background image

Obiad z 27 dań, czyli co jadali papieże i święci

Perliczkę św. Franciszka, pierożki Pawła II, skwarki św. Łucji, gołębie a'la Marcin V, a także langustę w sosie na 
sposób Piusa V oraz zająca z rusztu św. Klemensa, tort św. Klary i jaja soborowe - takie m.in. dania proponuje 
smakoszom "Kuchnia świętych i papieży". Książkę wydała na święta i Nowy Rok kielecka "Jedność". 

Każda potrawa opisana w książce wiąże się z osobą jakiegoś świętego lub papieża, z jego miejscem życia i 
działalności oraz z regionalnymi daniami lub produktami z jego rodzinnych stron. "Całość - jak przystało na 
tematykę - doprawiona została szczyptą ludowej pobożności, która tworzy niepowtarzalny klimat tych 
niezwykłych receptur i dań" - czytamy we wstępie do polskiego przekładu włoskiego pierwodruku. 

Jak Włochy długie i szerokie - z północy na południe - nie ma takiego miasta czy wioski, które nie miałyby 
swojego świętego patrona. W Lombardii w dniu imienin Błażeja - świętego, którego opieki wzywa się w 
przypadku chorób gardła - 3 lutego zjada się na czczo kawałek babki zwanej panettone; ważne, by ciasto było 
upieczone na Boże Narodzenie. 

Pieczeń po świętojańsku to jedno z typowych dań San Giovanni di Valdarno w prowincji Arezzo, której patronem 
jest św. Jan Chrzciciel. Tradycja tej potrawy wiąże się z karnawałem i pięcioma niedzielnymi zbiórkami darów dla 
ubogich. W tłusty czwartek, przy miejscowej bazylice bractwa żebracze przygotowują specjalny poczęstunek, na 
którym króluje właśnie pieczeń, wyzwanie dla wielu mistrzów patelni. 

O męczeńskiej śmierci św. Wawrzyńca, który zginął przypiekany na rozgrzanej żelaznej kracie, przypomina 
popularna w okolicach Florencji i Sieny zupa - podawana podczas letnich kolacji - przygotowywana z porów, 
oliwy i pinioli, a następnie zapiekana w piekarniku z serem pecorino. 

Z kolei "oczy" św. Łucji - popularnej patronki pochodzącej z Sycylii - dały nazwę małym ciasteczkom taralucci. 
Natomiast cuccia, będąca osobliwym daniem na bazie ziaren pszenicy, przypomina o ważnym wydarzeniu z 
1644 roku, kiedy to do portu w Katanii przybył statek wypełniony pszenicą; św. Łucja miała uratować wówczas 
miasto przed głodem. 

Twórca średniowiecznej reguły zakonnej, św. Benedykt, zalecał współbraciom: dwie potrawy gotowane mają 
wystarczyć wszystkim, a jeśli znajdzie się możliwość posiadania owoców, można dodać trzecie danie w ciągu 
dnia. "Jeżeli zaś chodzi o mięso czworonogów, wszyscy absolutnie mają się powstrzymać od jego jedzenia, za 
wyjątkiem bardzo słabowitych i chorych" - nakazywał. 

Ascetyczny jadłospis, w którym liczne potrawy były zakazane, obowiązywał mnichów do XIII wieku. Od czasów 
św. Franciszka z Asyżu dla jego braci konwentualnych nie ma już żadnych niedozwolonych pokarmów, gdyż - 
zgodnie z tym co napisał ewangelista Mateusz - "nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z 
ust wychodzi - to go czyni nieczystym". 

Papiestwo i poszczególni papieże cieszyli się przez wieki takim autorytetem i poważaniem, że śmiało można 
powiedzieć, iż Watykan, szczególnie w Średniowieczu, choć zapewne nie tylko wtedy, kształtował gusta 
kulinarne i wyznaczał nowe kierunki gastronomii, podobnie zresztą jak dwory monarsze. Za Spiżową Bramą 
gotowali zawsze najlepsi mistrzowie. 

O specyficznej kuchni papieży raczej trudno mówić dziś; dania serwowane na papieskim stole w wiekach XX i 
XXI nie różnią się od tych podawanych we włoskich czy europejskich restauracjach. Co innego, kiedy sięgniemy 
do kuchni Średniowiecza i ówczesnego papiestwa - podają autorzy "Kuchni świętych i papieży". Papież Marcin 
IV przeszedł do historii m.in. dzięki swemu łakomstwu. Dante w swym "Czyśćcu" tak je uwiecznił: "Oczyścił się w 
poście od węgorzy z Bolseny i od Vernaccia". Według niektórych historyków, papież ten zmarł z powodu 
niestrawności wywołanej właśnie "smaczną rybą z Bolseny". Legenda dodaje, że papieski cyrulik dopełnił 
ceremoniału pogrzebowego obmywając jego ciało winem Vernaccia z ziołami. 

Z kolei ze spisu wydatków dworu Bonifacego VIII wynika, że ten papież jadał mięso cztery razy w tygodniu, ryba 
zaś - przyrządzana na tysiące sposobów - podawana była każdego wieczora. Przywiązany do przepychu 
Bonifacy VIII, używał szczerozłotych sztućców i wysadzanych szlachetnymi kamieniami pucharów, a przy tym 
stale obawiał się otrucia przez co ogromna odpowiedzialność spoczywała na kucharzach, piekarzach, 
piwnicznych i znawcach przypraw. 

Klemens V, który po wyborze na papieża w 1305 r. przeniósł swój dwór - pod pretekstem niezdrowego klimatu - 
do Awinionu, lubił bardzo wystawne przyjęcia. Jedno z nich tak zostało opisane: "Obiad obejmował dziewięć 
podejść, z których każde składało się z trzech dań, dając w sumie 27 dań. Na zakończenie obiadu wniesiono 
dwa drzewa, z których jedno, dekorowane jabłkami, gruszkami, brzoskwiniami, figami i winogronem wyglądało 
niczym srebrne; drugie, zielone niczym wawrzyn, udekorowane było wielobarwnymi owocami kandyzowanymi". 

Z kolei Sykstus IV, pomimo luksusów rzymskiego dworu w czasach Odrodzenia, nie okazał się żarłokiem; 

1

background image

przeciwnie, przestrzegał diety do tego stopnia, że ówcześni doświadczeni medycy-zielarze poświęcili jego 
jadłospisowi bardzo ciekawe traktaty. Na szczególne okazje papież ten co prawda wydawał przyjęcia, ale tuż po 
nich oddawał się rygorystycznym dietom, opartym na warzywach i rybach. 

Leon X sam wyznaczał kierunki w modzie, kulturze i kuchni, a trzeba wiedzieć, że z gotowania uczynił 
prawdziwą sztukę. W końcu jednak nastały lata chude, kiedy papieżem został Paweł V, dominikanin, nazwany 
przez swego poprzednika "wielkim inkwizytorem". Ów ascetyczny papa, bardzo szybko wygasił przepych XVI-
wiecznego Rzymu. 

"Kuchnia świętych i papieży" to wyprawa w świat kultury i sztuki oraz zbiór przepisów i zdjęć kulinarnych delicji. 

Oto dla przykładu sposób na jaja soborowe. Rozbić sześć jaj, oddzielając każde żółtko do osobnej filiżanki. Ubić 
na sztywno pianę z białek ze szczyptą soli, dodając stopniowo mąkę pszenną (50 g) i ciągle mieszając. Kiedy 
masa będzie dość sztywna, na patelnię wylać oliwę z oliwek (300 ml) i rozgrzać ją. W tym czasie pokroić na 
sześć plastrów 16 dkg podsuszanej kiełbasy. Kiedy wszystko już gotowe, sztywne białka należy wykładać łyżką 
na patelnię z rozgrzanym tłuszczem, uważając, żeby się nie poparzyć. Na każdym placuszku ułożyć kawałek 
kiełbasy, na niej żółtko, a na koniec jeszcze jedną łyżkę masy białkowej. Jeśli zdołamy odwrócić wszystko na 
drugą stronę, można i ją podpiec, jeśli nie, pozostawić na dłużej do zapieczenia, a następnie przenieść jaja na 
półmisek i polać odrobiną rozgrzanej oliwy. Smacznego.
 

(PAP)

2009-12-26 (12:35)

2