background image

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 8/99

33

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

R

ozwiązanie zadania powinno zawierać schemat elektryczny i zwięzły opis
działania.  Model  i schematy  montażowe  nie  są  wymagane.  Przysłanie
działającego modelu lub jego fotografii zwiększa szansę na nagrodę.

Ponieważ rozwiązania nadsyłają czytelnicy o różnym stopniu zaawansowania, mi−
le widziane jest podanie swego wieku.
Ewentualne listy do redakcji czy spostrzeżenia do erraty powinny być umieszczo−
ne na oddzielnych kartkach, również opatrzonych nazwiskiem i pełnym adresem.
P

Prra

ac

ce

e n

na

alle

eżży

y n

na

ad

ds

sy

yłła

ć w

w tte

errm

miin

niie

e 4

45

5 d

dn

nii o

od

d u

uk

ka

azza

an

niia

a s

siię

ę n

nu

um

me

erru

u E

Ed

dW

W ((w

w p

prrzzy

yp

pa

ad

dk

ku

u

p

prre

en

nu

um

me

erra

atto

orró

ów

w –

– o

od

d o

ottrrzzy

ym

ma

an

niia

a p

piis

sm

ma

a p

po

oc

czzttą

ą))..

Zadanie 42

Na drugi miesiąc wakacji chciałbym Wam

zaproponować kolejne ciekawe i praktyczne
zadanie.  Temat  zaproponował  P

Piio

ottrr  W

ójjtto

o−

w

wiic

czz z Wólki Bodzechowskiej. Oto fragment

listu:

Jest  późny  wieczór.  Szaleje  burza.  Ktoś

siedzi  przy  włączonym  świetle.  W pewnej
chwili  światło  gaśnie.  Sytuacja  taka  ma
miejsce  najczęściej  na  wsi,  gdzie  napowie−
trzne  linie  umieszczone  są  na  otwartych
przestrzeniach.  Światła  nie  ma  przez  kilka
godzin.  Domownicy  przy  świeczkach  idą
spać,  a prąd  pojawia  się  gdzieś  w środku
nocy.  Przypadkowo  pozapalane  żarówki
i włączone  urządzenia  niepotrzebnie  zuży−
wają  energię  −  licznik  “bije”  kilowatogodzi−
ny.

Sytuacja jest wzięta z życia − sam przeży−

łam parę razy coś takiego.

Nie  tylko  Piotr  “przeżył  parę  razy  coś  ta−

kiego”.  Sprawa  wyłączania  w ciągu  nocy
niepotrzebnych  urządzeń  jest  znana  wielu
Czytelnikom EdW. Niewątpliwie warto opra−
cować układ, który sygnalizowałby pojawie−
nie  się  napięcia  w sieci  po  jego  zaniku.  Co
prawda taki układ budziłby śpiących domow−
ników, jednak pozwoliłby zaoszczędzić pew−
ną  ilość  energii.  W niektórych  przypadkach
dodatkowo  chroniłby  przed  nieszczęściem,
związanym  na  przykład  z

włączeniem

i przegrzaniem kuchenki elektrycznej czy in−
nego urządzenia wymagającego obsługi.

Oto  oficjalny  temat  zadania  42:  Z

Za

ap

prro

ojje

ek

k−

tto

ow

wa

ć  u

urrzzą

ąd

dzze

en

niie

e  iin

nffo

orrm

mu

ujją

ąc

ce

e  d

do

om

mo

ow

wn

nii−

k

ów

w o

o w

włłą

ąc

czze

en

niiu

u n

na

ap

piię

ęc

ciia

a s

siie

ec

cii e

en

ne

errg

ge

etty

yc

czz−

n

ne

ejj p

po

o a

aw

wa

arriiii tte

ejj s

siie

ec

cii..

W zasadzie  zadanie  jest  beznadziejnie

proste.  W skrajnym  przypadku  należy  po
prostu  włączyć  radio  i nastawić  maksymal−
ną  głośność  lub  dołączyć  do  gniazdka  sie−
ciowego zasilacz współpracujący z głośnym
brzęczykiem piezo.

Aby  zadanie  nie  było  zbyt  proste,  sta−

wiam  dwa  dodatkowe  warunki.  P

Po

o  w

włłą

ąc

czze

e−

n

niiu

u n

na

ap

piię

ęc

ciia

a s

siie

ec

cii s

sy

yg

gn

na

alliizza

atto

orr n

niie

e p

po

ow

wiin

niie

en

n

s

siię

ę o

od

de

ezzw

wa

ć o

od

d rra

azzu

u,, tty

yllk

ko

o p

po

o u

up

płły

yw

wiie

e 5

5 m

mii−

n

nu

utt.. Chodzi o to, że niekiedy elektrycy usu−

wający awarię włączają napięcie na chwilę,
a potem je znów wyłączają. Aby nie budzić
domowników  przed  ostatecznym  usunię−
ciem  awarii,  urządzenie  sygnalizacyjne  po−
winno ignorować pojawienie się napięcia na
krótki czas (do 5 minut). Pojawienie się na−
pięcia  powinno  uruchomić  układ  opóźniają−
cy,  a jego  zanik  w czasie  tych  kilku  minut
zwłoki 

powinien 

wyzerować 

obwód

opóźniania.

Drugi  warunek  jest  następujący:  g

gd

dy

y  n

na

a−

p

piię

ęc

ciie

e  jje

es

stt  o

ob

be

ec

cn

ne

e  p

prrzze

ezz  c

czza

as

s  d

dłłu

użżs

szzy

y  ((p

po

o−

w

wiie

ed

dzzm

my

y p

po

ow

wy

yżże

ejj 1

15

5 m

miin

nu

utt)),, u

urrzzą

ąd

dzze

en

niie

e s

sy

y−

g

gn

na

alliizzu

ujją

ąc

ce

e p

po

ow

wiin

nn

no

o iig

gn

no

orro

ow

wa

ć k

krró

óttk

kiie

e zza

an

nii−

k

kii n

na

ap

piię

ęc

ciia

a ((n

niie

e d

dłłu

użżs

szze

e n

niiżż 2

2......5

5 m

miin

nu

utt))..

Warunki  te  na  pierwszy  rzut  oka  mogą

wydać  się  sprzeczne.  Tak  jednak  nie  jest.
W sumie chodzi o to, by urządzenie nie sy−
gnalizowało  krótkich  przerw,  a z drugiej  by
zasygnalizowało  dopiero  trwałe  usunięcie
awarii i pojawienie się napięcia na stałe.

Analizując treść zadania koniecznie trzeba

się zastanowić, czy urządzenie ma być włą−
czone  ciągle,  by  sygnalizować  każde  wyłą−
czenie  napięcia  na  czas  dłuższy  niż  podane
2...5  minut,  także  w ciągu  dnia.  W nie−
których  przypadkach  (np.  w gospodarstwie
rolnym  gdzie  wykorzystywany  jest  elek−
tryczny parnik) miałoby to sens. Trzeba jed−
nak  wziąć  pod  uwagę,  że  prosty  układ  pra−
cujący  stale  obudzi  domowników  także  po
10−minutowym zaniku napięcia w nocy.

Czy  wobec  tego  urządzenie  miałoby  być

włączane  do  gniazdka  tylko  podczas  zaniku
napięcia,  by  jednorazowo  zasygnalizowało
fakt  włączenia  napięcia,  prawdopodobnie
właśnie w godzinach nocnych?

W każdym  przypadku  układ  ma  mieć

opóźnione  działanie  i ignorować  krótkie
przerwy w dostawie energii.

background image

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 8/99 

34

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

Wyobrażam  sobie,  że  może  to  być  nie−

wielki układ w obudowie zasilacza wtyczko−
wego lub przystawka do fabrycznego zasila−
cza  wtyczkowego.  W obwodach  opóźniają−
cych  w zasadzie  można  wykorzystać  zafor−
mowany  elektrolit  i rezystor  o dużej  warto−
ści  (stała  czasowa  kilka....kilkanaście  mi−
nut).  Trzeba  jednak  wziąć  pod  uwagę,  iż
w urządzeniu  używanym  sporadycznie  alu−
miniowe  elektrolity  ulegną  rozformowaniu.
Może więc w roli obwodów czasowych wy−
korzystać generator(−y) z licznikiem?

Zdecydujcie sami.
A może  ktoś  zdecyduje  się  opracować

układ,  który  będzie  sygnalizował  nie  tylko
przywrócenie zasilania, ale także jego zanik
−  co  może  być  w pewnych  przypadkach
przydatne w dzień, gdy oświetlenie jest wy−
łączone i trudno zauważyć brak prądu.

Tym  razem  liczę,  iż  przyślecie  modele.

Przypominam  o ostrożności  podczas  prac
z jakimikolwiek układami zasilanymi z sieci.
Niepełnoletni  uczestnicy  Szkoły  mogą  wy−
konywać  takie  prace  tylko  pod  nadzorem

wykwalifikowanych  osób  dorosłych.  Mło−
dym  zalecam,  by  po  prostu  zaprojektowali
układ jako przystawkę do fabrycznego zasi−
lacza wtyczkowego (np. 12V, 100mA).

Jak  zwykle  informuję,  iż  najciekawsze

projekty zrealizowane praktycznie mogą tra−
fić do działu Elektronika−2000 lub do Forum
Czytelników.

Zachęcam  też  do  nadsyłania  propozycji

następnych zadań do Szkoły Konstruktorów.
Autorzy zaprezentowanych zadań otrzymają
nagrody rzeczowe. 

Rozwiązanie zadania 38

Zadanie  38  było  następujące:  Z

Za

ap

prro

ojje

ek

ktto

o−

w

wa

ć u

uk

kłła

ad

d p

prrę

ęd

dk

ko

śc

ciio

om

miie

errzza

a d

do

o rro

ow

we

erru

u. 

Szczerze  mówiąc,  przypuszczałem,  iż

odzew na to zadanie będzie nikły. Sądziłem,
że  jeśli  przyjdą  jakieś  listy,  będą  zawierać
opinie o miażdżącej przewadze fabrycznych
komputerków nad “samoróbkami”.

Tym bardziej byłem zdziwiony, że prac by−

ło niewiele mniej niż przeciętnie, i że nade−
szły modele.

Rozważania i opinie

Większość prac zawierała opinię, iż nie ma

sensu poświęcać zbyt wiele czasu na budo−
wę  amatorskiego  prędkościomierza,  tylko
lepiej zakupić za 25...50zł fabryczny kompu−
terek rowerowy oferujący kilka funkcji, zasi−
lany jedną małą baterią i nieporównanie bar−
dziej  odporny  na  wpływy  atmosferyczne.
Krótkie prace M

Ma

ac

ciie

ejja

a C

Ciie

ec

ch

ho

ow

ws

sk

kiie

eg

go

o z Gdy−

ni oraz D

Da

arriiu

us

szza

a K

Kn

nu

ulllla

a z Zabrza zawierały je−

dynie  argumenty  na  rzecz  konstrukcji  fa−
brycznych, a przeciwko “samoróbkom”.

Nie ma wątpliwości, iż samodzielna budo−

wa prędkościomierza nie ma w żadnym wy−
padku  sensu  ekonomicznego.  Amatorski
układ  najprawdopodobniej  będzie  mało  od−
porny  na  czynniki  atmosferyczne,  a także
będzie  ciężki,  nieporęczny  i prądożerny.  Co
do  tego  wszyscy  uczestnicy  byli  zgodni.
Jednak okazało się, że bardzo istotne są in−
ne  czynniki,  i wielu  kolegów  jednak  widzi
potrzebę  budowy  takiego  urządzenia.  Na
przykład A

Arrttu

urr G

Go

om

mb

bo

os

szz z Milanówka, będą−

cy  studentem  PW  napisał  między  innymi:
(...)  Gdy  przeczytałem  treść  zadania,  pomy−
ślałem,  po  co  konstruować  samemu  takie
urządzenie,  skoro  w pierwszym  lepszym
sklepie z częściami rowerowymi można ku−
pić  takie  cudo  już  za  30zł.  Zaraz  też  odpo−
wiedziałem  sobie  sam,  bo  nic  nie  sprawia
większej przyjemności niż zrobienie czegoś,
co  będzie  działać,  i oprócz  tego  będzie  do
czegoś przydatne. Nie ukrywam, że bardziej
przydatne  byłoby  urządzenie,  które  jedno−
cześnie  potrafiłoby  mierzyć  prędkość,  zli−
czać kilometry, mieć stoper i zegarek − takie
przyrządy  są  obecnie  oferowane  w skle−
pach. Chcąc w pełni profesjonalnie podejść
do problemu, należałoby oprzeć konstrukcję
na  jakimś  układzie  programowalnym,  ale
z kolei nie każdy ma dostęp do programato−

ra.  Dlatego  zdecydowałem  się  na  znacznie
prostsze  rozwiązanie,  które  nie  będzie  zbyt
kosztowne. (...)

Dalej  Artur  opisał  układ  z ośmioma  kost−

kami,  sterującymi  dwie  cyfry  typowego,
3,5−cyfrowego wyświetlacza LCD. Zapropo−
nowany  układ  jest  trochę  za  bardzo  skom−
plikowany  −  można  znacznie  go  odchudzić,
na  przykład  stosując  jedną  kostkę  4518  za−
miast dwóch liczników 4029 i usuwając do−
datkowe  zatrzaski  4042  (bo  dekodery  4543
zawierają w sobie pamięć).

W każdym razie część kolegów uznała, iż

ma  sens  wykonanie  prawdziwego  prędko−
ściomierza  cyfrowego,  ściślej  dwucyfrowe−
go.  F

Fiilliip

p  R

Ru

us

s z Zawiercia  przysłał  schemat

dwucyfrowego  licznika  z kostkami  4518,
4543 i wyświetlaczami LED.

Podobny  układ  zaproponował  też  J

Ja

ac

ce

ek

k

G

Grra

ab

biie

ec

c z Łodzi. Jacek niepotrzebnie martwi

się, czy przy szybkiej jeździe magnes zdąży
uruchomić kontaktron. Zdąży! Czas zadzia−
łania małego kontaktronu jest rzędu milise−
kundy.  W każdym  razie  Jacek  odrzucając
kontaktron,  hallotron  i barierę  fotoelek−
tryczną,  zdecydował  się  na  prosty  mecha−
niczny  czujnik  w postaci...  “żyletki,  prze−
skakującej  z jednej  szprychy  na  drugą”
współpracujący  z dwucyfrowym  licznikiem
z kostkami 40110. Pomysł ciekawy, jednak
obawiam  się  o trwałość  i niezawodność
czujnika  w różnych  warunkach  i w ciągu
dłuższego  okresu  użytkowania.  Poza  tym
uważam,  że  terkot  wydawany  przez  taką
przeskakującą  żyletkę  będzie  irytujący.
Trzeba  chyba  poszukać  innego  sposobu  −
Jackowi proponowałbym zastosowanie ba−
riery  świetlnej,  najlepiej  kodowanej,  z no−
śną  o częstotliwości  kilkadziesiąt  kiloher−
ców lub więcej..

Inni koledzy proponowali albo kontaktron

i magnes,  albo  niedrogi  hallotron,  również
współpracujący  z magnesem  zamocowa−
nym  na  kole.  Byłem  jednak  zaskoczony
wątpliwościami  kilku  kolegów,  którzy  oba−
wiają się o trwałość kontaktronu. Zrezygno−
wali  z magnesu  i kontaktronu,  bo  ich  zda−
niem,  styki  są  nietrwałe  i szybko  ulegną
zniszczeniu  (wypaleniu).  Powszechna  opi−
nia, iż styki są nietrwałe i się wypalają jest
w zasadzie  słuszna.  Niszczenie  styków  to
w istocie ich wypalanie przez łuk elektrycz−

ny  (iskrę)  powstający  w chwili  rozłączania.
Taki łuk powstaje przy rozłączaniu obwodów
o napięciu co najmniej 10V i znacznych prą−
dach. W czujniku kontaktronowym napięcie
będzie  rzędu  5V,  a prąd  praktycznie  żaden.
Nie ma więc potrzeby bać się łuku.

Przypomnę, że nawet “klasyczne” przeka−

źniki  mają  trwałość  mechaniczną  1...10  mi−
lionów zadziałań. Kontaktrony mają trwałość
mechaniczną w zasadzie nieograniczoną, nie
mniejszą niż 10...100 milionów zadziałań.

Podawana  w katalogach  trwałość  “kla−

sycznych”  przekaźników  rzędu  100  tysięcy
zadziałań  dotyczy  najcięższych  warunków
pod  pełnym  obciążeniem.  W przedstawia−
nym zastosowaniu kontaktron jest praktycz−
nie  nieobciążony.  Jeśliby  nawet  trwałość
wyniosła tylko 107 (10 milionów zadziałań),
to  przyjmując  obwód  koła  równy  2m,  z ta−
kim czujnikiem można przejechać:

Punktacja
Szkoły Konstruktorów

Marcin Wiązania Gacki 26
Dariusz Knull 
Zabrze 20
Tomasz Sapletta 
Donimierz 18
Mariusz Nowak 
Gacki 15
Paweł Korejwo 
Jaworzno 12
Marcin Piotrowski 
Białystok 12
Jarosław Chudoba 
Gorzów Wlkp. 10
Roland Belka 
Złotów 8
Maciej Ciechowski 
Gdynia 8
Jarosław Kempa 
Tokarzew 8
Krzysztof Kraska 
Przemyśl 8
Czesław Szutowicz 
Włocławek 8
Rafał Wiśniewski 
Brodnica 8
Jakub Mielczarek 
Mała Wola 7
Barbara Jaśkowska 
Gdańsk 7
Tomasz Gacoń i Paweł Kuchta 6
Marek Grzeszyk 
Stargard Szcz.6
Bartosz Niżnik 
Puławy 6
Marcin Przybyła 
Siemianowice 6
Bartłomiej Stróżyński 
Kęty 6
Piotr Wójtowicz 
Wólka Bodzechowska 6
Paweł Bajurko 
Warszawa 5
Marcin Barański 
Koszalin 5
Radosław Koppel 
Gliwice 5
Mateusz Misiorny 
Suchy Las 5

background image

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 8/99

35

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

10milionów  x 2  metry  =  20  000  kilome−

trów

życzę  takiego  przebiegu  wszystkim,

którzy  właśnie  czytają  ten  tekst!  A w rze−
czywistości nieobciążony kontaktron będzie
miał trwałość znacznie większą...

Inni martwili się o drgania styków kontak−

tronu.  Swego  czasu  często  miałem  do  czy−
nienia  z przekaźnikami  kontaktronowymi
i muszę przyznać, że częstokroć (w przypad−
ku  małych  rurek  o długości  ok.  3cm)  żadne
drgania  małego,  złoconego  zestyku  nie  wy−
stępowały,  co  zresztą  było  dla  mnie  zasko−
czeniem.  A nawet  gdyby  były,  można  je  li−
kwidować  za  pomocą  nieskomplikowanego
przerzutnika monostabilnego.

Jak  wspomniałem,  spora  grupa  osób

chciałaby wykonać prawdziwy licznik z 2−cy−
frowym  wyświetlaczem.  Sama  idea  jest
beznadziejnie  prosta:  czujnik  obrotów,  licz−
nik  dekodery,  wyświetlacze  (nie  wiem  dla−
czego  częściej  proponowaliście  LED  niż
LCD), a do tego jakiś generator bramkujący.
Idea  niby  oczywista,  a kilku  kolegów  miało
duże  kłopoty  ze  zrozumieniem  występują−
cych  tu  zależności.  Największe  trudności
sprawiało  znalezienie  zależności  między
wielkością  koła  a wymaganym  czasem
bramkowania. Niektórzy zrażeni trudnościa−
mi  w obliczeniach  zaproponowali  rozpaczli−
wie,  by  stosować  jedynie  koła  26’,  mające
obwód  bliski
2m.  Przy  ko−
łach  o innej
średnicy  mieli
duże  kłopoty
z

przelicza−

niem.  Nie  ro−
zumiem,  dla−
czego  pewna
część 

kole−

gów  koniecz−
nie  chciała  za−
s t o s o w a ć
czas  bramko−
wania  równy  jednej  sekundzie  albo  dwóm
sekundom.  Oczywiście  czas  bramkowania
nie  jest  niezmiennie  ustalony  −  będzie  zale−
żał  od  obwodu  koła.  Sprawa  jest  w sumie
bardzo  prosta.  R

Ry

ys

su

un

ne

ek

k  1

1 pokazuje  upro−

szczony schemat blokowy takiego prostego
prędkościomierza  z wyświetlaczem  LCD.
Czym  szybciej  obraca  się  koło,  tym  więcej
impulsów  zliczy  licznik  w danym  czasie  tt11.

W sumie problem polega na dobraniu (obli−
czeniu) czasu tt11, by licznik wskazywał pręd−

kość w kilometrach na godzinę (czas  tt22 nie

ma  znaczenia;  w miarę  możliwości  powi−
nien  być  krótszy  od  tt11).  Jak  określić  czas

bramkowania (tt11)?

Żeby nie komplikować sprawy, można sy−

tuację  ująć  następująco:  czas  zliczania  tt11

musi być taki, by przy prędkości 1km/h licz−
nik zliczył dokładnie jeden impuls, czyli... po
prostu  jeden  obrót  koła.  Inaczej  mówiąc,
czas  tt11 to  czas,  w którym  przy  prędkości

v

v=1km/h koło  wykona  dokładnie  jeden
obrót. Jeden obrót koła to przejechanie dro−
gi s

s,, równej obwodowi tego koła. Aby dokła−

dnie  określić  obwód  koła  wypadałoby  zmie−
rzyć promień, czyli odległość osi od podłoża
(uwzględniając  w ten  sposób  także  niewiel−
kie ugięcie opony pod ciężarem) i pomnożyć
przez  2

π

.  Przypuśćmy,  że  zmierzona 

dokładnie  wysokość  środka  osi  nad  podło−
żem  wynosi  podczas  jazdy  34,1cm.  Jeden

obrót 

koła 

to 

przejechanie 

drogi

214,3cm=2,143m.

Prędkość  1km/h to  1000m/3600s czyli

0,277(7)m/s.

Pytanie brzmi: w jakim czasie obiekt poru−

szający  się  z prędkością  0,277(7)m/s prze−
będzie 2,143 metra.

Bez trudu obliczymy ten czas, przekształ−

cając wzór na prędkość v=s/t

t = s/v
tt11 = 2,143m / 0,277(7)m/s = 7,715s

Czas pomiaru prawie 8 sekund? Strasznie

dużo, prawda?

Cóż robić, jeśli prosty licznik o schemacie

blokowym z rry

ys

su

un

nk

ku

u 1

1 ma pokazywać pręd−

kość  w kilometrach  na  godzinę,  impulsator
bramkujący licznik powinien  wytwarzać im−
puls  o takiej  właśnie  długości,  i dopiero  co
najmniej  po  takim  czasie  na  wyświetlaczu
pojawi się (kolejny) wynik.

Tu  młodsi  koledzy  mogą  zaprotestować,

że w obliczeniach coś jest nie tak, bo prze−
cież  fabryczne  komputerki  rowerowe  nie
muszą czekać kilku sekund, pokazują wynik
bardzo  szybko.  Oczywiście,  ale  tam  wyko−
rzystany jest mikroprocesor, który nie zlicza
impulsów, tylko mierzy czas między dwoma
kolejnymi  impulsami,  a potem  na  drodze
matematycznej wylicza prędkość na podsta−
wie czasu jednego obrotu koła.

R

Ra

affa

ałł  W

Wiiś

śn

niie

ew

ws

sk

kii z Brodnicy  próbował

zrealizować  coś  takiego
z

użyciem  liczników

40192. Układ nie będzie
dzałał  prawidłowo.  Aby
działał  prawidłowo,  mu−
siałby  realizować  mate−
matyczną funkcję 1/x.

W każdym  razie  te

osiem  sekund  zliczania
to  rzeczywiście  długi
czas.  Można  go  znaczą−
co  zmniejszyć,  zwięk−
szając  ilość  magnesów
na  kole  do  czterech,
a nawet ośmiu. A może
należałoby  jednak  wy−
korzystać  barierę  świe−
tlną,  gdzie  strumień
światła  przerywany  był−
by 

przez 

szprychy?

Wtedy  ilość  impulsów
byłaby kilkadziesiąt razy
większa,  czyli  można
i trzeba w tej samej pro−
porcji 

skrócić 

czas

bramkowania.

W przypadku  bariery

optycznej należałoby za−
stosować  modulowaną
wiązkę  światła  widzial−
nego lub lepiej podczer−

wieni,  by  uniezależnić  się  od  światła  sło−
necznego.  Przy  bardzo  małej  odległości
nadajnika  i odbiornika  potrzebna  moc  pro−
mieniowania byłaby bardzo mała, a wiec do−
datkowy pobór prądu przez czujnik optyczny
byłby  pomijalnie  mały  w porównaniu  z prą−
dem pobieranym przez wyświetlacze LED.

Jeśli  ktoś  zdecydowałby  się  na  takie  roz−

wiązanie,  zapewne  zbuduje  układ  mniej
więcej tak, jak na rry

ys

su

un

nk

ku

u 2

2. 

Większość  kolegów  miała  kłopoty  z za−

projektowaniem prostych i skutecznych ob−
wodów  bramkowania,  przepisywania  wyni−
ków do pamięci dekodera 4543 i zerowania
liczników.  W układzie  z rysunku  2  zastoso−
wałem 

proste 

rozwiązanie 

łańcucha

opóźniającego  z negatorami  z wejściem
Schmitta.  Warto  dogłębnie  przeanalizować
zasadę działania tego łańcucha opóźniające−
go,  bo  coś  podobnego  można  wykorzystać
we własnych konstrukcjach.

Dodam  jeszcze,  że  część  uczestników

proponujących  energożerne  układy  z LED−
ami  i wyświetlaczami  LED  pomyślała  o au−
tomatycznym  wygaszaniu  podczas  postoju
roweru. Nie było to wcale trudne, zwłaszcza
w przypadku  wykorzystania  kontaktronu,
można  to  zrobić  wręcz  przy  okazji,  dodając
prosty  obwód  opóźniający.  Duże  brawa  dla
tych,  którzy  nie  zapomnieli  o wygaszaniu
i oszczędzaniu prądu!

Z drugiej strony tylko kilku kolegów wspo−

mniało o kłopotach z odczytem wskazań wy−
świetlaczy  LED  w dzień.  Czy  nie  wszyscy
wiedzą,  że  przy  silnym  świetle  słonecznym
na  takim  wyświetlaczu  nie  można  zobaczyć
dosłownie  nic?  Nie  ma  żadnych  prostych
sposobów,  by  to  zmienić.  W zastosowa−
niach wojskowych i lotniczych są co prawda
stosowane wyświetlacze LED widoczne tak−
że przy silnym świetle dziennym, ale wyma−
ga  to  zarówno  zastosowania  specjalnych
wyświetlaczy, jak i specjalnych filtrów. Jedy−
nie wyświetlacz LCD jest widoczny w dzień,
za to trzeba go podświetlać w nocy.

R

Ry

ys

s.. 1

1 S

Sc

ch

he

em

ma

att b

bllo

ok

ko

ow

wy

y p

prrę

ęd

dk

ko

śc

ciio

om

miie

errzza

a c

cy

yffrro

ow

we

eg

go

o

R

Ry

ys

s.. 2

2 P

Prro

os

stty

y p

prrę

ęd

dk

ko

śc

ciio

om

miie

errzz c

cy

yffrro

ow

wy

y

m

ma

ag

gn

ne

es

s

iim

mp

pu

ulls

sy

y b

brra

am

mk

ku

ujją

ąc

ce

e

background image

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 8/99 

36

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

Inne rozwiązania

Dwóch  kolegów  M

Ma

arrc

ciin

n  W

Wiią

ązza

an

niia

a

oraz

M

Ma

arriiu

us

szz N

No

ow

wa

ak

k, obaj z Gacek, chce zastoso−

wać  cyfrowy  woltomierz  z kostką  ICL7106
i wyświetlaczem  LCD,  a do  tego  przetwor−
nik częstotliwość/napięcie.

Także 14−letni A

Ad

da

am

m P

Pa

ałłu

ub

bs

sk

kii z Piotrkowa

Trybunalskiego przysłał schemat przetworni−
ka częstotliwość/napięcie, który w założeniu
miałby  współpracować  z jakimkolwiek  wol−
tomierzem, analogowym bądź cyfrowym.

Pomysł  jest  niewątpliwie  interesujący.

Jednak wszystkie trzy propozycje nie nada−
ją  się  do  praktycznej  realizacji.  Układ  jest
w zasadzie  prawidłowy,  ale  w opisanych
warunkach przetwornik f/U nie może prawi−
dłowo spełniać swej roli ze względu na bar−
dzo  małą  częstotliwość  impulsów  otrzymy−
wanych z hallotronu lub kontaktronu współ−
pracującego  z magnesem  zamocowanym
na  kole.  Przy  prędkości  10km/h częstotli−
wość  ta  będzie  niewiele  większa  niż  1Hz.
Pomysł przetwarzania częstotliwości na na−
pięcie  za  pomocą  przerzutnika  monostabil−
nego  i uśredniającego  filtru  RC  jest  dobry,
ale tylko przy odpowiednio dużych częstotli−
wościach impulsów. Przecież stała czasowa
filtru  uśredniającego  musi  być  wielokrotnie
większa  od  okresu  przetwarzanych  impul−
sów.  W przeciwnym  wypadku  przebieg  na
wyjściu  nie  będzie  napięciem  stałym,  tylko
tętniącym. A w tym wypadku zastosowanie
stałej  czasowej  uśredniania  rzędu  minuty,
przekreśla  praktyczną  przydatność  prędko−
ściomierza.

Rozwiązanie  z przetwornikiem  f/U być

może zdałoby egzamin jedynie w przypadku
zastosowania bariery świetlnej przerywanej
przez szprychy. Wtedy częstotliwość impul−
sów byłaby kilkadziesiąt razy większa i stała
czasowa uśredniania mogłaby mieć wartość
“tylko” kilka sekund.

Takie problemy z budową prędkościomie−

rza  cyfrowego  skłoniły  innych  uczestników
do  sięgnięcia  po  rozwiązania  prostsze,  ale
pod wieloma względami atrakcyjniejsze.

C

Czze

es

słła

aw

w S

Szzu

utto

ow

wiic

czz z Włocławka planował

coś  podobnego  jak  układ  opisany  w EdW
5/99,  ale  nie  podał  szczegółów,  by  nie  być
posądzonym o plagiat.

T

To

om

ma

as

szz K

Ko

orrzze

en

niie

ec

ck

kii z Warszawy proponu−

je  “Rowerowy  komputer  Adama  Słodowe−
go”:  dymamo+woltomierz+kable  połącze−
niowe+samodzielnie 

wykonana 

skala

w km/h. Tanie, proste, niezawodne.

Podobnie  M

Ma

arrc

ciin

n  K

Ko

op

pa

a z Białegostoku

chce  wykorzystać  dynamo,  prostownik
i miernik  wskazówkowy.  Także  P

Pa

aw

we

ełł

z Ostrołęki chce wykorzystać prądnicę, jed−
nak zaproponowany prościutki układ z rezy−
storami i diodami LED nie zda egzaminu, bo
diody  będą  się  zapalać  jednocześnie,  a nie
po kolei.

Prawidłowy  układ  zaproponował  14−letni

K

Ka

am

miill  M

Ma

attc

czzy

ńs

sk

kii z Poznania.  Jego  wska−

źnik  wykorzystuje  kostkę  UL1980  oraz  12
LED−ów  i wymaga  zasilania  napięciem  co
najmniej 12V.

Rozwiązanie wykorzystujące dynamo jako

przetwornik  prędkość/napięcie  ma  szereg
istotnych  wad,  o których  trzeba  pamiętać.
Wiem coś niecoś o jeździe rowerem z włą−
czonym  dynamem  i wątpię,  czy  jest  to  naj−

lepszy  pomysł  (no,  chyba  że  ostatnio  poja−
wiły  się  dynama,  które  wytwarzają  prąd,
a nie  zwiększają  w odczuwalnym  stopniu
oporów jazdy). Przed kilkunastu laty nie tyl−
ko  wykorzystywałem  często  rower  do  ce−
lów  turystycznych,  ale  kiedyś  zdjąłem  cha−
rakterystykę  napięcia  wytwarzanego  przez
obciążone  dynamo  w funkcji  prędkości
obrotowej.  Zgodnie  z oczekiwaniami  cha−
rakterystyka okazała się silnie nieliniowa, co
oznacza konieczność indywidualnego skalo−
wania  ewentualnego  prędkościomierza
“prądnicowego”  przy  różnych  prędko−
ściach.  Chyba,  że  ma  to  być  tylko  “bajer”
bez praktycznego znaczenia.

Do  takich  efektownych  “bajerów”  zali−

czyłbym więc prędkościomierz, wykorzystu−
jący  liniową  kostkę  LM3914,  zbudowany
przez 17−letniego O

Ollk

ka

a S

Szzy

ym

mc

czza

ak

ka

a z Barlinka

dla swego kolegi. Układ ten, zasilany z czte−
rech  akumulatorków  R6  mierzył  napięcie
z dynama.  Najprawdopodobniej  “bajer”  był
atrakcyjny,  ponieważ  wyposażony  weń  ro−
wer szybko został skradziony.

I tym sposobem przechodzimy do klasycz−

nych “bajerów”. Kilku uczestników stanow−
czo  twierdzi,  że  celem  budowy  prędkościo−
mierza nie jest pomiar prędkości, tylko wła−
śnie  wykonanie  kolejnego  “fajnego  bajeru”
z diodami  LED,  widocznego  zresztą  jedynie
wieczorem i w nocy. Osobiście jestem wła−
śnie za takim podejściem, bo konkurowanie
z opracowaniami fabrycznymi nie ma sensu.

Dlatego z dużym zainteresowaniem zapo−

znałem  się  z propozycją  B

Ba

arrb

ba

arry

y  J

Ja

śk

ko

ow

w−

s

sk

kiie

ejj z Gdańska, która jako jedyna zapropo−

nowała budowę nie prędkościomierza, tylko
o

ob

brro

otto

om

miie

errzza

a.  Rewelacja!  Obrotomierz  ro−

werowy! Tego jeszcze nie było. Według au−
torki,  czujnik  powinien  mierzyć  “obroty  pe−
dałowania”,  co  przez  porównanie  ze  wska−
zaniami  fabrycznego  prędkościomierza  po−
zwoli kontrolować styl jazdy. Wcale nie mu−
si  być  zastosowany  wskaźnik  cyfrowy,  wy−
skalowany  w obrotach  na  minutę  −  wystar−
czy linijka świetlna z kilkunastoma różnoko−
lorowymi  diodami.  Choć  Basia  nie  podała
szczegółowych  schematów,  pomysł  uznaję
za świetny! A może ktoś podjąłby się opra−
cowania takiego obrotomierza? W razie po−
trzeby jestem gotów do konsultacji, a w ra−
zie  sukcesu  projekt  zostałby  opublikowany
w dziale E−2000.

Modele

Dwóch  kolegów  przysłało  działające  mo−

dele. F

Fo

otto

og

grra

affiia

a 1

1 pokazuje projekt M

Ma

arrc

ciin

na

a

P

Piio

ottrro

ow

ws

sk

kiie

eg

go

o z Białegostoku. Marcin oparł

swą konstrukcję o projekt z EdW 4/98, uzu−
pełniając  go  o dodatkowe  układy  czujnika
oraz oszczędzania prądu. Przeprowadził sze−
reg  prób  i natknął  się  na  problemy,  które
w końcu usunął.

Podobnie K

Krrzzy

ys

szztto

off K

Krra

as

sk

ka

a z Przemyśla miał

dużo  kłopotów  z zaprojektowaniem  i urucho−
mieniem  układu  pokazanego  na  fotografii  2.
W końcu poradził sobie z nimi, choć jak pisze
“układ działa po japońsku, czyli jako−tako”.

Obaj  koledzy  podzielą  miedzy  siebie

główną  pulę  nagród.  Nagrody  przydzielam
nie tyle za sam układ, co za próby przezwy−
ciężania napotkanych trudności.

Podsumowanie

Jak wspomniałem, jestem mile zaskoczo−

ny  ilością  rozwiązań  oraz  pomysłami.  Jak
zwykle  większość  z nich  wymaga  dopraco−
wania,  ale  po  to  przecież  jest  Szkoła  Kon−
struktorów,  by  się  uczyć  na  swoich  i cu−
dzych  błędach.  (Przy  okazji  chciałbym  przy−
pomnieć,  że  pisze  i mówi  się  k

ko

on

ntta

ak

kttrro

on

n,

a nie k

ko

on

nttrra

ak

kttrro

on

n.)

Gratuluję  wszystkim,  których  nazwiska

pojawiły się w artykule − ich prace niewątpli−
wie  zasługują  co  najmniej  na  pochwałę.
Główną pulę nagród podzielą między siebie:
M

Ma

arrc

ciin

n  P

Piio

ottrro

ow

ws

sk

kii z Białegostoku  i K

Krrzzy

y−

s

szztto

off  K

Krra

as

sk

ka

a z Przemyśla.  Specjalną  nagro−

dę  otrzyma  B

Ba

arrb

ba

arra

a  J

Ja

śk

ko

ow

ws

sk

ka

a z Gdańska

za pomysł obrotomierza. Upominki otrzyma−
ją także: J

Ja

ac

ce

ek

k G

Grra

ab

biie

ec

c z Łodzi i O

Olle

ek

k S

Szzy

ym

m−

c

czza

ak

k z Barlinka.

Przy  okazji  pozdrawiam  też  kolegów,

których  rozwiązania  poprzedniego  zadania
37 trafiły do Redakcji zbyt późno. R

Ra

ad

do

os

słła

aw

w

S

Sttrró

óżży

yk

k z Leszna  Wlkp.  wysłał  swą  pracę

ponad  miesiąc  po  terminie,  konkretnie  18
czerwca. Nie wiem jednak, dlaczego praca,
którą  K

Ko

os

sm

ma

a  M

Mo

oc

czze

ek

k z Popowa  wysłał  pod

koniec kwietnia (data stempla pocztowego)
nie trafiła do mnie na czas. 

Aktualną  punktację  po  tym  zadaniu  znaj−

dziecie  w tabeli.  Punktacja  uwzględnia  nie
tylko oryginalność pomysłu, możliwość i ce−
lowość  praktycznej  realizacji,  ale  również
wiek i możliwości autora.

Pozdrawiam  wszystkich  uczestników

i sympatyków Szkoły. Zachęcam do spróbo−
wania sił w kolejnych zadaniach.

W

Wa

as

szz IIn

ns

sttrru

uk

ktto

orr

P

Piio

ottrr G

órre

ec

ck

kii

F

Fo

ott.. 1

1 M

Mo

od

de

ell M

Ma

arrc

ciin

na

a P

Piio

ottrro

ow

ws

sk

kiie

eg

go

o

F

Fo

ott.. 2

2 M

Mo

od

de

ell K

Krrzzy

ys

szztto

offa

a K

Krra

as

sk

kii