background image

Prawosławny monaster Św. Cyryla i Metodego

http://monasterujkowice.pl/articles.php?a=2

Monaster w Ujkowicach

 » 

Artykuły

 » Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę o czyśćcu?

Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę o czyśćcu?

Piłat mając przed sobą Jezusa Chrystusa, jedyną Drogę, Prawdę i Życie, i słysząc od Niego:

„Jam się po to narodził i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto
jest z prawdy, słucha mojego głosu” (J 18:37), zadaje pytanie: „Co to jest Prawda?” I odchodzi
nie  czekając  na  odpowiedź.  Czy  nie  tak  postępują  współcześni  chrześcijanie?  Coraz  częściej
rozważają bardzo uczenie i elokwentnie możliwość istnienia Prawdy, a przecież stoją przed Nią
twarzą  w  twarz.  Jest  to  twarz  zbitego  Człowieka,  tak  wyraziście  przedstawiona  w  filmie
„Pasja”  Mela  Gibsona,  Człowieka  który  niesprawiedliwie  zasądzony  został  na  mękę  i  śmierć
przez własny naród. To twarz  Boga, który z miłości do ludzi podjął  się dzieła, które szatanowi
wydało  się  niemożliwe  do  wykonania,  bo  czyż  można  takie  mnóstwo  podłych  grzechów
wszystkich  ludzi  przybić  do  Krzyża?  Jest  to  Prawda  zdumiewająca  i  radosna.  Wielu  ludzi
odczuwając  w  sercu  wielką  miłość  i  mocną  wiarę  poszło  za  tą  Prawdą,  bezkompromisowo
odrzucając ten świat, gdyż Chrystus rzekł: „Królestwo moje nie jest z tego świata” (J 18:36).

Odkrywanie  tej  radosnej  prawdy  sprawiało,  że  miliony  ludzi  narodziło  się  powtórnie  w

wodach  chrztu  jako  chrześcijanie  i  odzyskało  utracony  Boży  obraz.  Jednak  współcześnie
„oziębła miłość wielu” (Mt 24:12), już nie widzimy tej Prawdy w ten sposób, a umęczona twarz
Chrystusa w ciągu wieków wyblakła i pomału znikła z naszej świadomości. Znowu zdajemy się
szukać  po  omacku  tego,  co  nasi  przodkowie  z  taką  radością  odnaleźli.  Utraciliśmy  smak  tej
jedynej Prawdy, już nie jest ona tak zdumiewająca, tak piękna, tak mądra i wspaniała, już nie
odkrywamy w niej życia wiecznego i Bożego Miłosierdzia. Znowu wracamy do punktu wyjścia
zadając  wciąż  te  same  pytania:  Czy  istnieje  jedna  i  wieczna  Prawda?  Czy  istnieje  jedna
odpowiedź  na  pytanie  kim jest  człowiek,  jaki  jest  sens  cierpienia,  czym jest  czas  i  wieczność,
dlaczego wszyscy musimy umrzeć?

Jeszcze jednym takim ważnym pytaniem jest pytanie o los dusz po śmierci. Prawosławie od

samego  początku  naucza  o  konieczności  przechodzenia  duszy  po  śmierci  przed  podniebne
mytarstwa, przez  powietrzne królestwo  złych duchów.  Nauka ta  głosi, że  dusza czysta,  która
kajała się  za swoje  grzechy podczas  życia  na ziemi,  przechodzi przez  mytarstwa  i wchodzi  do
Królestwa Niebieskiego, natomiast dusza grzeszna nie może tam wejść, gdyż drogę zagradzają
złośliwe demony,  które gdy  tylko znajdą  w tej  duszy coś  ze swoich  dzieł,  uważają ją  za  swoją
własność i ciągną w czeluści piekielne. Świadomość tej trudnej drogi po śmierci obecna była w
całym  chrześcijańskim  świecie,  a  po  rozłamie  również  w  obu  tradycjach,  wschodniej  i
zachodniej.  Na przykład  w  katolicyzmie  również uznaje  się  powszechnie,  że dusza  po  śmierci
odbywa  tę  niebezpieczną  „podróż”,  do  której  opatrzona  winna  być  „wiatykiem”  ostatniego
namaszczenia,  czyli  duchowym  zabezpieczeniem  na  tę  drogę.  Uważam,  że  owa  podróż  jest
równoznaczna  z  prawosławnym  rozumieniem  mytarstw.  Przytoczę  teraz  kilka  tekstów
świętych katolickich, które to zobrazują. Na początek „Rozmyślanie o śmierci” św. Franciszka
Salezego:

Również i to jest pewnem, że dusza po smutnem swojem pożegnaniu ze światem, z

jego  próżnością i  bogactwami, z  rodziną  i  z najdroższymi  swymi  przyjaciółmi,  opuści
nakoniec  nędzne swoje  ciało  i  pójdzie  w  swą  drogę na  prawo  lub  na  lewo.  Niestety!
Gdzież  w  taką  chwilę  obróci  się  moja?  Po  jakiej  drodze  wstępować  będzie?  Z
pewnością po tej, którą już na tym świecie rozpoczęła… 

[i]

Św. Alfons Liguori; „Poddanie się śmierci”:

Najświętsza  Panno,  moja  Orędowniczko  i  Matko,  Tyś  jest  po  Bogu  pociechą  i

nadzieją  moją,  i  będziesz  mi  nią  i  wtedy,  kiedy  nadejdzie  mój  koniec.  Od  tej  chwili

2010-12-27

Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę …

monasterujkowice.pl/articles.php?a=2

1/12

background image

wzywam  Cię  i  błagam  o  towarzyszenie  mi  w  tem  ostatniem,  a  tak  niebezpiecznem
przejściu. (…) Św. Józefie, św. Michale Archaniele, mój Stróżu Aniele i wszyscy święci
Patronowie, bądźcie mi pomocą w tej ostatniej walce przeciw mym nieprzyjaciołom i
piekłu.  A  Ty,  o  Jezu  Chryste,  ukrzyżowany  Zbawicielu  mój,  (…)  Uczyń  mnie  godną
przyjęcia  Ciebie  na  wiatyk  podróży  mojej;  nie  dozwól  abym  Cię  utraciła  na  wieki,  i
ażebym na wieki poszła daleko od Ciebie! 

[ii]

Św. Faustyna Kowalska:

Wtem ujrzałam pewną duszę, która się rozłączała od ciała w strasznych mękach. O

Jezu,  kiedy  to  mam  pisać,  drżę  cała  na  widok  okropności,  które  świadczą  przeciw
niemu…  Widziałam,  jak  wychodziły  z  jakiejś  otchłani  błotnistej  dusze  małych  dzieci  i
większych,  jakie  dziewięć  lat;  dusze  te  były  wstrętne  i  obrzydliwe,  podobne  do
najstraszniejszych potworów,  do  rozpadających się  trupów,  ale  te  trupy były  żywe  i
głośno świadczyły przeciw duszy tej, którą widzę w skonaniu; a dusza, którą widzę w
skonaniu  jest  to  dusza,  która  była  pełna  zaszczytów  i  oklasków  światowych,  a
których  końcem  jest  próżnia  i  grzech.  Na  koniec  wyszła  niewiasta,  która  trzymała
jakoby w fartuchu łzy i ta bardzo świadczyła  przeciw niemu. (…) O dusze ludzkie, jak
późno poznajecie prawdę. 

[iii]

Antyfona śpiewana podczas katolickiego nabożeństwa za zmarłych:

Niech Aniołowie zawiodą cię do Raju,
A gdy tam przybędziesz niech przyjmą cię Męczennicy,
I wprowadzą cię do krainy życia wiecznego,
Chóry Anielskie niechaj cię podejmą
I z Chrystusem zmartwychwstałym miej radość wieczną. 

[iv]

Dla porównania przytoczę  kilka fragmentów prawosławnych modlitw o  pomoc w przejściu

przez mytarstwa. Pierwsza skierowana jest do Archanioła Rafaela:

O wielki Arcystrategu Boży, Archaniele Rafaelu!
Tyś jest Bożym Przewodnikiem na drogach ludzkich
i lekarzem uzdrawiającym nasze boleści!
Ulecz Boski lekarzu cielesne i duchowe moje rany!
Prowadź mnie wąską drogą do zbawienia,
a po mojej śmierci cielesnej przeprowadź mnie
przez budzące grozę i bezduszne powietrzne mytarstwa
i zaprowadź do Tronu Majestatu Bożego,
by nie zatrzymały mnie ohydne demony za bezmiar grzechów moich. 

[v]

Inny fragment jednej z modlitw do Anioła Stróża:

Aniele Boży, Stróżu mój,
wiele razy byłeś świadkiem moich przewinień i niewierności,
gdy rodziłem złe owoce grzesznych uczynków.
Nie  odwracaj  Swego  świętego  oblicza  ode  mnie  ohydnego  i  zamroczonego

grzechami,

ale okryj mnie pokrowem skrzydeł Twoich i zmyj ze mnie brud grzechowy.
Prowadź mnie Bożymi drogami, abyś nie wstydził się za mnie,
gdy będziemy razem przechodzić przez podniebne mytarstwa,
i doprowadź mnie do Królestwa Bożego. 

[vi]

Fragment z Akatystu do św. Arcystratega Michała (Kondak 12):

Wielki dar łaski Bożej
uprosiłeś nam, Przecudny Archaniele Michale,
którego imię przesławne dzisiaj wysławiamy!

2010-12-27

Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę …

monasterujkowice.pl/articles.php?a=2

2/12

background image

Osłonięci cieniem skrzydeł Twojej opieki,
dojdźmy do kresu życia naszego na ziemi we wszelkiej łasce i w czystości serca.
Pozbywając się w godzinie śmierci więzów ciała,
stańmy  się  godni  przelecieć  na  skrzydłach  wiary  ponad  rzeką  ognia  i  przez

podniebne mytarstwa,

by przed tronem Chwały wraz z Anielskimi Chórami zaśpiewać: Alleluja! 

[vii]

Wydaje  się,  że  we  wszystkich  cytowanych  tekstach  chodzi  o  to  samo:  w  zależności  od

swoich  czynów dusza  prowadzona  jest  przez Anioły  lub  świętych  do  Nieba, lub  ciągnięta  jest
wbrew swojej woli przez demony do czeluści piekielnych. Oczywiście w tradycji katolickiej nie
mówi się dosłownie o mytarstwach, jednak sens tej drogi  wydaje się być identyczny: demony
oskarżając i odnajdując w duszy grzechy mają prawo zagrodzić jej wstęp do Królestwa Bożego i
strącić do piekła.

Tutaj pojawia się problem czyśćca. Niektórzy katolicy niesłusznie identyfikują czyściec z tą

drogą duszy do Nieba. Według Tradycji prawosławnej przejście to dokonuje się na trzeci dzień
po odłączeniu duszy od ciała, a więc nie może być utożsamiane z czyśćcem w rozumieniu nauki
katolickiej,  choćby  z  tego  względu,  że  trwa  stosunkowo  krótko.  Poza  tym  brak  jest  tutaj
elementu  oczyszczenia,  przejście  to  jest  raczej  badaniem  duszy  i  ciągłym  jej  oskarżaniem.
Czyściec jako taki, tzn.  miejsce oczyszczenia musiałby znajdować się  w takim razie  gdzieś  „po
drodze”. To rodzi następne pytania: gdzie on się znajduje, czy jest on przedsionkiem Nieba, czy
raczej piekła, czy może jest on dokładnie pośrodku? Bardzo ważna jest odpowiedź na pytanie,
kto ciągnie duszę do czyśćca  – Boże Anioły czy demony? Oraz  chyba najważniejsze pytanie  –
czym jest oczyszczający ogień czyśćcowy? Są to niesłychanie ważne kwestie, jeśli chodzi o całą
doktrynę  czyśćca,  i  o  to  czy  prawosławie  będzie  traktować  ją  jako  heretycką,  czy  też  jako
„prawowierną”.

Jednak  wcześniej  chciałbym  pokrótce  przedstawić  naukę  Cerkwi  dotyczącą  rzeczy

ostatecznych.  Wydaje mi  się, że  jest to  nauka całkowicie  zgodna  z nauką  katolicką, ale  warto
przypomnieć  sobie  i  zaakcentować  pewne  prawdy,  które  czasami  uchodzą  naszej  uwadze.
Przede wszystkim wspólnie wierzymy w istnienie życia wiecznego.  Wierzymy także w Drugie
Przyjście  Chrystusa,  to  znaczy,  chwalebny  powrót  Zbawiciela,  gdy  przyjdzie  sądzić  żywych  i
umarłych,  oddając  każdemu  według  uczynków  popełnionych  podczas  życia  w  ciele.
Oczekujemy  wskrzeszenia  umarłych,  co  oznacza,  że  zostaniemy  wskrzeszeni  w  ciele.
Wierzymy też, że Królestwo Boże i piekło będą trwały wiecznie.

A  zatem  obecnie  zmarli,  zarówno  sprawiedliwi  jak  i  grzesznicy,  odczuwają  jedynie

przedsmak swojego ostatecznego  przeznaczenia, gdyż każdy człowiek otrzyma  całość tego, na
co  zasłużył  dopiero  na  Sądzie  Ostatecznym.  Więc  ani  Raj,  ani  piekło  nie  rozpoczęło  się  w
pełnym i doskonałym znaczeniu. To, przez co przechodzą zmarli jest tylko częściowym sądem,
a zatem i częściową nagrodą  lub karą. Dlatego  też do tej  pory nie ma  zmartwychwstania ciał.
Święci także oczekują tego wiecznego i doskonałego stanu (tak jak „doskonałe” i wieczne piekło
czeka  na  grzeszników),  jak  stwierdza  to  św.  Paweł:  „A  ci  wszyscy,  choć  ze  względu  na  swą
wiarę  stali  się  godni  pochwały,  nie  otrzymali  przyrzeczonej  obietnicy,  gdyż  Bóg,  który  nam
lepszy  los  zgotował,  nie  chciał,  aby  oni  doszli  do  doskonałości  bez  nas”  (Hbr  11:40).  Przeto
wszyscy święci oczekują zmartwychwstania ich ciał i początku Raju w jego doskonałym pełnym
znaczeniu, jak św. Paweł stwierdza w Dziejach Apostolskich: „Mam też w Bogu nadzieję, którą
również  oni  mają,  że  nastąpi  zmartwychwstanie  sprawiedliwych  i  niesprawiedliwych”  (Dz
24:15).

Raj i piekło będzie podwójnej  natury – duchowej i cielesnej. Obecnie, ponieważ  ciała wciąż

przebywają w grobie, zarówno nagroda jak i kara są duchowe (niecielesne). Dlatego mówimy o
szeolu (lub  piekle, ale  jako  miejscu przebywania  dusz) ponieważ  piekło jako  takie (tj.  miejsce
wiecznych  duchowych  i  cielesnych  mąk)  jeszcze  się  nie  rozpoczęło.  Bramy  szeolu  zostały
połamane przez naszego Zbawiciela przez Jego zejście doń i przez Jego Zmartwychwstanie, ale
prawdziwe  piekło  przeciwnie,  będzie  trwało  wiecznie.  W  ten  dzień  Chrystus  powie  tym  po
lewej stronie: „Idźcie  precz ode Mnie, przeklęci,  w ogień wieczny,  przygotowany diabłu  i  jego
aniołom!”  (Mt  25:41).  Jest  to  poświadczone  w  Ewangelii  również  przez  demony,  podczas

2010-12-27

Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę …

monasterujkowice.pl/articles.php?a=2

3/12

background image

cudownego  uzdrowienia  opętanych  w  kraju  Gadareńczyków,  gdyż  przy  nadejściu  Zbawiciela
krzyczały  one:  „Czego  chcesz  od  nas,  (Jezusie),  Synu  Boży?  Przyszedłeś  tu  przed  czasem
dręczyć  nas?”  A  więc  nie  są  jeszcze  w  piekle,  ale  wiedzą,  że  nadejdzie  dzień,  kiedy  piekło
zaistnieje.

Oba  nasze  Kościoły  wierzą  zgodnie  z  Pismem  Świętym,  że  modlitwy  i  posty  odprawiane

przez żywych w intencji zmarłych mają zbawienny wpływ na dusze zmarłych i na nas, i nawet
dusze  przebywające  w  ciemnościach  mogą  zostać  zbawione  przez  nasze  modlitwy  i  posty.
Jednakże właśnie tutaj pojawia się różnica doktryn, gdyż katolicyzm wprowadza nowe pojęcie,
nowe  miejsce,  nowy  stan  dusz  –  czyściec.  Jest  to  doktryna,  która  pojawiła  się  wyłącznie  na
Zachodzie i  została  sformułowana  oficjalnie  na  Soborze  Florenckim  (1439  r.),  podniesiona  do
rangi  dogmatu  przez  Kościół  Rzymski  na  Soborze  Trydenckim  (1545-1563).  Można  chyba
zauważyć,  że  dla  prawosławia  to  pojęcie  nie  jest  do  niczego  potrzebne,  gdyż  po  prostu
prawosławni  pamiętają,  że  bramy  piekieł  zostały  połamane  przez  śmierć,  zejście  do  adu  i
Zmartwychwstanie Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, i że pozostają one otwarte aż do dnia
Sądu  Ostatecznego.  Widać  to  bardzo  pięknie  na  ikonie  Zmartwychwstania:  Chrystus  stoi  na
połamanej bramie piekieł i wyciąga swoje ręce do przebywających tam prarodziców – Adama i
Ewy. Wiemy przecież, że Chrystus po Swoim zstąpieniu do piekieł wyprowadził stamtąd dusze
świętych  patriarchów,  proroków  i  wszystkich  sprawiedliwych,  a  my  wierzymy,  że  dusze
zmarłych wciąż jeszcze mogą zostać stamtąd wyprowadzone przez modlitwy Kościoła. Oto jak
miłosierdzie  Boże  wybawia  dusze  od  mąk  „czyśćcowych”.  W  tym  ujęciu  to,  co  nazywamy
otchłanią,  adem,  szeolem,  hadesem,  piekłem  jest  również  i  „czyśćcem”,  nazwa  nie  odgrywa
tutaj większego znaczenia.

Widzimy  już  tutaj  następną  trudność  ujęcia  katolickiego;  po  pytaniu  o  miejsce  czyśćca

pojawia się pytanie o czas jego powstania. Wydaje się, że musiał zostać utworzony po Wcieleniu
Syna  Bożego  i  Jego  chwalebnym  Zmartwychwstaniu,  gdyż  nie  mamy  żadnej  wzmianki  o
czyśćcu w Ewangelii, tak jak dowiadujemy się na przykład o zejściu Chrystusa do piekieł, a nie
do czyśćca. A więc dusze w czasach Starego Testamentu pozbawione były tego oczyszczającego
ognia.  Dlaczego?  Poza  tym  po  Sądzie  Ostatecznym  miejsce  to  będzie  musiało  pozostać  na
wieczność  puste.  Trochę  to  nie  pasuje  do  odwiecznych  zamysłów  Boga,  Stworzyciela  nieba  i
ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.

Jednak  nie  tłumaczy  to  jeszcze  dlaczego  Cerkiew  Prawosławna  uznaje  katolicką  naukę  o

czyśćcu  za  herezję.  Otóż  Cerkiew  przede  wszystkim  kategorycznie  odrzuca  naukę  o
czyśćcowym  ogniu oczyszczającym,  który  jest czymś  różnym  od ogni  piekielnych  i który  jest
ogniem Bożej miłości (czy też Bożej sprawiedliwości). A więc nie chodzi tutaj o samą możliwość
cierpień  po  śmierci  i  wyzwolenia  od  nich,  ale  rozbieżność  dotyczy  ich  źródła  i  natury;  tym
źródłem  cierpienia  w  żadnym  wypadku  nie  może  być  Bóg!  Dlatego  nie  do  przyjęcia  jest
koncepcja, mówiąca, że ogień czyśćcowy jest tożsamy z ogniem miłości Bożej. Bóg nie stworzył
śmierci  ani  cierpienia,  ale  tylko  dopuszcza  cierpienie,  nadaje  On  nawet  cierpieniu  wielkie
znaczenie zbawcze, głęboki sens,  jednak ono nie pochodzi od Niego. Po  prostu Aniołowie Boży
nie mogą wlec  przerażonej duszy, wbrew jej  woli, na  męki czyśćcowe!  Jeżeli więc  uznamy,  że
udręki dusz  „czyśćcowych”  spowodowane  są  przez  szatana  i  jego  aniołów,  stoimy  na  gruncie
nauki  prawosławnej  i  wtedy  czyściec  jest  miejscem  mąk  piekielnych,  jeżeli  natomiast
uważamy,  że  w  czyśćcu  mamy  do  czynienia  z  cierpieniami  zadawanymi  przez  „ogień  Bożej
miłości”,  wtedy  głosimy  herezję.  Ciekawe  jest,  że  oba  te  wymienione  wyżej  nurty,  nazwane
przez mnie (oczywiście bardzo umownie) prawosławnym i heretyckim, występują wyraźnie w
obrębie Kościoła Katolickiego.

Dla przykładu przytoczę modlitwę ofiarowania z katolickiej mszy za zmarłych:

Panie Jezu Chryste, Królu Chwały, wybaw dusze wszystkich wiernych zmarłych od

mąk piekielnych  i  z  głębokości  otchłani;  wybaw je  z  paszczęki  lwa;  niech  nie  pożera
ich piekło; niech nie pochłania ich ciemność, lecz chorąży święty Michał niechaj stawi
je  przed  Tobą  w  wiekuistej  światłości,  którąś  niegdyś  obiecał  Abrahamowi  i
potomstwu jego. Ofiary i modły uwielbienia Tobie, Panie, zanosimy; racz je przyjąć za
dusze,  których  dziś  pamięć  obchodzimy;  spraw  Panie,  aby  przeszły  od  śmierci  do

2010-12-27

Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę …

monasterujkowice.pl/articles.php?a=2

4/12

background image

żywota, który niegdyś obiecałeś Abrahamowi i potomstwu jego. 

[viii]

Jest  to  oficjalna  modlitwa  Kościoła  katolickiego,  a  równocześnie  jest  to  modlitwa  jak

najbardziej  w  duchu  nauki  prawosławnej!  Nasuwa  się  oczywista,  i  bardzo  piękna  teza,  że
widzimy  tutaj  wspólną  i  jedną  wiarę  obu  Kościołów.  Wierzymy  przecież  wspólnie  w
niebezpieczną i ciężką „podróż” duszy do Nieba poprzez zwierzchności i władze powietrzne, do
której  dusza  powinna  się  „zaopatrzyć”  w  wiatyk  świętych  sakramentów  i  opiekę  Aniołów
Bożych i  świętych. Wierzymy  też wspólnie,  że Boże  miłosierdzie, dzięki  modlitwom Kościoła  i
sprawowaniu na ziemi Bezkrwawej Ofiary, może  jeszcze wyrwać dusze z mąk „czyśćcowych”,
które zadawane są przez demony.

Właściwie można by było całe rozważania już tutaj zakończyć, ale sądzę, że wielu katolików

nie  będzie  chciało  pogodzić  się  z  tą  tezą.  Z  całą  pewnością  zauważą  tutaj  wyraźne
„antykatolickie  emocje”.  Jednak  nie  mogą  przecież  posądzić  większości  Ojców  Kościoła  o
antykatolickość,  byłoby to  dość  absurdalne. To,  co  naprawdę łączy  nasze  Kościoły, to  przede
wszystkim spuścizna pierwszego tysiąclecia chrześcijaństwa, kiedy nie było jeszcze podziału na
katolików  i  prawosławnych.  Dlatego  tak  ważne  jest  dla  nas  poznanie  nauki  świętych  Ojców,
wspólnej przecież dla obu Tradycji, w duchu Prawdy i raczej w dążności do likwidowania tych
trudnych  podziałów,  niż  ich  upartemu  podtrzymywaniu.  Dziedzictwo  pierwszego  tysiąclecia
chrześcijaństwa  wydaje się  być  jedyną możliwą  płaszczyzną  porozumienia między  Kościołami
chrześcijańskimi, a więc jeżeli tak wiele mówi się o jedności chrześcijan, ogłasza się modlitwy w
tej  intencji  i  wspólne  nabożeństwa,  to  chyba  ważne  jest  też  przestudiowanie  nauki  Kościoła,
gdy był on jeszcze niepodzielny.

Dobrze będzie na początek przyjrzeć się dysputom prowadzonym przez teologów Wschodu

i Zachodu na „unijnym”  Soborze Florenckim w XV wieku.  „Powstała sytuacja  podobna  [była]
do  tej  z  czasów  św.  Focjusza:  łacinnicy  powoływali  się  na  św.  Augustyna  i  św.  Ambrożego
(nawet Teofila Aleksandryjskiego, znanego wszędzie nie ze swoich pism, ale ze swojej wściekłej
nienawiści  do  Jana  Złotoustego)  jako  autorytet  (czasami  nieprawidłowo)  dla  poparcia
nauczania tak różnych doktryn jak Filioque czy czyściec, a teologowie Wschodu polemizowali z
tym. (…)

Tak  jak  św.  Patriarcha  Focjusz,  św.  Marek  [Efeski]  widząc,  że  łacińscy  teologowie

wielokrotnie powołują  się na błędne nauczanie  niektórych Ojców sprzeciwiające  się  nauczaniu
samego Kościoła, uważał za niezbędne przedstawić prawosławną naukę dotyczącą tych Ojców,
którzy w pewnych kwestiach pobłądzili. Uczynił to w sposób podobny do św. Focjusza, ale nie
w  odniesieniu  do  św.  Augustyna,  którego  błędy  usiłował  usprawiedliwić  i  przedstawić  w  jak
najlepszym świetle, ani nawet nie do żadnego z zachodnich Ojców, którzy popadli w błędy  nie
mniej poważne od augustynowych. Oto co pisze św. Marek:

‘W  związku  z  cytowanymi  słowami  św.  Grzegorza  z  Nyssy  byłoby  lepiej  całkiem  je

przemilczeć i nie przymuszać nas, abyśmy ze względu na naszą obronę wyciągali je na światło
dzienne.  Gdyż  Nauczyciel  ten  wydaje  się  tutaj  być  wyraźnie  w  zgodzie  z  twierdzeniami
orygenistów  i  poddaje  myśl  o  końcu  mąk  piekielnych.’  Według  św.  Grzegorza  (św.  Marek
kontynuuje):  ‘nastąpi  ostateczne  odnowienie  wszystkiego,  wraz  z  samymi  demonami,  ‘aby
Bóg’, powiada on zgodnie ze słowami Apostoła, był wszystkim we wszystkich. Wobec tego, że
te  słowa  również  były  przytoczone  wśród  innych  wypowiedzi,  musimy  przede  wszystkim
traktować je tak, jak wszystkie słowa pochodzące od naszych Ojców. Możliwe jednak, że są to
tylko  przekłamania  albo  wstawki  dokonane  przez  jakichś  heretyków  i  orygenistów…  Jednak
jeżeli  ten święty  człowiek  rzeczywiście miał  takie  zdanie, było  to  wtedy,  kiedy ta  nauka  była
dopiero  przedmiotem  dysput  i  jeszcze  nie  została  ostatecznie  potępiona  i  odrzucona  przez
przeciwną naukę, która została potem ogłoszona na V Soborze Powszechnym. Nie ma więc nic
zaskakującego w tym, że on, będąc człowiekiem, pobłądził przy próbie precyzowania (prawdy),
gdyż  to  samo  przytrafiało  się  wielu  innym  przed  nim,  na  przykład  Ireneuszowi  z  Lyonu  czy
Dionizemu z Aleksandrii, i wielu innym… Tak więc te wypowiedzi dotyczące ognia, jeśli nawet
rzeczywiście  zostały  wypowiedziane  przez  fenomenalnego  Grzegorza,  nie  oznaczają  jakiegoś
dodatkowego  oczyszczenia  (takiego,  jakim  mógłby  być  czyściec),  ale  mówią  o  końcowym
oczyszczeniu  i  końcowej  odnowie  wszystkiego;  jednakże  w  żaden  sposób  nie  są  dla  nas  do

2010-12-27

Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę …

monasterujkowice.pl/articles.php?a=2

5/12

background image

przyjęcia, gdyż my  trzymamy się zawsze powszechnego orzeczenia  Kościoła i za  przewodnika
mamy Boskie Pisma; to, co jakiś nauczyciel napisał, pozostaje zawsze tylko jego osobistą opinią.
A  więc,  jeśli  nawet  jeszcze  ktoś  inny  pisałby  o  ogniu  oczyszczającym,  nie  musimy  tego
przyjmować’ (Pierwsza homilia o ogniu czyśćcowym).

Łacińscy hierarchowie byli ogromnie zgorszeni tą repliką i upoważnili jednego z najbardziej

wybitnych  teologów  Zachodu,  hiszpańskiego  kardynała  Juana  de  Torquemada  (wujka
sławnego  Wielkiego  Inkwizytora),  aby  odpowiedział  na  przedstawione  argumenty,  co  też
uczynił  w  następujących  słowach:  ‘Grzegorz  z  Nyssy,  bez  wątpienia  największy  wśród
Nauczycieli,  przekazał  nam  w  jasny  sposób  naukę  o  ogniu  czyśćcowym…  Jednak  twoja
odpowiedź,  że  on  będąc  człowiekiem  mógł  się  mylić,  wydaje  się  nam  nie  do  przyjęcia;  gdyż
ludźmi  byli  również  Piotr  i  Paweł,  także  inni  Apostołowie  oraz  czterej  Ewangeliści,  aby  nie
wspomnieć  Atanazego  Wielkiego,  Bazylego,  Ambrożego,  Hilarego  i  innych  wielkich  świętych
Kościoła, którzy wszyscy byli ludźmi i, wskutek tego, mogli się mylić! Czy nie sądzisz, że twoja
odpowiedź  przekracza  ustalone  granice?  W  takim  razie  cała  wiara,  cały  Nowy  i  Stary
Testament, przekazany  nam poprzez ludzi,  jest teraz poddany  w wątpliwość, gdyż  jeżeli  ktoś
uzna twoje  pomysły za słuszne,  nie może  już wykluczyć,  że ci  wszyscy ludzie  mogli się  mylić.
Czy  w  takim  razie  pozostanie  coś  godnego  zaufania  w  Piśmie  Świętym?  Co  będzie  trwałe  i
niezmienne?  My  również  przyznajemy,  że  ludzką  rzeczą  jest  błądzić,  dopóki  ktoś  pozostaje
człowiekiem  i  wszystko  czyni  wyłącznie  swoją  mocą;  ale  gdy  jest  prowadzony  przez  Ducha
Świętego i  przechodzi przez sprawdzian Kościoła  w tych sprawach, które  są związane z  wiarą
katolicką i dogmatami, wtedy zapewniamy, że to co głosi, jest absolutną prawdą.’

Logiczną  konsekwencją  tego  łacińskiego  poszukiwania  „doskonałości”  u  świętych  Ojców

będzie,  oczywiście,  stopniowe  nauczanie,  a  potem  dogmat,  o  papieskiej  nieomylności.  Logika
takiego  stanowiska  jest  dokładnie  tego  samego  rodzaju,  jak  tych,  którzy  przekonywali  św.
Focjusza,  że  jeżeli  Augustyn,  lub  inni  nauczyciele,  mylili  się  w  jakimś  punkcie,  to  powinni  w
takim razie zostać ‘odrzuceni precz razem z heretykami’.

Św.  Marek  w  swojej  odpowiedzi  na  te  stwierdzenia  powtórzył  prawosławny  pogląd,  że

‘każdy  może  zostać  Nauczycielem,  ale  nikt  nie  może  nauczać  z  absolutną  nieomylnością;  do
czego w takim razie potrzebne były świętym Ojcom Sobory Powszechne?’ A takim prywatnym
poglądom  (jako  przeciwstawnym  natchnionemu  tekstowi  Pisma  Świętego  oraz  Tradycji
Cerkwi)  ‘nie  powinniśmy  bezgranicznie  ufać,  czy  też  przyjmować  bez  dokładnego  zbadania.’
Potem przytacza  dużo  cytatów  i bardzo  drobiazgowo  rozważa  naukę  św. Grzegorza  z  Nyssy,
wykazując,  że faktycznie  zdarzają  się  wśród nich  poglądy  błędne,  które można  mu  przypisać
(konkretnie  to  zaprzeczenie  wieczności  cierpień  w  piekle  oraz  powszechne  zbawienie),  a
końcowe, autorytarne potwierdzenie tej tezy wykazuje na przykładzie św. Augustyna.

‘To,  że  tylko  kanoniczne  Pisma  posiadają  nieomylność,  poświadcza  błogosławiony

Augustyn, który  w liście do  Hieronima pisze:  ‘Słusznie jest  darzyć szacunkiem  i czcią  otaczać
wyłącznie  księgi  Pisma  Świętego,  które  nazywamy  „kanonicznymi”,  gdyż  mocno  wierzę,  że
żaden z autorów tych  ksiąg nie mylił się  w niczym…  Co do innych  pism, nieważne  jak bardzo
doskonali  w  świętości  i  mądrości  byli  ich  autorzy,  czytając  je  nie  traktuję  ich  nauk  jako
prawdziwych jedynie  dlatego, że  oni tak  nauczali i  myśleli’. Potem  w liście  do Fortunata  [św.
Marek  dalej  cytuje  Augustyna]  pisze  następujące  słowa:  ‘Nie  powinniśmy  obdarzać  żadnego
człowieka, nawet gdyby był on prawosławny i miał jak najlepszą opinię, tym samym rodzajem
autorytetu,  jaki posiadają  jedynie  pisarze Pism  kanonicznych,  jest  to przesadne  zaufanie,  dla
nas  nie  do przyjęcia,  bo  przez  szacunek  jaki  bylibyśmy  im  winni,  nie  moglibyśmy  zganić  lub
odrzucić niczego z ich pism, nawet gdybyśmy odkryli, że nauczają inaczej aniżeli prawda, która
z Bożą  pomocą została  osiągnięta przez  innych lub  przez  nas samych.  Oto jak  odnoszę  się  do
pism  innych ludzi;  pragnę też  aby czytelnik  postępował tak  samo z  moimi  pismami.’’  (Druga
homilia o ogniu czyśćcowym).” 

[ix]

W  „liście do  Patriarchy  Akwilei” (który  był  jednym z  największych  obrońców  Filioque  na

Zachodzie) św. Focjusz również stara się odeprzeć zarzut, że niektórzy święci Ojcowie nauczali
inaczej  niż  on.  Na  stwierdzenie:  „Wielki  Ambroży,  Augustyn,  Hieronim  oraz  wielu  innych
pisało, że  Duch  Święty  pochodzi także  od  Syna”,  św.  Focjusz  odpowiada: „Jeśli  dziesięciu  lub

2010-12-27

Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę …

monasterujkowice.pl/articles.php?a=2

6/12

background image

nawet  dwudziestu  Ojców  tak  stwierdziło,  to  sześciuset  i  wielkie  mnóstwo  innych  tego  nie
potwierdza. Kim  są ci,  którzy obrażają  Ojców? Czy  to nie  ci, którzy  zamykają całą  pobożność
tych kilku Ojców w paru słowach i przeciwstawiają ich Soborom, stawiają ponad nieprzeliczalną
liczbą innych  Ojców? A  może ci,  którzy  wybierają za  swoich obrońców  większość Ojców?  Kto
obraża  świętego  Augustyna,  Hieronima  i  Ambrożego?  Czy  to  nie  ten,  kto  zmusza  ich  do
sprzeciwu wobec wspólnego Mistrza i Nauczyciela, a może ten, kto nie czyniąc nic z tych rzeczy
pragnie by wszyscy wypełniali nakazy wspólnego im Mistrza?” 

[x]

W  książce  „Dusza  po  śmierci”  o.  Seraphim  Rose  przedstawił  ogromną  ilość  wypowiedzi

świętych  Ojców  Wschodu  i  Zachodu,  dotyczących  prawosławnej  nauki  o  mytarstwach,
wymienię  tylko  niektórych:  św.  Atanazego  Wielkiego,  św.  Doroteusza,  św.  Makarego
Egipskiego,  św. Jana  Kasjana, św.  Bazylego  Wielkiego,  św. Jana  Chryzostoma,  św.  Grzegorza
Wielkiego, św. Jana z Damaszku, św. Cyryla z Aleksandrii i wielu, wielu innych. Wydaje mi się,
że  bardzo  ważne  jest  zaznajomienie  się  z  tymi  tekstami,  również  po  to,  aby  w  kontekście
powyższego  cytatu św.  Focjusza zdać  sobie  sprawę z  powszechności tej  nauki.  Wynika z  nich
jasno,  że  cierpienia  duszy  zawsze  spowodowane  są  działalnością  złych  duchów,  diabłów-
oskarżycieli, którzy jak poborcy podatkowi zatrzymują dusze i obnażają najmniejszy grzech, aż
do  „ostatniego  pieniążka”,  aby  móc  je  zawlec  na  miejsce  potępienia.  Wszyscy  oni  są  jak
najbardziej „katoliccy” (sprzed podziału  Kościoła), a więc nie należy ich  głosu lekceważyć jako
jakiejś „prawosławnej propagandy”, ale uważnie się w te wypowiedzi wsłuchać.

Na  koniec  zajmę  się  jeszcze  nauczaniem  świętych  Ojców  dotyczącym  tekstu  z  1  listu  św.

Apostoła  Pawła  do  Koryntian  3:12-15,  który  to  według  doktryny  katolickiej  jest  koronnym,
najważniejszym  i  niepodważalnym,  na  zasadzie  autorytetu  Pisma  Świętego,  dowodem  na
istnienie czyśćca i ognia oczyszczającego. Aby przedstawić tę naukę trzeba cofnąć się wcześniej
niż czasy sporów o czyściec na Soborze Florenckim, właśnie do czasów Kościoła niepodzielnego,
a  za  autorytet  uznajmy  jednego  z  największych  Ojców  Kościoła  –  św.  Jana  Chryzostoma.
Przytoczmy  ten  cytat  z  Pisma  Świętego  w  całości:  Czy  ktoś  buduje  na  tym  fundamencie
złotem, srebrem  czy drogimi  kamieniami, czy  też drzewem, sianem  lub słomą,  okaże się  w
dzień  sądu,  który  ujawni  dzieło  każdego.  Objawi  się  on  w  ogniu,  a  ogień  ten  wypróbuje,
jakie  jest  dzieło  każdego.  Jeżeli  czyjeś  dzieło  ostoi  się,  to  budowniczy  otrzyma  nagrodę.
Jeżeli zaś spłonie, to utraci on nagrodę, choć sam ocaleje, lecz będzie podobny do tego, kto
przeszedł przez ogień 
(1 Kor 3:12-15). Oto obszerne fragmenty homilii św. Jana Chryzostoma
dotyczącej bezpośrednio omawianego tekstu:

Nie jest to łatwy temat dotyczący problemu, który dziś stawiamy, ale raczej są to

sprawy,  które  są  najwyższej  wagi,  o  które  wszyscy  ludzie  pytają;  mianowicie,  czy
ogień  piekielny  skończy  się.    To,  że  nie  będzie  miał  końca  stwierdza  wprawdzie
Chrystus,  mówiąc:  Robak  ich  nie  umiera  i  ogień  nie  gaśnie  (Mk  9:48)  Cóż,  wiem  że
przechodzi  cię  chłód,  gdy  słyszysz  te  słowa,  ale  co  mogę  zrobić?  Jest  to  Boże
zarządzenie, aby wciąż kłaść te rzeczy do twoich uszu, gdy powiada: Idź do ludu i każ
im… (Wy 19:10-20) i zarządził dla pełniących służbę słowa, że trzeba nam zadawać ból
naszym  słuchaczom,  niechętnie  ale  według  otrzymanego  nakazu.  Owszem,  od  ciebie
też to  zależy, a  nie będziemy  sprawiać ci  żadnego bólu.  Gdyż powiedział  On:  Władcy
bowiem  nie  są  postrachem  dla  dobrego  czynu,  lecz  dla  złego.  Nie  chcesz  lękać  się
władzy? Czyń dobrze, a ona cię pochwali (Rz 13:3).

A  zatem  jak  powiedziałem,  piekło  nie  ma  końca,  gdyż  Chrystus  tak  oświadczył.

Paweł  powiedział  też,  wskazując  na  wieczność  kary,  że  grzesznicy:  Poniosą  karę
wiecznego  odrzucenia  od  oblicza  Boga  i  od  Jego  potężnego  majestatu  (2  Tes  1:9).  I
znowu: Czy  nie wiecie,  że niesprawiedliwi  nie osiągną  królestwa Bożego?  Nie łudźcie
się!  (1  Kor  6:9)  Także  powiedział  do  Żydów:  Starajcie  się  o  pokój  ze  wszystkimi  i  o
uświęcenie, bez którego nikt nie będzie oglądał Boga (Hbr 12:14). Także Chrystus tym,
którzy  Mu  powiedzą:  Czy  w  Twoim  imieniu  nie  dokonywaliśmy  wielu  cudów?
Odpowie: Ja was nigdy nie znałem. Odejdźcie ode Mnie, zło czyniący! (Mt 7:22) Także
dziewice nie mogły wejść, na próżno stukając w zamknięte drzwi. A o tych, którzy Go
nie nakarmili powiedział: Pójdą ci na mękę wieczną (Mt 25:46).

2010-12-27

Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę …

monasterujkowice.pl/articles.php?a=2

7/12

background image

I  nie  mów  mi:  „co  to  za  sprawiedliwość,  skoro  kara  nie  ma  końca?”  Gdy  Bóg

wykonuje cokolwiek,  słuchaj  jego  postanowień  i nie  przedkładaj  ponad  nie  ludzkiego
rozumowania.  Co  więcej,  cóż  jeszcze  może  spotkać  kogoś,  kto  od  samego  początku
doświadczył  nieprzeliczonych  błogosławieństw,  a  potem  dokonywał  uczynków
godnych kary, pomimo tak wielkich gróźb i ciągłych błagań, niż kara potępienia? Gdyż
jeżeli  pytasz  o  sprawiedliwość  doskonałą;  wiedz  o  tym,  że  powinniśmy  zostać
zniszczeni już  na  samym  początku,  według  definicji  ścisłej  sprawiedliwości.  (…)  Gdyż
jeżeli  ktoś  znieważa  kogoś,  kto  nie  uczynił  nic  złego,  według  reguł  sprawiedliwości
ponosi  karę;  ale  kiedy  jest  to  jego  dobroczyńca,  który  nie  związany  wcześniejszymi
względami,  obdarza  go  ogromną  dobrocią,  który  sam  jest  Twórcą  jego  istnienia,
który jest Bogiem, który tchnął w niego duszę, który dał tysiące darów łaski, którego
wolą  jest  zabranie  go  do  Nieba;  kiedy,  powtarzam,  taki  Ktoś  po  tak  wielkich
błogosławieństwach  spotyka  się  tylko ze  zniewagami,  codziennymi  zniewagami,  pod
przywództwem  wrogiego  stronnictwa;  to  jak  może  ktoś  taki  myśleć,  że  wart  jest
przebaczenia? Czy nie wiesz jak On ukarał Adama za jeden pojedynczy grzech?

Tak – odpowiesz –  ale On  dał mu  raj i  pozwolił się  radować wielkimi  względami.

Owszem,  z  pewnością  to  nie  jest  to  samo  dla  człowieka  zgrzeszyć  korzystając  z
bezpieczeństwa  i  spokoju,  czy  też  w  stanie  wielkiego  nieszczęścia.  W  rzeczywistości
jest  to  okoliczność  gorsza,  że  twoje  grzechy  nie  są  popełnione  w  raju,  ale  wśród
niezliczonych złośliwości tego życia; że nie postępujesz trzeźwo nawet w nieszczęściu,
tak jakby ktoś zamknięty w więzieniu wciąż popełniał tam swoje zbrodnie. A przecież
tobie poprzysiągł  rzeczy jeszcze większe niż  raj. Jednak nie  dał ci  go od  razu, gdyż  w
najmniejszym stopniu nie chce osłabić cię w czasie walki; jednak nie przemilczał tego,
abyś  nie  porzucił  swoich  wysiłków.  Jeśli  chodzi  o  Adama,  popełnił  on  tylko  jeden
grzech  i  ściągnął  na  siebie  pewną  śmierć;  podczas  gdy  my  popełniamy  tysiące
przestępstw codziennie. Jeśli on poprzez jeden czyn ściągnął na siebie tak wielkie zło i
wprowadził śmierć, co my powinniśmy cierpieć, którzy wciąż  żyjemy w grzechach, a
zamiast raju oczekujemy Niebios?

Argument  jest  przykry  i  boli  słuchacza;  wiem  to  na  podstawie  własnych  odczuć.

Naprawdę  serce  moje  dygocze  i  bardzo  jest  tym  strapione;  im  więcej  widzę
potwierdzonych relacji z piekła, tym bardziej drżę i kurczę się z lęku. Jednak konieczne
jest mówić o tych sprawach, abyśmy nie wpadli w to piekło. To co otrzymałeś nie było
rajem, ani drzewa, ani rośliny, ale tobie obiecano Niebiosa i wszystkie dobre rzeczy w
Niebiosach.  A  jeśli ktoś,  kto  otrzymał  mniej  został  potępiony, i  żadna  okoliczność  nie
uwolniła  go  od  tego,  to  dużo  bardziej  my,  którzy  zgrzeszyliśmy  o  wiele  gorzej,  a
byliśmy wezwani do większych rzeczy, będziemy znosić cierpienia bez ulgi.

Rozważ  na  przykład  jak  długo,  tylko  z  powodu  jednego  grzechu,  nasz  rodzaj

pogrążony  jest  w  śmierci.  Ponad  pięć  tysięcy  lat  minęło,  a  śmierć  trwa  nadal  z
powodu  jednego  tylko  grzechu.  Nie  możemy  nawet  powiedzieć,  że  Adam  słyszał
proroków,  że widział  innych  ukaranych za  grzechy,  i że  powinien  być skutkiem  tego
odpowiednio przestraszony i poprawiony choćby przez  jakiś przykład. Gdyż był on  w
tym czasie pierwszy i samotny; a jednak został ukarany. Ale ty nie masz nic na swoją
obronę, który po tak wielu przykładach postępujesz coraz gorzej; tak wspaniały Duch
został nam dany, a mimo to odważyłeś się nie na jeden grzech, nie na dwa lub trzy, ale
na grzechy bez miary!  To nie tak,  że grzech  popełnia się w krótkiej chwili,  wyliczasz
sobie na tej postawie, że kara również będzie sprawą chwili. Czy nie widzisz tych ludzi,
którzy  za pojedynczą  kradzież  lub też  pojedyncze  cudzołóstwo popełnione  w  krótkiej
chwili,  często  spędzają  całe  swoje  życie  w  więzieniu,  albo  w  kopalniach,  walcząc  z
ciągłym głodem i każdym rodzajem śmierci? A nie było nikogo, kto by ich uwolnił, lub
powiedział: wykroczenie  miało  miejsce w  krótkim momencie,  kara również  powinna
być tak samo krótka, jak chwila, w której popełniono grzech.

Ale  to  ludzie  –  ktoś  powie  –  tak  postępują;  a  jeśli  chodzi  o  Boga,  to  On  przecież

kocha ludzi. Przede wszystkim, nawet ludzie nie robią tego przez okrucieństwo, ale w
ludzkim  odruchu.  A  sam  Bóg,  ponieważ  kocha  ludzi,  dlatego  również  karze  ich  za

2010-12-27

Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę …

monasterujkowice.pl/articles.php?a=2

8/12

background image

grzechy. Gdyż tak jak wielkie jest Jego miłosierdzie, tak równie wielka jest Jego kara.
Więc kiedy  mówisz mi:  Bóg kocha  ludzi, wtedy  wskazujesz największą  przyczynę  ich
karania:  gdyż  grzeszymy  wciąż  przeciwko  tej  Istocie  miłości.  Dlatego  też  Paweł
powiedział:  Straszną  jest  rzeczą  wpaść  w  ręce  Boga  żyjącego  (Hbr  10:31).  Proszę,
wsłuchaj się w płomienną moc słowa, być może będziesz miał stąd jakąś pociechę! Kto
wśród  ludzi  może  karać  tak,  jak  karze  Bóg?  On  powoduje  potop  i  całkowite
zniszczenie  całego  rodzaju  tak  licznego;  i  znowu,  niedługo  później,  spuszcza  ogień  z
nieba i zupełnie niszczy wszystkich? Jaka ludzka kara mogłaby się równać temu? Czy
nie widzisz  z tego, że  nawet na tym świecie  kara jest prawie  wieczna? Minęły  cztery
tysiące  lat  i  kara  Sodomitów  trwa  w  całej  rozciągłości.  Gdyż  Jego  miłosierdzie  jest
ogromne, a więc również Jego kara.(…)

Ale  ponieważ  stwierdzenie  Pawła  zdaje  się  dla  wielu  mieć  inne  znaczenie,

przytoczmy je i zbadajmy starannie. Gdyż powiedziawszy: Jeżeli czyjeś dzieło ostoi się,
to  budowniczy  otrzyma  nagrodę.  Jeżeli  zaś  spłonie,  to  utraci  on  nagrodę;  i  dodaje:
choć  sam  ocaleje,  lecz  będzie  podobny  do  tego,  kto  przeszedł  przez  ogień.  Co  na  to
powiemy? Zastanówmy się najpierw czym jest „fundament”, czym jest „złoto”, czym są
„drogie kamienie” a czym jest „siano” i czym „słoma”.

„Fundamentem”,  jak  sam  jasno  stwierdza,  jest  Chrystus,  mówiąc  wcześniej:  Nikt

bowiem nie może położyć innego fundamentu,  oprócz tego, który już został położony,
a jest nim Jezus Chrystus (1 Kor 3:11).

Następnie,  wspomniane  budowle  wydają  się  tutaj  być  działaniami.(…).  Gdyż  św.

Paweł  zamierzał  później  skierować  siłę  swojej  argumentacji  przeciwko  człowiekowi,
który  popełnił  cudzołóstwo,  zaczyna  już  teraz,  długo  przedtem,  czynności
przygotowawcze. Gdyż wiedział, jak po omówieniu jednego tematu, przejść w dyskusji
do  następnej  rzeczy,  przygotować  odpowiedni  grunt  do  późniejszych  rozważań.  (…)
Również  z  tego  powodu  teraz  przygotowuje  cudzołożnika,  gdy  mówiąc  o
„fundamencie”  wspomina:  „Czy  nie  wiecie,  że  jesteście  świątynią  Boga,  a  Duch  Boży
mieszka w was. Jeżeli ktoś niszczy świątynię Boga, tego i Bóg zniweczy” (1 Kor 3:16-
17). Powiedział teraz te rzeczy, na początku, aby zachęcić jego duszę do łez, z powodu
swojego nieskromnego postępowania.

Teraz ktoś buduje na tym fundamencie złotem, srebrem i drogimi kamieniami, czy

też drzewem,  sianem  lub słomą  (1 Kor  3:12). Gdyż  po przyjęciu  wiary potrzebne  jest
zbudowanie  moralne;  dlatego  mówi  w  innym  miejscu:  zachęcajcie  się  wzajemnie  i
budujcie jedni drugich (1 Tes 5:11). Gdyż zarówno twórca jak i uczeń przyczyniają się
do budowania. Dlatego powiedział: Niech każdy jednak patrzy na to, jak buduje (1 Kor
3:10).  Ale gdyby  wiara była  tematem tych  stwierdzeń, takie  stwierdzenie nie  byłoby
rozsądne.  Bo  w  wierze  wszystko  powinno  być  równe,  gdyż:  Jest  tylko  jeden  Bóg,
jedna wiara, jeden chrzest (Ef 4:6), a w życiu nie jest możliwe, aby wszystko było takie
same. Wiara  nie jest  w jednym  przypadku mniejsza,  w innym  bardziej wspaniała,  ale
ta  sama  we  wszystkich,  którzy  prawdziwie  uwierzyli.  W  życiu  jest  miejsce  i  dla
bardziej pracowitych, i dla innych, bardziej opieszałych, jedni są bardziej wymagający,
inni bardziej pospolici; i tak jedni powinni dobrze czynić w wielkich sprawach, a inni w
mniejszych; także błędy niektórych są bardziej poważne od błędów innych, którzy nie
są  tak szlachetni.  W  związku  z  tym  mówi:  złotem,  srebrem  czy  drogimi  kamieniami,
czy  też  drzewem,  sianem  lub  słomą,  okaże  się  w  dzień  sądu,  który  ujawni  dzieło
każdego;  to  znaczy  jego  postępowanie;  o  tym  właśnie  mówi  tutaj;  objawi  się  on  w
ogniu, a ogień ten wypróbuje, jakie jest dzieło każdego. Jeżeli czyjeś dzieło ostoi się, to
budowniczy otrzyma nagrodę. Jeżeli zaś spłonie, to utraci on nagrodę. (…)

Teraz chce powiedzieć nam to:  jeśli jakiś człowiek po  przyjęciu prawdziwej  wiary

prowadzi grzeszne życie, jego wiara nie uchroni go od kary, jego dzieło spłonie. Słowo
„spłonie” oznacza „nie  wytrzyma gwałtowności ognia”. Ale gdyby  człowiek ubrany w
złotą zbroję  miał przejść przez  rzekę ognia,  wyszedłby z niej  jeszcze jaśniejszy,  jednak
gdyby  miał  zrobić  to  samo  ubrany  w  siano,  daleki  będzie  od  pozostania

2010-12-27

Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę …

monasterujkowice.pl/articles.php?a=2

9/12

background image

nienaruszonym,  i  sam  oprócz  tego  ulegnie  zagładzie;  to  również  odnosi  się  do  dzieł
ludzkich.  Gdyż  nie  powiedział  tego  jakby  rozprawiał  o  rzeczach  materialnych,  które
płoną, ale z zamiarem by powiększyć ich lęk pokazując jak nagi i bezbronny jest ktoś,
kto trwa w nieprawości.  Dlatego powiedział: utraci on nagrodę  – tutaj  jest  pierwsza
kara; sam ocaleje,  lecz będzie podobny do  tego, kto przeszedł  przez ogień –  tutaj  jest
kara druga. Ma tutaj na myśli co następuje: On sam nie zginie w ten sam sposób, jak
jego dzieła, obracające się w nicość, ale będzie trwał w mękach.

Ale  jednak  nazwał  to  „ocaleniem”  –  odpowiesz  –  dlaczego?;  wyjaśnia  to  jego

dodatek „jakby przez ogień”;  gdyż zazwyczaj  mówimy: „jest  to zachowane  w  ogniu”,
mówiąc o tych substancjach, które nie spalają się natychmiast i nie obracają w popiół.
Dlatego nie wyobrażaj sobie tylko z dźwięku słowa „ogień”, że ci, którzy płoną,  ulegają
zniszczeniu. Mimo  że nazwał tę karę  „ocaleniem”, nie bądź tym  zdziwiony. Zazwyczaj
używa  takich określeń  rzeczy, które  źle brzmią,  aby jasno  się wyrażać,  a  w  dobrych
rzeczach na odwrót. Na przykład słowo „niewola” wydaje się nazwą czegoś złego, ale
Paweł  nadaje  mu  dobre  znaczenie,  kiedy  mówi:  (oddając  w  niewolę)  każdy  umysł
skłaniamy  do  posłuszeństwa  Chrystusowi  (2  Kor  10:5)  I  znowu  złą  rzecz  nazwał
dobrym  słowem,  mówiąc:  panowanie  grzechu  (Rz  5:21),  wyrażenie  „panowanie”
brzmi tutaj z pewnością bardzo korzystnie.

Dlatego  mówiąc  tutaj  „zostanie  ocalony”  uczynił  niewyraźną  sugestię  o  nasileniu

kary; tak jakby stwierdził: „ale sam pozostanie na zawsze karany”. 

[xi]

Podobną  naukę  można  znaleźć  w  liście  św.  Jakuba,  który  stwierdza:  Złoto  i  srebro

zardzewiało, ta rdza będzie świadczyć przeciwko wam i zniszczy was jak ogień. (Jk 5:3)

Obawiam  się,  że  przedstawiona  egzegeza  św.  Jana  Chryzostoma  daleka  jest  od

współczesnej  wykładni  Kościoła  katolickiego,  mimo  że:  „Św.  Jan  Chryzostom  jest  jednym  z
tych  ludzi,  którzy  zdają  się  mieć  szczególne  prawo  do  nazwy  katolika:  jest  to  człowiek
powszechny.” 

[xii]

 Dokładnie tę  samą naukę głosili  inni wielcy  Ojcowie, św. Bazyli  Wielki, św.

Grzegorz  Teolog  i  wielu  innych,  tę  naukę  prezentował  również  św.  Marek  z  Efezu  podczas
soboru florenckiego, po nim również św. Grzegorz Palamas, a współcześnie o. Seraphim Rose.

Św. Marek z Efezu oczywiście przytaczał również i tę cytowaną homilię, gdyż  podobnie do

św.  Jana  Chryzostoma,  również  on  obawiał  się,  że  nauka  o  ogniu  oczyszczającym  zmierza
wprost  ku herezji  apokatastazy,  potępionej  na  V Soborze  Powszechnym  w  Konstantynopolu,
czyli również w okresie Kościoła niepodzielonego. Apokatastaza  to już nie jest  rzecz błaha,  nie
jest to już jakaś niegroźna pseudonauka, niewinna  intelektualna zabawa, czcza filozofia, czyjaś
prywatna opinia czy też jakieś nieszczęsne nieporozumienie, to już nie jest rzecz obojętna jeśli
chodzi  o  nasze  zbawienie,  jest  to  po  prostu  herezja,  inaczej  mówiąc  szatańskie  kłamstwo,
fałszywy pogląd, który niszczy prawdziwą, ortodoksyjną wiarę, czyli Prawdę Chrystusa, która
jako jedyna  prowadzi chrześcijan  do zbawienia  i  życia wiecznego.  Wyznawcy  tej herezji  mocą
kanonów V Soboru odłączeni są od Jednego, Świętego i Apostolskiego Kościoła.

Herezja apokatastazy głosi, że nastąpi kiedyś koniec istnienia piekła  (podobnie jak nastąpi

kiedyś  koniec  istnienia  czyśćca).  Męki  piekielne  traktuje  ona  wyłącznie  w  kategoriach
pedagogiki Bożej, czyli ognia oczyszczającego dusze potępionych ze zła, dokładnie tego samego
rodzaju,  co  w  „czyśćcu”  w  ujęciu  niektórych  teologów  łacińskich.  Okazuje  się,  że  obawy
świętych  Ojców  nie  były  bezpodstawne,  bardzo  wielu  współczesnych  teologów,  zarówno  na
Wschodzie,  jak  i  na  Zachodzie,  otwarcie  głosi,  że  „ogień  piekielny  jest  tą  samą  nieskończoną
Bożą miłością, która równocześnie jest szczęściem zbawionych”.

Trudno  tutaj  podjąć  wyczerpującą  polemikę  z  „potworną  apokatastazą”,  jak  nazwali  ją

ojcowie  V  Soboru.  Bardzo  polecam  wszystkim  zainteresowanym  uważne  przeczytanie  XXV
homilii  św.  Jana  Chryzostoma  na  list  świętego  Pawła  do  Rzymian 

[xiii]

.  Zaznaczę  tylko,  że

apokatastaza  zarzuca  kłamstwo  Chrystusowi  nauczającemu  o  wieczności  piekła:  Wtedy
odezwie  się i  do  tych po  lewej  stronie:  Idźcie precz  ode  Mnie,  przeklęci, w  ogień  wieczny,
przygotowany  diabłu  i  jego  aniołom!
  (Mt  25:41).  Chrystus  powiedział  jeszcze  o  piekle,  że:
robak  ich  nie  umiera  i  ogień  nie  gaśnie  (Mk  9:48).  Czy  ten  robak,  który  nie  umiera,  jest
jeszcze jedną metaforą miłości Boga? Czy tekst z Apokalipsy: A Śmierć i Otchłań wrzucono do

2010-12-27

Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę …

monasterujkowice.pl/articles.php?a=2

10/12

background image

jeziora  ognia.  To  jest  śmierć  druga  –  jezioro  ognia.  Jeśli  się  ktoś  nie  znalazł  zapisany  w
księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia
 (Ap 20:14-15); opisuje Bożą miłość w formie
jeziora ognia?

Wyznawcy apokatastazy  twierdzą, że  cały świat  zanurzony jest  w Bożej  miłości, od  której

nie  ma  ucieczki,  nawet  po  śmierci  człowiek  skazany  jest  na  tę  miłość,  czy  tego  chce  czy  nie
chce.  Wszelkie  odniesienia  do  ognia  kojarzą  im  się  wyłącznie  z  istotą  Boga,  z  ogniem  Ducha
Świętego, albo z ogniem, w którym przebywał Bóg na górze Synaj. Kłamstwo polega na tym, że
jest wiele różnych rodzajów ognia opisywanych w Piśmie Świętym; nie każdy ogień jest ogniem
Ducha Świętego. Poza tym nie otrzymujemy odpowiedzi na pytanie, jak i po co w tym oceanie
miłości  Bożej  pojawiło  się  zło  i  śmierć,  przecież  nie  ma  tutaj  nawet  „miejsca”  na  królestwo
szatana? A przecież o piekle  mówi Pismo Święte, że  jest „na zewnątrz”, także  ogień piekielny
nazwany jest „zewnętrznym”.  Wielu przyjdzie  ze Wschodu  i Zachodu  i zasiądą  przy stole  w
królestwie  niebieskim  razem  z  Abrahamem,  Izaakiem  i  Jakubem,  synowie  zaś  królestwa
będą wyrzuceni na zewnątrz, w ciemność. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów
 (Mt 10:11-
12). A sługę, z którego nie  mam pożytku, wyrzućcie na zewnątrz w ciemności.  Tam będzie
płacz i  zgrzytanie  zębów
  (Mt 25:30).  Szczęśliwi,  którzy płuczą  swe  szaty,  aby władza  nad
drzewem  życia do  nich  należała  i  aby bramami  wchodzili  do  Miasta.  Na zewnątrz  są  psy,
guślarze, rozpustnicy,  zabójcy,  bałwochwalcy i  każdy,  kto  kłamstwo  kocha i  nim  żyje
  (Ap
22:14-15).  Czy  deszcz  siarki  i  ognia,  który  spadł  na  Sodomę  i  Gomorę  to  była  jakaś
„nadmierna” Boża miłość, która spadła znienacka i wszystkich wygubiła, i czy na przykład był
to  ten sam  ogień,  który w  Jerozolimie zszedł  na  Apostołów w  dniu  Pięćdziesiątnicy?  Aby  nie
dać  się  uśpić  tym  kłamstwom  przytoczę  naukę  świętej  Ewangelii:  A  jak  było  za  czasów
Noego, tak też będzie za czasów Syna Człowieczego. Jedli, pili, żenili się i za mąż wychodziły
aż do dnia, w którym Noe wszedł do arki. I przyszedł potop, i wszystkich wygubił. Podobnie
jak było  za czasów  Lota: jedli,  pili, kupowali,  sprzedawali, sadzili,  budowali, ale  w dniu,  w
którym Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wszystkich wygubił. Tak
też będzie w dniu, w którym objawi się Syn Człowieczy
 (Łk 17:26-30).

Jak się  ma doktryna  o czyśćcu  do tej  potwornej herezji?  W doktrynie  o czyśćcu  mówi  się

właśnie  o  możliwości  oczyszczenia  po  śmierci  z  grzechów  popełnionych  w  ciele  na  ziemi,  w
ogniu Bożej miłości. Jak starałem się wykazać wcześniej nie wszyscy katolicy w ten sam sposób
postrzegają  to  oczyszczenie.  Poglądy  są  pod  tym  względem  rozbieżne,  wielu  mistyków
katolickich  widziało  czyściec  w  różnych  widzeniach  dokładnie  tak,  jakby  widzieli  piekło,  tzn.
jako mroczną i budzącą grozę otchłań, w której demony dręczą w różny sposób dusze ludzkie; i
zasadniczo  jest  to  również  zgodne  z  nauką  prawosławną.  Natomiast  teologowie  katoliccy
mówiący  o  ogniu  oczyszczającym,  który  tożsamy  jest  z  miłością  Boga  do  ludzi,  przygotowują
teren  pod  tę  herezję,  tworzą  potrzebne  pojęcia,  terminy,  cały  teologiczny  system,  aby  móc
wytłumaczyć  coś  takiego,  jak  „bicze  miłości  Bożej”  oczyszczające  w  piekle  dusze  ludzkie  z
grzechów po śmierci. Ta idea pozwala mieć nadzieję na zbawienie mimo grzesznego życia, jest
dodatkową  możliwością  zbawienia,  jakby  obok  krzyża  Chrystusowego,  jest  boczną  furtką  do
Królestwa  Bożego,  która  istnieje  poza  koniecznością  szukania  zbawienia  tu,  na  ziemi  w
pełnieniu czynów miłosierdzia, w modlitwie, postach, czuwaniach. Jeżeli pójdziemy dalej w tym
kierunku,  to  wystarczy  tylko  wystarczająco  szeroko  otworzyć  bramy  czyśćca,  a  będziemy
mieli apokatastazę w pełnym wydaniu. Właśnie dlatego święci Ojcowie zdecydowanie odrzucali
naukę o czyśćcu.

Tak  to  właśnie  wygląda  w  dziełach  świętych  Ojców  przed  schizmą  i  po  schizmie,  tak

przedstawiał  ten  problem  również  św.  Marek  Efeski,  św.  Grzegorz  Palamas,  św.  Jan
Maksymowicz,  i  wielu  innych.  Jest  to  niezmienna,  ortodoksyjna  nauka,  której  wiernym
powinien pozostać każdy prawosławny chrześcijanin. Być może wielu współczesnych uzna to za
fundamentalizm i zacofanie, za  integryzm i  fanatyzm, wielu  innych powie,  że jest  to  poważny
defekt  intelektualny  i duchowy,  że  jest  to odejście  od  Kościoła  i rezygnacja  z  jego  zdobyczy  i
nowości  współczesnej  teologii,  że  jest  to  odwrócenie  się  od  współczesnego  świata  i  jego
„mądrości” itd.,  ale ja  nie widzę nic  złego w  tym, aby  prawosławni chrześcijanie  dochowywali
wierności  swojej  Tradycji.  Jak  sądzę,  nikomu  nie  powinno  to  sprawiać  żadnej  przykrości.
Katolicy przecież nie muszą w to wierzyć, ani tego wyznawać.

2010-12-27

Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę …

monasterujkowice.pl/articles.php?a=2

11/12

background image

W  każdym  razie  prawosławie  zawsze  mocno  ufa  swojej  Tradycji  i  traktuje  ją  jako  samą

niezmienną Prawdę, jako mądrość przebywającego w Cerkwi Ducha Świętego.

 
Marek Dądela, Niedziela Niewiast Niosących Wonności, 25 kwiecień 2004 roku.

Przypisy

[i]

  Bądź  wola  Twoja,  modlitwy  i  rozmyślania  na  wszystkie  dni  tygodnia  miesiąca,  na

wszystkie  uroczystości  kościelne  i  na  wszelkie  okoliczności  życia,  ułożone  przez  kapłanów  i
świętych katolickiego Kościoła, Warszawa, nakład Gebethnera i Wolfa,  approbatur: Episcopus
Suffraganeus Wł. Kossowski, 23 czerwiec 1900, str. 674.

[ii]

 Ibid. str. 677

[iii]

  Święta  s.  M.  Faustyna  Kowalska,  Dzienniczek,  Miłosierdzie  Boże  w  duszy  mojej,

Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 2001, (425), str. 152.

[iv]

 Tekst pieśni spisany z pamięci.

[v]

  Moleben  do  św.  Arcystratega  Michała  i  innych  mocy  bezcielesnych,  Monaster  św.

Cyryla i Metodego, 2003, str. 28.

[vi]

 Ibid. str. 30.

[vii]

 Ibid. str. 45.

[viii]

  Mszał  Rzymski  w  skróceniu,  wydany  z  rozporządzenia  Jego  Eminencji  Edmunda

Kardynała  Dalbora,  Arcybiskupa  Gnieźnieńskiego  i  Poznańskiego,  Prymasa  Polski,  wydanie
trzecie uzupełnione, nakładem Księgarni św. Wojciecha Poznań – Warszawa –  Wilno – Lublin
1931, str. 606, Msza za zmarłych w dzień zaduszny – ofiarowanie. Oczywiście wiem o tym, że
tekst tego ofiarowania uległ zmianie i na przykład w Mszale Rzymskim wydanym w roku 1962
już  jest  inny,  tzn.  dość  mechanicznie  zastąpiono  słowo  „piekło”  słowem  „czyściec”.  Nie  znam
powodów  tej  zamiany,  ale  podejrzewam,  że  jest  to  „wpływ”  II  Soboru  Watykańskiego.  W
każdym  razie  budzi  zdumienie  sama  możliwość  dokonywania  takich  zmian  w  tekstach
liturgicznych! Jest to z pewnością odejście od Tradycji.

[ix]

 Ibid. str. 69-74.

[x]

 Ibid. str. 66.

[xi]

 IX Homilia św. Jana Chryzostoma na 1 list św. Pawła do Koryntian, na podstawie Early

Church Fathers, Electronic Bible Society, tłum. Marek Dądela.

[xii]

 Ernest Hello, „Oblicza świętych”, Zawsze Wierni, 2002 nr 1 (44).

[xiii]

 Św. Jan Chryzostom, Homilie na list  św. Pawła do Rzymian, Wydawnictwo Naukowe

Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, Kraków 1998, homilia XXV, tom II, str. 382.

© Monaster Św. Cy ry la i Metodego w Ujkowicach - 

monasterujkowic e.pl

 - Wszy stkie prawa zastrzeżone.

2010-12-27

Dlaczego Prawosławie odrzuca naukę …

monasterujkowice.pl/articles.php?a=2

12/12