1
Moduł
5
F
F
U
U
N
N
K
K
C
C
J
J
E
E
K
K
I
I
E
E
R
R
O
O
W
W
N
N
I
I
C
C
Z
Z
E
E
5.1. Wprowadzenie
Zarówno w potocznym języku, jak i w literaturze naukowej pojęcie
funkcji nie ma jasno i jednoznacznie ustalonego znaczenia. Określa się nim
zazwyczaj zakresy wykonywanych działań i czynności, ale obok tego takŜe
cele i zadania, niekiedy nawet obowiązki słuŜbowe czy zajmowane stano-
wisko pracy. Reprezentanci niemal kaŜdej dziedziny wiedzy operują tym
pojęciem, przypisują mu jednak dość róŜne od siebie treści i znaczenie.
W niniejszym opracowaniu interesuje nas – naturalnie
−
znaczenie,
w jakim pojęcie “funkcja” bywa uŜywane we współczesnej nauce o za-
rządzaniu. OtóŜ najczęściej przyjmuje się tu, iŜ funkcja, to “zakres powta-
rzających się działań wykonywanych w ramach podziału pracy na rzecz
organizacji, której dana osoba jest członkiem” (Pszczołowski 1978, s. 70).
Owe działania mogą dotyczyć głównych celów organizacji (funkcje pod-
stawowe), bądź teŜ tych, które mają je jedynie wspierać, albo teŜ ułatwiać
ich wykonywanie (funkcje pomocnicze). Funkcją podstawową szkoły
jest np. kształcenie i wychowanie, pomocnymi natomiast do niej będą
m.in. funkcje administracyjne i obsługowe, finansowe itp. W zaleŜności
od rodzaju czynności moŜna wyróŜnić funkcje produkcyjne i niepro-
dukcyjne, a wśród tych ostatnich m.in. handlowe, rachunkowe, eduka-
cyjne itp. MoŜna wreszcie wyodrębnić funkcje wykonawcze, polegające
na realizacji zadań sformułowanych przez kogoś innego oraz kierowni-
cze, wyraŜające się w ich ustalaniu. Te ostatnie właśnie stanowią obiekt
szczególnego zainteresowania nauki o zarządzaniu, na nich więc skupimy
uwagę w dalszych partiach rozdziału.
Jakie to są funkcje? Pierwszym z autorów, który podjął próbę udzie-
lenia na to pytanie naukowej odpowiedzi, był wspomniany w pierwszym
Władysław Kobyliński
2
rozdziale ksiąŜki – twórca administracyjnego kierunku w teorii organiza-
cji – H. Fayol. Wszystkie czynności wykonywane przez kierowników
podzielił on mianowicie na przewidywanie, organizowanie, rozkazywa-
nie, koordynowanie oraz kontrolę. I jakkolwiek sam nigdy nie nazwał
tych funkcji kierowniczymi, tak je właśnie traktował, przypisując im
zresztą wyjątkowo duŜą rangę i znaczenie. W poprawnym ich spełnianiu
widział – po prostu – jedno z głównych źródeł wzrostu wydajności pracy.
Jego koncepcja funkcji kierowniczych (określanych jako administracyj-
ne), została zresztą rychło spopularyzowana i – w niewiele zmienionej
postaci – przetrwała do naszych czasów (Gabara 1989, s. 123). We
współczesnym ujęciu owe funkcje bywają zazwyczaj określane jako pla-
nowanie, organizowanie, motywowanie oraz kontrola (KieŜun 1997,
s. 224).
Nieco inne spojrzenie na funkcje kierownicze znajdujemy w pracach
S. Kowalewskiego (1982, s. 241; 1984, s. 40 i nast.). Jego zdaniem kon-
cepcja H. Fayola w dzisiejszych czasach zatraciła sporą część swej pier-
wotnej aktualności. Nie odzwierciedla ona przede wszystkim stanów fak-
tycznych. Zarówno planowaniem, jak i organizowaniem, a takŜe moty-
wowaniem (pobudzaniem do aktywności) oraz kontrolą – w róŜnym, co
prawda, zakresie i stopniu – zajmuje się niemal kaŜdy pracownik, nie są
to zatem funkcje specyficznie kierownicze. Nie ma teŜ Ŝadnych meryto-
rycznych podstaw, by twierdzić, Ŝe kierownik jest w jakiś szczególny
sposób do nich uprawniony. Na funkcje kierownicze trzeba zatem spoj-
rzeć jak na wszystkie inne i starać się raczej wiązać je ze specyficzną po-
zycją, jaką zajmuje kaŜdy uczestnik organizacji. Funkcje te autor określił
jako funkcje organiczne. Pod tym pojęciem rozumie on takie funkcje,
dla realizacji których dane stanowisko pracy zostało przewidziane (i przy-
stosowane) w strukturze hierarchicznej organizacji (Kowalewskiego
1984, s. 40).
O obu koncepcjach szerzej będzie mowa w dalszych partiach rozdzia-
łu, tu poprzestańmy na stwierdzeniu, Ŝe – wbrew pozorom – nie są one ze
sobą sprzeczne, a raczej logicznie się uzupełniają. Interesującą na ten te-
mat myśl znajdujemy właśnie w pracy twórcy teorii funkcji organicznych.
“Nie istnieje – pisze on – bo nie moŜe istnieć planowanie, kontrolowanie,
organizowanie czy motywowanie jako takie, występują one jako swoiste
cechy poszczególnych przedsięwzięć. Planować moŜna jedynie coś, orga-
nizować coś, kontrolować coś, wreszcie motywować kogoś i nie w ogóle,
lecz do czegoś. Funkcje powyŜsze są wyłącznie immanentnymi elemen-
3
tami metodologicznymi technologii kaŜdej roboty. Roboty te, to właśnie
funkcje kierownicze, jeśli odpowiadają warunkom funkcji organicznych
danego stanowiska” (Kowalewskiego 1984, s. 409). W słuszności takiego
podejścia do analizy funkcji kierowniczych zdają się utwierdzać takŜe
wyniki empirycznych badań (Kobyliński 1981 – s. 12 i nast).
5.2. Funkcje kierownicze w ujęciu H. Fayola
i jego kontynuatorów
5.2.1. Geneza koncepcji
Ź
ródłem inspiracji H. Fayola w dociekaniach nad problematyką funk-
cji kierowniczych były jego praktyczne doświadczenia wyniesione z pra-
cy w przemyśle metalurgicznym. Spędził w nim cały, niemal sześćdzie-
sięcioletni okres swej zawodowej aktywności, awansując kolejno od kie-
rownika małej grupy roboczej aŜ po dyrektora naczelnego połączonych
zakładów. Momentem rozstrzygającym o rozwoju dorobku naukowego
H. Fayola stało się powołanie go w roku 1888 na stanowisko dyrektora
generalnego Commentry et Fourchambault z równoczesnym powierze-
niem mu misji zlikwidowania zakładów, te bowiem znajdowały się na
progu bankructwa. Pod wpływem obserwacji doszedł do wniosku, Ŝe za-
kłady moŜna uratować, jeśli się w nich zrezygnuje z dotychczasowych
metod zarządzania na rzecz “administracji naukowej”, tj. opartej na eks-
perymentowaniu. Realizacja tego wniosku dała rezultat zdumiewający.
Nie tylko nie doszło do likwidacji zakładów, ale rychło nastąpił ich
wspaniały i dynamiczny rozkwit. Opis zastosowanej koncepcji, a takŜe jej
późniejsze doskonalenie sprawiły, Ŝe H. Fayol zdobył szerokie uznanie
i stał się prekursorem administracyjnego zarządzania oraz autorem pod-
stawowych zasad w tym zakresie (Fayol; Gabara 1989, s. 119; Martyniak
1996, s. 27).
W działalności przedsiębiorstwa H. Fayol dostrzegł szereg powtarzal-
nych prac, które sklasyfikował w sześciu grupach czynności. Były to
czynności:
•
techniczne, dotyczące wytwarzania produktów;
•
handlowe, polegające na zakupie surowców, a takŜe wymianie
i sprzedaŜy produktów;
Władysław Kobyliński
4
•
finansowe, związane z pozyskiwaniem kapitału i zapewnianiem wła-
ś
ciwego nim obrotu;
•
ubezpieczeniowe, odnoszące się do ochrony majątku i ludzi, którzy
nimi dysponują;
•
rachunkowe, dotyczące ewidencjonowania nakładów i wyników pra-
cy, prowadzenia sprawozdawczości itp.; wreszcie
•
administracyjne, pod pojęciem których – jak wspomniano – H. Fayol
rozumiał właśnie funkcje kierownicze. WyróŜnił wśród nich: przewi-
dywanie, organizowanie, rozkazywanie, koordynowanie oraz kontrolę
(Fayol 1947, s. 33
−
38).
Przewidywanie
−−−−
zdaniem H. Fayola polega na “badaniu przyszłości
i ustalaniu stosownie do niej programu działania”. Są to, jak łatwo za-
uwaŜyć, czynności zaliczane dziś do sfery planowania pracy. Pod poję-
ciem organizowania rozumiał natomiast “powołanie do Ŝycia organizmu
przedsiębiorstwa” i to zarówno w jego wymiarze materialnym, jak i spo-
łecznym. Rozkazywanie – z kolei – to “powodowanie funkcjonowania
personelu”, koordynowanie zaś - na “łączeniu, jednoczeniu, harmonizo-
waniu wszystkich czynności i wszystkich wysiłków. Istota ostatniego
z wymienianych przez H. Fayola (1947, s. 37) rodzajów czynności kie-
rowniczych (funkcji), a mianowicie kontroli, polega – jego zdaniem – na
“czuwaniu nad tym, aby się wszystko odbyło zgodnie z ustalonymi prze-
pisami i rozkazami”.
Sprawne wykonywanie wspomnianych czynności – zdaniem H. Fayo-
la – wymaga respektowania pewnych, na naukowych podstawach opar-
tych, zasad postępowania. Sformułował ich 14 podkreślając jednak, iŜ
rzeczywista ich liczba moŜe się okazać znacznie większa. Przestrzegał
takŜe przed niebezpieczeństwem traktowania ich w sposób sztywny
twierdząc, Ŝe zawsze trzeba się liczyć z warunkami, w jakich ludzie reali-
zują zadania. NajwaŜniejsze z owych zasad to: stosowanie podziału pra-
cy, troska o niezbędny w pracy kierowniczej autorytet, zapewnienie wła-
ś
ciwej dyscypliny pracy, podporządkowanie interesów osobistych nad-
rzędnym celom itp., a takŜe jedność rozkazodawstwa. Warto podkre-
ś
lić, Ŝe zasady te, podobnie zresztą jak wiele innych elementów nauko-
wego dorobku H. Fayola, mimo upływu lat niewiele straciły na swej
pierwotnej aktualności (Zdyb 1987, s. 237).
Dorobek H. Fayola obejmuje takŜe interesujące rozwaŜania na temat
wzajemnego stosunku róŜnorodnych uzdolnień, jakimi legitymować się
powinni członkowie personelu przedsiębiorstwa. Do poszczególnych
5
funkcji potrzebni są – po prostu – inne zakresy umiejętności zawodo-
wych i uzdolnień. Szczególną rolę przypisywał umiejętnościom niezbęd-
nym ludziom spełniającym funkcje administracyjne. Umiejętności te jed-
nak nie są cechą wrodzoną człowieka, a moŜna je opanować w toku umie-
jętnie realizowanych procesów kształcenia.
Dorobek naukowy H. Fayola, a zwłaszcza jego rozwaŜania nad funk-
cjami administracyjnymi (kierowniczymi) stanowią – jak pisze W. Gaba-
ra – “fundament wielu podobnych do jego dzieła prac publikowanych
nawet w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych” (Gabara 1989, s. 123).
Nawet dziś zresztą autorzy prac z tej dziedziny chętnie powołują się na
“Administrację przemysłową i ogólną” traktując to dzieło jako pewien
punkt odniesienia dla ich własnych przemyśleń czy koncepcji. Z uwagi na
to, Ŝe H. Fayol nie ograniczał swych rozwaŜań do sfery przemysłu, a wi-
dział moŜliwość ich zastosowania wszędzie, stał się “ojcem duchowym”
uniwersalistycznego spojrzenia na podstawowe problemy ogólnej teorii
organizacji (Bielski 1996 – s. 30-31). To w duŜym stopniu jest jego za-
sługą, Ŝe ta dziedzina wiedzy mogła swym zasięgiem objąć m.in. sferę
handlu i budownictwa, bankowości i finansów, wojskowości i słuŜby
zdrowia, oświaty itp.. a ostatnio nawet administracji kościelnej (Mariań-
ski 1984).
Przejdźmy zatem do bardziej szczegółowego omówienia funkcji, któ-
re – jako kierownicze – uznaje dziś znaczna większość autorów, a które
po raz pierwszy dostrzegł właśnie H. Fayol. Będzie to wszakŜe przegląd
najczęściej przyjmowanych w literaturze kierunków myślenia, a nie do-
głębna ich analiza. Tę ostatnią moŜe znaleźć Czytelnik w szeregu specja-
listycznych dzieł. Funkcje o których mowa to – przypomnijmy: planowa-
nie, organizowanie, motywowanie (pobudzanie) oraz kontrola.
5.2.2. Planowanie pracy
Potrzeba planowania działań jest juŜ dziś uznawana powszechnie.
Zarówno jednostki jak i organizacje muszą planować, by osiągnąć zamie-
rzone cele (Stoner, Wankel 1992, s.73; Zikmund i in. 1995, s. 143). Praca
wykonywana według planu oszczędza ludzki wysiłek, chroni przed po-
wstawaniem strat, zapobiega marnotrawstwu zasobów. Pozwala zazwy-
czaj osiągnąć znacznie wyŜsze efekty, niŜ praca Ŝywiołowa i chaotyczna.
Władysław Kobyliński
6
Działając według planu moŜna – po prostu – zdąŜać do celu najkrótszą
drogą i ustrzec się przed szeregiem organizacyjnych napięć i trudności.
Dobrze sporządzony plan pracy pozwala przede wszystkim na naleŜy-
tą koncentrację członków organizacji na tych celach, dla realizacji któ-
rych została ona powołana. WyraŜają one tzw. misję organizacji, tj. fun-
damentalny obraz przyszłości, którą członkowie organizacji zamierzają
wykreować (Obłój 1998, s. 235). Misja jest ogólnym stwierdzeniem ich
najbardziej podstawowych w tym zakresie intencji (Kisielnicki 2004,
s. 53). Z tego teŜ powodu ujmuje się ją nie tylko w aktach prawnych regu-
lujących funkcjonowanie organizacji, ale takŜe w planach realizacji po-
dejmowanych przedsięwzięć. MoŜna ją – jak pisze J. Kisielnicki (2004,
s. 53) – określić jako azymut nawigacyjny organizacji.
Istotne jest takŜe, iŜ dobry plan pracy pozwala na systematyczną kon-
trolę stanu realizacji zamierzeń i eliminowanie w porę źródeł ewentual-
nych zagroŜeń. Chroni przed zjawiskiem spiętrzenia zadań w jednych
okresach i przymusową bezczynnością w innych. Ma to duŜe znaczenie
nie tylko organizacyjne, ale i psychiczne. śywiołowość w pracy stwarza
powaŜne zagroŜenie dla systemu nerwowego człowieka. Potęguje zmę-
czenie, a w dłuŜszym okresie grozić moŜe wręcz ruiną zdrowia.
Potrzeba działania według planu występuje na wszystkich szczeblach
organizacji, nasila się jednak na szczeblach wyŜszych. Mamy tu zresztą
do czynienia z planowaniem w nieco innej skali. Na szczeblach wyŜszych
planowanie obejmuje główne cele organizacji i odnosi się zazwyczaj do
nieporównanie dłuŜszego przedziału czasu. Na szczeblach niŜszych na-
tomiast chodzi głownie o znalezienie formuły, by owe cele osiągnąć we
właściwy sposób. Pozwala to wyodrębnić trzy róŜne od siebie rodzaje
planów: strategiczne, taktyczne i operacyjne. Granice między nimi są
zazwyczaj dość płynne i w duŜym stopniu zaleŜne od przyjętego punktu
widzenia. Plan modernizacji metod produkcji w dziale A jest dla tego
działu niewątpliwie planem strategicznym, dla całego natomiast przedsię-
biorstwa będzie to zaledwie plan operacyjny. Przyjmuje się, Ŝe plany tak-
tyczne i operacyjne powinny zawierać uszczegółowienie planów strate-
gicznych i być z nimi zgodne. Poprawnie sporządzone plany układają się
zwykle w pewną hierarchię odpowiadającą strukturze organizacji, co ilu-
struje rysunek nr 13.
Rysunek 13
Hierarchia planów organizacji
Plany strategiczne
Cele
strategiczne
7
Źródło: Opracowanie własne na podstawie: Stoner, Wankel 1992, s. 77 oraz Griffin
1996, s. 207–216).
Z rysunku 13 wynika, Ŝe punktem wyjścia do sporządzenia wszelkich
planów jest zawsze cel, któremu owe plany mają przede wszystkim słu-
Ŝ
yć.
Władysław Kobyliński
8
O celach była juŜ mowa (w 2 rozdziale ksiąŜki), tu przypomnijmy
jedynie ich podstawowe cechy. OtóŜ warto przede wszystkim pamiętać,
Ŝ
e istnieje zazwyczaj wiele celów, które realizuje organizacja. MoŜna je
rozpatrywać m.in. z punktu widzenia szczebla w hierarchii, na którym są
zlokalizowane, rodzaju czynności, których dotyczą, a takŜe przedziału
czasu. Bywają cele aktualne tak długo, jak długo funkcjonuje organizacja,
np. stałe unowocześnianie metod pracy oraz takie, które dezaktualizują
się z chwilą wykonania określonego działania, np. wybudowanie obiektu.
Niejednakowy jest teŜ stopień szczegółowości celów. Bywają np. cele
ogólne, zawierające jedynie określenie istoty zamierzonego przedsięwzię-
cia i takie, w których ustala się takŜe szczegółowe procedury oraz metody
działań. W praktyce mamy zazwyczaj do czynienia z tzw. wiązką celów
tj. mniej lub bardziej złoŜonym ich zbiorem obejmującym wiele celów
o róŜnych właściwościach oraz róŜnych wzajemnych relacjach (Ziele-
niewski 1975, s. 290).
I tak np. realizowane cele mogą być od siebie zupełnie niezaleŜne,
bądź teŜ warunkować się wzajemnie. Oznacza to, Ŝe np. osiągnięcie jed-
nego celu pozwala na realizację drugiego, albo teŜ dezaktualizuje go. Ce-
le wreszcie mogą róŜnić się od siebie znaczeniem dla funkcjonowania
organizacji. Istnieją
−
po prostu – waŜniejsze (główne) i mniej waŜne
cele. Pozwala to ułoŜyć je nawet w pewien układ hierarchiczny (Kisiel-
nicki 2004, s. 53). W nauce o zarządzaniu panuje przekonanie, Ŝe po-
prawne formułowanie celów, dostrzeganie ewentualnych związków i za-
leŜności między nimi, a takŜe eliminowanie z nich sprzecznych ze sobą
sił i tendencji stanowi jeden z warunków powodzenia. Nie naleŜą do od-
osobnionych poglądy tych autorów, którzy twierdzą, Ŝe znajomość tej
problematyki moŜna uznać za jeden z podstawowych składników kwali-
fikacji kierowniczych (Humble 1972; Stoner, Wankel 1992, s. 83
−
94).
Konsekwencją ustalonych celów są odpowiadające im plany działa-
nia. Mają one w stosunku do celów charakter pomocniczy, ich rzeczywi-
sta rola bowiem polega na wyznaczaniu do celów najbardziej odpowied-
niej drogi. W kaŜdym razie wbrew temu, co sądzą niektórzy, nie istnieją
plany dobre jako takie, moŜna je natomiast oceniać jedynie z punktu wi-
dzenia ich przydatności do realizacji ustalonych celów.
W planowaniu strategicznym, podobnie zresztą jak przy ustalaniu
strategicznych celów najwaŜniejsza rola przypada naczelnemu kierownic-
twu (Stoner, Wankel 1992, s. 100). Nie zmienia to słuszności tezy podno-
szonej przez wielu autorów, Ŝe w procesach tych powinni brać udział tak-
9
Ŝ
e inni członkowie organizacji. Mogą oni do tych procesów wnieść róŜ-
norodność punktów widzenia na poszczególne sprawy, a takŜe własną
ocenę szans i zagroŜeń (Kisielnicki 2004, s. 56). Ma to istotne znaczenie
takŜe ze względu na potrzebę kształtowania ich pozytywnego nastawienia
do realizowanych przedsięwzięć. Inną zazwyczaj reakcję wywołuje prze-
konanie, Ŝe uczestniczy się w czymś, czego się było współautorem, niŜ
w przypadku, gdy załoŜenia przedsięwzięcia zostały narzucone “z góry”.
Plany taktyczne oraz operacyjne określają sposoby wcielania w Ŝycie
planów strategicznych. MoŜna je podzielić na plany jednorazowe (incy-
dentalne), przygotowywane do wykonania jednej konkretnej operacji, np.
zorganizowanie sieci dealerskiej wybranego produktu oraz plany trwale
obowiązujące. W tym drugim przypadku ustala się sposoby działania
w powtarzających się i przewidywalnych sytuacjach. Przykładem takiego
planu moŜe być plan rozwoju i doskonalenia funkcjonowania zorganizo-
wanej juŜ sieci dystrybucji produktu. Ten ostatni zakłada m. in. stopniowe
opanowywanie nowych rynków zbytu, usprawnianie metod pozyskiwania
klientów, zacieśnianie z nimi kontaktów itp. Plany jednorazowe opraco-
wywane są dla osiągnięcia konkretnych, incydentalnych celów i tracą swą
aktualność z chwilą ich osiągnięcia.
Pochodną planów jednorazowych – jak to wynika ze schematu nr 9 –
są programy i projekty, a takŜe preliminarze działań. Pojęcie progra-
mu odnosi się do specyficznego rodzaju planu, takiego mianowicie, który
zawiera wskazanie kolejności, w jakiej poszczególne działania mogą być
wykonane. Dobrze sporządzony program zawiera takŜe określenie termi-
nów oraz osób odpowiedzialnych za jego wykonanie, bądź jakąś istotną
jego część. MoŜe dotyczyć zadań skomplikowanych, jak np. utworzenie
sieci supermarketów w mieście czy kraju, albo teŜ prac podejmowanych
na mniejszą skalę, np. poprawa estetyki wybranych pomieszczeń. W kaŜ-
dym przypadku jednak dobrze sporządzony program działania powinien
być wsparty preliminarzem finansowym przedsięwzięcia (Stoner, Wankel
1992, s. 78).
Projekty są mniejszymi, wydzielonymi cząstkami programów. Mają
one z reguły niezbyt rozległe zakresy treści i lokowane bywają w węŜ-
szych przedziałach czasu. W przypadku tworzenia przedsiębiorstwa pro-
jekty mogą dotyczyć: przygotowania pomieszczeń i narzędzi, pozyskania
personelu, określenia metod i zasad organizacji pracy itp. Za kaŜdy pro-
jekt czyni się zazwyczaj odpowiedzialnymi wyznaczone osoby, ustala się
teŜ terminy ich realizacji (Stoner, Wankel 1992, s. 78).
Władysław Kobyliński
10
Preliminarze finansowe to takŜe plany, tyle tylko, Ŝe dotyczące do-
chodów i wydatków związanych z realizacją danego przedsięwzięcia. Są
one instrumentem kontroli działań organizacji, a jednocześnie narzędziem
wdraŜania jej długofalowej strategii. Zwiększenie wydatków związanych
z realizacją takich a nie innych projektów stanowi wyraz wspierania da-
nego rodzaju działalności, zmniejszanie natomiast sygnalizuje potrzebę
ukierunkowania się raczej na inne cele. Tak więc opracowywanie preli-
minarzy staje się waŜną czynnością planistyczną regulującą bieŜące funk-
cjonowanie organizacji i wywierającą istotny wpływ na jej rozwój
w dłuŜszym przeciągu czasu.
Plany trwale obowiązujące stosuje się w celu jednolitego uregulo-
wania zachowań uczestników organizacji w dających się przewidzieć,
typowych sytuacjach. Występują one zazwyczaj w postaci wytycznych
i instrukcji (procedur), a takŜe z góry ustalonych reguł działania (Stoner,
Wankel 1992, s. 79). Sporządzanie takich planów pozwala zaoszczędzić
cenny czas, jakiego wymaga przygotowywanie na kaŜdą okazję odręb-
nych planów i zapewnić podejmowanie decyzji w sposób jednolity i kon-
sekwentny. Owe plany mają takŜe ujemną stronę, sprzyjają bowiem wy-
stępowaniu zjawiska tzw. wyuczonej nieudolności uczestników organi-
zacji (Koźmiński, Zawiślak 1982; Pszczołowski 1978, s. 281). Polega ono
na rutynowym, a niekiedy wręcz bezmyślnym traktowaniu zadań, wyma-
gających namysłu i elastycznego podejścia. Z tego powodu wskazane jest
stosowanie ich wyłącznie tam, gdzie ich obecność jest rzeczywiście ko-
nieczna.
5.2.3. Organizowanie
Pojęciem organizowania określa się “logiczne grupowanie działań
i zasobów, zarówno rzeczowych jak i osobowych pod kątem ich przydat-
ności dla realizowanych celów (Griffin 1996, s. 43; Stoner, Wankel 1992,
s. 198
−
200). WyraŜa się ono w dzieleniu całej pracy na elementy składo-
we, powierzaniu tych elementów odpowiednio dobranym wykonawcom,
tworzeniu w tym celu stanowisk pracy, łączeniu ich w działy i wydziały
itp., a takŜe ustalaniu właściwych powiązań i zaleŜności między nimi
(Stoner, Wankel 1992, s. 198–199). MoŜna teŜ za H. Fayolem (1947,
s. 37) powiedzieć, Ŝe organizowanie to w istocie “powoływanie do Ŝycia
organizmu przedsiębiorstwa”, zarówno materialnego jak i społecznego.
11
W naukowej literaturze przedmiotu wyróŜnia się dwie postacie orga-
nizowania. Pierwsza polega na tworzeniu struktur określających ramy
zamierzonej działalności, druga natomiast dotyczy ingerowania w treść
dokonujących się juŜ procesów. W pierwszym przypadku mamy do czy-
nienia z organizowaniem wstępnym, dokonującym się niejako “od po-
czątku”, w drugim zaś z organizowaniem nieustannym, polegającym na
regulowaniu juŜ nadanego kierunku działań. Pogląd ten odpowiada po-
trzebie statycznego i dynamicznego spojrzenia na funkcjonowanie orga-
nizacji. Jego rozwinięciem jest opisywana przez niektórych autorów kon-
cepcja podziału czynności organizowana na podstawowe i doraźne
(Merła 1976, s. 20).
Organizowanie podstawowe polega na dostosowywaniu struktur or-
ganizacji do realizowanych przez nią celów. Istota tego typu działań po-
lega na tworzeniu stanowisk pracy, powoływaniu na nie odpowiednich
osób, ustalaniu zakresów ich zadań, odpowiedzialności i uprawnień itp.,
a takŜe stosunków władzy. W organizowaniu podstawowym istotne jest
takŜe łączenie poszczególnych stanowisk w jakieś większe całości two-
rzące logiczny i funkcjonalny system pracy. W miarę rozrastania się or-
ganizacji i zatrudniania coraz większej liczby osób konieczna staje się
modyfikacja tego systemu stosownie do ujawniających się nowych po-
trzeb oraz moŜliwości ich zaspokajania. Proces łączenia pracy wykony-
wanej na róŜnych stanowiskach, których zadania są powiązane, nosi na-
zwę departamentalizacji (Stoner, Wankel 1992, s. 199).
W organizowaniu podstawowym istotną sprawą jest zwłaszcza ustala-
nie sprawnych systemów informacji oraz komunikowania się, a takŜe
zasad współdziałania. Określa się to mianem formalizacji działań, która
polega na nadawaniu tym działaniom oficjalnej i powszechnie obowiązu-
jącej formy. Znajduje to wyraz w statutach i regulaminach, a takŜe innych
dokumentach, jak instrukcje i polecenia, plany i programy pracy, księgi
słuŜb itp. Przyjmuje się, Ŝe minimalny przynajmniej poziom sformalizo-
wania działań stanowi niezbędny warunek funkcjonowania organizacji.
Przy zbyt jednak duŜym stopniu sformalizowania organizacji pojawia się
niebezpieczeństwo ograniczania samodzielności pracowników, co
w dłuŜszym okresie moŜe tłumić ich inicjatywę i przedsiębiorczość,
a w konsekwencji takŜe odbić ujemnie na wynikach pracy (Kisielnicki
2004, s. 109).
WaŜny jest takŜe trafny dobór ludzi do poszczególnych zadań.
Wbrew spotykanym niekiedy opiniom nie wszyscy ludzie nadają się rów-
nie dobrze do kaŜdej czynności. Jest tak nie tylko ze względu na poziom
Władysław Kobyliński
12
i rodzaj ich merytorycznego przygotowania do zadań, ale równieŜ z po-
wodu oddziaływania na wyniki ludzkiej pracy takich czynników, jak in-
dywidualne zamiłowania i uzdolnienia, umiejętności i nawyki. Mają one
duŜe znaczenie zwłaszcza na stanowiskach kierowniczych. Przywiązywał
do nich duŜą wagę juŜ sam twórca omawianej tu koncepcji funkcji kie-
rowniczych, H. Fayol, wskazując iŜ niektóre z dyspozycji psychofizycz-
nych człowieka określających jego zdolność do pracy mają charakter
wrodzony. Znaczna ich większość jednak zaleŜy od usilnej pracy nad
sobą i dąŜenia do stałego osobistego rozwoju. W związku z tym do rangi
problemów o wyjątkowym znaczeniu autor podniósł postulat ustawiczne-
go kształcenia i doskonalenia kierowników (Fayol 1947, s. 39
−
53).
W organizowaniu podstawowym mieści się takŜe zapewnienie lu-
dziom odpowiednich, materialno-technicznych i psychicznych warun-
ków pracy. Istotną rolę w tej materii odgrywa udostępnienie im adekwat-
nych do zadań pomieszczeń oraz urządzeń technicznych, środków łączno-
ś
ci i komunikowania się, a takŜe takie ustawienie procesów pracy, by nie
musieli tracić czasu na czynności zbędne, bądź teŜ nie naleŜące do zakre-
sów ich zadań. Organizowanie podstawowe obejmuje teŜ czynności zwią-
zane z zapewnieniem uczestnikom organizacji warunków bezpieczeństwa
i higieny pracy. Jakkolwiek sporą część tych i podobnych zadań wykonu-
je wielu spośród tzw. szeregowych członków personelu organizacji, to
odpowiedzialność za rzeczywiste wyniki w tym zakresie zwykło się przy-
pisywać osobom zajmującym w niej stanowiska kierownicze.
Organizowanie doraźne, będące w gruncie rzeczy organizowaniem
“nieustannym” obejmuje – jak wspomniano – ciąg czynności zmierzający
do utrzymania juŜ nadanego kierunku działań. W fazie organizowania
wstępnego (podstawowego) trudno jest zazwyczaj przewidzieć i rozstrzy-
gnąć wszystkie problemy, z jakimi borykają się ludzie w procesach reali-
zacji ich róŜnorodnych zadań. Trzymając się ustalonych na wstępie wy-
tycznych trzeba nieustannie dobierać i łączyć poszczególne elementy ca-
łości danego działania oraz dostosować je do przyjętych celów.
Nie oznacza to, naturalnie, jakoby organizowanie doraźne wyraŜało
się w nieustannej ingerencji kierownika w pracę członków podległego mu
personelu. Przeciwnie, pomysł taki świadczyłby o wadliwym pojmowaniu
jego roli jako organizatora procesów pracy. Podobnie jak w wielu innych
dziedzinach Ŝycia społecznego, tak i tu, maksimum nie jest równoznaczne
z optimum, a moŜe się nawet okazać z nim wręcz sprzeczne. Nadmiar
ingerencji kierownika w procesy organizowania pracy moŜe się okazać
13
równie szkodliwy jak jej brak w ogóle. Nowoczesny kierownik zawsze
zostawia podwładnym niezbędny im margines swobody i koryguje ich
zachowania jedynie tam, gdzie jest to rzeczywiście konieczne (Koźmiń-
ski, Piotrowski 1996, s. 413, Sikorski 2000).
Istotny jest takŜe czynnik czasu. W sytuacjach wymagających namy-
słu, a do takich naleŜą niewątpliwie sytuacje organizowania pracy, zaleca
się, by pracownik został w miarę dokładnie poinformowany o treści zada-
nia, jakie mu powierzono i to z odpowiednim wyprzedzeniem w czasie.
Wynika to ze specyficznych właściwości umysłu człowieka. Odpowied-
nie badania ujawniły np., Ŝe poza świadomą aktywnością naszego mózgu
odbywa się w nim stale (nawet we śnie) praca nie docierająca do naszej
ś
wiadomości, a wywierająca na nią doniosły wpływ (Mikołajczyk 1997,
Pietrasiński 1975, s. 247). Stąd teŜ pracownik, “któremu stworzyliśmy
takie warunki, w których jego mózg moŜe wykonać pewną pracę w sferze
podświadomości, dzięki uprzedniemu dokładnemu zapoznaniu go z da-
nym problemem, zanim przystąpi do jego rozwiązania, ma powaŜniejsze
szanse uporania się z nim, niŜby je miał w warunkach zmuszających go
do natychmiastowego podjęcia pracy nad zrealizowaniem otrzymanego
zadania” (Kowalewski 1982, s. 312).
Istota pojawiającego się tu problemu sprowadza się do postulatu
twórczego organizowania procesów pracy. Z pracą twórczą – jak pisze
W. Okoń (1992, s. 218) – mamy do czynienia wtedy, gdy w jej rezultacie
powstają “nowe i oryginalne wzory, oceniane w danym czasie jako spo-
łecznie wartościowe”. Podobny pogląd na tę sprawę wyraził R. Schulz
pisząc, Ŝe działania twórcze są “pozbawione schematyzmu, dostosowane
do zmiennych warunków i sytuacji, w wysokim stopniu nasycone infor-
macją, “wewnątrz
−
sterowne”, kończące się produktami nietypowymi,
unikatowymi, nowymi” (Okoń 1992, s. 218). OtóŜ z takimi właśnie dzia-
łaniami i “produktami” mamy do czynienia w nowocześnie rozumianych
procesach organizowania pracy. Są nimi dość często nowe i coraz dosko-
nalsze sposoby planowania działań, współdziałania z ludźmi, pobudzania
ich do zwiększonej aktywności, a takŜe nowe formy kontroli. Niestety,
nie zbadano jeszcze dotąd dogłębnie całej złoŜoności problematyki
twórczego organizowania pracy, a w kaŜdym razie nie w stopniu, na jaki
ona zasługuje ze względu na jej organizacyjne i społeczne znaczenie.
Władysław Kobyliński
14
5.2.4. Motywowanie
Motywowaniem do pracy, zwanym teŜ pobudzaniem określa się
w teorii organizacji “stwarzanie warunków i skłanianie pracowników do
realizacji zadań organizacyjnych” (Encyklopedia... 1981, s. 359). Ów
proces dokonuje się przy pomocy róŜnego typu podniet (bodźców), które
w psychice człowieka wywołują określone pobudki, czyli motywy działa-
nia. Przyjmuje się, Ŝe motywowanie ludzi do pracy naleŜy do podstawo-
wych obowiązków kaŜdego kierownika. Panuje przekonanie, Ŝe najwaŜ-
niejszym składnikiem kwalifikacji kierowniczych jest znajomość teorii
motywacji oraz umiejętne posługiwanie się nią w praktyce (Pszczołowski
1978, s. 124).
Istota działań motywacyjnych sprowadza się do stwarzania ludziom
tzw. sytuacji motywacyjnych, czyli pobudzających. Mogą one przybie-
rać postać przymusowych bądź nęcących i przejawiać się w stosowaniu
nagród i kar, albo teŜ w obietnicy ich zastosowania. Z sytuacją przymu-
sową – jak pisał T. Kotarbiński (1969, s. 89) – mamy do czynienia wtedy,
gdy człowiek wie, iŜ “jeŜeli tego a tego nie uczyni, będzie źle i przy tym
gorzej, niŜ jeŜeli się to uczyni”. Sytuacja nęcąca natomiast występuje
wtedy, gdy działaniu towarzyszy świadomość, iŜ “jeŜeli się uczyni to a to,
będzie dobrze, a przy tym lepiej, niŜ jeśli się tego nie uczyni”. Dodajmy,
Ŝ
e – zgodnie z przyjętą w teorii organizacji terminologią – “uczynienie
czegoś” moŜe polegać w równej mierze na wykonaniu, jak i powstrzyma-
niu się od działania (Zieleniewski 1978, s. 388).
Do roli motywacji w procesach zarządzania przywiązywał wielką
wagę juŜ F. W. Taylor, który – jak pamiętamy – ulokował ją nawet wśród
podstawowych załoŜeń swojej koncepcji “naukowego” organizowania
pracy. Wprowadził mianowicie system pracy, w którym bardziej wydajny
robotnik zarabiał – po prostu – więcej. Niestety, F. W. Taylor nie do-
strzegał złoŜoności potrzeb człowieka bezpodstawnie sądząc, Ŝe czynniki
materialne stanowią jedyną pobudkę ludzkiego działania. Podobne my-
ś
lenie charakteryzowało zresztą takŜe wielu kontynuatorów jego dorobku,
ze słynnym producentem samochodów, H. Fordem włącznie. Późniejsze
badania wykazały, Ŝe było to myślenie niezupełnie słuszne. System po-
trzeb człowieka okazał się znacznie bardziej złoŜony, a moŜliwości
wpływania nań ze strony kierownictwa bez porównania większe.
15
Doniosłe w skutkach okazały się pod tym względem zwłaszcza bada-
nia E. Mayo oraz jego współpracowników. Doprowadziły one do odkry-
cia waŜnego czynnika wywierającego istotny wpływ na wydajność robot-
nika, a mianowicie poprawnego układu stosunków międzyludzkich panu-
jących w zakładzie pracy. Robotnicy traktowani przez zwierzchników “po
ludzku” okazali się bardziej wydajni, mniej popełniali błędów, chętniej
teŜ podejmowali się zadań bardziej ambitnych i samodzielnych. Zapo-
czątkowało to wzrost zainteresowania rolą czynnika ludzkiego w proce-
sach pracy. W jego efekcie powstało wiele interesujących koncepcji,
które ukazały problematykę motywacji w zupełnie odmiennym świetle.
Ujawniły m.in., Ŝe źródła rzeczywistych zachowań uczestników organi-
zacji tkwią nie tylko w potrzebach materialnych, ale takŜe w tzw. potrze-
bach wyŜszego rzędu. NaleŜą do nich m.in. chęć zwiększenia poczucia
bezpieczeństwa, zarówno fizycznego jak i psychicznego, szacunku
i uznania dla wykonywanej pracy, poszerzenia zakresów samodzielności
i autonomii itp., a takŜe dąŜenie do samorealizacji oraz stałego, osobiste-
go rozwoju. Najbardziej popularną na ten temat koncepcję, w ujęciu
A. Maslowa, ilustruje rysunek nr 14.
Rysunek 14
Piramida potrzeb według A. Maslowa
Źródło: Koźmiński, Piotrowski 1996, s. 402.
Z rysunku 14 wynika, Ŝe potrzeby ludzkie tworzą pewien układ hie-
rarchiczny, którego podstawę stanowią potrzeby fizjologiczne, związane
z biologiczną egzystencją człowieka, wyŜsze szczeble natomiast zajmują
potrzeby społeczne. Potrzeby fizjologiczne znajdują się najniŜej, ich za-
Władysław Kobyliński
16
spokojenie bowiem – w minimalnym przynajmniej stopniu – warunkuje
utrzymanie człowieka przy Ŝyciu i pojawienie się innych potrzeb. Te
ostatnie zresztą takŜe warunkują się wzajemnie i zaspokojenie jednej po-
woduje nasilenie drugiej. W miarę zaspokajania potrzeb niŜszego rzędu
odgrywają one coraz mniejszą rolę, a motywuje nas – jak pisze
R. A. Webber (1996, s. 44) – “kolejny poziom potrzeb dotychczas nieza-
spokojonych”.
Koncepcja A. Maslowa odegrała ogromną rolę w kształtowaniu się
poglądów na temat sposobów pobudzania ludzi do coraz lepszej, wydaj-
nej pracy. Badania naukowe ujawniły jednak takŜe jej liczne niedostatki,
a przede wszystkim nadmiernie ogólny i nieco utopijny charakter. Okaza-
ło się m. in., Ŝe nie kaŜda z wyróŜnionych przez A. Maslowa kategoria
potrzeb występuje u wszystkich ludzi, a ponadto mogą one układać się
w róŜne hierarchie (Bielski 1996, s. 276; Grudzewski, Hejduk 2001,
s. 24). Bardzo słuszne wydaje się np. spostrzeŜenie R. W. Griffina, Ŝe
“potrzeby niŜszego rzędu mają na Haiti tak zasadnicze znaczenie, Ŝe po-
trzeby wyŜszego rzędu na dobrą sprawę w ogóle się nie liczą” (Griffin
1996, s. 463).
Słabości koncepcji A. Maslowa skłoniły niektórych badaczy do sfor-
mułowania paru innych teorii potrzeb. Jedną z nich jest np. tzw. teoria
ERG opracowana przez C. Alderfera, nosząca taką nazwę od pierwszych
liter słów określających w języku angielskim podstawowe kategorie ludz-
kich potrzeb. Są to:
•
potrzeba egzystencji (existence),
•
utrzymywania kontaktów społecznych (relatedness) oraz
•
potrzeba osobistego rozwoju (growth).
C. Alderfer zakłada, iŜ wymienione kategorie potrzeb mogą występo-
wać równocześnie, a ludzkie zachowania być powodowane wszystkimi
z nich. Autor dopuszcza ponadto moŜliwość przechodzenia z jednego
szczebla w hierarchii potrzeb na drugi zarówno “w górę”, jak i “w dół”,
co w istotny sposób róŜni jego teorię od poglądów A. Maslowa. Koncep-
cja ta wydaje się być bardziej do rzeczywistości adekwatna, a potwier-
dzenie jej słuszności znajdujemy niemal na kaŜdym kroku. Nie do wyjąt-
ków naleŜą przecieŜ przypadki, iŜ pod wpływem niepowodzeń i związa-
nej z nimi frustracji ludzie zaniedbują potrzebę osobistego rozwoju (gro-
wth), rezygnują z działalności politycznej czy społecznej, naukowej i kul-
turalnej itp., a cały swój wysiłek skłonni są skierować np. na zarabianie
pieniędzy (existence) (Griffin 1996, s. 463; Kisielnicki 2004, s. 159).
17
Pojawienie się tych i podobnych koncepcji zburzyło wiarę w słusz-
ność przekonania klasyków, jakoby wysoka i “sprawiedliwa” płaca miała
być czynnikiem rozstrzygającym o ludzkich zachowaniach w procesach
pracy. Stanowi ona z pewnością czynnik waŜny, ale nie jedyny. Nie
zmienia to słuszności tezy, Ŝe nasza wiedza o potrzebach człowieka i spo-
sobach ich zaspokajania jest jeszcze wciąŜ uboga. Nie ma – po prostu –
jakiejś jednolitej teorii motywacji, która by odpowiadała realiom współ-
czesnych organizacji. Nie wiemy np., w jaki sposób kierownicy mogą
zaspokajać u swoich współpracowników potrzeby wyŜszego rzędu, jak
mogą skłaniać ich do działań twórczych i samodzielnych? MoŜliwości
twórcze, jak twierdzą psychologowie, tkwią w kaŜdym niemal człowieku,
bywają na ogół jednak tłumione przez niewłaściwy wpływ otoczenia.
Jakąś rolę w tym destrukcyjnym procesie odgrywają takŜe – na ogół nie-
ś
wiadomie zresztą – kierownicy (Kobyliński 1992). Dość często nie wie-
dzą oni – po prostu
−
jak pobudzać u podwładnych moŜliwości twórcze.
W tej sytuacji uzasadnione wydaje się “zbieranie rozproszonych do-
ś
wiadczeń kierowniczych oraz róŜnych ustaleń zawartych we fragmenta-
rycznych badaniach naukowców w celu dostarczenia praktyce juŜ dziś
pewnych informacji i sugestii, które po przemyśleniu i przystosowaniu do
konkretnych warunków mogłyby się okazać przydatne” (Kowalewski
1984).
Przejdźmy zatem do krótkiego ich przeglądu. Zacznijmy od wyjaśnie-
nia pojęcia motywów działania i określenia ich rodzajów. OtóŜ motywy,
to całokształt tych sił wewnętrznych, które pobudzają do działania i nada-
ją mu odpowiedni kierunek. Są to pragnienia i dąŜenia, zwyczaje i nawy-
ki, wyobraŜenia i przekonania itp., słowem to wszystko, co skłania ludzi
do takich a nie innych zachowań. Decydują one o nastawieniu człowieka
do pracy i w duŜym stopniu warunkują aktywność w trakcie jej wykony-
wania. Stąd teŜ niektórzy z autorów słusznie nazywają je motorem ak-
tywności człowieka (Kowalczuk 1971, s. 23).
Obserwacja rzeczywistości świadczy, Ŝe zachowaniami uczestników
organizacji kieruje wiele motywów. Najczęściej spotykane to:
•
dąŜenie do uzyskania odpowiednio wysokiej płacy czy premii,
•
zdobycie akceptacji i uznania dla wykonywanej pracy,
•
pochwały zwierzchnika itp.
Są to motywy o charakterze pozytywnym. Ich istotę stanowi dąŜenie
do celu ocenianego dodatnio. Obok nich jednak występuje takŜe wiele
motywów negatywnych, jak obawa przed karą czy ośmieszeniem się,
Władysław Kobyliński
18
utratą autorytetu itp. Motywy te działają zniechęcająco, zawierają bo-
wiem groźbę doznania nieprzyjemnych następstw.
W naukowej literaturze przedmiotu panuje przekonanie, Ŝe motywacja
oparta na czynnikach pozytywnych jest bardziej skuteczna od motywacji
negatywnej, zwłaszcza jeśli ją rozpatrywać z punktu widzenia jej rzeczy-
wistych efektów w dłuŜszym przeciągu czasu (McGinnis 1993; Koźmiń-
ski, Piotrowski 1996, s. 404). Perspektywa uzyskania pochwały czy na-
grody, doznania radości i zadowolenia, wpływa zazwyczaj mobilizująco
na zainteresowanie człowieka wykonywaną pracą, wyzwala jego aktyw-
ność, stwarza zachętę do zwiększania wysiłku. Motywy pozytywne ko-
rzystnie teŜ wpływają na przystosowanie się jednostki do środowiska
i wszechstronny rozwój jej osobowości.
MoŜna teŜ wyróŜnić motywy o charakterze bezpośrednim i takie,
które oddziaływują na ludzkie zachowania w sposób pośredni. Motywem
bezpośrednim są np. zadowolenie z dobrze wykonanego zadania, radość
tworzenia, przyjemne przeŜycie z odniesionego sukcesu itp. Motywy po-
ś
rednie występują natomiast wtedy, gdy realizujemy cele mniej lub bar-
dziej odległe w czasie. Typowym ich przykładem jest dąŜenie do zdoby-
cia wyŜszego wykształcenia, by w przyszłości podjąć lepszą pracę, awan-
sować w zawodzie czy teŜ zająć wyŜszą pozycję w społecznej hierarchii
prestiŜu i uznania. W tych przypadkach wykonywane czynności stają się
ś
rodkiem prowadzącym do wyznaczonego celu. Jest zrozumiałe, Ŝe mo-
tywy o charakterze pośrednim są aktualne tak długo, jak długo nie zosta-
nie osiągnięty upragniony cel.
Wśród motywów ludzkich działań moŜna teŜ dostrzec motywy o cha-
rakterze materialnym, zwane teŜ ekonomicznymi oraz pozamaterialne,
określane równieŜ niekiedy jako moralne bądź duchowe. Te ostatnie by-
wają teŜ określane jako tzw. motywy wyŜszego rzędu. Motywy material-
ne znajdują wyraz w dąŜeniu do uzyskania odpowiednio wysokich do-
chodów z wykonywanej pracy, poprawy poziomu Ŝycia, zdobycia upra-
gnionych dóbr itp. Motywy tego typu odgrywają waŜną rolę w Ŝyciu
człowieka, mobilizują do wysiłku, podnoszenia kwalifikacji, skłaniają do
sumienności i staranności. Istnieją jednak powody do sformułowania te-
zy, iŜ nie powinno się nigdy przeceniać ich znaczenia. Nie tłumaczą one
wszystkich ludzkich działań. Znane są np. przypadki podejmowania pracy
znacznie niŜej płatnej, jeśli dana osoba widzi w tym inne jakieś korzyści,
np. szanse wykonywania bardziej interesujących zajęć, doskonalenia
kwalifikacji czy podniesienia poziomu własnego prestiŜu i uznania. Obok
19
tego rodzaju motywów o ściśle osobistym charakterze do rezygnacji
z korzyści materialnych na rzecz motywów innych mogą skłaniać prze-
konania religijne, tradycje kulturowe, poglądy polityczne i społeczne itp.
W literaturze przedmiotu wyróŜnia się teŜ motywy mające źródła ze-
wnętrzne, tj. usytuowane w otoczeniu jednostki oraz wewnętrzne, wyni-
kające z jej sfery duchowej. Do zewnętrznych moŜna zaliczyć np. ocze-
kiwania zwierzchnika czy kolegów, obowiązujący system nagród i kar
itp. Wewnętrzne źródła motywów to np. uznawane wartości etyczno –
moralne, poglądy społeczno – polityczne itp., a takŜe przekonania religij-
ne i wierzenia. Panuje opinia, Ŝe motywy płynące z wewnątrz jednostki są
bardziej trwałe i mają zazwyczaj większą siłę oddziaływania. Wpływają
na zachowania jednostki i w duŜej mierze określają jej rzeczywisty stosu-
nek do wykonywanej pracy.
Spotykanych w literaturze przedmiotu sposobów klasyfikowania mo-
tywów ludzkich działań moŜna, naturalnie, przytoczyć znacznie więcej.
Niektórzy z autorów np. wyróŜniają motywy biologiczne, zwane teŜ po-
pędami i motywy społeczne. Pierwsze wynikają z naturalnych potrzeb
organizmu, jak chęć zaspokojenia głodu czy uchronienie się przed zim-
nem, społeczne zaś związane są z przynaleŜnością człowieka do określo-
nej grupy, np. pragnienie zdobycia akceptacji w środowisku. Przydatny
dla róŜnego typu analiz okazuje się niekiedy podział motywów na osobi-
ste, skupione wokół własnego “ja”, np. pragnienie wybicia się ponad
przeciętność oraz motywy nieosobiste ukierunkowane na potrzeby innych
ludzi. Te ostatnie uznawane są za wyjątkowo cenne, warunkują bowiem
właściwe współdziałanie uczestników organizacji.
W praktyce, naturalnie, rzadko się zdarza, by o ludzkich zachowa-
niach decydował wyłącznie jeden motyw, zwykle mamy do czynienia
z oddziaływaniem wielu motywów równocześnie. Tworzą one pewien
układ sił, nie zawsze zresztą w pełni ze sobą zgodnych, określający mo-
tywację jednostki. Na ogół jednak jeden z motywów wysuwa się na
pierwszy plan i dominuje pozostałe. Zdarza się takŜe, iŜ człowiek nie
uświadamia sobie wcale, jakie motywy kierują jego zachowaniem. Ich
poznanie bywa niekiedy bardzo trudne. Nierzadko staje się ono moŜliwe
dopiero w wyniku uwaŜnych analiz, a nawet bardziej pogłębionych, na-
ukowych badań.
Znajomość tej problematyki ma doniosłe znaczenie dla rzeczywistej
efektywności procesów pracy, toteŜ jej opanowanie przez osoby kierujące
postulują niemal wszyscy z autorów (Pszczołowski 1978, s. 124). Podkre-
ś
lają m.in., Ŝe kierownik powinien starać się poznać motywy działania
Władysław Kobyliński
20
jego podwładnych i wpływać na nie poprzez stosowanie najbardziej do
sytuacji adekwatnych metod i technik ich wzmacniania bądź wygaszania.
WaŜne jest zwłaszcza – jak pisze M. Bielski – by kierownik znał “wa-
chlarz potrzeb”, do których zaspokojenia dąŜą jego podwładni oraz wagę,
jaką przywiązują do róŜnych kategorii potrzeb (Bielski 1996, s. 271).
Trzeba teŜ pamiętać, iŜ te same potrzeby mogą kształtować się u róŜnych
ludzi w odmienny sposób, w istocie bowiem kaŜdy człowiek ma charakte-
rystyczny dla siebie system potrzeb.
Nie zmienia to słuszności generalnej tezy, która głosi, Ŝe w pracy ogó-
łu uczestników organizacji występują pewne wyraźnie w tym zakresie
zarysowane tendencje. Na ogół ludzie bardziej chętnie reagują na po-
chwały i zachęty, okazywanie im szacunku i uznania dla wykonanej pra-
cy, niŜ surową, a tym bardziej nieustanną krytykę (Koźmiński, Piotrowski
1996, s. 404). Do tego, aby poświęcić organizacji swój największy wysi-
łek muszą mieć teŜ świadomość odniesionego sukcesu, albo przynajmniej
realną perspektywę jego osiągnięcia (Stoner, Wankel 1992, s. 358).
Większość ludzi dąŜy teŜ do poszerzenia zakresów posiadanej autonomii
i swobody działania, zwłaszcza w doborze sposobu realizacji zadań. Kie-
rownicy, którzy potrafią “znaleźć klucz” do rozwiązania tych i podob-
nych zagadnień w odniesieniu do swoich podwładnych mogą – jak piszą
J. A. F. Stoner i Ch. Wankel (1992, s. 359) – “korzystać z ogromnego
ź
ródła (ich) produktywnej energii”.
Wyjątkowo duŜą rolę w tym zakresie odgrywa umiejętne stosowanie
nagród i kar. Nagrody i kary – jak wiadomo – stanowią nieodłączny atry-
but wszelkich organizacji i stosowane były juŜ u zarania dziejów. I jedne
i drugie przez stulecia dobrze na ogół pełniły swoją motywacyjną rolę,
jakkolwiek niektóre z praktykowanych w tym zakresie niegdyś rozwiązań
budzą dziś zdecydowany sprzeciw. Dotyczy to zwłaszcza kar, które
w przeszłości nierzadko traktowane były jako narzędzie odwetu za popeł-
niony czyn, okazywały się nadmiernie drastyczne, a niekiedy zasługiwały
na miano zbrodni. Taka kara poniŜała godność człowieka, zniechęcała go
do poprawy, ustawiała wrogo do tego, kto karę wymierzał, budziła
pragnienie zemsty.
W najnowszej literaturze przedmiotu panuje przekonanie, Ŝe zarówno
nagród jak i kar nie da się prawdopodobnie nigdy wyeliminować z proce-
sów kierowniczych. Trzeba do nich jednak podchodzić rozwaŜnie stale
pamiętając, Ŝe wadliwe ich stosowanie moŜe nie dać spodziewanych
efektów, a nawet przynieść wyniki wręcz przeciwne do zamierzonych.
21
W. KieŜun postuluje w związku z tym przestrzeganie trzech waŜnych
w tym zakresie zasad, a mianowicie:
1.
Niezbędna jest pełna konsekwencja i równość w stosowaniu na-
gród i kar, co oznacza. Ŝe naleŜałoby wyeliminować z procesów decyzyj-
nych w tej materii wszelkie przejawy sympatii i antypatii osobistych oraz
traktowania niektórych osób według taryfy ulgowej itp.
2.
Zarówno nagrody jak i kary powinny być odczuwalne. Jeśli mają
one – jak to, niestety, dość często się zdarza – charakter jedynie symbo-
liczny, nie są w stanie naleŜycie spełnić swej motywacyjnej roli,
a przeciwnie, budzą ich lekcewaŜenie i demoralizująco wpływają na
uczestników organizacji.
3.
WaŜną jest szybkość reakcji nagrody i kary na sytuację uzasadnia-
jącą ich zastosowanie. Ukaranie pracownika za raŜące zaniedbanie w pra-
cy w parę miesięcy po tym fakcie – jak pisze autor – moŜe wywoływać
uczucie frustracji. Sprawca zapomniał juŜ o całym zdarzeniu,
a “optymistyczna tendencja pamięci” zatarła juŜ u niego poczucie winy,
w związku z czym opóźniona kara moŜe rodzić jedynie poczucie krzywdy
(KieŜun 1997, s. 177
−
178).
Podobny na ten temat pogląd znajdujemy w pracy M. Kostery
i S. Kownackiego (Koźmiński, Piotrowski 1996, s. 404). Sformułowali
oni aŜ osiem warunków, które nagrody i kary powinny spełniać. Oto one:
1.
Znajomość przez członków organizacji stosowanego w niej sys-
temu nagród i kar, przy czym główny cięŜar odpowiedzialności za wyniki
ich doinformowania w tym zakresie spoczywa na osobach zajmujących
stanowiska kierownicze.
2.
Akceptacja przez osoby, których ów system dotyczy jego podsta-
wowych załoŜeń.
3.
Nagrody powinny być odpowiednio atrakcyjne, a kary dostatecz-
nie surowe, w przeciwnym bowiem wypadku moŜe dojść do zupełnego
zdeprecjonowania ich motywacyjnej roli i znaczenia.
4.
Niezbędne jest stosowanie zasady gradacji nagradzania i karania,
po przyznaniu bowiem głównej nagrody bądź teŜ wymierzeniu jednej
z moŜliwych kar – jak słusznie piszą autorzy – nie ma juŜ czym nagra-
dzać oraz karać: wszystko, co nastąpi “po”, ma juŜ niewielkie znaczenie”.
5.
Konieczne jest stosunkowo szybkie wzmacnianie zachowań,
upływ czasu bowiem moŜe w świadomości człowieka zatrzeć związek
zachodzący pomiędzy wynikiem jego pracy, a nagrodą czy karą.
Władysław Kobyliński
22
6.
WaŜna jest konsekwencja w stosowaniu wzmocnień, co oznacza,
Ŝ
e Ŝadne z poŜądanych jak i niepoŜądanych zachowań nie powinno “po-
zostać bez echa”, a być ukarane bądź nagrodzone, choćby nawet
w symbolicznej postaci, jak uśmiech czy dobre słowo, okazanie dezapro-
baty w przypadku drobnych uchybień itp.
7.
Skuteczność nagród i kar zaleŜy w duŜym stopniu od jakości sto-
sunków emocjonalnych pomiędzy kierownikiem a członkami podległego
mu personelu. I jedne i drugie mają zazwyczaj większą wartość, gdy po-
chodzą od osoby lubianej i szanowanej, a zatem cieszącej się duŜym auto-
rytetem osobistym”. Częściej odbierane są wówczas jako sprawiedliwe
i silniej wpływają na kontynuowanie w przyszłości zachowań nagrodzo-
nych lub zmianę ukaranych”.
8.
Niezbędna jest umiejętna indywidualizacja nagród i kar, ludzie
bowiem nie są na nie w jednakowym stopniu wraŜliwi i to, co dla jednej
osoby wydaje się nagrodą, dla innej moŜe być karą i odwrotnie. Jest to
tym istotniejsze, Ŝe u niektórych osób po niewłaściwym zachowaniu po-
jawia się nierzadko “karzące poczucie winy, zwane potocznie wyrzutami
sumienia” (Koźmiński, Piotrowski 1996, s. 404
−
405). Dodatkowe karanie
w takim przypadku mogłoby być krzywdzące i niekiedy wywoływać
skutki wręcz przeciwne do zamierzonych.
5.2.5. Kontrola
W nauce o zarządzaniu pojęciem tym określa się “porównanie wyko-
nania z odpowiednim wzorem i wyciągnięcie z tego porównania odpo-
wiednich wniosków na przyszłość” (Zieleniewski 1975, s. 218; Lisee
1988, s. 300). Takie porównanie moŜe być dziełem wykonawcy czynno-
ś
ci (autokontrola) bądź teŜ innej osoby. W zaleŜności od tego, czy dana
osoba naleŜy do organizacji (instytucji), którą kontroluje, czy teŜ nie,
mamy do czynienia z kontrolą wewnętrzną, bądź zewnętrzną (Kuc
1999, s. 258).
Przedmiotem kontroli moŜe być rezultat zakończonego juŜ procesu
pracy, czyli gotowy produkt, albo teŜ przebieg tego procesu, czyli kolej-
ne fazy wykonywanych działań i czynności. Sporo zwolenników ma po-
gląd, Ŝe w tym drugim przypadku efektywność kontroli jest na ogół znacz-
nie większa (Nowicki 1976, s. 67
−
68). MoŜna wówczas w porę dostrzec
23
ewentualne błędy, skorygować je i w ten sposób lepiej osiągnąć zamierzo-
ny cel.
W naukowej literaturze przedmiotu kontroli przypisuje się duŜe zna-
czenie w procesach doskonalenia ludzkich działań. Szczególnie wysoko
eksponowane bywa znaczenia autokontroli. Panuje przekonanie, Ŝe auto-
kontrola powinna być obiektem uwagi kaŜdego człowieka. Cokolwiek
wykonujemy, powinniśmy skontrolować, nie czekając aŜ zrobi to ktoś
inny (Elsner 1992, s. 92
−
96). Autokontrola jednak nie zawsze wystarcza.
ś
aden człowiek nie moŜe mieć nigdy całkowitej pewności, czy w realiza-
cji swoich zadań uwzględnił wszystko, co w nich konieczne. Niezbędne
staje się zatem bezstronne i kompetentne spojrzenie na jego pracę ze stro-
ny innej osoby, pozbawione uprzedzeń i sugestii, słowem – rzeczowa
i obiektywna kontrola z zewnątrz.
Wyjątkowo duŜe znaczenie w tej materii przypisuje się kontroli kie-
rowniczej. Jej istotę stanowi stały i systematyczny nadzór osoby kierują-
cej nad pracą podległego jej personelu i troska, by osiągane wyniki były
zgodne z oczekiwanymi. Takie podejście do kontroli charakteryzowało
poglądy H. Fayola (1947, s. 37), który kontrolę traktował jako jedną
z wyodrębnionych przezeń funkcji kierowania (administrowania). Polega
ona – jak wspomniano – na tym, “by wszystko odbywało się zgodnie
z ustalonymi przepisami i rozkazami”. Nie kwestionując słuszności takie-
go właśnie pojmowania istoty kontroli współcześni autorzy ujmują ją
jednak znacznie szerzej. Widzą w niej takŜe waŜny czynnik inspirujący
ludzi do coraz lepszej i wydajnej pracy. Poprawnie rozumiana i realizo-
wana kontrola powinna wskazywać istniejące w tej dziedzinie kierunki i
moŜliwości (Encyklopedia... 1981, s. 228
−
229).
Kontrola powinna przede wszystkim dostarczać kierownictwu w porę
niezbędnych mu, wiarygodnych informacji (Kaczmarek, Sikorski 1996,
s. 38). Istotę zarządzania – jak pisze W. KieŜun (1997, s. 360) – stanowi
poszukiwanie środków niezbędnych do realizacji załoŜonego celu, co
wymaga oceny sytuacji i zastosowania odpowiednich środków działań”.
OtóŜ taka ocena nie wydaje się moŜliwa bez posiadania rzetelnego roze-
znania w istniejącym stanie rzeczy. Trudno teŜ byłoby bez kontroli prze-
widzieć ewentualne zagroŜenia mogące się pojawić w przyszłości. Ma
zapewne rację J. Zieleniewski, który pisze, Ŝe “najistotniejszy obowiązek
kierownika: doprowadzenie do tego, aby zachowanie się kierowanych
było zgodne z jego zamierzeniami nie byłby wykonalny bez sprzęŜenia
zwrotnego w postaci kontroli” (Zieleniewski 1975, s. 466).
Władysław Kobyliński
24
Dobrze zorganizowana i przeprowadzona kontrola ma teŜ cenne wa-
lory motywacyjne (Kuc 1999, s. 251). Świadomość, Ŝe na naszą pracę
“ktoś patrzy”, zawiera zachętę do zwiększania wysiłku, skłania do syste-
matyczności i staranności. I odwrotnie: wyniki doświadczeń wskazują, Ŝe
tam, gdzie kierownicy nie dostrzegają motywacyjnych walorów kontroli
i zaniedbują ją, częściej spotyka się przypadki lekcewaŜenia obowiązków
i rozluźnienia dyscypliny pracy (Jastrzębska 1999).
Naturalnie, kontrola kierownicza dobrze odgrywa swoją motywacyjną
rolę jedynie wtedy, gdy jest właściwie pomyślana i realizowana. W prze-
ciwnym wypadku moŜe powodować skutki wręcz odwrotne do zamierzo-
nych. MoŜe prowokować do oszustwa i utrwalać niepoŜądane postawy
społeczne. Znajdują one wyraz m.in. w podawaniu nieprawdziwych in-
formacji, manipulowaniu nimi, przybieraniu “barw ochronnych” itp.,
słowem upowszechnianiu się nieproduktywnych, a nawet pasoŜytniczych
strategii (Kobyliński 1986).
W nauce o zarządzaniu wyróŜnia się trzy podstawowe rodzaje kontro-
li kierowniczej: wstępną, bieŜącą oraz końcową, zwaną teŜ kontrolą efek-
tów lub rezultatów (KieŜun 1997, s. 361; Kuc 1999, s. 258).
Kontrola wstępna dotyczy sprawdzenia stanów rzeczy w momencie
rozpoczęcia działania i stanowi w stosunku do niego niejako “punkt wyj-
ś
cia”. Jej celem jest ustalenie czy dysponujemy wszystkim, co w działa-
niu będzie potrzebne, a zwłaszcza, czy mamy poprawnie sformułowany
cel, adekwatny do niego plan pracy, a takŜe czy będziemy dysponować
w jego realizacji niezbędnymi zasobami, zarówno materialnymi jak
i ludzkimi. Dla kontroli wstępnej przydatne okazuje się zwłaszcza plano-
wanie sieciowe, umoŜliwiające precyzyjne ustalenie toku postępowania w
dąŜeniu do celu, tj. kolejności, w jakiej poszczególne czynności mają być
wykonane (KieŜun 1997, s. 361).
Kontrola bieŜąca polega na stałym i systematycznym sprawdzaniu
postępów w dąŜeniu do celu oraz wyciąganiu stąd wniosków do uspraw-
nienia sposobów organizowania pracy. Dzięki zastosowaniu odpowied-
nich technik kontrola bieŜąca pozwala w porę dostrzec ewentualne błędy,
usunąć je oraz podjąć niezbędne działania profilaktyczne. Warto przy tym
zwrócić uwagę, iŜ poglądy na temat kontroli bieŜącej w naukowej litera-
turze przedmiotu w ostatnich latach uległy radykalnej zmianie. Lansowa-
ne niegdyś przekonanie, Ŝe pracownik nie kontrolowany w sposób ciągły
pracuje mniej wydajnie, zastąpiła koncepcja sprawowania nad nim raczej
wychowawczej opieki opartej na stwarzaniu do pracy odpowiednich wa-
25
runków oraz na fachowym doradztwie. Przekonaniu temu towarzyszy
dąŜenie do poszerzania zakresów samodzielności pracownika i przywią-
zywania coraz większej wagi do kontroli wyników (KieŜun 1997, s. 361).
Kontrola końcowa wyraŜa się w porównywaniu uzyskanych efektów
z przyjętym celem, ujawnianiu ewentualnych niezgodności oraz ustalaniu
sposobów przeciwdziałania ich powstawaniu w przyszłości. Ta forma
kontroli obok niewątpliwych walorów ma jednak takŜe swoje liczne sła-
bości, a przede wszystkim tę, Ŝe dostrzeŜenie wadliwego wykonania za-
dania moŜe się okazać spóźnione. Od momentu wykrycia błędu i zapro-
ponowania działań korekcyjnych do dokonania usprawnień upływa nie-
kiedy sporo czasu. Tymczasem – jak słusznie zauwaŜa W. KieŜun (1997,
s. 361) – “miarą sprawności organizacji jest właśnie długość tego czasu”.
Ale nawet w przypadku dostrzeŜenia w porę istotnych rozbieŜności
pomiędzy uzyskiwanymi efektami a ich poŜądanym wzorem (“celem”)
nie ma nigdy całkowitej pewności czy kontrola spełni wszystkie pokłada-
ne w niej nadzieje. KaŜda kontrola pociąga za sobą określone koszty, nie-
kiedy nawet znacznie przekraczające osiągane dzięki niej korzyści. Z tego
powodu do rangi problemów o wyjątkowo duŜym dla organizacji znacze-
niu urasta zagadnienie efektywności kontroli. Nasuwa się zwłaszcza na-
der istotne pytanie natury praktycznej, a mianowicie: co ewentualnie na-
leŜałoby zrobić, by rzeczywiste efekty kontroli były współmierne do po-
noszonych nakładów? Tylko wówczas przecieŜ moŜna zakładać, Ŝe kon-
trola będzie naleŜycie wypełniać przypisywaną jej organizacyjną i spo-
łeczną rolę (Webber 1996, s. 319; Kowalewski 1982, s. 372).
Jednym z pierwszych autorów, którzy zwrócili uwagę na niską efek-
tywność tradycyjnie rozumianej kontroli był R. S. Basi (1968). Wskazał
on, Ŝe zamiast “kontrolować wszystkich i wszystko” wypadałoby raczej
obiektem uwagi uczynić wybrane dziedziny działalności organizacji, nie-
które osoby czy wręcz nawet najbardziej dla ich pracy charakterystyczne
działania i czynności. U podstaw tej koncepcji znalazło się przekonanie,
Ŝ
e aby mieć pełne rozeznanie czy wszystko przebiega prawidłowo, wcale
nie trzeba kontrolować wszystkiego. Wystarczy umiejętnie sprawdzić
niektóre kluczowe w danej dziedzinie zagadnienia. Te ostatnie moŜna
uznać za tzw. czynniki strategiczne sprawy (Kuc 1999, s. 259; Koźmiń-
ski, Piotrowski 1996, s. 256).
Istotę pojawiającego się tu problemu trafnie ujął swego czasu –
w rozmowie z piszącym te słowa – Stanisław Kowalewski. Swój pogląd
na temat roli czynnika strategicznego w procesach kontroli zilustrował on
przykładem zachowania się leśniczego, któremu zlecono zbadanie na da-
Władysław Kobyliński
26
nym terenie pogłowia dzikiej zwierzyny. OtóŜ jedynie człowiek pozba-
wiony wyobraźni – stwierdził rozmówca – będzie próbował zaglądać pod
kaŜdy krzak, by sprawdzić, czy pod którymś z nich nie kryje się śpiący
zając. Człowiek myślący rozsądnie ustali raczej miejsca, którymi zwie-
rzyna zwykła podąŜać do wodopoju i tam ustawi się z odpowiednim
sprzętem. Będzie to właśnie punkt strategiczny sprawy, a działanie leśni-
czego czymś adekwatnym do warunków, jakie stawia się nowoczesnej
kontroli. Będzie to kontrola ukierunkowana na czynniki decydujące
o powodzeniu przedsięwzięcia. Taka kontrola w nauce o zarządzaniu nosi
nazwę kontroli strategicznej (Jastrzębska 1999; Kuc 1999, s. 259).
Niektórzy z autorów pojęcie kontroli strategicznej odnoszą wyłącznie
do działań realizowanych w tym zakresie na najwyŜszym szczeblu orga-
nizacyjnej hierarchii. Do zadań takiej kontroli – jak pisze J. Kisielnicki –
naleŜy “sprawdzenie, na ile zadania podejmowane w organizacji odpo-
wiadają długofalowym zadaniom wyznaczonym w procesie planowania
strategicznego” (Kisielnicki 2004, s. 202
−
203). OtóŜ nie negując słuszno-
ś
ci takiego ujęcia sprawy zauwaŜmy, Ŝe jeśli pojęcie strategii będziemy
traktować nieco szerzej i będziemy pod tym pojęciem rozumieć – zgodnie
z koncepcją M. Croziera i E. Friedberga (1982) – koncepcję zachowań
kaŜdego z uczestników organizacji, to okaŜe się, Ŝe kontrola strategiczna
jest moŜliwa i poŜądana wszędzie. Uprawniona wydaje się nawet teza, Ŝe
trudno byłoby znaleźć taki szczebel i taką dziedzinę funkcjonowania or-
ganizacji, w której kontrolę strategiczną moŜna by było uznać za zbędną,
albo teŜ niemoŜliwą do zastosowania w praktyce.
Podobnie zdają się widzieć ów problem J. A. F. Stoner i Ch. Wankel.
Za najlepszą metodę kaŜdej kontroli uznają oni “skupienie uwagi na naj-
istotniejszych elementach danej operacji. Na ogół jedynie mały odsetek
czynności, zdarzeń, osób czy przedmiotów w danej operacji powoduje
znaczną część kosztów czy problemów, z którymi kierownicy muszą so-
bie radzić. Na przykład 10% wyrobów danego producenta przynosi 60%
wartości sprzedaŜy; 2% pracowników organizacji wnosi 80% skarg i za-
Ŝ
aleń; 70% zabójstw i napadów w mieście ma miejsce w 20% obwodów
policyjnych”(Stoner, Wankel 1992, s. 469).
Dodajmy, Ŝe te i podobne spostrzeŜenia nie są w naukowej literaturze
przedmiotu czymś zupełnie nowym, a znane są od paru co najmniej dzie-
siątków lat pod nazwą tzw. reguły Pareto. Reguła ta, nosząca takie mia-
no od nazwiska włoskiego ekonomisty i socjologa, który po raz pierwszy
ją sformułował głosi, Ŝe znikomy odsetek działań decyduje o sukcesach
27
bądź niepowodzeniach kaŜdego przedsięwzięcia. Regułę tę niektórzy
z autorów ujmują w postaci proporcji 20:80, co oznacza, Ŝe 20% działań
stanowi zazwyczaj czynnik strategiczny sprawy, reszta ich bowiem nie
ma na ogół juŜ tak istotnego znaczenia. Na tych właśnie 20% działań wy-
padałoby zatem skoncentrować się poświęcając im naleŜytą uwagę (Kie-
Ŝ
un 1997, s. 363).
Jakie działania moŜna uznać za czynniki strategiczne w pracy współ-
czesnych organizacji? L. R. Bittel uwaŜa, Ŝe naleŜy ich szukać przede
wszystkim w:
•
warunkach finansowych, tj. w stanie zasobów oraz sposobach gospo-
darowania nimi, co – jak wiadomo – limituje zazwyczaj skalę podej-
mowanych przedsięwzięć, zgodnie z zasadą, Ŝe “tak krawiec kraje...”;
•
warunkach organizacyjnych, tzn. organizacji dostaw surowców oraz
ekspedycji produktów, przestrzeganiu harmonogramów produkcji,
norm jakości itp.;
•
stanie zasobów ludzkich oraz sposobach ich wykorzystywania. Czyn-
nikiem strategicznym w tym zakresie moŜe się np. okazać niedostatek
kwalifikowanych w danej dziedzinie kadr, niedostateczna ich dyscy-
plina pracy, słaba motywacja itp., a takŜe wadliwy sposób współdzia-
łania członków personelu organizacji (Bittel 1994).
W ostatnich latach sporą popularność zdobyła sobie pewna nowa idea
dotycząca problemów zarządzania, znana pod nazwą. controllingu. Nie-
którzy pojęcie to utoŜsamiają z kontrolą strategiczną, albo teŜ jakąś inną
jeszcze formą nowoczesnej kontroli. Nie jest to, naturalnie, stanowisko
słuszne, w pojęciu controllingu bowiem mieści się coś więcej, niŜ sama
kontrola. Controlling obejmuje m. in. takŜe czynności związane z koor-
dynacją działań, informowaniem i planowaniem działań, a przede
wszystkim formułowaniem zamierzeń dotyczących przyszłości. Spełnia
on zatem funkcje znacznie szersze (Kisielnicki 2004, 205
−
206). Zdaniem
B. R. Kuca controlling moŜna określić jako nowoczesną filozofię zarzą-
dzania współczesnym przedsiębiorstwem (Kuc 1999, s. 263; s. 204
i nast.).
Na czym ta filozofia polega? OtóŜ controlling to odpowiednio skon-
struowany, celowy system zarządzania przedsiębiorstwem “koordynujący
procesy planowania, kontroli oraz zasilania w informacje i umoŜliwiający
tym samym sterowanie przedsiębiorstwem z punktu widzenia wyznaczo-
nych celów”. Nie zastępuje on ani kontroli, ani zarządzania, ale wspoma-
Władysław Kobyliński
28
gając je poprzez opinie i doradztwo czyni zarządzanie moŜliwym (Koź-
miński, Piotrowski 1996, s. 282).
Jeden z niewątpliwie największych w tej dziedzinie autorytetów,
H. J. Vollmuth (1996) ideę controllingu przedstawił jako cybernetyczny
system wzajemnie warunkujących się składników. Poprzez sprzęŜenie
zwrotne pracownicy zajmujący w organizacji stanowiska kierownicze są
nieustannie informowani o istniejącym stanie rzeczy, w związku z czym
mogą podejmować najbardziej racjonalne decyzje. Pozwala to im nie tyl-
ko ustalić czy wszystko przebiega zgodnie z planem, ale równieŜ podej-
mować odpowiednie działania wyprzedzające. Istotę controllingu stanowi
właśnie maksymalne zorientowanie na przyszłość. Przeszłość liczy się tu
o tyle jedynie, o ile wpływa na to wszystko, co moŜe się pojawiać
w przyszłości (Kuc 1999, s. 265).
Prezentując swoją koncepcję H. J. Vollmuth posłuŜył się analogią do
łodzi wioślarskiej, której załoga w dąŜeniu do wspólnego celu wypełnia
określone role. Zadaniem kapitana jest wytyczenie celów, nawigatora –
wyszukiwanie dróg do ich osiągnięcia, sternik ma utrzymywać kurs itd.,
wioślarze natomiast siłą swoich mięśni powinni dostarczać do poruszania
się łodzi niezbędnej energii. Ze środowiska – z kolei – płyną sygnały,
jakie działania naleŜy podjąć, by załoga mogła osiągnąć zamierzony cel.
Z przedstawionego modelu wynika, Ŝe wszyscy są sobie potrzebni,
a sprawne funkcjonowanie kaŜdego z elementów warunkuje powodzenie
całości. Obrazuje to rysunek nr 15.
W przypadku przedsiębiorstwa funkcje elementu określonego
w schemacie jako “środowisko” spełniają specjalnie do tego celu powoła-
ne i przygotowane osoby (pracownicy działu controllingu). Wyszukują
one i zdobywają niezbędne informacje, przetwarzają je i systematyzują
itp., a takŜe dostarczają je kierownictwu w celu zaspokojenia jego potrzeb
decyzyjnych. Owe informacje są niezbędne m.in. w celu
•
opracowania planów strategicznych i operacyjnych,
•
przeprowadzania kontroli,
•
wprowadzania docelowych czynności sterujących (Kuc 1999, s. 265).
Dodajmy, Ŝe do zadań osób zajmujących się controllingiem naleŜy nie
tylko zbieranie i przetwarzanie gotowych informacji, ale takŜe inicjowa-
nie i prowadzenie w tym celu specjalnych badań. Powinny one teŜ brać
aktywny udział w rozwiązywaniu praktycznych problemów, w jakie uwi-
kłane jest funkcjonowanie organizacji (Kuc 1999, s. 265).
29
Rysunek 15
Idea controllingu w ujęciu cybernetycznym
Źródło: Zdyb 1987, s. 21.
Naturalnie, te i podobne działania nie zastąpią prawdopodobnie nigdy
kontroli rozumianej w jej tradycyjnej postaci. Controllingu nie moŜna
traktować jako cudownego wynalazku nauki o zarządzaniu końca XX
wieku (Kuc 1999, s. 266). Stanowi on raczej nowoczesne narzędzie moni-
torowania organizacji, a nie substytut kontroli (Kisielnicki 2004, s. 205).
Narzędzie to jednak moŜe odegrać niezastąpioną rolę w niektórych spra-
wach, takich zwłaszcza jak finanse czy marketing, gromadzenie zapasów
itp., a przede wszystkim czuwanie, by organizacja jako całość funkcjo-
nowała właściwie i dobrze wypełniała jej społeczną rolę.
5.3. Funkcje kierownicze w ujęciu S. Kowalewskiego.
Teoria funkcji organicznych
5.3.1. Geneza koncepcji
Jakkolwiek Fayolowska koncepcja funkcji kierowniczych zdobyła
duŜe uznanie i popularność, u niektórych autorów wzbudziła ona takŜe
WYTYCZANIE CELÓW
Wartości
planowane
Wartości
taktyczne
kapitan
nawigator
sternik
wioślarze
ś
rodowisko
WYSZUKIWANIE DRÓG
OBSERWACJA RYNKU
PRZEKAZYWANIE ENERGII
UTRZYMYWANIE KURSU
Władysław Kobyliński
30
sporo zastrzeŜeń i wątpliwości. Zarzucono jej m.in., Ŝe nie jest w pełni
naukowo uprawniona, nie odzwierciedla bowiem stanów faktycznych.
Zarówno planowaniem jak i organizowaniem, a takŜe motywowaniem
oraz kontrolą zajmuje się niemal kaŜdy pracownik i to niezaleŜnie od ro-
dzaju zajmowanego stanowiska pracy czy dziedziny realizowanej działal-
ności, nie są to zatem funkcje specyficznie kierownicze. Kierownik
z pewnością funkcje te spełnia, nie jest jednak do nich w jakiś szczególny
sposób upowaŜniony. Ponadto owe funkcje nie obejmują wszystkich czyn-
ności, jakie kierownicy wykonują w swej codziennej pracy. W odpowied-
nich badaniach ustalono np., Ŝe zazwyczaj absorbują one nie więcej jak 60–
80% łącznego ich czasu pracy (Kobyliński 2000, s. 107 i nast.).
Nowe podejście do analizy funkcji ogółu kierowników znajdujemy
w pracach Stanisława Kowalewskiego (1982, s. 241; 1984, s. 40
−
63).
Jego koncepcja opiera się na załoŜeniu, Ŝe kaŜde stanowisko pracy ulo-
kowane w strukturze hierarchicznej organizacji róŜni się od pozostałych
zespołem wielu specyficznych dla niego cech czy właściwości. KaŜde jest
od pozostałych róŜne m.in. w tym sensie, Ŝe z kaŜdego roztacza się nieco
inny widok i pole obserwacji. Stwarza to niejednakowe moŜliwości do-
strzegania i rozwiązywania tych samych problemów. KaŜde stanowisko
jest teŜ zazwyczaj wyposaŜone w nieco inne urządzenia i środki technicz-
ne ułatwiające pracę. Wniosek stąd jest następujący: na kaŜdym stanowi-
sku pracy wypadałoby wykonywać te jedynie funkcje, dla realizacji któ-
rych zostało ono utworzone. Te właśnie funkcje moŜna na nim realizować
z największym powodzeniem. Są to właśnie funkcje organiczne tego sta-
nowiska. RaŜące odstępstwo od zasady koncentracji osoby zajmującej
dane stanowisko na przypisanych temu stanowisku funkcjach organicz-
nych prowadzi zwykle do zjawisk o znamionach patologii i znajduje wy-
raz w niskiej wydajności pracy.
Funkcji organicznych kierownika – zdaniem autora koncepcji – moŜe
być w praktyce wiele i nie sposób byłoby sporządzić taką ich listę, która
by odpowiadała potrzebom ogółu kierowników. Poprawną i w miarę
szczegółową listę funkcji organicznych moŜna sporządzić jedynie w od-
niesieniu do konkretnego stanowiska pracy. KaŜdy kierownik powinien
ustalić sobie taką listę i posługiwać się nią stale. MoŜe mu to pomóc
w doskonaleniu organizacji własnej pracy i przyczynić się do naleŜytej
koncentracji członków podległego mu personelu na tym, co powinno sta-
nowić główny przedmiot uwagi kaŜdego pracownika, a zatem na jego
funkcjach organicznych.
31
Jakie to są funkcje? Aby udzielić na to pytanie poprawnej odpowiedzi
trzeba zbadać specyfikę organizacyjnego usytuowania danego stanowi-
ska. W odniesieniu do ogółu stanowisk kierowniczych moŜna powie-
dzieć, Ŝe specyfika ta wyraŜa się przede wszystkim w podwójnej przy-
naleŜności organizacyjnej (Kowalewskiego (1984, s. 42). Kierownik jest
mianowicie zwierzchnikiem wszystkich członków podległego mu perso-
nelu, a równocześnie członkiem organizacji wyŜszego szczebla. Chodzi
tu, naturalnie, nie o sytuację formalno – prawną, a punkt widzenia teorii
organizacji. ZauwaŜmy, Ŝe np. kierownik działu marketingu wchodzi
w skład pewnego gremium, które tworzą kierownicy wszystkich działów
przedsiębiorstwa, wraz z ich słuŜbowym zwierzchnikiem (dyrektorem
naczelnym). Rzecz jasna, implikuje to formułowane pod jego adresem
róŜne, nie zawsze identyczne oczekiwania. Innych na ogół zachowań
wymaga pozycja zwierzchnika, a innych szeregowego członka wspo-
mnianego gremium, co wpływa na szczegółową treść oraz zakresy jego
funkcji organicznych.
Kierownik jest ponadto jedyną w zespole osobą, której powierzono
pieczę nad całością problemów, do rozwiązywania których dany ze-
spół został powołany. KaŜdy z jego współpracowników sprawuje pieczę
nad większą lub mniejszą częścią tej całości. Nie oznacza to bynajmniej,
Ŝ
e odpowiada za wszystko w rozumieniu dosłownym, byłoby to w rów-
nym stopniu niemoŜliwe do wykonania, co niedorzeczne. Odpowiedzial-
ność kaŜdego kierownika za pracę innych ludzi dotyczy w istocie jego
własnych działań. WaŜne jest zwłaszcza – jak słusznie zauwaŜa J. Ziele-
niewski – czy właściwie sformułował zadanie, czy wybrał do niego wła-
ś
ciwą osobę itp., a takŜe, czy wyposaŜył ją w niezbędne zasoby, bądź
przynajmniej wskazał do ich pozyskania realną i skuteczną drogę (Ziele-
niewski 1975, s. 174). Ale kierownik jest jedyną w zespole osobą, której
owa całość podlega. Stwarza mu to moŜliwości działania w jej interesie
bez porównania większe niŜ te, którymi dysponuje kaŜdy, kto kierowni-
kiem nie jest.
Dzięki takiemu właśnie, dość osobliwemu usytuowaniu w strukturze
hierarchicznej organizacji kierownik ma większą niŜ inni łatwość zdoby-
cia i utrzymania w zespole najwyŜszego osobistego autorytetu. Nie
jest to równoznaczne ze stwierdzeniem, Ŝe taki autorytet posiada kaŜdy
kierownik. Istnieją jednak podstawy do przyjęcia tezy, Ŝe – przy pozosta-
łych warunkach identycznych – szanse zdobycia najwyŜszego autorytetu
ma on znacznie większe, niŜ kaŜdy, kto będąc członkiem danego zespołu
nie zajmuje w nim pozycji kierowniczej (Kowalewskiego 1982, s. 242).
Władysław Kobyliński
32
Z konstatacji tej wyłania się bardzo waŜna dyrektywa praktyczna. Jest
nią generalne wskazanie, by przedmiotem zainteresowania kogoś dyspo-
nującego takimi atutami było rozstrzyganie problemów dla danej organi-
zacji węzłowych, takich, których z równym powodzeniem nie jest w sta-
nie rozstrzygnąć nikt inny. PoŜądane jest, by zajmował się funkcjami, do
pełnienia których uŜycie wspomnianych atutów jest najbardziej uzasad-
nione i poŜądane.
W kaŜdej organizacji takich problemów bywa na ogół wiele. Istnieje
przede wszystkim potrzeba syntetycznego spojrzenia na całokształt zadań
realizowanych przez zespół i zapewnienie mu warunków sprawnej orga-
nizacji pracy. WaŜną rolę odgrywa zwłaszcza umiejętne planowanie po-
dejmowanych zamierzeń, pozyskiwanie zasobów, zarówno rzeczowych
jak i osobowych, dokonywanie podziału czynności, pobudzanie do ak-
tywności itp., a takŜe kontrola uzyskiwanych wyników. Sporą część za-
dań w tym zakresie wykonują wprawdzie równieŜ tzw. szeregowi pra-
cownicy, niemniej jednak koordynacja działań ich wszystkich naleŜy do
zakresów kompetencji kaŜdego kierownika. To on
−
jak pisze Z. Radwan
(1980, s. 483) – “z racji podwójnej przynaleŜności organizacyjnej jest
zwykle najbliŜej źródła aktualnych informacji, mających wagę dla prze-
biegu działalności podstawowej pracowników...”. Rzeczywistą rolę kie-
rownika w tym zakresie moŜna określić jako organizowanie w zespole
procesów pracy.
Obok tego od kierownika wymaga się m.in., by w codziennej pracy
był słuŜbowym zwierzchnikiem i opiekunem podległych mu pracow-
ników, inspiratorem ich rozwoju zawodowego, instruktorem w realizacji
zadań, nauczycielem i doradcą. Zarówno zwierzchnicy jak i podwładni
oczekują zwłaszcza, Ŝe będzie zajmował się pozyskiwaniem ludzi do pra-
cy, podnoszeniem poziomu ich kwalifikacji zawodowych, udzielaniem im
fachowego instruktaŜu w kwestiach sposobów realizacji zadań itp., a tak-
Ŝ
e iŜ będzie wykonywał wiele innych działań natury opiekuńczo-
wychowawczej oraz dydaktycznej. Czynności te – zdaniem W. KieŜuna –
wyznaczają kierownikowi rolę szefa personalnego (KieŜun 1997, s. 188).
Wielu reprezentantów nauki o zarządzaniu rolę tę pojmuje znacznie sze-
rzej traktując ją jako opiekuńczo-wychowawczą rolę kierownika. Nie
naleŜą do odosobnionych głosy tych autorów, którzy twierdzą, Ŝe jeśli by
jakiś kierownik uznał, Ŝe obowiązkom tego typu nie podoła, to dla za-
chowania własnego czystego sumienia nie powinien godzić się na zaj-
mowanie stanowiska kierowniczego (Kowalewski 1984, s. 54).
33
Od kierownika oczekuje się ponadto, by miał swoją własną koncepcję
realizacji celów organizacji, co niektórzy z autorów określają jako jego
indywidualną politykę. Jest ona niczym innym jak odpowiadającym sytu-
acji uszczegółowieniem strategii organizacji uwzględniającym stale
zmieniające się potrzeby w tym zakresie oraz moŜliwości ich zaspokaja-
nia (Koźmiński, Piotrowski 1996, s. 169). Bez takiej polityki – jak pisze
S. Kowalewski (1984, s. 46–47) – “Ŝaden kierownik jakiegokolwiek od-
cinka czy szczebla nie potrafiłby w sposób prawidłowy wprowadzić
w Ŝycie ani obowiązujących przepisów, ani dyrektyw...”. Taka polityka
słuŜy regulowaniu zachowań członków organizacji, toteŜ moŜna ją
określić jako funkcję regulacyjną kierownika.
Funkcji organicznych kierownika bywa w praktyce bardzo duŜo, a ich
treść oraz zakresy mogą róŜnić się od siebie znacznie i to nawet u osób
realizujących zadania w identycznych – zdawałoby się – warunkach pra-
cy. Nie moŜna zatem – jak wspomniano – ustalić jakiejś jednolitej, szcze-
gółowej listy funkcji organicznych ogółu kierowników. Stąd teŜ dla po-
trzeb analizy teoretycznej wydaje się być rzeczą celową operowanie poję-
ciem typów (rodzajów) funkcji organicznych. MoŜna wówczas wyróŜnić:
•
organizowanie procesów pracy (funkcja organizatorska);
•
sprawowanie zwierzchnictwa nad członkami podległego kierowniko-
wi personelu i przyczynianie się do jego rozwoju (funkcja wycho-
wawcza);
•
regulowanie zachowań członków organizacji (funkcja regulacyjna)
(KieŜun 1977, s. 287; KieŜun 1997, s. 224; Kobyliński 1981, s. 18
−
33).
5.3.2. Typy (rodzaje) funkcji organicznych kierownika
Kierownik jako organizator procesów pracy
KaŜda organizacja ludzka jest systemem współdziałających ze sobą
osób, wyposaŜonych w odpowiednie zasoby i powołanych do realizacji
określonych celów. Cele te dotyczą zaspokajania róŜnorodnych ludzkich
potrzeb, zarówno materialnych jak i pozamaterialnych (np. edukacyjnych,
kulturalnych, zdrowotnych itp.) i wyraŜają się zwykle sumą wytwarza-
nych dóbr bądź świadczonych usług.
Ogólne zasady funkcjonowania organizacji określają odpowiednie
organy państwa. Ustalają one m.in. tryb tworzenia i likwidowania organi-
zacji, ich miejsce i rolę w Ŝyciu społecznym itp., a takŜe granice swobody
Władysław Kobyliński
34
działania. Wykorzystują w tym celu róŜnego typu akty prawne, jak usta-
wy i rozporządzenia, uchwały i dekrety. Ich uszczegółowienie i konkrety-
zację zawierają opracowane na ich podstawie tzw. przepisy wewnętrzne
organizacji, jak statuty i regulaminy, zarządzenia i plany pracy. Ujmuje
się w nich zwykle nie tylko szczegółowe treści i zakresy zadań (np. wiel-
kość i struktura produkcji, jej wartość itp.), ale na ogół takŜe sposoby ich
realizacji. Te i podobne działania mają na celu sformalizowanie organiza-
cji i stworzenie warunków do tego, by mogła funkcjonować właściwie
i dobrze wypełniać jej społeczna rolę.
Zarówno źródłowe akty prawne, jak i będące pochodnymi w stosunku
do nich przepisy wewnętrzne organizacji, charakteryzuje jednak dość
wysoki na ogół poziom ogólności ujęć poszczególnych problemów. Nie
dają one odpowiedzi na kaŜde z pojawiających się w praktyce znaków
zapytania i wątpliwości Jest tak dlatego, Ŝe w fazie preparacji działań nie
sposób przewidzieć wszystkiego, co moŜe się pojawić w procesach ich
realizacji. Fakt ten stwarza konieczność dokonywania stałej analizy ist-
niejącej sytuacji i dokonywania wyborów rozwiązań najbardziej dla niej
odpowiednich. Niezbędne okazuje się tzw. organizowanie ciągłe, czyli
powodowanie, by wszystkie elementy składowe działania przyczyniały
się do jego powodzenia. Niezastąpiona w tym zakresie jest rola kierowni-
ka. Jego działania na tym polu składają się na jedną z jego funkcji orga-
nicznych, którą najkrócej określić moŜna jako organizowanie procesów
pracy.
Nie oznacza to naturalnie, Ŝe kierownik jest jedyną osobą powołaną
do organizowania w zespole procesów pracy. Nie jest on takŜe wykonaw-
cą typowych w tym zakresie, zwykłych i rutynowych czynności organiza-
cyjnych. Podejmowanie się przezeń takich czynności świadczyłoby
o wadliwym pojmowaniu jego kierowniczej roli i braku umiejętności ko-
rzystania z dobrodziejstw podziału pracy. Jest to tym istotniejsze, Ŝe pra-
widłowe funkcjonowanie kaŜdej organizacji stwarza problemy, do roz-
strzygania których nie wystarczają moŜliwości tzw. szeregowych pra-
cowników. Potrzebny jest ktoś, kto dysponuje bogatszym repertuarem
niezbędnych do rozstrzygania tych problemów środków działania,
a zwłaszcza moŜliwością zdobycia i utrzymania w zespole najwyŜszego
osobistego autorytetu.
Zachodzi, po pierwsze, potrzeba syntetycznego spojrzenia na cało-
kształt zadań, którymi zajmują się członkowie organizacji. Niezbędne
okazuje się zwłaszcza czuwanie nad zgodnością przebiegu procesów pra-
35
cy z wymogami najnowszej techniki i technologii, aktualnymi potrzebami
rynku, a takŜe tendencjami zmian w tym zakresie. Bez takiego spojrzenia
mogłoby się okazać, Ŝe organizacja nie robi tego, co powinna, wytwarza
produkt mało wartościowy albo nawet zbędny.
By nie dopuścić do takiej sytuacji potrzebna jest krytyczna analiza
zmian zachodzących w otoczeniu organizacji oraz umiejętne przewidy-
wanie wynikających stąd dla niej ewentualnych szans i zagroŜeń. Tylko
wówczas moŜna podejmować skuteczne działania mogące zapewnić jej
pomyślny rozwój w dłuŜszym przeciągu czasu. NajwaŜniejsze z nich to:
•
ustalanie realnych celów i dróg prowadzących do ich osiągnięcia
(planowanie pracy)
•
pozyskiwanie zasobów rzeczowych i osobowych
•
odpowiednie ich rozmieszczenie i wykorzystanie itp., a takŜe
•
nowocześnie rozumiana kontrola.
Co uzasadnia przypisanie tego rodzaju czynności osobom zajmującym
w organizacji pozycje kierownicze? OtóŜ nie ulega wątpliwości, Ŝe do
czynności tych niezbędny jest ktoś, kto ma moŜliwość syntetycznego
spojrzenia na całokształt problemów organizacji, ma nad nimi całkowitą
pieczę i reprezentuje wysoki poziom osobistego autorytetu. Ten ostatni
jest przydatny nie tylko do podejmowania racjonalnych decyzji personal-
nych czy technologicznych, ale takŜe w utrzymaniu z otoczeniem organi-
zacji poprawnych kontaktów. Specyfika usytuowania pozycji kierownika
w strukturze hierarchicznej organizacji stwarza po temu właśnie najwięk-
sze szanse i moŜliwości.
Kierownik jako opiekun i wychowawca załogi
Dokonujące się w świecie zmiany, zarówno w sferze techniki i tech-
nologii, jak i gospodarki oraz kultury, a takŜe organizacji Ŝycia społecz-
nego stwarzają konieczność stałego kształcenia i doskonalenia się
wszystkich ludzi czynnych zawodowo. Nie wystarcza juŜ dziś nikomu
wiedza wyniesiona z uczelni, ta bowiem szybko dezaktualizuje się i wy-
maga nieustannego jej odnawiania i uzupełniania. Szacuje się, Ŝe o ile
w początkach naszego wieku absolwent szkoły wyŜszej mógł całe Ŝycie
poprzestać na wiedzy opanowanej w toku studiów, jako w pełni mu wy-
starczającej, to w połowie lat 60- tych ulegała ona “starzeniu się” juŜ po
około 10 latach. Obecnie proces ten uległ gwałtownemu przyspieszeniu
(Tudrej 2001, s. 86 i nast.). Nie ma dziś bodaj takiego stanowiska pracy,
na którym nie zachodziłaby potrzeba stałego poszerzania opanowanych
Władysław Kobyliński
36
zakresów wiedzy i umiejętności. W tym procesie duŜą rolę przypisuje się
dziś zakładom pracy (Armstrong 1996, s. 186; Griffin 1996, s. 436; Kuc
1999, s. 167). Sporo zwolenników ma przy tym pogląd, Ŝe problematyka
ta powinna stanowić obiekt szczególnego zainteresowania kaŜdego kie-
rownika (Steward 1996, s. 234–236)
Znaczenie problematyki o której mowa, urosło w ostatnich latach do
rangi jednego z podstawowych zagadnień nauki o zarządzaniu. Ludzie,
a raczej ich wiedza i umiejętności, zamiłowania i uzdolnienia, uznane
zostały za najcenniejszy kapitał organizacji. Wartość tego kapitału – jak
pisze M. Armstrong (1996, s. 186) – “powinno się systematycznie podno-
sić inwestując weń poprzez szkolenia i inne formy doskonalenia zawo-
dowego”. Wymaga to od kierownictwa troski o podwładnych oraz podję-
cia zdecydowanych działań zwłaszcza w sferze właściwego doboru
i szkolenia, a takŜe kształtowania się ich motywacji do samodzielnej
i twórczej pracy. Działania te mają na celu stworzenie warunków, w któ-
rych “drzemiące dotąd moŜliwości pracowników zostaną rozbudzone
i wykorzystane”.
Jakie moŜliwości działania w tym zakresie ma współczesny kierow-
nik? OtóŜ na podstawie dokonanych na ten temat obserwacji i doświad-
czeń, a takŜe przemyśleń róŜnych autorów moŜna w tej materii wymienić
w szczególności:
1. Tworzenie w organizacji odpowiedniego klimatu intelektualne-
go, takiego mianowicie, który by sprzyjał poszukiwaniu nowych źródeł
wiedzy i umiejętności oraz wyzwalaniu w ludziach tkwiących w nich
moŜliwości twórczych. Badacze tej problematyki zgodnie twierdzą, Ŝe
moŜliwości twórcze tkwią w kaŜdym niemal człowieku, są jednak
w większości przypadków tłumione przez niewłaściwy wpływ otoczenia.
Jakiś udział w tym destrukcyjnym procesie mają szkoły i inne placówki
wychowawcze, a takŜe zakłady pracy. W instytucjach tych jednostki
szczególnie uzdolnione nierzadko nie mogą – po prostu – “rozwinąć
skrzydeł”, co nie tylko obniŜa poziom uzyskiwanych efektów pracy, ale
takŜe pobudza nastroje zniechęcenia i frustracji.
2. Dostarczanie własnym przykładem inspiracji do doskonalenia
się i stałego osobistego rozwoju. Inną zazwyczaj reakcję podwładnych
wywołuje świadomość, Ŝe szef jest człowiekiem światłym, stale poszuku-
jącym nowych rozwiązań, otwartym na nowe pomysły i koncepcje, niŜ
wówczas, gdy do problematyki innowacji ma on stosunek niechętny bądź
lekcewaŜący, gdy wykazuje intelektualne braki, a jednocześnie nie prze-
37
jawia ochoty do ich przezwycięŜania bądź usunięcia itp. Na niewiele
prawdopodobnie zdałyby się nawet jego słowa zachęty, by podwładni
wzbogacali swoją wiedzę i umiejętności, dąŜyli do rozwoju itp., gdyby
swoim zachowaniem w tym zakresie dawał im zły przykład.
3. Stwarzanie okazji skłaniających podwładnych do krytycznego
myślenia i samodzielnego rozwiązywania problemów organizacyj-
nych. W teorii organizacji panuje przekonanie, Ŝe wykształcony kierow-
nik formułuje podwładnym zadania na odpowiednim poziomie trudności,
stosownie do ich aktualnego zasobu wiedzy i umiejętności zawodowych,
Zadanie zbyt trudne wywołuje zazwyczaj lęk i ochotę do uniknięcia
związanych z nim kłopotów, zbyt łatwe natomiast skłania do zachowań
rutynowych, a nawet bezmyślnych (Rudniański 1967, s. 26; Dobrzyński
1977, s. 81). Tak więc pomiędzy tymi skrajnymi rozwiązaniami wypada-
łoby szukać wariantów w danych warunkach najbardziej odpowiednich.
4. Włączanie podwładnych do procesów decyzyjnych dotyczących
organizacji z równoczesnym dzieleniem się z nimi zakresami posiadanej
władzy. Rezerwowanie sobie przez kierownika prawa do decydowania o
wszystkim nie sprzyja kształtowaniu się w nich poczucia identyfikacji z
zakładem, wyzwala natomiast zjawiska zobojętnienia na jego sprawy. W
naukowej literaturze przedmiotu zwykło się to określać mianem alienacji
czyli wyobcowania z pracy. Do wyalienowanych – jak pisze G. Friedman
– naleŜą te wszystkie prace, w których “nie wchodzi w grę osobisty sto-
sunek pracownika, a więc i te, w których wykonawca nie uczestniczy
psychicznie, bo nie pozwalają mu ujawnić (albo w których nie chce anga-
Ŝ
ować) swoich uzdolnień zawodowych”. Nie trudno dojść do wniosku –
dodaje S. Kowalewski – Ŝe “w świetle powyŜszych wypowiedzi do prac
wyalienowanych wypadnie zaliczyć te, które leŜą poniŜej moŜliwości
angaŜowania posiadanych kwalifikacji” (Kowalewski 1982, s. 282).
5. Przekazywanie podwładnym niezbędnej im wiedzy i umiejętności
w sposób bezpośredni, tj. poprzez osobiste uczenie ich przy warsztacie
pracy. MoŜliwości istniejące w tym zakresie kurczą się wprawdzie, daw-
no bowiem minęły juŜ czasy, kiedy to przede wszystkim zwierzchnik
uczył i wychowywał swoich podwładnych, wciąŜ jednak wielu członków
organizacji widzi w nim m. in. nauczyciela i wychowawcę (Kowalewski
1984, s. 56). J. M. Black (1961, s. 221) twierdzi nawet, Ŝe dobry kierow-
nik powinien większą część swojego czasu przeznaczyć na te cele. “Cie-
szący się sukcesami przełoŜony – pisze autor – jest dobrym nauczycie-
lem”, a jego obowiązki w zakresie szkolenia będą “stale wzrastać
i zabierać coraz więcej czasu”.
Władysław Kobyliński
38
Kierownik jako realizator określonej polityki
W jednym z wcześniejszych rozdziałów ksiąŜki wspomniano, Ŝe wa-
runkiem sprawowania przez kierownika autentycznego przywództwa jest
trafny dobór najbardziej do sytuacji adekwatnych form i metod pracy.
WiąŜe się to z przyjętą przez niego generalną linią postępowania, okre-
ś
laną jako jego indywidualna polityka. W tym miejscu wypada nam po-
wrócić do sformułowanych tam myśli, by szerzej wyjaśnić, na czym ta
polityka polega oraz jakie jest jej organizacyjne znaczenie.
Przypomnijmy, Ŝe polityka kierownika to indywidualna jego koncep-
cja działań nastawiona na realizację przyjętych przez niego celów. Polega
ona na ustalaniu i respektowaniu przezeń pewnych jednolitych zasad po-
stępowania, takich, w których podwładni mogą znaleźć odpowiedź na
nasuwające się w pracy pytania i wątpliwości. Bez ustalenia takich zasad
– jak pisze S. Kowalewski – “Ŝaden kierownik jakiegokolwiek odcinka
czy szczebla nie potrafiłby w sposób prawidłowy wprowadzić w Ŝycie ani
obowiązujących przepisów, ani dyrektyw (...). Musiałby to robić schema-
tycznie nie uwzględniając konkretnych warunków, więc mało skutecznie,
co niekiedy przynosiłoby rezultaty odwrotne od zamierzonych. Byłby
ponadto zmuszony do nadmiernej liczby kontaktów z podwładnymi Ŝąda-
jącymi wskazówek i pouczeń w mnóstwie takich przypadków, w których
powinni znajdować potrzebne dyrektywy w przedstawionej im polityce”
(Kowalewski 1984, s. 46-47).
Podobne stanowisko w tej sprawie znajdujemy w pracach wielu in-
nych autorów. W. Brown twierdzi np., Ŝe w omawianej dziedzinie trudno
jest o zachowanie pustki. Jeśli jej nie wypełni świadomie przez kierowni-
ka przyjęta linia postępowania, to zachowania uczestników organizacji
mogą się ukształtować pod wpływem przypadkowych okoliczności. Nie
będą one jednak nigdy ani najbardziej poŜądane, ani konsekwentne. Brak
klarownej i jednolitej polityki moŜe stwarzać okazję do wywierania na
kierownika róŜnorodnych nieformalnych nacisków, pochodzących za-
równo “z góry” jak i “z dołu” i sprowadzać jego rzeczywistą rolę do ak-
ceptacji wszystkiego, czego chcą inni. Jest rzeczą zrozumiałą, Ŝe w dłuŜ-
szej perspektywie mogłoby to prowadzić do ubezwłasnowolnienia kie-
rownika i pozbawiania go moŜliwości sprawowania przywództwa. Te
i podobne argumenty wskazują na konieczność opracowania przez kaŜde-
go kierownika odpowiedniej polityki kierowania podległą mu jednostką
39
i traktowania podejmowanych w tym zakresie działań jako jeden z pod-
stawowych składników jego funkcji organicznych.
Jest rzeczą zrozumiałą, Ŝe Ŝaden kierownik nie musi budować czy
tworzyć takiej polityki od podstaw. Ogólne jej ramy sformułowane są
w aktach prawnych regulujących funkcjonowanie organizacji. Akty te
jednak cechuje dość wysoki na ogół poziom ogólności. Trudno w nich
byłoby znaleźć odpowiedź na wszystkie pytania, jakie nasuwają potrzeby
codziennej pracy. Między ustaleniami nawet bardzo szczegółowych prze-
pisów istnieje zazwyczaj dość duŜy obszar swobody wyboru rozwiązań.
Zadaniem polityki kierowania jest właśnie rozwiewanie nasuwających się
w tym zakresie znaków zapytania i wątpliwości. MoŜna ją nazwać mikro-
polityką, jest ona bowiem – w istocie – niczym innym jak umiejętnym
uszczegółowieniem i dostosowaniem do istniejących warunków makro-
polityki organizacji (Kowalewski 1984, s. 46).
Do polityki kierowania naleŜy w szczególności stała analiza i ocena
funkcjonowania organizacji oraz wyciąganie z owej analizy odpowied-
nich wniosków na przyszłość. Celowi temu dobrze na ogół słuŜy umiejęt-
nie przeprowadzona kontrola. Naturalnie, nie zawsze kierownik jest
w stanie przeprowadzić ją sam, w związku z czym powinien odwoływać
się w tym zakresie do pomocy innych osób czy instytucji. WaŜne jest
jednak, by był świadom istnienia potrzeby kontroli i umiał z jej wyników
twórczo korzystać. Istotne jest zwłaszcza, by informacje uzyskane tą dro-
gą były moŜliwie pełne, a równocześnie rzetelne i obiektywne.
Polityki kierowania nie powinno się jednak utoŜsamiać z kontrolą,
podobnie zresztą jak z Ŝadną z funkcji – w ślad za H. Fayolem – uznawa-
nych przez większość autorów jako funkcje kierownicze. Nie chodzi
w niej bynajmniej wyłącznie o sprawdzenie czy wszystko przebiega
zgodnie z ustalonym planem, a raczej – co ludzie mają robić, by taką
zgodność osiągnąć w przyszłości. Jej zadaniem jest – w istocie – sprawne
regulowanie zachowań uczestników organizacji. Stąd teŜ moŜna zgodzić
się z poglądami tych autorów, którzy twierdzą, iŜ dowodem na to czy
dany kierownik dobrze realizuje swoje zadania czy teŜ nie, jest udzielenie
poprawnej odpowiedzi na nader istotne pytanie, a mianowicie: czy i jaką
realizujesz politykę? (Kowalewski 1984, s. 48).
5.4. Praca kierownika poza funkcjami organicznymi
Władysław Kobyliński
40
Zwolennicy omawianej koncepcji utrzymują, Ŝe dobry kierownik nie
powinien ograniczać kręgu swych zainteresowań do spełniania wyłącznie
funkcji organicznych (Kowalewski 1984, s. 62
−
63; Kobyliński 1984,
s. 17). Prawidłowo zorganizowane jego stanowisko pracy powinno mu
stwarzać moŜliwość poświęcenia pewnego odcinka czasu tym zajęciom,
które wykonują członkowie podległego mu personelu. W niektórych
zawodach, np. w szkolnictwie lub w słuŜbie zdrowia, sprawa ta znajduje
nawet szczegółową regulację w odpowiednich przepisach. Na ich pod-
stawie dyrektor szkoły, rektor uniwersytetu, dziekan wydziału itp. prowa-
dzą zajęcia dydaktyczne z młodzieŜą, a kierownik kliniki czy ordynator
oddziału szpitala zajmują się osobiście leczeniem chorych. W wielu jed-
nak przypadkach wykonywanie funkcji nieorganicznych zaleŜy wyłącznie
od dobrej woli kierownika.
Co przemawia za słusznością tezy, Ŝe kierownik powinien spełniać
takŜe funkcje nieorganiczne? OtóŜ teza ta znajduje uzasadnienie w po-
trzebie lepszego rozumienia pracy podwładnych, nawiązywania z nimi
moŜliwie ścisłych kontaktów, dostrzegania problemów organizacji,
a przede wszystkim doskonalenia zawodowego kierownika. Łatwo prze-
cieŜ moŜna sobie wyobrazić sytuację, jaka mogłaby zaistnieć, gdyby np.
dyrektor szkoły przez dłuŜszy czas nie prowadził zajęć dydaktycznych,
a kierownik kliniki zerwał z praktyką lekarską. Mogłoby się okazać, Ŝe po
latach zajmowania stanowiska kierowniczego dana osoba nie nadąŜa za
rozwojem wiedzy w jej dziedzinie, nie dorównuje podwładnym i nie ro-
zumie naleŜycie problemów, którymi się zajmuje. Sytuacja byłaby nie-
pomyślna zwłaszcza, gdyby wypadło jej zająć miejsce któregoś z tzw.
szeregowych pracowników.
Owe funkcje powinny jednak zamykać się w rozsądnie wyznaczonym
przedziale łącznego czasu pracy kierownika. Trzeba pamiętać, Ŝe mają
one sens, jeśli są pomocne w spełnianiu funkcji organicznych. Nadmierne
nimi zaabsorbowanie moŜe prowadzić do róŜnego typu niepoŜądanych
zjawisk i nie tylko nie pomagać, ale wręcz uniemoŜliwiać kierownikowi
spełnianie tych obowiązków, które powinny stanowić przedmiot jego
szczególnej uwagi.
Inną grupę funkcji nieorganicznych kierownika tworzą czynności
związane z jego działalnością społeczną w otoczeniu organizacji. MoŜna
je uznać za w pełni uzasadnione, jeśli nie absorbują go nadmiernie, a są
pomocne w realizacji jego funkcji organicznych. Udział w pracach orga-
nizacji społeczno-politycznych ułatwia np. godzenie nie zawsze zgodnych
41
ze sobą celów organizacji i jej otoczenia oraz lepsze rozumienie proble-
mów społecznych.
Funkcji nieorganicznych kierownika bywa w praktyce wiele, a czas
jaki kierownicy im poświęcają, okazuje się znaczny. Nierzadko zajmują
one kierownikom więcej czasu, niŜ realizacja funkcji organicznych. Zja-
wiska tego nie moŜna zaakceptować bez zastrzeŜeń. Świadczy ono
o błędnej ocenie przez kierownika hierarchii waŜności spraw i wadliwej
organizacji jego pracy.
Badania budŜetów czasu pracy kierowników wskazują, Ŝe wielu
z nich wykonuje niekiedy czynności zbędne, albo teŜ takie, które z natury
rzeczy przypisane są upowaŜnionym do tego pracownikom (Kobyliński
1984, s. 35
−
40). Kierownik ich niekiedy wyręcza w przekonaniu, Ŝe on
zrobi daną rzecz lepiej. Łatwo moŜna wykazać wadliwość takiego poj-
mowania sprawy. Kierownik, który się na nie decyduje, otwiera drogę do
podobnego zachowania się takŜe następnym razem. W efekcie musi to
robić stale, a przerwanie tak zapoczątkowanego procesu wyręczania in-
nych osób staje się coraz bardziej trudne, jeśli nie wręcz niemoŜliwe. Tak
postępując kierownik daje teŜ dowód powaŜnych zaniedbań w realizacji
jego funkcji organicznych, jedną z których jest przecieŜ doskonalenie
pracowników i troska o ich wszechstronny rozwój.