background image

Dla rodziców i opiekunów 

str. 1 

Źródło: Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom  
z Ukrytymi Niepełnosprawnościami 
im. Hansa Aspergera 

Autyzm - inny sposób 
życia  

 

„Nie płaczcie!” 

Punkt widzenia: autyzm – inny sposób życia 

Sinclair J., (1993), „Nie płaczcie! Our voice. Część 1, nr 3” 

Tekst  Jima  Sinclaira  został  przetłumaczony  przez  Michele  Isaac*,  sprawdzony  przez  Paula 
Trehina, którym serdecznie dziękujemy.
 

Rodzice  często  opowiadają,  że  moment,  w  którym  dowiedzieli  się  o  autyzmie  swojego 
dziecka,  był  traumatycznym  przeżyciem.  Osoby  nie  cierpiące  na  to  zaburzenie,  pojmują 
autyzm  jako  wielką  tragedię,  a  rodzice  czują  rozczarowanie  i  nieustanny  smutek  w 
późniejszym życiu. 

Ten  żal  nie  wynika  jednak  z  samego  autyzmu  dziecka.  To  raczej  żal  po  utracie  dziecka 
normalnego, na które rodzice czekali i którego się spodziewali. Postawa rodziców i różnica 
między tym, czego rodzice oczekują od swojego dziecka w zależności od jego wieku, a jego 
rzeczywistym rozwojem, powodują więcej stresu i lęku, niż autentyczne trudności związane z 
autyzmem. 

Pewien  żal  jest  naturalny  po  to,  żeby  rodzice  przyzwyczaili  się,  że  wydarzenie,  na  które 
czekali,  jak  i  wzajemna  relacja,  której  się  spodziewali  z  radością,  nie  nadejdą.  Smutek 
dotyczący  dziecka  normalnego,  które  sobie  wyobrażali,  odmienny  jest  od  sposobu 
postrzegania  przez  rodziców  dziecka,  które  w  rzeczywistości  mają:  dziecko  autystyczne 
potrzebuje wsparcia dorosłych i jest w stanie zbudować z nimi normalne relacje, jeśli tylko da 
mu się szansę. Skupianie się na autyzmie dziecka jako źródle cierpień jest szkodliwe zarówno 
dla rodziców, jak i dla dziecka i uniemożliwia akceptację i autentyczną więź między nimi. W 
interesie tak jednych jak i drugich, zachęcam rodziców do radykalnej zmiany sposobu, w jaki 
postrzegają chorobę swojego dziecka. 

Zachęcam do postrzegania autyzmu i waszego smutku z naszego punktu widzenia. 

Autyzm nie jest dodatkiem. 

Autyzm nie jest rzeczą, którą się „ma”, ani „muszlą”, w której się człowiek może zamknąć. 
Nie ma normalnego dziecka schowanego za autyzmem. Autyzm to sposób bycia. Opanowuje 
i  zabarwia  wszystkie  doświadczenia,  wszystkie  odczucia,  percepcję,  każdą  myśl,  emocję, 
każdy  aspekt  życia.  Nie  można  oddzielić  autyzmu  od  człowieka...  a  gdyby  nawet  było  to 
możliwe, osoba która by pozostała, nie byłaby tą samą osobą, co przedtem.  

To bardzo ważne, więc pomyślcie o tym przez chwilkę: autyzm to sposób bycia, nie można 
oddzielić człowieka od autyzmu. 

I tak, kiedy rodzice mówią: 

background image

Dla rodziców i opiekunów 

str. 2 

Źródło: Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom  
z Ukrytymi Niepełnosprawnościami 
im. Hansa Aspergera 

Wolałbym, żeby moje dziecko nie miało autyzmu...

tak naprawdę mówią: 

Chciałbym,  żeby  dziecko  autystyczne,  które  mam,  nie  istniało,  a  w  zamian  mieć  inne  (nie 
autystyczne).
 

Przeczytajcie  to  jeszcze  raz.  To  właśnie  mówią  rodzice,  którzy  wyznają,  że  czują  się 
przygnębieni swoim życiem. To właśnie mają na myśli, prosząc o uzdrowienie. To właśnie 
rozumiemy,  kiedy  mówią  o  swoich  nadziejach  i  wielkich  marzeniach,  nas  dotyczących: 
chcielibyście,  abyśmy  pewnego  dnia  przestali  istnieć  i  na  naszym  miejscu  pojawili  się  inni, 
których moglibyście kochać. 

Autyzm nie jest nieprzeniknionym murem. 

Staracie się nawiązać kontakt z waszym dzieckiem, a ono nie reaguje. Ono was nie widzi, a 
wy  nie  możecie  do  niego  dotrzeć;  nic  się  nie  dzieje.  Jest  to  rzecz,  którą  najtrudniej  znieść, 
prawda? 

Jednak to nieprawda. 

Zastanówcie  się  jeszcze  raz:  staracie  się  nawiązać  kontakt  rodzic-dziecko,  ale  używacie  do 
tego  waszego  pojęcia  zdrowego  dziecka,  waszych  własnych  uczuć  rodzicielskich,  waszych 
doświadczeń i intuicji w nawiązywaniu kontaktów. A dziecko reaguje w sposób, którego nie 
można zaklasyfikować w znanym wam systemie zachowań. 

Nie  chodzi  o  to,  że  dziecko  nie  jest  w  stanie  się  kontaktować.  Oznacza  to  jedynie,  że 
używacie  systemu  porozumiewania,  który  jest  powszechny,  powszechnie  rozumianych 
znaków  i  oznaczeń,  czego  nie  podziela  wasze  dziecko.  To  tak  jakbyście  próbowali 
poprowadzić serdeczną pogawędkę z kimś, kto nie mówi w waszym języku. Oczywiste jest, 
że  ta  osoba  nie  zrozumie  o  czym  mówicie,  nie  odpowie  w  taki  sposób,  jakiego  od  niej 
oczekujecie i że cała konwersacja będzie wydawać się jej dziwna i nieprzyjemna. 

Trzeba  włożyć  więcej  wysiłku  w  rozmowę  z  osobą,  która  nie  rozumie  waszego  rodzinnego 
języka. A autyzm jest zakorzeniony jeszcze głębiej niż kultura czy język; osoby autystyczne 
są „obcymi” w jakiejkolwiek społeczności. Musicie przestać rozmyślać o bogactwie znaczeń. 
Będziecie  musieli  nauczyć  się  zejść  do  poziomu  bardziej  podstawowego  niż  sobie 
kiedykolwiek  wyobrażaliście,  nauczyć  się  wszystko  tłumaczyć  i  sprawdzać,  czy  wasze 
tłumaczenie zostało dobrze zrozumiane. Będziecie musieli wyzbyć się pewności, wynikającej 
z  faktu,  że  jesteście  u  siebie  w  rodzinie,  że  opiekujecie  się  waszym  własnym  dzieckiem,  i 
pozwolić waszemu dziecku uczyć was jego języka, i wprowadzić was do jego świata. 

Jeśli uda wam  się osiągnąć rezultat,  nie będzie to jeszcze zupełnie normalna relacja rodzic-
dziecko. Wasze autystyczne dziecko może nauczy  się mówić, pójdzie do normalnej  szkoły, 
gimnazjum,  będzie  posiadać  prawo  jazdy  i  zawód,  i  żyć  zupełnie  niezależnie.  I  nigdy  nie 
będzie  miał  z  wami  takich  samych  relacji,  co  zdrowe  dziecko  ze  swoimi  rodzicami. Wasze 
dziecko  może  równie  dobrze  nigdy  nie  nauczyć  się  mówić,  chodzić  do  szkoły  specjalnej, 
pracować w miejscu chronionym albo być zamknięte w placówce specjalistycznej i przez całe 

background image

Dla rodziców i opiekunów 

str. 3 

Źródło: Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom  
z Ukrytymi Niepełnosprawnościami 
im. Hansa Aspergera 

dorosłe życie potrzebować stałej opieki i nadzoru... i mimo to nie być dla was nieosiągalnym. 
Mamy bardzo różne sposoby nawiązywania kontaktów. Obstając przy rzeczach, które dla was 
są  normalne,  możecie  napotkać  frustrację,  rozczarowanie,  uraz,  a  nawet  wściekłość  i 
nienawiść.  A  spróbujcie  bez  uprzedzeń  otwarcie  podejść  do  nauki  nowych  rzeczy,  a 
zobaczycie świat, którego nawet nie umielibyście sobie wyobrazić. 

Tak,  wymaga  to  więcej  wysiłku  niż  nawiązywanie  relacji  z  osobą  nie  autystyczną.  Jest  to 
jednak  możliwe,  o  ile  osoby  nie  autystyczne  nie  mają  większych  kłopotów  w 
komunikowaniu. Robimy to całe życie. Każdy z nas, kto uczy się z wami rozmawiać, każdy z 
nas, któremu udaje się choć trochę funkcjonować w waszym społeczeństwie, i wreszcie każdy 
z  nas,  kto  wychodzi  i  próbuje  z  wami  nawiązać  kontakt,  znajduje  się  na  obcym  dla  siebie 
terenie i kontaktuje się z obcymi. Całe życie tak robimy. A potem wy nam mówicie, że nie 
jesteśmy w stanie się kontaktować. 

Autyzm to nie śmierć 

Z  pewnością  autyzm  nie  jest  tym,  czego  spodziewają  się  rodzice,  kiedy  oczekują  potomka. 
Spodziewają  się  dziecka,  które  będzie  takie  jak  oni,  będzie  żyło  w  tym  samym  świecie,  i 
będzie  się  można  z  nim  porozumieć  bez  specjalnego  przygotowania,  jak  do  rozmowy  z 
obcokrajowcem. Nawet jeśli dziecko nie jest autystyczne, ale niepełnosprawne, rodzice mają 
nadzieję,  że  da  się  z  nim  porozumieć  za  pomocą  słów,  które  im  wydają  się  normalne;  i  w 
większości 

przypadków, 

nawet 

biorąc 

pod 

uwagę 

ograniczenia 

niektórych 

niepełnosprawnych, udaje się zbudować ten rodzaj więzi, którego oczekiwali rodzice.  

Ale nie jeśli dziecko jest autystyczne. Najwięcej zmartwień bierze się stąd, że nie pojawia się 
relacja, którą mieli nadzieję zbudować z dzieckiem. Jest to bardzo prawdziwy smutek i trzeba 
nauczyć się z nim sobie radzić, aby dalej żyć... 

Nie chodzi tu o autyzm. 

Bierze się on stąd, że spodziewaliście się czegoś bardzo ważnego dla was i czekaliście na to z 
wielką  radością  i  ekscytacją,  może  nawet  przez  chwilę  pomyśleliście,  że  jest  już  tak 
naprawdę...  A  potem  stopniowo,  bądź  nagle,  musieliście  przyznać  się,  że  rzecz,  której 
wyczekiwaliście, nie nadeszła wcale.  

Tego samego doświadczają rodzice, których dziecko przychodzi na świat martwe albo umiera 
wkrótce  po  porodzie,  a  oni  muszą  patrzeć  na  jego  umieranie  w  pierwszych  chwilach  życia. 
Nie chodzi tu o autyzm, ale o niespełnione marzenia. Najlepszym miejscem do jakiego takie 
osoby mogą się udać nie są instytucje zajmujące się autyzmem, ale organizacje zajmujące się 
wspieraniem rodziców w żałobie po dziecku albo grupy wsparcia. Tam rodzice stawią czoła 
stracie, jaką ponieśli... nie zapomną o niej, ale pozostawią ją w przeszłości, skąd nie będzie 
ich już ranić w każdej chwili życia. Nauczą się akceptować fakt, że ich dziecko odeszło na 
zawsze i już nie wróci. Co najważniejsze, nauczą się nie przenosić żalu po stracie dziecka na 
pozostałe. Dobrze jest, jeśli jedno z dzieci rodzi się w momencie, kiedy opłakuje się zmarłe. 

Nie straciliście dziecka przez autyzm. Straciliście dziecko, ponieważ takie dziecko jakie sobie 
wymarzyliście nigdy się nie narodziło. Nie jest temu winne dziecko autystyczne, które żyje z 
wami,  nie  powinniśmy  za  to  cierpieć.  Potrzebujemy  i  zasługujemy  na  rodziny,  których 

background image

Dla rodziców i opiekunów 

str. 4 

Źródło: Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom  
z Ukrytymi Niepełnosprawnościami 
im. Hansa Aspergera 

obchodzimy i którzy doceniają nas za to, jacy jesteśmy, a nie rodzin, które mają nasz obraz 
zaciemniony przez jakieś wymarzone dzieci, które nigdy nie istniały. Martwcie się tym, jeśli 
macie  taką  potrzebę.  Ale  nie  smućcie  się  nami.  Jesteśmy  żywi,  prawdziwi  i  czekamy  aż 
poświęcicie nam uwagę. 

To właśnie organizacje zajmujące się autyzmem powinny robić: nie opłakiwać tego, czego nie 
ma,  ale  pomóc  odkrywać  to  co  jest.  Potrzebujemy  was,  waszej  pomocy  i  zrozumienia. 
Według nas wasz świat  nie jest zbyt otwarty, a  my nie zmienimy  go bez pomocy z  waszej 
strony.  Tak,  z  autyzmem  wiąże  się  pewna  tragedia:  nie  dlatego,  kim  my  jesteśmy,  ale  z 
powodu rzeczy, które nam  się przytrafiają. Tym  się smućcie, jeśli  już czymś musicie. Albo 
raczej złośćcie się na to... i zróbcie coś. Tragedia nie polega na tym, że istniejemy, ale na tym, 
że w waszym świecie nie ma dla nas miejsca. Jak może być inaczej, skoro nasi właśni rodzice 
opłakują fakt, że się urodziliśmy? 

Popatrzcie  na  swoje  autystyczne  dziecko  i  pomyślcie,  kim  ono  nie  jest.  I  sami  powiedzcie: 
 „Nie  jest  to  dziecko,  jakiego  się  spodziewałem  i  planowałem.  To  nie  jest  dziecko,  którego 
oczekiwałam przez wszystkie miesiące ciąży i godziny pracy. To nie jest dziecko, z którym 
chciałem dzielić wszystkie moje doświadczenia. To dziecko nigdy się nie pojawiło. Dziecko, 
które mam, nie jest tym dzieckiem”. Następnie popłaczcie, jeśli macie potrzebę – ale nie przy 
dziecku – i zacznijcie uczyć się pozwalać rzeczom toczyć się swoim torem. 

Kiedy  już  przełamiecie  się,  spójrzcie  na  swoje  dziecko  i  powiedzcie:  „To  nie  jest  dziecko 
którego się spodziewałem i planowałem. To nieziemskie dziecko, które wylądowało w moim 
życiu przez przypadek. Nie wiem, kim jest to dziecko i co się z nim stanie. Ale wiem, że to 
dziecko, któremu nie powiodło się w obcym świecie, bo pozbawione jest rodziców swojego 
gatunku, którzy by się nim zaopiekowali, tak jak tego potrzebuje. Potrzebuje kogoś, żeby się 
nim  zajmował,  żeby  go  uczył,  żeby  mu  tłumaczył  i  go  bronił.  A  skoro  to  obce  dziecko 
pojawiło się w moim życiu, ta praca należy do mnie i cieszę się z tego”. 

Jeśli taka perspektywa napawa was entuzjazmem, przyłączcie się do nas, z siłą i determinacją, 
nadzieją i radością. Przed nami niezwykła przygoda – życie. 

Jim Sinclair 

*Isaac Michele – Kierownik Centrum Innowacji w Ortopedagogiki (Centre pour l’Innovation 
en Orthopedagogie, departement de l’Orthopedagogie) Uniwersytetu w Mons-Hainaut, Place 
du Parc 18, B-7000 MONS, BELGIQUE
 

E-mail: 

michele.isaac@umh.ac.be

  Ten  adres  e-mail  jest  chroniony  przed  spamerami,  włącz 

obsługę Javascript w przeglądarce, by go zobaczyć lub 

cio@umh.ac.be