background image

 

Istnieją istotne, sięgające nawet 80 proc. 

różnice w wysokości wynagrodzeń 

pracowników zatrudnionych na tych samych 

lub porównywalnych stanowiskach

prawnik

Piątek – niedziela | 20 – 22 lutego 2015

SHUTTERST

OCK

KOMINY 

PŁACOWE

W SĄDACH 

POWSZECHNYCH

Wygenerowano dnia 2015-02-20 dla loginu: johnprctorbob@gmail.com

                               1 / 8

background image

 

C2

 

„Prawnik” powstaje we współpracy z   

Krajową Radą Sądownictwa

   

Naczelną Radą Adwokacką 

 

Krajową Radą Komorniczą

   

Krajową Radą Notarialną

 

 

Krajową Izbą Doradców Podatkowych 

 

Krajową Radą Radców Prawnych

Jest pan pomysłodawcą i współ-
autorem raportu „Wynagradzanie 
pracowników sądów powszechnych” 
opublikowanego pod koniec 2014 r. 
Co to jest za dokument?

Jest to pierwszy w historii polskiego są-

downictwa szczegółowy raport dotyczą-

cy wynagradzania pracowników. Raport 

prezentuje wyniki badania, którym objęto 

ok. 30 tys. pracowników, w tym dyrekto-

rów sądów, referendarzy sądowych, asy-

stentów sędziów, kuratorów sądowych, 

urzędników i pracowników sądów, a także 

pracowników rodzinnych ośrodków dia-

gnostyczno-konsultacyjnych. Nie obej-

muje sędziów, ponieważ ich wynagrodze-

nia są sztywno ustalone w ustawie, stąd 

wiadomo, ile wynoszą. Dane pochodziły 

z 223 sądów rejonowych, 44 sądów okrę-

gowych i 6 sądów apelacyjnych. Dotyczyły 

realnie wypłaconych wynagrodzeń. Nie 

jest to zatem wróżenie z fusów czy pro-

gnozowanie ankietowe. Wyniki oparte 

są na konkretnie wypłaconych wynagro-

dzeniach w okresie 12 kolejnych miesięcy 

wraz z wszystkimi dodatkowymi, w tym 

z trzynastką, i są wyrażone brutto. Raport 

powstał na Uczelni Łazarskiego w War-

szawie. 

Wynika z niego, że wynagradzanie 
pracowników sądów jest mocno zróżni-
cowane, zarówno jeżeli chodzi o szczeble 
sądów, jak i same stanowiska. 

Z naszych badań wynika wyraźna gradacja 

w wysokości wynagrodzeń w zależności 

od szczebla sądu. Najwyższe wynagrodze-

nia na tych samych lub porównywalnych 

stanowiskach otrzymują pracownicy są-

dów apelacyjnych, najniższe – pracownicy 

sądów rejonowych. Dzieje się tak, mimo 

że co do zasady pracownicy sądów rejo-

nowych zatrudnieni na tych samych lub 

porównywalnych stanowiskach w pionie 

orzeczniczym (w wydziałach) mają wię-

cej obowiązków niż pracownicy sądów 

wyższych szczebli. Wystarczy porównać 

dane statystyczne publikowane przez 

Ministerstwo Sprawiedliwości, z których 

wynika, że 91–92 proc. wszystkich spraw 

załatwianych jest przez sądy rejonowe, 

7–8 proc. przez sądy okręgowe oraz 

wywiad

 

na początek

ok. 1,5 proc. przez sądy apelacyjne. O ile nie 

odzwierciedla to nakładu pracy sędziów, 

albowiem sprawy w sądach apelacyjnych 

są bardziej złożone i wymagają większego 

doświadczenia niż w sądach okręgowych 

i rejonowych, to jednak obowiązki pracow-

ników na porównywalnych stanowiskach 

w sądach rejonowych, okręgowych i ape-

lacyjnych nie są istotnie zróżnicowane. 

Skąd te różnice?

Jest to skutek wielu przyczyn i czynników, 

ale można z całą pewnością powiedzieć 

o trzech. Po pierwsze jest to skutek nie-

prawidłowo skonstruowanych przepisów 

w zakresie wynagradzania urzędników 

i pracowników sądów, w tym szczególnie 

fatalnie zbudowanej tabeli wynagrodzeń 

zasadniczych w rozporządzeniu ministra 

sprawiedliwości regulującego zasady wy-

nagradzania pracowników sądów. Tabela 

ta zamieszczona obecnie jako załącznik 

nr 3 do rozporządzenia MS z kwietnia 2013 r. 

ma zdecydowanie zbyt dużą rozpiętość 

widełek, czyli maksymalnych i minimal-

nych stawek tych wynagrodzeń. Tak samo 

skonstruowana była tabela co najmniej 

od 2001 r. Tabela pozwala na opłacanie 

pracowników na takich samych stano-

wiskach zatrudnionych w tym samym 

sądzie od kwoty 1,5 tys. zł do 5,2 tys. zł. 

To łatwo prowadzi do nieodpowiednich 

praktyk, co wyraźnie pokazuje mój raport. 

Po drugie wynika to z nieprawidłowej po-

lityki płacowej w konkretnych sądach. Po 

trzecie z braku autentycznego dialogu 

społecznego w sądach, tj. niedoceniania 

roli związków zawodowych, czyli jedynego 

w praktyce przedstawicielstwa pracowni-

ków, jaki dopuszcza ustawa.

Jak duże są różnice w wynagrodzeniach?

Badanie wykazuje, że istnieją istotne, 

sięgające nawet 80 proc., różnice w wy-

sokości wynagrodzeń pracowników za-

trudnionych na tych samych lub porów-

nywalnych stanowiskach. Nie wynikają 

co do zasady z różnic w zakresie wyso-

kości dodatków stażowych. Przykładowo 

różnice w wysokości wynagrodzeń mię-

dzy najniższym i najwyższym osiągają 

4344 zł w grupie stanowisk dyrektorów 

sądów okręgowych, 4188 zł w grupie sta-

nowisk głównych księgowych w sądach 

okręgowych, 2640 zł w grupie stanowisk 

kierowników sekretariatów wydziałów 

w sądach okręgowych, 3683 zł w grupie 

kuratorów okręgowych, 1659 zł w grupie 

stanowisk asystentów sędziów w sądach 

apelacyjnych, 3359 zł w grupie stanowisk 

specjalistów w sądach rejonowych, 1561  zł 

w grupie sekretarzy sądowych w sądach 

rejonowych, tj. podstawowych stanowisk 

w sądach powszechnych. W efekcie uznać 

należy, że w sądach powszechnych mamy 

do czynienia z tzw. kominami płacowymi, 

które w świetle przepisów prawa pracy re-

gulujących zasadę równego traktowania 

są niedopuszczalne. 

Chce pan powiedzieć, że dyrektor sądu 
okręgowego w jednej miejscowości 
zarabia o 4 tys. zł więcej niż dyrektor 
sądu okręgowego w innej miejscowości 
czy też, że sekretarz sądowy w jednym 
sądzie zarabia więcej o 1,5 tys. zł niż 
sekretarz w innym lub nawet tym 
samym sądzie?

Tak. Takie różnice występują niemal we 

wszystkich grupach stanowisk. Można 

też zauważyć pewne tendencje. Z badań 

wynika, że kierownicy oddziałów admini-

stracyjnych są opłacani lepiej niż kierow-

nicy sekretariatów wydziałów. Kierownicy 

sekretariatów wydziałów wraz z zespo-

łami pracowników wydziałów stanowią 

bezpośrednie wsparcie dla pracy orzecz-

niczej sędziów, podczas gdy kierownicy 

oddziałów administracyjnych (oddziałów 

kadr, finansowych, administracyjnych, 

gospodarczych, informatycznych) stano-

wią wsparcie dla pozaorzeczniczej pra-

cy administracyjnej dyrektorów sądów 

i prezesów sądów. Skutkiem powyższego 

jest to, że w sądach powszechnych wyż-

sze wynagrodzenia otrzymują pracow-

nicy niezwiązani z główną i podstawową 

działalnością sądów, jaką jest działalność 

orzecznicza.  Wydaje się, że tendencja po-

winna być odwrotna.

Jakie są inne niepokojące zjawiska? 

Zwraca uwagę powszechne wynagra-

dzanie pracowników sądów dodatka-

mi specjalnymi z tytułu okresowego 

zwiększenia obowiązków lub powie-

rzenia dodatkowych zadań. W niektó-

rych grupach stanowisk jest to w zasa-

dzie reguła, podczas gdy przyznawanie 

takich dodatków powinno mieć raczej 

charakter doraźny i sporadyczny. Takie 

dodatki otrzymuje na przykład: 68 proc. 

głównych księgowych, 51 proc. asysten-

tów sędziów, 45 proc. kierowników se-

kretariatów wydziałów, 43 proc. kura-

torów okręgowych i 31 proc. kuratorów.

Czy pracownik sądu w Warszawie, 
Krakowie i w małej miejscowości 
otrzyma pensję takiej samej wysokości? 

Nasz raport pokazuje, że nie. Co cieka-

we, sądy zlokalizowane w większych 

miejscowościach dość często oferują 

niższe wynagrodzenie niż te zlokalizo-

wane w mniejszych miejscowościach. 

Takie różnicowanie stanowisk może 
budzić kontrowersje, jednak czy jest 
zgodne z prawem?

Duże różnice w wynagrodzeniach na ta-

kich samych stanowiskach budzą zasad-

nicze wątpliwości co do przestrzegania 

w sądach zasady jednakowego wynagro-

dzenia za jednakową pracę lub za pracę 

o jednakowej wartości, która wynika także 

z norm prawa międzynarodowego. Mó-

wią o tym zarówno art. 7 lit. a Między-

narodowego Paktu Praw Gospodarczych, 

Społecznych i Kulturalnych, jak i art. 18

3c

 

par. 1 polskiego kodeksu pracy.

Czy należy zmienić ten stan rzeczy? 
A jeśli tak, to w jaki sposób?

Należy przeprowadzić zmiany w całym 

obszarze zarządzania zasobami ludzkimi 

w sądownictwie, a nie tylko w zakresie 

wynagrodzeń. Zmiany powinny być sys-

temowe, tj. obejmujące wszystkie sądy, 

co możliwe jest jedynie dzięki inicjatywie 

legislacyjnej ministra sprawiedliwości. 

Najszybszą metodą byłoby opracowanie 

nowej ustawy o pracownikach sądów 

i prokuratury, a także rozporządzeń wyko-

nawczych. Na etapie założeń do projektu 

ustawy należy podjąć decyzję co do mo-

delu zatrudnienia poszczególnych grup 

pracowników sądów lub wobec wszystkich 

pracowników sądownictwa powszechne-

go. Trzeba bowiem przesądzić, czy ma być 

to model kariery (służba sądowa podobna 

do służby cywilnej), czy model pozycyjny 

(charakterystyczny dla myśli anglosaskiej). 

Ogólne założenia przełożą się na rozwią-

zania szczegółowe. Bez względu na decy-

zję co do opracowania nowej ustawy nale-

ży już teraz podjąć niezwłoczne działania 

zmierzające do poprawy wychwyconych 

w raporcie nieprawidłowości. Możliwe jest 

też zawarcie dla większości pracowników 

sądów ponadzakładowego układu zbioro-

wego pracy. Z taką inicjatywą występował 

już NSZZ „Solidarność” Pracowników Są-

downictwa.

Czy można zlikwidować wykazane 
kominy płacowe?

Można na dwa sposoby. Po pierwsze 

od strony legislacyjnej. Po drugie przez 

zmiany wysokości wynagrodzeń w da-

nym sądzie. Dyrektorzy sądów mają pra-

wo w świetle znanego orzecznictwa Sądu 

Najwyższego oraz poglądów nauki prawa 

pracy wypowiedzieć warunki pracy i płacy 

pracowników, których wynagrodzenia są 

bezzasadnie wyższe w porównaniu z in-

nymi zatrudnionymi na tych samych lub 

porównywalnych stanowiskach w tym 

samym sądzie. Jest też opcja podwyższe-

nia wynagrodzeń, co oznaczałby wyrów-

nywanie wynagrodzeń niższych do tych 

najwyższych w danej grupie stanowisk. 

Podobne zmiany mogą być osiągnię-

te w grupie stanowisk asystentów sę-

dziów, przy czym nie wyobrażam sobie, 

aby wchodziła tu w grę opcja wyrówny-

wania w dół. To są stanowiska wyma-

gające rozległej i solidnej wiedzy praw-

niczej, więc w tej grupie konieczne jest 

podwyższenie wynagrodzeń. Powiem 

więcej, asystenci sędziów powinni za-

rabiać niewiele mniej niż referendarze 

sądowi, a na pewno więcej niż urzędnicy. 

W przeciwnym razie w sądownictwie po-

wszechnym nie będziemy mieli asysten-

tów sędziów o odpowiednim dla ich za-

dań poziomie merytorycznym. W grupie 

urzędników sądowych i pracowników są-

dów minister sprawiedliwości powinien 

zmienić swoje rozporządzenie z kwietnia 

2013 r. regulujące zasady wynagradzania 

pracowników sądów, szczególnie tabe-

lę wynagrodzeń zasadniczych, o której 

wspominałem wcześniej. Należy pod-

kreślić, że w dużej mierze zmiany te są 

możliwe z poziomu kompetencji Mini-

sterstwa Sprawiedliwości, ponieważ nie 

jest konieczna w tym zakresie nowelizacja 

ustawy o pracowników sądów i proku-

ratury. Większe zmiany prowadzące do 

wprowadzenia kompleksowego, nowego 

systemu wynagradzania obejmującego 

wszystkie grupy stanowisk możliwe są 

tylko z poziomu ustawy.  

 

Rozmawiała Paulina Mierzejewska

Całość wywiadu 

czytaj w serwisie Prawnik.pl

Kierownicy oddziałów 

administracyjnych są opłacani 

lepiej niż kierownicy sekretariatów 

wydziałów. A to ci drudzy wraz 

z zespołami pracowników 

wydziałów stanowią bezpośrednie 

wsparcie dla pracy orzeczniczej 

sędziów

Istnieją istotne, sięgające nawet 80 proc. różnice 

w wysokości wynagrodzeń pracowników zatrudnionych 

na tych samych lub porównywalnych stanowiskach 

– mówi dr Artur Rycak

Artur rycAk 

doktor nauk prawnych, wykładowca 

na uczelni Łazarskiego, sędzia Sądu 

rejonowego dla m.st. Warszawy, 

przez siedem lat pracował 

w departamencie sądów, organizacji 

i analiz wymiaru sprawiedliwości 

Ministerstwa Sprawiedliwości

Kominy płacowe w sądach 

powszechnych

W

O

JT

e

K

 G

ó

RSK

i

Wygenerowano dnia 2015-02-20 dla loginu: johnprctorbob@gmail.com

                               2 / 8

background image

 

prawnik 

 20–22 lutego 2015 nr 35 (3928)  

gazetaprawna.pl

Paulina Szewioła 
paulina.szewiola@infor.pl

P

o tym jak prof. Piotr Hofmań-

ski został wybrany na sędzie-

go Międzynarodowego Trybu-

nału Karnego w Hadze, stało 

się jasne, że wkrótce pożegna 

się z Sądem Najwyższym, a na stanowi-

sku rzecznika prasowego SN powstanie 

wakat. Zadanie odpowiadania na trudne 

pytania dziennikarzy przypadło sędzie-

mu Dariuszowi Świeckiemu.

Choć urzęduje on od niedawna, zdążył 

już omówić z I prezes SN Małgorzatą 

Gersdorf główne cele polityki medial-

nej Sądu Najwyższego. – Mamy pomysł, 

żeby SN sam wychodził z informacja-

mi na temat spraw, w których rozstrzy-

ga o ważnych kwestiach społecznych. 

Obecnie częściej bowiem wytyka nam 

się błędy i potknięcia, aniżeli chwali za 

dobrą pracę. Dlatego chcemy przejąć ini-

cjatywę – mówi Dariusz Świecki. I do-

daje: – W ten sposób zamierzamy tak-

że wykreować lepszy wizerunek całego  

polskiego sądownictwa. 

Wskazuje również na swoją rolę 

w tym procesie. – Nie może być tak, 

że sędzia będzie komentował własne 

orzeczenia. To byłoby niedopuszczalne 

w sytuacji, kiedy de facto w naszym sys-

temie procesowym występuje sąd, a nie 

sędzia. I tutaj widzę właśnie swoją rolę. 

Jako rzecznik prasowy będę się starał 

prostym językiem tłumaczyć intencje 

sądu – deklaruje. 

Prof. Tomasz Grzegorczyk, sędzia SN 

z Izby Karnej, nie ma wątpliwości, że Da-

riusz Świecki będzie godnym następcą 

prof. Hofmańskiego. – Jest wyjątkowo 

kontaktowy, co może mu ułatwić od-

nalezienie się w nowej roli rzecznika 

prasowego SN – dodaje.

Mediów sędzia Świecki się nie oba-

wia, bo miał z nimi styczność już nie-

raz. Przede wszystkim w okresie, gdy 

sprawował funkcję prezesa Sądu Rejo-

nowego w Łodzi. 

– W tym czasie nie było jeszcze in-

stytucji rzecznika prasowego. Dlate-

go osobą, która udzielała wypowiedzi 

dziennikarzom, był właśnie prezes sądu 

– tłumaczy sędzia Świecki. Orzekał też 

w wielu głośnych procesach. Pracując 

jeszcze w Sądzie Okręgowym w Łodzi, 

rozpoznawał sprawę znanego wówczas 

łódzkiego dziennikarza, oskarżonego 

o zabójstwo ciężarnej żony. Na począt-

ku lat 90. ubiegłego wieku żyła nią cała 

Polska. – Doskonale ją pamiętam. Za-

padł wtedy wyrok uniewinniający, który 

sąd wyższej instancji utrzymał w mocy 

– relacjonuje sędzia. 

W SN już poniekąd z urzędu sądził 

w sprawach najcięższego kalibru. Sam 

za najtrudniejszą uważa proces doty-

czący członków plutonu specjalnego 

ZOMO odpowiedzialnych za pacyfikację 

kopalni Wujek. Od ich strzałów zginęło 

wówczas dziewięciu górników. Skład 

orzekający SN, któremu przewodniczył 

sędzia Świecki, utrzymał w mocy wy-

roki skazujące wydane przez sądy niż-

szych instancji. – Ta sprawa była naj-

trudniejsza pod wieloma względami. 

Po pierwsze z uwagi na ogrom tragedii, 

która się wtedy wydarzyła. Po drugie 

ze względu na trudności dowodowe 

oraz problematykę dotyczącą zakre-

su odpowiedzialności poszczególnych 

oskarżonych – wymienia sędzia. I doda-

je: – Miała ona również swój określony 

wydźwięk społeczny. Pozostawała też 

kwestia prawdy historycznej i pewnej 

satysfakcji dla rodzin ofiar.

Dariusz Świecki to jednak nie tyl-

ko obyty medialnie nowy rzecznik SN, 

ale również, a może przede wszystkim, 

ceniony sędzia. – Jest świetnym praw-

nikiem, w kwestii interpretacji prze-

pisów otwartym na rzeczowe argumen-

ty. Kładzie duży nacisk na prawidłowy 

przebieg procesu i jego rzetelność. A do 

tego jest dość stanowczy przy prowa-

dzeniu spraw, dbając o ich tok – uważa 

prof. Grzegorczyk. 

Kilka lat temu Dariusz Świecki równo-

legle z praktyką orzeczniczą zaczął roz-

wijać karierę uniwersytecką, którą kon-

tynuuje do dziś jako adiunkt w Katedrze 

Postępowania Karnego i Kryminalistyki 

na UŁ. – Zawsze pociągało mnie pisanie. 

Dlatego gdy w „Przeglądzie Sądowym” 

opublikowano mój pierwszy artykuł, po-

czułem się zmotywowany, żeby podążać 

w tym kierunku. Stąd decyzja o pójściu 

na studia doktoranckie – wyjaśnia sędzia 

Świecki. Obecnie może się pochwalić już 

stopniem naukowym doktora habilito-

wanego, a swoje zamiłowanie do pisania 

realizuje w formie cenionych na rynku 

prawniczym książek i komentarzy z za-

kresu procedury karnej. 

Prof. Tomasz Grzegorczyk uważa ten 

związek nauki z praktyką za bardzo 

wartościowy. Zdradza też, że studenci 

chętnie zapisują się na zajęcia do pana 

sędziego, ponieważ umie przekazać wie-

dzę w przystępny sposób. 

Prywatnie Dariusz Świecki stara się 

znajdować czas na przyjemności – ostat-

nio zajmowała go lektura książek Zyg-

munta Miłoszewskiego, bo znajomi po-

wiedzieli mu, że „Uwikłania” i „Ziarna 

prawdy” prawnik nie może nie znać. 

Chętnie sięgnął też po kontynuację przy-

gód słynnego detektywa Poirota napi-

saną przez Sophie Hannah. Poza tym 

lubi aktywność fizyczną, jednak głównie 

taką, która wiąże się z rywalizacją. Co nie 

może dziwić, biorąc pod uwagę, że gdy-

by nie poszedł na prawo, to w planach 

miał karierę sportową.   

 

 

 

W

O

JT

e

K

 G

ó

RSKI

Bez blasku fleszy sędzia 

Dariusz Świecki objął funkcję 

rzecznika prasowego Sądu 

Najwyższego

PoStać tygodnia

 

Dariusz Świecki

  ReKlAMA

Z medialnym doświadczeniem

Wygenerowano dnia 2015-02-20 dla loginu: johnprctorbob@gmail.com

                               3 / 8

background image

 

W

poprzednim fe-

lietonie („Szyb-

ko, szybciej, 

jeszcze szyb-

ciej”, Prawnik 

z  16 stycznia 

2015 r.) oceni-

łem wchodzącą w życie w połowie stycz-

nia nowelizację kodeksu spółek handlo-

wych, dokonaną ustawą z 28 listopada 

2014 r. (Dz.U. z 2015 r. poz. 4). Dotyczyła 

ona, najogólniej rzecz ujmując, interneto-

wego tworzenia spółek jawnych i koman-

dytowych, zmian umów spółek jawnych, 

komandytowych i z ograniczoną odpo-

wiedzialnością, podejmowania w tych 

spółkach uchwał za pomocą wzorca itd. 

Starałem się być wyważony i dostrzegać 

również pewne pozytywy tych zmian. Było 

mi o tyle trudno, że wiedząc o dziwolągu, 

jaki w tej ustawie siedzi, nie zająknąłem 

się o nim w ogóle, planując, że poświęcę 

mu odrębny felieton.

Rzecz odnosi się do kwestii dla spółek 

z o.o. i akcyjnej bardzo ważnych, tj. zawie-

rania umów z członkami zarządu (art. 210 

par. 1 i 379 par. 1 k.s.h.) oraz dokonywa-

nia tzw. czynności prawnych z samym 

sobą (art. 210 par. 2 i 379 par. 2 k.s.h.). Na 

podstawie wprowadzonych zmian warto 

pokazać, jakie są efekty konstruowania 

przepisów prawnych na zasadzie „szybko, 

szybciej, jeszcze szybciej”.

Historycznie rzecz ujmując, problem re-

prezentacji przy zawieraniu umów i spo-

rach między spółką a członkiem zarządu 

był na gruncie kodeksu handlowego i ko-

deksu spółek handlowych uregulowany 

w sposób zbliżony. W takich sytuacjach 

spółkę reprezentuje rada nadzorcza lub 

pełnomocnik powołany uchwałą zgro-

madzenia wspólników (walnego zgroma-

dzenia). W kodeksie handlowym w spółce 

z o.o. pełnomocnicy tacy mogli być po-

woływani uchwałą wspólników. Obecnie 

art. 210 par. 1 i 379 par. 1 brzmią następu-

jąco (co jest istotne w kontekście zmian 

nowelizacyjnych z 28 listopada 2014 r.): 

„W umowie między spółką a członkiem 

zarządu oraz w sporze z nimi spółkę re-

prezentuje rada nadzorcza lub pełnomoc-

nik powoływany uchwałą zgromadzenia 

wspólników” (walnego zgromadzenia 

w spółce akcyjnej).

Dużo poważniejszy problem związany 

był natomiast z uregulowaniem zawiera-

nia umów, ale w sytuacji specyficznej, tj. 

gdy w spółce jednoosobowej wspólnik jest 

zarazem jedynym członkiem zarządu. Ten 

problem nie był uregulowany w kodek-

sie handlowym, natomiast w pierwotnej 

wersji kodeksu spółek handlowych, obo-

wiązującej do początku 2004 r., uregulo-

wany był fatalnie 

(dawne art. 173 

i 303 k.s.h.). Po-

nieważ przepisy 

te były niejasne 

w  kontekście 

obowiązujących art. 210 i 379, doszło do 

słusznej ingerencji ustawodawcy. Dziś 

zagadnienie to jest uregulowane jako par. 

2 art. 210 i par. 2 art. 379 k.s.h. I tu znowu 

warto zacytować treść przepisu w kon-

tekście zmiany nowelizacyjnej z 28 listo-

pada 2014 r.: „W przypadku gdy wspól-

nik, o którym mowa w art. 173 par. 1, jest 

zarazem jedynym członkiem zarządu, 

przepisu par. 1 nie stosuje się. Czynność 

prawna między tym wspólnikiem a repre-

zentowaną przez niego spółką wymaga 

formy aktu notarialnego. O każdorazo-

wym dokonaniu takiej czynności praw-

nej notariusz zawiadamia sąd rejestro-

wy, przesyłając wypis aktu notarialnego”.

Innymi słowy, kodeks spółek handlo-

wych dopuszcza wyraźnie możliwość do-

konywania tzw. czynności prawnych z sa-

mym sobą w jednoosobowych spółkach 

z o.o. i akcyjnej w sytuacji, gdy wspólnik 

jest jednocześnie jedynym członkiem za-

rządu. Nie mają zastosowania wówczas 

ogólne zasady zawierania umów między 

spółką a członkiem zarządu określone 

w par. 1, czyli przez radę nadzorczą albo 

pełnomocnika, a dodatkowo, aby zapobiec 

m.in. antydatowaniu takich czynności, 

wprowadzono wymóg formy aktu nota-

rialnego dla takich czynności i obowiązek 

zawiadomienia sądu rejestrowego.

Tyle tła dla nowego brzmienia art. 210 

i 379 k.s.h. W przepisach tych nowelizacją 

z 28 listopada 2014 r. dodany został par. 1

1

 

określający, że: „Pełnomocnictwo, o któ-

rym mowa w par. 1, udzielone w celu 

zawarcia z członkiem zarządu umowy 

spółki, która ma być zawarta przy wy-

korzystaniu wzorca umowy, może być 

udzielone przy wykorzystaniu wzorca 

udostępnionego w systemie teleinfor-

matycznym”. Jakich umów miałoby 

dotyczyć to pełnomocnictwo in-

ternetowe? Z treści par. 1

1

 

art. 210 i 379 k.s.h. wynika, 

że „udzielone w celu 

zawarcia z człon-

kiem zarządu 

umowy spół-

ki”, i do tego: 

„która ma być 

zawarta przy 

wykorzystaniu 

wzorca umowy”. 

Nie może być więc wąt-

pliwości, że przy pełno-

mocnictwie internetowym 

nie będzie można udzielić go 

do zawarcia wszelkich umów 

między członkiem zarządu a spół-

ką (np. umów o pracę, dzierżawy, 

sprzedaży), a jedynie do zawarcia 

z członkami zarządu nowej umowy 

spółki. O jakąż więc sytuację może 

chodzić w par. 1

1

? W tej nowej spółce 

wspólnikami mogą być spółka matka 

i członek jej zarządu, a spółką docelową 

spółka jawna, komandytowa 

i z o.o., bo tylko one 

mogą być tworzone za pomocą wzorca. 

Czyli musimy kartkować kodeks, aby zna-

leźć odpowiedź na postawione pytanie.

Oznacza to w konsekwencji, że tylko 

do takich umów można będzie stosować 

wzór pełnomocnictwa. Jak już stwierdzi-

łem, do wszelkich innych już nie. Uchwała 

o udzieleniu pełnomocnictwa powinna 

być opatrzona bezpiecznym lub zaufa-

nym podpisem elektronicznym. Ale skąd 

wiemy, że bezpieczny podpis jest koniecz-

ny? Przecież w art. 210 par. 1¹ i 379 par. 

1¹ nie ma o tym mowy. Musimy wyko-

nać skok intelektualny do rozporządzeń 

ministra sprawiedliwości z 13 stycznia 

2015 r. w sprawie trybu zakładania konta 

w systemie teleinformatycznym, sposobu 

C4

opinie

 

Kodeks spółek handlowych

korzystania z systemu teleinformatycz-

nego i podejmowania w nim czynności 

związanych z zawiązaniem spółki jaw-

nej i komandytowej przy wykorzystaniu 

wzorca umowy oraz innych czynności 

wykonywanych w systemie teleinforma-

tycznym (Dz.U. z 2015 r. poz. 64 i 65), aby 

istnienie tego wymogu stwierdzić.

Z kolei w analogicznym rozporządze-

niu dotyczącym spółki z o.o. (z 29 grud-

nia 2011 r.) mowa jest już tylko o podpisie 

elektronicznym, ale nie bezpiecznym czy 

zaufanym. Ponadto nie ma tam w ogó-

le odniesienia do jakichkolwiek innych 

czynności poza sporządzeniem z wykorzy-

staniem formularza: umowy spółki z o.o., 

listy wspólników i oświadczenia człon-

ków zarządu o wniesieniu wkładów na 

pokrycie kapitału zakładowego. A zatem 

rozporządzenie to nie może już znaleźć 

zastosowania do uchwały o powołaniu 

pełnomocnika, o której mowa w nowo-

dodanym do art. 210 i 379 par. 1

1

. Powstaje 

więc pytanie o to, jakim rodzajem pod-

pisu ma zostać opatrzona taka uchwała. 

Z samego wzoru możemy wywnioskować 

jedynie to, czyj ma to być podpis (tj. prze-

wodniczącego zgromadzenia). 

Równie ciekawie wygląda sytuacja 

w przypadku dodanego do art. 210 i 379 

k.s.h. paragrafu 3. Zgodnie z nim „wymogu 

aktu notarialnego, o którym mowa w par. 2, 

nie stosuje się do czynności prawnej do-

konywanej przy wykorzystaniu wzorca 

udostępnionego w systemie informatycz-

nym”. Paragrafy 2 i 3 odnoszą się do spółek 

jednoosobowej z o.o. i akcyjnej, dotyczą 

jednak tworzenia spółek jawnych, koman-

dytowych i z o.o. Skąd wiemy, że 

chodzi o trzy rodzaje spółek? Bo 

tylko one mogą być utworzo-

ne z wykorzystaniem wzor-

ca, co wynika ze zmienio-

nych przepisów (patrz 

wcześniej).

Dalsza zagadka: 

dlaczego przy re-

zygnacji z  for-

my aktu no-

tarialnego nie 

sformułowano 

również wymo-

gu podpisu elek-

tronicznego? Musi-

my sięgnąć do art. 23¹ 

i  106¹ k.s.h. (dotyczą-

cych spółki jawnej i  komandytowej), 

w których paragraf 2 wymaga, aby za-

warta umowa była opatrzona bezpiecz-

nym podpisem elektronicznym oraz 

art. 157¹ k.s.h. (dotyczącego spółki z o.o.), 

który wymaga jedynie podpisu elektro-

nicznego, ale już nie bezpiecznego. Chy-

ba jakoś sobie poradziliśmy z wyjaśnie-

niem. Może łatwiej to poszło w spółce 

z o.o., ale w spółce akcyjnej? To jej doty-

czy problem, który jawi się jako dziwo-

ląg. W samych przepisach działu o spółce 

akcyjnej brak jest jakiegokolwiek odnie-

sienia do zawierania umów, podejmo-

wania uchwał itd. w oparciu o wzorzec, 

poza nowo wprowadzonym art. 379 par. 1¹ 

i par. 3. Gdzie więc szukać odpowiedzi?

Jeszcze prawo czy już gimnastyka

Próba interpretacji przepisów k.s.h. 

dotyczących spółki akcyjnej w oparciu 

o wzorce zawarte w przepisach rozporządzeń 

o spółkach jawnej, komandytowej i z o.o. 

wymaga wielkiej wyobraźni

Dokonując 

nowelizacji kodeksu 

spółek handlowych, 

stworzono 

przepisy, które 

niosą problemy 

interpretacyjne 

i zmuszają do snucia 

domysłów

Andrzej KidybA

prof. zw. dr hab., kierownik Katedry 

Prawa Gospodarczego i Handlowego 

na UMCS w Lublinie

MA

T

e

RIA

ły

 P

RASO

W

e

Wygenerowano dnia 2015-02-20 dla loginu: johnprctorbob@gmail.com

                               4 / 8

background image

 

Przepis kodeksu spółek handlowych 

o sposobie zwołania walnego zgroma-

dzenia i terminie publikacji stosownego 

komunikatu (do 26 już wszyscy umieją 

liczyć) przez spółki publiczne jest jasny 

i nie pozostawia niedopowiedzeń. Nie 

stwarza też problemu wysłanie informa-

cji raportem bieżącym oraz umieszczenie 

ogłoszenia i niezbędnych dokumentów 

na stronie internetowej spółki. Z jako-

ścią tych materiałów bywa jednak różnie.

Zdarzają się projekty uchwał z błędami 

merytorycznymi, z wykropkowanymi 

polami w miejscach szczególnie akcjona-

riuszy interesujących, w kilku kolejnych 

wersjach, co rodzi pytanie, która z nich 

jest ostateczna. W sporadycznych przy-

padkach akcjonariusze dostają na wal-

nym zgromadzeniu projekt uchwały, któ-

ry różni się od tego zamieszczonego na 

stronie internetowej i który nie powstał 

w wyniku procedowania w trakcie wal-

nego zgromadzenia. Prowadzi to w kon-

sekwencji do niepotrzebnych przerw, 

zamieszania i przedłużania obrad.

Bywa również, że „precyzyjny opis 

procedur dotyczący uczestniczenia 

w  walnym zgromadzeniu i  wykony-

wania prawa głosu” oraz formularz 

dla pełnomocnika pochodzi z ogłosze-

nia innej spółki i  zawiera jej nazwę 

w „małym druku” albo jest opatrzony 

datą poprzedniego walnego zgroma-

dzenia. Wszechobecne „kopiuj/wklej” 

króluje! Uważajmy na to, bo poza oczy-

wistym błędem to również powód do 

wstydu. 

Kolejnym jasno sprecyzowanym, 

a  mimo to generującym problemy 

przepisem jest ten przewidujący obo-

wiązek wizyty akcjonariusza w biurze 

maklerskim (związany z dniem rejestra-

cji uczestnictwa w walnym zgromadze-

niu i zgłoszeniem chęci uczestniczenia 

w obradach). Mając w spółce większościo-

wego lub też kilku głównych akcjona-

riuszy, warto się zainteresować, czy aby 

nie umknęła im w nawale innych zajęć 

wymieniona wizyta. Zdarzało się tak, że 

jednak umknęła, i było potem naprawdę 

dużo strachu i niepotrzebnych zupełnie 

nerwowych działań.

Oczywiste jest, że akcjonariusze po-

winni być traktowani równo, ale z tego 

i innych powodów miały miejsce później 

odwoływania walnego zgromadzenia, 

zdejmowanie punktów z porządku obrad, 

organizowanie walnego zgromadzenia 

„w sali obok”. W konsekwencji powsta-

wały trudne pytania do rozstrzygnięcia 

bez udziału właściwych sądów: o to, czy 

można było tak zrobić, czy też nie, i o to, 

które z walnych było ważniejsze.

Pamiętajmy też, że w świetle noweli-

zacji kodeksu spółek handlowych zwo-

łanie nadzwyczajnego walnego zgro-

madzenia to zarówno przywilej, jak 

i obowiązek. Wszelkie próby omijania 

go wpływają na ogólny wizerunek spół-

ki na rynku.

Tematem pochodnym do wizyty ak-

cjonariusza w jego biurze maklerskim 

i zgłoszenia chęci uczestnictwa w kon-

kretnym walnym zgromadzeniu jest fakt 

braku odnotowania takowego przez sze-

roko rozumiany system biura makler-

skiego i w konsekwencji brak akcjona-

riusza na liście pobranej przez spółkę 

z Krajowego Depozytu Papierów Warto-

ściowych. Jeśli akcjonariusz ma, mówiąc 

kolokwialnie, „papier” z biura makler-

skiego, powinien móc wziąć udział w ob-

radach walnego zgromadzenia. Winny 

w takim przypadku jest bowiem system, 

na pewno nie akcjonariusz.

Możliwość udzielenia pełnomocnictwa 

w postaci elektronicznej to długo oczeki-

wany i bardzo dobry przepis ułatwiający 

obecność pełnomocników akcjonariuszy 

na walnych zgromadzeniach. Tylko po co 

ten przepis komplikować, wymagając od 

pełnomocnika, który z niego korzysta, 

posiadania kompletu papierowych do-

kumentów w chwili stawienia się na sali 

obrad walnego zgromadzenia? Chyba tyl-

ko dla zasady i sztuki dla sztuki. W dal-

szym ciągu jest to procedura nagminna, 

niepotrzebnie wydłużająca proces reje-

stracji pełnomocnika, a zupełnie zbędna.

Przy okazji rejestracji akcjonariuszy na 

walnym zgromadzeniu warto pomyśleć 

o tym, jak powinna być skonstruowana 

lista obecności. Jak do tej pory nikt wią-

żąco nie wypowiedział się w kwestii tego, 

czy lista powinna zawierać wszystkich 

uprawnionych do uczestnictwa w obra-

dach akcjonariuszy, czy tylko tych upraw-

nionych i faktycznie przybyłych. Niby 

rzecz nieskupiająca uwagi, ale pamię-

tajmy, że w spółkach publicznych jest 

również akcjonariat posiadający akcje 

imienne idący w niektórych przypad-

kach w kilkadziesiąt tysięcy osób! Jest 

potem co załączyć do protokołu nota-

rialnego i co przeglądać, jeśli przygoto-

waliśmy pełną listę, a było obecnych 10 

akcjonariuszy.

Dobry przewodniczący obrad walnego 

zgromadzenia jest gwarancją nie tylko 

sprawnej realizacji porządku obrad, ale 

i braku błędów w sposobie jego procedo-

wania. Dobry i doświadczony w tej mate-

rii prawnik to właściwa osoba. Pozostaje 

jeszcze kwestia jego uprawnionej obec-

ności na walnym zgromadzeniu, ale to 

już wszyscy wiedzą, jak zrobić.

Nie chciałbym się dalej zagłębiać 

w problematykę i merytorykę obrad wal-

nych zgromadzeń, bo to temat rzeka, 

natomiast chciałbym się odnieść w tym 

miejscu do techniki i informatyki na 

walnych zgromadzeniach w kontekście 

systemów do głosowania i najnowszych 

przepisów kodeksu spółek handlowych 

dotyczących uczestniczenia w obradach 

przy wykorzystaniu środków komunika-

cji elektronicznej.  

System informatyczny liczący głosy 

w głosowaniach na walnych zgroma-

dzeniach jest już standardem i wbrew 

temu, co część rynku w dalszym ciągu 

sądzi, to raczej jego brak może genero-

wać problemy w zakresie zarówno taj-

ności jak i poprawności liczenia głosów. 

Rozmaitość możliwych typów głosowań, 

jak: jawne, tajne, z podziałem głosów, 

z wyłączeniami grup akcji, z uprzywi-

lejowaniami, z wykluczeniami poszcze-

gólnych akcjonariuszy, z dynamicznym 

tworzeniem grup akcjonariuszy, nie po-

zostawia złudzeń. Szybciej zawiedzie for-

ma tradycyjna, kartkowa niż sprawdzony 

system informatyczny.

Trochę inaczej ma się sprawa 

z e-walnym zgromadzeniem. O ile orga-

nizowanie takowego przy kilku uczestni-

czących w nim zdalnie i aktywnie akcjo-

nariuszach nie stwarza problemu i działa 

na rynku, o tyle trudno sobie wyobrazić 

sytuację, w której będzie takich akcjona-

riuszy kilkudziesięciu lub kilkuset, co 

było planowane w celu upowszechnie-

nia instytucji walnego zgromadzenia 

wśród drobnego akcjonariatu. Wystar-

czającą dla zrealizowania tego celu jest 

transmisja obrad walnego zgromadzenia 

w internecie i dobra bieżąca komuni-

kacja spółki z rynkiem inwestorskim. 

Problemy e-walnego zgromadzenia to 

jeszcze biała karta w orzecznictwie sądo-

wym i chyba nie do końca warto tę kartę 

zapisywać, dopóki istnieją jakiekolwiek 

niedopowiedzenia i znaki zapytania. Te 

ostatnie należałoby w końcu wyjaśnić, 

aby nie stały się argumentem w sporach 

korporacyjnych.

W przededniu sezonu zwyczajnych 

walnych zgromadzeń pozostaje życzyć 

wszystkim podmiotom w nie zaanga-

żowanych, aby były jak najmniej proble-

matyczne i przyniosły same pozytywne 

doświadczenia.  

 

VI Kongres Prawników Spółek 

Giełdowych, organizowany przez 

Stowarzyszenie Emitentów 

Giełdowych, odbył się w dniach 

17–18 lutego w Jachrance.  

Dziennik Gazeta Prawna i Prawnik.pl  

były patronami medialnymi wydarzenia

prawnik 

 20–22 lutego 2015 nr 35 (3928)  

gazetaprawna.pl

Nie ma jej w przepisach o spółce akcyj-

nej Drogi Czytelniku, ale jest w załącz-

nikach rozporządzeń ministra sprawie-

dliwości z 14 stycznia 2015 r. w sprawie 

określenia wzorców dotyczących spółek 

jawnej, komandytowej i z o.o. (a nie spółki 

akcyjnej!), udostępnianych w systemie te-

leinformatycznym. Tam znajdą się odpo-

wiedzi, jakie wzorce stosujemy do spółki 

akcyjnej. Nie mamy jednak odpowiedzi, 

w jaki sposób walne zgromadzenie (a nie 

akcjonariusze) powinno podjąć uchwałę. 

Pewnie po prostu ją przegłosować. Zasa-

dą przecież jest, że walne zgromadze-

nie musi być formalnie zwołane w trybie 

przepisów kodeksu spółek handlowych 

(art. 402) i jest ważne bez względu na licz-

bę reprezentowanych na nim akcji. Chy-

ba że zastosujemy art. 405 k.s.h., zgodnie 

z którym uchwały można podjąć mimo 

braku formalnego zwołania, jeżeli cały 

kapitał zakładowy jest reprezentowany, 

a nikt z obecnych nie zgłosił sprzeciwu 

dotyczącego walnego zgromadzenia.

Czy mamy już odpowiedź, jak takie 

e-uchwały w spółkach akcyjnych powin-

ny być podjęte? Nie do końca, bo przecież 

można wziąć udział w walnym zgroma-

dzeniu przy wykorzystaniu środków ko-

munikacji elektronicznej (art. 406

5

). A do 

tego, co jeszcze jest potrzebne dla waż-

ności uchwał? Podpis przewodniczącego 

walnego zgromadzenia; z tym, że – jak 

była o tym mowa wyżej – jeśli chodzi 

o uchwałę powołującą pełnomocnika do 

zawarcia z wykorzystaniem wzorca umo-

wy spółki z o.o., nie wiemy jaki. Wynika 

z tego, że w art. 210 par. 1

1

 i 379 par. 1

cho-

dzi de facto nie o podjęcie uchwały przy 

wykorzystaniu wzorca (jak sugeruje treść 

przepisu), lecz jedynie o transponowanie 

przez przewodniczącego zgromadzenia 

wyników standardowo podjętej uchwały 

do wzorca udostępnianego w systemie 

teleinformatycznym. 

Może jestem człowiekiem małej wy-

obraźni, bo próba interpretacji przepisów 

k.s.h. dotyczących spółki akcyjnej w opar-

ciu o wzorce zawarte w przepisach roz-

porządzeń o spółkach jawnej, komandy-

towej i z o.o. wymaga wielkiej. Dokonując 

nowelizacji wprowadzonej 28 listopada 

2014 r., stworzono przepisy, które nio-

są problemy interpretacyjne, zbyt dużo 

trzeba się domyślać, dokonywać skoków 

intelektualnych. Można byłoby się tego 

ustrzec, gdyby prace nad nowelizacją 

przebiegały w normalnym, a nie przy-

spieszonym tempie. To już nie prawo, to 

gimnastyka. 

 

Jeszcze prawo czy już gimnastyka

Andrzej KnAp

panelista Kongresu prawników  

Spółek Giełdowych SeG, 

prezes zarządu jednej ze spółek

fOT

MA

T.

 P

RASO

W

e

W świetle 

nowelizacji 

k.s.h. zwołanie 

nadzwyczajnego 

walnego 

zgromadzenia to 

zarówno przywilej, 

jak i obowiązek. 

Wszelkie próby 

omijania go 

wpływają na ogólny 

wizerunek spółki 

na rynku

kongres

 

pod patronatem DGP

Jakość materiałów na walne zgromadzenie? 
Metoda kopiuj/wklej wciąż stosowana 

Kolejny Kongres Prawników Spółek Giełdowych SEG jest doskonałą 

okazją do tego, by zwrócić uwagę na praktyczne problemy pojawiające 

się w związku z organizacją walnych zgromadzeń

Prenumerata:

Cena prenumeraty dzIennIKA GAzeTA prAWnA: Wersja Standard – miesięczna (luty 2015 r.): 100,00 zł: – luty–
grudzień 2015 r.: 1050,50 zł: Wersja premium – miesięczna (luty 2015 r.): 116,00 zł – luty–grudzień 2015 r.: 1234,75 zł. 
Wszystkie ceny brutto (zawierają 8% VAT). Więcej informacji na stronie www.gazetaprawna.pl/prenumerata

fOT

.  

Sh

UTT

e

RST

OCK

Wygenerowano dnia 2015-02-20 dla loginu: johnprctorbob@gmail.com

                               5 / 8

background image

 

 

L

eonid Swiridow, dziennikarz 

państwowej „Rossija Siegod-

nia” (wcześniej RIA Novosti), 

któremu na wniosek Agencji 

Bezpieczeństwa Wewnętrz-

nego wojewoda mazowiecki 

może odebrać prawo poby-

tu w Polsce, zapowiada, że jeśli do tego 

dojdzie, skieruje skargę do Europejskie-

go Trybunału Praw Człowieka. Oczy-

wiście najpierw będzie musiał przejść 

przez kilkuetapowe procedury odwoław-

cze. Ale jeśli ostateczna decyzja będzie 

w jego sprawie negatywna, w Strasbur-

gu ma szansę na sukces. Polskie prawo 

nie koresponduje bowiem ze standar-

C6

opinie

 

Prawa człowieka

dami wynikającymi z Europejskiej Kon-

wencji Praw Człowieka.

Wady polskiego prawa nie dotykają 

uprawnień do usunięcia cudzoziemca, 

gdy jego zachowanie stwarza – w oce-

nie odpowiednich władz – zagrożenie 

dla bezpieczeństwa państwa, bezpie-

czeństwa publicznego czy porządku 

publicznego. Taką decyzję państwo 

jak najbardziej może podjąć. Ale musi 

jednocześnie stworzyć cudzoziemcowi 

odpowiedne gwarancje proceduralne. 

To ich brak prowadził do licznych już 

przegranych, na razie innych państw 

niż Polska, przed strasburskim trybu-

nałem.

Dwie sytuacje

Nakazane przez konwencję wymo-

gi proceduralne mogą się pojawić 

w dwóch sytuacjach. Pierwsza to przy-

padek, gdy usuwany cudzoziemiec zbu-

dował z obywatelem danego kraju życie 

rodzinne. Wydalenie stanowi wtedy 

ingerencję w prawo do życia prywat-

nego, chronione przez art. 8 konwencji. 

Ten przepis jest także źródłem proce-

sowych obowiązków państwa. Dodat-

kowo prawo do życia rodzinnego jest 

„prawem o cywilnym charakterze”, co 

powoduje, że jednostka staje się bene-

ficjentem prawa do rzetelnego postę-

powania sądowego (art. 6). Przy braku 

adekwatnej ochrony może też dojść 

do naruszenia prawa do skuteczne-

go środka odwoławczego (art. 13). Ale 

nawet gdy cudzoziemiec nie stworzył 

w państwie pobytu życia rodzinnego 

(druga sytuacja), w przypadku wyda-

lenia mogą go chronić proceduralne 

gwarancje wynikające z art. 1 protoko-

łu nr 7. Podpisanie tego protokołu nie 

jest obowiązkiem państwa konwencji. 

Polska to jednak zrobiła. 

Z obiema wskazanymi powyżej sy-

tuacjami prawnymi trybunał powiązał 

W strasburskim trybunale szczególnie bolą 

prestiżowe porażki. Do takiej mogłoby dojść 

w głośnej sprawie Swiridowa

Groźny dla państwa 

cudzoziemiec 

i jego prawa

PA

WE

ł Su

P

ERN

AK

/P

AP

Ireneusz   

C. KamIńsKI

profesor prawa w Instytucie 

nauk Prawnych Pan, 

ekspert Helsińskiej Fundacji 

Praw Człowieka

W

O

jTEK

 GÓ

RSKI

Leonid Swiridow 

w czasie wideo- 

konferencji 

Moskwa–Warszawa, 

luty 2011 r.

Wygenerowano dnia 2015-02-20 dla loginu: johnprctorbob@gmail.com

                               6 / 8

background image

 

prawnik 

 20–22 lutego 2015 nr 35 (3928)  

gazetaprawna.pl

zasadniczo takie same nakazy procedu-

ralne. Mają one „równoważyć” szerokie 

uprawnienia decyzyjne państwa do wy-

dalenia cudzoziemca stwarzającego po-

ważne zagrożenie. Z jednej strony pra-

wo krajowe nie musi tworzyć przepisów 

określających w szczegółowy i wyczer-

pujący sposób wszelkie sytuacje, które 

dają prawo do wydania decyzji o wy-

daleniu ze względów bezpieczeństwa 

jednostki legalnie przebywającej na 

terytorium państwa. Z drugiej jednak 

strony państwo jest zobowiązane stwo-

rzyć zabezpieczenia zapewniające, że 

uprawnienia władz publicznych są re-

alizowane niearbitralnie i bez nadużyć 

(wyrok z 20 czerwca 2001 r. w sprawie 

Al-Nashif i inni przeciwko Bułgarii, 

skarga nr 50963/99, par. 121–122).

Nie tylko formalna kontrola

Wymaganego standardu nie spełnia 

krajowa procedura kontrolna, która 

poprzestaje tylko na sprawdzeniu, czy 

decyzja organu administracyjnego nie 

naruszała normy kompetencyjnej i była 

formalnie poprawna (np. wyrok ETPC 

z 26 lipca 2011 r. w sprawie M. i inni 

przeciwko Bułgarii, skarga nr 41416/08, 

par. 98; wyrok ETPC z 12 lutego 2009 r. 

w sprawie Nolan i K. przeciwko Rosji, 

skarga nr 2512/04, par. 72). Konwencyj-

nych wymogów nie realizuje również 

krajowa procedura odwoławcza, w któ-

rej nie dochodzi do ponownej analizy 

merytorycznych podstaw decyzji or-

ganu państwowego, a instytucja od-

woławcza ogranicza się do ogólnego 

powołania się na potrzebę ochrony 

bezpieczeństwa państwowego (wyrok 

ETPC z 8 czerwca 2006 r. w sprawie 

Lupsa przeciwko Rumunii, skarga nr 

10337/04, par. 41). 

Przed nadużywaniem klauzuli bez-

pieczeństwa państwa i porządku pu-

blicznego ma chronić jednak przede 

wszystkim istnienie „pewnej formy 

postępowania spornego” (some form 

of adversarial proceedings) przed nie-

zależnym organem uprawnionym do 

dokonania kontroli przesłanek decy-

zji o wydaleniu oraz zgromadzonego 

materiału dowodowego. Nie wystarcza 

zatem, że organy i sądy odwoławcze 

uzyskały dostęp do materiałów zgro-

madzonych przez służbę państwa, które 

następnie stanowiły podstawę dla de-

cyzji o wydaleniu cudzoziemca. Także 

cudzoziemcowi trzeba zapewnić moż-

liwość odniesienia się do takich ma-

teriałów i dowodów (Al-Nashif i inni 

przeciwko Bułgarii, par. 123). A to już 

znacznie trudniejsza sprawa.

Trybunał akceptował, że w ramach 

wymaganej „procedury spornej” mogą 

zostać wprowadzone „pewne stosow-

ne ograniczenia” dotyczące informacji 

objętych klauzulą tajności, ale jedno-

cześnie podkreślał, że z konwencyjnym 

standardem nie koresponduje procedu-

ra, w ramach której nie zapoznano ani 

osoby deportowanej, ani jej reprezen-

tanta prawnego z przyczynami wyda-

lenia (poza ogólnym wskazaniem na 

zagrożenia dla bezpieczeństwa pań-

stwa). W konsekwencji cudzoziemiec 

nie mógł przedstawić swojego stano-

wiska i podjąć próby zakwestionowania 

ustaleń dokonanych przez odpowiednie 

władze publiczne; jednostka została 

wówczas pozbawiona „sprawiedliwości 

proceduralnej” [wyrok ETPC w sprawie 

Lupsa przeciwko Rumunii, par. 38; wy-

rok ETPC z 6 grudnia 2007 r. w spra-

wie Liu przeciwko Rosji (nr 1), skarga 

nr 42086/05, par. 62].

Potrzebny „specjalny prawnik”

Dla zidentyfikowania strasburskich ry-

gorów proceduralnych centralne zna-

czenie ma jednak wyrok Wielkiej Izby 

w sprawie Chahal przeciwko Wielkiej 

Brytanii (z 15 listopada 1996 r., skar-

ga nr 22414/93, RJD 1996-V). Trybu-

nał wskazał, że istnieją rozwiązania 

prawne, które jednocześnie gwarantują 

zachowanie poufności danych zwią-

zanych z bezpieczeństwem państwa 

i efektywne korzystanie z prawa do 

obrony przez wydalaną osobę.

Przykładowo, na mocy kanadyjskiej 

ustawy o imigracji z 1976 r. sędzia prze-

prowadza rozprawę z wyłączeniem 

jawności, podczas której dochodzi do 

merytorycznego przeglądu całości 

materiału dowodowego, a cudzozie-

miec zostaje zapoznany w najpełniej-

szym zakresie z zarzutami, ma prawo 

do bycia reprezentowanym przez peł-

nomocnika prawnego i do wniosko-

wania oraz przedkładania dowodów. 

Chociaż analiza materiałów dotyczą-

cych bezpieczeństwa państwa odby-

wa się bez udziału cudzoziemca i jego 

pełnomocnika prawnego, to ich miej-

sce w postępowaniu zajmuje specjalny 

prawnik posiadający certyfikat dostępu 

do informacji poufnych (security-cle-

ared counsel), który jest uprawniony 

do przesłuchiwania świadków i bierze 

udział w weryfikacji zarzutów. W każ-

dym przypadku podsumowanie dowo-

dów uzyskanych podczas postępowa-

nia jest przedstawiane cudzoziemcowi 

(i jego prawnikowi), z ewentualnymi 

pominięciami, które są uzasadnione 

racjami bezpieczeństwem państwa (par. 

131 i 144).

Wykonując wyrok w sprawie Cha-

hal, Wielka Brytania wprowadziła do 

swojego systemu prawnego instytu-

cję tzw. specjalnego adwokata (special 

advocate), który ma dostęp do mate-

riałów objętych klauzulą tajności i wy-

stępuje w sprawach, gdzie decyzje były 

uzasadniane ochroną bezpieczeństwa 

państwa. Stało się to w 1997 r. na mocy 

ustawy o specjalnych komisjach odwo-

ławczych w sprawach imigracyjnych 

(Special Immigration Appeals Commis-

sions Act 1997).

Obecnie uprawnienia takiego praw-

nika, polegające na przedkładania 

wniosków, w tym dowodowych, prze-

słuchiwaniu świadków i prezentowaniu 

komisji odwoławczej stanowisk praw-

nych na piśmie, określa regulamin pro-

ceduralny specjalnych komisji odwo-

ławczych w sprawach imigracyjnych 

z 2003 r. (Special Immigration Appeals 

Commissions Procedure Rules 2003). 

W praktyce specjalnemu prawnikowi 

udawało się podważyć decyzje organów 

imigracyjnych jako niepoparte wystar-

czającymi dowodami. 

Dostęp w postępowaniu odwoław-

czym przez prawnika osoby wydala-

nej (lub innego „specjalnego prawnika” 

mającego zapewnić obronę interesów 

takiej osoby i rzeczywistą weryfikację 

dowodów) do materiałów poufnych (taj-

nych) nie stanowi przesłanki wystar-

czającej w celu realizacji konwencyj-

nych nakazów. Kluczowym wymogiem 

jest merytoryczna weryfikacja faktycz-

nych podstaw do wydalenia, a więc kon-

trola, czy istniało dostatecznie zindy-

widualizowane i należycie wykazane 

przez organy państwa zagrożenie dla 

bezpieczeństwa państwowego. Udział 

w postępowaniu pełnomocnika praw-

nego („specjalnego prawnika”) stwarza 

jednak rzeczywistą możliwość kwestio-

nowania ustaleń organów państwa oraz 

wnioskowania i przedstawiania dowo-

dów korzystnych dla wydalanego. 

Unia Europejska idzie jeszcze dalej

Strasburski standard może się wydać 

rygorystyczny. Ale Unia Europejska 

wymaga jeszcze większych gwaran-

cji dla usuwanego cudzoziemca, gdy 

ten jest obywatelem innego państwa 

członkowskiego Unii. Niedawny wy-

rok Trybunału Sprawiedliwości Unii 

Europejskiej wydany w trybie preju-

dycjalnym w  sprawie C-300/11, Z.Z. 

przeciwko Secretary of State for the 

Home Department (wyrok Wielkiej Izby 

z 4 czerwca 2013 r.) dotyczył odmowy 

wjazdu do Zjednoczonego Królestwa 

osobie posiadającej obywatelstwo al-

gierskie i francuskie.

Polskie procedury postępowania 

z groźnymi dla państwa cudzoziemcami 

nie korespondują ani ze standardem 

strasburskim, ani z unijnym. Istniejące 

braki trzeba pilnie naprawić

Wielka Brytania wprowadziła 

do swojego systemu prawnego 

instytucję specjalnego adwokata, 

który ma dostęp do materiałów 

objętych klauzulą tajności 

i występuje w sprawach, gdzie 

decyzje były uzasadniane ochroną 

bezpieczeństwa państwa

Władze państwowe uznały, że ze 

względu na domniemane związki 

z  grupami terrorystycznymi obec-

ność cudzoziemca będzie szkodliwa 

dla interesu publicznego. Po złożeniu 

odwołania do Specjalnej Komisji Ape-

lacyjnej do Spraw Imigracji Z.Z. był re-

prezentowany w postępowaniu przez 

dwóch specjalnych adwokatów, którzy 

mogli się z nim porozumiewać jedy-

nie w kwestiach dotyczących dowo-

dów jawnych. Specjalna Komisja Ape-

lacyjna oddaliła skargę, wydając dwa 

orzeczenia: niejawne – wyczerpująco 

uzasadnione i obszernie odnoszące się 

do zgromadzonych dowodów, oraz jaw-

ne – zawierające zwięzłe uzasadnienie 

i doręczone Z.Z.

Proceduralne obowiązki zidentyfi-

kowane przez TSUE przybierają po-

stać swoistej kaskady. Niezrealizo-

wanie „wyższego nakazu” uruchamia 

sekwencję kolejnych kroków. Punktem 

wyjścia jest wskazanie, że cudzozie-

miec powinien być w pełni i dokładnie 

informowany o racjach porządku pu-

blicznego lub bezpieczeństwa publicz-

nego, na podstawie których podjęto 

wobec niego decyzję, chyba że stoją 

temu na przeszkodzie względy bez-

pieczeństwa państwa (par. 46 i 48). 

Państwa członkowskie powinny jed-

nocześnie zagwarantować skuteczną 

kontrolę sądową zasadności zarówno 

decyzji, jak i względów dotyczących 

bezpieczeństwa państwa, na które po-

wołał się organ krajowy odmawiający 

poinformowania zainteresowanego 

o powodach uzasadniających decyzję. 

Sąd przeprowadzający kontrolę zgod-

ności z prawem decyzji powinien więc 

mieć możliwość zapoznania się z ca-

łością przyczyn i dowodów leżących 

u  podstaw tej decyzji (par. 47 i  59). 

Ma ponadto obowiązek ustalenia, czy 

względy dotyczące bezpieczeństwa 

państwa stoją – wyjątkowo i podlega-

jąc ścisłej wykładni – na przeszkodzie 

ujawnieniu tych przyczyn i dowodów 

jednostce, do której decyzja się odnosi 

(par. 49 i 60). 

Służby nie muszą mieć racji

Organ administracyjny, który uprzed-

nio wydał decyzję w sprawie cudzo-

ziemca, jest zobowiązany do przed-

stawienia dowodu, że bezpieczeństwo 

państwa zostałoby rzeczywiście zagro-

żone, jeśli doszłoby do pełnego i do-

kładnego powiadomienia o względach 

stanowiących podstawę decyzji. W kon-

sekwencji nie istnieje domniemanie 

istnienia i zasadności powodów przy-

toczonych przez organ krajowy (par. 

61). Sąd krajowy powinien przeprowa-

dzić niezależną analizę okoliczności 

prawnych i faktycznych podniesionych 

przez organ krajowy oraz ocenić, czy 

bezpieczeństwo państwa stoi na prze-

szkodzie powiadomieniu zaintereso-

wanego (par. 62).

Unijny trybunał rozważył następnie 

dwie sytuacje. Jeżeli sąd krajowy uzna, 

że bezpieczeństwo państwa nie stoi 

na przeszkodzie pełnemu i dokładne-

mu powiadomieniu zainteresowanego 

o powodach stanowiących podstawę 

decyzji o odmowie wjazdu, poleci wła-

ściwemu organowi krajowemu powia-

domienie cudzoziemca o brakujących 

powodach i dowodach. Jeżeli organ kra-

jowy odmówi takiego powiadomienia, 

sąd zbada zgodność z prawem decyzji 

dotyczącej cudzoziemca wyłącznie na 

podstawie przyczyn i dowodów obję-

tych powiadomieniem (par. 63). Inaczej 

mówiąc, sąd krajowy nie może się wte-

dy odwołać – oceniając kwestionowa-

ną decyzję – do utajnionych racji oraz 

ustaleń organu.

Jeżeli natomiast okaże się, że bezpie-

czeństwo państwa rzeczywiście stoi na 

przeszkodzie pełnemu i dokładnemu 

powiadomieniu cudzoziemca o wzglę-

dach stanowiących podstawę dla podej-

mowanej wobec niego decyzji, sądowa 

kontrola zgodności z prawem takiej de-

cyzji powinna zostać przeprowadzona 

w postępowaniu, które w sposób odpo-

wiedni wyważy wymogi bezpieczeń-

stwa państwa oraz wymogi związane 

z prawem do skutecznej ochrony są-

dowej, ograniczając ewentualne inge-

rencje w wykonywanie tego prawa do 

ścisłej konieczności (par. 64).

Takie sądowe postępowanie powinno 

zagwarantować w najszerszym zakre-

sie poszanowanie zasady sporności, by 

umożliwić cudzoziemcowi zakwestio-

nowanie powodów, na podstawie któ-

rych wydano decyzję, a także przedsta-

wienie mu uwag w sprawie dowodów. 

Pozwoli to na skuteczne wykorzystanie 

środków obrony. W szczególności cu-

dzoziemiec powinien zostać powiado-

miony o zasadniczych względach sta-

nowiących podstawę decyzji o odmowie 

wjazdu, gdyż niezbędna ochrona bez-

pieczeństwa państwa nie może skut-

kować pozbawieniem prawa do bycia 

wysłuchanym, a tym samym spowodo-

wać, że prawo cudzoziemca do wniesie-

nia odwołania stanie się bezskuteczne 

(par. 65). Znalezienie równowagi mię-

dzy prawem do skutecznej ochrony 

sądowej a koniecznością zapewnienia 

ochrony bezpieczeństwa państwa ma 

charakter zindywidualizowany i jest 

powiązane z rodzajem dowodów sta-

nowiących uzasadnienie powodów de-

cyzji przedstawianych sądowi krajowe-

mu (par. 66).

Pilnie naprawić polskie prawo

Polskie prawo nie koresponduje ani ze 

standardem strasburskim (konwen-

cyjnym), ani z unijnym. Zwracał na to 

niedawno uwagę prezes Wojewódzkie-

go Sądu Administracyjnego w Warsza-

wie, sędzia Jacek Chlebny, w artykule 

opublikowanym w „Państwie i Prawie” 

(nr 10 z 2014 r.). Istniejące braki trze-

ba pilnie naprawić. Konieczna zmiana 

w żadnym wypadku nie musi prowa-

dzić do ujawniania danych mogących 

zaszkodzić pracy służb odpowiedzial-

nych za bezpieczeństwo państwa.

Należytą równowagę interesów pań-

stwa i ochrony cudzoziemca zapewni-

łoby wprowadzenie do polskiego prawa 

kategorii „specjalnego prawnika”, wy-

posażonego w uprawnienia dotyczą-

ce dostępu do informacji niejawnych. 

Dużo większe zastrzeżenia rodziłoby 

dopuszczanie do takich informacji 

każdego pełnomocnika procesowego. 

Sprawdzone doświadczenia brytyjskie, 

określające także reguły kontaktów 

prawnika z cudzoziemcem, mogłyby 

stanowić wzorzec dla polskiego pra-

wa i praktyki. 

Kontrola dokonywana przez stras-

burski trybunał sprowadza się do tego, 

czy państwo zrealizowało nakazy pro-

ceduralne. Podjęcie decyzji dotykającej 

cudzoziemca jest uprawnieniem pań-

stwa, w które europejski trybunał nie 

wkracza. Tym bardziej nie będzie się 

domagał, by zapoznano go z racjami 

bezpieczeństwa państwa i porządku 

publicznego, które wchodziły w grę 

podczas podejmowania krajowej de-

cyzji. Krajowe organy muszą tylko uwa-

żać, by uzasadnienie decyzji nie zawie-

rało sprzeczności lub nieuprawnionych 

kwalifikacji, takiej np. jak powoływa-

nie się na bezpieczeństwo państwa, 

gdy w grę wchodzi ochrona porządku 

publicznego (tak było w sprawie doty-

czącej usunięcia handlarza narkoty-

kami). Nie sądzę również, by trybunał 

zakwestionował nadanie klauzuli na-

tychmiastowej wykonalności decyzji 

w sprawie cudzoziemca, gdy już po wy-

daleniu zrealizowano wskazane nakazy 

proceduralne.

W strasburskim trybunale szczegól-

nie bolą prestiżowe porażki. Do takiej 

mogłoby dojść w przypadku Swiridowa. 

Ale w Strasburgu są już pierwsze skar-

gi z Polski związane z „proceduralnym 

deficytem”. Powinno to skłonić do szyb-

kich zmian naszego prawa.  

 

Wygenerowano dnia 2015-02-20 dla loginu: johnprctorbob@gmail.com

                               7 / 8

background image

 

C8

 Redakcja: ul. Okopowa 58/72; 01-042 Warszawa, tel. 22 530 40 40, faks: 22 530 40 39; e-mail: gp@infor.pl 

 Redaktor naczelna: Jadwiga Sztabińska 

 Zastępcy redaktor naczelnej: Andrzej Andrysiak, Dominika Sikora, Paweł Nowacki, Marek Tejchman 

 Sekretarze: Łukasz Bąk, Rafał Drzewiecki, Anna Godlewska, 

Elżbieta Pietrak, Mirosław Mazanec, Mira Suchodolska 

 Redaguje: Ewa Szadkowska 

 Szef działu foto: Krzysztof Cieślewicz 

 Biuro reklamy (tel. 22 530 44 44): 

Dyrektor Centrum Reklamy: Katarzyna Jasińska-Szulc 

 Szef studia DTP: Jacek Obrusiewicz 

 Produkcja: Elżbieta Stamler, tel. 22 530 42 24

©

 – znak zastrzeżenia praw autorskich;  

 – znak odpłatności;  

©℗

 – dwa znaki przy artykule oznaczają możliwość jego dalszego wykorzystania wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem (www.gazetaprawna.pl/licencje) i w zgodzie z Regulaminem korzystania z artykułów prasowych

Mąż Dzintry Elberte, obywa-

telki Łotwy, zginął w wypad-

ku samochodowym 19 maja 

2001 r. Następnego dnia jego 

ciało przewieziono do Centrum 

Medycyny Sądowej (CMS), gdzie 

przeprowadzono sekcję zwłok. 

Część tkanek, na mocy poro-

zumienia rządowego, została 

pobrana i  wysłana do firmy 

farmaceutycznej w  Niem-

czech, gdzie przekształcono 

je w bioimplanty. Pani Elber-

te zobaczyła swojego zmarłego 

męża po raz pierwszy kilka dni 

po wypadku, w dniu pogrzebu. 

Ciało mężczyzny miało zwią-

zane nogi.

Mniej więcej dwa lata póź-

niej Policja Bezpieczeństwa 

wszczęła dochodzenie w spra-

wie nielegalnego pobierania na 

Łotwie w latach 1994–2003 or-

ganów i tkanek. Funkcjonariu-

sze skontaktowali się z panią 

Elberte, która dopiero wtedy 

się dowiedziała, że przed po-

grzebem specjaliści z CMS po-

brali tkanki z ciała jej męża. 

W grudniu 2005 r. i w styczniu 

2006 r. prokuratorzy umorzy-

li dochodzenie. Uznali, że na 

podstawie przepisów z 2004 r. 

nowelizujących ustawę 

o ochronie ciał osób zmarłych 

oraz użyciu organów ludzkich 

i tkanek na Łotwie funkcjono-

wała „domniemana zgoda” na 

wykorzystywanie organów.

Kolejne, wznowione śledz-

two wykazało, że w  1999 r. 

pobrano tkanki od 152 osób. 

W zamian za dostarczanie ich 

niemieckiej firmie, CMS ku-

powało sprzęt medyczny, in-

strumenty, technologię oraz 

komputery do placówek me-

dycznych na Łotwie. Również 

to dochodzenie zostało umo-

rzone 27 czerwca 2008 r. Pro-

kurator uznał, że specjaliści nie 

mieli obowiązku prawnego py-

tania rodzin o zgodę na pobra-

nie organu.

Elberte zwróciła się do Euro-

pejskiego Trybunału Praw Czło-

wieka ze skargą na naruszenie 

art. 8 konwencji, czyli prawa do 

poszanowania życia rodzinnego 

(skarga nr 61243/08). Ponadto, 

podniosła ona naruszenie art. 3 

konwencji w związku z cier-

pieniem psychicznym, jakiego 

doznała.

Trybunał zauważył, że sekcja 

zwłok została przeprowadzo-

na w medycznej placówce pu-

blicznej, błędy w niej popełnio-

ne mogły więc być przypisane 

państwu. Sędziowie strasbur-

scy przyjrzeli się prawu, które 

stanowiło podstawę do pobie-

rania organów i tkanek. Uznali, 

że nie spełniało ono wymogów 

wystarczającej precyzyjności. 

Wśród samych lekarzy istniała 

bowiem konfuzja, czy należy 

przed pobraniem informować 

rodzinę zmarłego, czy też nie. 

Ponadto, prawo przewidywa-

ło, że osoby, które nie zgadza-

ły się na pośmiertne pobra-

nie organów, powinny mieć 

odpowiedni stempel w pasz-

porcie. W praktyce jednak sys-

tem oznaczania paszportów 

nie funkcjonował. Co gorsza 

lekarz, który przeprowadzał 

sekcję męża Elberte, wskazał, 

że obejrzał paszport zmarłego 

przed zabiegiem. Żona poin-

formowała jednak, że doku-

ment mężczyzny był w domu 

w chwili wypadku.

Nieporozumienia co do obo-

wiązku informowania rodziny 

o pobraniu organów lub tka-

nek oraz brak procedury regu-

lującej sposób procedowania 

w razie pobrania doprowadziły 

ETPC do konkluzji, że prawo 

łotewskie nie było wystarcza-

jąco precyzyjne. Nie chroniło 

ono w sposób wystarczający 

obywateli przed arbitralno-

ścią władz szpitala. Utrzy-

mując niejasne prawo, Łotwa 

naruszyła prawo do życia ro-

dzinnego skarżącej. 

Trybunał uznał również, 

że doszło do naruszenia art. 3 

konwencji, czyli zakazu nie-

ludzkiego traktowania. Żona 

zmarłego dowiedziała się o po-

braniu organów dopiero dwa 

lata po śmierci męża, w mo-

mencie kiedy została poinfor-

mowana o wszczęciu śledztwa 

w sprawie. Nie była również 

pewna, o jakie tkanki chodziło. 

Dowiedziała się o tym dopiero 

w momencie przedstawienia 

obserwacji przez rząd łotewski 

w trakcie postępowania przed 

trybunałem.

Skarżąca ucierpiała nie tylko 

wskutek naruszenia jej praw 

jako najbliższego krewnego 

i niepewności co do praktyk 

w Centrum Medycyny Sądo-

wej, ale również z powodu in-

truzyjnego charakteru działań 

na ciele jej zmarłego męża i do-

znanego w związku z tym bólu. 

Długi okres niepewności oraz 

związane z nim cierpienie sta-

nowiły nieludzkie traktowa-

nie. Skarżącej przyznano 16 tys. 

euro zadośćuczynienia.

 

 

prosto

 

ze Strasburga

Obowiązkowa zgoda na pobranie tkanek zmarłego

Dominika  

Bychawska-

-Siniarska

 

koordynatorka 
projektu „Europa 
Praw Człowieka” 
Helsińskiej Fundacji 
Praw Człowieka

Sąd u profesjonalnego pełnomocnika

Elżbieta Buczek 

 

adwokat

Jednym z narzędzi do realizacji tego 

celu jest wynikające z art. 191 Konsty-

tucji RP prawo wystąpienia z wnioskiem 

do Trybunału Konstytucyjnego. Oczy-

wiste jest, że I prezes powinna zadbać, 

by wniosek ten został sporządzony na 

najwyższym poziomie. Dlatego zadanie 

to zostało zlecone profesjonaliście. Ta 

decyzja spotkała się jednak z krytyką 

(por. „Sąd wzywa fachowca”, DGP 

z 26 stycznia 2015 r.).

Działanie zgodne z prawem

Zarzucono, że prezes nie jest upraw-

niona do ustanowienia pełnomocnika 

w sprawach dotyczących postępowa-

nia przed TK. Uznano, że doszło do sce-

dowania ustawowych kompetencji na 

rzecz podmiotu zewnętrznego, jakim 

jest kancelaria prawna, co następnie 

wywołało dyskusję, czy organy ustawo-

we mogą przekazywać, czy decentrali-

zować swoje uprawnienia na zewnątrz.

Prawo do zainicjowania przez I preze-

sa SN postępowania przed Trybunałem 

Konstytucyjnym wynika z art. 31 ust. 1 

ustawy o TK w zw. z art. 191 ust. 1 pkt 1 

konstytucji. Równocześnie art. 27 tej 

ustawy wymienia podmioty, które mogą 

być uczestnikami postępowania przed 

TK, co oznacza, iż ustawa odróżnia pra-

wo do wszczęcia postępowania i uczest-

niczenia w postępowaniu. Uczestnicy 

postępowania działają przed trybuna-

łem osobiście lub przez umocowanego 

przedstawiciela. Przedstawicielem stro-

ny przed sądem, działającym w oparciu 

o pełnomocnictwo procesowe, może być 

adwokat lub radca prawny. Udzielenie 

pełnomocnictwa nie wyklucza moż-

liwości występowania w sprawie pra-

cownika danej instytucji, jak również 

udzielenie pełnomocnictwa nie pozba-

wia strony możliwości samodzielnego 

działania.

Nie powinno zatem budzić wątpliwo-

ści, iż osobą wyznaczoną do reprezen-

towania I prezesa SN w postępowaniu 

mógł być radca prawny, który w zakre-

sie udzielonego pełnomocnictwa doko-

nał modyfikacji złożonego wcześniej 

wniosku. Warto również zauważyć, że 

skuteczne umocowanie pełnomocnika 

podlega ocenie TK, który nie dopatrzył 

się żadnych nieprawidłowości.

Również ustawa o SN nie ogranicza 

I prezesa SN w możliwości udzielenia 

pełnomocnictwa procesowego. Z art. 12 

wynika, iż w postępowaniu przed TK, 

SN może reprezentować I prezes lub 

wyznaczona przez niego osoba. Usta-

wa nie precyzuje, kto może być ,,osobą 

wyznaczoną”, nie zastrzega jednak, że 

musi być to osoba wyznaczona jedynie 

spośród sędziów SN. Ponadto, gdy usta-

wodawca chciał powierzyć konkretnym 

osobom zadania w zastępstwie pierw-

szego sędziego Sądu Najwyższego, ta-

kie zastrzeżenie wyraźnie do ustawy 

wprowadził – jak przykładowo w art. 11 

par. 4 ustawy o SN, zgodnie z którym 

w czasie nieobecności I prezesa Sądu 

Najwyższego zastępuje go wyznaczo-

ny przez niego prezes SN, a w wypad-

ku niemożności wyznaczenia – prezes 

SN najstarszy służbą na stanowisku 

sędziego.

To nie jest outsourcing

Takiego zastrzeżenia nie zawiera 

art. 12 ustawy, a ponadto uprawnienie 

do wyznaczenia reprezentanta przed 

Trybunałem Konstytucyjnym nie zosta-

ło zastrzeżone wyłącznie na wypadek  

nieobecności I prezesa Sądu Najwyższe-

go, ale dotyczy każdej sytuacji i może 

być realizowane w każdym czasie. Lite-

ralna i systemowa wykładnia przepisów 

ustawy o SN pozwala zatem uznać, że 

„osobą wyznaczoną” może być zarówno 

osoba zatrudniona w SN, jak i  profe-

sjonalny pełnomocnik.

W  artykułach prasowych w  sposób 

nieuprawniony utożsamia się udzie-

lenie pełnomocnictwa z umową out-

sourcingu czy delegacją na zewnątrz 

kompetencji I prezesa SN. W przypad-

ku udzielenia pełnomocnictwa stroną 

postępowania jest nadal I prezes SN. 

Nie traci on możliwości samodzielnej 

realizacji tej funkcji oraz nie dochodzi 

do scedowania kompetencji tego orga-

nu na inne podmioty.

Ponadto stawiane pytania dotyczące 

możliwości scedowania np. przez NIK 

swoich ustawowych kompetencji na 

inne podmioty (w tym firmy audytor-

skie na drodze umowy outsourcingu) 

są o tyle niezasadne, że aby organ pu-

bliczny mógł zlecić i przekazać kom-

petencje przyznane ustawowo innemu 

podmiotowi, musiałby posiadać upo-

ważnienie ustawowe w tym zakresie. 

W takim przypadku organ wyzbywając 

się własnych kompetencji i przenosząc 

je na inny podmiot, przestaje być stroną 

postępowania, a w sprawie działa organ 

oddelegowany, który może ustanowić 

pełnomocnika. Udzielając pełnomocnic-

twa i korzystając z pomocy profesjona-

listy, I prezes SN nie przeniósł swojego 

uprawnienia do wystąpienia z wnio-

skiem do Trybunału Konstytucyjnego 

na podmiot zewnętrzny.

Kwestia specjalizacji

Piszemy ten artykuł nie w celu obrony 

sądu, bo ten na pewno da sobie sam 

radę. Uważamy jednak, że niewłaści-

wa wykładnia przepisów prawa może 

skutkować obawą organów władzy pu-

blicznej przed korzystaniem z pomocy 

adwokatów i radców prawnych ustawo-

wo powołanych do świadczenia pomocy 

prawnej i specjalizujących się w okre-

ślonych dziedzinach prawa. Takiej spe-

cjalizacji często nie mają osoby zatrud-

nione w strukturach sądów i urzędów. 

W konsekwencji ograniczenie możliwo-

ści korzystania z pomocy specjalistów 

może odbić się na jakości podejmowa-

nych przez organy publiczne działań 

prawnych.  

 

Jacek Dubois

 

adwokat

Niewłaściwa wykładnia 

przepisów prawa może 

skutkować obawą organów 

władzy publicznej przed 

korzystaniem z pomocy 

adwokatów  

i radców prawnych

I

prezes Sądu Najwyższego prof. 

dr hab. Małgorzata Gersdorf udzie-

liła radcy prawnemu prof. Markowi 

Chmajowi pełnomocnictwa do przy-

gotowania zmiany złożonego wniosku 

i popierania go przed Trybunałem Kon-

stytucyjnym. Jest to z pewnością sytu-

acja precedensowa. Zadaniem I prezesa 

SN jest dbałość o jakość polskiego prawa. 

POLEMIKA

 

Obsługa prawna instytucji publicznych

Warto również zauważyć, 

że skuteczne umocowanie 

pełnomocnika podlega ocenie 

Trybunału Konstytucyjnego, 

który nie dopatrzył się żadnych 

nieprawidłowości

Wygenerowano dnia 2015-02-20 dla loginu: johnprctorbob@gmail.com

                               8 / 8