background image

Bądźcie pozdrowieni Nadwrażliwi 
za Waszą czułość w nieczułości świata, 
za niepewność wśród jego pewności, 
za to, że odczuwacie innych jak siebie samych, zarażając się każdym bólem, 
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna, 
za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi 
bądźcie pozdrowieni. 

Bądźcie pozdrowieni Nadwrażliwi 
za Wasz lęk przed absurdem istnienia 
i delikatność nie mówienia innym tego co w nich widzicie, 
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością, 
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego, 
za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego co być powinno, 
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane 
ukryte w Was 

Bądźcie pozdrowieni Nadwrażliwi 
za Waszą twórczość i ekstazę, 
za Wasze zachłanne przyjaźnie, miłości i lęk, 
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed Wami 

Bądźcie pozdrowieni Nadwrażliwi 
za Wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane - 
(niedocenianie Waszej wielkości nie pozwoli poznać wielkości tych, co przyjdą po Was), 
za to, że chcą Was zmieniać zamiast naśladować, 
za Waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę, 
za niezwykłość i samotność Waszych dróg 
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi 

Kazimierz Dąbrowski – „Bądźcie pozdrowieni Nadwrażliwi” 

Żyjemy w erze pigułek na wszystko: pigułka ma trafić w sam środek bólu, ma pozbawić nas 
niepokoju i dodać nam skrzydeł. Dehumanizacja naszych najbardziej ludzkich cech przez koncerny 
farmaceutyczne postępuje. Twierdzeń, że cierpienie uszlachetnia, bądź, że życie człowieka jest 
ścieżką wydeptaną przez różnego rodzaju niepokoje, nikt już właściwie nie chce słuchać, podobnie 
jak napomknień o tym, że dezyntegracja osobowości może stanowić o ludzkiej wartości. Książek 
Kazimierza Dąbrowskiego już nie czytają studenci psychologii ani adepci psychiatrii czy 
psychoterapii. Czytać nie mogą, bo nikt nie pomyślał o wznowieniu książek jednego z 
największych polskich psychologów, autentycznie twórczego i docenionego w globalnym świecie 
idei. Psychiatra woli zapisać pigułkę, a psychoterapeuta popracować nad nierealną fiksacją 
edypalną. Jeden i drugi patrzą na pacjenta czy klienta poprzez pryzmat swej wyuczonej wiedzy – 
wcale go nie widząc! Zbyt często – na szczęście, nie zawsze. 

Kultura odgrywa ogromną rolę w postrzeganiu, interpretowaniu oraz akceptacji choroby i cierpienia 
oraz wyboru metody leczenia. 

Żarliwy katolik, prowadzący raczej spokojny tryb życia będzie z pewnością inaczej podchodził do 
swojego cierpienia, niż prężny biznesmen o poglądach ateistycznych. Podczas gdy ten pierwszy, 
będzie ból przyjmował z pokorą jako daną mu szansę na sprawdzenie swojej postawy, ten drugi 
będzie chciał za wszelką cenę ból wyeliminować i przytłumić. Dla rozmaitych narodów czy kultur 
ból przybiera różne znaczenie i rzecz ciekawa, w rozmaitych religiach ból stanowi pewną wartość. 

background image

Ból może być rozumiany jako podstawowy wymiar egzystencji jak to ma miejsce w buddyzmie, 
może zaistnieć jako szansa na odkupienie wśród chrześcijan bądź być rozumiane jako dostąpienie 
duchowej łączności z Bogiem w religii żydowskiej. 

Ból to nie tylko objaw somatyczny

Związek bólu i osobowości jest dwukierunkowy. Długotrwały, intensywny ból w sposób oczywisty 
może wywrzeć trwały wpływ na osobowość, lecz percepcja bólu również zależy od osobowości. 
Chociaż nazwiska Freuda nie kojarzymy z bólem, to on właśnie przywrócił zagadnienie bólu sferze 
psychiki i osobowości. W badaniach Freuda i Breuera nad konwersjami histerycznymi, ból stanowił 
zagadnienie pierwszoplanowe. W koncepcji Freuda ból nie był wynikiem symbolizacji, lecz bywał 
wybierany spośród innych symptomów o mniejszej wartości symbolicznej jako narzędzie skupienia 
uwagi otoczenia. Obecnie w podejściach psychodynamicznych interpretuje się ból w kategoriach 
przeniesienia nań pewnych uczuć, jak to bywa np. u osób ze skłonnościami sadomasochistycznymi, 
czy neutralizowania poczucia winy bądź wyładowywania agresji. Z obserwacji klinicznych wynika, 
że nasilone dolegliwości bólowe pozytywnie wpływają na funkcjonowanie psychotyków. Z kolei u 
osób hipochondrycznych obserwuje się często nasiloną „somatyzację" dolegliwości, które są 
akceptowaną społecznie formą odpowiedzi na odrzucenie, gdy tymczasem kryją się pod nią uczucia 
wrogości i sadyzmu. 

W leczeniu chorych z bólem przewlekłym na uwagę zasługuje jego związek oraz podobieństwa z 
depresją, która jest częściej konsekwencją bólu, niż go wywołuje. Czym innym jest depresja wtórna 
spowodowana bólem, inna ta, której ból towarzyszy, a jeszcze inna jest depresja, która nie związana 
z bólem. Są to zagadnienia bardzo istotne w postępowaniu leczniczym, ponieważ zdecydowana 
większość pacjentów jest przekonana, że przyczyną choroby są czynniki fizyczne, a nie psychiczne, 
co w znacznym stopniu utrudnia leczenie. 

Czasami nie można znaleźć przyczyn fizycznych bólu i nazywamy go bólem psychogennym. 
Pojęcie bólu psychogennego ukształtowało się w ramach dualistycznych koncepcji duszy i ciała. 
Niektórzy klinicyści w ogóle nie wierzyli w istnienie takiego bólu, mówiąc pacjentom „to wszystko 
wymyślone...” lub „ten ból pochodzi z twojej głowy”. Obecnie wiadomo, że ból może być 
wywołany przez bodźce absolutnie neutralne i nieszkodliwe. Wystarczy, że bodźce cechuje pewien 
stopień podobieństwa, który może wywoływać dwuznaczność znaczenia i wrażenie zostaje błędnie 
nazwane bólowym. Jeśli dodatkowo takie błędne zachowania bólowe zbiegną się w czasie z 
przypadkowym wzmocnieniem społecznym, mogą zostać na długo utrwalone. 

We współczesnej literaturze algologicznej pojęcie bólu psychogennego występuje w różnym 
kontekście. Na przykład, ból psychogenny jest określany jako ból związany z zaburzeniami 
osobowości czy emocjonalności pacjenta, a zatem funkcjonuje w ramach psychiatrii. Kojarzony 
tutaj bywa z somatyzacją, „konwersją”, histerią, hipochondrią, reakcjami konwersyjnymi, brakiem 
motywacji. Z kolei w perspektywie behawioralnej pojęcie bólu psychogennego może zwracać 
uwagę na zbieżność wpływów środowiska na utrwalanie zachowań bólowych, niezależnych od 
obecnej czy ukrytej psychopatologii, czy też jej braku. W jeszcze innym znaczeniu bólu 
psychogennego, to bodźce środowiska mają zostać skojarzone z bolesnym doświadczeniem i nabyć 
zdolności wywoływania bólu. Takie uwarunkowanie bodźców awersyjnych zdarza się szczególnie 
w sytuacji, gdy ból był nagły, dramatyczny, bardzo intensywny lub wywoływał przestrach. Tego 
rodzaju ból psychogenny jest często wynikiem uczenia „jednej próby” i może przyjąć formę 
nerwicy traumatycznej albo syndromu stresu pourazowego. 

background image

Pigułka czy porada psychologiczna?

W perspektywie społeczno-ekonomicznej, ból pochłania rocznie wiele pieniędzy: na porady 
lekarskie związane z dolegliwościami, na lekarstwa przeciwbólowe, a także na świadczenia 
społeczne dla osób niezdolnych do wykonywania pracy z powodu bólu. Najczęstszymi 
następstwami bólu są: spadek aktywności, zmiany w układzie krążenia (zakłócenie pracy serca) i 
oddychania, wzrost napięcia mięśniowego oraz zmiany psychiczne (obniżenie nastroju, zaburzenia 
snu, zmiany emocjonalno-motywacyjne). Leczenie farmakologiczne jest powszechnie stosowane ze 
względu na szybkie efekty oraz bierność stosowania; pacjent nie musi aktywnie współuczestniczyć 
w procesie leczenia. W sytuacji ostrego bólu pourazowego czy operacyjnego farmakoterapia bólu 
może mieć działanie zapobiegające oraz sensu stricte lecznicze wobec bólu. 

Jesienią 2004 ujawniono groźne skutki uboczne (wzrost ryzyka zawału serca i udaru mózgu) 
jednego z najnowszych leków przeciwzapalnych i przeciwbólowych nowej generacji (vioxx). W 
grudniu 2004 pojawiły się zastrzeżenia dotyczące również dwóch innych leków działających 
przeciwbólowo i przeciwzapalnie. Jednym z nich jest celebrex, który nie jest w Polsce popularny ze 
względu na wysoka cenę. Drugi groźny lek to należący do starszej generacji środków 
przeciwzapalnych i sprzedawany bez recepty naproksen. Eksperci ostrzegają pacjentów 
poddawanych długotrwałym kuracjom tymi lekami, a FDA podjęla problem bezpieczeństwa leków 
przeciwbólowych już w roku 2005. W prasie jednak brak jest sugestii, by pacjentów cierpiących na 
chroniczne schorzenia, którym towarzyszą dolegliwości bólowe, a z powodu których często rozwija 
się depresja, kierować na psychoterapię. 

Często, w konsekwencji długotrwałego bólu przewlekłego rozwija się depresja, a nawet opisano 
przypadki samobójstw, u podstaw których tkwił uporczywy ból – ból nie do wytrzymania. W 
przypadku bólu chronicznego, uwzględnianie czynników psychologicznych oraz wykonanie badań 
psychologicznych jest niezbędne w procesie leczenia, natomiast farmakoterapia bólu w leczeniu 
różnych przewlekłych chorób, którym towarzyszą dolegliwości bólowe, jest działaniem 
wspomagającym, a nie leczącym właściwą chorobę. 

Badania, na które powołują się media, wskazują wyraźnie, że groźne dla życia skutki uboczne 
zażywania leków vioxx, celebrex czy naproksen są związane z ich zbyt długim zażywaniem w 
wysokich dawkach. Od dawna wiadomo, że jeden ze starszych leków przeciwbólowych i 
przeciwzapalnych – ibuprofen, jeśli jest podawany zbyt długo oraz bez leków osłaniających 
śluzówkę z żołądka, wywołuje poważne powikłania w postaci krwawień przewodu pokarmowego, 
grożące zejściem śmiertelnym. 

Lekarz decyduje o zapisaniu konkretnego leku przeciwbólowego czy przeciwzapalnego po 
szczegółowym wywiadzie chorobowym, ocenie skuteczności stosowanych do tej pory leków oraz 
związanych z ich stosowaniem skutków ubocznych. W swojej decyzji uwzględnia czynniki ryzyka 
oraz cenę leku. Zgodnie z zaleceniem International Association for the Study of Pain (IASP) lekarz 
prowadzący pacjenta z bólem przewlekłym powinien uwzględniać również program leczenia 
kinezyterapeutycznego, fizjoterapeutycznego i psychoterapeutycznego. Tymczasem w Polsce na 
miejsce w wielkomiejskim ośrodku fizykalnego leczenia bólu, finansowanego przez NFZ, oczekuje 
się średnio kilka tygodni w zależności od zapotrzebowania na konkretną aparaturę leczniczą czy 
rodzaj ćwiczeń ruchowych. Zlecenia na konsultacje psychologiczne są rzadkością, a NFZ nie 
finansuje z żadnych programów psychoterapii bólu przewlekłego, tak popularnych w wielu krajach 
na świecie. 

Współczesny psycholog bada procesy psychofizjologiczne (napięcie mięśniowe, zmiany 
naczyniowe czy aktywność układu autonomicznego) zaangażowane w ukształtowanie 

background image

indywidualnej reakcji pacjenta na ból oraz utrzymywaniu się bólu. W wyniku psychoterapii 
następuje zmiana postawy, uczuciowego nastawienia, zachowań związanych z bólem lub 
zrozumienie, w jaki sposób podświadomość oraz wydarzenia przeszłości wpłynęły na 
wykształtowanie się aktualnych objawów bólowych. Niektórym pacjentom psychoanaliza czy 
indywidualna lub grupowa psychoterapia o różnych założeniach teoretycznych - może pomóc w 
zrozumieniu znaczenia ich objawów bólowych. 
Trening relaksacyjny oraz medytacja pozwalają pacjentom rozluźnić napięte mięśnie, zredukować 
niepokój oraz ogólnie polepszyć stan psychiczny. Zarówno napięcie mięśniowe jak i psychiczne 
wzmagają ból, a w przypadku bólu głowy czy krzyża mogą stanowić podstawową przyczynę 
choroby. 
Hipnoza redukuje napięcie lękowe oraz depresję, co w konsekwencji może powodować wzrost 
tolerancji objawów bólowych. 

Mechanizm posługiwania się tym systemem sygnałów zwrotnych (biofeedback) w celu opanowania 
własnych reakcji fizjologicznych opiera się na uczeniu pozytywnych reakcji układu wegetatywnego 
(częstotliwość bicia serca, napięcie mięśni głowy czy karku, ciepłota rąk). U pacjentów cierpiących 
na ból chroniczny szczególnie przydatne są techniki modyfikacji zachowania, których celem jest 
zmiana nawyków, zachowań oraz postaw wobec choroby. 

Szybkie i pasywne metody farmakologiczne obciążone są nieodłącznym ryzykiem skutków 
ubocznych oraz niebezpieczeństwem uzależnienia lekowego. Psychoterapia wymaga aktywności i 
woli pacjenta, a ponadto jest metodą czasochłonną. Jednakże problemów psychologicznych nie 
rozwiążą lekarstwa, a w każdym typie leczenia zdarzają się porażki. 

Kłopoty z „pigułką szczęścia”

XXI wiek rozpoczęły wiosenne afery z antydepresantami pogłębiającymi stany depresyjne, 
"Pigułka szczęścia", bo tak nazywany był prozac, pomogła dziesiątkom milionów ludzi na całym 
świecie. We wrześniu 2004 opinia publiczna została poinformowana, że leki typu SSRI (tzw. 
inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny), w tym również Fluoksetyna, będąca substancją 
czynną prozacu, mogą powodować 2-3 proc. wzrost częstości myśli i zachowań samobójczych u 
młodzieży poniżej 18. roku życia. Zaakceptował te opinię urząd do spraw leków i żywności (Food 
and Drug Administration - FDA) zajmujący się dopuszczaniem na rynek i kontrolą bezpieczeństwa 
leków na terenie USA. Skuteczność tego leku została podważona i zaczęto podawać rozliczne 
skutki uboczne stosowania prozacu. Należą do nich: wzrost zachowań agresywnych, myśli 
samobójczych oraz wzrost pobudzenia psychomotorycznego. Do leków, które w ubiegłym roku w 
różnych publikacjach zostały uznane za leki kontrowersyjne należą: sertralina, paroksetyna, 
citalopram oraz wenlafaksyna. 
Większość psychiatrów uważa jednak nadal, że ryzyko związane ze stosowaniem leków 
antydepresyjnych typu SSRI jest niewielkie, a korzyści ogromne. Z praktyki wiadomo również, że 
w Polsce większość psychiatrów wdraża leczenie farmakologiczne automatycznie, a wielu z nich 
nawet nie zaleca konsultacji psychologicznej. Niewielu z nich sugeruje pacjentowi, że przed 
wdrożeniem farmakoterapii należy spróbować różnych metod psychoterapeutycznych oraz 
wspomagających terapii fizykalnych, jak np. ruch, światło, aromaterapia czy akupunktura. 

Depresja to nie tylko stan obniżonego nastroju, ale również stan rozregulowania wielu 
fizjologicznych funkcji. Psychiatra wychodzi z założenia, że poprawiając farmakologicznie 
fizjologię, poprawi pacjentowi nastrój. Rozregulowanie fizjologiczne może generować depresję, ale 
może też być efektem depresji. Istnieje wiele form depresji oraz chorób somatycznych, którym 
depresja towarzyszy. Istnieje również wiele zła społecznego, które działając w skumulowany 

background image

sposób na zupełnie zdrowego człowieka potrafi rozregulować mu kompletnie fizjologię i 
wprowadzić w ciężką depresję. Czy w takiej sytuacji lek zapisany przez psychiatrę będzie 
właściwym rozwiązaniem? 

Jeśli pacjent jest niezdyscyplinowany i niewspółpracujący z terapeutą, a stan choroby jest 
utrwalony, o znacznym nasileniu - to prawdopodobnie farmakoterapia jest jedynym wyjściem dla 
pacjenta. Trzeba powiedzieć wyraźnie, że jest wyjściem fatalnym. ponieważ stanowi prosty 
przekaz: „jesteś chory psychicznie, nie umiesz sobie poradzić, musisz brać leki”. To jest decyzja na 
całe życie, a dla wielu pacjentów jest to wyrok. 

Wielu chorych z depresją nieufnych, co do możliwości psychoterapii, skazuje się na leczenie 
farmakologiczne przede wszystkim ze względów czasowych i finansowych. Leczenie 
psychoterapeutyczne jest drogie, rozciągnięte często w czasie. Brak jest placówek, które 
pozwoliłyby pogodzić pracę zawodową chorego z kilkukrotnymi sesjami w tygodniu - w tym 
początkowym, decydującym dla postępów leczenia psychoterapeutycznego okresie. 

Chorzy wyraźnie zmotywowani do pracy nad sobą, kontrolujący swoje zachowanie i wyrażający 
chęć regularnej współpracy oraz samodyscypliny, potrafią nauczyć się metod panowania nad 
rozregulowanym fizjologicznie ciałem. Zmiany fizjologiczne pociągają za sobą automatyczne 
polepszenie nastroju. Polepszenie nastroju jest jednak niewystarczające do eliminacji depresji. 
Współczesna psychologia wymienia wiele mechanizmów psychologicznych, które mogą u 
określonej osoby wywołać depresję. Należą tu przede wszystkim wyuczone, destrukcyjne schematy 
zachowań, wyuczone myślenie na temat własnej osoby oraz innych ludzi oraz wyuczona 
bezradność życiowa. Tych wyuczonych, niefunkcjonalnych sposobów zachowań farmakoterapia nie 
zmienia. Zmienić je może tylko właściwie prowadzona psychoterapia. Powodujących depresję 
myśli i zachowań można się oduczyć, pozostając pozytywnie i twórczo nadwrażliwym. 


Document Outline