background image

autor: Mateusz Oleniacz

 

 

 

Autor: Mateusz Oleniacz 

 

http://forum.szafa.pl/upload/foto_cache/69e/262/9cf/08b/bde/bce/c69/7b7/92a/f40/f2_500x64

0.jpg

 

 

2009-2010

 

Wykładowcy:                        

dr hab. Barbara Chyrowicz           

dr Leszek Bosek                 

dr A. Barczak – Oplustil                    

 

,  

 

Prawo medyczne                          

z elementami bioetyki 

 

NOTATKI W TRAKCIE BUDOWY 

background image

autor: Mateusz Oleniacz

 

 

Spis treści 

 

Wykład 1 (Agnieszka Barczak-Oplustil) 

 – Konstytucyjne aspekty ochrony zdrowia                                                                     3 

 

Wykład 2 (Leszek Bosek)  

– Ochrona zdrowia w Unii Europejskiej                                                                         12 

 

Wykład 3 (Tomasz Pęcherz) 

 – Narodowy Fundusz Zdrowia i organizacja udzielania świadczeń zdrowotnych        21 

 

Wykład 4  (Leszek Bosek) 

– Konwencja bioetyczna                                                                                                   . x 

 

Wykład 5 – Istota sporów we współczesnej bioetyce                                                    . x 

 

Wykład 6 – Moralne implikacje sporu o początek ludzkiego życia                                . x 

  

Wykład 7 – Biomedyczne ingerencje w biologiczną naturę człowieka.                         . x 

 

Wykład 8 – Umieranie i śmierć jako problem moralny.                                                 . x 

 

Wykład 9 (Leszek Bosek) – Status ciała ludzkiego i jego cywilnoprawna ochrona.  

– Umowa o świadczenie medyczne                                                                                 21 

 

Wykład 10 (Leszek Bosek)  

– Odpowiedzialność cywilna pracowników służby zdrowia i instytucji medycznych   30 

 

Wykład 11 – (Leszek Bosek) Koncepcja informed consent, odpowiedzialność cywilna 

za naruszenie autonomii    informacyjnej                                                                       . x 

 

 

 

background image

Konstytucyjne aspekty ochrony zdrowia 

 

  A. Barczak - Oplustil 

 

09.10.09 

 

Wykład 1 

 



 

Informacje organizacyjne 

o

 

Tematyka: zagadnienia z zakresu prawa cywilnego, administracyjnego (finansowanie służby zdrowia), 
kwestie bioetyczne, w niewielkim zakresie prawo karne. 

o

 

Harmonogram 

o

 

Egzamin – po 16 maja (ostatnim wykładzie). Egzamin trochę podobny do egzaminu z częsci szczególnej 
– 10 kazusów, może być też tak, ze kilka kazusów i kilka pytań otwartych, 2 godziny. 

o

 

Przed wykładami na stornie katedry mogą być zamieszczane materiały.  

o

 

Tematyka wykładów i ćwiczeń odmienna. 
 
 
 
 
 



 

Dlaczego  rozpoczynamy  materię  prawa  medycznego  (prawa  w  medycynie)  od  Konstytucji?  Jak  Państwo 
zobaczą  medycyna  wkracza  w  najbardziej  cennych  dla  człowieka  dóbr  tj.  życie,  wolność,  prawa  do 
prywatności. Te dobra są chronione w Konstytucji. Zakres tej ochrony będzie miał wpływ na uregulowania 
szczególne  w  ustawach  cywilnych/karnych/administracyjnych.  Konstytucja  ma  więc  duży  wpływ  na 
regulacje prawa medycznego. 
 



 

Czym jest zdrowie a czym ochrona zdrowia. 

o

 

Konstytucja  Światowej  Organizacji  Zdrowia  –  zdrowie  to  stan  całkowitego  fizycznego,  psychicznego  
i  społecznego  dobrobytu,  a  nie  tylko  stan  choroby  czy  niedołęstwa.  A  więc  bardzo  szeroka  definicja 
zdrowia. 

o

 

Ochrona zdrowia – obejmuje nie tylko opiekę zdrowotną, ale i działalność prewencyjną, informacyjną 
wychowawczą  oraz  tzw.  promocję  zdrowia  (działania  umożliwiające  poszczególnym  osobom  lub 
społeczności zwiększenie kontroli nad czynnikami mającymi wpływ na stan zdrowia, np. promowanie 
zdrowego trybu życia).  
 



 

Rozważania na temat konstytucyjnych aspektów ochrony zdrowia trzeba prowadzić na 2 płaszczyznach: 

o

 

Pierwsza płaszczyzna – konstytucyjne prawo do ochrony zdrowia – art. 68 definiuje prawo do ochrony 
zdrowia. 

o

 

Druga  płaszczyzna  –  dotyczy  innych  praw  konstytucyjnych  które  mogą  być  naruszone  w  procesie 
udzielania świadczeń zdrowotnych. Przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych dochodzi do wkroczenia w 
pewne  sfery  osobiste.  Pytanie  w  jaki  sposób  te  sfery  są  chronione  przez  polską  konstytucję.  Bez 
dokładnego omówienia tej płaszczyzny nie będziemy w stanie zrozumieć polskiej ustawy o zawodzie 
lekarza i bardzo sztywnych uregulowań dotyczących konieczności otrzymania zgody na leczenie nawet 
w sytuacji w której brak tej zgody oznacza śmierć człowieka.  
 
 
 
 
 

Konstytucyjne aspekty ochrony 

background image

Konstytucyjne aspekty ochrony zdrowia 

 

  A. Barczak - Oplustil 

 

 

ZASADA GODNOŚCI CZŁOWIEKA 

 



 

Zasada godności człowieka ma kapitalne znaczenia zarówno w przypadku prawa do ochrony zdrowia jak i w 
przypadku prawa do wolności, prywatne gości itd. O godności mówi art. 30 Konstytucji – źródłem wolności 
i praw człowieka oraz obywatela jest przyrodzona niezbywalna wolność człowieka. Jest ona nienaruszalna, 
a  jej  poszanowanie  i  ochrona  jest  obowiązkiem  władzy  publicznej.”  W  preambule  konstytucji  też  jest 
nawiązanie  do  godności  –  „dbając  o  zachowanie  przyrodzonej  godności  człowieka..”.  Godność  stanowi 
punkt wyjścia do wszystkich rozważań dotyczących konstytucyjnych  aspektów ochrony zdrowia. Godność 
jest rozumiana w teorii w dwojakich aspektach: osobowym i osobistym. 

 



 

Aspekt osobowy godności: 

o

 

godność  o  której  mowa  w  art.  30  –  godność  traktowana  jako  kategoria  aksjologiczno-ontyczna, 
wartość  trwała,  wrodzona,  niezbywalna,  zobowiązująca.  Mówi  się,  że  godność  jest  aksjomatyczną 
cechą każdego człowieka, że przysługuje mu właśnie z racji bycia człowiekiem, nie wymaga zdobycia i 
nie może być przez niego utracona. Istotą godności człowieka jest jego podmiotowość  – autonomia, 
wynikająca z tego, że człowiek jest wyposażony w rozum i wolność działania, a tym samym przysługuje 
mu  swoboda  samookreślenia  –  budowania  pewnego  systemu  wartości,  postępowania  zgodnego  z 
nimi.  Rozumienie  godności  zależy  trochę  od  kręgu  kulturowego  w  którym  obraca  się  dany  podmiot. 
Jest  pojęciem  dynamicznym,  ulega  ewolucji  jak  i  wzbogaceniu.  Jaki  jest  problem  przy  godności  – 
bardzo trudno jest pozytywnie zdefiniować godność, prościej jest określić kiedy mamy do czynienia z 
naruszeniem  godności  człowieka.  Doktryna  niemiecka  podjęła  próbę  pozytywnego  zdefiniowania 
niegodności (stwierdzenia kiedy mamy do czynienia z naruszeniem godności) – naruszeniem godności 
człowieka jest każda sytuacja, gdy człowiek staje się wyłącznie przedmiotem działań podejmowanych 
przez władze, gdy człowieka traktuje się jako zastępowalną wielkość, a jego rola jest sprowadzona do 
czysto instrumentalnej postaci (jest to wyraźne nawiązanie do Kanta).  

o

 

godność jest prawem osobowym jednostki – oznacza to, że można np. oprzeć skargę konstytucyjną na 
naruszeniu prawa do godności. Godność jest nienaruszalna – nie znajduje tu zastosowania art. 31 ust. 
3  Konstytucji,  który  pozwala  na  ograniczenie  pewnych  praw  i  wolności  przy  spełnieniu  określonych 
kryteriów.  

o

 

Z  art.  30  Konstytucji  wynika,  że  treścią  obowiązku  władzy  publicznej  jest  poszanowanie  i  ochrona 
godności: 



 

Poszanowanie  godności - jest kierowane do władz publicznych i w aspekcie negatywnym należy 
rozumieć  jako  zakaz  podejmowania  przez  władzę  publiczną  jakichkolwiek  działań  które 
naruszałyby  godność  człowieka.  W  aspekcie  pozytywnym  –  nakaz  podejmowania  przez  wadzę 
publiczną  takich  działań,  które  ochronią  jednostkę  przed  sytuacjami  niepołączalnymi  z  jej 
godnością. Tu jako przykład podaje się socjalny wymiar godności człowieka: z obowiązku państwa 
jakim  jest  nakaz  poszanowania  godności  człowieka  wyprowadza  się  nakaz  zapewnienia  mu 
minimum  egzystencji.  Co  do  tego  są  głosy  w  doktrynie,  które  krytykują  w  ogóle  możliwość 
traktowania  godności  w  aspekcie  praw  socjalnych  (ponieważ  to  prowadziłoby  do  stopniowania 
godności i odebrania godności tym osobom, które żyją w minimalnych warunkach społecznych. 



 

Ochrona  godności  człowieka  –  nakaz  podjęcia  działań,  które  mają  zapewnić  aby  pozostałe 
podmioty stosunków społecznych nie naruszały godności człowieka. To są takie zadania państwa, 
którym celem jest uniemożliwienia innym członkom społeczności naruszania godności człowieka.  
Z  tego  rozumienia  art.  30  K  –  adresatem  tego  przepisu  są  nie  tylko  władze  publiczne  ale  i 
obywatele. 

 
 
 

background image

Konstytucyjne aspekty ochrony zdrowia 

 

  A. Barczak - Oplustil 

 

o

 

Określa się 4 dziedziny w których godność człowieka ma szczególne znaczenie: 



 

Tożsamość biologiczna człowieka –  



 

Integralność  fizyczna  człowieka  (w  tym  zakresie  mówimy  że  wolność  wyznacza  nam  ramy 
traktowania pacjenta, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z przymusowym leczeniem) 



 

Integralność intelektualna i prywatność człowieka (tu w  zakresie prawa medycznego pojawia się 
problem prywatności w życiu osobistym i danych osobowych) 



 

Materialne warunki bytowania  

 



 

Aspekt osobisty (osobowościowy) godności: 

o

 

Godność  ta  jest  pewnym  przekonaniem  człowieka  o  własnej  wartości  –  jest  naznaczona  przez  to  jak 
postępuje  każdy  z  nas,  jak  się  cenimy,  jak  jesteśmy  oceniani  przez  innych  Jest  to  nasza  pozycja  w 
środowisku wyznaczana przez pewne wartości tj. prawość, dobroć i tolerancja.  

o

 

Godność, którą człowiek może nabyć, rozwijać, czy też godność, którą człowiek może stracić. 

o

 

Godność  ta  jest  pewnym  przekonaniem  człowieka  o  własnej  wartości  –  jest  naznaczona  przez  to  jak 
postępuje  każdy  z  nas,  jak  się  cenimy,  jak  jesteśmy  oceniani  przez  innych  Jest  to  nasza  pozycja  w 
środowisku wyznaczana przez pewne wartości tj. prawość, dobroć i tolerancja.  

o

 

Ta  godność  także  jest  chroniona  przez  przepisy  prawa  cywilnego  czy  karnego,  natomiast  nie  jest  to 
godność w rozumieniu art. 30 Konstytucji.  

 

 

PRAWO DO OCHRONY ZDROWIA 

 



 

Jest uregulowane w art. 68 Konstytucji.  



 

Prawo  do  ochrony  zdrowia  zostało  wyjaśnione  w  orzecznictwie  Trybunału  Konstytucyjnego.  Takim 
zasadniczym  orzeczeniem  dotyczącym  prawa  do  ochrony  zdrowia  jest  wyrok  TK  z  7  stycznia  2004.  (K 
14/03).  Sytuacja:  została  uchwalona  nowa  ustawa  o  powszechnym  ubezpieczeniu  w  NFZ  –  ta  ustawa 
została zaskarżona do TK. TK uznał całą ustawę za sprzeczną z art. 68 w zw. z art. 2 Konstytucji. W sentencji 
stwierdzono,  że  ta  sprzeczność  wynika  przez  to,  że  tworząc  instytucję  publiczną  w  kształcie 
uniemożliwiającym  jej  rzetelnym,  sprawnym  działaniem,  doszło  do  naruszenia  zasad  państwa  prawnego  
w  zakresie  konstytucyjnego  prawa  obywateli  do  równego  dostępu  do  świadczeń  opieki  zdrowotnej 
finansowanej  ze  środków  publicznych.  Przy  takim  wyroku  w  uzasadnieniu  znalazło  się  wyjaśnienie  czym 
jest prawo do ochrony zdrowia i czym jest prawo równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej.  

o

 

Trybunał w tym uzasadnieniu mówiąc o prawie do ochrony zdrowia (art. 58 ust. 1) wyszedł także od 
zasady wolności. Uznał, że prawo do ochrony zdrowia ma swoje art. 30 Konstytucji.  

o

 

Prawo  do  ochrony  zdrowia  jest  ściśle  związane  z  prawem  do  ochrony  życia  (art.  38  Konstytucji). 
Prawna ochrona życia wynika z zasady godności, natomiast prawo do ochrony zdrowia jest emanacją 
prawa do ochrony życia. Prawo do ochrony życia – ochrona biologicznej egzystencji człowieka. Jest to 
państwo  wobec  państwa  pierwotne  –  państwo  nie  może  przyznać  prawa  do  życia,  może  jedynie 
podkreślić  jego  istnienie,  znaczenie  i  poddać  szczególnej  ochronie.  Na  organach  państwa  ciąży 
obowiązek  takiego  stanowienia  prawa  aby  chroniło  ono  życie  i  to  życie  każdego  człowieka.  Art.  38 
Konstytucji ma 2 aspekty: 



 

Zakaz  pozbawiania  życia  człowieka  –  nie  ma  charakteru  absolutnego,  wyjątek  przewiduje  art.  2 
Europejskiej Konwencji Praw człowieka 



 

Zobowiązanie  władz  publicznych  do  podejmowania  działań  służących  ochronie  zdrowia.  Niejako 
emanacją  tak  rozumianego  prawa  do  życia  jest  prawo  przewidziane  w  art.  68  Konstytucji.  Treść 
tego prawa musi być odczytywana w aspekcie art. 38. 



 

Prawo do ochrony życia i prawo do ochrony zdrowia znajdują się w różnych rozdziałach Konstytucji. Prawo 
do  ochrony  życia  –  w  rozdziale  II  (Godność  i  prawa  osobiste),  natomiast  prawo  do  ochrony  zdrowia 
uregulowane  jest  w  rozdziale  (Wolności  i  prawa  ekonomiczne,  socjalne  i  kulturalne).  Prawo  do  ochrony 

background image

Konstytucyjne aspekty ochrony zdrowia 

 

  A. Barczak - Oplustil 

 

zdrowia  traktuje  się  najczęściej  jako  prawo  socjalne.  Co  to  są  prawa  socjalne  i  dlaczego  jest  istotne 
zakwalifikowanie  danego  prawa  jako  socjalnego  czy  osobistego?  Prawa  socjalne  zapewniają  jednostce 
możliwość uzyskania  środków utrzymania i zaspokojenia  podstawowych potrzeb  materialnych. Przyjmuje 
się,  że  są  to  prawa  drugiej  generacji  –  gdyż  ich  rozwój  miał  miejsce  po  I  wojnie  światowej  w  związku  z 
powstaniem tzw. państwa socjalnego. W odróżnieniu od tzw. klasycznych praw wolnościowych mówi się, 
że  są  to  prawa  pozytywne  –  nakazujące  państwu  i  władzom  politycznym  podejmowaniu  określonych 
działań na rzecz jednostki. Teraz kiedy patrzymy na prawa socjalne to możliwość pojęcia tych działań zależy 
od  stanu  finansów  państwa  –  jest  to  przejaw  decyzji  politycznej.  Decyzje  polityczne  o  ile  nie  naruszają 
podstawowych  praw  i  wolności  są  poza  zakresem  kontroli  TK.  Te  decyzje  władz  publicznych  w  wielu 
przypadkach  będą  mogły  być  badane  z  punktu  widzenia  celu  określonego  świadczenia.  TK  nie  ma 
uprawnienia  do  badania  czy  dane  świadczenie  spełnia  stawiane  mu  cele  np.  była  regulacja  zakazująca 
niepublicznym zakładom opieki zdrowotnej, lekarzom i pielęgniarkom korzystania z pomieszczeń i sprzętu 
publicznych  zakładów  opieki  zdrowotnej.  Kontrola  takiej  regulacji  z  punktu  widzenia  jej  celowości.  Ta 
regulacja miała służyć uniemożliwieniu wykorzystywania pewnych publicznych środków jak np. sprzętu PZO 
przez niepubliczne ZO. Ocena celów tej regulacji, możliwości spełnienia przez tę regulację zakładanego celu 
jest  poza  zakresem  TK.  Tak  jest  w  szeregu  praw  socjalnych  –  rzadko  TK  stwierdza  niekonstytucyjność 
przepisu określającego jakąś formę prawa socjalnego. Jak popatrzymy na przepisy z zakresu prawa ochrony 
zdrowia, ubezpieczeń społecznych – były one wielokrotnie przedmiotem skarg konstytucyjnych czy pytań 
prawnych, ale w niewielu przypadkach TK stwierdzał niekonstytucyjność. Najczęściej TK  mówił, że jest to 
kwestia celowości danych regulacji, a ona pozostaje poza zakresem kompetencji TK.  
 



 

Szereg uprawnień do świadczeń socjalnych nie podlega ochronie z punktu widzenia praw nabytych. Czyli 
istnieje  możliwość  pozbawienia  konkretnego  świadczenia,  konkretnego  zasiłku  przez  ustawodawcę  z 
zachowaniem określonego vacatio legis.  
 



 

W konstytucji występują normy programowe i prawa podmiotowe: 

o

 

Normy programowe  – normy, które są skierowane do władz publicznych, mają charakter deklaracji i 
określają jaki cel ma władza spełnić. Taką najbardziej klasyczną normą programową jest norma, która 
mówi, ze władze publiczne prowadzą politykę zmierzającą do pełnego i produktywnego zatrudnienia.  
Z takiej normy jednostka nie może wyciągać zasiłków.  

o

 

Prawo  podmiotowe  –  kiedy  mamy  określony  podmiot  prawa,  podmiot  zobowiązany  do  realizacji 
określonego prawa, prawny obowiązek określonego zachowania ze strony adresata, zespół przesłanek 
od których zależy realizacja tego obowiązku. 



 

Podmiot – beneficjent 



 

Podmiot zobowiązany do realizacji prawa – adresat 



 

Obowiązek  określonego  zachowania  –  który  to  adresat  ma  spełnić,  a  którego  to  zachowania 
podmiot może się domagać 



 

Zespół przesłanek od których zależy realizacja obowiązku 

o

 

Jak  spojrzymy  na  art.  68  ust.  2  to  większość  doktryny  i  orzecznictwa  mówi,  że  jest  to  prawo 
podmiotowe. Art. 68 ust. 3 – jest to norma programowa.  

o

 

Spójrzmy  na  art.  68  ust.  1  –  ten  przepis  jest  skierowany  do  każdego,  każdy  ma  prawo  do  ochrony 
zdrowia (nie ma ograniczenia do obywatela czy osoby ubezpieczonej) – podmiotem prawa do ochrony 
zdrowia jest każdy. Konstytucja wyklucza jakiekolwiek wykluczenie podmiotowe. 
 



 

Co jest treścią prawa do ochrony zdrowia? Konstytucja ani orzecznictwo tego nie określa. Nie jest to jakimś 
abstrakcyjnym,  nieokreślonym  stanem  zdrowia  poszczególnej  jednostki.  Trybunał  definiuje  prawo  do 
ochrony zdrowia jako możliwość skorzystania z systemu ochrony zdrowia, funkcjonalnie ukierunkowanego 
na  zwalczanie  i  zapobieganie  chorobom,  urazom  i  niepełnosprawności.  Prawo  do  ochrony  zdrowia  jest 
rozumiane nie jako prawo do abstrakcyjnego stanu zdrowia. Art. 60 ust. 1 nie określa na czym ma polegać 
ten system ochrony zdrowia – czy ma to być system płatny czy bezpłatny, kto ma świadczyć tę ochronę. Z 

background image

Konstytucyjne aspekty ochrony zdrowia 

 

  A. Barczak - Oplustil 

 

tego  przepisu  wynika  natomiast,  że  ten  system  ma  być  efektywny,  aby  było  zrealizowane  prawo  do 
ochrony zdrowia.  
 



 

Jakimi  cechami  ma  się  charakteryzować  ten  system  –  art.  68  ust.  2.  Przepis  ten  ma  inny  charakter  – 
„obywatelom niezależnie od sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń 
opieki  zdrowotnej  finansowany  ze  środków  publicznych.  Warunki  i  zakres  udzielania  świadczeń  określa 
ustawa.” 
 



 

Mówi  się,  że  przepis  ten  nie  jest  prostą  emanacją  godności  ludzkiej,  stanowi  on  raczej  jedną  z  form 
zabezpieczenia  praw  człowieka.  Zadaniem  ustawodawcy  jest  znalezienie  optymalnego  modelu,  który  z 
jednej  strony  będzie  stwarzać  możliwość  ochrony,  a  z  drugiej  strony  kreować  instrumenty  gwarantujące 
możliwość  realizowania  innych  wartości  konstytucyjnych  np.  prawa  do  prywatności.  Bezpośrednimi 
adresatami art. 68 ust. 2 są władze publiczne. To na nich ciąży taki obowiązek stworzenia takiego systemu 
opieki zdrowotnej.  
 



 

Co  to  są  warunki  udzielania  świadczeń?  Wg  art.  68  ust.  2  określa  je  ustawa  –  nakaz  określenia  zasad 
realizowania  prawa  do  ochrony  zdrowia.  TK  mówi  o  stworzeniu  jakiegoś  normatywnego  układu 
odniesienia,  który  pozwoli  dookreślić  treść  prawa  do  ochrony  zdrowia.  Ustawodawca  w  ogóle  nie 
przesądza jak ten  model  ma  wyglądać. Ustawodawca stanowi jeden warunek: ten  model ma być spójny, 
jasny i zupełny.  
 



 

Jeśli  idzie  o  drugi  zakres  unormowań  ustawowych  to  Konstytucja  mówi  wyraźnie,  że  ustawodawca  ma 
określić  zakres  w  jakim  świadczenia  zdrowotne  są  finansowane  ze  środków  publicznych.  Oznacza  to,  że 
konstytucja  nie  statuuje  prawa  do  obywatela  bezpłatnego  skorzystania  z  każdego  świadczenia 
zdrowotnego. Byłoby to niemożliwe do spełnienia. Ten zakres musi być ograniczony, lecz ustawodawca nie 
określa w jakim zakresie świadczenia z opieki zdrowotnej mają  być finansowane ze środków publicznych. 
Ustrojodawca  jedynie  nakłada  obowiązek  na  ustawodawcę  jasnego  określenia,  wyznaczenia  świadczeń, 
które  są  ze  środków  publicznych  finansowane.  Ustawa  z  2004  r.  została  dlatego  uznana  za 
niekonstytucyjną, gdyż nie zawierała tego zakresu świadczeń finansowanych ze środków publicznych. 
 



 

Aby uporządkować to o czym mowa w art. 68 ust. 2 – z tego przepisu wynikają takie konsekwencje: 

o

 

Musi  istnieć  mechanizm  pozwalający  na  gromadzenie  i  wydatkowanie  środków  publicznych  na 

świadczenia zdrowotne.  

o

 

Świadczenia  ze  środków  publicznych  muszą  być  dostępne  dla  obywateli.  To  musi  być  dostępność 
rzeczywista a nie jedynie formalna. 

o

 

Kwestia najistotniejsza – dostęp do świadczeń  musi  być  równy  dla  wszystkich  obywateli. Nie zależy 
ten  dostęp  od  sytuacji  materialnej.  Dostęp  ten  jest  niezależny  od  partycypacji  poszczególnych 
członków  wspólnoty  obywatelskiej  w  tworzeniu  zasobów  środków  publicznych.  W  skrócie  –  nie  ma 
znaczenia  w  jakiej  wysokości  zostanie  odprowadzona  składka  na  ubezpieczenie  zdrowotne.  Składka 
stanowi jakąś część pensji – takie samo prawo do ochrony ma osoba, która zarabia 1000 zł czy 10000 zł 
(mimo, że ta druga osoba odprowadza większą składkę). Niezależnie od ich sytuacji materialnej – ten 
problem  w  orzecznictwie  był  nierozpatrywany  ale  może  powstać,  bo  co  wynika  z  zasady  równości  – 
czasami ten podział środków publicznych mógłby być bardziej efektywny w sytuacji w której tej zasady 
równości  tak  rozumianej  nie  było  w  wypadku  art.  68  ust.  3.  Podam  przykład  dofinansowanie  do 
pewnej  kategorii  lekarstw.  Każda  osoba  niezależnie  od  dochodów  płaci  za  ten  sam  lek  określony 
procent  jej  wartości.  Z  punktu  widzenia  efektywności  może  należałoby  stwierdzić  –  osoby  o 
określonym  stopniu  dochodów  powinny  mieć  prawo  do  możliwości  skorzystania  z  ulgi.  Takie 
unormowanie mogłoby zapewnić do bardziej efektywnego rozdziału środków publicznych, ale byłoby 
sprzeczne z art. 68 ust. 2, który mówi – „niezależnie od sytuacji materialnej”. Ten dostęp ma być dla 
każdego czy tylko dla obywatela? Art. 68 ust 2 mówi, że dla obywateli, ale w pewnym zakresie będzie 

background image

Konstytucyjne aspekty ochrony zdrowia 

 

  A. Barczak - Oplustil 

 

to dotyczyło także cudzoziemców ze względu na unormowania międzynarodowe, natomiast zakres ten 
jest  węziej  określony  niż  w  ust.  1  art.  68.  Czym  jest  uzasadniona  ta  regulacja?  Przyjmuje  się,  że  ta 
regulacja  stanowi  przejaw  tzw.  solidaryzmu  społecznego.  Ten  solidaryzm  społeczny  znajduje 
odzwierciedlenie  w  uregulowaniach  z  zakresu  prawa  ubezpieczeń  społecznych.  Co  to  jest  solidaryzm 
społecznych. TK: solidaryzm społeczny jako filozofia społeczna zgodnie z którą życie społeczne opiera 
się  na  współzależności  i  współodpowiedzialności  wszystkich  jego  uczestników.  Solidaryzm  głosi 
zgodność  i  wspólność  interesów  wszystkich  jednostek  i  grup  społecznych  w  obrębie  danej 
społeczności,  a  także  obowiązek  partycypowania  w  obciążeniach  na  rzecz  społeczeństwa.  Czyli 
solidaryzm  społeczny  zakłada,  że  pewna  kategoria  obywateli  może  być  zobowiązana  do  poświęcenia 
pewnych interesów własnych dla dobra wspólnego. 
 



 

Problem  do  końca nie  rozważany  w doktrynie  – problem  limitu  świadczeń  zdrowotnych.  Czy  limitowanie 
świadczeń zdrowotnych (zawieranie przez NFZ umów na określoną kategorię i ilość świadczeń) nie narusza 
zasady art. 68 ust. 2? TK tym zagadnieniem się zajmował jeszcze na gruncie starej ustawy o powszechnym 
ubezpieczeniu  zdrowotnych,  tam  nie  było  jeszcze  NFZ  ale  kasy  chorych,  ale  też  była  kwestia  limitowania 
zakresu  świadczeń  –  wyrok  z  28.02.2005  r.  (B  7/03)  –  Trybunał  stwierdził,  że  obowiązek  limitowania 
świadczeń nie narusza prawa z art. 68 ust. 2 i co istotniejsze – dookreślenie konkretnego zakresu świadczeń 
w umowie zawieranej  (dziś  między NFZ a konkretnymi świadczeniodawcami)  – to nie narusza wymogu o 
którym  mowa  w  art.  68  ust.  2  (że  warunki  i  zakres  świadczeń  określa  ustawa)  –  w  tym  wyroku 
wnioskodawca  twierdził,  że  zakres  świadczeń  określa  nie  ustawa,  lecz  kasa  chorych  zawierając  umowę  z 
konkretnym  świadczeniodawcą.  TK:  te  umowy  stanowią  tylko  doprecyzowanie  zakresu  świadczeń,  który 
będzie świadczył określony świadczeniodawca, natomiast te umowy nie są sprzeczne z art. 68 ust. 1 zd. 2. 
 



 

Kto  ma  dostęp  do  świadczeń  opieki  zdrowotnej  finansowanej  ze  środków  publicznych  określa  dokładnie 
ustawa  o  świadczeniach  z  opieki  zdrowotnej  finansowanej  ze  środków  publicznych.  Patrząc  na  zakres 
podmiotowy  tej  ustawy  to  nie  da  się  nie  zauważyć,  że  tam  jest  określona  cała  kategoria  podmiotów 
mających  to  prawo,  jest  to  kategoria  wyróżniona  bardzo  szeroko,  jednak  nie  wyczerpuje  wszystkich 
desygnatów pojęcia obywatel. Pojawia się pytanie czy w przypadku osoby, która nie opłaca ubezpieczenia 
zdrowotnego  (zarejestrowana  jako  bezrobotny),  czy  w  tym  zakresie  nie  dochodzi  do  naruszenia  prawa  z 
art.  68  ust.  2?  Te  osoby  też  mają  prawo  do  tych  świadczeń,  ale  na  trochę  innych  zasadach.  Tu  może  się 
pojawić problem. 
 



 

Kolejny  problem  –  środki  publiczne  nie  są  w  stanie  sfinansować  całego  zakresu  świadczeń  z  opieki 
zdrowotnej, nawet tego  gwarantowanego przez ustawę. Są pomysły czy nie należałoby wprowadzić tzw. 
dopłat  do  niektórych  świadczeń  zdrowotnych  (takie  dopłaty  funkcjonują  w  systemie  niemieckim). 
Występuje  to  już  częściowo  tez  w  prawie  polskim  –  takim  przykładem  dopłaty  w  przypadku 
zakwaterowania i wyżywienia w sanatoriach. Czy tego rodzaju dopłaty nie naruszają zasady równości (bo 
mamy świadczenie w 90% finansowane ze środków publicznych, dla uzyskania tego świadczenia należałoby 
dopłacić  10%  -  dla  jednego  podmiotu  dopłacenie  tego  10%  jest  rzeczą  prostą,  dla  innego  może  to  być 
niemożliwe – czy nie ma tu naruszenia art. 68 ust. 2 Konstytucji?). Barczak: wydaje się, że jest tu pewne 
naruszenie.  W  sierpniu  2009  r.  została  znowelizowana  ustawa  o  świadczeniach  opieki  zdrowotnej  i 
wprowadzono pozytywny koszyk świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych. Zanim to 
wprowadzono był szereg dyskusji wśród prawników jak i lekarzy, gdzie podważano możliwość stworzenia 
takiego koszyka. Obecnie obowiązuje pozytywnie określony koszyk świadczeń zdrowotnych finansowanych 
ze środków publicznych. Na pewnym etapie tego projektu były w szerokim zakresie przewidziane dopłaty 
do  poszczególnych  świadczeń  opieki  zdrowotnej.  Pod  wpływem  krytyki  na  etapie  prac  sejmowych  z  tych 
dopłat  zrezygnowano  (zostawiono  tylko  te  dopłaty  które  były  w  tym  momencie).  Przyczyna:  były 
wątpliwości  czy  takie  dopłaty  nie  prowadziłyby  do naruszenia  art.  68  ust  2  Konstytucji, co  jest  być  może 
absurdalne,  bo  prostym  przykładem  są  świadczenia  stomatologiczne  –  z  art.  68  ust.  2  nie  wynika 
obowiązek państwa finansowania tej kategorii świadczeń. Trudno mówić, że brak finansowania świadczeń 

background image

Konstytucyjne aspekty ochrony zdrowia 

 

  A. Barczak - Oplustil 

 

stomatologicznych narusza jakieś minimum, które da się wyinterpretować z tego przepisu. Czyli sytuacja, w 
której zupełnie zrezygnowaliśmy z finansowania świadczeń stomatologicznych nie naruszałoby art. 68 ust. 
2, a w sytuacji, w której określilibyśmy, że obywatel w 50% a państwo w 50% - trzeba by było powiedzieć, 
że byłoby to albo naruszenie art. 68 ust. 2 albo powiedzieć: w takim przypadku te świadczenia zdrowotne 
nie są świadczeniami finansowanymi ze środków publicznych (tylko by taką tezę głosić to dobrze aby art. 
68 ust. 2 Konstytucji było słowo „wyłącznie” – „wyłącznie ze środków publicznych”).   
 



 

Przepis  art.  68  ust.  2  w  żaden  sposób  nie  ogranicza  swobody  ustawodawcy  w  zakresie  kształtowania 
systemu  ochrony  zdrowia  –  ten  model  ma  być  efektywny,  zupełny,  prowadzić  do  finansowania  chociaż 
części świadczeń zdrowotnych ze środków publicznych. Wykluczony jest taki model, który doprowadziłby 
do  całkowitego  urynkowienia  systemu  ochrony  zdrowia.  W  tym  momencie  nie  ma  problemu  –  koszyk 
świadczeń  gwarantowanych  jest  (brak  tego  koszyka  był  powodem  uznania  ustawy  z  2004  r.  za 
niekonstytucyjną). Ta ustawa wprowadzała taką rejonizację – mam określoną chorobę to ta choroba może 
być leczona w szpitalu w Krakowie, a Warszawie już nie – ustawa taka niekonstytutywna bo nie zapewnia 
równego dostępu do świadczeń finansowanych ze środków publicznych. 
 



 

Art. 68 ust. 2 był podstawą rozstrzygnięć TK – ale TK mówił, że to jest kwestia kontroli celowości regulacji 
albo zarzuty naruszenia były bezzasadne.  

o

 

Z  takim  zarzutem  był  wniosek  ukazujący  pewną  absurdalność  –  izby  aptekarskie  zaskarżyły  przepis, 
który nakazywał rejestrowanie w kasach fiskalnych sprzedawania leków. Kasy fiskalne funkcjonują, w 
aptekach  sprzedając  określony  lek  aptekarz  miał  zaewidencjonować  sprzedaż  w  kasie  fiskalnej. 
Aptekarze  stwierdzili,  że  ta  regulacja  narusza  prawo  do  ochrony  zdrowia  z  art.  68  ust.  1  ust.  2  – 
uzasadnienie: bo jeśli się kasa zepsuje to ja nie będę mógł sprzedać leku osobie chorej co naruszyłoby 
prawo do ochrony zdrowia. TK: w tej sytuacji mamy do czynienia z konfliktem wartości – jeżeli zepsuje 
się  kasa  fiskalna,  a  będzie  osoba  chora,  która  będzie  potrzebowała  natychmiastowego  leczenia  to 
trzeba sprzedać ten lek, niezależnie od niedziałającej kasy. Mówienie, że wprowadzenie tego wymogu 
narusza prawo do ochrony zdrowia – taki zarzut jest oczywiście bezzasadny. 

o

 

Inny zarzut związany z art. 68 ust. 3 był przedmiotem orzeczenia TK 22 lipca 2008 r. W tym orzeczeniu 
TK  szerzej  odniósł  się  do  prawa  z  art.  68  ust.  3.  Co  było  przedmiotem  kontrowersji?  Kontrowersje 
dotyczące  art.  259  i  260  KPK.  Art.  259  –  „jeżeli  szczególne  względy  nie  stoją  temu  na  przeszkodzie, 
należy odstąpić od tymczasowego aresztowania, zwłaszcza gdy 1) pozbawienie oskarżonego wolności 
spowodowało  dla  jego  życia  lub  zdrowia  poważne  niebezpieczeństwo  2)  pociągnęłoby  wyjątkowo 
ciężkie  skutki  dla  oskarżonego  lub  jego  najbliższej  rodziny.”  Temu  przepisowi  RPO  zarzucił  zbytnie 
zawężenie  podstaw  odstąpienia  od  tymczasowego  aresztowania.  W  ocenie  rzecznika  fakt,  iż  kobieta 
jest  w  ciąży  powinien  także  stanowić  przesłankę  od  tymczasowego  aresztowania.  Brak  tego 
uregulowania to naruszenie prawa o którym mowa w art. 68 ust. 3. Rzecznik też stwierdził, że art. 260 
KPK    jest  również  zbyt  wąsko  określony  (Art. 260. „Jeżeli  stan  zdrowia  oskarżonego  tego  wymaga, 
tymczasowe  aresztowanie  może  być  wykonywane  tylko  w  postaci  umieszczenia  w  odpowiednim 
zakładzie leczniczym”), gdyż również brak tu mowy o kobiecie w ciąży. Trybunał stwierdził zgodność z 
Konstytucją tych unormowań, przy dwóch zdaniach odrębnych. TK powiedział, że art. 68 ust. 3 jest po 
pierwsze  normą  programową,  naruszenie  tego  przepisu  nie  może  być  podstawą  do  skargi 
konstytucyjnej i w przypadku tego typu norm możliwość ingerencji TK ogranicza się tylko do sytuacji, 
gdy  te  obowiązki,  o  których  mowa  w  tym  przepisie  byłyby  naruszone  w  sposób  oczywisty.  Trybunał 
określił też na czym polega ten szczególny obowiązek opieki zdrowotnej o którym mowa w art. 68 ust. 
3 stwierdzając, że tu nie dopatrzył się w przypadku kobiet w ciąży naruszenia tego obowiązku. Art. 259 
KPK można wykładać w zgodzie z konstytucją – tu jedną z przesłanek do niestosowania tymczasowego 
aresztu  jest  to,  że  to  aresztowanie  prowadziłoby  do  ciężkich  skutków  osoby  oskarżonej  lub  osoby 
najbliższej. TK: ochronę dziecka niepoczętego można uzyskać poprzez zastosowanie tej podstawy. 

o

 

Typowymi  normami  programowymi,  co  do  których  Trybunał  się  nawet  nie  wypowiadał  to  są  normy 
zawarte  w  art.  68  ust  4  i  5.  Art.  64  ust  4  zobowiązuje  władze  publiczne  do  zwalczania  chorób 

background image

Konstytucyjne aspekty ochrony zdrowia 

 

  A. Barczak - Oplustil 

10 

 

epidemicznych  i  zapobiegania  negatywnych  dla  zdrowia  skutków  degradacji  środowiska.  Natomiast 
ust. 5 – „władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży”. 

o

 

Prawo  do  ochrony  zdrowia  jest  lepiej  realizowane,  niż  miało  to  miejsce  na  gruncie  poprzedniej 
konstytucji. Konstytucja z 1952 r. stawiała prawa ekonomiczne nad socjalnymi i osobistymi. Prawo do 
ochrony zdrowia było uregulowane w art. 70 ust. 1 i ust. 2 – te przepisy konstytucji zostały utrzymane 
w mocy na podstawie przepisów Małej Konstytucji (czyli obowiązywały do 1997 r.). Problem polegał na 
tym, że z art. 70 ust. 2 wynikał wyraźny obowiązek państwa podejmowania, które będą prowadziły do 
rozwoju organizowanej przez państwo ochrony zdrowia, podnoszenia poziomu zdrowotnego ludności, 
bezpłatnej  pomocy  lekarskiej  dla  wszystkich  ludzi  pracy  i  ich  rodzin.  Problem  z  którym  Trybunał  się 
borykał  do  1997  r.  –  zmiana  systemu  gospodarczego  spowodowała,  że  tak  naprawdę  ze  względów 
finansowych  należało  ograniczyć  zakres  pewnych  świadczeń  (bardziej  ubezpieczenia  społecznego  niż 
zdrowotnego). Państwo dokonywało takich ograniczeń z mocą wsteczną – te regulacje były skarżone 
do Trybunału z takim zarzutem – na czym polega rozwój skoro zabiera nam się pewne uprawnienia. O 
ile  Trybunał  był  wstanie  stanąć  na  głowie  i  z  tego  zarzutu  ochrony  praw  rozwoju  wybrnąć,  o  tyle  z 
zarzutu wstecznego działania prawa wybrnąć nie mógł. Było orzeczenie dotyczące rewaloryzacji rent i 
emerytur  –  orzeczenie  przez  TK  o  niekonstytucyjności  przepisu  spowodowało  bardzo  poważne 
utrudnienie  dla  finansów  państwa.  Wykonanie  wyroku  TK  rozłożono  na  kilka  lat,  bo  inaczej 
doprowadziłoby to do paraliżu finansów państwa. W tym momencie konstytucja nie gwarantuje nam 
rozwoju  ochrony  zdrowia  w  tym  aspekcie  zwiększenia    świadczeń  zdrowotnych  finansowanych  ze 
środków publicznych.  

 
 

PRAWO DO SAMOSTANOWIENIA 

 



 

Druga kategoria praw konstytucyjnych – prawo do samostanowienia – jedno z podstawowych praw, które 
ma swoje źródło w art. 30, 31 i art. 41 Konstytucji (nietykalność i wolność osobista).  

o

 

Nietykalność  osobista  –  wynika  z  tego  ochrona  integralności  fizycznej  i  psychicznej  –  naruszenie  tej 
integralności musi być uzależnione od uzyskania zgody. Mówi się tu o prawie do samostanowienia.  

o

 

Prawo do samostanowienia – jest to pewna zasada zgodnie z którą każdy dorosły, w pełni świadomy 
człowiek ma prawo decydowania w sposób wolny od przymusu w zasadniczych sprawach osobistych, 
w  tym  o  swoim  zdrowiu  i  życiu.  To  prawo  stoi  u  źródeł  wprowadzenia  wymogu  zgody  pacjenta  na 
podejmowane wobec niego świadczenia zdrowotne. To prawo  ma swoje źródło w zasadzie godności, 
dlatego  podkreślam  to  źródło  tego  prawa,  ponieważ  to  prawo  może  pozostawać  w  konflikcie  z 
prawem  do  ochrony  zdrowia  czy  życia.  Ustawodawca  stwierdził,  że  w  tym  konflikcie  to  prawo  do 
samostanowienia  ma  wyższą  wartość  niż  prawo  do  ochrony  życia  i  zdrowia.  To  prawo  do 
samostanowienia dotyczy pewnego sporu, który istnieje od kilkudziesięciu lat – pytanie czy ważna jest 
wola  pacjenta  czy  jego  dobro?  Lekarze,  którzy  są  przywiązani  do  paternalistycznego  podejścia  do 
pacjenta mówią, że ważne jest życie i zdrowie pacjenta. Ustawodawca – ważniejsza jest wola pacjenta. 
Mamy odejście od paternalizmu na rzecz ochrony prawa do samostanowienia, nawet w sytuacji, kiedy 
efektem  realizacji  prawa  do  samostanowienia,  lekarz  będzie  musiał  biernie  się  przyglądać  temu,  że 
pacjent  którego  jest  w  stanie  uratować,  a  on  umiera.  To  jest  sytuacja  dla  większości  lekarzy  nie  do 
pomyślenia – nie są w stanie pogodzić się z zakazem podjęcia pewnych czynności. Oni kształcą się po 
to, aby w tej konkretnej sytuacji uratować pacjentowi życie i nie rozumieją tego, że ochrona pacjenta 
jest przestępstwem. 

 
 
 
 
 

background image

Konstytucyjne aspekty ochrony zdrowia 

 

  A. Barczak - Oplustil 

11 

 

 

PRAWO DO PRYWATNOŚCI 

 



 

Katalog praw opisanych w art. 47 i art. 51 Konstytucji: 

o

 

Art. 47 – prawo do prywatności 

o

 

Art. 51 ust. 1 – ochrona danych osobowych 



 

Prawo do prywatności może doznać naruszenia w przypadku udzielania świadczeń zdrowotnych. Przepisy 
regulujące tajemnicę lekarską służą ochronie prywatności i danych osobowych pacjenta.  

o

 

Z prywatnością jest pewien problem 



 

tego prawa nie było na gruncie konstytucji z 1952 r. To prawo zostało wyrażone dopiero w art. 57 
Konstytucji z 1997 r. To jest bardzo młode prawo – koniec XIX wieku w krajach anglosaskich.  



 

Co  jest  prywatnością?  Kto  ma  określać  co  jest  prywatnością?  Jakie  kryteria?  Prywatność  jest  jak 
powietrze  –  zaczynamy  je  zauważać,  gdy  zaczyna  nam  jej  brakować.  Nie  da  się  zdefiniować 
prywatności.  W  doktrynie  prawa  konstytucyjnego  jest  wiele  definicji,  każda  z  nich  wskazuje  na 
pewien  aspekt.  Istotne  jest  w  tym  prawie  to,  że  składnikiem  tego  prawa  jest  uprawnienie 
jednostki  do  takiego  kształtowania  sfery  prywatnej  życia,  aby  była  ona  niedostępna  dla  innych  
i  wolna  od  ingerencji  (prawo  do  odosobnienia).  Co  to  jest  sfera  życia  prywatnego  –  o  tym  nie 
decyduje konkretna osoba, a kryteria obiektywne. Niektórzy mówią, że prywatność to przestrzeń 
wolnego  poruszania  się,  wolna  od  kontroli  społecznej.  Co  nie  budzi  wątpliwości  –  elementem 
prywatności  jest  ochrona  informacji  dotyczącej  danej  osoby  –  każda  osoba  może  decydować  o 
zakresie  i  zasięgu  udostępniania  informacji  dotyczącej  jej  życia  prywatnego.  Czyli  prawo  do 
ochrony danych osobowych o których mowa w art. 51 Konstytucji – jest ściśle związane z prawem 
do prywatności – elementem prawa do prywatności jest prawo do ochrony informacji dotyczących 
życia prywatnego. Jeśli chodzi o prawo do prywatności to prawo było przedmiotem orzeczenia TK 
–  jedno  przed  wejściem  w  życie  Konstytucji  (i  wtedy  to  państwo  TK  interpretował  z  zasady 
państwa  prawnego),  drugie  orzeczenie  po  wejściu  w  życie  Konstytucji  i  dotyczyło  przepisów 
rozporządzenia  które  nakazywało  umieszczenia  na  zaświadczeniach  lekarskich  numeru 
statystycznego  choroby  –  pojawił  się  zarzut  naruszenia  prawa  do  prywatności  (ochrony  danych 
osobowych)  poprzez  nałożenia  obowiązku  podawania  numeru  statystycznego  choroby  na 
zaświadczeniu  lekarskim  –  zaświadczenie  to  było  udostępniane  pracodawcy  –  to  ujawnienie 
pracodawcy  numeru  statystycznego  choroby  nasuwało  największe  wątpliwości.  TK  uznał  za 
niekonstytucyjne z dwóch powodów: 1) niezachowanie formy – mamy tu ograniczenie prawa do 
prywatności,  zgodnie  z  art.  31  ust.  3  tylko  ustawą,  po  2)  nie  ma  merytorycznej  zasadności 
podawania  numeru  statystycznego  choroby,  nie  są  spełnione  warunki  z  art.  31  ust  3  –  taka 
ingerencja w prawo do prywatności nie znajduje tu uzasadnienia. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Ochrona zdrowia w UE 

 

  L. Bosek 

12 

 

16.10.09 

Wykład 2 

 
 
 

 



 

Wykład podzielę na 2 części: 

o

 

Część kompetencyjną 

o

 

Część materialną 

 

Część kompetencyjna 

 



 

Art. 152 Traktatu o ustanowieniu Wspólnoty Europejskiej: 

o

 

Jest to jedyny przepis traktatowy, który wprost przyznaje Wspólnocie kompetencje w zakresie ochrony 
zdrowia. Jest to rozbudowana regulacja – przepis ten pojawił się w Traktacie Amsterdamskim (1997 r.), 
kiedy  pojawiły  się  skandale  w  związku  z  chorobą  wściekłych  krów.  Okazało  się,  że  bydło  w  Wielkiej 
Brytanii było karmione mączkami z mózgów czy kości innych krów, które były chore i było to związane 
z  korporacjami  na  rynku.  Powstała  idea  większej  integracji  w  zakresie  prawa  wspólnotowego,  aby 
stworzyć podstawy dla zdrowia publicznego. Nieprzypadkowo cały 13 tytuł Traktatu ustanawiającego 
WE – „Zdrowie publiczne”. Nie „Ochrony zdrowia” tylko „Ochrony zdrowia publicznego”.  Wyjaśnienia 
tych  pojęć  nie  znajdziemy  w  Traktacie,  ale  intuicyjnie  można  stwierdzić,  że  ochrona  zdrowia 
publicznego  dotyczy  innych  aspektów,  aniżeli  relacji  pomiędzy  lekarzem  i  pacjentem,  bo  to  jest 
indywidualne  prawo  medyczne  (skonkretyzowana  sytuacja  między  lekarzem-pacjentem,  lekarzem-
szpitalem),  natomiast  ochrona  zdrowia  publicznego  to  nie  jest  regulacja  konkretnych  elementów 
stosunku  zobowiązaniowego,  lecz  ogólne  przepisy  dotyczące  kwestii  sanitarnych,  regulacji  ogólnych 
związanych  z  bezpieczeństwem.  Z  tej  perspektywy  należy  analizować  wspólnotowe  kompetencje  w 
zakresie zdrowia publicznego.  

o

 

Mając przed sobą ten przepis zwróćmy uwagę na pierwsze zdanie przepisu – Wspólnota ma obowiązek 
dbać o zdrowie publiczne, o wysoki poziom ochrony zdrowia ludzkiego. Można powiedzieć – teza dość 
oczywista,  ale  zwróćmy  uwagę,  że  z  tego  przepisu  wynika  tylko  tyle,  że  Wspólnota  gdyby  miała 
kompetencje  to  wtedy  w  ich  ramach  powinna  dbać  o  zdrowie  ludzkie,  a  nie  że  sam  art.  152  jest 
samoistną podstawą.  

o

 

Art.  152  odsyła  do  szczegółowych  przepisów.  Wspólnota  tylko  uzupełnia,  promuje,  zachęca  rządy 
państw członkowskich do tego, aby państwa tworzyły regulacje, natomiast z tego przepisu nie wynika 
samoistna kompetencja Wspólnoty do tworzenia prawa medycznego. Jest tu też mowa o zwalczaniu 
epidemii itd. – sytuacjami mającymi wymiar ponadindywidualny. W tym kontekście istotny jest wyrok 
ETS z 5 października 2000 r. (sprawa Republiki Federalnej Niemiec przeciwko Parlamentowi i Radzie -  
C  376/98).  W  tym  wyroku  padła  ważna  teza:  „art.  129  (obecnie  152)  wyłącza  wszelką  harmonizację 
przepisów  ustawowych  i  wykonawczych  państw  członkowskich  mających  na  celu  ochronę  i  poprawę 
zdrowia  ludzkiego”.  ETS  jest  postrzegany  jako  motor  integracji,  a  tu  mocna  teza  jak  klasyczny  sąd 
konstytucyjny  mówiący,  że  nie  ma  kompetencji.  W  tym  wyroku  ETS  stwierdził  nieważność  całej 
dyrektywy,  dlatego  że  ta  dyrektywa  realizując  cel  ochrony  zdrowia  publicznego  (miała  na  celu 
chronienie  ludzi  przed  rakiem  płuc  poprzez  maksymalną  unifikację  regulacji  związanych  z  reklamą 
tytoniu).  Mimo  szlachetnego  celu  ETS  stwierdził,  że  te  regulacje  są  nieważne,  bo  Wspólnota  nie  ma 
samoistnej kompetencji do tworzenia prawa w tym zakresie. Potem padły też mocne tezy idące w tym 
kierunku,  że  ten  przepis  nie  może  być  obchodzony  –  nie  można  tworzyć  prawa  które  by  formalnie 
odwoływałyby się do innych podstaw traktatowych (np. ochrony konsumentów, ochrony pracowników 
itd.)  w  których  Wspólnota  ma  kompetencje  –  na  tych  podstawach  nie  może  się  opierać  w  takim 

Ochrona zdrowia w Unii Europejskiej 

background image

Ochrona zdrowia w UE 

 

  L. Bosek 

13 

 

stopniu, by realizować cel ochrony zdrowia. Chodzi o to, że Wspólnota nie może tworzyć prawa, które 
miałoby  na  celu  głównie  ochronę  zdrowia  publicznego.  Taki  cel  jeżeli  jest  zakładany  przez  wtórną 
regulacje  (rozporządzenia,  dyrektywy  czy  decyzje)  to  takie  akty  są  nieważne  –  wprost  niezgodne  
z art. 152 lub jego obejście. Może się to wydawać dziwne, zwłaszcza w kontekście zdania tego przepisu 
–  wspólnota  ma  dbać  o  ochronę  zdrowia  ludzkiego  realizując  swoje  kompetencje  w  zakresie  polityk 
które  prowadzi  –  działanie  w  ramach  szczegółowych  kompetencji  czy  polityk  nie  wyklucza  ochrony 
zdrowia, chodzi tylko by nie było głównym celem tworzenia jakiegoś prawa wtórnego.  

o

 

Przepis  ten  tworzy  obszerną  przestrzeń  do  tworzenia  różnych  miękkich  środków  regulacji,  a  więc 
różnych  zaleceń,  rezolucji,  programów  ramowych,  wsparcia  dziedzin  związanych  ze  zdrowiem 
publicznych,  a  nie  poprzez  twarde  prawo  –  środki  bezwzględnie  obowiązujące.  Ta  teza  ETSu  jest 
mocna,  w  kolejnych  orzeczeniach  ETS  różnie  do  tego  podchodzi,  najlepszym  przykładem  jest  to,  że 
podstawy traktatowe się nie zmieniły, a kolejną dyrektywę o reklamie tytoniu ETS już uznał za zgodną z 
prawem wspólnotowym.  

o

 

Brak ogólnej podstawy do tworzenia zdrowia publicznego, natomiast mamy podstawę szczegółową w 
art. 152 ust. 4 – w określonej tu procedurze, większości kwalifikowanej, po konsultacjach z komitetem 
ekonomiczno-społecznym  i  komitetem  regionów,  Wspólnota  może  tworzyć  prawo,  które  będzie 
określało  pewne  środki  ustanawiające  wysokie  standardy  jakości  i  bezpieczeństwo  organów  
i substancji pochodzenia ludzkiego i pochodnych krwi”. Chodzi tu nie tylko po to aby Wspólnota mogła 
tworzyć  regulacje  związane  z  obrotem  krwią  czy  różnymi  preparatami  robionymi  z  krwi,  lecz  jest  to 
ogólniejsza  podstawa  do  rozwoju  prawa  farmaceutycznego.  To  ma  umożliwić  regulację  będącą 
podstawą do rozwoju prawa farmaceutycznego, tworzenia leków, które są często robione z ludzkiego 
ciała. Ten ogólny język nie został użyty przypadkowo – w tym zakresie Wspólnota ma kompetencje do 
tworzenia prawa. W punkcie a – Wspólnota może tworzyć to prawo, jednak te środki (dyrektywy czy 
rozporządzenia) nie mogą stać na przeszkodzie określeniu bardziej rygorystycznych środków ochrony  
–  państwa  członkowskie  mogą  określać  wyższy  poziom  ochrony.  Wynika  to  z  przekonania,  że  w 
różnych państwach członkowskich mogą być różne spojrzenia na jakieś substancje, organy czy środki 
pochodzenia  ludzkiego,  różne  spojrzenia  wynikające  np.  z  różnych  zasobów,  tradycji  prawnych, 
spojrzeń  aksjologicznych  –  te  płaszczyzny  się  krzyżują  w  zakresie  prawa  medycznego.  W  prawie 
medycznym tam gdzie np. mówimy o eksperymentach medycznych – trudno obliczyć ryzyka które są 
dopuszczalne a które za zgodne – często różnice między państwami są zasadnicze w podejściu do tych 
sfer  które  dotyczą  prawa  medycznego,  stąd  też  ten  bezpiecznik,  aby  państwa  członkowskie  tworzyły 
wyższe standardy ochrony (np. eksperymenty medyczne – państwa członkowskie mogą wyłączyć dzieci 
czy  osoby  psychicznie  chore).  Analizując  ustęp  4  –  Wspólnota  może  tworzyć  prawo  w  zakresie 
weterynarii i podejmować środki sanitarne co ma wiele wspólnego z aferą wściekłych krów – okazało 
się, że ochrona zdrowia publicznego we Wspólnocie powinna działać na takiej płaszczyźnie.  
 



 

Jakie znaczenie wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego dla prawa wspólnotowego? 

o

 

Nie  zmienia  się  wiele  w  zakresie  ochrony  zdrowia.  Art.  152  podlega  pewnym  zmianom,  nie  jest  to 
jednak  jakaś  zmiana  rewolucyjna.  To  co  jest  ważne  to  ten  fragment  ustępu  4  –  „Wspólnota  może 
tworzyć  środki  ustanawiający  wysokie  standardy  jakości  i  bezpieczeństwa  produktów  leczniczych  i 
wyrobów medycznych”. Kwestia ta w jakimś sensie była zakodowana w poprzednim stwierdzeniu, że 
Unia  ma  kompetencje  w  regulowaniu  obrotu  organami,  tkankami  i  substancjami  pochodzenia 
ludzkiego,  tutaj  jednak  pojawia  się  wyraźna  podstawa  kompetencyjna  –  prawo  farmaceutyczne 
podlega harmonizacji wspólnotowej. W tym zakresie ktoś  zapomniał dopisać stwierdzenia, że w tym 
zakresie  możliwe  jest  stosowanie  wyższych  standardów  ochrony  (tak  jak  w  ustępie  4  art.  152).  To 
może  otwierać  drogę  nawet  do  pełnej  harmonizacji  w  tym  zakresie.  A  więc  produkty lecznicze  będą 
mogły  tu  być  w  zasadzie  wyłącznie  na  płaszczyźnie  wspólnotowej.  Jest  to  w  pewnym  sensie 
petryfikacja stanu obecnego – dzisiaj ogromna część prawa farmaceutycznego jest zharmonizowana.   
 
 

background image

Ochrona zdrowia w UE 

 

  L. Bosek 

14 

 

 



 

Mówiliśmy  o  ogólnej  podstawie  kompetencyjnej.  Bardzo  dużo  kryje  się  w  interpretacji  przepisów 
szczegółowych  –  w  oparciu  o  które  Wspólnota  realizuje  szczegółowe  polityki  w  ramach  których  ma 
realizować cel ochrony zdrowia z art. 152.  

o

 

Takiej  podstawy  można  szukać  w  przepisach  dotyczących  polityk  społecznych  =  art.  137  TWE  – 
podstawą do harmonizacji w zakresie polityk społecznych (w ograniczonym zakresie). Nieprzypadkowo 
na tej podstawie są wydawane liczne regulacje, które mają znaczenie także dla prawa polskiego, takim 
przykładem  były  spory  lekarzy  z  zakładami  opieki  zdrowotnej  o  wysokość  wynagrodzeń,  czas  pracy 
lekarzy,  nadgodziny  czy  też  to,  czy  lekarz  może  po  przekroczeniu  czasu  pracy  pełnić  dyżur-  czy  ten 
dyżur  ma  być  traktowany  jako  nadgodziny?  Cały  szereg  problemów,  które  są  regulowane  na 
płaszczyźnie unijnej. Orzeczenie w sprawie Dellas czy też postanowienie w sprawie Forel (2007 r.) oraz 
ostatnia uchwała składu 7 sędziów SN, gdzie SN wypowiedział się na temat tego co lekarze mogą żądać 
na  podstawie  przepisów  wspólnotowych  w  powiązaniu  o  KP  i  ustawie  o  opiece  zdrowotnej.    Ta 
uchwała jest ciekawa – SN powiedział szereg ważnych rzeczy m.in. przesądził to, że lekarze nie mogą 
domagać się dodatkowych pieniędzy za czas dyżurów (już te pieniądze otrzymują w oparciu o przepisu 
ustawy  o  ZOZach),  jest  to  na  pewno  czas  ponadwymiarowy,  ale  ze  względu  na  ochronę  zdrowia  nie 
należy lekarzom płacić więcej, lecz dawać czas wolny by nie byli przepracowani. W interesie ochrony 
zdrowia  nie  chrońmy  ich  interesu  majątkowego  tylko  dajmy  im  czas  na  odpoczynek.  Ta  uchwała  nie 
spotkała się z entuzjazmem lekarzy ale jest sensowna.  

o

 

Rynek wewnętrzny – najważniejsza sfera regulacji wspólnotowej – jeśli śledzimy media w kontekście 
dyskusji  o  to  o  jakich  komisarzy  Polska  powinna  walczyć  –  mówi  się  że  kluczowym  komisarzem  jest 
komisarz  ds.  rynku  wewnętrznego,  bo  tu  Wspólnota  ma  najwięcej  kompetencji.  Tutaj  warto  sobie 
powiedzieć czym jest rynek wewnętrzny? Rynek wewnętrzny to ogólna podstawa kompetencyjna i na 
jej  podstawie  można  tworzyć  prawo  realizujące  cele  wspólnotowe  –  wspomaga  i  rozwija  pewne 
podstawowe swobody wspólnotowe (osób, towarów, kapitału i usług). Rynek wewnętrzny to ogólne 
pojęcie – na tej podstawie kompetencyjnej stworzono całe prawo własności intelektualnej Wspólnoty. 
Czy własność intelektualna ma coś wspólnego z rynkiem wewnętrznym? Ma. Na tej podstawie można 
wprowadzać  więc  daleko  idące  regulacje,  nie  ma  tu  jasnych  indygacji  gdzie  tego  prawa  nie  można 
tworzyć. Pewnym wyjątkiem jest orzeczenie o którym mówiłem, że w oparciu o te ogólne klauzule nie 
można obchodzić przepisów szczegółowych. Wykładnia celowościowa pozostawia dużą sferę uznania i 
swobody – na tej podstawie tworzona jest obszerna ilość legislacji. Nawet w tym zakresie sam art. 14 
mówiący o rynku wewnętrznym wskazuje, że tworzenie rynku wewnętrznego musi respektować inne 
przepisy traktatu (jak ograniczenia z art. 152). Nawet w ramach tak określonego rynku wewnętrznego 
państwa członkowskie mają prawo ze względu na ochronę zdrowia i życia ludzkiego wprowadzać różne 
ograniczenia swobody przepływu towarów, usług, osób i kapitału. Tutaj na ochronę zdrowia patrzymy 
z innej strony – jeżeli coś jest przedmiotem harmonizacji to ze względu na kluczowe wartości jakimi są 
zdrowie  i  życie  ludzkie  możliwe  są  ograniczenia  swobody,  te  ograniczenia  nie  powinny  być 
kwestionowane  ze  względu  na  wyraźne  przepisy  traktatowe  np.  art.  30  Traktatu.  W  oparciu  o  rynek 
wewnętrzny stworzono daleko idącą harmonizację przepisów w zakresie prawa farmaceutycznego. Na 
płaszczyźnie 

wspólnotowej 

europejska 

agencja 

leków 

dopuszcza 

pewne 

leki  

i  one  mają  dopuszczenie  europejskie.  Prawo  to  dotyczy  nie  tylko  wymogów  czym  jest  produkt 
leczniczy,  jakie  mają  być  standardy  jakości,  produkcji,  ale  także  kwestie  dotyczące  badań  
i eksperymentów naukowych.  

o

 

Kolejną  podstawą  są  przepisy  o  ochronie  konsumentów  –  tych  przepisów  jest  coraz  więcej  np. 
dyrektywa o produkcie niebezpiecznym. To jest przykład gdzie pod hasłem ochrony konsumentów jest 
regulacja,  która  także  rzutuje  na  ochronę  zdrowia,  bo  pod  pojęciem  produktu  niebezpiecznego  są 
rozumiane  są  także  różnego  rodzaju  produkty  farmaceutyczny  czy  produkty  tworzone  przy  udziale 
komponentów z ciała ludzkiego czy też w ogóle są ciałem ludzkim co jest w ogóle kontrowersyjne (ETS 
w wyroku z 25 kwietnia 2002 r. w sprawie Sanches – pytanie prejudycjalne nie dotyczyło bezpośrednio 
samej  kwestii  statusu  ciała  ludzkiego  czy  zasad  jego  ochrony,  jednak  ETS  przyjął,  że  krew  jako  taka 

background image

Ochrona zdrowia w UE 

 

  L. Bosek 

15 

 

może być traktowana jako produkt niebezpieczny z punktu widzenia wymogów dyrektywy). Wyrok jest 
kontrowersyjny  –  właściwie  w  całej  Europie  jest  to  pogląd  odosobniony,  że  organy  ciała  ludzkiego 
mogą  być  traktowane  jako  rzeczy  czy  też  produkty  niebezpieczne.  Pojęcie  produktu  –  coś  co  jest 
przedmiotem  obrotu,  a  prawo  europejskie  mówi,  że  ciało  ludzkie  nie  może  być  komercjalizowane. 
Orzeczenie  to  uzasadnia  ogólniejszą  tezę  –  analizy  podstaw  kompetencyjnych  wspólnoty  wygląda 
skromniej aniżeli w praktyce – tego typu interpretacje i poszczególne akty prawa wtórnego określają 
właściwy zakres i znaczenie prawa medycznego w prawie wspólnotowym – stopień harmonizacji jest w 
tym zakresie określony. 

o

 

Kolejna  podstawa  gdzie  Wspólnota  aktywnie  odnajduje  kompetencje  w  zakresie  ochrony  zdrowia  to 

Wspólna  Polityka  Rolna.  To  są  wszystkie  dopłaty  dla  rolników,  masa  różnych  regulacji.  To  co  jest 
istotne to wzmiankowany już w kontekście art. 152 ust. 4 – art.  37 Traktatu – w oparciu o ten przepis 
próbowano  tworzyć  regulację  w  zakresie  szeroko  pojętego  zdrowia  publicznego  (zwłaszcza  ochrony 
sanitarnej  gdy  pojawiła  się  choroba  wściekłych  krów,  wykorzystanie  przemysłowe  krwi  do  produkcji 
leków).  Ciekawsze  sprawy  to  np.  sprawy  hormonów  w  wołowinie  czy  oznaczeń  wołowiny  przy 
chorobie wściekłych krów. 

o

 

Ostatnia  taka  podstawa  szczegółowa  to  art.  308  Traktatu  –  kompetencje  generalna  do  której 
Wspólnota zawsze może się powołać, gdy nie może sensownie podczepić pod inne regulacje. Tu prawo 
tworzone jest na zasadzie jednomyślności (w poprzednich wypadkach większości kwalifikowane).  
 



 

Karta Praw Podstawowych: 

o

 

Czy  Karta  może  mieć  znaczenie  w  zakresie  ochrony  zdrowia?  Tak  i  nie,  dlatego,  że  analiza  tych 
przepisów Karty nie wskazuje istotnych nowości. Art. 35 mówiący o ochronie zdrowie to przepis, który 
w  gruncie  rzeczy  odsyła  do  ustawodawstw  krajowych,  czyli  niczego  nie  wnosi.    „Każdy  ma  prawo 
dostępu  do  profilaktycznej  opieki  zdrowotnej  i  prawo  do  korzystania  z  leczenia  na  warunkach 
ustanowionych w ustawodawstwach i praktykach krajowych”. Zasadniczo nie ma tu mowy, że ktoś ma 
tu prawo do określonego świadczenia medycznego. Nie wykluczone, że Trybunał tak będzie ten przepis 
czytał, niemniej przepis ten bardziej nawiązuje do Konwencji o biomedycynie, gdzie nie ma mowy, że 
ja mam prawo do określonych świadczeń czy do określonego poziomu ochrony zdrowia, ale mówi się 
raczej o tym, że zapewnia się pewien słuszny i sprawiedliwy dostęp do opieki zdrowotnej, karta praw 
podstawowych zawiera tę koncepcję prawa dostępu do opieki zdrowotnej.  

o

 

Art.  52  Kary  –  Karta  nie  może  poszerzać  kompetencji  UE.  Karta  sama  w  sobie  nie  tworzy  nowych 
kompetencji. 

o

 

Tytuł 1 Karty – mowa o kwestiach związanych z ochroną zdrowia bardziej konkretnie niż w art. 35: 



 

Art.  3  ust.  2  –  „w  dziedzinach  medycyny  i  biologii  muszą  być  szanowane  w  szczególności:  1) 
swoboda i świadoma zgoda osoby zainteresowanej, wyrażona zgodnie z procedurami określonymi 
przez  ustawę,  2)  zakaz  praktyk  eugenicznych,  w  szczególności  tych  których  celem  jest  selekcja 
osób, 3) zakaz wykorzystywania ciała ludzkiego i jego poszczególnych części jako źródła zysku, 4) 
zakaz  klonowania produkcyjnego  istot  ludzkich.”  Można  powiedzieć,  że  to  bardzo  ogólna  norma 
np. że wymagana jest zgodna – zgoda przełamana poprzez odesłanie do ustawy – zgoda w jednym 
kraju nie musi oznaczać tego samego co innym co wiąże się np. z koncepcją zgody substytucyjnej – 
w różnych krajach granice tej zgody są inaczej zakreślone, ale też zgody udzielanej przez pacjenta, 
testamentów  życia  i  tego  typu  kwestii  które  są  drażliwe  społecznie,  etycznie  i  prawnie  –  sama 
karta odsyła więc do ustawy.  



 

Mamy  powyżej  3  zakazy  prawa  przedmiotowego  -  oznacza,  że  nic  nie  można,  nie  jest  to  prawo 
podmiotowe podlegające ograniczeniu, jest zakaz i nie wolno czegoś robić jak np. w Konstytucji: 
zakaz cenzury prewencyjnej, zakaz ekstradycji obywatela polskiego.  Zakaz przedmiotowy to inna 
formuła aniżeli koncepcja prawa podmiotowego, które zawsze podlega zasadzie proporcjonalności 
i jego wykonywanie może być ograniczone proporcjonalnie, w przypadku zakazu przedmiotowego 
tak być nie może.  
 

background image

Ochrona zdrowia w UE 

 

  L. Bosek 

16 

 



 

Podsumowanie: 

o

 

Kompetencje  traktatowe  do  tworzenia  prawa  medycznego  są  dość  skromne.  Ścisła  wykładnia  jaką 
przedstawił ETS w sprawie orzeczenia dotyczącego reklamy tytoniu – wskazuje że Wspólnota na tym 
polu  ma  niewiele  do  powiedzenia.  Jest  to  jednak  teza  powierzchowna,  gdyż  bliższa  analiza 
szczegółowych regulacji wtórnych czy orzecznictwa ETS pokazuje jaki jest realny zakres oddziaływania 
prawa wspólnotowego na prawo krajowe. 

 
 

Część materialno-prawna 

 



 

Pierwsze istotne orzeczenie w sprawie Gogana (C 159/90 9 października 1991 r.): 

o

 

Postępowanie  zostało  zainicjowane  w  Irlandii  w  związku  z  działalnością  pewnego  stowarzyszenia, 
grupy ludzi związanych ze Stevenem Goganem, którzy kolportowali pewne informacje, które służyły do 
tego  żeby  trafiać  pod  właściwy  adres  do  Wielkiej  Brytanii  do  klinik  aborcyjnych.  SN  w  Irlandii  –  te 
działania naruszały konstytucje irlandzką. Potem zajmował się tym ETS: generalnie swoboda przepływu 
usług obejmuje także usługę aborcyjną, a ponieważ jest legalna w Wielkiej Brytanii to ETS stwierdził, że 
to legalne i prawo unijne tego nie przesądza, a tego typu działania należy interpretować jako usługi. 
Irlandczycy zażądali protokołu do Traktatu – protokół nr 17 do Traktatu z Maastricht z którego wynika, 
że  Wspólnota  nie  ma  tu  kompetencji  w  tym  zakresie  i  nie  może  podważyć  irlandzkich  gwarancji 
konstytucyjnych.  Niemniej  to  orzeczenie  i  ta  koncepcja  szerokiego  pojęcia  usługi  tkwi  w  prawie 
wspólnotowym  i  jest  pewnym  łącznikiem,  który  pozwala  odnaleźć  kompetencje  ETSu  w  bardzo 
różnych sprawach.  
 



 

W kolejnych orzeczeniach ETS już powściągliwiej się wypowiadał, odwoływał się do samego Traktatu: 

o

 

Państwa członkowskie mają kompetencję do określania właściwego poziomu ochrony zdrowia i życia 
ludzkiego  –  to  ich  kompetencja.  Nawet  jeśli    rozumie  się  szeroko  swobodę  usług  to  nie  może  to  się 
sprzeciwiać  regulacjom  krajowym.  Tu  jest  szereg  orzeczeń,  ostatnio  19  maja  2009  ETS,  w  takiej  serii 
orzeczeń  dotyczących  swobody  przepływu  kapitału,  usług  i  towarów  w  kontekście  zakładania  i 
powodzenia aptek w Europie – w wielu krajach europejskich istnieją daleko idące ograniczenia swobód 
traktatowych motywowane ochroną zdrowia ludzkiego, związane z tym, ze aptek nie może prowadzić 
ktoś  kto  nie  jest  farmaceutą,  co  jest  ograniczeniem  swobody  przepływu  kapitału  czy  usług.  
W niektórych krajach są takie przepisy, które pozwalają dziedziczyć takie uprawnienia nawet jak ktoś 
nie jest farmaceutą i może prowadzić apteki, tu jest ciekawy pejzaż prawny. ETS powiedział, że takie 
ograniczenie jest uzasadnione, bo to państwa mają określać swój właściwy standard ochrony zdrowia  
i życia ludzkiego.  

o

 

Jak widać linie orzecznictwa są różne i trudno powiedzieć jakie będzie w przyszłości. Z punktu widzenia 
praktycznego  ważne  jest  orzecznictwo,  które  powołuje  się  na  orzeczenie  w  sprawie  Gorgana  z  roku 
1991,  ale  zostało  zapoczątkowane  w  roku  1998  –  orzeczeniem  w  sprawie  Corum  Deken  –  czy 
wspólnotowa  swoboda  przepływu  pozwala  na  to,  by  można  było  jechać  do  innego  kraju  i  tam  się 
leczyć na koszt państwa, którego nie jest się obywatelem? ETS: tak, to jest objęte swobodą przepływu 
– można jechać do innego państwa i się leczyć, lecz państwo ma swobodną kompetencję do określania 
swoich polityk społecznych/zdrowotnych, a więc określania jakiego rodzaju usługi mają być dostępne, 
finansowane ze środków publicznych, przy czym pozostaje to mimo wszystko pod kontrolą ETS.  

o

 

Orzeczenie  w  sprawie  Per  vons  –  12  lipca  2001  (157/99)  –  czy  wolno  uzależnić  wydanie  zgody  na 
leczenie za granicą – czy można wymagać w świetle zasady swobody przepływu zgody, która miałaby 
być wydawana na tego typu leczenie zagranicą i czy ta zgoda ma być uprzednia czy następcza i jakie są 
warunki wydawania takiej zgody, czy to ma wynikać z prawa krajowego czy wspólnotowego. Sprawa 
dotyczyła około 30 letniego mężczyzny, który miał poważny wypadek samochody. Wpadł w śpiączkę. 
W  Holandii  nie  chciano  go  leczyć  –  twierdzono,  że  tego  typu  schorzenia  mogą  być  wyjątkowo  tylko 

background image

Ochrona zdrowia w UE 

 

  L. Bosek 

17 

 

finansowane  do  25.  roku  życia  pacjenta,  można  było  podjąć  terapię  eksperymentalną.  W  związku  
z  czym  kasa  chorych  odmówiła  zgody  na  leczenie  tego  człowieka.  Tak  się  zdarzyło,  że  rodzina  nie 
chciała się zgodzić na to i wywiozła go do Innsbrucku – tam w klinice przeszedł neurostymulację i się 
wybudził. Potem zirytował się, że tak go potraktowano i wytoczył procesy Holandii i ETS przyznał mu 
rację: wprawdzie możliwe jest w prawie krajowym, żeby uzależnić leczenie zagranicą od zgody państw, 
ta zgoda może być uprzednia (przed leczeniem a nie po), ETS powiedział jakie są warunki tej zgody – 
jeżeli  jest  zagrożone  jego  życie  lub  zdrowie  lub  zdrowie  w  stopniu  istotnym,  to  leczenie  nie  jest 
możliwe  w  kraju  nie  jest  możliwe  w  czasie  rozsądnym  to  wtedy  trzeba  przyjąć,  że  nielegalna  jest 
odmowa udzielenia zgody.  

o

 

Powyższa linia orzecznictwa dotyczy nie tylko ściśle pojętego prawa medycznego w relacjach pacjent- 
lekarz,  ale  także  określa  dalej  idące  obowiązki  całego  systemu  ochrony  zdrowia  w  poszczególnych 
krajach.  W  Polsce  implementacja  tego  orzecznictwa  jest  zagwarantowana  w  ustawie  o  finansowaniu 
świadczeń z 2004 r. – tam są tego typu przepisy z których wynika, że gwarantuje się prawo leczenia 
zagranicą przy czym wymagana jest zgoda prezesa NFZ, który może odmówić pod pewnymi warunkami 
(np.  nie  może  być  długi  czas,  który  by  zagrażał  życiu  lub  zdrowiu  pacjenta).  To  orzecznictwo  będzie 
prawdopodobnie 

skodyfikowane 

dyrektywie 

obecnie 

opracowywanej 

– 

dyrektywa  

o  transgranicznych  prawach  pacjenta  –  jej  treść  jest  ograniczenia  do  kwestii  związanej  z  opłacania 
świadczeń w perspektywie trans granicznej.  

o

 

W  tych  wyrokach  znajdziemy  wiele  szczegółowych  wskazówek  dotyczących  definicji  świadczenia 
zdrowotnego z punktu widzenia swobód traktatowych, pojęcia usługa, tam ETS się odnosi do tego czy 
można  za  usługę  potraktować  świadczenie  za  które  się  nie  płaci  –  w  ramach  systemu  państwowego 
gdzie  państwo  finansuje  szpitale  gdzie  każdy  może  uzyskać  bezumowne  świadczenie  –  czy  to  jest 
objęte  tymi  gwarancjami  –  ETS  to  pojęcie  podciąga  by  mieć  jak  najszerszą  możliwość  działania  w 
zakresie oceny tego typu usług. 

o

 

Konkretną  legislacją  są  dyrektywy,  które  szeroko  można  określić  jako  dyrektywy  transplantacyjne. 
Implementują  one  w  pewnym  sensie  zapowiedź  art.  152  ust.  4  gdzie  była  mowa  o  ochronie  
i  określaniu  standardów  w  zakresie  ochrony  obrotu  organami  ludzkimi  i  substancjami  pochodzenia 
ludzkiego.  W  tych  dyrektywach  oprócz  zagadnień  związanych  z  obrotem  ciałem  ludzkim  można 
wymienić przede wszystkim 4 dyrektywy: 



 

Dyrektywa  dotycząca  krwi  –  krew  była  tkanką  najwcześniej  wykorzystywana,  a  transplantologia 
rozwinęła  się  później  w  latach  ’70  i  ’80.  Refleksem  na  poziomie  wspólnotowym  jest  dyrektywa 
2004/23 Parlamentu – dyrektywa macierzysta/podstawowa tworząca pole kompetencyjne, które 
jest  wykonywane  przez  Komisję  kolejnymi  dyrektywami  2006/17,  2006/86  (szczegółowe 
wymagania np. jakiej wielkości mają być baniaki gdzie przechowuje się tkanki).  



 

W  tych  dyrektywach  jest  wyraźne  stwierdzenie,  że  harmonizacja  ma  charakter  częściowy  i 
minimalny: państwa  mogą określać różne  wyłączenia np. postanowić że jakichś tkanek/organów 
nie  wolno  przeszczepiać  czy  wykorzystywać  do  określonych  celów.  Dyrektywy  nie  przesądzają 
tego do jakich celów organy/tkanki mają być wykorzystywane. Z tego wynika, że państwa mogą 
decydować  o  tym  czy  jakieś  komórki  mogą  być  wykorzystywane  tylko  do  przeszczepów  czy  np. 
badań  naukowych.  Państwo  musi  tworzyć  regulacje  kontrolne  –  należy  licencjonować  ośrodki 
zajmujące  się  pobieraniem  krwi,  tkanek  czy  organów,  przechowywaniem,  dystrybucją  –  system 
przewidziany też na wypadek bankructwa tych ośrodków.  



 

Czy z problematyką transplantacji należy wiązać kwestie tradycyjnie regulowane odrębnie kwestie 
prokreacji ludzkiej? Do tych dyrektyw doklejono przepis dotyczący komórek rozrodczych – dodano 
to do reżimu transplantacyjnego. Jeszcze bardziej kontrowersyjne było to, że Komisja zdefiniowała 
komórki  rozrodcze  także  jako  embriony,  które  przebywają  poza  organizmem  kobiety  co  było 
szczególnie  kontrowersyjne  –  te  kwestie  w  żadnym  państwie  europejskim  nie  są  regulowane 
razem z transplantacją bo to jest inna sfera stosunków społecznych, która oczywiście powinna być 
reglamentowana, powinny istnieć tu pewne standardy związane z ochroną pacjentów, embrionów 
czy  informacji  genetycznej,  ale  powinno  to  być  w  odrębnej  dyrektywie.  W  Polsce  ustawa  

background image

Ochrona zdrowia w UE 

 

  L. Bosek 

18 

 

o  przeszczepianiu  komórek,  tkanek  i  narządów  z  2005  r.  implementującą  powyższą  dyrektywę 
wyłączała kwestie prokreacyjne.  
 



 

Prawo farmaceutyczne – dziedzina niezwykle rozbudowana. Zasygnalizujemy tylko niektóre regulacje: 

o

 

Rozporządzenie  Parlamentu  i  Rady  726/2004  r.  ustanawiające  Europejską  Agencję  Leków  – 
harmonizujące procedurę wydawania pozwoleń produktów leczniczych w całej Wspólnocie. 

o

 

Rozporządzenie  Parlamentu  i  Rady  z  12  grudnia  2006  r.  -  odnośnie  produktów  leczniczych 
stosowanych w pediatrii – dotyczy regulacji związanych również z eksperymentami na dzieciach.  

o

 

Największe  kontrowersje  wzbudziło  Rozporządzenie  Parlamentu  i  Rady  z  13  listopada  2007  r.  w 
sprawie  produktów  leczniczych  terapii  zaawansowanych.  To  rozporządzenie  sprowadza  się  do  tego, 
aby  na  płaszczyźnie  wspólnotowej  regulować  zastosowanie  komórek,  tkanek  ludzkich,  które  byłyby 
oznaczone jako produkty lecznicze terapii zaawansowanych. Pod to pojęcie podciąga różnego rodzaju 
produkty  biotechnologiczne,  a  więc  komórki  czy  też  linie  komórkowe  i  tego  typu  produkty 
biotechnologiczne,  które  mają  docelowo  w  przyszłości  być  realnie  zastosowane  w  medycynie,  także 
zastosowania  tych  produktów  biotechnologicznych,  które  w  niektórych  krajach  budzą  istotne 
zastrzeżenia i nie  są dopuszczalne do obrotu np. zastosowanie komórek macierzystych, które można 
produkować  w  sposób  mniej  lub  bardziej  etyczny,  pewne  zastrzeżenia  związane  z  tym 
rozporządzeniem związane jest z tym czy na płaszczyźnie wspólnotowej takie kwestie przesądzać.  To 
jest  raczej  science  fiction  bo  wyobrażamy  sobie,  że  tego  typu  produkty  mogą  być  zastosowane  do 
medycyny regeneracyjnej.  

o

 

Wszystkie  te  przepisy  znajdują  w  Polsce  swoją  implementację  w  prawie  farmaceutycznym  z  2001  r.  
Ta ustawa jest sukcesywnie nowelizowana. 
 



 

Badania kliniczne leków – eksperymenty medyczne.  

o

 

Ta kwestia jest regulowana przez dyrektywę Parlamentu i Rady z kwietnia 20/2001 r. Dyrektywa ta ma 
charakter  ramowy  –  określa  minimalne  standardy  –  by  każde  państwo  krajowe  reglamentowała  tę 
sferę życia społecznego, by eksperymenty medyczne były pod kontrolą, ma to być nadzór realny. Czyli 
trzeba zagwarantować państwowe regulacje prawne, które będą efektywnie stosowane, dlatego musi 
być do tego stworzony do tego pewien system. 

o

 

Z tych przepisów wynikają obowiązki dla państw członkowskich, jeśli dopuszczają takie eksperymenty, 
eksperymenty  na  dzieciach  czy  innych  osobach  jeśli  są  niezdolne  do  wyrażenia  zgody  –  jest  to 
szczególnie  kontrowersyjna  sfera  życia,  przyjmując  podstawowy  podział  w  zakresie  eksperymentów 
medycznych  to  tradycyjnie  wyróżnia  się  eksperymenty  lecznicze  i  nie  mające  wyraźnie  celu 
leczniczego.  Cel  leczniczy  eksperymentu  –  dana  terapie  eksperymentalna  ma  służyć  zdrowiu  danego 
pacjenta  (szuka  się  nowych  metod  jeżeli  nie  ma  innych  środków  by  pomóc).  Jeżeli  dopuszcza  się 
eksperymenty  na  osobach  niezdolnych  do  wyrażenia  zgody  to  muszą  być  zapewnione  szczegółowe 
gwarancje  bezpieczeństwa  dla  tych  osób.  Dyrektywa  nie  wyklucza  przeprowadzenia  eksperymentów 
na osobach niezdolnych do wyrażenia zgody. Trudności  wiążą się z tym, że dyrektywa abstrahuje od 
podziału  eksperymentu  badawczego  i  leczniczego,  nie  jest  jasne  czym  jest  badanie  kliniczne  leku  w 
rozumieniu  tej  dyrektywy.  Bardzo  często  badania  leków  nie  w  każdej  sytuacji  można  łatwo 
zakwalifikować czy jest to eksperyment leczniczy czy czysto badawczych.  

o

 

Ta dyrektywa zawiera obowiązek ubezpieczenia – badania kliniczne muszą być zawsze ubezpieczone. 
Jest  to  w  pewnym  sensie  niekompletne,  bo  świadczenie  ubezpieczeniowe  zależy  od  zakresu 
odpowiedzialności  sprawcy.  Wiele  zależy  od  konkretnego  ukształtowania  zasad  i  przesłanek 
odpowiedzialności  odszkodowawczej  sprawców  szkody.  Jeżeli  ta  odpowiedzialność  jest  na  zasadzie 
winy  a  nie  ryzyka  to  możemy  powiedzieć,  że  prowadzący  eksperyment  działa  w  zakresie 
dopuszczalnego ryzyka i nie odpowiada, bo nie można mu przypisać winy. Zasada odpowiedzialności 
odszkodowawczej kształtowała się na zasadzie ryzyka i tego w polskim prawie polskim brak, natomiast 
w zakresie implementacji tej dyrektywy wprowadzono obowiązek ubezpieczenia i to zawiera się nie w 
ustawie  o  zawodzie  lekarza  (gdzie  jest  zasadniczy  reżim  eksperymentu  medycznego)  tylko  w  prawie 

background image

Ochrona zdrowia w UE 

 

  L. Bosek 

19 

 

farmaceutycznym gdzie doklejono fragment o badaniach klinicznych leków. Tutaj w sposób prosty bez 
uwzględnienia instytucji prawa krajowego ta implementacja została zrobiona.  

o

 

Dyrektywa  nie  zawiera  wyraźnego  przesądzenia,  że  nie  można  płacić  za  uczestnictwo  
w eksperymencie. Jest to kwestia, którą dostrzeżono już w zasadach norymberskich, bo powiedziano, 
że  zgoda  na  eksperyment  musi  być  absolutnie  swobodna  i  świadoma.  Nie  może  być  tak,  że  ktoś 
potrzebuję na wódkę i poddaje się eksperymentom ze względu na pieniądz. Jest to dość newralgiczna 
kwestia, która powinna być rozstrzygana, lecz w prawie polskim nie ma wyraźnej regulacji.  
 



 

Własność intelektualna: 

o

 

Wspólnota  ma  kompetencję  w  zakresie  własności  intelektualnej  w  oparciu  o  przepisy  o  rynku 
wewnętrznym. W oparciu o te przepisy wydano dyrektywę biotechnologiczną – dotyczącą wynalazków 
biotechnologicznych. Określa, które procedury mogą być uznane za mające zdolność patentową. 

o

 

Dyrektywa  98/44/1998  r.  –  określa  pewien  podstawowy  reżim  regulacyjny  w  tym  zakresie. 
Implementacja tego reżimu jest w prawie farmaceutycznym (a nie autorskim czy antymonopolowym). 
co wskazuje, że funkcjonalnie chodzi tu o regulacje ochrony zdrowia. Co ciekawego w dyrektywie 



 

Art.  5  –  nie  ma  zdolności  patentowej  ciało  ludzkiej  na  żadnym  etapie  jego  formowania  się  lub 
rozwoju.  To  oznacza,  że  ciało  jako  takie  nie  może  być  przedmiotem  patentu,  nawet  gdyby  było 
ono  modyfikowano  genetycznie.  Sytuacja  nie  jest  taka  różowa,  bo  w  kolejnym  ustępie  tego 
przepisu  znajduje  się  wyłączenie  –  materiał  genetyczny  ma  zdolność  patentową.  Nie  do  końca 
wiadomo co jest materiałem biologicznym a co ciałem ludzkim.   



 

Wyłączono  pewne  procedury  związane  z  klonowaniem  ludzi.  Wprowadzono  ogólną  klauzulę 
porządku  publicznego  jako  klauzulę  generalną,  która  pozwala  ocenić  z  punktu  widzenia  zasad 
współżycia  społecznego  określoną  procedurę,  abyśmy  mogli  w  świetle  tych  ogólnych  założeń 
powiedzieć  czy  ma  to  czy  nie  ma  zdolności  patentowej.  Ta  dyrektywa  rodziła  liczne  emocje, 
została  zaskarżona,  ETS  stwierdził  jej  zgodność  z  prawem  wspólnotowym  (wyrok  377/98).  To  co 
budziło  wątpliwości  –  dyrektywa  ta  nie  wymaga  zgody  dawcy  materiału  genetycznego 
(biologicznego), aby z ciała tego dawcy ktoś np. wygenerował patent na którym zarabia. Była taka 
sprawa w Kalifornii, jedno z bardziej znanych orzeczeń na świcie (John Moore przeciwko regentom 
Uniwersytetu Kalifornijskiego), gdzie bez zgody i wiedzy pacjenta wykorzystano jego śledzionę, jej 
fragmenty  zostały  usunięte  w  związku  z  terapią,  ale  nikomu  tego  nie  powiedziano,  potem  się 
okazało,  że  uniwersytet  opracował  wynalazek,  który  bazował  na  hodowli  linii  komórkowych  ze 
śledziony tego człowieka. On się potem zorientował i rozpoczął 10 letni proces. Ostatecznie  sąd 
kalifornijski  powiedział,  że  należy  tu  preferować  interesy  tego  pacjenta,  a  interesy  przemysłu 
biotechnologicznego. Było to kontrowersyjne orzeczenie. Nie poszła skarga do Sądu Najwyższego. 
W  tym  orzeczeniu  jest  szereg  interesujących  tez  odnośnie  zdolności  patentowej  organizmów 
ludzkich,  komercjalizacji  ciała  ludzkiego.  Istnieją  pewne  kontrowersje  związane  z  rozwojem 
biotechnologii  –  kto  ma  być  beneficjentem,  dawca  materiału  czy  twórca  czy  też  całe 
społeczeństwo? Patent zakłada monopolizację dobra będącego przedmiotem patentu – nie każdy 
więc może korzystać z tego w sposób wolny. Echa tych kontrowersji, które przyszły do Europy ze 
Stanów Zjednoczonych wiązały się z dyrektywą biotechnologiczną – dostrzegano te pułapki, które 
ujawniły  się  w  tamtej  sprawie.  Ważne  też  jest  to,  by  Europa  mogła  rywalizować  na  rynku 
biotechnologicznym ze Stanami Zjednoczonymi. W związku z czym zwyciężyło ujęcie rynkowe. Ale 
kwestia  budzi  istotne  kontrowersje  choćby  w  świetle  samej  Konwencji  o  biomedycynie,  gdzie  w 
art.  22  mowa,  że  nie  wolno  wykorzystywać  ciała  ludzkiego,  także  ich  odłączonych  części  ani 
przechowywać  ich  bez  zgody  dawcy  materiału  biologicznego.  Pytanie  które  się  rodzi  –  co  z  tej 
konwencji  wynika  dla  procedur  związanych  z  unieważnianiem  patentów?  Jeżeli  ktoś  bez  mojej 
zgody  i  wiedzy  robił  patent  to  ja  będę  miał  prawo  aby  ten  patent  unieważnić  ze  względu  na 
naruszeniu moich praw.  Prawo jednak ten problem pomija. 
 
 

background image

Ochrona zdrowia w UE 

 

  L. Bosek 

20 

 



 

Ochrona danych osobowych: 

o

 

Istnieje ogólny reżim ochrony danych osobowych. Jest to przykład jak art. 152 Traktatu jest stosowany 
w praktyce, dlatego że ochrona danych osobowych także dotyka kwestii ochrony zdrowia co wyraźnie 
wynika z dyrektywy o ochronie danych osobowych z 1995 r.  

o

 

Wrażliwą daną osobową jest też informacja o stanie zdrowia człowieka, a co więcej pod tym pojęciem 
należy rozumieć informację genetyczną, która pozwala odtworzyć konstytucję genetyczną osoby, która 
była nośnikiem danej komórki czy też tkanki z której pobrano daną próbkę, ale również jej krewnych, 
które mają zbliżony genotyp.  

o

 

Toczy się debata w  wymiarze światowym na temat tego, czy ochrona genomu ludzkiego i informacji 
genetycznej  powinna  być  traktowana  jako  tego  typu  informacja,  która  może  być  kwalifikowana  jako 
dobro osobiste, dane osobowe, czy też powinno to być poddane szczególnej reglamentacji związanej 
ze szczególnym charakterem tego typu informacji, bo w wielu krajach są szczególne przepisy chroniące 
informację  genetyczną,  a  zwłaszcza  wykluczają  jakąkolwiek  ingerencję  w  genom  ludzki,  w  zapis 
genetyczny komórki rozrodczej, bo po takiej ingerencji nastąpiłyby dziedziczne zmiany, a więc nie ma 
czegoś takiego że poprawiamy lub szkodzimy konkretnej jednostce ludzkiej, tylko wywołujemy pewne 
trudne  do  kontrolowania  procesy,  które  mają  charakter  międzygeneracyjny,  możemy  albo 
spowodować,  że  potomstwo  i  dalsze  pokolenia  będą  dotknięte  uszczerbkami  spowodowanymi 
ingerencją w zapis komórki rozrodczej albo też dokonamy takiej ingerencji, która będzie powodowała, 
że dzieci będą miały 3x większe IQ i rządzić światem. Tu jest pewna pokusa, ale trzeba zwrócić uwagę z 
jakimi to się wiąże pułapkami. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Status ciała ludzkiego i jego ochrona 

 

  L. Bosek 

21 

 

16.10.09 

Wykład 9 

 
 
 

 

 

Ciało człowieka w świetle prawa 

 



 

Czym  jest  ciało  w  świetle  prawa?  Czy  ciało  jest  rzeczą,  częścią  osoby,  dobrem  osobistym,  res  extra 
commercium?  Ciało  ludzkie,  organy,  tkanki  i  komórki  są  wykorzystywane  przede  wszystkim  do  celów 
najwyższej  wagi  –  celów  transplantacyjnych,  ale  także  do  celów  kosmetycznych,  przemysłu 
farmaceutycznego. Warto sobie zadać pytanie jak to jest – czy ciało ludzkie może być komercjalizowane, 
jakie  są  tego  granice,  czy  istnieje  mechanizm  ochrony  tego  ciała  (żywego  człowieka,  zwłok  ludzkich  czy 
odłączonych części ciała ludzkiego). Co z wykorzystywaniem ciała ludzkiego do celów przemysłowych? 
 



 

Na początku powinniśmy popatrzeć jak te kwestie są unormowane  w innych systemach prawnych zanim 
przejdziemy do prawa polskiego (art. 45 k.c.). 

o

 

System common law:  



 

tu obowiązuje tradycyjna zasada, że ciało ludzkie nie może być przedmiotem praw majątkowych. 
Zasada the not proper the principle sformułowana została w 1614 r. Od tej zasady w common law 
istnieją  pewne  wyjątki  –  pewne  części  ciała  takie  jak  włosy  mogły  być  pobrane  
i komercjalizowane – na skutek twórczości ludzkiej podlegały komercjalizacji.  



 

Wyrok Sądu Najwyższego w Kalifornii z 1990 r. sprawa John Moore vs Agency of the Univecity of 
California (jeden z najbardziej znanych wyroków), gdzie potwierdzono obowiązywanie tej zasady, 
że na ciele człowieka nie można ustanowić praw majątkowych, ale także szereg interesujących tez. 
To jest sprawa biotechnologiczna – SN decydując o statusie ciała ludzkiego musiał odpowiedzieć 
na szereg pytań związanych z użyciem bezprawnie pobranych tkanek, wyprodukowania z nich linii 
komórkowych przyniosło uniwersytetowi 3 miliardy dolarów.  W tej sprawie sąd uznał, że nie ma 
podstaw do ochrony interesów majątkowych Johna Moore’a.  Jednocześnie sąd powiedział, że nie 
można  wykluczyć,  aby  interesy  tego  pacjenta  były  chronione  w  systemie  niemajątkowych 
roszczeń. Przekładając to na bliskie nam kategorie prawne można by powiedzieć, że mógłby żądać 
zadośćuczynienia  za  bezprawnie  wykorzystywane  jego  części  ciała  do  komercjalizacji 
(wyprodukowania  linii  komórkowych).  Sąd  powiedział,  że  odpowiedzialność  majątkowa  
za  naruszenie  interesów  niemajątkowych  miałaby  wynikać  z  szeroko  rozumianego  naruszenia 
obowiązków informacyjnych  – sam pacjent zezwalał, ale zgoda pacjenta jest podstawą  nie tylko 
do  objęcia  interwencji  medycznej,  ale  także  do  wykorzystania  części  ciała  ludzkiego,  nawet  do 
celów  pozamedycznych.  Jednocześnie  sąd  nie  wykluczył  całkowicie  komercjalizowania  ciała 
ludzkiego  - wypowiedział się nawet za daleko idącą komercjalizacją, powiedział bowiem szczerze 
że jego orzeczenie ma na celu rozwój przemysłu biotechnologicznego/farmaceutycznego poprzez 
ograniczenie  roszczeń,  których  ciało  jest  wykorzystywane  i  uniemożliwić  tym  osobom 
unieważnianie  patentów,  które  są  udzielane,  a  które  to  mają  służyć  rozwoju  nauki  i  badań 
użytecznych społecznie. Sąd określił pewien rozkład ryzyka w społeczeństwie związany z pewnymi 
bezprawnymi  zachowaniami  –  w  interesie  społeczeństwa  jest  to  by  pacjent  nie  mógł  uzyskiwać 
udziału w komercjalizacji swojego ciała. Sąd też z drugiej strony powiedział, że nie jest wykluczone 
żeby przepisy prawa określały w jakim zakresie ciało ludzkie mogłoby być traktowane jako interes 
majątkowy,  jako  rzecz,  ale  to  musi  wynikać  z  przepisów  prawa,  w  przeciwnym  razie  stosujemy 
ogólną regułę, że ciało ludzkie nie może być przedmiotem praw majątkowych. 

Status ciała ludzkiego i jego ochrona 

background image

Status ciała ludzkiego i jego ochrona 

 

  L. Bosek 

22 

 



 

[14:15]  Zawarto  multiminionową  ugodę  z  rodzicami  zmarłych  dzieci,  których  mózgi  zostały 
wykorzystane  do  działalności  pozamedycznej  –  instytucje  medyczne  przewidując  przegranie 
procesu z tytułu dóbr osobistych w związku z wykorzystaniem ciała dzieci zawarł ugodę. 

o

 

Można  zauważyć,  że  w  systemach  common  law  jest  wyraźna  tendencja,  aby  w  ramach  wyjątków 
niekomercjalizacji  ciała  ludzkiego  dopuszczać  traktowanie  ciała  ludzkiego  jako  przedmiotu  obrotu 
cywilnoprawnego i dopuszczać w jakimś sensie komercjalizowanie części ciała ludzkiego np. angielska 
ustawa  transplantacyjna  z  2004  r.  pozwala  na  handel  kontrolowanym  materiałem  –  komórkami, 
tkankami  i  organami  do  przeszczepów,  ale  pod  pewnymi  warunkami  (podmiotowymi  
i przedmiotowymi). Pewne podmioty mogą na podstawie licencji handlować organami co do zasady do 
celów  transplantacyjnych.  Z  drugiej  strony  ustawodawstwo  brytyjskie  jest  krytykowane  m.in.  przez 
Parlament  Europejskie  co  jest  związane  z  tym,  że  brytyjskie  kliniki  leczenia  niepłodności  skupują 
komórki  jajowe  od  osób  z  Rumunii,  od  studentek  itd.  [17:25  brak].  Rezolucja  z  10  maja  2005  r.  
w sprawie handlu ludzkimi komórkami jajowymi. Pokazuje to, że tematyka jest bardzo kontrowersyjna 
i taka próba komercjalizacji ciała ludzkiego nie spotyka się z powszechną akceptacją.  

o

 

W prawie niemieckim punktem wyjścia w kwestii ciała ludzkiego jest konstytucja. Każde rozumowanie 
prawnicze rozpoczyna się od analizy gwarancji konstytucyjnych. W przypadku ciała ludzkiego art. 1 ust. 
1  ustawy  zasadniczej  mówiący  o  godności  ludzkiej.  Tu  mówi  się,  że  skoro  sam  człowiek  w  żadnym 
wypadku  nie  może  być  przedmiotem  praw  majątkowych  (jest  podmiotem  prawa  a  nie  jego 
przedmiotem)  to  ciało  ludzkie  nie  może  być  w  żadnym  wypadku  traktowane  jako  przedmiot  obrotu 
cywilnoprawnego. Nie jest to też coś zewnętrznego względem człowieka, lecz konstytutywny element 
samego  człowieka.  Niemcy  przyjmują,  że  zasada  niekomercjalizowania  ciała  ludzkiego  nie  ma 
zastosowania  kiedy  części  ciała  ludzkiego  są  od  człowieka  odłączone,  kiedy  mamy  do  czynienia  
z  komórkami  czy  tkankami  pobranymi  z  ciała  ludzkiego  –  jest  to  generalna  zasada  dotycząca  ciała 
ludzkiego  (a  nie  dotycząca  np.  tylko  włosów  jak  w  Anglii).  Tę  zasadę  potwierdził  Federalny  Sąd 
Najwyższy  RFN  wyrokiem  z  09.11.1993  r.,  gdzie  przyjął,  że  ciało  ludzkie  jako  takie  nie  może  być 
przedmiotem  obrotu,  ale  jednocześnie  stwierdził,  że  jeżeli  mamy  do  czynienia  z  częściami  ciała 
ludzkiego, które są odłączone ale tylko przejściowo po to, aby je następnie połączyć z ciałem ludzkim 
(np.  do  celów  transplantacyjnych  czy  prokreacyjnych)  to wtedy  musimy  traktowac  te  elementy  ciała 
ludzkiego  jako  ciało  ludzkie  (jako  nośnik  dóbr  osobistych,  praw  niemajątkowych).  Jest  to  związane  
z odpowiedzialnością odszkodowawczą za integralność cielesną (paragraf 823 BGB i 847 BGB służący 
ochronie praw niemajątkowych w przypadku czynów niedozwolonych skierowanych na ciało ludzkie). 
Paragraf 823 BGB jest w istotnym zakresie podobny do art. 443 i 445 k.c. które mówią nie o naruszeniu 
dóbr i odpowiedzialności za osobie, jednocześnie mówią o odpowiedzialności nie tylko za naruszenie 
zdrowia czy integralności cielesnej, ale mówią o naruszeniu ciała. Zwykle jest to interpretowane jako 
ochrona przed naruszeniem integralności cielesnej (napastnik kogoś bije, amputuje komuś bezprawnie 
krew), ale literalnie czytając art. 444 widać wyraźnie że jest mowa jednak nie o integralności cielesnej 
ale o naruszenia ciała. Czy o naruszeniu ciała można mówić także wtedy gdy odnosi się do odłączonej 
części  ciała,  np.  nerek  pobranych  do  transplantacji?  Federalny  Sad  Najwyższy  mówi,  ze  odłączone 
części  ciała  ludzkiego  są  elementem  osobistości,  która  się  materializuje  w  cielesności  (…)”.  
W konsekwencji sąd zasądził nieumyślne zniszczenie w tym przypadku zamrożonego nasienia na 7.000 
marek tytułem zadośćuczynienia. 

o

 

Czy  można  sobie  wyobrazić  tu  także  odpowiedzialność  w  postaci  odszkodowania?  Jak  tu  wymierzyć 
szkodę? Podobne stanowisko jak prawo niemieckie zajmuje prawo  austriackie i szwajcarskie. Par 16 
ABGB – „§ 16. Jeder Mensch hat angeborne, schon durch die Vernunft einleuchtende Rechte, und ist 
daher als  eine Person zu betrachten. Sklaverei oder Leibeigenschaft, und die Ausübung einer darauf 
sich  beziehenden  Macht  wird  in  diesen  Ländern  nicht  gestattet.“  Z  tej  normy  wywodzona  jest  teza,  
że  sam  człowiek  nie  może  być  przedmiotem  prawa.  W  związku  z  tym  nie  jest  co  do  zasady  możliwe 
skomercjalizowanie samego człowieka (chociaż w ślad za Niemcami Austriacy przyjmują, że odłączone 
części  ciała  człowieka  powinny  być  traktowane  jako  rzecz  –  odłączenie  ciała  ludzkiego  zmienia  jego 
status).  Ani  w  Niemczech,  ani  w  Austrii  ani  w  systemie  common  law,  z  kolei  zwłoki  ludzkie  nie  są 

background image

Status ciała ludzkiego i jego ochrona 

 

  L. Bosek 

23 

 

traktowane jak rzecz – brak ścisłego związku z osobą nie jest decydujący o tym czy mamy do czynienia 
z ciałem ludzkim czy też z rzeczą. Nawet rozumując ściśle moglibyśmy powiedzieć, że zwłoki ludzkie to 
nie jest osoba, szczątki, pozostałość osoby, a w związku  z tym być może nie byłoby racji ku temu by 
chronić  zwłoki  ludzkie  jako  pozostałość  osoby.  Jednakże  one  są  traktowane  jako  pozostałość 
osobowości,  element,  który  nie  podlega  komercjalizacji  i  on  jest  bardzo  różnie  chroniony  
np. w Niemczech przyjmuje się, że z racji gasnącej stopniowo godności ludzkiej (chronionej również po 
śmierci)  nie  tylko  prawa  autorskie  wraz  ze  śmiercią  nie  wygasają,  ale  także  ciału  ludzkiemu  i  jemu 
szczątkom  przysługuje  pewien  poziom  respektu  który  jest  wymagany  przez  normy  konstytucyjne 
(raczej  normy  publicznoprawne  są  stosowane  do  ochrony  ciała  ludzkiego,  przede  wszystkim  prawo 
karne czy administracyjne).  

o

 

Prawo  francuskie  –  w  zdecydowany  sposób  odrzuca  jakąkolwiek  postać  uprzedmiotowienia  ciała 
ludzkiego, a także jego odłączonym częściom. Mówi się, że ciało ludzkie – substratem osoby – i z tym 
związana  jest  szczegółowa  regulacja  tych  kwestii  w  k.c.  –  Francuzi  w  1994  r.  uzupełnili  Kodeks 
Napoleona  o  art.  16  –  16.9,  wskazując  jednocześnie,  że  są  to  przepisy  bezwzględnie  obowiązujące. 
Uznaje się to za bardzo ważny wyraz ochrony interesów, ochrony praw człowieka.  



 

Warto zacytować te przepisy: 

 

Art. 16.1 – „Każdy ma prawo do poszanowania swego ciała. Ciało ludzkie jest nienaruszalne. 
Ciało  ludzkie  i  jego  elementy  i  produkty  z  ciała  nie  mogą  być  przedmiotem  praw 
majątkowych.”  Jest  to  daleko  idące  stwierdzenie  –  nie  tylko  ciało  ludzkie  rozumiane  jako 
człowiek, ale także odłączone elementy ciała ludzkiego.  

 

16.5 – „Umowy, których skutkiem jest nadanie wartości majątkowej ciału ludzkiemu albo jego 
części  są  nieważne.”  Sankcja  ta  ma  na  celu  zapobiegnięciu  obejściom  normy  z  art.  16.1  – 
wyjęcie poza zakres swobody umów problemu komercjalizacji ciała ludzkiego.  

 

Art.  16.6  –  „Żadne  wynagrodzenie  nie  może  być  przyznane  osobie,  która  wyraziła  zgodę  na 
poddanie  się  eksperymentowi,  na  pobranie  części  ciała  ludzkiego  i  pozyskania  produktu  
z niego.”  

 

Art. 16.7 – „Wszystkie umowy odnoszące się do prokreacji czy ciąży na rzecz innej osoby są 
nieważne.  Żadne  informacje  umożliwiające  identyfikację  dawcy  części  produktu  z  ciała  nie 
mogą być ujawniane.”  



 

W  doktrynie  francuskiej  jest  dużo  mocnych  obrazowych  określeń,  które  kwestionują  odmienne 
zapatrywania, ale z drugiej strony czytając kodeks cywilny czy kodeks zdrowia publicznego, można 
też  znaleźć  normy  które  przesądzają  o  komercjalizacji  ciała  ludzkiego  (dla  produktów 
farmaceutycznych).  



 

Art.  1386.12  KN  –  dotyczy  odpowiedzialności  za  produkt  niebezpieczny  z  ciała  ludzkiego.  Sam 
francuski  ustawodawca  godzi  się  z  sytuacją,  że  można  z  ciała  ludzkiego  tworzyć  produkty  (które 
siłą  rzeczy  są  przedmiotem  obrotu  komercyjnego).  Ze  względu  na  ryzyko,  które  może  się  z  tym 
wiązać jest tworzona szczególna ochrona. Na usprawiedliwienie ustawodawcy można dodać, że to 
ETS  przyjął  w  wyroku  o  sygn.  C  183/00  w  sprawie  Sangers  –  krew  może  być  traktowana  jako 
produkt  niebezpieczny.  To  jest  interesujące,  sama  krew  nie  jest  produktem,  lecz  częścią  ciała 
ludzkiego, tkanka, która zasadniczo jako taka nie jest produktem, dopiero z niej można wytworzyć 
różne produkty farmaceutyczne czy produkty przemysłowe.  
 



 

Co  wynika  z  tego  przeglądu  prawno  porównawczego  –  ujawnia  konkretne  wniosku,  które  można 
wykorzystać do interpretacji prawa polskiego: 

o

 

Zdecydowanie dominuje koncepcja traktująca ciało ludzkie, rozumiane jako dobro, które nie podlega 
komercjalizacji,  jako  coś  co  nie  może  być  przedmiotem  praw  majątkowych.  Jest  pewna  dyskusja 
pomiędzy  poszczególnymi  jurysdykcjami  jak  daleko  zasada  niekomercjalizacji  ciała  ludzkiego  i  nie 
tworzenia praw majątkowych na ciele ludzkim sięga. Widać wyraźnie, że granicą nieprzekraczalną jest 
ciało ludzkie osoby żyjącej, ale czy odłączone i przetworzone części ciała ludzkiego winny być wolne od 

background image

Status ciała ludzkiego i jego ochrona 

 

  L. Bosek 

24 

 

komercjalizacji?  Przeważa  tendencja,  że  także  odłączone  części  ciała  ludzkiego  są  wyłączone  
z komercjalizacji, ponieważ ciało ludzkie nie traci swojego charakteru. 
 



 

W prawie polskim: 

o

 

Można  sięgnąć  podobnie  jak  Niemcy  do  art.  30  Konstytucji  mówiący  o  gwarancji  godności  ludzkiej  
i powiedzieć, że sam człowiek jak również jego ciało nie może być przedmiotem praw majątkowych.  

o

 

Są  również  inne  uzasadnienia  tej  tezy  –  najczęściej  uzasadnia  się,  że  jest  to  nieuzasadnione 
etycznie/społeczne.  

o

 

Co do odłączonych części ciała ludzkiego – dominuje  stanowisko, że odłączone części ciała ludzkiego 
nie mogą być traktowane jako rzecz w rozumieniu art. 45 k.c. Zauważono jednak, że są taki elementy 
ciała  ludzkiego  co  do  których  nie  istnieje  istotne  zagrożenie  dla  dóbr  osobistych  np.  włosy  – 
komercjalizacja włosów i traktowanie ich jako rzecz po odłączeniu ciała jest tradycyjnie dopuszczalne. 
Przyjmuje się, że włosy czy szkielety ludzkie mogą być do celów niekomercyjnych wykorzystywane (np. 
cele dydaktyczne na Akademii Medycznej). Są tendencje, że szkielet zastępuje się jakimiś substytutami 
z tworzyw sztucznych. 

o

 

Jeżeli nie rzeczą to czym jest ciało ludzkie na gruncie prawa polskiego? Nie ma jednolitej odpowiedzi: 



 

Wypowiedź  doktrynalna  –  ciało  ludzkie  to  jest  coś  bliskiego  z  dobrem  osobistym,  szczególny 
nośnik dóbr osobistych, na którym nie można ustanawiać żadnych praw majątkowych, nie można 
ustanawiać  również  praw  obligacyjnych.  Tę  tezę  wyprowadza  się  z  ogólniejszych  założeń, 
natomiast  nie  ma  jakiejś  wyraźnej  podstawy  jak  w  prawie  francuskim,  niemniej  zdecydowanie 
dominuje  taki  pogląd,  że  ani  ciało  ludzkie  nie  jest  rzeczą  ani  nie  może  być  przedmiotem  praw 
majątkowych.  Na  poparcie  tej  tezy  można  powołać  art.  21  Konwencji  o  prawach  człowieka  
i biomedycynie. Ta konwencja jest przez Polskę podpisana 18 lat temu i wywiera skutki w polskim 
systemie  prawnym,  choć  jest  nieratyfikowana  (brak  zastosowania  bezpośredniego).  Art.  21 
Konwencji o biomedycynie wyklucza komercjalizację ciała ludzkiego i jego części. „Ciało ludzkie i 
jego części nie mogą być przedmiotem komercjalizacji.” Podobna teza w art. 3 ust. 2 Karty Praw 
Podstawowych. Czy można powiedzieć, że ciało ludzkie jest dobrem osobistym?  

 

Problem:  dobra  osobiste  są  niezbywalne.  Z  tej  perspektywy  musielibyśmy  powiedzieć,  
że byłby problem gdybyśmy komuś chcieli podarować nerkę. Cechą ciała ludzkiego jest też to, 
ze  jest  indywidualne  –  zawiera  indywidualną  informację  genetyczną.  Mielibyśmy  kłopot 
definicyjny, bo dobra osobiste są niematerialne. Albo trzeba by było przyjąć szerszą definicję 
dobra osobistego. Z tego może wynikać teza, że jest to coś bliskiego dobrom osobistym, choć 
niekoniecznie dobro osobiste.  



 

Dlatego  stawiamy  dalsze  pytanie  –  jak  chronić  ciało  ludzkie,  zwłaszcza  odłączone  części?  
Czy  odłączona  część  ciała  ludzkiego  zmienia  status  z  powodu  samego  odłączenia?  Czy 
przetworzenie ciała ludzkiego może powodować zmianę normatywną? Jeśli idzie o zwłoki to jest 
przekonanie,  że  zwłoki  nie  są  rzeczą,  lecz  pozostałość  osobowości  (prof.  Pazdan)  –  co  do 
odłączonych  części  ciała  ludzkiego  –  możemy  przyjąć,  że  jest  tu  jakaś  zmiana  wynikająca  z  faktu 
odłączenia, ale to jest nieprzekonywujące – ciało ludzkie nie zmienia statusu z powodu odłączenia, 
a  że  nie  ma  normy  prawnej  wiążącej  szczególne  skutki  z  faktu  odłączenia  to  trzeba  powiedzieć,  
że  także  odłączone  części  ciała  ludzkiego  są  nośnikiem  dóbr  osobistych  a  nie  rzeczą  czy  quasi 
rzeczą.  



 

Czy  podobnie  powinniśmy  traktować  elementy  ciała  ludzkiego  już  przetworzone  (do  celów 
terapeutycznych  czy  innych)  –  tu  można  mieć  wątpliwości,  ponieważ  kodeks  cywilny  wskazuje,  
że  z  faktem  przetworzenia  mogą  być  wiązane  szczególne  skutki.  Fakt  przetworzenia  
i  wypreparowanie  pewnego  produktu  farmaceutycznego  czy  innego  rzutuje  na  sam  status  tego 
ciała  ludzkiego,  chociaż  teoretycznie  mogła  by  powstać  kolizja  kto  ma  prawo  do  tego  produktu. 
Moim  zdaniem  granicę  w  tym  miejscu  można  postawić  mówiąc  racjonalnie,  że  o  ile  odłączone 

części  ciała  ludzkiego  to  wciąż  ciało  ludzkie  z  bliskim  dobrom  osobistym  statusem,  ale  w 

background image

Status ciała ludzkiego i jego ochrona 

 

  L. Bosek 

25 

 

wypadku przetworzonych elementów trzeba ewidentnie powiedzieć, że to są odrębne rzeczy w 

rozumieniu  art.  45  k.c.  To  rozumowanie  można  poprzeć  analizą  prawa  farmaceutycznego 
definiującego  materiał  biologiczny,  co  jest  konsekwencją  dyrektyw  np.  dyrektywy 
biotechnologicznej z 1998 r. (art. 3) definiującej czym jest materiał biologiczny, a nawet idzie dalej 
bo  mówi,  ze  materiał  biologiczny  (dla  celów  patentowania)  to  pewna  substancja  pochodzenia 
ludzkiego  –  szerokie  pojęcie,  które  mogłoby  wskazywać,  że  nawet  nie  tylko  produkty  już 
przetworzone,  ale  może  też  odłączone  części  ciała  ludzkiego  mogłyby  być  traktowane  w 
perspektywie 

quasi-rzeczowej.  

Ale  jest  to  zawodne  rozumowanie,  te  przepisy  definiują  tylko  czym  jest  materiał  biologiczny  na 
temat  nie  decydują  o  jego  statusie  cywilnoprawnym.  Orzeczenie  ETS  –  C  377/98  Holandia 

przeciwko  Parlamentowi  i  Radzie  z  9.10.2001  r.  W  wyroku  tym  padł  cały  szereg  ważnych 
stwierdzeń,  mianowicie,  że  swoista  komercjalizacja  odłączonych  elementów  ciała  ludzkiego, 
nawet  jeżeli  jest  prowadzona  bez  zgody  pacjenta,  nie  narusza  prawa  wspólnotowego.  W  ten 
sposób ETS oddalił zarzut Holandii, że w ogóle dyrektywa narusza podstawowe gwarancje prawa 
człowieka  bo  pozwala  na  komercjalizację  odłączonych  części  ciała  ludzkiego  za  pomocą 
mechanizmu  prawa  patentowego,  a  poza  tym  przyjął,  że  dyrektywa  nie  nakazuje  uzyskiwania 
zgody pacjenta, żeby patentować wynalazki z użyciem ciała tego pacjenta. Daleko idąca teza, ETS 
powiedział,  
że  dyrektywa  tego  nie  reguluje  –  państwa  mogą  wprowadzać  wymóg  takiej  zgody.  W  Polsce 
przepisano dyrektywę i nikt się nad tym nie zastanawiał co powoduje, że można korzystać z ciała 
pacjenta,  stworzenia  pewnego  produktu  biotechnologicznego,  z  którego  ktoś  będzie  czerpał 
korzyści  z  wyjątkiem  pacjenta.  Ostatnio  pytanie  prejudycjalne  Federalnego  Sądu  Niemieckiego  
z  17.12.2009  r.  o  to,  czym  np.  są  komórki  macierzyste,  czym  są  embriony  ludzkie  w  rozumieniu 
dyrektywy, czyli jaka jest granica komercjalizacji na podstawie tej dyrektywy. ETS będzie się musiał 
w najbliższym czasie wypowiedzieć na temat wykładni art. 5 i 6 dyrektywy biotechnologicznej.  
 



 

Co byśmy polecili naszemu klientowi gdyby przyszedł i zapytał o poradę w związku z tym, ze domyśla się,  
że szpital,  w którym był leczony, usunął mu coś niekoniecznego do życia i on  ma podejrzenia, że to jego 
ciało  jest  wykorzystywane  do  celów  naukowych  w  Akademii  czy  też  zostało  zbyte  na  rzecz  firmy 
kosmetycznej. Co poradzimy klientowi?  

o

 

Art. 415 k.c.? Czy można domagać się odszkodowania na ogólnej formule deliktu? Jak wykazać szkodę? 
Szkoda w rozumieniu 415 k.c. jest szkoda majątkowa – trudno powiedzieć, ż element ciała ludzkiego 
jest interesem majątkowym. Chyba, że ktoś obroniłby tezę, że element ciała ludzkiego po odłączeniu 
jest rzeczą i wtedy skoro ktoś wykorzystał tę rzecz to naruszył nasze prawo.  

o

 

Art.  444  k.c.?  Szkoda  na  osobie  –  naruszenie  życia,  zdrowia,  integralności,  wolności.  Szczególnie 
kwalifikowane  interesy  podlegające  najsilniejszej  ochronie  konstytucyjnej,  cywilnej  i  karnej  w 
przeciwieństwie do ogólnej ochrony dóbr osobistych, która jest słabsza ale szersza (art. 448 k.c.). 444 
k.c. mówi o konsekwencjach majątkowych szkody – w przypadku wykorzystania ciała ludzkiego da się 
wykazać tę szkodę, ale to nie jest ta szkoda o którą nam chodzi, związaną z samym wykorzystaniem 
ciała ludzkiego.  

o

 

Czy  art.  445  k.c.  wejdzie  w  rachubę  gdyby  ktoś  wykorzystał  zaatakowaną  przez  nowotwór  nerkę  i 
uczynił  przedmiotem  komercjalizacji?  445  k.c.  tradycyjnie  jest  stosowany  do  ochrony  dobra 
osobistego, a jeżeli ciała tak nie traktujemy to jest problem z zastosowaniem tego przepisu 

o

 

Z  Konstytucji?  Raczej  wątpliwe  jest  zastosowanie  jej  bezpośrednio,  możliwe  jedynie  gdy  jest 
naruszenie  przy  wykorzystaniu  władzy  publicznej.  Moglibyśmy  zastosować  art.  77  ust.  1  Konstytucji, 
który  mówi  szeroko  o  szkodzie  -  01.09.2006  r.  w  sprawie  SK  14/05  powiedział,  że  te  interesy 
konstytutywne  dla  osobowości  człowieka,  które  doktrynalnie  określamy  jako  szkoda  na  osobie, 
podlegają  ochronie  konstytucyjnej  w  oparciu  o  art.  77  ust.  1  Konstytucji.  Orzeczenie  to  dotyczy 
przedawnienia roszczeń w związku ze szkodami medycznymi.  

background image

Status ciała ludzkiego i jego ochrona 

 

  L. Bosek 

26 

 

o

 

Moim  zdaniem  art.  445  k.c.  mógłby  znaleźć  zastosowanie.  Można  bronić  tezy,  że  przedmiotem 
ochrony  tego  przepisy  jest  również  samo  ciało  ze  względu  na  funkcje  ochronne  tego  przepisu. 
Dodatkowo można argumentować, że tu jest interes związany z integralnością ciała tego człowieka. Na 
poparcie tej tezy można powołać art. 22 Konwencji o biomedycynie (przepis po art. 21 mówiącego o 
niekomercjalizacji ciała i jego części) – niedopuszczalne jest wykorzystanie ciała ludzkiego bez zgody. 
W  tym  przepisie  wskazówka,  że  w  tym  zakresie  jest  chroniona  autonomia  pacjenta  (jest  dobrem 
osobistym chronionym przez art. 444 i 445 k.c). 

o

 

A art. 448 k.c. ? Jest to bardziej ogólna podstawa i można zmieścić to w prawie do wyrażania zgody na 
zabieg lekarski. Ale popatrzmy że zgoda w prawie polskim jest rozumiana ściśle – przedmiotem zgody 
jest zgoda na interwencję medyczną oraz na skutki i ryzyka związane z tą interwencją a nie jakieś tam 
dalsze  skutki.  Dobry  pełnomocnik  drugiej  strony  nam  to  wytknie,  że  zgoda  nie  dotyczy  tego  co  ma 
miejsce później. Lekarz ma obowiązek informować o konsekwencjach wysoko prawdopodobnych i te 
które wiążą się z dużym ryzykiem, alternatywnych metodach leczenia, ale czy ma informować o każdej 
konsekwencji  medycznej?  Jest  to  wątpliwe  czy  lekarz  ma  straszyć  pacjenta  czy  istnieje  1  na  milion 
szansa  na  komplikację.  Bardzo  często  taka  informacja  szkodzi  tej  autonomii  bo  pacjent  dostaję  zbyt 
dużo  informacji  o  możliwych  ryzykach  i  pacjent  nie  rozumienie  sensu  tej  interwencji  medycznej.  Czy 
też ustawa o zawodzie lekarza wyraża 2 kolidujące wartości – albo informacja przejrzysta i jasna czy 
też  dostarcza  mu  się  tak  jak  w  prawie  amerykańskim  książkę  z  ryzykami  i  niech  pan  sobie  czyta  i 
podpisuje.  

o

 

Ważnym kierunkiem poszukiwania ochrony jest ustawa o prawach pacjenta  - art. 4 ustawy o prawach 

pacjenta mówi o prawie zadośćuczynienia w przypadku zawinionego naruszenia prawa pacjenta. Jeżeli 
przyjmiemy,  że  prawem  pacjenta  jest  kontrolowanie  swojego  ciała  to  tak.  Art.  4  może  stanowić 
podstawę odpowiedzialności za samą krzywdę per se. Nie tylko zawinione naruszenie praw pacjenta , 
ale dodatkowo jeszcze krzywda. A poza tym odesłanie do art. 448 k.c. – definitywnie trzeba pokazać 
jakie interesy zostały naruszone, w tym wypadku interesy majątkowe.  
 



 

Zastanówmy  się  nad  sytuacją,  że  zmarło  dziecko  w  szpitalu  i  teraz  ktoś  wykorzystał  ciało  dziecka  do 
nieuzgodnionych badań, jakie roszczenia?  

o

 

W  Polsce  dominuje  koncepcja,  że  nie  podlegają  ochronie  dobra  osobiste  zmarłego  (nie  ma 
przyjmowania  koncepcji  niemieckiej  stopniowej  godności)  tylko  ochronie  podlega  ochrona  dóbr 
osobistych  bliskich  jako  kult  pamięci  osób  bliskich.  Jest  to  bardzo  silnie  chroniony  interes.  W  Polsce 
ochrona  idzie  właśnie  poprzez  ochronę  dóbr  osobistych  osób  najbliższych.  Przesłanką:  zawinione 
naruszenie. Podstawą byłby art. 448 k.c.  

o

 

Art.  4  ustawy  o  prawie  pacjenta,  gdyby  ta  ustawa  była  lepiej  napisana,  bo  ten  przepis  chroni  prawa 
pacjenta, a tu rodzice nie są pacjentami. Wydaje się, że jednak nie da się wykluczyć zastosowania tego 
przepisu. Paragraf 2 art. 4 -  przypadku śmierci pacjenta można domagać się ochrony. 

o

 

Czy  art.  448  k.c.?  Dominuje  pogląd,  że  obowiązująca  ustawa  o  zakładach  opieki  zdrowotnej  art.  19a 
jest  odpowiednikiem  art.  4  ustawy  o  prawach  pacjenta  –  przeważa  pogląd,  że  to  są  odrębne 
roszczenia,  to  po  co  odesłanie  do  art.  448  k.c.?  Może  to  zwiększyć  szanse  pacjenta  w  przypadku 
problemu z wykazaniem krzywdy czy dobra osobistego.  
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Umowa o świadczenie medyczne 

 

  L. Bosek 

27 

 

 

 
 



 

Umowa o świadczenie medyczne (świadczenie lekarskie) nie jest uregulowana w polskim prawie. Gdzie w 
kodeksie  cywilnym  można  zakotwiczyć  tę  umowę?  Art.  750  k.c.  –  przepis  pozwalający  na  odpowiednie 
stosowanie  przepisów  o  zlecenie  do  umów  o  świadczenie  usług.  Świadczenie  usług  zdrowotnej  to  jest 
świadczenie  usługi  w  rozumieniu  art.  750  k.c.  Z  perspektywy  medycznej  czy  aksjologicznej  moglibyśmy 
powiedzieć, że ratowanie ludzkiego życia, leczenie to niekoniecznie usługi. Jednak nie tylko z perspektywy 
prawa  wspólnotowego,  gdzie  ETS  nawet  aborcję  uznaje  za  usługę,  to  trzeba  przyjąć,  że  świadczenie 
medyczne jest usługą i może być przedmiotem cywilnoprawnej umowy o świadczenie medyczne. 
 



 

To jest punkt wyjścia, wiemy tylko, że przepisy o zleceniu odpowiednio się stosuje. Ale co więcej możemy 
wysnuć  z  tego  uregulowania?  Stosuje  się  odpowiednio  –  nawet  nie  wiemy,  które  przepisy  się  stosuje.  
W dyskusji na temat umowy o świadczenie medyczne istotne są dwa problemy: 

o

 

Czy  umowa  o  świadczenie  medyczne  obejmuje  tylko  te  sytuacje  kiedy  świadczenie  medyczne  ma 
miejsce  w  prywatnej  służbie  zdrowia  (przychodzimy  do  prywatnej  kliniki,  podpisujemy  umowę  i  ona 
jest podstawą świadczenia medycznego) czy też w ogóle stosunki między lekarzem a pacjentem mają 
naturę kontraktową – nawet jęli nie ma kontraktu pisemnego to jest kontrakt zawarty dorozumianie 
(per  facta  conculudentia).    Jeżeli  zajmiemy  pierwsze  stanowisko  –  że  to  jest  stosunek  wynikający  z 
ustawy, ale niekontrastowy to brak problematyki umowy o świadczenie medyczne, albo też powiemy, 
że ma ograniczone działanie (kiedy pacjent jest leczony w ramach prywatnej służby zdrowia).   

o

 

Problem zgody na świadczenie medyczne i jej stosunek do umowy o świadczenie medyczne i związana 
z tym kwestia ustalania przepisów, których kontrakt nie może w ogóle modyfikować – jakie przepisy w 
zakresie  prawa  medycznego  mają  charakter  względnie  obowiązujący,  gdzie  występuje  swoboda 
kontraktowa. 
 



 

Stosunki w ramach publicznej służby zdrowia między lekarzem a pacjentem należy uznawać za stosunki 

zobowiązaniowe – nie ma wątpliwości, że tu mamy stosunek cywilnoprawny (obligacyjny) między dwoma 
równorzędnymi podmiotami. Należy się opowiedzieć za poglądem, że to stosunek kontraktowy, oczywiście 
może powstać stosunek deliktowy, ale zasadniczo to jest kontrakt.  

o

 

Nie  jest  to  pogląd  bezdyskusyjny,  można  twierdzić,  że  są  to  stosunki  pozakontraktowe,  wówczas 
powołuje  się  argument,  że  pacjent  nie  zawiera  żadnej  umowy  z  instytucją  medyczną  i  nie  należy 
przyjmować,  że  ta  umowa  jest  zawarta  w  sposób  dorozumiany  (ani  płacenie  składek  i  świadczeń 
zdrowotnych  nie  może  świadczyć  o  świadczeniu  ekwiwalentnym,  nie  stanowi  podstawy  roszczenia). 
Tak np. jest we Francji – dominuje stanowisko, że to stosunku quasi-administracyjne. W Polsce trudno 
byłoby  taki  pogląd  zaakceptować.  Nawet  wtedy  kiedy  NFZ  zawiera  umowę  ze  świadczeniodawcą  to 
wtedy też można rozumieć, że jest to umowa na rzecz osoby trzeciej i na podstawie tej umowy można 
domagać  się  określonych  świadczeń,  których  ten  świadczeniodawca  zakontraktował  (oczywiście  nie 
można do wszystkiego, nie ma prawa bezwzględnego do jakiegokolwiek świadczenia). 
 



 

Należy  odróżnić  stosunek  obligacyjny,  który  ma  różne  elementy  –  podmioty,  przedmioty,  świadczenie, 
uboczne świadczenie itd., od problematyki zgody. Zgoda to coś więcej niż element wpływający na ważność 
umowy  tzn.  umowa  o  świadczenie  medyczne  opisuje  uprawnienia  i  obowiązki,  ale  pacjent  zawsze  
w  ramach  stosunku  ukształtowanego  zgodnie  z  art.  56  k.c.  także  przez  zasady  współżycia  społecznego  i 
treść obowiązującego prawa, zachowuje prawo osobiste  swojej integralności  fizycznej i podmiotowości – 
pacjent  zawsze  może  sprzeciwić  się  świadczeniu  medycznego,  zażądać  nawet  przerwania  określonego 
świadczenia  jeśli  jest  nawet  realizowane.  W  ramach  projektu  europejskiego  kodeksu  cywilnego  nie 
wyróżnia  się  zgody,  nie  wyróżnia  się  jakie  elementy  należą  do  treści  umowy  a  jakie  do  dóbr  osobistych 
pacjenta.  Autorzy  ograniczyli  się  do  wskazania,  że  pacjent  ma  zawsze  prawo  do  decydowania  czy 

Umowa o świadczenie medyczne 

background image

Umowa o świadczenie medyczne 

 

  L. Bosek 

28 

 

świadczenie  ma  być  udzielone  czy  nie,  jak  również  pacjent  zawsze  ma  być  informowany  o 
ryzykach/ewentualnych innych możliwościach (informed consent).  
 



 

Kształt umowy o świadczenie medyczne: 

o

 

Trzeba  odpowiedzieć  najpierw  na  pytanie  jakie  są  granice  kompetencji  stron  do  zawierania  umów  
o  świadczenie  lekarskie?  Przede  wszystkim  decydują  elementy  podmiotowe  –  to,  czy  strona 
kontraktująca ma zdolność do czynności prawnych, czy umowa nie jest dotknięta wadami umowy itd. 
Druga kwestia jest związana z celem i przedmiotem umowy – jak rozszyfrować treść art. 353.1 k.c. – 
gdzie mowa o swobodzie umów i jej ograniczeniach.  

o

 

Przedmiot umowy o świadczenie zdrowotne (w Polsce uregulowane jest świadczenie nie medyczne, a 
świadczenie zdrowotne w art. 30 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej).  



 

Nie  ma  wątpliwości,  że  przedmiotem  tej  umowy  mogą  być  czynności  lecznicze.  Wydaje  się,  że 
nawet  jeżeli  określone  czynności  moglibyśmy  nazwać  eksperymentalnymi  to  też  może  być 
przedmiotem tej umowy jak i zgody pacjenta.  



 

Czynności  nieterapeutyczne?  Jeżeli  analizujemy  definicję  pojęcia  świadczenie  zdrowotne  –  to  
z  definicji  świadczeniem  zdrowotnym  jest  to  co  ma  na  celu  leczenie,  ale  także  czynności 
nielecznicze,  jeżeli  przepisy  szczególne  je  regulują.  Jeżeli  jakieś  świadczenia  nie  są  uregulowane 
(nie mieszczą się w pojęciu świadczenia zdrowotnego ani tym bardziej leczniczego) to czy są one 
przedmiotem  tej  umowy  czy  też  strony  nie  mają  kompetencji  do  ukształtowania  takiej  umowy? 
Wydaje  się,  że  nie  można  wykluczyć  aby  taka  czynność  była  objęta  umową,  tylko  czy  to  będzie 
świadczenie  zdrowotne  czy  też  zbliżone  do  świadczenia  zdrowotnego,  ale  z  zasady  swobody 
umów  można  dopuścić,  chyba  że  stwierdzimy,  że  ich  natura  nie  mieści  się  w  naturze  tego 
zobowiązania,  np.  wątpliwości  budzi  to  czy  przedmiotem  skutecznej  umowy  może  być  umowa  
o  zapłodnienie  czy  sama  czynność  zapłodnienia  pozaustrojowego.  Nie  jest  to  zakazane,  
ale  odpowiadając  na  to  pytanie  należałoby  spytać  o  jaką  procedurę  chodzi  –  są  takie,  które  
nie  naruszają  istotnych  zasad  systemu  prawa,  ale  są  też  takie,  które  zakładają  prowadzenie 
selekcji organicznych. Wydaje się, że elementy, które są wpisane w art. 58 k.c. i 353.1 k.c. muszą 
być  analizowane  w  sposób  szczególny  w  przypadku  umowy  o  świadczenie  medyczne.  Należy  ze 
szczególną  uwagą  badać  nie  tylko  treść  umowy,  ale  także  jej  cel,  aby  ustalić  czy  nie  mamy  do 
czynienia z niedopuszczalnym na gruncie art. 58 k.c. obejściem ustawy. 



 

Jak  uregulować  w  takich  umowach  obowiązki  stron  w  perspektywie  korzystania  przez  pacjenta  
z  niekwestionowanych  regulacji  związanych  z  prawami  pacjenta?  Pacjent  ma  np.  prawo  
do wycofania się z procedury. Czy umowa może wymusić na pacjencie, aby płacił za świadczenie, 
które  nie  będzie  rzeczywiście  świadczone  z  tego  powodu,  że  zrezygnował?  Czy  strony  mogą  tak 
ukształtować treść umowy? To jest możliwe, bo nie może  być tak aby lekarz ponosił całe ryzyko 
rozmyślenia się przez pacjent, kiedy były poczynione duże nakłady, kiedy sprowadzano np. lekarzy 
z  zagranicy  dla  skomplikowanej  operacji  itd.  Innym  pytaniem  jest  jak  daleko  taka  swoboda 
kontraktowa  sięga  –  czy  pacjent  może  być  obciążony  wszelkimi  kosztami  świadczenia,  gdy  nie 
będzie  przeprowadzone  bo  np.  jego  stan  zdrowia  uniemożliwi  wykonanie  takiego  świadczenia? 
Warto  tu  zwrócić  uwagę  na  konstrukcję  zlecenia  z  kodeksu  cywilnego  –  umowa  zlecenia  jest 
umową  starannego  działania,  umową  szczególnego  zaufania,  to  ma  taką  konsekwencję,  
że  w  przypadku  braku  takiego  zaufania  albo  też  ze  względu  na  wolę  stron  można  zawsze  taką 
umowę wypowiedzieć. Jest wyraźny przepis, że z ważnych powodów zawsze można wypowiedzieć 
umowę zlecenia – ten przepis może stanowić wskazówkę interpretacyjną, norma ta wskazuje, że 
nie  może  być  obchodzona  –  nie  może  być  tak,  aby  umowa  o  świadczenie  zdrowotne  będzie 
przewidywała tak wysokie opłaty, że de facto on nie będzie mógł takiej umowy wypowiedzieć, bo 
oznaczałoby  to,  że  byłoby  to  obejściem  gwarancji  do  wygaszenia  tego  stosunku  z  ważnych 
powodów (art. 746 k.c., a powody zdrowotne/lecznicze muszą być zawsze uznane za ważne). Jest 
jasne,  ze  może  być  odpowiedzialność  pacjenta  określona  w  umowie,  nawet  dość  daleko  idąca, 
jeżeli wiąże się z błahymi powodami rezygnacji z umowy.  

background image

Umowa o świadczenie medyczne 

 

  L. Bosek 

29 

 

o

 

Zasadniczo  umowa  nie  może  wyłączyć  odpowiedzialności  za  szkodę.  Natomiast  nie  jest  taka  prosta 
sytuacja  w  odniesieniu  do  zwykłej  niestaranności  czy  też  winy  najmniejszego  rodzaju,  np.  drobnego 
błędu  lekarskiego  czy  naruszenia  obowiązku  informacyjnego.  Czy  umowa  może  wyłączać  taką 
odpowiedzialność  odszkodowawczą?  Mnie  się  wydaje,  że  może.  Nawet  jeżeli  założyć,  że  obowiązek 
informacyjny  jest  elementem  konstytutywnym  zgody.  W  nauce  jest  to  dyskusyjne  czy  obowiązek 
informowania  pacjenta  o  skutkach  zabiegu  lekarskiego  jest  elementem  przedkontraktowym  
czy  kontraktowym  –  ale  tę  kwestię  pozostawmy.  Należałoby  powiedzieć,  że  z  samego  celu  przepisu  
o  zgodzie  nie  wynika  zakaz  zwolnienia  lekarza  w  racjonalnym  zakresie  z  odpowiedzialności  
za niezawinione uszczerbki, ale także za nieznaczące błędy – bo błąd lekarski w swojej definicji zawiera 
coś co należało zrobić w danej sytuacji, a więc jakiś stopień winy, który lekarzowi dałoby się przypisać. 

Drobne naruszenia ze strony lekarza można by wyłączyć. W projekcie EKC są zróżnicowane obowiązki 
ochronne/informacyjne jako element kontraktowy. Brak informacji byłby naruszeniem  samej umowy  
i  może  prowadzić  do  odpowiedzialności  odszkodowawczej.  To  jest  stanowisko,  które  jest  trafne,  ale 
jakie ma konsekwencje dla Polski? Naruszenie tego rodzaju obowiązku nie zawsze musi być związane 
ze  szkodą.  Szkodą  nie  są  same  powikłania,  lecz  ich  konsekwencje  majątkowe  np.  konieczność 
hospitalizacji, dalszego leczenia, pogrzeb pacjenta itd. Czy można by tu domagać się zadośćuczynienia? 
To  jest  zasadniczy  element  roszczenia  w  przypadku  procesów  lekarskich?  Można  sobie  wyobrazić  
w  umowie  karę  umowną  na  wypadek  niewykonania  umowy  (teoretycznie,  w  praktyce  trudno  sobie 
wyobrazić).  
 



 

Problem rozstrzygnięcia, które przepisy są bezwzględnie obowiązujące: 

o

 

Nie  może  być  postanowień  umowy  sprzecznych  z  kodeksem  etyki  lekarskiej  –  nie  można  pójść  do 
lekarza i poprosić o sklonowanie, bo jest przepis z KEL, który tego zabrania. 

o

 

Strony nie mogą zobowiązać się do naruszenia integralności cielesnej pacjenta, naruszenia jego praw.  

o

 

Czy  można  wyłączyć  odpowiedzialność  cywilną,  która  jednocześnie  byłaby  odpowiedzialnością 
deontologiczną.  Nie  można  się  wyłączyć  od  odpowiedzialności  będącej  odpowiedzialnością  karną, 
natomiast czy z deontologicznej? Generalnie nie można byłoby takiej odpowiedzialności wyłączyć, ale 
w  niektórych  sytuacjach  w  przypadkach  nieznacznych  naruszeń  być  może  dałoby  się  uratować  taką 
klauzulę w sądzie cywilnym.  
 



 

Postulaty de lege ferenda: 

o

 

Powinna  istnieć  taka  regulacja  w  kodeksie  cywilnym,  gdyż  umowa  o  świadczenie  medyczne  jest 
ważnym  świadczeniem  dla  ludzi.  Byłoby  to  dużym  osiągnięciem,  gdyby  udało  się  precyzyjnie 
uregulować  kwestie  związane  z  jednej  strony  z  obowiązkami  kontraktowymi  i  też  z  tymi  kwestiami, 
które wiążą się ściśle z samą zgodą – aby w miarę możliwości wyodrębnić te kwestie i przesądzić, które 
elementy podlegają ukształtowaniu umownemu (np. kwestia zgody, obowiązki informacyjne). W miarę 
możliwości  należałoby  doregulować  kwestie  związane  z  odpowiedzialnością  cywilną.  Ja  byłbym 
zwolennikiem tego, aby w tej regulacji zastrzec, że w przypadku naruszenia umowy można by domagać 
się  zadośćuczynienia  pieniężnego.  W  myśl  prawa  polskiego  nie  można  domagać  się  ochrony 
majątkowej interesów niemajątkowych związanych z realizacją umów. Ta umowa jest gwarantowana 
lecz nie deliktowa – co najwyżej de lege ferenda postuluje się, aby taką odpowiedzialność wprowadzić.  
Dzisiaj  można  to  osiągnąć  przez  ostrożne  zastosowanie  klauzuli  o karze  umownej  –  i  wtedy  może  to 
skompensować także szkodę niemajątkową.  

o

 

W materiałach, które państwo otrzymacie jest odesłanie do ramowej regulacji Wspólnot Europejskich 
– jest punktem odniesienia o myślenia o tym zagadnieniu. W materiałach też o regulacji tej umowy w 
kodeksie holenderskim. 
 

background image

Odpowiedzialność cywilna służby zdrowia 

 

  L. Bosek 

30 

 

16.10.09 

Wykład 10 

 
 
 

 

 

Podstawy odpowiedzialności cywilnej w kontekście prawa medycznego 

 



 

Skończyły się czasy kiedy mieliśmy do czynienia z jedną wielką państwową służbą zdrowia, która ogarniała 
cały sektor usług zdrowotnych, gdzie odpowiedzialność cywilna była egzekwowana na podstawie dawnego 
art. 417 k.c.,  
 



 

O tej odpowiedzialności decydowała również ustawa o odpowiedzialności funkcjonariuszów państwowych 
z 1996 r. będące kalką przepisu z k.c., a która to ustawa uznana została za niekonstytucyjną przez Trybunał 

Konstytucyjny  w  wyroku  z  4.12.2001  r.  (SK  18/00).  Ten  wyrok  przyniósł  zasadnicze  zmiany  w  systemie 
całej odpowiedzialności władzy publicznej, przewartościował system i podstawy odpowiedzialności władzy 
publicznej, w tym lekarza i instytucji medycznych. 
 



 

Zanim  powiemy  o  tej  ustawie  to  warto  uściślić,  że  kwestie  odpowiedzialności  cywilnej  to  nie  tylko 
odpowiedzialność  odszkodowawcza  (bardzo  często  autorze  publikujący  monografię  na  ten  temat 
utożsamiają  te  pojęcia).  Odpowiedzialność  cywilna  nie  wyczerpuje  się  w  odpowiedzialności 
odszkodowawczej,  ale  właśnie  ochrona  interesu  niemajątkowego  np.  odpowiedzialność  z  art.  24  k.c. 
(ochrony  dóbr  osobistych).  My  będziemy  się  koncentrować  na  problematyce  odpowiedzialności 
odszkodowawczej, niemniej warto pamiętać o innych mechanizmach ochrony, zwłaszcza niemajątkowych. 
Naruszenie  dóbr  osobistych  może  powodować  naruszenie  praw  majątkowych  i  niemajątkowych.  Jeżeli 
lekarz  np.  wyjawi  informacje  związane  z  naszym  zdrowiem  to  może  być  zobowiązany  do  przeproszenia, 
usunięcia skutków swojego bezprawnego działania. 
 



 

Jak to było przed orzeczeniem TK z 2001 r.: 

o

 

Przyjmowano,  że  odpowiedzialność  władzy  publicznej  (funkcjonariuszy  publicznych  rozumianych 
bardzo  szeroko  w  perspektywie  art.  417  k.c.  –  także  lekarze)  odpowiada  z  art.  417  k.c.  także  za 
działania  w  tzw.  sferze  dominialnej  –  działania  nie  wiążące  się  z  wykonywaniem  ściśle  imperium 
państwa  tylko  za  nieprawidłowe,  zawinione  działanie  funkcjonariusza  publicznego  (orzeczenie  SN  

z  1971  r.).  Odpowiedzialność  ta  była  oparta  na  zasadzie  winy.  Zasada  winy  jest  ciągle  wiodąca  dla 
całego  systemu,  istnieją  jednak  również  poglądy  bo  przejść  na  zasadę  ryzyka.  Niemniej  historycznie 
była  to  odpowiedzialność  na  zasadzie  winy.  W  świetle  uchwały  SN  z  1971  r.  art.  417  k.c.  był 
interpretowany w perspektywie art. 415 k.c. mimo że z jego brzemienia nie dało się wyprowadzić, że 
jest to odpowiedzialność za zawinione czynności funkcjonariusza przy wykonywaniu powierzonych mu 
czynności.  W  tej  perspektywie  nie  powstawało  żadne  ryzyko  dla  pacjenta  –  państwo  odpowiada 
wyłącznie  na  podstawie  art.  417  k.c.  Państwo  odpowiadało  za  czyn  cudzy  –  za  funkcjonariusza  (na 
zasadzie  ryzyka),  choć  była  to  odpowiedzialność  na  zasadzie  ryzyka  za  zawinione  działania  tego 
funkcjonariusza.  

o

 

Zmiany na początku lat ’90 miały charakter raczej organizacyjny. Wprowadzano kolejne ustawy, które 
zmieniały  perspektywę  organizacyjną  służby  zdrowia,  lecz  te  przepisy  zasadniczo  nie  dotykały 
problemu  odpowiedzialności  odszkodowawczej  z  jednym  wyjątkiem  –  ustawa  z  1991  r.  o  zakładach 
opieki  zdrowotnej  –  art.  19a  pozwalał  domagać  się  zadośćuczynienia  za  zawinione  naruszenie  praw 
pacjenta.  Artykuł  19  wskazywał  kilka  praw  pacjenta,  przede  wszystkim  poszanowanie  prywatności, 

Odpowiedzialność cywilna  

służby zdrowia i instytucji medycznych 

background image

Odpowiedzialność cywilna służby zdrowia 

 

  L. Bosek 

31 

 

godności pacjenta, autonomii pacjenta (możliwość  wyrażania zgody), pacjentowi oraz jego zstępnym 
przysługiwały roszczenia ochronne o charakterze majątkowym. Nie zmieniło to tego, że zasadniczym 
reżimem odpowiedzialności pozostał art. 417 k.c.  



 

W  1997  r.  weszła  w  życie  nowa  konstytucja,  która  zawiera  szereg  przepisów  dotyczących  prawa 
medycznego jak art. 68 – prawo do ochrony zdrowia, równego dostępu do świadczeń. Konstytucja 
wprowadziła  także  art.  77  ust.  1,  który  mówi,  że  „każdy  ma  prawo  do  wynagrodzenia  szkody 
wyrządzonej  niezgodnym  z  prawem  działaniem  władzy  publicznej”.  Dość  szybko  okazało  się,  
że  jest  to  norma  bardzo  konkretna,  wiadomo  kto  może  się  domagać,  czego,  nie  do  końca  z  tej 
normy  wynikało  od  kogo,  lecz  zrekonstruowano  to  w  drodze  wykładni,  że  od  jednostek,  które 
sprawują wadzę publiczną. Już wtedy w dyskusjach także Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego 
pojawiły się wątpliwości jak traktować służbę zdrowi, czy też szerzej mówiąc – wszystkie czynności 
dominialne,  ponieważ  art.  77  ust.  1  Konstytucji  mówi  o  władzy  publicznej,  to  pojęcie  silnie 
wskazuje, że mamy tu do czynienia z zaostrzeniem odpowiedzialności – samo niezgodne z prawem 
działanie  jest  wystarczające  do  domagania  się  działania,  ale  też  zawężono  podstawy  tej 
odpowiedzialności  –  bo  w  przeciwnym  razie  musielibyśmy  powiedzieć  żę  państwowe  osoby 
prawne  będą  gorzej  traktowane  niż  podmioty  prywatne  tym  samym  się  trudniące,  które  tylko 
dlatego,  że  nie  mają  związku  z  państwem  ponosiłyby  odpowiedzialność  na  zasadach  ogólnych,  
a  w tym przypadku odpowiedzialność zaostrzona. TK uznał, że mamy w art. 77 ust. 1 zaostrzoną, 
ale  zawężoną  odpowiedzialność  tylko  do  sfery  imperium.  TK  w  serii  9  wyroków  od  2001  roku. 
Włączył się do tego w 2004 r. ustawodawca – nowela KC – art. 417.1 i art. 417.2 – zmiana sensu  
i treści przepisów: zasadniczo za sferę działań na linii lekarz-pacjent, za wykonywanie obowiązków 
obligacyjnych przez lekarza Skarb Państwa nie ponosi odpowiedzialności, bo nie jest to generalnie 
wykonywanie  władzy  publicznej.  Dostrzega  się  w  doktrynie,  że  mogą  być  takie  sytuacje,  że 
Minister  Zdrowia  wydaje  decyzje  administracyjne  o  finansowaniu  pewnych  usług  zdrowotnych 
albo o leczeniu zagranicą – jeżeli dałoby się wykazać związek przyczynowy i inne przesłanki to nie 
jest  wykluczone  przyjęcie  odpowiedzialności  Skarbu  Państwa  z  art.  417.1  czy  417.2.  Podobnie 
również nie wyklucza się, aby Skarb Państwa czy inne jednostki władzy publicznej (np. samorządy 
prowadzące  szpitale)  odpowiadały  w  reżimie  zaostrzonej  odpowiedzialności  za  szkody 
spowodowane  przy  przymusowych  szczepieniach.  Art.  417  k.c.  posługuje  się  kryterium 
funkcjonalnym  wykonywaniem  władzy  publicznej,  dlatego  nie  jestem  w  stanie  wymienić 
wyczerpującego  katalogu  sytuacji  lub  zdarzeń  gdzie  mielibyśmy  do  czynienia  z  wykonywaniem 
władzy publicznej. Przede  wszystkim tam gdzie  mamy do  czynienia z bezpośrednim przymusem, 
tam  gdzie  osoba,  która  być  może  jest  psychicznie  chora,  jeżeli  jacyś  lekarze  wykonujący 
bezpośredni przymus wobec takiej osoby – nie jest wykluczone przyjmowanie odpowiedzialności 
na  podstawie  obecnego  art.  417  k.c.,  przykładem  tradycyjnie  podawanym  jest  szczepienie 
ochronne jako działalność w interesie ogólnym, publicznym, a nie konkretnej osoby plus kwestia 
przymusu ustawowego – to znaczy że mamy do czynienia z działaniem władczym. W orzecznictwie 
występują także przypadki graniczne – operacja, która jest przymusowa w sensie faktycznym ale 
nie  narzucona  prawnie  to  działalność  dominialna.  Tu  powstaje  pytanie  czy  tego  rodzaju 
świadczenie lekarskie, które jest realizowane dla więźniów w zamkniętym oddziale medycznym w 
zakładzie  karnym  –  to  czy  tutaj  nie  mamy  istotnych  elementów  kształtowania  pozycji  samego 
pacjenta.  Sąd  Apelacyjny  w  Białymstoku    wyraził  taki  pogląd:  wyrządzenie  szkody  pacjentowi 
leczonemu  w  systemie  więziennym  nie  uzasadnia  odpowiedzialności  Skarbu  Państwa  na 
podstawie art. 417 k.c. Sąd przyjął, że wchodzi tu w grę odpowiedzialność na zasadach ogólnych,  
a nie odpowiedzialność za wykonywanie władzy publicznej.  



 

Jaka  zasada  odpowiedzialności  jest  przyjęta  w  odniesieniu  do  art.  417  k.c.?  –  tutaj  jest  pewna 
rozbieżność opinii w nauce:  

background image

Odpowiedzialność cywilna służby zdrowia 

 

  L. Bosek 

32 

 

 

niektórzy  twierdzą,  że  mamy  tu  do  czynienia  z  klasyczną  władzą  ryzyka,  aby  przerzucić  na 
władzę  publiczną  ryzyko  tego,  że  komuś  bezprawnie  wyrządza  szkodę  (ten  pogląd  jest  mi 
bliski) 

 

występuje też taki pogląd (zwłaszcza w środowisku warszawskim), że mamy tu do czynienia z 
nową  zasadą  odpowiedzialności  w  prawie  cywilnym  jaką  miałaby  być  bezprawność 
(niezgodność z prawem).  

 

Bosek: zasada ryzyka jest zasadą bardzo pojemną i wystarcza by tego typu ryzyka ,które wiążą 
się  z  władczym  kształtowaniem  sytuacji  jednostki,  włączyć  do  tej  odpowiedzialności.  Nie 
znajduje specjalnej podstawy rozszerzania zasad odpowiedzialności cywilnej (tak też profesor 
Czachórski twierdził, że nie ma sensu wychodzić poza 3 zasady – ryzyka, winy i słuszności). Ale 
warto też zastanowić się czy nie mamy tu do czynienia z nową zasadą odpowiedzialności, bo 
to ma spore znaczenie – jeżeli bowiem w sytuacji wątpliwej oprzemy się na zasadzie ryzyka to 
będziemy  poszukiwali  odpowiedzialności  za  skutki,  rezultat  działania.  Przyjmowanie  nowej 
zasady  odpowiedzialności  w  postaci  bezprawności  może  istotnie  osłabić  gwarancję  ochrony 
dla poszkodowanych. 
 



 

Jakie są podstawy odpowiedzialności odszkodowawczej, jeżeli wiemy, że nie art. 417 k.c.? 

o

 

W  orzecznictwie  ugruntowany  jest  pogląd,  że  nie  art.  417  k.c.,  natomiast  nie  jest  do  końca  jasne  – 
wyrok  SN  z  13  maja  2005  r.  (I  CK  662/04):  „Spełniając  zadania  publiczne,  a  do  takich  należy  opieka 
zdrowotna  wykonywana  ze  środków  publicznych,  zakłady  opieki  zdrowotnej  tworzone  przez  organy 
administracji  nie  stają  się  organami  władzy,  gdyż  nie  kształtują  w  drodze  przymusu  sytuacji  prawnej 
pacjenta.  Dlatego  odpowiedzialność  zakładu  opieki  zdrowotnej  w  reżimie  deliktowym  opiera  się  na 
przepisach  art.  416,  ewentualnie  w  związku  z  art.  429  i  430  k.c.  Domagając  się  zasądzenia 
odszkodowania w deliktowym reżimie odpowiedzialności poszkodowany nie może się powoływać się 
na domniemanie winy, ponieważ przepisy odpowiedniego tytułu księgi trzeciej takiego domniemania 
nie ustanawiają.”  

o

 

Co mówi Sąd Najwyższy: nie 417, więc 416. Jest to zaskakujące, bo mówi też, że może 429 czy 430. W 
tych trzech obszarach musimy szukać podstaw odpowiedzialności 

o

 

Art.  416  k.c.  –  ogólna  podstawa  odpowiedzialności  osób  prawnych  za  szkodę  wyrządzoną  
w sposób zawiniony. Art. 416 k.c. wchodzi w grę gdy mamy do czynienia ze szkodą wyrządzoną przez 
szpital  (osoba  prawna).  Jakie  wady  tego  rozwiązania?  Tu  mamy  zawinione  działanie  organów  osoby 
prawnej, w praktyce szpital mógłby łatwo uniknąć odpowiedzialności, rektor/ordynator szpitala może 
powiedzieć, że mamy dobre procedury i wina nie może być im przypisana. Trudne może być wykazanie 
przesłanek  odpowiedzialności  odszkodowawczej  –  szczególnie  gdy  brak  domniemania  winy,  ogólna 
zasada z art. 6 kc – ciężar dowodu na poszkodowanym.  

o

 

Sąd nam podpowiada, że może art. 429 i 430 k.c. art. 429 k.c. – odpowiedzialność za winę w wyborze 
przy  wykonywaniu  czynności  powierzonych  (np.  szpital  nie  poniesie  odpowiedzialności  kiedy  lekarz 
zgwałci pacjentkę przy operacji). Problem z art. 429 nie polega na tym zawężeniu tylko problem polega 
na  tym,  że  wprost  z  treści  tego  przepisu  wynika,  że  zlecający  może  zwolnić  się  z  odpowiedzialności 
kiedy  zlecił  profesjonaliście,  co  jest  klasyczne  w  prawie  medycznym  –  lekarze  są  profesjonalistami. 
Dyskusyjny  jest  więc  problem  tej  podstawy.  Są  oczywiście  sytuacje  kiedy  dopuszczano  do  operacji 
pielęgniarki  – ewidentna wina szpitala. A co z  art.  430  k.c.? Klasyczna odpowiedzialność na zasadzie 
ryzyka  za  szkody  wyrządzone  przy  wykonywaniu  powierzonej  czynności,  ale  pod  kierownictwem. 
Lekarz,  który  jest  profesjonalistą,  jest  samodzielny,  nie  podlega  tak  naprawdę  żadnym instrukcjom  – 
ma  działać  w  zgodzie  z  własnym  sumieniem  i  sztuką  lekarską.  Ten  problem  z  tym  przepisem  można 
zminimalizować w sytuacji gdy lekarz jest zatrudniony w szpitalu w ramach stosunku pracy – z istoty 
stosunku  pracy  wynika,  że  ma  wykonywać  polecenia  pracodawcy.  Art.  430  k.c.  z  punktu  widzenia 
pacjenta  jest  najwygodniejszą  podstawą,  przy  czym  w  niektórych  wypadkach  przepis  ten  trzeba  by 
było  wykładać  szeroko  –  lekarz,  który  nie  jest  zatrudniony  na  kontrakcie  świadczący  tylko  usługi 

background image

Odpowiedzialność cywilna służby zdrowia 

 

  L. Bosek 

33 

 

zakontraktowane przez szpital – trzeba by użyć mocno funkcjonalnej wykładni by lekarz z art. 430 k.c. 
odpowiadał.  

o

 

Jeżeli  lekarz  wykonujący  operację  wyrządzi  komuś  szkodę  niezgodnie  ze  sztuką  lekarską  to  w  grę 
wchodzi ogólna podstawa z art. 415 k.c. Problem jest tylko wtedy, gdy mamy lekarza zatrudnionego w 
stosunku pracy – ograniczenie odpowiedzialności za winę własną. Art. 415 k.c. wchodzi w rachubę, lecz 
przepisy prawa pracy wyłączają tę odpowiedzialną i przyznają tylko regres pracodawcy do pracownika.  

o

 

Z całą pewnością podstawą odpowiedzialności majątkowej mogą być przepisy o szkodzie na osobie – 

art. 445 i 448 k.c. Te przepisy wydają się być szczególnie właściwe do poszukiwania odpowiedzialności. 
Wskazują  na  coś  znacznie  więcej  aniżeli  na  zakres  odpowiedzialności  –  mogą  być  samodzielnymi 
podstawami roszczeń. 
 



 

Wyrok SN z 29 maja 2007 r.  (V CSK 76/07): „Roszczenie o zadośćuczynienie przewidziane w art. 445 k.c. 
oraz roszczenie o zadośćuczynienie będące następstwem zawinionego naruszenia praw pacjenta (art. 19a 
ustawy  o  zakładach  opieki  zdrowotnej)  mają  odrębny  charakter,  określają  zasady  odpowiedzialności 
sprawcy za odrębne czyny bezprawne.” To jest kwestia kolizyjna rozstrzygnięcia zbiegu w ten sposób, że SN 
mówi,  ze  mamy  tu  do  czynienia  z  dwoma  odrębnymi  roszczeniami,  na  które  może  się  powołać  pacjent, 
także  dwoma  podstawami  odpowiedzialności.  Zgodnie  z  ogólną  zasadą  prawa  cywilnego  jeżeli  nie  ma 
szczególnych  podstaw,  że  przepisy  się  wyłączają  to  można  przyjąć,  że  poszkodowany  może  wybrać 
roszczenie.  
 



 

Na tym tle pojawiła się wątpliwość jak stosować art. 4 ustawy o prawach pacjenta, który zawiera zbliżoną 
normę do art. 19a. W art. 4 ogólna reguła, że naruszenie praw pacjenta daje podstawę do domagania się 
odszkodowania (jest tam odesłanie do art. 448 k.c. mówiący o ochronie dóbr osobistych). Powoduje to że 
nie jasny jest art. 4 czy stanowi samodzielną podstawę. Mimo tego odesłania do art. 448 k.c. należałoby 
powiedzieć,  że  jest  samodzielną  podstawą.  Wydaje  się,  że  jest  to  dość  korzystna  dla  pacjenta  formuła 
ochronna,  gdyż  zasadniczo  odpowiedzialność  jest  tu  związana  z  naruszeniem  praw  pacjenta,  dlatego 
gdybyśmy  nawet  mieli  problem  z  ustalaniem  jakie  dobro  osobiste  zostało  naruszone,  to  poszczególne 
prawa pacjenta są dość jasno sprecyzowane.  

 



 

Art.  417.2  k.c.  –  przepis  ten  mówi  o  odpowiedzialności  za  szkodę  na  osobie  wyrządzona  zgodnie  
z  prawem  (zgodnie  ze  sztuką  lekarską).  Ciężar  odpowiedzialności  jest  tu  przerzucony  na  Skarb  Państwa 
jeżeli wymagają tego względy słuszności. Nie jest to jakaś super norma pozwalająca poszukiwać generalnie 
odpowiedzialność  na  zasadzie  słuszności,  lecz  wiąże  się  z  wykonywaniem  władzy  publicznej,  po  drugie 
odpowiedzialność ta ograniczona jest tylko do szkody na osobie. Jak mówiliśmy ostatnio szkoda na osobie 
to 4 konstytutywne interesy, które konstytuują osobę: życie kwalifikowane i wolności (przemieszczania się, 
seksualną), integralność cielesną i zdrowia. Z drugiej strony odpowiedzialność nie jest tu ograniczona tylko 
do  straty  –  jest  tu  pełna  odpowiedzialność:  pełne  odszkodowanie  jak  również  zadośćuczynienie,  pod 
warunkiem,  że  w  danej  sytuacji  da  się  wykazać,  że  względy  słuszności  za  tym  przemawiają.  O  jakie  tu 
sytuacje może chodzić?  



 

Tradycyjnym  przykładem  są  szczepienia  ochronne  –  w  przypadku  powikłań  za  które  nikt  nie 
ponosi  odpowiedzialności.  Wyrok  SN  z  20.08.1968  r.  (II  CR  310/68):  „Obowiązek  szczepień 
ochronnych  przeciwko  chorobom  zakaźnym  wprowadzony  został  nie  tylko  w  interesie  osób 
poddanych  szczepieniom  ale  i  w  interesie  całego  społeczeństwa.  Względy  słuszności,  zasady 
współżycia społecznego, z reguły przemawiają za naprawienie przez Skarb Państwa szkody, jakie 
osoba  poddana  przymusowemu  szczepieniu  dokonanemu  przez  uprawnionego  funkcjonariusza 
państwowego,  doznała  w  wypadku  ciężkiego  rozstroju  zdrowia  wskutek  tego  szczepienia, 
chociażby było ono przeprowadzone w sposób prawidłowy”.  
 
 
 

background image

Odpowiedzialność cywilna służby zdrowia 

 

  L. Bosek 

34 

 



 

Problem z dochodzeniem odszkodowania na zasadzie kontraktowej: 

o

 

Źródłem  stosunku  zobowiązaniowego  między  lekarzem  a  pacjentem  może  być  umowa.  W  Polsce 
prędzej czy później będzie regulacja umowy o świadczenie usług zdrowotnych. Czy może tu powstać 
odpowiedzialność  kontraktowa,  a  jeżeli  tak  to  w  jakim  zakresie?  Nie  ma  wątpliwości,  że  leczenie 
pacjenta  niezgodnie  z  umową  może  rodzić  odpowiedzialność  kontraktową.  W  kontekście 
odpowiedzialności  cywilnej  jest  to  odpowiedzialność  odszkodowawcza  –  problem  zakresu 
kompensacji. Art. 471 k.c. mówi ogólnie o odpowiedzialności za niewykonanie zobowiązania, zmienia 
również ciężar dowodu co może być korzystne, mając na uwadze to, że trudno pacjentowi dowodzić 
przesłanki  odpowiedzialności.  Teoretycznie  odpowiedzialność  na  podstawie  kontraktowej  wydaje  się 
być bardziej atrakcyjna. Ale gdzie jest problem? Na podstawie kontraktowej można domagać się tylko 
odszkodowania  za  szkodę  majątkową,  a  zwykle  jest  tak,  że  zasadnicza  ilość  procesów 
odszkodowawczych dotyczy zadośćuczynień. Generalnie nie ma podstawy w prawie polskim do tego 
aby  domagać  się  naprawienia  szkody  niemajątkowej  jeżeli  przepis  szczególny  tak  nie  mówi,  a  taki 
przepis znajduje się w dziale dotyczącym odpowiedzialności deliktowej. Problem – czy ex contracto w 
ogóle nie można domagać się odszkodowania za szkodę niemajątkową czy też dzięki jakimś zabiegom 
interpretacyjnym dałoby się znaleźć taką formułę odpowiedzialności? Tego typu poszukiwania byłyby 
uzasadnione w perspektywie znanego, krytycznie komentowanego wyroku SN z 17 grudnia 2004 r. (II 

CK  300/04)  –  wyrok  ten  najczęściej  w  doktrynie  oznaczany  jako  wyrok  dotyczący  protez  –  pacjentka 
kupiła  protezy,  które  okazały  się  nieadekwatne,  nosiła  i  męczyła  się  z  tymi  protezami.  Było  to 
nieprawidłowe  wykonanie kontraktu, powstał problem czy  ona może  się domagać zadośćuczynienia. 
Tu sąd tego nie wykluczył, ale w doktrynie – o ile de lege ferenda taki postulat wydaje się słuszny to de 
lege  lata  nie  ma  podstawy,  aby  domagać  się  zadośćuczynienia,  chyba  żebyśmy  bardzo  selektywnie 
stosowali przepisy czy też tworzyli hybrydowe konstrukcje – wywodzili podstawę odpowiedzialności z 
art. 471 k.c. a niektóre elementy roszczenia wywodzili z podstaw deliktowych, co jest niedopuszczalne, 
bo  jeśli  mamy  do  czynienia  ze  zbiegiem  to  trzeba  go  rozwiązywać  klasycznie,  zgodnie  z  art.  443  k.c. 
uprawiony  musi  wybrać  roszczenie,  a  nie  tworzyć  roszczeń  hybrydowych.  Jest  natomiast  taka 
możliwość,  żeby  odmiennie  uregulować  zakres  odpowiedzialności  odszkodowawczej  co  wynika  z  art. 
361  par.  2  k.c.  –  „w  powyższych  granicach  w  braku  odmiennego  przepisu  ustawy  lub  postanowienia 
umowy, naprawienie szkody obejmuje straty które poszkodowany poniósł oraz korzyści, który mógłby 
osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono”. A więc odpowiedzialność kontraktową można rozszerzyć. 
Z  ograniczeniem  odpowiedzialności  w  umowach  o  świadczenie  medyczne  może  być  natomiast 
problem. Nie ma przeszkód w poszerzeniu odpowiedzialności, można by tu też zastrzec karę umowną. 
 
 

Przesłanki odpowiedzialności cywilnej 

 



 

Na  różnych  podstawach  są  różne  przesłanki,  natomiast  to  co  jest  wspólne  to  1.  Szkoda  i  2.  Związek 
przyczynowy.  
 



 

Konieczne jest ustalenie jaki jest należyty standard świadczeń medycznych, kiedy możemy powiedzieć, że 
mamy do czynienia z błędem w sztuce i kiedy możemy  powiedzieć, że lekarz działał w sposób zawiniony 
(art.  415  czy  430  k.c.  –  w  obu  przypadkach  odpowiedzialność  w  przypadku  zawinionego  wyrządzenia 
szkody). 

 



 

Szkoda: 

o

 

Majątkowa i niemajątkowa.  

o

 

Majątkowa  jest  regułą,  wyrównania  niemajątkowej  można  się  domagać  tylko  wtedy,  gdy  ustawa  tak 
stanowi.  

o

 

Zakres naprawienia szkody określa art. 361 k.c.  

background image

Odpowiedzialność cywilna służby zdrowia 

 

  L. Bosek 

35 

 

 



 

Związek przyczynowy: 

o

 

Szkoda podlega kompensacji nie dlatego, że jest stratą tylko dlatego, że dane uszczerbki mieszczą się  
w adekwatnym związku przyczynowym.  

o

 

Tutaj stosujemy najpierw test conditio sine quo non – czy w ogóle istnieje powiązanie między danym 
zdarzeniem  a  szkodą,  następnie  test  adekwatności:  ustalenie  czy  pewien  skutek  występuje  z 
dostatecznym prawdopodobieństwem.  
 



 

Jaka jest miara należytej staranności: 

o

 

Art.  355  k.c.  –  mówi  o  tym  jaka  jest  miara  staranności  dłużnika  jaką  można  wymagać  (zarówno  ex 
delicjo  jak  i  ex  contracto).  Ta  miara  może  być  zróżnicowana  w  zależności  od  stosunków  o  które 
wykonanie  chodzi.  Można  domagać  się  wyższego  poziomu  staranności  od  profesjonalistów, 
mniejszego od nieprofesjonalistów.  

o

 

W  kontekście  świadczeń  medycznych  pojawia  się  z  jednej  strony  takie  dążenie,  aby  ta  należyta 
staranność  była  mocno  wyśrubowana  –  aby  tak  naprawdę  sprawca  odpowiadał  za  skutek 
(odpowiedzialność gwarancyjna).  

o

 

Wyrok  SN  z  28.10.1983  r.  (II  CR  358/83) – „Zdrowie i życie ludzkie są najwyższą wartością, nie tylko 
indywidualną,  ale  i  społeczną,  czego  konsekwencją  jest  istotny  dla  przesłanek  odpowiedzialności 
cywilnej  nakaz  stosowania  najlepszych  środków  leczenia  i  najlepszych  środków  medycznych  
i  technicznych.  Zarządzenia  administracyjne  nie  mogą  wpływać  w  decydujący  sposób  na  obniżenie 
progów  wymagań  i  standardów  staranności  funkcjonariuszy  służby  zdrowia.  W  sferze 
odpowiedzialności SP na podstawie art. 417 i n. k.c. za szkody wyrządzone przez funkcjonariuszy służby 
zdrowia  nieuzasadnione  jest  przerzucenie  ryzyka  ujemnych  skutków  niezastosowania  najlepszych 
metod  i  środków  medycznych  dla  pokrzywdzonego,  w  wyniku  obniżenia  w  drodze  zarządzeń  natury 
administracyjnej  standardów  staranności  i  poziomu  stosowanych  środków  medycznych  
i technicznych”. Jeżeli wczytamy się w okoliczności tej sprawy to widać, że ta emfaza z którą SN mówi, 
że wymagane są najwyższe standardy to widać, że to nie przystaje do okoliczności sprawy – pacjenta 
zarażono żółtaczką, używano kilkurazowych strzykawek, a sąd tu użył takich doniosłych określeń tylko 
po to, aby używać jednorazowych strzykawek.  

o

 

Dla  kontrastu  powyższego  orzeczenia  mamy  orzeczenie  SN  z  01.12.1998  r.  (III  CKN  741/98)  – 
orzeczenie  wydane  po  reformie  służby  zdrowia,  reformie  kas  chorych,  gdy  się  okazało,  że  dowolne 
wydawanie pieniędzy nie jest właściwe. Teza: „Dokonywana w płaszczyźnie art. 417 k.c. ocena prawna 
odpowiedzialności  Skarbu  Państwa  powinna  uwzględniać  przeciętny  poziom  świadczonych  usług  
w publicznej  służbie zdrowia. Obowiązujące przepisy dające podstawę do  stwierdzenia,  że prawo do 
ochrony zdrowia było i będzie limitowane, chociażby ze względów finansowych. Nie może być zatem 
traktowane jako prawo absolutne.”  

o

 

Podstawy w przepisach dookreślające należytą staranność: 



 

Ustawa o zawodzie lekarza: 

 

art.  3  –  świadczenia  medyczne  muszą  być  świadczone  przy  uwzględnieniu  aktualnej  wiedzy 
medycznej,  dostępności  środków  medycznej,  przy  uwzględnieniu  zasad  etyki  zawodowej  i 
przyjętej miary należytej staranności. 

 

Art. 8 – każdy ma prawo wymagać świadczenia o określonym poziomie, który należy rozmieć 
poprzez należytą staranność lekarza i uwzględniania przez niego zasad etyki zawodowej. 
 



 

Co to jest błąd w sztuce lekarskiej? 

o

 

Pojęcie to jest utożsamiane często z samym skutkiem – skoro mamy do czynienia z danym skutkiem to 
jest  błąd  w  sztuce.  To  jest  błędne  stwierdzenie  –  to,  że  jest  szkoda  nie  oznacza,  że  wystąpił  błąd  w 
sztuce,  to  oznacza  tylko  tyle,  że  ktoś  miał  pecha.  Jak  wiemy  z  prawa  prywatnego  –  nikt  nie  ponosi 
odpowiedzialności  za  przypadek.  W  tej  perspektywie  widać  dylemat  –  jak  pogodzić  oczekiwanie 

background image

Odpowiedzialność cywilna służby zdrowia 

 

  L. Bosek 

36 

 

słusznościowe,  by  nikt  nie  był  bez  kompensacji,  a  z  drugiej  strony  nie  niszczyć  systemu 
odpowiedzialności cywilnej, który zakłada, że odpowiedzialność ogranicza się do czynów zawinionych, 
a nie za każdą szkodę, która się pojawi. 

o

 

O błędzie w sztuce prawnik nie będzie decydował, to co prawnik musi zrobić to jest to musi powołać 
biegłego. Sąd samodzielnie nie decyduje o błędzie w sztuce, zawsze potrzeba opinii biegłego, czasem 
instytutu naukowego.  

o

 

Biegli  decydują  o  tym  co  można  było  w  danej  sytuacji  zrobić,  ocenić,  przewidzieć,  czego  od  lekarza 
można było wymagać – to jest standard należytej staranności. Lekarz tylko wtedy będzie odpowiadał 
jeżeli  postępował  sprzecznie  ze  wskazaniami  aktualniej  wiedzy  medycznej,  dostępnymi  środkami 
medycznymi, nie mając dostatecznych kompetencji do przeprowadzenia danego zabiegu.  

 
 

Odpowiedzialność za naruszenie autonomii informacyjnej pacjenta 

  



 

Nie na samym błędzie w sztuce opierają się roszczenia. Bardzo często w opinii biegłego jest, że lekarz leczył 
jak należało, lecz zrealizowało się pewne ryzyko. Wtedy pojawia się pytanie – panie mecenasie to ja teraz 
mam przegrać, zapłacić i zostanę inwalidą? Wtedy często zmienia się powództwo w tym kierunku, że nagle 
poszkodowany  domaga  się  odszkodowania  nie  za  to,  że  jest  szkoda  skutkiem  nienależytego  świadczenia 
medycznego  tylko  np.  że  nie został  poinformowany  o  czymś  albo  od  samego  początku  jest  to  roszczenie 
alternatywne. Ono bazuje na pewnej sprzeczności tez, bo mamy słowo lekarza przeciwko słowu pacjenta, 
bo lekarz mówi, że oczywiście że informował pacjenta, mówił o ryzykach i alternatywnych świadczenia, a 
tak naprawdę nie miał wyjścia bo pacjent inaczej by umarł gdyby szybko nie operowali. Pacjent mówi, że 
może  coś  tam  informował,  ale  niewłaściwie,  bo  nie  informował  w  sposób  pełny  i  przystępny  (wymóg  z 
ustawy o zawodzie lekarza i Konwencji o biomedycynie – aby udzielić zgody to trzeb mieć pełną informację, 
nie  można  działać  w  błędzie).  Jeżeli  lekarz  nie  uzyska  zgody  pacjenta  to  przyjmuje  się,  że  mamy  do 
czynienia z bezprawnym wtargnięciem w  sferę dóbr osobistych pacjenta i lekarz odpowiada za wszystkie 
konsekwencje. To jest poprawne gdy lekarz całkowicie traktuje pacjenta jako przedmiot, w ogóle o niczym 
go  nie  informuje  tylko  po  prostu  go  leczy  –  wtedy  jeżeli  tak  potraktowano  pacjenta  to  tego  typu 
odpowiedzialność  za  wszystkie  możliwe  konsekwencje  nawet  przy  braku  błędu  w  sztuce  –  to  powinien 
ponosić odpowiedzialność. Ale to nie jest nigdy czarno białe. Najczęściej pacjent jest informowany o tym 
jaka jest operacja, jakie ryzyka, musi pan się zgodzić, bo inaczej będzie problem, i biegły mówi że nie było 
błędu  w  sztuce,  a  pacjent  zostaje  z  poparzeniami  czy  uszczerbkiem  zdrowia  na  całe  życie  to  próbuje 
chwytać  brzytwy  i  poszukiwać  takiej  odpowiedzialności,  więc  próbuje  się  wykazywać,  że  dokumentacja 
medyczna jest niekompletna, że został niepoinformowany o jakimś mało możliwym skutku, czy też lekarz 
nie  zwołał  konsylium  lekarskiego  i  nie  zweryfikował  diagnozy.  Z  tym  wiążą  się  interesujące  problemy: 
wyobraźmy  sobie,  że  pacjent  nie  jest  informowany  o  ryzyku  rzędu  1%.  Lekarz  kierując  się  wyjątkiem 
terapeutycznym z ustawy o zawodzie lekarza – jeżeli jest to w interesie pacjenta to z ważnych powodów 
można  pacjenta  nie  poinformować  o  naturze  pewnego  świadczenia.  Często  to  jest  pewien  sposób  by 
uniknąć pewnego szoku, ktoś ma np. raka i nie chcemy pogarszać jego sytuacji. Pytanie jest takie czy jeżeli 
pacjent ma 1% szansy na powikłania, a z drugiej strony wie dobrze, że jeżeli nie będzie natychmiastowej 
operacji  to  będzie  upośledzony  całe  życie  lub  w  ogóle  umrze,  to  czy  jeżeli  zrealizuje  się  ten  skutek,  a  on 
będzie niepoinformowany o danym ryzyku, to czy lekarzowi będzie można przypisać odpowiedzialność za 
skutek  czy  za  cokolwiek?  Z  punktu  widzenia  samego  testu  sine  quo  non  może  być  tak  że  nie  da  się 
zbudować żadnego związku, bo gdyby pacjent został poinformowany to i tak by się zgodził na operację bo 
nie  było  wyjścia.  Z  punktu  widzenia  formalnych  powiązań  może  być  problem  z  przyjęciem 
odpowiedzialności cywilnej.  
 
 

background image

Odpowiedzialność cywilna służby zdrowia 

 

  L. Bosek 

37 

 



 

Co  ma  zrobić  lekarz  jeżeli  pacjent  odmawia  świadczenia?  Jeżeli  pacjent  jest  pełnoletni  i  widać,  że  jest 
świadomy to odpowiedź jest prosta – lekarz nie ma prawa podjąć działań wbrew woli pacjenta, nawet jeśli 
jest  realne  zagrożenie  życia.  Czy  obowiązki  informacyjne  lekarza  w  takiej  sytuacji  nie  powinny  być  dalej 
posunięte?  Jeden  lekarz  powie  –  skoro  się  nie  zgodził  po  tym  co  powiedziałem  to  odjeżdżam,  a  inny 
weźmie do karetki, powie mu po drodze i zobaczymy czy podejmie zgodę.  

 



 

Kilka  spraw  związanych  z  problemem  zgody  hipotetycznej  w  kontekście  pytania  o  to  czy  jest  związek 
przyczynowa i szkoda: 

o

 

Wyrok  Sądu  Okręgowego  w  Krakowie  z  30.12.2003  r.  (I  C  110/02)  –  „Pacjent  powinien  zostać 
poinformowany o  mogących  powstać  skutkach zabiegu operacyjnego, zwłaszcza gdy zachodzi ryzyko 
powikłań. W przeciwnym razie skoro powikłanie można było przewidzieć odpowiedzialność za skutki 
zabiegu  ponosi  szpital.”  Myśl  jest  taka  –  niepoinformowania,  nawet  poinformowanie  w  niepełnym 
zakresie, powoduje odpowiedzialność szpitala, choćby zabieg przeprowadzono lege artis. 

o

 

Wyrok  Sądu  Najwyższego  z  01.04.2004  r.  (II  CK  134/03)  –  „Pacjent  nie  może  być  traktowany  jako 
przedmiot  rozstrzygnięć  innej  osoby,  nie  może  być  pozbawiony  swobody  decyzyjnej  dotyczącej 
swojego zdrowia. Nie oznacza to jednak, że lekarz w każdym przypadku ma obowiązek informowania o 
wszelkich  możliwych  skutkach  zabiegu  operacyjnego,  niezależnie  od  rodzaju  zabiegu  
i  prawdopodobieństwa    ich  wystąpienia.  Jeżeli  operacja  jest  niezbędna  dla  ratowania  życia  chorego 
lekarz  nie  powinien  udzielać  pacjentowi  informacji  o  powikłaniach  które  zdarzają  się  niezmiernie 
rzadko, ponieważ mogłoby to wpłynąć ujemnie na psychikę  chorego i doprowadzić do bezpodstawnej 
odmowy wyrażenia zgody na dokonanie zabiegu albo do zwiększenia ryzyka operacji.” Ta teza brzmi 
dość  tradycyjnie  –  z  jednej  strony  mówi  się,  że  pacjent  ma  prawo  wyrazić  zgodę,  a  z  drugiej  
– w sytuacji związanej z zagrożeniem życia pacjenta ogranicza się obowiązek informacyjny. Można się  
z tym zgodzić, bo w przypadku kolizji życia i autonomii można sobie wyobrazić tego typu ograniczenie 
autonomii.  Mówi  się  w  tym  orzeczeniu,  że  lekarz  nie  ma  obowiązku  informowania.  Lekarz  ma 
obowiązek, lecz ograniczony.  

o

 

Wyrok Sądu Najwyższego z 26.04.2007 r. (II CSK 2/07) – „Z doświadczenia życiowego można wnosić, 
że  nawet  informacja  o  możliwości  wystąpienia  powikłań  nie  wpłynęłaby  na  zmianę  stanowiska 
powódki  w  sprawie  poddaniu  się  leczeniu.”  Ona  na  początku  chciała  odszkodowanie  za  poparzenie 
radiologiczne,  które  było  skutkiem  nieprzewidzianych  reakcji  organizmu,  ponieważ  wcześniej  miała 
chemioterapię  w  związku  z  rakiem  piersi,  a  potem  była  konieczna  radioterapia  (dobrze 
przeprowadzona), ale skoro okazało się, że nic takim powództwem nie uzyska to zmieniła powództwo i 
stwierdziła, że nie poinformowano jej, że mogą wystąpić te dalsze mało prawdopodobne powikłania. Z 
tej tezy wynika to, że nawet gdyby ją poinformowali to i tak by się poddała temu zabiegowi skoro był 
konieczny.  Tutaj  można  powiedzieć,  że  sąd  jak  gdyby  poszukuje  na  podstawie  całości  okoliczności 
sprawy  pewnych  ustaleń  co  do  hipotetycznej  woli  tej  pacjentki,  sąd  ustala,  że  gdyby  była 
poinformowana o wszystkim  to i tak by się zgodziła, to wynika z doświadczenia życiowego, że ludzie 
raczej  wybierają  życie  niż  śmierć.  To  orzeczenie  jest  ciekawe,  bo  SN  nawiązuje  do  starej  linii 
orzecznictwa – zabiegi lekarskie dzielą się na te, wynikające ze wskazań bezwzględnych i względnych. 
Jeżeli wskazania są względne to lekarz nie może pacjenta  nie poinformować o wszystkim. Mamy też 
zabiegi  ze  wskazań  bezwzględnych  –  podział  ten  wynika  nie  z  ustawy,  lecz  z  praktyki  lekarskiej. 
Bezwzględne  –  gdy  wiadomo,  że  pacjent  wybrałby  naturalnie  życie,  a  nie  śmierć.  Z  konstytucyjnych 
wartości  można  wywnioskować,  że  jednak  istnieje  preferencja  dla  życia  niż  dla  autonomii  w  sytuacji 
kolizji.    Powyższe  orzeczenie  wpisuje  się  w  linie  orzecznictwa  gdzie  SN  mówi,  że  jeżeli  istnieją  jakieś 
hipotetyczne  zdarzenia,  które  mogłyby  wpłynąć  na  przebieg  zdarzeń  wynikających  z  czynów 
niedozwolonych to wtedy należy je uwzględnić. Najczęstsze sytuacje to np. takie że kogoś bezprawnie 
wywłaszczono w latach ’50/'60 bez odszkodowania, potem okazało się że decyzja była nieważna i on 
domaga  się  odszkodowania,  ale  w  między  czasie  pojawiły  się  takie  przepisy,  które  mówiły  o  tym,  że 
tego  odszkodowania  i  tak  by  nie  dostał  albo  w  symbolicznej  kwocie.  Czy  może  domagać  się 
odszkodowania, którego i tak by nie dostał?  

background image

Odpowiedzialność cywilna służby zdrowia 

 

  L. Bosek 

38 

 

o

 

Podobny  problem  powiązań  przyczynowych  pojawił  się  w  Wielkiej  Brytanii  –  wyrok  Izby  Lordów  z 

14.10.2004 r.  w sprawie Chester. Tutaj Izba Lordów zwraca uwagę, że Pani Chester cierpiąca na silne 
bóle  lędźwiowe,  nie  zostało  poinformowana  o  tym  ryzyku,  które  był%.  Mimo  tego,  ze  zabieg  był 
przeprowadzony  lege  artis  to  jednak  zaktualizowało  się  to  ryzyko  i  została  sparaliżowana.  Domagała 
się odszkodowania nie za błąd, lecz za brak informacji. Lekarz podniósł, że było jasne, że ona i tak by 
się  poddała  zabiegowi,  w  związku  z  czym  nie  ma  związku  przyczynowego,  bo  zgodziłaby  się  i  tak. 
Niektórzy lordowie powiedzieli – to w takim razie nie ma odpowiedzialności skoro nie ma spełnionego 
testu  sine  quo  non.  Większość  powiedziała:  w  imię  ochrony  autonomii  pacjentki  należy  stworzyć 
odstępstwo  od  ogólnej  zasady  kauzalności,  popatrzeć  słusznościowo,  stworzyli  wyjątek  od  zasady 
kauzalności w prawie angielskim co pomogło we wzmocnieniu ochrony praw pacjenta.  
 



 

Czy  jeżeli  lekarz  działał  w  uzasadnionym  przekonaniu,  że  stosuje  się  wyjątek  terapeutyczny  z  art.  34 
(pozwalający  ograniczyć  obowiązek  informowania)  to  czy  można  mu  postawić  zarzut  winy?  Nie  ma 
automatyzmu, że nie poinformowanie oznacza winę. Jeżeli jest naruszenie tego przepisu to też nie zawsze 
można  przyjmować  od  razu  winę.  Należy  elastycznie  oceniać  te  sytuacje  tak  jak  w  procesach 
dziennikarskich – mówimy ok, odpowiedzialność niemajątkowa to przeprasza, natomiast odpowiedzialność 
majątkowa nie, bo byśmy zrujnowali gazetę, która próbowała ujawnić, że ktoś coś kradł w urzędzie, czy też 
sprawa  tygodnika  Życie  w  sprawie  wakacji  Kwaśniewskiego  z  Auganowem  –  gdzie  okazało  się,  że  mimo 
należytej staranności dziennikarzy takiego zdarzenia nie było.  

 
 
 
 
 

16.10.09 

Wykład 11 

 

 

 

Zgoda „poinformowana” (informed consent) 

 



 

Pojęcie zgody: 

o

 

 

 
 
 
 

Odpowiedzialność odszkodowawcza  

w związku z naruszeniem obowiązków informacyjnych