background image

                                                           

                           

ENCYKLIKA PAPIE

śA PAWŁA  VI 

 

O ZASADACH MORALNYCH W DZIEDZINIE   

PRZEKAZYWANIA 

śYCIA LUDZKIEGO 

 

Do Czcigodnych Braci Patriarchów, Arcybiskupów, Biskupów 

oraz innych Ordynariuszów, zachowuj

ących pokój i wspólnotę 

ze Stolic

ą Apostolską, do Duchowieństwa i Wiernych świata 

katolickiego, jak równie

Ŝ do wszystkich Ludzi dobrej woli. 

 

Czcigodni Bracia i drodzy Synowie! 

Pozdrowienie i Apostolskie Błogosławie

ństwo. 

 
Przekazywanie 

Ŝycia

*

 

 
1. Bardzo doniosły obowi

ązek przekazywania Ŝycia ludzkiego, dzięki któremu małŜonkowie stają się 

wolnymi i odpowiedzialnymi współpracownikami Boga-Stwórcy, napełnia ich zawsze wielk

ą radością, 

z któr

ą jednak idą niekiedy w parze niemałe trudności i kłopoty. JeŜeli w kaŜdej epoce pełnienie tego 

obowi

ązku stawiało przed sumieniem małŜonków trudne problemy, to współczesny rozwój 

społecze

ństwa ludzkiego spowodował takie przemiany, Ŝe powstały nowe zagadnienia, których 

Ko

ściołowi nie wolno pomijać milczeniem, poniewaŜ odnoszą się one do spraw tak ściśle związanych z 

Ŝyciem i szczęściem ludzi. 
 

 

NOWE ASPEKTY PROBLEMU I KOMPETENCJE 

NAUCZYCIELSKIEGO URZ

ĘDU KOŚCIOŁA 

 
2. Dokonane przemiany s

ą rzeczywiście i doniosłe, i róŜnorodne. Chodzi tu przede wszystkim o szybki 

przyrost naturalny. Wielu ludzi wyra

Ŝa obawę, aŜeby ludność świata nie powiększała się szybciej, 

ani

Ŝeli pozwalają na to stojące do dyspozycji zasoby, i Ŝeby z tego powodu me. Zwiększyły się 

trudno

ści wielu rodzin l narodów, będących na drodze rozwoju 

a

 

Na skutek tego władze pa

ństwowe łatwo mogą być naraŜone na pokusę, aby zagraŜające 

niebezpiecze

ństwo zaŜegnać nawet przy pomocy radykalnych środków. Ponadto nie tylko warunki pracy 

                                                             

*

 Nagłówki, których brak w tek

ście łacińskim Encykliki, dodane są w/g tekstu włoskiego 

a

  Z przyczyn, które le

Ŝą u podstaw problemu etycznej regulacji poczęć, PapieŜ na pierwszym miejscu uwzględnia tzw. 

problem demograficzny. We współczesnej publicystyce wyst

ępuje on niekiedy w formie przewidywania, Ŝe przy dzisiejszym 

tempie wzrostu ludno

ści świata za ok. 700-1000 lat liczba mieszkańców ziemi osiągnie takie rozmiary, Ŝe na 1 człowieka 

wypadnie zaledwie 1 m

2

 powierzchni. Obliczenie to opiera si

ę na zawodnych podstawach i jednostronnych danych. Dlatego 

Paweł VI istot

ę zagadnienia demograficznego umieszcza na Innej płaszczyźnie. Widzi ją w dysproporcji, jaka zachodzi 

mi

ędzy produkcyjną efektywnością gospodarki narodowej a liczbą ludności, w następstwie czego społeczeństwo, najczęściej 

na skutek prymitywizmu własnej kultury rolnej, posiada "za mało" 

środków materialnych, aby zaspokoić potrzeby "za 

wielkiej" (w porównaniu z posiadanymi zasobami) ilo

ści członków społeczeństwa. Tak rozumiany problem demograficzny 

nie wyst

ępuje we wszystkich społeczeństwach świata (np. nie odnosi się do sytuacji społeczeństwa polskiego), ale ogranicza 

si

ę tylko do krajów zapóźnionych w rozwoju gospodarczym. Jest błędem sądzić, Ŝe nie da się rozwiązać problemu 

demograficznego bez uciekania si

ę do metod nieetycznych. 

 

background image

i mieszkania, ale tak

Ŝe wzrastające wymagania w dziedzinie zarówno gospodarczej, jak teŜ w dziedzinie 

wychowania i kształcenia młodzie

Ŝy, stwarzają takie sytuacje Ŝyciowe, w których zaradzenie potrzebom 

wi

ększej ilości dzieci okazuje się dziś często rzeczą uciąŜliwą. 

a

 

Daj

ą się równieŜ zauwaŜyć pewne zmiany nie tylko w ocenie samej osoby kobiety i jej zadań w 

społecze

ństwie, ale takŜe w ocenie wartości miłości małŜeńskiej oraz znaczenia stosunków małŜeńskich 

dla tej miło

ści. 

Nale

Ŝy wreszcie zwrócić szczególną uwagę na to, Ŝe człowiek dokonał tak zdumiewającego postępu w 

opanowaniu i racjonalnym wykorzystaniu sił przyrody, 

Ŝe usiłuje rozszerzyć to panowanie: na całe 

swoje tycie, a .wi

ęc na sw6j organizm, na swe duchowe uzdolnienia, na Ŝycie społeczne, wreszcie na 

same prawa. rz

ądzące przekazywaniem Ŝycia. 

b

 

3. W tym stanie rzeczy narzucaj

ą się nowe pytania: czy, biorąc pod uwagę zar6wno warunki 

współczesnego 

Ŝycia, jak znaczenie stosunków małŜeńskich dla harmonii i wzajemnej wierności między 

mał

Ŝonkami, nie naleŜałoby poddać rewizji obowiązujących dotąd zasad moralnych, szczególnie jeŜeli 

si

ę zwaŜy, Ŝe moŜna je zachować tylko za cenę wielkich, niekiedy heroicznych poświęceń? 

Ponadto, czy stosuj

ąc w tej kwestii tzw. zasadę całościowości, nie naleŜałoby sądzić, Ŝe dąŜenie do 

mniejszej płodno

ści, ale za to bardziej racjonalnej moŜe z działania, które fizycznie obezpładnia akt., 

uczyni

ć etycznie dozwolony i mądry sposób ograniczenia urodzeń? Innymi słowy, czy nie wolno 

mniema

ć, Ŝe prokreacja, jako cel odnosi się raczej do całości Ŝycia małŜeńskiego, niŜ do jego 

poszczególnych aktów? Prócz tego stawia si

ę pytanie, czy ze względu na większe poczucie 

odpowiedzialno

ści jakim się odznaczają współcześni ludzie, nie nadszedł juŜ czas, aby zadanie 

przekazywania 

Ŝycia powierzyć raczej ich rozumowi i woli, aniŜeli określonym procesom ich 

organizmów 

c

? . 

 
Kompetencje Nauczycielskiego Urz

ędu Kościoła 

 
4. Niew

ątpliwie tego rodzaju zagadnienia wymagały od Nauczycielskiego Urzędu Kościoła nowego i 

pogł

ębionego rozwaŜenia zasad moralnej nauki o małŜeństwie, .opartej na prawie naturalnym, 

na

świetlonym i ubogaconym przez Objawienie BoŜe 

d

                                                             

a

 

Obok zagadnienia demograficznego i w bezpo

średnim z nim związku omawia PapieŜ sytuacje: materialną poszczególnych 

rodzin, którym warunki bytowe utrudniaj

ą posiadanie większej ilości dzieci. W przeciwieństwie do zagadnienia 

demograficznego tego rodzaju przypadki wyst

ępują, choć w róŜnym nasileniu, we wszystkich społeczeństwach, nawet 

wysoko gospodarczo rozwini

ętych, równieŜ stwarzając dla objętych nimi kategorii ludzi powaŜny problem moralny. 

 

b

 Nie trudno zauwa

Ŝyć, Ŝe rejestr faktów, warunkujących etyczny problem regulacji poczęć. poprzedził PapieŜ ich staranną 

analiz

ą, dzięki czemu mógł z kolei uporządkować je według bardzo przejrzystego i logicznie pomyślanego schematu. 

Rozwa

Ŝył więc najpierw procesy Społeczne, z których jeden problem demograficzny - posiada charakter tzw. 

„makrospołeczny" (czyli ogólnospołeczny), drugi natomiast - problem rodziny-nale

Ŝy do kategorii zjawisk o charakterze tzw. 

„mikrospołecznym" (poniewa

Ŝ odnosi się do małych struktur społecznych). Następna grupa, przemian obejmuje zjawiska z 

dziedziny psychologicznej, ostatnia w odnosi si

ę do sfery umysłowej kultury ludzkości, przede wszystkim zaś nauki i 

techniki. Wida

ć w tym tendencje PapieŜa do całościowego ujęcia tematu, stanowiącego punkt wyjścia do dalszych .  

rozwa

Ŝań 

 

c

 Ojciec 

św. nawiązuje do dyskusji teologicznych referowanych  we wstępie (patrz. s. 23-25). BliŜsze informacje na ten temat 

zawiera artykuł: J. Turowicz., Antykoncepcja czy ukształtowanie rodziny według my

śli BoŜej. ColI. Theol. 1966 (38), s. 53-

69. 
 

d

 Termin  „prawo naturalne" jest wieloznaczny. W naukach przyrodniczych, np. w biologii i fizyce. wyra

Ŝa stałe związki 

zachodz

ące między określonymi kategoriami zjawisk. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, Ŝe zasadniczy sens terminu 

„prawo naturalne" w j

ęzyku zarówno Encykliki, jak w ogóle Nauczycielskiego Urzędu Kościoła, jest sens cm etycznym 

omówionym dokładniej we Wprowadzeniu (s. 13-14). 
 

background image

Zapewne nikt z wiernych nie zamierza przeczy

ć, Ŝe w kompetencjach Nauczycielskiego Urzędu 

Ko

ścioła leŜy interpretowanie naturalnego prawa. moralnego. Nie ulega bowiem wątpliwości. Ŝe - jak to 

wielokrotnie o

świadczali Nasi Poprzednicy 

1

 - Jezus Chrystus, czyni

ąc Piotra i Apostołów uczestnikami 

swojej boskiej władzy i posyłaj

ąc ich, aby nauczali wszystkie narody Jego przykazań 

2

, ustanowił ich 

zarazem autentycznymi stra

Ŝnikami i tłumaczami całego prawa moralnego, a więc nie tylko 

ewangelicznego, ale tak

Ŝe naturalnego. Prawo bowiem naturalne jest równieŜ wyrazem woli BoŜej i jego 

wierne przestrzeganie jest ludziom konieczne do zbawienia

3

. Ko

ściół, wypełniając to zadanie, w kaŜdej 

epoce, szczególnie za

ś często w nowszych czasach, wydawał odpowiednie dokumenty

a

,  omawiaj

ące 

zarówno natur

ę małŜeństwa, jak teŜ naleŜyte korzystanie z praw małŜeńskich oraz obowiązki 

mał

Ŝonków

4

 .  

 
Specjalne studia 
 
5. 

Świadomość tego właśnie obowiązku kazała Nam zatwierdzić i poszerzyć Komisję, powołaną w 

marcu 1963 r. przez Naszego Poprzednika, 

śp. Jana XXIII. Poza licznymi specjalistami z róŜnych 

dyscyplin, dotycz

ących tego. przedmiotu, .posiadała ona w swym gronie równieŜ pary małŜeńskie. 

Komisja ta miała na celu nie tylko gromadzenie opinii i postulatów na lemat nowych zagadnie

ń 

tycz

ących Ŝycia małŜeńskiego, a szczególnie etycznej regulacji poczęć

b

, ale ponadto dostarczenie 

odpowiednich informacji, aby Nauczycielski Urz

ąd Kościoła mógł udzielić właściwej odpowiedzi na 

oczekiwania, jakie w tej sprawie 

Ŝywili zarówno wierni jak i  inni ludzie na całym świecie

5

. Prace tych 

ekspertów, uzupełnione przez opinie i rady, jakich - ju

Ŝ to spontanicznie, juŜ to na Naszą prośbę - 

                                                             

1

 

Pius IX, encykl. Qui pluribus, Pius IX. P. M. Acta, tom 1, s. 9-10; Pius X, encykl. Singulari quadam, A. A. S. 4 (1912), s. 

658; Pius XI, encykl. Casti connubii, A. A. S. 22 (1930), s. 579-581; Pius XII, przemówienie Magnificate Dominum do 
biskupów całego 

świata katolickiego. A. A. S. 46 (1954), s. 671-672; Jan XXIII, encykl. Mater et Magistra, A.. A. S. 53 

(1961), s. 457.

 

2

 M l 28, 18-19. 

3

 Mt7,21. 

a

 Jak dowodz

ą dokumenty przytoczone przez PapieŜa na poparcie tego twierdzenia. pojęcie prawa naturalnego od dawna jest 

znane oficjalnemu nauczaniu ko

ścielnemu Równocześnie jednak nie trudno byłoby wykazać, Ŝe do połowy X1X w papieŜe w 

swym nauczaniu zasad moralno

ści małŜeńskiej odwoływali się raczej do prawa boskiego i objawionego. Dopiero z chwilą 

spot

ęgowania się naturalistycznych tendencji w filozofii i teorii prawa odrzucających wszelkie transcendentne uzasadnienie 

nauki Ko

ścioła papieŜe poczęli kłaść coraz większy nacisk na prawo naturalne jako powszechną i przyrodzonemu rozumowi 

dost

ępną podstawę norm obowiązujących w małŜeństwie. 

 

4

 Katechizm Rzymski Soboru Trydenckiego, cz. II; rozdz. VIII; Leon XIII, encyk1. Arcanum, Acta L. XIII. 2 (1880), s. 26-

29; Pius XI, encykl. Divini Illius Magistri. A. A. S. 22 (1930), s. 58-61, encyk1. Casti connubii. A. A. S. 22 (1930}). s. 546-
546; Pius XII, przemówienie do włoskiego Zwi

ązku Lekarzy i Biologów im. św. Łukasza, Discorsi c Radiomessaggi di S. S. 

Pio XII t. VI s. 191-192; przemówienie do Kongresu włoskiego katolickiego Zwi

ązku połoŜnych, A. A. S. 43 (1951). s. 853-

854; przemówienie do Kongresu Frontu Rodziny i Zwi

ązku Wielodzielnych MałŜeństw, A. A. S. 43 (1951). s. 857-859; 

przemówienie do VI Kongresu mi

ędzynarodowego Związku Hemalologów, A. A. S. 50 (1958), s. 734-735; Jan XXIII, 

encykl. Mater eI Magistra. A. A. S. 53 (1961), s. 446- 447; Kodeks Prawa Kanonicznego. Kan. 1067-1068, §1; 1076, § 1-2; 
Sobór Watyka

ńslki II, konst. pastor. Gaudium et spes, § 47-52. A. A. S. 58 (1966) s. 1067-1074. 

 

b

 

Termin „regulacja pocz

ęć.' jest przyjęty przez mora1istów polskich jako termin techniczny na wyraŜenie katolickiej 

doktryny o etycznych zasadach normuj

ących całokształt procesu przekazywania Ŝycia ludzkiego. Nie ogranicza się zatem 

wył

ącznie do momentu poczęcia, ale wyklucza wszelkie sztuczne ingerowanie w stan organów rozrodczych oraz zapewnia 

wła

ściwy przebieg aktów Ŝycia seksualnego, jak i normalny rozwój płodu w łonie matki. .  

 

5

 

Przemówienia Pawła VI: przemówienie do 

Świętego Kolegium, A. A. S. 56 (1964). s. 588; przemówienie do papieskiej 

komisji do spraw regulacji pocz

ęć; A. A. S. 57 (1965) s. 388; przemówienie do włoskiego Stowarzyszenia Ginekologów, A. 

A. S. 58 (1966), s. 1168. 

 

background image

dostarczyli Nam liczni Nasi Bracia w episkopacie, umo

Ŝliwiły Nam lepsze rozeznanie wszystkich 

aspektów tej zło

Ŝonej kwestii

a

. Im te

Ŝ wszystkim wyraŜamy za to Naszą Ŝywą wdzięczność. 

 
Odpowied

ź Nauczycielskiego Urzędu Kościoła 

 
6. Jednak

Ŝe  wnioski, do których doszła Komisja, nie mogły być uznane przez Nas za pewne i 

definitywne, ani te

Ŝ nie mogły zwolnić nas z osobistego obowiązku rozwaŜania tego doniosłego 

problemu

b

. Stało si

ę tak między innymi z tego równieŜ powodu, Ŝe w łonie Komisji nie osiągnięto pełnej 

zgody co do proponowanych zasad moralnych: szczególnie za

ś dlatego, Ŝe przedłoŜono pewne środki i 

metody rozwi

ązywania zagadnienia, niezgodne z moralną nauką o małŜeństwie, głoszoną z niezmienną 

stanowczo

ścią przez Nauczycielski Urząd Kościoła

c

Dlatego to, po dokładnym przestudiowaniu przedło

Ŝonej Nam dokumentacji, po bardzo starannym 

przemy

śleniu i rozwaŜeniu zagadnienia, po gorących modlitwach zanoszonych do Boga, mocą 

powierzonego Nam przez Chrystusa mandatu, uwa

Ŝamy obecnie za stosowne dać odpowiedź na te 

wa

Ŝne pytania. 

 

II 

ZASADY DOKTRYNALNE 

 
Integralna wizja człowieka 
 
7. Problem przekazywania 

Ŝycia, podobnie jak kaŜdy inny problem dotyczący Ŝycia ludzkiego, powinien 

by

ć tak rozpatrywany, aby - poza aspektami cząstkowymi, naleŜącymi do porządku biologicznego, 

psychologicznego, demograficznego czy socjologicznego - uwzgl

ędniał całego człowieka i całe jego po-

wołanie, obejmuj

ące nie tylko porządek naturalny i doczesny, ale równieŜ nadprzyrodzony i wieczny 

d

Z uwagi na to, 

Ŝe wielu obrońców sztucznych metod ograniczania liczby potomstwa odwołuje się do 

wymogów miło

ści małŜeńskiej, czy teŜ odpowiedzialnego rodzicielstwa, konieczną jest rzeczą jasno 

                                                             

a

 

Wkład episkopatu katolickiego w przygotowanie Encykliki, o którym Paweł VI z wdzi

ęcznością wspomina, jest tylko 

przedłu

Ŝeniem jego stałego uczestnictwa w zwyczajnym nauczaniu Kościoła na temat zasad moralności małŜeńskiej. Biskupi 

bowiem całego 

świata od dawna, w róŜnych formach, głównie jednak ze pośrednictwem listów pasterskich, wypowiadali się 

w tej sprawie, jednomy

ślnie potępiając antykoncepcję. Pewne wyłomy w tym froncie zaznaczyły się tylko w niektórych 

krajach i to dopiero w ostatnich czasach. Pomijaj

ąc jednak wspomniane tu fakty ogólna postawa katolickiego episkopatu na 

całym 

świecie dostarcza dodatkowego dowodu, Ŝe nauka encykliki Humanae vitae nie jest ani nowa w Kościele, ani tym 

bardziej nauk

ą samych tylko papieŜy, ale stanowi element powszechnej świadomości moralnej Kościoła. 

 

b

 

Papie

Ŝ z naciskiem podkreśla, Ŝe powołana przez jego Poprzednika komisja miała do spełnienia zadania wyłącznie 

usługowe. O pracy tej komisji patrz Wprowadzenie s. 7-10. Zdecydowane uwypuklenie przez Pawła VI doktrynalnej 
nadrz

ędności Magisterium Ecclesiae w porównaniu z rolą i kompetencjami zarówno komisji, jak i innych ośrodków 

badawczej my

śli teologicznej (uniwersytety katolickie, teologowie) pozostają w jaskrawej sprzeczności z tymi tendencjami w 

teologii zachodniej, które teologom usiłuj

ą przypisać funkcję „nauczycieli Urzędu Nauczycielskiego"' (magistri Magisterii) 

 

c

 

Wida

ć stąd, Ŝe teologowie potrzebują nieodzownie doktrynalnego arbitraŜu ze strony Kościoła Nauczającego i Ŝe w 

oderwaniu od niego nie s

ą zdolni jednoznacznie i zgodnie określić, jaki jest autentyczny sens dogmatycznej czy teŜ moralnej 

nauki Ko

ścioła. 

 

d

 

Zasady etyki mał

Ŝeńskiej wynikają nie tylko z naturalnego, ale takŜe z nadprzyrodzonego powołania człowieka. Dlatego 

argumentacja, opieraj

ąca się na elementach biologii, psychologii, zagadnień populacyjnych czy socjologicznych jest 

niewystarczaj

ąca. 

 

background image

okre

ślać i naświetlić te dwa zasadnicze elementy Ŝycia małŜeńskiego

e

. Zamierzamy to uczyni

ć, 

przypominaj

ąc zwłaszcza niedawny. wysoce kompetentny wykład na ten temat II Soboru 

Watyka

ńskiego w Konstytucji pastoralnej „Gaudium et.Spes

a

.  

 
Miło

ść małŜeńska 

 
8. Miło

ść małŜeńska najlepiej objawia nam swą prawdziwą naturę i godność dopiero wtedy, gdy. 

rozwa

Ŝamy, Ŝe początek swój czerpie ona - jakby z najwyŜszego źródła z Boga, który „jest Miłością"

6

 i 

„Ojcem, od którego bierze nazw

ę wszelki ród na niebie i na ziemi"

7

Mał

Ŝeństwo bowiem nie jest wynikiem jakiegoś przypadku lub owocem ewolucji ślepych sił przyrody: 

Bóg Stwórca ustanowił je m

ądrze i opatrznościowo w tym celu, aby urzeczywistniać w ludziach swój 

plan miło

ści

b

. Dlatego mał

Ŝonkowie poprzez wzajemne oddanie się sobie, im tylko właściwe i 

wył

ączne

c

, d

ąŜą do takiej wspólnoty osób, aby doskonaląc się w niej wzajemnie, współpracować 

równocze

śnie z Bogiem w wydawaniu na świat i wychowywaniu nowych ludzi

d

. Dla ochrzczonych za

ś 

mał

Ŝeństwo nabiera godności sakramentalnego znaku łaski, poniewaŜ wyraŜa związek Chrystusa z 

Ko

ściołem. 

 
Jej cechy charakterystyczne 
 
9. Gdy si

ę te sprawy widzi we właściwym świetle, stają się oczywiste charakterystyczne cechy i wymogi 

miło

ści małŜeńskiej. Ich właściwe zrozumienie jest rzeczą najwyŜszej wagi. Jest to przede wszystkim 

miło

ść na wskroś  l u d z k a,  a więc zarazem zmysłowa i duchowa. ToteŜ nie chodzi tu tylko o zwykły 

impuls pop

ędu lub uczuć, ale takŜe, a nawet przede wszystkim, o akt wolnej woli, zmierzający do tego, 

aby miło

ść ta w radościach i trudach codziennego Ŝycia nie tylko trwała, lecz jeszcze wzrastała, tak 

a

Ŝeby małŜonkowie stawali się niejako jednym sercem i jedną duszą, i razem osiągali swą ludzką 

doskonało

ść 

d

Chodzi nast

ępnie o miłość p e ł n ą, to znaczy o tę szczególną formę przyjaźni osób, poprzez którą 

mał

Ŝonkowie wielkodusznie dzielą między sobą wszystko, bez niesprawiedliwych wyjątków i 

egoistycznych rachub, Kto prawdziwie kocha swego współmał

Ŝonka, nie kocha go tylko ze względu na 

to, co od niego otrzymuje, ale dla niego samego, szcz

ęśliwy, Ŝe moŜe go wzbogacić darem                      

                                                             

e

 Dokładniejsze omówienie zawartej w encyklice nauki o miło

ści w małŜeństwie i odpowiedzialności za rodzenie i 

wychowanie dzieci. Patrz Wprowadzenie s. 14-17. 

a

 

Uprzedzaj

ąc łatwe do przewidzenia zarzuty, jakoby. encyklika była krokiem wstecz w stosunku do nauki soboru, papieŜ 

odwołuje si

ę wprost do niej. Encyklika jest naprawdę wyjaśnieniem i kontynuacją nauki Soboru Watykańskiego II w tym 

przedmiocie. 

Ściślej patrz Wprowadzenie s. 20-21; 34.

 

6

  1 J 4, 8. 

7

 Ef 3, 15. 

b

 

Mał

Ŝeństwo jest instytucją BoŜą, a zatem prawa, które nim rządzą pochodzą od Boga, a nie od ludzkiej woli. Dlatego częsty 

zarzut: 

Ŝe małŜonkowie lepiej wiedzą co jest dla nich dobre, niŜ teolodzy, którzy nie Ŝyją w małŜeństwie, jest bezpodstawny, 

bo nie chodzi tu o do

świadczenie Ŝycia małŜeńskiego tylko o głoszenie prawa Boskiego. 

 

c

 patrz Wprowadzenie s. 21. 

d

 Istota mał

Ŝeństwa określona jest jako płodne zjednoczenie osób współpracujących w miłości z BoŜym dziełem stwórczym. 

Patrz bli

Ŝej Wprowadzenie s. 14-17 i 21. 

 

d

 Miło

ść jest ludzka, bo jest jednocześnie duchowa i zmysłowa. Będąc duchową musi być pełna, a zatem bezinteresowna, 

musi by

ć równieŜ wierna i wyłączna. PapieŜ przeciwstawia rozumowy i wolny akt miłości czysto zmysłowemu przeŜywaniu 

miło

ści, Niektórzy zwolennicy antykoncepcji widzą w przeŜyciu miłości normę moralną stosunku płciowego. Analiza 

przymiotów miło

ści małŜeńskiej wskazuje na prymat elementów moralno-duchowych nad interesownością i zmysłowością. 

 

background image

z samego siebie 

a

Prócz tego miło

ść małŜeńska' jest w i e r n a i w y ł ą c z n a aŜ do końca Ŝycia: to znaczy jest taka, jak ją 

rozumieli mał

Ŝonkowie w tym dniu, w którym, wolni i w pełni świadomi, wiązali się węzłem 

mał

Ŝeńskim. 

Cho

ćby ta wierność małŜeńska napotykała niekiedy na trudności, to jednak nikomu nie wolno uwaŜać 

jej za niemo

Ŝliwą 

b

: wr

ęcz przeciwnie, jest zawsze szlachetna i pełna zasług. Przykłady tak licznych w 

ci

ągu wieków małŜonków dowodzą nie tylko tego, Ŝe wierność jest zgodna z naturą małŜeństwa, lecz 

ponadto, 

Ŝe stanowi ona niejako źródło, z którego płynie głębokie i trwałe szczęście. 

Jest to wreszcie miło

ść  p ł o d n a,  która nie wyczerpuje się we wspólnocie małŜonków, ale zmierza 

równie

Ŝ ku swemu przedłuŜeniu i wzbudzeniu nowego Ŝycia

c

. „Mał

Ŝeństwo i miłość małŜeńska z natury 

swej skierowane s

ą ku płodzeniu i wychowywaniu potomstwa. Dzieci są teŜ najcenniejszym darem 

mał

Ŝeństwa i samym rodzicom przynoszą najwięcej dobra"

8

 
Odpowiedzialne rodzicielstwo 
 
10. Z tych to powodów miło

ść małŜonków domaga się od nich, aby poznali naleŜycie swoje zadania w 

dziedzinie odpowiedzialnego rodzicielstwa. Poniewa

Ŝ dziś słusznie kładzie się na nie tak wielki nacisk, 

dlatego musi ono by

ć naleŜycie rozumiane- Rozpatrzyć je przeto naleŜy pod róŜnymi. ściśle ze sobą 

powi

ązanymi i słusznymi aspektami. 

Bior

ąc najpierw pod uwagę procesy biologiczne, odpowiedzialne rodzicielstwo oznacza znajomość i 

poszanowanie wła

ściwych im funkcji: rozum człowieka bowiem odkrywa w zdolności dawania Ŝycia 

prawa biologiczne, które s

ą częścią osoby ludzkiej 

d

 

9

 . 

Nast

ępnie, gdy chodzi o wrodzone popędy i uczucia, to odpowiedzialne rodzicielstwo oznacza 

konieczno

ść opanowania ich przez rozum i wolę 

e

Je

Ŝeli zaś z kolei uwzględnimy warunki fizyczne, ekonomiczne, psychologiczne i społeczne, naleŜy 

uzna

ć, Ŝe ci małŜonkowie realizują odpowiedzialne rodzicielstwo, którzy kierując się roztropnym 

                                                             

a

 ) Jak wy

Ŝej: miłość prawdziwa jest przede wszystkim darem z siebie bogacącym współmałŜonka, a nie tylko przeŜyciem 

bogac

ącym tego. kto przeŜywa. Nie wolno osoby uŜywać jako środka do swoich celów 

b

 Mit niemo

Ŝliwości opanowania popędu u męŜczyzny neguje moŜliwość wierności małŜeńskiej, bo w wypadkach gdzie 

stosunek jest w ogóle niemo

Ŝliwy (poród, wyjazd dłuŜszy z domu, choroba Ŝony itd.) męŜczyzna musiałby łamać wierność 

mał

Ŝeńską. 

 

 

c

 Płodno

ść w najszerszym znaczeniu nie jest elementem zewnętrznym, sztucznie dodanym do miłości w ogóle, a miłości 

mał

Ŝeńskiej w szczególności, lecz wyraŜa jej właściwą istotę. Miłość pragnąca się jak gdyby przedłuŜyć w potomstwie 

znajduje swoje najgł

ębsze podłoŜe w Bogu, który nie tylko jest Miłością, ale i Ojcem, czyli źródłem wszelkiego Ŝycia. Patrz  

n. 8. 
 

8

 Gaudium et spes, n. 50. A. A. S. 58 (1966) s. 1070-1072.  

 

d

 

Papie

Ŝ odpowiada na zarzut biologizmu stawiany tradycyjnej nauce Kościoła. Człowiek odnajduje w prawach 

biologicznych własnego ciała dar Bo

Ŝy, moŜność przekazywania Ŝycia, która go czyni współpracownikiem stwórczego 

działania Bo

Ŝego. Ta moc przekazywania Ŝycia naleŜy do ludzkiej osoby, jest jej bogactwem i nie moŜe być unicestwiona 

bez kaleczenia ludzkiej osoby. 

 

9

 

św. Tomasz. S. Theol. I-II, q 94, a. 2. 

 

e

 Poddanie uczu

ć i popędów kierownictwu rozumu i woli jest cnotą. Niszczenie ich byłoby manicheizmem. Manichejczycy 

widzieli w materii, a zatem i w 

Ŝyciu małŜeńskim zło. Chrześcijaństwo doceniając wartość stworzonej przez Boga materii i 

Ŝycia małŜeńskiego wymaga podporządkowania się strony materialnej duchowi. 
 

background image

namysłem i wielkoduszno

ścią, decydują się na przyjęcie liczniejszego potomstwa, albo teŜ, dla waŜnych 

przyczyn i. przy poszanowaniu nakazów moralnych, postanawiaj

ą okresowo lub nawet na czas 

nieograniczony, unika

ć zrodzenia dalszego dziecka

a

Co wi

ęcej, odpowiedzialne rodzicielstwo, o którym teraz mówimy, w szczególniejszy sposób wiąŜe się z 

inn

ą, i to bardzo głęboką ideą naleŜącą do obiektywnego porządku moralnego, ustanowionego przez 

Boga, którego to porz

ądku prawdziwym tłumaczem jest prawe sumienie

b

Dlatego do zada

ń odpowiedzialnego rodzicielstwa naleŜy, aby małŜonkowie uznali swe obowiązki 

wobec Boga, wobec siebie samych, rodziny i społecze

ństwa, przy naleŜytym zachowaniu porządku 

rzeczy i hierarchii warto

ści. 

Konsekwentnie, w pełnieniu obowi

ązku przekazywania Ŝycia nie mogą oni postępować dowolnie, tak, 

jak gdyby wolno im było na własn

ą rękę i w sposób niezaleŜny określać poprawne moralnie metody 

post

ępowania: przeciwnie, są oni zobowiązani dostosować swoje postępowanie do planu Boga-Stwórcy, 

wyra

Ŝonego, z jednej strony w samej naturze małŜeństwa oraz w j ego aktach, a z drugiej - określonego 

w stałym nauczaniu Ko

ścioła 

c

 

10

 
Wewn

ętrzny ład stosunku małŜeńskiego 

 
11. Stosunki, przez które mał

Ŝonkowie jednoczą- się w spos6b intymny i czysty, i przez które 

przekazuje si

ę Ŝycie ludzkie, są - jak to przypomniał niedawno Sobór – „uczciwe i godne" 

11

, Nie 

przestaj

ą być moralnie poprawne, gdyby przewidywano, Ŝe z przyczyn zupełnie niezaleŜnych od woli 

mał

Ŝonków będą niepłodne, poniewaŜ nie tracą swojego przeznaczenia do wyraŜania i umacniania 

zespolenia mał

Ŝonków, wiadomo zresztą z doświadczenia, Ŝe nie kaŜde zbliŜenie małŜeńskie prowadzi 

do zapocz

ątkowania nowego Ŝycia, Bóg bowiem tak mądrze ustalił naturalne prawa płodności i jej 

okresy, 

Ŝe juŜ same przez się wprowadzają one przerwy pomiędzy kolejnymi poczęciami, JednakŜe 

Ko

ściół, wzywając ludzi da przestrzegania nakazów naturalnego prawa, które objaśnia swoją stałą 

doktryn

ą, naucza, Ŝe konieczną jest rzeczą, aby kaŜdy akt małŜeński zachował swoje wewnętrzne 

przeznaczenie do przekazywania 

Ŝycia ludzkiego 

d

 

12

                                                             

a

 Aluzja do warunków wyło

Ŝonych przez Piusa XII w przemówieniu do połoŜnych z 28. X. 1951 r. Wyraźnie mówi o tym 

równie

Ŝ Sobór: „MałŜonkowie... mają wypełniać zadanie swoje w poczuciu ludzkiej i chrześcijańskiej odpowiedzialności 

oraz z szacunkiem pełnym uległo

ści wobec Boga: zgodną radą i wspólnym wysiłkiem wyrobią sobie słuszny pogląd w tej 

sprawie, uwzgl

ędniając zarówno swoje własne dobro, jak i dobro. dzieci, czy to juŜ urodzonych, czy przewidywanych i 

rozeznaj

ą teŜ warunki czasu oraz sytuacji Ŝyciowej, tak materialnej jak duchowej, a w końcu licząc się z dobrem wspólnoty 

rodzinnej, społecze

ństwa i samego Kościoła”(KDK 50). Pogląd ten winni małŜonkowie ustalić ostatecznie wobec Boga 

b

 Gdy Papie

Ŝ opiera zasady etyki małŜeńskiej na prawie BoŜym naturalnym, to właśnie ma na myśli ten porządek moralny, 

obiektywny. 

c

 Papie

Ŝ potępia rozpowszechniane zdanie jakoby małŜonkowie mogli, nie licząc się z jasno nakreśloną przez Kościół 

interpretacj

ą prawa BoŜego, decydować w swym sumieniu co im wolno a co nie. 

10

 Gaudium et spes, n, 50 i 51, A. A. S, 58 (1966) s. 1070-1073, 

11

 Gaudium et spes, n. 49, A. A. S, 58 (1966) s, 1070. 

d

 Przyczyny niepłodno

ści stosunku nie mogą być   z a l e i n e   od człowieka. Nie chodzi więc o skutek aktu, czyli o 

faktyczne powstanie nowego 

Ŝycia. chodzi o jego strukturę, jako płciowego aktu człowieka. Poszanowanie wewnętrznej 

struktury stosunku domaga si

ę zatem, by stosunek wyraŜał postawę szacunku do człowieka i uwzględniał jego prawa (patrz n. 

13), oraz by zachowanie płciowego charakteru stosunku stanowiło wyraz szacunku dla przedmiotowego, zamierzonego przez 
Boga ładu, tkwi

ącego w ciele osoby ludzkiej i jego działaniu, Patrz Wprowadzenie, s. 21-23, 

12

 

Pius XI, encykl. Casti connubii, A, A. S. 22 (1930), s. 560; Pius XII, przemówienie do Kongresu włoskiego katolickiego 

Zwi

ązku PołoŜnych, A. A. S. 43 (1951). s. 843. 

 

background image

 
 
Nierozerwalno

ść podwójnej funkcji znaku w zbliŜeniu małŜeńskim 

 
12. Nauka ta, wielokrotnie przez Nauczycielski Urz

ąd Kościoła podana wiernym, ma swoją podstawę w 

ustanowionym przez Boga nierozerwalnym zwi

ązku - którego człowiekowi nie wolno samowolnie 

zrywa

ć - między dwojakim znaczeniem tkwiącym w stosunku małŜeńskim: między oznaczaniem 

jedno

ści i oznaczaniem rodzicielstwa 

a

Albowiem stosunek mał

Ŝeński z najgłębszej swojej istoty, łącząc najściślejszą więzią męŜa i Ŝonę, 

jednocze

śnie czyni ich zdolnymi do zrodzenia nowego Ŝycia, zgodnie z prawami zawartymi w samej 

naturze m

ęŜczyzny i kobiety, JeŜeli zatem zastaną zachowane te dwa istotne elementy stosunku 

mał

Ŝeńskiego, a więc oznaczanie jedności i rodzicielstwa, to wtedy zatrzymuje on w pełni swoje 

znaczenie wzajemnej i prawdziwej miło

ści oraz swoje odniesienie do bardzo  wzniosłego zadania, do 

którego człowiek zostaje powołany - mianowicie da rodzicielstwa 

b

 . 

 S

ądzimy, Ŝe ludzie naszej epoki są szczególnie przygotowani do zrozumienia, jak bardzo ta nauka jest 

zgodna z ludzkim rozumem 

c

 
Wierno

ść wobec planu BoŜego 

 
13. Słusznie zwraca si

ę uwagę na to, Ŝe współŜycie płciowe narzucone współmałŜonkowi bez liczenia. 

si

ę z jego stanem oraz z jego .uzasadnionymi Ŝyczeniami nie jest prawdziwym aktem miłości i dlatego 

sprzeciwia si

ę temu, czego słusznie domaga się ład moralny we wzajemnej więzi między małŜonkami 

d

Podobnie, je

Ŝeli się sprawę dobrze rozwaŜy, trzeba przyznać, Ŝe taki akt wzajemnej miłości dokonany z 

uszczerbkiem dla zdolno

ści przekazywania Ŝycia - którą Bóg-Stwórca wszechrzeczy związał z tym 

aktem specjalnymi prawami - pozostaje w sprzeczno

ści zarówno z planem BoŜym, według którego mał-

Ŝeństwo zostało ustanowione, jak i z wolą Pierwszego Twórcy ludzkiego Ŝycia. JeŜeli więc ktoś korzysta 
z daru Bo

Ŝego pozbawiając go, choćby tylko częściowo, właściwego mu znaczenia i celowości działa 

wbrew naturze tak m

ęŜczyzny jak i kobiety, a takŜe wbrew głębokiemu ich zespoleniu 

e

. I wła

śnie 

dlatego sprzeciwia si

ę teŜ planowi Boga i J ego świętej woli. Kto natomiast korzysta z daru miłości 

mał

Ŝeńskiej z poszanowaniem praw przekazywania Ŝycia, ten uznaje, Ŝe nie jest panem źródeł Ŝycia, ale 

raczej sług

ą planu ustalonego przez Stwórcę 

f

. Jak bowiem człowiek, ogólnie bior

ąc, nie posiada 

                                                             

a

 

Rozpatrywany jest tu stosunek mał

Ŝeński jako moralny akt ludzki: świadomy i wolny, Jest on cielesnym sposobem 

wyra

Ŝania tego, co małŜonków ze sobą łączy, świadomości ich powołania rodzicielskiego i zaleŜności od Boga. – Znaczenie: 

significatio - 

śmiałe wyjście naprzód w oparciu o soborową teologię miłości małŜeńskiej Zamierzona przez Boga struktura 

stosunku seksualnego jest tworzywem zobowi

ązującym  małŜonków do wyraŜenia w nim określonych postaw wobec 

warto

ści jakimi są: miłość i Ŝycie. Patrz Wprowadzenie s 21-22. 

 

b

 

śycie małŜeńskie i rodzicielstwo są powołaniem .szczególnie głęboko łączącym człowieka z Bogiem Stwórcą, Patrz 

Wprowadzenie s. 17-18. 

 

c

 

Refleksja nad tymi zagadnieniami jest konieczna. Chodzi o zrozumienie, 

Ŝe prawo moralne w odniesieniu do praw Ŝycia 

płciowego istotnie stoi na stra

Ŝy prawdziwego dobra człowieka Patrz n. 18 i 20, 

 

d

 Bardzo wa

Ŝne przypomnienie: wynika to z zasady „znaczenia", stosunku płciowego które powinien człowiek zaakceptować. 

Nie mo

Ŝna odłączyć ani funkcji rodzicielskiej od miłości, ani miłości od płciowego charakteru stosunku. 

 

e

 

Plan Boga i Jego wola s

ą zatem skierowane ku dobru człowieka.  

 

f

 

Konieczna jest stała 

świadomość zaleŜności. od Boga-Stwórcy i wejście w Jego BoŜy zamysł, do uczestnictwa w którym 

 

background image

nieograniczonej władzy nad swoim ciałem, tak równie

Ŝ i to w zgoła szczególniejszy sposób - nie ma on 

jej nad zdolno

ścią rozrodczą poniewaŜ z natury swojej odnosi się ona do przekazywania Ŝycia 

ludzkiego, którego pocz

ątkiem jest sam Bóg. „śycie ludzkie jak to przypomniał Nasz Poprzednik śp. Jan 

XXIII - winni wszyscy uwa

Ŝać za rzecz świętą, poniewaŜ od samego początku zakłada ono działanie 

Boga-Stwórcy" 

13

 
Niedopuszczalne sposoby ograniczania ilo

ści potomstwa 

 
14. W oparciu o te podstawowe zasady ludzkiej i chrze

ścijańskiej nauki o małŜeństwie czujemy się w 

obowi

ązku raz jeszcze oświadczyć, Ŝe naleŜy bezwarunkowo odrzucić jako moralnie niedopuszczalny 

sposób ograniczania ila

ści potomstwa bezpośrednie. naruszacie rozpoczętego juŜ procesu Ŝycia, a 

zwłaszcza bezpo

średnie przerywanie ciąŜy, choćby dokonywane ze względów leczniczych 

14

Podobnie - jak to ju

Ŝ Nauczycielski Urząd Kościoła wielokrotnie oświadczył - odrzucić naleŜy 

bezpo

średnie obezpłodnienie 

a

 czy to stałe czy czasowe, zarówno m

ęŜczyzny jak i kobiety 

15

Odrzuci

ć równieŜ naleŜy wszelkie działanie, które - bądź to w przewidywaniu zbliŜenia małŜeńskiego 

b

b

ądź podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków -miałoby za cel uniemoŜliwienie 

pocz

ęcia lub stanowiło środek prowadzący do tego celu 

c

 

16

Nie mo

Ŝna teŜ dla usprawiedliwienia stosunków małŜeńskich z rozmysłu pozbawionych płodności 

odwoływa

ć się do następujących, rzekomo przekonywujących racji: Ŝe mianowicie z dwojga złego 

nale

Ŝy wybierać to, które wydaje się mniejsze: albo, Ŝe takie stosunki płciowe tworzą pewną całość ze 

stosunkami płodnymi, które je poprzedziły lub po nich nast

ąpią, tak, Ŝe przejmują od nich tę samą 

                                                                                                                                                                                                                    
nas powołuje. 

 

13

 Jan XXIII, en cykl. Mater et Magistra, A, A, S. 53 (1961) s. 447  

 

14

 Katechizm Rzymski S. Trydenckiego cz. 2. r 8; Pius XI, encyki. Casti connubii, A. A, S. 22 (1930) s, 562-564; Pius XII 

przemówienie do Włoskiego Zwi

ązku Lekarzy i Biologów im. św. Łukasza: Discorsi e Radiomessaggi di S. S. Pio XII, VI s, 

191-192; przemówienie do Kongresu włoskiego .katolickiego Zwi

ązku PołoŜnych: A. A. S. 43 (1951), s. 842-843; 

przemówienie do Frontu Rodziny i Zwi

ązku Wielodzietnych MałŜeństw: A. A. S. 43 (1951), s, 857-859; Jan XXIII. encykl, 

Pacem in Terris: A. A, S, 55 (1963) s. 259-260; Gaudium et spes. n 51: A. A. S. 58 (1966) s. 1072. 
 

a

 Papie

Ŝ ma na myśli interwencję, która polega bądź na czasowym bądź na trwałym pozbawieniu płodności człowieka za 

pomoc

ą zabiegów lub środków chemicznych. 

 

15

 Pius XI encykl, Casti connubii: A. A. S, 22 (1930) s. 565: Dekret 

ŚW, Officium z dnia.22 lutego 1940: A. A. S. 32 (1940) 

s. 73; Pius XII, przemówienie do kongresu włoskiego katolickiego Zwi

ązku PołoŜnych: A. A. s. 43 (1951) s. 843-844; 

przemówienie do VII Kongresu mi

ędzynarodowego Związku Hematologów. A. A. S. 50 (1958) s. 734-735. 

 

b

 To okre

ślenie rozszerza potępienie na wszystkie metody antykoncepcyjne, nawet te, które nie naruszają cielesnej struktury 

stosunku mał

Ŝeńskiego. NaleŜy zatem stosunek płciowy rozpatrywać integralnie: jako czyn osoby ludzkiej. a nie tylko jako 

pewn

ą czynność w porządku biologicznym. Nie tylko naruszenie jego struktury cielesnej, ale nieład wewnętrzny wyraŜający 

si

ę w .czynnym postawieniu przeszkód zapłodnieniu, jakiegokolwiek by one były rodzaju sprawia, Ŝe człowiek czynem tym 

kłamie sobie i Bogu. 
 

c

 Zestawienie w równym rz

ędzie postępowania antykoncepcyjnego z przerwaniem ciąŜy i obezpłodnieniem świadczy o tym. 

Ŝe jest to równieŜ cięŜkie pogwałcenie porządku moralnego. 
 

16

 Katechizm Rzymski S. Trydenckiego cz. 2 r. 8; Pius XI encykl. Casti connubii: A. A. S, 22 (1930) s. 559-561; Pius XII, 

przemówienie do kongresu włoskiego katolickiego Zwi

ązku PołoŜnych: A; A. S. 43 (1951) s. 843: przemówienie do VII 

kongresu mi

ędzynarodowego Związku Hematologów. A. A. S. 50 (1958) s. 734-735; Jan XXIII, encykl. Mater et Magistra

A. A. S 53 (1961) s. 447. 
 

background image

warto

ść moralną. W rzeczywistości bowiem chociaŜ wolno niekiedy tolerować mniejsze zło moralne dla 

unikni

ęcia jakiegoś zła większego lub dla osiągnięcia większego dobra 

17

, to jednak nigdy nie wolno, 

nawet dla najpowa

Ŝniejszych przyczyn, czynić zła, aby wynikło z niego dobra 

18

. Innymi słowy nie 

wolno wzi

ąć za przedmiot aktu woli tego, co ze swej istoty narusza ład moralny - a co tym samym 

nale

Ŝy uznać za niegodne człowieka - nawet w wypadku, jeśli zastaje ta dokonane w zamiarze 

zachowania lub pomno

Ŝenia dóbr poszczególnych ludzi, rodzin czy społeczeństwa. Błądziłby zatem 

całkowicie ten, kto by mniemał, 

Ŝe płodne stosunki płciowe całego Ŝycia małŜeńskiego mogą 

usprawiedliwi

ć stosunek małŜeński z rozmysłu obezpłodniony i dlatego z istoty swej moralnie zły 

a

 
Moralna dopuszczalno

ść stosowania środków leczniczych 

 
15. Ko

ściół natomiast uwaŜa za moralnie dopuszczalne stosowanie środków leczniczych niezbędnych da 

leczenia chorób, cho

ćby wynikać stąd miała przeszkoda, nawet przewidywana, dla prokreacji, byleby ta 

przeszkoda nie była. z jakich

ś motywów bezpośrednio zamierzona 

b

 

19

.  

 
Moralna dopuszczalno

ść korzystania z okresów niepłodności 

 
16. Temu nauczaniu Ko

ścioła na temat moralnego postępowania w Ŝyciu małŜeńskim przeciwstawiają 

dzi

ś niektórzy jak to juŜ wyŜej zaznaczaliśmy (w p. 3) - twierdzenie, iŜ rozum ludzki ma prawo i zadanie 

opanowywa

ć siły, jakich mu dostarcza nierozumna natura i skierowywać je ku celom odpowiadającym 

dobru człowieka 

c

. St

ąd niektórzy stawiają pytanie, czy w danym wypadku, z uwagi na tyle róŜnych 

okoliczno

ści, nie jest rzeczą zgodną z rozumem sztuczna kontrola urodzeń, jeŜeli osiąga się przez nią 

wi

ększy spokój i zgodę rodzinną, oraz stwarza lepsze warunki do wychowywania dzieci juŜ urodzonych. 

W odpowiedzi na to pytanie trzeba stwierdzi

ć z całą jasnością: Kościół nie da się nikomu prześcignąć w 

chwaleniu i zalecaniu korzystania z rozumu w działaniu, co człowieka jako rozumne stworzenie tak 

ściśle zespala z jego Stwórcą. Stwierdza wszakŜe jednocześnie, Ŝe winno się to dokonywać z 
poszanowaniem ustalonego przez Boga porz

ądku. 

Je

śli więc istnieją słuszne powody dla wprowadzenia przerw między kolejnymi urodzeniami dzieci, 

wynikaj

ące bądź z warunków fizycznych czy psychicznych małŜonków, bądź z okoliczności 

zewn

ętrznych, Kościół naucza, Ŝe wolno wówczas małŜonkom uwzględniać naturalną cykliczność 

wła

ściwą funkcjom rozrodczym i podejmować stosunki małŜeńskie tylko w okresach niepłodności, 

reguluj

ąc w ten sposób ilość poczęć, bez łamania zasad moralnych, które dopiero co wyłoŜyliśmy 

a

 

20

                                                             

17

 

Pius XII, przemówienie do Kongresu włoskiego katolickiego Zwi

ązku Prawników. A. A. S. 45 (1953), s. 798-799.

 

18

 

Rz. 3. 8.

 

a

 

T

ę hipotezę teologiczną omówiono we wprowadzeniu, patrz s, 23-24.

 

b

 

Np. kastracja w przebiegu raka sutki u kobiet, lub raka stercza u m

ęŜczyzn, stosowanie środków hormonalnych w leczeniu 

chorób układu rodnego. Doustne 

środki wstrzymujące jajeczkowanie, stosowane obecnie w ceł ach antykoncepcyjnych 

zostały wprowadzone do lecznictwa w celu leczenia niepłodno

ści kobiet. Wstrzymanie jajeczkowania przez kilka miesięcy 

powoduje w układzie rodnym zmiany sprzyjaj

ące w następstwie zapoczątkowaniu ciąŜy. Talk samo dopuszcza1ne moralnie 

byłoby stosowanie tych 

środków w celu regulacji cyklu płciowego. 

 

19

 Pius XII, przemówienie do XXVI Kongresu włoskiego Towarzystwa Urologów, A. A. S.45 (1953), s. 674--675; 

przemówienie do VII Kongresu mi

ędzynarodowego Związku Hematologów, A. A. S. 50 (1958), s. 734-735. 

 

c

 Trzeba zawsze mie

ć na uwadze, Ŝe ciało ludzkie jest częścią substancjalną osoby ludzkiej i Ŝe nie moŜna go traktować na 

równi z otaczaj

ącą człowieka przyrodą, JuŜ wyŜej (n. 13) papieŜ mówi o tym, Ŝe człowiek nie ma nieograniczonej władzy 

nad swoim ciałem, ani tym bardziej nad zdolno

ścią rozrodczą. 

 

a

 Uj

ęcie tego zagadnienia ze stanowiska medycyny zostało zamieszczone we Wprowadzeniu, Patrz s, 25-17. 

 

background image

Ko

ściół jest zgodny z samym sobą i ze swoją nauką zarówno wtedy, gdy uznaje za dozwolone 

uwzgl

ędnianie przez małŜonków okresów niepłodności, jak i wtedy, gdy potępia, jako zawsze 

zabronione, stosowanie 

środków bezpośrednio zapobiegających poczęciu, choćby nawet ten ostatni 

sposób post

ępowania usprawiedliwiano racjami, które mogłyby się wydawać uczciwe i powaŜne, W 

rzeczywisto

ści między tymi dworna sposobami postępowania zachodzi istotna róŜnica 

b

, W pierwszym 

wypadku mał

Ŝonkowie w sposób prawidłowy korzystają z pewnej właściwości danej im przez naturę, W 

drugim: za

ś, stawiają oni przeszkodę naturalnemu przebiegowi procesów związanych z przekazywaniem 

Ŝycia. Jest prawdą, Ŝe w obydwu wypadkach małŜonkowie przy obopólnej i wyraźnej zgodzie chcą dla 
słusznych powodów unikn

ąć przekazywania Ŝycia i chcą mieć pewność, Ŝe dziecko nie zostanie poczęte. 

Jednak

Ŝe trzeba równocześnie przyznać, Ŝe tylko w pierwszym wypadku małŜonkowie umieją 

zrezygnowa

ć ze współŜycia w okresach płodności (ilekroć ze słusznych powodów przekazywanie Ŝycia 

nie jest po

Ŝądane): podejmują zaś współŜycie małŜeńskie w okresach niepłodności po to, aby świadczyć 

sobie wzajemn

ą miłość i dochować przyrzeczonej wzajemnej wierności. Postępując w ten sposób dają 

oni 

świadectwo .prawdziwie i w pełni uczciwej miłości. 

 
Powa

Ŝne następstwa sztucznej regulacji urodzeń  

 
17. Uczciwi mog

ą nabrać jeszcze mocniejszego przekonania o tym, jak bardzo uzasadniona jest nauka, 

któr

ą Kościół w tej dziedzinie głosi jeśli zwrócą uwagę na następstwa, do jakich prowadzi przyjęcie 

środków i metod sztucznego ograniczania urodzeń 

c

. Niech uprzytomni

ą sobie przede wszystkim,. jak 

bardzo tego rodzaju post

ępowanie otwiera szeroką i łatwą drogę zarówno niewierności małŜeńskiej jak i 

ogólnemu upadkowi obyczajów. Nie trzeba te

Ŝ długiego doświadczenia, by zdać sobie sprawę ze 

słabo

ści ludzkiej i zrozumieć, Ŝe ludzi zwłaszcza młodych, tak bardzo podatnych na wpływ namiętności 

- potrzeba raczej pobudza

ć do zachowania prawa moralnego, a przeto wprost niegodziwością jest 

ułatwia

ć im samo naruszanie tego prawa. NaleŜy równieŜ obawiać się i tego; Ŝe męŜczyźni, 

przyzwyczaiwszy si

ę do stosowania praktyk antykoncepcyjnych, zatracą szacunek dla kobiet i 

lekcewa

Ŝąc ich psychofizyczną równowagę sprowadzą je do roli narzędzia, . słuŜącego zaspokojeniu 

swojej egoistycznej 

Ŝądzy, a w konsekwencji przestaną je uwaŜać za godne szacunku i miłości 

towarzyszki 

Ŝycia 

d

Trzeba wreszcie pilnie rozwa

Ŝyć i to, jak bardzo niebezpieczne moŜliwości przyznałoby się w ten 

sposób kierownikom pa

ństw, nie troszczącym się o prawa moralne 

e

. Któ

Ŝ mógłby wtedy obwinić 

władz

ę państwową o stosowanie w skali całego społeczeństwa takich rozwiązań, które przyznano by 

mał

Ŝonkom jako godziwe w rozwiązywaniu problemów występujących w poszczególnych rodzinach? 

Któ

Ŝ zabroniłby rządcom państw propagować metody antykoncepcyjne, jeśli. uznaliby je za 

skuteczniejsze: co wi

ęcej, nawet nakazywać ich stosowanie członkom społeczeństwa, ilekroć uwaŜaliby 

to za konieczne, W ten sposób doszło by do tego, 

Ŝe ludzie pragnący uniknąć trudności związanych z 

                                                                                                                                                                                                                    

20

 Pius XII, przemówienie do Kongresu włoskiego katolickiego Zwi

ązku PołoŜnych: A. A. S. 43 (1951), s. 846. 

 

b

 

Problem ró

Ŝnicy etycznej między tymi dwoma sposobami planowania rodziny został szczegółowo przedstawiony we 

Wprowadzeniu. Patrz s. 27-28. 
 

c

 Argumentacja opiera si

ę na związku logicznym: przyjęcie pewnych metod musi prowadzić do przyjęcia logicznych racji, 

oraz nast

ępstw. TakŜe moralnie ujemnych. 

 

d

 

Jedynie integralne spojrzenie na miło

ść małŜeńską, jako wewnętrznie i istotnie związaną z funkcją rodzicielską, gwarantuje 

wła

ściwe ustawienie stosunku męŜczyzny do kobiety, 

 

e

 

Tu konsekwencje przyj

ęcia zasady antykoncepcji przybierają najgroźniejsze rozmiary. 

 

background image

przestrzeganiem prawa Bo

Ŝego wŜyciu indywidualnym, rodzinnym czy społecznym, pozwoliliby 

władzy pa

ństwowej ingerować w najbardziej osobiste i intymne sprawy małŜonków, 

Je

Ŝeli więc obowiązku przekazywania Ŝycia nie chce się pozostawić samowoli ludzkiej, trzeba 

koniecznie uzna

ć pewne nieprzekraczalne granice władzy człowieka nad własnym ciałem i jego 

naturalnymi funkcjami: granice, których nikt nie ma prawa przekroczy

ć: ani osoba prywatna, ani władza 

publiczna 

a

. Granice te zostały ustanowione wła

śnie ze względu na szacunek naleŜny ludzkiemu ciału 

oraz jego naturalnym funkcjom, stosownie do zasad wy

Ŝej przypomnianych i zgadnie z naleŜytym 

rozumieniem tzw. „zasady cało

ściowości", którą wyłoŜył Nasz. Poprzednik Pius XII 

b

 

21

 
Ko

ściół obrońcą autentycznych wartości ludzkich 

 
18, Z góry da si

ę przewidzieć, Ŝe nie wszyscy chyba łatwo przyjmą podaną naukę, skoro juŜ podniosło 

si

ę tyle głosów, które korzystając z pomocy nowoczesnych środków propagandy sprzeciwiają się nauce 

Ko

ścioła, Kościół wszakŜe nie dziwi się temu. Ŝe podobnie jak Boski jego ZałoŜyciel, postawiony jest 

„na znak, któremu sprzeciwia

ć się będą"

22

. Nie zaniedba z tego powodu bynajmniej nało

Ŝonego Mu 

obowi

ązku głoszenia z pokorą i stanowczością całego prawa moralnego, tak naturalnego jak 

ewangelicznego. 
Poniewa

Ŝ Kościół nie jest twórcą obydwu tych praw, dlatego teŜ nie moŜe być ich sędzią, lecz jedynie 

stró

Ŝem i tłumaczem.

c

. Nie wolno mu wi

ęc nigdy ogłaszać za dozwolone tego, co w rzeczywistości jest 

                                                             

a

 Oznacza to, 

Ŝe istnieją normy obiektywne, nienaruszalne, absolutne (co dziś próbuje się podwaŜać) i Ŝe są to normy tak 

konieczne, 

Ŝe jakiekolwiek ustępstwo w tym względzie prowadzi do całkowitego przekreślenia dobra człowieka. Te normy 

nie dozwalaj

ą człowiekowi wyrzec się tego kim jest. 

 

b

 

„...Wniosek. który przed chwil

ą wyciągnęliśmy, wywodzi się z otrzymanego przez człowieka od Boga prawa 

rozporz

ądzania swoim własnym ciałem, zgodnie z zasadą całościowości, która odnosi się równieŜ do tego wypadku. Na mocy 

tej zasady poszczególne narz

ądy są podporządkowane ciału jako całości i w wypadku gdy zachodzi konflikt (interesów) są 

podporz

ądkowane całości ciała, Co za tym idzie, temu, kto otrzymał swój ustrój we władanie, przysługuje prawo. 

Po

święcenia poszczególnego narządu w wypadku, gdyby jego obecność lub czynności wyrządzały całości znaczną szkodę, 

której nie da si

ę w inny sposób uniknąć (Pius XII, przemówienie do uczestników XXVI Kongresu Związku Urologów 

Włoskich, 8, X, 1953 r. AAS 45/1953, 673-679). W dalszym ci

ągu PapieŜ wskazuje, Ŝe obezpłodnienie zapobiegające ciąŜy 

jest zabiegiem moralnie niedopuszczalnym, poniewa

Ŝ nie spełnia warunków wymienionych w .,zasadzie całościowości". 

Sama płodno

ść nie stanowi przez się niebezpieczeństwa dla ustroju. Niebezpieczeństwo moŜe powstać wyłącznie wskutek 

dobrowolnego działania seksualnego, (Pius XII Przemówienie do uczestników I Mi

ędzynarod. Kongresu Histopatologii 

Układu Nerwowego z 13. IX, 1952, AAS 44/1952 779~789. 
 

21

 Przemówienie do XXVI Kongresu Zwi

ązku Urologów włoskich: A. A. S. 45 (1953). s. 674-675; przemówienie do 

włoskiego Zjednoczenia Niewidomych: A. A. S. 48 (1956), s. 461-462. 
 

22

 

Łk 2, 34. 

 

c

 

świadomości dzisiejszego człowieka często zaciera się róŜnica między prawem naturalnym a prawem ludzkim 

(stanowionym). Papie

Ŝ wyraźnie stwierdza, Ŝe „zakaz antykoncepcji" nie jest przepisem kościelnym, który mógłby podlegać 

zmianom stosownie do potrzeb czasu, na podobie

ństwo np. dyscypliny postnej itp. W literaturze teologicznej zwolennicy 

antykoncepcji podnosz

ą jednak zarzut, Ŝe w trakcie dziejów Kościół zmieniał jednak swoją naukę o normach prawa 

naturalnego. Przytacza si

ę np. zezwolenie Kościoła na pobieranie procentu od poŜyczek pienięŜnych wydane w r. 1745, 

wbrew obowi

ązującej przedtem doktrynie moralnej Kościoła i stosowanym przezeń sankcjom kanonicznym, Istotny sens tego 

zagadnienia sprowadza si

ę ostatecznie do stwierdzenia. Ŝe nauka papieŜy o niedopuszczalności pobierania procentu odnosiła 

si

ę do materii zmiennej, jaką w tym wypadku stanowiła ekonomiczna funkcja pieniądza. W staroŜytności i średniowieczu sta-

nowił on przede wszystkim 

środek wymienny w zakresie dóbr konsumpcyjnych, bardzo często nawet środków pierwszej 

potrzeby, podczas gdy w czasach nowo

Ŝytnych, na skutek zmian w Ŝyciu gospodarczym, stał się on elementem produkcji 

jako jeden ze składników kapitału. Natomiast nauka Ko

ścioła o antykoncepcji dotyczy   n i e z m i e n n y c h    r e l a c j i    

mi

ędzyosobowych uwarunkowanych elementarną strukturą osoby ludzkiej I jej zdolności rozrodczej przeznaczonej do za-

pocz

ątkowania Ŝycia ludzkiego. Z tego teŜ względu odnośna nauka Kościoła posiada równie niezmienny charakter, czemu 

 

background image

niedozwolone, gdy

Ŝ z natury swej stoi zawsze w sprzeczności z prawdziwym dobrem człowieka, 

Ko

ściół jest w pełni świadom, Ŝe broniąc nienaruszalności prawa moralnego odnośnie do małŜeństwa, 

przyczynia si

ę do umocnienia wśród ludzi prawdziwej kultury 

a

, ponadto zach

ęca człowieka, aby nie 

rezygnował ze swych obowi

ązków, zdając się na środki techniczne, Czyniąc tak Kościół zabezpiecza 

godno

ść małŜonków. Takim właśnie postępowaniem Kościół, wierny nauce i przykładowi Zbawiciela, 

okazuje, 

Ŝe obejmuje ludzi szczerą i bezinteresowną miłością 

b

. usiłuj

ąc ich wspomagać w ziemskiej 

pielgrzymce, aby „po synowsku uczestniczyli w 

Ŝyciu Boga Ŝywego, Ojca wszystkich ludzi"

23

 

III 

WSKAZANIA DUSZPASTERSKIE 

 
Ko

ściół Matką i Nauczycielką 

 
19. Powy

Ŝsze Nasze słowa nie byłyby wiernym wyrazem myśli i trosk Kościoła 

c

, Matki i Nauczycielki 

wszystkich ludów, gdyby, zach

ęciwszy najpierw ludzi do przestrzegania i poszanowania prawa boskiego 

w mał

Ŝeństwie, nie niosły z sobą równieŜ pokrzepienia na drodze poprawnej moralnie regulacji poczęć, 

tak

Ŝe w trudnych warunkach Ŝycia, pod których brzemieniem uginają się dziś rodziny i narody. 

Ko

ściół bowiem nie moŜe odnosić się do ludzi inaczej aniŜeli Boski Odkupiciel: zna więc ich słabości, 

ma współczucie dla rzesz ludzkich, przygarnia grzeszników: nie mo

Ŝe on jednak uchylać się od 

nauczania prawa, które w rzeczy samej jest prawem ludzkiego 

Ŝycia przywróconego do pierwotnej 

prawdy 

d

, i poddanego działaniu Ducha Bo

Ŝego 

24

 

                                                                                                                                                                                                                    
Papie

Ŝ daje dobitny i niedwuznaczny wyraz. 

 

a

 

Prawdziwa kultura polega na tych warto

ściach tradycji i obyczaju społecznego, od których zaleŜy humanizacja środowiska 

socjalnego w skali mo

Ŝliwie najszerszej. Chodzi głównie o to, aby stosunki międzyludzkie (nie tylko w zakresie prywatnym, 

ale i w zakresie ogólnoludzkim) miały pełny charakter 1 u d z k i   w znaczeniu moralnym. Relacje m

ąŜ - Ŝona, małŜeństwo - 

rodzina, rodzice - dzieci, dotycz

ą sedna ziemskiej egzystencji człowieka i określają nieodwracalnie moralną treść osobowości 

człowieka. Zaniedbanie tej istotnej warstwy kultury duchowej człowieka nie da si

ę zrekompensować przez Ŝadne 

konwencjonalne czy ustawowe formy zast

ępcze. 

 

b

 

Cz

ęsto powtarzający się akcent, Ŝe Encyklika nie jest prywatną doktryną papieŜa, lecz wyrazem (wykładem) nauki 

Ko

ścioła, 

 

23

 Paweł VI, encykl. Populorum progressio, A A. S. 59 (1967) s. 268, n, 21. 

 

c

 

Miło

ść, jaką Kościół okazuje ludziom, nie polega na pobłaŜliwości czy wyrachowaniu i kompromisach, lecz na 

niestrudzonym d

źwiganiu człowieka i społeczności ludzkiej na poziom, jaki sam Bóg dla człowieka przewidział 

 

d

 To tradycyjne okre

ślenie wyraŜa w swej pełnej treści coś więcej, niŜ tylko przywrócenie do „pierwotnego stanu", 

Chrze

ścijanin bowiem jest człowiekiem, który został „na nowo stworzony w Chrystusie" i dlatego sytuacja teologiczna 

człowieka okre

śla się obecnie stosunkiem do Chrystusa, czyli „Nowego Adama", a nie do tamtego, „pierwszego Adama", 

Odkupienie w Chrystusie nie jest wi

ęc tylko odtworzeniem rzeczywistości rajskiej, lecz jest czymś zasadniczo „nowym" i o 

wiele doskonalszym w swym eschatologicznym kształcie. Nie wolno jednak zapomina

ć, Ŝe dopóki człowiek Ŝyje na ziemi, 

d

źwigając smutne dziedzictwo Adama, wzniosłość Chrystusowej łaski sąsiaduje bezpośrednio ze zgorszeniem KrzyŜa, 

 

24

 Rz. 8, 

background image

 
 
 
Mo

Ŝliwość zachowania prawa BoŜego 

 
20. Nauka Ko

ścioła o naleŜytej regulacji poczęć, będąca promulgacją samego prawa BoŜego 

a

, wyda si

ę 

niew

ątpliwie dla wielu trudna: więcej nawet - zupełnie niemoŜliwa do zachowania. Bo rzeczywiście, jak 

wszystkie rzeczy szlachetne i po

Ŝyteczne, tak i to prawo wymaga mocnych decyzji i wielu wysiłków od 

poszczególnych ludzi, od rodzin i społeczno

ści ludzkiej. Co więcej, zachować je moŜna tylko z pomocą 

łaski Bo

Ŝej, która wspiera i umacnia dobrą wolę ludzi 

b

, Kto jednak uwa

Ŝniej się nad tym zastanowi, 

dostrze

Ŝe, Ŝe owe wysiłki naprawdę podnoszą godność człowieka i przysparzają dobra całej ludzkości 

c

  

 
Panowanie nad sob

ą 

 
21. Etycznie poprawna regulacja pocz

ęć tego najpierw od małŜonków wymaga, aby w pełni uznawali i 

doceniali prawdziwe warto

ści Ŝycia i rodziny, oraz by nauczyli się doskonale panować nad sobą i nad 

swymi pop

ędami 

d

. Nie ulega 

Ŝadnej wątpliwości, Ŝe rozumne i wolne kierowanie popędami wymaga 

ascezy, a

Ŝeby znaki miłości, właściwe dla Ŝycia małŜeńskiego, zgodne były z etycznym porządkiem, co 

konieczne jest zwłaszcza dla zachowania okresowej wstrzemi

ęźliwości 

e

. .Jednak

Ŝe to opanowanie, w 

którym przejawia si

ę czystość małŜeńska, nie tylko nie przynosi szkody miłości małŜeńskiej, lecz 

wyposa

Ŝa ją w nowe ludzkie wartości. Wymaga ono wprawdzie stałego wysiłku. ale dzięki jego 

dobroczynnemu wpływowi mał

Ŝonkowie rozwijają w sposób pełny swoją osobowość, wzbogacając się o 

warto

ści duchowe. Opanowanie to przynosi Ŝyciu rodzinnemu obfite owoce w postaci harmonii i pokoju 

oraz pomaga w przezwyci

ęŜaniu innych jeszcze trudności: sprzyja trosce o współmałŜonka i budzi dla 

niego szacunek, pomaga tak

Ŝe małŜonkom wyzbyć się egoizmu, sprzeciwiającego się prawdziwej 

miło

ści oraz wzmacnia w nich poczucie odpowiedzialności. A wreszcie dzięki opanowaniu siebie 

rodzice uzyskuj

ą głębszy i skuteczniejszy wpływ wychowawczy na potomstwo 

f

, wtedy dzieci i 

młodzie

Ŝ dorastając, właściwie oceniają prawdziwe, ludzkie wartości i spokojnie oraz prawidłowo 

                                                             

a

 

Znowu przypomina Papie

Ŝ, Ŝe Kościół nie głosi ludzkiej nauki, lecz BoŜą. 

b

 Prawo moralne jest wykonalne, ale wymaga wysiłku i korzystania z pomocy Łaski 

c

 Człowiek o tyle wzbogaca si

ę w wartości moralne, o ile własnym wysiłkiem przyczynia się do ich zdobycia. Najbardziej 

owocne s

ą pod tym względem wysiłki zmierzające do uczłowieczenia siebie samego: wzbogacają one nie tylko 

indywidualnie, ale powoduj

ą. Ŝe taki wartościowy moralnie człowiek staje się duchowym bogactwem całego społeczeństwa. 

d

 

Mał

Ŝeństwo wymaga gruntownego przygotowania intelektualnego i moralnego. Zbyt często z duŜą lekkomyślnością 

wkraczaj

ą ludzie w sanktuarium śycia. KaŜda nieprzemyślana decyzja zawarcia małŜeństwa kryje w sobie zaród ludzkiej 

krzywdy. 
 

e

 

Pop

ęd płciowy u człowieka na płaszczyźnie bio-psychicznej przejawia się w przeciwieństwie do zwierząt jego dynamizm 

ślepy i nieuporządkowany. Dopiero rozumna świadomość człowieka dysponuje właściwymi regulatorami. dzięki którym 
u

Ŝycie energii popędowej moŜe mieć charakter moralny. Opanowanie się jest normalnym i koniecznym warunkiem, od 

którego zale

Ŝy włączenie wszystkich energii popędowych w orbitę właściwych człowiekowi dąŜeń i celów: w braku tego 

istotnego warunku (składnika), działanie płciowe nie mo

Ŝe być uwaŜane za l u d z k i e, czyli odpowiadające godności 

człowieka. Wynika st

ąd, Ŝe opanowanie siebie jest nie tylko prawem Ŝycia ludzi, którzy nie załoŜyli rodziny, ale w sposób 

równorz

ędny - jest wewnętrznym prawem Ŝycia w małŜeństwie. Asceza nie zmierza do zabicia popędu czy wygaszenia 

uczu

ć, lecz do uzyskania maksimum rozumnej kontroli nad odruchami popędu. Nie grozi tu w Ŝadnym wypadku 

zahamowanie spontaniczno

ści uczuć. Przeciwnie - wynikiem uwolnienia się od zniewalającego determinizmu odruchów 

b

ędzie wzrost subtelności i wraŜliwości uczuć. 

 
 

f

 Jedynie ludzie osobowo dojrzali i sami gruntownie wychowani potrafi

ą .wychować nowych ludzi. 

 

background image

rozwijaj

ą swoje duchowe i fizyczne siły. 

 
 
Tworzenie klimatu sprzyjaj

ącego czystości 

 
22. Pragniemy przy tej okazji zwróci

ć uwagę wychowawców i tych wszystkich, których prawem i 

obowi

ązkiem jest starać się o wspólne dobro społeczności ludzkiej 

a

, na konieczno

ść tworzenia klimatu 

sprzyjaj

ącego czystości 

b

, tak, by dzi

ęki pełnemu przestrzeganiu zasad porządku moralnego, prawdziwa 

wolno

ść zapanowała nad swawolą 

c

Wszystko wi

ęc, co W dziedzinie tzw. nowoczesnych środków społecznego przekazu podnieca zmysły i 

podsyca rozwi

ązłość obyczajów, a takŜe wszelkie formy pornografii oraz nieprzyzwoitych widowisk, 

powinny spotka

ć się z otwartym i jednogłośnym potępieniem ze strony tych wszystkich, którzy bądź to 

troszcz

ą się o rozwój kultury społecznej, bądź teŜ mają obowiązek bronić najwyŜszych wartości 

duchowych 

d

. Bezpodstawnie bowiem próbowałby kto

ś usprawiedliwiać tego rodzaju demoralizację 

powołuj

ąc się na rzekome wymogi artystyczne 

e

 lub naukowe 

25

, czy te

Ŝ uzasadniać ją swobodą, na jaką, 

by

ć moŜe, zezwalają władze danego kraju 

f

 
Apel do władz publicznych 
 
23. Pragniemy wi

ęc zwrócić się do Rządów Narodów, poniewaŜ im to przede wszystkim powierzone 

                                                             

a

 

Dobro wspólne nale

Ŝy odróŜnić od tzw. „dobra publicznego", które polega na faktycznym zagwarantowaniu 

nienaruszalno

ści praw ludzkich („praw człowieka") w zewnętrznej sferze bytu społecznego i politycznego. NaleŜy je takŜe 

odró

Ŝnić od tzw. „dobra społecznego", które w najogólniejszym znaczeniu jest sumą dorobku pokoleń w dziedzinie kultury, 

cywilizacji. i ekonomii. z którego to dziedzictwa mo

Ŝe korzystać w pełni aktualnie działające i rozwijające się społeczeństwo. 

odró

Ŝnić równieŜ od tzw. „dobra państwowego", na które składają się pewne zasoby materialne będące bezpośrednią i 

prywatn

ą własnością państwa (jako instytucji) i naczelnych organów rządowych.  Dobro wspólne jest to integralnie pojęte 

dobro duchowe i moralne człowieka jako 

Ŝyjącego we wspólnocie ogólno-ludzkiej: krótko: duchowe dobro ludzkości jako 

takiej. Dobro wspólne polega na takim wyposa

Ŝeniu duchowym i moralnym ludzkości, które nie tylko stwarza realną 

mo

Ŝliwość osiągnięcia wiecznego przeznaczenia ludzkości, ale jest juŜ urzeczywistnieniem tego przeznaczenia w ramach 

ziemskiej historii przez 

świadome wkroczenie w orbitę religijnego przyciągania. 

 

b

 

W samej istocie płci tkwi skierowanie ku wi

ęziom społecznym Dlatego kultywowanie czystości moralnej wymaga naprawy 

wszystkich stosunków mi

ędzyludzkich, a zarazem jest czynnikiem te stosunki uzdrawiającym. Nadmierne pobudzenie 

seksualne dzisiejszego człowieka jest mi

ędzy innymi wynikiem celowego oddziaływania określonych środowisk. 

 

c

 Prawdziwa wolno

ść, według Konstytucji Gaudium et spes, polega na zdolności świadomego pójścia za rozpoznaną prawdą i 

dobrem. Ł

ączy się z nią aprobata dobra i gotowość jego pełnienia. Bezmyślnego ulegania zachciankom nie moŜna nazywać 

wolno

ścią. 

 

d

 

Wszyscy s

ą odpowiedzialni za zdrową atmosferę moralną i za właściwą opinię publiczną. Specjalny obowiązek ciąŜy w 

tym wzgl

ędzie na ludziach pióra, i na tych wszystkich, którzy wywierają jakikolwiek wpływ na ludzi i ich poglądy. 

 

e

 

Forma artystyczna jest cz

ęsto tylko pretekstem dla przemycania treści pornograficznej. Sztuka, która nie ma nic więcej do 

pokazania poza moralnym brudem, nie jest prawdziw

ą sztuką. 

 

25

 

Sobór Watyka

ński II, dekret Inter mirifica, n. 6-7. A- A. .S. 56 (1964) s 147. 

 

f

 

Samo ustawodawstwo pa

ństwowe nie jest w stanie rozwiązać wszystkich problemów. Przebiegłość ułatwia obchodzenie 

nawet najsurowszych ustaw, a z drugiej strony brak ustaw reguluj

ących obyczajowość społeczną nie oznacza, Ŝe wszystko 

wolno. Wiele zale

Ŝy od zdrowej opinii publicznej, formowanej przez ludzi odwaŜnych, uczciwych i mądrych, na wszystkich 

szczeblach społecznej hierarchii. 
 

background image

zostało najwa

Ŝniejsze zadanie ochrony dobra wspólnego i oni mogą tak wiele uczynić dla ratowania 

dobrych obyczajów. Nie dopu

ście nigdy do upadku dobrych obyczajów wśród waszych narodów! .Nie 

pozwólcie stanowczo, 

Ŝeby w Ŝycie rodziny, tej podstawowej komórki społeczeństwa, wprowadzono 

ustawowo praktyki sprzeczne z prawem naturalnym i Boskim! Zagadnienia bowiem, jakie ł

ączą się ze 

wzrostem liczby ludno

ści, władza państwowa moŜe i powinna rozwiązać w inny sposób: mianowicie 

przez prawodawstwo nacechowane trosk

ą o rodziny i przez tak mądre wychowalnie narodów, aŜeby 

zostały nienaruszone zarówno prawo moralne jak i wolno

ść obywateli 

a

Jeste

śmy .w pełni świadomi, ile trudności sprawa ta przysparza władzom państwowym, szczególnie w 

krajach b

ędących na drodze rozwoju. Dostrzegając ich uzasadnione troski ogłosiliśmy encyklikę 

Populorum progressio. Teraz za

ś za Naszym Poprzednikiem, śp. Janem XXIII powtarzamy: „Problemy 

te... tak nale

Ŝy rozwiązywać, aby człowiek nie stosował środków ani nie przyjmował zasad sprzecznych 

z jego godno

ścią, jakie ośmielają się propagować ci, którzy uwaŜają, Ŝe człowieka i jego Ŝycie naleŜy 

bez reszty sprowadzi

ć do materii. Sądzimy, Ŝe problem ten tylko wtedy moŜe być rozwiązany, jeŜeli 

post

ęp ekonomiczny i społeczny będzie słuŜył za równo poszczególnym obywatelom, jak i całej 

ludzko

ści i jeśli będzie zmierzał do pomnaŜania prawdziwych wartości" 

26

. Bez w

ątpienia byłoby 

powa

Ŝną niesprawiedliwością, jeśliby przypisywało się Opatrzności Boskiej to, co w rzeczywistości 

zdaje si

ę wynikać z wadliwego ustroju społecznego, lub z niedostatecznego poczucia sprawiedliwości 

społecznej, z samolubnego gromadzenia bogactw, czy wreszcie z opieszałej niech

ęci do podjęcia 

odpowiednich prac i wysiłków celem podniesienia poziomu 

Ŝycia narodu i wszystkich jego synów 

b

 

27

Oby wszystkie władze, do których to nale

Ŝy, ponowiły ze wzmoŜoną energią wysiłki i starania - jak to 

niektóre z nich tak wspaniale ju

Ŝ czynią - i oby nie ustawała gorliwość w udzielaniu sobie wzajemnej 

pomocy w

śród wszystkich członków wielkiej rodziny ludzkiej. Otwiera się tu, jak sądzimy, 

nieograniczone pole działania dla wszystkich organizacji mi

ędzynarodowych. 

 
Do ludzi nauki 
 
24. Pragniemy teraz zwróci

ć się ze słowami zachęty do ludzi nauki, którzy „wiele mogą oddać usług 

dobru mał

Ŝeństwa i rodziny oraz spokojowi sumień, jeśli przez wspólny wkład swych badań będą się 

gorliwie stara

ć wszechstronnie wyjaśnić róŜne warunki sprzyjające właściwemu regulowaniu ludzkiej 

rozrodczo

ści"

28

. Przede wszystkim tego nale

Ŝy pragnąć, aby zgodnie z Ŝyczeniem wyraŜonym juŜ przez 

Piusa XII - medycyna zdołała wypracowa

ć wystarczająco pewną metodę poprawnej moralnie regulacji 

pocz

ęć, opartej na uwzględnianiu naturalnego rytmu płodności 

c

 

29

. W ten sposób ludzkie nauki, a w 

szczególno

ści uczeni katoliccy, wykaŜą ze swej strony, iŜ rzeczy mają się tak, jak Kościół naucza, Ŝe 

                                                             

a

 

śadna władza polityczna nie jest upowaŜniona do tego, by narzucać społeczeństwu jakąś własną interpretację moralności, a 

tym bardziej zmusza

ć obywateli do przyjęcia takich rozwiązań Ŝyciowych, które są sprzeczne z prawem moralnym. Jest 

natomiast zadaniem władzy publicznej zabezpieczenie warunków, w których urzeczywistnienie dobra wspólnego mo

Ŝe się 

dokonywa

ć w oparciu o wewnętrzne prawa m. in. moralne, określające strukturę ludzkości. Szerzej. patrz Wprowadzenie s. 

30. 

26

 Encykl. Mater et magistra, A. A. S. 53 (1961).  s.  447 

b

 Nie Pan Bóg jest winien niesprawiedliwo

ści i krzywdy. gdyŜ tego właśnie On zabrania. Winą ludzi jest to, Ŝe nie urządzają 

świata tak, by stał się naprawdę ludzki, by był domem dla wszystkich, a nie tylko dla uprzywilejowanych. Winą ludzi jest to, 

Ŝe zamiast postępować według prawa BoŜego, kierują się egoizmem lub uwierzyli w fatalizm nędzy. To wszystko - przy 
dobrej woli - jest wci

ąŜ do naprawienia Potrzeba jednak by w tym kierunku współdziałali dosłownie wszyscy. 

27

 Encykl Populorum progresio, n. 48-55: A. A. S, 59 (1967) s. 281-284. 

28

 

Gaudium et spes, n 52: A. A S. 58 (1966) s. 281-284

 

c

 Regulacja drog

ą okresowej powściągliwości nie moŜe nigdy w sumieniu chrześcijańskim przyjąć postaci „jednej z technik 

antykoncepcyjnych". Wstrzemi

ęźliwość jest tylko szczególną formą miłości małŜeńskiej a nie sposobem uciekania od 

odpowiedzialno

ści w małŜeńskim powołaniu. 

29

 

Przemówienie do Frontu Rodziny i Zwi

ązku Wielodzietnych MałŜeństw. A. A S 43 (1951), s. 859. 

 

background image

mianowicie „nie mo

Ŝe być rzeczywistej sprzeczności między Boskimi prawami dotyczącymi z jednej 

strony przekazywania 

Ŝycia, a z drugiej pielęgnowania prawdziwej miłości małŜeńskiej 

a

 

30

". 

 
Do mał

Ŝonków chrześcijańskich 

 
25. Teraz za

ś nasze orędzie w szczególny sposób kierujemy do tych Naszych dzieci, które Bóg 

powołuje, by słu

Ŝyły Mu w stanie małŜeńskim. Kościół bowiem nauczając o nienaruszalnych wymogach 

prawa Bo

Ŝego, jednocześnie obwieszcza zbawienie i poprzez Sakramenty otwiera drogi Łaski, mocą 

której człowiek staje si

ę nowym stworzeniem zdolnym w miłości i prawdziwej wolności odpowiedzieć 

na boski plan stworzyciela i Zbawcy oraz odczu

ć słodycz Chrystusowego jarzma 

31

Niech wi

ęc małŜonkowie chrześcijańscy posłuszni Jego głosowi pamiętają, Ŝe ich powołanie do Ŝycia 

chrze

ścijańskiego zrodzone przez chrzest, zostało rozwinięte i umocnione w sakramencie małŜeństwa. 

Ten bowiem sakrament daje im moc i niejako ich konsekruje, by wiernie wypełniali swe obowi

ązki., by 

swe powołanie 

b

 doprowadzili do wła

ściwej mu doskonałości oraz by dawali, jak na nich przystało, 

chrze

ścijańskie świadectwo wobec świata 

32

. Takie bowiem powierza im Pan zadanie, aby ukazywali 

ludziom 

świętość i słodycz tego prawa, dzięki któremu ich wzajemna miłość wiąŜe się ściśle z tą ich 

funkcj

ą, przez którą współdziałają oni z miłością Boga, Twórcy ludzkiego Ŝycia 

c

Nie zamierzamy tu bynajmniej przemilcza

ć trudności, niejednokrotnie powaŜnych, na które napotyka 

Ŝycie chrześcijańskich małŜonków. Dla nich bowiem, jak i dla kaŜdego z nas , „ciasna jest brama i 
w

ąska droga, która prowadzi do Ŝycia" 

d

 

33

 Jednak

Ŝe niech nadzieja tego Ŝycia, niby najjaśniejsze 

światło, oświeca ich drogę, gdy męŜnie decydują się na to by na tym świecie Ŝyć „rozumnie i 
sprawiedliwie i pobo

Ŝnie" :

34

świadomi w pełni. iŜ  „przemija postać tego świata” 

35

 

Niech

Ŝe więc małŜonkowie ochotnie podejmą wyznaczone im zadania. wspierani przez wiarę i nadzieję, 

która nie zawadzi „poniewa

Ŝ  miłość BoŜa rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego który 

został nam dany" 

36

. Wytrwał

ą zaś modlitwą niech wypraszają sobie pomoc BoŜą, a przede wszystkim 

niech czerpi

ą łaskę i miłość z niewysychającego źródła, którym jest Eucharystia. Jeśli zaś są jeszcze 

                                                             

a

 Ko

ściół ze swej strony jest pewien, Ŝe taka Sprzeczność nie zachodzi. Pewność swoją czerpie z tych samych źródeł z 

których pochodzi prawda objawiona, a nie z hipotez lub eksperymentów naukowych Niezale

Ŝnie od tego, Ŝe Kościół głosi 

swoj

ą naukę   j u Ŝ   w sposób   p e w n y   medycyna jeszcze         d o d a t k o w o,   „ze swej strony", wykaŜe, Ŝe tak jest, co 

b

ędzie psychologicznie bardziej przekonywujące dla tych, kt6rzy nie są zdolni przyjmować nauki Kościoła w duchu 

nadprzyrodzonej wiary. 

30

 Gaudium et spes, n. 51: A. A. S. 48 (1966) s. 1072 

31

 

Por. Mt 11, 30.

 

b

 

śycie małŜeńskie jako oparte o sakramentalne Ŝycie w Bogu, jest powołaniem, a więc jest i misją. BliŜej, patrz 

Wprowadzenie s. 17-18.

 

32

 

Gaudium et spes, n. 48: A. A. S. 58 (1966) s. 1067-1069. Lumen gentium, n. 35. A. A. s. 57 (1965) s. 21-22. 

 

c

 

śycie ludzkie nie jest samym produktem procesów biologicznych. Wewnętrzną zasadą ludzkiego Ŝycia jest duchowy i 

nie

śmiertelny pierwiastek, który nie pochodzi od materii, lecz jest bezpośrednio stworzony przez Boga. Na tym polega 

odr

ębność i wyjątkowość dzieła stworzenia człowieka, która nadaje szczególną godność równieŜ i materii oŜywionej 

duchowym pierwiastkiem. 
 

d

 

Jest rzecz

ą naturalną, Ŝe równieŜ z Ŝyciem małŜeńskim łączą się trudy i ofiary. Nieodłączne od ludzkiego losu Są cierpienia, 

niedoskonało

ści, a wreszcie przejście przez śmierć. Niemniej chrześcijanin wierzy, Ŝe właśnie to Ŝycie doczesne, dla 

niektórych bardzo trudne, jest rzeczywi

ście drogą i bramą do prawdziwego śycia. Łatwość nie stanowi kryterium dobra 

moralnego. 
 

33

 M t 7, 14; Hbr 12, 11. 

34

 T 2, 12. 

35

 I Kor. 7,31 

36

 Rz. 5, 5. 

background image

uwikłani w grzechy, niech nie upadaj

ą na duchu, ale z pokorą i wytrwałością uciekają się do 

miłosierdzia Bo

Ŝego, którego Sakrament Pokuty obficie udziela 

a

. W ten sposób b

ędą oni mogli osiągnąć 

doskonało

ść małŜeńskiego Ŝycia, którą Apostoł przedstawia tymi słowy: „MęŜowie, miłujcie Ŝony, jak i 

Chrystus umiłował Ko

ściół... Tak powinni męŜowie miłować Ŝony jak własne ciała. Kto miłuje swą 

Ŝonę, siebie samego miłuje. PrzecieŜ nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz 
ka

Ŝdy Ŝywi je i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół... Tajemnica to jest wielka, a ja mówię: w 

odniesieniu do Chrystusa i Ko

ścioła. W końcu niechaj takŜe kaŜdy z was tak miłuje swą Ŝonę jak siebie 

samego. A 

Ŝona niechaj ze czcią się odnosi do swojego męŜa" 

b

 

37

 
Apostolat rodzin w

śród rodzin 

 
26. W

śród owoców, które dojrzewają, gdy prawo BoŜe jest gorliwie przestrzegane, niezwykle cenny jest 

ten, 

Ŝe sami małŜonkowie często pragną podzielić się z innymi wynikami swoich doświadczeń. Dzięki 

temu w szerokich ramach powołania 

świeckich znajdzie się nowa i niezwykle doniosła forma apostolatu, 

w której równi usługuj

ą równym. Wtedy bowiem sami małŜonkowie podejmują zadanie apostolskie 

wzgl

ędem innych małŜonków, pełniąc rolę ich przewodników 

d

 W

śród tylu form chrześcijańskiego 

apostolatu ta wydaje si

ę obecnie najpotrzebniejsza 

38

 
Do lekarzy i słu

Ŝby medycznej 

 
 27. Wysokim uznaniem darzymy tych lekarzy i członków słu

Ŝby zdrowia, którzy w pełnieniu swojego 

zawodu ponad wszelk

ą ludzką korzyść przenoszą to, czego wymaga od nich szczególny wzgląd na 

chrze

ścijańskie powołanie 

e

. Niech niezachwianie trwaj

ą w zamiarze popierania zawsze tych rozwiązań, 

które zgadzaj

ą się z wiarą i prawym rozumem oraz niech starają się dla tych rozwiązań zjednać uznanie i 

szacunek ze strony własnego 

środowiska. Niech ponadto uwaŜają za swój zawodowy obowiązek 

zdobywanie w tej trudnej dziedzinie niezb

ędnej wiedzy, aby małŜonkom zasięgającym opinii mogli  

                                                             

a

 

Wa

Ŝna wskazówka duszpasterska. Człowiek jest grzesznikiem Bóg Zbawca chce człowieka od grzechu uwolnić i uwalnia, o 

ile człowiek uznaj

ąc przedmiotowy porządek moralny i zbawczy plan Boga odwraca się od zła i nie szczędząc wysiłku 

podejmuje odpowiednie 

środki, od których zaleŜy osiągnięcie zamierzonej dla niego przez Boga doskonałości. PapieŜ z 

naciskiem podkre

śla, Ŝe nie naleŜy zniechęcać. się upadkami, lecz przeciwnie, naleŜy przez częste korzystanie z sakrament6w 

Eucharystii i Pokuty umacnia

ć się na drodze do dobra, dając w ten sposób wyraz swojej wierności. Dokładniej patrz 

Wprowadzenie s 31-32  
 

b

 

śycie chrześcijańskie jest Ŝyciem zrodzonym przez Sakrament., to znaczy zostaje włączone w Tajemnicę Paschalną 

Chrystusa Chrze

ścijanin ma udział w akcie ofiarnej miłości, przez którą Chrystus uwielbił Boga i uświęcił całą ludzkość. 

Sakrament mał

Ŝeństwa zobowiązuje ludzi w szczególny sposób do naśladowania tej ofiarnej i uświęcającej miłości. 

 

37

 Ef 5, 25, 28-29, 32-33 

d

 

Mał

Ŝonkom borykającym się z trudnościami łatwiej mogą spieszyć z pomocą ci małŜonkowie, którzy stawali juŜ w obliczu 

podobnych problemów i potrafili je rozwi

ązać w sposób chrześcijański. Jest to przejaw głębokiego zrozumienia powołania 

chrze

ścijańskiego. 

 

38

 Lumen Gentium, s. 35 i 41, A A. S. 57 (1965) s 40-45. Gaudium et Spes, s. 48-49, A. A. S. 58 (1966) s. 1067-1070; Wat II 

dekret Apostolicam actuositatem, s 11, A. A. S. 58 (1965) s. 847-849 
 

e

 Powołanie chrze

ścijańskie urzeczywistnia się między innymi przez pracę zawodową. Szczególna godność zawodów 

pracowników lecznictwa wypływa z faktu, 

Ŝe działalność ich ma za swój przedmiot osobę ludzką. Wobec tego uŜycie swej 

wiedzy i umiej

ętności w sposób godzący w niezbywalne prawa i dobro osoby ludzkiej jest nie tylko zbrodnią, ale 

zasadniczym sprzeniewierzeniem si

ę powołaniu chrześcijańskiemu. Trzeba o tym pamiętać zwłaszcza w czasach, gdy 

osi

ągnięcia techniki, wyzyskiwane

 

przez egoizm i demagogi

ę niejednokrotnie wpływają na odwrócenie hierarchii wartości. 

 

background image

 
słu

Ŝyć naleŜytymi radami i wskazywać właściwą drogę, czego słusznie i sprawiedliwie się od nich 

wymaga 

a

 
Do kapłanów 
 
28. A teraz z cał

ą ufnością zwracamy się do Was, drodzy Nasi synowie, Kapłani, którzy z uwagi na 

pełnione przez Was 

święte posłannictwo, jesteście doradcami i przewodnikami duchowymi tak 

poszczególnych osób, jak i rodzin. Waszym bowiem szczególnym obowi

ązkiem jest - a zwracamy się tu 

zwłaszcza do wykładowców teologii moralnej – podawa

ć w całości i otwarcie naukę Kościoła o 

mał

Ŝeństwie 

b

. Spełniaj

ąc ten wasz obowiązek, pierwsi dajcie przykład szczerego posłuszeństwa, jakie 

wewn

ętrznie i zewnętrznie naleŜy okazywać Nauczycielskiemu Urzędowi Kościoła. Rozumiecie 

przecie

Ŝ, Ŝe takie posłuszeństwo wiąŜe was nie tyle ze względu na racje, któreśmy wyŜej przytoczyli, ile 

raczej ze wzgl

ędu na światło Ducha Świętego, którym cieszą się szczególnie Pasterze Kościoła w 

nauczaniu prawdy 

c

 

39

. Wiecie równie

Ŝ dobrze, jak wielkie znaczenie dla zachowania pokoju sumień i 

jedno

ści ludu chrześcijańskiego posiada to, by tak w dziedzinie moralności, jak i w sprawach 

dogmatycznych wszyscy byli posłuszni Nauczycielskiemu Urz

ędowi Kościoła i mówili jednym 

j

ęzykiem. Dlatego z całego serca ponownie was wzywamy, przytaczając pełne troski słowa wielkiego 

Apostoła Pawła: „Upominam was, bracia, w imi

ę Pana naszego Jezusa Chrystusa. abyście byli 

jednomy

ślni 

d

, i by nie było w

śród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli" 

40

29. A dalej, je

śli wybitną formą miłości dla dusz jest nie pomniejszać w niczym zbawczej nauki 

Chrystusa, niech

Ŝe się ta postawa łączy z wyrozumiałością i miłością, których przykład dawał nam 

Chrystus rozmawiaj

ąc i przestając z ludźmi. Przyszedłszy bowiem nie po to, aby świat sądzić, lecz aby 

go zbawi

ć 

41

, był On wprawdzie nieprzejednany wobec grzechu, ale cierpliwy i miłosierny dla 

grzeszników. Niech

Ŝe więc małŜonkowie nękani trudnościami odnajdą w słowie i sercu kapłana jakby 

odzwierciedlenie głosu i miło

ści naszego Zbawiciela Drodzy Synowie pełni ufności przemawiajcie, 

uwa

Ŝając to za rzecz pewną, ze Duch Święty, wspomagając Nauczycielski Urząd Kościoła w głoszeniu  

 

                                                             

a

 

Niedostateczna znajomo

ść współczesnych osiągnięć nauki w badaniach nad płodnością człowieka jest źródłem przesądów, 

celowo podtrzymywanych przez 

środowiska i czynniki zainteresowane w rozpowszechnianiu antykoncepcji ze względów 

dochodowych, politycznych lub ideologicznych. Poniewa

Ŝ studia lekarskie nie odbijają w tym względzie pełnego stanu 

współczesnej wiedzy, obowi

ązkiem kaŜdego lekarza jest samodzielne zdobycie. wykształcenia, którego oczekują od niego 

znajduj

ące się w potrzebie małŜeństwa. W tej sprawie patrz Wprowadzenie s. 25-27. 

b

 Encyklika nie rozwija w szczegółach całej nauki o mał

Ŝeństwie, lecz wskazuje głównie na te prawdy, w świetle których 

zrozumiała si

ę staje moralna dezaprobata antykoncepcji. Chrześcijańska doktryna o małŜeństwie wchodzi dość głęboko w 

dziedzin

ę teologii dogmatycznej, eklezjologii, sakramentologii I antropologii. Pełna nauka o małŜeństwie wymaga 

uwzgl

ędnienia wszystkich aspektów tej złoŜonej rzeczywistości. 

 

c

 Znowu przypomnienie, 

Ŝe nauka zawarta w Humanae vitae nie jest tylko zwyczajnym wykładem naukowym, lecz 

nauczaniem autorytatywnym, to jest maj

ącym za sobą powagę Kościoła Nauczającego Wewnętrznej uległości moŜe Ojciec 

święty Ŝądać właśnie w imię swego najwyŜszego religijnego autorytetu nauczycielskiego gdyby Encyklika miała charakter 
jedynie naukowy. papie

Ŝ nie mógłby wysuwać podobnego Ŝądania, gdyŜ wtedy powaga tego dokumentu zaleŜałaby ściśle od 

siły argumentów, które same przez si

ę mogłyby być - albo nie być przekonywujące. Ojciec święty powołuje się natomiast na 

światło Ducha Świętego, co niewątpliwie oznacza, Ŝe teza głoszona naleŜy do zwyczajnego nauczania kościelnego. 
 

39

 Lumen gentium, 25, A. A. S. 57 (1965) s. 29-31. 

d

 

Subtelny gest Ojca 

Świętego, który zamiast „wyklinać" to jest wyłączać z Kościoła opornych, ucieka się do błagalnej 

pro

śby o jedność. 

 

40

 1 Kor l, 10. 

41

 J 3. 17 

background image

 
prawdziwej nauki, jednocze

śnie oświeca wewnętrznie serca wiernych i zachęca ich do wyraŜenia swego 

przyzwolenia 

a

 Mał

Ŝonków zaś uczcie niezbędnej drogi modlitwy i przygotowujcie ich naleŜycie do 

tego, aby cz

ęściej, z głęboką wiarą przystępowali do Sakramentów Eucharystii i Pokuty oraz by nigdy 

nie upadali na duchu z powodu własnej słabo

ści 

b

 
Do Biskupów 
 
30. Obecnie, ko

ńcząc tę encyklikę, zwracamy z czcią i miłością Naszą myśl do Was, drodzy i czcigodni 

Bracia w episkopacie, z którymi dzielimy trosk

ę o duchowe dobro Ludu BoŜego. Ku wam wszystkim, 

którzy stoicie na czele kapłanów, współpracowników w 

świętej posłudze i przewodzicie waszym 

wiernym, kierujemy t

ę naglącą prośbę, abyście z wszelką gorliwością i niezwłocznie oddali się dziełu 

zabezpieczenia mał

Ŝeństwa i obrony jego świętości, tak, aby Ŝycie małŜeńskie osiągało coraz wyŜszą 

ludzk

ą i chrześcijańską doskonałość. Zadanie to uwaŜajcie za najwaŜniejsze dzieło i obowiązek 

nało

Ŝony na Was w obecnych czasach 

c

. Jak dobrze wiecie, zadanie to wymaga pewnej koordynacji 

działalno

ści duszpasterskiej we wszystkich dziedzinach aktywności ludzkiej, mianowicie ekonomicznej, 

kulturalnej i społecznej. Je

śli nastąpi większy i jednoczesny rozwój w tych wszystkich dziedzinach, 

wówczas 

Ŝycie rodziców i dzieci na łonie rodziny będzie nie tylko znośniejsze, lecz takŜe łatwiejsze i 

rado

śniejsze. A Ŝycie społeczne wzbogacone braterską miłością i prawdziwym pokojem, stanie się 

bezpieczniejsze, przy sumiennym zachowaniu tego planu, jaki Bóg powzi

ął w odniesieniu do świata. 

 
Apel ko

ńcowy 

 
31. Czcigodni Bracia, najmilsi Synowie i wszyscy ludzie dobrej woli! O

śmieleni niewzruszoną nauką 

Ko

ścioła, której Następca Piotra razem z braćmi w episkopacie katolickim jest wiernym stróŜem i 

tłumaczem, wzywamy was do wielkiego naprawd

ę dzieła wychowania, postępu i miłości. To rzeczy-

wi

ście ogromne dzieło wychodzi wedle naszego głębokiego przekonania na korzyść zarówno świata, jak 

Ko

ścioła. Człowiek bowiem nie zdoła osiągnąć prawdziwego szczęścia, do którego tęskni całą swą 

istot

ą, inaczej, jak zachowując prawa, wszczepione w jego naturę przez NajwyŜszego Boga. Do praw 

tych powinien on odnosi

ć się w duchu mądrości i miłości. 

Przeto, zarówno dla tak wielkiego dzieła, jak i dla was wszystkich, a zwłaszcza dla mał

Ŝonków, błagamy 

Naj

świętszego i Najmiłosierniejszego Boga o obfitość łask, a jako ich zadatek, udzielamy z serca 

Naszego apostolskiego błogosławie

ństwa. 

Dan w Rzymie, u 

św. Piotra, w dniu 25 lipca,  

w uroczysto

ść św. Jakuba Apostoła roku 1968,  

szóstego roku Naszego Pontyfikatu             

PAWEŁ VI,  PAPIE

ś 

 

                                                             

a

 Chocia

Ŝ niektóre prawdy moralne mogą być poznane samym rozumem. to jednak chrześcijańskie prawdy moralne, są 

równie

Ŝ   p r a w d a m i    w i a r y. dlatego wymagają nadprzyrodzonej zgody umysłu oświeconego wiarą, pod wpływem 

łaski Ducha 

Św. 

b

 

Nie wolno zapomina

ć, Ŝe pełny sukces moralny nie zaleŜy od samych ludzkich wysiłków, ale od tego, w jakim stopniu 

człowiek zwi

ąŜe swoje poczynania z działaniem BoŜym j oprze się na jego mocy. Pan Bóg jest wszechmocny i miłosierny i 

to jest powodem, dla którego wszelkie zw

ątpienie i zniechęcenie powinno pozostać poza kręgiem chrześcijańskiego 

my

ślenia. 

c

 Dzieło obrony 

świętości małŜeństwa i rodziny nie jest jakimś „jednym z wielu",  szarym i drugorzędnym zadaniem 

duszpasterskim, lecz zadaniem nacze1ny  centraln

ą troską całego Kościoła. Taki jest  człowiek jaka jest rodzina: taki będzie 

świat, jaki będzie człowiek, wychowany w nowej rodzinie