takie   spokojne   przejście.   Usiadłem   patrząc   na   bogaty,   niewiarygodnie   piękny 
krajobraz  sąsiednich  wysp,  kiedy nasza łódź posuwała się  powolutku  w dość 
rześkim spokoju. Momentami  podążały za nami foki. 

Mijając wystające głazy dotarliśmy do małego naturalnego portu. Woda 

była zbyt niska dla trawlera, więc wsiedliśmy do pontonu i dotarliśmy do brzegu. 
Widok był jak rodem ze średniowiecza. Grupa mężczyzn  była na plaży paląc 
szczotkę (???), powietrze gęste od kłębów białego dymu, który wirował na tle 
czystego, niebieskiego nieba. Mnisi nosili długie brody, typowe dla rosyjskich i 
greckich   ortodoksyjnych   kleryków   i   długie   szare   szaty   przepasane   w   pasie. 
Każdy z nich także nosił krucyfiks. 

Wychodząc z łodzi na piasek zostaliśmy powitani przez kogoś, kto zdawał 

się   być   około   trzydziestki   i   miał   wokół   siebie   aurę   władzy.   Nasz   gospodarz 
wyjaśnił, że przybyłem z wizytą ze Stanu Waszyngton.   Opat uśmiechnął się z 
aprobatą i przeszedł do oprowadzania nas po małym monastyrze, który składał 
się, z może tuzina mężczyzn lub coś koło tego. Kiedy weszliśmy na ścieżkę w 
cieniu cedrów, zauważył, że monastyr nie często gości pielgrzymów. 

Zabrał   nas   w   różne   miejsca,   włączając   małą   szopę,   gdzie   zamieszkał 

Święty.   Przypominam   sobie   powietrze   pachnące   stęchlizną   od   starych 
manuskryptów i ikon, które znajdowały się w posiadaniu Świętego. Ale było też 
niewątpliwie   wyczuwalne   odczucie   spokoju.     Opat   zabrał   nas   również   do 
świętego źródła, uważanego za mające moce uzdrawiania. Ostatecznie zabrał 
nas do malej kaplicy, gdzie Święty był wcześniej pochowany. Jego ciało zostało 
przeniesione, ale miejsce było wciąż uważane za święte.

Opat przyłapał moje spojrzenie utkwione w kącie kaplicy. Zapytał mnie co 

widzę, a ja powiedziałem, że zobaczyłem kolumnę białego światła wychodzącą z 
podłogi i  biegnącą  do góry poprzez dach.  Opat  uśmiechnął  się  nieznacznie i 
powiedział, że Święty był pochowany w tym rogu kościoła. Wtedy powiedział coś, 
nieco   rozmarzonym   głosem,   jakby   częściowo   przebywał   w   innym   świecie; 
pamiętam jego słowa, ponieważ zabrzmiały dla mnie dziwnie w tamtym czasie: 
„Gdybyśmy wszyscy mogli być tak wrażliwi”.

Budząc się ze swojej zadumy opat powiedział, „Jest  jeszcze jedna rzecz, 

którą chcę Ci pokazać”.

background image

Zaprowadził nas z powrotem w dół wzgórza do bardzo małej kaplicy, która 

najwyraźniej była niedawno zbudowana. Była zupełnie niezwykła w tym, że miała 
może dziewięć stóp kwadratowych (ok. 2,70 m) i dwadzieścia stóp wysokości 
(ok. 6  m). Wnętrze  budowli błyszczało  od złotych   farb świeżo  namalowanych 
ikon.   Przedstawiały   życie   świętych   wraz   z   innymi   prominentnymi   postaciami 
Rosyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego. W tyle maleńkiej kaplicy był bardzo mały 
ołtarz z biblią po rosyjsku. 

Opat wskazywał na poszczególne ikony i ich znaczenie i nagle powiedział, 

że wycieczka dobiegła końca. Przesunął nas na zewnątrz kaplicy i zamknął za 
nami   drzwi.   Pamiętam,   że   nagle   przyszło   mi   do   głowy   pytanie   dotyczące 
mistycyzmu, które opat mógłby móc objaśnić. Zapukałem do drzwi, ale nie było 
odpowiedzi. Zapukałem znowu; ciągle ani znaku kogokolwiek w środku. 

Ostrożnie otworzyłem drzwi i zobaczyłem kaplicę zupełnie pustą. Przez 

moment stałem w szoku. Później, pojawił się mój zawsze sceptyczny umysł i 
zacząłem szukać sekretnych drzwi lub innych przejść. Nawet podniosłem mały 
dywanik na podłodze, by zobaczyć czy nie ma tam sekretnego wyjścia. Nic.

Ciągle w rodzaju szoku, ruszyłem do drzwi i na zewnątrz do plaży, gdzie 

czekał   nasza   grupa.   Tam,   jasno   na   widoku   był   opat.   Rozmawiał   z   moimi 
gospodarzami  i kiedy nadszedłem odwrócił głowę  z wyraźnym błyskiem w oku. 
Wsiedliśmy na ponton i skierowaliśmy się z powrotem do trawlera. Słońce było 
nisko na niebie, a ja stałem na pokładzie patrząc przez rufę, kiedy wracaliśmy na 
morze. Byłem bardzo wyciszony.

Kiedy piszę te słowa, dosięgają mnie uczucia respektu i zachwytu, które 

wtedy   odczuwałem.   Wiedziałem,   że  siddhis  istniały,   badałem   ich   fizykę   i 
uczyniłem swoim hobby kolekcjonowanie opowieści i dokumentacji. Ale tu, na 
małej wyspie  Kodiak, skromny kontemplator pokazał tajemnicę mocy jogina z 
pierwszej ręki.

W połowie drogi powrotnej żona rybaka odwróciła się znad reperowania 

sieci i powiedziała: „Wiesz, oni robią takie rzeczy przez cały czas!”

„Jakie rzeczy?”- zapytałem.
„Oh, wiesz. Teleportacja, bilokacja. Takie rzeczy”.
„Naprawdę?” – powiedziałem.
„Tak” – odparła, nie podnosząc oczu znad sieci.
„Ta wyspa jest miejscem oddalonym. Tu nie dochodzi poczta. Widzimy ich 
czasem w mieście odbierających pocztę i kupujących rzeczy”. 
„I”  - powiedziała to najbardziej konspiracyjnym tonem
„Oni nie mają żadnego sposobu, żeby tam dotrzeć!”