background image

Diagnostyka:  czy  mężczyźni  i  kobiety  traktowani  są  odmiennie  w  Podręczniku  diagnostyki  i 

statystyki  zaburzeń  psychicznych  (DSM-IV)  Amerykańskiego  Towarzystwa  Psychiatrycznego  z 

1994 roku? 

Kwestia odmiennego traktowania kobiet i mężczyzn w psychoterapii jest zagadnieniem budzącym 

duże  kontrowersje  i  sięga  początków  współczesnego  ruchu  kobiet.  Klasyczne  już  badanie  Inge 

Broverman  i  jej  współpracowników  (1970),  które  sugerowało,  iż  terapeuci  mają  odmienne  standardy 

zdrowia psychicznego dla mężczyzn i kobiet, dostarczyło argumentów tym krytykom, którzy oskarżali 

psychoterapię  o  seksizm.  Badaniu  Broverman  zarzucono  błędy  metodologiczne  (Widiger  i  Settle, 

1987), a późniejsze jego powtórzenia nie przyniosły wyników wskazujących na odmienne traktowanie 

płci  (Philips  i  Gilroy,  1985).  Może  to  sugerować,  iż  wśród  specjalistów  zajmujących  się  zdrowiem 

psychicznym  zmalał  seksizm.  Jednakże  istnieje  również  taka  możliwość,  że  model  badania 

proponowany  przez  Broverman  i  zespół  nie  jest  już  dość  wrażliwy,  by  wychwytywać  subtelne 

przejawy  odmiennego  traktowania  kobiet  i  mężczyzn  w  działaniu  współczesnych  terapeutów,  którzy 

odwołują  się  do  bardziej  wyrafinowanych  metod  i  pracują  w  klimacie  bardziej  uwrażliwionym  na 

kwestie dyskryminacji płci. 

Wiele  z  niedawno  zgłaszanych  zastrzeżeń  wobec  odmiennego  traktowania  kobiet  i  mężczyzn  w 

psychoterapii  skupia  się  wokół  Diagnostic  and  Statistical  Manuał  ofMental  Disorders  (Podręcznik 

diagnostyki  i  statystyki  zaburzeń  psychicznych;  DSM)  Amerykańskiego  Towarzystwa  Psy-

chiatrycznego.  Pierwsze  wydanie  DSM,  opublikowane  w  1952  roku,  stanowiące  próbę  standaryzacji 

terminologii  psychiatrycznej,  zidentyfikowało  pięćdziesiąt  dziewięć  zaburzeń  psychiatrycznych.  Od 

tamtego czasu, kilkakrotnie modyfikowano i uzupełniano tekst: DSM-II opublikowano w 1968 roku, 

DSM-III  w  1980  i  DSM-IV  w  1987  roku.  Aktualny,  liczący  osiemset  osiemdziesiąt  sześć  stron  tekst 

DSM-IV  (1994)  wylicza  ponad  trzysta  chorób  i  zaburzeń.  Fakt  umieszczenia  jakiegoś  zaburzenia  w 

DSM, bądź jego pominięcia, może decydować na przykład o tym, czy ubezpieczyciel pokryje koszty 

leczenia pacjenta. Praktyczne znaczenie treści DSM ilustrowane jest choćby faktem, że wprowadzona 

do tekstu DSM w 1987 roku zmiana kryteriów oceny osobowości schizoidalnej doprowadziła do 800-

procentowego wzrostu pacjentów spełniających kryteria choroby w następnym roku (Morey, 1988). 

background image

W  odróżnieniu  od  DSM-III-R, gdzie niewiele uwagi zwracano na rolę kultury,  wydanie z 1994 roku 

zawiera  informacje  na  temat  wpływu  kultury  i  pochodzenia  etnicznego  zarówno  na  diagnozę,  jak  i  na 

leczenie.  Wyróżniane  są  obecnie  syndromy  powiązane  z  zapleczem  kulturowym  pacjenta.  I  tak,  na 

przykład,  kategoria  nervios,  zdefiniowana  jako  odczuwanie  stresu  i  częste  zmiany  nastrojów,  zwykle 

związana  jest  z  jednostkami  pochodzenia  latynoskiego  zamieszkującymi  południowo-zachodnie  obszary 

Stanów  Zjednoczonych  i  Amerykę  Środkową  (Ginorio  i  in.,  1995;  Hughes  i  Wintrob,  1995).  Tekst 

wskazuje  również  na  „problemy  związane  z  dostosowaniem  się  do  wymogów  kulturowych"  jako  nową 

kategorię, bez konieczności identyfikowania tych problemów jako zaburzeń psychicznych (Lu i in., 1995). 

Jednakże osoby nastawione krytycznie nadal atakują sposób, w jaki DSM traktuje kobiety. Dotychczas, 

w  różnych  okresach,  szczególnie  zwracano  uwagę  na  pięć  kategorii  DSM,  identyfikując  je  jako 

potencjalne zagrożenie dla kobiet. Chodziło tutaj o zaburzenia osobowości typu borderline [osobowości 

granicznej  -  przyp,  red.], histrioniczne zaburzenia osobowości [od łac.  histrio -  stałe  używanie wyglądu 

zewnętrznego  do  przyciągania  uwagi  -  przyp,  red.],  zaburzenia  osobowości  zależnej,  zaburzenia 

osobowości  autodestrukcyjnej  oraz  przedmiesiączkowe  zaburzenia  zachowań.  Kroll  (1988)  twierdzi,  że 

definicje zaburzeń osobowościowych krytykowano za odmienne traktowanie kobiet i mężczyzn, ponieważ 

odzwierciedlają  one  raczej  konwencje  społeczne  niż  jednostki  chorobowe.  Twierdzono  na  przykład 

(Becker  i  Lamb,  1994),  że  podstawowe  wyróżniki  zaburzeń  osobowości  granicznej  -  „nasilający  się 

wzorzec  niestabilności  wyobrażenia  o  sobie,  relacji  interpersonalnych  i  uczuć"  -  stosowany  jest  w 

stosunku do kobiet częściej niż w stosunku do mężczyzn w proporcji od 2 : 1 do 9 : 1 (1994: 55). 

Nic dziwnego, że dwa z tych zaburzeń, które stanowią przesadzone wersje cech kobiecych, są o wiele 

częściej diagnozowane u kobiet niż u mężczyzn. Pacjent cierpiący na histrioniczne zaburzenie osobowości 

„zwykle zwraca na siebie uwagę innych, zbytnio dramatyzuje, jest przesadnie towarzyski, uwodzicielski 

[...] próżny i wymagający". Z kolei osobowość zależna obejmuje wzór przesadnej zależności od innych, 

który  znajduje  odzwierciedlenie  w  skłonności  jednostki  do  pozwalania,  by  inni  podejmowali  ważne 

decyzje, [...] do tolerowania niewłaściwego traktowania siebie i braku właściwej asertywności" (Frances i 

in., 1995: 373, 377). 

Psycholożki  i  psychologowie  zorientowani  feministycznie  zwracali  uwagę  na  fakt,  że  wiele  sytuacji, 

które DSM klasyfikuje jako zaburzenia osobowości, stanowi reakcję na problemy sytuacyjne, a nie trwałe 

cechy osobowościowe. Ich zdaniem, na przykład, tolerowanie niewłaściwego traktowania siebie może być 

właściwą  strategią  radzenia  sobie  przez  kobietę  maltretowaną  przez  męża,  która  obawia  się,  że 

background image

jakiekolwiek oznaki asertywności doprowadzą do jeszcze większych cierpień fizycznych. Co więcej, wiele 

cech  kojarzonych  z  zaburzeniami  osobowości  zmniejsza  natężenie  lub  zanika  całkowicie,  kiedy  na 

pacjentkę przestaje oddziaływać toksyczna sytuacja (Committee on Women in Psychology, 1985). 

Podobną krytykę wygłaszano przeciwko umieszczeniu osobowości z zaburzeniami autodestrukcyjnymi 

w  aneksie  do  DSM-III-R  (1987),  jako  kategorii  diagnostycznej  wymagającej  dalszych  badań.  Wśród 

kryteriów wskaźników tego rodzaju zaburzeń znalazło się pomaganie innym kosztem osiągania własnych 

celów  oraz  zbytnie  poświęcanie  się.  Zjawisko  to  było  początkowo  nazywane  „masochistycznym 

zaburzeniem  osobowości",  jednak  zmieniono  nazwę,  aby  uniknąć  bliskich  skojarzeń  z  freudowskim 

pojęciem  masochizmu  moralnego,  w  przypadku  którego  jednostka  czerpie  podświadomą  przyjemność  z 

cierpienia. Jak wskazała Carol Tavris (1992), stawianie innych ludzi na pierwszym miejscu jest w gruncie 

rzeczy  jednym  z  wymogów  stawianych  kobietom  w  naszej  kulturze.  Burza  krytyki  i  oskarżenie,  że 

diagnozowanie zaburzeń osobowości autodestrukcyjnej jest równoznaczne z obwinianiem ofiary, zmusiły 

Amerykańskie  Towarzystwo  Psychiatryczne  do  usunięcia  tego  zaburzenia  z  DSM  w  1994  roku  (Caplan, 

1995). 

Jednak podobne wysiłki zmierzające do usunięcia ze spisu przedmiesiączkowych zaburzeń zachowań 

w DSM-IV spełzły na niczym. Dyskusja toczona wokół tego zaburzenia, które nadal figuruje w aneksie 

jako wymagające dalszych badań, odzwierciedla zasadność wielu zarzutów o nierówne traktowanie kobiet 

w  zapisie  DSM.  Krytycy  utrzymują,  że  nie  tylko  nie  ma  dostatecznych  naukowych  dowodów  na 

przedmiesiączkowe zaburzenia zachowań, ale też diagnozowanie tego stanu jako zaburzenia patologizuje 

wiele  kobiet  z  problemami  przedmiesiączkowymi  (Caplan,  1995).  Obrońcy,  z  kolei,  argumentują,  że 

kryteria ustanawiają wysoki próg objawów, który może stosować się zaledwie do 3-5% kobiet (Frances i 

in., 1995). 

W poniższym tekście Terry Kupers dowodzi, że nie udało się wyeliminować odmiennego traktowania 

kobiet  i  mężczyzn  z  tekstu  DSM  i  że  nadal  przedstawia  on  jako  patologiczne  zachowania  i  postawy  nie 

mieszczące się w głównym nurcie zachowań i postaw społecznych. Ruth Ross wraz z kolegami prezentuje 

przeciwną  opinię.  Dochodzą  oni  do  wniosku,  że  autorom  DSM-IV  udało  się  stworzyć  tekst,  który  w 

większym  stopniu  i  z  większym  niż  dotychczas  pożytkiem  może  być  stosowany  do  leczenia  zarówno 

mężczyzn, jak i kobiet.