background image

XXXIII Ogólnopolski Turystyczny Przegląd Piosenki Studenckiej 

BAZUNA 2005 

Sopot, plaża, Koliba 

7 – 9 lipiec 2005 rok 

-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.- 

 

-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.- 

background image

-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.- 

Nowe  kierownictwo  przystąpiło  do  pracy  nad  kolejną  imprezą  już  w  roku  2004.  Paweł  
i  Magda  Kowalczyk,  koordynujący  imprezą,  Kamil  Badzioch,  programowy,  Janek 
Twardowski,  techniczny  oraz  Szymon  Ramczykowski,  szef  biura,  strategiczną  decyzję  
o lokalizacji podjęli szybko. Dobre kontakty z szefostwem regionalnych nadmorskich lokali - 
BACÓWKI  w  Gdańsku-Jelitkowie  (obecnie  CHILLY  WILLY)  i  KOLIBY  w  Sopocie 
zdecydowały o wyborze drugiego z tych miejsc. Termin ustalony został - bardziej wakacyjny 
w drugi lipcowy weekend. 

33. przegląd BAZUNA 2005 pamiętany będzie z kilku powodów. 

Po  pierwsze  -  była  to  pierwsza  edycja  w  historii,  której  scena  usytuowana  była  na  wodzie 
(scena nad wodą, bliżej lub dalej brzegu już się zdarzała) ? na pomoście wychodzącym wprost 
z KOLIBY, stanowiącym  własność tejże regionalnej  karczmy. Pierwszy raz zdarzyło  się, że 
dużą część widowni stanowili plażowicze, których w zasięg sceny wcale nie przywiódł urok 
studenckiej piosenki. Odległość wykonawców od oklaskującej ich widowni wielu z artystów 
wydała się zbyt duża, nie pozwalająca na ścisły kontakt obu stron, tak ważny w tej muzyce. 

Po drugie - niezdecydowanie Jury, które trofeum Rajdowej Piosenki Roku podzieliło na trzy 
równe  części.  Kandydatkami  do  tego  tytułu  były:  "Kasia  i  wiatrak"  w  wykonaniu  Elizy 
Banasik,  "Biegnij"  zespołu  SIUDMA  GÓRA  oraz  "Fabryka  snów"  łódzko-otwockiej  grupy 
COFFEINA.  Ta  ostatnia  grupa  okrzyknięta  została  mianem  najlepszego  wykonawcy 
Przeglądu. Nagroda Publiczności przypadła w udziale TOWARZYSTWU POWIĘKSZANIA 
WYOBRAŹNI. 

Jak często na imprezach piosenki turystycznej się zdarza, część koncertu nocnego stanowiła 
reżyserowaną całość. Tym razem trafiło na 33. lecie zespołu BROWAR ŻYWIEC, który na te 
okazję  zaprosił  swych  śpiewających  przyjaciół,  m.in.  GRUPĘ  TORUŃ,  Pawła  Orkisza  
i grupę z pionierskich lat piosenki turystycznej, KOCIOEK. 

Edycja  plażowa  BAZUNY  nie  świadczyła  o  tym,  iż  w  piosence  z  tekstem  nastał  sezon 
ogórkowy.  Jak  co  roku  przyjechała  grupa  ciekawych  młodych  twórców,  mamy  nadzieję,  iż 
laury  naszego  werdyktu  choć  trochę  pomogą  im  zwiększyć  swą  motywację  do  śpiewania  
i dalszego rozwoju. Tradycyjnie już życzymy tego wszystkim. 

-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.- 

WERDYKT JURY 

Komisja  specjalna  powołana  do  wykrycia  sprawców  tzw.  33.  AFERY  BAZUNOWEJ,  
w składzie:  

  Joanna Kondrat, 
   Aldona Jaskulska,  
 

Maciej Służała,  

 

Marek Głowacki,  

 

Łukasz Majewski,  

 

Bartłomiej Adamczak i  

 

Sławomir Woźniak,  

background image

po  przesłuchaniu  zawezwanych  świadków  i  zgromadzeniu  35  tomów  akt,  stwierdza,  co 
następuje:  

1.  Większość świadków zeznawała fałszywie,  
2.  Spośród zeznań świadków, którzy zdecydowali się na współpracę, do tzw. Złotej 

Dwudziestki zakwalifikować następujące zeznania (w kolejności ich składania):  

"Fabryka snów" i "Bunt anioła" - COFFEINA, 

"Turystyczny song z psem" i "Ona" - KMT TUREK, 

"Kasia i wiatrak" i "Limba" - Eliza Banasik, 

"Nike" - Tomasz Hanć i Anna Dróbka, 

"Moje góry" - Z MARSZU, 

"Niemanie" - Paweł Czekalski, 

"Zasiedziana" - MEGIS, 

"Chory Portier" i "Knajpa" - Tomasz Salach, 

"Biegnij" - SIUDMA GÓRA, 

"Tęsknota" i "Unikalni" - Aleksander Dorociński, 

"Nie ma czasu" - MARCEPAN MARECKI, 

"Prośba o wyspy szczęśliwe" - Iwona Kania i Michał Karbowski, 

"Suną szyny (Piosenka dla gapowicza)" - Andrzej Marczyński, 

"Ciepły sen o Bieszczadach" - CISZA JAK TA. 

3.  Komisja ustaliła, że niemożliwym jest wskazanie głównego sprawcy Rajdowej 

Piosenki Roku. W zamian Komisja wskazała troje najbardziej podejrzanych w tej 
sprawie. Są to:  

COFFEINA - "Fabryka snów", 

Eliza Banasik - "Kasia i wiatrak", 

SIUDMA GÓRA - "Biegnij". 

4.  Najlepszym wykonawcą zeznań okazała się grupa COFFEINA. Zeznania wysoce 

istotne dla sprawy złożyli również świadkowie: Iwona Kania z pełnomocnikiem 
Michałem Karbowskim oraz Paweł Czekalski.  

5.  Komisję najbardziej zainteresowała interpretacja faktów, zawarta w zeznaniach Iwony 

Kani i Michała Karbowskiego, na temat "Trudniej wierną być w sobotę". Komisja 
zwróciła również uwagę na zeznanie złożone przez grupę OSTATNIE KUSZENIE 
JAROMIRA w sprawie poszukiwanego "Darmodzieja".  

6.  Komisja doceniła indywidualne zeznania następujących świadków:  

COFFEINA - za zachowanie ducha wieku pomimo bagażu doświadczeń, 

KMT TUREK - za ładny klimat turystycznej pieśni starej, 

Eliza Banasik - za dojrzałość wokalną, 

Jerzy Paweł Duda - za wzorcowo szybką instalację oraz za walczący tekst 
"Bez barier", 

Paweł Czekalski - za niemanie mniemania o upływie czasu, 

UKT RÓŻA WIATRÓW - za promowanie właściwego trendu w kierunku 
optymizmu, 

PUDEŁKO ZAPAŁEK - wyróżnienie w kategorii orkiestr dętych, 

BOSSA - za wysoki kunszt aranżacji, 

duet Iwona Kania i Michał Karbowski - za walory wykonawcze, 

Jagoda Kurpios i Kamila Kłos - za warsztat wokalny. 

7.  Komisja również dostrzegła zeznanie zespołu NADZIEJA zatytułowane "Ja i jesień" i 

oceniło jako istotne dla sprawy. Zeznanie Rafała Chojnackiego zostało również przez 
Komisję docenione, za ujawnienie lokalnego, trójmiejskiego wątku sprawy.  

background image

8.  Komisja uznaje jakość zgromadzonego materiału dowodowego za względnie 

zadowalającą.  

( - )  

Publiczność dopuszczona do udziału w posiedzeniach Komisji większością głosów 
wytypowała swoim zdaniem, podmiot najbardziej podejrzany - TOWARZYSTWO 
POWIĘKSZANIA WYOBRAŹNI.  

-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.- 

KURIEREK – ŚPIEWNIK 

 

01.  FABRYKA SNÓW – prawie rajdowa piosenka roku 

sł. Krzysztof Ochnio, muz. Tomasz Bednarek, wykon. COFFEINA z Łodzi 
piosenka turystyczna o Łodzi 
 
Szósta rano hotelu trzasną drzwi 

 

e a 

Spotkać chcę ducha tych obiecanych dni 

e a 

W teatrze tym zaprasza dzisiaj mnie  

C G 

FABRYKA SNÓW w mieście Łódź. 

a H

7

 

 
Uliczny Król wózkiem wyrusza w  świat 
W porannej mgle Żytniówką znaczy ślad 
Zachodniej szum za rogiem wita mnie 
FABRYKA SNÓW w mieście Łódź. 
 
Plac Wolności otwiera drzwi na świat 
Prząśniczki głos zatrzymał w miejscu czas 
Ja chyba śnię pachnie otwocki las 
FABRYKA SNÓW w mieście Łódź. 
 
W parku śledzia fontanny śmieją się 
Poznański w tle ogląda starców grę 
Szach i mat to był królewski ruch 
FABRYKA SNÓW w mieście Łódź. 
 
Po szarym dniu Piotrkowska budzi się 
Neonów deszcz rozmywa tęczą bruk 
Przeszłości cień w zaułkach podłych bram 
FABRYKA SNÓW w mieście Łódź. 
 

background image

Magiczna noc pochyla się do snu 
Tuwima cień zapisał wierszem świt 
Rosyjską pieśń Rubinstein zagra mi 
FABRYKA SNÓW w mieście Łódź. 

 

02.  BUNT ANIOŁA 

sł. Jan Brzechwa, muz. Andrzej Skuza i Tomasz Bednarek, wykon. COFFEINA z Łodzi 
 
Był sobie anioł – jak to anioł  

 

e fis

7

 H

7

 

Snuł się pogodny, dobry, wesoły 

 

a

7

 fis

7

 e/e

7

 

Gdy kogoś spotkał – pierwszy się kłaniał  a

7

 d

7

 G

7

 c

7

 fis 

Brał cudze dzieci do potrzymania.   

H

7

 e/e

7

 

 
Nie klął, bo nie miał tego w zwyczaju 
Pomagał paniom wsiąść do tramwaju 
Biednym nie szczędził nigdy jałmużny 
Słowem uczynny był i usłużny. 
 
Lubił w kolejce stanąć by wreszcie 
Móc ją odstąpić jakiejś niewieście 
Chętnie pożyczał forsę a potem 
Już jej nie żądał nigdy z powrotem. 
 
Znano go dobrze w każdym urzędzie 
Bo ludziom sprawy załatwiał wszędzie 
A gdy na weekend fruwał do niebka 
Chętnych zabierał z sobą „na łebka”. 
 
Wił się nasz anioł jak mucha w smole 
W końcu miał dosyć – zdjął aureolę 
Na złom ja oddał, zaklął złowrogo 
I tupnął gniewnie anielską nogą. 
 
Potem na balkon wyszedł i wołał 
„Skończył się anioł! Nie ma anioła! 
Niech całe miasto obleci fama, 
Że od tej chwili jestem za chama. 
 
Jestem chuligan, gbur aspołeczny 
Zły, proszę państwa, zły i niegrzeczny! 
Do diabła wszystko! Diabeł ma rację! 
Zwracam anielską legitymację!”  
 
 

background image

 

03.  ONA 

sł. i muz. Paweł Grabara, wykon. KMT TUREK 
 
Ze wszystkich stron pojawia się 

 

 

a h e 

Sam nie wiesz jak, sam nie wiesz gdzie 

 

Cóż dopadnie cię więc przestań bronić się   

a h e 

Być może to przerazi cię 

 

 

 

Gdy wyssie krew i ciało zje   

 

 

a h e 

Lecz miły ból nie pozwól wyrwać się 

 

 

To ona, choć wielka jak świat przed tobą klęka 

 

a h e 

 

Szalona, do głowy i serca uderza jak młot   

 

a h e 

 

Zapragnij, więc wyrzuć z siebie to cało zło   

 

a h e 

 

Odgadnij, kto dopada cię lub co. 

 

 

 

A h e 

Zabawiasz się, choć nie wiesz, że 
Fałszywy ruch zabije cię 
A ona słodko, puszcza oko i śmieje się 
Nie krępuj się, powiada ci 
Ty już nie możesz, otwierasz drzwi. 
Znów ten miły ból, dopada cię i wijesz się. 
 

 To ona, choć wielka jak świat przed tobą klęka… 

 
 

04.  TURYSTYCZNY SONG Z PSEM 

sł. i muz. Paweł Grabara, wykon. KMT TUREK 
 
Gdy ogarnia cię tęsknota, mało pijesz, mało jesz   

 

A

7+

 B/A

7

 h E 

Denerwuje cię robota, więc wyjechać chciałbyś gdzieś 

 

A

7+

 B/A

7

 h E 

Nie trać czasu na marzenia, tak odległe przecież są  

 

h E h E 

Spakuj plecak, weź gitarę i uciekaj stąd. 

 

 

 

A

7+

 B/A

7

 h E 

Pies co od lat kilku ładnych, kumplem twoim był 
Teraz ugryzł ciebie w nogę, groźnie szczerzy kły 
Chciałby pewnie zamiast siedzieć w domu, z tobą wybrać się 
Więc go nie karć, zabierz z sobą, w góry jedź 
Tam gdzie… 
 

Duszę swą odnajdziesz, znajdziesz wolność swą   

D E A

7

 

 

Na polanie się rozłożysz, tam zielony dom   

 

D E A

7

 

 

Zapomnisz o kłopotach i rachunkach też 

 

 

D E A Fis 

 

Idziesz w góry ty i ten twój pies. 

 

 

 

H E A

7+

 

 

Duszę swą odnajdziesz, znajdziesz wolność swą   

 

 

Na polanie się rozłożysz, tam zielony dom 

 

Komórkę wyrzuć, niepotrzebna będzie ci 

 

Tak naprawdę raz zacznij żyć. 

background image

Wiele nowych przygód na drodze spotkasz swej 
Choć może to niezdrowo, lecz litr piwa w siebie wlej 
Cóż, że słońce cię roztapia no i jęzor wisi ci 
Nie trać czasu na przystanek i po szlaku idź. 
A wieczorem przy ognisku swą gitarę weź do rąk 
Przy kobietach, no i piesku, turystyczny śpiewaj song 
Tak by w sercach i nie tylko im zagrało w moll czy w dur 
By zrobiło się beztrosko i co rok wracali tu 
Gdzie… 
 

Duszę swą odnajdą, znajdą wolność swą 

 

 

 

Na polanie się rozłożą, tam zielony dom 

 

Zapomną o kłopotach i rachunkach też 

 

Powrócą wszyscy, ty i ten twój pies 

 

I choć z gór powrócisz do swych czterech ścian 

 

Do podłej pracy pójdziesz, wciąż bez zmian 

 

Już pies się łasi, kapcie w zębach niesie ci 

 

Czyżby w góry znowu 

 

Czyżby w góry znowu 

 

Chciałby iść. 

 
 

05.  LIMBA 

sł. Adam Asnyk, muz. Andrzej Starzec, wykon. Eliza Banasik z Gdańska 
 
Wysoko na skały zrębie 

 

d F 

Limba iglastą koronę  

 

C d 

Nad ciemne zwiesiła głębie   

Gdzie lecą wody spienione.   

C d 

Samotnie rośnie na skale 

 

F C 

Prawie ostatnia z rodu 

 

A

7

 d 

I nie dba, że wrzące fale 

 

Skałę podmyły u spodu. 

 

A

7

 d 

 

Na na na na na na  

 

F C 

 

Na na na na    

 

A

7

 d 

Z godności pełną żałobą 
Chyli się ponad urwisko 
I widzi w dole pod sobą 
Tłum świerków rosnących nisko. 
Te łatwo wschodzące karły 
W ściśniętym krocząc szeregu 
Z dawnych ją siedzib wyparły 
Do krain wiecznego śniegu. 
 

Na na na na na na… 

background image

Niech spanoszeni przybysze 
Pełzają dalej na nowo 
Ona się w chmurach kołysze 
Ma wolne niebo nad głową. 
Nigdy się do nich nie zniży 
O życie walczyć nie będzie 
Wciąż tylko wznosi się wyżej 
Na skał spadzistych krawędzie. 
 

Na na na na na na… 

 
 

06.  KASIA I WIATRAK - prawie rajdowa piosenka roku 

sł. i muz. Andrzej Starzec, wykon. Eliza Banasiak z Gadńska 
 
Stała Kasia pod wiatrakiem   

 

d A 

Zapatrzona w śmigi   

 

 

d A 

A on w słońcu coś tam gadał  

 

d g 

Gadał, lecz na migi   

 

 

A d C 

 

Zatańcz, zatańcz ze mną panno 

F C 

 

Zatańcz z moim cieniem 

 

F C A

7

 

 

Zatańcz panno, zatańcz ze mną 

d g 

 

W tańcu się odmienię. 

 

d A

7

 d 

Pokraśniała urzeczona 
Wszystko zapraszało 
Rozłożyła swe ramiona 
W tan puściła ciało. 
 

Zatańcz, zatańcz ze mną panno… 

Tańczą, tańczą bose nogi 
Ponad ziemią prawie 
Tańczą, tańczą i wirują 
Z cieniem śmig w zabawie. 
 

Zatańcz, zatańcz ze mną panno… 

Rozpędzona padła w trawie 
Łąka była stała 
Popatrzyła, a na niebie 
Chmurka wirowała. 
 

Zatańcz, zatańcz ze mną panno… 

Leży Kasia tańcem syta 
Wiatrak śmiga jeszcze 
Oj! Nie będę już tańcować 
Z trawą się popieszczę. 
 

Zatańcz, zatańcz ze mną panno… 

Gdy zasnęła rozmarzona 
Wiatrak snu nie spłoszył 

background image

I w gasnącym słońcu senny 
Cieniem pieścił włosy. 
 

07.  NIKE 

sł. i muz. Tomasz Hnać, wykon. Tomasz Hnać i Anna Dróbka z Gołańczy 
 
Nike znowu zwycięża  

 

 

 

A E / x 8 

Choć miała już popiół, nie włosy 
Przymierzała nową sukienkę jak zbroję 
Sukienka jest niebieska 
Pasuje do krwi na mieczu 
Krew jest błękitna,  
Bo jej własna 
Odbija się w niej niebo. 
 

A wróg 

 

 

 

 

W odwrocie opuszcza jej ciało 

E A E 

 

Co koń wyskoczy 

 

 

Fis D 

 

Co koń. 

 

 

 

Nike znowu zwycięża 
I z mieczem idzie przez miasto 
Śmierć dziś się boi 
Nawet jej cienia. 
Popatrz jak tańczy w słońcu 
Na szarych płytkach chodnika 
Jutro zakwitną tu kwiaty 
Na śladach jej stóp. 
 

A wróg… 

 

08. MOJE GÓRY 

sł. Grzegorz Szczepaniak, muz. Sebastian Przybyszewski, wykon. Z MARSZU z Gdyni 
 
Gdy do wyścigu szczurów właśnie   

 

Ostatnia stanęła ma kumpela  

 

 

Kiedy mój piękny, mądry facet 

 

 

Jakiejś się korporacji sprzedał 

 

 

Na miasto swe spojrzałam smutno   

 

I spakowawszy stary plecak   

 

 

Ruszyłam w góry, gdzie na pewno   

 

C G 

Miłego cos mnie jeszcze czeka. 

 

 

G F C 

 

Ach góry, moje piękne góry   

 

F C 

 

Przybywam dzisiaj. Już nie zwlekam 

F C 

 

I choćby deszcze, choćby chmury   

a G 

 

Zawsze będę do was uciekać. 

 

F G C 

background image

 

W mym mieście świat się właśnie skończył 

 

A tu powoli czas się sączy 

 

Tu nic już nie ma do stracenia 

 

A tam zaginął sens istnienia. 

Na szlakach ciągle pełno ludzi 
Którzy otwarte noszą głowy 
Z nimi w schronisku czas się nie dłuży 
Z nimi ciekawe są rozmowy. 
A w moim mieście wiecznie smutno 
I nudnie ględzą przyjaciele 
Zaś tutaj w górach mnie na pewno 
Nuda i smutek nie owieje. 
 

Ach góry, moje piękne góry… 

I strach pomyśleć, co się stanie 
Kiedy któregoś dnia pięknego 
Usłyszę miasta przywołanie –  
Bo wrócić muszę wszak do niego. 
I na myśl o tym już mi smutno 
Choć droga do tego daleka 
Teraz – przed siebie marsz, tam na pewno 
Miłego coś mnie jeszcze czeka. 
 

Ach góry, moje piękne góry… 

 

‘ 

09. NIEMANIE 

sł., muz. i  wykon. Paweł Czekalski „Aldaron” 
 
a, e, G, D 
Kolejny przedmiot wyrzucam, rozstaję się z kolejną rzeczą 
Mnie takie rzeczy leczą, że rzeczy oknem lecą 
A ściany pustką świecą 
I sam z jedną świecą w pokoju, cienie drżą płaskie na ekranie ściany 
A tylko mój cień, a tylko świecy cień 
Kiwam się powoli śpiewając ze świeczką w pokoju 
            Mniej mam i mniemam że nie mam ja mienia 
            Mnie nie omamia mania mania mniemania 
            Ja mam imię a nie... nie mienienie się mianem 
            Ja manie mam na "nie" a me imię - Niemanie 
Wyrzucam ubranie ostatnie me manie 
Teraz mnie w ciele bardzo, bardzo wiele 
Topnienia potrzeba materii ponieważ 
Płomieniem ogrzewam me całe niemienie 
            Mniej mam i mniemam że nie mam ja mienia… 
Płomień, cztery ściany 
Wosk, knot i ja nieubrany 
Ta chwila się stała 
Ja wychodzę z ciała 

background image

             Mniej mam i mniemam że nie mam ja mienia…            
Patrzę w telewizor coraz bardziej się boję 
Tych co nienawidzą lęku swego nie ukoję 
Posiadanie bycie w stanie wiecznego nienasycenia 
A przedmioty to kłopoty posiadanie stan więzienia 
  
Rzeczy tyle gromadzenia i potrzeba obronienia 
Swej własności od tych gości tych co biegną od wolności 
Coraz dalej a ja wcale nie odczuwam tego dreszczu 
Ku wolności biec chcę stale oto sens jest mego questu 
  
Rzeczy posiadanie rodzi w końcu pytanie 
Jaki ma to sens, czy istnieje zatrzymanie? 
Myślę że nie, a nie tylko ja mam takie zdanie 
Mają ludzie z którymi mnie łączy tej muzyki granie 
  
Masz mą miłość Boże, Panie, dzięki Ci za dźwięki grane 
Za muzykę narkotykiem ona jest na posiadanie 
Kocham Ciebie, śpiewam siebie, jestem vege, śpiewam rege 
Duszę swoją zbawiam, tuszę ze przysparzam wam ja wzruszeń 
            Mniej mam i mniemam że nie mam ja mienia… 
             
 

10.  ZASIEDZIANA 

sł. Małgorzata Starszak, muz. Sebastiam Przybyszewski, wykon. MEGIS z Gdyni 
 
Zasiedziana, przy kawie 

 

 

A

7

 

Twoim wzrokiem się bawię,   

 

F

7

 G 

Tym błagalnym – prawie jak u psiska. 

F7 G 

 
Patrzysz taki zgłodniały 
Taki słaby i mały, 
Z tak daleka, a przecież chcesz z bliska. 
 
Zaraz wstanę i zniknę 
Przez drzwi knajpy przeniknę 
I zostawię cię tutaj samego. 
 
Ty – o setkę poprosisz 
Chociaż czystej nie znosisz 
I wyczytasz ze szklanki – nic z tego. 
Będziesz siedział do rana. 
Pewnie wkurzysz barmana, 
Ten ci powie w końcu – wynocha! 
 
Idąc wzdłuż krawężnika, 

background image

Znów się będziesz potykał 
O złudzenia, że może cię kocham. 
 

11.  BIEGNIJ - prawie rajdowa piosenka roku 

sł. i muz. Zbigniew Siudy, wykon. SIUDMA GÓRA z Katowic 
 
Biegnij wiatrem w dolinie 

 

 

G D C D 

Kołysz włosy dziewczynie 
Biegnij krzywo po zboczu 
Zerwij góry z obłoków. 
 
Po kamieniach krzywym torem 

 

e D e D 

W strugach deszczu z sił opada los.   

E D C G 

 
Twoich marzeń jasny błękit 
Się zamazał ale ty nie siadaj … biegnij… 
 
Z ziaren piasku w drzew klepsydrach 
Po szczelinach strąca jesień czas. 
 
Ciągle pytasz czyja wina 
Znam odpowiedź ale ty nie siadaj … biegnij… 
 
 

12.  TĘSKNOTA 

sł., muz. i  wykon. Aleksander (Olo) Dorociński z Torunia 
 
Te białe skrzydła powiewne   

G C 

Często nad ziemią obwisną,   

G C 

Łzy po nich spływają rzewne, 

D C G 

Czasem i tęczą zabłysną. 

 

D C G 

 
Gwiazdy, co krążą w przestrzeniach 
Po drogach nieskończoności, 
Są one dla mnie w marzeniach 
Oczami mojej miłości. 
 
Patrzą się w ciemne odmęty 
Te wielkie ruchome słońca... 
I ja miłością przejęty, 
Patrzę i tęsknię bez końca. 
 
 

background image

13.  UNIKALNI 

sł., muz. i wykon. Aleksander (Olo) Dorociński z Torunnia 
 
Rodzimy się umieramy tak sprawnie  

 

E A E A 

w Nowym Jorku w Bangkoku czy Sławnie   

H A 

 
czasem myślę, że my unikalni 
przebywamy tu jak w poczekalni 
 
kłopot w tym, że nie wiemy po co 
harujemy dzień w dzień śpimy nocą 
 
coś jemy coś pijemy czas leci 
mimochodem płodzimy wciąż dzieci 
 
kłopot w tym, że nie wiemy czemu 
nie możemy rozwiązać problemu 
 
w poczekalni brak okien brak drzwi 
każda chwila jest kropką nad i. 
 
 

14.  NIE MA CZASU 

sł. i muz. Paweł „Aldaron” Czekalski, wykon. Marcepan Marecki 
 
e, D 
 
Khalid i Jaheira, Jaheira i Khalid jest 
Khalid i Jaheira, Jaheira i Khalid jest 
La la la Khalid i Jaheira, Khalid i Jaheira,Imoen jest 
Khalid i Jaheira, Baldur’s Gate 
  
Zgubiłem swą dziewczynę dzisiaj w hipermarkecie 
Właśnie miałem jej powiedzieć, to co mówi się kobiecie 
A była właśnie odpowiednia chwila 
Bowiem półka z wędlinami znacznie się oddaliła 
A półka z pieczywem jeszcze się nie zbliżyła 
Już miałem się odwrócić i powiedzieć „Moja miła” 
Kiedy wtedy tani swetrze ona zobaczyła ciebie 
I skończyła się minuta, którą mieliśmy dla siebie 

Nie ma czasu 
Czas służy dziś do tego 
By zarabiać na więcej i coraz więcej 
Czasu wolnego 

Odnalazłem ją później gdy na parkingu stała 
Ale ja już zapomniałem, ona mnie pocałowała 

background image

Na policzku został osad, chemia tłuszcz i buraki 
I zapachniał dezodorant, co do szminki tej był gratis 
Była bardzo szczęśliwa, sweter piękny był nad wyraz 
Nie wiem gdzie zaparkowałem, chyba pod owieczką chyba 
Pod motylkiem jakieś dziecko stało i płakało 
Nie zdążyło za tatusiem z mamą przebywało mało 

Nie ma czasu... 

Zgubiłem swą dziewczynę dzisiaj rano w Internecie 
Małą prędkość łącze miało, nie udało się kobiecie 
Przez kabelek się przecisnąć, chociaż była bardzo chuda 
Jak ta pani od reklamy kremu który czyni cuda 
Już nie zgubię swej dziewczyny, bo na innej jest planecie 
Teraz mam dużo czasu, żeby robić dużo czasu 
Jestem sam, tak jest mi dobrze i nie zgubię już dziewczyny 
Teraz obiekt mej miłości to interhipermaszyny 

Nie ma czasu... 

 

 

Gdy zarobisz na trochę więcej czasu  
nie zapomnij użyć tego czasu by zarobić 
na coraz większą ilość wolnego czasu,  
który wykorzystasz po to  by zarobić dużo czasu, dużo czasu 
za coraz więcej czasu, dużo czasu dużo czasu kosztem ilości czasu 
dużo czasu, dużo czasu, dużo czasu – a tak naprawdę wcale nie ma czasu 

 
 
 

15.  PROŚBA O WYSPY SZCZĘŚŁIWE 

sł. Konstanty Ildefons Gałczyński, muz. Iwona Kania, wykon. Iwona Kania i Michał Karbowski z Wielunia 
 
 
Pokaż mi wody ogromne i wody ciche 
Rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć 
Myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością. 
 

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź 

 

A ty mnie na wyspach szczęśliwych ukołysz 

 

Wiatrem włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj 

 

A ty mnie snem muzykalnym zasyp 

 

We śnie na wyspach szczęśliwych otumań 

 

Ty mnie uśpij, nie przebudź ze snu. 

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche 
Rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć 
Dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż 
Dużo motyli mi pokaż i przytul. 
 
 
 

background image

16.  SONG SZYNY 

sł., muz. i wykon. Andrzej Marczyński z Wejherowa 
 
Suną szyny… osobowe mknie mi życie 

 

 

e

7

 a

7

 

Na walizkach w ciągłym biegu naprzód gnam 

 

D

7

 D

7*

 G / G

7+

 G

6

 G

5

 

Klasa druga, którą jadę w dobrobycie 

 

 

C

7+

 E

7

 

W świat tajemnic których panem jestem ja!  

 

A

7

 C H

7

 

 
Suną szyny… Mknę po torach jadowicie 
Przekomarzam się z kanarem raz po raz 
Brak biletu komplikuje czasem życie 
Lecz gdzie stacja ta na której wysiąść mam? 
 
Tracę wiarę, że dojadę do niej dzisiaj 
Gdyż ukazał dobry księżyc mi swą twarz 
Przeczekamy… Choć mnie proszą abym wysiadł 
Wysiadł księżyc – pojechałem dalej sam! 
 

17.  TRUDNIEJ WIERNĄ BYĆ W SOBOTĘ 

sŁ. Andrzej Bianusz, muz. Roman Orłow, wykon. Iwona Kania i Michał Karbowski z Wielunia 
 
Trudniej wierną być w sobotę 
Trudno nawet w czwartek 
Prawdą staje się w sobotę to, co w czwartek żartem 
Niby wierność nie zależy od kart kalendarza 
Niby nie powinna, ale to się zdarza. 
 
Trudno wierną być w sobotę 
Trudno nawet w środę 
A tu jeszcze i barometr idzie na pogodę 
Niby dzień jak wszystkie inne, można by wyjechać 
Gdy to trafi na dziewczynę, ma się pecha. 
 
Gdyby się tydzień składał z samych powszednich dni 
O ileż więcej wiernych dziewczyn byłoby 
Gdyby się tydzień składał z samych sobót i świąt… 
Najgorsze są te soboty, nie mówny o tym. 
 
Trudniej wierną być w sobotę 
Trudno nawet w piątek 
Bądź co bądź tygodnia koniec, to już nie początek. 
Niby wierność nie zależy od kart kalendarza 
Niby nie powinna, ale to się zdarza. 

background image

 

18.  BALLADA PORTOWA 

sł., muz. i wykon. Rafał Chojnacki z Gdańska 
 
Nad brzegiem starej Motławy 

 

C G 

To miasto od wieków trwa   

 

C G 

I każdy, kto jest ciekawy 

 

 

F C 

Przyjechać tu może co dnia.   

 

F G 

To miasto was chętnie ugości 
Tajemnic swych da poznać smak 
Zabawy, śpiewu, radości 
Tej, której na co dzień wam brak. 
 

To stare miasto ponad tysiąc lat 

 

 

F G C 

 

Zachwyca swym pięknem cały świat 

 

Więc przyjedź do Gdańska, by zostawić tu 

 

Swe serce, swą duszę i powrócić tu. 

Gdyby mogły przemówić uliczki 
Ich opowieść snułaby się 
To ich czar mógłby przenieść nas wszystkich 
Do przeszłości choć na jeden dzień. 
Tu przygody i kupiecka sława 
Mogły spotkać każdego kto miał 
Dość odwagi, by swe życie postawić 
Na szali zdradliwych fal. 
 

To stare miasto ponad tysiąc lat… 

Chociaż wieków minęło tak dużo 
Tu wciąż morze wkrada się w sny 
Wciąż na przekór dziejowym burzom 
Niezależność mamy we krwi. 
Niech to miasto ma Neptun w opiece 
Niech z zatoki spoziera na port 
My, Gdańszczanie to jego dzieci 
Żaden z nas nie odejdzie stąd! 
 

To stare miasto ponad tysiąc lat...  

 

19.  CIEPŁY SEN O BIESZCZADACH 

sł. i muz. Andrzej Borowiec, wykon. CISZA JAK TA  z Kołobrzegu 
 

Za oknem znów wieje i pada śnieg,                          

G D C

9/6

 G 

Cienie na szybie tańczą w rytmie świecy. 

 

 

a D e 

W jej ciepłym płomieniu wracają dziś sny,   

 

G D a e  

Śnią się góry i Twoja ciepła twarz   

 

 

C D G 

Twoje włosy jak połoniny,   

 

 

a h e 

background image

Spalone słońcem, pachnące wolnością  

 

C D h e  

Twoje oczy jak górskie potoki 

 

 

a h e 

Co chłodzą me skronie w wędrówce bez końca  

D h e  

Jeśli mam się obudzić, to tylko w Bieszczadach, 

 

G D C

9/6

 G  

Gdzie Księżyc mieszka w chacie z liści malin. 

 

a D e 

Gdzie w strumykach się przegląda Wielka Niedźwiedzica,  G D a e 
I gdzie nie poznasz, kto Anioł a kto Bies...   

 

C D G 

W moich myślach się przewija, album ze zdjęciami,  

G D C

9/6

 G  

Które jeszcze pachną letnią mokrą trawą. 

 

 

a D e 

Albo Tobą i marzeniem realnym aż do bólu : 

 

G D a e 

 

Chcę Ci patrzeć w oczy, grając świtem w Cisnej...   

C D G 

 Przewija się album ze zdjęciami, 

 

 

 

a h e 

 Które jeszcze pachną letnią, mokrą trawą 

 

 

C D h e 

 I marzeniem realnym aż do bólu : 

 

 

 

a h e 

 Chcę Ci patrzeć prosto w oczy, grając świtem w Cisnej  

D h e   

     

 

 

20.  DARMODZIEJ 

sł i muz. Jaromir Nohavica (tłum. Renata Putzlacher), wykon. OSTATNIE KUSZENIE JAROMIRA z Gdańska 
Piosenka dedykowana Karelowi Ńiktancowi 
 
Szedł wczoraj tędy gość wydłużał dumnie krok 

 

a e / a e a 

Z okna widziałem go, więc wytężyłem wzrok 

 

e / a e 

Na flecie chorał grał melodię niczym dzwon 

 

 

C G / a 

I był w niej cały żal cudowny długi ton 

 

 

e / F 

A ja widziałem nagle, że to on 

 

 

 

F#dim / E

7

 a 

Pobiegłem za nim wnet w koszuli niczym duch 
A pośród śmieci stert brzęczały stada much 
I boży świat już spał pierzyna koi znój 
Idylla sennych ciał, gdy miłość stoczy bój 
Mnie tylko ciągle dręczył pytań rój 

 

Na, na, na, na… 

 

 

(a e C G a F F#dim E

7

 a e C G a F F#dim E

7

Ja za nim biegłem w ślad, on miał nerwowy chód 
Ze skóry węża płaszcz i bił od niego chłód 
I spojrzał na mnie zły ten bardzo dziwny pan 
Na twarzy ślady blizn i ciało pełne ran 
A ja wiedziałem nagle skąd go znam 

I brak mu było tchu, więc drżał ten dziwny gość 
Ten flet pożyczył mu sam mistrz Hieronim Bosch 
Księżyc przyświecał nam, utonął w nocy dzień 
Ja domokrążcy cień, lecz już wiedziałem że to 
Darmodziej, mój Darmodziej 

background image

Mój Darmodziej losu pan z duszą wędrownika 

 

a e / C G 

On hula w snach naszych snach, światła dnia unika  

a F F#dim / E

7

 

Mój Darmodziej, piękne zło jad ma pod językiem 
Gdy sprzedaje wszystkim nam igły ze słownikiem 

Szedł wczoraj tędy gość, słyszałem fletu zew 
Lecz go dosięgła złość i w ziemię wsiąkła krew 
Podniosłem jego flet i zabrzmiał niczym dzwon 
I był w nim żal i gniew, cudowny długi ton 
I pomyślałem nagle że ja to on 

Wasz Darmodziej, losu pan z duszą wędrownika 
Ja hulam w snach waszych snach, światła dnia unikam 
Wasz Darmodziej, piękne zło jad mam pod językiem 
Sprzedaję wam wszystkim wam igły ze

 

słownikiem. 

 

21.  JA I JESIEŃ 

Sł. i muz. Katarzyna Hrynkiewicz, wykon. NADZIEJA z Krakowa 
 
Przyszła jesień tak cicho jak mgła   

Zapachniała lasem, wiatrem i drogą   

g

7

 

Szelestem liści otwarła me okno nadziei 

G

0

 d

7

 

Weszła w moją samotność, trwa…   

B

7+

 A

4/3

 

Weszła w moją samotność, trwa…   

B

7+ 

g

7

 A

4/3

 

 

Gdy nocą chowam strach 

 

 

 

I czytam ciąż ten sam poemat 

 

g

7

 

 

Gdy rano w lustrze widzę swą twarz  

C

4

 C

3

 

 

I nie wiem czy to ja, czy nie ja 

 

F

7+

 

 

Gdy biorę się za kilka minut   

 

B

7+

 

 

I gram wieczorny koncert 

 

 

g

7

 

 

Czy nawet wtedy, gdy biorę płaszcz  

E

7

 

 

By iść przed siebie daleko   

 

A

7

 

 

Jesienną ścieżką bez końca   

 

g

7

 

A

4/4

 d d

7

 

 

Bez końca, bez końca. 

 

 

B

7+

 d d

7

 B

7+

 

Przeszła jesień szybko bez słowa 
Zabrała zapach liści rozhulanych na drogach 
Zostawiła deszcz, by stukał w me okno kroplami nadziei. 
Moja samotność trwa… 
 

Gdy nocą chowam strach… 

 
 
 

22.  CHORY PORTIER 

sł. Eugeniusz Kasjanowicz, muz. i wykon. Tomasz Salach z Siedlec 

background image

 
Stoi słaniając się na nogach 
Oczy wpatrzone gdzieś daleko 
To pewnie przyszła znowu grypa 
Której kolczyki ostro świecą 
I zamieszkała mocno w głowie 
Aż oddech dzisiaj bardzo słaby 
A ręce są jak galareta 
I widok całkiem nieciekawy. 
 

Chory Portier, chory Portier 

 

I w głowie ciągle gra orkiestra 

 

To znowu wzięła mocno grypa i bierze dreszcz 

 

Jakby ktoś tango wybijał na pustych butelkach 

 

Chory Portier. 

I ciągle sięga po lekarstwo 
Oczy zjeżdżają gdzieś daleko 
Ręce już nawet się nie trzęsą 
A on w marzeniach jest nad rzeką. 
Sen już z jawą mu się miesza 
I odjazd ma zupełnie niezły 
Bo nawet kiedy leży w chmurach 
To myśli, że na kocu z wełny. 
 

Chory Portier, chory Portier… 

A potem śni, że już się budzi 
Z chmur zeskakuje jak z łóżeczka 
Bo chciałby jeszcze raz do ludzi 
Zapomniał, że coś za wysoko mieszka. 
Więc z całej siły się odbija 
Nikt mu nie zdążył w tym przeszkodzić 
I spadł tak mocno, pobił ryja 
I dalej nie wie o co chodzi. 
 

Chory Portier, chory Portier… 

 

23.  KNAJPA 

sł., muz. i wykon. Tomasz Salach z Siedlec 
 
Knajpo wiecznie niedomknięta 
Do ciebie słowa moje płyną 
Knajpo wiecznie czekająca 
Progi twoje wiedzą, że dziś znowu przyjdę. 
Knajpo, co na rogu życia jak dziwka 
Stoisz i czekasz na swojego pana 
Knajpo, wyspo bezludna pustych myśli 

background image

Jak rozbitek zostanę z tobą dorana. 
 

Może zapomnę na chwile, że jestem 

 

I ręki gestem poproszę o cisze 

 

I toast nowy wzniosę za to, że jesteś 

 

Przystanią w życiu, które odpływa. 

Knajpo oczu powieszonych 
Nad szklankami pełnymi czarowania 
Knajpo myśli pogubionych 
Co spadają wraz z głowami na kolana. 
Knajpo barmanem grzesząca pijanym 
Czasu w tobie starczy aby czas przeczekać 
Knajpo wiecznie niedomknięta 
Na spłacenie długu długo będziesz czekać. 
 

Może zapomnisz na chwilę, że jestem 

 

Barmana ręką wyrzucisz mnie z siebie 

 

Z mordą w kałuży toast nowy wzniosę 

 

I jutro wieczorem znów wrócę do ciebie. 

 

Może zapomnę na chwilę, że jestem 

 

I ręki gestem poproszę o ciszę 

 

I toast nowy wzniosę za to, że jesteś 

 

Przystanią w życiu, które odpływa. 

 

24.  PEJZAŻE 

sł. i muz. Dariusz Kowalewski, wykon. TOWARZYSTWO POWIĘKSZANIA WYOBRAŹNI z Choszczna 
 
Siedzę sama w pustym domu, ściany, sufit, telewizor 

 

Jakieś głowy, więcej nic mnie nie obchodzi – mam już dość! 

G D 

Wlewam w siebie trzecią kawę, fajek chyba mi wystarczy   

Rano głowa boleć będzie, ale co tam, zniosę to. 

 

 

G D // E x 2 // 

 
Schodzę w dół – środek miasta, menel w parku spija wino 
 Ludzi tłumy, jakiś żebrak, kapitalizm mamy już 
Gruby facet głośno krzyczy, właśnie wózek mu zwinęli 
W telewizji, na sterydach, stoi w bramie, daje w gaz. 
 
Siedzę sobie w pustym domu, wlewam w siebie czwarte piwo (kawę) 
Jakieś głowy ględzą, nic mnie nie obchodzi, mam już dość! 
 Gruby facet już nie krzyczy, menel zasnął z głową na dół 
Rano pewnie coś rozboli, ale co tam – zniosę to! 
 
 
 
 

background image

25.  I DRÓG TYLE 

sł. Jan Twardowski, muz. Maciej Turkowski, wykon. BOSSA z Siedlec 
 
Łodzie pełne chłodnych ogrodów 
Zatrzymały się w rogu pod jesień 
Z oddalonej topieli pól 
Kres odległy rósł w oczy jak ból 
Nocy czarnej trzepotał się ptak 
W żółtych jabłek niespełnioną dojrzałość 
Czegoś pragnął niewiedzą jak 
O nadmiarze rzeczy, których mało. 
 

Tyle pragnień 

 

Tyle uniesień 

 

I dróg tyle 

 

Na obręczy kół 

To wiersz tylko więc księżyc świecił 
Ciągnąc szelest mieniącego się trenu 
Taką porą zasypiały dzieci 
Do poduszek tuląc Andersenów. 
Tak potrzeba więc płyniemy znów 
W powstający wolno zapach morza 
Zanurzeni w białe muszle snów 
Z których słychać niedorzeczność morza. 
 

Tyle pragnień… 

 

-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.- 

KONIEC!!! 

-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-