-
1
-
Osho
Równowaga ciała i umysłu
Tytuł oryginału: Mind-Body Bałancing
Przekład: Bogusława Jurkevich
Projekt okładki i układ typograficzny: Andrzej Laszak
Druk: Drukarnia Narodowa, Kraków
Niektóre poglądy czy sformułowania zawarte w tej ksiąŜce mogą zostać uznane przez Czytelników za kontrowersyjne. Niemniej
ich autor naleŜy do grona kilkunastu najbardziej znanych na świecie nauczycieli duchowych drugiej połowy XX wieku, wydawca
zaś ma za zadanie prezentację moŜliwie szerokiego spektrum punktów widzenia, nawet jeśli z pewnymi z nich się nie
identyfikuje.
Wszelkie prawa zastrzeŜone. śadna część tej publikacji nie moŜe być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń
elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych, bez uprzedniego wyraŜenia zgody przez właściciela praw.
Copyright © of the text 2003, OshoInternational Foundation, Switzerland.
www.osho.com
Copyright of the audio process © & ® 2003 Osho International Foundation
© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Ravi, 2005
OSHO is a registered trademark of Osho International Foundation, used
with permission.
KsiąŜka ta jest wyborem fragmentów róŜnych tekstów Osho.
Dołączona medytacja została opracowana przez Osho jako Meditative Therapy.
Osho International Foundation kieruje szczególne podziękowania do wielu przyjaciół, którzy mieli swój wkład w produkcję nagrania
Reminding Your-selfofthe Forgotten Language of Talking to Your Body Mind, w tym do Veet Mar - co za skomponowanie i wykonanie
intuicyjnej i wspierającej muzyki oraz Bogusławy Jurkevich za przekład i nagranie tekstu w języku polskim, a takŜe Antar Alok za
produkcję i opracowanie dźwiękowe.
ISBN 83-7229-110-1 Wydanie 1, Łódź 2005
Wydawnictwo „Ravi"
90-353 Łódź, ul.J. Kilińskiego 169 tel (0-42) 676-49-69, fax
(0-42) 676-49-79 e-mail: ravi@ravi.com.pl www.ravi.com.pl
Dystrybucja: Grupa A5 Sp. z o.o.
90-353 Łódź,
ul.J. Kilińskiego 169,
tel/fax (0-42) 676-49-29
e-mail: handlowy@grupaA5.com.pl
-
2
-
SPIS TREŚCI
Wstęp
1. ....................................................................... Inteligencja ciała
Mądrość ciała
Rozmowa z ciałem
Wysłuchaj ciała
Ciało jest cudem
Ciało zna wszystkie tajemnice
Połączenie między ciałem i umysłem
Umysł i ciało nie są dwiema odrębnymi całościami
Holistyczne podejście do człowieka
2. ...................................................................................Zdemaskuj złe nawyki
Dlaczego wybierasz bycie nieszczęśliwym
Dwa sposoby na Ŝycie
Ciało jest twoim przyjacielem
Duch słowa „powinienem"
Wyrwij się z nieszczęścia
Uświadom sobie swoje szczęście
3. ...................................................................................Podstawy dobrego samopoczucia
NawiąŜ kontakt ze swoim ciałem
Me okłamuj sam siebie
Poddaj się Ŝyciu, cokolwiek przynosi
Zaakceptuj mądrość ciała
Symfonia radości
Śmiej się i bądź pełnią siebie
4..............................................................................Pokonaj dolegliwości
1. Napięcie w brzuchu
2. Poczucie izolacji od własnego ciała
3. Bóle ramion i karku
4. Choroby związane ze stresem
5. Odczuwanie ciała od wewnątrz
6. Bezsenność
7. Napięcie i odpręŜenie
8. Negatywne odczucia wobec ciała
9. Piękno i brzydota
10. Prawdziwe i nieprawdziwe piękno
11. Starzenie się
12. Oziębłość
13. Impotencja
14. Poczucie odrzucenia
15. Hipochondria
16. Pobudzanie zmysłów
17. WraŜliwość
18. Za duŜo jedzenia, za mało seksu
19. Odtruwanie ciała przez post
20. Pościć i ucztować
5. ..................................................................................Lecznicza moc medytacji
Techniki aktywnej medytacji Osho
Stan rozluźnienia
Medytacja codzienna
OdpręŜenie i spokój
6. ..................................................................................Drzwi do świadomości
Środek i obwód
Harmonia ciała, umysłu i duszy
Nie jesteś ciałem
Cel czy świętowanie
Pamiętaj o głównym lokatorze
Przypomnij sobie język, którym porozumiesz się z umysłem
i ciałem. Terapia medytacyjna Osho
Jak korzystać z dołączonej płyty
Przygotuj się do medytacji
Ośrodek Medytacji Osho
Osho International Foundation o autorze
Ośrodek medytacyjny OSHO
-
3
-
Wstęp
Ciało jest widzialną częścią twojej duszy, a dusza jest niewidzialną częścią twojego ciała. Ciało i dusza są
nierozdzielne, przenikają się nawzajem, są częściami jednej całości. Spróbuj zaakceptować swoje ciało,
pokochaj swoj
e ciało, szanuj je i bądź mu wdzięcznym...
Ciało jest najbardziej skomplikowanym mechanizmem, jaki istnieje
-
jest po prostu cudem. I szczęśliwi ci,
co potrafią to dostrzec. Zacznij zachwycać się swoim ciałem. Ono jest ci najbliŜsze. To dzięki niemu
moŜesz mieć tak bliski kontakt z naturą i Bogiem. Twoje ciało ma w sobie wodę wszystkich oceanów,
two
je ciało ma w sobie ogień wszystkich gwiazd i słońc, ma w sobie powietrze, a zrodzone jest z ziemi.
Twoje ciało zawiera w sobie wszystko, co istnieje. Jaka zmiana! Jaka metamorfoza! Spójrz na ziemię, a
zaraz potem na swoje ciało. Jaka zmiana, a przecieŜ nigdy wcześniej cię to nie zachwyciło. Proch stał się
boski - czy mo
Ŝe istnieć głębsza tajemnica? Na jakie wspanialsze cuda czekasz? PrzecieŜ cuda dzieją
się codziennie na twoich oczach. Z błota wyłania się lotos, a z prochu powstaje twoje piękne ciało.
Świat potrzebuje nowej wiedzy, dzięki której nauczylibyśmy się wsłuchiwać w ciszę swego serca
-
mówiąc inaczej
-
poddawać się medytacji. Potrzebna jest wiedza, która pomogłaby nam lepiej poczuć
swe własne ciało. Jeśli nie jesteś w stanie współ
-
odczuwać swojego ciała, nie będziesz umiał współczuć
nikomu innemu. Jest ono Ŝywym organizmem, który nigdy cię nie skrzywdził. SłuŜy ci od chwili poczęcia i
będzie z tobą aŜ do śmierci. Uczyni wszystko, co mu kaŜesz, nawet rzeczy niemoŜliwe, i zawsze będzie
ci posłuszne.
To niewyobraŜalne
-
stworzyć mechanizm, który jest tak posłuszny i tak mądry. Jeśli poznasz wszystkie
funkcje swojego cia
ła, będziesz zadziwiony. Nigdy nie myślałeś o tym, co dokonuje się w twoim
organizmie. To wszystko graniczy z cudem, jest takie tajemnicze... Ale nigdy nie zwracałeś na to uwagi.
Nie znasz swojego ciała, a uwaŜasz, Ŝe moŜesz kochać innych ludzi? Nie moŜesz, oni teŜ przecieŜ mają
postać cielesną.
Ciało jest najwspanialszą tajemnicą całego istnienia. Tajemnica ta pragnie być przez ciebie uszanowana,
pragnie budzić twoje Ŝyczliwe zainteresowanie.
Niestety, religie zawsze obracały się przeciwko ciału. Z tego wynika, Ŝe jeśli nauczysz się mądrości ciała i
poznasz jego tajemni
ce, nie będziesz potrzebował postępować według wskazówek księ
dza. Odnajdziesz
w samym sobie największą tajemnicę, która otworzy drzwi do sanktuarium twojej świadomości.
A gdy juŜ zrozumiesz swoją własną świadomość, swoje własne Istnienie, nie będzie Boga ponad tobą.
Tylko taki człowiek moŜe w pełni respektować innych ludzi, wszystkie inne Ŝywe stworzenia, bo wie, Ŝe
mają one takŜe swoją tajemnicę
- odmien
ny sposób wyraŜania się, róŜnice, które czynią Ŝycie
bogatszym
. A gdy człowiek obudzi w sobie świadomość, odnajdzie klucz do NajwyŜszego.
Nauka, która nie uczy cię, jak kochać swoje ciało, jak szanować swoje ciało, jak poznać jego tajemnice,
nie będzie w stanie nauczyć cię takŜe tego, jak dotrzeć do swojej świadomoś
ci. Cia
ło jest jak próg, jak
drzwi wejściowe. KaŜda nauka, która milczy na temat ciała i świadomości, jest nie tylko absolutnie
niekom
pletna, lecz nawet szkodliwa, bo stanie się w końcu powodem destrukcji. Jedynie dzięki
rozwinięciu świadomości moŜesz o
chro
nić się przed destrukcją. A taka świadomość da ci ogromną
potrzebę czynienia świata wspanialszym.
Człowiek potrzebuje lepszego, zdrowszego ciała, potrzebuje istnieć w sposób bardziej czujny i świadomy,
potrzebuje takŜe wszelkich wygód i luksusu, których Istnienie moŜe dostarczyć.
A Istnienie moŜe dać ci raj na ziemi, lecz ty ciągle chcesz go opóźnić
-
tak by nastąpił po śmierci.
W Sri Lance umierał pewien znany mistyk. Był szanowany przez tysiące ludzi toteŜ zgromadził się wokół
niego tłum. Otworzył jeszcze raz oczy, by zaczerpnąć kilka ostatnich oddechów na tej ziemi i odejść na
zawsze. Wszyscy byli ciekawi, jakie będą jego ostatnie słowa. A stary mistyk powiedział:
-
Nauczałem was przez całe swoje Ŝycie o bezgranicznym szczęściu, ekstazie, medytac
ji. Teraz
odchodzę na drugi brzeg. Nie będziecie mieli do mnie dostępu. Słuchaliście mnie, ale ni
gdy nie
postępowaliście według moich słów. Zawsze odkładaliście to na później. Nie ma sensu dłuŜej odkładać.
Ja odcho
dzę. Czy ktoś z was idzie ze mną?
Zapad
ła głęboka cisza. Ludzie spoglądali na siebie nawzajem, myśląc: „MoŜe ten człowiek? Był przecieŜ
uczniem przez ponad czterdzieści lat... MoŜe on jest gotów?" Ale on takŜe patrzył na pozostałych
- i nikt
nie wstawał, aby towarzyszyć mistrzowi. W końcu sali ktoś podniósł rękę. Mistyk pomyślał: „ChociaŜ je
-
den, który ma dość odwagi". Ale człowiek ten powiedział:
-
Chciałem wyjaśnić, Ŝe nie wstałem, by podąŜać za tobą, lecz jedynie podniosłem rękę.
Przypomnij mi, jak dojść na drugi brzeg,
bo dzisiaj nie jestem
jeszcze gotowy. Wielu spraw nie zakończy
-
łem: mam w domu gościa, mój młodszy syn się Ŝeni. Nie mogę więc dzisiaj odejść z tobą. Mówisz, Ŝe nie
moŜna powrócić z drugiego brzegu, ale za jakiś czas, pewnego dnia, przyjdę się z tobą spotkać. ToteŜ,
-
4
-
mimo iŜ wyjaśniałeś to nam przez całe swoje Ŝy
cie, przypomnij raz jeszcze -
jak przechodzi się na drugi
brzeg? Niestety, nie mogę iść z tobą teraz. Po prostu chcę sobie przypomnieć, bo gdy nadejdzie ten
właściwy dzień...
Ale właściwy dzień nie nadchodzi nigdy. Ni
e jest to jedynie historia tego biedaka. To historia milionów
ludzi, prawie wszy
stkich. Wszyscy czekają na właściwy moment, właściwy układ gwiazd... Zapytują
astrologów, wróŜą z dłoni, chcą wiedzieć, co zdarzy się jutro. A jutro nie istnieje. Jest po prostu niemądrą
stra
tegią unikania. To, co się zdarza, zawsze zdarza się dzisiaj.
Właściwe nauczanie pokaŜe ludziom, Ŝe trzeba Ŝyć teraz, tutaj, swój raj tworzyć na Ziemi. Nie czekać na
śmierć i nie być nędzarzem, aŜ do dnia kiedy śmierć ulŜy twej nędzy. Niech śmierć napotka cię
tańczącego, radosnego i kochającego.
MoŜe zabrzmi to dla ciebie dziwnie, Ŝe człowiek moŜe przeŜyć swoje Ŝycie tak, jakby był w raju, a śmierć
nie jest w stanie mu nic z tego odebrać. Moim zadaniem jest nauczyć cię, Ŝe tu właśnie jest
raj, nie ma go
nigdzie indziej i nie potrzeba Ŝadnych specjalnych przygotowań, aby poczuć się szczęśliwym. Aby móc
kochać, nie trzeba sobie narzucać Ŝadnej dyscypliny; po prostu potrzebna jest odrobina uwagi, odrobina
czujności, odrobina zrozumie
nia. A je
śli proces nauczania nie daje ci tej odrobiny zrozumie
nia, to do
czego jest ci takie nauczanie potrzebne?
1. Inteligencja ciała
Zachodnie nauki medyczne rozpatrują człowieka jako jednostkę
- oddzielnie od natury. To jeden z
naj
większych błędów, jakie popełniono. Człowiek jest częścią natury, a proces jego uzdra
wiania to
powrót do trwania w zgodzie z naturą. Zachodnia medycyna traktuje człowieka jak maszynę;
wszędzie, gdzie mechanik moŜe pomóc
-
pomaga. Ale człowiek nie jest maszyną, jest naturalną
całością i potrzebuje nie tylko naprawy tej części, która jest chora. Ta chora cząstka jest jedynie
wskazówką, Ŝe zagroŜony jest cały organizm. Chora część zaczyna dawać ozna
ki bólu, bo jest
najsłabsza. Leczysz ją, udaje się... Ale choroba pojawia się w innym miejscu. Zapobiegłeś temu, by
dany pro
blem był sygnalizowany przez chorą część twego ciała, wzmocniłeś ją. Ale nie rozumiesz,
Ŝe człowiek jest całością: albo jest zdrowy albo chory. Nie ma stanu pośredniego pomiędzy tymi
dwo
ma. Powinien więc być traktowany jak spójny organizm.
NajwaŜniejsze jest to, by zrozumieć, Ŝe ciało jest zawsze gotowe cię wysłuchać
- ale ty nigdy z nim nie
rozmawia
łeś, nigdy nie próbowałeś nawiązać kontaktu. Jesteś w nim, uŜy
wasz go, ale nigdy mu nie
podziękowałeś. A ono słuŜy ci tak in
teligentnie, jak tylko potrafi.
Natura wie, Ŝe jest mądrzejsza od ciebie, bo najwaŜniejsze procesy Ŝyciowe zostały powierzone nie
tobie, ale ciału. Na przykład oddychanie albo bicie serca, albo krąŜenie krwi, albo traw
ienie pokarmu nie
zostały powierzone tobie, bo gdyby tak było, juŜ dawno narobiłbyś sobie kłopotów
Gdyby dano ci kontrolę nad oddychaniem, juŜ dawno byś nie Ŝył, bo w kaŜdej chwili mógłbyś się
zapomnieć. Walcząc z kimś, mógłbyś zapomnieć o oddychaniu. W czasie snu mógłbyś zapomnieć o
skurczach serca. JakŜe byłbyś w stanie o tym pamiętać? A czy masz pojęcie, jak cięŜką pracę wykonuje
twój system tra
wienny? Ty po prostu przełykasz róŜne pokarmy i myślisz, Ŝe stanowi to źródło
przyjemności, ale samo przełykanie nie wydaje się niczym niezwykłym.
W czasie II wojny światowej zdarzyło się, Ŝe kula przeszyła gardło pewnemu męŜczyźnie. Uratowano mu
Ŝycie, ale nie mógł juŜ normalnie jeść i pić. Przewód pokarmowy musiał zostać zamknięty. Jedzenie
wprowadzał do organizmu poprzez małą rurkę, umieszczoną z boku brzucha. Musiał wprowadzać
pokarm bezpośrednio do tej rurki i bardzo go to denerwowało. Do szału doprowadzało go np. jedzenie
lodów.
To jest do d...! W ogóle nie czuję smaku!
-
mówił.
Jeden z lekarzy poradził
mu:
Rób tak: najpierw posmakuj, a potem wrzuć do rurki.
I przez 40 lat człowiek ten tak właśnie postępował. Najpierw wkładał jedzenie do ust, by nacieszyć się
smakiem, a później wrzucał je do rurki. TakŜe w twoim ciele jest głęboko ukryta ta
ka rurka. U tego
biedaka była po prostu na wierzchu... MoŜe nawet lepiej, bo moŜna ją było czyścić...
Cały układ trawienny dokonuje cudów. Naukowcy mówią, Ŝe gdybyśmy mieli odtworzyć wszystko to, co
robi nasz niepozor
ny system trawienny, kaŜdy człowiek potrzebowałby wielkiej fabryki, aby zamieniać
poŜywienie w krew, sortować pierwiastki, wysyłać je w odpowiednie miejsca. Określonych pierwiastków
potrzeba w mózgu, muszą więc być tam zaraz dostarczone z krwią. Inne są potrzebne w innym miejscu,
np. w oku. Jeszcze inne są
potrzebne w jeszcze innym miejscu -
w uchu, w kościach, w skórze. Ciało
-
5
-
radzi sobie świetnie przez siedemdziesiąt, osiemdziesiąt, dziewięćdziesiąt lat
- a ty nie widzisz, jak jest
mądre!
Mądrość ciała
Słyszałeś o alchemikach, którzy próbowali zamienić zwykły metal w złoto? Twoje ciało robi coś jeszcze
bardziej niezwykłego: zamienia wszystkie śmiecie, które do niego wrzucasz, w krew, w kości. I nie tylko w
krew i w kości, ale z tego „byle czego" powstaje równieŜ twój mózg. Lody i coca
-
cola zamieniane są
w
mózg, który moŜe wykreować drugiego Rutherforda, Einsteina, Buddę, Zaratustrę, Lao
-
cy. DostrzeŜ ten
cud!
Mózg, taka mała rzecz zamknięta w twojej czaszce... Jeden mózg, mogący zawierać biblioteki świata!
Jego pojemność jest prawie nieskończona. Najwspanialszy system pamięci. Gdybyś chciał zbudować
komputer o takiej pojemności, potrzebowałbyś kilometrów powierzchni, aby go pomieścić. A on jest
zamknięty w twojej małej czaszce. Wiemy przecieŜ, Ŝe mimo rozwoju na
uki, nadal nikt nie potrafi
zamieniać lodów w krew. Próbowali, ale nie mają zielonego pojęcia, od czego zacząć. Jak zamienić lody
w krew? A tym bardziej jak tworzyć mózg z lodów? Być moŜe nigdy się to nie uda. A nawet jeśli się uda,
to z pomocą istniejącego mózgu; znów będzie to cu
d naszego mózgu.
Rozmowa z ciałem
Kiedy juŜ zaczniesz komunikować się ze swoim ciałem, wszystko stanie się bardzo proste. Do niczego go
nie zmuszaj. Przekonuj. Nie wolno walczyć z własnym ciałem. Jest to okropne, brutal
ne, agresywne i
kaŜdy taki konflikt powoduje coraz większe napięcie. Nie potrzebny ci jest Ŝaden taki konflikt
- niech
zasadą będzie odczuwanie przyjemności. A poniewaŜ ciało jest pięknym prezentem od Boga
- walka
przeciw niemu jest zaprzeczeniem boskości. Jest ono sanktuarium, w którym mieszkamy, świątynią.
śyjemy w nim i musimy o nie zadbać. To nasz obowiązek.
A więc przez siedem dni... (na początku wyda ci się to absurdalne, bo nikt cię nie uczy! rozmawiać z
własnym ciałem)... i zdarzą się cuda. One juŜ zdarzają się, kaŜdego dnia, bez t
wojej wie
dzy. Kiedy mówię
do ciebie, moja dłoń wspiera mnie gestem. Mówię do ciebie, mój umysł pragnie coś ci zakomunikować.
Mo
je ciało podąŜa za nim. Jest podporządkowane umysłowi.
Kiedy chcesz unieść rękę, nie musisz uczynić nic ponadto, Ŝe ją unosisz. Wystarczy, Ŝe pomyślisz o
podniesieniu ręki, i ciało posłusznie to wykonuje. PrzecieŜ to cud. Biolodzy czy fizjolo
dzy jeszcze nadal
nie potrafią wyjaśnić, jak się to dzieje, bo chęć jest jedynie chęcią
-
chciałbyś podnieść rękę
- ale to tylko
myśl. W jaki sposób myśl ta jest w mgnieniu oka, w ułamku sekundy, bez jakiegokolwiek opóźnienia
przetwarzana w konkretną wiadomość dla twojej ręki?
Kiedy mówię do ciebie, moja ręka równocześnie współpracuje ze mną. To tak, jakby ciało funkcjonowało
równolegle do u
mysłu. Jest niezwykle czułe. KaŜdy powinien dowiedzieć się, jak z nim rozmawiać, a
wtedy wiele rzeczy okaŜe się moŜliwych do zrobienia.
Wysłuchaj ciała
Bądź posłuszny swojemu ciału. Nigdy, w Ŝaden sposób nie próbuj go zdominować. Ciało jest twoim
fundamentem. Kiedy za
czniesz je rozumieć, 99 procent twoich niedomagań po prostu zniknie. Ale ty nie
słuchasz.
Ciało mówi: „Stop! Nie jedz!". Ale ty nada] jesz, bo słuchasz umysłu, który mówi ci: „To takie pyszne, takie
smaczne. Jeszcze odrobinę". Nie zwracasz uwagi na ciało, które juŜ zaczyna odczuwać mdłości, na
Ŝołądek, który mówi: „Stop. Więcej nie mogę. Jestem przeciąŜony". mówi: „Patrz, jakie to pyszne...
jeszcze kawałeczek". I słuchasz umysłu.
Kiedy pytanie dotyczy spraw ciała, słuchaj ciała. Kiedy dotyczy myślenia, planowania, idei
marzeń, logiki, powodów, słuchaj umysłu. Kiedy zaś pytanie dotyczy całości siebie, słuchaj
swego serca.
Tymczasem gdybyś posłuchał ciała, 99 procent problemów zniknęłoby, a ten pozostały 1 procent to
byłyby jakieś nie
przewidziane zdarzenia, nie rzeczywiste schorzenia.
Ale od samego dzieciństwa jesteśmy oddzielani od swojego ciała, odbiera nam się moŜliwość kontaktu z
nim. Dziecko płacze z głodu, a matka patrzy na zegarek, bo doktor powiedział, Ŝe moŜna podawać
dziecku mleko, co trzy godziny. Nie patrzy na dziec
ko, choć właśnie dziecko jest najlepszym zegarkiem.
Patrzy na swój zegarek i przestrzega tego, co mówi doktor. A dziecko płacze, jest głodne i chce jeść
właśnie teraz. Jeśli nie dostanie jedzenia, jego porozumienie z ciałem zostanie zakłócone. Zamiast
jedzenia do
staje smoczek. Zostaje oszukane. Matka podaje mu coś sztuczne
go, plastikowego i próbuje
zakłócić, zniszczyć wraŜliwość dziecka na potrzeby własnego ciała. Mądrość ciała nie ma moŜliwości
przemówić swoim głosem; wkracza umysł. Dziecko jest uspokojone za pomocą smoczka, zasypia. Ale
teraz zegarek pokazuje, Ŝe minęły trzy godziny i trzeba dać dziecku mleko. Dziecko mocno śpi, jego ciało
-
6
-
śpi, lecz matka je budzi, bo doktor powiedział, Ŝe ma dostać mleko... Znów rozbija się naturalny rytm.
Powoli całe Ŝycie staje się jednym wielkim bałaganem. Przychodzi moment, kiedy człowiek traci
moŜliwość porozumiewania się ze swoim ciałem. JuŜ nie wie, czy ciało chce jeść, czy nie. JuŜ nie wie,
czy ciało pragnie miłości, czy nie. Wszystko jest manipulowane przez czynniki z zewnątrz. Bierze w ręce
„Playboya" i ma uczucie, Ŝe się kocha. To tak głupie, narzucone przez umysł. Taka miłość nie moŜe być
wspaniała. Będzie jak kichnięcie, jak ulŜenie sobie. Zresztą to wcale nie jest miłość. Jak miłość mogłaby
przydarzyć się poprzez umysł? Umysł nic nie wie o kochaniu się, oprócz tego, Ŝe to obowiązek.
Masz Ŝonę, masz męŜa, musisz, więc uprawiać miłość. To staje się obowiązkiem. Rutynowo, poboŜnie,
kaŜdej nocy uprawiasz miłość. Nie ma w tym spontaniczności. Zaczynasz się martwić, bo to cię nie
zaspokaja. A więc rozglądasz się za inną kobietą. Zaczynasz myśleć logicznie: „MoŜe ta kobieta nie jest
dla mnie właściwa? Nie jest pokrewną mi duszą? MoŜe nie jest stworzona dla mnie? A w kaŜdym
razie ja
nie jestem stworzony dla niej, bo ona mnie nie podnieca". Tymczasem problemem nie jest ani kobieta,
ani męŜczyzna. To ty nie czujesz się dobrze w swoim ciele, a ona nie czuje się dobrze w swoim. Gdy
-
byście czuli się dobrze, nie przechodziłoby wam koło nosa to wspaniałe odczucie, którym jest orgazm.
Gdyby ludzie byli w zgodzie ze swoim ciałem, mogliby odczuwać boskie muśnię
cia przez swoje
doświadczenia orgazmu.
Słuchaj swojego ciała. Rób to, co ono zaleca. Umysł jest głupi, ciało jest mądre. A jeśli zagłębisz się w
swoje ciało, w tych głębiach odnajdziesz swoją duszę. Dusza skrywa się w głębi ciała.
Ciało jest cudem
Jest niezwykle piękne, niezwykle złoŜone. Nie istnieje nic bar
dziej skomplikowanego, bardziej
delikatnego. Nic o tym nie wiesz. O
glądasz je w lustrze. Nigdy nie patrzyłeś na nie od środ
ka, bo
zauwaŜyłbyś, Ŝe jest ono jak wszechświat. Właśnie o tym mówili mistycy: ciało jest miniaturą
wszechświata, jeśli umiesz ujrzeć je od środka, jest ogromne, miliony, miliony komórek, a kaŜda Ŝyj
e
swoim Ŝyciem, kaŜda funkcjonuje w tak mądry sposób, Ŝe to wydaje się niezwykłe, niewiarygodne. Zjesz
coś, a ciało przekształca to w krew, kości, szpik. Zjesz coś, a ciało przekształca to w świadomość, myśl.
Cud zdarza,
się w kaŜdej chwili. A kaŜda kom
órka funkcjonuje tak systematycznie, w sposób tak
uporządkowany, z taką wewnętrzną dyscypliną, Ŝe wydaje się to niemoŜliwe. Miliony komórek!
Siedemdziesiąt milionów komórek w twoim ciele jest jak siedemdziesiąt milionów dusz. KaŜda komórka
ma własną duszę. A wszystkie funkcjonują w ogromnej zgodzie ze sobą, we wspólnym rytmie i harmonii.
Z tych sa
mych komórek powstają twoje oczy, z tych samych komórek po
wstaje twoja skóra i z tych
samych komórek powstaje twoja wątroba, i twoje serce, i twój szpik kostny, i twój umysł, i twój mózg. Te
same komórki specjalizują się, potem działają w róŜnych miejscach, ale są tymi samymi komórkami.
Przemieszcza
ją się, pracują delikatnie i cichutko.
Zainteresuj się tym, wejdź głęboko w tę tajemnicę, bo to są ko
rzenie. Cia
ło jest twoją ziemią, jesteś w nim
zakorzeniony. Świadomość jest drzewem twojego ciała. Myśli są jak owoce. Medyta
cja jest jak kwiaty.
Ale zakorzeniony jesteś w swoim ciele, ono wspiera ciebie i wszystko, co robisz. Kochasz, ciało cię
wspiera. Nienawidz
isz, ciało cię wspiera. Chcesz kogoś zabić, ciało cię wspiera. Chcesz kogoś obronić,
ciało cię wspiera. We współczuciu, w miłości, w gniewie, w nienawiści
-
zawsze ciało cię wspiera. Jesteś
w nim zakorzeniony, ono cię odŜywia. Kiedy zaczniesz rozumieć, kim jesteś, ciało takŜe cię wesprze.
Jest twoim przyjacielem, nie przeciwnikiem. Słuchaj jego języ
ka, odczytaj jego znaczenie i krok po kroku
zagłębiając się w księgę swojego ciała, przewracaj kartki, a poznasz całą tajemnicę Ŝy
cia. W twoim ciele
zawiera
się ona w formie skondensowanej. Jeśli powiększyć ją milion razy, okaŜe się, Ŝe jest światem,
który cię ota
cza; ale w formie zmniejszonej jest obecna tu, w twoim ciele.
Ciało zna wszystkie tajemnice
Ciało zna wszystkie tajemnice, wszystkie tajemnice świata; jest miniaturą wszechświata.
Jedyna róŜnica między ciałem a wszechświatem leŜy w roz
miarach. Tak jak pojedynczy atom zawiera w
sobie tajemnice ma
terii, ciało zawiera tajemnice wszechświata. Nie musisz się nigdzie wybierać w
poszukiwaniu tajemnic. Zaj
rzyj w głąb siebie.
Trzeba troszczyć się o swoje ciało. Nie wolno występować przeciwko niemu, przeklinać go. Jeśli je
przeklniesz, to jedno
cześnie przeklinasz Boga, bo On mieszka w głębokich zakamarkach twojego ciała.
Bóg wybrał dom twojego ciała, aby w
nim za
mieszkać. Szanuj swoje ciało, kochaj swoje ciało, troszcz się
o swoje ciało.
Tak zwane religie stworzyły przepaść pomiędzy człowiekiem i jego ciałem. To prawda, Ŝe nie jesteś
ciałem. Ale to nie znaczy, Ŝe masz przeciwko niemu występować; ciało jest
przyjacielem. Mo
Ŝe cię
zabrać do piekła, moŜe cię zabrać do nieba. Jest jedynie środ
kiem transportu. Jest neutralne: pójdzie,
dokądkolwiek sobie tego Ŝyczysz, jest zawsze gotowe. Jest mechanizmem pięknym, uporządkowanym, o
niezwykłej złoŜoności. Im bardziej poznajesz ciało, tym większy odczuwasz respekt. A cóŜ dopiero mówić
o ca
łym wszechświecie? PrzecieŜ juŜ w tym maleńkim ciele dokonuje się tyle cudów. Dlatego nazywam
ciało świątynią boskości.
-
7
-
Kiedy twoje podejście do ciała zmieni się, będzie ci łatwiej je zrozumieć, bo ciało samo ci na to pozwoli.
Zaprosi cię do wniknięcia do środka siebie, zacznie odkrywać swoje sekrety. To właś
nie w taki sposób
poznano sekrety jogi. To właśnie w taki sposób poznano sekrety tao. Joga nie powstała dzięki robieniu
sek
cji zwłok. Nowoczesna medycyna opiera się na badaniach zwłok i ich krojeniu. To jest zasadniczy
błąd. Nie pozwoliło to nigdy poznać Ŝywego ciała. Dokonywanie sekcji zwłok i wypływająca z te
go wiedza
to jedno, a wiedza o Ŝywym ciele to coś całkiem innego. Nowoczesne nauki nie są w stanie dowiedzieć
się niczego o Ŝyciu ciała, bo uznają, Ŝe jedyny sposób, aby czegoś się dowiedzieć, to je pokroić. Ale gdy
się je pokroi, nie jest juŜ to samo. Rozumieć kwiat na łodyŜce, na drzewie
-
to jedno, a ściąć go, podzielić
na kawałki
-
to coś zupełnie innego. Zupełnie inne zjawisko. Jego cechy są odmienne.
Albert Einstein ma cechy, których jego ciało nie ma po śmierci, bo nie moŜe mieć. Umiera poeta
-jego
ciało jest tutaj, lecz gdzie jest jego poezja? Umiera geniu
sz -
oto jego ciało, lecz gdzie jego mądrość?
Ciało mędrca i idioty jest takie samo. Po śmierci nie moŜna wywnioskować z sekcji zwłok, czy naleŜało do
mędrca, czy teŜ do idioty, czy naleŜało do mistyka, czy do kogoś, kto nigdy w Ŝyciu nie poznał Ŝadnej
ta
jemnicy. Będzie to niemoŜliwe, gdyŜ patrzysz jedynie na ściany domu, ale jego mieszkańca juŜ tam nie
ma. Oglądasz klatkę, ale ptak uleciał. A oglądanie klatki to nie to samo, co oglądanie ptaka. Ale nie za
-
pomnijmy, Ŝe ciało zawiera w sobie boskość.
Praw
dziwa droga to wniknięcie w samego siebie i patrzenie stamtąd na swoje ciało, z głębi swojego
jestestwa. To daje ogrom
ną radość... po prostu poczuć, jak funkcjonuje, jak pulsuje
-
ten największy cud
naszego świata.
Połączenie między ciałem i umysłem
Większość problemów ma podłoŜe psychosomatyczne, gdyŜ ciało i umysł nie są oddzielone. Umysł jest
wewnętrzną częścią ciała, a ciało jest zewnętrzną częścią umysłu.
Zdrowie to dobre samopoczucie; twoje całe ciało funkcjonuje wtedy na najwyŜszych
obrotach bez
Ŝadnych zakłóceń, odczuwasz dobre samopoczucie, jedność z wszystkim, co
istnieje.
Wszystko, więc moŜe rozpocząć się w ciele i przejść do umysłu lub odwrotnie
- za
cząć się w umyśle i
przejść do ciała. Nie ma podziału, odizolo
wanych przegródek.
Większość problemów ma dwie strony: moŜna się do nich zabierać przez umysł lub przez ciało. I do tej
pory taka była praktyka: pewni ludzie wierzą, Ŝe problemy powstają w ciele
- to fizjolodzy, uczniowie
Pawiowa, behawioryści... Oni leczą ciało i oczywiście w połowi
e przypad
ków odnoszą sukces. I mają
nadzieję, Ŝe wraz z rozwojem nauki ta proporcja ulegnie zmianie. Ale to się nie stanie. Nigdy nie osiągną
więcej niŜ te 50 proc, bo to nie ma nic wspólnego z roz
wojem nauki.
Jest druga grupa, która wierzy, Ŝe wszystkie problemy rozwiązuje się przez umysł
-
co jest dokładnie tak
samo błędnym myśleniem jak poprzednie. Członkowie Christian Science*, hipnotyzerzy i mesmeryści,
psychoterapeuci -
wszyscy oni myślą, Ŝe problemy powstają w umyśle... Oni takŜe odnoszą sukces
w 50
proc. przypadków i takŜe myślą, Ŝe wcześniej lub później ta proporcja zmieni się i będą odnosić coraz
większe sukcesy. To nonsens. Nie osiągną więcej niŜ 50 proc. To jest górna granica.
Osobiście uwaŜam, Ŝe kaŜdy problem musi być rozpatrywa
ny z ob
u stron jednocześnie, musi być
zaatakowany przez oby
dwa wejścia. Atak naleŜy podejmować równocześnie na dwóch frontach. Wtedy
człowiek moŜe być wyleczony w 100 procentach. Zawsze, gdy nauka osiąga pełen sukces, okazuje się,
Ŝe podjęła działania z obu stron. Pierwsze jest ciało, gdyŜ jest ono bramą dla umysłu, jego
przedsionkiem. A poniewaŜ ciało jest widzialne
-
łatwiej nim zarządzać. Ciało musi być uwolnione od
wszystkich nagromadzonych struktur, lecz równolegle twój umysł powinien zostać tak zainspirowa
ny, by
zaczął poruszać się w górę, odrzucając wszystkie cięŜary, które go przytrzymywały.
Umysł i ciało
nie są dwiema odrębnymi całościami
Zawsze o tym pamiętaj. Nie mów „proces fizjologiczny" i „proces mentalny". To nie są dwa procesy, ale
dwie części j
ednej ca
łości. Cokolwiek robisz, ma fizjologiczny wpływ na twój umysł. Cokolwiek robisz, ma
psychiczny wpływ na twoje ciało. Nie ma tu podziałów, jest całość.
MoŜna powiedzieć, Ŝe ciało to stan stały energii, a umysł jest stanem ciekłym tej samej energii.
Tej samej
energii! Jakąkolwiek czynność fizjologiczną wykonujesz, nie myśl, Ŝe
to po prostu fiz
jologia. Jeśli pijesz
alkohol, co dzieje się z twoim umysłem? Alkohol jest przyjmowany przez twoje ciało, nie przez umysł, ale
co w takim razie zachodzi w umy
śle? Jeśli zaŜyjesz LSD, przyjmie je twoje ciało, nie umysł, ale co
zachodzi w twoim umyśle?
Albo jeśli zaczniesz pościć
-
post dotyczy twojego ciała, ale co się dzieje z umysłem? Albo od drugiej
strony: jeśli masz ma
rzenie erotyczne -
co dzieje się z twoim ciałem? Wpływ na ciało jest
-
8
-
natychmiastowy. W twoim umyśle pojawia się myśl o obiekcie seksualnym, a ciało zaczyna się
przygotowywać.
W pierwszej połowie XX wieku powstała teoria Williama Ja
-
mesa, uznana za absurdalną, ale jest na swój
sposób słuszna.
Teo
rię tę zaprezentował James wraz z innym naukowcem o nazwis
ku Lange i dlatego
nazwano ją teorią Jamesa
-
Langego. Mówimy zwykle, Ŝe kiedy boimy się, to zaczynamy robić uniki i
uciekamy, albo kiedy ogarnia nas złość, to oczy nam czernieją i zaczynamy bić
wroga. Ale James i Lange
przedstawili coś zupełnie odwrotnego. Twierdzili, Ŝe poniewaŜ zaczynasz uciekać, to właśnie z te
go
powodu czujesz strach, a poniewaŜ oczy robią się czerwone i rzucamy się na przeciwnika
-
to właśnie
wyzwala w nas poczucie złości. Czyli zupełnie na odwrót, niŜ nam się wydawało. A jeśli tak nie jest,
mówili, to pokaŜ nam choć jeden przypadek, gdy osoba złości się, ale jej oczy nie są zaczerwienione,
ciało nie jest zmienione. Nie pozwól reagować swojemu ciału i wtedy spróbuj się z
e
złościć
- zrozumiesz,
Ŝe nie moŜesz.
W Japonii uczy się dzieci bardzo prostego sposobu kontrolowania złości. Mówią: kiedykolwiek czujesz
złość, nic z nią nie rób, po prostu zacznij głęboko oddychać. Spróbuj, a nie będziesz w stanie się
zdenerwować. Dla
czego? Dlaczego nie mo
Ŝesz się zdenerwować, jeśli bierzesz głębokie oddechy? To
po prostu staje się niemoŜliwe. Są dwa powody.
Po pierwsze, zaczynasz oddychać głęboko, a złość potrzebu
je innego rytmu oddechu. Bez tego rytmu
złość jest niemoŜli
wa. Aby za
istniała, potrzebny jest określony rytm oddechu lub oddech chaotyczny.
Kiedy bierzesz głębokie oddechy, uniemoŜliwiasz wybuch złości. Jeśli świadomie oddychasz głęboko,
złość nie moŜe się objawić. Wymaga ona od ciebie innego sposobu oddychania; nie musisz nic robić,
złość sama zmieni rytm oddechu. Ale jeśli będziesz celowo oddychać głęboko, nie będziesz w stanie się
zezłościć.
Drugi powód: przemieszcza się twój umysł. Kiedy czujesz się zdenerwowany i zaczynasz głęboko
oddychać, twój umysł odwraca się od złości do oddychania. Ciało nie jest w stanie złości, a umysł
przeniósł swoją koncentrację na coś innego. Oto dlaczego Japończycy najlepiej na świecie panują nad
sobą. To po prostu trening od najmłodszych lat.
Takie podejście trudno jest znaleźć gdzie in
dziej, ale w Ja
ponii spotyka się je nawet w obecnych czasach.
Spotyka się je co prawda coraz rzadziej, bo nawet Japonia staje się coraz mniej „japońska", nasiąka
ideami Zachodu, tradycyjne metody i spo
soby zanikają. Ale tak było i ciągle jeszcze się zdar
za.
Jeden z moich przyjaciół był w Kioto i napisał do mnie list, w którym pisze: „Widziałem dziś tak niezwykle
piękne zdarzenie, Ŝe chcę ci je opisać. A kiedy wrócę, będę próbował zrozumieć, jak było moŜliwe.
Pewien człowiek został potrącony przez samochód. Przewrócił się, wstał, podziękował kierowcy i od
-
szedł. Podziękował kierowcy!"
W Japonii to nie jest trudne. Zapewne wziął kilka głębokich oddechów
-
i stało się to moŜliwe. Zmienia się
twoje podejście i jesteś w stanie podziękować komuś, kto nieomal cię zabił albo moŜe nawet próbował cię
zabić.
Procesy fizjologiczne i psychiczne nie są dwiema odrębnymi sprawami, ale jedną i tą samą. MoŜesz
zacząć z dowolnej strony, aby dotrzeć i zmienić tę drugą.
Holistyczne podejście do człowieka
W lepszym świecie kaŜdy człowiek, który zajmuje się leczeniem ciała, będzie medytował. Kiedy ciało
cierpi, to na pewno coś się za tym kryje, bo wszystko jest ze sobą splecione. Nikt więc nie powinien być
leczony jedynie przez wpływ na ciało, trzeba zająć się całością. Ale by móc zajrzeć do „całości" pacjenta,
mu
sisz najpierw umieć zajrzeć do własnej.
KaŜdy lekarz powinien uprawiać medytację; inaczej nie będzie prawdziwym lekarzem. MoŜe mieć stopnie
naukowe, mo
Ŝe mieć prawo wykonywania zawodu, ale dla mnie będzie szar
lata
nem, bo nie zna całości
człowieka, więc leczy symptomy.
W kogoś wstępują pewne objawy
-
migrena lub ból głowy
-
które moŜna usunąć, ale lekarz nie zagląda
głębiej, aby dowiedzieć się, dlaczego ta osoba w ogóle ma migrenę. MoŜe ma zbyt wiele problemów,
zama
rtwia się, ma depresję. MoŜe skurczyła się w sobie tak mocno, Ŝe to aŜ boli. MoŜe za duŜo myśli i
nie pozwala swojemu umysłowi na odpoczynek. Doktor leczy więc symptomy, nakazuje im zniknąć za
pomocą trucizn i medykamentów. Ale ból pojawia się w innym miejscu, bo jego źródło nie zostało nawet
dotknięte.
Powinno się leczyć osobę, a nie symptomy. Osoba to integralna całość. Czasem zdarza się, Ŝe choroba
objawia się w stopie, ale jej przyczyna znajduje się w głowie. Bo człowiek jest całością... absolutnie
p
ołączoną. I nie tylko poszczególne części ciała są połączone, ale samo ciało połączone jest z umysłem,
a dalej umysł i ciało
-psyche i soma -
połączone są z transcendentalną duszą.
2. Zdemaskuj złe nawyki
-
9
-
Jedyny obowiązek, jaki masz
-
to być szczęśliwym. Uczyń z tego swoją religię. Jeśli nie czujesz się
szczęśliwy, to cokolwiek robisz, coś jest źle i konieczne są zmiany. Niech de
cyduje poczucie bycia
szczęśliwym.
Jestem hedonistą. Poczucie szczęścia jest jedynym kryterium, według którego człowiek moŜe oceniać.
Zwróć uwagę na to, co czujesz, kiedy coś robisz: jeśli cię to uspokaja, stajesz się odpręŜony, czujesz się
wypoczęty
-
jest to słuszne. To jest kryterium, ale właściwe tylko tobie. Co jest do
bre dla ciebie, nie musi
być dobre dla innych, pamiętaj o tym. Co tobie przychodzi z łatwością, moŜe być trudne dla kogoś in
-
nego, a zupełnie coś innego będzie dla niego łatwe. Nie ma więc jakiejś uniwersalnej prawdy na ten
temat. KaŜdy musi sam sobie to wypracować.
Co jest łatwe dla ciebie?
Dlaczego wybi
erasz bycie nieszczęśliwym
To jeden z najbardziej skomplikowanych problemów człowieka. Musi być rozpatrzony z wielką troską, nie
jest przecieŜ teoretyczny
-
dotyczy ciebie. KaŜdy z nas zwykle wybiera to, co złe, smutne, powodujące
depresję, nędzne. Muszą być tego jakieś powaŜne przyczyny
-
i rzeczywiście są.
Sprawa pierwsza: zasadniczą rolę odgrywa tu sposób wychowania. Jeśli jesteś nieszczęśliwy, coś na tym
zyskujesz, zawsze coś zyskujesz. Jeśli jesteś szczęśliwy, zawsze tracisz. Od samego początku
spos
trzegawcze dziecko zaczyna zauwaŜać róŜnicę. Kiedy jest nieszczęśliwe, kaŜdy je pociesza, zyskuje
więc współczucie. KaŜdy usiłuje być kochającym, zyskuje więc miłość. Jeszcze więcej: kiedy jest
nieszczęśliwe, kaŜdy poświęca mu swoją uwagę, zyskuje więc uwagę. Uwaga innych działa jak poŜywka
dla ego, stymuluje jak alkohol, daje energię, poczucie bycia kimś waŜnym. Stąd ta ogromna potrzeba,
pragnienie, aby ściągać na siebie uwagę. Wszyscy na ciebie patrzą
-
stajesz się waŜny. Nikt na ciebie nie
patrzy - cz
ujesz jakby cię nie było, jakbyś nie istniał. Ludzie, którzy na ciebie patrzą, którzy o ciebie dbają,
dają ci energię.
Ego Ŝyje w kontaktach z ludźmi. Im większą uwagę skupiają na tobie inni, tym większe staje się twoje
ego. Jeśli nikt nie pa
trzy - ego z
nika. Jeśli wszyscy zupełnie o tobie zapomną, jak będzie funkcjonować
twoje ego? Jak będziesz odczuwał, Ŝe w ogó
le istniejesz? Dlatego w ludziach tkwi potrzeba
przynaleŜności do stowarzyszeń, związków, klubów. Na całym świecie istnieją klu
by - Rotary, L
ions, LoŜa
Masońska
- miliony klubów i stowarzy
szeń. Związki te istnieją po to jedynie, by przyciągnąć uwagę do
ludzi, którzy nie są w stanie zdobyć jej w inny sposób.
Od najmłodszych lat dziecko uczy się następujących sposobów: wyglądaj na nieszczęśliwe
go, a
zdobędziesz współczucie i uwagę innych, wyglądaj na chorego, a wywołasz zainteresowanie sobą. Chore
dziecko staje się dyktatorem, cała rodzina musi mu ustępować, natychmiast wykonuje jego zachcianki.
Kiedy jest szczęśliwe, nikt go nie słucha. Kiedy jest zdrowe, nikt nie dba o nie. Nikt nie zwraca uwagi, jeśli
jest doskonałe. Od samego początku zaczynamy wybierać gorszą, smutną, pesymistyczną, ciemniejszą
stronę Ŝycia. To jedna sprawa.
Druga sprawa, która się z tym wiąŜe, jest następująca: zawsze gdy jesteś szczęśliwy, zawsze gdy jesteś
pełen radości, kiedy czujesz błogosławieństwo i entuzjazm, wszyscy ci zazdroszczą. Zazdrość oznacza,
Ŝe kaŜdy jest ci przeciwny, nikt nie jest przyjazny; w takich chwilach wszyscy są twoimi wrogami.
Nauczyłeś się więc ukrywać swój entuzjazm, który przysparza ci wrogów, nie okazywać swojego
szczęścia, nie śmiać się. Popatrz, jak ludzie się śmieją. Robią to w sposób wyrachowany. To nie
serdeczny śmiech, biorący się z głębi ich jestestwa. Najpierw patrzą na cie
bie, o
ceniają... a potem
zaczynają się śmiać. I śmieją się tylko do pewnego stopnia, do takiego, jaki jesteś w stanie tolerować,
który cię nie urazi, do takiego, abyś im nie zazdrościł.
Nawet nasze uśmiechy są polityczne. Śmiech zaniknął, poczucie błogostanu stało się absolutnie
nieznane, entuzjazm jest prawie niemoŜliwy, bo niedozwolony. Gdy jesteś nieszczęśliwy, nikt nie pomyśli,
Ŝe zwariowałeś, ale jeśli jesteś pełen entuzjazmu i tańczysz, kaŜdy tak pomyśli.
Odrzuca się taniec, nie akceptuje się śpiewu. Człowiek jest przepełniony szczęściem, a my myślimy, Ŝe
coś jest z nim nie tak.
Co za społeczeństwo! Jeśli ktoś jest przygnębiony, to wszystko w porządku
-
pasuje, bo całe
społeczeństwo jest mniej lub więcej przygnębione. „Jest więc naszym członkiem. PrzynaleŜ
y do nas."
Jeśli ktoś jest pełen entuzjazmu, myślimy, Ŝe popadł w szaleństwo, zwariował. „Nie przynaleŜy do nas" i
czujemy zazdrość.
A z powodu tej zazdrości potępiamy go. Z powodu zazdrości będziemy próbować przywrócić go do stanu
poprzedniego, czyli tak
iego, który, naszym zdaniem, jest normalny. Psychoanalitycy, psychiatrzy pomogą
przywrócić tego człowieka do stanu normalnego... przygnębienia.
Społeczeństwo nie moŜe sobie pozwolić na entuzjazm. Entuzjazm ma moc rewolucyjną. Powtarzam:
entuzjazm ma moc re
wolucyjną. Jeśli ludzie będą pełni entuzjazmu, całe społeczeństwo będzie musiało
się zmienić, bo przecieŜ obecnie jego podstawą jest stan przygnębienia.
-
10
-
Jeśli ludzie są bezgranicznie szczęśliwi, nie moŜna ich poprowadzić na wojnę do Wietnamu, do Egiptu
czy do Izraela. Nie. Ktoś bezgranicznie szczęśliwy roześmieje się i powie: „To nonsens!"
Ludzie szczęśliwi nie poddają się obsesji pieniądza. Nie zmarnują całego swojego Ŝycia po to tylko, by
gromadzić pieniądze. Dla nich będzie to przejaw szaleństwa, Ŝe człowiek niszczy swoje Ŝycie,
zamieniając je na martwy pieniądz, umiera, by gromadzić pieniądze. A pieniądze pozostaną, kiedy jego
juŜ tu nie będzie. To absolutne szaleństwo. Ale nie dostrzeŜesz go, dopóki nie osiągniesz poczucia
entuzjazmu.
Jeśli ludzie będą pełni entuzjazmu, wtedy cały porządek, na którym opiera się nasze społeczeństwo,
będzie musiał się zmienić. To społeczeństwo opiera się na poczuciu nieszczęścia. Jest ono dla
społeczeństwa najlepszą inwestycją. ToteŜ od samego początku tak wychowu
jemy swoje dzieci, by
wybierały bycie nieszczęśliwymi i dlatego zawsze to robią.
Co rano kaŜdy z nas ma wybór. Wybierasz zawsze bycie nieszczęśnikiem, bo to rodzaj inwestycji.
Wybierasz zawsze bycie nieszczęśnikiem, bo tak się przyzwyczaiłeś, takie masz
wzorce, zawsze tak
robiłeś. Umiesz to robić dobrze, stało się to jak wydeptana ścieŜka. W chwili wyboru twój umysł
natychmiast skłania się w tę stronę.
Przygnębienie zdaje się być jakby „z górki", entuzjazm zaś „pod górkę". Entuzjazm wydaje się bardzo
tr
udny do osiągnięcia, choć to nie jest prawda. W rzeczywistości jest całkowicie od
wrotnie: entuzjazm jest
„z górki", a nieszczęście „pod górkę". Bycie przygnębionym jest stanem trudnym do osiągnięcia, ale udaje
ci się tego dokonać, mimo Ŝe wydaje się niemoŜliwe, bo przecieŜ jest zupełnie sprzeczne z naturą. Nikt
nie chce czuć się źle, a kaŜdy CZUJE SIĘ źle.
Społeczeństwo odwaliło wielki kawał roboty. Edukacja, kul
tura, instytucje kulturalne, rodzice, nauczyciele
wykonali ol
brzymią pracę. Zamienili entuzjastycznych twórców w nieszczęśliwe twory. KaŜde dziecko
rodzi się szczęśliwe. KaŜde dziecko rodzi się boskie. A kaŜdy człowiek umiera szalony.
To jest twoje zadanie: znów stać się dzieckiem, odzyskać dzieciństwo. Jeśli będziemy umieli znów
poczuć się jak dzieci, cała nędza zniknie. Nie twierdzę, Ŝe dzieci nie mają swoich nieszczęśliwych chwil.
Mają. Ale nie Ŝyją w stanie przygnębienia. Spróbuj to zrozumieć.
Dziecko moŜe stać się smutne, moŜe być nieszczęśliwe, nawet bardzo nieszczęśliwe
-
w jakimś
momenci
e. Ale jest tak przepełnione tym nieszczęściem, jest tak zespolone z tym nieszczęściem, Ŝe nie
moŜna go oddzielić. Dziecko nie istnieje w takiej chwili oddzielnie od swojego nieszczęścia. I wcale te
go
nie potrzebuje. Dziecko JEST nieszczęściem
- tak mocn
o się w nie angaŜuje. A kiedy stajesz się
jednością ze swoim nieszczęściem, przestaje ono być odczuwane jak nieszczęście. Jeśli stajecie się tym
samym, juŜ ten fakt zawiera w sobie pewien rodzaj piękna. Popatrz na dziecko (mam na myśli nie
zepsute dziec
ko). Kiedy się zezłości, cała jego energia staje się złością; nie ma w nim czego innego.
Zmieniło się i stało się złością. Nie „jest rozzłoszczone"
-
ale „stało się złością". I dostrzeŜ to piękno, roz
-
kwit złości. Dziecko nigdy nie wygląda brzydko, nawet w złości wygląda pięknie. Wygląda jakby
powaŜniej, jest bardziej pobudzone, bardziej Ŝywotne
-
jak wulkan gotowy wybuchnąć. Takie małe
dziecko, a tak ogromna energia, drobinka z całym wszechświatem gotowym do eksplozji.
A gdy złość ustąpi, dziecko staje się ciche. Gdy złość ustąpi, dziecko będzie nastawione pokojowo. Gdy
złość ustąpi, dziecko będzie zrelaksowane. MoŜemy myśleć, Ŝe to okropne przeŜywać taką złość, ale
dziecko nie czuje się okropnie
-
było to dla niego nawet dość przyjemne.
Jeśli potrafisz utoŜsamiać się z tym, co cię spotyka, będziesz czuł się szczęśliwy. Jeśli separujesz się od
wszystkiego, nic nie przyniesie ci szczęścia, będziesz czuł się nędznie.
To jest właśnie klucz. Wyizolowanie własnego ego to główna przyczyna popadania w nieszczęśc
ie.
Spróbuj stać się jednością, unosić się wraz z tym, co przynosi Ŝycie, tkwić w tym tak intensywnie, tak
zupełnie, jakby cię nie było, jakbyś się zagubił, a wtedy wszystko stanie się błogosławieństwem.
Masz wybór, ale nawet nie zdawałeś sobie sprawy z tego, Ŝe go masz. Tak często wybierałeś
niewłaściwie, Ŝe stało się to ślepym nawykiem; po prostu robiłeś to automatycznie.
Stań się bardziej uwaŜny. Za kaŜdym razem gdy wybierasz coś, co powoduje u ciebie przygnębienie,
pamiętaj: to jest twój wybór. JuŜ samo to pomoŜe
-
świadomość, Ŝe to jest twój wybór i jesteś za niego
odpowiedzialny, sam robisz to sobie, to two
je dzieło. Natychmiast poczujesz róŜnicę. Zmienią się
właściwości twojego umysłu. Będzie ci łatwiej przesunąć się w kierunku szczęścia. A kiedy juŜ zdasz
sobie sprawę z tego, Ŝe to twój wybór, cała rzecz zamieni się w rodzaj gry. Jeśli chcesz czuć się źle
-
proszę bardzo, ale pamiętaj, Ŝe to na własne Ŝyczenie, i nie narzekaj. Nikt oprócz ciebie nie jest za to
odpowiedzialny. To twój dramat. Jeśli go lubisz, jeśli odpowiada ci ten stan przygnębienia, jeśli chcesz
spędzić swoje Ŝycie w poczuciu bycia nieszczęśliwym, to twój wybór, twoja gra. Ty ją rozgrywasz. Graj,
jak umiesz najlepiej!
Lecz wtedy nie chodź
i nie dopytuj innych ludzi, dlaczego czu
jesz się tak podle. To absurd. Nie chodź i
nie zwracaj głowy mistrzom i guru, pytając, jak być szczęśliwym. Tak zwani guru istnieją, bo jesteś
-
11
-
głupcem. Robisz sobie krzywdę, a potem pytasz, jak się jej pozbyć. Ale nadal będziesz ją robił, jeśli nie
za
czniesz zwracać uwagi na to, jak postępujesz.
Od tej właśnie chwili spróbuj być pełen szczęścia i błogości.
Dwa sposoby na Ŝycie
Są dwa sposoby na to, jak Ŝyć, jak istnieć, jak poznawać: jeden pełen wysił
ku, woli, ego, a drugi bez
wysiłku, bez walki
-
przez zgodę na ten świat.
Wszystkie religie świata uczą cię sposobu pierwszego: walczyć
-
walczyć z naturą, walczyć ze światem,
walczyć z własnym ciałem, walczyć z własnym umysłem. Tylko w taki sposób moŜesz osiągnąć prawdę,
boskość, wieczność. Jednak jest wystarczająco duŜo dowodów na to, Ŝe pragnienie siły, ta ścieŜka ego,
te walki i wojny poniosły poraŜkę. Przez miliony lat zaledwie garstce ludzi udało się doświadczyć boskości
Ŝycia, tak małej gar
stce,
Ŝe są oni jedynie wyjątkiem, potwierdzającym regułę.
Uczę cię drugiej drogi: nie idź przeciwko prądowi Ŝycia, lecz podąŜaj z nim. Nie jest on twoim wrogiem.
Gdy człowiek próbuje iść w górę rzeki, walcząc z nurtem, bardzo szybko się męczy i nie moŜe dotrzeć
donikąd. Rzeka jest ogromna, a ty jesteś drobinką. W tym ogromie istnienia jesteś mniejszy od ato
mu.
Jak mógłbyś podjąć walkę przeciwko całości? JuŜ sam pomysł trąci brakiem inteligencji. Jesteś przez tę
całość stworzo
ny -
jakŜe mogłaby być twoim wrogiem? Natura jest twoją matką, nie moŜe być przeciwko
tobie.
Twoje ciało jest podstawą twojego Ŝycia, nie mogłoby być ci przeciwne. SłuŜy ci, pomimo Ŝe
ciągle z nim walczysz. SłuŜy ci na jawie i we śnie. Kto za ciebie oddycha? Ty śpisz głęboko i chrapiesz
.
Ciało ma swoją własną mądrość. Kontynuuje oddychanie, serce kontynuuje bicie, ciało funkcjonuje bez
twojego nadzoru. Prawdę mówiąc, funkcjonuje lepiej wtedy, gdy jesteś nieobecny. Twoja obecność
zawsze powoduje zakłócenia, bo twój umysł pozostaje pod wpływem osób, które nauczyły cię zwracać
się przeciwko swemu ciału.
Uczę cię przyjaźni z wszystkim, co istnieje. Nie chcę, byś wyrzekł się świata, bo przecieŜ jest nasz. Nic,
co istnieje, nie jest ci wrogie. Jedynym, czego powinieneś się nauczyć, jest sztuka Ŝycia, pełnia radości
zamiast wyrzekania się. To tylko kwestia opanowania tej sztuki, byś umiał zamieniać truciznę w nektar.
Na wielu lekach jest napisane, Ŝe są trujące, lecz w rękach znawcy trucizna staje się lekarstwem. Nie
zabije cię, ratuje ci Ŝy
cie.
Jeśli odkryjesz, Ŝe gdzieś w twoim ciele, natura, świat jest przeciwko tobie, pamiętaj jedną rzecz: to na
pewno twoja igno
rancja, to na pewno złe podejście. Jest tak, bo nie znasz sztuki Ŝycia. Nie zdajesz sobie
sprawy, Ŝe Istnienie nie moŜe być ci p
rze
ciwne. Z niego się zrodziłeś, w nim Ŝyjesz, ono dało ci wszystko,
a ty nawet nie odczuwasz wdzięczności. Wręcz przeciwnie, wszystkie religie uczą cię, byś to potępiał.
KaŜda religia, która naucza cię, byś potępiał Ŝycie, jest trująca. Obraca się przeciwko Ŝyciu i stoi w
słuŜbie śmierci; nie słuŜy tobie, nie słuŜy Istnieniu.
Ale dlaczego taki problem w ogóle się pojawił? Wszystkie religie obracają się przeciwko naturze. Dlatego
stworzyły rozumowanie, Ŝe jeśli nie jesteś przeciwko światu doczesnemu, nigdy nie osiągniesz innego,
lepszego świata. Dlatego takŜe stworzyły podział na ten świat i tamten świat. Z jakiego powodu?
Jeśli Ŝycie na tym świecie nie ma być odrzucone, lecz przeŜywane całą pełnią, nie jest ci potrzebny
kapłan. Jeśli Ŝycie na tym świecie ma być walką, być pełne wyrzeczeń, musisz zwalczać swoje naturalne
instynkty. Wtedy oczywiście będziesz czuł się źle. Pozostając w sprzeczności z naturą, nigdy nie
będziesz zdrowy, nie będziesz pełnią siebie. Zawsze będziesz podzielony, będziesz się czuł jak
schizofrenik. I wtedy oczywiście będziesz potrzebował kogoś, kto cię prowadzi, kto ci pomoŜe
-
będziesz
potrzebował duchownego.
Gdy czujesz się winny, idziesz do kościoła, do meczetu, do synagogi i prosisz księdza, pastora, rabina,
aby ci pomógł, bo w ciemnościach, które cię ogarniają, potrzebujesz, by ktoś cię chronił, pomógł, zapalił
światełko. Jesteś tak zdesperowany, Ŝe nawet nie zastanawiasz się, czy kapłan rzeczywiście wie więcej
niŜ ty, czy teŜ jest tylko najemnym pracownikiem.
Twój proble
m polega zwykle na tym, Ŝe nie moŜesz zajrzeć w głąb siebie i zorientować się, o co chodzi.
Czy jesteś w rozpaczy, w cierpieniu, pełen obaw, pełen udręki, czy moŜe tracisz coś w Ŝyciu, czy jesteś
niezadowolony, czy nie widzisz nigdzie Ŝadnej wartości i po prostu skłaniasz się coraz bardziej w
kierunku śmierci?
Ciemność robi się coraz ciemniejsza, kaŜdego dnia śmierć podchodzi coraz bliŜej
- czy to odpowiednia
pora na rozstrzy
ganie problemów teologicznych? To jest pora na zmianę. I nie masz zbyt wiele cza
su.
Metody, opierające się na walce, których nauczają religie, nie wiodą donikąd. Po prostu psują radość
twojego Ŝycia. Zatruwają wszystko, czym mógłbyś się cieszyć w tym Ŝyciu. Stworzyły smutną ludzkość.
Ja chcę ludzkości, którą przepełniałaby miłość, pieśń i taniec.
ToteŜ chcę podkreślić, Ŝe stosuję drugą metodę: nie walcz z biegiem rzeki, nie idź pod prąd
-
to byłoby
głupie. Nie moŜesz walczyć, prawa natury są zbyt wszechogarniające, zbyt moc
ne. Najlepiej zaobserwuj
-
12
-
martwe ciało. Umarli umieją kilka rzeczy, których nie umieli za Ŝycia.
śywi, którzy nie umieją pływać, toną. To bardzo dziwne. Bo po śmierci znów są na powierzchni wody.
Kiedy Ŝyli, poszli na dno, po śmierci znów są na powierzchni. Zapewne człowiek umarły wie coś, czego
nie wie Ŝywy. Co się stało? Dlaczego rzeka czy ocean inaczej obchodzi się z umarłym?
- Bo on pozwala
na wszystko. Nawet nie usiłuje pływać. Nie robi nic.
Najlepszy pływak po prostu unosi się na wodzie, przesuwa się jak martwe ciało z nurtem, którędykolwiek
bowiem płynie rz
eka -
zawsze dopłynie do morza. KaŜda rzeka prowadzi do morza, więc nie musisz się
zastanawiać, czy jesteś w świętej rzece. Święta czy nie
-
kaŜda wcześniej czy później dopływa do morza.
Unoś się więc wraz z nią. I to właśnie nazywam zaufaniem
- zaufaniem
Istnieniu, które, dokądkolwiek
wiedzie, doprowadzi cię do właściwej ścieŜki, do właściwego celu. Nie jest twoim wrogiem. Uwierz
naturze, Ŝe dokądkolwiek cię prowadzi, tam jest twoje miejsce.
Jeśli cała ludzkość nauczyłaby się raczej odpręŜać niŜ walczyć, odpuszczać raczej niŜ dokonywać
mozolnych wysiłków, nastąpiłyby ogromne jakościowe zmiany w świadomości. Zre
laksowani ludzie,
poruszający się powoli wraz z biegiem rzeki, nie mający swych własnych celów, nie mający ego...
Kiedy unosisz się w takim spokoju, nie moŜesz mieć ego. Ego potrzebuje wysiłku
-
musisz coś robić. Ego
jest aktywne, a uno
sząc się, stajesz się nieaktywny. Będziesz zaskoczony, jak dzięki brakowi aktywności,
twoje lęki i nieszczęścia zaczynają odchodzić, a ty stajesz się zadowolony z w
szystkiego, co przynosi ci
Istnienie.
Pewien mistyk sufijski wybrał się w podróŜ... I co wieczór składał podziękowanie Istnieniu:
-
Tak wiele ci zawdzięczam i nie odpłaciłem ci za to, i nigdy nie będę w stanie ci odpłacić.
Jego uczniowie byli trochę zgorszeni, bo czasami Ŝycie dawało im w kość. Mistrz
- jako mistyk sufijski -
był traktowany jak odszczepieniec. A tym razem juŜ od trzech dni nie dostali niczego do jedzenia, gdyŜ
kaŜda wioska, którą mijali, odmawiała pomocy, nie byli bowiem ortodoksalnymi muzułmanami. Lu
dzie
odmawiali im schronienia na noc, więc spali na pustyni. Byli głodni, spragnieni. I to juŜ przez trzy doby. W
czasie wieczor
nych modłów mistyk znów przemówił do Istnienia:
-
Tak wiele ci zawdzięczam. Tyle dla nas czynisz, a my nie moŜemy ci odpłacić.
Jeden z uczniów rzekł:
-
To juŜ przesada. Po tych trzech dniach
-
cóŜ takiego Istnienie dla nas zrobiło? Za co mu dziękujesz?
Stary człowiek zaśmiał się i odpowiedział:
-
Ty ciągle nie rozumiesz, co Istnienie dla nas zrobiło. Te trzy dni były dla mnie bardzo waŜne. Byłem
głodny, spragniony, nie mieliśmy schronienia, byliśmy odrzuceni, przeklęci, rzucano w nas kamieniami, a
ja zauwaŜyłem w głębi siebie, Ŝe nie wzbudziło to we mnie złości. Dziękuję Istnieniu. Ten podarek jest
bez
cenny. Nigdy nie będę umiał się za niego odwdzięczyć. Trzy dni głodu, pragnienia, braku snu, ludzie
rzucający w nas kamieniami... a mimo to nie odczułem do nich wrogości, złości, nienawiści, Ŝadnego
rozczarowania czy poraŜki. To musi być jego miłosierdzie, to Istnienie mnie wspiera. Te trzy dni odkryły
przede mną wiele spraw, których nigdy bym nie poznał, gdybym dostał jedzenie, gdybyśmy byli
przyjmowani, udzielono by nam dachu nad głową, nie rzucano by w nas kamieniami. A ty mnie pytasz, za
co dziękuję Istnieniu? Będę mu dziękować nawet, gdy będę umierał, bo i w takiej chwili odkryje ono
przede mną nowe tajemnice, tak jak odsłania je teraz, kiedy Ŝyję, bo śmierć nie jest końcem, ale
kulminacją Ŝycia. Naucz się płynąć z prądem, a nie będziesz czuł się zraniony ani winny. Nie walcz
przeciwko swojemu ciału, naturze ani czemukolwiek innemu, abyś był pogodny, czuł się wszędzie jak w
domu, był spokojny i opanowany.
Pozwoli ci to stać się uwaŜniejszym, bardziej otwartym, bardziej świadomym, doprowadzi cię do oceanu
najwyŜszego prze
budzenia - wyzwolenia.
Ciało jest twoim przyjacielem
Wszystkie religie uczą, jak zwalczać naturę. Co jest naturalne, jest przeklęte. Religie mówią, Ŝe musisz
nauczyć się robić rzeczy nienaturalne; tylko wtedy wyrwiesz się z więzów biologii, fiz
jologii, psychologii -
zburzysz ściany, które cię więŜą. Jeśli zaś będziesz postępować zgodnie ze swoim ciałem, umysłem, ser
-
cem -
nigdy nie wyjdziesz poza samego siebie. W tym właśnie miejscu nie zgadzam się z Ŝadną z religii.
One zasia
ły w tobie trujące ziarno, tak byś Ŝył w swoim ciele, ale go nie kochał.
Ciało słuŜy ci przez siedemdziesiąt, osiemdziesiąt, dziewięćdziesiąt lat i nie ma innego mechanizmu,
wymyślonego przez naukowców, który mógłby mu dorównać. Jego złoŜoność, cuda jaki
e dla ciebie
czyni... bez jakiejkolwiek wdzięczności z twojej strony. Traktujesz swoje ciało jak wroga, a ono jest
przyjacielem.
Troszczy się o ciebie w kaŜdy moŜliwy sposób w ciągu dnia i kiedy śpisz. Nawet kiedy śpisz, kontynuuje
swoją troskę! Pod
czas s
nu, kiedy pająk idzie po twojej nodze, zostaje przez nią zrzucony bez budzenia
-
13
-
cię. Noga ma swój maleńki mózg. ToteŜ nie ma potrzeby uŜywać centralnego systemu
- mózgu - bo takie
rzeczy noga moŜe wykonać sama. Komar chce cię ukąsić
-
twoja ręka go odgania
lub zabija bez budzenia
cię. Nawet kiedy śpisz twoje ciało ciągle cię chroni i robi rzeczy, których nie musiałoby. Ręka nie powinna
mieć mózgu, ale ma przecieŜ coś, co moŜna nazwać maleńkim mózgiem. Być moŜe kaŜda komór
ka ma
w sobie maleńki mózg? MoŜe istnieją miliony komórek w twoim ciele, miliony maleńkich mózgów, które
są w ciągłej gotowości, ciągle się o ciebie troszczą. Zjadasz róŜne pokarmy, nie martwiąc się, co dzieje
się dalej, po tym jak je połkniesz. Nie pytasz ciała, czyjego mechanizm, jego chemia będzie w stanie
strawić to, co jesz. Twoja wewnętrzna chemia pracuje przez prawie całe stulecie. Ma automatyczny
system wymiany zuŜytych części. Eliminuje je, tworząc nowe; a ty nie masz tam nic do ro
boty, to dzieje
się bez twojego udziału. Ciało ma swoją własną mądrość.
Wszystkie religie mówią ci: „Musisz walczyć, musisz iść pod prąd. Nie słuchaj swojego ciała.
Czegokolwiek ono pragnie -
rób odwrotnie". DŜainizm (Religia indyjska, szerzona w VI w. p.n.e. przez
Vardhamana Mahavira. Obecnie liczy około półtora miliona wyznawców (przyp. tłum.) mówi: ciało jest
głodne i niech będzie głodne. Zagłódź je, ono potrzebuje takiej kuracji. SłuŜy ci dobrowolnie, bez Ŝadnego
wynagrodzenia, a dŜainizm mówi: sprzeciwiaj mu się, kiedy ciało chce spać
-
staraj się nie zasnąć.
To na pewno daje wielką moc twojemu ego. Kiedy ciało chce jeść, ty mówisz: nie. „Nie" ma w sobie
wielką moc. Jesteś panem. Sprowadzasz ciało do roli niewolnika, nawet jeszcze go
rzej -
kaŜesz mu być
cicho. „Cokolwiek zdecyduję, tak będzie, ty się nie wtrącaj".
Nie walcz ze swoim ciałem. To nie twój wróg, lecz przyjaciel. Jest prezentem dla ciebie od natury. Jest
częścią natury. Jest powiązane z przyrodą na wszystkie moŜliwe sposoby.
Jesteś połączony nie tylko z oddechem. Jesteś połączony z promieniami słońca, jesteś połączony z
zapachem kwiatów i ze światłem księŜyca. Jesteś złączony przez wszystko, nie jesteś samotną wyspą.
Porzuć tę myśl. Jesteś częścią całego kontynentu, a mimo to zachowałeś swą indywidualność. Oto co
nazywam cudem.
Jesteś nieodłączną częścią Istnienia, a posiadasz swą własną osobowość. Istnienie dokonało cudu,
czegoś, co wydaje się niemoŜliwe. Dlatego będąc w harmonii ze swoim ciałem, będziesz w zgo
dzie z
naturą, z Istnieniem. Zamiast iść pod prąd, podąŜaj z prądem. Odpuść. Pozwól zdarzyć się Ŝyciu. Nie
zmuszaj się do niczego w imię jakiejś dobrej sprawy. Nie zakłócaj swojej równowagi w imię jakiejś świętej
księgi, jakiejś świętej idei.
Nie ma waŜniejszej rzeczy niŜ być w zgodzie, w harmonii z całością. Respektuj Ŝycie, szanuj Ŝycie. Nie
ma niczego świętsze
-
go nad Ŝycie, niczego bardziej boskiego niŜ Ŝycie. A Ŝycie składa się z maleńkich
spraw. Ci religijni mądrale mówią: „Dokonuj rzeczy wielkich!" A Ŝycie składa się przecieŜ z drobiazgów.
Ale ich strategia jest jasna. M
ówią ci: „Dokonuj rzeczy wielkich, czegoś wspaniałego, czegoś, za co twoje
imię będzie zapamiętane. Zrób coś wielkiego!" I oczywiście to przemawia do ego. Ego jest jakby agentem
kapłanów. Wszystkie kościoły, synagogi, świątynie mają swoje
go agenta, który
m jest ego. Nie uŜywają
innych agentów, bo nie ma innych agentów. Jest tylko jeden - twoje ego i „dokonaj cze
goś wielkiego".
Chcę ci wyjaśnić, Ŝe nie ma takich wielkich, wspaniałych rzeczy. śycie składa się ze spraw drobnych.
Jeśli zainteresujesz się tak
zwanymi wielkimi sprawami -
przegapisz Ŝycie. Ono składa się przecieŜ z
picia herbaty, rozmowy z przyjacielem, wyjścia na poranny spacer bez jakiegoś konkretnego celu, po
prostu aby pospacerować, bez celu, tak, byś w kaŜdej chwili mógł zawrócić. śycie t
o przygotowanie
czegoś do jedzenia dla ukochanej osoby, ugotowanie czegoś dla siebie, bo kochasz takŜe siebie, pranie
swoich ubrań, mycie podłogi, podlewanie ogrodu... Te małe sprawy, te maleńkie
rzeczy... Pozdrowienie
nieznajomego przechodnia, który nie
będzie ci do niczego przydatny, bo nie będzie twoim partnerem,
klientem.
Człowiek, który przywita się z obcym, moŜe takŜe witać się z kwiatem, z drzewem, moŜe zagwizdać
piosenkę dla ptaka. Ptaki śpiewają ci kaŜdego dnia
-
i nigdy nie przyszło ci do gło
wy,
Ŝe mógłbyś to
odwzajemnić. Małe sprawy, maleńkie rzeczy...
Szanuj swoje Ŝycie. Z tego szacunku zrodzi się respekt dla Ŝycia innych.
Duch słowa „powinienem"
Kształtowanie nas przez rodzinę, społeczeństwo, szkołę, uniwer
sytet -
tworzy w nas napięcie. A
pod
stawą tego napięcia jest stwierdzenie, Ŝe nie robisz tego, co powinieneś.
Przewija się ono przez całe twoje Ŝycie, podąŜa za tobą jak koszmar, ściga cię. Nigdy nie da ci spokoju,
nie pozwoli ci się odpręŜyć. Jeśli się zrelaksujesz, powie ci: „Co ty wyprawiasz? Nie wolno ci się
odpręŜać; powinieneś działać". Kiedy działasz, powie ci: „Co robisz? Musisz trochę odpocząć, bo inaczej
zwa
riujesz. JuŜ jesteś na krawędzi".
Jeśli robisz coś dobrego, powie: „Jesteś głupi. Czynienie dobra nie popłaca, ludzie będą cię oszukiwać".
Jeśli robisz coś złego, powie: „Co ty robisz? To prosta droga do piekła. Będziesz musiał to odpokutować".
Nigdy nie zostawi cię w spokoju. Cokolwiek uczynisz, będziesz zawsze zdany na potępienie.
-
14
-
Ten głos potępienia został w tobie zasiany. To największa plaga, jaka spotkała ludzkość. I dopóki się go
nie pozbędziemy, nie będziemy mogli stać się w pełni ludzcy, pełni radości, nie będzie
my mogli
uczestnic2yć w świętowaniu, jakim jest Istnienie. Tylko ty sam moŜesz się pozbyć tego poczucia
pow
inności. A nie jest ono wyłącznie twoim problemem, ale takŜe problemem prawie kaŜ
dej ludzkiej
istoty. W jakimkolwiek kraju się urodziłeś, do jakiejkolwiek religii czy ideologii przynaleŜysz, nie ma
znaczenia - ka
tolicyzm, komunizm, hinduizm, islam, dŜai
nizm, buddyzm -podstawa jest ta sama:
stworzenie w tobie podziału, tak aby jedna część ciebie zawsze potępiała drugą. Jeśli słuchasz pierwszej
-
druga zawsze cię potępia. Przez to jesteś stale w stanie wewnętrzne
go konfliktu, wojny domowej.
Ta wojna musi
zostać zaŜegnana, bo jeśli nie
- przegapisz ca
łe piękno, błogosławieństwo Ŝycia. Nie
będziesz w stanie śmiać się z głębi serca, naprawdę kochać, w pełni się zaangaŜować. A tylko poczucie
pełni pozwala rozkwitać wraz z wiosną, tak Ŝe twoje Ŝycie nabiera kolorów, pełne jest muzyki i poezji.
To tylko pełnia w tobie umoŜliwia nagłe odczucie obecności Boga wszędzie dokoła. Jak na ironię ten
wewnętrzny podział został stworzony przez tych, których nazywasz świętymi, kapłanami, Kościołami.
Mówiąc uczciwie, wszelcy kapłani są najwięk
szymi wrogami Boga na Ziemi.
Powinniśmy uwolnić się od tych kapłanów, bo ich nauki są źródłem patologii. Oni nas krępują, oni
wywołują epidemię neurozy. A neuroza stała się tak wszechobecna, Ŝe myślimy, iŜ tak ma być. Myślimy,
Ŝe takie jest Ŝycie i Ŝe polega ono na cierpieniu, długim, rozciągniętym w czasie cierpieniu, bolesnej, za
-
mierającej egzystencji.
Jeśli popatrzymy na tak zwane nasze Ŝycie
-
tak właśnie ono wygląda, bo nie ma w nim ani jednego
kwiatu, ani jednej pieśni w głębi
serca, ani jednego promienia boskiej przyjem
ności.
I wcale nie jest dziwne, Ŝe inteligentni ludzie na całym świecie pytają, jaki jest sens Ŝycia. Po co mamy je
kontynuować? Dlaczego jesteśmy tak tchórzliwi, Ŝe ciągle jeszcze Ŝyjemy? Czemu nie zdobędziemy się
na odwagę, aby zakończyć ten nonsens? Dlaczego nie moŜemy z sobą skończyć?
Nigdy przedtem na świecie nie było tylu ludzi przekonanych, Ŝe Ŝycie jest całkowicie pozbawione
znaczenia. Dlaczego dzie
je się tak w naszych czasach? To nie ma Ŝadnego związk
u z „naszymi
czasami". Przez całe wieki, przez co najmniej pięć tysięcy lat, kapłani wyrządzali te szkody. Obecnie
osiągnęło to swoisty rekord. I nie my tego dokonaliśmy. Jesteśmy tu ofiarami. Ofiarami historii. Jeśli
ludzie odzyskają choć trochę świadomości, to pierwszą rzeczą, jaką zrobią, będzie spalenie wszystkich
ksiąg historii. Zapomnij o przeszłości, była koszmarna. Zacznij od początku, od A, B, C, tak jakby znów
narodził się Adam. Zacznij tak, jak byśmy byli w rajskim ogrodzie, niewinni, nieskaŜ
eni.
Pewien człowiek poszukiwał dla siebie kościoła, do którego chciałby wstąpić. W końcu znalazł pewien
maleńki kościółek, w którym wierni modlili się razem z duchownym. Mówili: „Nie zrobiliśmy rzeczy, które
powinniśmy byli zrobić, a zrobiliśmy to, czego nikt nam nie nakazał robić". Człowiek ten osunął się na
ławkę, westchnął z ulgą i powiedział do siebie: „Chwała Bogu, w końcu odnalazłem swoich".
Rób wszystko w zgodzie ze swoją naturą, postępuj zgodnie z wrodzonymi ci pragnieniami. Nie posługuj
się receptami, słuchaj swego serca; oto jedyna recepta, którą naleŜy stosować. Tak, słuchaj uwaŜnie,
świadomie, a nigdy się nie pomylisz. Słuchanie swego serca nie stanie się źródłem podziałów. Słuchając
własnego serca, powoli zaczniesz zbliŜać się we właściwym ki
e
runku, nie myśląc o tym, co dobre, a co
złe.
Cała bowiem sztuka Ŝycia dla nowych pokoleń zawiera się w tajemnicy świadomego, uwaŜnego
słuchania własnego serca, postępowania według tych wskazówek i podąŜania w tę stronę, w którą cię
kieruje. Tak, czasem doprowadzi cię do nieszczęścia
-
ale pamiętaj, Ŝe tylko dzięki nieszczęściom
moŜesz stać się dojrzały. Czasami sprowadzi cię na manowce
-
ale takie błędy są częścią dorastania.
Wiele razy upadniesz. Ale podnieś się zno
wu, bo tylko ta
k zdobywasz siłę
- przez swe upadki i wzloty. W
ta
ki sposób stajesz się całością.
Nie wprowadzaj Ŝadnych zasad pochodzących z zewnątrz. śadne narzucone prawo nie moŜe być
słuszne, bo zostało wymyślone po to, by tobą rządzić. Tak, zdarzali się w przeszłości oświeceni ludzie
-
Budda, Jezus, Kriszna, Mahomet. Ale oni nie narzucili światu zasad postępowania. Dali jedynie swoją
miłość. Jednak wcześniej czy później wyznawcy sprzymierzają się i zaczynają tworzyć zasady
postępowania. Kiedy zabraknie Mistrza, kiedy światło zgaśnie, a oni pozostają w ciemności, zaczynają po
omacku szukać jakichś zasad. Bo nie ma juŜ światła, które umoŜliwiało im widzenie, teraz więc będą
uzaleŜnieni od zasad.
Jezus postępował tak, jak podszeptywało mu serce, a to, co robią chrześc
ijanie, nie jest zgodne z
szeptem ich serc. Oni są naśladowcami, a przez to obraŜają swoje człowieczeństwo i swo
jego Boga.
Nie naśladuj, bądź prawdziwym sobą. Nie stawaj się czyjąś kopią. Niestety, to, co widzimy dokoła na
całym świecie, to ko
pie, kopie i jeszcze raz kopie.
Kiedy jesteś sobą, Ŝycie wydaje się tańcem
-
a przecieŜ po to Ŝyjesz, by być sobą. PoniewaŜ zaś nie ma
dwóch takich samych ludzi -
moja droga Ŝyciowa nigdy nie stanie się twoją.
-
15
-
Zachwyć się duchem, wsłuchaj w ciszę swego Mistrza, ucz się jego wdzięku. Pij z jego istoty, jak tylko
moŜesz najwięcej, ale nie naśladuj go. Chłonąc jego ducha, pijąc jego miłość, dostając jego współczucie,
będziesz umiał wsłuchać się w szept swo
jego serca. I to jest szept. Serce przemawia cichym, spokojnym
g
łosem, nie krzyczy.
Zapomnij o tym, co ci powiedziano: „To jest dobre, a to jest złe". śycie nie jest tak sztywne. Co jest dobre
dziś, moŜe stać się złe jutro. Co złe w tej chwili, moŜe stać się dobre w następnej. śycia nie moŜna
zaszufladkować, poprzyklejać naklejek: „dobre", „złe". To nie sklep z odczynnikami chemicznymi, gdzie
kaŜda butelka ma swoją etykietkę i wiesz, co w niej jest. śycie jest tajemnicą; jeśli w pewnej chwili coś
pasuje, to znaczy, Ŝe jest dobre. W następnej chwili jednak tyle wody upłynęło w rzece Ganges, Ŝe to coś
juŜ nie pasuje, a więc jest złe.
Jaka jest moja definicja tego, co właściwe? To, co znajduje się w harmonii z naturą,
jest dobre, a to, co w
dysharmonii, jest złe. Musisz być uwaŜny, bo to się zmienia i winno być rozpatry
wane na nowo. Nie ma
uniwersalnych odpowiedzi na pytanie o dobro i zło.
śycie płynie tak szybko! Jest dynamiczne, nie statyczne. Nie jest stawem, ale Gangesem, ciągle płynie.
Nie jest takie samo w dwóch róŜnych chwilach. ToteŜ coś, co jest dobre teraz, moŜe być złe później.
Co więc robić? Jedyne rozwiązanie to wyjaśnić to ludziom, aby mogli sami decydować, jak zareagują na
kolejne zmiany w ich Ŝyciu.
Oto pewna stara przypowieść zen:
Były dwie konkurujące ze sobą świątynie. Obaj Mistrzowie
-
tak się do nich zwracano, choć nie
zasługiwali na ten tytuł, toteŜ nazwijmy ich kapłanami
-
byli swoimi zagorzałymi przeciwnikami i nie
pozwalali nawet, by ich uczniowie patrzyli w kie
runku tej drugiej świątyni.
KaŜdy z kapłanów miał chłopca na posługi, do podawania mu rzeczy, załatwiania sprawunków. Kapłan z
pierwszej świątyni nakazał swojemu słuŜącemu: „Nigdy nie rozmawiaj z tym drugim. Ci ludzie są
niebezpieczni".
Ale -
jak to chłopcy
-
kiedy pewnego dnia spotkali się na drodze, chłopiec z pierwszej świątyni zapytał:
„Dokąd idziesz?" Drugi odrzekł: „Gdzie mnie wiatry skierują". Wspaniała odpowiedź. Prawdziwe tao.
Jednak pierwszy chłopiec poczuł się zawstydzony, uraŜony i nie mógł znaleźć odpowiedzi. Odszedł
sfrustrowany, zły, w poczuciu winy, myśląc sobie: „Mój Mistrz zabronił mi rozmawiać z tymi ludźmi. Oni są
niebezpieczni. Jak mógł udzielić mi takiej odpowiedzi? Upokorzył mnie".
Poszedł do swojego kapłana i opowiedział, co się zdarzyło. Dodał na koniec: „Jest mi przykro, Ŝe z nim
rozmawiałem. Miałeś rację.
Ci ludz
ie są dziwni. CóŜ to za odpowiedź! ? Ja zadaję zwykłe pytanie:
«Dokąd idziesz?», a wiem, Ŝe idzie na targ tak jak ja, a on odpowiada «Dokąd mnie wiatry skierują»".
Kapłan powiedział: „Ostrzegałem cię, ale nie posłuchałeś. A teraz słuchaj
-jutro znów zatrz
ymasz się w
tym miejscu, a gdy on nadejdzie, zapytasz: «Dokąd idziesz?». On odpowie: «Dokąd mnie wiatry
skierują», a ty wtedy okaŜ się lepszym filozofem i powiedz: «A co gdybyś nie miał nóg? Bo dusza jest
bez
cielesna i wiatry nie mogą jej nigdzie ponieść
!»"
Doskonale poinstruowany chłopak przez całą noc powtarzał te zdania. Wczesnym rankiem znów udał się
na miejsce. Dokładnie o tej samej porze nadszedł drugi chłopiec. Ten pierwszy, uszczęśliwiony, Ŝe teraz
będzie mógł wykazać się znajomością filozofii, zapytał: „Dokąd idziesz?" i czekał na odpowiedź. A
odpowiedź brzmiała tak: „Idę przynieść trochę warzyw z targu".
I jak teraz skorzystać z filozofii, której się wyuczył?
Takie jest Ŝycie. Nie moŜesz się na nie przygotować. Takie jest jego piękno, na tym pol
ega jego
wspaniałość, Ŝe zawsze zastaje cię nieprzygotowanego, Ŝe zawsze jest niespodzianką. Jeśli masz oczy,
to zauwaŜysz, Ŝe kaŜda chwila jest zaskoczeniem i gotowe odpowiedzi nie mają Ŝadnego zastosowania.
Ja po prostu ukazuję ci zasadę nierozerwalnie połączoną z Ŝyciem. Bądź posłuszny swojemu jestestwu,
świeć swym własnym światłem i niech to światło oświetla twoją drogę, a takie problemy nigdy się nie
pojawią. To, co robisz, jest tym, co naleŜało zrobić, a to, czego nie robisz
-
widać nie musiało być
zrobione.
Jedyny sposób, aby być w kontakcie z Ŝyciem, aby nie pozostawać w tyle, to mieć czyste serce, serce
bez winy. Zapomnij wszystko, co mówiono o robieniu i nie robieniu -
nikt nie moŜe za ciebie decydować.
Unikaj tych uzurpatorów, którzy decydu
ją za ciebie, ty przejmij ster. Musisz decydować. A kiedy decy
-
dujesz -
odradza się twoja dusza. Gdy inni decydują, twoja dusza pozostaje tępa i uśpiona. Kiedy
zaczynasz podejmować swoje własne decyzje, pojawia się ostrość widzenia. Decydować znaczy
podejmo
wać ryzyko. Być moŜe robisz coś źle
-
kto wie? Na tym polega ryzyko. Kto wie, co się stanie?
Oto ryzyko: Ŝa
dnej gwarancji.
U starych -
jest gwarancja. Miliony i miliony ludzi postępowały tak samo, jakŜe więc mogliby się mylić?
-
16
-
Oto gwarancja. Jeśli tak wielu ludzi mówi, Ŝe coś jest prawidłowe, to zapewne musi być prawidłowe.
Podejmij całe potrzebne ryzyko, aby być indywidualistą i akceptować wyzwania, tak by mogły wyostrzać
two
je spojrzenie, by dawały ci błyskotliwość i inteligencję.
Prawda nie opiera si
ę na wierze, ale na wyŜszej inteligencji. Pozwala wytrysnąć ukrytym w tobie źródłom,
jest doświadczeniem oświecenia twojej świadomości. Ale by to mogło nastąpić, musisz znaleźć miejsce w
samym sobie. A właściwe miejsce to akceptowanie siebie takim, jakim jesteś. Niczemu nie zaprze
czaj,
nie daj się podzielić, nie miej poczucia winy.
Wyrwij się z nieszczęścia
To nie powinno być trudne
-
przerwać cierpienie, poczucie braku nadziei. To nie powinno być trudne, bo
przecieŜ nie chcesz czuć się źle. Chyba więc kryje się za tym coś bardziej skompli
kowanego. Ta
komplikacja polega na tym, Ŝe od najwcześniejszego dzieciństwa nie wolno ci było okazywać radości,
czuć się szczęśliwym. Kazano ci być powaŜnym, a powaga łączy się ze smutkiem. Musiałeś robić to,
czego nie
chciałeś robić. Byłeś bezradny, słaby, zaleŜny od ludzi; musiałeś robić, co ci kazali. Robiłeś to
niechętnie, kiepsko, będąc temu przeciwnym. Byłeś zmuszony robić tyle rzeczy wbrew sobie, Ŝe
stopniowo jedno sta
ło się jasne: wszystko, co jest ci przeciwne, jest słuszne, a to, co nie jest ci
przeciwne, jest błędne. I powoli całe to wychowanie napełniło cię smutkiem, zakłóciło twój stan naturalny.
Stanem naturalnym jest radość, tak samo jak stanem naturalnym jest zdrowie. Kiedy jesteś zdrowy, nie
idziesz do dokto
ra, aby pytać: Dlaczego jestem zdrowy? Nie ma potrzeby zadawać pytań dotyczących
zdrowia. Ale kiedy jesteś chory, pytasz natychmiast: Dlaczego jestem chory? Co powoduje moje złe sa
-
mopoczucie?
To całkowicie słuszne, by pytać, dlaczego jest ci źle
. Ale ni
kogo nie pytaj, dlaczego czujesz się
wspaniale. Zostałeś wychowany w chorym społeczeństwie, w którym poczucie szczęścia bez powodu
poczytywane jest za szaleństwo. Jeśli uśmiechasz się bez powodu, ludzie pomyślą, Ŝe brak ci piątej
klepki - bo inac
zej z czego byś się tak cieszył? A jeśli odpowiesz: „Nie wiem, po prostu czuję się
szczęśliwy", twoja odpowiedź upewni ich tylko, Ŝe coś jest z tobą nie tak.
Jeśli jednak czujesz się kiepsko, nikt nie będzie się dziwił. Ta
kie samopoczucie uznawane jest z
a normę;
kaŜdy tak się czuje. Nie jest to niczym niezwykłym. Nie robisz nic dziwnego.
Podświadomie umacnia się w tobie przekonanie, Ŝe nieszczęście jest stanem naturalnym, a szczęście
-
nienaturalnym. Po
czucie szczęścia musi mieć powody. Poczucie nieszczęścia ich nie potrzebuje. To
przekonanie powoli wsiąka w ciebie coraz głę
biej -
do krwiobiegu, do kości, do samego szpiku
-
chociaŜ
jest czymś, co obraca się przeciwko tobie. Zostałeś zmuszony do swoistej schizofrenii; zostało ci
narzucone coś, co jest przeciwko twojej naturze. Zostałeś oderwany od samego siebie, by stać się
czymś, czym nie jesteś.
To właśnie jest przyczyna nieszczęść ludzkości: kaŜdy jest tam, gdzie być nie powinien. A poniewaŜ nie
jest tam, gdzie powi
nien być
-
gdzie został stworzony, by być
-
czuje się źle. Tkwisz w stanie odchodzenia
od samego siebie, brniesz coraz dalej i dalej, tak Ŝe juŜ zapomniałeś drogę powrotną do domu. Więc
gdziekolwiek jesteś, myślisz, Ŝe to twoje miejsce
-
smutek stał się twoim domem, ból stał się naturą.
Cierpienie zostało zaakceptowane, tak jakby było czymś zdrowym, nie chorobą.
A gdy ktoś mówi: „Porzuć to nędzne Ŝycie, odrzuć cierpienie, które niepotrzebnie dźwigasz ze sobą"
-
pojawia się problem podstawowy: To jest przecieŜ wszystko, co posiadam! Jeśli to odrzucę, nie zostanie
mi nic, stracę swoją osobowość. Teraz przynajmniej jestem kimś, chociaŜ nieszczęśliwym, chociaŜ smut
-
nym, chociaŜ cierpiącym. Jeśli to odrzucę, pojawi się pytanie, jaka jest moja osobowość, kim właściwie
je
stem. Nie pamiętam drogi do domu, a odebrano mi hipokryzję, zastępcze mieszka
nie stworzone dla
mnie przez społeczeństwo.
Nikt nie chce stać goły na środku ulicy. Lepiej być nieszczęś
liwym -
przynajmniej masz coś na sobie,
choć jest to nieszczęście... Ale to nie szkodzi, wszyscy inni teŜ są ubrani w takie sa
me szaty. Dla tych,
którzy mogą sobie na nie pozwolić, ich nieszczęścia są drogocenne. Ci, których na to nie stać, są pod
-
wójnie nieszczęśliwi
-
muszą Ŝyć w pełnej biedzie i nędzy, nie ma czym się chwalić.
Są więc bogaci nieszczęśnicy i biedni nieszczęśnicy. Ci biedni starają się za wszelką cenę osiągnąć
status bogatych nie
szczęśników. Występują tylko takie dwa typy.
Trzeci typ został całkowicie zapomniany. Jest nim twoja rzeczywistość, która nie ma
w sobie nic
nieszczęśliwego. Wrodzona natura człowieka jest radosna.
Radość nie jest czymś, co naleŜałoby zdobywać. JuŜ w tobie jest; urodziłeś się z nią. Nie zatraciliśmy jej,
jedynie oddaliliśmy się i odwróciliśmy się tyłem do siebie samych.
Jest tu,
za twoimi plecami; mały obrót i jaka rewolucyjna zmiana!
Ale są fałszywe religie, które mówią ci, Ŝe jesteś nieszczęśliwy, bo w poprzednim Ŝyciu wyrządziłeś zło.
To wszystko non
sens. Dlaczego Istnienie czekałoby przez jedno Ŝycie, aby cię ukarać? Wydaje się to
-
17
-
niepotrzebne. W naturze rzeczy dzieją się natychmiast. Wkładasz rękę do ognia, a dopiero w następ
nym
Ŝyciu ulegniesz poparzeniu? Dziwne! Oparzysz się przecieŜ natychmiast. Przyczyna i rezultat są
połączone, nie mogą być roz
dzielone.
Lecz te fałszywe religie nie ustają w pocieszaniu: Nie przejmuj się. Rób więcej dobrych uczynków i módl
się częściej. Chodź do świątyni lub do kościoła, a w następnym Ŝyciu nie będziesz nieszczęśliwy. Nic
natychmiast, gotówką; wszystko później
-
w następnym Ŝyciu. I nikt z następnego Ŝycia nie pojawia się,
aby powiedzieć: Ci ludzie mówią absolutne kłamstwa.
Religia powinna być jak gotówka, nawet nie jak czek, ale właśnie gotówka.
Rozliczne religie mają róŜne strategie, ale powód ten sam. Chrześcijanie, Ŝydzi, muzułmanie,
religie
zrodzone w Indiach mówią: cierpisz, bo Adam i Ewa zgrzeszyli. Pierwsza para, tysiące lat temu... i nie był
to jakiś wyjątkowo wielki grzech
-
popełniasz go codziennie. Po prostu zjedli jabłko, mimo Ŝe Bóg im tego
zabronił. Oczywiście problem nie leŜy w jedzeniu jabłek, ale w nieposłuszeństwie. Tysiące lat temu ktoś
nie posłuchał Boga, został ukarany przez wyrzucenie z Edenu, z boskiego raju. A dlaczego my cierpimy?
Bo oni byli naszymi praprzodkami.
W rzeczywistości jest całkowicie inaczej. To nie jest kwestia czynienia zła, lecz raczej faktu, Ŝe zostałeś
wygnany z samego siebie, ze swojego stanu naturalnej radości. Bo Ŝadna religia nie chce, byś zbyt łatwo
dochodził do stanu szczęścia. CóŜ bowiem stałoby się z wyznawcami? Co pozostałoby z tych wsz
ystkich
świetnych praktyk, metod ascezy?
Jeśli odrzucenie poczucia nieszczęścia byłoby tak łatwe, jak ja mówię, wtedy wszystkie fałszywe religie
straciłyby swój biznes. To sprawa ich biznesu. Poczucie szczęścia musi być tak trudne do osiągnięcia
-
wręcz niemoŜliwe
-
Ŝe ludzie mogą mieć na to nadzieję jedynie w jakimś przyszłym Ŝyciu, po dłu
giej,
uciąŜliwej podróŜy.
Ale ja ci mówię z własnego doświadczenia: osiągnąłem to z ogromną łatwością. Dla mnie to takŜe nie jest
pierwsze Ŝycie i zapewne popełniłem więcej „złych uczynków" niŜ ty
- bo
ja nie myślę, Ŝe to było coś złego. Docenianie piękna, doce
nianie smaku, docenianie wszystkiego, co
czyni Ŝycie lepszym i bardziej kochanym
-
to, moim zdaniem, nie są złe rzeczy.
Chciałbym, abyś i ty stał się wraŜliwy, miał większe poczucie estetyki dla tych spraw. One uczynią cię
bardziej ludzkim, obda
rzą cię większą delikatnością, nauczą większej wdzięczności za to, Ŝe istniejesz.
Dla mnie nie są to rozwaŜania teoretyczne. Po prostu zaakceptowałem nicość jako drzwi. N
azywam to
medytacją, a jest ona przecieŜ niczym innym, jak jednym z imion nicości. Kiedy taka nicość nadejdzie,
stajesz nagle twarzą w twarz z samym sobą, a cały bagaŜ smutku znika. Pierwsze, co powinieneś zrobić,
to po prostu wyśmiać samego siebie, to, jakim byłeś idiotą. Tego smutku nigdy nie było
- to ty z jednej
strony go tworzyłeś, a z drugiej usiłowałeś niszczyć; i oczywiście byłeś podzielony na dwie części jak
schizofrenik.
To jest bardzo łatwe i proste. Najłatwiejszą rzeczą w Ŝyciu jest być sobą. To nie wymaga wysiłku; juŜ
nim jesteś. Tylko przypomnij sobie... wyrzuć wszystkie głupoty, którymi karmiło cię społeczeństwo. Jest
to tak łatwe jak dla węŜa wysunięcie się ze swojej starej skóry i nie oglądanie się juŜ w tył. Bo to jest po
prostu stara skóra.
Jeśli to pojąłeś, moŜe zdarzyć ci się nawet w tej właśnie chwili.
Bo juŜ od tej chwili zrozumiesz, Ŝe smutek, nieszczęście nie istnieją.
Milczysz, stojąc w drzwiach nicości; jeden krok do przodu i odnajdziesz największy skarb, który czekał na
ciebie przez ty
siące poprzednich wcieleń.
Uświadom sobie swoje szczęście
Zwykle umysł z łatwością sygnalizuje ci ból, ale nie stan zadowolenia. Kiedy boli cię głowa
- wiesz o tym
dobrze. Ale kiedy nie boli -
nie myślisz o tym, Ŝe masz dobre samopoczucie. Kie
dy bol
i cię jakaś część
ciała
-
masz świadomość tego bólu. Ale kiedy jesteś całkowicie zdrowy
-
nie masz świadomości pełni
zdrowia.
To jest podstawowa przyczyna tego, Ŝe czujemy się smutni: nasza świadomość nastawiona jest na ból.
Liczymy ciernie, nie zwracamy u
wagi na kwiaty. I jakoś tak jest, Ŝe wybieramy ciernie, a lekcewaŜymy
kwiaty. Poranienie i ciągły ból nas nie dziwią; tak musi być.
Dzieje się tak z bardzo konkretnego, biologicznego powodu: natura wysyła sygnał bólu, abyś mógł mu
zaradzić. To wro
dzony
mechanizm. Gdyby nie on, twoja ręka mogłaby się palić, a ty niczego byś nie
zauwaŜył. Bez niego byłoby nam trudno zachować Ŝycie. Natura uczyniła ból zjawiskiem podstawowym i
nieuniknionym: musisz mieć świadomość swojego bólu. Ale z drugiej strony natura
nie ma wbudowanego
mechanizmu in
formowania cię o przyjemnościach, radości, błogości. Tego trzeba się tego nauczyć,
pracować nad tym. To jest sztuka.
-
18
-
Od tej chwili zacznij zwracać uwagę na te sprawy. Jeśli na przykład twoje ciało pozostaje w doskonałym
zdrowiu -
usiądź w ciszy, uświadom to sobie. Zjadłeś dobry posiłek i ciało jest usa
tysfakcjonowane,
zadowolone? -
Uświadom to sobie.
Kiedy jesteś głodny, natura sama ci to uzmysławia, ale nie ma ona systemu uświadamiania ci faktu, Ŝe
jesteś zadowolony; to trzeba w sobie wytworzyć. Natura tego nie potrzebuje, bo je
dynym jej zadaniem
jest zapewnić ci przetrwanie; wszystko ponadto jest luksusem. Radość jest luksusem, najwspanialszym
luksusem.
Zaobserwowałem, dlaczego ludzie są tacy smutni
-w rzeczy
wistości nie są tak smutni, jak to okazują.
Mają chwile wielkiej radości, ale one mijają wcale przez nich nie uświadomione. Jedynym, co pamiętają,
są ból i rany. Ich umysły są pełne koszmarów. Nie znaczy to, Ŝe nie mają wspaniałych snów i poetyckich
wizji - ta
kŜe je mają, ale nikt ich nie zauwaŜa.
W ciągu dwudziestu czterech godzin zdarzają się tysiące rzeczy, za które winieneś wdzięczność
Bogu, ale ich nie zau
waŜasz. Od tego właśnie naleŜy zacząć. Będziesz zdumiony, jak szczęście coraz
bardziej rozrasta się kaŜdego dnia, a ból i smutek proporcjonalnie się zmniejszają. I nadchodzi moment,
gdy Ŝycie staje się jak święto. Ból pojawia się rzadko, a i wtedy jest po prostu częścią tej zabawy. Nie
przeszkadza, nie zakłóca ni
czego. Jest akceptowany.
Jeśli akceptujesz poczucie sytości, które pojawia się po posiłku, wiesz takŜe, Ŝe będziesz miał poczucie
lekkiego bólu, kie
dy jesteś głodny... i to dobrze. Kiedy dobrze wyspałeś się w nocy i rano jesteś świeŜy,
rześki i wypoczęty, naturalne jest, Ŝe pewnej nocy nie będziesz mógł zasnąć i trudno będzie to znieść, ale
to właśnie jest częścią gry.
Z mojego doświadczenia wynika, Ŝe Ŝycie składa się w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach z
poczucia szczęścia i w jednym procencie z bólu. Ale Ŝycie innych ludzi składa się w dziewięćdziesięciu
dziewięciu procentach z bólu, a w jednym procencie z poczucia szczęścia; wszystko jest na odwrót.
Stań się coraz bardziej świadomy przyjemności, radości, spraw pozytywnych, kwiatów i tego, Ŝe nawet
czarne chmury mają białe obrzeŜa.
3. Podstawy dobrego samopoczucia
Słuchaj ciała. Ciało nie jest twoim wrogiem, postępuj zgodnie z tym, co ci mówi, bo
dysponuje ono swoją własną mądrością. Nie zakłócaj jej, nie sięgaj po rozum. Nie uczę cię
ścisłych zasad, po prostu daję ci zmysł czujności. Słuchaj swojego ciała.
Ciało jest twoim przyjacielem; nie jest twoim wrogiem. Słuchaj jego języka, odszyfruj ten
język i krok po kroku
-
otwórz księgę swojego ciała i czytaj kartka po kartce, a poznasz całą
tajemnicę Ŝycia. W formie skondensowanej tajemnica ta zawiera się w twoim ciele.
Powiększona milion razy jest całym wszechświatem. Ale zmniejszona do małej skali jest
właś
nie tutaj, w twoim ciele.
NawiąŜ kontakt ze swoim ciałem
Nie masz kontaktu z wieloma aspektami swego ciała, po prostu je nosisz. Kontakt oznacza wielką
wraŜliwość. Zapewne nawet nie czujesz swojego ciała. Jedynie kiedy jesteś chory, czujesz, Ŝe je masz.
Boh cię głowa
-
czujesz głowę; bez bólu głowy, nie ma kontaktu z głową. Boh noga, zaczynasz czuć, Ŝe
masz nogę. Zaczynasz odczuwać tylko wtedy, gdy coś jest nie tak.
Kiedy wszystko jest w porządku, nie czujesz swojego ciała, a przecieŜ w tym właśnie czasie
- kiedy
wszystko jest w porządku
-
taki kontakt moŜe być nawiązany. Gdy coś szwankuje, nawiązujesz kontakt z
chorobą, z tym, co ci dolega, bo nie masz wtedy dobrego samopoczucia. Przez cały czas masz głowę,
ale kontakt z nią nawiązujesz dopiero, gdy zaczyna boleć. Jest to więc kontakt z bólem głowy, a nie z
głową. Kontakt z głową jest moŜliwy tylko wtedy, gdy nie ma bólu, a głowa wypełniona jest dobrym
samopoczuciem. Ale tę zdolność prawie zatraciliśmy. Nie mamy Ŝadnej łączności, kiedy wszy
stko jest w
porządku. Kontakt jest nawiązywany jedynie w stanie zagroŜenia. Ból głowy
- potrzebna jest naprawa,
potrzebne jest lekar
stwo, coś trzeba zrobić, nawiązujesz więc kontakt i coś robisz.
Spróbuj nawiązać kontakt wtedy, gdy wszystko jest w porządku. Po prostu połóŜ się na trawie, zamknij
oczy i odczuj dozna
nia, które pojawiają się w środku, roztętnione poczucie zado
wolenia.
PołóŜ się na
wodzie. Dotyka ona twojego ciała i kaŜda komórka jest chłodzona. Poczuj, jak ten chłód przenika komór
-
kę za komórką, wchodzi coraz głębiej w twoje ciało. Ciało jest fenomenalne, jest jednym z cudów natury.
Usiądź w słońcu. Pozwól, by jego promienie przenikały ciało. Czuj, jak ciepło przenika do twego wnętrza,
jak wchodzi co
raz głębiej, jak dotyka twoich komórek i dociera aŜ do szpiku kości. A słońce jest Ŝyciem,
źródłem wszystkiego. Poczuj więc, z zamkniętymi oczami, to wszystko, co się dzieje. Pozostań czuj
ny,
-
19
-
obserwuj i ciesz się. Krok po kroku uświadomisz sobie delikatną harmonię, piękną muzykę, która stale
rozbrzmiewa we
wnątrz ciebie. Wtedy nawiąŜesz kontakt z ciałem. Jeśli tego nie potrafisz, nosisz jedynie
martwe ciało.
To jest tak: osoba, która kocha swój samochód, ma inny kon
takt i odczucia związane z tym samochodem,
niŜ osoba, która nie kocha swego auta. Ten, komu samochód jest obojętny, jeździ nim i traktuje go jak
urządzenie, ale osoba, która kocha swój samochód, natychmiast zauwaŜa najmniejsze zmiany w jego na
-
stroju, najsubtelniejszą zmianę dźwięku silnika. Coś się zmie
nia w samochodzie, a ta osoba natychmiast
to zauwaŜa. Nikt inny tego nie słyszy; pasaŜerowie siedzą i niczego nie słyszą. Wystarczy mała zmiana w
terkocie silni
ka, byle kliknięcie, coś nowego i osoba, która kocha swój samochód, zaraz to zauwaŜa. Ma z
nim dobry kontakt. Nie tylko kieruje samochodem. On jest nie tylko mechanicznym urządzeniem.
Kierowca wniknął w samochód i pozwolił teŜ, aby samochód wniknął w nieg
o.
Ze swojego ciała moŜesz korzystać jak z mechanizmu i wtedy nie będziesz na nie wraŜliwym. Ciało
nieustannie śle ci informacje, których ty nie słyszysz, bo nie masz Ŝadnego kon
taktu...
W ubiegłych dekadach przeprowadzono w Rosji pewne interesujące ba
dania i naukowcy dokonali
odkrycia, Ŝe zawsze zanim zaczynamy chorować, juŜ sześć miesięcy wcześniej ciało wysyła
systematyczne sygnały. Sześć miesięcy to długi czas. Zachorujesz w 1975 roku, a ciało juŜ od połowy
1974 roku usiłuje cię ostrzec. Ale ty nie słyszysz, nie rozumiesz, nie wiesz. Dopiero kiedy choroba cię
zaatakuje, dociera to do ciebie. A moŜe i wtedy nie dociera
-
dopiero twój lekarz uświadamia ci, jak po
-
waŜny problem masz ze zdrowiem.
Jeden z naukowców, który przeprowadzał te badania, przez wiele lat kręcił filmy i robił zdjęcia, które
pozwalały wykrywać choroby, zanim się objawią. Mówi on, Ŝe choroba moŜe zostać zaŜegnana, a pacjent
nigdy nawet nie będzie wiedział, czy wystąpiłaby czy nie. Jeśli w przyszłym roku ma zaatakować cię rak,
moŜe on być wyleczony właśnie teraz. Jeszcze nie ma Ŝadnych objawów fizycznych, ale w elektryczności
twojego ciała wiele się zmienia
-
nie w samym ciele, ale właśnie w jego elektryczności, w bioenergii, wiele
się zmienia. Najpierw następują zmiany w bioenergii, a później występują objawy fizyczne. Jeśli mogłyby
być wyleczone na poziomie bioenergetycznym, nigdy nie przeszłyby do fizycznej sfery ciała.
Dzięki tym badaniom, w przyszłym stuleciu [tzn. w XXI wie
ku -
przyp. tłum.] nikt nie będzie musiał
chorować, nie będzie potrzeby korzystania ze szpitali. Zanim jeszcze choroba objawi się w ciele, moŜe
juŜ być leczona, ale musi być wykryta za pomocą specjalnego urządzenia. Sam nie moŜesz jej wykryć,
chociaŜ jesteś tu, Ŝyjesz w rym ciele. Ale nie masz z nim, niest
ety, kontaktu.
Być moŜe słyszałeś, Ŝe hinduscy
sannjasini, rishi, mnisi zen, buddyjscy bhikkhu
przepowiadają swoją
śmierć, zanim ona nadejdzie. I moŜe zadziwi cię fakt, Ŝe taka deklaracja następuje na sześć miesięcy
wcześniej
-
nigdy więcej niŜ sześć miesięcy wcześniej. Wielu świętych przepowiedziało, Ŝe umrą, właśnie
sześć miesięcy przed swoją śmiercią. To nie jest przypadek; tych sześć miesięcy ma znaczenie. Zanim
ciało umrze, zaczyna zamierać w nim bioener
gia, a osoba, która pozostaje w kontakcie ze sw
oją
bioenergią, wie, Ŝe zaczyna się ona kurczyć. śycie oznacza rozprzestrzenianie się, śmierć oznacza
kurczenie. Taki człowiek czuje, Ŝe jego energia Ŝyciowa kurczy się, obwieszcza więc, Ŝe za sześć
miesięcy umrze. Mnisi zen znani są z tego, Ŝe wybierają sobie nawet pozycję i sposób, w jaki umrą
- bo
dokładnie wiedzą, kiedy to nastąpi.
Zdarzyło się, Ŝe pewien mnich zen był umierający, poprosił więc swych uczniów:
-
Poradźcie mi, jak mam umrzeć; w jakiej pozycji. Człowiek ten był ekscentrykiem, lekko stukniętym,
starym, ale bardzo pięknym szaleńcem. Jego uczniowie zaczęli się śmiać; myśleli, Ŝe Ŝartuje, bo robił to
bardzo często. Jeden z nich odrzekł więc:
-
A co, gdybyś umarł stojąc w kącie świątyni?
Mnich odpowiedział:
-
Słyszałem historię o tym, Ŝe kiedyś jakiś mnich zmarł juŜ w kącie świątyni. Nie będę się powtarzał.
Zaproponuj coś uni
kalnego.
-
Umrzyj więc spacerując po ogrodzie
-
zaproponował ktoś inny. Mnich odrzekł:
-
Słyszałem, Ŝe ktoś w Chinach zmarł, spacerując. Ktoś jeszcze inny zaproponował:
-
Przyjmij pozycję
shirshasana,
czyli stań na głowie, i umrzyj. Nikt jeszcze nie umarł, stojąc na głowie, to
bardzo trudne umrzeć, stojąc na głowie. Nawet zaśnięcie w takiej pozycji jest niemoŜliwe, a śmierć jest
wielkim snem. Jak umrzeć w pozycji, w której nawet zwykły sen jest niemoŜliwy?
Ale mnich zaakceptował ten pomysł. Ucieszył się. Wszyscy myśleli, Ŝe po prostu Ŝartuje, a on naprawdę
stanął na głowie. Przestraszyli się: Co on wyprawia? I co teraz? PrzecieŜ zostało mu juŜ jedynie parę
chwil Ŝycia. To byłoby dziwaczne
-
umarły stojący na głowie. W przeraŜeniu ktoś zasugerował:
-
Jego siostra jest mniszką w pobliskim klasztorze. Niech ktoś idzie i ściągnie ją tutaj. Jest jego starszą
siostrą, więc zapewne sobie z nim poradzi. Zna go bardzo dobrze.
-
20
-
Siostr
a przyszła i rzekła podobno:
-
Ikkyu (tak mnich miał na imię), nie wygłupiaj się! To nie jest sposób, w jaki się umiera.
Ikkyu zaśmiał się, stanął na nogi i zapytał:
-
Dobrze, a jaki jest prawidłowy sposób? Siostra odpowiedziała:
-
Usiądź w lotosie, w pozy
cji Buddy, i wtedy umrzyj. Tamta po
zycja nie była dobra. Przynajmniej teraz nie
rób z siebie głupca.
Podobno mnich przyjął pozycję Buddy i zmarł, a siostra wyszła. Jaki piękny człowiek! Ale skąd wiedział,
Ŝe umiera? Tak dokładnie, Ŝe nawet przybierał pozycje! To właśnie bioenergia zaczynała zanikać i on to
czuł. Takie wyczucie następuje tylko przez głęboki kontakt; nie jedynie powierzchowny kontakt z ciałem,
ale łączność z jego korzeniami.
Zacznij od tego, by stawać się coraz wraŜliwszym na swoje ciało. Słuchaj go, mówi ci duŜo, ale jesteś tak
zasłuchany w to, co masz w głowie, Ŝe nie jego słuchasz. Ilekroć wystąpi konflikt między umysłem i
ciałem, prawie zawsze to właśnie twoje ciało ma rację, nie umysł, bo ono jest naturalne, a umysł jest uwa
-
runkowany
społecznie; ciało naleŜy do niezgłębionej natury, umysł do społeczeństwa
- twego
konkretnego społeczeństwa, twego wieku, twoich czasów. Ciało jest głęboko zakorzenione w Istnieniu,
umysł ślizga się jedynie po powierzchni. Ale ty zawsze słuchasz umysłu, nigdy ciała. I z powodu tego
długotrwałego nawyku zatraciłeś z nim kontakt.
Masz serce, jest ono w tobie zakorzenione. Ale nie masz kontaktu. Zacznij od nawiązania kontaktu z
ciałem. Szybko się zorientujesz, Ŝe całe ciało wiruje wokół środka serca, tak jak Układ Słoneczny wokół
Słońca. Hindusi nazwali serce „Słońcem ciała". Całe ciało jest Układem Słonecznym i porusza się wokół
serca. Zaczynasz Ŝycie wraz z pierwszym uderzeniem serca, umrzesz, kiedy przestanie bić. Serce jest
słonecznym cen
trum twojego c
iała. Uświadom to sobie. A moŜesz to zrobić stopniowo, wtedy gdy juŜ
zdobędziesz świadomość całego swojego ciała.
Nie okłamuj sam siebie
Pamiętaj, abyś nie okłamywał siebie. Jak? Zapamiętaj trzy
rzeczy.
Po pierwsze, nigdy nie słuchaj nikogo,
kto mówi ci,
jaki masz być. Zawsze słuchaj swojego wewnętrznego głosu, aby wiedzieć, kim chciałbyś
być. Inaczej zmarnujesz swoje Ŝycie.
Jest tysiąc jeden pokus dookoła ciebie, bo wielu handlarzy zachwala swój towar. Ten świat to
supermarket i kaŜdy jest zain
teresowan
y tym, Ŝeby ci coś sprzedać; kaŜdy jest handlarzem. Jeśli
posłuchasz zbyt wielu z nich
-
oszalejesz. Nikogo nie słuchaj, po prostu zamknij oczy i słuchaj
wewnętrznego głosu. To jest właśnie podstawa medytacji: słuchać wewnętrznego głosu. To po pierwsze.
Po drugie -
a drugie staje się moŜliwe dopiero, gdy masz juŜ za sobą pierwsze
-
nigdy nie noś maski.
Jeśli jesteś zły
-
bądź zły. To ryzykowne, ale nie uśmiechaj się, bo to będzie nieprawdziwe. Nauczono cię,
Ŝe nawet kiedy jesteś zły, masz się uśmiechać, więc twój uśmiech staje się fałszywy jak maska... po pro
-
stu wykrzywienie ust, nic więcej. Serce pełne złości, trucizny, a usta się uśmiechają
-
stajesz się pełny
fałszu.
A potem dzieje się jeszcze i to: kiedy chcesz się śmiać, nie potrafisz. Cały twój mec
hanizm jest
wywrócony do góry noga
mi, bo kiedy chciałeś być zły
-
nie byłeś; kiedy byłeś pełen nienawiści
- nie
okazałeś tego. Teraz chciałbyś kochać, ale nagle odkrywasz, Ŝe mechanizm nie działa. Teraz chciałbyś
się uśmiechnąć, a robisz to z przymusem. Twoje serce wypełnia radość i chcesz się śmiać w głos, ale nie
moŜesz się roześmiać, coś ściska cię w sercu, coś dławi cię w gardle. Uśmiech się nie pojawia, a jeśli
nawet się pojawi, to jest blady, jakby martwy. Nie daje ci szczęścia. Nie wzbiera w tobi
e, nie promieniuje.
Kiedy jesteś zły
-
bądź zły. Nie ma powodu, Ŝebyś nie był. Kiedy chcesz się śmiać, śmiej się. Nie ma
powodu, byś się nie śmiał. Stopniowo okaŜe się, Ŝe cały twój system zaczyna funkcjonować.
A kiedy dobrze funkcjonuje, naprawdę, wydaje
z siebie cichy „szmer" -jak samochód, w którym wszystko
sprawnie działa. Kierowca, który kocha swój samochód, wie, Ŝe teraz wszystko jest w porządku, stanowi
organiczną jedność
-
mechanizm funkcjonuje dobrze. Zobaczysz: kiedy organizm człowieka fun
kcjonuje
prawidłowo, moŜna słyszeć dokoła niego jakby delikatny „szmer". Idzie, ale kaŜdy krok ma w sobie coś z
tańca. Mówi, ale jego słowa niosą w sobie delikatną poezję. Patrzy na ciebie i patrzy naprawdę; nie jest
letni, jest naprawdę gorący. Kiedy cię dotyka, dotyka naprawdę; moŜesz czuć, jak jego ener
gia wnika w
ciebie, prąd Ŝycia przenosi się... bo jego mechanizm dobrze funkcjonuje.
Nie nakładaj masek; one powodują nieprawidłowe funkcjonowanie twojego mechanizmu, tworzą blokady.
W twoim ciele jest wie
le blokad. U człowieka maskującego złość, blokuje się szczęka. Cała złość wchodzi
tam i pozostaje. Jego dłonie stają się brzydkie; nie poruszają się z wdziękiem tancerza, poniewaŜ złość
wchodzi w palce -
i je blokuje. Pamiętaj: złość ma dwa źródła, z których moŜna ją wyrzucać. Jedno to
zęby, drugie to palce. Wszystkie zwierzęta, kiedy są złe, gryzą zębami lub drapią pazurami. Z tych dwóch
punktów wydobywa się złość.
-
21
-
Mam takŜe podejrzenie, Ŝe kiedy ludzie kumulują w sobie zbyt wiele złości, zaczynają mieć p
roblemy z
zębami. Zęby psują się, gdyŜ jest w nich zbyt wiele energii, która nie moŜe znaleźć ujścia. KaŜdy, kto dusi
w sobie złość, więcej je, bo jego zęby potrzebują coś gryźć. Ludzie w złości więcej palą. Ludzie w złości
więcej mówią, stają się obsesyjnymi gadułami, bo szczęki potrzebują się poruszać, aby zrzucić choć
trochę tego napięcia.
Dłonie złych ludzi mają zgrubiałe stawy, są brzydkie. Gdyby ta energia znalazła ujście, mogłyby stać się
pięknymi dłońmi. Jeśli cokolwiek w sobie dusisz, jakaś część ciała jest odpowiedzialna za te emocje. Jeśli
nie chcesz płakać, twoje oczy tracą blask, bo łzy są potrzebne; są zjawiskiem towarzyszącym Ŝyciu. Jeśli
co jakiś czas łkasz i krzyczysz, wchodzisz w to
- sta
jesz się tym zjawiskiem
-
łzy zaczynają spływać ci z
oczu, oczy stają się czyste, są odświeŜone, młode i delikatne. To dlatego kobiety mają piękniejsze oczy
-
ciągle jeszcze płaczą. MęŜczyźni zatracili piękno oczu, gdyŜ wydaje im się, Ŝe nie wypada płakać. Jeśli
mały chłopiec płacze
-
kaŜdy, nawet rodzice, będą się naśmiewać: „Co ty robisz? Jesteś mięczakiem?"
JakiŜ to nonsens, przecieŜ Bóg dał męŜczyznom i kobietom takie same gruczoły łzowe. Gdyby
męŜczyzna nie powinien płakać
-
nie miałby tych gruczołów. Proste wnioskowanie. Dlaczego takie same
gru
czoły łzowe istnieją u męŜczyzn i u kobiet? Oczy potrzebują łkania i szlochania i wspaniale jeŜeli
moŜesz to robić z głębi swego serca.
Pamiętaj: jeśli nie umiesz serdecznie płakać, nie umiesz takŜe śmiać się, bo to dwa przeciwne bieguny.
Ludzie umiejący się śmiać, umieją takŜe płakać. Ludzie, którzy nie umieją płakać, nie umieją się śmiać.
MoŜe zaobserwowałeś to kiedyś u dzieci: kiedy śmieją się długo i głośno
-
naturalnie przechodzą w płacz
-
bo obie te czynności są połączone. Słyszałem matki, mówiące: „Nie śmiej się tak mocno, bo zaczniesz
płakać". Prawda, bo zjawisko jest to samo
-
po prostu ta sama energia przemieszcza się na przeciwną
stronę.
ToteŜ po drugie: nie nakładaj masek. Bądź sobą za wszelką cenę. Po trzecie zaś, aby zachować swoją
autentycz
ność, zawsze Ŝyj w teraźniejszości
-
kaŜde zakłamanie nadchodzi z przeszłości albo z
przyszłości. To, co przeszło
-
minęło, nie przejmuj się tym. I nie dźwigaj tego jak piętno; inaczej nigdy ci to
nie pozwoli być prawdziwym w teraźniejszości. A co jeszcze nie nadeszło
-
nie zdarzyło się, nie przejmuj
się niepotrzebnie przyszłością; inaczej wejdzie ona do twojej teraźniejszości i ją zniszczy. Bądź
prawdziwy w teraźniejszości, a wtedy będziesz autentyczny. Być tu i teraz znaczy być autentycznym.
Poddaj się Ŝ
yciu, cokolwiek przynosi
Oczywiście społeczeństwo przygotowuje cię do bycia aktywnym, ambitnym, sprytnym, wydajnym. Nie
przygotowuje cię do relaksowania się, nicnierobienia i odpoczynku. Potępia wszelkie prze
jawy
wypoczywania jako lenistwo. Potępia ludzi, którzy nie są szalenie aktywni
-
bo całe społeczeństwo jest
szalenie aktywne, próbując do czegoś dojść. Nikt nie wie dokładnie do czego, ale kaŜdy popędza:
Szybciej, szybciej!
Słyszałem o pewnym małŜeństwie, mknącym w aucie z ogromną prędkością. śona powtarzała męŜowi:
„Popatrz na mapę". A mąŜ odpowiadał: „Cicho bądź. Zamknij się! Ja tu jestem kierowcą. Nie ma
znaczenia, dokąd jedziemy, waŜna jest prędkość. Prędkość się liczy."
Nikt nie wie, dokąd zdąŜa i dlaczego.
Jest pewna znana anegdota... Geo
rge Bernard Shaw jechał pociągiem z Londynu do jakiegoś miasta i
nadszedł konduktor. Pisarz nie mógł znaleźć biletu w Ŝadnej kieszeni ani w torbie, otworzył nawet
walizkę. Kontroler w końcu powiedział:
- Znam
pana. Pan nazywa się George Bernard Shaw. Jest pan znany na całym świecie. Bilet na pewno
gdzieś tu jest, po prostu zapomniał pan, gdzie go włoŜył. Niech pan się nie mar
twi. Zostawmy to.
George Bernard Shaw odpowiedział:
-
Pan nie rozumie. Nie szukam biletu po to, Ŝeby go panu pokazać. Ja muszę sprawdzić, dokąd jadę.
JeŜeli ten głupi bilet przepadnie, ja teŜ przepadłem. Myślał pan, Ŝe szukam biletu dla pana? MoŜe pan mi
powie, dokąd jadę.
Konduktor na to:
-
O, tego juŜ za wiele. Chciałem panu pomóc. Niech się pan nie denerwuje. MoŜe przypomni się panu
później, kiedy dojedzie pan do właściwej stacji. JakŜe ja mógłbym panu powiedzieć, dokąd pan jedzie?
KaŜdy jest w takiej samej sytuacji. I dobrze, Ŝe wokół nie ma kontrolerów naszych duchowych biletów,
którzy sprawdzaliby, dokąd zmierzasz. Gdyby tak było, takie pytanie by cię zamurowało. Oczywiście
przez całe Ŝycie dokądś biegniesz
-
nie ma wątpliwości. Przez całe swoje Ŝycie dokądś zmierzasz. Ale,
nieste
ty, nie masz pojęcia dokąd.
Jedno jest pewne, dojdziesz do grobu. Ale to nie jest ten cel, do którego zmierzasz. To jedyne miejsce,
do którego nikt nie chce dotrzeć, choć jest przecieŜ nieuniknione. To jest końcowa stacja wszystkich
pociągów. Jeśli nie masz biletu
-
zaczekaj do stacji końcowej. Powiedzą ci: „Wysiadaj. Ten pociąg juŜ
-
22
-
dalej nie jedzie".
Całe społeczeństwo jest nastawione na pracę. To społeczeństwo pracoholików. Nie chce, byś nauczył się
relaksować, a więc od wczesnego dzieciństwa wkłada ci do głowy, Ŝe jest to złe.
Nie mówię, Ŝebyś relaksował się przez cały dzień. Wykonuj swoją pracę, ale znajdź teŜ czas dla samego
siebie, a to moŜna zrobić tylko odpoczywając. I zaskoczy cię fakt, Ŝe jeśli będziesz w stanie wypocząć
godzinę, dwie godziny na dobę, uda ci się duŜo głębiej wniknąć w samego siebie.
To zmieni twoje zachowanie -
staniesz się spokojniejszy, cichszy. To zmieni jakość twojej pracy
-
przejawi
się w niej więcej talentu i wdzięku. Będziesz popełniał mniej błędów, bo staniesz się bardziej
skoncentrowany, będziesz stanowił całość. Relaksacja to niesłychana siła. To nie jest lenistwo. Czło
wiek
leniwy wygląda na pozór spokojnie, ale w jego głowie myśli krąŜą z zawrotną szybkością. Człowiek zre
-
laksowany to: odpręŜone ciało, odpręŜony umysł, odpręŜone serce.
Po prostu relaks we wszystkich trzech płaszczyznach
- cia
ło, umysł, serce. Przez dw
ie godziny taki
człowiek jest jakby nieobecny. Przez te dwie godziny odradza się jego ciało, odradza się jego serce,
odradza się jego inteligencja i wszystko to widać potem w efektach jego pracy.
Nie będzie ofiarą ani nie będzie się szamotał jak oszalały w tę i z powrotem. Po prostu bezpośrednio
dojdzie do punktu, do któ
rego chce dojść. I będzie robił rzeczy, które są potrzebne; nie będzie zawracał
sobie głowy drobiazgami. Będzie mówił te rzeczy, które naleŜy powiedzieć. Jego słowa staną się jak
telegram; je
go ruchy będą pełne wdzięku; jego Ŝycie stanie się poezją.
Na te wspaniałe wyŜyny moŜe wynieść cię rozluźnienie, relaksacja; jest bowiem łatwą techniką. Nie ma w
niej nic nadzwy
czajnego. Przez kilka dni będzie być moŜe wydawać ci się trud
na, ze wzg
lędu na stare
nawyki. Przełamanie starych nawyków zajmie kilka dni. Coraz głębsza i głębsza relaksacja staje się me
-
dytacją. Medytacja to rodzaj najgłębszego stanu rozluźnienia.
Zaakceptuj mądrość ciała
Ciało ma wielką mądrość
-
pogódź się z nią. Pozwól mu podąŜać za jego własną mądrością. Kiedy masz
chwilę czasu
- po pro
stu odpręŜ się. Nie kontroluj oddechu, nie przeszkadzaj. Przy
zwyczajenie do
ingerowania wrosło w ciebie tak bardzo, Ŝe nie moŜesz bez niego nawet oddychać. Jeśli zwrócisz uwagę
na oddec
h, to natychmiast zauwaŜysz, Ŝe zaczynasz weń ingerować: zaczynasz brać głębokie wdechy
albo pogłębiasz wydech. Nie ma potrzeby się wtrącać. Pozwól oddechowi być taki, jaki jest
- cia
ło wie
dokładnie, czego potrzebuje. Jeśli potrzebuje więcej tlenu, będzie oddychać głębiej, jeśli potrzebuje mniej
tlenu, będzie oddychać płycej.
Po prostu zostaw to ciału! Przestań ingerować. Jeśli gdziekolwiek poczujesz napięcie, zacznij powoli
rozluźniać to miejsce. Relaksuj się wtedy, kiedy siedzisz, odpoczywasz, a późn
iej -
kiedy coś robisz
(zamiatasz podłogę albo pracujesz w kuchni czy w biurze). Utrzymuj ten stan jak najdłuŜej. Działanie nie
mu
si być przeszkodą w tym, byś poczuł się odpręŜony. I tu właśnie leŜy piękno, ogromne piękno tego, co
robisz. Twoja praca bę
d
zie miała posmak medytacji.
Tymczasem ludzie za wszelką cenę dokonują niepotrzebnych wysiłków. Niekiedy ten ich wysiłek stanowi
barierę, staje się problemem, który sami tworzą.
W czasie burzy śnieŜnej powstało wielkie zamieszanie w cen
trum miasta. Mufla
Nasredin próbował
pomóc pewnej tęgiej kobiecie wcisnąć się do wozu. Po wielu próbach popychania, wcis
kania i kilku
upadkach na lód powiedział jej wreszcie, Ŝe nie jest w stanie pomóc jej wsiąść. Kobieta krzyknęła:
„Wsiąść? Ja próbuję się stąd wydostać!"
Tylko popatrz... Są rzeczy, które stracisz, jeśli próbujesz je przeforsować. Nigdy nie popędzaj rzeki, ale
takŜe nie idź pod prąd. Rzeka płynie do morza na swój własny sposób
- po pro
stu się przyłącz, stań się
częścią tej podróŜy. To doprowadzi cię do spełnienia.
Relaksując się, posiądziesz wiedzę; nie relaksując się, nigdy jej nie zdobędziesz. Relaksacja staje się
drzwiami do najwyŜszej wiedzy
-
oświecenia.
Symfonia radości
W rzeczywistości radość oznacza tylko tyle, Ŝe twoje ciało po
zostaje w symfonii, nic ponadto. Oznacza,
Ŝe twoje ciało trwa w rytmie muzyki, nic ponadto. Radość nie jest tym samym co przyjemność.
Przyjemność czerpie się z czegoś innego. Radość to po prostu bycie sobą
-
Ŝywym, tryskającym energią,
pełnym wigoru. Poczucie subtelnej muzyki otaczającej i wypełniającej twoje ciało, symfonia
-
oto radość.
MoŜesz być pełen radości, kiedy twoje ciało płynie, kiedy jest jak nurt rzeki.
NajwaŜniejsze jest to, by zawrzeć pokój z własnym ciałem
I
nigdy go nie naruszać. Kiedy juŜ
masz traktat pokojo
wy z ciałem, stanie się ono bardzo ci przyjazne. Dbasz o ciało, ciało
zadba o ciebie-
stanie się to źródłem wspaniałych wartości, stanie się sercem świątyni
Zdrowy organizm jest zawsze zdolny osiągać szczyty orgazmu. Jest pełen ekstazy. Ma poczucie pełni.
-
23
-
Kiedy zdrowy człowiek się śmieje, śmieje się razem z całym swoim ciałem. To nie tylko usta, to nie tylko
twarz –
śmieje się od stóp do głów, całym sobą. Delikatne fale śmiechu przepływają przez niego całego.
Cała jego bioenergia faluje tym śmiechem.
Jest jak w tańcu. Kiedy zdrowy człowiek jest smutny, to naprawdę jest smutny, całkowicie. Kiedy zdrowy
człowiek jest zły, jest naprawdę zły, całkowicie. Kiedy uprawia miłość, jest miłością, niczym więcej. Kiedy
uprawia miłość, robi to naprawdę. W rze
czyw
istości mówienie, Ŝe „uprawia miłość", nie jest właściwe. To
uproszczenie, wyraŜenie wulgarne samo w sobie, bo miłość nie moŜe być „uprawiana". On nie uprawia
miłości, on jest miłością. Nie jest niczym innym jak tylko energią miłości. Tak właśnie czuje i to właśnie
robi. Kiedy spaceruje, jest po prostu spaceru
jącą energią. Nie ma tam osoby. Kiedy kopie dół, jest po
prostu kopaniem.
Zdrowy człowiek nie jest jednostką statyczną; jest procesem, dynamicznym procesem. MoŜna teŜ
powiedzieć, Ŝe zdrowy człowiek nie jest rzeczownikiem, lecz czasownikiem... Nie jest rzeką, lecz nurtem.
Bezustannie płynie we wszystkich kierunkach, wylewa się. A kaŜde społeczeństwo, które tego zabrania,
tworzy patologię. KaŜdy człowiek, który jest w jakikolwiek sposób krępowany, popada w patologię,
wypacza się. Funkcjonuje jedynie jego część, nie całość.
Wiele kobiet nie wie, co to jest orgazm. Wielu męŜczyzn nie wie, co oznacza całkowity orgazm.
Większość osiąga jedynie or
gazm lokalny, genitalny, ograniczony jedynie do genitaliów. Po prostu
malutka fala w genitaliach -
i koniec. Nie jest to jak stan, w którym ciało dostaje się w wir i ginie w
otchłani, na kilka chwil zatrzymuje się czas i nie pracuje umysł, przez kilka chwil nie wiesz, kim jesteś. To
właśnie byłby całkowity orgazm.
Człowiek jest chory i cierpi na wiele patologii, bo jest powykrzywiany w róŜny sposób przez
społeczeństwo. Nie wolno ci kochać całkowicie, nie wolno ci się złościć; nie wolno ci być sobą. Nakładają
na ciebie tysiące ograniczeń.
Jeśli naprawdę chcesz być zdrowy, musisz się uniezaleŜnić. Musisz odrzucić wszystko, co narzucają ci
inni ludzie i społeczeństwo. Społeczeństwo jest jak mafia, ale tylko takie mamy, nie moŜemy więc nic na
to poradzić. KaŜdy z nas musi odnaleźć swoją własną drogę wyjścia z tej patologicznej grupy i najlepszą
drogę ku temu, aby stać się entuzjastycznym we wszystkim, co robi.
Jeśli idziesz popływać, to pływaj, ale pływaj tak całkowicie, aŜ sam staniesz się pływaniem,
czasownikiem. Niech rzeczownik zniknie. Kiedy biegasz, biegaj napr
awdę, stań się biegiem, nie
biegaczem. Na olimpiadach masz biegaczy, rozmaite ego ry
wali... Ambicje. Jeśli umiesz biegać bez
świadomości bycia biegaczem, takie bieganie staje się zen; staje się medytacją. Tańcz, ale nie stawaj się
tancerzem, bo tancerz z
aczyna kontrolować i przez to rozbija całość. Po prostu tańcz i pozwól, by taniec
za
prowadził cię, dokądkolwiek tylko chce.
Akceptuj Ŝycie, zaufaj Ŝyciu, a krok po kroku Ŝycie zniszczy wszystkie twoje zahamowania i przez
wszystkie te obszary, któ
re były zablokowane, znów zacznie przepływać energia.
ToteŜ cokolwiek robisz, rób to, mając na uwadze, Ŝe musisz stać się bardziej elastyczny. Jeśli trzymasz
czyjąś rękę, trzymaj ją naprawdę. PrzecieŜ i tak ją trzymasz, po co więc marnować tę chwilę? Trzymaj ją
na
prawdę! Niech to nie będą dwie nieŜywe dłonie zaczepione jedna o drugą, a kaŜda zastanawia się, kie
-
dy ta druga rozluźni wreszcie uścisk. Kiedy mówisz, mów z pasją, jeśli nie znudzisz innych siebie. śycie
powinno być pasją, wibrującą pasją, pulsującą pasją, ogromną energią. Nic, co robisz nie powinno być
bezmyślne; jeśli tak jest, nie rób tego. Nie ma obowiązku, byś cokolwiek robił, ale jeśli jest coś, co
naprawdę chcesz zrobić, zrób to.
Wczuj się w rytm. Jeśli wchodzisz w harmonię z Istnieniem, to jesteś na właściwej ścieŜce.
Jeśli zaczynasz czuć dysharmonię, napięcie, jeśli pojawią się dyskomfort, drŜenie,
zaczynasz tracić kierunek i pojawia się przekonanie, Ŝe jesteś przypadkowy, Ŝe nic nie ma
sensu -
jest to właśnie wskazówka, Ŝe wypadłeś z rytmu istnie
nia
Stopniowo wszystkie zahamowania znikną i odzyskasz swoje Ŝycie. Odzyskasz swoje ciało, odzyskasz
swój umysł. Społeczeństwo wykrzywiło ciało, umysł
-
wszystko. Narzuciło ci pewne wybory. Pozostawiło
bardzo wąskie szczeliny, przez które wolno ci patrzeć. Zabroniono ci widzieć całość.
Śmiej się i bądź pełnią siebie
Poczucie humoru połączy rozdzielone części twojej osoby. Poczu
cie humoru sklei fragmenty ciebie w
jedną całość. PrzecieŜ chyba juŜ to wiesz? Kiedy śmiejesz się serdecznie, nagle wszystkie f
ragmenty
znikają i stajesz się jednym. Kiedy się śmiejesz, twoja dusza i twoje ciało to jedno
-
śmieją się razem.
Kiedy myślisz, twoje ciało i dusza są rozdzielone. Kiedy płaczesz, twoje ciało i dusza są jednym, są
zharmonizowane. Zawsze pamiętaj: wszyst
kie te rzeczy
są dobre, bo dobre jest to, co czyni cię
jednością. Śmiech, płacz, taniec, śpiew
-
wszystko to sprawia, Ŝe jesteś jedną całością, w której
funkcjonujesz w pełnej harmonii, bez podziałów. Myślenie odbywa się w głowie, a ciało w tym czasie
moŜe robić tysiące rzeczy; moŜesz jeść, a umysł nie przerywa swojego procesu myślenia. To jest podział.
Idziesz drogą: ciało spaceruje, a ty myślisz. Nie myślisz o drodze, nie myślisz o drzewach, które cię
-
24
-
otaczają, nie myślisz o słońcu, nie myślisz o ludzia
ch, których mi
jasz, rozmyślasz o innych sprawach,
innych światach.
Roześmiej się serdecznie, nie jednym z tych sztucznych śmiechów, które są jedynie grymasem ust, lecz
szczerze, z głębi siebie, a nagle poczujesz, Ŝe twoja dusza i ciało działają wspólnie. To nie tylko ciało, to
coś głębiej w twoim wnętrzu. To powstaje w samym centrum twojego ja i wypływa na zewnątrz. Cały je
-
steś śmiechem.
W pewnym kurorcie w Nowej Anglii mieszkał tak brzydki człowiek, Ŝe był przedmiotem nieustannych
dowcipów, wymyślanych
przez mie
szkańców. Pewien chirurg plastyczny który pojechał tam na urlop, tak
przejął się jego brzydotą, Ŝe zaproponował, iŜ bezpłatnie zmieni mu twarz. Powiedział: „Dokonam
operacji która uczyni cię najprzystojniejszym męŜczyzną w Nowej Anglii".
TuŜ przed samą operacją chirurg zapytał: „Czy chcesz, Ŝebym całkowicie zmienił twoją twarz?" A ów
męŜczyzna odpowiedział: „Nie, nie aŜ tak. Chcę, Ŝeby znajomi wiedzieli, Ŝe ten przystojniak to ja".
Tak właśnie funkcjonuje ego. Chcesz, aby koledzy wiedzieli, kim jest ten przystojniak. Chcesz, Ŝeby
koledzy wiedzieli, kto jest tym cichym, tym nieśmiałym, tym, który zawsze stoi w cieniu. Nawet jeśli twoje
pragnienie jest tak skromne, oznacza, Ŝe twoje ego Ŝyje i ma się świetnie. Nic nie uległo zmianie. A tylko
całkowita zmiana jest zmianą.
Hajmi Goldberg straci! mnóstwo pieniędzy na giełdzie i jest w stanie załamania. Idzie z wizytą do lekarza i
mówi:
-
Panie doktorze, strasznie trzęsą mi się ręce. Doktor pyta:
-
Czy pan duŜo pije? Hajmi odpowiada:
-
Nie mogę pić,
bo wszystko rozlewam.
- Rozumiem -
odpowiada doktor i zaczyna szczegółowe badanie. Kiedy skończył, pyta:
-
Czy odczuwa pan mrowienie w ramionach? Ból w kolanach? Nagłe zawroty głowy?
- Tak - odpowiada Hajmi -
właśnie tak się czuję.
- To zabawne - mówi doktor -
bo ja teŜ. Ciekawe, co to znaczy? Następnie przegląda przez kilkanaście
minut notatki i pyta:
-
Czy miał pan takie objawy juŜ wcześniej?
- Tak - odpowiada Hajmi.
Doktor wzywając następnego pacjenta, mówi:
- W takim razie to proste. To nawrót pana poprzedniej choroby.
**************************
Fred wrócił od lekarza i wygląda okropnie. Opowiada Ŝonie Becky, Ŝe dowiedział się, iŜ umrze jeszcze tej
nocy. śona obejmuje go i zaczynają płakać. Następnie proponuje, Ŝeby poszli do łóŜka kochać się
po raz
ostatni. Kochali się, dopóki Becky nie zasnęła, ale Fred boi się zasnąć, bo jest to jego ostatnia noc na tym
świecie. LeŜy więc w ciemności, podczas gdy Becky chrapie. Fred szepcze Ŝonie do ucha:
-
Becky, proszę cię, zróbmy to jeszcze raz.
Ale Bec
ky śpi nadal. Fred patrzy na zegarek, pochyla się nad Ŝoną i potrząsa ją mocno.
-
Becky, proszę, zrób to dla mnie jeszcze jeden raz. Becky otwiera oczy i mówi:
-
Fred, jak moŜesz być takim egoistą? Ty masz juŜ to wszystko z głowy, a ja muszę rano wstać.
Ws
zyscy starzy ludzie na całym świecie to robią
-
wypróbowują cierpliwość swoich krewnych.
Hajmi Goldberg był bardzo zmartwiony; jego Ŝona zaniemogła, więc wezwał lekarza. Po zbadaniu jej
lekarz powiedział do Hajmiego:
-
Obawiam się, Ŝe mam dla pana złe wiadomości. Pana Ŝonie zostało juŜ tylko kilka godzin Ŝycia. Mam
nadzieję, Ŝe rozumie pan, iŜ nic więcej nie moŜna zrobić. Ale niech pan nie dopuszcza do siebie cier
-
pienia.
- Nie ma sprawy, panie doktorze - odpowiada Hajmi. - Cierpia
łem przez czterdzieści l
at, to wytrzymam
jeszcze tych parę godzin.
Pamiętaj definicję zdrowia: kiedy zupełnie nie czujesz swojego ciała, jest ono w pełnym zdrowiu.
Czujesz swoją głowę dopiero wtedy, gdy zaczyna boleć. Nie masz bólu głowy, to jakbyś nie miał głowy
-
jest ona tak le
kka, jakby nic nie waŜyła. Masz nogi dopiero wtedy, kiedy cię bolą. Kiedy cię nie bolą
- nie
czujesz, Ŝe je masz. Kiedy ciało jest zdrowe... cóŜ, zgodnie z moją definicją zdrowia
-
to tak jakbyś nie
-
25
-
miał ciała, bo czy masz je, czy teŜ nie, nie stano
wi to
dla ciebie róŜnicy.
I taka sama jest prawda o zdrowym umyśle. Jedynie chory umysł daje o sobie znać. Kiedy jest zdrowy,
spokojny, nie od
czuwasz jego istnienia. Kiedy zarówno twoje ciało, jak i umysł zachowują spokój, duŜo
łatwiej, radośniej, będzie ci odczuwać swoją duszę. Wcale nie ma potrzeby zachowywać się przy tym
powaŜnie.
Hajmi Goldberg poszedł do swojego lekarza, poczuł się bowiem wyczerpany ciągłą troską o swoje
pieniądze.
-
Zrelaksuj się
-
poradził doktor.
-
Niecałe dwa tygodnie temu był u mnie pacjent załamany tym, Ŝe nie
mógł zapłacić rachunków swojemu krawcowi. Poradziłem mu, Ŝeby po prostu nie płacił, i od razu poczuł
się lepiej.
- Wiem -
odrzekł Goldberg.
- To ja jestem jego krawcem.
Oczywiście, zdarzają się róŜne sytuacje... Ale jeśli będziesz choć trochę uwaŜniejszy, będziesz umiał
śmiać się nawet w sytuacji Hajmiego. Wszędzie dokoła jest wiele takich sytuacji. śycie jest ich pełne.
Do autobusu wsiadł męŜczyzna z gromadką dzieci. Starsza pani zapytała, czy wszystkie są jego.
-
Oczywiście
-
odburknął.
-
Jestem sprzedawcą prezerwatyw, a te wszystkie dzieci otrzymałem w ramach
reklamacji.
Rozejrzyj się. Wszędzie dokoła coś się dzieje. Naucz się, jak moŜna się tym cieszyć.
Joe został ugryziony przez psa. Rana nie chciała się zagoić, toteŜ umówił się z doktorem. Ten kazał mu
przynieść ze sobą psa. Zgodnie z po
dejrzeniami -
pies miał wściekliznę.
-
Obawiam się, Ŝe jest juŜ za późno na ratunek
-
brzmiała diagnoza. Joe usiadł przy biurku doktora i
zaczął coś szybko pisać.
-
MoŜe nie będzie aŜ tak źle. Nie musi Pan natychmiast spisywać swojego testamentu
-
pocieszał doktor.
-
To nie jest mój testament. Robię listę ludzi, których mam zamiar ugryźć.
Jeśli nic nie moŜna poradzić na moją wściekliznę, to czemu mam nie wykorzystać tej okazji? Tej
wspaniał
ej okazji...
Ciesz się Ŝyciem, śmiej się z tych wszystkich absurdów, które cię otaczają. Śmiej się przez całą drogę do
boskiej świątyni. Dochodzą tam ci, którzy śmiali się bez ograniczeń. Ci powaŜni wciąŜ się błąkają ze
swymi kamiennymi twarzami.
Będący na staŜu młody doktor Dagburt, odbywa wizyty domowe u chorych z doświadczonym internistą,
doktorem Bonesem.
-
Ja postawię diagnozy w pierwszych dwóch przypadkach. Obserwuj uwaŜnie, bo następnie ty spróbujesz
- mówi Bones.
W pierwszym domu zmartwiony mąŜ mó
wi:
-
Moja Ŝona ma straszne skurcze Ŝołądka.
Doktor Bones bada pacjentkę, a następnie klęka, zagląda pod łóŜ
ko i mówi:
-
Musi pani przestać objadać się tymi wszystkimi cukierkami i czekoladkami, a poczuje się pani lepiej.
Dagburt zagląda pod łóŜko i widzi na podłodze mnóstwo opakowań po słodyczach.
Następna wizyta odbywa się w domu zrozpaczonej Becky Gold
-berg.
-
Coś się stało z Hajmim, doktorze. Wczoraj przez cały dzień był jakiś roztargniony, dzisiaj ciągle się
przewraca. Kiedy połoŜyłam go do łóŜka
- s
tracił przytomność.
Badając Hajmiego, doktor zagląda pod łóŜko i mówi do niego:
-
To bardzo proste. Za duŜo pijesz.
Młody doktor Dagburt takŜe zagląda pod łóŜko i widzi siedem pustych butelek po dŜinie.
W czasie trzeciej wizyty nadeszła pora na postawienie diagnozy przez doktora Dagburta. Czekają długo
po naciśnięciu dzwonka, ale w końcu otwiera młoda kobieta z mocno zarumienionymi poli
czkami.
-
Pani mąŜ zamówił wizytę dla pani. Powiedział, Ŝe od samego rana zachowuje się pani bardzo dziwnie
-
mówi Dagburt.
Idą na górę, kobieta kładzie się do łóŜka. Darbert bada ją, a następnie zagląda pod łóŜko.
-
No, dobrze, mówi. Przepisuję pani dietę beznabiałową, a wszy
stko wróci do normy.
-
26
-
Kiedy wyszli, Bones bardzo zdziwoiny pyta:
-
Jak doszedłeś do tej diagnozy?
-
CóŜ
- mówi Dagburt -
poszedłem za twoim przykładem i zajrzałem pod łóŜko. Znalazłem tam mleczarza.
**************************
Slobovia i Kowalski spotykają się w środku nocy w barze Pope & Har
-lot na kilka piwek. Kowalski pyta:
-
Czy twoja Ŝona dobrze g
otuje?
-
Przychodzę do domu dziś wieczorem
- odpowiada Slobovia -
a moja Ŝona krzyczy i płacze, bo pies zjadł
pieróg, który dla mnie zro
biła. Mówię jej: „Nie rycz. Kupię ci nowego psa".
**************************
-
Panie Klopman. Mimo Ŝe jest pan naprawdę cięŜko chory, to myślę, Ŝe uda mi się pana z tego
wyciągnąć
-
mówi doktor Bones. Klopman płacze:
-
Doktorze, jeśli naprawdę wyzdrowieję, to przekaŜę pięć tysięcy dolarów na pana nowy szpital.
Kilka miesięcy później Bones spotyka Klopmana na ulicy i pyta o
samopoczucie.
-
Nigdy nie czułem się lepiej
- odpowiada Klopman.
-
Chciałem z panem porozmawiać o obiecanych pieniądzach na nowy szpital
- mówi Bones.
-Nie rozumiem, panie doktorze.
-
No cóŜ, obiecał pan, Ŝe jeśli pan wyzdrowieje, to przekaŜe pan pięć tysięcy dolarów na nowy szpital
-
mówi Bones.
-
Ja tak powiedziałem?
-
dziwi się Klopman.
-
To tylko dowodzi, jak bardzo byłem chory!
Ruta, Ŝona Mosze Finkelsztajna, narzeka na kiepskie poczynania męŜa w łóŜku, Mosze idzie więc do
lekarza. Doktor Bones przepisu
je nowe, cudowne pigułki, które na pewno poskutkują.
Po miesiącu Mosze wraca do doktora i mówi:
-
Te pigułki są świetne. Uprawiam miłość co noc, po kilka razy.
-
Wspaniale. Teraz pana Ŝona jest chyba w końcu zadowolona?
-pyta doktor.
Mosze odpowiada:
- N
o cóŜ, nie wiem. Jeszcze nie dotarłem do domu.
**************************
Słoneczny, poniedziałkowy poranek w centrum Santa Banana w Kalifornii. Doktor Decapitate szykuje się
do przyjęcia swojego pierwsze
-
go pacjenta. Jeszcze raz spogląda na swój nowoczesny, świetnie wypo
-
saŜony, skomputeryzowany, połyskujący chromem gabinet, naciska guzik i wpuszcza pacjenta, pana
Porky Poke'a.
- Doktorku! -
krzyczy Porky. Jego głowa jest cała w bandaŜach.
-
Ach! Zapewne jakiś problem z głową
-
woła Decapitate.
- Niesamowi
te! Jak pan to odgadł?
-
No cóŜ! Trzydzieści lat praktyki w tym zawodzie.
I doktor zaczyna naciskać jakieś przełączniki, jakieś klawisze w komputerze. Po chwili mówi:
-
Nie ma wątpliwości. To ostry przypadek migreny.
-
To zdumiewające! Mam ją przez całe Ŝycie. Czy moŜe mnie pan wyleczyć?
- Dobrze -
mówi doktor patrząc w komputer.
- Zabrzmi to drasty
cznie, ale by pomóc panu, będę musiał
usunąć pańskie lewe jądro.
- O rany! Lewe jajo! - rozpacza Porky. -
No dobrze. Zrobię wszystko, aby pozbyć się tego bólu.
Po tygodniu, kaczym chodem Porky Poke opuszcza prywatną klinikę. Nie ma lewego jądra, ale czuje się
jak odrodzony.
-
JuŜ po migrenie!
—
krzyczy, próbując tańczyć z radości.
Aby to uczcić, idzie od razu do sklepu krawieckiego Mosze Finkelsztajna. Chce sprawić sobie całą nową
garderobę. Mosze patrzy na niego i mówi:
-
27
-
-
Marynarka rozmiar czterdzieści dwa.
-
Tak! Ale skąd pan wie?
- pyta Porky.
-
CóŜ. Trzydzieści lat praktyki w tym zawodzie. Rozmiar pana spodni to trzydzieści sześć, długość
nogawki siedemdziesią
t osiem centymetrów.
-
Zdumiewające!
-
woła Porky.
-
Ma pan świętą rację!
-
Oczywiście, Ŝe mam rację. Robię to całe Ŝycie. Pana buty mają rozmiar dziewięć i pół
- kontynuuje
Mosze.
-
Niesamowite. Dokładnie tak jest!
- A pana bielizna jest w rozmiarze cztery - dodaje Finkelsztajn.
-
O, nie. Tu się pan myli. Mam rozmiar trzeci.
- Nie, nie. Na pewno czwarty -
upiera się sprzedawca.
-
Nie. Całe moje Ŝycie nosiłem i noszę rozmiar trzy
- mówi Porky.
- Dobrze. Niech pan sobi
e nosi ten rozmiar trzeci, ale będzie pan miat od tego okropną migrenę.
4. Pokonaj dolegliwości
* Sugestie i wskazówki zawarte w tym rozdziale pochodzą z osobistych spotkań Osho z róŜnymi ludźmi.
Mimo Ŝe wskazówki te były udzielane konkretnym osobom, zaw
iera
ją się w nich takŜe ogólne porady,
które mogą być zastosowane w rozwiązywaniu powszechnie spotykanych dolegliwości organicznych i
psychicznych. W Ŝadnym jednak wypadku sugestie te nie powinny zastępować konsultacji i leczenia,
udzielanych przez profesjonalnych lekarzy.
JeŜeli nie traktujesz swego ciała zgodnie z naturą, pojawia się choroba. Jest ona twoim
sprzymierzeńcem. Wytyka ci:
„Zmień postępowanie! Robisz coś niezgodnego z naturą". Jeśli nie jesz przez trzy czy cztery dni, czujesz
się osłabiony, głodny, smutny. Twoje ciało potrzebuje energii, więc mówi:
„Zjedz
coś!"
Zawsze pamiętaj: energia jest neutralna, toteŜ jakość twojego istnienia zaleŜy od ciebie. MoŜesz być
szczęśliwy, moŜesz być nieszczęśliwy
-
jak sobie Ŝyczysz. Nikt inny za to nie od
powiada.
Kiedy jesteś głodny
-
jedz. Kiedy jesteś spragniony
-
pij. Kiedy chcesz spać
-
śpij. Nie zmieniaj natury.
Przez jakiś czas moŜesz to robić bezkarnie. Jeśli chcesz pościć, moŜesz to robić przez kilka dni, ale
będziesz stawać się coraz słabszy i z kaŜdym dniem będziesz odczuwać coraz większe przygnębienie.
Jeśli nie chcesz oddychać, moŜesz wstrzymać oddech na kilkadziesiąt sekund
- oto ile swobody masz w
tym zakresie. Niewiele, bo za
raz poczujesz, Ŝe się dusisz, Ŝe umrzesz, jeśli nie zaczniesz pra
w
idłowo
oddychać.
Poczucie nieszczęścia istnieje po to, by ci wskazać, Ŝe gdzieś zbłądziłeś, Ŝe zgubiłeś drogę. A wtedy
natychmiast zawracaj! Jeśli posłuchasz ciała
-
posłuchasz natury, swojej wewnętrznej istoty. Będziesz
czuł się coraz bardziej szczęśliwy. Bądź dobrym słuchaczem natury.
1. Napięcie w brzuchu
Pytanie:
Często czuję jakbym miał kamień w brzuchu. Jak mogę się rozluźnić?
Ta dolegliwość dotyka większość ludzi. Jest przyczyną wielu chorób
-
fizycznych, umysłowych i obu
rodzajów naraz -
bo brzuch jest ośrodkiem, w którym spotyka się twoja psychika i fizjologia; spotykają się
w okolicy pępka. Jest to punkt scalający. Kiedy więc mięśnie wokół pępka twardnieją jak skała, dokonuje
się w tobie podział. Twoje ciało i umysł oddzielają się od siebie, stają się jakby dwiema oddzielnymi
rzeczami, bez Ŝadne
go pomostu.
Czasami robisz coś, czego chce tylko twój umysł, choć ciało jest do tego nieprzygotowane. Na przykład
jesz -
ciało nie jest głodne, ale moŜesz jeść, bo umysł delektuje się smakiem. Nie będzie wiedział, jak
czuje się ciało, bo czucie zostaje odcięte; nie ma pomostu. Czasem zdarza się, Ŝe jesteś tak zajęty grą w
karty albo oglądaniem filmu, Ŝe ciało jest głodne, ale ty tego
nie wiesz. Wtedy funkcjonujesz jak dwie linie równoleg
łe, Ŝa
dnego punktu stycznego. Oto sedno
schizofrenii. I zawsze to
warzyszy jej ten sam symptom: kamień w brzuchu. Znaleźć kogoś, kto nie jest,
choć w pewnym stopniu, schizofrenikiem, to rzadkość.
Po pierwsze, naleŜy robić głębokie wydechy. Kiedy wykonu
je
sz taki głęboki wydech, w naturalny sposób
-
28
-
musisz wciągnąć brzuch. Następnie rozluźnij się i pozwól powietrzu wpływać do środka. Jeśli wykonałeś
głęboki wydech, powietrze będzie wciągnięte z wielką siłą. Będzie jak uderzanie młotkiem
- rozbije ska-
mieniałą strukturę w okolicy brzucha... To po pierwsze.
Po drugie, kaŜdego ranka po wypróŜnieniu, kiedy Ŝołądek jest pusty, weź suchy ręcznik i masuj brzuch.
Zacznij ruchem koli
stym od prawej strony. Kilka minut masaŜu. To teŜ pomoŜe ci się odpręŜyć.
A po trzeci
e, kiedy tylko moŜesz, przebiegnij się, uprawiaj jogging. Stosuj te trzy sposoby i w ciągu
miesiąca kamień znik
nie.
2. Poczucie izolacji od własnego ciała
Pytanie:
Zupełnie nie czuję swojego ciała. Jak nawiązać z nim kontakt?
Pierwszą podstawową sprawą jest powrót do swojego ciała. Jeśli nie mamy kontaktu ze swym ciałem, nie
mamy takŜe kontaktu z ziemią. Nie mamy Ŝadnych korzeni, a nie będąc zakorzeniony w swoim ciele,
człowiek absolutnie nic nie moŜe zrobić! Dopiero kiedy się zakorzenisz, wszystko inne staje się moŜliwe.
Takie problemy jak zazdrość, chęć posiadania, zachłanność są właśnie wynikiem braku zakorzenienia.
PoniewaŜ nie masz korzeni, ciągle się boisz. Strach ten powoduje w tobie chęć posia
dania. Z jego
powodu nie moŜesz nikomu zaufać, toteŜ pojawia się zazdrość. Więcej: nie moŜesz zaufać samemu
sobie – oto prawdziwy problem -
bo jak zaufać, jeśli Ŝadne korzenie nie łączą cię z ziemią? Prawda
przychodzi dopiero wtedy, kiedy zapu
ścisz korzenie głęboko w ziemię. Cokolwiek się wydarzy, wiesz, Ŝe
wstaniesz i będziesz umiał się z tym zmierzyć. Nie przywierasz na siłę do innych; stajesz się
samowystarczalny.
Dlatego podstawową sprawą jest to, byś zaczął coraz mocniej zakorzeniać się w swoim ciele. Zwracaj na
nie uwagę, ciesz się jego aktywnością, biegaj o poranku, ciesząc się ciałem, i czuj przepływającą energię.
Idziesz popływać
-
ciesz się ciałem i rzeką, i dotykiem wody. Biegaj, tańcz i podskakuj w słońcu, pozwól,
aby ciało znów promieniowało radością.
To musi być zrobione najpierw... wraz z tak duŜą ilością głębokich oddechów jak tylko moŜliwe. Gdy juŜ
dostaniesz się do swojego ciała, gdy znów odŜyjesz wraz z nim, dziewięć problemów z dziesięciu zniknie
samo.
Jeden z trików społeczeństwa polega właśnie na tym, Ŝeby oddzielić ludzi od siebie samych. Odcięło
więc twój kontakt z twoim ciałem, tak Ŝe czujesz się jak jakiś upiór w puszce. Jesteś w ciele, ale przecieŜ
tak naprawdę to w nim nie jesteś
-
po prostu błąkasz się. Bierzesz przyjaciela za rękę, ale nie masz Ŝa
-
dnych odcz
uć, Ŝadnej poezji, Ŝadnej radości. To jakby dwie dłonie manekinów. Jesz, ale tak właściwie
napychasz się; straciłeś smak. Patrzysz, ale nie widzisz prawdziwego natęŜenia barw Ŝycia; kolory są
przytłumione, szarawe, zakurzone. Słuchasz muzyki, ale właściwie słyszysz tylko kolejne dźwięki;
muzykę prze
gapiasz.
Spróbuj przez kilka miesięcy zachwycać się wszystkim, co ma związek z ciałem: bieganiem, uprawianiem
joggingu, zabawą, skakaniem, tańcem, śpiewem, krzyczeniem w górach. Przywróć sobie dzieciństwo!
Po
czujesz się jak nowonarodzony. Poznasz, co czuje gąsiennica, kiedy stanie się motylem.
3. Bóle ramion i karku
Pytanie: Jestem biznesmenem i podczas pracy odczuwam sil
ny ból w ramionach. Lekarze mówią, Ŝe to
bóle psychosoma
tyczne i przepisują mi środki pr
zeciwbólowe.
Myślę, Ŝe jest kilka sposobów, które mogą fu pomóc. Jeden z nich to rolfing lub głęboki masaŜ, inny to
akupunktura. Przejdzie -
nie ma powodu się martwić.
Pewien kanadyjski psychoanalityk dr. Hans Selye przez ca
łe swoje Ŝycie pracował nad za
gadnieniem
stresu i doszedł do paru bardzo głębokich konkluzji. Po pierwsze, stres nie zawsze jest zły, a poza tym
moŜna we wspaniały sposób go spoŜytkować. Nie musi być zjawiskiem negatywnym. To wtedy, kiedy
myślimy, Ŝe taki jest, stwarzamy sobie problem
y. Stres jako ta
ki moŜe być wykorzystany jako punkt
wyjścia, moŜe stać się siłą tworzenia. Ale mówi się nam od lat, Ŝe stres jest zły. Kiedy jesteś w stresie,
zaczynasz się bać, a twój strach powiększa stres; sytuacja staje się nie do rozwiązania.
Na prz
ykład zdarza się jakaś stresowa sytuacja w pracy. W chwili kiedy zaczynasz odczuwać napięcie,
zaczynasz się obawiać, Ŝe tak nie powinno być. Myślisz, Ŝe powinieneś się rozluźnić, ale nie jesteś w
stanie. Na dodatek podejmowanie nieuda
nych prób powiększa jeszcze twój stres. Jesteś pod wpływem
stresu, próbujesz go bezskutecznie zlikwidować, czyli po prostu komplikujesz problem jeszcze bardziej.
Spróbuj uŜywać stresu, jakby był energią twórczą. Zacznij od zaakceptowania go. Nie ma potrzeby z nim
walczyć, bo jest czymś dobrym. Mówi ci jedynie: „W pracy coś jest nie tak, coś źle poszło. Być moŜe
stracisz na rym..." albo coś w tym rodzaju. Stres jest po prostu wskazówką, Ŝe ciało przygotowuje się, aby
zaradzić problemowi. Ty zaś próbujesz się relaksować albo bierzesz środki przeciwbólowe czy pigułki na
uspokojenie i po
stępujesz wbrew ciału. Ono przygotowuje się do działania w jakiejś konkretnej sprawie,
chce sprostać pewnemu wyzwaniu. Przyjmij to wyzwanie.
-
29
-
Nie ma potrzeby się zamartwiać, nawet jeśli czasem nie będziesz mógł w nocy zasnąć. Przejdź przez to,
skorzystaj z energii, jaką to wyzwala: przejdź się w górę i w dół po schodach, przebiegnij się, idź na długi
spacer, zaplanuj, co chcesz zrobić. Zamiast próbować zasnąć za wszelką cenę, wykorzystaj tę sytuację
w sposób twórczy. Twoje ciało po prostu jest goto
we do walki z problemem; to nie pora na relaks.
Zrelaksujesz się później.
JeŜeli przeŜyłeś swój stres w całej pełni, to stan odpręŜenia przyjdzie automatycznie; moŜna dojść
jedynie do pewnego punktu, p
otem ciało samo odpuszcza. Jeśli chcesz się relaksować w połowie drogi,
stwarzasz problem; ciało nie chce tego zrobić. To tak jak biegacz na olimpiadzie, który przygotował się do
bie
gu i czeka jedynie na gwizdek, sygnał by wystartować, popędzić jak wiatr. Jest pełen napięcia. To nie
jest chwila na odpręŜenie. Jeśli wziąłby pigułkę na uspokojenie, byłby zupełnie nieprzydatny w wyścigu.
Albo jeśli usiłowałby się relaksować w takiej chwili i próbował medytacji transcendentalnej
-
straciłby
wszystko. Aby wygr
ać, musi wykorzystać to napięcie; ono w nim narasta, gromadzi energię. Biegacz
napełnia się siłami witalnymi, moŜliwościami. Teraz musi jedynie przytrzymać ten stres i uŜyć go jak
energii, jak paliwa.
Selye nazwał ten rodzaj stresu „eustresem" (od euforii). Jest to stres pozytywny. Po zakończeniu biegu
biegacz głęboko zaśnie; problem został rozwiązany, juŜ go nie ma, toteŜ stres zni
ka sam z siebie.
Spróbuj tak postąpić. W sytuacji stresowej nie tchórz, nie daj się nią przestraszyć. Wejdź w nią i uŜyj
st
resu, aby ją zwalczyć. Człowiek dysponuje ogromną energią i im lepiej umie ją wykorzystać, tym więcej
mu ona daje. Rolfing (masaŜ) na pewno ci pomoŜe. Ale nie w osiągnięciu stanu odpręŜenia, tylko w
popra
wieniu muskulatury. Da ci więcej sił witalnych.
Ki
edy znajdziesz się w takiej sytuacji, nie unikaj walki, zrób wszystko, co jest w twojej mocy, by wejść w
to całkowicie. Zgódź się, zaakceptuj to. To jest dobre, przygotowuje cię do pokona
nia problemu. A kiedy
on juŜ minie, będziesz zdziwiony: odczu
jesz o
gromny spokój, jakiego sam nie mógłbyś sobie stworzyć.
MoŜe przez dwa, trzy dni nie będziesz mógł spać, a potem prześpisz czterdzieści osiem godzin, ale to
jest w porządku!
Wyznajemy wiele błędnych poglądów. Jeden z nich jest taki, Ŝe kaŜdy człowiek musi spać osiem godzin
na dobę. To przecieŜ zaleŜy od sytuacji. Są chwile, kiedy sen jest niepoŜądany
-
twój dom się pali, a tobie
chce się spać! To przecieŜ niemoŜliwe i powinno być niemoŜliwe, bo kto zająłby się gaszeniem poŜaru? A
kiedy pali się dom, wszystko inne staje się niewaŜne. Nagle twoje ciało jest gotowe do walki z ogniem.
Nie będziesz senny. Ale kiedy ogień zostaje ugaszony i wszystko się uspokaja, moŜesz zasnąć na długo i
to będzie zdrowe.
Nie wszyscy potrzebują tyle samo snu. Niektórym wystarczą trzy godziny, dwie godziny, cztery godziny,
pięć godzin, sześć, osiem, dziesięć, dwanaście. Ludzie się róŜnią. Nie ma jednej normy. TakŜe w
odniesieniu do stresu ludzie się róŜnią.
MoŜna wyróŜnić dwa typy ludzi. Jeden typ moŜna określić jako konie wyści
gowe, drugi -
jako Ŝółwie. Jeśli
koń wyścigowy nie będzie mógł pędzić, załatwiać spraw szybko, pojawi się u niego stres; musi poruszać
się swoim tempem. Dlatego jeśli jesteś koniem wyścigowym
- zapomnij o relaksacji i podobnych
sprawach; to nie dla ciebie.
One są dla Ŝółwi. Bądź po prostu koniem wyścigowym. Taka jest twoja
natura. Nie myśl o tym, co sprawia przyjemność Ŝółwiom; to nie dla ciebie. Ty masz swoje przyjemności.
Gdyby Ŝółw starał się być koniem wyścigowym
-
doświadczy takich samych trudności!
Mo
Ŝesz zejść ze sceny. To bardzo łatwe. Wystarczy, Ŝe umysł nakaŜe ci: „Skończ z tym". Ale nie
będziesz czuł się dobrze. Zacznie narastać w tobie coraz więcej stresu, bo twoja energia nie znajdzie
ujścia.
Zaakceptuj więc swoją naturę. Jesteś wojownikiem, Ŝołnierzem; taki masz być, z tego bierze się twoje
zadowolenie. Nie ma potrzeby się obawiać; wejdź w to całym sercem, rywalizuj, rób wszystko, co tylko
chcesz. Nie obawiaj się konsekwencji, za
akceptuj stres. Kiedy go zaakceptujesz, przestanie ci przeszka-
d
zać. A nawet więcej, będziesz bardzo zadowolony, bo zaczniesz go uŜywać; jest przecieŜ rodzajem
energii.
Jeśli jesteś koniem wyścigowym, nie słuchaj tych, którzy sugerują ci relaks; to nie dla ciebie. Twój
odpoczynek pojawi się dopiero wtedy, kiedy zasłuŜysz na niego cięŜką pracą. KaŜdy powinien rozumieć
do jakiego typu naleŜy. Kiedy to stanie się jasne, bez problemu moŜna zacząć podąŜać jasno wytyczoną
dro
gą. Stres stanie się sposobem na Ŝycie.
4. Choroby związane ze stresem
Pytanie:
Często choruję i sądzę, Ŝe ma to związek ze zmuszaniem się do zbyt wielu rzeczy, po czym nie
czuję się juŜ połączony z samym sobą i ciało zaczyna chorować.
KaŜdy powinien rozumieć, jak funkcjonuje jego ciało. Jeśli usiłujesz robić więcej, niŜ ciało moŜe
zaakceptować, to wcześniej czy później rozchorujesz się.
Działanie wbrew ciału ma swoje granice, nie moŜna go kontynuować w nieskończoność. Być moŜe
-
30
-
pracujesz zbyt cięŜko. Nie musi to wcale oznaczać, Ŝe dla innych teŜ byłaby to cięŜka praca, ale przecieŜ
nie w tym rzecz.
To twoje ciało nie moŜe znieść tak duŜo, musi odpocząć. A rezultat będzie taki sam: za
-
miast pracować dwa, trzy tygodnie, a potem odpoczywać dwa, trzy tygodnie, pracuj sześć tygodni, ale
zredukuj dzienny limit pracy o połowę... Prosta arytmetyka.
A jak nie
bezpieczne jest twoje postępowanie! MoŜe zniszczyć wiele delikatnych systemów w twoim ciele!
Będąc wciąŜ przepracowanym, a potem wyczerpanym i przygnębionym, leŜysz w łóŜku i czujesz się
okropnie. Zredukuj prędkość, poruszaj się wolniej i rób to w sposób pełniejszy. Na przykład przestań
chodzić w taki sposób, w jaki robisz to teraz. Spaceruj powoli, oddychaj powoli, mów powoli. Jedz powoli;
jeśli zwykle posiłek zabiera ci dwadzieścia minut, niech teraz trwa czterdzieści. Poświęć więcej czasu na
kąpiel. Jeśli zwykle jest to dziesięć minut, przedłuŜ ją do dwudziestu. W rezultacie twoja praca zostanie
zredukowana o połowę.
Ale nie chodzi jedynie o twoje zajęcia zawodowe. Chodzi o zmianę we wszystkim, co robisz w ciągu
doby, o redukcję szybkości do minimum, o połowę. To musi być zmiana całego sposobu i stylu Ŝycia.
Mów powoli... Nawet czytaj powoli, bo umysł dąŜy do robienia wszystkiego w tym samym trybie. Osoba,
któ
ra ma za duŜo pracy, będzie szybko czytać, szybko mówić, szybko jeść; to obsesja. Cokol
wiek robi,
będzie robić szybko, nawet jeśli nie ma takiej potrzeby. Nawet jeśli wyjdzie na poranny spacer, będzie iść
szybko. Nie zmierza donikąd... To po prostu spacer, nie ma znaczenia, czy przejdzie dwie czy trzy mile.
Ale człowiek opętany szybkim tempem Ŝycia zawsze się spieszy. To po prostu jego automatyczny
mechanizm, automatyczne odruchowe zachowanie. Staje się ono jakby wbudowane. Więc przystań. JuŜ
od dzisiaj zredukuj wszystko o połowę. Wstawaj powoli, chodź powoli. To poprawi takŜe twoją uwagę,
bo
kiedy robisz pewne rzeczy powoli -
na przykład bardzo wolno poruszasz ręką
-
poświęcasz temu swoją
uwagę. Jeśli robisz coś szybko
-robisz to mechanicznie.
JeŜeli chcesz zwolnić, musisz to zrobić świadomie; nie ma innego sposobu. Problem nie leŜy w
zewn
ętrznych moŜliwościach. KaŜdy z nas ma swoje własne tempo i zgodnie z nim powinien się
poruszać. Jest ono dla ciebie naturalne i nie ma nic wspólnego z tym, czy jesteś w stanie zrobić to, czego
się od ciebie wymaga. We właściwym ci tempie moŜesz wykonać w
y
starczająco duŜo pracy, a myślę, Ŝe
będziesz mógł wykonać jeszcze więcej. Kiedy wejdziesz w swój właściwy rytm, będziesz w stanie
dokonać o wiele więcej. To nie będzie trudne, będzie przebiegać duŜo łagodniej i będziesz w stanie
zdziałać duŜo więcej.
Is
tnieją powolni pracownicy, ale ich powolność ma swoje zalety. Prawdę mówiąc, zalety te są bardzo
cenne. Szybki pra
cownik moŜe być dobry pod względem ilości wykonanej pracy. MoŜe wykonać więcej,
ale nigdy nie będzie dobry w zakresie jakości. Kto pracuje wolniej, moŜe wykonać pracę wyŜszej jakości.
Cała jego energia wchodzi w wymiar jakości. Nie będą to duŜe ilości, ale ilość nie jest tu tak waŜna. Jeśli
moŜesz zrobić kilka rzeczy, ale naprawdę pięknych, bliskich doskonałości, będziesz miał poczucie
szcz
ęścia i spełnienia. Nie ma potrzeby robić wielu rzeczy. JeŜeli wykonasz jedną jedyną, któ
ra
całkowicie cię zadowoli, twoje Ŝycie nabierze pełni. MoŜesz robić tysiące rzeczy, ale jeŜeli Ŝadna nie daje
ci poczucia
spełnienia i wszystko przyprawia cię o mdłości i choroby
-jaki to ma sens?
NaleŜy zrozumieć kilka podstawowych spraw. Nie ma takiego pojęcia jak „natura ludzka". Jest tyle natur,
ilu istnie
je ludzi, nie stanowi to więc Ŝadnego kryterium. Jeden jest sprinterem, inny powolnym
spacerowiczem. Są tak róŜni, Ŝe nie moŜna ich porównywać, obaj są całkowicie unikalni i nie
powtarzalni.
ToteŜ nie martw się tym. Wszystko przez to, Ŝe porównujesz. Widzisz, Ŝe ktoś robi tak wiele i wcale nie
śpi, a ty coś zrobisz i zaraz musisz się połoŜyć. Czujesz się źle z
te
go powodu i myślisz, Ŝe twój a
wydajność nie jest tak duŜa, jak powinna.
Ale kim on jest i jak masz zamiar porównywać się do niego? Ty jesteś tobą, on jest nim. Jeśli zmusisz go
do powolnej pracy, być moŜe on
zacznie
chorować. To mogłoby być
przeciw jego naturze. To, co ty
robisz, jest wbrew twojej naturze. Pozostań po prostu w zgodzie ze swoją naturą.
Zawsze wsłuchuj się w swoje ciało. Ono szepcze, nigdy nie krzyczy, bo tego nie umie. Przekazuje
wiadomości szeptem. Jeśli jesteś uwaŜny, to je zrozumiesz. Mądrość ciała jest duŜo głębsza niŜ mądrość
umysłu. Umysł nie ma tej dojrzałości. Ciało funkcjonowało bez niego przez całe tysiąclecia. Umysł pocho
-
dzi z ostatniej dostawy. Jeszcze wiele nie rozumie. Wszystkie sprawy najwaŜniejsze ciało trzy
ma nadal
pod swoją kontrolą. Jedynie rzeczy bezwartościowe zostały przekazane umysłowi. Jedną z nich jest
myślenie
- spekulacje o filozofii i Bogu, piekle, po
lityce. Podstawowe najwaŜniejsze funkcje
- oddychanie,
trawienie, krąŜenie krwi
-
są nadzorowane przez ciało, jedynie sprawy dodatkowe oddano umysłowi.
Słuchaj więc ciała i nigdy nie porównuj. Nigdy przedtem nie istniał człowiek taki jak ty i nie pojawi się taki
w przyszłości. Jesteś absolutnie unikalny. Nie moŜesz porównać swoich notatek z innymi i nie moŜesz
udawać kogoś innego.
5. Odczuwanie ciała od wewnątrz
Pytanie:
Mam bardzo racjonalne podejście do Ŝycia, ale ostatnio w moim umyśle i ciele zachodzi wiele
zmian. Zacząłem odczuwać siebie bardziej od wewnątrz, ale boję się teraz, Ŝe niebawem wrócę do
starych nawyków i znowu mój umysł przejmie kontrolę. Jak sprawić, by umysł bardziej respektował ciało?
-
31
-
Gdy w umyśle następuje prawdziwa zmiana, ciało odczuwa to natychmiast. Jeśli jest to prawdziwa
zmiana, zawsze odczujesz, Ŝe coś w głębi twojego ciała takŜe ulega zmianie. Ilekroć zaś zmia
na dokona
się w ciele, nie ma potrzeby obawiać się, Ŝe umysł znowu tobą zawładnie; to nie będzie takie proste. Jeśli
zmiany na
stąpią jedynie w głowie i nie dotrą w głąb ciała, wtedy umysł bardzo łatwo moŜe je anulować,
bo pozostają one jedynie na powierzchni. Twoje ciało jest tam, gdzie znajdują się twoje korze
nie, w
miejscu twojego zamocowania w ziemi. Umysł jest jak gałęzie na tle nieba
-
piękne z wyglądu, ale
całkowicie zaleŜne od korzeni, które tkwią głęboko w ciemnościach ziemi. Nie ujawniają się, nie
wystawiają na pokaz. Jeśli przechadzasz się po okolicy, dostrzeŜesz gałęzie i kwiaty, ale nigdy korzeni.
Jeśli więc zmiany dokonują się jedynie w gałęziach i nie dochodzą do korzeni, wtedy nie będą trwał
y
długo. Ale jeśli zmiana dosięgnie korzeni, będzie trwać i niełatwo będzie ją odwrócić. Nie martw się więc.
Poświęcaj coraz więcej uwagi i uczucia zjawisku, które zachodzi w ciele.
Czujesz wnętrze swojego ciała
-
to cudownie. Są miliony ludzi, większość, która nie ma Ŝadnego
wyczucia ciała. Zupełnie zapomnieli, Ŝe tkwią w ciele. Są jak duchy.
Odkryć swoje własne korzenie w ciele to prawdziwe wyzwanie, bo ludzkość została zupełnie odcięta od
korzeni. Ciało było przez tysiąclecia spychane na margines. Umysł wyobraził sobie, Ŝe jest panem, a
ciało niczym innym jak tylko sługą... a nawet czymś godnym potępienia, czymś, co kojarzy się z
grzechem.
KaŜdy czuje się zawstydzony posiadaniem ciała. Ludzie wstydzą się nagości, bo kiedy jesteś goły,
prezentujesz si
ę bardziej jako ciało niŜ umysł. Ubranie daje poczucie, Ŝe ciała nie ma
-jedynie twarz,
głowa, oczy. A tam ulokowany jest właśnie cały mechanizm umysłu. ToteŜ kiedy ludzie są nadzy, nagle
odczu
wają, Ŝe mają ciała
-
i to nie sprawia im przyjemności.
Pozo
stań wewnątrz swojego ciała, bo taka jest rzeczywistość. Próbuj odczuwać coraz więcej... Pozwól
ciału na tyle wraŜliwości, ile jest mu potrzebne. Odtwórz je, odzyskaj i pozwól mu na więcej zmian, tak
byś poczuł jego istnienie. Na przykład czasa
mi zamknij
oczy, połóŜ się na ziemi... Poczuj ziemię swoim
cia
łem. Nie myśl o tym, poczuj to.
Idź nad rzekę, połóŜ się w wodzie, na piasku. Po prostu leŜ w słońcu. Czuj jak najwięcej... Bądź wraŜliwy.
Kiedy jesz chleb, najpierw poczuj go w dłoniach, przyłóŜ do poli
czka, aby po
czuć... Powąchaj. Najpierw
zapoznaj z nim swoje ciało. A potem spróbuj go... Zamknij oczy i poczuj smak. Nie spiesz się, nie
napychaj się. Delektuj się nim, dobrze pogryź
-
ten chleb stanie się twoim ciałem. Nie przegap tej okazji.
Powtarzam: ten chleb sta
nie się twoim ciałem. Przyjmij go, powitaj go, a twoje ciało stanie się czymś
zupełnie innym w ciągu kilku miesięcy.
Jeśli jesz, myśląc o jedzeniu z tym odmiennym podejściem, jeśli pijesz wodę z innym niŜ poprzednio
nastawieniem i pamię
tasz
, by być coraz czulszym, wraŜliwszym, wkrótce zauwaŜysz, Ŝe twoje ciało było
w wielu miejscach obumarłe. Wrócisz do Ŝycia, tak jakbyś był uśpionym lwem, który rozbudza się,
prostuje łapy, przeciąga się. Doznasz takich samych odczuć
-
budzącego się Ŝycia.
To jest niemal jak
zmartwychwstanie.
6. Bezsenność
Pytanie:
Mam kłopoty ze snem i budzę się zawsze między trzecią i czwartą nad ranem.
Budzisz się zawsze między trzecią a czwartą? Zacznij więc o tej porze medytować. Zawsze bądź otwarty
na pozytywne moŜliw
o
ści. Korzystaj z wszystkiego. Jeśli nie moŜesz zasnąć, to nie ma potrzeby, Ŝebyś
się zmuszał do spania, a zresztą nie moŜna się do tego zmusić. Sen jest jedną z tych energii, na które nie
ma
my wpływu. Jeśli się je wymusza, zaczynają szkodzić. Jeśli próbujesz zrobić coś, aby łatwiej zasnąć,
juŜ sam fakt, Ŝe coś robisz, stanowi przeszkodę. Sen jest przeciwieństwem działania, jest sta
nem braku
aktywności. Jeśli więc podejmujesz jakiś wysiłek
-
na przykład liczysz barany albo powtarzasz jakąś
mantrę, albo kręcisz się we wszystkie strony, albo przywołujesz Boga i
zaczynasz
się modlić
- wszystko
to rozbudza cię jeszcze bardziej. To nie pomaga, choć ludzie nie przestają tego robić.
Moje podejście jest całkowicie inne. Po pierwsze, jeśli nie moŜesz spać, oznacza to, Ŝe twoje ciało jest
doskonale wypoczęte, a ludzie mają róŜne...
-
Ale czuję się wyczerpany...
To twój umysł; to nie ma nic wspólnego z ciałem. To nie brak snu, lecz sama świadomość, Ŝe nie śpisz
dobrze, czyni cię zmęczonym. Mechanizm ciała, organizm, ma swoją własną mądrość. Na przykład jesz...
Ciało mówi: „JuŜ dość", ale ty mówisz: „Jestem chudy jak patyk, muszę więcej jeść". To błąd, sam
wpędzasz się w kłopoty. MoŜesz jeść, wmusisz w siebie troszkę więcej, moŜesz się napchać, ale
organizm nie jest na to gotowy i odrzuci ten pokarm.
Bywa, Ŝe nie masz zupełnie apetytu, ale umysł podpowiada ci, Ŝe jeśli nie będziesz jadł, to osłabniesz.
Nikt nie moŜe osłabnąć w jeden dzień. Jeśli ciało nie ma ochoty na jedzenie, lepiej go nie zmuszać; ono
wie najl
epiej. Ma tę instynktowną wiedzę, Ŝe przyjmowanie poŜywienia w danym momencie moŜe być
szkodliwe. MoŜe zachodzi jakiś proces w jelitach i organizm chce się wyczyścić, zanim przyjmie nowy
-
32
-
pokarm? MoŜe przedostała się jakaś trucizna? Zjadłeś poprzednio tak duŜo, Ŝe ciało nie zdołało się
jeszcze z rym uporać. Nie jest gotowe na podjęcie nowej pracy, bo zakłó
ci to mechanizm; nie da sobie z
tym rady. ToteŜ ciało mówi: „Stop z jedzeniem"
-
brak apetytu. Ten brak apetytu jest wypowiedzią ciała,
znakiem dla cieb
ie. Ciało nie przemawia słowami. Nie moŜe powiedzieć: „Stop!" Ale brak apetytu to znak,
symbol, który po
syła. Ciało mówi: „Nie jedz", ale ty masz swój rozum, wiesz, Ŝe naleŜy jeść co najmniej
dwa lub trzy razy dziennie, więc napychasz się, a poniewaŜ nie masz apetytu, próbujesz stworzyć go
sobie sztu
cznie. Dodasz więcej przypraw lub pójdziesz do ulubionej knajpki. To takie głupie
-
starać się
oszukiwać własne ciało!
To samo dotyczy snu. Jeśli zasnąłeś, a o trzeciej czy czwartej nad ranem budzisz się, oz
nacza to po
prostu, Ŝe ciało juŜ wypoczęło. Sen ciała jest zakończony, ale twój umysł stwarza proble
my. Wykorzystaj
tę godzinę. LeŜ w ciszy, wsłuchaj się w nią! Zamiast denerwować się, Ŝe masz przerwany sen, przeznacz
ten czas na medytację. Nie musisz wcale wstawać: leŜ w łóŜku, wypoczywaj, ale takŜe słuchaj...
dźwięków nocy, ciszy nocy. Coś się dzieje i słyszysz to, nie ma ludzi, wszyscy śpią. To wspaniałe! Jesteś
sam -
zupełnie jakbyś był w górach
-
w ciemności, otoczony jej kojącym wpływem. Zachwyć się tym,
odpręŜ siew tym sta
nie zachwytu. Rozumiesz, o co chodzi?
W przeciwnym razie znów poczujesz się okropnie
- bo po raz kolejny masz przerwany sen, a rano
będziesz zmęczony i zmartwiony, pojawi się napięcie, ból, niepokój. To wszystko znów nie pozwo
li ci
spać.
Spójrz na to od pozytywnej strony, wykorzystaj ten czas. Spró
buj zestroić się z nocą, z jej odgłosami i
poczuj zadowolenie. Noc jest wyjątkowo piękna. A później nawet nie zauwaŜysz, kiedy znów zaśniesz...
Ale to zdarzy się „przy okazji" i tylk
o tak nale
Ŝy to traktować. Kiedy zasłuchasz się w odgłosy nocy, powoli
znów osuniesz się w sen
-
nie z powodu jakiegoś nakazu, nie dlatego, Ŝe tak chcesz. Nie musisz
medytować,
aby
znów zasnąć. Nie ma Ŝadnego „aby", nie ma „dlatego". Po prostu zachęcam cię, byś to
polubił! A odkryjesz nagle, Ŝe sen nadchodzi. Ale czy na
dejdzie, czy nie -
to nie jest aŜ tak waŜne. Jeśli
tak -
to dobrze, jeśli nie
-
to drugie dobrze. Rób to przez trzy tygodnie, a całe zmęczenie pryśnie. Jest ono
sprawą umysłu. Od samego ra
na po
zostajesz w przeświadczeniu, Ŝe jesteś zmęczony. Oczywiście więc
będziesz czuł coraz większe zmęczenie. Będziesz bał się wszystkiego, wszelkiego zaangaŜowania. JuŜ
jesteś zmęczony, jeśli więc zaczniesz coś robić, zmęczysz się jeszcze bardziej. Bu
duj
esz wokół siebie
neurozę.
Wszyscy mamy odmienne potrzeby snu i jedzenia. Jeden śpi przez osiem godzin, inny moŜe
potrzebować dziesięć, jeszcze inny jedynie sześć, ktoś inny zaledwie cztery, a zdarza się, Ŝe nie
którzy
ludzie potrzebują tylko trzy lub dwie
godziny snu...
Mój ojciec nie mógł spać juŜ od trzeciej nad ranem. A kładł się spać około jedenastej, miał więc trzy,
maksimum cztery godziny snu. Moja matka zawsze się tym martwiła, aleja nauczyłem ojca medytować.
Siedział więc tak od trzeciej i to stało się dla niego bramą do boskości. Przez całe lata siedział od trzeciej
do siódmej... stając się prawie posągiem; zapominał o cielesnym istnieniu.
Było to najcenniejszym doświadczeniem jego Ŝycia; Ŝaden sen by mu tego nie dał. O trzeciej czuł się juŜ
wypoc
zęty; oto jak działał jego mechanizm, jego ciało. Początkowo próbował ponownie zasnąć. Ale to
było straszne, bo sen nie nadchodził, a on, próbując zasnąć, stawał się coraz bardziej zmęczony. Nad
ranem był ogromnie sfrustrowany. KaŜdej nocy trzy lub cztery
godziny wal
ki o to, by zasnąć, a sen nie
nadchodzi; jak tu się nie frustrować? Ale od kiedy nauczyłem go medytacji, cala frustracja zniknęła, a
godziny te zmieniły się w najcenniejsze chwile jego Ŝycia. Zaczął ich oczekiwać
-
myślał o nich przez
dwadzieścia cztery godziny na dobę, bo dawały mu największy spokój. Dobrzeje wykorzystywał.
7. Napięcie i odpręŜenie
Pytanie:
Odczuwam wielkie napięcie i stres. Jak mogę się odpręŜyć?
Zacznij od swego najbliŜszego otoczenia
-
w nim istniejemy, a moŜemy zacząć
tylko od miejsca, w
którym istniejemy. Zre
laksuj całe otoczenie swojej jaźni: odpręŜ ciało, wycisz zacho
wanie, spowolnij
wszystko, co robisz. Chodź w sposób zrelaksowany, jedz w sposób zrelaksowany, mów i słuchaj w
sposób zrelaksowany. Zwolnij kaŜdy proces. Nie śpiesz się, nie poganiaj. Poruszaj się tak, jakbyś miał do
dyspozycji całą wieczność
-
bo, prawdę mówiąc, masz ją. Jesteśmy tu obecni od samego początku i
będziemy aŜ do samego końca, jeśli oczywiście przyjąć, Ŝe początek i koniec istnieją. Bo właściwie nie
istnieją. Zawsze tu byliśmy i zawsze będziemy. Zmienia się forma, ale nie substancja; zmieniają się
stroje, ale nie dusza.
Napięcie oznacza pośpiech, lęk, wątpliwość. Oznacza ciągły wysiłek, aby się obronić, być bezpiecznym,
mieć pewność. Napięcie wymusza przygotowanie się dzisiaj na nadejście jutra albo następnego Ŝycia,
poniewaŜ bojąc się jutra nigdy nie zmierzysz się z rzeczywistością. Napięcie oznacza przeszłość, której
nie przeŜyłeś, ale jedynie jakoś tam spędziłeś; otacza cię, wisi, j
est jak kac.
Zapamiętaj jedną z podstawowych zasad Ŝycia: kaŜde doświadczenie, które zlekcewaŜyłeś będzie wisieć
nad tobą, będzie nalegać: „Dokończ mnie! PrzeŜyj mnie! Spełnij mnie!" To jest cecha przypisana
-
33
-
wszystkiemu, czego doświadczasz
-
chce być dokończone, spełnione. Kiedy się spełni
-wyparuje;
niedokoń
czone -
nalega, torturuje cię, prześladuje, przyciąga twoją uwagę. Mówi: „Co masz zamiar ze
mną zrobić? Nie dokończyłeś mnie. Spełnij mnie!"
Cała twoja przeszłość wisi dookoła ciebie
- bo niczego nie
przeŜyłeś naprawdę, wszystko jakoś
wymijałeś, angaŜowałeś się tylko częściowo, tylko troszeczkę, na chłodno. śadnej pełni zaangaŜowania,
Ŝadnej pasji. Poruszałeś się jak lunatyk we śnie. ToteŜ przeszłość wisi nad twoją głową, a przyszłość
napawa cię lękie
m. A jedyne co jest realne -
twoja teraźniejszość
-
tkwi wciśnięta pomiędzy przeszłość i
przyszłość.
Relaks zacznij od najbliŜszego ci otoczenia. Pierwszy krok to rozluźnienie ciała. Pamiętaj, aby tak często
jak to tylko moŜliwe zwracać uwagę, czy gdzieś
w nim -
w karku, w głowie, w no
gach -
nie tworzy się
napięcie. Świadomie rozluźnij je. Zwróć się bezpośrednio do spiętej części ciała i przekonaj ją, powiedz
czule: „OdpręŜ się".
Zdziwisz się, Ŝe jeśli poprosisz o to którąkolwiek część swego ciała, ona cię posłucha, zrobi to, o co
prosisz -
to przecieŜ twoje ciało! Zamknij oczy i wniknij do jego wnętrza, przechodząc od stóp do głowy w
poszukiwaniu napięcia. Porozmawiaj z tą częścią ciała jak z przyjacielem; niech to będzie dialog po
-
między tobą i twoim ciałem. Poproś, by się zrelaksowało, powiedz mu: „Nie ma się czego obawiać. Nie
bój się. Zatroszczę się o wszystko
-
ty się odpręŜ".
Z czasem nabierzesz wprawy, a ciało stanie się wypoczęte. Wtedy zrób kolejny krok, nieco bardziej w
głąb. Poproś, aby takŜe umysł się zrelaksował. Jeśli ciało słucha, umysł takŜe posłucha, ale nie moŜesz
zaczynać od niego
-
musisz zaczynać od początku, nie moŜna zaczynać od środka. Wiele osób zaczyna
od umysłu i niczego nie osiąga; a to dlatego, Ŝe zaczynają w złym miejscu. Wszystko ma swoją
kolejność.
Jeśli będziesz umiał rozładować napięcie w ciele, wtedy takŜe będziesz umiał pomóc umysłowi łatwo się
relaksować. Umysł jest tworem bardziej skomplikowanym. Kiedy będziesz miał pewność, Ŝe ciało słucha
tego, o co prosisz, z
dobędziesz takŜe więcej pewności siebie. Teraz nawet umysł powinien cię słuchać.
Za
bierze to więcej czasu, ale jest moŜliwe.
Kiedy umysł będzie odpręŜony, zacznij relaksować swoje serce, świat uczuć, emocji
-jeszcze bardziej
skomplikowany, jeszcze bardz
iej subtelny. Ale teraz będziesz mógł poruszać się z zaufaniem, z pełnią
zaufania do samego siebie. Będziesz juŜ wiedział, Ŝe to moŜliwe. Jeśli udało się w przypadku ciała i
umys
łu, uda się takŜe z sercem. I dopiero wtedy, gdy przejdziesz te trzy kroki, moŜesz postawić czwarty.
Teraz moŜesz się zwrócić do samego rdzenia swojej istoty, który przekracza twoje ciało, umysł czy serce,
jest samym środkiem twojej egzystencji. I w tym miejscu takŜe będziesz umiał się wyciszyć.
Taki relaks przynosi ze sobą największą z moŜliwych radości, rodzaj ekstazy, akceptacji. Będziesz pełen
błogości i radości. Twoje Ŝycie nabierze cech tańca. Wszystko wokół, z wyjątkiem ludzi, porusza się
tanecznym krokiem. Wszystko wokół porusza się powolnym ruchem; jest to oczywiście ruc
h, ale jak
spokojny... Drzewa rosną, ptaki szczebioczą, rzeki płyną, gwiazdy migoczą
-
wszystko odbywa się tak
spokojnie. śadnego pośpiechu, poganiania, Ŝadnych trosk, Ŝadnego marnotrawstwa. Jedynym wyjątkiem
jest człowiek. Stał się on ofiarą własnego umysłu. MoŜe wznieść się ponad bogów i upaść poniŜej zwie
-
rząt. Szerokie spektrum. Od najniŜszego do najwyŜszego; czło
wiek jest jak drabina.
Zacznij od ciała i zagłębiaj się powoli coraz dalej. Nie zaczynaj kolejnego etapu, dopóki nie zakończyłeś
poprzedni
ego. Jeśli czujesz napięcie w ciele, nie przechodź do umysłu. Czekaj. Pracuj z ciałem. Nawet
małe rzeczy będą ci bardzo pomocne.
Chodzisz w pewien charakterystyczny sposób; stało się to nawykiem, czymś automatycznym. Teraz
spróbuj chodzić bardzo wolno. Budda zwykł mawiać do swoich uczniów: „Stąpaj bardzo powoli i kaŜdy
krok rób w pełnej świadomości". Jeśli chcesz stąpać w pełni świadomie, musisz iść powoli. Gdy
biegniesz, śpieszysz się, zapominasz o pamiętaniu. ToteŜ Budda chodził bardzo powoli.
Spróbuj i
ść bardzo wolno, a będziesz zaskoczony
-
w twoim ciele pojawi się nowy rodzaj uwagi. Jedz
powoli, a będziesz za
skoczony -
znajdziesz w tym wspaniały relaks. Wszystko rób po
woli - po to by
zmienić stare wzorce, by pozbyć się starych nawyków.
Najpierw musi
sz poczuć, Ŝe ciało jest całkowicie odpręŜone, jak małe dziecko, a potem dopiero zabieraj
się za umysł. Podejdź naukowo: najpierw to, co najprostsze, później bardziej złoŜone, a na końcu
-
najbardziej złoŜone. Dopiero wtedy będziesz umiał się relaksować w
samym rdzeniu swojej istoty.
Relaksacja jest jednym z najbardziej złoŜonych zjawisk. Jest
bogata, wielowymiarowa. Jej składnikami są odpuszczenie, za
-
ufanie, poddanie, miłość, akceptacja,
podąŜanie z nurtem, związek z całym bytem, pozbycie się ego, ekstaza. To wszystko jest jej częścią i to
wszystko jest twoim udziałem, kiedy nauczysz się sposobów relaksacji.
Wasze tak zwane religie dostarczyły wam wielkich napięć, bo stworzyły w was poczucie winy. Usiłuję
pomóc wam pozbyć się poczucia winy i wszystkich lęków. Chciałbym wam powiedzieć, Ŝe nie ma ani
-
34
-
piekła, ani nieba. Więc nie bójcie się piekła i nie odczuwajcie wdzięczności za niebo. Wszystkim, co
istnieje, jest ta chwila. MoŜna ją zamienić w piekło albo w niebo; to jest moŜliwe. Ale piekło i niebo nie
is
tnieją „gdzieś tam". Piekło jest wtedy, gdy cały jesteś spięty, a niebo, gdy jesteś spokojny. Raj to
całkowita relaksacja.
8. Negatywne odczucia wobec ciała
Pytanie:
Nie lubię siebie, a zwłaszcza swojego ciała
Jeśli masz jakieś konkretne wyobraŜenia odnośnie wyglądu ciała, będziesz się zadręczać. Ciało jest
takie, jakie powinno być. Jeśli masz jakieś inne wyobraŜenia
-
pozbądź się ich, bo nie przestaniesz się
zadręczać.
Oto ciało, jakie masz, ciało, jakie zostało ci podarowane. Korzystaj z niego... i bądź zadowolony. A gdy
zaczniesz je kochać, poczujesz, Ŝe się zmienia, bo kto kocha swoje ciało, ten o nie dba, a troska ta ma
ogromne znaczenie. Ze względu na nią nie zapychasz się nadmiarem jedzenia, ale teŜ nie głodzisz się.
Słu
chasz, jakie potrzeby ma t
woje ciało, słuchasz jego wskazówek
- czego pragnie i w którym momencie.
Kiedy dbasz, kiedy ko
chasz, stajesz się dostrojony do ciała, a ono automatycznie zaczyna być w
porządku. Jeśli nie lubisz swojego ciała, powodujesz konflikt, poniewaŜ stopniowo cor
az bardziej
obojętniejesz na ciało. Kto dba o swojego wroga? Nie będziesz go oglądał, będziesz go unikał.
Przestaniesz słuchać jego wskazówek, a twoja niechęć będzie narastać.
Ty sam stwarzasz cały ten problem. Ciało nie wymyśla pro
blemów; stwarza je um
ysł. Jest to więc
wymyślone przez umysł. śadne zwierzę nie cierpi z powodu wyglądu swojego ciała, Ŝadne zwierzę...
nawet hipopotam! śadne nie cierpi
-
są absolutnie zadowolone, bo nie mają umysłów, które wytwarzałyby
takie problemy; w innym przypadku hi
popotam myślałby: „Dlaczego ja tak koszmarnie wyglądam?"
Po prostu odrzuć wyobraŜenia! Kochaj swoje ciało
-to two
je ciało, to prezent od Boga. Masz się nim
cieszyć i o nie dbać. A kiedy dbasz, to gimnastykujesz się, jesz, śpisz. Troszczysz się o wszystko,
bo to
przecieŜ twój instrument, tak jak samochód, który myjesz, w którym zwracasz uwagę na kaŜdy szmer,
aby wie
dzieć, czy nie dzieje się coś złego. Dbasz o kaŜde zadrapanie na karoserii. Zadbaj teŜ o swoje
ciało, a ono stanie się dla ciebie doskonale pię
kne - bo takie jest! Jest cudownym mechanizmem, tak
skomplikowanym, pracującym tak wydajnie, Ŝe działa przez siedemdziesiąt lat bez zarzutu. Śpisz czy
czuwasz, wiesz o tym czy nie wiesz, ono funkcjonuje i to tak cichutko! Nawet jeśli nie dbasz o nie i tak
działa, obsługuje cię. KaŜdy powinien być wdzięczny swemu ciału.
Zmień po prostu swoje nastawienie, a zobaczysz, Ŝe w ciągu sześciu miesięcy twoje ciało zmieni kształt.
To jak wtedy, gdy ktoś zakocha się w kobiecie
-
moŜna to zauwaŜyć
- ona natychmiast pi
ęknieje. Być
moŜe nie dbała zanadto o swoje ciało, ale gdy zakochał się w niej męŜczyzna, natychmiast za
czyna o nie
dbać. Godzinami wystaje przed lustrem... bo ktoś ją kocha! Tak samo będzie, jeśli pokochasz swoje ciało
- nie
bawem ujrzysz, Ŝe zaczyna się zmieniać. Jest kochane, zadba
ne, potrzebne. Jest tak delikatne, a
ludzie tak okropnie się z nim obchodzą. Zmień swoje podejście, a sam się przeko
nasz!
9. Piękno i brzydota
Pytanie:
Ciągle mam wraŜenie, Ŝe jestem okropnie brzydka. Wydaję się sugerować moim przyjaciołom i
kaŜdemu kogo spotkam, Ŝe patrzeć na mnie to Ŝadna frajda.
Umysł stwarza niepotrzebne problemy. Ale oto właśnie cała jego rola
-
stwarzać bezpodstawne problemy.
Najpierw je wymyślą łapie cię na nie, a potem ty próbujesz je rozwiązywać. Nie
próbuj. Po prostu
dostrzeŜ ich bezpodstawność. Musisz jedynie dostrzec, Ŝe to wszystko zupełnie nie ma znaczenia. Jeśli
będziesz usiłowała coś robić, to znaczy, Ŝe zaakceptowałaś problem. Raczej dostrzeŜ fakt, Ŝe problem
nie ma Ŝadnego
znaczenia.
KaŜda twarz jest piękna. KaŜda twarz jest piękna w inny sposób. KaŜda jest
inną twarzą i jest unikalna. Prawdę mówiąc, nie ma porównania i nie ma Ŝadnej moŜliwości, aby
porównywać. Jeśli akceptujesz, staniesz się piękna. Piękno przychodzi wraz z akceptacją. Jeśli sama
siebie nie lubisz i odrzu
casz, staniesz się rzeczywiście ułomna, brzydka. To błędne koło.
Najpierw odrzucasz, nie akceptujesz -
a wtedy czujesz się brzydka. Inni takŜe zaczynają odczuwać tę
brzydotę, a ty myślisz: „Właśnie, więc to prawda. Moje podejrzenia były słuszne". Jeszcze bardziej
odrzucasz siebie. Oto jak umysł sam siebie napędza. I wszystkie te proroctwa skazane są na spełnienie,
jeśli przegapisz punkt wyjścia. A jest nim fakt, Ŝe TY to TY.
Nie ma kryterium piękności. Przez ponad pięć tysięcy lat filozofowie próbowali ją zdefiniować. Ale im się
nie udało, bo nie ma jednego kryterium. Jakaś osoba moŜe być piękna dla kogoś, a dla kogoś innego
-
nie. Nawet najpiękniejsza kobieta moŜe komuś wydać się okropna. Jest to absolutnie osobisty w
ybór.
Nie ma więc stałego kryterium... bo kryteria zmieniają się jak moda. Na przykład w Indiach kobieta o
duŜych piersiach i pośladkach jest uwaŜana za atrakcyjną. Na Zachodzie pośladki prawie zanikają, a
piersi stają się coraz mniejsze. Powstaje jakaś inna koncepcja piękna. A jaka by ta koncepcja nie była
-
ciało się podporządkowuje. To właśnie naleŜy zrozumieć. Kiedy w kraju panuje moda na duŜe piersi,
kobiety mają duŜe piersi.
-
35
-
Zwykło się uwaŜać, Ŝe powieści, poezja, cała literatura odzwierciedlają społeczeństwo. Ale to działa takŜe
w odwrotnym kierunku. Powieści, poezja, literatura takŜe kreują społeczeństwo. Kiedy jakaś idea
przeniknie do umysłów ludzi, zaczyna Ŝyć.
Nie ma kryterium oceny, kto jest piękny, a kto nie jest. To osobisty gust, a właśc
iwie -
kaprys. Ale jeśli
zaczynasz od tego, Ŝe nie akceptujesz siebie
-
stwarzasz sytuację, w której nikt cię nie zaakceptuje. Bo
jeśli sama siebie nie akceptujesz, uniemoŜliwiasz innym akceptację ciebie.
Wywołasz wszelkie moŜliwe zakłócenia, problemy dla
in
nych, bo musieliby postępować wbrew twoim
własnym przekonaniom. Jeśli ktoś cię pokocha, zniszczysz tę miłość, bo będziesz mówić: „Jak moŜna
zakochać się w takiej wiedźmie?" Albo będziesz uwaŜała, Ŝe ten męŜczyzna ma wypaczone poję
cie
piękna. Jeśli nie kochasz siebie, nikt cię nie pokocha. ToteŜ kaŜdy musi zacząć od tego, Ŝeby pokochać
samego siebie. Je
zus mówi: „Kochaj Boga. Kochaj bliźniego jak siebie samego". To podstawowa sprawa.
MoŜesz kochać bliźniego, a nawet sa
mego Boga, dopiero wtedy, kiedy pokochasz siebie. Podstawowe
przykazanie brzmi: Kochaj samego siebie.
Jeśli kochasz siebie i czujesz się dobrze sama ze sobą, wtedy przyciągasz do siebie wielu ludzi. Kobieta,
która kocha sie
bie, musi przecieŜ być piękna, toteŜ jest piękna. Stwarza pię
k
no swojej miłości do siebie.
Staje się pełna wdzięku, osobistego uroku.
10. Prawdziwe i nieprawdziwe piękno
Pytanie:
Co to jest piękno?
Jedynym pięknem, które istnieje, jest piękno wewnętrzne. Wszystko pozostałe, wszystkie inne piękna są
nietrwałe jak skóra. MoŜna się oszukiwać przez pewien czas, ale wcześniej czy później zewnętrzne
piękno znika i pozostaje tylko brzydota, bo nie rozwinąłeś w sobie prawdziwego piękna.
Piękno prawdziwe nie ma nic wspólnego z twarzą, ale ze światłem, które wydobywa się z wewnątrz. Nie
ma nic wspólne
go z kształtem oczu, ale ze światłem, które w nich błyszczy. Nie ma nic wspólnego z
ciałem, lecz z wewnętrzną obecnością, która pulsuje poprzez ciało. Prawdziwe piękno powstaje w środku,
w samym centrum twojej istoty i rozprze
strzenia się na zewnątrz. Fałszywe piękno pozostaje jedynie na
powierzchni, nie jest w tobie zakorzenione, nie ma solidnej podstawy.
Pamiętaj: trzeba poszukiwać i wybierać prawdziwe piękno. Ono jest wieczne, pozostaje
- raz
odnalezione, pozostaje w tobie
na zawsze. To chwilowe jest po prostu stratą czasu, jest ro
dzajem snu.
MoŜna pozostawać przez jakiś czas w stanie snu, ale gdy się obudzisz, dostrzeŜesz, jak było to głupie.
11. Starzenie się
Pytanie:
Pomocy! Starzeję się!
Pozytywne odczuwanie własnego ciała jest wielką pomocą w Ŝyciu. Daje ci więcej zdrowia, poczucie
pełni. Wielu ludzi zapomniało o swym ciele; stali się go nieświadomi i myślą, Ŝe ciało naleŜy ukrywać pod
ubraniami, Ŝe jest brudne, obsceniczne i trzeba je zawsze zakrywać, aby nikt tego nie zobaczył. Pogląd
absurdalny, neurotyczny.
Ciało jest piękne. Młode czy stare
-
to nie ma znaczenia. Oczywiście młode ma inny urok niŜ stare. Młode
ciało ma w sobie więcej witalności. Stare jest mądrzejsze. KaŜdy wiek ma swoje piękno; nie ma potrzeby
porównywania. A, szczególnie na Zachodzie, ciało staje się z wiekiem coraz bardziej przeraŜające, bo
Ŝycie pojmują tam jako synonim młodości, co jest bzdurą. Wschód jest pod tym względem duŜo lepszy.
śycie jest tam postrzegane jako synonim starości, bo stary człowiek przeŜył więcej, doświadczył więcej,
kochał więcej, doznał więcej wzlotów i upadków. Stary człowiek przeŜył młodość. Młodość musi więc
jeszcze przeŜyć starość. Postarzałe ciało niesie ze sobą po prostu wszystkie doświadczenia, blizny, rany,
d
ostojeństwo które przyszło w procesie dojrzewania. A kiedy zaczniesz lubić swoje ciało, pokochasz je
niezaleŜnie od etapu, na jakim się obecnie znajduje, wtedy nagle poczujesz, Ŝe znów jest piękne oraz Ŝe
daje ci to poczucie wewnętrznej ulgi.
12. Oziębłość
Pytanie:
Mam problem natury seksualnej (...) Chyba jest coś ze mną źle. Tylko udaję, Ŝe miło jest mi
kochać z męŜczyzną.
Kiedyś trzeba wyjść ponad seks, ale ta droga „ponad" prowadzi „przez" seks i jeśli nigdy jej nie
przejdziesz, będzie ci nie
zwykle tr
udno wznieść się ponad niego. Ludzie, którym seks nie sprawia
przyjemności, być moŜe nauczyli się pewnej postawy, zostali uwarunkowani.
Jakoś tak się dzieje, Ŝe na całym świecie ludzkość jest wprowadzana w błąd przez pojedynczych ludzi, a
największym naduŜyciem jest twierdzenie, Ŝe naleŜy mieć poczucie winy z powo
du odczuwania
szczęścia. Tak, jakby twoje szczęście było czymś złym. Kiedy czujesz się źle, to wszystko w porządku,
ale gdy je
steś zachwycona, coś jest nie tak. ToteŜ szczęście zostało zgnie
cione i zaszczute -
ale jeśli nie
rozkwitniesz w poczuciu szczęścia, przegapisz wszystkie moŜliwości, jakie daje Ŝycie.
-
36
-
śycie trwa właśnie po to, aby nauczyć cię być absolutnie szczęśliwą, abyś mogła rozkwitnąć. I właśnie
seks daje ci najlep
szą okazję do te
go rozkwitu. Jest najbardziej naturalnym spo
sobem, by zacząć
odczuwać
samadhi,
głęboką medytację, błogosławieństwo. Są teŜ inne sposoby, ale nie są one tak
naturalne. Seks jest najbardziej naturalnym sposobem - biologicznie wbudowanym. Jest darem od Boga,
po to aby kaŜdy człowiek
- re
ligijny czy nie, hinduista, muzułmanin, ateista, komunista, kimkolwiek się
czuje -
mógł uwierzyć w Boga. Jednocześnie seks w sposób naturalny daje poczucie, Ŝe istnieje coś
„ponad" -po
nad ciało, ponad umysł.
ToteŜ z punktu widzenia kobiety naleŜałoby zapamiętać i spróbować następujących trzech
rzeczy. Po
pierwsze, kiedy się kochasz, bądź aktywna. Kiedy jesteś bierna, wtedy właśnie zdarzają się takie
problemy. Ale kiedy będziesz aktywna, łatwiej będzie ci je ominąć. Powiedz swojemu chłopakowi, Ŝeby
grał rolę kobiety, a ty przejmiesz rolę męŜczyzny. Niech to będzie zabawa. Pozwól mu być bardziej
biernym, a ty przejmij inicjaty
wę. Gdy ktoś przejmuje inicjatywę, uaktywnia się, wkłada więcej energii,
trudniej mu zatrzymać się w połowie. Kiedy jesteś bierna, moŜesz w kaŜdej chwili się wyłączyć, bo i tak
prawie nie ucze
stniczysz w tym, co się dzieje. Jesteś jak widz. Stań się bardziej aktywna. Jest to
rozwiązanie przejściowe. Kiedy juŜ doświadczysz, czym jest orgazm, nie będz
ie takiej potrzeby - znów
będziesz mogła grać rolę kobiety. To chwilowe. ToteŜ wytłumacz swojemu chłopakowi, Ŝe przez jakiś
czas on musi by kobietą, a ty musisz być męŜczyzną, być bardziej aktywna.
Po drugie, zanim zaczniecie się kochać, zatańczcie razem
-
dziko, śpiewając przy tym głośno, wyginając
się w rytm muzyki. Wypełnijcie pokój zapachem. Niech to będzie bogaty rytuał... nieomal religijny. Ludzie
nie dochodzą do stanu miłosnego upojenia krok po kroku. Dwoje ludzi siedzi obok siebie i na
gle
zaczynaj
ą się kochać. To są gwałtowne przypływy
- zbyt na
głe jak dla kobiety, choć nie nazbyt nagłe dla
męŜczyzny, bo dysponuje on innym rodzajem energii, a jego seksualność jest bardziej ograniczona do
konkretnego miejsca w ciele. Seksual
ność kobiety jest całkowita; jest w nią włączone całe jej ciało. ToteŜ
jeŜeli nie ma gry wstępnej, kobieta nigdy nie wejdzie głę
boko w ten stan.
Tańcz więc, śpiewaj, niech obudzi się twoja energia, a potem bądź partnerem aktywnym. I nie ograniczaj
się. Nie działaj zgo
dnie z j
akimś planem
-
bądź szalona. Jeśli chcesz krzyczeć, kochając się, nie przejmuj
się. Jeśli chcesz śpiewać, nie przejmuj się. Jeśli chcesz wydawać jakieś dziwne dźwięki, rób to
- stanie
się to jakby twoją mantrą.
I po trzecie, codziennie od rana do wieczora
musisz nauczyć się zauwaŜać, Ŝe twoja radość jest obecna
w wielu róŜnych rzeczach. Kiedy jesz, jedz z radością, bo wszystkie sprawy są ze sobą powiązane. Kiedy
tańczysz, niech będzie w tym radość. Me
dytujesz -
bądź radosna. Mówisz do kogoś
-
bądź łagod
na,
promienna, zachwycająca. Idziesz drogą
-
bądź przepełniona szczęściem. Nie zdajemy sobie sprawy z
tego, ile nam umyka. Nawet zwykłe przejście się drogą moŜe sprawić wielką radość. Kto wie, moŜe juŜ
nie będzie następnego dnia? Albo jutro moŜe nie będziesz juŜ mogła spacerować tą drogą? MoŜe jutro
nie będzie cię i nie poczujesz juŜ tego słonecznego ciepła na twarzy? Wiatr jutro będzie, ale ciebie moŜe
juŜ zabraknąć. Kto wie cokolwiek o dniu jutrzejszym? Dziś moŜe być dzień ostatni. Ciesz się kaŜdą
chwilą, jakby miała być ostatnia. Zagarnij wszystko, co ci daje, wyciśnij ją do ostatniej kropli, nic nie
zostawiaj. Tak Ŝyje się intensywnie i namiętnie. A seks jest po prostu jed
nym z skutków twojego
nastawienia do Ŝycia, dlatego nie moŜesz zmienić tylko seksu. Wszystkie sprawy są ze sobą powiąza
ne,
musisz więc zmienić wszystko.
Jedz radośnie! Nie traktuj posiłku tak, jakby był konieczny, bo musisz nakarmić swoje ciało
-
ciesz się
nim! Jest jak sakra
ment. Chodź radośnie
-
to dar od Boga, za który naleŜy być wdzięcznym. Mówiąc do
kogoś, mów promiennie.
Od tej chwili zacznij więc odnajdywać przyjemności w rzeczach, które pozornie nie mają zbyt wiele
wspólnego z seksem. Efekt będzie taki, Ŝe jeśli one będą dla ciebie przyjemne, seks stanie się takŜe
przyjemny
. Jeśli nie cieszą cię inne sprawy, nie będzie cieszył cię seks.
To właśnie wynika z moich obserwacji. Podejście do seksu bardzo wiele mówi, odkrywa prawdę o całej
reszcie twojego Ŝycia. Inne sprawy takŜe nie będą sprawiać ci przyjemności, a jeśli, to tyl
ko do pewnego
momentu. Człowiek, którego przeraŜa szczęście, radość, boi się takŜe wielu innych spraw. ToteŜ docho
-
dzi do pewnego momentu i zatrzymuje się.
Zastosuj się do powyŜszych trzech punktów, a za trzy tygodnie daj mi znać. Trzy tygodnie szalonego
Ŝycia. Zapomnij o ludzkości
-
bądź zwierzęca, prawdziwie zwierzęca, a później z łatwością znów zrobię z
ciebie człowieka. Aby poczuć, Ŝe jest się zwierzęciem, trzeba naprawdę głęboko wniknąć w siebie.
JeŜeli nie czujesz w sobie zwierzęcia, nie poczujesz takŜe prawdziwie ludzkiej istoty. A jeśli nie jesteś
prawdziwie ludzką istotą, nie będziesz w stanie odczuć swojej boskości. Wszystko ma swoje miejsce w
hierarchii: zwierzęcość jest fundamentem świątyni, człowieczeństwo to jej ściany, a boskość to dach.
Dach
nie moŜe istnieć bez fundamentów. MoŜna mieć dach, ale jeśli nie ma ścian, jakŜe mówić o
świątyni? Człowiek jest jak trzykondygnacyjny budynek: pierwsza kondygnacja to zwierzęcość, dru
ga -
człowieczeństwo, trzecia
-
boskość. Zacznij więc od pozio
mu pierw
szego, od samego początku
-
połóŜ
kamień węgielny.
-
37
-
13. Impotencja
Pytanie:
Za kaŜdym razem gdy kocham się z kobietą, pojawia się u mnie dziwny lęk przed impotencją.
Zachodnie podejście polega na tym, by załatwiać sprawy, robić coś
! Ale jest kilka rzeczy, których nie
moŜna tak po prostu załatwić. Wtedy Zachód się wścieka! Na przykład sen i seks. Oto rzeczy, których nie
moŜesz po prostu zrobić, toteŜ ludzie Zachodu bardzo cierpią z powodu zaburzeń snu, braku snu, a takŜe
z powodu s
praw seksu. KaŜdy martwi się, czy aby doświadcza tego w sposób prawidłowy. Orgazm jest
nieosiągalny albo jest zaledwie odczuwany w jednym miejscu, albo jest za słaby, albo jest jedynie
częściowy. Sen takŜe nie jest dobry. Za duŜo się śni. Bywa często, Ŝe ktoś się obudzi w nocy i musi
czekać całymi godzinami, aby sen znów nadszedł. Ludzie próbują wielu sposobów, aby przywrócić sen:
tabletek uspokajających, róŜnych sztuczek, mantr lub medytacji transcendentalnej. Podobnie martwią się
o seks. A to zamartwia
nie się oraz wysiłki stanowią problem sam w sobie.
Seks nam się zdarza; to nie jest coś, co musisz robić. ToteŜ powinieneś nauczyć się wschodniego
rozumienia seksu, podej
ścia tantrycznego. Podejście tantryczne polega na tym, Ŝe kochasz swojego
partnera. N
ie musisz niczego planować, układać w głowie scenariuszy. Nie musisz robić niczego
szczególnego: bądź kochający i dostępny. Bawcie się swoją energią. A kiedy zaczynacie się kochać, nie
ma potrzeby starać się osiągnąć jak najwięcej. Bowiem wtedy będziesz udawał, tak zresztą jak i ta druga
osoba. Ona będzie udawać wspaniałą kochankę, a ty wspaniałego kochanka... i oboje będziecie
niezaspokojeni! Nie ma potrzeby niczego udawać.
To jest jak modlitwa bez słów. Kochać się
- to jak medyto
wać. Jest to coś świętego, najświętszego ze
świętych. ToteŜ gdy kochasz kobietę, bądź bardzo powolny... rozsmakuj się, uchwyć kaŜdy zapach.
Bardzo powoli: nie ma pośpiechu, nie ma potrzeby się śpieszyć; czasu jest pod dostatkiem.
I kiedy kochasz, zapomnij o orgazmie. Raczej czuj,
Ŝe przy kobiecie następuje całkowite odpręŜenie, Ŝe
rozluźniacie się w sobie nawzajem. Zachodni umysł nieprzerwanie myśli o or
gazmie: czy nadchodzi, jak
uczynić go szybkim i wspaniałym, i temu podobne. Takie myślenie nie pozwala przepływać energii ciał
a.
Nie pozwala na to, by ciało odnalazło najlepszy dla siebie sposób; umysł wciąŜ się wtrąca...
OdpręŜ się przy drugiej osobie. Jeśli nic się nie zdarzy, znaczy, Ŝe nie ma potrzeby, aby się zdarzyło.
Jeśli nic się nie zdarzy, jest to właśnie to, co miało się zdarzyć... i takŜe jest to piękne! Orgazm nie jest
czymś, co musi się pojawiać codziennie. Seks powinien być po prostu przebywaniem razem, stapianiem
się ze sobą. Wtedy moŜna kochać się przez pół godziny, godzinę, po prostu nawzajem się odpręŜając.
Ta
k osiąga się stan całkowitego odrzucenia umysłu, bo nie jest on potrzebny. Miłość to jedyne zjawisko,
do którego nie jest potrzebny umysł. Tu właśnie Zachód robi błąd: uŜywa umysłu nawet w tym przypadku!
Rozluźnijcie się więc przy sobie i zapomnijcie o umyśle. Napawajcie się pełnią obecności drugiej osoby,
waszym spotkaniem i zatraćcie się w tym. Niech to niczemu nie słuŜy, bo nie ma niczemu słuŜyć.
Jednego dnia odczujecie spokojną satysfakcję; nie będzie fajerwerków. Jedynie pełna relaksacja, która
daje mak
simum odczuć, bo ma przecieŜ swoją własną głębię. Innego dnia ciało osiągnie pełnię orgazmu,
ale takŜe i to przyjdzie samo z siebie; ty po prostu tam będziesz.
Czasem będzie to spokojna przyjemność, czasem pełnia orgazmu... to pewien rytm. Nie moŜesz osiągać
pełni codziennie. Jeśli tak by było, twoja pełnia stałaby się niewielka. Musisz dochodzić do swoich pełni
przez takie dni, kiedy odczuwasz jedy
nie satysfakcję. Pół na pół. Czasem będzie to spokojna satysfak
cja.
Zagubisz się w jej ciemności, ukojeniu i ciszy. I tak właśnie zapracujesz na odczucie pełni. Któregoś dnia
energie są gotowe i to właśnie one podąŜają ku osiągnięciu pełni. To nie tyje tam zabierasz. JakŜe byłbyś
w stanie to zrobić? KimŜe jesteś, aby umieć to zrobić? W stanie spokojnej satysfakcji gromadzi się
energia; z niej właśnie rodzi się pełnia odczuwania. Wtedy następuje wspaniały orgazm; cała twoja istota
przesycona jest po
czuciem przyjemności.
W stanie odczuwania pełni będzie ci towarzyszyć przyjemność, w stanie odczuwania
satysfakcji - spokój.
Oba te odczu
cia są piękne. W końcu spokój jest bardziej potrzebny niŜ przyjemność, gdyŜ przyjemność
jest chwilowa: nie moŜesz stać na szczycie dłuŜej niŜ przez chwilę. Szczyt oznacza, Ŝe jest to coś bardzo
małego; jak wierzchołek piramidy. Nie moŜesz pozostać na nim zbyt długo, jedynie przez chwilę. Ale
moŜesz długo trwać w stanie spokojnego zadowolenia. Obie sytuacje coś dają; obiema moŜna się
cieszyć. Obie mają duŜe znaczenie i pomagają ci się rozwijać.
Tantra głosi, Ŝe odczuwanie spokojnej przyjemności jest doskonalsze niŜ szczytowanie. Pełen orgazm
jest niedojrzały, spokojna przyjemność zawiera w sobie wielką dojrzałość. Szczyt or
gazmu to
podekscytowanie: jest gorączkowy, pełen pasji. Zachwyca, lecz ten zachwyt jest męczący. S
pokojna
przyjemność nie zachwyca, ale ma w sobie ciszę, dzięki czemu jest cenniejsza, wywiera większy wpływ.
Pozostanie w tobie przez cały dzień. Jeśli juŜ raz tam byłeś, będzie ci towarzyszyć. Pełnia ulegnie za
-
pomnieniu, będziesz wyczerpany, zaśniesz. S
pokojna przyjem
ność będzie trwać. Przez wiele dni
będziesz odczuwać jej efekty. Poczujesz się zrelaksowany, scalony w jedność.
Oba odczucia są dobre, ale nie moŜna ich na Ŝyczenie wywołać. MoŜna im tylko ulec. ToteŜ miłość jest
takim rodzajem relaksacji
, w którym naleŜy zgodzić się na wszystko.
-
38
-
14. Poczucie odrzucenia
Pytanie:
Czasami chcę się schować pod ziemię, zwłaszcza kiedy mam menstruację.
Energia to fale. Czasami są przypływem, czasami odpływem. Kiedy trwa przypływ, bardzo ł
atwo jest nam
pozostawać w związkach, być otwartym, kochać, brać, dawać, ale kiedy następuje odpływ, wtedy energia
maleje, a komunikowanie się z innymi staje się coraz trudniejsze, prawie niemoŜliwe. Oba stany przy
-
chodzą i odchodzą
-
oba są częścią Ŝycia
. Nie ma w tym nicze
go złego, są naturalne
-
pamiętaj więc,
Ŝeby je akceptować. Kiedy odczuwasz odpływ, nie usiłuj się komunikować, nie otwieraj się na siłę, bo
takie otwarcie nie będzie otwarciem. Nastał czas nasienia. MoŜesz się teraz zamknąć i pozostać w sobie.
Sko
rzystaj z tego czasu, aby głęboko pomedytować. Jest on doskonały dla medytacji. Kiedy zaś masz
przypływ, a energia płynie i narasta, wtedy jest czas na miłość. Wtedy wchodź w związki, bądź otwarta,
dziel się z innymi. To czas zbiorów, ale nie moŜe trwać przez cały rok. Mówi się, Ŝe nawet anioły w niebie
nie śpiewaj ą przez cały czas, na okrągło.
Kiedy więc czujesz w sobie pieśń, śpiewaj. A kiedy czujesz, Ŝe wszystko się zamyka, pomóŜ, aby się
zamknęło. To właśnie
znaczy
być naturalnym. Bycie naturalnym nie oznacza, Ŝe zawsze trzeba być
otwartym -
nie jesteś sklepem całodobowym. Są chwile, kiedy trzeba się zamknąć, bo jeśli nie, to
wszystko stanie się nudne, monotonne, męczące. Nie ma potrzeby ciągle się uśmiechać. Robią to tylko
politycy, n
ajwięksi głupcy na świecie.
Są takie dni, kiedy łzy przynoszą ulgę, powinny przynieść ulgę. Są dni kiedy czujesz się smutna. Smutek
jest piękny, toteŜ kiedy czujesz się smutna, bądź smutna. Kiedy czujesz się szczęśliwa, bądź szczęśliwa.
Być prawdziwym sobą oznacza niesprzeciwianie się temu, co się dzieje. Wejdź w to... zaufaj. Nocą płat
ki
lotosu są stulone, rankiem znów się otwierają
-
ale to jest właśnie naturalny proces.
W naszych czasach -
szczególnie w pokoleniu młodych
- widzimy nowe zjawisko: trze
ba być zawsze
otwartym, trzeba być zawsze kochającym. To jakiś nowy rodzaj tortury, nowy rodzaj nacisku, nowa moda
w dziedzinie przemocy. Nie ma takiej potrzeby.
Prawdziwy człowiek to ten, który trwa bez względu na okoliczności; moŜesz mu ufać. Kiedy jes
t smutny,
moŜesz mu wierzyć, Ŝe naprawdę odczuwa smutek; jest prawdziwym człowiekiem. Kiedy się zamyka,
moŜesz mu wierzyć. Chce pozostać wewnątrz siebie
-
to jak stan medytacji. Nie chce wychodzić na
zewnątrz, jest w głębokiej introspekcji. Dobrze! Kiedy się śmieje i rozmawia,
znaczy
to, Ŝe chce być w
kontakcie, wyjść na zewnątrz siebie i dzielić się. MoŜesz na nim polegać.
Nie próbuj więc wymuszać na sobie niczego, co wymyśli twój umysł. Miej swoje zdanie, a umysł ma za
nim podąŜać, słuŜyć mu. Tylko Ŝe umysł zawsze usiłuje stać się panem. Nie myśl, Ŝe na obecnym etapie
coś jest nie tak jak powinno. Po prostu przejdź przez ten okres, a stopniowo będziesz mogła zauwaŜyć,
Ŝe to powtarza się co miesiąc. Przez kilka dni bę
dziesz bardzo otwarta - przez kilka b
ędziesz zamknięta.
U kobiet jest to bardziej widoczne niŜ u męŜczyzn. Okresowość jest charakterystyczna dla kobiet ze
względu na ich cykl miesiączkowania, ich chemię; chemia ciała zmienia się regu
larnie -
dwadzieścia
osiem dni i znów następuje menstruacja
-
tak funkcjonuje wewnętrzny zegar.
Prawdę mówiąc, podobnie dzieje się teŜ z męŜczyznami, ale u nich ma to mniejsze natęŜenie, jest mniej
widoczne. Ostatnio pewni naukowcy odkryli, Ŝe męŜczyźni mają takŜe swój cykl miesięczny, choć nie jest
on widoczny, bo nie towarzyszy mu krwawienie.
MęŜczyzna doświadcza takiego sta
nu podobnie jak
kobieta, która przez cztery dni w miesiącu przechodzi okres obniŜonej energii. Nie jest
to stan fizyczny,
tak widoczny; jest bardziej psychiczny, bardziej wewnętrzny.
Jeśli obserwujesz swoje stany, będziesz mogła je przewidzieć... Zacznij notować w kalendarzu. Wydaje
mi się, Ŝe twoje nastroje zmieniają się zgodnie z fazami KsięŜyca, toteŜ obserwuj i zauwaŜ związek
między nimi. Prowadź notatki przez miesiąc, dwa, a potem będziesz mogła łatwo je przewidzieć. I dzięki
temu moŜesz sobie łatwiej coś zaplanować.
Kiedy chcesz się spotykać z przyjaciółmi, nie rób tego, gdy jesteś w stanie zamknięcia. Spotykaj się, gdy
jesteś otwarta. Nie ma w tym nic złego
- to naturalny proces.
15. Hipochondria
Pytanie:
Ciągle martwię się o swoje ciało, Ŝe się rozchoruję. MoŜesz mi coś doradzić?
Jeśli za duŜo myślisz o ciele, zaczyna ono chorować, a kiedy zacznie chorować, to naturalnie myślisz o
nim jeszcze więcej. To się staje błędnym kołem.
Nawe
t jeśli zdrowy człowiek, całkowicie zdrowy, zacznie myśleć o swoim Ŝołądku: jak on sobie poradzi z
trawieniem te
go czy tamtego i co dalej się stanie
-
w ciągu dwudziestu czterech godzin jego Ŝołądek
będzie podraŜniony. A gdy to się stanie, będzie myślał jeszcze intensywniej. Właściwie nic złego nie
działo się z ciałem. To jedynie jakaś myśl, która się zagnieździła w głowie. Medycyna nie moŜe pomóc,
bo nie leczy myśli. MoŜesz więc chodzić od doktora do doktora, ale Ŝaden ci nie pomoŜe. A nawet moŜe
zaszk
odzić, bo ich lekarstwa mają przecieŜ działanie, tyle Ŝe nie uleczą twoich myśli. Ta choro
ba nie
istnieje. To tylko pomysł w twojej głowie. ToteŜ ich lekarstwa będą miały działania niepoŜądane
-
39
-
(wszystkie one są przecieŜ truciznami).
Im bardziej zawodni o
kazują się lekarze, tym bardziej jesteś zaniepokojony swoim ciałem. Wtedy pojawia
się świadomość ciała. Człowiek staje się coraz bardziej wyczulony na ten temat. Wystarczy mała zmiana,
byle problem, jakiś drobiazg i wpada w panikę. Panika zaś powoduje, Ŝe ciało zaczyna reagować co
raz
mocniej.
NajwaŜniejsze, moim zdaniem, jest porzucić tę myśl. Zacząć Ŝyć. Zdarzyło się kiedyś...
Doktor powiedział pewnemu człowiekowi, Ŝe zostało mu tylko sześć miesięcy Ŝycia. MęŜczyzna ten
cierpiał na najróŜniejsze choroby przez ostatnich dwadzieścia lat. Wszystko, co tylko moŜe przytrafić się
człowiekowi, zdarzało się jemu. Był niezwykle bogaty, a jego lekarz miał juŜ dosyć jego hipochondrii. Z
powodu czystego znudzenia pacjentem powiedział więc:
-
JuŜ długo nie poŜyjesz, zapomnij więc o wszystkich dolegliwościach. Za sześć miesięcy umrzesz. To
pewne. Nikt cię nie moŜe uratować. Jeśli chcesz sobie poŜyć, zrób to przez tych sześć miesięcy.
„Skoro mam Ŝyć jeszcze tylko sześć miesięcy, to jaki jest sens zawracać sobie głowę dolegliwościami
ciała?"
-
pomyślał męŜczyzna. I po raz pierwszy w Ŝyciu przesunął swoją uwagę na coś innego. Zamówił
najlepsze ubrania, kupił najlepsze samochody i zaplanował podróŜ dookoła świata. Zwiedził kaŜde miej
-
sce, które zawsze chc
iał zobaczyć, ale nie mógł z powodu chorowitego ciała. PodróŜował dookoła świata,
jadł wszystko to, na co miał ochotę, kochał się z kobietami, kupował wszystko, co mu się podobało... Ŝył
pełnią! ZbliŜała się śmierć, nie było więc potrzeby oszczędzać. Gdy wrócił po sześciu miesiącach, czuł się
zdrowiej, niŜ kiedykolwiek wcześniej. PrzeŜył jeszcze trzydzieści lat, a problem hipochondrii nigdy juŜ się
nie pojawił.
Musisz odrzucić te przekonania. Dobra byłaby tu naturopatia, bo tak naprawdę nie jest ona jedną z „
-
patii", jest po pro
stu wypoczynkiem. Ale nie popadnij w chwilową modę, bo to właśnie byłoby chore.
Naturopatia sama w sobie jest sposobem na wypoczynek dla ciała, stwarzaniem ciału sytuacji, które przy
-
bliŜają je do stanu naturalnego. To jak dostrajanie się do natu
ry instynktownej; nie ma to nic wspólnego z
medycyną. NaleŜy strzec się tylko, by naturopatia nie stała się chwilową modą. Wtedy staje się
groźniejsza niŜ choroba. Tak się czasem zdarza... Na
turopatia pomaga wielu ludziom, ale bywa tak,
Ŝe
człowiek, któremu pomogła, staje się na nią chory. Staje się ona jego sposobem na Ŝycie. Człowiek
ciągłe myśli, co jeść, a czego nie jeść, dokąd iść, a dokąd nie iść, o ekologii i tych wszystkich sprawach.
Wtedy Ŝycie znów staje się trudne. Nie powinieneś oddychać, bo powietrze jest zanieczyszczone. Nie
powinieneś jeść w hotelu, bo dania nie są przygotowywane w sposób naturalny. Nie moŜesz jeść tego
czy tamtego, bo wolno ci jeść tylko Ŝywność naturalną. Nie powinieneś mieszkać w mieście. A potem
kaŜda kolejna sprawa się komplikuje.
Pamiętaj, naturopatia to po prostu dobry wypoczynek. Co jakiś czas bez szczególnego powodu kaŜdy
człowiek powinien iść do kliniki naturopatycznej i wypocząć przez dwa, trzy tygodnie, miesiąc, dwa
miesiące
-
tak długo, jak moŜe sobie pozwolić, i bez konkretnej przyczyny. Cieszyć się naturą, naturalnym
jedze
niem, kąpielami, sauną, masaŜami. Bez konkretnej przyczyny, po prostu dla przyjemności, dla
czystej przyjemności, która z tego wynika. Przestań myśleć, Ŝe jesteś chory. Myśl o królu, któ
ry mieszka
w tobie; ciało jest jego pałacem.
16. Pobudzanie zmysłów
Pytanie:
W moją pracę zaangaŜowany jest głównie intelekt, a większość czasu spędzam przy
komputerze. Często czuję się jakbym był z drewna.
Wejdź głębiej w swoje ciało. OŜyw swoje zmysły. Patrz z czułością, smakuj z czułością, dotykaj z
czułością, wąchaj z czułością. KaŜ swoim zmysłom pracować coraz więcej. Doświadczysz nagle tego, Ŝe
energia, która była skierowana zanadto do głowy, zaczyna płynąć po całym ciele. Głowa ma skłonności
dyktator
skie. Jak monopolista zagarnia do siebie energię, skąd tylko moŜe. Zabija zmysły. Głowa pobiera
około osiemdziesiąt procent energii, tak Ŝe jedynie dwadzieścia pozostaje na resztę ciała.
Oczywiście ciało cierpi, a wraz z nim takŜe ty, poniewaŜ moŜesz być szczęśliwy jedynie, gdy
funkcjonujesz jako całość, organiczna jednostka; kiedy kaŜda część twojego ciała i jaźni otrzymuje swoją
porcję energii, nie więcej, nie mniej. Wtedy funkcjonujesz w rytmie. Masz w sobie równowagę.
Równowaga, sz
częście, zdrowie
-
to części składowe jednego zjawiska, spójnej całości. Doświadczasz
go, kiedy jesteś szczęśliwy, zdrowy, w harmonii.
Głowa wprowadza zamieszanie. Ludzie zatracili wiele zdolności. Nie czują zapachów. Stracili zdolność
wyczuwania zapach
ów. Stracili zdolność smakowania. Słyszą tylko niektóre dźwięki. Stracili ucho. Ludzie
nie wiedzą, co naprawdę znaczy dotyk. Ich skóra stała się martwa. Zatraciła miękkość i wraŜliwość.
Głowa rządzi wszystkim jak Adolf Hitler, lekcewaŜąc resztę ciała. Rozrasta się coraz większa i większa.
Człowiek przeradza się w swoją własną karykaturę
-
wielka głowa i zwisające małe kończyny.
Przywróć siłę odczuwania swoim zmysłom. Wszystko, co robisz, rób dłońmi: dotykaj ziemi, drzew,
kamieni, ciała, ludzi. Rób wszystko to, co nie wymaga myślenia, wysiłku intelektual
nego. I niech ci to
-
40
-
sprawia radość. Wtedy twoja głowa stopniowo stanie się coraz bardziej odciąŜona. To dla niej dobrze, bo
kiedy jest przeciąŜona, myśli, ale nie potrafi niczego wymyślić. JakŜe umysł pełen problemów mógłby
myśleć? Do myślenia potrzebna jest jasność umysłu. Nie moŜe on być spięty, jeśli ma dobrze myśleć.
Zakrawa to na paradoks, ale Ŝeby myśleć, potrzebujesz pustego umysłu. Wtedy moŜesz myśleć z
łatwością, natychmiast, intensywnie. Postaw sobie jakikolwiek problem, a twój pusty umysł zacznie go
rozwiązywać. Masz przecieŜ takŜe intuicję. Dzięki temu osiągniesz po prostu wnikliwe zrozumienie całej
sprawy.
Kiedy umysł jest przeciąŜony myślami, wówczas myślisz duŜo, ale bezcelowo. Nie daje to Ŝadnych
rezultatów; nic nie ma w głowie. Kręcisz się w kółko; robisz wiele hałasu, ale rezultat jest Ŝaden.
Nie robisz więc głowie „na złość", kiedy rozdzielasz energię na wszystkie zmysły. To raczej dla jej dobra,
bo gdy zapewnisz jej równowagę, będzie lepiej funkcjonować. W przeciwnym przypadku zapycha się.
Panuje w niej tak wielki ruch... prawie jak w godzinach szczytu; przez całą dobę ruch jak w godzinach
szczytu.
Ciało jest piękne. Wszystko, co ma związek z ciałem, jest piękne.
17. WraŜliwość
Pytanie:
Co to jest wraŜliwość?
WraŜliwość oznacza, Ŝe jesteś otwarty, Ŝe masz otwarte drzwi, Ŝe jesteś gotowy pulsować wraz z Ŝyciem.
Kiedy zaczyna śpiewać ptak, człowiek wraŜliwy natychmiast odczuwa ten śpiew w głębi swojego
jestestwa. Osoba niewraŜliwa nie słyszy tego wcale albo odbiera jak hałas. Nie przenika on do jej serca.
Ku
kułka zaczyna kukać, a wraŜliwy człowiek odczuwa jakby to kukanie dochodziło nie z zagajnika, ale z
głębi jego własnej duszy. Staje się jego własnym wołaniem, tęsknotą za doskonałością, tęsknotą za
wszystkim rym, co kocha. W takiej chwili obserwator i obserwowany przedmiot to jedno. Widząc piękny
kwiat w rozkwicie, człowiek wraŜliwy kwitnie wraz z nim, staje się tym kwiatem.
Osoba wraŜliwa jest płynna, faluje. Coś się zdarzy, a ona się z tym utoŜsamia. Widząc wschód słońca,
sama staje się wschodem słońca. Patrząc w noc, ciemną noc, piękną, milczącą
ciem
ność, sama staje się
ciemnością. O świcie staje się światłem.
Jest wszystkim tym, czym jest Ŝycie. Smakuje Ŝycie w kaŜdym drobiazgu,
we wszystkim, co nadchodzi.
Staje się więc bogata prawdziwym bogactwem. Słuchając muzyki, jest muzyką, słuchając szumu wody,
staje się szumem. A kiedy wiatr hula w bambusowym zagajniku i łamią się bambusy... ona znajduje się
tuŜ, tuŜ. Jest w samym środku tych zdarzeń, jest bambusem.
Mistrz zen rzekł do swojego ucznia, który chciał namalować bambus: „Najpierw idź i stań się bambusem".
Był to utalentowany malarz, zdał wszystkie egzaminy z wyróŜnieniem. Jego imię juŜ zaczynało być
sławne. A Mistrz powiedział: „Idź do lasu, Ŝyj pośród bambusów przez kilka lat, stań się jednym z nich. A
kiedy to nastąpi, wróć i maluj; nie wcześniej. JakŜe mógłbyś namalować bambus, jeśli nie wiesz nic o
jego uczuciach? Mo
Ŝesz namalować bambus z zewnątrz, ale to będzie po pro
stu fotografia".
Taka jest właśnie róŜnica między fotografią a malarstwem. Fotografia nigdy nie będzie jak namalowany
obraz. NiewaŜne, jak poprawnie, artystycznie wykonana, pozostanie jedynie odbiciem zewnętrznego
wyglądu bambusa. śaden aparat fotogra
fi
czny nie ma wglądu w duszę.
Kiedy wymyślono fotografię, wśród malarzy zaczął narastać lęk, Ŝe zapewne malarstwo straci swoją
atrakcyjność i dotychczasową pozycję; fotografia przecieŜ będzie się udoskonalać z kaŜ
dym dniem i
wkrótce spełni wszystkie wymagania. Lęk ten był całkowicie bezpodstawny. Więcej: choć po wynalezieniu
apara
tu fotograficznego nastąpił rozwój fotografii, jednak równocześnie malarstwo zyskało nowy wymiar,
nowe wizje, nowe postrze
ganie. Malarstwo stało się bogatsze; musiało się takie stać. Zanim wynaleziono
aparat fotograficzny, malarz pełnił jego rolę.
Mistrz powiedział: „Idź do lasu". Uczeń poszedł i został tam przez trzy lata wśród bambusów, bez
względu na pogodę. Bo kiedy pada deszcz, bambus przejawia pewien rodzaj radości, kie
dy wieje wiatr,
bambus ma inny nastrój, a w dzień słoneczny, oczywiście, wszystko znów się zmienia. Kiedy zaś do
bambuso
wego zagajnika przylatuje kukułka i zaczyna kukać, bambusy nawiązują z nią cichy kontakt.
Uczeń miał tam przebywać przez trzy lata. I stało się. Pewnego dnia, siedząc pośród bambusów,
zapomniał, kim jest. Wiatr zaczął wiać, a on zaczął się kołysać jak bambus. Zdał sobie sprawę, Ŝe juŜ od
pewnego czasu nie jest człowiekiem. Wniknął w duszę bambusa i od tego dnia mógł juŜ je malować.
Takie n
amalowane bambusy mają zupełnie inne cechy. Nie uchwyci ich Ŝadna fotografia. Fotografie są
piękne, ale martwe. Ten obraz jest Ŝywy, bo przedstawia dusze bambusów wraz z wszystkimi nastrojami,
w całym ich bogactwie, we wszystkich porach roku. Jest tam smutek i radość, i śmierć, i ekstaza. Jest
tam zawarte wszystko, co bambus wie; całe jego Ŝycie.
Być wraŜliwym znaczy być otwartym na tajemnice Ŝycia. Stań się bardziej wraŜliwy i przestań potępiać
siebie. Niech twoje cia
ło otworzy się jak drzwi.
-
41
-
18. Za duŜo jedzenia, za mało seksu
Pytanie:
Od czasu kiedy rozstałam się z partnerem, za duŜo jem i tyję. Jak odzyskać równowagę i mniej
jeść?
Zawsze gdy energia seksualna przepływa nieprawidłowo, zaczyna ona koncentrować się
na jedzeniu.
Jedzenie i seks to dwa przeciwstawne bieguny; nawzajem się równowaŜą. Jeśli masz za duŜo seksu,
twój apetyt na jedzenie znacznie się zmniejszy. Jeśli pozbawisz się seksu, twoje zainteresowanie
jedzeniem zmieni się w obsesję. Nie pomoŜe ci nic
, co ma bez
pośredni związek z jedzeniem, a jeśli
będziesz próbować, wpędzisz się w kłopoty. Przez parę dni moŜesz się powstrzymywać od jedzenia, ale
problem znów się pojawi i to ze zdwojoną siłą. Będziesz musiała popracować ze swoją energią sek
-
sualną.
Najwcześniejsze doświadczenia dziecka, związane z jedzeniem i z miłością, są mocno ze sobą
powiązane. Z matczynej piersi dostaje ono zarówno jedzenie, jak i miłość. Kiedy odczuwa miłość, nie
przejmuje się pokarmem; matka musi go nakłaniać do jedzenia. Jeśli nie dostaje wystarczająco duŜo
miłości, nie chce odkleić się od piersi, bowiem boi się przyszłości. Musi najeść się tak duŜo, jak tylko
moŜliwe, bo nie wiadomo, kiedy matka znów będzie przy nim.
Fizyczne piękno czy brzydota nie są zbyt waŜne. Naprawdę się liczy wnętrze. Mogę cię
nauczyć, jak stać się wewnętrznie pięknym, czyli naprawdę pięknym. Jeśli juŜ taki się
staniesz, twój wygląd zewnętrzny nie będzie miał wielkiego znaczenia. Twoje oczy będą
błyszczały radością, twoja twarz będzie przepełniona światłem. Twój wygląd fizyczny nie
będzie waŜny, bo będzie z ciebie promieniować wdzięk i piękno.
Jeśli dziecko otrzymuje wystarczająco duŜo miłości, ma poczucie pewności siebie, nie obawia się
niczego. Zawsze gdy po
trzebuje, matka jest i będzie dla niego; moŜe ufać jej miłości. Ale jeśli matka nie
kocha, wtedy dziecko nie ma zaufania; wte
dy musi ssać tak duŜo, jak tylko moŜe zmieścić. Przejada się.
Kiedy więc dziecko nie dostaje miłości, zaczyna się interesować jedzeniem. Jeśli zaś ma miłości pod
dostatkiem, jedzenie go nie interesuje, a raczej interesuje w sposób naturalny -o tyle, o ile jest potrzebne
ciału.
Jeśli blokujesz swoją energię miłości, zamieni się ona w zainteresowanie jedzeniem. Jeśli chcesz to
zmienić, musisz zwrócić większą uwagę na miłość, stać się bardziej kochająca. Zacznij od tego, Ŝe
pokochasz swoje ciało, Ŝe będziesz się nim cieszyć. To wspaniałe zjawisko, to podarek. Tańcz, śpiewaj,
czuj i doty
kaj swoje ciało.
Jeśli nie kochasz swojego ciała, nikomu innemu takŜe nie pozwolisz go pokochać. Ktoś, kto będzie
próbował, wyda ci się śmieszny, głupi. Jeśli ty nie kochasz swojego ciała, co on w nim moŜe widzieć? ly
nie widzisz nic specjalnego! Dopóki nie dostrzeŜesz piękna swojego ciała, nie zaakceptujesz takŜe tego,
Ŝe ktoś cię kocha. Wyda ci się, Ŝe pewnie jest głupi i tyle.
Podejdź do swojego ciała z miłością. A jeśli nadarzy się okazja przytulić kogoś, potrzymać za rękę,
kochać, nie zmar
nuj jej.
Sama się zdziwisz, jak przesunięcie się w kierunku miłości zmniejszy twoje
zainteresowani
e jedzeniem. Być zakochanym to wspaniałe uczucie; zapychać się jedzeniem to coś
okropnego. Nie chcę przez to powiedzieć, Ŝe jedzenie nie jest wspaniałe, ale jest ono wspaniałe tylko
wtedy, gdy jemy ilo
ści, które moŜemy przyswoić. Kiedy jesz za duŜo, staje się to okropne.
A oto jedna ze wspaniałych cech miłości: nigdy nie jest jej za duŜo. Nikt nie moŜe kochać aŜ do
ekstremum; nie ma bowiem ekstremum. Kiedy jesz, wpychasz rzeczy w siebie; kiedy kochasz, dzielisz
się, dajesz. Odczuwasz ulgę. A im więcej dajesz, tym więcej miłosnej energii przepływa. Stajesz się jak
rze
ka, juŜ nie jesteś stojącą wodą w stawie.
A teraz to właśnie zrobiłaś: zmieniłaś swoją energię w nie
ruchomy staw.
Wyrwij się z tego! Bez Ŝadnego powodu przegapiasz to całe piękno, które miłość i tylko miłość moŜe
przynieść, a w zamian męczysz się z problemem nadmiaru jedzenia.
19. Odtruwanie ciała przez post
Pytanie:
Czy uwaŜasz, Ŝe głodówka jest dobrą metodą na odtruwanie ciała? Ostatnio przeszłam na dietę
wegetariańską.
Zawsze kiedy podej
mujesz post, ograniczasz pracę swojego ciało związaną z trawieniem. W tym czasie
moŜe się ono zająć wyrzucaniem martwych komórek, toksyn. Tak samo jak pewnego dnia, w sobotę lub
w niedzielę, kiedy masz wolne, zostajesz w domu i przez cały dzień sprzątasz. Przez tydzień byłaś tak
zajęta innymi sprawami, Ŝe nie miałaś na to ani chwili. Kiedy ciało nie ma nic do trawienia, bo nic nie jesz,
zabiera się za sprzątanie. Proces zaczyna się samoczynnie, a ciało pozbywa się wszystkie
go, co mu
niepotrzebne, co st
anowi jedynie obciąŜenie. Post jest metodą oczyszczenia. Co jakiś czas jest
wspaniały: nic nie robić, nie jeść, odpoczywać, przyjmować tak duŜo płynów jak to moŜliwe, zrelaksować
się
-
a ciało się oczyści.
-
42
-
Czasem, gdy uwaŜasz, Ŝe potrzebujesz pościć dłuŜej, teŜ moŜesz to zrobić
-
ale miej na uwadze głęboką
troskę o ciało. Jeśli odczujesz jakiś negatywny skutek, przerwij głodówkę. Kiedy post pomaga ciału,
odczuwasz przypływ energii, zwiększoną Ŝywotność, stan odmłodzenia, witalności. takie powinno być
kry
terium: kiedy poczujesz, Ŝe stajesz się słabsza, kiedy stajesz się lekko roz
dygotana, musisz
zrozumieć, Ŝe ten etap nie jest juŜ oczyszczaniem. Zaczęła się destrukcja. Powstrzymaj ją.
KaŜdy powinien rozumieć zasady postu, a nawet więcej
-
powinno się pościć pod opieką kogoś, kto pości
juŜ od dawna i dobrze zna zasady, wszystkie symptomy. Taki ktoś wie, co się dzieje, gdy głodówka staje
się wyniszczająca, i jak do tego nie dopuścić. Po odbyciu prawdziwej, odtruwającej gło
dówki poczujesz
się jak nowa, młodsza, czyściejsza, lŜejsza, szczęśliwsza, a ciało będzie lepiej funkcjonować, bo pozbyło
się obciąŜenia.
Post potrzebny jest tylko w przypadku nieprawidłowego odŜywiania. Gdybyśmy odŜywiali się prawidłowo,
nie byłoby takiej po
trzeby. Niestety, wszyscy to
robimy: odŜywiamy się źle. Człowiek zagubił swoją
ścieŜkę. śadne ze zwierząt nie odŜywia się tak, jak człowiek; one wybierają jedynie kilka pokarmów. Jeśli
wprowa
dzisz bizona do ogrodu i zostawisz tam, będzie on jadł tylko pe
wne konkretne trawy. Nie zacznie
jeść wszystkiego naraz
-
jest pod tym względem wybredny. Ma wyczucie tego, co moŜe jeść, a cze
go nie.
Człowiek pod tym względem jest całkowicie zagubiony, nie ma takiego wyczucia. Je wszystko naraz.
Właściwie trudno byłoby znaleźć coś, co nie stanowi poŜywienia dla ludzi w tej, czy innej części świata.
Gdzieś je się mrówki. Gdzie indziej węŜe. Jeszcze gdzie indziej
-
psy. Człowiek zjada wszystko. Oszalał.
Nie wie, co jest zgodne z jego ciałem, a co nie. Jest całkowicie zagubiony. Zgodnie ze swą naturą
człowiek powinien być wegetarianinem, gdyŜ jego ciało jest przystosowane do Ŝywności wegetariań
skiej.
Nawet naukowcy potwierdzają fakt, Ŝe struktura ludzkie
go organizmu na to wskazuje. Pochodzimy od
małpy. Małpy są wegetarianami. Całkowitymi wegetarianami. Jeśli Darwin ma rację, człowiek powinien
być wegetarianinem. Są sposoby oceny, czy dany gatunek zwierząt jest roślino
-
czy mięsoŜerny: zaleŜy
to od długości jelit. Zwierzęta mięsoŜerne mają krótkie jelita. Tygrysy, lwy mają krótkie jelita, gdyŜ mięso
jest pokarmem juŜ strawionym. Nie potrzebne są długie jelita. Trawienie zostało dokonane przez zwierzę.
Kiedy jemy mięso zwierzęce, jest ono juŜ częściowo przetrawione
-
nie wymaga długich jelit. A czło
wiek
ma jedne z najdłuŜszych jelit, co oznacza, Ŝe je
st wegeta
rianinem. Charakterystyczny dla niego jest długi
proces trawie
nia i duŜa ilość ekskrementów, które ma wydalić.
Jeśli człowiek mimo to nie jest wegetarianinem i spoŜywa jednak mięso, powoduje zakłócenia w
funkcjonowaniu swojego ciała. Wielu wschodnich mędrców
- Budda, Mahavira - pod
kreślali ten fakt. Nie
chodzi o to, Ŝe nie naleŜy stosować prze
mocy -
to jest sprawa wtórna. Rzecz w tym, Ŝe jeśli chcesz wejść
w głęboką medytację, twoje ciało musi być lekkie, naturalne, unoszące się płynnie. Twoje ciało musi
zostać odciąŜone. Tymczasem ciało mięsoŜercy jest cięŜkie.
Zaobserwuj, co się dzieje, gdy zabijasz zwierzę. Oczywiście, nikt nie chce być zabity. śycie chce trwać,
zwierzę nie ginie ochoczo. Jeśli ktoś chciałby cię zabić
-
nie poddałbyś się t
emu z ocho
tą. Jeśli lew rzuci
się na ciebie, co będzie się działo w twoim umyśle? A kiedy ty zabijasz lwa? Strach, śmierć, ból,
przeraŜenie, wściekłość, przemoc, rozpacz
-
zwierzę doznaje wszystkich tych odczuć. W całym jego ciele
rozprzestrzenia się przemoc, ból, agonia. Całe jego ciało wydziela toksyny, trucizny. Wszystkie gruczoły
wydzielają truciznę, bo zwierzę umiera wbrew swojej woli. Jesz mięso, które zawiera te wszystkie
trucizny. Cała energia jest zatruta, a toksyny te przyjmuje twoje ciało.
Mięso, które jesz, stanowiło część ciała zwierzęcia, pełniło w nim określone funkcje. W zwierzęciu
funkcjonował takŜe pewien określony poziom świadomości. Twój poziom znajduje się wyŜej i kiedy jesz
mięso, twoje ciało schodzi na niŜszy poziom, poziom zwierzęcia. Tak tworzy się rozbieŜność pomiędzy
two
ją świadomością a twoim ciałem, co powoduje narastanie napięcia i rozdraŜnienia.
Powinniśmy jeść to, co jest dla nas naturalne: owoce, orze
chy, warzywa. Tyle, ile tylko chcemy. Rzecz w
tym, Ŝe właśnie tych pokarmów nie jesteśmy w stanie zjadać więcej niŜ organizm potrzebuje. Naturalne
poŜywienie dostarcza uczucia sytości, poniewaŜ w pełni zaspokaja potrzeby ciała, daje poczucie
nasycenia. Nigdy nie dają tego uczucia pokarmy nienaturalne. Kiedy zajadasz się loda
mi, nie uzyskujesz
poczucia sytości. Nawet gorzej: wciąŜ masz ochotę na więcej lodów. To nie jest poŜywienie. Twój umysł
jest oszukiwany. Nie jesz po to, aby zaspo
koić potrzeby ciała, lecz by delektować się smakiem. Język
staje się decydentem.
Nie powin
niśmy mu na to pozwalać, bo nie wie on nic o Ŝołądku, nie wie nic o potrzebach ciała. Język ma
pewną konkretną pracę do wykonania
-
oceniać smak poŜywienia. Powinniśmy pozwalać mu oceniać,
czy jedzenie będzie smaczne, czy teŜ nie. Niech pełni właściwą mu funkcję
-
straŜnika
- ale nie de-
cydenta, bo inaczej wszystko się pomiesza.
20. Pościć i ucztować
JeŜeli masz czasem odczucie, Ŝe pragnienie postu przychodzi w sposób naturalny, nie jako narzucona
zasada, nie jako filozofia, którą naleŜy stosować, nie poprzez narzuconą sobie dyscyplinę, ale jako twoja
wewnętrzna potrzeba
-
jest to dobry znak. Pamiętaj takŜe o tym, Ŝe dzięki twój emu postowi, będziesz
-
43
-
mógł za jakiś czas znów pozwolić sobie na ucztowanie. Post jest jedy
nie sposobem, a nie celem samym
w sob
ie, i moŜna go stosować stosunkowo rzadko. Zresztą, jeśli masz pełną świadomość tego, co
wkładasz do ust, i jeśli to ci smakuje nigdy nie zjesz tego nazbyt duŜo.
Nie chcę kłaść nacisku na stosowanie jakichś diet, ale na zwracanie uwagi
-jedz dobrze i czerp z tego jak
największą radość. Pamiętaj, Ŝe jeśli nie smakuje ci to, co jesz, będziesz musiał zjeść więcej, aby to
sobie zrekompensować. JeŜeli jedzenie ci smakuje, zjesz mniej, bo nie będziesz musiał niczego nadra
-
biać. Jedząc powoli, smakując kaŜdy kęs, dokładnie przeŜuwając, jesteś tym całkowicie pochłonięty.
Jedzenie powinno stać się formą medytacji.
Nie jestem przeciwny smakowi, poniewaŜ nie jestem przeciwny zmysłom. Odczuwanie wszystkimi
zmysłami oznacza bycie in
teligentnym, oznacza
Ŝycie pełnią. Tak zwane religie usiłowały nas znieczulić,
otępić. One są przeciwko odczuwaniu smaku, wolałyby, aby język stracił zdolność smakowania. Tak
właśnie się dzieje, kiedy jesteśmy chorzy
-
w gorączce język traci zdolność od
czuwania smaku. Kiedy
jesteśmy zdrowi, język jest wraŜliwy, pełen Ŝycia, pulsuje energią. Nie jestem przeciwny odczuwania
smaku, jestem „za". Jedz dobrze i smacznie. To boskie odczucie.
W taki sam sposób patrz na piękno
-
ciesz się nim; w taki sam sposób słuchaj muzyki
- niech dostarcza ci
radości; w taki sam sposób dotykaj kamieni, liści, ludzi
-
czując ich ciepło, ich strukturę, i zachwycaj się.
Korzystaj w pełni ze wszystkich swoich zmysłów, a będziesz Ŝył pełnią, twoje Ŝycie będzie jak płomień;
nie będzie przytępione, lecz rozpalone energią i witalnością. Nie trzymam z tymi, którzy uczą cię, jak
zabijać zmysły; oni są przeciwni ciału.
Pamiętaj, Ŝe ciało jest twoją świątynią, jest boskim darem. Jest tak piękne i delikatne, i wspaniałe, Ŝe
zabijanie go byłoby aktem niewdzięczności Bogu. To właśnie Bóg obdarzył nas sma
kiem, sami sobie go
nie stworzyliśmy. Bóg dał nam oczy i stworzył nasz świat bajeczne kolorowym. Niechaj trwa wspaniała
harmonia między okiem i kolorami, harmonia między wszystkim, co zostało stworzone. Nie niszcz tego.
Słuchaj ciała. Nie jest twoim wrogiem. Rób to, o co cię prosi, bo ma ono swoją mądrość. Nie zakłócaj jego
pracy, nie mędrkuj. Właśnie z tego powodu nie proponuję nikomu Ŝadnych diet, a tylko traktowanie ciała z
uwagą. Jedz w pełni świadomie, jakbyś medytował, a nigdy nie zjesz za duŜo ani za mało. Oba przypadki
są ekstremalne i szkodliwe. Natura dąŜy do równowagi, do osiągnięcia pełnej harmonii, znajdowania się
w samym środku. Wszelkie stany ekstremalne są typowe dla neurotyków.
W związku zjedzeniem mamy
dwie grupy neurotyków. Pier
wsza z nich to tacy, którzy mają skłonność do
obŜerania się. Nie zwracają uwagi na wołanie ciała: „Stop! Nie jedz juŜ więcej!" Jedzą nadal. To właśnie
neurotycy. Druga grupa to ci, którzy się głodzą. Ciało domaga się jedzenia, krzyczy: „Czuję straszny
głód!", a oni poszczą. Obie grupy to neurotycy, przypadki patologiczne, które wymagają terapii, niekiedy
leczenia szpitalnego. Zdrowa osoba zawsze zachowuje umiar. Nie popada w skraj
ności, gdyŜ to
powoduje napięcia i lęki. Kiedy zjesz za duŜo i ciało jest przeciąŜone albo kiedy zjesz za mało i
odczuwasz głód
-
pojawia się niepokój. Zdrowy człowiek dzięki własnemu wyczuciu wie, kiedy przestać.
Tego nie uczą w Ŝadnej szkole.
Gdybym powiedział ci, ile masz jeść, mogłoby to okazać się niebezpieczne, poniewaŜ byłoby uśrednione.
Jedni są chudzi, inni grubi. Jeśli, zgodnie z ogólnymi wskazówkami, dostaną trzy
chapali(
Przaśny chlebek
hinduski w kształcie placka (pizyp. tłum.) to niektórzy przejedzą się, a dla innych będzie to pra
wie tyle co
nic. Nie podaję sztywnych zasad, chciałbym obudzić waszą świadomość. Zwracaj uwagę na swoje ciało,
jest ono wy
jątkowe, unikalne. KaŜdy ma inny rodzaj energii, inne zainte
resowania. Jeden jest profesorem
na uniwersytecie, jego ciało nie spala duŜo energii. Nie potrzebuje on duŜo jedzenia, ale musi jeść inne
pokarmy niŜ pracownik fizyczny. Jakiś ogólny sposób Ŝywienia dla wszystkich przyniósłby więcej szkody
niŜ poŜytku. Nie ma takiej uniwersalnej zasady.
George Bernard Shaw powiedział, Ŝe jest tyl
ko jedna uniwersalna zasada: nie ma uniwersalnych zasad.
Pamiętaj o tym
-
nie ma i nie moŜe ich być, bo kaŜdy z nas jest unikalny i nie stosują się do niego recepty
innych.
Próbuję więc obudzić twoje wyczucie. Nie podaję praw, sposobów; proponuję, byś rozwijał w sobie
wraŜliwość. Dzisiaj moŜesz potrzebować więcej jedzenia niŜ wczoraj i nie jest to tylko kwestia róŜnic
między tobą a innymi ludźmi. KaŜdy dzień róŜni się przecieŜ od innego dnia. Być moŜe przez cały dzień
wy
poczywałeś i nie potrzebujesz duŜo zjeść. A moŜe pracowałeś cięŜko w ogrodzie i musisz zjeść więcej
niŜ zazwyczaj? Zachowaj uwagę i słuchaj, co mówi twoje ciało. śyj zgodnie z jego wskazówkami.
Ciało nie usiłuje niczego ci narzucać, ale takŜe nie jest twoim niewolnikiem. Traktuj je jak pr
zyjaciela - tak,
zaprzyjaźnij się z nim. Ten, kto się obŜera, i ten, kto narzuca sobie jakieś diety, mają jeden wspólny
problem: obaj są głusi na sygnały ciała.
Potępianie kogoś za to, Ŝe je to, co mu smakuje, nie ma sensu. Jeśli język nie odczuwa przyjemności
smakowania -
to po co w ogóle jeść? Jeśli patrzenie na piękne rzeczy byłoby grze
chem dla oczu, to po co
w ogóle patrzeć? Jeśli słuchanie miałoby być grzechem dla uszu, to dlaczego mielibyśmy słyszeć? Nie
zostałyby nam Ŝadne doznania
- nic tylko pal
nąć sobie w łeb! We wszystko, co robisz, zaangaŜowane są
-
44
-
twoje zmysły. Dzięki nim moŜesz czuć się połączony z Ŝyciem. Kiedy jesz coś z ape
tytem, Bóg w tobie
czuje się zadowolony, a Bóg ukryty w tym, co jesz, ma poczucie, Ŝe go szanujesz.
Ale kaŜdy znany c
i mahatma (w sanskrycie mahatman
oznacza „wielkoduszny", „mądry"; przydomek
Gandhiego, duchowego przywódcy hinduskiego ruchu wolnościowego (przyp. tłum.), kaŜdy tak zwany
guru uczył, jak macie sami siebie torturować. W imię religii nauczał maso
chizmu: „Um
artwiaj się. Im
bardziej będziesz się umartwiać, rym więcej łask zdobędziesz u Boga. Cierpienie uszlachetnia. Jeśli
jesteś szczęśliwy, to popełniasz grzech. Szczęście jest grzechem, nieszczęście
-
cnotą". Oto cała ich
logika.
Nie widzę w tym Ŝadnego sensu. Jest to absurd, czysta głupota. Bóg jest szczęśliwy, jeśli więc chcesz się
do niego zbliŜyć, powinieneś przestroić się na bycie szczęśliwym, tak jak On. To jest właśnie sedno
mojego nauczania: bądź szczęśliwy, tak jak Bóg, bo kiedy czujesz szczęście, dot
rzymujesz kroku Bogu;
kie
dy jesteś nieszczęśliwy, zostajesz w tyle. Niezadowoleni nie mogą być ludźmi religijnymi.
Na pytanie, co jest grzechem, jest tylko jedna odpowiedź: popełniasz grzech wtedy, gdy się umartwiasz.
Odczuwając pełnię szczęścia, stajemy się świętymi. Niech twoja religia naucza, jak śpiewać i tańczyć, i
czerpać radość z Ŝycia. Niech będzie religią pozytywną, mówiącą „tak" szczęściu, radości, poczuciu
błogosławieństwa. Odrzuć te odwieczne bzdury
- one wykrzy
wiły całe poprzednie pokolenia, sprawiły, Ŝe
ludzie czuli się brzydcy, niezadowoleni, nędzni. Tamta filozofia jest wyznawa
na przez jednostki
patologiczne, tych którzy chcą torturować samych siebie; daje im ona usprawiedliwienie. Umartwianie
samego siebie czy teŜ torturowanie innych je
st tak samo cho
re. Ktoś, kto ma osobowość jak Adolf Hitler,
torturuje innych; ktoś inny jest jak Mahatma Gandhi i torturuje samego siebie. Obaj jadą na tym samym
wózku, chociaŜ odwróceni do siebie plecami. Adolf Hitler czerpie radość z torturowania innych
, Mahatma
Gandhi z torturowania siebie - ale w obu przypad
kach mamy do czynienia z przemocą. Obaj czerpią
zadowole
nie z torturowania. Darzymy szacunkiem osoby, które się umartwiają, ale czy to nie dlatego, Ŝe
nie rozumiemy, co na
prawdę się za tym kryje? Adolf Hitler jest potępiony przez cały świat, ale Mahatma
Gandhi jest uwielbiany przez cały świat. A ja nie mogę przestać się dziwić: jak to moŜliwe? PrzecieŜ oba
przypadki są podobne. Gandhi mówi: „Nie jedz niczego, co ci smakuje. Delektowanie się smaki
em nie
jest dozwolone. Jedzenie ma być obowiązkiem, a nie przyjemnością. Jesz tylko po to, aby przeŜyć".
Przyjemność jedzenia jest odrzucona, sprowadzona do roli obowiązku. „Nie jedz dla przyjemności." W
taki sposób jedzą zwierzęta
-
właśnie po to jedynie, aby przetrwać. Chyba nie widzieliście nigdy, Ŝeby
zwierzę delektowało się jedzeniem? Nie urządzają teŜ sobie przyjęć, zabaw, nie tańczą i nie śpiewają.
Jedynie człowiek potrafi świętować, ucztować.
W innych sprawach Gandhi wypowiada się podobnie: „Upra
w
iajcie miłość jedynie w celu poczęcia
dziecka. Niech miłość pełni jedynie funkcję prokreacji. Jedz, aby przetrwać, kochaj się aby przedłuŜyć
gatunek ludzki. Nie traktuj miłości jako przyjemności". Tak przecieŜ robią zwierzęta. Czy widzieliście psa
w trak
cie zapładniania suczki? Widzieliście, jak bardzo się męczy? Jest to dla niego czysty obowiązek.
Zmusza go do tego biologi
czna potrzeba. A kiedy skończy
- natychmiast odchodzi i zapomina.
Skończone, praca wykonana! Jedynie człowiek traktuje akt miłosny jako coś radosnego. Stawia to nas
ponad zwierzę
tami -
kochamy się, aby czerpać z tego przyjemność, bo inspi
ruje to nas do pisania
wierszy, zachwycania się muzyką, odczuwania piękna.
To właśnie dlatego uwaŜam, Ŝe pigułka antykoncepcyjna stała się jednym
z najbardziej rewolucyjnych
wynalazków -
zmieniła podejście do spraw miłości. Dzięki pigułce moŜna kochać się po prostu dla
przyjemności. Nie dlatego, Ŝe zmusza nas do tego potrzeba biologiczna i nie tylko wtedy, kiedy chcemy
spłodzić potomstwo. Miłość i seks są obecnie rozdzielone. Pigułka spowodowała rewolucję: seks to seks,
a mi
łość to miłość. Seks to biologia; miłość to muzyka dwóch dotykających się ciał, pochłoniętych sobą,
zatraconych w sobie nawzajem, wchodzących w całkowicie nowy wymiar harmonii,
rytmu...
przeŜywających orgazm. śadnych obaw, Ŝe zajdzie się w ciąŜę, ruchów czysto biologicznych, nic w tym
rodzaju. Akt połączenia ciał stał się piękny sam w sobie, nie musi być poŜyteczny, nie musi czemuś
słuŜyć. To podstawowa róŜnica. Praca musi być środkiem prowadzącym do jakiegoś celu. Za
bawa jest
jednocześnie i celem, i sposobem osiągnięcia tego celu.
Jedz ze smakiem -
jesteś człowiekiem, istotą wyŜszą. Kochaj się, bo sprawia ci to radość
-
jesteś istotą
wyŜszą. Słuchaj dla samej przyjemności słuchania, a uwolnisz się od ograniczających cię instynktów. Nie
jestem przeciwnikiem szczęścia; jestem jego zwolennikiem, hedonistą i mam wraŜenie, Ŝe wszyscy wiel
-
cy, uduchowieni ludzie na całym świecie byli i są hedonistami. Jeśli nie byli, to znaczy, Ŝe ich duchowość
była udawana
-
a oni sami to po prostu psychopaci. Szczęście jest podstawowym celem, źródłem,
sednem wszystkiego. Na miliony róŜnych sposobów Bóg doszukuje się szczęścia w tobie. PokaŜ, jak
duŜo jest go w tobie, i pozwól na jeszcze więcej. Wtedy staniesz się religijny, a świątynie zamienią się w
miejsca, gdzie się świętuje, kościoły przestaną być smutne i ponure, zimne jak grobowce. Bę
dzie w nich
śmiech, będą pieśni i tańce, i radość.
Wszystko, co czyni nas szczęśliwymi, jest dobrem, a to,
co czyni nas smutnymi, jest grzechem. Esencja
religii zawiera się w odczuwaniu radości. Oto właściwe kryterium.
Nie przedstawiam Ŝadnych sztywnych zasad, bo wiem, jak działa umysł człowieka. Kiedy dostanie
-
45
-
wskazówki, co robić, wprowadza je w Ŝycie, zapominając o świadomości. ToteŜ Ŝa
dnych sztywnych
zasad -
stosując się do nich, nie będziesz się rozwijać.
Posłuchajcie kilku anegdot:
Benny wraca do domu i zastaje w kuchni mnóstwo potłuczonych naczyń.
-
Co się stało?
-
pyta Ŝonę.
-
Chyba coś jest źle napisane w tej ksiąŜce kucharskiej
-
wyjaśnia Ŝona.
-
Mówią, Ŝe do odmierzania
składników najlepiej uŜywać starego kubka bez ucha, ale zanim udało mi się utrącić ucho jakiegoś kub
ka,
potłukłam jedenaście.
JeŜeli ksiąŜka kucharska tak mówi
-
trzeba wykonać. Ludzki umysł jest głupi
-
pamiętajcie. Jeśli podać
mu zasady, będzie się ich trzymał.
Mafiosi mieli przyjść na spotkanie do szefa. A co szef powiedział, było święte. Zadzwonił dzwonek,
słuŜący podszedł do drzwi, uchylił je i rozpoznawszy gościa, wpuścił go do środka.
- Zostaw parasol przy drzwiach -
poinstruował.
- Ale ja nie mam parasola -
odparł gość.
-
To wracaj po niego do domu. Szef powiedział, Ŝe kaŜdy musi zostawić parasol przy drzwiach. Jeśli nie,
to mam nie wpuszczać.
Mus to mus.
Po desperackim pościgu policjanci juŜ mieli schwytać złodziei, którzy obrabowali bank, gdy nagle
kierowca samochodu policyjnego skręcił do najbliŜszej stacji benzynowej i zadzwonił do swojego szefa.
-
Złapaliście ich?
-
zapytał szef.
- Mieli farta -
odpowiedział
policjant. -
JuŜ prawie ich dopadliśmy, ale nagle zauwaŜyłem, Ŝe przejechałem
kolejne dziesięć tysięcy kilometrów, więc musiałem podjechać do stacji, Ŝeby zmienić olej.
Co robić? Olej musi być wymieniany co dziesięć tysięcy kilometrów, a właśnie tyle przejechał. Najpierw
trzeba zmienić olej.
Nigdy nie udzielam konkretnych rad, bo wiem, jak głupi potrafi być umysł. Chcę Ŝebyś poczuł, jaki
kierunek jest dla ciebie właściwy. Bądź uwaŜny i Ŝyj świadomie.
Mike powiedział do Pata, Ŝe jedzie czuwać przy zwłokach swojego kolegi. Pat zaproponował, Ŝe go
podwiezie. Po drodze wpadli na kie
liszeczek, potem drugi... nieźle się upili. W rezultacie Mikę zapomniał
adres.
-
Gdzie znajduje się dom twojego kolegi?
-zapyta! Pat.
-
To na pewno ta ulica, ale nie pamiętam n
umeru -
powiedział Mikę.
Chodzili tak przez kilka minut. Wreszcie Mikę wskazał dom, który chyba był tym właściwym. Weszli do
środka, ale w korytarzu było całkiem ciemno. Otworzyli drzwi do salonu, w którym takŜe było ciemno.
Jedynie na fortepianie stało kilka zapalonych świec. Podeszli do niego, uklękli i zaczęli się modlić. Pat w
końcu uniósł głowę i mówi:
- Mikę, nie wiedziałem, Ŝe twój kolega miał ta
- kie wspaniałe zęby.
Tak właśnie rozumuje człowiek. Ja chcę jedynie zachęcić cię, byś porzucił smak bycia świadomym. To
zmieni całe twoje Ŝycie. Nie chodzi o to, Ŝeby coś ci narzucać, ale o to, by rozświetlić cię od środka.
5. Lecznicza moc medytacji
Słowa „medytacja" i „medycyna" posiadają ten sam rdzeń. Medycyna uzdrawia ciało, medytacja
-
duszę
.
Obie dyspo
nują siłą uzdrawiania.
Medytacja leczy, pozwala ci poczuć się całością. Jeśli pozostajesz w zgodzie z samym sobą, jest tak,
jakbyś osiągał stan świętości. Nie jest on związany z wyznawaniem jakiejkolwiek religii, z przynaleŜnością
do jakieg
oś kościoła. Znaczy to po prostu, Ŝe wewnątrz siebie odczuwasz pełnię i harmonię; niczego nie
brakuje. Jesteś tym, czym Istnienie pragnie, Ŝebyś był
-
spełnieniem swoich moŜliwości.
Techniki aktywnej medytacji Osho*
-
46
-
* Aby przeczytać więcej na ten temat zob. takŜe Osho, Medytacja. Pierwsza i ostatnia wolność.
Praktyczny przewodnik, Rebis, Poznań 2003.
Pytanie: Proponowana przez ciebie aktywna medytacja po
woduje na początku napięcie w mięśniach i
ból w całym ciele. Jak tego uniknąć?
Po prostu kontynuuj! Ból minie - z oczywistych powodów. Po pierwsze, jest on spowodowany
intensywnym ruchem fizycznym i ciało musi mieć trochę czasu, aby do niego przywyknąć. Przez trzy,
cztery dni będziesz się czuł obolały i będzie ci trudno podjąć dalsze ćwiczenia. Jednak
po czterech
dniach te symptomy przemi
ną i będziesz czuł się lepiej niŜ kiedykolwiek.
Zasadniczy powód leŜy jednak w czymś innym, znacznie głębiej. Nowoczesna psychologia zaczyna
powoli odkrywać to zjawisko. Twoje ciało nie jest po prostu ciałem fizycznym.
Wnika w nie -w twoje
mięśnie, w całą strukturę ciała
-
wiele róŜnych czynników osłabiających. Kiedy powstrzymujesz gniew,
wytwarza się w tobie trucizna, która rozchodzi się do mięśni, do krwi. Cokolwiek prag
niesz w sobie
stłumić, rzutuje na twoją psychikę i na ciało, bo przecieŜ nie są one od siebie odizolowane. Nie jesteś
osobno: ciałem i umysłem. Jesteś ciało
-
umysłem, bytem psychosomatycznym. Cokolwiek dzieje się w
ciele, dochodzi takŜe do umysłu i na odwrót, bo ciało i umysł są dwiema połówkami tego s
amego.
JeŜeli na przykład zdenerwujesz się, co wtedy dzieje się w twoim ciele? OtóŜ za kaŜdym razem do krwi
wyzwalają się toksyny. Bez nich nie byłbyś w stanie rozzłościć się dostatecznie mocno. Masz w
organizmie gruczoły, które uwalniają pewne substancje chemiczne. To juŜ nie filozofia, to czysta nauka
-
twoja krew ulega zatruciu.
Właśnie dlatego, gdy czujesz wściekłość, moŜesz zrobić coś, czego w stanie normalnym nie zrobisz.
MoŜesz przesunąć lub podnieść ogromny głaz, a potem dziwisz się, bo kiedy jesteś
w normalnym stanie,
ten głaz ani drgnie, choćbyś z całej siły próbował go ruszyć. Ale to dlatego, Ŝe do krwi dostały się określo
-
ne substancje, twój organizm znajdował się w stanie podwyŜszonej gotowości, zgromadził całą swoją
energię, przewidując, Ŝe moŜe być potrzebna.
Kiedy zwierzę jest rozdraŜnione, widać to od razu. Nie kieruje się Ŝadną moralnością, wyuczonymi
zasadami. Kiedy jest złe, odreagowuje swą złość. Twoja złość jest podobna do tej, którą odczu
wa
zwierzę. Ale Ŝyjesz w społeczeństwie, stosujesz się do zasad etykiety, etyki i wielu innych. Musisz
zwalczyć swoją złość. Musisz pokazać, Ŝe wcale nie jesteś zdenerwowany, i uśmiechać się tym
sztucznym uśmiechem. Nakładasz więc ten uśmiech na twarz, hamujesz w sobie złość. A co dzieje się z
ciałem? Było gotowe walczyć lub uciekać; uciekać przed zagroŜeniem albo je pokonać. Chciało coś
zrobić
-
złość jest po prostu stanem gotowości do działania. Ciało zamierzało odreagować poczucie
złości, wykazać agresję.
Gdybyś mógł zachować się agresywnie, brutal
nie, energia zo
stałaby rozładowana. Nie moŜesz jednak
tego zrobić, więc tłumisz to w sobie. Co wtedy dzieje się w mięśniach, które były gotowe do walki? Stają
się jakby sparaliŜowane. Energia rozpiera je od środka, aby mogły efektywnie walczyć, a ty je
hamujesz,
aby nie ujawnić agresji. Konflikt murowany! Totalne zamieszanie w mięśniach, we krwi, we wszystkich
tkankach. One wyra
Ŝają gotowość, ty je powstrzymujesz, spinasz je. W ten sposób ciało staje się obolałe.
Takie samo zjawisko zachodzi w przypadk
u kaŜdej emocji
-
codziennie, przez całe lata. Twoje ciało staje
się ruiną, nerwy funkcjonują coraz gorzej, nie ma w nich Ŝycia, nie przepływa energia. Organizm staje się
martwy, zatruty, wszystko się poplątało. Nic nie jest juŜ zgodne z naturą.
Popatrz na
dowolne zwierzę i dostrzeŜ, ile wdzięku ma jego ciało. A co się stało z ciałem człowieka?
Czemu porusza się cięŜko, bez gracji? Czemu zwierzę ma wdzięk, a człowiek nie? Co się stało?
- Sam to
zniszczyłeś. Zatraciłeś naturalną spontaniczność. KaŜda część ciała jest przepełniona toksynami, w kaŜ
-
dym mięśniu siedzą stłumione złość, seksualność, Ŝal
-
dosłownie kaŜde negatywne uczucie
-
zazdrość,
nienawiść. Twoje ciało jest naprawdę chore. Kiedy zaczynasz medytację aktywną, wszystkie te trucizny
są eli
mino
wane. PoniewaŜ ciało było nimi usztywnione, trzeba przejść przez etap rozpuszczenia ich,
poprawić wewnętrzne przepływy. Jest to duiy wysiłek. Przez czterdzieści lat prowadzisz nieodpowiedni
tryb Ŝyda i nagle decydujesz się na medytację, więc ciało przeŜywa wstrząs. Czujesz ból dosłownie
wszędzie. Ale to dobry znak i musisz go zaakceptować. Pozwól, Ŝeby ciało znów tętniło, przywróć mu
jego wdzięk i wraŜliwość. Poczujesz, jak się oŜywia. Zanim to jednak nastąpi, trzeba przejść przez ból
oŜywiania spiętych części ciała.
Psychologowie twierdzą, Ŝe otoczyliśmy swoje ciało zbroją i to ona stanowi problem. Co zrobiłbyś,
gdybyś mógł wyładować swoją złość? Zacisnąłbyś zęby i pięści, byłbyś gotowy uŜyć ich do wal
ki, do
zniszczenia czegoś. Jeśli tego nie robisz, twoje palce stają się brzydkie i sztywne, tracisz swobodę
poruszania nimi, pozosta
ją w nich toksyny. Kiedy podajesz komuś dłoń, to jakbyś podawał kawałek
drewna -
nie ma w niej Ŝycia.
MoŜesz to sam sprawdzić
-
dotknij dłoni małego dziecka, a poczujesz róŜnicę. Kiedy dziecko chce ci
podać rączkę (bo cza
sem nie chce -
i to teŜ jest w porządku; wycofuje się, nie poda ci „drewnianej ręki",
tylko woli się z tobą nie witać), to jakby rozpływa się ona w twojej dłoni. Jest ciepła, tętni Ŝyci
em, jakby ca-
-
47
-
łe dziecko nagłe znalazło się w tym jednym miejscu, wyraŜając dotknięciem całą miłość, którą ma dla
ciebie.
Po kilku latach to samo dziecko będzie umiało juŜ podawać „drewnianą dłoń" w kaŜdej sytuacji. JuŜ nie
będzie umiało przekazać ci za pomocą dotyku tego, co do ciebie czuje. Jest to spowo
dowane
zablokowaniem złości.
Tak, zanim twoje dłonie powrócą do Ŝycia i będą mogły wyrazić miłość, czułość, będą musiały przejść
przez ból agonii i głębokie odczucie złości. Jeśli nie usuniesz zablokowanej w nich złości, nie
przedostanie się przez nią miłość. Całe ciało jest zablokowane, nie tylko dłonie. MoŜesz kogoś
obejmować, przytulać do piersi, ale nie będzie to miało nic wspólnego z czułością serca. Trzeba odróŜnić
te dwie sprawy. Przytulenie kogo
ś do piersi jest faktem fizycznym. Jeśli twoje ser
ce jest opancerzone,
jeśli blokujesz swoje uczucia, osoba ta pozostanie ci obca jak zwykle. śadnego wraŜenia. Ale gdy nie ma
pancerza i umiesz przytulić kogoś, dając mu poczucie bliskości, wtedy wasze serca będą przenikać się
nawzajem; takie spotka
nie będzie jak komunia.
Ciało musi wyrzucić wiele toksyn. Jesteś zatruty i odtrucie będzie kosztować duŜo bólu i wysiłku. Tworzę
teraz chaos. Ta medytacja ma za zadanie poprzewracać wszystko do góry no
gami, tak
aby moŜna było
dokonywać zmian na nowe. Musisz zniszczyć swoje obecne struktury siebie, aby urodzić się na no
wo. Za
daleko zabrnąłeś w swoich błędach. Trzeba to wszystko wyeliminować i dopiero wtedy będzie moŜna
stworzyć coś no
wego. To boli, jednak napr
awdę warto.
Kontynuuj więc medytację i pozwól ciału czuć ten ból. Niech nie stawia oporu, niech przejdzie przez
proces tej agonii prze
szłości. Poradzi sobie, jeśli naprawdę jesteś gotowy pozbyć się swojej kapsuły,
swojego wiezienia, jeśli chcesz znów czuć, Ŝe Ŝyjesz i masz zwinne ciało. PrzecieŜ
nawet
zwierzęta
poruszają się piękniej niŜ ty. Ale kiedy zlikwidujesz wszystkie blokady, przy
pomnisz sobie, co to
naprawdę znaczy „mieć ciało".
Na marginesie: właśnie dlatego, Ŝe ciało nie jest warte po
kazywania
, stworzyliśmy całą tę obsesję na
temat ubierania się. Kiedy stoisz nagi, widzisz, ile zła wyrządziłeś swojemu ciału. Ub
ranie pomaga ci to
ukryć. Choroba ta pogłębia się coraz bar
dziej -
jeśli masz zesztywniałe ciało, usiłujesz je ukryć, a ukry
-
wając, powodujesz, Ŝe staje się ono coraz bardziej nieczułe. Ubranie usypia twoją czujność.
Przez cale wieki ubierania się straciliśmy kontakt ze swoimi ciałami. Gdyby odciąć ci głowę i kazać
rozpoznać własne ciało, zapewne nie byłbyś w stanie tego zrobić. Nie jesteś z nim zaprzyjaź
niony, nie
odczuwasz troski o nie, po prostu funkcjonujesz w nim, nie przejmując się niczym.
Wielokrotnie krzywdzimy swoje ciało. Ta chaotyczna medytacja ma za zadanie oŜywić je. Złamiecie wiele
blokad. Wiele nawyków zostanie odrzucon
ych. Odzyskacie płynność w obrębie kaŜ
dego swojego
systemu. Bądźcie zadowoleni, Ŝe pojawia się ból. Jest on zjawiskiem pozytywnym. Przejdziecie przez ten
etap, tylko nie zatrzymujcie się. Nie ma potrzeby roztrząsać tej sytuacji. Kontynuujcie medytację
-
tysiące
ludzi przeszło przez ten początkowy, kilkudniowy ból. A kiedy juŜ przejdzie, zaczniecie odczuwać, jak
radość delikatnie otula wasze ciało.
Nie czujecie tego teraz, bo nadal jeszcze towarzyszy wam ból. Nawet jeśli nie daje wam się jakoś
szczególnie we znaki, to jed
nak jest obecny. Być moŜe nie zauwaŜacie go nawet
-
był przecieŜ z wami od
zawsze. Przestajemy zwracać uwagę na to, co mamy na co dzień. Medytacja pozwoli wam odzyskać
świadomość, ale umysł będzie podszeptywał: „Nie rób tego, twoje ciało c
zuje ból". Nie zwracajcie na to
uwagi. Róbcie swoje.
Po pewnym czasie ból odejdzie, a kiedy to nastąpi, ciało zosta
nie odblokowane, odtrute i otoczone jakby
mgiełką zadowolenia. Cokolwiek będziecie robić
-
a nawet jeśli niczego nie będziecie robić
- ta subtelna
wibracja radości pozostanie. Jest ona po pro
stu symptomem harmonii w ciele, muzycznego rytmu, który
w nim rozbrzmiewa.
Poczucie zadowolenia nie jest jednoznaczne z przyjemnością; oznacza po prostu, Ŝe jesteście w pełni
swoich sił witalnych, Ŝyjecie pełnią Ŝycia, Ŝe wokół was pulsuje delikatna muzyka, ciało jest płyn
ne jak
nurt rzeki. Przyjemności musicie czerpać z innych źródeł.
Stan rozluźnienia
śycie w stanie pełnego luzu było zawsze wyklinane przez twoje pracoholiczne społeczeństwo i
traktowane jak lenistwo. Po
czucie rozluźnienia oznacza jednak, Ŝe masz do wszystkiego zdrowe
podejście. Nie gonisz jak wściekły za pieniędzmi, nie przepracowujesz się, a jedynie zaspokajasz swoje
potrzeby ma
terialne. Praca jest właśnie po to. Są jednak takŜe pot
rzeby du
chowe. Te zaspokajasz, jeśli
umiesz „odpuścić". Niestety większa część ludzkości całkowicie bojkotuje jakikolwiek rozwój duchowy.
Stan rozluźnienia to wspaniałe odczucie samej egzystencji, „nicnierobienia", siedzenia w ciszy; przecieŜ
-
48
-
trawa i tak
rośnie sama z siebie. Ciesz się, Ŝe słyszysz ptaki, Ŝe drzewa są zielone, Ŝe wszystko ma wiele
wymiarów i feerię barw. Poczucie, Ŝe Ŝyjesz nie wymaga od ciebie Ŝadnego wysiłku; odwrotnie
- musisz
zaprzestać wysiłków. Pozostań w stanie braku jakiegokolwiek zajęcia, bez napięć, bez trosk.
Takie wyciszenie pozwoli ci zestroić się z muzyką dokoła siebie. Nagle dotrze do ciebie, jak cudowne są
wschody słońca. Miliony ludzi nie zwracają uwagi na piękno wschodów i zachodów słońca. Nie mogą
sobie na to pozwolić. Są zajęci ciągłą pracą i wytwarzaniem; nie dla siebie, lecz dla sprytnie narzuconych
cu
dzych interesów, dla tych, którzy mają władzę, którzy umieją manipulować jednostkami ludzkimi.
Oczywiście, w swoim własnym interesie przekonują wszystkich, Ŝe praca jest czymś wspaniałym. A
większość ludzi wierzy w to tak mocno, Ŝe nie jest juŜ nawet w stanie się zrelaksować. Nawet w dni wolne
od pracy chcieliby coś robić. Nie umieją usiąść na brzegu morza i rozkoszować się świeŜym powietrzem,
przesyconym jodem. Z
braku lepszych zajęć są w stanie rozłoŜyć na części lodówkę, chociaŜ działała bez
zarzutu, albo roze
brać zegar pradziadka, który chodził od stuleci. Chcą coś poprawić, polepszyć. Muszą
coś robić, dokądś pójść, coś zorganizować. Nie usiedzą spokojnie w m
ilczeniu -
oto cały problem.
W święta ludzie wyjeŜdŜają do kurortów, na plaŜe. Nie po to jednak, by się zrelaksować
-
nie będzie na to
czasu ze względu na tłok panujący tam w tym okresie. A święta to najlepsze dni na pozostanie w domu,
bo całe miasto wyjeŜdŜa nad morze. Zderzak przy zderzaku, jadą wszyscy... a kiedy dojadą, jest tam tak
ciasno, Ŝe trudno znaleźć miejsce na plaŜy. Widziałem to na zdjęciach. Nawet morze śmieje się z ich
głupoty. PoleŜą tak sobie chwilkę i zaraz muszą kupić lody i coca
-
colę. Włączają przenośny telewizor
albo radio tranzystorowe, tak Ŝeby wszyscy na plaŜy mogli słyszeć. Wreszcie czas mija, pakują się i biorą
udział w powolnym maratonie do domu.
W dni świąteczne zdarza się najwięcej wypadków; więcej ludzi zabitych, więcej rozb
itych aut. To dziwne.
Przez pięć dni w ty
godniu wszyscy
marzą o weekendzie, mają plany, nadzieje. A przez te dwa wolne od
pracy dni -
nie mogą się doczekać, kiedy znów otworzą się ich biura, fabryki.
Ludzie zostali zmuszeni do tego, by zapomnieć, na czym
po
lega relaks. KaŜde dziecko rodzi się z tą
zdolnością, nie musisz uczyć go jak odpoczywać. Po prostu patrz: jest ono w stanie cał
kowitego
rozluźnienia, jest wypoczęte. Ale oczywiście nie moŜesz mu na ten stan zadowolenia pozwolić
- zaraz
zaczniesz je
cywilizować.
Dziecko rodzi się prymitywne, nieucywilizowane. Rodzice, nauczyciele i wszyscy inni otaczający je dorośli
dokładają wszelkich starań, aby je przystosować do społeczeństwa. NiewaŜne, Ŝe społeczeństwo jest
chore. A byłoby lepiej nie wciskać dzieci w sztywne ramy społeczne, nie narzucać cywilizacji na siłę.
PoniewaŜ rodzice mają jak najlepsze intencje, nie zostawią dziecka w spokoju. Wpajają mu zasady
pracy, produktywności, konkurencyjności. Tłumaczą mu, Ŝe jeśli nie jest jednym z naj
lepszych, to sprawia
im zawód. KaŜdy więc chce być najlepszy.
Jak się rozluźnić? Jak moŜna sobie odpuścić?
Słyszałem piękną historyjkę, która rozgrywa się w czasach, kiedy w Indiach kładziono pierwsze tory
kolejowe. Brytyjski in
Ŝynier, który nadzorował prace, nie mógł się nadziwić, Ŝe pewien młody wieśniak
przychodził codziennie, kładł się w cieniu drzewa i przyglądał, jak robotnicy pracują, a inŜynierowie
pokazują im, co i jak robić. Przynosił kanapki, po południu ucinał sobie drzemkę. InŜynier nie wyteymał w
końcu i zagadnął wieśniaka:
-
Dlaczego sam nie zaczniesz pracować? Przychodzisz tu codziennie i marnujesz czas na gapienie się.
Wieśniak zapytał:
-
Ale po co miałbym pracować?
-
Po to, Ŝeby zarobić pieniądze!
-
odparł inŜynier.
-
A co miałbym zrobić z tymi pieniędzmi?
-
Nie wiesz, głupcze, co moŜna zrobić z pieniędzmi? JeŜeli masz pieniądze, moŜesz wypoczywać i
cieszyć się!
-
AleŜ ja właśnie to robię
-
odpowiedział wieśniak.
-
Po co mam sobie utrudniać Ŝycie: cięŜko pracować,
zarabiać pienią
dze, a p
otem cieszyć się i wypoczywać? Moja droga jest prostsza.
Dzieci przychodzą na świat z wrodzoną, instynktowną umiejętnością odpoczywania. Dlatego są piękne,
są swobodne. Czy kiedyś to zauwaŜyliście? Wszystkie dzieci, bez wyjątku, są Ŝywotne, piękne i pełn
e
wdzięku. Ale dorosną; piękno i wdzięk znikną. Bardzo trudno jest znaleźć dorosłego, który miałby taką Ŝy
-
wotność, wdzięk. Jeśli znasz kogoś o dziecięcej niewinności i niefrasobliwości
-
jest on mędrcem. Po
wszystkich Ŝyciowych wzlotach i upadkach zdecydował na podstawie swojego doświadczenia (a
właściwie decyzja zrodziła się sama), Ŝe zanim przyjdzie pora umierać, chce być taki, jak był w
dzieciństwie.
Uczę was, jak się rozluźnić, bo jest to jedyny stan, który uczyni z was mędrców. Nie pomoŜe wam w tym
-
49
-
kościół, teologia, re
ligia -
one nie uczą, jak się odpręŜyć. One usilnie namawiają do pracy, mówią, Ŝe
dodaje wam ona godności. UŜywają pięknych słówek, aby was zniewolić, wykorzystać. Są w zmowie z
innymi pasoŜytami, Ŝyjącymi dzięki społeczeństwu.
Nie je
stem przeciwnikiem pracy. Ma ona do spełnienia swoją poŜyteczną rolę. Ale nie moŜe zastąpić
twojego Ŝycia! Jest oczywiste, Ŝe potrzebujesz poŜywienia, ubrania, schronienia. Pracuj, aby to mieć, ale
nie daj się uzaleŜnić. Po zakończeniu pracy po
winien na
stąpić czas wypoczynku. Nie musisz zdobywać
wiedzy na ten temat, jest to sztuka, którą posiadałeś juŜ w dzieciństwie. Umiesz to robić, masz to nadal w
sobie, uśpione.
Wszystkie istniejące metody medytacji zmierzają właśnie do tego jednego punktu: obudź się
, przypomnij
sobie sztukę odpoczywania. JuŜ ją w sobie masz, ciągle jeszcze wiesz, jak to robić, chociaŜ
społeczeństwo usiłuje to z ciebie wyprzeć.
Zapamiętaj proste zasady: zaczynaj od ciała. LeŜąc na łóŜ
ku -
a nie jest to niczym niezwykłym, robisz to
codziennie - za
nim zaczniesz zasypiać, obserwuj z zamkniętymi oczami energię w swoich stopach.
Powoli przesuwaj uwagę. Czy napotykasz jakieś napięcie? W łydkach? W udach? W brzuchu? Czy
odczu
wasz jakiś stres? Jeśli tak, rozluźnij to miejsce. Niech twoja
uwaga pozostanie skupiona na tym
punkcie, dopóki nie odczu
jesz poprawy. Teraz kolej na ręce
-
są ściśle powiązane z umysłem. Jeśli
prawa ręka jest spięta, lewa półkula takŜe. I na od
wrót -
jeśli lewa ręka jest spięta, znaczy to, Ŝe to samo
dzieje się z prawą półkulą mózgu. Sprawdź więc dokładnie ręce; są one jakby gałęziami umysłu. Na
końcu skieruj uwagę na umysł. JeŜeli całe ciało poddało się stanowi rozluźnienia, twój umysł jest juŜ w
dziewięćdziesięciu procentach takŜe rozluźniony. Obser
wuj tych pozo
stałych dziesięć procent... Po
prostu patrz, a dzięki temu chmury się rozejdą.
Jest to kwestia wprawy. Osiągniesz ją po kilku dniach. I powróci twoje poczucie dziecięcej swobody, stan
rozluźnienia. Widziałeś nieraz, jak dziecko się przewraca, ale nie robi sobie krzywdy, nie łamie kości.
Spróbuj sam -
kiedy dziecko się prze
wróci, zrób to samo.
Pewien psychoanalityk przeprowadził eksperyment. Dał ogłoszenie do gazety: „Zapłacę duŜo pieniędzy
komuś, kto przyjdzie do mnie do domu i przez cały dzień będzie naśladował to, co robi moje dziecko.
Cokolwiek ono zrobi, zrobić musi takŜe ta osoba".
Pojawił się młody zapaśnik i powiedział, Ŝe chce spróbować. JuŜ w połowie dnia prawie nie mógł się
ruszać, miał dwa złamania. A dziecko było zachwycone i podekscytowan
e. Bo kie
dy ono podskakiwało
-
on takŜe; kiedy wdrapało się na drzewo
-
zapaśnik wdrapał się za nim; kiedy zeskoczyło
-
on takŜe musiał
skoczyć. I tak przez kilka godzin. Dziecko zapomniało o jedzeniu, o całym świecie. Miało świetną zabawę
z tego, Ŝe zapaśnik ledwo za nim nadąŜa.
Wczesnym popołudniem zapaśnik po prostu zrezygnował. Powiedział psychoanalitykowi: „Nie chcę
Ŝadnych pieniędzy. To dziecko wykończyłoby mnie, gdybym został do wieczora. I tak muszę się
natychmiast udać do szpitala. Dzieciak jes
t nie
bezpieczny. Skończ te eksperymenty".
KaŜdy dzieciak ma nieskończone pokłady energii, a co cie
kawe -
nie męczy się. Nie ma w nim napięć.
Widziałeś śpiące dziecko? Czy patrzyłeś, jak ssie swój kciuk, jak bardzo to lubi, jak dobrze mu się śpi i
śni? Jego ciało jest w stanie wspaniałego rozluźnienia.
Wszyscy słyszeliśmy o tym, Ŝe pijacy na całym świecie, mimo Ŝe się przewracają, nie doznają Ŝadnych
większych obraŜeń ciała. KaŜdego ranka znajduje się ich gdzieś na ulicach i odwozi do domów. Dlaczego
pij
acy nie łamią sobie nóg czy rąk? Bo nie wiedzą, Ŝe się przewracają, a w związku z tym nie napinają
mięśni. To właśnie wewnętrzne spięcia są powodem większości złamań. Upadając miękko
- nic sobie nie
złamiesz. Dzieci tak robią, pijacy tak robią. Czemu ty tak nie robisz? Jak to się stało, Ŝe zapomniałeś?
Zacznij więc od rozluźnienia się w łóŜku, przed zaśnięciem. Rób to co wieczór, tak Ŝebyś nabrał wprawy.
Kiedy zrozumiesz, na czym to polega -
a musisz to zrobić sam, bo nikt nie jest w stanie cię tego nauczyć
-
wtedy nawet w ciągu dnia, kiedy tylko zechcesz, będziesz umiał się rozluźnić. Jednym z
najpiękniejszych doświadczeń w Ŝyciu jest uzyskanie wprawy we wchodzeniu w stan odpoczynku. To
jakby początek wspaniałej podróŜy du
chowej, bo w takim stanie nie
jesteś juŜ po prostu ciałem.
Czy zwróciłeś uwagę na to, Ŝe czujesz swoje ciało tylko wtedy, kiedy coś cię boli, kiedy jesteś spięty?
Czy masz świadomość posiadania głowy, kiedy cię ona nie boli? Kiedy twoje ciało jest całkowicie
zrelaksowane, nie czujesz
, Ŝe je posiadasz. W tym zapomnieniu pojawia się moŜliwość odkrycia tego, co
takŜe istnie
je w tobie: twojej istoty duchowej.
W stanie rozluźnienia czujesz, Ŝe nie jesteś ciałem, ale czymś wiecznym, nieśmiertelnym. śadna religia
świata nie jest ci po
trze
bna, bo masz świadomość, Ŝe jesteś osobą religijną. Być religijnym nie oznacza
wierzyć w konkretnego Boga, w papieŜa, w jakąś ideologię. Religia to poznanie tego, co jest wieczne w
tobie, co stanowi sedno twojego istnienia: twoją własną boskość, piękno, wdzięk, chwałę. Sztuka
relaksacji oznacza do
świadczanie spraw niemierzalnych, niematerialnych: swojej prawdziwej istoty.
Zdarzają się chwile, kiedy bezwiednie wchodzisz w stan rozluźnienia. Serdeczny śmiech, taki do rozpuku,
-
50
-
nie ten nakaza
ny przez umysł, ma działanie odpręŜające. Dlatego jest on uzna
wany za jedno z
najlepszych lekarstw na odzyskanie dobrego samopoczucia. Jednak taki śmiech naleŜy do rzadkości
-
został uznany za niewłaściwy przez tych, którzy są takŜe przeciwnikami stanu odpręŜenia. Ludzkość
została zamieniona w śmiertelnie powaŜny szpital psychiatryczny.
Przypomnij sobie, jak chichoczą dzieciaki. Całe ciało jest zaangaŜowane w ten śmiech. A ty? Śmiejesz
się tylko głową, prawda? Jest to kolejna czynność intelektualna.
UwaŜam, Ŝe serdeczny śmiech jest lepszy niŜ modlitwa, poniewaŜ przynosi odpręŜenie. Modląc się,
stajesz się spięty. Śmiejąc się, zapominasz nagle wszystkie nakazy, nauki, sprawy powaŜne. Przez
krótką chwilę jesteś ponad to. Kiedy znów będziesz się śmiał
-
zwróć na to uwagę. Pomyśl, w jakich
jeszcze sytua
cjach ci się to zdarza. Jesteś odpręŜony po akcie miłosnym... chociaŜ to takŜe jest wbrew
zasadom narzucanym nam przez rządzących tym światem. Facet przewraca się na drugi bok i udaje, Ŝe
śpi, a tak naprawdę walczy z poczuciem winy za popełniony grzech. Kobieta płacze, bo znów została
wykorzystana. Na do
datek ma rację
-
przecieŜ nie czuje Ŝadnej przyjemności, Ŝadnej satysfakcji. Nie wie,
co to orgazm. Pięćdziesiąt lat temu na całym świecie trudno było doszukać się jaki
ejkolwiek kobiety, która
przeŜywałaby orgazm. Czy moŜna wyobrazić sobie ohydniejszy spisek przeciwko ludzkości ? MęŜczyzna
chce zakończyć jak najszybciej. Siedzi w nim Biblia albo Koran, albo Bhagawadgita i potępia jego
uczynek. Jest więc przekonany, Ŝe robi coś złego. Chce uporać się z
tym jak najszybciej. Ale i tak po
zakończeniu czuje się winny. JakŜe mógłby się odpręŜyć? A zanim kobieta zacznie cokolwiek odczuwać
-
jest juŜ po wszystkim.
W kościołach, w świątyniach w większości spotkasz kobiety, stare kobiety. Kiedy kapłan mówi o grzechu,
one doskonale zdają sobie z tego sprawę. To był grzech, bo nie odczuwały Ŝadnej przyjemności, były
wykorzystane jak przedmiot. JeŜeli jednak pozbyłyby się poczucia winy, wszystkich zahamowań,
doznałyby w akcie miłosnym prawdziwego odpręŜenia. Przyjrzyj się swojemu Ŝyciu i spróbuj znaleźć
więcej momentów, w których stan rozluźnienia przychodzi naturalnie. JeŜeli jesteś dobrym pływakiem,
kiedy znajdujesz się w wodzie, spróbuj po prostu unosić się swobodnie, bez Ŝadnych r
uchów. Poczujesz
uległość wobec nurtu rzecznego, stawanie się częścią rzeki.
Staraj się odnaleźć stan rozluźnienia na wiele róŜnych spo
sobów, a wkrótce odkryjesz jego tajemnice.
Będzie to jedno z najwaŜniejszych osiągnięć
-
uwolni cię od pracoholizmu.
Nie
oznacza to wcale, Ŝe staniesz się leniwy. Wręcz odwrotnie
-
im bardziej jesteś odpręŜony, tym więcej
masz w sobie siły, napływa do ciebie więcej energii. Twoja praca zacznie mieć znamiona twórczości, a
nie wytwórczości. Wszystko będziesz robił pełnią siebie, z miłością. I będziesz miał do tego ogromną
energię.
Stan rozluźnienia nie wpływa negatywnie na twoją pracę. Powoduje jedynie to, Ŝe wykonujesz ją z
sercem i wyobraźnią. A teraz kilka dowcipów, aby wywołać u ciebie śmiech. Pozwoli on zredukować
napię
cie w twojej twarzy, w brzuchu, w ca
łym ciele, tak byś mógł poczuć w sobie zupełnie odmienny
rodzaj energii. (Jeśli się nie śmiejesz, być moŜe naleŜysz do grona tych ludzi, którzy odczuwają stały
ucisk w okolicy brzucha, jakby mieli tam kamienie.)
Joe, p
rzyjaciel Paddy, zapisał się na wieczorowe kursy dokształcające dla dorosłych. Po jakimś czasie
zapytał Paddy:
- Kim jest Ronald Reagan?
- Nie wiem -
odpowiedział Paddy.
-
To prezydent Stanów Zjednoczonych, ty głupku. A moŜe wiesz chociaŜ
, kto to jest Margaret Thatcher?
- Nie wiem -
odpowiedział Paddy.
-
Jest premierem Wielkiej Brytanii. Widzisz! Tobie teŜ przydałby się taki kurs.
- Tak? No to ja mam pytanie do ciebie, Joe. Czy wiesz kto to jest MickO'Sullivan?
-No, nie wiem...
-
CóŜ
- odp
arł Paddy
-
to jest ten facet, który pieprzy się z twoją Ŝoną, gdy ty jesteś na kursie.
********************
Jezus z MojŜeszem wybrali się w niedzielne popołudnie pograć w golfa. MojŜesz rozpoczął grę i z
łatwością ulokował piłkę w alei. Jezus przygotował się do uderzenia i
-
posłał piłkę w wysoką trawę.
-
O, święty MojŜeszu.'
-
woła Jezus.
MojŜesz, jako dobry kolega, zaproponował, Ŝe umieszczą jego piłkę w alei bez Ŝadnych punktów karnych.
Ale Jezus odmówił. MojŜesz próbował go przekonać:
-
Nie wygłupiaj się. Nie wydobędziesz piłki z takiej trawy.
-
51
-
-
Jeśli Arnold Palmer to zrobił, ja teŜ mogę
-
odpowiedział Jezus, zamachnął się i wybił piłkę z trawy
prosto do stawu.
MojŜesz wykonał swoje kolejne uderzenie i jego piłka wpadła na pole golfowe. Wrócił więc obserwować,
co teraz zrobi Jezus. Ten pod
winął swoje dŜinsy i zamierza wejść do wody.
-
Jezusie, przestań! Nie wydostaniesz tej piłki Ŝadnym cudem!
-
woła MojŜesz.
-
Jeśli Arnold Palmer to zrobił, to ja teŜ mogę
-
odpowiada Jezus wchodząc do wody.
Ogrodnik,
który przygląda! się tej scenie, pyta MojŜesza:
-
Co ten facet sobie wyobraŜa, Ŝe jest Jezusem Chrystusem?
- Niestety -
odpowiada MojŜesz
-
on myśli, Ŝe jest Arnoldem Pal
-merem!
Medytacja codzienna
Kiedy masz tylko chwileczkę czasu, likwiduj napięcie w ukł
adzie oddechowym. Tylko tyle - nie ma
potrzeby odpręŜać całego ciała. W pociągu, w samolocie, w samochodzie... nikt się nawet nie zorientuje,
Ŝe to robisz. Po prostu rozluźnij system oddechowy. Niech funkcjonuje w sposób naturalny. Zamknij oczy
i skieruj
uwagę na oddech
-
jak wciągasz powietrze, jak je wydychasz.
Nie usiłuj się na tym koncentrować, bo stworzysz sytuację, w której wszystko ci będzie przeszkadzać:
hałas silnika, osoba siedząca obok. Medytacja nie polega na koncentracji. To po prostu świadomość.
OdpręŜasz się, obserwujesz oddech. Nic więcej. JeŜeli samochód warczy
-
to świetnie, godzisz się na to.
Tkwisz w korku -
dobrze, to teŜ część naszego Ŝycia. PasaŜer obok ciebie chrapie
- niech sobie chrapie.
Niczego nie odrzu
casz. Nie usiłujesz zawęŜać swojej świadomości.
Koncentrując się na czymś, zawęŜasz świadomość, a wszystko to, na czym się w danej chwili nie
skupiasz, staje się przeszkodą. Usiłujesz to zwalczyć, by nie stracić kontaktu z tym, co jest przedmiotem
twojej uwagi. Coś zakłóci ten
stan, a ty zaraz za
czynasz się denerwować. I myślisz o miejscu
odosobnienia, ucieczce w Himalaje. Marzysz o Indiach i o pokoiku, w którym móg
łbyś siedzieć w
niezmąconej niczym ciszy.
Tyle Ŝe w Ŝyciu nie o to chodzi. Nie o izolację. Oczywiście da
je ona pewne pozytywne rezultaty -
wyciszenie, uspokojenie -
ale są one chwilowe. Po powrocie z takich miejsc znów zagubisz, zatracisz
poczucie spokoju. Ilekroć nie będziesz przebywał w sprzyjających warunkach, nie będziesz umiał
odnaleźć w so
bie tej ciszy.
Medyt
acja, która wymaga spełnienia jakichś specjalnych warunków, przygotowań, nie jest medytacją
- nie
mógłbyś jej osiągnąć w chwili umierania. Śmierć byłaby przeszkodą. Nie umiałbyś zmierzyć się z nią w
sposób medytacyjny, toteŜ zatraciłbyś swoje poczucie spokoju. Umarłbyś spięty, przeraŜony, cierpiący
- a
co za tym idzie -
w takim teŜ stanie musiałbyś się odrodzić.
Niech śmierć stanowi dla ciebie kryterium: wszystko to, co moŜesz wykonać na łoŜu śmierci, jest
rzeczywiste, moŜna to robić zawsze i wszędzie, bez Ŝadnych dodatkowych wymagań. JeŜeli warunki ci
sprzyjają
-
to dobrze, ciesz się. JeŜeli nie sprzyjają
-
nie ma problemu! MoŜesz medytować nawet na
targowisku. Jedynym, co musisz zapamiętać, jest to, Ŝe nie naleŜy wtedy kontrolować sytuacji, bo
kontrol
a to czynność umysłu. Medytacja nigdy nie podda się twojej kontroli. Umysł nie potrafi medytować.
Jest to coś wykraczającego ponad umysł lub pozostającego w tyle za nim, ale nigdy we współdziałaniu z
nim. JeŜeli pozostajesz w stanie kontroli i obserwa
cji, nie jest to medytacja, tylko koncentracja -
napięcie
umysłu. MoŜna wtedy wykorzystać najlepsze jego cechy. Koncentrują się naukowcy, Ŝołnierze, myśliwi,
wynalazcy, matematycy itd. Pra
cują umysłem.
MoŜesz wybrać dowolną porę dnia lub nocy. Nie musi być
to zawsze ta sama godzina. Wykorzystaj czas,
który akurat jest wolny: dziesięć minut w czasie kąpieli
-
usiądź pod prysznicem i medytuj. Rano, po
południu, cztery lub pięć razy dziennie rób sobie krótkie przerwy, choćby pięciominutowe, i medytuj. Prze
-
kon
asz się, Ŝe będzie to dla ciebie jakby zastrzyk sił witalnych. Nie ma potrzeby medytować przez całą
dobę. Wystarczy filiŜanka medytacji, nie trzeba wypić całej rzeki. Mała filiŜanka. I niech to będzie łatwe i
lekkie. Niech będzie proste, aby mogło stać się jak najbardziej naturalne. Nie zmuszaj się do tego i nie
planuj. Medytuj, kiedy masz wolną chwilę. Nie rób z tego nowej rutyny. KaŜda czynność rutynowa jest
udziałem umysłu. Mówiąc otwarcie: prawdziwi ludzie nie mają nawyków, nie popadają w rutynę.
Od
pręŜenie i spokój
Aby osiągnąć stan rozluźnienia, trzeba przyjąć wygodną pozycję. Zrób to. Jakąkolwiek pozycję chcesz
przyjąć na krześle
-
przyjmij. Zamknij oczy i odpręŜ się od stóp do głów. Znajdź miejsca, w których ciągle
czujesz napięcie. Jeśli jest t
o kolano - roz
luźnij je. Dotknij go i powiedz: „Proszę cię, odpręŜ się". Po ty
-
godniu będziesz umiał komunikować się ze swoim ciałem. A kiedy to nastąpi, wszystko inne stanie się
łatwe.
Ciała nie moŜna do niczego zmuszać; próbuj je przekonać. Nie zwalczaj własnego ciała
- to okropne,
-
52
-
agresywne, brutalne, a kaŜdy taki konflikt zwiększa napięcie. Nie prowokuj konfliktów; niechaj złotą
zasadą będzie wygoda. Ciało jest pięknym po
darunkiem od Boga -
obraŜasz Go, krzywdząc swoje ciało.
Jest ono j
ak świątynia, w której mieszkamy. A przecieŜ kaŜdy dba o swoje mieszkanie.
ToteŜ przez siedem kolejnych dni...
-
moŜe to wyda się na początku nieco absurdalne, bo nikt nas
wcześniej nie uczył rozmawiać ze swoim ciałem
-
zaczniesz dostrzegać te wszystkie c
u
da, które stają się
codziennie. Teraz ich nie widzisz. Kiedy mówię do ciebie, moja ręka wspiera mnie gestem, mój umysł
prag
nie ci coś przekazać, a moje ciało pomaga mu w tym jak najwier
niejszy przyjaciel.
Kiedy chcesz unieść dłoń
-
po prostu ją unosisz. JuŜ sama decyzja, Ŝe chcesz to zrobić, powoduje
posłuszne podniesienie dłoni. Niczego szczególnego nie musisz robić. To przecieŜ cu
downe. Jak decyzja
umysłu zamienia się w konkretną czynność, w jaki sposób wiadomość została przekazana twojej dłoni? A
na
dodatek w ułamku sekundy!
Kiedy rozmawiam z wami, jednocześnie współpracują ze mną moje dłonie, bez najmniejszego
opóźnienia. Ciało działa równocześnie z umysłem. Jest bardzo wraŜliwe
-
powinniśmy nauczyć się z nim
rozmawiać, a większość problemów rozwiąŜe się sama.
Podstawowa sprawa -
usiądź wygodnie. MoŜesz przyciemnić lub zgasić światło, jeśli jest zbyt jasne.
Powiedz wszystkim, Ŝe przez dwadzieścia minut mają ci nie przeszkadzać: Ŝadnych pytań, Ŝadnych
telefonów... jakby ich nie było. Zamknij drzwi,
po
czuj się wygodnie. Jeśli masz ciasne ubranie
-
zmień je,
aby nic cię nie uciskało. Siedząc, staraj się dotrzeć do kaŜdego punktu napięcia w swoim ciele. Zapewne
takich miejsc będzie sporo. Trzeba je rozluźnić, bo jeśli ciało nie będzie odpręŜone, nie uda nam się
dotrzeć do umysłu. Ciało stwarza moŜliwość odpoczynku dla umysłu.
Dotknij z miłością i troską kaŜdego miejsca, w którym występuje napięcie. Ciało słuŜy ci najlepiej jak tylko
moŜe. Jest podarunkiem, który otrzymałeś za darmo, i moŜe dlatego nie
doceniasz, jak bardzo jest on
wyrafinowany. Nauka nie ma zie
lonego pojęcia, jak stworzyć coś tak wspaniałego jak ciało. Ale kto o tym
pamięta? Nie kochamy ciała, a wręcz odwrotnie
-
wściekamy się na nie z róŜnych powodów.
Tak zwani święci wmówili ludziom wiele głupot: Ŝe ciało jest wrogiem, Ŝe jest powodem degradacji
człowieka, Ŝe ściąga cię do piekła, Ŝe jest grzeszne, Ŝe całe jest grzechem. JeŜeli chcesz popełnić grzech
- to prawda -
ciało ci w rym pomaga. Ale to ty jesteś odpowiedzialny, nie ono. Jeśli zechcesz medytować,
cia
ło wesprze cię takŜe. Staczasz się
-
ciało stacza się wraz z tobą; wznosisz się
-
ciało wspina się wraz z
tobą. Ciało nie jest winowajcą. Całą odpowiedzialność ponosi twoja własna świadomość. Jednak zawsze
usiłujemy znaleźć jakiegoś kozła ofiarnego, a ten
jest
najlepszy: moŜesz go oskarŜać o wszystko, a on
milczy, nie potrafi się obronić, nie odpowie, Ŝe się mylisz. Cokolwiek powiesz, ciało nie sprzeciwi się
temu.
Sprawdź więc kaŜde miejsce swojego ciała, daj mu odczuć swoją troskę i czułość. Zajmie ci to około
pięciu minut, a potem zaczniesz odczuwać miękkość, rozluźnienie, senność. Wtedy skieruj świadomość
na oddech. Niech będzie spokojny, lekki.
Ciało jest najbardziej zewnętrzną częścią kaŜdego z nas, świadomość
- najbardziej wew
nętrzną. Oddech
jest pomostem między nimi. Kiedy przestajemy oddychać
-
umieramy; most jest zerwany i ciało nie moŜe
juŜ słuŜyć ci za dom, za schronienie.
Kiedy ciało będzie odpręŜone, zamknij oczy i obserwuj swój oddech. Niech się uspokoi. Powiedz mu:
„Pros
zę, bądź lekki, naturalny". Przekonasz się, Ŝe jak za naciśnięciem guzika, oddech się zmieni. Zwykle
jest nieregularny, całymi godzinami pozostaje w napięciu, a my zapomnieliśmy, jak go rozluźniać. Poproś
więc swój oddech dwu
-
, trzykrotnie, aby się uspokoił, a później po prostu się wycisz.
6. Drzwi do świadomości
Miliony ludzi Ŝyją, jakby byli wpatrzeni w lustro. Wydaje im się, Ŝe tym, co w nim widzą, jest ich twarz.
Myślą, Ŝe to ich imię, ich toŜsamość, poza którą nie ma juŜ niczego więcej.
Będziesz musiał wejść nieco głębiej. Będziesz musiał zamknąć oczy. Będziesz musiał spojrzeć do
wewnątrz. Będziesz musiał nauczyć się milczeć. Jeśli nie osiągniesz absolutnej ciszy wewnątrz siebie,
nigdy nie dowiesz się, kim jesteś. Ja ci nie powiem, bo te
go nie da
się powiedzieć. KaŜdy musi sam to
odnaleźć. Jedno jest pewne
-
istniejesz. Prawdziwym wyzwaniem jest sięgnąć do najgłębszego rdzenia,
aby odnaleźć siebie. I tego uczę od lat. To,
co
nazywam medytacją, nie jest niczym innym jak
mechanizmem, który pomoŜe ci odnaleźć siebie.
Nie pytaj mnie. Nie pytaj nikogo. Odpowiedź nosisz w sobie i musisz udać się w głąb siebie, Ŝeby ją
odnaleźć. Jest tak blis
ko -
obrót o sto osiemdziesiąt stopni i staniesz z nią twarzą w twarz. Zaskoczy cię
to, Ŝe nie jesteś swoim imien
iem, nie je
steś swoją twarzą, swoim ciałem, nie jesteś nawet swoim umys
-
-
53
-
łem. Jesteś częścią całej egzystencji, jej piękna, majestatu, błogości, nieogarnionej ekstazy. Poznanie
samego siebie oznacza
osiągnięcie pełni świadomości.
Środek i obwód
Ciało samo
w sobie jest niczym. To, co nadaje mu blask, znaj
duje się poza nim. Wspaniałość ciała nie
wynika z samego cia
ła
-
ono jest gospodarzem, wspaniałość ta jest zaś zasługą gościa. Jeśli zapominasz
o gościu, dzieje się tak z powodu twojej słabości. Jeśli pamiętasz
-
czuła troska o ciało będzie elemen
tem
twojej religijności.
Amerykański zachwyt ciałem jest pozbawiony rzeczywistego znaczenia. Ludzie chcą się zdrowo
odŜywiać, chodzą na rolfing, masaŜe, próbują na tysiąc sposobów odnaleźć sens w Ŝy
ciu. Lecz spójrz w
ich oczy -
jak straszna pustka! Od razu widać, Ŝe im się nie udało. Nie ma w nich aromatu, kwiat się nie
roz
winął. Ich wnętrza przypominają pustynię. Są zagubieni, nie wiedzą, co ze sobą robić. DuŜo robią dla
swojego ciała, ale nic im nie pomaga.
S
łyszałem taki dowcip:
„Ronsfield wszedł do domu z szerokim uśmiechem na twarzy.
-
Nie uwierzysz na jaką wyprzedaŜ trafiłem
-
powiedział do Ŝony.
-
Kupiłem cztery poliestrowe, wzmacniane stalą, radialne, cięŜ
kie opony!
-
Zwariowałeś?
-
odpowiedziała pani Ro
senfield. -
Po co kupiłeś opony? Nawet nie masz samochodu.
- To co? -
odpowiedział Rosenfield
- Ty kupujesz sobie biustonosze, prawda?"
Jeśli jesteś pusty od środka, usiłujesz zgromadzić jak najwięcej akcesoriów wokół siebie. MoŜe to zwieść
innych, ale ci
ebie nie wypełni. Choć czasem moŜe zwieść i ciebie, poniewaŜ nawet własne kłamstwo,
powtarzane wiele razy, zaczyna wyglądać jak prawda. Jednak nie czujesz się spełniony, zadowolony.
Amerykanie starają się cieszyć Ŝyciem, ale wygląda na to, Ŝe wcale im się nie udaje. Pamiętaj: jeśli
będziesz podejmował wysiłki, aby się cieszyć, nic ci z tego nie wyjdzie. Kiedy będziesz próbował
osiągnąć szczęście, przegapisz je. Wysiłek przy osiąganiu szczęścia to absurd, poniewaŜ szczęście tu
jest. Nie moŜesz go osiągnąć. Nic nie rób, po prostu zgódź się na nie. Ono jest we wszystkim, co cię
otacza -
wewnątrz, na zewnątrz, tylko szczęście. Nic poza nim nie jest prawdziwe. Obserwuj, patrz
głęboko w głąb świata, drzew, ptaków, rzek, w głąb gwiazd, KsięŜyca i Słońca, w głąb ludzi, zwierząt
-
patrz głęboko: egzystencja składa się z radości, szczęścia. Z błogości. Niczego nie trzeba robić.
Podejmowanie wysiłku stałoby się przeszkodą. Zrelaksuj się, a poczujesz, jak szczęście cię wypełni;
rozluźnij się, a pojawi się w tobie; odpręŜ się, a otoczy cię ze wszystkich stron.
Amerykanie są spięci. Napięcie wzrasta, gdy za czymś gonisz. OdpręŜenie pojawia się, gdy się na coś
godzisz. Amerykanie go
nią, ścigają, próbują wydobyć coś z Ŝycia, próbują je wyciskać. Nic z tego nie
wynika, pon
iewaŜ to nie jest dobra droga. Nie moŜesz wycisnąć Ŝycia; musisz się mu poddać. śycia się
nie podbija. Mu
sisz być na tyle odwaŜny, Ŝeby dać mu się pokonać. Tutaj przegrana jest zwycięstwem, a
wysiłek, aby wygrać za wszelką cenę, bę
dzie niczym innym, jak
twoją ostateczną, całkowitą poraŜką.
Nie moŜesz podporządkować sobie Ŝycia, poniewaŜ część nie moŜe ogarnąć całości. To tak, jakby mała
kropelka wody pró
bowała zdobyć ocean. Owszem, kropelka moŜe wpaść do oceanu i stać się jego
częścią, ale nie moŜe go pokonać. Właściwie to wpadnięcie do oceanu, stopienie się z oceanem jest
drogą do zwycięstwa.
Amerykanin próbuje odnaleźć szczęście, stąd jego nadmierna, wręcz obsesyjna troska o ciało.
Przekroczyła granice troski, stała się obsesją: człowiek wtedy nieustannie myśli o ciele, robi to i tamto,
wszystko, co mu tylko wpadnie do głowy. Wkłada wiele wysiłku, aby znaleźć kontakt ze szczęściem
poprzez cia
ło. To jest niemoŜliwe.
A zresztą
-
umysł Amerykanina jest nastawiony na rywalizację. Niekoniecznie naprawdę kochasz swoje
ciało; być moŜe tylko rywalizujesz z innymi. PoniewaŜ inni coś robią, ty teŜ musisz to robić. Umysł
Amerykanina jest najpłytszym i najbardziej ambitnym umysłem, jaki kiedykolwiek istniał na świecie. I jest
to najbardziej
rozpowszechniony rodzaj umysłu w obecnym świecie. Właśnie dlatego biznesmen stał się
w Ameryce synonimem wszy
stkiego, co najlepsze i najwaŜniejsze. Wszystko inne stało się tłem.
Biznesmen, człowiek kontrolujący pieniądze, jest najwyŜ
szym wzorcem. W Indiach za taki wzorzec byli
uwaŜani bramini
-
poszukiwacze Boga. W Europie stanowiła go arystokracja
- dobrze wychowana,
wyedukowana, akuratna, zestrojona z subtel
nymi niuansami Ŝycia: muzyką, sztuką, poezją, rzeźbą,
architek
turą, tańcem klasycznym, językami, greką i łaciną. Najbardziej cenionym wzorcem była w Europie
arystokracja, która przez wie
ki nasiąkała szacunkiem dla wyŜszych wartości w Ŝyciu. W Rosji Sowieckiej
narzuconym i propagowanym wzorcem był posłuszny, zapracowany, uciskany proletariusz. W Am
eryce
najbardziej sza
nowani są biznesmeni, ci którzy kontrolują pieniądze.
Pieniądze to dziedzina najszerzej pozwalająca na konkurencję. Nie musisz być kulturalny, wymaga się
jedynie pieniędzy. Nie musisz znać się na muzyce, na poezji. Nie musisz niczego
wie
dzieć o literaturze
-
54
-
staroŜytnej, historii, religii, filozofii. JeŜeli masz pokaźną sumkę w banku, to jesteś kimś waŜnym. Właśnie
dlatego mówię, Ŝe jest to najpłytszy umysł, jaki kiedykolwiek istniał. I ten umysł zmienił wszystko w
handel, w ciągłą ryw
ali
zację. Nawet jeśli nabywasz Van Gogha lub Picassa, nie robisz tego dla Picassa.
Kupujesz, poniewaŜ twoi sąsiedzi teŜ kupili. Mają obraz Picassa u siebie w salonie, więc jakŜe ciebie
miałoby na podobny nie stać? Musisz go mieć. MoŜesz nic o nim nie wiedzieć
-
nawet, w jaką stronę go
powiesić, gdzie góra, gdzie dół; a u Picassa czasem trudno się zorientować, czy obraz wisi popra
wnie,
czy teŜ do góry nogami.
MoŜesz nie wiedzieć, czy jest to oryginalny Picasso, czy nie. MoŜesz wcale na niego nie patrzeć,
ale
poniewaŜ inni go mają i o nim mówią, ty równieŜ musisz pokazać swoją klasę. Po pro
stu pokazujesz
swoje pieniądze. Wszystko, co jest drogie, jest waŜne; cokolwiek jest drogie, uznawane jest za waŜne.
Pieniądze i sąsiedzi stanowią jedyne kryteria przy podejmowaniu decyzji. WaŜne jest, jakie mają
samochody, domy, obrazy, gadŜety. Ludzie mają w łazienkach sauny niekoniecznie dlatego, Ŝe kochają
swoje ciało, lecz dlatego, Ŝe trzeba „to" mieć
-
wszyscy „to" mają. Jeśli nie masz, wyglądasz na biedaka.
Jeśli wszyscy mają domy na wzgórzach, ty równieŜ musisz taki mieć. MoŜesz nie wiedzieć, jak docenić
ten krajobraz, moŜesz się tam po prostu nudzić. Albo moŜesz zabierać ze sobą radio i telewizor i słuchać
tych samych audycji, których słuchałeś w domu, oglądać te same programy, które oglądałeś w domu. Co
za róŜnica, czy siedzisz w górach, czy we własnym pokoju? Ale inni to mają. GaraŜ na czte
ry samochody
jest konieczny; inni takie mają. MoŜesz wcale nie potrzebować czterech samochodów.
Słyszałem taki dowci
p:
„Stary Lukę i jego Ŝona byli znani z tego, Ŝe są najbardziej uszczypliwą parą na całej ulicy. Lukę zmarł, a
kilka miesięcy później i jego Ŝona znalazła się na łoŜu śmierci. Zawołała sąsiadkę i powiedziała sła
bym
głosem:
-Ruthie, pochowaj mnie w mojej czarnej, jedwabnej sukni, ale zanim to zrobisz, odetnij plecy i zrób z nich
nową sukienkę. To dobry materiał, nie chcę go zmarnować.
-
Nie mogę tego zrobić
-
odpowiedziała Ruthie.
-
Kiedy ty i Lukę podejdziecie do zfotych schodów, co
powiedzą anioły, jeś
li twoja su
kienka nie będzie mieć pleców?
-
Nie będą patrzeć na mnie
-
odpowiedziała.
- Luke'a pochowa
łam bez spodni."
Interesujemy się zawsze tym, co mają inni: Lukę będzie bez spodni, więc wszyscy będą patrzeć na niego.
Amerykanie zawsze podglądają to, co robią inni.
Obserwowałeś kiedyś dziecko, które biega, krzyczy, tańczy bez powodu
-
chociaŜ niczego nie ma? Jeśli
je spytasz, dlacze
go tak się cieszy, nie będzie w stanie ci odpowiedzieć. Pomyśli, Ŝe jesteś wariatem.
Czy potrzebny jest powód, aby być szczęśliwym? Będzie zszokowane, Ŝe w ogóle o to pytasz. Wzruszy
ra
mionami i dalej będzie śpiewać i tańczyć.
Dziecko nie posiada niczego. Nie jest jeszcze premierem, nie jest prezydentem Stanów Zjednoczonych,
nie jest Rockefellerem. Niczego nie posiada -
moŜe z wyjątkiem kilku muszelek i kamyków zebranych na
plaŜy, to wszystko.
śycie Amerykanina kończy się wraz z nadejściem śmierci. Gdy umiera ciało, umiera Amerykanin. Stąd
ogromny strach przed śmiercią. Ze względu na ten strach Amerykanin stara się przedł
u
Ŝyć swoje Ŝycie,
czasem do absurdalnego wieku. Jest wielu Ame
rykanów, którzy wegetują w szpitalach i instytutach
psychiatry
cznych. Nie Ŝyją
-
minęło juŜ duŜo czasu, odkąd umarli. lekarze, lekarstwa, nowoczesna
aparatura -
to wszystko zarządza ich ciałami. W jakiś sposób nadal funkcjonują. Strach przed śmiercią
jest tak olbrzymi: gdy raz odejdziesz, odejdziesz na zawsze, nic nie prze
trwa. Amerykanie wierzą w ciało i
nic poza rym. Jeśli tak myślisz, będziesz bardzo nieszczęśliwy. Po pierwsze, zawsze będziesz bał się
śmierci, a ten, kto boi się umrzeć, boi się równieŜ Ŝyć. śycie i śmierć są tak powiązane, Ŝe jeśli boisz się
umrzeć, zaczniesz równieŜ bać się Ŝyć. To Ŝycie przynosi śmierć, więc jeśli boisz się śmierci, jak moŜesz
naprawdę pokochać Ŝycie? Strach zawsze będzie obecny. To Ŝycie przynosi śmierć; nie moŜesz Ŝyć
całkowicie. Jeśli śmierć jest końcem dla wszystkiego, jeśli tak uwaŜasz, to twoje Ŝycie upłynie na
pośpiechu i pogoni. PoniewaŜ zbliŜa się śmierć, nie moŜesz pozwolić sobie na cierpliwość. Stąd
amerykańska mania szybkości: wszystko musi być zrobione szybko, poniewaŜ zbliŜa się śmierć, więc
zrób jak najwięcej
rzeczy,
zanim umrzesz. Postaraj się wypchać siebie jak największą liczbą
doświadczeń, zanim umrzesz, poniewaŜ gdy będziesz martwy, będziesz martwy.
To stwarza poczucie bezsensowności i udrękę, lęk. Jeśli nic nie uratuje ciała, cokolwiek robisz, jest
płytkie, nie daje satysfakcji. Jeśli śmierć jest końcem i nic nie przetrwa, to i Ŝycie nie moŜe mieć Ŝadnego
znaczenia. Jest „opowieścią idioty, pełną wrzasku i złości, bez najmniejszego znaczenia".
Człowiek świadomy wie, Ŝe znajduje się w ciele, ale ciałem nie jest. Kocha swoje ciało; ono jest jego
miejscem zamieszka
nia, jego domem. Nie postępuje wbrew ciału, bo głupotą jest działać
na sz
kodę
własnego domu, ale nie jest materialistą. Jest ziemski, ale nie jest materialistą. Jest realistą, ale nie ma
-
terialistą. Wie, Ŝe kiedy umierasz, to tak naprawdę nic nie umiera. Śmierć nadchodzi, ale Ŝycie toczy się
dalej. Przypom
niał mi się dowcip:
-
55
-
„
Kończył się pogrzeb i Desmond, grabarz, zauwaŜył stojącego koło siebie staruszka.
- Jest pan krewnym? -
spytał Desmond.
- lak -
odpowiedział staruszek.
-Ile ma pan lat?
-
Dziewięćdziesiąt cztery.
- Hm -
odpowiedział Desmond.
-
To nie opłaca się juŜ panu wr
a
cać do domu.”
Oto sedno cielesnego podejścia do Ŝycia: jeśli masz dziewięćdziesiąt cztery lata, koniec! Nie opłaca się
wracać do domu; lepiej umrzeć od razu. Jaki sens ma powrót? I tak zaraz będziesz musiał się tu zjawić.
Nie opłaca się... Ale jeśli śmierć jest jedyną rzeczywistością, to, co za róŜnica, czy masz dziewięćdziesiąt
cztery, czy dwadzieścia cztery lata? Parę lat w tę lub w tę stronę. Młody czuje się stary, a dziecko czuje
się martwe. Kiedy raz zdecydujesz, Ŝe obecne ciało jest jedynym Ŝyc
iem, wówczas jaki jest cel
wszystkiego? Po co się męczyć?
Camus napisał, Ŝe jedynym metafizycznym problemem dla człowieka jest samobójstwo. Zgadzam się z
nim. Jeśli ciało stanowi jedyną rzeczywistość i nie ma nic poza nim, wtedy staje się ono najwaŜniejsz
ym
tematem do rozwaŜania, do rozmyślań. Czemu nie popełnić samobójstwa? Po co czekać do wieku dzie
-
więćdziesięciu czterech lat? Po co cierpieć po drodze? Jeśli kaŜdy umrze, czemu nie umrzeć dziś? Po co
wstawać jutro rano? To bezcelowe.
Więc z jednej strony Amerykanin jest w ciągłym biegu z miejsca na miejsce w celu gromadzenia
doświadczeń, tak aby nic go nie ominęło. PodróŜuje po całym świecie, z miasta do miasta, z państwa do
państwa, z hotelu do hotelu. Ciągle zmienia guru, kościoły, ciągle poszukuje, poniewaŜ zbliŜa się śmierć.
Z jednej strony nieustanna, szaleńcza pogoń, z drugiej zaś głębokie przekonanie, Ŝe wszystko jest
bezcelowe -
poniewaŜ wszystko zakończy się wraz ze śmiercią. Więc czy prowadziłeś bogate, czy ubogie
Ŝycie, czy byłeś inteligentny, czy nie, czy byłeś wspaniałym, czy kiepskim kochankiem, ja
kie to ma
znaczenie?
Na końcu nadchodzi śmierć i sprawia, Ŝe wszyscy stają się równi: ludzie światli i nierozsądni, mędrcy i
grzesznicy, ludzie oświeceni i głupcy, wszyscy trafiają do ziemi i znikają. Jaki to wszystko ma cel? Bycie
Buddą, Jezusem czy Judaszem
-
jaką robi róŜnicę? Jezus umarł na krzyŜu, Judasz popełnił samobój
stwo
następnego dnia
-
obaj zniknęli w ziemi.
Z drugiej strony pojawia się strach, Ŝe mógłbyś przegapić coś, co osiągną inni,
a zaraz potem -
przekonanie, Ŝe nawet jeśli to osiągniesz, to i tak niczego nie zyskasz. Nawet jeśli do
jedziesz, dojedziesz
donikąd, bo nadejdzie śmierć i wszystko zniszczy.
Człowiek świadomy Ŝyje w ciele, kocha swoje ciało, czci je, ale sam nie jest ciałem. Wie, Ŝe ma w sobie
coś, co przetrwa kaŜdą śmierć. Wie, Ŝe ma w sobie coś, co jest wieczne, i czas nie moŜe tego zniszczyć.
Doszedł do tego przez medytację, miłość, modlitwę. Odczuwa to wewnątrz siebie. Nie boi się. Nie boi się
śmierci, poniewaŜ wie, czym jest Ŝycie. Nie goni za szczęściem, poniewaŜ wie, Ŝe Bóg zsyła mu miliony
okazji; on musi tylko nie przeszkadzać.
Czy nie widzisz, Ŝe drzewa są przytwierdzone do podłoŜa? Nie mogą donikąd pójść, a mimo to są
szczęśliwe. Nie mogą gonić za szczęściem, nie mogą wyruszyć na poszukiwanie szczęścia. Są
przytwierdzone do ziemi, nie mogą się ruszyć, ale czy nie widzisz szczęścia? Czy nie widzisz ich radości,
gdy pada deszcz, ich ogromnego zadowolenia, gdy wieje wiatr? Czy nie czujesz, jak tańczą? Są
przytwie
rdzone, nigdzie nie chodzą, lecz Ŝycie przy
chodzi do nich. Wszystko przychodzi - ty tylko
stwarzasz moŜliwość; wszystko przychodzi samo
-
ty dopuszczasz to do siebie albo nie. śycie jest
gotowe przydarzać się ci. Ale tworzysz tyle barier... Największą z nich jest pogoń. PoniewaŜ gonisz i
biegasz, kiedy Ŝycie puka do twoich drzwi, nigdy cię nie zastaje. Zawsze jesteś gdzieś indziej. Ścigasz
Ŝycie, ono goni za tobą i nigdy się nie spotykacie. Bądź... po prostu bądź, czekaj i zachowaj cierpliwość.
Harmonia
ciała, umysłu
i duszy
Twoje ciało jest energią, twój umysł jest energią, twoja dusza jest energią. Wiec jaka jest między nimi
róŜnica? RóŜnią się tylko rytmem, długością fal
-
to wszystko. Ciało jest namacalne, energia przepływa w
nim w sposób widoczny.
Umysł jest bardziej subtelny, ale nie nazbyt, poniewaŜ moŜesz zamknąć oczy i zobaczyć poruszające się
myśli; moŜna je zobaczyć. Nie są tak widoczne jak twoje ciało; twoje ciało jest widzialne dla wszystkich,
widzialne publicznie. Twoje myśli są widzialne prywatnie. Nikt poza tobą ich nie widzi; tylko ty albo ludzie,
którzy mocno pracowali nad umiejętnością postrzegania myśli. Ale przyjmijmy, Ŝe nie są widzialne dla
innych. Trze
cią, ostateczną warstwą wewnątrz ciebie, jest świadomość. Na
wet ty jej nie widzisz. Nie
moŜe być sprowadzona do poziomu przedmiotu, pozostaje podmiotem.
Jeśli te trzy energie funkcjonują harmonijnie, jesteś zdrowy i scalony. Jeśli te energie nie współgrają
ze
sobą, jesteś chory, nie stanowisz całości. A pozostawania w pełnej harmon
ii to by
cie świętym.
-
56
-
Usiłuję pomóc ci osiągnąć stan, w którym twoje ciało, twój umysł i twoja świadomość będą mogły tańczyć
w jednym rytmie, razem, w głębokiej harmonii; nie w konflikcie, lecz we współ
pracy.
Świadomość jest energią, najczystszą energią; umysł nie jest tak czysty, a ciało jeszcze mniej. Ciało jest
zbyt zmieszane, a umysł równieŜ nie jest całkowicie czysty.
Świadomość jest całkowitą, najczystszą energią. Ale poznać świadomość w tej formie moŜesz tylko
wtedy, gdy stworzysz z tych trzech elementów kosmos,
a nie chaos. Ludzie Ŝyją w chaosie: ich ciało
przekazuje jakieś sygnały, a ich umysł całkowicie je ignoruje. Przez wieki nauczano, Ŝe nie jesteś ciałem,
przez wie
ki mówiono ci, Ŝe ciało jest twoim wrogiem, Ŝe musisz z nim walczyć, Ŝe musisz je zniszczyć, bo
ciało to grzech.
Te idee, mimo Ŝe są niedorzeczne i głupie, szkodliwe i trujące, wpajano tak długo, Ŝe stały się częścią
twojego umysłu społecznego. Tkwią w nim przez cały czas i
nie
doświadczasz ciała w rytmicznym tańcu
ze sobą.
Stąd mój nacisk na taniec i muzykę, poniewaŜ jedynie w tańcu poczujesz, Ŝe twoje ciało, twój umysł i ty
funkcjonujecie ra
zem. Gdy wszystkie te elementy działają wspólnie, odczuwasz nieskończoną radość,
ogromne bogactwo.
Świadomość jest najwyŜszą formą energii. A gdy wszystkie te trzy energie współgrają ze sobą, pojawia
się czwarta. Jest ona obecna tylko wtedy, gdy tamte trzy funkcjonują razem. Jest ona organiczną
jednością, powstałą z połączenia trzech ele
mentów.
Na Wschodzie nazywamy tę czwartą energię po pro
stu „czwar
tą"
- turiya.
Nie nadaliśmy jej Ŝadnej
nazwy. Trzy energie, wcho
dzące w jej skład, mają nazwy, czwarta pozostaje bezimienna. Znać czwartą
to znać Boga. Kiedy stanowisz organiczną, najwyŜszą jedność
-
pojawia się Bóg. Gdy jesteś chaosem,
pełnym
sprze
czności
-
nigdy nie zaznasz obecności Boga. JeŜeli jesteś jak podzielony dom, występujesz
przeciw sobie, wtedy nie ma Boga. Gdy jesteś szczęśliwy sam ze sobą, szczęśliwy takim, jakim jesteś,
wów
czas odczuwasz błogość, jesteś wdzięczny, a wszystkie
twoje energie
tańczą razem. Gdy jesteś
orkiestrą wszystkich swoich energii, wiesz na pewno, Ŝe Bóg jest z tobą. Poczucie całkowitej jedności jest
jak obecność Boga. Bóg nie przebywa „gdzieś tam". Bóg to trzy energie połączone w taką jedność, Ŝe
zjawia si
ę czwarta. A czwarta jest czymś więcej niŜ sumą tych trzech.
Jeśli dokonasz analizy obrazu, otrzymasz w rezultacie płótno i farbę, ale obraz nie jest po prostu sumą
płótna i farb; jest czymś więcej. To „coś więcej" jest przekazane za pomocą wizerunku, ko
l
oru, płótna,
artysty. To „coś więcej" nazywamy pięknem. Jeśli rozłoŜysz na czynniki pierwsze kwiat róŜy, odkryjesz
wszystkie che
mikalia i związki, z których się składa, ale piękno zniknie. Nie było ono jedynie sumą
cząsteczek, było czymś więcej.
Całość to coś więcej niŜ suma części; wyraŜa się przez części, ale jest czymś więcej. Zrozumieć, Ŝe jest
czymś więcej, to zrozumieć Boga. Bóg jest tym „czymś więcej", tym plusem. Nie jest to stwierdzenie
teologiczne, nie moŜe ono być rozstrzygane w drodze logicznej argumentacji. Piękno musisz czuć,
muzykę musisz czuć, taniec musisz czuć. Zdecydowanie musisz je poczuć w swoim ciele, umyśle i
duszy.
Musisz nauczyć się grać na tych trzech energiach tak, by stały się orkiestrą. Wtedy jest Bóg
-
nie Ŝebyś
Go widział, nie ma co oglądać; to On jest ostatecznym obserwatorem, jest obserwacją. Naucz się stapiać
swoje ciało, umysł, duszę w jedność. Odnajdź sposoby na funkcjonowanie w pełnej harmonii.
Zdarza
się,
Ŝe biegacze... Nie myślisz zapewne o bieganiu jako o jednym ze
sposobów medytacji, ale czasami
biegacze jej doznają. Bywają zaskoczeni, poniewaŜ nie oczekiwali tego: kto by pomyślał, Ŝe biegacz
doświadczy Boga? Jednak tak się dzieje. Obecnie bieganie staje się jedną z nowych technik medytacji.
Więc to moŜe się wydarzyć w trakcie biegu. MoŜe doznałeś tego, jeśli kiedyś byłeś biegaczem, jeśli
czerpałeś radość z biegania wcześnie rano, gdy powietrze jest świeŜe, świat budzi się ze snu... Jeśli
biegłeś, twoje ciało funkcjonowało cudownie, a świeŜe powietrze, nowy świat ponownie rodził się z
ciemności nocy, wszystko dookoła śpiewało, czułeś pełnię Ŝycia... Moment ten nadchodzi, gdy biegacz
znika, a zostaje jedynie bieg. Ciało, umysł i dusza zaczynają pracować razem; nagle uwolniony zostaje
wewnętrzny orgazm. Biegający czasem przez przypadek doświadczają „czwartej",
turiya,
mimo iŜ
tłumaczą sobie, Ŝe jest to po prostu reakcja na bieg. Będą uwaŜali, Ŝe ta chwila tak im się podobała ze
względu na bieg; Ŝe był to piękny dzień, ciało tryskało zdrowiem, świat wydał się wspaniały
i mieli
doskonały nastrój. Nie zauwaŜą prawdziwej przyczyny. Jeśli zaś zauwaŜą, to, zgodnie z moi
mi
obserwacjami, biegacze są w stanie doświadczyć medytacji duŜo łatwiej niŜ ktokolwiek inny. Jogging
moŜe być doskonałą pomocą, pływanie moŜe być doskonałą pomocą. Wszystko to musi być
przemienione w medytację.
Porzuć stare poglądy na temat medytacji. Nie wierz, Ŝe tyl
ko siedzenie pod drzewem w pozycji jogina jest
medytacją. To tylko jedna z dróg. MoŜe odpowiadać paru osobom, ale nie bę
dzie dobra dla wszystkich.
Dla małego dziecka nie byłaby to medytacja, tylko tortura. Dla młodej osoby, która jest Ŝywa, wibrująca,
taka metoda byłaby jak hamulec, nie jak medytacja. MoŜe dla starego człowieka, który juŜ wiele przeŜył,
którego si
ły słabną... moŜe byłaby to medytacja właśnie dla niego.
-
57
-
Ludzie się róŜnią, jest wiele typów ludzi. Dla kogoś, kto ma niski poziom energii, siedzenie pod drzewem
w pozycji jo
gina moŜe być najlepszą medytacją, poniewaŜ w pozycji tej zuŜywa się mało energii. Gdy
kręgosłup jest wyprostowany i tworzy kąt dziewięćdziesięciu stopni z ziemią, ciało zuŜywa najmniejszą
moŜliwą ilość energii. Jeśli pochylasz się w bok lub do przodu, wtedy twoje ciało zaczyna uŜytkować
więcej energii, poniewaŜ grawitacja ściąga cię w dół, a ty musisz utrzymać się tak, by się nie przewrócić.
Jest to wydatek ener
getyczny. Wyprostowany kręgosłup wymaga najmniejszego zuŜycia energii.
Siedzenie z rękoma złączonymi na kolanach jest równieŜ bardzo przydatne dla ludzi z niskim poziomem
energii, ponie
waŜ gdy dłonie stykają się, elektryczność twojego ciała zaczyna cyrkulować. Nie wydostaje
się poza twoje ciało; zostaje w wewnętrznym obiegu, energia porusza się w tobie.
Pamiętaj, Ŝe energia jest zawsze uwalniana z ciała poprzez palce, a nigdy nie uwalnia się z
zaokrąglonych partii ciała. Na przykład twoja głowa nie moŜe uwolnić energii, zamykają. Energia ucieka
przez palce dłoni, palce stóp oraz dłonie. W pewnej pozycji jogi łączysz ze sobą stopy. Energia uwalnia
się przez jedną z nich, a przez drugą wraca z powrotem do ciała; jedna dłoń uwalnia energię, a wraca
ona do ciała poprzez drugą. Zbierasz swoją własną energię, stajesz się wewnętrznym obwodem
energetycznym. Daje to odpoczynek, jest bardzo relaksujące. Pozycje jogi są najbardziej relaksującymi z
moŜliwych pozycji. Są bardziej relaksujące niŜ sen, poniewaŜ kiedy śpisz, całe twoje ciało jest „ciągnięte"
przez siłę grawitacji. Będąc w pozycji poziomej relaksujesz się z zupełnie innego powodu
-
sprowadza cię
to do prehistorycznych czasów, kiedy człowiek był zwierzęciem, miał postawę horyzontalną. To relaksuje,
poniewaŜ jest regresywne; pomaga ci ponownie stać się zwierzęciem.
Dlatego w pozycji leŜącej nie moŜesz jasno myśleć, myślenie staje się utrudnione. Spróbuj. Z łatwością
moŜesz marzyć, ale nie myśleć. Aby myśleć, musisz siedzieć. Im bardziej wy
prostowany siedzisz, tym
lepszą masz moŜliwość myślenia. Myślenie jest relatywnie późnym nabytkiem. Pojawiło się ono gdy
człowiek stanął w pozycji prostopadłej do ziemi. Kiedy człowiek poruszał się w poziomie, miewał
ma
rzenia, ale nie myślał. Więc kiedy się kładziesz, zaczynasz marzyć, myślenie znika. Jest to rodzaj
relaksacji, poniewaŜ myślenie zamiera; wycofujesz się.
Pozycje jogi są dobre dla tych, którzy mają niski poziom ener
gii, dla osób chorych, starszych, dla tych,
którzy
przeŜyli Ŝycie i zbliŜają się ku śmierci.
Tysiące mnichów buddyjskich zmarło w pozycji lotosu, poniewaŜ jest ona najlepszą pozycją na przyjęcie
śmierci
- zachowu
jesz czujność, a twoje energie zanikają, będzie ich coraz mniej i mniej Ŝ kaŜdą chwilą.
Wreszcie nadchodzi śmierć. W pozycji lotosu moŜesz do samego końca zachować czujność. A czujność
w chwili śmierci jest jednym ze wspanialszych doświadczeń, rodzajem najwyŜszego orgazmu.
Jeśli jesteś rozbudzony w trakcie umierania, będziesz rodził się w zupełnie inny sposób: narodzisz się
takŜe rozbudzony. Ten, kto umiera czujnie, czujny się rodzi. Ten, kto umiera w nieświadomości, rodzi się
nieświadomy. Ten, kto umiera świadomie, moŜe wybrać dla siebie odpowiednie łono; ma wybór, zasłuŜył
na n
iego. Umierający nieświadomie nie ma prawa wybierać łona; łono jest mu przypisane przypadkowo,
nieświa
domie.
Człowiek, który umiera całkowicie świadomy, pojawi się na tym świecie jeszcze tylko raz, poniewaŜ nie
będzie potrzeby, Ŝeby tu powracał. Zostaje mu juŜ tylko odrobina pracy do zrobienia i wykona tę pracę w
następnym Ŝyciu. Temu, kto umiera ze świadomością, pozostaje tylko jedna sprawa: nie miał czasu
przemienić swojej świadomości we współodczucie. Uczyni to w następnym Ŝyciu, gdyŜ jeśli tego nie
z
robi, coś pozostanie niedopełnione, niedoskonałe.
Zatem medytacją moŜe być bieganie, a takŜe taniec, pływanie; wszystko moŜe nią być. Oto moja
definicja medytacji: kie
dy twoje ciało, umysł i dusza funkcjonują w jednym
rytmie, jest to medytacja,
poniewaŜ
to sprowadza czwarty element.
I jeśli jesteś świadomy, Ŝe czynisz to jako medytację
- nie
wy
stęp na olimpiadzie, lecz właśnie medytację
-
staje się ona ogromnie piękna...
Podstawowy warunek jest taki, by kaŜda forma medytacji, jaka by nie była, powodowała
wspólne,
harmonijne funkcjonowa
nie ciała, umysłu i świadomości. Wtedy niespodziewanie pewne
go dnia
nadchodzi „czwarta": obserwacja. Jeśli chcesz, nazwij to Bogiem, nirwaną lub tao, lub jakkolwiek sobie
Ŝyczysz.
Nie jesteś ciałem
Jeśli ktoś utoŜsamia się z ciałem, Ŝyje w wiecznym pośpiechu. Stąd bierze się zachodni pośpiech, stąd
zachodnia obsesja zwiększania tempa. Generalnie wynika to z identyfikowania się z ciałem. śycie szybko
płynie, wymyka się z rąk. Zrób coś i zrób to natychmiast, śpiesz się, inaczej coś przegapisz. Znajdź
lepsze i szybsze sposoby zrobienia tego czegoś. Prędkość stała się manią. Jak dostać się do jakiegoś
miejsca w jak najszybszym tempie? -
takie jest pytanie. Fakt, Ŝe trzeba się tam dostać, nie budzi
wątpliwości. Dlaczego tak bardzo chcesz tam być, jest niewaŜne; liczy się tylko to, Ŝe powinieneś dostać
się tam szybko. A kiedy wreszcie tam dotrzesz, zaczynasz myśleć o kolejnym miejscu, w którym chcesz
być.
Ciało to jedynie przedsionek, a nie najskrytsza komnata. Lecz wielu ludzi Ŝ
yje po prostu w
-
58
-
tym przedsionku i wydaje im się, Ŝe jest to Ŝycie; nigdy nie wchodzą do domu swojej osoby.
Umysł ciągle pozostaje w stanie rozgorączkowania. Dzieje się tak głównie dlatego, Ŝe identyfikujemy się
z tym, co zewnętrzne. A ciało umrze, toteŜ śmierć ściga nas bezustannie. Na Zachodzie śmierć ciągle
jest tematem tabu. Złamano jedno tabu
-
związane z seksem
-
ale drugie, głębsze niŜ to pierwsze, nadal
istnieje. Potrzeba kolejnego Freuda, aby je
złamać. Ludzie nie rozmawiają o śmierci albo czynią t
o,
uciekając się do eufemizmów. Mówią, Ŝe zmarły „odszedł do lepszego świata", „do nieba", na „wieczny
odpoczy
nek". Ale jeśli człowiek Ŝył tylko ciałem,
to
nie poszedł donikąd. Umarł, po prostu umarł; proch
obrócił się w proch. Ten, kto przeszedł do innego ciała, nigdy nie był w poprzednim ciele, poniewaŜ ni
gdy
nie stał się go świadomy; nie zwrócił na nie swojej uwagi.
Inną drogą jest zdanie sobie sprawy ze swojej wewnętrznej świadomości. Ciało jest cięŜkie, wyraźne,
widoczne, dotykalne, materialne. Świadomość nie jest widzialna. Trzeba jej szukać, trzeba głęboko
kopać. Wymaga wysiłku, wymaga ciągłego zaangaŜowania w odkrywanie własnej istoty. Jest podróŜą,
ale gdy raz poczujesz się świadomie, zaczniesz Ŝyć w zupełnie innym świecie. Wtedy nie ma powod
u do
pośpiechu, gdyŜ świadomość jest wieczna. Nie ma teŜ zmartwień, poniewaŜ nie zna ona chorób, śmierci,
poraŜki.
Wtedy nie ma potrzeby szukać innych
rzeczy.
Ciału stale czegoś brakuje, więc stwarza nowe potrzeby;
ciało jest Ŝebrakiem. Ale świadomość to
cesarz -
jest w posiadaniu całego świata, jest władcą.
Kiedy dotrzesz do sedna swojej wewnętrznej istoty, poczujesz się odpręŜony. śycie nie będzie juŜ
ciągłym pragnieniem czegoś, lecz świętowaniem. Wtedy wszystko jest ci dane: gwiazdy, księŜyc, słońce,
góry, rzeki, ludzie -
wszystko jest w twych rękach. Ty musisz jedynie zacząć tym Ŝyć.
To musi stać się twoją wielką wyprawą. Na tym polega Ŝycie: na wyprawieniu się w głąb świadomości.
Ona tam jest, ale ukry
ta jak skarb. I, oczywiście, kiedy posiadasz skarb, chowasz go głę
boko, aby nikt nie
był w stanie ci go ukraść. Bóg ukrył świadomość w samym rdzeniu twojego istnienia.
Pozwól Ŝyciu stać się podróŜą w głąb siebie. UŜywaj ciała, ko
chaj je -
jest pięknym mechanizmem,
cennym podarkiem, jego tajemnice są wspaniałe
-
ale nie utoŜsamiaj się z nim. Ciało jest jak samolot, ty
jesteś pilotem. Samolot jest poŜyteczny i piękny, ale nie jest tym samym co pilot. To dwa odrębne,
zupełnie inne zjawiska. Pilot kieruje samolotem. Korzystaj z ciała jak z po
jazdu, lecz
pozwól sterować nim
świadomości.
Cel czy świętowanie
Relaksacja jest stanem, w którym twoja energia nie przemieszcza się donikąd, ani do przyszłości ani do
przeszłości; po prostu jest z tobą. Jesteś otulony, ukryty w zacisznym cieple swojej ener
gii. Ten moment
jest wszystkim. Inne nie istnieją. Czas zatrzymuje się. Oto relaksacja. Jeśli masz poczucie czasu, nie
odpręŜysz się. Zwyczajnie zegar musi stanąć, czas
-
przestać istnieć.
Człowiek mieszka w ciele, ale nie jest ciałem. Ciało jest piękne, musi być
kochane i
szanowane, ale nie moŜesz zapomnieć, Ŝe nie jesteś nim, tylko je po prostu zamieszkujesz.
Ten moment jest wszystkim. O nic więcej nie pytasz, po prostu cieszysz się nim. MoŜesz cieszyć się ze
zwyczajnych rzeczy,
poniewaŜ są piękne. Właściwie
nic nie jest zwyczajne -
jeśli istnieje Bóg, to
wszystko jest niezwykłe. Drobiazgi... spacerowanie po trawniku, z którego nie wyparowały jeszcze
kropelki rosy, i poczucie bycia tam -
miękki dotyk trawy, chłód rosy, poranny wiatr, wschodzące słońce...
Cze
go więcej potrzebujesz, aby być szczęśliwym? CóŜ więcej moŜna mieć, aby być szczęśliwym? Po
prostu leŜeć nocą w chłodnej pościeli na łóŜku, czuć tkaninę, czuć, jak kołdra ogrzewa się coraz bardziej,
a ty jesteś otoczony ciemnością, ciszą nocy... Z zamkniętymi oczami czujesz pełnię siebie. Czego więcej
potrzebujesz? To i tak na
zbyt wiele. Pojawia się głęboka wdzięczność
- oto relaksacja.
Relaksacja oznacza.,
Ŝe ten bieŜący moment jest czymś więcej, niŜ pragniesz, czymś więcej, niŜ moŜna
by wymagać. O nic
nie prosisz, masz wszystko, czego chcesz... Wtedy energia pozostaje w bezruchu.
Staje się jak spokojne jezioro. Rozpływasz się we własnej energii. Ten moment to relaksacja. Taki stan
rozluźnienia nie dotyczy ciała czy umysłu; dotyczy całości. Dlatego buddyści mówią: „Wyzbądź się
pragnień". Wiedzą, Ŝe dopóki istnieją pragnienia, nie moŜesz się zrelaksować. Powtarzają: „Pochowaj to,
co martwe". Jeśli zbyt mocno przejmujesz się przeszłością, nie będziesz umiał się zrelaksować. Mówią:
„Ciesz się tą konkretną chwilą".
Jezus mówił: „Spójrzcie na lilie. Nie pracują ani nie przędą. Powiadam zaś wam: nawet Salomon w całej
swej chwale nie był tak przyodziany, jak jedna z nich". O co mu chodzi? On mówi po prostu: Zrelaksuj się!
Nie musisz harować
-
właściwie to wszystko jest ci dane. Jezus mówił: Jeśli On dba o ptaki, zwierzynę,
dzikie zwierzęta, drzewa i rośliny, dlaczego ty się martwisz? Czemu nie miałby zadbać o ciebie?
To jest relaksacja. Dlaczego tak bardzo przejmujesz się przyszłością? Pomyśl o liliach, obserwuj je, stań
się jak one
- i od
pręŜ się. Relaksacja nie polega na przyjęciu określonej pozycji ciała; to całkowita
przemiana twojej energii.
Energia moŜe mieć dwa wymiary. Jeden jest ukierunkowany, zmierza dokądś, dąŜy do czegoś; niestety,
-
59
-
ale nie po
moŜe ci osiągnąć właściwego celu. Ten wymiar twojej energii, aktywności jest skoncentrowany
na zadaniu. Wtedy wszystko staje się środkiem do realizacji tego zadania. Musi się to stać; zrelaksu
jesz
się, dopiero kiedy to osiągniesz. Ale dla tego typu energii stan: „zadanie wykonane" nigdy nie następuje,
poniewaŜ zmienia on kaŜdą chwilę w środek osiągnięcia czegoś w przyszłości. Cel zawsze pozostaje na
horyzoncie. Ciągle biegniesz, a dystans się nie zmniejsza.
Jednak istnieje teŜ jest inny wymiar energii: zachwyt bez szczególnego powodu. Cel przeto osiągnięty
teraz; jest tu, a nie gdzieś indziej. Właściwie to ty jesteś celem. Zresztą nie ma innego spełnienia niŜ
spełnienie w tym momencie
- spójrz na li
lie. Gdy ty jesteś celem, gdy cel nie leŜy gdzieś w przyszłości,
gdy nie ma o co walczyć, moŜesz po prostu celebrować to, co juŜ osiągnąłeś, co juŜ tu jest. To jest
relaksacja, nie energia ukierunkowana.
Moim zdaniem, istnieją dwa typy ludzi: jedni, nastawieni na realizację celów, i drudzy, nastawieni na
świę
towanie. Ci pier
wsi są jak szaleńcy; biegają to tu, to tam, sami podkręcają się w swoim szaleństwie. I
szaleństwo to nabiera rozpędu
-
wnika w nich coraz głębiej, a oni czują się całkowicie zagubieni.
Drugi typ człowieka nie dąŜy do celu, nie jest poszukiwaczem, po prostu cieszy się tym, co ma. Tego
chcę cię nauczyć: bądź człowiekiem zachwyconym, smakuj Ŝycie! Kwiaty rozkwitły, ptaki śpiewają, słońce
jest na niebie -
moŜesz świętować! Oddychasz, Ŝyjesz, masz świadomość
-
celebruj to! Wtedy nagle się
zrelak
sujesz, zniknie napięcie, przepadnie udręka. Cała energia udręki stanie się zachwytem; twoje serce
zacznie bić z ogromną wdzięcznością
- oto modlitwa. Na tym polega modlitwa: ser
ce bijące z
ogromną wdzięcznością.
Nie musisz niczego robić. Po prostu zrozum ruch energii, swobodny przepływ energii. Płynie, lecz bez
celu, dla czystej przyjemności. Nie podąŜa do jakiegoś określonego punktu, porusza się z powodu
przepełnienia siłą.
Dziecko tańczy, skacze i biega w kółko. Spytaj je: „Dokąd idziesz?" Ono nie idzie donikąd
-
wydasz mu się
śmieszny. Dzieci zawsze myślą, Ŝe dorośli są niemądrzy. CóŜ za nonsensowne pytanie: „Dokąd idziesz?"
Czy istnieje potrzeba, Ŝeby iść dokądś? Dziecko nie będzie umiało odpowiedzieć na twoje pytanie, bo
wyda mu się ono nieistotne
. Po prostu wzruszy ramionami. Od
powie: „Nigdzie". Umysł nastawiony na cel
spyta: „Po co więc tak biegniesz?" Dla nas bowiem czynność jest istotna tylko wtedy, jeśli do czegoś
prowadzi.
Powiadam ci, nie
masz dokąd iść
-
wszystko jest tutaj. Cala pełnia istnienia skupia się na tym momencie,
kumuluje się na tej właśnie chwili. Dziecko zwyczajnie cieszy się z energii. Ma jej tak duŜo! Biega nie
dlatego, Ŝe chce dokądś dotrzeć, ale dlatego, Ŝe musi się wybiegać.
Nie szukaj powodów, aby coś zrobić, po prostu
daj upust swo
jej energii. Dziel się z innymi, ale nie
handluj, nie rób intere
sów. Rozdawaj, bo posiadasz. Nie odbieraj tego, co raz dałeś, poniewaŜ pogrąŜysz
się w cierpieniu. Wszyscy handlarze idą do piekła. Jeśli chcesz odnaleźć najlepszych reprezentan
tów
han
dlowych i sprzedawców, idź do piekła, tam ich znajdziesz.
Niebo nie jest dla handlarzy. Niebo jest dla tych, którzy umieją delektować się Ŝyciem. Czego więc trzeba
się uczyć? Umiejętności rozluźniania się. Istnienia świadomie tu i teraz. Bycia akty
wnym, ale nie wiecznie
zajętym. Stawania się coraz bardziej wyciszonym, pustym, pasywnym. Bycia obserwatorem
-
obojętnym,
nie wymagającym niczego, niczego nie oczekującym. Umiejętności czucia się szczęśliwym z samym
sobą. Otwarcia się na wszystkie przyjemności Ŝycia.
Pamiętaj o głównym lokatorze
Ciało jest świątynią; jest w stosunku do ciebie gospodarzem, ale ty nie jesteś jego częścią. Ciało jest
podarunkiem, który dosta
łeś od Ziemi; ty pochodzisz jednak z Nieba. Jak w kaŜdej ucieleśnionej istocie,
spo
tykają się w tobie Niebo i Ziemia; to jakby miłosny romans Ziemi i Nieba.
W chwili gdy umierasz, nic nie umiera; tylko innym, tym z
zewnątrz wydaje się, Ŝe jest na odwrót. Ciało
wraca do ziemi, aby odpocząć, a dusza wraca do nieba, aby odpocząć. Dojdzie jeszcze do wielu spotkań;
ta historia będzie kontynuowana na miliony sposobów, nigdy się nie kończy.
Lecz człowiek niekiedy za bardzo utoŜsamia się ze swoim obecnym ciałem; to bardzo źle. Jeśli ktoś
zaczyna myśleć: „ja to ciało", wtedy Ŝycie staje się bardzo cięŜkie. Nawet najmniej
sze sprawy
przeszkadzają, najmniejszy ból jest wielkim problemem: drobne skaleczenie i człowiek czuje się
niespokojny, zdezorientowany.
Potrzebny jest pewien dystans między tobą i ciałem. Dystans ten tworzy się dzięki świadomości, Ŝe nie
jesteś ciałem, nie moŜesz nim być. Jesteś świadomy ciała, więc ono jest przedmio
tem twojej
świadomości, a cokolwiek jest przedmiotem twojej świadomości, nie moŜe być samą świadomością.
Świadomość obserwuje, doświadcza. To, co jest doświadczane,
jest od niej oddzielne.
Kiedy wiedza ta pogłębia się w tobie, smutki zaczynają znikać, wyparowywać. Wtedy ból i przyjemność
upodobniają się do siebie, sukces i poraŜka odczuwane są tak samo, Ŝycie i śmierć przestają się od
siebie róŜnić. Nie ma koniecznoś
ci dokonywa
nia wyboru, Ŝyje się w spokojnym poczuciu braku wyboru.
-
60
-
W ta
kim stanie czujesz, jak blisko przy tobie znajduje się Bóg. Tego poszukiwały wszystkie religie; tego
spokoju wynikającego z bra
ku wyboru. W Indiach nazywamy to samadhi, w Japonii mów
ią na to
satori,
chrześcijańscy mistycy nazywają to ekstazą.
Znaczenie słowa „ekstaza" jest bardzo waŜne. Rdzenie tego słowa znaczą „stać poza czymś". Stanie
poza swoim własnym ciałem, świadomość oddzielności
-
oto znaczenie ekstazy. W chwili gdy ona się
pojawia, ty stajesz się znowu częścią utra
conego raju.
7. Przypomnij sobie język, którym porozumiesz się
z umysłem i ciałem.
Terapia medytacyjna Osho
Ludzie powinni nauczyć się jak zaprzyjaźnić się z własnym ciałem.
Dzięki tej medytacji kierowanej przejdziemy przez proces przypominania sobie języka, który przez
większość ludzi został dawno zapomniany. Jest to język, w którym porozumiesz się ze swoim ciałem.
Komunikowanie się z ciałem, rozmowa z nim, słuchanie tego, o czym chce ci powiedzieć, było bardz
o
popularną praktyką w staroŜytnym Tybecie. Współczesne nauki medyczne zaledwie zaczynają rozumieć
to, co mędrcy i mistycy wiedzieli od zawsze: ciało i umysł nie są oddzielnymi bytami. Są one ze sobą
połączone i od siebie zaleŜne. Umysł moŜe wpływać na stan ciała, tak samo jak ciało moŜe wpływać na
umysł.
Osho stworzył wiele technik medytacyjnych dla współczesnych ludzi. PoniŜsza medytacja kierowana,
pozwalająca rozmawiać z ciałem i umysłem, została opracowana według jego wskazówek. Czytaliśmy
wcześnie jego słowa:
Ciała nie moŜna do niczego zmuszać; próbuj je przekonać. Nie zwalczaj własnego ciała
- to okropne,
agre
sywne, brutalne, a kaŜdy taki konflikt zwiększa napięcie. Nie prowokuj konfliktów; niechaj złotą
zasadą będzie wygoda. Ciało jest piękny
m podarunkiem od Boga -
obraŜasz Go, krzywdząc swoje ciało.
Jest ono jak świątynia, w której mieszkamy. A przecieŜ kaŜdy dba o swoje mieszkanie.
ToteŜ przez siedem kolejnych dni...
-
moŜe to wyda się na początku nieco absurdalne, bo nikt nas wcześ
-
niej nie
uczył rozmawiać ze swoim ciałem
-
zaczniesz dostrzegać te wszystkie cuda, które stają się
codziennie. Teraz ich nie widzisz. Kiedy mówię do ciebie, moja ręka wspiera mnie gestem, mój umysł
pragnie ci coś przekazać, a moje ciało pomaga mu w tym jak najwi
erniejszy przyjaciel
Kiedy chcesz unieść dłoń
-
po prostu ją unosisz. JuŜ sama decyzja, Ŝe chcesz to zrobić, powoduje
posłuszne podniesienie dłoni. Niczego szczególnego nie musisz robić. To przecieŜ cudowne. Jak decyzja
umysłu zamienia się w konkretną czynność. W jaki sposób wiadomość została przekazana twojej dłoni?
A na dodatek w ułam
ku sekundy!
Kiedy rozmawiam z wami, jednocześnie współpracują ze mną moje dłonie, bez najmniejszego opóźnie
-
nia. Ciało działa równocześnie z umysłem. Jest bardzo wraŜliwe
-
powinniśmy nauczyć się z nim
rozmawiać, a większość problemów rozwiąŜe się sama.
Jak korzystać z dołączonej płyty
Medytacja ta pomoŜe ci polubić samego siebie, twoje ciało, twój umysł. Uświadomisz sobie, w jaki
sposób twój umysł, odczucia, przemyślenia uzewnętrzniają się przez twoje ciało. Ból, choro
by,
uzaleŜnienia (takie jak obŜarstwo, alkoholizm, naduŜywanie cukru) mogą być uleczone. Spróbujemy to
zrobić. Proces medytacji daje szansę twojej uzdrawiającej energii na pełną mobilizację, a tobie na
osiągnięcie stanu głębokiego odpręŜenia.
Medytacja składa się z trzech części:
1. Będziesz zwracał się do konkretnych części swojego ciała oraz do ciała jako całości. Dobrze jest
mówić na głos, gdyŜ pomoŜe to utrzymać ci przez cały czas uwagę i świadomość.
2.
Będziesz przekazywał do swojej podświadomości informacje o problemach, których przysparza ci
ciało, takich jak choroba, nadwaga, ból albo po prostu niedostatek sił witalnych. W stanie głębokiego
odpręŜenia, dotrzesz do tej części swej podświadomości, która jest odpowiedzialna za stan twojego ciała.
OkaŜesz jej swój szacunek i serdeczność. Jeśli problemem jest dla ciebie na przykład nadwaga, znaczy
to, Ŝe odpowiedzialna za niego część twojej nieświadomości
- twój opie
kun, twój wierny sługa
-
usiłuje ci
c
oś zasygnalizować, ochronić cię przed czymś. W głębokim transie twój opiekun moŜe uŜyć innych
sposobów, by spełnić swą pozytywną misję, pozwalając ciału na powrót do naturalnego stanu i zdrowia.
-
61
-
3. Pozostaniesz w uzdrawiającym transie, który pogłębi zrozumienie, Ŝe twoje ciało, umysł i dusza
stanowią jedność.
Zanim jednak zaczniesz stosować tę technikę, zapamiętaj kilka waŜnych uwag:
1. Jest bardzo istotne, byś rozumiał, Ŝe ból lub inne powracające symptomy, które powodują u ciebie zły
stan fizyczny, mo
gą wskazywać na istnienie powaŜnych chorób. ToteŜ prezentowana technika moŜe być
stosowana pod warunkiem konsultacji z lekarzem.
2.
Osho mówi, Ŝe technika przemawiania do ciała i umysłu ma zastosowanie tylko wtedy, gdy ciało ma
fizyczne moŜliwości wykonania tego, o co prosisz. JeŜeli będziesz chciał, by dokonało rzeczy
niemoŜliwych, zerwiesz nić zaufania i niczego nie osiągniesz. Jeśli nie masz oczu
-
tłumaczy
-jak
mógłbyś wymagać od ciała, by znów zaczęło widzieć? Natomiast powszechnie występujące dolegliwości,
takie jak migreny, bóle w obrębie jakichś części ciała i inne problemy, z którymi ciało moŜe sobie poradzić
samo, są za pomocą tej techniki szyb
ko uleczalne.
3. Nie zwracaj się bezpośrednio do choroby czy dolegliwości. To nie są części twojego organizmu. Są
czymś zewnętrznym, czymś wrogim. Musisz skierować się do mózgu/ciała, nie zaś do tego, co powoduje
chorobę. A kiedy się tego pozbędziesz
-
podziękuj mózgowi i ciału za to, Ŝe ci pomogły. W zasadzie
przebiega to tak: ty mówisz do swojego mózgu, a mózg, w nie
znanym ci języku, przekazuje twoje słowa
ciału. Wiemy, Ŝe ramię uniesie się, kiedy mu nakaŜemy, choć nie wiemy, jak wygląda faktyczna instrukcja
przekazywana z mózgu do ramienia. Osho mówi: „Oto prawdziwa trójca -
dusza, umysł i ciało. Du
sza nie
moŜe wpływać na nic bezpośrednio; to ona prosi ból, aby ustąpił. Mózg kontaktuje się bezpośrednio z
ciałem".
Osho dawał medytującym pod jego kierunkiem osobom następuje wskazówki, które mogą być pomocne
równieŜ dla ciebie:
Odchudzanie. „Najpierw p
owiedz mózgowi, Ŝe wiadomość jest przeznaczona dla twojego ciała i prosisz
ojej przekazanie. Na
stępnie poproś o zrzucenie na przykład 5 funtów czy 5 kilogramów wagi, gdyŜ wtedy
będziesz czuć się doskonale i zachowasz dobrą przemianę materii. Nie wspomina
j o jedzeniu. Tylko tyle,
Ŝe potrzebujesz zrzucić 5 kilogramów. Poproś teŜ ciało, aby po osiągnięciu tego zatrzymało się na tym
poziomie -
nie chudło bardziej, ale teŜ nie przybierało na wadze".
Migrena.
„Rozmawiaj z ciałem na dwa sposoby. Najpierw po
pro
ś całe ciało o pomoc w pozbyciu się bólu.
Wytłumacz, Ŝe zakłóca on stan naturalny, Ŝe nie ma powodu go utrzymywać. Następnie zwróć się do
mózgu, tłumacząc własnymi słowami, Ŝe go kochasz, Ŝe ból nie jest jego częścią i pora się
go po
zbyć. A
kiedy ból prz
ejdzie, poproś mózg, aby juŜ więcej go nie wpuszczał".
Przygotuj się do medytacji
Najgłębszą nauką, wypływającą z tej uzdrawiającej medytacji, jest to, jak stać się przyjacielem samego
siebie.
Zanim rozpoczniesz medytację, zorganizuj sobie wszystko tak, aby przez godzinę nikt ci nie
przeszkadzał. Dzięki temu doskonale się odpręŜysz.
Przygotuj sobie koc, na wypadek gdyby podczas trwania se
sji zrobiło ci się chłodno.
Pomyśl przez kilka minut, jaką sprawą czy dolegliwością
cie
lesną zajmiesz się dzisiaj. Przyjmij jak
najwygodniejszą pozycję i włącz płytę. Nie musisz robić niczego więcej.
OSHO International Foundation o autorze
Nauki Osho nie poddają się kategoryzacji. Dotyczą wszystkich aspektów Ŝycia począ
wszy od
indywidualnych po
szukiwań sensu ludzkiej egzystencji aŜ po najwaŜniejsze wydarzenia społeczne i
polityczne. Osho nie pisał ksiąŜek. Jednak przez ponad 35 lat rozmawiał z ludźmi i wygłaszał wykłady na
wielu międzynarodowych spotkaniach, pozostawiając po sobie tysiące godzin nagrań na kasetach audio i
video. KsiąŜki są re
zultatem ich transkrypcji.
Osho został uznany przez londyński „Sunday Times" za jedną z 1000 osób, które wywarły największy
wpływ na XX wiek. Amerykański pisarz Tom Robbins uznał
go za „najbardziej nie
bezpiecznego człowieka
od czasów Jezusa Chrystusa".
Za cel swej działalności Osho uznał stworzenie warunków dla narodzin nowego typu człowieka
- „Buddy
Zorby" -
który łączyłby w sobie wyciszoną duchowość Gautamy Buddy z umiejętnością korzystania ze
wszelkich uciech Ŝycia na wzór Greka Zorby. Przez wszystkie jego prace przewija się wątek połącze
nia
odwiecznej mądrości Wschodu z najwyŜszym potencjałem nauki i technologii stworzonym przez Zachód.
Osho znany jest takŜe ze swego rewolucyjnego wkładu do wiedzy o wewnętrznej przemianie człowieka,
przede wszystkim z podejścia do medytacji, które uwzględnia zwiększone tempo współczesnego Ŝycia.
-
62
-
Jego „medytacje aktywne" pozwalają pozbyć się zgromadzonego w ciele i umyśle stresu, dzięki czemu
człowiek moŜe łatwiej doświadczać stanu rozluźnienia i wolności od myśli.
Dla czytelników dostępne są dwie jego prace autobiografi
czne: Autobiography ofa Spiritually Incorrect
Mystic oraz Glip-ses ofa Golden Childhood.
Więcej informacji na stronach
www.osho.com
Jest to bogata witryna internetowa, opracowana w kilku wersjach językowych, pozwalająca m.in. na
zwiedzanie on-
line ośrodka Meditation Resort, a takŜe zapoznanie się z kalendarzem kursów, ka
talogiem
publikacji ksiąŜkowych i audio, listą ośrodkó
w informa
cyjnych Osho na świecie oraz urywkami
wypowiedzi Osho.
Osho International, New York
e-mail: oshointernational@oshointernational.com
www.osho.com/oshointernational
Ośrodek medytacyjny OSHO
OSHO Meditation Resort jest znakomitym miejscem na wakacj
e, podczas których ludzie mogą
doświadczyć nowej drogi Ŝycia pełnego energii, odpręŜenia i zabawy. PołoŜony w Punie, około 150 km
na południowy wschód od Bombaju, ośrodek oferuje róŜnorodne zajęcia dla tysięcy osób, które
przybywają do nie
go z ponad stu krajów. Puna - pierwotnie letnia rezydencja ma
haradŜów oraz
brytyjskich kolonialistów w Indiach -
jest dzisiaj pręŜnym nowoczesnym miastem, siedzibą szkół wyŜszych
i zaa
wansowanego technologicznie przemysłu. Meditation Resort rozciąga się na 16 hektarach
zadrzewionego podmiejskiego te
renu, zwanego Koregaon Park. Ośrodek oferuje pewną liczbę miejsc
noclegowych we własnym Domu Gościnnym (Guesthou
-
se), a otaczające go hotele i kwatery prywatne
zapewniają moŜliwość pobytu trwającego od kilku dni do wielu miesięcy.
Zajęcia prowadzone w ośrodku opierają się na wizji Osho nowego typu człowieka, który jest zdolny
zarówno do twórczego działania w codziennym Ŝyciu, jak i do relaksu w ciszy oraz medytacji. Większość
zajęć odbywa się w nowoczesnych, klimaty
zowanyc
h budynkach. Na zajęcia składają się rozmaite sesje
indywidualne, kursy i warsztaty w zakresie tematycznym od sztuk kreatywnych po holistyczne leczenie,
przemianę osobistą, wiedzę ezoteryczną, zen w sporcie i odpoczynku, problemy inter
personalne czy
prz
ełomowe etapy Ŝycia u kobiet i męŜczyzn. Indywidualne sesje oraz warsztaty grupowe odbywają się
przez cały rok równolegle z planowymi codziennymi medytacjami. Ka
wiarnie i restauracje zlokalizowane
na otwartym powietrzu na terenie ośrodka serwują dania kuchni indyjskiej oraz wybór dań
międzynarodowych, korzystając z organicznie hodowanych jarzyn we własnym gospodarstwie rolnym.
Ośrodek korzysta równieŜ z własnego źródła bezpiecznej, filtrowanej wody.
www.osho.com/resort
Odwaga
Przyszliście do mnie w po
s
zukiwaniu wiedzy; chcecie ustalić reguły, abyście mogli się ich trzymać. Ale ja
nie podaję reguł. Powiem więcej: jeśli jakieś juŜ macie
-
odbiorę je wam! Zniszczę waszą pewność,
sprawię, Ŝe zaczniecie się wahać, Ŝe przestaniecie czuć się pewnie. To jest
podstawowa zmiana, na
rzecz, którą musi zrobić mistrz
–
zostawić was w całkowitej wolności. W całkowitej wolności, z otwartymi
moŜliwościami, bez jakichkolwiek pewników
śycie jest niepewne
-
niepewność to jego natura. Człowiek inteligen
tny zawsze pozostaje niepewny.
Właśnie ta gotowość pozostania niepewnym oznacza odwagę.
► Nie moŜesz być szczery, jeśli nie jesteś odwaŜny.
► Nie moŜesz kochać, jeśli nie jesteś odwaŜny.
► Nie moŜesz ufać jeśli nie jesteś odwaŜny.
► Nie moŜesz wnikać w rzeczywistość, jeśli nie jesteś odwaŜny.
► ToteŜ odwaga jest na pierwszym miejscu ,a cała reszta przychodzi w ślad ;za nią.