background image

Medycyna naturalna i holistyczna, czyli świeckie uzdrawianie "całego człowieka" 

Prof. dr hab. med. Andrzej Gregosiewicz 

Uwaga:  tekst  nie  opisuje  szczegółowo  oczywistych  oszustw  medycznych  typu 
bioenergoterapii,  akupunktury,  akupresury,  irydologii,  radiestezji  i  wielu  innych 
sposobów "uzdrawiania" oraz dowcipów i żartów ze zdrowego rozsądku, np. homeopatii, 
czy  świecowania  uszu  metodą  Indian  Hopi.  W  tekście  nie  będzie  metafizycznej 
terminologii wielbicieli okultyzmu, hinduizmu i ruchu New Age. Nie zostanie użyty ani 
razu termin prana, meridiana, jedność bytu wszechrzeczy, mistycyzm przyrody, energia 
subtelna, czwarty wymiar, piąty stopień świadomości, szósty zmysł lub inny. 

Tekstem  tym  chcę  po  raz  kolejny  (z  uzasadnionym  uporem)  sprowokować  dyskusję  na 
temat  możliwości wyeliminowania  z  naszego  życia  choćby  części  -  najbardziej realnych 
zagrożeń związanych ze stosowaniem paramedycyny. Kilka moich tekstów na ten temat 
opublikował "Najwyższy Czas" - jedyny w Europie prawdziwy tygodnik konserwatywno-
liberalny.  Histeryczna  reakcja  niektórych  czytelników  (prawdopodobnie  różnych 
pseudoterapeutów) na te publikacje świadczy o powadze problemu. Dlaczego? Wiadomo. 
Być  może  właśnie  teraz  ich  pacjenci  zastanawiają  się  nad  sensem  wymiany  własnych 
pieniędzy na "leczniczą energię szóstego czakramu - Adźny, czyli trzeciego oka". Związane 
jest  to  z  nieoczekiwaną  (dla  mnie)  prawidłowością  socjologiczną.  Otóż  dla  większości 
ludzi,  niezależnie  od  zajmowanego  przez  nich  miejsca  w  hierarchii  społecznej,  zjawiska 
"paranormalne"  (określane  grecką  literą  psi  -  ?)  nie  mają  wydźwięku  pejoratywnego. 
Dotyczy to w równym stopniu elit umysłowych (twórców, dziennikarzy, lekarzy itp) jak i 
zwalnianych  grupowo  pracowników  PGR,  hut  i  kopalni.  Niemal  nikt  nie  widzi  też  nic 
niewłaściwego  w  nadawaniu  przez  media  programów  na  temat  ESP  (extra  sensory 
perception).  Tylko  niewielka  zaś  grupa  osób  kojarzy  opisane  wyżej  zjawiska  z 
działalnością oszustów medycznych i rozumie związane z tym zagrożenia. 

Czy  jesteśmy  więc  społeczeństwem  potencjalnych  samobójców,  czy  też  przyzwolenie 
społeczne na ryzyko utraty zdrowia lub życia wynika z braku informacji spowodowanym 
cynizmem mediów. Poniższy tekst piszę wychodząc z tego drugiego założenia.  

Zanim  przejdę  do  właściwego  tematu  muszę  wspomnieć,  że  w  swoich  działaniach  nie 
jestem  oryginalny.  Istnieje  wiele  grup  i  organizacji,  które  starają  się  wyeliminować  z 
ż

ycia społecznego różnego typu paramedycyny. Przoduje amerykańska Narodowa Rada 

Zwalczania  Oszustw  Medycznych  (The  National  Council  Against  Health  Fraud),  która 
jest 

największym 

tego 

typu 

zrzeszeniem 

działającym 

od 

1976 

roku 

(http://www.ncahf.org/).  W  polskiej  sieci  funkcjonuje  dobrze  redagowana  przez  Pana 
Adama  Pietrasiewicza  "strona  paramedyczna"  BIULETYNU  SCEPTYCZNEGO 
(http://free.polbox.pl/a/adpiet/Redakcja.html). 

Na 

stronie 

http://l.webring.com/webring?ring=skeptic;list  możemy  znaleźć  147(!)  linków  do  witryn 

background image

organizacji  zajmujących  się  demaskowaniem  podobnych  oszustw.  Duża  jest  też 
bibliografia na ten temat, lecz prawdę mówiąc stanowi ona kroplę w morzu ezoterycznych 
dzieł o sposobach "uzdrawiania całego człowieka" rodem z New Age. Jest więc fizyczną 
niemożliwością  podjęcie  przez  jednego  człowieka  dyskusji  z  całym  "paranormalnym" 
chłamem wydawniczym. 

Możliwe  jest  natomiast  skrótowe  opisanie  podstaw  tej  szarlatanerii  (tzn.  medycyny 
naturalnej i holistycznej), na której opiera się cały gmach oszustw leczniczych. Oto ich 
opis i wstępny komentarz: 

1.  Medycyna  naturalna,  zajmująca  się  człowiekiem  jako  całością,  jest  skuteczna  i 
bezpieczna,  gdyż  została  wypróbowana  przez  tysiąclecia  jej  stosowania.  Fałsz  -  do 
niedawna  nie  rozumiano  nawet  związków  przyczynowo-skutkowych  zjawisk  życia 
codziennego.  Efektem  było  zakorzenienie  się  wielu  szkodliwych  zabobonów  i  przesądów 
zdrowotnych. Tak więc, mimo swej "wiekowości" medycyna "naturalna" nie jest "matką" 
medycyny  klasycznej,  podobnie  jak  Hipokrates  nie  jest  jej  "ojcem".  Jest  za  to,  jak 
wynika z danych historycznych, zręcznym plagiatorem metod diagnostycznych i technik 
leczniczych  opracowanych  znacznie  wcześniej  przez  jego  poprzedników.  Udowodnił  to 
Jürgen Thorwald (szczegóły dalej), który powątpiewa nawet, czy przysięga odnosząca się 
do etyki lekarskiej ma jakikolwiek związek z Hipokratesem.  

Wg mnie, współczesna "medycyna naturalna" to prymitywne maniactwo wywodzące się z 
pseudoekologicznego myślenia magiczno-naiwnego lub profesjonalne oszustwo mające na 
celu przestępcze wyłudzenie pieniędzy. 

2.  Uważam,  że  medycyna  holistyczna  ("jednoczesne  leczenie  ciała,  emocji,  duszy  i 
psyche"), będąca oczywistą kontynuacją medycyny naturalnej opiera się w większości na 
oszukańczych  praktykach  okultystycznych  Zachodu,  wschodnich  mistyfikacjach 
terapeutycznych  oraz  współczesnych,  oszukańczych  praktykach  socjotechnicznych 
wyznawców  New  Age,  którzy  wzorem  lewicowych  "intelektualistów"  chcą  nadal 
uszczęśliwiać  ludzkość.  Nie  wiedzą  oni,  lub  raczej  udają,  że  nie  wiedzą,  iż  niektóre 
choroby, których prostymi sposobami leczenia epatują ludzi - są często nierozwiązywalne 
w  żadnym  czasie  i  w  żadnym  miejscu.  Prostym  odniesieniem  jest  fakt,  że  zdrowy  na 
umyśle  człowiek  zdaje  sobie  sprawę,  że  w  przewidywalnej  przyszłości  nikt  nie  rozwiąże 
problemu np. aborcji, eutanazji i nie zlikwiduje marginesu nędzy, przestępstwa, zbrodni i 
zboczenia seksualnego. Krótko mówiąc, ludzie ci kłamią. 

Wszystkie moje twierdzenia udowodnię. Udowodnię świadome fałszowanie rzeczywistości 
przez  osoby,  które  mają  możliwość  indywidualnego  kontaktu  z  ludźmi  (np.  lekarze 
homeopaci  lub  bioenergetyczne  przygłupy  ze  świecą  Hopi  w  uchu).  Udowodnię 
nieuczciwość  "elit  intelektualnych",  które  mając  łatwy  lub  profesjonalny  dostęp  do 
mediów powinny być ostoją prawdy, lecz stanowią popłuczyny po bohaterach Orwella. 

background image

Jak wiemy, na kłamstwa nabierają się w większości ludzie, którym nawet nie przychodzi 
do  głowy,  że  może  być  ono  integralną  częścią  funkcjonowania  paramedycyny,  a  już 
zwłaszcza  -  polityki.  Nie  przypadkiem  łączę  te  dwie  dziedziny.  Łączy  je  w  przedziwny 
sposób  ruch  New  Age,  który  przyciąga  do  siebie,  oprócz  zwyczajnych  durniów,  także 
rozkojarzone mentalnie i moralnie lewicowe szumowiny medyczne i polityczne. 

Historia naturalna oszustwa 

Ad  1.  MEDYCYNA  NATURALNA.  Słowo  "naturalna"  nic  nie  znaczy.  Współczesny 
geniusz  elektrodynamiki  kwantowej  (opisującej  model  świata  w  sposób  najbardziej 
zbliżony do rzeczywistości) R.P. Feynman mówi tak: " gdy tłumaczę jak działa Natura, 
nie  rozumiecie  dlaczego  tak  działa.  Ale  nikt  tego  nie  rozumie.  Natura  funkcjonuje  tak 
osobliwie...". I dalej: "....nie mamy zadowalającego mechanizmu do opisu najprostszych 
nawet zjawisk" ("QED Osobliwa teoria światła i materii", PIW, 1992). 

Przytaczam te słowa by uświadomić wszystkim, że - podobnie jak teraz - tak w żadnym 
okresie historycznym, współcześni nie wiedzieli co to jest Natura, nie wiedzieli jak działa i 
nie  wiedzieli  jak  to  opisać.  Nie  mówiąc  już  o  nazywaniu  czegoś  (np.  medycyny) 
naturalnym.  Termin  "medycyna  naturalna"  wprowadzili  zawodowi  oszuści  ruchu  New 
Age nazywający siebie "uzdrowicielami". Słusznie założyli, że termin ten będzie oznaczał 
medycynę,  którą  można  w  sposób  łatwy  i  szybki  pojąć  oraz  zastosować.  Było  im  to 
potrzebne  do  standaryzacji  sposobów  wyłudzania  pieniędzy.  Poza  tym,  tzw.  medycyna 
naturalna  zwalniała  ich  ze  wszelkiej  odpowiedzialności,  bo  nikt  tu  przecież  nie 
eksperymentował, lecz tylko wykorzystywał doświadczenia pokoleń. Np. nakładanie rąk. 
Albo  dzwonki  tybetańskie.  Albo  energię  kryształu.  Albo  akupunkturę  (ciekawostka:  w 
1882  roku  Cesarz  Chin  zabronił  stosowania  akupunktury,  gdyż  "stwarzała  hamulec 
postępu nauki"). 

Niestety,  przyszedł  czas  gdy  termin  "medycyna  naturalna"  zadomowił  się  i  przyjął  w 
rozczarowanym  społeczeństwie.  Dalej  poszło  już  jak  z  płatka:  nastąpiła  eksplozja 
medycyn 

"alternatywnych", 

"komplementarnych", 

"niekonwencjonalnych", 

"psychosomatycznych", "uniwersalistycznych", "parapsychicznych", "homeopatycznych" 
i różnych innych.  

Teraz  już  wiemy,  że  tzw.  "medycyna  naturalna"  przyniosła  w  zasadzie  same  szkody 
spowodowane przez bezmyślne stosowanie różnych paraleków, akceptowanie przeróżnych 
zabobonów i przesądów, stosowanie kretyńskich diet, przyjmowanie wywarów z jakichś 
przydrożnych zielsk itd. Owszem, znamy rośliny mające działanie lecznicze, lecz dopiero 
współczesne  ich  przetworzenie  lub  synteza  zawartych  w  nich  czynnych  związków  daje 
pożądany efekt. O wykorzystywaniu jakichkolwiek oddziaływań energetycznych czy pól 
magnetycznych nie będę pisał. Wystarczy przypomnieć dowcip, który co tydzień serwuje 
nam TV, czyli tzw. "energetyzowanie" wody mineralnej przez Pana Nowaka. 

background image

Ostatecznie  dojrzeliśmy  do  stwierdzenia,  że  leczenie  "całej  osoby"  jest  mrzonką.  A 
wystarczyło  śledzić  odkrycia  historyczne.  Oto,  już  na  około  2-3  tysiące  lat  przed 
Hipokratesem, w Okresie Wczesnohistorycznego Egiptu istniały specjalizacje medyczne. 
Cytuję  Herodota  z  Halikarnasu:  "...każdy  lekarz  zajmuje  się  jedną  chorobą,  a  nie 
kilkoma. W całym kraju jest dużo lekarzy, ponieważ są specjaliści od oczu, inni od głowy, 
inni  od  zębów.  Inni  są  od  brzucha,  a  jeszcze  inni  od  chorób  głębiej  ukrytych".  W  tym 
czasie  powstały  w  Egipcie  podręczniki  chirurgii  i  wzory  pisania  recept.  Te  i  inne 
informacje Hipokrates zgrabnie zestawił, a dumni i pyszni Grecy wmówili światu ze jest 
on  ojcem  medycyny  (Jürgen  Thorwald,  Zakład  Narodowy  im.  Ossolińskich,  Wrocław, 
1990). 

Twierdzę  z  całym  przekonaniem,  że  "medycyna  naturalna"  to  zwyczajne  oszustwo.  Ale 
.... Jakże nie wierzyć w istnienie np. "czakramów" skoro wspomina o nich prof. dr hab. 
Wita Szulc w poważnym uniwersyteckim periodyku ALMA MATER. Jak nie wierzyć w 
konieczność  zmiany  paradygmatu  leczenia,  skoro  ten  postmodernistyczny  bełkot 
publikuje  ALMA  MATER  od  dobrych  kilku  lat.  Jakże  nie  wierzyć  w  skuteczność 
homeopatii  skoro  poważne  artykuły  na  jej  temat  prezentuje  obecnie  ALMA  MATER 
(zapomniano  w  nich  tylko  napisać,  że  światowy  ideolog  i  lider  homeopatii  prof.  J. 
Benveniste  został  dwukrotnie  -  w  1991  i  1998  roku  -  odznaczony  przez  Uniwersytet 
Harvarda  nagrodą  anty-Nobla  [Ig-Nobel]  przyznawaną  za  największą  bzdurę  naukową 
roku). 

Liczba specjalistów medycyny naturalnej osiągnęła w Polsce poziom zastraszający. Byle 
absolwent  IV  klasy  szkoły  podstawowej,  który  ukończy  kurs  (?)  bioenergoterapii  może 
otrzymać  certyfikat  uprawniający  do  praktyki  uzdrowicielskiej.  Każdy  lekarz  "o 
otwartym umyśle" może otworzyć gabinet homeopatii. A wszystko to stanowi doskonałe 
"mięso prasowe" dla różnych "redaktorów naczelnych" traktujących poważnie informacje 
o  nadchodzącej  zmianie  paradygmatu  leczenia.  Oszukuje  się  w  ten  sposób,  już  i  tak 
ogłupionych  przez  komunę  ludzi  (nawiasem  mówiąc  używanie  przez  naukowców-
postępowców i publicystów-humanistów słowa paradygmat - zamiast model czy wzorzec - 
wcale nie czyni problemu mniej idiotycznym). 

Ad  2.  MEDYCYNA  HOLISTYCZNA.  Jakie  podstawy  mają  wielbiciele  medycyny 
holistycznej by krytykować tzw. kartezjański biomedyczny redukcjonizm i namawiać do 
zmiany modelu leczenia Otóż wg nich współczesna, specjalistyczna medycyna ogranicza 
się do leczenia jednego narządu lub układu pomijając człowieka jako całość. Zastanówmy 
się........ mamy chorego cierpiącego na kamicę nerkową. Kto ma tego człowieka leczyć? To 
jest teraz problem, bo leczenie wyłącznie kamicy (z pominięcie "całego" człowieka). jest 
wg holistów nieludzkie i oznacza "zredukowanie" człowieka do poziomu chorej nerki. 

background image

Oczywiście mają oni rację, ale nie do końca. Bo ten "nieludzki" urolog, rzeczywiście nie 
zaprząta sobie głowy poglądami chorego na temat transcendencji, lecz spełnia jego jedyne 
marzenie  o  ustąpieniu  bólu.  Owszem,  jest  też  opcja  holistyczna  -  homeopatia.  Należy 
sproszkować  kamień  nerkowy,  rozpuścić  go  w  100  miliardach  litrów  wody,  z  których 
jedna  jej  kropla  zapamięta  patogenność  związków  chemicznych  predysponujących  do 
powstania  kamicy  i  spowoduje,  że  w  płynach  ustrojowych  powstanie  "boska"  blokada 
chroniąca  przed  następnymi  zwapnieniami  czy  "zeszczawieniami"  (kamienie 
szczawianowe). 

Jakaż to wygoda leczenia. Jaka całościowa, naturalna, holistyczna. Proponuję tylko, by 
lekarz, który zajmuje się czynnie homeopatią, który rozumie co to jest "potencjalizacja" 
leku i który jest przekonany, że "podobne należy leczyć podobnym" zażył w przypadku 
wystąpienia  u  niego  objawów  kamicy  nerkowej  lek  homeopatyczny.  Mam  niejasne 
przeczucie,  że  mimo  zażycia  "właściwej  dawki"  ("wysokorozrzedzonego",  a  więc 
najbardziej skutecznego) specyfiku, pędziłby karetką na sygnale do specjalisty i marzył 
by go jako pacjenta zredukować w czasie leczenia do poziomu miedniczki nerkowej. 

Prawdą jest, że rozwój współczesnej medycyny, korzystającej w coraz większym stopniu z 
osiągnięć mechaniki, fizyki, chemii, biologii, genetyki i technologii kosmicznych, zaszedł 
już tak daleko, że nie ma możliwości ogarnięcia przez jednego człowieka chociażby jednej 
milionowej  części  tych  informacji.  Normalna  jest  więc  nie  medycyna  całościowa 
(holistyczna)  lecz  normalne  jest  powstawanie  coraz  to  nowych  specjalizacji  i  dalsze 
rozczłonkowywanie  już  istniejących.  Przed  tym  nie  ma  ucieczki,  lecz  już  teraz  z 
kompilacją  wszystkich  danych  radzą  sobie  komputery  zdolne  do  selektywnego 
przetwarzania  potrzebnych  informacji.  A  "holistyczne",  czyli  życzliwe  traktowanie 
pacjenta  wymusi  konkurencja  wolnego  rynku  i  genetycznie  nam  przekazany  (bo 
użyteczny) altruizm społeczny. 

Oczywiste  jest,  że  specjalista  medycyny  "holistycznej"  czy  "naturalnej"  dysponujący 
jednorodną  teorią  powstawania  chorób  (np.  zakłócenie  harmonii  jednostki  z  ładem 
kosmicznym)  urzeka  prostotą  swojego  leczenia.  Mnie  jednak  ta  prostota  kojarzy  się 
wyłącznie z głupotą. Bo jeśli tak jest, to po co np. wydawać miliardy dolarów na badania 
nad  szczepionką  przeciwko  AIDS?  Skoro  można  człowieka wyleczyć  "w  całości",  to  czy 
nie  mógłby  jakiś  naturoterapeuta  naenergetyzować  kilku  milionów  butelek  wody 
mineralnej  i  sprzedać  (z  zyskiem)  ten  uzdrawiający  napój  umierającym  obywatelom 
"Demokratycznej  Republiki  Konga"?  Poza  tym  wszystkie  medycyny  "naturalne", 
niezależnie od chińskiego, mongolskiego czy indiańskiego rodowodu miały przecież tysiące 
lat na uporanie się z epidemiami dżumy, cholery, ospy itd. A tu niespodzianka. Dopiero 
ta  "odhumanizowana"  i  "zredukowana" kartezjańska  biomedycyna  załatwiła  to w  ciągu 
kilkudziesięciu lat.  

background image

Zadziwiające jest przy tym, że oczywiste fakty wskazujące na to, iż specjaliści medycyny 
"holistycznej" czy "naturalnej" to oszuści i szarlatani - są lekceważone przez środowisko 
lekarskie.  Nikogo  nie  dziwi,  że  kolega  lekarz  jest  homeopatą,  prymitywny  rolnik  - 
bioenergoterapeutą,  a  gospodyni  domowa  -  czakroterapeutką.  Za  to  media  mają 
używanie.  Różne  programy,  artykuły  i  reportaże  na  temat  cudownych  możliwości 
medycyny  naturalnej  w  rekordowy  sposób  zwiększają  oglądalność  TV  i  czytelnictwo 
kolorowych magazynów. 

Jest to działanie cyniczne i głęboko nieetyczne, gdy przy użyciu profesjonalnych technik 
medialnych,  nie  tylko  wykorzystuje  się  finansowo  naiwność  odbiorców  i  naraża  ich  na 
utratę  zdrowia,  lecz  także,  niejako  przy  okazji,  wyśmiewa  się  uczciwość  klasycznej 
medycyny,  która  nie  ukrywa,  że  nie  może  sobie  poradzić  z  takimi  czy  innymi 
problemami. 

Zastanówmy  się,  czy  możliwa  byłaby  taka  sytuacja,  że  policja  toleruje  istnienie  obok 
siebie przebranych w niebieskie mundury amatorów, którzy kierują ruchem, sprawdzają 
dokumenty  i  pobierają  mandaty.  A  przebieranka  taka  jest  przecież  mniej  groźna  niż 
toczący polskie media rak ruchu New Age. Największego poparcia temu ruchowi udzielili 
-  uwiarygodniając  go  jednocześnie  -  lewicowi  "intelektualiści",  "moralne  autorytety", 
propagatorzy  "ateistycznej  świadomości  planetarnej"  prezentując  różnych  odmieńców 
bełkocących  coś  o  uzdrawianiu.  Oni  to  właśnie  obiecali  rozwiązać  nierozwiązywalne  i 
wyleczyć - nieuleczalne. Tak kłamać w żywe oczy potrafi jeszcze tylko lewica. Ci, którzy 
czują  się  urażeni  tymi  słowami  niech  przypomną  sobie  dziennik  TV  w  czasie  stanu 
wojennego. 

Howard  W.  Haggard  (cyt.  za  A.  Pietrasiewiczem  -  http://www.amsoft.com.pl/bs/-
MedycynaMagiczna.pl)  tak  to  ujął:  "Szacunek  dla  faktów  i  uczciwej  dedukcji  nie  są 
naturalne  umysłowi  ludzkiemu.  Prymitywne  instynkty  przyciągane  są  raczej  przez 
emocje i nieopanowaną wyobraźnię. To, co jest groźne dla ducha nauki, dla medycyny i 
utrzymania postępu cywilizacji to wcale nie masa bezmyślnych ludzi. Niebezpieczeństwo 
to ludzie inteligentni, odgrywający ważkie role w budowie cywilizacji, ludzie którzy nie 
potrafią rozsądnie myśleć. Niebezpieczeństwo to ludzie, u których prymitywne instynkty 
nie mogą być opanowane i rozwijają się na taką skalę, że opanowują zdrowe myślenie. Ci 
ludzie  wskrzeszają  stare  kulty  ludów  prymitywnych,  uzdrawiania  wiarą,  ale  w  nowej 
formie i terminologii...." 

W  tym  miejscu  pozwolę  sobie  nie  zgodzić  się  z  Haggardem.  Opisywanym  przez  niego 
"niebezpiecznym"  ludziom  łatwo  wskazać  ich  właściwe  miejsce.  Prawdziwym 
zagrożeniem są media dokonujące negatywnej selekcji informacji. Oczywiste bowiem jest, 
ż

e  większą  siłę  przyciągania  mają  rzeczy  tajemnicze,  niewytłumaczalne,  paranormalne. 

Popatrzcie Szanowni Czytelnicy na programy telewizyjne traktujące o historiach X, na 

background image

tytuły  ezoterycznych  wydawnictw  o  samouzdrawianiu,  na  zalecenia  i  horoskopy  w 
kolorowych  magazynach  prezentujących  poziom  froterki  do  podłogi,  a  zrozumiecie,  że 
negowanie  tych  wszystkich  bzdur  nikogo  nie  obchodzi.  Nawet,  jak  już  pisałem, 
wydawnictwa uniwersyteckie majaczą bezwstydnie o homeopatii, medycynie holistycznej 
i  tym  podobnych  sprawach  .  Ich  redaktorzy  naczelni  tną  natomiast  pilnie  wszystkie 
teksty  negujące  zbyt  dobitnie  te  paranaukowe  bzdury.  Wycięte  fragmenty  nazywają 
ekstremizmami, których tak poważne wydawnictwo nie może umieścić. 

Logika  wskazuje,  że  spośród  dwóch  diametralnie  różnych  sposobów  leczenia  tej  samej 
choroby (np. antybiotykoterapia i akupunktura w leczeniu kiły) tylko jeden sposób może 
być naprawdę skuteczny. Drugi jest błędem lub oszustwem. Ale jakże łatwo logikę można 
obejść lub zlekceważyć. Przykład? Kto mi powie: kiedy członkowie obecnego lewicowego 
establishmentu  kłamali?  Wtedy  gdy  byli  członkami  zbrodniczej  organizacji  o  nazwie 
Polska  Zjednoczona  Partia  Robotnicza?  ...  czy  teraz  -  jako  socjaldemokraci?  Nie  ma 
przecież dwóch różnych prawd. Nie ma także dwóch różnych medycyn. 

Truizmem  jest  twierdzenie,  iż  naczelną,  szlachetną  funkcją  Uniwersytetu  jest 
poszukiwanie  prawdy.  Ale  ...  jeśli  w  gmachach  uniwersyteckich  urządza  się  spotkania 
członków  Instytutu  Prawdy  o  Tożsamości  (Misja  Czaitanii),  a  w  uczelnianych 
periodykach  propaguje  homeopatię,  która  wg  F.  Capry  jest  (obok  "odblokowywania 
energetycznego" Reicha) sztandarowym elementem medycyny holistycznej - tzn., że już 
czas  wzniecać  ogniska  i  szykować  rozpalone  żelazo.  Prawda  jest  odporna  na  wysoką 
temperaturę. 

P.S. Ostatnio widziałem reklamę gabinetu Kosmetyki Holistycznej 

Lublin 14.04.2002  

Prof. dr hab. med. Andrzej Gregosiewicz 

http://www.psychomanipulacja.pl/art/medycyna-naturalna-i-holistyczna.htm