background image

Katolicki Uniwersytet Lubelski 

Wydział Nauk Humanistycznych 

Instytut Filologii Polskiej 

 
 

Katarzyna Łęk 

 
 
 
 

MIT ARTURIAŃSKI 

W CYKLU UTWORÓW O WIEDŹMINIE  GERALCIE   

A. SAPKOWSKIEGO 

 

 

                                       

Praca pisana na seminarium 

                                   z teorii literatury 

                                                                           pod kierunkiem 

                                               Dra hab. Edwarda Fiały 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

 
 

Lublin 2005 

 

 

background image

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

                                 

Pracę tę dedykuję Pani Dr Beacie Obsulewicz-Niewińskiej. 

Jej  nadzwyczajna dobroć, otwartość, 

bezinteresowność, nieprzerwana gotowość pomocy 

 i rady  były dla mnie nie tylko nieocenionym 

wsparciem, ale teŜ bezcennym świadectwem wiary -

wspaniałą i zobowiązującą lekcją najpiękniejszego 

człowieczeństwa. 

 

Szczególne podziękowania kieruję takŜe pod adresem 

Pana Dra Jarosława Borowskiego. 

Udział w jego zajęciach:   

prowadzonych  z niepowtarzalną pasją 

 oraz imponującą erudycją, 

 był nie tylko wyjątkową przyjemnością,  

                         ale  okazał  się równieŜ szalenie  inspirujący.  

     
 
 

 

 
 

background image

 

 

 
SPIS TREŚCI: 

 

WSTĘP  ...................................................................................................... 5  

Stan badań nad zjawiskiem obecności mitu arturiańskiego w cyklu utworów  

A. Sapkowskiego o wiedźminie Geralcie  .................................................................... 6  

ZałoŜenia metodologiczne i literatura kontekstów interpretacyjnych  .................. 14 

 

Rozdział I 

MIT ARTURIAŃSKI A „HISTORIE WIEDŹMIŃSKIE” -  

WPROWADZENIE 

1.

 

Historia  Świętego  Graala  jako  jedna  z  gałęzi  mitu  arturiańskiego.  Krótki 

zarys literackiej ewolucji motywu  ................................................................. 26 

2.

 

Specyfika  wykorzystania  tradycji  arturiańskiej  przez  autora  cyklu  o 

wiedźminie......................................................................................................... 30 

 

Rozdział II 

FIGURY ARTURIAŃSKIE 

1.

 

Cintryjka – centrum „systemu odpowiedników”  ........................................ 32 

1.1

 

Ciri jako figura Graala  .................................................................................. 32 

1.2

 

Ciri jako Pani Jeziora  ...................................................................................  41  

1.3

 

„Element kobiecy” w konstrukcji figur Graala i Pani Jeziora  .................  51 

2.

 

Wiedźmin Geralt – Rycerz świętego Graala  ...............................................  60 

2.1

 

Geralt – Perceval  ...........................................................................................  64 

2.2

 

Geralt – Galahad  ...........................................................................................  71 

2.3

 

Geralt – Lancelot ............................................................................................  76 

2.4

 

Wiedźmin jako figura Poszukującego ..........................................................  82 

3.

 

Geralt – Zraniony Król  .................................................................................  88 

 

 

 

 

 

background image

 

Rozdział III 

ARTURIAŃSKIE OBLICZA PRZESTRZENI 

1.

 

Przestrzeń realistyczno – mityczna. Kosmologia A. Sapkowskiego a celtycki 

„Tamten Świat”...............................................................................................  93 

1.1

 

Kraj Olch – celtycki zaświat przedstawiony  ...............................................  96 

1.2

 

Księstwo Toussaint  - odwiedziny w Krainie Kobiet  ................................ 101 

1.3

 

Cytadela Vilgefortza – echo Królestwa Zmarłych  ...................................  104 

1.4

 

WieŜa, jezioro, mgła – wrota światów, brama mitu? ................................  106 

2.

 

Przestrzeń aksjologiczna – Kraina Pozbawiona Łaski  ............................. 110  

2.1 Universum w stanie chaosu  .......................................................................... 112 

2.2 Miłość – istota mocy Graala   ....................................................................... 118 

 

Rozdział IV 

KOŁO WIECZNEGO POWROTU 

.............................................................. 121 

 

ZAKOŃCZENIE

................................................................................................... 127

 

SPIS ILUSTRACJI.

.............................................................................................. 133

 

BIBLIOGRAFIA

................................................................................................... 136

 

 

                                     

          

 

 

 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 

background image

 

 

 
 
 
 
 
 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 

WSTĘP 

 

 

Niniejsza  praca  jest  próbą  przyjrzenia  się  specyfice  relacji  pomiędzy  cyklem 

utworów  „wiedźmińskich”  A.  Sapkowskiego

1

  a  tym  obszarem  literatury  (i  ogólnie 

kultury  europejskiej),  który  moŜna  określić  jako  mit  arturiański

2

.  Przez  pojęcie  to 

rozumiem  rozległą,  wielowariantową  narrację  osnutą  wokół  legendarnej  postaci  króla 

Artura  i  jego  rycerzy,  pierwotnie  nie  powiązaną  z  jednym  konkretnym  kształtem 

tekstowym (przekazywaną ustnie przez wędrownych bretońskich rybałtów

3

), a wtórnie 

                                                 

1

  Materiał  badawczy  stanowić  będą  następujące  tytuły:  Ostatnie  Ŝyczenie,  Miecz  przeznaczenia,  Krew 

elfówCzas pogardyChrzest ogniaWieŜa JaskółkiPani Jeziora. Wszystkie cytaty pochodzą z wydania 
Warszawa 2001. 

2

  UŜywam  pojęcia  „mit”  w  odniesieniu  do  literatury  arturiańskiej,  bazując  na  autorytecie  J.  Campbella, 

który w swojej czterotomowej monografii The Masks of God  (Maski boga) zalicza literaturę rycerską do 
-  jak  ją  nazywa  –  „mitologii  twórczej”.  Mitologia  owa  „w  pewnej  mierze  wolna  od  tradycji  religijnej 
symboliki;  w  rzeczywistości  jest  (…)  z  nią  zbieŜna  z  powodu  identyczności  sposobów  manifestowania 
się wszystkich rodzajów ludzkiej wyobraźni oraz ich wspólnej psychologicznej archetypowej podstawy”. 
E. Mieletinski, Poetyka mitu, tł. J. Dancygier, Warszawa 1981, s. 92.  

3

  T.  M.  Lebiecki,  Legendy  arturiańskie  jako  element  kultury  europejskiej,  „Literatura  Ludowa”  2002,  

z. 4-5, s. 16-17. 

background image

 

posiadającą takich literackich kształtów wiele: od dzieł średniowiecznej epiki dworskiej 

począwszy, a skończywszy na współczesnych powieściach z gatunku fantasy

4

.   

 

PoniŜsze rozwaŜania sytuują się wewnątrz nurtu tych wypowiedzi krytycznych, 

których  autorzy  upowszechnili  praktykę  postrzegania  twórczości  A.  Sapkowskiego  

głównie przez pryzmat prowadzonych przez niego gier literackich. Wspólny z nimi jest 

tu punkt wyjścia: załoŜenie, iŜ podstawową osobliwością ksiąŜek łódzkiego pisarza jest 

ich metaliterackość i hiperaluzyjność. Nie są to bynajmniej utwory, które zagwarantują 

czytelnikowi  leniwą  przyjemność  „nie  uczestniczącego  uczestnictwa”

5

,  ale  takie,  które 

pragną  wytrącać  go  z  „błogostanu  biernego  z  dziełem  obcowania”

6

  i  zmuszać  do 

aktywności,  do  niemałego  wysiłku  przy  rekonstrukcji  literackich  sensów.  Dyrektywa 

aktywności zawarta jest  przy tym w strukturze opowieści, głównie za sprawą nasycenia 

jej  aluzją  literacką,  figurą,  która  ex  defintione  jest  oznaką  przynaleŜności  danego 

fragmentu  tekstu  do  określonego  kontekstu

7

.  Zadaniem  odbiorcy  jest  rozszyfrowanie 

owego  niezwerbalizowanego  tła  kontekstowego,  bo  stanowi  to  warunek  prawidłowego 

odczytania  utworu,  warunek  dotarcia  do  jego  pełni  znaczeniowej

8

.  O  ile  celem  

i  zwieńczeniem  kaŜdej  lektury  powinno  być  osiągnięcie  takiej  pełni,  o  tyle 

najogólniejszym, podstawowym celem niniejszej refleksji jest udowodnienie tezy, iŜ w 

przypadku cyklu utworów o wiedźminie Geralcie A. Sapkowskiego dokonanie tego jest 

niemoŜliwe bez przywołania szeroko pojętego kontekstu literatury arturiańskiej.  

 

 

Teza  ta  –  choć  raczej  implikowana,  niŜ  sformułowana  wprost  –  jest  wyraźnie 

obecna  w dotychczasowej literaturze  przedmiotu. 

 

 

Stan badań nad zjawiskiem obecności mitu arturiańskiego w cyklu utworów 

A. Sapkowskiego o wiedźminie Geralcie 

 

Pierwszą  grupę  wypowiedzi  sygnalizujących  zjawisko  powiązania  pomiędzy 

cyklem  utworów  o  wiedźminie  Geralcie  a  literaturą  arturiańską  stanowią  teksty 

                                                 

4

 M. Głowiński, Mit, [hasło w:] Słownik terminów literackich, pod red. J. Sławińskiego, Wrocław 2000, 

s.314.  

5

  R.  Handke,  Dzieło  w  perspektywie  czytelnika,  [w  tegoŜ:]  Utwór  fabularny  w  perspektywie  odbiorcy

Wrocław 1982, s. 24. 

6

 Ibidem. 

7

  Por.  R.  Nycz,  Intertekstualność  i  jej  zakresy:  teksty,  gatunki,  światy,  [w  tegoŜ:]  Tekstowy  świat. 

Poststrukturalizm a wiedza o literaturze, Warszawa 1993, s. 63. 

8

 Ibidem, s. 64. 

background image

 

poruszające  zagadnienie  metody  twórczej  A.  Sapkowskiego,  czyli  strategii  pisarskiej 

polegającej na szeroko pojętej zabawie z czytelnikiem, a wyraŜającej się między innymi 

w nasycaniu prozy licznymi aluzjami do róŜnorakich dziedzin literatury i kultury. Łączy 

je  to,  Ŝe  priorytetowa  dla  niniejszej  pracy  kwestia  potraktowana  jest  w  nich 

marginesowo, nie stanowi bowiem głównego tematu rozwaŜań.  

„Charakter  prozy  apokryficznej,  <<dopisywanej>>  do  legend  i  mitów 

ś

redniowiecznej  Europy  –  zwłaszcza  legend  kręgu  arturiańskiego”  przypisują  cyklowi 

prozatorskiemu  o  wiedźminie  Geralcie  P.  Czapliński  i  P.  Śliwiński

9

.  W  swoim 

opracowaniu  dotyczącym  współczesnej  literatury  polskiej  rozpatrują  oni  twórczość  

A.  Sapkowskiego  w  kontekście  mającego  miejsce  u  progu  lat  dziewięćdziesiątych  

zjawiska określonego przez nich jako „powrót fabuły”, a przejawiającego się w tym, Ŝe  

„po  okresie  fabularnej  posuchy  wkraczał  do  prozy    duch  opowieści  –  oŜywczy  duch 

nieskrępowanego  zmyślania,  tworzenia  historii,  sięgania  po  ciekawe  wydarzenia  

i  komponowania  z  nich  atrakcyjnej  fabuły”

10

.  O  osadzeniu  utworów  łódzkiego  pisarza 

„na mocnym pionie mitu arturiańskiego”  wspomina w swoim artykule T. Stawiszyński, 

którego  zajmuje  problem  zasadności  sytuowania  twórczości  A.  Sapkowskiego  

w  obszarze  literatury  popularnej

11

.  Kwestia  „wątków  arturiańskich”  pojawia  się  takŜe  

w  zadanym  (w  ramach  wywiadu  przeprowadzonego  dla  „Magazynu  Literackiego”) 

najpopularniejszemu  twórcy  fantasy  w  Polsce  pytaniu  o  patronów  literackich

12

,  gdzie 

sąsiaduje  z  próbą  –  wcale  nie  pierwszą  –  zaklasyfikowania  jego  twórczości  jako 

pisarstwa postmodernistycznego

13

.  

 

Jako  drugą  grupę  opinii  naleŜałoby  omówić  te  wypowiedzi,  które  zagadnieniu 

intertekstualnej zaleŜności „wiedźmińskiej” prozy od literatury arturiańskiej poświęcają 

nieco  więcej  uwagi.  Włączam  tu  wszelkie,  nawet  najbardziej  lakoniczne,  próby 

wskazywania  i  interpretowania  aluzji  „arturiańskich”  w  tekstach  Sapkowskiego 

poświęconych przygodom Geralta i Ciri. 

                                                 

9

 P. Czapliński, P. Śliwiński, Proza na przełomie – panorama, [w tychŜe:] Literatura polska 1976 – 1998. 

Przewodnik po prozie i poezji, Kraków 2002, s. 263.  

10

 Ibidem, s. 262. 

11

 T. Stawiszyński, Wiedźmin ambitny, „Gazeta Polska” 2002, nr 7, s. 19.  

12

  A.  Sapkowski,  Światy  zamknięte,  światy  otwierane,  rozm.  przepr.  M.  Kamykowa,  T.  Lewandowski, 

„Magazyn Literacki”1999, nr 11, s. 30.  

13

  Ibidem,  s.  31.  Warto  tutaj  zauwaŜyć,  Ŝe  sam  Sapkowski  do  podobnych  praktyk  odnosi  się  nader 

sceptycznie,  więcej  nawet,  wypowiada  się  o  nich  z  jemu  tylko  właściwym  sarkastycznym  humorem: 
„Ktoś sobie wymyślił, Ŝe Eco jest postmodernistą i ja teŜ. Nie wiem tylko, co to znaczy. Ale czuję, Ŝe jest 
to próba dopisania facetowi – i mnie przy okazji – jakiejkolwiek innej gęby, niźli fantastyka, bo ta brzmi 
plugawo” A. Sapkowski, Towar bardzo nietypowy, rozm. przepr. B. Torański, „Rzeczpospolita” 1999, nr 
129, D. s. 8.    

background image

 

J.  Sieradzki  w  swojej  recenzji  Pani  Jeziora,  pisząc  o  „interferencji 

powieściowego  uniwersum  ze  światem  legend  arturiańskich”

14

,  zauwaŜa  obecność  

w  piątym  tomie  takich  epizodów  fabularnych  wywodzących  się  z  tychŜe  legend,  jak 

spotkanie  Ciri  z  Galahadem,  podczas  którego  wiedźminka  zostaje  wzięta  za  Panią 

Jeziora,  czy  teŜ  obecność  postaci  noszących  „arturiańskie”  imiona,  jak  Nimue.  Nie 

próbuje  on  jednak  analizować  tego  zjawiska,  postrzega  je  raczej  w  kategoriach 

niezobowiązującej  zabawy  literackiej.  Według  niego  „wygląda,  jakby  pisarz  

w  niektórych  punktach  przymierzał  do  siebie  obydwa  kosmosy,  bawił  się 

oryginalnością paralel, wpuszczał w maliny erudytów”

15

.  

O  motywie  przeniesienia  Ciri  do  świata  Okrągłego  Stołu  i  o  jej  spotkaniu  

z Galahadem wspominają teŜ w swoich uwagach na temat Pani Jeziora K. Kralkowska-

Gątkowska

16

  oraz  J.  Inglot.  Ten  ostatni  zauwaŜa  ponadto  w  swojej  recenzji,  Ŝe  

w  zakończeniu  Geralt  „odpływa  -  niczym  drugi  Artur  -  w  mgły  Avalonu”

17

.  Te  dwa 

epizody  prowokują  Inglota  do  snucia  refleksji  o  znaczeniu,  jakie  ma  dla  twórczości 

Sapkowskiego    natchnienie  płynące  z  samej  literatury  oraz  do  postawienia  tezy,  iŜ  dla 

łódzkiego pisarza „mimo czerpanej z Ŝycia inspiracji najwaŜniejsza jest sama opowieść, 

powielająca przedwieczny, nieśmiertelny mit”

18

.  

O  „postaciach  zaczerpniętych  z  cyklu  arturiańskiego”

19

  mowa  jest  w  krótkim 

szkicu  G.  Szczepaniaka.  Dla  jego  autora,  spowodowane  licznymi  aluzjami  literackimi  

i  kulturowymi,  „zjawisko  nieprzezroczystości  narracji,  które  zdominowało  <<sagę  

o  wiedźminie>>”  jest  powodem  wysunięcia  tezy,  iŜ  cykl  ten  nie  mieści  się  juŜ  w 

konwencji  fantastyki  magii  i  miecza

20

.  Nawet  pomimo  końcowego  „powrotu 

ś

miertelnie rannego Geralta (...) na Wyspę Jabłoni – który ma symbolicznie przywrócić 

tę  opowieść  arturiańskim  archetypom,  z  których  Sapkowski  wywodzi  literaturę 

fantasy”

21

T.  Gorol,  wychodząc  od  motta  Pani  Jeziora  zaczerpniętego  z  Szekspirowskiej 

Burzy  oraz  analizując  znaczenie  motywu  snu  w  ostatnim  tomie  omawianego  tu  cyklu, 

pisze o  kończącym go śnie-śmierci Geralta z Rivii i –  dostrzegając paralelę pomiędzy  

agonią  wiedźmina  na  barce  wśród  jeziornej  mgły  a  odpłynięciem  umierającego  króla 
                                                 

14

 J. Sieradzki, Geralt, wróć, „Polityka” 1999, nr 12, s. 58. 

15

 Ibidem. 

16

 K. Kralkowska – Gątkowska, Fantazyjne trawestacje, „Śląsk” 2000, nr 8, s. 73. 

17

 J. Inglot, KsiąŜki pokupne, „Odra”1999, nr 9, s. 132. 

18

 Ibidem. 

19

 G. Szczepaniak, PodróŜe  w  krainie wyobraźni, czyli świat wiedźmina Geralta,  „Studium” 2002, nr 1, 

s.184. 

20

 Ibidem, s. 182. 

21

 Ibidem, s.187. 

background image

 

Artura  na  magiczną,  zasnutą  mgłami  wyspę  Avalon  -    interpretuje  takie  właśnie 

zakończenie jako bezpośrednie nawiązanie do mitu arturiańskiego

22

. Jego rozwaŜania są 

o tyle istotne, iŜ dotyka on w nich kwestii eksploatowania przez Sapkowskiego motywu 

opowieści  w  opowieści.  Chodzi  tu  o  podejmowane  takŜe  przez  innych  (na  przykład 

przez wspomnianą wyŜej K. Kralkowską-Gątkowską czy G. Szczepaniaka) zagadnienia 

„kreacji  licznych  subnarratorów”

23

.  Są  nimi  w  omawianym  cyklu  prozatorskim  na 

przykład    poeta  Jaskier  czy  dziad  Pogwizd.  To  w  ramy  ich  opowieści  zostaje  ujęta 

historia  wiedźmina  i  wiedźminki  -  w  ramy  opowieści  na  tyle  róŜniących  się 

szczegółami, by dostatecznie zamazać prawdę o losach głównych bohaterów, by zbliŜyć 

historię rekonstruowaną  „z nie do końca wiarygodnych źródeł” do legendy

24

. T. Gorol 

bardzo silnie akcentuje podobieństwo Artura i wiedźmina wynikające z faktu, Ŝe obaj są 

bohaterami  legend  i  pieśni  swojego  świata.  Idąc  tym  tropem  interpretuje  

„zarturianizowane”  zakończenia  jako  ostateczny  dowód    „legendarnej  proweniencji”

25

 

Białego  Wilka.  Pisze  on  wprost,  Ŝe  „odpływając  na  Avalon,  Geralt  zdaje  się 

potwierdzać swą przynaleŜność do świata mitów”

26

.  

Podobnie postrzega zakończenie Pani Jeziora (które jest chyba najwyraźniejszą 

aluzją  arturiańską  w  całym  cyklu  i  najczęściej  absorbuje  uwagę  krytyków  i  badaczy)  

A.  Fulińska.  I  ją  frapuje  problem  zazębiania  się  prawdy  i  mityczności  (baśniowości)  

w historii o wiedźminie. Dostrzegłszy najpierw zjawisko „przeplatania się ze sobą kilku 

planów narracyjnych”

27

 następnie fakt, iŜ „w finale sagi Geralt i jego ukochana zostają 

ocaleni  właśnie  w  legendzie:  odpływają  na  wyspę  nie  przypadkiem  przypominającą 

arturiański  Avalon”

28

,  Fulińska  zastanawia  się,  czy  przypadkiem  u  Sapkowskiego 

„warstwy  palimpsestu  nie  zlewają    się  ze  sobą  tak,  Ŝe  nie  sposób  ich  rozdzielić  i 

wskazać, co jest prawdą, co legendą”

29

.  

W  orbicie  tego  samego  zagadnienia  –  problemu  istnienia  rzeczywistości  mitu  

w opowieści o wiedźminie i sytuowania samego wiedźmina i wiedźminki w przestrzeni 

mitu – w zasadzie mieszczą się takŜe wypowiedzi M. Szymczak, T. Lewandowskiego, 

G.  Lasoń-Kochańskiej  oraz  D.  Materskiej  poruszające  kwestię  obecności  wątków 

                                                 

22

 T. Gorol, Kim jest wiedźmin Geralt, „Nowa Fantastyka” 2001, nr 11, s. 66.  

23

 G. Szczepaniak, op. cit., s. 185. 

24

 T.Gorol, op. cit., s. 67.   

25

 Ibidem. 

26

 Ibidem.  

27

 A. Fulińska, O Andrzeju Sapkowskim. Baśń, która ocala, „Tygodnik Powszechny” 1999, nr 29, s. 12. 

28

 Ibidem. 

29

 Ibidem. 

background image

 

10 

arturiańskich 

cyklu 

prozatorskim, 

który 

uczynił 

A. 

Sapkowskiego 

najpopularniejszego twórcę  fantasy w Polsce.  

M.  Szymczak,  którą  interesuje  głównie  kwestia  sakralizacji  i  desakralizacji 

rzeczywistości  wewnątrz  wiedźmińskiego  świata,  pisze  o  „momencie  mitogennym” 

historii  opowiadanej  przez  Sapkowskiego  (proces  przesuwania  się  opowieści  

o  wiedźminie  i  wiedźmince  –  która  dla  Nimue  i  Condwiramurs  jest  wielowariantową 

legendą  z  zamierzchłej  przeszłości  -  ze  sfery  funkcjonowania  oralnego  do  sfery  słowa 

pisanego)  i  wspomina  o  jej  „zintegrowaniu  z  legendą  arturiańską”

30

  poprzez 

przeniesienie Ciri do świata Okrągłego Stołu. 

TakŜe według T. Lewandowskiego historia Geralta i Ciri ulega – w Pani Jeziora 

ostatecznie  –  „umitycznieniu”  i  tam  właśnie,  „jako  mit,  który  odszedł  w  przeszłość, 

coraz  bardziej  zmierzchającą,  gasnącą”,  jest  relacjonowana  „jakby  z  perspektywy 

europejskiego  średniowiecza  i  przestrzeni  mitu  arturiańskiego”  (przy  czym  autor 

niezbyt precyzyjnie tłumaczy, co dokładnie przez to rozumie)

31

.  

O  „tworzeniu  się  –  wewnątrz  literackiego  świata  cyklu  wiedźmińskiego  -  

legendy będącej legendą wielu miejsc i czasów”

32

 pisze G. Lasoń-Kochańska, dla której 

fakt, iŜ Ciri „moŜe stać się częścią arturiańskiej legendy, Panią Jeziora”

33

, jest skutkiem 

takiej  a  nie  innej  kreacji  czasoprzestrzeni  w  tymŜe  cyklu  (czas  cykliczny,  koncepcja 

ś

wiatów alternatywnych).  

       Natomiast  D.  Materska,  która  równieŜ  boryka  się  z  problemem  „niezbyt 

wiarygodnych  opowiadaczy  relacjonujących  losy  Geralta”

34

,  recenzując  ostatni  tom 

jego  przygód,    konstatuje:  „W  miarę  lektury  [Pani  Jeziora]  widzimy,  Ŝe  opowieść  

o  Geralcie  krąŜąca  w  świecie  Nimue  staje  się  dziwnie  podobna  do  naszej  opowieści  

o królu Arturze  - archetypicznej legendy, która ma dziesiątki ech. Aluzje i skojarzenia 

arturiańskie  na  początku  subtelne,  są  coraz  bardziej  czytelne,  aŜ  wreszcie  w  finale 

powieści  nie  ma  juŜ  Ŝadnych  wątpliwości,  Ŝe  zagubiona  królewna  Ciri  przyjmuje  na 

siebie  rolę  Morgan  –  Pani  Jeziora,  która  zabiera  umierającego  Artura  –  Geralta  na 

wyspę  mgieł  i  jabłoni”

35

  Dla  Materskiej  „nawiązanie  do  mitu  Artura  jest  logicznym 

                                                 

30

 M. Szymczak, Sakralizacja i desakralizacja rzeczywistości w opowiadaniach o wiedźminie oraz cyklu 

powieściowym Andrzeja Sapkowskiego, „Przegląd Humanistyczny” 2002, nr 2, s. 69.  

31

 T. Lewandowski, Do ciemnego kresu, po ostatnią nagrodę (rec. Pani Jeziora), „Nowe KiąŜki” 1999, nr 

6, s. 41. 

32

 G. Lasoń-Kochańska, Coś się kończy, „Guliwer” 1999, nr 4, s. 29. 

33

 Ibidem. 

34

  D.  Materska,  Z  tej  samej  materii,  co  mary  senne  (rec.  Pani  Jeziora),  „Nowa  Fantastyka”  1999,  nr  6,  

s. 78. 

35

 Ibidem.  

background image

 

11 

podsumowaniem  twórczości  Sapkowskiego”

36

,  który  wielokrotnie  przyznawał  się  do 

fascynacji najsłynniejszą opowieścią rycerską Europy.  

 

Publikacją  wyróŜniającą  się  na  tle  pozostałych  wypowiedzi  poruszających 

problem  afiliacji  pomiędzy  literaturą  arturiańską  a  utworami  „wiedźmińskimi”  jest 

ksiąŜka  M.  Szelewskiego,  dotycząca  nazewnictwa  literackiego  w  utworach  Andrzeja 

Sapkowskiego  i  Nika  Pierumowa.  OdróŜnia  ją  od  wyŜej  wymienionych  tekstów:  po 

pierwsze - status pracy naukowej, po drugie – dokładność, z jaką Szelewski, w ramach 

analizy  formalno  –  etymologicznej,  wskazuje  w  omawianym  cyklu  prozatorskim 

Sapkowskiego  wszelkie  (onomastyczne)  odwołania  do  mitu  arturiańskiego,  a  nawet 

szerzej  –  w  ogóle  do  mitologii  Wysp  Brytyjskich.  Obecność  takiego  aluzyjnie 

nacechowanego  nazewnictwa  zostaje  uznana  za  charakterystyczną  cechę  twórczości 

łódzkiego  pisarza,  związaną  „prawdopodobnie  z  fascynacją  pisarza  kulturą  celtycką 

oraz szeroko rozumianą problematyką średniowieczną”

37

. Cechę w pełni potwierdzającą 

–  według  Szelewskiego  -  przynaleŜność  jego  utworów  do  paradygmatu  gatunkowego 

fantasy

38

.  

 

Przed  przystąpieniem  do  omówienia  ostatniej  pozycji  niniejszego  stanu  badań, 

naleŜy  stwierdzić,  iŜ  Ŝaden  z    wyŜej  wymienionych  tekstów  zawierających  wzmianki  

o  intertekstualnej  zaleŜności    pomiędzy  „wiedźmińskim”  cyklem  Sapkowskiego  

a  literaturą  arturiańską  nie  rozwinął  w  sposób  zadowalający  tego  tematu.  Nawet  

M. Szelewski, który – w odróŜnieniu do pozostałych autorów -  rzetelnie udowodnił (na 

polu  onomastyki)  sam  fakt  istnienia  tejŜe  zaleŜności,  ograniczył  się  do  bardzo 

lakonicznej  interpretacji  jej  funkcji  artystycznej.  Brak  taki  otwierał  pole  dla  dalszych 

badań,  bo  -  jak  juŜ  zostało  zasygnalizowane  -  bez  aktualizacji  kontekstu 

„arturiańskiego” niemoŜliwa jest rekonstrukcja sensów prozy „wiedźmińskiej” w takiej 

formule, jaką autor pomyślał jako idealną (a przynajmniej w formule zbliŜonej)

39

.   

 

Wypełnienia  badawczej  luki  podjęła  się  N.  Lemann  w  swoim  artykule 

zatytułowanym  Literatura  arturiańska  w  twórczości  Andrzeja  Sapkowskiego,  czyli 

                                                 

36

 Ibidem. 

37

  M.  Szelewski,  Nazewnictwo  literackie  w  utworach  Andrzeja  Sapkowskiego  i  Nika  Pierumowa, Toruń 

2003, s. 24 

38

 Ibidem, s. 120.  

39

 R. Handke, op. cit., s. 47.  

background image

 

12 

wszystkie  drogi  prowadzą  do  Kamelotu

40

.  Jak  dotychczas  jest  on  jedyną  całościową 

próbą ujęcia  tego tematu. Autorka uczyniwszy punktem wyjścia swoich rozwaŜań fakt 

fascynacji  A.  Sapkowskiego  mitem  arturiańskim,  rozpoczyna  je  od  przywołania  

licznych  wypowiedzi  łódzkiego  pisarza  na  temat  związków  tegoŜ  mitu  z  genezą  

i  kształtem  gatunku    fantasy

41

.  Następnie  stawia  tezę  o  doniosłej  roli  wątków 

arturiańskich  w  prozie  Sapkowskiego  i  przechodzi  do  dokładnej  analizy  oraz 

interpretacji  sposobu  ich  funkcjonowania  w  utworach  cyklu  „wiedźmińskiego”.  Istotę 

przyjętej przez nią metody oddaje tytuł podrozdziału: Who is Who, czyli kto jest kim w 

micie arturiańskim, a kim u Sapkowskiego

42

. N. Lemann interesują głównie – jak sama 

je  nazywa  -  „nawiązania  osobowe”

43

,  czyli  fenomen  bohaterów  noszących  imiona 

rodem  z  legend  o  królu  Albionu  i  jego  rycerzach.  Szczegółowemu  oglądowi  poddaje 

ona  postacie  Nimue,  Condwiramurs,  Króla  Rybaka,  Galahada  (nie  pomija  nawet  kota 

Merlina,  pijanego  gnoma  Percivala  czy  faktu  dwukrotnego  nazwania  Yennefer 

Ginewrą).  KaŜdą  z  nich  obdarza  solidnym  „arturiańskim”  rodowodem,  a  następnie 

bada,  jak  to  mityczne  dziedzictwo  zostało  „spoŜytkowane”  przez  Sapkowskiego. 

Analiza porównawcza kończy się wnioskiem, iŜ łódzki pisarz „<<pasoŜytuje>> niejako 

na micie biorąc sam kształt postaci i wypełniając go własną treścią. Mityczny kształt nie 

odchodzi  jednak  w  zapomnienie,  pojawia  się  tylko  na  nowym  tle”

44

.  Osobnym 

problemem dla N.  Lemann jest - tak intrygująca  takŜe innych zajmujących się historią 

wiedźmina i wiedźminki – kwestia „Legendy w Legendzie”

45

. Według niej Sapkowski 

zastosował  „świadomy  zabieg  pisarski,  zmierzający  do  uprawdopodobnienia  w 

czytelniczym  odbiorze  jego  świata”

46

  i  „<<pod–kreował>>  swą  opowieść  pod  inną, 

                                                 

40

  N.  Lemann,  Literatura  arturiańska  w  twórczości  Andrzeja  Sapkowskiego,  czyli  wszystkie  drogi 

prowadzą do Kamelotu, „Zeszyty Naukowe WSHE w Łodzi” 2001, nr 6, s. 77-99. 

41

 Na samym wstępie N. Lemann cytuje, słusznie uznając go za cenną odautorską wskazówkę, istotną dla  

interpretacji  cyklu  wiedźmińskiego,  słynny  -  i  kontrowersyjny  zarazem  -  fragment  eseju  Piróg
„archetypem  ,  prawzorem  WSZYSTKICH  utworów  fantasy  jest  legenda  o  królu  Arturze  i  rycerzach 
Okrągłego Stołu.” A. Sapkowski, Piróg albo nie ma złota w Szarych Górach, „Nowa Fantastyka” 1993, 
nr  5,  s.  66.  Przywołuje  teŜ  wielokrotnie  utwór,  w  którym  łódzki  pisarz  najpełniej  dał  wyraz  swojej 
arturiańskiej fascynacji, czyli esej Świat króla Artura. Zob. J.Z. Lichański, Sapkowski i król Artur, „Nowa 
Fantastyka” 1995, nr 10, s. 69. W tym miejscu naleŜałoby wymienić takŜe te wypowiedzi Sapkowskiego 
o znaczeniu mitu arturiańskiego dla gatunku fantasy, na które N. Lemann się nie powołała. Chodzi tu o 
liczne  wzmianki  w  jego  Rękopisie  znalezionym  w  smoczej  jaskini.  Kompendium  wiedzy 
 o literaturze fantasy
, a takŜe o uwagi wypowiadane przy okazji licznych wywiadów: A. Sapkowski, Nie 
jestem, jak się okazuje, autorem ksiąŜek wagonowych
, rozm. przepr. B. Zielińska, „Cogito” 2000, nr 12,  
s.  89.  A.  Sapkowski,  Nie  zwykłem  podpisywać  się  na  ksiąŜkach  Tolkiena,  [w:]  Rozmowy  przekorne
przepr. D. Brykalski, Warszawa 2003, s. 253.   

42

 Ibidem, s. 81.  

43

 Ibidem, s. 88. 

44

 Ibidem, s. 82.  

45

 Ibidem, s. 95.  

46

 Ibidem, s. 96. 

background image

 

13 

wszystkim  znaną”

47

:  wykorzystując  wątki  arturiańskie  stworzył  „własną  Legendę”- 

legendę Ciri

48

.  

 

Porównując  Nimue,  Condwiramurs,  Króla  Rybaka  czy  Galahada  z  ich 

„arturiańskimi”  pierwowzorami,  autorka  poszła  niewiele  dalej  niŜ  M.  Szelewski. 

Obszerniejsza charakterystyka intertekstu nie zmieniła faktu, Ŝe nawiązania arturiańskie 

w  opowieści  o  wiedźminie  pozostały  zbiorem  niepowiązanych  ze  sobą  aluzji,  

a  omawiany  artykuł  stanowi  po  prostu  coś  w  rodzaju  ich  „katalogu”  (sama  autorka 

wspomina  o  „przeglądzie  arturiańskiego  who’s  who  w  prozie  Sapkowskiego”

49

). 

Rzetelne  próby  określenia  funkcji  postaci  o  znaczących,  legendarnych  imionach 

sprawdziły  się  najbardziej  w  przypadku  Nimue  i  Condwiramurs,  ale  ich  doniosła  rola  

w  strukturze  cyklu  (wątek  opowieści  w  opowieści)  pozostałaby  w  zasadzie 

niezmieniona,  gdyby  takich  imion  nie  nosiły.  N.  Lemann  sugeruje  wprawdzie,  Ŝe 

historia  wiedźmińska  mogłaby  być  reinterpretacją  mitu  arturiańskiego

50

,  ale 

stwierdzenie  to  nie  znajduje  potwierdzenia  w  jej  wywodach.  Są  to  ciągle  rozwaŜania 

nad reinterpretacją poszczególnych, luźno ze sobą powiązanych elementów tegoŜ mitu. 

W  tym  względzie  próba  całościowego  ujęcia  tematu  –  moim  zdaniem  -  nie  powiodła 

się.  

Dla  niniejszej  pracy  artykuł  N.  Lemann  jest  jednak  wartościowy  i  waŜny  jako 

tekst  przynoszący  dwie  następujące,  powiązane  ze  sobą  tezy.  Pierwsza  to  ta,  Ŝe 

obszarem  mitu  arturiańskiego,  który  zainspirował  Sapkowskiego  najsilniej,  były 

opowieści  dotyczące  poszukiwań  św.  Graala

51

,  natomiast  druga,  Ŝe  Graal  to  Ciri

52

Wysuwając  je,  autorka  zeszła  z  poziomu  „powierzchownych”,  oczywistych  nawiązań 

na poziom głębszych, ukrytych afiliacji. Niestety, swojej bardzo trafnej intuicji – tak ja  

ją oceniam – dała wyraz nader nieśmiało: „Pisząca te słowa musi uczciwie przyznać, Ŝe 

transformacja Graala w Ciri nie jest wprost przez Sapkowskiego wyraŜona, ale istnieją 

przesłanki do podjęcia takiej gry intelektualnej”

53

Sama N. Lemann moŜliwość podjęcia owej gry jedynie zasygnalizowała (tematu 

kreacji Ciri - będącej transformacją motywu Graala - nie moŜna uznać za wyczerpany, 

wręcz przeciwnie ), wskazując pewien badawczy trop. W niniejszej pracy będę chciała  

nim podąŜyć, podjąć przerwany wątek. Być moŜe w ten sposób uda mi się rzecz, która 

                                                 

47

 Ibidem, s.97. 

48

 Ibidem, s.96.  

49

 Ibidem, s. 89. 

50

 Ibidem, s. 80. 

51

 Ibidem, s. 81. 

52

 Ibidem, s. 91. 

53

 Ibidem, s. 93. 

background image

 

14 

do  tej  pory  w  literaturze  przedmiotu  nie  miała  miejsca:  przynajmniej  zbliŜone  do 

holistycznego  ideału  ujęcie  problemu  zaleŜności  pomiędzy  mitem  arturiańskim  a 

cyklem „wiedźmińskim”.  

 

 

 

 

 

ZałoŜenia metodologiczne i literatura kontekstów interpretacyjnych 

 

Cykl  prozatorski  o  Geralcie  i  Ciri  w  sposób  wyraźny  i  celowy  (przeznaczony  dla 

czytelnika!

54

)  nawiązuje  do  legend  Okrągłego  Stołu.  Na  istnienie  relacji 

intertekstualności  wskazuje  obecność  określonych  wykładników  tekstowych

55

,  jakimi 

są rozsiane w tekście liczne aluzje literackie. Pełnią one rolę sygnałów inferencji

56

. Ich 

mnogość,  róŜnorodny  charakter  i  strategiczne  rozmieszczenie  wyraźnie  prowokuje  do 

uwzględnienia 

rzeczywistości 

nawiązania 

do 

mitu 

arturiańskiego 

jako 

„współkształtującej globalny sens”

57

 utworów „wiedźmińskich.”  

 

Niniejsza  praca  ma  za  zadanie  przybliŜyć  specyfikę  i  określić  funkcję  tegoŜ 

nawiązania.  Jej  konstrukcja  opierać  się  będzie  na  indukcyjnym  modelu  rozumowania. 

Punktem  wyjścia  jest  tu  gotowe  załoŜenie,  Ŝe  naturę  relacji  pomiędzy  mitem 

arturiańskim  a  opowieścią  o  wiedźminie  najpełniej  oddaje  pojęcie  twórczej 

transformacji,  połączonej  z  transpozycją,  czyli  przesunięciem  w  inną  przestrzeń 

kulturowo-społeczną

58

. Chcąc potwierdzić zasadność postawionej tezy, będę poddawała 

omawiane  utwory  A.  Sapkowskiego  takiemu  oglądowi,  w  którym  nie  ograniczę  się 

jedynie  do  zarejestrowania  oczywistych,  niejako  „powierzchniowych”  odwołań 

„arturiańskich”  (aluzje  imienne,  epizody  fabularne  naśladujące  „wprost”  legendarne 

wydarzenia),  ale  skupię  się  na  poszukiwaniu  głębiej  zarysowanych  afiliacji. 

Zaproponowana  optyka  pozwoli  –  mam  nadzieję  –  na  dostrzeŜenie,  iŜ  siatka 

pojedynczych  i  pozornie  przypadkowych  analogii,  powiązań,  odniesień,  siatka 

pojedynczych autorskich sugestii składa się w coś na kształt superstruktury

59

. Próba jej 

                                                 

54

 M. Głowiński, O intertekstualności, „Pamiętnik Literacki” 1986, z. 4, s. 77.  

55

 R. Nycz, op. cit. , s. 62-64. 

56

 Ibidem, s. 64. 

57

 Ibidem, s. 65. 

58

 H. Markiewicz, Literatura a mity, „Twórczość” 1987, nr 10, s. 57.  

59

 Por. E. Mieletinski, op. cit., s. 379.  

background image

 

15 

rekonstrukcji byłaby próbą odnalezienia dla omawianego utworu zasady porządkującej, 

próbą  połączenia  w  jedną  całość  wszystkich  tych  momentów  tekstu,  w  których 

następuje  jego  wychylenie  ku  arturiańskiemu  pierwowzorowi.  Elementy  wspomnianej 

superstruktury  miałyby  przy  tym  dwojaki  charakter.  Jedne  moŜna  by  uznać  za 

konstytutywne  -  one  sprawiałyby,  Ŝe  nowo  opowiadana  historia  okazuje  się  być 

swoistym palimpsestem (tekstem napisanym na innym tekście), historią przekształconą 

wprawdzie,  ale  juŜ  niegdyś  opowiedzianą.  Mimo,  Ŝe  najczęściej  nieposiadające 

bezpośrednich  wykładników  tekstowych  (Ciri  jako  Graal),  to  właśnie  one  tworzyłyby 

superstrukturę  niejako  „wprost”.  One  teŜ  będą  głównym  przedmiotem  poniŜszych 

rozwaŜań.  Inne,  którym  naleŜałoby  przyznać  status  elementów  konsekutywnych, 

wskazywałyby  jedynie  na  istnienie  superstruktury,  same  pozostając  poza  relacjami 

istotnymi.  Ich  funkcją  byłoby  kierowanie  uwagi  czytelnika  na  sam  fakt  związku 

pomiędzy mitem arturiańskim a historią wiedźmina (do tej właśnie kategorii wydają się 

w większości zaliczać „arturiańskie” nawiązania, o których traktuje artykuł N. Lemann; 

do  tych,  które  zostały  juŜ  przez  nią  omówione,  nie  będzie  się  w  niniejszej  pracy 

wracać). 

 

Najbardziej oczywistą metodą, którą naleŜałoby posłuŜyć się w celu wykazania, 

Ŝ

e  opowieść  o  wiedźminie  i  wiedźmince  jest  poddanym  renarracji,  przekształconym 

mitem  arturiańskim  (konkretnie  tym  obszarem  mitu  arturiańskiego,  który  dotyczy 

poszukiwań  św.  Graala),  jest  analiza  porównawcza  dwóch  fabuł,  oparta  na  kategorii 

zgodności  lub  niezgodności.  Ona  teŜ  zostanie  zastosowana  jako  podstawa  dla  innych, 

bardziej  skomplikowanych  działań  badawczych  i  interpretacyjnych.  W  tym  miejscu 

konieczne  jest  dokonanie  pewnego  uściślenia.  O  ile  określenie  układu  zdarzeń 

składającego się na losy postaci cyklu „wiedźmińskiego” nie nastręcza trudności, o tyle 

fabuła mitu arturiańskiego zmienia się (mniej lub bardziej) w zaleŜności od tego, z którą 

z  jego  licznych  literackich  realizacji  mamy  do  czynienia.  Nie  sposób  wskazać  

w kulturze europejskiej wersji „obowiązującej” opowieści Okrągłego Stołu. Nie ułatwia 

zadania  takŜe  fakt,  Ŝe  taka  –  jedynie  wiarygodna  –  wersja  nie  istnieje  dla  samego  

A.  Sapkowskiego.  PoniewaŜ  na  wzięcie  pod  uwagę  wszystkich  utworów,  które  moŜna  

by  uznać  za  przynaleŜne  do  korpusu  „literatury  arturiańskiej”  nie  ma  tutaj  miejsca  - 

zwłaszcza  przy  takim  rozumieniu  tego  pojęcia,  jakiemu  hołdują  niniejsze  rozwaŜania, 

czyli  wybitnie  heterogenicznemu,  umieszczającemu  obok  romansu  dworskiego 

współczesne  utwory  fantasy  –  konieczne  jest  dokonanie  na  uŜytek  tejŜe  pracy  wyboru 

tekstów  stanowiących  swoiste  „arturiańskie”  minimum.  O  tym,  co  powinno/mogłoby 

background image

 

16 

wejść  w  skład  tegoŜ  minimum,  dobre  wyobraŜenie  daje  lektura  Świata  króla  Artura 

oraz  Rękopisu  znalezionego  w  smoczej  jaskini  A.  Sapkowskiego

60

.  Zawarte  w  tych 

publikacjach 

„genetyczno-bibliograficzne” 

wskazówki 

samego 

autora 

cyklu 

wiedźmińskiego  posłuŜyły  do  wyróŜnienia  trzech  grup  tekstów  jako  przedmiotu 

późniejszych analiz. Są to: 

 

1.

 

dzieła  średniowiecznej  epiki  dworskiej  stanowiące  kanon  legendy  o  królu 

Arturze:  

-  XII-  wieczny  Percewal  z  Wali,  czyli  Opowieść  o  gralu  Chrétiena  de 

Troyes, 

-  Opowieści  Okrągłego  Stołu  (XIII–  wieczny  tzw.  Cykl  Wulgaty

starofrancuski prozatorski cykl Lancelota-Graala  w adaptacji - dokonanej na 

wzór bedierowskiej adaptacji Tristana i Izoldy –  J. Boulengera)

61

 

2.

 

współczesne  powieści  fantasy  będące  adaptacjami  legendy  arturiańskiej  lub 

wyraźnie  doń nawiązujące : 

-     Mgły Avalonu M. Zimmer Bradley, 

-

 

 Był  sobie  raz  na  zawsze  król  (Miecz  dla  króla,  Pani  powietrza  i 

ciemności,  Rycerz  spod  Ciemnej  Gwiazdy,  Świeca  na  wietrze,  Księga 

Merlina) T. H. Whitea, 

-

 

Władca Pierścieni J. R. R. Tolkiena, 

 

3.

 

opowieści mitologiczne Celtów. 

 

Wewnętrzna  niejednorodność  powstałego  w  ten  sposób  zestawu  moŜe  budzić  pewne 

wątpliwości,  ma  ona  jednak  swoje  uzasadnienie.  Przede  wszystkim  juŜ  na  wstępie 

odsłania  złoŜony  charakter  opisywanej  intertekstualnej  relacji  pomiędzy  mitem 

arturiańskim  a  cyklem  wiedźmińskim.  Jeśli  opowieść  o  Geralcie  i  Ciri  jest 

palimpsestem, to trzeba z góry załoŜyć, iŜ jest to palimpsest wielowarstwowy.  

 

                                                 

60

 A. Sapkowski, Rękopis znaleziony w smoczej jaskini. Kompendium wiedzy o literaturze fantasy

Warszawa 2001, s. 58-59. 

61

 Jako tło rozwaŜań (dlatego nie wymieniam ich obok  głównych średniowiecznych kontekstów) zostaną 

przywołane takŜe Rycerz z Wózka Chrétiena de Troyes oraz Parsifal Wolframa von Eschenbach. 

background image

 

17 

1.  Odwołanie  się  w  toku  niniejszych  rozwaŜań  do  owoców  średniowiecznej 

fascynacji tzw. materią bretońską jest nieuniknione i najzupełniej oczywiste. Określenie 

to  pochodzi  od  XIII  –  wiecznego  francuskiego  trubadura  Jeana  Bodela.  Stosując 

kryterium  tematyczne  podzielił  on  średniowieczną  epikę  na  trzy  grupy.  Stwierdził,  Ŝe 

istnieją  trzy  „materie”  poematów:  francuska,  rzymska  i  bretońska  właśnie

62

.  „Materia 

francuska”  oznaczała  utwory  z  gatunku  epiki  bohaterskiej  koncentrujące  się  wokół 

Karola  Wielkiego  i  jego  rycerzy,  w  tym  najsłynniejszą  chanson  de  geste,  czyli  Pieśń  

o  Rolandzie

63

.  Nazwą  „materii  rzymskiej”  określano  te  dzieła,  które  były  inspirowane 

wątkami  zaczerpniętymi  z  epiki  staroŜytnej,  w  tym  tzw.  triadę  klasyczną,  czyli  trzy 

najstarsze zachowane roman (średniowieczne rycerskie powieści poetyckie): Opowieść 

o  Troi,  Opowieść  o  Tebach  i  Opowieść  o  Eneaszu

64

.  Natomiast  „materia  bretońska” 

stanowiła  nazwę  dla  całego  średniowiecznego  trendu  literackiego,  reprezentowanego 

przez  utwory  tematycznie  wywodzące  się  z  legend  celtyckich,  a  opowiadające  

o  legendarnym  królu  Arturze  i  jego  rycerzach

65

.  NaleŜy  podkreślić,  Ŝe  mowa  tu  

o  zjawisku  stanowiącym  fenomen  na  skalę  ogólnoeuropejską.  Cały  kontynent  uległ 

niezwykłej  fascynacji  opowieścią  o  królu  Albionu  i  bractwie  Okrągłego  Stołu,  która   

w obecnym kształcie, a raczej „wielokształcie”, współtworzona była przez  pisarzy nie 

jednego,  ale  wielu  krajów  chrześcijańskiego,  feudalnego  Starego  Świata  (wspomniana 

wielowariantowość  opowieści  wynika  m.  in.  z  tego  prostego  faktu).  Jak  to  określił  

T. M. Lebiecki, „cykl arturiański taki, jakim go dziś znamy, nie jest wytworem Ŝadnej 

konkretnej,  pojedynczej  literatury  narodowej,  francuskiej,  czy  teŜ  angielskiej,  a  raczej 

dzieckiem Europy Średniowiecza”

66

. Po XII-wiecznej, przeŜywającej swoiste kulturowe 

i  duchowe  odrodzenie  Europie  rozsiali  wyrosłą  z  mitologii  staroceltyckiej  „materię 

bretońską”  wędrowni  rybałci

67

.  Byli  to  głównie  Bretończycy  -  „grupa  zawodowych 

opowiadaczy  i  śpiewaków”,  która  „wędrowała  po  kontynencie  europejskim  i  po 

Wielkiej Brytanii, znajdując protektorów wszędzie tam, gdzie rozumiano po francusku, 

zwłaszcza  na  dworach  królów  i  ksiąŜąt  oraz  w  zamkach  baronów  i  rycerzy,  

                                                 

62

  A.  Nikliborcowa,  Literatura  Francji  feudalnej  (do  końca  wieku  XVIII),  [w:]  Dzieje  literatur 

europejskich, pod red. W. Floryana, Warszawa 1979, t. 1, s. 594.  

63

 Ibidem, s. 584-588. 

64

  Ibidem,  s.  594.  J.  Adamski,  Epopeja  bohaterska  i  powiesć  poetycka,  [w  tegoŜ:]  Historia  literatury 

francuskiej. Zarys, Wrocław 1989, s. 37. 

65

  H.  Zbierski,  Literatura  staroangielska,  [w:]  Dzieje  literatur  europejskich,  pod  red.  W.  Floryana, 

Warszawa 1982, t. 2, cz. 1, s. 308-310. J. Adamski, op. cit., s. 37-38. A. Nikliborcowa,  op. cit., s. 588-
592. T. M. Lebiecki, op. cit., s. 4.  

66

 T. M. Lebiecki, op. cit., s. 5.  

67

  Ibidem,  s.  16-17.  Por.  R.  S.  Loomis,  Graal.  Od  celtyckiego  mitu  do  chrześcijańskiego  symbolu,  tł.  

J. Piątkowska, Kraków 1998, s. 18-27. 

background image

 

18 

i  wprowadzając  modę  na  (...)  nowatorskie  i  romantyczne  opowieści”

68

.  Moda  ta 

zaowocowała  dziełami  o  wysokiej  randze  artystycznej  nie  tylko  we  Francji,  na 

Wyspach  Brytyjskich  i  w  Niemczech,  ale  odcisnęła  swe  piętno  takŜe  na  literaturze 

państw takich jak Włochy, Hiszpania, Portugalia czy kraje Skandynawii

69

.    

 Artystą,  który  „dzięki  swemu  niezwykłemu  talentowi  zaćmił  swych 

poprzedników i narzucił <<materię bretońską>> (...) w postaci, jaką jej nadał, nie tylko 

powieści  francuskiej,  ale  całej  zachodniej  Europie,  a  pośrednio  wpłynął  na  twórczość 

literacką  wieków  późniejszych”

70

  był  autor  najstarszych  znanych  nam  romansów 

arturiańskich  –  Chrétien  de  Troyes.  XII-  wieczne  romans  courtois  Francuza, 

nazywanego przez niektórych badaczy „ojcem romansu bretońskiego”

71

, uznaje się dziś 

za  utwory  modelowe  tegoŜ  gatunku

72

.    Są  to  dzieła  oparte  na  absolutnie  niezwykłej 

„fuzji  wyspiarskiej  mitologii  celtyckiej  utrwalonej  w  opowieściach  rybałtów  

i  południowo  francuskiej  liryki  opiewającej  amour  curtois”

73

,  utwory  idealnie 

odpowiadające  ówczesnemu  społecznemu  zapotrzebowaniu  –  afirmujące  „Ŝycie  pełne 

dwornej  miłości,  pojedynków,  turniejów  i  awanturniczych  przygód”

74

.  Jego 

nieukończony  Percewal  z  Walii,  jako  najstarsze  zachowane  literackie  opracowanie 

tematu  Graala

75

,  który  to  obszar  mitu  arturiańskiego  jest  dla  niniejszych  rozwaŜań 

najbardziej  istotny,  stanowi  absolutnie  oczywisty  dla  analizy  cyklu  wiedźmińskiego 

kontekst interpretacyjny.  

„Wzniosłość,  piękno,  nęcąca  wieloznaczność  tajemniczej  legendy  świętego 

graala  i  postaci  otaczających  go  skłoniły  wielu  innych  pisarzy  po  Krystianie 

[Chrétienie]  do  opracowania  tej  tematyki  wierszem  lub  prozą”

76

.  Wśród  powstałych 

wówczas  utworów  zdecydowanie  wyróŜnia  się  starofrancuski  cykl  powieści  prozą  – 

tzw. Wulgata. Z. Czerny określa go jako „monumentalny”

77

, zaś T. M. Lebiecki pisze o 

nim,  Ŝe  był  to  „najbardziej  rozpowszechniony  i  czytany  cykl  romansów  arturiańskich 

                                                 

68

 R. S. Loomis, op. cit., s. 266. 

69

 T. M. Lebiecki, op. cit., s. 10-14.  

70

  Z.  Czerny,  [Wstęp  do:]  Chrétien  de  Troyes,  Percewal  z  Walii  czyli  Opowieść  o  gralu,  tł.  

A. Tatarkiewicz, [w:] Arcydzieła francuskiego średniowiecza, Warszawa 1968, s. 433. 

71

 Ibidem, s. 435. 

72

 T. M. Lebiecki, op. cit., s. 5. 

73

  Najistotniejszy  dla  niniejszej  pracy  utwór  -  Percewal  z  Walii,  ostatnie  dzieło  Chrétiena,  stanowi 

przełom w jego twórczości. Doktryna amour curtois, ustępuje w nim miejsca tematyce religijnej. Zamiast 
miłości,  jak  pisze  Z.  Czerny,  „naczelną  ideą  Percewala  jest  wyrzeczenie  się  dóbr  doczesnych  
i  nieustanny,  mozolny  wysiłek  w  zdobywaniu  łaski  doskonałej  i  nadziemskiego  szczęścia, 
usymbolizowanych w legendzie o poszukiwaniu świętego grala”. Z. Czerny, op. cit., s. 445. 

74

 T. M. Lebiecki, op. cit., s. 17.  

75

 Z. Czerny, op. cit., s. 452.  

76

 Ibidem. 

77

 Ibidem, s. 455. 

background image

 

19 

XIII  wieku,  który  od  samego  powstania  cieszył  się  ogromnym  powodzeniem”  i  który 

oddziałał  na    „sposób  przedstawienia  Graala  praktycznie  we  wszystkich  późniejszych 

wersjach  legendy”

78

.  W  skład    średniowiecznego    cyklu  Wulgaty  wchodziło  sześć  

opowieści

79

: o dziejach cudownego naczynia, o losach czarodzieja Merlina, o młodości 

Artura,  o  rycerzu  Lancelocie  -    jego  narodzinach,  wychowaniu  i  miłości  do  królowej 

Ginewry,  o  poszukiwaniu  Graala  przez  rycerzy  Okrągłego  Stołu  oraz  o  schyłku 

arturiańskiego  universum  i  śmierci  jego  władcy

80

.  O  ile  w  trakcie  analizy  związków 

cyklu  wiedźmińskiego z  mitem arturiańskim nie  moŜna nie odwołać się do twórczości 

Chrétiena  z  racji  jego  pierwszeństwa  na  polu  literackiego  opracowania  „materii 

bretońskiej”, o tyle Wulgata jest dla tej analizy nieodzowna z powodu swej obszerności 

i  ambicji  całościowego  ujęcia  opowieści  o  władcy  Brytów,  jego  rycerzach  i  świętym 

naczyniu.   

Podsumowując,  w  utworach  Chrétien  de  Troyes  i  w  Wulgacie  zawarty  jest  ten 

przekaz  legendy  arturiańskiej,  który  dziś  moŜna  uznać  za  najbardziej  podstawowy, 

tradycyjny.  Sam  Sapkowski  zaliczył  w/w  dzieła  do  arturiańskiego  „kanonu 

absolutnego”

81

. Przy załoŜeniu, Ŝe cykl wiedźmiński jest transformacją historii o królu 

Arturze  i  poszukiwaniu  świętego  Graala,  jak  najbardziej  uzasadnione  wydaje  się 

przypuszczenie,  Ŝe  to  właśnie  te  teksty  posłuŜyły  łódzkiemu  pisarzowi  za  fabularny 

pierwowzór. 

  

2.  Zdecydowanie  mniej  oczywiste  jest  powoływanie  się  na  współczesne 

powieści  fantastyczne.  Nadanie  im  w  niniejszej  pracy  charakteru  niezbędnej  literatury 

kontekstowej  (a  zwłaszcza  zrównanie  ich  w  toku  analizy  z  tak  oddaloną  –  pod 

względem  czasu  powstania  i  warunków  kulturowych,  z  jakich  wyrosła  -  epiką 

rycerską

82

)  jest  być  moŜe  dyskusyjne,  jednakŜe  stwarza  duŜe  moŜliwości  badawcze. 

                                                 

78

 T. M. Lebiecki, op. cit., s. 9. 

79

  W  opracowaniu  Boulengera,  które  jest  skróconą  kompilacją  wszystkich  części  cyklu,  Wulgata  jest 

czterodzielna  i  zawiera  następująco  zatytułowane  części:    Merlin  Czarodziej,  Lancelot  z  Jeziora  
(Dziecięctwo  Lancelota,  Miłość  Lancelota,  Zamek  Przygód),  Poszukiwanie  świętego  Graala,  Śmierć 
Artura
.  

80

  E.  D.  śółkiewska,  [Wstęp  do:]  Opowieści  Okrągłego  Stołu,  oprac.  J.  Boulenger,  tł.  K.  Dolatowska,  

T. Komendant, Warszawa 1987, s. 7.  

81

 A. Sapkowski, Rękopis..., s. 58.  

82

 Zestawienie to wyda się mniej raŜące, jeśli weźmie się pod uwagę koncepcję A. Gemry, która w swoim 

artykule  wysuwa  postulat  traktowania  fantasy  jako  swoistej  kontynuacji  romansu  rycerskiego  (mówi 
takŜe  o  częstym  odwoływaniu  się  twórców  tej  współczesnej  odmiany  prozy  fantastycznej  do  legend 
arturiańskich–  w  którym  to  twierdzeniu  bliska  jest  A.  Sapkowskiemu  i  jego  interpretacji  opowieści 
Okrągłego  Stołu  jako  archetypu  wszystkich  utworów  fantasy),  A.  Gemra,  Fantasy  –  powrót  romansu 
rycerskiego?,  „Acta  Universitas  Wratislaviensis.  Literatura  i  Kultura  Popularna”  1998,  seria  VII,  s.  70. 

background image

 

20 

MoŜe  zaowocować  ciekawymi  wnioskami  z  dwóch  powodów.  Po  pierwsze,  powieści 

M.  Zimmer  Bradley  i  T.  H.  White’a,  będące  adaptacjami  opowieści  Okrągłego  Stołu, 

stanowią dobrą podstawę planowanego tutaj porównania z cyklem  wiedźmińskim jako 

teksty przywołujące fabułę mitu arturiańskiego (tworzące kolejny, własny jej wariant). 

WaŜna  jest  więc  sama  opowiedziana  w  nich  historia.  Jeszcze  waŜniejszy  jest  jednak 

sposób,  w  jaki  zostaje  ona  opowiedziana.  To  drugi  argument.  UwaŜny  ogląd    Mgieł 

Avalonu,  cyklu  Był  sobie  raz  na  zawsze  król  czy  Władcy  Pierścieni  pozwala 

zaobserwować  zjawisko  uderzającej  róŜnorodności  w  podejściu  poszczególnych 

autorów  do  mitycznego  pierwowzoru.  KaŜdy  z  nich  reprezentuje  inną  metodę,  kaŜdy 

transformuje legendę arturiańską na swój sposób i nie chodzi tu o zmiany w przebiegu 

fabuły  czy  interpretację  poszczególnych  postaci,  ale  o  ogólne  rozłoŜenie  akcentów,  

o ramę, w jaką opowieść zostaje ujęta. 

 J. R. R. Tolkien najdalej, spośród wymienionych tu twórców fantasty, odchodzi 

w  swoim  Władcy  Pierścieni  od  arturiańskiego  pierwowzoru,  zresztą  jego  ksiąŜka  –  

w odróŜnieniu od pozostałych - nie jest współczesną adaptacją mitu, a jedynie historią 

która  się  do  niego  w  konstrukcji  niektórych  wątków  odwołuje

83

.  Nie  sposób  pominąć 

tego  monumentalnego  dzieła,  poniewaŜ  Sapkowski  w  swoim  potraktowaniu  mitycznej 

fabuły  jako  źródłowej  zdecydowanie  bliŜszy  jest  Tolkienowskiej  twórczej  swobodzie, 

niŜ adaptatorskim poczynaniom M. Zimmer-Bradley  czy T. H. White’a.  Poza tym, jak 

pisze  sam  Sapkowski,  „mistrz  Tolkien  (...)  był  Pierwszy  i  Wielki”

84

  w  swoim 

wykorzystaniu  archetypu  arturiańskiego  i  jego  metoda  pisarska  wyraŜająca  się  

w  heroizacji  rzeczywistości  przedstawionej  oraz  mitopoetyczności

85

  zyskała  –  przez 

sam  fakt  zastosowania  jej  przez  fundatora  gatunku  fantasy

86

  –  piętno  swoistej 

kanoniczności. Pisarz idący w ślady mistrza moŜe ją zaakceptować lub odrzucić, ale nie 

moŜe się do niej nie ustosunkować. Dotyczy to równieŜ Sapkowskiego, który  w cyklu 

                                                                                                                                               

Por. E. Rudolf, Świat istot fantastycznych we współczesnej literaturze popularnej, Wałbrzych 2001, s. 60-
62. 

83

 Por. A. Sapkowski, Piróg..., s. 66-67. 

84

 Ibidem, s. 67. 

85

  „Mitopoetyczną”  D.  Waggoner    nazywa  tę  odmianę  fantasy,  „która  w  najpełniejszy  sposób  oddaje 

atmosferę  numinotycznej  cudowności,  atmosferę  mistyczności  i  uduchowienia,  ale  nie  poddaje  się 
pokusie  poświęcenia  fabuły  dla  przesłania,  bowiem  jej  fabuła  jest  jej  przesłaniem.  Dojrzewanie 
bohatera(ów) do prawdy duchowej nie jest tam pielgrzymką po prostej i równej drodze, lecz pełną strachu 
i rozterek samotną wyprawą przez nieznaną krainę o nieopisanym pięknie. Jest to fantasy, z której znika 
moralizowanie,  a  pojawia  się  moralność;  jako  forma  literacka  jest  ona  dojrzała  na  tyle,  Ŝe  moŜe  unieść 
cięŜar  powaŜnych  rozwaŜań  natury  religijnej  i  psychologicznej”.  M.  Oziewicz,  RozwaŜając  fantasy. 
Diany Waggoner propozycje typologii odmian gatunku
, „Literatura Ludowa” 2000, nr 2, s. 42. 

86

  Zob.  T.  A.  Olszański,  Trzy  serca  i  trzy  pióra.  Trzy  źródła  i  trzy  części  składowe  fantasy,  „Nowa 

Fantastyka” 1996, z. 2, s. 66-68.  

background image

 

21 

wiedźmińskim  bardzo  wyraźnie  manifestuje  swoją  postawę  wobec  „archetypu 

Tolkiena”

87

.  

M.  Zimmer-Bradley,  autorka  Mgieł  Avalonu,  w  swojej  interpretacji  opowieści  

o królu Arturze bliska jest metodzie, którą Sapkowski określa jako „euhemeryzację” – 

czyli taką interpretację opowiadanej historii, która polega na eliminowaniu – na tyle, na 

ile w fantasy jest to moŜliwe – elementów baśniowości, legendarnej nadprzyrodzoności, 

itd. (od Euhemera z Messeny, autora religioznawczej koncepcji traktującej bogów jako 

efekt  ubóstwienia  herosów)

88

.  Podstawowym  tematem,  który  zajmuje  pisarkę  jest 

konflikt  pomiędzy  odchodzącą  w  zapomnienie  kulturą  celtycką  a  rodzącym  się 

chrześcijaństwem.  W  konflikt  ten  zostają  wpisane  (i  przez  jego  pryzmat 

zinterpretowane)  wszystkie  najwaŜniejsze  wydarzenia  mitu.  Wiele  wątków  jak 

najbardziej  legendarnych,  magicznych  zyskuje  status  realiów  historycznych.  Dla 

przykładu:  Merlin,  imię  czarnoksięŜnika,  przyjaciela,  doradcy  i  jednego  z  fundatorów 

potęgi  państwa  króla  Artura,  w  Mgłach  Avalonu  jest  nazwą  urzędu  –  „merlinem” 

nazywany  jest  tu  pierwszy  druid  Brytanii.  Podobnie  ma  się  rzecz  z  władczynią 

królestwa czarów - Panią Jeziora, który to tytuł u Marion Zimmer Bradley przysługuje 

najwyŜszej kapłance kultu Wielkiej Bogini (kult ten – mający swoje centrum na osnutej 

mgłami  śródjeziornej  wyspie  Avalon  -  jest  reprezentatywny  dla  odchodzącej  

w  przeszłość  celtyckiej  formacji  kulturowej,  o  jego  ocalenie  walczą  ci  bohaterowie, 

którzy  nie  chcą  pogodzić  się  z  ekspansją  rodzącego  się  Kościoła).  Cechą 

charakterystyczną ksiąŜki jest realizm (euhemeryzacja!), z jakim przedstawiono w niej 

Ŝ

ycie  religijne  przedchrześcijańskiej,  półlegendarnej  Brytanii  oraz  pieczołowitość  

w  ukazaniu    form  prastarego  kultu  Boginii  –  Wielkiej,  Białej  Potrójnej

89

  (moŜliwy  m. 

in.  dzięki  współpracy  autorki  z  czołowymi  ideologami  współczesnych  ruchów 

neopogańskich

90

).  O  specyfice  adaptacji  mitu  arturiańskiego  dokonanej  przez  

M. Zimmer-Bradley decyduje takŜe znaczenie, jakie zostaje w niej przypisane kobietom 

(fakt  osnucia  fabuły  wokół  kobiecego  bóstwa,  pokazanie  specyfiki  kultury 

matriarchalnej, skoncentrowanie akcji wokół postaci kobiecych – ukazanie ich w całym 

ich  psychicznym  skomplikowaniu,  uczynienie  narratorką  Morgiany,  jednej  z  Pań 
                                                 

87

 Określenie Sapkowskiego, według którego Tolkien tak wykorzystał archetypiczną historię arturiańską, 

„włoŜył tyle intensywnego trudu w przetworzenie archetypu w opowieść przyswajalną współcześnie, Ŝe... 
stworzył własny archetyp, archetyp Tolkiena.”, Piróg..., s. 67.  

88

 A. Sapkowski, Rękopis..., s. 39 i 72-73. A. Sapkowski, Nie jestem..., s. 89. Por. W. Kopaliński, Słownik 

wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych, Warszawa 2003, s. 160. 

89

 Por. D. Materska, E. Popiołek, Morgiana i rycerze (rec. Mgieł Avalonu M. Zimmer Bradley),  „Nowa 

Fantastyka” 1998, nr 2, s. 71. 

90

  Zob.  M.  Zimmer  Bradley,  Mgły  Avalonu,  tł.  D.  Chojnacka,  2001,  s.  1038.  Por.  A.  Sapkowski,  Świat 

króla Artura, Warszawa 2001, s. 84.  

background image

 

22 

Jeziora,  co  owocuje  specyficznie  „kobiecą”  perspektywą  w  przedstawianiu 

poszczególnych  wydarzeń)

91

.  Posumowując,  ksiąŜka  M.  Zimmer-Bradley  wydaje  się 

niezbędnym  kontekstem  dla  interpretacji  cyklu  powieściowego  o  Geralcie  ze  względu 

na obecne w niej następujące zjawiska: euhemeryzacji, postrzegania mitu arturiańskiego 

w kontekście religii i mitologii celtyckiej oraz  afirmatywnego stosunku wobec tematu 

kobiecości w tymŜe micie (wszystkie moŜna odnaleźć w utworach „wiedźmińskich”)

92

KsiąŜki  T.  H.  White’a  poświęcone  królowi  Arturowi  sam  Sapkowski  określa 

jako  „postmodernistyczne  i  prześmiewcze”

93

.  O  dominancie  nastrojowej  Był  sobie  raz 

na  zawsze  król  decydują  elementy  karykatury,  farsy  i  pastiszu

94

.  Wystarczy  dla 

przykładu  przywołać  postać  Merlina,  wszechmocnego  maga,  który  u  White’a  wkracza 

na  scenę  wydarzeń  jako  dobroduszny  staruszek  z  długą,  białą  brodą,  takimiŜ 

wąsiskami

95

,  w  czapce  pod  którą  trzyma  dla  wygody  robaki  na  przynętę  i  zdechłe 

myszy

96

  oraz w  czarodziejskim płaszczu w gwiazdy i trójkąty  (...) gęsto otynkowanym 

ptasim  łajnem  z  przyczyny  puszczyka  Archimedesa,  rezydującego  na  stałe  na  jego 

głowie

97

.  Specyficzny  humor  utworu  wynika  m.  in.  z  przywołania  konwencji 

parodystycznych  romansu  rycerskiego

98

  (za  istną  „perełkę  wyśmienitego  humoru” 

uznaje  A.  Zgorzelski  postać  potwora  Glatisanta,  „sentymentalnego  zwierza,  który 

zgodnie  z  paradoksalną  logiką  istnieje  tylko  po  to,  aby  go  mógł  gonić  Pellinore,  

a  zaniedbany  przez  swego  rycerza,  usycha  z  tęsknoty”)

99

.  Charakterystyczne  dla  Był 

sobie  raz  na  zawsze  król  są  poza  tym  takie  istotne  dla  poniŜszych  rozwaŜań  

o  twórczości  Sapkowskiego  zjawiska,  jak:  szczególny  synkretyzm  wyraŜający  się  

w  krzyŜowaniu  się  rozlicznych  konwencji  gatunkowych  (romans  rycerski,  baśń,  bajka 

zwierzęca, powieść psychologiczna)

100

, współczesny język i współczesne kształtowanie 

psychiki  bohaterów  umieszczonych  wewnątrz  średniowiecznego  świata

101

  oraz  nade 

wszystko  metoda  pisarska  polegająca  na  „Ŝonglerce  róŜnorakimi  motywami,  oscylacji 

                                                 

91

 Por. D. Materska, E. Popiołek, op. cit., s. 71. J. Dukaj, Prawie arcydzieło (rec. Mgieł Avalonu  

M. Zimmer Bradley), „Nowa Fantastyka” 1995, nr 7, s. 68. 

92

  Osobną  kwestią  jest  fakt  doskonale  widocznej  w  Świecie  króla  Artura  fascynacji  Sapkowskiego 

Mgłami  Avalonu.  Fakt,  który  dodatkowo  potwierdza  zasadność  przypuszczeń  na  temat  moŜliwych 
związków między twórczością M. Zimmer-Bradley i kształtem cyklu wiedźmińskiego. 

93

 A. Sapkowski, Świat..., s. 86.  

94

  A.  Zgorzelski,  Płaszczyzny  narracji  i  świata  przedstawionego  w  The  Once  and  Future  King  T.  H. 

White’a, [w tegoŜ:] Kreacje świata sensów. Szkice o współczesnej powieści angielskiej, Łódź 1975, s. 51. 

95

 Por. T. H. White, Był sobie raz na zawsze król. Miecz dla króla, tł. J. Kozak, Warszawa 1991, s. 24. 

96

 Ibidem, s. 26. 

97

 Ibidem, s. 24. 

98

 Ibidem, s. 47. 

99

 Ibidem, s. 46. 

100

 A. Zgorzelski, op. cit., s. 41 i 51.   

101

 Ibidem, s. 48. 

background image

 

23 

stylów, łączeniu kodów i elementów świata na zasadzie paradoksu”, co wszystko razem 

„nosi charakter zabawy tekstem literackim”

102

.  

 

3.  Prostym  uzasadnieniem  odwoływania  się  w  poniŜszych  rozwaŜaniach  do 

mitologii  celtyckiej  jest  bardzo  wyraźna  w  wypowiedziach  metaliterackich 

Sapkowskiego  tendencja  do  postrzegania  historii  arturiańskich  przez  pryzmat  ich 

kulturowych źródeł

103

. Pisze on: „Artur był Celtem.(...) Kto tego nie pojmie, nigdy nie 

zrozumie  legendy”

104

.  Uwagi  dotyczące  kontekstu  mitologicznego  będą  się  zatem 

pojawiać  we  wszystkich  tych  punktach  analizy  zjawiska  zaleŜności  pomiędzy  mitem 

arturiańskim  a  cyklem  wiedźmińskim,  gdzie  ich  przywołanie  będzie  miało  charakter 

wyjaśniający  wobec  istoty  przejęcia  i  przetworzenia  w  powieściach  o  Geralcie 

wybranych  wątków  arturiańskich.  Tam,  gdzie  właśnie  za  ich  sprawą  zrekonstruować 

będzie moŜna specyfikę poszczególnych postaci, wydarzeń, motywów, a ujmując rzecz 

szerzej,  specyfikę  postrzegania  i  interpretowania  opowieści  o  legendarnym  władcy 

Brytów przez łódzkiego pisarza.  

 

 PoniewaŜ  utwory  Sapkowskiego  cechuje  duŜa  swoboda  w  potraktowaniu 

materiału  wzorcowego,  proste  –  wydarzenie  po  wydarzeniu  -  zestawienie  obu 

wymienionych  rzeczywistości  literackich  byłoby  po  prostu  bezcelowe.  Dlatego 

potrzebny jest odpowiedni punkt wyjścia, by nie zagubić się w niezmiernie obszernym 

materiale  porównawczym.  Będzie  nim  próba  odnalezienia  punktów  wspólnych  dla 

losów protagonistów cyklu wiedźmińskiego: Geralta oraz Ciri i dla kluczowych postaci 

(oraz  artefaktów!)  arturiańskich.  Owo  poszukiwanie  analogii  pomiędzy  fabułą  cyklu 

wiedźmińskiego  i  mitu  arturiańskiego  (wyabstrahowanego  z  w/w  korpusu  tekstów

105

), 

                                                 

102

 Ibidem, s. 51. 

103

 Postawa A. Sapkowskiego wydaje się korespondować z nurtem badawczym, który określa się mianem 

genetycznego,  a  dokładnie  z  jedną  z  trzech  jego  tendencji,  a  mianowicie  tendencją  celtologiczną  (obok 
folklorystycznej  i  krytyczno  –  pozytywistycznej).  Jej  przedstawicieli  (m.in.  cytowanego  w  niniejszej 
pracy  R.  S.  Loomisa)  wyróŜnia  wśród  innych  badaczy  źródeł  francuskich  romansów  rycerskich  przede 
wszystkim to , Ŝe „poszukują genezy powieści bretońskich w prastarych legendach i narracjach Celtów.” 
Z. Czerny, op. cit., s. 459-464.      

104

 A. Sapkowski, Świat..., s. 63. 

105

  Chodzi  o  uzyskanie  –  na  uŜytek  niniejszej  pracy  –  czegoś  w  rodzaju  arturiańskiego  mitologemu. 

Termin  „mitologem”  (gr.  mythológema)  wprowadził  węgierski  religioznawca,  filolog  i  filozof  Karol 
Kerényi.  Definiuje  je  on  jako  „szczególną  materię”,  „stary,  przekazany  przez  tradycję  zasób  materiału, 
zawarty  w  opowieściach  znanych,  nie  wyłączających  jednak  dalszych  przekształceń  (…)  –  
w opowieściach o bogach i półbogach, o walkach herosów i o wyprawach do podziemi”. Według niego 
„Mitologia  jest  ruchem  tej  materii:  jest  czymś  stałym,  a  jednocześnie  ruchomym,  czymś  materialnym,  
a  jednak  nie  statycznym”[podkreślenie  moje].  K.  Kerényi,  Czym  jest  mitologia,  tł.  I.  Krońska, 
„Twórczość”  1973,  z.  2,  89.  W  poniŜszych  rozwaŜanich  bazować  się  będzie  nie  na  jednym, 
zaproponowanym  przez  konkretny  utwór,  przebiegu  fabularnym,  ale  po  prostu  na  „sumie  elementów” 

background image

 

24 

choć  skoncentrowane  na    analizie  porównawczej  biogramów  poszczególnych  postaci, 

nie ograniczy się wyłącznie do niej. Jego uzupełnieniem będzie próba opisu zbieŜności 

w  obrębie  kształtowania  przestrzeni  w  obu  tekstach  kultury,  jak  równieŜ  analiza  

utworów  A.  Sapkowskiego  pod  kątem  kreacji  czasu,  niezmiernie  istotnej  dla  

„mechanizmu”  przejęcia  wątków  arturiańskich  przez  łódzkiego  pisarza.    Rozdziały  te 

posłuŜą  do  wysnucia  wniosków  juŜ  nie  ograniczonych  „osobowym”  kluczem,  ale 

operujących  znacznie  szerszą  perspektywą,  której  uzyskanie  jest  celem  niniejszych 

rozwaŜań.     

Nowością 

stosunku 

do 

schematu 

postępowania 

N. 

Lemann 

(zaprezentowanego  w  opisanym  powyŜej  artykule  jej  autorstwa),  którą  takŜe 

interesowały  głównie  arturiańskie  nawiązania  „osobowe”  w  cyklu  wiedźmińskim, 

będzie  przede  wszystkim  zmiana  poziomu  rozwaŜań  w  tym  obszarze,  moŜliwa  dzięki 

zastosowaniu  procedury  zbliŜonej  do  interpretacji  figuralnej.  E.  Auerbach,  który 

posługuje  się  nią,  badając  strukturę  Boskiej  Komedii  Dantego,  definiuje  interpretację 

figuralną  jako  „Ŝydowsko  –  chrześcijańską  metodę  interpretacji  Starego  Testamentu, 

przeprowadzaną  konsekwentnie  od  czasów  Pawła  i  ojców  Kościoła,  gdzie  Adam  jest 

figurą Chrystusa, Ewa figurą Kościoła, i gdzie w ogóle wszystkie wydarzenia i postaci 

pojmowane  są  jako  figury,  które  uzyskują  swe  pełne  urzeczywistnienie  (lub,  jak  głosi 

określenie  obiegowe,  spełnienie)  w  wydarzeniach  związanych  z  pojawieniem  się  

i  wcieleniem  Chrystusa”

106

.   W  niniejszej  pracy  szukać  się  będzie  –  przez analogię  do 

figur  mesjańskich  -  „figur  arturiańskich”:  postaci,  które  streszczają  w  sobie  rysy  osób 

(lub  cudownych  artefaktów)  ze  średniowiecznego  mitu  (często  kilku  jednocześnie,  np. 

Ciri jako figura zarazem Graala i Pani Jeziora). NaleŜy przy tym zaznaczyć, Ŝe uŜycie 

takiej,  a  nie  innej  metody  podyktowane  jest  nie  tylko  chęcią  uzyskania  maksymalnej  

przejrzystości wywodu (hipoteza figur arturiańskich „łącząc w całość i konceptualizując 

odosobnione fakty”

107

 wydaje się sprzyjać postulatowi jasności), ale takŜe uzasadnione 

jest  szczególną  konstrukcją  czasową  cyklu  wiedźmińskiego,  w  którym  silnie 

wyakcentowany motyw przeznaczenia sprawia, Ŝe przedstawione wydarzenia fabularne  

rzeczywiście  są  w  bardzo  wyraźny  sposób  „figuralne,  potencjalne,  domagające  się 

                                                                                                                                               

(czasem  sprzecznych),  przekazanych  przez  arturiańsko  –  celtycką  tradycję  [podkreślenie  moje].  Por.  H. 
Podbielski,  Nowsze  teorie  mitu,  [w:]  Z  zagadnień  literatury  greckiej,  pod  red.  J.  Pliszczyńskiej,  Lublin 
1978, s. 18.    

106

  E.  Auerbach,  Farinata  i  Cavalcante,  [w  tegoŜ:]  Mimesis.  Rzeczywistość  przedstawiona  w  literaturze 

Zachodu, tł. Z. śabicki, Warszawa 1968, t. 1, s. 332. Por. M. Głowiński, Figuralna interpretacja, [hasło 
w:] Słownik terminów literackich, pod red. J. Sławińskiego, Wrocław 2000, s. 153-154.  

107

 E. Mieletinski, op. cit., s. 379. 

background image

 

25 

spełnienia”

108

.  Dopiero  w  zestawieniu  z  mitem  arturiańskim  „uzyskują  one  swoje 

spełnienie, ich kształt staje się naprawdę kształtem rzeczywistym”

109

 (kwestie te zostaną 

wyjaśnione  w  końcowych  rozdziałach  pracy,  są  one  zbyt  skomplikowane,  by  dłuŜej 

zajmować się nimi w tym miejscu). Ujmując rzecz z perspektywy czytelnika – dopiero 

wtedy  mają  szansę  ukazać  się  w  całej  pełni  znaczeniowej.  Istotna  jest  jeszcze  jedna 

kwestia.  Jak  pisze  E.  Auerbach,  „w  strukturze  figuralnej  obu  jej  biegunom,  zarówno 

figurze,  jak  i  spełnieniu,  pozostawiony  jest  ich  kształt  konkretny,  rzeczywisty, 

historyczny, przez co struktura ta róŜni się od form symbolicznych bądź alegorycznych 

(...)  figura  i  spełnienie  „oznaczają  się”  co  prawda  nawzajem,  równocześnie  jednak  ich 

zawartość znaczeniowa nie wyklucza bynajmniej ich rzeczywistości; wydarzenie, które 

naleŜy  interpretować  figuralnie,  zachowuje  swój  sens  dosłowny,  historyczny,  nie 

przekształca się po prostu tylko w znak, pozostaje właśnie wydarzeniem”

110

. Podobnie 

jest  w  cyklu  wiedźmińskim,  w  którym  mamy  do  czynienia  z  daleko  idącą  autonomią 

figury,  czyli  losów  Geralta  i  Ciri,  wobec  jej  urzeczywistnienia,  spełnienia,  czyli 

reaktualizowanego  mitu  arturiańskiego

111

.  Autonomia  ta  pozwala  na  duŜy  rozziew 

pomiędzy  moŜliwymi  strategiami  lektury,  czyni  ją  przystępną  dla  odbiorców  o  bardzo 

zróŜnicowanym  poziomie  kompetencji  czytelniczych.  Treść  cyklu  wiedźmińskiego 

pozostaje atrakcyjna – co słusznie zauwaŜyła M. Szpakowska, pisząc o opowiadaniach  

zebranych  w  tomach  Ostatnie  Ŝyczenie    i  Miecz  przeznaczenia  -  zarówno  dla  tych, 

którzy  potraktują  go  jako  zwykłą  rozrywkową  „fabułę  z  mnóstwem  perypetii”

112

,  jak  

i  dla  tych,  którzy  zauwaŜą  jego  intertekstualne  uwikłania  i  zechcą  je  „uczynić  (...) 

tematem prelekcji akademickiej”

113

 

 

 

                                                 

108

 A. Auerbach, op. cit., s. 334. 

109

 Ibidem. 

110

 Ibidem, s. 333. 

111

 Por. M. Głowiński, Figuralna..., s. 154.  

112

  M.  Szpakowska,  Budowniczowie,  „Twórczość”  1997,  nr  7,  s.  67.  O  poziomach,  na  jakich  moŜna 

odczytywać  utwory  o  Geralcie  i  Ciri  pisze  teŜ  T.  Stępień:  „Poziom  <<naiwny>>  jest  zewnętrznym 
sztafaŜem, na tyle dobrze skonstruowanym, iŜ czytelnik nie zainteresowany dokładniejszą analizą tekstu 
moŜe  na  nim  poprzestać.  Poziomem  głębszym  jest  poziom  metaliteracki,  gdzie  pisarz  rozpoczyna  grę  
z  tradycją  literacką,  jej  archetypami.  Posługuje  się  aluzjami  i  odwołaniami  nie  tylko  do  literatury,  ale 
takŜe do kultury i historii. (…) MoŜna równieŜ wyodrębnić poziom – nazwijmy go filozoficznym – proza 
Sapkowskiego  dostarcza  materiału  do  rozwaŜań  nad  koncepcją  historii  i  jej  prawami,  mechanizmami 
polityki,  rolą  przypadku  i  przeznaczeniem,  kwestią  człowieczeństwa  i  jego  granicami.”  T.  Stępień, 
Fantasy po polsku, [w:] Literatura polska 1990-2000, pod red. T. Cieślaka i K. Pietrych, Kraków 2002,  
t. 2, s. 390-391. 

113

 Ibidem.  

background image

 

26 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 

Rozdział pierwszy 

 

MIT ARTURIAŃSKI A „HISTORIE WIEDŹMIŃSKIE” -

WPROWADZENIE 

 

 

1. Historia Świętego Graala jako jedna z gałęzi mitu arturiańskiego. Krótki zarys 

literackiej ewolucji motywu. 

 Święcąca  triumfy  wśród  średniowiecznych  twórców  „materia  bretońska”  miała  – 

jak pisze Z. Czerny – „trzy wielkie gałęzie: o Tristanie, o królu Arturze i jego rycerzach 

Okrągłego Stołu, o Percewalu i świętym graalu”

114

. Treść pierwszej stanowiły tragiczne 

losy  wiarołomnej  miłości  Tristana  i  Izoldy,  znane  przede  wszystkim  z  bédierowskiej 

adaptacji  utworów  Beroula  i  Thomasa

115

.  Drugą  tworzyły  historie  skoncentrowane 

wokół  legendarnego  Artura  i  opowiadające  o  licznych  przygodach  najsłynniejszego 

wodza Brytów oraz o czynach jego  rycerzy – moŜna tu wymienić np. utwory Chrétiena 

de Troyes o Lancelocie (Lancelot, czyli Rycerz na wózku),  Yvainie (Yvain, czyli Rycerz 

                                                 

114

 Z. Czerny, op. cit., s. 433.   

115

 A. Nikliborcowa, op. cit., s. 590-591.  

background image

 

27 

ze  lwem)  i    Erecu  (Erek  i  Enida)

116

  czy  anonimowy  angielski  romans  Sir  Gawain  

i  Zielony  Rycerz

117

.  Trzecia  gałąź  obejmowała  opowieści  o  świętym  Graalu.  Jako 

najistotniejszy dla niniejszych rozwaŜań obszar tradycji arturiańskiej naleŜy omówić je 

dokładniej.  

Znaczące teksty „graalowe”  moŜna za R. S. Loomisem  podzielić na dwie grupy. W 

skład  pierwszej  wchodzą  według  badacza  utwory  „opowiadające  przygody  rycerzy  

z czasów króla Artura odwiedzających, przypadkiem lub rozmyślnie, zamek w Brytanii, 

gdzie przechowuje się naczynie”, czyli: 

Percewal z Walii Chrétiena de Troyes, 

- cztery kontynuacje powyŜszego dzieła Francuza

118

,  

Parzival Bawarczyka Wolframa von Eschenbach, 

Peredur – walijski poemat prozą (wchodzący w skład zbioru literatury starowalijskiej 

Mabinogion), 

Perceval Didota – francuski poemat prozą (tytuł od dawnego właściciela rękopisu), 

Perlesvaus – poemat prozą pochodzący z północnej Francji lub Belgii, 

Wulgata, a konkretnie dwie jej części : Lancelot  i Poszukiwanie Świętego Graala

Drugą  grupę  „graalową”  tworzą  utwory  przybliŜające  „historię  naczynia  od  czasów 

Chrystusa  po  czasy  Merlina  i  wyjaśniające,  w  jaki  sposób  przeniesiono  je  z  Ziemi 

Ś

więtej do Brytanii”, czyli: 

Józef z Arymatei Burgundczyka Roberta de Boron,  

- pierwszy człon Wulgaty, tj. Historia Świętego Graala

 119

.  

O  tej  waŜnej  gałęzi  literatury  arturiańskiej,  jaką  jest  cały  korpus  tekstów  o 

Graalu, 

pisze 

S. 

Loomis, 

Ŝ

„zrodziła 

się 

na 

celtyckich 

peryferiach 

wczesnośredniowiecznego  świata  jako  mieszanina  na  wpół  pogańskich  tradycji,  które 

następnie  podlegały  stopniowej  racjonalizacji  i  chrystianizacji  zgodnie  z  gustami  

i wierzeniami francuskiego i anglonormańskiego społeczeństwa”

120

.  

JuŜ u Chrétiena de Troyes, autora pierwszego opisu (spośród twórców, których 

spuścizna  dochowała  się  do  naszych  czasów)  legendarngo  artefaktu,  jest  on  kojarzony  

z chrześcijaństwem, chociaŜ wciąŜ jeszcze uderza i zarazem zdumiewa czytelnika jego 
                                                 

116

 Ibidem, s. 592-593. 

117

 H. Zbierski, op. cit., s. 310. 

118

 Dwie pierwsze: tzw. Kontynuacja Gowena ( nazywana teŜ – wskutek spekulacji na temat osoby autora 

-  Pseudo-Wauchierem)  oraz  tzw.  Kontynuacja  Percewala  (Pseudo-Wauchier  II)  to  dzieła  anonimowe. 
Pozostałe  dwie  to  kontynuacja  Manessiera  (trzecia)  i  kontynuacja  Gerberta  z  Montreuil  (czwarta).  Por.  
M. Hauf, Drogi do Świętego Graala, tł. A. Wziątek, Wrocław 2004, s. 28.  

119

 R. S. Loomis, op. cit., s. 13-14. Dokładnego przeglądu dzieł poświęconych tajemniczemu artefaktowi 

dokonuje takŜe M. Hauf, op. cit., s. 14-93. 

120

 Ibidem, s. 7. 

background image

 

28 

niezmiernie  tajemniczy,  niedookreślony  charakter  (za  owo  niedookreślenie  w  duŜym 

stopniu  odpowiada  śmierć,  która  nie  pozwoliła  autorowi  dokończyć  romansu  

o  Percewalu)

121

  oraz  fakt  współwystępowania  z  motywami  o  wyraźnym  pogańskim 

(celtyckim) pochodzeniu. Chrétien rozpoczyna triumfalny pochód motywu Graala przez 

literaturę  wieków  średnich,  opisując  w  Percewalu  z  Walii  wizytę  tytułowego  bohatera  

w  zaczarowanym  zamku  naleŜącym  do  Króla  Rybaka.  Tam  właśnie  młodzieniec  jest 

ś

wiadkiem  niezmiernie  enigmatycznego  obrzędu,  którego  główny  element  stanowi 

kilkakrotne  przeniesienie  przez  zamkową  komnatę  „grala”,  trzymanego  oburącz  przez 

szlachetną  i  cudownej  urody  pannę,  idącą  na  czele  procesji  giermków  i  innych 

dziewcząt.  Francuski  poeta  uŜywa  słowa  „gral”  jak  rzeczownika  pospolitego, 

ograniczając się tylko do następującego opisu:  

 

Gral niesiony przodem był z najczystszego złota, wysadzany drogimi 

 kamieniami, najwspanialszymi i najróŜniejszymi, jakie tylko są w ziemi 

 albo w morzu – Ŝaden klejnot nie moŜe się równać z  gralem

122

.  

 

Czytelnik skazany jest na domysły, czym mogło być owo tajemnicze naczynie stołowe, 

wywodzące  się  prawdopodobnie  od  celtyckich  talizmanów  obfitości

123

.  Przypuszcza 

się,  Ŝe  Chrétien  miał  na  myśli  „szeroki  i  dość  głęboki  półmisek,  w  którym  podaje  się 

                                                 

121

 Por. A. Sapkowski, Świat..., s. 67.   

122

  Chrétien  de  Troyes,  Percewal  z  Walii,  czyli  Opowieść  o  gralu,  tł.  A.  Tatarkiewicz,  [w:]  Arcydzieła 

francuskiego średniowiecza, Warszawa 1968, s. 529. 

123

  Hipotezę  tę  potwierdza  powtarzający  się  w  literaturze  „graalowej”  motyw  powiązania  świętego 

naczynia z obfitością potraw i napojów, jaka jest dana ucztującym u stołu Graala. R..S. Loomis, op. cit., 
s. 65-66. Widać to wyraźnie np. w następujących fragmentach:  
 

Z czareczek brano złotych,  

 

co nadawało się do potraw,  
sosy, pieprz i moszcze kwaśne. 

 

Wstrzemięźliwy kto czy Ŝarłok, 

 

Do woli mogli się nasycić. (...) 

 

co tylko chciał napojem nazwać, 

 

mógł skosztować tego snadnie,  

 

a wszystko z Grala mocy.  

 

Towarzystwo to dostojne 

 

Czerpało dobra te od Grala. 

 

Nie uszło oczom Parsifala 

 

To bogactwo, cud niezwykły 

Wolfram  von  Eschenbach,  Parsifal,  [w  tegoŜ:]  Pieśni.  Parsifal.  Titurel,  tł.  A.  Lam,  Warszawa  1996,  
s. 171-173.  
Piękna panna obeszła wokół wszystkie stoły, niosąc owe kosztowne naczynie, potem wyszła, kiedy zaś pan 
Gowen  (...)  odwrócił  się,  ujrzał,  Ŝe  przed  kaŜdym  z  rycerzy  leŜą  na  stole  najwspanialsze  w  świecie 
potrawy, które jak gdyby wyłoniły się z wnętrza stołu
Opowieści Okrągłego Stołu, oprac. J. Boulenger, tł. 
K. Dolatowska, T. Komendant, Warszawa 1987, s. 253.  

background image

 

29 

ludziom  kosztowne  mięsiwa”

124

.  W  poemacie  słuŜył  on  domownikom  Króla  Rybaka, 

czego  dowiaduje  się  Percewal  znacznie  później  od  swego  wuja  pustelnika,  do 

przechowywania Hostii (Ŝywi się nią ojciec gospodarza zamku, ukryty w tej z komnat, 

do  której  na  oczach  młodzieńca  wnoszono  „grala”)

125

.  To  właśnie  owo  skojarzenie 

Graala  z  sakramentalnym  opłatkiem

126

  spowodowało,  Ŝe  często  przedstawiano  go  

w  postaci  kielicha  lub  cyborium  –  pucharu  z  pokrywką  zwieńczoną  krzyŜem, 

uŜywanego w liturgii chrześcijańskiej (tradycję tę spopularyzowali zwłaszcza angielski 

poeta A. Tennyson, jako autor Idylli królewskich, i R. Wagner, jako twórca widowiska 

scenicznego  pt. Parsifal )

127

.  

 NaleŜy  zauwaŜyć  i  podkreślić,  Ŝe  mimo  uczynienia  z  „grala”  naczynia 

zawierającego opłatek mszalny, Chrétien nie nazywa go „świętym” (choć przypisuje mu 

tę cechę)

128

 – z którym to przymiotnikiem Graal nieodparcie się dziś kojarzy. Został on 

nadany Graalowi przez Roberta de Boron w jego Józefie z Arymatei, dziele nazywanym 

teŜ  Ewangelią  Graala

129

.  Burgundzki  poeta  robi  tam  to,  czego  nie  zrobił  Chrétien  – 

przeprowadza 

pierwszą 

„konsekwentną 

chrystianizację 

przedchrześcijańskiej 

legendy”

130

.    Graal  zostaje  ostatecznie  utoŜsamiony  z  kielichem  krwi  Chrystusa.  Staje 

się  naczyniem,  którym  Zbawiciel  posługiwał  się  podczas  Ostatniej  Wieczerzy,  i  do 

którego  po  wydarzeniach  Wielkiego  Piątku  Józef  z  Arymatei  zebrał  krew  płynącą  

                                                 

124

 R. S. Loomis, op. cit., s. 38. 

125

 Chrétien de Troyes, Percewal..., s. 578-579. 

126

  Bardzo  interesującą  teorię  na  temat  przyczyn  tej  niezwykłej  fuzji  celtyckości  i  chrześcijaństwa,  jaką 

moŜna  zaobserwować  w  poemacie  Chrétiena,  tworzy  R.  S.  Loomis.  Za  pierwowzór  „grala”  uznaje  on 
obecne  w  kulturze celtyckiej talizmany obfitości,  których specyfika polegała  na tym, iŜ  dostarczały one 
posiadającemu je jadła – jakiego tylko zapragnął i tyle, ile było mu potrzeba. Takie talizmany znane były 
np. Walijczykom. Wystarczy wymienić półmisek króla Rhyddercha  - czyli artefakt o tej samej wielkości 
i kształcie, jaki Chrétien przypisywał „gralowi”, czy róg Brana. Zagadką jest, skąd Francuz wziął pomysł, 
który  naleŜy  przecieŜ  uznać  za  dość  osobliwy,  uczynienia  z  wspomnianego  półmiska  pojemnika  na 
hostie.  Loomis  sugeruje,  Ŝe  było  to  skutkiem  błędnego  zrozumienia  jakiejś  części  walijskiej  opowieści, 
które nastąpiło w trakcie jej przekazywania z jednego środowiska językowego i kulturowego do innego. 
W tradycji walijskiej obecne były jako talizmany obfitości zarówno półmisek, jak i róg. W Chrétienowym 
romansie jest juŜ tylko półmisek – i to ściśle powiązany z chrześcijańską liturgią, bo mieszczący w sobie, 
w  sumie  wbrew  wszelkiej logice (duŜy półmisek zawiera tylko jedną  małą hostię;  niesie go  kobieta, co 
implikuje  zupełnie  niekanoniczne  udzielanie  sakramentu  przez  kobietę)  konsekrowaną  hostię,  czyli 
Corpus  Christi.  Sprawa  się  wyjaśnia,  jeśli  wziąć  pod  uwagę  fakt,  Ŝe  w  języku  starofrancuskim  forma 
mianownika  słów  „róg”  i  „ciało”  była  identyczna:  li  cors.  Francuzi  z  czasów  Chrétiena  nie  znali 
cudownych  rogów  obfitości,  znali  zaś  Corpus  Christi  jako  cudowne,  święte  poŜywienie.  Dlatego 
prawdopodobnie  doszło  do  błędnego  odczytania  i  przypisania  słowu  li  cors,  oznaczającemu  „róg”, 
znaczenia  „ciało”,  a  tym  samym  półmisek  i  róg,  w  kulturze  Walii  ściśle  powiązane,  we  francuskich 
romansach  dwornych  stały  się  „gralem”  i  hostią.  Tak,  według  badacza,  wskutek  dwuznaczności  słowa 
cors,  doszło  do  „uświęcenia  legendy  o  Graalu”,  do  utoŜsamienia  tego  ostatniego  z  Ciałem  Pańskim  i  
w  ogóle  z  osobą  Chrystusa,  co  z  kolei  rozpoczęło  cały  proces  przechodzenia  „od  celtyckiego  mitu  do 
chrześcijańskiego symbolu.” R. S. Loomis, op. cit., s. 65-68. 

127

 Ibidem, s. 38. 

128

 Chrétien de Troyes, Percewal…, s. 578. 

129

 E. śółkiewska, op. cit., s. 23.  

130

 Z. Czerny, op. cit., s. 454.  

background image

 

30 

z  przebitego  boku  UkrzyŜowanego  (ten  sam  Józef  wywozi  Graala  z  Ziemi  Świętej  do 

Brytanii,  zaś  jego  potomkowie  stają  się  jego  straŜnikami)

131

.  Z  kolei  krwawiąca 

włócznia (której pierwowzoru dopatrują się celtyści w oszczepie iryjskiego boga światła 

Luga)

132

 niesiona w pochodzie „graalowym” juŜ u Chrétiena de Troyes

133

 i będąca tam 

po prostu jeszcze jednym „przedmiotem magicznym”, jeszcze jednym „elementem gry 

pomiędzy  pogańską  fantazją  a  chrześcijańską  rzeczywistością”

  134

,  przez  Roberta  de 

Boron  jest  przedstawiona  jako  ta  sama  broń,  którą  Longin  przebódł  Chrystusowy 

bok

135

.  

„Kulminacją  procesu  chrystianizacji”

136

  Graala,  dziełem,  które  stanowi 

„apogeum  religijnej  alegorii”

137

  jest  jednak  Wulgata  –  cykl  XIII-wiecznych  poematów 

prozą.  To  tutaj  następuje  ostateczne  i  niezmiernie  obrazowe

138

  powiązanie  artefaktu  

o  wyraźnym  pogańskim  pochodzeniu  (odpowiadającego  walijskiemu  Dysgl,  czyli 

talerzowi  obfitości)

139

  „z  katolickim  cyborium  i  dogmatem  transsubstancjancji”

140

Badacze  dopatrują  się  w  Wulgacie  wyraźnego  wpływu  cystersów  i  tez  Bernarda  

z Clairvaux o Przemienieniu Pańskim, które jako doktryna Prawdziwej Obecności ciała 

Chrystusa  w  konsekrowanej  Hostii  zostały  ogłoszone  dogmatem  wiary  na  IV  Soborze 

Laterańskim w roku 1215 

141

.   

 

2. Specyfika wykorzystania tradycji arturiańskiej przez autora cyklu o wiedźminie 

Dzieje  wiedźmina  Geralta  i  jego  przybranej  córki  Ciri,  ukazane  w  cyklu 

prozatorskim  A.  Sapkowskiego,  nawiązują  głównie  do  „graalowej”  gałęzi  „materii 

                                                 

131

 T. M. Lebiecki, op. cit., s. 8-9. E. śółkiewska, op. cit., s. 23. 

132

 R. S. Loomis, op. cit., s. 83-84. 

133

 Chrétien de Troyes, Percewal…, s.528. 

134

 E. śółkiewska, op. cit., s. 23. 

135

 T. M. Lebiecki, op. cit., s. 9 

136

 Ibidem. 

137

 E. śółkiewska, op. cit., s. 23. 

138

  Oto  jak  wygląda  misterium  dokonujące  się  w  kulminacyjnym  momencie  na  zamku  Króla  Pellesa 

Bogatego   Rybaka, na oczach Galahada, Percewala i Bohora, a celebrowane przez biskupa Jozefata, syna 
samego Józefa z Arymatei: Podniósł się biskup i padł na twarz przed Świętym Graalem, który ukazał się 
na swym srebrnym stole. Wówczas czterej aniołowie, którzy przybyli wraz z nim, przynieśli dwie płonące 
ś

wiece, kawałek czerwonego jedwabiu i włócznię, a po ostrzu włóczni spływały duŜe krople krwi. Biskup 

włoŜył  włócznię  do  Graala  tak,  by  krew  spływała  do  niego;  później  począł  odprawiać  mszę.  Kiedy 
nadeszła  pora,  wyjął  ze  świętego  naczynia  opłatek  w  kształcie  hostii,  i,  gdy  go  wznosił  ujrzeli  Dziecię 
zstępujące z niebios z twarzą tak czerwoną i rozpłomienioną jak ogień, które wniknęło w opłatek, za czym 
Jozefat  włoŜył  na  powrót  opłatek  do  Świętego  Graala.  Dokończywszy  obrządku  mszy  dał  pocałunek 
pokoju Galaadowi (...). W tej chwili ujrzeli rycerze, iŜ ze świętego naczynia wychodzi Człowiek, którego 
stopy, ręce i bok ociekały krwią, i upadli przed Nim twarzą w
 proch. Opowieści…, s. 366. 

139

 R. S. Loomis, op. cit., s. 192. 

140

 T. M. Lebiecki, op. cit., s. 10. 

141

 R. S. Loomis, op. cit., s. 192-193. 

background image

 

31 

bretońskiej”

142

.  Zarówno  romanse  rycerskie,  jak  i  omawiane  współczesne  utwory 

łódzkiego pisarza z gatunku fantasy, będąc opowieściami o wędrówce i poszukiwaniu,  

realizują ten sam schemat narracyjny typu „quest”

143

.  Oczywiście klimat wpisanego w 

polityczną intrygę i wojenną zawieruchę  poszukiwania Ciri, które jest osią omawianej 

tutaj  intertekstualnej  relacji,  róŜni  się  zasadniczo  od  aury  rycerskich  peregrynacji  ku 

legendarnej  relikwii.  O  istocie  tej  róŜnicy  decyduje  stanowcze  odcięcie  się  

A.  Sapkowskiego  od  otwarcie  chrześcijańskiego  charakteru  średniowiecznej  epiki 

arturiańskiej.  Manifestacyjna  religijność  jest  charakterystyczną  i  zarazem  naturalną 

cechą dzieł, które  wyrosły wprawdzie z folkloru celtyckiego, ale były teŜ jednocześnie 

wytworem  uniwersalistycznej  chrześcijańskiej  Europy.  Te  dwie  tradycje,  z  jakich  mit  

o  poszukiwaniu  świętego  Graala  się  wywodzi:  celtycka  i  chrześcijańska,  nie  zostały 

przez A. Sapkowskiego potraktowane  równorzędnie. Jeszcze raz w tym miejscu naleŜy 

podkreślić istnienie w „historiach wiedźmińskich”  wyraźnej tendencji do postrzegania 

ś

redniowiecznych historii rycerskich przez pryzmat ich pogańskich korzeni, połączonej 

z całkowitym wyeliminowaniem lub przekształceniem (zwykle w duchu  desakralizacji 

–  stanowi  ona  zdecydowaną  dominantę  stylistyczną  omawianych  tutaj  utworów

144

tego, co moŜna by nazwać sferą sacrum chrześcijańskiego. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                 

142

 Por. N. Lemann, op. cit., s. 81.  

143

  Na  temat  bohaterskiego  mitu  poszukiwań  zob.  J.  Campbell,  Bohater  o  tysiącu  twarzy,  tł.  

A. Jankowski, Poznań 1997. Por. E. Mieletinski, op. cit.., s. 137.  

144

 Por. M. Szymczak, op. cit.  

background image

 

32 

 

 

 

 

 

 

Rozdział drugi 

FIGURY ARTURIAŃSKIE 

 

1.

 

Cintryjka – centrum „systemu odpowiedników” 

 

Podstawowym załoŜeniem metodologicznym niniejszych rozwaŜań jest postulat 

traktowania  utworów  o  wiedźminie  Geralcie  i  mitu  o  poszukiwaniu  świętego  Graala 

jako  układów  paralelnych.  W  sposób  najbardziej  oczywisty  o  owym  paralelizmie 

decydują ci bohaterowie cyklu wiedźmińskiego, którzy stanowią wyraźne odpowiedniki 

swych  „arturiańskich”  pierwowzorów.  NajwaŜniejszą  spośród  nich  jest  zdecydowanie 

postać Ciri –  ten punkt arturiańsko-wiedźmińskiego „systemu odpowiedników”, wobec 

którego moŜna i trzeba sytuować wszystkie jego pozostałe elementy.   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

33 

 

1.1

 

Ciri jako figura Graala 

 

Pierwsza  i  najogólniejsza  diagnoza  fabularnego  podobieństwa  pomiędzy  cyklem 

wiedźmińskim  a  opowieściami  o  świętym  Graalu  mogłaby  brzmieć  następująco: 

bohaterowie  średniowiecznego  mitu  Ŝyją  zaabsorbowani  poszukiwaniem  mistycznego 

naczynia,  podczas  gdy  wiedźmiński  świat  przemierzany  jest  przez  przedstawicieli 

róŜnych  ras  w  gorączkowej  pogoni  za  zaginioną  cintryjską  księŜniczką  Cirillą.  Nie 

sposób  przeoczyć  faktu,  Ŝe  losy  jej  i  Geralta  zostają  spisane  przez  mitografa  tegoŜ 

ś

wiata w dziele pod wiele mówiącym tytułem Wiedźmin i wiedźminka, czyli nieustające 

poszukiwanie  (WJ  266)

145

.  Elementem  łączącym  i  porządkującym  obie  omawiane 

narracje  jest  zatem  idea  Celu

146

.  Dla  rycerzy  Okrągłego  Stołu  była  nim  tajemnicza 

relikwia  Męki  Pańskiej,  dla  bohaterów  A.  Sapkowskiego  stanowi  go  zielonooka  

i  szarowłosa  dziewczynka.  Wszystko  wskazuje  na  to,  Ŝe  Cirilla  jest  Graalem 

stworzonego  przez  łódzkiego  pisarza  universum

147

.  Robert  de  Boron  rozpowszechnił 

interpretację Graala jako „kielicha u KrzyŜa”

148

 – naczynia zawierającego zebraną przez 

Józefa  z  Arymatei  krew  Zbawiciela

149

.  Z  tą  interpretacją  związana  była  jedna  

z  etymologii  (błędna  wprawdzie,  ale  ukonstytuowana  przez  tradycję)  słowa  „Graal”, 

wyjaśniająca je jako pochodzące od wyraŜenia „królewska krew”

150

. Do niej odwołuje 

                                                 

145

 Universum sagi jest tak pomyślane, Ŝe posiada swoich własnych kronikarzy, mędrców i mitografów; 

prezentowanie  fragmentów  ich  dzieł  –  zwykle  w  charakterze  motta  na  początku  poszczególnych 
rozdziałów – słuŜy autorowi nader często do ukazywania mechanizmu powstawania legendy i mitu, który 
to mechanizm niezwykle go absorbuje. Por. J. Lichański, op. cit., s. 69. 

146

 O idei celu w romansie rycerskim zob. A. Wieczorkiewicz, Wędrowcy fikcyjnych światów. Pielgrzym, 

rycerz i włóczęga, Gdańsk 1996, s. 100-101.  

147

 Por. N. Lemann, op. cit., s. 91.  

148

  C.  S.  Littleton,  L.A.  Malcor,  Legendy  arturiańskie,  [w:]  Celtowie.  Herosi  świtu,  tł.  R.  Januszewski, 

Warszawa 1998, s. 126. 

149

  Według  Wulgaty  Józef  z  Arymatei  otrzymał  od  samego  Piłata  miseczkę  która  była  właśnie  tym 

naczyniem,  w  którym  Pan  (…)  spoŜywał  Ostatnią  Wieczerzę  i  ustanowił  swój  sakrament.  
Podziękowawszy  Rzymianinowi  Udał  się  z  Nikodemem  do  rzemieślnika  i  poŜyczył  od  niego  obcęgi  
i młotek; później, wbrew śydom, zdjęli obaj ciało Zbawiciela z krzyŜa. Józef wziął je w ramiona, połoŜył 
na ziemi, obmył, a widząc krwawe rany, zebrał do naczynia, które dał mu Piłat, krew płynącą z boku, ze 
stóp  i  dłoni.  Na  koniec  owinął  ciało  w  kosztowne  płótno  (…)  i  pogrzebał  je  pod  kamieniem,  który  miał 
uszykowany na własny grób
.  Kiedy śydzi dowiedzieli się o tym i uwięzili Józefa, uwięzionemu ukazał 
się  w  wielkiej światłości sam Jezus. Treść objawienia była następująca: A oto jest drogocenne naczynie 
zawierające krew moją. To mówiąc pokazał Pan Nasz Józefowi miseczkę, o której ten sądził był, iŜ ukrył 
ją w miejscu niewiadomym nikomu.  
-  Zachowaj  to  naczynie  w  imię  Ojca  i  Syna,  i  Ducha  Świętego    -  rzekł  Pan  Nasz  –  a  po  tobie  niechaj 
zachowają  je  ci,  którym  je  powierzysz.  A  zapłatą  i  nagrodą  będzie  ci,  iŜ  za  kaŜdym  razem,  ilekroć 
składana będzie ofiara, wspomniany zostanie uczynek twój: albowiem kielich oznaczać będzie naczynie, 
do  którego  zebrałeś  krew  moją;  patena  przykrywająca  go  –  kamień,  którym  przykryłeś  moje  ciało; 
korporał całun, w który mnie spowiłeś.
 Opowieści…, s. 87-88.  

150

  Anglik  Thomas  Malory  w  swoim  monumentalnym  dziele  Śmierć  króla  Artura  określa  legendarną 

relikwię  słowami  „the  Holy  Grayle”,  co  stanowi  prawidłowe  tłumaczenie  francuskiego  wyraŜenia  „le 

background image

 

34 

się  A.  Sapkowski  tworząc  postać  Cintryjki,  będącej  właśnie  takim  „naczyniem” 

najprawdziwszej królewskiej krwi (KE 208, CHO 248). 

Po  pierwsze,  Ciri  jest  Graalem  jako  dziedziczka  królewskiej  korony  swojej  babki 

Calanthe, Lwicy z Cintry. Po drugie, jako ta, w której Ŝyłach płynie Hen Ichaer, święta 

Starsza  Krew,  Krew  Elfów  (por.  PJ  339).  Nie  chodzi  tu  o  dość  pospolitą  

w  wielorasowym  świecie  domieszkę  zwykłej  elfiej  krwi.  Ciri  jest  potomkinią  tych 

elfów,  które  w  czasach  jej  współczesnych  Ŝyją  juŜ  tylko  w  legendzie  opisującej  ich 

nadzwyczajne  czarodziejskie  i  profetyczne  zdolności  (por.  CHO  254-256).  Do  tej 

legendarnej  rasy  naleŜała  przodkini  dziewczynki,  elfia  czarodziejka  Lara  Dorren.  To 

właśnie dziedzictwo jej genów przesądza o absolutnie niezwykłej naturze zielonookiego  

Dziecka  Starszej  Krwi  (CZP  33).  Głównie  ono  czyni  dziewczynkę  osobą  tak  usilnie 

poszukiwaną.  Zaginiona  wśród  okropności  wojny  Ciri  stanowi  obiekt  szeroko 

zakrojonych  poszukiwań  agentów  Czterech  Królestw  (CZP  27)  jako  prawowita 

następczyni  tronu  Cintry,  gdyŜ  małŜeństwo  z  nią  oznaczałoby  bezproblemowe 

zawładnięcie  mającym  ogromne  znaczenie  strategiczne  (zwłaszcza  w  czasie  wojny) 

królestwem  (por.  CHO  264).  Te  same  polityczne  korzyści  ma  na  względzie  cesarz 

Nilfgaardu,  próbujący  ją  odnaleźć  i  uprowadzić.  JednakŜe  jeszcze  istotniejszym 

powodem,  tak  dla  władcy  Imperium  Południa,  jak  i  dla  tajnej  loŜy  czarodziejek  

z Filippą na czele oraz dla czarodzieja-degenerata Vilgefortza, jest istnienie pradawnej 

elfiej  przepowiedni  –  proroctwa  Itliny,  mówiącej  o  ogromnej  roli,  jaką  nosiciel 

szlachetnej, pradawnej Krwi Elfów odegra w historii wiedźmińskiego świata (por. CHO 

254). On, lub ci, którzy posiadłszy nad nim władzę, zechcą  zarówno w kształt historii, 

jak i w kształt tego świata ingerować. Nosicielki genu Lary (CHO 260)  potrzebuje do 

swych celów takŜe władca zaświatowego elfiego Królestwa Olch, Auberon.  

Przywołanie  motywacji  powyŜszych  osób  poszukujących  Ciri  jako  „naczynia 

królewskiej  krwi”,  dobitnie  świadczy  o  kierunku,  w  jakim  zostaje  przeprowadzona 

przez A. Sapkowskiego transformacja motywu Graala. Cudowny artefakt chrześcijański 

zostaje  poddany  typowej  euhemeryzacji:  upersonifikowany  i  niejako  „sprowadzony  na 

ziemię”  w  osobie  Cintryjki,  której  przekazano  absolutnie  niepospolity  materiał 
                                                                                                                                               

saint  graal”.  UŜywa  on  jednak  takŜe  określenia  „the  Sankgreal”,  najwyraźniej  uznając  (błędnie),  Ŝe 
nazwa „Sankgreal” zawiera element „sang” czyli „krew”. R. S. Loomis, op. cit., s. 34.  Stąd juŜ zupełnie 
niedaleko do wyraŜenia „Sang Royal” czyli „królewska krew.” Por. M. Hauf, op. cit., s. 5. Etymologia ta 
dała początek dość fantastycznym teoriom, np. teorii M. Baigenta, R. Leigha i H. Lincolna wyłoŜonej w 
dziele  Święty  Graal  i  Święta  Krew.  Wspomina  o  niej  w  Świecie  króla  Artura  A.  Sapkowski,  nie 
ukrywając  jednak  dość  drwiącego  stosunku  do  rewelacji,  według  których  „Chrystus  wcale  nie  został 
ukrzyŜowany,  lecz  z  pomocą  Józefa  z    Arymatei  i  swej  Ŝony  Marii  Magdaleny  uciekł  do  Europy”,  zaś 
Graal oznaczał w związku z tym „rzeczywistą <<krew>> - linię, dynastię”, której Chrystus dał początek. 
A. Sapkowski, Świat..., s. 68. Por. M. Hauf, op. cit., s. 150-152.   

background image

 

35 

genetyczny. Przekształca się on z obiektu typowo religijnych peregrynacji w  obsesyjnie 

poŜądaną - nade wszystko przez moŜnych wiedźmińskiego (i nie tylko) świata - atutową

 

kartę  w  szulerskiej  grze  (CHO  273)  o  władzę.  Jeśli  odnieść  to  do  wspomnianej  idei 

Celu,  to  okaŜe  się,  Ŝe  chociaŜ  królowie  Północy,  Emhyr,  pozbawieni  skrupułów 

przywódcy  Ludu  Olch  oraz  stawiający  się  ponad  prawem  czarodzieje  szukają  Ciri 

zapamiętale i gorliwie, widzą oni w niepospolitej dziewczynie raczej środek do celu, niŜ 

cel sam w sobie. Wszystkich wymienionych moŜna uznać za karykatury Poszukujących 

Graala  ze  średniowiecznego  mitu.  Karykaturalne  i  groźne  staje  się  w  ich  wykonaniu 

takŜe  samo  poszukiwanie,  które  bynajmniej  nie  jest  tym  najdostojniejszym  (...),  jakie 

kiedykolwiek przedsięwzięte zostało

151

, ale raczej tropieniem, polowaniem na Cintryjkę 

(WJ 355).  

PowyŜsze  wnioski  mogłyby  sugerować,  Ŝe  A.  Sapkowski  całkowicie  ruguje  ze 

swojej  transformacji  „graalowego”  mitu  nie  tylko  sacrum  chrześcijańskie,  ale  takŜe 

charakterystyczną  dla  średniowiecznych  romansów  aurę  tajemniczości,  mistyki  

i  cudowności,  zastąpiwszy  ją  brutalną  realnością,  a  czasami  wręcz  groteską.  Tak  nie 

jest.  Przesądza  o  tym  obecność  takich  bohaterów,  jak  Yennefer  oraz  Geralt  i  jego 

druŜyna, a w niej zwłaszcza Cahir. Ich stosunek do Ciri generuje w omawianym cyklu 

prozatorskim  sferę  zupełnie  odmiennych,  niŜ  dotąd  opisane,  znaczeń  i  wartości. 

Cintryjka nie jest juŜ obiektem niskich Ŝądz i egoistycznych pragnień, ale przedmiotem 

wiecznej  tęsknoty  i  miłości.  Dla  Geralta  i  Yennefer,  obojga  cierpiących  dotkliwie  

z  powodu  nieodwracalnej  bezpłodności  (u  Geralta  jest  ona  skutkiem  wiedźmińskiej 

mutacji,  u  czarodziejki  ceną  za  zdolności  magiczne),  Ciri  jest  ziszczeniem 

niemoŜliwego  do  spełnienia  marzenia  o  dziecku.  Szukając  zaginionej  dziewczynki, 

szukając  ukochanej  przybranej  „córeczki”  (por.  KE  124,  287;  CZP  182,  WJ  304) 

szukają  oni  tak  naprawdę  swojego  osobistego  Graala.  Tego  samego,  który  według 

Wolframa  von  Eschenbach  był  urzeczywistnieniem  radości,  taką  obfitością  ziemskiej 

słodyczy,  iŜ  niemal  równał  się  z  niebem

152

,  był  najwyŜszą  doskonałością  ziemskiego 

raju

153

. Podobnie jest z Cahirem, którego pcha w podróŜ szalona, niezrozumiała miłość 

do  widzianej  w  snach  dziewczyny–płomienia  (por.  CHO  205,  WJ  224-225)  oraz  

z  pozostałymi  członkami  Geraltowej  druŜyny,  którzy,  mimo  iŜ  Ciri  nigdy  nawet  nie 

spotkali,  postanowili  jednak  towarzyszyć  wiedźminowi.  O  wyprawie,  mającej  na  celu 

odnalezienie Cintryjki, bard Jaskier powiedział: 

                                                 

151

 Opowieści...., s. 332. 

152

 R. S. Loomis, op. cit., s. 202. Por. W. von Eschenbach, op. cit., s. 171. 

153

 R. S. Loomis, op. cit., s. 201. Por. W. Von Eschenbach, op. cit., s. 170. 

background image

 

36 

 

Wyruszyliśmy  z  Brokilonu  (…)  w  obłąkańczej  misji. 

Podejmując wariackie ryzyko, rzuciliśmy się w szaleńczy 

i  pozbawiony  najmniejszej  szansy  na  sukces  pościg  za 

miraŜem.  Za  majakiem,  senną  zjawą,  za  szaleńczym 

marzeniem,  za  absolutnie  nieziszczalnym  ideałem. 

Ruszyliśmy w pościg jak głupcy, jak wariaci (PJ 99). 

 

Ruszyli jak prawdziwi średniowieczni rycerze, którzy porzuciwszy wszystko, oddali się 

wędrówce  ku  cudownemu,  darzącemu  łaską  przedmiotowi

154

,  utoŜsamiwszy  go  

z  największym  swoim  szczęściem.  Wypowiedź  Jaskra  jest  bardzo  znacząca,  bo 

akcentuje  szczególny  dwojaki  status  Ciri:  jak  najbardziej  realnej  osoby  i  zarazem 

symbolicznego najwyŜszego, upragnionego Celu.  

 

Spojrzenie  na  postać  Ciri  jako  na  figurę  Graala  pozwala  wytłumaczyć 

zagadkowy  motyw  śmierci,  która  pisana  jest  niemal  kaŜdemu,  kto  spotka  dziewczynę. 

Kto  się  z  tą  waszą  Ciri  zetknie,  jakby  łeb  pod  topór  wkładał...  Nieszczęście  ta 

dziewczyna przynosi... Nieszczęście i śmierć – mówi o niej Milva (CHO  204). Śmierć! 

Ta dziewka to śmierć!  - krzyczy Boreas Mun na zasnutym mgłą jeziorze (WJ 417). Ja 

jestem  śmiercią  (...)  KaŜdy  kto  styka  się  ze  mną,  umiera  –  mówi  Ciri  sama  o  sobie 

(WJ19).  Pozornie  trudno  odnaleźć  związek  między  tym  motywem  a  tradycją  utworów  

o  Graalu.  Widocznym  czyni  go  dopiero  zestawienie  historii  wiedźmińskich  z  Mgłami 

Avalonu  M.  Zimmer  Bradley.  W  ksiąŜce  tej  Graal  przedstawiony  jest  jako  jeden  ze 

ś

więtych  artefaktów  druidzkich  obdarzonych  ogromną  mocą.  Tak  wielką,  Ŝe  samo 

dotknięcie Świętych Regaliów przez osobę nie wtajemniczoną oznacza śmierć

155

śaden 

człowiek  nie  moŜe  Graala  ujrzeć  i  przeŜyć

156

.  Dotyczy  to  nawet  rycerza  od  urodzenia  

powołanego do tego, by go odnaleźć - szlachetnego Galahada:  

 

I  gdy  niezmierzona  jasność  wciąŜ  świeciła  mu  prosto  

w  twarz,  Galahad  wchłonął  absolutną  radość  i  spojrzał 

prosto  w  światło.  Wyciągnął  dłoń,  by  pochwycić 

kielich…i  upadł  do  przodu,  osunął  się  ze  stopni  ołtarza 

                                                 

154

  U  cytowanego    Wolframa  Graal  to  mający  szereg  niezwykłych  właściwości  kamień  –  lapsit  exillis

Por.  A. Lam, [Przedmowa do:] Wolfram von Eschenbach, Pieśni. Parsifal. Titurel, tł. A. Lam, Warszawa 
1996, s. 45-46.  

155

 M. Zimmer Bradley, op. cit., s. 908. 

156

 Ibidem, s. 974.  

background image

 

37 

na  posadzkę  kaplicy  i  leŜał  tam  nieruchomo.  To  śmierć, 

jeśli 

osoba 

nieprzygotowana 

dotknie 

ś

więtych 

przedmiotów…(…)  Galahad  leŜał  martwy  w  kaplicy 

Avalonu, zimny i nieruchomy

157

. 

 

W  cyklu  A.  Sapkowskiego  prawu  śmierci,  która  grozi  wszystkim  spotykającym  Ciri, 

podlega  nawet  połączony  z  nią  więzami  losu  Geralt.  Vissegerd  mówi  do  wiedźmina 

wprost:  Ciri,  córka  Pavetty,  to  twoje  przeznaczenie.  I  twoja  śmierć  (CHO  176).  

I rzeczywiście, dziewczyna najpierw - jeszcze jako dziecko, w warowni Kaer Morhen -  

w  proroczym  transie  przepowiada  Geraltowi  śmierć  (por.  KE  81,  PJ  502),  później  zaś 

towarzyszy  jego  ostatnim  chwilom  nad  jeziorem  Eskalott.  Choć  skojarzenie  Graala  

z motywem śmierci moŜe wydawać się sprzeczne ze średniowieczną tradycją literacką, 

według  której  cudowna  relikwia  posiada  wręcz  przeciwną  moc:  przywraca  rannym  

i chorym zdrowie

158

 oraz darzy długowiecznością

159

, to jednak nie naleŜy zapominać, Ŝe 

temat  „odejścia  z  tego  świata”  takŜe  w  owej  tradycji  występuje.  Wystarczy  przywołać 

scenę, w której czysty i męŜny Galahad ma wreszcie prawo ujrzeć tajemnice Graala:  

 

Postąpił  (…)  ku  niemu  i  ledwo  spojrzał  do  wnętrza 

ś

więtego  naczynia  i  ujrzał  rzeczy  duchowe,  począł  drŜeć 

 i ręce wznosząc ku niebu:  

-  Panie,  bądź  pochwalony,  iŜ  ziściłeś  pragnienie  moje! 

Widzę  oto  tutaj  początek  i  przyczynę  rzeczy.  A  teraz 

błagam Cię, pozwól, abym rozstał się z Ŝywotem ziemskim 

i  przeszedł  do  niebieskiego.  (…)  wkrótce  dusza  jego 

opuściła ciało

160

 

Sapkowski  oczywiście  nie  wprowadza  do  swojego  cyklu  chrześcijańskiej  eschatologii, 

ale  jednak  coś  w  rodzaju  eschatologii  i  u  niego  się  pojawia.  Zdolności  Ciri  będącej 

figurą Graala nie polegają wyłącznie na sprowadzaniu śmierci, ma ona takŜe władzę – 

którą  objawia  w  momencie  agonii  Geralta  i  Yennefer  –  przywracania  Ŝycia  

i wprowadzania w bramy nieśmiertelności.  Źródeł tego motywu trzeba jednak szukać – 

                                                 

157

 Ibidem, s. 959. 

158

 Zob. Opowieści..., s. 256 i 316 i 335-336 i 367-368. 

159

 R. S. Loomis, op. cit., s. 111-112 i 208-209.   

160

 Opowieści…, s. 368-369. 

background image

 

38 

zgodnie  z  przyjętą  na  początku  zasadą  i  zgodnie  z  sugestią  samego  autora  cyklu 

wiedźmińskiego

161

  –  w  mitologii  celtyckiej.  Jeśli  Graal,  „dostarczający  duchowej 

strawy  i  prowadzący  bohatera  ze  stanu  śmierci  do  nieśmiertelności”

162

  rzeczywiście 

wywodził  się  z  celtyckich  talizmanów  obfitości,  to  zasadnym  byłoby  upatrywać  jego 

pokrewieństwa  z  zaczarowanymi  kotłami:  Obfitości,  Natchnienia  i  Ponownych 

Narodzin

163

.  Cintryjka  umoŜliwia  Geraltowi  i  Yennefer  właśnie  „ponowne  narodziny” 

na  zaczarowanej  wyspie  o  niejasnym  statusie  ontologicznym.  Jest  więc  zarazem  

i śmiercią, i ocaleniem.  

 

Zwraca  uwagę  fakt,  Ŝe  postaci  Ciri  nadaje  A.  Sapkowski  to  samo  szczególne 

dwojakie  nacechowanie,  jakie  sam  zauwaŜa,  gdy  przygląda  się  Graalowi  w  swoim 

Ś

wiecie  króla  Artura.  W  legendzie  kielich  stanowi  z  jednej  strony  najbardziej 

upragniony  cel,  najszczytniejszy  ideał,  symbol  najwyŜszych  wartości,  ale  z  drugiej 

strony  jest  zarzewiem  rozłamu  –  początek  jego  poszukiwań  to  początek  końca  epoki 

arturiańskiej

164

.  Nie  bez  przyczyny  król  Artur,  usłyszawszy  wezwanie  Gaweina  do 

heroicznych poszukiwań świętego naczynia, mówi z bólem: 

 

Gowenie,  Gowenie  (…)  zdradziłeś  mnie!  Zabrałeś  mi 

bowiem  przyjaciół  moich,  najgodniejszą  kompanię  

i  najzacniejszą,  jaka  jest.  Wiem  ja  dobrze,  iŜ  rycerze 

Okrągłego 

Stołu 

nie 

wszyscy 

powrócą 

tego 

poszukiwania, i Ŝe wielu z nich zabraknie

165

. 

 

Ciri,  Graal  wiedźmińskiego  universum,  takŜe  jest  jednocześnie  Zireael,  Jaskółką  – 

wybawicielką (WJ 241) i płomieniem, od którego w kaŜdej chwili moŜe zapłonąć świat 

(KE 243).   

Jako Jaskółka Ciri jest jedyną nadzieją (por. WJ 138) elfów. Starszy Lud widzi 

w  niej  remedium  na  „ziemię  jałową.”  W  legendzie  arturiańskiej  nazywa  się  tak 

spustoszoną,  obumarłą  krainę,  która  otacza  zamek  „graalowego”  króla  (zaczarowaną 

siedzibę, w której objawia się cudowna relikwia): Króla Rybaka u Chrétiena, Anfortasa  

u  Wolframa  von  Eschenbach,  Pellama  w  Śmierci  króla  Artura  Thomasa  Malory’ego. 

                                                 

161

 Zob. A. Sapkowski, Świat..., s. 77-78. Por. N. Lemann, op. cit., s. 90-91. 

162

 A. Cotterell, Celtowie, tł. P. Taracha, [w tegoŜ:] Encyklopedia mitologii, Warszawa 2000, s. 132. 

163

  Ibidem.  Por.  J.  Rosen-Przworska,  Religie  Celtów,  Warszawa  1971,  s.  107.  Por.  A.  Sapkowski, 

Ś

wiat…, s. 77-78.  

164

 A. Sapkowski, Świat..., s. 70.   

165

 Opowieści…, s. 323. 

background image

 

39 

Motyw  „ziemi  jałowej”  jest  dla  omawianego  cyklu  A.  Sapkowskiego  niezmiernie 

waŜny  i  daje  się  wielorako  interpretować.  W  wersji  bardzo  dosłownej  pojawia  się  on  

w opowiadaniu Kraniec świata z tomu Ostatnie Ŝyczenie. Elfy wiedźmińskiego świata – 

Aen  Seidhe,  Lud  Wzgórz  –  przedstawione  są  tam  jako  głodująca  i  schorowana  rasa 

wyparta przez ludzi z Ŝyznych dolin w nieurodzajne góry. Jako rasa skazana na zagładę. 

Wie  o  tym  Auberon  (przejrzysta  aluzja  do  Szekspirowskiego  Oberona  ze  Snu  Nocy 

Letniej),  król  Aen  Elle,  Ludu  Olch  –  elfów  z  sąsiedniego  universum,  do  którego  Ciri 

dostaje  się  przez  zaczarowaną  WieŜę  Jaskółki.  Stary  i  bezsilny,  godny  współczucia  w 

swym  śmiertelnym  zmęczeniu  długowiecznością  (ma  600  lat),  potrzebuje  on 

dziewczyny  dla  ratowania  swoich  pobratymców,  niczym  arturiański  Król  Rybak  

potrzebujący  uzdrawiającej  mocy  Graala  dla  przywrócenia  swej  krainy  do  Ŝycia.  

W  legendzie  jej  jałowość  była  ściśle  związana  z  kalectwem  króla  –  symboliczną  raną 

uda oznaczającą bezpłodność

166

 (Galahad wspomina o królu z przebitym udem – por. PJ 

11).  Auberon,  mimo  podjętych  prób,  takŜe  nie  moŜe  spłodzić  potomka,  bo  nie  ma  

w nim ani kropli witalności. Nie ma w nim Ŝycia i brak go jego poddanym, tworzącym 

jałową, dekadencką cywilizację istot, które Ŝyjąc długo, zaznały wszystkiego, i znudziły 

się  wszystkim  (PJ  196).  Elfy  Auberona,  by  ocaleć,  potrzebują  powtórnej  wiosny. 

Podobnie  jak  Aen  Seidhe  wiedźmińskiego  świata  –  zrozpaczeni  młodzieńcy  o  oczach 

stuletnich  starców  i  dziewczyny,  przekwitłe,  jałowe  i  chore  (Oś  206).  Wierzą  oni 

enigmatycznej przepowiedni wyroczni Itliny, która mówi wyraźnie, Ŝe ocaleją tylko ci, 

którzy  pójdą  za  Jaskółką  (WJ  241).  Jaskółka,  symbol  tej  wiosny,  to  Zireael,  Ciri  – 

Wpleciona  w  Ruch  i  Odmianę,  w  Zagładę  i  Odrodzenie  (KE  274).  Dla  jednych  znak 

nowego  ładu,  dla  innych  gwiazdooka  córa  chaosu  (CZP  96).  Tą  ostatnią  Cintryjka 

mogłaby  stać  się  za  sprawą  Vilgefortza,  Avallac’ha  i  Eredina,  Filippy  i  jej  loŜy  oraz 

Emhyra  –  tych  wszystkich,  którzy  poŜądali  jej  osoby  wyłącznie  jako  przepustki  do 

panowania  nad  światem  (por.  WJ  194),  jako  „pierścienia  władzy”  (tak  moŜna  by  ją 

nazwać  odwołując  się  do  Tolkienowskiej  „odwróconej”  interpretacji  motywu 

Graala

167

).          

PotęŜny  Emhyr  jest  na  tej  liście  osób  nade  wszystko  poŜądających  władzy 

postacią  szczególną.  To  kolejny,  po  Auberonie,  Król  Rybak  wiedźmińskiej  opowieści. 

Wyraźną  sugestią  autorską  skłaniającą  do  takiej  interpretacji  tej  postaci  są  zwłaszcza 

dwie, mające zresztą wszelkie cechy zabawy literackiej,  aluzje. Pierwszą  stanowi fakt, 

                                                 

166

  J.  i  C.  Matthews,  Mitologia  Wysp  Brytyjskich,  tł.  Z.  Ziółkowska,  Poznań  1997,  s.  208.  Por.  R.  S. 

Loomis, op. cit., s. 241-242. A. Sapkowski, Świat..., s. 135. 

167

 Zob. A. Sapkowski, Piróg..., s. 66-67. 

background image

 

40 

iŜ  cesarz  Nilfgaardu  posiada  w  pałacowym  stawie  niezwykłą  rybę,  wiekowego  karpia 

wpuszczonego  tam  jeszcze  przez  jego  poprzednika  (WJ  98,  PJ  418).  Druga  to  herb 

Maecht, królestwa, z którego Emhyr pochodzi: srebrne ryby i korony naprzemiennie w 

polu  błękitno-czerwonym  czterodzielnym  (CZP  32).  Król  Rybak  w  legendzie 

arturiańskiej  pełni  funkcję  straŜnika  Graala.  Emhyr  nim  nie  jest,  choć  z  racji 

dziedzictwa  krwi  prawnie  naleŜy  mu  się  opieka  nad  Ciri  (cesarz,  o  czym  czytelnik 

dowiaduje  się  dopiero  w  ostatnim  tomie  cyklu,  to  Duny,  mąŜ  Pavetty  i  ojciec 

cintryjskiej  królewny).  Dziewczynka  zostaje  mu  odebrana,  zanim  snujący  demoniczne 

plany  ksiąŜę  zdąŜy  wykorzystać  ją  do  ich  realizacji.  Na  szczęście,  bo  najwaŜniejszym 

projektem  Emhyra  jest  małŜeństwo  z  nią,  kazirodczy  związek,  z  którego  ma  narodzić 

się, według proroctwa  Itliny, syn, który będzie władcą świata i który ocali świat przed 

zniszczeniem  (PJ  381).  Po  to  właśnie  Imperator  Nilfgaardu  tak  usilnie  szuka  Dziecka 

Starszej  Krwi.  Plan  owego  incestu,  według  Geralta  najohydniejszego  z  moŜliwych  (PJ 

381), hołdowanie na co dzień machiawelicznej racji stanu, absolutny brak skrupułów na 

drodze do osiągania politycznych celów – wszystko to świadczy, Ŝe Emhyr var Emreis, 

którego  pełne  imię  brzmi  Addan  yn  Carn  aep  Morvudd,  Biały  Płomień  Tańczący  na 

Kurhanach  Wrogów,  tak  jak  Król  Rybak,  potrzebuje  uzdrowienia.  Jego  rana  jest 

symboliczna.  Aby  oddać  jej  naturę,  Sapkowski  posługuje  się  andersenowską  metaforą 

okruszka  szkła  tkwiącego  w  sercu.  Owo  serce  niegdyś  dotkliwie  okaleczono.  Nie  bez 

powodu  stało  się  jałowe,  zimne  i  zdolne  do  najohydniejszej  zbrodni.  Najpierw 

przygniotła  je  zbyt  wielka,  jak  dla  trzynastoletniego,  przeraŜonego  chłopca,  niewinnie 

przecierpiana  męka:  ksiąŜę  Duny  został  pozbawiony  ojca,  wyzuty  z  królestwa, 

przemieniony  na  rozkaz  uzurpatora  w  odraŜającą  maszkarę.  Potem  dzieła  dopełniła 

wyniszczająca  nienawiść.  Wygnany  w  lasy  i  szczuty  psami  chłopiec  przeŜył  po  to,  by 

objąć  wreszcie  naleŜny  mu  tron  i  wywrzeć  na  swoich  prześladowcach  nieopisanie 

okrutną zemstę. Uzdrowienie przyniesione mu przez moc Graala dokonuje się całkiem 

nieoczekiwanie  i  jest  prawdziwym  cudem.  Bezwzględny  cesarz  odnajduje  Ciri  

w posępnym zamczysku Stygga i odbiera ją wiedźminowi. W zasadzie nic nie jest juŜ  

w  stanie  przeszkodzić  mu  w  realizacji  jego  osobistego  snu  o  potędze.  Ale  właśnie 

wtedy,  na  zalanych  krwią  schodach,  widok  płaczu  własnego  skrzywdzonego  dziecka 

sprawia, Ŝe porusza się okruszek zimnego szkła w cesarzu (por. PJ 421) i martwe serce 

staje  się  znowu  zdolne  do  odczuwania  szlachetnych  uczuć.  Imperator  „oddaje”  Ciri 

Geraltowi  i  powraca  do  Nilfgaardu  z  szansą  na  nowe  Ŝycie  (por.  PJ  418).  Być  moŜe 

nawet z szansą na miłość jasnowłosej dziewczyny z pałacu Darn Rowan: małej, biednej 

background image

 

41 

racji stanu (PJ 421), która jako sobowtór Ciri, miała umrzeć w momencie odnalezienia 

prawdziwej  królewny,  ale  została  uczyniona  cesarzową.  Wszystkie  te  wydarzenia 

potwierdzają fakt uzdrawiającej potęgi wiedźmińskiego Graala. Osoba Cirilli, córeczki 

Emhyra,  dokonuje  w  nim  cudu  „przemiany  czucia  we  współczucie”

168

.  Według  

J.  Campbella,  to  właśnie  owo  przywrócenie  „ziemi  jałowej”  człowieczego  serca  do 

Ŝ

ycia, obudzenie jej do miłości, stanowi „jądro całej problematyki historii o Graalu”

169

.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1.2

 

Ciri jako Pani Jeziora  

 

WróŜka wytrysnęła z wody (…). Rzuciła się ku skale (…) 

porwała  miecz  i  z  sykiem  wydobyła  go  z  pochwy, 

obracając Ŝelazem nad podziw zręcznie. Trwało to jednak 

krótki  moment,  po  którym  wróŜka  ukucnęła  lub  uklękła, 

                                                 

168

  Potęga  mitu.  Rozmowy  Billa  Moyersa  z  Josephem  Campbellem,  oprac.  B.  S.  Flawers,  tł.  J.  Kania, 

Kraków 1994, s. 186.  

169

 Ibidem. 

background image

 

42 

kryjąc  się  w  wodzie  aŜ  po  nos  i  wystawiając  nad 

powierzchnię wyprostowaną rękę z mieczem. 

Rycerz  otrząsnął  się  z  osłupienia,  puścił  wodze  i  zgiął 

kolano,  klękając  na  mokrym  piasku.  Od  razu  pojął 

bowiem, kogóŜ to ma przed sobą.  

-  Bądź  pozdrowiona  –  zabełkotał,  wyciągając  ręce  – 

Wielki  to  honor  dla  mnie…  Wielki  zaszczyt,  o,  Pani 

Jeziora (PJ 7). 

 

Takimi  słowami  wita  Galahad  Ciri  w  tym  epizodzie  sagi,  który  jest  w  prostej  linii 

nawiązaniem do słynnego fragmentu legendy - darowania Arturowi miecza Excalibura 

przez  jedną  z  Pań  Jeziora

170

.  Pozdrowienie  to  z  punktu  widzenia  poszukiwanych  

i  opisywanych  tu  afiliacji  pomiędzy  cyklem  wiedźmińskim  a  mitem  arturiańskim  jest 

niesłychanie  waŜne.  To  bowiem  Ciri,  którą  Galahad  wita  w  ten  zaszczytny  sposób, 

którą Lud Olch i król Auberon nazywają z uszanowaniem Loc`hlaith, do której Boreas 

Mun  mówi:  Byłaś  Panią  Jeziora  (PJ  333),  jest  „właściwą”  tytułową  bohaterką 

ostatniego tomu cyklu (nie zaś Nimue - Pani Jeziora Loc Blest). Ciri jest Panią Jeziora, 

zaś  otwierające  ksiąŜkę  motto  z  Malory’ego  potwierdza  w  sposób  oczywisty 

przypuszczenie,  Ŝe  postać  cintryjskiej  księŜniczki  jest  nie  tylko  figurą  Graala,  ale 

posiada  teŜ  rysy  enigmatycznej  arturiańskiej  władczyni  Faerie.  Sam  A.  Sapkowski 

tłumaczy,  Ŝe  w  legendzie  tytuł  Pani  Jeziora  „nosi  czarodziejka  władająca  Krainą 

Czarów,  ulokowaną  na  śródjeziornej  wyspie”

171

.  To  dosyć  lakoniczne  wyjaśnienie 

uzmysławia  charakter  tej  legendarnej  postaci  –  na  tyle  nieokreślonej,  a  zarazem 

pobudzającej wyobraźnię, Ŝe kaŜde z wielu literackich opracowań mitu tworzyło jakby 

swoją własną jej wizję. W Wulgacie na przykład Pani Jeziora to czarodziejka Viviana, 

ta sama, która oczarowała i uwięziła rozkochanego w niej Merlina. Rządzi ona swoim 

małym  zaczarowanym  królestwem  znajdującym  się  wewnątrz  pełnego  dziwów  Lasu 

Broceliandy.  Jej  tytuł  (moŜna  teŜ  spotkać  się  z  formą  „Dama  z  Jeziora”

172

)  pochodzi  

właśnie od domeny, którą Viviana włada, czyli od czarodziejskiego zamku, widocznego 

tylko dla wtajemniczonych, dla profanów zaś skrywanego przez wody jeziora. Jest ono  

 

                                                 

170

 A. Sapkowski, Świat…, s. 66. Por. A. Cotterell, op. cit., s. 100-101 

171

 A. Sapkowski, Rękopis…, s. 114. 

172

 S. i P. F. Botheroyd, Słownik mitologii celtyckiej, tł. P. Latko, Katowice 1998, s. 97.  

background image

 

43 

jeno  czarem,  jaki  Merlin  niedawno  uczynił  był  dla  niej:  

w miejscu, gdzie woda za głębinę śmiało uchodzić mogła, 

stoją  domy  piękne  i  bogate,  skroś  których  przepływa 

pełna  ryb  rzeka,  lecz  pozór  jeziora  przesłania  to 

wszystko

173

 

Iluzji  ulegają  między  innymi  Lionel  i  Bohor,  którzy  zostają  przyprowadzeni  nad 

czarodziejskie wody przez wysłanniczkę Pani Jeziora: 

 

 

 

Widząc, Ŝe panna prowadzi ich prosto w tę wodę głęboką 

i  ciemną,  zadziwili  się  wielce.  Kiedy  jednak  odwaŜyli  się 

wejść  do  wody,  zniknęło  jezioro  i  znaleźli  się  przed 

bramami zamku

174

 

Obydwu  rycerzy  sprowadza  Viviana  jako  towarzyszy  dla  Lancelota,  którego  porwała  

w dzieciństwie do swojego królestwa

175

 i wychowuje z iście matczyną miłością (aŜ do 

chwili  osiągnięcia  przez  niego  wieku  męskiego,  stąd  jego  przydomek  –  Lancelot  

z Jeziora).  

W  swoim  Świecie  króla  Artura  łódzki  pisarz  zwraca  uwagę  na  jedną  

z  ciekawszych,  współczesnych  prób  doprecyzowania  tej  tajemniczej,  wieloimiennej 

bohaterki, jaką jest Pani Jeziora, podjętą przez  M. Zimmer Bradley. W Mgłach Avalonu 

Paniami  Jeziora  uczyniła  ona  kolejne  najwyŜsze  kapłanki  Wielkiej  Bogini:  Vivien, 

Ninianę  i  Morganę.  Obdarzone  wielką  mocą  pełnią  one  funkcję  straŜniczek 

zaczarowanej,  usuniętej  poza  granice  zwykłego  świata  wyspy  Avalon

176

.  Baczna  

i  Ŝyczliwa  uwaga,  jaką  Sapkowski  poświęca  dziełu  M.  Zimmer  Bradley  to  istotna 

wskazówka.  JuŜ  we  wstępie  pojawiła  się  sugestia,  Ŝe  cykl  wiedźmiński  bardzo  wiele 

zawdzięcza  Mgłom  Avalonu.  Wydaje  się,  Ŝe  jeśli  rzeczywiście  tak  jest,  to  ogromna 

część  tego  oddziaływania  skupia  się  w  kreacji  Ciri,  a  przejawia  w  podobieństwie 

Cintryjki  do  jednej  z  przedstawionych  tam  Pań  Jeziora  -  Wiedzącej  (…)  kapłanki 

                                                 

173

 Opowieści…, s. 151. 

174

 Ibidem, s. 168. 

175

 Ibidem, s. 146-147 i 150-151. 

176

. Por. A. Sapkowski, Świat…, s. 111. 

background image

 

44 

Ś

więtej  Wyspy 

177

  -  do  potęŜnej  Morgany

178

,  która  jest  główną  bohaterką  i  narratorką  

powieści. 

Bez  wątpienia  Ciri  –  tak  jak  Morgana  –  jest  wielką  czarodziejką,  jej 

umiejętności  i  wrodzone  talenty  są  niezwykłe.  To  dlatego  zostaje  przez  wiedźmina 

oddana najpierw pod opiekę Triss, potem Yennefer, aŜ wreszcie trafia do szkoły Tissai 

de  Vries  w  Aretuzie  jako  źródło  (osoba  o  absolutnie  niespotykanych  zdolnościach 

magicznych).  Nawet  wtedy  przekracza  jednak  najśmielsze  pokładane  w  niej  nadzieje  

i  okazuje  się  być  „Panią  Czasów  i  Miejsc”.  Dany  jest  jej  niesamowity  przywilej 

przemieszczania  się  z  uniwersum  do  uniwersum.  Vysogota  objaśnia  Ciri  ten  dar 

podczas spotkania w WieŜy Jaskółki:  

 

Starsza  Krew,  która  płynie  w  twoich  Ŝyłach,  daje  ci 

władzę  nad  czasem.  I  nad  przestrzenią.  Nad  wymiarami  

i  nad  sferami.  Jesteś  Panią  Światów,  Ciri.  Masz  potęŜną 

Moc (WJ 427). 

 

 Dlatego  potrzebują  jej  elfy  Auberona  –  tylko  ona  (a  właściwie  jej  dziecko)  moŜe 

otworzyć  Zakazane  Drzwi  (WJ  241),  Ard  Gaeth,  wielkie  i  stałe  Wrota,  przez  które 

przeszliby  wszyscy  (PJ  172)  do  innego,  lepszego  miejsca.  Motyw  wrót  pomiędzy 

ś

wiatami,  które  otworzyć  moŜe  tylko  i  wyłącznie  Pani  Jeziora,  pojawia  się  właśnie  

Mgłach Avalonu. Zresztą wywodzi się on wprost z celtyckiej mitologii, zawierającej 

niezliczoną  ilość  opowieści  o  wizytach  śmiertelników  w  Annwn,  czarodziejskich 

zaświatach  (szerzej  będzie  o  tym  mowa  później).  W  Prologu  Mgieł  Avalonu  Morgana 

wspomina miniony czas, gdy:  

 

 

 

(…)  wędrowiec,  jeśli  miał  ochotę  i  znał  choćby  kilka 

tajemnic,  mógł  wypłynąć  łodzią  na  Morze  Lata  i  dotrzeć 

                                                 

177

 M. Zimmer Bradley, op. cit., s.8. 

178

  Opisując  podobieństwo  Ciri  jako  Pani  Jeziora  do  Morgany,  nie  moŜna  nie  wspomnieć,  Ŝe  istnieje  

w  sadze  inna  osoba,  która  nieodparcie  się  z  nią  kojarzy.  To  Yennefer,  czarna  wróŜka,  jak  ją  nazywa 
starosta  Herbolth  w  opowiadaniu  Okruch  lodu  (MP  92).  Niepokorna,  niebezpieczna,  silna  i  urzekająco 
piękna  Yenna  zwłaszcza  swoim  nieokiełznanym  charakterem    przypomina  Morgan  Czarodziejkę.  Ta 
ostatnia w Wulgacie opisana jest jako kobieta ponętna nad wszelkie wyobraŜenie, mądra, ale jednocześnie 
taka,  która  WyraŜała  się  ze  słodyczą  i  łagodnością  wielką  i  łaskawsza  była  i  wdzięczniejsza  niźli 
ktokolwiek na świecie, póki dobra. Ale kiedy Ŝal do kogoś Ŝywiła, trudno ją było powściągnąć w gniewei.
 
Opowieści....,  s.  126.  Sam  Sapkowski  przyznaje,  Ŝe  inspiracją  dla  postaci  wybuchowej  i  kapryśnej 
Yennefer  była  właśnie  występująca  w  Wulgacie  Pani  Jeziora  o  znaczącym  imieniu  Vivien  -  według 
narratora  opowieści  tłumaczy  się  ono  jako  ‘ani  mi  się  śni’,  A.  Sapkowski,  Świat…,  s.  112.  Zob. 
Opowieści..., s. 80. 

background image

 

45 

nie  do  Glastobury  (…),  lecz  do  Świętej  Wyspy  Avalon, 

gdyŜ w tamtych czasach wrota łączące światy unosiły się 

we mgle i otwierały wedle woli i myśli wędrowca

179

.  

 

Później  wyspa  zostaje  ukryta  przed  niewtajemniczonymi  i  juŜ  tylko  Pani  Jeziora  ma 

moc  znoszenia  bariery  mgieł  i  przechodzenia  poza  ich  granicę.  Ten  dar  posiada 

oczywiście  takŜe  Morgana.  Wydaje  się,  Ŝe  umiejętności  Ciri  są  jego  transformacją  

i zwielokrotnieniem. Funkcja przeprowadzania ze świata do świata (szeroko rozumiana) 

staje  się  w  cyklu  wiedźmińskim  synonimem  potęgi  Pani  Jeziora.  Więcej  –  wchodzi  

w  skład  „definicji”  tej  postaci,  jaką  tworzy  A.  Sapkowski  na  uŜytek  swojej  ksiąŜki

180

 

(definicja ta obejmuje nie tylko Ciri, ale takŜe Nimue, Panią Jeziora Loc Blest – wszak 

to  ona  w  odpowiednim  momencie  pomaga  Ciri  i  przeprowadza  ją  z  otchłani  Czasów  

i  Miejsc  we  właściwe  miejsce  i  we  właściwy  czas  –  na  spotkanie  przeznaczenia  -  por. 

PJ 278-280). 

 

Cintryjka  jako  Pani  Jeziora  jest  przede  wszystkim  tą,  która  ma  moc  otwierać 

zawieszone  w  jeziornej  mgle  wrota  światów.  Dokładnie  tak,  jak  Morgana  Artura  

w  godzinie  śmierci,  tak  Ciri  w  końcowych  scenach  opowieści  uwozi  umierającego 

Geralta  i  Yennefer  przez  magiczny  opar  na  błogosławioną  wyspę  Avallon.  Ów 

legendarnie  stylizowany,  dramatyczny,  a  zarazem  niezwykle  nostalgiczny  finał 

uzmysławia, z jak wielką finezją splata Sapkowski dwa wątki: Graala i Pani Jeziora. Jak 

pięknie  łączy  w  jedną  dwie  arturiańskie  figury.  Ciri  jest  śmiercią,  śmiercią  dla 

profanów,  chcących  dotknąć  świętego  kielicha  i  jednocześnie  jest  przewodniczką 

otwierającą  bramy  innych  światów,  w  tym  zaświatów.  Jest  tajemniczą  towarzyszką  na 

drodze poza bramę Ŝycia: 

 

 

 

Ja tylko biorę za rękę. Po to, by nikt nie był wówczas sam. 

 

 

Sam we mgle (MP 331). 

 

W  opowiadaniu  Coś  więcej  słowa  te  wypowiada  do  rannego  Geralta  Śmierć  –  postać  

z  chorobliwego, wywołanego gorączką widzenia. Idealnie pasują one do Ciri, bo i ona 

jest tą, która przeprowadza przez mgłę. Bywa straszna, jak w osadzie Dun Dâre czy na 

                                                 

179

 M. Zimmer Bradley, op. cit., s. 7. 

180

  Nie  jest  to  pierwsza  tego  rodzaju  próba.  Trud  podobnego  zadania  podejmuje  on  w  Świecie  króla 

Artura. Stawia tam hipotezę, Ŝe do podstawowych zadań Pani Jeziora naleŜy wręczenie bohaterowi broni 
i nadanie mu imienia. Te właśnie dwie funkcje mają tłumaczyć istotę i charakter omawianej postaci. A. 
Sapkowski, Świat…, s. 109.  

background image

 

46 

jeziorze  Mil  Trachta,  gdzie  (nota  bene  we  mgle)  walczy  ze  swoimi  prześladowcami  

i zabija ich. Ale bywa teŜ łagodna, tak, jak w elfim pałacu Tir ná Lia : 

 

 

 

Pochyliła się. 

 

 

- Boję się – wyszeptał. 

 

 

- Wiem. 

 

 

- Jesteś przy mnie?  

 

 

- Jestem.  

 

 

- Va faill, luned.  

 

 

- śegnaj, Królu Olch     

 

 

(PJ 196- 197). 

 Ciri  towarzyszy  tam  konającemu  królowi  Auberonowi,  trzymając  go  za  rękę,  póki 

całkiem  nie  ucichnie  i  nie  zgaśnie  jego  delikatny  oddech.  NaleŜy  w  tym  miejscu 

zauwaŜyć,  Ŝe  skojarzenie  przez  Sapkowskiego  postaci  Pani  Jeziora  -  bohaterki  cyklu 

arturiańskiego - ze śmiercią, niemal utoŜsamienie jej – za sprawą kreacji Ciri - z funkcją 

przeprowadzania / wysyłania na „tamten świat” (nie tylko w znaczeniu potocznym, ale 

takŜe w takim, jakie temu określeniu nadawali Celtowie: czyli magicznych zaświatów – 

pojęcie  to  zostanie  przywołane  i  omówiony  nieco  dalej)  ma  swoje  uzasadnienie  na 

gruncie  samej  legendy  (jeśli  przyjmie  się  za  prawdziwą  hipotezę  o  jej  celtyckich 

korzeniach).  Takie  „śmiertelne”  konotacje  sugeruje  fakt  posiadania  przez  kaŜdą  z  Pań 

Jeziora  niezwykle  tajemniczego  (zwłaszcza  dla  profanów)  wodnego  królestwa,  które 

wyraźnie przypomina celtyckie zaświaty

181

Nie  moŜna  pominąć  faktu,  Ŝe  motyw  Ciri  jako  śmierci  jest  złoŜony  i  obejmuje 

takŜe  wszystkie  te  momenty,  w  których  dziewczyna  wieszczy  śmierć,  nie  tylko 

Geraltowi  i  wiedźminom  (por.  KE  81),  ale  takŜe  zupełnie  przypadkowo  napotkanym 

osobom,  na  przykład  gońcowi  konnemu  Aplegattowi  (por.  CZP  10).  Atmosferę  tych 

wieszczb,  wypowiadanych  często  przez  nieobecne,  nieświadome  ich  wagi  medium, 

moŜna  odnaleźć  w  Mgłach  Avalonu.  Zwłaszcza  w  scenie,  gdy  ich  bohaterka  - 

obdarzona  darem  Wzroku  Morgana  –  w  niezmiernie  podobny  sposób  przepowiada 

Garethowi śmierć z ręki Lancelota

182

. To kolejna zbieŜność rysunków postaci Morgany 

i Ciri. Wobec tych podobieństw warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną ciekawą rzecz. 

OtóŜ całe Mgły Avalonu funkcjonują jako opowieść Morgany: 

                                                 

181

 C. S. Littleton, L. A. Malcor, op. cit., s. 118. Por. B. Gierek, Celtowie, Kraków 1998, s. 111.  

182

  M. Zimmer-Bradley, op. cit., s. 284. 

background image

 

47 

 

opowiadając tę historię, będę czasem mówiła o rzeczach, 

które  wydarzyły  się,  kiedy  byłam  zbyt  młoda,  by  je 

rozumieć,  albo  o  zdarzeniach,  przy  których  nie  byłam 

osobiście (…) Jednak ja zawsze miałam dar Wzroku (…) 

a  wtedy  byłam  blisko  związana  z  ludźmi,  o  których 

opowiadam

183

. 

 

Mówi  Morgiana

184

  –  te  słowa  otwierają  ksiąŜkę  i  powracają  co  jakiś  czas,  niczym 

refren.  Mogłyby  one  być  słowami  Ciri,  która  snuje  opowieść  dla  Galahada.  W  ramę 

narracyjną  tej  opowieści  zostaje  ujęty  cały  cykl  wiedźmiński,  o  czym  czytelnik 

dowiaduje się w ostatnim tomie. 

 

 

 

   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podsumowując:  zgodnie  z  powyŜszymi  ustaleniami  wynikającymi  z  przyjętej  

metody  interpretacji,  Ciri  moŜna  postrzegać  jako  jednoczesną  figurę  Graala  i  Pani 

Jeziora, 

cel  

i  przewodniczkę we mgle, uzdrowienie i śmierć. Jej pełne imię brzmi: Cirilla Fiona

185

 

                                                 

183

 Ibidem, s. 8. 

184

 Ibidem, s. 7. 

185

 Imię Fionn mac Cumhaill nosi czołowa postać mitologicznego cyklu feniańskiego. Słowo stanowiące 

jego  imię  oznacza  po  irlandzku  „biały,  białowłosy”.  Jedna  z  wersji  mitu  podaje,  Ŝe  włosy  Fionna  były 

background image

 

48 

Elen

186

  Rhiannon.  Wydaje  się,  Ŝe  analiza  elementów  składowych  tego  złoŜonego 

antroponimu  (wewnątrz  świata  przedstawionego  potwierdza  on  arystokratyczne 

pochodzenie)  moŜe  rzucić  pewne  dodatkowe  światło  na  zestaw  ról  wyznaczonych 

protagonistce  cyklu  wiedźmińskiego.  Najistotniejsze  jest  tutaj  z  pewnością  imię 

„Rhiannon”,  uprawnia  ono  bowiem  do  przywołania  szerokiego  kontekstu  mitologii  

i  religii  Celtów.  Nosiła  je,  występująca  w  słynnym  zbiorze  walijskich  sag:  

Mabinogion

187

,    bogini  koni,  czarów,  płodności  i  ptaków

188

.    Fakt,  Ŝe  zostało  nadane 

Ciri,  potwierdza  dotychczasowe  wnioski,  poniewaŜ  stanowi  ono  niemalŜe  synonim 

godności Pani Jeziora. Wszystkie imiona władczyni Faerie, pojawiające się w licznych 

wersjach  legendy  arturiańskiej  (Viviana,  Vivienne,  Vivien,  Nimue,  Nimiane  lub 

Niniane),  są  prawdopodobnie  trawestacją  imienia  Rhiannon

189

.  Jeśli  chodzi  

o podobieństwo między Ciri a samą Rhiannon, to najłatwiej moŜna się go doszukać w 

stosunku  obu  postaci  do  koni.  Walijska  bogini  zawsze  związana  była  z  tymi 

zwierzętami,  traktowanymi  zresztą  przez  Celtów  bardzo  szczególnie.  Ukazała  się  ona 

po  raz  pierwszy  swojemu  przyszłemu  męŜowi,  księciu  Pwyllowi,  jako  piękna  

i  tajemnicza  zjawa  w  sukni  ze  złotego  brokatu,  galopująca  na  białej  klaczy.  Podjęte 

przez niego próby dogonienia „urodziwej amazonki”

  190

 – jak ją nazwał A. Sapkowski  

– były daremne, poniewaŜ, aby zostawić pościg daleko w tyle, skutecznie uŜywała ona 

magii

191

.  Ciri  ze  swoją  nieodłączną  klaczą  Kelpie,  z  pomocą  swoich  czarodziejskich 

umiejętności  umykająca  prześladowcom,  doskonale  wpisuje  się  w  reprezentowany  

                                                                                                                                               

siwe, co było znakiem jego mądrości i zdolności proroczych, które posiadł zjadając „łososia mądrości”. 
Był  on  silnie  związany  z  Ŝywiołem  wody,  ponadto  posiadał  niezwykłą  łatwość  przemieszczania  się 
pomiędzy  tym,  a  Tamtym  Światem.  S.  i  P.  Botheroyd,  op.  cit.,  s.  147-150.  Wszystkie  te  mitologiczne 
fakty sugerują (choć oczywiście nie ma co do tego Ŝadnej pewności) zasadność uznania imienia  „Fiona” 
za nieprzypadkowe.   

186

  Ciri  na  kartach  pięcioksięgu  często  obdarzana jest  mianem  „Gwiazdookiej”.    Być  moŜe  imię  „Elen” 

naleŜałoby  tłumaczyć  przez  odniesienie  do  Tolkienowskiego  języka  quenejskiego,  w  którym  słowo 
„elen”  oznacza  ‘gwiazdę’.  Por.  J.R.R.  Tolkien,  Cząstki  słowotwórcze  w  imionach  własnych  w  językach 
quenejskim i sindarińskim
, [w tegoŜ:] Silmarillion, tł. M. Skibniewska, Warszawa 2000, s. 288. 

187

  Zob.  A.  M.  Majewicz,  E.  Majewiczowa,  Literackie  dziedzictwo  Celtów,  [w:]  Dzieje  literatur 

europejskich, pod red. W. Floriana, Warszawa 1991, t. 3, cz. 2, s. 740-741. Por. F. Fleming, Opowieści  
o  magii  i  transformacji
,  [w:]  Celtowie.  Herosi  świtu,  tł.  R.  Januszewski,  Warszawa  1998,  s.  78-82.  S.  
i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 236.   

188

 A. Sapkowski, Rękopis..., s. 121. 

189

 A. Sapkowski, Świat…, s.108.  Por. S. i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 327-328.  

190

 A. Sapkowski, Rękopis..., s. 121. 

191

    G.  Jones,  Baśnie  i  legendy  walijskie,  [w:]  Baśnie  i  legendy  Wysp  Brytyjskich,  tł.  M.  Skibniewska, 

Warszawa  1985,  s.  122-125. Por.  A.  Cotterell,  op.  cit.,  s. 162.  S.  i P.F.  Botheroyd,  op.  cit.,  s.  327-328.  
F. Fleming, op. cit., s. 81-82. 

background image

 

49 

w  mitologii  celtyckiej  m.  in.  przez  Rhiannon  „typ  kobiety  na  koniu  obdarzonej 

magiczną mocą”

192

Nie  to  jednak  jest  tutaj  istotą  sprawy.  Przywołanie  imienia  Rhiannon  poprzez 

nadanie  go  Ciri  poszerza  horyzont  interpretacyjny  tej  ostatniej  postaci  o  cały  obszar 

mitologii  celtyckiej  związany  z  prastarym  archetypem  Wielkiej  Bogini.  Tym  samym 

usprawiedliwione staje się działanie badawcze mające na  celu odnalezienie elementów 

dookreślających postać cintryjskiej królewny właśnie wewnątrz tego obszaru. Kolejnym 

usprawiedliwieniem  jest  stosunek  A.  Sapkowskiego  do  Wielkiej  Białej  Potrójnej  i  do 

samej Kobiecości, któremu daje on wyraz w eseju Świat króla Artura. Wskazuje on tam 

dość jednoznacznie postać Bogini jako kontekst niezmiernie istotny dla  jego osobistego 

rozumienia opowieści Okrągłego Stołu

193

.   

Do  archetypu  Bogini  –  Wielkiej  Matki  nawiązuje  cała  grupa  celtyckich  bóstw 

Ŝ

eńskich.  Mieści  się  w  niej  oczywiście  wyŜej  wspomniana  Rhiannon,  ktorej  imię 

znaczy  tyle,  co  „Królowa”  („Wielka  Królowa”)

194

. Etymologia  ta  doskonale  pasuje  do 

Ciri,  która:  po  pierwsze  -  jako  następczyni  tronu  Cintry,  po  drugie  -  jako  potencjalna 

małŜonka  cesarza  Nilfgaardu,  ma  wszelkie  predyspozycje  do  tego,  by  zostać  wielką 

władczynią.  

Wspomniano wyŜej o tym, Ŝe Ciri i Rhiannon łączy - najogólniej rzecz ujmując 

-  związek  z  końmi.  W  mitologii  celtyckiej  istnieje  postać  –  takŜe  będąca 

upostaciowaniem  Bogini  -  jeszcze  wyraźniej  związana  z  tymi  świętymi  dla  Celtów 

zwierzętami:  Epona.  Porównanie  losów  Cintryjki  z  mitologicznym  wizerunkiem  tego 

starego  galijskiego  bóstwa  przynosi  niezmiernie  interesujące  rezultaty.  Po  pierwsze: 

ikonografia.  Epona  przedstawiana  była  zawsze  w  towarzystwie  konia  (lub  dwu  koni): 

jako  siedząca  na  nim  lub  prowadząca  go

195

.  Czasem  przybierała  postać  kobiety  

z rozwianymi wiatrem szatami, dosiadającej klaczy w  galopie

196

. ZbieŜność z Ciri jest 

tu oczywista, ale z drugiej strony dość powierzchowna. Ponadto w wizerunku dopatrzyć 

się  moŜna  takŜe  róŜnic:  Epona  przedstawiana  była  najczęściej  jako  dojrzała  kobieta, 

siedząca bokiem na białej klaczy; klacz Rhiannon teŜ była biała – w celtyckim świecie 

                                                 

192

  NaleŜy  do  niego  takŜe  bohaterka  irlandzkiego  mitu  -  Niamh  Złotowłosa,  która  porywa  dzielnego 

Oisina i na białym koniu uwozi go w zaświaty.  J. Wood, Celtowie. Ludzie, mitologia, sztuka, tł. J. Mikos, 
Warszawa 2002, s. 135. 

193

 A. Sapkowski, Świat..., s. 81-85. 

194

 J. Rosen–Przeworska, op. cit., s. 92. Por. S. i P.F. Botheroyd, op. cit., s. 327.   

195

 J. Rosen–Przeworska, op. cit., s. 86. B. Gierek, op. cit., s. 54. S. i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 128-129. 

196

 A. Cotterell, op. cit., s. 127. 

background image

 

50 

kolor  ten  często  utoŜsamiano  ze  sferą  nadprzyrodzoną

197

,  natomiast  Klepie  jest  czarna 

jak węgiel. Trudno wyrokować, czy fakt, iŜ róŜa była kwiatem przynaleŜnym Eponie z 

racji  praktykowanego  kultu  (róŜami  wieńczono  jej  ołtarzyki)

198

  jest  znaczący  dla 

niniejszych rozwaŜań i  czy naleŜy dopatrywać się związku – w celu utoŜsamienia obu 

postaci  -  pomiędzy  nim  a  posiadaniem  przez  Ciri  tatuaŜu  w  kształcie  róŜy

199

.   

WaŜniejsze jest coś innego. Koń, będący atrybutem Epony, był dla Celtów zwierzęciem 

magicznym,  zwierzęciem  prowadzącym  zmarłych  do  krainy  śmierci.  Z  jego  obecności 

odczytywać  moŜna  charakter  bogini,  której  towarzyszył  –  pierwotnego  bóstwa 

chtonicznego,  opiekującego  się  duszami  zmarłych

200

.  Tę  funkcję  doskonale  oddają 

wizerunki  Epony  ukazujące  ją  na  tle  drugiej  postaci  ludzkiej  (którą  prawdopodobnie 

interpretować  trzeba  jako  obraz  duszy  zmarłego)  i  z  kluczem  w  dłoni.  Z  kluczem 

symbolizującym jej władzę nad wrotami zaświatów

201

. Odkrycie podobieństwa Ciri do 

Epony ułatwia zatem dostrzeŜenie faktu,  iŜ wiedźminka jako Pani Jeziora posiada  rysy 

archetypicznego  deus  psychopompus  –  bóstwa  prowadzącego  dusze  zmarłych  na 

miejsce przeznaczenia, na tamten świat

202

.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                 

197

  S.  Husain,  Bogowie,  boginie  i  kosmos,  [w:]  Celtowie.  Herosi  świtu,  tł.  R.  Januszewski,  Warszawa 

1998, s. 45. 

198

 S. i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 127. J. i C. Matthews, op. cit., s. 85.  

199

 Co ciekawe, według W. Kopalińskiego, róŜa moŜe być odczytywana jako symbol Graala.  

 W. Kopaliński, RóŜa, [hasło w tegoŜ:] Słownik symboli, Warszawa 2001, s. 363.    

200

 J. Rosen–Przeworska, op. cit., s. 86. Por. J.C. Cooper, Zwierzęta symboliczne i mityczne, tł.  

A. Kozłowska–Ryś, L. Ryś, Poznań 1998, s. 114. 

201

 S. Husain, op. cit., s. 24. J. Wood, op. cit., s. 135.  

202

 J. Rosen–Przeworska, op. cit., s. 86. Por. „psychopomp”: osoba, duch, bóg, zwierzę, odprowadzające 

dusze zmarłych na miejsce perzeznaczenia, na tamten świat. W. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych..., 
s. 414. 

background image

 

51 

 

Najwyraźniejszym potwierdzeniem tej hipotezy jest scena kończąca opowieść o 

wiedźminie,  w  której  Cintryjka  odpływa  w  mgłę,  uwoŜąc  na  łodzi  martwego  Geralta  i 

konającą Yennefer (zwłaszcza łódź jest tutaj bardzo przejrzystym atrybutem

203

).  

Stwierdzono  wyŜej,  Ŝe  A.  Sapkowski  wewnątrz  cyklu  wiedźmińskiego  tworzy 

swoją własną „definicję” postaci Pani Jeziora. Bardzo istotne jest tworzywo, z którego 

korzysta.  Odnalezienie  w  losach  Ciri  elementów  mythosu  Rhiannon  -  „kobiety  

z zaświatów”

204

 i Epony – „bogini uosabiającej moc i śmierć”

205

, pozwala dostrzec, nie 

tylko  to,  jak  fascynująca  jest  gra  elementów  mitycznych  mająca  miejsce  pomiędzy 

fabularnymi i symbolicznymi zawikłaniami historii wiedźmina i wiedźminki, ale takŜe  

i  to,  Ŝe  legenda  arturiańska  jest  konsekwentnie  postrzegana  przez  łódzkiego  pisarza 

przez pryzmat swoich kulturowych pierwocin – przez pryzmat mitologii celtyckiej. 

 

1.3 „Element kobiecy” w konstrukcji figur Graala i Pani Jeziora  

 

  

W  Świecie  króla  Artura  A.  Sapkowski  zawarł  niezwykle  waŜne  stwierdzenie: 

„sądzę,  Ŝe  Graal  to  kobieta.  Aby  ją  odnaleźć  i  zdobyć,  aby  ją  zrozumieć,  warto 

poświęcić  sporo  czasu  i  wysiłku”

206

  (do  tych  właśnie  słów  odwołała  się  N.  Lemann, 

wysnuwając  hipotezę,  Ŝe  Graal  wiedźmińskiego  universum  to  Ciri

207

).  Jest  to 

konstatacja  niezmiernie  istotna  dla  interpretacji  postaci  Cintryjki.  Podstawowa  dla 

pełnego zrozumienia roli, jaką „element kobiecy” odgrywa w konstrukcji figur Graala i 

Pani  Jeziora  oraz  w  ogóle  w  „wiedźmińskiej”  wersji  mitu  arturiańskiego.  W  wersji, 

która  –  jak  słusznie  zauwaŜyły  D.  Materska  i  E.  Popiołek  (a  co  w  znacznym  stopni 

udowodniły juŜ powyŜsze rozwaŜania) – „podszyta” jest kobiecą mitologią

208

Kobiecość  i  kobieta  to  dla  łódzkiego  pisarza  zdecydowanie  wartość.  Nie  bez 

przyczyny  przykuwają  Ŝyczliwą  uwagę  recenzentów  zaludniające  świat  wiedźmina 

postacie  „czarodziejek,  władczyń,  rozbójniczek  tworzące  galerię  pełnokrwistych, 

zaskakujących  portretów”

209

.  Uderza  znaczenie,  jakiego  A.  Sapkowski  przydaje 

kobiecym  kultom  wewnątrz  tegoŜ  świata.  Świątynie  oraz  kapłanki  bogiń:  Melitele  i  - 
                                                 

203

  W  ikonografii  celtyckiej  obraz  łodzi  -  oznaczającej  barkę  przewoŜącą  zmarłych  na  tamten  świat  - 

często łączył się z wizerunkiem konia, co potwierdza nadprzyrodzone uwikłanie obu symboli. S. i P. F. 
Botheroyd, op. cit., s. 202.   

204

 J. Wood, op. cit., s. 64. 

205

 A. Cremin, Celtowie, tł. P. Szymor, Warszawa 2001, s. 131.  

206

 A. Sapkowski, Świat..., s. 81.  

207

 N. Lemann, op. cit., s. 91.   

208

 D. Materska, E. Popiołek, Grają wiedźminem!, „Nowa Fantastyka” 1996, nr 2, s. 70.  

209

 Ibidem.  

background image

 

52 

zapoŜyczonej z germańskiego panteonu - Freyi przedstawione są, w przeciwieństwie do 

anonimowych  męskich  bóstw  i  ich  kapłanów,  bez  drwiącego  dystansu  i  ironii

210

Gestem 

zdecydowanie 

afirmacyjnym 

wobec 

kobiecości 

jest 

przełamanie 

konwencjonalnej, średniowiecznej wizji poszukiwań Graala. Według Wulgaty, która na 

ten  temat  wypowiada  się  nadzwyczaj  jasno,  mogli  wziąć  w  nim  udział  wyłącznie 

męŜczyźni: 

 

kiedy  uprzątnięto  stoły  i  damy  zeszły  się  w  sali  

z  rycerzami,  kaŜda  rzekła  temu,  którego  miłowała,  iŜ 

pragnie  towarzyszyć  mu  w  poszukiwaniu  Graal.  śaden 

jednak  nie  przystał  na  to,  czuli  bowiem  wszyscy,  iŜ 

poszukiwanie  tak  świątobliwe  i  tajemnic  samych  Pana 

Naszego  tyczące  nie  moŜe  przedsięwzięte  być  jako  inne 

poszukiwania ziemskie, które podejmowali byli dotąd 

211

.  

 

W cyklu wiedźmińskim jest inaczej. Kobiety bynajmniej nie zostają uznane za niegodne 

– jako zbyt „ziemskie”, czyli grzeszne

212

 – wzięcia udziału w poszukiwaniu cudownego 

naczynia, które zresztą samo... jest kobietą! Milva i Angoulême - członkinie Geraltowej 

druŜyny  zmierzającej  na  ratunek  Ciri  oraz  Triss  Merigold  (traktująca  dziewczynę  jak 

siostrzyczkę) i Yennefer  - czarodziejki próbujące ratować dziewczynkę na własną rękę, 

nie  ustępują  Geraltowi  i  Cahirowi  ani  w  gorliwości,  ani  w    prawdziwie  rycerskiej, 

męskiej odwadze, ani w gotowości do poświęcenia.  

A.  Sapkowski  ewidentnie  przeciwstawia  się  w  cyklu  utworów  o  wiedźminie 

stereotypowi kobiety rodem ze średniowiecznych romansów, „przedstawiających panie 

mitu arturiańskiego jako słabe, zwiewne i nader podatne na grzech istotki, mdlejące ze 

strachu  lub  z  miłości  i  bezradne  bez  pomocy  rycerza”

213

.  Dowodem  na  to  są  choćby 

postacie  Calanthe  -  Lwicy  z  Cintry,  Filippy  i  czarodziejek  jej  loŜy,  kondotierki  Julii 

Abatemarco,  wojowniczki  Rayli,  królowej  elfów  Francesci  Findabair,  kapłanki 

Nenneke, flaminiki z Caed Myrkvid i Eithne – pani brokilońskich driad. Wszystkie one 
                                                 

210

  ZauwaŜa  ten  fakt  M.  Szymczak.  RozwaŜając  kwestię  opozycji  między  sacrum  a  profanum  w  cyklu 

wiedźmińskiam, pisze ona o wyjątkowo niesprofanowanym kulcie bogiń, Ŝe jest to „jedyny kult, któremu 
Sapkowski przyznaje w obrębie swego świata rację bytu. (…) Mimo Ŝe siła bogiń nie jest uznawana przez 
wszystkich  bohaterów  wykreowanej  rzeczywistości,  ich  moc  (…)  w  obrębie  świata  przedstawionego 
ciągle  d  z  i  a  ł  a  [podkreślenie  autorki  artykułu];  Yennefer  otrzymuje  Brisingamen  z  rąk  bogini  i  nie 
sposób wytłumaczyć tego zjawiska racjonalnie”.  M. Szymczak, op. cit., s. 68-69. 

211

 Opowieści…, s. 324.  

212

 Por. A. Sapkowski, Świat..., s. 69. 

213

 Ibidem, s. 103. 

background image

 

53 

mają wspólne źródło – fascynację Sapkowskiego „obrazem kobiety Celtów”

214

. Według  

J.  Gąssowskiego  „wysokie  wyobraŜenie  o  społecznej  roli  kobiety,  znajdujące  wyraz 

takŜe  w  pozycji  bóstw  kobiecych”  było  „jedną  z  bardzo  istotnych  i  urzekających  cech 

cywilizacji celtyckiej”

215

.  Dlatego mogła ona wydać takie historyczne osobistości, jak 

„królowe  bretońskie  Boudicca  i  Cartimandua  wyróŜniające  się  mądrością, 

uzdolnieniami  i  autorytetem”

216

,  a  mityczne  opowieści  zaludnić  barwnymi  postaciami 

typu  wojowniczej  królowej  Medb  z  Connachtu,  śmiałej  Emer  –  Ŝony  słynnego  herosa 

Cuchulainna

217

, tragicznej kochanki Deirdre i oczywiście Olwen, spod której stóp – gdy 

szła - wyrastały białe koniczynki. To Olwen utoŜsamił Sapkowski z Graalem w Świecie 

króla  Artura,  w  kobiecie  widząc  „rzeczywisty  cel  wielkiego  wysiłku  mitycznych 

herosów”

218

.  W  kobiecie,  która  „w  wyobraŜeniach  celtyckich,  sięgających 

najdawniejszej warstwy ich tradycji, (...) jest czynnikiem inicjującym, wprowadzającym 

męŜczyznę  w  wyŜsze  regiony  Ŝycia  i  świata.  Z  niej  czerpie  męŜczyzna  wszystkie  swe 

siły  twórcze  do  Ŝycia  i  działania,  ona  opromienia  jego  czyny  i  wprowadza  go  na 

szczeble  wyŜszych sfer rzeczywistości”

219

.  

Jeśli chcieć potraktować metaliterackie wypowiedzi Sapkowskiego oraz cały ten 

„kobiecy”  sztafaŜ  cyklu  wiedźmińskiego  jako  nieprzypadkowe,  to  konsekwencją 

takiego  postępowania  musi  być  próba  odczytania  postaci  Ciri  –  figury  Graala  i  Pani 

Jeziora  –  w  kontekście  owej  „pankobiecości”.  Czy  dziewczyna  jest  jej  uosobieniem, 

kwintesencją?  Z  pozoru  nie.  Cintryjska  księŜniczka  wydaje  się  być  przede  wszystkim 

dzieckiem,  nawet  wówczas,  gdy  przejdzie  juŜ  cały,  bardzo  brutalny  w  jej  przypadku, 

proces  dojrzewania.  Wewnątrz  relacji  najistotniejszych  dla  fabuły  omawianych 

utworów  –  z  Geraltem  i  Yennefer  –  przysługuje  jej  właśnie  status  dziecka.  Siłą,  która 

popycha  wiedźmina  i  czarodziejkę  do  poszukiwań,  siłą,  która  ich  głęboko  przemienia, 

jest  miłość  ojcowska  i  matczyna.  Nie  namiętność,  nie  zniewalająca  siła  miłości 

                                                 

214

 Ibidem. 

215

 J. Gąssowski, Mitologia Celtów, Warszawa 1987, s. 47. Por. A. Cremin, op. cit., s. 24-37. N. Lemann, 

op. cit., s. 91. 

216

 J. Gąssowski, op. cit., s. 48. 

217

 „Cuchulainn powiadał, Ŝe oŜeni się z kobietą, która będzie mu równa wiekiem, wyglądem, talentem i 

zręcznością; musi takŜe władać igłą najlepiej ze wszystkich dziewcząt w Irlandii”. A. Cremin, op. cit., s. 
142. Dlatego wybrał Emer. Oto jak miało wyglądać ich pierwsze spotkanie: „ Emer rozpoznała bohatera i 
powiedziała: <<Niech będzie  błogosławiona twoja droga!>> Odrzekł: <<Oby cię spotykało tylko to, co 
dobre>>. Bawili się następnie w szarady. Podczas tej rozmowy Cuchulainn spostrzegł ponad dekoltem jej 
sukni  dziewicze  piersi.  <<Rozkoszna  to  równina,  równina  szlachetnego  brzemienia>>.    A  Emer  rzekła: 
<<Na tę równinę wstęp będzie miał tylko ten, kto pokona co najmniej stu męŜów przy kaŜdym brodzie, 
od Ailbine po Banchuig Arcait>>. <<Zrobię, jak kaŜesz>> - odparł Cuchulainn. Ibidem.   

218

 A. Sapkowski, Świat..., s. 80. Zob. O tym, jak Culhwch o Olwenę zabiegał, [w:] Mabinogion. Pani na 

Ŝ

ródlech jako teŜ inne historie z pradawnej Walii rodem, tł. E. Nogieć i A. Nowak, Kraków 1997, s. 25-

81. 

219

 J. Gąssowski, op. cit., s. 49.  

background image

 

54 

erotycznej,  jak  w  przypadku  prób  zdobycia  przez  rycerza  Culhwcha  wspomnianej 

Olwen.  Taką  „miłosną”  motywację  ma  jedynie  Cahir,  widzący  Ciri  w  snach  jako 

kobietę,  piękną,  świadomą,  prowokującą  (WJ  224)  i  zdolny  za  snem  ruszyć  na  koniec 

ś

wiata (autor obejdzie się z jego miłością dość okrutnie, bo Cahir znajdzie Ciri i umrze). 

Nawet  uczucie  Nilfgaarczyka  nie  jest  jednak  w  stanie  uczynić  z  Ciri  postaci  na  wzór 

Ginewry.  Cirilla  raczej  nie  jest  jedną  z  „wielkich  heroin  legend  celtyckich.”

220

będących  upostaciowaniem  pradawnego  bóstwa,  którego  „władza  nad  światem  

i męŜczyzną wypływa nie tylko z sił naturalnych kobiety, z uosobienia najistotniejszych 

mocy  przyrody,  ale  takŜe  ze  zniewalającej  siły  miłości,  jaką  wzbudza  ona  w 

męŜczyźnie”

221

.  Nie  taki  jest  zresztą  zamysł  autora,  który  figurą  Ginewry

222

  

i obiektem fatalnej (magicznej, nieprzemijalnej) namiętności czyni Yennefer.                                                                                            

Tak  prowokujące  jako  trop  interpretacyjny  stwierdzenie  Sapkowskiego:  „Graal 

to kobieta”, zaczyna być istotną pomocą w zrozumieniu postaci Cintryjki dopiero przy 

załoŜeniu,  Ŝe  jest  ona  kwintesencją  kobiecości  nie  w  potocznym,  ale  archetypicznym 

rozumieniu  tego  słowa.  Według  P.  Wheelwrighta  „archetypowa  Kobiecość  przyjmuje 

zazwyczaj  jedną  z  czterech  podstawowych  form  (...).  Jest  więc  ona  (1)  Matką,  Magna 

Mater,  poniekąd  utoŜsamiana  z  Ziemią,  z  której  łona  wschodzi  i  rodzi  się  wszelkie 

Ŝ

ycie;  (2)  Dziewicą,  Ideałem  Kobiecości,  który  pobudza  bohatera  i  pierwiastek 

bohaterski  w  kaŜdym  męŜczyźnie  do  zmierzenia  się  z  niebezpieczeństwami  i  dopięcia 

celu; (3) Syreną, kusicielką, symbolem powabu zmysłowego, który odciąga męŜczyznę 

od  jego  istotnego  zadania,  oraz  (4)  Harpią,  czyli  kobiecością  w  jej  aspekcie 

odraŜającym i budzącym przeraŜenie, czy to jako czarownica, wampir, erynia, strzyga, 

Meduza,  czy  jakkolwiek  inny  Ŝeński  kształt  okropności.  (...)  Te  cztery  aspekty 

archetypu  Kobiety  występują  w  wielu  rozmaitych  połączeniach”

223

.  Jedno  z  tych 

połączeń, to posiadające szczególną „siłę dramatyczną”

224

, przystaje do postaci Ciri i w 

sposób  szczególny  nakłada  się  na  jej  obraz  nakreślony  w  dotychczasowych 

rozwaŜaniach.  Rzucając  nowe  światło  na  role  pełnione  przez  Cintryjkę  tak  w  ramach 

bycia  figurą  Graala,  jak  i  Panią  Jeziora,  wypełnia  je  dodatkową  treścią.  Chodzi  

o archetyp Magna Mater, która „jest z natury swej ambiwalentna”, bo łączy w sobie te 

                                                 

220

 Ibidem, s. 48. 

221

 Ibidem. 

222

 Por. N. Lemann, op. cit., s. 79. 

223

 P. Wheelwright, Symbol archetypowy, [w:] Symbole i symbolika, wybór i wstęp M. Głowiński, tł.  

G. Borkowska, Warszawa 1990, s. 290-291.  

224

 Ibidem.  

background image

 

55 

aspekty  kobiecości, które zostały wymienione wyŜej w podpunktach  (1)  i (2)

225

.  Istota 

tej ambiwalencji polega na tym, Ŝe Magna Mater, „będąc dobroczynnym źródłem Ŝycia  

i  pokarmu,  wyobraŜa  zarazem  wszystko  to,  co  w  Ŝyciu  groźne,  co  budzi  w  człowieku 

podświadomy  strach  przed  nieznanym.  Albowiem  ziemia,  która  Ŝywi,  to  takŜe  czarna 

dziura,  w  której  człowiek  musi  w  końcu  zniknąć”

226

.  Dlatego  teŜ  „w  matriarchalnych 

kultach  chtonicznych  zawiera  się  zasadnicza  sprzeczność:  narodziny,  wzrost,  rozwój  –  

z  jednej  strony,  i  zniszczenie,  unicestwienie  z  drugiej”

227

.  W  dotychczasowych 

ustaleniach dotyczących kreacji Ciri w sposób wyraźny wskazano na ambiwalencję jako 

podstawową  cechę  tej  bohaterki,  będącej  zarówno  celem,  pełnią,  uzdrowieniem, 

ocaleniem,  jak  i  rozproszeniem,  zniszczeniem,  zgubą  i  śmiercią  (wyrazem  tejŜe 

ambiwalencji  jest  takŜe  imię  Zireael  –  Jaskółka:  „w  wielu  mitologiach  uznawana  (…) 

za  symbol  Ŝycia,  miłości,  zapowiedź  wiosny  –  odrodzenia,  choć  jednocześnie  ze 

względu  na  (…)  przylot  <<zza  morza>>,  tj.  krainy  zmarłych,  łączona  ze  śmiercią    i 

nazywana omenem zwodniczym”

228

). Podkreślono równieŜ fakt, iŜ dwuwartościowość, 

wewnętrzna  przeciwstawność  omawianej  postaci  jest  ściśle  powiązana  z  jej 

prefiguracyjną  funkcją.  Wydaje  się,  Ŝe  czyniąc  tę  samą  osobę  figurą  Graala  i  Pani 

Jeziora, A. Sapkowski utoŜsamił w pewien sposób obie figury. W jego opowieści Graal 

to ...Pani Jeziora, a Pani Jeziora to Morgana, Vivien, Nimue, Rhiannon, to Epona... Pani 

Jeziora  to  przecieŜ  nikt  inny  jak  Bogini

229

.    Przenikające  się  wzajemnie  poszczególne 

mityczne  i  arturiańskie  nawiązania,  tworzące  postać  cintryjskiej  królewny,  w  tym 

właśnie miejscu  się spotykają. Jednoczy je rzeczywistość Kobiecości

230

.  

Do interpretacyjnego powiązania Ŝyciodajnej potęgi Ciri z mocą Wielkiej Matki 

prowokuje  juŜ  samo  włączenie  w  jej  wizerunek  cech  Epony,  będącej  nie  tylko  panią 

podziemia  prowadzącą  zmarłych  do  krainy  śmierci,  ale  takŜe  uosobieniem  płodności,  

o  czym  świadczą  jej  atrybuty:  róg  obfitości,  jabłka,  kwitnąca  gałąź

231

.  Cintryjka  jako 

Graal  rzeczywiście  jest  dla  wybranych  szczytem  ziemskiej  obfitości,  jedynym 

szczęściem,  spełnieniem  wszystkich  pragnień.  JednakŜe  duŜo  wyraźniej  skłania  do 

utoŜsamienia  Ciri  z  Magna  Mater  powtarzający  się  motyw  konsekwentnego 

wpisywania  przez  niektórych  bohaterów  mocy  Cintryjki,  mocy  płynącej  w  jej  Ŝyłach 

                                                 

225

 Ibidem, s. 291.  

226

 Ibidem. Por. C. G. Yung, Archetyp matki, [w tegoŜ:] O naturze kobiety, tł. M. Starski, Poznań, [b.r.w.], 

s. 10-12.   

227

 W. Gąssowski, op. cit., s. 52. 

228

 M. Szymczak, op. cit., s. 61.  

229

 J. i C. Matthews, op. cit., s. 168-169.   

230

 O znaczeniu motywiki kobiecej w opowieściach o Graalu  zob. M. Hauf, op. cit., s. 157-161.   

231

 J. Rosen-Przeworska, op. cit., s. 86.  

background image

 

56 

krwi (Graal!) w schemat świętego małŜeństwa – hierogamii (jej istota polega na wierze 

w  „czarodziejską  moc,  tkwiącą  w  akcie  płciowym  i  zapładniającą  całą  przyrodę”

232

). 

Szczególnie wyraźne jest to w przypadku Auberona.  Lud Olch wierzy, Ŝe wybawienie 

elfów  od  przekleństwa  „ziemi  jałowej”  moŜe  się  dokonać  jedynie  wtedy,  gdy  Ciri  da 

Królowi  Olch  potomka.  Jaskółka  jest  potrzebna  Auberonowi  jako  matka.  Matka 

dziecka, w którym połączone geny elfiego monarchy oraz słynny „gen Lary” zaowocują 

magicznymi  zdolnościami  jeszcze  silniejszymi,  niŜ  te  aktualnie  posiadane  przez 

dziewczynę  (w  zasadzie  z  takiego  samego  powodu  –  brutalnie  mówiąc:  w  celu 

zapłodnienia  –  poszukuje  jej  czarodziej  Vilgefortz).  Cintryjka,  mająca  -  poprzez 

„zaślubiny”  z  władcą  i  urodzenie  mu  dziecka  będącego  „bramą”  do  lepszego  świata  - 

przynieść  nową  wiosnę  dla  zdegenerowanej  rasy,  nieodparcie  kojarzy  się  z  celtycką 

Zwierzchnością.  Mianem  Zwierzchności  określano  boginię-matkę,  wcielenie  danej 

ziemi  (nazywano  ją  imieniem  kraju,  np.  Èriu  –  Irlandia)

233

.  Była  ona  tą  spośród 

personifikacji  Bogini,  która  -  obdarzając  króla  przychylnością  i  wchodząc  z  nim  w 

mistyczny związek – zapewniała królestwu dostatek, chroniła przed jałowością. Działo 

się    tak  jednak  tylko  wtedy,  jeśli  król  był  w  pełni  sił  i  poprzez  akt  miłosny  z  ziemią-

królową,  był  w  stanie  pobudzić  jej  płodność  i  zapewnić  odradzanie  się  przyrody

234

Taka  sytuacja  jest  niemoŜliwa  w  przypadku  Auberona.  Jest  on  wszakŜe  Królem 

Okaleczonym Rybakiem, jest seksualnie niewydolny. Tym samym nie ma do królowej 

Ŝ

adnych  praw.  Analogia  Ciri  ze  Zwierzchnością  staje  się  jeszcze  wyraźniejsza,  jeśli 

wziąć  pod  uwagę  jej  planowane  małŜeństwo  z  Emhyrem.  W  dąŜeniu  cesarza  do 

zagarnięcia  Cintry  poprzez  małŜeństwo  z  cintryjską  królewną  doszukać  się  moŜna 

nawiązania  do  tradycji  celtyckiej,  w  której  –  zgodnie  z  opisaną  powyŜej  Ŝyciodajną 

                                                 

232

  Hierogamia,  [hasło  w:]  Leksykon  religii.  Zjawiska  –  Dzieje  –  Idee,  z  inicjatywy  F.  K

ö

niga  przy 

współpracy wielu uczonych wydał W. Waldenfels, tł. P. Pachciarek, Warszawa 1997, s. 143. O znaczeniu 
hierogamii w celtyckich rytuałach intronizacyjnych zob. J. Rosen-Przeworska, op. cit., s. 192. 

233

 R. S. Loomis stawia hipotezę, Ŝe Èriu, Zwierzchność Irlandii, stała się prototypem dwóch postaci mitu 

arturiańskiego: DzierŜącej Graala i Szkaradnej Panny. Pierwsza występuje we wszystkich wersjach mitu 
jako olśniewająco piękna dziewczyna niosąca święty artefakt w tajemniczym pochodzie w zamku Króla 
Rybaka,  druga  zaś  jest  odraŜającą  postacią,  która  pojawia  się  na  dworze  króla  Artura  i  wypomina 
Percevalowi  fatalne  w  skutkach  milczenie.  Rycerz,  mimo  ciekawości  odczuwanej  na  widok  dziwów 
przesuwających się przed jego oczami  w  zamku Graala,  nie zadał pytania dokąd nosi się grala i czemu 
krwawi  włócznia
.  Chrétien  de  Troyes,  Percewal…,  s.  531.  Zadanie  pytania  przywróciłoby  zdrowie 
Królowi rybakowi, jego poniechanie sprawi, Ŝe Niewiasty utracą męŜów, włości ich zostaną spustoszone, 
panny  będą  bez  obrony,  a  niejeden  rycerz  zazna  śmierci.  
Ibidem,  s.  551.  DzierŜąca  Graala  i  Szkaradna 
panna  to,  według  badacza,  bohaterki  toŜsame,  dwa  aspekty  tej  samej  osoby,  wywodzące  się  od  dwóch 
postaci  Zwierzchności  Irlandii:  kwitnącej  Irlandii  w  przepychu  wiosny  i  wyniszczonego  oblicza  kraju.  
R.  S.  Loomis,  op.  cit.,  s.  59-61.  Silnie  zaakcentowany  motyw  ambiwalencji,  fundamentalny  dla  kreacji 
Ciri,  dziewczyny  o  dwóch  obliczach  –  nieskaŜonym  i  oszpeconym  blizną  –  ma  zatem  nie  tylko  silne 
zakotwiczenie w mitologii, ale moŜna doszukać się jego prototypu w samej legendzie arturiańskiej.   

234

  J.  i  C.  Matthews,  op.  cit.,  s.  208-209.  S.  i  P.  F.  Botheroyd,  op.  cit.,  s.  423-424.  Por.  A.  Sapkowski, 

Ś

wiat..., s. 100-102.  

background image

 

57 

funkcją  Zwierzchności  -  „król  nie  jest  prawdziwym  władcą  bez  małŜonki”

235

.  Zamiast 

zdobyć  królestwo  siłą  (a  dysponuje  środkami  wystarczającymi,  by  to  uczynić), 

imperator  Południa  woli  stać  się  prawowitym  władcą  poprzez  poślubienie  Cirilli  Elen 

Fiony Rhiannon. Rhiannon – Wielkiej Królowej!

236

 

Przedstawiając  znaczenie  i  naturę  celtyckich  bóstw  Ŝeńskich,  W.  Gąssowski 

pisze: „czynnik kobiecy, upostaciowany w najstarszych bóstwach (...), przedstawia sobą 

nie tylko urodzajność i pierwiastki twórcze. Kryje on takŜe siły destrukcyjne, angaŜuje 

ciemne moce niszczycielskie, moŜe zdruzgotać i unicestwić wszystko”

237

.  Sapkowski, 

tworząc  postać  Ciri,  uczynił  ową  niszczycielską,  złowrogą  kobiecość  niezmiernie 

istotnym  komponentem  kreacji  Cintryjki.  Ciri  –  i  jako  Pani  Jeziora,  i  jako  Graal 

wiedźmińskiego  universum  -  jest  śmiercią:  w  sposób  niewytłumaczalny,  fatalny 

sprowadza  śmierć  na  tych,  których  spotyka  oraz  czasami  pomaga  przejść  na  drugą 

stronę tym, których śmierci towarzyszy (jak Epona). Jednak bywa teŜ, Ŝe sama okrutnie 

zabija.  Staje  się  wtedy  prawdziwym,  uŜywając  nomenklatury  Wheelwrighta,  „Ŝeńskim 

kształtem  okropności”.  Skojarzenia  z  typowo  niszczycielskim  aspektem  Bogini 

przywołują zwłaszcza dwie sekwencje scen. WyróŜniają się one spośród innych tym, Ŝe 

w obydwu autor świadomie roztacza wokół postaci Cintryjki swoistą demoniczną aurę. 

Pierwsza  przynosi  obraz  Ciri  mordującej  swych  prześladowców  w  osadzie  Dun  Dâre. 

Fakt, Ŝe masakra ma miejsce w wigilię Saovine, czyli według elfiego kalendarza w noc 

strachów  i  upiorów  (WJ  385),  ułatwia  autorowi  wykreowanie  nastroju  grozy  i 

niesamowitości. Ciri, pojawiająca się w zadymionej karczemnej izbie w samym środku 

snutej  właśnie  opowieści  o  zmorach,  strzygach  i  duchach,  zostaje  w  pierwszej  chwili 

wzięta - przez czyhających tam na nią zbirów - za zjawę, za upiora zamordowanej Falki.  

Nic  w  tym  dziwnego,  bowiem  -  i  tak  juŜ  powaŜnie  oszpecona  koszmarną  blizną  - 

dziewczyna postarała się o to, by wyglądać jeszcze bardziej upiornie (por. WJ 390): 

                                                 

235

 B. Gierek, op. cit., s. 64. 

236

W  mitologii  celtyckiej  wyraźnie  obecny  jest  motyw  trójkąta  miłosnego,  w  którym  młody  uzurpator, 

chcąc  pozbawić  władzy  starego  króla  i  zagarnąć  jego  królestwo,  uwodzi  młodą  królową.  Schemat  ten 
realizują  m.in.  opowieści  o:  Finnie,  Diarmuidzie  i  Gràinne  czy  o  Conchobarze,  Naoisim  i  Deirdre,  ale 
takŜe wyrosłe przecieŜ z folkloru celtyckiego średniowieczne historie o Marku, Tristanie i Izoldzie oraz  
o  Arturze,  Lancelocie  i  Ginewrze.  Por.  M.  J.  Green,  Mity  celtyckie,  tł.  J.  Kolczyńska,  Warszawa  2001,  
s. 43-49. A. Sapkowski, Świat..., s. 99-103. W cyklu wiedźmińskim pojawia się wyraźna aluzja do tychŜe 
opowieści  w  scenie,  w  której  -  zwabiona  do  opustoszałego  pałacu  -  Ciri  podejrzewa  elfa  Eredina  
o  analogiczne  do  mitycznych  uzurpatorów  zamiary  w  stosunku  do  niej  i  Króla  Olch:  Pierwszą  rzeczą, 
którą dostrzegła po wejściu, była drewniana leŜanka (...). No jasne, pomyślała, to było do przewidzenia. 
Czytałam  przecieŜ  w  świątyni  romans,  napisany  przez  Annę  Tiller.  O  starym  królu,  młodej  królowej  i 
 o Ŝądnym władzy księciu pretendencie. Eredin jest bezwzględny, ambitny i zdecydowany. Wie, Ŝe ten, kto 
ma  królową,  jest  prawdziwym  królem,  prawdziwym  władcą.  Prawdziwym  męŜczyzną.  Kto  posiadł 
królową, ten posiadł królestwo. Tu, na tej leŜance, zacznie się zamach stanu... 
(PJ 185). 

237

 W. Gąssowski, op. cit., s. 49. Por. T.G.E. Powell, Celtowie, tł. P. Taracha, Warszawa 1999, s. 146.   

background image

 

58 

 

Gdy  ją  zobaczył,  cofnął  się  odruchowo,  wciągając 

powietrze. 

Zmieszała  gęsi  smalec  z  sadzami  z  komina,  powstałą 

tłustą 

barwiczką 

uczerniła 

oczodoły 

powieki, 

przedłuŜając je długimi liniami aŜ po uszy i skronie. 

Wyglądała jak demon (WJ 379). 

 

 Podobnie  niesamowity  wizerunek  Cintryjki  kreśli  Sapkowski  przy  okazji  opisu 

wydarzeń  na  zamarzniętym  jeziorze  Mil  Trachta.  Tam,  ze  szczutego  zwierzęcia,  Ciri 

zmienia się niespodziewanie w śmiertelnie niebezpieczną łowczynię, w Panią Jeziora – 

główną  bohaterkę  prawdziwego  spektaklu  grozy.  Nie  ma  juŜ  wprawdzie  na  twarzy 

koszmarnego malunku, ale w oczach osaczanych i zabijanych po kolei złoczyńców staje 

się  siejącą  śmierć  „upiorzycą”  (WJ  417).  Nagle,  do  tej  pory  ścigający  ją  zaciekle, 

tropiciele  z  bandy  Puszczyka  przypominają  sobie  rzeź  z  Dun  Dâre  i  zaczynają 

odczuwać  zabobonny  niemal  lęk  przed  wyłaniającą  się  z  mgły  i  bezbłędnie  atakującą 

wiedźminką (jej przewaga nad grupą męŜczyzn bierze się stąd, Ŝe po lodzie porusza się 

na łyŜwach, nie zaś pieszo, jak jej przeciwnicy). Mimo przygniatającej przewagi, giną, 

bo  obezwładniające  przeraŜenie  nie  pozwala  im  na  skuteczną  obronę.  Wśród  upiornie 

cichego,  zasnutego  gęstym  oparem  mgły  jeziora,  widzą  oni  w  Ciri  niemoŜliwą  do 

pokonania demoniczną istotę.    

W  obu  opisanych  scenach  najwaŜniejsze  jest  jednak  nie  to,  Ŝe  Ciri  ma  postać 

demona, ale to, Ŝe działa ona pod wpływem iście demonicznej Ŝądzy mordu. Jest chora 

z  pragnienia  zemsty  (WJ  360).  Posiadająca  najwyraźniej  archetypiczny  rodowód 

ambiwalencja,  a  co  za  tym  idzie  takŜe  cała  „mroczność”  postaci  Ciri,  nie  jest  tylko 

celtyckim  ornamentem,  przydającym  sadze  nobilitującego  mitycznego  poloru. 

Sapkowski, jak wiele innych mitycznych elementów, sprowadza ją w duŜym stopniu na 

ziemię  –  czyni  to  akcentując  wątek  przemian  wewnętrznych  dziewczyny,  wątek  walki 

chaosu  i  ładu  w  niej  (por.  KE  274).  Obecność  napięcia  między  światłem  i  mrokiem, 

dialektyka  Ŝycia  i  śmierci  w  samej  Ciri,  sytuuje  tę  postać  w  orbicie  -  niezmiernie 

waŜnych  dla  cyklu  wiedźmińskiego  -  zagadnień  etycznych

238

.  M.  Zając,  autor  recenzji 

WieŜy  Jaskółki,  stwierdza:  „Sapkowskiego  wydaje  się  (...)  interesować  reakcja 

jednostek  ludzkich  w  zetknięciu  z  tym,  co  w  ostatnich  swych  słowach  conradowski 

                                                 

238

 Por. M. Zając, Zgroza (rec. WieŜy Jaskółki), „Guliwer” 1998, nr 1, s. 38. 

background image

 

59 

bohater, Kurtz, określił jako <<zgroza>>”

239

. Doskonałą egzemplifikacją tego problemu 

jest Cintryjka, która na oczach czytelnika przeobraŜa się pod wpływem traumatycznych 

doświadczeń  z  sympatycznej  dziewczynki  w  zbuntowanego,  rozgoryczonego  i 

okrutnego  podlotka,  dziecko  czasów  pogardy  (por.  CZP  315).  To  nie  w  Caer  Morhen, 

gdzie  szkolono  ją  na  wiedźminkę,  ale  w  zbójeckiej,  pozbawionej  skrupułów  bandzie 

Szczurów uczy się ona zabijać. Tam – rozłączona z bliskimi, nieustannie szczuta przez 

róŜnorakie  kreatury  –  z  Ciri  staje  się  Falką  (postać  ta  jest  w  cyklu  o  Geralcie  

personifikacją  złowrogiej  kobiecości).  Pod  tym  imieniem  legendarnej  wewnątrz 

wiedźmińskiego 

ś

wiata 

znanej 

okrucieństwa 

rebeliantki, 

rozbójniczki  

i morderczyni – potwora w ludzkiej skórze (CZP 152)  Ciri uczy się zabijać i... czerpać 

przyjemność z zadawania śmierci: 

 

Lubiło się jej zbójeckie Ŝycie, bo choć nikt wonczas o tym 

nie wiedział, były w tej dziewczynie złość a okrucieństwo, 

wszystko,  co  najgorsze,  co  w  kaŜdym  człeku  ukryte, 

wyłaziło  z  niej  i  górę  nad  dobrym  pomału  brało  (CHO 

278). 

 

Najgorszym jednak etapem „edukacji” jest dla  Ciri spotkanie z Bonhartem (sama tak to 

ocenia,  mówiąc  Vysogocie,  Ŝe  okropna  rana  twarzy,  zadana  przez  tropiącego  ją  na 

zlecenie  Vilgefortza  Puszczyka,  była  niczym  w  porównaniu  z  tym,  jak  głęboko  

i  powaŜnie  zranił  jej  wnętrze  rybiooki  morderca  -  WJ  19).  Ambicją  sadystycznego 

łowcy ludzi było bowiem zamienić ją w bestię, do której to roli przyuczał dziewczynę, 

kaŜąc jej walczyć na arenie, zabijać ludzi pod wrzask publiki (PJ 50) oraz nieustannie, 

fizycznie i psychicznie, torturując. To właśnie zetknięcie z nim i ze Szczurami budzi w 

Ciri wyjątkowo skutecznie wszystko, co złe. Owocuje zwątpieniem w szlachetne ideały, 

które wpoili jej przybrani rodzice, w porządek i sprawiedliwość świata:  

 

WyŜyny  dobra!  –  parsknęła.  –  Prawość!  Moralność!  Nie 

rozśmieszaj  mnie,  bo  mi  się  szrama  na  pysku  rozpęknie. 

Miałeś szczęście, Ŝe cię nie tropili, Ŝe nie posłali za tobą 

łowców nagród, takich jak … Bonhart. Zobaczyłbyś, co to 

są  otchłanie  zła.  Etyka?  Łajno  warta  jest  twoja  etyka, 

                                                 

239

 Ibidem.  

background image

 

60 

Vysogoto z Corvo. To nie złych i niepoczciwych strąca się 

na dno, nie! O, nie! To źli, ale zdecydowani, strącają tam 

takich,  którzy  są  moralni,  uczciwi,  szlachetni,  ale 

niezdarni, wahający się i pełni skrupułów (WJ 31). 

 

Ta  wewnętrzna  dynamika  Ciri,  przemiany,  jakim  dziewczyna  ulega  pod  wpływem 

okliczności, sprawiają, Ŝe jest ona nie tylko płaską arturiańską ikoną, figurą stanowiącą  

konstrukcyjne  centrum  podobieństwa  opowieści  o  wiedźminie  do  średniowiecznego 

mitu.  Przy  całym  bogactwie  mitologicznych  sensów,  z  jakich  A.  Sapkowski  buduje  tę 

postać,  przy  całym  jej  archetypicznym  i  intertekstualnym  uwikłaniu,  pozostaje  ona 

kreacją  wysoce  zindywidualizowaną.  Cintryjka  oraz  Graal  i  Pani  Jeziora  „oznaczają 

się” wzajemnie w utworach łódzkiego pisarza, ale – jak to juŜ zostało podkreślone we 

wstępie – figura pozostaje w cyklu wiedźmińskim w pełni autonomiczna wobec swego 

arturiańskiego  spełnienia.  Znaczenia  legendarne,  mityczne  są  w  postaci  Cintryjki 

wyraźnie  rozpoznawalne,  ale  nie  pozostaje  ona  jedynie  ich  „znakiem”.  A.  Sapkowski 

czyni z niej charakter

240

.  

 

 

 

2.

 

Wiedźmin Geralt  -  Rycerz świętego Graala  

                                                 

240

 Por. J. Sławiński, Charakter, [w:] Słownik terminów literackich, pod red. tegoŜ, Wrocław 2000, s. 76. 

background image

 

61 

 

Ciri jest figurą Graala. To intertekstualne nacechowanie postaci Cintryjki w sposób 

oczywisty  implikuje  w  cyklu  wiedźmińskim  istnienie  bohatera,  który  dla  ratowania 

dziewczyny  szedłby  na  koniec  świata,  walcząc  ze  wszystkim,  co  stanie  mu  na  drodze, 

nawet  ze  sobą  samym  (PJ  480).  Kogoś,  kto  gotowy  byłby  iść  tam  nieulękle,  gardząc 

ryzykiem i niebezpieczeństwem. I nie rezygnując, choćby wyglądało, Ŝe szans na sukces 

nie ma (PJ 90). Tym bohaterem jest bez wątpienia wiedźmin Geralt - Rycerz świętego 

Graala,  Poszukujący

241

.  Jego  postać  to  wielowymiarowa  kreacja,  złoŜona  z  nierzadko 

sprzecznych pierwiastków, na którą składają się  m. in. wprowadzone świadomie przez 

autora rysy legendarnych graalowych rycerzy: Percevala, Galahada i Lancelota.  

Przed  przystąpieniem  do  analizy  podobieństwa  Geralta  do  wymienionych 

bohaterów,  naleŜy  zaznaczyć,  Ŝe  juŜ  sam  paradygmat  rycerza  jako  takiego  został  w 

osobie wiedźmina potraktowany przez A. Sapkowskiego nader przewrotnie. Analizując 

wzorzec  rycerskiej  biografii  w  romansie  dworskim,  A.  Wieczorkiewicz  pisze, Ŝe  w  jej 

tworzeniu  „kluczową  rolę  odgrywa  <<przygoda>>”,  której  „istotę  (...)  stanowi 

pokonanie  niebezpieczeństwa,  będące  próbą  hartu  ducha  i  męskiej  siły”

242

.  Rycerz 

wędruje  w  poszukiwaniu  okazji  do  śmiałych  i  szlachetnych  czynów.  Wędruje  od 

wyzwania  do  wyzwania,  bo  tylko  tak  moŜe  się  sprawdzić,  zdobyć  rycerską  sławę  

i ewentualnie miłość damy. Chretién de Troyes, opowiadając historię Percevala, tworzy 

własną  definicję  „wierności  zakonowi  rycerskiemu”

243

.  Dochowujący  jej  główny 

bohater Chretiénowego romansu zostaje opisany, jako ten, który Ŝył w ciągłej pogoni za 

dziwnymi  przygodami,  śmiertelnymi  niebezpieczeństwy,  cięŜkimi  trudami.  Znalazł 

niebezpieczeństwa, których szukał, i to tyle, Ŝe dał pełną miarę męstwa; nie było takiego 

zadania,  którego  by  nie  doprowadził  pomyślnie  do  końca

244

.  Geralt  z  mieczem 

przewieszonym  przez  plecy,  takŜe  -  jak  rycerze  Okrągłego  Stołu,  jak  Percewal  - 

przemierza swój świat wzdłuŜ i wszerz, szukając bestii wymagających pokonania oraz 

słabych potrzebujących obrońcy. Tyle tylko, Ŝe robi to nie dla rycerskiej sławy, ale dla 

pieniędzy.  Uprawiając  wiedźmiński  fach,  po  prostu  zarabia  na  Ŝycie

245

.  

                                                 

241

 Por. J.L. Weston, Legenda o Graalu. Od staroŜytnego obrzędu do romansu średniowiecznego, tł. A. H. 

Bogunka, Warszawa 1974, s. 45. 

242

 A. Wieczorkiewicz, op. cit., s. 85. 

243

 Chrétien de Troyes, Percewal…, s. 575. 

244

 Ibidem.  

245

  Tradycyjny  wzorzec  postaci  rycerza  zostaje  poddany  przekornej  transformacji  takŜe  w  osobach 

błędnych rycerzy księstwa Toussaint.  Oto, jaki widok pewnego poranka zbulwersuje Angoulême do tego 
stopnia, Ŝe przybiegnie podzielić się sensacyjną wiadomością z Geraltem i Regisem:  
 - Nie uwierzycie mi – wysapała. – Nie uwierzycie, gdy wam powiem...Ale to czysta prawda... 
- MówŜe. 

background image

 

62 

A.  Wieczorkiewicz  wskazuje  na  wyraźne  podobieństwo  między  konstrukcją  baśni  

i  romansu.  Według  niej  „Cel  czynu  rycerskiego  wydaje  się  porównywalny  z  tym,  jaki 

pragnął  osiągnąć  baśniowy  śmiałek  pokonujący  liczne  trudności,  stawiający  czoło 

niebezpieczeństwom,  a  w  końcu  zdobywający  rękę  królewny  i  pół  królestwa”

246

Sapkowski  tworząc  profesję  i  postać  wiedźmina,  podejmuje  grę  z  obydwoma 

fabularnymi  schematami:  baśniowym  i  romansowym.  O  opowiadaniu,  za  sprawą 

którego  Geralt  –  ten  „diabelnie  mało  heroiczny  heros”

247

  –  pojawia  się  w  polskiej 

literaturze,  J.  Sieradzki  pisze:  „na  klasycznie  bajkowe,  królewskie  wezwanie  o  pomoc 

(kto odczaruje mą córkę, dostanie nagrodę i pół królestwa, i uratowaną za Ŝonę!) zjawia 

się nie piękny rycerz, tylko białowłosy zabijaka ze szramami na policzku i zmęczonym 

spojrzeniem.(...) <<Nie jestem zainteresowany królewną>> - powiada zimno. I upewnia 

się,  spokojnie  i  rzeczowo,  profesjonalnie:  <<Napisane  jest:  trzy  tysiące  orenów 

nagrody?”

248

. Transformacja tradycyjnych literackich wzorców odbywa się w kierunku 

oczywistego  „uprawdopodobnienia”,  „sprowadzenia  na  ziemię”  baśni  i  romansu 

rycerskiego. Wiedźmin to rycerz poddany klasycznej euhemeryzacji

249

.   

Zasadność  nazwania  Geralta  rycerzem  nie  wynika  jednak  tylko  z  faktu  noszenia 

przezeń  miecza  oraz  nieprzeciętnej  sprawności  w  posługiwaniu  się  nim.  Nie  wynika 

nawet z tego, Ŝe ma on w swojej biografii epizod prawdziwego rycerskiego pasowania 

(dokonuje go królowa Meve po groteskowej bitwie o most na Jarudze – por. CHO 332-

333).  Chodzi  raczej  o  jego  naturę.  Wbrew  bardzo  praktycznym  zasadom 

wiedźmińskiego  zawodu Geralt został obdarzony przez A. Sapkowskiego osobowością  

niepoprawnego  „naprawiacza”  świata,  w  związku  z  którą  w  wielu  recenzjach 

okrzyknięto go Don Kichotem wymyślonego przez łódzkiego pisarza universum

250

.  Ta 

jego, jakŜe rycerska, cecha jest na tyle wyraźna, Ŝe w samym cyklu zostaje on nazwany 

błędnym rycerzem przez jednego ze swoich kompanionów  (Boś ty teraz  nie wiedźmin, 

ale szlachetny rycerz, któren porwanej i uciśnionej dziewicy na ratunek spieszy - mówi 

Zoltan  Chivay,  komentując  jego  wyprawę  po  Ciri  –  CHO  90),  a  i  on  sam  mówi  tak  

                                                                                                                                               

- Reynart de Bois-Fresnes, błędny Rycerz Szachownicy, stoi wraz z innymi błędnymi rycerzami w ogonku 
do ksiąŜęcego kamerariusa. A wiecie, po co? Po miesięczną wypłatę! Ogonek, powiadam wam, jest długi 
na pół strzelenia z łuku, a od herbów aŜ się w oczach mieni. Spytałam Reynarta, jak to jest, a on na to, Ŝe 
błędny teŜ bywa głodny. 
- Gdzie tu sensacja? 
- śartujesz chyba! Błędni rycerze błądzą ze szlachetnego powołania! Nie za miesięczną pensję! 
(WJ 79). 

246

 A. Wieczorkiewicz, s. 84. 

247

 J. Sieradzki, Wiedźmin, potwory i ludzie, „Polityka” 1998, nr 3, s. 44. 

248

 Ibidem.  

249

 Por. A. Sapkowski, Nie jestem…, s. 89. 

250

 Por. J. Sieradzki, Geralt..., s. 58.  

background image

 

63 

o sobie dwukrotnie. Zawsze z gorzką ironią. Pierwszy raz zupełnie na powaŜnie, kiedy 

opowiada Ioli historię swojego pierwszego wiedźmińskiego zadania: obrony pasaŜerów 

chłopskiego wozu przed maruderami – rozbójnikami:  

 

Na  czym  to  ja  stanąłem?  Aha,  na  moim  pierwszym 

szlachetnym czynie. Widzisz Iola, w Kaer Moren wbito mi 

do  głowy,  bym  się  nie  mieszał  do  takich  zajść,  bym  je 

omijał  z  daleka,  nie  bawił  się  w  błędnego  rycerza  i  nie 

wyręczał stróŜów prawa. Ruszyłem na szlak nie po to, by 

się popisywać, ale by za pieniądze wykonywać zlecane mi 

prace. A ja wmieszałem się jak kto głupi, nie ujechawszy 

nawet pięćdziesięciu mil od podnóŜa gór (Oś 120). 

 

Drugi  raz,  świadomy  śmieszności  sytuacji,  ale  zmuszony  okolicznościami  -  gdy  musi 

okrzyknąć się błędnym rycerzom w Toussaint. Krótkie: Jestem błędny Geralt (WJ 257), 

chroni  go  wówczas  przed  podawaniem  bliŜszych  informacji  na  temat  własnej  osoby  

w momencie, kiedy zaleŜy mu na zachowaniu anonimowości.  

Najpełniej  w  obrębie  paradygmatu  postaci  rycerza  sytuuje  Geralta  oczywiście 

jego intertekstualnie nacechowana relacja z Ciri. Szukający przybranej córki Geralt nie 

jest  juŜ  tylko  i  wyłącznie  rycerzem  zeuhemeryzowanym,  poddanym  ironicznej 

trawestacji. Jak pojawienie się Graala, według A. Wieczorkiewicz, wprowadza w świat 

romansu  dworskiego  zespół  zupełnie  nowych  sensów,  ukazuje  jego  bohaterom  – 

błędnym  poszukiwaczom  ziemskich  przygód  -  zupełnie  inną,  nową,  ostateczną  tym 

razem,  celowość

251

,  tak  -  za  sprawą  podjętego  poszukiwania  Ciri  -  wiedźmin  staje  się  

z  zawodowego  „zabijacza”  potworów  rycerzem  „prawdziwym”:  uczestnikiem 

symbolicznej  przygody-misji

252

,  transcendującym  w  heroicznym  geście  swe 

ograniczenia  na  drodze  ku  NajwaŜniejszemu

253

.  To  głównie  wokół  niego  zostaje 

nabudowany  w  omawianym  cyklu  obszar  wartości,  których  autor  nie  opatruje  juŜ 

ironicznym,  prześmiewczym  uśmiechem,  wobec  którego  porzuca  -  właściwy  jego 

metodzie pisarskiej – dystans.  

 

 

                                                 

251

 A. Wieczorkiewicz, op. cit., s. 95-98. 

252

 Por. ibidem, s. 97. 

253

 Por. ibidem, s. 152. 

background image

 

64 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2.1

 

Geralt - Perceval  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Wywodzącą  się  prawdopodobnie  z  walijskiego  folkloru  postać  Percevala 

(wskazuje  się  na  jego  podobieństwo  z  Peredurem,  bohaterem  zbioru  Mabinogion)

254

wprowadził do literatury arturiańskiej Chrétien de Troyes za sprawą wspominanego juŜ 

wielokrotnie  romansu  Percewal  z  Walii,  czyli  Opowieść  o  gralu.  Ten  sam  Perceval 

zainspirował m.in. niemieckiego poetę Wolframa von Eschenbach do opracowania jego 

                                                 

254

 S. i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 309-310. Por. A. Cotterell, op. cit., s. 160-161. A. Sapkowski, Świat..., 

s. 120. 

background image

 

65 

losów  w  monumentalnym  Parsifalu  oraz  stał  się  równoprawnym,  obok  Lancelota, 

Galahada i Gaweina, bohaterem cyklu Wulgaty.  

Historia Percevala to opowieść o chłopcu, który został wychowany przez matkę 

z  dala  od  cywilizowanego  świata,  w  całkowitej  nieznajomości  dworskich  obyczajów, 

wszystko po to, by uchronić go przed „pokusą rycerstwa”

255

 (rycerski Ŝywot sprowadził 

ś

mierć  na  ojca  i  braci  Percevala).  Wybieg  ten  okazał  się  nieskuteczny,  bowiem 

młodzieniec  urzeczony  pięknem  spotkanych  przypadkowo  rycerzy,  zapragnął  nade 

wszystko  stać  się  jednym  z  nich.  W  tym  celu  opuścił  zrozpaczoną  matkę,  przybył  na 

dwór  króla  Artura,  udowodnił  swoje  męstwo,  został  pasowany  i  okazał  się  godny 

oglądania świętego Graala w zaczarowanym zamku Okaleczonego Króla. W większości 

wersji  legendy  arturiańskiej  był  takŜe  jedynym,  który  -  po  długich  i  Ŝmudnych 

poszukiwaniach - odnalazł świętą relikwię.  

Jak  kaŜdy  z  trzech  wymienionych  wyŜej  Graalowych  Rycerzy,  Walijczyk 

posiada zestaw cech, które czynią z niego postać niezmiernie charakterystyczną. Przede 

wszystkim Perceval to „człowiek z zewnątrz”

256

 – choć na dworze w Kamelot uzyskuje 

najwyŜsze  zaszczyty,  pozostaje  nieodmiennie  chłopcem  wychowanym  w  lesie, 

pozostaje  „głuptaskiem,  który  zapragnął  zostać  rycerzem”

257

.  Jego  znakiem 

rozpoznawczym jest pewien szczególny rodzaj „głupoty”, która z jednej strony oznacza 

nieokrzesanie,  brak  doświadczenia  spowodowany  izolacją  w  dzieciństwie  i  młodości,  

z  drugiej  zaś  strony  „jest  cechą  dodatnią,  jako  nieskaŜona  zawodnym  rozumem  

i  konwencjonalnymi  przepisami  naiwność  i  szczerość  uczuć  (...),  naturalna  skłonność 

do  dobroci”

258

.  A.  Sapkowski  uznaje  Percevala  za  „archetyp  prawego,  uczciwego 

prostaczka o czystym sercu i intencjach, pragnącego zostać czymś więcej, a w rezultacie 

wnoszącego do owego czegoś swą własną prostotę i wielki tej prostoty humanizm”

259

.  

Z  Percevalem  -  „chłopcem  wychowanym  na  odludziu  (…)  wchodzącym  

w  świat,  którego  mechanizm  działania  jest  mu  zupełnie  obcy”

260

  -  łączy  Geralta 

wychowanego  w  pustelni  Kaer  Morhen  …  naiwność

261

.  Pacholę  zda  się  nieco 

                                                 

255

 A. Lam, op. cit., s. 25. 

256

 A. Cotterell, op. cit., s. 160. 

257

 A. Sapkowski, Świat..., s. 121.  

258

 A. Lam, op. cit., s. 69. 

259

 A. Sapkowski, Świat..., 121. Por. A. Sapkowski, Nie jestem..., s. 88. 

260

 J.L. Weston, op. cit., s. 191. 

261

 Jeśli chodzi o podobieństwo  biografii, to  warto zwrócić uwagę na pewien szczegół obecny  w  losach 

obydwu  bohaterów,  mianowicie  pochodzenie  od  wróŜki.  Matką  Geralta  jest  prawdopodobnie 
czarodziejka Visenna, zaś w Parsifalu Wolframa von Eschenbach zostaje wyraźnie powiedziane, Ŝe ród 
ojca Parsifala,  Gamureta  wywodzi  się  od  Mazadana  i  wróŜki  Terdelaszui.  W.  von  Eschenbach,  op.  cit.,  
s. 105. Por. A. Lam, op. cit., s. 22.  

background image

 

66 

prostoduszne  –  mówi  król  Artur  o  Percevalu,  który  przybywa  do  Kamelot

262

Odpowiednie  sądy  na  temat  wiedźmina  są  o  wiele  mniej  dyplomatyczne.  Naiwniak  – 

mówi o nim Codringher (CZP 153). Naiwniak i głupiec – dodaje zbir Schirru (WJ 207). 

Nawet  Jaskier  ocenia  przyjaciela  jako  prostodusznego,  prostolinijnego  w  sądach 

poczciwca,  któremu  daleko  do  światowców  (KE  190).  Jestem,  jak  juŜ  powszechnie 

wiadomo,  naiwnym,  bezrozumnym  i  anachronicznym  wiedźminem  (CZP  228)  -  zdaje 

sobie sprawę ze swej opinii sam Geralt. Czy jest to opinia uprawniająca do rozpoznania 

w postaci zawodowego rębajły archetypu „prostaczka”,

263

 „prostodusznego głupca”

264

Tak,  jeśli  spojrzeć  na  Geralta  oczami  świata,  w  którym  przyszło  mu  Ŝyć  –  świata,   

w  którym  honor  bardzo  staniał,  będąc  niechodliwym  towarem  (WJ  136),  zaś 

bezinteresowność  oceniana  jest  jako  naiwna  i  patetycznie  staromodna  (CZP  35).  Taki 

ś

wiat  musi  uznać  wiedźmina  obsesyjnie  honorowego  (CZP  68)  i  pełnego  skrupułów, 

niczym  lisie  futro  pcheł  (MP  40)  za  prostodusznego  głupca,  dziwoląga,  który 

„niezmiennie  pragnie  wiosłować  pod  prąd”  (PJ  356).  Geralt  jest  w  tym  uniwersum 

buntownikiem, outsiderem. Jest typowym „człowiekiem z zewnątrz.” Wątek izolacji to 

bardzo  waŜny  element  wiedźmińskiej  biografii.  Jego  fizyczna  -  spowodowana 

mutacyjnymi zmianami - inność, nierzadko wywołująca w postronnych zabobonny lęk  

i  obrzydzenie,  prowokująca  do  nazywania  odmieńcem  i  potworem,  jest  dla  niego 

przyczyną  niemałego  psychicznego  cierpienia.  Jeszcze  bardziej  dotkliwa  jest  jednak 

odmienność związana z wyznawaną przezeń hierarchią wartości. Tak, jak dla Percevala 

obcy  i  początkowo  niezrozumiały  był  dwór  królewski  Artura,  tak  Geraltowi  obcy  jest 

ś

wiat podłości i zdrady, który go otacza. Obcy jednak nie dlatego, Ŝe go on nie rozumie, 

ale  dlatego,  Ŝe  rozumiejąc  go  doskonale,  nie  chce  i  nie  moŜe  się  z  nim  utoŜsamić. 

Wiedźmin  –  choć  nieustannie,  prośbą  lub  groźbą,  ktoś  chce  go  do  tego  zmusić  -  nie 

chce się dopasować (por. CZP 37). Kiedy Codringher przedstawia mu plan ocalenia Ciri 

poprzez  wydanie  na  śmierć  innej,  bardzo  podobnej  do  niej  dziewczynki,  Geralt 

zdecydowanie odmawia, nie chcąc za to, co kocha, zapłacić pogardą dla samego siebie 

(CZP 37). Kodeks, którym kieruje się on w swej wiedźmińskiej egzystencji, jest bardzo 

nieskomplikowany.  Podczas  jednej  z  rozmów  z  królową  Calanthe,  deklaruje  on 

następujący pogląd na Ŝycie: 

 

                                                 

262

 Chrétien de Troyes, Percewal…,s. 495. 

263

 Por. ibidem, s. 494.  

264

 Por. H. Markiewicz, op. cit., s. 58. 

background image

 

67 

Jak  słusznie  zauwaŜyłaś,  to  nie  baśń,  to  Ŝycie.  Parszywe 

 i złe. A zatem, do cholery i zarazy, przeŜyjmy je w miarę 

przyzwoicie i dobrze (MP 313). 

 

(Podobne  słowa  wypowiada  Milva  –  por.  CHO  90).  W  tym  i  tylko  w  tym,  w  owej 

przyzwoitości i zwykłej uczciwości (Oś 28) wyraŜa się jego „prostoduszna głupota”, za 

którą przyjdzie mu oczywiście drogo zapłacić. Szlachetna postawa wiedźmina nie moŜe 

przynieść mu korzyści tam,  gdzie – jak sam Geralt  brutalnie to określa – nie ma wiary 

ani  prawdy,  tylko  skurwysyństwo  i  pogarda  (CZP  220).  Mimo  to  trwa  on  w  niej 

konsekwentnie  aŜ  do  końca,  do  momentu,  w  którym  kolejny  raz  –  zamiast  wygodnie 

stwierdzić:  A  co  mnie  to  obchodzi,  to  nie  moja  sprawa  (Oś  121)  -  staje  z  mieczem  w 

dłoni  do  beznadziejnie  nierównej  walki  przeciwko  fanatyzmowi,  nienawiści  

i nietolerancji. Bez nadziei na zwycięstwo, ale za to w przekonaniu, Ŝe „tak trzeba”

265

.  

I  ginie.  Dlatego  –  z  całkowitą  zresztą  słusznością  –  M.  Szpakowska  nazywa  go 

„bohaterem  Conradowskim”

266

.  Stąd  bierze  się  fakt,  Ŝe  w  opinii  jednych  swoich 

ziomków  wiedźmin  jest  „beznadziejnie  głupi”  (PJ  353),  za  to  w  opinii  innych  to 

porządny chłop (CZP 133), który zadziwia prawością charakteru (CZP 136). 

 Podsumowując, Geralt jest bardzo szczególnym „prostaczkiem” (por. KE 193), 

wynikiem  niezwykłego  zabiegu  literackiego.  A.  Sapkowski  tworząc  jego  postać 

przewrotnie  transformuje  archetypiczny  wzorzec  osobowy.  Czyni  figurą  Percevala 

zawodowego  zabójcę  potworów,  utoŜsamia  w  obrębie  swojej  historii  naiwnego  

i  niewinnego  chłopaczka  ze  starym  Wilkiem  o  zmęczonej,  steranej  twarzy  i  chorych 

oczach, które widziały zbyt wiele (KE 54). I choć owo połączenie w Geralcie czystych, 

szlachetnych  dąŜeń  oraz  ideałów  z  krwawą  profesją  dziwi  nawet  wewnątrz 

wiedźmińskiego  świata:  Idealista!  Wiedźmin.  Profesjonał.  Zawodowiec  od  zabijania.  

A  jednak  idealista.  I  moralista.  –  zdumiewa  się  Fulko  Artevelde  (WJ  175),  to  jednak 

Geralt  jest  Percevalem.  Percevalem,  któremu  autor  brutalnie  odebrał  niewinność 

pierwowzoru.  Albo  raczej  pozostawił  mu  ją,    ująwszy  jednak  w  tak  gorzko-ironiczny 

cudzysłów,  Ŝe  praktycznie  równający  się  negacji.  Ta  bolesna  operacja  jest  przy  tym 

całkowicie  zgodna  z  poetyką  cyklu,  z  panującą  w  nim  techniką  demitologizacji, 

deheroizacji. Utwory wiedźmińskie stanowią przecieŜ opowieść o miejscu, które dawno 

                                                 

265

  Wydaje  się,  Ŝe  postępowanie  wiedźmina  w  wielu  punktach  przypomina  kodeks  moralny  bohaterów 

Tolkiena,  zainspirowany  skandynawską  teorią  odwagi.  Zob.  T.A.  Shippey,  Droga  do  Śródziemia,  tł.  
J. Kokot, Poznań 2001, s. 185.   

266

 M. Szpakowska, op. cit., s. 66-67.  

background image

 

68 

utraciło niewinność i piękno świata ze starych legend, w którym wszystko, co niegdyś 

trwało w baśniowym i barwnym kształcie, zostało zburzone

267

. Geralt jako protagonista 

z  gorzkim  uśmiechem  na  twarzy  (por.  CHO  333)  doskonale  do  niego  pasuje.  Jest 

jedynym Percevalem godnym takiego świata. Ciri wspomina znaczącą rozmowę z nim:   

 

Gdyśmy  odjeŜdŜali  z  zamku  Stygga,  zostawiając  za  sobą 

trupy,  spytałam  Geralta,  czy  to  juŜ  koniec,  czy 

zwycięŜyliśmy,  czy  zło  zostało  pokonane,  a  dobro 

zatriumfowało.  A  on  tylko  uśmiechnął  się  tak  jakoś 

dziwnie i smutno. Myślałam, Ŝe to ze zmęczenia, przez to, 

Ŝ

e  wszystkich  jego  przyjaciół  pochowaliśmy  tam,  pod 

zamkiem  Stygga.  Ale  dziś  juŜ  wiem,  co  znaczył  ten 

uśmiech.  To  był  uśmiech  politowania  nad  naiwnością 

dziecka (PJ 478). 

 

„Naiwny”  wiedźmin  ani  przez  chwilę  nie  łudzi  się,  Ŝe  jego  nieŜyciowe  zasady  (CZP 

158) mogą zmienić losy świata. Doskonale wie o jego niereformowalności. Upewnia się 

o  niej  na  kaŜdym  etapie  swojej  podróŜy.  W  pewien  sposób  jest  ona,  tak  jak  

w  przypadku  Percevala,  wędrówką  inicjacyjną  „czystego”  wędrowca,  tyle  tylko,  Ŝe 

inicjacja  wiedźmińska  polega  juŜ  nie  na  zdobywaniu  roztropności,  obycia  

i doskonaleniu dwornych manier

268

, ale raczej na obcowaniu z niegodziwością, zdradą, 

konformizmem  oraz  na  upewnianiu  się,  Ŝe  to  one  stanowią  podstawowy,  niepisany,  a 

zarazem  zadziwiająco  uniwersalny  zespół  „norm”  i  „wartości”  (a  raczej  antynorm  

i  antywartości)  afirmowany  we  wszystkich  przemierzanych  królestwach  (por.  CZP 

220).  Wielką  zasługą  Geralta  jest  to,  Ŝe  w  takich  warunkach  „pozostaje  jednak  nadal 

naiwny  i  prostego  serca”

269

  (w  znaczeniu,  jakie  nadaje  tym  cechom  A.  Sapkowski). 

Pozostaje w zasadzie - jak Perceval - niezmieniony, choć jego literacki świat wcale mu 

tego  nie  ułatwia.  Nie  jest  on  bowiem  nacechowanym  harmonią  światem  romansu 

rycerskiego

270

,  ale  przypomina  raczej  pikarejskie  universum  w  stanie  chaosu

271

Zdobywana  w  nim  wiedza  jest  gorzka  i  bolesna,  dlatego  Geralt-Perceval  to  bohater 

                                                 

267

 Por. W. Krzemińska, Bohater mityczny w powieściach polskich i francuskich XIX w., Warszawa 1985, 

s. 183. 

268

 Por. Opowieści…, s. 317. 

269

 Ibidem. 

270

 A. Wieczorkiewicz, op. cit., s.157. 

271

 Ibidem, s. 158.  

background image

 

69 

cierpiący.  To  takŜe  we  wszystkich  swych  wątpliwościach,  przy  całej  swej 

niedoskonałości

272

 Głupiec Doskonały

273

, „mądry  głupiec”. Autor ani przez chwilę nie 

pozostawia  wątpliwości  co  do  tego,  Ŝe  to  właśnie  on  ma  słuszność,  Ŝe  to  jego 

rozpoznanie  świata  najbliŜsze  jest  istoty  rzeczy,  Ŝe  to  właśnie  on,  dąŜąc  ku  Graalowi 

drogą  „zwykłego,  przyzwoitego  istnienia,  którego  celem  i  światłem  jest  miłość”

274

musi - mimo potknięć i błędów - dotrzeć do upragnionego celu.   

Bardzo  istotny  dla  konstrukcji  postaci  Geralta  jest,  zawarty  takŜe  w  kreacji 

Percevala,  paradygmat  rycerza,  który  „zawodzi  pokładane  w  nim  nadzieje”

275

.  

W przypadku Walijczyka chodziło przede wszystkim o niesprostanie „próbie pytania”. 

Perceval,  przebywając  na  dworze  Okaleczonego  Króla,  widząc  jego  cierpienie  

i  oglądając  zagadkowy  pochód  Graala,  nie  zadał  pytania  o  przyczynę  boleści 

gospodarza i o istotę procesji, co miało fatalne skutki (patrz przypis nr 225, s. 51.) dla 

całego  królestwa

276

.  Z  powodu  niefortunnego  zachowania  rycerza  pozostało  ono 

„ziemią  jałową”.  „W  tej  sytuacji”  –  jak  pisze  A.  Wieczorkiewicz  –  „rycerz  winien 

odzyskać to, co stracił i pokazać, Ŝe wprawdzie zawiódł, lecz zdoła odkupić swe winy. 

Ponownie  wyrusza  więc  na  poszukiwanie  przygód.  Świat  przygód  nie  zmienia  swego 

charakteru,  (...)  rycerskie  błądzenie  jest  przechodzeniem  od  jednego  miejsca  próby  do 

drugiego.  Wydaje  się  jednak,  Ŝe  dotyczy  ono  czego  innego.  (...)  Akcja  zmierza  do 

zniesienia tonu wątpliwości, które zachwiały poczuciem rycerskiej toŜsamości. W tym 

momencie  chodzi  nie  tylko  o  zademonstrowanie  innym  własnej  wartości,  ale  i  

o  udowodnienie  jej  sobie  oraz  o  odzyskanie  pewnej  stabilności  wewnętrznej.  Motyw 

zdobywania  zyskuje  tu  pewien  walor  dojrzewania”

277

.  Doskonale  widać  to  w  historii 

Percevala,  w  której  droga  ku  świętemu  Graalowi  równoznaczna  jest  z  długim, 

mozolnym, rozpoczętym buntem i wątpliwościami, procesem dochodzenia - od zamętu 

i zagubienia - do pełni rozpoznania moralnego (mieści się w tym m.in. odkrycie istoty 

rycerskiego powołania). 

                                                 

272

 Por. A. Sapkowski, Świat..., s. 75-76.  

273

 J. i C. Matthews, op. cit., s. 170.  

274

 K. Kralkowska -Gątkowska, op. cit., s. 73.  

275

 A. Wieczorkiewicz, op. cit., s. 90. 

276

  Perceval  był  niezmiernie  rozgoryczony,  kiedy  wypomniano  mu  całą  niefortunność  jego  uczynku, 

poniewaŜ postępował wedle rad udzielonych mu przez jego wychowawcę To on pouczył młodzieńca, Ŝe 
zbytnia  ciekawość  nie  przystoi  rycerzowi.  Dopiero  później  Walijczyk  odkrył,  Ŝe  istota  jego  „winy” 
polegała  na  obojętności,  na  tym,  Ŝe    nad  współczucie  i  Ŝyczliwe  zainteresowanie  bólem  Okaleczonego 
Króla,  przedłoŜył  dbałość  o  dworską  etykietę.  Por.  A.  Wieczorkiewicz,  op.  cit.,  s.  91.  Zanim  jednak 
uświadomił to sobie w rozmowie z pewnym pustelnikiem, zanim zrozumiał swoje błędy, w przekonaniu  
o swojej racji i o niesprawiedliwości, jaka go spotkała, zbuntował się przeciwko Bogu i wypowiedział mu 
posłuszeństwo. Naprowadzony na właściwą drogę dotarł ponownie do zamku Graala i zadaniem pytania 
naprawił wreszcie to, w czym niegdyś zawiódł.   

277

 Ibidem, s. 90-91.  

background image

 

70 

W  przypadku  wiedźmina  owo  „dojrzewanie”  ma  oczywiście  odmienny 

charakter,  a  to  z  racji  wieku  i  doświadczenia  Geralta.  Jego  wewnętrzny  zamęt  to  nie 

rozterki  przekornego  młodzieńca,  rozgoryczonego  pierwszym  niepowodzeniem,  ale 

wątpliwości  głęboko  juŜ  zmęczonego  Ŝyciem  i  światem  męŜczyzny,  który  poraŜek 

zaznał  tak  wiele,  Ŝe  kolejna  doprowadziła  go  na  skraj  rozpaczy.  Jest  nią,  w  jego 

mniemaniu,  złamanie  przyrzeczenia  złoŜonego  niegdyś  małej  dziewczynce,  którą 

odnalazł (...) wśród wojny, śmierci i rozpaczy, zabrał ze sobą i obiecał, Ŝe juŜ nigdy się 

nie rozstaną. Która, po przeŜytym koszmarze rzezi Cintry, potrafiła zasnąć tylko z ręką 

w  jego  dłoni,  bo  obiecał  jej,  Ŝe  To  juŜ  nie  wróci  (KE  9).  Obiecał  i  nie  dotrzymał 

obietnicy. Nie uchronił przed ponowną samotnością i poniewierką. Nie był w stanie im 

zapobiec.  Poczucia  klęski  Geralta  nie  łagodzi  oczywistość  faktu,  Ŝe  na  pewne 

wydarzenia  nie  miał  wpływu,  Ŝe  ze  swej  strony  zrobił  wszystko,  by  zapewnić  Ciri 

bezpieczeństwo  i  szczęście.  Dla  wiedźmina  liczy  się  tylko  to,  Ŝe  zawiódł.  śe  musiał 

gdzieś  popełnić  błąd.  Liczą  się  straszne  konsekwencje  tego  błędu  dla  Ciri,  które  on 

rozumie  jak  nikt  inny  (por.  CZP  233).  Cierpienie  spowodowane  rozłąką  z  przybraną 

córką  i  świadomość  przyczynienia  się  do  jej  niedoli  powodują  bardzo  dotkliwe 

zachwianie  się  światopoglądu  Geralta.  Wyrzuca  on  sobie  swoją  „naiwność”, 

„anachroniczność”, 

„głupotę” 

goryczą 

rozwaŜa 

praktyczną 

wyŜszość 

machiawelicznych  rad,  jakich  udzielał  mu  choćby  legista  Codringher,  nad  jego 

moralnym  kodeksem  (por.  CZP  220).  Prawie  zupełnie  traci  wiarę  w  ludzi.  

W  rozgoryczeniu  obwinia  niewinne  osoby:  Yennefer  o  zdradę  zaufania  i  współpracę  

z Vilgefortzem, Cahira o nieczyste intencje w stosunku do Ciri i plan wydania druŜyny. 

Wędrówka,  którą  podejmuje  w  celu  odnalezienie  dziewczynki,  a  która  w  równym 

stopniu wyrasta z autentycznego pragnienia pomocy, jak z  potrzeby pokuty (ten motyw 

jest  elementem  konstytutywnym  dla  kreacji  Lancelota,  dlatego  zostanie  omówiony  

w  podrozdziale    dotyczącym  tego  bohatera  )  rozpoczyna  się  nieco  podobnie  do 

Percevalowych  peregrynacji:  buntem,  Ŝalem,  rozgoryczeniem,  bezsensownym 

miotaniem się. I kończy się teŜ podobnie. Odnalezieniem Graala. Naprawieniem tego, w 

czym rycerz zawiódł. Przemianą świadomości.   

 

 

 

 

 

background image

 

71 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2.2 Geralt – Galahad 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

72 

Równie  przewrotne,  co  uczynienie  Geralta  figurą  Percevala,  jest  nadanie  mu 

rysów Galahada, idealnego BoŜego rycerza. Jest on postacią wymyśloną przez autorów 

tej  wersji  mitu  arturiańskiego,  która  stanowi  apogeum  jego  chrystianizacji  -  Wulgaty.  

Twórcy  monumentalnego  prozatorskiego  cyklu,  „odrzuciwszy  postać  Percewala,  jako 

zbyt  bliską  ziemskim  wartościom,  powołują  do  Ŝycia  (…)  Galaada,  mesjasza 

mistycznego  rycerstwa,  postać  z  witraŜa,  zastygłą  w  swej  świętej  doskonałości.  

W  Wulgacie  Percewal  moŜe  jedynie  towarzyszyć  Galaadowi,  w  chwili  gdy  odnajduje 

on  Graala”

278

.  Najbardziej  znaczącym  elementem  biografii  świętego  rycerza  jest  fakt 

narodzin „w cieniu przeznaczenia”. Przychodzi on na świat jako owoc nocy spędzonej 

przez  Lancelota  z  Elaine  -  owoc,  przez  który  przygody  Bretanii  winny  być  dopełnione, 

jak  był  to  przepowiedział  Merlin  Czarodziej

279

.  Galahad  jako  jedyny  predestynowany 

jest  do  tego,  by  zakończyć  powodzeniem  poszukiwanie  świętej  relikwii  graalowej. 

Kiedy  po  raz  pierwszy  na  dworze  w  Kamelot  pojawia  się  rycerz  w  zbroi  koloru 

ognia

280

, towarzyszący mu starzec przedstawia go zgromadzonym tymi słowami: 

 

Królu  Arturze,  oto  prawdziwy  rycerz,  upragniony, 

obiecany,  ze  szlachetnego  rodu  króla  Salomona  i  Józefa  

z  Arymatei  wyszły,  ten,  który  uwieńczy  poszukiwania 

Ś

więtego Graal i dopełni czas przygód 

281

 

Właśnie  w  dniu  przybycia  Galahada  Artur  dostępuje  zaszczytu  największego,  jaki 

kiedykolwiek  przypadł  królowi  Bretanii

282

:  tak  jemu,  jak  i  towarzyszom  Okrągłego 

Stołu,  objawia  się  Graal  -  święta  relikwia,  do  tej  pory  oglądana  jedynie  przez 

wybranych,  którzy  gościli  na  zaczarowanym  zamku  Okaleczonego  Króla.  Wtedy  teŜ 

urzeczeni  rycerze  składają  uroczyste  ślubowanie,  iŜ  nie  ustaną  w  poszukiwaniach, 

dopóki nie odnajdą i nie poznają prawdy świętego Graala (objawił się on zakryty białą 

materią)

 283

.  

                                                 

278

 E. śółkiewska, op. cit., s. 25.  

279

 Opowieści…, s. 276.  

280

 Ibidem, s. 322. 

281

 Ibidem. 

282

 Ibidem.  

283

  Biorąc  pod  uwagę  zaleŜność  pomiędzy  objawieniem  się  Graala  na  dworze  w  króla  Artura,  

a przybyciem nań Galahada, jedynego rycerza powołanego do tego, by świętą relikwię odnaleźć, moŜna  
wysnuć kolejną analogię pomiędzy wiedźminem a synem Lancelota i Elaine. Wszak to właśnie podczas 
biesiady  w  Cintrze,  na  którą  Geralt  został  specjalnie  „zaproszony”  przez  królową  Calanthe,  rozegra  się  
szereg  wypadków,  prowadzących  do  ujawnienia  spodziewanego  przyjścia  na  świat  Cirilli,  dziecka 
Pavetty.  Dziewczynki, która okaŜe się wiedźmińskim przeznaczeniem. 

background image

 

73 

  

O  podobieństwie  wiedźmina  do  tej  kryształowej  postaci,  która  od  urodzenia 

przeznaczona jest do tego, by  górować (…) w rycerskości ziemskiej i niebiańskiej nad 

wszystkimi,  co  byli  przed  nią

284

  nie  decyduje  z  pewnością  bezgrzeszność.  Geralt  jest 

szlachetny,  ale  w  przeciwieństwie  do  swego  pierwowzoru,  nie  jest  bez  zmazy 

(ironicznym mianem rycerza bez skazy ni zmazy  obdarza  go jedynie  Jaskier w swoim 

pamiętniku,  opisując  epizod  ucieczki  z  armii  królowej  Mave,  kiedy  to  wiedźmin 

porzucił  szeregi  rycerstwa,  zanim  jeszcze  pasowanie  potwierdzono  patentem  i  zanim 

jeszcze  nadworny  herold  wymyślił  mu  herb  –  WJ  79).  Z  pewnością  nie  moŜna  teŜ 

nazwać  go  rycerzem  panieńskiej  czystości

285

.  Zdarza  mu  się  popadać  w  zwątpienie, 

szalona  miłość  do  Yennefer  nie  przeszkadza  mu  w  licznych  przelotnych  romansach,  

a  nade  wszystko,  oprócz  łagodnej,  „prostodusznej”  strony  osobowości,  posiada  on  tę 

drugą: mroczną, groźną, bardziej „wiedźmińską” (w morderczym szale walki staje się w 

oczach  przeraŜonych  przeciwników  białowłosym  potworem  –  CZP  187).  Mimo 

wszystko  to  właśnie  jemu  i  tylko  jemu  przeznaczona  jest  Ciri.  Dokładnie  tak,  jak 

mistyczny  kielich  przeznaczony  był  Galahadowi.  JeŜeli  jest  jakieś  podobieństwo 

pomiędzy  Geraltem  a  synem  Lancelota,  to  wyraŜa  się  ono  właśnie  w  motywie 

przeznaczenia  łączącego  Białego  Wilka  i  Cintryjkę,  w  motywie  niewytłumaczalnej, 

nierozerwalnej  więzi  losu  pomiędzy  białowłosym  zabójcą  potworów  a  Dzieckiem-

Niespodzianką.   

Tak istotny dla fabuły cyklu wiedźmińskiego wątek starego jak ludzkość Prawa 

Niespodzianki (Oś 146), zaczerpnął A. Sapkowski z ludowej baśni magicznej. Według 

tegoŜ  prawa,  ktoś,  kto  ratuje  czyjeś  Ŝycie  w  beznadziejnej,  zdawałoby  się  sytuacji,  kto 

                                                                                                                                               

  

NaleŜy zwrócić uwagę takŜe na interesujące podobieństwo obu uczt – kamelockiej i cintryjskiej. 

Obie  obfitują  w  niezwykłe,  wręcz  nadprzyrodzone  wydarzenia.  Ukazaniu  się  towarzyszom  Okrągłego 
Stołu  mistycznego  naczynia  –  w  sposób  cudowny  unoszącego  się  w  powietrzu  i  w  pewien  sposób 
ukrytego  przed  oczami  zgromadzonych,  bo  osłoniętego  białym  płótnem  -  towarzyszy  grzmot  oraz 
oślepiające światło. Zob. Opowieści…, s. 322-323. Por. R. S. Loomis, op. cit., s. 182. Uczestnicy biesiady 
zaręczynowej  w  Cintrze  są  świadkami  jeszcze  bardziej  spektakularnych  zajść.  Ich  sprawczynią  jest 
królewna Pavetta, która, chcąc ratować  ukochanego i zarazem ojca swojego dziecka przed śmiertelnym 
niebezpieczeństwem,  objawia  zupełnie  niespodziewanie  nieprzeciętne  magiczne  zdolności.  Wskutek 
Mocy - przywołanej, a nie do końca opanowanej przez dziewczynę - przedmioty i meble cintryjskiej sali 
biesiadnej  zmieniają  swoje  miejsce  i  wraz  z  zastawą  oraz  potrawami  wznoszą  się  w  powietrze,   
przedstawiające poŜar gobeliny zaczynają płonąć prawdziwym ogniem, a mury zamczyska powoli pękają 
od  nadnaturalnego  wrzasku  Pavetty.  Ona  sama,  unosząca  się  nad  ziemią  w  magicznej  zielonej  sferze, 
pośród  wywołanego  przez  siebie  pandemonium  –  juŜ  wówczas  brzemienna,  juŜ  wówczas  nosząca  pod 
sercem Ciri! – jest zdecydowanie główną bohaterką całej  niezwykle malowniczej i dynamicznej sceny.  
Jeśli    załoŜyć,  Ŝe  scena  ta  nie  jest   „intertekstualnie  obojętna”,  ale  nawiązuje  do  opisanego  w  Wulgacie 
objawienia się Graala na arturiańskim dworze, wtedy moŜna by uznać magiczne „wystąpienie” Pavetty za 
szczególną formę epifanii cudownego naczynia.  Za szczególną formę ukazania światu   Ciri  -   wówczas 
ukrytej jeszcze za „zasłoną” brzemienności królewny (Graal to kobieta!).      

284

 Opowieści…, s. 99. 

285

 Ibidem, s. 276. 

background image

 

74 

spełnia  niemoŜliwe,  zdawałoby  się,  Ŝyczenie  (Oś  146),  moŜe  za  tę  przysługę  zaŜądać 

pewnej  szczególnej  zapłaty.  Jest  nią  przysięga,  Ŝe  uratowany  (lub  obdarowany)  w 

oznaczonym  czasie  odda  swemu  dobroczyńcy  coś,  co  pierwsze  wyjdzie  mu  po 

powrocie  na  spotkanie,  albo  najczęściej  to,  co  w  domu  zastanie,  a  czego  się  nie 

spodziewa (Oś 146). Taka przysięga zdolna jest stworzyć potęŜną, nierozerwalną więź 

przeznaczenia  pomiędzy  Ŝądającym  przysięgi  a  obiektem  tejŜe,  najczęściej  dzieckiem-

niespodzianką  (Oś  149)

286

.  Los  mocą  Prawa  Niespodzianki  wiąŜe  Ciri  z  Geraltem  aŜ 

dwa  razy.  Pierwszy  raz  dzieje  się  to  podczas  biesiady  zaręczynowej  królewny  Pavetty  

w  Cintrze,  podczas  której  wiedźmie  ratuje  Ŝycie  JeŜowi  z  Erlenwaldu  i  w  zamian 

otrzymuje od niego obietnicę otrzymania tego,  co zaczarowany królewicz juŜ posiada,  

a  o  czym  nie  wie  (Oś  163),  czyli  dziecka,  którego  spodziewa  się  Pavetta.  Po  upływie 

oznaczonych  sześciu  lat  Geralt  nie  zabiera  jednak  swojej  Niespodzianki,  zrzeka  się 

nawet  do  niej  prawa.  Pavetta  i  JeŜ-Duny  giną  tymczasem  w  tajemniczym  sztormie, 

wybucha pierwsza wojna z Cesarstwem, Cintra zostaje spalona, Ciri zaś uwaŜana jest za 

zaginioną. I wtedy przeznaczenie, w które Geralt nie wierzy (por. MP 289), po raz drugi 

daje  o  sobie  znać.  Wiedźmin  ratuje  od  pewnej  śmierci  przypadkowo  spotkanego  na 

odludziu  kupca.  Za  ocalenie  tak  jego,  jak  i  pełnego  towarów  wozu,  Ŝąda  od  Yurgi 

tradycyjnej zapłaty: Dasz mi to, (…) co w domu po powrocie zastaniesz, a czego się nie 

spodziewasz  (MP  293).  Niespodzianką  okazuje  się  przygarnięta  przez  Ŝonę  Yurgi 

bezdomna,  zagubiona  wśród  wojny  szczuplutka,  popielatowłosa  istotka  o  wielkich 

oczach, zielonych jak trawa wiosną (MP 342), ta sama, której Geralt uratował niegdyś 

Ŝ

ycie  w  Brokilonie.  Ich  ponowne  spotkanie  na  Zarzeczu  to  jedna  z  najbardziej 

wzruszających scen całego cyklu:  

 

 

 

Spotkali  się  na  środku  podwórka.  Popielatowłosa 

dziewuszka w szarej sukieneczce. I białowłosy wiedźmin z 

mieczem  na  plecach,  cały  w  czarnej  skórze  lśniącej  od 

srebra.  Wiedźmin  w  miękkim  skoku,  dziewuszka  w 

                                                 

286

  Motyw  Prawa  Niespodzianki  ma  z  pewnością  ludowo-baśniowy  rodowód,  jednak  warto  zwrócić 

uwagę  na  fakt,  Ŝe  funkcja,  jaka  odgrywa  on  w  fabule  cyklu  wiedźmińskiego  decyduje  o  jego 
podobieństwie  do  celtyckiego  geis  (l.mn.  gessa).  Jak  pisze  Z.  Czerny,  był  to  „rodzaj  wezwania, 
zobowiązania,  nakazu  lub  zakazu,  które  jedna  osoba  mocą  wezwania,  zaklęcia,  magicznej  formuły  czy 
gestu  narzuca  drugiej,  a  ta  nie  ma  prawa  uchylić  się  od  wykonania  zlecenia”.  W  opowieściach 
mitologicznych,  a  zwłaszcza  w  legendzie  arturiańskiej,  często  „Miłość  (…)  jest  takim  geis:  Grainne 
(Izolda)  narzuca  miłość  Diarmaidowi  (Tristan),  a  ten  nie  ma  prawa  uchylić  się,  choć  miał  dobra  wolę 
pozostania  wiernym  swemu  suwerenowi.”  W  związku  z  tym  geis  to  „często  narzędzie  tragicznego  a 
nieuniknionego przeznaczenia.” Z. Czerny, op. cit., s. 465-466. Por. S. i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 157-
158.  

background image

 

75 

truchciku,  wiedźmin  na  kolanach,  cienkie  rączki 

dziewuszki  dookoła  jego  szyi,  popielate,  mysie  włosy  na 

jego ramieniu. (…) 

-  Geralt!  –  powtarzała  dziewczynka,  lgnąc  do  piersi 

wiedźmina.  –  Znalazłeś  mnie!  Wiedziałam!  Zawsze 

wiedziałam! Wiedziałam, Ŝe mnie odnajdziesz! 

- Ciri – powiedział wiedźmin. 

Yurga  nie  widział  jego  twarzy  ukrytej  w  popielatych 

włosach.  Widział ręce w czarnych rękawicach ściskające 

plecy i ramiona dziewczynki.  

-  Znalazłeś  mnie!  (…)  Tak,  jak  mówili!  Geralt!  Tak,  jak 

mówili…  Jestem  twoim  przeznaczeniem?  Powiedz! 

Jestem twoim przeznaczeniem? (…) 

- Jesteś czymś więcej, Ciri. Czymś więcej (MP 342). 

 

Wątek  więzi  losu  między  rycerzem  a  świętym  naczyniem  zostaje  przez  Sapkowskiego 

gruntownie  przekształcony  i  jest  to  bodaj  najpiękniejszy,  najbardziej  wzruszający 

element  transformacji,  jakiej  łódzki  pisarz  poddaje  arturiańską  legendę.  Nieukojona 

tęsknota  Galahada  za  mistycznym  zjednoczeniem  z  Tajemnicą,  z  bóstwem,  zostaje 

przedzierzgnięta  w  rozpaczliwą  tęsknotę  za  drugim  człowiekiem,  za  dzieckiem.  Obraz 

poŜądania duchowego ideału zostaje zmieniony w obraz czułej, wzruszająco troskliwej, 

zdolnej do najwyŜszego poświęcenia miłości ojcowskiej.  

O  podobieństwie  Geralta  i  idealnego  arturiańskiego  rycerza  przesądza  jeszcze 

jeden  motyw:  przeznaczenie  Wybrańca  prowadzi  obu  Poszukujących  tak  ku 

Odnalezieniu,  jak  i  ku…  śmierci.  To  ostatecznie  poprzez  nią  dokonuje  się  w  obu 

opowieściach  „dopełnieniem  czasu  przygód”.  Dla  Galahada  odnalezienie  Graala,  

o  czym  była  juŜ  mowa  wyŜej,  jest  równoznaczne  z  odejściem  (w  Wulgacie  ma  ono 

charakter  wręcz  wniebowzięcia

287

),  a  towarzyszy  temu  upadek  całego  arturiańskiego 

ś

wiata.  Geralt    po  długiej  rozłące    odzyskuje  wreszcie  Ciri  i  równieŜ  odchodzi. 

Odchodzą oboje, znikają, jak w średniowiecznej legendzie znikli rycerz i kielich. Geralt 

umiera i wraz z Yennefer - za sprawą Cintryjki pokonawszy barierę mgieł - budzi się na 

wyspie  pachnącej  jabłkami.  Ona  sama  opuszcza  zaś  „wiedźmińskie”  universum  i  - 

                                                 

287

 Zob. Opowieści…, s. 368-369. A Sapkowski, Świat…, s. 70-72.  

background image

 

76 

wykorzystując swoją moc Pani Czasów i Miejsc - przenosi się do „naszej legendy”

288

Znamienne jest przy tym, Ŝe pierwszą osobą, którą tam - w świecie Kamelotu - spotyka, 

jest nikt inny, tylko sam dzielny Galahad.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2.3

 

Geralt – Lancelot 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wulgata  opisuje  Lancelota,  jako  tego  spośród  towarzyszy  Okrągłego  Stołu, 

który  najwięcej  przecierpi  i  najwięcej  zdziała

289

.  Jest  on  prawdziwym  klejnotem 

rycerstwa  Logru:  najpiękniejszym

290

,  najbardziej  dwornym,  najwaleczniejszym  

i  najsławniejszym  spośród  Arturowych  paladynów  (przewyŜsza  go  tylko  jego  syn, 

                                                 

288

 Określenie A. Fulińskiej, op. cit., s. 12. 

289

 Opowieści…, s. 99.  

290

 Z tym elementem tradycji dotyczącej postaci Lancelota, jaką była jego olśniewająca uroda, podejmuje 

polemikę T. H. White. Jego Lancelot to sympatyczny, ale głęboko poraniony, zakompleksiony i samotny 
brzydal  prezentujący światu oblicze paskudne jak pysk potwora z królewskiej menaŜerii  T. H. White, Był 
sobie raz na zawsze król. Rycerz spod Ciemnej Gwiazdy
, tł. J. Kozak, Warszawa 1999, s. 8.   

background image

 

77 

Galahad),  ale  jednocześnie  tym  najbardziej  nieszczęśliwym,  tragicznym,  bo  boleśnie 

rozdartym  pomiędzy  nieukojonym  pragnieniem  osiągnięcia  NajwyŜszego  Celu 

Duchowego  i  czysto  ziemską  miłością  do  królowej  Ginewry,  między  rycerskością 

niebiańską  a  rycerskością  ziemską

291

.  Lancelot  nie  jest  niewinny,  jak  Perceval  

i Galahad, ale na równi z nimi tęskni. Jego grzechy – zdrada swego króla i jednocześnie 

przyjaciela  oraz  cudzołóstwo  -  pozbawiają  go  szansy  na  wejście  do  zamku  świętego 

Graala i jego odnalezienie, nie niweczą jednak w sercu pragnienia ujrzenia relikwii i nie 

powstrzymują od poszukiwań.  

  

A.  Sapkowski  najwyraźniej  sugeruje  związek  postaci  Geralta  z  Lancelotem, 

czyniąc  ukochaną  wiedźmina…Ginewrę

292

.  W  całym  cyklu  aŜ  dwa  razy  dochodzi  do 

znaczącego  przekręcenia  imienia  Yennefer:  raz  nazywa  ją  imieniem  „Guinevere” 

(francuska  wersja  walijskiego  imienia  „Gwenhwyfar”,  znaczącego  tyle,  co  „Biały 

Duch”)

293

 starosta Herbolth (por. MP 92), raz krasnolud Zoltan (por. CHO 128). Zresztą 

imię  czarodziejki  samo  zdradza  pewne  brzmieniowe  podobieństwo  do  miana 

najsłynniejszej  arturiańskiej  heroiny.  Podobieństwo  to  jest  bardziej  widoczne,  jeśli 

wziąć  pod  uwagę  formę  imienia  Ginewry  z  Mgieł  Avalonu,  gdzie  oryginalne  walijskie 

„Gwenhwyfar”  zostało  spolszczone  przez  tłumaczkę  na  „Gwenifer”  oraz  gdy 

uzmysłowić sobie, Ŝe od celtyckiego oryginału pochodzi współczesne imię Jennifer

294

(którego  zresztą  w  formie  zdrobniałej  uŜywa  Lancelot  z  powieści  T.H  White’a, 

zwracając  się  do  ukochanej  Ginewry:  „Jenny”

295

).  Mimo  tych  imiennych  aluzji  sam 

związek  Geralta  i  Yennefer  -  burzliwy,  mający  magiczny,  wręcz  nacechowany 

                                                 

291

 Opowieści…, s. 338. 

292

  Jeśli  mowa  o  miłosnych  powiązaniach  mających  potwierdzić  toŜsamość  wiedźmina  jako  figury 

Lancelota, to nie sposób nie wspomnieć o postaci  zakochanej w nim poetki Essi Daven  z opowiadania 
Trochę poświęcenia. Jej szalone uczucie, choć z powodu Yennefer pozbawione nadziei na wzajemność,  
Ŝ

ywione do końca  krótkiego  Ŝycia, jest  w cyklu  wiedźmińskim  echem  nieszczęśliwej  miłości Elaine do 

Lancelota,  miłości  odrzuconej  przez  rycerza  z  powodu  ślubowanej  Ginewrze  wierności.  Daje  to  do 
zrozumienia  sam A. Sapkowski, Świat…, s. 115-116. W legendzie niekochana Elaine umarła z rozpaczy. 
Słynny jest (zwłaszcza za sprawą wiersza The Lady of Shalott wiktoriańskiego  poety Alfreda Tennysona) 
ten  epizod  opowieści,  w  którym  kazała  ona  przybrać  po  śmierci  swoje  ciało,  włoŜyć  do  łodzi  i  posłać  
z  biegiem  rzeki  płynącej  prosto  do  Kamelot,  by  w  ten  sposób  objawić  wszystkim,  a  szczególnie 
winowajcy,  krzywdę  jaką  jej  uczyniono.  W  Wulgacie  (w  której  autor  zmienił  imię  „Elaine”  na  
„Paseroza”)    przy  ciele  dziewczyny  król  Artur    znajduje  list  o  następującej  treści:  Wszystkim  rycerzom 
Okrągłego  Stołu  pozdrowienie!  Ja,  Paseroza,  panna  z  Eskalotu,  uwiadamiam  was,  Ŝem  pomarła  z 
miłości,  a  jeśli  zapytacie  do  kogo,  powiem  wam,  Ŝe  do  najdzielniejszego,  ale  takoŜ  i  najokrutniejszego 
rycerza  świata,  którego  imię  jest  Lancelot  z  Jeziora;  próŜnom  bowiem  błagała  go  łzami  i  szlochaniem, 
aby miał litość nade mną.
 Opowieści…, s. 394.  

293

 A. Cotterell, op. cit., s. 136. A. Sapkowski, Świat…, s. 99.  

294

 A. Nowak, [Posłowie do:] Chrétien z Troyes, Rycerz z Wózka, czyli Historia Imć Pana Lancelota, tł. 

R. Jarocka-Nowak, A. Nowak, Kraków 1996, s. 108. 

295

 MoŜna stwierdzić nawet pewne podobieństwo wizerunku Yennefer do postaci  Ginewry wymyślonej 

przez  White’a  -  „kruczowłosej  (…),  wojowniczo  potrząsającej  lokami”  „realistki  o  silnej  woli”.  T.  H. 
White, Rycerz…, s. 221 i 90.  

background image

 

78 

fatalizmem  początek  (wiedźmin  „skazuje  się”!

296

  na  czarodziejkę,  łącząc  jej  Ŝycie  ze 

swoim  za  sprawą  Ŝyczenia  spełnionego  przez  pewnego  złośliwego  dŜinna  –  por.  Oś 

272-274),  realizujący  się  w  dynamice  nieustannych  rozstań  i  powrotów,  samym 

przebiegiem raczej nie przypomina losów Lancelota i Ginewry (poza jednym epizodem, 

a mianowicie ocaleniem czarodziejki z rąk Vilgefortza, które dość wyraźnie kojarzy się 

z    wyrwaniem  królowej  z  rąk  uzurpatora  Meleaganta,  o  czym  będzie  jeszcze  mowa 

później).  Poza  analogią  wypływającą  z  faktu  przywołania,  tak  waŜnego  takŜe  dla 

historii  Lancelota  i  Ginewry,  staroceltyckiego  tematu  miłości  rycerza  i  wróŜki

297

uczucie  wiedźmina  do  czarnowłosej  i  fioletowookiej  Yen,  choć  niezwykle  intensywne  

i  na  swój  sposób  takŜe  wierne,  po  prostu  nie  spełnia  w  opisywanym  cyklu  tak  samo 

istotnej fabularnej roli, jaka przypada mu w micie arturiańskim, na skutek przeniknięcia 

doń  prowansalskich  ideałów  amour  courtois

298

.  Tam  miłość  Damy  „staje  się 

ukoronowaniem  wszelkich  działań  bohatera.  Prowadzi  go  przez  kręte  ścieŜki  prób  

i  niebezpieczeństw,  dzięki  niej  bohater  odradza  się,  a  jego  siła  duchowa  i  odwaga  się 

potęgują.  W  jego  Ŝyciu  moralnym  uczucie  gra  rolę  katalizatora.  Doskonałość  moŜe 

osiągnąć  tylko  ten,  kto  najpiękniej  i  najmocniej  kocha”

299

.  W  Ŝyciu  Geralta  taką  siłą 

przewodnią, motorem wewnętrznych przemian i drogą ku pełni  jest - w duŜo większym 

stopniu  niŜ  namiętność  łącząca  go  z  Yennefer  -  ojcowska  miłość  do  Ciri.  NaleŜy  przy 

tym  podkreślić,  Ŝe  u  A.  Sapkowskiego  miłość  do  kobiety  i  poszukiwanie  relikwii  nie 

stanowią dwóch wzajemnie wykluczających się rzeczywistości. Graal-Ciri nie oddziela 

Geralta-Lancelota  i  Yennefer–Ginewry,  jak  dzieje  się  to  w  oryginalnej  historii.  Wręcz 

przeciwnie,  łączy  ich,  cementuje  ich  związek  jako  wspólnie  przygarnięte,  tak  bardzo 

upragnione  przez  oboje,  dziecko

300

  (por.  CZP  102-103).  Jest  to  ściśle  powiązane  

z  opisaną  wyŜej  zmianą  paradygmatu  graalowego  poszukiwania,  jakiej  dokonał  łódzki 
                                                 

296

  Identycznego  sformułowania  uŜywa  łódzki  pisarz  opisując  moment  spotkania  Merlina  i  Nimue.  

A. Sapkowski, Świat…, s. 81. 

297

 Por. E. śółkiewska, op. cit., s. 18-21.  

298

  Jedną  z  propozycji  etymologii  imienia  „Lancelot”  jest  wyjaśnianie  go  poprzez  odwołanie  się  do 

starofrancuskiego  ancel  (łac.  ancilla)  –  co  znaczy  „sługa”.  Forma  l’Ancelot  miałaby  pochodzić  od 
zdrobnienia Lancelot i oznaczać wiernego, hołdującego miłości dwornej, sługę swej pani. A. Nowak, op. 
cit., s. 108-109. 

299

  E.  śółkiewska,  op.  cit.,  s.  20.  Istotę  tejŜe  miłości  idealnie  oddają  następujące  słowa  Lancelota 

wypowiedziane  do  Ginewry:–  Pani,  to  tyś  mnie  uczyniła  twym  przyjacielem,  jeŜeli  twe  usta  nie  kłamią.  
W dniu, w którym Ŝegnałem się z tobą, rzekłem ci, Ŝe będę twoim rycerzem, gdziekolwiek się znajdę, a tyś, 
pani, odrzekła, iŜ nie jest ci to niemiłe. I rzekłem ci jeszcze: << śegnaj, pani! >> A tyś mi odrzekła: << 
ś

egnaj,  piękny  i  miły  przyjacielu!>>  Te  słowa  na  zawsze  pozostały  w  mym  sercu.  To  one  wlały  w  nie 

męŜność, jeślim kiedykolwiek był męŜny. Ochroniły mnie od wszelkiego cierpienia. Ocaliły od wszelkich 
niebezpieczeństw.  Nasyciły  mnie,  kiedy  byłem  głodny.  Uczyniły  bogaczem  w  mym  ubóstwie…
 
Opowieści…, s. 229.  

300

 W większości wersji legendy Ginewra, podobnie jak Yennefer,  jest niepłodna. C. S. Littleton, L. A. 

Malcor,  op.  cit.,  s.  117.  Jej  cierpienie  z  powodu  niemoŜności  posiadania  dziecka  jest  bardzo  waŜnym 
wątkiem w  Mgłach Avalonu

background image

 

79 

pisarz:  Yennefer  szuka Ciri z równą wytrwałością, co Geralt, i podobnie pod wpływem 

tego poszukiwania się przemienia.   

Znacznie  bardziej  podobnym  do  Lancelota  czyni  Geralta  jego  niezrównana 

rycerska  sprawność  i  wynikająca  z  niej  sława  (wielokrotnie  wspomina  się  na  kartach 

cyklu fakt, iŜ Dziadowie na jarmarkach wyśpiewują o czynach białowłosego wiedźmina 

z  Rivii    Oś  131).    Geralt  w  swoim  świecie,  podobnie  jak  Lancelot  wśród  rycerzy 

Okrągłego Stołu, nie ma sobie równych w walce. PoniŜszy, pochodzący z Wulgaty, opis 

turnieju  z  udziałem  najmęŜniejszego  w  świecie  rycerza

301

  moŜna  by  uznać  za  prototyp 

wielu scen wiedźmińskiego tańca z mieczem: 

 

Pierwszym  ciosem  przebija  tarczę  i  kolczugę  Agrawena, 

którego  strąca  pod  końskie  kopyta,  ułomkiem  kopii 

przewraca Kalogwenanta  (…), za czym miecz wydobywa 

z  pochwy,  a  ten  spada  szybciej  niźli  sokół  na  swą 

zdobycz,  i  rozcina  kolczugi,  rąbie,  rozłupuje  głowy, 

ramiona,  drzewca,  tarcze;  oto  padają  pod  jego  ciosami 

konie  i  rycerze.  Kto  był  pierwszym,  którego  powalił,  kto 

ostatnim  będzie?  Jako  wilk  wygłodzony,  który  się  dostał 

do  zagrody  pełnej  owiec  i  śmierć  sieje  na  prawo  i  lewo 

(…).  AŜ  całą  zagrodę  spustoszy,  tak  on  powalił  jak 

owieczkę  pana  Gowena,  Sagremora  i  króla  Irena  (…)  

i  wielu  innych.  (…).  Na  koniec  towarzysze  Okrągłego 

Stołu uciekli przed tym, który tak ich niszczył, jak płomień 

zarośla

302

.  

 

Jednak chyba najbardziej znaczące podobieństwo Geralta do Lancelota kryje się 

w  wątku  winy  i  pokuty  wiedźmina.  W  Wulgacie  bardzo  silnie  wyakcentowany  jest 

motyw  oczyszczenia  jako  bezwzględnego  warunku  odnalezienia  i  oglądania  Graala. 

Choć  ma    on  swoje  celtyckie  korzenie

303

,  we  wspomnianym  dziele  zostaje  powiązany  

                                                 

301

 Opowieści…, s. 297. 

302

 Ibidem, s. 296. 

303

  W  mitologii  celtyckiej  istniały  naczynia  –  wspominane  wielokrotnie  talizmany  obfitości,  które 

posiadały  zadziwiającą  właściwość  samoistnego  rozróŜniania  godnych  i  niegodnych.  NaleŜał  do  nich 
opisany w Mabinogion Kocioł Tyrnoga, którego cechą charakterystyczną było to, Ŝe „Jeśli włoŜono weń 
mięso, by je ugotować dla tchórza, nigdy się nie ugotowało, lecz gdy włoŜono weń mięso dla odwaŜnego 
męŜa, ugotowało się  natychmiast.” R. S.  Loomis, op. cit., s. 152. Najwyraźniejszym dowodem związku 
Graala  z  cudownymi  walijskimi  naczyniami  podobnymi  opisanemu  talizmanowi,  są  nie  tyle  sceny,  

background image

 

80 

z  rzeczywistością  ściśle  chrześcijańskiej  łaski  i  odkupienia.  Spotkany  w  lesie 

ś

wiątobliwy  kapłan  udziela  Lancelotowi  cierpiącemu  z  powodu  niełaski  Graala

304

takiego oto pouczenia:   

 

Wszyscy,  co  wybrali  się  na  chwalebne  poszukiwanie 

Graala,  będą  musieli  przejść  przez  bramę  zwaną 

spowiedź;  dopiero  wtedy  staną  się  rycerzami  Jezusa 

Chrystusa  i  nosić  będą  Jego  tarczę,  uczynioną  z 

cierpliwości  i  pokory.  Ci  zaś,  co  weszli  inną  bramą,  nie 

tylko nie znajdą, czego szukają, ale popadną w występek, 

iŜ  chcieli  pełnić  posługi  rycerzy  niebiańskich  nie  będąc 

nimi. Ha! Zanim powrócą zaznają wprzód wstydu i hańby 

w obfitości!

305

 

 

Dla  rycerza  okrytego  ciemnością  i  grzechem  śmiertelnym

306

  za  sprawą  zdroŜnej 

namiętności  do  królowej  Ginewry,  jest  ono  początkiem  cięŜkiej  pokuty  By  okazać  się 

godnym  przebywania  w  obecności  świętego  Graala,  Lancelot  przyjmuje  zalecenie 

postów,  wdziewa  pod  zbroję  szorstką  i  kłującą  włosiennicę  i  dopiero  tak  zaopatrzony, 

wyrusza na dalsze poszukiwanie.  

 

  

PrzemoŜne  pragnienie  oczyszczenia  pojawia  się  jako  znaczący  wątek  biografii 

Geralta  w  Chrzcie  ognia  i  powraca  aŜ  do  ostatniego  tomu.  Wampir  Regis,  uczestnik 

wyprawy  po  Ciri,  w  następujący  sposób  próbuje  dociec  istoty  motywacji  wiedźmina 

planującego  misję,  która  z  racjonalnego  punktu  widzenia  nie  ma  Ŝadnych  szans 

zakończyć się  powodzeniem: 

 

Cel  twojej  wyprawy  to  wszak  cel  osobisty  i  prywatny, 

więcej,  charakter  celu  wymaga,  byś  zrealizował  go  sam, 

                                                                                                                                               

w  których  Lancelotowi,  z  powodu  jego  grzeszności  zostaje  odmówiona  radość  oglądania  relikwii,  ale 
przygoda Gaweina w zaczarowanym zamku króla Pellesa. Będąc świadkiem procesji Graala, rycerz miast 
zachwycić  się  świętym  naczyniem,  zapatrzył  się  na  DzierŜącą  Graala.  Został  za  to  ukarany  wielkim 
wstydem,  poniewaŜ  kiedy  przed  innymi  uczestnikami  uczty  leŜały  na  stole  najwspanialsze  na  świecie 
potrawy,  które  jak  gdyby  wyłoniły  się  z  wnętrza  stołu,  przed  nim  jednak  nic  zgoła  nie  leŜało.
 
Opowieści…,  s.  253.  Było  to  ewidentnym  znakiem  odmowy  łaski  ze  strony  Graala  (por.  przypis  118,  
s.  23  niniejszej  pracy)  i  początkiem  wielu  kolejnych  upokorzeń  przewidzianych  dla  rycerza,  który 
PowaŜył się z sercem tak grzechami zbrukanym (…) wyciągnąć ramię po najwyŜszą z przygód. Ibidem, s. 
256.    

304

 Zob. ibidem, s. 336 i 340 i 362. 

305

 Ibidem, s. 337. 

306

 Ibidem, s. 336. 

background image

 

81 

osobiście. 

Ryzyko, 

zagroŜenie, 

trud, 

walka 

ze 

zwątpieniem muszą obciąŜyć tylko i wyłącznie ciebie. Bo 

są  wszak  elementami  pokuty,  odkupienia  winy,  które 

chcesz  uzyskać.  Taki,  powiedziałbym,  chrzest  ognia. 

Przejdziesz przez ogień, który pali, ale i oczyszcza (CHO 

220). 

 

 Ten sam Regis nazywa Geralta wiedźminem chorym na wyrzuty sumienia (CHO 226). 

O  ekspiacji  wspomina  Yennefer  (por.  WJ  306),  zaś  Fringilla  Vigo  mówi  o  poczuciu 

winy i pokucie, które pcha w drogę całą druŜynę (por. PJ 116-117). Nigdzie jednak nie 

zostaje  wyjaśnione  wprost,  za  jakie  winy  pokutuje  wiedźmin,  najemny  morderca 

potworów, wyrzutek  ocierający się nieustannie o podłość i brud swego macierzystego 

uniwersum.  JuŜ  samo  to  uwikłanie  czyni  go  znacznie  bliŜszym  Lancelotowi  - 

paladynowi  zanurzonemu,  mimo  duchowych  ideałów,  w  cielesność  świata  -  niŜ 

czystym 

Galahadowi 

Percevalowi. 

Jedyną 

„zbrodnią” 

Geralta, 

która 

usprawiedliwiałaby  tak  głębokie  poczucie  winy  jest,  wspomniane  juŜ  wyŜej, 

zawiedzione  zaufanie  Ciri.  Ma  on  świadomość,  Ŝe  nie  potrafił  zapobiec  niedoli 

dziewczynki  (wie  o  niej  ze  snów;  być  moŜe  motyw  ten  ma  jakiś  związek  z  wątkiem 

wizji Lancelota, który nie moŜe z powodu swych grzechów oglądać Graala na jawie

307

ale  dane  jest  mu  widzieć  świętą  relikwię  we  śnie).  Cierpienie  psychiczne  z  tego 

wynikające  jest  tak  dotkliwe,  Ŝe  nie  pozwala  wiedźminowi  pozostać  dłuŜej  w  jednym 

miejscu, nie pozwala mu w wojenny czas schronić się w bezpiecznym Brokilonie. Pcha 

go na szlak straceńczej misji. Na szlak, gdzie wielokrotnie powtarza się ten sam dziwny 

schemat  wydarzeń.  Geralt  rzuca  się  bez  wahania  by  bronić,  ratować,  uwalniać,  bo  

w twarzach nieszczęśliwych i krzywdzonych (zwłaszcza dziewcząt) widzi twarz swojej 

ukochanej  małej  Ciri  (w  ten  sposób  trafia  do  druŜyny  -  wprost  z  łap  demonicznego 

jednookiego prefekta - jasnowłosa Angoulême - WJ 168-177).        

Tak  podobne  Lancelotowej  pokucie,  uporczywe  pragnienie  oczyszczenia 

trawiące  wiedźmina,  na  planie  fabularnym  dające  się  wytłumaczyć  potrzebą 

zadośćuczynienia  „krzywdzie”  wyrządzonej  Ciri,  na  planie  omawianej  tu 

intertekstualnej  zaleŜności,  zyskuje  wyjaśnienie  dodatkowe.  Przynosi  je  odwołanie  się 

do motywu świętego kielicha, który (w większości wersji ) wymaga od zbliŜającego się 

                                                 

307

  Zob. Opowieści, s. 335-336.  

background image

 

82 

doń  oczyszczenia  i  pełni  cnót:  czystości,  pokory,  prawości  ducha,  miłosierdzia

308

Geralt  cnoty  te  zdobywa,  albo  raczej  doskonali,  w  czasie  wędrówki  w  poszukiwaniu 

Ciri, w czasie drogi, która przez niebezpieczeństwa, próby i noc zwątpienia wiedzie ku 

nagrodzie, ku Odnalezieniu.  

 

2.4 Wiedźmin jako figura Poszukującego  

 

Integralnym  elementem  kreacji  postaci  wszystkich  wymienionych  wyŜej  

Graalowych  Rycerzy  jest  usytuowanie  ich  wobec  idei  Poszukiwania.  W  biografię 

kaŜdego z nich – nakierowaną na odnalezienie świętej relikwii, kaŜda na swój sposób -  

wpleciona jest idea drogi zbawienia. „Mimo iŜ kres tej drogi, jej cel, stanowi (…) o jej 

istocie,  to  juŜ  samo  podąŜanie  nią  ma  niezaprzeczalną  wartość.  WyraŜa  ona  bowiem 

dąŜenie i tendencję, linię, według której przebiega tak nadawanie sensu rzeczywistości, 

jak  i  nadawanie  sensownego  kierunku  własnemu  Ŝyciu”

309

.  Wskazać  na  podobieństwo 

Geralta  do  Parcivala,  Galahada  i  Lancelota  to  odszukać  takŜe  w  koncepcji  jego  losów 

powiązaną  z  poszukiwaniem  ideę  wzrastania  duchowego,  zdąŜania  ku  doskonałości  

i pełni

310

.  

Jest w opowiadaniu Miecz przeznaczenia piękna scena , która doskonale ilustruje 

egzystencjalną  doniosłość  więzi  pomiędzy  Geraltem  i  Ciri,  która  wskazuje  na  cały 

szeroki  wachlarz  metaforycznych  znaczeń,  jakie  w  cyklu  wiedźmińskim  moŜna 

przypisać  wątkowi owej więzi. Rzecz dzieje się podczas marszu Ciri, Geralta i driady 

Braenn  przez  las  Brokilon,  aŜ  do  jego  serca:  Duen  Canell.  Jest  to  miejsce  sekretne, 

dlatego  driada  zawiązuje  wiedźminowi  oczy  i  sama  chce  pokazywać  mu  drogę. 

Wówczas Ciri  mówi: 

                                                 

308

  Por. ibidem, s. 339. 

309

 A. Wieczorkiewicz, op. cit., s. 15.  

310

 Por. ibidem, s. 97-98. 

background image

 

83 

 

 

 

Ja go będę prowadziła. Dobrze, Braenn? (MP 252) 

 

Moment  ten  jest  wstępem  do  przemiany  dotychczasowego  błądzenia  wiedźmina  

w  poszukiwanie.  Uznanie  Ciri  za  córkę,  zaakceptowanie  przez  Geralta  swego 

przeznaczenia w osobie małej szarowłosej dziewczynki, zupełnie zmienia sytuację tego 

bohatera w świecie. Nieaktualne stają się wypowiedziane niegdyś przez Geralta słowa: 

jest mi wszystko jedno. Nie mam miejsca, do którego mógłbym zmierzać. Nie mam celu, 

który  powinien  znajdować  się  na  końcu  drogi  (MP  45).  W  związku  z  ojcostwem 

przekształceniu  ulega  cała  sfera  jego  motywacji

311

  –  przemienia  się  on  z  Tułacza  

w  Pielgrzyma,  a  o  zmianie  tej  decyduje  zyskana  nieoczekiwanie  pewność  kierunku,  

w którym zmierza

312

. Cel i Sens, którymi dla Geralta staje się właśnie Graal-Ciri (por. 

CHO 225). W egzystencji wiedźmina to przybrana córeczka - „osoba, do której kieruje 

się uczucie, oraz owo uczucie jako takie (…) składają się na to, co  p r o w a d z i (…), 

co sprawia, Ŝe wie on,  j a k ą  d r o g ą   i d z i e [podkreślenie  autorki], i ma poczucie 

celowości  swej  wędrówki”

313

.    Przy  tym,  tak  jak  w  przypadku  Galahada,  a  zwłaszcza 

Lancelota i Percevala, wędrówka Geralta „<<dotyczy>> nie tylko świata zewnętrznego, 

ale i (…) wnętrza. Stanowi czas zmian”

314

.  

NaleŜy  przy  tym  od  razu  zaznaczyć,  Ŝe  losy  wiedźmina  nie  zawierają  Ŝadnego 

przełomu  duchowego,  Ŝadnego  spektakularnego  „nawrócenia”.  Nie  ma  w  tym  nic 

dziwnego,  skoro  od  początku  do  końca  jest  on  w  cyklu  A.  Sapkowskiego  ostoją  ładu, 

obrońcą wartości. Czytelnik ani przez chwilę nie wątpi w jego prawość. Przy uwaŜnym 

oglądzie  postać  ta  ujawnia  jednak  wewnętrzne  pęknięcie.  Nie  decyduje  o  nim 

bynajmniej  kontrowersyjność  niektórych  wiedźmińskich  wyborów  czy  teŜ  nieustanne 

wątpliwości,  bo  jak  słusznie  zauwaŜa  uratowany  przez  białowłosego  kupiec  –  Yurga: 

Tylko  zło  nigdy  ich  nie  ma  (MP  334).  O  owej  ledwie  uchwytnej  skazie  przesądza  - 

wynikające  z  licznych  psychicznych  zranień  -  wyobcowanie.  Szczególna  jałowość 

serca,  wewnętrzna,  bardzo  głęboko  ukryta  pustka,  spowodowana  niszczącym 

                                                 

311

 Por. ibidem, s. 89. 

312

 P. Wheelwright, op. cit., s. 300. Tę zmianę w ontologicznym statusie głównego bohatera oddaje sama 

kompozycja  cyklu.  Geralt  Tułacz,  błądzący  od  przygody  do  przygody  w  luźno  powiązanych  ze  sobą 
opowiadaniach,  staje  się  Pielgrzymem  dąŜącym  ku  upragnionemu  Celowi  w  stanowiącym  zwartą, 
konsekwentna i zamkniętą całość (mimo otwartego zakończenia) pięcioksięgu powieściowym.   

313

 A. Wieczorkiewicz, op. cit., s. 40. 

314

  Autorka  dalej  pisze:„Pojęcie  zmiany  (…)  jest  ex  definitione  związane  z  podróŜą  –  pierwotnie  jako 

zmiana  miejsca,  otoczenia,  warunków  zewnętrznych.  Na  czasoprzestrzenną  formę  <<drogi>>  dają  się 
przełoŜyć  trudne  do  zwerbalizowania  <<nieprzestrzenne>>  zjawiska:  procesy  mentalne,  emocjonalne, 
psychiczne”.  Ibidem, s. 150. 

background image

 

84 

doświadczeniem  osamotnienia  (por.  CZP  233).  Geralt  jako  porzucone  dziecko  i  jako 

„produkt” wiedźmińskiej mutacji, na kaŜdym kroku doświadczający losu wykluczonego 

ze społeczności „normalnych” odmieńca, to bohater, którego tak naprawdę nikt nie zna 

(por. CZP 98), i który zawsze odchodzi (por. MP 289). Jego izolacji nie umie przełamać 

do  końca  nawet  Yennefer  (nie  ułatwia  jej  zadania  fakt,  Ŝe  sama  takŜe  jest  bardzo 

wewnętrznie  poraniona).  Staje  się  to  dopiero  dziełem  Ciri  i  dokonuje  się  zgodnie  

z legendą wiedźmińskiego świata, według której Dziecko Niespodzianka zdolne jest do 

odegrania niesłychanie waŜnej roli w Ŝyciu tego, z kim zwiąŜe je los (Oś 149) i  zgodnie 

z naszą legendą, w której Graal uzdrawia wszystkie rany. MoŜesz go uratować, Dziecko 

Starszej  Krwi  -  mówi  do  Ciri  Eithne, Pani  Brokilonu  (MP  275).  I  tak  się  rzeczywiście 

dzieje.  Spotkanie,  a  potem  poszukiwanie  Cintryjki  to  dla  białowłosego  zabijacza 

potworów  droga  ku  pełni.  Pełni  męskości,  którą  daje  dopiero  doświadczenie  ojcostwa 

oraz  pełni  człowieczeństwa,  którą  przynosi  w  jego  przypadku  przezwycięŜenie 

egocentrycznej kontemplacji własnego bólu i osamotnienia. Temu ostatniemu słuŜy nie 

tylko  uzdrawiająca  relacja  z  Ciri,  ale  takŜe  sama  wędrówka  podjęta  w  celu  jej 

odnalezienia. 

Walor 

„terapeutyczny” 

ma 

przede 

wszystkim 

towarzystwo 

charyzmatycznej  druŜyny,  składającej  się,  oprócz  wiedźmina:  z  Milvy,  Jaskra,  Cahira, 

Regisa,  krasnoludów  pod  wodzą  Zoltana  Chivay  i  z  Angoulême.  Geralt  najpierw  dość 

ostro  wzbrania  się  przed  jakąkolwiek  kompanią  (czym  naraŜa  się  na  kpiny  dziarskiej 

łuczniczki: On cięgiem tylko ja i ja, sam, samotnie. Wilk samotnik! – CHO 225), by po 

pewnym  czasie  dość  bezbronnie  stwierdzić:  -  Chcą  mi  pomóc  (…)  To  dla  mnie  coś 

nowego (CHO 304), i zaakceptować pomoc przyjaciół: nauczyć się prawdziwie dzielić, 

takŜe bólem, i prawdziwie ufać, nawet wampirowi i Nilfgaardczykowi.   

Kiedy  Geralt  po  raz  pierwszy  bierze  na  ręce  Ciri  -  cieplutką  i  pachnącą  jak 

mokry  wróbel  (MP  242),  ma  okazję  doświadczyć  w  pełni  tajemnicy  Graala,  będącego, 

według  J.  Campbella,  „symbolem  Ŝycia  autentycznego”,  które  wyraŜa  się  przede 

wszystkim  w  „spontanicznym  otwarciu  się  ludzkiego  serca  na  innego  człowieka”

315

Taką  definicję  istoty  świętego  artefaktu  wyprowadza  słynny  badacz  mitów  z  historii 

Percevala  opowiedzianej  przez  Wolframa  von  Eschenbach.  Jej  bohater  moŜe  posiąść 

królestwo  Graala  dopiero  wtedy,  gdy  okaŜe  spontaniczne  współczucie  Okaleczonemu 

Królowi  i  wypowie  będące  wyrazem  autentycznej  troski  pytanie:  „Panie,  co  wam 

                                                 

                         

315

 Potęga mitu…, s. 304-306. Identycznie jak J. Campbell, wykłada w  Świecie króla Artura tajemnicę  

                         cudownego  artefaktu  łódzki  pisarz:  „Szukajmy  Graala  w  sobie.  Bo  Graal  to  szlachetność,  to  miłość 

bliźniego, to zdolność współczucia. ” A. Sapkowski, Świat…, s. 76. 

background image

 

85 

dolega?”

316

,  które  nie  tylko  uleczy  władcę,  ale  takŜe  jego  jałową  krainę.  Tak  teŜ  –  jak 

widzi  ją  słynny  mitoznawca  -  wygląda  prawda  Graalowa

317

,  którą  Geralt  ostatecznie 

odnajduje na końcu swej wędrówki. Przedtem jednak mozolnie jej szuka: jako bohater 

targany  wątpliwościami  (por.  MP  333),  pełen  niepokoju  (  por.  MP  197),  przekonany  

o absurdalności i nieetyczności świata, w którym Ŝyje, zmagający się z nicością i pustką 

własnego okaleczonego serca.  Jako „<< quester>>, człowiek szukający, pytający, który 

w  poszukiwaniu  Graala,  czyli  najwyŜszej  wiedzy,  poznania,  wtajemniczenia  (…) 

wędruje  przez  niebo  i  piekło,  przeciwko  niebu  i  piekłu  staje  do  walki”

318

.  Objawienie 

istoty Ŝycia, które zetknięcie z Ciri rzeczywiście mu przynosi (podobne Galahadowemu 

odkrywaniu  świętych  tajemnic  przez  obcowanie  z  Graalem),  to  nic  innego  jak 

„poznanie  przez  miłość”,  które  „jest  jedynym  sposobem  dającym  człowiekowi 

znajomość tego, co jest Ŝywe. Dokonuje się to na drodze doświadczenia i zjednoczenia, 

a  nie  jakiejś  wiedzy  czy  nauki  dostępnej  dla  myśli  człowieka”

319

.  Ono  stanowi 

ostateczny  sens  wędrówki  wiedźmina,  którą  moŜna  by  za  J.  Campbellem 

zakwalifikować  jako  klasyczną  wędrówkę  bohatera  i  opisać  „jako  Ŝycie  przeŜywane  

w poszukiwaniu i odkrywaniu samego siebie”

320

, w ostatecznym rozrachunku kończące 

się owego „ja” przekroczeniem. Ten sam J. Campbell twierdzi bowiem: „Ŝe wędrówka 

bohatera to znacząca część Ŝycia i Ŝe nie ma nagrody bez wyrzeczenia, bez zapłacenia 

pewnej  ceny”

321

.  Tłumaczy  on:  „Jeśli  uświadomisz  sobie,  Ŝe  sednem  problemu  jest 

zatrata  samego  siebie,  oddanie  siebie  samego  jakiemuś  wyŜszemu  celowi,  to 

uświadamiasz  sobie  równieŜ,  Ŝe  to  właśnie  jest  najwyŜszą  próbą.  Przestając  myśleć 

przede  wszystkim  o  samym  sobie  i  o  własnym  przetrwaniu,  dokonujesz  rzeczywiście 

heroicznej  przemiany  świadomości”

322

.  Na  tym,  na  niczym  innym,  polega 

„oczyszczenie”,  którego  wymaga  Graal  od  chcących  się  doń  zbliŜyć.  Tak  w  micie 

arturiańskim,  jak  w  omawianym  cyklu  A.  Sapkowskiego,  Graalowi  rycerze  (a  

u  łódzkiego  pisarza  takŜe  damy!)  muszą  koniecznie  wykazać  się  „poświęceniem  

                                                 

316

 A. Lam, op. cit., s. 47. 

317

  PoniewaŜ  Graal  ukazał  się  rycerzom  Okrągłego  Stołu  okryty  zasłoną,  wyruszając  na  jego 

poszukiwanie, przysięgali oni, Ŝe nie wrócą pierwej, aŜ poznają prawdę Graalową, jeśli będzie im dane 
poznać ją w jakikolwiek sposób. Opowieści
…, s. 325.  

318

 H. Markiewicz, op. cit., s. 58.  

319

 E. Fromm, Le dogme du Christ, Bruxelles 1975, s. 123-124. [cyt. za:] R. Coste, Miłość, która zmienia 

ś

wiat. Teologia miłości, tł. M. Stokowska, Lublin 1992, s. 135.  

320

 Potęga mitu…, s. 9-10. 

321

 Ibidem, s. 199. 

322

 Ibidem.  

background image

 

86 

i  prawością  większymi  niŜ  te,  jakimi  winni  odznaczać  się  ludzie  spoza  graalowego 

ś

wiata”

323

.  

Bardzo wyraźnie widać to na przykładzie Yennefer, która podczas poszukiwania 

Ciri  zostaje  poddana  swojej  własnej  najwyŜszej  próbie  i  przechodzi  przez  nią 

zwycięsko. W świątyni Modron Freyi, w tajemniczym transie słyszy ona pytanie samej 

bogini:  Czy  jesteś  gotowa?  (…)  Czy  jesteś  gotowa  na  poświęcenie?  Co  jesteś  gotowa 

poświęcić? (WJ 316). Jej odpowiedzią jest dobrowolne wydanie się w ręce Vilgefortza, 

równoznaczne  ze  zgodą  na  tortury,  a  nawet  śmierć.  Wszystko  dla  ratowania  córeczki, 

dla  ocalenia  Ciri.  Wszak  Graal  to  „przemiana  czucia  we  współczucie”.  Miłość  do 

Cintryjki sprawia, Ŝe przestając myśleć o sobie, o swoim cierpieniu garbuski, Yennefer 

osiąga  rzeczywiście  „heroiczną  przemianę  świadomości”.  Tak  jak  Geralt,  poznaje 

najwyŜszą Graalową prawdę: siły zdolne zmieniać świat to Wiara, Miłość i Poświęcenie 

(por. WJ 315)

324

.   

 

Ofiarność  Geralta-Poszukującego  testowana  jest  w  zasadzie  podczas  całej  jego 

wyprawy,  a  nawet  po  jej  zakończeniu.  Na  jego  szlaku  „ku”  Ciri-Graalowi  (na  którym 

nie  brak  teŜ  momentów  zwątpienia  w  wyznawane  ideały  i  gorzkiej  apatii),  są    dwa 

momenty,  które  szczególnie  pasują  do  wzorca  mitycznej  próby  poprzedzającej 

ostateczne  osiągnięcie celu przez bohatera. Pierwszy epizod jego biografii wydający się 

zawierać  nieodzowny  element  zatraty  samego  siebie,  to  zadanie  powierzone  mu  przez 

flaminikę w Lesie Myrkvid: 

 

 

wiedźmin  udowodni,  Ŝe  stać  go  na  pokorę  i  poświęcenie. 

Wstąpi  w  mroczną  czeluść  ziemi.  Bezbronny.  Zostawiwszy  

wszelki  oręŜ,  wszelkie  ostre  Ŝelazo.  Wszelkie  ostre  myśli. 

Wszelką  agresję,  gniew,  złość,  arogancję.  Wejdzie  

w  pokorze.  A  wówczas  tam,  w  czeluści,  pokorny 

niewiedźmin  znajdzie  odpowiedzi  na  pytania,  które  go 

dręczą (WJ 230). 

 

                                                 

323

 A. Wieczorkiewicz, op. cit., s. 97. 

324

 Podkreśleniu inicjacyjnego charakteru ofiary Yennefer słuŜy cała sfera aluzji do mitologii nordyckiej, 

zwłaszcza do misterium samoofiary Odyna. Podczas transu w świątynii boginii Freyi czarodziejka widzi 
siebie rozpiętą na konarach ogromnego jesionu (por. WJ 316), co jest oczywistą aluzją do mitu o tym, jak 
germański  bóg  –  przedstawiany  w  Skandynawii  jako  „niestrudzony  poszukiwacz  mądrości”  -  zawisł  na 
drzewie  świata  –  Yggdrasilu  (rosnącym  nad  Mimisbrunn,  źródłem  przeznaczenia  i  wiedzy),  by 
cierpieniem okupić swe wtajemniczenie, by stać się panem run i zaklęć (przy czym runa – jak podaje L. 
Słupecki - oznacza tu nie tylko literę runiczną, ale przede wszystkim „tajemnicę, wiedzę magiczną”). L. 
P. Słupecki, Odyn, [w tegoŜ:] Mitologia skandynawska w epoce wikingów, Kraków 2003, s. 115-122. 

background image

 

87 

Ten  spektakularny  „test”  ostatecznie  okazuje  się  być  jedynie  wstępem  do  prawdziwej 

próby,  jednak    to  właśnie  wówczas  Geralt,  straciwszy  swój  medalion,  wypowiada  tak 

istotne  słowa:  Nie  jestem  juŜ  wiedźminem.  Przestałem  być  wiedźminem.  Na  Thanned,  w 

WieŜy  Mewy.  W  Brokilonie.  Na  moście  nad  Jarugą.  W  jaskini  pod  Gorgoną  (WJ  265). 

Choć  nie  miały  się  one  przełoŜyć  na  porzucenie  przez  Geralta  dotychczasowego  fachu, 

nie  sposób  nie  odczytać  ich  jako  wyraźnego  sygnału  ewolucji  toŜsamości  tej  postaci, 

dość  burzliwego  wewnętrznego  kryzysu,  zakończonego  dopiero  na  końcu  ksiąŜki: 

najpierw  ostatecznym  załamaniem,  potem  zaś  czymś,  co  moŜna  by  chyba  uznać  za 

przejście  na  wyŜszy  poziom  świadomości.  Następuje  ono  nad  jeziorem  Loc  Escalott, 

gdzie  Geralt  oddaje  Ŝycie  w  bestialskim  pogromie,  próbując  walczyć  w  obronie 

niewinnych.  Poświęca  Ŝycie,  stając  po  stronie  miłości  i  tolerancji,  a  przeciwko 

nienawiści,  głupocie  i  fanatyzmowi.  Wybierając  drugiego  jako  najwyŜszą  wartość, 

udowadnia,  nie  pozostawiając  cienia  wątpliwości,  Ŝe  cechuje  go  prawość  ducha,  cnota 

tak potęŜna, iŜ przez nią rzecz kaŜda mierzona jest podług swojej rzeczywistej wartości

325

Udowadnia, Ŝe Wtajemniczenie, „Uchylenie Zasłony”

326

 właśnie się dokonało – „poprzez 

swą  wędrówkę  Pielgrzym  uzyskał  nowy  i  prawdziwy  wgląd”

327

,  Poszukujący  odnalazł 

wreszcie to, po co wyruszył: „ani wyzwolenie, ani ekstazę dla samego siebie, lecz tylko 

mądrość i siłę do słuŜenia innym”

328

.  I dokładnie wtedy,  gdy  swoją heroiczną śmiercią 

Geralt  potwierdza  Graalową  prawdę,  gdy  staje  się  naprawdę  godny  by  posiąść 

upragnioną relikwię,  pojawia się Ciri,  a wraz z nią czarodziejska mgła Avalonu. Wyspy 

Błogosławionych.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                 

325

 Opowieści…, s. 339. 

326

 P. Wheelwright, op. cit., s. 300. 

327

 Ibidem, s. 302. 

328

 Potęga mitu…, s. 10. 

background image

 

88 

 

 

3.

 

Geralt – Zraniony Król   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedy zaś minęła nawałnica, dostrzegł spoglądając w stronę 

morza  zbliŜającą  się  piękną  nawę,  na  której  pokładzie  wiele 

było  pięknych  pań;  przybiła  do  brzegu  niedaleko  miejsca,  w 

którym  zostawił  był  króla,  swego  pana;  jedna  z  nich,  a  była 

to  Morgana  czarodziejka,  coś  zawołała  i  król  powstał,  za 

czym w pełnej zbroi (...)wszedł na nawę, która nabrała wiatr 

w Ŝagle i oddaliła się lekka niczym ptak. Opowieść mówi, Ŝe 

odpłynęła  prosto  na  wyspę  Awalon,  gdzie  król  Artur  nadal 

Ŝ

yje,  w  złotym  łoŜu  uśpiony:  Bretończycy  czekają  jego 

powrotu.  I  tak  wypełniło  się  słowo  proroka  Merlina,  który 

przepowiedział  był,  Ŝe  koniec  Ŝycia  Artura  tak  będzie 

tajemniczy 

329

 

TakŜe A. Sapkowski czyni odejście Geralta tajemniczym, stylizując scenę jego śmierci 

– nieśmierci wedle legendarnego zgonu króla Artura. Tak, jak Morgana króla Albionu, 

                                                 

329

 Opowieści..., s. 437.  

background image

 

89 

tak  Ciri–Pani  Jeziora  zabiera  konającego  wiedźmina  i  nieprzytomną  Yennefer  na 

zagadkową  barkę,  która,  płynąc  wśród  czarodziejskiego  oparu,  dociera  wraz  

z pasaŜerami do miejsca tajemniczego, ale tchnącego spokojem, do miejsca pachnącego 

jabłkami  (por.  PJ  517)  jak  zasnuty  mgłami  arturiański  Avalon:  zaświatowa  Wyspa 

Jabłoni

330

  (awal,  afal  –  po  walijsku  ‘jabłko’).

331

  MoŜe  to  być  po  prostu  jeden  z  wielu 

ś

wiatów,  do  których  klucze  dzierŜy  w  swych  dłoniach  Cintryjka,  jednak  fakt,  Ŝe 

pierwszą  rzeczą,  którą  Geralt  i  Yennefer  oglądają  po  przebudzeniu  ze  śmiertelnego 

letargu,  są  cięŜkie  od  jabłek  gałęzie  (PJ  517),  niedwuznacznie  wpisuje  enigmatyczną 

przestrzeń  w  paradygmat  „celtyckiego  Elizjum”

332

.  W  paradygmat  pogańskiego  raju  

z  jabłonią  rodzącą  „owoce  nieśmiertelności”

333

  w  tle.  Niczego  nie  przesądzając, 

unikając dosłowności, łódzki pisarz pozwala czytelnikowi uwierzyć, Ŝe wiedźmin i jego 

ukochana  budzą  się  w  „miejscu  odpoczynku  i  azylu  zmęczonych  Ŝyciem  doczesnym 

bohaterów”,  w  „Krainie  Wiecznej  Szczęśliwości  i  Młodości”

334

.  MoŜe  się  to  dokonać 

wyłącznie za sprawą mocy Ciri–Graala. Ona jest w uniwersum wymyślonym przez A. 

Sapkowskiego  kielichem  Ŝycia

335

.  W  świecie,  w  którym  nie  ma  zbawienia,  wydaje  się 

być  jedynym  zbawieniem  dla  tych,  co  Ŝyli  tak,  by  nie  musieć  wstydzić  się  w  godzinie 

ś

mierci  (CHO  90).  Do  takiej  interpretacji  skłania  opis  momentu  otwarcia  przez 

Cintryjkę osnutej mgłą bramy zaświatów. W tej dziwnej chwili poza przestrzenią tego 

ś

wiata  (…)  poza  granicą  śmierci,  (…)  poza  czasem

336

,  we  mgle  Wyspy 

                                                 

330

  „Raj  w  mitach  iryjskich  nie  mieści  się  ani  w  podziemiach,  ani  w  niebie,  lecz  przewaŜnie  ma  postać 

mitycznej  wyspy  lub  wysp  (…).Wyspy  zachodniego  oceanu,  czyli  Atlantyku,  były  w  mniemaniu 
Iryjczyków,  a  zapewne  takŜe  innych  mieszkańców  celtyckiego  Zachodu,  zamieszkane  przez  bóstwa, 
duchy zmarłych  królów i bohaterów.” W. Gąssowski, op. cit., s. 149. „Avalon” to galijski odpowiednik 
walijskiej nazwy Ynys   Avallach – rajskiego „Miejsca Jabłoni”. Avalon jak najbardziej  moŜna zaliczyć 
do wspomnianych „Wysp Szczęśliwych” lub „Błogosławionych”, co do których uŜywano wielu róŜnych 
nazw,  np.  Kraina  Młodości  (Tír  na  nÓg),  Kraina  śyjących  (Tír  na  mBeo),  Kraina  Obietnicy  (Tír 
Tairngire
),  Czarująca  Równina  (Magh  Mell),  Równina  Dwóch  Mgieł  (Magh  Dá  Chéo).  B.  Gierek,  op. 
cit., s. 107.  

331

 A. Sapkowski, Świat…, s. 154.  

332

 R. S. Loomis, op. cit., s. 30. Por. M. Szymczak, op. cit., s. 68. 

333

 J. Rosen-Przeworska, op. cit., s. 138. Wśród czczonych przez Celtów drzew jabłoń miała najsilniejsze 

związki  z  „tamtym  światem.”  S.  i  P.  F.  Botheroyd,  op.  cit.,  s.116.  W.  Gąssowski  podaje,  Ŝe  według 
celtyckich wierzeń cudowna jabłoń rosła pośrodku Równiny Rozkoszy. Jej niezwykłość polegała na tym, 
Ŝ

e  była  pokryta  jednocześnie  liśćmi,  kwiatami  i  owocami,  których  spoŜywanie  zapewniało  Ŝycie  

i  młodość.  Na  potwierdzenie  przywołuje  on  opowieść  zatytułowaną  śegluga  Mael-Dúina,  w  której 
„załoga  statku,  który  dobił  do  Wysp  Szczęśliwych,  Ŝywiła  się  owocami  Drzewa  śycia.  Trzy  jabłka 
wystarczyły, aby  wszyscy byli najedzeni przez czterdzieści dni. Ujrzeli oni takŜe, jak bardzo stary orzeł 
spoŜył jedno jabłko i wykąpał się w jeziorze, do którego wpadło kilka owoców z tego drzewa. Ledwie to 
się  stało,  ptak  odzyskał  młodość  i  siły.  Zachęcony  przykładem,  jeden  z  członków  załogi  Mael  Dúina 
uczynił  to  samo  (…).  I  od  tej  chwili  przez  całe  Ŝycie  zachował  młodzieńczy  wygląd  i  pełnię  sił.”  J. 
Gąssowski, op. cit., s. 155.    

334

 A. Sapkowski, Rękopis…, s. 59.  

335

 M. Zimmer Bradley, op. cit., s. 909. 

336

 Motyw spotkania się wszystkich, nawet nieŜyjących, rycerzy wokół Graal pojawia się takŜe w Mgłach 

Avalonu:  Gareth,  Lucan,  Bediver,  Palomides,  Kaj…byli  tu  wszyscy  starzy  towarzysze  i  wielu  nowych, 

background image

 

90 

Błogosławionych  ukazują  się  bohaterom  niewyraźne  twarze  przyjaciół  –  tych,  którzy 

wypełniwszy swą misję odwaŜnie i z godnością, odeszli wcześniej. Na tę jedną chwilę 

spotykają  się  starzy  towarzysze,  bo,  jak  twierdzi  J.  Campbell,  „Graal  (…)  jest 

ponownym zjednoczeniem tego, co kiedyś zostało rozdzielone, jest pokojem płynącym 

z połączenia”

337

.  

Wobec  oczywistości  ukształtowania  finału  cyklu  wiedźmińskiego  zgodnie  

z duchem przedstawiających Arturowy zgon nastrojowych płócien J. Archera, E. Burne-

Jonesa  czy  W.  Bella  Scotta,  waŜne  jest,  by  pod  powierzchnią  efektownego,  pozornie 

jednorazowego  i  czysto  „ikonicznego”  podobieństwa,  dostrzec  wyraźną  autorską 

sugestię,  dotyczącą  zrozumienia  całości  opowieści  o  białowłosym  „zabijaczu” 

potworów. 

Takie,  a  nie  inne  zakończenie  słuŜy  dodatkowemu  wyeksponowaniu  fatalizmu 

jako elementu konstytutywnego obu opowieści. Czarowny arturiański świat od początku 

skazany jest na zagładę, którą - po odszukaniu Graala i dopełnieniu czasu przygód przez 

Galahada - sprowadza nań zdrada Lancelota i Ginewry oraz bunt Mordreda. Króla Artura 

dościga  przeznaczenie  w  postaci  szalonej  miłości  królowej  i  pierwszego  rycerza  Anglii 

oraz  w  osobie  nieślubnego  syna  –  kazirodczego  owocu  nocy  spędzonej  przez 

(nieświadomego  pokrewieństwa)  władcę  Logru  z  własną  przyrodnią  siostrą.  To  właśnie 

Mordred  korzystając  z  waśni  króla  z  Lancelotem,  a  takŜe  wykorzystując  fakt,  iŜ  kwiat 

angielskiego, wiernego Arturowi, rycerstwa poległ w czasie poszukiwań Graala, próbuje 

przejąć władzę.  Doprowadza to do straszliwej, ostatniej bitwy. Masakra pod Camlann - 

swoisty  Götterdämmerung,  jak  ją  nazywa  A.  Sapkowski

338

  -  rzeź,  w  której  giną  tak 

Mordred, jak i Artur (zabijają się oni nawzajem), oznacza ostateczny koniec wszystkiego: 

„wraz  z  klęską  Okrągłego  Stołu  i  śmiercią  władcy  Logru  znika  wspaniały  świat 

rycerski”

339

.  

Nieuchronność 

klęski, 

nieuchronność 

dramatycznego 

końca 

to 

jeden  

z  podstawowych  wątków  opowieści  snutej  takŜe  przez  A.  Sapkowskiego.  Katastrofę  

o  charakterze  kosmicznym  zapowiadają  liczne  wizje,  przepowiednie,  proroctwa,  w  tym 

najwaŜniejsza  dla  fabuły  cyklu  –  głosząca  lodową  zagładę  wiedźmińskiego  świata  - 
                                                                                                                                               

których  nie  znała,  a  w  końcu  wydało  jej  się,  Ŝe  przenoszą  się  gdzieś  poza  przestrzeń  tego  świata  i  Ŝe 
wszyscy, którzy kiedykolwiek Ŝyli pośród nich, nawet ci, którzy juŜ dawno odeszli z tego świata, przybyli 
teraz,  by  wspólnie  ucztować  przy  Okrągłym  Stole  –  Ektoriusz,  Lot,  martwy  od  czasów  Mount  Badon; 
młody Drustan, zamordowany w szale zazdrości przez Markusa; Lionel, Bors,  Balin i Balan, znów ręka 
w rękę, znów jak bracia, poza granicą śmierci…wszyscy ci, którzy kiedykolwiek gromadzili się tutaj, przy 
Okrągłym Stole, dzisiaj znów przy nim razem zasiedli, w tej magicznej chwili poza czasem.
 Ibidem. 

337

 Potęga mitu…, s. 305.   

338

 A. Sapkowski, Świat..., s. 36. 

339

 E. śółkiewska, op. cit., s. 32.  

background image

 

91 

wieszczba elfki Itliny. Łódzki pisarz od samego początku konsekwentnie kreuje w swojej 

opowieści,  tak  charakterystyczny  dla  Mgieł  Avalonu,  Śmierci  króla  Artura  

T.  Malory’ego  czy  ostatniej  części  Wulgaty,  klimat  „schyłkowości”.  Moment  dziejowy 

obejmujący straszliwe wojny Południa z Północą, który wybrał on dla akcji omawianych 

utworów, ma wszelkie znamiona „zmierzchu bogów”. Na oczach czytelników rozgrywa 

się  dramat  świata,  który  –  według  jego  mieszkańców  -  w  takiej  postaci,  w  jakiej  trwał 

dotychczas,  wali  się  w  gruzy.  Nadchodzi  Tedd  Deireádh,  Czas  Końca  –  grozi  elfia 

wyrocznia  (KE  275).  Nie  było  nigdy  podobnej  wojny  (…)  Nilfgaardczycy  przybyli  zza 

gór,  by  zniszczyć  nasz  świat  –  mówi  uratowany  przez  Geralta  Yurga  (MP  336).  śadna 

spektakularna  zagłada  jednak  nie  następuje.  Motyw  apokaliptycznego  „końca  świata” 

okazuje  się  w  końcu  jedynie  pisarską  fintą,  zmyłką,  elementem  –  jednym  z  wielu  - 

prowadzonej przez A. Sapkowskiego gry z tradycją i z czytelnikiem.  

Proroctwo Ciri dotyczące śmierci Geralta nad jeziorem Loc Escalott wypełnia się 

jednak  co  do  joty  (por.  KE  81;  PJ  502).  Forma  zakończenia  stanowi  konsekwentne 

domknięcie  sygnalizowanego  przez  cały  utwór  wątku  nieodwracalnego  przeznaczenia: 

wątku  Poszukującego,  który  odnajdując  Graala,  musi  odnaleźć  śmierć,  a  nade  wszystko  

wątku indywidualnej klęski przewidzianej dla bohatera - idealisty, który  przy  całej swej 

wraŜliwości  i  heroizmie,  nie  moŜe  przecieŜ  odmienić  okrutnego  i  w  gruncie  rzeczy 

niereformowalnego  świata

340

,  w  jakim  przyszło  mu  Ŝyć.    Śmierć  Artura  w  bitwie  pod 

Camlann jest poprzedzona następującą rozmową króla z Gaweinem:   

 

-  Panie,  wystrzegaj  się  walki  wręcz  z  Mordretem,  bo  zada 

ci ranę śmiertelną!  

- Niechbym nawet miał zginąć, piękny siostrzanie, walczyć 

będę – odpowiedział król – bo wiarołomcą byłbym, gdybym 

nie bronił włości moich przed zdrajcą

341

.  

 

 W  związku  z  tym,  Ŝe  „błędny  Geralt”  równie  wiernie  broni  swojej  wizji  universum 

„przyzwoitego”,  czeka  go  los  Artura  -  jego  „mitycznego  protoplasty,  walczącego  

z  potęgami  ciemności,  które  go  w  końcu  przemogły”

342

.  Wprawdzie    cena,  jaką  trzeba 

zapłacić  za  obronę  „z  góry  przegranej”  sprawy  (a  jest  nią,  poza  naraŜaniem  własnej 

                                                 

340

 Tak o wiedźmińskim universum wyraziła się A. Fulińska, op. cit., s. 12.  

341

 Opowieści..., s. 430. 

342

  Tak  o  Arturze,  realizującym  zadania  przeznaczone  niegdyś  celtyckim  półbogom  i  bohaterom,  pisze   

Z. Czerny, op. cit., s. 449. 

background image

 

92 

osoby,  takŜe  śmierć  wiernych  towarzyszy)  w  pewnym  momencie  zrodzi  w  wiedźminie  

rezygnację  i  usprawiedliwiony  bunt  wobec  „bezsensownego  bohaterstwa”

343

,    mimo  to,  

w  ostatecznym  rozrachunku,  za  taką  właśnie  „z  góry  przegraną”  sprawę,  Geralt  odda 

Ŝ

ycie.  Zginie,  stanąwszy  do  walki  w  obronie  niewinnych  mieszkańców  krasnoludzkiej 

dzielnicy  Wiązowo,  zabijanych  przez  ludzi  w  czasie  pogromu  stanowiącego  eksplozję 

rasowej  nienawiści.  Ta  zamiana  Camlann  na  Wiązowo  to  kolejny  przejaw 

euhemeryzacyjnej  techniki  A.  Sapkowskiego.  Zamiana  monumentalnej  ostatniej  bitwy 

Artura, w której - według opisu Wulgaty - Z obu stron najmęŜniejsi rycerze tak wspaniałe 

wymieniali  ciosy,  Ŝe  przy  kaŜdym  spotkaniu  więcej  niŜ  połowa  (…)  padała  zabita,  a  od 

trzasku kopij, szczęku tarcz, dzwonienia hełmów klekotu kolczug, dźwięku mieczy (…) tak 

wielki 

powstał 

zgiełk, 

Ŝ

nie 

udałoby 

się 

usłyszeć 

nawet 

grzmotu  

z  niebios

344

,  na  bezładną  i  krwawą  masakrę  krasnoludów  (rozszarpywanych  Ŝywcem, 

wyrzucanych oknami i miaŜdŜonych butami w zbiorowym morderczym amoku), w której 

Geralt  zostaje  zakłuty  widłami  przez  jakiegoś  przypadkowego  tchórzliwego  opryszka, 

ś

wietnie  mieści  się  w  obrębie  „demitologizacyjnej”  metody  łódzkiego  pisarza.  W  tej 

scenie „ostatniej walki”, waŜniejszy od celowego przeciwstawienia stylowi romansowo-

patetycznemu stylu realistyczno-brutalnego, jest jednak fakt, Ŝe niezaleŜnie od charakteru 

opisu,  w  obu  przypadkach  jego  bohater  niezmiennie  pozostaje  królem  znikomym  i 

nieszczęsnym

345

.  Tak  w  arturiańskm,  jak  i  w  wiedźmińskim  świecie  dla  obrońców 

królestwa  bez  kresu  i  miasta  popiołów  przeznaczono  ostatecznie  jeden  los:  jest  nim 

chwalebna  klęska.  Jedynie  światło  przeciskające  się  przez  listki  rajskich  jabłoni  na 

wyspie  Avalon  (por.  PJ  517)  ma  moc  nieco  rozświetlić  „ponury  pesymizm, 

melancholijny mrok (…) i beznadziejność”

346

 takiego zakończenia. Wprowadzenie przez 

Sapkowskiego motywu Wyspy Błogosławionych łagodzi smutek

347

 finału wiedźmińskiej 

opowieści i z gorzkiego nad miarę, czyni go juŜ tylko „rozdzierająco pięknym”

348

.   

                                                 

343

 A. Fulińska, op. cit., s. 12. 

344

 Opowieści…, s. 433. 

345

 Opowieści..., s. 426. 

346

 Z. Czerny, op. cit., s. 450. 

347

 Podobnie łagodzi smutek zakończenia swego pięcioksięgu T. H. White, Ŝegnając Artura szykującego 

się  do  bitwy  z  Mordredem,  o  której  król  wie,  Ŝe  w  niej  polegnie,  następującymi,  pełnymi  nadziei  
słowami:  -  Klęska  nie  będzie  ostateczna,  Wasza  Wysokość!  (…)  Homo  sapiens  nie  zmienił  się  jeszcze. 
Wasza  Wysokość  przegra  tym  razem,  gdyŜ  jest  w  naturze  człowieka  zabijać  bliźnich,  z  głupoty  lub  ze 
złości. Lecz klęska rodzi sukces, a natura ludzka ulega zmianie. Przykład szlachetnego człowieka oświeca 
głupców  i  stępia  ostrze  ich  złości.  Dzieje  się  to  powoli,  przez  stulecia,  lecz  w  końcu  duch  osiągnie 
harmonię.  A  zatem  –  odwagi,  Wasza  Wysokość!

 

T.  H.  White,  Był  sobie  raz  na  zawsze  król.  Świeca  na 

wietrze. Księga Merlina, tł. J. Kozak, Warszawa 1999, s. 280-281.  

348

  P.  Gulisano,  Tolkien:  mit  i  łaska,  tł.  A.  Kuciak,  Poznań  2002,  s.  123.  Klimat  zakończenia 

wiedźmińskiego  cyklu  jest  łudząco  podobny  do  epilogu  Władcy  Pierścieni  J.  R.  R. Tolkiena,  w  którym 
główny  bohater  –  Frodo  -  Ŝegna  na  zawsze  Śródziemie  i  z  Szarej  Przystani  odpływa  wraz  z  elfami  na 

background image

 

93 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozdział trzeci 

ARTURIAŃSKIE OBLICZA PRZESTRZENI 

 

1.  Przestrzeń  realistyczno  -  mityczna.  Kosmologia  A.  Sapkowskiego  a  celtycki 

„Tamten Świat”. 

 

Najpełniejszego  i  najbardziej  obrazowego  opisu  struktury  wszechświata,  

w którym rozgrywają się wydarzenia cyklu wiedźmińskiego, dostarcza scena pierwszej 

wizyty Ciri w pałacu Tir ná Lia. Cintryjka zastaje tam Króla Olch zajętego puszczaniem 

baniek  mydlanych.  Ich  widok  -  obraz  wiszącego  u  wylotu  słomki  grona  złoŜonego  

z wielu malutkich sczepionych ze sobą banieczek - ma stanowić lekcję poglądową, ma 

uzmysłowić dziewczynie charakter otaczającego ją kosmosu: „wieloistego”, złoŜonego 

z licznych, współistniejących universów ułoŜonych obok siebie na zasadzie tęczowych 

kul  Auberona:  banieczka  przy  banieczce  (PJ  169).  Jego  kształt  stwarza  w  strukturze 

                                                                                                                                               

Zachód  (który  zresztą  moŜna  utoŜsamić  z  arturiańskim  Avalonem).  Komentując  ten  właśnie  epilog, 
włoski badacz uŜywa określenia „rozdzierająco piękny i nostalgiczny”. Zdaje się ono doskonale pasować 
równieŜ do zakończenia cyklu wiedźmińskiego. Pięknie i trafnie  podsumowują finał cyklu o Geralcie  
D.  Materska  i  E.  Popiołek,  pisząc:  „Decydując  się  na  wysłanie  tam  [na  rajską  Wyspę  Jabłoni]  Geralta, 
Sapkowski  wybrnął  z  trudnego  zadania  zakończenia  sagi:  Avalon  to  najodpowiedniejsze  miejsce  dla 
wiedźmina, która jak Artur, jest jednocześnie  i  nieobecny,  i zawsze z  nami.” D.  Materska, E. Popiołek,  
Z tej same materii…, s. 78.  

background image

 

94 

cyklu  obszar  dla  zaistnienia  motywu  potęgi  Pani  Jeziora.  Tylko  taka  koncepcja 

kosmologiczna  umoŜliwia  wprowadzenie  wątku  bohaterki,  której  moc  wynikająca  

z umiejętności przemieszczania się między poszczególnymi światami, utoŜsamiana jest 

przez  pozostałe  postacie  z  najwyŜszą  i  najbardziej  poŜądaną  władzą.  Niegdyś 

dysponowały  nią  wszystkie  elfy  (por.  PJ169-170),  ale,  po  bliŜej  niezdefiniowanym 

kataklizmie  kosmicznym  nazywanym  Koniunkcją  Sfer,  w  momencie  rozgrywania  się 

akcji  cyklu,  posiada  ją  juŜ  tylko  Ciri  (nie  licząc  ograniczonych  moŜliwości  Avallac’a 

oraz Eredina i jego Czerwonych Jeźdźców - por. PJ 194).                                                                                                                                                                                                             

Ź

ródeł  „wiedźmińskiej”  kosmologii  A.  Sapkowskiego  moŜna  by  upatrywać  

w  popularnej  teorii  światów  alternatywnych,  równoległych

349

.  Uprawnia  do  tego 

zwłaszcza  fakt  obudowania  jej  wewnątrz  świata  przedstawionego  tak  powaŜnie  

i  naukowo  brzmiącymi  nazwami,  jak  choćby  „Koniunkcja  Sfer”.  JednakŜe  równie 

uzasadnione,  a  zarazem  o  wiele  bardziej  zgodne  z  duchem  niniejszych  rozwaŜań,  jest 

szukanie  inspiracji  dla  pomysłu  kosmosu  „powielonego”,  bram  pomiędzy  światami  

i władnej pokonywać je bez trudu Pani Jeziora w opowieściach arturiańskich i mitologii 

celtyckiej, a konkretnie - w idei celtyckiego Zaświata. 

„W  odróŜnieniu  od  pozostałych  indoeuropejskich  narodów,  dla  Celtów  z  wysp 

(o  wierzeniach  Celtów  z  kontynentu  niewiele  wiadomo)  pozaziemski  świat,  kraina 

odosobnienia,  nie  był  całkowicie  oddzielony  od  świata  rzeczywistego.  Nie  znajdował 

się pod ziemią ani w niebiosach, ale istniał tutaj i teraz”

350

. Fakt, Ŝe „granice pomiędzy 

<<Tamtym  Światem>>  a  światem  realnym  były  bardzo  ulotne  i  nieustannie  się 

przesuwały”

351

  powodował,  Ŝe  „kaŜdy  punkt  w  świecie  realnym  mógł  w  pewnym 

momencie  posłuŜyć  jako  brama  prowadząca  w  zaświaty:  jaskinia,  woda  w  jeziorze, 

brody  na  rzekach,  strumienie  przecinające  terytoria,  skrzyŜowania  dróg,  magiczna 

mgła”

352

.  Stąd  w  literaturze  irlandzkiej  istnienie  typów  specjalnych  opowieści 

mówiących  o  wizytach  śmiertelników  w  Zaświatach,  a  nazywanych:  immrama  – 

„podróŜe”  i  echtrai  –  „przygody”

353

.  Pierwsze  –  „morskie  opowieści”,  opowiadając  

o wyprawach na tamten świat podejmowanych w łodzi, przywoływały wspomnianą juŜ 

tradycję  zaświatowych  wysp  umiejscowionych  na  zachodnim  oceanie

354

.  Treścią 

                                                 

349

 O obecności teorii światów alternatywnych w powieściach z gatunku fantasy zob. A. Gemra, op. cit., 

s. 69-70.  

350

 S. i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 372-373.  

351

 B. Gierek, op. cit., s. 102. 

352

 Ibidem. 

353

 M. Dillon, N. Chadwick, Ze świata Celtów, tł. Z. Kubiak, Warszawa 1975, s. 233-234. 

354

 S. i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 178-179. 

background image

 

95 

drugich  były  nieoczekiwane,  nawet  dla  samego  bohatera,  odwiedziny  w  cudownym 

kraju czy domostwie pełnym dziwów.  

Owe  opowieści  o  urokach  „Tamtego  Świata”  uznaje  się  za  prawdopodobne 

ź

ródła  romansów  arturiańskich

355

.  R.  S.  Loomis  twierdzi,  Ŝe  dostarczyły  one 

kluczowych  motywów  zwłaszcza  scenom  rozgrywającym  się  w  zamku  Graala

356

,  zaś  

E. śółkiewska podaje, Ŝe właśnie motyw „Tamtego Świata” (L’Autre Monde): miejsca 

przebywania  zmarłych,  ale  takŜe  siedziby  bogów  i  wróŜek,  był  jednym  

z  najistotniejszych  elementów  tzw.  „cudowności  bretońskiej”  (le  merveilleux  breton), 

która  „łączyła  pradawne  celtyckie  legendy  i  wyrosłe  na  jej  podłoŜu  rycerskie  romanse 

ś

redniowiecznej  Francji”

357

.  Stąd  w  tych  ostatnich  mnóstwo  dziwów  takich,  jak: 

znikające zamki, pałace na dnie jeziora (siedziba Pani Jeziora Viviany) czy drogocenne 

namioty  wróŜek  pośrodku  leśnej  głuszy.  WaŜne  jest  takŜe  to,  co  E.  śółkiewska  pisze 

dalej:  Ŝe  bretońska  cudowność  podlegała  w  wydaniu  romansowym  daleko  idącej 

racjonalizacji  i  demitologizacji  np.  „celtyccy  bogowie  Piekieł  stawali  się  (…) 

podstępnymi  rycerzami  i  złymi  wasalami”

358

,  przy  czym  takie  próby  oswojenia 

celtyckiej  nadprzyrodzoności  przez  uczynienie  jej  bliŜszą  feudalnej  rzeczywistości

359

wcale jej nie niweczyły. Wręcz odwrotnie

360

.    

Nieco  podobnie  jest  w  cyklu  wiedźmńskim  A.  Sapkowskiego.  Kreując  swój 

wszechświat, zmienia on pierwotny sens przejętych elementów mitycznych, poddaje je 

euhemeryzacji,  by  móc  włączyć  w  fabułę  utworu,  w  którym  nawet  magia  jest 

zracjonalizowana  i  staje  się  Nauką  (por.  KE  272).  Jednocześnie  zdaje  sobie  jednak 

sprawę z tego, Ŝe to właśnie one decydują o niepowtarzalnej atmosferze całej opowieści 

i  nie  wszystkie  racjonalizuje.  Konstrukcję  świata  przedstawionego  cyklu  o  Geralcie 

moŜna  by  swobodnie  odnieść  do  myśli,  którą  sformułował,  cytowany  przez  R.  S. 

Loomisa,  W.  P.  Kerr:  „mitologia  to  w  zasadzie  romans.  To,  co  nas  najbardziej 

zachwyca  u  poetów  dzięki  urokowi  cudowności,  od  krainy  Złotego  Runa  po  krainę 

Ś

więtego  Graala,  wiąŜe  się  w  jakiś  sposób  z  mitologią”

361

.  Potwierdzeniem  faktu,  Ŝe  

                                                 

355

 M. Dillon, N. K. Chadwick, op. cit. 233. 

356

 R. S. Loomis, op. cit., s. 30. 

357

 E śółkiewska, op. cit., s. 16-17. Por. Z. Czerny, op. cit., s. 464-465. 

358

 E. śółkiewski, op. cit., s. 17. 

359

 O przystosowywaniu opowieści do nowego środowiska kulturowego jako o zjawisku towarzyszącym 

przekształcaniu  się  celtyckich  mitów  w  romans  arturiański,  i  mającym  jednocześnie  na  kierunek  owego 
przekształcania  zasadniczy  wpływ  (obok  połączenia  motywów  z  róŜnych  opowieści  i  błędnej 
interpretacji), pisze R. S. Loomis, op. cit., s. 32-35. 

360

 „Fakt, Ŝe  zamek, którego opis jest tak bliski codziennym doświadczeniom czytelnika, znika w sposób 

tajemniczy,  wzmaga  magiczny  charakter  przygody  i  sprawia,  Ŝe  jej  cudowność  staje  się  jak  gdyby 
namacalna”. E. śółkiewska, op. cit., s. 18.    

361

 R. S. Loomis, op. cit., s. 32. 

background image

 

96 

A. Sapkowski zdaje sobie z tej literackiej prawdy sprawę, jest - niemal w całości utkana 

z  elementów  mitycznych  -  postać  Ciri.  W  obrębie  przestrzeni,  najbardziej  „mityczne” 

przy  całym  swoim  realizmie  alternatywnego  świata  jest  królestwo  Auberona 

(oczywiście poza opisaną juŜ wyŜej Wyspą Jabłoni), do którego dostać się moŜna przez 

niezwykłą  WieŜę  Jaskółki.  „Zaświatowo”  kojarzą  się  takŜe  Toussaint  i  cytadela 

Vilgefortza.    

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1.1 Kraj Olch – celtycki zaświat przedstawiony 

 

Za  wzorcowe  wyobraŜenie  celtyckiego  „Tamtego  Świata”  moŜna  uznać  opis 

uroków jednej z zaświatowych wysp, który przynosi - będąca jedną z najpiękniejszych  

i najstarszych irlandzkich echtrae

362

 - opowieść o Branie, synu Febala: 

 

 

 

Wszystko jest pełne harmonii i pokoju 

 

 

w tym urodzajnym i zadbanym kraju. 

 

 

Słodka muzyka pieści ucho, barwy soczyste cieszą oko. 

 

 

Ś

wiatłość spływa z powietrza, a morze obmywa strome brzegi, 

 

 

ś

cieląc się jak kryształowy welon. 

                                                 

362

 S. i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 48. 

background image

 

97 

 

 

 

Nic szpetnego ani nieczystego nie ma na tym ślicznym ostrowie. 

 

 

Nie słychać płaczów ni Ŝalów, a zdrada jest nie znana. 

 

 

Nikt nie lamentuje i nikt się nie smuci. 

 

 

Nie ma słabości ni choroby. 

 

 

Nie ma śmierci. 

 

 

 

 

 

(...) Konie o maści wielorakiej cwałują skrajem fal, 

 

 

Ŝ

ółte, złote i szkarłatne, i konie błękitne jak niebo

363

. 

 

Krajobraz,  który  roztacza  się  przed  oczyma  Ciri  po  jej  wyjściu  z  WieŜy  Jaskółki, 

idealnie  realizuje  ten  idylliczny  model.  W  Kraju  Olch,  do  którego  trafia  ona  przez 

bramę  tajemniczej  wieŜycy,  witają  ją:  oślepiająca  jasność,  ciepło  (szokujące  tym 

bardziej,  Ŝe  przybyła  znad  skutego  lodem  jeziora),  brzegi  tonące  w  zieleni  i  kwieciu

czeremcha o tak intensywnym zapachu, Ŝe z podobną Ciri nigdy w Ŝyciu się jeszcze nie 

zetknęła,  czarowna  muzyka:  skoczna  melodyjka  wygrywana  na  fletni  przez 

jasnowłosego  nieznajomego  o  ogromnych  migdałowych  oczach  oraz  dwa  białe, 

brodzące  w  wodzie  lazurowego  jeziora  jednoroŜce,  które  w  pierwszej  chwili 

dziewczyna  bierze  za  konie  (PJ  427-428).    To  wszystko  wystarcza,  aby  Cintryjka 

stwierdziła,  Ŝe  w  świecie,  do  którego  trafiła,  wszystko  jest  inne  (PJ  428).  WraŜenie 

inności i cudowności potęgują oglądane przez nią budowle: 

 

Zza  gałęzi  wierzb  płaczących,  spływających  ku  wodzie 

niczym  zielone  kurtyny,  Ciri  zobaczyła  pałace.  Nigdy  

w  Ŝyciu  nie  widziała  nic  podobnego.  Pałace,  choć 

wykonane z marmuru i alabastru, były aŜurowe jak altany, 

wydawały  się  tak  delikatne  i  zwiewne,  jakby  to  nie  były 

budynki, ale zjawy budynków. (…) z zachwytem patrzyła na 

tarasiki,  na  podobne  kwiatom  nenufaru  sterczące  z  wody 

wieŜyczki, na mostki wiszące nad rzeką jak festony bluszczu 

(…) 

- Tir nà Lia – powiedział cicho Avallac’h (PJ 163). 

 

 

 

                                                 

363

 M. Heaney, Za dziewiątą falą. Księga legend irlandzkich, tł. M. Godyń, Kraków 1996, s. 64-65. 

background image

 

98 

Przypominają  one,  takŜe  nazwą

364

,  Tir  na  n-Og,  Krainę  Wiecznej  Młodości,  do  której 

Niamh  Złotowłosa,  bohaterka  innej  irlandzkiej  Przygody,  zabiera  śmiertelnika  Oisina 

(Osjana): 

 

Wtedy  ujrzeli  przed  sobą  zachwycającą  krainę,  skąpaną  

w słońcu i rozciągającą się przed nimi w całej swej krasie. 

Pośrodku  gładkiej,  Ŝyznej  równiny  stała  majestatyczna 

warownia,  która  jaśniała  w  słońcu  jak  szklany  pryzmat. 

Otaczały  ją  przestronne  pawilony  i  altany  zbudowane  

z  niezrównanym  kunsztem  i  wykładane  drogocennymi 

kamieniami

365

.   

 

 

W paradygmat celtyckiego zaświata wpisuje się nie tylko krajobraz miejsca, do 

którego  trafia  Ciri,  ale  takŜe  jego  mieszkańcy:  elfy,  które  nazywają  siebie  Aen  Elle, 

Ludem Olch – nieśmiertelne (a przynajmniej na tyle długowieczne, Ŝe mogące za takich 

uchodzić w oczach ludzi), w zasadzie nieznające choroby, ni starczego uwiądu, zawsze 

piękne.  Wygląd  sześćsetletniego  Króla  Olch,  Auberona,  wprawia  Ciri  w  niemałe 

zdumienie,  poniewaŜ  zamiast  spodziewanego  starca,  spotyka  ona  męŜczyznę  o  ciele 

młodzieńca  i  bezdennych,  jasnych  jak  roztopiony  ołów  oczach  (PJ  167).  Jego  wiek 

sygnalizują  jedynie  włosy:  popielate  (…)  mocno  przetykane  bielutkimi  pasmami  (PJ 

167). Motyw wiecznej młodości przejęli średniowieczni autorzy romansów, czyniąc go 

standardowym elementem wizji zamku Króla Rybaka - jego słudzy nie wykazują oznak 

starzenia  się.  Według  R.  S.  Loomisa  dowodzi  to  wyraźnej  inspiracji  obrazem 

celtyckiego  zaświata

366

.  Podobną  zaświatową  proweniencję  zdaje  się  posiadać  takŜe,  

powracający  w  wielu  arturiańskich  utworach,  motyw  znajdującej  się  w  zamku  Graala 

drogocennej  szachownicy.  Takie  szachownice  były  „nieodzownym  sprzętem  w 

elizejskich  pałacach 

opisywanych  w  średniowiecznej  literaturze  irlandzkiej  

i  walijskiej”

367

.  Panujący  nad  wiecznie  młodymi  poddanymi,  Król  Rybak  –  Auberon 

oczywiście  takŜe  szachownicę  posiada.  Fakt,  Ŝe  podczas  jednego  ze  wspólnych 

                                                 

364

  Nazwę  „Tir  nà  Lia”    za  wariację  na  temat  nazw  mitycznych  krain  z  mitologii  iryjskiej,  na  przykład 

„Tir nan Og”, uznaje M. Szelewski, op. cit., s. 64.  

365

 Ibidem, s. 219. 

366

 R. S. Loomis, op. cit., s. 111-112. 

367

 Ibidem, s. 117. O szachownicach szczerozłotych jako o jednym z uroków Krainy Zaświatów mowa jest 

np. w historii bohatera o imieniu Loegaire (Echtrae Loegaire), którą przywołuje W. Gąssowski, op. cit., 
s. 152. Por. Opowieści..., s. 274. 

background image

 

99 

wieczorów proponuje on Ciri rozrywkę właśnie w postaci gry w szachy (PJ 178), raczej 

nie jest przypadkowy,  ale dowodzi drobiazgowości „zaświatowej” stylizacji Królestwa 

Olch.  

  

Do  treści  irlandzkich  opowieści  o  „Tamtym  Świecie”  wydaje  się  nawiązywać 

takŜe  sama  sytuacja,  w  której  potęŜny  elfi  władca  Auberon

368

  koniecznie  potrzebuje 

zwyczajnej  małej  Dh’oine  -  ludzkiej  samiczki  (tak  pogardliwie  nazywa  Cintryjkę  przy 

pierwszym  spotkaniu  elf  Eredin  –  PJ  160)  do  realizacji  swych  planów.  Czyni  go  to 

podobnym  do  mitologicznych  nadprzyrodzonych  monarchów,  którzy  niekiedy  –  

w  zadaniach,  których  sami  nie  mogli  wypełnić  -  zwracali  się  o  pomoc  do 

ś

miertelników

369

.  Na  przykład  Arawn,  król  zaświatowego  Annwn  (ta  walijska  nazwa 

oznacza w przybliŜeniu „nieświat”

370

) , na rok zamienił się miejscami  ze śmiertelnym 

księciem Dyfed, Pwyllem. Ten ostatni zaś nie tylko świetnie wywiązał się z obowiązku 

tymczasowego  władcy  „Tamtego  Świata”,  ale  nawet  pokonał  nieprzejednanego  wroga 

Arawna, Havgana

371

.  

Kolejną  cechą  królestwa  Olch,  którą  naleŜy  koniecznie  wymienić  jako  element 

celtycko-zaświatowego sztafaŜu, jest szczególny upływ czasu

372

. Ostrzegając Ciri przed 

próbą ucieczki, Eredin tłumaczy jej: Zrozum wreszcie, Ŝe od (…) twojego świata dzielą 

cię  w  tej  chwili  nie  tylko  miejsca,  ale  i  czas.  Czas  tutaj  płynie  inaczej  niŜ  tam.  Ci, 

których  tam  znałaś  jako  dzieci,  są  teraz  zgrzybiałymi  starcami,  a  ci,  którzy  byli  ci 

równolatkami,  dawno  juŜ  umarli  (PJ  186-187).  Jest  to  motyw  niejako  klasyczny  i 

pojawia  się  on  w  obu  wyŜej  wspomnianych  irlandzkich  Przygodach.  Kiedy  Ŝeglarze 

Brana  powracają  do  brzegów  rodzinnej  Irlandii  z  rocznej  (tak  im  się  wydaje)  podróŜy 

po zaświatowych wyspach, nie odnajdują tam juŜ swoich domów i rodzin, zaś witający 

ich nieznajomi znają historię syna Febala, który setki lat temu opuścił (…) Irlandię (…), 
                                                 

368

  Auberon  nosi  na  szyi  złoty  alszband,  oznakę  władzy  noszącą  w  Starszej  Mowie  nazwę  „torc’h”  (PJ 

169).  To  nic  innego  jak  celtycki  torques  –  mający  kształt  pierścienia  naszyjnik,  który  „był  symbolem 
władzy  religijnej  i  świeckiej,  nosiły  go  więc  osoby  godne  czci  i  sprawujące  funkcje  opiekuńcze,  czyli 
bogowie i boginie, bohaterowie, wojownicy, ksiąŜęta i księŜne. Na naczyniu z Gundestrup bogini-matka 
Rigani ma taki sam torques jak bogowie męŜczyźni. [Bóg] Cernunnos ma jeden torques na szyi, a drugi 
trzyma  w  prawej  ręce.  (…)  Z  pierścieniem  na  szyi  występują  potęŜni  królowie  i  królowe  z  irlandzkich 
sag.”  S. i P. F.Botheroyd, op. cit., s. 385.    

369

 Motyw ten jako interesującą cechę irlandzkich zaświatów wskazuje M. Green, op. cit., s. 85.  

370

 S. i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 20. 

371

 Ibidem, s. 23 i  325-327.  

372

  Nie  moŜna  nie  zauwaŜyć,  Ŝe  w  kreacji  kraju  elfów  na  kształt  celtyckiego  raju  ma  A.  Sapkowski 

znakomitego  poprzednika  w  osobie  J.  R.R  Tolkiena.  W  swoim  monumentalnym  Silmarillionie  
wykorzystał  on  zaczerpnięty  ze  -  szczególnie  przezeń  ulubionych  -  opowieści  typu  echtrae  i  immrama  
paradygmat  „Tamtego  Świata”  wraz  z  takimi  jego  cechami,  jak:  „zmiana  upływu  czasu,  ucieleśniona 
boska  moc,  cudowna  muzyka,  wspaniałe  zapachy  oraz  piękno  i  nieśmiertelność  mieszkańców”  do 
stworzenia  swojej  koncepcji  Najdalszego  Zachodu  i  zamieszkującej  go  najpiękniejszej  i  najmądrzejszej 
wśród  ras  –  rasy  elfów:  Ludu  Gwiazd.  W.  Szyjewski,  Klucze  do  prawdy  –  przestrzeń,  [w  tegoŜ:]  Od 
Valinoru do Mordoru. Świat mitu a religia w dziele Tolkiena
, Kraków 2004, s. 219-222.  

background image

 

100 

udając się na poszukiwanie czarodziejskiego ostrowu zwanego Wyspą Kobiet jako jedną 

ze  swoich  najstarszych  opowieści

373

.  Podobne  doświadczenie  spotyka  Oisina,  który 

wybrawszy  się  do  domu  w  odwiedziny,  dowiaduje  się,  Ŝe  wszyscy  jego  towarzysze 

dawno nie Ŝyją. Gdy zaś łamie nakaz swojej „zaświatowej Ŝony”- Niamh i nieopatrznie, 

spadłszy z konia, dotyka stopą irlandzkiej ziemi, czar Kraju Wiecznej Młodości pryska, 

czas  ziemski  bierze  go  we  władanie  i  Oisin  na  oczach  zdumionego  tłumu  z  młodego, 

wysokiego wojownika zamienia się w poraŜonego nieszczęściem, bezbronnego, ślepego 

starca

374

.   

Ciri,  jako  Pani  Czasów  i  Miejsc,  na  szczęście  nie  podlega  temu  straszliwemu 

prawu  czasu.  Udaje  się  jej  szczęśliwie  uciec  z  Kraju  Olch,  który  dla  niej  -  mimo 

idyllicznych  pozorów  -  jest  niczym  innym,  jak  więzieniem.  To  takŜe  wątek  ze  starych 

celtyckich  narracji,  w  których  objawia  się  nie  tylko  jasna,  urokliwa  strona  „Tamtego 

Ś

wata”,  ale  i  jego  mroczne  oblicze

375

.  WięŜące  swoich  mieszkańców  czarodziejskie 

zamki,  pojawiające  się  często  na  drodze  arturiańskich  rycerzy,  uznaje  się  właśnie  za 

„relikt celtyckiego państwa umarłych”

376

.    

Co  ciekawe,  kiedy  Ciri  -  ewidentnie  wbrew  woli  gospodarzy  -  opuszcza  tylko 

pozornie  gościnne  elfie  universum  (zwodniczość  pierwszego  wraŜenia  podkreśla  w 

rozmowie  z  Ciri  sam  Eredin:  Ten  świat  tylko  wygląda  ładnie.  Ale  niesie  śmierć, 

zwłaszcza nieobytym – PJ 165), w pościg za nią wyruszają straszliwi Dearg Ruadhri – 

Czerwoni Jeźdźcy:  

 

Powietrze nad urwiskiem zadrgało nagle, zamazało się jak 

zlane wodą szkło. I pękło jak szkło. A z pęknięcia wylała się 

ciemność, z ciemności zaś sypnęli się konni. Wokół ramion 

powiewały  im  płaszcze,  których  cynobrowo-amarantowo-

karmazynowa  barwa  przywodziła  na  myśl  łunę  poŜaru  na 

niebie podświetlonym blaskiem zachodzącego słońca.  

(PJ 251)     

 

                                                 

373

 M. Heaney, op. cit., s. 69. 

374

 Ibidem, s. 222.  

375

 Przykładu dostarcza historia Oisina. Wędrując wraz  z Niamh poprzez zaświaty, zanim dotarli do Tir 

na n-Og, spotkali na swej drodze piękny biały pałac, a w nim uwięzioną przez olbrzyma Fomora śliczną 
Królową  (porwaną  córkę  władcy  Krainy  śycia).  Dopiero  po  zabiciu  Fomora  przez  Oisina  i  uwolnieniu 
nieszczęśliwej branki, podróŜnicy wyruszyli dalej. M. Heaney, op. cit., s. 218-219.   

376

 A. Lam, op. cit., s. 52.  

background image

 

101 

Ten opis ścigającego Cintryjkę w labiryncie światów zastępu jeźdźców nie pozostawia 

wątpliwości,  co  do  ich  „zaświatowej”  proweniencji,  bowiem  „czerwień  w  przekazach 

wyspiarskich Celtów jest kolorem pochodzącym  z tamtego świata (przez skojarzenie z 

zachodzącym słońcem)”

377

.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1.2 Księstwo Toussaint – pobyt w Krainie Kobiet  

 

Do  wizji  celtyckich  Szczęśliwych  Zaświatów  naleŜy  nie  tylko  sielankowa 

sceneria, piękno i nieśmiertelność mieszkańców oraz szczególny upływ czasu. Ich obraz 

tworzą  takŜe  rozkosze  chwil  spędzanych  na  luksusowych,  charakterystycznych  dla 

arystokracji  rozrywkach:  ucztach,  balach  i  polowaniach.  Doskonałe  pojęcie  o  tym 

aspekcie „Tamtego Świata” daje opis pobytu Brana, syna Febala, na Wyspie Kobiet. On 

                                                 

377

„Czerwień  znaczyła  to  samo  co  moc,  stąd  jeden  z  tytułów  Dagdy:  Ruad  Rofhessa,  czyli  Czerwony 

(Mocny) Pan Wszelkiej Wiedzy”. S. i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 93. Czerwoni jeźdźcy jako złowrodzy, 
zwiastujący śmierć, wysłannicy zaświatów występują na przykład w irlandzkim micie o królu noszącym 
imię Conaire Mór. S. i P. Botheroyd, op. cit., s. 72. M. Green, op. cit., s. 85. Słynna była takŜe naleŜąca 
do Arawna, władcy walijskich zaświatów – Annwn, sfora psów: białych (takŜe kolor kojarzony ze sferą 
nadprzyrodzoną) o ogniście czerwonych uszach. S. Husain, op. cit., s. 29. 

background image

 

102 

i  jego  towarzysze,  podróŜując  łodzią  po  morzu,  trafili  do  cudownej  krainy,  gdzie  

w  pałacu  pełnym  kobiet,  spędzali  czas  przy  stołach  zastawionych  najlepszymi 

potrawami, dogadzając sobie we wszystkim

378

 

Przez  cały  dzień  słuchali  muzyki,  bawili  się  i  pili  

w  towarzystwie  dam.  Mogli  mieć  wszystko,  czego 

zapragnęli,  i  czas  im  się  nie  dłuŜył.  Zapomnieli  o  Irlandii,  

o  swych  rodzinach  (…).  Zapomnieli  o  wszystkim  oprócz 

rozkoszy i wygód, których zaznawali na Wyspie Kobiet

379

. 

 

Wydaje  się,  Ŝe  w  cyklu  wiedźmińskim  miejscem  wyraźnie  stylizowanym  na  ową 

irlandzką Krainę Kobiet jest, znajdujące się w przestronnej dolinie Sansretour, księstwo 

Toussaint,  rządzone  od  stu  lat  przez  przedstawicielki  płci  pięknej  (por.  PJ  129). 

DruŜyna wiedźmina trafia tam, chroniąc się przed nilfgaardzkim pościgiem - prosto do 

pałacu  Beauclair,  pod  kuratelę  nieco  groteskowej  księŜnej  Anarietty,  pani  tego 

księstewka  z  bajki  (PJ  93),  oraz  jej  prawej  ręki,  czarodziejki  Fringilli  Vigo.  

A.  Sapkowski  konsekwentnie  kreśli  rozkoszny,  ale  zarazem    nieco  duszny  klimat  tego 

niezwykłego  kraiku:  W  Beauclair,  na  dworze  księŜnej  pani  Anarietty,  cięgiem  aby  bal 

albo  uczta  (…),  dziwne  to  zaiste  miejsce  i  uroczne,  miłosnego  czaru  pełne...  –  mówi 

rycerz  Reynart  (PJ  61-62).  To  jakieś  (…)  zauroczone  miejsce,  to  całe  Toussaint.  Jakiś 

urok wisi nad całą tą doliną. A juŜ nad tym pałacem szczególnie. WyjeŜdŜajmy stąd co 

rychlej(…) Za długo tu juŜ siedzimy! Za długo(…) siedzimy tu w gnuśności – stwierdza 

Angoulême  (PJ  105).  Jednak,  jak  się  okazuje,  nie  jest  łatwo  wydostać  się  z  doliny, 

której  znaczącą  nazwę:  „Sansretour”,  urobił  A.  Sapkowski  od  francuskiego  sansretour 

‘bezpowrotnie,  na  zawsze’

380

.  Zwłaszcza,  Ŝe  rzeczniczką  pozostania  tam  jest  nie  tylko 

zima, zasypująca śniegiem uchodzące z doliny przełęcze górskie (będące  jedyną drogą 

wydostania się), ale takŜe zakochana w przywódcy druŜyny czarodziejka. Próbująca za 

wszelką  cenę  zatrzymać  wiedźmina  w  Toussaint  (tak  ze  względu  na  interes  i  zlecenie 

LoŜy  Czarodziejek,  jak  i  ze  względu  na  swój  własny  afekt),  zielonooka  i  czarnowłosa 

Fringilla Vigo, idealnie wpisuje się w - pochodzący z walijskich i irlandzkich opowieści 

– paradygmat „miłośnicy-czarodziejki, która wabi, a czasem nawet porywa bohatera do 

swej  magicznej  krainy,  by  ukryć  go  tam  przed  światem  pod  skrzydłami  hojnej,  lecz 

                                                 

378

 M. Heaney, op. cit., s. 68.  

379

 Ibidem.  

380

 M. Szelewski, op. cit., s. 65.  

background image

 

103 

egoistycznej miłości”

381

. Cały zaś epizod pobytu Geralta w Beauclair Ŝywo kojarzy się 

z  sytuacją  uwięzienia  Lancelota  przez  zakochaną  w  nim  Morganę

382

,  będącą  w  micie 

arturiańskim  tylko  jedną  z  wielu  realizacji,  pochodzącego  ze  staroceltyckich  legend, 

tematu spontanicznej i zaborczej „miłości wróŜki”. Fringilla staje na drodze Geralta do 

Ciri, do Graala

383

, i mimo Ŝe przez chwilę ulega on urokowi tak „wróŜki”, jak i miejsca 

rodem z rozkosznego snu, w końcu urokliwe więzienie zaczyna mu ciąŜyć tak samo, jak 

Ciri przymusowy pobyt w Kraju Olch. Trafnie podsumowuje całą rzecz Regis w czasie 

rozmowyz Fringillą (czyniąc jednocześnie aluzje do jej romansu z białowłosym zabójcą 

potworów):  Sen,  który  wiedźmin  śni,  jest,  przyznaję  to  z  ukłonem,  snem  czarownym  

i pięknym. Ale kaŜdy sen, zbyt długo śniony, zamienia się w koszmar – PJ 117). To takŜe  

przystaje do irlandzkich legend, w których pobyt w pełnym rozkoszy zaświecie zwykle 

kończy się przesytem i przemoŜną ochotą powrotu do dawnego Ŝycia

384

.  W przypadku 

Geralta  jest  to  powrót  na  szlak.  Powrót  w  duŜym  stopniu  zainspirowany  pogawędką 

wiedźmina z rządcą winnicy Pomerol, Fierabrasem, który podczas wspólnej podróŜy do 

zamku  Zurbarrán  wypowiada  następujące  znaczące  słowa:  Beauclaire,  powiadają,  to 

nic  jeno  uczty,  bale,  hulanki,  pijatyki  i  miłostki.  Człek,  powiadają,  jeno  gnuśnieje, 

durnieje  i  czas  traci  (…).  A  myśleć  trza  o  tym,  co  naprawdę  waŜne.  O  celu,  co 

przyświeca. Nieustnnie. Nie rozpraszając myśli na jakieś tam faramuszki. Wtedy, i tylko 

wtedy, cel zamierzony się osiąga (PJ 123). 

 

 

 

 

 

 

 

                                                 

381

 E. śółkiewska, op. cit., s. 18.  

382

 Zob. Opowieści...., s. 278-282. 

383

 Realizuje ona tym samym, wspomniany wyŜej, archetyp  Syreny – stanowi tę formę kobiecości, która 

przejawia się jako „kusicielka, symbol powabu zmysłowego, który odciąga męŜczyznę od  jego istotnego 
zadania.” P. Wheelwright, op. cit., s. 290. Takich kusicielek, próbujących niecnie uwieść -  i tym samym 
pozbawić szansy odnalezienia świętej relikwii - zwłaszcza strzegących czystości rycerzy,  pełne są karty 
utworów o poszukiwaniu świętego Graala. Por. Opowieści..., 333-334 i 347-348. Podobną postać spotyka 
teŜ Lancelot spieszący na ratunek porwanej przez Meleaganta Ginewrze. Panna przecudnej urody, nader 
foremna  
składa  mu  następującą  niedwuznaczną  propozycję:  -  Szlachetny  panie  (…)  domostwo  moje  nie 
opodal  tu  stoi.  I  czeka  na  twe  przyjęcie,  skoro  jeno  tej  nocy  spoczynku  w  nim  zechcesz  zaznać.  OwóŜ 
musisz w nim gościć pod tym warunkiem tylko, Ŝe legniesz wraz ze mną w łoŜu.
 Chrétien z Troyes, Rycerz 
z Wózka, czyli Historia Imć Pana Lancelota
, tł. R. Jarocka-Nowak, A. Nowak, Kraków 1996, s. 23.  

384

 Por. M. Heaney, op. cit., s. 68 i 220.  

background image

 

104 

1.3 Cytadela Vilgefortza – echo Królestwa Zmarłych 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O  ile  dwa  wyŜej  opisane  miejsca  ukrywają  swoją  ambiwalentną  naturę  pod 

idyllicznym  pozorem,  o  tyle,  naleŜące  do  Vilgefortza,  zamczysko  Stygga  jest 

przestrzenią  jednoznacznie  nieprzyjazną,  wręcz  złowrogą.  Usytuowane  w  pobliŜu 

kamiennego  płaskowyŜu  usianego  wrakami  porwanych  magicznie  statków,  uczepione 

grani  przepaści,  prezentuje  się  ono  oczom  przybyłej  Ciri  jako  zwisająca  wtopionymi  

w  pionową  skałę  bastionami  nad  znajdującym  się  na  dnie  przepaści  jeziorem,  ciemna  

i  ponura  warownia  (PJ  331).  Spłoszone  stukiem  kopyt  Kelpie  chmary  czarnego 

ptactwa,  na  co  dzień  rezydujące  na  wrakach  strzaskanych  statków,  dopełniają  wizji 

pejzaŜu  śmierci  (PJ  332).  Wszystkie  te  elementy  krajobrazu  sugerują,  Ŝe  zamek 

background image

 

105 

czarodzieja  renegata  stanowi  realizację  modelu  celtyckiego  „Tamtego  Świata”,  ale  

w  jego  wersji  ciemnej  i  strasznej

385

  –  jako  Królestwa  Śmierci.  Teorię  taką  potwierdza 

po 

pierwsze: 

wizerunek 

gospodarza 

przeraŜającej 

cytadeli, 

jego 

upiorna 

powierzchowność  (niegdyś  posągowo  piękny,  po  stracie  oka  Vilgefortz  prezentuje  się 

odraŜająco)  i  prawdziwie  demoniczne  okrucieństwo,  po  drugie:  tak  charakterystyczny 

motyw  uwięzienia,  pułapki.  Tym  razem  w  najbardziej  radykalnej  postaci:  tortur 

zadanych  Yennefer,  a  obiecanych  takŜe  Ciri,  oraz  śmierci,  która  spotyka  wszystkich 

druhów  Geralta  spieszących  obu  kobietom  na  ratunek.  Wyprawa  wiedźmina,  jego 

poczynania w zamczysku Stygga oraz los, jaki dosięga tam jego towarzyszy, przywodzą 

na myśl dwa „arturiańskie”, związane z motywem „Tamtego Świata”, epizody.  

Pierwszy  to,  opisane  po  raz  pierwszy  przez  Chrétiena  de  Troyes  w  romansie  o 

Rycerzu  z  Wózka,  uwolnienie  Ginewry  (Yennefer)  z  rąk  niegodziwego  Meleaganta 

(Vilgefortz),  którego  dokonuje  Lancelot  (Geralt).  Niegościnny  kraj  Meleaganta,  skąd 

jeszcze  nigdy  wędrowiec  Ŝaden  nie  powrócił,  gdzie  przebywa  się  jeno  po  niewoli  

a  kaŜdego,  kto  by  zapragnął  rubieŜe  ziemi  tej  przekroczyć,  czekają  wielkie  trudy  

i mnogie cierpienia

386

 bez wątpienia wywodzi się z wyŜej wspomnianego paradygmatu 

„groźnych” celtyckich zaświatów. Romans Francuza opowiada o tym, jak niegodziwiec 

Melaeagant  uprowadził  i  więził  królowa  Ginewrę  dopóty,  dopóki  nie  zwrócił  jej 

wolności dzielny Lancelot, pokonawszy uprzednio porywacza. Nietrudno zauwaŜyć, iŜ 

schemat tego legendarnego wydarzenia, opisywanego przez badaczy jako oswobodzenie 

królowej  z  Królestwa  Śmierci,  poprzez  zwycięstwo  nad  panem  Królestwa  Zmarłych  i 

dość  jednoznacznie  interpretowanego  w  kategoriach  nawiązania  do  prastarych 

celtyckich  narracji

387

,  wykazuje  duŜe  podobieństwo  do  sytuacji  uratowania  Yennefer 

przez wiedźmina.  

Drugi  to,  opisana  w  Łupach  z  Annwn,  starowalijskim  eposie  uznawanym  za 

oczywisty prototyp poszukiwań Graala, wyprawa króla Artura (Geralt) do zaświatów po 

jeden  z  ich  słynnych  skarbów:  kociół  obfitości  (Ciri-Graal).  Przygoda,  która, 

skończywszy  się  śmiercią  większości  Arturowych  towarzyszy,  udowodniła  jeszcze  raz 

fakt  istnienia  ciemniejszej  strony  „Tamtego  Świata”  –  miejsca  charakteryzującego  się 

tym,  Ŝe  „kiedy  śmiertelnicy  odwaŜą  się  tam  wejść  z  rozmysłem,  zamiast  krainy 

                                                 

385

 M. Green, op. cit., s. 85.  

386

 Chrétien z Troyes, Rycerz z Wózka..., s. 17. 

387

 Z. Czerny, op. cit., s. 463. Por. J. i C. Matthews, op. cit., s. 146.  

background image

 

106 

rozkoszy czekającej tych, którzy zgubili drogę, zostali zaproszeni albo uwiedzeni (…), 

spotykają demony, potwory i inne niebezpieczeństwa

388

 

 

 

1.4 WieŜa, jezioro i mgła – wrota światów, brama mitu?  

 

Za  specyfikę  „zaświatowej”  stylizacji  wszystkich  wyŜej  opisanych  miejsc 

moŜna  uznać  daleko  idącą  racjonalizację  przejętych  mitycznych  elementów 

„przestrzennych”.  Kraj  Króla  Olch  moŜna  potraktować  jako  jedno  z  wielu  universów 

alternatywnych, przy czym jego idylliczną, nadprzyrodzoną aurę wyjątkowo skutecznie 

niszczy  sugestia  o  dokonanej  przez  poddanych  Auberona  brutalnej  eksterminacji 

rdzennych  mieszkańców  (por.  PJ  200-201).  Toussaint  jest  po  prostu  księstewkiem  z 

bajki,  śmiesznym  i  nierealnym,  z  racji  swej  groteskowości  tolerowanym,  a  właściwie 

ignorowanym, przez wielkich „wiedmińskiego” świata, zaś cała jego „uroczna” aura to  

jedynie  skutek  winnej  produkcji  (z  której  region  słynie)  i  związanego  z  nią 

nieprzerwanego,  permanentnego  rauszu  (PJ  93).  Z  kolei  w  kryjówce  Vilgefortza,  w 

zamku  Stygga,  na  przekór  jego  „podziemno-śmiertelnym”  konotacjom,  A.  Sapkowski 

umieszcza  zupełnie  przecieŜ  niemityczne  laboratorium  (słuŜące  czarodziejowi  do 

makabrycznych    pseudomedycznych  zabiegów).  Wszystkie  trzy  przypadki  stanowią 

kolejny  dowód  na  zasadność  posługiwania  się  terminem  „euhemeryzacja”,  a  nawet 

„desakralizacja”, wobec metody twórczej autora opowieści o wiedźminie i wiedźmince.    

Jednak  nie  wszystkie  elementy  opisywanej  przez  A.  Sapkowskiego  przestrzeni 

podlegają „urealnieniu” jednakowo. Wykazuje ona pod względem „nadprzyrodzonego” 

nacechowania  wyraźną  niejednorodność.  Istnieją  w  jej  obrębie  obszary  pod  tym 

względem  uprzywilejowane,  obszary,  których  niesamowitej  „zaświatowej”  aury  

A. Sapkowski nie tylko  nie niszczy euhemeryzacyjnymi zabiegami, ale konsekwentnie 

ją eksponuje. Zamysł autorski przybiera co do nich odwrotny kierunek: nie od mitu do 

realizmu,  ale:  od  realizmu  do  mitu.  W  rezultacie  terytoria  te  podlegają  wyraźnemu 

wyodrębnieniu  z  otaczającego  je  środowiska  kosmicznego,  stają  się  od  niego 

jakościowo róŜne

389

.  

Wydaje  się,  Ŝe  takim  miejscem  jest  przede  wszystkim  Tor  Zireael  –  WieŜa 

Jaskółki  –  według  ludzi  mityczna  siedziba  elfach  magów  i  mędrców  (CZP  138).  

W świecie Ciri ma ona status budowli tajemniczej i fantastycznej: 

                                                 

388

 S. Husain, op. cit., s. 31. Por. S. i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 20.   

389

 Por. M. Eliade, Sacrum, mit, historia. Wybór esejów, tł. A. Tatarkiewicz, Warszawa 1970, s. 65. 

background image

 

107 

 

niespodziewanie  wyłoniła  się  z  mgły  wieŜyca  cudowna, 

czarnoksięska,  a  myśmy  jednym  westchnęli  podziwu 

głosem,  bo  była  ona  wieŜyca  jakoby  z  oparu  utkana,  mgły 

mająca za fundamentum, a u szczytu zwieńczona lśnieniem 

zorzy, czarnoksięską aurora borealis (WJ 331)  

 

 Jej  widok  nie  kaŜdemu  i  nie  zawŜdy  (…)  bywa  dany,  bowiem  WieŜa  słuŜy  jedynie 

Wiedzącym  [elfim  czarodziejom,  jak  na  przykład  Avallac’h]  i  nielicznym  wybranym 

(WJ  331).  Tylko  im  się  objawia.  W  cyklu  wiedźmińskim  taką  osobą  jest  Ciri,  Zireael, 

Jaskółka.  To  jej  -  na  skutym  lodem  jeziorze  Mil  Trachta,  w  krytycznej  chwili,  bo  na 

moment  przed  schwytaniem  przez  Bonharta,  ukazuje  się  czarodziejska  baszta 

zwieńczona ogniem: 

 

W  miejscu,  gdzie  jeszcze  przed  chwilą  był  tylko  goły  pagór  

i kupa kamieni, wznosiła się wieŜa. Majestatyczna, strzelista 

 i  smukła,  czarna,  gładka,  lśniąca,  jak  gdyby  wykuta  

z  jednego  kawałka  bazaltu.  Ogień  migotał  w  nielicznych 

oknach,  w  zębatych  krenelaŜach  szczytu  płonęła  aurora 

borealis (WJ 423).  

 

Jest  to  motyw  rodem  wprost  z  legendy  arturiańskiej,  odwzorowanie  właściwości 

siedziby  Króla  Rybaka  i  miejsca  przebywania  Graala  –  „zaczarowanego  zamku, 

znikającego dla profanów, zjawiającego się tylko wybranym”

390

.  Zresztą  w Percewalu 

Chrétiena de Troyes ma on właśnie postać wieŜy. Do niej kieruje tytułowego bohatera 

spotkany  przypadkowo  rybak  (tak  myśli  o  nim  Walijczyk,  nie  wiedząc,  Ŝe  ma  do 

czynienia z gospodarzem siedziby Graala):  

Rycerz nie  czekając pchnął konia na szczyt wzgórza i patrzy 

stamtąd  daleko  przed  siebie,  ale  nie  widzi  nic  prócz  nieba  

i ziemi. 

- Po com ja tu przyjechał?! – woła – wszystko to pewno bajki 

i  puste  gadanie!  Niech  bóg  zawstydzi  tego,  który  mnie  tu 

                                                 

390

 Z. Czerny, op. cit., s. 451.  

background image

 

108 

wysłał! Zaprawdę, ładnie mi pokazał drogę mówiąc, Ŝe z tego 

szczytu będzie widać dom! (…)  

Ledwo  tych  słów  dopowiedział,  kiedy  widzi,  jak  w  kotlinie 

wynurza  się  przed  nim  szczyt  wieŜy.  Stąd  aŜ  do  Barut  nie 

znalazłbyś  drugiej  takiej  wspaniałej  ani  tak  pięknie 

wzniesionej.  Była  czworograniasta,  z  szarych  kamieni  

i  wsparta  dwoma  mniejszymi  wieŜami.  U  stóp  wieŜy  – 

rycerska komnata i kruŜganki

391

 

Nie  sposób  nie  zauwaŜyć  podobieństwa  między  rozczarowaniem  Percevala  a  rozpaczą 

ś

ciganej  przez  Bonharta  Ciri,  doznanymi  na  widok  pustki  w  miejscu,  gdzie  powinna 

znajdować się obiecana budowla.  

Jak  w  micie  arturiańskim  zamek  Graala  był  dla  odwiedzających  go  rycerzy 

miejscem „wglądu” do świata cudów i dziwów (w którego opisie – jeszcze raz naleŜy to 

podkreślić  -  autorzy  średniowiecznych  romansów  wyraźnie  korzystali  z  wizerunku 

celtyckich zaświatów, czerpiąc garściami motywy z walijskich i iryjskich legend),  tak 

w      cyklu  wiedźmińskim  WieŜa  Jaskółki  stanowi  Bramę  Światów  i  Wrota  Czasu  (WJ 

331):  dla  Ciri  korytarz  do  krainy  elfów  Auberona.  Sama  w  sobie  wieŜa  wpisuje  się  

w  paradygmat  celtyckiego  „Tamtego  Świata”  jako  nacechowana  transcendentnie  sfera 

proroczych  wizji  oraz  miejsce  przebywania  dusz  zmarłych  (Ciri  w  jej  wnętrzu 

rozmawia z nieŜyjącym Vysogotą).  

Tor Zireael jest miejscem „otwarcia”. Do tej samej kategorii w opowieści o Ciri 

i  Geralcie  naleŜy  zaliczyć  jeziora.  Ich  wyjątkowy  status  wynika  przede  wszystkim  

z  faktu,  Ŝe  -  według  konsekwentnie  realizowanego  zamysłu  autora  -  to  nad  jeziorami 

rozgrywa  się  większość  tajemniczych  i  zarazem  kluczowych  dla  omawianego  cyklu 

wydarzeń.  Nad  zamarzniętym  jeziorem  Mil  Trachta  (w  krainie  Stojeziory)  zjawia  się 

magiczna Tor Zireael, przez którą Ciri dostaje się do świata Króla Olch. Podczas pobytu 

nad  jeziorem  czarodziejka  Nimue  po  raz  pierwszy    widzi  Cintryjkę,  przekonując  się  

o  realnym  istnieniu  postaci,  która  była  dla  niej  do  tej  pory  jedynie  bohaterką  pięknej 

legendy.  To  wydarzenie  zmienia  jej  Ŝycie  i  pozwala  wziąć  czynny  udział  w  historii 

wiedźmina  i  wiedźminki.  Znad  wyspy  Inis  Vitre  na  jeziorze  Loc  Blest,  zagubiona 

pośród cudzych światów, Ciri zostaje przez Nimue wysłana we właściwe miejsce i we 

właściwy czas: do zamczyska Stygga – twierdzy zawieszonej nad szarym i gładkim jak 

                                                 

391

 Chrétien de Troyes, Percewal…, s. 526. Por. Opowieści…, s. 256-257 i 297 i 363. 

background image

 

109 

rtęć górskim jeziorem (PJ 331), gdzie rozegra się finał poszukiwań. Z kolei znad jeziora 

Loc  Escalott  tajemnicza  barka  uwozi  Geralta  i  Yennefer  na  wyspę  pachnącą  jabłkami. 

Wreszcie  -  juŜ  w  arturiańskim  świecie  –  Galahad  tytułuje  Cintryjkę  zaszczytnym 

mianem  Pani  Jeziora,  spotkawszy  ją  kąpiącą  się  w  górskim  jeziorze  nieopodal  doliny 

Cwm Pwcca (…) słynącej z czarów i zjawisk magicznych (PJ 5).  

Ta  sugestia  „nadprzyrodzonego”  charakteru  jezior  jest  z  pewnością  ze  strony  

A.  Sapkowskiego  ukłonem  w  stronę  Celtów,  którzy  wodę  uwaŜali  za  Ŝywioł  święty  i 

oddawali  cześć  akwenom  wodnym

392

.  Fakt,  Ŝe  jeziora  (a  być  moŜe  wciąŜ  to  samo 

jezioro,  które  spina  czasy  i  miejsca  jak  klamra?  –  PJ  241)  stanowią  bramę  pomiędzy 

poszczególnymi  światami  zwielokrotnionego  „wiedźmińskiego”  kosmosu,  jest 

oczywistym  nawiązaniem:  po  pierwsze,  do  walijskich  i  irlandzkich  sag,  w  których 

jeziora uchodziły za wejścia na „Tamten Świat”

393

, po drugie, do legendy arturiańskiej. 

Wieńcząca ją scena śmierci króla Brytów, motyw Pani Jeziora czy fakt, Ŝe w większości 

wersji legendy Zamek Graala usytuowany jest w pobliŜu wody

394

 są przecieŜ wyraźnym 

ś

ladem  starych  pogańskich  przekonań  o  Zaświecie,  który  nie  jest  transcendentny,  ale 

znajduje  się  tuŜ  obok,  na  tyle  blisko,  Ŝe  wystarczy  tafla  wody  czy  powiew  mgły,  aby 

przekroczyć jego granice i znaleźć się po drugiej stronie

395

.   

Właśnie  mgła  jest  motywem  bardzo  znaczącym,  jeśli  chodzi  o  kreację 

przestrzeni  nacechowanej  transcendentnie.  TakŜe  stanowi  „miejsce”  otwarcia,  tak  jak  

w mitologii celtyckiej, znosi ona granicę. A. Sapkowski wielokrotnie posługuje się nią, 

by  zamanifestować  moment  spotkania  rzeczywistości  racjonalnej,  sprofanowanej

396

  ze 

sferą  o  charakterze  nadprzyrodzonym.  Mgła  towarzyszy  Geraltowej  rozmowie  ze 

Ś

miercią  podczas  snu-wizji  na  soddeńskim  wzgórzu  (MP  331).  WieŜę  we  mgle  widzi 

upośledzona  dziewczyna  wieszcząca  przyszłość  dla  Wilka  i  jego  towarzyszy  (CHO 

303).  Mgła  zalega  druidzką  puszczę  Myrkvid,  w  której  wiedźmin  „przestaje  być 

                                                 

392

 S. i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 412.  

393

 Ibidem, s. 413.  

394

 J. L. Weston, op. cit., s. 82. 

395

 S. i P. F. Botheroyd, op. cit., s. 373 i 413-414. W micie arturiańskim Tamten Świat wyznaczony jest 

zwykle  granicami  wodnymi.  E.  śółkiewski,  op.  cit.,  s.  17.  Zadziwia  konsekwencja  A.  Sapkowskiego,  z 
jaką wprowadza on ten właśnie motyw do cyklu wiedźmińskiego. Nie tylko jeziora są w nim „miejscami 
otwarcia”,  podobne  właściwości  łódzki  pisarz  nadaje  takŜe  innym  zbiornikom  wodnym,  które 
nieoczekiwanie stają się bramami pomiędzy poszczególnymi światami. I tak: chcąc dostać się do zamku 
Vilgefortza  Yennefer  wybiera  drogę  morską  -  wsiada  na  statek  i  wypływa  na  Głębię  Sedny,  co  jest 
oczywistym nawiązaniem do celtyckich immrama. Aby dotrzeć do „urocznego” Toussaint, Geralt i Cahir  
mają  przykazane  wędrować  cały  czas  brzegiem  wiodącej  tam  rzeczki  Sansretour  (por.  WJ  221).  Tylko 
płynąc rzeką moŜna pokonać czar Bariery – Geas Garach (celtyckie gessa!) i wydostać się z Kraju Olch, 
którą to wiedzę Ciri skwapliwie wykorzystuje podczas swojej ucieczki z domeny Auberona (por. PJ 198).   

396

 „Fundamentalnej roli opozycji sfery świętej i świeckiej w konstrukcji fikcyjnego świata stworzonego 

przez Andrzeja Sapkowskiego” poświęca cały swój artykuł M. Szymczak, op. cit. s. 52.  

background image

 

110 

wiedźminem”  (WJ  249).  Jezioro  Mil  Trachta,  na  którym  Ciri  walczy  ze  swymi 

prześladowcami  i  na  którego  brzegu  objawia  się  jej  WieŜa  Jaskółki  zasnute  jest  mgłą 

(WJ  410).  Geralt,  tak  jak  Artur,  we  mgle  odpływa  do  Avalonu.  Zwłaszcza  ostatni 

przykład przejrzyście odsłania jej symbolikę. Mgła jest kaŜdorazowo znakiem tego, co 

niesamowite,  tajemnicze,  legendarne,  niewytłumaczalne  rozumowo.  Nie  odchodzi  tu 

łódzki pisarz od powszechnie przyjętej interpretacji tego symbolu, mgłę bowiem uznaje 

się  za  znak  „niepewności,  czegoś  nieokreślonego,  co  znajduje  się  na  pograniczu 

rzeczywistości i nierzeczywistości”

397

. RównieŜ w cyklu wiedźmińskim towarzyszy ona 

wydarzeniom, które rozgrywają się na granicy jawy i snu, rzeczywistości i mitu. Jednak 

mgła  w  opowieści  o  Geralcie  i  Ciri  posiada  –  oprócz  tradycyjnych  symbolicznych 

sensów - takŜe znaczenie specyficzne tylko dla tegoŜ cyklu. Z racji oczywistości swego 

literackiego  rodowodu,  a  stanowi  go  słynna  scena  śmierci  króla  Brytów,  mgła  - 

funkcjonująca  w  utworze  A.  Sapkowskiego  jako  leitmotiv  treściowy

398

  -  odciska  na 

jego  fabule  niezatarte  „arturiańskie”  piętno.  Podobną  funkcję  spełniają  chyba  takŜe 

opisane wyŜej: jezioro – motyw przestrzenny o dość jasnej „avalońskiej” proweniencji 

– oraz, powiązana przeznaczeniem z Ciri, WieŜa Jaskółki, echo zamku Graala. Wydaje 

się,  Ŝe  zarówno  wieŜa,  jezioro,  jak  i  mgła,  zwiastując  na  poziomie  fabularnym 

wkraczanie  Ŝywiołu  transcendencji  w  brutalną  realność  fikcyjnych  wydarzeń,  na 

poziomie strukturalnym sygnalizują zbliŜanie się opowieści o wiedźminie i wiedźmince 

do jej literackiego pierwowzoru, a co za tym idzie, jej „umitycznienie”

399

.  

 

2. Przestrzeń aksjologiczna – Kraina Pozbawiona Łaski 

 

„Świat  sagi  o  wiedźminie  jest  okrutny”

400

  –  konstatuje  w  swoim  artykule  

A.  Fulińska,  pisząc  dalej,  iŜ  „autor  nie  szczędzi  swym  bohaterom  bólu,  cierpienia, 

goryczy  i  upokorzeń,  czytelnikowi  zaś  –  opisów  okrucieństwa  fizycznego  

psychicznego, 

plugawego 

słownictwa, 

bezsensownej 

ś

mierci 

ulubionych 

bohaterów”

401

. K. Kralkowska-Gątkowska, podobnie odczytując specyfikę kreowanego 

przez  łódzkiego  pisarza  universum,  stwierdza:  „Wizja  Sapkowskiego  nie  nastraja 

optymistycznie:  we  wszystkich  czasoprzestrzeniach,  które  przemierza  Ciri  –  Pani 

                                                 

397

 H. Biedermann, Mgła, [hasło w:] Leksykon symboli, tł. J. Rubinowicz, Warszawa 2003, s. 215. 

398

 Por. J. Sławiński, Leitmotiv, [hasło w:] Słownik terminów literackich, pod red. tegoŜ, Wrocław 2000,  

s. 273. 

399

  Por. T. Lewandowski, op. cit., s. 41. 

400

 A. Fulińska, op. cit., s. 12. 

401

 Ibidem. 

background image

 

111 

Ś

wiatów,  obowiązuje  prawo  siły,  przemoc,  nietolerancja,  pleni  się  niewdzięczność  i 

zdrada”

402

.  J.  Sieradzki  dodaje:  „Sapkowski  nie  szczędzi  okropności”

403

  w  opisie 

swojego  „zasługującego  na  zjadliwe  drwiny  świata”

404

.  Ów  skrajnie  nieprzyjazny 

charakter  rzeczywistości  przedstawionej  cyklu  wiedźmińskiego,  tak  zgodnie 

zdiagnozowany  we  wszystkich  przytoczonych  opiniach,  mieści  się  oczywiście  w 

ramach konsekwentnie stosowanej przez łódzkiego pisarza euhemeryzacji (demityzacji, 

desakralizacji): metody twórczej polegającej na budowaniu fikcji literackiej ze znanych 

baśniowych,  mitycznych,  czy  legendarnych  elementów,  tak  jednak  zestawianych  i 

transformowanych,  by  pokazać,  Ŝe  „piękne  baśnie  [mity,  legendy]  kryją  niepiękną 

rzeczywistość”

405

.  Identycznej  „obróbce”  podlega  legenda  arturiańska.  Dlatego 

wywiedziony  z  niej  świat  przygód  Geralta  i  Ciri,  to  juŜ  nie  „zaspokajające  pragnienie 

uczestnictwa  w  harmonii”

406

  „<<uniwersum>>  cudownych  sił  i  ludzi  o  nadludzkiej 

mocy”

407

, ale groteskowy „świat brzydoty i chaosu”

408

.  

Zestawienie  opowieści  o  wiedźminie  i  wiedźmince  z  mitem  arturiańskim  rzuca 

dodatkowe światło na szczególne upodobanie A. Sapkowskiego do form groteskowych,  

do  takich  chwytów  artystycznych,  jak:  równoczesne  wprowadzenie  sprzecznych 

porządków  motywacyjnych  -  baśniowego  i  naturalistycznego,  przemieszanie 

pierwiastków  tragizmu  i  komizmu  oraz  błazenady  z  rozpaczą  i  przeraŜeniem, 

prowokacyjne  lekcewaŜenie  konwencji  literackich,  zaś  w  języku  ostentacyjne  łączenie 

skłóconych wzorców stylowych, w tym wcale nierzadkie stosowanie wulgaryzmów

409

Porównanie  z  „materią  arturiańską”  pozwala  na  zlokalizowanie  w  obrębie  świata 

przedstawionego  cyklu  o  wiedźminie  tych  motywów  czy  idei  o  proweniencji 

romansowej, które wydają się tłumaczyć całość kreacyjnej metody łódzkiego pisarza w 

obrębie  jednej  –  właśnie  arturiańskiej  -  symboliki.  Tym  samym  moŜliwe  staje  się 

przeprowadzenie  egzegezy  wiedźmińskiego  „świata  okrutnego”,  wiedźmińskiej 

„rzeczywistości  niepięknej”  juŜ  nie  wyłącznie  na  płaszczyźnie  gry  z  oczekiwaniami 

                                                 

402

 K. Kralkowska-Gątkowska, op. cit., s. 73.  

403

 J. Sieradzki, Wiedźmin…, s. 45.  

404

 J. Sieradzki, Geralt…, s. 58. 

405

 A. K. Waśkiewicz, Geralt wnuk Conana, „Wiadomości Kulturalne” 1995, nr 28, s. 12.  

406

 „Romans rycerski zaspokaja  pragnienie  uczestnictwa  w  harmonii. Pokonywanie niebezpieczeństw to 

usuwanie 

chwilowych 

zakłóceń 

idealnego 

ładu 

uwieńczone 

moralnym 

zwycięstwem.”  

A. Wieczorkiewicz, op. cit., s. 157.  

407

 Ibidem, s. 24. 

408

 Właściwy poetyce juŜ nie romansu rycerskiego, ale powieści pikarejskiej. Ibidem. 

409

 A. Okopień – Sławińska, Groteska, [hasło w:] Słownik terminów literackich, pod red. J. Sławińskiego, 

Wrocław 2000, s.188. 

background image

 

112 

czytelnika,  ale  wewnątrz  samego  utworu,  którego  centrum  pojęciowe  stanowi 

niezwykle nośna znaczeniowo metafora „ziemi jałowej”.   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2.1 Universum w stanie chaosu  

 

Jedną  z  realizacji  wspomnianego  wyŜej  leitmotivu  wieŜy,  jest  kilkakrotnie 

powracający  w  tekście  obraz  wieŜy  raŜonej  piorunem.  Tak  widzi  Ciri  WieŜę  Mewy, 

jadąc konno w nocy do Hirundum, na spotkanie z Geraltem: 

 

Z  miejsca,  w  którym  się  znajdowała  (…)  widziała  tylko 

samotną,  strzelistą  zwieńczającą  Thanned  wieŜę  Tor  Lara. 

Zagrzmiało,  a  w  chwilę  później  oślepiająca  wstęga 

błyskawicy  połączyła  chmurne  niebo  ze  szczytem  wieŜy.  Tor 

Lara łypnęła na nią czerwonymi ślepiami okien, zdawało się, 

Ŝ

e we wnętrzu wieŜy na sekundę zapłonął ogień. (CZP 93) 

 

Taki  symbol  zdobi  gnomi  gwyhyr  –  miecz,  który  miecznik  Esterhazy  darowuje 

Cintryjce, mówiąc:  

background image

 

113 

 

Przyjrzyj się znakom wytrawionym na klindze. Nie rozumiesz 

ich,  to  oczywiste.  Ale  ja  ci  je  objaśnię.  Spójrz.  Linia 

wytyczona  przez  los  jest  kręta,  ale  wiedzie  ku  tej  oto  wieŜy. 

Ku zagładzie, ku zniszczeniu ustalonych wartości, ustalonego 

porządku.  Ale  oto  nad  wieŜą,  widzisz?  Jaskółka.  Symbol 

nadziei. (WJ 138)  

 

Z  pewnością  jest  tu  mowa  o  WieŜy  Jaskółki,  która  jako  budowla  zwieńczona  ognistą 

zorzą  (por.  WJ  331),  wydaje  się  być  wariantem  wymienionego  na  początku  tego 

podrozdziału motywu głównego (być moŜe jest nim takŜe wizja eksplodujących witraŜy 

i  ognia  w  oknach  pałacu  Garstang    -  por.  CZP  173).    Ten  uparcie  powracający  obraz 

zyskuje swoje wyjaśnienie w samym tekście. Podczas wspólnego oglądania ornamentu 

zdobiącego  Jaskółkę  (Ciri  nazwała  tak  miecz  otrzymany  od  Esterhazego),  Vysogota 

rozpoznaje i tłumaczy dziewczynie symbolikę gnomiego zdobienia:  

 

-  Elfia  mandala  –  powiedział  po  chwili,  unosząc  głowę.  Tak 

zwana  blathan  caerme,  girlanda  losu:  stylizowane  kwiaty 

dębu,  tawuły  i  Ŝarnowca.  WieŜa,  raŜona  piorunem,  

u Starszych Ras symbol chaosu i destrukcji… (WJ 138)   

 

Prawdopodobnym  źródłem  omawianego  motywu  są  wizerunki  kart  atutowych 

tarota.Wydaje  się,  Ŝe  to  karta  XVI:  „WieŜa”,  oznaczająca  „stan  najwyŜszego  chaosu, 

karę  BoŜą,  przewidywaną  katastrofę  ostateczną”

410

  posłuŜyła  A.  Sapkowskiemu  za 

wzór  obrazu,  który  –  wszystko  na  to  wskazuje  -  naleŜy  odczytywać  jako  swoisty 

„emblemat” 

rzeczywistości 

przedstawionej 

cyklu 

wiedźmińskiego

411

Znak 

streszczający w sobie charakter owego świata - w całym jego osobliwym istnieniu bytu 

wytrąconego  z  harmonii,  zaburzonego,  wychylonego  ku  chaosowi,  absurdalnego, 

zdegenerowanego. Znak świata á rebours, którego deformację moŜna opisać na dwóch 

płaszczyznach:  „zewnętrznej”  -  jako  zasadę  jego  kreacji  (euhemeryzacja,  która  

                                                 

410

  Tak  właśnie  –  przez  odniesienie  do  major  arkanów  –  interpretuje  tytuł  przedostatniego  tomu  cyklu  

o  wiedźminie  M.  Zając,  op.  cit.,  s.  37-38.  Warto  jeszcze  zauwaŜyć,  Ŝe  owa  XVI  karta  nosi  czasem  
w  starszych  taliach  tytuł  „Dom  BoŜy”,  wskazujący  na  moŜliwość  powiązania  jej  z  Zamkiem  Graala, 
siedzibą  Króla  Rybaka.  R.  T.  Prinke,  Sacrum  czy  profanum,  czyli  symbolika  kart  atutowych,  [w  tegoŜ:] 
Tarot – dzieje niezwykłej talii kart, Warszawa 1991, s.  87.   

411

  Jak  zauwaŜył  M.  Zając,  przystaje  on  przede  wszystkim  do  wątku  zagłady  wyprorokowanej  światu 

wiedźmina i Ciri , do wątku spodziewanej globalnej katastrofy. M. Zając, op. cit., s. 38. 

background image

 

114 

w  efekcie  daje  groteskową  trawestację  baśni,  mitu,  legendy,  romansu)  oraz 

„wewnętrznej”  -  jako  zasadę  funkcjonowania  rzeczywistości  przedstawionej,  która,  po 

zrekonstruowaniu  rządzącej  nią  hierarchii  wartości,  okazuje  się  „moralnym 

pobojowiskiem”

412

.                              

             Doskonałą  diagnozą  aksjologicznego  oblicza  universum  stworzonego  przez  

A.  Sapkowskiego  mogłaby  być  parafraza  tytułu  czwartego  tomu  przygód  wiedźmina, 

jest  to  bowiem  nade  wszystko  „świat  pogardy”  okazywanej  przez  jedne  istoty  innym. 

Pogarda  cechuje  wielkich  tego  świata,  którzy  nie  czują  się  związani  przez  prawo 

obowiązujące  „maluczkich”  (por.  CHO  246),  dla  których  całkiem  naturalną  i 

niebudzącą  emocji  praktyką  jest  postrzeganie  bliźniego  w  kategorii  środka  do  celu, 

szczególnie do tego najbardziej poŜądanego w wiedźmińskim wszechświecie - władzy. 

Na  drodze  do  jej  osiągnięcia,  śmierć,  zwłaszcza  cudza  -  jak  to  złośliwie  podsumowuje 

Geralt  

w  rozmowie  z  Vilgefortzem  –  się  nie  liczy.  Dla  czarodzieja  z  Roggeveen  „kilku” 

zabitych  podczas  rebelii  na  Thanedd  elfów,  zamordowany  Terranova  to  Drobiazgi, 

fakty bez znaczenia i MoŜna przejść nad nimi do porządku dziennego (CZP 190), zaś dla 

loŜy czarodziejek odpowiedzialność wobec zwykłych, prostych ludzi (CHO 244) nie ma 

sensu bo to są jednostki, a los jednostek jest bez  znaczenia dla losów świata (PJ 308).  

Pogarda  cechuje  wyniszczające  się  nawzajem  w  śmiertelnej  wojnie  rasy:  ludzi  

i  nieludzi,  Ŝadna  bowiem  z  nacji,  przez  głupią  zapalczywość  (por.  KE  149),  nie  jest  

w  stanie  przemóc  w  sobie  arogancji,  pychy  i  dumy  z  inności  (Oś  203-204). 

Manifestowane  na  kaŜdym  kroku:  pogarda,  bezprzykładne  okrucieństwo  i  głupota 

stanowią zwyczajny widok wojennego krajobrazu: czy to w postaci zbrodni wojennych 

popełnianych  po  obu  stronach  konfliktu,  czy  krwawych  wyczynów  maruderów  

i  szabrowników,  czy  teŜ  w  postaci  odraŜającej  przedsiębiorczości  róŜnych  wojennych 

„hien”,  usiłujących  bogacić  się  na  cudzym  nieszczęściu

413

.  Niegodziwość,  drapieŜny, 

prymitywny  egoizm  oraz  zwykła  głupota  ukazane  są  jako  cechy  powszechne,  wiele 

                                                 

412

  Określenie  K.  Kralkowskiej  –  Gątkowskiej,  op.  cit.,  s.  73.  Autorka  uŜywa  go  w  odniesieniu  do 

opisanej  w  Pani  Jeziora  sytuacji  wiedźmińskiego  świata  juŜ    po  zakończeniu  wielkiej  wojny  Południa  
z Północą.     

413

 Fakt, Ŝe najczęściej zdarza się to wśród ludzi, czego dowodem jest obraz obozu uchodźców wojennych 

z  Chrztu  ognia,  skłania    Zoltana  -  zwyczajem  krasnoludów  nieprzebierającego  w  słowach  -    do 
następującej  diagnozy  międzyludzkich  stosunków:  Źle  wróŜe  waszej  rasie,  ludzie  (…).  KaŜde  rozumne 
stworzenie na tym świecie, gdy popadnie w biedę, nędzę, nieszczęście, zwykło kupić się do pobratymców, 
bo  wśród  nich  łatwiej  zły  czas  przetrwać,  bo  jeden  drugiemu  pomaga.  A  wśród  was,  ludzi,  kaŜdy  tylko 
patrzy, jakby tu na cudzej biedzie zarobić. Gdy głód, to nie dzieli się Ŝarcia, tylko najsłabszych się zŜera. 
Proceder taki sprawdza się u wilków, pozwala przetrwać osobnikom najzdrowszym i najsilniejszym. Ale 
wśród ras rozumnych taka selekcja zazwyczaj pozwala przetrwać i dominować największym skurwysynom
 
(CHO 152).  

background image

 

115 

wskazuje jednak na to, Ŝe wśród przedstawicieli róŜnych ras zdecydowanie najgorsi są 

pod  tym  względem  ludzie.  Większość  tych,  których  prezentuje  w  swoim  cyklu  

A. Sapkowski, zdaje się naleŜeć raczej do gatunku homo ferox niŜ homo sapiens 

414

. Nie 

bez  przyczyny  kilkakrotnie  pojawia  na  kartach  cyklu  wiedźmińskiego  stwierdzenie,  iŜ 

ludzie  są  zdecydowanie  potworniejsi  od  prawdziwych  potworów.  Jaskrowi, 

zastanawiającemu  się  nad  ludzkim  zwyczajem  wymyślania  nieistniejących,  całkowicie 

legendarnych  straszydeł,  dziwiącym  go  niepomiernie  w  świecie,  w  którym  tych 

istniejących nie brakuje, Geralt tłumaczy: 

 

Ludzie  (…)  lubią  wymyślać  potwory  i  potworności.  Sami 

sobie wydają się wtedy mniej potworni. Gdy piją na umór, 

oszukują,  kradną,  leją  Ŝonę  lejcami,  morzą  głodem  babkę 

staruszkę,  tłuką  siekierą  schwytanego  w  paści  lisa  (…), 

lubią  myśleć,  Ŝe  jednak  potworniejsza  od  nich  jest  Mora 

wchodząca do chat o brzasku. Wtedy jakoś lŜej im się robi 

na sercu (Oś 174). 

 

 Na  pytanie  dziecka  patrzącego  nocą  przez  okno  na  przejeŜdŜającą  przez  wioskę 

zbójecką  hulajpartię  i  zastanawiającego  się  czy  to  demony?  Czy  to  Dziki  Gon?  Zmory  

z piekła rodem? - matka odpowiada: cicho, dzieci. To nie demony, nie diabły... Gorzej. 

To ludzie (WJ 33). Kiedy Geraltowej druŜynie przychodzi wybierać pomiędzy podróŜą 

lasem,  gdzie  moŜe  natknąć  się  na  bardzo  groźne,  rozzuchwalone  wojną  potwory  -

ś

cierwojady,  a  marszem  drogą,  gdzie  grozi  jej  spotkanie  z  wojskiem  lub  luźnymi 

gromadami maruderów, Milva bez wahania rozstrzyga dylemat: Wolę ghule niźli ludzi. 

(CHO 108). Stwierdzony po jakimś czasie czujnego marszu brak jakichkolwiek śladów  

tych pierwszych, skłania Zoltana do znamiennych Ŝartów. Według niego: 

 

upiory  i  wszelkie  inne  demony  musiały  dowiedzieć  się  

o  nadciągających  wojskach,  a  jeśli  potworom  zdarzyło  się 

zobaczyć  w  akcji  maruderów  i  verdeńskich  wolentarzy,  to 

zdjęte  zgrozą  skryły  się  w  najgłębszych  i  najdzikszych 

matecznikach,  gdzie  teraz  siedzą,  trzęsąc  się  i  dzwoniąc 

kłami (CHO 109).  

                                                 

414

 Por. T. H. White, Był sobie raz na zawsze król. Świeca…, s. 146.  

background image

 

116 

 

Komiczna,  ale  zarazem  przeraŜająca  wizja  krasnoluda  jest  jednym  z  tych  doskonale 

groteskowych  obrazów,  które  niejako  w  perspektywicznym  skrócie  ukazują  naturę 

opisywanego  przez  łódzkiego  pisarza  świata  „na  opak”.  Świata,  zamieszkałego  tak 

przez  bestie  ludzkie,  jak  i  np.  przez  będące  uosobieniem  człowieczeństwa  (PJ  374), 

zachowujące się w sposób prawy (CHO 281) wampiry.   

 

Aksjologiczna  przestrzeń  wiedźmińskiego  universum  daje  się  zdefiniować  nie 

tylko poprzez „nadmiar”: podłości, okrucieństwa i brzydoty,  ale takŜe poprzez „brak”: 

miłości, bliskości, zwykłej Ŝyczliwej obecności drugiej istoty. Brak ten jest szczególnie 

dotkliwy  wśród poŜogi i śmierci. Jak bardzo, pokazuje to wstrząsająca scena wojennej 

miłości nad rzeką WstąŜką. Opowiada o niej Geraltowi Milva, prosta łuczniczka, która  

zanim  przyłączyła  się  do  druŜyny  wiedźmina,  walczyła  po  stronie  elfów  -  pomagała 

zbrojnym  grupom  uciekać  przed  ludzkimi  obławami  i  przeprowadzała  je  do, 

stanowiącego ostatni „nieludzki” azyl, lasu Brokilon: 

 

 -  Wiodłam  do  Brokilonu  komando  –  powiedziała  cicho.  – 

Na Wypalankach to było, w czerwcu (…). Zgonili nas, była 

bitka, uszliśmy w siedem koni: pięciu elfów, jedna elfka i ja. 

Do WstąŜki z pół mili, ale konni za nami, konni przed nami, 

dookoła ćma, młaka, bagno... Nocą skryliśmy się w łozinie, 

odetchnąć  trza  było  dać  koniom  i  sobie.  Wtedy  to  elfka 

rozdziała się bez słowa, pokładła… a pierwszy elf do niej… 

Mnie zmroziło, ani wiem, co czynić… Odejść, zali udawać, 

Ŝ

e  nie  widzę?  Krew  mi  w  skroniach  wali,  a  ona  mówi 

nagle:  „Kto  wie,  co  jutro  będzie?  Kto  WstąŜkę  przejdzie,  

a  kto  ziemię  obłapi?  En’ca  minne.”  Tak  rzekła:  maleńko 

miłości.  Tylko  tak,  rzecze,  moŜna  zwycięŜyć  śmierć.  

I  strach.  Oni  się  bali,  ona  się  bała,  i  ja  się  bałam…  

I  rozdziałam  się  takoŜ  i  pokładłam  opodal  (…).  Maleńko 

miłości?  Bies  jeden  wie,  ile  w  tym  było  miłości,  a  ile 

strachu, ale strachu było więcej, tegom pewna… Bo miłość 

udawana była, choć dobrze  (…). A strach był. Prawdziwie 

był (CHO 313).  

 

background image

 

117 

Te  słowa:  „maleńko  miłości”,  odnoszą  się  nie  tylko  do  czasu  wojny.  Niczym  zasadę, 

moŜna  je  rozciągnąć  na  cały  czas  wydarzeń  i  ogół  miejsc  prezentowanych  w  cyklu 

wiedźmińskim.  Cierpienie  spowodowane  samotnością,  odrzuceniem,  izolacją,  czy  teŜ 

rozłąką  od  samego  początku,  od  opowiadań,  konsekwentnie  przedstawiane  jest  przez  

A.  Sapkowskiego  jako  doświadczenie  najbardziej  dotkliwe  i  niszczące.  Widać  to 

doskonale na przykładzie losów trójki głównych bohaterów. W przypadku Geralta jego 

skutki  opisuje  A.  Sapkowski  przede  wszystkim  za  pomocą  metafory  wewnętrznej 

pustki, nicości (por. Oś 72, CZP 145, MP 275), ale takŜe, omówionego juŜ wcześniej, 

zagubienia,  pobłądzenia,  z  którego  tak  naprawdę  wyrywa  go  dopiero  miłość  do  córki.  

Z  kolei  w  przypadku  Ciri  i  Yennefer  znakiem  okaleczeń  wewnętrznych,  są  rany,  

a raczej blizny na ciele. Czarodziejka - garbuska, prawdopodobnie porzucone z powodu 

kalectwa,  głęboko  skrzywdzone  dziecko  (por.  WJ  316-317),  nosi  na  przegubach  ślady 

po nieudanej próbie samobójczej (por. PJ 508-509). Z kolei szrama na twarzy Ciri jest 

ś

wiadectwem  tego,  co  stało  się  z  dziewczyną  wyrwaną  nagle  spod  opiekuńczych 

skrzydeł  przybranych  rodziców  i  zmuszoną  do  samotnego  stawiania  czoła  grozie  

i  męce,  jest  świadectwem  jej  przemiany  z  sympatycznego  skrzata  w  „paskudnie 

obliźnioną morderczynię”

415

.   

 

Wszystkie  te  motywy:  „rany  cielesne  (…),  chaos,  otchłań  i  błąkanie  się  bez 

celu”, wyŜej cytowany P. Wheelwright uznaje za spokrewnione ze sobą i wyraŜające tę 

z  trzech  głównych  faz  ludzkiej  egzystencji,  którą  on  nazywa  Wyobcowaniem

416

  (obok 

Niewinności,  której  podstawowym  symbolem  jest  Ogród  oraz  DąŜenia,  którego 

symbolem  jest  Droga

417

).  Za  najwaŜniejszy,  centralny  symbol  tej  fazy,  wokół  którego 

zgrupowane  są  takŜe  te  wymienione  przed  chwilą,  uznaje  on  Pustynię,  Ziemię 

Jałową

418

!  Pisze  teŜ,  Ŝe  „Idea  Piekła  to  idea  beznadziejnego  pogrąŜenia  się  w  takim 

właśnie  rodzaju  bytu,  jaki  wyobraŜają  te  symbole”

419

.  Wydaje  się,  Ŝe  przytoczone 

rozwaŜania  pomagają  rozszyfrować  intencję  aksjologiczną  leŜącą  u  źródła,  wyraźnego 

w  tomach  składających  się  na  „historie  wiedźmińskie”,  upodobania  A.  Sapkowskiego 

do  groteski.  Wiele  wskazuje  na  to,  Ŝe  budując  świat  „na  opak”,  brzydki,  komiczny  

i  przeraŜający  zarazem,  świat  antywartości,  łódzki  pisarz  tworzy  swoją  własną  wizję 

Piekła.  Tak  skonstruowana  rzeczywistość  przedstawiona  cyklu  wiedźmińskiego 

                                                 

415

 J. Dukaj, Smutek baśni zbyt prawdziwych (rec. WieŜy Jaskółki), „Nowa Fantastyka” 1998, nr 3, s. 72.   

416

 P. Wheelwright, op. cit., s. 300. 

417

 Ibidem, s. 299. 

418

 Oprócz ran, chaosu, otchłani i błąkania się - jako symbole Alienacji - Wheelwright wymienia jeszcze: 

„piasek  (z  jego  konotacjami  duchowej  jałowości),  gęsty  mrok  (l’aere  bruna  Dantego),  kakofonię 
(zagłuszającą Logos lub odrywającą odeń uwagę)”. Ibidem. 

419

 Ibidem.  

background image

 

118 

odpowiada  wywiedzionemu  z  romansów  arturiańskich  obrazowi  ziemi  spustoszonej, 

jałowej  i  nieszczęśliwej.  To  nic  innego,  jak  tylko  czekająca  na  odczarowanie  Kraina 

Pozbawiona Łaski

420

 

2.2 Miłość – istota mocy Graala  

   

 

W  legendzie  arturiańskiej  tym,  co  „uwalnia”  moc  świętego  Graala 

przechowywanego w zamku Króla Rybaka, co odczarowuje martwą krainę i przywraca 

zdrowie  władcy,  jest  współczucie.  Perceval,  widząc  Zranionego  Króla,  zadaje  mu  – 

będące  wyrazem  prawdziwej  troski  i  Ŝyczliwości  –  pytanie  o  jego  cierpienie.  

U Wolframa von Eschenbach brzmi ono po prostu: Wuju, co cię dręczy?

421

 To właśnie 

jest  –  jeszcze  raz  trzeba  tu  zacytować,  kilkakrotnie  juŜ  przywoływane,  słowa  

J.  Campbella  –  „jądro  całej  problematyki  historii  o  Graalu”

422

.  Słynny  znawca  mitów 

pisze,  iŜ:  „Momentem  przełomowym  w  micie  średniowiecznym  jest  obudzenie  się 

ludzkiego  serca  do  współczucia,  przemiana  czucia  [passion]  we  współ-czucie 

[compassion]

423

. Tak dokonuje się według niego przywrócenie do Ŝycia „ziemi jałowej” 

człowieczego wnętrza.  

Afirmacja  spontanicznego  współ-czucia  z  drugą  istotą,  współczucia 

oznaczającego  nierzadko  zgodę  na  współ-cierpienie,  to  istota  aksjologicznego 

przesłania  cyklu  wiedźmińskiego.  Nie  bez  powodu  A.  Sapkowski  świętym  Celem  

i  Sensem  swojej  na  nowo  opowiedzianej  historii  poszukiwania  czyni  nie  zimny, 

tajemniczy  Kielich,  ale  Ŝywą  istotę,  nie  martwy,  choć  niezwykły  przedmiot,  ale  Ciri, 

drugą  osobę.  Tym,  co  odmienia  jego  Krainę  Pozbawioną  Łaski,  tym,  co  leczy  rany, 

wypełnia  pustkę,  porządkuje  wszechświat  i  wskazuje  drogę,  jest  miłość.  Nie  miłość 

poŜądania,  ale  amor  benevolentiae  –  „miłość  Ŝyczliwości”,  która  „polega  na 

bezinteresownym pragnieniu dobra dla innej osoby ze względu na nią samą, (…) na jej 

własne dobro”

424

. To miłość jest tą kategorią moralną, która słuŜy łódzkiemu pisarzowi 

do  weryfikacji  pojęcia  „człowieczeństwa”,  skądinąd  nieco  zbyt  ciasnego  dla 

wielorasowego  wiedźmińskiego  świata.  Ona  decyduje  o  tym,  Ŝe  przymiotnik  „ludzki” 

bardziej pasuje do wampira, który dla ocalenia Ŝycia nieznannej dziewczyny naraŜa się 

                                                 

420

  Por. P.  Mroczkowski,  WitraŜe  i  romanse,  [w  tegoŜ:]  Historia  literatury  angielskiej.  Zarys,  Wrocław 

2004, s. 54.  

421

 Wolfram von Eschenbach, op. cit., s. 374. 

422

 Potęga mitu..., s. 186.  

423

 Ibidem.  

424

 A. Podsiad, Miłość, [hasło w:] Słownik terminów i pojęć filozoficznych, Warszawa 2001, s. 516. 

background image

 

119 

na  zdemaskowanie  przez  wiedźmina  (CHO  97-98),  niŜ  do  zwierzęco  okrutnych 

maruderów na leśnej porębie (por. CHO 160-161).  Miłość jest naturą graalowej mocy. 

O ile na poziomie fabularnym centrum „historii wiedźmińskich” stanowi Ciri, o tyle na 

poziomie  wartości  ewokowanych  przez  utwór,  najwaŜniejsza  jest  właśnie  miłość, 

współczucie,  gotowość  do  współcierpienia.  Średniowieczne  opowieści  o  Graalu 

przesycone  są  transcendencją.  Zwłaszcza  Wulgata,  a  konkretnie  jej  część  poświęcona 

poszukiwaniu  mistycznego  naczynia,  łączy  wyjątkowo  odwaŜnie,  ale  teŜ  z  ogromnym 

wyczuciem  i  subtelnością,  celtyckie  dziwy  z  tajemnicami  wiary  chrześcijańskiej

425

Wydaje  się,  Ŝe  transcendencja  w  cyklu  wiedźmińskim  to  przede  wszystkim 

przekraczanie  siebie  w  kierunku  innego  człowieka,  albo  raczej  –  w  świecie 

krasnoludów,  elfów,  driad,  gnomów  i  innych  rozumnych  stworzeń  (według 

nomenklatury  T.  A.  Olszańskiego  po  prostu  „Innych”

426

)  -  w  kierunku  drugiej  osoby. 

Przekraczanie  siebie,  tzn.  swojego  bólu,  swojego  cierpienia,  swojej  asekuracyjnej 

uczuciowej izolacji, na rzecz drugiej istoty, to trud, którego Graal wymaga i do którego 

jednocześnie  uzdalnia.  Widać  to  zwłaszcza  na  przykładzie  Yennefer  i  Geralta. 

Metanoia

427

,  która  jest  ich  udziałem  na  drodze  do  Ciri-Graala,  uzdrowienie  

z  emocjonalnego  okaleczenia,  jakie  przynosi  im  miłość  do  przybranej  córki,  w  pełni 

daje się zinterpretować jako przywrócenie „ziemi jałowej” ludzkiego serca do Ŝycia. Na 

tym polega powtórna wiosna, którą sprowadza Zireael, Jaskółka. To samo dzieje się w 

przypadku cesarza Emhyra, który jest doskonałym przykładem campbellowskiej tezy, iŜ 

jedynie współczucie „przemienia ludzką drapieŜną bestię w pełnego człowieka”

428

.  W 

micie 

arturiańskim 

uleczenie 

jałowej 

krainy 

dokonuje 

się 

globalnie. 

U  

A.  Sapkowskiego  Ŝadna  taka  kosmiczna  metamorfoza  nie  następuje.  Zmiany  dotyczą 

tylko  poszczególnych  bohaterów.  Wiedźmiński  świat  pozostaje,  niestety,  do  końca 

okrutny,  ale  –  jak  słusznia  zauwaŜa  A.  Fulińska  –  „niepozbawiony  nadziei”

429

.  Ratują 

go  według  niej  „istoty  przyzwoite”

430

.  Ratuje  go  współ-czucie,  miłość  jako  postawa  - 

Ŝ

yciodajna, wyrywająca z jałowości moc Graala, do którego poszukiwania powołani są 

                                                 

425

 R. S. Loomis, s. 193.  

426

 T. A. Olszański, op. cit., s. 66. 

427

 P. Wheelwright, pisząc o Drodze (i o Pielgrzymie, który nią podąŜa), jako o trzeciej głównej ludzkiej 

sytuacji    egzystencjalnej,  przyporządkowuje  jej  konkretne  symbole.  Według  niego  są  to:  „Schody  lub 
Drabina,  Ptak  lub  Uskrzydlona  Dusza  [Jaskółka?],  Oczyszczenie,  czy  to  przez  wodę,  czy  przez  ogień 
[Chrzest  ognia  !],  czy  teŜ  w  innych  kontekstach  przez  krew,  Uchylenie  Zasłony,  Przemiana  Serca 
(metanoia) oraz, w niektórych kręgach wierzeń, Czyściec”. P. Wheelwright, op. cit., s. 300.  

428

 Potęga mitu..., s. 186.  

429

 A. Fulińska, op. cit., s. 12. 

430

 Ibidem. 

background image

 

120 

nie  tylko  wybrani,  ale  wszyscy

431

.  Nader  trafnie  wskazała  istotę  przesłania  cyklu 

wiedźmińskiego K. Kralkowska-Gątkowska, pisząc o ksiąŜkach łódzkiego pisarza, Ŝe są 

„znakomitą  szkołą  i  wyobraźni,  i  zwykłego,  przyzwoitego  istnienia,  którego  celem  i 

ś

wiatłem jest miłość”

432

.    

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                 

431

 Por. A. Sapkowski, Świat..., s. 70-71 i 76. 

432

 K. Kralkowska-Gątkowska, op. cit., s. 73. 

background image

 

121 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 

 

 

Rozdział czwarty 

KOŁO WIECZNEGO POWROTU 

                                               

 

Kiedy  rycerz  Galahad  prosi  tajemniczą,  spotkaną  nad  górskim  jeziorem, 

nieznajomą o to, by opowiedziała mu swoją historię – koniecznie od samego początku 

(PJ 13), rozpoczyna ją ona następująco: Ta historia (…) coraz bardziej wygląda mi na 

taką, która nie ma początku. Nie mam teŜ pewności, czy aby się juŜ skończyła. Strasznie 

się,  musisz  wiedzieć,  poplątała  przeszłość  z  przyszłością.  Pewien  elf  powiedział  mi 

nawet,  Ŝe  to  jest  jak  z  tym  węŜem,  który  capnie  zębami  własny  ogon.  WąŜ  ten,  wiedz  

o  tym,  nazywa  się  Uroboros.  A  to,  Ŝe  gryzie  swój  ogon,  znaczy,  Ŝe  koło  jest  zamknięte 

(PJ  13).  Słowa  te  usytuowane  są  na  samym  początku  ostatniego  tomu  cyklu 

wiedŜmińskiego. Taka „strategiczna” lokalizacja sugeruje, iŜ mogą one stanowić istotną 

wskazówkę dla prawidłowego, zgodnego z intencją pisarza, odczytania całości. Wydają 

się  dotyczyć  nie  tylko  historii,  którą  za  chwilę  Ciri-Pani  Jeziora  zacznie  opowiadać 

Galahadowi,  pełnej  czasowych  zawiłości,  wynikających  z  daru  przemieszczania  się  w 

czasie,  posiadanego  przez  jej  bohaterkę  i  narratorkę  zarazem.  Być  moŜe  –  a  byłyby 

wtedy  swoistym  metatekstowym,  odautorskim  komunikatem  –  odsłaniają  one  takŜe 

naturę opowieści snutej przez samego A. Sapkowskiego. Opowieści, którą łódzki pisarz 

sytuuje w obrębie czasu cyklicznego, wiecznotrwałego, powracającego.  

background image

 

122 

 

Czas  wewnątrz  omawianych  utworów  łódzkiego  pisarza  (podobnie  jak  

przestrzeń,  o  czym  była  mowa  wcześniej)  jest  niejednorodny.  Oprócz  czasu 

fizykalnego,  linearnego,  czasu,  któremu  świadectwo  dają  liczne  i  często  cytowane 

kroniki,  roczniki  i  encyklopedie  wiedźmińskiego  świata,  pojawia  się  w  opowieści  

o  Geralcie  i  Ciri,  jakby  na  marginesie  czasu  historycznego,  czas  o  kształcie  koła

433

Występujący w wyraźnej opozycji do czasu świeckiego – czas święty

434

Jego naturę tłumaczy Ciri Auberon podczas ich rozmowy w pałacu Tir ná Lia:  

 

 

Na  ścianie,  którą  wskazał,  widniał  wypukły  relief 

przedstawiający  ogromnego  łuskowatego  węŜa.  Gad, 

zwinąwszy  się  w  kształt  ósemki,  wgryzał  się  zębiskami  we 

własny ogon. (…)  

-  Oto  –  powiedział  elf  –  pradwawny  wąŜ  Uroboros. 

Uroboros 

symbolizuje 

nieskończoność 

sam 

jest 

nieskończonością. Jest wiecznym odchodzeniem i wiecznym 

powracaniem.  Jest  czymś,  co  nie  ma  ani  początku,  ani 

końca. 

-  Czas  jest  jak  pradawny  Uroboros.  (…)  w  kaŜdym 

momencie,  w  kaŜdej  chwili,  w  kaŜdym  zdarzeniu  kryją  się 

przeszłość,  teraźniejszość  i  przyszłość.  W  kaŜdej  chwili 

kryje się wieczność. KaŜde odejście jest zarazem powrotem, 

                                                 

433

 Por. B. Kaniewska, O sposobach i funkcjach mityzacji. Nowak – Myśliwski – Redliński, „Pamiętnik 

Literacki” 1990, z. 3, s. 95.  

434

  Wyraźnie  dochodzi  on  do  głosu  w  wierzeniach  istot  zamieszkujących  wykreowane  przez  

A.  Sapkowskiego universum,  w  wierzeniach,  których  wyrazem są liczne święta odpowiadające cyklowi 
natury,  obchodzone  w  ramach  roku  obrzędowego  (por.  WJ  5-6).  O  poczuciu  cykliczności  czasu  
wewnątrz  świata  przedstawionego  utworów  wiedźmińskich  pisze  M.  Szymczak,  op.  cit.,  s.  64.  Nie 
wspomina  ona  jednak  o  tym,  a  jest  to  dosyć  istotne,  Ŝe  wykorzystana  w  nich  koncepcja  świąt  
okresowych, ich  nazwy i charakter,  w duŜym  stopniu nawiązują do kalendarza kultowego Celtów.  Zob.  
T.  G.  E.  Powell,  op.  cit.,  s.  144-150.  J.  Rosen-Przeworska,  op.  cit.,  s.  203-212.  Por.  A.  Sapkowski, 
Ś

wiat...,  s.  57.  Czas  święty  nie  jest  przy  tym  w  omawianym  cyklu  wyłącznie  funkcją  świadomości 

religijnej bohaterów, ale wiele wskazuje na to, Ŝe istnieje w opowieści o wiedźminie obiektywnie, Ŝe jest 
rzeczywistością,  której  bohaterowie  faktycznie  doświadczają.  O  wyjątkowości  pewnych  interwałów 
czasu,  a  tym  samym  o  ogólnej  jego  niejednorodności,  przekonuje  juŜ  samo  rozgrywanie  się  niektórych 
znaczących  wydarzeń  opowieści  wiedźmińskich  w  okolicach  waŜnych  świąt,  co  stanowi  odautorskie 
potwierdzenie,  Ŝe  rzeczywiście  Daty  te  wyróŜnia  (…)  magia  (WJ  6).  Dla  przykładu:  Ciri  rodzi  się  w 
okolicach  święta  Belleteyn  (por.  Oś  122),  zostaje  zraniona  w  twarz  w  samo  jesienne  Ekwinokcjum 
(Równonoc)  i  wtedy  teŜ  po  raz  pierwszy  objawia  się  jej  dar  władzy  nad  czasem,  w  wigilię  Saovine 
dokonuje  masakry  w  Dun  Dâre  i  wyrusza  na  poszukiwanie  zaświatowej  WieŜy  Jaskółki.  Poprzez 
skonfrontowanie  z  niezwykłością  pewnych  okresów  czasowych,  czytelnik  zostaje  uwraŜliwiony  na  fakt 
istnienia  wewnątrz  cyklu  wiedźmińskiego  róŜnych  rodzajów  trwania,  na  fakt  jednoczesnego 
funkcjonowania  bohaterów  w  obrębie  czasów  o  róŜnej  intensywności  i  waŜności,  czasów  o  róŜnej 
naturze. Por. M. Eliade, Sacrum..., s. 86-89.  
 

background image

 

123 

kaŜde  poŜegnanie  powitaniem,  kaŜdy  powrót  rozstaniem. 

Wszystko jest jednocześnie początkiem i końcem (PJ 174). 

 

PowyŜszej  koncepcji  trwania  autor  niewątpliwie  przyznaje  w  obrębie  swojego  utworu 

status nadrzędności (o doniosłości roli, jaką pełni ona w strukturze opowieści, świadczy 

choćby fakt nadania obrazowi węŜa zatapiającego zęby we własnym ogonie charakteru 

leitmotivu - por. PJ 174, 279, 387, 505). Zostaje ona w tym miejscu przywołana, gdyŜ 

wiele wskazuje na to, Ŝe rozwaŜenie ewentualnego związku pomiędzy wizją czasu jako 

kręgu a zjawiskiem obecności mitu arturiańskiego w obrębie „historii wiedźmińskich”, 

mogłoby  doprowadzić  do  ciekawych  wniosków  na  temat  rodzaju  zaleŜności  między  

tymi rzeczywistościami literackimi.   

Nadanie  czasowi  kierunku  cyklicznego,  powoduje  anulowanie  tej  jego  cechy, 

jaką  jest  nieodwracalność

435

.  „Wszystko  na  powrót  się  zaczyna  z  kaŜdą  chwilą. 

Przeszłość to tylko prefiguracja przyszłości.  śadne wydarzenie nie jest nieodwracalne, 

Ŝ

adna przemiana nie jest ostateczna. W pewnym sensie moŜna nawet rzec, Ŝe w świecie 

nie  dzieje  się  nic  nowego,  gdyŜ  wszystko  jest  tylko  powtarzaniem  tych  samych 

pierwotnych archetypów”

436

. Wszystko zmierza do powtarzania tego, co „dokonało się 

ab  orygine,  in  illo  tempore

437

.  Wydaje  się  –  choć  jest  to  oczywiście  teza  bardzo 

dyskusyjna – iŜ owym „niegdyś”, owym „na początku”, „historią wzorczą"

438

, która juŜ 

się  dokonała,  a  którą  w  ramach  „imitacji  archetypu”

439

  wcielają  bohaterowie  cyklu 

wiedźmińskiego,  jest  właśnie  mit  arturiański.  Wiele  wskazuje  na  to,  iŜ  to  on  

w  omawianych  utworach  A.  Sapkowskiego  jest  rzeczywistością  początku

440

rzeczywistością, do której pełnego „odzyskania” dąŜy cała, snuta przez siedem tomów, 

opowieść.  

Rama  w  postaci  czasu  o  kształcie  koła  powoduje,  Ŝe  objęte  nią  istotne 

wydarzenia  składające  się  na  losy  Geralta  i  Ciri,  są  w  niej  niejako  „uwięzione”.  Ich  

przeznaczeniem  jest  -  poprzez  powtórzenie  całego  cyklu  -  powrót  do  „miejsca 

początku”.  Wiele  wskazuje  na  to,  Ŝe  ów  kulminacyjny  moment  moŜe  nastąpić  wtedy, 

gdy  bohaterowie  dokonają  tego,  czego  mają  dokonać.  Kiedy  wypełni  się  to,  co  ma  się 
                                                 

435

 M. Eliade, Mit wiecznego powrotu, tł. K. Kocjan, Warszawa 1998, s. 102-103. 

436

 Ibidem, s. 103.  

437

 M. Eliade, Sacrum..., s. 87. 

438

 H. Podbielski, op. cit., s. 31-32.  

439

 M. Eliade, Mit..., s. 47.  

440

 Por. rozwaŜania A. Gemry dotyczące znaczenia czasoprzestrzeni mitycznej w konstrukcji tak romansu 

ś

redniowiecznego, jak i powieści fantasy. Podsumowuje je ona stwierdzeniem:  „Fantasy to przecieŜ nic 

innego, jak opowieść o początku – tak jak opowieściami o początku były romanse rycerskie”. A. Gemra, 
op. cit., s. 68-73.  

background image

 

124 

wypełnić  (WJ  138),  gdy  stanie  się  to,  co  przeznaczone:  wraz  z  odnalezieniem  Graala   

i  odejściem  Poszukującego  „czas  przygód”  zostanie  wreszcie  dopełniony,  a  wartości 

istotne  dla  mitów  Okrągłego  Stołu  znajdą  swoje  urzeczywistnienie.  Wówczas  dopiero 

koło zatoczy pełny obrót.  

Akceptację wyroków przeznaczenia (które jest niezmiernie waŜnym elementem 

struktury  omawianych  utworów)  przez  poszczególne  -  „uczynione  na  arturiańskie 

podobieństwo”

441

  –  postacie,  moŜna  z  tej  perspektywy  potraktować  jako  ich 

nieświadomą  zgodę  na  trud  odtworzenia  historii  wzorczej.  Nieuchronność  tego,  co 

przeznaczone  byłaby  w  takim  wypadku  nieuchronnością  zapisanej  juŜ  niegdyś 

opowieści,  nieuchronnością  uwikłania  w  koło  wiecznego  powrotu.  Jego  dotkliwość  

odczuwa z pewnością Geralt, który porównuje swoje przeznaczenie do „wiru” i „pętli” 

(por. Oś 122). Ono w pewnym sensie tłumaczy odczuwany przez Cahira bezwzględny 

wewnętrzny imperatyw przyłączenia się do druŜyny wiedźmina poszukującej Ciri (por. 

CHO  72).  ZaleŜność  od  „tego,  co  było”  z  pewnością  odkrywa  Vysogota  i  wyjawia  ją 

Cintryjce, spotykając się z nią w WieŜy Jaskółki - poza czasem i poza przestrzenią: 

 

Wiedziałem, Ŝe zwycięŜysz, Zireael. I Ŝe wejdziesz do wieŜy. 

Czytałem przecieŜ o tym. Bo to juŜ zostało opisane 

(WJ 426). 

 

Jego  słowa,  będące  mottem  jednego  z  rozdziałów,  mogłyby  być  mottem  dla  całego 

cyklu:  

 

Wszystko juŜ kiedyś było, wszystko juŜ się kiedyś wydarzyło. 

I wszystko juŜ zostało kiedyś opisane (PJ 150). 

 

Prawdę  wyraŜoną  przez  Vysogotę  intuicyjnie  pojmuje  teŜ  Jaskier,  kiedy  w  oparze 

czarodziejskiej mgły pierwszy pomaga Ciri wnieść Geralta na zbliŜającą się tajemniczą 

barkę, by mógł on – jak król Artur – odpłynąć do Avalonu. Bard wie, co robić dlatego, 

Ŝ

zna tę legendę, bo czytał kiedyś jedną z jej upoetycznionych wersji (PJ 515). W tym 

momencie imitacja archetypu uzyskuje swoją kulminację. M. Eliade pisze: „przez samo 

powtórzenie  gestów  paradygmatycznych,  następuje  zniesienie  czasu  świeckiego, 

trwania,  <<historii>>,  ten  zaś,  kto  odtwarza  gest  wzorcowy,  zostaje  w  ten  sposób 

                                                 

441

 M. Eliade, Mit…, s. 55. 

background image

 

125 

przeniesiony  do  epoki  mitycznej,  w  której  dokonało  się  objawienie  tego  wzorcowego 

gestu”

442

.  Coś  podobnego  ma  miejsce  nad  Loc  Escalott.  W  prawdziwie  onirycznej 

scenerii,  pośród  mgły,  ulega  zawieszeniu  normalny  czas  „dziania”  się  historii 

wiedźmińskiej,  a  uobecnia  się  praczas  mityczny  –  czas  stworzony  i  uświęcony  przez 

bohaterów  arturiańskich  w  trakcie  ich  gesta  –  dzieł,  których  reaktualizacja  była  celem 

snutej przez A. Sapkowskiego opowieści

443

 

...podąŜaj  drogą  wiodącą  na  spotkanie  przeznaczenia! 

Niechaj  zamknie  się  koło  czasu!  Niechaj  wąŜ  Uroboros 

zatopi zęby we własnym ogonie! (PJ 279) 

 

-  wołała  Nimue  nad  jeziorem  Loc  Blest,  wskazując  Ciri,  zagubionej  wśród  czasów  

i  miejsc,  drogę  do  Geralta  i  Yennefer  -  do  zamku  Stygga,  gdzie  rozegrają  się 

wydarzenia będące początkiem końca wiedźmińskiej opowieści.  

 

Koło  się  zamknęło  (…)  wąŜ  Uroboros  zatopił  zęby  we 

własnym ogonie! (PJ 505) 

   

-  krzyczy  Cintryjka,  przeczuwając  los  wiedźmina  konającego  właśnie  nad  jeziorem  

o arturiańskiej nazwie.  

W  paradygmatycznym  geście  złoŜenia  Geralta  na  łodzi  następuje  „wyjście  ze 

zwykłego 

trwania 

czasowego”

444

 

włączenie 

się 

„wieczną 

mityczną 

teraźniejszość”

445

. Wypełnia się to, co miało się wypełnić. Koło wykonało pełny obrót.  

Następuje  powrót  do  miejsca  początku.  Jezioro  Loc  Escalott  staje  się  jeziorem 

opływającym  legendarny  Avalon,  a  mgła,  z  której  wyłania  się  tajemnicza  barka,  jest 

mgłą  Wyspy  Błogosławionych.  Paradoksalność  momentu,  w  którym  się  to  dokonuje, 

polegającą  na  zmieszaniu  się  wszystkich  modalności  czasowych,  na  pełnym 

współistnieniu  „przeszłości”  i  „teraźniejszości”,  potwierdza  -  wyraźnie  wyczuwalna 

wśród czarodziejskiej mgły - obecność  zmarłych   towarzyszy

446

 

                                                 

442

 Ibidem.  

443

 Por. M. Eliade, Sacrum..., s. 86-87.  

444

 Ibidem, s. 86. 

445

 Ibidem, s. 87. 

446

 Por. M. Eliade, Mit..., s. 80. 

background image

 

126 

Jaskier  (…)  Wziął  na  ręce  wciąŜ  nieprzytomną  Yennefer. 

Zdziwił  się,  jak  jest  drobna  i  lekka.  Przysiągłby,  Ŝe  ktoś 

pomaga  mu  ją  dźwigać.  Przysiągłby,  Ŝe  czuje  obok  swgo 

ramienia bark Cahira. Kątem oka złowił mignięcie płowego 

warkocza  Milvy.  Gdy  składał  czarodziejkę  w  łodzi, 

przysiągłby,  Ŝe  widział  przytrzymujące  burtę  dłonie 

Angoulême (PJ 515-516). 

 

Powrót  do  mitycznej  rzeczywistości  początku,  odzyskanie  jej,  jest  równoznaczne  

z  faktem  reaktualizacji  „historii  wzorczej”.  Być  moŜe  to  właśnie  jest  istota  sposobu 

funkcjonowania  mitu  arturiańskiego  w  obrębie  cyklu  wiedźmińskiego.  Wydaje  się,  Ŝe 

nie  zostaje  on  przez  A.  Sapkowskiego  jedynie  ponownie  opowiedziany,  wyłącznie 

przypomniany.  W  obrębie  utworów  łódzkiego  pisarza,  dzięki  szczególnej  koncepcji 

przestrzeni  i  czasu,  najsłynniejsza  historia  rycerska  Europy  zostaje  autentycznie 

wskrzeszona, uobecniona - w cudowny sposób się ponawia

447

.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                 

447

 Por. J. Abramowska, O funkcjach mitu, „Nurt” 1975, nr 12, s. 19. 

background image

 

127 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ZAKOŃCZENIE 

 

 

                                                                     W czerwcu najpiękniej ogród zakwita Luizy 

                                                                            Którego nieistnienie zabija jak topór 

448

    

A.

 

Bursa 

 

 

PowyŜsze  rozwaŜania  udowodniły,  mam  nadzieję,  Ŝe  wirtualna  obecność  mitu 

arturiańskiego,  zwłaszcza  zaś  jego  „gałęzi  graalowej”,  w  cyklu  wiedźmińskim  jest 

faktem.  Ujawnienie  –  za  sprawą  interpretacji  figuralnej  -  rysów  postaci  i  artefaktów 

arturiańskich  jako  elementów  w  sposób  znaczący  współtworzących  kreacje 

protagonistów cyklu A. Sapkowskiego, odsłoniło rzeczywistość nawiązania do legendy 

Graala  jako  strukturalne  i  znaczeniowe  jądro  tegoŜ  cyklu.  Potwierdziło  tym  samym 

                                                 

448

  A.  Bursa,  Ogród  Luizy,  [cyt.  za:]  Poezja  naszego  wieku.  Antologia  wierszy  publikowanych  po  1918 

roku, wybór i opracowanie W. Kaliński, Warszawa 1989, s. 397.  

background image

 

128 

zasadność dopatrywania się w historii Geralta-Poszukującego i Ciri-Graala jej twórczej 

transformacji.  Analiza  elementów  składających  się  na  kreację  przestrzeni  oraz  próba 

rekonstrukcji  przyjętej  przez  autora  koncepcji  czasu  posłuŜyła  temu  samemu  celowi  – 

wskazaniu  na  fakt  istnienia  pomiędzy  „historiami  wiedźmińskimi”  a  najpopularniejszą 

opowieścią  rycerską  Europy  „analogii  znaczących,  spójnych  i  wyjaśniających”

449

Wydaje się, Ŝe wszystkie powyŜsze analizy ostatecznie udowodniły, iŜ niedostrzeŜenie 

intertekstualnego związku pomiędzy cyklem wiedźmińskim a opowieściami Okrągłego 

Stołu,  brak  jego  semantycznej  aktualizacji  moŜe,  jeśli  nie  zaburzyć  lekturę,  to 

przynajmniej  powaŜnie  ją  zuboŜyć,  poniewaŜ  wydatnie  utrudnia  wydobycie  pełni 

znaczeniowej opowieści  o Geralcie i Ciri. „To, co w samym utworze  wydaje się tylko 

fragmentarycznym  czy  tylko  częściowo  ujawnionym,  odsłonić  się  moŜe  dzięki  mitowi 

jako  pełne  i  wyraźne”  –  stwierdza  J.  L.  Blotner,  rozwaŜając  (od  strony  odbiorcy) 

konstrukcyjno-interpretacyjną funkcję mitu w dziele literackim

450

. Tylko w zestawieniu 

z  mitem  arturiańskim  cykl  wiedźmiński  ukazuje  się  w  całej  swojej  złoŜoności  

i  bogactwie  na  nowo  opowiedzianego  i  zinterpretowanego  uniwersalnego  mitu 

poszukiwania. 

Słusznie  jednak  zauwaŜa  E.  Mieletinski,  Ŝe  samo  „operowanie  motywami 

mitycznymi  jako  elementem  fabuły  powieściowej  lub  sposobami  organizowania 

narracji  nie  moŜe  być  powrotem  do  oryginalnej  pierwotnej  mitologii”

451

.  I  wydaje  się, 

Ŝ

e  A.  Sapkowski  wcale  tego  nie  chce,  wręcz  odwrotnie:  robi  wszystko,  by  jego 

opowieść  nie  miała  nic  wspólnego  z  historiami  budzącymi  „bojaźń  i  cześć”

452

.  Na 

kaŜdym  kroku  odziera  ją  z  wzniosłości  i  monumentalizmu.  Temu  słuŜy  m.in.  postawa 

ostentacyjnie  antytolkienowska,  wyraŜająca  się  np.  w  kompromitacji  –  przez 

brutalizację – tolkienowskich wzorców postaci: hobbitów, krasnoludów, elfów. Jest ona 

swoistą  demonstracją  sprzeciwu  wobec  metody  twórczej  profesora  z  Oxfordu,  którego 

Władca  Pierścieni,  inspirowany  w  duŜym  stopniu  legendą  arturiańską

453

,  spowity  jest  

w całości w dostojną szatę heroizmu i mitopoetyczności. A. Sapkowski, transformując 

najsłynniejszą  rycerską  historię  Europy,  naśladuje  raczej  euhemeryzacyjną  technikę  

M. Zimmer Bradley i postmodernistyczne gry T. H. White’a. Posuwa się nawet o krok 

dalej.  O  ile  Mgły  Avalonu  moŜna  uznać  za  mit  arturiański  „urealniony”,  o  tyle  ten 

                                                 

449

 H. Markiewicz, op. cit., s. 59. 

450

 Ibidem.  

451

 E. Mieletinski, op. cit., s. 367. 

452

  B.  Bettelheim,  Baśń  a  mit.  Optymizm  i  pesymizm,  [w  tegoŜ:]  Cudowne  i  poŜyteczne.  O  znaczeniu  i 

wartościach baśni, tł. D. Danek, Warszawa 1985, t. 1, s. 89. 

453

 Por. A. Gemra, op. cit., s. 70.  

background image

 

129 

przekształcony przez łódzkiego twórcę, trzeba by nazwać „zbrutalizowanym”.  O ile dla 

cyklu  Był  sobie  raz  na  zawsze  król,  będącego  -  powstałą  na  bazie  parodii,  karykatury, 

Ŝ

onglerki konwencjami i stylami - trawestacją legendy arturiańskiej, charakterystyczny 

jest  ciepły  humor  i  liryczny  klimat  nostalgii  za  bezpowrotnie  utraconym  światem 

rycerskich  wartości,  o  tyle  w  utworach  A.  Sapkowskiego  dominuje  dystans  i  ironia.  

Zdaje się to zbliŜać jego ksiąŜki do paradygmatu fantasy ironicznej, która „nie celebruje 

heroizmu,  lecz  śmieje  się  z  niego”

454

.  Jest  to  przy  tym  śmiech  zawsze  mocno 

zaprawiony  goryczą

455

.  Mogłoby  się  wydawać,  Ŝe  tu  właśnie  znajduje  się  środek 

cięŜkości  reinterpretacji,  jakiej  zostaje  poddana  historia  bohaterskich  poszukiwań 

ś

więtego  naczynia  w  cyklu  utworów  o  wiedźminie  Geralcie.  śe  jej  istota  polega  na 

demityzacji:  zabiegu,  na  skutek  którego  „mit  poprzez  ośmieszenie  go,  traci  swoją 

powagę i sens”

456

. Wszak cykl ów to opowieść, w której Percevalem jest bynajmniej nie 

niewinny  mutant-wiedźmin,  a  Graalem  dziewczynka  po  traumatycznych  przejściach  - 

owoc  eksperymentu  genetycznego.  Jednak  zakwalifikowanie  „historii  wiedźmińskich” 

tylko  i  wyłącznie  jako  postmodernistycznej  brutalnej  euhemeryzacji  legendy 

arturiańskiej byłoby wnioskiem dość jednostronnym, Ŝeby nie powiedzieć, pochopnym. 

Wiele wskazuje bowiem na to, Ŝe Sapkowski dokonuje w cyklu o Geralcie i Ciri rzeczy 

karkołomnej,  Ŝe  specyfika  i  oryginalność  jego  utworów  polega  na  godzeniu  tego,  co 

pozornie  pogodzić  się  nie  da,  na  łączeniu  dwóch  sprzecznych  tendencji,  dwóch 

znoszących  się  nawzajem  paradygmatów

457

:  demityzacji  i  mityzacji

458

.  Do  zmiany 

poglądu na istotę potraktowania przez łódzkiego  pisarza mitu arturiańskiego oraz mitu 

w ogóle skłania zwłaszcza scena zakończenia opowieści o wiedźminie, w której - dzięki 

specyficznej  konstrukcji  czasu  i  przestrzeni  -  mit  arturiański  jawi  się  juŜ  nie  jako 

rzeczywistość  bezlitośnie  trawestowana  i  ośmieszona,  ale  jako,  dominująca  nad 

strukturą  całego  cyklu,  „święta  potęga”  sławiąca  wydarzenia,  które  jego  bohaterowie 

przypominają  i  zarazem  cudownie  ponawiają

459

.  Fakt,  iŜ  ma  to  miejsce  nad  jednym  

z  tajemniczych,  zaświatowo  stylizowanych  jezior,  jest  znaczący.  Pozwala  odczytać 

prawdopodobną  funkcję  tego  przestrzennego  leitmotivu,  jaką  jest  sygnalizowanie 

                                                 

454

 M. Oziewicz, op. cit, s. 44. 

455

 Ibidem. 

456

 B. Kaniewska, op. cit., s. 108. 

457

  Por.  M.  Szpakowska,  op.  cit.,  s.  67.  Autorka  komentując  opowiadania  Sapkowskiego,  dostrzega  w 

nich  obecność  dwóch  znoszących  się  nawzajem  paradygmatów:  fantastyki  powaŜnej  i  fantastyki 
humorystycznej. Jej zdaniem takie sąsiedztwo jest moŜliwe tylko w obrębie estetyki postmodernizmu. 

458

 Por. M. Szymczak, op. cit., s. 69. Autorka artykułu  stwierdza  w nim  wyraźnie:  „Andrzej Sapkowski 

tworzy opowieść mityczną”. 

459

 M. Eliade, Aspekty mitu, tł. P. Mrówczyński, Warszawa 1998, s. 24.  

background image

 

130 

„zasięgu  działania  praw  rzeczywistości  mitycznej”

460

.  M.  Eliade,  opisując  fakt 

doświadczania  niejednorodności  przestrzeni  przez  wyznawców  religii  pierwotnych, 

pisze  iŜ  „To  właśnie  <<rozdarcie>>  przestrzeni  pozwala  na  ustanowienie  świata,  gdyŜ 

ono  to  odsłania  <<punkt  stały>>,  oś  wszelkiej  (…)  orientacji,  wszelkiego 

ukierunkowania. Gdy sacrum przejawia się za pośrednictwem jakiejkolwiek hierofanii, 

dochodzi nie tylko do przerwania jednorodności przestrzennej, ale takŜe do objawienia 

się  rzeczywistości  absolutnej”

461

.  Wydaje  się,  Ŝe  wbrew  zabiegom  demityzacyjnym 

konsekwentnie  stosowanym  przez  A.  Sapkowskiego  w  obrębie  całego  cyklu,  nad 

jeziorem  Loc  Escalott  –  w  zakończeniu  -  to  mitowi  ostatecznie  zostaje  oddana 

sprawiedliwość.  To  on  objawia  się  tam  się  jako  odzyskana  „rzeczywistść  absolutna”: 

rzeczywistość ładu, w obrębie  której zmęczony bohater, w nagrodę za swoją prawość, 

moŜe  odpłynąć  wraz  z  ukochaną  w  miejsce  wiecznej  szczęśliwości,  sfera  ocalenia 

stojąca  w  jawnej  opozycji  do  przeraŜającej,  brzydkiej,  groteskowej  rzeczywistości 

chaosu,  narzucanej  czytelnikowi  aŜ  do  tego  momentu.  Zmienia  to  zupełnie  optykę 

całości.  To  juŜ  nie  mit,  legenda,  baśń  –  opowieść  pełna  bohaterstwa,  rycerskości, 

prawości,  w  której  miłość  zawsze  triumfuje,  a  sprawiedliwa  kara  spotyka  zbrodniarzy, 

jest  śmieszna  i  Ŝałosna  w  zestawieniu  z  „rzeczywistością”.  To  rzeczywistość 

przedstawiona,  taka,  jaka  została  opisana  wyŜej  –  świat  antywartości,  w  zestawieniu  

z piękną opowieścią odsłania swoją jałowość, brzydotę, absurdalność. I rodzi dojmującą 

„nostalgię mitu”

462

 - tęsknotę za „doskonałością początków”

463

, pragnienie powrotu do 

rycerskiego „świata mocnego, świeŜego i czystego, jakim był in illo tempore

464

.  

Kończącą  siedmioksiąg  scenę  odejścia  Geralta  w  pachnące  jabłkami  zaświaty 

moŜna odczytać jako dodatkowy, zwieńczający  całość, gest afirmacji wobec wydarzeń  

i wartości zaczerpniętych z mitu arturiańskiego, wskazanie na historię graalową jako na 

„oś  wszelkiej  orientacji”  i  znaczeniowe  jądro  utworu.  Zarówno  w  niej,  jak  i  w  całym 

cyklu  trzeba  jednak  koniecznie  dojrzeć  takŜe  potwierdzenie  pisarskiego  credo

465

 

wypowiedzianego  przez  A.  Sapkowskiego  w  Pirogu  i  Świecie  króla  Artura  -  ukłon 

łódzkiego twórcy w stronę legendy, z której wywodzą się według niego  WSZYSTKIE 

opowieści fantasy, w stronę Baśni, co się sama z siebie bez końca wysnuwa / Po to, aby 

                                                 

460

 B. Kaniewska, op. cit., s. 93. 

461

 M. Eliade, Sacrum..., s. 49-50.  

462

 Określenie Jeana Pépin, które przywołuje w swojej ksiąŜce W. Krzemińska, op. cit., s. 193. 

463

 M. Eliade, Sacrum..., s. 104.  

464

 Ibidem, s. 106.  

465

 Tak nazwała esej Świat króla Artura A. Fulińska, op. cit., s. 12. 

background image

 

131 

się nigdy nie dosnuć do końca…

466

. W tym kontekście obraz węŜa poŜerającego własny 

ogon – tak uparcie powracający w ostatnim tomie cyklu – naleŜałoby uznać za symbol 

literatury  w  ogóle.  Literatury,  która  sama  dla  siebie  jest  źródłem  niewyczerpanej 

inspiracji, jest wiecznym odchodzeniem i wiecznym powracaniem (PJ 174). 

 

Z  takim  pojmowaniem  twórczości  literackiej  przez  A.  Sapkowskiego  wiąŜe  się  

z  pewnością  specyfika  jego  tekstów  –  ich  nadzwyczajna  intertekstualna  gęstość. 

Dlatego  teŜ  -  z  jej  powodu  -  naprawdę  dokładny  opis  wszystkich  tych  momentów,  

w  których  utwory  łódzkiego  pisarza  manifestują  swoje  dynamiczne  odniesienie

467

  do 

tradycji  arturiańsko-celtyckiej  zdecydowanie  przekracza  ramy  tej  pracy.  Rzetelniejszej 

analizy z pewnością domaga się zwłaszcza cała - niezmiernie rozbudowana, a zarazem 

bardzo istotna dla struktury znaczeniowej cyklu wiedźmińskiego - sfera aluzji do legend 

i  mitów  celtyckich.  Fascynującym  obszarem  badawczym,  zarówno  dla  literaturo-,  jak  

i  kulturoznawcy,  wydaje  się  być  temat  kobiety  i  kobiecości  w  siedmioksięgu, 

bynajmniej  niewyczerpany  za  sprawą  powyŜszych  rozwaŜań.  Wysoce  frapujące  jest 

zagadnienie  obecności  w  cyklu  wiedźmińskim  rzeczywistości  mitu.  Podjęcie  się 

naukowego  opracowania  tej  problematyki  –  zadania  niełatwego,  bo  wymagającego  od 

badacza  typowo  interdyscyplinarnego  podejścia  do  tematu  -  mogłoby  doprowadzić  do 

wielu interesujących wniosków. Wydaje się, Ŝe juŜ sama analiza kreacji wiedźmina pod 

kątem  wykorzystania  w  niej  cech  charakterystycznych  dla  bohatera  mitycznego

468

pomogłaby  w  odpowiedzi  na  –  jakŜe  często  zadawane  (niestety  bez  konsekwencji  

w  postaci  prac  z  dziedziny  socjologii  literatury)  -  pytanie  o  fenomen  popularności 

ksiąŜek o Geralcie z Rivii i Dziecku-Niespodziance

469

. RównieŜ tak znaczące i wyraźne 

upodobanie autora „historii wiedźmińskich” do form groteskowych zostało w niniejszej 

pracy  jedynie  zasygnalizowane,  co  otwiera  pole  dla  dalszych  teoretycznoliterackich 
                                                 

466

  Zacytowany  fragment  wiersza  B.  Leśmiana  Prolog  zamieścił  A.  Sapkowski  jako  motto  swej  noweli 

Maladie,  inspirowanej  historią  Tristana  i  Izoldy,  a  opowiadającej  o  miłości  Morholta  i  Branwen.  
A. Sapkowski, Świat…, s.168.  

467

 Por. J. Sławiński, Metaliteratura, [hasło  w:] Słownik terminów literackich, pod red. J. Sławińskiego, 

Wrocław 2000, s. 304. 

468

  Byłyby  to  np.:  górowanie  nad  otoczeniem,  samotnictwo,  szlachetność  uwydatniona  cechami 

pejoratywnymi,  brak  zadomowienia  –  wieczna  obcość,  walka  ze  złem,  tajemniczość  oraz  bunt  –  brak 
zgody  na  zastaną  rzeczywistość.  Wyszczególnieniem  cech  bohatera  mitycznego  zajmuje  się  w  swojej 
ksiąŜce  poświęconej  postaciom  z  polskich  i  francuskich  powieści  XIX  w.  W.  Krzemińska.  Autorka 
próbuje poprzez charakterystykę głównych bohaterów Lalki B. Prusa, Potopu H. Sienkiewicza, Hrabiego 
Monte-Christo
 A. Dumasa oraz Nędzników W. Hugo wykazać, Ŝe „Bohater mityczny w róŜnych swoich 
odmianach  powieściowych  odpowiada  podświadomym  zapotrzebowaniom  emocjonalnym  człowieka, 
niezaleŜnie od epoki”. W. Krzemińska, op. cit., s. 7.  

469

  Por.  T.  Stawiszyński,  op.  cit.,  s.  19.  Autor  krótkiego  artykułu  w  „Gazecie  Polskiej”  sugeruje,  Ŝe 

„Poczytność  Sapkowskiego  jest  przejawem  (…)  potrzeby  nowoczesnego  mitu.  Mitu,  który  zachowując 
swe  formalne  podłoŜe,  staje  się  przekaźnikiem  treści  stanowiących  o  specyfice  swoich  czasów.  Mitu, 
który  odwołując  się  do  kulturowych  korzeni,  potrafi  zarazem  doskonale  zobrazować  problemy 
współczesnej epoki.” 

background image

 

132 

dociekań.  Mogłyby  one  stanowić  istotny  wkład  w  próbę  rozpoznania  poetyki 

charakterystycznej  dla  twórczości  łódzkiego  pisarza  -  krok  do  przodu  w  stosunku  do 

utartych, Ŝeby nie powiedzieć „wytartych”, obiegowych sądów o właściwych pisarstwu 

A.  Sapkowskiego:  „postmodernistyczności”  i  metaliterackości.  Sądów  nie  tyle 

nieprawdziwych,  co  ciągle  jeszcze  nieudowodnionych  (nikt  dotychczas  nie  podjął  się 

wykazania ich zasadności na gruncie typowo naukowym), traktowanych zaś często jako 

gotowa  i  wygodna,  bo  zwalniająca  z  obowiązku  dalszych  poszukiwań,  formuła  na 

określenie istoty „sapkowszczyzny”.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

133 

SPIS  ILUSTRACJI 

 

 

1. il. s. 5.            Ilustracja, Aubrey Beardsley, ok. 1870: król Artur przyglądający się 

tajemniczej, odzianej na biało ręce wyłaniającej się z zaczarowanego 

jeziora i dzierŜącej magiczny miecz Ekskalibur. 

                              A. Cotterell, op. cit., s. 125. 

 

2.  il. s. 26.  

 Ilustracja w manuskrypcie, ok. 1400: moment objawienia się Graala 

(kształtem  wyraźnie  nawiązuje  on  do  cyborium)  na  dworze  króla 

Artura  w  dzień  Zielonych  Świątek,  kiedy  to  mistyczne  naczynie 

okryte  białą  materią  ukazało  się  rycerzom  Okrągłego  Stołu  przy 

wtórze grzmotu i w blasku oślepiającego światła. Ibidem, s. 133.   

 

3.  il. s. 32.            Dante Gabriel Rossetti, Panienka Świętego Graala, płótno, 1874. 

Ibidem, s. 166.  

 

 

4.  il. s. 41.            Ilustracja,  Stuart  Littlejohn,  1994:  Morgan  Czarodziejka  jako 

królowa  Avalonu  –  stojąca  w  łodzi  i  trzymającą  w  dłoni  gałąź 

jabłoni, symbol celtyckich zaświatów. Ibidem, s. 114.  

 

     5.  il. s. 47.             Ilustracja,  Alan Lee, 1984: Rhiannon, kiedy po raz pierwszy ukazała 

się  księciu  Pwyllowi  jako  tajemnicza,  niedościgniona  zjawa  w 

brokatowej sukni, pędząca na białej klaczy. Jej związek z zaświatami 

symbolizują trzy magiczne ptaki. Ibidem, s. 162.  

 

     6.  il.  s.  50.        Rysunek  przedstawiający  Eponę,  wykonany  na  podstawie  posągu 

znalezionego  we  Francji.  Zarówno  konie,  które  jej  towarzyszą,  jak  i 

klucz,  który  dzierŜy  ona  w  dłoni,  symbolizują  jej  władzę  nad 

wrotami zaświatów. Są to atrybuty boginii wpisującej się w archetyp 

bóstwa  przeprowadzającego  dusze  na  tamten  świat.  S.  Husain,  op. 

cit., s. 24.  

 

background image

 

134 

       7.  il. s. 60.       

Dante  Gabriel  Rossetti,  Jak  pan  Galahad,  pan  Bors  i  pan  Parsiwal 

otrzymali pokarm ze świętego Graala, płótno, 1864. A. Cotterell, op. 

cit., s. 134.   

 

8.   il. s. 64.           Martin Wiegand, Pasiwal, płótno, 1934. Ibidem, s. 160. 

 

9.   il. s. 71.           W. Hatherell, Galahad, witraŜ, ok. 1910. Ibidem, s. 134.  

 

10. il. s. 76.           Edward Burne-Jones, Sen Lancelota (fragment), płótno, 1895-1896.  

                              Nastrojowy  obraz  przedstawia  najwspanialszego  z  Arturowych 

paladynów w momencie, kiedy – z powodu jego  grzechów - zostaje 

mu odmówiona łaska wejścia do kaplicy świętego Graala i oglądania 

na  własne  oczy  świętej  relikwii.  „Wielcy  Malarze”  2001,  cz.  162,  

s. 26-27.  

 

11.  il.  s.  82.            William  Morris,  Zdobycie,  gobelin,  ok.  1870.  A.  Cotterell,  op.  cit.,  

s. 167.  

 

12. il. s. 88.           James Archer, Śmierć Artura, płótno, 1860. Ibidem, s. 101.  

 

13. il. s. 93.           Ilustracja, Alan Lee, 1984: jedna z zaświatowych wysp, które 

odwiedził w czasie swej morskiej wędrówki Maelduin – bohater 

jednej z najsłynniejszych irlandzkich „PodróŜy”. Ibidem, s. 145.  

 

14. il. s. 96.          Ilustracja, Stephen Reid, 1912: Tuatha De Danann. Nazwa ta oznacza 

plemię  bogini  Danu  (rasę  potęŜnych  istot  zrodzonych  z  tej  wielkiej 

bogini matki) – pięknych celtyckich bogów, którzy najpierw władali 

całymi  Wyspami  Brytyjskimi,  potem  zaś  zeszli  do  jej  części 

podziemnej,  by  zamieszkiwać  od  tej  pory  pełne  blasku,  tajemnicze 

zaświaty. Ibidem, s. 121.  

 

15. il. s. 101.         Ilustracja, Danuta Meyer, 1993: królowa zaświatowej Wyspy Kobiet. 

W  to  magiczne  miejsce  trafił  w  czasie  swej  morskiej  podróŜy  Bran, 

background image

 

135 

syn  Febala.  Kielich  obfitości,  który  władczyni  trzyma  w  dłoni, 

symbolizuje idylliczne rozkosze wyspy. Ibidem, s. 107.  

 

16. il. s. 104.          Ilustracja,  Alan  Lee,  1984:  kolejna  z  zaświatowych  wysp 

odwiedzonych  przez  Maelduina  w  czasie  jego  morskiej  podróŜy. 

Osobliwością,  którą  zastali  tam  podróŜnicy  był  znikający  zamek  ze 

spiŜową  bramą  i  szklanym  mostem  zwodzącym,  strącającym 

wędrowców  w przepaść. Ibidem, s. 164.   

 

17. il. s. 112.         XVI karta Wielkich Arkanów: „WieŜa”. www. alchemik.pl. 

 

18. il. s. 121.        William  Bell  Scott,  Opłakiwanie  króla  Artura  (fragment).  

A.  Berthelot,  Król  Artur  i  rycerze  Okrągłego  Stołu,  tł.  A.  Chińska, 

Warszawa 2003, s. 38-39.  

 

19. il. s. 127.         Joseph Noel Paton, Sir Galahad, http://www.artmagick.com/pictures/ 

                              artist.aspx?artist.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

136 

BIBLIOGRAFIA: 
 

LITERATURA PODMIOTOWA:  
 

1.

 

Sapkowski Andrzej, Ostatnie Ŝyczenie, Warszawa 2001.  

2.

 

Sapkowski Andrzej, Miecz przeznaczenia, Warszawa 2001. 

3.

 

Sapkowski Andrzej, Krew elfów, Warszawa 2001. 

4.

 

Sapkowski Andrzej, Czas pogardy, Warszawa 2001. 

5.

 

Sapkowski Andrzej, Chrzest ognia, Warszawa 2001. 

6.

 

Sapkowski Andrzej, WieŜa Jaskółki, Warszawa 2001. 

7.

 

Sapkowski Andrzej, Pani Jeziora, Warszawa 2001  

 

 

8.

 

Sapkowski Andrzej, Nie jestem, jak się okazuje autorem ksiąŜek wagonowych, 

rozm. przepr. B. Zielińska, „Cogito” 2000, s. 87-91. 

9.

 

Sapkowski  Andrzej,  Nie  zwykłem  podpisywać  się  na  ksiąŜkach  Tolkiena,  [w:] 

Rozmowy przekorne, rozm. przepr. D. Brykalski, Warszawa 2003, s. 243-257. 

10.

 

Sapkowski  Andrzej,  Piróg  albo  Nie  ma  złota  w  Szarych  Górach,  „Nowa 

Fantastyka” 1993, nr 5, s. 65-72.  

11.

 

Sapkowski Andrzej, Rękopis znaleziony w smoczej jaskini. Kompendium wiedzy 

o literaturze fantasy, Warszawa 2001. 

12.

 

Sapkowski Andrzej, Świat króla Artura, Warszawa 2001. 

13.

 

 Sapkowski  Andrzej,  Światy  zamknięte,  światy  otwierane,  rozm.  przepr.  

M. Kamykowa, T. Lewandowski, „Magazyn Literacki” 1999, nr 11, s. 28-31. 

14.

 

Sapkowski  Andrzej,  Towar  bardzo  nietypowy,  rozm.  przepr.  B.  Torański, 

„Rzeczpospolita” 1999, nr 129, D. s. 8. 

 

LITERATURA PRZEDMIOTOWA: 

 

15.

 

Czapliński  Przemysław,  Śliwiński  Piotr,  Proza  na  przełomie  –  panorama,  [w                   

tychŜe:]  Literatura  polska  1976-1998.  Przewodnik  po  prozie  i  poezji,  Kraków 

2002, s. 239-283. 

16.

 

Dukaj  Jacek,  Smutek  baśni  zbyt  prawdziwych  (rec.  WieŜy  Jaskółki),  „Nowa 

Fantastyka” 1998, nr 3, s. 72. 

background image

 

137 

17.

 

Fulińska  Agnieszka,  O  Andrzeju  Sapkowskim.  Baśń,  która  ocala,  „Tygodnik 

Powszechny” 1999, nr 29, s. 12.  

18.

 

Gorol Tomasz, Kim jest wiedźmin Geralt, „Nowa Fantastyka” 2001, nr 11, s. 65-

68. 

19.

 

Inglot Jacek, KsiąŜki pokupne (rec. Pani Jeziora), „Odra” 1999, nr 9, s. 131-132. 

20.

 

Kralkowska–Gątkowska  Krystyna,  Fantazyjne  trawestacje  (rec.  Pani  Jeziora), 

„Śląsk” 2000, nr 8, s. 73. 

21.

 

Lasoń  –  Kochańska  GraŜyna,  Coś  się  kończy  (rec.  Pani  Jeziora),  „Guliwer” 

1999, nr 4, s. 28-29.  

22.

 

Lemann  Natalia,  Literatura  arturiańska  w  twórczości  Andrzeja  Sapkowskiego, 

czyli  wszystkie  drogi  prowadzą  do  Kamelotu,  „Zeszyty  Naukowe  WSHE  w 

Łodzi” 2001, nr 6, s. 77-99. 

23.

 

Lewandowski  Tadeusz,  Do  ciemnego  kresu,  po  ostatnią  nagrodę  (rec.  Pani 

Jeziora), „Nowe KsiąŜki” 1999, nr 6, s. 41.  

24.

 

Lichański  Jakub  Zdzisław,  Sapkowski  i  król  Artur  (rec.  Świata  króla  Artura), 

“Nowa Fantastyka”1995, nr 10, s. 69.   

25.

 

Materska  Dominika,  Popiołek  Ewa,  Grają  wiedźminem!  (rec.  Czasu  pogardy), 

„Nowa Fantastyka” 1996, nr 2, s. 70. 

26.

 

Materska  Dominika,  Popiołek  Ewa,  Morgiana  i  rycerze  (rec.  Mgieł  Avalonu), 

„Nowa Fantastyka” 1998, nr 2, s. 71. 

27.

 

Materska  Dominika,  Z  tej  samej  materii,  co  mary  senne  (rec.  Pani  Jeziora), 

„Nowa Fantastyka” 1999, nr 6, s. 78.  

28.

 

Sieradzki Jacek, Geralt wróć, „Polityka” 1999, nr 12, s. 58.  

29.

 

Sieradzki Jacek, Wiedźmin, potwory i ludzie, „Polityka” 1998, nr 3, s. 44-45. 

30.

 

Stawiszyński Tomasz, Wiedźmin ambitny, „Gazeta Polska” 2002, nr 7, s. 19. 

31.

 

Stępień Tomasz, Fantasy po polsku, [w:] Literatura polska 1990-2000, pod red. 

T. Cieślaka i K. Pietrych, Kraków 2002, t. 2, s. 380-393. 

32.

 

Szczepaniak  Grzegorz,  PodróŜe  w  krainie  wyobraźni,  czyli  świat  wiedźmina 

Geralta, „Studium” 2002, nr 1, s. 184.    

33.

 

Szelewski  Maciej,  Nazewnictwo  literackie  w  utworach  Andrzeja  Sapkowskiego  

i Nika Pierumowa, Toruń 2003. 

34.

 

Szpakowska Małgorzata, Budowniczowie, „Twórczość” 1997, nr 7, s. 58-67. 

background image

 

138 

35.

 

Szymczak 

Małgorzata, 

Sakralizacja 

desakralizacja 

rzeczywistości  

w  opowiadaniach  o  wiedźminie  oraz  cyklu  powieściowym  Andrzeja 

Sapkowskiego, „Przegląd Humanistyczny” 2002, nr 2, s. 51-69. 

36.

 

Waśkiewicz Andrzej K., Geralt wnuk Conana, „Wiadomości Kulturalne” 1995, 

nr 28, s. 12-13. 

37.

 

Zając Michał, Zgroza (rec. WieŜy Jaskółki), „Guliwer” 1998, nr 1, s. 37-38. 

 

LITERATURA KONTEKSTÓW INTERPRETACYJNYCH: 

 

38.

 

Chrétien  z  Troyes,  Rycerz  z  Wózka  czyli  Historia  Imć  Pana  Lancelota,  tł.  

R. Jarocka-Nowak, A. Nowak, Kraków 1996. 

39.

 

Chrétien de Troyes, Percewal z Walii, czyli Opowieść o Graalu, [w:] Arcydzieła 

francuskiego średniowiecza, tł. A. Tatarkiewicz, Warszawa 1968. 

40.

 

Opowieści  Okrągłego  Stołu,  oprac.  J.  Boulenger,  tł.  K.  Dolatowska,  

T. Komendant, Warszawa 1987. 

41.

 

Wolfram  von  Eschenbach,  Parsifal,  [w  tegoŜ:]  Pieśni.  Parsifal.  Titurel,  tł.  

A. Lam, Warszawa 1996.  

 

42.

 

Tolkien John Ronald Reuel, Silmarillion, tł. M. Skibniewska, Warszawa 2000. 

43.

 

Tolkien  John  Ronald  Reuel,  Władca  Pierścieni.  DruŜyna  Pierścienia,  tł.  

M. Skibniewska, Warszawa 2001. 

44.

 

Tolkien John Ronald Reuel, Władca Pierścieni. Dwie WieŜe, tł. M. Skibniewska, 

Warszawa 2001. 

45.

 

Tolkien  John  Ronald  Reuel,  Władca  Pierścieni.  Powrót  Króla,  tł.  

M. Skibniewska, Warszawa 2001. 

 

46.

 

White  Terence  H.,  Był  sobie  raz  na  zawsze  król.  Miecz  dla  króla,  tł.  J.  Kozak, 

Warszawa 1991. 

47.

 

White Terence H., Był sobie raz na zawsze król. Pani powietrza i ciemności, tł. 

J. Kozak, Warszawa 1991. 

48.

 

White Terence H., Był sobie raz na zawsze król. Rycerz spod Ciemnej Gwiazdy

tł. J. Kozak, Warszawa 1999. 

49.

 

White  Terence  H.,  Był  sobie  raz  na  zawsze  król.  Świeca  na  wietrze.  Księga 

Merlina, tł. J. Kozak, Warszawa 1999.  

background image

 

139 

50.

 

Zimmer Bradley Marion, Mgły Avalonu, tł. D. Chojnacka, Poznań 2001. 

 

 

51.

 

 Heaney  Marie,  Za  dziewiątą  falą.  Księga  legend  irlandzkich,  tł.  M.  Godyń, 

Kraków 1996. 

52.

 

Jones Gwyn, Baśnie i legendy walijskie, [w:] Baśnie i legendy Wysp Brytyjskich

tł. M. Skibniewska, Warszawa 1985, s. 121-209.  

53.

 

O tym, jak Culhwch o Olwenę zabiegał, [w:] Mabinogion. Pani na źródlech jako 

teŜ  inne  historie  z  pradawnej  Walii  rodem,  tł.  E.  Nogieć  i  A.  Nowak,  Kraków 

1997, s. 25-81.  

 

OPRACOWANIA DOTYCZĄCE LITERATURY KONTEKSTOWEJ: 

 

54.

 

 Adamski  Jerzy,  Epopeja  bohaterska  i  powieść  poetycka,  [w  tegoŜ:]  Historia 

literatury francuskiej, Wrocław 1989, s. 32-41. 

55.

 

Berthelot  Anne,  Król  Artur  i  rycerze  Okrągłego  Stołu,  tł.  A.  Choińska, 

Warszawa 2003.  

56.

 

Botheroyd  Sylvia  i  Paul F.,  Słownik  mitologii  celtyckiej,  tł.  P.  Latko,  Katowice 

1998. 

57.

 

Cotterell  Arthur,  Celtowie,  tł.  P.  Taracha,  [w  tegoŜ:]  Encyklopedia  mitologii

Warszawa 2000. 

58.

 

Cremin Aedeen, Celtowie, tł. P. Szymor, Warszawa 2001.  

59.

 

Czerny  Zygmunt,  [Wstęp  do:]  Chretien  de  Troyes,  Percewal  z  Walii,  czyli 

Opowieść  o  gralu,  tł.  A.  Tatarkiewicz,  [w:]  Arcydzieła  francuskiego 

ś

redniowiecza, Warszawa 1968, s. 427-478. 

60.

 

Dillon  Myles,  Chadwick  Nora  K.,  Ze  świata  Celtów,  tł.  Z.  Kubiak,  Warszawa 

1975.  

61.

 

Dukaj  Jacek,  Prawie  arcydzieło  (rec.  Mgieł  Avalonu  M.  Zimmer  Bradley), 

„Nowa Fantastyka” 1995, nr 7, s. 68. 

62.

 

Fleming Fergus, Opowieści o magii i transformacji, [w:] Celtowie. Herosi świtu

tł. R. Januszewski, Warszawa 1998, s. 77-101. 

63.

 

Gąssowski Jerzy, Mitologia Celtów, Warszawa 1987. 

64.

 

Gierek BoŜena, Celtowie, Kraków 1998. 

65.

 

Green Miranda Jane, Mity celtyckie, tł.J. Kolczyńska, Warszawa 2001. 

background image

 

140 

66.

 

Gulisano Paolo, Tolkien: mit i łaska, tł. A. Kuciak, Poznań 2002. 

67.

 

Hauf Monika, Drogi do Świętego Graala, tł. A. Wziątek, Wrocław 2004. 

68.

 

Husain  Shahrukh,  Bogowie,  boginie  i  kosmos,  [w:]  Celtowie.  Herosi  świtu,  tł.  

R. Januszewski, Warszawa 1998, s. 19-45.  

69.

 

Kerényi  Karol,  Czym  jest  mitologia,  tł.  I.  Krońska,  „Twórczość”  1973,  z.  2,  

s. 88-102.  

70.

 

Lam  Andrzej,  [Przedmowa  do:]  Wolfram  von  Eschenbach,  Pieśni.  Parsifal. 

Titurel, tł. A. Lam, Warszawa 1996, s. 7-74.   

71.

 

Lebiecki  Tomasz  M.,  Legendy  arturiańskie  jako  element  kultury  europejskiej

„Literatura Ludowa” 2002, z. 4-5, s. 3-20.  

72.

 

Littleton C. Scott, Malcor Linda A., Legendy arturiańskie, [w] Celtowie. Herosi 

ś

witu, tł. R. Januszewski, Warszawa 1998, s. 103 – 133. 

73.

 

Loomis  Roger  Sherman,  Graal.  Od  celtyckiego  mitu  do  chrześcijańskiego 

symbolu, tł. J. Piątkowska, Kraków 1998.  

74.

 

Majewicz  Alfred  M.,  Majewiczowa  ElŜbieta,  Literackie  dziedzictwo  Celtów

[w:]  Dzieje  literatur  europejskich,  pod  red.  W.  Floryana,  Warszawa  1991,  t.  3, 

cz. 2, s. 645-768.  

75.

 

Materska  Dominika,  Popiołek  Ewa,  Morgiana  i  rycerze  (rec.  Mgieł  Avalonu), 

„Nowa Fantastyka” 1998, nr 2, s. 71. 

76.

 

Matthews John i Caitlin, Mitologia Wysp Brytyjskich, Poznań 1997. 

77.

 

Mroczkowski  Przemysław,  WitraŜe  i  romanse,  [w  tegoŜ:]  Historia  literatury 

angielskiej. Zarys, Wrocław 2004, s. 31-94. 

78.

 

Nikliborcowa  Anna,  Literatura  Francji  feudalnej  (do  końca  wieku  XVIII),  [w:] 

Dzieje  literatur  europejskich,  pod  red.  W.  Floryana,  Warszawa  1979,  t.  1,  

s. 579-691.  

79.

 

Nowak  Andrzej,  [Posłowie  do:]  Chretien  z  Troyes,  Rycerz  z  Wózka,  czyli 

Historia Imć Pana Lancelota, tł. R. Jarocka-Nowak, A. Nowak, Kraków 1996, s. 

107-111.  

80.

 

Powell T. G. E., Celtowie, tł. P. Taracha, Warszawa 1999.  

81.

 

Rosen-Przeworska Janina, Religie Celtów, Warszawa 1971. 

82.

 

Shippey Tom A., Droga do Śródziemia, tł. J. Kokot, Poznań 2001.  

83.

 

Szyjewski  Andrzej, Klucze do prawdy – przestrzeń, [w tegoŜ:] Od Valinoru do 

Mordoru. Świat mitu a religia w dziele Tolkiena, Kraków 2004, s. 217-248. 

background image

 

141 

84.

 

Weston  Jessie  L.,  Legenda  o  Graalu.  Od  staroŜytnego  obrzędu  do  romansu 

ś

redniowiecznego, tł. A. H. Bogucka, Warszawa 1974.  

85.

 

Wood Juliette, Celtowie. Ludzie, mitologia, sztuka, tł. J. Mikos, Warszawa 2002. 

86.

 

Zbierski  Henryk,  Literatura  staroangielska,  [w:]  Dzieje  literatur  europejskich

pod red. W. Floryana, Warszawa 1982, t. 2, cz. 1, s. 301- 307.  

87.

 

Zgorzelski Andrzej, Płaszczyzny narracji i świata przedstawionego w The Once 

and  Future  King  T.  H.  White’a,  [w  tegoŜ:]  Kreacje  świata  sensów.  Szkice  

o współczesnej powieści angielskiej, Łódź 1975, s. 39-51.  

88.

 

ś

ółkiewska  Ewa  Dorota,  [Wstęp  do:]  Opowieści  Okrągłego  Stołu,  oprac.  

J. Boulenger, tł. K. Dolatowska, T. Komendant, Warszawa 1987, s. 5-38.  

 

OPRACOWANIA TEORETYCZNE:  

 

89.

 

Abramowska Janina, O funkcjach mitu, „Nurt” 1975, nr 12, s. 18-21. 

90.

 

Auerbach  Erich,  Farinata  i  Cavalcante,  [w  tegoŜ:]  Mimesis.  Rzeczywistość 

przedstawiona  w  literaturze  Zachodu,  tł.  Z.  śabicki,  Warszawa  1968,  t.  1,  

s. 297- 345.  

91.

 

Bettelheim  Bruno,  Baśń  a  mit.  Optymizm  i  pesymizm,  [w  tegoŜ:]  Cudowne  

i  poŜyteczne.  O  znaczeniu  i  wartościach  baśni,  tł.  D.  Danek,  Warszawa  1985,  

t. 1, s. 86-96. 

92.

 

Campbell Joseph, Bohater o tysiącu twarzy, tł. A. Janowski, Poznań 1997. 

93.

 

Cooper J. C., Zwierzęta symboliczne i mityczne, tł. A. Kozłowska – Ryś i L. Ryś, 

Poznań 1998. 

94.

 

Coste  René,  Miłość,  która  zmienia  świat.  Teologia  miłości,  tł.  M.  Stokowska, 

Lublin 1992. 

95.

 

Eliade Mircea, Aspekty mitu, tł. P. Mrówczyński, Warszawa 1998. 

96.

 

Eliade Mircea, Mit wiecznego powrotu, tł. K. Kocjan, Warszawa 1998.  

97.

 

Eliade  Mircea,  Sacrum,  mit,  historia.  Wybór  esejów,  tł.  A.  Tatarkiewicz, 

Warszawa 1970.  

98.

 

Gemra  Anna,  Fantasy  –  powrót  romansu  rycerskiego?,  „Acta  Universitatis 

Wratislaviensis. Literatura i Kultura Popularna” 1998, seria VII, s. 55-73. 

99.

 

Głowiński Michał, O intertekstualności, „Pamiętnik Literacki” 1986, z. 4, s. 75-

100. 

background image

 

142 

100.

 

Handke  Ryszard,  Dzieło  w  perspektywie  czytelnika,  [w  tegoŜ:]  Utwór 

fabularny w perspektywie odbiorcy, Wrocław 1982, s. 5-28.  

101.

 

Handke  Ryszard,  Komunikacja  aksjologiczna  –  nośniki  wartości  w  dziele 

literackim,  [w:]  Problematyka  aksjologiczna  w  nauce  o  literaturze,  pod  red.  

S. Sawickiego i A. Tyszczyka, Lublin 1992, s. 199-222. 

102.

 

Kaniewska Bogumiła, O sposobach i funkcjach mityzacji. Nowak – Myśliwski 

– Redliński, „Pamiętnik Literacki” 1990, z. 3, s. 91-113. 

103.

 

Krzemińska  Wanda,  Bohater  mityczny  w  powieściach  polskich  i  francuskich 

XIX w., Warszawa 1985. 

104.

 

Markiewicz Henryk, Literatura a mity, „Twórczość” 1987, nr 10, s. 55-70. 

105.

 

Mieletinski Eleazar, Poetyka mitu, tł. J. Dancygier, Warszawa 1981. 

106.

 

Nycz  Ryszard,  Intertekstualność  i  jej  zakresy:  teksty,  gatunki,  światy,  [w 

tegoŜ:]  Tekstowy  świat.  Poststrukturalizm  a  wiedza  o  literaturze,  Warszawa 

1993, s. 59-82.  

107.

 

Olszański  Tadeusz  Andrzej,  Trzy  serca  i  trzy  pióra.  Trzy  źródła  i  trzy  części 

składowe fantasy, „Nowa Fantastyka” 1996, z. 2, s. 66-68.  

108.

 

Oziewicz  Marek,  RozwaŜając  fantasy.  Diany  Waggoner  propozycje  typologii 

odmian gatunku, „Literatura ludowa” 2000, nr 2, s. 37-47. 

109.

 

H.  Podbielski,  Nowsze  teorie  mitu,  [w:]  Z  zagadnień  literatury  greckiej,  pod 

red. J. Pliszczyńskiej, Lublin 1978, s. 7-42. 

110.

 

Potęga  mitu.  Rozmowy  Billa  Moyersa  z  Josephem  Campbellem,  oprac.  B.S. 

Flawers, tł. I. Kania, Kraków 1994. 

111.

 

Prinke  Rafał  T.,  Sacrum  czy  profanum,  czyli  symbolika  kart  atutowych,  [w 

tegoŜ:] Tarot – dzieje niezwykłej talii kart, Warszawa 1991, s. 59-91. 

112.

 

Rudolf  Edyta,  Świat  istot  fantastycznych  we  współczesnej  literaturze 

popularnej, Wałbrzych 2001. 

113.

 

Sawicki  Stefan,  Problematyka  aksjlogiczna  w  badaniach  literackich,  [w:] 

Problematyka  aksjologiczna  w  nauce  o  literaturze,  pod  red.  S.  Sawickiego  i  

A. Tyszczyka, Lublin 1992, s. 95-110.  

114.

 

Słupecki  Leszek  Paweł,  Odyn,  [w  tegoŜ:]  Mitologia  skandynawska  w  epoce 

wikingów, Kraków 2003, s. 96-128. 

115.

 

Wieczorkiewicz  Anna,  Wędrowcy  fikcyjnych  światów.  Pielgrzym,  rycerz  

i włóczęga, Gdańsk 1996. 

background image

 

143 

116.

 

Wheelwright  Philip,  Symbol  archetypowy,  [w:]  Symbole  i  symbolika,  wybór  i 

wstęp M. Głowiński, tł. G. Borkowska, Warszawa 1990, s. 265-311. 

117.

 

Jung Carl Gustaw, Archetyp matki, [w tegoŜ:] O naturze kobiety, tł. M. Starski, 

Poznań [b.r.w.], s. 10-14. 

 

SŁOWNIKI  I  LEKSYKONY:  

 

118.

 

Biedermann  Hans,  Mgła,  [hasło  w:]  Leksykon  symboli,  tł.  J.  Rubinowicz, 

Warszawa 2003, s. 215. 

119.

 

Głowiński  Michał,  Figuralna  interpretacja,  [hasło  w:]  Słownik  terminów 

literackich, pod red. J. Sławińskiego, Wrocław 2000, s. 153-154. 

120.

 

Kopaliński  Władysław,  RóŜa,  [hasło  w  tegoŜ:]  Słownik  symboli,  Warszawa 

2001, s. 361-364.  

121.

 

Kopaliński  Władysław,  Słownik  wyrazów  obcych  i  zwrotów  obcojęzycznych

Warszawa 2003.  

122.

 

Hierogamia,  [hasło  w:]  Leksykon  religii.  Zjawiska  –  Dzieje  –  Idee,  

z  inicjatywy  Franza  Königa  przy  współpracy  wielu  uczonych  wydał  Hans 

Waldenfels, tł. P. Pachciarek, Warszawa 1997.  

123.

 

Okopień-Sławińska  Aleksandra,  Groteska,  [hasło  w:]  Słownik  terminów 

literackich, pod red. J. Sławińskiego, Wrocław 2000, s. 188-189. 

124.

 

Podsiad  Antoni,  Miłość,  [hasło  w:]  Słownik  terminów  i  pojęć  filozoficznych

Warszawa 2001, s.514-516.  

125.

 

Sławiński  Janusz,  Charakter,  [hasło  w:]  Słownik  terminów  literackich,  pod 

red. tegoŜ, Wrocław 2000, s. 76. 

126.

 

Sławiński Janusz, Leitmotiv, [hasło w:] Słownik terminów literackich, pod red. 

tegoŜ, Wrocław 2000, s. 273.  

127.

 

Sławiński  Janusz,  Metaliteratura,  [hasło  w:]  Słownik  terminów  literackich

pod red. tegoŜ, Wrocław 2000, s. 303-304.