background image

 

Przeciętny. 

By Guardian168 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

 

Prolog. 

 

Mateusz z pozoru był zwyczajnym nastolatkiem. Nie miał zbyt wielu przyjaciół, ponieważ 

uznawany był za dziwaka. Przez nieśmiałość nie był w stanie zdobyć żadnej dziewczyny. By poradzić 
sobie w życiu starał się być jak najbardziej wszechstronny. Ułatwiała mu to wrodzona inteligencja i 
umiejętność szybkiego uczenia się. Cechy te nie wzięły się znikąd.  

Od dziecka Mateusz czuł, że coś jest nie tak. Postrzegał świat nieco inaczej niż jego 

rówieśnicy. Zwierzęta starały się go unikać i zawsze spoglądały na niego przerażone. Najbardziej 
przydatną umiejętnością bohatera stało się rozpoznawanie intencji innych ludzi. Nie wiedział czemu, 
ale wystarczyło jedno spojrzenie na kogoś, by stwierdzić, czy jest to osoba przyjazna, czy ma jakieś złe 
intencje w stosunku do innych. Niestety umiejętność ta we wczesnej młodości spowodowała u 
Mateusza pewną traumę, która skutkowała brakiem śmiałości oraz sporą alienacją. Wraz z wiekiem 
dopiero nauczył się wykorzystywać tą umiejętność w życiu codziennym, co pozwoliło dużo szybciej 
osiągać swoje cele.  

 

Rodzice Mateusza nie przejawiali żadnych dodatkowych umiejętności. Gdy próbował z nimi 

na ten temat rozmawiać zbywali go twierdząc, że ma zbyt wybujałą wyobraźnią. Niestety dla nich 
liczyły się tylko dobre oceny, a wymagania rosły z roku na rok. Mimo starań bohatera nigdy nie byli 
oni usatysfakcjonowani. Za każdym razem potrafili znaleźć jakąś złą stronę, bądź nawet 
najdrobniejsze uchybienie. Z tego też powodu Mateusz nigdy nie był pewny siebie. Zawsze miał 
wrażenie, że nie daje z siebie wszystkiego.  

 

Przygoda zaczyna się w momencie, gdy Mateusz dostaje się na swoje wymarzone studia w 

rodzinnym mieście – Wrocławiu. Niestety jak łatwo się domyślić, rodzice nie są tym zachwyceni… 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

Rozdział I 

Przygodę czas zacząć. 

 

Dzień jak co dzień. Budzik, szybkie przebudzenie, prysznic, śniadanie, mycie zębów. Czas 

wakacji oznaczał dla Mateusza wszechogarniającą nudę. Rodzice nigdy nie chcieli się zgodzić na 
jakiekolwiek wakacje, twierdząc, że to marnowanie czasu, który można spędzić na nauce i 
poprawianiu umiejętności. Typowe zachowanie karierowiczów z niezrealizowanymi ambicjami. 
Krótkie spojrzenie w kalendarz. 

-Środa… Minęło dwa dni od kiedy powiedziałem rodzicom, że będę studiował we Wrocławiu. Ciekawe 
kiedy zaczną się do mnie znowu odzywać… - Mateusz z braku przyjaciół rozmawiał zazwyczaj sam ze 
sobą. Między innymi przez to został uznany za dziwaka. Po szybkim przejrzeniu programu 
telewizyjnego postanowił spędzić dzień na Wyspie Słodowej. Spakował do torby dwie książki i ruszył 
na tramwaj. Posiadał prawo jazdy, jednak rodzice nigdy nie kupili mu auta twierdząc, że nie uczył się 
wystarczająco pilnie podczas kursów.  

 

Po wyjściu z klatki schodowej poczuł na sobie czyjś wzrok i wyczuł niezbyt przyjemne 

intencje. Nie zdziwił się zbytnio, ponieważ ostatnimi czasy było to dosyć częste. Najczęściej gapili się 
na niego osiedlowi blokersi, którzy uznawali Mateusza za kujona. Czasami spoglądał z okna starszy 
pan mieszkający na parterze. Dziadek nie lubił nikogo, więc Mateusza nigdy nie dziwiły nieprzyjemne 
odczucia. Szybkim krokiem ruszył w stronę przystanku nie zerkając nawet na pobliską ławkę by nie 
sprowokować agresywnych chłopaków. Może gdyby jednak spojrzał, zorientowałby się, że coś jest 
nie tak… 

 

Gdy dojechał do rynku postanowił resztę drogi przejść na piechotę. Zawsze lubił spacerować 

po rynku, a wyspa słodowa znajdowała się akurat po jego drugiej stronie. Mimo opuszczenia 
niekoniecznie bezpiecznego osiedla nie zniknęło jednak wrażenie bycia obserwowanym. Nie chodziło 
tu wcale o ludzi, którzy go mijali. To było cały czas spojrzenie tej samej osoby, bądź grupy osób. W 
tramwaju nie było zbyt wiele ludzi, dlatego też grupę wykluczył automatycznie. By zgubić „ogon” 
postanowił zrezygnować z przyzwyczajeń i zamiast spaceru wolnym krokiem szybko wmieszał się 
między ludzi i szybkim krokiem kluczył alejkami. Gdy w końcu dotarł na Wyspę Słodową stwierdził, że 
nikt go już nie obserwuje. Rozluźnił się, usiadł na wolnej ławce i pogrążył się w lekturze. Spędziłby w 
ten sposób cały dzień, gdyby z transu nie wyrwał go telefon. Dzwonił ojciec. Szybkie spojrzenie na 
zegarek – godzina 16.  

- Cholera! Znowu dostanę opieprz. Ale z drugiej strony przynajmniej się do mnie odezwą… - 
Powolnym ruchem wcisnął zieloną słuchawkę i przyłożył telefon do ucha. 

- Gdzie jesteś? Musimy poważnie porozmawiać. Przyjadę po Ciebie samochodem.  

- Jestem na Wyspie Słodowej. O co chodzi? 

- To nie rozmowa na telefon. Czekaj na mnie przy światłach. – rzucił krótko ojciec i się rozłączył. 
Najbardziej zdziwił Mateusza kompletny brak ochrzanu. Włożył zakładkę między kartki, spakował 
książkę do torby i ruszył w stronę krzyżówki. Ojciec przyjechał po kilku minutach i o dziwo był dziwnie 

background image

 

z czegoś zadowolony. Po powrocie do domu zrozumiał o co chodziło. W mieszkaniu czekała ubrana 
wyjściowo matka i nieznajomy Mateuszowi mężczyzna w garniturze.  

- Mateuszu, to jest rektor jednej z lepszych uczelni prywatnych w całej Polsce. Pan Bronisław 
Dworek.- Ojciec wręcz promieniał z radości w momencie przedstawiania mężczyzny. Mateusz jednak 
nie był zbyt zachwycony. 

- Witaj Mateuszu. Muszę już uciekać, ponieważ mam sporo spraw na głowie, ale chciałem poznać 
osobiście tak uzdolnionego młodego człowieka. Twoi rodzice przekażą Ci wszystkie informacje, a 
rozkład zajęć dostaniesz pocztą. Miłego dnia życzę.  

 

Gdy rektor wyszedł Mateusz niemal gotował się ze złości. Zrozumiał wszystko. Rodzice nie 

byli zadowoleni z wyboru uczelni, jakie ON dokonał, więc wybrali za niego. Nie miał ochoty z nimi 
rozmawiać. Rodzice też się nie odzywali, więc poszedł do swojego pokoju. Nie mógł się zamknąć, 
ponieważ rodzice nigdy nie zgodzili się na zamek. Na szczęście nie wchodzili zbyt często do jego 
pokoju, dlatego też mógł liczyć na spokój. Przez cały wieczór siedział w jednej pozycji i myślał. Gdy na 
dworze zrobiło się już całkiem ciemno decyzja była podjęta. Uśmiechnął się sam do siebie, pościelił 
łóżko i poszedł spać.  

 

Po pobudce i typowych codziennych czynnościach przyszedł czas na realizację planu. Wyjął 

kartkę z drukarki, sporymi literami napisał na niej „Realizuję SWOJE marzenia” i położył na stole w 
salonie. Z komórki wyjął kartę sim i położył na kartce. Do plecaka turystycznego spakował kilka ubrań 
na ciepłe i chłodne dni, laptopa spakował do torby razem ze swoją ulubioną książką i ze skrytki, którą 
sam wykonał zabrał wszystkie oszczędności. Po szybkim przeliczeniu okazało się, że przez kilka lat 
ukrywania przed rodzicami wykonywania różnych drobnych prac na komputerze, oraz odkładania 
prezentów świątecznych udało mu się zebrać ponad trzy tysiące złotych. Na koncie miał więcej, 
ponieważ rodzice wpłacali na nie regularnie kieszonkowe, jednak co jest najbardziej absurdalne, 
zabrali mu kartę twierdząc, że nie jest wystarczająco dojrzały by decydować o swoich pieniądzach… 
Po wyjściu z domu kupił w pobliskim sklepie nową kartę sim i założył do telefonu. Tym razem 
kompletnie nie przejął się faktem, że znowu był obserwowany. Wiedział, że się już tu nie pokaże. 
Tramwajem dojechał na dworzec PKP, gdzie stanął przed tablicą odjazdów i zaczął się zastanawiać od 
czego zacząć swoją przygodę. 

- Hmm. Jak na pierwszą ucieczkę zacznę od małych kroczków. Pierwszy przystanek – Oława! 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

Rozdział II 

Pierwszy przystanek. 

 

Podróż do Oławy nie potrwała długo. Po godzinie oczekiwania na pociąg wystarczyło 30 

minut by znaleźć się na dworcu oławskim. Wysiadając z pociągu Mateusz poczuł kolejny raz, że jest 
obserwowany. Tym razem jednak nie zmartwił się, ponieważ obserwująca go osoba nie miała złych 
zamiarów. Pewnym krokiem przemierzył peron i przejściem podziemnym przeszedł na stronę 
budynku dworca. Oprócz niego na dworcu był tylko jeden człowiek – ubrany w garnitur mężczyzna, 
który wydał się chłopcowi znajomy. By nie być niegrzecznym Mateusz nie przyglądał się mężczyźnie i 
ruszył do centrum miasta kierując się znakami dla turystów.  

-Muszę się przygotować do dalszej podróży. Mogłem część zakupów zrobić we Wrocławiu… Nic to. 
Znajdę sklepy tutaj i kupię co trzeba.  

 

Idąc chodnikiem zapytał przechodnia o drogę do najbliższego hotelu i jakiegoś sklepu. 

Poinstruowany jak gdzie trafić poszedł się zameldować, by móc na spokojnie zaplanować podróż i 
przygotować listę zakupów. W recepcji hotelu na początku uznano, że jest kolejnym żartownisiem, 
jednak gdy recepcjonista zobaczył pieniądze automatycznie zrobił się milutki. Na zaplanowanie 
podróży Mateusz dał sobie dwa dni, ponieważ na tyle opłacił pokój hotelowy. Za jak najkrótszym 
pobytem przemawiał też fakt, że rodzice będą mogli zgłosić zaginięcie, i jeśli zostanie dłużej policja 
będzie mogła go namierzyć. 

 

Główną przewagą Mateusza była jego przeciętność. Wyglądem nie przypominał nikogo i za 

razem każdego. Nikt nie nazwał by go wysokim, chociaż miał ponad 180 cm wzrostu. Być może 
spowodowane to było przygarbieniem, które powstawało przez brak pewności siebie. Gdyby 
opisywać go miała babcia, stwierdziłaby, że jest niedożywiony ze względu na szczupłą twarz i lekko 
zapadnięte oczy. Na szczęście nie wyglądało to źle, ponieważ odziedziczył po matce dosyć drobny i 
szczupły nos. Sylwetka również powodowała wrażenie niedożywienia, ponieważ Mateusz był dosyć 
chudy jak na swój wzrost i wiek. Niestety wszelkie próby przytycia kończyły się fiaskiem przez zbyt 
szybki metabolizm. Przez swój wygląd raczej trudno go wyróżnić z tłumu bądź rozpoznać na zdjęciu. 
W tym wypadku był to zdecydowany atut.  

 

Pierwsze kroki w Oławie chłopak skierował w stronę najbliższego supermarketu. Miał 

szczęście, ponieważ w sklepie znalazł wszystko czego potrzebował. Kupił odpowiedni zapas suchej 
żywności i konserw, oraz materiały pierwszej pomocy. Po chwili zastanowienia wrzucił do koszyka też 
termos. W głowie zanotował sobie by sprawdzić w Internecie, w jakiej cenie można kupić jakiś mały 
namiot. Nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie się nocować pod chmurką. Po wyjściu ze sklepu 
postanowił chwilę pospacerować i wrócić do hotelu. Po wejściu do parku zdążył zrobić zaledwie kilka 
kroków… Niespodziewanie uderzyło go przeczucie dużego zagrożenia i niesamowicie złe intencje 
jednego człowieka. Uczucie było na tyle silne, że Mateusz zgiął się w pół łapiąc za głowę, która zaczęła 
boleć jakby miała eksplodować. Prawdopodobnie uratowało mu to życie, ponieważ w tej samej chwili 
nad jego głową zafurczał gruby kij. Chłopiec przestraszony rzucił się na ziemię i zdążył przewrócić się z 
brzucha na plecy, by zobaczyć, jak napastnik rozkłada ręce i z dziwną pustką w oczach pada na ziemie 

background image

 

obok niego. W miejscu, gdzie chwilę wcześniej stał napastnik , znajdował się mężczyzna w garniturze, 
którego Mateusz widział wcześniej na dworcu. Teraz miał okazję przyjrzeć się mu bliżej… 

- To ty! Ty jesteś tym facetem ode mnie z domu!  - Wszystko stało się jasne. 

- Po pierwsze ciszej, a po drugie trochę kultury młody człowieku. Musimy stąd uciekać. Zbieraj się i 
prowadź do miejsca, gdzie się zatrzymałeś. 

- Czemu mnie śledzisz? Rodzice Cię nasłali? Tak bardzo Ci zależy, żeby studiował na tej uczelni?! 

- Cicho powiedziałem! Nie mamy nawet chwili do stracenia! Prowadź. Wszystko wyjaśnię na miejscu. 

 

Mateusz był już na tyle wystraszony, że bez oporów ruszył do hotelu. Miał nadzieję, że 

szybkim tempem zgubi starszego od siebie mężczyznę, jednak ten nie okazywał ani odrobiny 
zmęczenia. Po kilkunastu minutach byli na miejscu. Mężczyzna zasłonił wszystkie okna i sprawdził 
absolutnie każde miejsce w pokoju hotelowym. Gdy upewnił się, że wszystko jest bezpieczne usiadł 
na fotelu, złożył ręce i wzorkiem wskazał Mateuszowi, by ten usiadł również.  

- Jesteś głupcem… Oszczędziłeś mi jednego kłopotu, ale sprawiłeś, że inne stały się dużo groźniejsze… 

- Kim Pan jest?! Niech mi Pan wyja… 

- Więcej kultury młodzieńcze! Jak będziesz mi przerywał to niczego się nie dowiesz. – Mężczyzna 
rozsiadł się wygodniej w fotelu, spojrzał w sufit i zaczął mówić jak nauczyciel. – Trochę Cię oszukałem 
Mateuszu, jednak nie miałem innego wyboru. Nie jestem żadnym rektorem ani nauczycielem. 
Uczelnia, którą przedstawiłem Twoim rodzicom również nie istnieje. Wszystko to zaaranżowałem 
tylko po to, by wyciągnąć Cię z domu i umożliwić przeżycie. – Mateusz chciał mu przerwać, jednak 
mężczyzna zniechęcił go ostrym spojrzeniem. – Żebyś to lepiej zrozumiał musiałbym wytłumaczyć Ci 
wszystko od początku, jednak nie mamy tyle czasu. Powiem tylko o najważniejszych rzeczach i nauczę 
Cię niezbędnych umiejętności. Muszę tylko skorzystać z toalety. Mógłbyś zamówić mi kawę? – Nie 
czekając na odpowiedź wyszedł do toalety, zaś osłupiały Mateusz sięgnął drżącą ręką w kierunku 
telefonu hotelowego, wykręcił numer recepcji i zamówił dwie duże kawy. Napój przyniesiono akurat 
w momencie, gdy mężczyzna wyszedł z toalety i to on odebrał je od obsługi hotelowej nie 
wpuszczając osoby obsługującej do środka.  

- Musisz wiedzieć chłopcze, że nie jesteś tak przeciętny jak Ci się wydaje. Zapewne zauważyłeś, że 
potrafisz wyczuć w ludziach ich intencje i potrafisz wyczuwać niebezpieczeństwo. Nie jest to 
normalna umiejętność, a posiadają ją nieliczni. Łącznie na całym świecie jest nas kilka setek. Osoby 
wtajemniczone mówią na nas „czuwający”. Nasze umiejętności mogłyby bardzo dobrze służyć 
ludzkości, jednak wystarczyła jedna czarna owca, by zniszczyć marzenia o idealnym bezpieczeństwie. 
Kilkaset lat temu, jeden z „czuwających” zauważył, że jego umiejętności mogą służyć do wykrywania 
słabych osób, które mogłyby stać się jego ofiarami. W ten sposób powstał odłam, który nazywamy 
„węszącymi”. Zamiast pomagać ludziom i chronić ich przed zwykłym niebezpieczeństwem musimy się 
zajmować śledzeniem „węszących”. Niestety ostatnimi czasy stali się oni potężniejsi i postanowili 
zapolować na nas…  

- Zaraz zaraz. Skąd się w takim razie biorą te umiejętności? Moi rodzice zawsze twierdzili, że mam 
zbyt wybujałą wyobraźnię gdy im o tym mówiłem. 

background image

 

- Odpowiedź jest prostsza niż się spodziewasz. Umiejętność dostrzegania, ponieważ tak ją nazywamy, 
ujawnia się co kilka pokoleń. Dodatkowo każdy z nas przysiągł chronić tajemnicy, dzięki czemu dużo 
trudniej jest nas wykryć.  

- A czemu chciał mnie Pan wyciągnąć? I czemu oni polują na mnie? Tego gościa z parku czułem już 
dłuższy czas, jednak nie spodziewałem się, że może mnie zaatakować. 

- Odpowiedź na te dwa pytania jest ze sobą powiązana. Od dawna zajmujemy się śledzeniem drzewa 
genealogicznego Pierwszego Mistrza i zarazem pierwszej osoby, która posiadła te umiejętności. Do 
dzisiaj nie wiemy jak Pierwszy Mistrz posiadł swoje umiejętności, jednak wiemy, że były one o wiele 
silniejsze od tych, którymi dysponujemy my. Wiemy też, że umiejętności te mogą się pojawić w jego 
rodzinie nawet po kilkuset pokoleniach, jednak będą one o wiele potężniejsze. Był już jeden 
przypadek, jednak dysponował mocą dorównującą Pierwszemu Mistrzowi. Po wielu latach liczenia i 
przewidywania rada ustaliła, że właśnie TY dysponujesz takimi umiejętnościami. 

- Ale ja nie czuję nic specjalnego. Po prostu mam przeczucia i czuję emocje ludzi. 

- Wszystko jest spowodowane tym, że nigdy umiejętności nie ćwiczyłeś. Ja by zdobyć umiejętności 
równe Twoim musiałem ciężko pracować przez cztery lata. Ty je masz od urodzenia. Aura, jaka Cię 
otacza jest niesamowicie potężna i widoczna z daleka. 

- Aura?  - Mateusz zaczął powoli odpływać z nadmiaru informacji. Z dnia na dzień dowiedział się, że 
coś, co brał za urojenie jest nadprzyrodzoną zdolnością i ktoś poluje na jego życie, ponieważ jego 
przodkiem jest człowiek nazywany Pierwszym Mistrzem. Ręce chodziły mu na tyle mocno, że nie był 
w stanie utrzymać nawet filiżanki z kawą. 

- Tak. Osoby posiadające dar dostrzegania posiadają specyficzną poświatę, która jest powodowana 
umiejętnościami. Nie było trudno Cię znaleźć, ponieważ bez problemu wyczuć ją można z drugiego 
końca miasta.  

- Skoro wszystkie osoby posiadające dar posiadają aurę, czemu nie widzę Pana aury? Nie widziałem 
też nic u tamtego bandziora. 

- Właśnie tego nauczę Cię na początku. Jeśli skupisz się wystarczająco będziesz w stanie ukryć swoją 
aurę. W moim przypadku odbywa się to kosztem znaczącego osłabienia umiejętności, jednak w 
Twoim przypadku mam wrażenie, że nawet po całkowitym ukryciu aury będziesz dysponował 
dostrzeganiem silniejszym niż moje gdy moja aura jest uwolniona. – Mężczyzna wstał, podszedł do 
Mateusza i pociągnął go by również wstał. – Naśladuj mnie. Stań wyprostowany, ręce wyciągnij do 
dołu i odchyl delikatnie na boki. Przymknij oczy i oczyść umysł. Staraj się nie myśleć o niczym. Jeśli 
poczujesz, że masz pustkę w głowie pomyśl, że Twoja aura staje się coraz słabsza i znika.  

Przy pierwszej próbie Mateusz nie był w stanie pozbyć się myśli z głowy, ponieważ sam nie wiedział 
co się dzieje. Gdy mężczyzna spojrzał na niego groźnie postanowił dać z siebie wszystko. Skupił się 
najmocniej jak potrafił. Gdy otworzył oczy zobaczył zdumiony wyraz twarzy swojego nauczyciela.  

- Chłopcze! Muszę szczerze przyznać, że Twoje umiejętności przerosły moje najśmielsze oczekiwania. 
Jeszcze nikomu nie udało się ukryć kompletnie aury przy drugiej próbie! Muszę się napić wody. 
Poczekaj tu na mnie chwilę i nie siadaj. 

background image

 

- Chwila! Powiedz mi proszę jak mam się do Ciebie zwracać? 

- Kiedy jesteśmy sami mów mi „nauczycielu”. Przy ludziach zwracaj się do mnie per wuju, żeby nie 
wzbudzać podejrzeń. – Nauczyciel wyszedł do kuchni, a Mateusz stosując się do polecenia nie siadał, 
tylko chodził w kółko po pokoju. W pewnym momencie w głowie rozbłysło mu ostrzeżenie i szybko 
się schylił. O ścianę uderzyła łyżeczka do herbaty. 

- Oszalałeś?! Co mi chciałeś tą łyżką zrobić?! 

- To był test. Miałem rację. Nawet mimo całkowicie wygaszonej aury byłeś w stanie dostrzec nawet 
tak drobne zagrożenie, jak rzucenie w Ciebie łyżeczką. Trochę nauki, a będziesz w stanie wiele 
dokonać. Na dzisiaj koniec lekcji. Dokończymy jutro, bo jeszcze mi tu zejdziesz z nadmiaru wrażeń. 
Połóż się spać, a ja idę sprawdzić okolicę i zrobić drobne zakupy. Zamknij porządnie drzwi i nikomu 
nie otwieraj. Poczujesz jeśli to ja zapukam.  

Gdy nauczyciel wyszedł Mateusz osunął się na kolana i zastygł na dłuższą chwilę w tej pozycji. Gdy w 
końcu opanował emocje napił się zimnej wody i położył się spać. Dzień był zdecydowanie pełny 
wrażeń i przyda się porządny sen. Nie minęło nawet dziesięć minut, a nasz bohater spał jak małe 
dziecko. 

 

Pukanie rozległo się dopiero rano. Chłopak zdążył już wstać i się umyć. Wystarczyło, że 

spojrzał w stronę drzwi by wiedzieć, że puka jego nauczyciel. Gdy otworzył drzwi zaskoczył go widok. 
Mężczyzna przyniósł ze sobą dwa pakunki. Jednym z nich okazał się nowy namiot kupiony w 
miejscowym sklepie turystycznym. Pod żadnym pozorem nauczyciel nie chciał przyjąć za niego 
pieniędzy od Mateusza. Zawartość drugiego pakunku była dużo bardziej zaskakująca. W środku 
znajdowały się dwa dziwne sztylety lekko zakrzywione na końcu.  

- To prezent dla Ciebie.  Musisz mieć coś, czym będziesz mógł się bronić. Broń palna robi dużo więcej 
hałasu i łatwiej ją wykryć, ponieważ strzelając musisz wycelować, a to już powoduje wyzwolenie 
emocji. W przypadku sztyletu wyciągasz go w chwili ataku, co daje ci przewagę przez zaskoczenie. 
Pamiętaj. W tej walce nie ma miejsca na litość i wahanie. Albo węszącego zabijesz, albo on zabije 
Ciebie. Stosuj to tylko jeśli wiesz, że jesteś w potrzasku i musisz się wymknąć. 

- A jak mam zacierać ślady? Przecież w końcu mnie złapie policja, jak będę zostawiał trupy w 
miejscach publicznych. 

- Spokojnie. Nie zaatakują Cię w miejscu, gdzie mógłby im ktoś przeszkodzić. Dlatego też trzymaj się 
zaludnionych miejsc i unikaj dróg, z których są tylko dwa wyjścia. Cały czas bądź czujny. Będę musiał 
Cię opuścić szybciej niż się spodziewałem. Ty też musisz od razu ruszyć w drogę. Nigdzie nie zatrzymuj 
się na dłużej. Nasi Cię znajdą i poinstruują. Pamiętaj, że liczymy na Ciebie, więc postaraj się przeżyć. I 
najważniejsze. Nie uwalniaj aury jeśli nie jesteś zagrożony bezpośrednią walką z kilkoma osobami 
naraz.  

- Czemu musisz szybciej mnie opuścić? – Mateusz nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Został 
rzucony prosto na głęboką wodę. – Co z moimi rodzicami? 

- O nich się nie martw. Są przekonani, że wyjechałeś do campusu uczelni, której jestem rektorem by 
przejść kurs dokształcający. Sam ich utwierdziłem w tym przekonaniu w dniu Twojej ucieczki.  

background image

 

- A gdzie mam się kierować? – Chłopak się trochę uspokoił wiedząc, że przynajmniej policja nie będzie 
go gnębiła. 

- Staraj się krążyć po Polsce. Nie jedź ciągle w tym samym kierunku bo łatwo Cię wyśledzą. Klucz cały 
czas. Staraj się unikać przekraczania granic. Jeśli będziesz musiał to ukryj się w Niemczech. – 
Nauczyciel spojrzał na zegarek. – Cholera! Zbieraj się szybko. Ja idę na autobus żeby odciągnąć 
węszących, a ty masz w tym czasie biec na pociąg. Tu masz bilet do Katowic. Stamtąd staraj się 
kierować na północ. Unikaj zachodniej granicy. – Mężczyzna szybko wcisnął bilet w rękę chłopca i 
pobiegł pomóc spakować wszystkie potrzebne do podróży rzeczy. Mateusz zebrał się w sobie, szybko 
ubrał się do wyjścia, zarzucił plecak na plecy i po chwili byli gotowi do wyjścia. Wymeldował się na 
recepcji, a nauczyciel podszedł do recepcjonisty, wręczył mu kilka banknotów i szepnął tylko „Nas 
tutaj nigdy nie było”. Na dworze wcisnął w rękę Mateusza rulon pieniędzy. 

- Weź to i nie oszczędzaj. Masz przeżyć, a to jest ważniejsze od pieniędzy. Jeśli będzie ci brakowało 
rozglądaj się za aurą. Jeśli zobaczysz kogoś kto ma podobną do mojej lekko się ujawnij, a pomoże ci 
finansowo i dobrą radą. – Powiedziawszy to przymknął na chwilę oczy i się rozluźnił. Mateusz aż 
oniemiał. Naokoło nauczyciela nagle pojawił się blask, który niemalże oślepiał. – Trzymaj się Chłopcze 
i nie daj się zabić. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy. – Po tych słowach odwrócił się i ruszył 
szybkim krokiem w stronę stacji PKS. Mateusz nie zastanawiał się nawet chwili tylko wyrwał biegiem 
na dworzec PKP. Na bilecie widniała godzina odjazdu. Miał pięć minut by zdążyć. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

10 

Rozdział III 

Niespodziewany towarzysz. 

 

Podróż do Katowic obyła się bez żadnych niespodzianek. Mateusz mógł się spokojnie 

zdrzemnąć i odpocząć. Był głodny, ale postanowił poczekać aż dojedzie na miejsce i zjeść coś ciepłego 
blisko dworca. Nigdy nie był w Katowicach, jednak liczył na to, że są wystarczająco dobrze 
oznakowane. Ostatnie kilometry podróży spędził na ćwiczeniu swoich umiejętności. Nauczyciel 
powiedział, że jego umiejętności będą rosły, więc posiadał dobrą motywację. Bardzo szybko odkrył, 
że jest w stanie dokładnie określić ukierunkowanie intencji różnych osób. Do tej pory mógł tylko 
określić, czy mijające go osoby są nastawione przyjaźnie, czy też wrogo. Po chwili ćwiczenia i 
skupiania się odkrył, że pasażer z sąsiedniego przedziału jest zakochany w dziewczynie, która mu 
towarzyszyła, a konduktor z jakiegoś powodu pałał niechęcią do każdego podróżnego mimo 
uśmiechu na ustach. Chłopak ucieszył się zdecydowanie faktem rozwoju jego umiejętności, jednak w 
momencie gdy chciał kontynuować ćwiczenia z głośników rozległ się komunikat o zbliżaniu się do 
dworca głównego w Katowicach. Założył plecak na plecy, przewiesił torbę przez ramie i zanim pociąg 
się zatrzymał był gotowy do wysiadania.  

Sam dworzec nie zrobił na nim dużego wrażenia. Po sprawdzeniu menu dworcowych knajp 

uznał, że dużo lepiej będzie odwiedzić jednak jakąś restaurację w mieście. W kiosku kupił na wszelki 
wypadek plan miasta i ruszył w stronę głównego wyjścia. W chwili przechodzenia przez drzwi uderzył 
go w oczy blask. By nie oślepnąć przysłonił oczy, jednak blask nie bił od słońca. Przy balustradzie 
siedziała dziewczyna i najwyraźniej płakała. Najbardziej zadziwiający był jednak blask aury, jaki od 
niej bił. Aura ta przypominała aurę Nauczyciela, dlatego też Mateusz postanowił podejść do niej i 
dowiedzieć się dokładnie, co się stało. Powoli podszedł, przykucnął i cicho zapytał : 

- Coś się stało? Czemu płaczesz? 

- K… Kim jesteś? Nie rób mi krzywdy… - Dziewczyna odsunęła się gwałtownie od Mateusza i patrzyła 
na niego przestraszona. Chłopak jednak nie zraził się i wyciągnął do niej powoli rękę. 

- Spokojnie. Nic Ci nie zrobię. Powiedz mi co się stało, a zrobię wszystko żeby Ci pomóc. – Dziewczyna 
chwilę się wahała, jednak z oporem podała chłopakowi swoją rękę by pomógł jej wstać. W tym 
momencie Mateusz po raz kolejny prawie przewrócił się pod wpływem potężnego impulsu złych 
intencji, które się do niego zbliżały. Rzucił okiem w stronę wejścia i zobaczył dwóch mężczyzn 
wskazujących palcami na dziewczynę i na niego. Zdecydowanym ruchem pomógł wstać nieznajomej. 

- Musimy uciekać! Szybko! – pociągnął ją za rękę i zaczęli razem biec. Po zbiegnięciu ze schodów 
skierowali się w stronę sklepików, gdzie spacerowało sporo osób. Pościg cały czas deptał im po 
piętach. Nagle przed nimi niewiadomo skąd wyrosło kolejnych dwóch mężczyzn. Mateusz nie zdążył 
odczytać ich intencji, jednak miał pewność, że nie są zbyt dobre. Na szczęście jednak mylił się. Jeden z 
nich zatrzymał uciekającą parę i krzyknął do towarzysza. 

- Zatrzymaj ich na chwilę! A wy dwoje za mną! – i pociągnął chłopaka i dziewczynę w stronę 
samochodu stojącego za rogiem. Silnik był już odpalony, a za kierownicą siedział jakiś młody 
mężczyzna. Nie zdążyli nawet domknąć drzwi gdy kierowca ruszył. Mężczyzna, który ich 

background image

 

11 

przyprowadził został na miejscu. Najpewniej pobiegł pomóc koledze. Zszokowany Mateusz z 
ledwością oddychał. Dziewczyna wyglądała jakby miała zaraz zejść na zawał więc ją mocno przytulił. 

- Dokąd jedziemy? Kim jesteście? – zapytał kierowcę. Jako odpowiedź kierowca jedynie lekko ujawnił 
swoją aurę. Była idealnie jasna. Uspokojony przytulił mocniej dziewczynę i spokojnie czekał na rozwój 
wydarzeń. Samochód zatrzymał się pod jakimś hotelem. 

- Wyskakiwać. Zameldujcie się tutaj, ale nie zostawajcie na długo. Przed wyruszeniem naucz 
dziewczynę jak się ukrywać. Trzymajcie też parę groszy na przetrwanie. Pamiętajcie. W mieście 
jesteście już spaleni więc nie szwendajcie się. – Kierowca rzucił Mateuszowi zwitek banknotów i 
odjechał z piskiem opon.  

- Oni chyba wszyscy tak mają, że nic nie tłumaczą. No nic. Przynajmniej zyskałem towarzystwo – 
Mateusz uśmiechnął się do przestraszonej dziewczyny i pociągnął ją w stronę hotelu. – Jakby ktoś 
pytał to mów, że jesteś moją siostrą. Wytłumaczę Ci wszystko w środku. – Wszedł pewnie do hotelu i 
skierował się w stronę recepcji.  

- Poproszę pokój dla dwóch osób. Płacę z góry za dwa dni.  

- Oczywiście. Zostały jednak tylko pokoje z podwójnymi łóżkami. Może być? 

- Niech będzie. Proszę też od razu o menu. Jest możliwość skorzystania z pralni? 

- Oczywiście. Proszę przekazać ubrania do prania dla obsługi. Otrzyma je pan z powrotem  jeszcze 
dzisiaj wieczorem. Coś się stało? – recepcjonista spojrzał na brudne ubrania dziewczyny. 

- Nie. Wszystko w porządku. Mieliśmy drobny wypadek.  

- Rozumiem. Pokój jest na drugim piętrze. Boy państwa zaprowadzi i przyniesie szlafroki oraz menu. 
Jak będzie Pan chciał złożyć zamówienie wystarczy zadzwonić pod 0. 

 

Po dotarciu do pokoju Mateusz usiadł na kanapie i spojrzał na dziewczynę. Dalej była 

przestraszona. 

- Chcesz porozmawiać teraz, czy najpierw chcesz się wykąpać?  

- Wolałabym się wykąpać. Niezbyt komfortowo się czuję. 

- W takim razie szoruj do łazienki. Masz jakieś ubrania na zmianę?  

- Mam tylko bieliznę. – dziewczyna w tym momencie zrobiła się czerwona na twarzy. 

- Nie szkodzi – chłopak sięgnął do swojego plecaka i wyjął z niego koszulkę – Jestem od Ciebie wyższy 
więc powinna być dobra na długość. Jak się rozbierzesz to wyrzuć swoje ubrania przed łazienkę. 
Oddam je do prania to wieczorem będziesz mogła się ubrać. Jutro skoczymy na zakupy. Trzeba kupić 
Ci parę rzeczy. 

Zawstydzona dziewczyna podniosła spuszczoną głowę, spojrzała nieśmiało na Mateusza i 
uśmiechnęła się. Po chwili siedziała w wannie mocząc się w ciepłej wodzie i myślała o tym, co 
wydarzyło się tego dnia. W tym czasie Mateusz zamówił obiad i oddał obsłudze hotelowej rzeczy do 
prania. Przy okazji wypytał o najbliższe sklepy i ku jego zadowoleniu okazało się, że w okolicy jest 

background image

 

12 

sporo sklepów, w których można kupić ubrania. Gdy czekał na jedzenie usłyszał melodię. Dopiero po 
chwili zorientował się, że to jego własna komórka. Na wyświetlaczu pokazał się napis „Numer 
zastrzeżony”. Denerwując się powoli odebrał telefon i przyłożył go do ucha. Uspokoił się bardzo 
szybko, ponieważ w słuchawce usłyszał głos Nauczyciela. 

- Bądź za dwa dni w Częstochowie. Na dworcu kolejowym podejdź do bezdomnego siedzącego na 
schodach i powiedz mu „w drogę”, a zaprowadzi Cię na miejsce. Nie daj się złapać i dbaj o 
towarzyszkę. Powodzenia.  

Mateusz chciał zadać sporo pytań nauczycielowi, jednak nie zdążył. Po chwili z łazienki wyszła 
dziewczyna z ręcznikiem na głowie, ubrana w koszulkę chłopaka. Na twarzy dalej była czerwona, 
jednak teraz mógł to być efekt gorącej kąpieli. Dopiero teraz dostrzegł, że była bardzo ładna. Na 
dworcu widział tylko burzę ciemnych włosów i zapłakane zielone oczy. Teraz zobaczył, że ma bardzo 
ładną buzię i ładne długie nogi. Nie była wysoka, ale też nie była bardzo niska. Na oko miała prawie 
170cm wzrostu. Chwilę później obsługa przywiozła wózek załadowany jedzeniem i Mateusz musiał 
odłożyć podziwianie na później. Obydwoje usiedli przy stole i w milczeniu jedli. Ciszę przerwała 
dziewczyna. 

- Muszę Ci podziękować. Nie wiem co by się stało gdybyś mi nie pomógł. Nazywam się Amelia. 
Pochodzę z Opola. Mam 19 lat i właśnie skończyłam liceum. Może powiesz coś o sobie zanim zacznę 
Ci opowiadać czemu się tu znalazłam? – Spojrzała zachęcająco na Mateusza i wróciła do jedzenia. 

- Ja nazywam się Mateusz i tak się składa, że jesteśmy rówieśnikami. Pochodzę z Wrocławia. Nie 
musisz mi dziękować. Ci dwaj polują na mnie. 

- W takim razie Cię zdziwię. Przez identycznie ubranych facetów uciekłam z Opola. Zaczęło się od 
tego, że po powrocie do domu wszystko było porozrzucane i moich rodziców nie było w domu. Kiedy 
miałam do nich zadzwonić, zauważyłam, że ktoś jest w sypialni. Uciekłam szybko z mieszkania i 
zaczęło mnie gonić dwóch facetów. Pokręciłam się trochę po osiedlu i udało mi się ich zgubić. Przy 
klatce zaskoczył mnie mężczyzna w garniturze, który kazał mi spakować do plecaka niezbędne rzeczy i 
szybko zejść na dół. Nie wiem czemu, ale posłuchałam się go. Miałam mało czasu i spakowałam tylko 
bieliznę. Gdy zbiegłam na dół on dał mi bilet na pociąg do Katowic i kazał uciekać. Powiedział, że w 
Katowicach ktoś mnie znajdzie. Jak widać dotrzymał słowa, bo mnie znalazłeś. –skończywszy 
opowieść dziewczyna spojrzała na Mateusza uśmiechnięta. Była już spokojna i rozluźniona.  

- Wygląda na to, że zostałem Twoim opiekunem. Muszę Ci sporo wyjaśnić, ale zacznijmy od jednego. 
Teraz łatwo nas znaleźć, bo nie masz schowanej aury. – chłopak rozluźnił się i po chwili zobaczył 
zdziwioną minę Amelii. – Z Twojej miny wnioskuję, że widzisz moją aurę. Ty masz podobną, ale trochę 
słabszą. To przez nią Cię wyśledzili i później byli w stanie znaleźć. Musisz się nauczyć ją chować, by 
nikt nie był w stanie Cię namierzyć. Postaraj się nie myśleć o niczym. Jak poczujesz, że masz w głowie 
pustkę wyobraź sobie, że Twoja aura maleje i znika. Żeby było łatwiej możesz wstać i rozłożyć ręce 
lekko na boki. – Dziewczyna dalej zdziwiona stanęła jednak i zaczęła próbować. Po kilku 
niepowodzeniach posmutniała. – Nie martw się. Trzeba ćwiczyć, żeby wszystko wychodziło. Próbuj do 
skutku. – Po kilkunastu minutach ćwiczenia aura Amelii zaczęła wyraźnie słabnąć. Zanim się ściemniło 
udało się ukryć całą aurę. Dziewczyna była wyraźnie ucieszona. Mateusza przestraszyło nagłe pukanie 
do drzwi, jednak uspokoił się, gdy przez wizjer zobaczył obsługę hotelową z praniem. Wszystkie 
ubrania były idealnie wyprane, pachnące i wyprasowane. Gdy wrócił do pokoju Amelii w nim nie 

background image

 

13 

było. Dla pewności zajrzał do sypialni i zobaczył, że zmęczona dziewczyna położyła się spać. 
Postanowił jej nie przeszkadzać i już miał wychodzić do pokoju by położyć się spać na kanapie gdy 
usłyszał jej głos. 

- Gdzie idziesz? Nie chcesz jeszcze spać? 

- Idę spać na kanapie. Nie chciałem Ci przeszkadzać. 

- Nie przeszkadzasz. Nie żartuj, że masz zamiar spać na niewygodnej kanapie. Chodź tutaj i kładź się 
do łóżka. Jeśli się krępujesz to ja mogę iść spać na kanapie. Nie pozwolę, żeby mój wybawca się 
męczył. 

Tym razem dla odmiany to Mateusz był cały czerwony na twarzy. To był pierwszy raz, kiedy 
znajdował się on tak blisko dziewczyny. Zawstydzony zdjął spodnie i skarpetki i położył się do łóżka. 
Gdy spojrzał na Amelię zauważył że uśmiecha się do niego. Gdy odwzajemnił uśmiech puściła do 
niego oko i obróciła się na bok. Chłopak uznał, że najwyższa pora spać dlatego obrócił się w drugą 
stronę i zamknął oczy. Przez sen poczuł tylko jak ktoś go obejmuje i przytula. Gdy się obudził 
dziewczyny nie było już w łóżku. W pokoju czekało na niego śniadanie. Gdy jadł Amelia wyszła z 
łazienki po porannej toalecie, uśmiechnęła się i powiedziała, że przygotowała Mateuszowi kąpiel. Gdy 
wyszedł po ciepłej kąpieli Amelia była praktycznie gotowa do wyjścia. Sam się szybko ubrał i razem 
wyszli z hotelu by zrobić niezbędne zakupy. Przez całą drogę trzymali się za ręce i bardzo często 
dziewczyna przytulała się do jego ramienia. Podczas zakupów byli postrzegani najczęściej jako para. 
Kupili wszystkie niezbędne ubrania na różną pogodę i przy okazji zaopatrzyli się w drugi, wygodny 
plecak i rzeczy niezbędne do przetrwania poza miastem. Amelia przy okazji kupiła sobie niezbędne 
kosmetyki i środki higieniczne. Po zaniesieniu zakupów do domu Mateusz uznał, że musi wytłumaczyć 
dziewczynie nieco więcej, niż zdążył pierwszego dnia. Zamówił obiad, usiadł razem z Amelią na 
kanapie i powtórzył jej wszystko, co opowiedział mu Nauczyciel. Dziewczyna ani razu mu nie 
przerwała i cały czas uważnie słuchała. Podczas opowieści pominął tylko jedną informację. Nie 
powiedział jej ani słowem o swojej wyjątkowej mocy. Gdy skończył opowiadać postanowił wyciągnąć 
od Niej nieco więcej informacji. 

- Zauważyłaś kiedyś, że masz niecodzienne umiejętności? 

- Zawsze czułam, czy ludzie są przyjaźni i wiedziałam kogo unikać. Oprócz tego zauważyłam że 
potrafię coś robić… To trochę wstydliwe… 

- Nie krępuj się. Opowiedz wszystko. –Mateusz zaciekawił się, jaką umiejętność posiada dziewczyna i 
czemu się jej wstydzi. 

- No bo widzisz… W klasie było sporo ładnych dziewczyn, ale to ja miałam największe powodzenie… 
No bo ja potrafiłam zawsze przekonywać chłopców, żeby mnie lubili… 

- Hmm. Ja nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Jesteś ładną i inteligentną dziewczyną, więc nie 
widzę powodu, dla którego mieliby Cię nie lubić. – Mateusz trochę się zirytował, ale zauważył, że 
Amelia nie powiedziała mu całej prawdy. Gdy na nią spojrzał zrobiła się cała czerwona. 

background image

 

14 

- Bo ja potrafię zawrócić komuś w głowie. Ale nie tak normalnie. Po prostu myślę o kimś i w tym 
momencie czuję się, jakbym była w jego głowie. Wtedy mówię mu co ma myśleć… - Dziewczyna 
schowała twarz w rękach. Mateusz podsunął się do niej i ją przytulił.  

- Nie martw się. To może się okazać przydatna umiejętność. Ćwicz ją na ludziach, tylko staraj się nie 
szkodzić. Dobrze wiedzieć, że mam u boku kogoś, kto będzie w stanie zmienić sposób myślenia 
napastników. – przytulił Amelię jeszcze mocniej i się roześmiał. Po chwili śmiali się razem. Chłopak 
uznał, że czas przedstawić towarzyszce plan.  

- Jutro jedziemy do Częstochowy. Spotkamy się tam z Nauczycielem. Nie wiem do końca kim on jest, 
ale wiem, że jest po naszej stronie. Później będziemy musieli wyruszyć dalej w Polskę. Razem będzie 
nam z pewnością łatwiej. Jeśli będziesz się źle czuła, albo nie będziesz dawała rady to mi powiedz. 
Przez cały czas będę się starał Ci pomóc. 

- Przy Tobie na pewno będę czuła się bezpiecznie. Powiedz mi tylko, jak się jutro dostaniemy na 
dworzec? Mam wrażenie, że będą go uważnie obserwować. – dziewczyna przejęła się gdy o tym 
pomyślała. 

- Spokojnie. Mam plan. Teraz gdy potrafisz ukrywać aurę będzie im o wiele trudniej. Ubierzemy się 
tak, by nas nie rozpoznali. Rano kupimy na szybko jakieś wystawne ubrania. Potem przebierzemy się 
w pociągu w coś wygodniejszego. Teraz chodź spać. Musimy jutro wstać wcześniej żeby się 
przygotować.  

Tym razem Amelia przytuliła się do Mateusza od razu po położeniu się do łóżka. Chłopak objął ją i 
uśmiechnięty zasnął. Przez całą noc śniły mu się piękne sny o tym, jak bezpiecznie ucieka z piękną 
Amelią i nikt ich nie może złapać.  

 

Wstali z samego rana, jeszcze przed budzikiem. Spakowali się na spokojnie i zjedli śniadanie. 

Gdy tylko otworzono sklepy poszli kupić eleganckie ubranie. Przy okazji kupili dwie walizki na kółkach, 
w których zmieszczą się plecaki turystyczne. Po powrocie do hotelu ubrali się w nowe ubrania. 
Mateusz po krótkim spojrzeniu na Amelię poczuł, jak podnosi się mu ciśnienie. Wyglądała pięknie w 
długiej sukni, z rozporkiem sięgającym powyżej kolana. Sam kupił sobie czarny garnitur i krawat. 
Razem wyglądali jakby jechali na czyjeś, albo nawet na własne wesele. Zabrali walizki, Mateusz 
wymeldował się w hotelu i zamówił na recepcji samochód. Mieli szczęście, ponieważ hotel posiadał 
własnego kierowcę, który zawiózł ich pod sam dworzec. Gdy przechodzili przez główne wejście 
Mateusz poczuł po raz kolejny te same złe intencje, jednak tym razem nie były one ukierunkowane, 
tylko niejako emanowały z dwóch osób. Mieli niesamowite szczęście. Węszący nawet przez chwilę nie 
zdawali sobie sprawy, że właśnie utracili zwierzynę i w Katowicach już jej nie złapią. Po zakupie biletu 
udali się na peron i po kilkunastu minutach wsiedli do pociągu jadącego do Częstochowy. W pociągu 
Mateusz zasłonił okna w przedziale i przebrali się śmiejąc. Już za godzinę będą w Częstochowie i 
spotkają się z Nauczycielem.