background image

ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY 

Zoey 

Leżąc w mojej  dłoni, Widzący  Kamień płonął. Wiedziałam, dlaczego nie  zaniosłam się 
płaczem  lub  nie  wrzeszczałam  w  histerii.  Thanatos  miała  rację.  Nadszedł  czas,  by 
publicznie  przysiąc  wierność  naszemu  Domu  Nocy  i  zostać  na  dobre.  Byliśmy 
nastawieni przeciwko  siebie  aż nazbyt, aby walczyć ze  sobą.  Dokładnie to powtarzała 
nam  wszystkim.  Ja  również  w  to  uwierzyłam.  Zrobiłam  krok  do  przodu,  starając  się 
trzymać z dala od kręgu krwi Dallas. Trzymając się mocno mojego Widzącego kamienia 
wzięłam  głęboki  oddech  i  modliłam  się:  Stara  Magio,  pomóż  mi  –  wzmocnij  mnie! 
Ciepło  eksplodowało  z  kamienia  i  moc  przeszła  przez  moje  ciało.  Kiedy  mówiłam, 
ogrom mojego głosu odbijał echem moje słowa ponad tłumem.  

"Mój krąg i ja wybraliśmy ścieżkę Nyks. Stoimy zjednoczeni z tym Domem Nocy!"  

Damien  i  Shaunee  byli  pierwszymi  z  mojego  kręgu  którzy  do  mnie  dołączyli.  Przeszli 
obok mnie i ukłonili się z szacunkiem do Thanatos, mówiąc do mnie:  

"Jesteśmy zjednoczeni!"  

Shaylin  i  Afrodyta  zrobiły  krok  do  przodu  tak,  żeby  stanęli  obok  nich  Darius  i  Stark. 
Zobaczyłam z przyjemnym dreszczem, że Aurox dołączył do nas. Otaczająca mnie reszta 
kręgu  przycisnęła  swoje  ręce  do  serc,  i  ukłoniła  się  z  szacunkiem  pokazując  naszą 
solidarność.  To  przerwało  falę.  Kramisha,  Erik,  Johnny  B,  Ant,  Nicole  i  cała  reszta 
czerwonych  piskląt  Stevie  Rae  przechodziła  przez  tłum  do  przodu.  Widziałam,  że 
niektóre  z  ich  płakały.  Inni,  jak  Erik  i  Kramisha,  byli  bladzi  z  przerażenia,  ale  wszyscy 
ukłonili się i przysięgli wierność naszemu Domu Nocy. Reszta szkoły zaczęła kłaniać się i 
wypowiadając swoje  śluby stać  razem  i  podążać ścieżką  bogini. zwróciłam szczególną 
uwagę na garstkę dzieci pozostałych z Dallas piskląt. Byli łatwo zauważalni. Chłopcy byli 
bardzo  niechlujni  i  przygarbieni,  a  dziewczyny  miały  na  sobie  więcej  eyelinera  niż 
ubrań. Wszyscy wyglądali na twardych i buntowniczych, nawet teraz. Zachowywali się i 
wyglądali na przestraszonych. Wszyscy ukłonili się Thanatos. Nie mogłam powstrzymać 
się od zastanawiania, jak szczere były ich obietnice, bo poważnie, jaki wybór oni mają? 
Myślałam o tym, co bym zrobiła na ich miejscu. Na pewno nie, zaryzykowałabym bycia 

background image

zabitym.  Całkowicie  udawałabym  przyłączenie  się  do  Thanatos.  Później  jednak,  mój 
wybór  mógłby  być  inny  I  tak,  jakby  nigdy  nie  był  miniaturowym  piekarnikiem,  mój 
Kamień  ostygł,  pozostawiając  mi  tylko  zawroty  głowy  i  mdłości,  oraz  pulsujący  ból 
głowy, który zaczynał narastać w mojej Prawej Świątyni [głowie]. Stara Magia była tak 
przerażająca! 

"A  teraz  nakazuję  powrót  do  normalnego  życia.  Szkoła  nadal  istnieje  "  mówiła 
Thanatos. "Będziemy czujni jakby siły ciemności krążyły wokół nas, ale nie powinny one 
krążyć tutaj ani chwili dłużej. Proszę Zoey i jej krąg o pozostanie tu  i spotkanie się ze 
mną  na  chwilę,  reszta  ma  pięć  minut  przed  rozpoczęciem  drugiej  godziny  lekcyjnej. 
Profesorowie - uważajcie na swoje pisklęta, a może wszyscy będą błogosławieni." 

Poczułam się trochę jak ktoś na kogo właśnie wylano kubeł zimnej wody. Dallas został 
ścięty, dwa pisklęta miały być wkrótce martwe, ale nie spóźnijcie się na drugą godzinę 
lekcyjną? WTF? Jak mogło być to tak proste, aby przeżyć sobie dzień, jak gdyby nic się 
stało? 

"Zoey,  musisz  utworzyć  krąg"  Thanatos  powiedziała,  podchodząc  do  mnie  gdy  cicho 
Tłum się rozproszył. 

"Tutaj? Teraz? " 

"Tutaj, tak. Wokół ciała wampira . Ale nie teraz. Poczekaj, aż pisklęta wrócą do klas. " 

"W porządku," powiedziałam  powoli. "Ale  potrzebuję kogoś kto stanie  zamiast  Stevie 
Rae." 

"Mogę stanąć za Stevie Rae." Każdy patrzył na Auroxa. 

"Dlaczego  ty?"  Stark  zapytał  zanim  zdążyłam  powiedzieć  coś,  co  mnie  strasznie 
zirytowało. To był mój krąg - nie jego! 

"Dlaczego nie ja? Wiem gdzie jest północ. Mogę przytrzymać zieloną świecę i wezwać 
ziemię. I chcę też pomóc Zoey. " 

"Brzmi  dobrze."  powiedziałam,  nie  patrząc  na  Starka.  "Damien,  Aurox  i  Shaunee 
moglibyście  zebrać  świece  i  zapałki  kręgu?  "  Aurox  ukłonili  się  do  mnie  z  szacunkiem 
zanim ich trójka ruszyła w stronę świątyni Nyks w poszukiwaniu rzeczy dla kręgu. 

background image

"Co  się  dzieje?  Dlaczego  teraz  krąg?  Nie  powinien  ktoś  posprzątać  ten  bałagan?" 
zapytała Afrodyta, wskazując, ale nie patrząc na ciało Dallasa. 

"To jest dokładnie to, co Zoey i jej krąg będzie robić." powiedziała Thanatos. "Skazany i 
zabity wampir nie zasługuje na stos i tradycyjny pogrzeb. On również nie powinien być 
pochowany  w  dowolnym  miejscu,  które  mogłyby  stać  się  sanktuarium  przez  źle 
ukierunkowanych  wyznawców.  Jego  szczątki  muszą  być  po  prostu,  cicho  i  szybko 
spalone. " 

"Och," powiedziałam, podłapując  myśl. "Chcesz, żebym utworzyła krąg aby wzmocnić 
Shaunee,  by  mogła,  cóż,  ymm  -"  Wahałam  się  nie  wiedząc  jak  dokończyć,  czułam  się 
bardzo przytłoczona myśląc o tym, co mieliśmy zrobić. 

"… posprzątać ten bałagan," Afrodyta dokończyła za mnie. 

"Tak, dobrze powiedziane." Thanatos brzmiała jakby mówiła o wynoszeniu śmieci.  "Im 
mniej  uwagi  poświęcicie  na  to  sprzątanie,  tym  lepiej.  Dziękuję  obu  prorokiniom  za 
wypełnianie swoich ról z godnością i mądrością, ale teraz muszę nalegać aby Afrodyta 
poszła  do  klasy,  a  Shaylin  dołączyła  do  niej  bezpośrednio  po  tym,  jak  zostanie  już 
przywołana  woda  w  kręgu  Zoey.  "  Afrodyta  zmarszczyła  brwi.  Klasa  nie  była  jej 
ulubionym miejscem.  Zmarszczyłam na nią brwi - nie żeby zauważyła - myśląc jakbym 
była szczęśliwa zamieniwszy się z nią miejscami. 

"Chodź, moja piękna, chodźmy razem" powiedział Darius, biorąc ją za rękę i kierując w 
stronę głównego budynku szkoły. 

"Pójdę po moją niebieską świecę i powiem Damienowi i ludziom żeby się pospieszyli." 
powiedziała Shaylin. Zaczęła iść w kierunku świątyni Nyks, gdy potem zatrzymała się i 
zwróciła  do  Thanatos.  "Czytam  Twoje  kolory.  Robisz  co  potrzebne  jest  do  zrobienia. 
Czasami starożytne sposoby są najlepsze." powiedziała. 

"To jest dokładnie tym w co wierzę." rzekła Thanatos. 

"Co nie czyni tego, co tu się stało mniej strasznym." kontynuowała Shaylin. 

"Nie mniej straszne, nie, ale konieczne" powiedziała Thanatos. 

"Cała szkoła z Tobą nie jest" Shaylin rzekła. 

background image

Thanatos odpowiedziała: "Zdaję sobie sprawę z tego." 

"Myślę,  że  będziesz  zaskoczona  tym,  że  wszyscy  mają  głębokie  przemyślenia  o  ich 
zobowiązaniu się do Ciebie i do tej szkoły." powiedziała Shaylin. 

"Wyobraż sobie, że mogłabyś mi powiedzieć mi to czytając ich kolory. Nie mogłabyś?" 
Thanatos rzekła. Mój żołądek się przekręcił.  

 "W  porządku,  poczekaj,"  powiedziałam.  "Jestem  całkowicie  za  wspólnym  frontem 
przeciwko Ciemności, ale nie jestem za wykorzystywaniem Shaylin do inwazji na myśli 
ludzi." 

"Co  do  czego zmierzasz,  Zoey?"  Spojrzenie  Thanatos  wydawało  się  mnie  przebijać  na 
wylot. 

"To, że Shaylin nie powinna być używana jako szpieg!" Nie byłam pewna, dlaczego ten 
pomysł wkurzył mnie tak bardzo, ale na pewno byłam zdenerwowana. 

"Jeśli ona pracuje w służbie Nyx-" zaczęła Thanatos. Przerwałam jej. 

 "Nyx  dała  nam  wolny  wybór.  To  oznacza,  że  nie  jest  sprzeczne  z  zasadami  Bogini 
kwestionowanie  wyborów  jakich  dokonaliśmy  i  które  podejmiemy  w  przyszłości.  Nie 
ma nic w tym złego. Tylko idiota nie kwestionuje tego, co nakazano mu zrobić. " 

"Shaylin, czy kolory Dallasa zdradzały, że był niebezpieczny? "Thanatos zapytała ją, bez 
odrywania ode mnie wzroku. 

"Wiedziałam,  że  był  zły  i  brutalny,  ale  nie  wiedziałam,  że  zamierza  zabić  Stevie  Rae  i 
Shaunee. " 

"Ale  jeśli  Dallas  zostałby  powstrzymany  z  powodu  tego  co  zobaczyłaś  w  jego  aurze 
wcześniej rano, to Stevie Rae zostałby oszczędzony wielki ból." Thanatos rzekła. 

"Powstrzymany?  Czy  to  oznacza  zabity  zanim  faktycznie  cokolwiek  zrobił?"  Czułam 
jakbym miała za chwilę eksplodować. 

"Nie sądzę, że Thanatos miała to na myśli." powiedział Stark. 

"Chciałbym usłyszeć jak Thanatos to potwierdza" powiedziałam. 

background image

"W  dawnych  czasach  tylko  wampiry,  które  faktycznie  dopuściły  się  przemocy  wobec 
innych wampirów, zostawały stracone." odpowiedziała. 

"To  nie  czasy  starożytne"  powiedziałam.  "A  ja  nie  sądzę,  że  to  czyjkolwiek  interes  co 
ludzie myślą. Ale  wiesz, kto to wierzył, że to leżało w jej interesie słuchać co wszyscy 
myślą? Neferet. Nie podoba mi się to, co jej zrobiła." Brwi Thanatos uniosły się.  

"Dobrze powiedziane, młoda Kapłanko." 

"Shaylin, idź i zobacz, co zajmuje Damiena i innych facetów tak długo, "powiedziałam. 
Shaylin zawahała się tylko na sekundę, a potem skłoniła mi się i pobiegła. 

"Masz zdecydowane poglądy," Thanatos rzekła. 

"Tak jak ty." 

"Czy  zechcesz  przywołać  swój  krąg  i  poprowadzisz  Shaunee  w  składaniu  w  ofierze 
winnego wampira?" 

"Tak. Nie chcę już go oglądać umęczonego, tak jak Ty." powiedziałam. 

"Dziękuję. Potem zostawię cię do dyspozycji Twojego kręgu " Jej wzrok powędrował do 
Starka.  "Dobrze  się  dziś  spisałeś,  Wojowniku.  Jestem  z  ciebie  dumna,  bądź 
błogosławiony." Pochyliła głowę lekko i oddaliła się. 

"Przysięgam, że każdego dnia działa coraz bardziej jak Śmierć." powiedziałam, patrząc 
za nią. 

"Z, myślę, że ona tylko robi co tylko może aby zapewnić nam bezpieczeństwo. " Moim 
pierwszym odruchem było kłócić się ze Starkiem, zapytać go, dlaczego nie trzyma mojej 
strony,  ale  kiedy  spojrzałam  na  niego,  zobaczyłam,  że  jego  ubrania  były  podarte  i 
zabłocone oraz to, że miał rozchlapaną krew Dallasa na całej koszuli i spodniach. Jego 
twarz  była  blada  i  napięta,  zrozumiałam,  że,  chociaż  Kalona  ogłosił,  że  to  on 
przyprowadził  Dallasa  z  powrotem  do  szkoły,  to  była  strzałka  Starka,  która 
doprowadziła  do  jego  egzekucji.  Następnie  Stark  obserwował  Kalona  ściąć  głowę 
dzieciakowi. Zaplotłam ręce wokół niego, przyciskając moją twarz do jego ramienia.  

"Myślę, że robisz wszystko co możesz, abyśmy byli bezpieczni. " 

background image

"Wszystko w porządku, Z? Chciałem powiedzieć, co Thanatos zamierza zrobić, ale nie 
było na to czasu." Zawahał się, po czym dodał: "Czułem ten ogromny przypływ sił jaki 
miałaś,  kiedy  się  odezwałaś.  To  nie  było  tak,  jak  się  czujesz,  gdy  Duch  Cię  wypełnia, 
więc pomyślałem, że może to mieć związek ze Stara Magią. Mam rację?" Wierciłam się 
niespokojnie. 

 "Cóż, mój Widzący Kamień był gorący, a teraz czuję się fatalnie. Tak więc... Tak, myślę, 
że to ma coś wspólnego ze Starą Magią." 

"To ma sens, zwłaszcza z Thanatos powołującą się na dawne zasady i to wszystko. " 

"Tak, rozmawiałyśmy o tym w klasie, ale chciałbym wiedzieć, czy to znaczy, że robi to, 
co trzeba, czy też nie." Martwiłam się głośno. 

"Hej". Uniósł mi brodę. "Jesteś jedyną z Widzącym Kamieniem. Wszystko, o co musisz 
się  martwić  to,  to  czy  postępujesz  właściwie.  Czyszczenie  bałaganu  Dallasa  jest 
zdecydowanie słuszne. W porządku?" 

"Ok." Pocałowałam go. "Jak się czujesz?" 

"Zmęczony",  powiedział.  "I  całe  to  cięcie  głowy  Dallasa  -  dobrze  -  wiedziałem,  co  się 
wydarzy, a myślałem, że jestem na to gotowy. Ale... " Jego słowa ucichły, a on ścisnął 
mnie mocno. 

"Stark,  nie  sądzę,  że  istnieje  jakikolwiek  sposób,  aby  być  gotowym  na  zobaczenie  jak 
odcinają  dzieciakowi  głowę."  Przycisnęłam  go  z  powrotem.  "Hej,  powinnaś  udać  się 
pod prysznic i przebrać.  To jak, spotykamy się na obiedzie?" 

"Co  powiesz  żebyśmy  nie  robili  żadnych  planów  tylko  poprzytulali  się  po  szkole  i 
urządzili sobie maraton Teorii Wielkiego Podrywu „ Uśmiechnęłam się do niego. 

"Nikt nie wie, ale ja wiem jakim kretynem naprawdę jesteś." 

"Muszę się śmiać i Sheldon sprawia, że się śmieję." 

"Ok, ale tylko jeśli nie będziesz się śmiać ze mnie, kiedy nie rozumiem wszystkich jego 
dowcipów ," powiedziałam. 

"To jest część tego, co sprawia, że się śmieję," odrzekł. 

background image

"Dobrze.  Śmiej  się  ze  mnie.  Poświęcę  się  dla  ciebie."  rzekłam  prześmiewczo.  Jego 
wyraz twarzy stał się poważny. 

 "Zawsze  będę  poświęcał  się  dla  ciebie."  Wziął  głęboki  oddech,  potem  wypalił:  "Nie 
chcę abyś zaczęła podrywać Auroxa." Odsunęłam się od niego. 

 "Co ty mówisz? " 

"Wiem, że powiedziałem, że podzielę się Tobą z Heathem ale naprawdę powiedziałem 
to tylko dlatego, że dzieciak już nie żył, a teraz wrócił i nie mogę się Tobą dzielić i chcę, 
żebyś trzymała się z dala od niego." powiedział w jednym wielkim pośpiechu. 

"Przepraszam,  że  czekaliście  wieki!  Ktoś  położył  rytualne  zapałki  w  poplamionej 
szufladzie z kijkami. Myślałem, że nigdy ich nie znajdę. Nienawidzę, kiedy rzeczy są nie 
na swoim miejscu." wydyszał Damien łapiąc oddech wyglądając na wypompowanego z 
sił.  Shaylin,  Shaunee  i  Aurox  pospieszyli  do  nas,  ich  ręce  były  wypełnione  świecami  i 
zapałkami. 

"Shaylin powiedziała co Thanatos chce, i jestem gotowa." Shaunee powiedziała. 

"Czy  coś  się  stało?"  zapytała  Shaylin,  patrząc  ze  Starka  na  mnie  z  niepokojącą 
koncentracją. 

"Nie,  wszystko  w  porządku,"  powiedziałam.  "Stark  właśnie  idzie  wziąć  prysznic  i  się 
przebrać.  Prawda,  Stark?"  Stark  objął  mnie  i  przyciągnął  do  siebie.  Potem  mnie 
pocałował.  Bezpośrednio  w  usta.  Twardo  i  zaborczo.  Jedna  z  jego  rąk  zjechała  w  dół 
moich pleców i oparła się na moim tyłku potem powiedział: 

 "Dobrze, Z. Zobaczymy się wieczorem. Podczas naszej randki. Sami." Ścisnął mój tyłek, 
a potem pobiegł. Shaylin wręczyła mi fioletową świecę Ducha, a ja oparłam się pokusie, 
aby rzucić grubą kolumną w niego. Co, do cholery mam z zrobić ze Starkiem? Czy on 
naprawdę  myśli,  że  zachowywanie  się  zaborczo  i  mówienie  mi  co  robić  jest  dobrym 
sposobem, żebym nie chciała być z innym facetem? Do diabła, nie! Odepchnęłam moje 
rozdrażnienie i wymusiłam radosny uśmiech na mojej twarzy. 

"Tak  więc,  przejdźmy  utworzenia  kręgu"  powiedziałam.  "Wszyscy  gotowi?"  Ponieważ 
zajęliśmy  nasze  pozycje  zignorowałam  fakt,  że  Shaylin  mnie  obserwuje,  a  potem 

background image

zdałam sobie sprawę, że miałam zająć moją pozycję w środku okręgu, co by oznaczało, 
że  będę  musiała  stać  obok  pozbawionego  głowy  ciała  Dallasa  po  środku 
przesiąkniętego krwią popiołu oraz spalonej ziemi więc postanowiłam, że nie obchodzi 
mnie,  jak  mocno  Shaylin  mi  się  przygląda  albo  jak  durnowato  zachował  się  Stark. 
Trochę  zamarłam  na  brzegu  kałuży  krwi,  nienawidząc  tego  zapachu,  który  pobudza 
moje kubki smakowe, ale widok sprawił, że mój żołądek się zacisnął. 

"Nie  patrz  na  niego."  Głos  Auroxa  zmusił  mnie  by  podnieść  wzrok  ze  strasznego 
bezgłowego  ciała.  Uśmiechnął  się  do  mnie  z  najdalej  na  północ  wysuniętej  część 
okręgu. "Idź do Damiana i przywołaj powietrze. Do czasu, aż będziesz musiała wrócić 
do  środka  okręgu,  będziesz  już  wzmocniona  elementami.  Możesz  to  zrobić,  Zo."  Te 
ostatnio słowa brzmiały trochę tak jak Heath, co sprawiło, że moje oczy wypełniły się 
łzami.  Zamrugałam  ciężko,  skinęłam  głową  i  poszłam  do  Damiena.  Aurox  miał 
absolutną rację. Zanim przeniosłam się do centrum, zapaliłam moją fioletową świecę, i 
wezwałam  Ducha  poczułam  się  pewnie  i  stabilnie.  Nie  było  mi  trudno  poprowadzić 
Shaunee w wywoływaniu  wybuchu ognia w ciele Dallasa. Po jego spaleniu na popiół, 
czułam, że naturalnym jest, poproszenie Shaylin by Woda zmyła miejsce po stosie oraz 
Damiena  by  Wiatr  zdmuchnął  smród  spalenizny.  Wreszcie,  użyłam  Auroxa  jako 
przewodu  dla  Ziemi.  Razem  nakłanialiśmy  grunt,  aby  kiełkował  świeże  zielone  listki 
trawy, gdzie przed chwilą była tylko krew i popiół. 

"Od  razu  lepiej,"  powiedziałam,  stojąc  po  środku  miękkiej  zielonej  trawy,  oddychając 
głęboko  wiosennym  powietrzem  po  zamknięciu  kręgu.  Damien  wyciągnął  telefon 
komórkowy ze swojej męskiej torebki i sprawdził czas.  

"Och,  to  dobrze!  Przegapiliśmy  tylko  pół  trzeciej  godziny.  Kocham  świece  i  profesor 
Pentesileję.” 

„Już trzecia godzina?! Mam szermierkę." Shaunee powiedziała. "Zmywam się stąd. Do 
zobaczenia na obiedzie. "Pomachaliśmy jej na do widzenia po czym westchnęłam.  

"Chciałabym by była już szósta godzina lekcyjna." 

"Myślałam, że lubisz zajęcia o świecach." powiedział Damien. 

background image

"Tak,  ale  nie  lubię  hiszpańskiego,  który  jest  na  piątej  godzinie.  Więc  jeśli  byłaby  to 
godzina  szósta  to  ominąłby  mnie  hiszpański."  potarłam  czoło,  ponownie  odczuwając 
ból i zawroty głowy. 

"Wszystko  w  porządku?"  zapytała  Shaylin.  Spojrzałam  na  nią.  Patrzyła  na  mnie. 
Ponownie.  Rozdrażnienie  zabulgotało  wraz  z  warkotem  w  brzuchu.  Widzący  Kamień 
zaczął ogrzewać środek mojej piersi, które tylko zintensyfikowało moje rozdrażnienie.  

"Shaylin przestań się na mną skradać!" Nie miałam zamiaru brzmieć na wkurzoną gdy 
moje  słowa  zabrzmiały  niemile,  zupełnie  nie  chciałam  sprawić,  że  Shaylin  aż 
podskoczyła jakbym ją uderzyła, ale tak dokładnie się stało. 

"Przepraszam. Nie miałam nic złego na myśli." powiedziała, niemal kuląć się pode mną. 
Westchnęłam  a  moja  ręka  znalazła  kamień,  który  schłodził  się  już  do  temperatury 
zwykłej skały. 

"Słuchaj,  nie  chciałam  krzyczeć  na  ciebie.  Boli  mnie  głowa  i  jestem  głodna,  to 
wszystko." 

"Cóż, Z, przed chwilą prowadziłaś Krąg. Powinnaś dać sobie chwilę. Idź do stołówki weź 
sobie coś do  jedzenia." powiedział  Damien, klepiąc  moje ramię. "Powiem  profesor P, 
gdzie jesteś. Będzie w porządku." 

"Masz rację, Damien. Jedzenie na pewno pomoże mojej głowie." 

"Jedzenie i brązowy pop?" Zapytał Damien, uśmiechając się. 

"Brązowy pop jest jedzeniem." powiedziałam. 

"Zoey, nie masz nic przeciwko, jeśli pójdę do kawiarni z Tobą? "Aurox zapytał mnie. 

"Nie musisz iść do klasy?" zapytałam. 

"Nie. Chodzę tylko na pierwszą godzinę. Potem patroluję teren szkoły." 

"Och, nie wiedziałam." powiedziałam bezmyślnie, nie wiedząc, czy mu zazdroszczę czy 
współczuję. 

background image

"Właściwie, to chyba dobry pomysł żeby Aurox też coś przekąsił." powiedział Damien. 
"To był jego pierwszy krąg." przerwał, a Aurox uśmiechnął się "I byłeś doskonały. Dobra 
robota!" 

"Hej,  dzięki  Damien."  wielki  śmiech  rozjaśnił  twarz  Auroxa,  przez  co  jego  oczy 
zabłyszczały  trochę  poufale.  Jak,  do  diabła  oczy  w  kolorze  kamienia  księżycowego 
mogą przypominać mi o Heathie? 

"Zo,  nie  masz  nic  przeciwko,  jeśli  pójdę  z  tobą,  prawda?"  Zdałam  sobie  sprawę  że 
wpatruję  się  cały  czas  w  Auroxa  kiedy  Shaylin,  Damien  i  Aurox  gapili  się  na  mnie. 
Zamrugałam.  

"Nie  no  w  porządku.  Będziemy  musieli  się  spieszyć.  Powinnam  spróbować  zdążyć 
chociaż  na  kilka  ostatnich  minut  zajęć  o  świecach.  Tylko  dlatego,  że  to  nie  jest 
matematyka, nie oznacza, że jestem w tym świetna." Z podążającym za mną Auroxem, 
praktycznie pobiegłam, mówiąc szybko do widzenia Damienowi i Shaylin.  

Kafeteria była pusta, ale mogłam usłyszeć stukające w oddali z kuchni garnki i patelnie i 
wyczuć  coś  pysznie  pachnącego.  Moje  usta  napełniły  się  śliną  jak  szalone  gdy  Aurox 
powiedział: 

 "Jeśli weźmiesz nam napoje wejdę do kuchni i zobaczę co jest już gotowe do jedzenia." 
Zgodziłam  się,  nie  myśląc  o  tym,  i  poszłam  prosto  do  brązowego  popu,  wypijając  do 
dna  szklankę  zanim  jeszcze  opuściłam  dozownik  automatu.  Moja  głowa  była  nieco 
jaśniejsza, kiedy niosłam dwie duże szklanki do stolika mojej grupy, przy którym zwykle 
siedziałam.  Popijając  zimną  brązową  dobroć,  myślałam  o  tym,  jak  dziwne  było  to,  że 
niektóre  pokoje  całkowicie  zmieniały  się,  gdy  były  puste.  Kawiarnia  była  zazwyczaj 
głośna  i  wypełniona  dziećmi  i  jedzeniem,  ale  teraz,  pół  godziny  przed  obiadem, 
wydawała  się  niezwykle  duża  i  prawie  obca,  jak  gdyby  nigdy  nie  było  tu  dzieci,  ale 
nadal, w jakiś sposób, obserwowały mnie. Dało mi to poważnie dziwnego uczucia. 

"Mam  dla  ciebie  grillowane  sammiches  z  serem  i  pomidorową  kupę."  Aurox 
uśmiechnął  się  radośnie,  wsunął  obok  mnie  i  położył  przed  nami  pluskającą  tacę 
wypełnioną zupą i kanapkami. Wszystko, co mogłam zrobić, to gapić się na niego. Jego 
uśmiech zgasł. Spojrzał na grillowany ser i zupę, a potem na mnie.  

background image

"Myślałem,  że  to  byś  właśnie  chciała  zjeść.  Mogę  zabrać  tacę  z  powrotem.  Mają  też 
indyka i ser a kucharz powiedział, że już prawie skończył sałatki Cobb." 

"To nie tak. Uwielbiam ser z grilla. I zupę." 

"To dlaczego tak patrzysz?" 

"Grillowane  sammiches  z  serem  i  pomidorowa  kupa.  Dlaczego  je  tak  nazwałeś?  " 
Zmarszczył brwi.  

"To po prostu wyszło z moich ust. To nie tak je nazywasz?" 

"Aurox, tak nazywany je od szkoły podstawowej. Jest to także określenie jakie Heath im 
nadał. To był nasz ulubiony obiad, bo nasza szkoła robiła bardzo gówniane spaghetti. " 

"Psaghetti," powiedział cicho. Mój umysł kazał mu powiedzieć, żeby się zamknął i jadł, 
ale moje usta powiedziały:  

 "Tylko  to,  że  nazywamy  to  jeśli  jest  dobre.  Szalone-Psaghetti  nie  może  się  być 
gównianym  spaghetti."  Wiedziałam,  że  paplam  bez  sensu,  ale  nie  mogłam  się 
powstrzymać. "Jest także piosenka i taniec, które są do szalonego-psaghetti" 

"Wiem." 

"Co jeszcze wiesz?" Poczułam gorąco i zimno w tym samym czasie. 

"To, że chcę dotknąć Cię tak bardzo, że czasami myślę, że mogę umrzeć jeśli mi na to 
nie pozwolisz." powiedział. Mój żołądek wypełnił się motylami. 

 „Jestem ze Starkiem." 

"Wiem, i myślę, że musisz wyluzakować z tym." Wyluzakować! Kiedy to mówił brzmiał 
tak podobnie do Heatha, że nie mogłam oddychać. Żadne z nas nie powiedziało nic, a 
potem  przysunął  się  powoli  do  mnie.  Jedna  z  moich  rąk  spoczywała  na  stole  między 
nami.  Delikatnie  odwrócił  ją.  Używając  jednego  palca  delikatnie  odnalazł  wzór  z 
filigranowym tatuażem , który pokrywał moją dłoń. 

"To prezenty od Nyks." powiedział. 

"Tak." 

background image

"Masz  więcej  szczególnych  tatuaży."  Przeniósł  palec  z  dłoni  na  moją  twarz,  gdzie 
pogładził powtarzające się tam wzory. Jego palec był ciepły i podrażnił moje nerwy tak, 
że wszędzie gdzie dotknął czułam mrowienie. Podążył linią w dół do szyi, do głębokiego 
„V” mojego T-shirtu BDG, i zaczął śledzić tatuaż, który rozciągał się nad pomarszczoną 
blizną, która szła od jednego z moich ramion do drugiego. 

"To prawie cię zabiło." wyszeptał 

"Prawie.”  Słowo  wyszło  świszcząco,  jakbym  chciała  mówić  i  biegać  w  tym  samym 
czasie. Jego palce nadal dotykały na mojego ciała, jego oczy spotkały moje.  

"Ty i zespoliłaś się z Heathem i on Cię uratował. Dlatego na to Cię nie zabiło." 

"Tak." 

"Piłaś jego krew." To był zbyt trudne, aby mówić, więc tylko skinęłam głową. 

"Zo, chcę żebyś piła moją krew." 

"Heath,  uh,  Aurox,"  Ja  jąkałam  się  "Nie  mogę.  to  zaszkodzi  Starkowi  i-"  Moje  słowa 
urwały  się,  gdy  podniósł  nóż  i  nadstawił  czubek  palca  tak,  że  dotykał  moją  klatkę 
piersiową.  Kropla  szkarłatu  wypłynęła.  Zapach  jego  krwi  obmył  moje  ciało.  To  nie 
człowiek. To nie adept lub  wampir. To była magia. Polizałam czubek  jego palca a on 
wyjęczał  moje  imię,  "Zo!"  Smak  uderzył  moje  ciało  jak  bomba  atomowa.  Moje  ręce 
objęły  jego,  ściskając,  więżąc,  przeplatając.  Zamknęłam  oczy  i  wzięłam  jego  palec  w 
usta.  Pochylił  się  do  przodu,  głowę  napierając  na  mnie.  Dzwonek,  który  sygnalizował 
koniec trzeciej godziny i początek obiadu zadzwonił. Moje oczy szeroko się otworzyły i 
zdałam sobie sprawę, co robię. 

"Nie, to nie jest w porządku! Nie Aurox." Potrząsałam moją głowią, straci przeze mnie 
rękę. Oddychał tak mocno jak ja. 

 "Ja nikomu nie powiem. Nigdy nie zdradzę, że to lubisz." Chciało mi się płakać. 

"Jeśli naprawdę zależy Ci na mnie to po prostu idź. Proszę." Skinął głową, owinął wokół  
krwawiącego palca serwetkę i wyszedł z kawiarni. Wypiłam całą szklankę popu jednym 
łykiem.  Otarłam  usta,  wygładziłam  mój  T-shirt.  Podniosłam  trójkąt  sera  z  grilla  i 
zmusiłam  się  do  jedzenia.  A  gdy  wszyscy  moi  przyjaciele  stłoczyło  się  przy  stoliku 

background image

uśmiechałam  się  i  rozmawiałam  pozwalając  Starkowi  objąć  mnie  władczo.  Nikt  nie 
wiedział, że krzyczę w środku. Nikt.