background image

tekst pobrany ze strony 

www.filozofiarosyjska.uz.zgora.pl 

 

 

 

 

PROF. MIKOŁAJ BIERDIAJEW 

 
 

 
 

O GODNO

Ś

CI CHRZE

Ś

CIJA

Ń

STWA 

NIEGODNO

Ś

CI CHRZE

Ś

CIJAN 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z rosyjskiego przeło

ż

ył 

Bartłomiej Brzezi

ń

ski 

 

Oryginał: 

Seria: 

ХРИСТ

I

АНСТВО

АТЕИЗМЪ

 

И

 

СОВРЕМЕННОСТЬ

 

ą

 1 

Проф

Н

Бердяевъ

 

О

 

достоинств

€ 

христ

i

анства

 

и

 

недостоинств

€ 

христ

i

анъ

 

YMCA PRESS, PARIS 

Издательство

 "

ДОБРО

Варшава

 1928   

background image

Mikołaj Bierdiajew 

 

O GODNO

Ś

CI CHRZE

Ś

CIJA

Ń

STWA I NIEGODNO

Ś

CI CHRZE

Ś

CIJAN  

 

I 

 

 

U  Boccaccio  jest  opowiadanie  o 

Ż

ydzie,  którego  chciał 

nawróci

ć

  na  chrze

ś

cija

ń

stwo  przyjaciel  -  chrze

ś

cijanin. 

Ż

yd 

skłaniał  si

ę

  ku  przyj

ę

ciu  chrze

ś

cija

ń

stwa,  ale 

ż

eby  podj

ąć

 

ostateczn

ą

 decyzj

ę

 chciał pojecha

ć

 do Rzymu i tam przyjrze

ć

 si

ę

 

jak  prowadz

ą

  si

ę

  papie

ż

  i  kardynałowie,  zobaczy

ć

 

ż

ycie  ludzi 

stoj

ą

cych na czele Ko

ś

cioła. Chrze

ś

cijanin, nawracaj

ą

cy 

Ż

yda na 

chrze

ś

cija

ń

stwo, wystraszył si

ę

 i stwierdził, 

ż

e wszystkie jego 

wysiłki  poszły  na  marne,  poniewa

ż

 

Ż

yd nie zapragnie oczywi

ś

cie 

ochrzci

ć

 si

ę

 po tym, jak zobaczy wszystkie skandale i 

ś

wi

ń

stwa, 

które  popełnia  si

ę

  w  Rzymie. 

Ż

yd  pojechał  i  zobaczył  obłud

ę

demoralizacj

ę

, rozwi

ą

zło

ść

, ob

ż

arstwo i chciwo

ść

 zysku, które w 

tym  czasie  dominowały  na  papieskim  dworze  po

ś

ród  rzymskiego 

duchowie

ń

stwa. 

Wynik 

tego 

egzaminu 

okazał 

si

ę

 

jednak 

nieoczekiwany. 

Ż

yd  wrócił,  a  przyjaciel  jego  -  chrze

ś

cijanin, 

ze  strachem  zapytał  o  wra

ż

enia  z  Rzymu.  Otrzymał  najbardziej 

nieoczekiwan

ą

 i gł

ę

bok

ą

 w swojej wymowie odpowied

ź

. Je

ś

li wiara 

chrze

ś

cija

ń

ska  była  w  stanie  przetrwa

ć

  wszystkie  skandale  i 

podło

ś

ci,  które  on  zobaczył  w  Rzymie,  je

ś

li  pomimo  tego 

wszystkiego  umocniła  si

ę

  i  rozprzestrzeniła,  oznacza  to, 

ż

jest 

to 

wiara 

prawdziwa. 

Ostatecznie, 

Ż

yd 

został 

chrze

ś

cijaninem.  

 

Czego  by  nie  miał  na  my

ś

li  sam  Boccaccio,  w  opowiadaniu 

tym  ukazany  jest  rzeczywisty  sposób  obrony  chrze

ś

cija

ń

stwa. 

Najmocniejszy  kontrargument  przeciwko  chrze

ś

cija

ń

stwu  to  sami 

chrze

ś

cijanie.  Chrze

ś

cijanie  wodz

ą

  na  pokuszenie  tych,  którzy 

chc

ą

 powróci

ć

 do wiary chrze

ś

cija

ń

skiej. Ten argument przeciwko 

chrze

ś

cija

ń

stwu  jest  nadu

ż

ywany  szczególnie  w  naszych  czasach. 

W  naszym  wieku,  pełnym  niedowiarstwa,  wieku  szerz

ą

cej  si

ę

 

niewiary,  chrze

ś

cija

ń

stwo  os

ą

dza  si

ę

  na  podstawie  chrze

ś

cijan. 

W  dawnych  wiekach,  wiekach  wiary,  o  chrze

ś

cija

ń

stwie  s

ą

dzono 

przede  wszystkim  na  podstawie  jego wiecznej prawdy, jego nauki 

przykaza

ń

Lecz 

nasz 

wiek 

jest 

zanadto 

pochłoni

ę

ty 

background image

człowiekiem  i  tym  co  ludzkie. 

Ź

li  chrze

ś

cijanie  przesłonili 

sob

ą

 chrze

ś

cija

ń

stwo. Szpetne czyny chrze

ś

cijan, ich wypaczenie 

chrze

ś

cija

ń

stwa  i  przemoc,  wzbudzaj

ą

  wi

ę

ksze  zainteresowanie 

ni

ż

  samo  chrze

ś

cija

ń

stwo,  bardziej  rzucaj

ą

  si

ę

  w  oczy  ni

ż

 

wielka  prawda  chrze

ś

cija

ń

stwa.  W  naszym  stuleciu,  wielu  ludzi 

zaczyna  os

ą

dza

ć

  tak

ż

e  i  samo  chrze

ś

cija

ń

stwo  na  podstawie 

chrze

ś

cijan, 

to 

nieprawdziwych, 

powierzchownych, 

zwyrodniałych 

chrze

ś

cijan. 

Chrze

ś

cija

ń

stwo 

jest 

religi

ą

 

miło

ś

ci,  ale  os

ą

dza  si

ę

  je  na  podstawie  gniewu  i  nienawi

ś

ci 

chrze

ś

cijan.  Chrze

ś

cija

ń

stwo  jest  religi

ą

  wolno

ś

ci,  ale  os

ą

dza 

si

ę

  je  na  podstawie  przemocy  i  gwałtów,  których  dokonali  w 

historii 

chrze

ś

cijanie. 

Chrze

ś

cijanie 

kompromituj

ą

 

chrze

ś

cija

ń

stwo, daj

ą

 si

ę

 skusi

ć

 niskim pop

ę

dom. 

 

Cz

ę

sto  wskazuje  si

ę

  na  to, 

ż

e  przedstawiciele  innych 

religii  -  buddy

ś

ci,  mahometanie, 

Ż

ydzi  -  s

ą

  lepsi  ni

ż

 

chrze

ś

cijanie,  lepiej  wypełniaj

ą

  przykazania  swoich  religii. 

Wskazuje  si

ę

  tak

ż

e  na  całkowicie  niewierz

ą

cych,  nawet  ateistów 

i  materialistów,  którzy  cz

ę

sto  bywaj

ą

 lepsi od chrze

ś

cijan, s

ą

 

wi

ę

kszymi  idealistami  w 

ż

yciu,  bardziej  zdolnymi  do  ofiar. 

Wszak 

jednak 

cała 

niegodno

ść

cała 

nikczemno

ść

 

wielu 

chrze

ś

cijan tkwi wła

ś

nie w tym, 

ż

e nie wypełniaj

ą

 oni przykaza

ń

 

chrze

ś

cija

ń

stwa,  zdradzaj

ą

  je  i  wypaczaj

ą

.  O  nikczemno

ś

ci 

chrze

ś

cijan 

wydaje 

si

ę

 

s

ą

dy 

na 

podstawie 

wzniosło

ś

ci 

chrze

ś

cija

ń

stwa, 

na 

podstawie 

jej 

niezgodno

ś

ci 

t

ą

 

wzniosło

ś

ci

ą

Jak

ż

mo

ż

na 

os

ą

dza

ć

 

chrze

ś

cija

ń

stwo 

po 

niegodno

ś

ci  chrze

ś

cijan,  je

ś

li  samych  chrze

ś

cijan  pot

ę

pia  si

ę

 

za  zachowania  niestosowne  do  wzniosło

ś

ci  chrze

ś

cija

ń

stwa!  W 

takiego  rodzaju  s

ą

dach  wyst

ę

puje  jawna  sprzeczno

ść

.  Je

ś

li 

wyznawcy  innych  religii  nierzadko  bywaj

ą

  lepsi  od  chrze

ś

cijan, 

lepiej  wypełniaj

ą

  przykazania  swojej  religii,  to  s

ą

  tacy 

wła

ś

nie dlatego, 

ż

e przykazania innych religii łatwiej wypełni

ć

 

wobec  wyj

ą

tkowej  wzniosło

ś

ci  chrze

ś

cija

ń

stwa.  Łatwiej  by

ć

 

mahometaninem ni

ż

 chrze

ś

cijaninem. I je

ś

li chrze

ś

cijanin b

ę

dzie 

taki  jak  mahometanin,  którego  stawia  si

ę

  mu  za  przykład,  to 

b

ę

dzie  on  bardzo  złym  chrze

ś

cijaninem,  nie  wypełniaj

ą

cym 

przykaza

ń

  Chrystusa.  Najtrudniej  wcieli

ć

  w 

ż

ycie  religi

ę

 

miło

ś

ci, lecz z tego powodu sama religia miło

ś

ci nie jest mniej 

wzniosła  i  prawdziwa.  Chrze

ś

cija

ń

stwo  nie  jest  winne  temu, 

ż

background image

nie  urzeczywistniana  jest  i  nie  wprowadzana  w 

ż

ycie  jego 

prawda.  Chrystus  nie  jest  winny  temu, 

ż

e  łamane  s

ą

  Jego 

przykazania.  Wierz

ą

cy 

Ż

ydzi,  oddani  swojej  wierze,  lubi

ą

 

wskazywa

ć

 na to, 

ż

e ogromna przewaga 

ż

ydowskiej religii tkwi w 

realizowalno

ś

ci  jej  przykaza

ń

.  Religia 

ż

ydowska  jest  bardziej 

dostosowana 

do 

natury 

ludzkiej, 

bardziej 

mo

ż

liwa 

do 

urzeczywistnienia, 

bardziej 

odpowiada 

celom 

ziemskiej 

egzystencji  i  wymaga  mniejszych  ofiar.  Religia  chrze

ś

cija

ń

ska 

jest  religi

ą

  najtrudniejsz

ą

,  najtrudniejsz

ą

  do  wcielenia  w 

ż

ycie,  najbardziej  sprzeciwiaj

ą

c

ą

  si

ę

  naturze  ludzkiej  i 

wymagaj

ą

c

ą

 ofiar ponad siły. Przedstawiciele religii 

ż

ydowskiej 

uwa

ż

aj

ą

  chrze

ś

cija

ń

stwo  za  religi

ę

  marzycielsk

ą

,  nie  nadaj

ą

c

ą

 

si

ę

  do 

ż

ycia  i  dlatego  szkodliw

ą

.  Cz

ę

sto  mierzymy  zalety 

moralne ludzi ich wiar

ą

 i ideałem. Je

ś

li materialista ze swoim 

ś

wiatopogl

ą

dem  okazuje  si

ę

  by

ć

  dobrym  człowiekiem,  oddanym 

swojej idei, zdolnym dla niej ponosi

ć

 ofiary, to tak

ż

e zadziwia 

on  swoj

ą

  wzniosło

ś

ci

ą

  i  stawiany  jest  za  przykład.  Lecz 

chrze

ś

cijaninowi  niezmiernie  trudno  jest  stan

ąć

  na  wysoko

ś

ci 

swojej  wiary,  swojego  ideału,  albowiem  powinien  on  kocha

ć

 

swoich  wrogów,  nie

ść

  swój  krzy

ż

,  musi  heroicznie  sprzeciwia

ć

 

si

ę

  pokusom 

ś

wiata,  do  czego  nie  jest  zmuszony  ani  wierz

ą

cy 

Ż

yd, 

ani 

mahometanin 

czy 

materialista. 

Chrze

ś

cija

ń

stwo 

ukierunkowuje  nasze 

ż

ycie  po  linii  najwi

ę

kszego  sprzeciwu, 

ż

ycie chrze

ś

cijanina jest samo-ukrzy

ż

owaniem.  

 

II 

 

 

Cz

ę

sto  mówi  si

ę

ż

e  chrze

ś

cija

ń

stwo  poniosło  fiasko,  nie 

zostało  urzeczywistnione  w 

ż

yciu  historycznym.  I  to  wła

ś

nie 

uwa

ż

ane  jest  za  argument  przeciwko  chrze

ś

cija

ń

stwu.  Nie  tylko 

chrze

ś

cijanie  kompromituj

ą

  chrze

ś

cija

ń

stwo,  kompromituje  je 

historia  chrze

ś

cija

ń

stwa,  historia  Ko

ś

cioła.  Trzeba  powiedzie

ć

 

prawd

ę

ż

e  czytanie  ksi

ąż

ek  o  historii  Ko

ś

cioła  mo

ż

e  by

ć

  dla 

ludzi  małej  wiary  wielk

ą

  pokus

ą

,  ksi

ąż

ki  te  mówi

ą

  o  walce 

ludzkich  nami

ę

tno

ś

ci  i  interesów  w  chrze

ś

cija

ń

skim 

ś

wiecie,  o 

wypaczeniu 

zafałszowaniu 

chrze

ś

cija

ń

skiej 

prawdy 

ś

wiadomo

ś

ci  grzesznej  ludzko

ś

ci,  nierzadko  przedstawiaj

ą

  one 

histori

ę

  ko

ś

cielnego 

ż

ycia  bardzo  podobnie  do  historii  pa

ń

stw, 

background image

stosunków dyplomatycznych, wojen itp. Zewn

ę

trzna historia 

ż

ycia 

ko

ś

cielnego  bardziej  rzuca  si

ę

  nam  w  oczy  i  łatwo  j

ą

 

przedstawi

ć

  i  wyja

ś

ni

ć

,  mo

ż

na  o  niej  opowiada

ć

  w  formie 

dost

ę

pnej  dla  wszystkich.  Wewn

ę

trzne  natomiast,  duchowe 

ż

ycie 

Ko

ś

cioła,  zwrócenie  si

ę

  ludzi  ku  Bogu,  osi

ą

gni

ę

cie 

ś

wi

ę

to

ś

ci, 

nie  rzuca  si

ę

  tak  w  oczy  i  trudniej  o  nim  opowiedzie

ć

pozostaje ono jakby ukryte za zewn

ę

trzn

ą

, tłumi

ą

c

ą

 je histori

ą

Ludzie  łatwiej  zauwa

ż

aj

ą

  to  co  złe,  ni

ż

  to  co  dobre,  s

ą

 

bardziej  uczuleni  na  zewn

ę

trzn

ą

  stron

ę

 

ż

ycia,  ni

ż

  na 

ż

ycie 

wewn

ę

trzne.  Łatwo  dowiadujemy  si

ę

  o  ludziach  na  podstawie 

zewn

ę

trznej strony - jak zajmuj

ą

 si

ę

 oni handlem lub polityk

ą

jak  zachowuj

ą

  si

ę

  w 

ż

yciu  rodzinnym  czy  społecznym.  Ale  czy 

du

ż

o my

ś

limy o tym jak ludzie modl

ą

 si

ę

 do Boga, na czym upływa 

ich  wewn

ę

trzne,  duchowe 

ż

ycie,  ich  duchowa  walka  ze  swoj

ą

 

grzeszn

ą

 natur

ą

, jak traktuj

ą

 oni 

ś

wiat bo

ż

y? Cz

ę

sto nie wiemy 

o  tym  nic,  wi

ę

cej  nawet,  nie  podejrzewamy  istnienia  duchowego 

ż

ycia  u  ludzi,  z  którymi  si

ę

  spotykamy  lub  wiemy  tylko  o 

ludziach  nam  bliskich,  których  kochamy  i  którym  po

ś

wi

ę

camy 

szczególn

ą

  uwag

ę

.  W  zewn

ę

trznym 

ż

yciu,  jawnym  dla  wszystkich, 

łatwo  uzewn

ę

trzniamy  czyny  pod  wpływem  grzesznych  nami

ę

tno

ś

ci. 

A  jakie  za  tym  zewn

ę

trznym 

ż

yciem  kryj

ą

  si

ę

  zmagania  ducha, 

wzloty  ku  Bogu,  milcz

ą

ce  wysiłki  aby  wcieli

ć

  w 

ż

ycie  prawd

ę

 

Chrystusa,  nie  wiemy  lub  nie  chcemy  wiedzie

ć

.  Przykazano  nam 

nie  os

ą

dza

ć

  bli

ź

nich,  lecz  my  nieustannie  os

ą

dzamy  ich  po  ich 

zewn

ę

trznych  uczynkach,  po  wyrazie  twarzy,  nie  zagł

ę

biaj

ą

c  si

ę

 

w  ich  wewn

ę

trzne 

ż

ycie.  O chrze

ś

cija

ń

skiej ludzko

ś

ci tak

ż

e nie 

wolno  wydawa

ć

  s

ą

dów  na  podstawie  zewn

ę

trznych  czynów,  ludzkich 

grzechów 

nami

ę

tno

ś

ci, 

zniekształcaj

ą

cych 

obraz 

chrze

ś

cija

ń

stwa. 

Zawsze 

musimy 

pami

ę

ta

ć

ż

narodom 

chrze

ś

cija

ń

skim 

ich 

historii 

przypadło 

przezwyci

ęż

a

ć

 

trudno

ś

ci,  z  jakim  bolesnym  wysiłkiem trzeba im było zwyci

ęż

y

ć

 

swoj

ą

  star

ą

,  grzeszn

ą

  natur

ę

,  swoje  odwieczne  poga

ń

stwo,  swoje 

staro

ż

ytne 

barbarzy

ń

stwo, 

na 

pół 

zwierz

ę

ce 

instynkty. 

Chrze

ś

cija

ń

stwu  przyszło  przekształca

ć

  materi

ę

,  która  stawiała 

straszliwy 

opór 

chrze

ś

cija

ń

skiemu 

duchowi. 

Trzeba 

było 

wychowywa

ć

 

religii 

miło

ś

ci 

tych, 

których 

przepełniały 

instynkty  przemocy  i  okrucie

ń

stwa.  Chrystus  przyszedł  aby 

uratowa

ć

 chorych, a nie zdrowych, grzeszników, a nie pobo

ż

nych. 

background image

A  rodzaj  ludzki,  który  przyj

ą

ł  chrze

ś

cija

ń

stwo,  jest  rodzajem 

chorym i grzesznym. Ko

ś

ciół Chrystusowy wcale nie jest powołany 

do  zewn

ę

trznej  organizacji 

ż

ycia  i  zewn

ę

trznego,  gwałtownego  i 

wymuszonego  zwyci

ę

stwa  nad  złem.  Wszystkiego  oczekuje  on  od 

wewn

ę

trznego, 

duchowego 

przeistoczenia, 

od 

współdziałania 

ludzkiej wolno

ś

ci i bo

ż

ej łaski. Chrze

ś

cija

ń

stwo ze swej natury 

nie  mo

ż

e  przemoc

ą

  unicestwi

ć

  radykalnego  zła  ludzkiej  natury, 

uznaje ono wolno

ść

 człowieka. 

 

Zwłaszcza  socjali

ś

ci  -  materiali

ś

ci  lubi

ą

  rozprawia

ć

  o 

tym, 

ż

e  chrze

ś

cija

ń

stwo  poniosło  fiasko,  nie  urzeczywistniło 

Królestwa  Bo

ż

ego  na  ziemi.  Oto  niedługo  minie  ju

ż

  dwa  tysi

ą

ce 

lat, jak na 

ś

wiat przyszedł Odkupiciel i Zbawiciel 

ś

wiata, zło 

za

ś

  nadal  istnieje  na  tym 

ś

wiecie,  a  nawet  jeszcze  si

ę

 

spot

ę

gowało, 

ś

wiat  wije  si

ę

  w  m

ę

kach,  cierpienia  zwi

ą

zane  z 

ż

yciem ani troch

ę

 nie zmniejszyły si

ę

 od tego, 

ż

e dokonało si

ę

 

zbawienie.  Socjali

ś

ci  -  materiali

ś

ci  obiecuj

ą

  bez  Boga  i  bez 

Chrystusa 

wcieli

ć

 

ż

ycie 

to, 

czego 

nie 

udało 

si

ę

 

urzeczywistni

ć

  chrze

ś

cija

ń

stwu  -  braterstwo  ludzi,  prawd

ę

  w 

ż

yciu  społecznym,  pokój,  Królestwo  Bo

ż

e na ziemi (tak

ż

e ludzie 

nie wierz

ą

cy w Boga lubi

ą

 niekiedy u

ż

ywa

ć

 wyra

ż

enia <<Królestwo 

Bo

ż

na 

ziemi>>!). 

Jedyna 

próba 

realizacji 

socjalizmu 

materialistycznego, 

któr

ą

 

znamy 

próba 

rosyjska, 

nie 

potwierdza  tej  pretensji.  Nie  ten  fakt  jednak  zasadniczo 

rozstrzyga 

powy

ż

szy 

problem. 

Składana 

przez 

socjalizm 

materialistyczny  obietnica  urzeczywistnienia  prawdy  na  ziemi, 

usuni

ę

cia 

zła 

cierpienia, 

opiera 

si

ę

 

na 

tym, 

ż

urzeczywistnienie  to  dokona  si

ę

  nie  poprzez  ludzk

ą

  wolno

ść

,  a 

poprzez gwałt na ludzkiej wolno

ś

ci, urzeczywistni si

ę

 ona drog

ą

 

zewn

ę

trznej,  przymusowej  organizacji  społecznej,  która  musi 

uniemo

ż

liwi

ć

  zewn

ę

trzne  zło,  drog

ą

  społecznego  zmuszania  ludzi 

do  cnotliwo

ś

ci,  do  dobra  i  prawdy.  Tym  wła

ś

nie  ogromnie  ró

ż

ni 

si

ę

  od  chrze

ś

cija

ń

stwa.  Tak  zwane  <<fiasko  chrze

ś

cija

ń

stwa  w 

historii>> jest niepowodzeniem zwi

ą

zanym z ludzk

ą

 wolno

ś

ci

ą

, ze 

sprzeciwieniem  si

ę

  ludzkiej  wolno

ś

ci  prawdzie  Chrystusowej, 

oporem  złej  woli,  której  zewn

ę

trznego  pogwałcenia  i  zmuszenia 

do dobra religia chrze

ś

cija

ń

ska nie uwa

ż

a za mo

ż

liwe, nie chce 

ze wzgl

ę

du na to, 

ż

e sama chrze

ś

cija

ń

ska prawda zakłada wolno

ść

 

i  oczekuje  wewn

ę

trznego,  duchowego  zwyci

ę

stwa  na  złem.  Pa

ń

stwo 

background image

mo

ż

e  zewn

ę

trznie  i  przemoc

ą

  wyznaczy

ć

  granic

ę

  przejawiania  si

ę

 

złej  woli  i  do  tego  jest  ono  powołane,  ale  t

ą

  drog

ą

  nie 

zwyci

ęż

y  si

ę

  wewn

ę

trznego  zła  i  grzechu.  Dla  socjalizmu 

materialistycznego  podobny  problem  nie  istnieje,  dla  niego  nie 

istnieje  sam  problem  zła  i  grzechu,  problem  wewn

ę

trznego, 

duchowego 

ż

ycia,  dla  niego  istnieje  jedynie  problem  cierpienia 

niesprawiedliwo

ś

ci 

społecznej, 

problem 

zewn

ę

trznej, 

społecznej organizacji 

ż

ycia. 

 

Bóg  nie  chce  zmusza

ć

,  nie  chce  zewn

ę

trznego  triumfu 

prawdy, 

chce 

wolno

ś

ci 

człowieka. 

Dlatego 

mo

ż

na 

byłoby 

powiedzie

ć

ż

e  Bóg  toleruje  zło,  nie  unicestwia  go  sił

ą

,  a 

jedynie  posługuje  si

ę

  złem  dla  celów  dobra.  Wła

ś

ciwie,  prawda 

Chrystusa nie mo

ż

e by

ć

 urzeczywistniona przemoc

ą

. Komunizm chce 

urzeczywistni

ć

  swoj

ą

  prawd

ę

  drog

ą

  przemocy,  neguje  wolno

ść

 

ducha poniewa

ż

 neguje ducha i dlatego łatwiej mu urzeczywistni

ć

 

t

ą

  prawd

ę

.  Oto  dlaczego  bezpodstawny  jest  argument  przeciwko 

chrze

ś

cija

ń

stwu  oparty  na  fiasku  chrze

ś

cija

ń

stwa  w  historii. 

Nie  mo

ż

na  zmusi

ć

  do  Królestwa Bo

ż

ego, nie mo

ż

na urzeczywistni

ć

 

go  bez  duchowego  przeistoczenia,  które  zawsze  zakłada  wolno

ść

 

ducha.  Chrze

ś

cija

ń

stwo  jest  religi

ą

  krzy

ż

a,  uznaje  ono  sens 

cierpienia.  Chrystus  wzywa  nas,  aby

ś

my  wzi

ę

li  swój  krzy

ż

  i 

nie

ś

li  go,  nie

ś

li  ci

ęż

ar  i  brzemi

ę

  grzesznego 

ś

wiata.  Dla 

chrze

ś

cija

ń

skiej 

ś

wiadomo

ś

ci urzeczywistnienie Królestwa Bo

ż

ego 

na  ziemi,  ziemskiego  szcz

ęś

cia  i  ziemskiej  sprawiedliwo

ś

ci  bez 

krzy

ż

a  i  cierpienia  jest  kłamstwem,  jest  jednym  z  kusze

ń

odrzuconych  przez  Chrystusa  na  pustyni,  gdy  pokazano  Mu 

Królestwa  całego 

ś

wiata  i  kazano  si

ę

  pokłoni

ć

.  Chrze

ś

cija

ń

stwo 

nie  obiecuje  przecie

ż

  wcale  swego  pełnego  urzeczywistnienia  i 

triumfu  na  ziemi.  Nawet  Chrystus  pow

ą

tpiewa,  czy  znajdzie  na 

ziemi  wiar

ę

,  gdy  przyjdzie  przy  ko

ń

cu  czasu,  przepowiadaj

ą

wyczerpanie  si

ę

  miło

ś

ci.  L.  Tołstoj  mniemał, 

ż

e  łatwo  jest 

wcieli

ć

  w 

ż

ycie  przykazania  Chrystusa, 

ż

e  wystarczy  do  tego 

jedynie u

ś

wiadomi

ć

 sobie ich prawdziwo

ść

. Lecz był to bł

ą

d jego 

zbyt  rozs

ą

dkowej 

ś

wiadomo

ś

ci,  dla  której  zarówno  tajemnica 

wolno

ś

ci, jak i tajemnica łaski były ukryte za zasłon

ą

, był to 

optymizm  sprzeczny  z  gł

ę

bok

ą

  powag

ą

 i tragizmem 

ż

ycia. Apostoł 

Paweł mówi: <<Nie czyni

ę

 bowiem dobra, którego chc

ę

, ale czyni

ę

 

to zło, którego nie chc

ę

. Je

ż

eli za

ś

 czyni

ę

 to, czego nie chc

ę

background image

ju

ż

 nie ja to czyni

ę

, ale grzech, który we mnie mieszka.>> (Rz 

7,  19-20)

1

  Oto 

ś

wiadectwo  jednego  z  najwi

ę

kszych  chrze

ś

cijan, 

który  odkrywa  przed  nami  gł

ę

biny ludzkiego serca. Na podstawie 

tego 

rozumiemy, 

ż

<<fiasko 

chrze

ś

cija

ń

stwa>> 

jest 

niepowodzeniem ludzkim, a nie niepowodzeniem Boskim. 

 

III 

 

 

swojej 

historii, 

ludzko

ść

 

chrze

ś

cija

ń

ska 

dokonała 

potrójnej 

zdrady 

chrze

ś

cija

ń

stwa. 

Najpierw 

wypaczała 

ona 

chrze

ś

cija

ń

stwo i 

ź

le wcielała je w 

ż

ycie, nast

ę

pnie całkowicie 

oderwała  si

ę

  od  chrze

ś

cija

ń

stwa,  a  na  koniec,  co  było 

najwi

ę

ksz

ą

 nikczemno

ś

ci

ą

, zacz

ę

ła przeklina

ć

 chrze

ś

cija

ń

stwo za 

zło,  które  sama  czyniła  w  chrze

ś

cija

ń

skiej  historii.  Gdy  kto

ś

 

krytykuje 

chrze

ś

cija

ń

stwo, 

to 

krytyce 

poddaje 

grzechy 

ułomno

ś

ci  chrze

ś

cija

ń

skiej  ludzko

ś

ci,  krytykuje  wypaczenie  i 

niewypełnienie przez człowieka Chrystusowej prawdy. Oto wła

ś

nie 

przez  te  ludzkie  grzechy,  ułomno

ś

ci  i  wypaczenia  oderwał  si

ę

 

ten 

kto

ś

 

od 

chrze

ś

cija

ń

stwa. 

Ten

ż

człowiek 

wypacza 

chrze

ś

cija

ń

stwo, 

nast

ę

pnie 

powstaje 

przeciwko 

temu 

wypaczeniu, tak jak przeciwko samemu chrze

ś

cija

ń

stwu. W słowach 

Chrystusa,  w  Chrystusowych  przykazaniach,  w  Pi

ś

mie 

Ś

wi

ę

tym  i 

Ś

wi

ę

tej  Tradycji,  w  nauce  Ko

ś

cioła,  w 

ż

yciu 

ś

wi

ę

tych,  nie 

znajdziecie 

tego 

wszystkiego, 

przeciwko 

czemu 

protestuj

ą

 

krytycy  chrze

ś

cija

ń

stwa.  Porównywa

ć

  mo

ż

na  idealn

ą

  zasad

ę

  z 

idealn

ą

  zasad

ą

,  realny  fakt  z  realnym  faktem.  Mo

ż

na  bra

ć

  w 

obron

ę

  równie

ż

  i  komunizm,  wskazuj

ą

c  na  to, 

ż

e  w  praktyce 

został  on 

ź

le  wcielony  w 

ż

ycie  i  wypaczony,  podobnie  jak  i 

chrze

ś

cija

ń

stwo  w  praktyce  urzeczywistniało  si

ę

  bardzo 

ź

le  i 

wypaczało.  Komuni

ś

ci  przelewaj

ą

  krew,  u

ż

ywaj

ą

  przemocy,  kłami

ą

 

dla 

realizacji 

swoich 

celów. 

Lecz 

tak

ż

chrze

ś

cijanie 

przelewali  wiele  krwi,  stosowali  przemoc  i  kłamali  dla 

urzeczywistnienia  swoich  celów.  Zrównywanie  na  tej  podstawie 

komunizmu  z  chrze

ś

cija

ń

stwem  byłoby  oczywistym  bł

ę

dem.  W 

Ewangelii,  w  przykazaniach  Chrystusa,  w  nauce  Ko

ś

cioła,  w 

obrazach 

ś

wi

ę

tych, 

idealnych 

formach 

urzeczywistnienia 

                                                           

1

 Wszystkie pojawiaj

ą

ce si

ę

 w tek

ś

cie cytaty z Biblii, pochodz

ą

 z Pisma 

Ś

wi

ę

tego 

Starego i Nowego Testamentu, Biblia Tysi

ą

clecia, wydanie czwarte, Wydawnictwo 

Pallottinum, Pozna

ń

-Warszawa 1986 - przyp. tłumacza.  

background image

chrze

ś

cija

ń

stwa 

znajdziecie 

dobr

ą

 

nowin

ę

 

nadej

ś

ciu 

Królestwa  Bo

ż

ego,  wezwanie  do  miło

ś

ci,  do  łagodno

ś

ci,  do 

po

ś

wi

ę

cania si

ę

, do słu

ż

enia bli

ź

niemu, do czysto

ś

ci serca, nie 

znajdziecie  natomiast  wezwania  do  przemocy,  do  zło

ś

ci,  do 

zemsty,  do  nienawi

ś

ci,  do  chciwo

ś

ci.  U  Marksa,  inspiratora 

komunizmu, w samej jego teorii, w jego ideologii, znale

źć

 mo

ż

na 

wezwanie  do  przemocy,  do  gniewnej  nienawi

ś

ci  jednej  klasy  do 

drugiej,  do  zemsty,  do  przepełnionej  ch

ę

ci

ą

  zysku  walki  o 

własne  interesy,  a  nie  znajdzie  si

ę

  niczego  o  miło

ś

ci, 

po

ś

wi

ę

ceniu, łagodno

ś

ci, duchowej czysto

ś

ci.  W biegu historii, 

chrze

ś

cijanie  stosowali  przemoc  i  zło

ś

cili  si

ę

,  zarówno  m

ś

cili 

si

ę

,  jak  i  przejawiali  ch

ęć

  osobistego  zysku.  Nierzadko 

zasłaniali  si

ę

  oni  imieniem  Chrystusa,  ale  nigdy  w  takiej 

sytuacji 

nie 

wypełniali 

przykaza

ń

 

Chrystusa. 

Przeciwnicy 

chrze

ś

cija

ń

stwa  lubi

ą

  wskazywa

ć

  na  to, 

ż

e  chrze

ś

cijanie  tak 

cz

ę

sto  uciekali  si

ę

  do  krwawej  przemocy  w  celu  obrony  i 

krzewienia  wiary  chrze

ś

cija

ń

skiej.  Jest  to  fakt  sam  w  sobie 

bezsporny,  ale  dowodzi  on  tylko  tego, 

ż

e  chrze

ś

cijanie  pełni 

byli  nami

ę

tno

ś

ci, 

ż

e  ich  natura  nie  została  roz

ś

wietlona, 

ż

swoj

ą

  grzeszno

ś

ci

ą

  wypaczali  oni  najbardziej  prawy  i 

ś

wi

ę

ty 

uczynek  i  nie  rozumieli  w  jakim 

ż

yj

ą

  duchu.  Gdy  Piotr,  chc

ą

obroni

ć

  Jezusa,  wyci

ą

gn

ą

ł  miecz  swój  i  uderzywszy  sług

ę

 

najwy

ż

szego kapłana odci

ą

ł mu ucho, Jezus powiedział: <<Schowaj 

miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytaj

ą

, od 

miecza gin

ą

>>. (Mt 26, 51-52) 

 

Boska prawda chrze

ś

cija

ń

stwa przyjmowana jest przez ludzi, 

zniekształca  si

ę

  w  grzesznej  naturze  człowieka,  w  jego 

ograniczonej 

ś

wiadomo

ś

ci. 

Chrze

ś

cija

ń

skie 

objawienie 

chrze

ś

cija

ń

skie 

ż

ycie 

religijne, 

jak 

zreszt

ą

 

wszelkie 

objawienia  i  wszelkie 

ż

ycie  religijne,  zakładaj

ą

  nie  tylko 

istnienie  Boga,  ale  i  istnienie  człowieka.  I  oto  człowiek, 

jakkolwiek  roz

ś

wietlany  jest 

ś

wiatło

ś

ci

ą

  łaski  pochodz

ą

cej  od 

Boga,  to  sam

ą

 

ś

wiatło

ść

  Bo

żą

  przyjmuje  stosownie  do  struktury 

swojego  duchowego  wzroku,  nakłada  na  Boskie  objawienie  granice 

swojej  natury,  swojej 

ś

wiadomo

ś

ci.  Bóg  objawiał  si

ę

  narodowi 

ż

ydowskiemu,  o  tym  opowiada  Biblia.  Lecz  gniew,  zawzi

ę

to

ść

zazdro

ść

,  m

ś

ciwo

ść

,  które  przejawia  Bóg  -  Jahwe  w  Biblii,  nie 

okazuj

ą

  si

ę

  przymiotami  Boga  uchwyconymi  przez  pryzmat  Jego 

background image

10 

wewn

ę

trznej  natury,  a  okazuj

ą

  si

ę

  jedynie  obrazem  Boga 

zniekształconym  w 

ś

wiadomo

ś

ci  narodu 

ż

ydowskiego,  narodu, 

któremu,  na  podstawie  percepcji  Boga  s

ą

dz

ą

c,  tak  bliski  był 

gniew,  zawzi

ę

to

ść

,  zazdro

ść

,  m

ś

ciwo

ść

.  Prawda  chrze

ś

cija

ń

ska 

została  nie  tylko  w  ograniczony  sposób  przyj

ę

ta  przez  ludzi, 

ale tak

ż

e wypaczona. Wypaczana była przez ludzi tak

ż

e i nauka o 

Bogu,  którego  nierzadko  wyobra

ż

ali  sobie  jako  wschodniego 

despot

ę

,  autokratycznego  monarch

ę

  oraz  nauka  o  odkupieniu, 

które  wyobra

ż

ano  sobie  jako  orzeczenie  w  procesie  s

ą

dowym, 

wytoczonym  przez  obra

ż

onego  i  rozgniewanego  Boga  przeciwko 

człowiekowi  za  naruszenie  Jego  woli.  To  wypaczone,  w  ludzki 

sposób 

ograniczone 

rozumienie 

dogmatów 

chrze

ś

cija

ń

skich, 

doprowadziło  do  oderwania  si

ę

  od  chrze

ś

cija

ń

stwa.  Wypaczono 

tak

ż

samo 

poj

ę

cie 

Ko

ś

cioła. 

Ko

ś

ciół 

rozumiano 

powierzchownie, 

uto

ż

samiano 

hierarchi

ą

obrz

ę

dem, 

grzechami chrze

ś

cijan-parafian, widziano w nim przede wszystkim 

instytucj

ę

.  Gł

ę

bsze  i  bardziej  wewn

ę

trzne  pojmowanie  Ko

ś

cioła, 

jako  duchowego  organizmu,  jako  mistycznego  ciała  Chrystusa 

(okre

ś

lenie  Apostoła  Pawła),  odsuwało  si

ę

  na  drugi  plan, 

dost

ę

pne było dla niewielu. Liturgi

ę

, sakrament, pojmowano jako 

zewn

ę

trzny  obrz

ę

d  i  traktowano  je  jak  obrz

ę

dy.  Gł

ę

boki, 

tajemniczy 

sens 

liturgii 

pozostawał 

dla 

powierzchownych 

chrze

ś

cijan 

ukryty. 

Dlatego 

wła

ś

nie 

łatwo 

odchodzili 

Ko

ś

cioła, 

daj

ą

si

ę

 

zwie

ść

 

ułomno

ś

ciom 

duchowie

ń

stwa, 

niedoci

ą

gni

ę

ciom  instytucji  ko

ś

cielnych,  zbyt  podobnych  do 

instytucji  pa

ń

stwowych,  powierzchownym  stosunkiem  parafian  do 

wiary, obłudnej pobo

ż

no

ś

ci na pokaz. 

 

Zawsze  trzeba  pami

ę

ta

ć

ż

e  w  Ko

ś

ciele  jest  boska  i  jest 

ludzka  strona, 

ż

ż

ycie  Ko

ś

cioła  to 

ż

ycie  bogoczłowiecze, 

współdziałanie 

Bóstwa 

człowiecze

ń

stwa. 

Boski 

fundament 

Ko

ś

cioła  -  wieczny  i  nieomylny, 

ś

wi

ę

ty  i  czysty,  nie  mo

ż

e  by

ć

 

wypaczony,  a  bramy  piekielne  go  nie  zmog

ą

.  Boska  strona 

Ko

ś

cioła  -  sam  Chrystus,  Głowa  Ko

ś

cioła,  ewangeliczna  nauka 

moralna,  dogmaty  Ko

ś

cioła,  sakramenty,  działanie  łaski  Ducha 

Ś

w.  w  Ko

ś

ciele,  s

ą

  podstawowym 

ź

ródłem  naszej  wiary.  Lecz 

ludzka strona Ko

ś

cioła jest omylna i niestała, w niej, w samej 

ko

ś

cielnej  społeczno

ś

ci,  mog

ą

  zaistnie

ć

  wypaczenia,  choroby, 

upadek,  ozi

ę

bło

ść

,  tak  jak  i  mo

ż

e  zaistnie

ć

  twórczy  ruch, 

background image

11 

rozwój, 

ubogacenie, 

odrodzenie. 

Grzechy 

ko

ś

cielnej 

społeczno

ś

ci,  hierarchii  ko

ś

cielnej,  nie  s

ą

  grzechami  Ko

ś

cioła 

ujmowanego w jego boskiej istocie i ani troch

ę

 nie umniejszaj

ą

 

ś

wi

ę

to

ś

ci  samego  Ko

ś

cioła.  Chrze

ś

cija

ń

stwo  przeciwstawia  si

ę

 

ludzkiej  naturze,  domaga  si

ę

  roz

ś

wietlenia  i  przeobra

ż

enia, 

ludzka  natura  tak

ż

e  sprzeciwia  si

ę

  chrze

ś

cija

ń

stwu,  usiłuje  je 

wypaczy

ć

.  Zachodzi  nieustanna  walka  pomi

ę

dzy  tym  co  boskie  i 

tym  co  ludzkie,  w  której  raz  boskie  roz

ś

wietla  ludzkie,  raz 

ludzkie  wypacza  boskie.  Chrze

ś

cija

ń

stwo  wywy

ż

sza  człowieka, 

stawia  go  w  centrum 

ś

wiata.  Syn  Bo

ż

y  stał  si

ę

  człowiekiem, 

uczłowieczył  si

ę

  i  w  ten  sposób  u

ś

wi

ę

cił  ludzk

ą

  natur

ę

Chrze

ś

cija

ń

stwo  wskazuje  człowiekowi  najwy

ż

szy  cel 

ż

ycia,  mówi 

najwy

ż

szym 

pochodzeniu 

człowieka 

najwy

ż

szym 

jego 

przeznaczeniu.  Lecz  chrze

ś

cija

ń

stwo  w  odró

ż

nieniu  od  wielu 

innych  nauk  nie  schlebia  ludzkiej  naturze  w  jej  grzesznym, 

upadłym  stanie,  ono  wymaga  od  człowieka  heroicznego  samo-

przezwyci

ęż

enia. 

 

Ludzka natura, pora

ż

ona grzechem pierworodnym, jest bardzo 

mało pojemna, niewiele mo

ż

e obj

ąć

. Z trudem obejmuje ona bosk

ą

 

prawd

ę

 chrze

ś

cija

ń

stwa, z trudem pojmuje bogoczłowiecz

ą

 prawd

ę

oznajmion

ą

  w  postaci  Chrystusa  -  Bogoczłowieka.  Chrystus  uczy 

kocha

ć

  Boga  i  kocha

ć

  bli

ź

niego,  człowieka.  Miło

ść

  do  Boga  i 

miło

ść

  do  człowieka,  do 

ż

ywej  istoty  ludzkiej,  s

ą

  ze  sob

ą

 

nierozerwalnie  zwi

ą

zane  -  poprzez  Boga,  poprzez  Jedynego  Ojca, 

kochamy bli

ź

nich, naszych braci, a poprzez miło

ść

 do braci, do 

bli

ź

nich,  rozpoczyna  si

ę

  dla  nas  miło

ść

  do  Boga.  <<Je

ż

eli 

miłujemy si

ę

 wzajemnie, Bóg trwa w nas i miło

ść

 ku Niemu jest w 

nas  doskonała>>.  (1  J  4,  12)  Chrystus  był  Synem  Bo

ż

ym  i  synem 

człowieczym  i  on  ukazał  nam  doskonałe  zjednoczenie  Boga  i 

człowieka,  ujawnił  człowiecze

ń

stwo  Boga  i  bosko

ść

  człowieka. 

Jednak  człowiek  naturalny,  przyrodniczy,  z  trudem  pojmuje  ow

ą

 

pełni

ę

  bogo-człowieczej  miło

ś

ci.  Przyjmuje  on  Prawd

ę

  w  ratach, 

to  zwracaj

ą

c  si

ę

,  to  odwracaj

ą

c.  To  on  zwraca  si

ę

  ku  Bogu  i 

odwraca  si

ę

  od  człowieka,  jest  gotowy  kocha

ć

  Boga,  ale  do 

człowieka 

odnosi

ć

 

si

ę

 

niech

ę

ci

ą

oboj

ę

tno

ś

ci

ą

okrucie

ń

stwem.  Tak  było  w 

ś

redniowieczu.  To  on  zwraca  si

ę

  ku 

człowiekowi,  gotowy  jest  kocha

ć

  człowieka  i  słu

ż

y

ć

  mu,  lecz 

odwraca  si

ę

  od  Boga  i  nienawidzi  samej  idei  Boga  jako 

background image

12 

szkodliwej  i  przeciwnej  szcz

ęś

ciu  ludzi.  Tak  było  w  czasach 

nowo

ż

ytnych,  w  czasach  humanizmu,  w  czasach  humanistycznego 

socjalizmu. 

Rozerwawszy 

bogoczłowiecz

ą

 

prawd

ę

oderwawszy 

miło

ść

  do  człowieka  od  miło

ś

ci  do  Boga,  ludzie  atakuj

ą

 

chrze

ś

cija

ń

stwo,  obwiniaj

ą

c  chrze

ś

cija

ń

stwo  za  to,  czym  sami 

zawinili. 

 

IV 

 

 

Nietolerancja,  fanatyzm  i  okrucie

ń

stwo,  które  nierzadko 

przejawiali 

historii 

chrze

ś

cijanie, 

były 

nast

ę

pstwem 

niezdolno

ś

ci  ludzkiej  natury  do  obj

ę

cia  pełni  chrze

ś

cija

ń

skiej 

prawdy  o  miło

ś

ci  i  wolno

ś

ci.  Człowiek  przyswoił  sobie  cz

ęść

 

chrze

ś

cija

ń

skiej  prawdy  i  nie  sprostał  jej  umysłowo,  pełnia 

prawdy  natomiast,  pełnia 

ś

wiatło

ś

ci,  okazała  si

ę

  dost

ę

pna 

jedynie  nielicznym.  Człowiek  posiada  zdolno

ść

  do  wypaczania 

wszystkiego,  najwy

ż

szej  prawdy  i  czynienia  z  niej  narz

ę

dzia 

swoich  nami

ę

tno

ś

ci.  Tak

ż

e  apostołowie,  przebywaj

ą

cy  blisko 

samego  Boskiego  Nauczyciela,  znajduj

ą

cy  si

ę

  w  promieniach 

ś

wiatła 

bij

ą

cych 

od 

Jego 

Osoby, 

oni 

tak

ż

wypaczali 

chrze

ś

cija

ń

stwo, 

prawd

ę

 

Chrystusow

ą

 

pojmowali 

zanadto 

nami

ę

tnie, 

zanadto 

po 

ludzku, 

do 

wszystkiego 

wnosili 

ograniczono

ść

 

swego 

ż

ydowskiego 

ś

wiatopogl

ą

du. 

Gdy 

kto

ś

atakuj

ą

chrze

ś

cija

ń

stwo 

ś

redniowiecza, 

zarzuca 

chrze

ś

cija

ń

skiej  wierze  stosy  inkwizycji,  gwałt  dokonywany  na 

sumieniu,  fanatyzm  i  nietolerancj

ę

,  bezlitosny  stosunek  do 

człowieka, to bł

ę

dnie stawia problem i zwyczajnie nie rozumie z 

wystarczaj

ą

c

ą

 

wyrazisto

ś

ci

ą

 

czym 

mówi. 

Ataki 

na 

ś

redniowieczne chrze

ś

cija

ń

stwo, opieraj

ą

ce si

ę

 na konstatowaniu 

niew

ą

tpliwych faktów, cho

ć

 niekiedy konstatowaniu przesadzonym, 

wcale  nie  s

ą

  atakami  na  chrze

ś

cija

ń

stwo,  s

ą

  natomiast  atakami 

na 

ś

redniowiecznych 

ludzi, 

na 

chrze

ś

cijan, 

nie 

na 

chrze

ś

cija

ń

stwo.  Ostatecznie  wi

ę

c,  ludzie  atakuj

ą

  tak

ż

e  samych 

siebie. 

Ś

redniowiecznemu  katolicyzmowi  wła

ś

ciwa  była  pozornie 

teokratyczna  zasada,  zgodnie  z  któr

ą

  Ko

ś

ciół  pomy

ś

lany  był 

nazbyt  podobnie  do  pa

ń

stwa,  a  papie

ż

om  przypisana  była  władza 

nad 

ś

wiatem.  Lecz  to  nie  Ko

ś

ciół  katolicki  winien  był 

ś

redniowiecznego  okrucie

ń

stwa  i  nietolerancji,  a  barbarzy

ń

ska 

background image

13 

natura 

człowieka. 

Ś

wiat 

ś

redniowieczny 

był 

ś

wiatem 

barbarzy

ń

skim,  pełnym  okrutnych  i  krwawych  instynktów.  Ko

ś

ciół 

usiłował  zorganizowa

ć

  ten  barbarzy

ń

ski 

ś

wiat,  skłonny  do 

anarchii,  złagodzi

ć

  jego  okrutne  instynkty,  schrystianizowa

ć

 

go.  Lecz  Ko

ś

ciołowi  udawało  si

ę

  to  zawsze  zaledwie  cz

ęś

ciowo, 

albowiem opór nieroz

ś

wietlonej ludzkiej natury był zbyt wielki. 

Ś

wiat 

ś

redniowieczny  formalnie  uchodził  za  chrze

ś

cija

ń

ski,  w 

gruncie  rzeczy  jednak  był  półchrze

ś

cija

ń

ski  -  półpoga

ń

ski.  Nie 

było  temu  winne  chrze

ś

cija

ń

stwo,  które  nie  mogło  przecie

ż

 

przemoc

ą

 

uczyni

ć

 

ś

wiata 

chrze

ś

cija

ń

skim. 

Sama 

hierarchia 

ko

ś

cielna w swej masie była grzeszna, wnosiła w 

ż

ycie Ko

ś

cioła 

ludzkie  nami

ę

tno

ś

ci,  była 

żą

dna  władzy  i  nierzadko  wypaczała 

Chrystusow

ą

 Prawd

ę

. Lecz ponownie, wszak

ż

e nie sama Chrystusowa 

Prawda  była  temu  winna,  była  to  wina  chrze

ś

cijan,  a  nie 

chrze

ś

cija

ń

stwa. 

Boski 

fundament 

Ko

ś

cioła 

pozostawał 

nienaruszony,  niewypaczony  przez  ludzi  i  roz

ś

wietlaj

ą

cy  ludzi. 

Ewangeliczny  głos  Chrystusa  brzmiał  z  dawn

ą

  czysto

ś

ci

ą

.  Bez 

Ko

ś

cioła,  bez  chrze

ś

cija

ń

stwa,  barbarzy

ń

ski  i  okrutny 

ś

wiat 

ś

redniowieczny  zadławił  by  si

ę

  krwi

ą

,  duchowa  kultura  zgin

ę

ła 

by  ostatecznie.  Wszelako  kultura  antyczna,  grecko-rzymska,  z 

najwy

ż

szymi 

swymi 

osi

ą

gni

ę

ciami, 

została 

zachowana 

przez 

Ko

ś

ciół 

przekazana 

nowym 

czasom. 

Jedynymi 

uczonymi, 

filozofami,  lud

ź

mi  kultury 

ś

redniowiecza  byli  mnisi.  Dzi

ę

ki 

chrze

ś

cija

ń

stwu  mógł  ukształtowa

ć

  si

ę

  tak

ż

e  typ  rycerza,  w 

którym 

barbarzy

ń

stwo 

brutalno

ść

 

zostały 

złagodzone 

uszlachetnione.  Lecz  i  tak,  samo  naturalne  barbarzy

ń

stwo 

człowieka 

ś

redniowiecza, było niekiedy lepsze od mechaniczno

ś

ci 

współczesnego człowieka cywilizowanego. 

 

Taka jest prawda o Ko

ś

ciele katolickim, bez wzgl

ę

du na to, 

ż

e z prawosławnego punktu widzenia zarówno w samej organizacji, 

jak  i  w  nauce  teologicznej  dopuszczono  do  bł

ę

dów  i  wypacze

ń

Cerkiew  prawosławna  nie  zaznała  przecie

ż

  inkwizycji,  nie 

zaznała  takiej  przemocy  w  sprawach  wiary  i  sumienia,  nie  był 

jej  wła

ś

ciwy  fanatyzm.  Przemoc  u  nas  pochodziła  głównie  od 

władzy  pa

ń

stwowej.  Historyczny  grzech  Cerkwi  prawosławnej  (jej 

ludzkiej 

strony) 

stanowiło 

natomiast 

zbyt 

wielkie 

podporz

ą

dkowanie  si

ę

  władzy  pa

ń

stwowej.  Ludzkie  grzechy  i 

wypaczenia  istniały  zarówno  w  Ko

ś

ciele  katolickim,  jak  i 

background image

14 

prawosławnym.  Lecz  ułomno

ś

ci  chrze

ś

cija

ń

stwa  w 

ś

wiecie  były 

zawsze  ułomno

ś

ciami  chrze

ś

cijan,  ułomno

ś

ciami  ludzkimi,  a  nie 

Boskimi,  fiasko  chrze

ś

cija

ń

stwa  było  fiaskiem  ludzkim,  a  nie 

Boskim.  Je

ś

li  nie  urzeczywistnicie  prawdy  i  wypaczycie  prawd

ę

to winni jeste

ś

cie wy, a nie prawda.  

 

Ludzie  domagaj

ą

  si

ę

  wolno

ś

ci,  nie  chc

ą

,  aby  zmuszano  ich 

do dobra. A za nast

ę

pstwa nieogarnionej wolno

ś

ci danej im przez 

Boga,  wini

ą

  oni  Boga.  Lecz  kto  winny  jest  temu, 

ż

e  ludzkie 

ż

ycie  przepełnione  jest  złem?  Czy  to  chrze

ś

cija

ń

stwo  zawiniło, 

czy  zawinił  Chrystus?  Chrystus  nigdy  nie  nauczał  o  tym,  za  co 

krytykuje si

ę

, nie lubi i odrzuca chrze

ś

cija

ń

stwo. Je

ś

li ludzie 

wzorowali by si

ę

 na tym, czego naucza Chrystus, to nie byłoby w 

chrze

ś

cija

ń

skim 

ś

wiecie  tego,  za  co  wyst

ę

puje  si

ę

  przeciwko 

chrze

ś

cija

ń

stwu.  Jest  gdzie

ś

  u  Wellsa  dialog  mi

ę

dzy  lud

ź

mi  i 

Bogiem.  Ludzie  skar

żą

  si

ę

  Bogu, 

ż

ż

ycie  pełne  jest  zła  i 

cierpie

ń

,  wojen,  przemocy  itd., 

ż

e  staje  si

ę

  ono  nie  do 

zniesienia. Bóg odpowiada ludziom: je

ś

li si

ę

 to wam nie podoba, 

nie  czy

ń

cie  tego.  Ta  zadziwiaj

ą

ca  sw

ą

  prostot

ą

  rozmowa  jest 

bardzo  pouczaj

ą

ca.  Chrze

ś

cija

ń

stwo  istnieje  w 

ś

wiecie  pomimo 

ogromnego  oporu  sił  zła,  działa  ono  w  mrocznym 

ż

ywiole.  Nie 

tylko 

ludzkie 

zło, 

ale 

zło 

nadludzkie 

stawia 

opór 

chrze

ś

cija

ń

stwu. 

Przeciwko 

Chrystusowi 

Jego 

Ko

ś

ciołowi 

wyst

ę

puj

ą

  moce  piekielne.  Te  moce piekielne działaj

ą

 nie tylko 

poza  Ko

ś

ciołem  i  chrze

ś

cija

ń

stwem,  ale  tak

ż

e  wewn

ą

trz  Ko

ś

cioła 

i  chrze

ś

cija

ń

stwa,  aby  zdemoralizowa

ć

  Ko

ś

ciół  i  wypaczy

ć

 

chrze

ś

cija

ń

stwo. 

ś

wi

ę

tym 

miejscu 

zaistniała 

podło

ść

 

opuszczenia  i  zaniedbania,  lecz  od  tego  nie  jest  ono  mniej 

ś

wi

ę

te,  a  jeszcze  bardziej  si

ę

 u

ś

wi

ę

ca. Je

ś

li ludzie posiadali 

by  duchowy  wzrok,  to  z  pewno

ś

ci

ą

  zobaczyli  by, 

ż

e  wypaczaj

ą

chrze

ś

cija

ń

stwo, 

sprzeniewierzaj

ą

si

ę

 

chrze

ś

cija

ń

stwu 

przeklinaj

ą

chrze

ś

cija

ń

stwo 

za 

to 

zło, 

za 

które 

nie 

chrze

ś

cija

ń

stwo  ponosi  win

ę

,  ukrzy

ż

owuj

ą

  Chrystusa.  Chrystus 

wiecznie  przelewa  swoj

ą

  krew  za  grzechy 

ś

wiata,  za  grzechy 

tych, którzy Go odrzucaj

ą

 i ukrzy

ż

owuj

ą

. O prawdzie nie nale

ż

wydawa

ć

  s

ą

dów  na  podstawie  ludzi  i  to  na  dodatek  ludzi 

najgorszych. Trzeba spojrze

ć

 prosto w twarz Prawdzie i zobaczy

ć

 

bij

ą

ce od niej 

ś

wiatło. W przypadku za

ś

 ludzkich odzwierciedle

ń

 

o Prawdzie s

ą

dzi

ć

 nale

ż

y po tym, co najlepsze, a nie najgorsze, 

background image

15 

o chrze

ś

cija

ń

stwie nale

ż

y wydawa

ć

 s

ą

dy na podstawie apostołów i 

m

ę

czenników,  ascetów  i 

ś

wi

ę

tych,  a  nie  w  oparciu  o  ogromn

ą

 

rzesz

ę

  pół-chrze

ś

cijan,  pół-pogan,  którzy  robi

ą

  wszystko, 

ż

eby 

wypaczy

ć

 obraz chrze

ś

cija

ń

stwa w 

ś

wiecie. 

 

Chrze

ś

cija

ń

skiej ludzko

ś

ci na 

ś

wiecie zostały zesłane dwie 

wielkie  próby  -  próba  prze

ś

ladowania i próba triumfu. Pierwsz

ą

 

prób

ę

,  prób

ę

  prze

ś

ladowania,  chrze

ś

cijanie  przetrwali  i  wydali 

postaci m

ę

czenników i bohaterów. Chrze

ś

cijanie przetrwali j

ą

 na 

samym  pocz

ą

tku  istnienia  chrze

ś

cija

ń

stwa,  kiedy  to  nara

ż

eni 

byli  na  prze

ś

ladowania  ze  strony  imperium  rzymskiego,  musz

ą

 

przetrzymywa

ć

  j

ą

  tak

ż

e  w  naszych  czasach,  gdy  komunistyczna 

władza  w  Rosji  nara

ż

a  chrze

ś

cijan  na  prze

ś

ladowania.  Lecz  o 

wiele  trudniej  przetrwa

ć

  prób

ę

  triumfu.  Wtedy,  gdy  cesarz 

Konstantyn  skłonił  si

ę

  przed  Krzy

ż

em,  a  chrze

ś

cija

ń

stwo  stało 

si

ę

  religi

ą

  panuj

ą

c

ą

,  pa

ń

stwow

ą

,  rozpocz

ą

ł  si

ę

  długi  okres 

próby  triumfu.  Jednak  t

ę

  prób

ę

  chrze

ś

cijanie  znie

ś

li  nie  tak 

dobrze  jak  prób

ę

  prze

ś

ladowa

ń

.  Chrze

ś

cijanie  nierzadko  sami 

przeobra

ż

ali  si

ę

  z  prze

ś

ladowanych  w  prze

ś

ladowców,  dawali  si

ę

 

skusi

ć

  królestwom  tego 

ś

wiata,  panowaniu  nad 

ś

wiatem.  Wtedy 

wła

ś

nie wnie

ś

li chrze

ś

cijanie do chrze

ś

cija

ń

stwa te wypaczenia, 

które  stały  si

ę

  przedmiotem  oskar

ż

enia  przeciwko  niemu.  Lecz 

ponownie,  chrze

ś

cija

ń

stwo  nie  jest  winne  temu, 

ż

e  ludzie  nie 

zdołali  ponie

ść

  rado

ś

ci  jego  triumfu  w 

ś

wiat  i  triumf  ten 

zmienili  w  wypaczenie  rzeczywistego  wizerunku  chrze

ś

cija

ń

stwa. 

Jeszcze  raz  został  ukrzy

ż

owany  Chrystus  przez  tych,  którzy 

uwa

ż

ali si

ę

 za Jego sługi na ziemi i nie rozumieli w jakim 

ż

yj

ą

 

duchu.  

 

 

 

Ludzie 

naszych 

czasów, 

którzy 

daleko 

odeszli 

od 

chrze

ś

cija

ń

stwa,  cz

ę

sto  uwa

ż

aj

ą

ż

e  Ko

ś

ciół  chrze

ś

cija

ń

ski 

powinien  składa

ć

  si

ę

  z  ludzi  doskonałych,  ze 

ś

wi

ę

tych,  i 

oskar

ż

aj

ą

  Ko

ś

ciół  o  to, 

ż

e  jest  w  nim  tylu  ludzi  grzesznych, 

niedoskonałych, 

tylu 

złych 

chrze

ś

cijan. 

Jest 

to 

wszak 

zwyczajowy  argument  przeciwko  chrze

ś

cija

ń

stwu,  wszyscy  ten

ż

argument  stosuj

ą

.  Wynika  to  jednak  z  niezrozumienia  natury 

Ko

ś

cioła,  z  zapomnienia  Jego  istoty.  Ko

ś

ciół  istnieje  bowiem 

background image

16 

przede  wszystkim  dla  grzeszników,  dla  niedoskonałych,  dla 

upadaj

ą

cych.  Ko

ś

ciół  zawsze  zst

ę

puje  w grzeszny 

ś

wiat i działa 

po

ś

ród 

ż

ywiołów 

ś

wiata,  pogr

ąż

onych  w  grzechu.  Ko

ś

ciół  jest 

niebia

ń

ski  ze  swego  pochodzenia  i  wieczny  ze  swej  podstawy, 

lecz  działa  on  na  ziemi  i  w  czasie,  nie  pozostaje  na 

wysoko

ś

ciach,  zdala  od  grzesznego 

ś

wiata,  wij

ą

cego  si

ę

  w 

m

ę

kach,  powinien  on  przede  wszystkim pomóc temu 

ś

wiatu, ocali

ć

 

go 

dla 

wiecznego 

ż

ycia, 

unosi

ć

 

go 

do 

nieba. 

Istota 

chrze

ś

cija

ń

stwa  tkwi  w  zjednoczeniu  wieczno

ś

ci  z  czasem,  nieba 

z  ziemi

ą

,  boskiego  z  ludzkim,  a  nie  w  oderwaniu  si

ę

  od  czasu, 

od  ziemi,  od  tego  co  ludzkie.  To  co  czasowe,  ludzkie,  powinno 

zosta

ć

 

nie 

zanegowane 

odrzucone, 

roz

ś

wietlone 

przeobra

ż

one.  W  pierwszych  wiekach  chrze

ś

cija

ń

stwa  istniał  w 

Ko

ś

ciele 

ruch 

sekciarski 

tak 

zwany 

montanizm, 

który 

twierdził, 

ż

e  Ko

ś

ciół  składa  si

ę

  wył

ą

cznie  z  doskonałych  i 

ś

wi

ę

tych,  wi

ę

c  domagał  si

ę

  wyp

ę

dzenia z Ko

ś

cioła grzeszników i 

niedoskonałych.  Dla  montanistów  Ko

ś

ciół  był  wspólnot

ą

  ludzi, 

którzy  otrzymali  szczególne  dary  Ducha 

Ś

w.  W  ten  sposób,  du

ż

cz

ęść

  grzesznej  ludzko

ś

ci  chrze

ś

cija

ń

skiej  znajdowała  si

ę

  poza 

Ko

ś

ciołem.  Prawdziwa 

ś

wiadomo

ść

  ko

ś

cielna  os

ą

dziła  montanizm  i 

ugruntowała  rozumienie  ko

ś

cioła  jako  Ko

ś

cioła  wybawiaj

ą

cego 

grzeszników. 

Ś

wi

ę

ci  s

ą

  warowni

ą

  i  podpor

ą

  Ko

ś

cioła,  ale  nie 

tylko  z  nich  składa  si

ę

  Ko

ś

ciół,  nale

ż

y  do  niego  ludzko

ść

  na 

wszystkich stopniach drogi do doskonało

ś

ci, ludzko

ść

 zbawiaj

ą

ca 

si

ę

  od  grzechów.  Ko

ś

ciół  na  ziemi  jest  Ko

ś

ciołem  wojuj

ą

cym, 

walcz

ą

cym  ze  złem  i  grzechem,  lecz  jeszcze  nie  uwielbionym  i 

wysławianym. 

Sam 

Chrystus 

przebywał 

w

ś

ród 

celników 

grzeszników  i  był  za  to  pot

ę

piany  przez  faryzeuszy.  Ko

ś

ciół 

Chrystusowy powinien by

ć

 podobny Chrystusowi, nie mo

ż

e on tylko 

obcowa

ć

  z  czystymi  i  doskonałymi, przede wszystkim powinien on 

obcowa

ć

 

upadaj

ą

cymi. 

Chrze

ś

cija

ń

stwo 

uznaj

ą

ce 

jedynie 

czystych i doskonałych byłoby chrze

ś

cija

ń

stwem faryzeuszowskim. 

Współczucie, 

wyrozumiało

ść

miłosierdzie 

dla 

bli

ź

nich 

ze 

wszystkimi  ich  grzechami  i  niedoskonało

ś

ciami,  s

ą

  dziełem 

chrze

ś

cija

ń

skiej 

miło

ś

ci, 

s

ą

 

warunkiem 

chrze

ś

cija

ń

skiej 

doskonało

ś

ci. 

Os

ą

dzanie 

Ko

ś

cioła 

za 

ziemski 

brud, 

który 

przylgn

ą

ł  do  Ko

ś

cioła  w  czasie  jego  historycznej  drogi,  jest 

background image

17 

faryzeuszowstwem.  Ale  bodaj  czy  sami  os

ą

dzaj

ą

cy  s

ą

  a

ż

  tak 

czy

ś

ci i doskonali? 

 

Montanizm  stanowi  przykład  fałszywego  maksymalizmu  w 

chrze

ś

cija

ń

stwie.  Jednak

ż

e,  takiego  typu  maksymalizm  ujawnia 

swoj

ą

  niechrze

ś

cija

ń

sk

ą

  natur

ę

,  jest  on  zawsze  brakiem  miło

ś

ci 

i  duchow

ą

  pych

ą

,  jest  fałszyw

ą

  moralno

ś

ci

ą

.  Fałsz  maksymalizmu 

tkwi  w  tym, 

ż

e  kto

ś

  stawia  najwy

ż

sze  wymagania  nie  sobie,  a 

innym  ludziom.  Kto

ś

  oskar

ż

a  innych  ludzi  o  to, 

ż

e  nie 

urzeczywistnili 

oni 

najwy

ż

szej 

czysto

ś

ci, 

doskonało

ś

ci, 

ś

wi

ę

to

ś

ci, 

sam 

natomiast 

tej 

najwy

ż

szej 

czysto

ś

ci, 

doskonało

ś

ci, 

ś

wi

ę

to

ś

ci  nie  my

ś

li  urzeczywistnia

ć

.  Ci  za

ś

którzy  rzeczywi

ś

cie  osi

ą

gali  najwy

ż

sz

ą

  doskonało

ść

  i 

ś

wi

ę

to

ść

zwykle 

nie 

oskar

ż

ali 

innych. 

Ś

wi

ę

ci 

starcy 

s

ą

 

bardzo 

tolerancyjni  dla  innych  ludzi.  Najwy

ż

sze  wymagania  nale

ż

stawia

ć

  przede  wszystkim  sobie,  a  nie  innym.  Najwy

ż

sze 

wymagania wobec innych s

ą

 zwykle hipokryzj

ą

 i faryzeuszowstwem. 

Chrze

ś

cija

ń

stwo  jest  religi

ą

  miło

ś

ci  i  ł

ą

czy  ono  w  sobie 

surowo

ść

,  srogo

ść

,  najwy

ż

sze  wymagania  przede  wszystkim  wobec 

siebie, z tolerancj

ą

, miłosierdziem i łagodno

ś

ci

ą

 w stosunku do 

bli

ź

nich.  Ci  za

ś

,  którzy  os

ą

dzaj

ą

  chrze

ś

cija

ń

stwo  w  oparciu  o 

grzechy  chrze

ś

cijan,  wcale  nie  chcieli  by  sami  urzeczywistnia

ć

 

najwy

ż

szych  wymaga

ń

  chrze

ś

cija

ń

stwa,  nawet  nie  próbuj

ą

  tego 

robi

ć

.  Dla  współczesnych  ludzi  oskar

ż

enia  te  s

ą

  jedynie 

pretekstem  do  wyra

ż

ania  ich  wrogo

ś

ci  do  chrze

ś

cija

ń

stwa  i  do 

usprawiedliwiania  ich  sprzeniewierzenia  si

ę

  chrze

ś

cija

ń

stwu. 

Zasłaniaj

ą

 si

ę

 oni fałszyw

ą

 moralno

ś

ci

ą

 

Pod  tym  wzgl

ę

dem  chrze

ś

cija

ń

stwo  bardzo  ró

ż

ni  si

ę

  od 

tołstoizmu,  który  jest  abstrakcyjnym  moralizatorstwem.  L. 

Tołstoj 

radykalnie 

bezlito

ś

nie 

krytykuje 

tak 

zwane 

historyczne 

chrze

ś

cija

ń

stwo, 

jego 

krytyka 

cz

ę

sto 

bywa 

rzeczywi

ś

cie  słuszna.  L.  Tołstoj  głosi, 

ż

e  chrze

ś

cija

ń

stwo 

wyznawano  jako  oderwan

ą

  nauk

ę

  i  nie  wcielono  w 

ż

ycie,  nie 

wypełniano 

przykaza

ń

 

Chrystusa. 

Dla 

niego 

samego, 

chrze

ś

cija

ń

stwo  wyczerpywało  si

ę

  w  moralnej  nauce  Chrystusa,  w 

przykazaniach Chrystusa, cała za

ś

 tajemnicza, mistyczna warstwa 

chrze

ś

cija

ń

stwa  była  dla  niego  niezrozumiała  i  mierziła  go. 

My

ś

lał  on, 

ż

e  wszystko  zale

ż

y  od  prawdziwej 

ś

wiadomo

ś

ci  oraz, 

ż

e  łatwo  urzeczywistni

ć

  to,  co  u

ś

wiadomione.  Je

ś

li  u

ś

wiadomi

ć

 

background image

18 

sobie prawdziwe prawo 

ż

ycia, prawo Pana 

ż

ycia, tzn. Boga, to na 

mocy tego, łatwo ju

ż

 b

ę

dzie je wcieli

ć

 w 

ż

ycie. L. Tołstoj nie 

uznawał wolno

ś

ci człowieka i nie miał poczucia zła, ukrytego w 

ę

bi  ludzkiej  natury.  Zło  było  dla  niego  zawsze  skutkiem 

fałszywej 

ś

wiadomo

ś

ci,  bł

ę

dnego  rozumienia 

ż

ycia.  Widział  on 

ź

ródło  zła  w 

ś

wiadomo

ś

ci,  a  nie  w  woli,  nie  w  wolno

ś

ci. 

Dlatego,  do  zwyci

ę

stwa  nad  złem  nie  potrzebował  on  Boskiej 

pomocy,  łaski,  potrzebował  jedynie  przemiany 

ś

wiadomo

ś

ci.  Dla 

L. Tołstoja, Jezus Chrystus nie był Odkupicielem i Zbawicielem, 

był on wielkim nauczycielem 

ż

ycia, głosicielem 

ż

yciowych zasad, 

moralnych  przykaza

ń

.  L.  Tołstojowi  wydawało si

ę

ż

e łatwo jest 

wcieli

ć

 chrze

ś

cija

ń

stwo w 

ż

ycie, 

ż

e łatwiej jest 

ż

y

ć

 zgodnie z 

prawem  miło

ś

ci,  ni

ż

  z  prawem  nienawi

ś

ci,  jak 

ż

yje 

ś

wiat, 

ż

jest  to  proste,  korzystne  i  rozumne.  Mówi  on, 

ż

e  Chrystus 

nauczał 

ż

eby 

nie 

popełnia

ć

 

głupstw. 

Chrze

ś

cija

ń

stwo 

nie 

urzeczywistniało  si

ę

  w 

ż

yciu,  przykazania  Chrystusa  nie  były 

wypełniane  dlatego, 

ż

e  na  przeszkodzie  stała  fałszywa  nauka 

teologiczna,  ukierunkowuj

ą

ca  cał

ą

  uwag

ę

  na  samego  Chrystusa, 

pokładaj

ą

ca wszystko w dokonanym przez Niego zbawieniu, w Bo

ż

ej 

łasce. 

L. 

Tołstoj 

grubia

ń

sko 

atakuje 

tak

ż

ko

ś

cielne 

chrze

ś

cija

ń

stwo.  Ma  racj

ę

,  gdy 

żą

da  powa

ż

nego  stosunku  do 

chrze

ś

cija

ń

stwa, 

gdy 

nawołuje 

do 

wcielenia 

ż

ycie 

Chrystusowych  przykaza

ń

,  lecz  jest  w  strasznym  bł

ę

dzie,  gdy 

my

ś

li, 

ż

e  mo

ż

na  tego  dokona

ć

  łatwo, 

ż

e  potrzebna  jest  do  tego 

jedynie  prawdziwa 

ś

wiadomo

ść

  oraz, 

ż

e  mo

ż

na  tego  dokona

ć

  bez 

Chrystusa-Zbawiciela,  bez  łaski  Ducha 

Ś

w.  L.  Tołstoj  łatwo 

wymaga  od  ludzi  maksymalizmu  w  urzeczywistnianiu  Boskich 

przykaza

ń

  i  wpada  w  fałszywy  maksymalizm  moralny.  Jemu  samemu 

nie  tak  łatwo  było  urzeczywistni

ć

  w 

ż

yciu  nauk

ę

,  któr

ą

 

wyznawał,  nie  mógł  tego  dokona

ć

  do  samej 

ś

mierci,  dlatego  te

ż

 

tu

ż

  przed  sam

ą

 

ś

mierci

ą

  uciekł  od  swojej  rodziny,  na  zaledwie 

kilka  dni  stał  si

ę

  tułaczem.  Nauka  L.  Tołstoja  i  jego  droga 

ż

yciowa  s

ą

  dla  tematu  naszych  rozwa

ż

a

ń

  bardzo  pouczaj

ą

ce.  L. 

Tołstoj  oskar

ż

ał  całe  chrze

ś

cija

ń

stwo,  które  istniało  do  jego 

czasów 

uwa

ż

ał 

za 

prawdziwe 

tylko 

swoje 

własne 

chrze

ś

cija

ń

stwo.  Oskar

ż

ał  du

żą

  cz

ęść

  ludzi  o  niemoralno

ść

,  o 

to, 

ż

e nie wyrzekaj

ą

 si

ę

 oni swojej własno

ś

ci, nie zajmuj

ą

 si

ę

 

prac

ą

  fizyczn

ą

,  jedz

ą

  mi

ę

so,  pal

ą

  itp.  Jednak  nie  był  on  w 

background image

19 

stanie  urzeczywistni

ć

  moralnego  maksymalizmu  w  swoim 

ż

yciu. 

Miło

ść

 zmieniła si

ę

 dla niego w pozbawione łaski prawo i 

ź

ródło 

oskar

ż

ania.  L.  Tołstoj  miał  du

ż

o  krytycznej  racji,  powiedział 

on  tak

ż

e  du

ż

o  prawdziwych  rzeczy  o  grzechach  chrze

ś

cija

ń

skiego 

ś

wiata, 

grzechach 

chrze

ś

cijan. 

Słusznie 

demaskował 

niechrze

ś

cija

ń

ski  charakter  społecze

ń

stwa  i  kultury.  Lecz 

samego  chrze

ś

cija

ń

stwa  nie  dostrzegł  on  z  powodu  chrze

ś

cijan, 

przeoczył  je  z  powodu  grzechów,  niedoskonało

ś

ci,  wypacze

ń

 

chrze

ś

cijan. 

Pycha 

rozumu 

przeszkodziła 

mu 

sta

ć

 

si

ę

 

chrze

ś

cijaninem  wewn

ę

trznie,  nie  przyj

ą

ł  on  Chrystusa  do  swego 

wn

ę

trza,  Chrystus  pozostał  dla  niego  zewn

ę

trznie  pojmowanym 

nauczycielem 

ż

ycia.  L.  Tołstoj  był  człowiekiem  genialnym  i 

wielkie  było  w  nim  poszukiwanie Boskiej Prawdy. Jednak ogromna 

rzesza  ludzi,  nie  posiadaj

ą

cych  ani  jego  geniuszu,  ani  jego 

pragnienia  Boskiej  Prawdy,  os

ą

dza  wraz z chrze

ś

cijanami i samo 

chrze

ś

cija

ń

stwo,  nie  próbuj

ą

c  w 

ż

yciu  urzeczywistni

ć

 

ż

adnej 

doskonało

ś

ci,  nie  bierze  sobie  do  serca  pytania  o  sens  i 

uzasadnienie 

ż

ycia. 

 

VI 

 

 

Fałszem  jest  my

ś

lenie, 

ż

e  łatwo  jest  wcieli

ć

  w 

ż

ycie 

przykazania Chrystusa oraz, 

ż

e chrze

ś

cija

ń

stwo nie jest religi

ą

 

prawdziw

ą

poniewa

ż

 

chrze

ś

cijanie 

ź

le 

urzeczywistniali 

przykazania  swojej  religii.  Jednak  nie  mniejszym,  a  jeszcze 

wi

ę

kszym  fałszem  jest  my

ś

lenie, 

ż

e  nie  trzeba  nawet  próbowa

ć

 

wciela

ć

  chrze

ś

cija

ń

stwa  w  cał

ą

  pełni

ę

 

ż

ycia, 

ż

e  nie  trzeba 

d

ąż

y

ć

 do doskonało

ś

ci, podobnej doskonało

ś

ci Ojca Niebieskiego, 

poniewa

ż

  i  tak  wszystko  jedno,  grzech  pierworodny  nie  pozwoli 

na  urzeczywistnienie  doskonało

ś

ci.  W  ka

ż

dym  momencie  swojego 

ż

ycia chrze

ś

cijanin powinien d

ąż

y

ć

 do doskonało

ś

ci, podobnej do 

doskonało

ś

ci Ojca Niebieskiego, do Królestwa Bo

ż

ego. Całe 

ż

ycie 

chrze

ś

cijanina  powinno  sta

ć

  pod  tym  znakiem.  Szukajcie  przede 

wszystkim  Królestwa  Bo

ż

ego,  a  wszystko  inne  zostanie  wam 

dodane.  Nie  mo

ż

na  obezwładnia

ć

  woli  doskonało

ś

ci,  woli  prawdy 

Bo

ż

ej,  woli  Królestwa  Bo

ż

ego,  na  podstawie  tego, 

ż

e  natura 

ludzka jest grzeszna oraz, 

ż

e i tak wszystko jedno, doskonało

ść

 

na  ziemi  jest  nieosi

ą

galna.  Człowiek  powinien  urzeczywistnia

ć

 

background image

20 

Bo

żą

  prawd

ę

  niezale

ż

nie  od  tego,  czy  urzeczywistni  si

ę

  ona  w 

pełni 

ż

ycia.  Przypu

ść

my, 

ż

e  bardzo nieliczni na ziemi wcielaj

ą

 

ż

ycie 

Chrystusow

ą

 

prawd

ę

przypu

ść

my, 

ż

człowiek 

urzeczywistnia  j

ą

  tylko  w  jednej  godzinie  swego 

ż

ycia,  na 

podstawie  tego  nie  powinna  ona  by

ć

  mniej  urzeczywistniana. 

Je

ś

li  nieustanne  stawianie  ludziom  zarzutów  o  to, 

ż

e  nie 

urzeczywistniaj

ą

 

oni 

chrze

ś

cija

ń

stwa 

ż

yciu, 

zarzutów 

przechodz

ą

cych 

negacj

ę

 

samego 

chrze

ś

cija

ń

stwa, 

jest 

hipokryzj

ą

,  to  niemniejsz

ą

  hipokryzj

ą

  jest  równie

ż

  odmowa 

urzeczywistniania  Chrystusowej  prawdy  na  podstawie  tego, 

ż

e  i 

tak  wszystko  jedno,  jest  ona  przecie

ż

  nieziszczalna.  Prawdziw

ą

 

drog

ą

  jest  zarówno  wysiłek  wcielania  w 

ż

ycie  Chrystusowej 

prawdy,  jak  i  poszukiwanie  Królestwa  Bo

ż

ego  w  poł

ą

czeniu  z 

nieos

ą

dzaniem innych ludzi, swoich bli

ź

nich. 

 

Chrze

ś

cija

ń

stwo  wst

ą

piło  w  zupełnie  now

ą

  epok

ę

,  w  której 

nie  mo

ż

na  ju

ż

  b

ę

dzie  podchodzi

ć

 powierzchownie do swojej wiary 

i  poprzesta

ć

  na  rytualnej  pobo

ż

no

ś

ci,  w  której  chrze

ś

cijanie 

b

ę

d

ą

  musieli  powa

ż

nie  podej

ść

  do  urzeczywistnienia  swojego 

chrze

ś

cija

ń

stwa w całej pełni 

ż

ycia, b

ę

d

ą

 musieli broni

ć

 swojej 

wiary osobi

ś

cie, własnym 

ż

yciem, swoj

ą

 wierno

ś

ci

ą

 Chrystusowi i 

Jego 

przykazaniom, 

miło

ś

ci

ą

 

przeciwstawiaj

ą

c

ą

 

si

ę

 

zło

ś

ci 

ś

wiata. W naszej, prawosławnej Cerkwi, dokonuje si

ę

 teraz dobór 

najlepszych,  najbardziej  szczerych,  najbardziej  płomiennych, 

najbardziej  ofiarnych,  najbardziej  wiernych  Chrystusowi  oraz 

oddalenie 

tych, 

którzy 

byli 

jedynie 

powierzchownymi 

prawosławnymi,  pospolitymi  prawosławnymi,  nie  rozumiej

ą

cymi 

swojej  wiary  i  tego,  do  czego  ona  zobowi

ą

zuje.  Mo

ż

na  byłoby 

powiedzie

ć

ż

e  ko

ń

cz

ą

  si

ę

  czasy  pomieszania  chrze

ś

cija

ń

stwa  z 

poga

ń

stwem i nadchodz

ą

 czasy bardziej czystego chrze

ś

cija

ń

stwa. 

Chrze

ś

cija

ń

stwo  zostało  bardzo  wypaczone  przez  to, 

ż

e  było 

religi

ą

  panuj

ą

c

ą

,  pa

ń

stwow

ą

,  a  Ko

ś

ciół  dał  si

ę

  skusi

ć

  mieczom 

cesarza,  do  którego  uciekał  si

ę

  w  celu  zadania  gwałtu  tym, 

których wiara była inna, niezgodna z wiar

ą

 panuj

ą

c

ą

. Dlatego w 

ś

wiadomo

ś

ci  wielu  ludzi  chrze

ś

cija

ń

stwo  przestało  by

ć

  religi

ą

 

Krzy

ż

a, z chrze

ś

cija

ń

stwem wi

ą

zał si

ę

 wizerunek prze

ś

ladowcy, a 

nie  prze

ś

ladowanego.  Chrze

ś

cija

ń

stwo  przyjmowane  było  przez 

zbyt  wielu  jako  u

ś

wi

ę

cenie  poga

ń

skiego 

ż

ycia  bez  prawdziwego 

roz

ś

wietlenia  i  przeobra

ż

enia.  Teraz  nadchodz

ą

  jednak  czasy,  w 

background image

21 

których  chrze

ś

cija

ń

stwo  ponownie  stało  si

ę

  prze

ś

ladowanym  i 

dlatego  wymaga  si

ę

  od  chrze

ś

cijan  wi

ę

cej  heroizmu  i  ofiarnej 

miło

ś

ci,  wi

ę

kszej  jedno

ś

ci  i 

ś

wiadomo

ś

ci  w  wyznawaniu  swojej 

wiary.  Nadchodz

ą

  czasy,  w  których  chrze

ś

cijanie  przestan

ą

  by

ć

 

pokuszeniem na drodze do chrze

ś

cija

ń

stwa. 

 

VII 

 

 

Wiara chrze

ś

cija

ń

ska wzywa nas do poszukiwania i osi

ą

gania 

Królestwa  Bo

ż

ego  i  boskiej  doskonało

ś

ci  ponad  wszystko.  Jednak 

wierze  chrze

ś

cija

ń

skiej  obce  s

ą

  marzycielstwo  i  utopizm,  obcy 

jest fałszywy maksymalizm. Chrze

ś

cija

ń

stwo jest realistyczne, a 

ś

wi

ę

ci  ojcowie  zawsze  nawoływali  do  duchowej  trze

ź

wo

ś

ci. 

Chrze

ś

cija

ń

ska 

ś

wiadomo

ść

 dostrzega wszystkie trudno

ś

ci stoj

ą

ce 

na  drodze  do  doskonałego 

ż

ycia,  wie  ona, 

ż

e  Królestwo  Bo

ż

m

ę

czy. 

Chrze

ś

cija

ń

stwo 

wzywa 

nas 

przede 

wszystkim 

do 

przechodzenia  zawsze  od  tego  co  wewn

ę

trzne,  do  tego  co 

zewn

ę

trzne,  a  nie  od  zewn

ę

trznego  do  wewn

ę

trznego. 

Ż

adnymi 

powierzchownymi,  pełnymi  przemocy  sposobami  nie  mo

ż

na  osi

ą

gn

ąć

 

doskonałego 

ż

ycia  osobistego  i  społecznego.  Konieczne  jest 

wewn

ę

trzne 

duchowe 

odrodzenie. 

Wewn

ę

trzne 

duchowe 

przeistoczenie  jest  przecie

ż

  dziełem  wolno

ś

ci  i  łaski,  nigdy 

za

ś

 

konieczno

ś

ci 

przymusu. 

Doskonałych 

chrze

ś

cijan 

doskonałego 

chrze

ś

cija

ń

skiego 

społecze

ń

stwa 

nie 

mo

ż

na 

ukształtowa

ć

 

ż

adnymi 

ś

rodkami 

przymusu. 

Konieczna 

jest 

prawdziwa,  rzeczywista  przemiana  dusz  ludzi  i  dusz  narodów.  Z 

tego, 

ż

e  ludzie  nosz

ą

  miano  chrze

ś

cijan,  nawet  z  tego, 

ż

wyznaj

ą

  oni  chrze

ś

cija

ń

sk

ą

  wiar

ę

,  nie  wynika  jeszcze, 

ż

osi

ą

gn

ę

li  doskonałe 

ż

ycie.  Urzeczywistnienie  chrze

ś

cija

ń

skiej 

doskonało

ś

ci  w 

ż

yciu  jest  zadaniem wiekuistym i trudnym. Tylko 

nieliczni 

pustelnicy 

wznosz

ą

 

si

ę

 

na 

wy

ż

yny 

doskonałego 

chrze

ś

cija

ń

skiego 

ż

ycia.  Odrzucenie  chrze

ś

cija

ń

stwa,  oparte  na 

niedoskonało

ś

ci  i  złych  cechach  chrze

ś

cijan,  jest  w  gruncie 

rzeczy nie

ś

wiadomo

ś

ci

ą

 i niezrozumieniem grzechu pierworodnego. 

Dla  tych,  którzy  u

ś

wiadamiaj

ą

  sobie  grzech  pierworodny,  staje 

si

ę

  zrozumiałe  to, 

ż

e  niegodno

ść

  chrze

ś

cijan  mo

ż

e  jedynie 

potwierdzi

ć

nie 

obali

ć

 

godno

ść

 

chrze

ś

cija

ń

stwa. 

Chrze

ś

cija

ń

stwo jest religi

ą

 odkupienia i zbawienia od grzechu, 

background image

22 

chrze

ś

cija

ń

stwo  głosi  prawd

ę

  o  tym, 

ż

ś

wiat  pogr

ąż

ony  jest  w 

złu,  a  człowiek  jest  grzeszny.  Ró

ż

ne  inne  nauki  mniemaj

ą

ż

mo

ż

na  osi

ą

gn

ąć

  doskonałe 

ż

ycie  bez  prawdziwego,  rzeczywistego 

zwyci

ę

stwa  nad  złem.  Lecz  chrze

ś

cija

ń

stwo  nie  mniema  tego, 

chrze

ś

cija

ń

stwo  wymaga  rzeczywistego,  duchowego  zwyci

ę

stwa  nad 

złem,  duchowego  przeistoczenia  i  odrodzenia,  jest  ono  bardziej 

radykalne ni

ż

 inne nauki i wi

ę

cej wymaga. 

 

Najbardziej  negatywn

ą

  stron

ą

  chrze

ś

cija

ń

stwa  w  historii 

było  to, 

ż

e  zbyt  liczni  nosili  zewn

ę

trzne  chrze

ś

cija

ń

skie 

szyldy  oraz  insygnia  i  nosili  ich  zbyt  wiele,  nie  byli  jednak 

rzeczywi

ś

cie chrze

ś

cija

ń

scy. Nie ma niczego szkaradniejszego od 

kłamstwa,  obłudy  i  hipokryzji.  To wła

ś

nie wywoływało protest i 

wyst

ą

pienie 

przeciwko 

sobie. 

Pa

ń

stwo 

nazywało 

si

ę

 

chrze

ś

cija

ń

skim  i  nosiło  symbole  i  insygnia  chrze

ś

cija

ń

stwa, 

jednak  rzeczywi

ś

cie  chrze

ś

cija

ń

skim  nie  było.  To  samo  mo

ż

na 

byłoby 

powiedzie

ć

 

chrze

ś

cija

ń

skim 

trybie 

ż

ycia, 

chrze

ś

cija

ń

skiej  nauce  i  sztuce,  o  chrze

ś

cija

ń

skiej  gospodarce 

i  prawie,  o  całej  kulturze  chrze

ś

cija

ń

skiej.  Wszystko  zwane 

było  chrze

ś

cija

ń

skim,  lecz  nazwa  ta  nie  była  zgodna  z 

rzeczywistym  przeobra

ż

eniem  i  roz

ś

wietleniem.  Przy  pomocy 

chrze

ś

cija

ń

stwa  usprawiedliwiano  nawet  wyzysk  człowieka  przez 

człowieka  w 

ż

yciu  społecznym,  broniono  mo

ż

nych  i  silnych  tego 

ś

wiata.  Stary,  poga

ń

ski  człowiek,  w  którym  kotłowały  si

ę

 

grzeszne  nami

ę

tno

ś

ci, 

ż

ył  w  chrze

ś

cija

ń

skim 

ś

wiecie  i  wezwany 

został 

do 

chrze

ś

cija

ń

skiego 

formowania 

ż

ycia. 

Ko

ś

ciół 

oddziaływał  na  niego  wewn

ę

trznie,  ale  nie  mógł  przemoc

ą

 

zwyci

ęż

y

ć

  jego  starej,  grzesznej  natury.  Jest  to  proces 

wewn

ę

trzny, tajemny i nie rzucaj

ą

cy si

ę

 w oczy. Królestwo Bo

ż

nadchodzi  w  niewidoczny  sposób.  W  chrze

ś

cija

ń

skim 

ś

wiecie 

nagromadziło  si

ę

  wiele  obłudy  i  kłamstwa,  wiele  umowno

ś

ci  i 

retoryki.  Nie  mogło  to  nie  spowodowa

ć

  wyst

ą

pienia  przeciwko 

sobie. Wyst

ą

pienie przeciwko chrze

ś

cija

ń

stwu i oderwanie si

ę

 od 

chrze

ś

cija

ń

stwa 

bywało 

nierzadko 

jedynie 

prawdziwym 

pragnieniem, 

ż

eby 

wszystko 

co 

powierzchowne, 

zewn

ę

trzne, 

przechodziło  w  to,  co  gł

ę

bokie,  wewn

ę

trzne.  Je

ś

li  we  wn

ę

trzu 

nie  ma  chrze

ś

cija

ń

stwa,  to  i  na  zewn

ą

trz  nie  powinno  go  by

ć

Je

ż

eli  pa

ń

stwo,  społecze

ń

stwo,  kultura,  nie  s

ą

  wewn

ę

trznie 

chrze

ś

cija

ń

skie, 

to 

nie 

trzeba 

ich 

równie

ż

 

nazywa

ć

 

background image

23 

chrze

ś

cija

ń

skimi,  nie  trzeba  udawa

ć

  i kłama

ć

. Ten protest miał 

tak

ż

e  swoj

ą

  dobr

ą

  stron

ę

  -  niech

ęć

  do  kłamstwa,  umiłowanie 

prawdy.  Jednak  na  równi  z  prawdziwo

ś

ci

ą

  i  szczero

ś

ci

ą

,  w 

prote

ś

cie  przeciwko  kłamstwu  i  obłudzie ujawnia si

ę

 tak

ż

e nowe 

kłamstwo,  nowa  obłuda.  Na  podstawie  tego, 

ż

e  ludzie  i 

społecze

ń

stwo byli nierzeczywi

ś

cie, nieprawdziwie, nieszczerze, 

obłudnie i powierzchownie chrze

ś

cija

ń

scy, zacz

ę

to twierdzi

ć

ż

samo  chrze

ś

cija

ń

stwo  jest  nieprawd

ą

  i  kłamstwem,  a  zło  ludzi 

zacz

ę

to  uwa

ż

a

ć

  za  zło  samego  chrze

ś

cija

ń

stwa.  Przy  tym  ci, 

którzy tak twierdzili, zacz

ę

li rzecz jasna uwa

ż

a

ć

 si

ę

 za wielce 

wzniosłych, 

bardziej 

doskonałych 

wyznaj

ą

cych 

bardziej 

prawdziwy 

ś

wiatopogl

ą

d.  W  miejsce  chrze

ś

cija

ń

skiej  hipokryzji 

wytworzyła 

si

ę

 

hipokryzja 

antychrze

ś

cija

ń

ska. 

Przeciwnicy 

chrze

ś

cija

ń

stwa  my

ś

l

ą

ż

e  s

ą

  lepsi  od  chrze

ś

cijan, 

ż

e  s

ą

 

bardziej  o

ś

wieceni  i  lepiej  znaj

ą

  prawd

ę

.  W  rzeczywisto

ś

ci 

natomiast,  dali  si

ę

  oni  skusi

ć

 

ś

wiatu  ludzi,  którzy  wyrzekli 

si

ę

 

Prawdy, 

gdy

ż

 

byli 

bardziej 

oszołomieni 

ludzkimi 

wypaczeniami 

Prawdy 

ni

ż

 

sam

ą

 

Prawd

ą

Gorsi 

s

ą

 

oni 

od 

chrze

ś

cijan  dlatego, 

ż

e  utracili  poczucie  grzechu.  Nietzsche 

był  strasznie  niech

ę

tny  chrze

ś

cija

ń

stwu  poniewa

ż

  spotykał 

jedynie zwyrodniałych, powierzchownych chrze

ś

cijan, z samym za

ś

 

chrze

ś

cija

ń

stwem nie spotkał si

ę

 i nie rozumiał go. 

 

Ś

wiat  chrze

ś

cija

ń

ski  prze

ż

ywa  kryzys,  który  wstrz

ą

sa  nim 

do  samych  podstaw.  Chrze

ś

cija

ń

stwo  powierzchowne,  nieszczere, 

obłudnie  retoryczne,  nie  mo

ż

e  dłu

ż

ej  istnie

ć

,  ko

ń

czy  si

ę

  jego 

epoka.  Poł

ą

czenie  obrz

ę

dowej  wiary  z  poga

ń

skim  fałszem 

ż

ycia 

jest  ju

ż

  niemo

ż

liwe.  Nadchodzi  epoka  autentycznego  realizmu, 

kiedy  to  odsłaniaj

ą

  si

ę

  pierwotne  realno

ś

ci 

ż

ycia  i  opadaj

ą

 

zewn

ę

trzne zasłony, kiedy to ludzka dusza otwarcie staje twarz

ą

 

w  twarz  z  tajemnicami 

ż

ycia  i 

ś

mierci.  Umowno

ść

  zewn

ę

trznego 

biegu 

ż

ycia, formy polityczne i pa

ń

stwowe, umowna powierzchowna 

moralno

ść

,  abstrakcyjne  teorie  ideologiczne,  trac

ą

  ju

ż

  swoje 

poprzednie  znaczenie.  Dusza  ludzka  pragnie  przenikn

ąć

  do  gł

ę

bi 

samego 

ż

ycia, 

chce 

pozna

ć

 

to, 

co 

najistotniejsze 

najpotrzebniejsze,  chce 

ż

y

ć

  prawd

ą

  i  otwarto

ś

ci

ą

.  W  naszych 

czasach, pod wpływem wszystkich prze

ż

ytych wstrz

ą

sów, rodz

ą

 si

ę

 

dusze,  które  pragn

ą

  przede  wszystkim  niczym  nieprzesłoni

ę

tej  i 

niewypaczonej 

prawdy. 

Człowiek 

zm

ę

czył 

si

ę

 

kłamstwem, 

background image

24 

umowno

ś

ci

ą

,  zewn

ę

trznymi  znakami  i  formami,  podmieniaj

ą

cymi 

wła

ś

ciw

ą

  realno

ść

 

ż

ycia.  Ludzka  dusza  chciałaby  wi

ę

c  ujrze

ć

 

Prawd

ę

 chrze

ś

cija

ń

stwa bez po

ś

rednictwa fałszu, który wnie

ś

li w 

nie  chrze

ś

cijanie,  chciałaby  poł

ą

czy

ć

  si

ę

  z  samym  Chrystusem. 

Przez  chrze

ś

cijan  zapomniano  o  Chrystusie,  przestano  na  Niego 

spogl

ą

da

ć

Chrze

ś

cija

ń

skie 

odrodzenie 

b

ę

dzie 

wi

ę

przede 

wszystkim  zwróceniem  si

ę

  ku  Chrystusowi,  ku  samej  Chrystusowej 

Prawdzie,  wolnej  od  ludzkich  wypacze

ń

  i  adaptacji. 

Ś

wiadomo

ść

 

nieustanno

ś

ci  grzechu  pierworodnego  nie  powinna  osłabia

ć

  w 

człowieku 

ś

wiadomo

ś

ci 

jego 

odpowiedzialno

ś

ci 

za 

dzieło 

Chrystusa  w 

ś

wiecie  i  parali

ż

owa

ć

  energii  w  słu

ż

eniu  temu 

dziełu.  Realne  urzeczywistnienie  chrze

ś

cija

ń

stwa,  Chrystusowej 

Prawdy  i  Chrystusowych  przykaza

ń

,  jawi  si

ę

  niekiedy  ludziom 

jako  zadanie  ponad  siły,  zadanie  beznadziejne.  Lecz  przecie

ż

 

samo  chrze

ś

cija

ń

stwo  uczy  nas  tego, 

ż

e ludzkimi jedynie siłami 

nie  mo

ż

e  ono  zosta

ć

  urzeczywistnione  w 

ż

yciu.  Niemo

ż

liwe  dla 

człowieka jest mo

ż

liwym dla Boga. Wierz

ą

cy w Chrystusa wie, 

ż

nie  jest  osamotniony, 

ż

e  jest  z  nim  Sam  Chrystus  oraz, 

ż

Chrystusow

ą

  Prawd

ę

  powołany  jest  on  wciela

ć

  w 

ż

ycie  razem  z 

samym Chrystusem, swoim Zbawicielem. 

background image

25 

NOTA BIOGRAFICZNA 

 

 

Mikołaj Aleksandrowicz Bierdiajew urodził si

ę

 6 marca 1874 

roku  w  Kijowie,  w  rodzinie arystokratycznej. Sze

ść

 lat sp

ę

dził 

na  nauce  w  Kijowskim  Korpusie  Kadetów,  nast

ę

pnie  studiował  na 

Uniwersytecie 

Kijowskim 

(Wydział 

Przyrodniczy). 

czasie 

studiów  narodziło  si

ę

  jego  zainteresowanie  koncepcjami  Marksa. 

W  1898  r.  został  wyrzucony  z  uniwersytetu  za  socjalistyczn

ą

 

propagand

ę

 i zesłany na trzy lata do Wołogdy. Interwencja jego 

matki  -  ksi

ęż

niczki  Kudaszewej  - na dworze carskim przyczyniła 

si

ę

  do  łagodnego  potraktowania  zesłanego  przez  władze.  W  tym 

okresie 

zacz

ą

ł 

intensywniej 

zajmowa

ć

 

si

ę

 

filozofi

ą

szczególnie  teori

ą

  społeczn

ą

  marksizmu.  Fascynacja  marksizmem 

nie  trwała  jednak  długo,  gdy

ż

  wkrótce  pogl

ą

dy  Bierdiajewa 

zacz

ę

ły  ewoluowa

ć

  w  stron

ę

  idealizmu.  W  1903  r.  wraz  z  S. 

Bułgakowem  i  S.  Frankiem  opublikował  zbiór  artykułów  "Problemy 

idealizmu".  Utrzymywał  bliskie  kontakty  z  uczestnikami  spotka

ń

 

nazywanych 

"zebraniami 

filozoficzno-religijnymi": 

D. 

Mere

ż

kowskim,  W.  Rozanowem,  W.  Iwanowem,  L.  Szestowem,  S. 

Frankiem,  A.  Błokiem  i  innymi.  W  1905  r.  wszedł  do  redakcji 

czasopisma  "Woprosy 

Ż

izni"  (ukazywało  si

ę

  tylko  przez  rok), 

poza 

nim 

redaktorami 

byli: 

S. 

Bułgakow 

S. 

Frank. 

Do

ś

wiadczenia 

rewolucji 

1905 

r. 

przyczyniły 

si

ę

 

do 

opublikowania  przez  dawnych  "legalnych  marksistów",  w

ś

ród 

których znajdował si

ę

 Mikołaj Bierdiajew, zbioru zatytułowanego 

"Viechi"  ("Drogowskazy")  (wyd.  ros.  1909;  wyd.  pol.  1986). 

Zbiór  stanowił  krytyk

ę

  rosyjskiej  inteligencji.  Lata  1910-1918 

to  okres  niezwykle  twórczy  w 

ż

yciu  Bierdiajewa.  Wiele  w  tym 

okresie  publikował,  zajmował  si

ę

  działalno

ś

ci

ą

  organizatorsk

ą

prowadził  wykłady  otwarte.  Był,  mi

ę

dzy  innymi,  inicjatorem 

powołania  do 

ż

ycia  Wolnej  Akademii  Kultury  Duchowej  w  Moskwie 

(wykładał  w  niej  filozofi

ę

),  która  działała  do  1922  r.  W  tym 

samym roku, po swych moskiewskich i kijowskich wyst

ą

pieniach, w 

których 

ostrej 

krytyce 

poddał 

podstawy 

ś

wiatopogl

ą

du 

materialistycznego, 

został 

zmuszony 

do 

opuszczenia 

Rosji 

Sowieckiej.  Pocz

ą

tkowo  osiedlił  si

ę

  w  Berlinie,  gdzie  utworzył 

Rosyjski Instytut Naukowy oraz Akademi

ę

 Religijno-Filozoficzn

ą

Tam te

ż

 powstało jedno z najbardziej znanych jego dzieł: "Nowe 

background image

26 

ś

redniowiecze".  W  1924  r.  przeniósł  si

ę

  do  Pary

ż

a,  gdzie 

przebywał  do 

ś

mierci.  W  latach  1925-1940  był  redaktorem 

naczelnym  czasopisma  "Put'"  i  kierownikiem  wydawnictwa  "YMCA-

Press".  We  Francji  poznał  i  współpracował  twórczo  z  wieloma 

intelektualistami: J. Maritainem, G. Marcelem, E. Mounierem, A. 

Gidem,  K.  Barthem,  A.  Malraux,  L.  Szestowem,  S.  Bułgakowem  i 

innymi. W 1947 r. Uniwersytet Cambridge nadał mu tytuł doktora 

honoris  causa  w  zakresie  teologii. Mikołaj Bierdiajew zmarł 24 

marca 1948 r. w Clamart na przedmie

ś

ciach Pary

ż

a. 

 

Do  najwa

ż

niejszych  prac  Mikołaja  Bierdiajewa  nale

żą

"Mirosoziercanije  Dostojevskogo"  (Praga  1923),  "Smysł  istorii. 

Opyt 

fiłosofii 

czełovieczeskoj 

sud'by" 

(Berlin 

1923), 

"Fiłosofija 

svobodnowo 

ducha" 

(Pary

ż

 

1927), 

"Marksizm 

religija"  (Warszawa  1929),    "O  naznaczenii  czełovieka.  Opyt 

paradoksalnoj 

etiki" 

(Pary

ż

 

1931), 

"Nowe 

ś

redniowiecze" 

(Warszawa  1936,  Pozna

ń

  1984),  "Duch  i  riealnost'.  Osnovy 

bogoczełovieczeskoj 

duchovnosti" 

(Pary

ż

 

1937), 

"Problem 

komunizmu"  (Warszawa  1937),  "Rosyjska  idea"  (Warszawa  1987), 

"Samopoznanije.  Opyt  fiłosofskoj  avtobiografii"  (Pary

ż

  1949), 

"Carstvo 

ducha 

carstvo 

Kiesarija" 

(Pary

ż

 

1951), 

"Egzistencjalnaja dialektika bo

ż

estviennogo i czełovieczeskogo" 

(Pary

ż

  1952).  Poza  wy

ż

ej  wymienionymi  wi

ę

kszymi  dziełami  M. 

Bierdiajewa,  w  polskich  periodykach  ukazały  si

ę

  mi

ę

dzy  innymi: 

Rosja  i 

ś

wiat  zachodni,    "W  drodze"  nr  1-4/1982;  Filozoficzna 

prawda  i  inteligencka  racja,  w:  "Drogowskazy.  Zbiór  rozpraw  o 

inteligencji  rosyjskiej",  Warszawa  1986;  Samopoznanie.  Próba 

autobiografii  filozoficznej,  "Literatura  na 

ś

wiecie"    nr 

12/1987 

(jeden 

rozdziałów 

ksi

ąż

ki); 

Duchy 

rosyjskiej 

rewolucji,  "Aletheia"  nr  2-3/1988  (tytuł  numeru:  "Rosyjska 

filozofia  religijna"),  Warszawa  1989;  Dusza  rosyjska  i  polska

"Pismo  literacko-artstyczne"  nr  11-12/1988;  Rewolucja  i 

ś

wiat 

komunistyczny,  "Znak"  nr  2-3/1990  (jeden  z  rozdziałów  ksi

ąż

ki 

"Samopoznanije. Opyt fiłosofskoj avtobiografii"); Fundamentalna 

idea 

filozofii 

Lwa 

Szestowa

w: 

"Gnoza 

filozofia 

egzystencjalna",  Warszawa  1990;  Teozofia  i  antropozofia  w 

Rosji,  "Gnosis"  nr  4/1992;  Prawda  prawosławia,  "Znak"  nr 

2/1993.