background image

MICHAEL FRAYN 

PETR ZELENKA 

 

 

 

Rozkłady jazdy 

(czyli ostatnie przedstawienie sztuki Michaela Frayna „Chińczycy”) 

 

przekład: Krystyna Krauze 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wszelkie prawa zastrzeŜone 

w kwestii praw autorskich naleŜy zwrócić się do Agencji ADiT – 

 Sulejówek, ul. Czynu Społecznego 50d, tel. 22/7839871, fax: 22/7834965,  

e-mail:

agencja.adit@qdnet.pl

 

www.adit.art.pl

 

 

 

background image

 

 

 

 

     OBSADA: jeden aktor i jedna aktorka 

 
 
AKTOR 
STEPHEN   

 

BARNEY 
JO 
 
 
 
AKTORKA 
JO 
BEE    

         

SASZA 
 
 
 
 
Czas akcji - współczesność 
 
 
Miejsce akcji: 
Akt pierwszy: 

 

scenografia teatralna do sztuki „Chińczycy” 

 
Akt drugi: 

zaplecze teatralne 

 

 

Czas akcji:  około 15 minut przed początkiem przedstawienia 
„Chińczycy” i w trakcie pierwszego aktu 

 
Akt trzeci: 

scenografia teatralna (sztuka „Chińczycy”) i jej zaplecze 

 

 

Czas: około 60 minut od rozpoczęcia aktu pierwszego 

 
 
Uwaga autora: Niniejszy tekst ma charakter literacki. Ale poniewaŜ mamy tu do 
czynienia ze sztuką w sztuce, teatrem w teatrze, moŜna np. sztukę „Chińczycy” grać 
w formie literackiej, a całą resztę, korzystając z naleciałości języka codziennego 
lub slangu. Tę kwestię pozostawiamy do decyzji ewentualnych inscenizatorów. 

background image

 

 

 
Uwaga tłumaczki: tekst Zelenki nawiązuje do tradycji kinowej i telewizyjnej Czech 
i Niemiec, gdzie większość filmów zagranicznych jest dubbingowana. Dla wielu 
aktorów praca w dubbingu to główne źródło utrzymania.    
 
Petr Zelenka dziękuje Michaelowi Fraynovi za jego wspaniałomyślność, dzięki 
której mógł przeredagować i wykorzystać  sztukę „Chińczycy” oraz inspirować się 
zasadą zapoŜyczoną z jego świetnej komedii „ Noiches off” (Czego nie widać
 
 

background image

 

 

Akt 1.             
 

Kurtyna. 

 
Uwaga tłumaczki: Dla łatwiejszego zrozumienia didaskaliów, po konsultacjach z 
autorem, sporządziłam rysunek przedstawiający rozmieszczenie drzwi na scenie.      
 

JADALNIA W DOMU STEPHENA I JO:  nakryty stół. Przygotowany do 

kolacji  dla sześciu osób. Na scenie znajduje się troje drzwi - jedne do kuchni, 
drugie do salonu, a trzecie (środkowe) prowadzą na korytarz, z którego moŜna 
wyjść na klatkę schodową, do WC, do ogrodu, itp. W jadalni znajduje się takŜe 
okno z widokiem na ulicę. Na dworze jest ciemno. 
 
Zmiana świateł (światła na widowni lekko przyciemnione) 
 
Na scenę wychodzi ze środkowych drzwi AKTOR w swoim prywatnym ubraniu (tzn. 
bez kostiumu teatralnego). Spogląda na widzów przestraszony, wita się z nimi 
niepewnym gestem i cofając się znika, zamykając za sobą drzwi. 
 
Pauza,  dość długa. 
 
MUZYKA i zmiana ŚWIATEŁ (scena jest oświetlona, na widowni światła są 
przyciemnione)  
 
Drzwi z prawej strony lekko się otwierają, jakby ktoś chciał wejść na scenę, ale po 
chwili zamykają się znowu. 
 
MUZYKA pomału cichnie, światło na scenie zostaje przyciemnione, za to na 
widowni staje się jaśniejsze. Za dekoracjami, w tyle sceny słychać  KRZYK  Po 
chwili jeszcze jeden.  
 
Pauza 
 
MUZYKA i zmiana świateł - tak jak przed chwilą. Mamy wraŜenie, Ŝe coś 
szwankuje. Przekonuje nas dodatkowo o tym fakt, iŜ nagle środkowa część 
dekoracji przesuwa się 20 cm do tyłu. Pauza. Po chwili dekoracja wraca na 
poprzednie miejsce. Pauza. To wszystko powtarza się jeszcze raz.  
 
Pauza. 
 
Drzwi po prawej stronie uchylają się, jakby ktoś chciał wejść, ale po chwili się 
zamykają. MUZYKA gra i .... 

background image

 

 

 
ZACZYNA SIĘ SPEKTAKL 

 „CHIŃCZYCY” - 

... Jo wybiega z drzwi kuchennych.

 

Balansując na jednej nodze ( tylko na tej  jednej 

ma obuwie) sprawdza nakrycie stołu. Liczy wymachując ręką 
 
JO 

(szybko) NóŜ nóŜ widelec widelec łyŜeczka, nóŜ nóŜ widelec 
widelec łyŜeczka, nóŜ nóŜ widelec widelec łyŜeczka... ŁyŜki do 
zupy!  O BoŜe! 

 
 

(pośpiesznie skacze  z powrotem do kuchni przytrzymując niedopiętą 
sukienkę)
 

 
DZIEWCZYNKA (aktorka za kurtyną) Mamo, moŜemy zejść na dół, Ŝeby 

przywitać się z gośćmi? 

 
 

(Jo natychmiast wychodzi z kuchni i krzyczy,  stojąc w  drzwiach  
prowadzących na korytarz) 

 
JO 

Nie! Natychmiast spać, jedno i drugie! 

 
 

(zatrzaskuje drzwi i szybko wraca do kuchni. Jednocześnie pojawia 
się Stephen biegnący z salonu  z krzesłem, które stawia przy stole. 

 
STEPHEN 

No, dziesięć po ósmej! 

 
JO 

(z off-u) Nawet mi o tym nie przypominaj!  

 
 

(Stephen stawia krzesło i biegnie do salonu po następne. Znów się 
pojawia, tak jak poprzednio - z kolejnym krzesłem, które stawia przy 
stole) 

 
STEPHEN 

No, dziesięć po ósmej! 

 
JO 

(poza sceną)  Nawet mi o tym nie przypominaj! 

 
 

STEPHEN zastanawia się. Pauza. Jeszcze raz robi rundę do salonu 
i przynosi kolejne krzesło. 

 
STEPHEN 

No, dziesięć po ósmej! 

 

background image

 

 

JO 

(z off-u)  Nawet mi o tym nie przypominaj! 

 
 

Stephen wreszcie „zaskoczy”... 

 
STEPHEN 

John i ta jego Laura zawsze przychodzą na ósmą kwadrans po 
ósmej. BoŜe, znów zapomniałem jak ta kobieta ma na imię! 

 
 

Znika w salonie. Z kuchni wychodzi Jo z łyŜkami do zupy. 

 
JO 

Laura...! To dlatego, Ŝe muszę zajmować się  dziećmi - powinniśmy 
zatrudnić baby sitterkę, Stephen... Nie, nie to - to się kiwa. 

 
 

Bierze krzesło, które właśnie przyniósł Stephen i odnosi je szybko do 
kuchni. 

 

Stephen w tym czasie biegnie do salonu i przynosi kolejne krzesło. 

 
STEPHEN 

Laura, Laura, Laura...  

 
 

Stephen wychodzi. Wchodzi Jo. 

 
JO 

Stephen, przynieś z salonu jeszcze jedno krzesło. To kiwające się 
wstawiłam do kuchni, Ŝeby przypadkiem nikt na nim nie siadł. 

 
STEPHEN 

Dawid i Laura! Dawid i Laura! Dawid i Laura...! 

 
JO 

John i Laura! John i Laura! Wbij to sobie do głowy, Stephen. 
Znamy ich dziesięć lat! 

 
STEPHEN 

Po prostu nie jestem w stanie odróŜnić od siebie naszych 
znajomych. Wszyscy są zupełnie tacy sami - w tym samym wieku, 
mają taką samą ilość dzieci, takie same zawody, takie same pensje, 
takie same poglądy... 

 
JO 

(kontroluje stół) Zapniesz mi zamek? 

 
STEPHEN 

(zapina) Nawet wyglądają tak samo! Jakbym patrzył na 
Chińczyków. Nicholas i Jay - Simon i Kay - Freddie i Di... 

 
JO 

Pewnie oni myślą to samo o nas. Przygotowałeś lód? 

 

background image

 

 

STEPHEN 

Tak... Mam nadzieję, Ŝe m y nie jesteśmy do nich podobni? 

 
JO 

Więc, John moŜe siedzieć na miejscu honorowym...  

 
STEPHEN 

John i Laura, John i Laura, John i Laura... 

 
JO 

A Laura moŜe siedzieć tutaj... 

 
STEPHEN 

(pokazuje

I Bee koło Johna. John i Laura, John i Laura... I 

Barney. Tam. Przynajmniej pamiętam te dwa imiona ! Barney i 
Bee! 

 
JO 

(przestraszona patrzy na niego) Stephen, nie Barney i Bee! 

 
STEPHEN 

Jak to nie Barney i Bee? Oczywiście, Ŝe Barney i Bee! 

 
JO 

Stephen! 

 
STEPHEN 

Barney i Bee! Barney i Bee! 

 
Jo                    PrzecieŜ ona go zostawiła! Bee odeszła od Barneya! 
 
STEPHEN 

 Nie! 

 
JO 

Mówiłam ci o tym! 

 
STEPHEN 

Nie przypominam sobie. 

 
JO 

Nie mogła juŜ z nim wytrzymać! Po prostu - po cichu odeszła od 
niego, mniej więcej tydzień temu, i teraz jest z jakimś Saszą!  

 
STEPHEN 

Acha, coś sobie przypominam. A więc juŜ nie Barney i Bee?  

 
JO 

Nie, kochanie. Sasza i Bee. 

 
STEPHEN 

Sasza i Bee. A więc Barney przyjdzie dziś sam? 

 
JO 

Nie, nie, nie - Barney dziś nie przyjdzie! Przyjdzie tylko Bee i 
przyprowadzi ze sobą Saszę, Ŝebyśmy mogli go poznać. Serwetek 
brakuje! 

background image

 

 

 
 

Jo biegnie do kuchni po serwetki. 

 

Stephen patrzy za nią, powoli uświadamia sobie grozę  sytuacji. 

 
STEPHEN 

(przestraszony) Dziś wieczorem przyjdzie Bee z Saszą? 

 
JO 

(z off-u) Tak. Sasza i Bee. Zapamiętaj to wreszcie, kochanie. 
Przynajmniej Sasza będzie się wyróŜniać spośród tych wszystkich 
twoich Chińczyków. Ma dziewiętnaście lat, dredy i pracuje w 
zakładzie pogrzebowym...  

 
 

Wielkie przeraŜenie Stephena. Etiuda  z wieszaniem się na 
nieistniejącym stryczku. Przedśmiertne konwulsje ciała... Jo wraca 
do jadalni. 

 
 

Stephen, co ty robisz? 

 
STEPHEN 

Zrobiłem straszną rzecz ! 

 
JO 

Co? 

 
STEPHEN 

No,  dziś w czasie przerwy obiadowej spotkałem Barneya. 
Zapomniałem na amen, Ŝe Bee go zostawiła...  

 
JO 

I pytałeś o nią? Powiedziałeś: „A jak tam zdrowie szanownej 
małŜonki?” 

 
STEPHEN 

Nie. Powiedziałem: „Do zobaczenia wieczorem.” 

 
JO 

Stephen, co ty zrobiłeś?! 

 
STEPHEN 

A on powiedział: „ Dziś wieczorem? A co będzie dziś wieczorem? 
A ja na to: „PrzecieŜ  dziś jesteś zaproszony do nas na kolację!” A 
on na to : „Stephen, dziękuję ci. Nawet nie wiesz, ile to dla mnie 
znaczy.” No, juŜ wtedy wydawało mi się, Ŝe jest to jakieś dziwne. 

 
JO 

Jezusmaria! 

 
STEPHEN 

I potem powiedziałem: „No, to o ósmej!” A on na to: „O ósmej!” 

 

background image

 

 

 

(obydwoje spoglądają na zegarki, a potem jedno na drugie) 

 
JO 

Zadzwoń do niego! Zatrzymaj go! 

 
STEPHEN 

Nie ma sensu dzwonić do niego kwadrans po ósmej! Pewnie juŜ jest 
w drodze - najprawdopodobniej stoi

 

juŜ pod drzwiami. 

 
Słychać dzwonek do drzwi 
 
STEPHEN       Ni z tego ni z owego zaprasza się Bee bez Barneya i nic mi się o 

tym nie mówi! 

 
JO 

Mówiłam ci! Tylko mnie nie słuchałeś.  

 
STEPHEN 

Powinnaś sprawdzić, czy ja cię słucham!  

 
JO                    Jesteś debilem z amnezją! 
 
 
 

(dzwoni dzwonek. Aktor przestraszy się z widoczna przesadą. 
Obydwoje spoglądają jedno na drugie. Pauza. Stephen idzie 
otworzyć. Kładzie rękę na klamce
.) 

 
JO 

Nie wpuszczaj ich do środka! 

 
 

(Aktor wraca, ale ona gestykuluje, Ŝe ma ich wpuścić) 

 
 

Nie wpuszczaj! 

 
STEPHEN        PrzecieŜ oni wszyscy spotkają się pod naszymi drzwiami! 
 
JO 

 Ale  my przynajmniej nie będziemy świadkami tej katastrofy. 

 
STEPHEN 

Będziemy ich obserwować przez Judasza. Najpierw powinniśmy 
uzgodnić stanowiska, do czego dąŜymy. Dlaczego boimy się tego, 
Ŝe oni się tu spotkają? Staramy się brać pod uwagę ich uczucia... 

 
 

gestami rąk  przedstawia sytuacje, o której mówi...

 

 

.... albo sami chcemy wyplątać się z niezręcznej sytuacji?  

 

... gestami  przedstawia sytuacje, o której mówi...

 

background image

 

 

10 

10 

 
                        Dokonajmy porządnej analizy, punkt po punkcie... 
 
 

Znów słychać dzwonek. Spojrzenie - jedno na drugie, 
niezdecydowanie. Potem Stephen się poddaje. 

 

Dobra! 

 

Wybiega przez drzwi do  salonu. 

 
STEPHEN 

(oŜywiony, z off-u)  ... nie, nie, nie, nie jesteście spóźnieni. 
Punktualnie. Wchodźcie i siadajcie... 

 
 

Jo podbiega do stołu i nerwowo wyrównuje sztućce. Stephen 
wychodzi z salonu, kiedy zamyka drzwi, wciąŜ mówi z Johnem i 
Laurą. 

 
 

Wybaczcie, muszę coś załatwić. Chwileczkę. Takie drobnostki... 
rozumiecie... 

 
 

Zamyka drzwi i odwraca się do Jo. 

 
 

Dawid i Dora... 

 
Jo  

John i Laura. 

 
STEPHEN 

Co robimy? 

 
 

(Otwiera znów drzwi i jowialnie krzyczy do Johna i Laury) 

 
 

Nalej  sobie i ... czegoś do picia  ... 

 
JO 

(podpowiada) John. 

 
STEPHEN 

Co? 

 
JO 

John! 

 
STEPHEN 

Co? 

 
JO 

JOHN! 

 

background image

 

 

11 

11 

STEPHEN 

JOHN! NALEJ SOBIE CZEGOŚ DO PICIA... i LAURZE ! 

 
 

(zamyka drzwi i odwraca się do Jo)   

 

Musimy wymyślić jakiś prosty i jednoznaczny plan tej akcji. 

 

(otwiera drzwi i kontynuuje jowialnie w stronę Johna i Laury) 

 

Tam! Na prawo są butelki! Świetnie... 

 

(zamyka drzwi i odwraca się do Jo) 

 

Nie moŜemy  stać bezczynnie i czekać, aŜ  wszystko wybuchnie. 

 
JO 

Słuchaj... Pójdziesz na dół i będziesz czekać przed klatką, a kiedy 
przyjdzie Barney, jakoś się go pozbędziesz. 

 
STEPHEN 

Ale jak? 

 
JO 

Nie wiem. Powiesz, Ŝe dzieci złapały róŜyczkę... Ŝe pękła nam rura 
w łazience. Albo powiedz mu prawdę, dlaczego nie? PrzecieŜ 
znamy go juŜ od dawna. Przyjmie to z humorem. 

 
STEPHEN 

„Barney, zaszła taka zabawna pomyłka! Bo właściwie, to my wcale 
nie chcieliśmy zapraszać ciebie, ale twoją Ŝonę i jej nowego 
kochasia...” 

 
JO 

(pcha go w kierunku drzwi do salonu) To powiedz mu coś innego. 

 
STEPHEN 

Cokolwiek mu powiem, go to zaboli. Bardzo mu na tym zaleŜało. 

 
JO 

W ostateczności zabierzesz go do pubu, a ja powiem gościom, Ŝe 
wezwali cię do pracy... 

 
 

Stephen jest wciąŜ nie w pełni przekonany, ale pozwala się 
zaciągnąć do drzwi do salonu. Kiedy je otwiera, obydwoje wkładają 
wesołe maski dla gości. 

 
STEPHEN 

Macie co pić? Świetnie. Siedźcie i odpoczywajcie, ja na chwilkę 
wyskoczę... A jak właściwie się macie? Co takiego? Umarła 
teściowa Johna? Coś takiego. A co poza tym? 

 

(znika) 

JO 

Hej! Hej! Nie, nie wstawajcie! Przyszłam tylko 

rzucić na was 

okiem

! Muszę jeszcze coś dokończyć... sami rozumiecie... 

 

background image

 

 

12 

12 

 

(stara się coś pokazać gestem, ale jej nie wychodzi) 

 

W kuchni... i te dzieci... straszny bałagan... cieszę się, Ŝe 
dojechaliście szczęśliwie... John, nie patrz tak smutno i nalej sobie. 

 

Histeryczny śmiech, zamyka drzwi i biegnie do okna. 

 
 

Stephen! Jeśli wcześniej przyjdą Sasza i Bee, wpuść ich do środka. 
Schowaj się za śmietnikiem i poczekaj na Barneya, jego musisz 
zatrzymać. 

 

Wraca do salonu, wymiana kilku słów z gośćmi. 

 

Wygodnie wam? Świetnie. Nalejcie sobie jeszcze czegoś, dobrze? 

 

Zatrzaskuje drzwi i biegnie do okna. Krzyczy do  Stephena. 

 

Masz jakieś pieniądze na wypadek, gdybyś musiał gdzieś

 

zabrać 

Barneya...? Pieniądze...! To poczekaj...! 

 

Wraca znów do salonu. 

 

Właściwie, to nawet nie zapytałam, jak się macie? Pogrzeb, tak... 
kocham pogrzeby... 

 

Krótki pobyt w salonie, z którego wraca z torebką, bez przerwy 
prowadzi konwersację. 

 

Oczywiście. Nalejcie sobie jeszcze - muszę... coś 

nie 

tak z tą  

torebką... 

 

Zamyka drzwi i wraca do okna, rzuca Stephenowi pieniądze. 

 

Łap. Pięć funtów, więcej nie mam... Ale jak się uda, to nie bierz go 
do pubu. Musimy oszczędzać. 

 
 

Otwierają się drzwi prowadzące na korytarz 

 

i zagląda przez nie 

Barhey, to znaczy aktor przebrany za Barneya... Jo wciąŜ wygląda 
przez okno. 

 
BARNEY 

(puka w drzwi) Jest tu kto? 

 
 

Jo odwraca się w jego stronę. 

 
JO 

(wesoło) John! 

 
BARNEY 

Barney. 

 
JO 

Barney? 

 
BARNEY 

Barney! 

 

background image

 

 

13 

13 

JO 

Barney, skąd ty się tu wziąłeś? 

 
BARNEY 

Przyszedłem od tyłu, mam nadzieję, Ŝe ci to nie przeszkadza. 

 
JO 

Od tyłu? 

 
BARNEY 

Tylnym wejściem... 

 
JO 

Którym? 

 
BARNEY 

Tym tylnym od strony ogrodu... 

 
JO 

Aha. 

 
BARNEY 

Bo przed domem w śmietniku siedzi jakiś podejrzany facet. 

 

Całuje ją. Daje kwiaty. 

 
JO 

(zdezorientowana) Barney, właśnie chciałam... Akurat chcieliśmy... 

 
BARNEY 

Mam nadzieję, Ŝe nie spóźniłem się zbytnio. 

 

(Zaczyna się rozbierać. Zostawia rzeczy w róŜnych miejscach na 
scenie.) 

 
 

Od trzeciej siedziałem w pubie. Nie byłem w stanie wrócić do 
pustego mieszkania. Czekałem na to, Ŝeby móc tu przyjść. I kiedy 
nadeszła pora... zamówiłem jeszcze jedno piwo. Sama wiesz, jak to 
jest, kiedy człowiek stara się zabić czas.    

 
JO 

Barney, zanim wejdziesz, muszę ci o czymś powiedzieć... 

 
 

(Barney pada na kolana) 

BARNEY 

Jo, dziękuję - nie mówmy juŜ o tym. Wiem, jak się czujesz. 

 
JO 

Barney, strasznie mi przykro, Ŝe Bee cię zostawiła. Naprawdę. Nie 
wiem, jak mam to powiedzieć, ale... 

 
BARNEY 

Rozumiem. Zwyczajnie człowiek nie wie, co ma powiedzieć, kiedy 
temu drugiemu stanie się coś takiego, prawda? Dziesięć lat - a 
potem - fiuuu! To szok. 

 

Jo wreszcie się przełamała, ale Barney jej przerywa 

background image

 

 

14 

14 

Jo 

Tak. Barney, ale sprawa wygląda tak... 

 
BARNEY 

Zwiała z pedałem. Tak myślę. Podobno nosi kolczyki, dredy i 
pracuje w zakładzie pogrzebowym... Widziałaś coś takiego. 
Wszyscy moją ze mnie ubaw, nie? 

 
Jo 

Tak, ale wiesz, Barney... 

 
BARNEY       Jestem chyba jedynym człowiekiem w tym mieście, który go nie 

widział. Gdziekolwiek pójdę, spotykam ludzi, u których właśnie 
byli wczoraj na kolacji. I potem jest im głupio, kiedy mnie 
spotykają. Ludzie, którzy od lat byli moimi przyjaciółmi. 

 
Jo 

Barney... 

 
BARNEY 

I właśnie dlatego jestem tak wzruszony, Ŝe zaprosiliście mnie na 
dziś wieczór... Wybacz, chciałaś coś powiedzieć. 

 

Jo robi minę, jakby miała cos powiedzieć, ale się rozmyśliła. 

 
Jo 

Nie, nie. Tylko to, Ŝe... cieszę się, Ŝe cię widzę. 

 
BARNEY 

(obejmuje ją i prowadzi w kierunku salonu) Dziękuję Ci. Kiedy 
stanie się coś takiego, człowiek poznaje prawdziwych przyjaciół. 
Gdzie Stephen? W pokoju?  

 
JO                    Naprawia coś na podwórzu. Zaraz go zawołam. 
 

(lekko popycha Barneya w stronę kuchni) 

 

MoŜe siądziesz na chwilę w kuchni? MoŜemy spokojnie  pogadać, 
zanim dokończę przygotowanie kolacji. 

 
BARNEY 

(Jo prowadzi go do kuchni) Jesteś prawdziwym skarbem. Czy ty i 
Stephen nigdy nie chcieliście... (gest rozejścia) 

 
JO 

Barney, nie bój się. 

 
BARNEY 

Jesteście wciąŜ...? 

 

(pokazuje rękoma „razem”) 

 
JO 

Tak 

 

background image

 

 

15 

15 

BARNEY 

Jesteś super babka. 

 
 

Jo wreszcie udaje się zamknąć za nim drzwi od kuchni. Potem 
szybko biegnie do drzwi do salonu, ale głowa Barneya znów 
wychyla się z kuchni. 

 
BARNEY 

(grozi jej palcem) Jo, mówiłem to bardzo, ale to bardzo powaŜnie. 

 
JO 

( odwraca się w jego kierunku) Tak. Barney, zostań na swoim 
miejscu. Przyniosę ci coś do picia. 

 
 

Barney wraca do kuchni. Jo krzyczy z okna na Stephena, przy okazji 
spoglądając ukradkiem za siebie w kierunku kuchni. 

 
 

Jest Barney! Wracaj! 

 

Idzie do kuchni. Do Barneya... 

 

Co chcesz pić? Whisky? 

 

Leci do salonu, tam rzuca kilka słów w kierunku Johna i Laury  i 
wraca z butelką whisky. 

 

Jak idzie Maggie w szkole...? Potrzebuję trochę whisky do zupy - 
obok jest następna butelka. Dolejcie sobie. 

 

Zamyka drzwi salonu i leci do kuchni, podaje butelkę przez otwarte 
drzwi. 

 

Barney, nalej sobie, OK.? W lodówce jest lód... 

 

Barney całuje ją w rękę za sceną (widoczny jest gest aktorki). Jo 
stara się wyrwać. 

 

AleŜ Barney! 

 

Wyzwala się z objęć Barneya i zamyka drzwi. W tym momencie 
otwierają się drzwi do salonu i wychodzi z nich Stephen, który 
jowialnie konwersuje z Johnem i Laurą. 

 
STEPHEN 

John, potem dokończysz mi, o tej teściowej. 

 

(Zamyka za sobą drzwi i odwraca się do Jo) 

 

Co się dzieje? 

 
JO 

Jest tu Barney! Przyszedł od tyłu. 

 
STEPHEN 

O BoŜe! 

 
JO 

Upchnęłam go do kuchni. 

background image

 

 

16 

16 

 
 
STEPHEN 

(zdenerwowany) Miałaś się go pozbyć. 

 

(idzie do kuchni, kiedy otwiera drzwi, nagle jest Ŝyczliwy) 

 

Cześć! Barney! Fajnie, Ŝe jesteś! Nie wstawaj! Siedź tam, gdzie 
siedzisz! 

 

(wychyla się Barney - bardzo szybka zmiana kostiumu) 

BARNEY 

Jo! (Barney znika za drzwiami wciągnięty przez „Stephena”) 

 
STEPHEN 

(wraca) Mam nadzieję, Ŝe dobrze się bawisz. W kaŜdym razie nalej 
sobie czegoś. A, juŜ sobie nalałeś. To ci poprawi humor! 

 

(wycofuje się z uśmiechem, Jo myli go z Barneyem i pcha do 
środka
.) 

 
JO 

Barney, zostań w środku. 

 
STEPHEN 

Stephen! 

 

Aktorka rozumie swój błąd 

 

Dlaczego się go nie pozbyłaś? 

 
JO 

Nie byłam w stanie. Myśli, Ŝe jesteśmy jedynymi przyjaciółmi, jacy 
mu pozostali.  

 
STEPHEN 

Nie moŜemy pozwolić sobie na sentymenty! 

 
JO 

(bezczelnie) W takim razie ty go spław! 

 
STEPHEN 

Teraz nie mogę! Bo posadziłaś go w kuchni z butelką whisky! 

 
JO 

W takim razie musimy spławić Saszę i Bee. 

 
STEPHEN 

 Jak? 

 
JO 

Chyba znów musisz iść na dół i czekać pod drzwiami. 

 
STEPHEN 

A jak, jeśli wejdą od tyłu jak Barney? 

 
JO 

Myślę, Ŝe Sasza i Bee NIE WEJDĄ od tyłu jak Barney!  

 
STEPHEN 

Nie? 

background image

 

 

17 

17 

 
JO 

Nie. 

 
STEPHEN 

A skąd przyjdą? 

 
JO 

Znikąd, bo ich zatrzymasz. Ale m o g l i b y przyjść... 

 

wskazuje drzwi do salonu... 

 

Tak jak Laura i John, od frontu, tymi drzwiami. 

 
STEPHEN 

Ale to są drzwi do salonu. 

 
JO 

Tak. Mamy salon przejściowy, są w nim drzwi, które łączą salon z 
korytarzem, a na korytarzu są drzwi frontowe i ty teraz pójdziesz 
przed dom i będziesz tam czekać i kiedy przyjdą Sasza i Bee, to ich 
zatrzymasz. 

 
STEPHEN 

To przeraźliwie duŜo drzwi. 

 
JO 

Tak, Stephen, ale to jest nasz dom. Tu Ŝyjemy, tu wychowujemy 
nasze dzieci, tu przeŜywamy najpiękniejsze lata swojego Ŝycia i 
takŜe tu ORGANIZUJEMY TE PRZEKLĘTE PRZYJĘCIA. Mam 
nadzieję, Ŝe się nie pomylisz. 

 
STEPHEN 

Nie. 

 
JO  

NajwaŜniejsze, Ŝebyś się pośpieszył, bo w kaŜdej chwili mogą 
zadzwonić... 

 
 

Aktor gra przestraszonego chociaŜ nie słychać dzwonka. 
Uświadamia sobie pomyłkę. Aktorka karci go spojrzeniem. On 
przeprasza.  Potem rzeczywiście dzwoni dzwonek.  Stephen 
zapomina, Ŝe ma się przestraszyć. Jego reakcja jest spóźniona.  
Aktorka znów rzuca mu karcące spojrzenie. On znów przeprasza. 

 
JO 

Zwyczajnie otwórz drzwi i ich odpraw. 

 

(popycha go w kierunku salonu) 

 

Otwórz drzwi i po cichu im wszystko wyjaśnij. To rozsądni ludzie- 
zrozumieją. To znaczy, Bee jest rozsądna. Zrozumie. 

 
STEPHEN 

(waha się z ręką na klamce) Bee? To najbardziej szalona kobieta, 

background image

 

 

18 

18 

jaką kiedykolwiek spotkałem. 

 
JO 

Cokolwiek im powiesz, zrób to szybko, zanim wejdą  i zdejmą 
płaszcze. 

 
 

Stephen nie jest do końca przekonany. Potem otwiera drzwi i  nagle 
zmienia zachowanie- jest jowialny. 

 
STEPHEN 

No i jestem z powrotem! 

 

(uśmiech znika z jego twarzy)  

 

(z off-u) Bee! 

 

Wraca, Ŝeby szybko wyjaśnić Jo... 

 

Są w środku! 

 
Jo 

To niemoŜliwe! 

 
STEPHEN 

Dick i Dora ich wpuścili.  

 
JO 

John i Laura? 

 

Stephen zagląda do salonu. 

 
STEPHEN 

JuŜ zdjęli płaszcze! Właśnie siadają na kanapie i zaczynają się czuć 
jak u siebie w domu! Co teraz zrobimy? 

 

Odwraca się w stronę gości, odpowiedni wyraz twarzy. Wchodzi do 
salonu

 
 

Nalej wszystkim czegoś do picia, OK... 

 

(tym razem szybciej niŜ poprzednio) 

 
JO 

John. 

 
STEPHEN 

Co? 

 
JO 

John. 

 
STEPHEN 

Co? 

 
JO 

JOHN! 

 
STEPHEN 

JOHN, NALEJ WSZYSTKIM CZEGOŚ DO PICIA!OK   

background image

 

 

19 

19 

 

Zamyka drzwi. Zapomina, co dalej. Poza tym myli strony dekoracji i 
przez pomyłkę mówi do BEE na scenie. 

 
 

Bee! 

 

Uświadamia sobie pomyłkę i wchodzi do salonu. 

 

(z off-u) Bee, cieszę się, Ŝe cię widzę! A to musi być... to jest... 

 
JO 

(cicho, do siebie) Sasza. 

 
STEPHEN 

(z off-u)... no kto to jest... 

 
JO 

Sasza! 

 
STEPHEN 

To musi być... 

 
JO 

SASZA!!! 

 
STEPHEN 

(z off-u) To musi być Sasza! 

 
 

Nagle znów otwierają się drzwi do salonu i pojawia się Stephen 
wciąŜ uśmiechający się do Bee i Saszy. Zamyka drzwi i wyczerpany 
odwraca się w kierunku Jo. 

 
STEPHEN 

Dick i Dora ich wpuścili! 

 
JO 

JOHN I LAURA, DO JASNEJ CHOLERY! 

 
STEPHEN 

 JuŜ zdjęli płaszcze! Właśnie siadają na kanapie i zaczynają się czuć 
jak u siebie w domu! 

 

(otwiera drzwi i jowialnie krzyczy do salonu) 

 

Nalej wszystkim czegoś do picia, OK., hmmm...? 

 
JO 

John. 

 
STEPHEN 

Co? 

 
JO 

John. 

 
STEPHEN 

Co? 

 

background image

 

 

20 

20 

JO 

John. 

 
STEPHEN 

JOHN, NALEJ WSZYSTKIM CZEGOŚ DO PICIA! OK.?  

 

Pauza. Nie moŜe sobie przypomnieć. Wygląda to na beznadziejny 
przypadek. 

 
JO 

Miałam rację co do tego Saszy, co? 

 
STEPHEN 

Co do tego Saszy miałaś zupełną rację. Czegoś takiego jeszcze nie 
widziałem! Nie rozumiem, gdzie ta Bee ma rozum. Co teraz 
zrobimy? Nie moŜemy wyrzucić ich na ulicę - szczególnie teraz, 
kiedy juŜ siedzą, piją i rozmawiają z ... 

 
JO 

No? Z Kim? 

 
STEPHEN 

... Niewiemjaksięnazywa i Tątamjego!!! 

 
JO 

Stephen, musimy im powiedzieć, Ŝe Barney jest tutaj. Nie mamy 
wyjścia.  

 
STEPHEN 

Jestem przeciw.  

 
JO 

W takim razie ja to zrobię. 

 
STEPHEN 

Proszę bardzo. 

 
JO 

Idź przygotować Barneya. 

 
 

Jo wstaje, wykonuje gest w kierunku Stephena, ale on wciąŜ siedzi. 
Jo warczy na niego, Stephen  wstaje. Jo idzie w kierunku drzwi, na 
chwilę się zatrzymuje, Ŝeby półgłosem przećwiczyć, co za chwilę 
powie. Stephen robi to samo pod drzwiami kuchni. 

 
 

Akcja

 

równoległa. Jo szybkim ruchem otwiera drzwi i przybiera 

towarzyski wyraz twarzy. Wychodzi, zamyka za sobą drzwi i z off-u 
krzyczy na Stephena, to znaczy na aktora, który gra tę postać. On 
zaś krzyczy na nią, kłócą się na temat sztuki...  

 

Potem wracają na scenę. Są spokojni. 

 
STEPHEN/JO No, co powiedzieli? 

background image

 

 

21 

21 

 
JO 

Nic im nie powiedziałam. A co powiedział Barney? 

 
STEPHEN 

Nie powiedziałem mu. 

 
JO 

Gdyby zobaczyli Barneya od razu - kiedy weszli, byłoby inaczej. A 
teraz nie moŜesz ni z tego ni z owego rzucić: „A propos, w kuchni 
siedzi twój małŜonek!” 

 
STEPHEN 

Zasadniczym błędem, było posadzenie go w kuchni. 

 
JO 

Zasadniczym błędem było to, Ŝe Barney przyszedł wcześniej niŜ 
Sasza i Bee. 

 
STEPHEN 

To był twój błąd, dlaczego wepchnęłaś  go do kuchni? Nie 
rozumiem, jak ci coś takiego mogło przyjść do głowy. 

 
JO 

Wówczas wydawało mi się to zupełnie logiczne. 

 
STEPHEN 

Logiczne... 

 
JO 

 (zastanawia się) Musimy podać im kolację oddzielnie. Tamci 
zostaną w salonie, a Barney zje w kuchni. PomóŜ mi ze stołem... 

 
 

Podnoszą stół. Początkowo Stephen kręci się dookoła, potem Jo 
kieruje go do salonu... 

 
AKTOR 

Wiesz, gdzie ja mam te przyjęcia... 

 
JO 

Wytrzymamy! Stephen! Zawsze jakoś to wytrzymywaliśmy! 

 

AKTOR 

... Jeśli „x” to ilość przyjęć, które musi człowiek zaliczyć, a „n” to 
ilość ludzi na przyjęciu, to x=n * (n-1)/2 (Od tłumaczki- powinno 
brzmieć to następująco: x równa się n razy n minus jeden dzielone 
przez dwa).
 Z tego więc wynika, Ŝe z  przyjęcia, na które przyjdzie 
siedem osób, moŜe wyniknąć dwadzieścia jeden następnych przyjęć. 

 
 JO 

Wytrzymamy! Stephen! Zawsze jakoś  wytrzymywaliśmy! 

 

Stephen otwiera drzwi i wycofuje się do salonu, wesoło do gości - 

background image

 

 

22 

22 

 
STEPHEN 

No, i jesteśmy! Wagon restauracyjny! 

 
 

(znika ze sceny, stół pomału wsuwa się do środka) 

 
JO 

Pomyślałam, Ŝe będzie przyjemnie, jeśli zmienimy nasze zwyczaje i 
raz będziemy jeść tutaj! PrzecieŜ to

 

nudne,

 

kiedy  wciąŜ uŜywa się 

jadalni do jedzenia, a salonu do siedzenia...  

 
 

John, przyjmij moje kondolencje... Powinieneś iść do zakładu 
pogrzebowego i wybrać wieńce... Aha. JuŜ tam byłeś?... Masz tam 
być?... Właśnie teraz jesteś w zakładzie pogrzebowym? Ale mi się 
wydaje, Ŝe ty jesteś tu, w naszym salonie, ze szklanką whisky i 
swoją przyjaciółką Laurą... 

 
Barney 

(wychodzi z kuchni, trzyma szklankę whisky) Jo, mogę ci w czymś 
pomóc? 

 

(Jo szybkim ruchem wpycha stół do salonu i zatrzaskuje  za nim 
drzwi)
 

 
JO 

Nie, dzięki Barney! Muszę tu trochę posprzątać. Bądź tak dobry, 
wróć do kuchni i tam sobie siądź. 

 

(Stara się go popchnąć, ale Barney się  wymyka. 
Najprawdopodobniej jest juŜ pijany) 

 
BARNEY 

Jo, czuję się bardzo samotny w tej kuchni. Nie mam z kim pogadać. 

 
JO 

Za chwilę tam będę. Nalej sobie czegoś do picia. 

 
BARNEY 

JuŜ  nalałem. Nalałem sobie juŜ kilka razy. Ach, Jo! 

 

Rozgląda się z sentymentem. 

 

IleŜ wspomnień jest w tym pokoju! Jo, zawsze kiedy tu siedziałem, 
mówiłem sobie w duchu, Ŝe  szkoda ciebie dla takiego Stephena. 
Wiesz o tym? Myślałem, BoŜe, jaka cudowna dziewczyna ta Jo i 
wyszła za takiego faceta jak Stephen! 

 
JO 

Chodź, Barney... 

 
BARNEY 

Znaczy się, Stephen to kumpel, ale... jest trochę sztywny, prawda? 
Powiedziałbym, Ŝe nie jest w twoim typie. W moim teŜ nie. 

background image

 

 

23 

23 

 
JO 

Ale on jest do ciebie bardzo podobny. 

 
BARNEY 

Naprawdę tak myślisz? Gdybyś mnie spotkała w odpowiednim 
momencie... na odpowiednim miejscu... w odpowiednim 
kostiumie... myślałabyś zupełnie inaczej! Jo, zawsze cię skrycie  
kochałem. I nie mówię tego dlatego, Ŝe Bee zostawiła mnie... dla 
tego PEDAŁA! 

 

Gdzie Stephen? Dlaczego nie ma go nigdy, kiedy ktoś go 
potrzebuje? Wychodzi zawsze, kiedy przychodzę. Myślę, Ŝe mnie 
nie lubi. 

 
JO 

Barney, oczywiście, Ŝe cię lubi! Chodź tu! 

 

Pokazuje Barneyowi, Ŝeby wszedł do kuchni. 

 

Weź to, a ja za sekundę naleję ci zupy. 

 
BARNEY 

Mam jeść sam? 

 
JO 

Nie, nie, nie. To tylko na początek.  Za chwilę przyniosę ci resztę.  

 

Wabi Barneya.  

 

Barney. 
Barney idzie za nią. Jo mocno zamyka drzwi kuchni, podbiega do 
krzeseł i dwa z nich niesie do salonu. W momencie, kiedy otwiera 
drzwi od salonu, otwierają się drzwi kuchenne i spoza nich wygląda 
głowa Barneya. 

 
BARNEY 

Ale jak tego pedała dostanę w swoje łapy, wsadzę mu sztachetę w 
tyłek! 

 
JO 

Barney, wstydź się! Obudzisz dzieci! (podbiega, Ŝeby znów wcisnąć 
Barneya do kuchni) 

 
BARNEY 

(przepraszająco) Aha, dzieci... tak... Jo, wybacz mi. Wybacz. Czy 
mogę cię pocałować na potwierdzenie tego, Ŝe mi wybaczyłaś? 

 
 

(Barney niezgrabnie całuje Jo. To piekło. Ona drapie paznokciami 
ścianę, w tym czasie wewnątrz dzieje się coś strasznego. Potem Jo 
zamyka drzwi kuchni i wraca do krzeseł. Otwiera drzwi salonu i 
wciska je do środka) 

 

background image

 

 

24 

24 

JO 

(wesoło) Krzesła! Wiedziałam, Ŝe o czymś zapomniałam...! 
Dlaczego siedzicie cicho jak trusie?! Stephen, dbasz o to, Ŝeby 
kaŜdy miał pełną szklankę? 

 
 

Kiedy podaje ostatnie krzesło, z salonu wyłania się Stephen, który 
rozbawiony rzuca przez ramię... 

 
STEPHEN 

Dawid, nalej innym, OK.? Bee, przejmij na chwilę rolę gospodyni i 
posadź gości do stołu... 

 

(Zamyka drzwi i zdenerwowany odwraca się do Jo) 

 

Co się dzieje? Gdzie byłaś? Wszyscy tam czekaj i upijają się. W 
ciszy.  

 
JO 

Musiałam zająć się Barneyem. Ten z kolei całkiem hałaśliwie upija 
się w kuchni. Doszedł do wniosku, Ŝe powinien oŜenić się ze mną. 

 
STEPHEN 

Dawid i Laura zdębieli, kiedy zobaczyli Saszę. Sasza jeszcze nie 
powiedział nawet słowa, a Bee wlepia w niego ślepia tak, jakby za 
chwilę miał rozpłynąć się w powietrzu. Co teraz? 

 
JO 

Chodźmy jeść. Ja wezmę zupę, a ty zajmij się winem. 

 
 

(idzie do kuchni, a Stephen bez wyraźnej chęci do salonu. Otwierają 
się drzwi. Stephen powtarza po Jo. 

 
JO 

Wszystko OK.?   

 
STEPHEN 

(jowialnie wchodząc) Wszystko  OK.? 

 
JO 

To fajnie... 

 
STEPHEN 

To fajnie... 

 
 

Po chwili znów wychodzą, on z butelką wina, która wcześniej stała 
na stole, ona niesie wazę z zupą. 

 
JO 

(wychodząc z kuchni, do Barneya) Moment,  naleję  zupy naszej 
baby sitterce... 

 
STEPHEN 

(wychodząc z salonu, do gości) Moment, naleję trochę wina do 

background image

 

 

25 

25 

zupy. 

 
 

(mijają się pośpiesznie) 

 
STEPHEN 

Dlaczego właśnie my mamy takie szczęście? 

 
 

(Stephen wpada do kuchni, ona do salonu) 

 
Jo 

(wchodząc, do gości w salonie) Zupa! Fantastyczna zupa! 

 
STEPHEN 

(wchodząc do kuchni, do Barneya)  Wino, fantastyczne wino. 

 
 

Znów się pojawiają. Stephen wciąŜ trzyma w ręku butelkę z winem, 
Jo ma talerz z zupą) 

 
JO 

(wychodząc z salonu, do gości) Za chwilę usiądę z wami. Tylko 
podam to naszej baby sitterce.  

 
STEPHEN 

(wychodząc z kuchni, do Barneya) Bez nerwów - zaraz wracam. 
Tylko naleję trochę wina naszej baby sitterce. 

 
 

(mijają się w pośpiechu) 

 
STEPHEN 

Miałaś rację. Jest kompletnie narąbany. 

 
JO 

Tamci w salonie teŜ są nieźle wstawieni. 

 

Jo wchodzi do kuchni, Stephen do salonu. 

 
JO 

(wchodząc do kuchni, do Barneya) Specjalność dnia! Fantastyczna 
zupka! 

 
STEPHEN 

(wchodząc do salonu, do gości) Wino! Fantastyczne wino. 

 

Po chwili wracają z pustymi rękoma. 

 
JO 

(wychodząc z kuchni, do Barneya) Kobieta ma zawsze pełne ręce 
roboty! 

 
STEPHEN 

 Kobieta ma zawsze pełne ręce roboty! 

 
 

Szybko mijają się. Spoglądają na siebie z wyrzutem. Widać, Ŝe 

background image

 

 

26 

26 

Stephen ciągnie ostatkiem sił. Być moŜe jest spocony, cały mokry – 
moŜe opryskać  się za sceną) 

 
 

(Jo idzie do salonu, Stephen do kuchni) 

 
JO 

(do gości w salonie, za kulisami) Znacie tę historię Nicholasa i Jay o 
Marcusie i Poo...? 

 
STEPHEN 

(do Barneya, za kulisami) Barney, słyszałeś tę historię o Borysie, 
który się spóźnił? No, to cała historia. 

 
JO 

... a on na to mówi: „ Ale mamusiu, jak włoŜysz sobie jakieś 
zabawki do brzuszka, to dziecko nie będzie musiało z niego 
wyłazić!” 

 
 

Jo wychodzi z salonu, ale Stephen nie wychodzi z kuchni. Jo 
przechodzi przez scenę i otwiera drzwi do kuchni. 

 
JO 

Barney, dobrze się czujesz? (Pauza) Barney, bądź grzecznym 
chłopcem...! 

 
 

Wychodzi z kuchni, przechodzi przez scenę i wchodzi do salonu. 

 

(z off-u) Wiesz, co mówili Simon i Kay, dokąd Nicholas i Jay 
pojadą w tym roku...? 

 

Wiesz, co mówili Simon i Kay, dokąd Nicholas i Jay pojadą w tym 
roku...? 

 
 

Wychodzi z salonu. Przechodzi przez scenę i zagląda do kuchni, ale 
jedną noga  zostaje „na zewnątrz”, na scenie. Pauza. Jo udaje, Ŝe 
Barney złapał ją w kuchni za rękę i nie chce puścić. 

 
 

Nie! Barney! Bądź grzecznym chłopcem, siądź i skończ zupę. Nie 
przyszłam tu, Ŝeby się bawić, muszę zabrać tę brytfannę.  

 
 

Barney, co to ma znaczyć? PrzecieŜ mówiłam… Zapnij rozporek! 
AleŜ Barney!!! 

 
 

Jo wybiega z kuchennych drzwi. Znika w drzwiach salonu. 

 
Jo 

(z off-u, do gości w salonie) Wiesz, co mówili Simon i Kay, dokąd 

background image

 

 

27 

27 

Nicholas i Jay pojadą w tym roku...? 

 
 

Po chwili pojawia się na scenie. Przebiega przez scenę i staje w 
kuchennych drzwiach - gra etiudę z obmacywaniem... 

 

Barney, fuj! 

 

Aktorka „wciąga się” w drzwi. Bardzo długa przerwa. Hałas z off-
u. 

 
AKTORKA/JO 

(imituje za kulisami głos aktora, grającego Barneya, jego 

intonację) 

 

(jako Barney) Jo, mogę iść do toalety? 

 
 

Aktorka wychodzi na scenę jako JO - kobiecym głosem. 

 
AKTORKA/ JO 

Jeśli musisz, to idź. W lewo i drugie drzwi po prawej stronie. 

 

Wraca za scenę. 

 

(jako Barney) Jo, dziękuję 

 
 

Aktorka wychodzi na scenę. Jako Jo, kobiecym głosem. 

 
AKTORKA/JO 

Ale jak skończysz, natychmiast marsz do kuchni! 

 
 

Pauza. Zostaje na scenie. Mówi jakby do Stephena, który jest w 
kuchni. 

 

Stephen... Przed chwilą spotkałam Barneya w kuchni i pogadaliśmy 
sobie trochę i on powiedział taką interesującą rzecz. Powiedział: Jo, 
wiem, jak idzie się u was do toalety. Byłem tu juŜ kilka razy. 
Wiesz? Jestem waszym starym przyjacielem. I potem mówi: 
Wszędzie tak samo. Wszyscy zachowują się, jakby było im ciebie 
Ŝal, ale woleliby cię nie spotkać... Ale powiem ci, Ŝe to coś nowego, 
zaprosić kogoś i potem zostawić go samego w kuchni, w której nie 
siądzie nawet  baby sitterka, Ŝeby dotrzymać człowiekowi 
towarzystwa...! I potem powiedział: BoŜe, kiedy przypomnę sobie te 
wszystkie piękne przyjęcia, które wydaliśmy z Bee na waszą 
cześć!!! I te piękne  przyjęcia, które przeŜyliśmy tutaj, przy tym 
stole, w tym pokoju...! I potem poszedł do toalety. 

 
 

Wychodzi tylnymi drzwiami na  korytarz. Pauza. Wraca tymi 
samymi drzwiami z powrotem do jadalni. Powtarza monolog... 

 

background image

 

 

28 

28 

AKTORKA/ JO 

Spotkałam w toalecie Borysa… Barneya, trochę sobie 

pogadaliśmy i powiedział mi coś interesującego: Jo, wiem, jak idzie 
się u was do toalety. Byłem tu juŜ kilka razy. Wiesz? Jestem 
waszym starym przyjacielem. I potem mówi: Wszędzie tak samo. 
Wszyscy zachowują się, jakby było im  ciebie Ŝal, ale woleliby cię 
nie spotkać... 

 

 

 

W tym momencie gaśnie światło. Sala i scena toną w półmroku- 
zapala się oświetlenie awaryjne. Aktorka/Jo mówi jeszcze zdanie... 

  
  

Ale powiem ci, Ŝe to coś nowego, zaprosić kogoś i potem zostawić 
go samego w kuchni, w której nie siądzie nawet baby sitterka, Ŝeby 
dotrzymać człowiekowi towarzystwa...! 

 

Potem mówi normalnym głosem, jako aktorka. 

 
AKTORKA 

... To chyba jakaś awaria... Musimy przerwać przedstawienie, ale za 
chwilę będziemy je   kontynuować... Niech państwo wrócą na swoje 
miejsca, kiedy włączą prąd... Myślę, Ŝe to nie potrwa dłuŜej niŜ 
kilka minut. Ale nie jestem tego tak zupełnie pewna. 

 
 

Wychodzi 

PIERWSZA PRZERWA 

background image

 

 

29 

29 

AKT II. 
 
 
MUZYKA 
TYLNA STRONA DEKORACJI... teatralna technika, sztankiety... AKTOR jest juŜ 

na scenie. Reflektor skierowany na niego -  

 
AKTOR 

(czyta rolę bohatera wojennego filmu - jego monolog wewnętrzny) 
Dziś skończył się deszcz,  padał od tygodnia. Rękojeści maczet 
odpadają od metalowych głowni, mamy krwawiące rany na rękach. 
Termity zjadły nam buty. Nie moŜemy ujść więcej niŜ dwanaście 
mil dziennie. DŜungla jest tak samo nieprzenikniona jak milczenie 
nieprzyjaciela. Rozchodzą się wiadomości o naszym połoŜeniu. 
Frederick twierdzi, Ŝe od dawna jesteśmy za granicą, gdzieś w 
KambodŜy, ale w środę w dŜungli po stronie południowej  
natknęliśmy się na sześć stanowisk Wietkongu... sześć... ść... 
kurwa! 

 
 

(nie potrafi tego wypowiedzieć, próbuje jeszcze raz) 

  

w środę w dŜungli po stronie południowej  natknęliśmy się na sześć 
... ść Kurwa. 

 

(Koniec muzyki) 

 

Nie mogę powiedzieć siedem? 

 

(Sam odpowiada jako reŜyser) 

• 

Dlaczego? 

• 

Bo nie potrafię w tym miejscu powiedzieć sześć. 

• 

Nie potrafi pan wymówić „sześć”? 

• 

Nie potrafię. 

• 

Dobrze, niech pan powie siedem. Ale musi to brzmieć, jakby mówił 
pan sześć. To tylko jedna sylaba. 

 

Próbuje 

 

Siedem... siedem... pieprzony dubbing.  

 
 

Okłada papiery. Stara się „oswoić studio”. Przypomina sobie jakąś 
historię  i opowiada ją wyimaginowanemu reŜyserowi. 

 
 

Rok temu umarł w Niemczech facet, który  podkładał głos pod role 
De Niro. Był uroczysty, państwowy pogrzeb. Tak uroczysty, Ŝe 
zjawił się na nim sam De Niro. Wygłosił nad trumną przemówienie, 
ale ludzie, którzy nie znali jego prawdziwego głosu -  wygwizdali 

background image

 

 

30 

30 

go. Tak to jest z tym dubbingiem. Hm, hm... 

 
 

Zaczyna ćwiczyć -  siedem zamienia na jedną sylabę. Wychodzi jak 
szczekanie. 

 
 

Siedem... siedem... 

 
 

Potem sobie coś przypomina. 

                        Wychodzi. 
 

 

 

Wchodzi AKTORKA, przygotowuje się  do przedstawienia, 
telefonuje do Borysa

 
AKTORKA 

Gdzie jesteś? Zaczynamy za dziesięć minut... Co takiego...? Nie 
przyjmuję tego do wiadomości... I pośpiesz się, bo dziś przyjdzie na 
przedstawienie ten facet. Ten który być moŜe da nam pieniądze na 
następny projekt... Borys, nie próbuj ze mną tych sztuczek! Mam to 
gdzieś... I rusz się, bo za dziesięć minut zaczynamy. 

 
 

W czasie rozmowy wciąga swoje rzeczy. Kostium. Odkłada 
słuchawkę. 

 
 

Wchodzi AKTOR. 

 
AKTOR 

Cześć! 

 
AKTORKA 

Cześć. 

 
AKTOR 

No CZEŚĆ! 

 
 

AKTORKA patrzy za siebie, czy na pewno chodzi o nią. 

 

Jak się masz? 

 

Obejmuje ją, wita, jakby nie widzieli się całe lata. To naprawdę 
serdeczne przywitanie z jego strony. 

 
AKTORKA 

Dziękuję, dobrze. 

 
AKTOR 

Dawno się nie widzieliśmy. 

 
AKTORKA 

Tak? 

background image

 

 

31 

31 

 
AKTOR 

Co słychać? Jak leci? 

 
AKTORKA 

Nieźle. A  co u Ciebie? 

 
AKTOR 

Nie wiem, od czego zacząć... 

 

Znów ją obejmuje... 

 

A jak się ma ten twój... Borys? 

 
AKTORKA 

Dobrze. 

 
AKTOR 

Jesteście ciągle... (gest) 

 
AKTORKA 

Tak. Jesteśmy. 

 
AKTOR 

To świetnie. (wiemy, Ŝe tak nie myśli) 

 

Przypomina sobie, po co przyszedł. 

 

Wszedłem od tyłu. Bo przed budynkiem jest tłum jakiś ludzi. 
Demonstracja, albo mityng polityczny, albo coś w tym rodzaju... 
Trochę za dobrze ubrani, jak na taką okazję... Więc, dziś pracujesz z 
nami? 

 
AKTORKA 

Co? 

 
AKTOR 

Powiedz sześć stanowisk.  

 
AKTORKA 

Sześć stanowisk. Dlaczego? 

 
AKTOR ...        Nie potrafię powiedzieć... sześć stanowisk... sześć stanowisk... Ale 

w  Ciebie w tym serialu  nie było, prawda? 

 
AKTORKA 

Jakim serialu? 

 
AKTOR 

Jakim serialu! Naszym. 

 
AKTORKA 

Idź się przebrać. 

 
AKTOR 

Zgłupiałaś, ja  się nie przebieram się do dubbingu! 

 

(Ona spogląda w jego papiery i wreszcie rozumie, o czym mówili 
przez ten czas. Jest przeraŜona) 

background image

 

 

32 

32 

 
AKTORKA 

Ale ty nie jesteś w dubbingu! 

 
AKTOR 

Jak to, nie jestem? 

 
AKTORKA 

No, nie jesteś. 

 
AKTOR 

Myślałem, Ŝe... 

 
 

Ogląda dekorację, reflektory, technikę. Zagląda za drzwi - na scenę 
i jest przestraszony. To właśnie ta chwila, którą widzieliśmy z 
drugiej strony, na początku I aktu. 

 
 

SCENA! Kurwa! Byłem pewien, Ŝe jestem na dubbingu.  

 
AKTORKA 

Powinieneś się leczyć! 

 
AKTOR           Tak? 
 
AKTORKA      Tak. JuŜ nie pamiętasz, jak w dziewięćdziesiątym piątym 

zapomniałeś mnie  na plaŜy i przyleciałeś do domu pięć dni przed 
końcem urlopu? Za przeproszeniem, przepraszam, tak mi się 
zapomniało. 

 
AKTOR 

Naprawdę? Zrobiłem to? Nie pamiętam. 

 
AKTORKA 

A pamietasz, Ŝe się rozwiedliśmy? 

 
AKTOR 

Tak. Ale nie pamiętam, dlaczego. 

 
Rozgląda się. 
 

Co to za teatr? 

 

Zaczyna pakować papiery i plecak... 

 
AKTORKA 

Co to znaczy? Dlaczego pytasz, co to za teatr? 

 
AKTOR 

No, chcę wiedzieć... Co to za teatr? 

 
AKTORKA 

 Teatr.  

 

background image

 

 

33 

33 

AKTOR 

Dobry teatr? 

 
AKTORKA 

(„przejeŜdŜa” go wzrokiem) Powinieneś się przebrać. 

 
AKTOR 

Nie mam nic innego. Pójdę tak. 

 

(kręci niezadowolony głową) 

 

Nie wiem, co się ze mną dzieje... Zamiast do dubbingu przyszedłem 
do teatru.... 

 
 

śegna się z aktorką 

 

Cześć! 

 
AKTORKA 

Jak to cześć? Ty nie masz Ŝadnego dubbingu! 

 
AKTOR 

Mam. Za parę minut muszę być w dubbingu. Dobrze, Ŝe mi 
powiedziałaś. 

 
AKTORKA 

Ale ty dziś grasz. 

 
AKTOR 

Nie.

 

 
AKTORKA 

 Tak. 

 
AKTOR 

 Nie. W poniedziałki mam zawsze dubbing. Gdyby był wtorek albo 
środa, to co innego, bo mógłbym mieć przedstawienie. Mógłbym 
grać na przykład Don Juana... 

 
AKTORKA 

... Don Juana... 

 
AKTOR 

... albo mógłbym prowadzić jakiś program w telewizji, albo czytać  
komunikaty o odjazdach pociągów... 

 
AKTORKA 

(z pogardą) Ty robisz rozkłady jazdy? 

 
AKTOR 

(dumnie) Oczywiście. Ty jesteś znana. Ja muszę brać nawet 
rozkłady. Ale nigdy nie biorę nic na poniedziałek, bo w poniedziałki 
mam dubbing.  

 
 

Przez cały czas aktorka obserwuje go ze wzrastającym niesmakiem. 

 

background image

 

 

34 

34 

AKTORKA 

Ale dziś jest wtorek! 

 
AKTOR 

Wtorek? 

 
AKTORKA 

Tak. 

 
 

Aktorka idzie przebrać się w kostium Jo.  

 
AKTOR 

To znaczy, Ŝe się nie pomyliłem i miałem przyjść do teatru? 

 
AKTORKA 

(z off-u) Tak. Miałeś tu przyjść. Bądź tak uprzejmy i przebierz się w 
kostium, bo za chwilę zaczynamy. 

 
AKTOR 

To się nazywa pamięć ciała. Być moŜe nie mam najlepszej głowy, 
ale zawsze mogę liczyć na swoje ciało. 

 
AKTORKA 

(z off-u) MoŜna liczyć na twoje ciało? 

 
AKTOR 

Moje ciało doprowadziło mnie do teatru, chociaŜ głowa myślała, Ŝe 
mam dubbing. Ciało, dziękuję ci. 

 

(odpowiada jako ciało) 

 

Nie ma za co. 

 

No, rozumiem teraz co to za demonstracja przed teatrem. 

 
AKTORKA 

(z off-u)  To widzowie. 

 
AKTOR 

PrzecieŜ wiem. 

 

- Co gramy? 

 

(odpowiada jako ciało) 

 

- Nie wiem. 

 

- Nie wiesz? 

 

- Nie wiem. 

 

- Jej się zapytaj. 

 

Idzie na lewą stronę, gdzie za portalem przebiera się aktorka i 
krzyczy do niej, chce ją udobruchać.  

 

Co gramy? 

 
AKTORKA 

(z off-u) No co? 

 
AKTOR 

No co? 

background image

 

 

35 

35 

 
AKTORKA 

No co? 

 
AKTOR 

No co? 

 
AKTORKA 

 A co my razem moŜemy grać? 

 
AKTOR 

Nie mam pojęcia. 

 
AKTORKA 

(wciąŜ z off-u) Chińczyków!!! 

 

To mówiąc aktorka wraca na scenę. WaŜne, Ŝeby dobrze wyglądała. 
Ma piękną sukienkę. Aktor nie moŜe tego nie zauwaŜyć, chociaŜ jest 
zaskoczony tytułem sztuki. 

 
AKTOR 

AleŜ nie. Chińczycy są juŜ dawno zgrani. 

 
AKTORKA 

Przestań. 

 

W trakcie dialogu, który nastąpi, aktorka stara się ubrać aktora w 
kostium Stephena, on się broni... 

 
AKTOR 

Nie moŜemy grać Chińczyków. PrzecieŜ nie ma Marty. Ani Karola.  

 
AKTORKA   Karol odszedł... 
 
AKTOR 

Jak odszedł... 

 
AKTORKA 

ZłoŜył wypowiedzenie. 

 
AKTOR 

Naprawdę? Ale numer. Przeoczyłem to. A Marcin? 

 
AKTORKA 

Marcin nie gra  z nami od dawna.  

 

Jest naprawdę wkurzona. 

 

Coś ci powiem, juŜ mnie to nawet nie wzrusza. Kiedyś było mi 
ciebie Ŝal, Ŝe nic nie pamiętasz, ale z tobą jest tak źle, Ŝe juŜ nawet 
nie jest mi ciebie Ŝal. Nie próbuj ze mną tych sztuczek! Na  mnie to 
juŜ nie działa. 

 
AKTOR 

Nigdy nic przed tobą nie grałem. 

 
AKTORKA 

A dziś przyszedłeś przez przypadek? 

background image

 

 

36 

36 

 
AKTOR 

Tak. (być moŜe chce ją pogłaskać, ale ona robi unik) 

 
AKTORKA 

AleŜ nie. Ty bardzo dobrze wiedziałeś, Ŝe nie masz Ŝadnego 
dubbingu, i Ŝe musisz być tutaj, w teatrze i grać Chińczyków. Więc, 
przestań zachowywać się jak małe dziecko, włóŜ na siebie ten głupi 
kostium i rusz się, bo za pięć minut zaczynamy! I postaraj się, bo 
dziś przyjdzie człowiek, który być moŜe da nam pieniądze na 
następny projekt... 

 
AKTOR 

Nam? 

 
AKTORKA 

Mnie i Borysowi. 

 
AKTOR 

Jasne. Tobie i Borysowi. 

 
AKTORKA 

Być moŜe ty teŜ mu się spodobasz. 

 
AKTOR 

Jasne. Homoseksualista?  

 
AKTORKA 

Widział mnie na jakiejś akcji i mu się spodobałam. 

 
AKTOR 

Tylko cię widział? 

 
AKTORKA 

Recytowałam taki wierszyk... 

 
AKTOR 

Co to była za akcja? 

 
AKTORKA 

Wszystko jedno... Otwieraliśmy stację benzynową...  

 
AKTOR 

Co? 

 
AKTORKA 

No, otwieraliśmy jego stację benzynową... akcja reklamowa... rok 
temu... 

 

Aktor jest przeraŜony. 

 
AKTOR 

Co? Stację? Jaką? 

 
AKTORKA 

Benzynową! 

 

background image

 

 

37 

37 

AKTOR 

Ile razy mówiłem ci, Ŝe nie powinnaś otwierać stacji benzynowych. 
Takie chałtury! Nie powinnaś! 

 
AKTORKA 

Jak ty moŜesz wiedzieć, co powinnam? 

 
AKTOR 

To poniŜej twojego poziomu. Jesteś znana. Nie moŜesz otwierać 
stacji benzynowych! Borys cię na to namówił? 

 
AKTORKA 

Dlaczego Borys? 

 
AKTOR 

Przy mnie nie musiałaś otwierać stacji benzynowych. 

 
AKTORKA 

Przy tobie musiałam robić inne rzeczy. 

 
 

On próbuje sobie przypomnieć, co ona miała na myśli. 

 
AKTOR 

Co to była za stacja? 

 
AKTORKA 

PrzecieŜ to wszystko jedno... Bp, przy Węźle południowym. 

 

Wyraz jego twarzy zmienia się w jednej chwili. Cieszy się. 

 
AKTOR 

Ta Bp przy Węźle południowym? To świetna stacja! 

 
AKTORKA 

Tak? 

 
AKTOR 

No, jasne. Czasem tam zatrzymuję się, jak po nocy wracam z 
pracy... Wpadam na kawę i kanapkę z łososiem posypaną takimi  
kiełkami, które mają tylko tam. Za 3,60. Wiesz, jak to jest, kiedy 
człowiek jest sam. Nie opłaca się gotować. To znaczy, Ŝe dziś 
przyjdzie ten facet, który ma Bp przy Węźle południowym? 

 
AKTORKA 

Tak. 

 
AKTOR 

Aha. (zastanawia się) Według mnie nie powinnaś zapraszać go na tę 
sztukę. To nie jest najlepsza sztuka... to znaczy, nie mam nic 
przeciwko nikomu, ale... Ta sztuka jest okropna! To znaczy, kiedyś 
była dobra, kiedy graliśmy ją w zespole siedem osób, ale teraz, 
kiedy gramy tylko w czwórkę... 

 
AKTORKA 

Trójkę... 

background image

 

 

38 

38 

 
AKTOR 

TRÓJKĘ?! Tylko ty, ja i ... 

 
AKTORKA 

Borys! 

 
AKTOR 

No tak. Borys. A gdzie jest ten twój Borys? 

 
AKTORKA 

Wchodzi później, więc przyjdzie później. Chodź wreszcie. 

 

Aktor jest przeraŜony. Powoli uświadamia sobie, co to za sztuka. W 
międzyczasie aktorka rozmawia przez mikrofon z obsługą 
techniczną. 

 
 

MUZYKA i ZMIANA ŚWIATEŁ. 

 
AKTORKA 

(do mikrofonu) MoŜemy zaczynać? 

 
 

Aktor jest spanikowany.  

AKTOR 

Poczekaj! Kogo ja gram?! 

 
AKTORKA 

Stephena... i Johna! ... Ja jestem Jo i Bee. 

 
AKTOR 

A Borys? 

 
AKTORKA 

Borys gra Saszę.  

 
AKTOR 

A Barney? 

 
AKTORKA 

Co Barney? 

 

Aktorka uświadamia sobie beznadziejność sytuacji. Biegnie do 
mikrofonu i krzyczy... 

 
 

Stop! Wyłączcie to! 

 

Powrót do pierwotnego ŚWIATŁA, MUZYKA cichnie. 

 
 

(do aktora) Barneya skreśliliśmy. 

 
AKTOR 

PrzecieŜ przed tygodniem zostawiła go Bee! 

 
AKTORKA 

Musimy coś poświęcić. 

 

background image

 

 

39 

39 

AKTOR 

Ale gramy to rozejście Barneya i Bee, prawda? 

 
AKTORKA 

Nie! 

 
AKTOR 

A tę scenę w barze? 

 
AKTORKA 

TeŜ nie. 

 
AKTOR 

Chcesz przeskoczyć nawet tę scenę z dzieciństwa Barneya, jak sikał 
do stawu i dzieci śmiały się z niego, Ŝe ma odstające uszy?! 

 
AKTORKA 

Nigdy nie było takiej sceny! 

 
AKTOR 

Była w pierwszej wersji. 

 
AKTORKA 

Pięć lat temu. 

 
AKTOR 

No widzisz, a to pamiętam.  Bo to była najśmieszniejsza scena w tej 
sztuce. Chcesz to grać jak tragedię?! 

 
 

Aktorka nie zwraca juŜ na niego uwagi. Wyjaśnia mu jak małemu 
dziecku. 

 
AKTORKA 

Ty jesteś Stephen. Stephen to ten, co zapomina jak się  kto nazywa. 
A John i Laura przyjdą do nich na kolację. Ale Johnowi 
poprzedniego dnia umarła teściowa. 

 

Chce ogłosić początek przedstawienia... 

 
AKTOR 

Tak. Matka Laury. 

 
AKTORKA 

Nie matka Laury! 

 

... ale nie robi tego i wyjaśnia aktorowi akcję dramatu. 

 
AKTORKA 

Laura to jego KOCHANKA! Wczoraj umarła matka jego Ŝony. Ale 
on juŜ od dawna był umówiony na tę wizytę ze swoją kochanką i 
miał nadzieję, Ŝe będą tam tylko oni i gospodarze, ale jest tu takŜe 
Bee, która jest koleŜanką z pracy Ŝony Johna, i teraz istnieje takie 
niebezpieczeństwo, Ŝe ona powie jego Ŝonie, Ŝe go widziała z 
Laurą... Bo John powiedział Ŝonie, Ŝe idzie do zakładu 
pogrzebowego i będzie wybierać wieńce. Tak więc: John dzwoni z 

background image

 

 

40 

40 

korytarza do Ŝony i udaje, Ŝe jest w zakładzie pogrzebowym, ale 
przypadkowo Sasza, którego gra Borys i który przychodzi pod 
koniec pierwszego aktu, znaczy się ten Sasza pracuje w zakładzie 
pogrzebowym i moŜe zapewnić Johnowi alibi i poświadczyć, Ŝe nie 
był na Ŝadnym przyjęciu, ale chce za to, Ŝeby John uwolnił go od 
Bee... 

 
 

Po tym wyczerpującym monologu aktor jest kompletnie załamany. 
Widać jak na dłoni, Ŝe nie pamięta nic z tego tekstu. Nie orientuje 
się w tekście, ani w związkach przyczynowo-skutkowych, ani 
relacjach między postaciami. Chwyta się za serce. Musi usiąść.  

 
 

Aktorka zbliŜa się do niego. Aktor wydaje z siebie  KRZYK.  

 
 

Aktorka rozumie, Ŝe nie ma innego wyjścia. Zaczyna masować mu 
plecy. 

 
AKTORKA 

Uspokój się. Wytrzymamy to. Zawsze wytrzymywaliśmy. (masuje 
go
) Kto masuje ci teraz plecy? 

 
AKTOR 

Nikt. Muszę ocierać się w kuchni o kaloryfer. 

 
AKTORKA 

Ty głuptasku. No to startujemy? Wiem, Ŝe nie lubisz tej sztuki, ale... 

 
AKTOR 

Nie, ok. Jestem gotów. 

 
 

Aktorka chce ogłosić początek przedstawienia, ale on przerywa jej. 

 
AKTOR 

Wiesz co, kiedy zaczynałem pracować w teatrze, miałem próby ze 
starym rosyjskim reŜyserem i on powiedział mi coś, co pamiętam do 
dzisiaj: Cokolwiek by się działo, NIGDY NIE PRZENOŚ SWOICH 
PROBLEMÓW OSOBISTYCH NA SCENĘ.  

 

Aktorka chce ogłosić początek przedstawienia, ale on jej przerywa. 

 

Knajpy są pełne ludzi, którzy to robią. Babrzą się w tych swoich 
problemach. Nie potrafią cierpieć w ciszy. Zacisnąć zęby. Ale 
profesjonalista potrafi. 

 
 

Aktorka chce ogłosić początek przedstawienia, ale on jej przerywa. 

 

Tak więc, ja wyjdę na scenę i będę Stephenem i Johnem i wszystko 
będzie tak, jak ma być. 

background image

 

 

41 

41 

 
AKTORKA 

(wzruszona) To ładnie z twojej strony. 

 

(do mikrofonu) Chłopaki, jedziemy.  

 

Dają sobie znak. Aktor staje za dekoracją, ogląda ją. 

 
AKTOR 

Taki drobiazg... mam wraŜenie, Ŝe ta część dekoracji powinna być 
bardziej z przodu. 

 
 

(przesuwa ją) 

AKTORKA 

Nie! 

 

(przesuwa dekorację z powrotem) 

 
AKTOR 

Ale wtedy nikt nie zobaczy, jak będziesz grać tę scenę w drzwiach 
kuchni. 

 
 

(przesuwa część dekoracji) 

AKTORKA 

Zobaczy. Przestań. Zawsze stała w tym miejscu! 

 

(przesuwa z powrotem) 

 
AKTOR 

Stała tu! 

 
AKTORKA 

Wiesz co, ty nawet nie poznałbyś, Ŝe to dekoracja. 

 
AKTOR 

Ale poznaję te znaki. To znaki, gdzie ma stać. 

 
AKTORKA 

To nie są Ŝadne znaki! 

 
AKTOR 

W takim razie - co to jest? 

 
AKTORKA 

To  gumy do Ŝucia! 

 

Obydwoje przygotowują się do wejścia. On czyści rękę z gumy. Jest 
zniesmaczony

 
 

Słuchaj, cokolwiek by się działo, jakbyś nie wiedział, co masz robić, 
wal ten twój wzór na ilość przyjęć. N razy n-1 łamane na dwa. 

 

Aktorka przygotowuje się do wejścia. Aktor ma ostatni atak paniki. 

 
AKTOR 

Jaki jest początek? BoŜe, co ja mówię? Jakie jest pierwsze zdanie? 

 
AKTORKA 

„Jest dziesięć po ósmej”. 

background image

 

 

42 

42 

 
AKTOR  

Tak późno? 

 
AKTORKA 

To twoje zdanie: „Jest dziesięć po ósmej”. 

 
AKTOR 

Aha. A kto to mówi? 

 
AKTORKA 

Ty. 

 
AKTOR 

No właśnie. „Jest dziesięć po ósmej”. Tak. 

 
 

Stara przypomnieć sobie, co dalej, ale jego mózg odmawia 
posłuszeństwa

 

A dalej? 

 
AKTORKA 

Nie bój się, zaskoczysz. Przypomni Ci się w sytuacji. 

 
AKTOR 

BoŜe! 

 
 

Stają naprzeciw siebie i podnoszą ręce - gest, który robi 
zawiadowca dając sygnał do odjazdu pociągu... 

 

Rozpoczyna się sztuka, którą juŜ widzieliśmy, ale z drugiej strony. 
Od tej chwili sytuacje i dialogi  są jakby lustrzanym odbiciem gry 
aktorów w I akcie.  Teraz wszystko jest skrócone, słyszymy tylko 
najwaŜniejsze dialogi, oraz widzimy to, co dzieje się poza sceną, to 
znaczy na zapleczu scenografii przedstawienia „Chińczycy” . 
MoŜna wykorzystać prześwitujące materiały i wytworzyć w ten 
sposób „teatr cieni”. 

 
AKTORKA 

(za  naszą sceną = na scenie prawdziwej „Chińczyków” , jako JO, z 
off-u)
  NóŜ nóŜ widelec widelec łyŜeczka, nóŜ nóŜ widelec widelec 
łyŜeczka, nóŜ nóŜ widelec widelec łyŜeczka... ŁyŜki do zupy!  O 
BoŜe! 

 
 

(pośpiesznie pojawia się z naszej strony dekoracji  przytrzymując 
niedopiętą sukienkę)
 

  

Mamo, moŜemy zejść na dół, Ŝeby przywitać gości? 

 
 

(jako Jo)  Nie! Natychmiast spać, jedno i drugie! 

 

background image

 

 

43 

43 

 
(zatrzaskuje drzwi i „ wraca” do kuchni. Na scenę wychodzi Aktor jako  Stephen z 

krzesłem) 

 
 STEPHEN 

( poza naszą sceną = na scenie teatralnej- jadalni, z off-u)No, 
dziesięć po ósmej! 

 
AKTORKA 

 (jako JO) Nawet mi o tym nie przypominaj!   

 
 

Pauza. Aktorka czeka na następne zdanie, ale nic nie słychać. 

 
AKTORKA 

(jako JO) Nawet mi o tym nie przypominaj! 

 

 

(Pojawia się AKTOR, rzuca na aktorkę straszliwe spojrzenie i wraca do jadalni z 

nadzieją, Ŝe wreszcie dozna olśnienia)  

 
STEPHEN 

( z off-u)  No, dziesięć po ósmej! 

 
AKTORKA 

jako JO: Nawet mi o tym nie przypominaj! 

 
 

Znów wyłania się AKTOR. Obrzuca aktorkę uśmiercającym 
spojrzeniem. Bierze kolejne krzesło i wraca na scenę w nadziei, Ŝe 
tym razem przypomni sobie następną kwestię) 

 
 STEPHEN 

( w jadalni,  z off-u)No, dziesięć po ósmej! 

 
AKTORKA 

jako JO:  Nawet mi o tym nie przypominaj! 

 
 

Stephen wreszcie „zaskoczy”... 

 
STEPHEN 

John i ta jego Laura zawsze przychodzą na ósmą kwadrans po 
ósmej. BoŜe, znów zapomniałem jak ta kobieta ma na imię! 

 
 

AKTORKA wychodzi ze sztućcami. AKTOR pojawia się w” 
drzwiach salonu”. Jest zdesperowany. Przegląda mocno 
podniszczony egzemplarz sztuki. 

 
JO 

(z  off-u ) Laura...! To dlatego, Ŝe muszę zajmować się dziećmi- 
powinniśmy zatrudnić baby sitterkę, Stephen... Nie, nie

 

to - to się 

kiwa. 

background image

 

 

44 

44 

 
 

Wchodzi z krzesłem przez drzwi kuchenne. W ręku wciąŜ trzyma  
łyŜki, buta i sukienkę. AKTOR bierze następne krzesło i wybiega do 
„jadalni”. 

 

 

STEPHEN   

( z off-u) Laura, Laura, Laura...  

 
AKTORKA 

(jako Jo) Stephen, przynieś z salonu jeszcze jedno krzesło. 

 
 

AKTOR szuka kolejnego  krzesła,  musi zrzucić  na ziemię ubrania. 
Pojawia się aktorka.  

 
AKTOR 

(do aktorki) John i Laura? 

 
AKTORKA 

(cicho do aktora) Dawid i Laura! 

 
 

Aktor wychodzi. 

 
 STEPHEN –  z off-u) 

Dawid i Laura...  Dawid i Laura... Dawid i Laura... 

 

 

Aktorka wychodzi za nim  
 
JO 

( z off-u) John i Laura! Na Boga, wbij to sobie do głowy, Stephen. 
Znamy ich dziesięć lat! 

 
 
STEPHEN 

I Bee i Barney. Przynajmniej pamiętam te dwa imiona ! Barney i 
Bee! 

 
JO 

 Stephen, nie Barney i Bee! PrzecieŜ ona go zostawiła! Bee odeszła 
od Barneya i teraz chodzi z jakimś Saszą!  

 
STEPHEN 

A więc juŜ nie Barney i Bee?  

 
JO 

Nie, kochanie. Sasza i Bee. Stephen, nie pomylisz tego, prawda? 

 
 STEPHEN 

Sasza i Bee... Sasza i Bee... JuŜ mi mówiłaś! A więc Barney 
przyjdzie dziś sam? 

 
JO 

Nie, nie,nie - Barney dziś nie przyjdzie! Przyjdzie tylko Bee i 

background image

 

 

45 

45 

przyprowadzi Saszę, Ŝebyśmy go mogli poznać.  

 
Aktorka wchodzi przez kuchenne drzwi i zabiera serwetki. Czeka i kładzie na 

krześle kostium potrzebny aktorowi do zmiany roli. 

 
STEPHEN 

( z off-u)Dziś wieczorem Bee przyjdzie z Saszą? 

 
AKTORKA 

(jako Jo) Tak. Sasza i Bee. Wbij to sobie do głowy, kochanie. Sasza 
przynajmniej będzie się wyróŜniać spośród wszystkich tych twoich 
Chińczyków. Ma dziewiętnaście lat, dredy i pracuje w zakładzie 
pogrzebowym...  

 

 

 

Wraca na scenę ( z off-u). 

 
JO 

Stephen, co ty robisz? 

 
STEPHEN 

No, zrobiłem rzecz straszną, dziś w czasie przerwy obiadowej 
spotkałem Barneya. I potem powiedziałem: „No, to o ósmej!” A on 
na to: „O ósmej!” 

 
JO 

Jesteś debilem z amnezją!  

 
 

(dzwoni dzwonek) 

 
JO 

Nie wpuszczaj ich do środka! 

 
STEPHEN 

Musimy ich wpuścić! Pewnie to będzie Dawid i Nora. 

 
Jo 

John i Laura!  

 
 

(znów dzwoni dzwonek) 

 

 

 

Tak! 

 

Aktor wbiega przez drzwi  salonu, przez pomyłkę zaczyna się 
przebierać, ale po chwili uświadamia sobie pomyłkę i zapina 
koszulę) 

 
AKTOR 

(jako STEPHEN) ... nie, nie, nie, nie jesteście spóźnieni. 
Punktualnie. Wchodźcie i siadajcie... Wybaczcie, muszę coś 
załatwić. Chwileczkę. Takie drobnostki... rozumiecie... 

background image

 

 

46 

46 

 

 

 

(wychodzi, z off-u) 

 
STEPHEN 

Dawid i Dora... 

 
Jo  

John i Laura. 

 
STEPHEN 

Co robimy? 

 
 

(Otwiera drzwi i jowialnie krzyczy do Johna i Laury) 

 
AKTOR 

( jako Stephen) Nalej  sobie i ... czegoś do picia  ... 

 
JO 

 (off-u) John. 

 
AKTOR 

Co? 

 
JO 

John! 

 
AKTOR 

Co? 

 
JO 

JOHN! 

 
AKTOR 

JOHN! NALEJ SOBIE i LAURZE CZEGOŚ DO PICIA...!! 

 
 

(wychodzi, z off-u)   

 
STEPHEN 

Musimy wymyślić jakiś prosty i jednoznaczny plan tej akcji. 

 

(otwiera drzwi i kontynuuje jowialnie w stronę Johna i Laury) 

 
AKTOR 

Tam! Po prawej są butelki! Świetnie... 

 

 

 

(zamyka drzw – z off-ui) 

 

Nie moŜemy stać bezczynnie i czekać, aŜ wszystko wybuchnie. 

 
JO 

Zabierz go do pubu, a ja powiem gościom, Ŝe wezwali cię do pracy. 

 
 

Otwierają się drzwi do salonu. 

 
AKTOR 

(jako Stephen) Macie co pić? Świetnie. Siedźcie i odpoczywajcie, ja 

background image

 

 

47 

47 

tylko skoczę... A jak właściwie się macie? Co takiego? Umarła 
teściowa Johna? Coś takiego. A  poza tym? 

 

(Gubi się kompletnie. Zapomina się przebrać, Aktorka pojawia się 
za jego plecami) 

 
AKTORKA 

(jako Jo) Hej! Hej! Nie, nie wstawajcie! Przyszłam tylko rzucić na 
was okiem! Muszę jeszcze coś dokończyć... sami rozumiecie... 

 
 

(gestem pokazuje, Ŝe aktor ma się przebrać) 

 

W kuchni... i te dzieci... straszny bałagan... cieszę się, Ŝe 
dojechaliście szczęśliwie... John, nie patrz tak smutno i nalej sobie. 

 

 

 

Aktorka wraca na scenę- chce zyskać trochę czasu. Z off-u. 

 
AKTORKA 

Stephen! Jeśli Sasza i Bee wcześniej przyjdą, wpuść ich do środka. 
Schowaj się za śmietnikiem i poczekaj na Barneya, jego musisz 
zatrzymać. 

 

 

 

„Wraca”  do salonu, wymiana kilku słów z gośćmi. 

AKTORKA 

(jako JO)  Wygodnie wam? Świetnie. Nalejcie sobie jeszcze czegoś, 
dobrze? 

 

 

 

(gestem  pokazuje aktorowi, jaki ma włoŜyć kostium. Potem wybiega 
na scenę zatrzaskując za sobą drzwi, z off-u) 

 
JO 

Masz ze sobą jakieś pieniądze na wypadek, gdybyś musiał zabrać 
gdzieś Barneya...? Pieniądze...! To poczekaj...! 

 

 

Wraca. 
AKTORKA 

(jako Jo) Właściwie, to nawet nie zapytałam, jak się macie? 
Pogrzeb, tak... kocham pogrzeby... 

 

Oczywiście. Nalejcie sobie jeszcze - muszę... coś nie tak z tą 
torebką... 

 

Wychodzi. Zamyka drzwi. Z off-u.   

 
JO 

Łap. Pięć funtów, więcej nie mam... Ale gdyby była taka 
moŜliwość, to nie bierz go do baru. Musimy oszczędzać. 

 

 

 

Aktor przez pomyłkę ubiera kostium Barneya, który znalazł w jednej 
z plastikowych toreb. Wchodzi przez drzwi prowadzące na korytarz, 

background image

 

 

48 

48 

do WC, itd

 
BARNEY 

(puka) Jest  tu kto? 

 
JO 

 John! 

 
BARNEY 

Barney. 

 
JO 

Barney? 

 
BARNEY 

Barney! 

 
JO 

Barney, skąd ty się tu wziąłeś? 

 
BARNEY 

Przyszedłem od tyłu, mam nadzieję, Ŝe ci to nie przeszkadza. 

 
JO 

Od tyłu? 

 
BARNEY 

Tylnym wejściem... Bo przed domem w śmietniku siedzi jakiś 
podejrzany facet. 

 
JO 

Barney, strasznie mi przykro, Ŝe Bee cię zostawiła. Naprawdę.  

 
BARNEY 

Zwiała z pedałem!! Gdzie Stephen? W pokoju?  

 
JO 

Naprawia coś na podwórzu. Zaraz go zawołam. MoŜe siądziesz na 
chwilę w kuchni?  

 
BARNEY 

Jesteś prawdziwym skarbem. 

 
 

Aktor pojawia się w drzwiach kuchni. Potem znów wraca na scenę... 
Z off-u. 

 
BARNEY 

Jo, mówiłem to bardzo powaŜnie. 

 
JO 

Tak. Barney, zostań na swoim miejscu. Przyniosę ci coś do picia. 

 
 

Aktor wraca do kuchni... W drzwiach staje Aktorka 

 
AKTORKA 

(jako JO)Co chcesz pić? Whisky? 

background image

 

 

49 

49 

 

Leci do salonu 

AKTORKA 

(jako JO)  Jak idzie Maggie w szkole...? Potrzebuję trochę whisky 
do zupy - obok jest następna butelka. Dolejcie sobie. 

 
 

Zamyka drzwi salonowe i leci do kuchni przez scenę 

 
AKTORKA 

 

(jako JO)Barney, nalej sobie, OK.? W lodówce jest lód... AleŜ 

Barney! 

 

 

 

Udaje, Ŝe Barney trzyma ją za rękę. Aktor przebiera się w kostium 
Stephena. Aktorka „wyrywa się z uścisku Barneya” i zamyka drzwi 
od kuchni. 

 
AKTOR 

(jako STEPHEN) 

John, potem dokończysz mi to, o tej 

teściowej. 

 

Wychodzi na scenę jako Stephen. Zamyka drzwi salonu. Z off-u. 

 

 

STEPHEN 

Co się dzieje? 

 
JO 

Jest tu Barney! Przyszedł od tyłu. 

 
STEPHEN 

O BoŜe! 

 
JO 

Upchnęłam go w kuchni. 

 
STEPHEN 

(zdenerwowany) Miałaś się go pozbyć. 

 

 

(idzie do kuchni, kiedy otwiera drzwi, nagle jest jowialny) 
 
2 x szybka zmiana kostiumu 
 
AKTOR 

(Jako STEPHEN) Cześć! Barney! Fajnie, Ŝe jesteś! Nie wstawaj! 

 

 
AKTOR 

(jako BARNEY) Jo!  

 
AKTOR 

(jako STEPHEN, wchodzi „trzymając” się za rękę) Mam nadzieję, 
Ŝe dobrze się bawisz. W kaŜdym razie nalej sobie czegoś. A, juŜ 
sobie nalałeś. To ci poprawi humor! 

 

(wycofuje się z uśmiechem, zamyka drzwi i natyka się na Jo, która 
myli go z Barneyem i pcha do środka
. Z off-u) 

background image

 

 

50 

50 

 
JO 

Barney, zostań w środku. 

 
STEPHEN 

Stephen! Dlaczego się go nie pozbyłaś? 

 
JO 

(bezczelnie; z off-u) Ty go spław! 

 
STEPHEN 

Teraz nie mogę!  

 
JO 

W takim razie musimy spławić Saszę i Bee. 

 
STEPHEN 

 Jak? 

 
JO 

Chyba znów musisz iść na dół i czekać przed drzwiami. 
NajwaŜniejsze to to, Ŝebyś się pośpieszył, bo w kaŜdej chwili mogą 
zadzwonić... 

 
 

Dzwoni dzwonek. Aktor wbiega do salonu. 

AKTOR 

(jako STEPHEN) No i jestem z powrotem! 

 

(uśmiech znika z jego twarzy)  

 

Bee! 

 

Wraca na scenę 

 
 STEPHEN  

( z off-u) Są w środku! 

 
Jo 

To niemoŜliwe! 

 
STEPHEN 

Dick i Dora ich  wpuścili. 

 
JO 

John i Laura? 

 

Aktor uchyla drzwi i zagląda do „salonu” . 

 
STEPHEN 

JuŜ zdjęli płaszcze! Właśnie siadają na kanapie i zaczynają się czuć 
jak u siebie w domu! Co teraz zrobimy? 

 

Otwiera drzwi i jowialnie krzyczy. 

 
AKTOR 

(jako STEPHEN) Nalej wszystkim czegoś do picia, OK... 

 

 

JO 

( z off-) John. 

 

background image

 

 

51 

51 

AKTOR 

(jako STEPHEN) 

Co? 

 
JO 

John. 

 
AKTOR 

Co? 

 
JO 

JOHN! 

 
AKTOR 

JOHN, NALEJ WSZYSTKIM CZEGOŚ DO PICIA!   

 

Zamyka drzwi. Zapomina, Ŝe jest na scenie i gra na złą stronę. 

 
 

Bee! 

 

Uświadamia sobie pomyłkę i wchodzi za kulisy. 

 
AKTOR 

(jako STEPHEN ) 

Bee, cieszę się, Ŝe cię widzę! A to musi 

być... to jest... 

 

 

 

(znajduje pod krzesłem majtki aktorki, podchodzi, Ŝeby je podnieść... 

 
AKTORKA 

(podpowiada ze sceny, z off-u) Sasza. 

 
AKTOR 

... no kto to jest... 

 
AKTORKA 

Sasza! 

 
AKTOR 

To musi być... 

 
AKTORKA 

SASZA!!! 

 
AKTOR 

TO MUSI BYĆ SASZA! 

 
 

Aktor wychodzi.Z off-u 

STEPHEN 

Są w środku! 

 
JO 

To niemoŜliwe! 

 
STEPHEN 

Dick i Dora wpuścili ich! 

 
JO 

JOHN I LAURA, DO JASNEJ CHOLERY! 

 

background image

 

 

52 

52 

STEPHEN 

 JuŜ zdjęli płaszcze! Właśnie siadają na kanapie i zaczynają się czuć 
jak u siebie w domu! 

 

(otwiera drzwi i jowialnie krzyczy w naszą stronę) 

 

Nalej wszystkim czegoś do picia. OK., hmmm...? 

 
JO 

( z off-u)John. 

 
AKTOR 

(jako Stephen) Co? 

 
JO 

John. 

 
AKTOR 

Co? 

 
JO 

John. 

 
AKTOR 

JOHN, NALEJ WSZYSTKIM CZEGOŚ DO PICIA!   

 

Wraca na scenę. Z off-u. 

 
JO 

Miałam rację co do tego Saszy, co? 

 
STEPHEN 

Co do tego Saszy miałaś zupełną rację. Co teraz zrobimy?  

 
JO 

Stephen, musimy im powiedzieć, Ŝe Barney jest tutaj. Nie mamy 
wyjścia.  

 
STEPHEN 

Jestem przeciw. Kropka. 

 
JO 

W takim razie ja to zrobię.  Idź przygotować Barneya. 

 
 

AKTORKA/AKTOR - improwizują dialog - kłótnię. Ona znajdzie 
swoje majtki na podłodze. Oboje wracają na scenę. Z off-u. 

 
 
STEPHEN 

No, co powiedzieli? 

 
JO 

Nic im nie powiedziałam. A co powiedział Barney? 

 
STEPHEN 

Nic mu nie powiedziałem. 

 
JO 

Musimy podać im kolację oddzielnie.  

background image

 

 

53 

53 

 
 

„Przeprowadzka” stołu. Zamieszanie w drzwiach. 

AKTOR 

(jako STEPHEN) ... Jeśli „x” to ilość przyjęć, które musi człowiek 
zaliczyć a „n” to ilość ludzi na przyjęciu, to x=n * (n-1)/2 (x równa 
się n razy n minus jeden dzielone przez dwa). Z tego więc wynika, 
Ŝe z  przyjęcia, na które przyjdzie siedem osób, moŜe wyniknąć 
dwadzieścia jeden następnych przyjęć. 

 
 JO 

Wytrzymamy!  Zawsze jakoś to wytrzymywaliśmy! 

 

Stephen wycofuje się do salonu, wesoło do gości - 

 
AKTOR 

(jako STEPHEN) No, i jesteśmy! Wagon restauracyjny! 

 
 

( Zaczyna się przebierać w zupełnym chaosie. Aktorka pomału 
wsuwa stół do środka, jedna z szelek spodni Barneya wplątuje się w 
nogę od stołu. Aktor walczy z tym problemem) 

 
AKTORKA/JO 

Pomyślałam, Ŝe będzie przyjemnie, jeśli zmienimy nasze 

zwyczaje i raz będziemy jeść tutaj! PrzecieŜ to nuda kiedy wciąŜ 
uŜywa się jadalni do jedzenia, a salonu do siedzenia...  John, 
przyjmij moje kondolencje... Powinieneś iść do zakładu 
pogrzebowego i wybrać wieńce... Aha. JuŜ tam byłeś?... Masz tam 
być?... Właśnie teraz jesteś w zakładzie pogrzebowym? Ale mi się 
wydaje, Ŝe ty jesteś tu, w naszym salonie, ze szklanką whisky i 
swoją przyjaciółką Laurą... 

 
 

( Aktor po przebraniu się za Barneya wychodzi na scenę, trzyma 
szklankę whisky Z off-u)
  

 
BARNEY 

Jo, mogę ci w czymś pomóc? 

 

(Jo szybkim ruchem wpycha stół do salonu i zatrzaskuje  za nim 
drzwi) Z off-u
 

 
JO 

Nie, dzięki Barney! Muszę tu trochę posprzątać. Bądź tak dobry, 
wróć do kuchni i tam sobie siądź. 

 

 

BARNEY 

Jo, czuję się bardzo samotny w tej kuchni. Nie mam z kim pogadać. 

 
JO 

Za chwilę tam będę. Nalej sobie czegoś do picia. 

 

background image

 

 

54 

54 

BARNEY 

Ach, Jo! Od zawsze po cichu kochałem się w tobie. I nie mówię 
tego dlatego, Ŝe Bee mnie zostawiła... dla tego PEDAŁA! 

 

Gdzie Stephen? Myślę, Ŝe mnie nie lubi. 

 
JO 

Barney, oczywiście, Ŝe cię lubi! Barney! Weź to, a ja za sekundę 
naleję ci zupy. 

 
 

Wciska Aktora w drzwi kuchni..., Aktor znów otwiera drzwi i 
wychyla głowę. 
 

AKTOR 

(jako BARNEY) Ale jak tego pedała dostanę w swoje łapy, wsadzę 
mu sztachetę w tyłek! 

 
JO 

Barney, wstydź się! Obudzisz dzieci! (podbiega, Ŝeby  „wcisnąć” 
Barneya do kuchni) 

 
AKTOR 

(jako BARNEY) Aha, dzieci... tak... Jo, wybacz mi. Wybacz. Czy 
mogę cię pocałować na potwierdzenie tego, Ŝe mi wybaczyłaś? 

 
 

(Barney niezgrabnie całuje Jo. To piekło. Ona drapie paznokciami 
ścianę, w tym czasie

 

kontroluje, czy aktor zdąŜył się przebrać. Nie 

udaje się mu nałoŜyć kamizelki ma poluzowany krawat.  Potem 
aktorka zamyka drzwi kuchni. Otwiera drzwi salonu i wciska krzesła 
do środka) 

 
AKTORKA/JO 

(wesoło) Krzesła! Wiedziałam, Ŝe o czymś zapomniałam...! 

Dlaczego siedzicie tu cicho jak trusie?! Stephen, dbasz o to, Ŝeby 
kaŜdy miał pełną szklankę? 

 
AKTOR 

(jako STEPHEN) Dawid, nalej pozostałym, OK.? Bee, przejmij na 
chwilę rolę gospodyni i posadź gości do stołu

...

 

 

(wychodzi. Zamyka drzwi. Z off-u ) 

 
STEPHEN 

Co się dzieje? Wszyscy tam czekają i upijają się. W ciszy. Gdzie 
byłaś? Co teraz? 

 
JO 

Chodźmy jeść. Ja wezmę zupę, a ty zajmij się winem. 

 
 

(Aktorka wchodzi do „kuchni”, a Aktor  do „salonu”.)  

AKTORKA 

(Jako JO) Wszystko OK.?   

 

background image

 

 

55 

55 

AKTOR 

(jako STEPHEN) Wszystko  OK.? 

 
AKTORKA 

(jako JO) To fajnie... 

 
AKTOR 

(jako STEPHEN) To fajnie... 

 
 

 

AKTORKA 

(jako JO wychodząc z  kuchni, do Barneya) Tylko naleję trochę 
zupy naszej baby sitterce... 

 
AKTOR 

(jako STEPHEN wychodząc z salonu, do gości) Naleję tylko trochę 
wina do zupy. 

 

Z off-u 

STEPHEN 

Dlaczego właśnie my mamy takie szczęście? 

 
 

(Aktor  wpada do kuchni, ona do salonu) 

 
AKTORKA 

(jako Jo-   do gości w salonie) Zupa! Fantastyczna zupa! 

 
AKTOR 

( jako STEPHEN - wchodząc do kuchni, do Barneya)  Wino, 
fantastyczne wino! 

 
AKTORKA 

( jako JO , do gości) Za chwilę usiądę z wami. Tylko podam to 
naszej baby sitterce.  

 
AKTOR 

(jako STEPHEN, w kuchni, do Barneya) Bez nerwów - zaraz 
wracam. Tylko naleję trochę wina naszej baby sitterce. 

 
 

(Aktor pokazuje aktorce zegarek. NajwyŜszy czas, Ŝeby był tu Borys, 
ale nie ma go. Wychodzą na scenę – z off-u) 

 
STEPHEN 

Miałaś rację. Jest kompletnie narąbany. 

 
JO 

Tamci w salonie teŜ są nieźle wstawieni. 

 

 

 

Aktorka  wchodzi do kuchni, Aktor do salonu. 

 
AKTORKA 

(jako JO wchodząc do kuchni, do Barneya) Specjalność dnia! 
Fantastyczna zupka! 

 

background image

 

 

56 

56 

AKTOR 

(jako STEPHEN wchodząc do salonu, do gości) Wino! 
Fantastyczne wino. 

 

 

Po chwili stoją  z pustymi rękoma. 
 
AKTORKA 

(JO wychodząc z kuchni, do Barneya) Kobieta ma zawsze pełne ręce 
roboty! 

 
AKTOR 

(jako STEPHEN) Kobieta ma zawsze pełne ręce roboty! 

 
 

Wracają na scenę. Wymieniają się. Wchodzą ona do salonu, on do 
kuchni. 

 
AKTORKA 

(jako JO do gości w salonie) Znacie tę historię Nicholasa i Jay o 
Marcusie i Poo...? 

 
AKTOR 

(jako STEPHEN do Barneya) Barney, słyszałeś tę historię o 
Borysie, który się spóźnił? No, to cała historia. 

 
 

Aktor  jest kompletnie załamany. W tym czasie aktorka jako Jo 
wychodzi na scenę i kontynuuje swoją kwestię. Z off-u 

 
JO 

... a on na to mówi: „ Ale mamusiu, jak włoŜysz sobie jakieś 
zabawki do brzuszka, to dziecko nie będzie musiało wyłazić z 
niego!” 

 
 

Aktorka zagląda za kulisy i widzi, Ŝe z Aktorem ma najwyraźniej 
jakieś problemy. 

 
AKTORKA 

(jako JO)Barney, dobrze się czujesz?  

 
 

(do Aktora) Co się dzieje? 

 
 

Mówiąc stara się wciągnąć Aktora na scenę. 

  
 

(jako Jo) Barney, bądź grzecznym chłopcem...! 

 

 

                        (do Aktora) Chodź grać! 
 
AKTOR 

A co z Borysem? Nie ma Borysa. Nie ma kto zagrać Saszy. 

background image

 

 

57 

57 

 

Aktorka musi się nad tym zastanowić. To dla niej cios. Wraca na 
scenę, Ŝeby zyskać na czasie

.

 

 
AKTORKA 

(jako Jo, z off-u) Wiesz, co mówili Simon i Kay, dokąd Nicholas i 
Jay pojadą w tym roku...? 

 

Wraca przez kuchenne drzwi. 

 
AKTORKA 

Borys ma jeszcze czas! 

 
AKTOR 

Za minutę ma wejście. (pokazuje jej tekst) Jesteśmy tu i tutaj 
wchodzi Borys! 

 
AKTORKA 

(jeszcze raz przechodzi przez scenę i zagląda przez drugie drzwi) 

 

(jako JO) Barney, fuj! 

 

(do Aktora jako Aktorka) Na pewno juŜ jest. 

  
AKTOR 

Jak by był, to by był! 

 
AKTORKA 

(jako JO) AleŜ Barney!!! 

 

(Sama „wciąga” się w drzwi, jakby zrobił to Barney) 

 
AKTORKA 

Kurwa, graj dalej Barneya! 

 
 

Ale Aktor odmawia. Aktorka patrzy na niego z przeraŜeniem. Potem 
decyduje, Ŝe sama będzie ratować sytuację. 

 
AKTORKA 

(udaje aktora, kiedy ten gra Barneya) Jo, mogę iść do toalety? 

 
AKTORKA 

(jako JO) Jeśli musisz, to idź. W lewo i drugie drzwi na prawo

 

Aktor patrzy na nią z przeraŜeniem. 

 

 

 

(Aktorka jako Barney) Jo, dziękuję. 

 
AKTORKA 

(jako JO)  Ale kiedy skończysz, natychmiast marsz do kuchni! 

 

(wychodzi do jadalni, z off-u) 

 

Stephen... Przed chwilą spotkałam Barneya w kuchni i pogadaliśmy 
sobie trochę i on powiedział taką interesującą rzecz. Powiedział: Jo, 
wiem, jak idzie się u was do toalety. Byłem tu juŜ kilka razy. 
Wiesz? Jestem waszym starym przyjacielem. I potem mówi: 
Wszędzie tak samo. Wszyscy zachowują się, jakby było im ciebie 

background image

 

 

58 

58 

Ŝal, ale woleliby cię nie spotkać... Ale powiem ci, Ŝe to coś nowego, 
zaprosić kogoś i potem zostawić go samego w kuchni, w której nie 
usiądzie nawet baby sitterka, Ŝeby dotrzymać człowiekowi 
towarzystwa...!... I potem powiedział: BoŜe, kiedy przypomnę sobie 
te wszystkie piękne przyjęcia, które wydaliśmy z Bee na waszą 
cześć!!! I te piękne  przyjęcia, które przeŜyliśmy tutaj, przy tym 
stole, w tym pokoju...! I potem poszedł do toalety. 

 
 

Kiedy Aktorka na scenie (dla nas niewidoczna) utrzymuje kontakt z 
widzami, Aktor przeŜywa jej monolog. Oblizuje się, mlaszcze, robi 
miny jak Barney - moŜna powiedzieć, Ŝe zachowuje się jak w studiu 
na dubbingu. A w tym jest naprawdę dobry. 

 

Wchodzi Aktorka i widzi Aktora, który trzyma ręce między nogami i 
udaje, Ŝe chce mu się sikać. Nic nie wymyślił. Rzuca jej straszliwe 
spojrzenie. 

 
AKTORKA 

Co robisz? Wymyśliłeś coś? 

 
AKTOR 

Nie mam komórki. 

 
AKTORKA 

Jest w mojej torebce! 

 
 

Aktorka odchodzi z powrotem na scenę, gdzie z powodu braku 
innego pomysłu, zaczyna powtarzać kwestię... Z off-u 

 
JO 

Spotkałam w toalecie Borysa…, Barneya, trochę sobie pogadaliśmy 
i powiedział mi coś interesującego: Jo, wiem, jak idzie się u was do 
toalety. Byłem tu juŜ kilka razy. Wiesz? Jestem waszym starym 
przyjacielem. I potem mówi: Wszędzie tak samo. Wszyscy 
zachowują się, jakby było im Ŝal, ale woleliby cię nie spotkać... 

 

 

 

Aktorowi w ogóle nie chce szukać się czegokolwiek w jej torebce, 
tym bardziej-  dzwonić do Borysa. Nie ma Ŝadnego pomysłu. 
ZauwaŜa wyłącznik elektryczny za kurtyną. Podbiega i wykręca 
bezpiecznik. CIEMNOŚĆ, tylko małe światełko z oświetlenia 
awaryjnego. Aktorka gra jeszcze przez chwilę, ale stopniowo 
przestaje... 

 
AKTORKA/JO 

(kontynuuje z off-u) Ale powiem ci, Ŝe to coś nowego, zaprosić 

kogoś i potem zostawić go samego w kuchni, w której nie usiądzie 

background image

 

 

59 

59 

nawet baby sitterka, Ŝeby dotrzymać człowiekowi towarzystwa...! 

 

Aktorka przechodzi do normalnego głosu. 

 
AKTORKA 

... To chyba jakaś awaria... Musimy przerwać przedstawienie, ale za 
chwilę będziemy je kontynuować... Niech państwo wrócą na swoje 
miejsca, kiedy zaświecą się światła... Myślę, Ŝe to nie potrwa dłuŜej 
niŜ kilka minut. Ale nie jestem tego tak zupełnie pewna... 

 
 

Wchodzi na zaplecze, oświetlenie awaryjne. 

 
AKTORKA 

Ty to zrobiłeś? 

 
AKTOR 

Tak. 

 
 

Podchodzi do mikrofonu, Ŝeby poinformować techników. 

 
AKTORKA 

(do mikrofonu) My to zrobiliśmy... Za chwilę przyjdziemy do was, 
do kabiny. 

 
AKTOR 

BoŜe! 

 
AKTORKA 

BoŜe! 

 
AKTOR 

Dlaczego ja robię coś takiego! Dlaczego biorę taką chałturę! Grałem 
kiedyś inny repertuar, był to inny teatr! Miewałem wielkie 
monologi. Grałem młodego Majakowskiego i gadałem z 
Jesieninem,... gadałem ze słońcem.... A kiedyś to nawet grałem 
słońce i wszyscy gadali ze mną. A teraz gram BARNEYA! 

 
AKTORKA 

Tak. To był podstawowy błąd. śe zacząłeś grać Barneya zamiast 
Johna! 

 
AKTOR 

A gdzie się jest ten twój Borys? 

 
AKTORKA 

Nie bój się, Przyjdzie. 

 
AKTOR 

Kiedy? 

 
AKTORKA 

Nie jego wina, Ŝe parę scen wyleciało, i Ŝe tempo jest szybsze. Na 
niego moŜna liczyć. Jest słowny. Nie tak, jak ty. 

background image

 

 

60 

60 

 
AKTOR 

Ale ja przyszedłem, a on nie! 

 
AKTORKA 

Ale przez pomyłkę! 

 
AKTOR 

Bo mam instynkt. Bo mam ciało, które mi powiedziało, Ŝe mam iść 
do teatru. 

 
AKTORKA 

To w takim razie na przyszłość zapytaj swoje ciało, czy 
przypadkiem, nie ma ochoty wyłączyć bezpieczników. 

 
 

Pauza. Oboje siedzą. 

 
AKTOR 

Co robimy? 

 
AKTORKA 

Poczekamy na Borysa i dogramy to do końca. 

 
AKTOR 

Tak spokojnie będziemy na niego czekać? 

 
AKTORKA 

Tak.  

 

Siada na krześle i czeka. Aktor ma wraŜenie, Ŝe to głupi pomysł, ale 
akceptuje to. Przez chwilę siedzą obok siebie i milczą. 

 
AKTOR 

MoŜe powinniśmy do niego zadzwonić. 

 
AKTORKA 

Na pewno jest juŜ w drodze. Być moŜe juŜ tu jest. 

 
AKTOR 

No, pewnie. ( pauza) MoŜe powiesił się na sznurowni, kiedy 
zobaczył mnie jak gram Barneya i uświadomił sobie, Ŝe za chwilę 
będzie musiał wyjść na scenę i wyrecytować ten strasznie 
skomplikowany monolog Saszy, przy którym chyba z dwadzieścia 
razy łapię go za dupę. 

 
 

Straszliwe spojrzenie aktorki. 

 
AKTOR 

(patrzy w górę) Na trzecim haku. Sam kilkakrotnie o tym myślałem. 
Gralibyście z Borysem tę piękną kłótnię między Saszą i Bee, a tu 
BANG! Spadam na to z wywalonym jęzorem i wytrzeszczonymi... 

 
AKTORKA 

śenada!(Kto to jest?!) 

background image

 

 

61 

61 

 
AKTOR 

Przepraszam. 

 
 

(Pauza. Aktor przysuwa swoje krzesło) 

 
AKTOR 

Chcę ci powiedzieć, Ŝe... bardzo się cieszę Ŝe, przypadek umoŜliwił 
nam to spotkanie. 

 
AKTORKA 

Przypadek, jasne. 

 
AKTOR 

Mówię powaŜnie. (pauza) Bardzo ładnie ci w tej sukience. 

 
 

Dotyka jej. Ona przez chwilę jest nieruchoma, ale potem odsuwa się 
nieznacznie. Być moŜe bardziej niŜ to konieczne

.

 

 

Przepraszam. 

 

Aktorka nie wytrzymuje. Bierze do ręki telefon i odchodzi z nim w 
stronę portalu

 
AKTORKA 

(dzwoni do Borysa, niewidoczna) No cześć... gdzie jesteś... co? No 
my juŜ gramy... gramy juŜ pół godziny... w domu? ... u siebie?  

 
AKTOR 

(naśladuje jej ruchy - jak w dubbingu) Ha! 

 
AKTORKA 

(kontynuuje rozmowę telefoniczną)... Ale dziś jest tu ten facet z Bp... 
no wiesz , jak moŜesz coś takiego... jak to masz to gdzieś? 

 
 

Aktor wszystko przeŜywa wraz z nią. Aktorka kończy rozmowę i 
zaczyna płakać. Aktor krzyczy do niej. 

 
AKTOR 

Wszystko w porządku? Fajnie. 

 

Powie to automatycznie. Jest zły na siebie. Nie chciał tego 
powiedzieć. Zastanawia się, jak odwrócić jej uwagę, spowodować, 
Ŝeby się zaśmiała. 

  
 

Niedawno podkładałem głos  w jakimś włoskim filmie... Było to o 
facecie, grał go Benigni... i ten facet umiał wypierdzieć niemiecki 
hymn.... normalnie na scenie, we fraku... Ale kiedy Hitler dorwał się 
do władzy, zamknęli tego faceta za profanację hymnu i obrazę 
państwa. Był w więzieniu, potem posłali go do obozu 
koncentracyjnego, i wszędzie pokazywał ten swój numer... zmienił 

background image

 

 

62 

62 

melodię, to jasne... a dozorcy i kapo dawali mu większe przydziały 
fasoli i chleba, po prostu jedzenia, Ŝeby go nadymało... i dzięki temu 
przeŜył... I po wojnie wrócił do Berlina i skończył medycynę, bo go 
interesowało, jak to moŜliwe, Ŝe tak dobrze pierdzi... i był świetnym 
lekarzem. A Nokia wykorzystała potem tę jego melodię jako 
dzwonek i jego synowie dostali za to niesamowitą forsę... I wiesz, 
jeden człowiek na dubbingu ma Nokię i ktoś dzwonił do niego... a 
mu pierdział płaszcz... (pokazuje to) 

 
 

Wchodzi Aktorka. Jest w złym stanie. Zapłakana, ale teraz juŜ nie 
płacze.  

 
AKTOR 

(optymistycznie) JuŜ, wszystko w porządku? Gramy? 

 
AKTORKA 

(bierze torbę i szykuje się do odejścia) Musimy im powiedzieć, Ŝe to 
koniec. (ma na myśli widzów) 

 
AKTOR 

Dlaczego? 

 
AKTORKA 

Z powodów „technicznych”. 

 
 

Wychodzi jak w transie

Aktor sam nie wie, co ma robić. Przez 

chwilę stoi, a potem zwraca się do swojego ciała. 

 
AKTOR 

- Co będziemy grać 

 
• 

Nie wiem. 

• 

Nie wiesz? 

• 

Nie wiem. 

• 

Nie moŜemy przecieŜ się poddać, jesteśmy juŜ tak daleko,

 

dobrnęliśmy aŜ tu. 

• 

Dokąd? 

• 

No, tu. 

• 

No, tak. 

• 

Nie powinniśmy przenosić spraw osobistych na scenę, prawda. 

• 

Racja. 

 
Wychodzi. 
2. PRZERWA 

background image

 

 

63 

63 

 

AKT III. 
 
 

Scenografia taka sama jak w akcie I. Kurtyna podnosi się. 
MUZYKA. Chwila oczekiwania, ale bardzo długo nic się nie dzieje. 
Tylko jakiś HUK za sceną, kroki... koniec MUZYKI. Wreszcie po 
dłuŜszym czasie pojawia się AKTOR. Wybiega kuchennymi 
drzwiami  ubrany jak Stephen. Odwraca się i prowadzi rozmowę z 
fikcyjnym Barneyem. 

 
STEPHEN 

(jowialnie, kiedy wychodzi z kuchni) Wszystko OK.? To fajnie... 
Podam tylko trochę wina do zupy. 

 
 

Milcząc idzie przez scenę. Wchodzi do salonu, do gości - kiedy 
wchodzi. 

 
 

(z off-u, w salonie) Specjalność dnia. Wino. 

 
 

DłuŜsza pauza. Do Johna i Laury, kiedy wychodzi z salonu. 

 
 

Bez obaw, zaraz wracam. Tylko naleję trochę wina naszej baby 
sitterce. 

 
 

Idzie przez scenę. 

 

Dlaczego zawsze my musimy mieć takie szczęście? 
 
Znika w drzwiach kuchni.  

 
 

(z off-u, w kuchni) Wino, fantastyczne wino. 

 
 

Pojawia się w drzwiach kuchni. Idzie przez scenę, zatrzymuje się na 
środku - mówi do Jo, jakby była na scenie. 

 
 

Miałaś rację. Jest kompletnie narąbany. 

 
 

Wygłasza takŜe replikę Jo. 

 
 

Tamci w salonie teŜ są  nieźle wstawieni. 

 

 

 

background image

 

 

64 

64 

 

Aktor wchodzi do salonu. 

 

 

 

 Kobieta ma zawsze pełne ręce roboty. 

 
 

Wynurza się z salonu. Przechodzi przez scenę, milczy. Znika w 
drzwiach kuchni. 

 

Nieskończenie długa pauza. Potem jakieś hałasy. Aktor imituje 
dialog Barneya i Jo. 

 
AKTOR 

(z off-u jako Barney) Jo, mogę iść do toalety? 

 

 
 

(z off-u jako Jo - imituje kobiecy głos) Skoro musisz, to idź. W lewo 
i drugie drzwi na prawo. 

 

 

 

(jako Barney) Jo, dziękuję. 

 
 

( jako Jo) Ale kiedy skończysz, natychmiast marsz do kuchni! 

 

 

 

Ma wraŜenie, Ŝe nie powiedział tego zdania dobrze, poprawia się, 
ale innym głosem. 

 

( jako Jo) Ale kiedy skończysz, natychmiast marsz do kuchni! 

 
 

TakŜe tym razem nie podoba mu się efekt dźwiękowy, powtarza 
zdanie zmieniając intonację. W tym czasie się przebiera. 

 

( jako Jo) Ale kiedy skończysz, natychmiast marsz do kuchni! 

 
 

NAGLE Z DRUGIEJ STRONY ZABRZMI GŁOS AKTORKI. 

 
AKTORKA 

(z off-u,  jako Jo) Ale kiedy skończysz, natychmiast marsz do 
kuchni! 

 
 

Wreszcie na scenę wychodzi AKTOR. Jest ubrany jak Jo, ma perukę. 
Ma zamiar przejść przez scenę z wazą zupy dla Johna i Laury, ale 
nagle w drzwiach salonu pojawia się AKTORKA, teŜ ubrana jak Jo. 
W tym momencie na scenie znajdują się dwie Jo. 

 
 

Spoglądają na siebie, nie są w stanie dogadać się, kto ma odejść i 
jaki powinien mieć kostium. AKTORKA zaczyna płakać. 

 
 

Oboje wychodzą. Hałas za sceną. Pauza. 

background image

 

 

65 

65 

 
AKTOR 

(z off-u jako Barney) Jo, mogę iść do toalety? 

 

 
AKTORKA 

z off-u jako Jo ) Jeśli musisz, to idź. Ale kiedy skończysz, 
natychmiast marsz do kuchni! 

 
AKTOR 

(z off-u jako BARNEY) Jo, dziękuję. 

 
AKTORKA 

( z off-u jako Jo) Ale kiedy skończysz, natychmiast marsz do 
kuchni! 

 
AKTOR 

( z off-) Ale kiedy skończę, natychmiast marsz do kuchni! 

 
AKTORKA 

( z off-u) kiedy skończysz, natychmiast marsz do kuchni! 

 
 

Wybiega AKTOR ubrany jak BARNEY. Na prawej nodze ma jeszcze 
spodnie Stephena i ciągnie je za sobą. 

 
 

 

BARNEY 

W lewo i drugie drzwi na prawo! Byłem tu juŜ kilka razy. Wiesz? 
To ja, Barney. Jestem waszym starym przyjacielem - pamiętacie?  
Wszędzie tak samo. Wszyscy zachowują się, jakby było im ciebie 
Ŝal, ale

 

woleliby cię nie spotkać... Ale powiem ci, Ŝe to coś nowego, 

zaprosić kogoś i potem zostawić go samego w kuchni, w której nie 
usiądzie nawet  baby sitterka, Ŝeby dotrzymać człowiekowi 
towarzystwa...! Powinniście wiedzieć, Ŝe nie robi się takich rzeczy! 
Mój BoŜe, kiedy przypomnę sobie te wszystkie piękne przyjęcia, 
które wydaliśmy z Bee na waszą cześć!!! I te piękne  przyjęcia, 
które przeŜyliśmy tutaj, przy tym stole, w tym pokoju...! Co ja 
takiego miałem zrobić? Aha, miałem iść do toalety. 

 

Idzie do WC 

 

W tym momencie otwierają się drzwi salonu i do jadalni wchodzi 
Sasza. Ręka Jo „wylatuje” z Salonu, złapie go za ramię i wciąga z 
powrotem do salonu. 

 
JO 

(z off-u) Sasza! Dokąd idziesz? 

 
SASZA 

(znów się pojawia) Muszę skoczyć do... toalety. 

 

background image

 

 

66 

66 

 

Zamyka drzwi salonu i idzie w kierunku drzwi prowadzących na 
korytarz. Otwiera je i wychodzi. Przez chwilę scena jest pusta. 
Sasza wraca po krótkiej chwili. 

 
SASZA 

Zamknięte! 

 

(rozgląda się po pokoju) 

 

No... gdzie tu mogę się odlać ?  

 
 

Widzi wazon z kwiatami. Podchodzi, ogląda się, czy nikt nie idzie, 
potem wyciąga kwiaty i odchodzi na bok. W tym momencie z 
korytarza wchodzi BARNEY. Idzie w kierunku kuchni, potem chwila 
wahania. 

 
BARNEY 

Momencik. Co to ja chciałem? Aha, znaleźć Stephena i Jo. 

 
 

Idzie w kierunku salonu. 

 

Wychodźcie! PrzecieŜ nie musicie się chować przede mną! 

 
SASZA 

(wystawia głowę) Przepraszam, muszę tu jeszcze coś dokończyć. 

 
 

BARNEY jest zaskoczony, patrzy na Saszę z zachwytem. 

 
BARNEY 

A jednak to prawda, Ŝe mają baby sitterkę! 

 
 

Sasza wychodzi. 

 

Cześć! 

 
SASZA 

Cześć... 

 
BARNEY 

Jak masz na imię? 

 
SASZA 

Hmm.... Sasza... 

 
BARNEY 

Sasza. To śliczne imię. 

 
SASZA 

NajwaŜniejsze, Ŝe się panu podoba. 

 

Idzie do salonu. 

 
BARNEY 

Saszo, nie uciekaj. Zostań tu na chwilkę i porozmawiaj ze mną, bo 
czuję się tu wujątkowo samotny. 

background image

 

 

67 

67 

 
 

Siadają obok siebie. Sasza pali papierosa. Barney podaje mu ogień i 
przynosi jako popielniczkę - wazon, do którego sikał Sasza. Nie wie, 
jak zacząć. Sasza nachyla się, Ŝeby strząsnąć popiół, a Barney 
obserwuje jego tyłek. To rytuał, który ma zapoczątkować dialog, ale 
aktor nie moŜe sobie go przypomnieć. 

 
BARNEY 

Fajne przyjęcie, co?... 

 
 

Z braku innych pomysłów wyrecytuje swój wzór na ilość przyjęć.  

 

... Jeśli „x” to ilość przyjęć, które musi człowiek zaliczyć a „n” to 
ilość ludzi na przyjęciu, to x=n * (n-1)/2 (x równa się n razy n 
minus jeden dzielone przez dwa...  

 
 

Sasza strzepuje popiół, przechyla się i Barney gapi się na jego tyłek. 
Znów nic. 

 
BARNEY 

Z tego więc wynika, Ŝe z przyjęcia, na które przyjdzie siedem osób, 
moŜe wyniknąć dwadzieścia jeden następnych przyjęć...  

 

Sasza strzepuje popiół, przechyla się i Barney gapi się na jego tyłek. 
Znów nic. 

 
SASZA 

Czy nie chciał mnie pan zapytać, czy coś mnie nie męczy? 

 
 

Aktor wreszcie „łapie”. Zaczynają szybką rozmowę, której tempo 
kontrastuje z poprzednim. 

 
BARNEY 

Nie męczy cię, Ŝe wciąŜ musisz opiekować się dziećmi? 

 
SASZA 

Ma pan na myśli eksperymentalną hodowlę moich kumpli? Nie... 
nie ma z tym zbyt wiele roboty. Najgorsza w tym wszystkim jest 
sama Maryśka. 

 
BARNEY 

Oni mają jeszcze małą Maryśkę?  

 
SASZA 

Czasami i duŜą. 

 
BARNEY 

Ale z tym jest pewnie duŜo roboty. 

 
SASZA 

Nawet nie. NajwaŜniejsze, Ŝeby    wyrwać chłopaków w 

background image

 

 

68 

68 

odpowiednim momencie. 

 
BARNEY 

Komu? Maryśce? 

 
SASZA 

No tak, bo te Ŝeńskie pędy rosną dłuŜej o jakieś trzy tygodnie. I 
staram się ścinać je w odpowiednim momencie jak są takie 
włochate... 

 
BARNEY 

Aha, więc problem jest z tymi włochatymi? 

 
SASZA 

Tak. Bywa, Ŝe robię to dwa razy w ciągu nocy.  

  

 
BARNEY 

Saszo, czy to nie dziwne, Ŝe mi się z tobą tak dobrze gada? Mam 
wraŜenie, Ŝe świetnie się tak jakoś rozumiemy, czy ty to teŜ 
czujesz? 

 

Pewnie uwaŜasz, Ŝe jestem trochę stary. Pewnie zastanawiasz się, 
kim jest ten facet, co mnie tu obmacuje. (łapie Saszę za tyłek) 

 

Sasza tylko coś zamruczy. 

 

Pewnie zastanawiasz się, czy jestem Ŝonaty... Wiesz, nikomu bym 
tego nie powiedział, ale zostawiła mnie Ŝona. Tak sobie, bez 
poŜegnania. Jeszcze przed chwilką była i nagle - pfff! - i nie ma. A 
wiesz z kim zwiała? Z PEDAŁEM!!! I co na to powiesz? 

 
SASZA - reakcja 
 
BARNEY 

Mówią, Ŝe jestem zboczony. Ale to ona! PrzecieŜ to neurotyczka! 
Saszo, dobrze, Ŝe jej nie znasz! 

 
SASZA 

Ta pani, z którą teraz jestem... 

 
BARNEY 

Uuuu!! Saszo... ty chodzisz teŜ z kobietami?  

 
SASZA 

Tak... chyba wolę kobiety. Ta, z którą teraz chodzę, ciągle myśli, Ŝe 
ktoś ją obraŜa i oszukuje. 

 
BARNEY 

(nie rozumie, o co chodzi) Moja Ŝona - wypisz, wymaluj - taka 
sama! Na przykład, idziemy na proszoną kolację i ja spotykam tam 
jakąś kobietę, którą znam juŜ całe wieki, tak więc obejmuję ją przy 
powitaniu  wokół ramion (łapie Saszę za tyłek), dokładnie jak teraz 

background image

 

 

69 

69 

ciebie, dokładnie tak, nic więcej - i kiedy odwracam się, mojej Ŝony 
juŜ nie ma. A wiesz, gdzie jest? 

 
SASZA 

Ryczy w łazience. 

 
BARNEY 

(zdziwiony przytakuje) Ryczy w łazience! BoŜe, jakie to wspaniałe, 
spotkać kogoś, kto cię tak rozumie! Saszo, napijesz się czegoś? 
Mam tam trochę whisky... Chodź... 

 
 

Obaj idą do kuchni. Sasza po krótkiej chwili staje w drzwiach i 
wygłasza monolog - w tym czasie aktor zmienia kostium. 

 
SASZA 

Bo właśnie ta pani, o której mówię... wie pan, ja właściwie to czuję, 
Ŝe ona jest tak jakoś zakompleksiona. Bo ma  męŜa, który jest 
jeszcze większym szajbusem niŜ ona... dzięki... Na przykład idą na 
przyjęcie, albo gdzie indziej, i ona jest w stu procentach pewna, Ŝe 
za chwilę znajdzie go w kuchni, jak obmacuje panią domu i mówi 
jej, Ŝe zawsze ją kochał i to z nią powinien się oŜenić. To 
wkurzyłoby chyba kaŜdego, nie? A wie pan, co on kiedyś zrobił...? 

 
 

W drzwiach pojawia się ręka ze szklanką whisky. Sasza przyjmuje 
ją, wypija jednym łykiem. 

 
 

Raz tak się nachlał, Ŝe wszedł do kuchni i przez pomyłkę zaczął 
obmacywać męŜa gospodyni. I macał, macał i nic nie wymacał... I 
potem zszedł na dół i wreszcie namacał! 

 
 

Aktorka plącze się, i sama „wciąga się” do kuchni. W tym 
momencie otwierają się drzwi salonu i wychodzi z nich STEPHEN, 
w ręce trzyma wciąŜ butelkę z winem i mówi z nieistniejącym 
Johnem. 

 
STEPHEN 

John, później opowiesz mi o tym pogrzebie... 

 
 

(zamyka drzwi i z niepokojem rozgląda się po jadalni, woła szeptem 
scenicznym) 

 

Saszo...? Saszo...? 

 
 

(podchodzi do drzwi prowadzących na korytarz, krzyczy) 

 

background image

 

 

70 

70 

 

Saszo! Wszystko w porządku? 

 

( nie otrzymuje odpowiedzi, idzie, aby to zbadać. Podchodzi do 
drzwi kuchennych. Aktor udaje, Ŝe są zamknięte.) 

 
 

Barney! Barney...? Co się dzieje? Dlaczego nie moŜna otworzyć 
tych drzwi? Barney, dlaczego je zamknąłeś? Barney...! 

 
 

Jest świadom tego, Ŝe musi zapełnić jeszcze duŜo czasu, dopóki 
aktorka nie zdąŜy się przebrać za Bee. Jako pomoc w tym wypadku 
słuŜy mu monolog z początku sztuki. 

 
 

... Jeśli „x” to ilość przyjęć, które musi człowiek zaliczyć a „n” to 
ilość ludzi na przyjęciu, to x=n * (n-1)/2 (x równa się n razy n 
minus jeden dzielone przez dwa). Z tego więc wynika, Ŝe z  
przyjęcia, na które przyjdzie siedem osób, moŜe wyniknąć 
dwadzieścia jeden następnych przyjęć. 

 
 

(otwierają się drzwi salonu i wychodzi z nich Bee. Ma na sobie coś, 
co pasowałoby jej, gdyby była młodsza przynajmniej o dziesięć lat.  

 
Bee 

Stephen... 

 
STEPHEN 

(błyskawicznie się odwraca i stara się zasłonić swoim ciałem drzwi 
kuchenne)
 

 

Bee! 

 
BEE 

Gdzie Sasza? 

 
STEPHEN 

Nie wiem dokładnie. Bee... pewnie gdzieś tutaj. 

 
BEE 

MoŜe w kuchni... 

 
STEPHEN 

Nie, nie, nie - juŜ tam sprawdzałem. Nie ma tam nikogo. Miał 
zamiar iść do toalety.  

 
BEE 

Nie moŜe być tak długo w toalecie, mam rację, prawda? 

 
STEPHEN 

To idź sprawdzić. 

 
BEE 

Nie chcę... histeryzować. On nie znosi, kiedy wpadam w histerię. 

background image

 

 

71 

71 

 
STEPHEN 

Idź, jeśli tego chcesz. 

 
BEE 

A jeśli mu się coś stało? 

 
STEPHEN 

(przytrzymuje jej drzwi prowadzące na korytarz) Na lewo i drugie 
drzwi na prawo. 

 
BEE 

MoŜe zwyczajnie się znudził i poszedł do domu. 

 
STEPHEN 

(podchwytuje jej wyjaśnienia) No pewnie, poszedł sobie.   

 
BEE 

(zaskoczona) Poszedł? 

 
STEPHEN 

No, poszedł! Zapomniałem ci o tym powiedzieć. Powiedział, Ŝe boli 
go głowa, i Ŝe pójdzie do domu. Po cichutku wymknął się tylnym 
wyjściem. Nie chciał przeszkadzać. Jak mogłem o tym zapomnieć! 

 
 

(Bee przez chwilę patrzy na niego tępym wzrokiem, potem nagle 
zacznie głośno szlochać, aŜ wreszcie się rozpłacze) 

 

Co? Bee, co się stało? Co się dzieje? 

 
BEE 

Ty tego nie rozumiesz? Zostawił mnie! 

 
 

Bee robi głęboki skłon do tyłu (uwaga tłumaczki: autor sugeruje 
półmostek do tyłu, ma to wyglądać, jakby Bee złapał skurcz mięśni 
grzbietowych i nie mogła wrócić do pozycji wyjściowej - wszystko 
zaleŜy od fizycznych moŜliwości aktorki) Stephen jest bezradny. 

 
STEPHEN 

Zostawił cię?  

 
BEE 

Wiedziałam, Ŝe to zrobi! Wiedziałam, Ŝe tego nie wytrzyma! 

 
STEPHEN 

Bee, on ciebie nie zostawił! Tylko poszedł do domu, bo go bolała 
głowa! 

 
BEE 

Bolała go głowa! 

 
STEPHEN 

Powiedział, Ŝe jutro do ciebie zadzwoni. 

 

background image

 

 

72 

72 

 

(lecz jego słowa wywołują u Bee nowy, bolesny okrzyk, rozpaczliwie 
płacze) 

 

Nie, mówił, Ŝe zadzwoni jeszcze dziś... 

 

(jest jeszcze gorzej) 

 

Zadzwoni do ciebie zaraz, jak przyjdziesz do domu! Bee, nie 
zostawił cię! 

 
BEE 

( z goryczą) Jeśli musi do mnie dzwonić, to oznacza, Ŝe się 
wyprowadził. 

 
 

(płacze jeszcze głośniej. Kolejny skłon, ale Stephen podnosi ją, 
prostuje  jej plecy i  ciągnie  w kierunku drzwi do salonu) 

 
STEPHEN 

Nie, pomyliłem się. Powiedziałem, Ŝe zadzwoni? Miałem na myśli... 

 
BEE 

Ach, Stephen, zamknij się! Tylko pogarszasz sprawę. 

 
STEPHEN 

Nie, miałem na myśli, Ŝe... 

 
BEE 

Ach, Stephen! Jesteś jedynym przyjacielem, który pozostał mi na 
tym świecie! Nie opuszczaj mnie! 

 
STEPHEN 

Nie, nie bój się, ale... 

 
 

(Bee okręca się wokół niego jak liana. Ciągnie go do siebie i przy 
okazji przyciąga teŜ scenografię, to znaczy jej fragment, który jest 
na kółkach

 
BEE 

Sasza mnie zostawił. Barney mnie nienawidzi. Wszyscy moi 
znajomi odwrócili się ode mnie z powodu Saszy. Wszyscy znajomi 
Saszy zachowują się wobec mnie, jakbym była ich matką. Jo boi się, 
Ŝe będę chciała związać się z tobą... Stephen, zostałeś mi tylko ty! 
Zawsze czułam, Ŝe jesteś jedynym męŜczyzną, z którym mogę tak 
naprawdę porozmawiać. Gdybyśmy spotkali się wcześniej… 

 
 

Histerycznie go obejmuje. 

 
STEPHEN 

No, uspokój się! 

 
BEE 

Ach, Stephen! 

background image

 

 

73 

73 

 
STEPHEN 

Poczekaj tu... a ja przyniosę ci porządną setkę na uspokojenie... 

 
BEE 

 Nie opuszczaj mnie! 

 
 

STEPHEN 

z trudnością uwalnia się z jej objęć. 

 
STEPHEN 

Za chwilę wracam... ty w tym czasie usiądź i odpręŜ się... 

 
BEE 

Jestem kompletnie odpręŜona. 

 
STEPHEN 

To zostań i odpręŜ się... 

 
 

STEPHEN wreszcie wychodzi do salonu, gdzie natychmiast  
kontynuuje rozmowę z gośćmi... 

 

John, powiedz mi wreszcie, jak to wygląda z twoją teściową. 

 
 

Znika i zamyka za sobą drzwi. Kiedy Bee widzi zamykające się 
drzwi, znów ma atak rozpaczy. Robi swój tradycyjny skłon, ale nie 
ma nikogo, kto mógłby ją podnieść, więc przestaje płakać. 

 
BEE 

Nie ma nikogo! Wszyscy mnie opuścili! Nie mam nikogo, z kim 
mogłabym porozmawiać! 

 
 

Znów zaczyna płakać. Płaczem wypełnia czas, który Aktor 
potrzebuje na zmianę kostiumu... 

 

Aktorowi wreszcie udaje się przebrać i wychodzi z kuchni jako 
Barney. Ma spuszczone spodnie, jest zdenerwowany, bardzo dziwne 
ruchy języka. 

 
BEE 

Barney! 

 
 

(przez chwilę patrzą na siebie. Bee nachyla się, Ŝeby zobaczyć, kto 
jest jeszcze w kuchni. Barney stara jej się w tym  przeszkodzić.) 

 
 

Ty i Sasza...?  

 
BARNEY 

Jesteśmy tylko kolegami,  

 
BEE 

(szaleje) Ty świnio! Spotykacie się za moimi plecami! 

background image

 

 

74 

74 

 
 

(odwraca się i z płaczem wybiega na korytarz.) 

 
BARNEY 

(biegnie za nią do drzwi) Nie, Bee, poczekaj...! Stój!... Bee!  
Poczekaj! Wszystko ci wyjaśnię...! Otwórz drzwi! No, otwórz je! 
Otwórz te cholerne drzwi! 

 
 

(Wali pięściami w drzwi, potem rezygnuje z tonu rozkazującego i 
zaczyna prosić) 

 

Bee, to nieporozumienie! Bee, otwórz drzwi, a ja zawiozę cię na 
super stację benzynową na Węźle południowym, gdzie mają 
wyjątkowe kanapki z łososiem, takie jakich nie mają nigdzie 
indziej, za 3.60... Bee! Czy ty nic nie rozumiesz, staram ci się 
właśnie wyjaśnić, Ŝe cię kocham! A moŜe chcesz usłyszeć ten 
wzór?! 

 
 

(Barney krzyczy i wali. Nagle otwierają się drzwi salonu i wychodzi 
z nich Jo, w ręku trzyma setkę na uspokojenie, przez ramię spogląda 
na gości w salonie.) 

 
JO 

... UwaŜam, Ŝe powinieneś wreszcie iść i wybrać te wieńce, John... 

 
 

(Zamyka drzwi) 

 
BARNEY 

(wściekły wyjaśnia Jo) Ryczy w łazience! 

 
JO 

Stephen mówił, Ŝe potrzebuje porządnego kielicha... 

 
 

(odwraca się w stronę drzwi, wali i krzyczy na całe gardło) 

 

Nie rozumiesz? Staram ci się wyjaśnić, Ŝe cię kocham! 

 
JO 

Dlaczego nie pójdziesz tam i nie powiesz jej tego z mniejszej 
odległości? 

 
BARNEY 

No, dlaczego... 

 
 

Barney najwyraźniej boi się Bee. Ale teraz juŜ musi iść. Szybko 
otwiera drzwi i wybiega na korytarz. Natychmiast za sceną słychać 
odgłosy policzkowania, jego skomlenie i prośby. 

background image

 

 

75 

75 

 
 

(z off-u) Ach, Bee! Auu! 

 
GŁOS CHŁOPCA ( Aktor  z off-u) Mamo! Mamo! Jakiś wujek i ciocia biją się w 

naszej łazience! 

 
JO 

Do łóŜek! Nie chcę nic słyszeć - wiecie, Ŝe mamy gości. 

 
 

Aktorka musi dać Aktorowi czas na zmianę kostiumu... Zacznie więc 
- dla siebie i dla widzów - objaśniać, gdzie kto jest i gdzie był, skąd 
przyszedł... 

 
 

MUZYKA 

 

Barney  i Bee biją się w łazience. Sasza i reszta kolacji jest 
zamknięta w kuchni, a John i Laura są w salonie. Barnej 
początkowo siedział w kuchni, ale upił się i poszedł do toalety, ale 
po drodze w jadalni spotkał Saszę, który teŜ szedł do toalety, ale 
wrócił, bo było zajęte. Barney wziął Saszę za baby sitterkę i 
zamknął się z nim w kuchni, a w tym czasie Bee zaczęła szukać 
Saszy, zobaczyła w jadalni Stephena... 

 
 

Otwierają się drzwi salonu i do jadalni wbiega Stephen,  niedbale 
ubrany i potargany. 

 

... a dzieci nie śpią. 

 
STEPHEN 

David i Dora śpią. 

 
JO 

John i Laura, kochanie. Jesteś tego pewien? 

 
STEPHEN 

Od dłuŜszego czasu nie powiedzieli ani słowa. 

 
 

Jo otwiera drzwi do salonu. Razem ze Stephenem patrzą na Johna i 
Laurę. Dialog nabiera tempa, tak bardzo cieszą się, Ŝe za chwilę 
będzie koniec sztuki. 

 
 

Wyglądają na całkiem zadowolonych. 

 
JO 

Myślę, Ŝe przyjęcie im się podobało, co? 

 
STEPHEN 

Jeśli weźmiemy pod uwagę okoliczności, myślę, Ŝe wszystkim się 

background image

 

 

76 

76 

podobało.  

 
JO 

No, ostatecznie wyszło nienajgorzej. 

 
STEPHEN 

Wybacz, Ŝe krzyczałem na ciebie.  

 
JO 

Mnie teŜ poniosły nerwy. Ale moŜemy wykreślić cztery osoby, 
którym byliśmy dłuŜni kolację. 

 
STEPHEN 

Pięć! 

 
JO 

Pięć? 

 
 

(STEPHEN triumfalnie liczy na palcach) 

STEPHEN 

Sasza... Barney... Bee... John i Laura! 

 
JO 

Nie jesteś debilem z amnezją. 

 

Całuje go i głaszcze po głowie. MUZYKA. Aktorzy nie wychodzą za 
kulisy, ale odwracają dekorację i w ten sposób znajdujemy się po 
drugiej stronie sceny (na jej zapleczu) 

 

 

 

------ koniec sztuki „Chińczycy”-------- 

 
 

Zmiana światła, koniec MUZYKI.  

 

Aktor pada na podłogę, jest kompletnie wyczerpany. Ale w 
odróŜnieniu od aktorki jest szczęśliwy, pełen adrenaliny i 
optymizmu. 

 
AKTOR 

To była bomba! 

 
AKTORKA 

To było najgorsze przedstawienie w moim Ŝyciu. 

 
AKTOR 

Udało się!! To było fantastyczne!! 

 
AKTORKA 

To była Ŝenada! 

 
AKTOR 

Grałem jak wino. Zawsze na początku przedstawienia mówię sobie: 
mam to gdzieś. Dziś gram na pół gwizdka. Ale gdzieś w połowie 
przedstawienia rozglądam się i widzę siebie samego, jak gram pełną 
parą, daję z siebie wszystko, pot leje się ze mnie... Katharsis. 

background image

 

 

77 

77 

 
AKTORKA 

Katharsis? śaden wątek nie doprowadzony do końca.  

 
AKTOR 

Byłaś niedościgniona! Ta scena Saszy, ta z sikaniem, była cudowna. 
Nie jak u Borysa, który naprawdę sikał na scenie! Podobno to taka 
awangarda.... To jest daleko lepsze, bardziej delikatne. Była w tym 
jakaś tajemnica... 

 
AKTORKA 

Tajemnica... 

 
AKTOR 

Bo ty masz osobowość. 

 
AKTORKA 

Coś ty, nie mam. 

 
AKTOR            Masz. 
 
AKTORKA 

Nie mam(pauza) Wiesz, Ŝe teŜ robię rozkłady jazdy? 

 
AKTOR 

Naprawdę? 

 
AKTORKA 

Oczywiście. Pociągi i samoloty. 

 
AKTOR 

To nic złego... Jeśli poza tym robisz dobry teatr... (ma na myśli to 
przedstawienie

 
AKTORKA 

(ironicznie) Taki jak to... 

 
AKTOR 

Myślę, Ŝe temu facetowi z Bp teŜ się podobało. 

 
AKTORKA 

Nie było tu nikogo takiego. 

 
AKTOR 

Nie? 

 
AKTORKA 

Nie. Chciałam was w ten sposób zmotywować. Wymyśliłam go ... 
Czasem tak robię. 

 
AKTOR 

Naprawdę? A wiesz, Ŝe to działa. 

 
AKTORKA 

 Powiedz to Borysowi. 

 

background image

 

 

78 

78 

AKTOR 

Grałem jak wino. Tylko taki szczegół: Następnym razem musimy 
uwaŜać na tę zmianę kostiumu - z Jo na Saszę.  

 
AKTORKA 

Jak to następnym razem?! Dziś graliśmy to ostatni raz! 

 
AKTOR 

Tak? Dlaczego? 

 
AKTORKA 

Jak dlaczego? Nie rozumiesz? 

 
AKTOR 

Bo Borys?... (gest ręką) Tak więc wy razem juŜ... jako... (gest)... A 
moŜe on zmieni zdanie. 

 
AKTORKA 

Ale ja nie mogę Ŝyć z człowiekiem, który robi coś takiego. Kto nie 
przychodzi na przedstawienia, kto zachowuje się jak... 

 
AKTOR 

A moŜe zwyczajnie zapomniał. 

 
AKTORKA 

Nie. Borys wszystko świetnie pamięta. 

 
AKTOR 

No, tak. Borys to jakby centralny mózg ludzkości. Tak więc, juŜ nie 
ty, ale Borys? Przykro mi. Odszedł z powodu pieniędzy...? 

 
AKTORKA 

Nie udawaj, Ŝe nie wiesz, dlaczego odszedł. Wiesz bardzo dobrze. 

 
AKTOR 

Nie wiem. 

 
AKTORKA 

Zwyczajnie juŜ nie mógł tego wytrzymać. 

 
AKTOR 

Czego wytrzymać? 

 
AKTORKA 

A nie wiesz, dlaczego odeszli Marcin, Karol i ...? 

 
AKTOR 

Nie wiem. 

 
AKTORKA 

Bo nie mogli juŜ na to patrzeć... Jak gramy tu, ty i ja i Borys, i w 
ogóle... po prostu nie wytrzymali tego napięcia... 

 
AKTOR 

Jakiego napięcia? 

 
AKTORKA 

To, Ŝe my byliśmy najpierw razem... a potem... i do tego Borys... 

background image

 

 

79 

79 

wszystko to było trochę niezręczne, czy ty tego nie rozumiesz? 
Wszyscy czuli się niezręcznie i dlatego odeszli. Bo wszyscy tak 
jakby czekali na... rozumiesz? 

 
AKTOR 

Na co? 

 
AKTORKA 

śE TY ODEJDZIESZ. 

 
AKTOR 

Ja? 

 
AKTORKA 

Tak, ty. 

 
 

On musi się nad tym zastanowić. DłuŜsza pauza. 

 
AKTOR 

Nigdy bym wam czegoś takiego nie zrobił. 

 
AKTORKA 

No właśnie. 

 
AKTOR 

Nie zostawiłbym was. 

 
AKTORKA 

Oczywiście. 

 
AKTOR 

Mogliście mi dać jakiś znak. Zrozumiałbym. 

 
AKTORKA 

(parodiuje aktora) Nie chcieliśmy przenosić na scenę problemów 
osobistych. 

 
AKTOR 

Dokładnie tak. Nigdy nie przenoś swoich problemów osobistych na 
scenę. W takim razie, przepraszam, nic o tym nie wiedziałem. 

 
 

AKTORKA w tym czasie sprząta rzeczy, rekwizyty, tak, jak robiła to 
wcześniej - z przyzwyczajenia. Bardzo moŜliwe, Ŝe juŜ nigdy nie 
będą grać tej sztuki, ale ona i tak dokładnie układa kostiumy i 
rekwizyty.  

 
 

Wiesz, Ŝe czasami bardzo trudno określić, gdzie dokładnie zaczyna 
się scena. Mam na myśli taką sztukę jak ta nasza. Czasami człowiek 
targa swoje problemy za kulisy i potem to wszystko odwraca się, 
wychodzisz na scenę, a te twoje problemy są tam razem z tobą... 

 

(pokazuje na dekorację, wchodzi przez drzwi, odwraca dekorację...) 

background image

 

 

80 

80 

 

... mówiąc opisowo. I potem obróci się jeszcze raz i problemy ze 
sceny są z tobą w twoim Ŝyciu prywatnym. Myślę, Ŝe  to zdanie jeśli 
ma być prawdziwe powinno brzmieć następująco: NIGDY NIE 
PRZENOŚ TWOICH PROBLEMÓW OSOBISTYCH DO 
TWOJEGO śYCIA OSOBISTEGO. Powiem to temu rosyjskiemu 
reŜyserowi. Jak go spotkam. 

 
AKTORKA 

PrzecieŜ nie lubiłeś tej sztuki. 

 
AKTOR 

Ale teraz wydaje mi się, Ŝe jest dobra. 

 
 

Ona zaczyna się ubierać. 

 
AKTOR 

MoŜe moglibyśmy grać to sami. Tylko we dwójkę... Kilka rzeczy 
moŜna trochę poprawić, ale w gruncie rzeczy myślę, Ŝe to działa. 

 
AKTORKA 

Działa?

 

Opamiętaj się. Ta sztuka jest dla siedmiu aktorów!  

 
AKTOR 

Mogę  grać z tobą. Moje komórki pamiętają ciebie. Moje ciało 
pamięta twoje komórki. 

 
 

Aktorka spogląda na niego. Tak naprawdę, to oni się lubią. Jej takŜe 
jest przykro, Ŝe juŜ go nie zobaczy. 

 
AKTORKA 

Robisz coś teraz? 

 
AKTOR 

Prawie nic. 

 
AKTORKA 

Mówiłeś, Ŝe masz duŜo pracy... śe robisz Don Juana. 

 
AKTOR 

Gówno robię, a nie Juana. Nie robię nic. Mam bardzo duŜo wolnego 
czasu. Tylko w poniedziałki mam zawsze dubbing... A ty? 

 
AKTORKA 

W teatrze nic. Tylko takie chałturki... 

 
AKTOR 

Hmm. (pauza) Więc ty mówisz, Ŝe dziś graliśmy to ostatni raz? 

 
 

Zaczyna pieścić kostiumy, delikatnie głaskać dekorację. 

 
AKTORKA 

Tak. 

background image

 

 

81 

81 

 
AKTOR 

Gdybym wiedział, Ŝe dziś gramy ostatni raz, bardziej bym się 
przyłoŜył. 

 
AKTORKA 

Robiłeś, co mogłeś. 

 
AKTOR 

Mogłem... zagrać tę scenę, kiedy Barney był mały i sikał do stawu, i 
dzieci śmiały się z niego, Ŝe uszy odstają mu jak dwa talerze. Była 
to moja ulubiona scena. 

 
 

Ona wbrew swojej woli musi się zaśmiać na myśl, jak świetnie Aktor 
gra małego Barneya. 

 
AKTORKA 

Byłeś dobry. 

 
AKTOR 

E, tam. 

 
AKTORKA 

AleŜ byłeś. 

 
 

Robi jej się go Ŝal. Głaszcze go. On głaszcze ją. Ona całuje go we 
włosy. Potem pochyla się (on siedzi na krześle) I całuje go w usta. 

 
 

Po chwili dzwoni TELEFON. 

 
AKTOR 

Nie odbieraj! 

 
AKTORKA 

Musimy odebrać. A jak to coś waŜnego? 

 
 

Ona odbiera telefon, Aktor dyplomatycznie odchodzi. 

 

Tak... Tak, jest tu... 

 

Podaje słuchawkę aktorowi. 

 
AKTOR 

( ze spokojem) Słucham? Tak... to ja... tak... teraz? Godzinę temu? 
Tak?... Nie wiedziałem... zapomniałem kalendarza... tak... mogę 
być... za dwadzieścia minut... 

 

Odkłada. 

 

O BOśE! 

 
AKTORKA 

Co się stało?  

 

background image

 

 

82 

82 

AKTOR 

Miałem być w dubbingu! Godzinę temu. Gdzieś zostawiłem swoją 
komórkę...  Znaleźli twój numer... 

 
AKTORKA 

Nie moŜesz tak sobie odejść! 

 
AKTOR 

Jak „tak sobie”? Muszę iść na dubbing. Czekają na mnie. ReŜyser 
jest wściekły. 

 
AKTORKA 

Jaki reŜyser? 

 
AKTOR 

A skąd mam to wiedzieć? 

 
 

Zaczyna się ubierać... 

 

A jednak to ja miałem rację. Dobrze pamiętałem. Moje ciało 
zaprowadziło mnie do teatru, ale moja głowa bardzo dobrze 
wiedziała, gdzie mam być. Dziękuję ci, główko moja. - Nie ma za 
co. 

 
 

Dzwoni po taksówkę - 

 

Dobry wieczór, taksówkę na nazwisko... tak, na nazwisko... jak 
najszybciej ... tak... do teatru... do teatru... (do aktorki) Co to za 
teatr?... 

 
 

Ona mu podpowiada. 

 
AKTORKA 

Teatr Nowy... 

 
AKTOR 

Co? 

 
AKTORKA 

Teatr Nowy! 

 
AKTOR 

Co? 

 
AKTORKA 

JEZUCHRYSTE, TEATR NOWY! 

 
AKTOR 

TEATR NOWY! 

 
 

(odkłada słuchawkę) 

 

Będzie za dwie minuty... 

 

Chce odejść. Aktorka patrzy na niego z wyrzutem. 

background image

 

 

83 

83 

 
AKTORKA 

Poczekaj. Jeśli teraz odejdziesz, to... Myślałam, Ŝe moglibyśmy 
pójść gdzieś na kolację. Wiesz, Ŝe mam nienajlepszy dzień... 

 
 

AKTOR zaczyna się trząść. Dla niego jest to sytuacja nie do 
rozwiązania. Przez chwilę patrzą na siebie, potem on ją bierze za 
rękę i wciąga przez drzwi „na scenę” . Być moŜe ustawi dookoła 
nich fragmenty dekoracji i w ten sposób znajdą się w czymś w 
rodzaju małego pokoiku, ukryci przed wzrokiem widzów... 

 

MUZYKA 

 

Akt miłosny trwa bardzo krótko. Widzowie widzą  tylko cienie... nie 
powinno być to śmieszne.  Chwila ciszy, wchodzi aktor. Jeszcze 
ubiera się, szybko zbiera aktówkę i papiery, wychodzi... 

 

KONIEC MUZYKI 

 

Chwila ciszy, wchodzi aktorka. Poprawia  ubranie. 

 
AKTORKA 

(głosem Saszy ) Przepraszam, tak sobie bzyknąłem. Ale teraz muszę 
lecieć na dubbing. Cholera. Bardzo przepraszam. Co będzie z 
Borysem? A co w dubbingu? Co będzie z nią? 

 
 

(o sobie w 3. osobie, opowiada to jako wyjątkowy dowcip) 

 

Bo ona szukała kogoś, kto będzie ją kochał, ale wyszła za faceta, 
który co prawda kochał ją, ale wszystko zapominał. Najpierw 
imiona, potem twarze, a potem juŜ nawet nie wiedział, gdzie jest. I 
ona znalazła sobie tego drugiego. Ten pamiętał wszystko. Nawet to, 
co zaszło między nią a tym pierwszym facetem. On był po prostu 
takim małym czipem, takim harddyskiem. No, a poniewaŜ wszystko 
tak świetnie pamiętał, nie był w stanie jej nic wybaczyć. 

 

Ona nie gniewa się na nich. Ale nie będzie juŜ z nimi grać. Będzie 
to grać samodzielnie. Ona to umie. Ona umie wszystko. I adoptuje 
sobie dziecko, dziewczynkę. śadnego chłopaka. Tak czy siak byłby 
oślizgły jak Barney. Ale to nie wina tej sztuki. To bardzo dobra 
sztuka. 

 
 

Zaczyna gładzić kostiumy... Wykonuje kwestie z przedstawienia.  

 

 

(STEPHEN) Jo, jest dziesięć po ósmej! 

 

(JO) Nie chcę o tym nawet słyszeć! 

background image

 

 

84 

84 

 

(STEPHEN) Dick i Dora. 

 

(JO) John i Laura! 

 

(STEPHEN) Nalej sobie czegoś...co?...co?...co?...John... JOHN! 

 

(JO) Wracaj, jest tu Barney! 

 

(BARNEY) Jo, zawsze cię skrycie kochałem. 

 

(JO) Barney, zostań tam, gdzie jesteś! 

 

(BARNEY) Kiedy dorwę tego pedała, wsadzę mu sztachetę w 

tyłek!! 

 

(JO) Wstydź się,  Barney! Obudzisz dzieci! 

 

(STEPHEN) Są w środku. Dick i Dora wpuścili ich. 

 

(JO) John i Laura. 

 

(STEPHEN) Bee! 

 

(BEE) Gdybyśmy spotkali się wcześniej, wszystko mogłoby być 

łatwiejsze! 

Pod koniec jej monologu AKTOR pojawia się w świetle reflektora po prawej 
stronie sceny. 
 
AKTOR 

Kiedy umrzemy, na nasz pogrzeb przyjadą wszyscy aktorzy,  
którym uŜyczaliśmy głosu w dubbingu. Aktorzy z Ameryki 
Południowej, z Argentyny, Korei... Niektórzy przylecą samolotami, 
inni przyjadą pociągami. Ale nikt nie będzie wiedzieć, na który 
peron wjedzie ten pociąg, bo nie będzie nikogo, kto czytałby 
komunikaty o przyjazdach pociągów.  A niektóre pociągi będą 
miały spóźnienie, ale nikt nie będzie wiedział ile minut, i wybuchnie 
panika, i ludzie będą pchać się i tłoczyć i napierać na siebie i kilka 
osób zostanie zadeptanych. A do tego wszystkiego dojdzie nasz 
pogrzeb. I kiedy wreszcie komunikaty zostaną przeczytane przez 
kogoś innego, ludzie nie będą przyzwyczajeni do nowego głosu i 
nie będą chcieli podróŜować tymi pociągami i dworce kolejowe 
będą puste i lotniska będą puste. A do tego wszystkiego dojdzie 
nasz pogrzeb. 

 
MUZYKA zagłusza jego słowa... 

background image

 

 

85 

85 

 

KONIEC