background image

16

KONSTRUKCJE MOSTOWE

Magazyn Autostrady 4/2005

Sesję rozpoczęto wygłoszeniem siedmiu re-

feratów generalnych zaprezentowanych przez 
zaproszonych autorów (spis referatów z sesji 
„Mosty łukowe” zamieszczamy poniżej). 
Po ich prezentacji rozpoczęła się dyskusja, 
podczas której poruszono następujące za-
gadnienia: technologia i zakres stosowania 
mostów łukowych, systemy podwieszeń tego 
typu mostów, zabezpieczenie antykorozyjne, 
kolorystyka obiektów, prawa autorskie. 
Poniżej przedstawiamy skrót wybranych 
wypowiedzi uczestników sesji, który został 
zredagowany przez organizatorów konferen-
cji na podstawie zapisu magnetofonowego, 
rejestrującego przebieg dyskusji. 

T

ECHNOLOGIA

 

BUDOWY

 

I

 

ZAKRES

 

STOSOWANIA

 

MOSTÓW

 

ŁUKOWYCH

 

Prof. Andrzej Jarominiak z Politech-

niki Rzeszowskiej zwrócił uwagę na ogrom-
ną różnorodność metod budowy mostów 
łukowych stosowanych na świecie. Obecnie 
rzadko mosty łukowe są budowane na 
pełnych rusztowaniach. Częściej stosowany 
jest montaż łuków z użyciem tymczasowych 
punktowych podpór, wykonanych w roz-
stawie od kilkunastu do 25-30 m. Średnie 
i duże przęsła łukowe, zarówno stalowe, 
jak i betonowe, są najczęściej budowane 
metodą wspornikową. Wsporniki wypro-

•  mimo zbudowania w kraju szeregu na-

prawdę ładnych mostów łukowych, nie 
mamy ciągłości tradycji ich stosowania 
i zgromadzonych doświadczeń w tej 
dziedzinie.
Analizując przydatność mostów łukowych, 

należy również uwzględnić następujące 
fakty: 

•  pojawiły się nowe możliwości budowy 

mostów łukowych o dużej rozpiętości, 
także w terenie nizinnym i na nieskalnym 
podłożu, dzięki stosowaniu w przęsłach 
przyległych do łukowego konstrukcji 
półłukowych i ściągów między końcami 
półłuków,

•  mamy doświadczenie w budowie mostów 

podwieszonych, co umożliwia wykonanie 
przęseł łukowych metodą wspornikową, 
z podwieszaniem elementów łuków na 
tymczasowych pylonach, 

•  w zakresie potrzeb krajowych mosty łuko-

we nie ustępują pod względem rozpiętości 
mostom podwieszonym, a utrzymanie 
mostów łukowych jest mniej kłopotliwe, 

•  można wykorzystać zalety konstrukcyjne 

i technologiczne mostów łukowych z rur 
stalowych, wypełnionych betonem bez-
skurczowym (w USA trwają badania nad 
stosowaniem rur kompozytowych zamiast 
rur stalowych), 

•  jest już u nas stosowana prefabrykacja 

łukowych mostów betonowych, 

•  mamy w kraju możliwość wykonywania 

fundamentów szczelinowych, które nadają 
się do przenoszenia rozporu łuków. 

Zdaniem prof. 

A. Jarominiaka, mosty 

łukowe mogą być poważną alternatywą 
w analizie projektowej każdej dużej prze-
prawy mostowej. A ponieważ za mostem 
łukowym zwykle przemawiają względy 
estetyczne, dlatego wskazana jest analiza na 
etapie projektowania koncepcyjnego zasad-
ności zastosowania konstrukcji łukowej już 
wtedy, gdy szerokość przeszkody przekracza 
25-30 m. 

Na zakończenie profesor przytoczył 

ref leksję zawartą w jego artykule „Mosty 
łukowe z końca XX wieku” („Inżynieria 
i Budownictwo” nr 10/96): „Chociaż 
początki budowli łukowych sięgają staro-
żytności, to współcześnie wykorzystuje się 
osiągnięcia inżynierii materiałowej i uzy-
skany poziom metod analizy konstrukcji, 
aby wyrazić odwieczną formą łuku nowe 
idee estetyczne, konstrukcyjne i techno-
logiczne. O możliwościach budownictwa 
mostów łukowych świadczy pogląd Jeana 
Mullera, że obecnie są już warunki dla 
zbudowania mostu łukowego o rozpiętości 
1000 m. A ponieważ wśród motywacji 
postępu ważne miejsce zajmują ambicje 
człowieka, w tym mniej lub bardziej 

Kontynuujemy publikację materiałów podsumowujących Drugie Podkarpackie 

Spotkanie Dyskusyjne „Budowa i utrzymanie mostów”, którego organizatorem była 
Katedra Mostów Politechniki Rzeszowskiej. W poprzednim wydaniu zamieściliśmy 
opracowanie sesji poświęconej fundamentom głębokim. W tym numerze prezentujemy 
skrót wypowiedzi uczestników sesji „Mosty łukowe”. 

wadza się z obu wezgłowi łuku i w miarę 
wydłużania, podwiesza kablami na tymcza-
sowych pylonach. W mostach łukowych 
wieloprzęsłowych wsporniki montuje się 
symetrycznie względem pylonów ustawio-
nych na filarach. Elementy montażowe 
dowożone są wodą, podawane dźwignicą 
linową lub wózkami przemieszczającymi 
się po montowanym łuku. Element łuku 
ma długość odpowiadającą pozostałym 
elementom montażowym lub jest od nich 
kilkakrotnie dłuższy. Wtedy jest monto-
wany na dnie przekraczanej przeszkody 
i podnoszony na linach urządzeniami 
zainstalowanymi na końcach wsporników 
konstrukcji przęsła. Wiele mostów łuko-
wych ze ściągiem zmontowano na brzegu 
i zaholowano na jednostkach pływających 
na filary. Regulacja zanurzenia pływaków 
jest uzyskiwana sprężonym powietrzem, 
co jest z wielu względów dogodniejsze niż 
stosowane u nas balastowanie pływaków 
wodą. Łuki bywają na czas przemiesz-
czania wyposażane w tymczasowe ściągi. 
Mosty wieloprzęsłowe są montowane na 
brzegu odcinkami zawierającymi półłuki 
sąsiednich przęseł; po sprężeniu ściągiem 
umieszczonym w poziomie zworników ta-
kie odcinki są przewożone na filary i wtedy 
zwierane. Inne metody budowy polegają na 
wzdłużnym nasunięciu lub obrocie łuku 
zmontowanego w całości na brzegu albo 
na obrocie półłuków: 

−  w poziomie, zmontowanych na brzegach,

−  w pionie, zmontowanych na wezgłowiach 

w pozycji pionowej; po zwarciu łuków 
instaluje się pomost. 
Światowy stan sztuki budowania mostów 

łukowych stwarza przesłanki do wymiany 
poglądów, w jakim zakresie celowe jest stoso-
wanie tego rodzaju mostów w Polsce. 

Profesor zwrócił uwagę, że:

•  około 80% mostów w Polsce to obiekty 

o długości nie przekraczającej 100 m, 
z przęsłami rozpiętości do 25-30 m, 

•  znaczna część kraju jest równiną, 

•  tylko w niewielu miejscach zalegają na 

praktycznie dostępnych głębokościach 
niepodatne skały, 

Mosty łukowe

Spis referatów:

1. Prof. dr hab. inż. Kazimierz Flaga – „Przegląd 

mostów łukowych zbudowanych w Polsce”

2. Mgr inż. Jerzy Bąk – „Projekt mostu łukowego 

przez Wisłę w Puławach”

3. Mgr inż. Krzysztof Topolewicz – „Projekt mostu 

łukowego przez rzekę Dziwną w Wolinie”

4. Mgr inż. Edward Marcinków – „Problemy budowy 

betonowych mostów łukowych”

5. Mgr inż. Andrzej Pruchniak – „Problemy wykona-

nia konstrukcji stalowych mostów łukowych”

6. Mgr inż. Krzysztof Wąchalski, mgr inż. Marek Su-

dak – „Nowe mostowe obiekty łukowe w Gdyni”

7. Prof. inż. Andrzej Jarominiak – „State of the art 

budowy mostów łukowych na świecie”

background image

17 

KONSTRUKCJE MOSTOWE

www.elamed.com.pl/autostrady

świadome pragnienie pozostawienia śladu 
w pamięci potomnych, wyrażające tęsknotę 
naszego gatunku za nieśmiertelnością, dla-
tego można oczekiwać jeszcze wielu, dziś 
trudnych nawet do wyobrażenia rozwiązań 
mostów o konstrukcjach łukowych”. 

Prof. Witold  Wołowicki  z Politechniki 

Poznańskiej dodał, że jeśli skończy się 
zakres budowli z blach falistych, to bardzo 
korzystne mogą być sklepienia z betonu – np. 
prefabrykowane, wykonywane bez ścianek 
czołowych, stosowane m.in. u naszych po-
łudniowych sąsiadów. Zapewniają ciągłość 
nawierzchni, ciągłość zasypki gruntowej, 
eliminują dylatacje, a więc już od tych kil-
kunastu metrów, zdaniem profesora, mosty 
łukowe – a sklepione do nich należą – mogą 
być stosowane. 

S

YSTEMY

 

PODWIESZEŃ

 

MOSTÓW

 

ŁUKOWYCH

 

Mgr inż. Jan Piekarski z firmy BBR 

Polska poruszył problem systemów podwie-
szenia łuków. Zwrócił uwagę, że w mostach 
łukowych występują duże oddziaływania dy-
namiczne i problemy zmęczeniowe i dlatego 
mosty te często stawiają większe wymagania 
niż mosty podwieszone. Dlatego wybór 
konstrukcji wieszaków jest dosyć istotny, 
a o tym nie zawsze się pamięta. We współ-
czesnych systemach podwieszeń mamy do 
czynienia z rozwiązaniami linowymi i pręto-
wymi. Można wymienić co najmniej trzy ro-
dzaje lin: z drutów równoległych, ze splotów 
7-drutowych i tzw. zamknięte, patentowe. 
Każdy z tych rodzajów był już po roku 
dziewięćdziesiątym stosowany w mostach 
polskich: lina drutowa w Ostrołęce, liny 
splotowe np. w wiaduktach na autostra-
dzie A4 koło Wrocławia, lina zamknięta 
w Wolinie. Także system prętowy już u nas 
stosowano – przykładem jest most Kotlarski 
w Krakowie, który nie jest może w czystej 
formie mostem łukowym, ale występuje 
w nim podwieszenie systemem prętowym. 
Szczególną uwagę należy zwracać na wytrzy-
małość zmęczeniową – najwyższe parametry 
osiągają liny z drutów równoległych lub ze 
splotów. Natomiast liny zamknięte są pod 
względem parametrów zmęczeniowych 
niewątpliwie gorsze. Mgr inż. J. Piekarski 
poruszył także problem instalowania wie-
szaków. Otóż można zaobserwować inną 
tendencję w mostach łukowych niż w mo-
stach podwieszonych. W mostach łukowych 
jest tendencja do stosowania lin fabrycznie 
przygotowanych w całości i w całości 
montowanych – nie lin prefabrykowanych 
na budowie. Jest to związane ze specyfiką 
montażu jednych i drugich konstrukcji, 
i po części z ich wielkością. Przy porówny-
walnych rozpiętościach, np. 215 m mostu 
w Puławach, najdłuższy wieszak ma 34 m, 

a w moście Świętokrzyskim przy rozpiętości 
przęsła około 180 m najdłuższa lina ma 
150 m. W mostach łukowych są zupełnie 
inne warunki montażu i dość oczywista 
jest tendencja  do stosowania lin gotowych, 
łatwych do zamontowania. Ponadto w mo-
ście łukowym najkrótsze wieszaki są bardzo 
krótkie. Wiadomo, że systemy dominujące 
w mostach podwieszonych, tzn. liny ko-
twione szczękowo, są w przypadku bardzo 
krótkich cięgien mało efektywne. Stąd 
logiczna wydaje się dominacja w mostach 
łukowych systemów fabrycznych. 

Jeżeli chodzi o wieszaki prętowe, warta 

podkreślenia jest ich dość istotna zaleta 
w stosunku do wieszaków linowych, 
mianowicie to, że każda lina w celu nacią-
gnięcia wymaga dojścia od strony głowicy. 
Wieszaki prętowe, jeżeli są ze stali 18G2A, 
można napinać na ich wolnej długości, 
np. kluczem dynamometrycznym. Przy 
stalach o wyższej wytrzymałości nie da 
się tego zrobić, ponieważ tarcie w gwin-
cie przy wytężeniu materiału zmienia się 
w sposób nieliniowy i nie wiemy, jaką siłę 
wprowadzamy w wieszak. Wówczas można 
zastosować hydrauliczną metodę naciągu, 
np. taką, jaką zastosowano w moście Ko-
tlarskim w Krakowie. Możliwość napinania 
na wolnej długości wieszaka, bez ingerencji 
w zakotwienie, znakomicie ułatwia odpo-
wiednie skonstruowanie strefy zakotwienia 
i na górze i na dole wieszaka.

Dr inż. Krzysztof Żółtowski z Politech-

niki Gdańskiej, nawiązując do wypowiedzi 
mgr. inż. Piekarskiego, podał, że był pewien 
problem z wyborem wieszaków mostu w Wo-
linie. Jezdnia mostu jest żelbetowa i stosun-
kowo ciężka – zastosowany stan wstępnego 
napięcia lin powoduje niedużą zmienność 
naprężeń i dzięki temu wpływ zmęczenia 
jest mniejszy. Liny są rozwiązaniem trady-
cyjnym, charakteryzują się tym, że mają 
moduł sprężystości niższy niż liny ze splotów 
7-drutowych, a nawet pręty lite. Czasami 
jest to zaleta, czasami wada. W przypadku 
mostu w Wolinie, dzięki quasisprężystemu 
podparciu pomostu ukośnymi wieszakami, 
uzyskano redystrybucję obciążeń skupionych 
na dłuższe fragmenty łuku. Dzięki temu moż-
na było zaprojektować łuk jako konstrukcję 
lekką oraz uzyskać efekt przestrzennej pracy 
łuku, wieszaków i ściągów.

Z

ABEZPIECZENIE

 

ANTYKOROZYJNE

 

Mgr inż. Andrzej Pruchniak z Mosto-

stalu Puławy poruszył problem wykonania 
zabezpieczeń antykorozyjnych – szczególnie 
wewnątrz przekrojów skrzynkowych o ma-
łych wymiarach. Trudności takie wystąpiły 
przy wykonywaniu metalizacji łuków mostu 
w Wolinie. 

background image

18

KONSTRUKCJE MOSTOWE

Magazyn Autostrady 4/2005

Mgr inż. Filipiuk z Transprojektu 

Gdańskiego potwierdził, że rzeczywiście cyn-
kowanie wewnątrz skrzynek jest niefortunne. 
W dzisiejszych czasach są odpowiednie farby 
i trzeba zaniechać cynkowania przekrojów 
skrzynkowych. 

Dr inż. Wąchalski z firmy Pont-Projekt 

podał przykład zabezpieczenia wiaduktu 
w ciągu ul. J. Wiśniewskiego w Gdyni, gdzie 
jest łuk bez stężeń (skrzynki stalowe spawane, 
zamknięte) i gdzie analizowano problem 
zabezpieczenia antykorozyjnego już na etapie 
projektowania. Powstał specjalny program 
zabezpieczenia, polegający na zamknięciu 
komór. Komory były kontrolowane przez 
pomiar ciśnienia – zabezpieczenie jest bliższe 
technice okrętowej. Zostały wprowadzone 
inhibitory korozji, a dla inwestora opraco-
wano specjalne instrukcje postępowania. 
Pewną zaletą konstrukcji było też wygodne 
zabezpieczenie na zewnątrz – pozbyliśmy 
się szeregu żeber, elementów wystających, 
wszelkie krawędzie są zredukowane do 
minimum.

Mgr inż. Jan Piekarski przypomniał, 

że dzisiaj można zaproponować dowolny 
poziom zabezpieczeń antykorozyjnych 
– galwanizację, woski, osłonki. Jest to 
kwestia kosztów i sprecyzowania warunków 
w specyfikacji technicznej, tj. określenia, 
czego zamawiający oczekuje. Oczywiście 
związek pomiędzy jakością zabezpieczenia 
antykorozyjnego a ceną na ogół nie podlega 
dyskusji. 

Dr inż. Żółtowski  z Politechniki  Gdań-

skiej stwierdził, że w wielu nowoczesnych 
konstrukcjach mostowych budowanych na 
świecie skrzynek wewnątrz się nie maluje 
– jest to już w zasadzie standard. Skrzynki są 
zamknięte, zapewnia się wewnątrz odpowied-
nie warunki wilgotnościowe – może być tam 
jakieś urządzenie kontrolujące wilgotność 
(tak zbudowane są największe mosty na 
świecie, np. most przez Wielki Bełt i wiele 
innych obiektów). Na potwierdzenie słusz-
ności takiego postępowania dr Żółtowski 
przytoczył przykład mostu Trasy Zamkowej 
w Szczecinie.  Skrzynki  zostały  w środku 
pomalowane, ale w bardzo gorący dzień, 
w sierpniu, kiedy konstrukcja była bardzo 
nagrzana. Następnie skrzynki zostały „na 
głucho”, wręcz hermetycznie zamknięte. 
Konstrukcję tak doszczelniono, żeby nic 
nie przedostawało się do środka. Następnie 
po ponad dziesięciu latach włazy zostały 
otwarte (przegląd odbył się kilka lat temu). 
Po trzech dniach wietrzenia konstrukcji 
przeprowadzono kontrolę wnętrza. Można 
było spostrzec tylko niewielką ilość usterek. 
Jak wiadomo, most był oddany do użytku 
pod koniec lat osiemdziesiątych, a to był 
czas bardzo złego podejścia do kontroli 
prac wykończeniowych. W związku z tym 

były w środku ogniska korozji, ale była to 
tylko drobna korozja – jakby element stalowy 
kilka dni leżał na dworze. Co jeszcze było 
ciekawe? W jednym z elementów tego mostu, 
w komorach od strony centrum miasta, 
stwierdzono, że część konstrukcji w ogóle nie 
została w środku pomalowana. Pierwsze pola 
były pomalowane, a następne nie. Był tylko 
jakiś „podkład”, ale stopień korozji nie był 
większy. Nakłady poniesione na malowanie 
mostu w środku są naprawdę bardzo duże 
w stosunku do zainstalowania urządzenia 
kontrolującego stan powietrza i wilgotności. 
Ponadto, gdyby chcieć pomalowany w środ-
ku most po dwudziestu latach doprowadzić 
do idealnego stanu, to znowu należałoby 
go piaskować, malować itd. W związku 
z tym rozwiązanie polegające na stworzeniu 
w środku skrzynek takiej atmosfery, aby most 
nie rdzewiał, jest właściwe. Mogło być ono 
zastosowane bez żadnych przeszkód również 
w Wolinie. 

Prof. Jarominiak podał przykład znanej 

z innowacyjnej działalności brytyjskiej firmy 
Manswell, która zabezpiecza przed korozją 
mosty belkowe blachownicowe z pomostem 
górnym (także użytkowane), stosując płyty 
z tworzywa sztucznego zbrojonego włóknem 
szklanym, podwieszone do dolnych pasów 
dźwigarów. Przeprowadzono badania polega-
jące na porównaniu stanu próbek stali bardzo 
dobrze zabezpieczonych powłoką malarską, 
które umieszczono w poziomie pomostu 
(ale tak, żeby nie były zachlapywane), ze 
stanem próbek bez żadnego zabezpieczenia, 
umieszczonych w przestrzeni zamkniętej pły-
tami. Po kilku latach okazało się, że na tych 
drugich próbkach powstał jedynie śladowy 
nalot korozyjny, natomiast próbki znajdujące 
się na zewnątrz, mimo zabezpieczenia, uległy 
znacznej korozji. W rezultacie badań uznano, 
ze malowanie ochronne można ograniczyć 
tylko do zewnętrznych powierzchni bla-
chownic. Natomiast elementy znajdujące 
się w przestrzeni zamkniętej podwieszonymi 
płytami nie wymagają malowania, gdyż ich 
korozja praktycznie nie występuje. Jeżeli do 
tego uwzględnimy możliwość stosowania 
inhibitorów korozji, na których skuteczność 
w przestrzeni zamkniętej można liczyć, to 
są podstawy do rezygnacji z malowania we-
wnętrznych powierzchni dźwigarów, nie tylko 
skrzynkowych, ale i chronionych osłonami.

Mgr inż. Wasilkowski z Generalnej 

Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad od-
działu w Szczecinie stwierdził, że projektanci 
powinni opracowywać szczegółowy projekt 
zabezpieczeń antykorozyjnych. Tworzone są 
projekty budowlane, wykonawcze, specyfika-
cje – są to tomy, grube księgi, ale często brak 
w nich konkretów. 

Mgr inż. Pruchniak zwrócił uwagę, że 

obecnie projekt zabezpieczeń często opra-

cowuje wykonawca konstrukcji. W projekcie 
mostu jest ogólny schemat, ale całość spraw 
związanych z zabezpieczeniem antykorozyj-
nym generalnie spoczywa na wykonawcy. 

Dr inż. Wąchalski stwierdził, że w związ-

ku z procedurami, które obowiązują w zamó-
wieniach publicznych, bardzo trudno byłoby 
wykonać szczegółowy projekt zabezpieczenia 
antykorozyjnego, dlatego że oprócz ogólnej 
części, gdzie identyfikujemy środowisko 
i definiujemy właściwy poziom zabezpiecze-
nia antykorozyjnego, jest część, gdzie jest 
szczegółowe odniesienie się do technologii, 
konkretnych zestawów, producentów, apro-
bat itd. A tego dla publicznych zamówień 
projektantom robić nie wolno. 

Dr inż. Żółtowski  zauważył, że pro-

jektantom często wydaje się, że statyka, 
wytrzymałość czy forma architektoniczna to 
sprawy najważniejsze. Jednak kiedy most się 
zbuduje, najbardziej istotne są antykorozja 
i problemy utrzymaniowe, w związku z czym 
powinien być wykonywany kompleksowy 
projekt zabezpieczeń antykorozyjnych, 
choć nie w znaczeniu zestawu malarskiego 
konkretnej firmy. 

K

OLORYSTYKA

 

OBIEKTÓW

 

Mgr inż. Krzysztof Topolewicz z Trans-

projektu Gdańskiego, omawiając most przez 
rzekę Dziwną w Wolinie stwierdził, że jego 
zastrzeżenia wzbudza kolorystyka obiektu. 

Mgr inż. Filipiuk zauważył, że nieza-

leżnie od tego, co zaproponuje projektant, 
decyzja w sprawie kolorystyki często należy 
do jednoosobowego kierownictwa inwestora. 
W przypadku mostu w Wolinie zapropono-
wano kilka wersji kolorystycznych, a osta-
teczna decyzja jest zupełnie inna. 

Dr inż. Żółtowski podkreślił, że wło-

żono wielki wysiłek w zaprezentowanie 
wstępnych koncepcji mostu, w pokazanie 
jego architektury i krajobrazu. Dzięki takim 
wysiłkom konstrukcja łukowa została doce-
niona i wybrana. Niestety, estetyka obiektu 
nie jest tak zadowalająca, jak zakładano 
– niefortunne malowanie przyczyniło się do 
jej pogorszenia. 

Mgr inż. Jan Piekarski dodał, że cza-

sami patrząc na propozycje kolorystyczne 
inwestorów tęskni do czasów, kiedy można 
było wybrać wśród kolorów farb barwę sza-
rą. Pomysły malowania naszych mostów są 
czasami szaleńcze. 

Zdaniem 

dr. inż. Krzysztofa  Wąchal-

skiego kwestia kolorystyki obiektów jest 
bardzo ważna. Projektanci mostów są po czę-
ści architektami tych obiektów i nie wolno 
dopuszczać, albo przynajmniej starać się nie 
dopuszczać, do sytuacji, w których ktoś inny 
decyduje o kolorystyce. Oczywiście, jeżeli 
projektant nie ma dostatecznej wiedzy, powi-
nien problem skonsultować, ale nie powinien 

background image

19 

KONSTRUKCJE MOSTOWE

www.elamed.com.pl/autostrady

dopuszczać do sytuacji, kiedy ktoś inny, 
np. urzędnik, decyduje o kolorystyce, nie 
znając odpowiednich zasad. Dr  Wąchalski 
przypomniał książkę profesora Wasiutyńskie-
go dotyczącą kształtowania mostów, w tym 
zasad dobierania kolorystyki oraz stwierdził, 
że projektanci mostów powinni zajmować 
stanowisko podobne do architektów, którzy 
nie dopuszczają do tego, aby ich obiekty 
kolorystycznie kształtował ktoś inny. 

Mgr inż. Wasilkowski wskazał na ko-

nieczność przedstawienia przez projektanta 
trzech, czterech wersji kolorystyki obiektu 
– wówczas można wybrać tę najlepszą. Opra-
cowując koncepcje kolorystyki, należy wyko-
rzystywać nowoczesne techniki wizualizacji. 

P

RAWA

 

AUTORSKIE

 

W trakcie  dyskusji 

mgr inż. Jerzy Bąk 

z firmy Pomost poruszył problem procedury 
projektowania obiektu i praw autorskich. Po-
dał przykład mostu w Puławach, gdzie GDD-
KiA określiła kształt konstrukcji. Koncepcja 
została opracowana w firmie Transprojekt 
Warszawa przez obecnego na konferencji mgr 
inż. Witolda Doboszyńskiego. Koncepcja 
opracowana przez Transprojekt i projekt 
mostu opracowany przez firmę Pomost mają 
tylko tyle wspólnego, że jest to łuk o rozpię-
tości około 210 metrów, z jazdą pośrednią 
i łukami  nachylonymi  w stronę  pomostu. 
Wszystkie inne rozwiązania konstrukcyjne 
są zupełnie różne. Autorem koncepcji jest 
Transprojekt. Ale jednocześnie należy pod-
kreślić, że projekt opracowany przez Pomost 
nie jest kopią opracowania Transprojektu. 
W Transprojekcie opracowano kilka kon-
cepcji – rozpiętości wynosiły od 180 do 
208 m. Wezgłowia i zastrzały łuku zostały 
zaprojektowane z betonu, system wieszaków 
był również zupełnie inny. Można zadać py-

tanie: czy jest właściwym, by jeden projektant 
tworzył koncepcję, a następnie, na bazie tej 
koncepcji, inny projektant opracowywał 
projekt budowlany, a jeszcze inny projekt 
wykonawczy mostu? 

Oczywiście były takie przypadki, gdzie 

koncepcję wykonywała firma Pomost, a inna 
firma opracowywała projekt techniczny, po-
nieważ wygrała przetarg mając najlepszą (?) 
ofertę – czyli najniższą cenę.

Prof. Henryk  Zobel  z Politechniki 

Warszawskiej zadał inwestorowi pytanie, jak 
to jest tak naprawdę z prawami autorskimi 
w takim przypadku. Jaka jest rola inwestora 
w tym procesie?   

Odpowiadając, 

mgr inż. Janusz Wasil-

kowski  stwierdził, że inwestor musi zorga-
nizować przetarg, w wyniku czego wygrywa 
jakaś koncepcja. Następnie jest przetarg na 
projekt i wygrywa najtańsza oferta. Często 
jest tak, że wygrywa nie ten projektant, który 
opracował koncepcję, ale ktoś inny. Docho-
dzi do wykonawstwa i – jeżeli wykonawca 
ma inne pomysły – to już naprawdę nie 
wiadomo, kto jest autorem obiektu. Sprawa 
jest jeszcze bardziej złożona, jeśli są jakieś 
roboty naprawcze. Ustawa o zamówieniach 
publicznych blokuje ręce – inwestor musi 
wybrać najniższe ceny. 

Zdaniem 

dr inż. Żółtowskiego  –  jeżeli 

inwestor zamawia koncepcję konkretnego 
autora, tym samym ją kupuje i staje się jej 
właścicielem. Są dwa rodzaje praw autorskich: 
zbywalne i niezbywalne. Niezbywalnym pra-
wem autorskim jest uwidocznienie imienia 
i nazwiska autora na opracowanej przez 
niego koncepcji. Wykonawcą dokumentacji 
budowlanej jest taki a taki, wykonawcą 
konstrukcji jest ktoś inny. Nie można ni-
kogo pominąć. Autor koncepcji powinien 

widnieć wśród „wszystkich świętych”, którzy 
przyczynili się do powstania mostu. Gdyby 
o tym pamiętano, nie byłoby kłótni o prawa 
autorskie. 

Dr inż. Siwowski  z Poliechniki  Rze-

szowskiej stwierdził, że sprawę praw au-
torskich może uporządkować inwestor, 
lokując w jednym zamówieniu wykonanie 
np. ekspertyzy, jeżeli chodzi o stan istnie-
jący, potem koncepcji (jednej lub kilku), 
a następnie na bazie koncepcji wybranej 
przez siebie, projektów budowlanych 
i wykonawczych. Doskonały pod tym 
względem przykład mieliśmy ok. dwa lata 
temu w rzeszowskim oddziale GDDKiA. 
Most przez San w Radymnie właśnie w tej 
konwencji był realizowany i nie było żad-
nych rozbieżności między projektantami, 
ponieważ od początku do końca inwencja ta 
była projektowana przez jedno biuro i jeden 
zespół projektantów. 

Dr inż. Wąchalski potwierdził koniecz-

ność uporządkowania kwestii praw autor-
skich. Zwrócił uwagę, że należy spojrzeć na 
prawa autorskie również z punktu widzenia 
ustawy „Prawo budowlane”, w której mówi się 
o projektancie, jego prawach i obowiązkach 
oraz z punktu widzenia „Ustawy o prawach 
autorskich”. Są duże niejasności w aktach 
prawnych, które rodzą wiele problemów. 
Jest wiele sporów pomiędzy projektantem, 
który wykonał projekt budowlany, a autorem 
projektu wykonawczego. Do tego dochodzą 
zmiany wprowadzone przez inwestora i wy-
konawcę. Często rodzi to dużo kontrowersji. 
Problem ten należy jasno rozstrzygnąć, aby 
odpowiedzialność tego, kto projektuje, była 
jednoznaczna, ale także, aby jego prawa były 
respektowane. 

‰

Opracował dr inż. Lucjan Janas, 

Katedra Mostów Politechniki Rzeszowskiej