background image

PIUS XII PAPIE  

 

Wielebni Bracia 

Pozdrowienie i apostolskie błogosławie stwo 

 

Powrót chrze cijan wschodnich do Ko cioła 

 

Papie e  rzymscy,  jak  na  to  wskazuje  historia,  odnosili  si   do  wszystkich  Ko ciołów 

wschodnich  zawsze  z  jak  najwi ksz   yczliwo ci ,  i  miło ci ;  dlatego  te   patrzyli  ze 

smutkiem  na  odł czanie  si   ich  od  jednej  owczarni  i,  „kieruj c  si   miło ci   Bo   i  ch ci  

zbawienia dusz"

1

, ci gle je prosili, by jak najpr dzej naprawiły nieszcz nic zerwan  jedno . 

Papie e  ci  bowiem  byli  prze wiadczeni,  e  naprawa  utraconej  jedno ci  b dzie  zdarzeniem 

szcz liwym i  e przyniesie jak najlepsze skutki dla całego chrze cija stwa, a zwłaszcza dla 

ludów  obrz dku  wschodniego,  poniewa   pełna  i  doskonała  jedno   wszystkich  chrze cijan 

sił   rzeczy  przyczynia  si   do  wielkiego  powodzenia  mistycznego  ciała  Jezusa  Chrystusa  i 

jego członków. 

Nale y  tu  zauwa y ,  e  wierni  obrz dków  wschodnich  nie  maj   adnego  powodu  do 

obaw, by wracaj c do jedno ci wiary i rz du byli zmuszani do porzucenia swego obrz dku i 

swych  zwyczajów.  W  tej  sprawie  Nasi  poprzednicy  wielokrotnie  z  cał   stanowczo ci  

orzekli  co  nast puje:  „nie  macie  powodu  do  obaw  by  cokolwiek  z  waszych  uprawnie ,  z 

przywilejów  poszczególnych  patriarchów  lub  z  obrz dkowych  zwyczajów  któregokolwiek 

waszego  Ko cioła  miało  by   usuni te  albo  przez  Nas,  albo  przez  którego  z  Naszych 

nast pców"

2

Wprawdzie  nie  nadszedł  ów  szcz liwy  dzie ,  który  sprowadziłby  wszystkie  ludy 

wschodnie w Nasze ojcowskie obj cia, to jednak ju  teraz widzimy z rado ci  jak liczne ludy 

wschodniego  obrz dku,  uznały  Stolic   wi tego  Piotra  za  twierdz   jedno ci  katolickiej  i 

strzeg  tej jedno ci z najwy sz  wytrwało ci  i uporem. 

Ko ciół ruski 

 

Spomi dzy  nich  pragniemy  dzi   zwróci   uwag   na  Ko ciół  ruski.  Powody  do  tego  s  

szczególnie  wa ne.  Ko ciół  ten  bowiem  nie  tylko  przoduje  ilo ci   wyznawców  i 

zapobiegliw  stało ci  w utrzymywaniu wiary, lecz, co wi cej, upływa ju  350 lat od chwili 

jego  powrotu  do  jedno ci  ze  Stolic   Apostolsk .  Szcz liwy  ten  fakt  b dzie  obchodzony 

uroczy cie  i  z  nale yt   wdzi czno ci   głównie  przez  wiernych  tego   Ko cioła.  Jednak e 

uznali my  za  potrzebne  przypomnie   go  wszystkim  katolikom  wiata,  by  za  to  wielkie 

dobrodziejstwo i oni równie  podzi kowali Bogu, oraz by wespół z Nami błagali Boga, by 

raczył  złagodzi   obecny  ucisk  i  udr k   tego  drogiego  Nam  ludu,  chroni   jego  naj wi tsz  

religi , podtrzymywa  stało , kierowa  oporem, zachowa  nietkni t  jego wierno . 

HISTORIA UNII BRZESKIEJ 

Jedno  Rusinów ze Stolic  Apostolsk  

 

background image

Wielebni  Bracia!  Uwa amy  za  po yteczne  przedstawi   krótko  fakty,  o  które  chodzi  w 

wietle  prawdy  historycznej.  Na  pocz tek  trzeba  zauwa y ,  e  na  długo  przed  faktycznym 

zjednoczeniem Rusinów ze Stolic  Apostolsk , co zostało dokonane w Rzymie w r. 1595, a 

przyj te  w  Brze ciu  w  r.  1596,  ludy  ruskie  wielokrotnie  zwracały  swe  oczy,  na  Ko ciół 

rzymski jako na jedn  matk  wspólnoty chrze cija skiej odnosiły si  do niego z płyn cym z 

wewn trznego przekonania posłusze stwem i szacunkiem. Tak na przykład  w. Włodzimierz, 

ksi

  wybitny,  którego  liczne ludy  mówi c  po  rusku  czcz   jako  twórc   i  opiekuna  swego 

nawrócenia  si   na  wiar   chrze cija sk   -  chocia   ksi gi  liturgiczne  i  wi te  obrz dy 

zapo yczył od Ko cioła wschodniego to jednak, pomny swego obowi zku, nie tylko wytrwał 

w  jedno ci  katolickiej,  lecz  równie   pilnie  starał  si ,  by  mi dzy  Stolic   Apostolsk   a  jego 

narodem panowała wzajemna przyja . Równie  wcale liczni jego potomkowie przyjmowali 

legatów  papieskich  z  powinna  czci   i  utrzymywali  bratersk   ł czno   z  katolickimi 

społecze stwami nawet wtedy, gdy Ko ciół bizanty ski popadł w schizm . 

Unia na Soborze Florenckim 

 

Dlatego  te   Izydor,  metropolita  kijowski  i  całej  Rusi,  działał  zgodnie  z  duchem 

odwiecznej tradycji, gdy w roku 1439 podpisał na Soborze Florenckim dekret uroczystej unii 

Ko cioła  greckiego  z  łaci skim.  Niemniej  wszak e,  chocia   po  powrocie  z  soboru 

przywitany był w Kijowie, swej biskupiej stolicy, z wielk  rado ci  i czci , wkrótce jednak 

został  wtr cony  do  wi zienia  w  Moskwie,  a  wreszcie  zmuszony  był  ucieka   i  pój   na 

wygnanie. 

Pami  owego szcz liwego zjednoczenia si  Rusinów ze Stolic  Apostolsk  nie zanikła w 

pochodzie  wieków,  chocia   smutne  wypadki  i  warunki  dawały  wiele  powodów  do  jej 

całkowitego  wymazania  z  pami ci  ludu.  Wiadome  jest,  e  w  r.  1458  patriarcha 

Konstantynopola Grzegorz Mammas udzielił, wła nie w Rzymie, sakry biskupiej niejakiemu 

Grzegorzowi,  jako  metropolicie  ludów  ruskich,  które  wtedy  podlegały  wielkiemu  ksi ciu 

litewskiemu. Jest równie  historycznie pewne,  e niejeden z nast pców tego  lity usiłował 

wróci   do  jedno ci  z  Ko ciołem  rzymskim,  na  uroczyste  ogłoszenie  dokonanej  unii  nie 

pozwalały nieszcz sne wypadki ówczesne. 

Upadek i naprawa Ko cioła ruskiego 

 

Jednak e  przy  ko cu  XVI  wieku  było  ju   rzecz ,  jasn ,  e  upragnionego  odnowienia  i 

zreformowania mocno podupadłego Ko cioła ruskiego nie mo na spodziewa  si  sk din d, 

jak tylko przez powrót do jedno ci ze Stolic  Apostolsk . Nieszcz sny stan tego  Ko cioła 

opisuj   i  szczerze  wyznaj   nawet  schizmatyccy  i  protestanccy  historycy,  a  przywódcy 

Rusinów, zebrani w Warszawie w r. 1585, przedkładaj c w gorzkich i wyrazistych słowach 

swe skargi, stwierdzili, i  zło tak dalece prze arło ich Ko ciół,  e czego  podobnego nigdy 

dot d nie było ani w przyszło ci by  nie mo e. Nie zawahali si  nawet wezwa  do zaj cia si  

spraw   samego  metropolit ,  biskupów  i  przeło onych  zakonów.  Ju   sam  fakt  wyst pienia 

wieckich przeciw hierarchii wskazywał na niemałe rozlu nienie ko cielnej karno ci. 

Nie trzeba si  wi c dziwi ,  e wreszcie sami biskupi, skoro wszystkie dot d u yte  rodki 

okazały  si   bezskuteczne,  w  ko cu  doszli  do  przekonania,  e  jedynym  ratunkiem  dla 

Ko cioła  ruskiego  jest  nawrót  do  jedno ci  katolickiej.  Knia   Konstanty  Ostrogski, 

najbardziej wpływowy podówczas w ród Rusinów, temu przedsi wzi ciu sprzyjał, jednak e 

pod warunkiem,  e do unii z Ko ciołem zachodnim przyst pi cały Ko ciół wschodni. Pó niej 

jednak,  gdy  widział,  e  zamiar  nie  idzie  tak  jak  sobie  tego  yczył,  stał  si   zawzi tym 

przeciwnikiem poł czenia. 

background image

Przygotowania do unii 

 

Pomimo  tego,  dnia  2  grudnia  1594  roku  nast piło  porozumienie  sze ciu  biskupów  z 

metropolit  na czele, którzy nast pnie wydali o wiadczenie, w którym wyrazili sw  gotowo  

przeprowadzenia  zgody  i  upragnionej  unii.  „Do  tej  decyzji  doszli my  -  pisz   w  swym 

o wiadczeniu  -  bior c  z  bólem  serca  pod  uwag   wielkie  przeszkody,  na  jakie  napotykaj  

ludzie  w  d eniu  do  zbawienia  na  skutek  braku  tej  jedno ci  Ko ciołów  Bo ych,  w  której 

tkwili nasi przodkowie od czasu Zbawiciela naszego Chrystusa i  wi tych Jego apostołów, i 

którzy  wyznawali  jednego  tylko  najwy szego  Pasterza  i  Biskupa  w  Ko ciele  Ho ym  na  tej 

ziemi  -jak  to  z  cał   oczywisto ci   wykazuj   uchwały  soborów  -  i  za  takiego  uznawali  nie 

kogo  innego,  lecz  Jego  wi tobliwo   papie a  rzymskiego,  oraz  jemu  okazywali 

posłusze stwo we wszystkim, i gdy ten stan rzeczy trwał, zawsze wzrastał w Ko ciele Bo ym 

ład i cze  Boga"

3

Nim  jednak  zdołali  t   chwalebn   decyzj   szcz liwie  wykona ,  zmuszeni  byli 

przeprowadzi   bardzo  długie  i  trudne  układy.  Po  wydaniu  dnia  22  czerwca  1595  roku 

nowego, podobnego o wiadczenia przez biskupów ruskich, sprawa posun ła si  tak daleko, 

e rzecznicy całego episkopatu w osobach: Cyryla Terleckiego, biskupa łuckiego i egzarchy 

patriarchy konstantynopolskiego, oraz Hipacego Pocieja, biskupa włodzimierskiego, mogli w 

ko cu  wrze nia  uda   si   do  Rzymu.  Rzecznicy  ci  przywie li  ze  sob   pismo  z 

proponowanymi warunkami, pod którymi biskupi ruscy gotowi byli przyj  uni . Poprzednik 

Nasz, Klemens VIII, przyj ł posłów bardzo  yczliwie, a przyniesiony przez nich dokument 

kazał troskliwie zbada  radzie kardynałów; rezultat bada  całej sprawy był szybki i zgodnie z 

yczeniami szcz liwy. W dniu 23 grudnia 1596 roku posłowie zostali przyj ci przez Ojca 

wi tego,  któremu  na  uroczystej  audiencji  przekazali  o wiadczenie  całego  episkopatu  i  w 

swoim  i  wszystkich  imieniu  zło yli  uroczyste  wyznanie  wiary  katolickiej  i  zaprzysi gli 

posłusze stwo i nale n  lojalno . 

Rado  Ko cioła powszechnego 

 

Tego  samego  dnia  Nasz  poprzednik,  Klemens  VIII,  podzielił  si   t   radosn   nowin   z 

całym  wiatem przez konstytucj ; apostolska. Magnus Dominus et laudabilis nimis

4

. Z jak  

za   rado ci ,  i  miło ci ,  Ko ciół  rzymski  przyj ł  lud  ruski  do  jedno ci  owczarni  wiadczy 

równie  list apostolski Benedictus sit Pastor z dnia 7 lutego 1596 roku, w którym Najwy szy 

Pasterz  zawiadomił  oficjalnie  metropolit   i  innych  biskupów  ruskich  o  szcz liwie 

dokonanym zro ni ciu i zjednoczeniu całego ich Ko cioła ze Stolica. Apostolska.. W li cie 

tym  papie   rzymski,  przedstawiwszy  krótko  przebieg  pertraktacji  rzymskich  i  dzi kuj c 

miłosierdziu  Boskiemu  za  dokonane  dzieło,  orzekł,  i   Ko ciół  ruski  mo e  nadal  zachowa  

bez  zmian  swe  prawa,  zwyczaje  i  obrz dy.  „Pozwalamy  Warn  zachowa   Wasze  obrz dy  i 

nabo e stwa,  które  nie  sprzeciwiaj   si   czysto ci  wiary  i  wzajemnej  z  Nami  ł czno ci,  tak 

samo, jak pozwolił na nie Sobór Florencki"

5

. Z kolei zapewnia,  e prosił króla polskiego, by 

zechciał nie tylko zaopiekowa  si  biskupami i wszystkimi ich sprawami, lecz równie  by dał 

im pozycj   jak najbardziej zaszczytn  i dopu cił ich, zgodnie z ich pragnieniem, do senatu 

królestwa.  W  ko cu  zach cił  ich  po  bratersku,  by  zebrali  si   jak  najpr dzej  na  synod 

prowincjonalny, celem ratyfikacji i przyj cia unii Rusinów z Ko ciołem katolickim. 

Unia Brzeska 

 

Synod ten odbył si  w Brze ciu, a wzi li w nim udział nie tylko wszyscy biskupi ruscy, 

wielu kapłanów i posłowie króla, lecz tak e biskupi łaci scy ze Lwowa, Łucka i Chełmna 

jako  przedstawiciele  papie a.  I  chocia   biskupi  ruscy  ze  Lwowa  i  Przemy la  odmówili, 

niestety, swej zgody, to jednak dnia 8 pa dziernika 1596 roku zjednoczenie społecze stwa 

background image

ruskiego z Ko ciołem katolickim zostało szcz liwie utwierdzone w swej mocy i ogłoszone. I 

mo na si  było spodziewa ,  e z tej zgody i zespolenia, tak potrzebnych dla narodu ruskiego, 

wynikn  skutki bardzo obfite, je liby zgoda ta była powszechna. 

Pierwsze trudno ci 

 

Przyszedł jednak „nieprzyjazny człowiek" i „nasiał k kolu miedzy pszenice" (Mt 13, 25). 

Na skutek bowiem chciwo ci niektórych magnatów, wrogo ci politycznej, oraz zaniedba  w 

uprzednim przygotowaniu i wychowaniu kleru i ludno ci, nast piły ostre spory i długotrwałe 

kl ski,  tak,  e  zdawało  si   cz sto,  i   dzieło  podj te  w ród  jak  najbardziej  sprzyjaj cych 

okoliczno ci, załamie si  w sposób po ałowania godny. 

To,  e  w ród  zawiłych  sporów  i  zmaga ,  za  które  win   ponosz   nie  tylko  schizmatycy, 

lecz  równie   niektórzy  katolicy,  dzieło  nie  upadło  zaraz  na  pocz tku,  przypisa   nale y 

głównie Hipacemu Pociejowi i Józefowi Rutskiemu, którzy oddali si  tej sprawie całkowicie. 

Ich  wysiłek  zmierzał  głównie  w  kierunku  wychowania  kapłanów  i  zakonników  według 

wymogów  prawa  ko cielnego  i  nauki  teologicznej,  ludu  za   w  cnotach  i  przykazaniach 

prawdziwej wiary. 

M cze stwo  w. Jozafata 

 

Niewiele lat upłyn ło, a rozpocz te dzieło zostało u wi cone krwi  m cze sk . Dnia 12 

listopada  1623  roku  Jozafat  Kuncewicz,  arcybiskup  połocki  i  witebski,  odznaczaj cy  si  

wi to ci   ycia  i  apostolsk   gorliwo ci ,  nieugi ty  obro ca  jedno ci  katolickiej,  został 

schwytany  i  zamordowany  przez  zawzi tych schizmatyków.  Lecz  wi ta  krew  m czennika 

stała si  w pewnym stopniu posiewem, z którego wyro li nowi chrze cijanie. Albowiem sami 

mordercy, wszyscy oprócz jednego, przed wykonaniem na nich wyroku  mierci wyrzekli si  

schizmy,  ałowali  za  grzech  i  pot pili  sw   zbrodni ,  Podobnie  wstawiennictwu  tego 

m czennika mo na przypisa . nawrócenie Melecjusza Smotryckiego, który zawzi cie d ył 

do obj cia arcybiskupstwa witebskiego w miejsce Jozafata, lecz powrócił do wiary w r. 1627 

i,  chocia   pocz tkowo  okazał  si   chwiejnym,  wnet  jednak  stał  si   mocnym  obro c   unii 

Rusinów z Ko ciołem katolickim. 

Trudno ci  wszelkiego  rodzaju  z  latami  wzrastały  i  rozpocz te  dzieło  ugody  stale  było 

kr powane.  Najgorsze  było,  e  królowie  polscy,  którzy  na  pocz tku  byli  uwa ani  za 

opiekunów  sprawy  unijnej,  pó niej  robili  coraz  wi ksze  ust pstwa  wrogom  jedno ci 

katolickiej zmuszeni do tego naciskiem wrogów zewn trznych i domowymi wa niami partii. 

To było powodem wytworzenia si  takiej sytuacji dla dzieła unijnego,  e, jak to wyznali sami 

biskupi ruscy, poparcia nie miało ono z ni , jak tylko ze strony papie y rzymskich, którzy 

Ko ciołem ruskim opiekowali si  mocno i po ojcowsku, pisz c listy pełne miło ci, udzielaj c 

pomocy na jak  tylko było ich sta , a szczególnie oddziałuj c przez nuncjusza apostolskiego 

w Polsce. 

Gorliwo  unickich biskupów ruskich 

 

Im  trudniejsze  jednak  nastawały  czasy,  tym  gorliwszymi  okazywali  si   biskupi  ruscy. 

Wkładali  oni  wiele  trudu,  by  wychowywa   prosty  lud  w  przykazaniach  chrze cija skich, 

podnie   niewykształcone  duchowie stwo  na  wy szy  stopie   naukowy,  wzmocni  

rozlu nion   dyscyplin -  zakonn ,  a  zakonników  natchn   dz   wi to ci.  Nie  upadli  na 

duchu  nawet  wtedy,  gdy  wznowiona  została  hierarchia  schizmatycka  i  gdy  w  roku  1632 

przydzielono  jej  wielk   cz

  dóbr  ko cielnych,  oraz,  gdy  moc   układu,  zawartego  z 

background image

Kozakami  przez  króla  polskiego,  zjednoczenie  Rusinów  ze  Stolic   miało  by   zniszczone. 

Pomimo tego biskupi uniccy nieust pliwie bronili powierzonej sobie owczarni. 

Rozwój unii 

 

Wszak e Bóg, który nie dozwala, by jego lud był n kany zbyt ci ko, sprawił wreszcie,  e 

dla Ko cioła ruskiego nadeszły po tylu krzywdach i cierpieniach spokojniejsze czasy, a stało 

si  to po zawarciu pokoju w Andruszowie, w roku 1667. Z nastaniem spokoju religia  wi ta 

rozwijała si  coraz pomy lniej, a chrze cija ska wiara i obyczaje wywierały tak zbawienny 

wpływ,  e zacz to radzi  coraz powszechniej nad powrotem do owczarni katolickiej nawet w 

tych  dwu  diecezjach,  które  w  roku  1596  nie  przył czyły  si   do  Unii.  Zako czyło  si   to 

szcz liwie, gdy  obie te diecezje zł czyły si  ze Stolic  Apostolsk : przemyska w roku 1691 

a  lwowska w  roku  1700.  Tak  wi c  prawie  wszyscy  Rusini,  yj cy  podówczas  w  granicach 

Polski, mieli szcz cie za ywa  jedno ci katolickiej. Skoro za  sprawa unii wchodziła w stan 

coraz to wi kszego rozkwitu z wielk  korzy ci  dla chrze cija stwa. Metropolita i wszyscy 

biskupi Ko cioła ruskiego zebrali si  na synod, który odbył si  w Zamo ciu w roku 1720, by 

naradzi  si  wspólnie nad sposobami zaspokojenia narastaj cych potrzeb wyznawców wiary 

Chrystusowej.  Uchwały  tego  synodu,  zatwierdzone  konstytucj   papie a  Benedykta  XIII 

Apostolatus officiuni w dniu 19 lipca 1724, przyniosły społeczno ci ruskiej niemałe korzy ci 

duchowe. 

Ci kie prze ladowania w zaborze rosyjskim 

 

Atoli z niezbadanych wyroków Boskich społeczno  t  dotkn ły przy ko cu wieku XVIII 

ci kie  wstrz sy  i  prze ladowania,  które  w  tych  cz ciach  jakie  na  skutek  rozbiorów 

Rzeczypospolitej Polskiej zostały przył czone do imperium rosyjskiego, były najostrzejsze i 

najtwardsze.  A  wi c  po  mierci  cara  Aleksandra  l  została  rozmy lnie  zastosowana  twarda 

polityka  zupełnego  zerwania  jedno ci  Rusinów  z  Ko ciołem  rzymskim.  Ju   poprzednio 

wszystkim  biskupom  ruskim  zamkni to  umy lnie  prawie  całkowicie  wszelk   mo no  

porozumiewania si  ze Stolic  Apostolsk . Wnet potem wyznaczono biskupów, którzy byli 

przenikni ci  duchem  schizmy  do  tego  stopnia,  e  mogli  sta   si   powolnym  narz dziem 

urz dów pa stwowych. W seminarium wile skim, utworzonym przez Aleksandra I, wpajano 

w  kleryków  obojga  obrz dków  doktryn ,  tchn c   wrogo ci   do  papiestwa.  Zakon 

bazylianów,  tak  pomocny  dla  katolików  obrz dku  wschodniego,  został  pozbawiony 

autonomii  zakonnej,  a  jego  zakonników  i  poszczególne  klasztory  poddano  całkowicie 

jurysdykcji konsystorzy biskupich. Wreszcie kapłanom obrz dku łaci skiego zakazano pod 

ci k  kar  udzielania sakramentów i niesienia innych posług religijnych Rusinom. I wtedy, 

po  przeprowadzeniu  tego  wszystkiego,  dokonano  w  roku  1839  smutnego  aktu  uroczystego 

przył czenia Ko cioła ruskiego do schizmatyckiej cerkwi rosyjskiej. 

Któ   wypowie,  Czcigodni  Bracia,  cierpienia,  straty  i  ucisk,  których  podówczas 

do wiadczał  szlachetny  naród  ruski,  pod  zarzutem  jednej  tylko  zbrodni,  e,  zmuszany  do 

odszczepie stwa  sił   i  podst pem,  nie  pozwalał  na  zadanie  sobie  tej  krzywdy  i  starał  si  

wszelkimi siłami zatrzyma  sw  wiar . 

Zupełnie wi c słusznie poprzednik Nasz, papie  Grzegorz XVI, w swej alokucji danej 22 

listopada 1839 r., niegodziwo  tego post powania napi tnował, opłakiwał i oskar ał przed 

całym katolickim  wiatem. Lecz nawet te uroczyste  dania i protesty nie znalazły posłuchu i 

Ko ciołowi katolickiemu pozostawało tylko płaka  nad wyrwanymi niegodziw  przemoc  ze 

swego matczynego łona dzie mi. 

Jakby  i  tego  było  za  mało,  w  kilka  lat  pó niej  nawet  diecezja  chełmska,  nale ca  do 

zjednoczonego  z  imperium  rosyjskim  Królestwa  Polskiego,  spotkała  si   z  tym  samym 

nieszcz snym losem. Ka dy chrze cijanin, który odmówił odst pienia od prawdziwej wiary i 

background image

oparł  si ,  zgodnie  z  obowi zkiem  sumienia,  nało onej  w  roku  1875  unii  z  cerkwi  

schizmatyck , był niegodziwie karany pieni nymi karami, chłost  lub zsyłk . 

Sytuacja w zaborze austriackim 

 

Zupełnie inaczej działo si  w tym  samym czasie w diecezjach lwowskiej i przemyskiej, 

które,  po  rozdarciu  Rzeczypospolitej  Polskiej,  były  zł czone  z  cesarstwem  austriackim,  i 

gdzie  sprawa  unii  ruskiej  rozwijała  si   spokojnie  i  pomy lnie.  W  roku  1807  zostało  tam 

wznowione arcybiskupstwo halickie, zł czone wieczy cie z archidiecezj  lwowsk . W nowej 

archidiecezji nastał taki rozkwit,  e dwaj jej metropolici, mianowicie Michał Lewicki (1816-

58) oraz. Sylwcsin Sembratowicz (1882-98), pasterze o wielkiej roztropno ci i i gorliwo ci, 

zostali dla swych wybitnych zdolno ci i szczególnych zasług uczczeni godno ci  kardynalsk  

i  powołani  do  najwy szego  senatu  Ko cioła  rzymskiego.  Kiedy  za   ilo   katolików  coraz 

bardziej wzrastała, Nasz poprzednik, papie  Leon XIII, ustanowił w roku 1885 now  diecezj , 

stanisławowsk .  W  sze   lat  potem  szcz liwy  stan  Ko cioła  galicyjskiego  wzmocniono  w 

sposób szczególny, kiedy to wszyscy biskupi wraz z legatem papieskim i przy współudziale 

licznego  duchowie stwa  odbyli  we  Lwowie  synod  prowincjonalny,  na  którym  wydano 

po yteczne przepisy liturgiczne i obyczajowe. 

Emigracja Rusinów. Ustanowienie biskupów ordynariuszy 

 

Przy ko cu wieku XIX i w pocz tkach XX liczni Rusini z powodu n dzy gospodarczej 

wyemigrowali  do  Stanów  Zjednoczonych  Ameryki  Północnej,  do  Kanady  i  do  Ameryki 

Południowej. Wtedy Nasz poprzednik, papie  Pius X, obawiaj c si  i troszcz c by ci ludzie, 

nie znaj cy miejscowego j zyka i nie nawykli do obrz dów łaci skich, nie wpadali w sidła 

propagandy  schizmatyków  i  sekciarzy,  lub  n kani  w tpliwo ciami  i  otoczeni  bł dem,  nie 

porzucili religii w ogóle, ustanowił dla nich, w roku 1907, biskupa, któremu przyznał pewne 

specjalne  uprawienia  w  stosunku  do  tej e  ludno ci.  Skoro  za   liczba  i  potrzeby  tych 

katolików  wzrastały,  mianował  specjalnych  biskupów  ordynariuszy  dla  Rusinów 

pochodz cych  z  Galicji:  jednego  w  Stanach  Zjednoczonych,  drugiego w  Kanadzie,  oprócz 

tego  ustanowił  biskupa  ordynariusza  obrz dku  greckiego  dla  ludno ci  pochodz cej  z  Rusi 

Podkarpackiej,  Jugosławii  i  W gier.  Nast pnie  zarówno  wi ta  Kongregacja  Propagandy 

Wiary jak i Kongregacja, kieruj ca sprawami Ko cioła wschodniego, uporz dkowały sprawy 

ko cielne Rusinów mieszkaj cych w wy ej wymienionych krajach, wł czaj c równie  kraje 

Ameryki Południowej, przez wprowadzenie potrzebnych przepisów i niezb dne uzgodnienia. 

Uroczysto  trzechsetlecia Unii Brzeskiej 

 

Nic  zatem  dziwnego,  Wielebni  Bracia,  e  otrzymawszy  tak  wielkie  dobrodziejstwa, 

katolicy  ruscy  przy  licznych  nadarzaj cych  si   okazjach  okazywali  bardzo  widocznie  sw  

wdzi czno   i  przywi zanie  do  papie y  rzymskich.  Specjaln   okazj   dał  rok  1895,  jako 

trzechsetna rocznica Unii Brzeskiej, w której to ich przodkowie zgodzili si  na szcz liwie 

zawarte i dokonane w Rzymie poł czenie si  ze Stolic   wi t . Oprócz bowiem uroczystych 

obchodów,  urz dzanych  bardzo  uroczy cie  ku  uczczeniu  szcz liwego  zdarzenia  we 

wszystkich  miejscowo ciach  prowincji  galicyjskiej,  została  wysłana  do  Rzymu  wspaniała 

delegacja  biskupów,  która  wyraziła  w  imieniu  Ko cioła  ruskiego  miło   i  lojalno   dla 

Pierwszego Biskupa i Nast pcy  w. Piotra, oraz zło yła mu hołd i cze  tego  Ko cioła. Nasz 

poprzednik,  p. papie  Leon XIII, przyj ł wspaniałe to poselstwo z czci , oraz do  z rado ci  

i ojcowsk   yczliwo ci  przemówił, chwal c poł czenie si  Rusinów ze Stolic  Apostolsk  

background image

jako  zbawienne  ródło  prawdziwego  wiatła,  niewzruszonego  nadprzyrodzonego  pokoju  i 

niebieskich darów dla tych wszystkich, którzy t  ł czno  szczerze zachowuj . 

Dobrodziejstwa papie y dla Rusinów 

 

W  naszych  ju   czasach  papie e  rzymscy  wy wiadczyli  temu  drogiemu  im  narodowi 

równie   niemało  dobrodziejstw.  Gdy  pierwsza  wojna  wiatowa  i  wojny  lat  nast pnych 

zniszczyły  kraj  ruski,  papie e  uczynili  co  było  w  ich  mocy,  by  społeczno ci  ruskiej  nie  

pomoc i pocieszenie. Skoro za  z Bosk  pomoc  trudno ci te min ły, katolicka ta społeczno  

poszła  z  ochot   współpracowa   czynnie  ze  swymi  niezmordowanymi  biskupami  i 

duchowie stwem  na  polu  wieckiego  apostolstwa.  Niestety,  nadeszła  druga  wojna,  jeszcze 

zgubniejsza,  jak  to  jest powszechnie  wiadome,  dla  ruskiej hierarchii  i dla  wiernych.  Zanim 

jednak,  Wielebni  Bracia,  napiszemy  o  obecnych  nieszcz ciach  i  ucisku,  na  które  Ko ciół 

ruski  miertelnie jest nara ony, nale y co  doda , co dałoby pełniejszy pogl d na wspaniałe 

dobrodziejstwa, które dla narodu ruskiejgo i tego  Ko cioła wynikły z unii zawartej 350 lat 

temu. 

DOBRODZIEJSTWA UNII BRZESKIEJ 

Opieka papie y nad zachowaniem bez zmian obrz dku ruskiego 

 

Skoro  krótko  rzucili my  okiem  na  sumarycznie  uj t   histori   owego  szcz liwie 

dokonanego  zjednoczenia  i  zapoznali my  si   to  z  radosnymi,  to  znowu  smutnymi  jego 

dziejami,  narzuca  si   Nam  pytanie  nast puj ce:  co  przyniosło  narodowi  i  Ko ciołowi 

ruskiemu  to  zjednoczenie  i  jaki  zysk  oraz  korzy   dała  obojgu  Stolica  wi ta  i  papie e? 

Danie wła ciwych odpowiedzi na te pytania wydaje si  rzecz  konieczn  i bardzo na czasie; 

nie brak bowiem ludzi, którzy Uni  Brzesk  zwalczaj  i patrz  na ni  nienawistnie. 

Przede  wszystkim  zwa y   trzeba,  e  Nasi  poprzednicy  zawsze  dokładali  najwy szych 

stara ,  by  prawny  obrz dek  ruski  otoczy   opiek   i  zachowa .  Kiedy  episkopat  ruski  prosił 

papie a za po rednictwem posłanych do Rzymu biskupów włodzimierskiego i łuckiego, by 

Jego  wi tobliwo   raczył  w  swym  własnym  i  swoich  nast pców  imieniu  zatrzyma   w 

cało ci i bez zmian i zatwierdzi  obrz dy sakramentalne i ceremonie Ko cioła wschodniego, 

oraz zatwierdzi  je w tym sianie, w jakim posługiwano si  nimi w czasie zawierania Unii, jak 

równie  by raczył stwierdzi ,  e ani On sam, ani Jego nast pcy nigdy nie wprowadz  w nie 

adnych  zmian"

6

  -  Klemens  VIII  przychylił  si   do  ich  pro by  i  wydał  przepis  zakazuj cy 

dokonywania  takich  zmian.  Nawet  kiedy  został  zaprowadzony  kalendarz  gregoria ski,  nie 

nało ono  na  Rusinów  obowi zku  jego  przestrzegania,  cho   wydawało  si   pocz tkowo,  i  

Rusini winni go przyj , zachowuj c liturgiczny kalendarz obrz dku wschodniego; istotnie, 

dawny kalendarz julia ski pozostał w swej mocy a  po dzie  dzisiejszy. 

Ten e sam Nasz poprzednik pozwolił równie  (listem z dnia 23 lutego 1598 r.) by, zgodnie 

z  postanowieniem  aktu  unijnego  i  stosownie  do  staro ytnego  zwyczaju  Ko cioła 

wschodniego, wybór ruskich biskupów sufraganów był zatwierdzany przez metropolit . Inni 

Nasi poprzednicy pozwolili metropolitom zakłada  instytuty naukowe i szkoły w całej Rusi i 

obsadza  je dowolnie przez nich wybranym kierownikom i nauczycielom. Zarz dzili równie , 

by w rozdawnictwie łask duchownych Rusini byli traktowani na równi z innymi katolikami; 

było wi c  yczeniem papie y, by mogli oni korzysta , na równi z innymi chrze cijanami, ze 

wszystkich  odpustów,  je li  wypełni   odpowiednie  warunki.  Paweł  V  wyraził  wol ,  by 

wychowankowie  instytucji  naukowych  i  szkolnych,  utworzonych  przez  metropolit ,  mogli 

korzysta   z  tych  łask  szczególnych,  jakich  papie e  hojnie  udzielili  wychowankom  domów 

Towarzystwa  Jezusowego  i  członkom  Sodalicji  Maria skich,  zało onych  w  tych  domach. 

Papie  Urban VIII obdarzył wszystkich odprawiaj cych  wiczenia duchowne w klasztorach 

background image

bazylia skich  tymi  samymi  odpustami,  które  zostały  udzielone  zakonnikom  Towarzystwa 

Jezusowego. 

 

Obrona przywilejów i uprawnie  ruskiej hierarchii 

 

Fakty powy sze wykazuj  z cał  wyrazisto ci ,  e Nasi poprzednicy zawsze odnosili si  

do Rusinów z ojcowsk  miło ci , na równi z katolikami obrz dku łaci skiego. Le ała im na 

sercu równie  obrona uprawnie  i przywilejów ruskiej hierarchii. Kiedy bowiem do  liczni 

łacinnicy  uwa ali  obrz dek  ruski  za  po ledniejszy  i  gdy  nawet  niektórzy  biskupi  łaci scy 

utrzymywali,  e biskupi ruscy ninie maj  pełni praw i władz biskupich, lecz  e s  im podlegli 

- Stolica Apostolska odrzuciła te niesłuszne mniemania i dnia 28 wrze nia 1643 roku wydała 

dekret,  w  którym  stwierdziła  co  nast puje:  „Kardynał  Pamphili,  przedło ył  ró ne  dekrety 

Kongregacji  zajmuj cej  si   specjalnie  sprawami  niskich  Unitów  i  Jego  wi tobliwo  

zatwierdził dekret tej e Kongregacji z dnia 14 sierpnia ubiegłego roku, który postanawia,  e 

ruscy  biskupi  uniccy  s   rzeczywistymi  biskupami  i  za  takich  nale y  ich  uwa a   i  takimi 

nazywa .  Stolica  wi ta  zatwierdziła  równie   dekret  tej e  Kongregacji,  postanawiaj cy,  e 

biskupi  ruscy  s   wprawie  zakłada   w  swych  diecezjach  szkoły  i  instytuty  naukowe  dla 

młodzie y swojego obrz dku, oraz,  e duchowie stwo ruskie korzysta z przywilejów: fori

7

canonis

8

, immunitatis

9

, i libertatis - na równi z kapłanami Ko cioła łaci skiego"

10

Spór o zmian  obrz dku 

 

Niestrudzona  i  troskliwa  piecza  papie y  rzymskich  o  zachowanie  i  ocalenie  obrz dku 

ruskiego  staje  si   widoczna  szczególnie  z  przebiegu  sporu  o  zmian   obrz dku.  Albowiem, 

chocia  z wielu specjalnych powodów, zupełnie od ich woli niezale nych, nie mogli nało y  

na  wieckich  unitów  cisłego  zakazu  zmiany  obrz dku,  to  jednak  z  niejednokrotnych  prób 

wprowadzenia  tego  zakazu,  jako  te   z  poucze   dawanych  biskupom  i  kapłanom  łaci skim 

jasno  wynika,  jak  bardzo  ta  sprawa  le ała  na  sercu  Naszym  poprzednikom.  W  samym 

dekrecie, ustanawiaj cym w roku 1595 szcz liw  uni  Rusinów ze Stolic  Apostolsk , nie 

ma wyra nego zakazu przechodzenia z obrz dku wschodniego na łaci ski. Niemniej jednak z 

listu generalnego przeło onego Towarzystwa Jezusowego do członków zakonu w Polsce (rok 

1608) wynika, jaka była ju  wówczas my l Stolicy Apostolskiej w tym wzgl dzie. W li cie 

tym  generalny  przeło ony  pisze,  e  ci,  którzy  nigdy  nie  posługiwali  si   obrz dkiem 

łaci skim,  nie  mog   go  przyj   po  pogodzeniu  si   z  Ko ciołem,  „poniewa   jest  nakazane 

przez  Ko ciół,  a  w  szczególno ci  postanowione  jest  w  dokumencie  Unii  dokonanej  za 

Klemensa VIII,  e ka dy ma trzyma  si  obrz dku swego Ko cioła"

11

Gdy jednak e skargi,  e ruska młodzie  szlachecka przyjmuje obrz dek łaci ski stały si  

zbyt cz ste.  wi ta Kongregacja Propagandy Wiary nakazała dekretem z dnia 7 lutego 1624 

roku,  e „nie wolno odt d bez specjalnego zezwolenia Stolicy Apostolskiej przechodzi  na 

obrz dek  łaci ski  Rusinom-unitom,  zarówno  wieckim  jak  duchownym,  zakonnym  i 

diecezjalnym, a szczególnie mnichom zakonu  w. Bazylego, i to bez wzgl du na przyczyny, 

cho by najbardziej nagl ce"

12

Gdy wszak e Zygmunt III, król polski, wstawił si , by ów dekret nie był wprowadzany w 

ycie  w  całej  rozci gło ci,  lecz  by  zakaz  obj ł  tylko  duchowie stwo  -  Nasz  poprzednik, 

papie   Urban  VIII,  nie  mógł  nie  ust pi   tak  wielkiemu  opiekunowi  jedno ci  katolickiej. 

Dlatego te , co ze wzgl du na specjalne przyczyny nie zostało unormowane prawem, Stolica 

Apostolska  starała  si   osi gn   drog   instrukcji  i  napomnie ,  co  mo e  by   udowodnione 

wieloma faktami. 

Mianowicie ju  we wst pie do dekretu wydanego dnia 7 lipca 1624 roku, w którym zakaz 

przyjmowania  obrz dku  łaci skiego  rozci gał  si   tylko  na  kapłanów,  znajduje  si  

background image

zarz dzenie,  e nale y upomnie  kapłanów Ko cioła łaci skiego, by przysłuchaniu spowiedzi 

wi tej  nie  namawiali  wieckich  unitów  do  przyjmowania  tego   obrz dku.  Tego  rodzaju 

upomnienia  wydawane  były  wielokrotnie,  za   nuncjusze  apostolscy  w  Polsce  dokładali  ze 

wszystkich sił stara , by odnosiły po dany skutek.  e za  i pó niej Stolica Apostolska nie 

zmieniła  zdania  w  tej  sprawie,  wiadczy  list  papie a  Benedykta  XIV  do  biskupów 

lwowskiego  i  przemyskiego,  wysłany  w  roku  1751,  w  którym  mi dzy  innymi  znajduj   si  

nast puj ce zdania : „Nadszedł do Nas wasz list pisany 17 lipca, w którym skar ycie si  na 

przechodzenie  Rusinów  z  obrz dku  greckiego  na  łaci ski.  Otó   dobrze  wiecie,  Wielebni 

Bracia, i  na takie przechodzenie nie zgadzali si  zarówno Nasi poprzednicy jak i My sami, 

jako  e  pragnieniem  ich  i  naszym  było  i  jest  nie  zburzenie,  lecz  zachowanie  obrz dku 

greckiego"

13

. Ponadto ten e papie  obiecał,  e usunie w tej sprawie wszystkie przeszkody i 

ostatecznie przechodze  tych zaka e dekretem uroczystym. Jednak e przeciwny obrót rzeczy 

i warunki ówczesnych czasów nie pozwoliły, by owe pragnienia i obietnice zostały wcielone 

w  ycie ju  wtedy. 

W  ko cu  jednak e,  gdy  ju   papie e  Klemens  XIV  i  Pius  VII  zarz dzili,  e  nie  mog  

przechodzi   na  obrz dek  łaci ski  katolicy  obrz dku  ruskiego,  którzy  zamieszkuj   kraje 

rosyjskie,  moc   układu  zwanego  Concordia,  zawartego  pod  auspicjami  Kongregacji 

Propagandy Wiary mi dzy biskupami łaci skimi i greckimi w roku 1863, zostało ustalone,  e 

zakaz ten odnosi si  do wszystkich Rusinów. 

Dbało  Stolicy Apostolskiej o zachowanie i czysto  obrz dku ruskiego 

 

Wielebni  Bracia!  W  podanym  tu  krótkim  przegl dzie  historycznym  wyst puje  dbało  

Stolicy  Apostolskiej  o  zachowanie  obrz dku  ruskiego  w  cało ci  społecze stwa  i  w 

poszczególnych  jego  członkach.  Nikt  jednak  nie  powinien  dziwi   si   je li,  ze  wzgl du  na 

specjalne  warunki,  ta   Stolica,  pozostawiaj c  ów  obrz dek  nietkni tym  w  jego  istocie  - 

zgodziła  si   na  wprowadzenie  pewnych  zmian  pomniejszych  lub  je  na  pewien  czas 

zatwierdziła. Tak na przykład nie zgodziła si  na wprowadzanie  adnych zmian liturgicznych 

nawet  w  tym,  co  wprowadzono  ostro nie  i  na  prób ,  za  wyj tkiem  kilku,  wprowadzonych 

przez samych biskupów ruskich na synodzie zamojskim. 

Kiedy  jednak  niektórzy  zawzi ci  zwolennicy  schizmy  usiłowali  samowolnie  przywróci  

dawne i cz ciowo ju  zapomniane zwyczaje - pozornie z motywów troski o nienaruszaln  

cało   swego  obrz dku,  a  w  rzeczywisto ci  by  w  ten  sposób  łatwiej  odci gn  

nieu wiadomion   ludno   od  wiary  katolickiej  -  papie e  rzymscy,  id c  za  obowi zkiem 

sumienia,  napi tnowali  publicznie  ich  podst pne  i  skryte  zamiary  i  przeciwstawili  si   ich 

niegodziwym  knowaniom,  zarz dzaj c,  i   „nie  wolno  bez  zgody  Stolicy  Apostolskiej 

wprowadza  w obrz dy  wi tej liturgii  adnych innowacji, nawet w zamiarze przywrócenia 

ceremonii,  które  wydawałyby  si   bardziej  zgodne  z  obrz dami,  zatwierdzonymi  przez  t  

Stolice; innowacje te mo na wprowadza  tylko z bardzo wa nych powodów i powag  Stolicy 

Apostolskiej"

14

Zreszt  jest rzecz  wykluczon  jakoby Stolica Apostolska zamierzała szkodzi  zachowaniu 

i czysto ci tego obrz dku; rzecz ma si  przeciwnie: Ko ciół ruski raczej zawdzi cza jej jak 

najbardziej  religijn   cze   dla  swych  staro ytnych  pomników  liturgicznych.  Wyra nym 

dowodem  czynnej  yczliwo ci  dla  obrz dku  ruskiego  jest  nowe  rzymskie  wydanie  ksi g 

wi tych, zacz te w czasie Naszego pontyfikatu, i cz ciowo obecnie wyko czone; dokonuj c 

tego  na  pro b   biskupów  ruskich,  Stolica  Apostolska  pragnie  ich  obrz dy  liturgiczne 

dostosowa  do ich staro ytnych i czcigodnych pami tek. Wro ni cie w Ko ciół powszechny. 

Lecz  przejd my  ju ,  Wielebni  Bracia,  do  innego  dobrodziejstwa,  jakie  przyszło  dla 

społecze stwa  ruskiego  z  zespolenia  si   ze  Stolic   Apostolsk .  Mianowicie  przez  to 

poł czenie  szlachetny  ten  naród  wrósł  w  Ko ciół  powszechny  i  odt d  yje  jego  yciem, 

o wieca  si   jego  prawd ,  bierze  udział  w  jego  łaskach.  Z  tego  Ko cioła  wypływaj   zdroje 

wód, które wsz dzie przenikaj  i wszystko orze wiaj , tworz c klimat duchowy, w którym 

background image

mog  wyrasta  z tak u y nionej gleby najpi kniejsze kwiaty wszystkich cnót oraz rodzi  si  

obfite, zbawienne owoce. 

Wzrost dyscypliny ko cielnej. Pomniki architektury 

 

Albowiem,  gdy  przed  dokonaniem  unii  sami  bracia  schizmatycy  skar yli  si   na  upadek 

religii,  na  powszechnie  tam e  panuj cy  wyst pek  przekupstwa  w  wyborze  biskupów, 

obsadzaniu  probostw  i  innych  placówek  duchownych,  na  grabienie  dóbr  ko cielnych,  na 

zepsucie  obyczajno ci  zakonników,  wreszcie  na  rozlu nienie  karno ci  w  klasztorach, 

osłabienie i podanie w pogard  posłusze stwa nale nego biskupom ze strony wiernych po jej 

dokonaniu  nastało  co   przeciwnego;  za  natchnieniem  i  z  pomoc   Boga  warunki  powoli 

zmieniły  si   na  lepsze.  Lecz  jak   stało ci ,  i  moc   ducha  musieli  odznacza   si   biskupi, 

zwłaszcza na pocz tku - kiedy to panowało rozagitowanie, zaburzenia i prze ladowania - by 

zaprowadzi  powszechne odrodzenie ko cielnej dyscypliny! Ile  musieli wło y  wysiłku w 

działanie,  ile   ich  to  kosztowało  cierpliwego  truciu,  by  wychowa   nowe  pokolenie  kleru, 

uformowanego według lepszych obyczajów, by podtrzyma  na duchu poniewieran  ci kimi 

przej ciami powierzon  sobie trzod , by usztywni  chwiejnych i wzmocni  słab  jeszcze w 

nich wiar ! A jednak, wbrew ludzkim oczekiwaniom, skutki były pomy lne, i błogosławiona 

jedno   nie  tylko  wyszła  zwyci sko  ze  wszystkich  przeciwno ci,  lecz,  staczaj c  chwalebne 

boje,  wyłoniła  si   z  nich  ywsza  i  skrzepni ta.  I  nie  elazem  i  nahajk ,  nie  obietnicami  i 

gro bami, lecz wybitnym przykładem  ycia jakim  dziwnym blaskiem okazuj ca, si  w nich 

łaska.  Boska,  katoliccy  Rusini  doprowadzili  do  tego,  e  odszczepie cze  dot d  diecezje 

lwowska i przemyska weszły w ko cu do jednej owczarni. 

Skoro  wreszcie  nastał  pokój  i  uspokojenie,  kwitn cy  stan  Ko cioła  ruskiego  pocz ł  si  

nawet  uzewn trznia   -  szczególnie  w  wieku  XVIII.  Dowodem  tego  jest  wzniesienie 

wybitnych pomników epoki w wielu miejscach, a zwłaszcza lwowskiej katedry  w. Jerzego, 

oraz  wi ty  i klasztorów w Poczajowie, Toroczanach i  yrowicach. 

Zakon bazylia ski 

 

Tutaj  wypada  po wi ci   nieco  miejsca  zakonnikom  bazylia skim,  którzy  swoimi,  na 

szerok   skal   zakrojonymi  i  usilnymi  dziełami  zasłu yli  si   cało ci  sprawy  unijnej  jak 

najwi cej  i  jak  najlepiej.  Po  doprowadzeniu  ich  klasztorów  przez  Welamina  Rutskiego  do 

stanu lepszego i  wi tszego i po scaleniu ich w jedn  Kongregacj , klasztory te zapełniły si  

licznymi zakonnikami, którzy dawali tak dobry przykład sw  pobo no ci , wykształceniem i 

apostolsk  gorliwo ci ,  e stali si  duchowymi przewodnikami i nauczycielami w religijnym 

yciu ludno ci. Zakładali oni instytuty naukowe i szkoły, w których dawali młodzie y, cz sto 

bardzo  utalentowanej,  znakomite  wykształcenie  w  naukach  zarówno  wieckich  jak  i 

teologicznych,  a  równocze nie  przekazywali  im  sw   własn ,  gruntown   cnot   -  w  czym 

osi gn li tak wielki post p,  e nie ust powali wychowawcom szkół łaci skich. Wszystko to 

było widziane i doceniane przez bra  schizmatyck  i niemała ich liczba, opu ciwszy własny 

dom i kraj rodzinny

15

, przenosiła si  dobrowolnie do tej siedziby nauk, by równie  korzysta  

ze słodkich jej owoców. 

 

Wzrost Ko cioła unickiego 

 

Nie mniej korzy ci odniosło społecze stwo ruskie czasów nam bli szych. Mo e si  o tym 

ka dy  łatwo  przekona ,  gdy  zapozna  si   ze  stanem  Ko cioła  w  Galicji  przed  zburzeniami, 

dokonanymi w dzikiej obecnej wojnie. Prowincja ta liczyła 3 600 000 wiernych, 2275 ksi y i 

2226  parafii.  Oprócz  tego  znajdowało  si   w  ró nych  cz ciach  wiata,  a  zwłaszcza  w 

background image

Ameryce, od 400 do 500 tysi cy katolików Rusi nów, pochodz cych z prowincji galicyjskiej. 

Tej znacznej ilo ci wiernych, która nigdy nie była tak wielk , odpowiadał znakomity wysiłek 

poszczególnych  diecezji,  by  prowadzi   i  ukształtowa   ycie  w  cnocie,  w  pobo no ci,  po 

chrze cija sku.  W  seminariach  diecezjalnych  wychowankowie  przygotowywali  si   do 

wi tych  obowi zków  kapła skich  w  sposób  wła ciwy  i  z  cał   gorliwo ci ,  a  wierni,  z 

miło ci   i  czci   bior c  udział  w  nabo e stwach  ku  czci  Bo ej,  odprawianych  według 

przepisów  ich  obrz dku,  z  rado ci   za ywali  obfitych  owoców  religii.  Robi c  ten  krótki 

przegl d  stanu  w  jakim  znajdował  si   Ko ciół  ruski,  nie  mo emy  pomin   milczeniem 

wybitnej postaci metropolity Andrzeja Szeptyckiego, który przez swój niestrudzony, niemal 

45-letni  trud,  dał  dowód  najwy szych  zasług,  nie  na  jednym  tylko  polu  i  nie  tylko  w 

dziedzinie religijnej. Za czasów jego biskupich rz dów powstało Towarzystwo Teologiczne, 

które dało duchowie stwu bodziec do staranniejszego i gł bszego studiowania nauki  wi tej; 

została zało ona Lwowska Akademia Ko cielna, która zdolniejszej młodzie y m skiej dawała 

mo no   po wi cenia  si   na  sposób  uniwersytecki  naukom  filozoficznym,  teologicznym  i 

innym;  rozwin ło  si   wszelkiego  rodzaju  pi miennictwo,  w  postaci  ksi ek,  czasopism  i 

traktatów,  chwalone  nawet  zagranic ;  piel gnowano  wi t   sztuk ,  zgodnie  z  tradycjami  i 

specjalnym geniuszem narodowym; pozakładano muzea i inne zbiory sztuk pi knych, pełne 

zabytków  przeszło ci;  utworzono,  wreszcie,  wcale  liczne  instytucje  dobroczynne,  nios ce 

pomoc biednym i potrzebuj cym. 

 

Zbawienna praca stowarzysze  pobo nych 

 

Nie  mo emy  równie   przemilcze   zasług  polegaj cych  na  du ej  i  zbawiennej  pracy 

stowarzysze   pobo nych,  m skich  i  kobiecych.  Jako  pierwsze  wspomnie   tu  chcemy 

klasztory  ojców  bazylianów  i  sióstr  bazylianek.  Zakony  te  nara one  zostały,  za  czasów 

cesarza  austriackiego  Józefa  II,  na  wtr canie  si   władz  pa stwowych  w  ich  sprawy,  co 

wyrz dziło  im  wielk   krzywd   i  doprowadziło  je  w  niemałym  stopniu  do  upadku.  Pó niej 

jednak,  mianowicie  w  roku  1882  i  w  latach  nast pnych,  dzi ki  tak  zwanej  reformie 

dobromilskiej,  wróciły  do  swojej  dawnej  wietno ci,  i  z  miło ci   ycia  ukrytego  i 

kontemplacji, jak tego domaga si  przykład i reguły ich  wi tego zało yciela, ł cz  gorliw  

działalno   apostolsk .  Oprócz  klasztorów  bazylia skich  powstały  nowe  zgromadzenia 

zakonne  m ów  i  niewiast,  które  rozwin ły  nie  mniej  chwalebn   działalno .  Tak  wi c 

powstał  Zakon  Studytów,  którego  zakonnicy  po wi caj   si   głównie  kontemplacji  prawd 

Bo ych i pokucie, Zakon OO. Redemptorystów obrz dku wschodniego, którego członkowie 

pracuj  na polu misyjnym w Galicji i w Kanadzie. Powstały te  liczne zgromadzenia zakonne 

wieckie,  zajmuj ce  si   wychowaniem  dziewcz t  i  prac   na  polu  miłosierdzia 

chrze cija skiego, a wi c: Słu ebniczki Naj wi tszej Maryi Panny Niepokalanej, Siostry od 

w.  Józefa,  Siostry  od  w.  Jozafata,  od  Naj wi tszej  Rodziny,  oraz  Siostry  Szarytki  w. 

Wincentego a Paulo. 

Papieskie Kolegium  w. Jozafata 

 

Oprócz  powy szego  chcemy  tutaj  wspomnie   równie   wspaniałe  Papieskie  Kolegium 

w.Jozafata, wzniesione przez Naszego poprzednika, Piusa XI, na janikulskim wzgórzu. W 

ci gu  kilku  wieków  pewna  ilo   wybranej  młodzie y  pobierała  swe  wykształcenie  i 

przygotowanie do kapła stwa w Papieskim Kolegium Greckim. Papie  Leon XIII utworzył w 

roku  1897  specjalnie  dla  powoła   kapła skich  spomi dzy  Rusinów  Kolegium  Rzymskie. 

Skoro  jednak  liczba  alumnów  wzrosła  i  budynek  tego  Kolegium  nie  mógł  ich  pomie ci , 

papie   Pius  XI,  odnosz cy  si   do  ludno ci  ruskiej  z  wielk   miło ci ,  zbudował  wy ej 

wspomniany nowy i wi kszy gmach, w tym celu, by kandydaci do kapła stwa, wychowuj c i 

kształc c  si   tam  w  nauce  wi tej  podług  własnego  obrz dku,  wzrastali  w  szacunku, 

background image

lojalno ci  i  miło ci  ku  Zast pcy  Jezusa  Chrystusa  i  stawali  si   nadziej   szcz liwszej 

przyszło ci Ko cioła ruskiego. 

Wyznawcy i m czennicy Ko cioła ruskiego 

 

Jest  inny  jeszcze,  niemniejszej  wagi  po ytek,  Wielebni  Bracia,  jaki  społeczno   ruska 

odniosła  ze  swego  poł czenia  si   ze  Stolic   Apostolsk ,  a  jest  nim  chwała  i  ozdoba  jak  

zyskała wydaj c chlubny zast p wyznawców i m czenników, którzy nie zawahali si  podj  

niezliczone trudy, prace i ponie  uciski, a nawet  mier  - dla zachowania w czysto ci wiary 

katolickiej  i  niezłomnej  wierno ci  ku  papie om  rzymskim,  stosownie  do  słów  Boskiego 

Odkupiciela:  „Błogosławieni  b dziecie,  gdy  ludzie  nienawidzie   Was  b d ,  i  gdy  was 

wył cz ,  i  b d   wam  złorzeczy ,  a  imi   wasze  jako  złe  b d   zniesławia   dla  Syna 

człowieczego.  Weselcie  si   dnia  owego  i  radujcie  si ,  bo  oto  zapłata  wasza  obfita  jest  w 

niebiesiech" (Łk, 6, 22-23). 

Na pierwsze miejsce wysuwa si  tu ów wielki zaiste  wi ty biskup Jozafat Kuncewicz, o 

którym  wy ej  mówili my;  poszukiwany  przez  najzagorzalszych  wrogów  imienia 

katolickiego, oddał si  dobrowolnie w r ce morderców, by ofiar  własnego  ycia wysłu y  

jak najszybszy powrót do jedno ci dla swych odł czonych od Ko cioła braci. Był to wybitny 

w  tym  czasie,  lecz  nie  jedyny  m czennik  wiary  i  jedno ci  katolickiej.  W  jego  bowiem 

zwyci skie  lady poszli liczni kapłani  wieccy, którzy, ju  to zostali zabici szablami, ju  to 

zachłostani  nahajkami,  ju   to  utopieni  w  Dnieprze,  przez  co  zatryumfowali  nad  mierci   i 

zyskali nagrod  nieba,. 

 

Wojna Kozaków z Ko ciołem ruskim 

 

W  niewiele  lat  potem,  mianowicie  gdy  w  połowie  XVII  wieku  Kozacy  wyst pili  do 

otwartej wojny z Rzeczpospolit  Polsk , nienawi  przeciwników jedno ci religijnej sro yła 

si   jeszcze  bardziej.  Albowiem  wmówiono  Kozakom,  e  zaprowadzona  unia  religijna  jest 

głównym  ródłem wszystkich nieszcz

 i kl sk ówczesnych; dlatego wzi li oni sobie za cel 

prze ladowanie i t pienie jej wszelkimi  rodkami. Nie obliczalne wprost szkody wynikły st d 

dla Ko cioła ruskiego. Wiele  wi ty  zostało zbezczeszczonych, złupionych, zrujnowanych, a 

ich  zaopatrzenie  i  maj tki  zniszczone.  Liczni  kapłani  i  wierni,  bici  nahajkami,  torturowani, 

pogin li w ród wyrafinowanych m czarni. Nawet biskupi byli pozbawiani maj tków i siedzib 

biskupich  i  musieli  ratowa   si   ucieczk .  Jednak e  w ród  najbardziej  sro cej  si   burzy 

biskupi ci nie upadli na duchu i powierzonej sobie trzody bronili i strzegli wszelkimi siłami; a 

co  wi cej,  znajduj c  si   w ród  gwałtów  i  ucisku,  czynili  wysiłek,  b d   modlitw ,  b d  

namowami,  b d   prac   apostolsk ,  by  cał   Rosj   wraz  z  carem  Aleksym  do  jedno ci 

owczarni doprowadzi . 

Na  kilka  lat  przed  rozbiorem  Rzeczypospolitej  Polskiej  nastało  nowe  prze ladowanie 

imienia katolickiego. Zajmuj ce Polsk  wojska carycy Katarzyny zabrały przemoc  i zbrojnie 

wiele  ko ciołów  i  klasztorów,  kapłanów  za ,  którzy  odmówili  odst pstwa  od  swojej  wiary, 

nieludzko  kopano,  deptano,  bito  nahajkami,  wtr cano  do  wi zie ,  głodzono,  dr czono 

pragnieniem i mrozem. 

Wojna z Ko ciołem unickim pod zaborem rosyjskim 

 

Nie mniejsz  moc i stało  ducha wykazali kapłani, którzy około roku 1839 woleli utraci  

maj tek i wolno  ni  wyprze  si  swej religii. Z pomi dzy nich szczególnie wymieni  nale y 

Józefa Anczewskiego, który, wi ziony w klasztorze w Suzdalu przez 32 lata, zmarł w opinii 

wi to ci w roku 1877. Podobnie owych 160 kapłanów, którzy za otwarte wyznawanie wiary 

katolickiej zostali oderwani od swoich rodzin, wywiezieni w gł b Rosji i zamkni ci tam e w 

background image

klasztorach; a pomimo,  e ich morzono głodem i dr czono w najró norodniejszy sposób, nie 

dali  si   odwie   od  swych  naj wi tszych  przekona .  T   sam   sił   ducha  odznaczyli  si  

kapłani  i  wieccy  diecezji  chełmskiej,  niezłomnie  wytrzymuj c  wszystkie  udr ki  i  pomimo 

nich  dochowuj c  wierno ci  wierze  katolickiej.  Tak  na  przykład  mieszka cy  Pratulina,  gdy 

wojsko przyst piło do zaj cia ko cioła i oddania go odszczepie com, nie odp dzali przemocy 

sił , lecz przeciwstawili napastnikom  yw  zapor  swych bezbronnych ciał; sko czyło si  na 

tym,  e jednych okrutnie skatowano i poraniono, drugich wtr cono na wiele lat do wi zie  

lub  wywieziono  w  mro n   Syberi ,  wielu  za   zostało  zastrzelonych,  a  krew  ich  dała 

wiadectwo Chrystusowi. W diecezji chełmskiej podj to ju  spraw  beatyfikacji tych, którzy 

przywi zanie do wiary katolickiej przypiecz towali krwi , i nale y si  spodziewa ,  e b d  w 

przyszło ci zaliczeni w poczet błogosławionych. Te niecne zbrodnie były dokonywane, trzeba 

to stwierdzi  z bólem, nie w jednym tylko miejscu, lecz w licznych miastach, miasteczkach i 

wsiach.  A  kiedy  ju   wszystkie  wi tynie  katolickie  oddano  zwolennikom  schizmy,  kiedy 

wszyscy  kapłani  zostali  wyrzuceni  ze  swych  parafii,  a  powierzone  im  owczarnie  pozostały 

bez opieki pasterskiej, wtedy wszystkich wiernych wpisano do ksi g cerkwi schizmatyckiej, 

nie  zwa aj c  na  ich  opór  i  nie  pytaj c  o  zgod .  Ci  jednak,  cho   pozbawieni  pasterzy  i 

wszelkich  pomocy  oraz  dobrodziejstw  swej  religii,  wiar   sw   niezłomnie  zachowali.  Gdy 

nieco  pó niej  zakonnicy  Towarzystwa  Jezusowego  udawali  si   do  nich  potajemnie,  w 

przebraniu  i  z  nara eniem  własnego  ycia,  by  im  głosi   Bosk   nauk   i  nie   pociech ,  z 

rado ci  i czci  byli przez nich przyjmowani. 

Wyj cie Ko cioła unickiego z ukrycia 

 

Kiedy  wreszcie  w  roku  1905  nastała  pewna  swoboda  religijna,  mo na  było  w  tych 

cz ciach Rusi ogl da  radosne i zdumiewaj ce zjawisko: niezliczeni katolicy porzucili swe 

ukrycie i wyszli jawnie na ziemi , a za ywaj c sło ca wolno ci uszykowali si  w procesje, 

wznie li  krzy e  i  religijne  obrazy;  nie  maj c  kapłanów  własnego  obrz dku,  udali  si   do 

ko ciołów łaci skich - do których dost p mieli przed tym pod ci kimi karami zakazany - by 

tam wy piewa  Bogu radosne dzi kczynienie, l tam błagali prawowitych kapłanów Ko cioła, 

by otwarli im drzwi  wi ty , by przyj li ich jako wyznawców wiary i wpisali ich imiona do 

ksi g jako katolików. T  drog  w krótkim czasie przyj to do Ko cioła, zgodnie z przepisami, 

do 200 000 wiernych. 

Lecz w ostatnich nawet czasach zaistniały okoliczno ci zmuszaj ce biskupów, kapłanów i 

wiernych  do  wykazania  mocy  i  odwagi  ducha  w  zachowaniu  katolickiej  wiary,  w  obronie 

Ko cioła  i  jego  wolno ci.  Spomi dzy  wszystkich  nale y  si   szczególna  w  tym  wzgl dzie 

cze   metropolicie  Andrzejowi  Szeptyckiemu,  który  podczas  pierwszej  wojny  europejskiej, 

kiedy to Galicja padła ofiar  okupacji rosyjskiej, został usuni ty ze swej biskupiej stolicy i 

wywieziony  do  klasztoru,  w  którym  przez  pewien  czas  znajdował  si   pod  stra .  W  tych 

warunkach,  niczego  bardziej  nie  pragn ł,  jak  tego  tylko,  by  móc  da   wiadectwo  swego 

niezmiernego przywi zania do Stolicy Apostolskiej i ponie  m cze stwo, je li trzeba b dzie 

i  je li  Bóg  pozwoli,  za  sw   owczarni   dla  której  zbawienia  sterał  swe  siły  w  długoletnim 

trudzie, 

KO CIÓŁ UNICKI PO II WOJNIE  WIATOWEJ 

 

Widzicie wi c, Czcigodni Bracia, z powy szego przebiegu wypadków przedstawionego w 

wietle  historycznej  prawdy,  ile  i  jak  wielkie  dobrodziejstwa  oraz  korzy ci  odniósł  naród 

ruski dzi ki poł czeniu si  z Ko ciołem powszechnym. Nie powinno to nikogo dziwi . Je li 

bowiem spodobało si  Bogu, by w Chrystusie „mieszkała wszelka pełno " (Koi 1, 19), tedy 

z tej pełno ci nie mo e korzysta  nikt, kto jest odł czony o Ko cioła, który jest „ciałem jego" 

(Ef l, 23) poniewa , jak Nasz poprzednik papie  Pelagiusz II stwierdza: „Ktokolwiek nie tkwi 

background image

w pokoju i jedno ci Ko cioła, równie  i Boga posiada  nie mo e""

16

. Równie  widzieli my, 

ile  ten  drogi  lud  ruski  musiał  dla  obronienia  swej  jedno ci  katolickiej  znie   ucisków, 

nieszcz

  i  prze ladowa ,  z  których  wszak e  Bóg  szcz liwie  go  wyzwalał,  przywracaj c 

mu wielokrotnie pokój. 

Sowieckie prze ladowania Ko cioła ruskiego 

 

Je li za  chodzi o chwil  obecn , to z najwy szym bólem ojcowskiego serca widzimy,  e 

wisz  nad tym e Ko ciołem nowe i bardziej jeszcze gwałtowne przeciwno ci. Wystarczaj  

ju  te  wie ci,  które  do nas  dotarły,  szczupłe  wprawdzie  lecz  wystarczaj co  pewne,  by  Nas 

srodze zmartwi  i napełni  powa n  trosk . Oto obchodzimy dzi  rocznic  dnia, kiedy 350 

lat  temu  staro ytna  ta  chrze cija ska  społeczno   poł czyła  si   szcz liwie  z  najwy szym 

Pasterzem i Nast pc   wi tego Piotra. I oto ten sam dzie  stał si  dla Nas „dniem utrapie  i 

ucisku, dniem zamieszania i spustoszenia, dniem ciemno ci i mroku, dniem obłoku i chmury" 

(Sof l, 15). 

Albowiem z gł bokim smutkiem dowiadujemy si ,  e w okolicach, które ostatnio dostały 

si  pod władanie rosyjskie, najdro si Nam bracia i dzieci narodu ruskiego doznaj  srogiego 

ucisku z powodu ich wierno ci dla Stolicy Apostolskiej, i  e s  dokonywane wysiłki, by ich 

wszelkimi siłami oderwa  od Matczynego łona Ko cioła i zmusi  ich do przył czenia si  do 

społeczno ci  schizmatyckiej  wbrew  ich  woli  i  wbrew  naj wi tszym  przekonaniom  i 

powinno ci ich sumienia. Rzecz ma si  tak,  e duchowie stwo obrz dku ruskiego, jak Nam 

donosz ,  ali  si   w  li cie  do  władz,  e  Ko ciół  tak  zwanej  Ukrainy  zachodniej  znalazł  si  

dzi   w  warunkach  bardzo  niebezpiecznych  z  tego  powodu,  e  wszyscy  biskupi  i  wielu  z 

po ród  duchowie stwa  zostali  uwi zieni,  a  równocze nie  wydany  został  zakaz  obj cia 

kierownictwa Ko cioła ruskiego przez kogokolwiek z duchowie stwa. 

Fałszywe oskar enia wrogo ci  wobec religii katolickiej 

 

Jeste my  wiadomi,  Wielebni  Bracia,  e  zastosowanie  tak  ostrego  post powania  zostało 

upozorowane wzgl dami politycznymi. Otó  taktyka ta nie jest nowa i nie od dzi  u ywana. 

W  ci gu  pochodu  wieków  nieprzyjaciele  Ko cioła  wielokrotnie,  nie  maj c  odwagi  wyzna  

otwarcie  swej  wrogo ci  wobec  religii  katolickiej  i  nie  chc c  przyzna   si   do  jawnego  jej 

prze ladowania,  czyni ,  to  w  sposób  wyrafinowany  i  skryty  pod  pozorem  zarzutu,  jakoby 

katolicy działali na szkod  pa stwa; podobnie niegdy   ydzi oskar ali Boskiego Odkupiciela 

przed wielkorz dc  rzymskim, mówi c,  e „Tego znale li my podburzaj cego nasz naród i 

zakazuj cego dawa  podatki cesarzowi" (Łk 23, 2). 

W tym jednak wypadku same fakty i przebieg zdarze  wskazuj  na rzeczywiste przyczyny 

tego dzikiego post powania. Ka dy bowiem wie o li cie skierowanym do Ko cioła ruskiego 

przez  patriarch   Aleksego,  ostatnio  wybranego  na  to  stanowisko  przez  biskupów 

schizmatyckich,  w  którym  otwarcie  wysławia  i  głosi  zerwanie  z  Ko ciołem;  list  ten  w 

znacznej mierze przyczynił si  do wszcz cia prze ladowa . 

Złamanie zapewnienia wolno ci Ko cioła katolickiego 

 
Te za  okrucie stwa poruszaj  nas tym bole niej, Wielebni Bracia,  e prawie wszystkie 

narody  wiata, na uroczystej konferencji swych delegatów, odbytej jeszcze w czasie trwania 

wojny,  postanowiły  mi dzy  innymi,  e  w  przyszło ci  nie  b dzie  prze ladowa   religijnych. 

Postanowienie to dało Nam nadziej ,  e równie  Ko ciół katolicki b dzie miał zapewnion  

nale n   wolno   i  spokój  we  wszystkich  krajach;  tym  wi cej,  e  przecie   Ko ciół  zawsze 

nauczał  i  naucza,  i   prawomocnej  władzy  pa stwowej,  rz dz cej  w  sferze  i  w  granicach 

background image

swego władztwa, nale y si  zawsze posłusze stwo, zgodne z powinno ci  sumienia. Niestety, 

wypadki  wy ej  wspomniane  nasz   ufno   i  nasze  nadzieje,  je li  chodzi  o  kraje  ruskie, 

zachwiały i prawie  e odebrały. 

Wezwanie do modlitwy o zako czenie prze ladowa  Ko cioła ruskiego 

 

W obliczu zatem kl sk i nieszcz

 tak wielkich  e ludzkie siły nie wydaj  si  im podoła , 

nie pozostaje Nam, Wielebni Bracia, nic innego, jak tylko błaga  z pokorn  usilno ci  Boga, 

który „uczyni sprawiedliwo  ubogiemu i pomst  n dznemu" (Ps 139, 13), by raczył sam ze 

swej  łaskawo ci  t   okrutn   burz   uspokoi   i  poło y   jej  wreszcie  koniec.  Was  za ,  oraz 

Wasze owieczki, wzywamy usilnie, by cie wraz z Nami, drog  modlitw i pobo nych praktyk 

pokutnych  wypraszali  u  tego,  który  o wieca  ludzkie  umysły  wiatłem  z  góry  i  za  którego 

skinieniem odmieniaj  si  wole, by przepu cił ludowi swemu i nie dał dziedzictwa swego na 

poha bienie

17

, i by Ko ciół ruski z tego tragicznego poło enia jak najpr dzej wyszedł i stał 

si  wolnym. 

Zach ta do wytrwania w wierze w obliczu komunistycznego terroru 

 

Ojcowski  Nasz  duch  zwraca  si   jednak  przede  wszystkim  ku  znajduj cym  si   w  owym 

okropnym  ucisku.  A  głównie  ku  Wam,  Czcigodni  Bracia,  biskupi  narodu  ruskiego. 

Przygniata  Was  wielkie  i  dr cz ce  okrucie stwo,  wszak e  bardziej  przejmuje  was  sprawa 

zbawienia  Waszej  owczarni  ni   wyrz dzona  Wam  krzywda  i  zło,  zgodnie  ze  słowami: 

„Dobry pasterz dusz  swoj  daje za owce swoje" (3 J 10, 11). Jakkolwiek tera niejszo  jest 

ciemna, a przyszło  niepewna i niepokoj ca, to jednak nie upadajcie na duchu, lecz „staj c 

si   dziwowiskiem  wiatu,  aniołom  i  ludziom"  (1  Kor  4,  9),  tak  stójcie,  by  wszyscy  wierni 

brali  z  Was  wzór  cierpliwo ci  i  cnoty.  Znosz c  obecne  prze ladowanie  z  moc   i  stało ci  

ducha,  oraz  płon c  Bosk   miło ci   ku  Ko ciołowi,  stali cie  si   „dobr   wonno ci  

Chrystusowa dla Boga w ród tych, którzy zbawieni bywaj , i w ród tych, którzy gin " (2 Kor 

2, 5). 

Jeste cie uwi zieni i odł czeni od Waszych wiernych; nie macie mo no ci nauczania ich 

przykaza   wi tej  religii,  ale  same  wi zy  wasze  tym  pełniej  i  ja niej  głosz   i  okazuj  

Chrystusa. 

A nast pnie zwracamy si  do Was, umiłowani synowie - kapłani; maj c w sobie znami  

kapła stwa  Chrystusowego,  który  „za  nas  ucierpiał"  (1  P  2,  21).  Powinni cie  ci lej  Go 

na ladowa ,  a  wi c  znosi   i  wytrzymywa   wi cej  ataków  ni   inni  ludzie.  Wasze  uciski 

niezmiernie nas smuc , jednak w tym mamy rado ,  e do wielu z Was mo emy przemówi  

słowami Boskiego Odkupiciela: „Znam uczynki twoje, i wiar  i miło  twoj , i posługiwanie 

i cierpliwo  twoj , i uczynki twoje ostatnie, liczniejsze ni  pierwsze" (Apok 2, 19). 

Stójcie,  prosimy  Was,  w  owych  bolesnych  czasach  mocni  i  nieugi ci  w  swej  wierze; 

podtrzymujcie  słabszych,  umacniajcie  chwiejnych.  Upominajcie,  jak  tylko  mo ecie,  e 

naszym wiernym nie wolno w  adnych okoliczno ciach wypiera  si  i opuszcza  Chrystusa i 

Ko cioła  nawet  pozornie  i  słownie;  wykrywajcie  fałsz  i  podst p  tych,  którzy  obiecuj  

ludziom korzy ci, powodzenie i zadowolenie w  yciu doczesnym, prowadz c tym samym ich 

dusze ku zgubie. Okazujcie si  Jako słudzy Bo y w wielkiej cierpliwo ci, w utrapieniach, w 

niedostatkach,  w  uciskach,  w  chłostach,  w  wi zieniach...  w  czysto ci,  w  umiej tno ci,  w 

nieskwapliwo ci, w łagodno ci, w Duchu  wi tym, w nieobłudnej miło ci, w słowie prawdy, 

w mocy Bo ej, przez bro  sprawiedliwo ci, po prawicy i po lewicy" (2 Kor 6, 4). 

Przypomnienie o niebezpiecze stwie wyrzeczenia si  wiary 

 

background image

Zwracamy si , w ko cu, i do Was, katolicy Ko cioła ruskiego, których cierpienia i uciski 

nosimy i odczuwamy w ojcowskim sercu na równi z Wami. Jeste my  wiadomi jaki zamach 

przygotowuje si  na Wasz  wiar . Co wi cej, nale y si  obawia ,  e w najbli szym czasie 

jeszcze wi ksze ciosy spadn  na tych, którzy nie zdradz  obowi zków wobec  wi tej religii. 

Dlatego ju  teraz, umiłowane dzieci, zach camy Was usilnie, by cie nie dali si  nastraszy  

adnymi gro bami i szkodami, by Was nie wytr ciło ze stanowiska nawet niebezpiecze stwo 

wygnania  z  Waszych  siedzib  lub  mierci;  nie  wyrzeknijcie  si   Waszej  wiary  i  wierno ci 

wobec Matki-Ko cioła nigdy i pod  adnym warunkiem. Albowiem, jak dobrze wiecie, chodzi 

tu  o  skarb  ukryty  w  roli,  który  gdy  człowiek  znajdzie  „kryje,  a  pełen  rado ci  z  niego 

odchodzi, i wszystko, co ma sprzedaje, a ona rol  kupuje" (Mt 13, 44). 

Pomnijcie te  na słowa Zbawiciela: „Kto miłuje ojca albo matk  wi cej ni  mnie, nie jest 

mnie godzien, a kto miłuje syna albo córk  nade mnie, nie jest mnie godzien. A kto nie bierze 

krzy a swego, a nie na laduje mnie, nie jest mnie godzien. Kto znalazł dusz  swoj , straci j , 

ci kto by utracił dusz  swoj  dla mnie, znajdzie j " (Mt 10,37). 

Zwa cie  równie   na  słowa  apostoła:  „Prawdziwa  to  mowa:  je li my  wespół  umarli, 

wespół  te   y   b dziemy;  je li  w  cierpieniach  wytrwamy,  wespół  te   królowa   b dziemy; 

je li  si   go  zaprzemy,  i  on  si   nas  zaprze.  Cho   jeste my  niewierni,  on  wiernym  zostaje, 

siebie samego zaprze  nie mo e" (2 Tym 2, 11). 

To nasze ojcowskie wezwanie, zwrócone cło Was, drogie dzieci, uwa amy za najbardziej 

stosowne zako czy  przypomnieniem wezwa  tego  samego Apostoła Narodów: „Czuwajcie, 

stójcie  w  wierze,  m nie  sobie  poczynajcie,  i  wzmacniajcie  si "  (1  Kor  16,  13).  „B d cie 

posułszni przeło onym waszym" (Hebr 13, 17), a wi c biskupom i kapłanom, pouczaj cym 

Was o tym, co dotyczy zbawienia i to zgodnie z Ewangeli ; tym za , którzy w jakikolwiek 

sposób czyni  zamach na Wasz  wiar , opierajcie si  ze wszystkich sił, staraj c si  zachowa  

jedno  ducha w zwi zce pokoju. "Jedno ciało i jeden duch, jak jeste cie wezwani w jednej 

nadziei wezwania waszego" (Ef 4, 3-4). 

 

Pocieszenie i błogosławie stwo 

 

I  yj c  w ród  wszelkiego  rodzaju  smutków  i  ucisków,  pomnijcie,  e  „utrapienia  czasu 

niniejszego nie s  godne przyszłej chwaty, która si  w nas objawi" (Rzym 8, 18). ,A wierny 

jest Bóg, który was utwierdzi i strzec b dzie od złego" (2 Tes 3, 3). 

Ufaj c  za ,  e  te  Nasze  upomnienia  i  wezwania  za  pomoc   Łaski  Bo ej  przyjmiecie 

m nie  i  ch tnie,  yczymy  Warn,  by  Bóg,  Ojciec  miłosierdzia

18

,  dał  Warn  czasy  lepsze  i 

spokojniejsze i o to Go z pokor  błagamy. 

Za , jako zapowied  darów niebieskich i na dowód Naszej  yczliwo ci, udzielamy z gł bi 

serca  apostolskiego  błogosławie stwa  Warn,  Czcigodni  Bracia,  i  Waszym  wiernym,  a 

szczególnie biskupom, kapłanom i wiernym Ko cioła ruskiego. 

Da  w Rzymie u  w. Piotra, dnia 23 grudnia 1945, siódmego Naszego pontyfikatu. 

 

PIUS XII 

 

 

Przypisy : 

 

1. - Leon XIII, list apost. Praeclaragratulationis, 20 VI 1894,Acta Leonis XIII, t. XIV, s. 201. 

2. – Leon XIII, op. cit. 

3. – Baronius, Annales, t. VII, Rzym 1596,Appendix, s. 681. 

4. – A Theiner, Vetera monumenta Poloniae et Lithuaniae t. III, s. 240. A 

5. – Theiner, op. cit. , s. 25 1 . 

6. – Por. A. Theiner, op. cit., s. 237. 

background image

7. – Privilegiuimfori: w razie przest pstwa duchowny ma by  pozywany przed s d ko cielny 

(ka . 12) - przyp. tłum. 

8.  –  Privilegium  canonis:  wierni  s   zobowi zani  szanowa   duchownych  i  kto  wyrz dzi 

duchownemu krzywd  cielesn , popełnia  wi tokradztwo (C. I. C, par. 119) - przyp. tłum. 

9. – Privilegium immunitatis: duchowni s  wył czeni od pewnych obowi zków publicznych, 

np. słu by wojskowej (ka . 121)-przyp. tłum. 

10. – Acta et d ci: SS Conciliorum rec., col. 600, nota 2. 

11. – Op. dl., col.602. 

12. – Op. ot., col. 603. 

13. – Op. cit., col. 606. 

14.  –  Por.  Pius  IX,  Oninem  Sollicititudinem,  13  V  1874,  cytuj c  Grzegorza  XVI  Inter 

gravissimos, Pil IX Actci VI, 31 7 

15. – Ma tu papie , zdaje si , na my li schizmatyków rosyjskich i innych, którzy opuszczali 

swój kraj, poci gani wpływem klasztorów i szkół bazylia skich - przyp. tłum 

16. – Epist. ad Episcopos Istriae, Acta. Conc. Oecum. IV, II, 107. 

17. – Por.Joel2, 17. 

18. - Por. 2 Kor 1, 3