ENCYKLIKA PAPIE
śA PAWŁA VI
O ZASADACH MORALNYCH W DZIEDZINIE
PRZEKAZYWANIA
śYCIA LUDZKIEGO
Do Czcigodnych Braci Patriarchów, Arcybiskupów, Biskupów
oraz innych Ordynariuszów, zachowuj
ących pokój i wspólnotę
ze Stolic
ą Apostolską, do Duchowieństwa i Wiernych świata
katolickiego, jak równie
Ŝ do wszystkich Ludzi dobrej woli.
Czcigodni Bracia i drodzy Synowie!
Pozdrowienie i Apostolskie Błogosławie
ństwo.
Przekazywanie
Ŝycia
*
1. Bardzo doniosły obowi
ązek przekazywania Ŝycia ludzkiego, dzięki któremu małŜonkowie stają się
wolnymi i odpowiedzialnymi współpracownikami Boga-Stwórcy, napełnia ich zawsze wielk
ą radością,
z któr
ą jednak idą niekiedy w parze niemałe trudności i kłopoty. JeŜeli w kaŜdej epoce pełnienie tego
obowi
ązku stawiało przed sumieniem małŜonków trudne problemy, to współczesny rozwój
społecze
ństwa ludzkiego spowodował takie przemiany, Ŝe powstały nowe zagadnienia, których
Ko
ściołowi nie wolno pomijać milczeniem, poniewaŜ odnoszą się one do spraw tak ściśle związanych z
Ŝyciem i szczęściem ludzi.
I
NOWE ASPEKTY PROBLEMU I KOMPETENCJE
NAUCZYCIELSKIEGO URZ
ĘDU KOŚCIOŁA
2. Dokonane przemiany s
ą rzeczywiście i doniosłe, i róŜnorodne. Chodzi tu przede wszystkim o szybki
przyrost naturalny. Wielu ludzi wyra
Ŝa obawę, aŜeby ludność świata nie powiększała się szybciej,
ani
Ŝeli pozwalają na to stojące do dyspozycji zasoby, i Ŝeby z tego powodu me. Zwiększyły się
trudno
ści wielu rodzin l narodów, będących na drodze rozwoju
a
Na skutek tego władze pa
ństwowe łatwo mogą być naraŜone na pokusę, aby zagraŜające
niebezpiecze
ństwo zaŜegnać nawet przy pomocy radykalnych środków. Ponadto nie tylko warunki pracy
*
Nagłówki, których brak w tek
ście łacińskim Encykliki, dodane są w/g tekstu włoskiego
a
Z przyczyn, które le
Ŝą u podstaw problemu etycznej regulacji poczęć, PapieŜ na pierwszym miejscu uwzględnia tzw.
problem demograficzny. We współczesnej publicystyce wyst
ępuje on niekiedy w formie przewidywania, Ŝe przy dzisiejszym
tempie wzrostu ludno
ści świata za ok. 700-1000 lat liczba mieszkańców ziemi osiągnie takie rozmiary, Ŝe na 1 człowieka
wypadnie zaledwie 1 m
2
powierzchni. Obliczenie to opiera si
ę na zawodnych podstawach i jednostronnych danych. Dlatego
Paweł VI istot
ę zagadnienia demograficznego umieszcza na Innej płaszczyźnie. Widzi ją w dysproporcji, jaka zachodzi
mi
ędzy produkcyjną efektywnością gospodarki narodowej a liczbą ludności, w następstwie czego społeczeństwo, najczęściej
na skutek prymitywizmu własnej kultury rolnej, posiada "za mało"
środków materialnych, aby zaspokoić potrzeby "za
wielkiej" (w porównaniu z posiadanymi zasobami) ilo
ści członków społeczeństwa. Tak rozumiany problem demograficzny
nie wyst
ępuje we wszystkich społeczeństwach świata (np. nie odnosi się do sytuacji społeczeństwa polskiego), ale ogranicza
si
ę tylko do krajów zapóźnionych w rozwoju gospodarczym. Jest błędem sądzić, Ŝe nie da się rozwiązać problemu
demograficznego bez uciekania si
ę do metod nieetycznych.
i mieszkania, ale tak
Ŝe wzrastające wymagania w dziedzinie zarówno gospodarczej, jak teŜ w dziedzinie
wychowania i kształcenia młodzie
Ŝy, stwarzają takie sytuacje Ŝyciowe, w których zaradzenie potrzebom
wi
ększej ilości dzieci okazuje się dziś często rzeczą uciąŜliwą.
a
Daj
ą się równieŜ zauwaŜyć pewne zmiany nie tylko w ocenie samej osoby kobiety i jej zadań w
społecze
ństwie, ale takŜe w ocenie wartości miłości małŜeńskiej oraz znaczenia stosunków małŜeńskich
dla tej miło
ści.
Nale
Ŝy wreszcie zwrócić szczególną uwagę na to, Ŝe człowiek dokonał tak zdumiewającego postępu w
opanowaniu i racjonalnym wykorzystaniu sił przyrody,
Ŝe usiłuje rozszerzyć to panowanie: na całe
swoje tycie, a .wi
ęc na sw6j organizm, na swe duchowe uzdolnienia, na Ŝycie społeczne, wreszcie na
same prawa. rz
ądzące przekazywaniem Ŝycia.
b
3. W tym stanie rzeczy narzucaj
ą się nowe pytania: czy, biorąc pod uwagę zar6wno warunki
współczesnego
Ŝycia, jak znaczenie stosunków małŜeńskich dla harmonii i wzajemnej wierności między
mał
Ŝonkami, nie naleŜałoby poddać rewizji obowiązujących dotąd zasad moralnych, szczególnie jeŜeli
si
ę zwaŜy, Ŝe moŜna je zachować tylko za cenę wielkich, niekiedy heroicznych poświęceń?
Ponadto, czy stosuj
ąc w tej kwestii tzw. zasadę całościowości, nie naleŜałoby sądzić, Ŝe dąŜenie do
mniejszej płodno
ści, ale za to bardziej racjonalnej moŜe z działania, które fizycznie obezpładnia akt.,
uczyni
ć etycznie dozwolony i mądry sposób ograniczenia urodzeń? Innymi słowy, czy nie wolno
mniema
ć, Ŝe prokreacja, jako cel odnosi się raczej do całości Ŝycia małŜeńskiego, niŜ do jego
poszczególnych aktów? Prócz tego stawia si
ę pytanie, czy ze względu na większe poczucie
odpowiedzialno
ści jakim się odznaczają współcześni ludzie, nie nadszedł juŜ czas, aby zadanie
przekazywania
Ŝycia powierzyć raczej ich rozumowi i woli, aniŜeli określonym procesom ich
organizmów
c
? .
Kompetencje Nauczycielskiego Urz
ędu Kościoła
4. Niew
ątpliwie tego rodzaju zagadnienia wymagały od Nauczycielskiego Urzędu Kościoła nowego i
pogł
ębionego rozwaŜenia zasad moralnej nauki o małŜeństwie, .opartej na prawie naturalnym,
na
świetlonym i ubogaconym przez Objawienie BoŜe
d
.
a
Obok zagadnienia demograficznego i w bezpo
średnim z nim związku omawia PapieŜ sytuacje: materialną poszczególnych
rodzin, którym warunki bytowe utrudniaj
ą posiadanie większej ilości dzieci. W przeciwieństwie do zagadnienia
demograficznego tego rodzaju przypadki wyst
ępują, choć w róŜnym nasileniu, we wszystkich społeczeństwach, nawet
wysoko gospodarczo rozwini
ętych, równieŜ stwarzając dla objętych nimi kategorii ludzi powaŜny problem moralny.
b
Nie trudno zauwa
Ŝyć, Ŝe rejestr faktów, warunkujących etyczny problem regulacji poczęć. poprzedził PapieŜ ich staranną
analiz
ą, dzięki czemu mógł z kolei uporządkować je według bardzo przejrzystego i logicznie pomyślanego schematu.
Rozwa
Ŝył więc najpierw procesy Społeczne, z których jeden problem demograficzny - posiada charakter tzw.
„makrospołeczny" (czyli ogólnospołeczny), drugi natomiast - problem rodziny-nale
Ŝy do kategorii zjawisk o charakterze tzw.
„mikrospołecznym" (poniewa
Ŝ odnosi się do małych struktur społecznych). Następna grupa, przemian obejmuje zjawiska z
dziedziny psychologicznej, ostatnia w odnosi si
ę do sfery umysłowej kultury ludzkości, przede wszystkim zaś nauki i
techniki. Wida
ć w tym tendencje PapieŜa do całościowego ujęcia tematu, stanowiącego punkt wyjścia do dalszych .
rozwa
Ŝań
c
Ojciec
św. nawiązuje do dyskusji teologicznych referowanych we wstępie (patrz. s. 23-25). BliŜsze informacje na ten temat
zawiera artykuł: J. Turowicz., Antykoncepcja czy ukształtowanie rodziny według my
śli BoŜej. ColI. Theol. 1966 (38), s. 53-
69.
d
Termin „prawo naturalne" jest wieloznaczny. W naukach przyrodniczych, np. w biologii i fizyce. wyra
Ŝa stałe związki
zachodz
ące między określonymi kategoriami zjawisk. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, Ŝe zasadniczy sens terminu
„prawo naturalne" w j
ęzyku zarówno Encykliki, jak w ogóle Nauczycielskiego Urzędu Kościoła, jest sens cm etycznym
omówionym dokładniej we Wprowadzeniu (s. 13-14).
Zapewne nikt z wiernych nie zamierza przeczy
ć, Ŝe w kompetencjach Nauczycielskiego Urzędu
Ko
ścioła leŜy interpretowanie naturalnego prawa. moralnego. Nie ulega bowiem wątpliwości. Ŝe - jak to
wielokrotnie o
świadczali Nasi Poprzednicy
1
- Jezus Chrystus, czyni
ąc Piotra i Apostołów uczestnikami
swojej boskiej władzy i posyłaj
ąc ich, aby nauczali wszystkie narody Jego przykazań
2
, ustanowił ich
zarazem autentycznymi stra
Ŝnikami i tłumaczami całego prawa moralnego, a więc nie tylko
ewangelicznego, ale tak
Ŝe naturalnego. Prawo bowiem naturalne jest równieŜ wyrazem woli BoŜej i jego
wierne przestrzeganie jest ludziom konieczne do zbawienia
3
. Ko
ściół, wypełniając to zadanie, w kaŜdej
epoce, szczególnie za
ś często w nowszych czasach, wydawał odpowiednie dokumenty
a
, omawiaj
ące
zarówno natur
ę małŜeństwa, jak teŜ naleŜyte korzystanie z praw małŜeńskich oraz obowiązki
mał
Ŝonków
4
.
Specjalne studia
5.
Świadomość tego właśnie obowiązku kazała Nam zatwierdzić i poszerzyć Komisję, powołaną w
marcu 1963 r. przez Naszego Poprzednika,
śp. Jana XXIII. Poza licznymi specjalistami z róŜnych
dyscyplin, dotycz
ących tego. przedmiotu, .posiadała ona w swym gronie równieŜ pary małŜeńskie.
Komisja ta miała na celu nie tylko gromadzenie opinii i postulatów na lemat nowych zagadnie
ń
tycz
ących Ŝycia małŜeńskiego, a szczególnie etycznej regulacji poczęć
b
, ale ponadto dostarczenie
odpowiednich informacji, aby Nauczycielski Urz
ąd Kościoła mógł udzielić właściwej odpowiedzi na
oczekiwania, jakie w tej sprawie
Ŝywili zarówno wierni jak i inni ludzie na całym świecie
5
. Prace tych
ekspertów, uzupełnione przez opinie i rady, jakich - ju
Ŝ to spontanicznie, juŜ to na Naszą prośbę -
1
Pius IX, encykl. Qui pluribus, Pius IX. P. M. Acta, tom 1, s. 9-10; Pius X, encykl. Singulari quadam, A. A. S. 4 (1912), s.
658; Pius XI, encykl. Casti connubii, A. A. S. 22 (1930), s. 579-581; Pius XII, przemówienie Magnificate Dominum do
biskupów całego
świata katolickiego. A. A. S. 46 (1954), s. 671-672; Jan XXIII, encykl. Mater et Magistra, A.. A. S. 53
(1961), s. 457.
2
M l 28, 18-19.
3
Mt7,21.
a
Jak dowodz
ą dokumenty przytoczone przez PapieŜa na poparcie tego twierdzenia. pojęcie prawa naturalnego od dawna jest
znane oficjalnemu nauczaniu ko
ścielnemu Równocześnie jednak nie trudno byłoby wykazać, Ŝe do połowy X1X w papieŜe w
swym nauczaniu zasad moralno
ści małŜeńskiej odwoływali się raczej do prawa boskiego i objawionego. Dopiero z chwilą
spot
ęgowania się naturalistycznych tendencji w filozofii i teorii prawa odrzucających wszelkie transcendentne uzasadnienie
nauki Ko
ścioła papieŜe poczęli kłaść coraz większy nacisk na prawo naturalne jako powszechną i przyrodzonemu rozumowi
dost
ępną podstawę norm obowiązujących w małŜeństwie.
4
Katechizm Rzymski Soboru Trydenckiego, cz. II; rozdz. VIII; Leon XIII, encyk1. Arcanum, Acta L. XIII. 2 (1880), s. 26-
29; Pius XI, encykl. Divini Illius Magistri. A. A. S. 22 (1930), s. 58-61, encyk1. Casti connubii. A. A. S. 22 (1930}). s. 546-
546; Pius XII, przemówienie do włoskiego Zwi
ązku Lekarzy i Biologów im. św. Łukasza, Discorsi c Radiomessaggi di S. S.
Pio XII t. VI s. 191-192; przemówienie do Kongresu włoskiego katolickiego Zwi
ązku połoŜnych, A. A. S. 43 (1951). s. 853-
854; przemówienie do Kongresu Frontu Rodziny i Zwi
ązku Wielodzielnych MałŜeństw, A. A. S. 43 (1951). s. 857-859;
przemówienie do VI Kongresu mi
ędzynarodowego Związku Hemalologów, A. A. S. 50 (1958), s. 734-735; Jan XXIII,
encykl. Mater eI Magistra. A. A. S. 53 (1961), s. 446- 447; Kodeks Prawa Kanonicznego. Kan. 1067-1068, §1; 1076, § 1-2;
Sobór Watyka
ńslki II, konst. pastor. Gaudium et spes, § 47-52. A. A. S. 58 (1966) s. 1067-1074.
b
Termin „regulacja pocz
ęć.' jest przyjęty przez mora1istów polskich jako termin techniczny na wyraŜenie katolickiej
doktryny o etycznych zasadach normuj
ących całokształt procesu przekazywania Ŝycia ludzkiego. Nie ogranicza się zatem
wył
ącznie do momentu poczęcia, ale wyklucza wszelkie sztuczne ingerowanie w stan organów rozrodczych oraz zapewnia
wła
ściwy przebieg aktów Ŝycia seksualnego, jak i normalny rozwój płodu w łonie matki. .
5
Przemówienia Pawła VI: przemówienie do
Świętego Kolegium, A. A. S. 56 (1964). s. 588; przemówienie do papieskiej
komisji do spraw regulacji pocz
ęć; A. A. S. 57 (1965) s. 388; przemówienie do włoskiego Stowarzyszenia Ginekologów, A.
A. S. 58 (1966), s. 1168.
dostarczyli Nam liczni Nasi Bracia w episkopacie, umo
Ŝliwiły Nam lepsze rozeznanie wszystkich
aspektów tej zło
Ŝonej kwestii
a
. Im te
Ŝ wszystkim wyraŜamy za to Naszą Ŝywą wdzięczność.
Odpowied
ź Nauczycielskiego Urzędu Kościoła
6. Jednak
Ŝe wnioski, do których doszła Komisja, nie mogły być uznane przez Nas za pewne i
definitywne, ani te
Ŝ nie mogły zwolnić nas z osobistego obowiązku rozwaŜania tego doniosłego
problemu
b
. Stało si
ę tak między innymi z tego równieŜ powodu, Ŝe w łonie Komisji nie osiągnięto pełnej
zgody co do proponowanych zasad moralnych: szczególnie za
ś dlatego, Ŝe przedłoŜono pewne środki i
metody rozwi
ązywania zagadnienia, niezgodne z moralną nauką o małŜeństwie, głoszoną z niezmienną
stanowczo
ścią przez Nauczycielski Urząd Kościoła
c
.
Dlatego to, po dokładnym przestudiowaniu przedło
Ŝonej Nam dokumentacji, po bardzo starannym
przemy
śleniu i rozwaŜeniu zagadnienia, po gorących modlitwach zanoszonych do Boga, mocą
powierzonego Nam przez Chrystusa mandatu, uwa
Ŝamy obecnie za stosowne dać odpowiedź na te
wa
Ŝne pytania.
II
ZASADY DOKTRYNALNE
Integralna wizja człowieka
7. Problem przekazywania
Ŝycia, podobnie jak kaŜdy inny problem dotyczący Ŝycia ludzkiego, powinien
by
ć tak rozpatrywany, aby - poza aspektami cząstkowymi, naleŜącymi do porządku biologicznego,
psychologicznego, demograficznego czy socjologicznego - uwzgl
ędniał całego człowieka i całe jego po-
wołanie, obejmuj
ące nie tylko porządek naturalny i doczesny, ale równieŜ nadprzyrodzony i wieczny
d
.
Z uwagi na to,
Ŝe wielu obrońców sztucznych metod ograniczania liczby potomstwa odwołuje się do
wymogów miło
ści małŜeńskiej, czy teŜ odpowiedzialnego rodzicielstwa, konieczną jest rzeczą jasno
a
Wkład episkopatu katolickiego w przygotowanie Encykliki, o którym Paweł VI z wdzi
ęcznością wspomina, jest tylko
przedłu
Ŝeniem jego stałego uczestnictwa w zwyczajnym nauczaniu Kościoła na temat zasad moralności małŜeńskiej. Biskupi
bowiem całego
świata od dawna, w róŜnych formach, głównie jednak ze pośrednictwem listów pasterskich, wypowiadali się
w tej sprawie, jednomy
ślnie potępiając antykoncepcję. Pewne wyłomy w tym froncie zaznaczyły się tylko w niektórych
krajach i to dopiero w ostatnich czasach. Pomijaj
ąc jednak wspomniane tu fakty ogólna postawa katolickiego episkopatu na
całym
świecie dostarcza dodatkowego dowodu, Ŝe nauka encykliki Humanae vitae nie jest ani nowa w Kościele, ani tym
bardziej nauk
ą samych tylko papieŜy, ale stanowi element powszechnej świadomości moralnej Kościoła.
b
Papie
Ŝ z naciskiem podkreśla, Ŝe powołana przez jego Poprzednika komisja miała do spełnienia zadania wyłącznie
usługowe. O pracy tej komisji patrz Wprowadzenie s. 7-10. Zdecydowane uwypuklenie przez Pawła VI doktrynalnej
nadrz
ędności Magisterium Ecclesiae w porównaniu z rolą i kompetencjami zarówno komisji, jak i innych ośrodków
badawczej my
śli teologicznej (uniwersytety katolickie, teologowie) pozostają w jaskrawej sprzeczności z tymi tendencjami w
teologii zachodniej, które teologom usiłuj
ą przypisać funkcję „nauczycieli Urzędu Nauczycielskiego"' (magistri Magisterii)
c
Wida
ć stąd, Ŝe teologowie potrzebują nieodzownie doktrynalnego arbitraŜu ze strony Kościoła Nauczającego i Ŝe w
oderwaniu od niego nie s
ą zdolni jednoznacznie i zgodnie określić, jaki jest autentyczny sens dogmatycznej czy teŜ moralnej
nauki Ko
ścioła.
d
Zasady etyki mał
Ŝeńskiej wynikają nie tylko z naturalnego, ale takŜe z nadprzyrodzonego powołania człowieka. Dlatego
argumentacja, opieraj
ąca się na elementach biologii, psychologii, zagadnień populacyjnych czy socjologicznych jest
niewystarczaj
ąca.
okre
ślać i naświetlić te dwa zasadnicze elementy Ŝycia małŜeńskiego
e
. Zamierzamy to uczyni
ć,
przypominaj
ąc zwłaszcza niedawny. wysoce kompetentny wykład na ten temat II Soboru
Watyka
ńskiego w Konstytucji pastoralnej „Gaudium et.Spes"
a
.
Miło
ść małŜeńska
8. Miło
ść małŜeńska najlepiej objawia nam swą prawdziwą naturę i godność dopiero wtedy, gdy.
rozwa
Ŝamy, Ŝe początek swój czerpie ona - jakby z najwyŜszego źródła z Boga, który „jest Miłością"
6
i
„Ojcem, od którego bierze nazw
ę wszelki ród na niebie i na ziemi"
7
.
Mał
Ŝeństwo bowiem nie jest wynikiem jakiegoś przypadku lub owocem ewolucji ślepych sił przyrody:
Bóg Stwórca ustanowił je m
ądrze i opatrznościowo w tym celu, aby urzeczywistniać w ludziach swój
plan miło
ści
b
. Dlatego mał
Ŝonkowie poprzez wzajemne oddanie się sobie, im tylko właściwe i
wył
ączne
c
, d
ąŜą do takiej wspólnoty osób, aby doskonaląc się w niej wzajemnie, współpracować
równocze
śnie z Bogiem w wydawaniu na świat i wychowywaniu nowych ludzi
d
. Dla ochrzczonych za
ś
mał
Ŝeństwo nabiera godności sakramentalnego znaku łaski, poniewaŜ wyraŜa związek Chrystusa z
Ko
ściołem.
Jej cechy charakterystyczne
9. Gdy si
ę te sprawy widzi we właściwym świetle, stają się oczywiste charakterystyczne cechy i wymogi
miło
ści małŜeńskiej. Ich właściwe zrozumienie jest rzeczą najwyŜszej wagi. Jest to przede wszystkim
miło
ść na wskroś l u d z k a, a więc zarazem zmysłowa i duchowa. ToteŜ nie chodzi tu tylko o zwykły
impuls pop
ędu lub uczuć, ale takŜe, a nawet przede wszystkim, o akt wolnej woli, zmierzający do tego,
aby miło
ść ta w radościach i trudach codziennego Ŝycia nie tylko trwała, lecz jeszcze wzrastała, tak
a
Ŝeby małŜonkowie stawali się niejako jednym sercem i jedną duszą, i razem osiągali swą ludzką
doskonało
ść
d
.
Chodzi nast
ępnie o miłość p e ł n ą, to znaczy o tę szczególną formę przyjaźni osób, poprzez którą
mał
Ŝonkowie wielkodusznie dzielą między sobą wszystko, bez niesprawiedliwych wyjątków i
egoistycznych rachub, Kto prawdziwie kocha swego współmał
Ŝonka, nie kocha go tylko ze względu na
to, co od niego otrzymuje, ale dla niego samego, szcz
ęśliwy, Ŝe moŜe go wzbogacić darem
e
Dokładniejsze omówienie zawartej w encyklice nauki o miło
ści w małŜeństwie i odpowiedzialności za rodzenie i
wychowanie dzieci. Patrz Wprowadzenie s. 14-17.
a
Uprzedzaj
ąc łatwe do przewidzenia zarzuty, jakoby. encyklika była krokiem wstecz w stosunku do nauki soboru, papieŜ
odwołuje si
ę wprost do niej. Encyklika jest naprawdę wyjaśnieniem i kontynuacją nauki Soboru Watykańskiego II w tym
przedmiocie.
Ściślej patrz Wprowadzenie s. 20-21; 34.
6
1 J 4, 8.
7
Ef 3, 15.
b
Mał
Ŝeństwo jest instytucją BoŜą, a zatem prawa, które nim rządzą pochodzą od Boga, a nie od ludzkiej woli. Dlatego częsty
zarzut:
Ŝe małŜonkowie lepiej wiedzą co jest dla nich dobre, niŜ teolodzy, którzy nie Ŝyją w małŜeństwie, jest bezpodstawny,
bo nie chodzi tu o do
świadczenie Ŝycia małŜeńskiego tylko o głoszenie prawa Boskiego.
c
patrz Wprowadzenie s. 21.
d
Istota mał
Ŝeństwa określona jest jako płodne zjednoczenie osób współpracujących w miłości z BoŜym dziełem stwórczym.
Patrz bli
Ŝej Wprowadzenie s. 14-17 i 21.
d
Miło
ść jest ludzka, bo jest jednocześnie duchowa i zmysłowa. Będąc duchową musi być pełna, a zatem bezinteresowna,
musi by
ć równieŜ wierna i wyłączna. PapieŜ przeciwstawia rozumowy i wolny akt miłości czysto zmysłowemu przeŜywaniu
miło
ści, Niektórzy zwolennicy antykoncepcji widzą w przeŜyciu miłości normę moralną stosunku płciowego. Analiza
przymiotów miło
ści małŜeńskiej wskazuje na prymat elementów moralno-duchowych nad interesownością i zmysłowością.
z samego siebie
a
.
Prócz tego miło
ść małŜeńska' jest w i e r n a i w y ł ą c z n a aŜ do końca Ŝycia: to znaczy jest taka, jak ją
rozumieli mał
Ŝonkowie w tym dniu, w którym, wolni i w pełni świadomi, wiązali się węzłem
mał
Ŝeńskim.
Cho
ćby ta wierność małŜeńska napotykała niekiedy na trudności, to jednak nikomu nie wolno uwaŜać
jej za niemo
Ŝliwą
b
: wr
ęcz przeciwnie, jest zawsze szlachetna i pełna zasług. Przykłady tak licznych w
ci
ągu wieków małŜonków dowodzą nie tylko tego, Ŝe wierność jest zgodna z naturą małŜeństwa, lecz
ponadto,
Ŝe stanowi ona niejako źródło, z którego płynie głębokie i trwałe szczęście.
Jest to wreszcie miło
ść p ł o d n a, która nie wyczerpuje się we wspólnocie małŜonków, ale zmierza
równie
Ŝ ku swemu przedłuŜeniu i wzbudzeniu nowego Ŝycia
c
. „Mał
Ŝeństwo i miłość małŜeńska z natury
swej skierowane s
ą ku płodzeniu i wychowywaniu potomstwa. Dzieci są teŜ najcenniejszym darem
mał
Ŝeństwa i samym rodzicom przynoszą najwięcej dobra"
8
.
Odpowiedzialne rodzicielstwo
10. Z tych to powodów miło
ść małŜonków domaga się od nich, aby poznali naleŜycie swoje zadania w
dziedzinie odpowiedzialnego rodzicielstwa. Poniewa
Ŝ dziś słusznie kładzie się na nie tak wielki nacisk,
dlatego musi ono by
ć naleŜycie rozumiane- Rozpatrzyć je przeto naleŜy pod róŜnymi. ściśle ze sobą
powi
ązanymi i słusznymi aspektami.
Bior
ąc najpierw pod uwagę procesy biologiczne, odpowiedzialne rodzicielstwo oznacza znajomość i
poszanowanie wła
ściwych im funkcji: rozum człowieka bowiem odkrywa w zdolności dawania Ŝycia
prawa biologiczne, które s
ą częścią osoby ludzkiej
d
9
.
Nast
ępnie, gdy chodzi o wrodzone popędy i uczucia, to odpowiedzialne rodzicielstwo oznacza
konieczno
ść opanowania ich przez rozum i wolę
e
.
Je
Ŝeli zaś z kolei uwzględnimy warunki fizyczne, ekonomiczne, psychologiczne i społeczne, naleŜy
uzna
ć, Ŝe ci małŜonkowie realizują odpowiedzialne rodzicielstwo, którzy kierując się roztropnym
a
) Jak wy
Ŝej: miłość prawdziwa jest przede wszystkim darem z siebie bogacącym współmałŜonka, a nie tylko przeŜyciem
bogac
ącym tego. kto przeŜywa. Nie wolno osoby uŜywać jako środka do swoich celów
b
Mit niemo
Ŝliwości opanowania popędu u męŜczyzny neguje moŜliwość wierności małŜeńskiej, bo w wypadkach gdzie
stosunek jest w ogóle niemo
Ŝliwy (poród, wyjazd dłuŜszy z domu, choroba Ŝony itd.) męŜczyzna musiałby łamać wierność
mał
Ŝeńską.
c
Płodno
ść w najszerszym znaczeniu nie jest elementem zewnętrznym, sztucznie dodanym do miłości w ogóle, a miłości
mał
Ŝeńskiej w szczególności, lecz wyraŜa jej właściwą istotę. Miłość pragnąca się jak gdyby przedłuŜyć w potomstwie
znajduje swoje najgł
ębsze podłoŜe w Bogu, który nie tylko jest Miłością, ale i Ojcem, czyli źródłem wszelkiego Ŝycia. Patrz
n. 8.
8
Gaudium et spes, n. 50. A. A. S. 58 (1966) s. 1070-1072.
d
Papie
Ŝ odpowiada na zarzut biologizmu stawiany tradycyjnej nauce Kościoła. Człowiek odnajduje w prawach
biologicznych własnego ciała dar Bo
Ŝy, moŜność przekazywania Ŝycia, która go czyni współpracownikiem stwórczego
działania Bo
Ŝego. Ta moc przekazywania Ŝycia naleŜy do ludzkiej osoby, jest jej bogactwem i nie moŜe być unicestwiona
bez kaleczenia ludzkiej osoby.
9
św. Tomasz. S. Theol. I-II, q 94, a. 2.
e
Poddanie uczu
ć i popędów kierownictwu rozumu i woli jest cnotą. Niszczenie ich byłoby manicheizmem. Manichejczycy
widzieli w materii, a zatem i w
Ŝyciu małŜeńskim zło. Chrześcijaństwo doceniając wartość stworzonej przez Boga materii i
Ŝycia małŜeńskiego wymaga podporządkowania się strony materialnej duchowi.
namysłem i wielkoduszno
ścią, decydują się na przyjęcie liczniejszego potomstwa, albo teŜ, dla waŜnych
przyczyn i. przy poszanowaniu nakazów moralnych, postanawiaj
ą okresowo lub nawet na czas
nieograniczony, unika
ć zrodzenia dalszego dziecka
a
.
Co wi
ęcej, odpowiedzialne rodzicielstwo, o którym teraz mówimy, w szczególniejszy sposób wiąŜe się z
inn
ą, i to bardzo głęboką ideą naleŜącą do obiektywnego porządku moralnego, ustanowionego przez
Boga, którego to porz
ądku prawdziwym tłumaczem jest prawe sumienie
b
.
Dlatego do zada
ń odpowiedzialnego rodzicielstwa naleŜy, aby małŜonkowie uznali swe obowiązki
wobec Boga, wobec siebie samych, rodziny i społecze
ństwa, przy naleŜytym zachowaniu porządku
rzeczy i hierarchii warto
ści.
Konsekwentnie, w pełnieniu obowi
ązku przekazywania Ŝycia nie mogą oni postępować dowolnie, tak,
jak gdyby wolno im było na własn
ą rękę i w sposób niezaleŜny określać poprawne moralnie metody
post
ępowania: przeciwnie, są oni zobowiązani dostosować swoje postępowanie do planu Boga-Stwórcy,
wyra
Ŝonego, z jednej strony w samej naturze małŜeństwa oraz w j ego aktach, a z drugiej - określonego
w stałym nauczaniu Ko
ścioła
c
10
.
Wewn
ętrzny ład stosunku małŜeńskiego
11. Stosunki, przez które mał
Ŝonkowie jednoczą- się w spos6b intymny i czysty, i przez które
przekazuje si
ę Ŝycie ludzkie, są - jak to przypomniał niedawno Sobór – „uczciwe i godne"
11
, Nie
przestaj
ą być moralnie poprawne, gdyby przewidywano, Ŝe z przyczyn zupełnie niezaleŜnych od woli
mał
Ŝonków będą niepłodne, poniewaŜ nie tracą swojego przeznaczenia do wyraŜania i umacniania
zespolenia mał
Ŝonków, wiadomo zresztą z doświadczenia, Ŝe nie kaŜde zbliŜenie małŜeńskie prowadzi
do zapocz
ątkowania nowego Ŝycia, Bóg bowiem tak mądrze ustalił naturalne prawa płodności i jej
okresy,
Ŝe juŜ same przez się wprowadzają one przerwy pomiędzy kolejnymi poczęciami, JednakŜe
Ko
ściół, wzywając ludzi da przestrzegania nakazów naturalnego prawa, które objaśnia swoją stałą
doktryn
ą, naucza, Ŝe konieczną jest rzeczą, aby kaŜdy akt małŜeński zachował swoje wewnętrzne
przeznaczenie do przekazywania
Ŝycia ludzkiego
d
12
.
a
Aluzja do warunków wyło
Ŝonych przez Piusa XII w przemówieniu do połoŜnych z 28. X. 1951 r. Wyraźnie mówi o tym
równie
Ŝ Sobór: „MałŜonkowie... mają wypełniać zadanie swoje w poczuciu ludzkiej i chrześcijańskiej odpowiedzialności
oraz z szacunkiem pełnym uległo
ści wobec Boga: zgodną radą i wspólnym wysiłkiem wyrobią sobie słuszny pogląd w tej
sprawie, uwzgl
ędniając zarówno swoje własne dobro, jak i dobro. dzieci, czy to juŜ urodzonych, czy przewidywanych i
rozeznaj
ą teŜ warunki czasu oraz sytuacji Ŝyciowej, tak materialnej jak duchowej, a w końcu licząc się z dobrem wspólnoty
rodzinnej, społecze
ństwa i samego Kościoła”(KDK 50). Pogląd ten winni małŜonkowie ustalić ostatecznie wobec Boga
b
Gdy Papie
Ŝ opiera zasady etyki małŜeńskiej na prawie BoŜym naturalnym, to właśnie ma na myśli ten porządek moralny,
obiektywny.
c
Papie
Ŝ potępia rozpowszechniane zdanie jakoby małŜonkowie mogli, nie licząc się z jasno nakreśloną przez Kościół
interpretacj
ą prawa BoŜego, decydować w swym sumieniu co im wolno a co nie.
10
Gaudium et spes, n, 50 i 51, A. A. S, 58 (1966) s. 1070-1073,
11
Gaudium et spes, n. 49, A. A. S, 58 (1966) s, 1070.
d
Przyczyny niepłodno
ści stosunku nie mogą być z a l e i n e od człowieka. Nie chodzi więc o skutek aktu, czyli o
faktyczne powstanie nowego
Ŝycia. chodzi o jego strukturę, jako płciowego aktu człowieka. Poszanowanie wewnętrznej
struktury stosunku domaga si
ę zatem, by stosunek wyraŜał postawę szacunku do człowieka i uwzględniał jego prawa (patrz n.
13), oraz by zachowanie płciowego charakteru stosunku stanowiło wyraz szacunku dla przedmiotowego, zamierzonego przez
Boga ładu, tkwi
ącego w ciele osoby ludzkiej i jego działaniu, Patrz Wprowadzenie, s. 21-23,
12
Pius XI, encykl. Casti connubii, A, A. S. 22 (1930), s. 560; Pius XII, przemówienie do Kongresu włoskiego katolickiego
Zwi
ązku PołoŜnych, A. A. S. 43 (1951). s. 843.
Nierozerwalno
ść podwójnej funkcji znaku w zbliŜeniu małŜeńskim
12. Nauka ta, wielokrotnie przez Nauczycielski Urz
ąd Kościoła podana wiernym, ma swoją podstawę w
ustanowionym przez Boga nierozerwalnym zwi
ązku - którego człowiekowi nie wolno samowolnie
zrywa
ć - między dwojakim znaczeniem tkwiącym w stosunku małŜeńskim: między oznaczaniem
jedno
ści i oznaczaniem rodzicielstwa
a
.
Albowiem stosunek mał
Ŝeński z najgłębszej swojej istoty, łącząc najściślejszą więzią męŜa i Ŝonę,
jednocze
śnie czyni ich zdolnymi do zrodzenia nowego Ŝycia, zgodnie z prawami zawartymi w samej
naturze m
ęŜczyzny i kobiety, JeŜeli zatem zastaną zachowane te dwa istotne elementy stosunku
mał
Ŝeńskiego, a więc oznaczanie jedności i rodzicielstwa, to wtedy zatrzymuje on w pełni swoje
znaczenie wzajemnej i prawdziwej miło
ści oraz swoje odniesienie do bardzo wzniosłego zadania, do
którego człowiek zostaje powołany - mianowicie da rodzicielstwa
b
.
S
ądzimy, Ŝe ludzie naszej epoki są szczególnie przygotowani do zrozumienia, jak bardzo ta nauka jest
zgodna z ludzkim rozumem
c
.
Wierno
ść wobec planu BoŜego
13. Słusznie zwraca si
ę uwagę na to, Ŝe współŜycie płciowe narzucone współmałŜonkowi bez liczenia.
si
ę z jego stanem oraz z jego .uzasadnionymi Ŝyczeniami nie jest prawdziwym aktem miłości i dlatego
sprzeciwia si
ę temu, czego słusznie domaga się ład moralny we wzajemnej więzi między małŜonkami
d
.
Podobnie, je
Ŝeli się sprawę dobrze rozwaŜy, trzeba przyznać, Ŝe taki akt wzajemnej miłości dokonany z
uszczerbkiem dla zdolno
ści przekazywania Ŝycia - którą Bóg-Stwórca wszechrzeczy związał z tym
aktem specjalnymi prawami - pozostaje w sprzeczno
ści zarówno z planem BoŜym, według którego mał-
Ŝeństwo zostało ustanowione, jak i z wolą Pierwszego Twórcy ludzkiego Ŝycia. JeŜeli więc ktoś korzysta
z daru Bo
Ŝego pozbawiając go, choćby tylko częściowo, właściwego mu znaczenia i celowości działa
wbrew naturze tak m
ęŜczyzny jak i kobiety, a takŜe wbrew głębokiemu ich zespoleniu
e
. I wła
śnie
dlatego sprzeciwia si
ę teŜ planowi Boga i J ego świętej woli. Kto natomiast korzysta z daru miłości
mał
Ŝeńskiej z poszanowaniem praw przekazywania Ŝycia, ten uznaje, Ŝe nie jest panem źródeł Ŝycia, ale
raczej sług
ą planu ustalonego przez Stwórcę
f
. Jak bowiem człowiek, ogólnie bior
ąc, nie posiada
a
Rozpatrywany jest tu stosunek mał
Ŝeński jako moralny akt ludzki: świadomy i wolny, Jest on cielesnym sposobem
wyra
Ŝania tego, co małŜonków ze sobą łączy, świadomości ich powołania rodzicielskiego i zaleŜności od Boga. – Znaczenie:
significatio -
śmiałe wyjście naprzód w oparciu o soborową teologię miłości małŜeńskiej Zamierzona przez Boga struktura
stosunku seksualnego jest tworzywem zobowi
ązującym małŜonków do wyraŜenia w nim określonych postaw wobec
warto
ści jakimi są: miłość i Ŝycie. Patrz Wprowadzenie s 21-22.
b
śycie małŜeńskie i rodzicielstwo są powołaniem .szczególnie głęboko łączącym człowieka z Bogiem Stwórcą, Patrz
Wprowadzenie s. 17-18.
c
Refleksja nad tymi zagadnieniami jest konieczna. Chodzi o zrozumienie,
Ŝe prawo moralne w odniesieniu do praw Ŝycia
płciowego istotnie stoi na stra
Ŝy prawdziwego dobra człowieka Patrz n. 18 i 20,
d
Bardzo wa
Ŝne przypomnienie: wynika to z zasady „znaczenia", stosunku płciowego które powinien człowiek zaakceptować.
Nie mo
Ŝna odłączyć ani funkcji rodzicielskiej od miłości, ani miłości od płciowego charakteru stosunku.
e
Plan Boga i Jego wola s
ą zatem skierowane ku dobru człowieka.
f
Konieczna jest stała
świadomość zaleŜności. od Boga-Stwórcy i wejście w Jego BoŜy zamysł, do uczestnictwa w którym
nieograniczonej władzy nad swoim ciałem, tak równie
Ŝ i to w zgoła szczególniejszy sposób - nie ma on
jej nad zdolno
ścią rozrodczą poniewaŜ z natury swojej odnosi się ona do przekazywania Ŝycia
ludzkiego, którego pocz
ątkiem jest sam Bóg. „śycie ludzkie jak to przypomniał Nasz Poprzednik śp. Jan
XXIII - winni wszyscy uwa
Ŝać za rzecz świętą, poniewaŜ od samego początku zakłada ono działanie
Boga-Stwórcy"
13
.
Niedopuszczalne sposoby ograniczania ilo
ści potomstwa
14. W oparciu o te podstawowe zasady ludzkiej i chrze
ścijańskiej nauki o małŜeństwie czujemy się w
obowi
ązku raz jeszcze oświadczyć, Ŝe naleŜy bezwarunkowo odrzucić jako moralnie niedopuszczalny
sposób ograniczania ila
ści potomstwa bezpośrednie. naruszacie rozpoczętego juŜ procesu Ŝycia, a
zwłaszcza bezpo
średnie przerywanie ciąŜy, choćby dokonywane ze względów leczniczych
14
.
Podobnie - jak to ju
Ŝ Nauczycielski Urząd Kościoła wielokrotnie oświadczył - odrzucić naleŜy
bezpo
średnie obezpłodnienie
a
czy to stałe czy czasowe, zarówno m
ęŜczyzny jak i kobiety
15
.
Odrzuci
ć równieŜ naleŜy wszelkie działanie, które - bądź to w przewidywaniu zbliŜenia małŜeńskiego
b
,
b
ądź podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków -miałoby za cel uniemoŜliwienie
pocz
ęcia lub stanowiło środek prowadzący do tego celu
c
16
.
Nie mo
Ŝna teŜ dla usprawiedliwienia stosunków małŜeńskich z rozmysłu pozbawionych płodności
odwoływa
ć się do następujących, rzekomo przekonywujących racji: Ŝe mianowicie z dwojga złego
nale
Ŝy wybierać to, które wydaje się mniejsze: albo, Ŝe takie stosunki płciowe tworzą pewną całość ze
stosunkami płodnymi, które je poprzedziły lub po nich nast
ąpią, tak, Ŝe przejmują od nich tę samą
nas powołuje.
13
Jan XXIII, en cykl. Mater et Magistra, A, A, S. 53 (1961) s. 447
14
Katechizm Rzymski S. Trydenckiego cz. 2. r 8; Pius XI, encyki. Casti connubii, A. A, S. 22 (1930) s, 562-564; Pius XII
przemówienie do Włoskiego Zwi
ązku Lekarzy i Biologów im. św. Łukasza: Discorsi e Radiomessaggi di S. S. Pio XII, VI s,
191-192; przemówienie do Kongresu włoskiego .katolickiego Zwi
ązku PołoŜnych: A. A. S. 43 (1951), s. 842-843;
przemówienie do Frontu Rodziny i Zwi
ązku Wielodzietnych MałŜeństw: A. A. S. 43 (1951), s, 857-859; Jan XXIII. encykl,
Pacem in Terris: A. A, S, 55 (1963) s. 259-260; Gaudium et spes. n 51: A. A. S. 58 (1966) s. 1072.
a
Papie
Ŝ ma na myśli interwencję, która polega bądź na czasowym bądź na trwałym pozbawieniu płodności człowieka za
pomoc
ą zabiegów lub środków chemicznych.
15
Pius XI encykl, Casti connubii: A. A. S, 22 (1930) s. 565: Dekret
ŚW, Officium z dnia.22 lutego 1940: A. A. S. 32 (1940)
s. 73; Pius XII, przemówienie do kongresu włoskiego katolickiego Zwi
ązku PołoŜnych: A. A. s. 43 (1951) s. 843-844;
przemówienie do VII Kongresu mi
ędzynarodowego Związku Hematologów. A. A. S. 50 (1958) s. 734-735.
b
To okre
ślenie rozszerza potępienie na wszystkie metody antykoncepcyjne, nawet te, które nie naruszają cielesnej struktury
stosunku mał
Ŝeńskiego. NaleŜy zatem stosunek płciowy rozpatrywać integralnie: jako czyn osoby ludzkiej. a nie tylko jako
pewn
ą czynność w porządku biologicznym. Nie tylko naruszenie jego struktury cielesnej, ale nieład wewnętrzny wyraŜający
si
ę w .czynnym postawieniu przeszkód zapłodnieniu, jakiegokolwiek by one były rodzaju sprawia, Ŝe człowiek czynem tym
kłamie sobie i Bogu.
c
Zestawienie w równym rz
ędzie postępowania antykoncepcyjnego z przerwaniem ciąŜy i obezpłodnieniem świadczy o tym.
Ŝe jest to równieŜ cięŜkie pogwałcenie porządku moralnego.
16
Katechizm Rzymski S. Trydenckiego cz. 2 r. 8; Pius XI encykl. Casti connubii: A. A. S, 22 (1930) s. 559-561; Pius XII,
przemówienie do kongresu włoskiego katolickiego Zwi
ązku PołoŜnych: A; A. S. 43 (1951) s. 843: przemówienie do VII
kongresu mi
ędzynarodowego Związku Hematologów. A. A. S. 50 (1958) s. 734-735; Jan XXIII, encykl. Mater et Magistra:
A. A. S 53 (1961) s. 447.
warto
ść moralną. W rzeczywistości bowiem chociaŜ wolno niekiedy tolerować mniejsze zło moralne dla
unikni
ęcia jakiegoś zła większego lub dla osiągnięcia większego dobra
17
, to jednak nigdy nie wolno,
nawet dla najpowa
Ŝniejszych przyczyn, czynić zła, aby wynikło z niego dobra
18
. Innymi słowy nie
wolno wzi
ąć za przedmiot aktu woli tego, co ze swej istoty narusza ład moralny - a co tym samym
nale
Ŝy uznać za niegodne człowieka - nawet w wypadku, jeśli zastaje ta dokonane w zamiarze
zachowania lub pomno
Ŝenia dóbr poszczególnych ludzi, rodzin czy społeczeństwa. Błądziłby zatem
całkowicie ten, kto by mniemał,
Ŝe płodne stosunki płciowe całego Ŝycia małŜeńskiego mogą
usprawiedliwi
ć stosunek małŜeński z rozmysłu obezpłodniony i dlatego z istoty swej moralnie zły
a
,
Moralna dopuszczalno
ść stosowania środków leczniczych
15. Ko
ściół natomiast uwaŜa za moralnie dopuszczalne stosowanie środków leczniczych niezbędnych da
leczenia chorób, cho
ćby wynikać stąd miała przeszkoda, nawet przewidywana, dla prokreacji, byleby ta
przeszkoda nie była. z jakich
ś motywów bezpośrednio zamierzona
b
19
.
Moralna dopuszczalno
ść korzystania z okresów niepłodności
16. Temu nauczaniu Ko
ścioła na temat moralnego postępowania w Ŝyciu małŜeńskim przeciwstawiają
dzi
ś niektórzy jak to juŜ wyŜej zaznaczaliśmy (w p. 3) - twierdzenie, iŜ rozum ludzki ma prawo i zadanie
opanowywa
ć siły, jakich mu dostarcza nierozumna natura i skierowywać je ku celom odpowiadającym
dobru człowieka
c
. St
ąd niektórzy stawiają pytanie, czy w danym wypadku, z uwagi na tyle róŜnych
okoliczno
ści, nie jest rzeczą zgodną z rozumem sztuczna kontrola urodzeń, jeŜeli osiąga się przez nią
wi
ększy spokój i zgodę rodzinną, oraz stwarza lepsze warunki do wychowywania dzieci juŜ urodzonych.
W odpowiedzi na to pytanie trzeba stwierdzi
ć z całą jasnością: Kościół nie da się nikomu prześcignąć w
chwaleniu i zalecaniu korzystania z rozumu w działaniu, co człowieka jako rozumne stworzenie tak
ściśle zespala z jego Stwórcą. Stwierdza wszakŜe jednocześnie, Ŝe winno się to dokonywać z
poszanowaniem ustalonego przez Boga porz
ądku.
Je
śli więc istnieją słuszne powody dla wprowadzenia przerw między kolejnymi urodzeniami dzieci,
wynikaj
ące bądź z warunków fizycznych czy psychicznych małŜonków, bądź z okoliczności
zewn
ętrznych, Kościół naucza, Ŝe wolno wówczas małŜonkom uwzględniać naturalną cykliczność
wła
ściwą funkcjom rozrodczym i podejmować stosunki małŜeńskie tylko w okresach niepłodności,
reguluj
ąc w ten sposób ilość poczęć, bez łamania zasad moralnych, które dopiero co wyłoŜyliśmy
a
20
.
17
Pius XII, przemówienie do Kongresu włoskiego katolickiego Zwi
ązku Prawników. A. A. S. 45 (1953), s. 798-799.
18
Rz. 3. 8.
a
T
ę hipotezę teologiczną omówiono we wprowadzeniu, patrz s, 23-24.
b
Np. kastracja w przebiegu raka sutki u kobiet, lub raka stercza u m
ęŜczyzn, stosowanie środków hormonalnych w leczeniu
chorób układu rodnego. Doustne
środki wstrzymujące jajeczkowanie, stosowane obecnie w ceł ach antykoncepcyjnych
zostały wprowadzone do lecznictwa w celu leczenia niepłodno
ści kobiet. Wstrzymanie jajeczkowania przez kilka miesięcy
powoduje w układzie rodnym zmiany sprzyjaj
ące w następstwie zapoczątkowaniu ciąŜy. Talk samo dopuszcza1ne moralnie
byłoby stosowanie tych
środków w celu regulacji cyklu płciowego.
19
Pius XII, przemówienie do XXVI Kongresu włoskiego Towarzystwa Urologów, A. A. S.45 (1953), s. 674--675;
przemówienie do VII Kongresu mi
ędzynarodowego Związku Hematologów, A. A. S. 50 (1958), s. 734-735.
c
Trzeba zawsze mie
ć na uwadze, Ŝe ciało ludzkie jest częścią substancjalną osoby ludzkiej i Ŝe nie moŜna go traktować na
równi z otaczaj
ącą człowieka przyrodą, JuŜ wyŜej (n. 13) papieŜ mówi o tym, Ŝe człowiek nie ma nieograniczonej władzy
nad swoim ciałem, ani tym bardziej nad zdolno
ścią rozrodczą.
a
Uj
ęcie tego zagadnienia ze stanowiska medycyny zostało zamieszczone we Wprowadzeniu, Patrz s, 25-17.
Ko
ściół jest zgodny z samym sobą i ze swoją nauką zarówno wtedy, gdy uznaje za dozwolone
uwzgl
ędnianie przez małŜonków okresów niepłodności, jak i wtedy, gdy potępia, jako zawsze
zabronione, stosowanie
środków bezpośrednio zapobiegających poczęciu, choćby nawet ten ostatni
sposób post
ępowania usprawiedliwiano racjami, które mogłyby się wydawać uczciwe i powaŜne, W
rzeczywisto
ści między tymi dworna sposobami postępowania zachodzi istotna róŜnica
b
, W pierwszym
wypadku mał
Ŝonkowie w sposób prawidłowy korzystają z pewnej właściwości danej im przez naturę, W
drugim: za
ś, stawiają oni przeszkodę naturalnemu przebiegowi procesów związanych z przekazywaniem
Ŝycia. Jest prawdą, Ŝe w obydwu wypadkach małŜonkowie przy obopólnej i wyraźnej zgodzie chcą dla
słusznych powodów unikn
ąć przekazywania Ŝycia i chcą mieć pewność, Ŝe dziecko nie zostanie poczęte.
Jednak
Ŝe trzeba równocześnie przyznać, Ŝe tylko w pierwszym wypadku małŜonkowie umieją
zrezygnowa
ć ze współŜycia w okresach płodności (ilekroć ze słusznych powodów przekazywanie Ŝycia
nie jest po
Ŝądane): podejmują zaś współŜycie małŜeńskie w okresach niepłodności po to, aby świadczyć
sobie wzajemn
ą miłość i dochować przyrzeczonej wzajemnej wierności. Postępując w ten sposób dają
oni
świadectwo .prawdziwie i w pełni uczciwej miłości.
Powa
Ŝne następstwa sztucznej regulacji urodzeń
17. Uczciwi mog
ą nabrać jeszcze mocniejszego przekonania o tym, jak bardzo uzasadniona jest nauka,
któr
ą Kościół w tej dziedzinie głosi jeśli zwrócą uwagę na następstwa, do jakich prowadzi przyjęcie
środków i metod sztucznego ograniczania urodzeń
c
. Niech uprzytomni
ą sobie przede wszystkim,. jak
bardzo tego rodzaju post
ępowanie otwiera szeroką i łatwą drogę zarówno niewierności małŜeńskiej jak i
ogólnemu upadkowi obyczajów. Nie trzeba te
Ŝ długiego doświadczenia, by zdać sobie sprawę ze
słabo
ści ludzkiej i zrozumieć, Ŝe ludzi zwłaszcza młodych, tak bardzo podatnych na wpływ namiętności
- potrzeba raczej pobudza
ć do zachowania prawa moralnego, a przeto wprost niegodziwością jest
ułatwia
ć im samo naruszanie tego prawa. NaleŜy równieŜ obawiać się i tego; Ŝe męŜczyźni,
przyzwyczaiwszy si
ę do stosowania praktyk antykoncepcyjnych, zatracą szacunek dla kobiet i
lekcewa
Ŝąc ich psychofizyczną równowagę sprowadzą je do roli narzędzia, . słuŜącego zaspokojeniu
swojej egoistycznej
Ŝądzy, a w konsekwencji przestaną je uwaŜać za godne szacunku i miłości
towarzyszki
Ŝycia
d
.
Trzeba wreszcie pilnie rozwa
Ŝyć i to, jak bardzo niebezpieczne moŜliwości przyznałoby się w ten
sposób kierownikom pa
ństw, nie troszczącym się o prawa moralne
e
. Któ
Ŝ mógłby wtedy obwinić
władz
ę państwową o stosowanie w skali całego społeczeństwa takich rozwiązań, które przyznano by
mał
Ŝonkom jako godziwe w rozwiązywaniu problemów występujących w poszczególnych rodzinach?
Któ
Ŝ zabroniłby rządcom państw propagować metody antykoncepcyjne, jeśli. uznaliby je za
skuteczniejsze: co wi
ęcej, nawet nakazywać ich stosowanie członkom społeczeństwa, ilekroć uwaŜaliby
to za konieczne, W ten sposób doszło by do tego,
Ŝe ludzie pragnący uniknąć trudności związanych z
20
Pius XII, przemówienie do Kongresu włoskiego katolickiego Zwi
ązku PołoŜnych: A. A. S. 43 (1951), s. 846.
b
Problem ró
Ŝnicy etycznej między tymi dwoma sposobami planowania rodziny został szczegółowo przedstawiony we
Wprowadzeniu. Patrz s. 27-28.
c
Argumentacja opiera si
ę na związku logicznym: przyjęcie pewnych metod musi prowadzić do przyjęcia logicznych racji,
oraz nast
ępstw. TakŜe moralnie ujemnych.
d
Jedynie integralne spojrzenie na miło
ść małŜeńską, jako wewnętrznie i istotnie związaną z funkcją rodzicielską, gwarantuje
wła
ściwe ustawienie stosunku męŜczyzny do kobiety,
e
Tu konsekwencje przyj
ęcia zasady antykoncepcji przybierają najgroźniejsze rozmiary.
przestrzeganiem prawa Bo
Ŝego wŜyciu indywidualnym, rodzinnym czy społecznym, pozwoliliby
władzy pa
ństwowej ingerować w najbardziej osobiste i intymne sprawy małŜonków,
Je
Ŝeli więc obowiązku przekazywania Ŝycia nie chce się pozostawić samowoli ludzkiej, trzeba
koniecznie uzna
ć pewne nieprzekraczalne granice władzy człowieka nad własnym ciałem i jego
naturalnymi funkcjami: granice, których nikt nie ma prawa przekroczy
ć: ani osoba prywatna, ani władza
publiczna
a
. Granice te zostały ustanowione wła
śnie ze względu na szacunek naleŜny ludzkiemu ciału
oraz jego naturalnym funkcjom, stosownie do zasad wy
Ŝej przypomnianych i zgadnie z naleŜytym
rozumieniem tzw. „zasady cało
ściowości", którą wyłoŜył Nasz. Poprzednik Pius XII
b
21
.
Ko
ściół obrońcą autentycznych wartości ludzkich
18, Z góry da si
ę przewidzieć, Ŝe nie wszyscy chyba łatwo przyjmą podaną naukę, skoro juŜ podniosło
si
ę tyle głosów, które korzystając z pomocy nowoczesnych środków propagandy sprzeciwiają się nauce
Ko
ścioła, Kościół wszakŜe nie dziwi się temu. Ŝe podobnie jak Boski jego ZałoŜyciel, postawiony jest
„na znak, któremu sprzeciwia
ć się będą"
22
. Nie zaniedba z tego powodu bynajmniej nało
Ŝonego Mu
obowi
ązku głoszenia z pokorą i stanowczością całego prawa moralnego, tak naturalnego jak
ewangelicznego.
Poniewa
Ŝ Kościół nie jest twórcą obydwu tych praw, dlatego teŜ nie moŜe być ich sędzią, lecz jedynie
stró
Ŝem i tłumaczem.
c
. Nie wolno mu wi
ęc nigdy ogłaszać za dozwolone tego, co w rzeczywistości jest
a
Oznacza to,
Ŝe istnieją normy obiektywne, nienaruszalne, absolutne (co dziś próbuje się podwaŜać) i Ŝe są to normy tak
konieczne,
Ŝe jakiekolwiek ustępstwo w tym względzie prowadzi do całkowitego przekreślenia dobra człowieka. Te normy
nie dozwalaj
ą człowiekowi wyrzec się tego kim jest.
b
„...Wniosek. który przed chwil
ą wyciągnęliśmy, wywodzi się z otrzymanego przez człowieka od Boga prawa
rozporz
ądzania swoim własnym ciałem, zgodnie z zasadą całościowości, która odnosi się równieŜ do tego wypadku. Na mocy
tej zasady poszczególne narz
ądy są podporządkowane ciału jako całości i w wypadku gdy zachodzi konflikt (interesów) są
podporz
ądkowane całości ciała, Co za tym idzie, temu, kto otrzymał swój ustrój we władanie, przysługuje prawo.
Po
święcenia poszczególnego narządu w wypadku, gdyby jego obecność lub czynności wyrządzały całości znaczną szkodę,
której nie da si
ę w inny sposób uniknąć (Pius XII, przemówienie do uczestników XXVI Kongresu Związku Urologów
Włoskich, 8, X, 1953 r. AAS 45/1953, 673-679). W dalszym ci
ągu PapieŜ wskazuje, Ŝe obezpłodnienie zapobiegające ciąŜy
jest zabiegiem moralnie niedopuszczalnym, poniewa
Ŝ nie spełnia warunków wymienionych w .,zasadzie całościowości".
Sama płodno
ść nie stanowi przez się niebezpieczeństwa dla ustroju. Niebezpieczeństwo moŜe powstać wyłącznie wskutek
dobrowolnego działania seksualnego, (Pius XII Przemówienie do uczestników I Mi
ędzynarod. Kongresu Histopatologii
Układu Nerwowego z 13. IX, 1952, AAS 44/1952 779~789.
21
Przemówienie do XXVI Kongresu Zwi
ązku Urologów włoskich: A. A. S. 45 (1953). s. 674-675; przemówienie do
włoskiego Zjednoczenia Niewidomych: A. A. S. 48 (1956), s. 461-462.
22
Łk 2, 34.
c
W
świadomości dzisiejszego człowieka często zaciera się róŜnica między prawem naturalnym a prawem ludzkim
(stanowionym). Papie
Ŝ wyraźnie stwierdza, Ŝe „zakaz antykoncepcji" nie jest przepisem kościelnym, który mógłby podlegać
zmianom stosownie do potrzeb czasu, na podobie
ństwo np. dyscypliny postnej itp. W literaturze teologicznej zwolennicy
antykoncepcji podnosz
ą jednak zarzut, Ŝe w trakcie dziejów Kościół zmieniał jednak swoją naukę o normach prawa
naturalnego. Przytacza si
ę np. zezwolenie Kościoła na pobieranie procentu od poŜyczek pienięŜnych wydane w r. 1745,
wbrew obowi
ązującej przedtem doktrynie moralnej Kościoła i stosowanym przezeń sankcjom kanonicznym, Istotny sens tego
zagadnienia sprowadza si
ę ostatecznie do stwierdzenia. Ŝe nauka papieŜy o niedopuszczalności pobierania procentu odnosiła
si
ę do materii zmiennej, jaką w tym wypadku stanowiła ekonomiczna funkcja pieniądza. W staroŜytności i średniowieczu sta-
nowił on przede wszystkim
środek wymienny w zakresie dóbr konsumpcyjnych, bardzo często nawet środków pierwszej
potrzeby, podczas gdy w czasach nowo
Ŝytnych, na skutek zmian w Ŝyciu gospodarczym, stał się on elementem produkcji
jako jeden ze składników kapitału. Natomiast nauka Ko
ścioła o antykoncepcji dotyczy n i e z m i e n n y c h r e l a c j i
mi
ędzyosobowych uwarunkowanych elementarną strukturą osoby ludzkiej I jej zdolności rozrodczej przeznaczonej do za-
pocz
ątkowania Ŝycia ludzkiego. Z tego teŜ względu odnośna nauka Kościoła posiada równie niezmienny charakter, czemu
niedozwolone, gdy
Ŝ z natury swej stoi zawsze w sprzeczności z prawdziwym dobrem człowieka,
Ko
ściół jest w pełni świadom, Ŝe broniąc nienaruszalności prawa moralnego odnośnie do małŜeństwa,
przyczynia si
ę do umocnienia wśród ludzi prawdziwej kultury
a
, ponadto zach
ęca człowieka, aby nie
rezygnował ze swych obowi
ązków, zdając się na środki techniczne, Czyniąc tak Kościół zabezpiecza
godno
ść małŜonków. Takim właśnie postępowaniem Kościół, wierny nauce i przykładowi Zbawiciela,
okazuje,
Ŝe obejmuje ludzi szczerą i bezinteresowną miłością
b
. usiłuj
ąc ich wspomagać w ziemskiej
pielgrzymce, aby „po synowsku uczestniczyli w
Ŝyciu Boga Ŝywego, Ojca wszystkich ludzi"
23
.
III
WSKAZANIA DUSZPASTERSKIE
Ko
ściół Matką i Nauczycielką
19. Powy
Ŝsze Nasze słowa nie byłyby wiernym wyrazem myśli i trosk Kościoła
c
, Matki i Nauczycielki
wszystkich ludów, gdyby, zach
ęciwszy najpierw ludzi do przestrzegania i poszanowania prawa boskiego
w mał
Ŝeństwie, nie niosły z sobą równieŜ pokrzepienia na drodze poprawnej moralnie regulacji poczęć,
tak
Ŝe w trudnych warunkach Ŝycia, pod których brzemieniem uginają się dziś rodziny i narody.
Ko
ściół bowiem nie moŜe odnosić się do ludzi inaczej aniŜeli Boski Odkupiciel: zna więc ich słabości,
ma współczucie dla rzesz ludzkich, przygarnia grzeszników: nie mo
Ŝe on jednak uchylać się od
nauczania prawa, które w rzeczy samej jest prawem ludzkiego
Ŝycia przywróconego do pierwotnej
prawdy
d
, i poddanego działaniu Ducha Bo
Ŝego
24
.
Papie
Ŝ daje dobitny i niedwuznaczny wyraz.
a
Prawdziwa kultura polega na tych warto
ściach tradycji i obyczaju społecznego, od których zaleŜy humanizacja środowiska
socjalnego w skali mo
Ŝliwie najszerszej. Chodzi głównie o to, aby stosunki międzyludzkie (nie tylko w zakresie prywatnym,
ale i w zakresie ogólnoludzkim) miały pełny charakter 1 u d z k i w znaczeniu moralnym. Relacje m
ąŜ - Ŝona, małŜeństwo -
rodzina, rodzice - dzieci, dotycz
ą sedna ziemskiej egzystencji człowieka i określają nieodwracalnie moralną treść osobowości
człowieka. Zaniedbanie tej istotnej warstwy kultury duchowej człowieka nie da si
ę zrekompensować przez Ŝadne
konwencjonalne czy ustawowe formy zast
ępcze.
b
Cz
ęsto powtarzający się akcent, Ŝe Encyklika nie jest prywatną doktryną papieŜa, lecz wyrazem (wykładem) nauki
Ko
ścioła,
23
Paweł VI, encykl. Populorum progressio, A A. S. 59 (1967) s. 268, n, 21.
c
Miło
ść, jaką Kościół okazuje ludziom, nie polega na pobłaŜliwości czy wyrachowaniu i kompromisach, lecz na
niestrudzonym d
źwiganiu człowieka i społeczności ludzkiej na poziom, jaki sam Bóg dla człowieka przewidział
d
To tradycyjne okre
ślenie wyraŜa w swej pełnej treści coś więcej, niŜ tylko przywrócenie do „pierwotnego stanu",
Chrze
ścijanin bowiem jest człowiekiem, który został „na nowo stworzony w Chrystusie" i dlatego sytuacja teologiczna
człowieka okre
śla się obecnie stosunkiem do Chrystusa, czyli „Nowego Adama", a nie do tamtego, „pierwszego Adama",
Odkupienie w Chrystusie nie jest wi
ęc tylko odtworzeniem rzeczywistości rajskiej, lecz jest czymś zasadniczo „nowym" i o
wiele doskonalszym w swym eschatologicznym kształcie. Nie wolno jednak zapomina
ć, Ŝe dopóki człowiek Ŝyje na ziemi,
d
źwigając smutne dziedzictwo Adama, wzniosłość Chrystusowej łaski sąsiaduje bezpośrednio ze zgorszeniem KrzyŜa,
24
Rz. 8,
Mo
Ŝliwość zachowania prawa BoŜego
20. Nauka Ko
ścioła o naleŜytej regulacji poczęć, będąca promulgacją samego prawa BoŜego
a
, wyda si
ę
niew
ątpliwie dla wielu trudna: więcej nawet - zupełnie niemoŜliwa do zachowania. Bo rzeczywiście, jak
wszystkie rzeczy szlachetne i po
Ŝyteczne, tak i to prawo wymaga mocnych decyzji i wielu wysiłków od
poszczególnych ludzi, od rodzin i społeczno
ści ludzkiej. Co więcej, zachować je moŜna tylko z pomocą
łaski Bo
Ŝej, która wspiera i umacnia dobrą wolę ludzi
b
, Kto jednak uwa
Ŝniej się nad tym zastanowi,
dostrze
Ŝe, Ŝe owe wysiłki naprawdę podnoszą godność człowieka i przysparzają dobra całej ludzkości
c
Panowanie nad sob
ą
21. Etycznie poprawna regulacja pocz
ęć tego najpierw od małŜonków wymaga, aby w pełni uznawali i
doceniali prawdziwe warto
ści Ŝycia i rodziny, oraz by nauczyli się doskonale panować nad sobą i nad
swymi pop
ędami
d
. Nie ulega
Ŝadnej wątpliwości, Ŝe rozumne i wolne kierowanie popędami wymaga
ascezy, a
Ŝeby znaki miłości, właściwe dla Ŝycia małŜeńskiego, zgodne były z etycznym porządkiem, co
konieczne jest zwłaszcza dla zachowania okresowej wstrzemi
ęźliwości
e
. .Jednak
Ŝe to opanowanie, w
którym przejawia si
ę czystość małŜeńska, nie tylko nie przynosi szkody miłości małŜeńskiej, lecz
wyposa
Ŝa ją w nowe ludzkie wartości. Wymaga ono wprawdzie stałego wysiłku. ale dzięki jego
dobroczynnemu wpływowi mał
Ŝonkowie rozwijają w sposób pełny swoją osobowość, wzbogacając się o
warto
ści duchowe. Opanowanie to przynosi Ŝyciu rodzinnemu obfite owoce w postaci harmonii i pokoju
oraz pomaga w przezwyci
ęŜaniu innych jeszcze trudności: sprzyja trosce o współmałŜonka i budzi dla
niego szacunek, pomaga tak
Ŝe małŜonkom wyzbyć się egoizmu, sprzeciwiającego się prawdziwej
miło
ści oraz wzmacnia w nich poczucie odpowiedzialności. A wreszcie dzięki opanowaniu siebie
rodzice uzyskuj
ą głębszy i skuteczniejszy wpływ wychowawczy na potomstwo
f
, wtedy dzieci i
młodzie
Ŝ dorastając, właściwie oceniają prawdziwe, ludzkie wartości i spokojnie oraz prawidłowo
a
Znowu przypomina Papie
Ŝ, Ŝe Kościół nie głosi ludzkiej nauki, lecz BoŜą.
b
Prawo moralne jest wykonalne, ale wymaga wysiłku i korzystania z pomocy Łaski
c
Człowiek o tyle wzbogaca si
ę w wartości moralne, o ile własnym wysiłkiem przyczynia się do ich zdobycia. Najbardziej
owocne s
ą pod tym względem wysiłki zmierzające do uczłowieczenia siebie samego: wzbogacają one nie tylko
indywidualnie, ale powoduj
ą. Ŝe taki wartościowy moralnie człowiek staje się duchowym bogactwem całego społeczeństwa.
d
Mał
Ŝeństwo wymaga gruntownego przygotowania intelektualnego i moralnego. Zbyt często z duŜą lekkomyślnością
wkraczaj
ą ludzie w sanktuarium śycia. KaŜda nieprzemyślana decyzja zawarcia małŜeństwa kryje w sobie zaród ludzkiej
krzywdy.
e
Pop
ęd płciowy u człowieka na płaszczyźnie bio-psychicznej przejawia się w przeciwieństwie do zwierząt jego dynamizm
ślepy i nieuporządkowany. Dopiero rozumna świadomość człowieka dysponuje właściwymi regulatorami. dzięki którym
u
Ŝycie energii popędowej moŜe mieć charakter moralny. Opanowanie się jest normalnym i koniecznym warunkiem, od
którego zale
Ŝy włączenie wszystkich energii popędowych w orbitę właściwych człowiekowi dąŜeń i celów: w braku tego
istotnego warunku (składnika), działanie płciowe nie mo
Ŝe być uwaŜane za l u d z k i e, czyli odpowiadające godności
człowieka. Wynika st
ąd, Ŝe opanowanie siebie jest nie tylko prawem Ŝycia ludzi, którzy nie załoŜyli rodziny, ale w sposób
równorz
ędny - jest wewnętrznym prawem Ŝycia w małŜeństwie. Asceza nie zmierza do zabicia popędu czy wygaszenia
uczu
ć, lecz do uzyskania maksimum rozumnej kontroli nad odruchami popędu. Nie grozi tu w Ŝadnym wypadku
zahamowanie spontaniczno
ści uczuć. Przeciwnie - wynikiem uwolnienia się od zniewalającego determinizmu odruchów
b
ędzie wzrost subtelności i wraŜliwości uczuć.
f
Jedynie ludzie osobowo dojrzali i sami gruntownie wychowani potrafi
ą .wychować nowych ludzi.
rozwijaj
ą swoje duchowe i fizyczne siły.
Tworzenie klimatu sprzyjaj
ącego czystości
22. Pragniemy przy tej okazji zwróci
ć uwagę wychowawców i tych wszystkich, których prawem i
obowi
ązkiem jest starać się o wspólne dobro społeczności ludzkiej
a
, na konieczno
ść tworzenia klimatu
sprzyjaj
ącego czystości
b
, tak, by dzi
ęki pełnemu przestrzeganiu zasad porządku moralnego, prawdziwa
wolno
ść zapanowała nad swawolą
c
.
Wszystko wi
ęc, co W dziedzinie tzw. nowoczesnych środków społecznego przekazu podnieca zmysły i
podsyca rozwi
ązłość obyczajów, a takŜe wszelkie formy pornografii oraz nieprzyzwoitych widowisk,
powinny spotka
ć się z otwartym i jednogłośnym potępieniem ze strony tych wszystkich, którzy bądź to
troszcz
ą się o rozwój kultury społecznej, bądź teŜ mają obowiązek bronić najwyŜszych wartości
duchowych
d
. Bezpodstawnie bowiem próbowałby kto
ś usprawiedliwiać tego rodzaju demoralizację
powołuj
ąc się na rzekome wymogi artystyczne
e
lub naukowe
25
, czy te
Ŝ uzasadniać ją swobodą, na jaką,
by
ć moŜe, zezwalają władze danego kraju
f
.
Apel do władz publicznych
23. Pragniemy wi
ęc zwrócić się do Rządów Narodów, poniewaŜ im to przede wszystkim powierzone
a
Dobro wspólne nale
Ŝy odróŜnić od tzw. „dobra publicznego", które polega na faktycznym zagwarantowaniu
nienaruszalno
ści praw ludzkich („praw człowieka") w zewnętrznej sferze bytu społecznego i politycznego. NaleŜy je takŜe
odró
Ŝnić od tzw. „dobra społecznego", które w najogólniejszym znaczeniu jest sumą dorobku pokoleń w dziedzinie kultury,
cywilizacji. i ekonomii. z którego to dziedzictwa mo
Ŝe korzystać w pełni aktualnie działające i rozwijające się społeczeństwo.
odró
Ŝnić równieŜ od tzw. „dobra państwowego", na które składają się pewne zasoby materialne będące bezpośrednią i
prywatn
ą własnością państwa (jako instytucji) i naczelnych organów rządowych. Dobro wspólne jest to integralnie pojęte
dobro duchowe i moralne człowieka jako
Ŝyjącego we wspólnocie ogólno-ludzkiej: krótko: duchowe dobro ludzkości jako
takiej. Dobro wspólne polega na takim wyposa
Ŝeniu duchowym i moralnym ludzkości, które nie tylko stwarza realną
mo
Ŝliwość osiągnięcia wiecznego przeznaczenia ludzkości, ale jest juŜ urzeczywistnieniem tego przeznaczenia w ramach
ziemskiej historii przez
świadome wkroczenie w orbitę religijnego przyciągania.
b
W samej istocie płci tkwi skierowanie ku wi
ęziom społecznym Dlatego kultywowanie czystości moralnej wymaga naprawy
wszystkich stosunków mi
ędzyludzkich, a zarazem jest czynnikiem te stosunki uzdrawiającym. Nadmierne pobudzenie
seksualne dzisiejszego człowieka jest mi
ędzy innymi wynikiem celowego oddziaływania określonych środowisk.
c
Prawdziwa wolno
ść, według Konstytucji Gaudium et spes, polega na zdolności świadomego pójścia za rozpoznaną prawdą i
dobrem. Ł
ączy się z nią aprobata dobra i gotowość jego pełnienia. Bezmyślnego ulegania zachciankom nie moŜna nazywać
wolno
ścią.
d
Wszyscy s
ą odpowiedzialni za zdrową atmosferę moralną i za właściwą opinię publiczną. Specjalny obowiązek ciąŜy w
tym wzgl
ędzie na ludziach pióra, i na tych wszystkich, którzy wywierają jakikolwiek wpływ na ludzi i ich poglądy.
e
Forma artystyczna jest cz
ęsto tylko pretekstem dla przemycania treści pornograficznej. Sztuka, która nie ma nic więcej do
pokazania poza moralnym brudem, nie jest prawdziw
ą sztuką.
25
Sobór Watyka
ński II, dekret Inter mirifica, n. 6-7. A- A. .S. 56 (1964) s 147.
f
Samo ustawodawstwo pa
ństwowe nie jest w stanie rozwiązać wszystkich problemów. Przebiegłość ułatwia obchodzenie
nawet najsurowszych ustaw, a z drugiej strony brak ustaw reguluj
ących obyczajowość społeczną nie oznacza, Ŝe wszystko
wolno. Wiele zale
Ŝy od zdrowej opinii publicznej, formowanej przez ludzi odwaŜnych, uczciwych i mądrych, na wszystkich
szczeblach społecznej hierarchii.
zostało najwa
Ŝniejsze zadanie ochrony dobra wspólnego i oni mogą tak wiele uczynić dla ratowania
dobrych obyczajów. Nie dopu
ście nigdy do upadku dobrych obyczajów wśród waszych narodów! .Nie
pozwólcie stanowczo,
Ŝeby w Ŝycie rodziny, tej podstawowej komórki społeczeństwa, wprowadzono
ustawowo praktyki sprzeczne z prawem naturalnym i Boskim! Zagadnienia bowiem, jakie ł
ączą się ze
wzrostem liczby ludno
ści, władza państwowa moŜe i powinna rozwiązać w inny sposób: mianowicie
przez prawodawstwo nacechowane trosk
ą o rodziny i przez tak mądre wychowalnie narodów, aŜeby
zostały nienaruszone zarówno prawo moralne jak i wolno
ść obywateli
a
.
Jeste
śmy .w pełni świadomi, ile trudności sprawa ta przysparza władzom państwowym, szczególnie w
krajach b
ędących na drodze rozwoju. Dostrzegając ich uzasadnione troski ogłosiliśmy encyklikę
Populorum progressio. Teraz za
ś za Naszym Poprzednikiem, śp. Janem XXIII powtarzamy: „Problemy
te... tak nale
Ŝy rozwiązywać, aby człowiek nie stosował środków ani nie przyjmował zasad sprzecznych
z jego godno
ścią, jakie ośmielają się propagować ci, którzy uwaŜają, Ŝe człowieka i jego Ŝycie naleŜy
bez reszty sprowadzi
ć do materii. Sądzimy, Ŝe problem ten tylko wtedy moŜe być rozwiązany, jeŜeli
post
ęp ekonomiczny i społeczny będzie słuŜył za równo poszczególnym obywatelom, jak i całej
ludzko
ści i jeśli będzie zmierzał do pomnaŜania prawdziwych wartości"
26
. Bez w
ątpienia byłoby
powa
Ŝną niesprawiedliwością, jeśliby przypisywało się Opatrzności Boskiej to, co w rzeczywistości
zdaje si
ę wynikać z wadliwego ustroju społecznego, lub z niedostatecznego poczucia sprawiedliwości
społecznej, z samolubnego gromadzenia bogactw, czy wreszcie z opieszałej niech
ęci do podjęcia
odpowiednich prac i wysiłków celem podniesienia poziomu
Ŝycia narodu i wszystkich jego synów
b
27
.
Oby wszystkie władze, do których to nale
Ŝy, ponowiły ze wzmoŜoną energią wysiłki i starania - jak to
niektóre z nich tak wspaniale ju
Ŝ czynią - i oby nie ustawała gorliwość w udzielaniu sobie wzajemnej
pomocy w
śród wszystkich członków wielkiej rodziny ludzkiej. Otwiera się tu, jak sądzimy,
nieograniczone pole działania dla wszystkich organizacji mi
ędzynarodowych.
Do ludzi nauki
24. Pragniemy teraz zwróci
ć się ze słowami zachęty do ludzi nauki, którzy „wiele mogą oddać usług
dobru mał
Ŝeństwa i rodziny oraz spokojowi sumień, jeśli przez wspólny wkład swych badań będą się
gorliwie stara
ć wszechstronnie wyjaśnić róŜne warunki sprzyjające właściwemu regulowaniu ludzkiej
rozrodczo
ści"
28
. Przede wszystkim tego nale
Ŝy pragnąć, aby zgodnie z Ŝyczeniem wyraŜonym juŜ przez
Piusa XII - medycyna zdołała wypracowa
ć wystarczająco pewną metodę poprawnej moralnie regulacji
pocz
ęć, opartej na uwzględnianiu naturalnego rytmu płodności
c
29
. W ten sposób ludzkie nauki, a w
szczególno
ści uczeni katoliccy, wykaŜą ze swej strony, iŜ rzeczy mają się tak, jak Kościół naucza, Ŝe
a
śadna władza polityczna nie jest upowaŜniona do tego, by narzucać społeczeństwu jakąś własną interpretację moralności, a
tym bardziej zmusza
ć obywateli do przyjęcia takich rozwiązań Ŝyciowych, które są sprzeczne z prawem moralnym. Jest
natomiast zadaniem władzy publicznej zabezpieczenie warunków, w których urzeczywistnienie dobra wspólnego mo
Ŝe się
dokonywa
ć w oparciu o wewnętrzne prawa m. in. moralne, określające strukturę ludzkości. Szerzej. patrz Wprowadzenie s.
30.
26
Encykl. Mater et magistra, A. A. S. 53 (1961). s. 447
b
Nie Pan Bóg jest winien niesprawiedliwo
ści i krzywdy. gdyŜ tego właśnie On zabrania. Winą ludzi jest to, Ŝe nie urządzają
świata tak, by stał się naprawdę ludzki, by był domem dla wszystkich, a nie tylko dla uprzywilejowanych. Winą ludzi jest to,
Ŝe zamiast postępować według prawa BoŜego, kierują się egoizmem lub uwierzyli w fatalizm nędzy. To wszystko - przy
dobrej woli - jest wci
ąŜ do naprawienia Potrzeba jednak by w tym kierunku współdziałali dosłownie wszyscy.
27
Encykl Populorum progresio, n. 48-55: A. A. S, 59 (1967) s. 281-284.
28
Gaudium et spes, n 52: A. A S. 58 (1966) s. 281-284
c
Regulacja drog
ą okresowej powściągliwości nie moŜe nigdy w sumieniu chrześcijańskim przyjąć postaci „jednej z technik
antykoncepcyjnych". Wstrzemi
ęźliwość jest tylko szczególną formą miłości małŜeńskiej a nie sposobem uciekania od
odpowiedzialno
ści w małŜeńskim powołaniu.
29
Przemówienie do Frontu Rodziny i Zwi
ązku Wielodzietnych MałŜeństw. A. A S 43 (1951), s. 859.
mianowicie „nie mo
Ŝe być rzeczywistej sprzeczności między Boskimi prawami dotyczącymi z jednej
strony przekazywania
Ŝycia, a z drugiej pielęgnowania prawdziwej miłości małŜeńskiej
a
30
".
Do mał
Ŝonków chrześcijańskich
25. Teraz za
ś nasze orędzie w szczególny sposób kierujemy do tych Naszych dzieci, które Bóg
powołuje, by słu
Ŝyły Mu w stanie małŜeńskim. Kościół bowiem nauczając o nienaruszalnych wymogach
prawa Bo
Ŝego, jednocześnie obwieszcza zbawienie i poprzez Sakramenty otwiera drogi Łaski, mocą
której człowiek staje si
ę nowym stworzeniem zdolnym w miłości i prawdziwej wolności odpowiedzieć
na boski plan stworzyciela i Zbawcy oraz odczu
ć słodycz Chrystusowego jarzma
31
.
Niech wi
ęc małŜonkowie chrześcijańscy posłuszni Jego głosowi pamiętają, Ŝe ich powołanie do Ŝycia
chrze
ścijańskiego zrodzone przez chrzest, zostało rozwinięte i umocnione w sakramencie małŜeństwa.
Ten bowiem sakrament daje im moc i niejako ich konsekruje, by wiernie wypełniali swe obowi
ązki., by
swe powołanie
b
doprowadzili do wła
ściwej mu doskonałości oraz by dawali, jak na nich przystało,
chrze
ścijańskie świadectwo wobec świata
32
. Takie bowiem powierza im Pan zadanie, aby ukazywali
ludziom
świętość i słodycz tego prawa, dzięki któremu ich wzajemna miłość wiąŜe się ściśle z tą ich
funkcj
ą, przez którą współdziałają oni z miłością Boga, Twórcy ludzkiego Ŝycia
c
.
Nie zamierzamy tu bynajmniej przemilcza
ć trudności, niejednokrotnie powaŜnych, na które napotyka
Ŝycie chrześcijańskich małŜonków. Dla nich bowiem, jak i dla kaŜdego z nas , „ciasna jest brama i
w
ąska droga, która prowadzi do Ŝycia"
d
33
Jednak
Ŝe niech nadzieja tego Ŝycia, niby najjaśniejsze
światło, oświeca ich drogę, gdy męŜnie decydują się na to by na tym świecie Ŝyć „rozumnie i
sprawiedliwie i pobo
Ŝnie" :
34
,
świadomi w pełni. iŜ „przemija postać tego świata”
35
Niech
Ŝe więc małŜonkowie ochotnie podejmą wyznaczone im zadania. wspierani przez wiarę i nadzieję,
która nie zawadzi „poniewa
Ŝ miłość BoŜa rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego który
został nam dany"
36
. Wytrwał
ą zaś modlitwą niech wypraszają sobie pomoc BoŜą, a przede wszystkim
niech czerpi
ą łaskę i miłość z niewysychającego źródła, którym jest Eucharystia. Jeśli zaś są jeszcze
a
Ko
ściół ze swej strony jest pewien, Ŝe taka Sprzeczność nie zachodzi. Pewność swoją czerpie z tych samych źródeł z
których pochodzi prawda objawiona, a nie z hipotez lub eksperymentów naukowych Niezale
Ŝnie od tego, Ŝe Kościół głosi
swoj
ą naukę j u Ŝ w sposób p e w n y medycyna jeszcze d o d a t k o w o, „ze swej strony", wykaŜe, Ŝe tak jest, co
b
ędzie psychologicznie bardziej przekonywujące dla tych, kt6rzy nie są zdolni przyjmować nauki Kościoła w duchu
nadprzyrodzonej wiary.
30
Gaudium et spes, n. 51: A. A. S. 48 (1966) s. 1072
31
Por. Mt 11, 30.
b
śycie małŜeńskie jako oparte o sakramentalne Ŝycie w Bogu, jest powołaniem, a więc jest i misją. BliŜej, patrz
Wprowadzenie s. 17-18.
32
Gaudium et spes, n. 48: A. A. S. 58 (1966) s. 1067-1069. Lumen gentium, n. 35. A. A. s. 57 (1965) s. 21-22.
c
śycie ludzkie nie jest samym produktem procesów biologicznych. Wewnętrzną zasadą ludzkiego Ŝycia jest duchowy i
nie
śmiertelny pierwiastek, który nie pochodzi od materii, lecz jest bezpośrednio stworzony przez Boga. Na tym polega
odr
ębność i wyjątkowość dzieła stworzenia człowieka, która nadaje szczególną godność równieŜ i materii oŜywionej
duchowym pierwiastkiem.
d
Jest rzecz
ą naturalną, Ŝe równieŜ z Ŝyciem małŜeńskim łączą się trudy i ofiary. Nieodłączne od ludzkiego losu Są cierpienia,
niedoskonało
ści, a wreszcie przejście przez śmierć. Niemniej chrześcijanin wierzy, Ŝe właśnie to Ŝycie doczesne, dla
niektórych bardzo trudne, jest rzeczywi
ście drogą i bramą do prawdziwego śycia. Łatwość nie stanowi kryterium dobra
moralnego.
33
M t 7, 14; Hbr 12, 11.
34
T 2, 12.
35
I Kor. 7,31
36
Rz. 5, 5.
uwikłani w grzechy, niech nie upadaj
ą na duchu, ale z pokorą i wytrwałością uciekają się do
miłosierdzia Bo
Ŝego, którego Sakrament Pokuty obficie udziela
a
. W ten sposób b
ędą oni mogli osiągnąć
doskonało
ść małŜeńskiego Ŝycia, którą Apostoł przedstawia tymi słowy: „MęŜowie, miłujcie Ŝony, jak i
Chrystus umiłował Ko
ściół... Tak powinni męŜowie miłować Ŝony jak własne ciała. Kto miłuje swą
Ŝonę, siebie samego miłuje. PrzecieŜ nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz
ka
Ŝdy Ŝywi je i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół... Tajemnica to jest wielka, a ja mówię: w
odniesieniu do Chrystusa i Ko
ścioła. W końcu niechaj takŜe kaŜdy z was tak miłuje swą Ŝonę jak siebie
samego. A
Ŝona niechaj ze czcią się odnosi do swojego męŜa"
b
37
.
Apostolat rodzin w
śród rodzin
26. W
śród owoców, które dojrzewają, gdy prawo BoŜe jest gorliwie przestrzegane, niezwykle cenny jest
ten,
Ŝe sami małŜonkowie często pragną podzielić się z innymi wynikami swoich doświadczeń. Dzięki
temu w szerokich ramach powołania
świeckich znajdzie się nowa i niezwykle doniosła forma apostolatu,
w której równi usługuj
ą równym. Wtedy bowiem sami małŜonkowie podejmują zadanie apostolskie
wzgl
ędem innych małŜonków, pełniąc rolę ich przewodników
d
W
śród tylu form chrześcijańskiego
apostolatu ta wydaje si
ę obecnie najpotrzebniejsza
38
.
Do lekarzy i słu
Ŝby medycznej
27. Wysokim uznaniem darzymy tych lekarzy i członków słu
Ŝby zdrowia, którzy w pełnieniu swojego
zawodu ponad wszelk
ą ludzką korzyść przenoszą to, czego wymaga od nich szczególny wzgląd na
chrze
ścijańskie powołanie
e
. Niech niezachwianie trwaj
ą w zamiarze popierania zawsze tych rozwiązań,
które zgadzaj
ą się z wiarą i prawym rozumem oraz niech starają się dla tych rozwiązań zjednać uznanie i
szacunek ze strony własnego
środowiska. Niech ponadto uwaŜają za swój zawodowy obowiązek
zdobywanie w tej trudnej dziedzinie niezb
ędnej wiedzy, aby małŜonkom zasięgającym opinii mogli
a
Wa
Ŝna wskazówka duszpasterska. Człowiek jest grzesznikiem Bóg Zbawca chce człowieka od grzechu uwolnić i uwalnia, o
ile człowiek uznaj
ąc przedmiotowy porządek moralny i zbawczy plan Boga odwraca się od zła i nie szczędząc wysiłku
podejmuje odpowiednie
środki, od których zaleŜy osiągnięcie zamierzonej dla niego przez Boga doskonałości. PapieŜ z
naciskiem podkre
śla, Ŝe nie naleŜy zniechęcać. się upadkami, lecz przeciwnie, naleŜy przez częste korzystanie z sakrament6w
Eucharystii i Pokuty umacnia
ć się na drodze do dobra, dając w ten sposób wyraz swojej wierności. Dokładniej patrz
Wprowadzenie s 31-32
b
śycie chrześcijańskie jest Ŝyciem zrodzonym przez Sakrament., to znaczy zostaje włączone w Tajemnicę Paschalną
Chrystusa Chrze
ścijanin ma udział w akcie ofiarnej miłości, przez którą Chrystus uwielbił Boga i uświęcił całą ludzkość.
Sakrament mał
Ŝeństwa zobowiązuje ludzi w szczególny sposób do naśladowania tej ofiarnej i uświęcającej miłości.
37
Ef 5, 25, 28-29, 32-33
d
Mał
Ŝonkom borykającym się z trudnościami łatwiej mogą spieszyć z pomocą ci małŜonkowie, którzy stawali juŜ w obliczu
podobnych problemów i potrafili je rozwi
ązać w sposób chrześcijański. Jest to przejaw głębokiego zrozumienia powołania
chrze
ścijańskiego.
38
Lumen Gentium, s. 35 i 41, A A. S. 57 (1965) s 40-45. Gaudium et Spes, s. 48-49, A. A. S. 58 (1966) s. 1067-1070; Wat II
dekret Apostolicam actuositatem, s 11, A. A. S. 58 (1965) s. 847-849
e
Powołanie chrze
ścijańskie urzeczywistnia się między innymi przez pracę zawodową. Szczególna godność zawodów
pracowników lecznictwa wypływa z faktu,
Ŝe działalność ich ma za swój przedmiot osobę ludzką. Wobec tego uŜycie swej
wiedzy i umiej
ętności w sposób godzący w niezbywalne prawa i dobro osoby ludzkiej jest nie tylko zbrodnią, ale
zasadniczym sprzeniewierzeniem si
ę powołaniu chrześcijańskiemu. Trzeba o tym pamiętać zwłaszcza w czasach, gdy
osi
ągnięcia techniki, wyzyskiwane
przez egoizm i demagogi
ę niejednokrotnie wpływają na odwrócenie hierarchii wartości.
słu
Ŝyć naleŜytymi radami i wskazywać właściwą drogę, czego słusznie i sprawiedliwie się od nich
wymaga
a
.
Do kapłanów
28. A teraz z cał
ą ufnością zwracamy się do Was, drodzy Nasi synowie, Kapłani, którzy z uwagi na
pełnione przez Was
święte posłannictwo, jesteście doradcami i przewodnikami duchowymi tak
poszczególnych osób, jak i rodzin. Waszym bowiem szczególnym obowi
ązkiem jest - a zwracamy się tu
zwłaszcza do wykładowców teologii moralnej – podawa
ć w całości i otwarcie naukę Kościoła o
mał
Ŝeństwie
b
. Spełniaj
ąc ten wasz obowiązek, pierwsi dajcie przykład szczerego posłuszeństwa, jakie
wewn
ętrznie i zewnętrznie naleŜy okazywać Nauczycielskiemu Urzędowi Kościoła. Rozumiecie
przecie
Ŝ, Ŝe takie posłuszeństwo wiąŜe was nie tyle ze względu na racje, któreśmy wyŜej przytoczyli, ile
raczej ze wzgl
ędu na światło Ducha Świętego, którym cieszą się szczególnie Pasterze Kościoła w
nauczaniu prawdy
c
39
. Wiecie równie
Ŝ dobrze, jak wielkie znaczenie dla zachowania pokoju sumień i
jedno
ści ludu chrześcijańskiego posiada to, by tak w dziedzinie moralności, jak i w sprawach
dogmatycznych wszyscy byli posłuszni Nauczycielskiemu Urz
ędowi Kościoła i mówili jednym
j
ęzykiem. Dlatego z całego serca ponownie was wzywamy, przytaczając pełne troski słowa wielkiego
Apostoła Pawła: „Upominam was, bracia, w imi
ę Pana naszego Jezusa Chrystusa. abyście byli
jednomy
ślni
d
, i by nie było w
śród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli"
40
.
29. A dalej, je
śli wybitną formą miłości dla dusz jest nie pomniejszać w niczym zbawczej nauki
Chrystusa, niech
Ŝe się ta postawa łączy z wyrozumiałością i miłością, których przykład dawał nam
Chrystus rozmawiaj
ąc i przestając z ludźmi. Przyszedłszy bowiem nie po to, aby świat sądzić, lecz aby
go zbawi
ć
41
, był On wprawdzie nieprzejednany wobec grzechu, ale cierpliwy i miłosierny dla
grzeszników. Niech
Ŝe więc małŜonkowie nękani trudnościami odnajdą w słowie i sercu kapłana jakby
odzwierciedlenie głosu i miło
ści naszego Zbawiciela Drodzy Synowie pełni ufności przemawiajcie,
uwa
Ŝając to za rzecz pewną, ze Duch Święty, wspomagając Nauczycielski Urząd Kościoła w głoszeniu
a
Niedostateczna znajomo
ść współczesnych osiągnięć nauki w badaniach nad płodnością człowieka jest źródłem przesądów,
celowo podtrzymywanych przez
środowiska i czynniki zainteresowane w rozpowszechnianiu antykoncepcji ze względów
dochodowych, politycznych lub ideologicznych. Poniewa
Ŝ studia lekarskie nie odbijają w tym względzie pełnego stanu
współczesnej wiedzy, obowi
ązkiem kaŜdego lekarza jest samodzielne zdobycie. wykształcenia, którego oczekują od niego
znajduj
ące się w potrzebie małŜeństwa. W tej sprawie patrz Wprowadzenie s. 25-27.
b
Encyklika nie rozwija w szczegółach całej nauki o mał
Ŝeństwie, lecz wskazuje głównie na te prawdy, w świetle których
zrozumiała si
ę staje moralna dezaprobata antykoncepcji. Chrześcijańska doktryna o małŜeństwie wchodzi dość głęboko w
dziedzin
ę teologii dogmatycznej, eklezjologii, sakramentologii I antropologii. Pełna nauka o małŜeństwie wymaga
uwzgl
ędnienia wszystkich aspektów tej złoŜonej rzeczywistości.
c
Znowu przypomnienie,
Ŝe nauka zawarta w Humanae vitae nie jest tylko zwyczajnym wykładem naukowym, lecz
nauczaniem autorytatywnym, to jest maj
ącym za sobą powagę Kościoła Nauczającego Wewnętrznej uległości moŜe Ojciec
święty Ŝądać właśnie w imię swego najwyŜszego religijnego autorytetu nauczycielskiego gdyby Encyklika miała charakter
jedynie naukowy. papie
Ŝ nie mógłby wysuwać podobnego Ŝądania, gdyŜ wtedy powaga tego dokumentu zaleŜałaby ściśle od
siły argumentów, które same przez si
ę mogłyby być - albo nie być przekonywujące. Ojciec święty powołuje się natomiast na
światło Ducha Świętego, co niewątpliwie oznacza, Ŝe teza głoszona naleŜy do zwyczajnego nauczania kościelnego.
39
Lumen gentium, 25, A. A. S. 57 (1965) s. 29-31.
d
Subtelny gest Ojca
Świętego, który zamiast „wyklinać" to jest wyłączać z Kościoła opornych, ucieka się do błagalnej
pro
śby o jedność.
40
1 Kor l, 10.
41
J 3. 17
prawdziwej nauki, jednocze
śnie oświeca wewnętrznie serca wiernych i zachęca ich do wyraŜenia swego
przyzwolenia
a
Mał
Ŝonków zaś uczcie niezbędnej drogi modlitwy i przygotowujcie ich naleŜycie do
tego, aby cz
ęściej, z głęboką wiarą przystępowali do Sakramentów Eucharystii i Pokuty oraz by nigdy
nie upadali na duchu z powodu własnej słabo
ści
b
.
Do Biskupów
30. Obecnie, ko
ńcząc tę encyklikę, zwracamy z czcią i miłością Naszą myśl do Was, drodzy i czcigodni
Bracia w episkopacie, z którymi dzielimy trosk
ę o duchowe dobro Ludu BoŜego. Ku wam wszystkim,
którzy stoicie na czele kapłanów, współpracowników w
świętej posłudze i przewodzicie waszym
wiernym, kierujemy t
ę naglącą prośbę, abyście z wszelką gorliwością i niezwłocznie oddali się dziełu
zabezpieczenia mał
Ŝeństwa i obrony jego świętości, tak, aby Ŝycie małŜeńskie osiągało coraz wyŜszą
ludzk
ą i chrześcijańską doskonałość. Zadanie to uwaŜajcie za najwaŜniejsze dzieło i obowiązek
nało
Ŝony na Was w obecnych czasach
c
. Jak dobrze wiecie, zadanie to wymaga pewnej koordynacji
działalno
ści duszpasterskiej we wszystkich dziedzinach aktywności ludzkiej, mianowicie ekonomicznej,
kulturalnej i społecznej. Je
śli nastąpi większy i jednoczesny rozwój w tych wszystkich dziedzinach,
wówczas
Ŝycie rodziców i dzieci na łonie rodziny będzie nie tylko znośniejsze, lecz takŜe łatwiejsze i
rado
śniejsze. A Ŝycie społeczne wzbogacone braterską miłością i prawdziwym pokojem, stanie się
bezpieczniejsze, przy sumiennym zachowaniu tego planu, jaki Bóg powzi
ął w odniesieniu do świata.
Apel ko
ńcowy
31. Czcigodni Bracia, najmilsi Synowie i wszyscy ludzie dobrej woli! O
śmieleni niewzruszoną nauką
Ko
ścioła, której Następca Piotra razem z braćmi w episkopacie katolickim jest wiernym stróŜem i
tłumaczem, wzywamy was do wielkiego naprawd
ę dzieła wychowania, postępu i miłości. To rzeczy-
wi
ście ogromne dzieło wychodzi wedle naszego głębokiego przekonania na korzyść zarówno świata, jak
Ko
ścioła. Człowiek bowiem nie zdoła osiągnąć prawdziwego szczęścia, do którego tęskni całą swą
istot
ą, inaczej, jak zachowując prawa, wszczepione w jego naturę przez NajwyŜszego Boga. Do praw
tych powinien on odnosi
ć się w duchu mądrości i miłości.
Przeto, zarówno dla tak wielkiego dzieła, jak i dla was wszystkich, a zwłaszcza dla mał
Ŝonków, błagamy
Naj
świętszego i Najmiłosierniejszego Boga o obfitość łask, a jako ich zadatek, udzielamy z serca
Naszego apostolskiego błogosławie
ństwa.
Dan w Rzymie, u
św. Piotra, w dniu 25 lipca,
w uroczysto
ść św. Jakuba Apostoła roku 1968,
szóstego roku Naszego Pontyfikatu
PAWEŁ VI, PAPIE
ś
a
Chocia
Ŝ niektóre prawdy moralne mogą być poznane samym rozumem. to jednak chrześcijańskie prawdy moralne, są
równie
Ŝ p r a w d a m i w i a r y. dlatego wymagają nadprzyrodzonej zgody umysłu oświeconego wiarą, pod wpływem
łaski Ducha
Św.
b
Nie wolno zapomina
ć, Ŝe pełny sukces moralny nie zaleŜy od samych ludzkich wysiłków, ale od tego, w jakim stopniu
człowiek zwi
ąŜe swoje poczynania z działaniem BoŜym j oprze się na jego mocy. Pan Bóg jest wszechmocny i miłosierny i
to jest powodem, dla którego wszelkie zw
ątpienie i zniechęcenie powinno pozostać poza kręgiem chrześcijańskiego
my
ślenia.
c
Dzieło obrony
świętości małŜeństwa i rodziny nie jest jakimś „jednym z wielu", szarym i drugorzędnym zadaniem
duszpasterskim, lecz zadaniem nacze1ny centraln
ą troską całego Kościoła. Taki jest człowiek jaka jest rodzina: taki będzie
świat, jaki będzie człowiek, wychowany w nowej rodzinie