background image

Logiką i wiedzą w gejopropagandę 

czwartek,3 marca 2011,13:21 
 
kategoria: 

Pro life

 

 
Przedstawiciele środowisk gejowskich (wolę to określenie bo to specyficzne towarzystwo, z którym 
większość osób dotkniętych homoseksualizmem nie ma nic wspólnego) posługuje się argumentacją 
„naukową” czerpiąc obficie z wiedzy biologicznej, społecznej a także historycznej. Wydałoby się więc, że 
nie  ma o czym dyskutować, jednak gdy przyjrzeć się bliżej okazuje się, że owe argumenty  oparte są 
na wyrywkowym traktowaniu wiedzy, przytaczaniu nie sprawdzonych dostatecznie hipotez i zwyczajnej 
nadinterpretacji o kłamstwie nie wspominając. Środowiska te wykorzystują fakt, że większość ludzi nie 
ma dostatecznej wiedzy by zweryfikować to, co słyszy, poza tym od dziecka jest urabiana przez media do 
biernego odbioru podawanej papki. Wystarczy uważnie wsłuchać się w głoszone przez te środowiska 
treści i logicznie pomyśleć, żeby stwierdzić, że cała ta propaganda jest funta kłaków nie warta. 
  
W wielu miejscach spotkałam się z twierdzeniem gejolobbystów, że homoseksualizm jest bardzo 
rozpowszechniony w przyrodzie. Zapytałam o to znajomego weterynarza (ateistę o lewicowych 
poglądach, żeby nie było…). Ów zadał mi jedno proste pytanie: „Czy uważasz, że natura jest na tyle 
głupia, że skłaniałaby zwierzęta do instynktownych zachowań w wyniku których bez sensu traciłyby 
energię?”  Uderzyła mnie prostota tej myśli. Przecież wiadomo, że zwierzęta jak mogą oszczędzają 
energię (np. najedzone lwy przez większą część doby śpią bądź wypoczywają w cieniu i chłodzie). No 
ale.. mój pies. Sama widziałam, jak niejednokrotnie rzucał się na innego psa tej samej płci usiłując 
wykonywać ruchy kopulacyjne. To co, weterynarz się myli czy mam zboczonego psa? Nic z tych rzeczy. 
Kolega wytłumaczył mi, że to zachowanie jest wynikiem okazywania dominacji i nie ma nic wspólnego 
z preferencjami seksualnymi… 
  
Ponoć (jak twierdzą zwolennicy tęczowego trybu życia) homoseksualizm jest uwarunkowany 
genetycznie. Może i jest, polemizować nie będę, ale… skoro tak jest, znaczy, że jest błędem 
genetycznym, gdyż logiczne genetycznie jest uwarunkowanie heteroseksualizmu (przyroda niczego nie 
robi bez sensu a seks pierwotnie służy WYŁĄCZNIE przedłużeniu istnienia gatunku). Jeżeli zaś anomalię 
uznamy na normę to dlaczego nie uznać za taką samą normę chorób uwarunkowanych genetycznie, 
takich jak zespół Turnera na przykład? Dlaczego jedne anomalie genetyczne (gdyby rzeczywiście okazało 
się, że homoseksualizm jest wynikiem takowych) uznaje się za chorobę a inne nie? 
  
Innym „naukowym” argumentem gejów jest odwoływanie się do wzorców greckich poleis, w których 
jakoby homoseksualizm był powszechną i ogólnie akceptowaną praktyką.  Przekonanie to jest tak 
rozpowszechnione, że nawet ja, historyk, przez pewien czas dawałam się nabierać (i nie usprawiedliwia 
mnie fakt, że specjalizuję się w zupełnie innej epoce). Na szczęście moja wrodzona ciekawość i miłość do 
książek wyprowadziły mnie z błędu. Po pierwsze homoseksualizm nie był wcale tak rozpowszechniony 
jak się na ogół podaje. Owszem, popularne były dwuznacznie dla nas przyjaźnie między młodymi 
chłopcami a dorosłymi mężczyznami ale miały one rzadko charakter dosłownie erotyczny. Była to raczej 
relacja uczeń- mistrz. Normalne było, że para taka udawała się razem do domu uciech, gdzie młodzieniec 
poinstruowany przez starszego przyjaciela nabywał doświadczeń seksualnych w towarzystwie jak 
najbardziej damskiej prostytutki (hetera to nie to samo!!!). Oczywiście zdarzały się sytuacje, gdy przyjaźń 
taka miała charakter erotyczny co było tolerowane. Poza tym chodziło o związki dorosłych mężczyzn 
z nastolatkami a więc, wedle naszych standardów pedofilię… to co, może to też jest normalne, skoro 
robili to Grecy? Podobne związki bywały w wojsku czy wśród rówieśników. Homoseksualizm się zdarzał, 
są na ten temat zachowane świadectwa w postaci choćby poezji czy traktatów udowadniających 
wyższość tego rodzaju kontaktów nad seksem heteroseksualnym. Żaden Grek jednak NIGDY nie 
postulował nazywania tego rodzaju związków małżeństwem nie mówiąc o ich legalizacji czy 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

adoptowaniu dzieci. W swoim czasie każdy mężczyzna żenił się i płodził dzieci zazwyczaj nie wracając do 
związków homoseksualnych albo traktując je jako margines. Ożenek i płodzenie dzieci było zresztą 
traktowane jak obywatelski obowiązek, czego dowodem jest fakt, iż kawalerowie bywali 
dyskryminowani, między innymi przez system podatkowy. 
  
Na koniec jeden argumencik czysto logiczny. Działacze gejowscy głosząc swoje poglądy i stawiając 
żądania odwołują się do postępu nazywając tradycyjną moralność zacofaniem. Wszystko byłoby 
w porządku, tylko, że tradycja gracka jest o kilkaset co najmniej lat starsza od chrześcijańskiej!!! Przy 
czym kultura chrześcijańska jest ciągle żywa i rozwija się a grecka jest tylko jednym z fundamentów 
współczesnej cywilizacji, wcale nie najważniejszym, natomiast sama kultura grecka w czystej postaci 
dawno jest martwa. To co, postęp czy może regres? 
  
Przykłady tego rodzaju można by mnożyć. Wystarczy naprawdę tylko trochę logiki i wiedzy, żeby rozbić 
pył wszelkie „uczone” i „naukowe” argumenty środowisk gejowsko-lesbijskich. 
 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.