background image

Gwiezdny ogień – złoto bogów 

Laurence Gardner 

Copyright © 1998/1999 

część 1 

Minęły  już  prawie  dwa  lata  od  wydania  mojej  książki Bloodline  of  the  Holy 

Grail (Krew  z  krwi  Jezusa

1

).  Tych,  którzy  jej  nie  czytali  (ani  trzyczęściowego  artykułu, 

który  ukazał  się  w  poprzednich  numerach Nexusa

2

)  wyjaśniam,  że  chodziło  tam  o 

badania  mesjanistycznej  linii  krwi  Jezusa,  która  istnieje  do  dzisiaj.  Mowa  tam  była 

również  o  ewangeliach Nowego  Testamentu w  odniesieniu  do  materiałów  historycznych 

pochodzących  z  tamtych  czasów  z  „pierwszej  ręki”  wymienianych,  zarówno  w 

chrześcijańskich, jak i żydowskich, archiwach. W ich kontekście omówione zostało także, 

w  jaki  sposób  Kościół  Rzymskokatolicki  zniekształcił  najwcześniejsze  przekazy,  tak  by 

mogły one służyć jego politycznym celom. 

Pomijając kontrowersyjną doktrynę głoszącą, że Jezusa zrodziła dziewica i że był on 

„jedynym  i  tylko  jedynym”  synem  Boga  (definicje  te  nie  istniały  w  oryginalnych, 

przedrzymskich tekstach), zawarte w Nowym Testamencie ewangelie Mateusza i Łukasza 

podają  rodowód  Jezusa,  wywodząc  go  z  rodu  Dawida  Izraelskiego,  rodu  królów  Izraela. 

Doprowadziło  to  do  pytania,  które  zadawałem  sobie  częściej  od  innych.  A  brzmi  ono  (w 

różnych formach) następująco: Co było takiego niezwykłego w tej szczególnej linii krwi? 

Zważywszy  na  to,  że  dynastyczni  spadkobiercy  Jezusa  wyraźnie  zaznaczyli  swoją 

obecność w ciągu ostatnich 2000 lat w sprawach dotyczących królów i polityki – rodzina 

ta niezmiennie popierała demokrację konstytucyjną przeciwstawiając ją kontroli hierarchii 

kościelnej. Jej status wynika z tego, że Jezus był w prostej linii potomkiem króla Dawida. 

Co  uczyniło  linię  krwi  Dawida  tak  ważną  i  tak  różną  od  pozostałych?  Właśnie  to 

pytanie  skierowało  mnie  na  drogę,  która  zaowocowała  kolejną  książką, Genesis  of  the 

Grail  Kings (Potomkowie  Dawida  i  Jezusa

3

)  przedstawiającą  historię  linii  mesjanistycznej 

od samego jej początku. 

Biblia podaje,  że  wywodzi  się  ona  od  Adama  i  Ewy,  których  trzeci  syn,  Set,  założył 

ród,  który  poprzez  Matuzalema  i  Noego  dochodzi  ostatecznie  do  Abrahama,  Wielkiego 

Patriarchy  Narodu  Żydowskiego.  Mówi  ona,  że  Abraham  poprowadził  swoją  rodzinę  z 

Mezopotamii  (obecnie  Irak)  na  zachód  do  Kanaanu  (Palestyny),  skąd  część  jego 

potomków  przeniosła  się  do  Egiptu.  Po  kilku  pokoleniach  wrócili  oni  do  Kanaanu,  gdzie 

ostatecznie Dawid Betlejemski został królem nowo powstałego Królestwa Izraela. 

Jeśli  przyjrzymy  się  tej  historii,  tak  jak  jest  ona  przedstawiana  w  księgach Starego 

Testamentu,  ujrzymy  fascynującą  opowieść,  ale  nie  zobaczymy  niczego,  co  by 

wyjaśniało, dlaczego ród Dawida jest szczególny. W rzeczywistości sprawa wygląda wręcz 

odwrotnie.  Jego  przodkowie  przedstawiani  są  jako  włóczykije  poszukujący  nowych 

background image

terytoriów,  którzy  nic  nie  znaczyli,  aż  do  czasu  nastania  króla  Dawida.  Biblijna  historia 

tego  rodu  pod  żadnym  względem  nie  przypomina  dziejów  innych  współczesnych  mu 

rodów,  na  przykład  faraonów  Starożytnego  Egiptu.  Ich  znaczenie,  jak  się  nam  mówi, 

opiera  się  na  tym,  że  (od  czasów  Abrahama)  są  oni  uważani  za  „wybrańców  Boga”.  Ale 

nawet to określenie nas nie zadowala, ponieważ ich Bóg, jak podaje Biblia, prowadził ich 

przez  kolejne  klęski  głodu,  wojny  i  inne  nie  kończące  się  udręki.  Co  więcej,  biorąc  to 

wszystko pod uwagę, Hebrajczycy tamtych czasów sprawiają wrażenie niezbyt bystrych! 

Tak  więc  mamy  do  wyboru  dwie  możliwości:  albo  Dawid  wcale  nie  był  potomkiem 

Abrahama  i  został,  po  prostu,  dopisany  do  tej  listy  przez  późniejszych  autorów,  albo 

przedstawiono  nam  mocno  zniekształconą  historię  początków  tej  rodziny  –  wersję 

stworzoną  w  celu  podtrzymania  tworzącej  się  żydowskiej  wiary,  która  nie  była 

odzwierciedleniem prawdy historycznej. 

Zastanawiając  się  nad  tą  sprawą  przypomniały  mi  się  moje  doświadczenia  z 

badaniem Nowego  Testamentu.  Znane  nam  od  stuleci  teksty  ewangelii  mają  niewiele 

wspólnego z relacjami pochodzącymi z pierwszej ręki z czasów, w których rozgrywały się 

opisywane  wydarzenia. Nowy  Testament,  jak  już  wiemy,  został  poddany  w  IV  wieku 

przez  biskupów  kompilacji  w  taki  sposób,  aby  wspierał  nowo  narodzoną  wiarę 

chrześcijańską. Czyżby żydowscy skrybowie zrobili wcześniej to samo? 

Było  oczywiste,  że  aby  to  stwierdzić,  będę  musiał  dotrzeć  do  starszych  tekstów. 

Problem  polegał  na  tym,  że  najwcześniejsze  pisma  hebrajskie  (które  zostały 

zinterpretowane  wiele  stuleci  później)  były  spisane  między  VI  i  I  wiekiem  przed  naszą 

erą,  przeto  jest  mało  prawdopodobne,  aby  były  wiarygodne,  jeśli  chodzi  o  wydarzenia, 

które  miały  miejsce  tysiące  lat  wcześniej.  Stało  się  niemal  pewne,  że  ta  sprawa  tak 

właśnie  się  ma,  bowiem  kiedy  pisano  te  księgi  po  raz  pierwszy,  ich  zadaniem  było 

przekazanie  historii,  która  podtrzymywała  zasady  wiary  żydowskiej  –  wiary,  która 

wyłoniła się dopiero w następnych pokoleniach. 

Zważywszy  że  pierwsza  grupa  tych  ksiąg  napisana  została  w  czasach,  kiedy  Żydzi 

znajdowali  się  w  babilońskiej  niewoli,  to  znaczy  w  VI  wieku  przed  naszą  erą,  jest 

oczywiste,  że  to  właśnie  w  księgach  babilońskich  należy  szukać  oryginalnych  zapisów  z 

tamtych  czasów.  Niezaprzeczalnym  faktem  jest  to,  że  całość  patriarchalnej 

historii Starego Testamentu, począwszy od Adama, przez około 19 kolejnych pokoleń, aż 

do Abrahama, to dzieje mezopotamskie. A dokładniej, historia ta zaczyna się w czasach 

Sumerów  zamieszkujących  południowe  tereny  Mezopotamii,  gdzie  znajdowała  się 

porośnięta trawą delta Eufratu, którą ich starożytni przodkowie nazywali Edenem. 
 

W  czasie  badań  prowadzonych  podczas  pracy  nad  książką Bloodline  of  the  Holy 

Grail (Krew  z  krwi  Jezusa)  odkryłem,  że  dobrym  źródłem  informacji  przedstawiającym 

kulisy  wydarzeń  są  różne  ewangelie  i  teksty,  które  nie  zostały  włączone  do 

kanonicznego Nowego  Testamentu.  Pomyślałem  także,  że  niektóre  z  nich  mogą  odnosić 

się do Starego Testamentu. Na przykład księgi Henocha i Jubileuszy należą do tych, które 

nie zostały doń włączone. 

background image

Kolejną księgą, do której jest wiele odnośników w Starym  Testamencie, w księgach 

Jozuego i Samuela, jest Księga Jaszara

4

 (10.13). Pomimo jej bezspornego znaczenia nie 

została ona ostatecznie włączona do Starego Testamentu

Jeszcze  dwie  inne  prace  są  cytowane  w Biblii.  Księga  Liczb  powołuje  się  na  Księgę 

Wojen Jehowy

5

 (21.14), zaś Księga Izajasza odsyła nas do Księgi Jehowy

6

 (34.16). Co to 

za  księgi?  Gdzie  one  są?  Są  wymieniane  w Starym  Testamencie (co  oznacza,  że  go 

poprzedzają)  i  wszystkie  są  cytowane  z  racji  ich  wagi.  Dlaczego  redaktorzy  uznali  za 

konieczne usunięcie ich w czasie selekcji? 

W  trakcie  szukania  odpowiedzi  na  to  pytanie  oraz  analizy  zawartości Starego 

Testamentu przed  jego  wypaczeniem  okazało  się,  że  w  anglojęzycznych  bibliach  słowa 

„Pan”  używa  się  w  ogólnym  kontekście,  podczas  gdy  w  tekstach  wcześniejszych 

występuje wyraźne zróżnicowanie między „Jehowa” i „Pan”. 

Często zastanawiano się, dlaczego biblijny Bóg Hebrajczyków prowadził ich poddając 

ich  próbom  i  cierpieniom,  sprowadzając  na  nich  powodzie  i  katastrofy,  a  (od  czasu  do 

czasu)  ukazywał  zupełnie  odmienne,  pełne  litości  oblicze.  Odpowiedź  na  ten  dylemat 

brzmi  następująco:  chociaż  obecnie  obie  religie,  żydowska  i  chrześcijańska,  uznają 

„jednego  i  jedynego  Boga”,  początkowo  występowała  znaczna  różnica  między  Jehową  i 

Panem.  Były  to  w  rzeczywistości  dwa  różne  bóstwa.  Bóg,  którego  zastępczo  (ponieważ 

jego imię było niewymawialne) nazywano Jehową, był tradycyjnie bogiem burz, gniewu i 

zemsty,  natomiast  bóg,  którego  zwano  Panem,  był  bogiem  żyzności,  płodności  i 

mądrości. 

Jak  zatem  nazywano  Pana  we  wczesnych  rękopisach?  Określano  go,  po  prostu, 

dominującym  hebrajskim  słowem  „Adon”  odpowiadającym  znaczeniowo  słowu  „Pan”.  Z 

kolei  Jehowy  nie  nazywano  na  początku  żadnym  konkretnym  imieniem  i 

nawet Biblia powiada, że Bóg Abrahama nazywany był „El Szaddai”, co znaczy „Wyniosła 

Góra”. 

Zastępcza  nazwa,  Jehowa,  pochodzi  od  oryginalnego  hebrajskiego  tetragramu,  to 

jest  czterech  hebrajskich  liter, YHWH,  które  oznaczają  „Jestem  tym,  który  jest”  – 

podobno  tym  słowem  Bóg  zwrócił  się  do  Mojżesza  na  górze  Synaj,  setki  lat  po 

Abrahamie. „Jehowa” nie był więc imieniem, zaś wczesne manuskrypty mówią po prostu 

o „El Szaddai”, a o jego odpowiedniku o przeciwnym charakterze – „Adon”. 

Wśród  Kananejczyków  bogowie  ci  nosili  odpowiednio  imiona  „El  Eljon”  („Alijan”)  i 

„Baal”, które miały dokładnie takie same znaczenia („Wyniosła Góra” i „Pan”). 

W naszych  współczesnych bibliach określenia „Bóg” i „Pan” używane są wymiennie, 

jak gdyby dotyczyły jednej i tej samej postaci, lecz początkowo wcale tak nie było. Jeden 

z  nich  był  bogiem  mściwym  (nienawidzącym  ludzi),  a  drugi  bogiem  o  charakterze 

socjalnym (podporą ludzi), i każdy z nich miał żony, synów i córki. 

Stare  pisma  mówią,  że  przez  cały  patriarchalny  okres  Izraelici  pasjonowali  się 

czczeniem  Adona,  Pana,  lecz  przy  każdej  okazji  El  Szaddai  (bóg  burzy,  Jehowa)  brał 

odwet w postaci powodzi, burz, głodu i destrukcji. Nawet przy samym końcu (około roku 

600  p.n.e.) Biblia podaje,  że  Jerozolima  została  zniszczona  z  rozkazu  Jehowy,  zaś 

background image

dziesiątki tysięcy Żydów dostały się do babilońskiej niewoli, dlatego że ich król (potomek 

króla Dawida) wzniósł ołtarze na cześć Baala, czyli Adona. 

To  właśnie  w  czasie  tej  niewoli  Izraelici  osłabli  i  ostatecznie  dali  za  wygraną. 

Zdecydowali poddać się „Bogu Gniewu” i stworzyli nową religię z najzwyklejszego strachu 

przed jego karą. Właśnie w tym czasie po raz pierwszy pojawiło się imię Jehowa – było to 

zaledwie 500 lat przed Jezusem. 

Konsekwentnie  Kościół  Chrześcijański  przyjął  również  Jehowę  nazywając  go  po 

prostu „Bogiem”, zaś wszystkie społeczne aspekty Adona zostały odrzucone. Obie religie 

zaczęły  od  tego  momentu  opierać  się  na  wierze  w  strach,  obawie  przed  karą.  Nawet 

jeszcze dziś ich wyznawcy określani są jako żyjący w „bojaźni bożej”. 

Gdzież zatem jesteśmy? Otóż wiemy, że w ramach całego panteonu bogów i bogiń (z 

których  wiele  ma  swoje  odnośniki  w Biblii)  istniało  dwóch  głównych  przeciwstawnych 

bogów. W różnych religiach znani oni byli pod nazwami El Eljon i Baal, El Szaddai i Adon, 

Aryman  i  Mazda  (Ormuzd),  Jehowa  i  Pan,  Bóg  i  Ojciec  –  wszystko  to  są  nazwy  o 

charakterze tytularnym, nie ich nazwy własne. 
 

Kim więc w rzeczywistości byli ci bogowie? Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, nie 

musimy  szukać  zbyt  daleko,  wystarczy  tylko  sprawdzić  miejsce,  w  którym  ci  bogowie 

działali.  Starokananejskie  teksty  (odkryte  w  Syrii  w  latach  dwudziestych)  powiadają,  że 

ich  dwory  znajdowały  się  w  dolinach  Tygrysu  i  Eufratu,  w  Mezopotamii,  w  sumeryjskiej 

delcie położonej nad Zatoką Perską zwanej Eden. 

Jak  zatem  starożytni  Sumerowie  nazywali  tych  dwóch  bogów?  Jakie  mieli  imiona? 

Jesteśmy w stanie śledzić sumeryjskie teksty wstecz aż do 3700 lat p.n.e. Wszystkie one 

mówią, że interesujący nas bogowie byli braćmi. W Sumerze bóg burz, który ostatecznie 

stał  się  znany  pod  imieniem  Jehowy,  nazywany  był  „Enlil” lub  „Ilu-kur-gal”  (co  znaczyło 

„Władca  Gór”),  zaś  jego  brat,  który  stał  się  Adonem,  nazywany  był  „Enki”.  Imię  to  ma 

duże  znaczenie  w  naszej  historii,  ponieważ  „Enki”  znaczy  „archetyp”  (pierwowzór, 

prototyp). 

To właśnie te wczesne syryjskie manuskrypty powiadają nam, że to Enlil sprowadził 

Potop,  a  także  zniszczył  Ur  i  Babilon,  to  on  cały  czas  sprzeciwiał  się  kształceniu  i 

oświeceniu  rodzaju  ludzkiego.  Wczesnosumeryjskie  teksty  podają  także,  że  to  Enlil 

zrównał z ziemią Sodomę i Gomorę nad Martwym Morzem i wcale nie dlatego, że były to 

siedliska  nieprawości,  jak  się  nas  uczy,  ale  dlatego  że  były  to  ośrodki  mądrości  i 

nauczania. 

Z  kolei  Enki  był  tym,  który  mimo  sprzeciwu  swojego  brata,  obdarował  Sumerów 

dostępem do Drzewa Wiedzy i Drzewa Życia. To właśnie on opracował strategię ucieczki 

przed  Potopem  i  przekazał  Tablice  Przeznaczenia,  które  przetrwały  czas  –  tablice  praw 

naukowych, które stały się fundamentem pierwszych szkół tajemnic w Egipcie. 
 

W wielu księgach jest mowa o hermetycznej szkole Tutmosisa III, który panował w 

Egipcie  około  roku  1450  p.n.e.  Nie  jest  jednak  powszechnie  wiadome,  że  szkoła,  którą 

odziedziczył,  była  z  Królewskiego  Dworu  Smoka  i  została  założona  przez  kapłanów 

background image

Mendes około roku 2200 p.n.e., a następnie ratyfikowana przez pochodzącą z dwunastej 

dynastii królową Sobeknefru. 

Ten  królewsko-kapłański  zakon  przeszedł  z  Egiptu  do  królów  Jerozolimy;  do 

czarnomorskich  książąt  Scytii  i  na  Bałkany  –  w  szczególności  do  węgierskiego  domu 

królewskiego,  wywodzący  się  z  którego  król  Sigizmund  (Zygmunt)  restytuował  600  lat 

temu  dwór.  Dziś  istnieje  on  pod  postacią  Królewskiego  Dworu  Smoczej  Monarchii  i  po 

4000 lat jest to najstarszy monarszy dwór na świecie. 

Jakie  były  jednak  najwcześniejsze  cele  i  ambicje  zakonu  –  jeszcze  w  czasach 

faraonów? Chodziło o zachowanie i rozwinięcie alchemicznej mocy Królewskiej Krwi Pana 

Enki, Archetypu (Pierwowzoru). 

Królowie  wczesnej  sukcesji  (którzy  panowali  w  Sumerze  i  Egipcie,  zanim  stali  się 

królami  Izraela)  byli  namaszczani  w  chwili  koronacji  tłuszczem  smoka  (świętego 

krokodyla).  Ta  święta  bestia  nosiła  w  Egipcie  nazwę  Messeh  (od  której  pochodzi 

hebrajskie  słowo  oznaczające  „namaszczać”),  zaś  królów  tej  dynastycznej  sukcesji 

zawsze nazywano „Smokami” lub „Mesjaszami” (czyli „Namaszczonymi”). 

W  czasach  wojen,  kiedy  łączyły  się  armie  kilku  królestw,  wybierano  naczelnego 

dowódcę  i  nazywano  go  „Wielkim  Smokiem”  („Królem  Królów”)  lub  „Pendragonem”  od 

starej celtyckiej formy tej nazwy. 

Jedną  z  bardziej  interesujących  rzeczy  pochodzących  z  archiwów  Smoczego  Dworu 

jest  źródłosłów  słowa  „monarchia”.  Wywodzi  się  ono  z  początków  kultury  sumeryjskiej, 

gdzie  słowa  „monarchia”  („kingship”)  i  „pokrewieństwo”  („kinship”)  miały  to  samo 

znaczenie,  przy  czym  słowo  „kin”  oznacza  „najbliższy  w  krwi”,  czyli  krewny.  Oryginalną 

formą słowa „kinship” było „kainship”, zaś pierwszym królem z mesjanistycznej, smoczej 

sukcesji był biblijny Kain, głowa królewskiego sumeryjskiego domu Kish. 

Ustaliwszy  to,  z  miejsca  dostrzegamy  pierwszą  anomalię  w  tradycyjnie  podawanej 

Genesis  (Księdze  Rodzaju),  ponieważ  historycznie  linia  Dawida  i  Jezusa  wcale  nie 

wywodzi  się  od  Seta,  syna  Adama  i  Ewy.  Pochodzi  ona  od  syna  Ewy  Kaina,  którego 

odnotowani  sukcesorzy  (aczkolwiek  w Biblii poświęca  się  im  bardzo  mało  miejsca)  byli 

pierwszymi królami (lub inaczej Kainami) Mezopotamii i Egiptu. 

Mając  to  na  względzie,  ponowna  lektura Biblii ujawnia  dwa  kolejne  ważne  fakty. 

Wszyscy  sądzimy,  że  Kain  był  pierwszym  synem  Adama i  Ewy,  lecz  tak  nie  było.  Nawet 

Księga  Rodzaju  mówi  nam,  że  nie  był  nim,  co  znajduje  potwierdzenie  w  stwierdzeniu 

Ewy, kiedy oświadcza ona Adamowi, że ojcem Kaina jest Pan. Kim był ten „Pan”? Pan to 

Adon,  zaś  Adon  to  Enki.  Nawet  dane  pochodzące  spoza Biblii,  hebrajskiegoTalmudu i 

Midrasz, wyraźnie stwierdzają, że Kain nie był synem Adama. 

Czego jeszcze błędnie uczono nas na temat tego okresu historii? Księga Rodzaju (w 

formie  anglojęzycznej)  powiada  nam,  że  Kain  „uprawiał  rolę”  (tekst  polskojęzycznej 

wersji Biblii brzmi  identycznie  –  Księga  Rodzaju  4.3).  Jednak  oryginalne  teksty  wcale 

tego nie mówią. Podają one, że „miał on zwierzchnictwo nad Ziemią”, co znaczy zupełnie 

co innego, biorąc pod uwagę jego królewski status. 

background image

Wydaje  się,  że  interpretatorzy Biblii mieli  nieustające  kłopoty  ze  słowem  „Ziemia”, 

często  tłumacząc  je  jako  „grunt”,  „glina” lub  „pył”.  Pierwotne  teksty  odnosiły  się  jednak 

do  „Ziemi”.  Nawet  jeśli  chodzi  o  Adama i  Ewę  tłumacze  wszystko  poplątali. Biblia mówi: 

„Stworzył  mężczyznę  i  kobietę  i  nazwał  ich  imieniem  Adam”.  Starsze  zapiski  używają 

pełniejszej nazwy: „Adama”, co oznacza „Ziemi”, lecz nie znaczy, że stworzył ich z ziemi, 

a  jedynie,  że  byli  „Ziemi”  lub,  jak  to  bardzo  precyzyjnie  tłumaczy Anchor  Hebrew  Bible

byli oni „ziemscy, śmiertelni”. 

Można  by  jeszcze  wiele  mówić  na  temat  historii  Adama i  Ewy  i  o  tym,  jak  powstali 

oni  w  wyniku  klinicznego  klonowania.  Pisarze,  tacy  jak  na  przykład  Zecharia  Sitchin, 

napisali wiele na ten temat, zaś moja nowa książka porusza ten temat jeszcze dogłębniej. 

Nie  będę  snuł  obecnie  rozważań  w  tej  sprawie,  ponieważ  chcę  przejść  bezpośrednio  do 

alchemii  Mesjanistycznej  Linii  Krwi  Smoczych  Królów  Ziemi.  Dodam  jedynie,  że 

sumeryjskie  zapisy  głoszą,  iż  około  6000  lat  temu  Adam  i  Ewa  (znani  wówczas  pod 

imionami „Atabba” i „Awa”, zaś łącznie jako „Adama”) byli wychowywani przez Enki i jego 

siostrę-żonę  Nin-khursag  w  celu  królowania  w  Domu  Shimti.  W  języku  sumeryjskim 

słowo Shi-im-ti oznacza „oddech wiatr-życie”. 
 

Adam z całą pewnością nie był pierwszym człowiekiem na Ziemi, lecz był pierwszym 

z alchemicznie pomyślanego rodu królewskiego. Nin-khursag zwana była „Panią Zarodka” 

lub  „Panią  Życia”  i  była  zastępczą  matką  Attaba  i  Awa,  którzy  zostali  stworzeni  z 

ludzkiego jaja zapłodnionego przez Pana Enki. 

Właśnie dlatego, że Nin-khursag nosiła tytuł „Pani Życia”, Hebrajczycy nadali później 

Awie  (Ewie)  ten  sam  tytuł.  I  rzeczywiście  imię  Awa  (lub  Ewa)  znaczyło  później  „Życie”. 

Jest  tu  jeszcze  jedna  interesująca  paralela,  która  wynika  z  różnicy  znaczeń  między 

podobnie  brzmiącymi  wyrażeniami  w  języku  sumeryjskim.  Otóż  „Pani  Życia”  brzmi  po 

sumeryjsku  Nin-tî;  (przy  czym  Nin  znaczy  „Pani”,  zaś  „tî”  –  „Życie”),  zaś  inne 

sumeryjskie  słowo,  „ti”  (z  dłużej  wymawianym  „i”),  oznacza  żebro.  Stąd  też  wzięło  się 

pomieszanie  przez  Hebrajczyków  znaczeń  tych  dwóch  słów  –  „tî”  i  „ti”  –  czego 

konsekwencją było powiązanie Ewy z żebrem Adama. 

Zarówno  Enki,  jak  i  Nin-khursag  (wraz  z  ich  bratem  Enlilem,  późniejszym  Jehową) 

należeli  do  panteonu  bogów  i  bogiń,  który  nazywano  Anunnakami,  czyli  „Niebo  zstąpiło 

na  Ziemię”.  W  Psalmie  82  jest  wzmianka  o  Wielkim  Zgromadzeniu  Anunnaków  (w 

późniejszym czasie zwanym Dworem Elohima), podczas którego Jehowa próbuje przejąć 

władzę nad pozostałymi bogami. 

Zgodnie z tradycją Smoka ważność Kaina polegała na tym, że był on bezpośrednim 

dziełem  Enki  i  Awy  (Ewy),  w  związku  z  czym  jego  krew  była  w  trzech  czwartych  krwią 

Anunnaków.  Jego  przyrodni  bracia  Hevel  i  Satanael  (bardziej  znani  pod  imionami  Abel  i 

Set) mieli mniej niż połowę krwi Anunnaków, ponieważ byli synami Atabba i Awa (Adama 

i Ewy). 

Krew  (pochodzenie)  Kaina  była  tak  bardzo  nadrzędna,  że  mówiono,  iż  krew  jego 

brata,  Abla,  była  w  porównaniu  z  nią  „Ziemska”.  Kain,  jak  mówią  starożytne  teksty, 

background image

„wznosił się wysoko ponad Ablem”, tak że krew jego brata wsiąkła w ziemię. Niestety to 

oryginalne określenie zostało błędnie przetłumaczone i włączone do współczesnej Biblii w 

postaci:  „Kain  wzniósł  się  ponad  Abla  i  rozlał  jego  krew  po  ziemi”.  Znaczenie  tego,  jak 

widać, jest zupełnie inne. 
 

Możemy  teraz  przenieść  się  bliżej  współczesności  i  rozważyć  sprawę  najstarszego 

„Grant of Arms” (dar szlachectwa, uszlachcenie, nadanie herbu) w dziejach monarchów – 

uszlachcenia,  które  wyznacza  Mesjanistyczną  Krew  Smoka  na  wsze  czasy.  Sumerowie 

określali to insygnium słowem Gra-al. Brzmi znajomo, nieprawdaż? Jednak z Biblii znamy 

to jako „Znamię Kaina” („Dał też Pan znamię Kainowi...” – Księga Rodzaju, 4.15). 

To znamię Kościół przedstawia nam jako swego rodzaju przekleństwo. Lecz wiedząc 

już  to,  co  wiemy, Biblia faktycznie  tego  nie  mówi.  Mówi  ona,  że  w  wyniku  wdania  się  w 

spór z Jehową dotyczący posłuszeństwa Kain obawiał się o swoje życie. Podaje się nam, 

że  Pan  naznaczył  Kaina  znamieniem  i  zaprzysiągł  siedmiokrotną  zemstę  jego 

nieprzyjaciołom. 

Nikt nie potrafił nigdy wytłumaczyć, dlaczego Jehowa miałby chronić Kaina, który się 

mu  sprzeciwiał.

7

 W  rzeczywistości  to  nie  było  postanowienie  Jehowy.  To  nie  on  był 

protektorem  Kaina.  Jest  powiedziane,  że  „znamię”  nadane  zostało  Kainowi  przez  Pana 

(Adon, Enki), który był jego ojcem. 

Mało kto zastanawiał się kiedykolwiek, kim są  nieprzyjaciele Kaina, o  których mówi 

Księga  Rodzaju.  Któż  to  mógł  być?  Skąd  się  wzięli?  Według Biblii na  Ziemi  byli  w  owym 

czasie  tylko  Adam  i  Ewa  oraz  ich  synowie  Kain  i  Abel,  przy  czym  Kain  miał  niebawem 

zabić  Abla.  Jeśli  uznamy  ten  tekst  za  prawdziwy,  to  będziemy  musieli  stwierdzić,  że  nie 

było wówczas nikogo, kto mógłby być nieprzyjacielem Kaina! 

Czymże  więc  był  ten  sumeryjski Gra-al,  który Biblia zwie  „Znamieniem  Kaina”?  Był 

to pełen godności herb w postaci „Pucharu Wody” lubRosi-Crucis („Puchar Rosy”), który 

istnieje we wszystkich zapiskach (włącznie z egipskimi, fenickimi i hebrajskimi annałami) 

w  postaci  zwróconego  ku  górze  czerwonego  krzyża  umieszczonego  w  środku  koła.  Na 

przestrzeni wieków znak ten ulegał różnym modyfikacjom i upiększeniom, lecz jego istota 

pozostała nie zmieniona i uznaje się go za oryginalny symbol Świętego Graala. 

Kolejna  nieprawidłowość  zawarta  w  Księdze  Rodzaju  znajduje  się  w  miejscu,  w 

którym mówi ona, że Kain znalazł sobie żonę. Należy zatem zapytać, kim byli jej rodzice, 

skoro  Adam  i  Ewa  byli  wówczas  jedyną  żyjącą  parą?  Nie  wdając  się  w  wyjaśnienie  tej 

niedorzeczności Księga Rodzaju przechodzi do wyliczania imion potomków Kaina! 

To  oznacza,  że  pewne  bardzo  ważne  informacje  zostały  usunięte  ze Starego 

Testamentu.  Jest  oczywiste,  że  w  tamtych  czasach  na  Ziemi  było  już  wielu  ludzi  i  ich 

dzieje  znaleźć  można  w  źródłach  pozabiblijnych.  Pomijając  teksty  sumeryjskie,  znacznie 

więcej  informacji  na  ten  temat  znaleźć  można  nawet  w  tekstach  hebrajskich  i 

wczesnochrześcijańskich. 

W  celu  przedłużenia  linii  Kaina  został  on  ożeniony  ze  swoją  siostrą  przyrodnią  – 

księżniczką  czystej  krwi  Anunnaków,  Luluwą.  Jej  ojcem  był  Enki,  zaś  matką  Lilith, 

background image

wnuczka Enlila. Biblia nie podaje imienia żony Kaina, niemniej podaje imię ich młodszego 

syna,  Henocha,  z  kolei  teksty  sumeryjskie  podają  imię  ich  starszego  syna,  dziedzica 

tronu, Atuna, który jest bardziej znany pod imieniem Etana, król Kish. 

O Etanie mówi się, że „przechadzał się z bogami” i był karmiony z „Rośliny Narodzin” 

(lub  „Drzewa  Życia”,  jak  podaje  Księga  Rodzaju).  Od  tej  chwili  królowie  tej  linii  byli 

określani  jako  gałęzie  Drzewa,  przy  czym  starożytnym  odpowiednikiem  słowa  „gałąź” 

było  słowo klone („klon”).  Później  owa  „Roślina”  lub  „Drzewo”  zostało  przedefiniowane 

na  „Winorośl”  i  stąd Gra-al.  W  ten  sposób  Winorośl  i  Mesjanistyczna  Linia  Krwi 

(rodowód) zespoliły się w jedno pojęcie w literaturze kolejnych stuleci. 

Poprzez tworzenie odpowiednich związków ta królewska linia była tak kształtowana, 

aby móc pełnić przywódczą rolę. Jej sukcesorzy zawsze przewyższali sobie współczesnych 

pod  względem  wiedzy,  kultury,  świadomości,  mądrości  i  intuicji.  Aby  zachować  czystość 

krwi, zawsze zawierali małżeństwa ze ściśle spokrewnionymi ze sobą partnerami. 

Wiedziano,  że  dominujący  gen  dziedzictwa  jest  przenoszony  z  krwią  matki.  Dziś 

nazywamy  to  „mitochondrialnym  DNA”.  W  ten  oto  sposób  zrodziła  się  tradycja,  którą 

odziedziczyli ich królewscy spadkobiercy w Egipcie i późniejsi władcy celtyccy. Prawdziwy 

status  królewski  był  utrzymywany  i  przekazywany  poprzez  kobietę  i  z  tego  względu 

królewskie  małżeństwa  były  strategicznie  zawierane  z  przyrodnimi  maternalnymi 

siostrami (wspólna matka) lub ciotecznymi kuzynami. 

Dotarłszy  do  miejsca,  w  którym  po  raz  pierwszy  padła  nazwa  Drzewo  Życia,  to 

znaczy  do  około  3500  roku  p.n.e.,  zaczniemy  teraz  poznawać  zasady,  przy  pomocy 

których  ród  królewski  od  jego  prapoczątków  odżywiany  był  doustnie  składnikami 

pochodzącymi z ludzkiego ciała. Praktyka ta była kontynuowana przez ponad 1000 lat, aż 

do chwili gdy program żywienia zyskał postać w pełni naukową i alchemiczną. 
 

Zanim  zagłębimy  się  w  szczegóły  królewskiej  diety,  warto  zastanowić  się,  dlaczego 

tak  ważna,  pochodząca  od  Kaina,  linia  krwi  królewskiej  została  ze  względów 

strategicznych  zignorowana  przez  Hebrajczyków  i  Kościół  Katolicki  na  rzecz  równoległej, 

młodszej linii wywodzącej się od syna Adama, Seta. Dlaczego bojaźliwi uczniowie Enlila-

Jehowy ostatecznie odżegnali się od dynastii Kaina? 

Księga  Rodzaju Starego  Testamentu podaje  rodowody  pochodzące  od  Kaina  i  jego 

przyrodniego brata Seta. Warto jednak zauważyć, że imiona figurujące na tych listach w 

pierwszych  pokoleniach  są  bardzo  podobne,  mimo  iż  podawane  są  w  innym  porządku: 

Henoch – Enosz, Irad – Jered, Machujael – Mahalaleel, Metuszael – Metuszelach i Lamek 

– Lamek. 

Biorąc to pod uwagę, często wysuwano przypuszczenie, że linia pochodząca od Seta 

aż  do  Noego,  syna  Lameka,  była  (niezbyt  zręcznie)  zakamuflowana  przez 

kompilatorów Biblii w  celu  ukrycia,  że  w  rzeczywistości  pochodziła  ona  aż  do  czasów 

Noego  od  Kaina.  Jeśli  rzeczywiście  tak  było,  wówczas  w  czasie  życia  Noego  musiało 

wydarzyć się coś, co spowodowało konieczność ukrycia przez późniejszych historiografów 

background image

rzeczywistego  pochodzenia  jego  przodków.  Odpowiedzi  na  to  należy  szukać  w 

samej Biblii

W tym momencie historii rodziny mściwy Jehowa najwidoczniej ostrzegł Noego i jego 

synów  przed  spożywaniem  krwi  –  edykt  ten  stał  się  bardzo  ważny  i  zaważył  na 

późniejszym  stylu  życia  żydów.  Od  dawna  żydowskim  zwyczajem  jest  wieszanie  mięsa, 

aby ściekła z niego krew, zanim zostanie ono ugotowane i zjedzone. 

Natomiast  w  tradycji  chrześcijańskiej,  wręcz  przeciwnie,  symboliczne  spożywanie 

krwi jest bardzo ważne. Zwyczajem chrześcijan jest przyjmowanie sakramentu Komunii, 

w  czasie  którego  pite  jest  wino  z  poświęconego  kielicha  symbolizujące  krew  Jezusa, 

życiodajną krew Mesjanistycznej Winorośli. 

Być  może  ten  chrześcijański  zwyczaj  jest  nawrotem  do  odległego,  pochodzącego 

jeszcze  z  czasów  sprzed  Noego,  rytuału,  któremu  sprzeciwił  się  Jehowa?  Jeśli  tak 

rzeczywiście  jest,  to  być  może  kielich  będący  symbolem  kobiety  odnoszącym  się  od 

zarania  dziejów  do  macicy,  odnosił  się  również  do  ekstraktu  z  krwi  menstruacyjnej? 

Odpowiedź  na  te  pytania  brzmi:  „Tak”.  Taki  był  właśnie  ten  zwyczaj,  lecz  nie  był  on  aż 

tak  podejrzany  (odpychający),  jak  to  się  może  wydawać.  Kto  z  nas  wie  lub  stara  się 

dociec, skąd biorą się spożywane dziś leki oraz różne suplementy. Co więcej, ci, którzy to 

wiedzą,  niechętnie  o  tym  mówią.  I  tak  na  przykład  hormon  Premarin  wytwarzany  jest  z 

moczu  klaczy,  a  niektóre  hormony  wzrostu  z Escherichia  coli (pałeczka  okrężnicy), 

bakterii znajdującej się w kale. 

Ekstrakt  krwi,  o  który  chodzi,  nie  pochodził  pierwotnie  z  ludzkiej  krwi,  lecz  z 

poświęconej  księżycowej  esencji  Anunnaków,  to  znaczy  od  Nin-khursag,  siostry  Enki, 

zwanej Panią Życia. Uważano go za najpotężniejszą siłę życiową i nazywano „Gwiezdnym 

Ogniem”.  Królewska  linia  została  zrodzona  z  łona  Nin-khursag  i  to  właśnie  jej  krwią, 

boskim Gwiezdnym Ogniem, dokarmiano dodatkowo Smoczy ród. 

W  Starożytnym  Egipcie  Ninkhursag  była  czczona  pod  postacią  Izis  i  pod  tymi 

obydwoma imionami była ona matką mesjanistycznej linii (rodu), ponieważ to jej gen był 

twórcą „Początku”, „Gene-Izis” lub – jak określali to Grecy – Genesis

Warto  w  tym  miejscu  przypomnieć,  że  edykt  zabraniający  spożywania  krwi  nie 

pochodził  od  Enki  Mądrego,  lecz  Enlila-Jehowy  –  Boga  Gniewu,  który  zesłał  Potop, 

spustoszył  Ur  i  Babilon  oraz  usiłował  zmylić  Adama,  mówiąc,  że  umrze,  jeśli  spróbuje 

zjeść owoc z Drzewa Wiedzy. Nie był to bóg kochający ludzi i sumeryjskie teksty mówią 

to jasno. Ponieważ zabronił on spożywania krwi, należy sądzić, że nie był to edykt mający 

na celu dobro Noego i jego następców, ale raczej ich szkodę. 

W  ścisłej  recepturze  Gwiezdnego  Ognia  znajdowała  się  księżycowa  esencja  Bogini, 

lecz  nawet  w  warunkach  naszego  ziemskiego  środowiska  wydzielina  menstruacyjna 

zawiera  w  sobie  najwartościowsze  endokrynologiczne  składniki,  w  szczególności 

pochodzące z szyszynki i przysadki mózgowej. To właśnie szyszynka była zawsze łączona 

bezpośrednio  z  Drzewem  Życia,  gdyż  uważano,  że  ten  maleńki  gruczoł  wydziela 

substancję  zapewniającą  długie  aktywne  życie  zwaną somą lub  według  Greków  –

 ambrozją

background image

W  kręgach  mistycznych  menstruacyjnej  „flow-er”  („ta,  która  płynie”)  od  dawna 

przypisuje  się  nazwę  „flower”  („kwiat”)  i  przedstawia  się  ją  symbolicznie  jako  kwiat  lilii 

lub  lotosu.  W  rzeczywistości  definicja  „flow-er”  stanowi  rdzeń  współczesnego  słowa 

„flower”.  W  starożytnym  Sumerze  najważniejsze  kobiety  z  rodu  Smoka  traktowano  jak 

lilie i nadawano im takie imiona, jak Lili, Luluwa, Lilith, Lilutu czy Lillette. 
 

W wyobrażeniach malarskich Mesjanistyczny Smok zdradzał niewielkie podobieństwo 

do  uskrzydlonej,  dyszącej  ogniem  bestii  z  późniejszej  zachodniej  mitologii.  Był  to 

zasadniczo  wąż  o  olbrzymich  szczękach  posiadający  cztery  nogi,  podobny  do  krokodyla 

lub warana. Był to świętyMesseh, który nosił imię „Draco”. Draco był symbolem boskości 

egipskich  faraonów,  egipskiego  lecznictwa,  esseńczyków  z  Qumran,  a  takżeBistea 

Neptunisem (wężem  morskim)  europejskich  następców  rybiarskich  królów  z  dynastii 

Merowingów. 

W starych hebrajskich bibliach wszystkie odniesienia do węży czynione są za pomocą 

słowa nahash (od źródłosłowu NHSH), lecz nie odnosi się ono do węży, jakie znamy, to 

znaczy jadowitych gadów, lecz do węży w ich tradycyjnym znaczeniu, symboli mądrości i 

oświecenia,  bowiem  słowo  nahash  jest  czasownikiem  określającym  czynność 

rozszyfrowywania, wynajdywania. 

Węże,  w  tej  lub  innej  formie,  zawsze  były  wiązane  z  mądrością  i  uzdrawianiem  i 

zwyczajowo  Drzewa  Życia  i  Wiedzy  są  z  nimi  łączone.  W  insygniach wielu  stowarzyszeń 

medycznych do dzisiaj znajduje się wąż owinięty wokół Drzewa Narodzin (Drzewa Życia). 

Wizerunek  ten  przedstawiany  jest  na  wielu  reliefach  starożytnego  Sumeru  jako  symbol 

Enki. 

Warto  również  podkreślić,  że  innym  pospolitym  symbolem  medycznej  profesji  są 

dwa  węże  wijące  się  wokół  uskrzydlonej  laski  Hermesa.  W  tym  przypadku  również 

przekazywana  jest  prawdziwa  symbolika  Gwiezdnego  Ognia,  zaś  pochodzenia  tego 

symbolu można doszukiwać się w początkach szkół tajemnic i instytucji gnostycznych

8

Starożytne teksty wyjaśniają, że laska i bliźniacze węże symbolizują rdzeń kręgowy i 

sprzężony  ze  zmysłami  system  nerwowy.  Dwa  górne  skrzydła  symbolizują  dwuczłonową 

strukturę mózgu. Między skrzydłami, na zwieńczeniu kolumny rdzenia, znajduje się małe 

wybrzuszenie, które reprezentuje szyszynkę. 

Kombinację centralnie położonego symbolu szyszynki i bocznych skrzydeł przez długi 

czas nazywano „Łabędziem”, który w tradycyjnej symbolice Graala (tak jak w niektórych 

kręgach  jogistycznych)  oznacza  w  pełni  oświeconą  istotę.  Chodzi  tu  o  stan  świadomości 

osiąganej przez średniowiecznych Rycerzy Łabędzia uosabianych przez takie postacie, jak 

Perceval i Lohengrin. 

Tym,  którzy  nie  znają  funkcji  szyszynki  i  pozostałych  gruczołów  dokrewnych, 

wyjaśniam,  że  szyszynka  jest  bardzo  małym  gruczołem  w  kształcie  stożka  wielkości 

ziarenka  kukurydzy.  Położona  jest  ona  w  centralnej  części  mózgu  na  zewnątrz  półkul 

mózgowych i nie jest jego częścią. 

background image

Według 

siedemnastowiecznego 

francuskiego 

uczonego, 

Rene 

Descartesa 

(Kartezjusz), szyszynka jest siedliskiem ducha – miejscem, w którym ciało i rozum łączą 

się  ze  sobą.  Starożytni  Grecy  traktowali  ją  podobnie,  zaś  Herofilos  opisał  ją  w  IV  wieku 

p.n.e.  jako  organ  regulujący  przepływ  myśli.  Gruczoł  ten  od  dawna  intryguje  badaczy 

ludzkiego  ciała,  ponieważ  w  przeciwieństwie  do  pozostałych  części  mózgu  nie  jest 

zdublowany. 

W czasach starożytnego Sumeru kapłani Anu (ojca Enlila i Enki) rozwijali i doskonalili 

wielokierunkową  wiedzę  medyczną  dotyczącą  substancji  ożywionych,  z  menstruacyjnym 

Gwiezdnym  Ogniem  jako  źródłem  istotnych  składników  włącznie.  Na  początku  była  to 

czysta  księżycowa  esencja  Anunnaków  zwana  „Złotem  Bogów”  podawana  wyłącznie 

królom  i  królowym  z  rodu  Smoka.  Później,  w  Egipcie  i  krajach  śródziemnomorskich, 

menstrualny „Gwiezdny Ogień” był zbierany od świętych dziewic kapłanek, które czczono 

jako  „Szkarłatne  Kobiety”.  Wydaje  się,  że  słowo  „rytualny”  ma  swoje  źródło  w  tych 

praktykach  i  pochodzi  od  słowa ritu,  które  określało  świętą  ceremonię  „Czerwonego 

Złota”. 

Wydzieliny gruczołów dokrewnych są, oczywiście, do dzisiaj używane w terapii, lecz 

ich  składniki,  takie  jak  melatonina  i  serotonina,  są  uzyskiwane  z  gruczołów  martwych 

zwierząt  i  wykazują  brak  bardzo  ważnych  elementów,  które  są  obecne  jedynie  w 

wydzielinach gruczołów żywych ludzi. 
 

W  symbolice  ognia  starożytnej  alchemii  „czerwień”  jest  synonimem  metalicznego 

„złota”.  W  niektórych  tradycjach  (na  przykład  hinduskiej)  „czerwień”  identyfikuje  się  z 

„czernią”. Stąd bogini Kali jest, zarówno „czerwona”, jak i „czarna”. Kali pochodzi jednak 

od Sumerów, którzy twierdzili, że jest ona Kalimâth, siostrą żony Kaina, Luluwy. 

Kali  była  główną  księżniczką  Domu  Smoka  i  za  sprawą  jej  związku  z  Gwiezdnym 

Ogniem  stała  się  boginią  czasu,  pór  roku,  okresów  i  cykli.  Z  tego  też  względu  imię  jej 

stało się rdzeniem słowa kalendarz (kalindar) oznaczającego podział na pory roku. 

Jak z tego wynika, na początku metale alchemików nie były zwykłymi metalami, lecz 

żywymi  esencjami,  zaś  starożytne  misteria  nie  miały  charakteru  metafizycznego,  ale 

czysto  fizyczny.  Pochodzenie  słowa  „sekret”  wynika  z  ukrytej  wiedzy  o  wydzielinach 

(sekrecjach)  gruczołów  dokrewnych. Ritu („czerwień”  lub  „czerń”)  oznaczało  prawdę. 

Pochodzi  od  niego  nie  tylko  słowo  „rytualny”,  ale  również  „rite”  („obrządek”),  „root” 

(„korzeń”) i „red” („czerwień”). Powiadano, że ritu objawia się w formie materii fizycznej 

najczystszego i najszlachetniejszego ze wszystkich metali – złota. Stąd też złoto uważane 

było za „ostateczną prawdę”. 

Podobnie  jak  ze  słowem  „sekret”  ma  się  sprawa  z  innymi  słowami.  W  starożytnym 

Egipcie  słowo Amen było  używane  do  podkreślania  czegoś  ukrytego  lub  zatajonego. 

Słowo „occult” („okultystyczny”, „tajemny”) znaczyło dokładnie to samo, niemniej dziś na 

zakończenie modlitw używamy słowa „Amen”, podczas gdy słowo „okultyzm” kojarzy się 

z czymś złowrogim. W rzeczywistości oba one są związane ze słowem „sekret” i wszystkie 

one były w pewnych okresach związane z mistyczną nauką o sekrecjach. 

background image

Ponieważ  Kali  była  związana  z  „czernią”  (będąc  „czarną  i  piękną”),  od  jej  imienia 

wywodzi się również angielskie słowo „coal” („węgiel”), znaczące „ten, który jest czarny”, 

tyle  

że  poprzez  pośrednie  słowo kol.  W  hebrajskiej  tradycji Bath-Kol (odpowiedniczka 

Kali) zwana była „Córą Głosu”, zaś głos był związany z okresem dojrzewania kobiety. Tak 

więc  łono  było  związane  z  głosem  i  uważano,  że  Gwiezdny  Ogień  jest  „Słowem  Łona” 

mającym  charakter  wyroczni.  Przeto  łono  nazywano  „utterer”  („przepowiadacz”)  lub 

„uterus” („macica”). 

Nazwa  „Szkarłatne  Kobiety”  jest  pochodną  ich  bezpośredniego  związku  ze  źródłem 

Gwiezdnego  Ognia.  W  Grecji  zwano  je hierodulami(„Święte  Kobiety”).  W  późniejszym 

czasie  słowo  to  przekształcono  (poprzez  średniowieczny  francuski  na  angielski)  na 

„harlot”  („prostytutka”,  „dziwka”,  „kurwa”).  W  języku  wczesnogermańskim  były  one 

zwane Horésami i  z  czasem  słowo  to  zostało  zangielszczone  na  „whores”  („kurwy”). 

Początkowo  słowo  to  oznaczało  jednak  „Ukochane”.  Jak  podkreślają  dobre  słowniki 

etymologiczne,  słowa  te  były  opisami  wielkiej  czci  i  w  żadnym  wypadku  nie  były 

odpowiednikami  takich  słów,  jak  „prostytutka”  i  „cudzołożnica”.  Ich  obecne  potoczne 

znaczenie 

jest 

wynikiem 

ukartowanych 

działań 

średniowiecznego 

Kościoła 

Rzymskokatolickiego  mających  na  celu  zdeprecjonowanie  szlachetnego  statusu  tych 

świętych kapłanek. 

Wycofanie  z  życia  publicznego  wiedzy  o  prawdziwej  tradycji  Gwiezdnego  Ognia 

nastąpiło,  kiedy  wiedza  wczesnych  adeptów  i  późniejszych  gnostyków  (prawdziwych 

przedchrześcijańskich  chrześcijan)  została  zdeformowana  przez  fałszerzy  historycznego 

chrześcijaństwa.  Pewien  zasób  oryginalnej gnosis (wiedzy  o  sprawach  duchowych)  jest 

zachowany  w  talmudycznej  i  rabinicznej  tradycji,  lecz  żydzi  i  chrześcijanie  głównego 

nurtu  tych  religii  uczynili,  ogólnie  mówiąc,  wszystko,  aby  zniekształcić  wszelkie 

pozostałości tej starożytnej sztuki. 

Oprócz  bycia  „Złotem  Bogów”  esencja  menstruacyjna  Anunnaków  zwana  była 

również  „Wehikułem  Światła”  i  stawiana  na  równi  z  mistycznymi  „Wodami  Kreacji”  – 

przepływem  nieskończonej  wiedzy.  Dlatego Rosi-Crucis (Puchar  Rosy  lub  Puchar  Wód 

identyfikowany  z  czerwonym  krzyżem  wewnątrz  koła)  stał  się  Znamieniem  Kaina  i 

późniejszym herbem jego królewskiego rodu. 

Mówiono, że Światło pozostaje w osobie duchowo nie rozbudzonej w stanie uśpienia 

i  że  można  je  pobudzić  i  umotywować  przy  pomocy  duchowej  energii  własnej  woli  oraz 

poprzez  stałe  sprawdzanie  samego  siebie.  Nie  jest  to  jednak  jakikolwiek  proces 

umysłowy,  ale  prawdziwie  wolna  od  myśli  świadomość  –  bezcielesna  forma  czystego 

Bytu. 
 
 
 
 

Przypisy: 

background image

1.

 Laurence  Gardner, Bloodline  of  The  Holy  Grail:  The  Hidden  Lineage  of  Jesus 

Revealed (Krew  z  krwi  Jezusa  –  Święty  Graal  i  tajemnica  potomków  Jezusa),  przekład 

Paweł Korombel, Wydawnictwo Da Capo, Warszawa, 1998. – Przyp. red. 

2.

 W polskiej edycji Nexusa ten artykuł ukazał się w poprzednich trzech numerach: 4 

(2/1999), 5 (3/1999) i 6 (4/1999). – Przyp. red. 

3.

 Laurence  Gardner, Genesis  of  the  Grail  Kings:  The  Pendragon  Legacy  of  Adam 

And  Eve (Potomkowie  Dawida  i  Jezusa  –  Rodowód  królów  Świętego  Graala),  przekład 

Grażyna Gasparska, Wydawnictwo Amber, Warszawa, 1999. 

4.

 W Piśmie  Świętym  Starego  i  Nowego  Testamentu w  przekładzie  z  języków 

oryginalnych  (Biblii  Tysiąclecia)  nosi  ona  nazwę  Księgi  Sprawiedliwego,  natomiast 

Piśmie  Świętym  w  Przekładzie  Nowego  Świata (Biblia  Świadków  Jehowy)  Księgi 

Jaszara. – Przyp. red. 

5.

 W Biblii  Tysiąclecia nosi  ona  nazwę  Księgi  Wojen  Pana,  natomiast  w Biblii 

Świadków Jehowy Księgi Wojen Jehowy. – Przyp. red. 

6.

 W Biblii  Tysiąclecia nosi  ona  nazwę  Księgi  Pańskiej,  natomiast  w Biblii  Świadków 

Jehowy Księgi Jehowy. – Przyp. red. 

7.

 W  przypisach  do  polskojęzycznej  wersji Biblii jest  taka  próba:  „Owo  znamię  było 

czymś  co  chroniło  Kaina  –  może  cechą  przynależności  do  szczepu,  który  stosuje  prawo 

krwawej zemsty za zabicie swego członka”. – Przyp. tłum. 

8.

 Gnostycyzm  to  religijno-filozficzny  kierunek  powstały  w  pierwszych  wiekach 

chrześcijaństwa  na  wschodzie  Cesarstwa  Rzymskiego  łączący  elementy  chrześcijaństwa, 

filozofii hellenistycznej i religii wschodnich. – Przyp. tłum. 
 

  

 

część 2 

Tym,  co  stanowiło  kluczowy  problem  dla  Enlila-Jehowy,  była  koncepcja  „istoty”  lub 

„samokompletności”.  Z  kolei  jego  brat  Enki  wiedział,  że  ludzie,  którzy  spożywali  owoc 

Drzewa Wiedzy (mądrości Anunnaków) oraz Rośliny Narodzin (Gwiezdnego Ognia), mogą 

stać  się  niemal  równi  bogom.  Jehowa  doskonale  zdawał  sobie  z  tego  sprawę.  Księga 

Rodzaju mówi, że kiedy Adam zerwał owoc z Drzewa, Jehowa rzekł: „Oto człowiek stał się 

taki jak My...” (Księga Rodzaju, 3.21). 

Enki Mądry, Strażnik Drzewa Wiedzy, również miał inne imię w tradycji hebrajskiej. 

Nazywano  go  Samael  (Sama-El),  ponieważ  został  mianowany  Panem  Sama  w  północnej 

Mezopotamii. Nauki wczesnych szkół wiedzy tajemnej wyrażały się bardzo zdecydowanie 

na  temat  Drzew  Życia  i  Wiedzy  i  było  to  dokładne  powtórzenie  nauk  samego  Enki.  Było 

tam powiedziane: 

background image

Niczego  nie  można  zdobyć  tylko  pragnieniem  lub  zrzucaniem 

odpowiedzialności  na  wyższe  autorytety.  Wiara  jest  aktem  „uwierzenia”, 

bo „żyć” znaczy „wierzyć”...

9

 a Wola jest ośrodkiem decyzyjnym Jaźni. 

Sumeryjskie teksty podają, że syn Kaina, król Etana, spożywał z Rośliny Narodzin w 

celu  usynowienia  swojego  własnego  syna  i  następcy,  króla  Baali,  zaś  Roślina  Narodzin 

była bezpośrednio wiązana z indywidualną długowiecznością oraz urzędem Kainowym lub 

inaczej królewskością. Sama w sobie była związana z Gwiezdnym Ogniem i czynnościami 

szyszynki, zaś spożywanie z Rośliny Narodzin było rytuałem przyjęcia Gwiezdnego Ognia 

– czystej żeńskiej esencji Anunnaków, Nektaru Najwyższej Doskonałości. 

W  tym  znaczeniu  „flow-er”  (kwiat  lub  lilia)  Anunnaków  była  postrzegana  jako 

posiadaczka czary, przekazicielka Bogatego Pokarmu Macierzy. W tym wcieleniu zwano ją 

Różą  Sharon  (od  słowa Sha znaczącego  „orbita”  wraz  ze  słowami Ra i On odnoszącymi 

się  do  świątyni  „Światłości”).  Znaczenie  tej  wysoko  czczonej  godności  jest  w  pełni 

uwidocznione  w  Pieśni  Salomona,  w  której  mesjanistyczna  oblubienica  zwraca  się  do 

króla  następującymi  słowy:  „Jam  narcyz  Saronu  lilia  dolin”  (Pieśń  nad  Pieśniami,  2.1  – 

jest  to  tekst  wg  polskojęzycznej  wersji Biblii,  natomiast  tekst  podany  przez  autora 

artykułu brzmi: „Jam róża Sharon i lilia dolin”). 

Odbiorca Gwiezdnego  Ognia, król, był uważany za tego, który zakwalifikował się na 

to  stanowisko  po  osiągnięciu  predestynującej  do  tego  stanu  oświeconej  świadomości  – 

stanu,  w  którym  jego  uzdolnienia  z  poziomu  mądrości  i  przywództwa  wzniosły  się  na 

poziom 

królewskości 

zwany Malkû

To 

właśnie 

mezopotamskiego 

słowa Malkû Hebrajczycy utworzyli swoje słowa Malchus (król) i Malkhut (królestwo). 

Dopiero  w  ostatnich  czasach  naukowcom  udało  się  odkryć  hormonalną  wydzielinę 

szyszynki, którą wyodrębniono ostatecznie w roku 1968. Jej zasadniczy składnik nazwano 

melatoniną,  co  oznacza  „nocny  pracownik”  (od  greckich  słów:  „melos”  –  „czarny”  i 

„tosos” – „praca”). Ci, u których obserwujemy wysoki poziom melatoniny, silnie reagują 

na  słońce,  ponieważ  ma  ono  wpływ  na  ich  poziom  umysłowy,  są  oni  zdecydowanie 

bardziej  czynni  nocą.  Melatonina  nosi  nazwę  „hormonu  ciemności”,  jako  że  jest 

wytwarzana tylko nocą, w ciemności. Wystawienie się na działanie promieni słonecznych 

powoduje  zmniejszenie  rozmiaru  szyszynki  i  zmniejsza  duchową  świadomość,  podczas 

gdy  ciemności  i  wysoka  aktywność  szyszynki  zwiększają  intuicyjną  wiedzę  i  subtelne 

myślenie, zmniejszając jednocześnie czynniki stresotwórcze. 

Warto  w  tym  miejscu  zastanowić  się,  jak  to  się  stało,  że  Kościół  Chrześcijański 

ostatecznie  zniszczył  prawdziwe  znaczenie  rytuału  Gwiezdnego  Ognia  przenosząc  go  w 

obszar 

złowrogiej 

legendy 

gotyckiej. 

Według 

dawnych 

tradycji 

władcy 

(posiadacze) Malkhut byli  znani  pod  imieniem  Smoków  lub  inaczej  Pendragonów,  zaś 

głowa panująca zawsze zwana była Draco (co również znaczy Smok). 

Z  racji  ich  cielesnych  zalet,  które  zawdzięczali  dodatkowej  ilości  melatoniny  oraz 

innych  hormonalnych  wydzielin,  byli  w  rzeczy  samej  „Książętami  Ciemności”,  a  wyższy 

poziom świadomości, wyższą od przeciętnej moc i długowieczność, uzyskiwali spożywając 

background image

Gwiezdny  Ogień  wytwarzany  z  miesiączkowej  krwi  królowych  Anunnaków  i  kapłanek 

zwanych Szkarłatnymi Kobietami. 
 

Jak  podałem  w Krew  z  krwi  Jezusa,  brutalni  średniowieczni  katoliccy  inkwizytorzy 

zostali  skierowani  przeciwko  wszystkim  tak  zwanym  heretykom,  którzy  wspierali  w  ten 

lub inny sposób mesjanistyczną linię krwi (Sangréal) Smoczych Królów stojącą w opozycji 

do  skorumpowanych  dogmatów  biskupów.  Wiele  ich  ofiar  uznano  za  okultystów  lub 

wiedźmy  i  oskarżono  o  wspieranie  starożytnego,  heretyckiego  kultu  Smoka,  Księcia 

Ciemności. Władcy Kościoła ogłosili, że są oni wampirami. 

Już  wcześniej  wspomniałem  o  znaczeniu  starożytnego  Egipskiego  Dworu  Smoka, 

podkreślając,  że  ten  królewski  Zakon  działa  od  około  4000  lat  do  dzisiaj.  W  XV  wieku 

dostojnym kanclerzem tego Dworu (Zakonu) był książę Transylwanii-Wołoszczyzny Wład 

III,  ten  sam,  który  zbudował  bukareszteńską  cytadelę.  Wład  zapadł  jednak  bardziej  w 

ludzkiej  pamięci  jako  hrabia  Drakula,  co  znaczy  „syn  Drakula”.  Drakul  (Smok)  było 

imieniem jego ojca, pod którym występował on w Zakonie (Dworze) od roku 1431. 

Wład  był  zwolennikiem  ostrej  dyscypliny,  zaś  karą  za  wykroczenia  przeciwko 

państwu było nadziewanie na pal. Metoda ta była kompatybilna z pozostałymi okropnymi 

karami stosowanymi w tamtych czasach (gotowanie we wrzącym oleju, palenie na stosie, 

rozciąganie, ćwiartowanie etc.). Ta szczególna kara obróciła się w końcu przeciwko jemu 

samemu  w  późniejszej  gotyckiej  powieści,  która  mówiła,  że  on  sam  powinien  być 

nadziany na drewniany pal. 

Rzeczywistą  przyczyną  obaw  ówczesnego  establishmentu  przed  Drakulą  nie  było 

jednak  brutalne  traktowanie  przez  niego  swoich  wrogów  (tego  rodzaju  praktyki  były  na 

porządku  dziennym),  ale  jego  rozległa  wiedza  alchemii  i  starożytnego  rytuału 

Gwiezdnego  Ognia.  Ucząc  się  w  Austriackiej  Szkole  Salomona  w  Hermannstadzie  zdobył 

dogłębną  wiedzę  na  temat  cielesnych  efektów  melatoniny  i  serotoniny,  które  wpływają 

dodatnio na długość życia oraz świadomość. 

Z  rzymskich  kronik  jasno  wynika,  że  należał  do  ludzi,  których  organizm  wytwarzał 

dużo  melatoniny,  a  tacy  ludzie,  jak  już  wiemy,  są  uczuleni  na  słońce.  Są  aktywni  nocą 

(melos  tosos),  z  czego  właśnie  bierze  się  ów  transylwański  mit  i  wydana  w  roku  1897 

powieść  Briana  StokeraDracula (Drakula),  w  której  Wład-Drakula  został  opisany  jako 

wampir, Książę Ciemności, który wysysał krew dziewic! 

Pomijając  ten  fakt,  podstawą  licznych  wczesnych  baśni  i  ludowych  podań  stały  się 

tradycje  Graala  i  Smoka,  z  których  wywodzi  się  koncepcja  „fairies”  („wróżek”) 

oznaczająca „fair folk” („sprawiedliwy lud”), której nazwa pochodzi od słów fée lub „fey” 

odnoszących  się  w  szczególności  do  „fate”  („los”).  W  świecie  celtyckim  mówiło  się,  że 

pewne rodziny królewskie noszą w sobie „fairy blood” („krew wróżów”), co oznaczało, że 

ich  los,  przeznaczenie,  związane  są  z  linią  krwi  Graala,  zaś  o  księżniczkach  z  tej  linii 

występujących  w  historycznych  romansach  często  mówi  się  jako  o  „elf-maidens” 

(„elfowych pannach”). Był to lud desygnowany do pełnienia roli strażników ziemi, światła 

background image

gwiazd i lasów, którą Tolkien, autor słynnej książki Lord of the Rings (Władca pierścieni), 

przypisał z kolei rasie elfów. 

W języku południowej Europy, elf rodzaju żeńskiego nosił nazwę ylbi i między innymi 

od  tego  słowa  pochodzi  nazwa  miasta  Albi,  langwedockiego,  średniowiecznego  centrum 

gnostycznych  katarów  (Czystych)

10

.  Kiedy  papież  Innocenty  III  rozpoczął  w  roku  1208 

swoją  brutalną,  trzydziestopięcioletnią  kampanię  przeciwko  katarom,  nazwano  ją 

„krucjatą 

przeciwko 

albigensom”, 

bowiem 

została 

ona 

wysłana 

przeciwko 

zwolennikom albi-genów („elfiej krwi”). 

Melatonina  wzmacnia  system  odpornościowy  organizmu  i  prawdopodobieństwo 

zapadnięcia  na  raka  przez  ludzi  charakteryzujących  się  wysokim  poziomem  wydzielania 

hormonów  przez  szyszynkę  jest  znacznie  niższe.  Wysoki  poziom  melatoniny  zwiększa 

energię,  wytrzymałość  i  fizyczną  tolerancję  i  zależy  bezpośrednio  od  trybu  snu, 

utrzymując  ciało  w  stanie  zrównoważonym  przy  pomocy  czynników,  które  oddziałują  na 

nie  poprzez  układ  krążenia.  Jest  to  w  rzeczywistości  najefektywniejszy  przeciwutleniacz 

organizmu,  który  posiada  ponadto  dodatnie  własności  mentalne  i  przeciwstarzeniowe. 

Produkuje  go  szyszynka  poprzez  uaktywnienie  chemicznego  przekaźnika  o  nazwie 

serotonina,  która  przekazuje  odpowiednie  impulsy  poprzez  pary  chromosomów  w 

momencie podziału jądra komórki i chromosomów (proces ten nosi nazwę meiosis), aby 

mogły się one w końcu połączyć z drugim zestawem w procesie zapłodnienia. 

Żywica  sosen  była  przez  długi  czas  identyfikowana  z  wydzieliną  szyszynki  (stąd 

podobieństwo nazw: pine – sosna i pineal – szyszynkowy) i była stosowana do produkcji 

kadzideł  (kadzideł  kościelnych).  Z  drugiej  strony  tradycyjnym  symbolem  królewskości 

było  złoto.  Tak  więc  złoto,  kadzidło  i  mirra  (żywica  stosowana  w  charakterze  środka 

uspokajającego  i  jednocześnie  symbol  śmierci)  były  tradycyjnym  symbolem  królów-

kapłanów z mesjanistycznej linii krwi. 

W  starożytności  wyższy  poziom  wiedzy  kojarzono  ze  słowem daäth (od  którego 

pochodzi 

angielskie 

słowo 

death 

– 

śmierć). 

Jak 

doskonale 

wiemy, Nowy 

Testament podaje,  że  magi  (mędrcy)  podarowali  Jezusowi  trzy  rzeczy:  mirrę,  kadzidło  i 

złoto – co było wyrazem uznania go jako dziedzica, króla-kapłana, z linii Smoka. 
 

Mistrzowie  jogi  sugerują,  że  szyszynka,  którą  zwą  „trzecim  okiem”  lub  „okiem 

mądrości”,  ma  olbrzymie  znaczenie  w  procesie  rozwijania  świadomości,  jako  że  jest 

ostatecznym źródłem Oświecenia. Iluminiści oraz inni adepci spod znaku różokrzyżowców 

od  dawna  traktują  szyszynkę  jako  tajemne ayin (starożytne  słowo  oznaczające  oko). 

Pisownia  tego  słowa  (a-y-i-n)  jest  dosyć  istotna,  ponieważ  pierwotnie  słowo  Kain  (bez 

względu czy pisało się je na początku przez K, C, czy Q) pisano nie tak jak obecnie (Kain 

lub  Cain),  ale  „C-a-y-i-n”.  Imię  Kain  oznaczało  w  rzeczywistości  w  swoich  różnych 

formach  „Jeden  z  [posiadaczy,  kręgu]  Wewnętrznego  Oka”.  Od  słowa Kayin pisanego 

przez K wywodzi się słowo „King” (król), zaś od jego odmiany pisanej w postaci Qayin – 

słowo  „Queen”  (królowa).  Co  ciekawe,  ojciec  Kaina,  Enki-Samael,  był  sumeryjskim 

Panem Świętego Oka. 

background image

Mówi  się,  że  prawdziwie  uduchowiona  osoba  potrafi  w  sposób  automatyczny 

postrzegać  przy  pomocy  trzeciego  oka  (subtelnego  oka  wnętrza),  nie  dając  się  mamić 

obrazom  ukazywanym  przez  zwykłe  oczy,  które  ujawniają  jedynie  fizyczny  obraz  rzeczy 

zajmujących ściśle określone miejsce w czasoprzestrzeni. Osoby potrafiące posługiwać się 

możliwościami  stwarzanymi  przez  szyszynkę  potrafią  przekraczać  granice  czasu  i 

przestrzeni,  przenikać  do  wymiaru,  w  którym  nie  ma  oddziaływania  czasu  i  przestrzeni. 

Odkrycie tego wymiaru wcale nie jest zasługą współczesnej nauki, bowiem znany jest on 

od tysięcy lat pod nazwą Poziomu Sharon lub Poziomu Orbity Światła. 

Tak więc kainowi królowie Mezopotamii (pierwsi pendragoni

11

 z mesjanistycznej linii 

krwi),  będący  wysoko  urodzonymi,  jako  że  pochodzili  od  bogów  Anunnaków,  byli 

karmieni  Gwiezdnym  Ogniem  Anunnaków  mającym  na  celu  podnoszenie  ich  percepcji, 

świadomości i intuicji, tak by stali się mistrzami wiedzy w niemal takim samym stopniu, 

jak  bogowie.  Jednocześnie  wzmocnieniu  ulegał  poziom  ich  wytrzymałości  i  system 

odpornościowy,  tak  że  zapobiegające  starzeniu  własności  regularnie  spożywanej 

melatoniny  i  serotoniny  Anunnaków  dawały  im  możliwość  przeżycia  większej  ilości  lat. 

Wszystkie  zapisy  z  tamtych  czasów  potwierdzają,  że  tak  właśnie  miała  się  sprawa  z 

pochodzącymi  z  królewskiej  linii,  którzy  żyli  setki  lat.  Biorąc  to  pod  uwagę  należy 

zrezygnować  z  nadmiernego  sceptycyzmu  w  kwestii  długich  okresów  życia  wczesnych 

patriarchów podanych w Księdze Rodzaju. 

Oprócz  Gwiezdnego  Ognia,  królowie  należący  do  królewskiej  linii  krwi  spożywali 

Mleko  Bogini,  które  zawierało,  jak  się  wydaje,  enzym  sprzyjający  długowieczności. 

Obecnie naukowcy zwą go telomerazą. Jak ostatnio doniósł magazyn Science (Nauka), nr 

279  z  16  stycznia  1998  roku,  badania  prowadzone  w  Southwestern  Medical  Center 

(Zakład Medycyny) na Uniwersytecie Stanu Teksas prowadzą do wniosku, że telomeraza 

posiada unikalne własności zapobiegające procesowi starzenia. 

Komórki zdrowego ciała są zaprogramowane na wielokrotny podział w okresie życia 

organizmu,  przy  czym  ilość  podziałów  jest  ograniczona,  tak  że  w  końcu  organizm 

dochodzi  do  momentu,  w  którym  jego  komórki  nie  mogą  się  już  dzielić.  Jest  to 

najistotniejszy  czynnik  procesu  starzenia.  Zdolność  do  podziału  określają  kapsle 

znajdujące się na końcach łańcucha DNA (podobnie jak metalowe lub plastykowe skuwki 

na  końcach  sznurowadeł).  Za  każdym  razem,  gdy  komórka  ulega  podziałowi,  znika 

pewna  część  telomeru.  Kiedy  telomery  osiągają  krytyczną  długość,  proces  podziału 

ustaje. Wówczas proces replikowania komórki zanika i następuje jej śmierć. 

Prowadzone  w  laboratoriach  na  próbkach  tkanek  badania  wykazały,  że  działanie 

genetycznym  enzymem  telomerazy  może  zapobiec  skracaniu  się  telomeru  w  czasie 

podziału  komórki.  W  związku  z  tym  komórki  mogą  kontynuować  proces  podziału  w 

okresie  dłuższym  od  wynikającego  z  naturalnego  zaprogramowania  (podobnie  jak 

komórki  rakowe,  które  mogą  osiągnąć  nieśmiertelność  poprzez  wzbogacenie  w 

telomerazę).  Telomeraza  nie  występuje  zazwyczaj  w  normalnych  tkankach  i  oprócz 

guzów  złośliwych  jest  obecna  jedynie  w  komórkach  reprodukcyjnych.  Wygląda  więc  na 

to, że gdzieś w strukturze DNA zawarta jest genetyczna zdolność do produkowania tego 

background image

przeciwstarzeniowego  enzymu,  lecz  potencjał  jego  wytwarzania  został  w  jakiś  sposób 

wyłączony  i  prawdopodobnie  jest  zawarty  w  tych  strukturach  DNA,  które  naukowcy 

nazywają obecnie „złomowiskiem”. 
 

Kanoniczna Biblia mówi,  że  w  czasie  życia  Noego  i  jego  synów  Jehowa wydał  zakaz 

spożywania  krwi  –  w  każdym  bądź  razie  temu  okresowi  dziejów  ludzkości 

tłumacze Starego  Testamentu z  VI  wieku  p.n.e.  przypisują  wprowadzenie  tego  zakazu. 

Jest  jednak  mało  prawdopodobne,  że  nastąpiło  to  właśnie  wtedy,  ponieważ  w  tamtym 

czasie  Enlil-Jehowa  nie  mógł  jeszcze  mieć  tak  dużej  przewagi  nad  Enkim  i  Wielkim 

Zgromadzeniem Anunnaków. 

Tym  niemniej  faktem  jest,  że  od  tamtego  czasu  wiek  członków  rodu  patriarchów 

zaczął się systematycznie skracać i od czasów Abrahama i Izaaka nie przekraczał już on 

normalnej  długości.  Z  kolei  okresy  życia  królów  Sumeru,  potomków  Kaina  i  Etany, 

pozostały długie. 

Tym,  co  wiemy  ponad  wszelką  wątpliwość,  jest  to,  że  bez  względu  na  realia  i 

chronologię wydania tego zakazu, wprowadzenie głównej zmiany w praktyce Gwiezdnego 

Ognia  nastąpiło  około  1960  roku  p.n.e.  To  właśnie  wtedy,  jak  podaje Biblia,  Abraham 

przeniósł się wraz z rodziną z chaldejskiego Ur (stolicy Sumeru) na północ do Haranu (w 

polskiej wersji Biblii – Charan), a następnie do Kanaanu. 

Pochodzące  z  tamtych  czasów  teksty  mówią,  że  Ur  zostało  wówczas  zdobyte  przez 

króla  pobliskiego  Elamu  –  tuż  po  roku  2000  p.n.e.  –  i  chociaż  miasto  to  zostało 

odbudowane,  ośrodek  władzy  przesunął  się  na  północ,  do  Haranu  w  Królestwie  Mari. 

Haran  było  nie  tylko  nazwą  kwitnącego  miasta,  ale  również  imieniem  brata  Abrahama 

(ojca  Lota).  Istniejące  dokumenty  (odnalezione  w  roku  1934)  podają,  że  również  inne 

miasta  w  Mezopotamii  nosiły  nazwy  nadane  im  na  cześć  przodków  Abrahama  –  na 

przykład  Terah  (imię  ojca  Abrahama),  Nahor  (imię  ojca  Teraha),  Serug  (imię  ojca 

Nahora) czy Peleg (imię dziadka Seruga). 

Pozostając  w  zgodzie  ze  wszystkimi  sumeryjskimi  dowodami  opisującymi  królewską 

linię  wywodzącą  się  od  Kaina,  ostatnio  odkryte  zapisy  potwierdzają,  że  członkowie 

najbliższej  rodziny  Abrahama  (potomkowie  Noego)  byli  wysokimi  rangą  dostojnikami 

tamtego  regionu.  Jest  oczywiste,  że  patriarchowie  nie  pochodzili  z  byle  jakiej  rodziny, 

lecz  byli  członkami  potężnej  dynastii.  Co  było  przyczyną,  która  położyła  kres  tej 

długotrwałej  linii  i  zmusiła  Abrahama  do  opuszczenia  Mezopotamii  i  przeniesienia  się  do 

Kanaanu? 

Odpowiedź  na  to  pytanie  można  znaleźć  na  glinianych  tabliczkach  datowanych  na 

około  1960  rok  p.n.e.  Podają  one,  że  w  tym  czasie  wszystko  uległo  zmianie  na  świętej 

ziemi  Sumeru,  który  został  najechany  ze  wszystkich  stron  –  przez  Akadów  z  północy, 

Amorytów z Syrii i Elamitów z Persji. W opisującym to tekście czytamy: 

background image

Gdy obalili, kiedy ład zniszczyli, wówczas niczym potop wszystko 

pochłonęli. Co z tobą będzie, Sumerze! Czy cię zmienili? Świętą dynastię 

ze świątyni wygnali. 

To  właśnie  na  tym  etapie  dziejów  Sumeru  nastąpił  upadek  imperium  i  Abraham 

został zmuszony do ucieczki na północ od Ur. 
 

Co stało się jednak z Anunnakami, Wielkim Zgromadzeniem Bogów, które stanowiło 

o wszystkim? W tekście tym czytamy dalej: 

Ur zniszczone, przejmujący jest jego lament. Krew kraju wypełnia 

teraz jego dziury jak gorący brąz formę. Ciała rozpuszczają się jak tłuszcz 

na słońcu. Nasza świątynia zniszczona. Dym całunem zasnuł nasze 

miasta. Bogowie opuścili nas jak migrujące ptaki. 

W  kategoriach  historycznych  ten  kompletny  upadek  sumeryjskiego  imperium 

nastąpił  po  założeniu  około  roku  2000  p.n.e.  Babilonu  przez  króla  Ur-Babę.  Tak  więc 

historia  o  Wieży  Babel  i  wynikający  z  niej  gniew  Jehowy  dokładnie  pasuje  do  ram 

czasowych odejścia Anunnaków z Sumeru. 

Księga  Rodzaju  podaje,  że  ludzie,  o  których  Jehowa  mówił,  że  są  „bardzo  dobrzy”, 

zostali  surowo  ukarani  z  powodu  dziwnego  wykroczenia,  które  wcześniej  nim  nie  było. 

Polegało  ono  na  tym,  że  wszyscy  ludzie  mówili  tym  samym  językiem,  którym  był 

oczywiście język sumeryjski – pierwszy język na Ziemi posiadający formę pisemną. 

Z przyczyn, których Biblia nie podaje jasno, w Księdze Rodzaju czytamy, że Jehowa 

nie był szczęśliwy z powodu Wieży Babel, przeto „zstąpił i pomieszał języki całej Ziemi”.

12

 

Sumeryjskie dokumenty mówią prawie to samo, tyle że pomieszanie języków jest w 

nich wyjaśnione znacznie lepiej i przypisane hordom najeźdźców, którzy przybyli do tego 

regionu.  Okazuje  się,  że  najazd  był  wynikiem  tarć  wewnątrz  Anunnaków,  ponieważ  po 

odejściu Anu z Wielkiego Zgromadzenia przewodnictwo nad nim objął jego najstarszy syn 

Enlil-Jehowa.  Ogłosił  on,  że  jest  panem  całej  Ziemi,  pozostawiając  swojemu  bratu  Enki-

Samaelowi zwierzchność nad morzami. Enki wcale nie był szczęśliwy z powodu roszczeń 

swojego brata, ponieważ mimo iż był on starszy, jego matka, Ki, była młodszą siostrą ich 

ojca  Anu,  podczas  gdy  matka  Enki,  Antu,  była  jego  starszą  siostrą.  Prawdziwe 

dziedziczenie,  twierdził  Enki,  następuje  w  linii  matriarchalnej,  w  związku  z  czym  to  on 

jest pierworodnym synem, któremu należy się sukcesja: 
 

— Jam jest Enki... wielki brat bogów. 

— Jam jest ten, który został zrodzony jako pierwszy syn boskiego Anu. 

 

W  rezultacie  Babilończycy  oświadczyli,  że  uznają  Enki  i  jego  syna  Marduka,  czego 

Enlil-Jehowa  nie  mógł  już  znieść.  Straciwszy  popularność  otworzył  najeźdźcom  bramy 

Sumeru.  Kronikarze  piszą,  że  przepełniony  chęcią  odwetu,  sprowadził  „wielką  i  okropną 

background image

burzę”,  która  spowodowała  kompletne  zniszczenie  całej  kultury  Sumeru,  tak  że  język 

sumeryjski  przestał  być  językiem  dominującym  i  nastąpiło  „wielkie  pomieszanie 

języków”. 

Cały  trud  włożony  w  budowanie  unikalnej  cywilizacji  został  zniszczony  jednym 

pociągnięciem  Enlila-Jehowy,  który  nie  chciał  się  dzielić  władzą  ze  swoim  bratem  Enki. 

Pochodzące  z  tamtego  okresu  zapisy  potwierdzają,  że  w  tym  momencie  historii  Sumeru 

Wielkie  Zgromadzenie  Anunnaków  opuściło  swoją  siedzibę  i  odeszło  „jak  migrujące 

ptaki”. 
 

Wszystko to zbiegło się w jednym czasie i ponieważ Gwiezdny Ogień Anunnaków nie 

był  już  dostępny,  zaistniała  pilna  potrzeba  zmiany  procedury  wprowadzania  na  tron 

królewski.  Należało  stworzyć  substytut  Gwiezdnego  Ognia.  Jak  już  wcześniej 

wspomniałem,  kapłanki  zwane  Szkarłatnymi  Kobietami  były  specjalnie  do  tego  celu 

przygotowywane,  niemniej  było  oczywiste,  że  mimo  starannego  doboru  partnerów  ich 

esencja z biegiem pokoleń osłabnie. 

Tak się złożyło, że stworzenie bardziej trwałego i bardziej uniwersalnego substytutu 

nie  stanowiło  problemu,  ponieważ  była  to  prowincja  dobrze  wyszkolonych  metalurgów, 

którym  Enki  nadał  nazwę  Mistrzów  Rzemiosła.  Pierwszym  z  nich  był  Tubal-kain  zwany 

Wulkanem  –  potomek  Kaina  w  szóstej  generacji,  o  którym  pamięć  przetrwała  do  dziś w 

kręgach masonerii. 

Warto  w  tym  miejscu  zauważyć,  że  znany  z Nowego  Testamentu ojciec  Jezusa, 

Józef,  był  we  wczesnych  wersjach  ewangelii  opisywany  jako  Mistrz  Rzemiosła. 

Bibliach napisanych  nowoczesnym  językiem  angielskim  Józefowi  w  wyniku  błędnego 

tłumaczenia  przypisuje  się  zawód  stolarza.  Słowo  „stolarz”  zostało  błędnie 

przetłumaczone  z  greckiego  słowa ho-tekton,  które  w  rzeczywistości  określa  mistrza  w 

rzemiośle, czyli alchemika-metalurga wyszkolonego według nauk jego przodków. 

Księga  Wyjścia Starego  Testamentu podaje,  że  w  czasach  Mojżesza  żył  człowiek 

imieniem  Besaleel  (syn  Uri  Ben  Hura),  o  którym  mówi  się,  że  został  obdarzony  duchem 

Elohima  w  mądrości,  rozumieniu  i  wiedzy.  Dowiadujemy  się  również,  że  był  on  biegłym 

złotnikiem  i  Mistrzem  Rzemiosła  oraz  że  został  mianowany  kierownikiem  zespołu, 

któremu zlecono budowę Arki Przymierza.

13

 Tekst Biblii podaje szczegółowo, jak Besaleel 

ma wykonać z czystego złota różne korony, pierścienie, naczynia i lichtarze, a na końcu 

wymienia bez słowa komentarza coś, co nazywa się chlebem pokładnym

14

 przymierza. 

Chociaż  słowo  „przymierze”  kojarzy  się  obecnie  z  kontraktowymi  ugodami, 

pierwotnie  znaczyło  „jeść  chleb  z”.  Warto  tu  zauważyć,  że  modlitwa  Ojcze  Nasz  (która 

jest  kopią  jej  egipskiego  odpowiednika)  mówi  „chleba  naszego  powszedniego  daj  nam 

dzisiaj...”  Obecnie  tym  słowom  przypisuje  się  powszechnie  ogólnikowe  znaczenie, 

pierwotnie  jednak  była  to  konkretna  prośba  dotycząca  enigmatycznego  chleba 

pokładnego – Złotego Chleba Besaleela. 

background image

Księga  Lewicka  (w  języku  polskim  przyjęła  ona  nazwę  Księgi  Kapłańskiej)  również 

wspomina o chlebie pokładnym: „Następnie weźmiesz najczystszej mąki i upieczesz z niej 

dwanaście placków... (24.5) Położysz na każdym stosie trochę czystego kadzidła... (24.7) 

Użycie słowa „mąka” w anglojęzycznej wersji Biblii (polskojęzycznej również – przyp. 

tłum.)  jest  w  rzeczywistości  błędem.  Bardziej  właściwe  byłoby  w  tym  miejscu  słowo 

„proszek”  lub  „puder”.  Kroniki  szkół  wiedzy  tajemnej  podają  precyzyjniejszy  opis 

mówiący,  że  chleb  pokładny  był  wyrabiany  z  białego  proszku  złota,  co  jest  szczególnie 

istotne,  ponieważ  w  Księdze  Wyjścia  mówi  się,  że  Mojżesz  wziął  złotego  cielca,  którego 

sporządzili  Izraelici,  i  „spalił  go  w  ogniu  i  starł  na  biały  proch”

15

.  W  tym  przypadku 

tłumacze  stosują  właściwe  słowo  –  „proch”  –  lecz  jak  wiadomo,  palenie  złota  nie  daje 

prochu, a jedynie stopione złoto. 
 

Czym  więc  był  ten  magiczny  biały  proch?  Czy  przy  pomocy  podgrzewania  można 

zamienić  metaliczne  złoto  w  biały  pył,  który  można  spożywać  i  to  z  pożytkiem? 

Oczywiście,  że  tak,  i  to  właśnie  w  tym  momencie  ma  zastosowanie  główna  chemiczna 

formuła Mistrzów Rzemiosła: „Aby robić złoto, należy brać złoto”. 

Złoto  jest  najszlachetniejszym  z  metali  i  zawsze  było  symbolem  prawdy.  Poprzez 

regularne  zażywanie  Gwiezdnego  Ognia  Anunnaków  (Złota  Bogów)  ci,  którzy  je 

spożywali,  przechodzili  na  wyższe  poziomy  świadomości  i  sumienia  za  sprawą 

wchłanianej  przez  nich  melatoniny  i  serotoniny.  Była  to  dziedzina  wyższego  oświecenia, 

którą  zwano  Równiną  Sharon

16

,  zaś  złoto  Gwiezdnego  Ognia  było  traktowane  jako 

ostateczna  droga  ku  Światłości.  W  ten  sposób  ciężki,  przyziemny  człowiek  (ołów)  mógł 

wznieść się na wyższy poziom świadomości (postrzegany jako złoto). Ten pogląd stał się 

podstawą całej późniejszej tradycji alchemicznej. 

Chleb  pokładny  lub,  jak  nazywali  go  Egipcjanie,  pożywienie scheffa stanowił 

tradycyjne  wtajemniczenie  izraelskich  i  egipskich  mesjaszy  (królów),  jako  że  pierwsi 

faraonowie  byli  w  pełni  wyświęconymi  kapłanami-królami  z  linii  Graala,  będąc  poprzez 

Nimrod potomkami z linii Kaina. 

W starożytnym Egipcie scheffa, chleb pokładny, był zawsze przedstawiany w postaci 

stożkowatego  ciastka.  Jak  można  wyczytać  w  starych  tekstach  ten  metaliczny  chleb  był 

używany  do  karmienia  świetlistego  ciała  będącego  przeciwieństwem  ciała  fizycznego, 

przy  czym  świetliste  ciało  było  traktowane  jako  świadomość.  Już  w  roku  2200  p.n.e. 

faraonowie  używali  tego  środka  zastępczego  w  celu  zwiększenia  aktywności  szyszynki, 

czyli  zwiększenia  zdolności  percepcji,  rozszerzenia  świadomości  i  intuicji,  lecz  jedynie 

adepci  wydziału  metalurgicznego  szkół  wiedzy  tajemnej  (Mistrzowie  Rzemiosła  Dworu 

Smoka) znali sekret jego produkcji. 

W  egipskiej Księdze  Umarłych (to  najstarsza  kompletna  książka  świata)  szukając 

najlepszego  pożywienia  oświecającego  faraon  zadaje  na  każdym  etapie  swojej  podróży 

jedno powtarzające się pytanie: „Co to jest?” – pytanie, które w języku hebrajskim (jak 

podają Dawne dzieje Izraela) było zadawane za pomocą jednego słowa: „Manna?” 

background image

Kiedy ukończono budowę Arki Przymierza, podobno Aaron, brat Mojżesza, włożył do 

niej  omer

17

 manny.  Ta  święta  manna  była  powszechnie  identyfikowana  jako  mistyczna 

forma  chleba  (chleb  pokładny)  lub  –  jak  go  nazywano  w  Mezopotamii  –  Tubal-

kain, shem-an-na

W  tym  momencie  doszliśmy  do  szczególnie  ważnej  definicji shem-an-ny,  ponieważ 

według  Mistrzów  Rzemiosła  to  stożkowate  (lub shemo-kształtne)  pożywienie  było 

wykonane  z  materiału,  który  mieszkańcy  Sumeru  zwali  Wysoko-chronionym  Ogniowym 

Kamieniem (Highward Fire-stone). 

W Apokalipsie Świętego Jana (2.17) napisano: „Zwycięzcy dam manny ukrytej i dam 

mu biały kamyk...” 
 

Zanim  przyjrzymy  się  dokładnie  naturze  białego  kamienia shem-an-ny –  chleba 

wykonanego  z  proszku  alchemicznego  złota  –  przyjrzyjmy  się  najpierw  sławnemu 

posągowi kapłana-króla Melchizedeka w katedrze Chartres we Francji. 

Pomnik  przedstawia  Melchizedeka  z  czarą  zawierającą  kamień  będący  symbolem 

chleba i wina, które ofiarował on Abrahamowi, jak to napisano w Księdze Rodzaju. Wino, 

jak wiemy, reprezentuje święty  Gwiezdny Ogień (podobnie jak wino komunijne jest dziś 

symbolem  mesjanistycznej  krwi),  lecz  najważniejsze  w  tym  wyobrażeniu  jest  to,  że 

chleb-kamień  znajduje  się  wewnątrz  czary,  co  oznacza,  że  w  czasach  Melchizedeka  i 

Abrahama  Gwiezdny  Ogień  został  zamieniony  na  zastępcze  pożywienie.  Substytut  ten 

został  wykonany  z shem-an-ny –  białego  proszku  złota  lub  inaczej  z  „wysoko-

chronionego  ognistego  kamienia”.  Substytut  spełniał  proste  zadanie.  Zamiast  karmić 

biorcę  gotowymi  wydzielinami  hormonalnymi,  podawano  mu  proszek,  który  oddziaływał 

na jego układ endokrynalny (w szczególności szyszynkę) wymuszając produkcję znacznie 

większej ilości hormonów takich jak melatonina. 

W  słynnym  średniowiecznym  romansie  o  Parsifalu  autorstwa  Wolframa  von 

Eschenbacha o Rycerzach Świątyni z Zamku Graala mówi się: 

Żyją oni z racji najczystszego kamienia. Jeśli nie znasz jego imienia, 

dowiedz się teraz: zwą go 

lapis exilis

. Mocą tego kamienia feniks zostaje 

spalony na popiół, lecz popiół szybko przywraca mu życie. Feniks linieje 

i wydziela z siebie jasne światło, tak że staje się równie piękny jak był 

poprzednio. 

Wielu  ludzi  zastanawiało  się  nad  nazwą lapis  exilis,  ponieważ  wydaje  się  ona 

stanowić grę słów łączącą dwa elementy. Po pierwsze, chodzi olapis ex caelis, co oznacza 

„kamień  niebiański”,  i, po  drugie,  jest  to lapis  elixir –  Kamień  Filozoficzny,  przy  pomocy 

którego pierwiastki są transformowane na wyższy stopień istnienia. W każdym bądź razie 

wiąże  się  on  bezpośrednio  z  „wysoko-chronionym  ognistym  kamieniem”  –shem-an-

 egzotycznego substytutu Gwiezdnego Ognia. 

background image

Klucz  do  alegorii  z  Parsifalem  mieści  się  w  opisie  mówiącym,  że  Feniks  zostaje 

„spalony  na  popiół”,  lecz  z  tego  popiołu  powstaje  Wielkie  Oświecenie.  Czym  więc 

dokładnie  jest  Feniks?  Moglibyśmy  odpowiedzieć,  że  jest  to  mityczny  ptak,  ale  nie 

mielibyśmy  racji!  Słowo  „feniks”  jest  znacznie  starsze  od  mitów  o  ptaku  Bennu

18

 i  jego 

pochodzenie jest grecko-fenickie. „Feniks” znaczy „karmazyn” lub „czerwone złoto”. 

Jeszcze dzisiaj odprawia się Mszę Feniksa jako symbol rytuału Gwiezdnego Ognia w 

ramach Ordo Templi Orientis. Co ciekawe, Brian Stoker, autor Drakuli, był oficerem tego 

zakonu, w konsekwencji czego jego książka zawiera zakodowaną treść dotyczącą wiedzy 

tajemnej.  Dwa  symbole  tej  ceremonii  dziewiątego  stopnia  to  zwrócony  jednym 

wierzchołkiem  pionowo  do  góry  trójkąt  Złota  i  Światła  (reprezentujący  ducha),  oraz 

skierowany  do  dołu  trójkąt  Krwi  i  Wody  (reprezentujący  materię).  Połączone  z  sobą 

trójkąty tworzą znaną Pieczęć Salomona, znaną również pod nazwą Klejnotu Alchemii. 
 

Stary aleksandryjski tekst alchemiczny podaje charakterystykę szczególnego ciężaru 

Kamienia Filozoficznego, który zwany jest w nim Rajskim Kamieniem: 

Kiedy umieścimy go na wadze, kamień przeważy równą mu ilość 

złota, zaś kiedy jest w postaci pyłu nawet najlżejsze piórko zdolne jest do 

przeważenia szali. 

W kategoriach matematycznych zależność ta ma postać: 0 = (+1) + (–1). Suma ta 

wydaje się być bardzo prosta na pierwszy rzut oka, jako że (+1) + (–1) rzeczywiście daje 

zero.  Lecz  zastosowana  do  fizycznej  materii  okazuje  się  niedorzeczna,  ponieważ  odnosi 

się  do  „pozytywu”  i  odpowiadającego  mu  „negatywu”  mających  wytworzyć  „nic”.  Mając 

kawałek  czegoś  dodatniego  nie  jest  możliwe  doprowadzenie  do  anihilacji  dodając  coś 

równego  o  ujemnym  charakterze.  W  najlepszym  przypadku  można  „dodatni”  element 

usunąć z zasięgu wzroku, niemniej będzie on nadal istniał nie zmieniając się w nicość. 

Jedynym  sposobem  zamiany  czegoś  w  nic  jest,  jeśli  chodzi  o  sferę  materialną, 

przeniesienie tego czegoś do innego wymiaru, tak że przestanie to istnieć w otaczającym 

nas środowisku. Jeśli uda się to uczynić, ciężar tego czegoś również zniknie. 

Czymże  w  takim  razie  jest  coś,  co  jest  w  stanie  przeważyć  siebie  samego  i 

jednocześnie niedoważyć się i stać się niczym – nicością? Czym jest to coś, co może być 

złotem,  a  jednocześnie  można  to  spalić  i  zmienić  w  proszek?  Tym  czymś  jest  feniks  – 

czerwone złoto, które spala się w proch, po czym jest odzyskiwane w postaci oświecenia. 

Złoty  cielec,  którego  Mojżesz  spalił  na  pył.  To  właśnie  wysoko-chroniony  ognisty 

kamieńshem-an-ny.  Z  sumeryjskich  zapisów  wiemy,  że  nie  był  on  wcale  robiony  z 

kamienia, lecz ze świecącego metalu. 

W alchemicznej tradycji kamień filozoficzny to coś takiego, co zamienia podstawowe 

pierwiastki w złoto. Uważa się, że jest to prawda, zarówno w znaczeniu metalurgicznym, 

jak  i  duchowym  wyższego  oświecenia.  W  znaczeniu  fizycznym  musimy  odwołać  się 

background image

jednak do najstarszego ze wszystkich alchemicznych praw najdawniejszych szkół wiedzy 

tajemnej, które mówi: „Aby robić złoto, należy brać złoto”. 

Tak  więc  ustalono,  że  istnieją  dwie  różne  formy  fizycznego  złota:  metaliczna,  którą 

dobrze  znamy,  i  znacznie  „wyższa”,  mająca  postać  białego  proszku,  która  istnieje  w 

innym wymiarze postrzegania materii – ukryta manna, której sekret produkcji znany był 

jedynie Mistrzom Rzemiosła. 

Czym  jest  ów  „wysoko-chroniony”  lub  inaczej  „wysokospinowy”  stan  zamieniający 

złoto  (i inne  metale  z  grupy  platynowców)  w  biały  niewyczuwalny  proszek  o  słodkawym 

smaku? 

Normalny  atom  posiada  wokół  siebie  ekranujący  potencjał  –  dodatnie  ekranowanie 

wytwarzane  przez  jądro.  Większość,  z  wyjątkiem  najbardziej  zewnętrznych,  elektronów 

krążących  wokół  jądra  znajduje  się  wewnątrz  tego  ekranującego  potencjału.  Jądro 

przechodzi  w  stan  wysoko-chroniony  lub  wysokospinowy,  gdy  dodatni  potencjał 

ekranujący obejmuje swoim zasięgiem wszystkie elektrony i podporządkowuje je kontroli 

jądra. 

W normalnych warunkach elektrony krążą wokół jądra w parach – elektron o spinie 

przednim  i  elektron  o  spinie  wstecznym.  Dostawszy  się  pod  wpływ  wysokospinowego 

jądra, wszystkie elektrony o spinie przednim zostają skorelowane z elektronami o spinie 

wstecznym.  Kiedy  dochodzi  do  doskonałego  skorelowania,  elektrony  zamieniają  się  w 

białe  światło  i  jest  niemożliwe,  żeby  pojedyncze  atomy  substancji  znajdującej  się  w 

stanie wysokospinowym łączyły się ze sobą. Tak więc nie mogą one przyjąć formy metalu 

i przyjmują postać niewyczuwalnego białego proszku. 

Prawdziwie  niezwykłą  własnością  tego  proszku  jest  to,  że  przy  pomocy  różnych 

procesów można zmieniać jego ciężar o kilkaset procent, redukując go nawet do zera. Co 

więcej,  jego  optymalna  waga  wynosi  56  procent  wagi  metalu,  z  którego  powstał.  Gdzie 

więc  podziewa  się  pozostałe  44  procent?  Staje  się  nicością,  czyli  czystym  światłem,  i 

przechodzi  do  innego  wymiaru,  poza  nasz  fizyczny  świat.  Zgadza  się  to  dokładnie  z 

aleksandryjskim  tekstem,  który  mówi,  że  Rajski  Kamień  umieszczony  na  szalkach  wagi 

przeważa  równą  mu  ilość  złota,  a  kiedy  przyjmuje  postać  pyłu,  nawet  najlżejsze  pióro 

zdolne jest przeważyć go na szali. 
 

Niektórzy  z  czytelników  być  może  przypominają  sobie  opublikowany  w  roku  1996 

przez  magazyn Nexus odczyt  Davida  Hudsona  z  ORMES  LLC  w  Arizonie.  David  opisał  w 

nim,  w  jaki  sposób  doszedł  zupełnie  przypadkowo  do  metody  produkcji  białego  proszku 

badając laboratoryjnie próbki gruntu i rudy. 

W  rezultacie  szeroko  zakrojonych  badań  odkrył,  że  ten  proszek  jest  nie  tylko 

wysoko-chronionym ognistym kamieniem zdolnym do podnoszenia ludzkiej świadomości, 

ale  również  monoatomowym  nadprzewodnikiem,  na  który  nie  oddziałuje  pole 

grawitacyjne. 

Pragnąłbym w tym miejscu ostrzec, że biały proszek złota, o którym mowa, nie ma 

nic wspólnego z substancjami dostępnymi obecnie na rynku pod nazwami Etherium Gold 

background image

(Złoto Eteryczne), Isis Gold (Złoto Izis) i Manatau Gold (Złoto Manatau). Bez względu na 

opisane  w  materiałach  reklamowych  zalety  tych  substancji  żadna  z  nich  nie  zawiera  ani 

szczypty złota w stanie wysoko-chronionym. 

Jednym  z  wielkich  badaczy  grawitacji,  poczynając  od  lat  sześćdziesiątych,  jest 

rosyjski  fizyk  Sacharow.  Stworzoną  przez  niego  teorię  z  grawitacją  jako  punktem 

zerowym opisał matematycznie i opublikował w roku 1989 (Physical Review A, vol. 35, nr 

5, 1 marca 1989) Hal Puthoff z Institute of Advanced Studies (Instytut Zaawansowanych 

Badań). W sprawie monoatomowego białego proszku Puthoff wysunął przypuszczenie, że 

z  uwagi  na  określanie  czasoprzestrzeni  przez  grawitację  ma  on  zdolność  zaginania 

czasoprzestrzeni.  To  „egzotyczna  materia”  o  przyciąganiu  grawitacyjnym  mniejszym  od 

zera – stwierdził. 

Aby  spojrzeć  na  tę  sprawę  szerzej,  należy  pamiętać,  że  wszystko,  co  wiemy  na 

temat życia i poziomu starożytnej cywilizacji sprzed naszej ery, zostało odkryte w okresie 

od  końca  XIX  wieku  do  chwili  obecnej.  Przedtem Stary  Testament był  jednym  z  bardzo 

niewielu dokumentów podających  realia tamtych czasów i nigdy nie było zamiarem jego 

autorów  składanie  dokładnej,  historycznej  relacji  o  tamtych  czasach.  Była  to  święta 

księga stworzona wyłącznie w celu podtrzymania rosnącego ruchu religijnego. 

Pisma  hebrajskie  bazowały  do  pewnego  stopnia,  podobnie  jak  święte  księgi  innych 

religii,  na  mitologicznej  tradycji,  lecz  ze  względu  na  to,  że  zawarte  w  nich  historie  nie 

zostały  nigdy  i  nigdzie,  aż  do  niedawna,  potwierdzone  w  jakiejkolwiek  innej 

dokumentalnej  formie, Stary  Testamentbył  przez  wiele  wieków  traktowany  tak,  jakby 

zawarte w nim treści były ostateczne i jedynie prawdziwe. 

Tak  więc  mitologia  została  przez  rządzące  i  nauczające  nas  establishmenty 

przekształcona w historię, której naucza się w szkołach i kościołach od dawien dawna. 

Obecnie po odkopaniu wielkiej ilości starożytnych dokumentów, z których wiele jest 

starszych  od  Genesis  (Księgi  Rodzaju)  o  ponad  2000  lat,  uzyskaliśmy  ogromną  liczbę 

oryginalnej literatury dostarczającej znacznie pełniejszych informacji. 

Wbrew oczekiwaniom, że tego rodzaju odkrycia zostaną przyjęte z entuzjazmem, tak 

się  nie  stało.  Zamiast  entuzjazmu  spotkały  się  one  z  ostrym  sprzeciwem;  zamiast  być 

traktowane jako coś dobrego, uważa się je za zagrożenie. Czemu zagrażają? Otóż grożą 

zniszczeniem zaufania do dawnej mitologii, którą uznano kiedyś za zapis historyczny. W 

jaki sposób establishment daje sobie radę z tym zagrożeniem? Otóż kurczowo trzyma się 

ukartowanej  wersji  historii  i  twierdzi,  że  to  właśnie  pochodzące  z  pierwszej  ręki 

historyczne dokumenty są mitologicznym opisem! 

W  latach  1850-1930  zapisy,  które  przez  niezliczone  pokolenia  były  ukryte  pod 

warstwą  przemieszczanych  wiatrem  piasków  pustyni,  nagle  ujrzały  światło  dzienne  i 

okazało  się,  że  nawiązują  do  imion  tak  znanych  postaci,  jak  Abraham,  Esau,  Israel, 

Heber, Nahor, Terah i wielu innych, które wymienia Biblia. Dokumenty te zostały spisane 

przez  ludzi  współczesnych  opisywanym  postaciom,  którzy  byli  z  nimi  bezpośrednio 

związani,  podczas  gdy  księgi Starego  Testamentu zostały  opracowane  ponad  1000  lat 

background image

później.  Mimo  to  dokumenty  te  jeden  po  drugim  degradowano  do  rangi  mitu.  Czemu? 

Ano dlatego, że opowiadają zupełnie inną wersję historii, niż ta, której naucza Biblia
 
 

Przypisy: 

9.

 W  języku  angielskim  mamy  tu  do  czynienia  z  pewnego  rodzaju  grą  słów 

polegającą  na  tym,  że  „żyć”  pisane  po  angielsku  „be  live”  znaczy  po  połączeniu  tych 

dwóch członów w „belive” – „wierzyć”. – Przyp. red. 

10.

 Katarowie  lub  katarzy  to  członkowie  ruchu  religijno-społecznego  rozwijającego 

się w południowej Francji i północnych Włoszech w XI-XIII wieku skierowanego przeciwko 

ustrojowi feudalnemu i hierarchii kościelnej. – Przyp. tłum. 

11.

 Pendragon to inaczej przywódca smoków, król nad królami. – Przyp. tłum. 

12.

 W  polskim  tłumaczeniu Biblii,  tak  zwanej Biblii  Tysiąclecia,  czytamy:  „A  Pan 

zstąpił  z  nieba,  by  zobaczyć  to  miasto  i  wieżę,  które  budowali  ludzie,  i  rzekł:  «Są  oni 

jednym  ludem  i  wszyscy  mają  jedną  mowę,  i  to  jest  przyczyną,  że  zaczęli  budować.  A 

zatem  w  przyszłości  nic  nie  będzie  dla  nich  niemożliwe,  cokolwiek  zamierzą  uczynić. 

Zejdźmy zatem i pomieszajmy tam im język, aby jeden nie rozumiał drugiego!»” (Księga 

Rodzaju,  11.5-7).  W  świetle  tego  tłumaczenia  powód  pomieszania  języków  jest 

oczywisty. – Przyp. tłum. 

13.

 W  polskojęzycznym  tekście  brzmi  to  następująco:  „I  rzekł  Pan  do  Mojżesza: 

«Oto  wybrałem  Besaleela,  syna  Uriego,  syna  Chura  z  pokolenia  Judy.  Napełniłem  go 

duchem  Bożym,  mądrością  i  rozumem,  i  umiejętnością  wykonania  wszelkiego  rodzaju 

prac,  pomysłowością  w  pracach  w  złocie,  w  srebrze,  w  brązie  i  w  rzeźbieniu  kamieni  do 

oprawy,  i  w  rzeźbieniu  drzewa  oraz  wykonaniu  różnych  dzieł.  A  dodam  mu  Oholiaba, 

syna  Achisamaka  z  pokolenia  Dana.  Napełniłem  umysł  wszystkich  rękodzielników 

mądrością, aby mogli wykonać, co ci rozkazałem:...»” (Księga Wyjścia, 31.1-6). – Przyp. 

tłum. 

14.

 W  języku  angielskim  ten  rodzaj  chleba  opisany  jest  słowem  shewbread  lub 

showbread,  które Wielki  Słownik  Angielsko-Polski Jana  Stanisławskiego  tłumaczy  jako 

„chleb pokładowy wystawiany w świątyni żydowskiej w starożytności”, natomiast w Biblii 

Tysiąclecia nosi  on  nazwę  chleba  pokładnego  i  tę  nazwę  przyjęliśmi  w  naszym 

tłumaczeniu. – Przyp. red. 

15.

 Biblia  Tysiąclecia podaje  to  następująco:  „spalił  go  w  ogniu,  starł  na  proch...” 

(Księga Wyjścia, 32.20). – Przyp. tłum. 

16.

 Sharon  to  nazwa  żyznej  równiny  w  zachodniej  części  Izraela  rozciągającej  się 

wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego na południe od Hajfy. – Przyp. tłum. 

17.

 Omer  to  stara  hebrajska  miara  objętości  równa  dziesiątej  części  ephaha,  który 

jest  równy  z  kolei  mniej  więcej  jednemu  bushelowi  odpowiadającemu  35  litrom;  innymi 

słowy Aaron włożył do Arki 3,5 litra manny. – Przyp. tłum. 

18.

 Chodzi  o  egipskiego  świętego  ptaka  słońca  Bennu  przedstawianego  w  postaci 

czapli. – Przyp. tłum. 

background image

 

 

 

 

 

 

 

 

 

część 3 

 

W  latach  osiemdziesiątych  XIX  wieku  elity  rządzące  chrześcijaństwa  odczuwały 

paniczny strach przed słowem „archeolog” i dlatego prowadzenie wykopalisk objęto ścisłą 

kontrolą. Ich podejmowanie i prowadzenie wymagało aprobaty specjalnie utworzonych do 

tego celu instytucji. 

Jedną  z  nich  była  utworzona  w  Wielkiej  Brytanii  w  roku  1891  Fundacja  Eksploracji 

Egiptu  (Egypt  Exploration  Fund).  Na  pierwszej  stronie  jej  statutu  mówi  się,  że  jej 

głównym  zadaniem  jest  promowanie  prac  wykopaliskowych  „w  celu  objaśnienia  lub 

zobrazowania Starego Testamentu”. Krótko mówiąc, przyjęto, że jeśli znajdzie się coś, co 

będzie  wspierało  nauki  płynące  z Biblii,  wówczas  poinformuje  się  nas  (społeczeństwo). 

Wszystko,  co  nie  było  zgodne  z  kościelną  interpretacją Biblii,  miało  nie  oglądać  światła 

dziennego. 

Obecnie  przyjrzymy  się  jednemu  z  odkryć  tego  rodzaju,  o  którym  wie  zaledwie 

niewielka garstka ludzi. W rzeczywistości jest to prawdopodobnie najważniejsze z odkryć 

dotyczących Biblii,  jakich  kiedykolwiek  dokonano.  Co  więcej,  wynikające  z  niego 

implikacje  są  znacznie  donioślejsze  niż  ono  samo,  jako  że  jest  to  ostateczna  historia 

Feniksa i Ogniowego Kamienia. 

W  Księdze  Wyjścia  pojawia  się  nazwa  pewnej  ważnej  góry  biblijnej.  Leży  ona  w 

rozległym  paśmie  na  Półwyspie  Synaj  –  trójkątnym,  wypiętrzonym  masywie  lądowym 

położonym  nad  Morzem  Czerwonym  między  Zatokami  Sueską  i  Akaba.  W Starym 

Testamencie ta góra jest początkowo określana mianem Horeb, potem nazywa się Synaj, 

a na końcu wraca do początkowej nazwy – Horeb. 

background image

Historia  ta  dotyczy  oczywiście  Mojżesza  i  wyjścia  Izraelitów  z  Egiptu.  Była  to  góra, 

na  której  według  Księgi  Wyjścia  Mojżesz  zobaczył  gorejący  krzak,  rozmawiał  z  Jehową i 

gdzie otrzymał Dziesięcioro Przykazań oraz Tablice Świadectwa (prawo mojżeszowe). 

Należy  wiedzieć,  że  w  czasach  Mojżesza  (około  1350  roku  p.n.e.)  nie  było  góry 

Synaj.  Nie  było  góry  o  tej  nazwie  nawet  w  czasach  Jezusa,  a  także  przez  następne  300 

lat.  Ważne  podkreślenia  jest  również  to,  że Stary  Testament,  który  dziś  znamy,  jest 

tłumaczeniem  tekstu  hebrajskiego  opracowanego  zaledwie  1000  lat  temu,  w  związku  z 

czym jest on o kilkaset lat młodszy od kanonicznego Nowego Testamentu

Góra znana dziś jako Synaj znajduje się w południowej części Półwyspu Synaj, dosyć 

blisko  podstawy  wypiętrzonego  trójkąta.  Nazwę  tą  otrzymała  w  IV  wieku  n.e.  od  misji 

chrześcijańskich  greckich  zakonników,  czyli  1700 lat  po  czasach,  w  których  żył  Mojżesz. 

Niekiedy  nazywa  się  ją  dziś  Dżabal  Musa  (Góra  Mojżesza),  zaś  wzniesiona  na  niej 

chrześcijańska  pustelnia,  Klasztor  Świętej  Katarzyny,  wciąż  tam  stoi.  Czy  ta  góra  była 

jednak tą, którą Stary Testament określa mianem Horeb? Otóż, jak się okazuje, nie. 

Księga Wyjścia podaje pewne szczegóły dotyczące drogi, którą przemierzał Mojżesz i 

Izraelici w drodze z delty Nilu do kraju Goszen, w poprzek Synaju przez pustynne obszary 

Shur  i  Paran  aż  do  krainy  Midian  (położonej  na  północ  od  współczesnej  Jordanii).  Na 

podstawie tej trasy łatwo określić położenie góry Horeb. Leży ona dość daleko na północ 

od Dżabal Musa (Góry Mojżesza). 

Słowo  „horeb”  znaczy  po  prostu  „pustynia”  i  ta  wielka  pustynna góra,  która  wznosi 

się w środku skalistego płaskowyżu nad równiną Paran aż do wysokości ponad 2600 stóp 

(780  m)  nazywa  się  dziś  Serâbît,  a  dokładniej  Serâbît  el-Khâdim  (Dostojeństwo 

Khâdima). 

Pod  koniec  lat  dziewięćdziesiątych  XIX  wieku  brytyjski  egiptolog  William  Flinders 

Petrie, profesor University College w Londynie, wystąpił do Fundacji Eksploracji Egiptu z 

propozycją  zorganizowania  ekspedycji  na  Półwysep  Synaj.  Przybył  tam  razem  ze  swoim 

zespołem  w  roku  1904  i  w  marcu  tego  samego  roku  zorganizował  wyprawę  na  szczyt 

góry Serâbît. 

W  następnym  roku  opublikował  dokładne  sprawozdanie  ze  swojej  wyprawy  z 

adnotacją,  że  nie  może  być  ono  oficjalnie  udostępnione  prenumeratorom  wydawnictw 

Fundacji Eksploracji Egiptu. Udostępnione mogły być im jedynie mapy i ogólnikowy opis. 

Co  więcej,  Petrie  wyznał,  że  początkowo  jego  zespoły  były  finansowane  przez  Fundację, 

lecz  od  chwili  wyprawy  na  Półwysep  Synaj  Fundacja  przestała  go  sponsorować.  Co  było 

tego  przyczyną?  Czyżby  chodziło  o  to,  że  złamał  zasady  statutu,  ujawniając  coś,  co  nie 

było zgodne z naukami Biblii? W rzeczywistości tak właśnie było. 

Otóż Petrie odkrył wielki sekret świętej Góry Mojżesza, który nie tylko tłumaczył to, 

co  zostało  opisane  w  Księdze  Wyjścia,  ale  podważył  jednocześnie  powszechnie 

obowiązującą jej interpretację. 

Tym,  czego Biblia nie  mówi  jasno,  jest  to,  że  Półwysep  Synaj  nie  był  dla  Egiptu 

ziemią położoną poza jego granicami, bowiem znajdował się on pod kontrolą faraona i był 

uważany za część Egiptu. Tak więc Mojżesz i Izraelici znalazłszy się na wschód od Delty 

background image

Nilu wcale nie byli poza granicami Egiptu, ale wciąż na jego terytorium i mieli przed sobą 

do pokonania cały Półwysep Synaj przed wejściem do palestyńskiej krainy Kanaan. 

W  czasach  Mojżesza  Synaj  podlegał  dwóm  dostojnikom  egipskim:  królewskiemu 

kanclerzowi  i  królewskiemu  namiestnikowi.  Był  to  okres  panowania  XVIII  dynastii,  z 

której  pochodzili  faraonowie  Totmes  i  Amenhotep,  a  także  Echnaton  i  Tutanchamon. 

Królewskim namiestnikiem był w tym czasie Neby, który był również głównodowodzącym 

wojsk  w  Zaru  w  regionie  Goszen  w  Delcie  Nilu,  czyli  w  miejscu,  w  którym  Izraelici 

mieszkali przed exodusem. 

Stanowisko królewskiego kanclerza było dziedziczne i należało do hyksoskiego rodu 

Pa-Nehas,  zaś  Panahesy  pochodzący  z  tego  rodu  sprawował  funkcję  oficjalnego 

gubernatora  Synaju.  Bardziej  znany  jest  pod  imieniem  Phinehas,  pod  jakim  występuje 

Biblii.  Stał  się  jednym  z  pierwszych  kapłanów  nowego  mojżeszowego  wyznania,  lecz 

zanim do tego doszło, był arcykapłanem w świątyni faraona Echnatona w Amarnie. 

Zanim  wrócimy  do  Williama  F.  Petrie’ego,  warto  dokonać  rozróżnienia  między 

Izraelitami  i  Hebrajczykami  epoki  Mojżesza,  aby  zrozumieć  znaczenie  jego  odkrycia  W 

tamtych  czasach  nie  stanowili  oni  jedności i  nie  byli tym  samym,  jak  to  sugeruje Biblia

Hebrajczycy  byli  rodziną,  potomkami  Abrahama,  którzy  zamieszkiwali  głównie  Kanaan 

(Palestynę).  Izraelici  byli  natomiast  rodziną  wywodzącą  się  od  jednego  z  wnuków 

Abrahama, Jakuba, którego imię zostało zmienione na Izrael. To jedynie rodzina Jakuba 

przeniosła  się  do  Egiptu  i  to  jej  potomkowie  wrócili  z  Mojżeszem,  aby  po  wielu 

pokoleniach ponownie połączyć się ze swoimi współbraćmi Hebrajczykami. 

Różnica między tymi dwiema gałęziami polegała na tym, że Izraelici przez długi czas 

znajdowali się pod wpływem praw i religii Egiptu i niewiele wiedzieli o zwyczajach swoich 

kuzynów  z  Kanaanu.  Przez  ponad  400  lat  przebywali  w  środowisku  zasiedlonym  przez 

panteon  bogów  i  chociaż  rozwinęli  w  ramach  swojej  wspólnoty  koncepcję  „jedynego 

boga”, tym bogiem nie był Jehowa

19

 kananejskich Hebrajczyków. 

Bóg  Izraelitów  był  postacią  bez  twarzy,  którego  nazywali  oni  po  prostu  „Pan”.  W 

języku  Izraelitów  nosił  on  imię  Adon.  Z  tego  właśnie  względu  imiona  „Pan”  i  „Jehowa” 

były  w  najwcześniejszych  tekstach  zawsze  rozróżniane,  chociaż  w  późniejszym  czasie 

zlały  się  w  postać  jedynego  Boga,  który  pasował,  zarówno  do  rodzącej  się  religii 

żydowskiej,  jak  i  chrześcijańskiej.  U  Egipcjan  imię  Pan  (Adon)  było  bardzo  podobne  i 

brzmiało  Aton.  Od  niego  też  pochodzi  imię  faraona  Echnatona,  które  znaczyło  „sługa 

Atona”. 

Tak więc kiedy Mojżesz i Izraelici udali się na Półwysep Synaj, nie przybyli tam jako 

czciciele Jehowy, ale Atona, i z tego też względu dano im nowy zestaw praw i przykazań, 

aby  przystosować  ich  do  kultury  mieszkańców  Kanaanu,  gdzie  miała  być  ich  nowa 

ojczyzna. 

Gdy  Mojżesz  i  Izraelici  opuścili  deltę  Nilu,  ich  najprostsza  droga  do  Kanaanu  (do 

którego  zmierzali)  winna  była  prowadzić  przez  pustkowia  północnego  Synaju.  Co 

sprawiło,  że  poszli  na  południe  w  wysoko  położone,  trudne  do  przebycia  okolice,  aby 

background image

spędzić  pewien  czas  pod  górą  Horeb  –  Serâbît?  Właśnie  to  pytanie  nie  dawało  spokoju 

Petrie’emu i jego zespołowi. 
 

Cóż  więc  znaleźli  oni  wysoko  na  biblijnej,  świętej  górze?  Na  początku  niewiele, 

niemniej  na  obszernym  płaskowyżu  w  pobliżu  szczytu  było  wyraźnie  widać  ślady 

starożytnego  siedliska  –  kilka  filarów  i  pionowych  obelisków  wystających  z  rumowiska. 

Rumowisko to było skutkiem postępującej przez 3000 lat erozji powodowanej przez wiatr 

i  osunięcia  gruntu.  Kiedy  je  oczyszczono,  ukazała  się  cała  prawda  o  biblijnej  historii. 

Petrie pisał: 

Nie ma żadnego innego zabytku, którego byśmy bardziej żałowali, że 

nie zachował się w lepszym stanie. Cały był pogrzebany i nikt nie miał o 

nim pojęcia, dopóki nie oczyściliśmy tamtego miejsca. 

Pod  rumowiskiem  znajdował  się  ogromny  kompleks  świątynny.  W  obrębie  murów 

znajdowała  się  zewnętrzna  świątynia  ponad  siedemdziesięciometrowej  długości,  która 

wychodziła z wewnętrznej świątyni wyciosanej w wielkiej grocie w zboczu góry. Z różnych 

kartuszy

20

,  rzeźb  i  inskrypcji  wynikało,  że  ta  świątynia  była  użytkowana  już  w  czasach 

faraona  Snofru,  który  żył  około  2600  lat  p.n.e.  i  którego  bezpośredni  potomkowie 

zbudowali piramidy w Gizie. 

Naziemna  część  świątyni  zbudowana  była  z  piaskowca  wyciętego  z  góry  i  składała 

się z szeregu przylegających do siebie przedsionków, kaplic, dziedzińców, kabin i komór. 

Najważniejszymi  z  nich,  które  odkopano,  były:  główne  sanktuarium,  kaplica  królów, 

dziedziniec  portykowy  i  sala  bogini  Hathor,  której  zresztą  poświęcony  był  cały  ten 

świątynny kompleks. 

Wszędzie  wkoło  stały  filary  i  stele  poświęcone  królom  (faraonom)  panującym  na 

przestrzeni  wieków  w  Egipcie.  Wizerunki  niektórych  z  nich,  jak  na  przykład  Totmesa  III 

(założyciela  ruchu  różokrzyżowców  w  Egipcie)  widniały  na  wielu  obeliskach  i  ściennych 

reliefach. 

Znajdująca  się  obok  grota  Hathor  była  wykuta  w  skale.  Jej  ściany  były  płaskie  i 

gładkie. W środku stał (od około 1820 roku p.n.e.) wielki filar faraona Amenemhata  III, 

zięcia Esaua. Byli tam również przedstawieni jego główny szambelan i strażnik pieczęci. 

Głęboko  w  grocie  Petrie  odnalazł  wapienną  płytę  faraona  Ramzesa  I  (uważanego 

przez  egiptologów  za  przeciwnika  kultu  Atona),  na  której,  co  ciekawe,  określa  on  siebie 

jako  „władcę  wszystkiego,  co  podlega  Atonowi”.  Znaleziono  również  popiersie  matki 

Echnatona, królowej Egiptu Teje, z jej kartuszem osadzonym w koronie. 

Na  dziedzińcach  i  w  holach  zewnętrznej  świątyni  znajdowały  się  liczne  zbiorniki  i 

okrągłe  baseny  wraz  z  szeregiem  dziwnie  ukształtowanych  ławo-stołów  z  niszami  z 

przodu  i  blatami  na  różnych  poziomach.  Były  tam  również  okrągłe  stoły,  tace  i  talerze, 

oraz  alabastrowe  wazy  i  pojemniki,  z  których  wiele  miało  kształt  kwiatu  lotosu.  W 

pomieszczeniach  znajdowała  się  też  pokaźna  kolekcja  płytek  o  szklistej  powierzchni, 

background image

kartuszy,  skarabeuszy  i  świętych  ornamentów  ozdobionych  spiralami,  rombami  i 

koszyczkami.  Były  tam  ponadto  magiczne  pałeczki  z  nieznanego,  twardego  materiału,  a 

w portyku dwa stożkowate kamienie o wysokości 6 i 9 cali (15 i 23 cm). 

Znaleziska te zaskoczyły odkrywców, lecz w jeszcze większe zdumienie wprawiły ich 

metalurgiczne  tygle.  Egiptolodzy  do  dzisiaj  nie  są  zgodni  co  do  przeznaczenia  tygli  w 

świątyni...  a  także  w  kwestii  tajemniczej  substancji  zwanej mfkzt,  która,  jak  się  zdaje, 

jest  w  jakiś  sposób  związana  z  tymi  tyglami  i  stożkowatymi  kamieniami,  o  których 

mówiły liczne wzmianki na ściennych napisach i stelach. 

Niektórzy sugerowali, że mfkzt może oznaczać miedź, inni, że turkus, a jeszcze inni, 

że malachit. Były to jednak przypuszczenia pozbawione podstaw, zwłaszcza że nigdzie w 

pobliżu nie było żadnego z tych materiałów. 

Synaj  znany  jest  z  kopalni  turkusów,  lecz  jeśli  wydobywanie  tych  kamieni  było 

jednym z zadań świątynnych mistrzów przez tyle stuleci, wówczas należałoby spodziewać 

się ich obfitości w egipskich świątyniach. Tak jednak nie jest. Znajdowano je tam bardzo 

rzadko. 

Kolejną  przyczyną  wątpliwości  były  niezliczone  inskrypcje  dotyczące  „chleba”  w 

połączeniu z wyraźnie widocznym hieroglifem oznaczającym „światło”, które znaleziono w 

kaplicy królów. 

Jednak odkryciem, które wywołało największą konsternację, było odkopanie czegoś, 

co  zidentyfikowano  jako  enigmatyczną  substancjęmfkzt,  do  której  zdawał  się  odnosić 

symbol „chleba”. Była to znaczna ilość czystego, nie postarzałego białego proszku, który 

spoczywał na głębokości kilku cali w pomieszczeniu magazynowym. 

Niektórzy  sugerowali,  że  to  pozostałość  po  wytopie  miedzi,  lecz  bardzo  szybko 

odrzucono  tę  hipotezę,  z  uwagi  na  to,  że  proces  wytopu  miedzi  nie  pozostawia  białego 

proszku,  ale  gęstą  czarną  szlakę.  Co  więcej,  w  promieniu  wielu  mil  od  świątyni  nie  było 

żadnych  źródeł  miedzi,  zaś  dawne  warsztaty  hutnicze  znajdowały  się  w  odległych 

dolinach. 

Inni  sądzili,  że  ten  proszek  jest  popiołem  powstałym  z  palenia  roślin  w  procesie 

uzyskiwania  zasad,  lecz  nie  znaleziono  najdrobniejszych  śladów  jakichkolwiek  osadów 

roślinnych. 

Z  braku  innego  wyjaśnienia  uznano,  że  biały  proszek  i  stożkowate  naczynia  były 

prawdopodobnie  związane  z  jakąś  formą  obrządku  składania  ofiar,  lecz  część  uczonych 

zakwestionowała tę wersję, wskazując na fakt, że świątynia była egipska i że w tym kraju 

nie istniał zwyczaj składania ofiar ze zwierząt. Co więcej, nie odnaleziono żadnych resztek 

kości  lub  jakiejkolwiek  obcej  substancji  w mfkzt,  który  wyglądał  dla  wszystkich  jak 

sakralny talk w proszku. 

Część tego tajemniczego proszku zabrano do Wielkiej Brytanii w celu jego zbadania, 

jednak  wyników  tych  badań  nigdy  nie  opublikowano.  Resztę  (otwartą  po  3000  lat  i 

wystawioną na działanie żywiołów) zostawiono na pastwę pustynnych wiatrów. 
 

background image

Wkrótce  stało  się  oczywiste,  że  ten  proszek  wygląda  bardzo  podobnie  do 

mezopotamskiego  Ogniowego  Kamienia  lub shem-an-ny –  substancji,  która  była 

sporządzana  w  postaci  chleba  i  używana  do  karmienia  świetlistych  ciał  babilońskich 

królów i egipskich faraonów. 

To  tłumaczy  również  znalezione  w  świątyni  inskrypcje  podkreślające  znaczenie 

chleba  i  światła.  Ten  biały  proszek  (shem-an-na)  był  identyfikowany  ze  świętą  manną, 

którą  Aaron  umieścił  w  Arce  Przymierza.  W  Egipcie  ciastka  wykonane  z  tego  proszku 

zwano „pokarmem scheffa”, z kolei Izraelici nazywali je „chlebem pokładnym”. 

Księga Wyjścia mówi, że Mistrzem Rzemiosł, tym, który sporządził oryginalny chleb 

pokładny  dla  Mojżesza  na  Synaju,  był  Besaleel,  syn  Uriego  Ben  Hura.  Besaleel  nie  był 

jednak  piekarzem,  ale  znanym  złotnikiem,  tym,  który  wykonał  złote  ozdoby  do 

Tabernakulum i Arki Przymierza. Jest to zgodne z funkcją kapłanów – Mistrzów Rzemiosł 

w  Mezopotamii.  Byli  oni  wielkimi  Wulkanami  i  metalurgami  Tubal-kaina,  którzy 

produkowali shem-an-nę z czystego złota. 

Liczne  tygle,  stożkowate  naczynia,  różnorodne  zbiorniki,  stoły  i  inne  sprzęty 

sprawiały, że ta synajska świątynia bardziej przypominała laboratorium niż miejsce kultu. 

Tak też i było. 

To,  co znalazł Petrie, było w rzeczywistości laboratorium alchemicznym Echnatona i 

osiemnastu  dynastii  faraonów,  którzy  panowali  przed  nim.  Była  to  świątynia-

laboratorium, w której piec metalurgiczny ryczał i dymił w procesie wytwarzania świętego 

ogniowego kamienia wysokospinowej shemanny

I  oto  zupełnie  nieoczekiwanie  słowa  Księgi  Wyjścia  nabierają  sensu,  kiedy  je 

analizujemy ze zupełnie innego punktu widzenia: 

Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w 

ogniu i uniósł się dym z niej jakby z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła. 

[19.18] 

W  Księdze  Wyjścia  czytamy,  że  Mojżesz  wziął  złotego  cielca,  którego  wykonali 

Izraelici,  i  spalił  go  w  ogniu,  obracając  go  w  biały  proszek.  Jest  to  właśnie  opis  procesu 

wytwarzania shem-an-ny.  Jest  również  oczywiste,  że  egipscy  kapłani  bogini  Hathor  od 

niezliczonych  pokoleń  podsycali  swój  ogień,  dopóki  w  czasach  Mojżesza  do  głosu  nie 

doszli kapłani Atona. 

Tym,  który  zreorganizował  starożytne  szkoły  nauk  tajemnych  Thota  i  założył 

Królewską  Szkołę  Mistrzów  Rzemiosła  w  Karnaku,  był  faraon  Totmes  III.  Nazywano  ich 

Wielkim  Białym  Bractwem  ze  względu  na  ich  zainteresowanie  tajemniczym  białym 

proszkiem. Jeden z jego odłamów zajmował się medycyną i uzdrawianiem i stał się znany 

jako Egipscy Terapeuci. W późniejszym czasie Terapeuci rozciągnęli swoją działalność na 

Palestynę,  a  w  szczególności  na  judejską  osadę  Qumran,  gdzie  przeszli  do  historii  jako 

esseńczycy. 

background image

Czym szczególnym wyróżniała się bogini Hathor? Dlaczego  synajscy kapłani wybrali 

ją na swoje bóstwo? Otóż, była ona najważniejszą z bogiń opiekuńczych i mówiło się, że 

jako  córka  boga  Ra  dała  życie  słońcu.  Pierwotnie  nazywano  ją  Królową  Zachodu  i  Panią 

Piekieł,  dokąd  wiodła,  jak  mówiono,  tych,  którzy  znali  właściwe  zaklęcia.  Była  czczona 

jako protektorka macierzyństwa, bogini miłości, grobów i pieśni. Mówiono, że to właśnie 

za sprawą jej mleka faraonowie zyskiwali boskość i stawali się prawomocnymi bogami. 

Na  jednej  z  kamiennych  tablic  w  pobliżu  wejścia  do  jaskini  na  górze  Serâbît 

przedstawiony jest Totmes IV w towarzystwie Hathor. Przed nim znajdują się dwa ofiarne 

podwyższenia  zakończone  ornamentem  z  kwiatów  lotosu,  a  za  nim  mężczyzna 

trzymający  stożkowe  ciasto  z  białego  chleba.  Na  innym  reliefie  widać  masona  Anchiba 

ofiarowującego królowi dwa stożkowe ciasta chlebowe z shem-an-ny. Podobne wizerunki 

znajdują  się  w  całej  świątyni.  Jednym  z  najbardziej  znaczących  jest  wizerunek  Hathor  i 

Amenhotepa  III.  Bogini  trzyma  w  ręku  naszyjnik,  a  drugą  ofiarowuje  faraonowi  symbol 

życia  i  zwierzchnictwa.  Za  nią  stoi  skarbnik  Sobekhotep,  który  trzyma  w  pogotowiu 

stożkowe  ciasto  z  białego  chleba.  Sobekhotepa  określa  się  jako  „Nadzorcę  Sekretów 

Domu Złota, który dostarczył szlachetny i cenny kamień Jego Wysokości”. 

Już wcześniej mówiłem, że w chwili wyjścia z Egiptu na Synaj Izraelici w drodze do 

Kanaaun  mieli  zapoznać  się  z  prawami  i  zasadami  panującymi  w  ich  nowej  ojczyźnie. 

Chociaż  rzeczywiście  tak  się  częściowo  stało,  to  jednak  w  sprawach  dotyczących  religii 

było odwrotnie – egipskie zwyczaje i tradycje zostały zaszczepione Hebrajczykom. 

To  właśnie  na  górze  Synaj  Jehowa  po  raz  pierwszy  uświadomił  Mojżeszowi  swoje 

istnienie.  Będąc  wyznawcą  Atona  Mojżesz  zapytał  swojego  nowego  pana  i  mistrza,  kim 

jest,  i  w  odpowiedzi  usłyszał:  „Jam  Jest,  Który  Jest”,  co  w  fonetyce  hebrajskiego 

zabrzmiało  „Jehowa”,  jednak  przez  bardzo  długi  czas  Izraelitom  nie  wolno  było  używać 

tego  imienia,  z  wyjątkiem  najwyższego  kapłana,  któremu  wolno  było  szeptać  je  raz  w 

roku  i  to  w  kompletnym  odosobnieniu.  To  zrodziło  problem,  który  polegał  na  tym,  że 

modły miały być skierowane do tego nowego boga, lecz skąd miał on wiedzieć, że są one 

skierowane właśnie do niego, skoro jego imię w nich się nie pojawiało? 

Izraelici  wiedzieli,  że  Jehowa  nie  jest  Atonem  (ich  tradycyjnym  Adonem  lub inaczej 

Panem) i przyjęli, że musi on być odpowiednikiem wielkiego, państwowego boga Egiptu, 

mimo  iż  w  rzeczy  samej  nim  nie  był.  Postanowiono  zatem,  że  do  wszystkich  modlitw 

należy dodawać imię tego państwowego boga, które brzmiało Amen (w obowiązującej w 

języku  polskim  pisowni:  Amon  –  przyp.  red.).  Do  dzisiaj  imię  to  jest  wypowiadane  na 

zakończenie  każdej  modlitwy.  Nawet  dobrze  znana  chrześcijańska  Modlitwa  Pańska 

(Ojcze  nasz,  który  jesteś  w  niebie...  –  znana  z  Ewangelii  św.  Mateusza)  wywodzi  się  z 

egipskiej modlitwy zaczynającej się od słów: „Amen, Amen, który jesteś w niebie...” 

Dziesięć  Przykazań,  o  których  mówi  się,  że  zostały dane  Mojżeszowi  przez  Boga  na 

górze Synaj, jest również egipskiego pochodzenia i wywodzi się bezpośrednio z Zaklęcia 

125  z  egipskiej Księgi  umarłych.  Nie  był  to  nowy  kodeks  postępowania  wymyślony  na 

użytek  Izraelitów,  ale  nowa  wersja  wyznania  faraona.  Na  przykład  wyznanie:  „Nie 

zabijałem” – zostało przetłumaczone na: „Nie będziesz zabijał”. Wyznanie: „Nie kradłem” 

background image

–  stało  się  „Nie  będziesz  kradł”,  „Nie  mówiłem  kłamstw”  stało  się:  „Nie  będziesz  mówił 

przeciw bliźniemu swemu kłamstwa jako świadek” – i tak dalej. 

Nie  tylko  Dziesięcioro  Przykazań  zostało  skopiowane  z  egipskiego  rytuału,  ale 

również  psalmy,  które  stanowią  transpozycję  egipskich  hymnów  (mimo  iż  są 

przypisywane królowi Dawidowi). Nawet Księga Przysłów Starego Testamentu, tak zwane 

Słowa Mądrości Salomona, są niemal dosłownym tłumaczeniem na hebrajski przypowieści 

egipskiego mędrca zwanego Amenemopem. Znajdują się one obecnie w British Museum i 

porównując je wiersz po wierszu z Księgą Przysłów na każdym  kroku  można znaleźć ich 

odpowiedniki.  Obecnie  odkryto,  że  nawet  pisma  Amenemopego  są  kopią  jeszcze 

starszych Nauk Ptahhotepa, które powstały co najmniej 2000 lat przed Salomonem. 

Poza Księgą  umarłych i  Mądrościami  Ptahhotepa  istnieje  cały  szereg  innych  tekstów 

egipskich,  których  użyto  przy  pisaniu Starego  Testamentu.  Są  wśród  nich  na 

przykład Teksty  Piramid i Teksty  Sarkofagów,  z  których  zaczerpnięto  odniesienia  do 

bogów egipskich i tak je przekształcono, żeby odnosiły się do hebrajskiego Jehowy. 
 

Krew z krwi Jezusa podkreślam, że współczesne chrześcijaństwo, które rozwinęło 

się z Rzymskiego Kościoła z IV wieku n.e., jest faktycznie religią hybrydową, która opiera 

się na zasadach innych religii, w tym, oczywiście, na judaizmie. 

Obecnie  widać,  że  judaizm  także  był  od  początku  hybrydą  stworzoną  z  egipskich, 

kananejskich  i  mezopotamskich  tradycji,  z  przypowieściami,  hymnami,  modlitwami  i 

rytuałami  odnoszącymi  się  do  najróżniejszych  bogów,  które  zebrano  razem  i  odniesiono 

do nowo utworzonej koncepcji „Jedynego Boga”. 

Z  historycznego  punktu  widzenia  szczególnie  interesujące  jest  to,  że  nie  wszystko 

zostało ukartowane w czasach Abrahama ani nawet później, w czasach Mojżesza. Zaczęło 

się to dopiero w VI wieku p.n.e., kiedy to dziesiątki tysięcy Izraelitów zostało wziętych do 

niewoli przez babilońskiego króla Nabuchodonozora. Do tego czasu hebrajskie i izraelskie 

zapisy odnosiły się do poszczególnych bogów poprzez ich indywidualne imiona oraz przy 

pomocy ogólnego, odnoszącego się do liczby mnogiej, identyfikatora „Elohim”

21

Przez  około  500  lat  od  czasu  niewoli  babilońskiej  pisma  te  istniały  wyłącznie  w 

postaci  oddzielnych  zapisków  i  dopiero  w  czasach,  które  nastały  po  Chrystusie,  zebrano 

je w jedno dzieło. Jezus nigdy nie słyszał o Starym Testamencie, a tym bardziej o Biblii

Teksty,  do  których  miał  dostęp,  zawierały  wiele  ksiąg,  które  pominięto  w  kompilacji, 

którą dziś znamy. 

O  dziwo,  o  niektórych  z  nich  wciąż  są  wzmianki  we  współczesnej Biblii jako  o 

ważnych dla tradycji. Mowa tu o Księdze Pana, Księdze Wojen Jehowy i Księdze Jaszara. 

Dlaczego je pominięto? Po prostu dlatego, że ich kontekst nie pasował do koncepcji nowo 

tworzonej religii opierającej się na wierze w Jehowę. Jaszar był na przykład urodzonym w 

Egipcie  synem  Kaleba,  szwagrem  pierwszego  izraelskiego  sędziego  Othneila,  a  także 

nosicielem  laski  Mojżesza.  Jest  ogólnie  przyjęte,  że  miejsce  Księgi  Jaszara  w Biblii jest 

między  Księgą  Powtórzonego  Prawa  i  Księgą  Jozuego,  lecz  redaktorzy  odrzucili  ją, 

background image

ponieważ  w  zupełnie  innym  świetle  przedstawia  wydarzenia,  które  miały  miejsce  na 

Synaju i górze Horeb. 

Znana  nam  Księga  Wyjścia  podaje,  że  Jehowa  wydał  Mojżeszowi  instrukcje 

dotyczące  panów  i  sług,  chciwości,  sąsiedzkich  stosunków,  zbrodni,  małżeństwa, 

moralności  i  wielu  innych  zagadnień,  łącznie  z  prawami  dotyczącymi  Szabatu  i 

Dziesięciorga Przykazań. 

Natomiast w Księdze Jaszara, która została napisana wcześniej od Księgi Wyjścia, to 

nie Jehowa przekazuje Mojżeszowi te prawa i przykazania. W rzeczywistości w ogóle nie 

ma  tam  mowy  o  Jehowie.  Nowe  prawa,  jak  głosi  Księga  Jaszara,  zostały  przekazane 

Mojżeszowi i Izraelitom przez Jetro, Najwyższego Kapłana Midian i Pana Góry, co czyniło 

go generalnym zarządcą świątyni synajskiej. Pan Góry (lub Ten Wysoki) tłumaczy się na 

hebrajski  jako  El  Szaddai,  co  ma  szczególne  znaczenie,  jako  że  było  to  imię,  które 

Mojżesz usłyszał, kiedy poprosił Pana, aby ujawnił, kim jest. Pan rzekł: „Jam jest, który 

jest.  Jestem  ten,  którego  Abraham  zwał  El  Szaddai”.  Ostatecznie  „Jam  jest,  który  jest” 

stało  się  po  przetłumaczeniu  imieniem  Jehowa,  lecz  jak  podaje  Księga  Jaszara  (co 

również  potwierdza  Księga  Wyjścia,  jeśli  czyta  się  ją  właściwie)  ów  Pan  nie  był  wcale 

bóstwem. Był to Jetro El Szaddai, wielki wulkan i Mistrz Rzemiosł świątyni Hathor. 

Pomijając fakt, że jesteśmy uczeni interpretacji pewnych aspektów tekstu biblijnego, 

niewielu z nas samodzielnie ją studiuje. W rezultacie obrazy powstałe w naszym umyśle 

są  zazwyczaj  odzwierciedleniem  tego,  co  widzimy  na  ilustracjach  w  książkach  i  w  kinie. 

Hollywood wprawia nas, oczywiście, w dumę swoimi wyobrażeniami Mojżesza na górze i 

Boga  wypalającego  słowa  Dziesięciu  Przykazań  na  wielkich,  trudnych  do  uniesienia, 

granitowych płytach. W Księdze Wyjścia nie ma jednak odpowiadającego tej scenie opisu, 

natomiast w kwestii Przykazań mówi się, że Mojżesz sam je spisał (pod dyktando Pana), 

po tym jak stłukł pierwsze tablice, które otrzymał. 

Jeśli  chodzi  o  drugą  część  synajskiego  przekazu,  Tablice  Świadectwa,  w  Kabale

22

 i 

Midraszu

23

 mówi się, że jest on zawarty w świętym kamieniu szlachetnym, który Mojżesz 

umieścił  w  „dłoni  swej ręki”.  Mówi  się,  że  jest  to ten  sam  Boski  Kamień  Mądrości,  który 

odziedziczył  Salomon.  We  wcześniejszych  tekstach  egipskich  nosił  on  nazwę  „Tabliczki 

Hermesa”, która ucieleśniała mądrość Thota. 
 

Według  pism  starożytnego  Dworu  Smoka  Egiptu  (założonego  przez  królową 

Sobeknefru  w  roku  1785  p.n.e)  strażnikiem  Stołu  był  Chem,  Wysoki  Kapłan  Mendes. 

Słowo chem (lub khame) znaczy „czerń” i z tego rdzenia zrodziło się słowo „alchemia” – 

nauka wydobywania światła z czerni. Jeśli chodzi o nas, to Chem jest nam bardziej znany 

jako  biblijny  Cham,  dziadek  Nimroda,  którego  rodzina  została  wyklęta  przez 

Hebrajczyków,  ponieważ  jego  historyczne  tradycje  pozostawały  w  konflikcie  z  rodzącą 

się, bazującą na pojęciu Jehowy, kulturą. 

Czytelnicy  gotyckich  powieści  i  książek  na  temat  czarnoksięstwa  oczywiście  z 

miejsca  rozpoznają  imię  Chema  z  Mendes.  Często  przedstawiany  jest  on  w  nich 

symbolicznie w postaci kozła, który był właśnie symbolem Chama w starożytnym Egipcie. 

background image

Jedyną  różnicą  jest  to,  że  w  okresie  współczesnego  chrześcijaństwa  kozioł  stał  się 

symbolem diabła. Idąc śladami historii Chema z Mendes dochodzimy jednak do synajskiej 

świątyni i białego proszku złota. 

Mendes  było  głównym  miastem  Egipskiej  Delty,  zaś  Chem  był  mianowanym  przez 

świątynię  Archonem  (dostojnikiem)  X  Wieku  Koziorożca.  Z  tego  właśnie  względu  jego 

symbolem  był  kozioł,  przedstawiany  zazwyczaj  w  postaci  odwróconego  pentagramu

24

Pięcioramienna  gwiazda  ma  dwa  promienie  zwrócone  ku  górze,  które  symbolizują  rogi 

Kozła  z  Mendes.  Dwa  promienie  zwrócone  ku  dołowi  symbolizują  uszy,  zaś  pojedynczy 

promień reprezentuje podbródek i brodę. 

Kiedy  pentagram  jest  przedstawiony  w  pozycji  odwróconej  uważa  się  go  za  symbol 

męskości,  lecz  gwiazda  pentagramu  jest,  oczywiście,  symbolem  kobiecości  (symbol 

Wenus)  i  zazwyczaj  jest  przedstawiana  z  jednym  promieniem  skierowanym  prosto  do 

góry. 

Kiedy pentagram jest w męskiej pozycji, Chem jest upostaciowiony przez szmaragd 

osadzony  centralnie  w  punkcie  połączenia  rogów.  Kiedy  go  obrócimy,  zyskuje  status 

żeński,  zaś  najwyższy  punkt  promienia  zwróconego  pionowo  do  góry  symbolizuje  głowę 

bogini, boczne promienie reprezentują jej ramiona, a bliźniacze promienie zwrócone teraz 

ku  dołowi  (które  były  poprzednio  rogami)  stają  się  jej  nogami,  natomiast  centralny 

szmaragd jest wyobrażeniem sromu. 

Czasami  odwrócony  pentagram  Chema  jest  przedstawiany  z  płomieniami 

wydobywającymi  się  ze  świętego  klejnotu  między  rogami.  Płomienie  te  są 

odpowiednikiem  Astralnego  Światła.  Kiedy  jednak  odwrócimy  go  do  pozycji  Wenus, 

płomienie  wychodzące  z  macicy  reprezentują  Gwiezdny  Ogień,  księżycową  esencję 

bogini. 

Od  najwcześniejszych  czasów  pentagram  zawsze  był,  bez  względu  na  to,  czy 

reprezentuje  Astralne  Światło,  czy  też  Gwiezdny  Ogień,  symbolem  oświecenia.  Był 

związany 

przedżydowskim 

szabatem 

– 

rytualnym 

okresem 

refleksji 

nad 

doświadczeniami poza obszarem codziennego trudu. Z tego względu Chem z Mendes był 

zwany Szabatowym Kozłem, skąd wzięło się obecne znaczenie przymiotnika „szabatowy” 

używanego w kręgach akademickich.

25

 

Mając  na  względzie  tę  wiekową  tradycję,  nie  należy  się  dziwić,  że  pentagram  i 

Szabatowy  Kozioł  zadomowiły  się  w  tradycjach  innowierczych  chrześcijan  (na  przykład 

katarów  z  Langwedocji)  z  okresu  średniowiecza.  Z  kolei  ortodoksyjny  Kościół 

Chrześcijański  usiłował  zniwelować  respekt  dla  starych  mądrości  szkół  wiedzy  tajemnej 

poprzez utworzenie hybrydowej religii przyjmującej za postawę zbawienie od nieznanego 

– zbawienie, które można osiągnąć jedynie w drodze podporządkowania się autorytetowi 

biskupów. W rezultacie opierające się na spirytyzmie doktryny ruchu gnostycznego (który 

usiłował  odkryć  „nieznane”),  zostały  uznane  przez  Inkwizycję  za  bluźniercze,  a 

pentagram i kozła ogłoszono symbolami czarnej magii i czarów. 

W tamtych czasach, a nawet obecnie, osobiste zaangażowanie się kogoś w nauki nie 

aprobowane przez biskupów jest traktowane w pewnych kręgach jako herezja, zaś strach 

background image

przed  indywidualnie  (samodzielnie)  zyskaną  wiedzą  jest  tak  przemożny,  że  Kozioł  z 

Mendes  został  uznany  za  uosobienie  samego  diabła.  Taka  jest  wymowa  licznych 

bezwartościowych książek o charakterze propagandowym (autorstwa Dennisa Wheatleya 

i  innych)  głoszących,  że  krucyfiks  i  polewanie  święconą  wodą  stanowią  jedyną  broń 

przeciwko tak zwanym emisariuszom szatana. 

Cham  (lub  Chem)  jest  opisany  w Starym  Testamencie jako  syn  Noego,  lecz  w 

najstarszych  zapiskach  figuruje  zgodnie  z  prawdą  (razem  z  Jafetem)  jako  syn  wielkiego 

Wulkana i złotnika Tubal-kaina, który historykom znany jest bardziej jako król Meskalam-

dug, bohater Dobrej Ziemi. 

We  wczesnych  palestyńskich  podaniach  Chem  był  synonimem  niejakiego  Azazel 

Koziorożca,  który  (według  nie  włączonej  do Starego  testamentu Księgi  Enocha) 

udostępnił  ludziom  „wszelkie  metale,  nauczył  ich  artystycznej  obróbki  i  stosowania 

antymonu”.  Antymon  (Sb)  to  czarny  pierwiastek  znany  również  pod  nazwą stibium

Stanowi  on  zasadniczy  element  służący  alchemikom  do  produkcji  Kamienia 

Filozoficznego. W starożytnym świecie arabskim nazywano go khol, skąd pochodzi słowo 

„coal” („węgiel”) oznaczające „ten, który jest czarny”. Słowo pochodne „alkohol” pochodzi 

od  arabskiego  „al-kohul”  –  „filozoficznej  rtęci”  o  wysokim  stopniu  czystości 

wyprodukowanej ze spirytusu winnego oczyszczonego antymonem. 

Azazel  Koziorożca  rzeczywiście  występuje  w Biblii,  lecz  nie  w  autoryzowanej  wersji 

anglojęzycznej. W Wulgacie

26

 jest wzmianka o zwyczaju Zadośćuczynienia i mowa o tym, 

że  Aaron  rzuci  losy  na  dwie  kozy,  „jeden  dla  Pana  i  drugi  dla  Azazela”.  Ta,  na  którą 

padnie los  dla  Pana,  zostanie  poświęcona  jako  „ofiara  grzechu”,  natomiast  druga  będzie 

odesłana na pustkowie jak „zadośćuczynienie”. 

Bardziej  znana  wersja  anglojęzyczna  jest  nieco  myląca,  jako  że  imię  Azazel  zostało 

tam  zmienione  na  „kozioł  ofiarny”.  Powodem  tego  podstawienia  było  to,  że  oryginalny 

tekst mówił jasno, iż Hebrajczycy składali ofiary, zarówno Jehowie, jak i Chem-Azazelowi, 

z kolei Księga Enocha wskazywała na bezpośredni związek między Azazelem i alchemią. 

W  tradycji  różokorzyżowcowych  szkół  wiedzy  tajemnej  prace  Chema  (Tabula 

Smaragdina Hermetis) były określane jako „najstarszy pomnik Chaldejczyków dotyczący 

Kamienia Filozoficznego”. Związane z mądrością Thota (lub Hermesa) były one określone 

jako  nauki  hermetyczne  i  miały  bezpośredni  związek  z  alchemią  ognia  stosowaną  przy 

budowie piramid. 

Imię  Hermes  wywodzi  się  od  słowa herma,  które  oznacza  „stos  kamieni”,  z  kolei 

Wielką  Piramidę  zwano  Sanktuarium  Thota.  Słowo  pyr,  od  którego  pochodzą  „pyre”  i 

„pyramid”  (piramida),  w  rzeczywistości  znaczy  „ogień”,  natomiast  piramidom  nadano  tę 

nazwę, dlatego że były „zrodzone z ognia”. 
 

To  prowadzi  nas  do  jednego  z  najbardziej  zagadkowych  pytań:  Jak  zbudowano 

piramidy?  Czy  tysiące  potężnych  bloków  uniesiono  na  dużą  wysokość  i  osadzono  z  tak 

wielką  precyzją  przy  pomocy  tysięcy  niewolników  nie  dysponujących  niczym  poza 

sznurami  i  rampami  i  pracujących  przez  bliżej  nie  określony  okres  czasu,  jak  się 

background image

powszechnie  sądzi?  Oczywiście,  że  nie.  Pochyła  rampa  biegnąca  aż  do  szczytu  Wielkiej 

Piramidy  nachylona  w  stosunku  1:10  musiałaby  mieć  długość  około  1500  metrów  i  trzy 

razy większą objętość od samej piramidy. 

Jak  już  wcześniej  wspomniałem,  wysoko-chroniony  (wysokospinowy)  Ogniowy 

Kamień  jest  jednoatomowym  nadprzewodnikiem.  Jest  to  wielce  egzotyczna  materia  o 

przyciąganiu  grawitacyjnym  mniejszym  od  zera.  Ostatnie  eksperymenty  z  tym 

zadziwiającym białym proszkiem złota dowodzą, że w pewnych warunkach substancja ta 

waży mniej niż nic (ma ujemną wagę) i można zniknąć przechodząc do innego wymiaru. 

Najbardziej interesującą własnością tego proszku jest jednak to, że może on „jeździć” na 

magnetycznym  polu  ziemskim,  tak  że  kiedy  jest  w  stanie  zerowej  grawitacji,  może 

przekazywać swoją nieważkość swojemu „nosicielowi”, a więc wywoływać jego lewitację. 

Tym nosicielem może być naczynie laboratoryjne, pojemnik... bądź kamienny blok! 

Stare  przekazy  mówią,  że  w  tajnym  schowku  Komory  Królewskiej  znajdującej  się 

wewnątrz Wielkiej Piramidy budowniczowie umieścili „instrumenty z żelaza, i broń, która 

nie  rdzewieje,  oraz  szkło,  które  daje  się  giąć  i  nie  pęka,  a  także  dziwne  zaklęcia”.  Cóż 

jednak  znaleźli  pierwsi  odkrywcy  po  wdarciu  się  do  opieczętowanej  komory?  Jedyną 

rzeczą, jaką tam ujrzeli, była pozbawiona wieka kamienna skrzynia, której dno pokrywała 

warstwa  tajemniczego  proszku.  Na  pierwszy  rzut  oka  wyglądał  on  jak  ziarenka  szpatu 

polnego i miki – minerałów z grupy glinokrzemianów. 

W  trakcie  ostatnich  badań  białego  proszku  konwencjonalne  metody  analityczne 

wykryły  w  nim  obecność  krzemu  i  glinu,  mimo  iż  było  wiadomo,  że  badana  próbka 

składała się w 100 procentach z pierwiastków należących do grupy platynowców. 

Standardowy  test  laboratoryjny  polega  na  poddaniu  próbki  przez  15  sekund 

wyżarzaniu  łukiem  elektrycznym  w  temperaturze  5500°C.  W  przypadku  białego  proszku 

kontynuacja wyżarzania poza okres standardowy ujawniła obecność szlachetnych metali z 

grupy platynowców, z których w rzeczywistości składała się ta substancja. 

Z powodu ograniczeń konwencjonalnych metod analiz chemicznych uważa się, że 5 

procent  suchej  masy  naszego  mózgu  stanowi  węgiel,  podczas  gdy  bardziej  szczegółowa 

analiza  ujawnia,  że  są  to  metale  z  grupy  platynowców  –  iryd  i  rod  w  stanie 

wysokospinowym. 

Komora  Królewska  była  w  rzeczywistości  wykonana  jako  nadprzewodnik  zdolny  do 

przeniesienia  faraona  w  inny  wymiar  czasoprzestrzeni.  I  to  właśnie  w  tym  miejscu 

odbywał się zgodnie z tym, co podaje Księga umarłych, Obrządek Przejścia faraona. 

Klucz  do  tego  obrządku  zdefiniowany  jest  pojedynczą,  stożkową  inskrypcją 

umieszczoną  w  pobliżu  wejścia  do  Komory.  Znaczenie  tego  hieroglificznego  symbolu  – 

jedynego  weryfikowalnego  hieroglifu  na  całym  płaskowyżu  w  Gizie  i  jednocześnie 

dokładnie  takiego  samego  jak  ten,  który  występuje  w  wielu  miejscach  w  świątyni  na 

górze Synaj – brzmi po prostu „chleb”. 
 

W czasie tego wykładu wykroczyliśmy daleko poza granice Biblii, aby być świadkami 

alchemicznych i naukowych procesów, które legły u genezy królów z linii Graala. Ta linia 

background image

sukcesji,  poczynając  od  Kaina  i  dalej  poprzez  Egipt,  króla  Dawida  aż  do  Jezusa,  była 

„hodowana”  przez  ziemskich  dostarczycieli  Światłości.  Jej  sukcesorzy  byli  prawdziwymi 

Synami  Bogów,  którzy  od  około  3800  roku  p.n.e.  byli  karmieni  Gwiezdnym  Ogniem 

Anunnaków,  a  od  mniej  więcej  2000  roku  p.n.e.  –  „wysokospinowymi”  materiałami 

zastępczymi.  Krótko  mówiąc,  „hodowano”  ich  na  przywódców  ludzkości  i  byli  oni, 

zarówno  fizycznie,  jak  i  umysłowo,  utrzymywani  w  stanie  „wysoko-chronionym” 

(„wysokiej  odporności”):  ostatecznym  wymiarze  brakujących  44  procent  –  wymiarze 

Orbity Światła lub Równiny Sharon. 

W  ciągu  zaledwie  150  ostatnich  lat,  a  właściwie  ostatnich  80  lat,  z  piasków  pustyń 

wykopano  wielkie  egipskie,  mezopotamskie,  syryjskie  i  kananejskie  biblioteki 

dokumentów.  Te  pochodzące  z  pierwszej  ręki  z  czasów  poprzedzających  opisane 

Biblii wydarzenia dowody o dokumentalnym charakterze wyłoniły się w postaci tekstów 

zapisanych  w  kamieniu  i  glinie,  a  także  na  pergaminie  i  papirusie.  Te  dziesiątki  tysięcy 

dokumentów  dają  świadectwo  znacznie  bardziej  fascynujących  historii niż  te,  które  nam 

dotąd opowiadano. 

Gdyby  te  dokumenty  były  dostępne  przez  cały  czas,  koncepcja  wybranego  narodu 

czerpiącego  korzyści  z  objawienia  pojedynczej  istoty  nadprzyrodzonej  nigdy  by  się  nie 

narodziła, a zwłaszcza koncepcja Jehowy, która oślepia nas już od długiego czasu czyniąc 

z  nas  bojowników  wojujących  z  wyznawcami  innej  wiary,  nigdy  by  nie  nabrała  tak 

aroganckiego wymiaru. 

Wraz  z  nowymi  odkryciami  stopniowo  staje  się  jasne,  że  dopiero  teraz  zaczynamy 

wychodzić  z  mroku  fałszywych,  nie  znajdujących  potwierdzenia  w  faktach,  przekonań. 

Mimo  to  całe  wieki  prowadzonej  pod  przewodnictwem  Kościoła  indoktrynacji  stanowią 

poważną  trudność  w  odrzuceniu  ograniczających  dogmatów  pochodzących  ze 

skorumpowanych  źródeł  z  trzeciej  ręki  na  rzecz  oświecenia,  którego  podstawą  są 

przekazy tych, którzy byli uczestnikami tamtych zdarzeń. 

Prawdziwie  inspirującym  faktem  jest  to,  że  krzywa  uczenia  się  wciąż  pnie  się  do 

góry.  Starożytne  mądrości,  które  wpadają  nam  w  ręce  jedna  po  drugiej,  są  wraz  z 

każdym  nowym  aspektem  poznania  gotowym  do  wypełnienia  luki  w  dawnej  wiedzy 

elementem niczym lodowiec będący rezultatem nawarstwiania się wiekowych wydarzeń. 

Na  szczęście,  świt  świadomości  mamy  już  za  sobą  i  chociaż  niektórzy  wybiorą 

spojrzenie  wstecz,  wielu  z  wigorem  wkroczy  w  następne  milenium,  aby  być  świadkiem 

nowego  wschodu  słońca  –  ujawnienia  nieograniczonych  możliwości  i  przywrócenia 

naszego prawdziwego, uniwersalnego dziedzictwa. 
 

O autorze: 

Sir  Laurence  Gardner,  Kt  St  Gm,  KCD  (1943-2010)  był  znanym  na  całym  świecie 

genealogiem  rodzin  królewskich  i  rycerskich.  Przez  wiele  lat  piastował  stanowisko 

Brytyjskiego  Wielkiego  Przeora  Kościoła  Uświęconej  Rodziny  Świętego  Kolumby  i  nosił 

tytuł  Chevalier  Labhran  de  Saint  Germain.  Był  również  Głównym  Attaché;  Europejskiej 

Rady  Książąt,  konstytucyjnego  ciała  doradczego  założonego  w  roku  1946.  Należał  do 

background image

Szlacheckiej Straży Domowej Królewskiego Domu Stuartów założonej  w roku 1692 w St 

Germain-en-Laye i był Królewskim Historiografem Jakobitów. Napisał 8 książek, z których 

najbardziej  znane  to Bloodline  of  The  Holy  Grail:  The  Hidden  Lineage  of  Jesus 

Revealed (Krew  z  krwi  Jezusa  –  Święty  Graal  i  tajemnica  potomków  Jezusa), Genesis  of 

the Grail Kings: The Pendragon Legacy of Adam and Eve (Potomkowie Dawida i Jezusa – 

Rodowód królów Świetego Graala) i Lost Secrets of the Sacred Ark: Amazing Revelations 

of the Incredible Power of Gold (Zapomniane sekrety Świętej Arki – Starożytna tajemnica 

manipulowania czasoprzestrzenią). 
 

Przełożył Jerzy Florczykowski 

 

Przypisy: 

19.

 Jehowa lub Jahwe to współczesna rekonstrukcja starożytnego, niewymawialnego 

imienia boga Hebrajczyków – transliteracja tzw. tetragramu, tj. czterech liter hebrajskich 

YHWH tworzących niewymawialne i nieprzekazywalne imię Boga. – Przyp. tłum. 

20.

 W  starożytnym  Egipcie  owalna  ramka  zakończona  z  jednej  strony  kreską 

(schematyczny  rysunek  pierścienia);  w  piśmie  hieroglificznym  w  kartuszu  umieszczano 

imiona królów egipskich. – Przyp. red. 

21.

 W  liczbie  pojedynczej  Eloah,  Bóg  Hebrajczyków  –  Bóg  Izraela  w Starym 

Testamencie.  W  znaczeniu  mnogim  używany  jest  w  sensie  „majestaticus  pluralis”  – 

dostojna  liczba  mnoga  –  coś  jak  Wasza  (nie  Twoja)  Wysokość,  zarówno  do  Boga 

Jedynego,  jak  i  –  czasami  –  w  stosunku  do  innych  bogów,  takich  jak  moabicki  bóg 

Chemos,  sydońska  bogini  Astarte,  również  w  stosunku  do  innych  dostojnych  postaci, 

takich jak aniołowie, królowie, sędziowie i Mesjasz. – Przyp. tłum. 

22.

 Kabała  to  ustna  tradycja  prawa  mojżeszowego,  która  we  wczesnym 

średniowieczu rozwinęła się w mistyczny system interpretacji Biblii. – Przyp. tłum. 

23.

 Midrasz  to  komentowanie  ksiąg Starego  Testamentu zawierające  normy 

postępowania  przekazywane  ustnie  przez  rabinów  i  uczonych,  spisane  w  XI  wieku.  – 

Przyp. tłum. 

24.

 Chodzi  o  pięcioramienną  gwiazdę  narysowaną  na  bazie  pięciokąta  i  zawierającą 

wewnątrz pięciokąt. – Przyp. tłum. 

25.

 Chodzi  o  okres  czasu,  często  cały  rok,  raz  na  siedem  lat,  w  którym  ktoś,  w 

szczególności  nauczyciel  uniwersytecki,  nie  wykonuje  swoich  normalnych  obowiązków  i 

może sobie podróżować, zająć się studiami itp., lecz w dalszym ciągu otrzymuje pensję. 

– Przyp. tłum. 

26.

 Przekład Biblii na  łacinę  dokonany  w  latach  382-406  przez  św.  Hieronima  ze 

Strydonu  na  zlecenie  papieża  Damazego  I.  Począwszy  od  VII-VIII  wieku Wulgata była 

najczęściej  używaną  w  liturgii  Kościoła  zachodnią  wersją Biblii.  W  roku  1546  sobór 

trydencki  uznał  ją  za  oficjalny  i  autentyczny  przekład Biblii obowiązujący  w  Kościele 

rzymskokatolickim.  Od  roku  1979  w  liturgii  łac.  Kościoła  rzymskokatolickiego 

powszechnie używa się poprawionej wersji Wulgaty zwanej Neowulgatą. – Przyp. red.