background image

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 11/97

16

Temat zadania został zaproponowany przez

M

Ma

arriia

an

na

a  W

Wo

oźźn

niia

ak

ka

a z Torunia.  Oto  fragment

listu:

„Powszechnie wiadomo, że aby skutecznie

oszczędzać,  należy  znać  strukturę  wydatków.
Pomocnym mogłoby się okazać urządzenie do
monitorowania zużycia energii przez różne od−
biorniki w gospodarstwie domowym.”

Temat zadania brzmi:

Uważam, że tym razem zadanie jest trudne.

Nie spodziewam się modeli urządzeń, a raczej
opisu ogólnej koncepcji i ewentualnie schema−
tu  ideowego  proponowanego  urządzenia.  Po−
nieważ zadanie prawdopodobnie związane jest
z ingerencją w obwody sieci 220V, stanowczo
odradzam przeprowadzanie jakichkolwiek prób
przez osoby niepełnoletnie i nie mające odpo−
wiedniego przeszkolenia!

Czego oczekuję?
Przede wszystkim trzeba mieć na względzie

cel całego przedsięwzięcia, a jest nim zmniej−
szenie zużycia energii w gospodarstwie domo−
wym,  i tym  samym  zaoszczędzenie  pewnej
kwoty pieniędzy. 

Dlatego projektowanie i budowa jakichś zło−

żonych, kosztownych systemów zupełnie mija

się z celem. Chodzi o znalezienie prostych spo−
sobów  sprawdzania  zużycia  energii  poszcze−
gólnych urządzeń.

Tak bez głębszego przemyślenia, na gorąco,

widzę dwa ogólne kierunki: 
1.  Budowa  niewielkiego  urządzenia,  zawierają−

cego wtyczkę i gniazdko, które byłoby wskaź−
nikiem  mocy  (a  prościej  –  prądu)  pobieranej
z sieci. Wskaźnik mógłby albo pokazywać po
prostu  wartość  pobieranego  prądu,  albo  też
zawierać przetwornik prąd/częstotliwość i licz−
nik, a tym samym stać się licznikiem energii
wyskalowanym wprost w złotówkach.

2. Budowa centralnego miernika poboru mocy

(prądu), mierzącego prąd gdzieś w okolicach
licznika.  Wskaźnik  prądu  powinien  być
umieszczony na widocznym miejscu, by do−
mownicy  mogli  obserwować,  jak  duże  jest
całkowite  zużycie  energii  w zależności  od
ilości włączonych lamp i innych odbiorników.

Obserwacja  wskaźnika,  wyskalowanego

może nawet w złotych na godzinę, albo poka−
zująca  koszt  energii  zużytej  danego  dnia,  po−
winna  skutecznie  ostudzić  zapędy  do  marno−
trawstwa.

Takie  byłyby  dwie  moje  sugestie,  ale  przy−

puszczam, że wymyślicie coś jeszcze innego.

W każdym  razie  pamiętajcie,  że  urządzenie

nie może być bardzo kosztowne, by jego budo−
wa  miała  sens  ekonomiczny.  Inaczej  mówiąc,
by obniżenie zużycia energii, zrekompensowa−
ło koszt urządzenia w ciągu najwyżej pół roku.

Temat  zadania  jest  specyficzny,  więc  jesz−

cze  raz  ostrzegam  przed  eksperymentami
z siecią energetyczną. Jeślibyście już koniecz−
nie chcieli eksperymentować, to wykorzystaj−
cie  transformator  separujący  (o  jak  najniż−
szym  napięciu  i jak  największym  prądzie
i przeprowadzajcie  eksperymenty  po  stronie
wtórnej  transformatora  –  tam  przecież  też
macie  prąd  zmienny.  Można  wykorzystać
choćby fabryczny transformator bezpieczeńs−
twa 220V/24V.

Zgodnie  z wcześniejszymi  zapowiedziami

przedłużam  czas  nadsyłania  rozwiązań.  Ze
względu na spodziewane opóźnienia na pocz−
cie, niech to będzie półtora miesiąca. Rozwią−
zanie tego zadania możecie więc nadsyłać do
15 grudnia 1997, natomiast rozwiązanie ukaże
się nie w lutym, tylko w marcu 1998.

Sponsorem  nagród  dla  zwycięzców  jest  fir−

ma INDEL, producent szerokiej gamy transfor−
matorów.  Nagrodami  dla  zwycięzców  będą
transformatory  sieciowe,  przydatne  do  budo−
wy różnych urządzeń.

Rozwiązanie zadania powinno zawie−

rać schemat elektryczny i zwięzły opis

działania. Model i schematy montażo−

we nie są wymagane. Przysłanie dzia−

łającego modelu lub jego fotografii

zwiększa szansę na nagrodę.

Ponieważ rozwiązania nadsyłają Czy−

telnicy o różnym stopniu zaawanso−

wania, mile widziane jest podanie

swego wieku.

Ewentualne listy do redakcji czy spo−

strzeżenia do erraty powinny być

umieszczone na oddzielnych kart−

kach, również opatrzonych nazwis−

kiem i pełnym adresem.

Czas nadsyłania prac wynosi 45 dni

od ukazania się numeru (w przypad−

ku prenumeratorów – od otrzymania

pisma pocztą).

Zadanie 21

Zadanie 21

Urządzenie

wrowerze

Urządzenie

wrowerze

Tematem  zadania  18  było  zaprojektowanie

jakiegokolwiek  urządzenia  przydatnego  w ro−
werze. 

Jak zwykle nadeszło kilkadziesiąt rozwiązań,

spośród  których  26  uznałem  za  godne
wzmianki.  Tym  razem  poprzeczkę  wymagań
postawiłem  nieco  wyżej  i w efekcie  wiele
mniej  interesujących  propozycji  zostało  odło−
żonych na bok już przy pierwszym czytaniu.

Oblicze i profil Szkoły Konstruktorów w cią−

gu 18 miesięcy zdążyło się wyklarować. Cie−
szy  mnie,  że  otrzymuję  coraz  mniej  pomys−

łów  zerżniętych  żywcem  z literatury.  Jak  za−
pewne wszyscy zauważyliście, ukształtowała
się  czołówka  uczniów,  w niektórzy  z tej  czo−
łówki nadsyłają rozwiązania każdego kolejne−
go zadania.

Jestem  przekonany,  że  wreszcie  prawie

wszyscy zrozumieli, że Szkoła to nie okazja do
zobaczenia swojego nazwiska w „najlepszym
na  świecie  czasopiśmie  elektronicznym”,  tyl−
ko możliwość zaprezentowania w pełni samo−
dzielnych  opracowań  i nauczenia  się  czegoś
praktycznego.

Nie ukrywam, że cieszą mnie listy wyrażają−

ce  docenianie  roli  Szkoły.  To  przekonuje,  że
wysiłek  wkładany  w prowadzenie  Szkoły  nie
idzie  na  marne.  A oto  fragmenty  trzech  prac
z tego wydania konkursu:

„Szkoła Konstruktorów jest ulubioną częścią

całego  pisma  „Elektronika  dla  Wszystkich”.
Pomysł stworzenia takiego cyklu jest wyjątko−
wo udany” 
(Bogdan Taranta Wrocław).

„Odważyłem  się  po  raz  pierwszy,  ale

mam  nadzieję  nie  ostatni,  spróbować
swoich sił (...)

Z

Za

ap

prro

ojje

ek

ktto

ow

wa

ć u

uk

kłła

ad

d llu

ub

b s

sy

ys

stte

em

m,, p

po

ozzw

wa

alla

ajją

ą−

c

cy

y m

mo

on

niitto

orro

ow

wa

ć zzu

użży

yc

ciie

e e

en

ne

errg

giiii e

elle

ek

kttrry

yc

czzn

ne

ejj

w

w g

go

os

sp

po

od

da

arrs

sttw

wiie

e d

do

om

mo

ow

wy

ym

m..

Rozwiązanie zadania nr 

18

background image

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

17

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 11/97

Dotychczas sądziłem, że na obecnym etapie

kształcenia,  branie  udziału  w jakichkolwiek
konkursach byłoby stratą czasu i robieniem so−
bie  wstydu  (jestem  uczniem  III  klasy  LO,
a w szkołach  nie  uczy  się  elektroniki  prawie
wcale).

Jednakże doszedłem do wniosku, że aby się

czegoś  nauczyć,  potrzeba  nauczyciela.  Same
książki  i montowanie  układów  nie  wystarczy!
Natomiast wy dajecie mi wspaniałą okazję. (...)
Człowiek uczy się na błędach, ale trzeba te błę−
dy  dostrzec  i zrozumieć.  „Szkoła  Konstrukto−
rów”  to  naprawdę  nieoceniona  pomoc  w ro−
bieniu postępów!” (Tomasz Rudny, Warszawa)

„(...)  Chcę  po  prostu  powiedzieć,  że  dzięki

Wam mogę spróbować coś samemu wymyś−
lić, zaprojektować. I nie chodzi o to by wygrać
nagrody.  Nie  to  jest  najważniejsze.  Chodzi
o sam  fakt  zaistnienia,  pokazania,  że  i ja  coś
mogę  stworzyć.  Miło  potem  posłuchać,  gdy
rodzice  chwalą  dziecko,  jednak  dopiero  po−
chwała  od  kogoś  z „zewnątrz”  naprawdę
uszczęśliwia.  Kiedy  Wam  się  to  podoba  i pi−
szecie o tym, czuję się wspaniale.

To dzięki „Szkole Konstruktorów” zaczynam

(po  długiej  praktyce  w składaniu  urządzeń)
myśleć i tworzyć...

Dziękuje Wam” (Krzysztof Winkiel, Zygmuntów)
Wiele  nadesłanych  prac  zasługuje  na  uzna−

nie.  Oprócz  błyskotliwego  pomysłu,  bardzo
cenne jest także staranne opracowanie projek−
tu  i ewentualnego  modelu.  To  zawsze  doce−
niam  w waszych  pracach.  Ale  nadesłane  pro−
pozycje  zasługują  nie  tylko  na  pochwały.
O tym za chwilę.

Propozycje

Nadesłane  rozwiązania  w większości  kon−

centrowały  się  na  oświetleniu  roweru.  Słusz−
nie!  Zazwyczaj  naprawdę  nie  warto  wyważać
otwartych  drzwi  i podejmować  prób  budowy
skomplikowanych  urządzeń  typu  komputera
rowerowego,  czy  urządzenia  do  automatycz−
nej zmiany biegów. Ale wcale nie znaczy to, że
elektronik nie ma nic do roboty w zakresie do−
datkowego wyposażenia!

Zaproponowaliście liczne układy komplekso−

wej  modernizacji  instalacji  elektrycznej  rowe−
ru.  Znaczna  liczba  propozycji  bardzo  mi  się
spodobała.

Zacznijmy od oświetlenia.
Przede  wszystkim  chodzi  o tylne  światło

czerwone. Tu wszyscy proponują wykorzysta−
nie diod LED. Bardzo dobrze! Diody LED wy−
tworzą  taką  samą  ilość  światła  przy  znacznie
mniejszym  prądzie.  Dodatkowo  niewielki  kąt
świecenia diod jest tu nie wadą, tylko zaletą –
w praktyce chodzi przecież o to, by światło by−
ło  dobrze  widoczne  dla  kierowców  jadących
z tyłu. Lampa tylna nie musi wcale świecić na
boki,  a tylko  do  tyłu.  Dlatego  zastosowanie
diod o kącie świecenia rzędu 20° jest nie tylko
możliwe, ale wręcz pożądane. Oczywiście po
zamontowaniu  takiej  diody  (lub  lepiej  kilku
diod), należy dokładnie wyregulować kierunek
świecenia.

Spora  grupa  osób  zaproponowała,  by  tylna

lampka  świeciła  nie  światłem  ciągłym,  ale
przerywanymm,  tak  jak  w fabrycznych  lamp−
kach tego typu. Migające czerwone światełko
niewątpliwie bardziej zwraca na siebie uwagę.

Oczywiście zbudowanie generatora z kostką

555 czy z bramkami CMOS nikomu nie sprawi
trudności.

Jeden z kolegów zaproponował umieszcze−

nie światełek ostrzegawczych, zasilanych z ba−
terii zegarkowych w pedałach. Pomysł nie jest
dobry. Nie tylko ze względu na cenę takich ba−
teryjek i kłopoty z wykonaniem i utrzymaniem
w czystości takiego urządzenia. Każdy kierow−
ca potwierdzi, że wystarczająco spełniają swą
rolę pomarańczowe odblaski, montowane fab−
rycznie na pedałach. Przy okazji trzeba zdecy−
dowanie  przypomnieć,  że  zastosowanie  ja−
kichkolwiek  elektronicznych  „wynalazków”
w żadnym wypadku nie powinno nikogo skło−
nić do zrezygnowania z tylnego światła odblas−
kowego  –  elektronika  czasem  płata  figle,
a dobre światełko odblaskowe spełnia swą ro−
lę zawsze.

Wielu  uczestników  proponuje  budowę  kie−

runkowskazów. Inni wątpią w ich przydatność
w dzień.

Ale  bez  względu  na  rzeczywistą  widocz−

ność  w dzień,  kierunkowskazy  to  dobry  po−
mysł. Ja przed laty, kiedy byłem jeszcze pięk−
ny, młody i wysoki (teraz mi z tego wszystkie−
go zostało tylko i), miałem dobry na tamte cza−
sy  rower  sportowy  z kierunkowskazami,
światłem stop, dodatkowymi lampami itp. Pa−
miętam, jak kiedyś zatrzymali mnie milicjanci,
ale nie po to, by się do czegoś przyczepić, tyl−
ko by się zapytać, co to za puszka z wyłączni−
kami,  zamontowana  nad  kierownicą  (układy
elektroniczne  umieściłem  w dużej  blaszanej
puszce po herbacie). Wtedy byłem dumny ze
swojej instalacji.

Podobnie  w niektórych  listach  przewinęła

się  ta  sama  myśl  –  kilka  osób  stwierdziło,  że
ewentualne  elektroniczne  dodatki  nie  muszą
mieć  praktycznego  zastosowania,  np.  do
zwiększenia bezpieczeństwa. Część rowerów
wykorzystywana  jest  na  osiedlach,  placach
zabaw  i wtedy  dodatki  takie  mogłyby  służyć
jedynie  jako  intrygujące  zabawki,  zwiększają−
ce  atrakcyjność  nie  tyko  roweru,  ale  i jego
właściciela.

Wracamy do oświetlenia.
W przypadku kierunkowskazów problemem

jest nie tylko umieszczenie ich w możliwie du−
żej  odległości  od  siebie,  ale  i zastosowanie
możliwie  jasnych  lamp.  W tym  wypadku  pro−
ponowałbym  raczej  pozostanie  przy  żarów−
kach. Diody LED nie dadzą wystarczającej jas−
ności  w dzień.  Moc  pary  żarówek  kierunko−
wskazów (przód i tył) powinna być prawdopo−
dobnie nie mniejsza niż 10W.

Tu doszliśmy do bardzo ważnego problemu

źródeł  energii.  Z przyjemnością  zapoznałem
się z waszymi rozważaniami na ten temat. 

Zdecydowana  większość  doszła  do  wnios−

ku, że w przypadku, gdy rower jest eksploato−
wany także wieczorem, to należy zastosować
akumulator.  Jednorazowe  baterie  mają  rację
bytu, ale tylko przy sporadycznym wykorzysta−
niu urządzeń, albo też przy wykorzystaniu wy−
łącznie  do  oświetlenia  awaryjnego  z diodami
LED. Chodzi po prostu o koszt. Jak by nie by−
ło,  baterie  nie  są  tanie.  Akumulatory  są
wprawdzie  wielokrotnie  droższe,  ale  już
w przypadku  dziesięciokrotnego  ładowania,
koszty powinny być niższe niż baterii jednora−
zowych.

Jaki stosować akumulator? Tu zdania są po−

dzielone.  Oczywiście  bezsensowne  są  plany
wykorzystania bardzo drogich i trudno dostęp−
nych  akumulatorów  litowo−jonowych.  Stare
akumulatory motocyklowe odpadają ze wzglę−

du  na  niebezpieczeństwo  wylania  elektrolitu.
Pozostają albo nowoczesne akumulatory kwa−
sowe szczelne, np. żelowe, albo coś z akumu−
latorów  zasadowych.  Wcale  niekoniecznie
trzeba  stosować  kosztowne  akumulatory  nik−
lowo−wodorkowe NiMH, bo dobrym rozwiąza−
niem  może  być  użycie  popularnych  akumula−
torków NiCd. Akumulatory te o wielkości bate−
rii  R6  mają  pojemność  600...800mAh,  co  po−
winno wystarczyć na jeden wieczór jazdy. Za−
letą akumulatorów jest też fakt, że mają małą
rezystancję wewnętrzną i można z nich pobie−
rać chwilowo duży prąd.

Niektóre  nadesłane  propozycje  wywołują

jednak uśmiech rozbawienia. Dlaczego uparcie
trzymacie się baterii 9−woltowych typu 6F22?
Przecież  to  jest  jedno  z najmniej  ekonomicz−
nych źródeł energii. Przy konstruowaniu urzą−
dzenia,  które  ma  służyć  nie  tylko  do  krótko−
trwałej  zabawy,  ale  ma  być  używane  dość
często i to przez długi okres czasu, koniecznie
trzeba wziąć pod uwagę koszt.

Co mam powiedzieć o propozycji wykorzys−

tania takiej bateryjki do świateł przednich, tyl−
nych,  kierunkowskazów  i światła  stop?  Prze−
cież  tanie  baterie  tego  typu  kosztują  ponad
2 złote, a alkaliczne ponad 6zł. Zwykła bateryj−
ka  9−woltowa  ma  pojemność  około  100mAh,
a alkaliczna około 400mAh. Zwykła nie wystar−
czy więc nawet na godzinę pracy takiego sys−
temu Nie wystarczy, bo w grę wchodzi tu nie
tylko pojemność, ale też opór wewnętrzny ba−
terii, który nie pozwala pobrać z niej w sposób
ciągły  więcej  niż  20...30mA  prądu,  a tyle  po−
biera jedna dioda LED!

A więc należy zastosować akumulatory. Ja−

kie powinno być ich napięcie?

Optymalne wydaje się tutaj napięcie 6V, bo

można wykorzystać typowe rowerowe żarów−
ki.  Część  uczestników  proponuje  zastosować
żarówki kryptonowe lub halogenowe. To niezły
pomysł, trzeba jednak mieć na uwadze, że ża−
rówki  kryptonowe  świecą  tylko  trochę  jaśniej
od zwykłych (około 10...20%), natomiast halo−
genowe  są  bardzo  drogie,  a ich  jasność  jest
większa  o 30...50%  od  zwykłych  przy  tej  sa−
mej mocy zasilania.

W kilku  listach  zaproponowaliście  wyko−

rzystanie  superjasnych  żółtych  LEDów
w roli  światła  przedniego.  Pomysł  przedni,
dosłownie  i w przenośni.  Trzeba  jednak  pa−
miętać,  że  żadne  nawet  hiperjasne  LEDy
nie  oświetlą  drogi,  by  było  na  niej  widać
przeszkody.  Dla  zbudowania  dobrej  jasnej
lampy  należałoby  zużyć  kilkadziesiąt  diod
LED, bo wiadomo, że prąd jednej diody nie
może  być  większy  niż  30...50mA.  Czyli  bu−
dowa  prawdziwej,  jasno  świecącej  lampy
z LEDów  nie  wchodzi  w grę,  choćby  ze
względu na koszt LEDów.

Sensowne  jest  natomiast  uzupełnienie

zwykłej  lampy  z żarówką  o kilka  żółtych  diod
LED.  Przy  wykorzystaniu  z przodu  2...4  LED−
ów, takie oświetlenie byłoby rodzajem świateł
postojowych i informacją dla kierowców jadą−
cych  z przeciwka,  że  na  przeciwnym  pasie
ktoś jest.

Głównym źródłem światła z przodu podczas

jazdy jest normalna lampa zasilana z dynama,
a wspomniane żółte LEDy byłyby tylko świat−
łem rezerwowym, albo świecącym stale, albo
tylko  wtedy,  gdy  dynamo  nie  pracuje.  Ma  to
głęboki sens na przykład, gdy rowerzysta chce
skręcić w lewo i zatrzymuje się w pobliżu środ−

background image

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 11/97

18

ka jezdni, by przepuścić jadących z przeciwka.
Dynamo wprawdzie nie pracuje, ale świecą za−
silane  z akumulatora  LEDy  z przodu  i z tyłu,
ewentualnie także kierunkowskazy.

Zanim omówię kilka bardziej interesujących

prac,  jeszcze  słowo  o innych  propozycjach.
Kilku  kolegów  przysłało  projekty  systemów
alarmowych. Wśród nich nie znalazłem żadne−
go,  godnego  większej  uwagi.  Temat  alarmu
rowerowego  pojawił  się  w Szkole  przed  ro−
kiem  i tam  można  znaleźć  wiele  materiału
o alarmach.

Dwóch  kolegów  zaproponowało  użycie  ja−

kiegokolwiek prostego kalkulatora elektronicz−
nego  w charakterze  licznika  kilometrów.  Wy−
maga  to  zastosowania  magnesu  zamocowa−
nego  do  szprychy  koła  i kontaktronu  umiesz−
czonego  na  widełkach,  podłączonego  równo−
legle do klawisza „=”. Przed jazdą należałoby
wpisać  do  kalkulatora  długość  obwodu  koła
i wcisnąć klawisz „+”. Każdy obrót koła, czyli
wciśnięcie  klawisza  „=”  zwiększałoby  stan
wyświetlacza o długość obwodu koła. Pomysł
jest znany od dawna z literatury, ale nie znam
nikogo,  kto  zastosowałby  go  w praktyce  i był
z niego zadowolony.

Uwaga, teraz będę się czepiał, i to słusznie.
Muszę  przyznać,  że  znalazłem  kilka  listów

z propozycjami budowy elektronicznego kom−
pasu  do  roweru,  radiotelefonu,  pozwalające−
go utrzymywać ciągłą łączność z domem, ste−
rownika do otwierania bramy lub furtki za po−
mocą podczerwieni i temu podobnych. Auto−
rzy  puścili  wodze  fantazji,  narysowali  proste
schematy,  pełne  błędów  i niedoróbek.  Ja
oczywiście  natychmiast  odłożyłem  takie  pro−
pozycje na bok (bo nie mam zwyczaju wyrzu−
cać  listów  do  kosza  –  powinniście  wiedzieć,
że  cała  wasza  korespondencja  ląduje  osta−
tecznie  w archiwum  EdW).  W każdym  razie
były propozycje wzięte prosto z chmur. Znam
ten typ elektroników – fantastów. Z przykroś−
cią stwierdzam, że ogromna większość takich
fantastów nigdy nie wyrasta na prawdziwych
praktyków,  właśnie  dlatego,  że  tracą  czas  na
grzebanie  się  w teorii,  a nie  przeprowadzają
praktycznych prób.

W wielu, może nawet w większości prac nie

znalazłem  ani  słowa  na  temat  zabezpieczenia
przed wodą – przecież trzeba się liczyć ze zmo−
czeniem urządzeń przez nagły deszcz.

Szczerze  mówiąc,  to  nie  mam  pretensji  do

13−latka,  który  dla  zmniejszenia  jasności  ża−
rówki  światła  przedniego,  proponuje  włącze−
nie  w szereg  z tą  żarówką  potencjometru
montażowego o wartości 100

. Taki młodzie−

niec  może  nie  wiedzieć,  co  to  jest  obciążal−
ność elementu. Nauczy się, gdy kiedyś rzeczy−
wiście włączy taki potencjometr i po chwili za−
uważy  dym  z niego  pochodzący.  Na  własnej
skórze  przekona  się  wtedy,  dlaczego  należy
uwzględniać taki katalogowy parametr, jak ob−
ciążalność.

Ale to dotyczy 13 i 14−latków.
A co  mam  powiedzieć  o projektach  (a  było

ich  sporo)  autorstwa  uczniów  starszych  klas
szkoły  średniej,  który  dla  dwóch  kierunko−
wskazów:  prawego  i lewego  proponują  dwa
oddzielne generatory? To przypomina mi aneg−
dotę o jakimś znanym matematyku, który miał
dwa  psy:  małego  i dużego.  Matematyk  był
wiecznie zajęty swoimi rachunkami, a psy raz
po  raz  domagały  się,  by  je  wypuścić  na  po−
dwórko,  albo  wpuścić  do  mieszkania.  Mate−

matyk w końcu stracił cierpliwość, zawołał sto−
larza  i kazał  mu  wyciąć  na  dole  drzwi  dwie
dziury jako wejścia dla psów. Dwie dziury: jed−
ną większą dla dużego psa, drugą mniejszą dla
małego psa.

Dokładnie  tak  samo  chcą  zrobić  niektórzy

uczestnicy szkoły. Czy nie wystarczy jeden ge−
nerator?  Przecież  i tak  do  sterowania  pracą
kierunkowskazów  potrzebny  jest  trzypozycyj−
ny  przełącznik  (zero,  prawo,  lewo).  W osta−
teczności, jeśli ktoś nie potrafi tego zrobić ina−
czej, może to być przełącznik dwuobwodowy
–  jedna  sekcja  załączałaby  napięcie  zasilania,
druga łączyła odpowiednią grupę lamp kierun−
kowskazów.

Nie  mniej  liczna  grupa  nadmiernie  rozbu−

dowywała  układ  elektroniczny.  Kochani!
W sumie i tak do sterowania pracą instalacji
(kierunkowskazów, świateł stop) musi służyć
jakiś styk i naprawdę nie ma potrzeby wpro−
wadzać  pomiędzy  ten  przełącznik,  a układ
wykonawczy  dodatkowych  układów  elektro−
nicznych.

Nie  mam  natomiast  pretensji  do  jednego

z uczestników, który w obawie, że włączając
generator, akurat „trafi w przerwę”, rozbudo−
wuje układ, by natychmiast po włączeniu sty−
ku odpowiednia lampa się zapaliła. Ta obawa
jest  wprawdzie  niesłuszna,  ale  świadczy
o wnikliwości i zdolności przewidywania. Nie
trzeba  tego  się  bać,  bo  każdy  generator  po
włączeniu  zasilania  i tak  rozpoczyna  zawsze
od  tego  samego  stanu  wyjściowego  –
w ostateczności można go zmusić do rozpo−
czynania  pracy  od  przeciwnego  stanu  i to  za
pomocą  jednego  elementu  –  kondensatora
lub rezystora.

Idziemy  dalej.  Mam  na  przykład  duże  pre−

tensje do kolegi, który proponuje budowę au−
tomatycznych  kierunkowskazów  do  roweru  –
odpowiednie lampy włączane byłyby przez od−
powiednie  styki  w mo−
mencie skręcania kierow−
nicy. Ten kolega (którego
nazwiska  nie  wspomnę,
by  mu  publicznie  nie  ro−
bić  wstydu)  chyba  nigdy
nie  jeździł  na  rowerze
i nie wie, że nawet w cza−
sie  jazdy  prosto,  kierow−
nica zwykle też wykonuje
niewielkie  ruchy.  Nawet
gdyby tak nie było, to ża−
den  Czytelnik  EdW  nie
powinien  się  zachowy−
wać na drodze, jak wiele kobiet jeżdżących sa−
mochodami.  Kobiety  te  włączają  kierunko−
wskaz właśnie na zakręcie, a potem po skręcie
długo  pozostawiają  włączony  kierunkowskaz.
Komfort  psychiczny  zapewniony!  Kierunko−
wskaz był włączony przez tak długi czas! Szko−
puł tylko w tym, że kierunkowskaz ma służyć
do sygnalizowania zamiaru skrętu i wobec te−
go  powinien  być  włączony  w znacznej  odleg−
łości przed miejscem skrętu.

Chciałby  też  zapytać  kilku  uczestników,

czy naprawdę są tak leniwi, że nie włączą in−
stalacji  oświetleniowej  przełącznikiem  i mu−
szą  budować  automat  zmierzchowy?  A co
kochani  zrobicie,  jeśli  będziecie  jechać
w mieście ulicą oświetloną lampami uliczny−
mi? Czy przypadkiem wasz automat nie wy−
łączy  oświetlenia  roweru?  Dlaczego  o tym
nie pomyśleliście?

Jeszcze jedno. Czy naprawdę chcecie zasto−

sować duży akumulator i zupełnie nie liczyć się
z poborem  prądu?  Dlaczego  niektórzy  chcą
stosować przekaźniki? Czy nie prościej, taniej
jest  wykorzystać  w roli  elementu  wykonaw−
czego tranzystor polowy, układ Darlingtona al−
bo nawet zwykły tranzystor?

Niektóre propozycje

Obszerny list nadesłał jak zwykle M

Ma

arriia

an

n J

Ja

a−

rre

ek

k z Ołpin. W oryginalny sposób proponuje on

rozwiązać problem kierunkowskazów. Aby za−
pewnić  wystarczającą  odległość  między  kie−
runkowskazem i tylnym światłem czerwonym,
proponuje zastosować dwa światła czerwone
i umieszczone  tuż  przy  nich  kierunkowskazy.
Zasygnalizowanie  chęci  skrętu  polegałoby  na
włączeniu kierunkowskazu i zgaszeniu współ−
pracującej z nim czerwonej lampy. W ten spo−
sób podczas jazdy na wprost świeciłyby dwie
lampy  czerwone,  natomiast  podczas  skrętu  –
jedna  z tych  lamp  i przeciwległy  kierunko−
wskaz. Pomysł ciekawy ale, jak pisze Jarek je−
go  praktyczna  przydatność  jest  wątpliwa,  bo
kierowcy raczej przyzwyczajeni są do tego, że
rowerzysta  sygnalizuje  zamiar  skrętu  ręką,
a nie kierunkowskazami.

Marian proponuje włączanie dodatkowych

przednich żółtych diod LED tylko w momen−
cie,  gdy  dynamo  nie  pracuje.  Sugeruje  wy−
korzystać  albo  przekaźnik,  albo  tranzystor.
Nie zamieszczam jego schematu, bo w prak−
tyce można to zrobić prościej – sam popełni−
łem  kiedyś  artykuł  pt.  „Niezawodne  światła
rowerowe”  (Elektronika  Praktyczna  9/93)
gdzie  można  znaleźć  sprawdzony  schemat
instalacji rowerowej, wykorzystujący latarke
z bateriami jednorazowymi lub akumulatora−
mi.  Na  rry

ys

su

un

nk

ku

u  1

1 pozwoliłem  sobie  podać

ten mój wypróbowany schemat. W przeciw−
ieństwie do waszych rozwiązań ja proponuję

prostownik  jednopołówkowy,  bo  wtedy  nie
trzeba  izolować  dynama  od  masy  roweru.
Co  prawda  prąd  ładowania  będzie  znacznie
mniejszy,  ale  sens  ładowania  akumulatora
z dynama  podczas  jazdy  jest  co  najmniej
wątpliwy.

Marian  Jarek  za  swe  projekty  otrzymałby

nagrodę, ale niestety miał istotną wpadkę. Za−
proponował  mianowicie,  aby  w kondensato−
rze o dużej pojemności magazynować energię
na czas, gdy rower jest zatrzymany i dynamo
nie pracuje.

Dlaczego jest to wpadka? Potrzebną olbrzy−

mią pojemność można oszacować ze wzoru

Już wstępne obliczenia pokazują, że musia−

łaby to być pojemność rzędu 0,2...1 Farada!

C

I

t

U

= ×

Rys. 1. Prosta instalacja rowerowa

background image

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

19

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 11/97

Natomiast Marian otrzyma upominek za ca−

łokształt,  a w szczególności  za  to,  że  jako  je−
den  z nielicznych,  nie  zaproponował  użycia
stabilizatora  w obwodzie  ładowania  akumula−
tora z dynama. Większość uczestników propo−
nowała, żeby odizolować dynamo od masy ro−
weru,  zastosować  mostek  prostowniczy  oraz
stabilizator napięcia (np. LM317 lub 7806).

Pomysł  wykorzystania  stabilizatora  jest  ab−

solutnie błędny z kilku powodów. Po pierwsze
nawet  gdyby  ładowanie  z dynama    w czasie
jazdy w ogóle miało sens, to trzeba pamiętać,
że akumulator zachowuje się jak swe−
go rodzaju dioda Zenera i nie dopuści,
by napięcie na nim nadmiernie rosło.
Przecież dynamo ma ograniczoną wy−
dajność prądową i to właśnie napięcie
dynama będzie przysiadać tak, by nie
przekroczyć  napięcia  akumulatora
(plus  spadek  napięcia  na  diodach
mostka). Wszyscy, którzy proponowa−
li zastosować stabilizator, mogą sobie
postawić  minus.  Zamiast  stabilizato−
ra,  należało  może  bardziej  pomyśleć
o układzie do sprawdzania stanu nała−
dowania tego akumulatora.

Kilku  kolegów  przysłało  schematy  zmodyfi−

kowanej instalacji rowerowej. Na przykład M

Mii−

c

ch

ha

ałł  W

Wo

ojjc

ciie

ec

ch

ho

ow

ws

sk

kii z Torunia  nadesłał  sen−

sowny schemat instalacji, z tym że niepotrzeb−
nie zastosował kilka układów scalonych.

A

Ad

da

am

m  S

Sa

aw

wiic

ck

kii  z Częstochowy  podał  sche−

mat  systemu  z instalacją  alarmową.
Ciekawy  jest  jego  czujnik  ruchu  z kil−
kunastoma luźno zwisającymi drutami
– przy poruszeniu z pewnością zetkną
się  druty  dwóch  sekcji,  powodując
zwarcie i alarm. Układ zawiera jednak
kilka  istotnych  niedoróbek,  dlatego
nie proponuję jego naśladowania.

T

To

om

ma

as

szz  R

Ru

ud

dn

ny

y z Warszawy,  J

Ja

ac

ce

ek

k

S

Stty

yp

pu

ułła

a z Krakowa, A

Arrk

ka

ad

diiu

us

szz M

Miiś

śk

kiie

e−

w

wiic

czz ze Starachowic i S

Słła

aw

wo

om

miirr J

Je

elliiń

ń−

s

sk

kii z Gorzowa  Wlkp.  przeprowadzili

analizę  rozwiązania  i podali  ciekawe
wnioski,  które  hurtem  omówiłem
wcześniej.

Niewielu  kolegów  zaproponowało  dobry

przełącznik  świateł  STOP.  Bodaj  najlepszym
rozwiązaniem  jest  wykorzystanie  magnesu
mocowanego na lince i kontaktronu, co zapro−
ponował  między  innymi  P

Piio

ottrr  M

Ma

arrc

ciin

niia

ak

k ze

Stegny. M

Ma

arriia

an

n J

Ja

arre

ek

k, A

Ak

krra

ad

diiu

us

szz M

Miiś

ś−

k

kiie

ew

wiic

czz proponują  zastosowanie  róż−

nych  czujników  stykowych.  W takim
wypadku  trzeba  zastanowić  się  nad
sprawą zabezpieczenia przed wodą.

Ciekawy  list  nadesłał  B

Bo

og

gd

da

an

n  T

Ta

a−

rra

an

ntta

a z Wrocławia.  Niestety,  projekt

tego  młodego  konstruktora  zawiera
błędy, między innymi zasila on kostkę
LM3909 napięciem 12V.

A

Ad

da

am

m S

Siie

ńk

ko

o z Suwałk przysłał pro−

jekt  rozsuwającego  się  światełka
z wykorzystaniem  układów  LM258
i LM3014.  Pomysł  bardzo  dobry  jako
tak zwany bajer. Ja osobiście zamiast
takiej  realizacji  analogowej,  propono−
wałbym  wykorzystanie  układów  cyf−
rowych CMOS: bramek i licznika 4017
albo rejestru przesuwnego. Adama zachęcam
do praktycznych eksperymentów.

S

Szzc

czze

ep

pa

an

n  S

Se

em

me

en

no

ow

wiic

czz z Beska  zapropono−

wał budowę syreny typu kojak jako bajeru dla

roweru  dziecięcego.  W tym  przypadku,  oraz
przy próbach budowy elektronicznego dzwon−
ka  do  roweru,  problemem  jest  uzyskanie  od−
powiedniej  siły  dźwięku.  Zapewne  trzeba  bę−
dzie  użyć  przetwornika  z rodziny  PCA−100
z odpowiednim generatorem sterującym.

Rozwiązania praktyczne

K

Krrzzy

ys

szztto

off  W

Wiin

nk

kiie

ell przysłał  fotografię  modelu

lampki tylnej z funkcją stop (ffo

otto

og

grra

affiia

a 1

1). W cza−

sie pracy świeci ona światłem pulsującym, a przy
hamowaniu  –  światłem  ciągłym.  Prosty  układ

zrealizowany jest z bramkami NOR, a w roli czuj−
nika stopu pracuje kontaktron i magnes.

L

Le

es

szze

ek

k  B

Ba

arra

a z Katowic  przysłał  fotografię

płytki  prostego  alarmu  rowerowego  (ffo

otto

og

grra

a−

ffiia

a 2

2).  Schematu  nie  podaję,  bo  układ  raczej

niezbyt  dobrze  będzie  znosił  pracę  w niskich
temperaturach i przy dużej wilgotności.

Na  marginesie  –  bardzo  niewielu  uczestni−

ków pamiętało o tym, ze urządzenia montowa−
ne w rowerze muszą być odporne na zmienne
warunki klimatyczne, ale także na wstrząsy.

F

Fo

otto

og

grra

affiia

a  3

3 pokazuje  model  G

Grrzze

eg

go

orrzza

a  Z

Za

a−

w

wa

ad

dy

y z Gorzowa  Wlkp.  Jest  to  ekonomiczna

tylna lampa rowerowa. Impulsowe świecenie
przy współczynniku wypełnienia mniejszym od
50%  pozwala  znacznie  zmniejszyć  średni  po−
bór prądu. Na pochwałę zasługuje zastosowa−

nie  dwóch  baterii  –  lampa  jest  rzeczywiście
ekonomiczna. Jedyne obawy budzi wykorzys−
tanie  generatora  z układami  4093.  Bramki
Schmitta mogą przestać pracować przy napię−
ciu trochę poniżej 3V, tymczasem układ powi−
nien  pracować  także  przy  zużytych  bateriach,
to  znaczy  napięciu  powyżej  2V.  Na  pewno
wraz  ze  zmianą  napięcia  będzie  zmieniać  się
znacznie  częstotliwość.  Należałoby  to  spraw−
dzić  praktycznie  w różnych  temperaturach.
Gdyby  bramki  Schmitta  odmówiły  pracy  przy
na[pięciu  2V,  można  spróbować  wykorzystać
zwykłe  bramki,  które  powinny  się  zachowy−
wać lepiej ze względu na brak histerezy.

Kolejna fotografia (F

Fo

otto

og

grra

affiia

a 4

4) przedstawia

prosty  model  nadesłany  przez  B

Ba

arrb

ba

arrę

ę  J

Ja

ś−

k

ko

ow

ws

sk

ą z Gdańska. Barbara przedstawiła w liś−

cie kilka ciekawych uwag. Jej układ wykorzys−
tuje kostkę 4047, sterującą bezpośrednio dio−
dami LED. Model wykonany na kawałku płytki

uniwersalnej  przeznaczony  jest  do  wmonto−
wania w istniejące tylne światełko – to bardzo
dobry  pomysł  zwłaszcza,  że  lampka  posiada
odblask  i soczewkę  przeznaczoną  pierwotnie
do skupiania światła żarówki. Barbara otrzymu−
je  część  głównej  puli  nagród  i mam  nadzieję,
że  właściwie  potrafi  zagospodarować  skarby
otrzymane w ramach nagrody. 

F

Fo

otto

og

grra

affiia

a 5

5 pokazuje rowerowy licznik kilo−

metrów autorstwa P

Pa

aw

włła

a B

Ba

ajju

urrk

ko

o z Warszawy.

Schematu  układu  nie  podaję,  bo  nawet  sam
Autor twierdzi, że jest to niedoskonała wersja
przejściowa.

Paweł  nadesłał  obszerne  opracowanie  za−

wierające sporo ciekawych propozycji. Zwróci−
łem  uwagę  na  fragment  listu:  (...)  chciałbym
ustosunkować  się  do  opinii  Pana  Redaktora
Naczelnego na temat samodzielnego wykony−
wania  „komputera  rowerowego”,  wyrażonej
w Szkole Konstruktorów. Otóż wbrew wszyst−
kiemu i wszystkim „przymierzam się” do jego
budowy.  Uważam,  że  jest  to  bardzo  ambitne
zadanie i mimo, że koszty będą wyższe niż ce−
na  gotowego  licznika  w sklepie,  to  nie  będę
ich żałował – z pewnością zwrócą się w posta−
ci zdobytej wiedzy i doświadczenia. Poza tym
zamierzam  go  wyposażyć  w funkcję  termo−
metru, a takiej nie spotkałem w żadnym z og−
lądanych dotąd liczników. Przesłany układ jest
właśnie pierwszym krokiem w kierunku budo−
wy tego poważnego urządzenia. (...)

Cała treść listu wskazuje, że Paweł nie jest

teoretykiem – nie mam wątpliwości, że właś−
nie  on  powinien  otrzymać  główną  część  puli
nagród – niech mu to pomoże w zdobywaniu
doświadczenia.

Paweł! Gdybyś uporał się kiedyś z tym kom−

puterkiem (w co osobiście wątpię), to daj znać
i powołaj się na ten fragment Szkoły. Jak naj−
bardziej  zachęcam  cię  do  prób  –  pomyśl  też

Fot. 1. Lampa tylna z funkcją stop K. Winkiela

Fot. 2. Alarm rowerowy L. Bara

Fot. 3. Ekonomiczna lampa rowerowa G. Zawady

Fot. 4. Lampa tylna B. Jaśkowskiej

background image

pomału  o opanowaniu  programowania  mikro−
procesora  jednoukładowego,  choćby    51,  bo
to radykalnie pomoże ci zrealizować wiele po−
mysłów. Nie zapomnij jednak przy tym o tech−
nice analogowej, jak to zdarza się wielu miłoś−
nikom mikroprocesorów.

F

Fo

otto

og

grra

affiia

a 6

6 pokazuje model dzwonka elekt−

ronicznego i układu biegającego światełka J

Ja

a−

rro

os

słła

aw

wa

a  C

Ch

hu

ud

do

ob

by

y z Gorzowa  Wlkp.  Schemat

ideowy pokazany jest na rry

ys

su

un

nk

ku

u 2

2.

Za to opracowanie Jarosław otrzymuje upo−

minek. Otrzymałby nagrodę, gdyby płytka była
przystosowana  do  obudowy  i mocowania

w rowerze.  Jarek  jest  częstym  uczestnikiem
szkoły  i myślę,  że  jeszcze  nie  raz  zobaczycie
w EdW jego nazwisko.

J

Ja

arro

os

słła

aw

w  K

Ke

em

mp

pa

a z Toka−

rzewa za porządnie wykona−
ny model swojej lampki, po−
kazany na ffo

otto

og

grra

affiiii 7

7 otrzy−

ma drobny upominek. Jarek
co prawda przedobrzył i nie−
potrzebnie 

nafaszerował

elektroniką  np.  sterownik
świateł stop – do tego aku−
rat  wystarczy  sam  czujnik−

styk, dioda LED i re−
zystor,  ale  podoba
mi  się  jego  podejś−
cie  do  tematu,  stąd
wyróżnienie.

F

Fo

otto

og

grra

affiia

a  8

8 po−

kazuje  dwa  modele
G

Grrzze

eg

go

orrzza

a B

Be

ed

dn

na

arrzza

a

z Cięciny.  Grzegorz
przysłał  na  dyskiet−
ce tekst, schematy,
projekty 

płytek

i model. Co prawda
praktyczna  przydat−
ność  proponowa−
nych  urządzeń  jest
mocno  dyskusyjna,
ale  chciałbym  po−
chwalić  Grzegorza
za  staranne  wyko−
nanie  modeli.  Zasi−

lacz  walkmanowy  z ukła−
dem  LM317  ma  dostar−
czać  do  walkmana  energii
z dynama, natomiast elekt−
roniczny  stróż  warunków
atmosferycznych 

ma

światłem  i dźwiękiem  in−
formować  o zbyt  wysokiej
lub  zbyt  niskiej  temperatu−
rze,  oraz  o opadach.  Ze
względu na wątpliwą przy−

datność  w rowerze  takich  urządzeń,  nie  przy−
znałem Grzegorzowi nagrody, otrzyma on tylko

upominek.  Jestem  jednak  pewny,  że  i to  na−
zwisko będzie się jeszcze pojawiać w EdW.

F

Fo

otto

og

grra

affiia

a  9

9 pokazuje  modele  sterownika

kierunkowskazów  i sterownika  lampki  tylnej
(normalnie świecenie przerywane, przy hamo−
waniu  ciągłe)  autorstwa  M

Ma

arrc

ciin

na

a  W

Wiią

ązza

an

niia

a

z Gacek. Marcin jak zwykle zaprezentował po−
rządnie  wykonane  modele  i otrzymuje  część
głównej puli nagród.

Na  koniec  chciałbym  jeszcze  wymienić  na−

zwiska kolegów, w których pracach znalazłem
coś ciekawego, a którzy nie zostali dotychczas
wymienieni. Są to P

Piio

ottrr W

ójjtto

ow

wiic

czz z Wólki Bo−

dzechowskiej, M

Ma

arriiu

us

szz K

Ko

ozziio

ołł z Drezdenka, L

Le

e−

s

szze

ek

k  M

Mrro

ozziiń

ńs

sk

kii z Bydgoszczy,  J

Ja

ak

ku

ub

b  T

To

orre

en

nc

c

z Poznania i M

Ma

arrc

ciin

n B

Biie

errn

na

att z Rozalina.

Podsumowanie

Jak wspomniałem na wstępie, jestem zado−

wolony z wyników konkursu. Mam jednak pe−
wien dylemat. Mianowicie swoje prace nadsy−

łają zarówno 12 i 13−latki, jak i 30, 40 czy 50−lat−
ki.  Tym  samym  do  jednej  klasy  chodzą  pierw−
szoklasiści i studenci. Czy to można pogodzić?

Właśnie  ze  względu  na  zróżnicowany  po−

ziom  umiejętności  i wymagań  bardzo  proszę
o podawanie swojego wieku. To znacznie ułat−
wia mi rzetelną ocenę prac i właściwy podział
nagród.

Jednocześnie  zwracam  się  do  najbardziej

aktywnych  uczestników  Szkoły,  by  z uczniów
powoli stawali się autorami prawdziwych arty−
kułów w EdW. Znakomitą okazją ku temu jest
konkurs na artykuł serii Elektronika−2000, ogło−

szony  w tym  numerze.  Właśnie  przede
wszystkim  z myślą  o was  rozpisuję  ten
konkurs.  Za  pomocą  Szkoły  Konstrukto−
rów  udało  się  wyłowić  kilka  młodych
i bardzo  młodych  talentów.  Niech  kon−
kurs  będzie  okazją  do  zaistnienia  w roli
twórców i autorów. Uważam, że przynaj−
mniej czterech kolegów spośród wymie−
nionych  w powyższym  rozwiązaniu  ko−
niecznie powinno wziąć udział w konkur−
sie.

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 11/97

20

Rys. 2. Dzwonek rowerowy i biegające światełko J. Chudoby

Fot. 6. Dzwonek rowerowy i biegające
światełko J. Chudoby

Fot. 7. Sterownik kierunkowskazów J. Kempy

Fot. 5. Licznik kilometrów P. Bajurko

background image

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

21

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 11/97

Otwieramy  oto  łamy  EdW  dla

sprawdzonych samodzielnych opra−
cowań  –  autorzy  otrzymają  honora−
ria  na  komercyjnych  zasadach.
Stawki w Forum Czytelników są niż−
sze,  bo  nie  sprawdzamy  tych  pro−
jektów w Pracowni Konstrukcyjnej.
Natomiast opracowania zakwalifiko−
wane  jako  zestawy  AVT  są  spraw−
dzane  w Pracowni,  publikowane
i wdrażane do produkcji. Ich Autorzy
oprócz normalnej stawki honorarium mają tak−
że udział w sprzedaży zestawów.

Przy okazji ważna sprawa. Jeden kolega przy−

słał  w ramach  rozwiązania  bieżącego  zadania
kilka  schematów  wzorowanych  na  układach
z jakiegoś dawnego czasopisma, gdzie było po−
wiedziane,  że  urządzenia  te  zostały  zgłoszone
do urzędu patentowego. Kolega ten obawia się,
czy aby nie naruszył praw patentowych.

Spokojnie, trzeba tu rozróżnić dwie sprawy.
Po  pierwsze  gdzieś  głęboko  u podstaw

ochrony patentowej leżą po prostu pieniądze.
Chodzi  o to,  by  nie  wykorzystywano  cudzych
pomysłów do zarabiania pieniędzy. Wykonanie
jednego  egzemplarza  urządzenia,  czy  wyko−
rzystanie opatentowanego pomysłu w jednym
egzemplarzu dla siebie, wyłącznie do własne−
go  użytku,na  pewno  nie  będzie  złamaniem
ochrony  patentowej.  Sprawa  patentów  dziś
ma znaczenie przede wszystkim w walce kon−
kurencyjnej  między  wielkimi  firmami  produk−
cyjnymi. Właśnie tam konstruktorzy starają się
„obejść”  patenty  konkurencji,  przez  wprowa−
dzenie zmian tak, by nowe urządzenie czy po−
mysł  różniło  się  od  chronionego  patentem

więcej niż o wymagane 15%. Jeszcze raz po−
wtarzam,  że  tam  w grę  wchodzą  pieniądze  –
zyski  ze  sprzedaży  urządzeń.  Często  są  to
ogromne pieniądze.

Dziś  ochronie  patentowej  podlegają  przede

wszystkim sposoby produkcji i tajemnice zwią−
zane  z wnętrzem  układów  scalonych.  Nato−
miast jeśli chodzi o układy aplikacyjne, czyli za−
stosowania  tych  kostek,  to  trudno  mówić  tu
o jakichś patentach – producenci układów sca−
lonych są zadowoleni, gdy ich kostki stosowa−
ne są w jak najróżniejszych zastosowaniach.

Niektórzy nasi Czytelnicy mają zupełnie wy−

paczone  pojęcie  o tych  sprawach.  Jedni  boją
się skorzystać ze schematu opisanego w lite−
raturze, by nie naruszyć ewentualnych zastrze−
żeń  patentowych.  To  oczywiście  błąd  –  jeśli
układ został opisany w ogólnodostępnej litera−
turze, to nie podlega on ochronie patentowej.

Ale  zdarzają  się  także  postawy  przeciwne.

Otrzymaliśmy  już  kilka  listów  z propozycjami
udostępnienia  nam,  redakcji  EdW  jakichś
„genialnych” schematów, ale autorzy boją się,
że my po otrzymaniu schematu niecnie go wy−
korzystamy,  i autor  opracowania  nie  otrzyma

należnego  honorarium.  O ile  pamię−
tam, wszystkie takie listy nadeszły ze
wsi i małych miasteczek.

Kochani,  schematów  to  my  mamy

setki i tysiące i nie potrzebujemy od ni−
kogo żadnych „genialnych”, jego zda−
niem  pomysłów.  Szczerze  mówiąc,
dziś  bez  dostępu  do  najnowszej  wie−
dzy i technologii coraz trudniej o dobry
pomysł.  Właśnie  dlatego,  mając  szer−
szy dostęp do źródeł, staramy się udo−
stępniać  wam  najnowsze  opracowa−
nia w dziedzinie układów scalonych.

Jednak,  jeśli  ktoś  opublikuje  jako

własny,  układ  „zerżnięty”  z wcześniej−
szej  publikacji,  wtedy  musi  się  liczyć
z tym, że prawowity autor projektu po−
zwie go do sądu, żądając odszkodowa−

nia. Takie plagiaty się zdarzają, zwłaszcza w wy−
konaniu młodych „konstruktorów”, dlatego przy−
jmując projekt do publikacji żądamy, by Autor po−
świadczył, że opracowanie jest jego dziełem.

Wracając do zadania nr 18, z przyjemnością

zawiadamiam,  że  nagrodami  z zadania  18  są
zestawy  atrakcyjnych  podzespołów:  wzmac−
niaczy operacyjnych, stabilizatorów, tranzysto−
rów,  czujników  temperatury,  helitrimów  i róż−
nych podzespołów stykowych. Takie nagrody,
ufundowane przez firmę STANDBY z pewnoś−
cią ucieszą naszych młodych konstruktorów.

Główną pulę nagród rozdzielą pomiędzy sie−

bie: K

Krrzzy

ys

szztto

off W

Wiin

nk

kiie

ell z Zygmuntowa, B

Ba

arrb

ba

arra

a

J

Ja

śk

ko

ow

ws

sk

ka

a z Gdańska,  P

Pa

aw

we

ełł  B

Ba

ajju

urrk

ko

o z War−

szawy i M

Ma

arrc

ciin

n W

Wiią

ązza

an

niia

a z Gacek.

Właśnie w pracach tych osób znalazłem naj−

więcej myśli twórczej, jestem więc przekonany,
że z otrzymanych nagród zrobią dobry użytek.

Kilka  osób  (J

Ja

arro

os

słła

aw

w  C

Ch

hu

ud

do

ob

ba

a,  G

Grrzze

eg

go

orrzz

B

Be

ed

dn

na

arrzz,  J

Ja

arro

os

słła

aw

w  K

Ke

em

mp

pa

a,  M

Ma

arriia

an

n  J

Ja

arre

ek

k)

otrzyma  wyróżnienia  –  upominki  w postaci
drobnych kitów AVT.

Przypominam o przedłużeniu terminu nadsy−

łania rozwiązań bieżącego zadania oraz o kon−
kursie na artykuł do EdW.

Pozdrawiam wszystkich uczestników i sym−

patyków Szkoły.

W

Wa

as

szz IIn

ns

sttrru

uk

ktto

orr

P

Piio

ottrr G

órre

ec

ck

kii

Rys. 3b. Lampka tylna z funkcją stop

Rys. 3a. Sterownik kierunkowskazów

Fot. 8. Modele G. Bednarza

Fot. 9. Sterownik kierunkowskazów i światło tylne
M. Wiązania