background image

 

Eve Ensler    

 

 

 

MONOLOGI WAGINY 

(Vagina Monologues)  

 

 

 

 

 

z języka angielskiego przełoŜyła  

 Hanna Szczerkowska 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W kwestii praw do wystawiania sztuki proszę zwracać się do  

agencji ADIT, tel. 0-22 783-98-71, e-mail: agencja.adit@qdnet.pl 

 

 

 

background image

 

I KOBIETA 

Na pewno się martwisz. 

 

II KOBIETA 

My martwiłyśmy się. 

 

III KOBIETA 

Martwiłyśmy się tym, co myślimy o naszych waginach, a jeszcze bardziej, Ŝe wcale o 

nich  nie  myślimy.  Któregoś  dnia  zapytałyśmy  o  jej  waginę  pewną  energiczną 

bussinesswoman.  Powiedziała,  Ŝe  jest  zbyt  zajęta  i  Ŝe  nie  ma  na  to  czasu.  śeby,  na 

przykład,  przyjrzeć  się  waginie,  powiedziała,  trzeba  by  poświęcić  temu  cały  dzień. 

PołoŜyć się na plecach przed stojącym lustrem, i to najlepiej takim, które obejmuje całą 

postać.  Przyjąć  stosowną  pozycję,  ustawić  światło,  pod  odpowiednim  kątem,  do  tego 

tak, Ŝeby go lustro nie zasłaniało. Następnie zaś wygiąć się do przodu i skłonić głowę, 

przyjmując  pozycję  groŜącą  urazem  kręgosłupa.  W  tym  momencie  odechciewa  się 

dalszych wysiłków. Powiedziała, Ŝe nie ma na to czasu. Jest bardzo zajęta. 

 

III KOBIETA  

Przeprowadziłam  więc  szereg  wywiadów  na  temat  waginy.  Powstały  z  nich  później 

monologi waginy. Rozmawiałam z ponad dwiema setkami kobiet. Były to kobiety stare, 

młode, męŜatki, samotne, lesbijki, profesorki,  aktorki, prawniczki, lekarki, prostytutki, 

murzynki, latynoski, Azjatki, Indianki i Ŝydówki. Z początku wypowiadały się niezbyt 

chętnie.  Były  onieśmielone.  Ale  jak  się  juŜ  rozochociły,  trudno  było  im  przerwać. 

Kobiety  w  gruncie  rzeczy  uwielbiają  mówić  o  swoich  waginach.  Były  bardzo 

podekscytowane, głównie dlatego, Ŝe nikt ich dotąd o to nie pytał. 

 

 

 

I KOBIETA 

Zacznijmy  od  samego  słowa:  „wagina”.  W  najlepszym  wypadku  brzmi  jak  nazwa 

choroby,  lub  narzędzia  chirurgicznego:  „Siostro,  proszę  się  pospieszyć  i  podać  mi 

waginę!” Wagina. Wagina. Bez względu, ile razy wypowiesz to słowo, nigdy nie brzmi 

tak,  jak  powinno.  To  śmieszne,  z  gruntu  aseksualne  słowo.  Gdybyś,  chcąc  zachować 

background image

 

poprawność  polityczną,  wypowiedziała  je  w  trakcie  uprawiania  seksu:  „Kochanie,  czy 

mógłbyś popieścić moją waginę?” – z miejsca ukręciłabyś sprawie łeb. 

 

II KOBIETA 

Martwiłyśmy się więc o nasze waginy, o to, jak je nazywamy i jak ich nie nazywamy. 

 

III KOBIETA 

W  Great  Neck  nazywają  ją  „kicia”.  Pewna  kobieta  z  tamtych  okolic  powiedziała,  Ŝe 

matka  mawiała  do  niej:  „Nie  wkładaj  majtek  pod  piŜamę,  kochanie,  musisz 

przewietrzyć swoją kicię.” 

 

I KOBIETA 

W Westchester mówi się na nią „pipi”. 

 

II KOBIETA 

W New Jersey – pochwa. 

 

III KOBIETA 

Jest teŜ cipa, cipka, cipcia, futerko, jamka, szparka, dziurka, oczko.. 

 

I KOBIETA  

otworek, szczelinka, pieczara, mała czarna, kaśka... 

 

II KOBIETA 

mańka, psioszka, puderniczka... 

 

III KOBIETA  

pisia-sisia 

 

I KOBIETA 

ścipka, pipka, dziupla, bruzda, etui, króliczek, błam, futerał i ciepieluszka. 

  

I, II, III KOBIETA  

Martwimy się o nasze waginy. 

background image

 

background image

 

 

[Intro „Włosy”] 

 

Niektóre  monologi  opierają  się  na  historii  jednej  kobiety,  inne  -  na  doświadczeniach 

kilku  kobiet  na  tym  samym  polu.  czasemi  zaś  dobry  pomysł  wywoływał  skandal. 

Pierwszy monolog opiera się na historii jednej kobiety, chociaŜ ten temat pojawiał się 

przy kaŜdym wywiadzie i często okazywał się draŜliwy. 

 

WŁOSY 

 

Nie moŜesz kochać waginy, jeśli nie kochasz otaczających ją włosów. Wielu ludzi ich 

nie  kocha.  Na  przykład  mój  pierwszy  i  jedyny  mąŜ  nienawidził  ich.  Twierdził,  Ŝe  są 

skołtunione i nieprzyzwoite. Zmuszał mnie do golenia wzgórka łonowego, który potem 

wyglądał jak nadmuchany i stawał się bezbronny jak u małej dziewczynki. To właśnie 

go podniecało. Kiedy się ze mną kochał, moja wagina czuła się tak, jak musi czuć się 

broda.  MąŜ  lubił  pocierać  cipkę  aŜ  do  bólu.  Przypominało  mi  to  rozdrapywanie 

ukąszenia  komara.  Była  stale  zaogniona.  Pojawiały  się  na  niej  czerwone  wypryski. 

Wreszcie  odmówiłam  dalszego  golenia  tego  miejsca.  Wówczas  mąŜ  wdał  się  w 

przygodę  miłosną.  Kiedy  poddawaliśmy  się  terapii  małŜeńskiej,  oznajmił,  Ŝe  zdradza 

mnie,  bo  nie  dostarczam  mu  satysfakcji  seksualnej.  Terapeutka  mówiła  z  niemieckim 

akcentem  i,  Ŝeby  zademonstrować  swoją  empatię,  wzdychała  pomiędzy  jednym  a 

drugim  zdaniem.  Spytała  mnie,  dlaczego  nie  chcę  sprawić  przyjemności  męŜowi. 

Odpowiedziałam, Ŝe uwaŜam to za dziwactwo. śe pozbawiona w tym miejscu włosów, 

czuję  się  małą  dziewczynką  i,  wbrew  sobie  samej,    zaczynam  mówić  dziecinnym 

głosikiem,  poza  tym  skóra  jest  stale  podraŜniona  i  nawet  tonik  kojący  nie  pomaga. 

Terapeutka powiedziała, Ŝe małŜeństwo oznacza konieczność pewnych kompromisów. 

Zapytałam, czy, jeśli się ogolę, mąŜ przestanie mnie zdradzać. Ona na to, Ŝe stawianie 

takich pytań rozmywa proces terapii. śe powinnam spróbować, na dobry początek.  

 

Tym  razem,  po  powrocie  do  domu,  miał  mnie  ogolić  mąŜ.  To  było  coś  w  rodzaju 

nagrody za podjęcie terapii. Skaleczył mnie w kilku miejscach i w wannie pojawiło się 

trochę  krwi.  Nawet  tego  nie  zauwaŜył,  taki  był  szczęśliwy.  Potem,  kiedy  kładł  się  na 

mnie,  czułam,  Ŝe  jego  kolczasta  ostrość  wbija  się  we  mnie,  w  mój  nagi,  wydęty 

wzgórek łonowy. Pozbawiony ochrony. Pozbawiony puszystości włosów.  

background image

 

 

Zrozumiałam wtedy, Ŝe włosy rosną tam z jakiegoś powodu – jak liść dookoła kwiatu, 

trawnik dookoła domu. Trzeba kochać włosy, by kochać waginę. Nie moŜna pozbawiać 

się części własnego ciała tylko dlatego, Ŝe ktoś ma taki kaprys. Nawiasem mówiąc, mąŜ 

nigdy nie przestał mnie zdradzać. 

 

background image

 

 

I KOBIETA 

Wszystkim kobietom zadałyśmy następujące pytania: 

 

II KOBIETA 

Gdyby twoja wagina miała się w coś ubrać, co by włoŜyła? 

 

skórzaną kurtkę 

jedwabne pończochy 

norki 

męski smoking 

dŜinsy 

coś obcisłego 

szmaragdy 

wieczorową suknię 

cekiny 

tylko i wyłącznie kreacje Armaniego 

spódniczkę baletnicy 

przezroczystą czarną bieliznę 

taftową suknię balową 

coś, co moŜna prać mechanicznie 

balową maseczkę zakrywającą oczy 

fioletową aksamitną piŜamę 

angorę 

czerwoną kokardę  

gronostaje i perły 

wielki kapelusz przybrany kwiatami 

kapelusz w panterkę 

jedwabne kimono 

beret 

dresy 

tatuaŜ 

paralizator elektryczny, celem odstraszania niepoŜądanych amatorów 

wysokie obcasy 

background image

 

koronki, a do tego glany 

fioletowe pióra, gałązki i muszelki 

bawełnę 

krawat w biało-czerwone paski 

bezrękawnik 

bikini 

płaszcz przeciwdeszczowy 

 

Gdyby twoja wagina potrafiła mówić, co by powiedziała, w dwóch słowach: 

 

przystopuj nieco 

czy to ty? 

nakarm mnie 

ja chcę 

mniam mniam 

o, tak 

jeszcze raz 

nie, nie tu 

poliŜ mnie 

zostań w domu 

śmiały wybór 

przemyśl to raz jeszcze 

proszę o bis 

obejmij mnie 

zabawmy się 

nie przerywaj 

jeszcze, jeszcze 

pamiętaj o mnie 

wejdź do środka 

jeszcze nie 

o, mamo 

tak, tak 

kołysz mnie 

wstęp na własne ryzyko 

background image

 

o boŜe 

dzięki bogu 

jestem tutaj 

do dzieła 

do dzieła 

znajdź mnie 

dziękuję ci 

bonjour 

trudna sprawa 

nie rezygnuj 

gdzie jest Brian? 

juŜ lepiej 

tak, tutaj. tutaj 

background image

 

10

[Intro – Potop] 

 

Przeprowadzałam wywiady z kobietami pomiędzy  65  a 75 rokiem Ŝycia.  Te rozmowy 

były najbardziej poruszające ze wszystkich. MoŜe dlatego, Ŝe wiele z tych kobiet nigdy 

przedtem  nie  rozmawiało  na  ten  temat.  Pewna  72-letnia  kobieta  nigdy  nie  widziała 

swojej  waginy.  Podmywała  się  pod  prysznicem  lub  w  wannie,  jednak  nigdy  ze 

świadomym  zamiarem  zrobienia  tego.  Nigdy  w  Ŝyciu  nie  miała  orgazmu.  W  72-gim 

roku Ŝycia poddała się terapii, tak jak to zazwyczaj robimy w Nowym Jorku, i idąc za 

radą  terapeuty,  wróciła  pewnego  popołudnia  do  domu,  zapaliła  świece,  wzięła  kąpiel, 

nastawiła muzykę i zajęła się sobą. Trwało to ponad godzinę, poniewaŜ miała artretyzm, 

kiedy  jednak  w  końcu  znalazła  łechtaczkę,  zapłakała.  Następny  monolog  poświęcam 

właśnie jej. 

 

POTOP 

 

Tamto miejsce na dole? Nie było mnie tam od roku 1953. Nie, to nie ma nic wspólnego 

z Einsenhowerem. Nie, nie, na dole znajduje się piwnica. Bardzo wilgotna i zimna. Nikt 

nie ma ochoty tam schodzić, uwierz. Zemdliłoby cię. Zaduch. Mdlący zaduch. Zapach 

wilgoci, pleśni i tak dalej. Fuj! Cuchnie nieznośnie i przesyca ubranie. 

 

Nie,  nie  było  tam  Ŝadnego  wypadku.  Nic  nie  wybuchło,  nikt  nie  został  przyłapany  na 

gorącym  uczynku.  Nie  było  aŜ  tak  dramatycznie.  To  znaczy...  no,  mniejsza  o  to.  Nie 

mogę  ci  o  tym  powiedzieć.  Czemu  taka  inteligentna  dziewczyna  jak  ty  ugania  się  za 

starszymi paniami i gada z nimi o dolnych partiach? Za mojej młodości nie rozmawiało 

się o takich rzeczach. O  jakich rzeczach? O Jezu, niech będzie. 

 

Był  taki  chłopak,  Andy  Lefkov.  Był  przystojny  –  w  kaŜdym  razie  według  mnie.  I 

wysoki,  tak  jak  ja  -  naprawdę  mi  się  podobał.  Umówiłam  się  z  nim  na  randkę  w  jego 

samochodzie... 

 

Nie mogę. Nie mogę o tym mówić. Sama wiesz, Ŝe to tam. Jakby w piwnicy. Czasami 

dochodzi stamtąd dudnienie. Coś niesie się po rurach. Dostają się tam małe zwierzęta i 

takie  rzeczy,  i  wszystko  wilgotnieje.  Czasami  trzeba  wykonać  naprawę,  bo  coś 

przecieka.  Poza  tym  jednak  drzwi  pozostają  zamknięte.  Człowiek  zapomina  o 

background image

 

11

wszystkim. Znaczy, to w dalszym ciągu jest częścią domu, ale nie patrzy się i nie myśli 

o tym. Coś musi jednak  tam być, kaŜdy dom musi mieć piwnicę, bo nikt nie chciałby 

mieć sypialni w suterenie. 

 

Och,  Andy,  Andy  Lefkov.  No  cóŜ.  Andy  był  bardzo  przystojny.  Był  cennym  łupem. 

Znaleźliśmy się w samochodzie, nowym, białym chevrolecie belair. Wydawało mi się, 

iŜ  moje  nogi  są  zbyt  długie  jak  na  rozmiary  jego  wnętrza.  Mam  bardzo  długie  nogi. 

Obijały  się  o  deskę  samochodu.  Spoglądałam  na  moje  duŜe  rzepki  kolanowe,  kiedy 

nagle  Andy  pocałował  mnie  w  zaskakujący  sposób  „zaborczo,  tak  jak  to  robią  na 

filmach”. I wtedy podnieciłam się, podnieciłam tak bardzo, Ŝe wypłynął ze mnie potop. 

Nie  potrafiłam  go  opanować.  Było  tak,  jakby  ta  fala  namiętności,  ta  rzeka  Ŝycia  po 

prostu  wytrysnęła  ze  mnie,  przez  bieliznę,  prosto  na  siedzenie  jego  nowego  białego 

chevroleta belair. Nie był to mocz, był to jakiś cuchnący płyn, no prawdę mówiąc, ja nie 

czułam Ŝadnego zapachu, lecz on powiedział, Andy powiedział, Ŝe jedzie skwaszonym 

mlekiem  i  brudzi  siedzenie  jego  samochodu.  Powiedział,  Ŝe  jestem  śmierdzącą, 

dziwaczną  panienką.  Chciałam  wyjaśnić,  Ŝe  to  przez  jego  pocałunek  straciłam 

panowanie  nad  sobą,  Ŝe  normalnie  taka  nie  jestem.  Usiłowałam  wytrzeć  plamę 

sukienką,  Była  to  nowa,  Ŝółta  sukienka,  a  tak  brzydko  wyglądała  z  wilgotną  plamą. 

Andy  odwiózł  mnie  do  domu,  nie  mówiąc  więcej  ani  słowa,  a  kiedy  wysiadłam  i 

zamknęłam drzwi jego samochodu, zamknęłam cały kram na amen. Zamknęłam go na 

klucz  i  na  zawsze  zaprzestałam  tego  typu  działalności.  Umawiałam  się  potem  jeszcze 

kilka razy, lecz myśl o wywołaniu potopu sprawiała, Ŝe zrobiłam się strasznie nerwowa. 

Nigdy więcej nie byłam z nikim blisko.  

 

Nawiedzały  mnie  sny,  szalone  sny.  Och,  całkiem  fantastyczne.  Dlaczego?  Burt 

Reynolds. Nie wiem, dlaczego właśnie on. Na co dzień nic dla mnie nie znaczył, ale w 

snach...  był  zawsze  Burt.  Zasadniczo  był  to  zawsze  ten  sam  sen.  Byliśmy  na  mieście. 

Burt i ja. W jakiejś restauracji, z tych, jakie moŜna zobaczyć w Atlantic City, z wielkimi 

kandelabrami i innymi bajerami, i tysiącami kelnerów w kamizelkach. Burt wręczał mi 

bukiecik  orchidei.  Przypinałam  go  do  Ŝakietu.  Śmialiśmy  się.  Jedliśmy  koktajl  z 

krewetek.  Wielkich,  bajecznych  krewetek.  Śmialiśmy  się  coraz  głośniej.  Byliśmy  ze 

sobą bardzo szczęśliwi. A potem on spoglądał mi w oczy i przyciągał mnie do siebie w 

samym środku restauracji – i w chwili, kiedy juŜ miał mnie pocałować, sala zaczynała 

drŜeć, spod stołu wyfruwały gołębie – nie mam pojęcia, skąd się tam wzięły – i potop, 

background image

 

12

potop wypływał prosto stamtąd. Wypływał ze mnie. Płynął i płynął. Widać było ryby i 

małe  łódeczki,  cała  restauracja  napełniała  się  wodą,  a  Burt,  stojąc  po  kolana  w  moim 

potopie,  wyglądał  na  bardzo  rozczarowanego,  Ŝe  znowu  to zrobiłam, i z  przeraŜeniem 

spoglądał  na  swoich  przyjaciół,  Deana  Martina  i  inne  sławne  osoby,  przepływające 

obok nas w smokingach i wieczorowych sukniach. 

 

Te sny juŜ się skończyły. Skończyły się, odkąd usunięto mi prawie wszystko co łączyło 

się  z  tym  miejscem.  Usunięto  macicę,  jajowody,  wszystko.  Lekarz  uwaŜał,  Ŝe  jest 

dowcipny.  Powiedział,  Ŝe  organ  nieuŜywany  się  psuje.  W  rzeczywistości  był  to  rak. 

Trzeba było wyciąć wszystko. Tak, czy siak, komu to potrzebne. Te sprawy są mocno 

przereklamowane.  Zajęłam  się  czymś  innym.  Bardzo  lubię  wystawy  psów.  Handluję 

antykami. 

 

Pytasz  mnie,  w  co  by  się  ubrała  moja  wagina?  Co  za  pytanie?  W  co  by  się  ubrała? 

Przyczepiłaby sobie wielki szyld: 

 

ZAMKNIĘTE Z POWODU POTOPU. 

 

Co  by  powiedziała?  Mówiłam  ci.  To  nie  tak.  Nie  jest  osobą,  która  potrafi  mówić. 

Zamilkła juŜ dawno temu. To tylko miejsce. Miejsce, które się omija. Jest zamknięte, w 

podziemnej części domu. Tam się znajduje. 

 

Usatysfakcjonowana? Zmusiłaś mnie do mówienia – wyciągnęłaś ze mnie to wszystko. 

Stara kobieta opowiedziała o swoim miejscu, tam na dole. Zadowolona? 

(Odwraca się.)  

Wiesz, prawdę mówiąc,  jesteś pierwszą osobą, której o tym powiedziałam i trochę mi 

ulŜyło. 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

13

 

background image

 

14

 

BO ON LUBIŁ NA NIĄ PATRZEĆ 

 

 

A  oto,  jak  doszło  do  tego,  Ŝe  zaczęłam  lubić  swoją  waginę.  To  krępujące, 

poniewaŜ  niezbyt  poprawne  politycznie.  To  znaczy,  ja  wiem,  Ŝe  to  powinno  było  się 

odbyć w kąpieli z solą z Morza Martwego, w tle gra płyta Enyi, i w tym wszystkim ja, 

afirmująca swoją kobiecość. Znam to na pamięć. Waginy są piękne. Nasza nienawiść do 

siebie samych to tylko uwewnętrzniona presja i nienawiść kultury patriarchalnej, a nie 

Ŝadne  naturalne  zjawisko.  Cipki  wszystkich  krajów,  łączcie  cię.  Wiem  wszystko. 

Gdybyśmy  wyrosły  w  kulturze,  w  której  ideałem  piękności  są  tłuste  uda, 

mieszałybyśmy mleczne koktajle i wygniatały ciasta, a potem leŜały do góry brzuchem, 

marnując czas i hodując biodra. Nasza kultura jest jednak inna. Nienawidziłam swoich 

ud,  a  jeszcze  bardziej  waginy.  UwaŜałam,  Ŝe  jest  potwornie  brzydka.  Byłam  jedną  z 

tych kobiet, co kiedyś się jej przyjrzały. Natychmiast gorzko tego poŜałowałam. Złapały 

mnie mdłości. Zaczęłam współczuć kaŜdemu, kto musiałby do niej zajrzeć. 

 

Aby  jakoś  przetrwać,  zaczęłam  udawać,  Ŝe  mam  pomiędzy  nogami  coś  innego. 

Zaczęłam wyobraŜać sobie róŜne elementy wyposaŜenia wnętrz - wygodne materace z 

lekkimi  bawełnianymi  narzutami,  foteliki  wyściełane  aksamitem,  dywany  ze  skór 

dzikich  zwierząt  lub  śliczne  jedwabne  chusteczki,  pikowane  rękawice  kuchenne, 

porcelanowe  filiŜanki  albo  miniaturowe  krajobrazy  –  krystaliczne  jeziora  i  wilgotne 

bagniska.  Przyzwyczaiłam  się  do  tego  tak  bardzo,  iŜ  zupełnie  zapomniałam,  Ŝe  mam 

waginę.  Ilekroć  uprawiałam  seks  z  męŜczyzną,  wyobraŜałam  sobie  jego  we  wnętrzu 

mufki wyściełanej futrem norek, czerwonej róŜy, albo chińskiej wazy. 

A  potem  spotkałam  Boba.  Bob  był  najbardziej  przeciętnym  męŜczyzną,  jakiego 

spotkałam  w  Ŝyciu.  Wysoki,  chudy,  bez  wyrazu,  nosił  ubranie  w  panterkę.  Nie  lubił 

pikantnych  potraw,  ani  zespołu  Prodigy.  Nie  gustował  w  seksownej  bieliźnie.  Latem 

starał  się  unikać  słońca.  Nie  miał  zwyczaju  rozwodzić  się  o  swoich  doznaniach 

wewnętrznych. Nie miał kłopotów ani problemów, nie był nawet alkoholikiem. Nie był 

specjalnie  zabawny,  elokwentny,  ani  tajemniczy.  Nie  był  podły,  niedostępny,  zajęty 

samym  sobą  czy  charyzmatyczny.  Samochód  prowadził  bez  zbytniej  brawury.  Nie  za 

bardzo  mi  się  podobał.  W  ogóle  bym  go  nie  zauwaŜyła,  gdyby  nie  to,  Ŝe  pomógł  mi 

zebrać  drobne,  które  upuściłam  przy  kasie  w  delikatesach.  Gdy  wręczał  mi 

background image

 

15

ćwierćdolarówki  i  jednocentówki,  a  jego  dłoń  przypadkowo  dotknęła  mojej,  coś 

zaiskrzyło. Poszłam z nim do łóŜka. I wtedy właśnie zdarzył się cud. 

 

Okazało  się,  Ŝe  Bob  uwielbiał  waginy.  Był  koneserem.  Uwielbiał  ich  dotyk,  smak, 

zapach,  a,  co  najwaŜniejsze,  wygląd.  Musiał  na  nie  patrzeć.  Kiedy  kochaliśmy  się  po 

raz pierwszy, oznajmił, Ŝe musi mnie zobaczyć. 

 

- PrzecieŜ jestem tutaj – powiedziałam 

- Ciebie – odparł. – Muszę zobaczyć ciebie. 

- W takim razie włącz światło – odrzekłam. (Pomyślałam z lękiem, Ŝe to wariat, który 

zaczyna świrować.) Włączył światło. 

A potem powiedział: „O.K., jestem gotów, gotów na ciebie popatrzeć.” 

„Tutaj – pomachałam ręką – tu jestem.” 

Wtedy zaczął mnie rozbierać. 

„Co robisz, Bob?” – zapytałam. 

„Muszę cię zobaczyć” – odpowiedział. 

„Nie ma potrzeby – powiedziałam – zanurkuj i juŜ.” 

„Muszę zobaczyć, jak wyglądasz” – obstawał. 

„Kiedyś juŜ chyba widziałeś kanapę z czerwonej skóry – odrzekłam. 

Bob dalej robił swoje. Nie zrezygnował. Miałam ochotę wyrzygać się i umrzeć. 

„To strasznie intymne – szepnęłam – Nie mógłbyś po prostu zanurkować?” 

„Nie – powiedział – To jest  kwintesencja. Muszę popatrzeć.” 

 

Wstrzymałam  oddech.  Bob  patrzył  i  patrzył.  Westchnął,  uśmiechnął  się,  popatrzył 

jeszcze  trochę  i  jęknął.  Zaczął  głośno  oddychać.  Jego  twarz  uległa  przeobraŜeniu.  JuŜ 

nie wyglądał zwyczajnie. Przypominał piękne, głodne zwierzę. 

 

„Jesteś taka piękna – powiedział. – Wytworna i głęboka, niewinna i dzika.” 

„AŜ tyle tam zobaczyłeś?” – spytałam. 

 

To było tak, jakby mi wróŜył z ręki. 

 

„Tak, wszystko – odparł – i o wiele, wiele więcej.” 

background image

 

16

Wpatrywał  się  tak  niemal  przez  godzinę,  jakby  studiował  mapę,  obserwował  księŜyc, 

wpatrywał się w oczy, ale to była moja wagina.  Przy świetle lampy  przyglądałam się, 

jak  Bob  mi  się  przygląda.  Był  tak  autentycznie  podekscytowany,  tak  spokojny  i 

jednocześnie  pełen  euforii,  Ŝe  zwilgotniałam  i  ogarnęło  mnie  podniecenie.  Ujrzałam 

siebie  taką,  jaką  widział  mnie  on.  Poczułam  się  piękna  i  wspaniała  –  jak  wielkie 

malowidło  czy  wodospad.  Bob  nie  miał  Ŝadnych  oporów.  Nie  czuł  wstrętu.  Zaczęłam 

puchnąć  z  dumy.  Pokochałam  swoją  waginę,  a  Bob  zatracił  się  w  niej  i  ja  byłam  tam 

razem z nim, w mojej waginie i razem odpłynęliśmy w nieskończoną dal. 

background image

 

17

 

Rozmawiałyśmy  z  wieloma  kobietami  na  temat  menstruacji.  Rozpoczęła  się  chóralna 

pieśń,  coś  w  rodzaju  dzikiej,  zbiorowej  pieśni.  Głosy  kobiet  nakładają  się  na  siebie 

naśladując echo. 

 

MIAŁAM 12 LAT. MAMA DAŁA MI KLAPSA 

 

I KOBIETA  

Mój  siedmioletni  braciszek,  chodzący  do  drugiej  klasy,  zaczął  rozprawiać  na  temat 

miesiączek.  Nie  podobało  mi  się,  Ŝe  stroi  sobie  Ŝarty.  Poszłam  do  matki.  „Co  to  jest 

miesiączka?”  –  spytałam.  „To  znak  interpunkcyjny  –  powiedziała.  –  Stawia  się  go  na 

końcu zdania.” 

 

II KOBIETA 

Ojciec przyniósł mi kartkę z napisem: „Dla mojej małej dziewczynki, która nie jest juŜ 

taka mała. 

 

III KOBIETA 

Byłam  przeraŜona.  Matka  pokazała  mi  grube  podpaski.  ZuŜyte  miałam  wrzucać  do 

kubła pod zlewem kuchennym. 

 

IV KOBIETA  

Przypominam sobie, Ŝe byłam jedną z ostatnich. Miałam 13 lat. 

 

I KOBIETA 

Wszystkie chciałyśmy, Ŝeby juŜ się pojawiła. 

 

III KOBIETA 

Bardzo  się  bałam.  Zaczęłam  wkładać  zuŜyte  podpaski  do  papierowych  toreb  i 

gromadzić je w skrytkach pod dachem domu. 

 

II KOBIETA 

To się stało w ósmej klasie. Matka powiedziała: „O, jak to miło”. 

 

background image

 

18

IV KOBIETA 

Poprzedziła  ją  intensywnie  brązowa  kapanina.  Zbiegła  się  z  pojawieniem  słabych 

włosków pod pachami, rosnących nieregularnie – jedna pacha była owłosiona, druga – 

nie. 

 

I KOBIETA 

Miałam lat szesnaście. Trochę się przestraszyłam. 

 

II KOBIETA 

Mama  dała  mi  kodeinę.  Mieliśmy  piętrowe  łóŜka.  PołoŜyłam  się  na  dolnym.  Mama 

czuła się bardzo niezręcznie. 

 

III KOBIETA 

Pewnego wieczora wróciłam do domu późno i wślizgnęłam się do łóŜka, nie zapalając 

światła. Matka znalazła zuŜyte podpaski i włoŜyła mi je pod kołdrę. 

 

II KOBIETA 

Miałam  dwanaście  lat,  byłam  w  samych  majtkach.  Nie  zdąŜyłam  się  jeszcze  ubrać. 

Spojrzałam na schody. Zobaczyłam to. 

 

I KOBIETA 

Spojrzałam w dół i zobaczyłam krew. 

 

III KOBIETA 

W  siódmej  klasie.  Matka  zauwaŜyła  plamy  na  mojej  bieliźnie.  Dała  mi  kilka 

plastikowych pieluszek. 

 

II KOBIETA 

Mama powiedziała ciepłym tonem: „Wobec tego sprawimy ci podpaski”. 

 

III KOBIETA 

Jeśli  chodzi  o  moją  przyjaciółkę,  Marcię,  jej  rodzice  urządzili  z  tej  okazji  małą 

uroczystość. Podjęli ją odświętną kolacją. 

 

background image

 

19

I KOBIETA 

Wszystkie chciałyśmy mieć juŜ miesiączkę. 

 

II KOBIETA 

TakŜe teraz wszystkie tego pragniemy. 

 

IV KOBIETA 

Miałam trzynaście lat. Nie było wtedy gotowych podpasek. Trzeba było uwaŜać, by nie 

poplamić  sukienki.  Byłam  czarna  i  biedna.  W  kościele  okazało  się,  Ŝe  mam  plamę  z 

tyłu. Nic po sobie nie pokazałam, lecz czułam się winna. 

 

II KOBIETA 

Miałam lat dziesięć i pół. Bez Ŝadnego przygotowania. Brązowa plama na majtkach. 

 

I KOBIETA 

Pokazała mi, jak wkładać tampon. Wszedł tylko do połowy. 

 

III KOBIETA 

Miesiączka wydała mi się zjawiskiem niewyjaśnialnym. 

 

IV KOBIETA 

Matka powiedziała mi, Ŝe muszę uŜywać szmatek. śadnych tamponów. Nie wkłada się 

nic do cukiernicy. 

 

III KOBIETA 

UŜywałam  waty.  Powiedziałam  matce.  Dała  mi  papierowe  laleczki  do  wycinania. 

Przedstawiały Elizabeth Taylor. 

 

II KOBIETA 

Miałam piętnaście lat. Matka powiedziała: „Mazel tow”. Poklepała mnie po twarzy. Nie 

wiedziałam, czy to coś dobrego, czy teŜ złego. 

 

I KOBIETA 

background image

 

20

Mój okres, jak zmiksowane ciasto przed upieczeniem. Indianki przez pięć dni siedziały 

na mchu. Szkoda, Ŝe nie naleŜę do tubylców. 

 

III KOBIETA 

Miałam piętnaście lat i chciałam juŜ to dostać. Byłam wysoka i rosłam jeszcze bardziej. 

 

IV KOBIETA 

Kiedy widziałam białe dziewczyny w sali gimnastycznej, z tamponami, sądziłam, Ŝe to 

złe dziewczyny. 

 

II KOBIETA 

Ujrzałam małe czerwone kropeczki na róŜowych płytkach podłogowych. Powiedziałam 

sobie: „No tak.” 

 

IV KOBIETA 

Matka była ze mnie zadowolona. 

 

I KOBIETA 

UŜywałam tamponów O.B. i lubiłam wkładać tam palce. 

 

IV KOBIETA  

Miałam  jedenaście  lat,  nosiłam  białe  majtki.  W  pewnym  momencie  pociekła  ze  mnie 

krew. 

 

III KOBIETA 

Pomyślałam, Ŝe to straszne. 

 

I KOBIETA 

Nie byłam przygotowana. 

 

II KOBIETA 

Cierpiałam bóle krzyŜa. 

 

IV KOBIETA 

background image

 

21

Robiłam się lubieŜna. 

 

III KOBIETA  

Miałam  12  lat.  Byłam  szczęśliwa.  Moja  przyjaciółka  miała  wirujący  stolik  i  spytała, 

kiedy dostaniemy miesiączkę. Spojrzałam w dół i zobaczyłam krew. 

 

I KOBIETA 

Spojrzałam w dół i dostrzegłam to. 

 

IV KOBIETA 

Stałam się kobietą. 

 

III KOBIETA 

Byłam przeraŜona. 

 

I KOBIETA 

Nigdy nie myślałam, Ŝe to naprawdę przyjdzie. 

 

IV KOBIETA 

To  zmieniło  całe  moje  myślenie  o  sobie.  Stałam  się  milcząca  i  dojrzała.  Dobra 

wietnamska kobieta – spokojna robotnica, skromna, małomówna. 

 

II KOBIETA 

Miałam  dziewięć  i  pół  roku.  Byłam  pewna,  Ŝe  wykrwawię  się  na  śmierć,  ściągnęłam 

bielizną i rzuciłam ją w kąt. Nie chciałam niepokoić rodziców. 

 

I KOBIETA  

Matka podała mi gorącą wodę z winem, połoŜyła do łóŜka. Zasnęłam. 

 

III KOBIETA 

Byłam  w  sypialni  w  mieszkaniu  mojej  matki.  Miałam  tam  kolekcję  komiksów.  Matka 

powiedziała: „Nie wolno ci teraz dźwigać pudła z komiksami”. 

 

II KOBIETA 

background image

 

22

KoleŜanki powiedziały mi, Ŝe co miesiąc będę miała krwotok. 

 

I KOBIETA 

Moja matka często trafiała do szpitala psychiatrycznego. Nie była w stanie opiekować 

się mną, kiedy dorastałam. 

 

IV KOBIETA 

 „Szanowna  pani  Carling,  proszę  zwolnić  córkę  z  gry  w  koszykówkę.  Właśnie 

dojrzała.” 

 

III KOBIETA 

Na  obozie  powiedziano  mi,  Ŝebym  nie  kąpała  się  podczas  okresu.  Przemyli  mnie 

środkiem antyseptycznym. 

 

IV KOBIETA 

Obawiałam się, Ŝe ludzie to poczują. Bałam się, Ŝe powiedzą, Ŝe cuchnę jak ryba. 

 

II KOBIETA 

Wymiotowałam i nie mogłam niczego przełknąć. 

 

IV KOBIETA 

Robiłam się głodna. 

 

III KOBIETA 

Czasem jest to bardzo czerwone. 

 

I KOBIETA 

Lubię kropelki kapiące do toalety. Niczym farba. 

 

III KOBIETA 

Czasami jest to brązowe i niepokoi mnie. 

 

IV KOBIETA 

background image

 

23

Miałam  lat  dwanaście.  Matka  dała  mi  klapsa  i  podarowała  czerwoną  bawełnianą 

koszulę. Ojciec wyszedł kupić butelkę sangrii. 

 

background image

 

24

 

Waginalne warsztaty 

 

Moja wagina to muszla, okrągła, róŜowa, delikatna muszla, która otwiera się i zamyka, 

zamyka się i otwiera. Moja wagina jest kwiatem, ekscentrycznym tulipanem, ośrodkiem 

czułym i głębokim, o delikatnym zapachu i łagodnych, lecz mocnych płatkach. 

 

Nie  zawsze  miałam  tę  świadomość.  Dowiedziałam  się  o  tym  podczas  warsztatów 

waginalnych.  Dowiedziałam  się  o  tym  od  prowadzącej  je  instruktorki,  kobiety,  która 

wierzy  w  waginę,  zna  ją  naprawdę,  i  pomaga  kobietom  poznawać  własne  waginy 

poprzez poznawanie wagin innych kobiet. 

 

Na  pierwszej  sesji  instruktorka  poprosiła,  by  kaŜda  z  nas  zrobiła  rysunek  swojej, 

„wyjątkowej, pięknej, bajecznej waginy”. Tak właśnie to ujęła. Chciała się dowiedzieć, 

jak, według nas, wyglądają nasze wyjątkowe, piękne, bajeczne waginy. Pewna kobieta 

w ciąŜy narysowała wielkie czerwone usta, otwarte do krzyku i plujące monetami. Inna, 

bardzo  chuda  -  wielką  tacę  z  wypukłym  wzorem.  Natomiast  ja  narysowałam  wielką 

czarną  kropkę  z  krętymi  liniami,  które  miały  symbolizować  ludzi  lub  rzeczy  albo  po 

prostu  podstawowe  atomy,  które  tam  się  zagubiły.  Ta  kropka  to  czarna  dziura  w 

przestrzeni  kosmicznej. Zawsze  myślałam  o  mojej  waginie  jak  o  anatomicznej  próŜni, 

która wsysa przypadkowo napotkane cząsteczki oraz inne obiekty, które znajdą się w jej 

zasięgu. 

 

Nie  myślałam  o  waginie  w  kategoriach  praktycznych  lub  biologicznych.  Na  przykład 

nie  postrzegałam  jej  jako  części  ciała,  czegoś  znajdującego  się  pomiędzy  nogami, 

nieodłącznego ode mnie. 

 

Podczas  warsztatów  miałyśmy  obejrzeć  swe  waginy,  posługując  się  lusterkiem. 

Następnie,  po  starannych  oględzinach,  miałyśmy  zdać  sprawę  z  tego,  co  ujrzałyśmy. 

Muszę przyznać, Ŝe wszystko, co do tamtej pory wiedziałam o waginie, było oparte na 

pogłoskach  i  domniemaniach.  W  rzeczywistości  nigdy  nie  widziałam  tego  czegoś. 

Nigdy  się  nie  zdarzyło  mi  się  na  to  spojrzeć.  Wagina  istniała  dla  mnie  w  jakimś 

abstrakcyjnym  planie.  Oglądanie  jej  wydało  mi  się  degradujące  i  niezręczne  -  to 

background image

 

25

pochylanie się z lusterkiem w rękach, leŜąc na jaskrawej niebieskiej macie. Tak chyba 

musieli czuć się pierwsi astronomowie ze swymi prymitywnymi teleskopami. 

 

Wagina wydała mi się z początku dość niepokojąca. Było to tak, jakbym pierwszy raz 

zobaczyła przeciętą rybę i pod samą skórą odkryła inny, krwawy i złoŜony wewnętrzny 

świat. To było takie surowe, czerwone i świeŜe. A to, co zdumiało mnie najbardziej, to 

te  wszystkie  warstwy.  Jedna  warstwa  w  drugiej,  otwierająca  się  i  ukazująca  jeszcze 

jedną  warstwę.  Moja  wagina  okazała  się  mistycznym  zjawiskiem,  które  odsłania 

kolejne  aspekty  samego  siebie,  co  jest  wydarzeniem  samym  w  sobie,  lecz  człowiek 

dowiaduje się o tym dopiero po fakcie. 

 

Moja  wagina  zdumiała  mnie.  Kiedy  przyszła  kolej  na  moją  wypowiedź,  nie  mogłam 

wydobyć słowa. Po prostu oniemiałam. Otwarłam się na to, co nazywano tutaj „cudem 

waginy”.  Miałam  ochotę  leŜeć  tylko  na  macie,  z  rozłoŜonymi  nogami  i  przez  całą 

wieczność badać waginę. 

 

To  było  ciekawsze  niŜ  Wielki  Kanion,  staroŜytny  i  pełen  dostojeństwa.  Miało 

niewinność  i  świeŜość  autentycznego  angielskiego  ogrodu.  Było  zabawne,  bardzo 

zabawne. Wagina mogła się chować i ukazywać, otwierać się i zamykać. Była ustami. 

Była porankiem. 

 

Następnie  instruktorka  spytała,  ile  z  obecnych  kobiet  doświadczyło  orgazmu.  Dwie 

kobiety  z  wahaniem  podniosły  ręce.  Ja  nie  podniosłam,  chociaŜ  miewałam  orgazmy. 

Były to jednak zdarzenia całkiem przypadkowe, które trafiały się nie wiadomo kiedy i 

dlaczego. Zdarzało się to we śnie, z którego budziłam się otoczona blaskiem. Zdarzało 

się w wodzie, zwłaszcza w wannie. Pewnego razu na Cape Cod. Podczas jazdy konnej, 

na rowerze i na mechanicznej bieŜni w sali gimnastycznej. Nie podniosłam ręki, mimo, 

Ŝe  miewałam  orgazmy,  gdyŜ  nie  wiedziałam,  co  zrobić,  Ŝeby  je  wywołać.  Nigdy  nie 

próbowałam  doprowadzać  się  do  orgazmu.  UwaŜałam,  Ŝe  to  mistyczna,  magiczna 

sprawa.  Nie  chciałam  się  w  to  wtrącać.  Wzdragałam  się  na  myśl  o  celowych, 

wyszukanych  manipulacjach.  Taki  Hollywood.  Orgazm  według  przepisu.  Bez 

niespodzianki,  bez  mistycyzmu.  Rzecz  jednak  w  tym,  Ŝe  od  jakichś  dwóch  lat 

niespodzianki przestały się trafiać.  Od dłuŜszego czasu ustały magiczne, przypadkowe 

orgazmy i byłam bardzo zaniepokojona. Dlatego właśnie wzięłam udział w warsztatach.  

background image

 

26

 

I  wówczas  nastąpiła  chwila,  której  obawiałam  się  i  pragnęłam  jednocześnie. 

Prowadząca  poprosiła  nas,  byśmy  po  raz  drugi  wyjęły  lusterka  i  przekonały  się,  czy 

potrafimy  zlokalizować  łechtaczkę.  Byłyśmy  tam,  cała  grupa  kobiet,  które,  leŜąc  na 

plecach,  szukały  tego  miejsca,  tego  punktu,  swej  istoty,  i  nie  wiem  dlaczego,  ale 

rozpłakałam się. MoŜe ze zwykłego zaŜenowania. MoŜe dlatego, Ŝe wiedziała, iŜ muszę 

poŜegnać się z fantazjami, niezwykłymi fantazjami, Ŝe ktoś lub coś zrobi to dla mnie – 

ze złudzeniami, Ŝe zjawi się osoba, która pokieruje moim Ŝyciem, zmieni jego kierunek 

i podaruje mi orgazmy.  Poczułam, Ŝe ogarnia mnie panika. PrzeraŜenie i jednocześnie 

konstatacja, Ŝe nie starałam się odnaleźć łechtaczki, tłumacząc sobie samej, Ŝe byłoby to 

działanie  stereotypowe  i  konsumeryzm,  w  rzeczywistości  zaś  obawiałam  się,  Ŝe  nie 

mam  łechtaczki,  bałam  się,  Ŝe  jestem  kaleka  od  urodzenia,  Ŝe  naleŜę  do  kobiet 

zimnych, martwych, zamkniętych, obojętnych, rozgoryczonych, zgorzkniałych – o mój 

BoŜe.  LeŜałam z lusterkiem w  ręku, szukając tego miejsca, dotykając siebie palcami i 

myśląc tylko o tym, co się działo, kiedy, mając dziesięć lat, zgubiłam w jeziorze złoty 

pierścionek  ze  szmaragdowym  oczkiem.  Jak  nurkowałam  raz  po  raz,  sięgając  dna 

jeziora, jak przebiegałam rękami po kamieniach, rybach, kapslach od butelek i róŜnych 

świństwach, i nie udało mi się trafić na pierścionek. Ten strach. Wiedziałam, Ŝe zostanę 

ukarana. Nie powinnam była nosić go podczas pływania. 

 

Prowadząca  warsztaty  spostrzegła  moje  szaleńcze  zmagania,  pocenie  się  i  cięŜki 

oddech.  Podeszła  do  mnie.  Powiedziałam  jej:  „Zgubiłam  łechtaczkę.  Nie  ma  jej.  Nie 

powinnam  była  jej  nosić  podczas  pływania.”  Roześmiała  się.  Kojącym  gestem 

pogłaskała  moje  czoło.  Powiedziała,  Ŝe  łechtaczka  to  nie  jest  przedmiot,  który  moŜna 

zgubić. To jestem ja, sama kwintesencja mnie.  Nie muszę jej znajdować. Muszę nią 

b yć. 

 

Być nią. Być waginą. Być swoją waginą. PołoŜyłam się na plecach i zamknęłam oczy. 

OdłoŜyłam  lusterko.  Obserwowałam,  jak  moje  ja  przepływa  nade  mną.  Patrzyłam,  jak 

zwolna  przybliŜa  się  i  na  powrót  wciela  we  mnie.  Poczułam  się  jak  astronauta 

wracający na powierzchnię ziemi. Ten powrót był bardzo spokojny, spokojny i łagodny. 

Odbijałam się i lądowałam, odbijałam i lądowałam. Weszłam we własne mięśnie, krew 

i  komórki,  wreszcie  wślizgnęłam  się  w  waginę.  Nagle  okazało  się,  Ŝe  idzie  to  łatwo  i 

sprawnie. Byłam rozgrzana, pulsująca, gotowa, młoda i Ŝywa. Wtedy, nie patrząc, nadal 

background image

 

27

z  zamkniętymi  oczami,  połoŜyłam  palec  na  tym,  co  nagle  stało  się  mną.  Najpierw 

zaczęłam drŜeć, co zmusiło mnie do zrobienia przerwy. A potem drŜenie zmieniło się w 

trzęsienie  ziemi,  nagłą  erupcję,  poszczególne  warstwy  dzieliły  się  coraz  bardziej. 

Trzęsieni  ziemi  otworzyło  prastary  horyzont  światła  i  ciszy,  który  rozwarł  się  na 

równinę muzyki, kolorów, niewinności i tęsknoty i poczułam łączność, spełnienie, leŜąc 

i rzucając się na małej niebieskiej macie. 

 

Moja  wagina  jest  muszlą,  tulipanem  i  przeznaczeniem.  Przybywam,  by  zaraz  odejść. 

Moja wagina, moja wagina, ja sama. 

background image

 

28

A oto optymistyczny dla waginy fakt: 

 

Łechtaczka  to  zmyślny  organ.  To  jedyna  część  ciała  przeznaczona  wyłącznie  dla 

przyjemności.  Łechtaczka  to  po  prostu  wiązka  nerwów:  8000  włókien  nerwowych, 

mówiąc  dokładnie.  To  większa  koncentracja  włókien  nerwowych,  niŜ  w jakiejkolwiek 

innej  części  ciała,  łącznie  z  koniuszkami  palców,  ustami  i  językiem  i  dwukrotnie... 

dwukrotnie...  dwukrotnie  większa  niŜ  w  penisie.  Kto  chciałby  mieć  pistolet,  mając  do 

dyspozycji karabin maszynowy? 

 

Z ksiąŜki Natalie Angier „Kobieta. Geografia intymna”. 

 

background image

 

29

A oto niezbyt optymistyczny fakt, odnotowany w New York Timesie, z kwietnia 1996 

roku. 

Od  80  do  100  milionów  dziewczynek  i  młodych  kobiet  na  świecie  zostaje  poddane 

okaleczaniu  narządów  płciowych.  W  krajach,  gdzie  jest  to  praktykowane,  a  są  to 

głównie  kraje  afrykańskie,  około  dwóch  milionów  młodych  kobiet  moŜe  się 

spodziewać,  Ŝe  nóŜ,  Ŝyletka  lub  kawałek  szkła  okaleczy  lub  całkowicie  odetnie  im 

łechtaczkę. 

 

Jeśli  chodzi  o  męŜczyzn  okaleczanie  polega  na  częściowej  amputacji  lub  całkowitym 

odjęciu  penisa.  Natychmiastowe  konsekwencje  tego  to:  tęŜec,  krwotoki,  uszkodzenia 

moczowodów,  pęcherza,  ścian  pochwy.  Następstwa  bardziej  odległe  w  czasie  to: 

przewlekłe  zapalenia  układu  moczowego,  wzmoŜona  bolesność  i  niebezpieczeństwo 

związane z porodem oraz przedwczesna śmierć.  

background image

 

30

 

 

MOJA GNIEWNA WAGINA 

 

Moja wagina jest gniewna. Jeszcze jak. Wkurzona jak jasna cholera. Moja wagina jest 

wściekła i musi się wypowiedzieć. Musi się wypowiedzieć na temat całego tego gówna. 

Musi  z  wami  porozmawiać.  Rzecz  w  tym,  Ŝe  cała  armia  ludzi  wymyśla  sposoby 

torturowania mojej nieszczęsnej, kochającej łagodność waginy. Oni spędzają całe dnie 

projektując  patologiczne  produkty  i  kultywując  paskudne  pomysły,  zmierzające  do 

podstępnego unicestwienia mojej cipki. Skurwysyny! 

 

Wszystkie te świństwa, którymi stale usiłują nas napychać, czyścić – faszerować; chcą 

doprowadzić  do  tego,  Ŝeby  wagina  zwiała  gdzie  pieprz  rośnie.  OtóŜ  moja  wagina 

nigdzie  się  wybiera.  Jest  wściekła  i  zostanie  tam,  gdzie  była.  Na  przykład  tampony  – 

cóŜ to jest, do jasnej anielki? Jakiś pieprzony zwitek suchej waty, który tam się wpycha. 

Dlaczego nie znaleziono sposobu, by subtelnie nawilŜyć ten tampon? JuŜ na sam jego 

widok wagina doznaje szoku, powiada: „Figa z makiem!” i zamyka się.  

Trzeba by z nią popracować, przedstawić jej róŜne przedmioty, utorować drogę. Po to 

właśnie  wymyślono  całą  grę  wstępną.  Moją  waginę  trzeba  przekonać,  uwieść,  zdobyć 

jej zaufanie. Nie sposób zrobić tego suchym zwitkiem pieprzonej waty. 

 

Przestańcie  wsadzać  tam  róŜne  przedmioty.  Przestańcie  wypychać  i  czyścić  moją 

waginę.  Ona  wcale  nie  wymaga  czyszczenia.  Sama  w  sobie  ma  ładny  zapach.  W 

niczym  nie  przypominający  woni  płatków  róŜy.  Nie  próbujcie  jej  „upiększać”.  Nie 

wierzcie  temu,  który  mówi,  Ŝe  pachnie  jak  płatki  róŜy,  skoro  powinna  pachnieć  jak 

cipka.  A  oni  właśnie  tak  robią,  usiłują  ją  wyczyścić,  wypucować,  sprawić,  Ŝeby 

pachniała  jak  spray  do  łazienki  lub  ogródek.  Wszystkie  te  dezodoranty  kwiatowe, 

wiśniowe, deszczowe! Nie chcę, Ŝeby moja cipka pachniała jak wiśnie czy jak deszcz. 

To tak jakby czyścić rybę po usmaŜeniu. Ja chcę smakować rybę. Po to ją zamówiłam. 

 

A potem te badania. Kto je wymyślił? Musi być jakaś lepsza metoda przeprowadzania 

badań.  Po  co  ten  okropny  papierowy  fartuch,  który  ci  draŜni  cycki  i  szeleści  przy 

kaŜdym  ruchu,  wskutek  czego  czujesz  się  jak  zmięty  papier  wyrzucony  na  śmieci.  Po 

jaką  cholerę  gumowe  rękawiczki?  Po  co  te  lampy,  jak  na  przesłuchaniu,  po  co  te 

background image

 

31

faszystowskie  strzemiona,  podły  zimny  wziernik,  który  wsadzają  ci  do  środka?  Co  to 

takiego?  Moja  wagina  jest  wściekła  z  powodu  tych  „wizyt”.  JuŜ  na  tydzień  przedtem 

zaczyna  się  bronić.  Zamyka  się,  nie  chce  się  „rozluźnić”.  Ty  pewnie  teŜ  tego 

nienawidzisz? „Rozluźnij pochwę, rozluźnij pochwę.” Po co? Moja wagina jest sprytna 

–  moja  wagina  wie,  co  jest  grane  –  ma  się  rozluźnić  po  to,  Ŝeby  moŜna  było  w  nią 

włoŜyć  ten  lodowaty  wziernik.  Bardzo  wątpię.  Badanie,  badanie  przez  pochwę?  To 

raczej egzekucja pochwy. 

 

Dlaczego  nie  mogą  wziąć  kawałka  miłego  w  dotyku,  purpurowego  aksamitu,  i  nim 

mnie owinąć, dlaczego nie połoŜą mnie na miękkim flanelowym prześcieradle? Czemu 

nie  włoŜą  ładnych,  róŜowych  lub  niebieskich  rękawiczek,  nie  włoŜą  moich  stóp  w 

okryte futerkiem strzemiona? MoŜna by przecieŜ podgrzać ten wziernik. Sprzymierzyć 

się z moją waginą. 

 

Lecz nie – czekają ją dalsze tortury – suchy zwitek pieprzonej waty, zimny wziernik i 

bielizna  niczym  popręg.  To  jest  najgorsze  ze  wszystkiego.  Paski.  Kto  je  wymyślił? 

Przemieszczają się cały czas, wpijają w okolice waginy, pomiędzy udręczone pośladki. 

 

Wagina  powinna  być  luźna  i  szeroka,  a  nie  ściśnięta.  Dlatego  właśnie  tak  bardzo  nie 

słuŜą  jej  gorsety.  Musimy  się  poruszać  i  rozszerzać  oraz  mówić,  mówić,  mówić. 

Waginy muszą mieć wygodę. Wyprodukujcie coś takiego. Coś, co będzie sprawiało im 

przyjemność. Nie, tego oni, oczywiście, nie zrobią. Nie znieśliby, gdyby kobieta miała 

przyjemność,  w  szczególności  zaś  przyjemność  seksualną.  Na  przykład  moŜna  by 

zaprojektować  sympatyczne  majteczki  z  wbudowanym  kondomem  z  wypustkami. 

Kobiety  szczytowałyby  przez  cały  dzień,  szczytowałyby  w  supermarkecie, 

szczytowałyby w metrze, szczytowałyby w biurze, jakŜe szczęśliwe byłyby ich waginy! 

Ale  nie,  tego  oni  nie  mogliby  ścierpieć!  Nie  znieśliby  widoku  tych  kipiących  energią 

ciał - nie zgnojonych, a promieniejących szczęściem wagin.  

Gdyby  moja  wagina  mogła  mówić,  mówiłaby  o  sobie  tak  jak  ja,  mówiłaby  o  innych 

waginach, czyniłaby waginalne spostrzeŜenia. 

 

Nosiłaby  diamenty  od  Harrego  Winstona  -  Ŝadnych  tam  ubrań!  -  po  prostu  cała 

ustroiłaby się w diamenty. 

 

background image

 

32

Moja wagina pomogła mi wydać na świat gigantyczne dziecko. Sądziła, Ŝe będzie tego 

więcej. Ale tak się nie stało. Teraz pragnie podróŜować i nie Ŝyczy sobie zbyt licznego 

towarzystwa.  Chce  czytać,  dowiadywać  się  róŜnych  rzeczy  i  częściej  bywać.  Pragnie 

seksu.  Ona  uwielbia  seks.  Chce  posunąć  się  w  tym  jeszcze  głębiej.  Jest  zachłanna  na 

głębię.  Pragnie  Ŝyczliwości.  Pragnie  zmian.  Pragnie  ciszy  i  wolności,  łagodnych 

pocałunków,  ciepłych  płynów  i  głębokiego  dotyku.  Pragnie  czekolady,  zaufania  i 

piękna. Chce głośno krzyczeć. Nie chce być dłuŜej gniewna. Chce przeŜywać orgazm. 

Chce poŜądać. PoŜąda. Moja wagina, moja wagina. No cóŜ... ona pragnie wszystkiego. 

background image

 

33

 

[Intro – „Moja wagina była moją wioską.] 

 

Podczas wojny w Jugosławii w obozach i ośrodkach dla uchodźców robiono wywiady z 

kobietami, które uciekły z Bośni. 

W  samym  środku  Europy  zgwałcono  dwadzieścia  do  siedemdziesięciu  tysięcy  kobiet. 

Było to częścią planowej taktyki wojennej. To szokujące, jak mało zrobiono, Ŝeby temu 

zapobiec. A po zakończeniu działań wojennych, w tymŜe kraju, w ciągu jednego roku 

zostało  zgwałconych  ponad  pięćset  tysięcy,  chociaŜ  teoretycznie  nie  było  tam  juŜ 

wojny. 

Ten monolog jest oparty na historii jednej kobiety. Jest muzułmanką, jak wiele kobiet, z 

którymi przeprowadzono wywiady. W ich wspólnotach przed wojną nie znano gwałtu. 

Monolog ten dedykujemy owej kobiecie i wszystkim innym, nadzwyczajnym kobietom 

z Bośni i Kosowa. 

 

 

MOJA WAGINA BYŁA MOJĄ WIOSKĄ 

 

I KOBIETA 

Moja wagina to były zielone, wilgotne róŜowe pola, muczenie krów, odpoczywający na 

słońcu słodki chłopiec dotykający mnie lekko miękkim kawałkiem złocistej słomki. 

 

II KOBIETA Mam coś pomiędzy nogami. Nie wiem, co to jest. Nie wiem, gdzie to jest. 

Nie dotykam tego. Teraz nie. JuŜ nie. Od tamtego czasu nie. 

 

I  KOBIETA  Moja  wagina  była  rozgadana,  niecierpliwa,  tak  duŜo,  tak  duŜo 

wypowiedzianych słów, wielomówna, nigdy nie mogła przestać, próbowała, paplała, o  

tak, o tak. 

 

II KOBIETA 

Teraz juŜ nie, odkąd mi się przyśniło, Ŝe jest tam martwe zwierzę wszyte grubą czarną 

Ŝyłką  od  wędki.  Wstrętny  odór  martwego  zwierzęcia  nie  daje  się  usunąć.  Ma 

poderŜnięte gardło i krwawi poprzez wszystkie moje letnie sukienki. 

 

background image

 

34

I KOBIETA  

Moja  wagina  śpiewająca  wszystkie  dziewczęce  piosenki,  wszystkie  piosenki  kozich 

dzwonków,  wszystkie  piosenki  dzikich  jesiennych  pól,  własne  piosenki,  piosenki 

rodzinnego domu. 

 

II KOBIETA  

Teraz juŜ nie, odkąd Ŝołnierze włoŜyli we mnie długi gruby karabin. Lodowaty stalowy 

pręt  skasował  moje  serce.  Nie  wiem,  czy  z  niego  wystrzelą,  czy  wepchną  go  w  mój 

rozedrgany mózg. Sześciu z nich, potworni doktorzy o czarnych maskach wpychający 

we mnie butelki. Badyle oraz kij od szczotki. 

 

I KOBIETA 

Moja  wagina  bieŜąca  rzeczna  woda,  przejrzysta  woda  opływająca  spieczone  słońcem 

kamienie kamienna łechtaczka, kamienie łechtaczki wciąŜ na nowo 

 

II KOBIETA 

Teraz juŜ nie, odkąd usłyszałam, jak moja skóra rozdziera się i trzeszczy jak tandetny 

materiał,  nie  robi  tego,  odkąd  kawałek  waginy  został  w  moim  ręku,  fragment  warg 

sromowych, teraz jednej strony juŜ nie ma. 

 

I KOBIETA  

Moja wagina. śywa wilgotna wodna wioska. Moja wagina, moje rodzinne miasteczko. 

 

II KOBIETA 

Teraz  juŜ  nie,  odkąd  przez  siedem  dni  gwałcili  mnie  kolejno,  śmierdząc  odchodami  i 

wędzonym  mięsem  i  zostawiali  we  mnie  swoją  brudną  spermę.  Stałam  się  rzeką 

trucizny i ropy wszystkie plony i ryby obumarły. 

 

I KOBIETA 

Moja wagina Ŝywa wilgotna wodna wioska. 

Wtargnęli do niej. ZarŜnęli ją i spalili. 

 

II KOBIETA 

Teraz juŜ jej nie dotykam. 

background image

 

35

 

I KOBIETA 

Nie odwiedzaj jej. 

 

II KOBIETA 

Mieszkam teraz w innym miejscu. 

 

I KOBIETA 

Nie wiem, gdzie ono jest. 

 

background image

 

36

 

[Intro – „Mała pisia-sisia o wielkich moŜliwościach”] 

 

Spośród  setek  bezdomnych  kobiet,  z  którymi  robiłam  wywiady,  tylko  jedna  nie  była 

wykorzystywana  seksualnie  jako  mała  dziewczynka  lub  nie  została  zgwałcona  jako 

młoda kobieta. Dla większości z tych kobiet „dom” był miejscem strasznym, miejscem, 

z  którego  naleŜało  uciec.  Schronisko  dla  bezdomnych  stało  się,  o  ironio,  pierwszym 

miejscem, w którym znalazły bezpieczeństwo, opiekę i pocieszenie. 

Oto historia pewnej kobiety, opowiedziana jej słowami. Jedna rzecz, której tu brakuje, 

to fakt, Ŝe w schronisku poznała inną kobietę, zakochały się w sobie i razem powróciły 

do normalnego Ŝycia. 

 

Wspomnienie. Grudzień 1965. Mam 5 lat. 

 

Mama mówi do mnie strasznym, wrzaskliwym, przeraŜającym głosem, Ŝe mam przestać 

się  drapać  w  pisię-sisię.  Zaczynam  obawiać  się,  Ŝe  sama  ją  sobie  wydrapałam.  JuŜ 

więcej się tam nie dotykam, nawet w kąpieli. Boję się, Ŝe woda mogłaby dostać się do 

środka i rozdąć mnie tak, Ŝe wybuchnę. Przyklejam plaster na pisię-sisię, Ŝeby przykryć 

dziurkę,  ale  plaster  w  wodzie  odpada.  WyobraŜam  sobie  jakiś  stoper,  coś  w  rodzaju 

kąpielowej  zatyczki,  co  nie  przepuszcza  niczego  do  środka.  Do  snu  zakładam  pod 

piŜamę trzy pary bawełnianych majtek w uśmiechnięte serduszka. Czasem jeszcze mam 

ochotę siebie połechtać, ale nie robię tego. 

 

Wspomnienie. Mam siedem lat. 

 

Edgar  Montane,  dziesięciolatek  z  podwórka,  z  wściekłości  rąbie  mnie  pięścią  między 

nogi. Zdaje mi się, Ŝe rozbija mnie na kawałki. Kuśtykając, wracam do domu. Nie mogę 

sikać. Mama pyta mnie, co się stało z moją pisią-sisią, a kiedy mówię, co zrobił Edgar, 

wrzeszczy na mnie i gada, Ŝebym nigdy więcej nie pozwoliła, by ktokolwiek mnie tam 

tykał. Próbuję wytłumaczyć: Mamo, on mnie nie dotykał, tylko walnął pięścią. 

 

Wspomnienie. Mam dziewięć lat. 

 

background image

 

37

Bawię się na łóŜku, odbijając się i padając na materac. Nagle nadziewam się na słupek 

łóŜka. Wydaję wysoki wrzaskliwy dźwięk, wyrywający się prosto z ust mojej pisi-sisi. 

Zabierają mnie do szpitala, w którym rozdarcie zostaje zaszyte. 

 

Wspomnienie. Mam  10 lat. 

 

Jestem w domu mojego ojca. Na piętrze odbywa się balanga. Wszyscy piją, a ja bawię 

się sama na dole, przymierzając nowy bawełniany biustonosz i majtki, które podarowała 

mi przyjaciółka ojca. Nagle jego najlepszy kumpel, taki wielki chłop, Alfred, zachodzi 

mnie z tyłu, ściąga mi te nowe majtki i wsadza do mojej pisi-pisi wielki twardy członek. 

Wrzeszczę. Wierzgam. Próbuję się uwolnić, lecz on jest juŜ we mnie. Zjawia się ojciec 

-  ma  w  ręku  pistolet  -  rozlega  się  potworny,  ogłuszający  huk,  krew  oblewa  Alfreda  i 

mnie, mnóstwo krwi. Jestem przekonana, Ŝe z mojej pisi-sisi nic juŜ nie zostało. Alfred 

zostaje  sparaliŜowany  na  resztę  Ŝycia,  a  matka  nie  pozwala  mi  widywać  się  z  ojcem 

przez siedem lat. 

 

 

Wspomnienie. Mam 12 lat. 

 

Moja  pisia-sisia  to  bardzo  złe  miejsce,  skupisko  bólu,  brzydoty,  bicia,  napastowania  i 

krwi.  To  miejsce  nieszczęść.  Strefa  fatalna.  WyobraŜam  sobie,  Ŝe  pomiędzy  moimi 

nogami biegnie autostrada, którą odjeŜdŜam jak dalej od tego miejsca. 

 

Wspomnienie. Mam 13 lat. 

 

W  naszym  sąsiedztwie  mieszka  olśniewająca  24-letnia  kobieta.  Gapię  się  na  nią  przez 

cały  czas.  Kiedyś  zaprasza  mnie  do  samochodu.  Pyta,  czy  lubię  całować  się  z 

chłopakami, a ja na to, Ŝe nie. Wtedy mówi, Ŝe chciałaby mi coś pokazać, przechyla się 

i całuje bardzo delikatnie w usta, a potem wkłada w nie swój język. Ojejku! Pyta, czy 

chciałabym  przyjść  do  jej  domu,  a  potem  znowu  całuje  i  mówi,  Ŝebym  się  rozluźniła, 

poczuła to i pozwoliła t o poczuć naszym językom. Pyta moją matkę, czy mogę spędzić 

u  niej  noc,  a  matka  jest  zachwycona,  Ŝe  zainteresowała  się  mną  taka  piękna  kobieta 

sukcesu. Jestem przeraŜona, a jednocześnie nie mogę się doczekać. Ma chatę pierwsza 

klasa. Przygotowała ją na tę okazję. Są lata siedemdziesiąte, koraliki, puchate poduszki, 

background image

 

38

nastrojowe  światła.  Widząc  to  wszystko,  postanowiłam,  Ŝe  gdy  dorosnę,  zostanę 

sekretarką tak jak ona. Nalewa sobie wódki, a potem pyta, czego chciałabym się napić. 

Mówię,  Ŝe  tego  samego,  co  ona,  a  ona  na  to,  Ŝe  moja  mama  zapewne  nie  Ŝyczyłaby 

sobie,  abym  piła  wódkę.  Odpowiadam,  Ŝe  całowaniem  się  z  dziewczynami  teŜ  nie 

byłaby  zachwycona,  więc  piękna  pani  nalewa  mi  drinka.  Następnie  przebiera  się  w 

dessous  z  czekoladowej  satyny.  Jest  obłędna.  Zawsze  wydawało  mi  się,  Ŝe  lesby  są 

brzydkie. Mówię do niej: „Wyglądasz obłędnie”, a ona na to: „Ty teŜ.”  Odpowiadam: 

„Ale ja mam tylko biały bawełniany biustonosz i zwykłe figi.” Wtedy ona, powolutku, 

przebiera mnie w drugie satynowe dessous. Dessous ma kolor lawendowy, jak pierwsze 

łagodne dni wiosny. Alkohol idzie mi do głowy, jestem zrelaksowana i gotowa. Nad jej 

łóŜkiem wisi obraz przedstawiający nagą murzynkę z wielkim afro. Łagodnie i powoli 

kładzie mnie na łóŜku, a samo ocieranie się naszych ciał doprowadza mnie do orgazmu. 

Potem  robi  ze  mną  i  moją  pisią-sisią,  wszystko,  co  dotąd  uwaŜałam  za  brzydkie  i...  o 

rany. Staję się taka gorąca, taka napalona. Ona mówi: „Twoja wagina, nietknięta przez 

męŜczyznę,  pachnie  tak  ładnie,  tak  świeŜo,  Ŝe  chciałabym,  Ŝeby  to  trwało  wiecznie.” 

Wariuję  ze  szczęścia,  a  wtedy  dzwoni  telefon  i  to  jest,  oczywiście,  moja  stara.  Jestem 

pewna,  Ŝe  coś  podejrzewa,  zawsze  mnie  przyłapie.  „Co  się  z  tobą  dzieje,  biegałaś?” 

Odpowiadam:  „Skąd,  mamusiu,  gimnastykowałam  się.”  Wtedy  ona  mówi  do 

wystrzałowej sekretarki, Ŝeby upewniła się, Ŝe nie zadaję się z chłopakami, a dama na 

to: „Proszę mi zaufać, nie ma tu Ŝadnych chłopców.” Potem uczy mnie wszystkiego co 

się tyczy mojej pisi-sisi. Namawia mnie, bym zabawiała się ze sobą na jej oczach i uczy 

róŜnych  sposobów  dawania  sobie  rozkoszy.  Robi  to  bardzo  solidnie.  Poucza  mnie,  Ŝe 

powinnam zawsze wiedzieć, jak zrobić sobie dobrze, Ŝebym nigdy nie była zaleŜna od 

faceta. Rano martwię się, Ŝe zostałam lesbą, bo tak bardzo się w niej zakochałam. Ona 

śmieje się, ale nigdy  więcej juŜ jej nie zobaczę.  Później zdałam sobie sprawę, Ŝe była 

moim  zaskakującym,  nieoczekiwanym  i  politycznie  niepoprawnym  zbawieniem. 

Przemieniła moją Ŝałosną pisię-sisię i wyniosła ją pod same niebiosa. 

 

 

 

Jak pachnie twoja wagina 

 

Jak 

Ziemia 

background image

 

39

Wilgotne śmieci 

Bóg 

woda 

nowy dzień 

głębia 

imbir 

pot 

to zaleŜy 

piŜmo 

ja 

powiedziano mi, Ŝe nie pachnie 

ananas 

esencja kwiatowa 

perfumy Paloma Picasso 

surowe mięso i piŜmo 

cynamon i goździki 

róŜa 

intensywna jaśminowa puszcza, głęboka, głęboka puszcza 

wilgotny mech 

pyszny cukiereczek 

Południowy Pacyfik 

Coś pomiędzy rybą a bzem 

brzoskwinie 

lasy 

dojrzały owoc 

herbatka z kiwi i truskawek 

ryba 

port 

woda z octem 

lekki likier 

ser 

ocean 

seksownie 

gąbka 

background image

 

40

początek 

background image

 

41

[Intro: Rehabilitacja pizdy] 

 

Chciałyśmy  sporządzić  mapę  miast  sprzyjających  waginie.  I  tutaj  nastąpiło  wiele 

niespodzianek.  ZałoŜę  się,  iŜ  nie  wiedzieliście,  na  przykład,  jak  bardzo  kocha  się 

waginy  w  Oklahoma  City.  To  waŜne,  Ŝeby  rozpowszechnić  tę  informację.  Głównie 

dlatego, Ŝe w mieście tym nie chciano publikować ogłoszeń o tym spektaklu. Wszystkie 

tamtejsze  gazety  to  gazety  chrześcijańskie,  a  jak  wiadomo,  chrześcijanki  nie  mają 

wagin. Spełniła się jednak cudowna baśń, baśń o waginie. To zdarza się we wszystkich 

miastach na świecie. 

 

Grupa  wspaniałych,  ufryzowanych  kobiet  z  Oklahomy  podjęła  działania  wywrotowe. 

Rozdawały  one  niewielkie  ulotki  w  salonach  piękności  i  supermarketach,  zachęcając 

ludzi  do  przyjścia  (szeptem:)  na  „Monologi  waginy”  (normalnym  głosem).  Wysyłały 

takŜe  ogłoszenia  za  pomocą  tak  wywrotowych  środków  przekazu  jak  poczta 

elektroniczna.  Na  trzeci  dzień  kobiety  zjechały  się  minibusami,  przywoŜąc  ze  sobą 

własne krzesła. 

 

Pewna dziewczynka z Oklahomy opowiedziała, Ŝe urodziła się bez waginy i zdała sobie 

z tego sprawę dopiero w wieku czternastu lat. Bawiła się z przyjaciółką. Porównywały 

swoje narządy płciowe i wówczas spostrzegła, Ŝe jej krocze wygląda inaczej, Ŝe coś jest 

nie w porządku. Poszła do ginekologa z ojcem, z którym była blisko, i lekarz stwierdził, 

Ŝe  dziewczyna  nie  ma  pochwy  ani  macicy.  Ojciec  był  załamany,  starał  się  opanować 

płacz i smutek,  by nie sprawiać przykrości córce. Kiedy wracali do domu, podejmując 

szlachetną  próbę  pocieszenia  jej,  powiedział:  „Kochanie.  Sytuacja  jest  interesująca.  

Urodziłaś  się  bez  waginy.  Jest  jednak  takŜe  dobra  wiadomość:  dostaniesz  najlepszą 

rękodzielniczą  cipkę  w  całej  Ameryce.  A  kiedy  wybierzesz  sobie  męŜa,  będziesz  mu 

mogła powiedzieć, Ŝe zrobiliśmy ją specjalnie dla niego.”  

 

W Pittsburghu ludzie szaleją za waginami. MoŜna by zaryzykować stwierdzenie, Ŝe to 

strefa nieustającego święta waginy. Kto by przypuszczał? Pewna kobieta z Pittsburgha 

miała  obsesję  na  punkcie  pewnego  słowa,  pejoratywnego  określenia  waginy.  Podjęła 

misję odrodzenia go. 

 

REHABILITACJA PIZDY 

background image

 

42

 

Mówię na to pizda. Zrehabilitowałam ten wyraz „pizda”. Naprawdę je lubię. 

Posłuchajcie. „Pizda”. Najpierw wybuchowe p: paplać, płatek, piękny, port, potem 

świdrujące, przeciągłe, elektryzujące „i”: iskra, imię, iglica, Ikar 

potem ostre, zdecydowane „zet” – zadra, zdanie, złość; dobitne „de”: dno, drzeć, 

drąŜyć, dar, na koniec zaś łagodne „a” – akant, akacja, alabarster, analogia. 

„Pizda, pizda, powiedz to, powiedz mi „pizda”. „Pizda”. 

 

 

background image

 

43

Zapytano sześcioletnią dziewczynkę: 

 

Gdyby twoja wagina ubierała się, co by włoŜyła? 

Czerwony top z podwyŜszoną talią i czapeczkę Metsów włoŜoną tył na przód. 

 

Gdyby mogła mówić, co by powiedziała? 

Wypowiadałaby słowa zaczynające się na W i T – na przykład wiolonczela i turkawka. 

 

Co ona ci przypomina? 

Piękną,  dojrzałą  brzoskwinię.  Albo  brylant,  ze  znalezionego  przeze  mnie  skarbu.  Mój 

własny brylant. 

 

Co wyjątkowego jest w twojej waginie? 

Gdzieś głęboko, w środku, znajduje się jej naprawdę bystry umysł. 

 

Jak pachnie? 

Jak płatki śniegu. 

background image

 

44

 

[Intro – „Kobieta, która uwielbiała uszczęśliwiać waginy”] 

 

Prostytutki z natury rzeczy mają bogate, złoŜone relacje ze swymi waginami. Ta kobieta 

zadziwiła mnie szczególnie. Jest prostytutką, ale uprawia seks wyłącznie z kobietami. 

 

Kobieta, która uwielbiała uszczęśliwiać waginy 

 

Kocham waginy. I kocham kobiety. Nie postrzegam ich oddzielnie. Kobiety płacą mi za 

to,  Ŝebym  je  dominowała,  podniecała,  doprowadzała  do  orgazmu.  Nie  zawsze  byłam 

tym,  kim  obecnie  jestem.  Wręcz  przeciwnie,  zaczynałam  jako  prawnik,  kiedy  jednak 

zbliŜałam  się  do  czterdziestki,  owładnęła  mną  obsesja  uszczęśliwiania  kobiet.  Tyle 

kobiet  pozostaje  niezaspokojonych.  Tyle  kobiet  nie  zaznało  satysfakcji  seksualnej. 

Zaczęło  się  to  jak  pewnego  rodzaju  misja,  później  zaś  wciągnęło  mnie  całkowicie. 

Byłam  w  tym  bardzo  dobra,  powiedziałabym,  rewelacyjna.  Prawdziwa  artystka. 

Zaczęłam przyjmować zapłatę za swoje usługi. Chyba odnalazłam swoje powołanie. 

Kiedy dominuję kobiety, wkładam na siebie ekscentryczne ubiory – koronki i jedwabie 

oraz  skóry  –  korzystam  takŜe  z  rekwizytów:  batów,  kajdanek,  sznurów  i  sztucznych 

fallusów.  Zajmując  się  prawem  podatkowym,  nie  mogłam  gromadzić  wokół  siebie 

podobnego  rynsztunku.  Nie  było  rekwizytów,  szaleństwa,  podniecenia,  nienawidziłam 

mojego  niebieskiego  słuŜbowego  mundurka.  JednakŜe  wykonując  nowy  zawód,  od 

czasu do czasu wkładam go i bardzo dobrze mi słuŜy. O wszystkim decyduje kontekst. 

W  kancelarii  prawniczej  nie  było  rekwizytów  ani  kostiumów.  Nie  było  wilgotnienia. 

Nie  było  ciemnej,  tajemniczej  gry  wstępnej.  Sztywniejących  sutków.  Rozchylających 

się  cudownie  warg.  Przede  wszystkim  zaś  nie  rozlegały  się  tam  jęki.  W  kaŜdym  razie 

nie  takie,  o  które  chodzi.  Te  właśnie  dźwięki  są  istotą  rzeczy,  teraz  wreszcie  to 

zrozumiałam:  jęczenie  jest  zjawiskiem,  które  uwiodło  mnie  ostatecznie  i  sprawiło,  Ŝe 

popadłam w nałóg uszczęśliwiania kobiet. 

 

Kiedy,  będąc  jeszcze  małą  dziewczynką,  widywałam  w  kinie  kobiety  uprawiające 

miłość  i  wydające  z  siebie  dziwne,  przeciągłe,  orgazmiczne  dźwięki,  śmiałam  się 

histerycznie.  Trudno  mi  było  uwierzyć,  Ŝe  kobiety  mogą  być  źródłem  tak  donośnych, 

nieprzyzwoitych i niekontrolowanych dźwięków. 

 

background image

 

45

Tęskniłam  za  chwilą,  kiedy  sama  będę  mogła  tak  sobie  pojęczeć.  Ćwiczyłam  przed 

lustrem, nagrywałam się na magnetofon, jęcząc w najrozmaitszych tonacjach, czasem w 

iście  operowym  stylu,  czasami  zaś  z  większą  rezerwą,  z  niemal  tłumioną  ekspresją. 

Zawsze jednak, gdy odtwarzałam nagranie, brzmiało to fałszywie. Bo było fałszem. Nie 

miało Ŝadnego sensualnego podłoŜa, tylko pragnienie zmysłowości. 

 

Pewnego razu, kiedy miałam dziesięć lat, zdarzyło się, Ŝe strasznie chciało mi się siusiu. 

Było to podczas podróŜy samochodem.  I kiedy  wreszcie, po prawie godzinie, mogłam 

się  wysiusiać  na  brudnej,  małej  stacji  benzynowej,  było  to  tak  podniecające,  Ŝe 

wydałam z siebie - przeciągły jęk. Siusiałam i jęczałam. Nie mogłam w to uwierzyć – 

ja, w środku stanu Luizjana, jęcząca na stacji Texaco. Właśnie wtedy zrozumiałam, Ŝe 

jęki nie łączą się z dostawaniem tego, czego się właśnie pragnie, lecz z uwalnianiem się 

od  Ŝądzy.  Zdałam  sobie  sprawę,  Ŝe  udają  się  najlepiej,  kiedy  człowieka  zaskakują, 

wychodzą  z  tej  ukrytej  tajemniczej  części,  która  przemawia  własnym  językiem. 

Zrozumiałam, Ŝe w rzeczywistości są tym właśnie językiem. 

 

Zaczęłam się w nich specjalizować. U większości męŜczyzn, z którymi się zetknęłam, 

wywoływało  to  niepokój.  Prawdę  mówiąc,  przeraŜało  ich.  Zachowywałem  się  bardzo 

głośno i nie mogli się skupić na tym, co robili. Dekoncentrowali się. Gubili całkowicie. 

Nie  mogliśmy  się  kochać  w  zwykłym  mieszkaniu.  Ściany  były  zbyt  cienkie.  W 

budynku,  w  którym  mieszkałam,  wyrobiłam  sobie  złą  reputację  i  w  windzie  ludzie 

gapili  się  na  mnie  z  pogardą.  MęŜczyźni  uwaŜali,  Ŝe  jestem  zbyt  namiętna,  niektórzy 

nazywali mnie wariatką. 

 

Zaczęłam  źle  się  czuć  z  tymi  jękami.  Stałam  się  cicha  i  ugrzeczniona.  Tłumiłam 

dźwięki  za  pomocą  poduszki.  Nauczyłam  się  dusić  je  w  zarodku,  powstrzymywać 

niczym  kichanie.  Rozpoczęły  się  bóle  głowy  i  zaburzenia  związane  ze  stresem. 

Tymczasem  jednak  odkryłam  kobiety  i  przepadłam  na  amen.  ZauwaŜyłam,  Ŝe  kobiety 

na ogół uwielbiają moje jęki, a, co waŜniejsze, Ŝe mnie głęboko podnieca ich jęczenie i 

doprowadzanie do stanu, w którym zaczynają wydobywać z siebie przeciągłe dźwięki. I 

stało się to moją pasją. 

 

Odkrywanie  klucza,  który  otwiera  usta  waginy,  wyzwala  jej  głos,  dziką,  pierwotną 

pieśń. Uprawiałam miłość, by uciszać kobiety i umiałam znaleźć to miejsce wewnątrz 

background image

 

46

nich.  One  same  były  zaszokowane  swoim  jęczeniem.  Kochałam  się  z  jęczącymi 

hawajskimi  gitarami,  pomagając  im  znaleźć  głębszy,  bardziej  przejmujący  ton. 

Popadłam w obsesję. Tęskniłam za tym, by wyczarowywać te dźwięki, kierować nimi, 

jak dyrygent, albo lider  rockowej kapeli.  Było to czymś  w rodzaju  chirurgii, subtelnej 

nauki.  Umiejętność  znalezienia  właściwego  tempa,  dokładnej  lokalizacji  czy  siedziby 

jęku. Tak to określałam. 

 

Czasami  wyczuwałam  to  przez  damskie  dŜinsy.  Czasem  wślizgiwałam  się  ukradkiem, 

dyskretnie,  po  cichu  rozbrajając  wszelkie  urządzenia  ostrzegawcze  i  zakradając  się  do 

wewnątrz.  Czasem  uŜywałam  przemocy,  ale  nie  brutalnej,  czy  bezwzględnej,  raczej 

polegającej  na  zdominowaniu  drugiej  osoby,  przemocy  w  rodzaju:  „Zabiorę  cię  w 

pewne miejsce, nie martw się, połóŜ się na plecach i rozkoszuj jazdą.” Czasami było to 

dość  przyziemne.  Odnajdywałam  jęk,  zanim  jeszcze  wszystko  się  zaczęło,  podczas 

jedzenia  sałatki  albo  kurczaka,  tak  zwyczajnie,  tak  od  razu,  za  pomocą  palców.  „Od 

niechcenia”,  naprawdę  po  prostu,  w  kuchni,  a  wszystko  z  dodatkiem  octu 

balsamicznego.  Czasem  uŜywałam  rekwizytów  –  uwielbiam  rekwizyty  –  czasami 

sprawiałam, Ŝe kobieta odnajdywała swój własny ton, umieszczając ją na wprost przed 

sobą. Czekałam, przeciągałam sprawę tak długo, aŜ się otworzyła. Nie zadowalały mnie 

pomniejsze,  bardziej  oczywiste  jęki.  Nie,  prowadziłam  ją  dalej,  aŜ  do  potęŜnego 

apogeum. 

 

Istnieje  bowiem  jęk  łechtaczkowy  (dźwięk  miękki,  dobywający  się  z  ust)  waginalny, 

(głęboki,  gardłowy)  oraz  duet  łechtaczkowo-waginalny.  Istnieje  przedjęk  (surogat 

dźwięku), prawie-jęk (dźwięk krąŜący), jęk właściwy (głęboki, zdecydowany dźwięk), 

jęk  elegancki  (wyrafinowany  dźwięk  zbliŜony  do  śmiechu),    jęk  jazgotliwy  (dźwięk 

podobny  do  śpiewu  rockowego),  jęk  elitarny  (bezdźwięczny),  półreligijny, 

(melizmatyczny),  jęk  wysokogórski  (jodłowanie),  jęk  dziecinny  (gugi-gugi-guu),  psi 

(dyszenie),  jęk  urodzinowy  (odgłos  dzikiej  prywatki),  niepowstrzymany,  bojowy, 

biseksualny (głęboki, agresywny, dudniący), terkocący (jak z karabinu maszynowego), 

zbolały jęk medytacyjny (zwichrowany, głodny), jęk diwy (wysoki operowy ton), oraz, 

na  koniec,  zaskakujący  potrójny  jęk  orgazmiczny  (intensywny,  wielowymiarowy  i 

kulminacyjny). 

 

background image

 

47

 

Ten  fragment  był  wykonywany  przez  jakiś  czas  bez  Ŝadnej  wzmianki  o  narodzinach. 

Było to dziwaczne pominięcie. Lecz w końcu pewien dziennikarz, zapytał: „Jaki to ma 

związek?” 

 

Przy  narodzinach  wnuczki  była  obecna  babka.  Przedtem  czuła  lęk  przed  waginami, 

obecnie Ŝywi dla nich głęboki respekt. 

 

Byłam tam, w tej sali 

 

Byłam tam, kiedy wagina się otwarła 

Byliśmy tam wszyscy, jej matka, mąŜ i ja 

i ukraińska pielęgniarka, trzymająca całą rękę 

tam, w jej waginie, w gumowej 

rękawiczce, macała i obracała nią, prowadząc z nami zwyczajną rozmowę, jakby to był 

zatkany kurek 

 

Byłam tam, w tej sali, kiedy skurcze 

zmusiły ją do pełzania na czworakach 

i wydawania obcych dźwięków kaŜdym porem 

i nadal tam tkwiłam, kiedy krzyknęła nagle 

dziko, uderzając ramionami w naelektryzowane powietrze. 

 

Byłam tam, kiedy jej wagina zmieniła się 

z niepozornego seksualnego otworu   

w archeologiczny szyb, święte naczynie. 

kanał wenecki, głęboką studnię z niewielkim, utkwionym dzieckiem w środku, 

w oczekiwaniu na ratunek. 

Ujrzałam zmienne barwy jej waginy.  

Ujrzałam udręczoną, złamaną niebieskość 

Błyszczącą pomidorową czerwoność 

Szarawą róŜowość i ciemność; 

Zobaczyłam krew jak pot wzdłuŜ krawędzi 

zobaczyłam Ŝótławo-biały płyn, kał, skrzepy 

background image

 

48

wychodzące ze wszystkich szczelin, przeciskające się z coraz większą energią, 

zobaczyłam w otworze główkę dziecka 

kreseczki czarnych włosków, ujrzałam to tam za 

kością – twarda, okrągła pamięć, 

tymczasem ukraińska pielęgniarka wciąŜ obracała 

śliską ręką. 

 

Byłam tam, kiedy kaŜda z nas, jej matka i ja 

trzymałyśmy jej nogi i rozpościerałyśmy je szeroko, pchając 

ze wszystkich sił wbrew jej parciu 

a jej mąŜ liczył powaŜnie: „Raz, dwa, trzy,” 

mówiąc, by się mocniej skoncentrowała. 

Zajrzałyśmy do jej wnętrza. 

Nie mogłyśmy oderwać oczu od tego miejsca. 

 

Zapomniałyśmy o waginie 

jak inaczej wytłumaczyć  

brak ten oporów, ten brak zadziwienia. 

 

Byłam tam, kiedy lekarz 

wkroczył ze swym instrumentarium 

Byłam tam, gdy wagina stała się szeroko rozwartymi, operowymi ustami 

śpiewającymi ze wszystkich sił; 

najpierw mała główka, potem sine wiotkie ramię, potem szybko wynurzające się ciałko, 

wpływające 

pośpiesznie w nasze szlochające ramiona 

Byłam tam później, kiedy zwyczajnie odwróciłam się i spojrzałam w jej waginę. 

Stałam i bez skrępowania patrzyłam 

w nią, rozwartą szeroko, bezbronną 

okaleczoną, opuchniętą i rozdartą, 

krwawiącą na ręce lekarza 

co ją spokojnie zszywał 

 

Stałam tam, a wagina zmieniła się nagle w szerokie, czerwone, pulsujące serce. 

background image

 

49

 

Serce jest zdolne do poświęceń. 

Tak samo wagina. 

Serce jest zdolne do przebaczenia i odnowy. 

Umie zmieniać swój kształt, by nas wpuścić. 

Rozszerzać się, by nas wyrzucić. 

Tak samo wagina. 

Potrafi boleć za nas i rozszerzać się za nas, umrzeć za nas 

i wykrwawić, wykrwawić nas na ten trudny, wspaniały świat. 

Tak samo wagina. 

Byłam tam, na sali 

Pamiętam.