background image

 

1

 - 

 
 
 

Osho   

 

Równowaga ciała i umysłu 

 
 
 
 
 

Tytuł oryginału: Mind-Body Bałancing 
Przekład: Bogusława Jurkevich 
Projekt okładki i układ typograficzny: Andrzej Laszak 
Druk: Drukarnia Narodowa, Kraków 

Niektóre  poglądy  czy  sformułowania  zawarte  w  tej  ksiąŜce  mogą  zostać uznane przez Czytelników za kontrowersyjne. Niemniej 

ich autor naleŜy do grona kilkunastu najbardziej znanych na świecie nauczycieli duchowych drugiej połowy XX wieku, wydawca 
zaś  ma  za  zadanie  prezentację  moŜliwie  szerokiego  spektrum  punktów  widzenia,  nawet  jeśli  z  pewnymi  z  nich  się  nie 
identyfikuje. 

 

Wszelkie  prawa  zastrzeŜone.  śadna  część  tej  publikacji  nie  moŜe  być  powielana  ani  rozpowszechniana  za  pomocą  urządzeń 

elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych, bez uprzedniego wyraŜenia zgody przez właściciela praw. 

 

 

Copyright © of the text 2003, OshoInternational Foundation, Switzerland. 
www.osho.com 
Copyright of the audio process © & ® 2003 Osho International Foundation 
© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Ravi, 2005 
OSHO is a registered trademark of Osho International Foundation, used 
with permission. 

 

 

KsiąŜka ta jest wyborem fragmentów róŜnych tekstów Osho. 
Dołączona medytacja została opracowana przez Osho jako Meditative Therapy. 

Osho  International  Foundation  kieruje  szczególne  podziękowania  do  wielu  przyjaciół,  którzy  mieli  swój  wkład  w  produkcję  nagrania 

Reminding Your-selfofthe Forgotten Language of Talking to Your Body Mind, w tym do Veet Mar - co za skomponowanie i wykonanie 
intuicyjnej  i  wspierającej  muzyki  oraz  Bogusławy  Jurkevich  za  przekład  i  nagranie  tekstu  w  języku  polskim,  a  takŜe  Antar  Alok  za 
produkcję i opracowanie dźwiękowe. 

 

 

 

ISBN 83-7229-110-1 Wydanie 1, Łódź 2005 

Wydawnictwo „Ravi"

 

90-353 Łódź, ul.J. Kilińskiego 169 tel (0-42) 676-49-69, fax 

(0-42) 676-49-79 e-mail: ravi@ravi.com.pl www.ravi.com.pl 
 

Dystrybucja: Grupa A5 Sp. z o.o. 
90-353 Łódź, 
ul.J. Kilińskiego 169, 
tel/fax (0-42) 676-49-29 

e-mail: handlowy@grupaA5.com.pl 

 

background image

 

2

 - 

 

SPIS TREŚCI

 

Wstęp

 

1. ....................................................................... Inteligencja ciała 

Mądrość ciała 
Rozmowa z ciałem   
Wysłuchaj ciała    
Ciało jest cudem 
Ciało zna wszystkie tajemnice 
Połączenie między ciałem i umysłem 
Umysł i ciało nie są dwiema odrębnymi całościami 
Holistyczne podejście do człowieka  

2. ...................................................................................Zdemaskuj złe nawyki  
Dlaczego wybierasz bycie nieszczęśliwym 
Dwa sposoby na Ŝycie  
Ciało jest twoim przyjacielem 
Duch słowa „powinienem" 
Wyrwij się z nieszczęścia    
Uświadom sobie swoje szczęście 

3. ...................................................................................Podstawy dobrego samopoczucia  
NawiąŜ kontakt ze swoim ciałem 
Me okłamuj sam siebie  
Poddaj się Ŝyciu, cokolwiek przynosi   
Zaakceptuj mądrość ciała  
Symfonia radości 
Śmiej się i bądź pełnią siebie 

4..............................................................................Pokonaj dolegliwości

 

1. Napięcie w brzuchu   
2. 
Poczucie izolacji od własnego ciała 
3. Bóle ramion i karku  
4. 
Choroby związane ze stresem  
5. Odczuwanie ciała od wewnątrz  
6. Bezsenność 
7. 
Napięcie i odpręŜenie 
8. 
Negatywne odczucia wobec ciała  
9. 
Piękno i brzydota   

 

10. Prawdziwe i nieprawdziwe piękno  
11. 
Starzenie się 
12. 
Oziębłość  
13. Impotencja 
14. Poczucie odrzucenia  
15. Hipochondria 
16. 
Pobudzanie zmysłów  
17. 
WraŜliwość 
18. 
Za duŜo jedzenia, za mało seksu  
19. 
Odtruwanie ciała przez post 
20. 
Pościć i ucztować 

5. ..................................................................................Lecznicza moc medytacji 
Techniki aktywnej medytacji Osho   
Stan rozluźnienia  
Medytacja codzienna   
OdpręŜenie spokój  

6. ..................................................................................Drzwi do świadomości 
Środek i obwód  
Harmonia ciała, umysłu i duszy  
Nie jesteś ciałem  
Cel czy świętowanie  
Pamiętaj o głównym lokatorze    

Przypomnij sobie język, którym porozumiesz się z umysłem 
i ciałem. Terapia medytacyjna Osho 
Jak korzystać z dołączonej płyty  
Przygotuj się do medytacji    
Ośrodek Medytacji Osho  

Osho International Foundation o autorze 
rodek medytacyjny OSHO

 

background image

 

3

 - 

Wstęp

 

 

Ciało jest widzialną częścią twojej duszy, a dusza jest niewidzialną częścią twojego ciała. Ciało i dusza są 
nierozdzielne,  przenikają  się  nawzajem,  są  częściami  jednej  całości.  Spróbuj  zaakceptować  swoje  ciało, 

pokochaj swoj

e ciało, szanuj je i bądź mu wdzięcznym...

 

Ciało jest najbardziej skomplikowanym mechanizmem, jaki istnieje 

-

jest po prostu cudem. I szczęśliwi ci, 

co  potrafią  to  dostrzec.  Zacznij  zachwycać  się  swoim  ciałem.  Ono  jest  ci  najbliŜsze.  To  dzięki  niemu 
moŜesz  mieć  tak  bliski  kontakt  z  naturą  i  Bogiem.  Twoje  ciało  ma  w  sobie  wodę  wszystkich  oceanów, 

two

je  ciało  ma  w  sobie  ogień  wszystkich  gwiazd  i  słońc,  ma  w  sobie  powietrze,  a  zrodzone  jest  z ziemi. 

Twoje ciało zawiera w sobie wszystko, co istnieje. Jaka zmiana! Jaka metamorfoza! Spójrz na ziemię, a 
zaraz potem na swoje ciało. Jaka zmiana, a przecieŜ nigdy wcześniej cię to nie zachwyciło. Proch stał się 

boski  -  czy  mo

Ŝe  istnieć  głębsza  tajemnica?  Na  jakie  wspanialsze  cuda  czekasz?  PrzecieŜ  cuda  dzieją 

się codziennie na twoich oczach. Z błota wyłania się lotos, a z prochu powstaje twoje piękne ciało.

 

Świat  potrzebuje  nowej  wiedzy,  dzięki  której  nauczylibyśmy  się  wsłuchiwać  w  ciszę  swego  serca 

mówiąc  inaczej 

-

  poddawać  się  medytacji.  Potrzebna  jest  wiedza,  która  pomogłaby  nam  lepiej  poczuć 

swe własne ciało. Jeśli nie jesteś w stanie współ

-

odczuwać swojego ciała, nie będziesz umiał współczuć 

nikomu innemu. Jest ono Ŝywym organizmem, który nigdy cię nie skrzywdził. SłuŜy ci od chwili poczęcia i 
będzie  z  tobą  aŜ  do śmierci. Uczyni wszystko, co mu kaŜesz, nawet rzeczy niemoŜliwe, i zawsze będzie 
ci posłuszne.

 

To  niewyobraŜalne 

-

  stworzyć  mechanizm,  który  jest  tak  posłuszny  i  tak  mądry.  Jeśli  poznasz  wszystkie 

funkcje  swojego  cia

ła,  będziesz  zadziwiony.  Nigdy  nie  myślałeś  o  tym,  co  dokonuje  się  w  twoim 

organizmie.  To  wszystko  graniczy  z  cudem,  jest  takie  tajemnicze... Ale nigdy nie zwracałeś na to uwagi. 
Nie znasz swojego ciała, a uwaŜasz, Ŝe moŜesz kochać innych ludzi? Nie moŜesz, oni teŜ przecieŜ mają 
postać cielesną.

 

Ciało jest najwspanialszą tajemnicą całego istnienia. Tajemnica ta pragnie być przez ciebie uszanowana, 
pragnie budzić twoje Ŝyczliwe zainteresowanie.

 

Niestety, religie zawsze obracały się przeciwko ciału. Z tego wynika, Ŝe jeśli nauczysz się mądrości ciała i 

poznasz jego tajemni

ce, nie będziesz potrzebował postępować według wskazówek księ

dza. Odnajdziesz 

w samym sobie największą tajemnicę, która otworzy drzwi do sanktuarium twojej świadomości.

 

A  gdy  juŜ  zrozumiesz  swoją  własną  świadomość,  swoje  własne  Istnienie,  nie  będzie  Boga  ponad  tobą. 
Tylko  taki  człowiek  moŜe  w  pełni  respektować  innych  ludzi,  wszystkie  inne  Ŝywe  stworzenia,  bo  wie,  Ŝe 
mają  one  takŜe  swoją  tajemnicę 

-  odmien

ny  sposób  wyraŜania  się,  róŜnice,  które  czynią  Ŝycie 

bogatszym

. A gdy człowiek obudzi w sobie świadomość, odnajdzie klucz do NajwyŜszego.

 

Nauka, która nie uczy cię, jak kochać swoje ciało, jak szanować swoje ciało, jak poznać jego tajemnice, 
nie  będzie  w  stanie  nauczyć  cię  takŜe  tego,  jak  dotrzeć  do  swojej  świadomoś

ci.  Cia

ło  jest  jak  próg,  jak 

drzwi  wejściowe.  KaŜda  nauka,  która  milczy  na  temat  ciała  i  świadomości,  jest  nie  tylko  absolutnie 

niekom

pletna,  lecz  nawet  szkodliwa,  bo  stanie  się  w  końcu  powodem  destrukcji.  Jedynie  dzięki 

rozwinięciu  świadomości  moŜesz  o

chro

nić  się  przed  destrukcją.  A  taka  świadomość  da  ci  ogromną 

potrzebę czynienia świata wspanialszym.

 

Człowiek potrzebuje lepszego, zdrowszego ciała, potrzebuje istnieć w sposób bardziej czujny i świadomy, 
potrzebuje takŜe wszelkich wygód i luksusu, których Istnienie moŜe dostarczyć.

 

A Istnienie moŜe dać ci raj na ziemi, lecz ty ciągle chcesz go opóźnić 

-

 tak by nastąpił po śmierci.

 

W Sri Lance umierał pewien znany mistyk. Był szanowany przez tysiące ludzi toteŜ zgromadził się wokół 
niego  tłum.  Otworzył  jeszcze  raz  oczy,  by  zaczerpnąć  kilka  ostatnich  oddechów  na  tej  ziemi  i  odejść  na 
zawsze. Wszyscy byli ciekawi, jakie będą jego ostatnie słowa. A stary mistyk powiedział:

 

Nauczałem  was  przez  całe  swoje  Ŝycie  o  bezgranicznym  szczęściu,  ekstazie,  medytac

ji.  Teraz 

odchodzę  na  drugi  brzeg.  Nie  będziecie  mieli  do  mnie  dostępu.  Słuchaliście  mnie,  ale  ni

gdy  nie 

postępowaliście  według  moich  słów.  Zawsze  odkładaliście  to  na  później.  Nie  ma  sensu  dłuŜej  odkładać. 

Ja odcho

dzę. Czy ktoś z was idzie ze mną?

 

Zapad

ła głęboka cisza. Ludzie spoglądali na siebie nawzajem, myśląc: „MoŜe ten człowiek? Był przecieŜ 

uczniem przez ponad czterdzieści lat... MoŜe on jest gotów?" Ale on takŜe patrzył na pozostałych 

- i nikt 

nie  wstawał,  aby  towarzyszyć  mistrzowi.  W  końcu  sali  ktoś  podniósł  rękę.  Mistyk  pomyślał:  „ChociaŜ  je

-

den, który ma dość odwagi". Ale człowiek ten powiedział:

 

Chciałem  wyjaśnić,  Ŝe  nie  wstałem,  by  podąŜać  za  tobą,  lecz  jedynie  podniosłem  rękę. 

Przypomnij mi, jak dojść na drugi brzeg,

 bo dzisiaj nie jestem

 jeszcze gotowy. Wielu spraw nie zakończy

-

łem: mam w domu gościa, mój młodszy syn się Ŝeni. Nie mogę więc dzisiaj odejść z tobą. Mówisz, Ŝe nie 
moŜna  powrócić  z  drugiego  brzegu,  ale  za  jakiś  czas,  pewnego  dnia,  przyjdę  się  z  tobą  spotkać.  ToteŜ, 

background image

 

4

 - 

mimo iŜ wyjaśniałeś to nam przez całe swoje Ŝy

cie, przypomnij raz jeszcze -

 jak przechodzi się na drugi 

brzeg?  Niestety,  nie  mogę  iść  z  tobą  teraz.  Po  prostu  chcę  sobie  przypomnieć,  bo  gdy  nadejdzie  ten 
właściwy dzień...

 

Ale  właściwy  dzień  nie  nadchodzi  nigdy.  Ni

e  jest  to  jedynie  historia  tego  biedaka.  To  historia  milionów 

ludzi,  prawie  wszy

stkich.  Wszyscy  czekają  na  właściwy  moment,  właściwy  układ  gwiazd...  Zapytują 

astrologów, wróŜą z dłoni, chcą wiedzieć, co zdarzy się jutro. A jutro nie istnieje. Jest po prostu niemądrą 

stra

tegią unikania. To, co się zdarza, zawsze zdarza się dzisiaj.

 

Właściwe nauczanie pokaŜe ludziom, Ŝe trzeba Ŝyć teraz, tutaj, swój raj tworzyć na Ziemi. Nie czekać na 
śmierć  i  nie  być  nędzarzem,  aŜ  do  dnia  kiedy  śmierć  ulŜy  twej  nędzy.  Niech  śmierć  napotka  cię 
tańczącego, radosnego i kochającego.

 

MoŜe zabrzmi to dla ciebie dziwnie, Ŝe człowiek moŜe przeŜyć swoje Ŝycie tak, jakby był w raju, a śmierć 
nie jest w stanie mu nic z tego odebrać. Moim zadaniem jest nauczyć cię, Ŝe tu właśnie jest 

raj, nie ma go 

nigdzie  indziej  i  nie  potrzeba  Ŝadnych  specjalnych  przygotowań,  aby  poczuć  się  szczęśliwym.  Aby  móc 
kochać,  nie  trzeba  sobie  narzucać  Ŝadnej dyscypliny; po prostu potrzebna jest odrobina uwagi, odrobina 
czujności,  odrobina  zrozumie

nia.  A  je

śli  proces  nauczania  nie  daje  ci  tej  odrobiny  zrozumie

nia,  to  do 

czego jest ci takie nauczanie potrzebne? 

 

1. Inteligencja ciała

 

Zachodnie nauki medyczne rozpatrują człowieka jako jednostkę 

- oddzielnie od natury. To jeden z 

naj

większych błędów, jakie popełniono. Człowiek jest częścią natury, a proces jego uzdra

wiania to 

powrót  do  trwania  w  zgodzie  z  naturą.  Zachodnia  medycyna  traktuje  człowieka  jak  maszynę; 
wszędzie,  gdzie  mechanik  moŜe  pomóc 

-

  pomaga.  Ale  człowiek  nie  jest  maszyną,  jest  naturalną 

całością  i  potrzebuje  nie  tylko  naprawy  tej  części,  która  jest  chora.  Ta  chora  cząstka  jest  jedynie 
wskazówką,  Ŝe  zagroŜony  jest  cały  organizm.  Chora  część  zaczyna  dawać  ozna

ki  bólu,  bo  jest 

najsłabsza. Leczysz ją, udaje się... Ale choroba pojawia się w innym miejscu. Zapobiegłeś temu, by 

dany pro

blem był sygnalizowany przez chorą część twego ciała, wzmocniłeś ją. Ale nie rozumiesz, 

Ŝe  człowiek  jest  całością:  albo  jest  zdrowy  albo  chory.  Nie  ma  stanu  pośredniego  pomiędzy  tymi 

dwo

ma. Powinien więc być traktowany jak spójny organizm.

 

 

NajwaŜniejsze  jest  to,  by  zrozumieć,  Ŝe  ciało  jest  zawsze  gotowe  cię  wysłuchać 

-  ale  ty  nigdy  z  nim  nie 

rozmawia

łeś,  nigdy  nie  próbowałeś  nawiązać  kontaktu.  Jesteś  w  nim,  uŜy

wasz  go,  ale  nigdy  mu  nie 

podziękowałeś. A ono słuŜy ci tak in

teligentnie, jak tylko potrafi. 

Natura  wie,  Ŝe  jest  mądrzejsza  od  ciebie,  bo  najwaŜniejsze  procesy  Ŝyciowe  zostały  powierzone  nie 
tobie, ale ciału. Na przykład oddychanie albo bicie serca, albo krąŜenie krwi, albo traw

ienie pokarmu nie 

zostały powierzone tobie, bo gdyby tak było, juŜ dawno narobiłbyś sobie kłopotów

 

Gdyby  dano  ci  kontrolę  nad  oddychaniem,  juŜ  dawno  byś  nie  Ŝył,  bo  w  kaŜdej  chwili  mógłbyś  się 
zapomnieć.  Walcząc  z  kimś,  mógłbyś  zapomnieć  o  oddychaniu.  W  czasie  snu  mógłbyś  zapomnieć  o 
skurczach serca. JakŜe byłbyś w stanie o tym pamiętać? A czy masz pojęcie, jak cięŜką pracę wykonuje 

twój  system  tra

wienny?  Ty  po  prostu  przełykasz  róŜne  pokarmy  i  myślisz,  Ŝe  stanowi  to  źródło 

przyjemności, ale samo przełykanie nie wydaje się niczym niezwykłym.

 

W czasie II wojny światowej zdarzyło się, Ŝe kula przeszyła gardło pewnemu męŜczyźnie. Uratowano mu 
Ŝycie,  ale  nie  mógł  juŜ  normalnie  jeść  i  pić.  Przewód  pokarmowy  musiał  zostać  zamknięty.  Jedzenie 
wprowadzał  do  organizmu  poprzez  małą  rurkę,  umieszczoną  z  boku  brzucha.  Musiał  wprowadzać 
pokarm  bezpośrednio  do  tej  rurki  i  bardzo  go  to  denerwowało.  Do  szału  doprowadzało  go  np.  jedzenie 

lodów. 

To jest do d...! W ogóle nie czuję smaku! 

-

 mówił.

 

Jeden z lekarzy poradził 

mu: 

Rób tak: najpierw posmakuj, a potem wrzuć do rurki.

 

I  przez  40  lat  człowiek  ten  tak  właśnie  postępował.  Najpierw  wkładał  jedzenie  do  ust,  by  nacieszyć  się 
smakiem,  a  później  wrzucał  je  do  rurki.  TakŜe  w  twoim  ciele  jest  głęboko  ukryta  ta

ka  rurka.  U  tego 

biedaka była po prostu na wierzchu... MoŜe nawet lepiej, bo moŜna ją było czyścić...

 

Cały  układ  trawienny  dokonuje  cudów.  Naukowcy  mówią,  Ŝe  gdybyśmy  mieli  odtworzyć  wszystko  to,  co 

robi  nasz  niepozor

ny  system  trawienny,  kaŜdy  człowiek  potrzebowałby  wielkiej  fabryki,  aby  zamieniać 

poŜywienie  w  krew,  sortować  pierwiastki,  wysyłać  je  w  odpowiednie  miejsca.  Określonych  pierwiastków 
potrzeba w mózgu, muszą więc być tam zaraz dostarczone z krwią. Inne są potrzebne w innym miejscu, 
np.  w  oku.  Jeszcze  inne  są 

potrzebne  w  jeszcze  innym  miejscu  -

  w  uchu,  w  kościach,  w  skórze.  Ciało 

background image

 

5

 - 

radzi  sobie  świetnie  przez  siedemdziesiąt,  osiemdziesiąt,  dziewięćdziesiąt  lat 

-  a  ty  nie  widzisz,  jak  jest 

mądre!

 

 

Mądrość ciała

 

Słyszałeś  o  alchemikach,  którzy  próbowali  zamienić  zwykły  metal  w  złoto?  Twoje  ciało  robi  coś  jeszcze 
bardziej niezwykłego: zamienia wszystkie śmiecie, które do niego wrzucasz, w krew, w kości. I nie tylko w 
krew  i  w  kości,  ale  z  tego  „byle  czego"  powstaje  równieŜ  twój  mózg.  Lody  i  coca

-

cola  zamieniane  są 

mózg,  który  moŜe  wykreować  drugiego  Rutherforda,  Einsteina,  Buddę,  Zaratustrę,  Lao

-

cy.  DostrzeŜ  ten 

cud! 

Mózg,  taka  mała  rzecz  zamknięta  w  twojej  czaszce...  Jeden  mózg,  mogący  zawierać  biblioteki  świata! 
Jego  pojemność  jest  prawie  nieskończona.  Najwspanialszy  system  pamięci.  Gdybyś  chciał  zbudować 
komputer  o  takiej  pojemności,  potrzebowałbyś  kilometrów  powierzchni,  aby  go  pomieścić.  A  on  jest 
zamknięty  w  twojej  małej  czaszce.  Wiemy  przecieŜ,  Ŝe  mimo  rozwoju  na

uki,  nadal  nikt  nie  potrafi 

zamieniać lodów w krew. Próbowali, ale nie mają zielonego pojęcia, od czego zacząć. Jak zamienić lody 
w krew? A tym bardziej jak tworzyć mózg z lodów? Być moŜe nigdy się to nie uda. A nawet jeśli się uda, 
to z pomocą istniejącego mózgu; znów będzie to cu

d naszego mózgu. 

Rozmowa z ciałem

 

Kiedy juŜ zaczniesz komunikować się ze swoim ciałem, wszystko stanie się bardzo proste. Do niczego go 
nie  zmuszaj.  Przekonuj.  Nie  wolno  walczyć  z  własnym  ciałem.  Jest  to  okropne,  brutal

ne,  agresywne  i 

kaŜdy  taki  konflikt  powoduje  coraz  większe  napięcie.  Nie  potrzebny  ci  jest  Ŝaden  taki  konflikt 

-  niech 

zasadą  będzie  odczuwanie  przyjemności.  A  poniewaŜ  ciało  jest  pięknym  prezentem  od  Boga 

-  walka 

przeciw  niemu  jest  zaprzeczeniem  boskości.  Jest  ono  sanktuarium,  w  którym  mieszkamy,  świątynią. 
śyjemy w nim i musimy o nie zadbać. To nasz obowiązek.

 

A  więc  przez  siedem  dni...  (na  początku  wyda  ci  się  to  absurdalne,  bo  nikt  cię  nie  uczy!  rozmawiać  z 
własnym ciałem)... i zdarzą się cuda. One juŜ zdarzają się, kaŜdego dnia, bez t

wojej wie

dzy. Kiedy mówię 

do  ciebie,  moja  dłoń  wspiera  mnie  gestem.  Mówię  do  ciebie,  mój  umysł  pragnie  coś  ci  zakomunikować. 

Mo

je ciało podąŜa za nim. Jest podporządkowane umysłowi.

 

Kiedy  chcesz  unieść  rękę,  nie  musisz  uczynić  nic  ponadto,  Ŝe  ją  unosisz.  Wystarczy,  Ŝe  pomyślisz  o 
podniesieniu  ręki,  i  ciało  posłusznie  to  wykonuje.  PrzecieŜ  to  cud.  Biolodzy  czy  fizjolo

dzy  jeszcze  nadal 

nie potrafią wyjaśnić, jak się to dzieje, bo chęć jest jedynie chęcią 

-

 chciałbyś podnieść rękę 

- ale to tylko 

myśl.  W  jaki  sposób  myśl  ta  jest  w  mgnieniu  oka,  w  ułamku  sekundy,  bez  jakiegokolwiek  opóźnienia 
przetwarzana w konkretną wiadomość dla twojej ręki?

 

Kiedy mówię do ciebie, moja ręka równocześnie współpracuje ze mną. To tak, jakby ciało funkcjonowało 

równolegle  do  u

mysłu.  Jest  niezwykle  czułe.  KaŜdy  powinien  dowiedzieć  się,  jak  z  nim  rozmawiać,  a 

wtedy wiele rzeczy okaŜe się moŜliwych do zrobienia.

 

Wysłuchaj ciała

 

Bądź  posłuszny  swojemu  ciału.  Nigdy,  w  Ŝaden  sposób  nie  próbuj  go  zdominować.  Ciało  jest  twoim 

fundamentem.  Kiedy  za

czniesz je rozumieć, 99 procent twoich niedomagań po prostu zniknie. Ale ty nie 

słuchasz.

 

Ciało mówi: „Stop! Nie jedz!". Ale ty nada] jesz, bo słuchasz umysłu, który mówi ci: „To takie pyszne, takie 
smaczne.  Jeszcze  odrobinę".  Nie  zwracasz  uwagi  na  ciało,  które  juŜ  zaczyna  odczuwać  mdłości,  na 
Ŝołądek,  który  mówi:  „Stop.  Więcej  nie  mogę.  Jestem  przeciąŜony".  mówi:  „Patrz,  jakie  to  pyszne... 
jeszcze kawałeczek". I słuchasz umysłu.

 

Kiedy  pytanie  dotyczy  spraw  ciała,  słuchaj  ciała.  Kiedy  dotyczy  myślenia,  planowania,  idei 
marzeń,  logiki,  powodów,  słuchaj  umysłu.  Kiedy  zaś  pytanie  dotyczy  całości  siebie,  słuchaj 

swego serca. 

Tymczasem  gdybyś  posłuchał  ciała,  99  procent  problemów  zniknęłoby,  a  ten  pozostały  1  procent  to 
byłyby jakieś nie

przewidziane zdarzenia, nie rzeczywiste schorzenia. 

Ale od samego dzieciństwa jesteśmy oddzielani od swojego ciała, odbiera nam się moŜliwość kontaktu z 
nim.  Dziecko  płacze  z  głodu,  a  matka  patrzy  na  zegarek,  bo  doktor  powiedział,  Ŝe  moŜna  podawać 

dziecku  mleko,  co  trzy  godziny.  Nie patrzy na dziec

ko, choć właśnie dziecko jest najlepszym zegarkiem. 

Patrzy  na  swój  zegarek  i  przestrzega  tego,  co  mówi  doktor.  A  dziecko  płacze,  jest  głodne  i  chce  jeść 
właśnie  teraz.  Jeśli  nie  dostanie  jedzenia,  jego  porozumienie  z  ciałem  zostanie  zakłócone.  Zamiast 

jedzenia  do

staje  smoczek.  Zostaje  oszukane.  Matka  podaje  mu  coś  sztuczne

go,  plastikowego  i  próbuje 

zakłócić,  zniszczyć  wraŜliwość  dziecka  na  potrzeby  własnego  ciała.  Mądrość  ciała  nie  ma  moŜliwości 
przemówić  swoim  głosem;  wkracza  umysł.  Dziecko  jest  uspokojone  za  pomocą  smoczka,  zasypia.  Ale 
teraz zegarek pokazuje, Ŝe minęły trzy godziny i trzeba dać dziecku mleko. Dziecko mocno śpi, jego ciało 

background image

 

6

 - 

śpi, lecz matka je budzi, bo doktor powiedział, Ŝe ma dostać mleko... Znów rozbija się naturalny rytm.

 

Powoli  całe  Ŝycie  staje  się  jednym  wielkim  bałaganem.  Przychodzi  moment,  kiedy  człowiek  traci 
moŜliwość  porozumiewania  się  ze  swoim  ciałem.  JuŜ  nie  wie,  czy  ciało  chce  jeść,  czy  nie.  JuŜ  nie  wie, 
czy ciało pragnie miłości, czy nie. Wszystko jest manipulowane przez czynniki z zewnątrz. Bierze w ręce 
„Playboya" i ma uczucie, Ŝe się kocha. To tak głupie, narzucone przez umysł. Taka miłość nie moŜe być 
wspaniała. Będzie jak kichnięcie, jak ulŜenie sobie. Zresztą to wcale nie jest miłość. Jak miłość mogłaby 
przydarzyć się poprzez umysł? Umysł nic nie wie o kochaniu się, oprócz tego, Ŝe to obowiązek.

 

Masz  Ŝonę,  masz  męŜa,  musisz,  więc  uprawiać  miłość.  To  staje  się  obowiązkiem.  Rutynowo,  poboŜnie, 
kaŜdej  nocy  uprawiasz  miłość.  Nie  ma  w  tym  spontaniczności.  Zaczynasz  się  martwić,  bo  to  cię  nie 
zaspokaja. A więc rozglądasz się za inną kobietą. Zaczynasz myśleć logicznie: „MoŜe ta kobieta nie jest 
dla mnie właściwa? Nie jest pokrewną mi duszą? MoŜe nie jest stworzona dla mnie? A w kaŜdym

 razie ja 

nie  jestem  stworzony  dla  niej,  bo  ona  mnie  nie  podnieca".  Tymczasem  problemem  nie  jest  ani  kobieta, 

ani  męŜczyzna.  To  ty  nie  czujesz  się  dobrze  w  swoim  ciele,  a  ona  nie  czuje  się  dobrze  w  swoim.  Gdy

-

byście  czuli  się  dobrze,  nie  przechodziłoby  wam  koło  nosa  to  wspaniałe  odczucie,  którym  jest  orgazm. 
Gdyby  ludzie  byli  w  zgodzie  ze  swoim  ciałem,  mogliby  odczuwać  boskie  muśnię

cia  przez  swoje 

doświadczenia orgazmu.

 

Słuchaj  swojego  ciała.  Rób  to,  co  ono  zaleca.  Umysł  jest  głupi,  ciało  jest  mądre.  A  jeśli  zagłębisz  się  w 
swoje ciało, w tych głębiach odnajdziesz swoją duszę. Dusza skrywa się w głębi ciała.

 

Ciało jest cudem

 

Jest  niezwykle  piękne,  niezwykle  złoŜone.  Nie  istnieje  nic  bar

dziej  skomplikowanego,  bardziej 

delikatnego.  Nic  o  tym  nie  wiesz.  O

glądasz  je  w  lustrze.  Nigdy  nie  patrzyłeś  na  nie  od  środ

ka,  bo 

zauwaŜyłbyś,  Ŝe  jest  ono  jak  wszechświat.  Właśnie  o  tym  mówili  mistycy:  ciało  jest  miniaturą 
wszechświata,  jeśli  umiesz  ujrzeć  je  od  środka,  jest  ogromne,  miliony,  miliony  komórek,  a  kaŜda  Ŝyj

swoim Ŝyciem, kaŜda funkcjonuje w tak mądry sposób, Ŝe to wydaje się niezwykłe, niewiarygodne. Zjesz 
coś, a ciało przekształca to w krew, kości, szpik. Zjesz coś, a ciało przekształca to w świadomość, myśl. 

Cud  zdarza, 

się  w  kaŜdej  chwili.  A  kaŜda  kom

órka  funkcjonuje  tak  systematycznie,  w  sposób  tak 

uporządkowany,  z  taką  wewnętrzną  dyscypliną,  Ŝe  wydaje  się  to  niemoŜliwe.  Miliony  komórek! 
Siedemdziesiąt  milionów  komórek  w  twoim  ciele  jest  jak  siedemdziesiąt  milionów  dusz.  KaŜda  komórka 
ma własną duszę. A wszystkie funkcjonują w ogromnej zgodzie ze sobą, we wspólnym rytmie i harmonii. 

Z  tych  sa

mych  komórek  powstają  twoje  oczy,  z  tych  samych  komórek  po

wstaje  twoja  skóra  i  z  tych 

samych komórek powstaje twoja wątroba, i twoje serce, i twój szpik kostny, i twój umysł, i twój mózg. Te 
same  komórki  specjalizują  się,  potem  działają  w  róŜnych  miejscach,  ale  są  tymi  samymi  komórkami. 

Przemieszcza

ją się, pracują delikatnie i cichutko.

 

Zainteresuj się tym, wejdź głęboko w tę tajemnicę, bo to są ko

rzenie. Cia

ło jest twoją ziemią, jesteś w nim 

zakorzeniony.  Świadomość  jest  drzewem  twojego  ciała.  Myśli  są  jak  owoce.  Medyta

cja  jest  jak  kwiaty. 

Ale  zakorzeniony  jesteś  w  swoim  ciele,  ono  wspiera  ciebie  i  wszystko,  co  robisz.  Kochasz,  ciało  cię 

wspiera.  Nienawidz

isz,  ciało  cię  wspiera.  Chcesz  kogoś  zabić,  ciało  cię  wspiera.  Chcesz  kogoś  obronić, 

ciało cię wspiera. We współczuciu, w miłości, w gniewie, w nienawiści 

-

 zawsze ciało cię wspiera. Jesteś 

w nim zakorzeniony, ono cię odŜywia. Kiedy zaczniesz rozumieć, kim jesteś, ciało takŜe cię wesprze.

 

Jest twoim przyjacielem, nie przeciwnikiem. Słuchaj jego języ

ka, odczytaj jego znaczenie i krok po kroku 

zagłębiając się w księgę swojego ciała, przewracaj kartki, a poznasz całą tajemnicę Ŝy

cia. W twoim ciele 

zawiera

  się  ona  w  formie  skondensowanej.  Jeśli  powiększyć  ją  milion  razy,  okaŜe  się,  Ŝe  jest  światem, 

który cię ota

cza; ale w formie zmniejszonej jest obecna tu, w twoim ciele. 

Ciało zna wszystkie tajemnice

 

Ciało zna wszystkie tajemnice, wszystkie tajemnice świata; jest miniaturą wszechświata.

 

Jedyna róŜnica między ciałem a wszechświatem leŜy w roz

miarach. Tak jak pojedynczy atom zawiera w 

sobie  tajemnice  ma

terii,  ciało  zawiera  tajemnice  wszechświata.  Nie  musisz  się  nigdzie  wybierać  w 

poszukiwaniu tajemnic. Zaj

rzyj w głąb siebie.

 

Trzeba  troszczyć  się  o  swoje  ciało.  Nie  wolno  występować  przeciwko  niemu,  przeklinać  go.  Jeśli  je 

przeklniesz,  to  jedno

cześnie  przeklinasz  Boga,  bo  On  mieszka  w  głębokich  zakamarkach  twojego  ciała. 

Bóg wybrał dom twojego ciała, aby w 

nim za

mieszkać. Szanuj swoje ciało, kochaj swoje ciało, troszcz się 

o swoje ciało.

 

Tak  zwane  religie  stworzyły  przepaść  pomiędzy  człowiekiem  i  jego  ciałem.  To  prawda,  Ŝe  nie  jesteś 
ciałem.  Ale  to  nie  znaczy,  Ŝe  masz  przeciwko  niemu  występować;  ciało  jest

  przyjacielem.  Mo

Ŝe  cię 

zabrać  do  piekła,  moŜe  cię  zabrać  do  nieba.  Jest  jedynie  środ

kiem  transportu.  Jest  neutralne:  pójdzie, 

dokądkolwiek sobie tego Ŝyczysz, jest zawsze gotowe. Jest mechanizmem pięknym, uporządkowanym, o 
niezwykłej złoŜoności. Im bardziej poznajesz ciało, tym większy odczuwasz respekt. A cóŜ dopiero mówić 

o  ca

łym  wszechświecie?  PrzecieŜ  juŜ  w  tym  maleńkim  ciele  dokonuje  się  tyle  cudów.  Dlatego  nazywam 

ciało świątynią boskości.

 

background image

 

7

 - 

Kiedy  twoje podejście do ciała zmieni się, będzie ci łatwiej je zrozumieć, bo ciało samo ci na to pozwoli. 
Zaprosi  cię  do  wniknięcia  do  środka  siebie,  zacznie  odkrywać  swoje  sekrety.  To  właś

nie  w  taki  sposób 

poznano  sekrety  jogi.  To  właśnie  w  taki  sposób  poznano  sekrety  tao.  Joga  nie  powstała  dzięki  robieniu 

sek

cji  zwłok.  Nowoczesna  medycyna  opiera  się  na  badaniach  zwłok  i  ich  krojeniu.  To  jest  zasadniczy 

błąd. Nie pozwoliło to nigdy poznać Ŝywego ciała. Dokonywanie sekcji zwłok i wypływająca z te

go wiedza 

to  jedno,  a  wiedza  o  Ŝywym  ciele  to  coś  całkiem  innego.  Nowoczesne  nauki  nie  są  w  stanie  dowiedzieć 
się niczego o Ŝyciu ciała, bo uznają, Ŝe jedyny sposób, aby czegoś się dowiedzieć, to je pokroić. Ale gdy 
się je pokroi, nie jest juŜ to samo. Rozumieć kwiat na łodyŜce, na drzewie 

-

 to jedno, a ściąć go, podzielić 

na kawałki 

-

 to coś zupełnie innego. Zupełnie inne zjawisko. Jego cechy są odmienne.

 

Albert  Einstein  ma  cechy,  których  jego  ciało  nie  ma  po  śmierci,  bo  nie  moŜe  mieć.  Umiera  poeta 

-jego 

ciało  jest  tutaj,  lecz  gdzie  jest  jego  poezja?  Umiera  geniu

sz  -

  oto  jego  ciało,  lecz  gdzie  jego  mądrość? 

Ciało mędrca i idioty jest takie samo. Po śmierci nie moŜna wywnioskować z sekcji zwłok, czy naleŜało do 
mędrca,  czy  teŜ  do  idioty,  czy  naleŜało  do  mistyka,  czy  do  kogoś,  kto  nigdy  w  Ŝyciu  nie  poznał  Ŝadnej 

ta

jemnicy. Będzie to niemoŜliwe, gdyŜ patrzysz jedynie na ściany domu, ale jego mieszkańca juŜ tam nie 

ma.  Oglądasz  klatkę,  ale  ptak  uleciał.  A  oglądanie klatki to nie to samo, co oglądanie ptaka. Ale nie za

-

pomnijmy, Ŝe ciało zawiera w sobie boskość.

 

Praw

dziwa  droga  to  wniknięcie  w  samego  siebie  i  patrzenie  stamtąd  na  swoje  ciało,  z  głębi  swojego 

jestestwa. To daje ogrom

ną radość... po prostu poczuć, jak funkcjonuje, jak pulsuje 

-

 ten największy cud 

naszego świata.

 

 

Połączenie między ciałem i umysłem

 

Większość  problemów  ma  podłoŜe  psychosomatyczne,  gdyŜ  ciało  i  umysł  nie  są  oddzielone.  Umysł  jest 
wewnętrzną częścią ciała, a ciało jest zewnętrzną częścią umysłu.

 

Zdrowie  to  dobre  samopoczucie;  twoje  całe  ciało  funkcjonuje  wtedy  na  najwyŜszych 

obrotach  bez 

Ŝadnych  zakłóceń,  odczuwasz  dobre  samopoczucie,  jedność  z  wszystkim,  co 

istnieje. 

Wszystko,  więc  moŜe  rozpocząć  się  w  ciele  i  przejść  do  umysłu  lub  odwrotnie 

-  za

cząć  się  w  umyśle  i 

przejść do ciała. Nie ma podziału, odizolo

wanych przegródek. 

Większość  problemów  ma  dwie  strony:  moŜna  się  do  nich  zabierać  przez  umysł  lub  przez  ciało.  I do tej 
pory  taka  była  praktyka:  pewni  ludzie  wierzą,  Ŝe  problemy  powstają  w  ciele 

-  to  fizjolodzy,  uczniowie 

Pawiowa,  behawioryści...  Oni  leczą  ciało  i  oczywiście  w  połowi

e  przypad

ków  odnoszą  sukces.  I  mają 

nadzieję, Ŝe wraz z rozwojem nauki ta proporcja ulegnie zmianie. Ale to się nie stanie. Nigdy nie osiągną 
więcej niŜ te 50 proc, bo to nie ma nic wspólnego z roz

wojem nauki. 

Jest druga grupa, która wierzy, Ŝe wszystkie problemy rozwiązuje się przez umysł 

-

 co jest dokładnie tak 

samo  błędnym  myśleniem  jak  poprzednie.  Członkowie  Christian  Science*,  hipnotyzerzy  i  mesmeryści, 

psychoterapeuci -

 wszyscy oni myślą, Ŝe problemy powstają w umyśle... Oni takŜe odnoszą sukces

 w 50 

proc.  przypadków  i  takŜe  myślą,  Ŝe  wcześniej  lub  później  ta  proporcja  zmieni  się  i  będą  odnosić  coraz 
większe sukcesy. To nonsens. Nie osiągną więcej niŜ 50 proc. To jest górna granica.

 

Osobiście  uwaŜam,  Ŝe  kaŜdy  problem  musi  być  rozpatrywa

ny  z  ob

u  stron  jednocześnie,  musi  być 

zaatakowany  przez  oby

dwa  wejścia.  Atak  naleŜy  podejmować  równocześnie  na  dwóch  frontach.  Wtedy 

człowiek  moŜe  być  wyleczony  w  100  procentach.  Zawsze,  gdy  nauka  osiąga  pełen  sukces,  okazuje  się, 
Ŝe  podjęła  działania  z  obu  stron.  Pierwsze  jest  ciało,  gdyŜ  jest  ono  bramą  dla  umysłu,  jego 
przedsionkiem.  A  poniewaŜ  ciało  jest  widzialne 

-

  łatwiej  nim  zarządzać.  Ciało  musi  być  uwolnione  od 

wszystkich  nagromadzonych  struktur,  lecz  równolegle  twój  umysł  powinien  zostać  tak  zainspirowa

ny,  by 

zaczął poruszać się w górę, odrzucając wszystkie cięŜary, które go przytrzymywały.

 

Umysł i ciało

 

 nie są dwiema odrębnymi całościami

 

Zawsze  o  tym  pamiętaj.  Nie  mów  „proces  fizjologiczny"  i  „proces  mentalny".  To  nie  są  dwa  procesy,  ale 
dwie części j

ednej ca

łości. Cokolwiek robisz, ma fizjologiczny wpływ na twój umysł. Cokolwiek robisz, ma 

psychiczny wpływ na twoje ciało. Nie ma tu podziałów, jest całość.

 

MoŜna powiedzieć, Ŝe ciało to stan stały energii, a umysł jest stanem ciekłym tej samej energii.

 Tej samej 

energii!  Jakąkolwiek  czynność  fizjologiczną  wykonujesz,  nie  myśl,  Ŝe 

to  po  prostu  fiz

jologia.  Jeśli  pijesz 

alkohol, co dzieje się z twoim umysłem? Alkohol jest przyjmowany przez twoje ciało, nie przez umysł, ale 

co  w  takim  razie  zachodzi  w  umy

śle?  Jeśli  zaŜyjesz  LSD,  przyjmie  je  twoje  ciało,  nie  umysł,  ale  co 

zachodzi w twoim umyśle?

 

Albo  jeśli  zaczniesz  pościć 

-

  post  dotyczy  twojego  ciała,  ale  co  się  dzieje  z  umysłem?  Albo  od  drugiej 

strony:  jeśli  masz  ma

rzenie  erotyczne  -

  co  dzieje  się  z  twoim  ciałem?  Wpływ  na  ciało  jest 

background image

 

8

 - 

natychmiastowy.  W  twoim  umyśle  pojawia  się  myśl  o  obiekcie  seksualnym,  a  ciało  zaczyna  się 
przygotowywać.

 

W pierwszej połowie XX wieku powstała teoria Williama Ja

-

mesa, uznana za absurdalną, ale jest na swój 

sposób  słuszna.

  Teo

rię  tę  zaprezentował  James  wraz  z  innym  naukowcem  o  nazwis

ku  Lange  i  dlatego 

nazwano  ją  teorią  Jamesa

-

Langego.  Mówimy  zwykle,  Ŝe  kiedy  boimy  się,  to  zaczynamy  robić  uniki  i 

uciekamy, albo kiedy ogarnia nas złość, to oczy nam czernieją i zaczynamy bić

 wroga. Ale James i Lange 

przedstawili  coś  zupełnie  odwrotnego.  Twierdzili,  Ŝe  poniewaŜ  zaczynasz  uciekać,  to  właśnie  z  te

go 

powodu  czujesz  strach,  a  poniewaŜ  oczy  robią  się  czerwone  i  rzucamy  się  na  przeciwnika 

-

  to  właśnie 

wyzwala  w  nas  poczucie  złości.  Czyli  zupełnie  na  odwrót,  niŜ  nam  się  wydawało.  A  jeśli  tak  nie  jest, 
mówili,  to  pokaŜ  nam  choć  jeden  przypadek,  gdy  osoba  złości  się,  ale  jej  oczy  nie  są  zaczerwienione, 
ciało nie jest zmienione. Nie pozwól reagować swojemu ciału i wtedy spróbuj się z

e

złościć 

- zrozumiesz, 

Ŝe nie moŜesz.

 

W  Japonii  uczy  się  dzieci  bardzo  prostego  sposobu  kontrolowania  złości.  Mówią:  kiedykolwiek  czujesz 
złość,  nic  z  nią  nie  rób,  po  prostu  zacznij  głęboko  oddychać.  Spróbuj,  a  nie  będziesz  w  stanie  się 
zdenerwować.  Dla

czego?  Dlaczego  nie  mo

Ŝesz  się  zdenerwować,  jeśli  bierzesz  głębokie  oddechy?  To 

po prostu staje się niemoŜliwe. Są dwa powody.

 

Po  pierwsze,  zaczynasz  oddychać  głęboko,  a  złość  potrzebu

je  innego  rytmu  oddechu.  Bez  tego  rytmu 

złość  jest  niemoŜli

wa.  Aby  za

istniała,  potrzebny  jest  określony  rytm  oddechu  lub  oddech  chaotyczny. 

Kiedy  bierzesz  głębokie  oddechy,  uniemoŜliwiasz  wybuch  złości.  Jeśli  świadomie  oddychasz  głęboko, 
złość  nie  moŜe  się  objawić.  Wymaga  ona  od  ciebie  innego  sposobu  oddychania;  nie  musisz  nic  robić, 
złość sama zmieni rytm oddechu. Ale jeśli będziesz celowo oddychać głęboko, nie będziesz w stanie się 
zezłościć.

 

Drugi  powód:  przemieszcza  się  twój  umysł.  Kiedy  czujesz  się  zdenerwowany  i  zaczynasz  głęboko 
oddychać,  twój  umysł  odwraca  się  od  złości  do  oddychania.  Ciało  nie  jest  w  stanie  złości,  a  umysł 
przeniósł  swoją  koncentrację  na  coś  innego.  Oto  dlaczego  Japończycy  najlepiej  na  świecie  panują  nad 
sobą. To po prostu trening od najmłodszych lat.

 

Takie podejście trudno jest znaleźć gdzie in

dziej, ale w Ja

ponii spotyka się je nawet w obecnych czasach. 

Spotyka  się  je  co  prawda  coraz  rzadziej,  bo  nawet  Japonia  staje  się  coraz  mniej  „japońska",  nasiąka 

ideami Zachodu, tradycyjne metody i spo

soby zanikają. Ale tak było i ciągle jeszcze się zdar

za. 

Jeden z moich przyjaciół był w Kioto i napisał do mnie list, w którym pisze: „Widziałem dziś tak niezwykle 
piękne  zdarzenie,  Ŝe  chcę  ci  je  opisać.  A  kiedy  wrócę,  będę  próbował  zrozumieć,  jak  było  moŜliwe. 
Pewien  człowiek  został  potrącony  przez  samochód.  Przewrócił  się,  wstał,  podziękował  kierowcy  i  od

-

szedł. Podziękował kierowcy!"

 

W Japonii to nie jest trudne. Zapewne wziął kilka głębokich oddechów 

-

 i stało się to moŜliwe. Zmienia się 

twoje podejście i jesteś w stanie podziękować komuś, kto nieomal cię zabił albo moŜe nawet próbował cię 
zabić.

 

Procesy  fizjologiczne  i  psychiczne  nie  są  dwiema  odrębnymi  sprawami,  ale  jedną  i  tą  samą.  MoŜesz 
zacząć z dowolnej strony, aby dotrzeć i zmienić tę drugą.

 

Holistyczne podejście do człowieka

 

W  lepszym  świecie  kaŜdy  człowiek,  który  zajmuje  się  leczeniem  ciała,  będzie  medytował.  Kiedy  ciało 
cierpi, to na pewno coś się za tym kryje, bo wszystko jest ze sobą splecione. Nikt więc nie powinien być 
leczony jedynie przez wpływ na ciało, trzeba zająć się całością. Ale by móc zajrzeć do „całości" pacjenta, 

mu

sisz najpierw umieć zajrzeć do własnej.

 

KaŜdy lekarz powinien uprawiać medytację; inaczej nie będzie prawdziwym lekarzem. MoŜe mieć stopnie 

naukowe,  mo

Ŝe  mieć  prawo  wykonywania  zawodu,  ale  dla  mnie  będzie  szar

lata

nem,  bo  nie  zna  całości 

człowieka, więc leczy symptomy.

 

W  kogoś  wstępują  pewne  objawy 

-

  migrena  lub  ból  głowy 

-

które  moŜna  usunąć,  ale  lekarz  nie  zagląda 

głębiej,  aby  dowiedzieć  się,  dlaczego  ta  osoba  w  ogóle  ma  migrenę.  MoŜe  ma  zbyt  wiele  problemów, 

zama

rtwia  się,  ma  depresję.  MoŜe  skurczyła  się  w sobie tak mocno, Ŝe to aŜ boli. MoŜe za duŜo myśli i 

nie  pozwala  swojemu  umysłowi  na  odpoczynek.  Doktor  leczy  więc  symptomy,  nakazuje  im  zniknąć  za 
pomocą trucizn i medykamentów. Ale ból pojawia się w innym miejscu, bo jego źródło nie zostało nawet 
dotknięte.

 

Powinno się leczyć osobę, a nie symptomy. Osoba to integralna całość. Czasem zdarza się, Ŝe choroba 
objawia  się  w  stopie,  ale  jej  przyczyna  znajduje  się  w  głowie.  Bo  człowiek  jest  całością...  absolutnie 

p

ołączoną. I nie tylko poszczególne części ciała są połączone, ale samo ciało połączone jest z umysłem, 

a dalej umysł i ciało 

-psyche soma - 

połączone są z transcendentalną duszą.

 

2. Zdemaskuj złe nawyki

 

background image

 

9

 - 

Jedyny  obowiązek,  jaki  masz 

-

  to  być  szczęśliwym.  Uczyń  z  tego  swoją  religię.  Jeśli  nie  czujesz  się 

szczęśliwy,  to  cokolwiek  robisz,  coś  jest  źle  i  konieczne  są  zmiany.  Niech  de

cyduje  poczucie  bycia 

szczęśliwym.

 

Jestem hedonistą. Poczucie szczęścia jest jedynym kryterium, według którego człowiek moŜe oceniać.

 

Zwróć uwagę na to, co czujesz, kiedy coś robisz: jeśli cię to uspokaja, stajesz się odpręŜony, czujesz się 
wypoczęty

-

jest  to  słuszne.  To  jest  kryterium,  ale  właściwe  tylko  tobie.  Co  jest  do

bre  dla  ciebie,  nie  musi 

być  dobre  dla  innych,  pamiętaj  o  tym.  Co  tobie  przychodzi  z  łatwością,  moŜe  być  trudne  dla  kogoś  in

-

nego,  a  zupełnie  coś  innego  będzie  dla  niego  łatwe.  Nie  ma  więc  jakiejś  uniwersalnej  prawdy  na  ten 
temat. KaŜdy musi sam sobie to wypracować.

 

Co jest łatwe dla ciebie?

 

Dlaczego wybi

erasz bycie nieszczęśliwym

 

To jeden z najbardziej skomplikowanych problemów człowieka. Musi być rozpatrzony z wielką troską, nie 
jest  przecieŜ  teoretyczny 

-

  dotyczy  ciebie.  KaŜdy  z  nas  zwykle  wybiera  to,  co  złe,  smutne,  powodujące 

depresję, nędzne. Muszą być tego jakieś powaŜne przyczyny 

-

 i rzeczywiście są.

 

Sprawa pierwsza: zasadniczą rolę odgrywa tu sposób wychowania. Jeśli jesteś nieszczęśliwy, coś na tym 
zyskujesz,  zawsze  coś  zyskujesz.  Jeśli  jesteś  szczęśliwy,  zawsze  tracisz.  Od  samego  początku 

spos

trzegawcze dziecko zaczyna zauwaŜać róŜnicę. Kiedy jest nieszczęśliwe, kaŜdy je pociesza, zyskuje 

więc  współczucie.  KaŜdy  usiłuje  być  kochającym,  zyskuje  więc  miłość.  Jeszcze  więcej:  kiedy  jest 
nieszczęśliwe, kaŜdy poświęca mu swoją uwagę, zyskuje więc uwagę. Uwaga innych działa jak poŜywka 
dla  ego,  stymuluje  jak  alkohol,  daje  energię,  poczucie  bycia  kimś  waŜnym.  Stąd  ta  ogromna  potrzeba, 
pragnienie, aby ściągać na siebie uwagę. Wszyscy na ciebie patrzą 

-

 stajesz się waŜny. Nikt na ciebie nie 

patrzy - cz

ujesz jakby cię nie było, jakbyś nie istniał. Ludzie, którzy na ciebie patrzą, którzy o ciebie dbają, 

dają ci energię.

 

Ego  Ŝyje  w  kontaktach  z  ludźmi.  Im  większą  uwagę  skupiają  na  tobie  inni,  tym  większe  staje  się  twoje 
ego.  Jeśli  nikt  nie  pa

trzy  -  ego  z

nika.  Jeśli  wszyscy  zupełnie  o  tobie  zapomną,  jak  będzie  funkcjonować 

twoje  ego?  Jak  będziesz  odczuwał,  Ŝe  w  ogó

le  istniejesz?  Dlatego  w  ludziach  tkwi  potrzeba 

przynaleŜności do stowarzyszeń, związków, klubów. Na całym świecie istnieją klu

by - Rotary, L

ions, LoŜa 

Masońska 

-  miliony  klubów  i  stowarzy

szeń.  Związki  te  istnieją  po  to  jedynie,  by  przyciągnąć  uwagę  do 

ludzi, którzy nie są w stanie zdobyć jej w inny sposób.

 

Od  najmłodszych  lat  dziecko  uczy  się  następujących  sposobów:  wyglądaj  na  nieszczęśliwe

go,  a 

zdobędziesz współczucie i uwagę innych, wyglądaj na chorego, a wywołasz zainteresowanie sobą. Chore 
dziecko  staje  się  dyktatorem,  cała  rodzina  musi  mu  ustępować,  natychmiast  wykonuje  jego  zachcianki. 
Kiedy jest szczęśliwe, nikt go nie słucha. Kiedy jest zdrowe, nikt nie dba o nie. Nikt nie zwraca uwagi, jeśli 
jest  doskonałe.  Od  samego  początku  zaczynamy  wybierać  gorszą,  smutną,  pesymistyczną,  ciemniejszą 
stronę Ŝycia. To jedna sprawa.

 

Druga sprawa, która się z tym wiąŜe, jest następująca: zawsze gdy jesteś szczęśliwy, zawsze gdy jesteś 
pełen  radości,  kiedy  czujesz  błogosławieństwo  i  entuzjazm,  wszyscy  ci  zazdroszczą.  Zazdrość  oznacza, 
Ŝe  kaŜdy  jest  ci  przeciwny,  nikt  nie  jest  przyjazny;  w  takich  chwilach  wszyscy  są  twoimi  wrogami. 
Nauczyłeś  się  więc  ukrywać  swój  entuzjazm,  który  przysparza  ci  wrogów,  nie  okazywać  swojego 
szczęścia,  nie  śmiać  się.  Popatrz,  jak  ludzie  się  śmieją.  Robią  to  w  sposób  wyrachowany.  To  nie 
serdeczny  śmiech,  biorący  się  z  głębi  ich  jestestwa.  Najpierw  patrzą  na  cie

bie,  o

ceniają...  a  potem 

zaczynają  się  śmiać.  I  śmieją  się  tylko  do  pewnego  stopnia,  do  takiego,  jaki  jesteś  w  stanie  tolerować, 
który cię nie urazi, do takiego, abyś im nie zazdrościł.

 

Nawet  nasze  uśmiechy  są  polityczne.  Śmiech  zaniknął,  poczucie  błogostanu  stało  się  absolutnie 
nieznane, entuzjazm jest prawie niemoŜliwy, bo niedozwolony. Gdy jesteś nieszczęśliwy, nikt nie pomyśli, 
Ŝe zwariowałeś, ale jeśli jesteś pełen entuzjazmu i tańczysz, kaŜdy tak pomyśli.

 

Odrzuca  się  taniec,  nie  akceptuje  się  śpiewu.  Człowiek  jest  przepełniony  szczęściem,  a  my  myślimy,  Ŝe 
coś jest z nim nie tak.

 

Co  za  społeczeństwo!  Jeśli  ktoś  jest  przygnębiony,  to  wszystko  w  porządku 

-

  pasuje,  bo  całe 

społeczeństwo  jest  mniej  lub  więcej  przygnębione.  „Jest  więc  naszym  członkiem.  PrzynaleŜ

y  do  nas." 

Jeśli  ktoś  jest  pełen  entuzjazmu,  myślimy,  Ŝe  popadł  w  szaleństwo,  zwariował. „Nie przynaleŜy do nas" i 
czujemy zazdrość.

 

A z powodu tej zazdrości potępiamy go. Z powodu zazdrości będziemy próbować przywrócić go do stanu 

poprzedniego, czyli tak

iego, który, naszym zdaniem, jest normalny. Psychoanalitycy, psychiatrzy pomogą 

przywrócić tego człowieka do stanu normalnego... przygnębienia.

 

Społeczeństwo  nie  moŜe  sobie  pozwolić  na  entuzjazm.  Entuzjazm  ma  moc  rewolucyjną.  Powtarzam: 

entuzjazm  ma  moc  re

wolucyjną.  Jeśli  ludzie  będą  pełni  entuzjazmu,  całe  społeczeństwo  będzie  musiało 

się zmienić, bo przecieŜ obecnie jego podstawą jest stan przygnębienia.

 

background image

 

10

 - 

Jeśli  ludzie  są  bezgranicznie  szczęśliwi,  nie  moŜna  ich  poprowadzić  na  wojnę  do  Wietnamu,  do  Egiptu

 

czy do Izraela. Nie. Ktoś bezgranicznie szczęśliwy roześmieje się i powie: „To nonsens!"

 

Ludzie  szczęśliwi  nie  poddają  się  obsesji  pieniądza.  Nie  zmarnują  całego  swojego  Ŝycia  po  to  tylko,  by 
gromadzić  pieniądze.  Dla  nich  będzie  to  przejaw  szaleństwa,  Ŝe  człowiek  niszczy  swoje  Ŝycie, 
zamieniając  je  na  martwy  pieniądz,  umiera,  by  gromadzić  pieniądze.  A  pieniądze  pozostaną,  kiedy  jego 
juŜ  tu  nie  będzie.  To  absolutne  szaleństwo.  Ale  nie  dostrzeŜesz  go,  dopóki  nie  osiągniesz  poczucia 

entuzjazmu. 

Jeśli  ludzie  będą  pełni  entuzjazmu,  wtedy  cały  porządek,  na  którym  opiera  się  nasze  społeczeństwo, 
będzie  musiał  się  zmienić.  To  społeczeństwo  opiera  się  na  poczuciu  nieszczęścia.  Jest  ono  dla 
społeczeństwa  najlepszą  inwestycją.  ToteŜ  od  samego  początku  tak  wychowu

jemy  swoje  dzieci,  by 

wybierały bycie nieszczęśliwymi i dlatego zawsze to robią.

 

Co  rano  kaŜdy  z  nas  ma  wybór.  Wybierasz  zawsze  bycie  nieszczęśnikiem,  bo  to  rodzaj  inwestycji. 
Wybierasz  zawsze  bycie  nieszczęśnikiem,  bo  tak  się  przyzwyczaiłeś,  takie  masz 

wzorce,  zawsze  tak 

robiłeś.  Umiesz  to  robić  dobrze,  stało  się  to  jak  wydeptana  ścieŜka.  W  chwili  wyboru  twój  umysł 
natychmiast skłania się w tę stronę.

 

Przygnębienie  zdaje  się  być  jakby  „z  górki",  entuzjazm  zaś  „pod  górkę".  Entuzjazm  wydaje  się  bardzo 

tr

udny do osiągnięcia, choć to nie jest prawda. W rzeczywistości jest całkowicie od

wrotnie: entuzjazm jest 

„z górki", a nieszczęście „pod górkę". Bycie przygnębionym jest stanem trudnym do osiągnięcia, ale udaje 
ci  się  tego  dokonać,  mimo  Ŝe  wydaje  się  niemoŜliwe,  bo  przecieŜ  jest  zupełnie  sprzeczne  z  naturą.  Nikt 
nie chce czuć się źle, a kaŜdy CZUJE SIĘ źle.

 

Społeczeństwo odwaliło wielki kawał roboty. Edukacja, kul

tura, instytucje kulturalne, rodzice, nauczyciele 

wykonali  ol

brzymią  pracę.  Zamienili  entuzjastycznych  twórców  w  nieszczęśliwe  twory.  KaŜde  dziecko 

rodzi się szczęśliwe. KaŜde dziecko rodzi się boskie. A kaŜdy człowiek umiera szalony.

 

To  jest  twoje  zadanie:  znów  stać  się  dzieckiem,  odzyskać  dzieciństwo.  Jeśli  będziemy  umieli  znów 
poczuć się jak dzieci, cała nędza zniknie. Nie twierdzę, Ŝe dzieci nie mają swoich nieszczęśliwych chwil. 
Mają. Ale nie Ŝyją w stanie przygnębienia. Spróbuj to zrozumieć.

 

Dziecko  moŜe  stać  się  smutne,  moŜe  być  nieszczęśliwe,  nawet  bardzo  nieszczęśliwe 

-

  w  jakimś 

momenci

e. Ale jest tak przepełnione tym nieszczęściem, jest tak zespolone z tym nieszczęściem, Ŝe nie 

moŜna go oddzielić. Dziecko nie istnieje w takiej chwili oddzielnie od swojego nieszczęścia. I wcale te

go 

nie  potrzebuje.  Dziecko  JEST  nieszczęściem 

-  tak  mocn

o  się  w  nie  angaŜuje.  A  kiedy  stajesz  się 

jednością ze swoim nieszczęściem, przestaje ono być odczuwane jak nieszczęście. Jeśli stajecie się tym 
samym,  juŜ  ten  fakt  zawiera  w  sobie  pewien  rodzaj  piękna.  Popatrz  na  dziecko  (mam  na  myśli  nie 

zepsute  dziec

ko).  Kiedy  się  zezłości,  cała  jego  energia  staje  się  złością;  nie  ma  w  nim  czego  innego. 

Zmieniło się i stało się złością. Nie „jest rozzłoszczone" 

-

 ale „stało się złością". I dostrzeŜ to piękno, roz

-

kwit  złości.  Dziecko  nigdy  nie  wygląda  brzydko,  nawet  w  złości  wygląda  pięknie.  Wygląda  jakby 
powaŜniej,  jest  bardziej  pobudzone,  bardziej  Ŝywotne 

-

  jak  wulkan  gotowy  wybuchnąć.  Takie  małe 

dziecko, a tak ogromna energia, drobinka z całym wszechświatem gotowym do eksplozji.

 

A  gdy  złość  ustąpi,  dziecko staje się ciche. Gdy złość ustąpi, dziecko będzie nastawione pokojowo. Gdy 
złość  ustąpi,  dziecko  będzie  zrelaksowane.  MoŜemy  myśleć,  Ŝe  to  okropne  przeŜywać  taką  złość,  ale 
dziecko nie czuje się okropnie 

-

 było to dla niego nawet dość przyjemne.

 

Jeśli potrafisz utoŜsamiać się z tym, co cię spotyka, będziesz czuł się szczęśliwy. Jeśli separujesz się od 
wszystkiego, nic nie przyniesie ci szczęścia, będziesz czuł się nędznie.

 

To  jest  właśnie  klucz.  Wyizolowanie  własnego  ego  to  główna  przyczyna  popadania  w  nieszczęśc

ie. 

Spróbuj  stać  się  jednością,  unosić  się  wraz  z  tym,  co  przynosi  Ŝycie,  tkwić  w  tym  tak  intensywnie,  tak 
zupełnie, jakby cię nie było, jakbyś się zagubił, a wtedy wszystko stanie się błogosławieństwem.

 

Masz  wybór,  ale  nawet  nie  zdawałeś  sobie  sprawy  z  tego,  Ŝe  go  masz.  Tak  często  wybierałeś 
niewłaściwie, Ŝe stało się to ślepym nawykiem; po prostu robiłeś to automatycznie.

 

Stań  się  bardziej  uwaŜny.  Za  kaŜdym  razem  gdy  wybierasz  coś,  co  powoduje  u  ciebie  przygnębienie, 
pamiętaj:  to  jest  twój  wybór.  JuŜ  samo  to  pomoŜe 

-

  świadomość,  Ŝe  to  jest  twój  wybór  i  jesteś  za  niego 

odpowiedzialny,  sam  robisz  to  sobie,  to  two

je  dzieło.  Natychmiast  poczujesz  róŜnicę.  Zmienią  się 

właściwości  twojego  umysłu.  Będzie  ci  łatwiej  przesunąć  się  w  kierunku  szczęścia.  A  kiedy  juŜ  zdasz 
sobie  sprawę  z  tego,  Ŝe  to  twój  wybór,  cała  rzecz  zamieni  się  w  rodzaj  gry.  Jeśli  chcesz  czuć  się  źle 

proszę  bardzo,  ale  pamiętaj,  Ŝe  to  na  własne  Ŝyczenie,  i  nie  narzekaj.  Nikt  oprócz  ciebie  nie  jest  za  to 
odpowiedzialny.  To  twój  dramat.  Jeśli  go  lubisz,  jeśli  odpowiada  ci  ten  stan  przygnębienia,  jeśli  chcesz 
spędzić  swoje  Ŝycie  w  poczuciu  bycia  nieszczęśliwym,  to  twój  wybór,  twoja  gra.  Ty  ją  rozgrywasz.  Graj, 

jak umiesz najlepiej! 

Lecz  wtedy  nie  chodź

  i  nie  dopytuj  innych  ludzi,  dlaczego  czu

jesz  się  tak  podle.  To  absurd.  Nie  chodź  i 

nie  zwracaj  głowy  mistrzom  i  guru,  pytając,  jak  być  szczęśliwym.  Tak  zwani  guru  istnieją,  bo  jesteś 

background image

 

11

 - 

głupcem.  Robisz  sobie  krzywdę,  a  potem  pytasz,  jak  się  jej  pozbyć.  Ale  nadal  będziesz  ją  robił,  jeśli  nie 

za

czniesz zwracać uwagi na to, jak postępujesz.

 

Od tej właśnie chwili spróbuj być pełen szczęścia i błogości.

 

Dwa sposoby na Ŝycie

 

Są  dwa  sposoby  na  to,  jak  Ŝyć,  jak  istnieć,  jak  poznawać:  jeden  pełen  wysił

ku,  woli,  ego,  a  drugi  bez 

wysiłku, bez walki 

-

 przez zgodę na ten świat.

 

Wszystkie  religie  świata  uczą  cię  sposobu  pierwszego:  walczyć 

-

  walczyć  z  naturą,  walczyć  ze  światem, 

walczyć z własnym ciałem, walczyć z własnym umysłem. Tylko w taki sposób moŜesz osiągnąć prawdę, 
boskość, wieczność. Jednak jest wystarczająco duŜo dowodów na to, Ŝe pragnienie siły, ta ścieŜka ego, 
te walki i wojny poniosły poraŜkę. Przez miliony lat zaledwie garstce ludzi udało się doświadczyć boskości 
Ŝycia, tak małej gar

stce,

 Ŝe są oni jedynie wyjątkiem, potwierdzającym regułę.

 

Uczę  cię  drugiej  drogi:  nie  idź  przeciwko  prądowi  Ŝycia,  lecz  podąŜaj  z  nim.  Nie  jest  on  twoim  wrogiem. 
Gdy  człowiek  próbuje  iść  w  górę  rzeki,  walcząc  z  nurtem,  bardzo  szybko  się  męczy  i  nie  moŜe  dotrzeć 
donikąd.  Rzeka  jest  ogromna,  a  ty  jesteś  drobinką.  W  tym  ogromie  istnienia  jesteś  mniejszy  od  ato

mu. 

Jak mógłbyś podjąć walkę przeciwko całości? JuŜ sam pomysł trąci brakiem inteligencji. Jesteś przez tę 
całość stworzo

ny -

 jakŜe mogłaby być twoim wrogiem? Natura jest twoją matką, nie moŜe być przeciwko 

tobie. 

Twoje ciało jest podstawą twojego Ŝycia, nie mogłoby być ci przeciwne. SłuŜy ci, pomimo Ŝe 

ciągle  z  nim  walczysz.  SłuŜy  ci na jawie i we śnie. Kto za ciebie oddycha? Ty śpisz głęboko i chrapiesz

Ciało  ma  swoją  własną  mądrość.  Kontynuuje  oddychanie,  serce  kontynuuje  bicie,  ciało  funkcjonuje  bez 
twojego  nadzoru.  Prawdę  mówiąc,  funkcjonuje  lepiej  wtedy,  gdy  jesteś  nieobecny.  Twoja  obecność 
zawsze  powoduje  zakłócenia,  bo  twój  umysł  pozostaje  pod  wpływem  osób,  które  nauczyły  cię  zwracać 
się przeciwko swemu ciału.

 

Uczę  cię  przyjaźni  z  wszystkim,  co  istnieje.  Nie  chcę,  byś  wyrzekł się świata, bo przecieŜ jest nasz. Nic, 
co  istnieje,  nie  jest  ci  wrogie.  Jedynym,  czego  powinieneś  się  nauczyć,  jest  sztuka  Ŝycia,  pełnia  radości 
zamiast wyrzekania się. To tylko kwestia opanowania tej sztuki, byś umiał zamieniać truciznę w nektar.

 

Na  wielu  lekach  jest  napisane,  Ŝe  są  trujące,  lecz  w  rękach  znawcy  trucizna  staje  się  lekarstwem.  Nie 
zabije cię, ratuje ci Ŝy

cie. 

Jeśli  odkryjesz,  Ŝe  gdzieś  w  twoim  ciele,  natura,  świat  jest  przeciwko  tobie,  pamiętaj  jedną  rzecz:  to  na 

pewno twoja igno

rancja, to na pewno złe podejście. Jest tak, bo nie znasz sztuki Ŝycia. Nie zdajesz sobie 

sprawy, Ŝe Istnienie nie moŜe być ci p

rze

ciwne. Z niego się zrodziłeś, w nim Ŝyjesz, ono dało ci wszystko, 

a ty nawet nie odczuwasz wdzięczności. Wręcz przeciwnie, wszystkie religie uczą cię, byś to potępiał.

 

KaŜda  religia,  która  naucza  cię,  byś  potępiał  Ŝycie,  jest  trująca.  Obraca  się  przeciwko  Ŝyciu  i  stoi  w 
słuŜbie śmierci; nie słuŜy tobie, nie słuŜy Istnieniu.

 

Ale dlaczego taki problem w ogóle się pojawił? Wszystkie religie obracają się przeciwko naturze. Dlatego 
stworzyły  rozumowanie,  Ŝe  jeśli  nie  jesteś  przeciwko  światu  doczesnemu,  nigdy  nie  osiągniesz  innego, 
lepszego świata. Dlatego takŜe stworzyły podział na ten świat i tamten świat. Z jakiego powodu?

 

Jeśli  Ŝycie  na  tym  świecie  nie  ma  być  odrzucone,  lecz  przeŜywane  całą  pełnią,  nie  jest  ci  potrzebny 
kapłan. Jeśli Ŝycie na tym świecie ma być walką, być pełne wyrzeczeń, musisz zwalczać swoje naturalne 
instynkty.  Wtedy  oczywiście  będziesz  czuł  się  źle.  Pozostając  w  sprzeczności  z  naturą,  nigdy  nie 
będziesz  zdrowy,  nie  będziesz  pełnią  siebie.  Zawsze  będziesz  podzielony,  będziesz  się  czuł  jak 
schizofrenik. I wtedy oczywiście będziesz potrzebował kogoś, kto cię prowadzi, kto ci pomoŜe 

-

 będziesz 

potrzebował duchownego.

 

Gdy  czujesz  się  winny,  idziesz  do  kościoła,  do  meczetu,  do  synagogi  i  prosisz  księdza,  pastora,  rabina, 
aby ci pomógł, bo w ciemnościach, które cię ogarniają, potrzebujesz, by ktoś cię chronił, pomógł, zapalił 
światełko.  Jesteś  tak  zdesperowany,  Ŝe  nawet  nie  zastanawiasz  się,  czy  kapłan  rzeczywiście  wie  więcej 
niŜ ty, czy teŜ jest tylko najemnym pracownikiem.

 

Twój proble

m polega zwykle na tym, Ŝe nie moŜesz zajrzeć w głąb siebie i zorientować się, o co chodzi. 

Czy  jesteś  w  rozpaczy,  w  cierpieniu,  pełen  obaw,  pełen  udręki,  czy  moŜe  tracisz  coś  w Ŝyciu, czy jesteś 
niezadowolony,  czy  nie  widzisz  nigdzie  Ŝadnej  wartości  i  po  prostu  skłaniasz  się  coraz  bardziej  w 
kierunku śmierci?

 

Ciemność  robi  się  coraz  ciemniejsza,  kaŜdego  dnia  śmierć  podchodzi  coraz  bliŜej 

-  czy  to  odpowiednia 

pora na rozstrzy

ganie problemów teologicznych? To jest pora na zmianę. I nie masz zbyt wiele cza

su. 

Metody,  opierające  się  na  walce,  których  nauczają  religie,  nie  wiodą  donikąd.  Po  prostu  psują  radość 
twojego  Ŝycia.  Zatruwają  wszystko,  czym  mógłbyś  się  cieszyć  w  tym  Ŝyciu.  Stworzyły  smutną  ludzkość. 
Ja chcę ludzkości, którą przepełniałaby miłość, pieśń i taniec.

 

ToteŜ  chcę  podkreślić,  Ŝe  stosuję  drugą  metodę:  nie  walcz  z  biegiem  rzeki,  nie  idź  pod  prąd 

-

  to  byłoby 

głupie.  Nie  moŜesz  walczyć,  prawa natury są zbyt wszechogarniające, zbyt moc

ne. Najlepiej zaobserwuj 

background image

 

12

 - 

martwe ciało. Umarli umieją kilka rzeczy, których nie umieli za Ŝycia.

 

śywi,  którzy  nie  umieją  pływać,  toną.  To  bardzo  dziwne.  Bo  po  śmierci  znów  są  na  powierzchni  wody. 
Kiedy  Ŝyli,  poszli  na  dno,  po  śmierci  znów  są  na  powierzchni.  Zapewne  człowiek  umarły  wie  coś,  czego 
nie wie Ŝywy. Co się stało? Dlaczego rzeka czy ocean inaczej obchodzi się z umarłym? 

- Bo on pozwala 

na wszystko. Nawet nie usiłuje pływać. Nie robi nic.

 

Najlepszy pływak po prostu unosi się na wodzie, przesuwa się jak martwe ciało z nurtem, którędykolwiek 
bowiem  płynie  rz

eka  -

  zawsze  dopłynie  do  morza.  KaŜda  rzeka  prowadzi  do  morza,  więc  nie musisz się 

zastanawiać, czy jesteś w świętej rzece. Święta czy nie 

-

 kaŜda wcześniej czy później dopływa do morza. 

Unoś  się  więc  wraz  z  nią.  I  to  właśnie  nazywam  zaufaniem 

-  zaufaniem 

Istnieniu,  które,  dokądkolwiek 

wiedzie,  doprowadzi  cię  do  właściwej  ścieŜki,  do  właściwego  celu.  Nie  jest  twoim  wrogiem.  Uwierz 
naturze, Ŝe dokądkolwiek cię prowadzi, tam jest twoje miejsce.

 

Jeśli  cała  ludzkość  nauczyłaby  się  raczej  odpręŜać  niŜ  walczyć,  odpuszczać  raczej  niŜ  dokonywać 
mozolnych  wysiłków,  nastąpiłyby  ogromne  jakościowe  zmiany  w  świadomości.  Zre

laksowani  ludzie, 

poruszający się powoli wraz z biegiem rzeki, nie mający swych własnych celów, nie mający ego...

 

Kiedy unosisz się w takim spokoju, nie moŜesz mieć ego. Ego potrzebuje wysiłku 

-

 musisz coś robić. Ego 

jest aktywne, a uno

sząc się, stajesz się nieaktywny. Będziesz zaskoczony, jak dzięki brakowi aktywności, 

twoje  lęki  i  nieszczęścia  zaczynają  odchodzić,  a  ty  stajesz  się  zadowolony  z  w

szystkiego,  co  przynosi  ci 

Istnienie. 

Pewien mistyk sufijski wybrał się w podróŜ... I co wieczór składał podziękowanie Istnieniu:

 

-

 Tak wiele ci zawdzięczam i nie odpłaciłem ci za to, i nigdy nie będę w stanie ci odpłacić.

 

Jego  uczniowie  byli  trochę  zgorszeni,  bo  czasami  Ŝycie  dawało  im  w  kość.  Mistrz 

-  jako  mistyk  sufijski - 

był  traktowany  jak  odszczepieniec.  A  tym  razem  juŜ  od  trzech  dni  nie  dostali  niczego  do  jedzenia,  gdyŜ 
kaŜda  wioska,  którą  mijali,  odmawiała  pomocy,  nie  byli  bowiem  ortodoksalnymi  muzułmanami.  Lu

dzie 

odmawiali im schronienia na noc, więc spali na pustyni. Byli głodni, spragnieni. I to juŜ przez trzy doby. W 

czasie wieczor

nych modłów mistyk znów przemówił do Istnienia:

 

-

 Tak wiele ci zawdzięczam. Tyle dla nas czynisz, a my nie moŜemy ci odpłacić.

 

Jeden z uczniów rzekł:

 

-

 To juŜ przesada. Po tych trzech dniach 

-

 cóŜ takiego Istnienie dla nas zrobiło? Za co mu dziękujesz?

 

Stary człowiek zaśmiał się i odpowiedział:

 

-

  Ty  ciągle  nie  rozumiesz,  co  Istnienie  dla  nas  zrobiło.  Te  trzy  dni  były  dla  mnie  bardzo  waŜne.  Byłem 

głodny, spragniony, nie mieliśmy schronienia, byliśmy odrzuceni, przeklęci, rzucano w nas kamieniami, a 
ja  zauwaŜyłem  w  głębi  siebie,  Ŝe  nie  wzbudziło  to  we  mnie  złości.  Dziękuję  Istnieniu.  Ten  podarek  jest

 

bez

cenny.  Nigdy  nie  będę  umiał  się  za  niego  odwdzięczyć.  Trzy dni głodu, pragnienia, braku snu, ludzie 

rzucający  w  nas  kamieniami...  a  mimo  to  nie  odczułem  do  nich  wrogości,  złości,  nienawiści,  Ŝadnego 
rozczarowania  czy  poraŜki.  To  musi  być  jego  miłosierdzie,  to  Istnienie  mnie  wspiera.  Te  trzy  dni  odkryły 
przede  mną  wiele  spraw,  których  nigdy  bym  nie  poznał,  gdybym  dostał  jedzenie,  gdybyśmy  byli 
przyjmowani, udzielono by nam dachu nad głową, nie rzucano by w nas kamieniami. A ty mnie pytasz, za 
co  dziękuję  Istnieniu?  Będę  mu  dziękować  nawet,  gdy  będę  umierał,  bo  i  w  takiej  chwili  odkryje  ono 
przede  mną  nowe  tajemnice,  tak  jak  odsłania  je  teraz,  kiedy  Ŝyję,  bo  śmierć  nie  jest  końcem,  ale 
kulminacją  Ŝycia.  Naucz  się  płynąć  z  prądem,  a  nie  będziesz  czuł  się  zraniony  ani  winny.  Nie  walcz 
przeciwko  swojemu  ciału,  naturze  ani  czemukolwiek  innemu,  abyś  był  pogodny,  czuł  się  wszędzie  jak  w 
domu, był spokojny i opanowany.

 

Pozwoli  ci  to  stać  się  uwaŜniejszym,  bardziej  otwartym,  bardziej  świadomym,  doprowadzi  cię  do  oceanu 
najwyŜszego prze

budzenia - wyzwolenia. 

Ciało jest twoim przyjacielem

 

Wszystkie  religie  uczą,  jak  zwalczać  naturę.  Co  jest  naturalne,  jest  przeklęte.  Religie  mówią,  Ŝe  musisz 
nauczyć  się  robić  rzeczy  nienaturalne;  tylko  wtedy  wyrwiesz  się  z  więzów  biologii,  fiz

jologii,  psychologii  - 

zburzysz ściany, które cię więŜą. Jeśli zaś będziesz postępować zgodnie ze swoim ciałem, umysłem, ser

-

cem -

 nigdy nie wyjdziesz poza samego siebie. W tym właśnie miejscu nie zgadzam się z Ŝadną z religii. 

One zasia

ły w tobie trujące ziarno, tak byś Ŝył w swoim ciele, ale go nie kochał.

 

Ciało  słuŜy  ci  przez  siedemdziesiąt,  osiemdziesiąt,  dziewięćdziesiąt  lat  i  nie  ma  innego  mechanizmu, 
wymyślonego  przez  naukowców,  który  mógłby  mu  dorównać.  Jego  złoŜoność,  cuda  jaki

e  dla  ciebie 

czyni...  bez  jakiejkolwiek  wdzięczności  z  twojej  strony.  Traktujesz  swoje  ciało  jak  wroga,  a  ono  jest 

przyjacielem. 

Troszczy się o ciebie w kaŜdy moŜliwy sposób w ciągu dnia i kiedy śpisz. Nawet kiedy śpisz, kontynuuje 
swoją  troskę!  Pod

czas  s

nu,  kiedy  pająk  idzie  po  twojej  nodze,  zostaje  przez  nią  zrzucony  bez  budzenia 

background image

 

13

 - 

cię. Noga ma swój maleńki mózg. ToteŜ nie ma potrzeby uŜywać centralnego systemu 

- mózgu - bo takie 

rzeczy noga moŜe wykonać sama. Komar chce cię ukąsić 

-

twoja ręka go odgania 

lub zabija bez budzenia 

cię. Nawet kiedy śpisz twoje ciało ciągle cię chroni i robi rzeczy, których nie musiałoby. Ręka nie powinna 
mieć mózgu, ale ma przecieŜ coś, co moŜna nazwać maleńkim mózgiem. Być moŜe kaŜda komór

ka ma 

w  sobie  maleńki  mózg?  MoŜe  istnieją  miliony  komórek  w  twoim  ciele,  miliony  maleńkich  mózgów,  które 
są  w  ciągłej  gotowości,  ciągle  się  o  ciebie  troszczą.  Zjadasz  róŜne  pokarmy,  nie  martwiąc  się,  co  dzieje 
się  dalej,  po  tym  jak  je  połkniesz.  Nie  pytasz  ciała,  czyjego  mechanizm,  jego  chemia  będzie  w  stanie 
strawić  to,  co  jesz.  Twoja  wewnętrzna  chemia  pracuje  przez  prawie  całe  stulecie.  Ma  automatyczny 
system  wymiany  zuŜytych  części.  Eliminuje  je,  tworząc  nowe;  a  ty  nie  masz  tam  nic  do  ro

boty,  to  dzieje 

się bez twojego udziału. Ciało ma swoją własną mądrość.

 

Wszystkie  religie  mówią  ci:  „Musisz  walczyć,  musisz  iść  pod  prąd.  Nie  słuchaj  swojego  ciała. 

Czegokolwiek  ono  pragnie  -

  rób  odwrotnie".  DŜainizm  (Religia  indyjska,  szerzona  w  VI  w.  p.n.e.  przez 

Vardhamana  Mahavira.  Obecnie  liczy  około  półtora  miliona  wyznawców  (przyp.  tłum.)  mówi:  ciało  jest 
głodne i niech będzie głodne. Zagłódź je, ono potrzebuje takiej kuracji. SłuŜy ci dobrowolnie, bez Ŝadnego 
wynagrodzenia, a dŜainizm mówi: sprzeciwiaj mu się, kiedy ciało chce spać 

-

 staraj się nie zasnąć.

 

To  na  pewno  daje  wielką  moc  twojemu  ego.  Kiedy  ciało  chce  jeść,  ty  mówisz:  nie.  „Nie"  ma  w  sobie 
wielką moc. Jesteś panem. Sprowadzasz ciało do roli niewolnika, nawet jeszcze go

rzej -

 kaŜesz mu być 

cicho. „Cokolwiek zdecyduję, tak będzie, ty się nie wtrącaj".

 

Nie  walcz  ze  swoim  ciałem.  To  nie  twój  wróg,  lecz  przyjaciel.  Jest  prezentem  dla  ciebie  od  natury.  Jest 
częścią natury. Jest powiązane z przyrodą na wszystkie moŜliwe sposoby.

 

Jesteś  połączony  nie  tylko  z  oddechem.  Jesteś  połączony  z  promieniami  słońca,  jesteś  połączony  z 
zapachem  kwiatów  i  ze  światłem  księŜyca.  Jesteś  złączony  przez  wszystko,  nie  jesteś  samotną  wyspą. 
Porzuć  tę  myśl.  Jesteś  częścią  całego  kontynentu,  a  mimo  to  zachowałeś  swą  indywidualność.  Oto  co 

nazywam cudem. 

Jesteś  nieodłączną  częścią  Istnienia,  a  posiadasz  swą  własną  osobowość.  Istnienie  dokonało  cudu, 
czegoś,  co  wydaje  się  niemoŜliwe.  Dlatego  będąc  w  harmonii  ze  swoim  ciałem,  będziesz  w  zgo

dzie  z 

naturą,  z  Istnieniem.  Zamiast  iść  pod  prąd,  podąŜaj  z  prądem.  Odpuść.  Pozwól  zdarzyć  się  Ŝyciu.  Nie 
zmuszaj się do niczego w imię jakiejś dobrej sprawy. Nie zakłócaj swojej równowagi w imię jakiejś świętej 
księgi, jakiejś świętej idei.

 

Nie  ma  waŜniejszej  rzeczy  niŜ  być  w  zgodzie,  w  harmonii  z  całością.  Respektuj  Ŝycie,  szanuj  Ŝycie.  Nie 
ma  niczego  świętsze

-

go  nad  Ŝycie,  niczego  bardziej  boskiego  niŜ  Ŝycie.  A  Ŝycie  składa  się  z  maleńkich 

spraw.  Ci  religijni  mądrale  mówią:  „Dokonuj  rzeczy  wielkich!"  A  Ŝycie  składa  się  przecieŜ  z  drobiazgów. 

Ale ich strategia jest jasna. M

ówią ci: „Dokonuj rzeczy wielkich, czegoś wspaniałego, czegoś, za co twoje 

imię będzie zapamiętane. Zrób coś wielkiego!" I oczywiście to przemawia do ego. Ego jest jakby agentem 
kapłanów.  Wszystkie  kościoły,  synagogi,  świątynie  mają  swoje

go  agenta,  który

m  jest  ego.  Nie  uŜywają 

innych agentów, bo nie ma innych agentów. Jest tylko jeden - twoje ego i „dokonaj cze

goś wielkiego".

 

Chcę  ci  wyjaśnić,  Ŝe  nie  ma  takich  wielkich,  wspaniałych  rzeczy.  śycie  składa  się  ze  spraw  drobnych. 
Jeśli  zainteresujesz  się  tak

  zwanymi  wielkimi  sprawami  -

  przegapisz  Ŝycie.  Ono  składa  się  przecieŜ  z 

picia  herbaty,  rozmowy  z  przyjacielem,  wyjścia  na  poranny  spacer  bez  jakiegoś  konkretnego  celu,  po 
prostu  aby  pospacerować,  bez  celu,  tak,  byś  w  kaŜdej  chwili  mógł  zawrócić.  śycie  t

o  przygotowanie 

czegoś do jedzenia dla ukochanej osoby, ugotowanie czegoś dla siebie, bo kochasz takŜe siebie, pranie 
swoich  ubrań,  mycie  podłogi,  podlewanie  ogrodu...  Te  małe  sprawy,  te  maleńkie 

rzeczy...  Pozdrowienie 

nieznajomego  przechodnia,  który  nie 

będzie  ci  do  niczego  przydatny,  bo  nie  będzie  twoim  partnerem, 

klientem. 

Człowiek,  który  przywita  się  z  obcym,  moŜe  takŜe  witać  się  z  kwiatem,  z  drzewem,  moŜe  zagwizdać 
piosenkę  dla  ptaka.  Ptaki  śpiewają  ci  kaŜdego  dnia 

-

  i  nigdy  nie  przyszło  ci  do  gło

wy,

  Ŝe  mógłbyś  to 

odwzajemnić. Małe sprawy, maleńkie rzeczy...

 

Szanuj swoje Ŝycie. Z tego szacunku zrodzi się respekt dla Ŝycia innych.

 

Duch słowa „powinienem"

 

Kształtowanie  nas  przez  rodzinę,  społeczeństwo,  szkołę,  uniwer

sytet  -

  tworzy  w  nas  napięcie.  A 

pod

stawą tego napięcia jest stwierdzenie, Ŝe nie robisz tego, co powinieneś.

 

Przewija się ono przez całe twoje Ŝycie, podąŜa za tobą jak koszmar, ściga cię. Nigdy nie da ci spokoju, 
nie  pozwoli  ci  się  odpręŜyć.  Jeśli  się  zrelaksujesz,  powie  ci:  „Co  ty  wyprawiasz?  Nie  wolno  ci  się 
odpręŜać; powinieneś działać". Kiedy działasz, powie ci: „Co robisz? Musisz trochę odpocząć, bo inaczej 

zwa

riujesz. JuŜ jesteś na krawędzi".

 

Jeśli robisz coś dobrego, powie: „Jesteś głupi. Czynienie dobra nie popłaca, ludzie będą cię oszukiwać". 
Jeśli robisz coś złego, powie: „Co ty robisz? To prosta droga do piekła. Będziesz musiał to odpokutować". 
Nigdy nie zostawi cię w spokoju. Cokolwiek uczynisz, będziesz zawsze zdany na potępienie.

 

background image

 

14

 - 

Ten głos potępienia został w tobie zasiany. To największa plaga, jaka spotkała ludzkość. I dopóki się go 
nie  pozbędziemy,  nie  będziemy  mogli  stać  się  w  pełni  ludzcy,  pełni  radości,  nie  będzie

my  mogli 

uczestnic2yć  w  świętowaniu,  jakim  jest  Istnienie.  Tylko  ty  sam  moŜesz  się  pozbyć  tego  poczucia 

pow

inności.  A  nie  jest  ono  wyłącznie  twoim  problemem,  ale  takŜe  problemem  prawie  kaŜ

dej  ludzkiej 

istoty.  W  jakimkolwiek  kraju  się  urodziłeś,  do  jakiejkolwiek  religii  czy  ideologii  przynaleŜysz,  nie  ma 

znaczenia  -  ka

tolicyzm,  komunizm,  hinduizm,  islam,  dŜai

nizm,  buddyzm  -podstawa  jest  ta  sama: 

stworzenie w tobie podziału, tak aby jedna część ciebie zawsze potępiała drugą. Jeśli słuchasz pierwszej 

-

druga zawsze cię potępia. Przez to jesteś stale w stanie wewnętrzne

go konfliktu, wojny domowej. 

Ta  wojna  musi 

zostać  zaŜegnana,  bo  jeśli  nie 

-  przegapisz  ca

łe  piękno,  błogosławieństwo  Ŝycia.  Nie 

będziesz w stanie śmiać się z głębi serca, naprawdę kochać, w pełni się zaangaŜować. A tylko poczucie 
pełni pozwala rozkwitać wraz z wiosną, tak Ŝe twoje Ŝycie nabiera kolorów, pełne jest muzyki i poezji.

 

To  tylko  pełnia  w  tobie  umoŜliwia  nagłe  odczucie  obecności  Boga  wszędzie  dokoła.  Jak  na  ironię  ten 
wewnętrzny  podział  został  stworzony  przez  tych,  których  nazywasz  świętymi,  kapłanami,  Kościołami. 
Mówiąc uczciwie, wszelcy kapłani są najwięk

szymi wrogami Boga na Ziemi. 

Powinniśmy  uwolnić  się  od  tych  kapłanów,  bo  ich  nauki  są  źródłem  patologii.  Oni  nas  krępują,  oni 
wywołują epidemię neurozy. A neuroza stała się tak wszechobecna, Ŝe myślimy, iŜ tak ma być. Myślimy, 
Ŝe takie jest Ŝycie i Ŝe polega ono na cierpieniu, długim, rozciągniętym w czasie cierpieniu, bolesnej, za

-

mierającej egzystencji.

 

Jeśli  popatrzymy  na  tak  zwane  nasze  Ŝycie 

-

  tak  właśnie  ono  wygląda,  bo  nie  ma  w  nim  ani  jednego 

kwiatu, ani jednej pieśni w głębi 

serca, ani jednego promienia boskiej przyjem

ności.

 

I wcale nie jest dziwne, Ŝe inteligentni ludzie na całym świecie pytają, jaki jest sens Ŝycia. Po co mamy je 
kontynuować?  Dlaczego  jesteśmy  tak  tchórzliwi,  Ŝe  ciągle  jeszcze  Ŝyjemy?  Czemu  nie  zdobędziemy  się 
na odwagę, aby zakończyć ten nonsens? Dlaczego nie moŜemy z sobą skończyć?

 

Nigdy  przedtem  na  świecie  nie  było  tylu  ludzi  przekonanych,  Ŝe  Ŝycie  jest  całkowicie  pozbawione 

znaczenia.  Dlaczego  dzie

je  się  tak  w  naszych  czasach?  To  nie  ma  Ŝadnego  związk

u  z  „naszymi 

czasami".  Przez  całe  wieki,  przez  co  najmniej  pięć  tysięcy  lat,  kapłani  wyrządzali  te  szkody.  Obecnie 
osiągnęło  to  swoisty  rekord.  I  nie  my  tego  dokonaliśmy.  Jesteśmy  tu  ofiarami.  Ofiarami  historii.  Jeśli 
ludzie  odzyskają  choć  trochę  świadomości,  to  pierwszą  rzeczą,  jaką  zrobią,  będzie  spalenie  wszystkich 
ksiąg  historii.  Zapomnij  o  przeszłości,  była  koszmarna.  Zacznij  od  początku,  od  A,  B,  C,  tak  jakby  znów 
narodził się Adam. Zacznij tak, jak byśmy byli w rajskim ogrodzie, niewinni, nieskaŜ

eni. 

Pewien  człowiek  poszukiwał  dla  siebie  kościoła,  do  którego  chciałby  wstąpić.  W  końcu  znalazł  pewien 
maleńki  kościółek,  w  którym  wierni  modlili  się  razem  z  duchownym.  Mówili:  „Nie zrobiliśmy rzeczy, które 
powinniśmy  byli  zrobić,  a  zrobiliśmy  to,  czego  nikt  nam  nie  nakazał  robić".  Człowiek  ten  osunął  się  na 
ławkę, westchnął z ulgą i powiedział do siebie: „Chwała Bogu, w końcu odnalazłem swoich".

 

Rób  wszystko  w  zgodzie  ze  swoją  naturą,  postępuj  zgodnie  z  wrodzonymi  ci  pragnieniami.  Nie  posługuj 
się  receptami,  słuchaj  swego  serca;  oto  jedyna  recepta,  którą  naleŜy  stosować.  Tak,  słuchaj  uwaŜnie, 
świadomie, a nigdy się nie pomylisz. Słuchanie swego serca nie stanie się źródłem podziałów. Słuchając 
własnego  serca,  powoli  zaczniesz  zbliŜać  się  we  właściwym  ki

e

runku,  nie  myśląc  o  tym,  co  dobre,  a  co 

złe.

 

Cała  bowiem  sztuka  Ŝycia  dla  nowych  pokoleń  zawiera  się  w  tajemnicy  świadomego,  uwaŜnego 
słuchania  własnego  serca,  postępowania  według  tych  wskazówek  i  podąŜania  w  tę  stronę,  w  którą  cię 
kieruje.  Tak,  czasem  doprowadzi  cię  do  nieszczęścia 

-

  ale  pamiętaj,  Ŝe  tylko  dzięki  nieszczęściom 

moŜesz  stać  się  dojrzały.  Czasami  sprowadzi  cię  na  manowce 

-

  ale  takie  błędy  są  częścią  dorastania. 

Wiele razy upadniesz. Ale podnieś się zno

wu, bo tylko ta

k zdobywasz siłę 

- przez swe upadki i wzloty. W 

ta

ki sposób stajesz się całością.

 

Nie  wprowadzaj  Ŝadnych  zasad  pochodzących  z  zewnątrz.  śadne  narzucone  prawo  nie  moŜe  być 
słuszne,  bo  zostało  wymyślone  po  to,  by  tobą  rządzić.  Tak,  zdarzali  się  w  przeszłości  oświeceni  ludzie 

Budda,  Jezus,  Kriszna,  Mahomet.  Ale  oni  nie  narzucili  światu  zasad  postępowania.  Dali  jedynie  swoją 
miłość.  Jednak  wcześniej  czy  później  wyznawcy  sprzymierzają  się  i  zaczynają  tworzyć  zasady 
postępowania. Kiedy zabraknie Mistrza, kiedy światło zgaśnie, a oni pozostają w ciemności, zaczynają po 
omacku  szukać  jakichś  zasad.  Bo  nie  ma  juŜ  światła,  które  umoŜliwiało  im  widzenie,  teraz  więc  będą 
uzaleŜnieni od zasad.

 

Jezus  postępował  tak,  jak  podszeptywało  mu  serce,  a  to,  co  robią  chrześc

ijanie,  nie  jest  zgodne  z 

szeptem ich serc. Oni są naśladowcami, a przez to obraŜają swoje człowieczeństwo i swo

jego Boga. 

Nie  naśladuj,  bądź  prawdziwym  sobą.  Nie  stawaj  się  czyjąś  kopią.  Niestety,  to,  co  widzimy  dokoła  na 
całym świecie, to ko

pie, kopie i jeszcze raz kopie. 

Kiedy jesteś sobą, Ŝycie wydaje się tańcem 

-

 a przecieŜ po to Ŝyjesz, by być sobą. PoniewaŜ zaś nie ma 

dwóch takich samych ludzi -

 moja droga Ŝyciowa nigdy nie stanie się twoją.

 

background image

 

15

 - 

Zachwyć  się  duchem,  wsłuchaj  w  ciszę  swego  Mistrza,  ucz  się  jego  wdzięku.  Pij  z  jego  istoty,  jak  tylko 
moŜesz najwięcej, ale nie naśladuj go. Chłonąc jego ducha, pijąc jego miłość, dostając jego współczucie, 
będziesz umiał wsłuchać się w szept swo

jego serca. I to jest szept. Serce przemawia cichym, spokojnym 

g

łosem, nie krzyczy.

 

Zapomnij o tym, co ci powiedziano: „To jest dobre, a to jest złe". śycie nie jest tak sztywne. Co jest dobre 
dziś,  moŜe  stać  się  złe  jutro.  Co  złe  w  tej  chwili,  moŜe  stać  się  dobre  w  następnej.  śycia  nie  moŜna 
zaszufladkować,  poprzyklejać  naklejek:  „dobre",  „złe".  To  nie  sklep  z  odczynnikami  chemicznymi,  gdzie 
kaŜda  butelka  ma  swoją  etykietkę  i  wiesz,  co  w  niej  jest.  śycie  jest  tajemnicą;  jeśli  w  pewnej  chwili  coś 
pasuje, to znaczy, Ŝe jest dobre. W następnej chwili jednak tyle wody upłynęło w rzece Ganges, Ŝe to coś 
juŜ nie pasuje, a więc jest złe.

 

Jaka jest moja definicja tego, co właściwe? To, co znajduje się w harmonii z naturą, 

jest dobre, a to, co w 

dysharmonii,  jest  złe.  Musisz  być  uwaŜny,  bo  to  się  zmienia  i  winno  być  rozpatry

wane  na  nowo.  Nie  ma 

uniwersalnych odpowiedzi na pytanie o dobro i zło.

 

śycie  płynie  tak  szybko!  Jest  dynamiczne,  nie  statyczne.  Nie  jest  stawem,  ale  Gangesem,  ciągle  płynie. 
Nie jest takie samo w dwóch róŜnych chwilach. ToteŜ coś, co jest dobre teraz, moŜe być złe później.

 

Co więc robić? Jedyne rozwiązanie to wyjaśnić to ludziom, aby mogli sami decydować, jak zareagują na 
kolejne zmiany w ich Ŝyciu.

 

Oto pewna stara przypowieść zen:

 

Były  dwie  konkurujące  ze  sobą  świątynie.  Obaj  Mistrzowie 

-

  tak  się  do  nich  zwracano,  choć  nie 

zasługiwali  na  ten  tytuł,  toteŜ  nazwijmy  ich  kapłanami 

-

  byli  swoimi  zagorzałymi  przeciwnikami  i  nie 

pozwalali nawet, by ich uczniowie patrzyli w kie

runku tej drugiej świątyni.

 

KaŜdy z kapłanów miał chłopca na posługi, do podawania mu rzeczy, załatwiania sprawunków. Kapłan z 
pierwszej  świątyni  nakazał  swojemu  słuŜącemu:  „Nigdy  nie  rozmawiaj  z  tym  drugim.  Ci  ludzie  są 

niebezpieczni". 

Ale  -

jak  to  chłopcy 

-

  kiedy  pewnego  dnia  spotkali  się  na  drodze,  chłopiec  z  pierwszej  świątyni  zapytał: 

„Dokąd idziesz?" Drugi odrzekł: „Gdzie mnie wiatry skierują". Wspaniała odpowiedź. Prawdziwe tao.

 

Jednak  pierwszy  chłopiec  poczuł  się  zawstydzony,  uraŜony  i  nie  mógł  znaleźć  odpowiedzi.  Odszedł 
sfrustrowany, zły, w poczuciu winy, myśląc sobie: „Mój Mistrz zabronił mi rozmawiać z tymi ludźmi. Oni są 
niebezpieczni. Jak mógł udzielić mi takiej odpowiedzi? Upokorzył mnie".

 

Poszedł  do  swojego  kapłana  i  opowiedział,  co  się  zdarzyło.  Dodał  na  koniec:  „Jest  mi  przykro,  Ŝe  z  nim 
rozmawiałem.  Miałeś  rację. 

Ci  ludz

ie  są  dziwni.  CóŜ  to  za  odpowiedź!  ?  Ja  zadaję  zwykłe  pytanie: 

«Dokąd idziesz?», a wiem, Ŝe idzie na targ tak jak ja, a on odpowiada «Dokąd mnie wiatry skierują»".

 

Kapłan  powiedział:  „Ostrzegałem  cię,  ale  nie  posłuchałeś.  A  teraz  słuchaj 

-jutro  znów  zatrz

ymasz  się  w 

tym  miejscu,  a  gdy  on  nadejdzie,  zapytasz:  «Dokąd  idziesz?».  On  odpowie:  «Dokąd  mnie  wiatry 
skierują»,  a  ty  wtedy  okaŜ  się  lepszym  filozofem  i  powiedz:  «A  co  gdybyś  nie  miał  nóg?  Bo  dusza  jest 

bez

cielesna i wiatry nie mogą jej nigdzie ponieść

!»" 

Doskonale poinstruowany chłopak przez całą noc powtarzał te zdania. Wczesnym rankiem znów udał się 
na miejsce. Dokładnie o tej samej porze nadszedł drugi chłopiec. Ten pierwszy, uszczęśliwiony, Ŝe teraz 
będzie  mógł  wykazać  się  znajomością  filozofii,  zapytał:  „Dokąd  idziesz?"  i  czekał  na  odpowiedź.  A 
odpowiedź brzmiała tak: „Idę przynieść trochę warzyw z targu".

 

I jak teraz skorzystać z filozofii, której się wyuczył?

 

Takie  jest  Ŝycie.  Nie  moŜesz  się  na  nie  przygotować.  Takie  jest  jego  piękno,  na  tym  pol

ega  jego 

wspaniałość,  Ŝe  zawsze  zastaje  cię  nieprzygotowanego,  Ŝe zawsze jest niespodzianką. Jeśli masz oczy, 
to zauwaŜysz, Ŝe kaŜda chwila jest zaskoczeniem i gotowe odpowiedzi nie mają Ŝadnego zastosowania.

 

Ja  po  prostu  ukazuję  ci  zasadę  nierozerwalnie  połączoną  z  Ŝyciem.  Bądź posłuszny swojemu jestestwu, 
świeć  swym  własnym  światłem  i  niech  to  światło  oświetla  twoją  drogę,  a  takie  problemy  nigdy  się  nie 
pojawią.  To,  co  robisz,  jest  tym,  co  naleŜało  zrobić,  a  to,  czego  nie  robisz 

-

  widać  nie  musiało  być

 

zrobione. 

Jedyny  sposób,  aby  być  w  kontakcie  z  Ŝyciem,  aby  nie  pozostawać  w  tyle,  to  mieć  czyste  serce,  serce 

bez winy. Zapomnij wszystko, co mówiono o robieniu i nie robieniu -

 nikt nie moŜe za ciebie decydować. 

Unikaj  tych  uzurpatorów,  którzy  decydu

ją  za  ciebie,  ty  przejmij  ster.  Musisz  decydować.  A  kiedy  decy

-

dujesz  -

  odradza  się  twoja  dusza.  Gdy  inni  decydują,  twoja  dusza  pozostaje  tępa  i  uśpiona.  Kiedy 

zaczynasz  podejmować  swoje  własne  decyzje,  pojawia  się  ostrość  widzenia.  Decydować  znaczy 

podejmo

wać  ryzyko.  Być  moŜe  robisz  coś  źle 

-

  kto  wie?  Na  tym  polega  ryzyko.  Kto  wie,  co  się  stanie? 

Oto ryzyko: Ŝa

dnej gwarancji. 

U  starych  -

  jest  gwarancja.  Miliony  i  miliony  ludzi  postępowały  tak  samo,  jakŜe  więc  mogliby  się  mylić? 

background image

 

16

 - 

Oto  gwarancja.  Jeśli  tak  wielu  ludzi  mówi,  Ŝe  coś  jest  prawidłowe,  to  zapewne  musi  być  prawidłowe. 
Podejmij  całe  potrzebne  ryzyko,  aby  być  indywidualistą  i  akceptować  wyzwania,  tak  by  mogły  wyostrzać 

two

je spojrzenie, by dawały ci błyskotliwość i inteligencję.

 

Prawda nie opiera si

ę na wierze, ale na wyŜszej inteligencji. Pozwala wytrysnąć ukrytym w tobie źródłom, 

jest doświadczeniem oświecenia twojej świadomości. Ale by to mogło nastąpić, musisz znaleźć miejsce w 
samym  sobie.  A  właściwe  miejsce  to  akceptowanie  siebie  takim,  jakim  jesteś.  Niczemu  nie  zaprze

czaj, 

nie daj się podzielić, nie miej poczucia winy.

 

Wyrwij się z nieszczęścia

 

To nie powinno być trudne 

-

 przerwać cierpienie, poczucie braku nadziei. To nie powinno być trudne, bo 

przecieŜ  nie  chcesz  czuć  się  źle.  Chyba  więc  kryje  się  za  tym  coś  bardziej  skompli

kowanego.  Ta 

komplikacja  polega  na  tym,  Ŝe  od  najwcześniejszego  dzieciństwa  nie  wolno  ci  było  okazywać  radości, 
czuć  się  szczęśliwym.  Kazano  ci  być  powaŜnym,  a  powaga  łączy  się  ze  smutkiem.  Musiałeś  robić  to, 

czego nie

 chciałeś robić. Byłeś bezradny, słaby, zaleŜny od ludzi; musiałeś robić, co ci kazali. Robiłeś to 

niechętnie,  kiepsko,  będąc  temu  przeciwnym.  Byłeś  zmuszony  robić  tyle  rzeczy  wbrew  sobie,  Ŝe 

stopniowo  jedno  sta

ło  się  jasne:  wszystko,  co  jest  ci  przeciwne,  jest  słuszne,  a  to,  co  nie  jest  ci 

przeciwne, jest błędne. I powoli całe to wychowanie napełniło cię smutkiem, zakłóciło twój stan naturalny.

 

Stanem  naturalnym  jest  radość,  tak  samo  jak  stanem  naturalnym  jest  zdrowie.  Kiedy  jesteś  zdrowy,  nie 

idziesz  do  dokto

ra,  aby  pytać:  Dlaczego  jestem  zdrowy?  Nie  ma  potrzeby  zadawać  pytań  dotyczących 

zdrowia.  Ale  kiedy  jesteś  chory,  pytasz  natychmiast:  Dlaczego  jestem  chory?  Co  powoduje  moje  złe  sa

-

mopoczucie? 

To  całkowicie  słuszne,  by  pytać,  dlaczego  jest  ci  źle

.  Ale  ni

kogo  nie  pytaj,  dlaczego  czujesz  się 

wspaniale.  Zostałeś  wychowany  w  chorym  społeczeństwie,  w  którym  poczucie  szczęścia  bez  powodu 
poczytywane  jest  za  szaleństwo.  Jeśli  uśmiechasz  się  bez  powodu,  ludzie  pomyślą,  Ŝe  brak  ci  piątej 

klepki  -  bo  inac

zej  z  czego  byś  się  tak  cieszył?  A  jeśli  odpowiesz:  „Nie  wiem,  po  prostu  czuję  się 

szczęśliwy", twoja odpowiedź upewni ich tylko, Ŝe coś jest z tobą nie tak.

 

Jeśli jednak czujesz się kiepsko, nikt nie będzie się dziwił. Ta

kie samopoczucie uznawane jest z

a normę; 

kaŜdy tak się czuje. Nie jest to niczym niezwykłym. Nie robisz nic dziwnego.

 

Podświadomie  umacnia  się  w  tobie  przekonanie,  Ŝe  nieszczęście  jest  stanem  naturalnym,  a  szczęście 

nienaturalnym.  Po

czucie  szczęścia  musi  mieć  powody.  Poczucie  nieszczęścia  ich  nie  potrzebuje.  To 

przekonanie powoli wsiąka w ciebie coraz głę

biej -

 do krwiobiegu, do kości, do samego szpiku 

-

 chociaŜ 

jest  czymś,  co  obraca  się  przeciwko  tobie.  Zostałeś  zmuszony  do  swoistej  schizofrenii;  zostało  ci 
narzucone  coś,  co  jest  przeciwko  twojej  naturze.  Zostałeś  oderwany  od  samego  siebie,  by  stać  się 
czymś, czym nie jesteś.

 

To  właśnie  jest  przyczyna  nieszczęść  ludzkości:  kaŜdy  jest  tam,  gdzie  być  nie  powinien. A poniewaŜ nie 

jest tam, gdzie powi

nien być 

-

 gdzie został stworzony, by być 

-

 czuje się źle. Tkwisz w stanie odchodzenia 

od  samego  siebie,  brniesz  coraz  dalej  i  dalej,  tak  Ŝe  juŜ  zapomniałeś  drogę  powrotną  do  domu.  Więc 
gdziekolwiek  jesteś,  myślisz,  Ŝe  to  twoje  miejsce 

-

  smutek  stał  się  twoim  domem,  ból  stał  się  naturą. 

Cierpienie zostało zaakceptowane, tak jakby było czymś zdrowym, nie chorobą.

 

A  gdy  ktoś  mówi:  „Porzuć  to  nędzne  Ŝycie,  odrzuć  cierpienie,  które  niepotrzebnie  dźwigasz  ze  sobą" 

pojawia się problem podstawowy: To jest przecieŜ wszystko, co posiadam! Jeśli to odrzucę, nie zostanie 
mi nic, stracę swoją osobowość. Teraz przynajmniej jestem kimś, chociaŜ nieszczęśliwym, chociaŜ smut

-

nym,  chociaŜ  cierpiącym.  Jeśli  to  odrzucę,  pojawi  się  pytanie,  jaka  jest  moja  osobowość,  kim  właściwie 

je

stem.  Nie  pamiętam  drogi  do  domu,  a  odebrano  mi  hipokryzję,  zastępcze  mieszka

nie  stworzone  dla 

mnie przez społeczeństwo.

 

Nikt  nie  chce  stać  goły  na  środku  ulicy.  Lepiej  być  nieszczęś

liwym  -

  przynajmniej  masz  coś  na  sobie, 

choć  jest  to  nieszczęście...  Ale  to  nie  szkodzi,  wszyscy  inni  teŜ  są  ubrani  w  takie  sa

me  szaty.  Dla  tych, 

którzy  mogą  sobie  na  nie  pozwolić,  ich  nieszczęścia  są  drogocenne.  Ci,  których  na  to  nie  stać,  są  pod

-

wójnie nieszczęśliwi 

-

 muszą Ŝyć w pełnej biedzie i nędzy, nie ma czym się chwalić.

 

Są  więc  bogaci  nieszczęśnicy  i  biedni  nieszczęśnicy.  Ci  biedni  starają  się  za  wszelką  cenę  osiągnąć 

status bogatych nie

szczęśników. Występują tylko takie dwa typy.

 

Trzeci  typ  został  całkowicie  zapomniany.  Jest  nim  twoja  rzeczywistość,  która  nie  ma

  w  sobie  nic 

nieszczęśliwego. Wrodzona natura człowieka jest radosna.

 

Radość nie jest czymś, co naleŜałoby zdobywać. JuŜ w tobie jest; urodziłeś się z nią. Nie zatraciliśmy jej, 
jedynie oddaliliśmy się i odwróciliśmy się tyłem do siebie samych.

 

Jest tu, 

za twoimi plecami; mały obrót i jaka rewolucyjna zmiana!

 

Ale  są  fałszywe  religie,  które  mówią  ci,  Ŝe  jesteś  nieszczęśliwy,  bo  w  poprzednim  Ŝyciu  wyrządziłeś  zło. 

To  wszystko  non

sens.  Dlaczego  Istnienie  czekałoby  przez  jedno  Ŝycie,  aby  cię  ukarać?  Wydaje  się  to 

background image

 

17

 - 

niepotrzebne. W naturze rzeczy dzieją się natychmiast. Wkładasz rękę do ognia, a dopiero w następ

nym 

Ŝyciu  ulegniesz  poparzeniu?  Dziwne!  Oparzysz  się  przecieŜ  natychmiast.  Przyczyna  i  rezultat  są 
połączone, nie mogą być roz

dzielone. 

Lecz te fałszywe religie nie ustają w pocieszaniu: Nie przejmuj się. Rób więcej dobrych uczynków i módl 
się  częściej.  Chodź  do  świątyni  lub  do  kościoła,  a  w  następnym  Ŝyciu  nie  będziesz  nieszczęśliwy.  Nic 
natychmiast,  gotówką;  wszystko  później 

-

w  następnym  Ŝyciu.  I  nikt  z  następnego  Ŝycia  nie  pojawia  się, 

aby powiedzieć: Ci ludzie mówią absolutne kłamstwa.

 

Religia powinna być jak gotówka, nawet nie jak czek, ale właśnie gotówka.

 

Rozliczne  religie  mają  róŜne  strategie,  ale  powód  ten  sam.  Chrześcijanie,  Ŝydzi,  muzułmanie,

  religie 

zrodzone w Indiach mówią: cierpisz, bo Adam i Ewa zgrzeszyli. Pierwsza para, tysiące lat temu... i nie był 
to jakiś wyjątkowo wielki grzech 

-

 popełniasz go codziennie. Po prostu zjedli jabłko, mimo Ŝe Bóg im tego 

zabronił.  Oczywiście  problem  nie  leŜy  w  jedzeniu  jabłek,  ale  w  nieposłuszeństwie.  Tysiące  lat  temu  ktoś 
nie posłuchał Boga, został ukarany przez wyrzucenie z Edenu, z boskiego raju. A dlaczego my cierpimy? 

Bo oni byli naszymi praprzodkami. 

W  rzeczywistości  jest  całkowicie  inaczej.  To  nie  jest  kwestia  czynienia zła, lecz raczej faktu, Ŝe zostałeś 
wygnany z samego siebie, ze swojego stanu naturalnej radości. Bo Ŝadna religia nie chce, byś zbyt łatwo 
dochodził do stanu szczęścia. CóŜ bowiem stałoby się z wyznawcami? Co pozostałoby z tych wsz

ystkich 

świetnych praktyk, metod ascezy?

 

Jeśli  odrzucenie  poczucia  nieszczęścia  byłoby  tak  łatwe,  jak  ja  mówię,  wtedy  wszystkie  fałszywe  religie 
straciłyby  swój  biznes.  To  sprawa  ich  biznesu.  Poczucie  szczęścia  musi  być  tak  trudne  do  osiągnięcia 

wręcz  niemoŜliwe 

-

  Ŝe  ludzie  mogą  mieć  na  to  nadzieję  jedynie  w  jakimś  przyszłym  Ŝyciu,  po  dłu

giej, 

uciąŜliwej podróŜy.

 

Ale ja ci mówię z własnego doświadczenia: osiągnąłem to z ogromną łatwością. Dla mnie to takŜe nie jest 
pierwsze Ŝycie i zapewne popełniłem więcej „złych uczynków" niŜ ty 

- bo 

ja  nie  myślę,  Ŝe  to  było  coś  złego.  Docenianie  piękna,  doce

nianie  smaku,  docenianie  wszystkiego,  co 

czyni Ŝycie lepszym i bardziej kochanym 

-

 to, moim zdaniem, nie są złe rzeczy.

 

Chciałbym,  abyś  i  ty  stał  się  wraŜliwy,  miał  większe  poczucie  estetyki  dla  tych  spraw.  One  uczynią  cię 

bardziej ludzkim, obda

rzą cię większą delikatnością, nauczą większej wdzięczności za to, Ŝe istniejesz.

 

Dla  mnie  nie  są  to  rozwaŜania  teoretyczne.  Po  prostu  zaakceptowałem  nicość  jako  drzwi.  N

azywam  to 

medytacją,  a  jest  ona  przecieŜ  niczym  innym,  jak  jednym  z  imion  nicości.  Kiedy  taka  nicość  nadejdzie, 
stajesz nagle twarzą w twarz z samym sobą, a cały bagaŜ smutku znika. Pierwsze, co powinieneś zrobić, 
to  po  prostu  wyśmiać  samego  siebie,  to,  jakim  byłeś  idiotą.  Tego  smutku  nigdy  nie  było 

-  to  ty  z  jednej 

strony  go  tworzyłeś,  a  z  drugiej  usiłowałeś  niszczyć;  i  oczywiście  byłeś  podzielony  na  dwie  części  jak 

schizofrenik. 

To jest bardzo łatwe i proste. Najłatwiejszą rzeczą w Ŝyciu jest być sobą. To nie wymaga wysiłku; juŜ 
nim  jesteś.  Tylko  przypomnij  sobie...  wyrzuć  wszystkie  głupoty,  którymi  karmiło  cię  społeczeństwo.  Jest 
to tak łatwe jak dla węŜa wysunięcie się ze swojej starej skóry i nie oglądanie się juŜ w tył. Bo to jest po 

prostu stara skóra. 

Jeśli to pojąłeś, moŜe zdarzyć ci się nawet w tej właśnie chwili.

 

Bo juŜ od tej chwili zrozumiesz, Ŝe smutek, nieszczęście nie istnieją.

 

Milczysz, stojąc w drzwiach nicości; jeden krok do przodu i odnajdziesz największy skarb, który czekał na 

ciebie przez ty

siące poprzednich wcieleń.

 

Uświadom sobie swoje szczęście

 

Zwykle umysł z łatwością sygnalizuje ci ból, ale nie stan zadowolenia. Kiedy boli cię głowa 

- wiesz o tym 

dobrze.  Ale  kiedy  nie  boli  -

  nie  myślisz  o  tym,  Ŝe  masz  dobre  samopoczucie.  Kie

dy  bol

i  cię  jakaś  część 

ciała 

-

  masz  świadomość  tego  bólu.  Ale  kiedy  jesteś  całkowicie  zdrowy 

-

  nie  masz  świadomości  pełni 

zdrowia. 

To  jest  podstawowa  przyczyna  tego,  Ŝe  czujemy  się  smutni:  nasza  świadomość  nastawiona  jest  na  ból. 

Liczymy  ciernie,  nie  zwracamy  u

wagi  na  kwiaty.  I  jakoś  tak  jest,  Ŝe  wybieramy  ciernie,  a  lekcewaŜymy 

kwiaty. Poranienie i ciągły ból nas nie dziwią; tak musi być.

 

Dzieje  się  tak  z  bardzo  konkretnego,  biologicznego  powodu:  natura  wysyła  sygnał  bólu,  abyś  mógł  mu 
zaradzić.  To  wro

dzony

  mechanizm.  Gdyby  nie  on,  twoja  ręka  mogłaby  się  palić,  a  ty  niczego  byś  nie 

zauwaŜył.  Bez  niego  byłoby  nam  trudno zachować Ŝycie. Natura uczyniła ból zjawiskiem podstawowym i 
nieuniknionym: musisz mieć świadomość swojego bólu. Ale z drugiej strony natura

 nie ma wbudowanego 

mechanizmu  in

formowania  cię  o  przyjemnościach,  radości,  błogości.  Tego  trzeba  się  tego  nauczyć, 

pracować nad tym. To jest sztuka.

 

background image

 

18

 - 

Od tej chwili zacznij zwracać uwagę na te sprawy. Jeśli na przykład twoje ciało pozostaje w doskonałym 

zdrowiu  -

  usiądź  w  ciszy,  uświadom  to  sobie.  Zjadłeś  dobry  posiłek  i  ciało  jest  usa

tysfakcjonowane, 

zadowolone? -

 Uświadom to sobie.

 

Kiedy  jesteś  głodny,  natura  sama  ci  to  uzmysławia,  ale  nie  ma  ona  systemu  uświadamiania  ci  faktu,  Ŝe 
jesteś  zadowolony;  to  trzeba  w  sobie  wytworzyć.  Natura  tego  nie  potrzebuje,  bo  je

dynym  jej  zadaniem 

jest  zapewnić  ci  przetrwanie;  wszystko  ponadto  jest  luksusem.  Radość  jest  luksusem,  najwspanialszym 

luksusem. 

Zaobserwowałem,  dlaczego  ludzie  są  tacy  smutni 

-w  rzeczy

wistości  nie  są  tak  smutni,  jak  to  okazują. 

Mają chwile wielkiej radości, ale one mijają wcale przez nich nie uświadomione. Jedynym, co pamiętają, 
są ból i rany. Ich umysły są pełne koszmarów. Nie znaczy to, Ŝe nie mają wspaniałych snów i poetyckich 

wizji - ta

kŜe je mają, ale nikt ich nie zauwaŜa.

 

W  ciągu  dwudziestu  czterech  godzin  zdarzają  się  tysiące  rzeczy,  za  które  winieneś  wdzięczność 

Bogu,  ale ich nie zau

waŜasz. Od tego właśnie naleŜy zacząć. Będziesz zdumiony, jak szczęście coraz 

bardziej rozrasta się kaŜdego dnia, a ból i smutek proporcjonalnie się zmniejszają. I nadchodzi moment, 
gdy  Ŝycie  staje  się  jak  święto.  Ból  pojawia  się  rzadko,  a  i  wtedy  jest  po  prostu  częścią  tej  zabawy.  Nie 
przeszkadza, nie zakłóca ni

czego. Jest akceptowany. 

Jeśli  akceptujesz  poczucie  sytości,  które  pojawia  się  po  posiłku,  wiesz  takŜe,  Ŝe  będziesz miał poczucie 

lekkiego  bólu,  kie

dy  jesteś  głodny...  i  to  dobrze.  Kiedy  dobrze  wyspałeś  się  w  nocy  i  rano  jesteś  świeŜy, 

rześki i wypoczęty, naturalne jest, Ŝe pewnej nocy nie będziesz mógł zasnąć i trudno będzie to znieść, ale 
to właśnie jest częścią gry.

 

Z  mojego  doświadczenia  wynika,  Ŝe  Ŝycie  składa  się  w  dziewięćdziesięciu  dziewięciu  procentach  z 
poczucia  szczęścia  i  w  jednym  procencie  z  bólu.  Ale  Ŝycie  innych  ludzi  składa  się  w  dziewięćdziesięciu 
dziewięciu procentach z bólu, a w jednym procencie z poczucia szczęścia; wszystko jest na odwrót.

 

Stań  się  coraz  bardziej  świadomy  przyjemności,  radości,  spraw  pozytywnych,  kwiatów  i  tego,  Ŝe  nawet 
czarne chmury mają białe obrzeŜa.

 

 

 

3. Podstawy dobrego samopoczucia 

Słuchaj  ciała.  Ciało  nie  jest  twoim  wrogiem,  postępuj  zgodnie  z  tym,  co  ci  mówi,  bo 
dysponuje  ono  swoją  własną  mądrością.  Nie  zakłócaj  jej,  nie  sięgaj  po  rozum.  Nie  uczę  cię 
ścisłych zasad, po prostu daję ci zmysł czujności. Słuchaj swojego ciała.

 

Ciało  jest  twoim  przyjacielem;  nie  jest  twoim  wrogiem.  Słuchaj  jego  języka,  odszyfruj  ten 
język i krok po kroku 

-

 otwórz księgę swojego ciała i czytaj kartka po kartce, a poznasz całą 

tajemnicę  Ŝycia.  W  formie  skondensowanej  tajemnica  ta  zawiera  się  w  twoim  ciele. 
Powiększona  milion  razy  jest  całym  wszechświatem.  Ale  zmniejszona  do  małej  skali  jest 
właś

nie tutaj, w twoim ciele. 

NawiąŜ kontakt ze swoim ciałem

 

Nie  masz  kontaktu  z  wieloma  aspektami  swego  ciała,  po  prostu  je  nosisz.  Kontakt  oznacza  wielką 
wraŜliwość.  Zapewne  nawet  nie  czujesz  swojego  ciała.  Jedynie  kiedy  jesteś  chory,  czujesz,  Ŝe  je  masz. 
Boh cię głowa 

-

 czujesz głowę; bez bólu głowy, nie ma kontaktu z głową. Boh noga, zaczynasz czuć, Ŝe 

masz nogę. Zaczynasz odczuwać tylko wtedy, gdy coś jest nie tak.

 

Kiedy  wszystko  jest  w  porządku,  nie  czujesz  swojego  ciała,  a  przecieŜ  w  tym  właśnie  czasie 

-  kiedy 

wszystko jest w porządku 

-

 taki kontakt moŜe być nawiązany. Gdy coś szwankuje, nawiązujesz kontakt z 

chorobą,  z  tym,  co  ci  dolega,  bo  nie  masz  wtedy  dobrego  samopoczucia.  Przez  cały  czas  masz  głowę, 
ale  kontakt  z  nią  nawiązujesz  dopiero,  gdy  zaczyna  boleć.  Jest  to  więc  kontakt  z  bólem  głowy,  a  nie  z 
głową.  Kontakt  z  głową  jest  moŜliwy  tylko  wtedy,  gdy  nie  ma  bólu,  a  głowa  wypełniona  jest  dobrym 
samopoczuciem.  Ale tę zdolność prawie zatraciliśmy. Nie mamy Ŝadnej łączności, kiedy wszy

stko jest w 

porządku.  Kontakt  jest  nawiązywany  jedynie  w  stanie  zagroŜenia.  Ból  głowy 

-  potrzebna  jest  naprawa, 

potrzebne jest lekar

stwo, coś trzeba zrobić, nawiązujesz więc kontakt i coś robisz.

 

Spróbuj  nawiązać  kontakt  wtedy,  gdy  wszystko  jest  w  porządku.  Po  prostu  połóŜ  się  na  trawie,  zamknij 

oczy  i  odczuj  dozna

nia,  które  pojawiają  się  w  środku,  roztętnione  poczucie  zado

wolenia. 

PołóŜ  się  na 

wodzie. Dotyka ona twojego ciała i kaŜda komórka jest chłodzona. Poczuj, jak ten chłód przenika komór

-

kę za komórką, wchodzi coraz głębiej w twoje ciało. Ciało jest fenomenalne, jest jednym z cudów natury.

 

Usiądź w słońcu. Pozwól, by jego promienie przenikały ciało. Czuj, jak ciepło przenika do twego wnętrza, 

jak wchodzi co

raz głębiej, jak dotyka twoich komórek i dociera aŜ do szpiku kości. A słońce jest Ŝyciem, 

źródłem  wszystkiego.  Poczuj  więc,  z  zamkniętymi  oczami,  to  wszystko,  co  się  dzieje.  Pozostań  czuj

ny, 

background image

 

19

 - 

obserwuj  i  ciesz  się.  Krok  po  kroku  uświadomisz  sobie  delikatną  harmonię,  piękną  muzykę,  która  stale 

rozbrzmiewa we

wnątrz ciebie. Wtedy nawiąŜesz kontakt z ciałem. Jeśli tego nie potrafisz, nosisz jedynie 

martwe ciało.

 

To jest tak: osoba, która kocha swój samochód, ma inny kon

takt i odczucia związane z tym samochodem, 

niŜ  osoba,  która  nie  kocha  swego  auta.  Ten,  komu  samochód  jest  obojętny,  jeździ  nim  i  traktuje  go  jak 
urządzenie, ale osoba, która kocha swój samochód, natychmiast zauwaŜa najmniejsze zmiany w jego na

-

stroju, najsubtelniejszą zmianę dźwięku silnika. Coś się zmie

nia w samochodzie, a ta osoba natychmiast 

to zauwaŜa. Nikt inny tego nie słyszy; pasaŜerowie siedzą i niczego nie słyszą. Wystarczy mała zmiana w 

terkocie silni

ka, byle kliknięcie, coś nowego i osoba, która kocha swój samochód, zaraz to zauwaŜa. Ma z 

nim  dobry  kontakt.  Nie  tylko  kieruje  samochodem.  On  jest  nie  tylko  mechanicznym  urządzeniem. 
Kierowca wniknął w samochód i pozwolił teŜ, aby samochód wniknął w nieg

o. 

Ze  swojego  ciała  moŜesz  korzystać  jak  z  mechanizmu  i  wtedy  nie  będziesz  na  nie  wraŜliwym.  Ciało 
nieustannie śle ci informacje, których ty nie słyszysz, bo nie masz Ŝadnego kon

taktu... 

W  ubiegłych  dekadach  przeprowadzono  w  Rosji  pewne  interesujące  ba

dania  i  naukowcy  dokonali 

odkrycia,  Ŝe  zawsze  zanim  zaczynamy  chorować,  juŜ  sześć  miesięcy  wcześniej  ciało  wysyła 
systematyczne  sygnały.  Sześć  miesięcy  to  długi  czas.  Zachorujesz  w  1975  roku,  a  ciało  juŜ  od  połowy 
1974  roku  usiłuje  cię  ostrzec.  Ale  ty  nie  słyszysz,  nie  rozumiesz,  nie  wiesz.  Dopiero  kiedy  choroba  cię 
zaatakuje,  dociera  to  do  ciebie.  A  moŜe  i  wtedy  nie  dociera 

-

  dopiero  twój  lekarz  uświadamia  ci,  jak po

-

waŜny problem masz ze zdrowiem.

 

Jeden  z  naukowców,  który  przeprowadzał  te  badania,  przez  wiele  lat  kręcił  filmy  i  robił  zdjęcia,  które 
pozwalały wykrywać choroby, zanim się objawią. Mówi on, Ŝe choroba moŜe zostać zaŜegnana, a pacjent 
nigdy nawet nie będzie wiedział, czy wystąpiłaby czy nie. Jeśli w przyszłym roku ma zaatakować cię rak, 
moŜe on być wyleczony właśnie teraz. Jeszcze nie ma Ŝadnych objawów fizycznych, ale w elektryczności 
twojego ciała wiele się zmienia 

-

 nie w samym ciele, ale właśnie w jego elektryczności, w bioenergii, wiele 

się zmienia. Najpierw następują zmiany w bioenergii, a później występują objawy fizyczne. Jeśli mogłyby 
być wyleczone na poziomie bioenergetycznym, nigdy nie przeszłyby do fizycznej sfery ciała.

 

Dzięki  tym  badaniom,  w  przyszłym  stuleciu  [tzn.  w  XXI  wie

ku  -

  przyp.  tłum.]  nikt  nie  będzie  musiał 

chorować,  nie  będzie  potrzeby  korzystania  ze  szpitali.  Zanim  jeszcze  choroba  objawi  się  w  ciele,  moŜe 
juŜ  być  leczona,  ale  musi  być  wykryta  za  pomocą  specjalnego  urządzenia.  Sam  nie  moŜesz  jej  wykryć, 
chociaŜ jesteś tu, Ŝyjesz w rym ciele. Ale nie masz z nim, niest

ety, kontaktu. 

Być  moŜe  słyszałeś,  Ŝe  hinduscy 

sannjasini,  rishi,  mnisi  zen,  buddyjscy  bhikkhu 

przepowiadają  swoją 

śmierć,  zanim  ona  nadejdzie.  I  moŜe  zadziwi  cię  fakt,  Ŝe  taka  deklaracja  następuje  na  sześć  miesięcy 
wcześniej 

-

 nigdy więcej niŜ sześć miesięcy wcześniej. Wielu świętych przepowiedziało, Ŝe umrą, właśnie 

sześć  miesięcy  przed  swoją  śmiercią.  To  nie  jest  przypadek;  tych  sześć  miesięcy  ma  znaczenie.  Zanim 
ciało  umrze,  zaczyna  zamierać  w  nim  bioener

gia,  a  osoba,  która  pozostaje  w  kontakcie  ze  sw

oją 

bioenergią,  wie,  Ŝe  zaczyna  się  ona  kurczyć.  śycie  oznacza  rozprzestrzenianie  się,  śmierć  oznacza 
kurczenie.  Taki  człowiek  czuje,  Ŝe  jego  energia  Ŝyciowa  kurczy  się,  obwieszcza  więc,  Ŝe  za  sześć 
miesięcy umrze. Mnisi zen znani są z tego, Ŝe wybierają sobie nawet pozycję i sposób, w jaki umrą 

- bo 

dokładnie wiedzą, kiedy to nastąpi.

 

Zdarzyło się, Ŝe pewien mnich zen był umierający, poprosił więc swych uczniów:

 

-

  Poradźcie  mi,  jak  mam  umrzeć;  w  jakiej  pozycji.  Człowiek  ten  był  ekscentrykiem,  lekko  stukniętym, 

starym, ale bardzo pięknym szaleńcem. Jego uczniowie zaczęli się śmiać; myśleli, Ŝe Ŝartuje, bo robił to 
bardzo często. Jeden z nich odrzekł więc:

 

-

 A co, gdybyś umarł stojąc w kącie świątyni?

 

Mnich odpowiedział:

 

-

  Słyszałem  historię  o  tym,  Ŝe  kiedyś  jakiś  mnich  zmarł  juŜ  w  kącie  świątyni.  Nie  będę  się  powtarzał. 

Zaproponuj coś uni

kalnego. 

-

 Umrzyj więc spacerując po ogrodzie 

-

 zaproponował ktoś inny. Mnich odrzekł:

 

-

 Słyszałem, Ŝe ktoś w Chinach zmarł, spacerując. Ktoś jeszcze inny zaproponował:

 

-

 Przyjmij pozycję 

shirshasana, 

czyli stań na głowie, i umrzyj. Nikt jeszcze nie umarł, stojąc na głowie, to 

bardzo  trudne  umrzeć,  stojąc  na  głowie.  Nawet  zaśnięcie  w  takiej  pozycji  jest  niemoŜliwe,  a  śmierć  jest 
wielkim snem. Jak umrzeć w pozycji, w której nawet zwykły sen jest niemoŜliwy?

 

Ale mnich zaakceptował ten pomysł. Ucieszył się. Wszyscy myśleli, Ŝe po prostu Ŝartuje, a on naprawdę 
stanął  na  głowie.  Przestraszyli  się:  Co  on  wyprawia?  I  co  teraz?  PrzecieŜ  zostało  mu  juŜ  jedynie  parę 
chwil Ŝycia. To byłoby dziwaczne 

-

 umarły stojący na głowie. W przeraŜeniu ktoś zasugerował:

 

-

  Jego  siostra  jest  mniszką  w  pobliskim  klasztorze.  Niech  ktoś  idzie  i  ściągnie  ją  tutaj.  Jest  jego  starszą 

siostrą, więc zapewne sobie z nim poradzi. Zna go bardzo dobrze.

 

background image

 

20

 - 

Siostr

a przyszła i rzekła podobno:

 

-

 Ikkyu (tak mnich miał na imię), nie wygłupiaj się! To nie jest sposób, w jaki się umiera.

 

Ikkyu zaśmiał się, stanął na nogi i zapytał:

 

-

 Dobrze, a jaki jest prawidłowy sposób? Siostra odpowiedziała:

 

-

 Usiądź w lotosie, w pozy

cji Buddy, i wtedy umrzyj. Tamta po

zycja nie była dobra. Przynajmniej teraz nie 

rób z siebie głupca.

 

Podobno  mnich  przyjął  pozycję  Buddy  i  zmarł,  a  siostra  wyszła.  Jaki  piękny  człowiek!  Ale skąd wiedział, 
Ŝe umiera? Tak dokładnie, Ŝe nawet przybierał pozycje! To właśnie bioenergia zaczynała zanikać i on to 
czuł.  Takie  wyczucie  następuje  tylko  przez  głęboki  kontakt;  nie  jedynie  powierzchowny  kontakt  z  ciałem, 
ale łączność z jego korzeniami.

 

Zacznij od tego, by stawać się coraz wraŜliwszym na swoje ciało. Słuchaj go, mówi ci duŜo, ale jesteś tak 
zasłuchany  w  to,  co  masz  w  głowie,  Ŝe  nie  jego  słuchasz.  Ilekroć  wystąpi  konflikt  między  umysłem  i 
ciałem, prawie zawsze to właśnie twoje ciało ma rację, nie umysł, bo ono jest naturalne, a umysł jest uwa

-

runkowany

  społecznie;  ciało  naleŜy  do  niezgłębionej  natury,  umysł  do  społeczeństwa 

-  twego 

konkretnego  społeczeństwa,  twego  wieku,  twoich  czasów.  Ciało  jest  głęboko  zakorzenione  w  Istnieniu, 
umysł  ślizga  się  jedynie  po  powierzchni.  Ale  ty  zawsze  słuchasz  umysłu,  nigdy  ciała.  I  z  powodu  tego 
długotrwałego nawyku zatraciłeś z nim kontakt.

 

Masz  serce,  jest  ono  w  tobie  zakorzenione.  Ale  nie  masz  kontaktu.  Zacznij  od  nawiązania  kontaktu  z 
ciałem.  Szybko  się  zorientujesz,  Ŝe  całe  ciało  wiruje  wokół  środka  serca, tak jak Układ Słoneczny wokół 
Słońca. Hindusi nazwali serce „Słońcem ciała". Całe ciało jest Układem Słonecznym i porusza się wokół 
serca.  Zaczynasz  Ŝycie  wraz  z  pierwszym  uderzeniem  serca,  umrzesz,  kiedy  przestanie  bić.  Serce  jest 
słonecznym  cen

trum  twojego  c

iała.  Uświadom  to  sobie.  A  moŜesz  to  zrobić  stopniowo,  wtedy  gdy  juŜ 

zdobędziesz świadomość całego swojego ciała.

 

Nie okłamuj sam siebie

 

Pamiętaj, abyś nie okłamywał siebie. Jak? Zapamiętaj trzy 

rzeczy. 

Po pierwsze, nigdy nie słuchaj nikogo, 

kto  mówi  ci, 

jaki  masz  być.  Zawsze  słuchaj  swojego  wewnętrznego  głosu,  aby  wiedzieć,  kim  chciałbyś 

być. Inaczej zmarnujesz swoje Ŝycie.

 

Jest  tysiąc  jeden  pokus  dookoła  ciebie,  bo  wielu  handlarzy  zachwala  swój  towar.  Ten  świat  to 
supermarket  i  kaŜdy  jest  zain

teresowan

y  tym,  Ŝeby  ci  coś  sprzedać;  kaŜdy  jest  handlarzem.  Jeśli 

posłuchasz  zbyt  wielu  z  nich 

-

  oszalejesz.  Nikogo  nie  słuchaj,  po  prostu  zamknij  oczy  i  słuchaj 

wewnętrznego głosu. To jest właśnie podstawa medytacji: słuchać wewnętrznego głosu. To po pierwsze.

 

Po  drugie  -

  a  drugie  staje  się  moŜliwe  dopiero,  gdy  masz  juŜ  za  sobą  pierwsze 

-

  nigdy  nie  noś  maski. 

Jeśli jesteś zły 

-

 bądź zły. To ryzykowne, ale nie uśmiechaj się, bo to będzie nieprawdziwe. Nauczono cię, 

Ŝe nawet kiedy jesteś zły, masz się uśmiechać, więc twój uśmiech staje się fałszywy jak maska... po pro

-

stu  wykrzywienie  ust,  nic  więcej.  Serce  pełne  złości,  trucizny,  a  usta  się  uśmiechają 

-

  stajesz  się  pełny 

fałszu.

 

A  potem  dzieje  się  jeszcze  i  to:  kiedy  chcesz  się  śmiać,  nie  potrafisz.  Cały  twój  mec

hanizm  jest 

wywrócony  do  góry  noga

mi,  bo  kiedy  chciałeś  być  zły 

-

  nie  byłeś;  kiedy  byłeś  pełen  nienawiści 

-  nie 

okazałeś  tego.  Teraz  chciałbyś  kochać,  ale  nagle  odkrywasz,  Ŝe  mechanizm  nie  działa.  Teraz  chciałbyś 
się uśmiechnąć, a robisz to z przymusem. Twoje serce wypełnia radość i chcesz się śmiać w głos, ale nie 
moŜesz  się  roześmiać,  coś  ściska  cię  w  sercu,  coś  dławi  cię  w  gardle.  Uśmiech  się  nie  pojawia,  a  jeśli 
nawet się pojawi, to jest blady, jakby martwy. Nie daje ci szczęścia. Nie wzbiera w tobi

e, nie promieniuje. 

Kiedy  jesteś  zły 

-

  bądź  zły.  Nie  ma  powodu,  Ŝebyś  nie  był.  Kiedy  chcesz  się  śmiać,  śmiej  się.  Nie  ma 

powodu, byś się nie śmiał. Stopniowo okaŜe się, Ŝe cały twój system zaczyna funkcjonować.

 

A kiedy dobrze funkcjonuje, naprawdę, wydaje

 z siebie cichy „szmer" -jak samochód, w którym wszystko 

sprawnie działa. Kierowca, który kocha swój samochód, wie, Ŝe teraz wszystko jest w porządku, stanowi 
organiczną  jedność 

-

  mechanizm  funkcjonuje  dobrze.  Zobaczysz:  kiedy  organizm  człowieka  fun

kcjonuje 

prawidłowo, moŜna słyszeć dokoła niego jakby delikatny „szmer". Idzie, ale kaŜdy krok ma w sobie coś z 
tańca.  Mówi,  ale  jego  słowa  niosą  w  sobie  delikatną  poezję.  Patrzy  na  ciebie i patrzy naprawdę; nie jest 
letni,  jest  naprawdę  gorący.  Kiedy  cię  dotyka,  dotyka  naprawdę;  moŜesz  czuć,  jak  jego  ener

gia  wnika  w 

ciebie, prąd Ŝycia przenosi się... bo jego mechanizm dobrze funkcjonuje.

 

Nie nakładaj masek; one powodują nieprawidłowe funkcjonowanie twojego mechanizmu, tworzą blokady. 

W twoim ciele jest wie

le blokad. U człowieka maskującego złość, blokuje się szczęka. Cała złość wchodzi 

tam  i  pozostaje.  Jego  dłonie  stają  się  brzydkie;  nie  poruszają  się  z  wdziękiem  tancerza,  poniewaŜ  złość 

wchodzi  w  palce  -

  i  je  blokuje.  Pamiętaj:  złość  ma  dwa  źródła,  z  których  moŜna  ją  wyrzucać.  Jedno  to 

zęby, drugie to palce. Wszystkie zwierzęta, kiedy są złe, gryzą zębami lub drapią pazurami. Z tych dwóch 
punktów wydobywa się złość.

 

background image

 

21

 - 

Mam  takŜe  podejrzenie,  Ŝe  kiedy  ludzie  kumulują  w  sobie  zbyt  wiele  złości,  zaczynają  mieć  p

roblemy  z 

zębami. Zęby psują się, gdyŜ jest w nich zbyt wiele energii, która nie moŜe znaleźć ujścia. KaŜdy, kto dusi 
w sobie złość, więcej je, bo jego zęby potrzebują coś gryźć. Ludzie w złości więcej palą. Ludzie w złości 
więcej  mówią,  stają  się  obsesyjnymi  gadułami,  bo  szczęki  potrzebują  się  poruszać,  aby  zrzucić  choć 
trochę tego napięcia.

 

Dłonie  złych  ludzi  mają  zgrubiałe  stawy,  są  brzydkie.  Gdyby  ta  energia  znalazła  ujście,  mogłyby  stać  się 
pięknymi dłońmi. Jeśli cokolwiek w sobie dusisz, jakaś część ciała jest odpowiedzialna za te emocje. Jeśli 
nie chcesz płakać, twoje oczy tracą blask, bo łzy są potrzebne; są zjawiskiem towarzyszącym Ŝyciu. Jeśli 
co  jakiś  czas  łkasz  i  krzyczysz, wchodzisz w to 

- sta

jesz się tym zjawiskiem 

-

 łzy zaczynają spływać ci z 

oczu, oczy stają się czyste, są odświeŜone, młode i delikatne. To dlatego kobiety mają piękniejsze oczy 

ciągle  jeszcze  płaczą.  MęŜczyźni  zatracili  piękno  oczu,  gdyŜ  wydaje  im  się,  Ŝe  nie  wypada  płakać.  Jeśli 
mały  chłopiec  płacze 

-

  kaŜdy,  nawet  rodzice,  będą  się  naśmiewać:  „Co  ty  robisz?  Jesteś  mięczakiem?" 

JakiŜ  to  nonsens,  przecieŜ  Bóg  dał  męŜczyznom  i  kobietom  takie  same  gruczoły  łzowe.  Gdyby 
męŜczyzna  nie  powinien  płakać 

-

nie  miałby  tych  gruczołów.  Proste  wnioskowanie.  Dlaczego  takie  same 

gru

czoły  łzowe  istnieją  u  męŜczyzn  i  u  kobiet?  Oczy  potrzebują  łkania  i  szlochania  i  wspaniale  jeŜeli 

moŜesz to robić z głębi swego serca.

 

Pamiętaj:  jeśli  nie  umiesz  serdecznie  płakać,  nie  umiesz  takŜe  śmiać  się, bo to dwa przeciwne bieguny. 
Ludzie umiejący się śmiać, umieją takŜe płakać. Ludzie, którzy nie umieją płakać, nie umieją się śmiać.

 

MoŜe zaobserwowałeś to kiedyś u dzieci: kiedy śmieją się długo i głośno 

-

 naturalnie przechodzą w płacz 

-

 bo obie te czynności są połączone. Słyszałem matki, mówiące: „Nie śmiej się tak mocno, bo zaczniesz 

płakać".  Prawda,  bo  zjawisko  jest  to  samo 

-

  po  prostu  ta  sama  energia  przemieszcza  się  na  przeciwną 

stronę.

 

ToteŜ  po  drugie:  nie  nakładaj  masek.  Bądź  sobą  za  wszelką  cenę.  Po  trzecie  zaś,  aby  zachować  swoją 

autentycz

ność,  zawsze  Ŝyj  w  teraźniejszości 

-

  kaŜde  zakłamanie  nadchodzi  z  przeszłości  albo  z 

przyszłości. To, co przeszło 

-

 minęło, nie przejmuj się tym. I nie dźwigaj tego jak piętno; inaczej nigdy ci to 

nie  pozwoli  być  prawdziwym  w  teraźniejszości.  A  co  jeszcze  nie  nadeszło 

-

nie zdarzyło się, nie przejmuj 

się  niepotrzebnie  przyszłością;  inaczej  wejdzie  ona  do  twojej  teraźniejszości  i  ją  zniszczy.  Bądź 
prawdziwy w teraźniejszości, a wtedy będziesz autentyczny. Być tu i teraz znaczy być autentycznym.

 

Poddaj się Ŝ

yciu, cokolwiek przynosi 

Oczywiście  społeczeństwo  przygotowuje  cię  do  bycia  aktywnym,  ambitnym,  sprytnym,  wydajnym.  Nie 
przygotowuje  cię  do  relaksowania  się,  nicnierobienia  i  odpoczynku.  Potępia  wszelkie  prze

jawy 

wypoczywania  jako  lenistwo.  Potępia  ludzi,  którzy  nie  są  szalenie  aktywni 

-

  bo  całe  społeczeństwo  jest 

szalenie  aktywne,  próbując  do  czegoś  dojść.  Nikt  nie  wie  dokładnie  do  czego,  ale  kaŜdy  popędza: 

Szybciej, szybciej! 

Słyszałem  o  pewnym  małŜeństwie,  mknącym  w  aucie  z  ogromną  prędkością.  śona  powtarzała  męŜowi: 
„Popatrz  na  mapę".  A  mąŜ  odpowiadał:  „Cicho  bądź.  Zamknij  się!  Ja  tu  jestem  kierowcą.  Nie  ma 
znaczenia, dokąd jedziemy, waŜna jest prędkość. Prędkość się liczy."

 

Nikt nie wie, dokąd zdąŜa i dlaczego.

 

Jest  pewna  znana  anegdota...  Geo

rge  Bernard  Shaw  jechał  pociągiem  z  Londynu  do  jakiegoś  miasta  i 

nadszedł  konduktor.  Pisarz  nie  mógł  znaleźć  biletu  w  Ŝadnej  kieszeni  ani  w  torbie,  otworzył  nawet 
walizkę. Kontroler w końcu powiedział:

 

Znam 

pana.  Pan  nazywa  się  George  Bernard Shaw. Jest pan znany na całym świecie. Bilet na pewno 

gdzieś tu jest, po prostu zapomniał pan, gdzie go włoŜył. Niech pan się nie mar

twi. Zostawmy to. 

George Bernard Shaw odpowiedział:

 

-

  Pan  nie  rozumie.  Nie  szukam  biletu  po  to,  Ŝeby  go  panu  pokazać.  Ja  muszę  sprawdzić,  dokąd  jadę. 

JeŜeli ten głupi bilet przepadnie, ja teŜ przepadłem. Myślał pan, Ŝe szukam biletu dla pana? MoŜe pan mi 
powie, dokąd jadę.

 

Konduktor na to: 

-

  O,  tego  juŜ  za  wiele.  Chciałem  panu  pomóc.  Niech  się  pan  nie  denerwuje.  MoŜe  przypomni  się  panu 

później, kiedy dojedzie pan do właściwej stacji. JakŜe ja mógłbym panu powiedzieć, dokąd pan jedzie?

 

KaŜdy  jest  w  takiej  samej  sytuacji.  I  dobrze,  Ŝe  wokół  nie  ma  kontrolerów  naszych  duchowych  biletów, 
którzy  sprawdzaliby,  dokąd  zmierzasz.  Gdyby  tak  było,  takie  pytanie  by  cię  zamurowało.  Oczywiście 
przez  całe  Ŝycie  dokądś  biegniesz 

-

nie  ma  wątpliwości.  Przez  całe  swoje  Ŝycie  dokądś  zmierzasz.  Ale, 

nieste

ty, nie masz pojęcia dokąd.

 

Jedno  jest  pewne,  dojdziesz  do  grobu.  Ale  to  nie  jest  ten  cel,  do  którego  zmierzasz. To jedyne miejsce, 

do  którego  nikt  nie  chce  dotrzeć,  choć  jest  przecieŜ  nieuniknione.  To  jest  końcowa  stacja  wszystkich 
pociągów.  Jeśli  nie  masz  biletu 

-

zaczekaj  do  stacji  końcowej.  Powiedzą  ci:  „Wysiadaj.  Ten  pociąg  juŜ 

background image

 

22

 - 

dalej nie jedzie". 

Całe społeczeństwo jest nastawione na pracę. To społeczeństwo pracoholików. Nie chce, byś nauczył się 
relaksować, a więc od wczesnego dzieciństwa wkłada ci do głowy, Ŝe jest to złe.

 

Nie mówię, Ŝebyś relaksował się przez cały dzień. Wykonuj swoją pracę, ale znajdź teŜ czas dla samego 
siebie,  a  to  moŜna  zrobić  tylko  odpoczywając.  I  zaskoczy  cię  fakt,  Ŝe  jeśli  będziesz  w  stanie  wypocząć 
godzinę, dwie godziny na dobę, uda ci się duŜo głębiej wniknąć w samego siebie.

 

To  zmieni  twoje  zachowanie  -

  staniesz  się  spokojniejszy,  cichszy.  To  zmieni  jakość  twojej  pracy 

przejawi 

się  w  niej  więcej  talentu  i  wdzięku.  Będziesz  popełniał  mniej  błędów,  bo  staniesz  się  bardziej 

skoncentrowany, będziesz stanowił całość. Relaksacja to niesłychana siła. To nie jest lenistwo. Czło

wiek 

leniwy  wygląda  na  pozór  spokojnie,  ale  w  jego  głowie  myśli  krąŜą  z  zawrotną  szybkością.  Człowiek  zre

-

laksowany to: odpręŜone ciało, odpręŜony umysł, odpręŜone serce.

 

Po  prostu  relaks  we  wszystkich  trzech  płaszczyznach 

-  cia

ło,  umysł,  serce.  Przez  dw

ie  godziny  taki 

człowiek  jest  jakby  nieobecny.  Przez  te  dwie  godziny  odradza  się  jego  ciało,  odradza  się  jego  serce, 
odradza się jego inteligencja i wszystko to widać potem w efektach jego pracy.

 

Nie  będzie  ofiarą  ani  nie  będzie  się  szamotał  jak  oszalały  w  tę  i  z  powrotem.  Po  prostu  bezpośrednio 

dojdzie  do  punktu,  do  któ

rego  chce  dojść.  I  będzie  robił rzeczy, które są potrzebne; nie będzie zawracał 

sobie  głowy  drobiazgami.  Będzie  mówił  te  rzeczy,  które  naleŜy  powiedzieć.  Jego  słowa  staną  się  jak 

telegram; je

go ruchy będą pełne wdzięku; jego Ŝycie stanie się poezją.

 

Na te wspaniałe wyŜyny moŜe wynieść cię rozluźnienie, relaksacja; jest bowiem łatwą techniką. Nie ma w 

niej  nic  nadzwy

czajnego.  Przez  kilka  dni  będzie  być  moŜe  wydawać  ci  się  trud

na,  ze  wzg

lędu  na  stare 

nawyki. Przełamanie starych nawyków zajmie kilka dni. Coraz głębsza i głębsza relaksacja staje się me

-

dytacją. Medytacja to rodzaj najgłębszego stanu rozluźnienia.

 

Zaakceptuj mądrość ciała

 

Ciało ma wielką mądrość 

-

 pogódź się z nią. Pozwól mu podąŜać za jego własną mądrością. Kiedy masz 

chwilę  czasu 

-  po  pro

stu  odpręŜ  się.  Nie  kontroluj  oddechu,  nie  przeszkadzaj.  Przy

zwyczajenie  do 

ingerowania wrosło w ciebie tak bardzo, Ŝe nie moŜesz bez niego nawet oddychać. Jeśli zwrócisz uwagę 

na  oddec

h,  to  natychmiast  zauwaŜysz,  Ŝe  zaczynasz  weń  ingerować:  zaczynasz  brać  głębokie  wdechy 

albo  pogłębiasz  wydech.  Nie  ma  potrzeby  się  wtrącać.  Pozwól  oddechowi  być  taki,  jaki  jest 

-  cia

ło  wie 

dokładnie, czego potrzebuje. Jeśli potrzebuje więcej tlenu, będzie oddychać głębiej, jeśli potrzebuje mniej 
tlenu, będzie oddychać płycej.

 

Po  prostu  zostaw  to  ciału!  Przestań  ingerować.  Jeśli  gdziekolwiek  poczujesz  napięcie,  zacznij  powoli 
rozluźniać  to  miejsce.  Relaksuj  się  wtedy,  kiedy  siedzisz,  odpoczywasz,  a  późn

iej  -

  kiedy  coś  robisz 

(zamiatasz podłogę albo pracujesz w kuchni czy w biurze). Utrzymuj ten stan jak najdłuŜej. Działanie nie 

mu

si być przeszkodą w tym, byś poczuł się odpręŜony. I tu właśnie leŜy piękno, ogromne piękno tego, co 

robisz. Twoja praca bę

d

zie miała posmak medytacji.

 

Tymczasem ludzie za wszelką cenę dokonują niepotrzebnych wysiłków. Niekiedy ten ich wysiłek stanowi 
barierę, staje się problemem, który sami tworzą.

 

W  czasie  burzy  śnieŜnej  powstało  wielkie  zamieszanie  w  cen

trum  miasta.  Mufla 

Nasredin  próbował 

pomóc  pewnej  tęgiej  kobiecie  wcisnąć  się  do  wozu.  Po  wielu  próbach  popychania,  wcis

kania  i  kilku 

upadkach  na  lód  powiedział  jej  wreszcie,  Ŝe  nie  jest  w  stanie  pomóc  jej  wsiąść.  Kobieta  krzyknęła: 
„Wsiąść? Ja próbuję się stąd wydostać!"

 

Tylko  popatrz...  Są  rzeczy,  które  stracisz,  jeśli  próbujesz  je  przeforsować.  Nigdy  nie  popędzaj  rzeki,  ale 
takŜe  nie idź pod prąd. Rzeka płynie do morza na swój własny sposób 

- po pro

stu się przyłącz, stań się 

częścią tej podróŜy. To doprowadzi cię do spełnienia.

 

Relaksując  się,  posiądziesz  wiedzę;  nie  relaksując  się,  nigdy  jej  nie  zdobędziesz.  Relaksacja  staje  się 
drzwiami do najwyŜszej wiedzy 

-

 oświecenia.

 

Symfonia radości

 

W  rzeczywistości  radość  oznacza  tylko  tyle,  Ŝe  twoje  ciało  po

zostaje  w  symfonii,  nic  ponadto.  Oznacza, 

Ŝe  twoje  ciało  trwa  w  rytmie  muzyki,  nic  ponadto.  Radość  nie  jest  tym  samym  co  przyjemność. 
Przyjemność czerpie się z czegoś innego. Radość to po prostu bycie sobą 

-

 Ŝywym, tryskającym energią, 

pełnym wigoru. Poczucie subtelnej muzyki otaczającej i wypełniającej twoje ciało, symfonia 

-

 oto radość. 

MoŜesz być pełen radości, kiedy twoje ciało płynie, kiedy jest jak nurt rzeki.

 

NajwaŜniejsze jest to, by zawrzeć pokój z własnym ciałem 

nigdy go nie naruszać. Kiedy juŜ 

masz  traktat  pokojo

wy  z  ciałem,  stanie  się  ono  bardzo  ci  przyjazne.  Dbasz  o  ciało,  ciało 

zadba o ciebie-

stanie się to źródłem wspaniałych wartości, stanie się sercem świątyni

 

Zdrowy  organizm  jest  zawsze  zdolny  osiągać  szczyty  orgazmu.  Jest  pełen  ekstazy.  Ma  poczucie  pełni. 

background image

 

23

 - 

Kiedy zdrowy człowiek się śmieje, śmieje się razem z całym swoim ciałem. To nie tylko usta, to nie tylko 

twarz –

 śmieje się od stóp do głów, całym sobą. Delikatne fale śmiechu przepływają przez niego całego. 

Cała jego bioenergia faluje tym śmiechem.

 

Jest jak w tańcu. Kiedy zdrowy człowiek jest smutny, to naprawdę jest smutny, całkowicie. Kiedy zdrowy 
człowiek jest zły, jest naprawdę zły, całkowicie. Kiedy uprawia miłość, jest miłością, niczym więcej. Kiedy 
uprawia miłość, robi to naprawdę. W rze

czyw

istości mówienie, Ŝe „uprawia miłość", nie jest właściwe. To 

uproszczenie,  wyraŜenie  wulgarne  samo  w  sobie,  bo  miłość  nie  moŜe  być  „uprawiana".  On  nie  uprawia 
miłości,  on  jest  miłością.  Nie  jest  niczym  innym  jak  tylko  energią  miłości.  Tak  właśnie  czuje  i  to  właśnie 

robi.  Kiedy  spaceruje,  jest  po  prostu  spaceru

jącą  energią.  Nie  ma  tam  osoby.  Kiedy  kopie  dół,  jest  po 

prostu kopaniem. 

Zdrowy  człowiek  nie  jest  jednostką  statyczną;  jest  procesem,  dynamicznym  procesem.  MoŜna  teŜ 
powiedzieć, Ŝe zdrowy człowiek nie jest rzeczownikiem, lecz czasownikiem... Nie jest rzeką, lecz nurtem. 
Bezustannie  płynie  we  wszystkich  kierunkach,  wylewa  się.  A  kaŜde  społeczeństwo,  które  tego  zabrania, 
tworzy  patologię.  KaŜdy  człowiek,  który  jest  w  jakikolwiek  sposób  krępowany,  popada  w  patologię, 
wypacza się. Funkcjonuje jedynie jego część, nie całość.

 

Wiele  kobiet  nie  wie,  co  to  jest  orgazm.  Wielu  męŜczyzn  nie  wie,  co  oznacza  całkowity  orgazm. 
Większość  osiąga  jedynie  or

gazm  lokalny,  genitalny,  ograniczony  jedynie  do  genitaliów.  Po  prostu 

malutka  fala  w  genitaliach  -

  i  koniec.  Nie  jest  to  jak  stan,  w  którym  ciało  dostaje  się  w  wir  i  ginie  w 

otchłani, na kilka chwil zatrzymuje się czas i nie pracuje umysł, przez kilka chwil nie wiesz, kim jesteś. To 
właśnie byłby całkowity orgazm.

 

Człowiek  jest  chory  i  cierpi  na  wiele  patologii,  bo  jest  powykrzywiany  w  róŜny  sposób  przez 
społeczeństwo. Nie wolno ci kochać całkowicie, nie wolno ci się złościć; nie wolno ci być sobą. Nakładają 
na ciebie tysiące ograniczeń.

 

Jeśli  naprawdę  chcesz  być  zdrowy,  musisz  się  uniezaleŜnić.  Musisz  odrzucić  wszystko,  co  narzucają  ci 
inni ludzie i społeczeństwo. Społeczeństwo jest jak mafia, ale tylko takie mamy, nie moŜemy więc nic na 
to poradzić. KaŜdy z nas musi odnaleźć swoją własną drogę wyjścia z tej patologicznej grupy i najlepszą 
drogę ku temu, aby stać się entuzjastycznym we wszystkim, co robi.

 

Jeśli  idziesz  popływać,  to  pływaj,  ale  pływaj  tak  całkowicie,  aŜ  sam  staniesz  się  pływaniem, 

czasownikiem.  Niech  rzeczownik  zniknie.  Kiedy  biegasz,  biegaj  napr

awdę,  stań  się  biegiem,  nie 

biegaczem.  Na  olimpiadach  masz  biegaczy,  rozmaite  ego  ry

wali...  Ambicje.  Jeśli  umiesz  biegać  bez 

świadomości bycia biegaczem, takie bieganie staje się zen; staje się medytacją. Tańcz, ale nie stawaj się 

tancerzem, bo tancerz z

aczyna kontrolować i przez to rozbija całość. Po prostu tańcz i pozwól, by taniec 

za

prowadził cię, dokądkolwiek tylko chce.

 

Akceptuj  Ŝycie,  zaufaj  Ŝyciu,  a  krok  po  kroku  Ŝycie  zniszczy  wszystkie  twoje  zahamowania  i  przez 

wszystkie te obszary, któ

re były zablokowane, znów zacznie przepływać energia.

 

ToteŜ  cokolwiek  robisz,  rób  to,  mając  na  uwadze,  Ŝe  musisz  stać  się  bardziej elastyczny. Jeśli trzymasz 
czyjąś rękę, trzymaj ją naprawdę. PrzecieŜ i tak ją trzymasz, po co więc marnować tę chwilę? Trzymaj ją 

na

prawdę! Niech to nie będą dwie nieŜywe dłonie zaczepione jedna o drugą, a kaŜda zastanawia się, kie

-

dy  ta  druga  rozluźni  wreszcie  uścisk.  Kiedy  mówisz,  mów  z  pasją, jeśli nie znudzisz innych siebie. śycie 
powinno  być  pasją,  wibrującą  pasją,  pulsującą  pasją,  ogromną  energią.  Nic,  co  robisz  nie  powinno  być 
bezmyślne;  jeśli  tak  jest,  nie  rób  tego.  Nie  ma  obowiązku,  byś  cokolwiek  robił,  ale  jeśli  jest  coś,  co 
naprawdę chcesz zrobić, zrób to.

 

Wczuj  się  w  rytm.  Jeśli  wchodzisz  w  harmonię  z  Istnieniem,  to  jesteś  na właściwej ścieŜce. 
Jeśli  zaczynasz  czuć  dysharmonię,  napięcie,  jeśli  pojawią  się  dyskomfort,  drŜenie, 
zaczynasz  tracić  kierunek  i  pojawia  się  przekonanie,  Ŝe  jesteś  przypadkowy,  Ŝe  nic  nie  ma 

sensu -

 jest to właśnie wskazówka, Ŝe wypadłeś z rytmu istnie

nia 

Stopniowo  wszystkie  zahamowania  znikną  i  odzyskasz  swoje  Ŝycie.  Odzyskasz  swoje  ciało,  odzyskasz 
swój  umysł.  Społeczeństwo  wykrzywiło  ciało,  umysł 

-

  wszystko.  Narzuciło  ci  pewne  wybory.  Pozostawiło 

bardzo wąskie szczeliny, przez które wolno ci patrzeć. Zabroniono ci widzieć całość.

 

Śmiej się i bądź pełnią siebie

 

Poczucie  humoru  połączy  rozdzielone  części  twojej  osoby.  Poczu

cie  humoru  sklei  fragmenty  ciebie  w 

jedną  całość.  PrzecieŜ  chyba  juŜ  to  wiesz?  Kiedy  śmiejesz  się  serdecznie,  nagle  wszystkie  f

ragmenty 

znikają  i  stajesz  się  jednym.  Kiedy  się  śmiejesz,  twoja  dusza  i  twoje  ciało  to  jedno 

-

  śmieją  się  razem. 

Kiedy  myślisz,  twoje  ciało  i  dusza  są  rozdzielone.  Kiedy  płaczesz,  twoje  ciało  i  dusza  są  jednym,  są 
zharmonizowane.  Zawsze  pamiętaj:  wszyst

kie  te  rzeczy 

są  dobre,  bo  dobre  jest  to,  co  czyni  cię 

jednością.  Śmiech,  płacz,  taniec,  śpiew 

-

  wszystko  to  sprawia,  Ŝe  jesteś  jedną  całością,  w  której 

funkcjonujesz  w  pełnej  harmonii,  bez  podziałów.  Myślenie  odbywa  się  w  głowie,  a  ciało  w  tym  czasie 
moŜe robić tysiące rzeczy; moŜesz jeść, a umysł nie przerywa swojego procesu myślenia. To jest podział. 
Idziesz  drogą:  ciało  spaceruje,  a  ty  myślisz.  Nie  myślisz  o  drodze,  nie  myślisz  o  drzewach,  które  cię 

background image

 

24

 - 

otaczają,  nie  myślisz  o  słońcu,  nie  myślisz  o  ludzia

ch,  których  mi

jasz,  rozmyślasz  o  innych  sprawach, 

innych światach.

 

Roześmiej się serdecznie, nie jednym z tych sztucznych śmiechów, które są jedynie grymasem ust, lecz 
szczerze, z głębi siebie, a nagle poczujesz, Ŝe twoja dusza i ciało działają wspólnie. To nie tylko ciało, to 
coś  głębiej  w  twoim  wnętrzu.  To powstaje w samym centrum twojego ja i wypływa na zewnątrz. Cały je

-

steś śmiechem.

 

W  pewnym  kurorcie  w  Nowej  Anglii  mieszkał  tak  brzydki  człowiek,  Ŝe  był  przedmiotem  nieustannych 
dowcipów,  wymyślanych

 przez mie

szkańców. Pewien chirurg plastyczny który pojechał tam na urlop, tak 

przejął  się  jego  brzydotą,  Ŝe  zaproponował,  iŜ  bezpłatnie  zmieni  mu  twarz.  Powiedział:  „Dokonam 
operacji która uczyni cię najprzystojniejszym męŜczyzną w Nowej Anglii".

 

TuŜ  przed  samą  operacją  chirurg  zapytał:  „Czy  chcesz,  Ŝebym  całkowicie  zmienił  twoją  twarz?"  A  ów 
męŜczyzna odpowiedział: „Nie, nie aŜ tak. Chcę, Ŝeby znajomi wiedzieli, Ŝe ten przystojniak to ja".

 

Tak  właśnie  funkcjonuje  ego.  Chcesz,  aby  koledzy  wiedzieli,  kim  jest  ten  przystojniak.  Chcesz,  Ŝeby 
koledzy wiedzieli, kto jest tym cichym, tym nieśmiałym, tym, który zawsze stoi w cieniu. Nawet jeśli twoje 
pragnienie jest tak skromne, oznacza, Ŝe twoje ego Ŝyje i ma się świetnie. Nic nie uległo zmianie. A tylko 
całkowita zmiana jest zmianą.

 

Hajmi Goldberg straci! mnóstwo pieniędzy na giełdzie i jest w stanie załamania. Idzie z wizytą do lekarza i 

mówi: 

Panie doktorze, strasznie trzęsą mi się ręce. Doktor pyta:

 

-

 Czy pan duŜo pije? Hajmi odpowiada:

 

-

 Nie mogę pić, 

bo wszystko rozlewam. 

- Rozumiem -

 odpowiada doktor i zaczyna szczegółowe badanie. Kiedy skończył, pyta:

 

-

 Czy odczuwa pan mrowienie w ramionach? Ból w kolanach? Nagłe zawroty głowy?

 

- Tak - odpowiada Hajmi -

 właśnie tak się czuję.

 

-  To  zabawne  -  mówi  doktor  -

  bo  ja  teŜ.  Ciekawe,  co  to  znaczy?  Następnie  przegląda  przez  kilkanaście 

minut notatki i pyta: 

-

 Czy miał pan takie objawy juŜ wcześniej?

 

- Tak - odpowiada Hajmi. 

Doktor wzywając następnego pacjenta, mówi:

 

- W takim razie to proste. To nawrót pana poprzedniej choroby. 

************************** 

Fred wrócił od lekarza i wygląda okropnie. Opowiada Ŝonie Becky, Ŝe dowiedział się, iŜ umrze jeszcze tej 
nocy. śona obejmuje go i zaczynają płakać. Następnie proponuje, Ŝeby poszli do łóŜka kochać się

 po raz 

ostatni. Kochali się, dopóki Becky nie zasnęła, ale Fred boi się zasnąć, bo jest to jego ostatnia noc na tym 
świecie. LeŜy więc w ciemności, podczas gdy Becky chrapie. Fred szepcze Ŝonie do ucha:

 

-

 Becky, proszę cię, zróbmy to jeszcze raz.

 

Ale Bec

ky śpi nadal. Fred patrzy na zegarek, pochyla się nad Ŝoną i potrząsa ją mocno.

 

-

 Becky, proszę, zrób to dla mnie jeszcze jeden raz. Becky otwiera oczy i mówi:

 

-

 Fred, jak moŜesz być takim egoistą? Ty masz juŜ to wszystko z głowy, a ja muszę rano wstać.

 

Ws

zyscy starzy ludzie na całym świecie to robią 

-

 wypróbowują cierpliwość swoich krewnych.

 

Hajmi  Goldberg  był  bardzo  zmartwiony;  jego  Ŝona  zaniemogła,  więc  wezwał  lekarza.  Po  zbadaniu  jej 
lekarz powiedział do Hajmiego:

 

-

  Obawiam  się,  Ŝe  mam  dla  pana  złe  wiadomości.  Pana  Ŝonie  zostało  juŜ  tylko  kilka  godzin  Ŝycia.  Mam 

nadzieję,  Ŝe  rozumie  pan,  iŜ  nic  więcej  nie  moŜna  zrobić.  Ale  niech  pan  nie  dopuszcza  do  siebie  cier

-

pienia. 

-  Nie  ma  sprawy,  panie  doktorze  -  odpowiada  Hajmi.  -  Cierpia

łem  przez  czterdzieści  l

at,  to  wytrzymam 

jeszcze tych parę godzin.

 

Pamiętaj  definicję  zdrowia:  kiedy  zupełnie  nie  czujesz  swojego  ciała,  jest  ono  w  pełnym  zdrowiu. 
Czujesz swoją głowę dopiero wtedy, gdy zaczyna boleć. Nie masz bólu głowy, to jakbyś nie miał głowy 

-

jest ona tak le

kka, jakby nic nie waŜyła. Masz nogi dopiero wtedy, kiedy cię bolą. Kiedy cię nie bolą 

- nie 

czujesz,  Ŝe  je  masz.  Kiedy  ciało  jest  zdrowe...  cóŜ,  zgodnie  z  moją  definicją  zdrowia 

-

to  tak  jakbyś  nie 

background image

 

25

 - 

miał ciała, bo czy masz je, czy teŜ nie, nie stano

wi to 

dla ciebie róŜnicy.

 

I  taka  sama  jest  prawda  o  zdrowym  umyśle.  Jedynie  chory  umysł  daje  o  sobie  znać.  Kiedy  jest  zdrowy, 

spokojny,  nie  od

czuwasz  jego  istnienia.  Kiedy  zarówno  twoje  ciało,  jak  i  umysł  zachowują  spokój,  duŜo 

łatwiej,  radośniej,  będzie  ci  odczuwać  swoją  duszę.  Wcale  nie  ma  potrzeby  zachowywać  się  przy  tym 
powaŜnie.

 

Hajmi  Goldberg  poszedł  do  swojego  lekarza,  poczuł  się  bowiem  wyczerpany  ciągłą  troską  o  swoje 
pieniądze.

 

-

  Zrelaksuj  się 

-

  poradził  doktor. 

-

  Niecałe  dwa  tygodnie  temu  był  u  mnie  pacjent  załamany  tym,  Ŝe  nie 

mógł zapłacić rachunków swojemu krawcowi. Poradziłem mu, Ŝeby po prostu nie płacił, i od razu poczuł 
się lepiej.

 

- Wiem -

 odrzekł Goldberg. 

- To ja jestem jego krawcem. 

Oczywiście,  zdarzają  się  róŜne  sytuacje...  Ale  jeśli  będziesz  choć  trochę  uwaŜniejszy,  będziesz  umiał 
śmiać się nawet w sytuacji Hajmiego. Wszędzie dokoła jest wiele takich sytuacji. śycie jest ich pełne.

 

Do autobusu wsiadł męŜczyzna z gromadką dzieci. Starsza pani zapytała, czy wszystkie są jego.

 

-

 Oczywiście 

-

 odburknął. 

-

 Jestem sprzedawcą prezerwatyw, a te wszystkie dzieci otrzymałem w ramach 

reklamacji. 

Rozejrzyj się. Wszędzie dokoła coś się dzieje. Naucz się, jak moŜna się tym cieszyć.

 

Joe został ugryziony przez psa. Rana nie chciała się zagoić, toteŜ umówił się z doktorem. Ten kazał mu 
przynieść ze sobą psa. Zgodnie z po

dejrzeniami -

 pies miał wściekliznę.

 

-

  Obawiam  się,  Ŝe  jest  juŜ  za  późno  na  ratunek 

-

  brzmiała  diagnoza.  Joe  usiadł  przy  biurku  doktora  i 

zaczął coś szybko pisać.

 

-

 MoŜe nie będzie aŜ tak źle. Nie musi Pan natychmiast spisywać swojego testamentu 

-

 pocieszał doktor.

 

-

To nie jest mój testament. Robię listę ludzi, których mam zamiar ugryźć.

 

Jeśli  nic  nie  moŜna  poradzić  na  moją  wściekliznę,  to  czemu  mam  nie  wykorzystać  tej  okazji?  Tej 
wspaniał

ej okazji... 

Ciesz się Ŝyciem, śmiej się z tych wszystkich absurdów, które cię otaczają. Śmiej się przez całą drogę do 
boskiej  świątyni.  Dochodzą  tam  ci,  którzy  śmiali  się  bez  ograniczeń.  Ci  powaŜni  wciąŜ  się  błąkają  ze 

swymi kamiennymi twarzami. 

Będący  na  staŜu  młody  doktor  Dagburt,  odbywa  wizyty  domowe  u  chorych  z  doświadczonym  internistą, 

doktorem Bonesem. 

-

 Ja postawię diagnozy w pierwszych dwóch przypadkach. Obserwuj uwaŜnie, bo następnie ty spróbujesz 

- mówi Bones. 

W pierwszym domu zmartwiony mąŜ mó

wi: 

-

 Moja Ŝona ma straszne skurcze Ŝołądka.

 

Doktor Bones bada pacjentkę, a następnie klęka, zagląda pod łóŜ

ko i mówi: 

-

 Musi pani przestać objadać się tymi wszystkimi cukierkami i czekoladkami, a poczuje się pani lepiej.

 

Dagburt zagląda pod łóŜko i widzi na podłodze mnóstwo opakowań po słodyczach.

 

Następna wizyta odbywa się w domu zrozpaczonej Becky Gold

-berg. 

-

  Coś  się  stało  z  Hajmim,  doktorze.  Wczoraj  przez  cały  dzień  był  jakiś  roztargniony,  dzisiaj  ciągle  się 

przewraca. Kiedy połoŜyłam go do łóŜka 

- s

tracił przytomność.

 

Badając Hajmiego, doktor zagląda pod łóŜko i mówi do niego:

 

-

 To bardzo proste. Za duŜo pijesz.

 

Młody doktor Dagburt takŜe zagląda pod łóŜko i widzi siedem pustych butelek po dŜinie.

 

W  czasie  trzeciej  wizyty  nadeszła  pora  na  postawienie  diagnozy  przez  doktora  Dagburta.  Czekają  długo 
po naciśnięciu dzwonka, ale w końcu otwiera młoda kobieta z mocno zarumienionymi poli

czkami. 

-

 Pani mąŜ zamówił wizytę dla pani. Powiedział, Ŝe od samego rana zachowuje się pani bardzo dziwnie 

mówi Dagburt. 

Idą na górę, kobieta kładzie się do łóŜka. Darbert bada ją, a następnie zagląda pod łóŜko.

 

-

 No, dobrze, mówi. Przepisuję pani dietę beznabiałową, a wszy

stko wróci do normy. 

background image

 

26

 - 

Kiedy wyszli, Bones bardzo zdziwoiny pyta: 

-

 Jak doszedłeś do tej diagnozy?

 

-

 CóŜ 

- mówi Dagburt -

 poszedłem za twoim przykładem i zajrzałem pod łóŜko. Znalazłem tam mleczarza.

 

************************** 

Slobovia i Kowalski spotykają się w środku nocy w barze Pope & Har

-lot na kilka piwek. Kowalski pyta: 

-

 Czy twoja Ŝona dobrze g

otuje? 

-

 Przychodzę do domu dziś wieczorem 

- odpowiada Slobovia -

a moja Ŝona krzyczy i płacze, bo pies zjadł 

pieróg, który dla mnie zro

biła. Mówię jej: „Nie rycz. Kupię ci nowego psa".

 

************************** 

-

  Panie  Klopman.  Mimo  Ŝe  jest  pan  naprawdę  cięŜko  chory,  to  myślę,  Ŝe  uda  mi  się  pana  z  tego 

wyciągnąć 

-

 mówi doktor Bones. Klopman płacze:

 

-

 Doktorze, jeśli naprawdę wyzdrowieję, to przekaŜę pięć tysięcy dolarów na pana nowy szpital.

 

Kilka miesięcy później Bones spotyka Klopmana na ulicy i pyta o 

samopoczucie. 

-

 Nigdy nie czułem się lepiej 

- odpowiada Klopman. 

-

 Chciałem z panem porozmawiać o obiecanych pieniądzach na nowy szpital 

- mówi Bones. 

-Nie rozumiem, panie doktorze. 

-

  No  cóŜ,  obiecał  pan,  Ŝe  jeśli  pan  wyzdrowieje,  to  przekaŜe  pan  pięć  tysięcy  dolarów  na  nowy  szpital 

mówi Bones. 

-

 Ja tak powiedziałem? 

-

 dziwi się Klopman. 

-

 To tylko dowodzi, jak bardzo byłem chory!

 

Ruta,  Ŝona  Mosze  Finkelsztajna,  narzeka  na  kiepskie  poczynania  męŜa  w  łóŜku,  Mosze  idzie  więc  do 

lekarza. Doktor Bones przepisu

je nowe, cudowne pigułki, które na pewno poskutkują.

 

Po miesiącu Mosze wraca do doktora i mówi:

 

-

 Te pigułki są świetne. Uprawiam miłość co noc, po kilka razy.

 

-

 Wspaniale. Teraz pana Ŝona jest chyba w końcu zadowolona? 

-pyta doktor. 

Mosze odpowiada: 

- N

o cóŜ, nie wiem. Jeszcze nie dotarłem do domu.

 

************************** 

Słoneczny, poniedziałkowy poranek w centrum Santa Banana w Kalifornii. Doktor Decapitate szykuje się 
do  przyjęcia  swojego  pierwsze

-

  go  pacjenta.  Jeszcze  raz  spogląda  na  swój nowoczesny, świetnie wypo

-

saŜony,  skomputeryzowany,  połyskujący  chromem  gabinet,  naciska  guzik  i  wpuszcza  pacjenta,  pana 

Porky Poke'a. 

- Doktorku! -

 krzyczy Porky. Jego głowa jest cała w bandaŜach.

 

-

Ach! Zapewne jakiś problem z głową 

-

woła Decapitate.

 

- Niesamowi

te! Jak pan to odgadł?

 

-

 No cóŜ! Trzydzieści lat praktyki w tym zawodzie.

 

I doktor zaczyna naciskać jakieś przełączniki, jakieś klawisze w komputerze. Po chwili mówi:

 

-

 Nie ma wątpliwości. To ostry przypadek migreny.

 

-

To zdumiewające! Mam ją przez całe Ŝycie. Czy moŜe mnie pan wyleczyć?

 

-  Dobrze  -

  mówi  doktor  patrząc  w  komputer. 

-  Zabrzmi  to  drasty

cznie,  ale  by  pomóc  panu,  będę  musiał 

usunąć pańskie lewe jądro.

 

- O rany! Lewe jajo! - rozpacza Porky. -

 No dobrze. Zrobię wszystko, aby pozbyć się tego bólu.

 

Po tygodniu, kaczym chodem Porky Poke opuszcza prywatną klinikę. Nie ma lewego jądra, ale czuje się 

jak odrodzony. 

-

 JuŜ po migrenie!

krzyczy, próbując tańczyć z radości.

 

Aby to uczcić, idzie od razu do sklepu krawieckiego Mosze Finkelsztajna. Chce sprawić sobie całą nową 
garderobę. Mosze patrzy na niego i mówi:

 

background image

 

27

 - 

-

 Marynarka rozmiar czterdzieści dwa.

 

-

 Tak! Ale skąd pan wie? 

- pyta Porky. 

-

  CóŜ.  Trzydzieści  lat  praktyki  w  tym  zawodzie.  Rozmiar  pana  spodni  to  trzydzieści  sześć,  długość 

nogawki siedemdziesią

t osiem centymetrów. 

-

 Zdumiewające! 

-

woła Porky. 

-

 Ma pan świętą rację!

 

-

  Oczywiście,  Ŝe  mam  rację.  Robię  to  całe  Ŝycie.  Pana  buty  mają  rozmiar  dziewięć  i  pół 

-  kontynuuje 

Mosze. 

-

Niesamowite. Dokładnie tak jest!

 

- A pana bielizna jest w rozmiarze cztery - dodaje Finkelsztajn. 

-

 O, nie. Tu się pan myli. Mam rozmiar trzeci.

 

- Nie, nie. Na pewno czwarty -

 upiera się sprzedawca.

 

-

 Nie. Całe moje Ŝycie nosiłem i noszę rozmiar trzy 

- mówi Porky. 

- Dobrze. Niech pan sobi

e nosi ten rozmiar trzeci, ale będzie pan miat od tego okropną migrenę.

 

 

 

4. Pokonaj dolegliwości

 

*  Sugestie  i  wskazówki  zawarte w tym rozdziale pochodzą z osobistych spotkań Osho z róŜnymi ludźmi. 
Mimo  Ŝe  wskazówki  te  były  udzielane  konkretnym  osobom,  zaw

iera

ją  się  w  nich  takŜe  ogólne  porady, 

które  mogą  być  zastosowane  w  rozwiązywaniu  powszechnie  spotykanych  dolegliwości  organicznych  i 
psychicznych.  W  Ŝadnym  jednak  wypadku  sugestie  te  nie  powinny  zastępować  konsultacji  i  leczenia, 

udzielanych przez profesjonalnych lekarzy. 

JeŜeli  nie  traktujesz  swego  ciała  zgodnie  z  naturą,  pojawia  się  choroba.  Jest  ona  twoim 
sprzymierzeńcem. Wytyka ci:

 

„Zmień postępowanie! Robisz coś niezgodnego z naturą". Jeśli nie jesz przez trzy czy cztery dni, czujesz 
się osłabiony, głodny, smutny. Twoje ciało potrzebuje energii, więc mówi: 

„Zjedz 

coś!"

 

Zawsze  pamiętaj:  energia  jest  neutralna,  toteŜ  jakość  twojego  istnienia  zaleŜy  od  ciebie.  MoŜesz  być 
szczęśliwy, moŜesz być nieszczęśliwy 

-

 jak sobie Ŝyczysz. Nikt inny za to nie od

powiada. 

Kiedy  jesteś  głodny 

-

  jedz.  Kiedy  jesteś  spragniony 

-

  pij.  Kiedy  chcesz  spać 

-

  śpij.  Nie  zmieniaj  natury. 

Przez  jakiś  czas  moŜesz  to  robić  bezkarnie.  Jeśli  chcesz  pościć,  moŜesz  to  robić  przez  kilka  dni,  ale 
będziesz  stawać  się  coraz  słabszy  i  z  kaŜdym  dniem  będziesz  odczuwać  coraz  większe  przygnębienie. 
Jeśli nie chcesz oddychać, moŜesz wstrzymać oddech na kilkadziesiąt sekund 

- oto ile swobody masz w 

tym  zakresie.  Niewiele,  bo  za

raz  poczujesz,  Ŝe  się  dusisz,  Ŝe  umrzesz,  jeśli  nie  zaczniesz  pra

w

idłowo 

oddychać.

 

Poczucie  nieszczęścia  istnieje  po  to,  by  ci  wskazać,  Ŝe  gdzieś  zbłądziłeś,  Ŝe  zgubiłeś  drogę.  A  wtedy 
natychmiast  zawracaj!  Jeśli  posłuchasz  ciała 

-

  posłuchasz  natury,  swojej  wewnętrznej  istoty.  Będziesz 

czuł się coraz bardziej szczęśliwy. Bądź dobrym słuchaczem natury.

 

1. Napięcie w brzuchu

 

Pytanie: 

Często czuję jakbym miał kamień w brzuchu. Jak mogę się rozluźnić?

 

Ta  dolegliwość  dotyka  większość  ludzi.  Jest  przyczyną  wielu  chorób 

-

  fizycznych,  umysłowych  i  obu 

rodzajów naraz -

bo brzuch jest ośrodkiem, w którym spotyka się twoja psychika i fizjologia; spotykają się 

w okolicy pępka. Jest to punkt scalający. Kiedy więc mięśnie wokół pępka twardnieją jak skała, dokonuje 
się  w  tobie  podział.  Twoje  ciało  i  umysł  oddzielają  się  od  siebie,  stają  się  jakby  dwiema  oddzielnymi 
rzeczami, bez Ŝadne

go pomostu. 

Czasami  robisz  coś,  czego  chce  tylko  twój  umysł,  choć  ciało  jest  do  tego  nieprzygotowane.  Na  przykład 

jesz  -

  ciało  nie  jest  głodne,  ale  moŜesz  jeść,  bo  umysł  delektuje  się  smakiem.  Nie  będzie  wiedział,  jak 

czuje się ciało, bo czucie zostaje odcięte; nie ma pomostu. Czasem zdarza się, Ŝe jesteś tak zajęty grą w 
karty albo oglądaniem filmu, Ŝe ciało jest głodne, ale ty tego

 

nie  wiesz.  Wtedy  funkcjonujesz  jak  dwie  linie  równoleg

łe,  Ŝa

dnego  punktu  stycznego.  Oto  sedno 

schizofrenii.  I  zawsze  to

warzyszy  jej  ten  sam  symptom:  kamień  w  brzuchu.  Znaleźć  kogoś,  kto  nie  jest, 

choć w pewnym stopniu, schizofrenikiem, to rzadkość.

 

Po  pierwsze,  naleŜy  robić  głębokie  wydechy.  Kiedy  wykonu

je

sz taki głęboki wydech, w naturalny sposób 

background image

 

28

 - 

musisz  wciągnąć  brzuch.  Następnie rozluźnij się i pozwól powietrzu wpływać do środka. Jeśli wykonałeś 
głęboki  wydech,  powietrze  będzie  wciągnięte  z  wielką  siłą.  Będzie  jak  uderzanie  młotkiem 

-  rozbije  ska-

mieniałą strukturę w okolicy brzucha... To po pierwsze.

 

Po  drugie,  kaŜdego  ranka  po  wypróŜnieniu,  kiedy  Ŝołądek  jest  pusty,  weź  suchy  ręcznik  i  masuj  brzuch. 

Zacznij ruchem koli

stym od prawej strony. Kilka minut masaŜu. To teŜ pomoŜe ci się odpręŜyć.

 

A  po  trzeci

e,  kiedy  tylko  moŜesz,  przebiegnij  się,  uprawiaj  jogging.  Stosuj  te  trzy  sposoby  i  w  ciągu 

miesiąca kamień znik

nie. 

2. Poczucie izolacji od własnego ciała

 

Pytanie: 

Zupełnie nie czuję swojego ciała. Jak nawiązać z nim kontakt?

 

Pierwszą podstawową sprawą jest powrót do swojego ciała. Jeśli nie mamy kontaktu ze swym ciałem, nie 
mamy  takŜe  kontaktu  z  ziemią.  Nie  mamy  Ŝadnych  korzeni,  a  nie  będąc  zakorzeniony  w  swoim  ciele, 
człowiek absolutnie nic nie moŜe zrobić! Dopiero kiedy się zakorzenisz, wszystko inne staje się moŜliwe.

 

Takie  problemy  jak  zazdrość,  chęć  posiadania,  zachłanność  są  właśnie  wynikiem  braku  zakorzenienia. 
PoniewaŜ  nie  masz  korzeni,  ciągle  się  boisz.  Strach  ten  powoduje  w  tobie  chęć  posia

dania.  Z  jego 

powodu  nie  moŜesz  nikomu  zaufać,  toteŜ  pojawia  się  zazdrość.  Więcej:  nie  moŜesz  zaufać  samemu 

sobie  –  oto  prawdziwy  problem  -

  bo  jak  zaufać,  jeśli  Ŝadne  korzenie  nie  łączą  cię  z  ziemią?  Prawda 

przychodzi  dopiero  wtedy,  kiedy  zapu

ścisz  korzenie  głęboko  w  ziemię. Cokolwiek się wydarzy, wiesz, Ŝe

 

wstaniesz  i  będziesz  umiał  się  z  tym  zmierzyć.  Nie  przywierasz  na  siłę  do  innych;  stajesz  się 

samowystarczalny. 

Dlatego podstawową sprawą jest to, byś zaczął coraz mocniej zakorzeniać się w swoim ciele. Zwracaj na 
nie uwagę, ciesz się jego aktywnością, biegaj o poranku, ciesząc się ciałem, i czuj przepływającą energię. 
Idziesz popływać 

-

 ciesz się ciałem i rzeką, i dotykiem wody. Biegaj, tańcz i podskakuj w słońcu, pozwól, 

aby ciało znów promieniowało radością.

 

To  musi  być  zrobione  najpierw...  wraz  z  tak  duŜą  ilością  głębokich oddechów jak tylko moŜliwe. Gdy juŜ 
dostaniesz się do swojego ciała, gdy znów odŜyjesz wraz z nim, dziewięć problemów z dziesięciu zniknie 

samo. 

Jeden  z  trików  społeczeństwa  polega  właśnie  na  tym,  Ŝeby  oddzielić  ludzi  od  siebie  samych.  Odcięło 
więc twój kontakt z twoim ciałem, tak Ŝe czujesz się jak jakiś upiór w puszce. Jesteś w ciele, ale przecieŜ 
tak naprawdę to w nim nie jesteś 

-

 po prostu błąkasz się. Bierzesz przyjaciela za rękę, ale nie masz Ŝa

-

dnych  odcz

uć,  Ŝadnej  poezji,  Ŝadnej  radości.  To  jakby  dwie  dłonie  manekinów.  Jesz,  ale  tak  właściwie 

napychasz  się;  straciłeś  smak.  Patrzysz,  ale  nie  widzisz  prawdziwego  natęŜenia  barw  Ŝycia;  kolory  są 
przytłumione,  szarawe,  zakurzone.  Słuchasz  muzyki,  ale  właściwie  słyszysz  tylko  kolejne  dźwięki; 
muzykę prze

gapiasz. 

Spróbuj przez kilka miesięcy zachwycać się wszystkim, co ma związek z ciałem: bieganiem, uprawianiem 
joggingu,  zabawą,  skakaniem,  tańcem,  śpiewem,  krzyczeniem  w  górach.  Przywróć  sobie  dzieciństwo! 

Po

czujesz się jak nowonarodzony. Poznasz, co czuje gąsiennica, kiedy stanie się motylem.

 

3. Bóle ramion i karku 

Pytanie: Jestem biznesmenem i podczas pracy odczuwam sil

ny ból w ramionach. Lekarze mówią, Ŝe to 

bóle psychosoma

tyczne i przepisują mi środki pr

zeciwbólowe. 

Myślę,  Ŝe  jest  kilka  sposobów,  które  mogą  fu  pomóc.  Jeden  z  nich  to  rolfing  lub  głęboki  masaŜ,  inny  to 

akupunktura. Przejdzie -

 nie ma powodu się martwić.

 

Pewien  kanadyjski  psychoanalityk  dr.  Hans  Selye  przez  ca

łe  swoje  Ŝycie  pracował  nad  za

gadnieniem 

stresu  i  doszedł  do  paru  bardzo  głębokich  konkluzji.  Po  pierwsze,  stres  nie  zawsze  jest  zły,  a  poza  tym 
moŜna  we  wspaniały  sposób  go  spoŜytkować.  Nie  musi  być  zjawiskiem  negatywnym.  To  wtedy,  kiedy 
myślimy,  Ŝe  taki  jest,  stwarzamy  sobie  problem

y.  Stres  jako  ta

ki  moŜe  być  wykorzystany  jako  punkt 

wyjścia,  moŜe  stać  się  siłą  tworzenia.  Ale  mówi  się  nam  od  lat,  Ŝe  stres  jest  zły.  Kiedy  jesteś  w  stresie, 
zaczynasz się bać, a twój strach powiększa stres; sytuacja staje się nie do rozwiązania.

 

Na  prz

ykład  zdarza  się  jakaś  stresowa  sytuacja  w  pracy.  W  chwili  kiedy  zaczynasz  odczuwać  napięcie, 

zaczynasz  się  obawiać,  Ŝe  tak  nie  powinno  być.  Myślisz,  Ŝe  powinieneś  się  rozluźnić,  ale  nie  jesteś  w 

stanie.  Na  dodatek  podejmowanie  nieuda

nych  prób  powiększa  jeszcze  twój  stres.  Jesteś  pod  wpływem 

stresu, próbujesz go bezskutecznie zlikwidować, czyli po prostu komplikujesz problem jeszcze bardziej.

 

Spróbuj uŜywać stresu, jakby był energią twórczą. Zacznij od zaakceptowania go. Nie ma potrzeby z nim 
walczyć,  bo  jest  czymś  dobrym.  Mówi  ci  jedynie:  „W  pracy  coś  jest  nie  tak,  coś  źle  poszło.  Być  moŜe 
stracisz na rym..." albo coś w tym rodzaju. Stres jest po prostu wskazówką, Ŝe ciało przygotowuje się, aby 
zaradzić problemowi. Ty zaś próbujesz się relaksować albo bierzesz środki przeciwbólowe czy pigułki na 

uspokojenie  i  po

stępujesz  wbrew  ciału.  Ono  przygotowuje  się  do  działania  w  jakiejś  konkretnej  sprawie, 

chce sprostać pewnemu wyzwaniu. Przyjmij to wyzwanie.

 

background image

 

29

 - 

Nie ma potrzeby się zamartwiać, nawet jeśli czasem nie będziesz mógł w nocy zasnąć. Przejdź przez to, 
skorzystaj z energii, jaką to wyzwala: przejdź się w górę i w dół po schodach, przebiegnij się, idź na długi 
spacer,  zaplanuj,  co  chcesz  zrobić.  Zamiast  próbować  zasnąć  za  wszelką  cenę,  wykorzystaj  tę  sytuację 
w  sposób  twórczy.  Twoje  ciało  po  prostu  jest  goto

we  do  walki  z  problemem;  to  nie  pora  na  relaks. 

Zrelaksujesz się później.

 

JeŜeli  przeŜyłeś  swój  stres  w  całej  pełni,  to  stan  odpręŜenia  przyjdzie  automatycznie;  moŜna  dojść 

jedynie  do  pewnego  punktu,  p

otem ciało samo odpuszcza. Jeśli chcesz się relaksować w połowie drogi, 

stwarzasz problem; ciało nie chce tego zrobić. To tak jak biegacz na olimpiadzie, który przygotował się do 

bie

gu i czeka jedynie na gwizdek, sygnał by wystartować, popędzić jak wiatr. Jest pełen napięcia. To nie 

jest  chwila  na  odpręŜenie.  Jeśli  wziąłby  pigułkę  na  uspokojenie,  byłby  zupełnie  nieprzydatny  w  wyścigu. 
Albo  jeśli  usiłowałby  się  relaksować  w  takiej  chwili  i  próbował  medytacji  transcendentalnej 

-

  straciłby 

wszystko.  Aby  wygr

ać,  musi  wykorzystać  to  napięcie;  ono  w  nim  narasta,  gromadzi  energię.  Biegacz 

napełnia  się  siłami  witalnymi,  moŜliwościami.  Teraz  musi  jedynie  przytrzymać  ten  stres  i  uŜyć  go  jak 

energii, jak paliwa. 

Selye  nazwał  ten  rodzaj  stresu  „eustresem"  (od  euforii).  Jest  to  stres  pozytywny.  Po  zakończeniu  biegu 
biegacz głęboko zaśnie; problem został rozwiązany, juŜ go nie ma, toteŜ stres zni

ka sam z siebie. 

Spróbuj  tak  postąpić.  W  sytuacji  stresowej  nie  tchórz,  nie  daj  się  nią  przestraszyć.  Wejdź  w  nią  i  uŜyj 

st

resu, aby ją zwalczyć. Człowiek dysponuje ogromną energią i im lepiej umie ją wykorzystać, tym więcej 

mu  ona  daje.  Rolfing  (masaŜ)  na  pewno  ci  pomoŜe.  Ale  nie  w  osiągnięciu  stanu  odpręŜenia,  tylko  w 

popra

wieniu muskulatury. Da ci więcej sił witalnych.

 

Ki

edy znajdziesz się w takiej sytuacji, nie unikaj walki, zrób wszystko, co jest w twojej mocy, by wejść w 

to całkowicie. Zgódź się, zaakceptuj to. To jest dobre, przygotowuje cię do pokona

nia problemu. A kiedy 

on  juŜ  minie,  będziesz  zdziwiony:  odczu

jesz  o

gromny  spokój,  jakiego  sam  nie  mógłbyś  sobie  stworzyć. 

MoŜe  przez  dwa,  trzy  dni  nie  będziesz  mógł  spać,  a  potem  prześpisz  czterdzieści  osiem  godzin,  ale  to 
jest w porządku!

 

Wyznajemy wiele błędnych poglądów. Jeden z nich jest taki, Ŝe kaŜdy człowiek musi spać osiem godzin 
na dobę. To przecieŜ zaleŜy od sytuacji. Są chwile, kiedy sen jest niepoŜądany 

-

 twój dom się pali, a tobie 

chce się spać! To przecieŜ niemoŜliwe i powinno być niemoŜliwe, bo kto zająłby się gaszeniem poŜaru? A 
kiedy  pali  się  dom,  wszystko  inne  staje  się  niewaŜne.  Nagle  twoje  ciało  jest  gotowe  do  walki  z  ogniem. 
Nie będziesz senny. Ale kiedy ogień zostaje ugaszony i wszystko się uspokaja, moŜesz zasnąć na długo i 
to będzie zdrowe.

 

Nie  wszyscy  potrzebują  tyle  samo  snu.  Niektórym  wystarczą  trzy  godziny,  dwie  godziny,  cztery  godziny, 
pięć  godzin,  sześć,  osiem,  dziesięć,  dwanaście.  Ludzie  się  róŜnią.  Nie  ma  jednej  normy.  TakŜe  w 
odniesieniu do stresu ludzie się róŜnią.

 

MoŜna wyróŜnić dwa typy ludzi. Jeden typ moŜna określić jako konie wyści

gowe, drugi -

jako Ŝółwie. Jeśli 

koń wyścigowy nie będzie mógł pędzić, załatwiać spraw szybko, pojawi się u niego stres; musi poruszać 
się  swoim  tempem.  Dlatego  jeśli  jesteś  koniem  wyścigowym 

-  zapomnij  o  relaksacji  i  podobnych 

sprawach;  to  nie  dla  ciebie.

  One  są  dla  Ŝółwi.  Bądź  po  prostu  koniem  wyścigowym.  Taka  jest  twoja 

natura. Nie myśl o tym, co sprawia przyjemność Ŝółwiom; to nie dla ciebie. Ty masz swoje przyjemności. 
Gdyby Ŝółw starał się być koniem wyścigowym 

-

doświadczy takich samych trudności!

 

Mo

Ŝesz  zejść  ze  sceny.  To  bardzo  łatwe.  Wystarczy,  Ŝe  umysł  nakaŜe  ci:  „Skończ  z  tym".  Ale  nie 

będziesz  czuł  się  dobrze.  Zacznie  narastać  w  tobie  coraz  więcej  stresu,  bo  twoja  energia  nie  znajdzie 
ujścia.

 

Zaakceptuj  więc  swoją  naturę.  Jesteś  wojownikiem,  Ŝołnierzem;  taki  masz  być,  z  tego  bierze  się  twoje 
zadowolenie.  Nie  ma  potrzeby  się  obawiać;  wejdź  w  to  całym  sercem,  rywalizuj,  rób  wszystko,  co  tylko 
chcesz. Nie obawiaj się konsekwencji, za

akceptuj stres. Kiedy go zaakceptujesz, przestanie ci przeszka-

d

zać.  A  nawet  więcej,  będziesz  bardzo  zadowolony,  bo  zaczniesz  go  uŜywać;  jest  przecieŜ  rodzajem 

energii. 

Jeśli  jesteś  koniem  wyścigowym,  nie  słuchaj  tych,  którzy  sugerują  ci  relaks;  to  nie  dla  ciebie.  Twój 
odpoczynek  pojawi  się  dopiero  wtedy,  kiedy  zasłuŜysz  na  niego  cięŜką  pracą.  KaŜdy  powinien  rozumieć 
do jakiego typu naleŜy. Kiedy to stanie się jasne, bez problemu moŜna zacząć podąŜać jasno wytyczoną 

dro

gą. Stres stanie się sposobem na Ŝycie.

 

4. Choroby związane ze stresem

 

Pytanie: 

Często choruję i sądzę, Ŝe ma to związek ze zmuszaniem się do zbyt wielu rzeczy, po czym nie 

czuję się juŜ połączony z samym sobą i ciało zaczyna chorować.

 

KaŜdy  powinien  rozumieć,  jak  funkcjonuje  jego  ciało.  Jeśli  usiłujesz  robić  więcej,  niŜ  ciało  moŜe 
zaakceptować, to wcześniej czy później rozchorujesz się.

 

Działanie  wbrew  ciału  ma  swoje  granice,  nie  moŜna  go  kontynuować  w  nieskończoność.  Być  moŜe 

background image

 

30

 - 

pracujesz zbyt cięŜko. Nie musi to wcale oznaczać, Ŝe dla innych teŜ byłaby to cięŜka praca, ale przecieŜ 

nie w tym rzecz. 

To twoje ciało nie moŜe znieść tak duŜo, musi odpocząć. A rezultat będzie taki sam: za

-

miast  pracować  dwa,  trzy  tygodnie,  a  potem  odpoczywać  dwa,  trzy  tygodnie,  pracuj  sześć  tygodni,  ale 
zredukuj dzienny limit pracy o połowę... Prosta arytmetyka.

 

A jak nie

bezpieczne jest twoje postępowanie! MoŜe zniszczyć wiele delikatnych systemów w twoim ciele! 

Będąc  wciąŜ  przepracowanym,  a  potem  wyczerpanym  i  przygnębionym,  leŜysz  w  łóŜku  i  czujesz  się 
okropnie.  Zredukuj  prędkość,  poruszaj  się  wolniej  i  rób  to  w  sposób  pełniejszy.  Na  przykład  przestań 
chodzić w taki sposób, w jaki robisz to teraz. Spaceruj powoli, oddychaj powoli, mów powoli. Jedz powoli; 
jeśli zwykle posiłek zabiera ci dwadzieścia minut, niech teraz trwa czterdzieści. Poświęć więcej czasu na 
kąpiel.  Jeśli  zwykle  jest  to  dziesięć  minut,  przedłuŜ  ją  do  dwudziestu.  W  rezultacie  twoja  praca  zostanie 
zredukowana o połowę.

 

Ale  nie  chodzi  jedynie  o  twoje  zajęcia  zawodowe.  Chodzi  o  zmianę  we  wszystkim,  co  robisz  w  ciągu 
doby,  o  redukcję  szybkości  do  minimum,  o  połowę.  To  musi  być  zmiana  całego  sposobu  i  stylu  Ŝycia. 
Mów  powoli...  Nawet  czytaj  powoli,  bo  umysł  dąŜy  do  robienia  wszystkiego  w  tym  samym trybie. Osoba, 

któ

ra  ma  za  duŜo  pracy,  będzie  szybko  czytać,  szybko  mówić,  szybko  jeść;  to  obsesja.  Cokol

wiek  robi, 

będzie robić szybko, nawet jeśli nie ma takiej potrzeby. Nawet jeśli wyjdzie na poranny spacer, będzie iść 
szybko.  Nie  zmierza  donikąd...  To  po  prostu  spacer, nie ma znaczenia, czy przejdzie dwie czy trzy mile. 
Ale  człowiek  opętany  szybkim  tempem  Ŝycia  zawsze  się  spieszy.  To  po  prostu  jego  automatyczny 
mechanizm,  automatyczne  odruchowe  zachowanie.  Staje się ono jakby wbudowane. Więc przystań. JuŜ 
od dzisiaj zredukuj wszystko o połowę. Wstawaj powoli, chodź powoli. To poprawi takŜe twoją uwagę, 

bo 

kiedy  robisz  pewne  rzeczy  powoli  -

  na  przykład  bardzo  wolno  poruszasz  ręką 

-

  poświęcasz  temu  swoją 

uwagę. Jeśli robisz coś szybko 

-robisz to mechanicznie. 

JeŜeli  chcesz  zwolnić,  musisz  to  zrobić  świadomie;  nie  ma  innego  sposobu.  Problem  nie  leŜy  w 

zewn

ętrznych  moŜliwościach.  KaŜdy  z  nas  ma  swoje  własne  tempo  i  zgodnie  z  nim  powinien  się 

poruszać. Jest ono dla ciebie naturalne i nie ma nic wspólnego z tym, czy jesteś w stanie zrobić to, czego 
się od ciebie wymaga. We właściwym ci tempie moŜesz wykonać w

y

starczająco duŜo pracy, a myślę, Ŝe 

będziesz  mógł  wykonać  jeszcze  więcej.  Kiedy  wejdziesz  w  swój  właściwy  rytm,  będziesz  w  stanie 
dokonać  o  wiele  więcej.  To  nie  będzie  trudne,  będzie  przebiegać  duŜo  łagodniej  i  będziesz  w  stanie 
zdziałać duŜo więcej.

 

Is

tnieją  powolni  pracownicy,  ale  ich  powolność  ma  swoje  zalety.  Prawdę  mówiąc,  zalety  te  są  bardzo 

cenne.  Szybki  pra

cownik  moŜe  być  dobry  pod  względem  ilości  wykonanej  pracy.  MoŜe  wykonać  więcej, 

ale nigdy nie będzie dobry w zakresie jakości. Kto pracuje wolniej, moŜe wykonać pracę wyŜszej jakości. 
Cała jego energia wchodzi w wymiar jakości. Nie będą to duŜe ilości, ale ilość nie jest tu tak waŜna. Jeśli 
moŜesz  zrobić  kilka  rzeczy,  ale  naprawdę  pięknych,  bliskich  doskonałości,  będziesz  miał  poczucie 

szcz

ęścia  i  spełnienia.  Nie  ma  potrzeby  robić  wielu  rzeczy.  JeŜeli  wykonasz  jedną  jedyną,  któ

ra 

całkowicie cię zadowoli, twoje Ŝycie nabierze pełni. MoŜesz robić tysiące rzeczy, ale jeŜeli Ŝadna nie daje 

ci poczucia 

spełnienia i wszystko przyprawia cię o mdłości i choroby 

-jaki to ma sens? 

NaleŜy zrozumieć kilka podstawowych spraw. Nie ma takiego pojęcia jak „natura ludzka". Jest tyle natur, 

ilu  istnie

je  ludzi,  nie  stanowi  to  więc  Ŝadnego  kryterium.  Jeden  jest  sprinterem,  inny  powolnym 

spacerowiczem. Są tak róŜni, Ŝe nie moŜna ich porównywać, obaj są całkowicie unikalni i nie

powtarzalni. 

ToteŜ  nie  martw  się  tym. Wszystko przez to, Ŝe porównujesz. Widzisz, Ŝe ktoś robi tak wiele i wcale nie 
śpi,  a  ty  coś  zrobisz  i  zaraz  musisz  się  połoŜyć.  Czujesz  się  źle  z

  te

go  powodu  i  myślisz,  Ŝe  twój  a 

wydajność nie jest tak duŜa, jak powinna.

 

Ale kim on jest i jak masz zamiar porównywać się do niego? Ty jesteś tobą, on jest nim. Jeśli zmusisz go 
do  powolnej  pracy,  być  moŜe  on 

zacznie 

chorować.  To  mogłoby  być

  przeciw  jego  naturze.  To,  co  ty 

robisz, jest wbrew twojej naturze. Pozostań po prostu w zgodzie ze swoją naturą.

 

Zawsze  wsłuchuj  się  w  swoje  ciało.  Ono  szepcze,  nigdy  nie  krzyczy,  bo  tego  nie  umie.  Przekazuje 
wiadomości szeptem. Jeśli jesteś uwaŜny, to je zrozumiesz. Mądrość ciała jest duŜo głębsza niŜ mądrość 
umysłu. Umysł nie ma tej dojrzałości. Ciało funkcjonowało bez niego przez całe tysiąclecia. Umysł pocho

-

dzi  z  ostatniej  dostawy.  Jeszcze  wiele  nie  rozumie.  Wszystkie  sprawy  najwaŜniejsze  ciało  trzy

ma  nadal 

pod  swoją  kontrolą.  Jedynie  rzeczy  bezwartościowe  zostały  przekazane  umysłowi.  Jedną  z  nich  jest 
myślenie 

- spekulacje o filozofii i Bogu, piekle, po

lityce. Podstawowe najwaŜniejsze funkcje 

- oddychanie, 

trawienie, krąŜenie krwi 

-

 są nadzorowane przez ciało, jedynie sprawy dodatkowe oddano umysłowi.

 

Słuchaj więc ciała i nigdy nie porównuj. Nigdy przedtem nie istniał człowiek taki jak ty i nie pojawi się taki 
w  przyszłości.  Jesteś  absolutnie  unikalny.  Nie  moŜesz  porównać  swoich  notatek  z  innymi  i  nie  moŜesz 
udawać kogoś innego.

 

5. Odczuwanie ciała od wewnątrz

 

Pytanie: 

Mam  bardzo  racjonalne  podejście  do  Ŝycia,  ale  ostatnio  w  moim  umyśle  i  ciele  zachodzi  wiele 

zmian.  Zacząłem  odczuwać  siebie  bardziej  od  wewnątrz,  ale  boję  się  teraz,  Ŝe  niebawem  wrócę  do 
starych nawyków i znowu mój umysł przejmie kontrolę. Jak sprawić, by umysł bardziej respektował ciało?

 

background image

 

31

 - 

Gdy  w  umyśle  następuje  prawdziwa  zmiana,  ciało  odczuwa  to  natychmiast.  Jeśli  jest  to  prawdziwa 
zmiana, zawsze odczujesz, Ŝe coś w głębi twojego ciała takŜe ulega zmianie. Ilekroć zaś zmia

na dokona 

się w ciele, nie ma potrzeby obawiać się, Ŝe umysł znowu tobą zawładnie; to nie będzie takie proste. Jeśli 

zmiany  na

stąpią  jedynie  w  głowie  i  nie  dotrą  w  głąb  ciała,  wtedy  umysł  bardzo  łatwo  moŜe  je  anulować, 

bo  pozostają  one  jedynie  na  powierzchni.  Twoje  ciało  jest  tam,  gdzie  znajdują  się  twoje  korze

nie,  w 

miejscu  twojego  zamocowania  w  ziemi.  Umysł  jest  jak  gałęzie  na  tle  nieba 

-

  piękne  z  wyglądu,  ale 

całkowicie  zaleŜne  od  korzeni,  które  tkwią  głęboko  w  ciemnościach  ziemi.  Nie  ujawniają  się,  nie 
wystawiają na pokaz. Jeśli przechadzasz się po okolicy, dostrzeŜesz gałęzie i kwiaty, ale nigdy korzeni.

 

Jeśli  więc  zmiany  dokonują  się  jedynie  w  gałęziach  i  nie  dochodzą  do  korzeni,  wtedy  nie  będą  trwał

długo. Ale jeśli zmiana dosięgnie korzeni, będzie trwać i niełatwo będzie ją odwrócić. Nie martw się więc. 
Poświęcaj coraz więcej uwagi i uczucia zjawisku, które zachodzi w ciele.

 

Czujesz  wnętrze  swojego  ciała 

-

  to  cudownie.  Są  miliony  ludzi,  większość,  która  nie  ma  Ŝadnego 

wyczucia ciała. Zupełnie zapomnieli, Ŝe tkwią w ciele. Są jak duchy.

 

Odkryć  swoje  własne  korzenie  w  ciele  to  prawdziwe  wyzwanie,  bo  ludzkość  została  zupełnie  odcięta  od 
korzeni.  Ciało  było  przez  tysiąclecia  spychane  na  margines.  Umysł  wyobraził  sobie,  Ŝe  jest  panem,  a 
ciało  niczym  innym  jak  tylko  sługą...  a  nawet  czymś  godnym  potępienia,  czymś,  co  kojarzy  się  z 

grzechem. 

KaŜdy  czuje  się  zawstydzony  posiadaniem  ciała.  Ludzie  wstydzą  się  nagości,  bo  kiedy  jesteś  goły, 

prezentujesz  si

ę  bardziej  jako  ciało  niŜ  umysł.  Ubranie  daje  poczucie,  Ŝe  ciała  nie  ma 

-jedynie  twarz, 

głowa,  oczy.  A  tam  ulokowany  jest  właśnie  cały  mechanizm  umysłu.  ToteŜ  kiedy  ludzie  są  nadzy,  nagle 

odczu

wają, Ŝe mają ciała 

-

 i to nie sprawia im przyjemności.

 

Pozo

stań  wewnątrz  swojego  ciała,  bo  taka  jest  rzeczywistość.  Próbuj  odczuwać  coraz  więcej...  Pozwól 

ciału  na  tyle  wraŜliwości,  ile  jest  mu  potrzebne.  Odtwórz  je,  odzyskaj  i  pozwól  mu  na  więcej  zmian,  tak 
byś  poczuł  jego  istnienie.  Na  przykład  czasa

mi  zamknij

  oczy,  połóŜ  się  na  ziemi...  Poczuj  ziemię  swoim 

cia

łem. Nie myśl o tym, poczuj to.

 

Idź nad rzekę, połóŜ się w wodzie, na piasku. Po prostu leŜ w słońcu. Czuj jak najwięcej... Bądź wraŜliwy. 
Kiedy  jesz  chleb,  najpierw  poczuj  go  w  dłoniach,  przyłóŜ  do  poli

czka,  aby  po

czuć...  Powąchaj.  Najpierw 

zapoznaj  z  nim  swoje  ciało.  A  potem  spróbuj  go...  Zamknij  oczy  i  poczuj  smak.  Nie  spiesz  się,  nie 
napychaj się. Delektuj się nim, dobrze pogryź 

-

 ten chleb stanie się twoim ciałem. Nie przegap tej okazji. 

Powtarzam:  ten  chleb  sta

nie  się  twoim  ciałem.  Przyjmij  go,  powitaj  go,  a  twoje  ciało  stanie  się  czymś 

zupełnie innym w ciągu kilku miesięcy.

 

Jeśli  jesz,  myśląc  o  jedzeniu  z  tym  odmiennym  podejściem,  jeśli  pijesz  wodę  z  innym  niŜ  poprzednio 
nastawieniem  i  pamię

tasz

,  by  być  coraz  czulszym,  wraŜliwszym,  wkrótce  zauwaŜysz,  Ŝe  twoje  ciało  było 

w  wielu  miejscach  obumarłe.  Wrócisz  do  Ŝycia,  tak  jakbyś  był  uśpionym  lwem,  który  rozbudza  się, 
prostuje  łapy,  przeciąga  się.  Doznasz  takich  samych  odczuć 

-

  budzącego  się  Ŝycia. 

To  jest  niemal  jak 

zmartwychwstanie. 

6. Bezsenność

 

Pytanie: 

Mam kłopoty ze snem i budzę się zawsze między trzecią i czwartą nad ranem.

 

Budzisz się zawsze między trzecią a czwartą? Zacznij więc o tej porze medytować. Zawsze bądź otwarty 
na  pozytywne  moŜliw

o

ści.  Korzystaj  z  wszystkiego.  Jeśli  nie  moŜesz  zasnąć,  to  nie  ma  potrzeby,  Ŝebyś 

się zmuszał do spania, a zresztą nie moŜna się do tego zmusić. Sen jest jedną z tych energii, na które nie 

ma

my  wpływu.  Jeśli  się  je  wymusza,  zaczynają  szkodzić.  Jeśli  próbujesz  zrobić coś, aby łatwiej zasnąć, 

juŜ  sam  fakt,  Ŝe  coś robisz, stanowi przeszkodę. Sen jest przeciwieństwem działania, jest sta

nem braku 

aktywności.  Jeśli  więc  podejmujesz  jakiś  wysiłek 

-

na  przykład  liczysz  barany  albo  powtarzasz  jakąś 

mantrę,  albo  kręcisz  się  we  wszystkie  strony,  albo  przywołujesz  Boga  i 

zaczynasz 

się modlić 

- wszystko 

to rozbudza cię jeszcze bardziej. To nie pomaga, choć ludzie nie przestają tego robić.

 

Moje  podejście  jest  całkowicie  inne.  Po  pierwsze,  jeśli  nie  moŜesz  spać,  oznacza  to,  Ŝe  twoje  ciało  jest 
doskonale wypoczęte, a ludzie mają róŜne...

 

-

 Ale czuję się wyczerpany...

 

To twój umysł; to nie ma nic wspólnego z ciałem. To nie brak snu, lecz sama świadomość, Ŝe nie śpisz 
dobrze, czyni cię zmęczonym. Mechanizm ciała, organizm, ma swoją własną mądrość. Na przykład jesz... 
Ciało  mówi:  „JuŜ  dość",  ale  ty  mówisz:  „Jestem  chudy  jak  patyk,  muszę  więcej  jeść".  To  błąd,  sam 
wpędzasz  się  w  kłopoty.  MoŜesz  jeść,  wmusisz  w  siebie  troszkę  więcej,  moŜesz  się  napchać,  ale 

organizm nie jest na to gotowy i odrzuci ten pokarm. 

Bywa,  Ŝe  nie  masz  zupełnie  apetytu,  ale  umysł  podpowiada  ci,  Ŝe  jeśli  nie  będziesz  jadł,  to  osłabniesz. 
Nikt nie moŜe osłabnąć w jeden dzień. Jeśli ciało nie ma ochoty na jedzenie, lepiej go nie zmuszać; ono 

wie  najl

epiej.  Ma  tę  instynktowną  wiedzę,  Ŝe  przyjmowanie  poŜywienia  w  danym  momencie  moŜe  być 

szkodliwe.  MoŜe  zachodzi  jakiś  proces  w  jelitach  i  organizm  chce  się  wyczyścić,  zanim  przyjmie  nowy 

background image

 

32

 - 

pokarm?  MoŜe  przedostała  się  jakaś  trucizna?  Zjadłeś  poprzednio  tak  duŜo,  Ŝe  ciało  nie  zdołało  się 
jeszcze z rym uporać. Nie jest gotowe na podjęcie nowej pracy, bo zakłó

ci to mechanizm; nie da sobie z 

tym  rady.  ToteŜ  ciało  mówi:  „Stop  z  jedzeniem" 

-

  brak  apetytu.  Ten  brak  apetytu  jest  wypowiedzią  ciała, 

znakiem dla cieb

ie. Ciało nie przemawia słowami. Nie moŜe powiedzieć: „Stop!" Ale brak apetytu to znak, 

symbol,  który  po

syła.  Ciało  mówi:  „Nie  jedz",  ale  ty  masz  swój  rozum,  wiesz,  Ŝe  naleŜy  jeść  co  najmniej 

dwa  lub  trzy  razy  dziennie,  więc  napychasz  się,  a  poniewaŜ  nie  masz  apetytu,  próbujesz  stworzyć  go 

sobie  sztu

cznie.  Dodasz  więcej  przypraw  lub  pójdziesz  do  ulubionej  knajpki.  To  takie  głupie 

-

  starać  się 

oszukiwać własne ciało!

 

To  samo  dotyczy  snu.  Jeśli  zasnąłeś,  a  o  trzeciej  czy  czwartej  nad  ranem  budzisz  się,  oz

nacza  to  po 

prostu, Ŝe ciało juŜ wypoczęło. Sen ciała jest zakończony, ale twój umysł stwarza proble

my. Wykorzystaj 

tę godzinę. LeŜ w ciszy, wsłuchaj się w nią! Zamiast denerwować się, Ŝe masz przerwany sen, przeznacz 
ten  czas  na  medytację.  Nie  musisz  wcale  wstawać:  leŜ  w  łóŜku,  wypoczywaj,  ale  takŜe  słuchaj... 
dźwięków nocy, ciszy nocy. Coś się dzieje i słyszysz to, nie ma ludzi, wszyscy śpią. To wspaniałe! Jesteś 

sam  -

  zupełnie  jakbyś  był  w  górach 

-

  w  ciemności,  otoczony  jej  kojącym  wpływem.  Zachwyć  się  tym, 

odpręŜ siew tym sta

nie zachwytu. Rozumiesz, o co chodzi? 

W  przeciwnym  razie  znów  poczujesz  się  okropnie 

-  bo  po  raz  kolejny  masz  przerwany  sen,  a  rano 

będziesz  zmęczony  i  zmartwiony,  pojawi  się  napięcie,  ból,  niepokój.  To  wszystko  znów  nie  pozwo

li  ci 

spać.

 

Spójrz  na  to  od  pozytywnej  strony,  wykorzystaj  ten  czas.  Spró

buj  zestroić  się  z  nocą,  z  jej  odgłosami  i 

poczuj  zadowolenie.  Noc  jest  wyjątkowo  piękna.  A  później  nawet  nie  zauwaŜysz,  kiedy  znów  zaśniesz... 
Ale to zdarzy się „przy okazji" i tylk

o tak nale

Ŝy to traktować. Kiedy zasłuchasz się w odgłosy nocy, powoli 

znów  osuniesz  się  w  sen 

-

  nie  z  powodu  jakiegoś  nakazu,  nie  dlatego,  Ŝe  tak  chcesz.  Nie  musisz 

medytować, 

aby 

znów zasnąć. Nie ma Ŝadnego „aby", nie ma „dlatego". Po prostu zachęcam cię, byś to 

polubił!  A  odkryjesz  nagle,  Ŝe  sen  nadchodzi.  Ale  czy  na

dejdzie,  czy nie -

 to nie jest aŜ tak waŜne. Jeśli 

tak -

 to dobrze, jeśli nie 

-

 to drugie dobrze. Rób to przez trzy tygodnie, a całe zmęczenie pryśnie. Jest ono 

sprawą  umysłu.  Od  samego  ra

na  po

zostajesz  w  przeświadczeniu,  Ŝe  jesteś  zmęczony.  Oczywiście  więc 

będziesz  czuł  coraz  większe  zmęczenie.  Będziesz  bał  się  wszystkiego,  wszelkiego  zaangaŜowania.  JuŜ 
jesteś  zmęczony,  jeśli  więc  zaczniesz  coś  robić,  zmęczysz  się  jeszcze  bardziej.  Bu

duj

esz  wokół  siebie 

neurozę.

 

Wszyscy  mamy  odmienne  potrzeby  snu  i  jedzenia.  Jeden  śpi  przez  osiem  godzin,  inny  moŜe 
potrzebować  dziesięć,  jeszcze  inny  jedynie  sześć,  ktoś  inny  zaledwie  cztery,  a  zdarza  się,  Ŝe  nie

którzy 

ludzie potrzebują tylko trzy lub dwie

 godziny snu... 

Mój  ojciec  nie  mógł  spać  juŜ  od  trzeciej  nad  ranem.  A  kładł  się  spać  około  jedenastej,  miał  więc  trzy, 
maksimum  cztery  godziny  snu.  Moja  matka  zawsze  się  tym  martwiła,  aleja  nauczyłem  ojca  medytować. 
Siedział więc tak od trzeciej i to stało się dla niego bramą do boskości. Przez całe lata siedział od trzeciej 
do siódmej... stając się prawie posągiem; zapominał o cielesnym istnieniu.

 

Było to najcenniejszym doświadczeniem jego Ŝycia; Ŝaden sen by mu tego nie dał. O trzeciej czuł się juŜ 

wypoc

zęty;  oto  jak  działał  jego  mechanizm,  jego  ciało.  Początkowo  próbował  ponownie  zasnąć.  Ale  to 

było  straszne,  bo  sen  nie  nadchodził,  a  on,  próbując  zasnąć,  stawał  się  coraz  bardziej  zmęczony.  Nad 
ranem  był  ogromnie  sfrustrowany.  KaŜdej  nocy  trzy  lub  cztery

  godziny  wal

ki  o  to,  by  zasnąć,  a  sen  nie 

nadchodzi;  jak  tu  się  nie  frustrować?  Ale  od  kiedy  nauczyłem  go  medytacji,  cala  frustracja  zniknęła,  a 
godziny  te  zmieniły  się  w  najcenniejsze  chwile  jego  Ŝycia.  Zaczął  ich  oczekiwać 

-

  myślał  o  nich  przez 

dwadzieścia cztery godziny na dobę, bo dawały mu największy spokój. Dobrzeje wykorzystywał.

 

7. Napięcie i odpręŜenie

 

Pytanie: 

Odczuwam wielkie napięcie i stres. Jak mogę się odpręŜyć?

 

Zacznij  od  swego  najbliŜszego  otoczenia 

-

  w  nim  istniejemy,  a  moŜemy  zacząć

  tylko  od  miejsca,  w 

którym  istniejemy.  Zre

laksuj  całe  otoczenie  swojej  jaźni:  odpręŜ  ciało,  wycisz  zacho

wanie,  spowolnij 

wszystko,  co  robisz.  Chodź  w  sposób  zrelaksowany,  jedz  w  sposób  zrelaksowany,  mów  i  słuchaj  w 
sposób zrelaksowany. Zwolnij kaŜdy proces. Nie śpiesz się, nie poganiaj. Poruszaj się tak, jakbyś miał do 
dyspozycji  całą  wieczność 

-

  bo,  prawdę  mówiąc,  masz  ją.  Jesteśmy  tu  obecni  od  samego  początku  i 

będziemy  aŜ  do  samego  końca,  jeśli  oczywiście  przyjąć,  Ŝe  początek  i  koniec  istnieją.  Bo  właściwie  nie 
istnieją.  Zawsze  tu  byliśmy  i  zawsze  będziemy.  Zmienia  się  forma,  ale  nie  substancja;  zmieniają  się 

stroje, ale nie dusza. 

Napięcie  oznacza  pośpiech,  lęk,  wątpliwość.  Oznacza  ciągły  wysiłek,  aby  się  obronić,  być  bezpiecznym, 
mieć  pewność.  Napięcie  wymusza  przygotowanie  się  dzisiaj  na  nadejście  jutra  albo  następnego  Ŝycia, 
poniewaŜ  bojąc  się  jutra  nigdy  nie  zmierzysz  się  z  rzeczywistością.  Napięcie  oznacza  przeszłość,  której 
nie przeŜyłeś, ale jedynie jakoś tam spędziłeś; otacza cię, wisi, j

est jak kac. 

Zapamiętaj jedną z podstawowych zasad Ŝycia: kaŜde doświadczenie, które zlekcewaŜyłeś będzie wisieć 
nad  tobą,  będzie  nalegać:  „Dokończ  mnie!  PrzeŜyj  mnie!  Spełnij  mnie!"  To  jest  cecha  przypisana 

background image

 

33

 - 

wszystkiemu,  czego  doświadczasz 

-

  chce  być  dokończone,  spełnione.  Kiedy  się  spełni 

-wyparuje; 

niedokoń

czone  -

  nalega,  torturuje  cię,  prześladuje,  przyciąga  twoją  uwagę.  Mówi:  „Co  masz  zamiar  ze 

mną zrobić? Nie dokończyłeś mnie. Spełnij mnie!"

 

Cała  twoja  przeszłość  wisi  dookoła  ciebie 

-  bo  niczego  nie 

przeŜyłeś  naprawdę,  wszystko  jakoś 

wymijałeś,  angaŜowałeś  się  tylko  częściowo,  tylko  troszeczkę,  na  chłodno.  śadnej  pełni  zaangaŜowania, 
Ŝadnej  pasji.  Poruszałeś  się  jak  lunatyk  we  śnie.  ToteŜ  przeszłość  wisi  nad  twoją  głową,  a  przyszłość 
napawa cię lękie

m. A jedyne co jest realne -

 twoja teraźniejszość 

-

 tkwi wciśnięta pomiędzy przeszłość i 

przyszłość.

 

Relaks zacznij od najbliŜszego ci otoczenia. Pierwszy krok to rozluźnienie ciała. Pamiętaj, aby tak często 
jak  to  tylko  moŜliwe  zwracać  uwagę,  czy  gdzieś

  w  nim  -

  w  karku,  w  głowie,  w  no

gach  -

  nie  tworzy  się 

napięcie.  Świadomie  rozluźnij  je.  Zwróć  się  bezpośrednio  do  spiętej  części  ciała  i  przekonaj  ją,  powiedz 
czule: „OdpręŜ się".

 

Zdziwisz  się,  Ŝe  jeśli  poprosisz  o  to  którąkolwiek  część  swego  ciała,  ona  cię  posłucha,  zrobi  to,  o  co 

prosisz -

 to przecieŜ twoje ciało! Zamknij oczy i wniknij do jego wnętrza, przechodząc od stóp do głowy w 

poszukiwaniu  napięcia.  Porozmawiaj  z  tą  częścią  ciała  jak  z  przyjacielem;  niech  to  będzie  dialog  po

-

między  tobą  i  twoim  ciałem.  Poproś,  by  się  zrelaksowało,  powiedz  mu:  „Nie  ma  się  czego  obawiać.  Nie 
bój się. Zatroszczę się o wszystko 

-

 ty się odpręŜ".

 

Z  czasem  nabierzesz  wprawy,  a  ciało  stanie  się  wypoczęte.  Wtedy  zrób  kolejny  krok,  nieco  bardziej  w 
głąb.  Poproś,  aby  takŜe  umysł  się zrelaksował. Jeśli ciało słucha, umysł takŜe posłucha, ale nie moŜesz 
zaczynać od niego 

-

 musisz zaczynać od początku, nie moŜna zaczynać od środka. Wiele osób zaczyna 

od  umysłu  i  niczego  nie  osiąga;  a  to  dlatego,  Ŝe  zaczynają  w  złym  miejscu.  Wszystko  ma  swoją 
kolejność.

 

Jeśli będziesz umiał rozładować napięcie w ciele, wtedy takŜe będziesz umiał pomóc umysłowi łatwo się 
relaksować. Umysł jest tworem bardziej skomplikowanym. Kiedy będziesz miał pewność, Ŝe ciało słucha 

tego,  o  co  prosisz,  z

dobędziesz  takŜe  więcej  pewności  siebie.  Teraz  nawet  umysł  powinien  cię  słuchać. 

Za

bierze to więcej czasu, ale jest moŜliwe.

 

Kiedy  umysł  będzie  odpręŜony,  zacznij  relaksować  swoje  serce,  świat  uczuć,  emocji 

-jeszcze  bardziej 

skomplikowany,  jeszcze  bardz

iej  subtelny.  Ale  teraz  będziesz  mógł  poruszać  się  z  zaufaniem,  z  pełnią 

zaufania  do  samego  siebie.  Będziesz  juŜ  wiedział,  Ŝe  to  moŜliwe.  Jeśli  udało  się  w  przypadku  ciała  i 

umys

łu, uda się takŜe z sercem. I dopiero wtedy, gdy przejdziesz te trzy kroki, moŜesz postawić czwarty. 

Teraz moŜesz się zwrócić do samego rdzenia swojej istoty, który przekracza twoje ciało, umysł czy serce, 
jest samym środkiem twojej egzystencji. I w tym miejscu takŜe będziesz umiał się wyciszyć.

 

Taki relaks przynosi ze sobą największą z moŜliwych radości, rodzaj ekstazy, akceptacji. Będziesz pełen 
błogości  i  radości.  Twoje  Ŝycie  nabierze  cech  tańca.  Wszystko  wokół,  z  wyjątkiem  ludzi,  porusza  się 
tanecznym  krokiem.  Wszystko  wokół  porusza  się  powolnym  ruchem;  jest  to  oczywiście  ruc

h,  ale  jak 

spokojny...  Drzewa  rosną,  ptaki  szczebioczą,  rzeki  płyną,  gwiazdy  migoczą 

-

  wszystko  odbywa  się  tak 

spokojnie. śadnego pośpiechu, poganiania, Ŝadnych trosk, Ŝadnego marnotrawstwa. Jedynym wyjątkiem 
jest  człowiek.  Stał  się  on  ofiarą  własnego  umysłu. MoŜe wznieść się ponad bogów i upaść poniŜej zwie

-

rząt. Szerokie spektrum. Od najniŜszego do najwyŜszego; czło

wiek jest jak drabina. 

Zacznij  od  ciała  i  zagłębiaj  się  powoli  coraz  dalej.  Nie  zaczynaj  kolejnego  etapu, dopóki nie zakończyłeś 

poprzedni

ego.  Jeśli  czujesz  napięcie  w  ciele,  nie  przechodź  do  umysłu.  Czekaj.  Pracuj  z  ciałem.  Nawet 

małe rzeczy będą ci bardzo pomocne.

 

Chodzisz  w  pewien  charakterystyczny  sposób;  stało  się  to  nawykiem,  czymś  automatycznym.  Teraz 
spróbuj  chodzić  bardzo  wolno.  Budda  zwykł  mawiać  do  swoich  uczniów:  „Stąpaj  bardzo  powoli  i  kaŜdy 
krok  rób  w  pełnej  świadomości".  Jeśli  chcesz  stąpać  w  pełni  świadomie,  musisz  iść  powoli.  Gdy 
biegniesz, śpieszysz się, zapominasz o pamiętaniu. ToteŜ Budda chodził bardzo powoli.

 

Spróbuj  i

ść  bardzo  wolno,  a  będziesz  zaskoczony 

-

  w  twoim  ciele  pojawi  się  nowy  rodzaj  uwagi.  Jedz 

powoli,  a  będziesz  za

skoczony  -

  znajdziesz  w  tym  wspaniały  relaks.  Wszystko  rób  po

woli  -  po  to  by 

zmienić stare wzorce, by pozbyć się starych nawyków.

 

Najpierw musi

sz poczuć, Ŝe ciało jest całkowicie odpręŜone, jak małe dziecko, a potem dopiero zabieraj 

się  za  umysł.  Podejdź  naukowo:  najpierw  to,  co  najprostsze,  później  bardziej  złoŜone,  a  na  końcu 

najbardziej  złoŜone.  Dopiero  wtedy  będziesz  umiał  się  relaksować  w

  samym  rdzeniu  swojej  istoty. 

Relaksacja jest jednym z najbardziej złoŜonych zjawisk. Jest

 

bogata,  wielowymiarowa.  Jej  składnikami  są  odpuszczenie,  za

-

ufanie,  poddanie,  miłość,  akceptacja, 

podąŜanie z nurtem, związek z całym bytem, pozbycie się ego, ekstaza. To wszystko jest jej częścią i to 
wszystko jest twoim udziałem, kiedy nauczysz się sposobów relaksacji.

 

Wasze  tak  zwane  religie  dostarczyły  wam  wielkich  napięć,  bo  stworzyły  w  was  poczucie  winy.  Usiłuję 
pomóc  wam  pozbyć  się  poczucia  winy  i  wszystkich  lęków.  Chciałbym  wam  powiedzieć,  Ŝe  nie  ma  ani 

background image

 

34

 - 

piekła,  ani  nieba.  Więc  nie  bójcie  się  piekła  i  nie  odczuwajcie  wdzięczności  za  niebo.  Wszystkim,  co 
istnieje,  jest  ta  chwila.  MoŜna  ją  zamienić  w  piekło  albo  w  niebo;  to  jest  moŜliwe.  Ale  piekło  i  niebo  nie 

is

tnieją  „gdzieś  tam".  Piekło  jest  wtedy,  gdy  cały  jesteś  spięty,  a  niebo,  gdy  jesteś  spokojny.  Raj  to 

całkowita relaksacja.

 

8. Negatywne odczucia wobec ciała

 

Pytanie: 

Nie lubię siebie, a zwłaszcza swojego ciała

 

Jeśli  masz  jakieś  konkretne  wyobraŜenia  odnośnie  wyglądu  ciała,  będziesz  się  zadręczać.  Ciało  jest 
takie,  jakie  powinno  być.  Jeśli  masz  jakieś  inne  wyobraŜenia 

-

  pozbądź  się  ich,  bo  nie  przestaniesz  się 

zadręczać.

 

Oto  ciało,  jakie  masz,  ciało,  jakie  zostało  ci  podarowane.  Korzystaj  z  niego...  i  bądź  zadowolony.  A  gdy 
zaczniesz  je  kochać, poczujesz, Ŝe się zmienia, bo kto kocha swoje ciało, ten o nie dba, a troska ta ma 
ogromne  znaczenie.  Ze  względu  na  nią  nie  zapychasz  się  nadmiarem  jedzenia,  ale  teŜ  nie  głodzisz  się. 
Słu

chasz, jakie potrzeby ma t

woje ciało, słuchasz jego wskazówek 

- czego pragnie i w którym momencie. 

Kiedy  dbasz,  kiedy  ko

chasz,  stajesz  się  dostrojony  do  ciała,  a  ono  automatycznie  zaczyna  być  w 

porządku.  Jeśli  nie  lubisz  swojego  ciała,  powodujesz  konflikt,  poniewaŜ  stopniowo  cor

az  bardziej 

obojętniejesz  na  ciało.  Kto  dba  o  swojego  wroga?  Nie  będziesz  go  oglądał,  będziesz  go  unikał. 
Przestaniesz słuchać jego wskazówek, a twoja niechęć będzie narastać.

 

Ty  sam  stwarzasz  cały  ten  problem.  Ciało  nie  wymyśla  pro

blemów;  stwarza  je  um

ysł.  Jest  to  więc 

wymyślone  przez  umysł.  śadne  zwierzę  nie  cierpi  z  powodu  wyglądu  swojego  ciała,  Ŝadne  zwierzę... 
nawet hipopotam! śadne nie cierpi 

-

 są absolutnie zadowolone, bo nie mają umysłów, które wytwarzałyby 

takie problemy; w innym przypadku hi

popotam myślałby: „Dlaczego ja tak koszmarnie wyglądam?"

 

Po  prostu  odrzuć  wyobraŜenia!  Kochaj  swoje  ciało 

-to  two

je  ciało,  to  prezent  od  Boga.  Masz  się  nim 

cieszyć i o nie dbać. A kiedy dbasz, to gimnastykujesz się, jesz, śpisz. Troszczysz się o wszystko,

 bo to 

przecieŜ  twój  instrument,  tak  jak  samochód,  który  myjesz,  w  którym  zwracasz  uwagę  na  kaŜdy  szmer, 

aby  wie

dzieć,  czy  nie  dzieje  się  coś  złego.  Dbasz  o  kaŜde  zadrapanie  na  karoserii.  Zadbaj  teŜ  o  swoje 

ciało,  a  ono  stanie  się  dla  ciebie  doskonale  pię

kne  -  bo  takie  jest!  Jest  cudownym  mechanizmem,  tak 

skomplikowanym,  pracującym  tak  wydajnie,  Ŝe  działa  przez  siedemdziesiąt  lat  bez  zarzutu.  Śpisz  czy 
czuwasz,  wiesz  o  tym  czy  nie  wiesz,  ono  funkcjonuje  i  to  tak  cichutko!  Nawet  jeśli  nie  dbasz  o  nie  i  tak 
działa, obsługuje cię. KaŜdy powinien być wdzięczny swemu ciału.

 

Zmień po prostu swoje nastawienie, a zobaczysz, Ŝe w ciągu sześciu miesięcy twoje ciało zmieni kształt. 
To  jak  wtedy,  gdy  ktoś  zakocha  się  w  kobiecie 

-

  moŜna  to  zauwaŜyć 

-  ona  natychmiast  pi

ęknieje.  Być 

moŜe nie dbała zanadto o swoje ciało, ale gdy zakochał się w niej męŜczyzna, natychmiast za

czyna o nie 

dbać. Godzinami wystaje przed lustrem... bo ktoś ją kocha! Tak samo będzie, jeśli pokochasz swoje ciało 

-  nie

bawem  ujrzysz,  Ŝe  zaczyna  się  zmieniać.  Jest  kochane,  zadba

ne,  potrzebne.  Jest  tak  delikatne,  a 

ludzie tak okropnie się z nim obchodzą. Zmień swoje podejście, a sam się przeko

nasz! 

9. Piękno i brzydota

 

Pytanie: 

Ciągle mam wraŜenie, Ŝe jestem okropnie brzydka. Wydaję się sugerować moim przyjaciołom i 

kaŜdemu kogo spotkam, Ŝe patrzeć na mnie to Ŝadna frajda.

 

Umysł stwarza niepotrzebne problemy. Ale oto właśnie cała jego rola 

-

 stwarzać bezpodstawne problemy. 

Najpierw  je  wymyślą  łapie  cię  na  nie,  a  potem  ty  próbujesz  je  rozwiązywać.  Nie

  próbuj.  Po  prostu 

dostrzeŜ  ich  bezpodstawność.  Musisz  jedynie  dostrzec,  Ŝe  to  wszystko  zupełnie  nie  ma  znaczenia.  Jeśli 
będziesz  usiłowała  coś  robić,  to  znaczy,  Ŝe  zaakceptowałaś  problem.  Raczej  dostrzeŜ  fakt,  Ŝe  problem 
nie ma Ŝadnego 

znaczenia. 

KaŜda twarz jest piękna. KaŜda twarz jest piękna w inny sposób. KaŜda jest 

inną  twarzą  i  jest  unikalna.  Prawdę  mówiąc,  nie  ma  porównania  i  nie  ma  Ŝadnej  moŜliwości,  aby 
porównywać.  Jeśli  akceptujesz,  staniesz  się  piękna.  Piękno  przychodzi  wraz  z  akceptacją.  Jeśli  sama 

siebie nie lubisz i odrzu

casz, staniesz się rzeczywiście ułomna, brzydka. To błędne koło.

 

Najpierw  odrzucasz,  nie  akceptujesz  -

  a  wtedy  czujesz  się  brzydka.  Inni  takŜe  zaczynają  odczuwać  tę 

brzydotę,  a  ty  myślisz:  „Właśnie,  więc  to  prawda.  Moje  podejrzenia  były  słuszne".  Jeszcze  bardziej 
odrzucasz siebie. Oto jak umysł sam siebie napędza. I wszystkie te proroctwa skazane są na spełnienie, 
jeśli przegapisz punkt wyjścia. A jest nim fakt, Ŝe TY to TY.

 

Nie ma kryterium piękności. Przez ponad pięć tysięcy lat filozofowie próbowali ją zdefiniować. Ale im się 
nie  udało,  bo  nie  ma  jednego  kryterium.  Jakaś  osoba  moŜe  być  piękna  dla  kogoś,  a dla kogoś innego 

nie. Nawet najpiękniejsza kobieta moŜe komuś wydać się okropna. Jest to absolutnie osobisty w

ybór. 

Nie  ma  więc  stałego  kryterium...  bo  kryteria  zmieniają  się  jak  moda.  Na  przykład  w  Indiach  kobieta  o 
duŜych  piersiach  i  pośladkach  jest  uwaŜana  za  atrakcyjną.  Na  Zachodzie  pośladki  prawie  zanikają,  a 
piersi stają się coraz mniejsze. Powstaje jakaś inna koncepcja piękna. A jaka by ta koncepcja nie była 

ciało  się  podporządkowuje.  To  właśnie  naleŜy  zrozumieć.  Kiedy  w  kraju  panuje  moda  na  duŜe  piersi, 
kobiety mają duŜe piersi.

 

background image

 

35

 - 

Zwykło się uwaŜać, Ŝe powieści, poezja, cała literatura odzwierciedlają społeczeństwo. Ale to działa takŜe 
w  odwrotnym  kierunku.  Powieści,  poezja,  literatura  takŜe  kreują  społeczeństwo.  Kiedy  jakaś  idea 
przeniknie do umysłów ludzi, zaczyna Ŝyć.

 

Nie  ma  kryterium  oceny,  kto  jest  piękny,  a  kto  nie  jest.  To  osobisty  gust,  a  właśc

iwie  -

  kaprys.  Ale  jeśli 

zaczynasz  od  tego,  Ŝe  nie  akceptujesz  siebie 

-

  stwarzasz  sytuację,  w  której  nikt  cię  nie zaakceptuje. Bo 

jeśli sama siebie nie akceptujesz, uniemoŜliwiasz innym akceptację ciebie.

 

Wywołasz  wszelkie  moŜliwe  zakłócenia,  problemy  dla

  in

nych,  bo  musieliby  postępować  wbrew  twoim 

własnym  przekonaniom.  Jeśli  ktoś  cię  pokocha,  zniszczysz  tę  miłość,  bo  będziesz  mówić:  „Jak  moŜna 
zakochać  się  w  takiej  wiedźmie?"  Albo  będziesz  uwaŜała,  Ŝe  ten  męŜczyzna  ma  wypaczone  poję

cie 

piękna. Jeśli nie kochasz siebie, nikt cię nie pokocha. ToteŜ kaŜdy musi zacząć od tego, Ŝeby pokochać 

samego siebie. Je

zus mówi: „Kochaj Boga. Kochaj bliźniego jak siebie samego". To podstawowa sprawa. 

MoŜesz  kochać  bliźniego,  a  nawet  sa

mego  Boga,  dopiero  wtedy,  kiedy  pokochasz  siebie.  Podstawowe 

przykazanie brzmi: Kochaj samego siebie. 

Jeśli kochasz siebie i czujesz się dobrze sama ze sobą, wtedy przyciągasz do siebie wielu ludzi. Kobieta, 

która kocha sie

bie, musi przecieŜ być piękna, toteŜ jest piękna. Stwarza pię

k

no swojej miłości do siebie. 

Staje się pełna wdzięku, osobistego uroku.

 

10. Prawdziwe i nieprawdziwe piękno

 

Pytanie: 

Co to jest piękno?

 

Jedynym pięknem, które istnieje, jest piękno wewnętrzne. Wszystko pozostałe, wszystkie inne piękna są 
nietrwałe  jak  skóra.  MoŜna  się  oszukiwać  przez  pewien  czas,  ale  wcześniej  czy  później  zewnętrzne 
piękno znika i pozostaje tylko brzydota, bo nie rozwinąłeś w sobie prawdziwego piękna.

 

Piękno prawdziwe nie ma nic wspólnego z twarzą, ale ze światłem, które wydobywa się z wewnątrz. Nie 

ma  nic  wspólne

go  z  kształtem  oczu,  ale  ze  światłem,  które  w  nich  błyszczy.  Nie  ma  nic  wspólnego  z 

ciałem, lecz z wewnętrzną obecnością, która pulsuje poprzez ciało. Prawdziwe piękno powstaje w środku, 

w  samym  centrum  twojej  istoty  i  rozprze

strzenia  się  na  zewnątrz.  Fałszywe  piękno  pozostaje  jedynie  na 

powierzchni, nie jest w tobie zakorzenione, nie ma solidnej podstawy. 

Pamiętaj:  trzeba  poszukiwać  i  wybierać  prawdziwe  piękno.  Ono  jest  wieczne,  pozostaje 

-  raz 

odnalezione,  pozostaje  w  tobie

  na  zawsze.  To  chwilowe  jest  po  prostu  stratą  czasu,  jest  ro

dzajem  snu. 

MoŜna pozostawać przez jakiś czas w stanie snu, ale gdy się obudzisz, dostrzeŜesz, jak było to głupie.

 

11. Starzenie się

 

Pytanie: 

Pomocy! Starzeję się!

 

Pozytywne  odczuwanie  własnego  ciała  jest  wielką  pomocą  w  Ŝyciu.  Daje  ci  więcej  zdrowia,  poczucie 
pełni. Wielu ludzi zapomniało o swym ciele; stali się go nieświadomi i myślą, Ŝe ciało naleŜy ukrywać pod 
ubraniami,  Ŝe  jest  brudne,  obsceniczne  i  trzeba  je  zawsze  zakrywać,  aby  nikt  tego  nie  zobaczył.  Pogląd 

absurdalny, neurotyczny. 

Ciało jest piękne. Młode czy stare 

-

 to nie ma znaczenia. Oczywiście młode ma inny urok niŜ stare. Młode 

ciało ma w sobie więcej witalności. Stare jest mądrzejsze. KaŜdy wiek ma swoje piękno; nie ma potrzeby 
porównywania.  A,  szczególnie  na  Zachodzie,  ciało  staje  się  z  wiekiem  coraz  bardziej  przeraŜające,  bo 
Ŝycie  pojmują  tam  jako  synonim  młodości,  co  jest  bzdurą.  Wschód  jest  pod  tym  względem  duŜo lepszy. 
śycie  jest  tam  postrzegane  jako  synonim  starości,  bo  stary  człowiek  przeŜył  więcej,  doświadczył  więcej, 
kochał  więcej,  doznał  więcej  wzlotów  i  upadków.  Stary  człowiek  przeŜył  młodość.  Młodość  musi  więc 
jeszcze przeŜyć starość. Postarzałe ciało niesie ze sobą po prostu wszystkie doświadczenia, blizny, rany, 

d

ostojeństwo  które  przyszło  w  procesie  dojrzewania.  A  kiedy  zaczniesz  lubić  swoje  ciało,  pokochasz  je 

niezaleŜnie od etapu, na jakim się obecnie znajduje, wtedy nagle poczujesz, Ŝe znów jest piękne oraz Ŝe 
daje ci to poczucie wewnętrznej ulgi.

 

12. Oziębłość

 

Pytanie: 

Mam  problem  natury  seksualnej  (...)  Chyba  jest  coś  ze  mną  źle.  Tylko  udaję,  Ŝe  miło  jest  mi 

kochać z męŜczyzną.

 

Kiedyś  trzeba  wyjść  ponad  seks,  ale  ta  droga  „ponad"  prowadzi  „przez"  seks  i  jeśli  nigdy  jej  nie 
przejdziesz,  będzie  ci  nie

zwykle  tr

udno  wznieść  się  ponad  niego.  Ludzie,  którym  seks  nie  sprawia 

przyjemności, być moŜe nauczyli się pewnej postawy, zostali uwarunkowani.

 

Jakoś tak się dzieje, Ŝe na całym świecie ludzkość jest wprowadzana w błąd przez pojedynczych ludzi, a 
największym  naduŜyciem  jest  twierdzenie,  Ŝe  naleŜy  mieć  poczucie  winy  z  powo

du  odczuwania 

szczęścia.  Tak,  jakby  twoje  szczęście  było  czymś  złym.  Kiedy  czujesz  się  źle,  to  wszystko  w  porządku, 

ale gdy je

steś zachwycona, coś jest nie tak. ToteŜ szczęście zostało zgnie

cione i zaszczute -

 ale jeśli nie 

rozkwitniesz w poczuciu szczęścia, przegapisz wszystkie moŜliwości, jakie daje Ŝycie.

 

background image

 

36

 - 

śycie  trwa  właśnie  po  to,  aby  nauczyć  cię  być  absolutnie  szczęśliwą,  abyś  mogła  rozkwitnąć.  I  właśnie 

seks  daje  ci  najlep

szą  okazję  do  te

go  rozkwitu.  Jest  najbardziej  naturalnym  spo

sobem,  by  zacząć 

odczuwać 

samadhi, 

głęboką  medytację,  błogosławieństwo.  Są  teŜ  inne  sposoby,  ale  nie  są  one  tak 

naturalne. Seks jest najbardziej naturalnym sposobem - biologicznie wbudowanym. Jest darem od Boga, 

po  to  aby  kaŜdy  człowiek 

-  re

ligijny  czy  nie,  hinduista,  muzułmanin,  ateista,  komunista,  kimkolwiek  się 

czuje  -

  mógł  uwierzyć  w  Boga.  Jednocześnie  seks  w  sposób  naturalny  daje  poczucie,  Ŝe  istnieje  coś 

„ponad" -po

nad ciało, ponad umysł.

 

ToteŜ  z  punktu  widzenia  kobiety  naleŜałoby  zapamiętać  i  spróbować  następujących  trzech 

rzeczy.  Po 

pierwsze,  kiedy  się  kochasz,  bądź  aktywna.  Kiedy  jesteś  bierna,  wtedy  właśnie  zdarzają  się  takie 
problemy.  Ale  kiedy  będziesz  aktywna,  łatwiej  będzie  ci  je  ominąć.  Powiedz  swojemu  chłopakowi,  Ŝeby 
grał  rolę  kobiety,  a  ty  przejmiesz  rolę  męŜczyzny.  Niech  to  będzie  zabawa.  Pozwól  mu  być  bardziej 

biernym,  a  ty  przejmij  inicjaty

wę.  Gdy  ktoś  przejmuje  inicjatywę,  uaktywnia  się,  wkłada  więcej  energii, 

trudniej  mu  zatrzymać  się  w  połowie.  Kiedy  jesteś  bierna,  moŜesz  w  kaŜdej  chwili  się  wyłączyć,  bo  i  tak 

prawie  nie  ucze

stniczysz  w  tym,  co  się  dzieje.  Jesteś  jak  widz.  Stań  się  bardziej  aktywna.  Jest  to 

rozwiązanie  przejściowe.  Kiedy  juŜ  doświadczysz,  czym  jest  orgazm,  nie  będz

ie  takiej  potrzeby  -  znów 

będziesz  mogła  grać  rolę  kobiety.  To  chwilowe.  ToteŜ  wytłumacz  swojemu  chłopakowi,  Ŝe  przez  jakiś 
czas on musi by kobietą, a ty musisz być męŜczyzną, być bardziej aktywna.

 

Po  drugie,  zanim  zaczniecie  się  kochać,  zatańczcie  razem 

-

dziko,  śpiewając  przy  tym  głośno,  wyginając 

się w rytm muzyki. Wypełnijcie pokój zapachem. Niech to będzie bogaty rytuał... nieomal religijny. Ludzie 
nie  dochodzą  do  stanu  miłosnego  upojenia  krok  po  kroku.  Dwoje  ludzi  siedzi  obok  siebie  i  na

gle 

zaczynaj

ą się kochać. To są gwałtowne przypływy 

- zbyt na

głe jak dla kobiety, choć nie nazbyt nagłe dla 

męŜczyzny,  bo  dysponuje  on  innym  rodzajem  energii,  a  jego  seksualność  jest  bardziej  ograniczona  do 

konkretnego miejsca w ciele. Seksual

ność kobiety jest całkowita; jest w nią włączone całe jej ciało. ToteŜ 

jeŜeli nie ma gry wstępnej, kobieta nigdy nie wejdzie głę

boko w ten stan. 

Tańcz więc, śpiewaj, niech obudzi się twoja energia, a potem bądź partnerem aktywnym. I nie ograniczaj 
się. Nie działaj zgo

dnie z j

akimś planem 

-

 bądź szalona. Jeśli chcesz krzyczeć, kochając się, nie przejmuj 

się.  Jeśli  chcesz  śpiewać,  nie  przejmuj  się.  Jeśli  chcesz  wydawać  jakieś  dziwne  dźwięki,  rób  to 

-  stanie 

się to jakby twoją mantrą.

 

I po trzecie, codziennie od rana do wieczora

 musisz nauczyć się zauwaŜać, Ŝe twoja radość jest obecna 

w wielu róŜnych rzeczach. Kiedy jesz, jedz z radością, bo wszystkie sprawy są ze sobą powiązane. Kiedy 
tańczysz,  niech  będzie  w  tym  radość.  Me

dytujesz  -

  bądź  radosna.  Mówisz  do  kogoś 

-

  bądź  łagod

na, 

promienna,  zachwycająca.  Idziesz  drogą 

-

  bądź  przepełniona  szczęściem.  Nie  zdajemy  sobie  sprawy  z 

tego,  ile  nam  umyka.  Nawet  zwykłe  przejście  się  drogą  moŜe  sprawić  wielką  radość.  Kto  wie,  moŜe  juŜ 
nie  będzie  następnego  dnia?  Albo  jutro  moŜe  nie  będziesz  juŜ  mogła  spacerować  tą  drogą?  MoŜe  jutro 
nie będzie cię i nie poczujesz juŜ tego słonecznego ciepła na twarzy? Wiatr jutro będzie, ale ciebie moŜe 
juŜ  zabraknąć.  Kto  wie  cokolwiek  o  dniu  jutrzejszym?  Dziś  moŜe  być  dzień  ostatni.  Ciesz  się  kaŜdą 
chwilą,  jakby  miała  być  ostatnia.  Zagarnij  wszystko,  co  ci  daje,  wyciśnij  ją  do  ostatniej  kropli,  nic  nie 
zostawiaj.  Tak  Ŝyje  się  intensywnie  i  namiętnie.  A  seks  jest  po  prostu  jed

nym  z  skutków  twojego 

nastawienia do Ŝycia, dlatego nie moŜesz zmienić tylko seksu. Wszystkie sprawy są ze sobą powiąza

ne, 

musisz więc zmienić wszystko.

 

Jedz  radośnie!  Nie  traktuj  posiłku  tak,  jakby  był  konieczny,  bo  musisz  nakarmić  swoje  ciało 

-

  ciesz  się 

nim!  Jest  jak  sakra

ment.  Chodź radośnie 

-

 to dar od Boga, za który naleŜy być wdzięcznym. Mówiąc do 

kogoś, mów promiennie.

 

Od  tej  chwili  zacznij  więc  odnajdywać  przyjemności  w  rzeczach,  które  pozornie  nie  mają  zbyt  wiele 
wspólnego  z  seksem.  Efekt  będzie  taki,  Ŝe  jeśli  one  będą  dla  ciebie  przyjemne,  seks  stanie  się  takŜe 

przyjemny

. Jeśli nie cieszą cię inne sprawy, nie będzie cieszył cię seks.

 

To  właśnie  wynika  z  moich  obserwacji.  Podejście  do  seksu  bardzo  wiele  mówi,  odkrywa  prawdę  o  całej 
reszcie twojego Ŝycia. Inne sprawy takŜe nie będą sprawiać ci przyjemności, a jeśli, to tyl

ko do pewnego 

momentu. Człowiek, którego przeraŜa szczęście, radość, boi się takŜe wielu innych spraw. ToteŜ docho

-

dzi do pewnego momentu i zatrzymuje się.

 

Zastosuj  się  do  powyŜszych  trzech  punktów,  a  za  trzy  tygodnie  daj  mi  znać.  Trzy  tygodnie  szalonego 
Ŝycia. Zapomnij o ludzkości 

-

 bądź zwierzęca, prawdziwie zwierzęca, a później z łatwością znów zrobię z 

ciebie człowieka. Aby poczuć, Ŝe jest się zwierzęciem, trzeba naprawdę głęboko wniknąć w siebie.

 

JeŜeli  nie  czujesz  w  sobie  zwierzęcia,  nie  poczujesz  takŜe  prawdziwie  ludzkiej  istoty.  A  jeśli  nie  jesteś 
prawdziwie  ludzką  istotą,  nie  będziesz  w  stanie  odczuć  swojej  boskości.  Wszystko  ma  swoje  miejsce  w 
hierarchii:  zwierzęcość  jest  fundamentem  świątyni,  człowieczeństwo  to  jej  ściany,  a  boskość  to  dach. 

Dach

  nie  moŜe  istnieć  bez  fundamentów.  MoŜna  mieć  dach,  ale  jeśli  nie  ma  ścian,  jakŜe  mówić  o 

świątyni?  Człowiek  jest  jak  trzykondygnacyjny  budynek:  pierwsza  kondygnacja  to  zwierzęcość,  dru

ga  - 

człowieczeństwo,  trzecia 

-

boskość.  Zacznij  więc  od  pozio

mu  pierw

szego,  od  samego  początku 

-

połóŜ 

kamień węgielny.

 

background image

 

37

 - 

13. Impotencja 

Pytanie: 

Za kaŜdym razem gdy kocham się z kobietą, pojawia się u mnie dziwny lęk przed impotencją.

 

Zachodnie  podejście  polega  na  tym,  by  załatwiać  sprawy,  robić  coś

!  Ale  jest  kilka  rzeczy,  których  nie 

moŜna tak po prostu załatwić. Wtedy Zachód się wścieka! Na przykład sen i seks. Oto rzeczy, których nie 
moŜesz po prostu zrobić, toteŜ ludzie Zachodu bardzo cierpią z powodu zaburzeń snu, braku snu, a takŜe 

z  powodu  s

praw  seksu.  KaŜdy  martwi  się,  czy  aby  doświadcza  tego  w  sposób  prawidłowy.  Orgazm  jest 

nieosiągalny  albo  jest  zaledwie  odczuwany  w  jednym  miejscu,  albo  jest  za  słaby,  albo  jest  jedynie 
częściowy.  Sen  takŜe  nie  jest  dobry.  Za  duŜo  się  śni.  Bywa  często,  Ŝe  ktoś  się  obudzi  w  nocy  i  musi 
czekać  całymi  godzinami,  aby  sen  znów  nadszedł.  Ludzie  próbują  wielu  sposobów,  aby  przywrócić  sen: 
tabletek uspokajających, róŜnych sztuczek, mantr lub medytacji transcendentalnej. Podobnie martwią się 

o seks. A to zamartwia

nie się oraz wysiłki stanowią problem sam w sobie.

 

Seks  nam  się  zdarza;  to  nie  jest  coś,  co  musisz  robić.  ToteŜ  powinieneś  nauczyć  się  wschodniego 

rozumienia  seksu,  podej

ścia  tantrycznego.  Podejście  tantryczne  polega  na  tym,  Ŝe  kochasz  swojego 

partnera.  N

ie  musisz  niczego  planować,  układać  w  głowie  scenariuszy.  Nie  musisz  robić  niczego 

szczególnego: bądź kochający i dostępny. Bawcie się swoją energią. A kiedy zaczynacie się kochać, nie 
ma potrzeby starać się osiągnąć jak najwięcej. Bowiem wtedy będziesz udawał, tak zresztą jak i ta druga 
osoba.  Ona  będzie  udawać  wspaniałą  kochankę,  a  ty  wspaniałego  kochanka...  i  oboje  będziecie 
niezaspokojeni! Nie ma potrzeby niczego udawać.

 

To  jest  jak  modlitwa  bez  słów.  Kochać  się 

-  to  jak  medyto

wać.  Jest  to  coś  świętego,  najświętszego  ze 

świętych.  ToteŜ  gdy  kochasz  kobietę,  bądź  bardzo  powolny...  rozsmakuj  się,  uchwyć  kaŜdy  zapach. 
Bardzo powoli: nie ma pośpiechu, nie ma potrzeby się śpieszyć; czasu jest pod dostatkiem.

 

I  kiedy  kochasz,  zapomnij  o  orgazmie.  Raczej  czuj,

  Ŝe  przy kobiecie następuje całkowite odpręŜenie, Ŝe 

rozluźniacie  się  w  sobie  nawzajem.  Zachodni  umysł  nieprzerwanie  myśli  o  or

gazmie:  czy  nadchodzi,  jak 

uczynić  go szybkim i wspaniałym, i temu podobne. Takie myślenie nie pozwala przepływać energii ciał

a. 

Nie pozwala na to, by ciało odnalazło najlepszy dla siebie sposób; umysł wciąŜ się wtrąca...

 

OdpręŜ  się  przy  drugiej  osobie.  Jeśli  nic  się  nie  zdarzy,  znaczy,  Ŝe  nie  ma  potrzeby,  aby  się  zdarzyło. 
Jeśli  nic  się  nie  zdarzy,  jest  to  właśnie  to,  co  miało  się  zdarzyć...  i  takŜe  jest  to  piękne!  Orgazm  nie jest 
czymś, co musi się pojawiać codziennie. Seks powinien być po prostu przebywaniem razem, stapianiem 
się  ze  sobą.  Wtedy  moŜna  kochać  się  przez  pół  godziny,  godzinę,  po  prostu  nawzajem  się  odpręŜając. 

Ta

k osiąga się stan całkowitego odrzucenia umysłu, bo nie jest on potrzebny. Miłość to jedyne zjawisko, 

do którego nie jest potrzebny umysł. Tu właśnie Zachód robi błąd: uŜywa umysłu nawet w tym przypadku!

 

Rozluźnijcie  się  więc  przy  sobie  i  zapomnijcie  o  umyśle.  Napawajcie  się  pełnią  obecności drugiej osoby, 
waszym  spotkaniem  i  zatraćcie  się  w  tym.  Niech  to  niczemu  nie  słuŜy,  bo  nie  ma  niczemu  słuŜyć. 
Jednego  dnia  odczujecie  spokojną  satysfakcję;  nie  będzie  fajerwerków.  Jedynie  pełna  relaksacja,  która 

daje mak

simum odczuć, bo ma przecieŜ swoją własną głębię. Innego dnia ciało osiągnie pełnię orgazmu, 

ale takŜe i to przyjdzie samo z siebie; ty po prostu tam będziesz.

 

Czasem będzie to spokojna przyjemność, czasem pełnia orgazmu... to pewien rytm. Nie moŜesz osiągać 
pełni  codziennie.  Jeśli  tak  by  było,  twoja  pełnia  stałaby  się  niewielka.  Musisz  dochodzić  do  swoich  pełni 

przez takie dni, kiedy odczuwasz jedy

nie satysfakcję. Pół na pół. Czasem będzie to spokojna satysfak

cja. 

Zagubisz się w jej ciemności, ukojeniu i ciszy. I tak właśnie zapracujesz na odczucie pełni. Któregoś dnia 
energie są gotowe i to właśnie one podąŜają ku osiągnięciu pełni. To nie tyje tam zabierasz. JakŜe byłbyś 
w  stanie  to  zrobić?  KimŜe  jesteś,  aby  umieć  to  zrobić?  W  stanie  spokojnej  satysfakcji  gromadzi  się 
energia; z niej właśnie rodzi się pełnia odczuwania. Wtedy następuje wspaniały orgazm; cała twoja istota 

przesycona jest po

czuciem przyjemności.

 

W stanie odczuwania pełni będzie ci towarzyszyć przyjemność, w stanie odczuwania 

satysfakcji - spokój. 

Oba  te  odczu

cia  są  piękne.  W  końcu  spokój  jest  bardziej  potrzebny  niŜ  przyjemność,  gdyŜ  przyjemność 

jest chwilowa: nie moŜesz stać na szczycie dłuŜej niŜ przez chwilę. Szczyt oznacza, Ŝe jest to coś bardzo 
małego;  jak  wierzchołek  piramidy.  Nie  moŜesz  pozostać  na  nim  zbyt  długo,  jedynie  przez  chwilę.  Ale 
moŜesz  długo  trwać  w  stanie  spokojnego  zadowolenia.  Obie  sytuacje  coś  dają;  obiema  moŜna  się 
cieszyć. Obie mają duŜe znaczenie i pomagają ci się rozwijać.

 

Tantra  głosi,  Ŝe  odczuwanie  spokojnej  przyjemności  jest  doskonalsze  niŜ  szczytowanie.  Pełen  orgazm 
jest  niedojrzały,  spokojna  przyjemność  zawiera  w  sobie  wielką  dojrzałość.  Szczyt  or

gazmu  to 

podekscytowanie:  jest  gorączkowy,  pełen  pasji.  Zachwyca,  lecz  ten  zachwyt  jest  męczący.  S

pokojna 

przyjemność nie zachwyca, ale ma w sobie ciszę, dzięki czemu jest cenniejsza, wywiera większy wpływ. 
Pozostanie  w  tobie  przez  cały  dzień.  Jeśli  juŜ  raz  tam  byłeś,  będzie  ci  towarzyszyć.  Pełnia  ulegnie  za

-

pomnieniu,  będziesz  wyczerpany,  zaśniesz.  S

pokojna  przyjem

ność  będzie  trwać.  Przez  wiele  dni 

będziesz odczuwać jej efekty. Poczujesz się zrelaksowany, scalony w jedność.

 

Oba  odczucia  są  dobre,  ale  nie  moŜna  ich  na  Ŝyczenie  wywołać.  MoŜna  im  tylko ulec. ToteŜ miłość jest 

takim rodzajem relaksacji

, w którym naleŜy zgodzić się na wszystko.

 

background image

 

38

 - 

14. Poczucie odrzucenia 

Pytanie: 

Czasami chcę się schować pod ziemię, zwłaszcza kiedy mam menstruację.

 

Energia to fale. Czasami są przypływem, czasami odpływem. Kiedy trwa przypływ, bardzo ł

atwo jest nam 

pozostawać w związkach, być otwartym, kochać, brać, dawać, ale kiedy następuje odpływ, wtedy energia 
maleje,  a  komunikowanie  się  z  innymi  staje  się  coraz  trudniejsze,  prawie  niemoŜliwe.  Oba  stany  przy

-

chodzą  i  odchodzą 

-

  oba  są  częścią  Ŝycia

.  Nie  ma  w  tym  nicze

go  złego,  są  naturalne 

-

  pamiętaj  więc, 

Ŝeby  je  akceptować.  Kiedy  odczuwasz  odpływ,  nie  usiłuj  się  komunikować,  nie  otwieraj  się  na  siłę,  bo 
takie otwarcie nie będzie otwarciem. Nastał czas nasienia. MoŜesz się teraz zamknąć i pozostać w sobie. 

Sko

rzystaj  z  tego  czasu,  aby  głęboko  pomedytować.  Jest  on  doskonały  dla  medytacji.  Kiedy  zaś  masz 

przypływ,  a  energia  płynie  i  narasta,  wtedy  jest  czas  na  miłość.  Wtedy  wchodź  w  związki,  bądź  otwarta, 
dziel się z innymi. To czas zbiorów, ale nie moŜe trwać przez cały rok. Mówi się, Ŝe nawet anioły w niebie 
nie śpiewaj ą przez cały czas, na okrągło.

 

Kiedy  więc  czujesz  w  sobie  pieśń,  śpiewaj.  A  kiedy  czujesz,  Ŝe  wszystko  się  zamyka,  pomóŜ,  aby  się 
zamknęło.  To  właśnie 

znaczy 

być  naturalnym.  Bycie  naturalnym  nie  oznacza,  Ŝe  zawsze  trzeba  być 

otwartym  -

  nie  jesteś  sklepem  całodobowym.  Są  chwile,  kiedy  trzeba  się  zamknąć,  bo  jeśli  nie,  to 

wszystko  stanie  się  nudne,  monotonne,  męczące.  Nie  ma  potrzeby  ciągle  się  uśmiechać.  Robią  to  tylko 

politycy, n

ajwięksi głupcy na świecie.

 

Są takie dni, kiedy łzy przynoszą ulgę, powinny przynieść ulgę. Są dni kiedy czujesz się smutna. Smutek 
jest piękny, toteŜ kiedy czujesz się smutna, bądź smutna. Kiedy czujesz się szczęśliwa, bądź szczęśliwa. 
Być prawdziwym sobą oznacza niesprzeciwianie się temu, co się dzieje. Wejdź w to... zaufaj. Nocą płat

ki 

lotosu są stulone, rankiem znów się otwierają 

-

 ale to jest właśnie naturalny proces.

 

W  naszych  czasach  -

  szczególnie  w  pokoleniu  młodych 

-  widzimy  nowe  zjawisko:  trze

ba  być  zawsze 

otwartym, trzeba być zawsze kochającym. To jakiś nowy rodzaj tortury, nowy rodzaj nacisku, nowa moda 

w dziedzinie przemocy. Nie ma takiej potrzeby. 

Prawdziwy  człowiek  to  ten, który trwa bez względu na okoliczności; moŜesz mu ufać. Kiedy jes

t smutny, 

moŜesz  mu  wierzyć,  Ŝe  naprawdę  odczuwa  smutek;  jest  prawdziwym  człowiekiem.  Kiedy  się  zamyka, 
moŜesz  mu  wierzyć.  Chce  pozostać  wewnątrz  siebie 

-

  to  jak  stan  medytacji.  Nie  chce  wychodzić  na 

zewnątrz,  jest  w  głębokiej  introspekcji.  Dobrze!  Kiedy  się  śmieje  i  rozmawia, 

znaczy 

to,  Ŝe  chce  być  w 

kontakcie, wyjść na zewnątrz siebie i dzielić się. MoŜesz na nim polegać.

 

Nie  próbuj  więc  wymuszać  na  sobie  niczego,  co  wymyśli  twój  umysł.  Miej  swoje  zdanie,  a  umysł  ma  za 
nim podąŜać, słuŜyć mu. Tylko Ŝe umysł zawsze usiłuje stać się panem. Nie myśl, Ŝe na obecnym etapie 
coś  jest  nie  tak  jak  powinno.  Po  prostu  przejdź  przez ten okres, a stopniowo będziesz mogła zauwaŜyć, 
Ŝe to powtarza się co miesiąc. Przez kilka dni bę

dziesz bardzo otwarta - przez kilka b

ędziesz zamknięta. 

U  kobiet  jest  to  bardziej  widoczne  niŜ  u  męŜczyzn.  Okresowość  jest  charakterystyczna  dla  kobiet  ze 
względu  na  ich  cykl  miesiączkowania,  ich  chemię;  chemia  ciała  zmienia  się  regu

larnie  -

  dwadzieścia 

osiem dni i znów następuje menstruacja

 -

 tak funkcjonuje wewnętrzny zegar.

 

Prawdę mówiąc, podobnie dzieje się teŜ z męŜczyznami, ale u nich ma to mniejsze natęŜenie, jest mniej 
widoczne. Ostatnio pewni naukowcy odkryli, Ŝe męŜczyźni mają takŜe swój cykl miesięczny, choć nie jest 

on  widoczny,  bo  nie  towarzyszy  mu  krwawienie. 

MęŜczyzna  doświadcza  takiego  sta

nu  podobnie  jak 

kobieta,  która  przez  cztery  dni  w  miesiącu  przechodzi  okres  obniŜonej  energii.  Nie  jest 

to  stan  fizyczny, 

tak widoczny; jest bardziej psychiczny, bardziej wewnętrzny.

 

Jeśli  obserwujesz  swoje  stany,  będziesz  mogła  je  przewidzieć...  Zacznij  notować  w  kalendarzu.  Wydaje 
mi  się,  Ŝe  twoje  nastroje  zmieniają  się  zgodnie  z  fazami  KsięŜyca,  toteŜ  obserwuj  i  zauwaŜ  związek 
między nimi. Prowadź notatki przez miesiąc, dwa, a potem będziesz mogła łatwo je przewidzieć. I dzięki 
temu moŜesz sobie łatwiej coś zaplanować.

 

Kiedy chcesz się spotykać z przyjaciółmi, nie rób tego, gdy jesteś w stanie zamknięcia. Spotykaj się, gdy 
jesteś otwarta. Nie ma w tym nic złego 

- to naturalny proces. 

15. Hipochondria 

Pytanie: 

Ciągle martwię się o swoje ciało, Ŝe się rozchoruję. MoŜesz mi coś doradzić?

 

Jeśli  za  duŜo  myślisz  o  ciele,  zaczyna  ono  chorować,  a  kiedy  zacznie  chorować,  to  naturalnie  myślisz  o 
nim jeszcze więcej. To się staje błędnym kołem.

 

Nawe

t jeśli zdrowy człowiek, całkowicie zdrowy, zacznie myśleć o swoim Ŝołądku: jak on sobie poradzi z 

trawieniem  te

go  czy  tamtego  i  co  dalej  się  stanie 

-

  w  ciągu  dwudziestu  czterech  godzin  jego  Ŝołądek 

będzie  podraŜniony.  A  gdy  to  się  stanie,  będzie  myślał  jeszcze  intensywniej.  Właściwie  nic  złego  nie 
działo  się  z  ciałem.  To  jedynie  jakaś  myśl,  która  się  zagnieździła  w  głowie.  Medycyna  nie  moŜe  pomóc, 
bo nie leczy myśli. MoŜesz więc chodzić od doktora do doktora, ale Ŝaden ci nie pomoŜe. A nawet moŜe 

zaszk

odzić,  bo  ich  lekarstwa  mają  przecieŜ  działanie,  tyle  Ŝe  nie  uleczą  twoich  myśli.  Ta  choro

ba  nie 

istnieje.  To  tylko  pomysł  w  twojej  głowie.  ToteŜ  ich  lekarstwa  będą  miały  działania  niepoŜądane 

background image

 

39

 - 

(wszystkie one są przecieŜ truciznami).

 

Im bardziej zawodni o

kazują się lekarze, tym bardziej jesteś zaniepokojony swoim ciałem. Wtedy pojawia 

się świadomość ciała. Człowiek staje się coraz bardziej wyczulony na ten temat. Wystarczy mała zmiana, 
byle  problem,  jakiś  drobiazg  i  wpada  w  panikę.  Panika  zaś  powoduje,  Ŝe  ciało  zaczyna  reagować  co

raz 

mocniej. 

NajwaŜniejsze, moim zdaniem, jest porzucić tę myśl. Zacząć Ŝyć. Zdarzyło się kiedyś...

 

Doktor  powiedział  pewnemu  człowiekowi,  Ŝe  zostało  mu  tylko  sześć  miesięcy  Ŝycia.  MęŜczyzna  ten 
cierpiał  na  najróŜniejsze  choroby  przez  ostatnich  dwadzieścia  lat.  Wszystko, co tylko moŜe przytrafić się 
człowiekowi,  zdarzało  się  jemu.  Był  niezwykle  bogaty,  a  jego  lekarz  miał  juŜ  dosyć  jego  hipochondrii.  Z 
powodu czystego znudzenia pacjentem powiedział więc:

 

-

  JuŜ  długo  nie  poŜyjesz,  zapomnij  więc  o  wszystkich  dolegliwościach.  Za  sześć  miesięcy  umrzesz.  To 

pewne. Nikt cię nie moŜe uratować. Jeśli chcesz sobie poŜyć, zrób to przez tych sześć miesięcy.

 

„Skoro  mam  Ŝyć  jeszcze  tylko  sześć  miesięcy,  to  jaki  jest  sens  zawracać  sobie  głowę  dolegliwościami 
ciała?" 

-

 pomyślał męŜczyzna. I po raz pierwszy w Ŝyciu przesunął swoją uwagę na coś innego. Zamówił 

najlepsze  ubrania,  kupił  najlepsze  samochody  i  zaplanował  podróŜ  dookoła  świata.  Zwiedził  kaŜde  miej

-

sce, które zawsze chc

iał zobaczyć, ale nie mógł z powodu chorowitego ciała. PodróŜował dookoła świata, 

jadł wszystko to, na co miał ochotę, kochał się z kobietami, kupował wszystko, co mu się podobało... Ŝył 
pełnią! ZbliŜała się śmierć, nie było więc potrzeby oszczędzać. Gdy wrócił po sześciu miesiącach, czuł się 
zdrowiej,  niŜ  kiedykolwiek wcześniej. PrzeŜył jeszcze trzydzieści lat, a problem hipochondrii nigdy juŜ się 
nie pojawił.

 

Musisz  odrzucić  te  przekonania.  Dobra  byłaby  tu  naturopatia,  bo  tak  naprawdę  nie  jest  ona  jedną  z  „

-

patii",  jest  po  pro

stu  wypoczynkiem.  Ale  nie  popadnij  w  chwilową  modę,  bo  to  właśnie  byłoby  chore. 

Naturopatia sama w sobie jest sposobem na wypoczynek dla ciała, stwarzaniem ciału sytuacji, które przy

-

bliŜają je do stanu naturalnego. To jak dostrajanie się do natu

ry instynktownej; nie ma to nic wspólnego z 

medycyną.  NaleŜy  strzec  się  tylko,  by  naturopatia  nie  stała  się  chwilową  modą.  Wtedy  staje  się 
groźniejsza  niŜ  choroba.  Tak  się  czasem  zdarza...  Na

turopatia  pomaga  wielu  ludziom,  ale  bywa  tak, 

Ŝe 

człowiek,  któremu  pomogła,  staje  się  na  nią  chory.  Staje  się  ona  jego  sposobem  na  Ŝycie.  Człowiek 
ciągłe myśli, co jeść, a czego nie jeść, dokąd iść, a dokąd nie iść, o ekologii i tych wszystkich sprawach. 
Wtedy  Ŝycie  znów  staje  się  trudne.  Nie  powinieneś  oddychać,  bo  powietrze  jest  zanieczyszczone.  Nie 
powinieneś  jeść  w  hotelu,  bo  dania  nie  są  przygotowywane  w  sposób  naturalny.  Nie  moŜesz  jeść  tego 
czy  tamtego,  bo  wolno  ci  jeść  tylko  Ŝywność  naturalną.  Nie  powinieneś  mieszkać  w  mieście.  A  potem 
kaŜda kolejna sprawa się komplikuje.

 

Pamiętaj,  naturopatia  to  po  prostu  dobry  wypoczynek.  Co  jakiś  czas  bez  szczególnego  powodu  kaŜdy 
człowiek  powinien  iść  do  kliniki  naturopatycznej  i  wypocząć  przez  dwa,  trzy  tygodnie,  miesiąc,  dwa 
miesiące 

-

 tak długo, jak moŜe sobie pozwolić, i bez konkretnej przyczyny. Cieszyć się naturą, naturalnym 

jedze

niem,  kąpielami,  sauną,  masaŜami.  Bez  konkretnej  przyczyny,  po  prostu  dla  przyjemności,  dla 

czystej przyjemności, która z tego wynika. Przestań myśleć, Ŝe jesteś chory. Myśl o królu, któ

ry mieszka 

w tobie; ciało jest jego pałacem.

 

16. Pobudzanie zmysłów

 

Pytanie: 

W  moją  pracę  zaangaŜowany  jest  głównie  intelekt,  a  większość  czasu  spędzam  przy 

komputerze. Często czuję się jakbym był z drewna.

 

Wejdź  głębiej  w  swoje  ciało.  OŜyw  swoje  zmysły.  Patrz  z  czułością,  smakuj  z  czułością,  dotykaj  z 
czułością, wąchaj z czułością. KaŜ swoim zmysłom pracować coraz więcej. Doświadczysz nagle tego, Ŝe 
energia,  która  była  skierowana  zanadto  do  głowy,  zaczyna  płynąć  po  całym  ciele.  Głowa  ma  skłonności 

dyktator

skie. Jak monopolista zagarnia do siebie energię, skąd tylko moŜe. Zabija zmysły. Głowa pobiera 

około osiemdziesiąt procent energii, tak Ŝe jedynie dwadzieścia pozostaje na resztę ciała.

 

Oczywiście  ciało  cierpi,  a  wraz  z  nim  takŜe  ty,  poniewaŜ  moŜesz  być  szczęśliwy  jedynie,  gdy 
funkcjonujesz jako całość, organiczna jednostka; kiedy kaŜda część twojego ciała i jaźni otrzymuje swoją 
porcję energii, nie więcej, nie mniej. Wtedy funkcjonujesz w rytmie. Masz w sobie równowagę.

 

Równowaga,  sz

częście,  zdrowie 

-

  to  części  składowe  jednego  zjawiska,  spójnej  całości.  Doświadczasz 

go, kiedy jesteś szczęśliwy, zdrowy, w harmonii.

 

Głowa  wprowadza  zamieszanie.  Ludzie  zatracili  wiele  zdolności.  Nie  czują  zapachów.  Stracili  zdolność 

wyczuwania zapach

ów. Stracili zdolność smakowania. Słyszą tylko niektóre dźwięki. Stracili ucho. Ludzie 

nie  wiedzą,  co  naprawdę  znaczy  dotyk.  Ich  skóra  stała  się  martwa.  Zatraciła  miękkość  i  wraŜliwość. 
Głowa  rządzi  wszystkim  jak  Adolf  Hitler,  lekcewaŜąc  resztę  ciała.  Rozrasta  się  coraz  większa  i  większa. 
Człowiek przeradza się w swoją własną karykaturę 

-

 wielka głowa i zwisające małe kończyny.

 

Przywróć  siłę  odczuwania  swoim  zmysłom.  Wszystko,  co  robisz,  rób  dłońmi:  dotykaj  ziemi,  drzew, 
kamieni,  ciała,  ludzi.  Rób  wszystko  to,  co  nie  wymaga  myślenia,  wysiłku  intelektual

nego.  I  niech  ci  to 

background image

 

40

 - 

sprawia radość. Wtedy twoja głowa stopniowo stanie się coraz bardziej odciąŜona. To dla niej dobrze, bo 
kiedy  jest  przeciąŜona,  myśli,  ale  nie  potrafi  niczego  wymyślić.  JakŜe  umysł  pełen  problemów  mógłby 
myśleć?  Do  myślenia  potrzebna  jest  jasność  umysłu.  Nie  moŜe  on  być  spięty,  jeśli  ma  dobrze  myśleć. 
Zakrawa  to  na  paradoks,  ale  Ŝeby  myśleć,  potrzebujesz  pustego  umysłu.  Wtedy  moŜesz  myśleć  z 
łatwością,  natychmiast,  intensywnie.  Postaw  sobie  jakikolwiek  problem,  a  twój  pusty  umysł  zacznie  go 
rozwiązywać.  Masz  przecieŜ  takŜe  intuicję.  Dzięki  temu  osiągniesz  po  prostu  wnikliwe  zrozumienie  całej 

sprawy. 

Kiedy  umysł  jest  przeciąŜony  myślami,  wówczas  myślisz  duŜo,  ale  bezcelowo.  Nie  daje  to  Ŝadnych 
rezultatów; nic nie ma w głowie. Kręcisz się w kółko; robisz wiele hałasu, ale rezultat jest Ŝaden.

 

Nie robisz więc głowie „na złość", kiedy rozdzielasz energię na wszystkie zmysły. To raczej dla jej dobra, 
bo  gdy  zapewnisz  jej  równowagę,  będzie  lepiej  funkcjonować.  W  przeciwnym  przypadku  zapycha  się. 
Panuje  w  niej  tak  wielki  ruch...  prawie  jak  w  godzinach  szczytu;  przez  całą  dobę  ruch  jak  w  godzinach 

szczytu. 

Ciało jest piękne. Wszystko, co ma związek z ciałem, jest piękne.

 

17. WraŜliwość

 

Pytanie: 

Co to jest wraŜliwość?

 

WraŜliwość oznacza, Ŝe jesteś otwarty, Ŝe masz otwarte drzwi, Ŝe jesteś gotowy pulsować wraz z Ŝyciem. 
Kiedy  zaczyna  śpiewać  ptak,  człowiek  wraŜliwy  natychmiast  odczuwa  ten  śpiew  w  głębi  swojego 
jestestwa. Osoba niewraŜliwa nie słyszy tego wcale albo odbiera jak hałas. Nie przenika on do jej serca. 

Ku

kułka  zaczyna  kukać,  a wraŜliwy człowiek odczuwa jakby to kukanie dochodziło nie z zagajnika, ale z 

głębi  jego  własnej  duszy.  Staje  się  jego  własnym  wołaniem,  tęsknotą  za  doskonałością,  tęsknotą  za 
wszystkim  rym,  co  kocha.  W  takiej  chwili  obserwator  i  obserwowany  przedmiot  to  jedno.  Widząc  piękny 
kwiat w rozkwicie, człowiek wraŜliwy kwitnie wraz z nim, staje się tym kwiatem.

 

Osoba  wraŜliwa  jest  płynna,  faluje.  Coś  się  zdarzy,  a  ona  się  z  tym  utoŜsamia.  Widząc  wschód  słońca, 
sama staje się wschodem słońca. Patrząc w noc, ciemną noc, piękną, milczącą 

ciem

ność, sama staje się 

ciemnością. O świcie staje się światłem.

 

Jest  wszystkim  tym,  czym  jest  Ŝycie.  Smakuje  Ŝycie  w  kaŜdym  drobiazgu,

  we  wszystkim,  co  nadchodzi. 

Staje  się  więc  bogata  prawdziwym  bogactwem.  Słuchając  muzyki,  jest  muzyką,  słuchając  szumu  wody, 
staje  się  szumem.  A  kiedy  wiatr  hula  w  bambusowym  zagajniku  i  łamią  się  bambusy...  ona  znajduje  się 
tuŜ, tuŜ. Jest w samym środku tych zdarzeń, jest bambusem.

 

Mistrz zen rzekł do swojego ucznia, który chciał namalować bambus: „Najpierw idź i stań się bambusem". 
Był  to  utalentowany  malarz,  zdał  wszystkie  egzaminy  z  wyróŜnieniem.  Jego  imię  juŜ  zaczynało  być 
sławne. A Mistrz powiedział: „Idź do lasu, Ŝyj pośród bambusów przez kilka lat, stań się jednym z nich. A 
kiedy  to  nastąpi,  wróć  i  maluj;  nie  wcześniej.  JakŜe  mógłbyś  namalować  bambus,  jeśli  nie  wiesz  nic  o 

jego uczuciach? Mo

Ŝesz namalować bambus z zewnątrz, ale to będzie po pro

stu fotografia". 

Taka  jest  właśnie  róŜnica  między  fotografią  a  malarstwem.  Fotografia  nigdy  nie  będzie  jak  namalowany 
obraz.  NiewaŜne,  jak  poprawnie,  artystycznie  wykonana,  pozostanie  jedynie  odbiciem  zewnętrznego 
wyglądu bambusa. śaden aparat fotogra

fi

czny nie ma wglądu w duszę.

 

Kiedy  wymyślono  fotografię,  wśród  malarzy  zaczął  narastać  lęk,  Ŝe  zapewne  malarstwo  straci  swoją 
atrakcyjność  i  dotychczasową  pozycję;  fotografia  przecieŜ  będzie  się  udoskonalać  z  kaŜ

dym  dniem  i 

wkrótce spełni wszystkie wymagania. Lęk ten był całkowicie bezpodstawny. Więcej: choć po wynalezieniu 

apara

tu  fotograficznego  nastąpił  rozwój  fotografii,  jednak  równocześnie  malarstwo  zyskało nowy wymiar, 

nowe wizje, nowe postrze

ganie. Malarstwo stało się bogatsze; musiało się takie stać. Zanim wynaleziono 

aparat fotograficzny, malarz pełnił jego rolę.

 

Mistrz  powiedział:  „Idź  do  lasu".  Uczeń  poszedł  i  został  tam  przez  trzy  lata  wśród  bambusów,  bez 
względu  na  pogodę.  Bo  kiedy  pada  deszcz,  bambus  przejawia  pewien  rodzaj  radości,  kie

dy  wieje  wiatr, 

bambus  ma  inny  nastrój,  a  w  dzień  słoneczny,  oczywiście,  wszystko  znów  się  zmienia.  Kiedy  zaś  do 

bambuso

wego  zagajnika  przylatuje  kukułka  i  zaczyna  kukać,  bambusy  nawiązują  z  nią  cichy  kontakt. 

Uczeń  miał  tam  przebywać  przez  trzy  lata.  I  stało  się.  Pewnego  dnia,  siedząc  pośród  bambusów, 
zapomniał, kim jest. Wiatr zaczął wiać, a on zaczął się kołysać jak bambus. Zdał sobie sprawę, Ŝe juŜ od 
pewnego czasu nie jest człowiekiem. Wniknął w duszę bambusa i od tego dnia mógł juŜ je malować.

 

Takie  n

amalowane  bambusy  mają  zupełnie  inne  cechy.  Nie  uchwyci  ich  Ŝadna  fotografia.  Fotografie  są 

piękne, ale martwe. Ten obraz jest Ŝywy, bo przedstawia dusze bambusów wraz z wszystkimi nastrojami, 
w  całym  ich  bogactwie,  we  wszystkich  porach  roku.  Jest  tam  smutek  i  radość,  i  śmierć,  i  ekstaza.  Jest 
tam zawarte wszystko, co bambus wie; całe jego Ŝycie.

 

Być  wraŜliwym  znaczy  być  otwartym  na  tajemnice  Ŝycia.  Stań  się  bardziej  wraŜliwy  i  przestań  potępiać 

siebie. Niech twoje cia

ło otworzy się jak drzwi.

 

background image

 

41

 - 

18. Za duŜo jedzenia, za mało seksu

 

Pytanie: 

Od czasu kiedy rozstałam się z partnerem, za duŜo jem i tyję. Jak odzyskać równowagę i mniej 

jeść?

 

Zawsze  gdy  energia  seksualna  przepływa  nieprawidłowo,  zaczyna  ona  koncentrować  się

  na  jedzeniu. 

Jedzenie  i  seks  to  dwa  przeciwstawne  bieguny;  nawzajem  się  równowaŜą.  Jeśli  masz  za  duŜo  seksu, 
twój  apetyt  na  jedzenie  znacznie  się  zmniejszy.  Jeśli  pozbawisz  się  seksu,  twoje  zainteresowanie 
jedzeniem  zmieni  się  w  obsesję.  Nie  pomoŜe  ci  nic

,  co  ma  bez

pośredni  związek  z  jedzeniem,  a  jeśli 

będziesz próbować, wpędzisz się w kłopoty. Przez parę dni moŜesz się powstrzymywać od jedzenia, ale 
problem  znów  się  pojawi  i  to  ze  zdwojoną  siłą.  Będziesz  musiała  popracować  ze  swoją  energią  sek

-

sualną.

 

Najwcześniejsze  doświadczenia  dziecka,  związane  z  jedzeniem  i  z  miłością,  są  mocno  ze  sobą 
powiązane.  Z  matczynej  piersi  dostaje  ono  zarówno  jedzenie,  jak  i  miłość.  Kiedy  odczuwa  miłość,  nie 
przejmuje  się  pokarmem;  matka  musi  go  nakłaniać  do  jedzenia.  Jeśli  nie  dostaje  wystarczająco  duŜo 
miłości,  nie  chce  odkleić  się  od  piersi,  bowiem  boi  się  przyszłości.  Musi  najeść  się  tak  duŜo,  jak  tylko 
moŜliwe, bo nie wiadomo, kiedy matka znów będzie przy nim.

 

Fizyczne  piękno  czy  brzydota  nie  są  zbyt  waŜne.  Naprawdę  się  liczy  wnętrze.  Mogę  cię 
nauczyć,  jak  stać  się  wewnętrznie  pięknym,  czyli  naprawdę  pięknym.  Jeśli  juŜ  taki  się 
staniesz,  twój  wygląd  zewnętrzny  nie  będzie  miał  wielkiego  znaczenia.  Twoje  oczy  będą 
błyszczały  radością,  twoja  twarz  będzie  przepełniona  światłem.  Twój  wygląd  fizyczny  nie 
będzie waŜny, bo będzie z ciebie promieniować wdzięk i piękno.

 

Jeśli  dziecko  otrzymuje  wystarczająco  duŜo  miłości,  ma  poczucie  pewności  siebie,  nie  obawia  się 

niczego. Zawsze gdy po

trzebuje, matka jest i będzie dla niego; moŜe ufać jej miłości. Ale jeśli matka nie 

kocha, wtedy dziecko nie ma zaufania; wte

dy musi ssać tak duŜo, jak tylko moŜe zmieścić. Przejada się.

 

Kiedy  więc  dziecko  nie  dostaje  miłości,  zaczyna  się  interesować  jedzeniem.  Jeśli  zaś  ma  miłości  pod 

dostatkiem, jedzenie go nie interesuje, a raczej interesuje w sposób naturalny -o tyle, o ile jest potrzebne 

ciału.

 

Jeśli  blokujesz  swoją  energię  miłości,  zamieni  się  ona  w  zainteresowanie  jedzeniem.  Jeśli  chcesz  to 
zmienić,  musisz  zwrócić  większą  uwagę  na  miłość,  stać  się  bardziej  kochająca.  Zacznij  od  tego,  Ŝe 
pokochasz swoje ciało, Ŝe będziesz się nim cieszyć. To wspaniałe zjawisko, to podarek. Tańcz, śpiewaj, 

czuj i doty

kaj swoje ciało.

 

Jeśli  nie  kochasz  swojego  ciała,  nikomu  innemu  takŜe  nie  pozwolisz  go  pokochać.  Ktoś,  kto  będzie 
próbował, wyda ci się śmieszny, głupi. Jeśli ty nie kochasz swojego ciała, co on w nim moŜe widzieć? ly 
nie widzisz nic specjalnego! Dopóki nie dostrzeŜesz piękna swojego ciała, nie zaakceptujesz takŜe tego, 
Ŝe ktoś cię kocha. Wyda ci się, Ŝe pewnie jest głupi i tyle.

 

Podejdź  do  swojego  ciała  z  miłością.  A  jeśli  nadarzy  się  okazja  przytulić  kogoś,  potrzymać  za  rękę, 
kochać,  nie  zmar

nuj  jej. 

Sama  się  zdziwisz,  jak  przesunięcie  się  w  kierunku  miłości  zmniejszy  twoje 

zainteresowani

e  jedzeniem.  Być  zakochanym  to  wspaniałe  uczucie;  zapychać  się  jedzeniem  to  coś 

okropnego.  Nie  chcę  przez  to  powiedzieć,  Ŝe  jedzenie  nie  jest  wspaniałe,  ale  jest  ono  wspaniałe  tylko 

wtedy, gdy jemy ilo

ści, które moŜemy przyswoić. Kiedy jesz za duŜo, staje się to okropne.

 

A  oto  jedna  ze  wspaniałych  cech  miłości:  nigdy  nie  jest  jej  za  duŜo.  Nikt  nie  moŜe  kochać  aŜ  do 

ekstremum;  nie  ma  bowiem  ekstremum.  Kiedy  jesz,  wpychasz  rzeczy  w  siebie;  kiedy  kochasz,  dzielisz 

się,  dajesz.  Odczuwasz  ulgę.  A  im  więcej  dajesz,  tym  więcej  miłosnej  energii  przepływa.  Stajesz  się  jak 

rze

ka, juŜ nie jesteś stojącą wodą w stawie.

 

A teraz to właśnie zrobiłaś: zmieniłaś swoją energię w nie

ruchomy staw. 

Wyrwij  się  z  tego!  Bez  Ŝadnego  powodu  przegapiasz  to  całe  piękno,  które  miłość  i  tylko  miłość  moŜe 
przynieść, a w zamian męczysz się z problemem nadmiaru jedzenia.

 

19. Odtruwanie ciała przez post

 

Pytanie: 

Czy uwaŜasz, Ŝe głodówka jest dobrą metodą na odtruwanie ciała? Ostatnio przeszłam na dietę 

wegetariańską.

 

Zawsze  kiedy  podej

mujesz  post,  ograniczasz  pracę  swojego  ciało  związaną  z trawieniem. W tym czasie 

moŜe się ono zająć wyrzucaniem martwych komórek, toksyn. Tak samo jak pewnego dnia, w sobotę lub 
w  niedzielę,  kiedy  masz  wolne,  zostajesz  w  domu  i  przez  cały  dzień  sprzątasz.  Przez  tydzień  byłaś  tak 
zajęta innymi sprawami, Ŝe nie miałaś na to ani chwili. Kiedy ciało nie ma nic do trawienia, bo nic nie jesz, 
zabiera  się  za  sprzątanie.  Proces  zaczyna  się  samoczynnie,  a  ciało  pozbywa  się  wszystkie

go,  co  mu 

niepotrzebne,  co  st

anowi  jedynie  obciąŜenie.  Post  jest  metodą  oczyszczenia.  Co  jakiś  czas  jest 

wspaniały: nic nie robić, nie jeść, odpoczywać, przyjmować tak duŜo płynów jak to moŜliwe, zrelaksować 
się 

-

 a ciało się oczyści.

 

background image

 

42

 - 

Czasem, gdy uwaŜasz, Ŝe potrzebujesz pościć dłuŜej, teŜ moŜesz to zrobić 

-

 ale miej na uwadze głęboką 

troskę  o  ciało.  Jeśli  odczujesz  jakiś  negatywny  skutek,  przerwij  głodówkę.  Kiedy  post  pomaga  ciału, 
odczuwasz  przypływ  energii,  zwiększoną  Ŝywotność,  stan  odmłodzenia,  witalności.  takie  powinno  być 

kry

terium:  kiedy  poczujesz,  Ŝe  stajesz  się  słabsza,  kiedy  stajesz  się  lekko  roz

dygotana,  musisz 

zrozumieć, Ŝe ten etap nie jest juŜ oczyszczaniem. Zaczęła się destrukcja. Powstrzymaj ją.

 

KaŜdy powinien rozumieć zasady postu, a nawet więcej 

-

powinno się pościć pod opieką kogoś, kto pości 

juŜ od dawna i dobrze zna zasady, wszystkie symptomy. Taki ktoś wie, co się dzieje, gdy głodówka staje 
się  wyniszczająca,  i  jak  do  tego  nie  dopuścić.  Po  odbyciu  prawdziwej,  odtruwającej  gło

dówki  poczujesz 

się jak nowa, młodsza, czyściejsza, lŜejsza, szczęśliwsza, a ciało będzie lepiej funkcjonować, bo pozbyło 
się obciąŜenia.

 

Post  potrzebny  jest  tylko  w  przypadku  nieprawidłowego odŜywiania. Gdybyśmy odŜywiali się prawidłowo, 
nie  byłoby  takiej  po

trzeby.  Niestety,  wszyscy  to 

robimy:  odŜywiamy  się  źle.  Człowiek  zagubił  swoją 

ścieŜkę. śadne ze zwierząt nie odŜywia się tak, jak człowiek; one wybierają jedynie kilka pokarmów. Jeśli 

wprowa

dzisz bizona do ogrodu i zostawisz tam, będzie on jadł tylko pe

wne konkretne trawy. Nie zacznie 

jeść wszystkiego naraz 

-

jest pod tym względem wybredny. Ma wyczucie tego, co moŜe jeść, a cze

go nie. 

Człowiek  pod  tym  względem  jest  całkowicie  zagubiony,  nie  ma  takiego  wyczucia.  Je  wszystko  naraz. 
Właściwie  trudno  byłoby  znaleźć  coś,  co  nie  stanowi  poŜywienia  dla  ludzi  w  tej,  czy  innej  części  świata. 
Gdzieś je się mrówki. Gdzie indziej węŜe. Jeszcze gdzie indziej 

-

 psy. Człowiek zjada wszystko. Oszalał. 

Nie  wie,  co  jest  zgodne  z  jego  ciałem,  a  co  nie.  Jest  całkowicie  zagubiony.  Zgodnie  ze  swą  naturą

 

człowiek  powinien być wegetarianinem, gdyŜ jego ciało jest przystosowane do Ŝywności wegetariań

skiej. 

Nawet  naukowcy  potwierdzają  fakt,  Ŝe  struktura  ludzkie

go  organizmu  na  to  wskazuje.  Pochodzimy  od 

małpy.  Małpy  są  wegetarianami.  Całkowitymi  wegetarianami.  Jeśli  Darwin  ma  rację,  człowiek  powinien 
być  wegetarianinem.  Są  sposoby  oceny,  czy  dany  gatunek  zwierząt  jest  roślino

-

  czy  mięsoŜerny:  zaleŜy 

to od długości jelit. Zwierzęta mięsoŜerne mają krótkie jelita. Tygrysy, lwy mają krótkie jelita, gdyŜ mięso 
jest pokarmem juŜ strawionym. Nie potrzebne są długie jelita. Trawienie zostało dokonane przez zwierzę. 
Kiedy  jemy  mięso  zwierzęce,  jest  ono  juŜ  częściowo  przetrawione 

-

  nie  wymaga  długich jelit. A czło

wiek 

ma jedne z najdłuŜszych jelit, co oznacza, Ŝe je

st wegeta

rianinem. Charakterystyczny dla niego jest długi 

proces trawie

nia i duŜa ilość ekskrementów, które ma wydalić.

 

Jeśli  człowiek  mimo  to  nie  jest  wegetarianinem  i  spoŜywa  jednak  mięso,  powoduje  zakłócenia  w 
funkcjonowaniu  swojego  ciała.  Wielu  wschodnich mędrców 

- Budda, Mahavira - pod

kreślali ten fakt. Nie 

chodzi o to, Ŝe nie naleŜy stosować prze

mocy -

 to jest sprawa wtórna. Rzecz w tym, Ŝe jeśli chcesz wejść 

w  głęboką  medytację,  twoje  ciało  musi  być  lekkie,  naturalne,  unoszące  się  płynnie.  Twoje  ciało  musi 
zostać odciąŜone. Tymczasem ciało mięsoŜercy jest cięŜkie.

 

Zaobserwuj,  co  się  dzieje,  gdy  zabijasz  zwierzę.  Oczywiście,  nikt  nie  chce  być  zabity.  śycie  chce  trwać, 
zwierzę nie ginie ochoczo. Jeśli ktoś chciałby cię zabić 

-

 nie poddałbyś się t

emu z ocho

tą. Jeśli lew rzuci 

się  na  ciebie,  co  będzie  się  działo  w  twoim  umyśle?  A  kiedy  ty  zabijasz  lwa?  Strach,  śmierć,  ból, 
przeraŜenie, wściekłość, przemoc, rozpacz 

-

 zwierzę doznaje wszystkich tych odczuć. W całym jego ciele 

rozprzestrzenia  się  przemoc,  ból,  agonia.  Całe  jego  ciało  wydziela  toksyny,  trucizny.  Wszystkie  gruczoły 
wydzielają  truciznę,  bo  zwierzę  umiera  wbrew  swojej  woli.  Jesz  mięso,  które  zawiera  te  wszystkie 
trucizny. Cała energia jest zatruta, a toksyny te przyjmuje twoje ciało.

 

Mięso,  które  jesz,  stanowiło  część  ciała  zwierzęcia,  pełniło  w  nim  określone  funkcje.  W  zwierzęciu 
funkcjonował  takŜe  pewien  określony  poziom  świadomości.  Twój  poziom  znajduje  się  wyŜej  i  kiedy  jesz 
mięso,  twoje  ciało  schodzi  na  niŜszy  poziom,  poziom  zwierzęcia.  Tak  tworzy  się  rozbieŜność  pomiędzy 

two

ją świadomością a twoim ciałem, co powoduje narastanie napięcia i rozdraŜnienia.

 

Powinniśmy jeść to, co jest dla nas naturalne: owoce, orze

chy, warzywa. Tyle, ile tylko chcemy. Rzecz w 

tym,  Ŝe  właśnie  tych  pokarmów  nie  jesteśmy  w  stanie  zjadać  więcej  niŜ  organizm  potrzebuje.  Naturalne 
poŜywienie  dostarcza  uczucia  sytości,  poniewaŜ  w  pełni  zaspokaja  potrzeby  ciała,  daje  poczucie 
nasycenia. Nigdy nie dają tego uczucia pokarmy nienaturalne. Kiedy zajadasz się loda

mi, nie uzyskujesz 

poczucia sytości. Nawet gorzej: wciąŜ masz ochotę na więcej lodów. To nie jest poŜywienie. Twój umysł 

jest  oszukiwany.  Nie  jesz  po  to,  aby  zaspo

koić  potrzeby  ciała,  lecz  by  delektować  się  smakiem.  Język 

staje się decydentem.

 

Nie powin

niśmy mu na to pozwalać, bo nie wie on nic o Ŝołądku, nie wie nic o potrzebach ciała. Język ma 

pewną  konkretną  pracę  do  wykonania 

-

  oceniać  smak  poŜywienia.  Powinniśmy  pozwalać  mu  oceniać, 

czy  jedzenie  będzie  smaczne,  czy  teŜ  nie.  Niech  pełni  właściwą  mu  funkcję 

-

  straŜnika 

-  ale  nie  de-

cydenta, bo inaczej wszystko się pomiesza.

 

 

20. Pościć i ucztować

 

JeŜeli  masz  czasem  odczucie,  Ŝe  pragnienie  postu  przychodzi  w  sposób  naturalny,  nie  jako  narzucona 
zasada, nie jako filozofia, którą naleŜy stosować, nie poprzez narzuconą sobie dyscyplinę, ale jako twoja 
wewnętrzna  potrzeba 

-

  jest  to  dobry  znak.  Pamiętaj  takŜe  o  tym,  Ŝe  dzięki  twój  emu  postowi,  będziesz 

background image

 

43

 - 

mógł za jakiś czas znów pozwolić sobie na ucztowanie. Post jest jedy

nie sposobem, a nie celem samym 

w  sob

ie,  i  moŜna  go  stosować  stosunkowo  rzadko.  Zresztą,  jeśli  masz  pełną  świadomość  tego,  co 

wkładasz do ust, i jeśli to ci smakuje nigdy nie zjesz tego nazbyt duŜo.

 

Nie chcę kłaść nacisku na stosowanie jakichś diet, ale na zwracanie uwagi 

-jedz dobrze i czerp z tego jak 

największą  radość.  Pamiętaj,  Ŝe  jeśli  nie  smakuje  ci  to,  co  jesz,  będziesz  musiał  zjeść  więcej,  aby  to 
sobie  zrekompensować.  JeŜeli  jedzenie  ci  smakuje,  zjesz  mniej,  bo  nie  będziesz  musiał  niczego  nadra

-

biać.  Jedząc  powoli,  smakując  kaŜdy  kęs,  dokładnie  przeŜuwając,  jesteś  tym  całkowicie  pochłonięty. 
Jedzenie powinno stać się formą medytacji.

 

Nie  jestem  przeciwny  smakowi,  poniewaŜ  nie  jestem  przeciwny  zmysłom.  Odczuwanie  wszystkimi 
zmysłami  oznacza  bycie  in

teligentnym,  oznacza 

Ŝycie  pełnią.  Tak  zwane  religie  usiłowały  nas znieczulić, 

otępić.  One  są  przeciwko  odczuwaniu  smaku,  wolałyby,  aby  język  stracił  zdolność  smakowania.  Tak 
właśnie  się  dzieje,  kiedy  jesteśmy  chorzy 

-

  w  gorączce  język  traci  zdolność  od

czuwania  smaku.  Kiedy 

jesteśmy  zdrowi,  język  jest  wraŜliwy,  pełen  Ŝycia,  pulsuje  energią.  Nie  jestem  przeciwny  odczuwania 

smaku, jestem „za". Jedz dobrze i smacznie. To boskie odczucie. 

W taki sam sposób patrz na piękno 

-

 ciesz się nim; w taki sam sposób słuchaj muzyki 

- niech dostarcza ci 

radości; w taki sam sposób dotykaj kamieni, liści, ludzi 

-

 czując ich ciepło, ich strukturę, i zachwycaj się. 

Korzystaj  w  pełni  ze  wszystkich  swoich  zmysłów,  a  będziesz  Ŝył  pełnią,  twoje  Ŝycie  będzie  jak  płomień; 
nie  będzie  przytępione,  lecz  rozpalone  energią  i  witalnością.  Nie  trzymam  z  tymi,  którzy  uczą  cię,  jak 
zabijać zmysły; oni są przeciwni ciału.

 

Pamiętaj,  Ŝe  ciało  jest  twoją  świątynią,  jest  boskim  darem.  Jest  tak  piękne  i  delikatne,  i  wspaniałe,  Ŝe 
zabijanie go byłoby aktem niewdzięczności Bogu. To właśnie Bóg obdarzył nas sma

kiem, sami sobie go 

nie  stworzyliśmy.  Bóg  dał  nam  oczy  i  stworzył  nasz  świat  bajeczne  kolorowym.  Niechaj  trwa  wspaniała 
harmonia między okiem i kolorami, harmonia między wszystkim, co zostało stworzone. Nie niszcz tego.

 

Słuchaj ciała. Nie jest twoim wrogiem. Rób to, o co cię prosi, bo ma ono swoją mądrość. Nie zakłócaj jego 
pracy, nie mędrkuj. Właśnie z tego powodu nie proponuję nikomu Ŝadnych diet, a tylko traktowanie ciała z 
uwagą. Jedz w pełni świadomie, jakbyś medytował, a nigdy nie zjesz za duŜo ani za mało. Oba przypadki 
są  ekstremalne  i  szkodliwe.  Natura  dąŜy do równowagi, do osiągnięcia pełnej harmonii, znajdowania się 
w samym środku. Wszelkie stany ekstremalne są typowe dla neurotyków.

 

W związku zjedzeniem mamy

 dwie grupy neurotyków. Pier

wsza z nich to tacy, którzy mają skłonność do 

obŜerania się. Nie zwracają uwagi na wołanie ciała: „Stop! Nie jedz juŜ więcej!" Jedzą nadal. To właśnie 
neurotycy.  Druga  grupa  to  ci,  którzy  się  głodzą.  Ciało  domaga  się  jedzenia,  krzyczy:  „Czuję  straszny 
głód!",  a  oni  poszczą.  Obie  grupy  to  neurotycy,  przypadki  patologiczne,  które  wymagają  terapii,  niekiedy 

leczenia  szpitalnego.  Zdrowa  osoba  zawsze  zachowuje  umiar.  Nie  popada  w  skraj

ności,  gdyŜ  to 

powoduje  napięcia  i  lęki.  Kiedy  zjesz  za  duŜo  i  ciało  jest  przeciąŜone  albo  kiedy  zjesz  za  mało  i 
odczuwasz  głód 

-

  pojawia  się  niepokój.  Zdrowy  człowiek  dzięki  własnemu  wyczuciu  wie,  kiedy  przestać. 

Tego nie uczą w Ŝadnej szkole.

 

Gdybym powiedział ci, ile masz jeść, mogłoby to okazać się niebezpieczne, poniewaŜ byłoby uśrednione. 
Jedni są chudzi, inni grubi. Jeśli, zgodnie z ogólnymi wskazówkami, dostaną trzy 

chapali(

Przaśny chlebek 

hinduski w kształcie placka (pizyp. tłum.) to niektórzy przejedzą się, a dla innych będzie to pra

wie tyle co 

nic. Nie podaję sztywnych zasad, chciałbym obudzić waszą świadomość. Zwracaj uwagę na swoje ciało, 

jest ono wy

jątkowe, unikalne. KaŜdy ma inny rodzaj energii, inne zainte

resowania. Jeden jest profesorem 

na  uniwersytecie,  jego  ciało  nie  spala  duŜo  energii.  Nie  potrzebuje  on  duŜo  jedzenia,  ale  musi  jeść  inne 
pokarmy  niŜ  pracownik  fizyczny.  Jakiś  ogólny  sposób  Ŝywienia  dla  wszystkich  przyniósłby  więcej  szkody 
niŜ poŜytku. Nie ma takiej uniwersalnej zasady.

 

George  Bernard  Shaw  powiedział,  Ŝe  jest  tyl

ko  jedna  uniwersalna  zasada:  nie  ma  uniwersalnych  zasad. 

Pamiętaj o tym 

-

 nie ma i nie moŜe ich być, bo kaŜdy z nas jest unikalny i nie stosują się do niego recepty 

innych. 

Próbuję  więc  obudzić  twoje  wyczucie.  Nie  podaję  praw,  sposobów;  proponuję,  byś  rozwijał  w  sobie 
wraŜliwość.  Dzisiaj  moŜesz  potrzebować  więcej  jedzenia  niŜ  wczoraj  i  nie  jest  to  tylko  kwestia  róŜnic 
między  tobą  a  innymi  ludźmi.  KaŜdy  dzień  róŜni  się  przecieŜ  od  innego dnia. Być moŜe przez cały dzień 

wy

poczywałeś i nie potrzebujesz duŜo zjeść. A moŜe pracowałeś cięŜko w ogrodzie i musisz zjeść więcej 

niŜ zazwyczaj? Zachowaj uwagę i słuchaj, co mówi twoje ciało. śyj zgodnie z jego wskazówkami.

 

Ciało nie usiłuje niczego ci narzucać, ale takŜe nie jest twoim niewolnikiem. Traktuj je jak pr

zyjaciela - tak, 

zaprzyjaźnij  się  z  nim.  Ten,  kto  się  obŜera,  i  ten,  kto  narzuca  sobie  jakieś  diety,  mają  jeden  wspólny 
problem: obaj są głusi na sygnały ciała.

 

Potępianie  kogoś  za  to,  Ŝe  je  to,  co  mu  smakuje,  nie  ma  sensu.  Jeśli  język  nie  odczuwa  przyjemności 

smakowania -

 to po co w ogóle jeść? Jeśli patrzenie na piękne rzeczy byłoby grze

chem dla oczu, to po co 

w  ogóle  patrzeć?  Jeśli  słuchanie  miałoby  być  grzechem  dla  uszu,  to  dlaczego  mielibyśmy  słyszeć?  Nie 
zostałyby nam Ŝadne doznania 

- nic tylko pal

nąć sobie w łeb! We wszystko, co robisz, zaangaŜowane są 

background image

 

44

 - 

twoje  zmysły.  Dzięki  nim  moŜesz  czuć  się  połączony  z  Ŝyciem.  Kiedy  jesz  coś  z  ape

tytem,  Bóg  w  tobie 

czuje się zadowolony, a Bóg ukryty w tym, co jesz, ma poczucie, Ŝe go szanujesz.

 

Ale  kaŜdy  znany  c

i  mahatma  (w  sanskrycie  mahatman 

oznacza  „wielkoduszny",  „mądry";  przydomek 

Gandhiego,  duchowego  przywódcy  hinduskiego  ruchu  wolnościowego  (przyp.  tłum.),  kaŜdy  tak  zwany 
guru  uczył,  jak  macie  sami  siebie  torturować.  W  imię  religii  nauczał  maso

chizmu:  „Um

artwiaj  się.  Im 

bardziej  będziesz  się  umartwiać,  rym  więcej  łask  zdobędziesz  u  Boga.  Cierpienie  uszlachetnia.  Jeśli 
jesteś  szczęśliwy,  to  popełniasz  grzech.  Szczęście  jest  grzechem,  nieszczęście 

-

  cnotą".  Oto  cała  ich 

logika. 

Nie widzę w tym Ŝadnego sensu. Jest to absurd, czysta głupota. Bóg jest szczęśliwy, jeśli więc chcesz się 
do  niego  zbliŜyć,  powinieneś  przestroić  się  na  bycie  szczęśliwym,  tak  jak  On.  To  jest  właśnie  sedno 
mojego  nauczania:  bądź  szczęśliwy,  tak  jak  Bóg,  bo  kiedy  czujesz  szczęście,  dot

rzymujesz kroku Bogu; 

kie

dy jesteś nieszczęśliwy, zostajesz w tyle. Niezadowoleni nie mogą być ludźmi religijnymi.

 

Na  pytanie,  co  jest  grzechem,  jest tylko jedna odpowiedź: popełniasz grzech wtedy, gdy się umartwiasz. 
Odczuwając  pełnię  szczęścia,  stajemy  się  świętymi.  Niech  twoja  religia  naucza,  jak  śpiewać  i  tańczyć,  i 
czerpać  radość  z  Ŝycia.  Niech  będzie  religią  pozytywną,  mówiącą  „tak"  szczęściu,  radości,  poczuciu 
błogosławieństwa.  Odrzuć  te  odwieczne  bzdury 

-  one  wykrzy

wiły  całe poprzednie pokolenia, sprawiły, Ŝe 

ludzie  czuli  się  brzydcy,  niezadowoleni,  nędzni.  Tamta  filozofia  jest  wyznawa

na  przez  jednostki 

patologiczne,  tych  którzy  chcą  torturować  samych  siebie;  daje  im  ona  usprawiedliwienie.  Umartwianie 
samego siebie czy teŜ torturowanie innych je

st tak samo cho

re. Ktoś, kto ma osobowość jak Adolf Hitler, 

torturuje  innych;  ktoś  inny  jest  jak  Mahatma  Gandhi  i  torturuje  samego  siebie.  Obaj  jadą na tym samym 
wózku, chociaŜ odwróceni do siebie plecami. Adolf Hitler czerpie radość z torturowania innych

, Mahatma 

Gandhi  z  torturowania  siebie  -  ale  w  obu  przypad

kach  mamy  do  czynienia  z  przemocą.  Obaj  czerpią 

zadowole

nie z torturowania. Darzymy szacunkiem osoby, które się umartwiają, ale czy to nie dlatego, Ŝe 

nie  rozumiemy,  co  na

prawdę się za tym kryje? Adolf Hitler jest potępiony przez cały świat, ale Mahatma 

Gandhi jest uwielbiany przez cały świat. A ja nie mogę przestać się dziwić: jak to moŜliwe? PrzecieŜ oba 
przypadki  są  podobne.  Gandhi  mówi:  „Nie  jedz  niczego,  co  ci  smakuje.  Delektowanie  się  smaki

em  nie 

jest  dozwolone.  Jedzenie  ma  być  obowiązkiem,  a  nie  przyjemnością.  Jesz  tylko  po  to,  aby  przeŜyć". 
Przyjemność  jedzenia  jest  odrzucona,  sprowadzona  do  roli  obowiązku.  „Nie  jedz  dla  przyjemności."  W 
taki  sposób  jedzą  zwierzęta 

-

  właśnie  po  to  jedynie,  aby  przetrwać.  Chyba  nie  widzieliście  nigdy,  Ŝeby 

zwierzę  delektowało  się  jedzeniem?  Nie  urządzają  teŜ  sobie  przyjęć,  zabaw,  nie  tańczą  i  nie  śpiewają. 
Jedynie człowiek potrafi świętować, ucztować.

 

W  innych  sprawach  Gandhi  wypowiada  się  podobnie:  „Upra

w

iajcie  miłość  jedynie  w  celu  poczęcia 

dziecka.  Niech  miłość  pełni  jedynie  funkcję  prokreacji.  Jedz,  aby  przetrwać,  kochaj  się  aby  przedłuŜyć 
gatunek ludzki. Nie traktuj miłości jako przyjemności". Tak przecieŜ robią zwierzęta. Czy widzieliście psa 

w  trak

cie  zapładniania  suczki?  Widzieliście,  jak  bardzo  się  męczy?  Jest  to  dla  niego  czysty  obowiązek. 

Zmusza  go  do  tego  biologi

czna  potrzeba.  A  kiedy  skończy 

-  natychmiast  odchodzi  i  zapomina. 

Skończone,  praca  wykonana!  Jedynie  człowiek  traktuje  akt  miłosny  jako  coś  radosnego.  Stawia  to  nas 
ponad  zwierzę

tami  -

  kochamy  się,  aby  czerpać  z  tego  przyjemność,  bo  inspi

ruje  to  nas  do  pisania 

wierszy, zachwycania się muzyką, odczuwania piękna.

 

To  właśnie  dlatego  uwaŜam,  Ŝe  pigułka  antykoncepcyjna  stała  się  jednym 

z  najbardziej  rewolucyjnych 

wynalazków  -

zmieniła  podejście  do  spraw  miłości.  Dzięki  pigułce  moŜna  kochać  się  po  prostu  dla 

przyjemności.  Nie  dlatego,  Ŝe  zmusza  nas  do  tego  potrzeba  biologiczna  i  nie  tylko  wtedy,  kiedy  chcemy 
spłodzić potomstwo. Miłość i seks są obecnie rozdzielone. Pigułka spowodowała rewolucję: seks to seks, 

a  mi

łość  to  miłość.  Seks  to  biologia;  miłość  to muzyka dwóch dotykających się ciał, pochłoniętych sobą, 

zatraconych  w  sobie  nawzajem,  wchodzących  w  całkowicie  nowy  wymiar  harmonii,

  rytmu... 

przeŜywających  orgazm.  śadnych  obaw,  Ŝe  zajdzie  się  w  ciąŜę,  ruchów  czysto  biologicznych,  nic  w  tym 
rodzaju.  Akt  połączenia  ciał  stał  się  piękny  sam  w  sobie,  nie  musi  być  poŜyteczny,  nie  musi  czemuś 
słuŜyć.  To  podstawowa  róŜnica.  Praca  musi  być  środkiem  prowadzącym  do  jakiegoś  celu.  Za

bawa  jest 

jednocześnie i celem, i sposobem osiągnięcia tego celu.

 

Jedz  ze  smakiem  -

jesteś  człowiekiem,  istotą  wyŜszą.  Kochaj  się,  bo  sprawia  ci  to  radość 

-

  jesteś  istotą 

wyŜszą. Słuchaj dla samej przyjemności słuchania, a uwolnisz się od ograniczających cię instynktów. Nie 
jestem przeciwnikiem szczęścia; jestem jego zwolennikiem, hedonistą i mam wraŜenie, Ŝe wszyscy wiel

-

cy, uduchowieni ludzie na całym świecie byli i są hedonistami. Jeśli nie byli, to znaczy, Ŝe ich duchowość 
była  udawana 

-

  a  oni  sami  to  po  prostu  psychopaci.  Szczęście  jest  podstawowym  celem,  źródłem, 

sednem  wszystkiego.  Na  miliony  róŜnych  sposobów  Bóg  doszukuje  się  szczęścia  w  tobie.  PokaŜ,  jak 
duŜo jest go w tobie, i pozwól na jeszcze więcej. Wtedy staniesz się religijny, a świątynie zamienią się w 
miejsca, gdzie się świętuje, kościoły przestaną być smutne i ponure, zimne jak grobowce. Bę

dzie w nich 

śmiech, będą pieśni i tańce, i radość.

 

Wszystko, co czyni nas szczęśliwymi, jest dobrem, a to, 

co czyni nas smutnymi, jest grzechem. Esencja 

religii zawiera się w odczuwaniu radości. Oto właściwe kryterium.

 

Nie  przedstawiam  Ŝadnych  sztywnych  zasad,  bo  wiem,  jak  działa  umysł  człowieka.  Kiedy  dostanie 

background image

 

45

 - 

wskazówki,  co  robić,  wprowadza  je  w  Ŝycie,  zapominając  o  świadomości.  ToteŜ  Ŝa

dnych  sztywnych 

zasad -

 stosując się do nich, nie będziesz się rozwijać.

 

Posłuchajcie kilku anegdot:

 

Benny wraca do domu i zastaje w kuchni mnóstwo potłuczonych naczyń.

 

-

 Co się stało? 

-

pyta Ŝonę.

 

-

  Chyba  coś  jest  źle  napisane  w  tej  ksiąŜce  kucharskiej 

-

  wyjaśnia  Ŝona. 

-

  Mówią,  Ŝe  do  odmierzania 

składników najlepiej uŜywać starego kubka bez ucha, ale zanim udało mi się utrącić ucho jakiegoś kub

ka, 

potłukłam jedenaście.

 

JeŜeli  ksiąŜka  kucharska  tak  mówi 

-

  trzeba  wykonać.  Ludzki  umysł  jest  głupi 

-

  pamiętajcie.  Jeśli  podać 

mu zasady, będzie się ich trzymał.

 

Mafiosi  mieli  przyjść  na  spotkanie  do  szefa.  A  co  szef  powiedział,  było  święte.  Zadzwonił  dzwonek, 
słuŜący podszedł do drzwi, uchylił je i rozpoznawszy gościa, wpuścił go do środka.

 

- Zostaw parasol przy drzwiach -

 poinstruował.

 

- Ale ja nie mam parasola -

 odparł gość.

 

-

 To wracaj po niego do domu. Szef powiedział, Ŝe kaŜdy musi zostawić parasol przy drzwiach. Jeśli nie, 

to mam nie wpuszczać.

 

Mus to mus. 

Po  desperackim  pościgu  policjanci  juŜ  mieli  schwytać  złodziei,  którzy  obrabowali  bank,  gdy  nagle 
kierowca samochodu policyjnego skręcił do najbliŜszej stacji benzynowej i zadzwonił do swojego szefa.

 

-

 Złapaliście ich? 

-

 zapytał szef.

 

- Mieli farta -

 odpowiedział

 policjant. -

 JuŜ prawie ich dopadliśmy, ale nagle zauwaŜyłem, Ŝe przejechałem 

kolejne dziesięć tysięcy kilometrów, więc musiałem podjechać do stacji, Ŝeby zmienić olej.

 

Co  robić?  Olej  musi  być  wymieniany  co  dziesięć  tysięcy  kilometrów,  a  właśnie  tyle  przejechał.  Najpierw 
trzeba zmienić olej.

 

Nigdy  nie  udzielam  konkretnych  rad,  bo  wiem,  jak  głupi  potrafi  być  umysł.  Chcę  Ŝebyś  poczuł,  jaki 
kierunek jest dla ciebie właściwy. Bądź uwaŜny i Ŝyj świadomie.

 

Mike  powiedział  do  Pata,  Ŝe  jedzie  czuwać  przy  zwłokach  swojego  kolegi.  Pat  zaproponował,  Ŝe  go 

podwiezie. Po drodze wpadli na kie

liszeczek, potem drugi... nieźle się upili. W rezultacie Mikę zapomniał 

adres. 

-

 Gdzie znajduje się dom twojego kolegi? 

-zapyta! Pat. 

-

 To na pewno ta ulica, ale nie pamiętam n

umeru -

 powiedział Mikę.

 

Chodzili  tak  przez  kilka  minut.  Wreszcie  Mikę  wskazał  dom,  który  chyba  był  tym  właściwym.  Weszli  do 
środka,  ale  w  korytarzu  było  całkiem  ciemno.  Otworzyli  drzwi  do  salonu,  w  którym  takŜe  było  ciemno. 
Jedynie na fortepianie stało kilka zapalonych świec. Podeszli do niego, uklękli i zaczęli się modlić. Pat w 
końcu uniósł głowę i mówi:

 

- Mikę, nie wiedziałem, Ŝe twój kolega miał ta

 

- kie wspaniałe zęby.

 

Tak  właśnie  rozumuje  człowiek.  Ja  chcę  jedynie  zachęcić  cię,  byś  porzucił  smak  bycia  świadomym.  To 
zmieni całe twoje Ŝycie. Nie chodzi o to, Ŝeby coś ci narzucać, ale o to, by rozświetlić cię od środka.

 

 

5. Lecznicza moc medytacji 

Słowa „medytacja" i „medycyna" posiadają ten sam rdzeń. Medycyna uzdrawia ciało, medytacja 

-

 duszę

Obie dyspo

nują siłą uzdrawiania.

 

Medytacja  leczy,  pozwala  ci  poczuć  się  całością.  Jeśli  pozostajesz  w  zgodzie  z  samym  sobą,  jest  tak, 
jakbyś osiągał stan świętości. Nie jest on związany z wyznawaniem jakiejkolwiek religii, z przynaleŜnością 

do jakieg

oś kościoła. Znaczy to po prostu, Ŝe wewnątrz siebie odczuwasz pełnię i harmonię; niczego nie 

brakuje. Jesteś tym, czym Istnienie pragnie, Ŝebyś był 

-

 spełnieniem swoich moŜliwości.

 

Techniki aktywnej medytacji Osho* 

 

background image

 

46

 - 

*  Aby  przeczytać  więcej  na  ten  temat  zob.  takŜe  Osho,  Medytacja.  Pierwsza  i  ostatnia  wolność. 
Praktyczny przewodnik, Rebis, Poznań 2003.

 

Pytanie:  Proponowana  przez  ciebie  aktywna  medytacja  po

woduje  na  początku  napięcie  w  mięśniach  i 

ból w całym ciele. Jak tego uniknąć?

 

Po  prostu  kontynuuj!  Ból  minie  -  z  oczywistych  powodów.  Po  pierwsze,  jest  on  spowodowany 

intensywnym  ruchem  fizycznym  i  ciało  musi  mieć  trochę  czasu,  aby  do  niego  przywyknąć.  Przez  trzy, 
cztery  dni  będziesz  się  czuł  obolały  i  będzie  ci  trudno  podjąć  dalsze  ćwiczenia.  Jednak 

po  czterech 

dniach te symptomy przemi

ną i będziesz czuł się lepiej niŜ kiedykolwiek.

 

Zasadniczy  powód  leŜy  jednak  w  czymś  innym,  znacznie  głębiej.  Nowoczesna  psychologia  zaczyna 
powoli  odkrywać  to  zjawisko.  Twoje  ciało  nie  jest  po  prostu  ciałem  fizycznym.

  Wnika  w  nie  -w  twoje 

mięśnie,  w  całą  strukturę  ciała 

-

wiele  róŜnych  czynników  osłabiających.  Kiedy  powstrzymujesz  gniew, 

wytwarza  się  w  tobie  trucizna,  która  rozchodzi  się  do  mięśni,  do  krwi.  Cokolwiek  prag

niesz  w  sobie 

stłumić,  rzutuje  na  twoją  psychikę  i  na  ciało,  bo  przecieŜ  nie  są  one  od  siebie  odizolowane.  Nie  jesteś 
osobno:  ciałem  i  umysłem.  Jesteś  ciało

-

umysłem,  bytem  psychosomatycznym.  Cokolwiek  dzieje  się  w 

ciele, dochodzi takŜe do umysłu i na odwrót, bo ciało i umysł są dwiema połówkami tego s

amego. 

JeŜeli  na  przykład  zdenerwujesz  się,  co  wtedy  dzieje  się  w  twoim  ciele?  OtóŜ  za  kaŜdym  razem  do  krwi 
wyzwalają  się  toksyny.  Bez  nich  nie  byłbyś  w  stanie  rozzłościć  się  dostatecznie  mocno.  Masz  w 
organizmie gruczoły, które uwalniają pewne substancje chemiczne. To juŜ nie filozofia, to czysta nauka 

-

twoja krew ulega zatruciu. 

Właśnie  dlatego,  gdy  czujesz  wściekłość,  moŜesz  zrobić  coś,  czego  w  stanie  normalnym  nie  zrobisz. 
MoŜesz przesunąć lub podnieść ogromny głaz, a potem dziwisz się, bo kiedy jesteś

 w normalnym stanie, 

ten głaz ani drgnie, choćbyś z całej siły próbował go ruszyć. Ale to dlatego, Ŝe do krwi dostały się określo

-

ne  substancje,  twój  organizm  znajdował  się  w  stanie  podwyŜszonej  gotowości,  zgromadził  całą  swoją 
energię, przewidując, Ŝe moŜe być potrzebna.

 

Kiedy  zwierzę  jest  rozdraŜnione,  widać  to  od  razu.  Nie  kieruje  się  Ŝadną  moralnością,  wyuczonymi 
zasadami.  Kiedy  jest  złe,  odreagowuje  swą  złość.  Twoja  złość  jest  podobna  do  tej,  którą  odczu

wa 

zwierzę.  Ale  Ŝyjesz  w  społeczeństwie,  stosujesz  się  do  zasad  etykiety,  etyki  i  wielu  innych.  Musisz 
zwalczyć  swoją  złość.  Musisz  pokazać,  Ŝe  wcale  nie  jesteś  zdenerwowany,  i  uśmiechać  się  tym 
sztucznym uśmiechem. Nakładasz więc ten uśmiech na twarz, hamujesz w sobie złość. A co dzieje się z 
ciałem?  Było  gotowe  walczyć  lub  uciekać;  uciekać  przed  zagroŜeniem  albo  je  pokonać.  Chciało  coś 
zrobić 

-

  złość  jest  po  prostu  stanem  gotowości  do  działania.  Ciało  zamierzało  odreagować  poczucie 

złości, wykazać agresję.

 

Gdybyś  mógł  zachować  się  agresywnie,  brutal

nie,  energia  zo

stałaby  rozładowana.  Nie  moŜesz  jednak 

tego zrobić, więc tłumisz to w sobie. Co wtedy dzieje się w mięśniach, które były gotowe do walki? Stają 
się jakby sparaliŜowane. Energia rozpiera je od środka, aby mogły efektywnie walczyć, a ty je 

hamujesz, 

aby  nie  ujawnić  agresji.  Konflikt  murowany!  Totalne  zamieszanie  w  mięśniach,  we  krwi,  we  wszystkich 

tkankach. One wyra

Ŝają gotowość, ty je powstrzymujesz, spinasz je. W ten sposób ciało staje się obolałe.

 

Takie samo zjawisko zachodzi w przypadk

u kaŜdej emocji 

-

codziennie, przez całe lata. Twoje ciało staje 

się ruiną, nerwy funkcjonują coraz gorzej, nie ma w nich Ŝycia, nie przepływa energia. Organizm staje się 
martwy, zatruty, wszystko się poplątało. Nic nie jest juŜ zgodne z naturą.

 

Popatrz  na

  dowolne  zwierzę  i  dostrzeŜ,  ile  wdzięku  ma  jego  ciało.  A  co  się  stało  z  ciałem  człowieka? 

Czemu porusza się cięŜko, bez gracji? Czemu zwierzę ma wdzięk, a człowiek nie? Co się stało? 

- Sam to 

zniszczyłeś.  Zatraciłeś  naturalną  spontaniczność.  KaŜda część ciała jest przepełniona toksynami, w kaŜ

-

dym  mięśniu siedzą stłumione złość, seksualność, Ŝal 

-

 dosłownie kaŜde negatywne uczucie 

-

 zazdrość, 

nienawiść.  Twoje  ciało  jest  naprawdę  chore.  Kiedy  zaczynasz  medytację  aktywną,  wszystkie  te  trucizny 
są  eli

mino

wane.  PoniewaŜ  ciało  było  nimi  usztywnione,  trzeba  przejść  przez  etap  rozpuszczenia  ich, 

poprawić  wewnętrzne  przepływy.  Jest  to  duiy  wysiłek.  Przez  czterdzieści  lat  prowadzisz  nieodpowiedni 
tryb  Ŝyda  i  nagle  decydujesz  się  na  medytację,  więc  ciało  przeŜywa  wstrząs.  Czujesz  ból  dosłownie 
wszędzie.  Ale  to  dobry  znak  i  musisz  go  zaakceptować.  Pozwól,  Ŝeby  ciało  znów  tętniło,  przywróć  mu 
jego  wdzięk  i  wraŜliwość.  Poczujesz,  jak  się  oŜywia.  Zanim  to  jednak  nastąpi,  trzeba  przejść  przez  ból 
oŜywiania spiętych części ciała.

 

Psychologowie  twierdzą,  Ŝe  otoczyliśmy  swoje  ciało  zbroją  i  to  ona  stanowi  problem.  Co  zrobiłbyś, 
gdybyś  mógł  wyładować  swoją  złość?  Zacisnąłbyś  zęby  i  pięści,  byłbyś  gotowy  uŜyć  ich  do  wal

ki,  do 

zniszczenia  czegoś.  Jeśli  tego  nie  robisz,  twoje  palce  stają  się  brzydkie  i  sztywne,  tracisz  swobodę 

poruszania  nimi,  pozosta

ją  w  nich  toksyny.  Kiedy  podajesz  komuś  dłoń,  to  jakbyś  podawał  kawałek 

drewna -

 nie ma w niej Ŝycia.

 

MoŜesz  to  sam  sprawdzić 

-

  dotknij  dłoni  małego  dziecka,  a  poczujesz  róŜnicę.  Kiedy  dziecko  chce  ci 

podać rączkę (bo cza

sem nie chce -

 i to teŜ jest w porządku; wycofuje się, nie poda ci „drewnianej ręki", 

tylko woli się z tobą nie witać), to jakby rozpływa się ona w twojej dłoni. Jest ciepła, tętni Ŝyci

em, jakby ca-

background image

 

47

 - 

łe  dziecko  nagłe  znalazło  się  w  tym  jednym  miejscu,  wyraŜając  dotknięciem  całą  miłość,  którą  ma  dla 

ciebie. 

Po  kilku  latach  to  samo  dziecko  będzie  umiało  juŜ  podawać  „drewnianą  dłoń"  w  kaŜdej  sytuacji.  JuŜ  nie 
będzie  umiało  przekazać  ci  za  pomocą  dotyku  tego,  co  do  ciebie  czuje.  Jest  to  spowo

dowane 

zablokowaniem złości.

 

Tak,  zanim  twoje  dłonie  powrócą  do  Ŝycia  i  będą  mogły  wyrazić  miłość,  czułość,  będą  musiały  przejść 
przez  ból  agonii  i  głębokie  odczucie  złości.  Jeśli  nie  usuniesz  zablokowanej  w  nich  złości,  nie 
przedostanie  się  przez  nią  miłość.  Całe  ciało  jest  zablokowane,  nie  tylko  dłonie.  MoŜesz  kogoś 
obejmować, przytulać do piersi, ale nie będzie to miało nic wspólnego z czułością serca. Trzeba odróŜnić 

te  dwie  sprawy.  Przytulenie  kogo

ś  do  piersi  jest  faktem  fizycznym.  Jeśli  twoje  ser

ce  jest  opancerzone, 

jeśli blokujesz swoje uczucia, osoba ta pozostanie ci obca jak zwykle. śadnego wraŜenia. Ale gdy nie ma 
pancerza  i  umiesz  przytulić  kogoś,  dając  mu  poczucie  bliskości,  wtedy  wasze  serca  będą  przenikać  się 

nawzajem; takie spotka

nie będzie jak komunia.

 

Ciało musi wyrzucić wiele toksyn. Jesteś zatruty i odtrucie będzie kosztować duŜo bólu i wysiłku. Tworzę 
teraz  chaos.  Ta  medytacja  ma  za  zadanie  poprzewracać  wszystko  do  góry  no

gami,  tak

  aby  moŜna  było 

dokonywać zmian na nowe. Musisz zniszczyć swoje obecne struktury siebie, aby urodzić się na no

wo. Za 

daleko  zabrnąłeś  w  swoich  błędach.  Trzeba  to  wszystko  wyeliminować  i  dopiero  wtedy  będzie  moŜna 
stworzyć coś no

wego. To boli, jednak napr

awdę warto.

 

Kontynuuj  więc  medytację  i  pozwól  ciału  czuć  ten  ból.  Niech  nie  stawia  oporu,  niech  przejdzie  przez 

proces  tej  agonii  prze

szłości.  Poradzi  sobie,  jeśli  naprawdę  jesteś  gotowy  pozbyć  się  swojej  kapsuły, 

swojego  wiezienia,  jeśli  chcesz  znów  czuć,  Ŝe  Ŝyjesz  i  masz  zwinne  ciało.  PrzecieŜ 

nawet 

zwierzęta 

poruszają  się  piękniej  niŜ  ty.  Ale  kiedy  zlikwidujesz  wszystkie  blokady,  przy

pomnisz  sobie,  co  to 

naprawdę znaczy „mieć ciało".

 

Na  marginesie:  właśnie  dlatego,  Ŝe  ciało  nie  jest  warte  po

kazywania

,  stworzyliśmy  całą  tę  obsesję  na 

temat  ubierania  się.  Kiedy  stoisz  nagi,  widzisz,  ile  zła  wyrządziłeś  swojemu  ciału.  Ub

ranie  pomaga  ci  to 

ukryć.  Choroba  ta  pogłębia  się  coraz  bar

dziej  -

jeśli  masz  zesztywniałe  ciało,  usiłujesz  je  ukryć,  a  ukry

-

wając, powodujesz, Ŝe staje się ono coraz bardziej nieczułe. Ubranie usypia twoją czujność.

 

Przez  cale  wieki  ubierania  się  straciliśmy  kontakt  ze  swoimi  ciałami.  Gdyby  odciąć  ci  głowę  i  kazać 
rozpoznać  własne  ciało,  zapewne  nie  byłbyś  w  stanie  tego  zrobić.  Nie  jesteś  z  nim  zaprzyjaź

niony,  nie 

odczuwasz troski o nie, po prostu funkcjonujesz w nim, nie przejmując się niczym.

 

Wielokrotnie krzywdzimy swoje ciało. Ta chaotyczna medytacja ma za zadanie oŜywić je. Złamiecie wiele 

blokad.  Wiele  nawyków  zostanie  odrzucon

ych.  Odzyskacie  płynność  w  obrębie  kaŜ

dego  swojego 

systemu. Bądźcie zadowoleni, Ŝe pojawia się ból. Jest on zjawiskiem pozytywnym. Przejdziecie przez ten 
etap, tylko nie zatrzymujcie się. Nie ma potrzeby roztrząsać tej sytuacji. Kontynuujcie medytację 

tysiące 

ludzi  przeszło  przez  ten  początkowy,  kilkudniowy  ból.  A  kiedy  juŜ  przejdzie,  zaczniecie  odczuwać,  jak 
radość delikatnie otula wasze ciało.

 

Nie  czujecie  tego  teraz,  bo  nadal  jeszcze  towarzyszy  wam  ból.  Nawet  jeśli  nie  daje  wam  się  jakoś 

szczególnie we znaki, to jed

nak jest obecny. Być moŜe nie zauwaŜacie go nawet 

-

 był przecieŜ z wami od 

zawsze.  Przestajemy  zwracać  uwagę  na  to,  co  mamy  na  co  dzień.  Medytacja  pozwoli  wam  odzyskać 
świadomość,  ale  umysł  będzie  podszeptywał:  „Nie  rób  tego,  twoje  ciało  c

zuje  ból".  Nie  zwracajcie  na  to 

uwagi. Róbcie swoje. 

Po pewnym czasie ból odejdzie, a kiedy to nastąpi, ciało zosta

nie odblokowane, odtrute i otoczone jakby 

mgiełką  zadowolenia.  Cokolwiek  będziecie  robić 

-

 a nawet jeśli niczego nie będziecie robić 

- ta subtelna 

wibracja  radości  pozostanie.  Jest  ona po pro

stu symptomem harmonii w ciele, muzycznego rytmu, który 

w nim rozbrzmiewa. 

Poczucie  zadowolenia  nie  jest  jednoznaczne  z  przyjemnością;  oznacza  po  prostu,  Ŝe  jesteście  w  pełni 
swoich  sił  witalnych,  Ŝyjecie  pełnią  Ŝycia,  Ŝe  wokół  was  pulsuje  delikatna  muzyka,  ciało  jest  płyn

ne  jak 

nurt rzeki. Przyjemności musicie czerpać z innych źródeł.

 

 

 

Stan rozluźnienia

 

śycie  w  stanie  pełnego  luzu  było  zawsze  wyklinane  przez  twoje  pracoholiczne  społeczeństwo  i 

traktowane  jak  lenistwo.  Po

czucie  rozluźnienia  oznacza  jednak,  Ŝe  masz  do  wszystkiego  zdrowe 

podejście.  Nie  gonisz  jak  wściekły  za  pieniędzmi,  nie  przepracowujesz  się,  a  jedynie  zaspokajasz  swoje 

potrzeby  ma

terialne.  Praca  jest  właśnie  po  to.  Są  jednak  takŜe  pot

rzeby  du

chowe.  Te  zaspokajasz,  jeśli 

umiesz „odpuścić". Niestety większa część ludzkości całkowicie bojkotuje jakikolwiek rozwój duchowy.

 

Stan  rozluźnienia  to  wspaniałe  odczucie  samej  egzystencji,  „nicnierobienia",  siedzenia  w  ciszy;  przecieŜ 

background image

 

48

 - 

trawa i tak

 rośnie sama z siebie. Ciesz się, Ŝe słyszysz ptaki, Ŝe drzewa są zielone, Ŝe wszystko ma wiele 

wymiarów  i  feerię  barw.  Poczucie,  Ŝe  Ŝyjesz  nie  wymaga  od  ciebie  Ŝadnego wysiłku; odwrotnie 

- musisz 

zaprzestać wysiłków. Pozostań w stanie braku jakiegokolwiek zajęcia, bez napięć, bez trosk.

 

Takie wyciszenie pozwoli ci zestroić się z muzyką dokoła siebie. Nagle dotrze do ciebie, jak cudowne są 
wschody  słońca.  Miliony  ludzi  nie  zwracają  uwagi  na  piękno  wschodów  i  zachodów  słońca.  Nie  mogą 
sobie na to pozwolić. Są zajęci ciągłą pracą i wytwarzaniem; nie dla siebie, lecz dla sprytnie narzuconych 

cu

dzych interesów, dla tych, którzy mają władzę, którzy umieją manipulować jednostkami ludzkimi.

 

Oczywiście,  w  swoim  własnym  interesie  przekonują  wszystkich,  Ŝe  praca  jest  czymś  wspaniałym.  A 
większość ludzi wierzy w to tak mocno, Ŝe nie jest juŜ nawet w stanie się zrelaksować. Nawet w dni wolne 
od pracy chcieliby coś robić. Nie umieją usiąść na brzegu morza i rozkoszować się świeŜym powietrzem, 

przesyconym jodem. Z 

braku lepszych zajęć są w stanie rozłoŜyć na części lodówkę, chociaŜ działała bez 

zarzutu,  albo  roze

brać  zegar  pradziadka,  który  chodził  od  stuleci.  Chcą  coś  poprawić, polepszyć. Muszą 

coś robić, dokądś pójść, coś zorganizować. Nie usiedzą spokojnie w m

ilczeniu -

 oto cały problem.

 

W święta ludzie wyjeŜdŜają do kurortów, na plaŜe. Nie po to jednak, by się zrelaksować 

-

 nie będzie na to 

czasu ze względu na tłok panujący tam w tym okresie. A święta to najlepsze dni na pozostanie w domu, 
bo całe miasto wyjeŜdŜa nad morze. Zderzak przy zderzaku, jadą wszyscy... a kiedy dojadą, jest tam tak 
ciasno,  Ŝe  trudno  znaleźć  miejsce  na  plaŜy.  Widziałem  to  na  zdjęciach.  Nawet  morze  śmieje  się  z  ich 
głupoty.  PoleŜą  tak  sobie  chwilkę  i  zaraz  muszą  kupić  lody  i  coca

-

colę.  Włączają  przenośny  telewizor 

albo radio tranzystorowe, tak Ŝeby wszyscy na plaŜy mogli słyszeć. Wreszcie czas mija, pakują się i biorą 
udział w powolnym maratonie do domu.

 

W dni świąteczne zdarza się najwięcej wypadków; więcej ludzi zabitych, więcej rozb

itych aut. To dziwne. 

Przez pięć dni w ty

godniu wszyscy 

marzą o weekendzie, mają plany, nadzieje. A przez te dwa wolne od 

pracy dni -

 nie mogą się doczekać, kiedy znów otworzą się ich biura, fabryki.

 

Ludzie  zostali  zmuszeni  do  tego,  by  zapomnieć,  na  czym

  po

lega  relaks.  KaŜde  dziecko  rodzi  się  z  tą 

zdolnością,  nie  musisz  uczyć  go  jak  odpoczywać.  Po  prostu  patrz:  jest  ono  w  stanie  cał

kowitego 

rozluźnienia,  jest  wypoczęte.  Ale  oczywiście  nie  moŜesz  mu  na  ten  stan  zadowolenia  pozwolić 

-  zaraz 

zaczniesz je 

cywilizować.

 

Dziecko rodzi się prymitywne, nieucywilizowane. Rodzice, nauczyciele i wszyscy inni otaczający je dorośli 
dokładają  wszelkich  starań,  aby  je  przystosować  do  społeczeństwa.  NiewaŜne,  Ŝe  społeczeństwo  jest 
chore. A byłoby lepiej nie wciskać dzieci w sztywne ramy społeczne, nie narzucać cywilizacji na siłę.

 

PoniewaŜ  rodzice  mają  jak  najlepsze  intencje,  nie  zostawią  dziecka  w  spokoju.  Wpajają  mu  zasady 
pracy, produktywności, konkurencyjności. Tłumaczą mu, Ŝe jeśli nie jest jednym z naj

lepszych, to sprawia 

im zawód. KaŜdy więc chce być najlepszy.

 

Jak się rozluźnić? Jak moŜna sobie odpuścić?

 

Słyszałem  piękną  historyjkę,  która  rozgrywa  się  w  czasach,  kiedy  w  Indiach  kładziono  pierwsze  tory 

kolejowe.  Brytyjski  in

Ŝynier,  który  nadzorował  prace,  nie  mógł  się  nadziwić,  Ŝe  pewien  młody  wieśniak 

przychodził  codziennie,  kładł  się  w  cieniu  drzewa  i  przyglądał,  jak  robotnicy  pracują,  a  inŜynierowie 
pokazują im, co i jak robić. Przynosił kanapki, po południu ucinał sobie drzemkę. InŜynier nie wyteymał w 
końcu i zagadnął wieśniaka:

 

-

 Dlaczego sam nie zaczniesz pracować? Przychodzisz tu codziennie i marnujesz czas na gapienie się.

 

Wieśniak zapytał:

 

-

 Ale po co miałbym pracować?

 

-

 Po to, Ŝeby zarobić pieniądze! 

-

 odparł inŜynier.

 

-

 A co miałbym zrobić z tymi pieniędzmi?

 

-

  Nie  wiesz,  głupcze,  co  moŜna  zrobić  z  pieniędzmi?  JeŜeli  masz  pieniądze,  moŜesz  wypoczywać  i 

cieszyć się!

 

-

 AleŜ ja właśnie to robię 

-

 odpowiedział wieśniak. 

-

 Po co mam sobie utrudniać Ŝycie: cięŜko pracować, 

zarabiać pienią

dze, a p

otem cieszyć się i wypoczywać? Moja droga jest prostsza.

 

Dzieci  przychodzą  na  świat  z  wrodzoną,  instynktowną  umiejętnością  odpoczywania.  Dlatego  są  piękne, 
są  swobodne.  Czy  kiedyś  to  zauwaŜyliście?  Wszystkie  dzieci,  bez  wyjątku,  są  Ŝywotne,  piękne  i  pełn

wdzięku. Ale dorosną; piękno i wdzięk znikną. Bardzo trudno jest znaleźć dorosłego, który miałby taką Ŝy

-

wotność,  wdzięk.  Jeśli  znasz  kogoś  o  dziecięcej  niewinności  i  niefrasobliwości 

-

  jest  on  mędrcem.  Po 

wszystkich  Ŝyciowych  wzlotach  i  upadkach  zdecydował  na  podstawie  swojego  doświadczenia  (a 
właściwie  decyzja  zrodziła  się  sama),  Ŝe  zanim  przyjdzie  pora  umierać,  chce  być  taki,  jak  był  w 
dzieciństwie.

 

Uczę was, jak się rozluźnić, bo jest to jedyny stan, który uczyni z was mędrców. Nie pomoŜe wam w tym 

background image

 

49

 - 

kościół,  teologia,  re

ligia  -

  one  nie  uczą,  jak  się  odpręŜyć.  One  usilnie  namawiają  do  pracy,  mówią,  Ŝe 

dodaje  wam  ona  godności.  UŜywają  pięknych  słówek,  aby  was  zniewolić,  wykorzystać.  Są  w  zmowie  z 
innymi pasoŜytami, Ŝyjącymi dzięki społeczeństwu.

 

Nie  je

stem  przeciwnikiem  pracy.  Ma  ona  do  spełnienia  swoją  poŜyteczną  rolę.  Ale  nie  moŜe  zastąpić 

twojego Ŝycia! Jest oczywiste, Ŝe potrzebujesz poŜywienia, ubrania, schronienia. Pracuj, aby to mieć, ale 
nie  daj  się  uzaleŜnić.  Po  zakończeniu  pracy  po

winien  na

stąpić  czas  wypoczynku.  Nie  musisz  zdobywać 

wiedzy na ten temat, jest to sztuka, którą posiadałeś juŜ w dzieciństwie. Umiesz to robić, masz to nadal w 
sobie, uśpione.

 

Wszystkie istniejące metody medytacji zmierzają właśnie do tego jednego punktu: obudź się

, przypomnij 

sobie  sztukę  odpoczywania.  JuŜ  ją  w  sobie  masz,  ciągle  jeszcze  wiesz,  jak  to  robić,  chociaŜ 
społeczeństwo usiłuje to z ciebie wyprzeć.

 

Zapamiętaj proste zasady: zaczynaj od ciała. LeŜąc na łóŜ

ku -

 a nie jest to niczym niezwykłym, robisz to 

codziennie  -  za

nim  zaczniesz  zasypiać,  obserwuj  z  zamkniętymi  oczami  energię  w  swoich  stopach. 

Powoli  przesuwaj  uwagę.  Czy  napotykasz  jakieś  napięcie?  W  łydkach?  W  udach?  W  brzuchu?  Czy 

odczu

wasz  jakiś  stres?  Jeśli  tak,  rozluźnij  to  miejsce.  Niech  twoja 

uwaga  pozostanie  skupiona  na  tym 

punkcie,  dopóki  nie  odczu

jesz  poprawy.  Teraz  kolej  na  ręce 

-

  są  ściśle  powiązane  z  umysłem.  Jeśli 

prawa ręka jest spięta, lewa półkula takŜe. I na od

wrót -

 jeśli lewa ręka jest spięta, znaczy to, Ŝe to samo 

dzieje  się  z  prawą  półkulą  mózgu.  Sprawdź  więc  dokładnie  ręce;  są  one  jakby  gałęziami  umysłu.  Na 
końcu  skieruj  uwagę  na  umysł.  JeŜeli  całe  ciało  poddało  się  stanowi  rozluźnienia,  twój  umysł  jest  juŜ  w 
dziewięćdziesięciu  procentach  takŜe  rozluźniony.  Obser

wuj  tych  pozo

stałych  dziesięć  procent...  Po 

prostu patrz, a dzięki temu chmury się rozejdą.

 

Jest to kwestia wprawy. Osiągniesz ją po kilku dniach. I powróci twoje poczucie dziecięcej swobody, stan 
rozluźnienia.  Widziałeś  nieraz,  jak  dziecko  się  przewraca,  ale  nie  robi  sobie  krzywdy,  nie  łamie  kości. 

Spróbuj sam -

 kiedy dziecko się prze

wróci, zrób to samo. 

Pewien  psychoanalityk  przeprowadził  eksperyment.  Dał  ogłoszenie  do  gazety:  „Zapłacę  duŜo  pieniędzy 
komuś,  kto  przyjdzie  do  mnie  do  domu  i  przez  cały  dzień  będzie  naśladował  to,  co  robi  moje  dziecko. 
Cokolwiek ono zrobi, zrobić musi takŜe ta osoba".

 

Pojawił  się  młody  zapaśnik  i  powiedział,  Ŝe  chce  spróbować.  JuŜ  w  połowie  dnia  prawie  nie  mógł  się 
ruszać,  miał  dwa złamania. A dziecko było zachwycone i podekscytowan

e. Bo kie

dy ono podskakiwało 

on takŜe; kiedy wdrapało się na drzewo 

-

 zapaśnik wdrapał się za nim; kiedy zeskoczyło 

-

 on takŜe musiał 

skoczyć. I tak przez kilka godzin. Dziecko zapomniało o jedzeniu, o całym świecie. Miało świetną zabawę 
z tego, Ŝe zapaśnik ledwo za nim nadąŜa.

 

Wczesnym  popołudniem  zapaśnik  po  prostu  zrezygnował.  Powiedział  psychoanalitykowi:  „Nie  chcę 
Ŝadnych  pieniędzy.  To  dziecko  wykończyłoby  mnie,  gdybym  został  do  wieczora.  I  tak  muszę  się 
natychmiast udać do szpitala. Dzieciak jes

t nie

bezpieczny. Skończ te eksperymenty".

 

KaŜdy  dzieciak  ma  nieskończone  pokłady  energii,  a  co  cie

kawe  -

  nie  męczy  się.  Nie  ma  w  nim  napięć. 

Widziałeś  śpiące  dziecko?  Czy  patrzyłeś,  jak  ssie  swój  kciuk,  jak  bardzo  to  lubi,  jak  dobrze  mu  się  śpi  i 
śni? Jego ciało jest w stanie wspaniałego rozluźnienia.

 

Wszyscy  słyszeliśmy  o  tym,  Ŝe  pijacy  na  całym  świecie,  mimo  Ŝe  się  przewracają,  nie  doznają  Ŝadnych 
większych obraŜeń ciała. KaŜdego ranka znajduje się ich gdzieś na ulicach i odwozi do domów. Dlaczego 

pij

acy  nie  łamią  sobie  nóg  czy  rąk?  Bo  nie  wiedzą,  Ŝe  się  przewracają,  a  w  związku  z  tym  nie  napinają 

mięśni. To właśnie wewnętrzne spięcia są powodem większości złamań. Upadając miękko 

- nic sobie nie 

złamiesz. Dzieci tak robią, pijacy tak robią. Czemu ty tak nie robisz? Jak to się stało, Ŝe zapomniałeś?

 

Zacznij więc od rozluźnienia się w łóŜku, przed zaśnięciem. Rób to co wieczór, tak Ŝebyś nabrał wprawy. 

Kiedy zrozumiesz, na czym to polega -

 a musisz to zrobić sam, bo nikt nie jest w stanie cię tego nauczyć 

-

  wtedy  nawet  w  ciągu  dnia,  kiedy  tylko  zechcesz,  będziesz  umiał  się  rozluźnić.  Jednym  z 

najpiękniejszych  doświadczeń  w  Ŝyciu  jest  uzyskanie  wprawy  we  wchodzeniu  w  stan  odpoczynku.  To 
jakby początek wspaniałej podróŜy du

chowej, bo w takim stanie nie

 jesteś juŜ po prostu ciałem.

 

Czy  zwróciłeś  uwagę  na  to,  Ŝe  czujesz  swoje  ciało  tylko  wtedy,  kiedy  coś  cię  boli,  kiedy  jesteś  spięty? 
Czy  masz  świadomość  posiadania  głowy,  kiedy  cię  ona  nie  boli?  Kiedy  twoje  ciało  jest  całkowicie 

zrelaksowane, nie czujesz

, Ŝe je posiadasz. W tym zapomnieniu pojawia się moŜliwość odkrycia tego, co 

takŜe istnie

je w tobie: twojej istoty duchowej. 

W  stanie  rozluźnienia  czujesz,  Ŝe  nie  jesteś  ciałem,  ale  czymś  wiecznym,  nieśmiertelnym.  śadna  religia 
świata  nie  jest  ci  po

trze

bna,  bo  masz  świadomość,  Ŝe  jesteś  osobą  religijną.  Być  religijnym  nie oznacza 

wierzyć  w  konkretnego  Boga,  w  papieŜa,  w  jakąś  ideologię.  Religia  to  poznanie  tego,  co  jest  wieczne  w 
tobie,  co  stanowi  sedno  twojego  istnienia:  twoją  własną  boskość,  piękno,  wdzięk,  chwałę.  Sztuka 

relaksacji oznacza do

świadczanie spraw niemierzalnych, niematerialnych: swojej prawdziwej istoty.

 

Zdarzają się chwile, kiedy bezwiednie wchodzisz w stan rozluźnienia. Serdeczny śmiech, taki do rozpuku, 

background image

 

50

 - 

nie  ten  nakaza

ny  przez  umysł,  ma  działanie  odpręŜające.  Dlatego  jest  on  uzna

wany  za  jedno  z 

najlepszych  lekarstw  na  odzyskanie  dobrego  samopoczucia.  Jednak  taki  śmiech  naleŜy  do  rzadkości 

został  uznany  za  niewłaściwy  przez  tych,  którzy  są  takŜe  przeciwnikami  stanu  odpręŜenia.  Ludzkość 
została zamieniona w śmiertelnie powaŜny szpital psychiatryczny.

 

Przypomnij  sobie,  jak  chichoczą  dzieciaki.  Całe  ciało  jest  zaangaŜowane  w  ten  śmiech.  A  ty?  Śmiejesz 
się tylko głową, prawda? Jest to kolejna czynność intelektualna.

 

UwaŜam,  Ŝe  serdeczny  śmiech  jest  lepszy  niŜ  modlitwa,  poniewaŜ  przynosi  odpręŜenie.  Modląc  się, 
stajesz  się  spięty.  Śmiejąc  się,  zapominasz  nagle  wszystkie  nakazy,  nauki,  sprawy  powaŜne.  Przez 
krótką  chwilę  jesteś  ponad  to.  Kiedy  znów  będziesz  się  śmiał 

-

  zwróć  na  to  uwagę.  Pomyśl,  w  jakich 

jeszcze  sytua

cjach  ci  się  to  zdarza.  Jesteś  odpręŜony  po  akcie  miłosnym...  chociaŜ  to  takŜe  jest  wbrew 

zasadom narzucanym nam przez rządzących tym światem. Facet przewraca się na drugi bok i udaje, Ŝe 
śpi,  a  tak  naprawdę  walczy  z  poczuciem  winy  za  popełniony  grzech.  Kobieta  płacze,  bo  znów  została 

wykorzystana. Na do

datek ma rację 

-

 przecieŜ nie czuje Ŝadnej przyjemności, Ŝadnej satysfakcji. Nie wie, 

co to orgazm. Pięćdziesiąt lat temu na całym świecie trudno było doszukać się jaki

ejkolwiek kobiety, która 

przeŜywałaby orgazm. Czy moŜna wyobrazić sobie ohydniejszy spisek przeciwko ludzkości ? MęŜczyzna 
chce  zakończyć  jak  najszybciej.  Siedzi  w  nim  Biblia  albo  Koran,  albo  Bhagawadgita  i  potępia  jego 
uczynek.  Jest  więc  przekonany,  Ŝe  robi  coś  złego.  Chce  uporać  się  z 

tym  jak  najszybciej.  Ale  i  tak  po 

zakończeniu czuje się winny. JakŜe mógłby się odpręŜyć? A zanim kobieta zacznie cokolwiek odczuwać 

jest juŜ po wszystkim.

 

W kościołach, w świątyniach w większości spotkasz kobiety, stare kobiety. Kiedy kapłan mówi o grzechu, 
one  doskonale  zdają  sobie  z  tego  sprawę.  To  był  grzech,  bo  nie  odczuwały  Ŝadnej  przyjemności,  były 
wykorzystane  jak  przedmiot.  JeŜeli  jednak  pozbyłyby  się  poczucia  winy,  wszystkich  zahamowań, 
doznałyby  w  akcie  miłosnym  prawdziwego  odpręŜenia.  Przyjrzyj  się  swojemu  Ŝyciu  i  spróbuj  znaleźć 
więcej  momentów,  w  których  stan  rozluźnienia  przychodzi  naturalnie.  JeŜeli  jesteś  dobrym  pływakiem, 
kiedy znajdujesz się w wodzie, spróbuj po prostu unosić się swobodnie, bez Ŝadnych r

uchów. Poczujesz 

uległość wobec nurtu rzecznego, stawanie się częścią rzeki.

 

Staraj  się  odnaleźć  stan  rozluźnienia  na  wiele  róŜnych  spo

sobów,  a  wkrótce  odkryjesz  jego  tajemnice. 

Będzie to jedno z najwaŜniejszych osiągnięć 

-

 uwolni cię od pracoholizmu.

 

Nie

 oznacza to wcale, Ŝe staniesz się leniwy. Wręcz odwrotnie 

-

 im bardziej jesteś odpręŜony, tym więcej 

masz  w  sobie  siły,  napływa  do  ciebie  więcej  energii.  Twoja  praca  zacznie  mieć  znamiona  twórczości,  a 
nie  wytwórczości.  Wszystko  będziesz  robił  pełnią  siebie,  z  miłością.  I  będziesz  miał  do  tego  ogromną 
energię.

 

Stan  rozluźnienia  nie  wpływa  negatywnie  na  twoją  pracę.  Powoduje  jedynie  to,  Ŝe  wykonujesz  ją  z 
sercem  i  wyobraźnią.  A  teraz    kilka  dowcipów,  aby  wywołać  u  ciebie  śmiech.  Pozwoli  on  zredukować 
napię

cie  w  twojej  twarzy,  w  brzuchu,  w  ca

łym  ciele,  tak  byś  mógł  poczuć  w  sobie  zupełnie  odmienny 

rodzaj  energii.  (Jeśli  się  nie  śmiejesz,  być  moŜe  naleŜysz  do  grona  tych  ludzi,  którzy  odczuwają  stały 

ucisk w okolicy brzucha, jakby mieli tam kamienie.) 

Joe,  p

rzyjaciel  Paddy,  zapisał  się  na  wieczorowe  kursy  dokształcające  dla  dorosłych.  Po  jakimś  czasie 

zapytał Paddy:

 

- Kim jest Ronald Reagan? 

- Nie wiem -

 odpowiedział Paddy.

 

-

 To prezydent Stanów Zjednoczonych, ty głupku. A moŜe wiesz chociaŜ

, kto to jest Margaret Thatcher? 

- Nie wiem -

 odpowiedział Paddy.

 

-

 Jest premierem Wielkiej Brytanii. Widzisz! Tobie teŜ przydałby się taki kurs.

 

- Tak? No to ja mam pytanie do ciebie, Joe. Czy wiesz kto to jest MickO'Sullivan? 

-No, nie wiem... 

-

 CóŜ 

- odp

arł Paddy 

-

 to jest ten facet, który pieprzy się z twoją Ŝoną, gdy ty jesteś na kursie.

 

******************** 

Jezus  z  MojŜeszem  wybrali  się  w  niedzielne  popołudnie  pograć  w  golfa.  MojŜesz  rozpoczął  grę  i  z 
łatwością ulokował piłkę w alei. Jezus przygotował się do uderzenia i 

-

 posłał piłkę w wysoką trawę.

 

-

 O, święty MojŜeszu.' 

-

 woła Jezus.

 

MojŜesz, jako dobry kolega, zaproponował, Ŝe umieszczą jego piłkę w alei bez Ŝadnych punktów karnych. 
Ale Jezus odmówił. MojŜesz próbował go przekonać:

 

-

 Nie wygłupiaj się. Nie wydobędziesz piłki z takiej trawy.

 

background image

 

51

 - 

-

  Jeśli  Arnold  Palmer  to  zrobił,  ja  teŜ  mogę 

-

  odpowiedział  Jezus,  zamachnął  się  i  wybił  piłkę  z  trawy 

prosto do stawu. 

MojŜesz wykonał swoje kolejne uderzenie i jego piłka wpadła na pole golfowe. Wrócił więc obserwować, 

co teraz zrobi Jezus. Ten pod

winął swoje dŜinsy i zamierza wejść do wody.

 

-

 Jezusie, przestań! Nie wydostaniesz tej piłki Ŝadnym cudem! 

-

woła MojŜesz.

 

Jeśli Arnold Palmer to zrobił, to ja teŜ mogę 

-

 odpowiada Jezus wchodząc do wody.

 

Ogrodnik, 

który przygląda! się tej scenie, pyta MojŜesza:

 

-

 Co ten facet sobie wyobraŜa, Ŝe jest Jezusem Chrystusem?

 

- Niestety -

 odpowiada MojŜesz 

-

 on myśli, Ŝe jest Arnoldem Pal

-merem! 

Medytacja codzienna 

Kiedy  masz  tylko  chwileczkę  czasu,  likwiduj  napięcie  w  ukł

adzie  oddechowym.  Tylko  tyle  -  nie  ma 

potrzeby odpręŜać całego ciała. W pociągu, w samolocie, w samochodzie... nikt się nawet nie zorientuje, 
Ŝe to robisz. Po prostu rozluźnij system oddechowy. Niech funkcjonuje w sposób naturalny. Zamknij oczy 

i skieruj

 uwagę na oddech 

-

 jak wciągasz powietrze, jak je wydychasz.

 

Nie  usiłuj  się  na  tym  koncentrować,  bo  stworzysz  sytuację,  w  której  wszystko  ci  będzie  przeszkadzać: 
hałas  silnika,  osoba  siedząca  obok.  Medytacja  nie  polega  na  koncentracji.  To  po  prostu  świadomość. 
OdpręŜasz się, obserwujesz oddech. Nic więcej. JeŜeli samochód warczy 

-

 to świetnie, godzisz się na to. 

Tkwisz w korku -

 dobrze, to teŜ część naszego Ŝycia. PasaŜer obok ciebie chrapie 

- niech sobie chrapie. 

Niczego nie odrzu

casz. Nie usiłujesz zawęŜać swojej świadomości.

 

Koncentrując  się  na  czymś,  zawęŜasz  świadomość,  a  wszystko  to,  na  czym  się  w  danej  chwili  nie 
skupiasz, staje się przeszkodą. Usiłujesz to zwalczyć, by nie stracić kontaktu z tym, co jest przedmiotem 
twojej  uwagi.  Coś  zakłóci  ten 

stan,  a  ty  zaraz  za

czynasz  się  denerwować.  I  myślisz  o  miejscu 

odosobnienia,  ucieczce  w  Himalaje.  Marzysz  o  Indiach  i  o  pokoiku,  w  którym  móg

łbyś  siedzieć  w 

niezmąconej niczym ciszy.

 

Tyle  Ŝe  w  Ŝyciu  nie  o  to  chodzi.  Nie  o  izolację.  Oczywiście  da

je  ona  pewne  pozytywne  rezultaty  - 

wyciszenie,  uspokojenie  -

ale  są  one  chwilowe.  Po  powrocie  z  takich  miejsc  znów  zagubisz,  zatracisz 

poczucie  spokoju.  Ilekroć  nie  będziesz  przebywał  w  sprzyjających  warunkach,  nie  będziesz  umiał 
odnaleźć w so

bie tej ciszy. 

Medyt

acja, która wymaga spełnienia jakichś specjalnych warunków, przygotowań, nie jest medytacją 

- nie 

mógłbyś  jej  osiągnąć  w  chwili  umierania.  Śmierć  byłaby  przeszkodą.  Nie  umiałbyś  zmierzyć  się  z  nią  w 
sposób medytacyjny, toteŜ zatraciłbyś swoje poczucie spokoju. Umarłbyś spięty, przeraŜony, cierpiący

- a 

co za tym idzie -

 w takim teŜ stanie musiałbyś się odrodzić.

 

Niech  śmierć  stanowi  dla  ciebie  kryterium:  wszystko  to,  co  moŜesz  wykonać  na  łoŜu  śmierci,  jest 
rzeczywiste,  moŜna  to  robić  zawsze  i  wszędzie,  bez  Ŝadnych  dodatkowych  wymagań.  JeŜeli  warunki  ci 
sprzyjają 

-

  to  dobrze,  ciesz  się.  JeŜeli  nie  sprzyjają 

-

  nie  ma  problemu!  MoŜesz  medytować  nawet  na 

targowisku.  Jedynym,  co  musisz  zapamiętać,  jest  to,  Ŝe  nie  naleŜy  wtedy  kontrolować  sytuacji,  bo 

kontrol

a to czynność umysłu. Medytacja nigdy nie podda się twojej kontroli. Umysł nie potrafi medytować. 

Jest to coś wykraczającego ponad umysł lub pozostającego w tyle za nim, ale nigdy we współdziałaniu z 
nim. JeŜeli pozostajesz w stanie kontroli i obserwa

cji, nie jest to medytacja, tylko koncentracja -

 napięcie 

umysłu.  MoŜna  wtedy  wykorzystać  najlepsze  jego  cechy.  Koncentrują  się  naukowcy,  Ŝołnierze,  myśliwi, 

wynalazcy, matematycy itd. Pra

cują umysłem.

 

MoŜesz wybrać dowolną porę dnia lub nocy. Nie musi być

 to zawsze ta sama godzina. Wykorzystaj czas, 

który  akurat  jest  wolny:  dziesięć  minut  w  czasie  kąpieli 

-

  usiądź  pod  prysznicem  i  medytuj.  Rano,  po 

południu, cztery lub pięć razy dziennie rób sobie krótkie przerwy, choćby pięciominutowe, i medytuj. Prze

-

kon

asz  się,  Ŝe  będzie  to  dla  ciebie  jakby  zastrzyk  sił  witalnych.  Nie  ma  potrzeby  medytować  przez  całą 

dobę.  Wystarczy  filiŜanka  medytacji, nie trzeba wypić całej rzeki. Mała filiŜanka. I niech to będzie łatwe i 
lekkie.  Niech  będzie  proste,  aby  mogło  stać  się  jak  najbardziej  naturalne.  Nie  zmuszaj  się  do  tego  i  nie 
planuj.  Medytuj,  kiedy  masz  wolną  chwilę.  Nie  rób  z  tego  nowej  rutyny.  KaŜda  czynność  rutynowa  jest 
udziałem umysłu. Mówiąc otwarcie: prawdziwi ludzie nie mają nawyków, nie popadają w rutynę.

 

Od

pręŜenie i spokój

 

Aby  osiągnąć  stan  rozluźnienia,  trzeba  przyjąć  wygodną  pozycję.  Zrób  to.  Jakąkolwiek  pozycję  chcesz 
przyjąć na krześle 

-

przyjmij. Zamknij oczy i odpręŜ się od stóp do głów. Znajdź miejsca, w których ciągle 

czujesz  napięcie.  Jeśli  jest  t

o  kolano  -  roz

luźnij  je.  Dotknij  go  i  powiedz:  „Proszę  cię,  odpręŜ  się".  Po  ty

-

godniu  będziesz  umiał  komunikować  się  ze  swoim  ciałem.  A  kiedy  to  nastąpi,  wszystko  inne  stanie  się 
łatwe.

 

Ciała  nie  moŜna  do  niczego  zmuszać;  próbuj  je  przekonać.  Nie  zwalczaj  własnego  ciała 

-  to  okropne, 

background image

 

52

 - 

agresywne,  brutalne,  a  kaŜdy  taki  konflikt  zwiększa  napięcie.  Nie  prowokuj  konfliktów;  niechaj  złotą 
zasadą będzie wygoda. Ciało jest pięknym po

darunkiem od Boga -

 obraŜasz Go, krzywdząc swoje ciało. 

Jest ono j

ak świątynia, w której mieszkamy. A przecieŜ kaŜdy dba o swoje mieszkanie.

 

ToteŜ  przez  siedem  kolejnych  dni... 

-

  moŜe  to  wyda  się  na  początku  nieco  absurdalne,  bo  nikt  nas 

wcześniej nie uczył rozmawiać ze swoim ciałem 

-

 zaczniesz dostrzegać te wszystkie c

u

da, które stają się 

codziennie.  Teraz  ich  nie  widzisz.  Kiedy  mówię  do  ciebie,  moja  ręka  wspiera  mnie  gestem,  mój  umysł 

prag

nie ci coś przekazać, a moje ciało pomaga mu w tym jak najwier

niejszy przyjaciel. 

Kiedy  chcesz  unieść  dłoń 

-

  po  prostu  ją  unosisz.  JuŜ  sama  decyzja,  Ŝe  chcesz  to  zrobić,  powoduje 

posłuszne podniesienie dłoni. Niczego szczególnego nie musisz robić. To przecieŜ cu

downe. Jak decyzja 

umysłu zamienia się w konkretną czynność, w jaki sposób wiadomość została przekazana twojej dłoni? A 

na

 dodatek w ułamku sekundy!

 

Kiedy  rozmawiam  z  wami,  jednocześnie  współpracują  ze  mną  moje  dłonie,  bez  najmniejszego 
opóźnienia. Ciało działa równocześnie z umysłem. Jest bardzo wraŜliwe 

-

 powinniśmy nauczyć się z nim 

rozmawiać, a większość problemów rozwiąŜe się sama.

 

Podstawowa  sprawa  -

  usiądź  wygodnie.  MoŜesz  przyciemnić  lub  zgasić  światło,  jeśli  jest  zbyt  jasne. 

Powiedz  wszystkim,  Ŝe  przez  dwadzieścia  minut  mają  ci  nie  przeszkadzać:  Ŝadnych  pytań,  Ŝadnych 
telefonów... jakby ich nie było. Zamknij drzwi, 

po

czuj się wygodnie. Jeśli masz ciasne ubranie 

-

 zmień je, 

aby nic cię nie uciskało. Siedząc, staraj się dotrzeć do kaŜdego punktu napięcia w swoim ciele. Zapewne 
takich  miejsc  będzie  sporo.  Trzeba  je  rozluźnić,  bo  jeśli  ciało  nie  będzie  odpręŜone,  nie  uda  nam  się 
dotrzeć do umysłu. Ciało stwarza moŜliwość odpoczynku dla umysłu.

 

Dotknij z miłością i troską kaŜdego miejsca, w którym występuje napięcie. Ciało słuŜy ci najlepiej jak tylko 
moŜe.  Jest  podarunkiem,  który  otrzymałeś  za  darmo,  i  moŜe  dlatego  nie

  doceniasz,  jak  bardzo  jest  on 

wyrafinowany. Nauka nie ma zie

lonego pojęcia, jak stworzyć coś tak wspaniałego jak ciało. Ale kto o tym 

pamięta? Nie kochamy ciała, a wręcz odwrotnie 

-

wściekamy się na nie z róŜnych powodów.

 

Tak  zwani  święci  wmówili  ludziom  wiele  głupot:  Ŝe  ciało  jest  wrogiem,  Ŝe  jest  powodem  degradacji 
człowieka, Ŝe ściąga cię do piekła, Ŝe jest grzeszne, Ŝe całe jest grzechem. JeŜeli chcesz popełnić grzech 

- to prawda -

 ciało ci w rym pomaga. Ale to ty jesteś odpowiedzialny, nie ono. Jeśli zechcesz medytować, 

cia

ło wesprze cię takŜe. Staczasz się 

-

 ciało stacza się wraz z tobą; wznosisz się 

-

 ciało wspina się wraz z 

tobą. Ciało nie jest winowajcą. Całą odpowiedzialność ponosi twoja własna świadomość. Jednak zawsze 
usiłujemy  znaleźć  jakiegoś  kozła  ofiarnego,  a  ten 

jest 

najlepszy:  moŜesz  go  oskarŜać  o  wszystko,  a  on 

milczy,  nie  potrafi  się  obronić,  nie  odpowie,  Ŝe  się  mylisz.  Cokolwiek  powiesz,  ciało  nie  sprzeciwi  się 

temu. 

Sprawdź  więc  kaŜde  miejsce  swojego  ciała,  daj  mu  odczuć  swoją  troskę  i  czułość.  Zajmie  ci  to  około 
pięciu  minut,  a  potem  zaczniesz  odczuwać  miękkość,  rozluźnienie,  senność.  Wtedy  skieruj  świadomość 
na oddech. Niech będzie spokojny, lekki.

 

Ciało  jest  najbardziej  zewnętrzną  częścią  kaŜdego  z nas, świadomość

- najbardziej wew

nętrzną. Oddech 

jest  pomostem  między  nimi.  Kiedy  przestajemy  oddychać

-

umieramy;  most  jest  zerwany  i  ciało  nie  moŜe 

juŜ słuŜyć ci za dom, za schronienie.

 

Kiedy  ciało  będzie  odpręŜone,  zamknij  oczy  i  obserwuj  swój  oddech.  Niech  się  uspokoi.  Powiedz  mu: 

„Pros

zę, bądź lekki, naturalny". Przekonasz się, Ŝe jak za naciśnięciem guzika, oddech się zmieni. Zwykle 

jest nieregularny, całymi godzinami pozostaje w napięciu, a my zapomnieliśmy, jak go rozluźniać. Poproś 
więc swój oddech dwu

-

, trzykrotnie, aby się uspokoił, a później po prostu się wycisz.

 

 

 

6. Drzwi do świadomości

 

Miliony  ludzi  Ŝyją,  jakby  byli  wpatrzeni  w  lustro.  Wydaje  im  się,  Ŝe  tym,  co  w  nim  widzą,  jest  ich  twarz. 
Myślą, Ŝe to ich imię, ich toŜsamość, poza którą nie ma juŜ niczego więcej.

 

Będziesz  musiał  wejść  nieco  głębiej.  Będziesz  musiał  zamknąć  oczy.  Będziesz  musiał  spojrzeć  do 
wewnątrz.  Będziesz  musiał  nauczyć  się  milczeć.  Jeśli  nie  osiągniesz  absolutnej  ciszy  wewnątrz  siebie, 
nigdy  nie  dowiesz  się,  kim  jesteś.  Ja  ci  nie  powiem,  bo  te

go  nie  da

  się  powiedzieć.  KaŜdy  musi  sam  to 

odnaleźć.  Jedno  jest  pewne 

-

  istniejesz.  Prawdziwym  wyzwaniem  jest  sięgnąć  do  najgłębszego  rdzenia, 

aby  odnaleźć  siebie.  I  tego  uczę  od  lat.  To, 

co 

nazywam  medytacją,  nie  jest  niczym  innym  jak 

mechanizmem, który pomoŜe ci odnaleźć siebie.

 

Nie  pytaj  mnie.  Nie  pytaj  nikogo.  Odpowiedź  nosisz  w  sobie  i  musisz  udać  się  w  głąb  siebie,  Ŝeby  ją 
odnaleźć. Jest tak blis

ko -

 obrót o sto osiemdziesiąt stopni i staniesz z nią twarzą w twarz. Zaskoczy cię 

to,  Ŝe  nie  jesteś  swoim  imien

iem, nie je

steś swoją twarzą, swoim ciałem, nie jesteś nawet swoim umys

-

background image

 

53

 - 

łem.  Jesteś  częścią  całej  egzystencji,  jej  piękna,  majestatu,  błogości,  nieogarnionej  ekstazy.  Poznanie 

samego siebie oznacza 

osiągnięcie pełni świadomości.

 

Środek i obwód

 

Ciało  samo

  w  sobie  jest  niczym.  To,  co  nadaje  mu  blask,  znaj

duje  się  poza  nim.  Wspaniałość  ciała  nie 

wynika z samego cia

ła 

-

 ono jest gospodarzem, wspaniałość ta jest zaś zasługą gościa. Jeśli zapominasz 

o gościu, dzieje się tak z powodu twojej słabości. Jeśli pamiętasz 

-

 czuła troska o ciało będzie elemen

tem 

twojej religijności.

 

Amerykański  zachwyt  ciałem  jest  pozbawiony  rzeczywistego  znaczenia.  Ludzie  chcą  się  zdrowo 
odŜywiać, chodzą na rolfing, masaŜe, próbują na tysiąc sposobów odnaleźć sens w Ŝy

ciu. Lecz spójrz w 

ich oczy -

jak straszna pustka! Od razu widać, Ŝe im się nie udało. Nie ma w nich aromatu, kwiat się nie 

roz

winął. Ich wnętrza przypominają pustynię. Są zagubieni, nie wiedzą, co ze sobą robić. DuŜo robią dla 

swojego ciała, ale nic im nie pomaga.

 

S

łyszałem taki dowcip:

 

„Ronsfield wszedł do domu z szerokim uśmiechem na twarzy.

 

-

 Nie uwierzysz na jaką wyprzedaŜ trafiłem 

-

 powiedział do Ŝony.

 

-

 Kupiłem cztery poliestrowe, wzmacniane stalą, radialne, cięŜ

kie opony! 

-

 Zwariowałeś?

-

 odpowiedziała pani Ro

senfield. -

 Po co kupiłeś opony? Nawet nie masz samochodu.

 

- To co? -

 odpowiedział Rosenfield 

- Ty kupujesz sobie biustonosze, prawda?" 

Jeśli jesteś pusty od środka, usiłujesz zgromadzić jak najwięcej akcesoriów wokół siebie. MoŜe to zwieść 

innych,  ale  ci

ebie  nie  wypełni.  Choć  czasem  moŜe  zwieść  i  ciebie,  poniewaŜ  nawet  własne  kłamstwo, 

powtarzane  wiele  razy,  zaczyna  wyglądać  jak  prawda.  Jednak  nie  czujesz  się  spełniony,  zadowolony. 
Amerykanie  starają  się  cieszyć  Ŝyciem,  ale  wygląda  na  to,  Ŝe  wcale  im  się  nie  udaje.  Pamiętaj:  jeśli 
będziesz  podejmował  wysiłki,  aby  się  cieszyć,  nic  ci  z  tego  nie  wyjdzie.  Kiedy  będziesz  próbował 
osiągnąć  szczęście,  przegapisz  je.  Wysiłek  przy  osiąganiu  szczęścia  to  absurd,  poniewaŜ  szczęście  tu 
jest.  Nie  moŜesz  go  osiągnąć.  Nic  nie  rób,  po  prostu  zgódź  się  na  nie.  Ono  jest  we  wszystkim,  co  cię 

otacza  -

  wewnątrz,  na  zewnątrz,  tylko  szczęście.  Nic  poza  nim  nie  jest  prawdziwe.  Obserwuj,  patrz 

głęboko  w  głąb  świata,  drzew,  ptaków,  rzek,  w  głąb  gwiazd,  KsięŜyca  i  Słońca,  w  głąb  ludzi,  zwierząt 

-

patrz  głęboko:  egzystencja  składa  się  z  radości,  szczęścia.  Z  błogości.  Niczego  nie  trzeba  robić. 
Podejmowanie  wysiłku  stałoby  się  przeszkodą.  Zrelaksuj  się,  a  poczujesz,  jak  szczęście  cię  wypełni; 
rozluźnij się, a pojawi się w tobie; odpręŜ się, a otoczy cię ze wszystkich stron.

 

Amerykanie  są  spięci.  Napięcie  wzrasta,  gdy  za  czymś  gonisz.  OdpręŜenie  pojawia  się,  gdy  się  na  coś 

godzisz.  Amerykanie  go

nią,  ścigają,  próbują  wydobyć  coś  z  Ŝycia,  próbują  je  wyciskać.  Nic  z  tego  nie 

wynika,  pon

iewaŜ  to  nie  jest  dobra  droga.  Nie  moŜesz  wycisnąć  Ŝycia;  musisz  się mu poddać. śycia się 

nie podbija. Mu

sisz być na tyle odwaŜny, Ŝeby dać mu się pokonać. Tutaj przegrana jest zwycięstwem, a 

wysiłek, aby wygrać za wszelką cenę, bę

dzie niczym innym, jak

 twoją ostateczną, całkowitą poraŜką.

 

Nie moŜesz podporządkować sobie Ŝycia, poniewaŜ część nie moŜe ogarnąć całości. To tak, jakby mała 

kropelka  wody  pró

bowała  zdobyć  ocean.  Owszem,  kropelka  moŜe  wpaść  do  oceanu  i  stać  się  jego 

częścią,  ale  nie  moŜe  go  pokonać.  Właściwie  to  wpadnięcie  do  oceanu,  stopienie  się  z  oceanem  jest 
drogą do zwycięstwa.

 

Amerykanin  próbuje  odnaleźć  szczęście,  stąd  jego  nadmierna,  wręcz  obsesyjna  troska  o  ciało. 
Przekroczyła  granice  troski,  stała  się  obsesją:  człowiek  wtedy  nieustannie  myśli  o  ciele,  robi  to  i  tamto, 
wszystko,  co  mu  tylko  wpadnie  do  głowy.  Wkłada  wiele  wysiłku,  aby  znaleźć  kontakt  ze  szczęściem 

poprzez cia

ło. To jest niemoŜliwe.

 

A  zresztą 

-

  umysł  Amerykanina  jest  nastawiony  na  rywalizację.  Niekoniecznie  naprawdę  kochasz  swoje 

ciało;  być  moŜe  tylko  rywalizujesz  z  innymi.  PoniewaŜ  inni  coś  robią,  ty  teŜ  musisz  to  robić.  Umysł 
Amerykanina jest najpłytszym i najbardziej ambitnym umysłem, jaki kiedykolwiek istniał na świecie. I jest 

to  najbardziej 

rozpowszechniony  rodzaj  umysłu  w  obecnym  świecie.  Właśnie  dlatego  biznesmen  stał  się 

w  Ameryce  synonimem  wszy

stkiego,  co  najlepsze  i  najwaŜniejsze.  Wszystko  inne  stało  się  tłem. 

Biznesmen,  człowiek  kontrolujący  pieniądze,  jest  najwyŜ

szym  wzorcem.  W  Indiach  za  taki  wzorzec  byli 

uwaŜani  bramini 

-

  poszukiwacze  Boga.  W  Europie  stanowiła  go  arystokracja 

-  dobrze  wychowana, 

wyedukowana,  akuratna,  zestrojona  z  subtel

nymi  niuansami  Ŝycia:  muzyką,  sztuką,  poezją,  rzeźbą, 

architek

turą, tańcem klasycznym, językami, greką i łaciną. Najbardziej cenionym wzorcem była w Europie 

arystokracja, która przez wie

ki nasiąkała szacunkiem dla wyŜszych wartości w Ŝyciu. W Rosji Sowieckiej 

narzuconym  i  propagowanym  wzorcem  był  posłuszny,  zapracowany,  uciskany  proletariusz.  W  Am

eryce 

najbardziej sza

nowani są biznesmeni, ci którzy kontrolują pieniądze.

 

Pieniądze  to  dziedzina  najszerzej  pozwalająca  na  konkurencję.  Nie  musisz  być  kulturalny,  wymaga  się 
jedynie  pieniędzy.  Nie  musisz  znać  się  na  muzyce,  na  poezji.  Nie  musisz  niczego

  wie

dzieć  o  literaturze 

background image

 

54

 - 

staroŜytnej, historii, religii, filozofii. JeŜeli masz pokaźną sumkę w banku, to jesteś kimś waŜnym. Właśnie 
dlatego  mówię,  Ŝe  jest  to  najpłytszy  umysł,  jaki  kiedykolwiek  istniał.  I  ten  umysł  zmienił  wszystko  w 
handel,  w  ciągłą  ryw

ali

zację. Nawet jeśli nabywasz Van Gogha lub Picassa, nie robisz tego dla Picassa. 

Kupujesz,  poniewaŜ  twoi  sąsiedzi  teŜ  kupili.  Mają  obraz  Picassa  u  siebie  w  salonie,  więc  jakŜe  ciebie 
miałoby na podobny nie stać? Musisz go mieć. MoŜesz nic o nim nie wiedzieć 

-

 nawet, w jaką stronę go 

powiesić,  gdzie  góra,  gdzie  dół;  a  u  Picassa  czasem  trudno  się  zorientować,  czy  obraz  wisi  popra

wnie, 

czy teŜ do góry nogami.

 

MoŜesz  nie  wiedzieć,  czy  jest  to  oryginalny  Picasso,  czy  nie.  MoŜesz  wcale  na  niego  nie  patrzeć, 

ale 

poniewaŜ  inni  go  mają  i  o  nim  mówią,  ty  równieŜ  musisz  pokazać  swoją  klasę.  Po  pro

stu  pokazujesz 

swoje  pieniądze.  Wszystko,  co  jest  drogie,  jest  waŜne;  cokolwiek  jest  drogie,  uznawane  jest  za  waŜne. 
Pieniądze  i  sąsiedzi  stanowią  jedyne  kryteria  przy  podejmowaniu  decyzji.  WaŜne  jest,  jakie  mają 
samochody,  domy,  obrazy,  gadŜety.  Ludzie  mają  w  łazienkach  sauny  niekoniecznie  dlatego,  Ŝe  kochają 
swoje ciało, lecz dlatego, Ŝe trzeba „to" mieć 

-

 wszyscy „to" mają. Jeśli nie masz, wyglądasz na biedaka. 

Jeśli  wszyscy  mają  domy  na  wzgórzach,  ty  równieŜ  musisz  taki  mieć.  MoŜesz  nie  wiedzieć,  jak  docenić 
ten krajobraz, moŜesz się tam po prostu nudzić. Albo moŜesz zabierać ze sobą radio i telewizor i słuchać 
tych samych audycji, których słuchałeś w domu, oglądać te same programy, które oglądałeś w domu. Co 
za róŜnica, czy siedzisz w górach, czy we własnym pokoju? Ale inni to mają. GaraŜ na czte

ry samochody 

jest konieczny; inni takie mają. MoŜesz wcale nie potrzebować czterech samochodów.

 

Słyszałem taki dowci

p: 

„Stary Lukę i jego Ŝona byli znani z tego, Ŝe są najbardziej uszczypliwą parą na całej ulicy. Lukę zmarł, a 
kilka  miesięcy  później  i  jego  Ŝona  znalazła  się  na  łoŜu  śmierci.  Zawołała  sąsiadkę  i  powiedziała  sła

bym 

głosem:

 

-Ruthie, pochowaj mnie w mojej czarnej, jedwabnej sukni, ale zanim to zrobisz, odetnij plecy i zrób z nich 

nową sukienkę. To dobry materiał, nie chcę go zmarnować.

 

Nie  mogę  tego  zrobić 

-

  odpowiedziała  Ruthie. 

-

  Kiedy  ty  i  Lukę  podejdziecie  do  zfotych  schodów,  co 

powiedzą anioły, jeś

li twoja su

kienka nie będzie mieć pleców?

 

-

 Nie będą patrzeć na mnie 

-

 odpowiedziała. 

- Luke'a pochowa

łam bez spodni."

 

Interesujemy się zawsze tym, co mają inni: Lukę będzie bez spodni, więc wszyscy będą patrzeć na niego. 
Amerykanie zawsze podglądają to, co robią inni.

 

Obserwowałeś  kiedyś  dziecko,  które  biega,  krzyczy, tańczy bez powodu 

-

 chociaŜ niczego nie ma? Jeśli 

je  spytasz,  dlacze

go  tak  się  cieszy,  nie  będzie  w  stanie  ci  odpowiedzieć.  Pomyśli,  Ŝe  jesteś  wariatem. 

Czy  potrzebny  jest  powód,  aby  być  szczęśliwym?  Będzie  zszokowane,  Ŝe  w  ogóle  o  to  pytasz.  Wzruszy 

ra

mionami i dalej będzie śpiewać i tańczyć.

 

Dziecko  nie  posiada  niczego.  Nie  jest  jeszcze  premierem,  nie  jest  prezydentem  Stanów  Zjednoczonych, 
nie jest Rockefellerem. Niczego nie posiada - 

moŜe z wyjątkiem kilku muszelek i kamyków zebranych na 

plaŜy, to wszystko.

 

śycie  Amerykanina  kończy  się  wraz  z  nadejściem  śmierci.  Gdy  umiera  ciało,  umiera  Amerykanin.  Stąd 
ogromny  strach  przed  śmiercią.  Ze  względu  na  ten  strach  Amerykanin  stara  się  przedł

u

Ŝyć  swoje  Ŝycie, 

czasem  do  absurdalnego  wieku.  Jest  wielu  Ame

rykanów,  którzy  wegetują  w  szpitalach  i  instytutach 

psychiatry

cznych.  Nie  Ŝyją 

-

  minęło  juŜ  duŜo  czasu,  odkąd  umarli.  lekarze,  lekarstwa,  nowoczesna 

aparatura  -

  to  wszystko  zarządza  ich  ciałami.  W  jakiś  sposób  nadal  funkcjonują.  Strach  przed  śmiercią 

jest tak olbrzymi: gdy raz odejdziesz, odejdziesz na zawsze, nic nie prze

trwa. Amerykanie wierzą w ciało i 

nic  poza  rym.  Jeśli  tak  myślisz,  będziesz  bardzo  nieszczęśliwy.  Po  pierwsze,  zawsze  będziesz  bał  się 
śmierci, a ten, kto boi się umrzeć, boi się równieŜ Ŝyć. śycie i śmierć są tak powiązane, Ŝe jeśli boisz się 
umrzeć, zaczniesz równieŜ bać się Ŝyć. To Ŝycie przynosi śmierć, więc jeśli boisz się śmierci, jak moŜesz 
naprawdę  pokochać  Ŝycie?  Strach  zawsze  będzie  obecny.  To  Ŝycie  przynosi  śmierć;  nie  moŜesz  Ŝyć 
całkowicie.  Jeśli  śmierć  jest  końcem  dla  wszystkiego,  jeśli  tak  uwaŜasz,  to  twoje  Ŝycie  upłynie  na 
pośpiechu  i  pogoni.  PoniewaŜ  zbliŜa  się  śmierć,  nie  moŜesz  pozwolić  sobie  na  cierpliwość.  Stąd 
amerykańska  mania  szybkości:  wszystko  musi  być  zrobione  szybko,  poniewaŜ  zbliŜa  się  śmierć,  więc 
zrób  jak  najwięcej 

rzeczy, 

zanim  umrzesz.  Postaraj  się  wypchać  siebie  jak  największą  liczbą 

doświadczeń, zanim umrzesz, poniewaŜ gdy będziesz martwy, będziesz martwy.

 

To  stwarza  poczucie  bezsensowności  i  udrękę,  lęk.  Jeśli  nic  nie  uratuje  ciała,  cokolwiek  robisz,  jest 
płytkie, nie daje satysfakcji. Jeśli śmierć jest końcem i nic nie przetrwa, to i Ŝycie nie moŜe mieć Ŝadnego 
znaczenia. Jest „opowieścią idioty, pełną wrzasku i złości, bez najmniejszego znaczenia".

 

Człowiek  świadomy  wie,  Ŝe  znajduje  się  w  ciele,  ale  ciałem  nie  jest.  Kocha  swoje  ciało;  ono  jest  jego 

miejscem  zamieszka

nia,  jego  domem.  Nie  postępuje  wbrew  ciału,  bo  głupotą  jest  działać 

na  sz

kodę 

własnego domu, ale nie jest materialistą. Jest ziemski, ale nie jest materialistą. Jest realistą, ale nie ma

-

terialistą. Wie, Ŝe kiedy umierasz, to tak naprawdę nic nie umiera. Śmierć nadchodzi, ale Ŝycie toczy się 

dalej. Przypom

niał mi się dowcip:

 

background image

 

55

 - 

Kończył się pogrzeb i Desmond, grabarz, zauwaŜył stojącego koło siebie staruszka.

 

- Jest pan krewnym? -

 spytał Desmond.

 

- lak -

 odpowiedział staruszek. 

-Ile ma pan lat? 

-

 Dziewięćdziesiąt cztery.

 

- Hm -

 odpowiedział Desmond. 

-

 To nie opłaca się juŜ panu wr

a

cać do domu.”

 

Oto  sedno  cielesnego  podejścia  do  Ŝycia:  jeśli  masz  dziewięćdziesiąt  cztery  lata,  koniec!  Nie  opłaca  się 
wracać do domu; lepiej umrzeć od razu. Jaki sens ma powrót? I tak zaraz będziesz musiał się tu zjawić. 
Nie opłaca się... Ale jeśli śmierć jest jedyną rzeczywistością, to, co za róŜnica, czy masz dziewięćdziesiąt 
cztery,  czy dwadzieścia cztery lata? Parę lat w tę lub w tę stronę. Młody czuje się stary, a dziecko czuje 
się  martwe.  Kiedy  raz  zdecydujesz,  Ŝe  obecne  ciało  jest  jedynym  Ŝyc

iem,  wówczas  jaki  jest  cel 

wszystkiego? Po co się męczyć?

 

Camus  napisał,  Ŝe  jedynym  metafizycznym  problemem  dla  człowieka  jest  samobójstwo.  Zgadzam  się  z 
nim. Jeśli ciało stanowi jedyną rzeczywistość i nie ma nic poza nim, wtedy staje się ono najwaŜniejsz

ym 

tematem do rozwaŜania, do rozmyślań. Czemu nie popełnić samobójstwa? Po co czekać do wieku dzie

-

więćdziesięciu czterech lat? Po co cierpieć po drodze? Jeśli kaŜdy umrze, czemu nie umrzeć dziś? Po co 
wstawać jutro rano? To bezcelowe.

 

Więc  z  jednej  strony  Amerykanin  jest  w  ciągłym  biegu  z  miejsca  na  miejsce  w  celu  gromadzenia 
doświadczeń, tak aby nic go nie ominęło. PodróŜuje po całym świecie, z miasta do miasta, z państwa do 
państwa, z hotelu do hotelu. Ciągle zmienia guru, kościoły, ciągle poszukuje, poniewaŜ zbliŜa się śmierć. 
Z  jednej  strony  nieustanna,  szaleńcza  pogoń,  z  drugiej  zaś  głębokie  przekonanie,  Ŝe  wszystko  jest 

bezcelowe -

poniewaŜ wszystko zakończy się wraz ze śmiercią. Więc czy prowadziłeś bogate, czy ubogie 

Ŝycie,  czy  byłeś  inteligentny,  czy  nie,  czy  byłeś  wspaniałym,  czy  kiepskim  kochankiem,  ja

kie  to  ma 

znaczenie? 

Na  końcu  nadchodzi  śmierć  i  sprawia,  Ŝe  wszyscy  stają  się  równi:  ludzie  światli  i  nierozsądni,  mędrcy  i 
grzesznicy, ludzie oświeceni i głupcy, wszyscy trafiają do ziemi i znikają. Jaki to wszystko ma cel? Bycie 
Buddą, Jezusem czy Judaszem 

-

jaką robi róŜnicę? Jezus umarł na krzyŜu, Judasz popełnił samobój

stwo 

następnego dnia 

-

 obaj zniknęli w ziemi.

 

Z  drugiej  strony  pojawia  się  strach,  Ŝe  mógłbyś  przegapić  coś,  co  osiągną  inni,

  a  zaraz  potem  - 

przekonanie, Ŝe nawet jeśli to osiągniesz, to i tak niczego nie zyskasz. Nawet jeśli do

jedziesz, dojedziesz 

donikąd, bo nadejdzie śmierć i wszystko zniszczy.

 

Człowiek świadomy Ŝyje w ciele, kocha swoje ciało, czci je, ale sam nie jest ciałem. Wie, Ŝe ma w sobie 
coś, co przetrwa kaŜdą śmierć. Wie, Ŝe ma w sobie coś, co jest wieczne, i czas nie moŜe tego zniszczyć. 
Doszedł do tego przez medytację, miłość, modlitwę. Odczuwa to wewnątrz siebie. Nie boi się. Nie boi się 
śmierci,  poniewaŜ  wie,  czym  jest  Ŝycie.  Nie goni za szczęściem, poniewaŜ wie, Ŝe Bóg zsyła mu miliony 
okazji; on musi tylko nie przeszkadzać.

 

Czy  nie  widzisz,  Ŝe  drzewa  są  przytwierdzone  do  podłoŜa?  Nie  mogą  donikąd  pójść,  a  mimo  to  są 
szczęśliwe.  Nie  mogą  gonić  za  szczęściem,  nie  mogą  wyruszyć  na  poszukiwanie  szczęścia.  Są 
przytwierdzone do ziemi, nie mogą się ruszyć, ale czy nie widzisz szczęścia? Czy nie widzisz ich radości, 
gdy  pada  deszcz,  ich  ogromnego  zadowolenia,  gdy  wieje  wiatr?  Czy  nie  czujesz,  jak  tańczą?  Są 

przytwie

rdzone,  nigdzie  nie  chodzą,  lecz  Ŝycie  przy

chodzi  do  nich.  Wszystko  przychodzi  -  ty  tylko 

stwarzasz  moŜliwość;  wszystko  przychodzi  samo 

-

  ty  dopuszczasz  to  do  siebie  albo  nie.  śycie  jest 

gotowe  przydarzać  się  ci.  Ale  tworzysz  tyle  barier...  Największą  z  nich  jest  pogoń.  PoniewaŜ  gonisz  i 
biegasz,  kiedy  Ŝycie  puka  do  twoich  drzwi,  nigdy  cię  nie  zastaje.  Zawsze  jesteś  gdzieś  indziej.  Ścigasz 
Ŝycie, ono goni za tobą i nigdy się nie spotykacie. Bądź... po prostu bądź, czekaj i zachowaj cierpliwość.

 

 

Harmonia 

ciała, umysłu 

i duszy 

Twoje  ciało  jest  energią,  twój  umysł  jest  energią,  twoja  dusza  jest  energią.  Wiec  jaka  jest  między  nimi 
róŜnica?  RóŜnią  się  tylko  rytmem,  długością  fal

-

to  wszystko.  Ciało  jest  namacalne,  energia  przepływa  w 

nim w sposób widoczny. 

Umysł jest bardziej subtelny, ale nie nazbyt, poniewaŜ moŜesz zamknąć oczy i zobaczyć poruszające się 
myśli;  moŜna  je  zobaczyć.  Nie  są  tak  widoczne  jak  twoje  ciało;  twoje  ciało jest widzialne dla wszystkich, 
widzialne publicznie. Twoje myśli są widzialne prywatnie. Nikt poza tobą ich nie widzi; tylko ty albo ludzie, 
którzy  mocno  pracowali  nad  umiejętnością  postrzegania  myśli.  Ale  przyjmijmy,  Ŝe  nie  są  widzialne  dla 

innych.  Trze

cią,  ostateczną  warstwą  wewnątrz  ciebie,  jest  świadomość.  Na

wet  ty  jej  nie  widzisz.  Nie 

moŜe być sprowadzona do poziomu przedmiotu, pozostaje podmiotem.

 

Jeśli  te  trzy  energie  funkcjonują  harmonijnie,  jesteś  zdrowy  i  scalony.  Jeśli  te  energie  nie  współgrają 

ze 

sobą, jesteś chory, nie stanowisz całości. A pozostawania w pełnej harmon

ii to by

cie świętym.

 

background image

 

56

 - 

Usiłuję pomóc ci osiągnąć stan, w którym twoje ciało, twój umysł i twoja świadomość będą mogły tańczyć 
w jednym rytmie, razem, w głębokiej harmonii; nie w konflikcie, lecz we współ

pracy. 

Świadomość jest energią, najczystszą energią; umysł nie jest tak czysty, a ciało jeszcze mniej. Ciało jest 
zbyt zmieszane, a umysł równieŜ nie jest całkowicie czysty.

 

Świadomość  jest  całkowitą,  najczystszą  energią.  Ale  poznać  świadomość  w  tej  formie  moŜesz  tylko 

wtedy,  gdy  stworzysz  z  tych  trzech  elementów  kosmos, 

a  nie  chaos.  Ludzie  Ŝyją  w  chaosie:  ich  ciało 

przekazuje jakieś sygnały, a ich umysł całkowicie je ignoruje. Przez wieki nauczano, Ŝe nie jesteś ciałem, 

przez wie

ki mówiono ci, Ŝe ciało jest twoim wrogiem, Ŝe musisz z nim walczyć, Ŝe musisz je zniszczyć, bo 

ciało to grzech.

 

Te  idee,  mimo  Ŝe  są  niedorzeczne  i  głupie,  szkodliwe  i  trujące,  wpajano  tak  długo,  Ŝe  stały  się  częścią 
twojego umysłu społecznego. Tkwią w nim przez cały czas i 

nie 

doświadczasz ciała w rytmicznym tańcu 

ze sobą.

 

Stąd  mój  nacisk  na taniec i muzykę, poniewaŜ jedynie w tańcu poczujesz, Ŝe twoje ciało, twój umysł i ty 

funkcjonujecie  ra

zem.  Gdy  wszystkie  te  elementy  działają  wspólnie,  odczuwasz  nieskończoną  radość, 

ogromne bogactwo. 

Świadomość  jest  najwyŜszą  formą  energii.  A  gdy  wszystkie  te  trzy  energie  współgrają  ze  sobą,  pojawia 
się  czwarta.  Jest  ona  obecna  tylko  wtedy,  gdy  tamte  trzy  funkcjonują  razem.  Jest  ona  organiczną 
jednością, powstałą z połączenia trzech ele

mentów. 

Na  Wschodzie  nazywamy  tę  czwartą  energię  po  pro

stu  „czwar

tą" 

turiya. 

Nie  nadaliśmy  jej  Ŝadnej 

nazwy.  Trzy  energie,  wcho

dzące  w  jej  skład,  mają  nazwy,  czwarta  pozostaje  bezimienna.  Znać  czwartą 

to  znać  Boga.  Kiedy  stanowisz  organiczną,  najwyŜszą  jedność 

-

  pojawia  się  Bóg.  Gdy  jesteś  chaosem, 

pełnym

 sprze

czności 

-

 nigdy nie zaznasz obecności Boga. JeŜeli jesteś jak podzielony dom, występujesz 

przeciw  sobie,  wtedy  nie  ma  Boga.  Gdy  jesteś  szczęśliwy  sam  ze  sobą,  szczęśliwy  takim,  jakim  jesteś, 

wów

czas  odczuwasz  błogość,  jesteś  wdzięczny,  a  wszystkie

  twoje  energie 

tańczą  razem.  Gdy  jesteś 

orkiestrą wszystkich swoich energii, wiesz na pewno, Ŝe Bóg jest z tobą. Poczucie całkowitej jedności jest 
jak  obecność  Boga.  Bóg  nie  przebywa  „gdzieś  tam".  Bóg  to  trzy  energie  połączone  w  taką  jedność,  Ŝe 

zjawia si

ę czwarta. A czwarta jest czymś więcej niŜ sumą tych trzech.

 

Jeśli  dokonasz  analizy  obrazu,  otrzymasz  w  rezultacie  płótno  i  farbę,  ale  obraz  nie  jest  po  prostu  sumą 
płótna  i  farb;  jest  czymś  więcej.  To  „coś  więcej"  jest  przekazane  za  pomocą  wizerunku,  ko

l

oru,  płótna, 

artysty.  To  „coś  więcej"  nazywamy  pięknem.  Jeśli  rozłoŜysz  na  czynniki  pierwsze  kwiat  róŜy,  odkryjesz 

wszystkie  che

mikalia  i  związki,  z  których  się  składa,  ale  piękno  zniknie.  Nie  było  ono  jedynie  sumą 

cząsteczek, było czymś więcej.

 

Całość to coś więcej niŜ suma części; wyraŜa się przez części, ale jest czymś więcej. Zrozumieć, Ŝe jest 
czymś  więcej,  to  zrozumieć  Boga.  Bóg  jest  tym  „czymś  więcej",  tym  plusem.  Nie  jest  to  stwierdzenie 
teologiczne,  nie  moŜe  ono  być  rozstrzygane  w  drodze  logicznej  argumentacji.  Piękno  musisz  czuć, 
muzykę  musisz  czuć,  taniec  musisz  czuć.  Zdecydowanie  musisz  je  poczuć  w  swoim  ciele,  umyśle  i 

duszy. 

Musisz nauczyć się grać na tych trzech energiach tak, by stały się orkiestrą. Wtedy jest Bóg 

-

 nie Ŝebyś 

Go widział, nie ma co oglądać; to On jest ostatecznym obserwatorem, jest obserwacją. Naucz się stapiać 
swoje ciało, umysł, duszę w jedność. Odnajdź sposoby na funkcjonowanie w pełnej harmonii. 

Zdarza 

się, 

Ŝe  biegacze...  Nie  myślisz  zapewne  o  bieganiu  jako  o  jednym  ze 

sposobów  medytacji,  ale  czasami 

biegacze  jej  doznają.  Bywają  zaskoczeni,  poniewaŜ  nie  oczekiwali  tego:  kto  by  pomyślał,  Ŝe  biegacz 
doświadczy  Boga?  Jednak  tak  się  dzieje.  Obecnie  bieganie  staje  się  jedną  z  nowych  technik  medytacji. 
Więc  to  moŜe  się  wydarzyć  w  trakcie  biegu.  MoŜe  doznałeś  tego,  jeśli  kiedyś  byłeś  biegaczem,  jeśli 
czerpałeś  radość  z  biegania  wcześnie  rano,  gdy  powietrze  jest  świeŜe,  świat  budzi  się  ze  snu...  Jeśli 
biegłeś,  twoje  ciało  funkcjonowało  cudownie,  a  świeŜe  powietrze,  nowy  świat  ponownie  rodził  się  z 
ciemności  nocy,  wszystko  dookoła  śpiewało,  czułeś  pełnię  Ŝycia...  Moment  ten  nadchodzi,  gdy  biegacz 
znika,  a  zostaje  jedynie  bieg.  Ciało,  umysł  i  dusza  zaczynają  pracować  razem;  nagle  uwolniony  zostaje 
wewnętrzny  orgazm.  Biegający  czasem  przez  przypadek  doświadczają  „czwartej", 

turiya, 

mimo  iŜ 

tłumaczą  sobie,  Ŝe  jest  to  po  prostu  reakcja  na  bieg.  Będą  uwaŜali,  Ŝe  ta  chwila  tak  im  się  podobała  ze 
względu  na  bieg;  Ŝe  był  to  piękny  dzień,  ciało  tryskało  zdrowiem,  świat  wydał  się  wspaniały 

i  mieli 

doskonały  nastrój.  Nie  zauwaŜą  prawdziwej  przyczyny.  Jeśli  zaś  zauwaŜą,  to,  zgodnie  z  moi

mi 

obserwacjami,  biegacze  są  w  stanie  doświadczyć  medytacji  duŜo  łatwiej  niŜ  ktokolwiek  inny.  Jogging 
moŜe  być  doskonałą  pomocą,  pływanie  moŜe  być  doskonałą  pomocą.  Wszystko  to  musi  być 
przemienione w medytację.

 

Porzuć stare poglądy na temat medytacji. Nie wierz, Ŝe tyl

ko siedzenie pod drzewem w pozycji jogina jest 

medytacją.  To  tylko  jedna  z  dróg.  MoŜe  odpowiadać  paru  osobom,  ale  nie  bę

dzie  dobra  dla  wszystkich. 

Dla  małego  dziecka  nie  byłaby  to  medytacja,  tylko  tortura.  Dla  młodej  osoby,  która  jest  Ŝywa,  wibrująca, 
taka metoda byłaby jak hamulec, nie jak medytacja. MoŜe dla starego człowieka, który juŜ wiele przeŜył, 

którego si

ły słabną... moŜe byłaby to medytacja właśnie dla niego.

 

background image

 

57

 - 

Ludzie się róŜnią, jest wiele typów ludzi. Dla kogoś, kto ma niski poziom energii, siedzenie pod drzewem 

w  pozycji  jo

gina  moŜe  być  najlepszą  medytacją,  poniewaŜ  w  pozycji  tej  zuŜywa  się  mało  energii.  Gdy 

kręgosłup  jest  wyprostowany  i  tworzy  kąt  dziewięćdziesięciu  stopni  z  ziemią,  ciało  zuŜywa  najmniejszą 
moŜliwą  ilość  energii.  Jeśli  pochylasz  się  w  bok  lub  do  przodu,  wtedy  twoje  ciało  zaczyna  uŜytkować 
więcej energii, poniewaŜ grawitacja ściąga cię w dół, a ty musisz utrzymać się tak, by się nie przewrócić. 

Jest to wydatek ener

getyczny. Wyprostowany kręgosłup wymaga najmniejszego zuŜycia energii.

 

Siedzenie  z  rękoma złączonymi na kolanach jest równieŜ bardzo przydatne dla ludzi z niskim poziomem 

energii,  ponie

waŜ  gdy  dłonie  stykają  się,  elektryczność twojego ciała zaczyna cyrkulować. Nie wydostaje 

się poza twoje ciało; zostaje w wewnętrznym obiegu, energia porusza się w tobie.

 

Pamiętaj,  Ŝe  energia  jest  zawsze  uwalniana  z  ciała  poprzez  palce,  a  nigdy  nie  uwalnia  się  z 
zaokrąglonych  partii  ciała.  Na  przykład  twoja  głowa  nie  moŜe  uwolnić  energii,  zamykają.  Energia  ucieka 
przez  palce  dłoni,  palce  stóp  oraz  dłonie.  W  pewnej  pozycji  jogi  łączysz  ze  sobą  stopy.  Energia  uwalnia 
się  przez  jedną  z  nich,  a  przez  drugą  wraca  z  powrotem  do  ciała;  jedna  dłoń  uwalnia  energię,  a  wraca 
ona  do  ciała  poprzez  drugą.  Zbierasz  swoją  własną  energię,  stajesz  się  wewnętrznym  obwodem 
energetycznym. Daje to odpoczynek, jest bardzo relaksujące. Pozycje jogi są najbardziej relaksującymi z 
moŜliwych pozycji. Są bardziej relaksujące niŜ sen, poniewaŜ kiedy śpisz, całe twoje ciało jest „ciągnięte" 
przez siłę grawitacji. Będąc w pozycji poziomej relaksujesz się z zupełnie innego powodu 

-

 sprowadza cię 

to do prehistorycznych czasów, kiedy człowiek był zwierzęciem, miał postawę horyzontalną. To relaksuje, 
poniewaŜ jest regresywne; pomaga ci ponownie stać się zwierzęciem.

 

Dlatego  w  pozycji  leŜącej  nie  moŜesz  jasno  myśleć,  myślenie  staje  się  utrudnione.  Spróbuj.  Z  łatwością 
moŜesz  marzyć,  ale  nie  myśleć.  Aby  myśleć,  musisz  siedzieć.  Im  bardziej  wy

prostowany  siedzisz,  tym 

lepszą  masz  moŜliwość  myślenia.  Myślenie  jest  relatywnie  późnym  nabytkiem.  Pojawiło  się  ono  gdy 
człowiek  stanął  w  pozycji  prostopadłej  do  ziemi.  Kiedy  człowiek  poruszał  się  w  poziomie,  miewał 

ma

rzenia,  ale  nie  myślał.  Więc  kiedy  się  kładziesz,  zaczynasz  marzyć,  myślenie  znika.  Jest  to  rodzaj 

relaksacji, poniewaŜ myślenie zamiera; wycofujesz się.

 

Pozycje  jogi  są  dobre  dla  tych,  którzy  mają  niski  poziom  ener

gii,  dla  osób  chorych,  starszych,  dla  tych, 

którzy 

przeŜyli Ŝycie i zbliŜają się ku śmierci.

 

Tysiące  mnichów  buddyjskich  zmarło w pozycji lotosu, poniewaŜ jest ona najlepszą pozycją na przyjęcie 
śmierci 

- zachowu

jesz czujność, a twoje energie zanikają, będzie ich coraz mniej i mniej Ŝ kaŜdą chwilą. 

Wreszcie nadchodzi śmierć. W pozycji lotosu moŜesz do samego końca zachować czujność. A czujność 
w chwili śmierci jest jednym ze wspanialszych doświadczeń, rodzajem najwyŜszego orgazmu.

 

Jeśli  jesteś  rozbudzony  w  trakcie  umierania,  będziesz  rodził  się  w  zupełnie  inny  sposób:  narodzisz  się 
takŜe rozbudzony. Ten, kto umiera czujnie, czujny się rodzi. Ten, kto umiera w nieświadomości, rodzi się 
nieświadomy. Ten, kto umiera świadomie, moŜe wybrać dla siebie odpowiednie łono; ma wybór, zasłuŜył 

na  n

iego.  Umierający  nieświadomie  nie  ma  prawa  wybierać  łona;  łono  jest  mu  przypisane przypadkowo, 

nieświa

domie. 

Człowiek,  który  umiera  całkowicie  świadomy,  pojawi  się  na  tym  świecie  jeszcze  tylko  raz,  poniewaŜ  nie 
będzie potrzeby, Ŝeby tu powracał. Zostaje mu juŜ tylko odrobina pracy do zrobienia i wykona tę pracę w 
następnym  Ŝyciu.  Temu,  kto  umiera  ze  świadomością,  pozostaje  tylko  jedna  sprawa:  nie  miał  czasu 
przemienić  swojej  świadomości  we  współodczucie.  Uczyni  to  w  następnym  Ŝyciu,  gdyŜ  jeśli  tego  nie 

z

robi, coś pozostanie niedopełnione, niedoskonałe.

 

Zatem  medytacją  moŜe  być  bieganie,  a  takŜe  taniec,  pływanie;  wszystko  moŜe  nią  być.  Oto  moja 

definicja medytacji: kie

dy twoje ciało, umysł i dusza funkcjonują w jednym 

rytmie, jest to medytacja, 

poniewaŜ 

to  sprowadza  czwarty  element. 

I  jeśli  jesteś  świadomy,  Ŝe  czynisz  to  jako  medytację 

-  nie 

wy

stęp na olimpiadzie, lecz właśnie medytację 

-

 staje się ona ogromnie piękna...

 

Podstawowy  warunek  jest  taki,  by  kaŜda  forma  medytacji,  jaka  by  nie  była,  powodowała

  wspólne, 

harmonijne  funkcjonowa

nie  ciała,  umysłu  i  świadomości.  Wtedy  niespodziewanie  pewne

go  dnia 

nadchodzi  „czwarta":  obserwacja.  Jeśli  chcesz,  nazwij  to  Bogiem,  nirwaną  lub  tao,  lub  jakkolwiek  sobie 
Ŝyczysz.

 

Nie jesteś ciałem

 

Jeśli  ktoś  utoŜsamia  się  z  ciałem,  Ŝyje  w  wiecznym  pośpiechu.  Stąd  bierze  się  zachodni  pośpiech,  stąd 
zachodnia obsesja zwiększania tempa. Generalnie wynika to z identyfikowania się z ciałem. śycie szybko 
płynie,  wymyka  się  z  rąk.  Zrób  coś  i  zrób  to  natychmiast,  śpiesz  się,  inaczej  coś  przegapisz.  Znajdź 
lepsze  i  szybsze  sposoby  zrobienia  tego  czegoś.  Prędkość  stała  się  manią.  Jak  dostać  się  do  jakiegoś 

miejsca  w  jak  najszybszym  tempie?  -

  takie  jest  pytanie.  Fakt,  Ŝe  trzeba  się  tam  dostać,  nie  budzi 

wątpliwości. Dlaczego tak bardzo chcesz tam być, jest niewaŜne; liczy się tylko to, Ŝe powinieneś dostać 
się tam szybko. A kiedy wreszcie tam dotrzesz, zaczynasz myśleć o kolejnym miejscu, w którym chcesz 
być.

 

Ciało  to  jedynie  przedsionek,  a  nie  najskrytsza  komnata.  Lecz  wielu  ludzi  Ŝ

yje  po  prostu  w 

background image

 

58

 - 

tym przedsionku i wydaje im się, Ŝe jest to Ŝycie; nigdy nie wchodzą do domu swojej osoby.

 

Umysł  ciągle  pozostaje  w  stanie rozgorączkowania. Dzieje się tak głównie dlatego, Ŝe identyfikujemy się 
z  tym,  co  zewnętrzne.  A  ciało  umrze,  toteŜ  śmierć  ściga  nas  bezustannie.  Na  Zachodzie  śmierć  ciągle 
jest tematem tabu. Złamano jedno tabu 

-

 związane z seksem 

-

 ale drugie, głębsze niŜ to pierwsze, nadal 

istnieje.  Potrzeba  kolejnego  Freuda,  aby  je 

złamać.  Ludzie  nie  rozmawiają  o  śmierci  albo  czynią  t

o, 

uciekając  się  do  eufemizmów.  Mówią,  Ŝe  zmarły  „odszedł  do  lepszego  świata",  „do  nieba",  na  „wieczny 

odpoczy

nek".  Ale  jeśli  człowiek  Ŝył  tylko  ciałem, 

to 

nie  poszedł  donikąd.  Umarł,  po  prostu  umarł;  proch 

obrócił się w proch. Ten, kto przeszedł do innego ciała, nigdy nie był w poprzednim ciele, poniewaŜ ni

gdy 

nie stał się go świadomy; nie zwrócił na nie swojej uwagi.

 

Inną  drogą  jest  zdanie  sobie  sprawy  ze  swojej  wewnętrznej  świadomości.  Ciało  jest  cięŜkie,  wyraźne, 
widoczne,  dotykalne,  materialne.  Świadomość  nie  jest  widzialna.  Trzeba  jej  szukać,  trzeba  głęboko 
kopać.  Wymaga  wysiłku,  wymaga  ciągłego  zaangaŜowania  w  odkrywanie  własnej  istoty.  Jest  podróŜą, 
ale gdy raz poczujesz się świadomie, zaczniesz Ŝyć w zupełnie innym świecie. Wtedy nie ma powod

u do 

pośpiechu, gdyŜ świadomość jest wieczna. Nie ma teŜ zmartwień, poniewaŜ nie zna ona chorób, śmierci, 
poraŜki.

 

Wtedy  nie  ma  potrzeby  szukać  innych 

rzeczy. 

Ciału  stale  czegoś  brakuje,  więc  stwarza  nowe  potrzeby; 

ciało jest Ŝebrakiem. Ale świadomość to

 cesarz -

jest w posiadaniu całego świata, jest władcą.

 

Kiedy  dotrzesz  do  sedna  swojej  wewnętrznej  istoty,  poczujesz  się  odpręŜony.  śycie  nie  będzie  juŜ 
ciągłym pragnieniem czegoś, lecz świętowaniem. Wtedy wszystko jest ci dane: gwiazdy, księŜyc, słońce,

 

góry, rzeki, ludzie -

 wszystko jest w twych rękach. Ty musisz jedynie zacząć tym Ŝyć.

 

To  musi  stać  się  twoją  wielką  wyprawą.  Na  tym  polega  Ŝycie:  na  wyprawieniu  się  w  głąb  świadomości. 

Ona tam jest, ale ukry

ta jak skarb. I, oczywiście, kiedy posiadasz skarb, chowasz go głę

boko, aby nikt nie 

był w stanie ci go ukraść. Bóg ukrył świadomość w samym rdzeniu twojego istnienia.

 

Pozwól  Ŝyciu  stać  się  podróŜą  w  głąb  siebie.  UŜywaj  ciała,  ko

chaj  je  -

jest  pięknym  mechanizmem, 

cennym podarkiem, jego tajemnice są wspaniałe 

-

 ale nie utoŜsamiaj się z nim. Ciało jest jak samolot, ty 

jesteś  pilotem.  Samolot  jest  poŜyteczny  i  piękny,  ale  nie  jest  tym  samym  co  pilot.  To  dwa  odrębne, 
zupełnie inne zjawiska. Pilot kieruje samolotem. Korzystaj z ciała jak z po

jazdu, lecz

 pozwól sterować nim 

świadomości.

 

Cel czy świętowanie

 

Relaksacja jest stanem, w którym twoja energia nie przemieszcza się donikąd, ani do przyszłości ani do 
przeszłości; po prostu jest z tobą. Jesteś otulony, ukryty w zacisznym cieple swojej ener

gii. Ten moment 

jest  wszystkim.  Inne  nie  istnieją.  Czas  zatrzymuje  się.  Oto  relaksacja.  Jeśli  masz  poczucie  czasu,  nie 
odpręŜysz się. Zwyczajnie zegar musi stanąć, czas 

-

 przestać istnieć.

 

Człowiek  mieszka  w  ciele,  ale  nie  jest  ciałem.  Ciało  jest  piękne,  musi  być

  kochane  i 

szanowane, ale nie moŜesz zapomnieć, Ŝe nie jesteś nim, tylko je po prostu zamieszkujesz.

 

Ten  moment  jest wszystkim. O nic więcej nie pytasz, po prostu cieszysz się nim. MoŜesz cieszyć się ze 

zwyczajnych  rzeczy, 

poniewaŜ  są  piękne.  Właściwie

  nic  nie  jest  zwyczajne  -

  jeśli  istnieje  Bóg,  to 

wszystko  jest  niezwykłe.  Drobiazgi...  spacerowanie  po  trawniku,  z  którego  nie  wyparowały  jeszcze 

kropelki rosy, i poczucie bycia tam -

 miękki dotyk trawy, chłód rosy, poranny wiatr, wschodzące słońce... 

Cze

go  więcej  potrzebujesz,  aby  być  szczęśliwym?  CóŜ  więcej  moŜna  mieć,  aby  być  szczęśliwym?  Po 

prostu leŜeć nocą w chłodnej pościeli na łóŜku, czuć tkaninę, czuć, jak kołdra ogrzewa się coraz bardziej, 
a ty jesteś otoczony ciemnością, ciszą nocy... Z zamkniętymi oczami czujesz pełnię siebie. Czego więcej 

potrzebujesz? To i tak na

zbyt wiele. Pojawia się głęboka wdzięczność 

- oto relaksacja. 

Relaksacja oznacza., 

Ŝe ten bieŜący moment jest czymś więcej, niŜ pragniesz, czymś więcej, niŜ moŜna 

by  wymagać.  O  nic

  nie  prosisz,  masz  wszystko,  czego  chcesz...  Wtedy  energia  pozostaje  w  bezruchu. 

Staje  się  jak  spokojne  jezioro.  Rozpływasz  się  we  własnej  energii.  Ten  moment  to  relaksacja.  Taki  stan 
rozluźnienia  nie  dotyczy  ciała  czy  umysłu;  dotyczy  całości.  Dlatego  buddyści  mówią:  „Wyzbądź  się 
pragnień". Wiedzą, Ŝe dopóki istnieją pragnienia, nie moŜesz się zrelaksować. Powtarzają: „Pochowaj to, 
co  martwe".  Jeśli  zbyt  mocno  przejmujesz  się  przeszłością,  nie  będziesz  umiał  się  zrelaksować.  Mówią: 
„Ciesz się tą konkretną chwilą".

 

Jezus mówił: „Spójrzcie na lilie. Nie pracują ani nie przędą. Powiadam zaś wam: nawet Salomon w całej 
swej chwale nie był tak przyodziany, jak jedna z nich". O co mu chodzi? On mówi po prostu: Zrelaksuj się! 
Nie  musisz  harować 

-

  właściwie  to  wszystko  jest  ci  dane.  Jezus  mówił:  Jeśli  On  dba  o  ptaki,  zwierzynę, 

dzikie zwierzęta, drzewa i rośliny, dlaczego ty się martwisz? Czemu nie miałby zadbać o ciebie?

 

To jest relaksacja. Dlaczego tak bardzo przejmujesz się przyszłością? Pomyśl o liliach, obserwuj je, stań 
się  jak  one 

-  i  od

pręŜ  się.  Relaksacja  nie  polega  na  przyjęciu  określonej  pozycji  ciała;  to  całkowita 

przemiana twojej energii.    

Energia  moŜe  mieć  dwa  wymiary. Jeden jest ukierunkowany, zmierza dokądś, dąŜy do czegoś; niestety, 

background image

 

59

 - 

ale nie po

moŜe ci osiągnąć właściwego celu. Ten wymiar twojej energii, aktywności jest skoncentrowany 

na zadaniu. Wtedy wszystko staje się środkiem do realizacji tego zadania. Musi się to stać; zrelaksu

jesz 

się, dopiero kiedy to osiągniesz. Ale dla tego typu energii stan: „zadanie wykonane" nigdy nie następuje, 
poniewaŜ zmienia on kaŜdą chwilę w środek osiągnięcia czegoś w przyszłości. Cel zawsze pozostaje na 
horyzoncie. Ciągle biegniesz, a dystans się nie zmniejsza.

 

Jednak  istnieje  teŜ  jest  inny  wymiar  energii:  zachwyt  bez  szczególnego  powodu.  Cel  przeto  osiągnięty 
teraz;  jest  tu,  a  nie  gdzieś  indziej.  Właściwie  to  ty  jesteś  celem.  Zresztą  nie  ma  innego  spełnienia  niŜ 
spełnienie  w  tym  momencie 

-  spójrz  na  li

lie.  Gdy  ty  jesteś  celem,  gdy  cel  nie  leŜy  gdzieś  w  przyszłości, 

gdy  nie  ma  o  co  walczyć,  moŜesz  po  prostu  celebrować  to,  co  juŜ  osiągnąłeś,  co  juŜ  tu  jest.  To  jest 

relaksacja, nie energia ukierunkowana. 

Moim  zdaniem,  istnieją  dwa  typy  ludzi:  jedni,  nastawieni  na  realizację  celów,  i  drudzy,  nastawieni  na 
świę

towanie. Ci pier

wsi są jak szaleńcy; biegają to tu, to tam, sami podkręcają się w swoim szaleństwie. I 

szaleństwo to nabiera rozpędu 

-

 wnika w nich coraz głębiej, a oni czują się całkowicie zagubieni.

 

Drugi  typ  człowieka  nie  dąŜy  do  celu,  nie  jest  poszukiwaczem,  po  prostu  cieszy  się  tym,  co  ma.  Tego 
chcę cię nauczyć: bądź człowiekiem zachwyconym, smakuj Ŝycie! Kwiaty rozkwitły, ptaki śpiewają, słońce 

jest na niebie -

 moŜesz świętować! Oddychasz, Ŝyjesz, masz świadomość 

-

 celebruj to! Wtedy nagle się 

zrelak

sujesz, zniknie napięcie, przepadnie udręka. Cała energia udręki stanie się zachwytem; twoje serce 

zacznie  bić  z  ogromną  wdzięcznością 

-  oto  modlitwa.  Na  tym  polega  modlitwa:  ser

ce  bijące  z 

ogromną wdzięcznością.

 

Nie  musisz  niczego  robić.  Po  prostu  zrozum  ruch  energii,  swobodny  przepływ  energii.  Płynie,  lecz  bez 
celu,  dla  czystej  przyjemności.  Nie  podąŜa  do  jakiegoś  określonego  punktu,  porusza  się  z  powodu 
przepełnienia siłą.

 

Dziecko tańczy, skacze i biega w kółko. Spytaj je: „Dokąd idziesz?" Ono nie idzie donikąd 

-

wydasz mu się 

śmieszny. Dzieci zawsze myślą, Ŝe dorośli są niemądrzy. CóŜ za nonsensowne pytanie: „Dokąd idziesz?" 
Czy  istnieje  potrzeba,  Ŝeby  iść  dokądś?  Dziecko  nie  będzie  umiało  odpowiedzieć  na  twoje  pytanie,  bo 
wyda mu się ono nieistotne

. Po prostu wzruszy ramionami. Od

powie: „Nigdzie". Umysł nastawiony na cel 

spyta:  „Po  co  więc  tak  biegniesz?"  Dla  nas  bowiem  czynność  jest  istotna  tylko  wtedy,  jeśli  do  czegoś 

prowadzi. 

Powiadam ci, nie 

masz dokąd iść 

-

 wszystko jest tutaj. Cala pełnia istnienia skupia się na tym momencie, 

kumuluje  się  na  tej  właśnie  chwili.  Dziecko  zwyczajnie  cieszy  się  z  energii.  Ma  jej  tak  duŜo!  Biega  nie 
dlatego, Ŝe chce dokądś dotrzeć, ale dlatego, Ŝe musi się wybiegać.

 

Nie  szukaj  powodów,  aby  coś  zrobić,  po  prostu 

daj  upust  swo

jej  energii.  Dziel  się  z  innymi,  ale  nie 

handluj, nie rób intere

sów. Rozdawaj, bo posiadasz. Nie odbieraj tego, co raz dałeś, poniewaŜ pogrąŜysz 

się  w  cierpieniu.  Wszyscy  handlarze  idą  do  piekła.  Jeśli  chcesz  odnaleźć  najlepszych  reprezentan

tów 

han

dlowych i sprzedawców, idź do piekła, tam ich znajdziesz.

 

Niebo nie jest dla handlarzy. Niebo jest dla tych, którzy umieją delektować się Ŝyciem. Czego więc trzeba 
się uczyć? Umiejętności rozluźniania się. Istnienia świadomie tu i teraz. Bycia akty

wnym, ale nie wiecznie 

zajętym. Stawania się coraz bardziej wyciszonym, pustym, pasywnym. Bycia obserwatorem 

-

 obojętnym, 

nie  wymagającym  niczego,  niczego  nie  oczekującym.  Umiejętności  czucia  się  szczęśliwym  z  samym 
sobą. Otwarcia się na wszystkie przyjemności Ŝycia.

 

Pamiętaj o głównym lokatorze

 

Ciało  jest  świątynią;  jest  w  stosunku  do  ciebie  gospodarzem,  ale  ty  nie  jesteś  jego  częścią.  Ciało  jest 

podarunkiem,  który dosta

łeś od Ziemi; ty pochodzisz jednak z Nieba. Jak w kaŜdej ucieleśnionej istocie, 

spo

tykają się w tobie Niebo i Ziemia; to jakby miłosny romans Ziemi i Nieba.

 

W  chwili  gdy  umierasz,  nic  nie  umiera;  tylko  innym,  tym  

zewnątrz  wydaje  się,  Ŝe  jest  na  odwrót.  Ciało 

wraca do ziemi, aby odpocząć, a dusza wraca do nieba, aby odpocząć. Dojdzie jeszcze do wielu spotkań; 
ta historia będzie kontynuowana na miliony sposobów, nigdy się nie kończy.

 

Lecz  człowiek  niekiedy  za  bardzo  utoŜsamia  się  ze  swoim  obecnym  ciałem;  to  bardzo  źle.  Jeśli  ktoś 
zaczyna  myśleć:  „ja  to  ciało",  wtedy  Ŝycie  staje  się  bardzo  cięŜkie.  Nawet  najmniej

sze  sprawy 

przeszkadzają,  najmniejszy  ból  jest  wielkim  problemem:  drobne  skaleczenie  i  człowiek  czuje  się 

niespokojny, zdezorientowany. 

Potrzebny  jest  pewien  dystans  między  tobą  i  ciałem.  Dystans  ten  tworzy  się  dzięki  świadomości,  Ŝe  nie 
jesteś  ciałem,  nie  moŜesz  nim  być.  Jesteś  świadomy  ciała,  więc  ono  jest  przedmio

tem  twojej 

świadomości,  a  cokolwiek  jest  przedmiotem  twojej  świadomości,  nie  moŜe  być  samą  świadomością. 
Świadomość obserwuje, doświadcza. To, co jest doświadczane, 

jest od niej oddzielne. 

Kiedy  wiedza  ta  pogłębia  się  w  tobie,  smutki  zaczynają  znikać,  wyparowywać.  Wtedy  ból  i  przyjemność 
upodobniają  się  do  siebie,  sukces  i  poraŜka  odczuwane  są  tak  samo,  Ŝycie  i  śmierć  przestają  się  od 
siebie  róŜnić.  Nie  ma  koniecznoś

ci  dokonywa

nia  wyboru,  Ŝyje  się  w  spokojnym  poczuciu  braku  wyboru. 

background image

 

60

 - 

W  ta

kim  stanie  czujesz,  jak  blisko  przy  tobie  znajduje  się  Bóg.  Tego  poszukiwały  wszystkie  religie;  tego 

spokoju  wynikającego  z  bra

ku  wyboru.  W  Indiach  nazywamy  to  samadhi,  w  Japonii  mów

ią  na  to 

satori, 

chrześcijańscy mistycy nazywają to ekstazą.

 

Znaczenie  słowa  „ekstaza"  jest  bardzo  waŜne.  Rdzenie  tego  słowa  znaczą  „stać  poza  czymś".  Stanie 
poza  swoim  własnym  ciałem,  świadomość  oddzielności 

-

  oto  znaczenie  ekstazy.  W  chwili  gdy  ona  się

 

pojawia, ty stajesz się znowu częścią utra

conego raju. 

 

7. Przypomnij sobie język, którym porozumiesz się

 

z umysłem i ciałem. 

 

Terapia medytacyjna Osho 

Ludzie powinni nauczyć się jak zaprzyjaźnić się z własnym ciałem.

 

Dzięki  tej  medytacji  kierowanej  przejdziemy  przez  proces  przypominania  sobie  języka,  który  przez 
większość ludzi został dawno zapomniany. Jest to język, w którym porozumiesz się ze swoim ciałem.

 

Komunikowanie  się  z  ciałem,  rozmowa  z  nim,  słuchanie  tego,  o  czym  chce  ci  powiedzieć,  było  bardz

popularną  praktyką  w  staroŜytnym  Tybecie.  Współczesne  nauki  medyczne  zaledwie  zaczynają  rozumieć 
to,  co  mędrcy  i  mistycy  wiedzieli  od  zawsze:  ciało  i  umysł  nie  są  oddzielnymi  bytami.  Są  one  ze  sobą 
połączone i od siebie zaleŜne. Umysł moŜe wpływać na stan ciała, tak samo jak ciało moŜe wpływać na 
umysł.

 

Osho  stworzył  wiele  technik  medytacyjnych  dla  współczesnych  ludzi.  PoniŜsza  medytacja  kierowana, 
pozwalająca  rozmawiać  z  ciałem  i  umysłem,  została  opracowana  według  jego  wskazówek.  Czytaliśmy 
wcześnie jego słowa:

 

Ciała  nie  moŜna  do  niczego  zmuszać;  próbuj  je  przekonać.  Nie  zwalczaj  własnego  ciała 

-  to  okropne, 

agre

sywne,  brutalne,  a  kaŜdy  taki  konflikt  zwiększa  napięcie.  Nie  prowokuj  konfliktów;  niechaj  złotą 

zasadą będzie wygoda. Ciało jest piękny

m podarunkiem od Boga -

 obraŜasz Go, krzywdząc swoje ciało. 

Jest ono jak świątynia, w której mieszkamy. A przecieŜ kaŜdy dba o swoje mieszkanie.

 

ToteŜ przez siedem kolejnych dni... 

-

 moŜe to wyda się na początku nieco absurdalne, bo nikt nas wcześ

-

niej  nie

  uczył  rozmawiać  ze  swoim  ciałem 

-

  zaczniesz  dostrzegać  te  wszystkie  cuda,  które  stają  się 

codziennie.  Teraz  ich  nie  widzisz.  Kiedy  mówię  do  ciebie,  moja  ręka  wspiera  mnie  gestem,  mój  umysł 
pragnie ci coś przekazać, a moje ciało pomaga mu w tym jak najwi

erniejszy przyjaciel 

Kiedy  chcesz  unieść  dłoń 

-

po  prostu  ją  unosisz.  JuŜ  sama  decyzja,  Ŝe  chcesz  to  zrobić,  powoduje 

posłuszne podniesienie dłoni. Niczego szczególnego nie musisz robić. To przecieŜ cudowne. Jak decyzja 
umysłu  zamienia  się  w  konkretną  czynność.  W  jaki  sposób  wiadomość  została  przekazana  twojej dłoni? 
A na dodatek w ułam

ku sekundy! 

Kiedy  rozmawiam  z  wami,  jednocześnie  współpracują  ze  mną  moje  dłonie,  bez  najmniejszego  opóźnie

-

nia.  Ciało  działa  równocześnie  z  umysłem.  Jest  bardzo  wraŜliwe 

-

powinniśmy  nauczyć  się  z  nim 

rozmawiać, a większość problemów rozwiąŜe się sama.

 

 

Jak korzystać z dołączonej płyty

 

Medytacja  ta  pomoŜe  ci  polubić  samego  siebie,  twoje  ciało,  twój  umysł.  Uświadomisz  sobie,  w  jaki 
sposób  twój  umysł,  odczucia,  przemyślenia  uzewnętrzniają  się  przez  twoje  ciało.  Ból,  choro

by, 

uzaleŜnienia  (takie  jak  obŜarstwo,  alkoholizm,  naduŜywanie  cukru)  mogą  być  uleczone.  Spróbujemy  to 
zrobić.  Proces  medytacji  daje  szansę  twojej  uzdrawiającej  energii  na  pełną  mobilizację,  a  tobie  na 
osiągnięcie stanu głębokiego odpręŜenia.

 

Medytacja składa się z trzech części:

 

1.    Będziesz  zwracał  się  do  konkretnych  części  swojego  ciała  oraz  do  ciała  jako  całości.  Dobrze  jest 
mówić na głos, gdyŜ pomoŜe to utrzymać ci przez cały czas uwagę i świadomość.

 

2. 

  Będziesz  przekazywał  do  swojej  podświadomości  informacje  o  problemach,  których  przysparza  ci 

ciało,  takich  jak  choroba,  nadwaga,  ból  albo  po  prostu  niedostatek  sił  witalnych.  W  stanie  głębokiego 
odpręŜenia, dotrzesz do tej części swej podświadomości, która jest odpowiedzialna za stan twojego ciała. 
OkaŜesz jej swój szacunek i serdeczność. Jeśli problemem jest dla ciebie na przykład nadwaga, znaczy 
to, Ŝe odpowiedzialna za niego część twojej nieświadomości 

- twój opie

kun, twój wierny sługa 

-

 usiłuje ci 

c

oś  zasygnalizować,  ochronić  cię  przed  czymś.  W  głębokim  transie  twój  opiekun  moŜe  uŜyć  innych 

sposobów, by spełnić swą pozytywną misję, pozwalając ciału na powrót do naturalnego stanu i zdrowia.

 

background image

 

61

 - 

3.  Pozostaniesz  w  uzdrawiającym  transie,  który  pogłębi  zrozumienie,  Ŝe  twoje  ciało,  umysł  i  dusza 
stanowią jedność.

 

Zanim jednak zaczniesz stosować tę technikę, zapamiętaj kilka waŜnych uwag:

 

1. Jest bardzo istotne, byś rozumiał, Ŝe ból lub inne powracające symptomy, które powodują u ciebie zły 

stan fizyczny, mo

gą wskazywać na istnienie powaŜnych chorób. ToteŜ prezentowana technika moŜe być 

stosowana pod warunkiem konsultacji z lekarzem. 

2.   

Osho  mówi,  Ŝe  technika  przemawiania  do  ciała  i  umysłu  ma  zastosowanie  tylko  wtedy,  gdy  ciało ma 

fizyczne  moŜliwości  wykonania  tego,  o  co  prosisz.  JeŜeli  będziesz  chciał,  by  dokonało  rzeczy 
niemoŜliwych,  zerwiesz  nić  zaufania  i  niczego  nie  osiągniesz.  Jeśli  nie  masz  oczu 

-

  tłumaczy 

-jak 

mógłbyś wymagać od ciała, by znów zaczęło widzieć? Natomiast powszechnie występujące dolegliwości, 
takie jak migreny, bóle w obrębie jakichś części ciała i inne problemy, z którymi ciało moŜe sobie poradzić 
samo, są za pomocą tej techniki szyb

ko uleczalne. 

3.  Nie  zwracaj  się  bezpośrednio  do  choroby  czy  dolegliwości.  To  nie  są  części  twojego  organizmu.  Są 
czymś zewnętrznym, czymś wrogim. Musisz skierować się do mózgu/ciała, nie zaś do tego, co powoduje 
chorobę.  A  kiedy  się  tego  pozbędziesz 

-

  podziękuj  mózgowi  i  ciału  za  to,  Ŝe  ci  pomogły.  W  zasadzie 

przebiega to tak: ty mówisz do swojego mózgu, a mózg, w nie

znanym ci języku, przekazuje twoje słowa 

ciału. Wiemy, Ŝe ramię uniesie się, kiedy mu nakaŜemy, choć nie wiemy, jak wygląda faktyczna instrukcja 

przekazywana z mózgu do ramienia. Osho mówi: „Oto prawdziwa trójca -

 dusza, umysł i ciało. Du

sza nie 

moŜe  wpływać  na  nic  bezpośrednio;  to  ona  prosi  ból,  aby  ustąpił.  Mózg  kontaktuje  się  bezpośrednio  z 
ciałem".

 

Osho dawał medytującym pod jego kierunkiem osobom następuje wskazówki, które mogą być pomocne 
równieŜ dla ciebie:

 

Odchudzanie.  „Najpierw  p

owiedz  mózgowi,  Ŝe wiadomość jest przeznaczona dla twojego ciała i prosisz 

ojej przekazanie. Na

stępnie poproś o zrzucenie na przykład 5 funtów czy 5 kilogramów wagi, gdyŜ wtedy 

będziesz czuć się doskonale i zachowasz dobrą przemianę materii. Nie wspomina

j o jedzeniu. Tylko tyle, 

Ŝe  potrzebujesz  zrzucić  5  kilogramów.  Poproś  teŜ  ciało,  aby  po  osiągnięciu  tego  zatrzymało  się  na  tym 

poziomie -

 nie chudło bardziej, ale teŜ nie przybierało na wadze".

 

Migrena. 

„Rozmawiaj z ciałem na dwa sposoby. Najpierw po

pro

ś całe ciało o pomoc w pozbyciu się bólu. 

Wytłumacz,  Ŝe  zakłóca  on  stan  naturalny,  Ŝe  nie  ma  powodu  go  utrzymywać.  Następnie  zwróć  się  do 
mózgu, tłumacząc własnymi słowami, Ŝe go kochasz, Ŝe ból nie jest jego częścią i pora się 

go po

zbyć. A 

kiedy ból prz

ejdzie, poproś mózg, aby juŜ więcej go nie wpuszczał".

 

Przygotuj się do medytacji

 

Najgłębszą  nauką,  wypływającą  z  tej  uzdrawiającej  medytacji,  jest  to,  jak  stać  się  przyjacielem  samego 

siebie. 

Zanim  rozpoczniesz  medytację,  zorganizuj  sobie  wszystko  tak,  aby  przez  godzinę  nikt  ci  nie 
przeszkadzał. Dzięki temu doskonale się odpręŜysz.

 

Przygotuj sobie koc, na wypadek gdyby podczas trwania se

sji zrobiło ci się chłodno.

 

Pomyśl  przez  kilka  minut,  jaką  sprawą  czy  dolegliwością 

cie

lesną  zajmiesz  się  dzisiaj.  Przyjmij  jak 

najwygodniejszą pozycję i włącz płytę. Nie musisz robić niczego więcej.

 

 

OSHO International Foundation o autorze 

Nauki  Osho  nie  poddają  się  kategoryzacji.  Dotyczą  wszystkich  aspektów  Ŝycia  począ

wszy  od 

indywidualnych  po

szukiwań  sensu  ludzkiej  egzystencji  aŜ  po  najwaŜniejsze  wydarzenia  społeczne  i 

polityczne. Osho nie pisał ksiąŜek. Jednak przez ponad 35 lat rozmawiał z ludźmi i wygłaszał wykłady na 
wielu międzynarodowych spotkaniach, pozostawiając po sobie tysiące godzin nagrań na kasetach audio i 
video. KsiąŜki są re

zultatem ich transkrypcji. 

Osho  został  uznany  przez  londyński  „Sunday  Times"  za  jedną  z  1000  osób,  które  wywarły  największy 
wpływ na XX wiek. Amerykański pisarz Tom Robbins uznał 

go za „najbardziej nie

bezpiecznego człowieka 

od czasów Jezusa Chrystusa". 

Za  cel  swej  działalności  Osho  uznał  stworzenie  warunków dla narodzin nowego typu człowieka 

- „Buddy 

Zorby"  -

  który  łączyłby  w  sobie  wyciszoną  duchowość  Gautamy  Buddy  z  umiejętnością  korzystania  ze 

wszelkich  uciech  Ŝycia  na  wzór  Greka  Zorby.  Przez  wszystkie  jego  prace  przewija  się  wątek  połącze

nia 

odwiecznej mądrości Wschodu z najwyŜszym potencjałem nauki i technologii stworzonym przez Zachód.

 

Osho  znany  jest  takŜe  ze  swego  rewolucyjnego  wkładu  do  wiedzy  o  wewnętrznej  przemianie  człowieka, 
przede  wszystkim  z  podejścia  do  medytacji,  które  uwzględnia  zwiększone  tempo  współczesnego  Ŝycia. 

background image

 

62

 - 

Jego  „medytacje  aktywne"  pozwalają  pozbyć  się  zgromadzonego  w  ciele  i  umyśle  stresu,  dzięki  czemu

 

człowiek moŜe łatwiej doświadczać stanu rozluźnienia i wolności od myśli.

 

Dla  czytelników  dostępne  są  dwie  jego  prace  autobiografi

czne:  Autobiography  ofa  Spiritually  Incorrect 

Mystic oraz Glip-ses ofa Golden Childhood. 

 

Więcej informacji na stronach

 

www.osho.com 

 

Jest  to  bogata  witryna  internetowa,  opracowana  w  kilku  wersjach  językowych,  pozwalająca  m.in.  na 

zwiedzanie on-

line ośrodka Meditation Resort, a takŜe zapoznanie się z kalendarzem kursów, ka

talogiem 

publikacji  ksiąŜkowych  i  audio,  listą  ośrodkó

w  informa

cyjnych  Osho  na  świecie  oraz  urywkami 

wypowiedzi Osho. 

Osho International, New York 

e-mail: oshointernational@oshointernational.com 

www.osho.com/oshointernational 

Ośrodek medytacyjny OSHO

 

OSHO  Meditation  Resort  jest  znakomitym  miejscem  na  wakacj

e,  podczas  których  ludzie  mogą 

doświadczyć  nowej  drogi  Ŝycia  pełnego  energii,  odpręŜenia  i  zabawy.  PołoŜony  w  Punie,  około  150  km 
na  południowy  wschód  od  Bombaju,  ośrodek  oferuje  róŜnorodne  zajęcia  dla  tysięcy  osób,  które 
przybywają  do  nie

go  z  ponad  stu  krajów.  Puna  -  pierwotnie  letnia  rezydencja  ma

haradŜów  oraz 

brytyjskich kolonialistów w Indiach -

jest dzisiaj pręŜnym nowoczesnym miastem, siedzibą szkół wyŜszych 

i  zaa

wansowanego  technologicznie  przemysłu.  Meditation  Resort  rozciąga  się  na  16  hektarach 

zadrzewionego  podmiejskiego  te

renu,  zwanego  Koregaon  Park.  Ośrodek  oferuje  pewną  liczbę  miejsc 

noclegowych  we  własnym  Domu  Gościnnym  (Guesthou

-

se),  a  otaczające  go  hotele  i  kwatery  prywatne 

zapewniają moŜliwość pobytu trwającego od kilku dni do wielu miesięcy.

 

Zajęcia  prowadzone  w  ośrodku  opierają  się  na  wizji  Osho  nowego  typu  człowieka,  który  jest  zdolny 
zarówno do twórczego działania w codziennym Ŝyciu, jak i do relaksu w ciszy oraz medytacji. Większość 
zajęć  odbywa  się  w nowoczesnych, klimaty

zowanyc

h budynkach. Na zajęcia składają się rozmaite sesje 

indywidualne,  kursy  i  warsztaty  w  zakresie  tematycznym  od  sztuk  kreatywnych  po  holistyczne  leczenie, 

przemianę  osobistą,  wiedzę  ezoteryczną,  zen  w  sporcie  i  odpoczynku,  problemy  inter

personalne  czy 

prz

ełomowe  etapy  Ŝycia  u  kobiet  i  męŜczyzn.  Indywidualne  sesje  oraz  warsztaty  grupowe  odbywają  się 

przez  cały  rok  równolegle  z  planowymi  codziennymi  medytacjami.  Ka

wiarnie  i  restauracje  zlokalizowane 

na  otwartym  powietrzu  na  terenie  ośrodka  serwują  dania  kuchni  indyjskiej  oraz  wybór  dań 
międzynarodowych,  korzystając  z  organicznie  hodowanych  jarzyn  we  własnym  gospodarstwie  rolnym. 
Ośrodek korzysta równieŜ z własnego źródła bezpiecznej, filtrowanej wody.

 

www.osho.com/resort 

Odwaga 

Przyszliście do mnie w po

s

zukiwaniu wiedzy; chcecie ustalić reguły, abyście mogli się ich trzymać. Ale ja 

nie  podaję  reguł.  Powiem  więcej:  jeśli  jakieś  juŜ  macie 

-

odbiorę  je  wam!  Zniszczę  waszą  pewność, 

sprawię,  Ŝe  zaczniecie    się    wahać,    Ŝe  przestaniecie  czuć  się  pewnie.  To  jest

  podstawowa  zmiana,  na 

rzecz, którą musi zrobić mistrz 

 zostawić was w całkowitej wolności. W całkowitej wolności, z otwartymi 

moŜliwościami, bez jakichkolwiek pewników

 

śycie  jest  niepewne

-

  niepewność  to  jego  natura.  Człowiek  inteligen

tny  zawsze  pozostaje  niepewny. 

Właśnie ta gotowość pozostania niepewnym oznacza odwagę.

 

►   Nie moŜesz być szczery, jeśli nie jesteś odwaŜny.

 

►   Nie moŜesz kochać, jeśli nie jesteś odwaŜny.

 

►   Nie moŜesz ufać jeśli nie jesteś odwaŜny.

 

►   Nie moŜesz wnikać w rzeczywistość, jeśli nie jesteś odwaŜny.

 

►  ToteŜ odwaga jest na pierwszym miejscu ,a cała reszta przychodzi w ślad ;za nią.