background image

str. 1 

 

Śpiewnik z mojego punktu widzenia przydatny tylko mnie, ale może ktoś będzie 

zadowolony go mając. 

Można powielać publikować i wykorzystywać dowolnie. 

Śpiewnik ze strony 

http://donpedro.blog.pl

 – Zapraszam w wolnej chwili. 

 

Spis treści 

I.  Poezja śpiewana / Liryka 

1.  Zegarmistrz światła - Tadeusz Woźniak   

 

 

 

2.  Ale jestem - Anna Maria Jopek 

 

 

 

 

 

3.  Joszko Broda - Anna Maria Jopek   

 

 

 

 

4.  Kochaj mnie i dotykaj - Tomasz Żółtko 

 

 

 

 

5.  Dom (Niebieska Piosenka) - Joanna Jabłczyńska   

 

 

6.  Niebo do wynajęcia - R. Kasprzycki  

 

 

 

 

7.  Jedyne co mam - Czerwony Tulipan 

 

 

 

 

8.  Jesienna zaduma - Elżbieta Adamiak  

 

 

 

 

10 

9.  Cichosza - Grzegorz Turnau   

 

 

 

 

 

11 

10. Znów wędrujemy – Grzegorz Turnau  

 

 

 

 

12 

11. Między ciszą a ciszą - Grzegorz Turnau  

 

 

 

 

13 

12. Naprawdę nie dzieje się nic - Grzegorz Turnau    

 

 

14 

13. Jest już za późno, nie jest za późno - Stare Dobre Małżeństwo    

15 

14. Jak - Stare Dobre Małżeństwo  

 

 

 

 

 

16 

15. Blues o 4 nad ranem - Stare Dobre Małżeństwo    

 

 

17 

16. Opadły mgły, wstaje nowy dzień - Stare Dobre Małżeństwo  

 

18 

17. Bez słów - Wolna Grupa Bukowina   

 

 

 

 

19 

18. Wariatka Tańczy - Maryla Rodowicz 

 

 

 

 

20 

19. Drzewo genealogiczne - Jacek Kaczmarski  

 

 

 

21 

20. Encore, jeszcze raz, Encore – Jacek Kaczmarski   

 

 

22 

21. Lekcja historii klasycznej - Jacek Kaczmarski 

 

 

 

23 

22. Pan Kmicic – Jacek Kaczmarski 

 

 

 

 

 

24 

23. Poczekalnia – Jacek Kaczmarski 

 

 

 

 

 

25 

24. Sen Katarzyny II – Jacek Kaczmarski 

 

 

 

 

26 

25. Warchoł – Jacek Kaczmarski 

 

 

 

 

 

27 

26. Zbroja – Jacek Kaczmarski   

 

 

 

 

 

28 

II.  Polski rock 

1.  Wehikuł czasu – Dżem 

 

 

 

 

 

 

30 

2.  Harlej moj – Dżem   

 

 

 

 

 

 

31 

3.  Kaczor! Coś Ty zrobił – Dżem 

 

 

 

 

 

32 

4.  List do M. – Dżem 

 

 

 

 

 

 

 

33 

5.  Sen o Victorii – Dżem 

 

 

 

 

 

 

34 

6.  Tylko ja i Ty – Dżem   

 

 

 

 

 

 

35 

7.  Słońce moje – Human 

 

 

 

 

 

 

36 

8.  Daab – ogrodu serce  

 

 

 

 

 

 

37 

9.  Skrzydło – Maanam   

 

 

 

 

 

 

38 

10. Jenny - Edyta Bartosiewicz   

 

 

 

 

 

39 

11. Sen - Edyta Bartosiewicz 

 

 

 

 

 

 

40 

12. Arahja – Kult   

 

 

 

 

 

 

 

41 

13. Baranek – Kult 

 

 

 

 

 

 

 

42 

14. Celina – Kult   

 

 

 

 

 

 

 

43 

15. Jeśli zechcesz odejść – odejdź – Kult 

 

 

 

 

44 

16. K... wędrowniczki – Kult 

 

 

 

 

 

 

45 

17. Bal kreślarzy – Kult   

 

 

 

 

 

 

46 

18. Chcemy być sobą – Perfect   

 

 

 

 

 

47 

19. Kołysanka dla nieznajomej – Perfect 

 

 

 

 

48 

20. Chłopaki nie płaczą – T.Love 

 

 

 

 

 

49 

21. Dzikość serca – T.Love 

 

 

 

 

 

 

50 

22. I Love You - T.Love   

 

 

 

 

 

 

51 

23. Warszawa – T.Love   

 

 

 

 

 

 

52 

24. Wychowanie – T.Love 

 

 

 

 

 

 

53 

background image

str. 2 

 

Poezja śpiewana / Liryka 

background image

str. 3 

 

Tadeusz Woźniak – Zegarmistrz światła 

 

A kiedy przyjdzie także po mnie  

 

h A 

zegarmistrz światła purpurowy   

 

E h  

By mi zabełtać błękit w głowie    

 

D A  

to będę jasny i gotowy   

 

 

E h  

 

Spłyną przeze mnie dni na przestrzał    

h A 

zgasną podłogi i powietrza  

 

 

E h  

Na wszystko jeszcze raz popatrzę  

 

D A 

i pójdę, nie wiem gdzie na zawsze  

 

E h 

 

A kiedy przyjdzie także po mnie  

 

h A 

zegarmistrz światła purpurowy   

 

E h  

By mi zabełtać błękit w głowie    

 

D A  

to będę jasny i gotowy   

 

 

E h  

 

Spłyną przeze mnie dni na przestrzał    

h A 

zgasną podłogi i powietrza  

 

 

E h  

Na wszystko jeszcze raz popatrzę  

 

D A 

i pójdę, nie wiem gdzie na zawsze  

 

E h 

background image

str. 4 

 

Ale jestem - Anna Maria Jopek  

 

Oczy otwieram :staje się świat    

 

 

E D  

Nade mną niebo, przede mną - sad.    

 

D E 

 Jabłek zielonych zapach i smak ...  

 

 

E D 

I wszystko proste tak.    

 

 

 

D E  

 

Trzeba żyć naprawdę, żeby oszukać czas.  

 

E D E 

Trzeba żyć najpiękniej, Żyje się tylko raz.  

 

E D E 

Trzeba żyć w zachwycie: Marzyć , kochać i śnić.  

E D E  

Trzeba czas oszukać, Żeby naprawdę żyć.  

 

E D E 

 

Jestem piasku ziarenkiem w klepsydrze,  

 

E D C D 

Zabłąkaną łódeczką wśród raf,   

 

 

E D a 

Kroplą deszczu, Trzciną myślącą wśród traw    

F C a G D 

...ale jestem!    

 

 

 

 

H 

Jestem iskrą i wiatru powiewem  

smugą światła , co biegnie do gwiazd,  

jestem chwilą , która prześcignąć chce czas  

...ale jestem!  

Ucha nadstawiam : słucham jak gra,  

Muzyka we mnie, w muzyce - ja!  

Nim wielka cisza pochłonie mnie,  

Pragnę wyśpiewać , wyśpiewać ,że:  

 

Trzeba żyć naprawdę , żeby oszukać pędzący czas.  

Pięknie żyć w zachwycie , życie zdarza się raz.  

 

Jestem piasku ziarenkiem w klepsydrze... 

 

Życie jest drogą m życie jest snem ...  

A co będzie potem?... Nie wiem, i wiem ...  

O nic nie pytaj, dowiesz się gdy,  

Skończy się się droga , życie i sny.  

 

Jestem piasku ziarenkiem w klepsydrze... 

background image

str. 5 

 

Joszko Broda - Anna Maria Jopek  

 

D A G D h7 A7 A  

Kiedy Joszko gra, cały Boży świat w zdumieniu go słucha, gdy Joszko gra...  

Gdy na durmli gra, gdy na liściu gra od serca do ucha, czule jak nikt.  

e7 DG A D  

Dobry Bóg dał mu talent, a resztę wygrał Joszkoł sam.  

 

Tyle jasnych nut, tyle ciemnych nut i tyle muzyki dokoła nas.  

Tyle złotych strun, tyle srebrnych strun i dźwięków zaklętych w wiolin i bas.  

Czasem Bóg daje talent, a resztę musisz wygrać sam.  

 

D G D G D A D  

Ref: Niech zegary śpią, otrzyj ślady łez, oby Joszko grał aż po czasu kres.  

Z każdym swoim dniem zaprzyjaźnij się, spróbuj widzieć świat pozytywnie.  

 

Kiedy jest mi źle, mówię światu "nie"! I biegnę na łąkę, gdzie Joszko gra,  

By zaśpiewać z nim, znaleźć czuły rym do jego muzyki, serdeczny rym.  

Dobry Bóg daje talent, a reszty każdy szuka sam.  

 

Ref...  

background image

str. 6 

 

Kochaj mnie i dotykaj - Tomasz Żółtko  

 

Dawnych mistyków ludzkiej duszy pieśń  

 

 

D A G  

Księżyca ciemna strona   

 

 

 

 

A  

Słońce zabija na raty nas w nadfiolecie.  

 

 

D A G A  

Schodami do nieba zacząłem się piąć    

 

 

D A G  

Tam nie ma autostrady   

 

 

 

 

A  

Myślę o tobie, a ptakiem jest myśl  

 

 

 

D A G  

zbytek słów.    

 

 

 

 

 

 

Me światy są obce bez nocy i dnia  

 

 

 

h fis  

Tam wiersze z obłędu powstają  

 

 

 

A G  

Lecz póki tu jestem, proszę  

 

 

 

 

D A G  

Kochaj mnie, dotykaj mnie.  

 

 

 

 

G e C D  

 

Dotykaj delikatnie, bezszelestnie ciepłem palców  

 

G e C fis  

Dotykaj aksamitnie, rzęs pokłonem, nie przestawaj  

Dotykaj całowaniem i oddechem tak, jak lubisz  

Dotykaj smugą włosów niby muślin bólowi zadaj ból.  

 

Kochaniem, samotność można wypić do dna choć to trudne.  

Miłość prawdziwą daje tylko Bóg i zrozumienie.  

Wszędzie Go szukam, dla Niego chcę żyć  

Wbrew potępieniom.  

Tęsknię za ciszą bezludnych wysp dzikich plaż.  

Me światy są obce bez nocy i dnia  

Tam wiersze z obłędu powstają  

Lecz póki tu jestem, proszę  

Kochaj mnie, dotykaj mnie.  

 

Wiem, że chcesz wspólnych snów dam Ci je.  

Nie bój się, nie bój się.  

Dziwne jest piękne wciąż twierdzę tak gorsząc dewotów.  

Na urodziny sam sobie dziś dam znak pokoju.  

Kochanie, samotność mnożna wypić do dna choć to trudne.  

Więcej nic nie mów, tylko przytul się dotykaj mnie.  

background image

str. 7 

 

Dom (Niebieska Piosenka) - Joanna Jabłczyńska  

 

Kto wstawi się za nami u Pana,   

 

 

D A h  

Co drogami krętymi każe iść?    

 

 

fis G D G A  

Kto nas usprawiedliwi, gdy Pan się będzie dziwił,  

D A h fis  

Że to już właśnie my?    

 

 

 

G D H7  

Ja wstawię się za Tobą i z podniesiona głową    

e A e A  

Dziękować będę, że Pan dał mi właśnie Ciebie    

D A h H7 e A  

W radości i w potrzebie, na lepsze i na złe...    

e A D A h  

A Ty choć powiedz słowo, że zawsze byłam z Tobą,  

D A G h fis  

Bo chciałam tak i już!    

 

 

 

G D G A  

I razem chleb jedliśmy i równym krokiem szliśmy  

Wśród wichrów, pośród burz...  

Ja wciąż Cię ratowałam, za rękę Cię trzymałam,  

Gdy z drogi chciałeś zejść  

A Ty otuchy krople, gdy oczy miałam mokre,  

Nie raz musiałeś nieść...  

I tak będziemy stali, aż w tej niebieskiej sali  

Do walca zaczną grać...  

Ty wtedy z pierwszym taktem poprosisz mnie  

I raptem zaczniemy wirować, wolniutko walcować  

I kręcąc się kręcić na palcach, na pięcie  

Troszeczkę bezwstydnie, jak wiosną przebiśnieg...  

Ja nieco szalona - cóż, żona to żona  

I w mojej twa ręka, niebieska sukienka  

Za serca nas chwyta niebieska muzyka  

Niebieska muzyka... 

background image

str. 8 

 

Niebo do wynajęcia - R. Kasprzycki  

 

Na tablicy ogłoszeń pod hasłem Lokale     

 

d 

Przeczytałem ostatnio ogłoszenie ciekawe                    d 

Na tablicy ogłoszeń, fioletowym flamastrem                  fis 

Ktoś nabazgrał słów kilka, dziwna była ich treść:           d  

 

Ref.: 

        Niebo do wynajęcia                                            C G a d 

        Niebo z widokiem na raj 

        Tam, gdzie spokój jest święty 

        No, bo święci są Pańscy 

        Szklanką ciepłej herbaty 

        Poczęstuje Cię Pan 

 

Pomyślałem to świetnie, takie niebo na ziemi 

grzechów nikt nie przelicza, nikt nie szpera w szufladzie 

Pomyślałem: to świetnie i spojrzałem na adres 

Lecz deszcz rozmył litery i już nie wiem gdzie jest 

 

Ref.: 

 

Gdy wróciłem do domu, gdzie się błękit z betonem 

Splata w babel wysoki, sięgający do chmur 

Zaparzyłem herbatę w swym pokoju nad światem 

Myśląc, nic nie straciłem, pewnie tak jest i tam 

 

Ref.: 

background image

str. 9 

 

Jedyne co mam - Czerwony Tulipan  

 

Jedyne co mam to złudzenia    

 

a C a  

Że mogę mieć własne pragnienia  

 

C G a  

Jedyne co mam to złudzenia    

 

d a  

Że mogę je mieć.  

 

 

 

G a  

 

Miałem siebie na własność  

 

 

a C a  

Ktoś zabrał mi prywatność  

 

 

C G a  

Co mam zrobić bez siebie - jak żyć  

 

d a  

Bez siebie - jak żyć.  

 

 

 

E a  

 

Miałem słowa własne  

Ktoś stwierdził, że zbyt ciasne  

Co mam zrobić bez słów - jak żyć  

Bez słów - jak żyć.  

 

Jedyne co mam to złudzenia ...  

 

Miałem serce dla wszystkich  

Ktoś klucz do niego obmyślił  

Co mam zrobić bez serca - jak żyć  

Bez serca - jak żyć.  

 

Miałem myśli spokojne  

Lecz ktoś wywołał w nich wojnę  

Co mam zrobić teraz - jak żyć  

Jak teraz żyć  

 

Jedyne co mam to złudzenia ...  

background image

str. 10 

 

Jesienna zaduma - Elżbieta Adamiak  

 

Nic nie mam    

 

 

 

e 

Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem  

 

F 

Nawet nie wiem  

Jak tam sprawy z lasem  

Rano wstaję poemat chwalę    

 

G Fis h 

Biorę się za słowa, jak za chleb   

 

a C D H7 e 

 

Ref.:  

Rzeczywiście tak jak księżyc    

 

e G 

Ludzie znają mnie tylko z jednej  

 

a e 

Jesiennej strony  

 

 

 

D a e 

 

Nic nie mam  

Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet  

Nie zważam  

Na mody byle jakie  

Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie  

Uczuć starym drapakiem  

background image

str. 11 

 

Cichosza - Turnau Grzegorz  

 

Po cichu po wielkiemu cichu    

 

D 

Idą sobie ku miastu na zwiadu   

 

A 

I idu i patrzu    

 

 

 

D 

 

Na ulicach cichosza na chodnikach cichosza  

A d A d 

Nie ma Mickiewicza i nie ma Miłosza    

C F E A 

Tu cichosza tam cicho szaro brudno i zima  

Nie ma Słowackiego i nie ma Tuwima  

 

Na ulicach cichosza na chodnikach cichosza  

Nie ma Mickiewicza i nie ma Miłosza  

Tu cichosza tam cicho szaro brudno i zima  

Nie ma Słowackiego i nie ma Tuwima  

 

Po cichu po wielkiemu cichu  

Idu sobie i idu i idu  

I patrzu i widzu  

 

W rękach głowach cichosza w ustach oczach cichosza  

Nie ma samozwańców i nie ma rokoszan  

Tu cichosza tam cicho szaro buro i śnieży  

Nie ma kosmonautów i nie ma papieży  

 

Na ulicach cichosza na chodnikach cichosza  

Nie ma Mickiewicza i nie ma Miłosza  

Tu cichosza tam cicho szaro buro i śnieży  

Nie ma kosmonautów i nie ma papieży  

 

Tu cichosza tam cicho i w ogóle nic ni ma  

Wiosna to czy lato jesień albo zima  

 

Po cichu po wielkiemu cichu  

background image

str. 12 

 

Znów wędrujemy - Turnau Grzegorz  

 

Znów wędrujemy ciepłym krajem  

 

 

e D  

Malachitową łąką morza  

 

 

 

a C h  

Ptaki powrotne umierają  

 

 

 

e D  

Wśród pomarańczy na rozdrożach  

 

 

C (C D)  

 

Na fioletowo-szarych łąkach    

 

 

C D  

Niebo rozpina płynność arkad    

 

 

G C  

Pejzaż w powieki miękko wsiąka,  

 

 

a e  

Zakrzepła sól na nagich wargach  

 

 

C D e (D C h) 

A wieczorami w prądach zatok  

Noc liże morze słodką grzywą  

Jak miękkie gruszki brzmieje lato  

Wiatrem sparzone jak pokrzywą  

 

 

Przed fontannami perłowymi noc  

Winogrona gwiazd rozdaje  

Znów wędrujemy ciepłą ziemią,  

Znów wędrujemy ciepłym krajem  

Malachitową łąką morza  

Ptaki powrotne umierają  

Wśród pomarańczy na rozdrożach  

 

 

Przed fontannami...  

background image

str. 13 

 

Między ciszą a ciszą - Turnau Grzegorz  

 

Między ciszą a ciszą  

 

 

 

F C G F C 

Sprawy się kołyszą  

 

 

 

G F C 

I idą i płyną  

Póki nie przeminą  

 

Każdy swoje sprawy    

 

 

C a  

Trochę dla zabawy  

 

 

 

F G 

Popycha przed siebie    

 

 

F G 

Po zielonym niebie  

 

 

 

F G 

 

A ja leżę i leżę i leżę    

 

 

C G 

I nikomu nie ufam  

 

 

 

F 

I nikomu nie wierzę  

 

 

 

G 

A ja czekam i czekam i czekam   

 

C G  

Ciszę wplatam we włosy  

 

 

F 

I na palce nawlekam    

 

 

G 

Na palce nawlekam  

 

 

 

F 

 

Między ciszą a ciszą  

Sprawy się kołyszą  

Czasem trwają bez ruchu  

Klepią się po brzuchu  

 

Ale czasem i one  

Lecą jak szalone  

Wystrzelają w przestworza  

I spadają do morza  

 

A ja leżę i leże i leżę...  

 

Między ciszą a ciszą  

Sprawy się kołyszą  

Sprawy martwe i żywe  

Nie do końca prawdziwe  

Między ciszą a ciszą  

Sprawy się kołyszą  

I idą I płyną  

Póki nie przeminą  

 

A ja czekam i czekam i czekam  

I tylko ciebie wciąż wołam  

Ciebie wzywam z daleka  

Więc ja leżę i leżę i leżę  

Bo tylko tobie zaufam  

Tylko tobie uwierzę  

Tylko tobie uwierzę  

background image

str. 14 

 

Naprawdę nie dzieje się nic - Turnau Grzegorz  

 

Czy zdanie okrągłe wypowiesz,   

 

 

e  

Czy księgę mądrą napiszesz  

 

 

 

g d  

Będziesz zawsze miał w głowie tę samą  

 

a g  

Pustkę i ciszę    

 

 

 

 

d  

 

Słowo to zimny powiew  

Nagłego wiatru w przestworze  

Może orzeźwi cię, ale do nikąd  

Dojść nie pomoże  

 

Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum   

 

a G C G C (F C F)  

Wódka w parku wypita albo zachód słońca  

 

a G C G E E7  

Lecz pamiętaj naprawdę nie dzieje się nic  

 

d a G  

I nie stanie się nic aż do końca   

 

 

d E a  

 

Czy zdanie okrągłe...  

Zaufaj tylko warg splotom  

Bełkotom niezrozumiałym  

Gestom w próżni zawisłym  

Niedoskonałym  

background image

str. 15 

 

Jest już za późno, nie jest za późno - Stare Dobre Małżeństwo  

 

Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć,    

 

C d C  

Tęskność zawrotna przybliża nas.  

 

 

 

 

F C d  

Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwóch planet,  

Cudnie spokrewnią się ciała nam.  

 

Jest już za późno!  

 

 

 

 

 

 

e  

Nie jest za późno!  

 

 

 

 

 

 

F  

Jest już za późno!  

 

 

 

 

 

 

e  

Nie jest za późno!  

 

 

 

 

 

 

F G  

 

Jeszcze zdążymy tanio wynająć małą mansardę  

Z oknem na rzekę lub też na park;  

Z łożem szerokim, piecem wysokim, ściennym zegarem;  

Schodzić będziemy codziennie w świat.  

 

Jest już za późno...  

 

Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić,  

Siebie zachwycić i wszystko w krąg.  

Wojna to będzie straszna, bo czas nas będzie chciał zniszczyć,  

Lecz nam się uda zachwycić go.  

 

Już jest za późno!  

Nie jest za późno!  

Nie jest za późno!  

Nie jest za póżno!  

background image

str. 16 

 

Jak - Stare Dobre Małżeństwo  

 

Jak po nocnym niebie sunące białe obłoki nad lasem    

D A G D  

Jak na szyi wędrowca apaszka szamotana wiatrem  

 

e G D  

Jak wyciągnięte tam powyżej gwieździste ramiona wasze  

A tu są nasze, a tu są nasze  

 

Jak suchy szloch w tę dżdżystą noc  

Jak winny - li - niewinny sumienia wyrzut,  

Że się żyje, gdy umarło tylu, tylu, tylu  

 

Jak suchy szloch w tę dżdżystą noc  

Jak lizać rany celnie zadane  

Jak lepić serce w proch potrzaskane  

 

Jak suchy szloch w tę dżdżystą noc  

Pudowy kamień, pudowy kamień  

Jak na nim stanę, on na mnie stanie  

On na mnie stanie, spod niego wstanę  

 

Jak suchy szloch w tę dżdżystą noc  

Jak złota kula nad wodami  

Jak świt pod spuchniętymi powiekami  

 

Jak zorze miłe, śliczne polany  

Jak słońca pierś, jak garb swój nieść  

Jak do was, siostry mgławcowe, ten zawodzący śpiew  

 

Jak biec do końca, potem odpoczniesz, potem odpoczniesz  

Cudne manowce, cudne manowca, cudne, cudne manowce  

 

Na, na, na...  

 

Jak biec... 3x  

background image

str. 17 

 

Blues o 4 nad ranem - Stare Dobre Małżeństwo  

 

Czwarta nad ranem  

 

 

 

 

A  

Może sen przyjdzie  

 

 

 

 

cis  

Może mnie odwiedzisz    

 

 

 

D A  

Czwarta nad ranem  

 

 

 

 

E  

Może sen przyjdzie  

 

 

 

 

fis  

Może mnie odwiedzisz    

 

 

 

D E A  

 

Czemu cię nie ma na odległość ręki  

 

 

A E  

Czemu mówimy do siebie listami  

 

 

fis cis  

Gdy ci to śpiewam u mnie pełnia lata    

 

D A  

Gdy to usłyszysz będzie środek zimy    

 

D E  

Czemu się budzę o czwartej nad ranem   

 

A E  

I włosy twe próbuje ugłaskać    

 

 

fis cis  

Lecz nigdzie nie ma twoich włosów  

 

 

D A  

Jest tylko mała nocna lampka łysa śpiewaczka    

D E fis  

Śpiewamy bluesa bo czwarta nad ranem  

 

A E  

Tak cicho by nie zbudzić sąsiadów  

 

 

fis cis  

Czajnik z gwizdkiem świruje na gazie    

 

D A  

Myślał by kto że rodem z Manhattanu    

 

D E  

 

Czwarta nad ranem  

Może sen przyjdzie  

Może mnie odwiedzisz  

Czwarta nad ranem  

Może sen przyjdzie  

Może mnie odwiedzisz  

 

Herbata czarna myśli rozjaśnia  

A list twój sam się czyta  

Ze można go śpiewać  

Za oknem mruczą bluesa  

Topole z Krupniczej  

I jeszcze strażak wyszedł na solo  

Ten z Mariackiej Wieży  

Jego trąbka jak księżyc  

Biegnie nad topolą  

Nigdzie się jej nie spieszy  

 

Już piąta  

Może sen przyjdzie  

Może mnie odwiedzisz  

background image

str. 18 

 

Opadły mgły, wstaje nowy dzień - Stare Dobre Małżeństwo  

 

Opadły mgły i miasto ze snu się budzi,   

 

G C  

Górą czmycha już noc,   

 

 

 

G D  

Ktoś tam cicho czeka, by ktoś powrócił;  

 

G C  

Do gwiazd jest bliżej niż krok !   

 

 

G D D7  

Pies się włóczy popod murami – bezdomny;  

 

G C  

Niesie się tęsknota czyjaś na świata cztery strony !  

G D G  

A Ziemia toczy, toczy swój garb uroczy;  

 

G C  

Toczy, toczy się los !    

 

 

 

G D  

A Ziemia toczy, toczy swój garb uroczy;  

Toczy, toczy się los !  

 

Ty, co płaczesz, ażeby śmiać mógł się ktoś  

- Już dość ! Już dość ! Już dość !  

Odpędź czarne myśli !  

Dość już twoich łez !  

Niech to wszystko przepadnie we mgle !  

Bo nowy dzień wstaje, |  

Bo nowy dzień wstaje, |  

Nowy dzień ! | x3  

 

Z dusznego snu już miasto się wynurza,  

Słońce wschodzi gdzieś tam,  

Tramwaj na przystanku zakwitł jak róża;  

Uchodzą cienie do bram !  

Ciągną swoje wózki – dwukółki mleczarze;  
Nad dachami snują się sny podlotków pełne marzeń !  

A Ziemia toczy, toczy swój garb uroczy;  

Toczy, toczy się los !  

A Ziemia toczy, toczy swój garb uroczy;  

Toczy, toczy się los !  

 

Ty, co płaczesz, ażeby śmiać mógł się ktoś  

- Już dość ! Już dość ! Już dość !  

Odpędź czarne myśli !  

Porzuć błędny wzrok !  

Niech to wszystko zabierze już noc !  

Bo nowy dzień wstaje, |  

Bo nowy dzień wstaje, |  

Nowy dzień ! | x3  

background image

str. 19 

 

Bez słów - Wolna Grupa Bukowina  

 

Chodzą ulicami ludzie    

 

A E 

Maj przechodzą lipiec grudzień   

fis cis 

Zagubieni wśród ulic bram  

 

D A E 

Przemarźnięte grzeją dłonie  

 

A E 

Za czymś pędzą dokądś gonią    

fis cis 

I budują wciąż domki z kart...    

D A E 

 

A tam w mech odziany kamień   

D A 

Tam wichura w wiatru graniu    

D A 

Tam powietrze ma inny smak...  

D A E 

Porzuć kroków rytm na bruku  

Spróbuj znajdziesz jeśli szukać  

Zechcesz nowy świat własny świat...  

 

Chodzą ludzie miastem szarzy  

Pozbawieni złudzeń marzeń  

Omijając wciąż główny nurt  

Kryją się w swych norach krecich  

I śnić nawet o karecie  

Co sni złotem nie potrafią już...  

 

A tam w mech odziany kamień...  

 

Chodzą ludzie asfal depczą  

Nikt nie krzyknie każdy szepcze  

Drzwi zamknięte zaklepany krąg  

Tylko czase kropla z oczu  

Po policzku w dół się stoczy  

I to dziwne drżenie rąk...  

 

A tam w mech odziany kamień...  

background image

str. 20 

 

Wariatka Tańczy - Maryla Rodowicz  

 

Ale szum, ale tłum      

 

a 

Czarna noc, biały rum    

 

F 

Złote stosy pomarańczy   

 

G C 

Dudni dom dana da     

 

d 

Jak zabawa to zabawa    

 

B 

I wariatka dzisiaj tańczy   

 

E a 

 

Kto tu wlazł, ten tu pan 

Jeszcze łyk jeszcze dzban  

I dzieciaków nikt nie niańczy 

Każdy ma na coś chęć 

Bo zabawa jest na pięć 

I wariatka jeszcze tańczy 

 

Ref.:  

Szalona wiruje chusta    

 

d 

Szalone wirują usta     

 

d G 

Odkaczałka, wariatka, ech   

 

C F 

Nie patrzy do lustra     

 

E a 

 

Czerwona na niej sukienka   

 

d 

Czerwona w sercu udręka   

 

d G 

Odkaczałka, wariatka, ech   

 

C F 

Przed losem nie klęka     

 

E a 

 

Wódka już jeży włos 

Ej do bab, ej do kos 

Ktoś powiedział, że wystarczy 

Jeden już nie chce żyć 

Na ostatek prosi pić 

A wariatka jeszcze tańczy 

 

Taką to by na stos 

Na co jej durny los 

Dajcie chłopcy ten kagańczyk 

Warkocz jej płonie już 

Dookoła złoty kurz 

A wariatka jeszcze tańczy  

background image

str. 21 

 

Jacek Kaczmarski - Drzewo genealogiczne 

 

Rodowód mój nie sięga bursztynowych szlaków              

D A 

Mój praszczur się nie najadł na ciele Popiela            

 

D A 

I kiedy nie od razu budowano Kraków                        

h e 

Zabrakło także mojej krwi przedstawiciela                

 

A7 D 

 

Czy byli pod Grunwaldem  - milczą kronikarze               

d a 

Jeżeli wzięli Moskwę - to ich tam zjedzono               

 

d a 

Brakuje mi pradziadów w głównym nurcie zdarzeń           

B F 

Bym mógł ich dać za przykład pro publico bono              

C d 

 

        Za to jacyś przodkowie (widzę po swych ustach      

F C B F 

        Których krój Epikura psuje wstyd nieszczery)          

F C d 

        Musieli czuć się dobrze przy Saskich Augustach       

F C B F 

        I z Ciołkiem zwiedzać chętnie ogrody Wenery         

F C d 

 

A ponoć moim krewnym był żołnierz-poeta 

Co za Kościuszki szyj chciał biskupów, magnatów 

Ach czyżbym po nich przejął jakobiński nietakt 

I czci brak dla błękitnej krwi i purpuratów? 

 

Nie słychać o mym rodzie w Noc Listopadową 

I nie zasilał chyba styczniowych patroli 

Z Syberii żaden z moich z posiwiałą głową 

Nie wracał, by napisać księgę swych niedoli 

 

        Za to jakiś zmarznięty francuski gwardzista 

        Miło ogrzał się w jednym z litewskich powiatów 

        A znów Tatar Potockich czarnym okiem błyskał 

        Do stołecznej działaczki "Proletaryatu" 

 

Najświeższe drzewa rodu mojego gałązki 

Spłonęły za murami w Getcie i w Powstaniu 

Lub w powojennym gruncie przyjęły się grząskim 

I wypuściły pączek - o nim w jednym zdaniu: 

 

Chodziłem do kościoła - oglądać witraże 

W komunistycznej szkole miałem same piątki 

Od dziecka byłem głodny podróży i wrażeń 

Nieświadom, że to złego miłe są początki 

 

        Nie mam blizn po kajdankach, napletek posiadam 

        Na świat przyszedłem w czepku, nie pod ułańskim czakiem 

        Po dekadzie wygnania - polskim jeszcze władam 

        Proszę więc o dokument, że jestem Polakiem 

 

        Nie ma blizn po kajdankach, napletek posiada, 

        Na świat ten przyszedł w czepku, nie pod ułańskim czakiem 

        Po dekadzie wygnania - polskim jeszcze włada 

        Prosi nas (!) o dokument, że jest Polakiem! 

background image

str. 22 

 

Jacek Kaczmarski - Encore, jeszcze raz, Encore 

 

Mam wszystko, czego może chcieć uczciwy człowiek 

 

a d a 

Światopogląd, wykształcenie, młodość zdrowie   

 

d C 

Rodzinę, która kocha mnie, dwie, trzy kobiety   

 

F a 

Gitarę, psa i oficerskie epolety!   

 

 

 

E7 

To wszystko miało cel i otom jest u celu  

 

 

a d a 

Na straży pól bezkresnych strażnik (jeden z wielu) 

 

d C 

Przy lampie leżę. drzwi zamknięte, płomień drga 

 

F a 

A ja przez szpadę uczę skakać mego psa! 

 

 

E7 

 

 

Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze 

 

d a 

 

Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas 

E7 a a7 

 

Skacz jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz! 

 

d a 

 

Encore, encore, jeszcze raz! 

 

 

 

E7 a 

 

Za oknem posterunku nic nie dzieje się 

Czego bym umiał dopilnować, albo nie 

Dali tu stertę starych futer i człowieka 

Ażeby był i nie wiadomo na co czekał! 

Więc przypuszczenia snuję, liczę sęki w ścianach 

Czasem przekłuję końcem szpady karakana 

W oku mam błysk! (Od knota, co się w lampie żarzy) 

Czerwony odcisk na podpartej ręką twarzy! 

 

Tak, jest gdzieś świat, obce języki, lecz nie tu 

Tu z ust dobywam głos, by rzucić rozkaz psu! 

Są konstelacje gwiazd i nieprzebyte drogi 

Ja krokiem izbę mierzę, gdy zdrętwieją nogi! 

I wtedy szczeka pies na ostróg moich brzdęk 

Ze ściany rezonuje mu gitary dźwięk ... 

Ze wspomnień pieśni, które znam, tka wątek wróżb 

Jak gdybym kiedyś swoje życie przeżył już ... 

 

Więc jem i śpię, pies śledzi wszystkie moje ruchy 

Gdy piję, powiem czasem coś, on wtedy słucha 

I widzę w oknie, zamiast zimy, lampę, psa 

I oficera, który pije tak jak ja! 

Nic nie ma za tą ścianą z wielkich, ciemnych belek 

Nad stropem nazbyt niskim, by skorzystać z szelek! 

Nic we mnie, prócz do świata żalu dziecięcego 

Tu nikt nie widzi, więc się wstydzić nie ma czego! 

 

 

Oczami za mną nie wódź, nasienie sobacze! 

 

Gdy piję w towarzystwie alkoholowych zmor! 

 

I nie liż mnie po rękach, gdy biję cię i - płaczę! 

 

Jeszcze raz! Jeszcze raz! Encore! 

background image

str. 23 

 

Jacek Kaczmarski - Lekcja historii klasycznej 

 

"Galia est omnis divisa in partes tres 

 

 

 

E H 

Quorum unam incolunt Belgae aliam Aquitani   

 

fis Gis 

Tertiam qui ipsorum lingua Celtae nostra Gali apelantur  

cis cis7 A 

Ave Cesar morituri te salutant!"  

 

 

 

E A H E A E H 

 

Nad Europą twardy krok legionów grzmi 

Nieunikniony wróży koniec republiki 

Gniją wzgórza galijskie w pomieszanej krwi 

A Juliusz Cezar pisze swoje pamiętniki 

 

Pozwól Cezarze gdy zdobędziemy cały świat 

Gwałcić rabować sycić wszelkie pożądania 

Proste prośby żołnierzy te same są od lat 

A Juliusz Cezar milcząc zabaw nie zabrania 

 

Cywilizuje podbite narody nowy ład 

Rosną krzyże przy drogach od Renu do Nilu 

Skargą krzykiem i płaczem rozbrzmiewa cały świat 

A Juliusz Cezar ćwiczy lapidarność stylu! 

background image

str. 24 

 

Jacek Kaczmarski - Pan Kmicic 

 

Wilcze zęby, oczy siwe   

 

 

a d 

Groźnie garść obuszkiem furczy, 

 

E a 

Gniew w zawody z wichru zrywem, 

 

a d 

Dzika radość - lot jaskółczy, 

 

 

E a 

 

Czyn - to czyn: zapadła klamka  

A d 

 

Puścić kura po zaściankach! 

 

H E 

 

Hej, kto szlachta ten z Kmicicem! 

a d 

 

Hajda na Wołmontowicze! 

 

a E a 

 

Przodkom - kule między oczy! Krótką rozkosz dać sikorkom! 

Po łbie - kto się napatoczy, Kijów sto - chudopachołkom! 

 

Potem picie do obłędu, Studnia śnieg, my z tobą, Jędruś! 

 

Hej, kto szlachta ten z Kmicicem! Hajda na Wołmontowicze! 

    

 

Zdrada, krzyż, na krzyż przysięga (Tak krucyfiks - cyrografem) 

I oddala się Oleńka, Żądze się wychłoszcze batem. 

 

Za to swoich siec, czy obcych - Jedna praca. Za mną, chłopcy! 

 

Hej, kto szlachta ten z Kmicicem! Hajda na Wołmontowicze! 

 

Wreszcie lek na duszy blizny: Polska - suknem Radziwiłła. 

Wróg prywatny - wróg ojczyzny, Niespodzianka, jakże miła. 

 

Los, sumienie, panny stratę Wynagrodzi spór z magnatem, 

 

Hej, kto szlachta ten z Kmicicem! Hajda na Wołmontowicze! 

 

Jasna Góra, czas pokuty. - Trup, trup! - Kmicic strzela z łuku. 

Klasztor płaszczem nieb zasnuty W szwedzkich armat strasznym huku. 

 

Jędrek się granatem bawi, Ksiądz Kordecki - błogosławi. 

 

Hej, kto szlachta ten z Kmicicem! Hajda na Wołmontowicze! 

 

Jest nagroda za cierpienie Kto się śmieli, ten korzysta: 

Dawnych grzechów odpuszczenie, Król Jędrkowi skronie ściska. 

 

Masz Tatarów, w drogę ruszaj, Raduj Boga rzezią w Prusach! 

 

Hej, kto szlachta ten z Kmicicem! Hajda na Wołmontowicze! 

 

Krzyż, ojczyzna, Bóg, prywata, Warchoł w oczach zmienia skórę. 

Wierny jest, jak topór kata I podobną ma naturę 

 

Więc za słuszną sprawność ręki  Będzie ręka i Oleńki, 

 

Łaska króla, dworek, dzieci, Szlachcic, co przykładem świeci. 

 

Hej, kto szlachta ten z Kmicicem! Hajda na Wołmontowicze! 

background image

str. 25 

 

Jacek Kaczmarski - Poczekalnia 

 

Siedzieliśmy w poczekalni, bo na zewnątrz deszcz i ziąb  

d A d 

Do pociągu sporo czasu jeszcze było -   

 

 

C A 

Można zatem wypić kawę albo rzucić coś na ząb, 

 

d A 

Bo nikt nie wie, kiedy człek znów napcha ryło.   

 

C A 

Wtem słyszymy kół stukoty i lokomotywy świst,  

 

d C 

Więc rzucamy się do wyjścia na perony.  

 

 

B A 

Ale w miejscu nas zatrzymał megafonów zgrzyt i pisk:   

d C B A 

To nie wasz pociąg - ogłosiły megafony. 

 

 

B A 

 

 

Uwierzyliśmy megafonom 

 

 

 

d A d 

 

Uprzejmie wszak ostrzegły nas   

 

 

 

Po co stać w deszczu na peronie 

 

 

d C F A 

 

Skoro przed nami jeszcze czas ?  

 

 

d C d 

 

Żarcie szybko się skończyło, nuda zagroziła nam, 

Zaczęliśmy drzemać, marzyć i flirtować, 

Ktoś przygrywał na gitarze, zanucili tu i tam, 

Zaciążyły nam do tyłu nasze głowy. 

Wtem słyszymy kół stukoty i lokomotywy świst, 

Więc rzucamy się do wyjścia na perony. 

Ale w miejscu nas zatrzymał megafonów zgrzyt i pisk: 

To nie wasz pociąg - ogłosiły megafony. 

 

 

Uwierzyliśmy megafonom! 

 

Pomarzyć w cieple - dobra rzecz. 

 

Po co stać w deszczu na peronie 

 

Zamiast w fotelu miękkim lec ?! 

 

Po marzeniach przyszła kolej na dziewczyny oraz łyk, 

Co pozwoli nam zapomnieć o czekaniu! 

A tymczasem za oknami n-ty już się puszył świt 

I poczuliśmy się trochę oszukani! 

Więc gdy znowu kół stukoty usłyszeliśmy i świst - 

W garść się wzięliśmy i dalej - na perony! 

Lecz zatrzymał nas na progu już znajomy zgrzyt i pisk: 

To nie wasz pociąg - ogłosiły megafony 

 

Uwierzyliśmy megafonom! 

 

W końcu nie było nam tak źle, 

 

Po co stać w deszczu na peronie 

Gdzie z wszystkich stron wichura dmie ? 

 

Uderzyło nas jak gromem, spojrzeliśmy wreszcie w krąg 

A już wiele, wiele świtów przeminęło! 

I patrzymy w starcze oczy, powstrzymując drżenie rąk - 

Zadziwieni, gdzie się życie nam podziało ?! 

Wybiegamy na perony, lecz na torach leży rdza, 

Semafory, hen pod lasem - opuszczone ... 

Żaden pociąg nie zabierze już z tej poczekalni nas, 

Milczą teraz niepotrzebne megafony ... 

 

 

 

I gorzko się zapatrzyliśmy 

 

W zabrane nam dalekie strony 

 

I w duszach swych przeklinaliśmy 

 

Tę łatwą wiarę w megafony. 

background image

str. 26 

 

Jacek Kaczmarski - Sen Katarzyny II 

 

Na smyczy trzymam filozofów Europy   

 

G D G 

Podparłam armią marmurowe Piotra stropy 

 

G D e 

Mam psy, sokoły, konie - kocham łów szalenie   

C D e 

A wokół same zające i jelenie   

 

 

C D G 

 

 

Pałace stawiam głowy ścinam   

 

Fis h 

 

Kiedy mi przyjdzie na to chęć   

 

Fis G D 

 

Mam biografów, portrecistów   

 

C D e 

 

I jeszcze jedno pragnę mieć 

 

 

C D G 

 

- Stój Katarzyno! Koronę Carów  

 

 

e H e H 

Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć!  

 

e a C D G 

 

Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów 

Nie bawią mnie umizgi bladych lowelasów 

Ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie 

Już wolę łowić zające i jelenie 

 

 

Ze wstydu potem ten i ów 

 

Rzekł o mnie - Niewyżyta Niemra! 

 

I pod batogiem nago biegł 

 

Po śniegu dookoła Kremla! 

 

Kochanka trzeba mi takiego jak imperium 

Co by mnie brał tak jak ja daję - całą pełnią 

Co by i władcy i poddańca był wcieleniem 

I mi zastąpił zające i jelenie 

 

 

Co by rozumiał tak jak ja 

 

Ten głupi dwór rozdanych ról 

 

I pośród pochylonych głów 

 

Dawał mi rozkosz albo ból! 

 

- Stój Katarzyno! Koronę Carów  

 

 

e H e H   

Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć!  

 

e a C D e 

Gdyby się taki kochanek kiedyś znalazł ... 

 

e H e H 

- Wiem! sama wiem! Kazałabym go ściąć! 

 

e a C D G 

background image

str. 27 

 

Jacek Kaczmarski - Warchoł 

 

Warchoł - krzyczą. Nie zaprzeczam         

Tylko własnym prawom ufam:               

E4 E 

Wolna wola jest człowiecza                 

Pergaminów nie posłucha                    

E A 

 

Boska ręka w tym, czy diabla               

a 

Szpetnie to, czy właśnie pięknie           

E4 E 

Wola moja jest jak szabla                

 

Nagniesz ją za mocno - pęknie              

E a 

 

A niewprawną puścisz dłonią                

F a 

W pysk odbije stali siła                 

 

F a 

Ty się naucz robić bronią                

 

By naturą swą służyła                    

 

E4 E 

 

        Sprawa ze mną - jak kraj ten stara       

C F C G 

        I jak zwykle on byle jaka:               

C F C G 

        Nie zrobili ze mnie janczara             

C F C d 

        Nie uczynią też i dworaka                

a G a d a G 

 

        Wychwalali zasługi, cnoty 

        Podsycali pochlebstwem wady 

        A ja służyć nie mam ochoty 

        Warchołowi nikt nie da rady!            

a G F e a 

 

Lubię tany, pełne dzbany Sute stoły i tapczany 

Płeć nadobną – niesurową I od święta - Boże Słowo 

 

Lecz ni ksiądz, ni okowita Piekłem straszy, niebem nęci 

Ani żadna mnie kobita Wokół palca nie okręci 

 

Mój ból głowy, moja skrucha Moje kiszki, moja franca 

Moja wreszcie proza ducha Gdy kostucha rwie do tańca! 

 

        Sprawa ze mną... 

 

Jakbym ja był człowiek z wosku W rękach wodzów, niewiast, klechów 

Mógłbym ich zostawić troskom Cały ciężar moich grzechów 

 

Ale znam tych stróżów mienia Sędziów sumień, prawdy zakon 

Spekulantów od kupienia Bo znam siebie - jako tako 

 

Ulepiony i pokłuty Niepotrzebny będę więcej 

Rzucą w ogień dla pokuty I umyją po mnie ręce 

 

        Sprawa ze mną - jak kraj ten stara 

        I jak zwykle on byle jaka: 

        Nie zrobili ze mnie janczara - 

        Nie uczynią też i dworaka 

 

        Zły? - być może. Dobry? - a czemu? 

        Nie tak wiele znów pychy we mnie 

        Dajcie żyć po swojemu - grzesznemu 

        A i świętym żyć będzie przyjemniej! 

background image

str. 28 

 

Jacek Kaczmarski - Zbroja 

 

Dałeś mi Panie zbroję   

 

 

e D e 

Dawny kuł płatnerz ją   

 

 

e D e 

W wielu pogięta bojach  

 

 

e D e 

Wielu ochrzczona krwią  

 

 

e D e 

W wykutej dla giganta    

 

 

Potykam się co krok    

 

 

e D H7 

Bo jak sumienia szantaż  

 

 

G Fis F e 

Uciska lewy bok  

 

 

 

D e 

 

Lecz choć zaginął hełm i miecz   

 

G D 

Dla ciała żadna w niej ostoja   

 

a e 

To przecież w końcu ważna rzecz 

 

a H7 C a 

Zbroja!  

 

 

 

 

e H7 e 

 

Magicznych na niej rytów Dziś nie odczyta nikt 

Ale wykuta z mitów I wieczna jest jak mit 

Do ciała mi przywarła Przeszkadza żyć i spać 

A tłum się cieszy z karła Co chce giganta grać 

 

A taka w niej powaga Dawno zaschniętej krwi 

Że czuję jak wymaga I każe rosnąć mi 

Być może nadaremnie Lecz stanę w niej za stu 

Zdejmij ją Panie ze mnie Jeśli umrę podczas snu 

 

Wrzasnęli hasło - Wojna ! Zbudzili hufce hord 

Zgwałcona noc spokojna Ogląda pierwszy mord 

Goreją świeże rany Hańbiona płonie twarz 

Lecz nam do obrony dany Pamięci pancerz nasz 

 

Więc choć za ciosem pada cios 

I wróg posiłki śle w konwojach 

To przed upadkiem chroni nas 

Zbroja! 

 

Wywlekli pudła z blachy Natkali kul do luf 

I straszą - sami w strachu Strzelają do ciał i słów 

Zabrońcie żyć wystrzałem Niech zatrymfuje gwałt 

Nad każdym wzejdzie ciałem Pamięci żywej kształt 

 

Choć słońce skrył bojowy gaz 

Choć żołdak pławi się w rozbojach 

Wciąć przed upadkiem chroni nas 

Zbroja! 

 

Wytresowali świnie Kupili sobie psy 

I w pustych słów świątyniach Stawiają ołtarz krwi 

Zawodzi przed bałwanem Półślepy kapłan - łgarz 

I każdym nowym zdaniem Hartuje pancerz nasz 

 

Choć krwią zachłysnął się nasz czas 

Choć myśli toną w paranojach 

Wciąż przed upadkiem chroni nas 

Zbroja! 

background image

str. 29 

 

POLSKI ROCK

background image

str. 30 

 

Dżem - Wehikuł czasu  

 

Pamiętam dobrze ideał swój,     

 

A E fis D 

Marzeniami żyłem jak król.   

 

 

A E D A  

Siódma rano - to dla mnie noc, 

Pracować nie chciałem, włóczyłem się.  

Za to do "puszki" zamykano mnie, 

Za to zwykle zamykano mnie 

Po knajpach grywałem za piwko i chleb 

Na szyciu blues'a tak mijał mi dzień 

 

Ref. 

Tylko nocą do klubu "PULS"      

 

E fis D A 

Jam Session do rana - tam królował blues   

E fis D A 

To już minęło, ten klimat, ten luz    

 

E fis D  

Ci wspaniali ludzie nie powrócą   

 

D  

Nie powrócą już   

 

 

 

D 

 

Lecz we mnie zostało coś z tamtych lat 

Mój mały intymny, muzyczny świat 

Gdy tak wspominam ten miniony czas 

Jak dobrze, że to nie poszło w las 

Dużo bym dał, by przeżyć to znów 

Wehikuł czasu - to byłby cud 

Mam jeszcze wiarę, odmieni się los 

Znów kwiatek do lufy wetknie im ktoś 

background image

str. 31 

 

Harlej moj - Dżem  

 

Kiedy siedzę na maszynie  

 

 

A D A D  

Totalny czuję luz  

Włączam silnik, daję kopa  

Za mną tylko kurz  

To wspaniała jest maszyna  

Choć ma już ze czterdzieści lat  

Stary mój też ją dosiadał  

To samo czuł mój starszy brat  

ref:  

Harley mój, to jest to \  

Kocham go, kocham go \ 2x  

 

On zmienił moje życie odkąd  

Poskładałem go  

On wyleczył mnie z kompleksów  

Dał mi swoją moc  

Nigdy mnie nie zdradził  

Nie zawiódł ani raz  

To wspaniała jest maszyna  

Choć ma już ze czterdzieści lat  

 

ref: x2  

Harley mój, to jest to \  

Kocham go, kocham go \ 2x  

zw. II  

ref:ren 

background image

str. 32 

 

KACZOR! COŚ TY ZROBIŁ - Dżem  

 

Rano budzę się spocony  

 

A  

Kaczor męczy, męczy mnie  

 

A D A D  

Już butelka wysuszona   

 

A  

Szlag by trafił wczorajszy dzień   

A D A D  

Sklep dopiero od dziewiątej  

 

 

Piwa nie dowieźli znów   

 

D  

Brak mi słów, no brak mi słów    

A D A D  

 

To już chyba jest końcówa  

Dziś rozsypię, rozsypię się  

Wóda wcale nie pomaga  

Ja o piwie tylko śnię  

"Czysta", "Bałtyk", "Wyborowa"  

Od myślenia boli głowa  

Boli mnie, no boli mnie  

 

Kaczor, kaczor, coś narobił  

Kaczor nie męcz, nie męcz mnie  

Pracę chyba już mam z głowy  

To już piąty, piąty dzień  

"Czysta", "Bałtyk", "Wyborowa"  

Od myślenia boli głowa  

Boli mnie, no boli mnie  

"Czysta", "Bałtyk", "Wyborowa"  

Od myślenia boli głowa mnie  

No boli mnie  

"Czysta", "Bałtyk", "Wyborowa"  

Ja o piwie tylko śnię ... 

background image

str. 33 

 

LIST DO M - Dżem  

 

Mamo piszę do Ciebie wiersz    

 

a G F Dsus2  

Może ostatni, na pewno pierwszy  

Jest głęboka, ciemna noc  

Siedzę w łóżku, a obok śpi ona  

I tak spokojnie oddycha  

Dobiega mnie jakaś muzyka  

Nie, to tylko w mej głowie szum  

Siedzę, tonę i tonę we łzach  

Bo jest mi smutno, bo jestem sam  

Dławi mnie strach  

 

ref:  

Samotność to taka straszna trwoga  

 

d F E  

Ogarnia mnie, przenika mnie    

 

a F E  

Wiesz mamo, wyobraziłem sobie, że    

G F E  

Że nie ma Boga, nie ma, nie    

 

d G  

Nie ma Boga, nie  

 

 

 

 

 

Spokojny jest tylko mój dom  

Gdzie Ty jesteś, a mnie tam nie ma  

Gdzie nie wrócę już, chyba nie  

Mamo, bardzo Cię kocham, kocham Cię  

Myślałem, że Ty skrzywdziłaś mnie  

A to ja skrzywdziłem Ciebie  

Szkoda, że tak późno pojąłem to  

Tak późno to, to zrozumiałem  

Zrozumiałem to  

 

ref: 

background image

str. 34 

 

Sen o Victorii - Dżem  

 

Dzisiaj miałem piękny sen  

 

 

C F  

Naprawdę piękny sen    

 

 

C F  

Wolności moja, śniłem, że  

 

 

C F  

Wziąłem z Tobą ślub    

 

 

d F C  

 

Słońce nas błogosławiło  

I Księżyc też tam był  

Wszystkie gwiazdy nieba, nieba  

Wszystkie gwiazdy pod  

 

O Victorio, moja Victorio  

Dlaczego mam Cię tylko w snach  

Wolności moja i Victorio  

Opanuj w końcu cały świat  

 

Och, gdyby tak wszyscy ludzie  

mogli przeżyć taki jeden dzień  

Gdy wolność wszystkich, wszystkich zbudzi  

I powie: - "Idźcie tańczyć, to nie sen"  

 

O Victorio, moja Victorio  

O Victorio ma -3x  

background image

str. 35 

 

Tylko ja i Ty - Dżem  

 

Chodź połóż się obok mnie, 

 

  

g a d d  

Chcę w Księżycu, w Księżycu tulić Cię.  

Kochać, kochać, kochać tak - bez pojęcia, o...  

Ale odrzuć siebie, którą nosisz,  

Którą nosisz w dzień  

I pomóż bym i ja tak uczynić mógł,  

Pozostańmy tak  

 

Tylko Ty  

 

 

 

 

F C B B  

Tylko Ja  

Tylko Ty  

Tylko Ja  

 

Nic bójmy się swych ciał,  

Niech się nasycą głodne oczy  

Rękom swobodę węży daj, we dwoje pokonamy strach  

 

Tylko Ty, tylko Ja,  

Tylko Ty, tylko Ja,  

Ja i Ty  

 

Nie bój się więc  

Powiedz, że boisz się  

To tak zawsze pierwszy raz  

Nic Bój się, o nic  

 

Tylko Ty, tylko Ja  

Tylko Ty. Tylko Ja  

 

Więc spij spokojnie  

Więc spokojnie spij  

Śpij 

background image

str. 36 

 

Słońce moje - Human  

 

fis                  E                                            h 

To było jak krótki sen, kochałem tak jeden raz.  

Wierzyłem w tę miłość tak i nagle rozpadł się  

świat.  

Bo kochać to jedno jest, a drugie kochanym być.  

A cała miłość ma dla ciebie jest.  

 

Pamiętam dokładnie twarz, w jej oczach widziałem  

raj.  

Chodziliśmy pośród drzew, kochaliśmy cały świat.  

Co warty człowiek sam, jak krótka jego droga.  

Co warty człowiek jest, gdy nie ma w sercu Boga.  

 

To było jak krótki sen, kochałem tak tylko raz.  

Chodziliśmy pośród drzew, ja chciałem dać jej  

cały świat.  

A kiedy wybiorę się w tę drogę ostatnią z dróg.  

Zabiorę ze sobą bzy, tak je kochałaś, więc dam,  

dam je ci...  

Słońce moje... 

background image

str. 37 

 

Daab – ogrodu serce 

 

W moim ogrodzie gdzie czas leniwy             a e    

powolną strugą płynął wytrwale 

W moim ogrodzie, gdzie jeszcze nigdy 

Tak dawno słów przyjaznych parę               a e a d a d 

W moim ogrodzie gdzie smutek gości 

Gdzie gorzki dni i gorzkie noce 

W moi ogrodzie, gdzie samotności 

Nikt nie rozjaśniał, gdzie nigdy dosyć 

W moim ogrodzie gdzie długa zima 

Zmroziła wszystkie ciepłe uczucia 

W moim ogrodzie, gdzie strumień źródła 

Zastygł w bezruchu a czas umyka 

Aż pewnej nocy puściły lody 

Ogrodu serce mocniej zabiło 

Przyszłaś nabrałaś źródlanej wody 

I napoiłaś a wszystko ożyło 

Byłaś tak śliczna niczym poranek 

Niczym wiosenny kwiat jabłoni 

i nie zapomnę nigdy tej chwili 

Gdy dłoń dotknęła twojej dłoni 

I nie zapomnę tych chwil radosnych 

Kiedy nie mogąc wydobyć słowa 

Z zapartym tchem patrzyłem Ci w oczy 

Tak trwała nasza bez słów rozmowa 

Ja twoje włosy dotykałem ukradkiem 

Gdy zamyślona z pochyloną głową 

Byłaś mi jak prześliczna nimfa 

Co się przegląda nad tafli wodą 

I choć tak blisko byłaś przy mnie 

Choć twoje oczy śmiały się do mnie 

Doprawdy niczego nie jestem pewien 

Co czułaś wtedy, czy wart jestem wspomnień 

background image

str. 38 

 

Maanam - Skrzydło   

 

Mam tylko jedno skrzydło  

 

h A 

To prawie tak jak anioł   

 

fis E h A fis 

A ty masz skrzydło drugie 

Rośnie u Twoich ramion 

Gdy staniesz przy mnie blisko 

I mocno mnie przytulisz 

Bez trudu popłyniemy 

Prosto w wysokie chmury 

 

Ref.:  

Szczęśliwe chwile to motyle  

 

h A fis E  

Miłość wieczna tęsknota |x2 

 

Zatrzymamy się w locie 

Nad szczytem i urwiskiem 

I będziemy nad Ziemią 

Nieziemskim zjawiskiem 

To będzie nasza pierwsza 

Komunia bez końca 

Przytul mnie tylko mocna 

Lecimy do słońca  

background image

str. 39 

 

Edyta Bartosiewicz - Jenny 

 

Odkąd sięgam pamięcią zawsze było coś nie tak, 

 

G B Es Csus2 

W niełasce, w ciągłym nieszczęściu los bił na oślep. 

 

Szybko przestałam być dzieckiem, czy choć przez chwilę byłam nim ? 

I naprawdę nic co ludzkie mi obce nie jest, 

Zabawne jakie rzeczy potrafią czasem do głowy przyjść, 

A ja za dużo widzę, zbyt mocno czuję. 

 

Ref: Jenny, mam na imię Jenny, 

 

 

 

G D e7 Csus2 

      Może to coś zmieni gdy już wiesz.   

 

 

h7 Csus2 D Csus2 

      Dziwnie rozpalona Jenny,   

 

 

 

G D e7 Csus2 

      Co w jej głowie siedzi, 

 

 

 

 

h7 Csus2 

      Wiem tylko ja. 

 

 

 

 

 

Es D 

 

Już w szkole ciągle pytali czy ze mną wszystko w porządku jest, 

Gdyby tylko wiedzieli, znali prawdę. 

A ja wierzę, że to co robię ma sens, 

Bo czasem lepiej odejść od zmysłów by nie zwariować. 

 

Ref... 

background image

str. 40 

 

Edyta Bartosiewicz - Sen 

 

To jest mój sen, ten sen przeraża mnie    

e D F C 

W pokoju bez ścian zamykam się 

 

e D F C 

Nie ma nic, nie ma mnie, niby bezpiecznie 

e D F 

Ale wcale nie jest dobrze w moim śnie.   

e D F 

 

To jest mój sen, ten sen zawstydza mnie 

Zachłanna i zła wciąż więcej chcę 

Nie ma nic nie ma mnie, niby cudownie 

Ale wcale nie jest dobrze w moim śnie. 

 

Budzi mnie wiatr -wiatr niesie strach 

 

a G D F 

Budzi mnie deszcz - deszcz tuli mnie 

Budzi mnie blask gorących dni 

Budzi mnie krzyk czy wciąż się śni? 

 

Nie ma nic nie ma mnie, niby bezpiecznie 

Ale wcale nie jest dobrze w moim śnie 

 

Budzi mnie wiatr... 

background image

str. 41 

 

KULT - Arahja 

 

Mój dom murem podzielony, 

 

d 

Podzielone murem strony, 

 

Po lewej stronie łazienka, 

 

Po prawej stronie kuchenka. 

 

a A7 

 

Moje ciało murem podzielone, 

Dziesięć palców na lewą stronę, 

Drugie dziesięć na prawą stronę, 

Głowy równa część na każdą stronę. 

 

Moja ulica murem podzielona, 

Świeci neonami prawa strona, 

Lewa strona cała wygaszona, 

Zza zasłony obserwuję obie strony. 

 

Lewa strona nigdy się nie budzi, 

Prawa strona nigdy nie zasypia. 

Lewa strona nigdy się nie budzi, 

Prawa strona nigdy nie zasypia. 

background image

str. 42 

 

Kult - Baranek 

 

Ach ci ludzie, to brudne świnie   

 

 

A 

co napletli o mojej dziewczynie   

 

 

jakieś bzdury o jej nałogach 

 

 

 

to po prostu litość i trwoga 

 

 

 

tak to bywa, gdy ktoś zazdrości  

 

 

kiedy brak mu własnej miłości   

 

 

g 

plotki płodzi, mnie nie zaszkodzi żadne obce zło  

A D 

na mój sposób widzieć ją 

 

 

 

A d 

 

Na głowie kwietny ma wianek   

 

 

A d 

w ręku zielony badylek   

 

 

 

A d 

a przed nią bieży baranek 

 

 

 

g d 

a nad nią lata motylek   

 

 

 

A d 

 

Krzywdę robią mojej panience 

opluć chcą ją podli zboczeńcy 

utopić chcą ją w morzu zawiści 

paranoicy, podli sadyści 

utaplani w brudnej rozpuście 

a na gębach fałszywy uśmiech 

byle zagnać do swego bagna, ale wara wam 

ja ją przecież lepiej znam 

 

Na głowie... 

 

Znów widzieli ją z jakimś chłopem 

znów wyjechała do St. Tropez 

znów męczyła się Boże drogi 

znów na jachtach myła podłogi 

tylko czemu ręce ma białe 

chciałem zapytać, zapomniałem 

ciało kłoniąc skinęła dłonią wsparła skroń o skroń 

znów zapadłem w nią jak w toń 

 

Na głowie... 

 

Ech, dziewczyna pięknie się stara 

kosi pieniądz, ma Jaguara 

trudno pracę z miłością zgodzić 

rzadziej może do mnie przychodzić 

tylko pyta kryjąc rumieniec 

czemu patrzę jak potępieniec 

czemu zgrzytam, kiedy się pyta czy ma ładny biust 

czemu toczę pianę z ust? 

 

Na głowie... 

background image

str. 43 

 

Kult - Celina 

 

Tę burzę włosów każdy zna 

 

 

e 

Przy ustach dłoni chwiejny gest  

 

e 

Tak to Celina, to Celina, to Celina jest   

e 

Jak hejnał grzmi jej śmiech 

 

 

a 

Choć całe miasto śpi 

 

 

 

a 

Nie wytrzeźwiała od soboty, 

 

 

e 

Balet trwa już cztery dni 

 

 

 

I w twiście wozi się w piorunach klipsów 

H 

i na potłuczonym szkle   

 

 

H e 

 

La la la! Zaśpiewał w barze ktoś To Czarny Ziutek pije dżin, 

Celiny koleś, twardy gość Już pije 4 dni wychylił setną ćwierć 

Powietrze zaraz wyszło z niego i w kliniczną popadł śmierć 

Liczko pobladło mu jak wosk Pozbył się swych o Celinę trosk 

 

Zapamiętajcie sobie radę którą dziś wam wszystkim dam 

Możecie liczyć na przyjaciół, pomogą wam 

Ziutkowi minął kac, kolesie w kocioł wzięli go 

Szukaj Celiny, ty lamusie, gdzie adapter, chata, szkło 

Ziutek nie płakał, twardy jest 

Z wściekłości przez godzinę wył jak pies 

 

Tak, tak, tak! Celina już na złom Już Czarny Ziutek z killerami pod Celiny idzie dom 

Oświetlił błysk ich kos W rynku bramy brzeg 

Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg I stoi pikiet sak 

Pod oknem, w sieni i u drzwi - dać tylko znak  

 

Zasłony w oknach leją blask na mecie jasno jakby w dzień 

To Celiny, to Celiny, to Celiny cień 

Dłonie kołyszą się, egzotyczne kwiaty dwa 

Celina naga na balecie pośród żądz i szkła 

Wtem nagle jakiś ruch 

W progu staje rudy Mundek, Ziutka druh! 

 

Dzyń, dzyń, dzyń! - to prysło w oknie szkło Celina naga w noc ucieka, jakie dno! ach, jakie dno! 

Już tylko chce się jej choćby do piekła skryć O, Ziutek, Ziutek - gdzieś ty był kiedy ja zaczynałam pić! 

Dlaczegś nie bił w pysk? Lecz milczy noc i  tylko świeci kosy błysk... 

 

Dlaczego taki ostry był Ziutkowej kosy szpic 

Przecież znacie te balety, wszak nic złego nie ma w nich! 

Ale Celiny głos, Celiny włosów woń 

Czerwoną mgłą zasnuwa oczy, w kamień zwiera dłoń 

Więc Ziutek podniósł brew, błysnęło i na białą pierś trysnęła krew 

 

Słuchaj - to jęknął świat jak chory pies u pana stóp 

To Celinie, to Celinę, to Celinie kopią grób 

W rynku syren jęk, na jezdni żółty kurz 

Niebieska szklanka miga i blacharnia Ziutka zwija już 

I odtąd spoza krat Ziutek i Mundek bez Celiny widzą świat 

 

Lecz czasem gdy jest noc Ziutek wytęża słuch To Celiny, to Celiny, to Celiny duch 

Wiecie więc, że ja was bawiłem śpiewem swym Tylko dla zwykłej draki i w ogóle prawdy nie ma w 

tym 

To zwykły kawał jest Darujcie, to już ballady kres. 

background image

str. 44 

 

KULT - Jeśli zechcesz odejść - odejdź 

 

Znowu dom pusty dziś nocą, cisza aż grzmi 

 

 

c G 

Świec płomienie próżno się złocą, nie skrzypną drzwi   

c G 

Milczeć będzie moja gitara, słychać będzie bicie zegara   

f C 

Ja zrozumieć wszystko się staram, mówiłem ci   

 

f G c 

Jeśli zechcesz odejść - odejdź   

 

 

 

Jeśli zechcesz wróć 

 

 

 

 

 

G 

Nic się przecież w nas   

 

 

 

 

Nie zmieni przez te dni   

 

 

 

 

Wciąż tak samo serca będzie   

 

 

 

Czas tęsknotą truć 

 

 

 

 

 

Świat jak był zostanie   

 

 

 

 

Zły 

 

 

 

 

 

 

 

Choć to dziś żar rąk splecionych  

 

 

 

As 

Czuje każdy nerw 

 

 

 

 

 

Choć w pamięci pięknych wspomnień moc 

 

 

As c 

Nie umkniemy samotności 

 

 

 

 

As 

Co nas żre jak czerw   

 

 

 

 

Odkąd spadła na nas   

 

 

 

 

W tamtą noc   

 

 

 

 

 

Jeśli zechcesz wrócić wracaj 

Jeśli odejść - idź 

To nieważne z kim 

I wszystko jedno gdzie 

Już na zawsze tamto będzie 

W sercach nam się tlić 

Jak neonowy szyld 

Gdzie jesteś? 

background image

str. 45 

 

Kult - K... wędrowniczki 

 

Gdzieś nisko błyska płyta lotniska 

 

 

Siadł charterowy Jumbo Jet 

 

 

 

A d 

Wieczór w drugstorze znajdzie się może  

 

Znajoma dusza, właśnie wszedł  

 

 

A d 

Klawo dziewczynki, to z tej rodzinki 

 

 

Co jedną noc przez pięć pamięta lat 

 

 

Prawdziwe państwo, wybaczy draństwo  

 

Bo się będzie wstydził, że tak wpadł 

 

 

A d 

Więc stado westchnień i łez 

 

 

 

C F 

Od nowa znów Alliance Franceaiase 

 

 

D g 

Podłemu życiu plujemy w pysk   

 

 

E F 

Miłości czystej, niespodziewanej sławny błysk   

Bo któż rozbijał by i kradł 

 

 

 

Gdy starczy uśmiech, wdzięk i szyk i trochę szmat 

d A 

Ref. 

O k... wędrowniczki 

 

 

 

g F 

 

O prosty, jasny, piękny świat   

 

C A d 

 

O k... wędrowniczki 

 

 

 

g F 

 

O prosty, jasny świat   

 

 

C A d 

Znów pysk miał w pianie, stękał kochanie 

A na lotnisku jak złapany stał 

Niech się rozluźni, będzie na później 

Szczęściem na bilet jeszczem jakoś miał 

I znowu spokój, już patrzy z boku 

Jakiś z cygarem, cóż, że nie ten styl 

Sto adresików jest w notesiku 

W kobiałce zwanej Bezan Ville 

Rwie przez Atlantyk Biołyje Sea 

Dywizji już się smacznie śpi 

A w Iron White przy barze ruch 

I zawsze będzie jakiś frajer albo dwóch 

Jak ma nie pęknąć głupi grzdyl 

Gdy ja do niego przez ocean tyle mil 

Ref...... 

O Charles Mansonie, pójdź splećmy dłonie 

Z Lindą Cassapion zróbmy krąg 

Wy towarzysze ze strefy ciszy 

Co bagnet przymarzł wam do rąk 

Czarni pancerni wodzowi wierni 

Z którymi trwałem po ostatni strzał 

Kochana grando, Sonderkomando 

Prześmierłda dymem z bratnich ciał 

Dość tej obsuwy, spluwy czyść 

Wszak trzeba jeszcze dalej iść 

Niech buchnie ogień, huknie grom 

Niech płonie trędowatych dom 

Zamglony świat niech zetnie mróz 

Na niebie świecił będzie i tak wielki wóz 

A k... wędrowniczkom 

Popioły, zgliszcza, pył i gruz 

A k... wędrowniczkom 

Popioły, zgliszcza, gruz 

background image

str. 46 

 

Kult - Bal kreślarzy 

 

Patrz płynie - kolorowych świateł nas Sekwaną sznur   

d A d 

W dolinie - grzmi Paryża nocny śpiew jak świerszczy chór 

D g d A d 

Jak noże - czarne ostrza dachów kroją nieba tło  

 

D g d A d 

W nich okno lśni, tam jak i ty ktoś spać nie może 

 

d A d 

Dziś w chambre de bone bal kreślarzy   

 

 

Każdy wytworny jest jak lord   

 

 

 

Nikt dnia tu wspomnieć nie waży 

 

 

 

Ni pracy, praca - chamski sport  

 

 

 

A d 

Odbijaj flaszkę, żądz nie kiełznaj 

 

 

 

Na orbitę wszyscy wraz  

 

 

 

 

Bo gdy tak człek od rana pełza   

 

 

 

To wieczór spędzić chce wśród gwiazd   

 

 

A d 

I ty tu jesteś, ty o rękach 

 

 

 

 

C F 

Co tak gotycki mają rys  

 

 

 

 

C F 

I piękna jesteś jak jutrzenka 

 

 

 

 

D g 

W swoich sukienkach z marche aux puces 

 

 

E A 

Chciałbym się zbliżyć ukochana  

 

 

 

Wprost w uszko nucić ci mój śpiew 

 

 

 

Cóż kiedy leżysz na dwóch panach 

 

 

 

A między nami kran i zlew 

 

 

 

 

A d 

Któż umie tak jak Polak mówiąc milczeć, milcząc pić 

tak szumieć, tak o słowo jedno zaraz w mordę bić 

Ech biada, te gotyckie ręce znów nie tam gdzie trza 

Darujcie mi, wybite drzwi łbem żabojada 

Dziś w chambre de bone draka w sali 

Znowu z lokajem będzie źle 

Cóż gdy żabojad się napali 

To zawsze może nadziać się 

Co mi ich franki, ich ostrygi 

Wywiozłem z Polski com tam miał 

I zawsze mogę bez fatygi 

Przygrzmocić temu co bym chciał 

Cóż z tego, że wybiegła za nim 

Że mu w banioli  skleja łeb 

Cóż, że dla niego zdejmie stanik 

Ja mam swój cios, on tylko sklep 

Więc wolę zrzec się mych karesów 

I z wami moją whiskey pić 

Na całe życie bez adresu 

Ale z imieniem własnym być 

Cóż z tego że wybiegła za nim 

Każdy urządzić się jest rad 

I bierze on ten towar tani 

A mój jest przecież cały świat 

Więc jeszcze seta, znakomicie 

Padniemy, ale zgódźmy się 

Że z tylu różnych dróg przez życie 

Każdy ma prawo wybrać źle 

background image

str. 47 

 

Perfect - Chcemy być sobą 

 

Ref:  

Chciałbym być sobą, chciałbym być sobą wreszcie  

 

e h7 a7 h7 

Chciałbym być sobą, chciałbym być sobą jeszcze 

Chciałbym być sobą, chciałbym być sobą wreszcie 

Chciałbym być sobą, chciałbym być sobą jeszcze 

 

e h7 a7 

 

Jak co dzień rano bułkę maślaną 

 

 

 

G5 D5 

Popijam kawą nad gazety plamą 

 

 

 

C5 A5 

Nikt mi nie powie, wiem, co mam robić, 

Szklanką o ścianę rzucam, chcę wychodzić 

Na klatce stoi cieć, co się boi 

Nawet odkłonić, miotłę ściska w dłoni 

Ortalion szary chwytam za bary 

I przerażonej twarzy krzyczę prosto w nos: 

 

 

C5 

 

Ref: 

 

Trzymam się ściany, niczym pijany, 

Tłum wkoło tańczy tangiem opętany 

Stopy zmęczone depczą koronę, 

Król balu zwleka, oczy ma szalone 

Magda w podzięce, chwyta me ręce 

I nie ma sprawy, ślicznie jej w sukience 

Po co się śpieszysz ? Po co się śpieszysz ? 

Przecież do końca życia mamy na to czas... 

 

Ref:  

Aby być sobą, aby być sobą jeszcze 

Aby być sobą, aby być sobą wreszcie 

Chciałbym być sobą, chciałbym być sobą wreszcie 

Chciałbym być sobą, chciałbym być sobą jeszcze 

 

Chcemy być sobą, chcemy być sobą wreszcie 

Chcemy być sobą, chcemy być sobą jeszcze 

background image

str. 48 

 

Perfect - Kołysanka dla nieznajomej 

 

Gdy nie bawi cię już 

 

 

 

C a 

Świat zabawek mechanicznych   

 

Kiedy dręczy cię ból 

Niefizyczny 

 

 

Zamiast słuchać bzdur   

 

 

 

 

Głupich telefonicznych wróżek zza siedmiu mórz  

a e F C F 

 

Spytaj siebie czego pragniesz   

 

 

G a 

 

Dlaczego kłamiesz że miałaś wszystko   

 

F G 

 

Gdy udając że śpisz 

W głowie tropisz bajki z gazet 

Kiedy nie chcesz już śnić 

Cudzych marzeń 

 

Boso do mnie przyjdź 

 

I od progu bezwstydnie powiedz mi czego chcesz 

 

Słuchaj jak dwa serca biją 

 

Co ludzie myślą - to nieistotne 

 

Ref: 

Kochaj mnie 

 

 

 

 

C G7 a7 G C 

Kochaj mnie 

Kochaj mnie nieprzytomnie 

 

 

C G7 a7 

Jak zapalniczka płomień  

 

 

Jak sucha studnia wodę  

 

 

F G 

Kochaj mnie namiętnie tak 

 

 

F G a F 

Jakby świat się skończyć miał   

 

G C 

 

Swoje miejsce znajdź   

 

 

C 

I nie pytaj czy taki układ ma jakiś sens   

a e F C F 

Słuchaj co twe ciało mówi 

 

 

G a 

W miłosnej studni już nie utoniesz 

 

F G 

 

Ref: 

Kochaj mnie 

 

 

 

 

C G7 a7 G C 

Kochaj mnie 

Kochaj mnie nieprzytomnie 

 

 

C G7 a7 

Jak zapalniczka płomień  

 

 

Jak sucha studnia wodę  

 

 

F G 

 

Kochaj mnie 

Kochaj mnie 

Kochaj mnie nieprzytomnie 

Jak księżyc w oknie śmiej się i płacz 

 

e F 

Na linie nad przepaścią tańcz   

          G a F 

Aż w jedną krótką chwilę 

 

           G a 

Pojmiesz po co żyjesz   

 

    

F G 

 

background image

str. 49 

 

T.Love - Chłopaki nie płaczą 

 

Mówisz życie jak cukierek 

 

 

D h 

Gorzkie jest czasami 

 

 

 

D h A 

Mówisz panna zostawiła 

Kumple dawno cię olali 

Ale nie bój nic - minie jakiś czas  

 

B A C H 

Poczuj chłodny świt, wszystko przejdzie ci 

G A G A 

 

Ref: 

U-u-u chłopaki   

 

 

D G 

 

U-u-u nie płaczą 

 

 

D G 

 

U-u-u chłopaki   

 

 

e A 

 

U-u-u nie płaczą 

 

 

e A 

 

Nie masz kasy - odpuść sobie 

Jutro przecież też jest dzień 

Może kiedyś ci pomogę 

Może ty nie wystawisz mnie 

 

Na na nana nana .... 

background image

str. 50 

 

T. Love - Dzikość serca 

 

Coraz bliżej końca wieku chory świat dogorywa   

 

D h 

Wszystko luniesz niedługo ale jeszcze trochę czasu 

Tak brakuje nam miłości tej szalonej tej okrutnej 

Moje serce pełne bólu, moja dusza industrialna 

 

Ref: 

Jestem chory, dziki wariat tak jak świat  

 

 

D A h Fis 

Gnam do przodu nie zatrzymuj mnie kochanie, nie 

 

G E 

Czas prowadzi mnie za rękę może Pan 

Może szatan sam już nie wiem co to jest 

 

Dzisiaj niebo takie smutne ponad nami, ponad nami 

Przytulamy się do siebie, całujemy tak samotni, tak samotni 

Tak się trudno porozumieć, udajemy, gra się toczy 

Zapalamy papierosa, ponad nami smutne niebo 

 

Ref: 

 

Dzień zasypia mrok się budzi, płynę gdzieś autostradą 

Mijam światła samochodów tak do nikąd sensu brak, sensu brak 

Przecież życie takie krótkie tak tragicznie bezcelowe 

Jestem jeźdźcem, synem słońca zidiociałym czarownikiem 

 

Ref: x3 

background image

str. 51 

 

T. Love - I Love You 

 

G  CD  C   /x2 

Olewam rząd, mandaty drogowe             

 

G D 

Dilerów, maklerów, warty honorowe        

 

C 

I jeszcze wąsacza olewam na zdrowie 

Prymasa w lampasach, komuchy nie lubię  

Tylko na Tobie naprawdę mi zależy 

Tylko Ciebie naprawdę potrzebuję 

I kiedy kiedy znikasz kiedy Ciebie nie ma 

W powietrzu czuję czegoś mi brakuje 

 

Ludzie mówią, że jestem pijakiem 

Chodnikowym, równym chłopakiem 

Ludzie mówią, że nie trzymam tonacji 

Nie ćwiczę gam nowej demokracji 

Ale ja mam w sobie mordercę 

Wojownika, chcę zjeść twoje serce 

Chcę mieć w Tobie przyjaciela 

Poczuć coś, poczuć coś, coś Ci dać 

 

 

Oh yeah! Chcę Ci powiedzieć                      

G C D 

 

I love you I love you I love you I love you       C 

 

Oh yeah! Nie jestem mądry 

 

I love you I love you I love you  

 

Oh yeah! Nie jestem dobry 

 

I love you I love you I love you I love you 

 

Oh yeah! Chcę Ci powiedzieć 

 

I love you I love you I love you  

 

Pozytywnego coś, pozytywnego coś 

Bardzo chciałbym dać dziś Tobie 

Pozytywnego coś, pozytywnego 

To nie jest łatwe to nie jest modne 

Ale ja nie lubię latać nisko 

Uwierz mi, uwierz chcę być blisko 

Telepatycznie, telefonicznie 

Wiem o czym myślisz, wiem czego chcesz 

 

Olewam złączonych w organizacjach 

Szprycerów olewam na kolejowych stacjach 

I tych co robią po uszy w biznesie 

W skorpionach białych olewam kolesi 

Tylko na Tobie naprawdę mi zależy  

Tylko Ciebie naprawdę potrzebuję 

I kiedy, kiedy znikasz, kiedy Ciebie nie ma 

W powietrzu czuję, czegoś mi brakuje 

 

W moim śmietniku pogryzłem wszystkie kości 

Bo ja chciałbym żyć w mieście miłości 

W moim śmietniku pogryzłem kilku gości 

Bo ja chciałbym żyć w mieście miłości 

I love you I love you I love you I love you I love you I love you  

I love you I love you I love you I love you I love you I love you I love you I 

 

background image

str. 52 

 

T. Love - Warszawa 

 

Za oknem zimowo zaczyna się dzień                  

H 

Zaczynam kolejny dzień życia                     

 

cis A 

Wyglądam przez okno, na oczach mam sen 

A Grochów się budzi z przepicia 

Wypity alkohol uderza w tętnice 

Autobus tapla się w śniegu 

Przez szybę oglądam betonu stolicę 

Już jestem na drugim jej brzegu 

 

 

Gdy patrzę w twe oczy zmęczone jak moje        E H A 

 

To kocham to miasto zmęczone jak ja 

 

Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje 

 

Gdzie wiosna spaliną oddycha 

 

Krakowskie Przedmieście zalane jest słońcem 

Wirujesz jak obłok. wynurzasz się z bramy 

A ja jestem głodny, tak bardzo głodny 

Kochanie, nakarmisz mnie snami 

Zielony Żoliborz, pieprzony(*)Żoliborz 

Rozkwita na drzewach na krzewach 

Ľciekami z rzeki kompletnie pijany 

Chcę krzyczeć, chcę ryczeć, chcę śpiewać  

 

        Gdy patrzę... 

 

Jesienią zawsze zaczyna się szkoła 

A w knajpach zaczyna się picie 

Jest tłoczno i duszno, olewa nas kelner 

I tak skończymy o świcie 

Jesienią zawsze myślę o latach 

Tak starych jak te kamienice 

Jesienią wychodzę z tobą na spacer 

Przez pełne kasztanów ulice 

 

        I patrzę... 

background image

str. 53 

 

T. Love - Wychowanie 

 

Dziękuję mamie i tacie za opiekę 

 

e D C H7 

Za ciepło rodzinne i kłótnie przy kolacji 

Dziękuję szkole za pierwsze kontakty 

Na dzikie wakacje i nerwy w ubikacji 

 

Ref: 

        Ojczyznę kochać trzeba i szanować 

D h G A 

        Nie deptać flagi i nie pluć na godło 

        Należy też w coś wierzyć i ufać 

        Ojczyznę kochać i nie pluć na godło 

                

 

 

 

 

e   h   C   H7  } x4 

 

Cześć gdzie uciekasz, skryj się pod mój parasol 

Tak strasznie leje i mikro wszędzie 

Ty dziwnie oburzona odpowiadasz nie trzeba 

Odchodzisz w swoją stronę, bo tak cię wychowali 

 

Ref: 

        Ojczyznę kochać trzeba i szanować 

        Nie deptać flagi i nie pluć na godło 

        Należy też w coś wierzyć i ufać 

        Ojczyznę kochać i nie pluć na godło 

  

Wydaje mi się, że jesteś gdzieś daleko 

Tak się tylko wydaje, bo właściwie ciebie nie ma 

Tak bardzo chciałbym, abyśmy zwariowali 

Tak bardzo chciałbym, lecz tak nas wychowali 

 

Ref: 

        Ojczyznę kochać trzeba i szanować 

        Nie deptać flagi i nie pluć na godło 

        Należy też w coś wierzyć i ufać 

        Ojczyznę kochać i nie pluć na godło