background image

 

Chłopiec  czy  dziewczynka?  Włosy  jasne  czy  ciemne?  Czarne  oczy  ojca  czy 

niebieskie  po  babci?  -  wszyscy  rodzice  mają  wyidealizowany  obraz  dziecka  na  które 
czekają.  Ten  obraz  jest  spełnieniem  ich  najskrytszych  marzeń,  planów,  nadziei,  nie 
zrealizowanych  ambicji...  Słowa  lekarza  zadają  nagły  i  nieodwracalny  cios 
pielęgnowanym  marzeniom.  Radość  zamienia  się  w  ból  i  bezradność.  Minie  wiele 
miesięcy,  zanim  rodzice  pogodzą  się  z  nową  rzeczywistością:  „Nasza  radość  trwała 
tylko jeden dzień, a potem przez kilka tygodni nie mogliśmy dojść do siebie. Nikomu 
nie  mówiliśmy  o  naszych  podejrzeniach,  dopóki  lekarz  ich  nie  potwierdził...    Kiedy 
dostajesz  obuchem  po  głowie,  zaczynasz  się  zastanawiać:  dlaczego  ja?  Szukasz 
przyczyny.  Dlaczego  tak  się  stało?  Wreszcie  dochodzisz  do  wniosku,  że  nie  ma 
winnych;  to  po  prostu  błąd  natury,  a  najbardziej  pokrzywdzone  jest  dziecko,  bo  ono 
musi  z  tym  żyć...  Straciłam  wiele  miesięcy  na  takie  mało  pokrzepiające  rozmyślania. 
Przepłakałam  wiele  dni  i  nocy  z  żalu,  że  nie  mam  normalnego  dziecka.  Ale 
jednocześnie  uzmysłowiłam  sobie,  że  niesprawiedliwością  byłoby  obarczać  tę  małą 
istotkę winą za to, że jest taka, jaka  jest...”

1

  –  to  słowa  pani  Jolanty,  mamy  chłopca  z 

zespołem Downa, która, podobnie jak wiele innych matek, nie od razu pogodziła się  z 
niepełnosprawnością własnego dziecka.  

„Nieznajomość natury patologii, która dotknęła dziecko, sprawia, że związane z nią 

wyobrażenia,  jak  wszystko,  co  jest  mało  znane,  a  będące  zagrożeniem,  stają  się 
przyczyną  silnego  stresu,  z  którym  nie  łatwo  się  uporać.  Psychoanalitycy  opisują 
przeżycia  rodziców,  którzy  dowiedzieli  się,  że  ich  dziecko,  z  powodu  wrodzonej  lub 
wcześnie  nabytej poważnej rozwojowej dysfunkcji,  nie  będzie  mogło  nigdy dorównać 
swym  zdrowym  rówieśnikom,  jako  stan  żałoby.  Jest  to  silne  poczucie  żalu  z  powodu 
utraty  oczekiwanego  dziecka  zdrowego  i  mającego  spełnić  nadzieje,  które  z  nim 
wiązali.”

2

 

Charakterystyczne dla tych pierwszych miesięcy jest uleganie depresji  i zmienność 

uczuć.  Chore  dziecko  budzi  w  rodzicach  zarazem  miłość  i  niechęć,  czułość  i 
współczucie. Nie ma tu żadnych reguł i nie można przewidzieć, kiedy nastąpi całkowita 
akceptacja, a wraz z nią duma z dziecka.  

Dziecko  niepełnosprawne  wystawia  rodziców  na  próbę,  zmusza  do  zajęcia 

stanowiska  w  sprawach,  z  jakimi  inni  rodzice  prawdopodobnie  nigdy  się  nie  zetkną. 
Wielu z nich, usłyszawszy diagnozę lekarzy, iż ich dziecko będzie niepełnosprawne, tak 
do końca nie zdaje sobie sprawy z tego, co tak naprawdę to oznacza. Kolejne dni życia z 
upośledzonym  dzieckiem  uświadamiają  im,  iż  tylko  pełna  znajomość  charakteru 
niepełnosprawności  i  sposobów  radzenia  sobie  z  nią  umożliwią  skuteczną  pomoc 
dziecku. 

„Niektórzy  rodzice,  pragnąc  zapewnić  swojemu  dziecku  jak  najlepsze  warunki 

rozwoju, szukają kontaktu z poradniami psychologicznymi i stosują się w wychowaniu 
swojego  dziecka  do  uzyskanych  tam  rad  i  wskazówek,  rozpoczynając  działalność 
rewalidacyjną  we  wczesnym  okresie  życia  dziecka.  Okazują  w  taki  sposób  swemu 
dziecku najwłaściwszą i najrozsądniejszą pomoc.”

3

 

Jednakże  największa  odpowiedzialność  za  przyszłość  dziecka  spoczywa  nie  w 

rękach terapeutów, czy lekarzy, choćby nawet najlepszych, ale właśnie na rodzicach. To 
przecież rodzina stanowi początkowo cały świat dziecka, jest zarazem pierwszą szkołą, 
jak  i  terenem  licznych  doświadczeń,  rozwijających  je  pod  względem  fizycznym  i 
psychicznym,  a    przede  wszystkim  to  rodzina  zaspokaja  wszystkie  potrzeby 
dorastającego  człowieka.    „Prawidłowe  postawy  rodziców  w  istotny  sposób 

                                                        

1

 „Mamo to ja”; nr 2(25)/97; str. 58; art. Agaty Janickiej pt. „Artur. Normalność”   

2

 T. Gałkowski: „Dziecko autystyczne w środowisku rodzinnym i szkolnym”; Warszawa 1995; str. 46 

3

 J. Kubeczko: „O wychowaniu dzieci upośledzonych umysłowo”; Warszawa 1974; str. 36 

background image

 

przyczyniają  się  do  zaspokajania  potrzeb  psychospołecznych  dziecka  i  mają  ogromny 
wpływ na jego właściwy rozwój.”

4

 Nawet jeśli różni się ono wyglądem czy sprawnością 

od  swoich  zdrowych  rówieśników,  to  wciąż  jest  to  dziecko,  które  tak,  jak  inne 
potrzebuje miłości, opieki, radości i zrozumienia...  

 

Potrzeba miłości, życzliwości i ciepła uczuć 
 

                                                        

4

 K. J. Zabłocki: „Dziecko niepełnosprawne, jego rodzina i edukacja”; Warszawa 1999; str. 42 

background image

 

Pierwszą  podstawową  potrzebą  każdego  dziecka  jest  poczucie  bezpieczeństwa  i 

zaufanie.  Uczucia  te  rozwijają  się  od  wczesnego  okresu  niemowlęctwa,  gdy  dziecko 
drogą  powtarzających  się  doświadczeń  nabiera  pewności,  że  w  razie  głodu  zostanie 
nakarmione, przewinięte, gdy będzie mu mokro, ubrane w razie zimna, pocieszone — w 
chwilach  smutku.  Rodzice  pokazują  dziecku,  naśladując  jego  zachowanie,  zanim 
jeszcze nauczy się wymawiać jakieś słowa, że uważają je za cudowne, a ono doskonale 
to rozumie, śmieje się i kręci z radości. Gdy dziecko dorasta, zaczyna siadać, wstawać i 
chodzić, potrzebuje odpowiedniej swobody, by zaznać nowych, niezwykłych przygód. 
Jeszcze  wciąż  będzie  wracało  do  mamy  co  parę  minut,  aby  zaczerpnąć  u  niej  nową 
porcję pewności. W ten sposób uczy się wierzyć matce, światu i sobie. 

Wszystkie dzieci od czasu do czasu, gdy są ganione, czy czują się pokrzywdzone, 

zadają  pytanie:  „Czy  rodzice  mnie  kochają?"  Dziecko  upośledzone,  które  stopniowo 
odkrywa, że jest inne i że czasem nie spełnia nadziei, jakie rodzice w nim pokładają, ma 
więcej powodów do zastanawiania się nad tym pytaniem. Gdy rodzice potrafią okazać 
mu,  że  cieszą  się  nim  i  są  z  niego  zadowoleni  —  rozpraszają  tym  samym  jego 
wątpliwość i umacniają dobre samopoczucie. 

Jednym  ze  sposobów  okazania  dziecku  swego  zadowolenia  jest  zainteresowanie 

jego poczynaniami. Gdy niemowlę zaczyna się uśmiechać, rodzice radośnie też gaworzą 
z  nim  i  śmieją  się  do  niego.  Gdy  zaczyna  chwytać  przedmioty  —  uczą  je  potrząsać 
grzechotką. A stawianie pierwszych kroków jest świętem rodzinnym. 

Wszystko to może wydawać  się oczywiste, ale jak postępować z dzieckiem, które 

urodziło się upośledzone? Niewidome maleństwo nie zobaczy tkliwego wyrazu twarzy 
matki. Nie zachwyci go jaskrawa, czerwona piłka i, co za tym idzie, nie będzie pragnęło 
sięgnąć  po  nią.  U  dziecka  urodzonego  z  porażeniem  mózgowym  rozwój  motoryczny 
postępuje na ogół bardzo powoli. Dziecko może być opóźnione o pół roku w chwytaniu 
butelki  czy  zabawek  w  stosunku  do  ogółu  dzieci,  o  rok  czy  dłużej  opóźnione  w 
osiąganiu pozycji stojącej czy w nauce chodzenia. Może też później zacząć mówić. Ale 
wcześniej czy później, tak samo jak inne dzieci potrzebuje zachęty i aprobaty rodziców 
w swych poczynaniach. Rodzicom  może  być trudno okazywać zadowolenie, w chwili 
gdy właśnie martwią się opóźnionym rozwojem dziecka. 

Przeprowadzanie  zaplanowanej  gimnastyki  lub  terapii  zajęciowej  może  być    na 

pewno nużące, a  nawet przykre. Ale wystarczy pokazać dziecku, że podchodzi  się do 
tych  zajęć  serdecznie,  wystarczy  zmienić  kilka  z  tych  godzin  w  miło  spędzony  okres 
czasu  w  jego  towarzystwie  —  dziecko  odczuje  to  jako  dowód  miłości.  Trudno  jest 
pamiętać,  gdy  się  ma  dziecko,  o  które  trzeba  się  nieustannie  martwić,  o  tym,  że  ono 
potrzebuje jeszcze czasu, który można by poświęcić wyłącznie dla jego przyjemności. 

„Wszystkie  dzieci  obserwują,  jak  rodzice  je  traktują  w  porównaniu  z  braćmi  i 

siostrami. W pewnych rodzinach rodzice uważają, że dziecko upośledzone musi zawsze 
otrzymywać  wszystko  co  najlepsze  i  w  największej  ilości.  Dziecko  takie  wyciąga  z 
podobnego zachowania wniosek, że albo  jest osobą uprzywilejowaną, albo że rodzice 
czują  się  winni  wobec  niego.  Żadna  z  tych  konkluzji  nie  jest  zdrowa  ani  dla 
upośledzonego dziecka, ani dla jego rodzeństwa”

5

Ważną  rzeczą  dla  każdego  dziecka  jest  świadomość,  że  rodzice  starają  się 

postępować w stosunku do niego sprawiedliwie. Fakt, że potrzeby każdego dziecka są 
inne i że w związku z tym jedno dziecko otrzymuje coś innego niż drugie, nie oznacza 
wcale, że rodzice kochają któreś z dzieci bardziej czy mniej 
od innych. Jeżeli rodzice zdają sobie z tego sprawę, dzieci na pewno zaakceptują takie 
stanowisko.  W  tym  znaczeniu  siostry  i  bracia  mogą  pogodzić  się  ze  specjalnym 

                                                        

5

 B. Spock, M. O. Lerrigo: „Wychowanie upośledzonego dziecka w warunkach domowych”; Warszawa 

1969; str.35 

background image

 

leczeniem,  stosowanym  u  dziecka  upośledzonego,  jeżeli  to  jest  sprawiedliwe.  I  jeżeli 
upośledzone  dziecko  zrozumie  granice  wyznaczone  mu  specjalnym  postępowaniem 
leczniczym,  nie  będzie  odczuwało  głębokiej  zazdrości  o  możliwości  swoich  sióstr  i 
braci. 

Dzieci  orientują  się,  jak  rodzice  odnoszą  się  do  nich  w  obecności  innych  osób. 

Wprowadzając  dziecko,  przedstawiając  je  gościom,  w  sposób  naturalny,  tak  jak 
przedstawiane  jest  jego  rodzeństwo,  ośmielając  je  do  przyłączenia  się  do  gości  przy 
różnych  okazjach  i  włączając  je  normalnie  w  grupę,  rodzice  dają  mu  tym  do 
zrozumienia, że mają o nim dobre mniemanie i oczekują, że i na innych osobach zrobi 
miłe wrażenie. 
 
Potrzeba przyjaźni i akceptacji otoczenia 
 

„Z badań nad postawami rodziców dzieci upośledzonych wynika, że zanim dojrzeje 

w nich pełna akceptacja całego układu warunków spowodowanych posiadaniem takiego 
dziecka, w ciągu kolejnych kilku lat muszą przejść przez pewne fazy. (...) Faz tych jest 
pięć: 1)uświadomienie sobie wagi problemu; 2) zaznajomienie się z istotą upośledzenia; 
3)próby  wykrycia  przyczyn;  4)  szukanie  pomocy;  5)  akceptacja  całego  układu 
warunków.

6

” Wyraźnie widać więc, że dopiero w ostatniej, piątej  fazie rodzice godzą 

się  z  kalectwem  swego  dziecka  i  wszystkimi  konsekwencjami  tego  faktu.  Dopiero 
wówczas mogą w pełni zaakceptować swoją „pociechę” i stać się dla niego prawdziwą 
pomocą w budowaniu kontaktów z innymi.  

Dziecko upośledzone potrzebuje pomocy zwłaszcza w nauce współżycia z ludźmi. 

Sedno sprawy  leży w  jego stosunku do  innych  i  do siebie. Jeżeli wciąż  myśli tylko o 
swoich  ograniczeniach,  będzie  się  zawsze  wobec  innych  czuło  niepewnie.  Ale  nawet 
jeżeli  jest  z  siebie  zadowolone,  nie  będzie  potrafiło  zaprzyjaźnić  się  z  innymi  dotąd, 
dokąd nie nauczy się dzielić ich zainteresowań. Dziecko nie nauczy się tego w rodzinie, 
w  której  będzie  ośrodkiem  zainteresowania.  Przyzwyczai  się  do  otrzymywania 
wszystkiego,  nie  dając  w  zamian  nic.  Rodzice  powinni  więc  podsuwać  dziecku 
propozycje wspólnej zabawy, dzielenia się swymi zabawkami, robienia innym drobnych 
prezentów,  czy  wreszcie  dawać  im  pewne  zadania  do  wykonania  w  domu.  Muszą 
czasem  wykazać  dużą  pomysłowość  w  wynajdywaniu  zajęć,  które  dawałyby  dziecku 
upośledzonemu poczucie przydatności. Ale nawet dziecko przywiązane do łóżka może 
być  pożyteczne.  Zajęciem  może  być  wypolerowanie  jabłek  w  koszu  z  owocami  albo 
wycieranie naczyń.  
    Jeżeli upośledzenie dziecka ogranicza jego kontakty z otoczeniem, bardzo ważne jest, 
by znaleźć jakąś drogę do wyszukania mu przyjaciół.  

Czy  lepiej  jest,  aby  dziecko  przebywało  w  towarzystwie  innych  dzieci 

upośledzonych,  czy  też  znajdywało  przyjaciół  wśród  zdrowych?  To  było  zawsze 
kwestią sporną. Problem ten zarysuje się szczególnie ostro, gdy opiekunowie zmuszeni 
są sami zadecydować. Czy posłać swoje dziecko do zwykłej, czy też specjalnej szkoły, 
na obóz specjalny czy harcerski z dziećmi zdrowymi. Te dwa rozwiązania mają swoje 
wady i zalety. 

Jeżeli  dziecko  niepełnosprawne  potrafi  z  radością  uczestniczyć  choć  w  kilku 

czynnościach  dzieci  zdrowych,  jego  dzieciństwo  stanie  się  bogatsze  i  będzie  dobrym 
przygotowaniem  do  doświadczeń,  jakie  go  spotkają  ze  strony  różnych  ludzi,  gdy 
dorośnie.  Jednak,  aby  zostać  włączonym  i  cieszyć  się  towarzystwem  zdrowych 
dziewcząt i chłopców, dziecko musi umieć spokojnie, a nawet pogodnie pogodzić się z 

                                                        

6

 T. Gałkowski: „Dzieci specjalnej troski”; Warszawa 1979; str. 220 

background image

 

faktem,  że  jego  możliwości  są  ograniczone  i  nie  może  być  przygnębione 
porównywaniem i konfrontacją osiągnięć przyjaciół i swoich. 

Szczególnie  w  pierwszym  etapie  uczenia  się  współżycia  część  dzieci  czuje  się 

lepiej  w  grupie  składającej  się  z  dzieci  upośledzonych  posiadających  podobne 
problemy.  Czują  wtedy,  że  ich  trudności  są  rozumiane.  Gdy  tam  zdobędą  zaufanie  i 
pewność siebie, będzie im łatwiej włączyć się w życie dzieci zdrowych.  
 
Potrzeba zabawy i wypoczynku 
 

Zabawa  jest  istotną częścią dziecięcego rozwoju. Jeżdżąc  na 3-kołowym rowerku 

dziecko przeżywa radość, ale jednocześnie doskonali swój zmysł koordynacji. Dziecko 
bawiące  się  w  sklepik  odkrywa  zasady  arytmetyki  i  sposób  zachowania  się  ludzi 
podczas  kupna  i  sprzedaży.  Chłopiec  wpadający  do  domu  brudny,  zdyszany  i 
tryumfujący po grze w piłkę nauczył się przestrzegania zasad gry, zrozumiał, co znaczy 
i jak można zostać dobrym sportowcem i jak dawać sobie radę i współżyć z kolegami. 

„W  rozwoju  upośledzonych  umysłowo  zabawy  i  gry  stanowią  ważki  czynnik 

wspomagający.  Przez  zabawę  dziecko  rozwija  się  fizycznie  i  umysłowo,  zdobywa 
wiadomości  o  życiu  i  zajęciach  ludzi.  Uzewnętrznia  przy  tym  swoje  wiadomości  i 
uczucia. W zabawie dziecko uczy się współżycia z innymi dziećmi i ludźmi dorosłymi, 
nawiązuje  z  niektórymi  serdeczne  i  przyjacielskie  stosunki.  W  zabawie  rozwijają  się 
również  uczucia,  wyrabia  się  zaufanie  do  własnych  możliwości  w  różnych  trudnych 
sytuacjach, jakie zabawa nasuwa. 

Bawiąc  się  z  innymi  dziećmi,  doznaje  ono  uczuć  przyjemnych,  gdy  dzieli  się 

swoimi zabawkami i pomaga innym dzieciom, które mu się odwzajemniają tym samym. 
Zabawa więc uspołecznia dziecko, kształci umysł, uczucia, uczy wytrwałości, ćwiczy w 
sprawnościach fizycznych.”

7

  

Chłopcy upośledzeni odczuwają wielką potrzebę zabawy i rekreacji, ale mają mniej do 
niej  okazji  niż  inni.  Czasem  rodzice  są  przesadnie  ostrożni  i  niechętnie  pozwalają 
swoim  dzieciom  uczestniczyć  w  zabawach.  Dzieci  z  sąsiedztwa  mogą  wtedy 
przypuszczać,  że  takie  dziecko  upośledzone,  z  wadą  narządu  ruchu,  niewidome,  czy 
głuchonieme, nie potrafi brać udziału w ich zabawach i grach towarzyskich. A przecież 
wcale  nie  musi  tak  być!  Na  szczęście  coraz  więcej  osób  niepełnosprawnych  może 
korzystać  ze  zdobyczy  sportu,  gdyż  coraz  częściej  staje  się  on  dostosowany  do  ich 
możliwości. Powstające liczne kluby sportowe tego typu są dowodem na to, jak wiele 
zmienia się w naszym społeczeństwie na lepsze. 

Każde dziecko potrzebuje sporej ilości nie zorganizowanego, wolnego czasu, kiedy 

nie czuje się przez nikogo kierowane. Hobby i zabawy zapewniają swobodę wyboru  i 
wolność od obowiązków, mogą być także bardzo pomocne w celu wykrycia zdolności i 
zainteresowań dziecka, co może mieć ogromne znaczenie w procesie jego rewalidacji. 

                                                         

Potrzeba opieki, kontroli i dyscypliny                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                    

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  
Wielu  rodziców  wzdraga  się  na  myśl  o  stosowaniu  dyscypliny  wobec  swoich 

kalekich  dzieci,  zwłaszcza  gdy  rozumieją  przez  to  jedynie  zakazy  czy  stosowanie 
fizycznych  kar.  Ich  własne  mieszane  uczucia  —  zwłaszcza  ich  poczucie  winy  za 
upośledzenie dziecka — sprawiają, że problem jest dla nich niezwykle trudny. 

„Celem dyscypliny w szerokim znaczeniu jest kontrola i kierowanie wychowaniem. 

Każde  dziecko  potrzebuje  tego  rodzaju  opieki.  Rozwijają  się  w  nim  własne  kryteria 
zachowania  i  sposobu  bycia,  tak  że  gdy  dorośnie,  stanie  się  mniej  zależne  od 

                                                        

7

 J. Kubeczko: „O wychowaniu dzieci upośledzonych umysłowo”; Warszawa 1974; str. 108 

background image

 

autorytetów zewnętrznych. Kara czy odmowa mogą się przydać czasami, ale stanowią 
jedynie małą cząstkę wychowania, jakiego dziecko wymaga”

8

Każde dziecko będzie bardziej lubiane i dzięki temu szczęśliwsze, jeżeli nauczy się 

współżycia z ludźmi. Dziecko upośledzone musi nauczyć się zaspokajać swoje słuszne 
potrzeby  w  sposób  możliwy  do  przyjęcia  przez  innych  ludzi.  Potrzebuje  pomocy  w 
rozpoznawaniu  życzeń  innych  ludzi.  Musi  nauczyć  się  godzić  z  tym,  że  nie  zawsze 
otrzyma  to,  na,  co  ma  ochotę,  że  czasem  będzie  musiało  poczekać,  zanim  jego 
pragnienia zostaną spełnione, albo że nie uda mu się zrobić tego, co zamierzało.  

„U  każdego  dziecka  zwyczajne  czynności  codziennego  ubierania,  jedzenia, 

kładzenia się spać mogą stać się okazją do starć. W przypadku dziecka upośledzonego, 
gdy  czynności  te  stanowią  część  starannie  przez  lekarzy  i  terapeutów  wypracowanej 
metody leczenia, dyscyplina może stać się problemem bardzo ważnym. Rodzice muszą 
stać twardo przy swoim zdaniu, jeżeli pomagają przeprowadzić zalecenia lekarza. Jeżeli 
zdradzą się z tym, że są niepewni, niespokojni, że nie zgadzają się w pełni ze zdaniem 
lekarza,  dziecko  stanie  się  bardziej  oporne.  Ale  w  dalszym  ciągu  powinni  być 
wyrozumiali  i  pełni  taktu.  Czasem  zwyczajne  wyjaśnienie  wzbudza  w  dziecku  chęć 
współpracy.  Pomaga  też  okazanie  mu,  że  rozumie  się  zastrzeżenia  dziecka,  mimo  że 
obstaje się nieodwołalnie przy zaleceniach lekarza”

9

Dzieci reagują  na sytuacje  frustrujące w różny sposób. Jedne apatycznie zgadzają 

się na porażkę, inne walczą o to, czego chcą, jeszcze inne reagują złością. Małe dziecko 
może  płakać  lub  rzucać  się  na  podłogę  w  napadzie  gniewu.  Dziecko  starsze  może 
przelać  swoją  złość  na  innych  ludzi,  zachowując  się  niegrzecznie  w  stosunku  do 
rodziców albo robiąc zarzuty komukolwiek innemu. 

Dziecko  upośledzone  może  być  szczególnie  narażone  na  przeżywanie  stanów 

frustracji,  gdy  to,  co  potrzebuje  zrobić,  jest  dlań  za  trudne.  Z  pewnością,  wielu 
przewidujących rodziców będzie się starało pomóc mu przez obniżenie wymagań. Jeżeli 
to,  co  dziecko  chce  robić,  stanowczo  przekracza  jego  możliwości,  dziecko  będzie 
wymagało  pomocy  w  znalezieniu  mu  intensywnego  zajęcia,  które  będzie  w  stanie 
wykonywać. Jeżeli nie może grać w piłkę nożną, może będzie mogło notować wyniki. 
Jeżeli  nie  może  jeździć  na  nartach,  może  będzie  mogło  nauczyć  się  pływać.  Gdy  nie 
słyszy, może stać się dobrze zorientowanym filatelistą albo może wiedzieć bardzo dużo 
na temat astronomii. 

„Często  rodzice  dziecka  miewającego  drgawki  boją  się  karać  je  w  obawie  przed 

wystąpieniem napadu. Dziecko szybko orientuje się w takiej sytuacji i korzysta  z niej. 
To prowadzi do następnych  scen, a być  może  i  napadów drgawek. O wiele  lepiej  jest 
ustawić  sprawę  jasno  od  początku,  aby  podobne  bezsensowne  zachowanie  nie  miało 
miejsca”

10

Rodzice  mogą  nie  mieć  właściwego  rozeznania  co  do  stosowania  dyscypliny  w 

stosunku  do  dziecka  opóźnionego  w  rozwoju.  Licząc  na  jego  dojrzałość,  mogą  na 
przykład oczekiwać wykonania czynności, których dziecko nie rozumie,  i  mogą karać 
je, gdy nie spełni pokładanych w nim ich nadziei. Opóźniony rozwój umysłowy wpływa 
nie tylko  na wyniki  nauki w  szkole, ale też  na zdolności do spełniania wielu prostych 
zadań i do rozwoju wzajemnych stosunków międzyludzkich.  

                                                        

8

 B. Spock, M. O. Lerrigo: „Wychowanie upośledzonego dziecka w warunkach domowych”; Warszawa 

1969; str.39 

9

 B. Spock, M. O. Lerrigo: „Wychowanie upośledzonego dziecka w warunkach domowych”; Warszawa 

1969;  str. 41 

10

 B. Spock, M. O. Lerrigo: „Wychowanie upośledzonego dziecka w warunkach domowych”; Warszawa 

1969;  str. 42 

background image

 

                                                                                                                                
Potrzeba niezależności 

                                                                                                                                          
Chociaż  dziecko  od  chwili  urodzenia  zależne  jest  całkowicie  od  innych  osób, 

wkrótce  uczy  się  chwytać,  siadać,  wstawać  i  chodzić.  Pragnie  samo  się  ubierać.  Gdy 
jest w stanie dawać sobie radę w podstawowych czynnościach życia codziennego, jego 
poczucie bezpieczeństwa szybko przestaje być zależne od obecności przy nim matki czy 
ojca. Pójście do szkoły  wprowadza go w zupełnie nowy  świat niezależności  i ryzyka; 
uczy się rzeczy, o których rodzice nie wiedzą. Podejmuje coraz więcej samodzielnych 
decyzji. 

Dzieci  bardzo  pragną  robić  różne  rzeczy  samodzielnie.  Często  zabierają  się  do 

spraw dla  nich  za trudnych. Jednego dnia potrzebują pomocy,  innego  —  odrzucają  ją. 
Ale  na  dłuższą  metę  dobrze  przystosowane  dzieci  pragną  osiągnąć  dojrzałość  i 
samodzielność. Chociaż dziecko upośledzone musi przejść dłuższą drogę, aby osiągnąć 
ten cel, a niektóre dzieci nigdy do tego nie dojdą. Każde z nich powinno być zachęcane 
do  osiągnięcia  możliwie  największej  niezależności.  Dziecko  potrzebuje  zachęty  do 
zdobycia  fizycznej  sprawności,  która  umożliwi  mu  wykonywanie  niezbędnych 
czynności. Potrzebuje okazji do podejmowania decyzji i ponoszenia odpowiedzialności 
za nie. Potrzebuje odczuć swą wartość, aby wyrobić sobie poczucie własnej godności. 
Podobnie  jak  innym  dzieciom,  potrzebne  mu  jest  wykształcenie,  które  rozwinie  jego 
zdolności i da mu okazję do zdobycia samowystarczalności, jeśli to będzie możliwe. 

Niektóre  upośledzenia  oznaczają  całkowitą  zależność  —  przynajmniej  fizyczną  i 

finansową.  Czasami  wpływa  to  głęboko  depresyjnie  na  dziecko.  Może  ono  bać  się 
chorobliwie  chwili,  kiedy  ludzie,  od  których  zależy,  odmówiliby  mu  swej  pomocy.  Z 
tego  powodu,  aby  tych  ludzi  do  siebie  nie  zrazić,  staje  się  zupełnie  bierne.  Takiego 
sposobu  myślenia  nie  spotyka  się  na  pewno  u  dziecka,  które  jest  pewne  miłości 
rodziców i które opiekunowie zachęcają do robienia wszystkiego, co potrafi.  

Dla wielu spośród dziewcząt i chłopców upośledzonych niezbędne są ćwiczenia w 

czynnościach  dnia  codziennego  dla  opanowania  sytuacji,  jakie  życie  każdego  dnia  ze 
sobą  niesie.  Szczegółowy  program  określa  na  ogół  lekarz  zajmujący  się  dzieckiem  i 
opracowany jest przez niego i osobę zajmującą się wychowaniem fizycznym stosownie 
do  potrzeb  i  zdolności  dziecka.  Nie  każde  dziecko  upośledzone  potrafi  samodzielnie 
wykonywać wszystkie czynności, ale 
każda  umiejętność,  jaką  nabędzie,  okaże  się  wielkim  zyskiem:  oszczędzi  rodzicom 
czasu  i energii, a co ważniejsze  — pobudzi ambicję dziecka. Jedzenie smakuje  lepiej, 
gdy  spożywa  się  je  samodzielnie.  Obcowanie  z  przyjaciółmi  sprawia  większą  radość, 
gdy można złożyć samemu wizytę jako rewanż za odwiedziny. 

Dzieci,  których  upośledzenie  fizyczne  nie  ogranicza  funkcji  ruchowych,  mogą 

również wymagać specjalnej pomocy. Dziecko głuche, zwłaszcza głuche od urodzenia, 
może wymagać zachęty, innej niż rodzice zwykle stosują. Jego świat jest zupełnie inny. 
Gdy  matka  wchodzi  do  pokoju,  nie  ostrzegają  go  jej  kroki,  ani  szmer  otwieranych 
drzwi;  jej  przyjście  jest  niespodzianką.  Gdy  je  opuszcza  chociaż  uśmiecha  się 
zachęcająco, ono nie słyszy słów zapewnienia, skierowanych do niego, że zaraz wróci. 
W  jego  milczącym  świecie  nie  ma  żadnych  objaśnień  ani  opisów.  Trudniej  jest 
uspokoić je, gdy coś mu się nie powiedzie: większego wysiłku potrzeba, aby namówić 
je do próbowania od nowa.  

Jest rzeczą zrozumiałą, że rodzice dziecka niewidomego od urodzenia mogą przede 

wszystkim odczuwać potrzebę ochraniania dziecka przed zranieniem i potłuczeniem, ale 
zbytnia  opieka  może  łatwo  osłabić  w  nim  wszelką  chęć  działania.  Jeżeli  zabawki 
wkłada mu się zawsze do rączki, dlaczegóż miałby sięgać po nie? Mama go nakarmi; 

background image

 

dlaczego miałby robić sobie kłopot próbując napełniać łyżkę i sięgać do buzi? Mama go 
ubierze; po cóż miałby zagłębiać się w kłopotliwy labirynt rękawów i guzików? 

„Zdolności  dzieci  niewidomych  można  nadzwyczaj  rozwinąć w wieku lat 3  — 

4.  Nauka  pewnego  poruszania  się  jest  pierwszą  zasadą.  W  krótkim  czasie  dziecko 
ośmielone  może  nauczyć  się  swobodnie  poruszać  w  znajomym  otoczeniu  i  unikać 
przeszkód.  Może  nauczyć  się  chodzić  po  schodach,  używać  roweru  na  3  kółkach, 
pluskać się na dmuchanym materacu w wodzie czy tańczyć w takt muzyki. W obcym 
otoczeniu  czy  na  ulicy  będzie  wciąż  potrzebowało  przewodnika.  Ale  będzie  w  miarę 
wzrastania  również  potrzebowało  zachęty  w  pokonywaniu  lęku  przed  otwartymi 
przestrzeniami”

11

Niezależnie  od  rodzaju  upośledzenia,  dziecko  powinno  być  w  domu 

odpowiedzialne  za  wykonywanie  pewnych  obowiązków.  Będzie  się  wtedy  czuło 
pożytecznym  i  wartościowym  członkiem  rodziny.  W  miarę  rozwoju  ono  również 
potrzebuje  większych  okazji  do  podejmowania  decyzji.  Naukę  podejmowania  decyzji 
należy  zacząć  od  drobnych  rzeczy,  gdy  dziecko  jest  małe.  Może  to  być  na  przykład 
wybór  bajki,  którą  dziecko  pragnie  usłyszeć  w  łóżeczku  na  dobranoc,  czy  później  — 
wybór sweterka, w jaki ma być ubrane. W miarę nabywania doświadczenia dzieci będą 
się  uczyły  podejmowania  rozsądnych  decyzji  dotyczących  ważniejszych  zagadnień. 
Taki sposób rozwoju jest możliwy zarówno dla dzieci zdrowych, jak i upośledzonych. 

                                                                                                                                                

Potrzeba różnych doświadczeń 
                                                                                                                                  
Upośledzony  chłopiec  czy  dziewczynka  są  często  pozbawieni  -niepotrzebnie  zresztą  - 
wielu doświadczeń, dzięki którym dzieci uczą się poznawać swych sąsiadów, przyrodę 
oraz sposób, w jaki ludzie pracują i bawią się. Łatwo jest zrozumieć, dlaczego tak jest, 
gdy  dzieci  przebywają  nie  tylko  miesiące,  ale  nawet  lata  w  szpitalu.  Ale  to  zjawisko 
występuje  również  u  dzieci  przywiązanych  do  wózka  inwalidzkiego,  czy  też 
poruszających się z pewną trudnością. Faktem jest, że każde dziecko dojrzewa poprzez 
przeżycia  i  doświadczenia.  Jeżeli  ma  ich  mniej  niż  inne  dzieci  w  jego  wieku,  nie 
dotrzyma im kroku ani w zabawie, ani w nauce. 

Najbardziej  prawdopodobną  przyczyną,  dla  której  rodzice  tak  rzadko  zachęcają 

swoje upośledzone dziecko do działalności, może być fakt, że sami są przygnębieni jego 
problemami; albo też tak są pochłonięci  jego upośledzeniem, że zapominają o samym 
dziecku.  Wtedy  gdy  rodzice  w  pełni  rozumieją  ważność  szeroko  zdobywanego 
doświadczenia,  łatwo znajdą okazję do udostępnienia go dziecku, pomimo trudności  i 
ograniczeń.  Obowiązkiem  rodziców  jest  udzielenie  pomocy  dziecku  w  maksymalnym 
rozwoju jego zdolności, jakiekolwiek by one były. 
 
Rozmowa z dzieckiem o jego upośledzeniu 

 
S
erdeczna,  ciepła  atmosfera  między  rodzicami  a  dzieckiem  zależy  od  łatwego 

kontaktu  i  łączących  wzajemnych  uczuć.  Trudno  jest  utrzymać  tę  serdeczność,  jeżeli 
istnieje coś, o czym  nie chce się rozmawiać. Jeżeli rodzice rozmawiają z dzieckiem o 
jego  upośledzeniu  tak  swobodnie  jak  o  czymkolwiek  innym  w  jego  życiu,  to  dziecko 
będzie  wiedziało,  że  przyjmują  je  takim,  jakim  ono  jest.  Jeżeli  na  ten  temat  milczą, 
dziecko  będzie  się  bało  powiedzieć  im  o  jakichkolwiek  kłopotach  z  tym  związanych. 
Bardzo  ważne  dla  psychiki  dziecka  jest  potraktowanie  jego  niepełnosprawności 
naturalnie, jako coś przypadkowego. Uwolni je to od napięcia i od prób wykonywania 

                                                        

11

B. Spock, M. O. Lerrigo: „Wychowanie upośledzonego dziecka w warunkach domowych”; Warszawa 

1969;  str. 45  

background image

 

rzeczy dlań niemożliwych. Chociaż z jednej strony wierzą w zapewnienia rodziców, z 
drugiej strony mogą uważać, że wina leży w nich samych. 

Dziecko z milczącego zachowania się rodziców może wywnioskować, że jego stan 

jest  o  wiele  gorszy  niż  w  rzeczywistości.  Może  stać  się  nadmiernie  bojaźliwe  i 
przygnębione. Zależnie od wieku i zdolności pojmowania dziecka należy mu rozsądnie i 
spokojnie  wytłumaczyć,  na  czym  polega  jego  inwalidztwo  i  jakiej  pomocy  lekarskiej 
wymaga.  Niezwykle  ważne  jest,  aby  być  gotowym  odpowiedzieć  na  jego  pytania  i 
porozmawiać o sprawach je nurtujących. 

Młodzież w wieku dojrzewania niechętne zwierza się rodzicom czy też pyta o radę, 

nawet jeśli rzeczywiście jej potrzebuje. Jest to forma walki o niezależność. Większość 
młodych,  dojrzewających  ludzi  będzie  rozmawiało  swobodniej  z  ludźmi  obcymi,  na 
przykład  z  ulubionym  nauczycielem,  niż  z  rodzicami.  Nie  potrzebują  oni  litości,  ale 
inteligentnego zrozumienia i tego właśnie szukają u swoich rozmówców. 
 
Spojrzenie dziecka na własne zdolności i ograniczenia 
 

Przeciętne  dziecko  jest  w  stanie  ocenić  z  duża  dozą  realizmu  swoje  zdolności  na 

podstawie doświadczeń dnia codziennego. 

Dziecko  upośledzone,  z  ograniczonymi  możliwościami  doświadczenia  i  silnym 

pragnieniem  stania  się  normalnym,  może  mieć  duże  trudności  z  ustaleniem  swoich 
prawdziwych  uzdolnień.  Może  nie  zdawać  sobie  sprawy  z  tego,  że  dziewczynka, 
grająca na skrzypcach w orkiestrze szkolnej, musi w domu codziennie ćwiczyć całymi 
godzinami.  Jego  wyobrażenie  o  tym,  czego  może  dokonać  po  zapanowaniu  nad 
kalectwem  może  być  zbyt  optymistyczne,  albo  też  pesymistyczne.  Aby  uniknąć  tych 
nieporozumień,  dziecko  potrzebuje  stałego  szkolenia  przez  rodziców,  lekarza  i 
wychowawcę fizycznego, więcej, potrzebuje wokół siebie zdrowej atmosfery. 

Dzieci często uznają się za pokonane, gdy podejmują zadania zbyt trudne albo zbyt 

długotrwałe.  Jedyną  drogą  okazania  pomocy  dziecku  w  rozbudzeniu  jego 
zainteresowania  i  ambicji  jest  zachęcenie  go  do  zajęcia  się  energicznie  małymi 
zagadnieniami, które stwarzają szansę szybkiego sukcesu. Jeśli opanuje pierwsze kroki, 
można  spróbować  sięgnąć  po  coś  trudniejszego.  Sukces  popchnie  go  dalej  tak,  jak 
niepowodzenie może go łatwo zniechęcić. 

Istnieje silna pokusa traktowania osiągnięć dzieci, zwłaszcza upośledzonych, zbyt 

entuzjastycznie. To dla dziecka nie jest dobre. Oczywiście potrzebuje uznania i zachęty. 
Ale  istnieje  wielka  różnica  między  dopingowaniem  go  do  robienia  wysiłków  a 
udawaniem, że wszystko, co robi,  jest  lepsze, niż  jest w  istocie. Dziecko upośledzone 
potrzebuje uczciwej oceny swej pracy, nawet bardziej od innych dzieci dopóty, dopóki 
samo  nie  zrozumie,  że  z  powodu  swego  upośledzenia  może  czasami  korzystać  z 
pewnych przywilejów. Ale jeżeli upośledzenie pozwoli mu współzawodniczyć w nauce 
i  pracy  z  osobami  zdrowymi,  wtedy  musi  swoje  realne  zdolności  oceniać  zupełnie 
obiektywnie. Żadna z osób upośledzonych nie może określić swych możliwości, dopóki 
nie przejdzie ćwiczeń w zakresie czynności życia codziennego, albo dopóki nie nauczy 
się  posługiwać  wszystkimi  dostępnymi  jej  pomocami.  Dziecko  nie  mające  kończyny 
górnej czy dolnej dotąd nie będzie miało okazji przekonać się, co może osiągnąć, dokąd 
nie  dopasuje  mu  się  sztucznej  kończyny,  nie  przeprowadzi  ćwiczeń  i  nie  nauczy  nią 
posługiwać.  Niewidome  dziecko  sprawdzi  swoje  uzdolnienia  dokładniej,  gdy  pozna 
pismo  Braille'a  i  pójdzie  do  szkoły.  Dziecko  głuchonieme  dotąd  nie  zbada  swych 
możliwości nawiązywania kontaktu z innymi ludźmi, dokąd nie nauczy się odczytywać 
mowy z ruchów warg. 

background image

 

10 

W miarę wzrostu dziecko powinno zapoznać się z medyczną stroną swej choroby. 

Będzie wtedy wiedziało, co dla niego będzie możliwe do osiągnięcia, a co nie. Częste 
wizyty małego dziecka u lekarza zainteresują je sprzętem lekarskim, będzie też chciało 
wiedzieć,  co  do  czego  służy.  Proste  odpowiedzi  zupełnie  je  zadowolą.  Uczniowi 
starszemu sam  lekarz powinien wyjaśnić, w  jakim stopniu wyniki  badań wpływają  na 
jego decyzję, która ustala zakres wykonywanych przez ucznia czynności. 

                                                                                                                                                         

Uczuciowa akceptacja upośledzenia 

                                                                                                                         
Niektórym  ludziom  wydaje  się,  że  akceptacja  upośledzenia  oznacza  bierną 

rezygnację. Opowiadania o osiągnięciach innych ludzi upośledzonych pomagają często 
dziecku  łatwiej  pogodzić  się  ze  swoją  ułomnością.  Uświadomienie  sobie,  że  inni 
pokonali  albo  zmniejszyli  znaczenie  swego  upośledzenia,  może  pobudzić  je  do 
wydajniejszej  pracy  nad  swoim  leczeniem.  Nie  byłoby  jednak  mądrze  opowiadać 
historii  o  sukcesach  innych  osób,  aby  dowieść  dziecku,  że  ludzie  bardziej  od  niego 
upośledzeni umieli lepiej wykorzystać różne okoliczności. 

Czasem wielką przeszkodą w zaakceptowaniu swego upośledzenia będzie poczucie 

własnej  odrębności.  To  specjalny  problem  nastolatków.  Tak  bardzo  boją  się 
czymkolwiek  wyróżnić,  że  zmuszają  się  często  wbrew  sobie,  aby  dostosować  się  do 
zachowania  grupy.  Z  kolei  —  paradoksalnie  podziwiają  tych,  którzy  stoją  ponad 
tłumem.  Fachowość  jest  ceniona  wysoko.  Łatwiej  jest  coś  powiedzieć  niż  zrobić,  ale 
jeżeli syn czy córka może dojść w czymś do wprawy, co zapewni mu uznanie, będzie 
się czuł dumny z siebie i jego poczucie „odrębności" będzie mniej istotne. 

 Przezwyciężyć  ujemne  strony  różnic  w  wyglądzie  mogą  w  pewnym  stopniu  na 

przykład zadbany wygląd i ubiór.  

Jak  radzić  sobie  z  reakcjami  innych  ludzi  —  to  następny  problem.  Dziecko  chce 

być  traktowane  jak  inni  ludzie,  uznawane  według  swoich  zasług.  Gdy  przychodzą 
koledzy,  chce,  aby  przychodzili  dlatego,  że  jest  im  z  nim  dobrze,  a  nie  dlatego,  że 
uważają to za swój obowiązek. Gdy podziwiają jego pracę ręczną, np. model samolotu, 
chciałby,  aby  ich  podziw  dotyczył  samego  wykonania,  a  nie  był  protekcyjnym 
poklepywaniem po plecach z racji upośledzenia. To, że dziecko chce być traktowane jak 
inni, jest najzupełniej uzasadnione. 

Dzieci  trzeba  również  nauczyć,  jak  mają  reagować  na  odruchy  litości  ze  strony 

różnych  ludzi.  Dziecko  mające  poczucie  własnej  wartości  będzie  się  czuło  dotknięte 
okazaną  litością,  bo  to  każe  mu  czuć  się  gorszym.  Można  wytłumaczyć  dziecku,  że 
osoby, które nie mają żadnego doświadczenia w obcowaniu z dziećmi upośledzonymi, 
naprawdę nie wiedzą, co powiedzieć i jak się zachować. 

Dziecko upośledzone musi też nauczyć się rozumieć swoje uczucia w stosunku do 

osób, które ofiarowują mu swą pomoc. W pewnym sensie dziecko nie chce pomocy, bo 
to może oznaczać jego niedołężność. Będzie bardziej skłonne przyjąć pomoc gdy okaże 
się  konieczna.  Jednak  jego  pojęcie  „konieczności”  może  się  znacznie  różnić  od 
normalnie  przyjętego.  Na  przykład  chłopiec  kilkunastoletni  częściowo  sparaliżowany 
po chorobie Heinego-Medina, który uczy się używać kul. Rodzice troskliwie otwierają 
mu drzwi. Zamiast wdzięczności spotyka ich jednak niezadowolenie. W tym wypadku 
prawda  wygląda  tak,  że  dziecko  chce  otworzyć  drzwi  samo,  bo  potrafi  i  dlatego,  że 
zawsze chce się uczyć niezależności. 

Jest wiele sytuacji, w których  naturalnym odruchem  jest chęć przyjścia z pomocą 

osobie  zdrowej  czy  upośledzonej.  Jeżeli  dziecko  nauczy  się  odpowiedzieć  w  takim 
wypadku  na  przykład:  „Myślę,  że  potrafię  zrobić  to  sam,  dziękuję"  —  wyraża  tym 
swoje  pragnienie  niezależności,  w  sposób  pozwalający  właściwie  zrozumieć  jego 

background image

 

11 

potrzeby  i  intencje.  Z  drugiej  strony      musi  ono  nauczyć  się  prosić  o  pomoc  bez 
zakłopotania,  jeżeli  jej  potrzebuje.  Musi  wiedzieć,  że  każdy  czasami  potrzebuje 
pomocy, nawet jeśli jest zdrowy i silny! 

 
„Dla podkreślenia podstawowych potrzeb dziecka warto zwrócić uwagę  na  słowa 

francuskiego pedagoga Celestyna Freineta: „Dzieciom potrzebne są chleb i róże, chleb 
dla ciała aby utrzymać je w dobrym zdrowiu, chleb dla umysłu w postaci wykształcenia. 
Ale  potrzebne  są  im  również  róże  i  to  nie  jako  luksusowy  dodatek,  lecz  jako 
konieczność  życiowa.  Potrzebują  naszego  serdecznego  spojrzenia,  naszej  myśli  i 
życzliwości. Pragną wiedzieć, że mają w nas kogoś, kto z uwagą wysłucha tego, co nam 
chcą  powiedzieć,  kogoś,  kto  odpowie  na  ich  pytania  i  pocieszy  w  zmartwieniach. 
Pragną wykonywać rzeczy piękne i pożyteczne dla tego, kto potrafi je ocenić”.”

12

 Warto 

pamiętać  o  tym,  szczególnie  w  przypadku  niepełnosprawnych,  by  pomimo 
niepełnosprawności, życie stało się dla  nich prawdziwym  wyzwaniem,  by  nie  bali  się 
stawić  mu  czoła  i  ufnie  patrzyli  w  przyszłość.  Wszystko  to  leży  w  rękach  rodziców, 
dlatego świadomość ich roli jest tak niezmiernie ważna! 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
BIBLIGRAFIA: 

 

 
1.  Dykcik  Władysław  (red.):    „Społeczeństwo  wobec  autonomii  osób     

niepełnosprawnych”; Wydawnictwo Eruditus; Poznań 1996 r. 

2.  Gałkowski Tadeusz:  „Dziecko autystyczne w środowisku rodzinnym  i  szkolnym”; 

WSiP; Warszawa 1995 r. 

3.  Gałkowski  Tadeusz:  „Dzieci  specjalnej  troski”;  PW  „Wiedza  Powszechna”; 

Warszawa 1979 r. 

4.  Miesięcznik „Mamo to ja”; nr 2(25)/97 
5.  Kubeczko  Józef:  „O  wychowaniu  dzieci  upośledzonych  umysłowo”;  WSiP; 

Warszawa 1974 r.   

6.  Spock  Benjamin  i  Lerrigo    Marion  O.  :  „Wychowanie  upośledzonego  dziecka  w 

warunkach domowych”; PZWL; Warszawa 1969 r. 

7.  Zabłocki  Kazimierz  Jacek:  „Dziecko  niepełnosprawne,  jego  rodzina  i  edukacja”; 

Wydawnictwo Akademickie „Żak”; Warszawa 1999 r. 

 
 
 
 

                                                        

12

 K. J. Zabłocki: „Dziecko niepełnosprawne, jego rodzina i edukacja”; Warszawa 1999 r.; str. 43