background image

 

Parlamentarny Zespół ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154M z 10.IV.2010 

r. 

22-09-2010 

 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Zaczniemy  posiedzenie  zespołu  dlatego,  że  jak  państwo  wiecie  szereg 

przewodniczących  komisji  wyznaczyło  właśnie  termin  posiedzenia  komisji  sejmowych,  na 

godzinę  12.  Pan  przewodniczący  Czuma  nawet  zrobił  przerwę  o  11,  godzinną,  tak  żeby 

zacząć posiedzenie komisji śledczej o 12. Więc musimy przyjąć do wiadomości, że pozostali 

członkowie zespołu będą dochodzili w trakcie i czekać dłużej już nie możemy. 

Witam  serdecznie  pana  ministra  Sasina,  którego  prosiliśmy  dzisiaj  o  możliwość 

rozmowy, wysłuchania w związku z jego obowiązkami służbowymi jakie pełnił w Kancelarii 

Prezydenta. 

Przedtem  jeszcze  chcę  tylko  państwu,  państwa  poinformować  o  takich  sprawach 

porządkowych, które się przydarzają zapewne każdemu z nas, ale także mnie. Wielokrotnie są 

podawane  fałszywe  informacje  w  mediach,  na  temat  moich  różnych  wypowiedzi,  których 

osoba  będąca  odpytywana  w  danym  momencie,  nie  jest  w  stanie  zweryfikować.  Jedna  z 

dziennikarek,  w  jednej  radiostacji  tydzień  temu,  stwierdziła,  że  ja  uważałem,  że  przejęcie 

władzy  nie  może  się  odbyć  dopóki  nie  odbędzie  się  sekcja  zwłok  pana  prezydenta. 

Oczywiście  moje  stwierdzenie  dotyczyło  identyfikacji  pana  prezydenta,  a  nie  sekcji  zwłok. 

Ona powiedziała nieprawdę. 

Wczoraj z kolei inna dziennikarka w rozmowie z panem Mularczykiem przypisała mi 

tezę,  iż  tam  strzelano  do  pasażerów,  którzy  przeżyli  w  samolocie.  Oczywiście  nigdy  nic 

takiego  nie  powiedziałem.  Powiedziałem  coś  dokładnie  odwrotnego,  mówiąc  na  jednym  ze 

spotkań  Polonii,  żeby  nie  sugerowali  się  tym  niesłychanie  dramatycznym  filmem,  tylko 

rozważyli także inną ewentualność, np. taką, że odpędzano gapiów czy rabusi. Mówię o tym 

nie  dlatego,  żeby  specjalnie  piętnować  tych  nieuczciwych  dziennikarzy,  bo  to  jest  zupełnie 

oczywiste, tylko żebyśmy my wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że mamy do czynienia z 

częścią nieuczciwych mediów. I żebyśmy nie dawali się wmontowywać w łatwe potępianie 

kolegów,  znajomych  czy  innych  członków  zespołu,  tylko  na  podstawie  relacji,  takiej  na 

chybcika, dziennikarskiej, bo ona czasami wynika z niewiedzy, a czasami też i ze złej woli. 

Druga  sprawa  porządkowa,  państwo  otrzymają  taki  materiał,  który  się  nazywa 

„Zeszyty  Smoleńskie”,  a  który  jest  wydawnictwem  nie  naszym,  ale  proszono  o  jego 

upowszechnienie.  Oczywiście  nie  bierzemy  odpowiedzialności  za  materiały  tam 

background image

 

zamieszczone  i  za  ich  dobór.  One  z  pewnością  są  z  jak  najlepszą  dobrą  wolą  gromadzone, 

chociaż  mogą  tam  się  znaleźć  też  takie,  które  wzbudzają  kontrowersje,  zdziwienia  i 

niejasności.  No,  ale  podobnie  jak  przedtem  ten  zbiór  blogerów,  który  państwu 

przedstawiliśmy,  tak  samo  i  te  „Zeszyty  smoleńskie”  z  pewnością,  poza  wątpliwymi, 

zawierają materiały cenne i istotne. 

I tyle wstępnie z mojej strony. Do innych spraw porządkowych chyba, że jest coś na 

bardzo  na  bieżąco,  wrócimy  po  rozmowie  z  panem  ministrem  Sasinem.  Chyba,  że  jest  coś 

bardzo, że tak powiem, nie, żadnej zwłoki nie, znaczy musi być podjęte teraz. 

Jeśli  nie  ma  takich  kwestii,  to  bardzo  proszę,  prosiliśmy  pana  ministra  Sasina, 

podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, o możliwość spotkania i 

przedstawienia  okoliczności  mu  znanych,  związanych  z  przygotowaniem  do  wizyty  i  samą 

katastrofą i jej konsekwencjami. Ze względu, na to, że był jednym z, w wymiarze osobistym, 

najbliższych  współpracowników  pana  prezydenta,  a  w  wymiarze  służbowym  osobą,  która 

była bardzo głęboko zaangażowana w przygotowania tej ostatniej podróży pana prezydenta. 

Szczególnie,  szczególny  nacisk  prosiłbym  o  zwrócenie  uwagi  na  trzy  problemy  czy  trzy 

kwestie,  które  jak  się  wydaje  były  z  pana  pracą  związane  w  wymiarze  specjalnym. 

Mianowicie, przygotowania do wizyty, to co się działo na lotnisku, którego, czego był pan na 

lotnisku w Smoleńsku, czego był pan bezpośrednim świadkiem. I wreszcie trzeci obszar, to 

jest  obszar  problematyki  związany  z  przejmowaniem  czy  próbami  przejmowania  władzy  w 

Kancelarii Prezydenta przez pana marszałka Komorowskiego i wyznaczonych przez niego do 

tego  osób.  Te  trzy  obszary  wydaje  się  wymagają  szczególnej  wnikliwości.  Ale  to  jest  pana 

wolna wola, jak pan uważa za słuszne przedstawić nam swoją wiedzę. 

Bardzo proszę panie ministrze.  

Minister Jacek Sasin: 

Dziękuję bardzo. Jeszcze raz wszystkim państwu, dzień dobry. 

Oczywiście pan minister słusznie wskazał trzy główne obszary i na tych obszarach ja 

się skupię. Jeśli chodzi o ramy czasowe, no to ten okres, ten pierwszy temat jest oczywiście 

najbardziej obszerny czasowo, bo on formalnie zaczyna się od stycznia czy koniec stycznia 

tego  roku,  wtedy  jakby  formalnie  zaczynają  się  przygotowania  do  tej  wizyty.  Chociaż 

dyskusje  na  temat  obecności  prezydenta  w  Katyniu  i  formy  uczczenia  tej  rocznicy  Zbrodni 

Katyńskiej,  toczyły  się  już  wcześniej,  na  pewno  co  najmniej  od  końca  roku  2009,  na 

spotkaniach  roboczych,  spotkaniach  w  Kancelarii,  które  odbywały  się  codziennie  w 

Kancelarii Prezydenta, a w której uczestniczyli wszyscy ministrowie Kancelarii Prezydenta i, 

no  i  również  dyrektorzy,  którzy  akurat  prowadzili  te  sprawy,  które  były  omawiane,  i  w 

background image

 

których  często  uczestniczył  osobiście  pan  prezydent.  Sprawa  70-tej  rocznicy  Zbrodni 

Katyńskiej  była  poruszana  i  właściwie  nie  było  żadnych  wątpliwości  od  początku,  że  pan 

prezydent  chce  osobiście  uczestniczyć  w  uroczystościach,  które  będą  miały  miejsce  na 

Cmentarzu  w  Katyniu.  Zastanawialiśmy  się  oczywiście  jaka  powinna  być  forma  tych 

uroczystości,  jak,  kiedy  dokładnie  prezydent  powinien  pojawić  się  w  Katyniu,  znaczy 

konkretnie, mówimy o konkretnej dacie, konkretnym dniu .. do takiej wizyty powinno dojść. 

Natomiast sama kwestia uczestnictwa prezydenta od początku, jak mówię, od końca już 2009 

roku nie budziła żadnej wątpliwości.  

Formalnie  takim,  notyfikacją  tej  woli  pana  prezydenta  były  pisma  skierowane  z 

Kancelarii  Prezydenta  a  podpisane  przez  odpowiedzialnego  za  sprawy  zagraniczne  w 

Kancelarii  podsekretarza  stanu  Mariusza  Handzlika,  który  to,  po  pierwsze,  powiadomił 

ambasadora Federacji Rosyjskiej pana Władimira Grinina, o tym fakcie. Jak również polskie 

władze,  w  tym  przede  wszystkim  pana  ministra  Radosława  Sikorskiego,  pana  Andrzeja 

Przewoźnika,  sekretarza  generalnego  Rady  Ochrony  Pamięci  Walki  i  Męczeństwa,  jak 

również  niezależnie  od  poinformowania  pana  Sikorskiego,  również  pana  ministra  Kremera, 

wiceministra  spraw  zagranicznych  i  do  wiadomości  to  pismo  zostało  przekazane  panu 

Jarosławowi  Bratkiewiczowi,  to  jest  dyrektor  departamentu  wschodniego  w  MSZ, 

ambasadorowi  RP  w  Moskwie  panu  Bahrowi  i  panu  Adamowi  Rotfeldowi, 

współprzewodniczącemu  Polsko-Rosyjskiej  Grupy  do  Spraw  Trudnych.  Tam,  te  wszystkie 

osoby  zostały  poinformowane  oficjalnie,  iż  prezydent  chce  uczestniczyć  w  centralnych 

uroczystościach  rocznicy  Zbrodni  Katyńskiej  w  Katyniu.  Jak  również  w  piśmie,  które  było 

skierowane do ambasadora Grinina została zawarta sugestia taka, iż pan prezydent życzyłby 

sobie, byłby niezwykle ukontentowany gdyby taka uroczystość odbyła się również z udziałem 

przedstawicieli najwyższych władz rosyjskich, w tym został wymieniony prezydent Federacji 

Rosyjskiej pan Dmitrij Miedwiediew, czyli jakby była przekazana sugestia taka, czy mogłoby 

się odbyć to, ta uroczystość na najwyższym szczeblu, z udziałem obu prezydentów.  

Ja, ponieważ decyzja co do tego, że takie pisma będą skierowane, no zapadła kilka dni 

wcześniej,  one  wyszły,  one  wyszły  z  Kancelarii,  były  datowane  na  27  stycznia,  2010  r.  Ja 

tego samego dnia uczestniczyłem w uroczystościach rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-

Birkenau,  gdzie  obecny  był  również  pan  minister  Przewoźnik.  Miałem  okazję  tam  się  z 

panem  ministrem  Przewoźnikiem  spotkać  i  w  naturalny  sposób  zaczęliśmy  rozmawiać  o 

Katyniu, ponieważ według naszej wiedzy, według wiedzy Kancelarii Prezydenta, to minister 

Przewoźnik  był  przez  rząd  wskazany  jako  osoba  odpowiedzialna  za  przygotowanie  i 

przeprowadzenie tych uroczystości w Katyniu. Więc miałem jakby poczucie, że rozmawiam z 

background image

 

głównym decydentem w tej sprawie. Pan minister Przewoźnik zapytał mnie tam, czy zapadła 

już decyzja, co do udziału prezydenta w tych uroczystościach. Więc no poinformowałem, że 

oczywiście tak, taka decyzja jest, pan prezydent będzie uczestniczył w tych uroczystościach w 

Katyniu. To jakby minister Przewoźnik, nie ukrywał, że go ta informacja niezadowoliła. 

Poinformował  mnie,  że  to  nie  jest  dobre  rozwiązanie,  że  żebym  jeszcze  próbował  z 

panem prezydentem na ten temat rozmawiać, ponieważ udział w tych uroczystościach planuje 

pan premier  i  nie byłoby dobrze, jego zdaniem, żeby  w tych uroczystościach  uczestniczył i 

prezydent, i premier. On argumentował to w ten sposób, że znowu będzie oto tak, że tylko i 

wyłącznie  mówi  się  o  Katyniu,  tylko  i  wyłącznie  uroczystości  odbywają  się  w  Katyniu,  a 

przecież są również inne cmentarze na których są pochowani oficerowie Wojska Polskiego, i 

w  jego  odczuciu  dobrze  by  było,  że  jeśli  pan  premier  podjął  już  decyzję,  że  udaje  się  na 

uroczystości  do  Katynia,  żeby  pan  prezydent  podjął  decyzję  taką,  iż  uda  się  na  inne 

uroczystości, które będą się odbywały na innym cmentarzu. Wymieniał nawet daty, ja ich w 

tej chwili nie pamiętam, to były daty późniejsze już niż kwietniowe, gdzie takie uroczystości 

również się odbędą. Ja poinformowałem ministra Przewoźnika, że no raczej według mojego 

odczucia  nie  wchodzi  to  w  grę,  ponieważ  decyzja  prezydenta  tutaj  jest  jednoznaczna  i  nie 

sądzę, aby chciał podjąć decyzję inną. 

Więc jak mówię, to był 27 stycznia. Po wyjściu tych, tej korespondencji, one??, było 

dla  nas  oczywiste,  ponieważ  wiedzieliśmy,  pan  minister  Handzlik  przekazywał  taką 

informację,  którą  dostał  z  MSZ,  no  pan  Przewoźnik  mi  przekazał  taką  informację,  jakby 

wiedzieliśmy,  że  w  tych  uroczystościach  zamierza  uczestniczyć  pan  premier  Tusk. 

Zakładaliśmy,  że  to  będzie  wspólna  delegacja.  Panu  prezydentowi  żaden  sposób  to  nie 

przeszkadzało,  wręcz  przeciwnie  uważał  to  za  bardzo  dobrą,  za  bardzo  dobry  pomysł  i  za 

bardzo dobry projekt, że to będzie taka delegacja, w której będzie i prezydent, i premier. No 

było dla nas oczywiste, że, znaczy, to nie dla nas, to w ogóle było oczywiste, że szefem takiej 

delegacji  będzie  pan  prezydent,  że  zostaną  podjęte  wkrótce  ustalenia  dotyczące  tego  jakby 

taki skład i przebieg, skład delegacji i przebieg tej uroczystości miałyby wyglądać.  

Zanim  do  tego,  do  jakiegokolwiek  kontaktu  doszło  pomiędzy  instytucjami,  między 

Kancelarią a instytucjami rządowymi, my z mediów dowiedzieliśmy się, to było 3 lutego, że 

pan premier Federacji Rosyjskiej pan Władimir Putin w rozmowie telefonicznej zaprosił pana 

premiera  Tuska  na  wspólną  wizytę  w  Katyniu  i  wspólne  uczczenie,  wspólne  uczczenie 

zbrodni, rocznicy zbrodni, która tam miała miejsce. Jak mówię, to były informacje medialne, 

my  dostaliśmy  depeszę  Polskiej  Agencji  Prasowej,  żadnego  formalnego  powiadomienia  do 

Kancelarii  w  tej  sprawie  nie  było.  No  to  oczywiście  zelektryzowało  nas  w  Kancelarii,  bo 

background image

 

zaczęliśmy wyobrażać sobie oto w ten sposób, że ta wspólna uroczystość, którą planowaliśmy 

no  będzie  dodatkowo  odbywać  się  z  udziałem  pana  premiera  Putina.  Ale  bardzo  wyraźnie 

chciałem  też  powiedzieć,  że  ze  strony  i  Kancelarii  czy  ministrów  Kancelarii  Prezydenta,  w 

tym  szczególnie  odpowiedzialnego  za  sprawy  zagraniczne,  pana  ministra  Handzlika,  jak  i 

pana ministra Stasiaka, który jako szef Kancelarii no był też jakby niezwykle zaangażowany 

w  tą  sprawę.  Dodatkowo  minister  Stasiak  nadzorował  jakby  pion,  ten  taki  pion  dotyczący 

polityki historycznej, nadzorował Biuro Kultury i Dziedzictwa Narodowego, on jakby też był 

tym, który tutaj nakreślał pewne kierunki tych, zainteresowania prezydenta w tym obszarze. 

My nie widzieliśmy żadnego w tym problemu, to znaczy widzieliśmy to w ten sposób, że no 

jakby będzie to dodatkowe wzmocnienie udziałem pana premiera Putina.  

Tkwiliśmy w takiej, w takim przeświadczeniu dosyć krótko, ponieważ bardzo szybko 

po tej informacji medialnej rozpoczęła się taka nieoficjalna, bo jak mówię, oficjalnie nas nikt 

nie  poinformował  w  Kancelarii,  że,  że  to  ma  jakikolwiek  wpływ  na  przebieg  tych 

uroczystości, ale zaczęła się medialna kampania dotycząca niejako zniechęcenia prezydenta, 

do tego aby w tej, w tych uroczystościach uczestniczył. To praktycznie od samego początku, 

zaraz  od  3  lutego  się  rozpoczęło.  Pan  prezydent  jakby  od  razu  zareagował  bardzo 

zdecydowanie,  bo  już  4 lutego,  następnego  dnia,  był  pytany  przez  dziennikarzy,  czy  w  tych 

okolicznościach  będzie  uczestniczył  w  tych  uroczystościach?  Powiedział,  że  oczywiście,  że 

nie  widzi  żadnego  problemu,  że  będzie,  że  będzie  przewodniczył  jako  najwyższy 

przedstawiciel RP, będzie przewodniczył delegacji. To tam padły takie te słynne słowa przez 

prezydenta,  a  potem  wielokrotnie  powtarzane,  że  ma  nadzieję,  że  dostanie  wizę  na  te 

uroczystości.  Więc  tutaj  jakby  była pełna  determinacja.  Ale  z  innej strony,  z  drugiej  strony 

były inne sugestie. Ja tutaj 8 lutego, np. mam taką depeszę PAP-u, gdzie minister Sikorski, 

cytowano  ministra  Sikorskiego,  który  mówił,  że  rząd,  że  dobrze  by  było,  żeby  prezydent 

zmienił  zdanie  w  tej  sprawie.  Jeśli  prezydent  będzie  się  upierał,  to  rząd  będzie  panu 

prezydentowi osobiście radził inne rozwiązanie niż udział w uroczystościach w Katyniu. W to 

wpisywało  się  również,  chociażby  rozlicznych  tych  doniesień,  ja,  chociażby  wywiad  pana, 

wówczas marszałka Sejmu, Bronisława Komorowskiego, który formułował taką, takie zdanie, 

że  prezydent  nie  powinien  tam  jechać,  ponieważ  nikt  go  tam  nie  zaprasza,  a  nie  wyobraża 

sobie,  aby  prezydent  mógł  jechać  bez  zaproszenia  na  teren  obcego  państwa.  Prezydent, 

„Prezydent  nie  może  się  publicznie  domagać,  aby  go  gdzieś  zaproszono.  Takich  rzeczy 

publicznie się nie mówi, takie sprawy się uzgadnia”. Czyli jakby sugerowanie, sugerowanie, 

że prezydent powinien z tej wizyty zrezygnować.  

background image

 

20 lutego następuje pewien fakt, który nas niezwykle zaniepokoił, bo jakby, powiem 

tak, no my byliśmy przyzwyczajeni niejako do takiego ostrzału medialnego, do tego, że jest 

pewien  nacisk  na  prezydenta  wywierany  poprzez  polityków  Platformy  Obywatelskiej, 

wywierany  za  pośrednictwem  mediów,  więc  to  oczywiście  uważaliśmy  za  pewien  rytuał, 

który  się  odbywa.  Ale  w  jakiś  szczególny  sposób  to  nas  nie  niepokoiło,  no  poza  tym,  że 

ogólnie jakby nie można było w jakiś sposób przejść do porządku dziennego nad tym, no ale 

uznaliśmy,  że  tak  już  po  prostu  jest,  prawda,  że  każda  inicjatywa  ze  strony  prezydenta  jest 

przyjmowana  przez  rząd  z  niechęcią  i  za  pomocą  mediów  jest  próba  zdyskredytowania 

prezydenta również przy tej okazji. Ale 20 lutego nastąpiło rzecz niepokojąca, a mianowicie 

„Gazeta  Wyborcza”  doniosła  tego  dnia  iż  ambasada  Federacji  Rosyjskiej  w  Warszawie 

poinformowała, iż nie jest w żaden sposób, nie została w żaden sposób poinformowana o tym, 

że ma dojść do wizyty prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na terenie Federacji Rosyjskiej. 

Natomiast  pytany  przez  polskich,  przez  dziennikarzy  ambasador,  czy  nie  został 

poinformowany  o  tym  w  żaden  sposób  przez  Kancelarię  Prezydenta,  zaprzeczył  jakoby 

jakakolwiek informacja wpłynęła. Pytany o pismo, które zostało skierowane, powiedział, że 

on takiego pisma nie widział. 

Przypomnę, 27 stycznia czyli prawie miesiąc wcześniej, takie pismo do ambasady, do 

ambasadora  Federacji  Rosyjskiej  zostało  skierowane  z  Kancelarii  Prezydenta.  To  nas,  nie 

ukrywam, już wtedy mocno zaniepokoiło, bo stwierdziliśmy, że odbywa się jakaś gra już nie 

tylko  tutaj  taka  do  której,  tak  jak  powiedziałem,  przywykliśmy,  czyli  taka  gra  polityczna 

pomiędzy  rządem  a  prezydentem,  ale  że  w  tą  grę  jest  głęboko  zaangażowana  również 

ambasada Federacji Rosyjskiej, że ambasador Federacji Rosyjskiej w tym momencie niejako 

wspiera  tą  argumentację  rządu,  która  ma  zmierzać  do  tego,  aby  pan  prezydent  w  tych 

uroczystościach  nie  brał  udziału.  Odbyło  się  po  tym  wystąpieniu  ambasadora,  po  tym  jak 

media  to  wystąpienie  nagłośniły,  odbyło  się  jedno  z  tych  spotkań  naszych  codziennie 

odbywających się, było poświęcone właśnie tej sytuacji. I pan prezydent zdecydował wtedy i 

przekazał takie polecenie  ministrowi  Handzlikowi, aby ten zaprosił ambasadora Grynina  na 

rozmowę do Pałacu Prezydenckiego i  wyjaśnił z nim w bezpośredniej rozmowie, skąd taka 

rozbieżność.  Skąd,  dlaczego  on  twierdzi,  że  ambasada  takiej  informacji  nie  ma. 

Bezzwłocznie, bo 21 lutego takie zaproszenie zostało do pana ambasadora wystosowane. To 

zaproszenie podpisał pan dyrektor Kazimierz Kuberski, dyrektor Biura Spraw Zagranicznych 

Kancelarii  Prezydenta  i  zaprosił  na  22  lutego,  na  godzinę  10  pana  ambasadora  Grinina  do 

złożenia wizyty w Kancelarii Prezydenta.  

background image

 

Ja w tym spotkaniu nie uczestniczyłem. W tym spotkaniu uczestniczył z naszej strony 

pan  minister  Handzlik  i  pan  dyrektor  Kuberski.  Natomiast  otrzymałem  notatkę  z  tego 

spotkania,  z  której  to  notatki  wynikało,  że  w  trakcie  tego  spotkania  ambasador  niejako 

zaprzeczył  swoim  słowom,  które  wcześniej  padły  w  mediach,  że  został,  poinformował,  że 

został źle zrozumiany, że oczywiście taką wiedzę na ten temat, wiedzę na temat ewentualnej 

wizyty  prezydenta  posiada.  Natomiast,  natomiast  nie  jest  to  wiedza  oficjalna,  nie  jest  to 

wiedza  taka  do  jakiej,  czyli  jakby  nie  przekazana  w  takiej  formie  w  jakiej  powinna  być 

przekazana,  bo  aby  on  mógł  twierdzić,  że  Rosjanie,  że  strona  rosyjska  została  w  sposób 

oficjalny powiadomiona, to powinno to być, powinna to być nota wystosowana przez nasze 

Ministerstwo  Spraw  Zagranicznych,  do  Ministerstwa  Spraw  Zagranicznych  Federacji 

Rosyjskiej, gdzie taka informacja byłaby zawarta. Natomiast takie pismo, które on otrzymał 

on traktuje tylko jako nieoficjalne poinformowanie, ale nie mające wpływu na taką formalną 

wiedzę władz Federacji Rosyjskiej.  

No  zostało  to  niejako  przyjęte.  Natomiast  nie  przeszkodziło  panu  ambasadorowi 

również  w  późniejszym  okresie  twierdzić,  że  takiej  wiedzy  na  temat  wizyty  prezydenta  nie 

posiada. Ale o tyle to jest, o tyle jakby nie miało to większego wpływu na działania podjęte 

przez  Kancelarię,  bo  to  było,  to  spotkanie  odbyło  się  22  lutego  i  tego  samego  dnia,  a  tego 

samego dnia, ale dokładnie, było wystąpienie ministra spraw zagranicznych pana Sikorskiego, 

który ze strony jakby mówił, występując na konferencji prasowej w czasie swojej wizyty w 

Brukseli poinformował, że ponieważ prezydent potwierdza w dalszym ciągu swoją obecność 

na tych uroczystościach, to  rząd nie widzi powodu, żeby  takiej obecności prezydenta miało 

tam nie być. I że jeśli prezydent będzie chciał uczestniczyć, no to rząd i Ministerstwo Spraw 

Zagranicznych  mu  to  umożliwią.  Zapowiedział,  że,  jakby  my  to  odebraliśmy,  jako 

zakończenie konfliktu. Zakończenie, że jakby konflikt mamy za sobą, że to wszystko, co się 

działo dotychczas, no było takim elementem próby wywarcia nacisku.  

Natomiast  zdawaliśmy  sobie  też  sprawę,  bo  takie  dostawaliśmy  również  informacje, 

dostawaliśmy badania opinii publicznej, które wskazywały, na to, że Polacy, opinia publiczna 

bardzo  źle  odbiera  ten  spór.  I  życzy  sobie,  aby  te  uroczystości  w  Katyniu  odbyły  się  z 

obecnością  wszystkich  najważniejszych  władz  naszego  kraju  i  prezydenta,  i  premiera,  i 

najlepiej  społeczeństwo  by  wiedziało,  żeby  to  było  takie  wspólne  świętowanie,  żeby  spory 

polityczne  tutaj  przy  tej  okazji  się  nie  odbywały.  Więc  my  odebraliśmy  też  tą  zmianę 

stanowiska  rządu  jako  wynik  właśnie  tych  badań  opinii  publicznej.  Stwierdziliśmy,  że 

ponieważ takie, a nie inne jest oczekiwanie Polaków, no to nastąpiła też zmiana stanowiska 

rządu i tak potraktowaliśmy to wystąpienie, to wystąpienie pana ministra Sikorskiego. 

background image

 

Bardzo szybko też nastąpiły formalne ruchy ze strony MSZ, bo już 23 lutego czyli na 

drugi dzień, po tej deklaracji ministra Sikorskiego, wpłynęło do pana ministra Stasiaka pismo 

podpisane  przez  pana  Andrzeja  Kremera,  podsekretarza  stany  w  MSZ,  w  którym  to  piśmie 

pan  minister  Kremer  prosił  o  potwierdzenie,  oficjalne  potwierdzenie  chęci  prezydenta 

uczestnictwa w tych uroczystościach i przewodniczenia polskiej delegacji w uroczystościach, 

które odbędą się 10 kwietnia 2010 r. w Katyniu.  

Ja może jeszcze powiem, jeśli chodzi o ten 10 kwietnia, no to też jest data, bo ja nie 

powiedziałem,  kiedy  ona  pierwszy  raz  padła.  Ja  pierwszy  raz  ją  też  usłyszałem  od  pana 

ministra Przewoźnika, wtedy w końcu stycznia, 27 stycznia. Wtedy on mi powiedział, że te 

uroczystości są planowane na 10. kwietnia. Czyli też jakby to nie było tak, że to pierwszy raz 

ta  data  padała.  Bardzo  ważna  sprawa,  myślę  warta  podkreślenia,  że  właściwie  aż  od  27 

stycznia,  kiedy  my  wysłaliśmy  te  pisma  do,  między  innymi  MSZ,  aż  do  23  lutego  nie  była 

prowadzona  żadna  korespondencja  w  tej  sprawie,  kierowana  do  Kancelarii.  Z  Kancelarii 

Prezydenta jeszcze po 27 stycznia, 29 stycznia dokładnie było jeszcze wysłane jedno pismo 

skierowane bezpośrednio do ministra Przewoźnika. Jak mówię, według naszej wiedzy, to była 

osoba, która jakby odpowiadała w imieniu rządu za organizowanie tych uroczystości, gdzie 

prosiliśmy,  dokładnie,  pan  Mariusz,  pan  minister  Handzlik  prosił  ministra  Przewoźnika  o 

przekazanie do, takiej pełnej informacji na temat stanu przygotowań. Znaczy my chcieliśmy 

wiedzieć,  tak  naprawdę  jakie  już  ustalenia  zostały  podjęte,  no  bo  jeśli  prezydent  ma 

uczestniczyć w tych uroczystościach, to chcieliśmy wiedzieć chociażby jaki jest program tych 

uroczystości planowany, jak to wszystko miałoby wyglądać. 

Ale  aż  do  23  lutego  żadnej  odpowiedzi  z  żadnej  instytucji,  ani  na  te  pisma  z  27 

stycznia, do MSZ, ani na te pismo z 29 stycznia, żadnej odpowiedzi nie było. Pierwsze pismo, 

które  wpłynęło  23  lutego,  to  jest  to  pismo,  o  którym  mówiłem.  No  dla  nas  to  pismo  z  23 

lutego było dowodem na to, że ta zapowiedź ministra Sikorskiego jest realizowana, że mamy 

kryzys za  sobą. Ja  dostałem polecenie od  mojego szefa czyli  ministra Władysława Stasiaka 

przygotowania pilnej odpowiedzi na to pismo, gdzie potwierdzimy udział pana prezydenta. A 

to  pismo  nosi  dokładnie  tą  samą  datę,  kiedy  wpłynęło  tamto  pismo,  czyli  23  lutego 

natychmiast tego samego dnia taka odpowiedź została panu Kremerowi udzielona. W piśmie 

minister  Stasiak potwierdził  gotowość  pana  prezydenta  do uczestnictwa  w uroczystościach  i 

przewodniczenia polskiej delegacji.  

Odbyło  się  również  takie  spotkanie.  Nie  pamiętam  w  tej  chwili,  albo  to  było  też 

jeszcze 23. albo następnego dnia 24 lutego, w której uczestniczył minister Stasiak, ja, minister 

Kremer i minister Przewoźnik. Uzgodniliśmy na tym spotkaniu, że robocze kontakty będą się 

background image

 

odbywały  pomiędzy  mną,  a  ministrem  Przewoźnikiem.  Że  my  będziemy  dogadywać 

wszystkie  szczegóły  dotyczące  tej  planowanej  wizyty.  I  jakby  dla  nas  wtedy  było 

oczywistym, że to będzie wspólna wizyta prezydenta i premiera. 

Nie  braliśmy  pod  uwagę  innego  scenariusza.  Niestety  to  dosyć  krótko  trwało  to 

przeświadczenie,  mianowicie  3  marca,  znowu  za  pomocą  mediów  poinformowano, 

dowiedzieliśmy się, że planowane jest inne rozwiązanie, a mianowicie, że prezydent i premier 

będą brali udział oddzielnie w tych uroczystościach. Wtedy po raz pierwszy padła też data 7 

kwietnia  jako  data,  publicznie  padła  data  7  kwietnia  jako  data,  która  jest  datą  wizyty  pana 

premiera Tuska i  premiera Putina w Katyniu. Natomiast  te główne uroczystości  z udziałem 

Rodzin Katyńskich... 

Głos z sali: 

Kiedy to powiedział?? 

Minister Jacek Sasin: 

3 marca, 3 marca mam, to jest doniesienie prasowe, z powołaniem się na pana ministra 

Grasia.  Prezydent i  premier,  znaczy  to  jest  „Polska  The  Times”,  3  marca,  i  tak  „Polska  The 

Times”, 3 marca, taka informacja z powołaniem się na ministra Grasia została przekazana, że 

to  jest,  że  to  będą  oddzielne,  oddzielne  wizyty.  Jak  powiedziałem,  my  żadnej  oficjalnej 

informacji  na  ten  temat  nie  otrzymaliśmy.  To  my  się  dowiadywaliśmy  o  takich  rzeczach,  o 

takich rzeczach z mediów.  

No  więc  no  nie  pozostało,  nie  pozostało  nam  oczywiście  nic  innego  jak  przyjąć  do 

wiadomości  taką  informację.  No  stwierdziliśmy,  że  jeśli  pan  premier  zmieni  datę  swojej 

wizyty,  no  to  jest  to  jakby  wola  pana  premiera  i  jakby  nam  nic  do  tego  w  tej  sytuacji. 

Natomiast  nas  satysfakcjonowało,  nas  Kancelarię  Prezydenta  i  pana  prezydenta  osobiście, 

satysfakcjonowało,  to  że  ten  10  kwietnia,  to  jest  data  głównych  uroczystości,  tak  jak  to  od 

początku miało być, miało się odbywać. No pan prezydent, znaczy tutaj w programie wizyty 

pana prezydenta żadnych zmian nie przewidywaliśmy, uznaliśmy po prostu, że pan premier 

zamiast  10.  brać  udział  w  głównych  uroczystościach  postanowił  7.  odbyć  po  prostu  swoją 

bilateralną  wizytę  z  premierem  Putinem.  No  jego  wola,  przyjęliśmy  to  do  wiadomości.  W 

takim  zresztą  tonie  wypowiadali  się  urzędnicy  Kancelarii  Prezydenta.  W  niczym  to  nie 

zmieniło zamiarów prezydenta dotyczących 10 kwietnia. 

15 marca, czyli wracamy jakby, 3 marca mówiłem, 15 marca potwierdziliśmy jeszcze 

raz,  Kancelaria  jeszcze  raz  pismem  ministra  Handzlika  kierowanym  tym  razem  do  ministra 

Sikorskiego, jeszcze raz potwierdziła, że pan prezydent 10 kwietnia zamierza przewodniczyć 

polskiej  delegacji,  zamierza  wziąć  udział  w  tych  uroczystościach.  Dlaczego  to  pismo  było 

background image

 

10 

konieczne?  Mianowicie,  w  dalszym  ciągu  w  mediach  pojawiały  się  informacje,  że  strona 

rosyjska podnosi wątpliwość, co do tej wizyty pana prezydenta. Mianowicie takie informacje 

są przekazywane mediom, że odpowiednie służby Federacji Rosyjskiej, ambasada Federacji 

Rosyjskiej  w  dalszym  ciągu  nie  jest  poinformowana  o  tym,  że  10  kwietnia  ma  dojść  do 

wizyty  prezydenta  Rzeczypospolitej  Polskiej  na  terenie  Federacji  Rosyjskiej,  że  MSZ  w 

dalszym ciągu nie notyfikował tej wiadomości stronie rosyjskiej. I że w związku z tym, nie 

mogą być podjęte żadne przygotowania do tej wizyty, a 15. marca, no to, to jest czas, to jest 

mniej  niż  miesiąc  do  wizyty.  Więc  nas  te  informacje  mocno  zaniepokoiły,  stąd  to  pismo 

kolejne,  gdzie  potwierdzono  ,jak  powiedziałem,  kolejny  raz  datę  wizyty  prezydenta.  Co 

więcej,  wyraźnie  już  poprosiliśmy  w  tym  piśmie,  pan  minister  Handzlik  poprosił  pana 

ministra  Sikorskiego  o  bezzwłoczne  notyfikowanie  tej  informacji  władzom  Federacji 

Rosyjskiej. Także, także pan minister Handzlik prowadził korespondencję w tej sprawie, w tej 

sprawie z ambasadą Rzeczypospolitej Polskiej w Moskwie, z panem ambasadorem Bahrem.  

Jednocześnie  jakby  oczywiście  trwały  przygotowania  techniczne  do  tej  wizyty.  Do 

takich  technicznych  uzgodnień  i  do  działań  w  tym  zakresie  została  wyznaczona  osoba  z 

Kancelarii  Prezydenta,  to  była  pani  dyrektor  Katarzyna  Doraczyńska,  zastępca  dyrektora 

Gabinetu  Szefa  Kancelarii.  Ona  miała  prowadzić  już  bezpośrednie  rozmowy  dotyczące 

ustalenia programu wizyty, uzgodnień wszystkich na takim poziomie z, czy koordynowania 

wszystkich  działań  na  terenie  Kancelarii  Prezydenta,  uzgodnić  ze  wszystkimi  naszymi 

komórkami  i  z  tymi  wszystkimi  partnerami  naszymi  zewnętrznymi.  No  mam  tutaj  przede 

wszystkim na myśli Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, ale również Biuro Ochrony 

Rządu i czy też Pułk Lotniczy który miał zapewnić transport. Pani dyrektor Doraczyńska też 

została upoważniona do przedstawienia już propozycji programu wizyty prezydenta i została 

upoważniona  również  do  tego,  aby  wziąć  udział  w  wizycie  przygotowawczej,  tzw.  wizycie 

przygotowawczej, która miała się odbyć w Moskwie i w Smoleńsku, i która była związana z 

uzgodnieniami tam z przedstawicielami władz rosyjskich już miejscowych, na miejscu, w tym 

z gubernatorem obwodu smoleńskiego, jak również była związana z  .. wizją lokalną. Czyli, 

znaczy  mieliśmy  jakby  taką  zasadę  też  w  Kancelarii  Prezydenta,  że  przed  każdą  wizytą 

prezydenta  czy  to  krajową,  czy  zagraniczną  dochodziło  do  takiej  wstępnej  wizyty,  gdzie 

punkt  po  punkcie  była  przygotowywana  ta  wizyta  razem  z  Biurem  Ochrony  Rządu.  Była 

dokonywana wizja lokalna, ustalane wszystkie szczegóły dotyczące, dotyczące wizyty.  

Taka wizyta przygotowawcza się odbyła. To była wizyta przygotowawcza, która była 

wspólna dla wizyty premiera Donalda Tuska 7 kwietnia i dla wizyty prezydenta, która miała 

się odbyć 10 kwietnia. Ze strony Kancelarii Prezydenta uczestniczyła właśnie pani dyrektor 

background image

 

11 

Doraczyńska, uczestniczył pan dyrektor Kuberski, dyrektor Biura Spraw Zagranicznych i pan 

Dariusz  Jankowski  pracownik  Zespołu  Obsługi  Organizacyjnej,  który  jakby  zajmował  się 

również takimi sprawami organizacyjnymi, czysto organizacyjnymi. Przeglądam teraz, ale nie 

mam chyba informacji o dacie tej wizyty przygotowawczej.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

28 marca, moim zdaniem. 

Minister Jacek Sasin: 

28 marca to jest bardzo możliwe, bo ona powinna być mniej więcej właśnie ze dwa 

tygodnie przed. Tak, nie mam tej informacji, więc... 

Przewodniczący Antoni Macierewicz:  

Trzykrotnie odwoływana.  

Minister Jacek Sasin: 

Tak,  termin  tej  wizyty  był  przesuwany.  Termin  tej  wizyty  był  przesuwany,  nie 

mieliśmy na początku, na początku też było tak, że nie było do końca pewności czy to będzie 

jedna  wizyta  przygotowawcza,  czy  dwie  wizyty  przygotowawcze.  Ostatecznie  dostaliśmy 

informację,  o  tym  że,  o  tej  dacie.  To  data  oczywiście  była  wyznaczona  nie  przez  nas,  my 

jakby przyjęliśmy tą datę, data była wyznaczona przez MSZ i pracownicy zostali po prostu 

oddelegowani, wzięli udział w tej wizycie. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Skutek tego niepokojącego...  

Minister Jacek Sasin: 

Tak jest.  

11 marca. Tam proszę państwa, tam była też sytuacja taka, że ja dostałem informację 

po  tej  wizycie  przygotowawczej,  że  niejako  ta  grupa,  która  pojechała  z  Polski,  a  która 

składała  się  właśnie  z  urzędników  Kancelarii  Prezydenta  i  z  urzędników  MSZ-u  oraz 

Kancelarii  Premiera  z  drugiej  strony,  od  razu  po  przylocie  do  Moskwy  została  podzielona 

jakby na dwie grupy. Ta grupa jakby umownie nazywana rządową, została wydzielona i ona 

część spotkań, część rozmów prowadziła osobno, a ta grupa z Kancelarii Prezydenta no jakby 

została... 

(Gwar na sali) 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Przepraszam proszę państwa o nie przeszkadzanie.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

background image

 

12 

Ta grupa z Kancelarii Prezydenta została jakby na początku zakwaterowana nawet w 

innym miejscu, jakby no zrobiono z tej grupy dwie delegacje, delegację rządową i delegację z 

Kancelarii  Prezydenta.  Zasadniczą  częścią,  w  zasadniczej  części,  która  miała  miejsce  w 

Smoleńsku,  ci  pracownicy  z  Kancelarii  Prezydenta  brali  udział,  ja  to  wszystko  mówię  na 

podstawie  relacji pani  dyrektor Doraczyńskiej, która niestety zginęła w tej  katastrofie, więc 

nie będzie mogła osobiście tego wszystkiego opowiedzieć.  

Tam, będąc tam na miejscu w Smoleńsku, no była obecna na  Cmentarzu w Katyniu, 

była obecna w tych miejscach, gdzie prezydent miał przebywać w Smoleńsku. A przypomnę, 

tam się miały odbyć spotkania z Polonią smoleńską, tam bodajże w teatrze czy w operze w 

Smoleńsku, to miało mieć miejsce. Natomiast nie była, znaczy nikt, jak ona twierdziła, nikt z 

obecnych  nie  był  w  tej  grupie,  nie  było  żadnego  spotkania,  żadnej  wizji  na  lotnisku 

smoleńskim,  tego,  tego  nie  było.  Zresztą  mnie  to  w  żaden  sposób  nie  zdziwiło,  proszę 

państwa, bo no jakby przygotowywałem bardzo wiele wizyt prezydenta, chociaż zajmowałem 

się  głównie  wizytami  krajowymi  prezydenta,  no  wizyty  zagraniczne  przygotowywało 

normalnie Biuro Spraw Zagranicznych, ono się tym zajmowało. Natomiast ja zajmowałem się 

wizytami krajowymi. I jakby nigdy nie było w zwyczaju urzędników Kancelarii Prezydenta 

sprawdzania  miejsc,  do  których  miał  nastąpić  przylot  prezydenta.  No  to  było,  to  się 

znajdowało w gestii, po pierwsze, Biura Ochrony rządu, po drugie, Pułku Lotniczego, który 

przekazywał  nam  informacje,  czy  to  miejsce  na  którym  ma  nastąpić  lądowanie  spełnia 

wymogi  takie,  aby  samolot  czy  też  śmigłowiec,  bo  często  były  to  podróże  śmigłowcem  z 

głową  państwa  na  pokładzie  mógł  tam  w  tym  miejscu  lądować.  I  zresztą  zdarzały  się  takie 

przypadki,  a  mówię  o  wizytach  krajowych,  gdzie  mówiono  nam  wprost,  że  miejsce, 

zaplanowane  miejsce  przylotu  prezydenta  nie  spełnia  takich  wymogów  do  lądowania,  i  to 

miejsce  musiało  być  zmieniane.  Także  w  momencie,  kiedy  tutaj  nie  mieliśmy  żadnej 

informacji ze strony i pułku po pierwsze, i po drugie Biura Ochrony Rządu, że to lotnisko w 

Smoleńsku  w  jakiś  sposób  nie  spełnia  wymogów  dla  lądowania,  bezpiecznego  lądowania 

samolotu  z  głową  państwa,  no  my  przyjmowaliśmy,  przyjęliśmy  za  rzecz  oczywistą,  że  tak 

nie  jest,  że  po  prostu  to  lotnisko  spełnia  wszelkie  wymogi.  Tym  bardziej,  że  jakby  z 

doświadczeń  lat  ubiegłych  wiedzieliśmy,  że  tam  samoloty  z  delegacjami  rządowymi 

lądowały,  również  lądował  tam  samolot  z  prezydentem  Rzeczypospolitej  Lechem 

Kaczyńskim. Bodajże dwa lata wcześniej doszło tam do wizyty prezydenta w Katyniu i ten 

samolot  również  na  tym  lotnisku  lądował,  tak  jak  i  w  poprzednich  latach,  chociażby  przy 

okazji otwarcia Cmentarza w Katyniu, również delegacja rządowa polska tam na tym lotnisku 

background image

 

13 

lądowała. Więc przyjęliśmy, że to lotnisko jest lotniskiem, które spełnia wszelkie kryteria i to 

lądowanie na tym lotnisku może mieć miejsce.  

Była  prowadzona  korespondencja  między  Kancelarią  Prezydenta,  a  36  Pułkiem 

dotyczącym,  dotycząca  uzgadniania  chociażby,  znaczy  po  pierwsze,  najpierw  został 

zamówiony  samolot,  bo  taka  była  procedura.  I  to  zamówienie  odbywało  się  na  poziomie 

Kancelarii Prezydenta i Premiera czyli zostało skierowane pismo, zostało skierowane pismo 

do  Kancelarii  Premiera  mówiące  o  tym,  czy  jakby  zgłaszające  zapotrzebowanie  Kancelarii 

Prezydenta  na  samolot,  na  dzień  10  kwietnia,  na  trasie  Warszawa-Smoleńsk,  Smoleńsk-

Warszawa,  tak  to  zostało  podane.  Bo  tu  musiała  być  decyzja  szefa  Kancelarii  Premiera,  o 

udzieleniu jakby zgody na użyczenie samolotu na taki lot. I to jakby jest pierwszy ruch, który 

się musiał odbyć. 

Następnie doszło do uzgodnień pomiędzy Kancelarią Prezydenta, a już bezpośrednio 

pułkiem, dotyczącym godziny, chociażby godziny wylotu. Ja o tym jeszcze o tym powiem, bo 

tutaj narosło wiele takich medialnych spekulacji wokół tego, że tam godzina była przesuwana 

wylotu, że to mogło  mieć jakiś wpływ na to, co się stało. Co oczywiście nie ma, nie miało 

żadnego znaczenia. I jednocześnie toczyły się w Kancelarii prace zmierzające, po pierwsze, 

do ustalenia programu wizyty prezydenta. I po drugie, ustalenia składu delegacji. Wolą pana 

prezydenta było,  aby ta delegacja, która miała się udać, towarzyszyć  panu prezydentowi na 

uroczystościach  w  Katyniu,  była  taką  delegacją  odpowiednią  do  rangi  tych  uroczystości. 

Znaczy żeby umożliwić udział w tej uroczystości jak najszerszemu gronu przedstawicieli, po 

pierwsze,  państwa  Polskiego,  władz  państwa  Polskiego,  po  drugie,  tych  środowisk,  które 

przez  całe  dziesięciolecia  domagały  się,  czy  walczyły  o  prawdę  w  sprawie  Katynia.  Tych 

wszystkich  osób,  które  były  bardzo  głęboko  w  tą  sprawę  zaangażowane.  No  jakby  pan 

prezydent widział to jako element pewnej dziejowej sprawiedliwości, że o to w 70 rocznicę 

tej Zbrodni Katyńskiej, w tej najważniejszej uroczystości, uroczystości pod przewodnictwem 

prezydenta  Rzeczpospolitej  wezmą  udział,  no  takie  chociażby  osoby  jak,  nie  wiem,  pani 

Bożena  Łojek,  czy  jeszcze  inne  osoby,  czy  pan  Melak,  no  które  były  jakby  symbolami  tej 

walki o prawdę o Katyniu. 

Z  jednej  strony  ta  inicjatywa  wychodziła  z  Kancelarii,  ja  mówię  właśnie  o  tych 

osobach.  Z  drugiej  strony  my  mieliśmy,  do  Kancelarii  wpływały  bardzo  liczne  zapytania  i 

bardzo liczne zgłoszenia chęci udziału w tych uroczystościach. Jednym z takich zgłoszeń było 

zgłoszenie  ze  strony  pana  marszałka  Bronisława  Komorowskiego,  który  już  2  marca,  czyli 

dosyć  wcześnie,  2010  r.  zwrócił  się  do  Kancelarii  z  prośbą,  z  informacją,  że  jest  duże 

zapotrzebowanie,  zainteresowanie  ze  strony  klubów  parlamentarnych  udziałem 

background image

 

14 

przedstawicieli z parlamentów w tych uroczystościach. I pan marszałek Komorowski poprosił 

prezydenta Rzeczypospolitej, bo to było pismo kierowane bezpośrednio do pana prezydenta, 

skorzystanie posłom z wolnych miejsc w samolocie lecącym do Smoleńska. Oczywiście pan 

prezydent  natychmiast  wyraził  zgodę  na  taką  formę,  czy  na  to  żeby  posłowie  towarzyszyli 

panu  prezydentowi.  Skierowane  zostało  dosyć  szybko  pismo  odpowiadające  panu 

marszałkowi,  proszące  o  wskazanie  delegacji  parlamentu,  która  będzie  panu  prezydentowi 

towarzyszyła. Ale wpływały również z bardzo licznych instytucji, innych instytucji, wpływały 

tego  typu  zapytania,  chociażby  od  prezesa  Narodowego  Banku  Polskiego,  od  właśnie 

rzecznika  praw  obywatelskich,  od  prezesa  Polskiego  Komitetu  Olimpijskiego.  No  one  były 

uzasadniane chociażby tym, no że tam przedstawiciele tych środowisk są wśród ofiar Zbrodni 

Katyńskiej i byłoby czymś na miejscu, aby szefowie tych instytucji w tej chwili również w tej 

uroczystości brali udział. Bardzo dziękuję. W miarę możliwości przychylaliśmy się do tego 

typu prośby, chociaż zawsze była to trudna decyzja, bo, no mówię, tych zgłoszeń było dosyć 

dużo, a samolot no miał swoją pojemność i to było 96 miejsc, łącznie z załogą, więc było to 

odpowiednio mniej miejsc. 

Do  tego  było  bardzo  duże  zainteresowanie  również  mediów,  udziałem  w  tych 

uroczystościach. Stąd powstała decyzja również, żeby zwrócić się do Kancelarii Premiera, o 

umożliwienie również tego, aby delegacja, aby część delegacji udała się drugim samolotem, 

samolotem tym JAK-40. Początkowo zastanawialiśmy się nad tym, aby tą delegację podzielić 

na dwie części. Jedna, która uda się z prezydentem, druga, która będzie leciała tym JAK-iem. 

Ale w trakcie takich rozmów w Kancelarii stwierdziliśmy, że to będzie rozwiązanie niedobre, 

dlaczego.  Dlatego,  że  po  pierwsze,  stworzy,  podzieli  tą  delegację  na  dwie  nierównoprawne 

części, że będzie pewna część, która zostanie, że tak powiem, postawiona wyżej, ważniejsza, 

która  będzie  leciała  z  prezydentem,  będzie  towarzyszyła  prezydentowi.  I  ta  mniej  ważna, 

która będzie udawała się innym samolotem, to spowoduje zgrzyty, komentarze, domysły, co 

do  tego,  dlaczego  ktoś  towarzyszy  prezydentowi,  a  ktoś  inny  nie  towarzyszy.  Więc 

stwierdziliśmy,  że  no  jakby  będzie  taką  nie  budzącym  konfliktów  rozwiązaniem,  będzie 

lepsze rozwiązanie takie, że cała delegacja leci z prezydentem, natomiast tym JAK-em udają 

się dziennikarze. Tym bardziej, że samoloty oba przecież nie mogły lecieć jednocześnie, bo 

oczywistym,  że  ten  JAK  będzie  musiał  być  odpowiednio  wcześniej  na  lotnisko,  wydawało 

nam się, że to będzie również korzystne dla przedstawicieli mediów, że będą mogli być trochę 

wcześniej i tam na lotnisku oczekiwać na przylot samolotu z prezydentem. Stąd zapadła taka 

właśnie, a nie inna decyzja. 

background image

 

15 

Bardzo wiele kontrowersji też no budziła sprawa, nie wiem czy o tym mówić, sprawa 

tych dowódców wojskowych. Nie wiem czy, panie przewodniczący... 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

No myślę, że tak, myślę, że koniecznie.  

Minister Jacek Sasin: 

Bo to była sprawa, która potem w mediach bardzo, bardzo głośno była podnoszona. 

Otóż  w  pierwotnym  zamierzeniu,  w  pierwotnym  zamierzeniu  było  tak,  że  miał 

prezydentowi towarzyszyć, był taki pomysł, aby towarzyszył minister obrony narodowej i aby 

towarzyszył szef sztabu generalnego, jako ci najwyżsi przedstawiciele wojska. No prezydent 

udawał  się,  prezydent  udawał  się  tam,  udawał  się  tam  na  tą  uroczystość  jako,  po  pierwsze, 

Prezydent  Rzeczpospolitej,  ale  również  jako  zwierzchnik  Sił  Zbrojnych,  bo  przecież 

uroczystość  dotyczyła  zamordowanych  oficerów  Wojska  Polskiego.  I  pan  prezydent  jakby 

miał takie przekonanie, przeświadczenie, że jest to uroczystość, która jakby w pewnym sensie 

jest przede wszystkim uroczystością dla wojska, prawda, jest uroczystością, gdzie to właśnie 

wojskowi są głównymi, powinni być głównymi bohaterami tych uroczystości. I stąd w czasie 

takiej  jednej  z  takich  właśnie  narad,  o  których  ...  ministrów,  padło  również,  padła  również 

taka  sugestia,  zapytanie,  czy  nie  należałoby  umożliwić  dowódcom,  szerszemu  gronu 

dowódców Sił Zbrojnych, towarzyszenie prezydentowi w tych uroczystościach. Tym bardziej, 

że mieliśmy tego typu, tego typu, że tak powiem, sugestie kierowane do Kancelarii, chociażby 

za  pośrednictwem  pana  generała  Gilarskiego,  z  którym  pozostawaliśmy  w  kontakcie  ze 

względu na te sprawy organizacyjne, że zostałoby to z dużym zadowoleniem przyjęte przez 

dowódców  wojskowych,  aby  mogli  panu  prezydentowi  również  w  tych  uroczystościach 

towarzyszyć. 

Stąd  17  marca  pan  minister  Stasiak,  skierował  takie  pismo  do  ministra  obrony 

narodowej informujące o tym, czy jakby uprzedzające jakby, uprzedzające o tym, że zostaną 

skierowane  zaproszenia  do  dowódców  wojskowych.  To  pismo  zapewne  państwo  doskonale 

znacie, tam są wymienieni ci wszyscy dowódcy.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Ze względu na konieczność zgody ministra. 

Minister Jacek Sasin: 

Tak, ze względu na konieczność zgody ministra i ta zgoda została przez pana ministra 

Klicha udzielona, aby ci dowódcy panu prezydentowi towarzyszyli.  

Co więcej, to też jakby się mówiło o tym, że to był jakby pewien rozkaz kierowany. Ja 

powiem  państwu,  tyle  akurat  w  tym  piśmie,  tego  nie  ma  ze  względu  na  inną  podległość 

background image

 

16 

służbową, ale było również pismo skierowane do, już nie pamiętam teraz, może nie powiem 

tak czy pismo, czy było pytanie kierowane w inny sposób do szefa Straży Granicznej, w tej 

sprawie.  No bo ze  względu  również na to,  że  zostali zamordowani przecież  tam oficerowie 

KOP-u, Korpusu Ochrony Pogranicza, nie chcieliśmy również, żeby ta jednostka, ta formacja 

została  pominięta.  Dostaliśmy  informację,  że  szef  Straży  Granicznej  jakby  z  powodu  jakiś 

innych  zajęć  nie  jest  zainteresowany.  Więc  to  też  nie  było  tak,  że  ktoś  kogoś  zmuszał  do 

uczestniczenia w tych uroczystościach. Jeśli  chodzi o skład delegacji,  no to  tak pokrótce  to 

wyglądało.  

Jeśli chodzi o tą godzinę wylotu, to proszę państwa też niema tutaj żadnej sensacji. Po 

prostu  został  stworzony  program  wizyty  pana  prezydenta,  tam  na  miejscu.  Teraz  jak  sobie 

dobrze przypomnę, o 9. miała się, o godzinie 9. miała zacząć się uroczystość na Cmentarzu w 

Katyniu, miała się zacząć od uroczystości na tej części prawosławnej, o 9.30 miały zacząć się 

uroczystości, już msza święta na Polskim Cmentarzu Wojennym. I w stosunku od tej, niejako 

jakby od tej godziny planowaliśmy wylot prezydenta, czy normalną praktyką było, to iż szła i 

zapytanie,  odbywało  się  zapytanie  do  pułku  lotniczego,  ile  trwa  przelot  na  tej  trasie. 

Dostaliśmy informację najpierw, nie pamiętam w tej chwili tego programu już godzinowego 

już  dokładnie,  więc  mogę  się  mylić,  ale  tam  właśnie  było  tak,  że  najpierw  dostaliśmy 

informację o tym, że  lot trwa bodajże 2 godziny, a potem zostało  to  skorygowane.  Ja  mam 

chyba program, przepraszam bardzo państwa. Nie, mam tylko przebieg uroczystości.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Tak, scenariusz.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Tak, scenariusz. 

Ale  proszę  państwa  chodziło  o  to,  że  została  skorygowana  informacja  z  pułku  o 

długości lotu. Mianowicie zostało, najpierw podana była informacja, że lot będzie trwał około 

2 godzin z Warszawy do Smoleńska. Następnie zostało to skorygowane i poinformowano nas, 

że ten przelot będzie trwał półtorej godziny. Stąd jakby nastąpiła ta zmiana godziny wylotu o 

pół godziny, no bo jakby nikt nie widział potrzeby takiej, aby prezydent miał tam być na tyle 

wcześniej, co potem ze sobą zrobić, prawda. Był przewidziany w programie ..  

Głos z sali: 

Mikrofon ... 

Minister Jacek Sasin: 

...był przewidziany bezpośredni - przepraszam bardzo, coś wyłączam papierami chyba 

-  był  przewidziany  bezpośredni  przejazd  prezydenta  z  lotniska  na  cmentarz.  W  związku  z 

background image

 

17 

czym nie było po drodze żadnego miejsca gdzie prezydent miałby spędzać jakiś czas, prawda, 

wolny  po  przylocie,  dodatkowo  to  lotnisko  nie  stwarzało  żadnych  warunków  do  tego,  żeby 

taki czas wolny tam zorganizować. No po prostu nie było to lotnisko, nie był to port lotniczy, 

gdzie  można  było,  nie  wiem,  mieć  jakąś  poczekalnię,  salonik,  gdzie  prezydent  mógłby 

odpocząć  po  podróży.  Stąd  zaplanowano  bezpośredni  przejazd  na  cmentarz.  I  to,  że  ta 

godzina,  jakby  ten  wylot  został  zaplanowany  dobrze,  no  o  tym  świadczy  to,  że  pomimo 

spóźnienia, które, wylotu, które się odbyło i nie mówię o tej pół godzinie, tylko która została 

jakby planowo przesunięta, ale jakby i tak ten wylot wystąpił trochę później, to rozpoczęcie 

uroczystości byłoby całkowicie zgodnie z planem, ponieważ lądowanie samolotu na lotnisku 

w Smoleńsku było przewidziane na godzinę 9., na godzinę 9., znaczy 8.55 chyba dokładnie, a 

na godzinę 9. wyjazd z lotniska. Więc biorąc pod uwagę, że katastrofa nastąpiła o godzinie 

8.41  przy  lotnisku,  no  to  widać  wyraźnie,  że  to  lądowanie  byłoby  jeszcze  przed  czasem, 

nawet w stosunku do tego czasu założonego. 

Natomiast  sugerowanie  tego,  że  takie  zaplanowanie  podróży  uniemożliwiło 

skorzystanie  z  lotu  zapasowych,  w  związku  z  tym,  że  na  lotnisku  w  Smoleńsku  nie  było 

możliwości lądowania, ale przecież były wyznaczone lotniska zapasowe, lotnisko w Witebsku 

czy też w Mińsku na Białorusi, żeby nie było możliwości skorzystania z tych lotnisk, bo czas 

lotu został zaplanowany na sztywno.  

No proszę państwa, to są uwagi formułowane przez osoby, które, przepraszam, że to 

powiem, ale nie mają pojęcia za bardzo jak się planuje tego typu wizyty. No bo trudno sobie 

wyobrazić, że w sytuacji kiedy przelot, przejazd np. nie wiem z Mińska do Smoleńska miałby 

trwać  3  godziny,  no  to  rozumiem,  że  należałoby  zaplanować  tą  wizytę  w  ten  sposób,  że 

prezydent ma w Smoleńsku lądowanie 3 godziny przed czasem rozpoczęcia uroczystości. No, 

a  jak  rozumiem  wypadek  taki,  że  nie  ma  możliwości  lądowania  jest  czymś  incydentalnym, 

więc zdarza się powiedzmy, nie wiem, raz na sto wizyt. No ja, prezydent odbył bardzo wiele 

np. wizyt krajowych, no kilkadziesiąt wizyt krajowych i takie sytuacje, że nie mógł lądować 

na  zaplanowanym  lotnisku,  ja  pamiętam,  no  jedną  taką  pamiętam  sytuację,  gdzie  zamiast  w 

Krakowie musiał wylądować na lotnisku w Katowicach, ze względu na mgłę. No, ale no to są 

bardzo incydentalne przypadki. Więc planowanie każdej wizyty w ten sposób, że daje się, nie 

wiem,  3-godzinny  zapas  na  to,  że  być  może  coś,  że  być  może  będzie  mgła,  no  jest  czymś 

absurdalnym. No jakby no wtedy należy założyć, wtedy po prostu opóźnienie uroczystości, no 

to też jakby nie byłaby tragedia gdyby coś takiego miało miejsce. 

Więc, jeśli chodzi o przygotowania chyba do, panie przewodniczący, panie ministrze,  

przygotowania do tej wizyty, to chyba tyle, pokrótce.  

background image

 

18 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Panie ministrze, szanowni państwo, ja mam taką propozycję, my niestety mamy salę, 

tylko do godziny 2., w dniu dzisiejszym. Materia jest tak obszerna, że jak państwo widzicie, 

same  po  krótkie  zrelacjonowanie,  panu  ministrowi  zajęło  ponad  godzinę.  No  chcielibyśmy 

zapewne o wiele rzeczy dopytać, nawet w tym obszarze. Może jeżeli pan minister znalazłby 

jeszcze  w  tym  tygodniu  czas,  byśmy  drugi  raz  się  spotkali,  prawda,  dla  omówienia  tych 

dwóch  pozostałych  obszarów,  zwłaszcza  tego,  co  się  zdarzyło  na  lotnisku,  z  pana 

perspektywy,  i  jak  wyglądało  przejmowanie  Kancelarii  pana  prezydenta  przez  urzędników 

pana  Komorowskiego.  A  dzisiaj  byśmy  się  już  skupili  tylko  na  kwestiach  związanych  z 

przygotowaniami, jeśli jest to możliwe? 

Minister Jacek Sasin: 

Oczywiście, tak, tak.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Dobrze.  To  w  takim  razie  najmocniej  dziękujemy  za  tę  część  relacjonującą  panu 

ministrowi.  

Przechodzimy do pytań. 

Proszę bardzo, pan przewodniczący Zieliński, proszę bardzo. 

Potem ja sobie pozwolę też dopytać.  

Wice Przewodniczący Jarosław Zieliński: 

Dziękuję. Ja tylko bardzo krótkie pytanie, tak jakby, no w celu uzyskania informacji 

uzupełniającej.  Bo  wiemy,  że  chodzi  o  wojsko  i  udział  dowódców  Sił  Zbrojnych 

poszczególnych  rodzajów  sił  zbrojnych,  że  miał  też  wziąć  udział  w  tej  wizycie  minister 

obrony  narodowej  pan  Bogdan  Klich.  Nawet  na  piśmie  odpowiedział,  że  zamierza  wziąć 

udział.  Potem  nie  wziął  udziału.  Tak,  ja  to  pismo  znam.  I  czy  wiem  dlaczego,  czy  ma  pan 

miejsce??, informacje, co się stało, że minister Bogdan Klich jednak w końcu postanowił nie 

uczestniczyć w tej wizycie? Dziękuję.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Dziękuję bardzo.  

Minister Jacek Sasin: 

Nie  mam  takiej  informacji.  Ja  informację  o  tym,  że  pan  minister  Klich  nie  będzie 

uczestniczył,  tylko,  że  w  jego  zastępstwie  będzie  uczestniczył  pan  minister  Komorowski, 

otrzymałem  od  ministra  Stasiaka,  który  rozmawiał  telefonicznie  z  ministrem  Klichem  w  tej 

sprawie i poinformował mnie, że, po prostu poinformował mnie, że zachodzi potrzeba zmiany 

na, że tak powiem, liście delegacji pana ministra Klicha na pana Komorowskiego. I …, że po 

background image

 

19 

prostu  pan  minister  Klich  nie  leci.  Ale  nie  podał  mi  przyczyn  jakie,  czy  ewentualnie  pan 

minister Klich takie przyczyny podawał, tego po prostu nie wiem.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Dziękuję najmocniej. 

Jeśli  można,  mam  kilka  pytań,  które  mi  się  nasunęły  w  związku  z  pana  relacją.  Nie 

ukrywam,  że  szereg  informacji,  które  pan  minister  przekazał  zmienia  zupełnie  zasadniczo 

dotychczasową  przedstawianą  nam  publicznie  wersję,  no  rządową,  tak  chyba  trzeba  ją 

nazwać, zwłaszcza w aspekcie zamiarów, planów pana premiera Tuska. Dotychczas byliśmy 

przekonywani, że pan Putin zaprosił pana Tuska 3 lutego. I co więcej, w notatce służbowej, 

którą przekazał pan minister Kremer panu Mariuszowi Handzlikowi 23 lutego, informującą o 

tym, pan minister Kremer pisze, co do tego zaproszenia Putina. „Zaproszenie to ma charakter 

ustny. Zaproszenie było zaskoczeniem dla Kancelarii Premiera Donalda Tuska.” Tymczasem 

pan relacjonuje swoją rozmowę 27 stycznia czyli tydzień przed tym zaproszeniem Putina, w 

którym  już  pada  ze  strony  pana  ministra  Przewoźnika  stwierdzenie,  że  pan  premier  się 

wybiera,  pan  premier  Tusk  wybiera  się  bez  zaproszenia  pana  Putina,  prawda.  Więc  to  jest 

rzecz,  którą  wydaje  się  odnotować  trzeba.  Cała  ta  historiografia,  że  tak  powiem,  czy 

historiozofia pisana nam przez media i przez samego premiera jakoby był zaskoczony, jakoby 

wszystko  się  zaczęło  od  zaproszenia  pana  Putina,  wydaje  się,  że  wymaga  pewnej,  pewnej 

korekty. To jest taka kwestia, którą, chyba, że jeżeli jest coś w tej sprawie jeszcze, czy pan ma 

jakąś  wiedzę  dodatkową,  to  byłaby  ona  bardzo  ważna,  bo  powtarzam,  wydaje  się,  że  po 

prostu jesteśmy wprowadzani w błąd w tej materii.  

Minister Jacek Sasin: 

Panie przewodniczący, dokładnie potwierdzam, taka informacja, że pan premier Tusk 

wybiera  się  na  uroczystości  katyńskie,  no  bez  wątpienia  z  ust  pana  ministra  Przewoźnika 

padła, wtedy, to nie ulega wątpliwości. Więc tego typu pana wniosek, że pan premier nawet 

bez  tego  zaproszenia  zamierzał  wziąć  udział  w  tych  uroczystościach  jest  całkowicie 

uzasadniona.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

No  z  zresztą  Katyń  zdaje  się,  że  jest  takim  miejscem,  w  którym  raczej  to 

Rzeczpospolita Polska zapraszała, prawda, niż władze rosyjskie.  

Wice przewodniczący Jarosław Zieliński: 

Data nie padała wtedy 27 ? 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Czy 27. padła jakaś sugestia, co do daty? 

background image

 

20 

Minister Jacek Sasin: 

Tak, padła sugestia, bo ja spytałem o datę uroczystości i padła już  wtedy informacja, 

że to będzie 10. kwietnia. Chociaż z zastrzeżeniem, że ta data jeszcze może w jakiś sposób 

ulec zmianie, ale że 10 kwietnia jest tą najbardziej prawdopodobną datą. To już wtedy padło.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Mam następujące pytanie. Czy Kancelaria Prezydenta, czy pan, mieliście świadomość, 

że jest problem protokolarno, protokolarny związany z całą tą kwestią? Czyli krótko mówiąc, 

że  ta  wizyta  z  punktu  widzenia  władz  rosyjskich  ma  charakter  prywatny  i,  że  MSZ,  no 

niedopełnia  w  tej  sprawie  swoich  obowiązków.  Nie  dopilnuje  tego,  nie  dopilnowuje  tego, 

żeby ona była na odpowiednio wysokim poziomie dyplomatycznym. 

Wczoraj,  o  ile  się  nie  mylę,  wysłuchiwaliśmy,  ja  wysłuchałem  jednego  z 

przedstawicieli  SLD,  wysoko  postawionego,  który  podkreślał  taki  zdyscyplinowany 

bizantyjsko-hierarchiczny  charakter  struktury  władz  w  Rosji,  w  której  no  poziom  wizyty, 

poziom  prestiżu,  poziom  decyzji  jest  jedną  z  ważniejszych  kwestii.  Wydaje  się,  że  jeżeli 

wizyta jest prywatna to wtedy wszystkie inne okoliczności też inaczej są trochę traktowane. 

Ale oczywiście to jest kwestia pana wiedzy na ten temat, bądź komentarza. Jeżeli można się 

do tego, prosić o ustosunkowanie.  

Minister Jacek Sasin: 

Panie przewodniczący, ja nie jestem wybitnym specjalistą od dyplomacji, więc jakby 

nigdy to nie jest dziedzina, w której się szczególnie mocny. Natomiast powiem tak, dla nas w 

Kancelarii  Prezydenta  i  dla  pana  prezydenta  osobiście,  to  nie  stanowiło  to  jakiegoś 

szczególnego  problemu.  Mianowicie,  historycznie  rzecz  biorąc,  wszystkie  wizyty, 

uroczystości  w  Katyniu,  które  się  odbywały,  nie  odbywały  się  na  zaproszenie  władz 

rosyjskich,  tylko  odbywały  się  z  inicjatywy  strony  polskiej,  po  prostu  z  inicjatywy  strony 

polskiej. I jakby dotychczas, ponieważ przez ileś lat tego typu tradycja się utarła, no to więc 

jakby  nie  widzieliśmy  niczego  złego  w  tym,  że  prezydent  Rzeczypospolitej  czy  najwyższe 

władze  Rzeczypospolitej  udadzą  się  na  uroczystości  do  Katynia  bez  jakiegoś  szczególnego 

zaproszenia ze strony rosyjskiej. Co więcej, ta strona rosyjska jakby przyjmowała za każdym 

razem  do  wiadomości,  no  bo  oczywiście  nie  jest  tak,  że  najwyżsi  przedstawiciele  państwa 

polskiego bez zapowiedzi nagle przylatują, nagle lądują tam na lotnisko, tylko było to zawsze 

notyfikowane odpowiednim służbom rosyjskim przez nasze MSZ. Rosjanie przyjmowali to, 

do wiadomości, wydelegowywali na lotnisko czy jako do towarzyszenia tej delegacji swoich 

przedstawicieli,  zazwyczaj  był  to  gubernator  obwodu  smoleńskiego  lub  jeszcze  jacyś  inni 

urzędnicy,  którzy  mieliby,  którzy  uczestniczyli  czy  współtowarzyszyli  polskiej  delegacji.  I 

background image

 

21 

tym  razem  w  naszym  przeświadczeniu  od  samego  początku  miało  to  wyglądać  w  ten  sam 

sposób.  Stąd  to  zaproszenie  ze  strony  pana  premiera  Putina  dla  premiera  Tuska,  no  było 

czymś  wyjątkowym  przy  tej  okazji,  prawda,  nigdy  tego  typu,  zawsze  przy  organizowaniu 

uroczystości  katyńskich  tego  typu  zaproszeń  po  prostu  nie  było.  Tym  razem  było  to  takie 

jakby zaproszenie, ale no jakby my nie widzieliśmy żadnego powodu, żeby prezydent mimo, 

że  nie  został  formalnie  zaproszony,  przez  prezydenta  powinien  być  zaproszony  Federacji 

Rosyjskiej,  aby  nie  mógł  wziąć  udziału  w  takich  uroczystościach.  I  nie  traktowaliśmy  tej 

wizyty jako wizyty prywatnej. Bo ja powiem szczerze, tego typu kategorii wizyt prezydenta 

jak wizyty prywatne nie potrafiłbym określić, prawda, wizyty prywatnej.  

Prezydent,  np.,  no  prezydent  jako  taki  nie  udaje  się  na  urlop,  znaczy  nie  zawiesza 

swojej funkcji, czy swoich  czynności w związku z tym, że  np. nie jest w  Warszawie, tylko 

udawał  się  chociażby  nie  wiem  do  swojej  rezydencji  prezydentów  w  Juracie,  to  też  pełnił 

urząd, prawda, pełnił funkcję, podejmował decyzje, podpisywał dokumenty, nikt go nie mógł 

w tym zastąpić. A tym bardziej w sytuacji takiej, kiedy udawał się na uroczystości jako, i to 

wynika  z  tego  pisma  ministra  Kremera  chociażby,  o  którym  mówiłem,  jako  szef  czy 

przedstawiciel, czy jako główny, dokładnie, żeby nie, żeby nie w tej chwili... 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Przewodniczący.  

Minister Jacek Sasin: 

Przewodniczący  polskiej  oficjalnej  delegacji,  dokładnie  tak  to  padło.  W  związku  z 

czym,  w momencie kiedy ze strony MSZ mamy określenie, że jest to oficjalna delegacja na 

uroczystości 70. Rocznicy Zbrodni Katyńskiej i prezydent przewodniczy oficjalnej delegacji, 

no nie ma tutaj miejsca na dywagacje, dlatego, że  jest  to wizyta prywatna.  To może  być, z 

tego co mi tłumaczyli pracownicy Kancelarii, którzy zajmowali się sprawami zagranicznymi, 

można  to  uznać,  za  wizytę  nieoficjalną.  No  bo  wizyta  oficjalna  składana  w  Federacji 

Rosyjskiej  w  naturalny  sposób  powinna  się  odbywać  na  zaproszenie  władz  Federacji 

Rosyjskiej.  W  tym  momencie  mówimy  o  wizycie  nieoficjalnej,  ale  taka  wizyta  nieoficjalna 

nie skutkuje np. innym  poziomem zabezpieczeń, prawda, takiej wizyty. To nie ma żadnego 

znaczenia,  to  czy  ona  jest  oficjalna,  czy  nieoficjalna,  to  ma  znaczenie  tylko  ze  względu  na 

protokół jaki towarzyszy tej wizycie, protokół dyplomatyczny tam na miejscu. Natomiast to 

nie ma żadnego znaczenia dla samej organizacji wizyty.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

I ostania kwestia z mojej strony, przepraszam, już oddaję państwu głos.  

background image

 

22 

W notatce służbowej podpisanej przez pana ministra Handzlika, po spotkaniu z panem 

ministrem  Kremerem,  dowiadujemy  się  iż  pan  minister  Kremer  23  lutego  przedstawił  panu 

ministrowi  Handzlikowi,  no  szereg  sposobów  rozwiązana  tej  sytuacji,  która  powstała  na 

skutek wyznaczenia chęci uczestnictwa pana premiera Tuska i pana premiera Putina, i wśród 

tych  jest  następująca  propozycja,  która  padła  ze  strony  premiera,  gabinetu  premiera  Tuska: 

Albo  prezydent  RP  nie  jedzie  do  Katynia  i  nie  uczestniczy  w  obchodach  w  Katyniu  na 

których  obecni  są  panowie  Tusk  i  Putin,  przepraszam,  uczestniczy  zaś  w  obchodach 

centralnych w Warszawie, a także jeżeli uzna za stosowne udaje się w terminie późniejszym 

do Miednoje, Charkowa lub Bykowni.  

Druga  możliwość,  prezydent  RP  uczestniczy  sam  w  uroczystościach  w  Katyniu,  w 

którym nie biorą udziału premierzy Tusk i Putin. Ale tutaj Kremer zaznaczył, że w ustnym 

zaproszeniu  wystosowanym  przez  Putina  do  Tuska,  nie  została  określona  data  wspólnego 

uczczenia  przez  premierów  pamięci  Ofiar  Katyńskich,  dlatego,  też  w  przypadku,  gdyby 

premierzy  Polski  i  Rosji  nie  uczestniczyli  w  kwietniowych  uroczystościach  mogliby  oni  w 

terminie późniejszym udać się do Katynia, po wizycie premiera Tuska w Moskwie. 

I  wreszcie  trzecia  możliwość,  prezydent  Kaczyński  i  premier  Tusk  wspólnie 

uczestniczą  w  obchodach  w  Katyniu.  Scenariusz  ten,  jak  zaznaczył  Kremer,  ze  względu  na 

stanowisko strony rosyjskiej jest trudny do realizacji. 

Czy państwo zdawaliście sobie sprawę, że  według pana  premiera i  jego gabinetu, to 

strona  rosyjska  nie  chciała  obecności,  tak  z  tego  wynika,  obecności  pana  prezydenta,  pana 

prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu? Czy ta sprawa była brana pod uwagę i jak pan minister 

mógłby ja skomentować.  

Minister Jacek Sasin: 

Panie przewodniczący, ja akurat konkretnie tej notatki, o której pan w tej chwili czyta, 

ja  jej  konkretnie  chyba,  stwierdzam,  że  nie  widziałem,  jakby  nie  czytałem  jej  wcześniej. 

Natomiast,  jak  mówię,  nie  zajmowałem  się  w  Kancelarii  sprawami  zagranicznymi  tych 

rozmów prawda, jakby tym się nie zajmowałem, bardziej stroną organizacyjną niż tego typu 

uzgodnieniami. 

Natomiast to, co pan przeczytał przed chwilą, mnie w żaden sposób nie dziwi, bo to, 

że  Rosjanie,  to  że  strona  rosyjska  nie  jest  zadowolona  z  takiego  scenariusza  wizyty,  że,  w 

ogóle  z  tego,  że  prezydent  ma  tam  uczestniczyć  w  tych  uroczystościach,  no  to  nie 

pozostawiało dla na w Kancelarii dla nikogo, nie pozostawało to żadnej wątpliwości z tego 

chociażby względu jak zachowywała się ambasada rosyjska, prawda. Przecież my cały czas 

mieliśmy  ze  strony  ambasady  rosyjskiej  takie  sygnały,  czy  takie  wypowiedzi  ambasadora 

background image

 

23 

mówiące  o  tym,  że  nie ma  informacji,  że  nie można  przygotować  tej wizyty,  że  nie  można 

podjąć, że już jest jakby bardzo późno, a my nie możemy podjąć żadnych działań ponieważ 

nie  mamy  potwierdzenia,  czy  prezydent  przyjedzie,  czy  nie  przyjedzie,  nie  mamy  żadnej 

informacji na ten temat. To pokazywało, że jakby ze strony rosyjskiej nie ma dobrej woli, do 

tego żeby do tej wizyty doszło.  

I to co pan w tej chwili, pan przewodniczący odczytał, tylko jakby potwierdza to, co 

jakby  dało  się  odczuć  poprzez  działania,  poprzez  słowa  i  poprzez  działania,  raczej  brak 

działań. I jakby nie dziwi mnie to. Ta informacja mnie nie dziwi. Chociaż ,tak jak mówię, tej 

notatki  nie  znam,  być  może  to  była  pewnie  notatka,  która  była  omawiana  już  bezpośrednio 

przez Mariusza Handzlika z prezydentem, zapewne ona nie była omawiana na tym spotkaniu, 

szerokim spotkaniu, w którym uczestniczyli wszyscy ministrowie, stąd ja jej nie widziałem.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Dziękuję bardzo. 

Proszę  bardzo,  pani  poseł  pierwsza  i  potem  pani  poseł  Masłowska.  Przepraszam 

bardzo.  

Pani poseł ...: 

Panie  ministrze,  ja  mam  dwa  takie  pytania,  które  pan  minister  omawiając  tak 

troszeczkę jak gdyby prześlizgnął się, a które dla mnie mają bardzo duże znaczenie i dlatego, 

myślę,  że  może  jakąś  informację  dokładniejszą  dowiem  się,  odnośnie  samego  lotu  pana 

prezydenta  z  lotniska.  Pół  godziny  w  locie,  jest  to  bardzo  duża  różnica  i  oczywiście  wśród 

innych  różnych  powodów  ewentualnie  tej  tragedii,  taką  przyjmujemy,  że  mogło  być  to 

wszystko  zakodowane.  Dzisiaj  elektronika  jest  już  tak  na  wysokim  poziomie,  że  co  do 

minuty, co do sekundy można było zaplanować również i zniszczenie samolotu. Przynajmniej 

ja taką wersję również biorę pod uwagę. 

I związku z tym mam pytanie. Kto poinformował o tym, że samolot, że lot docelowy 

będzie trwał dwie godziny? Kto i czy wtedy  półtorej godziny, kiedy dowiedzieliśmy się, że 

jednak półtorej, to w tym czasie pan prezydent był na lotnisku i w ostatniej chwili, właśnie jak 

to wyglądało, my ciągle nie mamy dokładnych, bo informacje są bardzo sprzeczne z tym. Ale 

właśnie  to  jest  niezwykle  ważne,  kto  poinformował,  że  dwie  godziny,  a  kto  potem 

poinformował,  że  jednak  półtorej  godziny?  I  faktycznie  wyleciał  pan  prezydent  ze  swoją 

ekipą pół godziny później. Czas lotu jest niezwykle istotny przy właściwie, no dochodzeniu 

dotyczącym  tej  katastrofy,  gdzie  musimy  wziąć  pod  uwagę  wszystkie  możliwe  właściwie 

aspekty, które doprowadziły do tej tragedii. I dlatego, to jest ważne, dlaczego pierw?  

background image

 

24 

I  potem  jeszcze  jedna  rzecz,  myślę,  że  nie  dowiem  się  jednak  od  pana  ministra,  kto 

udzielił informacji do Internetu i czy to wyszło z urzędu prezydenckiego, kto poleci w tym, 

tym lotem razem z panem, z tym samolotem razem z panem prezydentem? Bo to była rzecz 

niezwykła, to jest w ogóle nie do pomyślenia to, co się stało, przecież taka informacja wyszła. 

Głos z sali: 

Ta lista krążyła ... 

Pani poseł ...: 

Że lista krążyła, tak.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

To była lista, która była z pułku ... 

Pani poseł ...: 

Więc, ale to jest też istotne.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Ja wiem, wiem. Skierowana przez prezydenta do pułku. 

Pani poseł ...: 

Ale  te  pół  godziny  może  mieć  olbrzymie  znaczenie  i  dlatego  ja  uważam,  że  te  pół 

godziny,  no  nie  można  tak  potraktować,  że  to  często  się  zdarza,  że  my  zmieniamy  itd. 

Dziękuję. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Proszę bardzo. 

Minister Jacek Sasin: 

Dziękuję bardzo. 

To już odpowiadając na tą pierwszą część, ja rzeczywiście jakby nie mówiłem o tym 

szczegółowo, bo też jakby te uzgodnienia odbywały się poza mną, czyli ja mogę tutaj mówić 

tylko  na  podstawie  relacji.  Bo  jakby  nie  ja,  ja  bezpośrednio  nie  uczestniczyłem  w  ustalaniu 

tych  szczegółów  technicznych  dotyczących  lotu.  To  się  odbywało  w  ten  sposób,  że  jest  w 

Kancelarii  Prezydenta  komórka,  która  się  nazywa  Zespołem  Obsługi  Organizacyjnej 

Prezydenta, dyrektor Janusz Strużyna, i on przed każdą taką delegacją, przed każdym lotem 

odbywał, to były jakby no rozmowy takie nie na piśmie, to się nie odbywało, tylko rozmowy 

telefoniczne  z  dowództwem  Pułku  36  Specjalnego  Pułku  Lotniczego,  gdzie  właśnie 

uzgadniano różnego rodzaju szczegóły, czas lotu chociażby, no jednym z tych szczegółów był 

czas lotu, ale no były różne inne sprawy, no dotyczące chociażby właśnie też i informacji o 

składzie  delegacji,  dotyczące  ilości,  nie  wiem  ilości  miejsc  w  samolocie.  Akurat  w  tym 

samolocie no to była dosyć stała ilość miejsc, ale np. śmigłowce jak były podstawiane, no to 

background image

 

25 

czasami  miał  mniej  miejsc  śmigłowiec,  czasami  więcej.  No  tego  typu  informacje  były 

telefonicznie uzgadniane pomiędzy dyrektorem Januszem Strużyną a...  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

To myślę, wrócimy do pana dyrektora . 

Minister Jacek Sasin: 

...a właśnie dowództwem pułku. I to ze strony jakby czy to bezpośrednio od dyrektora 

Strużyny,  czy  jego  pracowników  taka  informacja  została  przekazana,  z  powołaniem  się  na 

rozmowę  telefoniczną  z  pułkiem,  że  pierwotnie  podawana  godzina  wylotu  czy  czas  lotu, 

został  przyjęty  zbyt  długi,  że  on  jest  krótszy.  Natomiast  to  też  nie  było  tak,  że  to  było  w 

ostatniej chwili. To było na jakimś etapie no co najmniej kilka, a może kilkanaście dni przed 

wylotem taka informacja została nam przekazana i to spowodowało skorygowanie programu 

wizyty prezydenta. Także prezydent w momencie kiedy leciał, to już wiedział dokładnie, że 

ten  lot  mam  trwać  półtorej  godziny  i  że  to  już  jest  tak  zaplanowane,  i  tutaj  jakby  nie  było 

takiego zaskoczenia w ostatniej chwili.  

Natomiast, co do listy pasażerów, to Kancelaria, znaczy to nie była, my nie czyniliśmy 

z tego jakiejś tajemnicy szczególnej, z listy pasażerów. No ja nie wiem, ja w tej chwili nie 

potrafię  powiedzieć,  czy  w  jakikolwiek  sposób  przedstawicielom  mediów  była  ta  lista 

przekazywana przed lotem. Tego, na to nie potrafię w tej chwili odpowiedzieć. Natomiast na 

pewno  była  ona  rozsyłana  do  licznych  instytucji,  nie  wiem,  do  Biura  Ochrony  Rządu,  do 

Pułku Lotniczego, do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Więc w bardzo wielu miejscach ta 

lista była. Ona co prawda do ostatniej chwili, praktycznie do ostatniej chwili się zmieniała, 

przede wszystkim z tego względu, że część osób, które miały lecieć z panem prezydentem no 

w  ostatnich  nawet  godzinach  i  dniach  przed  tym  wylotem  rezygnowało  np.  z  różnych 

powodów, chociażby nie wiem zdrowotnych. Część osób starszych po prostu rezygnowała z 

tego wylotu i z różnych przyczyn takie rezygnacje były. I z tego powodu pojawiały się tam 

nowe osoby. I to do ostatnich właściwie, do ostatnich dni, czy dwóch dni przed wylotem to 

się zmieniało. Natomiast nie czyniliśmy z tego żadnej tajemnicy.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Dziękuję bardzo. 

Pan poseł Kozak.  

Poseł Zbigniew Kozak: 

Panie ministrze, ja mam trzy pytania. 

Pierwsze, to jest, kto odprowadzał pana prezydenta na lotnisko? 

Drugie, kto widział wylot samolotu z pasażerami, czy to jest jakoś utrwalone? 

background image

 

26 

No i trzecie, czy jakieś służby, nie wiem, SKW śledziły w ogóle lot tego samolotu? I 

kto  odpowiadał  za  bezpieczeństwo  tego  lotu  i  czy  są  na  to  jakieś  dokumenty?  Dziękuję 

bardzo.  

Minister Jacek Sasin: 

Na wszystkie pytania uczciwie powinienem powiedzieć, nie wiem. Przede wszystkim 

z  tego  powodu,  że  ja  od  dwóch  dni  przed  tym  wylotem  tragicznym  już  znajdowałem  się, 

byłem w podróży prawda i wtedy znajdowałem się już w Smoleńsku. W związku z czym, ani 

nie  jestem  w  stanie  powiedzieć,  czy  ktoś  pana  prezydenta  odprowadzał.  Było  w  zwyczaju 

takim,  że  przy  wylotach  prezydenta  ktoś  z  ministrów  czy  doradców  prezydenta  żegnał 

prezydenta  na  lotnisku,  w  tym  sensie,  że,  ja  szczerze  przyznam  się,  że  nie  wiem  czy  ktoś 

wtedy żegnał jakby. W tym wszystkim, co się potem działo, ten szczegół mi umknął. Czy... 

Przewodniczący Antoni Macierewicz:  

Ja myślę, że minister Duda był ....? 

Minister Jacek Sasin: 

Nie  wiem  tego,  właśnie  tego  nie  wiem.  Szczerze  mówiąc,  jakoś  nie  przyszło  mi  do 

głowy,  żeby  nawet  to  ustalić.  Ale,  bo  też  nie  wydawało  mi  się,  że  to  rzeczywiście  jakąś 

sprawę  szczególnie  ważną,  no  bo  jakby  nie  widziałem  tutaj  też  żadnej  tajemnicy  w  tym 

wylocie.  Wydawało  mi  się,  że  tutaj  nie  było  żadnej  takiej  sytuacji,  które  mogły  mieć  jakiś 

wpływ na to, co się potem stało. 

Natomiast co do, co do ochrony tego lotu, no to jakby oczywistym jest dla mnie, że 

przede wszystkim Biuro Ochrony Rządu podejmuje taką ochronę, za taką ochronę odpowiada. 

A  czy,  powiem  tak,  czy  jakieś  inne  służby,  w  tym  SKW,  które  pan  wymienił, 

zabezpieczały  ten  wylot,  takiej  wiedzy  nie  posiadam,  a  nie  chciałbym  tutaj  mówić  o  jakiś 

pogłoskach,  które  słyszałem.  No  nie  posiadam  takiej  wiedzy  po  prostu.  Nie  mam  takiej 

wiedzy,  nie  mam  takiej  wiedzy.  Wydaje  mi  się,  że,  jak  mówię,  jako  laik  wydaje  mi  się,  że 

powinno to być oczywiste, natomiast ja takiej wiedzy nie mam.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Ja  mogę  tylko  dodać  do  tego,  że  państwo  macie  do  dyspozycji  instrukcję  tzw. 

instrukcję HEAD, która  została wprowadzona zarządzeniem  ministra obrony  narodowej z 9 

czerwca 2009 r. i która konsumowała wszystkie inne dotychczas obowiązujące w tej materii 

przepisy, także Porozumienie Kancelarii z 2004 r. i  inne szczegółowe przepisy, i zbierała je 

wszystkie  razem,  zarówno  problemy  związane  z  przyznawaniem  samolotu,  jak  i  wszystkie 

szczegóły. I ona zawiera w jednym z punktów polecenie by taki lot był monitorowany przy 

background image

 

27 

pomocy  specjalnej  radiostacji,  która  jest  tam  wymieniona  i  opisana  w  tej  instrukcji.  Więc 

obowiązek jest, za to jak był realizowany? 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

...  to,  no to będzie  ze  strony pułku  lotniczego i władz  cywilnych, ale  to pan  minister 

nie jest niestety w tej sprawie kompetentny. Mogę tylko powiedzieć, że jeśli chodzi o SKW, 

to jego obowiązek jest związany z zabezpieczeniem samolotu i funkcjonowania tego samolotu 

i zwłaszcza bezpieczeństwa elektronicznego tego samolotu. A inne kwestie, wydaje mi się, że 

nie, ale to już jest osobna dyskusja. 

Pan poseł Religa i potem pan poseł Ćwierz, a następnie.. 

Poseł Jan Religa: 

Bardzo dziękuję. 

Ja mam tylko jedno pytanie, ale niezwykle istotne. Otóż nieszczęściem jest, że obecna 

władza no nie wystąpiła wnioskiem o pomoc do Unii Europejskiej i nie może wystąpić, bo 

gdyby  wystąpiła,  to  jeśli  komisja  by  powołana  była  z  NATO,  toby  suchej  nitki  chyba  nie 

zostawiła na obecnym rządzie. Oni tego nie zrobią, będą wszystko robić, żeby tego nie zrobić. 

A  drugie  wyjście,  no  drugie  wyjście  jest  takie,  że  Rosjanie  już  zapowiedzieli,  że  nam  nie 

dadzą więcej dokumentów. Oni nam dają to, co nam niepotrzebne, czego nie potrzebujemy. 

No taka jest prawda. I dlatego też zadaję pytanie, jakie, jakie są możliwe, możliwe warianty 

rozwiązań skutecznych w obecnym stanie, aby wyjaśnienie to nastąpiło? Bo to jest niezwykle 

ważne, to wyjaśnienie musi być przyczyn katastrofy, naprawdę musi być. A ten rząd będzie 

wszystko robił, żeby do tego nie doprowadzić. 

I  tutaj  mam,  to  co  mnie  nurtuje  i  do  państwa  mam  pytanie.  Jakie  są  możliwe 

skutecznych,  warianty  skutecznych  rozwiązań?  Bo  doskonale  wiem,  że  Rosjanie  będą 

taktycznie unikać absolutnie przekazywania nam najważniejszych dokumentów. I to ciągle to 

błędne koło będzie toczyć i zakończy się, że tak powiem, niczym. Bardzo dziękuję.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Dziękuję bardzo panie pośle. 

Ale oczywiście, jeżeli pan minister Sasin chce w tej sprawie swoje uwagi czy refleksje 

sformułować, no to jest jasne. Za to jego dzisiejsze przybycie jest związane z przekazaniem 

informacji  jakie  posiada  w  związku  z  przygotowaniami,  a  nie  decyzjami  i  rozważaniami 

związanymi  z  bieżącą  sytuacją  i  naszymi  bieżącymi  problemami,  które  dotyczą, 

przypominam, nie tylko negatywnej woli rządu rosyjskiego i odpowiednich służb rosyjskich... 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

background image

 

28 

...  ale  przede  wszystkim  związane  są  z  tym,  że  pan  premier  Tusk  wielokrotnie 

odmawiał  publicznie  wystąpienia  do  rządu  rosyjskiego  w  sprawie  podstawowych 

dokumentów i podstawowych decyzji. Wydaje się, że nie kwestionując pana uwagi, co do złej 

woli rządu rosyjskiego, bo mam podobne wrażenie, no jednak każdy naród i każde państwo 

najpierw musi rozwiązać własne problemy. A naszym problemem jest to, że rząd pana Tuska 

działa przeciwko podstawowym interesom tego postępowania, tego śledztwa, zgadzając się na 

niszczenie, na niszczenie dowodów. Ale powtarzam, jeśli pan minister chce, to proszę bardzo.  

Minister Jacek Sasin: 

Nic dodać, nic dodać, panie ministrze, tak jest to.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

To proszę bardzo, tak, tak, pan poseł, ale potem pan poseł Ćwierz. Nie, to odwrotnie, 

najpierw pan poseł Ćwierz, jeżeli można, dobrze w kolejności zgłoszenia.  

Poseł Andrzej Ćwierz: 

Dziękuję koledze za to, że mi ustąpił głosu.  

Ja mam właściwie takie zagadnienia, którymi chciałem zarazić państwa, które nie są 

pytaniami,  ale  które  są wątpliwościami  i  czymś, czym powinniśmy zająć  się. Będę mówił  o 

dwóch kwestiach, raz, że byłem obecny w Katyniu wtedy i pytanie, i w ogóle stwierdzenie. 

Rozmawiałem z dziennikarzami, którzy byli na lotnisku, między innymi jeden z nich widział, 

co  się  działo  z  samolotem,  przynajmniej  sugerował,  że  tam  się  działy  rzeczy  takie 

nienormalne,  w  sensie  takim,  że  według  niego  mogły  to  być  wybuchy  na  skrzydłach 

samolotu. Pytam się w takim razie, czy ktoś rozmawiał z tymi dziennikarzami, przesłuchiwał 

ich,  zapytał  się,  co  oni  oglądali?  Bo  skądinąd  wiadomo  nam,  że  materiały  filmowe  zostały 

przekazane,  zabrane,  przepraszam,  przez  rosyjska  stronę  i  nam  nie  oddane,  więc  nie  mamy 

tego dowodu materialnego. To jest jedna rzecz. 

Druga,  jako  osoba,  która  była  na  cmentarzu  w  Katyniu,  wtedy  kiedy  to  wszystko 

działo  się,  słyszałem  rzecz,  która  też  wydaje  mi  się  powinna  ulec  zweryfikowaniu.  Były 

przekazywane  informacje,  że  przeżyły  przypuszczalnie  3-4  osoby,  ale  ja  słyszałem,  że  w 

rozgardiaszu, tutaj nie powiem dokładnie skąd, że ktoś z osób, który o tym mówił, mówił w 

jakim staniu były te osoby. To jest bardzo ważną rzeczą, po prostu wskazywał, że jedna osoba 

która  telefonowała  według  niego,  po  zdarzeniu  powtarzam,  mówiła  w  jakim  stanie  jest  i 

wskazywała  na  stan  innych  osób.  To  się  zdarzyło  tuż  po  katastrofie,  należałoby  to 

zweryfikować jakoś. Ja nie wiem na ile jest to faktem, natomiast  na pewno to słyszałem na 

własne uszy, z tym, że nie wiem kto to dokładnie przekazywał. 

background image

 

29 

A  teraz  będę  mówił  o  rzeczach,  które  jako  fizyk  mogę  przekazać,  czasami  się 

pojawiają  kwestie  dotyczące  tego  filmiku,  który  był  w  Internecie  i  trzech  odgłosów,  które 

według niektórych mogły sugerować strzały na przykład. Jako fizyk wiem o tym, że można 

sprawdzić widmo każdego dźwięku i to widmo jest różne w przypadku strzału i jest różne w 

przypadku np. eksplozji spowodowanej tym, że butelka pęka jakaś. Nawet przy niskiej jakości 

nagrania można sprawdzić to. Pytanie moje jest takie, czy ktokolwiek zrobił tego typu rzeczy, 

bo toby przynajmniej wniosło jakąś nową wiedzę.  

Jako fizyk tak samo powiem o rzeczy następującej, będąc w centrum monitoringu pod 

Madrytem  w  miejscowości  Torrejón,  wiem,  bo  przekazano  nam  to,  że  po  zdarzeniu  jakimś 

ważnym  na  świecie  momentalnie  kamery,  które  są  umieszczone  na  satelitach,  bo  to  jest 

centrum monitoringu satelitarnego, obracają się w ten rejon, gdzie coś dzieje się. Satelity, jak 

państwo wiecie, … o orbitach niskich, ... rozdzielcza mała jest, znaczy dosyć niezła, tak, coś 

widać. Przypuszczalnie tuż po zdarzeniu kamery się obróciły właśnie na miejsce zdarzenia. W 

moim  przekonaniu  istnieje  szansa,  żeby  te  kamery  zaobserwowały  ogień  związany  z 

wystrzeleniem pocisku, ewentualnie brak tego, to można by było jakoś zweryfikować, tudzież 

cały szereg innych rzeczy.  

Ja  tylko  tutaj  dodam  taką  rzecz,  którą  pan  przewodniczący  Halicki  kiedyś  próbował 

zasugerować  obecnym  na  posiedzeniu  Komisji  MSWiA  i  Spraw  Zagranicznych,  kamery 

pracują w różnych długościach fal i przez chmury widać również, to jako fizyk mówię, także 

to  nie  jest  problem  żaden,  żeby  zobaczyć  to.  Więc  jeszcze  raz  może  sformułuję  moje 

wątpliwości,  czy  ktokolwiek  się  tym  zainteresował?  Bo  były  by  to  konkretne  dowody  w 

sprawie,  czy  można  powiedzieć  tak  albo  inaczej,  przynajmniej  by  jakieś  przesłanki,  które 

można by było zweryfikować. 

I  na  koniec,  to  już  takie  może  moje  stwierdzenie  bardziej  filozoficzne,  jeżeli 

cokolwiek zdarzyło się w samolocie, a my nie mamy szczątków tego samolotu, mówię to w 

nawiązaniu  do  pierwszego  sformułowania  jednego  z  dziennikarzy,  no  to  proszę  państwa, 

ciężko nam będzie powiązać w postaci faktów, tych właśnie dwóch rzeczy. Dziękuję.  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Dziękuję bardzo. 

Oczywiście  jeżeli  pan  minister  będzie  się  chciał  teraz  ustosunkować,  to  będziemy 

bardzo radzi. Chociaż założyliśmy, że jeśli chodzi o same wydarzenia, które miały miejsce na 

lotnisku, to  poświęcimy  następne  spotkanie jutro  lub  pojutrze,  w  zależności  od  tego  jak  się 

umówimy, ale to jest dowolnej woli pana ministra.  

background image

 

30 

Za to ja chcę tylko powiedzieć, że na pewno wiele osób się tym zainteresowało, wśród 

tych  jest  także  nasz  zespół.  Ja  jako  przewodniczący  zwróciłem  się  o  takie  zdjęcia.  One  są 

teraz  analizowane,  myślę,  że  przepraszam,  ponieważ  miałem  nadzieję,  że  one  już  będą  do 

dyspozycji, ta analiza do państwa dyspozycji w tym tygodniu, być może zdążymy na piątek, 

ale prawdopodobnie dopiero na przyszły tydzień. Ale może już w piątek pierwsze wyniki tej 

analizy zdjęć satelitarnych będą chociaż, chociaż niestety nie z 10 kwietnia, a z 11. Dziękuję.  

Minister Jacek Sasin: 

To ja może bardzo króciutko. Ja bardzo króciutko, jeśli pan przewodniczący pozwoli. 

Też jakby może tak bardzo ogólnie, do tego co pan powiedział, bo ja myślę, że no wokół całej 

tej sprawy, tej tragedii, rzeczywiście jest bardzo wiele takich informacji, też i plotek, i takich 

informacji nieścisłych, które w bardzo wielu przypadkach mogą zaciemniać właściwy obraz. 

Ja też słyszałem, też będąc na cmentarzu, potwierdzam to, słyszałem taką informację o tych, o 

trzech  osobach,  które  przeżyły,  i  też  nie  potrafię  powiedzieć,  skąd  tą  informację  słyszałem, 

znaczy  ona  gdzieś  po  prostu  się  pojawiła.  Ona  się  gdzieś  pojawiła  po  prostu  i  no  ja  jakby 

uczepiłem się też tej informacji, no bo jak jest informacja, że ktoś przeżył prawda, no to..  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Każdy z nas.  

Minister Jacek Sasin: 

Ale proszę państwa.. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Ale skądś do tych mediów dotarło 

Minister Jacek Sasin: 

Proszę  państwa,  nawet  ja  to  do  mediów  powiedziałem,  bo  podszedł  do  mnie 

dziennikarz i pyta się coś, a ja mówię: - Nie mamy informacji w tej chwili. 

Minister Jacek Sasin: 

... mamy i mówię, usłyszałem, gdzieś tu informację taką, że ktoś przeżył, że kilka osób 

przeżyło, ale nie potrafię tego potwierdzić. Więc ta informacja funkcjonowała. 

Natomiast  też  jest  proszę  państwa,  ja  też  różnego  rodzaju  informacje  mniej  lub 

bardziej fantastyczne też do mnie docierały, również w późniejszym okresie. Między innymi 

miałem  taką,  dostałem  taką  informację,  no  która  mnie  trochę  zmroziła,  powiem  szczerze,  a 

mianowicie,  że  jeden  z  pracowników  Kancelarii  tuż  przed  śmiercią  wysłał  sms-a  do  swojej 

rodziny,  mówiącego  o  tym,  prawda,  że:  -  Giniemy!  Ratujcie  nas!  No  takie  bardzo 

dramatycznego  prawda.  No  było  to  coś  mrożącego  krew  w  żyłach.  Ja  wstrząśnięty  tą 

informacją podjąłem próbę ustalenia z rodziną tego człowieka, gdzie miałem kontakt, czy to 

background image

 

31 

jest prawda. Okazało się, że nikt z rodziny nie potwierdził, aby taki sms dotarł. Więc, znaczy 

to  też  pokazuje,  że  tutaj  mogą  różnego  rodzaju  po  prostu  plotki  się  pojawiać.  Ja  myślę,  że 

każdą  taką  plotkę  trzeba  sprawdzić  oczywiście,  bo  to  jest  tak,  że  wśród  takiego  szumu 

informacyjnego może być ileś bardzo prawdziwych informacji, które zmienią może czasami 

nawet  obraz  tego  co,  jaki  mamy  tego,  co  się  wydarzyło.  Natomiast  myślę,  że  to  po  prostu 

wymaga sprawdzenia, każda sprawa.  

Natomiast  zgadzam  się  oczywiście  z  tym,  co  pan  mówił,  dotyczące  tego,  że  można 

naprawdę  pewnie  jeszcze  wiele  źródeł  takich  informacji,  gdzie  wiele  spraw  w  tej  chwili 

zaciemnionych  mogłoby  się  wydać, chociażby  te  kwestie  satelitarnego oglądu,  to  myślę,  że 

jest coś, co rzeczywiście wiele spraw być może by nam wyjaśniło.  

Poseł Elżbieta Kruk: 

O tych trzech osobach mówił rzecznik MSZ, więc to nie jest taka .. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Tak to prawda, to prawda, zgadza się. 

Proszę bardzo pan poseł.  

Poseł Kazimierz Matuszny: 

Ja może się odniosę się do tego, co pan przewodniczący na początku zwrócił uwagę, 

odnosząc  się  do  całej  wypowiedzi  pana  ministra,  no  i  patrząc  na  ich  chronologię  i  pewną 

logikę. Tutaj też w jakiejś mierze chcąc, myślę, że intencje pana przewodniczącego nie była 

taka, ale można było z niej odnieść takie oto wrażenie, że taką główną stroną naciskającą na 

to, żeby do wizyty prezydenta nie doszło, była strona rosyjska. No parę takich elementów na 

to wskazuje. Natomiast patrząc na całość i na logikę wydarzeń, jak i na chronologię to wydaje 

mi się, że absolutnie nie strona rosyjska, nie w większym stopniu niż strona polska, prawda. 

I  tutaj  oczywiście  to  może  być  łatwe  wytłumaczenie  nawet  dla  strony  polskiej, 

aczkolwiek  kompromitujące  rząd,  że  oto  rząd  polski  działa  pod  naporem  strony  sowieckiej, 

ale z racji jakiś tam... 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Rosyjskiej. 

Poseł Kazimierz Matuszny: 

Przepraszam Federacji  Rosyjskiej,  to tak czy  inaczej  myślę, że  należy  postawić,  czy, 

mam  takie  pytanie,  bo  można  to  sobie  wyobrazić  scenariusz  tych  wydarzeń  tak,  że  po 

pierwsze, w niemniejszym stopniu to strona polska chciała, żeby pana prezydenta nie było. I 

teraz trudno powiedzieć, kto większy wpływ na to miał, czy strona Federacji Rosyjskiej, czy 

polskiej, to po pierwsze. 

background image

 

32 

Po drugie, czy, to już daję takie pytanie do pana ministra, czy w wypadku kiedy jest 

pełne porozumienie pana prezydenta z panem premierem, jest decyzja, że jedziemy razem, to 

czy w tym momencie możemy sobie wyobrazić, że do tej wizyty by nie doszło, mimo, że to 

się stronie rosyjskiej nie podobało. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Bardzo proszę, panie ministrze. 

Minister Jacek Sasin: 

Ja się całkowicie z panem zgadzam. To oczywiście, oczywiście nie ulega wątpliwości, 

że, jak mówię, z tych działań chociażby ambasady rosyjskiej widać  wyraźnie, że  ambasada 

rosyjska nie była zainteresowana tą wizytą, ale całkowicie się z panem zgadzam, że głównym 

niezainteresowanym był rząd polski, pan premier Tusk. Ja sobie tak to wyobrażam, to są tylko 

dywagacje oczywiście moje, bo ja tak to sobie wyobrażam, że ta, te uroczystości w Katyniu 

miały być pewnym elementem kreowania obrazu, wizerunku premiera, rządu. I tutaj obecność 

pana  prezydenta  w  tym  przedsięwzięciu  pijarowsko-medialnym  przeszkadzała.  No  w 

momencie kiedy był tam prezydent, no to nie można było tego wygrać tylko i wyłącznie dla 

premiera. Oczywistym jest, że to prezydent, tak to wynika z hierarchii władz, byłby szefem 

delegacji  czyli  byłby  tą  osobą  pierwszoplanową  wtedy.  I  tutaj,  ja  myślę,  że  to  po  prostu 

przeszkadzało panu premierowi w pewnej koncepcji zaprezentowania siebie przy tej okazji. I 

stąd  tutaj  był  główny  sprzeciw.  Zresztą  wynika  z  prześledzenia  mediów  z  tego  czasu, 

wypowiedzi  polityków  Platformy  Obywatelskiej,  wyraźnie  widać,  że  tutaj  od  nich  głównie 

jakby  szła  ta  taka,  taki  medialny  szum  zniechęcający  prezydenta  do  tego,  aby  w  tych 

uroczystościach uczestniczył i to nie ulega żadnych wątpliwości. 

Całkowicie  się  z  tym  również  zgadzam,  że  jeśli  byłoby  porozumienie  pomiędzy 

prezydentem i premierem, takie, że obaj uczestniczą w tych uroczystościach, to po pierwsze, 

nie byłoby tu żadnego miejsca na jakiekolwiek naciski czy interwencje ze strony dyplomacji 

rosyjskiej,  bo  jeśli  stwarza  się  pole  do  popisu  dyplomacji  innego  państwa,  no  to  wtedy 

oczywiście taka dyplomacja w sposób naturalny może funkcjonować. Natomiast w momencie 

kiedy jest, że tak powiem, dosyć spójne, monolityczne stanowisko władz polskich, wszystkich 

władz  polskich,  to  tu  nie  byłoby  pola  do  tego,  żeby  jakąś  politykę  rosyjską  uprawiać.  I 

całkowita  zgoda,  że  tutaj  ten  brak  porozumienia  pomiędzy  prezydentem  czy  Kancelarią 

Prezydenta, Kancelarią Premiera, prezydentem a premierem, tą niechęć ze strony rządu, aby 

prezydent  tam  uczestniczył,  no  strona  rosyjska  wykorzystywała.  Ale  głównym  jakby  tutaj 

rozgrywającym nie była strona rosyjska tylko był polski rząd. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

background image

 

33 

Jeżeli można tylko dwa słowa do tego, do tego, co zostało powiedziane.  

Panie  ministrze,  bezspornie  pan  ma  rację  i  pan  poseł.  Ale  trzeba  wziąć  pod  uwagę 

także  to,  że  chodziło  nie  tylko  o  prestiż  i  nie  tylko  o  propagandę.  No  chyba  trzeba  w  tym 

momencie  przypomnieć,  że  chodziło  także  o  dwie  istotne  rzeczy  w  wymiarze  polityki 

międzynarodowej. O to, czy sprawa Katynia będzie uznana przez Polskę dalej jako zbrodnia 

ludobójstwa, czy też Polska wycofa się z tej definicji, czego domagał się między innymi pan 

marszałek  Niesiołowski,  we  wrześniu  2009  r.  I  wokół  czego  była  bardzo  istotna  debata 

parlamentarna,  w  której  PiS  bardzo  jasno  zajął  stanowisko,  przy  gigantycznym  sprzeciwie 

propagandy medialnej i także Platformy Obywatelskiej, która uznała, że  Zbrodnia Katyńska 

nie  powinna  być  uznawana  za  zbrodnię  ludobójstwa,  co  ma  bardzo  daleko  idące 

konsekwencje w prawie międzynarodowym,  w pozycji polskiej, i w relacji Polski do Rosji, 

zwłaszcza  w  sytuacji,  w  której  śledztwo  w  Sprawie  katyńskiej  zostaje  umorzone  ze  strony 

rosyjskiej,  a  winni,  a  winnych  się  przestaje  ścigać,  ponieważ  nie  ma  dowodów  winy,  jak 

stwierdza  się  po  stronie  rosyjskiej.  I  to  jest  jeden  element,  istotny  w  polityce 

międzynarodowej zbliżenia do Rosji, do Rosji, która utrzymuje dziedzictwo komunistyczne. 

Takiej Rosji, a nie Rosji, która się zmienia rzeczywiście. 

I  drugi  element,  który  strach  powiedzieć,  no  ale  trzeba  powiedzieć,  bo  fakty  są 

faktami, prawda. No 7 kwietnia doszło nie tylko do spotkania symbolicznego związanego z 

Katyniem,  ale  doszło  także  do  potwierdzenia  przez  pana  premiera  Tuska  umowy  gazowej  i 

zagwarantowanie, że umowa gazowa będzie przez Polskę zaaprobowana.  

Ja  cytuję  teraz  komunikat  Polskiej  Agencji  Prasowej  po  spotkaniu  7  kwietnia,  więc 

były  kwestie  w  wymiarze  międzynarodowym  i  w  wymiarze  polskim,  bardzo  ważne  do 

załatwienia, w których być może pan prezydent nie był, tak powiem, tak potrzebny jak sobie 

strony wyobrażały, obie strony. To tylko tyle w dodatku, przepraszam za ten, przepraszam za 

ten dodatek, bo różne rzeczy trzeba będzie brać pod uwagę. 

Pan poseł i następnie pani poseł Kempa i... 

Poseł ...: 

Odnośnie  właśnie,  chwili  mnie  nie  było  ze  względu  na  to,  że  musiałem  na  innych 

komisjach też być. Chciałem zapytać odnośnie, bo wyczytałem gdzieś w jakiś publikatorach, 

że  nie,  zaproszenie  było  wysłane,  nie  od  pana  premiera  Putina  na  to  spotkanie,  tylko  było 

wysłane przez naszego premiera Tuska, odnośnie spotkania. Jak to jest w rzeczywistości? 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

No właśnie próbowaliśmy, próbujemy to rekonstruować, bo akurat jesteśmy trakcie. 

Poseł ...: 

background image

 

34 

Bo mnie nie było w związku z tym taka …  

I  drugie  takie  moje  spostrzeżenie,  jeżeli  można  się  podzielić,  ponieważ  jestem  w 

Komisji  do  Spraw  Badania  ...  Szkolenia  Pilotów  w  Polsce,  więc  byliśmy  między  innymi  w 

36.  Pułku  i  byliśmy  również  w  innych  jednostkach.  I  chcę  zwrócić  uwagę  tutaj,  że  na 

przykład na F-16 te procedury, które mają piloci przed wylotem są bardzo szczegółowe, bo 

Amerykanie tego doskonale pilnują i w porównaniu z tym co w 36. Pułku jest, to naprawdę w 

ogóle tego, można powiedzieć, że nie ma. Bo zwróciłem się z takim pytaniem ostatnio, więc 

to  jest  takie  tego  typu,  nie  wiem  zaniedbanie  czy  w  ogóle  ignorancja.  Gdzie  najwyższa, 

samoloty  o  najwyższej  statusie  bezpieczeństwa,  piloci  w  ogóle  takich  rzeczy  w  ogóle  nie 

mieli.  A  tu  wojskowe  samoloty  F-16  ta  procedura  nawet  do  tego  stopnia,  tak  już  powiem 

może trochę trywialnie, w którą stronę ma się odwrócić jest napisane, tak dokładnie, a tutaj w 

ogóle  nie  ma.  Nawet  kwestie  pytałem  odnośnie  pogody,  sprawdzenia  pogody  itd.  Więc  to 

zupełnie tragicznie to wyglądało. Dziękuję bardzo. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

No to mówi samo za siebie. 

Czy pan minister? 

Poseł Elżbieta Kruk: 

To mogę, ja się wtrącę, jedno zdanie, wtrącę się. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Proszę bardzo pani przewodnicząca. 

Poseł Elżbieta Kruk: 

Ale bo to jakby do pana pytania jakby wspomnienia i o tej rekonstrukcji, to „Gazeta 

Wyborcza”  pisała  w  listopadzie  i  grudniu  ubiegłego  roku,  że,  ja  zapomniałam  nazwisko  tej 

pani  profesor,  która  jest  szefową  Komisji  ds.  trudnych  ze  strony  rosyjskiej,  tej  rosyjsko-

polskiej i ona w listopadzie 2009 r. zakomunikowała, że premier Putin przyjmie… 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Przychyli się. 

Poseł Elżbieta Kruk: 

Przyjmie zaproszenie… 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Przychyli się, zgadza się. 

Poseł Elżbieta Kruk: 

…premiera Tuska. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

background image

 

35 

Bardzo dziękuję pani przewodnicząca. 

Poseł Elżbieta Kruk: 

Także przepraszam, że się wtrąciłam ale… 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Jest  dokładnie  tak  jak  pani  mówi,  przedtem  relacjonowała  to  jeszcze  „Polityka”  w 

październiku 2009 r., a natychmiast po spotkaniu na molo był także komentarz w tej sprawie i 

potwierdził go także pan minister Graś, w grudniu 2009 r. … 

Głos z sali: 

Że Tusk zaprasza. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Medialnie  fakt  zainicjowania  tej  wizyty  przez  rozmowę  pana  Tuska  z  Putinem,  we 

wrześniu,  jest  potwierdzony  wielokrotnie.  A  teraz  mamy  potwierdzenie  przez  relację  pana 

ministra, że już 27 stycznia było jasne, że pan premier Tusk wybiera się na te uroczystości. 

Myślę, że ta sprawa nabiera już takiego kształtu ostatecznego. 

Poseł ...: 

To jest ważne, to jest bardzo ważne. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Ale przepraszam bardzo, pani minister Kempa. 

Poseł Beata Kempa: 

Szanowni  państwo,  te  wszystkie  elementy,  o  których  teraz  państwo  mówicie  i  pan 

minister, pan przewodniczący, pan minister również Macierewicz i państwo, to nie jest tak, 

że,  w  mojej  ocenie,  że  to  co  dowiadujemy  się  o  wypowiedziach  różnych  prominentnych 

polityków to nie ma, to jest tylko takie mówienie do mediów. Niestety, okazuje się, że to ma 

fundamentalne  znaczenie,  ponieważ  jesteśmy  po  prostu  obserwowani  przez  służby,  i  to  jest 

oczywiste,  tak  jest  zawsze.  Dlatego  ja  uważam,  że  wszystkie  te  osoby,  łącznie  z 

Niesiołowskim, powinny być przesłuchane przez polską prokuraturę.  

Moim  zdaniem,  nie  wierzę  w  to,  że,  bo  ja  pamiętam  tą  sytuację  kiedy  pan 

Niesiołowski mówił, czy jakby najbardziej aktywnie działał w tym, żeby słowo ludobójstwo 

nie  były  ujęte  w  uchwale  Sejmu.  To  pamiętam  doskonale.  Natomiast  to  ma  niebywałe 

znaczenia, z punktu widzenia działalności służb. Ważne żebyśmy rzeczywiście  skorzystali z 

eksperta,  który  mógłby  nam  przybliżyć  pewne  elementy  związane  ze  specyfiką  działania 

służb w tym zakresie, na ile tego typu wypowiedzi polskich prominentnych polityków.  

A tu, co tutaj dzisiaj padło, szanowni państwo, że Rosjanie, tam jest taka konstrukcja, 

ja  to  potwierdzam,  podobnie  jest  z  Białorusią, że  traktują pewne  elementy,  właśnie  jest  tam 

background image

 

36 

taka gradacja, ta ścisły, prawda ten cały bizantyjskie podejście itd. Więc dla nich jeśli mówi 

coś  marszałek Sejmu, tak, w Polsce ma określone znaczenie. My już to trochę inaczej tutaj 

przyjmujemy, bo różnie naszych polityków oceniamy, prawda, cokolwiek byśmy o nich nie 

sądzili, czasem mamy różne wątpliwości. Natomiast tam jest to pojmowane zupełnie inaczej i 

pewnie my byśmy też tak pojmowali, jeśli mówiłby takie czy inne rzeczy marszałek Sejmu.  

Zatem szanowni państwo, to obniżanie prestiżu i urzędu prezydenta Rzeczypospolitej 

Polskiej  to  nie  jest  tylko  fakt  medialny,  to  jest  przyczyna  i  może  być  przyczyna  bardzo 

poważnych  kwestii,  które  powinny  być  przedmiotem  dochodzenia  przez  prokuraturę,  takie 

jest moje zdanie.  

Panie ministrze, ja mam takie pytanie, bo te informacje, które pan tu dzisiaj podał, są 

po prostu moim zdaniem bardzo ważne. Pan je dzisiaj podał na Zespole Smoleńskim. Ja chcę 

…,  do  Spraw  Zbadania  Katastrofy  Smoleńskiej,  ja  chcę  pana  zapytać,  czy  pan  był 

przesłuchiwany przez prokuraturę? Bo to jest bardzo ważne dla nas w tej chwili odniesienie. 

Ja powiem dlaczego. 

Poseł Beata Kempa: 

Dlatego  panie  ministrze,  że,  ale  może  tak,  czy  pan  był  przesłuchiwany  przez 

prokuraturę? 

Minister Jacek Sasin: 

Tak,  byłem  przesłuchiwany,  po  pierwsze  przez  Prokuraturę  Wojskową,  ale  jakby  te 

kwestie, o których dzisiaj mówiłem, one jakby nie były elementem przesłuchania. 

Poseł Beata Kempa: 

Ano właśnie. 

Minister Jacek Sasin: 

Elementem  przesłuchania  były  pewne  elementy  przygotowań  ale  to  bardzo,  że  tak 

powiem,  wyrywkowo  tylko  pytane,  na  przykład  dotyczące  tego  jak  była  konstruowana  lista 

chociażby pasażerów, no tego typu praktyczne przygotowania do tej wizyty. I sam przebieg 

wydarzeń 10 kwietnia, tam na miejscu, to było to, o co byłem pytany, chociażby o pogodę, o 

warunki jakie panowały, no o te rzeczy byłem pytany. I drugi byłem również przesłuchiwany 

przez policję na polecenie prokuratury na okoliczność kradzieży kart pana Przewoźnika. To w 

tych  dwóch  obszarach  byłem  pytany,  natomiast  oczywiście  takiej  relacji  jak  państwu 

złożyłem,  no  takiej  przygotowawczej??  ale  również  w  pewnym  tle  politycznym  tego  co  się 

działo, to na ten temat nie byłem pytany. 

Poseł Beata Kempa: 

background image

 

37 

Dlatego,  że  w  kontekście,  przepraszam,  że  zadałam  panie  ministrze  to  pytanie, 

oczywiście nie pytamy o szczegóły, pewnie pan nie został zobowiązany do tajemnicy. Ale ja 

myślę  sobie  tak,  że  szanowni  państwo,  to  co  pan  dzisiaj  powiedział,  był  uprzejmy, 

szczególnie  w  tym  newralgicznym  obszarze  dotyczącym  tego,  tych  dat,  gdzie,  prawda, 

pojawia się ta jedna data, a później nagle pojawiają się te dwie daty. I to jest w mojej ocenie 

fundamentalne,  i  dlatego  uważam  panie  ministrze,  że  powinniśmy  może  tu  zdecydować  w 

ramach  zespołu  czy  też  prezydium,  wypracować  taką  decyzję,  że  my  ten  materiał  po 

oczywiście  stenogramie,  po  uzyskaniu  stenogramu  z  dzisiejszego  posiedzenia,  powinniśmy 

tak  na  prawdę  wysłać  do  prokuratury,  z  bardzo konkretnymi  wnioskami  o  zbadanie. Nawet 

jeśli mieli by zrobić z tego oddzielne postępowanie, a nie powinni moim zdaniem, bo trzeba 

będzie  za  chwilę  skupić  się  na  usystematyzowaniu  tej  całej  wiedzy  na  ile  i  jak  szeroko  to 

śledztwo idzie, bo szum medialny jest olbrzymi i potężny.  

Natomiast  te  informacje,  które  pan  dzisiaj  podaje,  są  naprawdę,  no  bardzo,  bardzo 

istotne i moim zdaniem są w ogóle weryfikowalne, także tutaj jakby można już za chwileczkę 

jasno stawiać te tezy. I w związku z tym trzeba będzie zadać też pytania, za chwilę pewnie, no 

prokuratorowi generalnemu, być może wykorzystując możliwość, jeśli nie będzie chciał być 

na zespole, na posiedzeniu naszego zespołu ... 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Ale myślę, że już czas go poprosić. 

Poseł Beata Kempa: 

...wykorzystując, tak, instrumenty regulaminu Sejmu. Bo moim zdaniem powinien być 

w tej sprawie przesłuchany pan premier Donald Tusk, powinien być przesłuchany pan Graś. 

W  związku  z  tym  o  czym  dzisiaj  słyszymy  czyli  wszystkie  te  fakty  medialne 

usystematyzowane.  Pan  Sikorski,  no  to  już jest  oczywiste,  dlatego,  że  szanowni  państwo,  ja 

odnoszę  takie  wrażenie,  że  proceder  nadal  trwa.  To  znaczy,  odnoszę  wrażenie,  że 

postępowanie  prokuratorskie,  a  także  tam  udział  tego  jedynego  akredytowanego,  zresztą  po 

pięciu  dniach,  to  też  jest  dość  istotne,  pana  Edmunda  Klicha,  w  ogóle  warto  byłoby 

sprowadzić do naszego zespołu, panie ministrze, może to już jest, ale tak mi się przypomniało 

na marginesie, pierwszą informację Edmunda Klicha na Podkomisji Infrastruktury. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Proszę bardzo. 

Poseł Beata Kempa: 

Tak. To jest niezwykle ważne. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

background image

 

38 

Jest w naszych dokumentach… 

Poseł Beata Kempa: 

I rzeczywiście … 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

…to jest fundamentalna rzecz. 

Poseł Beata Kempa: 

Tak, to jest fundamentalna rzecz, bo tam później pamięć różnym ludziom, z różnych 

przyczyn zaciera.  

Natomiast  powiem  o  takiej  rzeczy,  że  moim  zdaniem  w  tej  sytuacji  warto  byłoby 

zapytać, czy te osoby zostały już, na jakim etapie w ogóle jest to śledztwo, w jakim zakresie 

tak naprawdę, bo tego nie wiemy. Bo ono może przecież być, z uwagi na kolejne wątki może 

się  rozszerzać,  przecież  prokurator  nigdy  się  tylko  i  wyłącznie  swoim  pierwszym 

postanowieniem  nie  kieruje.  Natomiast  ten  proceder  trwa,  dlaczego?  Dlatego,  że  ja 

zauważam, że właśnie te postępowania czyli prokuratorskie i jedynego akredytowanego, nie 

mają  wsparcia  dyplomatycznego.  Kompletnie  nie  mają  szerokiego  frontu  wsparcia 

dyplomatycznego, a powinny mieć. Obiektywnego wsparcia dyplomatycznego.  

Proszę zauważyć, co dzisiaj, jaką mamy teraz informację, przed sekundą ją odebrałam, 

z  biura  prasowego,  niewinna  informacja  z  PAP-u,  z  agencji  prasowej.  Otóż  po  wczorajszej 

„Misji  specjalnej”  gdzie  pokazano  w  jaki  sposób  prawda  obchodzono  się  z  Tupolewem, 

mamy oto taką informację, że minister sprawiedliwości Kwiatkowski oświadcza, że zgodnie z 

prawem  międzynarodowym  statek  powietrzny  również  po  katastrofie  jest  własnością  strony 

polskiej. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Niemożliwe. 

Poseł Beata Kempa: 

I  powinniśmy,  tak,  ja  mogę  państwu  odczytać.  Tylko  panie  ministrze,  sytuacja  jest 

tego  typu,  że  Kwiatkowski:  „Zgodnie  z  przepisami  prawa  międzynarodowego  właścicielem 

statku  powietrznego,  także  tego  co  zostało  po  katastrofie  jest  państwo  polskie.  Szczątki 

samolotu  powinny  być,  jak  najszybciej  trafić  do  Polski.”  Teraz  stwierdza  to  minister 

sprawiedliwości? Teraz? Przepraszam bardzo, szanowni państwo, po pierwsze leży wrak … 

Poseł Beata Kempa: 

... nie przykryty do tej pory. Miarą skuteczności polityka jest, miarą wielkości polityka 

jest  jego  skuteczność,  tak.  Także  bezskuteczne  domaganie  się  tegoż,  to  też  musi  być  moim 

zdaniem  zbadane.  I  jest  kwestia  tego  typu,  że  te  dowody  niszczeją  i  wciąż  nie  wiemy,  co 

background image

 

39 

dzieje  się  z  czarnymi  skrzynkami.  I  to  jest  kolejny  element,  który  pokazuje,  że  tak  zwane 

dowody bezpośrednie...  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

... protokoły.... 

Poseł Beata Kempa: 

Protokoły  są  dowodem  pośrednim.  Zresztą,  tak,  moim  zdaniem  są  dowodem 

pośrednim jeśli zostały uzyskane, że tak powiem, przez, w ramach procedury rosyjskiej a nie 

w ramach procedury polskiej. To powiedzmy sobie szczerze. 

Podobnie  szanowni  państwo,  jak  próbki,  jak  sprawa  identyfikacji,  też  stawiam  tutaj 

bardzo  dużą  wątpliwość,  jeśli  idzie  o  sprawy  identyfikacji.  Też  myślę,  że  będziemy  o  tym 

rozmawiać. Ale te przesłuchania, co do tych trzech osób żyjących, to powinniśmy być nawet 

my  przesłuchani,  którzy  byliśmy  tam  obecni,  bo  ja  również  taką  informację  uzyskałam,  że 

trzy osoby żyją. I że być może jeszcze inne osoby żyją, tylko coś tam jest dogaszane. I taką 

informację również … 

Poseł Beata Kempa: 

Tak, słyszeliśmy.  

Zatem  to  są  sprawy  bardzo  ważne.  Dlatego  tutaj  pewna  rzecz  składa  się  w  całość, 

dlatego  ja  myślę,  że  warto  będzie  ten  stenograf  odzyskać  i  w  tej  sytuacji,  uzyskać  w  tej 

sytuacji, znaczy nie zawiadomić, przesłać do prokuratury w celu być może uzupełnienia tego 

przesłuchania  o  te  wątki.  I  zaprosić  pana  prokuratora  generalnego  z  kimś,  kto  jest 

odpowiedzialnym  bardzo  dokładnie  za  tą  sprawę.  Również  zaprosić  naszych  i  ewentualnie 

ekspertów żeby tutaj no w tej dziedzinie żebyśmy też nie błądzili jak dzieci we mgle prawda, 

bo  to  nie  o  to  chodzi,  tylko  żeby  tutaj  ustalać  już  pewne  ewidentne  konkrety.  I  dla  mnie, 

szanowni  państwo,  w  tej  sytuacji  jest  coraz  więcej  znaków  zapytania,  niż  coraz  więcej 

pewników matematycznych.  

Brak  w  tej  chwili,  moim  zdaniem,  musimy  jak  najszybciej  spowodować  no 

dyscyplinowanie polskich służb dyplomatycznych. Bo ja obawiam się o jeszcze jedną rzecz, 

mianowicie  taką,  o  czym  chce  tu  dzisiaj  wyraźnie  przed  końcem  powiedzieć,  już  mamy 

informacje  o  kończącym  się  badaniu,  badanie  to  jest  rzecz  fundamentalna.  Rozmawiałam  z 

ekspertami  polskimi,  z  naukowcami  z  politechnik,  nie  tylko  jednej  i  to  badanie  jest 

fundamentalne.  To  jest  odpowiedź,  to  da  odpowiedź  tak  naprawdę  prokuratorowi,  śledztwo 

jest rzeczą wtórną. I w tej sytuacji moim zdaniem, skoro my będziemy mieli 60 dni, strona 

polska, nie mówię my, nie wiadomo jak będą potraktowane rodziny, czy będą dopuszczone, 

czy  nagle  nie  zaczną  się  jakieś  prawda  zawirowania  proceduralne,  a  mogą,  a  nie  mogą,  a 

background image

 

40 

jeszcze trzeba będzie tłumaczyć, a tłumaczenie musi być takie a nie inne. I obawiam się, że w 

tej sytuacji trzeba już jak najszybciej wyjaśniać te sprawy, na ile strona polska, kto ze strony 

polskiej  będzie  się  mógł  ustosunkować  do  tego  protokołu  komisji  MAK-kiej,  bo  to  będzie 

tylko 60 dni. Czy będą mogły rodziny? Czy będą mogli ich pełnomocnicy? Czy będzie można 

dopuścić tak naprawdę ekspertów polskich, prawda? Co do tego co mogło się stać, co mogło 

się zdarzyć albo co należy wykluczyć prawda, bo nie należy winić Polaków za to, że w tej 

sprawie są różne wersje, bo jest szum informacyjny, to jest oczywiste, to jest oczywiste.  

Dlatego ja tyle w tym momencie, ale jeśli pan był przesłuchiwany i tu w tym zakresie, 

to myślę, że tu taki wniosek panie ministrze powinniśmy na prezydium podjąć. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Pełna zgoda, pełna zgoda.  

Pani poseł Wargocka, proszę bardzo. 

Poseł Teresa Wargocka: 

Już bardzo króciutko, kończy się czas. 

Chciałam  dopytać  pana  ministra  o  pismo,  które  wpłynęło  do  Kancelarii  Prezydenta 

podobnież  12  kwietnia,  stwierdzające,  że  lotnisko  w  Siewiernyj  nie  jest  przygotowane  na 

przyjęcie  samolotu.  Czy  pan  potwierdza,  że  takie  pismo  wpłynęło,  bo  to  jest  dla  mnie  fakt 

medialny. 

Minister Jacek Sasin: 

Ja tego pisma na oczy nie widziałem, ponieważ 12 kwietnia już korespondencja była 

kierowana  do  nowego  szefa  Kancelarii  pana  Michałowskiego.  Ja  szczerze  mówiąc,  w  tym 

czasie zajmowałem się rzeczywiście całą sprawą następstw katastrofy, prawda, czy skupiałem 

się  na  organizacji  pogrzebu,  sprowadzenia  zwłok.  No  więc  korespondencja  do  mnie  nie 

trafiała  w  tym  czasie,  ona  trafiała  do  pana  Michałowskiego.  Ja  po  prostu  tego  pisma  nie 

widziałem,  chociaż  też  słyszałem,  oczywiście,  że  takie  pismo  wpłynęło.  Natomiast  nie 

widziałem go na oczy. 

Poseł Teresa Wargocka: 

Chciałam kontynuować,  myślę, że  jest to  bardzo ważny wątek, tak, dla dochodzenia 

przygotowania  tej  wizyty  przez  stronę  polską,  ponieważ  warto  prześledzić  drogę,  kto  był 

autorem,  kiedy  wpłynęło  do  odpowiedniej  instytucji  w  Polsce.  Myślę,  że  to  przez 

ministerstwo  spraw  zagranicznych  mogło  się  toczyć,  kiedy  pułk,  czy  pułk  wiedział,  że 

lotnisko  nie  jest  gotowe?  I  czy  pomimo  tego  zorganizował  ten  wylot?  To  pismo  może  być 

kluczowe, bo one daje przykrywkę Rosjanom, że my wysłaliśmy. I ten wątek trzeba zbadać. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

background image

 

41 

Jeżeli można, ja pozwolę sobie wyjaśnić, ponieważ mam to pismo przed sobą.  

To jest niestety niecałe tylko ostatnia strona, ale mam nadzieję, że do całości pisma też 

dotrzemy. To jest pismo kierowane przez pana Kremera, ministra Kremera do pana ministra 

Handzlika. Niestety obaj ministrowie już nie żyją. I jest relacją z rozmowy, jaką pan minister 

Kremer prowadził z panem Grininem, z ambasadorem Grininem. W trakcie tej rozmowy, w 

trakcie  tej  rozmowy  pan  Kremer  mówi:  -  Stwierdziłem  –  mówi  o  sobie  –  stwierdziłem  w 

rozmowie  z  Grininem,  że  mimo  zapewnień  strony  rosyjskiej  wciąż  brak  oficjalnego 

potwierdzenia  czy  w  dniach  7-10  kwietnia  zostały  uruchomione  na  potrzeby  uroczystości, 

obecnie zamknięte, zostało uruchomione na potrzeby uroczystości obecnie zamknięte lotnisko 

w Smoleńsku. Rozmowa miała miejsce 24 marca, pismo wpłynęło do Kancelarii Prezydenta 

12 kwietnia. Informujące o tym, że nie ma jasności, co do statusu lotnictwa. Jest to rozmowa 

między panem Kremerem i panem Grininem. 

Minister Jacek Sasin: 

To  jeśli  można  jeszcze  w  uzupełnieniu,  znaczy  chciałem  z  całą  stanowczością 

stwierdzić,  że  do  10  kwietnia,  a  ja  byłem  obecny  w  Warszawie  do  7  kwietnia,  a  8.  i  9. 

pozostawałem  w  stałym  kontakcie  telefonicznym,  jadąc  tam  na  miejsce  z  osobami 

przygotowującymi  tą  wizytę,  żadnej  informacji,  co  do  tego,  że  jakieś  problemy  są  z 

lotniskiem  do  Kancelarii  nie  wpłynęły.  Ja  nie  miałem  takiej  świadomości,  nawet  chociażby 

tego,  że  to  lotnisko  jest  nieczynne  w  tym  momencie,  bo  raczej  jest  lotniskiem,  które  jest 

uruchamiane  tylko  na  tą  okoliczność  przylotu  delegacji  7.  i  10.  Takiej  informacji  do 

Kancelarii nie przekazano. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

BOR, to jest obowiązek BOR-u. 

Poseł Teresa Wargocka: 

Ale  to  jest  ponad  dwa  tygodnie  prawda,  od  wpłynięcia  do  Kancelarii  Prezydenta,  to 

nadal trzeba wyjaśniać, czemu tak późno to ostrzeżenie wpłynęło.  

I chciałam tylko poinformować zespół, ponieważ ja wcześniej mówiłam o interpelacji 

w  sprawie  wyjaśnienia  samolotu  CASA  na  lotnisku  w  Warszawie.  Nie  będę  referować 

interpelacji. Chciałam powiedzieć, że pan minister obrony narodowej powiedział, że nie jest 

to  w  zakresie  jego  obowiązków  udzielenie  odpowiedzi.  Pomimo,  że  interpelacja  dotyczyła 

sytuacji  w  36.  Pułku,  przesłał  do  ministra  spraw  wewnętrznych  i  administracji.  Więc  brak 

odpowiedzi na pytanie w sumie związane z resortem obrony narodowej, jest też informacją. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

background image

 

42 

No  to  zupełnie  niezwykłe,  ale  to  rzeczywiście  jest  2,3,1,  to  jest  niedopełnienie 

obowiązków, tak.  

Proszę bardzo pan poseł Latos, proszę bardzo, proszę. 

Poseł Tomasz Latos: 

Dziękuję bardzo. 

Dwie sprawy, wydaje mi się, że szalenie istotne jest próba ustalenia być może poprzez 

właśnie  też  przesłuchania,  być  może  nie  tylko  ministrów,  być  może  pracowników  MSZ-u, 

tego co wydarzyło się między 27 stycznia  a 3 lutego. 27 stycznia  w zasadzie już w sposób 

ostateczny,  poprzez  pana  ministra  Przewoźnika,  powzięto  wiedzę,  że  prezydent  nie  rozważa 

możliwości wizyty w innym miejscu. I w związku z tym, czy nie podjęto jakiś zakulisowych 

działań dyplomatycznych w celu uzyskania zaproszenia przez premiera Putina, które właśnie 

na początku lutego zostało skierowane? Wydaje się, że to jest istotne dla całości sprawy.  

I druga rzecz, tu wspominaliście państwo kilkakrotnie o kwestii relacji o tym, że ktoś 

przeżył, o informacji, która była rozpowszechniana w Katyniu. I ja chciałem powiedzieć, ja w 

tamtym czasie obserwowałem w telewizji to, co się tego tragicznego dnia działo i pamiętam, 

no z całkowitą pewnością mogę to potwierdzić, że jeden, w moim przekonaniu, z wysokich 

urzędników  rosyjskich  atakowany  przez  grono  dziennikarzy  udzielił  takiej  informacji. 

Wydaje  się,  że  być  może  gdzieś  w  archiwach  telewizyjnych  udałoby  się  znaleźć  tą 

wypowiedź i spróbować ustalić na jakiej podstawie i kto takiej informacji wówczas udzielił. 

Dziękuję. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Dziękuję bardzo. 

Bardzo proszę panie pośle, ale w ogóle zabiera pan czas panu… 

Poseł ...: 

Ale  tylko  króciuteńko,  …  z  tą  datą  27  i  28.  stycznia  wiąże  się  także  i  deklaracja 

oficjalna Tuska, o rezygnacji z kandydowania na prezydenta RP. … ale ja tak to pamiętam. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Na .. na tyle czasowo jest to związane, to nie myślę, żeby było … merytorycznym. Nie 

wydaje się, ale może.  

Proszę bardzo, pan poseł. 

Poseł ...: 

Dziękuję panie ministrze.  

background image

 

43 

Ja z góry przepraszam, ja jestem pierwszy raz, mimo, że jestem członkiem tej komisji 

i  jeśli  ten  wątek,  o  którym  chcę  powiedzieć  już  kiedyś  był,  to  proszę  mnie  tutaj  zaraz 

dyscyplinować. Dobrze? 

Koledzy i koleżanki… 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Byłoby  dobrze  gdybyśmy  wykorzystywali  wiedzę  i  możliwości  pana  ministra,  bo  to 

jest bezcenne dla nas. 

Poseł ...: 

Chciałem  zwrócić  uwagę  na  jedną  rzecz,  może  to  bezpośrednio  pana  ministra  nie 

dotyczy,  ale  mimo  wszystko  chciałem  żeby  to  nie  umknęło  naszej  uwadze.  Dzisiaj 

społeczeństwo  jest  podzielone  na  tych,  którzy  są  przekonani  co  zaszło,  czyli  wypadek, 

normalny  wypadek  stał  się.  Idea  była  taka,  że  piloci,  niedołężni  polscy,  spowodowali  ten 

wypadek i sprawa załatwiona, jakby sprawa jest zamknięta. Kto do tej grupy ludzi należy, to 

my  wiemy.  Łącznie  cała  grupa  rządowa  do  tego  i  strona  Platformy  Obywatelskiej  do  tej 

grupki ludzi należy, myślę. My należymy do tych ludzi, którzy chcą dociec do prawdy, być 

może  prawda  będzie  właśnie  taka  jak  tamci  uważają,  ale  te  wszystkie  rzeczy,  o  które  się 

pytamy  tutaj  na tej  komisji,  o  które pytają  dziennikarze,  to powodują,  że,  i  nie  mając  na te 

pytania odpowiedzi, powodują, że te wątpliwości nasze się pogłębiają.  

Ja  chciałem  zwrócić  uwagę  na  jedną  rzecz,  otóż  czytałem  kiedyś  wypowiedź 

specjalisty  do  wypadków  samolotowych,  amerykańskiego  specjalisty  i  on  powiedział:  W 

historii  wypadków  lotnictwa  nigdy  się  nie  zdarzyło  tak,  żeby  samolot  spadając  z  tej 

wysokości spowodował to, że wszyscy giną. 80 średnio procent ludzi przeżywa. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

To jest prawda. Tak. 

Poseł...: 

W związku z powyższym, bo wypadki były, są i będą, ale nigdy się tak nie zdarzyło w 

historii  lotnictwa,  wypadków  samolotowych  żeby  wszyscy  zginęli.  Więc  dla  mnie,  jest  to 

człowiek, po pierwsze, uważam go za autorytet i jest to wystarczający dowód na to, że coś 

jest nie na rzeczy. Trzy tygodnie chyba temu potwierdzi fakt kolumbijskiego samolotu, który 

spadł też na lotnisku, uderzony przez piorun czy coś w tym rodzaju, rozleciał się na lotnisku 

na fragmenty i wyobraźmy sobie, że wszyscy, 133 osoby przeżyli. Wszystkie osoby przeżyły, 

kolumbijski samolot spadł trzy tygodnie chyba mniej więcej temu, może cztery tygodnie. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Ale Tupolew spadł 10 dni temu. 

background image

 

44 

Poseł ..: 

Tak samo. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

10 dni temu. 

Poseł ...: 

W związku z powyższym ten dowód w mojej ocenie jest wystarczający. Ja myślę, czy 

by nie poprosić ekspertów do wypadków samolotowych właśnie, niezależnych, nie Polaków, 

bo my się niczego tutaj nie dowiemy, jeśli będziemy sprowadzać kogokolwiek, bo niczego się 

nie  dowiemy.  Natomiast  ekspertów  zachodnich,  niezależnych,  którzy  by  tu  spojrzeli  na  te 

sprawy zupełnie inaczej.  

I  jeszcze  jedna  rzecz,  nigdy  chyba  w  historii  wypadków  samolotowych  nie  zdarzyło 

się  tak  żeby  samolot  spadając  rozleciał  się  na  fragmenty  takie  niewielkie.  Dzisiaj  jestem 

przekonany, że my nigdy nie odzyskamy tego samolotu, tym bardziej, że pierwsza wersja to 

była żeby ten samolot od razu przetopić w Rosji, gdyż według wersji prasowych oczywiście, 

dziennikarzy,  wiem,  że  brakuje  tego  samolotu  mniej  więcej  1/3  może  1/4,  więc  my  tego 

samolotu odzyskać po prostu już nie możemy i koniec.  

I  jeszcze  jedna  rzecz  dokumentująca  niestety  złą  wiarę,  i  niechęć  do  wyjaśnienia 

strony rosyjskiej jest ta, to jest informacja uzyskana telefonicznie półtora tygodnia temu, tam 

mniej  więcej  10  dni  temu  ze  strony,  z  jednym  z  Rosjan,  że,  bo  ja  chciałem  kawałek  tego 

samolotu i szukałem znajomych, i on mówi: - Kochany wyszło zarządzenie rosyjskich władz, 

przez wszystkie media, pod groźbą poważnych represji prokuratorskich, wszyscy, którzy mają 

jakikolwiek kawałek samolotu mają oddać natychmiast, służbom. Ii Rosjanie się wystraszyli, 

pooddawali  te  kawałki  samolotów,  którzy  mają.  A  więc  ja  jestem  przekonany,  co  się  stało. 

Natomiast uważam, że gdybyśmy zaczerpnęli takiej niezależnej strony, zachodniej, poprosili 

być może tutaj na rozmowę, toby wiele wniosło. Dziękuję bardzo. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Dziękuję najmocniej. 

Ja  tylko  chciałbym  prosić  państwa  żebyśmy  koncentrowali  naszą  uwagę,  my  już 

niestety  musimy  kończyć  za  chwileczkę,  ale  na  tym,  co  może  nam  pan  minister  wnieść,  ze 

względu na po prostu fakt jego świadectwa. No olbrzymia część rzeczy, o których pan mówi 

jest niestety smutną prawdą. Na pewno będziemy w naszej dyskusji wewnętrznej zespołu do 

tego wracali. Pan redaktor Gawroński, proszę bardzo. 

Redaktor Gawroński: 

background image

 

45 

Dzień  dobry  państwu.  Ja  bym  chciał  odpowiedzieć  na  pana  pytanie,  otóż  my 

dziennikarze zabezpieczyliśmy materiał dowodowy i posiadamy, niestety nie współpracujemy 

z oczywistych względów z prokuraturą. I jeżeli zostanie powołany zespół międzynarodowy to 

przekażemy te szczątki samolotu we właściwe ręce. 

Wice Przewodniczący Jarosław Zieliński: 

Ad vocem jedno zdanie tylko. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Proszę bardzo. 

Wice Przewodniczący Jarosław Zieliński: 

Ja  nie  chciałem  o  tym  mówić,  ale  jestem  przekonany  że  jest  grupa  dziennikarzy  w 

Polsce, która ma inne zdanie niż to oficjalnie, o którym się mówi. Dziękuję bardzo.  

I w odpowiednim czasie udostępni ten materiał. 

Redaktor Gawroński: 

Jak najbardziej jesteśmy w stanie, nie tylko ja, ale jest także inna dosyć spora grupa 

dziennikarzy, która była na miejscu katastrofy i posiada te materiały dowodowe. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Świetnie. Dziękujemy najmocniej. 

Czy są jeszcze ze strony członków zespołu jakieś pytania do pana ministra?  

Jeżeli nie, to panie ministrze, czy są jakieś kwestie, które pan chciałby dodać?  

Ja ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że już ten etap, który pan zrelacjonował, 

moim zdaniem, zmienia zasadniczo naszą dotychczasową i publiczną wiedzę na temat tego, 

co  nazwaliśmy  tutaj  drogą  do  Smoleńska  czyli  jak  doszło  do  tej  katastrofy  na  etapie 

przygotowań,  na  tym  etapie  procedur  i  politycznych  gier,  jakie  uprawiano  przeciwko 

prezydentowi. Także bardzo, bardzo serdecznie w imieniu całego zespołu panu, i wszystkich 

ludzi, którzy chcą dojść do prawdy, po prostu za to dziękuję.  

Czy my będziemy mogli panie ministrze, jak wygląda czas, czy piątek byłby dla pana 

możliwy? Jeżeli dla państwa jest, czy piątek byłby dla pana realny? 

Minister Jacek Sasin: 

Jutro nie jest możliwe? 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

No  więc  właśnie  dlatego,  że  tak,  tak  ze  względu  na  Radę  Polityczną  duża  część… 

Proszę?  

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Na 13, w piątek tak? Na długo?  

background image

 

46 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

No to zależy od pana ministra. 

Minister Jacek Sasin: 

Nie, nie, nie wyjeżdżam. Ja mam taki problem, że ja muszę być o 12 w.... więc albo 

rano byśmy musieli, albo po południu. 

Przewodniczący Antoni Macierewicz: 

Czyli gdzieś koło 15. 

Dobrze piątek godzina 15.