background image

Fundacja im. Karlheinza Deschnera przedstawia... 

Karlheinz Deschner 

I znowu zapia kur 

tom 2 

background image

11

 

KSI GA CZWARTA  

KO CIÓ TRIUMFUJ CY 

 

Narz dzia w adzy pa stwowej zacz y z czasem s u!y"
Ko#cio owi, ten za# uzale!ni si od pa stwa. Ale tragiczniejszy 
jest fakt, !e ujawni a si

wówczas ludzka niedoskona o#":

prze#ladowani zamieniaj* si w prze#kladowców. 

Teolog Carl Schneider

1

background image

12

background image

13

CZ

 PIERWSZA  

EPOKA KONSTANTYNA I SPÓR O TRÓJC

WI T

background image

14

 

background image

15

Rozdzia  47  

Konstantyn — pierwszy rycerz Chrystusa

 

Ilekro" jaki# w adca uznawa ten czy inny Ko#ció za korporacj ,
za wspólnot obdarzon* pewnymi przywilejami, za osob licz*c*
si w #wiecie mieszcza skim, tylekro" równa o si to decyzji o 
nieodwracalnym zniszczeniu danego Ko#cio a i oznacza o
inauguracj tego procesu. 

Teolog Schleiermacher

2

Najwa!niejsz* innowacj* strukturaln* w#ród ró!nych reform Dioklecjana 

okaza o si zapocz*tkowanie tetrarchii — rz*dów czterech cesarzy, co mia o
zapewni" spójno#" ogromnego imperium.

 

Pierwszym krokiem by o mianowanie w roku 286 Maksymiana, jednego z 

dowódców armii, regentem Cesarstwa Zachodniego, podczas gdy sam 
Dioklecjan, senior augustus, mia pod sw* w adz* Wschód. Kiedy na terenach 
pogranicznych zacz y si wi ksze niepokoje, obaj augusti  wyznaczyli po 
jednym pod-cesarzu z tytu em cezara: dla Wschodu Galeriusza, dla Zachodu 
Konstancjusza, i w roku 305, gdy Dioklecjan i Maksymian dobrowolnie zrzekli 
si w adzy, dotychczasowi podcesarze zostali ich nast pcami.

 

Konstantyn, syn Konstancjusza, urodzi si oko o roku 285 w Naissusie 

(Niszu) w pobli!u dzisiejszej Sofii. Rodowód jego ojca — któremu Konstantyn 
przypisywa pó>niej pochodzenie od cesarza Klaudiusza II, wys awianego jako 
zwyci zca Gotów — by nieznany. Równie! matka Konstantyna, #wi ta Helena, 
w 324 roku uhonorowana tytu em cesarzowej, nie rozpocz a swojej kariery, 
wbrew temu, co niebawem zacz to twierdzi", w roli córki jednego z w adców 
brytyjskich, lecz jako stabularia  (karczmarka) na Ba kanach

3

oraz konkubina 

cesarza Konstancjusza. Ten, w trosce o swoj* przysz o#", odtr*ci j* z czasem, 
by po#lubi" pasierbic cesarza Maksymiana.

 

M ody Konstantyn, który wiele podró!owa i by #wiadomy rosn*cej 

pot gi chrze#cija stwa, od czasu mianowania jego ojca

 

background image

16

cezarem przebywa na Wschodzie u Dioklecjana i Galeriusza, niewykluczone, 
!e jako zak adnik. Ale w kilka miesi cy po abdykacji Dioklecjana pospiesznie, 
jak gdyby ucieka , ruszy do swego ojca, a gdy ten 25 lipca 306 roku zmar w
Eboracum, dzisiejszym Yorku (Anglia), ju! w dniu jego #mierci zosta przez 
armi wybrany nowy augustus  — w a#nie m ody Konstantyn. Galeriusz uzna
go jednak, i s usznie, tylko za cezara, natomiast nowy augustus  Zachodu to 
odt*d, uznany przez Galeriusza zgodnie z dioklecja sk* sukcesj* tronu, Sewer, 
dotychczasowy podcesarz Konstancjusza.

 

Niemal!e równocze#nie zosta w Italii przez pretorian obwo any cezarem 

Maksencjusz, syn cesarza Maksymiana, który abdykowa

razem z 

Dioklecjanem. Kiedy ten niebawem pokona Sewera, Zachód znalaz si pod 
rz*dami dwóch uzurpatorów: Konstantyn sprawowa w adz

nad Gali* i

Brytani*, Maksencjusz — nad Itali*, Hiszpani* i Afryk*.

Prawdopodobnie ju! wkrótce Konstantyn zapragn*  rozci*gn*" sw*

w adz na Rzym i w ogóle po o!y" kres systemowi tetrarchicznemu. Wiosn*
312 roku wtargn*  do Italii, a 28 pa>dziernika tego! roku pokona Maksencjusza 
u bram Rzymu, w pobli!u Pons Milvius, obecnego Ponte Molle. Podczas 
ucieczki przez za amuj*cy si most dla statków Maksencjusz uton*  razem z 
wieloma swoimi !o nierzami w Tybrze. Pó>niej Konstantyn pozby si jeszcze 
syna Maksencjusza oraz niektórych zwolenników swego adwersarza, po czym 
dzi ki Senatowi on w a#nie zostaje cesarzem najwy!szym rang* i otrzymuje 
tytu : maximus augustus

4

.

Ko#ció przedstawi zwyci stwo Konstantyna nad Maksencjuszem jako 

triumf Boga chrze#cijan nad poga stwem, a przyda y si do takiej prezentacji 
nabo!ne zmy#lenia, które bywaj* i dzisiaj upowszechniane

5

. W istocie jednak 

Konstantyn nie by wówczas bojownikiem o chrze#cija stwo. Wcze#niej 
bowiem w a#nie dzi ki wspania omy#lno#ci Maksencjusza usta y
prze#ladowania, Ko#ció odzyska swoje mienie, zosta y umo!liwione wybory 
kap anów, powsta y nowe cmentarze i bazylika. Niektóre z zas ug Maksencjusza 
dla Ko#cio a przypisano pó>niej Konstantynowi

6

.

Po kl sce Maksencjusza Konstantyn mia jeszcze do czynienia z dwoma 

w adcami Wschodu: Maksyminem Daj* i Licyniuszem. Z tym ostatnim zawar
przed atakiem na Maksencjusza sojusz, odnowiony po zwyci stwie i ewidentnie 
wymierzony przeciw Maksyminowi.

 

W lutym 313 roku Konstantyn i Licyniusz og osili wspólnie w Mediolanie 

poszerzon* wersj dekretu z roku 311, który

 

background image

17

zapewnia wszystkim poddanym pe n* swobod religijn* oraz nakazywa zwrot 
wszelkich ko#cielnych budynków i maj*tków ziemskich

7

. Poza tym Konstantyn 

zwi*za Licyniusza jeszcze #ci#lej ze sob*, wydaj*c za niego sw* siostr
Konstancj ; by o to typowe ma !e stwo polityczne, które zmusi o Konstancj
nawet do adoptowania ch opca sp odzonego przez Licyniusza z pewn*
niewolnic*.

Zaledwie w dwa miesi*ce po mediola skim spotkaniu Konstantyna z 

Licyniuszem, ten ostatni stoczy bitw z drugim w adc* Wschodu, Maksyminem 
Daj*. Maksymin poniós sromotn* kl sk , z trudem wydosta si z pola bitwy w 
przebraniu niewolnika i na jesieni tego! roku 313 zmar , rzekomo pope niwszy 
samobójstwo. Ale oczywi#cie równie! Licyniusz wyszed z tej walki os abiony, 
dlatego w a#nie ju! za rok dosz o na Ba kanach do wojennej konfrontacji 
mi dzy nim a Konstantynem. W owym roku 314 pot ga Konstantyna nie 
wystarcza a jednak do ostatecznego rozprawienia si z Licyniuszem. Tote!
Konstantyn pozbawi go co prawda wszystkich prowincji europejskich z 
wyj*tkiem Tracji i ostatecznie wypar go na Wschód, ale rych o znowu si z nim 
porozumia i blisko dziesi " lat nie podejmowa agresji, przeznaczaj*c ten czas 
na zbrojenie si oraz na propagowanie chrystianizmu, do czego sk ania go 
chyba mi dzy innymi fakt, !e Licyniusz wznowi prze#ladowania chrze#cijan.

 

Sam Konstantyn przestrzega tymczasem zasad obiecanej w Mediolanie 

tolerancji religijnej. Z jednej strony, Ko#ció uzyska od niego znaczn*
rekompensat za wynik e z prze#ladowa  straty materialne i chrze#cijanie byli 
przeze  obdarzani wysokimi stanowiskami w pa stwie; z drugiej strony, na 
monetach nadal pojawia y si

wizerunki bogów poga skich, a urz dnicy 

zasiadali, jak dawniej, w rzymskich kolegiach kap anów i sam Konstantyn 
zachowywa swój tytu arcykap ana pogan: pontifex maximus. Jednocze#nie 
wszak!e bito monety, na których widnia cesarski he m z chrze#cija skim 
symbolem — tak by o w mennicach ba ka skich, a wi c na obszarze 
granicz*cym z Cesarstwem Wschodnim, na którym tak!e odbywa a si
koncentracja wojsk; natomiast mennice Galii oraz miasta Rzymu, co znamienne, 
pomija y chrismon  na swoich wyrobach. Nie ma w*tpliwo#ci co do tego, !e
Konstantyn chcia osi*gn*" pewien efekt propagandowy w#ród liczniejszych 
chrze#cijan wschodnich

8

. Oko o roku 320 zakaza on bicia monet z wizerunkami 

boga S o ca i Jowisza (zwanego Iuppiter Conservator). W 323 roku Konstantyn 

amie uk ad z Licyniuszem

 

background image

18

wkroczeniem na jego terytorium podczas wyprawy przeciw Gotom. W 324 roku 
dochodzi do wojny, któr* Konstantyn przygotowa poprzez demonstracje 
polityczno-religijne i od pocz*tku prowadzi jako krucjat

9

, gdy tymczasem 

zale!a o mu wy *cznie na jedynow adztwie. „Doprawdy by o o jednego za 
wiele" — pisze o obu w adcach, tym z Zachodu i tym ze Wschodu, pewien 
wspó czesny nam katolik

10

.

Po dwóch wielkich bitwach, stoczonych 3 lipca i 18 wrze#nia 324 roku, 

wojna sko czy a si straszliw* pora!k* Licyniusza. Konstantyn oszcz dzi
szwagra — na pro#b swej siostry, Konstancji. Pod przysi g* zapewni , !e
pozostawi go przy !yciu, po czym wyprawi go, jako osob prywatn*, do 
Salonik. W nast pnym roku, 325, kaza go tam zamordowa". Kl ska i #mier"
Licyniusza oznacza y jedynow adztwo Konstantyna oraz triumf chrystianizmu w 
Imperium Rzymskim.

 

Pocz tki aliansu tronu i o"tarza

 

Gdy on (Konstantyn) nada Ewangelii — której ca a tre#" 
potwierdza oddzielanie warto#ci politycznych od religijnych — 
charakter prawny, to zapocz*tkowa kultur ca kowicie sprzeczn*
z duchowo#ci* najdawniejszego chrze#cija stwa. 

Teolog Buonaiuti

11

 

Pokonanie wspó w adców i likwidacja oficjalnego, 
sankcjonowanego przez cesarzy politeizmu, by y — w jego 
rozumieniu — poczynaniami skorelowanymi. 

Eduard Schwartz

12

Po zwyci stwie Konstantyna nad Licyniuszem prawie !e natychmiast 

znikn y z monet ostatnie emblematy poga skie, a równocze#nie mno!y y si
oznaki  askawo#ci wobec chrze#cijan. U schy ku rz*dów Konstantyna, który od 
330 roku rezydowa w nowej stolicy, Bizancjum, poga stwo by o coraz bardziej 
ograniczane i podlega o systematycznym represjom. Ponadto Konstantyn 
zwalcza sekty chrze#cija skie, sprzyjaj*c Ko#cio owi oficjalnemu, z którym to 
sympatyzowa chyba tak!e jego ojciec

13

. Ju! wtedy Ko#ció by pa stwem w 

pa stwie, a w *czenie jego struktury organizacyjnej do rzymsko-bizantyjskiego 
systemu zarz*dzania mia o umocni" jedno#" i presti! imperium.

 

background image

19

Wkrótce Konstantyn przys u!y si Ko#cio owi obfito#ci* uprawnie ,

maj*tków, darów

14

. Ju! w roku 312 albo 313 przekaza on biskupowi Rzymu 

istniej*cy od czasów Cezara Pa ac Latera ski, który niegdy# nale!a do rodu 
Lateranów, pó>niej za# do cesarzowej Fausty. Papie!e rezydowali tam przez 
ponad tysi*c lat. W 313 roku Konstantyn uwolni kler katolicki — i tylko to 
duchowie stwo — od wszelkich obci*!e  osobistych, co stanowi o przywilej 
bardzo po!*dany, którego kap ani poga scy dost powali rzadko; syn 
Konstantyna, Konstancjusz, rozci*gn*  go na !ony i dzieci duchownych. W roku 
316 cesarz upowa!ni biskupów do wyzwolenia ko#cielnych niewolników. W 
318 roku jurysdykcja duchowna zosta a w pe ni zrównana z pa stwow*, ale 
doprowadzi o to do takich nadu!y", !e trzeba by o odebra" biskupom w adz
s*downicz*, co na Wschodzie dokona o si w roku 398, na Zachodzie natomiast 
dziesi " lat pó>niej. W 321 roku cesarz zezwoli wszystkim na darowizny na 
rzecz Ko#cio a, które niebawem wielokrotnie powi kszy y mienie tej instytucji.

 

Owe nadzwyczajne i coraz liczniejsze dowody  askawo#ci, dla wielu 

b d*ce zach t* do obrania kariery duchownej, a ponadto przysparzaj*ce klerowi 
presti!u, nie spotyka y Ko#cio a oczywi#cie za nic. Ju! od roku 312 cesarz 
rz*dzi nim nie mniej apodyktycznie ni! pa stwem. Konstantyn bywa na 
synodach i wywiera decyduj*cy wp yw na ich przebieg, gdy tymczasem biskupi 
byli jego s ugami politycznymi. Ko#ció , który g osi Ewangeli w duchu 
Kazania na Górze, sta

si

Ko#cio em pa stwowym pod najwy!szym 

przewodnictwem cesarza, sta si sojusznikiem pa stwa eksploatuj*cego ludy 
tam zamieszka e a! do krwi, a prócz tego tocz*cego wojny z innymi pa stwami. 
Krótko mówi*c: Ko#ció okupi uprzywilejowanie utrat* wolno#ci, a by godny 
przywilejów i przydatny jako partner sojuszu tylko dlatego, !e stanowi
instytucj ju! w niema ym stopniu ze#wiecczon*.

Abstrahuj*c od oceny wiary samego Konstantyna, trzeba powiedzie", !e

uregulowanie stosunku wzajemnego pa stwa i Ko#cio a wynika o z motywów 
politycznych. Dosz o przy tym do ca kowitego przekszta cenia katolicyzmu, 
który w swych cechach istotnych sta si czym# zupe nie innym ni! dawniejsze 
chrze#cija stwo, a #wiadczy y o tym zw aszcza: stosunek do wojny i kary 
#mierci, który zobrazujemy w szerszym kontek#cie, oraz stosunek do 
problemów spo ecznych, czym powinni#my si zaj*" teraz, przedstawiaj*c go 
przynajmniej w zarysie.

 

background image

20

Pierwsze cesarstwo chrze&cija(skie a kwestie spo"eczne

 

Jego podstawy to, z jednej strony, przemoc i ucisk, a z drogiej za#
strony, religia. 

Michael Rostovtzeff

15

 

Arystokracja, któr* stanowili wysocy rang* urz dnicy i 
senatorowie, obdarzona przywilejami i zabezpieczona 
ekonomicznie maj*tkami ziemskimi, pi a si

coraz wy!ej, 

podczas gdy mieszcza stwo podupada o, a ca y ci !ar owej 
piramidy musia a wytrzymywa" warstwa ludzi przypisanych do 
ziemi i niewolników. 

J. Vogt

16

 

Konstantyn nie zamierza oczywi#cie z nikim wspó rz*dzi". Sprawuj*c

w adz , korzysta z pomocy synów, których mianowa cezarami, co w jego 
poczynaniach by o powi*zane z maksymalnie mo!liw* likwidacj* systemu 
stworzonego przez jego poprzednika, poganina Dioklecjana, który opar
obdarzanie w adz* cesarsk* nie na sukcesji genetycznej i pokrewie stwie, lecz 
na doborze najodpowiedniejszych jednostek.

 

W swym trybie !ycia Konstantyn nie wykazywa bezpretensjonalno#ci 

charakterystycznej dla jego ojca, który na wi ksze uczty musia nawet po!ycza"
srebra sto owe. Tron pierwszego cesarza chrze#cija skiego powinien by — w
intencji Konstantyna — swoj* wspania o#ci* przypomina" tron, jaki niegdy#
przys ugiwa bogom. Ch tnie otacza si Konstantyn  #wiadcz*cym o wielkiej 
rozrzutno#ci orientalnym przepychem, lubi uszcz #liwia" swych dostojników 
pompatycznymi tytu ami, wydawa" dekrety pisane stylem wymy#lnym i 
napuszonym, ceni skrupulatno#" w przestrzeganiu sztywnego ceremonia u
dworskiego. W pa acu, na posiedzeniach Senatu, a tak!e podczas kampanii 
wojennych, jego szaty zdobi o mnóstwo z ota i szlachetnych kamieni. Dla niego 
tylko — osobi#cie i na wizerunkach — zastrze!ony by pewien konkretny 
materia : egipski porfir. W pod ogach sal audiencyjnych znajdowa y si
porfirowe kr gi, na których jedynie on móg stawa"

17

, a ponadto ksi*! ta 

przychodzili na #wiat w komnacie o porfirowych #cianach i w porfirowych 
sarkofagach opuszczali ten #wiat.

 

To cesarskie upodobanie do re!yserii, reprezentacji i luksusu kosztowa o

wiele. Wokó Konstantyna t oczyli si faworyci

 

background image

21

oraz ludzie !eruj*cy na jego przychylno#ci. Jeszcze wi ksze sumy poch ania a
ogromna armia. Ko#ció otrzymywa coraz cenniejsze dary. Nie dziwi wi c fakt, 
!e do znacznych obci*!e  podatkowych z czasów poga skich dosz y za spraw*
Konstantyna nowe podatki. Jak dawniej, kwit a korupcja, trwa te! ucisk — 
bezwzgl dno#" aparatu urz dniczego oraz akty przemocy ze strony potentatów, 
w a#cicieli latyfundiów, którzy obrastali w bogactwo, oszukuj*c pa stwo i 
zniewalaj*c ogromne masy ludzkie, bardzo ci*!y y ludowi. Chrze#cija ski 
dziejopis Zosym stwierdzi : „Konstantyn by ci !arem dla podatników. Z jego 
woli bogaczami stawali si ludzie bezu!yteczni. Rozrzutno#" myli a mu si z
hojno#ci*. Nak ada podatki w z ocie i srebrze na wszystkich, którzy zajmowali 
si handlem, na w a#cicieli ma ych straganów w miastach, nawet na nieszcz sne 
hetery. Tote! co kwarta , gdy trzeba by o p aci" podatek, w ka!dym mie#cie 
rozlega si p acz i lament, a tych, którzy w swym niedostatku nie chcieli si
pozby" reszty dobytku, spotyka y biczowanie i tortury. Dochodzi o do tego, !e
matki sprzedawa y dzieci, a ojcowie prostytuowali córki, bo musieli zdoby"
pieni*dze,  !eby je odda" poborcy podatków". Ten surowy os*d antycznego 
historyka, pe en tradycyjnych zwrotów retorycznych, zosta potwierdzony przez 
nowsze badania

18

.

Za rz*dów Konstantyna i jego nast pców !ycie spo eczne zmieni o si o

tyle jedynie, !e masy chrze#cija skie, którym wpajano szacunek dla 
zwierzchno#ci,  atwiej godzi y si na ucisk ze strony w adz i coraz wi ksz*
bied . Tymczasem pojawi a si nowa warstwa panów, kler, w ogromnej 
wi kszo#ci nak aniaj*cy lud do ograniczania swoich potrzeb, powstrzymywania 
si od protestów politycznych oraz terminowego p acenia nale!nych cesarzowi 
podatków; warstwa tym ch tniej sprzyjaj*ca w adcy,  !e jej przedstawicielom, 
zw aszcza biskupom, powodzi o si coraz lepiej. Rewolucyjne idea y Ewangelii, 
dokonane w niej wszechogarniaj*ce przewarto#ciowanie, ju! pod rz*dami tego 
pierwszego chrze#cija skiego w adcy znaczy y tak niewiele, jak dzi# na 
chrze#cija skim Zachodzie.

 

Dalsze dzieje dynastii konstanty skiej omówimy w powi*zaniu z 

problemem wa!nym w historii dogmatów — sporem o Trójc Nwi t*.

background image

22

Rozdzia  48  

Geneza problemu Trójcy  wi5tej

 

Wierzy em w Boga i przyrod , i w zwyci stwo dobra nad z em; 
ale nabo!nym duszyczkom tego by o za ma o; chciano, bym 
uwierzy , !e trzy to jeden, a jeden to trzy; takie stwierdzenie 
przeczy o jednak wszystkiemu, co w g bi mej duszy uwa!a em 
za prawd ; ponadto nie s*dzi em, i!by mia o mi ono w 
czymkolwiek pomóc. 

Goethe

1

(...) w a#nie prawdy wiary szczególnie paradoksalne, szydz*ce z 
wszelkiego do#wiadczenia i rozs*dnej refleksji, s* najbardziej 
po!*dane; zdaj* si one bowiem gwarantowa", !e oto proponuje 
si nie tylko co#, co jest ludzkie, a wi c zawodne, ale równie!
m*dro#" bosk*.

Teolog Harnack

2

Spór o Trójc Nwi t* toczono, jak wiadomo, przez ca e wieki o tego 

„Boga", którego g ówne przykazanie dotyczy mi o#ci. Niemniej nawet w 
polemice teologicznej uciekano si

cz sto do wszelkich #rodków, co 

wystarczaj*co potwierdzaj* dzieje walk mi dzy stronnictwami chrze#cija skimi 
oraz debat synodalnych — jest to  a cuch, na który sk adaj* si akty przemocy, 
wybuchy nienawi#ci, denuncjacje, korupcja, fa szowanie dokumentów, 
ekskomuniki i banicje. Zdarza o si — cho"by na synodzie w Efezie — !e
biskupi atakowali siebie nawzajem laskami, a! wreszcie jedna z frakcji 
ust powa a z pola bitwy, po czym przemawia Duch Nwi ty i mi y Bogu rezultat 
stawa si faktem. Natomiast pomniejsi chrze#cijanie bili si niejednokrotnie z 
przyczyny trzech osób Bo!ych ca kowicie jawnie i a! do krwi — ale to jest 
oczywi#cie tylko jedna i, chcia oby si rzec, zewn trzna strona zagadnienia.

 

background image

23

Dogmat o Trójcy 2wi3tej ma rodowód poga(ski

 

Formu uj*c nauk o Trójcy  Nwi tej, Ko#ció uleg po prostu wp ywowi 

religii poga skich, w których okazywano cze#" setkom boskich trójc. 
Albowiem, jak pisa ju! Arystoteles, „trójca to liczba ca o#ci, gdy! obejmuje 
pocz*tek,  #rodek i koniec. W #wi tym obrz*dku nabo!e stw pos ugujemy si
w a#nie t* liczb*, tak jakby#my z r*k natury otrzymali jej prawa"

3

.

Ju! Ksenokrates (IV wiek p.n.e.) twierdzi , !e ponad wszech#wiatem 

istnieje posta" trójjedyna, i wszystkie wielkie religie hellenistyczne posiada y
trójce

4

. G oszono nauk o trójpostaciowo#ci Apisa i trójpostaciowo#ci Serapisa, 

któr* tworzyli Izyda, Serapis (= Ozyrys), Horus. Trójca wyst powa a te! w
religii dionizyjskiej, gdzie stanowili j* Zagreus, Fanes i Dionizos. W Italii wci*! 
powracano do idei triady kapitoli skiej: Jowisza, Junony i Minerwy. Istnia a
teologia Hermesa Trismegistosa, Hermesa trzykro" wielkiego, trójjedynego 
Boga  #wiata, o którym twierdzono, !e jest „jako jedyny ca o#ci* i trzykro"
jeden"

5

, by wspomnie" cho"by o kilku trójcach z ich antycznej obfito#ci.

 

Trójg owe bóstwa, symbole trójcy, znane by y wcze#niej w hinduizmie i 

buddyzmie i, równie! na d ugo przed pojawieniem si chrze#cija stwa, bogowie 
o trzech twarzach funkcjonowali w regionie #ródziemnomorskim,  *cznie z 
Gali*. Nredniowiecze przywraca trzy g owy i trzy oblicza jako obrazowe, 
plastyczne symbole odniesione do chrze#cija skiej Trójcy Nwi tej, ale Ko#ció
— ze zrozumia ych wzgl dów — walczy z takim jej przedstawianiem

6

. Cz sto 

bowiem jedynie aureola odró!nia a Trójc

Nwi t* od jej poga skich 

pierwowzorów. Ale chrystianizm nie przej*  jednej konkretnej nauki o trójcy, 
lecz wykorzysta

wybrane elementy wszystkich nauk wcze#niejszych

7

.

„Nieudanym wytworem wielu opacznych wyobra!e " nazywa Boga 
chrze#cija skiego Friedrich Schiller

8

.

Jeszcze w po"owie III wieku Jezus nie by" na ogó"

uto4samiany z Bogiem

 

Sam Jezus nie uwa!a siebie za Boga, jak to ju! wykazali#my (t. I, s. 54 i 

nast.).

 

Ale i w rozumieniu Paw a, który w decyduj*cej mierze przyczyni si do 

deifikacji Jezusa, „Syn" nie by wcale to!samy

 

background image

24

z „Ojcem": Chrystus nosi u Paw a tytu „Syna Bo!ego", przyznany przez tego 
aposto a wszelkim istotom anielskim

9

. Pawe opowiada si jednoznacznie za 

podporz*dkowuj*c* Jezusa Bogu chrystologi* subordynacyjn*, któr* Ko#ció
odrzuci w IV wieku, na soborze w Nicei

10

. Prawie wsz dzie u Paw a predykat 

bosko#ci okazuje si zastrze!ony dla Ojca. Ewidentnie unika on u!ywania tego 
predykatu, gdy mówi o Jezusie. Bóg to dla niego zawsze theos, Jezus to zawsze 
kyrios.  Pawe mówi bez wahania o Bogu i Ojcu „Pana naszego Jezusa 
Chrystusa", a ponadto nazywa Boga g ow* Chrystusa, tego ostatniego za# g ow*
m !czyzny, rozumiej*c te relacje jednakowo

11

. Tak wi c wywody 

chrystologiczne Paw a sprowadzaj* si do tego, by — jak pisze teolog Bousset 
— „Chrystus jako istota boska by uwa!any za stoj*cego o jeden stopie  ni!ej 
ani!eli Bóg, a je#liby#my chcieli to mniemanie strywializowa", za pó boga"

12

.

Nawet Chrystus johannejski, bohater tej ewangelii, w której deifikacja jego 
postaci osi*gn a szczyt, wyznaje, !e „Ojciec wi kszy jest ode mnie"

13

.

Pozbawienie owych s ów ich wymowy uda o si Ojcom Ko#cio a tylko dzi ki 
ewidentnemu pos u!eniu si sofizmatami

14

.

Jednak!e i w II, i w III wieku te! powszechnie nie uto!samiano jeszcze 

Jezusa i Boga. Tego pierwszego postrzegano jako istot znacznie mniej wa!n*, i
to nie tylko w #rodowiskach „kacerskich". Wr cz przeciwnie! Chrystologia 
subordynacyjna, która „Syna" stawia na drugim miejscu i podporz*dkowuje, 
subordynuje, go „Ojcu" (oraz jemu, „Synowi" — „Ducha"), chrystologia 
sprowadzaj*ca si

zatem do pluralistycznego monoteizmu — finezyjnej 

odmiany religii politeistycznej — uchodzi a jeszcze w II wieku za ca kiem 
oczywist*. Stanowi a ona powszechnie obowi*zuj*c* doktryn Ko#cio a.

 

W po owie II stulecia chrze#cijanie nie uwa!ali Jezusa za wspó istotnego 

z Bogiem, lecz przyznawali mu — co za#wiadcza  #wi ty Justyn — „drugie 
miejsce po niezmiennym i wiecznym Bogu, Stwórcy #wiata"

15

.

Nieco pó>niej najbardziej ortodoksyjny w#ród ortodoksyjnych teologów, 

Ojciec Ko#cio a Ireneusz, powo a si na wypowied> samego Jezusa (Mk 13, 
32), zanegowan* potem bez wahania przez neoortodoksyjnych uczestników 
soboru nicejskiego

16

, i stwierdzi , !e Ojciec stoi ponad wszystkim i jest tak!e

wi kszy ani!eli Syn

17

.

W podobnym duchu wypowiada si na pocz*tku III wieku Tertulian, nie 

wywo uj*c tym !adnego sporu dogmatycznego: „By

background image

25

taki czas, w którym Bóg nie mia Syna". Albo: „Bóg by sam, jeden wobec 
wszelkiego stworzenia"

18

.

Nawet Orygenes, najwi kszy teolog ko#cielny w pierwszych trzech 

stuleciach, uwa!a Jezusa za drugiego, pomniejszego Boga, który „nie jest 
pot !niejszy ni! Ojciec, lecz posiada mniej w adzy. Tego nauczamy, bo dajemy 
wiar jego w asnym s owom, gdy mówi, !e Ojciec, który go pos a , «wi kszy 
jest ode Mnie»"

19

. Dlatego tez Orygenes nie cofn*  si przed odrzuceniem 

modlitwy do Chrystusa. Jego zdaniem, trzeba si modli" do Ojca, Chrystusa za#
uwa!a" za tego, który modlitw przeka!e

20

. Jak wiadomo, jeszcze w pierwszej 

po owie II wieku regu * by o kierowanie oficjalnej modlitwy gminnej do Boga, 
podczas gdy naiwne masy modli y si ju! do Chrystusa

21

.

Kiedy dosz o do sporu mi dzy Orygenesem a jego biskupem, ten 

pierwszy nie spotka si z zarzutem pope nienia pomy ki dogmatycznej, mimo 
!e jego pogl*dy by y wówczas znane powszechnie. Ale gdy w IV wieku Ariusz 
wyst*pi

z tymi samymi ideami, po cz #ci powtarzaj*c nawet s owa 

wcze#niejszych Ojców Ko#cio a

22

, ze  strony tej instytucji, w której 

obowi*zywa a ju! chrystologia pe nej deifikacji, zosta y one zdyskredytowane 
jako politeizm, jako ba wochwalcza cze#" dla tego, co stworzone, jako herezja

23

.

Niepr dko jednak nast*pi o pot pienie przez Ko#ció Orygenesa, który w 
po owie III wieku reprezentowa go na ca ym Wschodzie, slworzy fundamenty 
jego dogmatyki i nie wyrzek si swej wiary tak!e wtedy, gdy — w podesz ym 
wieku — zosta poddany torturom. Jako pierwszy spo#ród autorytatywnych 
ludzi Ko#cio a pot pi Orygenesa patriarcha Aleksandrii, Teofil, niegdy# mu 
!yczliwy: w roku 399 Teofil uleg presji wywartej przez hordy uzbrojonych w 
dr*gi, rozwydrzonych mnichów, i wykl*  Orygenesa. Definitywnie pot piono go 
na pi*tym soborze powszechnym w roku 553. Zanim do tego dosz o, Ko#ció
nierzadko czerpa z jego dorobku ideowego i darzy go czci*. Nwietnym znawc*
pism Orygenesa by Grzegorz z Nyssy; najznakomitsze fragmenty jego dzie
zosta y wybrane i og oszone przez Grzegorza z Nazjanzu i Bazylego.

 

Wspó cze#ni nam teologowie katoliccy nazywaj* uznanego za heretyka 

Orygenesa „inicjatorem egzegezy naukowej w Ko#ciele katolickim". Ale 
wszystko to, co im nie odpowiada w jego nauce o s owie i nauce o Trójcy 
Nwi tej, w jego chrysto- i soteriologii, przedstawiaj* oni jako „trybut z o!ony 
epoce" albo „przejaw szczególnego charakteru i jednostronno#ci teologii 
aleksandryjskiej" i wspania omy#lnie wybaczaj* mu, „!e mimo woli

 

background image

26

kilkakrotnie pob *dzi "

24

. W rzeczywisto#ci Orygenes by or downikiem 

dawniejszej wiary, Ko#ció natomiast propaguje now* wiar . Ale prawie 
wszyscy czo owi teologowie chrze#cija skiego Wschodu oraz — w wi kszo#ci 
— biskupi orientalni stali si orygenistami, co oznacza, i! równie! opowiedzieli 
si za nauk* o Chrystusie podporz*dkowanym.

 

Pojawienie si3 Ducha 2wi3tego

 

(...) dla najdawniejszego chrze#cija stwa charakterystyczne jest 
niesamowite przemieszanie rozmaitych wyobra!e  o tych 
niebia skich postaciach. 

Teolog Weinel

25

 

(...) o osobie Ducha Nwi tego nie my#la (na prze omie II i III 
wieku) prawie nikt. 

Teolog Harnack

26

 

Mimo !e wed ug ewangelii Jana Bóg ju! jest duchem jako taki, Ko#ció

odró!ni ode  Ducha  Nwi tego, posta" znan* wcze#niej pod tym!e imieniem 
(spenta manju) w Iranie

27

. Ta trzecia osoba Boga zosta a przez chrze#cijan 

odkryta najpó>niej.

 

Jezus nie zna poj cia Trójcy Nwi tej. W o!ony „Zmartwychwsta emu" w 

usta w ewangelii Mateusza nakaz, by chrzci" „w imi Ojca, i Syna, i Ducha 
Nwi tego" jest przez teologów krytycznych jednog o#nie uwa!any za 
nieautentyczny (t. I, s. 337). Je!eli Jezus my#la o duchu Bo!ym, to by" mo!e
zgodnie ze starotestamentowym wyobra!eniem o „duchu Jahwe" (piach Jahwe), 
wspomnianym 378 razy w Starym Testamencie

28

.

Równie! Pawe nie zna !adnej doktryny o Trójcy Nwi tej i nie znajdziemy 

u niego aluzji trynitarskich. „Duch", o którym on pisze, jest nieod *czny od 
Chrystusa i Pawe wyra!a t wi > formu * uto!samiaj*c*: „Pan za# jest Duchem 
(.. .)"

29

. Gdzie indziej mówi o Duchu Jezusa Chrystusa, Duchu Syna i tak dalej, 

w tym samym kontek#cie pojawiaj* si u niego „Duch Pana" i „Pan Ducha"

30

.

„Duch"  (pneuma)  jest zreszt* w Nowym Testamencie wyrazem 

okre#laj*cym najró!niejsze rzeczy,  pocz*wszy od wiatru, a sko czywszy na 
z ych duchach, od których Jezus uwalnia , oraz na duchu, którego wyzion*  w 
chwili #mierci

31

; „duchami" okazuj* si zmarli, „Duchem" jest Bóg, pojawia si

te! „Duch Chrystusa"

32

. Natykamy si ponadto w Nowym Testamencie na

 

background image

27

formu  czy wyliczenie trynitarskie: Bóg, Chrystus, anio , i to bardzo cz sto, a 
pierwowzór tej formu y istnia , jak wiemy, w judaizmie

33

. W Apokalipsie 

natomiast spotykamy si

z triad*: Bóg-Ojciec, siedem duchów i Jezus 

Chrystus

34

. Pó>niej zdarza y si te! propozycje formu y poczwórnej. Oko o roku 

150 Justyn przedstawia taki oto sk ad: Bóg-Ojciec, Syn, zast py anio ów, Duch 
Nwi ty

35

.

Antyczni chrze#cijanie znajdowali w Biblii tak niewiele potwierdze 

s uszno#ci dogmatu o Trójcy Nwi tej, !e dosz o, chyba w IV wieku, do jednej z 
najs ynniejszych interpolacji nowotestamentowych — fa szerstwa, które pod 
nazw* comma Johanneum przedosta o si do wielu kodeksów biblijnych. Otó!
s owa pierwszego listu Jana: „Trzej bowiem daj* #wiadectwo: Duch, woda i 
krew, a ci trzej w jedno si

*cz*" zast*piono takimi oto: „trzej bowiem daj*

#wiadectwo w niebie: Ojciec i S owo i Duch Nwi ty, a ci trzej w jedno si

*cz*"

36

.

Do wiary w Ducha Nwi tego dochodzono stopniowo w ci*gu II wieku, po 

czym znalaz a ona swój wyraz w „apostolskim" wyznaniu wiary (t. I, s. 223 i 
nast.). Ale i wtedy wyobra!ano sobie Ducha Nwi tego niejednakowo i na sposób 
barbarzy ski. Cz sto uto!samiano go z Chrystusem, dopatrywano si w nim 
anio a czy nawet matki Jezusa, która uchwyci a syna „za jeden w os" i zanios a
go na gór Tabor, albo te! identyfikowano Ducha Nwi tego po prostu z !yciem 
wewn trznym cz owieka

37

.

Jednak!e na prze omie II i III wieku tacy teologowie, jak Ireneusz i 

Tertulian, uwa!ali Ducha Nwi tego za jedn* z postaci Boga. Ale Tertulian 
podporz*dkowa j* Synowi, tego za# — Ojcu. Za istot podporz*dkowan*
Synowi uzna Ducha  Nwi tego tak!e Orygenes i zabroni — podobnie jak ju!
wcze#niej Ojciec Ko#cio a Klemens — okazywania czci trzeciej osobie Boga

38

.

Ówcze#ni Ojcowie Ko#cio a nierzadko zreszt* zapominali o Duchu Nwi tym w 
swoich spekulacjach na temat boskiej trojpostaciowosci i mówili o dwóch tylko 
osobach

39

. Pe ni jestestwa boskiego dost*pi Duch Nwi ty dopiero w roku 381, 

na drugim synodzie ekumenicznym w Konstantynopolu.

 

Trafn* charakterystyk sytuacji, jaka wytworzy a si w IV stuleciu przez 

bezustanne spory o Trójc Nwi t*, stanowi* s owa biskupa Poitiers, Hilarego, 
który uskar!a si na ci*g e zmiany w tre#ci wyznania wiary i stwierdza, !e nikt 
nie potrafi przepowiedzie", co b dzie ono zawiera o w nast pnym roku

40

.

Natomiast pneumatomachowie, „nieprzyjaciele Ducha Nwi tego", którzy nie 
chcieli

 

background image

28

wspó istotno#ci* Boga-Ojca i Syna obj*" trzeciej osoby, wyszydzili ko#cielny 
dogmat o Trójcy Nwi tej, stwierdzaj*c,  !e Bóg-Ojciec okazuje si w nim 
w a#ciwie dziadkiem Ducha Nwi tego

41

.

Zanim zajmiemy si omówieniem sporu o arianizm, trzeba by jeszcze 

zinterpretowa" pewne — zaprezentowane w IV stuleciu —

 

Staroko&cielne dowody jedno-, dwu- i trójpostaciowo&ci Boga

 

Nauczyciel Ko#cio a Atanazy — pos u!my si tym przyk adem — 

udowadnia jedno#" Ojca i Syna z pomoc* nast puj*cej kombinacji. Cytuje on 
Izajasza (45, 14): „Tylko u ciebie jest Bóg* i nie ma innego (...)" i pyta: „Któ!
jest tym Bogiem, w którym jest Bóg?" Odpowiedzi udziela Atanazy — na 
podstawie ewangelii Jana: „Wierzcie Mi, !e Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we 
Mnie"

42

.

Dwuosobowo#" zostaje przez Atanazego wydedukowana z ojcowskiej 

godno#ci Boga. Atanazy dochodzi do wniosku, !e ka!dy, kto nazywa Boga 
Ojcem, wymienia zarazem Syna, bo przecie! ów Ojciec jest Ojcem swego Syna. 
Ten g boki argument znajduje swój wyraz w trynitarskim wierszu Hilarego z 
Poitiers:

 

„Jak!e inaczej mia by nazywa" si Ojciec, Skoro bez Syna wcale nie jest 

Ojcem?"

43

 

Nauczyciel Ko#cio a Bazyli, uhonorowany tym samym tytu em, co 

Atanazy, a prócz tego przydomkiem „Wielki", dowodzi dwuosobowo#ci Boga i 
— szczególnie — preegzystencji Chrystusa powo aniem si

na biblijn*

opowie#" o stworzeniu #wiata: „A potem Bóg rzek : «Niechaj powstan* cia a
niebieskie, #wiec*ce na sklepieniu nieba (...)» I sta o si tak. Bóg uczyni dwa 
du!e cia a ja#niej*ce (...)"

 

W mniemaniu biskupa Bazylego te wersety oznaczaj*, !e poprzez drug*

osob Boga s o ce i ksi !yc sta y si no#nikami wcze#niej stworzonego #wiat a. 
Bazyli pisze mianowicie: „Skoro pozna e# mówi*cego, to natychmiast skojarz 
go w my#lach ze s ysz*cym!" Bo który kowal, cie#la czy szewc — komentuje 
Bazyli dalej werset 1, 26 Ksi gi Rodzaju („A wreszcie rzek Bóg: «Uczy my 
cz owieka...»"), który rzemie#lnik pracuj*cy w samotno#ci, bez

 

* W niemieckim przek adzie Biblii zamiast „u Ciebie" czytamy: „in dir", a wi c „w tobie" (przyp. t um.). 

background image

29

czeladników, mówi do siebie samego? „Kto mówi ? I kto stworzy ?" — pyta 
Bazyli Wielki. „Czy! nie rozpoznajesz tu dwóch osób?"

44

 

Równie pomys owy okazuje si Grzegorz z Nyssy, gdy udowadnia 

trójpostaciowosc na podstawie jednego z psalmów, gdzie jest mowa o tym, !e
s owo Pana umocni o niebiosa, a tchnienie jego ust — ca * ich w adz . Zdaniem 
biskupa bowiem, s owem jest Syn, owym tchnieniem za# Duch Nwi ty

45

.

Szczególne zainteresowanie Trójc* Nwi t* kapadockich Ojców Ko#cio a, 

Grzegorza z Nazjanzu, Bazylego i Grzegorza z Nyssy, wynika pewno z faktu, !e
w a#nie tam, w Kapadocji, lud d ugo i !arliwie czci trójce poga skie

46

.

Niemiecki wyraz Trinitat  — co znamienne — nie oznacza bynajmniej 

„trójjedyno#ci", lecz, jako !e pochodzi od  aci skiego wyrazu trinitas, po prostu: 
„trójc ".  Trinitas*  okre#la wi c, adekwatnie do rangi Ojca, Syna i Ducha 
Nwi tego, sytuacj

ledwo ukrytego politeizmu. Mahomet, który w 

przeciwie stwie do wyznawców chrystianizmu kontynuowa #cis y monoteizm 
Wydów, nie zaakceptowa

chrze#cija skiej nauki o Trójcy Nwi tej. I 

mahometanie po dzi# dzie  nazywaj* chrze#cijan politeistami, je#li chc* ich 
urazi".

Zatem niemal!e wy *cznym przedmiotem zainteresowania teologów w IV 

stuleciu by a kwestia relacji: mi dzy Bogiem dawnym a nowym, mi dzy 
„Ojcem" a „Synem", mi dzy dwoma „duchami" oraz mi dzy tymi ostatnimi a 
Duchem  Nwi tym. Najwa!niejszy dla owych teologów pozostawa problem 
bosko#ci Chrystusa, a #ci#lej: pytanie o to, czy przed zst*pieniem na t ziemi
Chrystus by

istot* równ* Bogu, czy pó bogiem. W najdawniejszym 

chrze#cija stwie nie dyskutowano w ogóle o Trójcy Nwi tej i nie stawiano 
takich pyta . Dla tamtych chrze#cijan nie istnia nawet jako ewentualno#" ów 
kompleks problemów, o które przez wiele wieków toczy y spory pó>niejsze 
generacje wyznawców chrystianizmu.

 

* Jak równie! odpowiedniki w j zykach roma skich:  trinite  (franc),  trinita  (w .),  trinidad  (hiszp.), czy trinity  w

j zyku angielskim (przyp. t um). 

background image

30

Rozdzia  49  

Pocz7tki sporu o arianizm

 

Dzieje teologii chrze#cija skiej to historia cierpie  Chrystusa; 
teologowie ukrzy!owali go niejeden raz. 

Teolog Buri

1

Pot piwszy arianizm, Ko#ció oficjalny podepta — i uzna za 
heretyck* — prachrze#cija sk* doktryn , jak* stanowi a
chrystologia anielska. Zast*piono j* nowym dogmatem o 
bosko#ci Chrystusa. 

Teolog Martin Wemer

2

Starcia wcze&niejsze

 

Spór kojarzony z imieniem Ariusza, który pierwotnie wynika raczej z 

odmiennego rozumienia polityki ko#cielnej ni! z rozbie!no#ci teologicznych, 
wybuch na pocz*tku IV wieku, ale mia on swoje preludium. Otó! w po owie 
III wieku w Ptolemais tamtejszy kap an Sabeliusz proklamowa

jako 

fundamentalny dogmat chrze#cija ski niezmienn* jednoosobowo#" Boga. 
Zdaniem Sabeliusza, Ojciec, Syn i Duch Nwi ty to nie trzy osoby, lecz jedynie 
trzy nast puj*ce po sobie formy objawiania si , jedynie trzy ró!ne imiona tej 
samej niepodzielnej istoty boskiej, hipostazy. Chc*c obrazowo wyja#ni" sw*
wiar , Sabeliusz porówna Ojca z widzialn* postaci* S o ca, Syna — z jego 
dzia aniem o#wietlaj*cym, a Ducha Nwi tego — z jego dzia aniem jako >ród a
ciep a. Tak wi c Chrystus to Bóg-Ojciec, który sta si cz owiekiem i pojawi si
na tym #wiecie. Dla okre#lenia jednoosobowego Boga Sabeliusz znalaz nawet 
nowe po *czenie s ów: „Syn-Ojciec" (Hyiopator)

3

chocia! nie od!egna si

ca kowicie od okre#le  tradycyjnych.

 

Sabelianizm opiera si na starszym, bo pochodz*cym z ko ca II stulecia, 

uj ciu istoty Boga w monarchianizmie, którego wyznawcy — przywi*zani do 
my#li o jednoosobowo#ci — uwa!ali Chrystusa b*d> za samego Boga, b*d> te!
za cz owieka, w tym ostatnim przypadku podzielaj*c pogl*dy najdawniejszych 
chrze#cijan.

 

Za ow* pot pion* pó>niej nauk* w jej wersji modalistycznej — która 

uznawa a trzy osoby Boga po prostu za modi, sposoby)

 

background image

31

objawiania si

jednego Boga, dopatrywa a si

zatem w Bogu jednej 

niepodzielnej osoby (nie za#, pod ug dogmatu ko#cielnego, trzech odr bnych 
osób) — opowiadali si co najmniej trzej kolejni papie!e.

 

Wiktor I mocno popiera to „kacerstwo"

4

i niew*tpliwie powodowany nim 

w a#nie ekskomunikowa Teodota. O przywi*zaniu biskupa Zefiryna do owej 
doktryny  #wiadczy taka oto jego wypowied>, któr* przekaza Hipolit: „Znam 
jednego Boga Jezusa Chrystusa i !adnego innego, który by by pocz ty i który by 
cierpia ". Ta kacerska formu a jest najstarsz* deklaracj* dogmatyczn* biskupa 
Rzymu zachowan* w dos ownym brzmieniu

5

. Antypapie! Hipolit za#wiadcza 

ponadto modalizm Kaliksta. Jaki! to spektakl, gdy papie! Kalikst, który 
pocz*tkowo sam propagowa uznany wkrótce przez Ko#ció za herezj
modalizm, zarzuca #wi temu Hipolitowi, którego pogl*dy chrystologiczne 
uchodz* potem za prawowierne, g oszenie „nauki o dwóch Bogach"

6

! Jak 

widzimy, modalizm, charakteryzuj*cy si niezaprzeczaln* wewn trzn* logik*
swych podstaw ideowych, nadzwyczaj przekonuj*cych w mniemaniu wielu 
ówczesnych kap anów i #wieckich chrze#cijan, stanowi — zanim zosta
pot piony — oficjaln* doktryn Ko#cio a rzymskiego.

 

Wadne pisma monarchian nie zachowa y si .
Teologia Sabeliusza, który tak jak monarchianie, by or downikiem 

bezwzgl dnego monoteizmu, sta a si

przedmiotem ataków ze strony 

rzeczników odr bnej osobowo#ci (hipostazy) Chrystusa. Uwik ani w ów spór 
antagoni#ci zwrócili si z pro#b* o rozstrzygni cie do biskupa Aleksandrii, 
Dionizego, który co prawda pot pia sabelianizm, ale — cho" przyznawa
Chrystusowi odr bn* indywidualno#" — jednoznacznie broni tezy o ni!szo#ci 
Syna. Twierdzi on, !e Bóg-Ojciec ró!ni si sw* istot* od Syna tak dalece, jak 
w a#ciciel winnicy od winoro#li, jak budowniczy okr tu od tego, co buduje. W 
obliczu ostrej krytyki pod swoim adresem Dionizy z agodzi wprawdzie swoje 
uj cie, jednak!e jego ust pstwa nie dotyczy y niczego, co istotne; w Egipcie nie 
zapomniano o tej kontrowersji i niezad ugo bardzo podobny spór rozgorza w
Antiochii.

 

Otó! tamtejszy biskup, Pawe

z Samosaty, okaza

si

równie!

konsekwentny w swym przywi*zaniu do monoteizmu i, nie inaczej ni!
Sabeliusz, negowa odmienno#" trzech osób Boga. Biskup Pawe nie potrafi
sobie wyobrazi" po *czenia trzech osób w jednej, co by o zreszt* trudne do 
ogarni cia dla wielu, i wcze#niej,

 

background image

32

i pó>niej. Bosko#" Syna obok bosko#ci Ojca negowa on — nie bez logiki — 
jako nauk o dwóch Bogach i dlatego zabroni wykonywania wszystkich tych 
pie#ni ko#cielnych, które opiewa y boskie jestestwo Chrystusa. W jego 
rozumieniu, Jezus by , podobnie jak Moj!esz i prorocy, cz owiekiem 
przemienionym dzi ki Bo!ej inspiracji, cz owiekiem, który dost*pi bosko#ci.

 

Jak wida", biskup Pawe po *czy monarchianizm z adopcjanizmem, w 

Jezusie dopatrzy si adoptowanego syna Boga, co w III wieku jeszcze 
bynajmniej nie dziwi o — dwa wielkie sobory powszechne w Antiochii, 
zwo ane dla pot pienia Paw a, nie doprowadzi y do tego. Dopiero na trzecim 
soborze w roku 286 (niektórzy badacze utrzymuj*, !e odby y si tylko dwa) 
zosta on uchwa * synodaln* pozbawiony w adzy biskupiej, zapewne tak!e ze 
wzgl dów politycznych, a jego doktryn pot piono. Pawe pragn*  jedynie 
uwypukli" etyczn* wielko#" Jezusa, bo tylko ona, nie za# jego domniemana 
bosko#", mo!e stanowi" wzorzec dla obyczajowych zachowa  ludzkich. 
Harnack uwa!a tego antiochijskiego metropolit — którego odsuni to od 
rz*dzenia diecezj*, a potem zdyskredytowano, przedstawiwszy go jako 
arcykacerza — za kompetentnego teologa, przeciwnika dominacji poga skiej 
filozofii w Ko#ciele, za kogo#, „kto chcia przywróci" dawn* doktryn "

7

.

Pogl*dy biskupa Paw a nie zagin y, lecz zosta y — w wersji odmienionej 

— przej te przez Lucjana z Antiochii; ten kap an, przeciwnie ni! Pawe ,
przyzna co prawda Chrystusowi bosko#", preegzystencj oraz jestestwo ducha, 
ale zarazem dopatrzy si w nim istoty tylko podobnej do Boga-Ojca i 
podporz*dkowanej temu ostatniemu. Lucjan, kaznodzieja darzony wielk* czci*,
wywieraj*cy niema y wp yw na innych ludzi, zosta przez trzech kolejnych 
biskupów ukarany ekskomunik*, ale pó>niej przyj to go na powrót do Ko#cio a; 
zmar w 312 roku #mierci* m cze sk*. Jego uczniowie, którzy niezad ugo obj li 
rz*dy w najwa!niejszych biskupstwach na Wschodzie, stanowili, chcia oby si
rzec, ko#cieln* inteligencj , a równocze#nie wszyscy oni byli g ównymi 
przedstawicielami stronnictwa aria skiego.

 

background image

33

Ariusz

 

Po okresie dzia alno#ci Ariusza nast*pi a sytuacja, w której 
przesadne eksponowanie bosko#ci Chrystusa zagrozi o
przekre#leniem istotnej dla chrze#cija stwa idei na#ladowania. 
Ariusz chcia

przede wszystkim zaakcentowa" potrzeb

wzorowania si na Chrystusie, który to postulat Ko#ció ch tnie 
odsuwa na dalszy plan, jednostronnie uwypuklaj*c zbawcz* rol
Chrystusa. Ów nader s uszny postulat Ariusza, rzadko kiedy 
brany pod uwag , lepiej ni! cokolwiek innego #wiadczy o tym, 
jak wiele dla tego cz owieka znaczy Jezus! 

Teolog Nigg

8

Do grona ludzi, którzy na znak  *czno#ci i na pami*tk swego nauczyciela 

nazywali siebie „wspó lucjanistami", nale!a tak!e Ariusz. Po studiach w 
antiochijskiej szkole teologicznej przyby on w roku 311 do Aleksandrii, gdzie 
dwa lata pó>niej Zosta ksi dzem przypisanym do najwa!niejszego ko#cio a w
tym mie#cie — Baukalis

9

.

Ariusz by osob* znan* w #wiatku teologów; ascetyczna posta" tego 

uczonego fascynowa a zarówno innych duchownych, jak i kobiety. By podobno 
cz owiekiem bardzo wykszta conym,  !yczliwym ludziom, nieskorym do 
popadania w skrajno#ci, wolnym od dogmatyzmu, niefanatycznym, lecz 
nadzwyczaj pobo!nym, a przy tym umiej*cym obcowa" z otoczeniem; by
uczonym, który sw* teologi ujmowa w form wierszowan* i na po!ytek 
prostych ludzi tworzy krótkie pie#ni religijne

10

.

Ko#ció natomiast pi tnowa Ariusza, przedstawiaj*c go jako pysza ka, 

rozpustnika, sk*pca, wroga prawdy i szarlatana, i nie szcz dz*c najró!niejszych 
inwektyw pod jego adresem — z woli Ko#cio a sta si on symbolem kacerza. 
Dzisiaj, gdy owo nieprzyzwoite zafa szowanie jego wizerunku zosta o ju!
ujawnione, po stronie katolickiej skwapliwie przyznaje si Ariuszowi jego 
zalety i pisze si o tym, !e pozory #wiadczy y przeciw niemu

11

.

Ariusz by darzony wielkim szacunkiem przez swego zwierzchnika — 

biskupa Achillasa, a tak!e przez kolejnego ordynariusza, Aleksandra, który 
!ywi dla  wdzi czno#" za to, !e Ariusz na jego korzy#" zrezygnowa z
godno#ci biskupiej

12

. Ale oko o roku 318 — Ariusz by ju! zreszt* w podesz ym 

wieku — dosz o do konfliktu w zwi*zku z pewn* dysput* o problemie Trójcy 
Nwi tej. Owa dysputa zapocz*tkowa a spór o arianizm. Trzeba

 

background image

34

tu jednak podkre#li" jeszcze raz, i! toczono ten spór zaciekle i d ugo nie tyle ze 
wzgl du na kwestie dogmatyczne, ile ze wzgl du na charakterystyczn* dla 
ko#cielnych hierarchów !*dz

w adzy

13

. Walka o biskupstwa zapewne 

podsyca a emocje. Katolicy — zw aszcza przeciwnik Ariusza, Atanazy — 
cz sto stosowali taktyk

polegaj*c* na rozstrzyganiu antagonizmów 

ko#cielnopolitycznych poprzez spory doktrynalne, bo zawsze by o atwo znale>" 
pretekst do oskar!enia o nieprawowierno#" i takie oskar!enie uzasadni".

Biskup Aleksander, jak si

zdaje, w trakcie owej dysputy g osi

jednoosobowo#" Trójcy Nwi tej — w rozumieniu sabelia skim. Natomiast 
Ariusz akcentowa odmienno#" Syna od Ojca, która stanowi a najistotniejszy 
element jego doktryny. Dla niego tylko Ojciec jest Bogiem w pe nym tego s owa 
znaczeniu, tylko on jest istot* niewykreowan*, nieograniczon*, wieczn*; Syn 
za# zosta pocz ty z nico#ci, co prawda jako stworzenie Bo!e: przedwieczne, 
najwy!sze i najdoskonalsze. Bóg stworzy go, by za jego po#rednictwem 
ukszta towa" #wiat, którego sam nie móg by wykreowa" ze wzgl du na swoj*
dominacj . Prezentuj*c tak* doktryn , Ariusz powo ywa si zw aszcza na 
Nowy Testament, gdzie doszuka si wielu uzasadnie  dla niej

14

.

Ariusz nie negowa istnienia Trójcy, lecz wspó istotno#" — homouzj —

Syna i Ducha z Ojcem. Równie! jego zdaniem, Duch Nwi ty ma ni!szy status 
ani!eli Syn, arianizm nie jest wi c niczym innym, jak ekstremalnym 
subordynacjonizmem, przez co jego intencje okazuj* si

zbie!ne z 

ewangelicznymi, a ponadto wida" w nim zgodno#" z tradycj* najdawniejszego 
chrze#cija stwa, wi ksz* ni! w przypadku Ko#cio a, który wiar w bosko#" 
Chrystusa zdogmatyzowa

15

. Jednak!e Ariusz te! ca kowicie zignorowa Jezusa 

historycznego, bo, wzoruj*c si na swym nauczycielu, Lucjanie, zaprezentowa
Jezusa jako istot dwojak*, pó boga. Ale niepodwa!aln* zas ug* Ariusza jest 
uwypuklenie doskona o#ci Jezusowego etosu.

 

Mo!emy domy#la" si , !e biskup Aleksander najch tniej wyciszy by 

debat ; nie tylko dlatego, !e poczuwa si do d ugu wdzi czno#ci za ust pliwo#" 
Ariusza przy okazji wyboru biskupa, ale i z tego wzgl du, i! sam wcze#niej by
rzecznikiem my#li subordynacjonistycznej, tak wi c egipscy duchowni aria scy 
mogliby mu zarzuci", !e oto wyklina ide , któr* przecie! im niegdy# wpaja

16

.

Teraz bowiem Aleksander, podjudzony prawdopodobnie przez kap ana 
imieniem Kolluthus, na o!y na Ariusza ekskomunik .

background image

35

Gdy za# ten zaapelowa o poparcie do biskupów egipskich, zosta razem 

ze swoimi zwolennikami, mi dzy innymi z biskupami Secundusem i 
Theonasem, pot piony ponownie i ukarany banicj*. Ariusz uda si do Azji, 
gdzie zyska

sobie ca kowite poparcie hierarchów. Za jego doktryn*

opowiedzieli si tacy autorytatywni chrze#cijanie, jak biskup Euzebiusz z 
Cezarei, historyk Ko#cio a, czy biskup Euzebiusz z Nikomedii, przyjaciel 
cesarza Licyniusza i protegowany jego ma !onki, Konstancji, siostry 
Konstantyna; opowiedzieli si za doktryn* Ariusza „wspó lucjani#ci".

 

Tak oto Aleksander popad w konflikt nie tylko z arianami, ale równie! z

czo owymi orientalnymi zwolennikami teologii orygcnistycznej, którzy czcili 
Syna jako dopiero drugiego, podporz*dkowanego Boga. Przywódc* tych 
ostatnich sta si Euzebiusz z Nikomedii, cz owiek ambitny, ale te! m*dry i 
energiczny — z jego inicjatywy w nied ugim czasie wystosowano do biskupa 
Aleksandra wiele listów protestacyjnych. Synod odbyty w Nikomedii lub w 
pobli!u tego miasta równie! opowiedzia si po stronie Ariusza; nast pny synod 
palesty ski przywróci i jemu, i jego przyjacio om ich placówki duszpasterskie. 
Wtedy to Ariusz uda si do Aleksandrii, a !e uzyska poparcie nie tylko z 
zewn*trz, lecz cieszy si chyba tak!e szacunkiem wielu duchownych oraz 
swojej wspólnoty wiernych, Aleksander nie móg wydali" go po raz drugi. Ten 
ostatni rozsy a po #wiecie pisma okólne, w których uskar!a si na „zbójeckie 
jaskinie" arian, gdzie g osi si fa szyw* nauk

17

. Co rusz dochodzi o do 

zamieszek, biskup nie by ju! pewny swego !ycia, a w poga skich teatrach 
wyszydzano chrze#cija sk* mi o#" bli>niego

18

. Ów spór nie pozosta oczywi#cie 

wy *cznie spraw* aleksandryjsk*. Ogarn*  on ca y Egipt oraz inne prowincje 
imperium i wkrótce podzieli ca y Ko#ció wschodni na dwa stronnictwa.

 

Na Zachodzie ta problematyka sta a si wa!na w a#ciwie dopiero po 

#mierci Konstantyna, ale, jak si zdaje, d ugo nie rozumiano tam istoty sporu. 
Szczególnie niskim poziomem intelektualnym charakteryzowa

si

w

pierwszych trzech stuleciach kler rzymski. Przyznaje to tak!e pewien katolik: 
„Spo#ród prawowitych biskupów Rzymu w II i III wieku !aden nie zas uguje na 
miano teologa"

19

. Chrze#cija ski Rzym posiada w III wieku tylko dwóch 

wybitnych uczonych i obaj byli antypapie!ami. Hipolit stanowi przez ca e swe 
!ycie cel ataków. Na Nowacjana za# zosta a na o!ona ekskomunika. Znamienne 
jest i to, !e w#ród prawie trzystu biskupów, którzy przybyli na pierwszy wielki 
sobór ko#cielny do

 

background image

36

Nicei, w roku 325, znalaz o si zaledwie siedmiu przedstawicieli Zachodu.

 

Tymczasem na Wschodzie ów spór mi dzy teologami zyska sobie 

ogromn* popularno#". W *czy si do  nawet plebs: przekupki i ulicznicy. 
Ariusz napisa zreszt* kilka piosenek propagandowych, w których — jak 
twierdzi pewien wspó czesny nam katolik — pod nabo!n* agodno#ci*
buduj*cej tre#ci kry y si nauki straszliwe przez sw* opaczno#"

20

. „B *kaj*cy si

po ulicach Aleksandrii ch opcy — pisze Carl Schneider — gwi!d!* z 
upodobaniem najnowszy przebój Ariusza, skomponowany na nut stosowan*
dla variete: Kiedy# go nie by o, nie zosta stworzony"

21

.

Gdy Konstantyn po kapitulacji Licyniusza we wrze#niu 324 roku 

rozci*gn*  swoje panowanie równie! na imperium wschodnie, tej!e jesieni 
pos a on swego doradc teologicznego, biskupa Hozjusza z Kordoby, z 
w asnor cznie napisanym listem do Aleksandra i Ariusza, których cesarz ten 
uwa!a

za przywódców dwóch równouprawnionych stronnictw 

wewn*trzko#cielnych. Wezwa ich obu do tego, by nie k ócili si o teologiczne 
b ahostki i nie przyprawiali go swoj* kazuistyk* o bezsenno#"

22

. Jednak!e spór 

nasili si , bo Hozjusz — wbrew oczekiwaniom jego cesarskiego mocodawcy — 
wkrótce stan*  po stronie Aleksandra

23

. Spór nie usta nawet wówczas, gdy 

odbyty zim* z 324 na 325 rok w Antiochii synod, którego obradom 
przewodniczy Hozjusz, pot pi Ariusza i trzech jego zwolenników. Co 
dziwniejsze, spo#ród pi "dziesi ciu sze#ciu biskupów, którzy brali udzia w
owym synodzie, tylko nieliczni potrafili poj*" przedmiot dyskusji teologicznej, 
tote! — jak czytamy w pewnym antycznym dokumencie — pot pienie arian 
uchwalono na podstawie opinii sformu owanej przez „kilku braci, którzy okazali 
si biegli we wszystkim, co si tyczy ko#cielnej wiary"

24

.

background image

37

Rozdzia  50  

Sobór nicejski

 

Ten sam Ko#ció , który potrafi si oprze" bezwzgl dnym rz*dom 
Dioklecjana, ukorzy si przed jego nast pc* — cesarzem, który 
zdo a zaszkodzi" Ko#cio owi nie demonstracyjn* przemoc*, nie 
prze#ladowaniami, lecz ca kiem inaczej. 

Eduard Schwartz

1

Synod antiochijski stanowi tylko rodzaj preludium do zgromadzenia 

hierarchów Ko#cio a, które Konstantyn zamierza pierwotnie zwo a" do Ankyry 
(dzisiejszej Ankary), ale odby o si ono w roku 326 w jego letniej rezydencji w 
Nicei, mie#cie po o!onym w pó nocno-zachodniej cz #ci Azji Mniejszej, i by to 
pierwszy sobór ekumeniczny, to znaczy powszechny, z udzia em oko o trzystu 
biskupów z ca ego #wiata.

 

Ogromna ich wi kszo#" pochodzi a ze Wschodu. Przedstawicielami 

Zachodu byli: jeden biskup z Galii, jeden z Kalabrii oraz jeden z Panonii, a 
ponadto hiszpa ski biskup Hozjusz z Kordoby, biskup Cecylian z Kartaginy, jak 
te! dwaj kap ani rzymscy wydelegowani przez chorego biskupa Rzymu, 
Sylwestra; zdaniem pewnego wspó czesnego nam katolika, by o to „szczególne 
spotkanie ludzi #wi tych"

2

.

Jednakowo! poziom intelektualny wielu uczestników soboru okaza si

do#" niski. Kto# z o#liwy napisa wówczas, zapewne bezpodstawnie, !e „w tym 
synodzie wzi li udzia tylko ludzie nieuczeni"

3

. Z wypowiedzi teologa 

Heussiego na temat ogó u kleru w staro!ytno#ci wynika, !e biskupi byli w 
wi kszo#ci niewykszta ceni

4

, i ten stan rzeczy utrzymywa si przez d u!szy 

czas. Pewien nowo!ytny teolog katolicki dopatrzy si

w#ród biskupów 

w oskich, którzy uczestniczyli w soborze trydenckim (XVI wiek), „wielu 
niedostatecznie wykszta conych  in theologicis. Niejeden rozpoczyna karier
jako sekretarz biskupa, kardyna a, czasem udzielnego ksi cia, po czym wchodzi
w posiadanie ko#cielnych beneficjów i wreszcie dos ugiwa si godno#ci 
biskupiej, nie zd*!ywszy zawrze" bli!szej znajomo#ci z teologi*"

5

. Teologia

 

background image

38

historyczno-krytyczna pozostaje i dzi# nie znana wi kszo#ci duchownych 
katolickich, chocia! z innych wzgl dów (t. I, s. 164 i nast.).

 

W Nicei wszelako, nie inaczej ni! przedtem w Antiochii, tylko nieliczni 

uczestnicy soboru okazali si zdolni do formu owania w asnych s*dów. Nie oni 
jednak zdominowali sobór. Jego uczestnicy byli od maja lub czerwca a! do 
sierpnia go#"mi cesarza — pod wra!eniem przepychu, pochlebstw ze strony 
monarchy, tego, !e ca owa on blizny m czenników, tego, !e nazywa
hierarchów „przyjació mi" i „umi owanymi bra"mi", dzi ki czemu formu a
nicejskiego wyznania wiary okaza a si dok adnie taka, jakiej !yczy sobie 
cesarz. Wbrew jego woli nie dzia o si wówczas nic

6

.

Konstantyn otworzy obrady soboru i, cho" sam im chyba nie 

przewodniczy

7

— nie wiadomo, kto je prowadzi , lecz zapewne nie delegaci 

biskupa Rzymu — to niew*tpliwie on w a#nie po prostu wyznaczy
przewodnicz*cego

8

, a potem w *cza si do debaty i wp ywa na jej przebieg. 

Protoko ów nie sporz*dzano albo te! Ko#ció zadba o to, by znikn y. Gdy by o
odczytywane aria skie wyznanie wiary, temu, który je przedstawia , nie 
pozwolono sko czy", a ów dokument wyrwano mu z r ki i podarto go

9

.

Sprawa aria ska nie by a jedyn* kwesti* sporn*, któr* chciano 

rozstrzygn*"; nie brakowa o takich, dotyczy y one za# dogmatów, rytua u oraz 
zarz*dzania, przy czym cesarzowi zale!a o tylko na przywróceniu 
jednomy#lno#ci w Ko#ciele. Ko#ció sk ócony nie przyda by mu si do niczego. 
Prawda by a tak nieistotna dla niego, jak dla wszystkich polityków, czego 
#wietn* ilustracj* jest pewne zdarzenie, o którym opowiada Rufin. Gdy na 
pocz*tku soboru biskupi oskar!ali si nawzajem o herezj i wr czali cesarzowi 
pisma zawieraj*ce pro#by do niego oraz zarzuty pod adresem innych 
hierarchów, Konstantyn wyznaczy na rozpatrzenie ich jeden dzie , a kiedy on 
nast*pi , nie przeczyta owych pism, lecz kaza je wszystkie spali", „by nikt si
nie dowiedzia o braku zgody w#ród kap anów". W sporze o arianizm cesarz 
stan*  po stronie wi kszo#ci, po#wi ciwszy Ariusza. Ale i stronnictwu 
Aleksandra nie na wszystko pozwoli . Nie chcia zaj*" jednoznacznego 
stanowiska, z !adn* ze stron konfliktu nie zamierza popsu" sobie kontaktów w 
sposób nieodwracalny — i to pozosta o niezmienn* i naczeln* zasad* jego 
polityki ko#cielnej

10

.

background image

39

Jaka jest geneza formu"y nicejskiej?

 

Na  !yczenie cesarza biskupi przyj li dla nicejskiego wyznania wiary 

formu , której wcze#niej nie prezentowa a !adna ze stron zaanga!owanych w 
spór doktrynalny: termin homousios  ( ac.  consubstantialis),  wyra!aj*cy 
wspó istotno#" Syna z Ojcem, identyczno#" boskiej substancji w tych dwóch 
osobach. Tym samym zosta y zanegowane wszystkie subordynacjonistyczne 
interpretacje wzajemnego stosunku Ojca i Syna.

 

Ale sk*d wzi*  si ów termin, który sta si g ównym przedmiotem 

wielkiego sporu w Ko#ciele?

 

Jeszcze na pocz*tku XIX wieku s*dzono powszechnie, !e formu a

nicejska — poj cie homouzji — wywodzi si z teologii ko#cielnej. Nie ma 
!adnych podstaw do takiego mniemania. Przeciwnie! Na synodzie antiochijskim 
w roku 268 Ko#ció , wówczas przeciwstawiaj*cy si nauce biskupa Paw a, z 
powodu, którego dzi# nie sposób ju! ustali" ponad wszelk* w*tpliwo#",
expressis verbis odrzuci poj cie wspó istotno#ci, nie wyst puj*ce zreszt* tak!e
w Biblii! Wywodzi si ono, podobnie jak ró!ne inne termini technici dogmatyki 
katolickiej, z teologii gnostyków, gdzie odgrywa niema * rol

11

. Gnostycka jest 

ponadto geneza liczbowego poj cia triady (trinitas),  na którym zosta oparty 
dogmat o Trójcy Nwi tej. Zapewne pierwszym przypadkiem odniesienia tego 
poj cia do Boga, Syna i Ducha Nwi tego w wypowiedzi chrze#cijanina by o
zastosowanie go przez walentynianina Teodota, ale w najdawniejszej tradycji 
Ko#cio a !adna podobna idea nie wyst powa a

12

.

Przed soborem w Nicei nauka o homouzji by a prawie nieznana; nikt nie 

wie, od kogo cesarz dowiedzia si o niej. Ale w a#nie dlatego, !e homouzja nie 
stanowi a has a !adnej partii, a ponadto nauka o wspó istnieniu by a ma o
klarowna, Konstantyn uzna to poj cie za najstosowniejsze jako formu a
jednocz*ca. Pozostawi on wszystkim swobod interpretowania homouzji, co 
wi cej, zakaza sformu owania wyk adni autentycznej, !*daj*c tylko, by 
zaakceptowano sam termin. Biskupi us uchali i Ko#ció otrzyma nowy dogmat, 
nicejskie wyznanie wiary, które nale!a oby raczej — jak stwierdza Johannes 
Haller — nazwa" konstanty skim

13

, uzna" je za dzie o nie ochrzczonego nawet 

cesarza.

 

Wszelako Konstantyn nie omieszka w li#cie przes anym do gminy 

aleksandryjskiej zapewni", !e to, co „postanowi o wspólnie grono trzystu 
biskupów, nie jest niczym innym, jak wyrokiem

 

background image

40

Bo!ym"

14

. I na tym cesarzu wzorowali si nast pni w adcy, którzy równie!

zwo ywali sobory, kontrolowali ich przebieg, akceptowali b*d> odrzucali 
podejmowane na nich uchwa y, a nak adane ekskomuniki realizowali poprzez 
jawne stosowanie przemocy.

 

Maj*c to na uwadze, przyjrzyjmy si przez chwil dalszym dziejom 

Ko#cio a.

 

Zanim nad Ko&cio"em zapanowa" papie4,

rz dzili t  instytucj  cesarze

 

A! po drug* po ow V wieku papie!e nie anga!owali si w
opozycj przeciw dotycz*cym Ko#cio a roszczeniom cesarza, co 
wi cej, jeszcze Leon I czyni zadziwiaj*ce koncesje na rzecz 
cezaropapizmu w adców imperium wschodniorzymskiego. 

Ka( Voigt

15

 

Ju! syn Konstantyna, Konstancjusz, stwierdza otwarcie: „Kanoniczne jest 

to, czego ja chc "

16

 i zgodnie z tym dzia a , co niebawem wyka!emy. Ale 

jeszcze wyra>niejsza sta a si w adza cesarzy nad Ko#cio em w V i VI stuleciu. 
Od V wieku, kiedy to rozpocz a si epoka w a#ciwego cezaropapizmu, 
monarchowie podejmowali decyzje dotycz*ce wiary bez zasi gania opinii 
soboru. Przyk adowo cesarz Bazylisk pot pi w roku 476 uchwa y soboru 
powszechnego odbytego w Chalcedonie i a! pi ciuset biskupów orientalnych 
popar o go.

 

Kulminacja cezaropapizmu przypad a na czasy Justyniana I (527-565), 

który prawie ca e ustawodawstwo ko#cielne zast*pi cesarskim, a ponadto 
rozstrzyga najró!niejsze sprawy wewn trzne Ko#cio a, takie jak sprzeda! lub 
nadawanie dóbr ko#cielnych, obsadzanie biskupstw, wy#wi canie duchownych i 
udzielanie sakry biskupom oraz zawieszanie tych!e w czynno#ciach, ceremonia
s u!by Bo!ej, regu y !ycia klasztornego, przeprowadzanie synodów itd.

17

 Jego 

edyktom dotycz*cym kwestii religijnych podporz*dkowywali si nawet papie!e. 
W sporze o formu  teopaschistyczn*, pod ug której „jedna osoba Trójcy 
Nwi tej" zmar a na krzy!u, papie! Hormizdas pot pi ow* formu . Justynian 
zaaprobowa j* i zmusi równie! papie!a Jana II do jej zaakceptowania. Podobna 
sytuacja wytworzy a si przy okazji sporu wywo anego przez edykt o trzech 
rozdzia ach, który papie! Wigiliusz razem z ca ym zachodnim Ko#cio em, 
odrzuci ,

background image

41

ale cesarz nak oni go do zmiany stanowiska. Gdy Wigiliusz jeszcze raz zmieni
zdanie, cesarz zagrozi , !e pozbawi go tronu papieskiego, i wówczas ów papie!
powróci do swojej poprzedniej opinii.

 

W drugiej po owie VI wieku bizantyjscy cesarze za!*dali ponadto prawa 

udzia u w wyborach papie!y oraz prawa aprobowania ich, ale ju! przedtem 
narzucili Ko#cio owi rzymskiego Wigiliusza, jak te! w ogóle nie akceptowanego 
przez Ko#ció papie!a Pelagiusza I.

 

W Hiszpanii równie! d ugo utrzymywa a si w adza króla nad biskupami. 

Król zwo ywa sobory, wyznacza im przedmioty obrad, ro#ci sobie prawo 
s*dzenia kleru i nak ada kary ko#cielne

18

. Podobnie dzia o si w pa stwie 

Franków, gdzie w VI wieku król by tym, który proponowa nowych biskupów 
albo sam ich mianowa

19

. Pa stwo rz*dzi o Ko#cio em jeszcze za czasów 

Karolingów i cesarzy z dynastii saskiej. Otton Wielki uwa!a za oczywist* sw*
prerogatyw

mianowanie arcybiskupów niemieckich, Henryk III nie mia

!adnych skrupu ów, gdy usun*  kolejno trzech papie!y i gdy zosta przeze 
osadzony na rzymskiej stolicy pochodz*cy z Saksonii Suitger von Mayendorff, 
biskup Bambergu.

 

Jak wiemy, pó>niej Ko#ció protestowa przeciw takim ingerencjom. Ju!

w IV wieku rozlega y si w#ród chrze#cijan — zw aszcza w #rodowiskach 
„kacerzy", na przyk ad donatystów — g osy dezaprobaty dla wszelkiego 
mieszania si cesarzy w sprawy wewn*trzko#cielne. Ale od czasów Konstantyna 
w rozumieniu ogó u chrze#cijan, szczególnie za# papie!y, owo ingerowanie by o
po!*dane

20

.

Katolicki biskup Optatus z Mileve przyzna cesarzowi prawo do takich 

interwencji

21

. Biskup Euzebiusz z Cezarei okre#li cesarza jako wyznaczonego 

przez Boga „biskupa troszcz*cego si

o zewn trzne sprawy Ko#cio a"

22

.

Czwarty sobór powszechny w Chalcedonie nazwa w roku 451 cesarza Marcjana 
nie tylko „kap anem i w adc*", lecz tak!e „nauczycielem wiary", co jest 
szczególnie znamienne, jako !e ów sobór zosta zwo any w celu sformu owania 
pewnych rozstrzygni " dotycz*cych wiary

23

.

Wr cz kuriozalnymi dokumentami z wczesnej historii Ko#cio a s* listy 

papie!a Leona Wielkiego, w których przypisuje on nast pcy Marcjana, 
cesarzowi Leonowi I, „nieomylno#"" dogmatyczn* — pó>niejszy przedmiot 
roszcze  papie!y. W istocie co prawda — wynika to z owych listów — papie!
nie by przekonany o cesarskiej nieomylno#ci. Mimo to, chc*c usposobi"
cesarza

 

background image

42

przychylnie, zapewni , !e monarcha zosta o#wiecony przez Ducha Nwi tego, 
nie mo!e wi c myli" si w kwestiach wiary! W drugim li#cie papie! Leon 
potwierdza ponadto, !e cesarz nie potrzebuje poucze  ze strony !adnego 
cz owieka i !e zadanie papie!a polega na tym, by wypowiada" to, co akceptuje 
cesarz, oraz uczy" tego, w co cesarz wierzy

24

.

Trzeba tu doda" — chocia! w pierwszej chwili wyda si to dziwne — !e

zapocz*tkowane przez Konstantyna cesarskie rz*dzenie Ko#cio em by o jedn* z
przyczyn tego, i! biskup Rzymu stawa si coraz pot !niejszy, oswajaj*c si
stopniowo z rol* ko#cielnego antagonisty cesarza.

 

Zako(czenie soboru nicejskiego

 

Jedynie obaj biskupi aria scy, Secundus z Ptolemais i Theonas z 

Marmaryki, oraz sam Ariusz odmówili podpisania formu y wyznania wiary, 
jakiej !yczy sobie cesarz. Zostali oni pot pieni i natychmiast skazani na banicj .
Ariusz nie tylko utraci godno#" biskupi*, ale ponadto wykl to go w straszliwy 
sposób. Biskupi Euzebiusz z Nikomedii i Teognis z Nicei oraz prawdopodobnie 
równie! Maris z Chalcedonu zaakceptowali co prawda nicejski symbol, lecz nie 
uznali pot pienia Ariusza, bo w ich mniemaniu sobór przedstawi jego nauk
fa szywie. Cesarz da im najpierw czas do namys u, ale gdy niezad ugo udzielili 
schronienia Ariuszowi i obu wygnanym biskupom, równie! oni — Euzebiusz i 
Teognis — zostali pozbawieni w adzy biskupiej i wys ani do Galii. Ariusz i 
biskupi ekskomunikowani w Nicei musieli uda" si na wygnanie do Ilirii.

 

Tymczasem walka wewn*trzko#cielna toczy a si nadal, a jej zaciek o#" 

nie mala a — banicja Ariusza oraz jego najwa!niejszych zwolenników nie 
przerwa a konfliktu. Nawet w#ród dam z rodziny cesarza mia Ariusz 
zwolenniczki. Za wykl tym hierarch* uj y si , wsparte przez Euzebiusza, 
Konstancja, siostra Konstantyna, i Bazylina, jego szwagierka i matka 
pó>niejszego cesarza Juliana. Ponadto Helena, matka Konstantyna, by a
czcicielk* m czennika Lucjana, którego Euzebiusz i Ariusz upami tniali 
okre#laj*c siebie jako „wspó lucjanistów". Tak wi c pó>n* jesieni* roku 327 z 
woli Konstantyna odby si w Nicei jeszcze jeden synod, na którym Ariusz, 
Euzebiusz i Teognis zostali w glorii przyj ci z powrotem do Ko#cio a. Obu 
biskupom pozwolono

 

background image

43

nawet obj*" ich dawne stolice, z których dotychczasowi metropolici, Amfion i 
Chrestos, znikn li tak dyskretnie, jak gdyby ich tam nigdy nie by o.

 

Natomiast rehabilitacja Ariusza nie zosta a zaakceptowana przez 

ówczesnego biskupa Aleksandrii. Atanazy odmówi przywrócenia Ariuszowi 
jego ko#cielnego urz du.

 

background image

44

Rozdzia  51  

Atanazy i zako<czenie sporu o arianizm

 

W historiografii katolickiej Atanazy (295-373), którego teorie o Trójcy 

Nwi tej wywar y najwi kszy wp yw na sformu owanie dogmatu — trzeba tu, 
przynajmniej mimochodem, wspomnie", !e w a#nie jego traktaty dogmatyczne 
zosta y w V i VI wieku poddane przez Ko#ció takiej obróbce, by mog y sta" si
bardziej przydatne w walce z „kacerzami"

1

— jawi si jako !arliwy or downik 

symboliki nicejskiej od pocz*tku jej istnienia. Z dost pnych  >róde wynika 
jednak obraz zgo a odmienny. Nauczyciel Ko#cio a Atanazy a! po lata 
pi "dziesi*te „dla za#wiadczenia prawdziwej wiary"

2

, propagowa wszystkie te 

has a, które pó>niej pot piono, dopatrzywszy si w nich oznak kacerstwa 
aria skiego lub zbli!onego do arianizmu. W ci*gu kilkudziesi ciu lat swojej 
dzia alno#ci Atanazy nie wypowiada si w ogóle na temat wiary w Ducha 
Nwi tego.

 

Podobnie jak Ariusz, nie dostrzega on „drugiego Boga" — obaj s*

rzecznikami monoteizmu. Jednak!e w rozumieniu Ariusza „Syn" jest istot*
stworzon*, cho" doskona * — Ariusz mówi

 

o nim z najwy!sz* czci*; Atanazy natomiast postrzega Ojca i Syna jako 

jedn* istot , przypisuje im jedno#" nierozerwaln*. Jest to bowiem jedyna 
formu a, która pozwala zatuszowa" ewidentny politeizm; dzi ki niej mo!na by o
modli" si do Ojca, którego mieli ju! Wydzi, oraz do Syna — tej nowej istoty 
boskiej. „Zbawca" nie móg by" istot* ni!sz*, musia okaza" si Bogiem w 
pe nym tego s owa znaczeniu, a urzeczywistnienie owego postulatu definitywnie 
zako czy o proces mitologizacji osoby Jezusa. Atanazy nie potrafi wszelako 
wyja#ni" ró!nicy mi dzy Ojcem a Synem, na któr* wskazuje u!ycie tych dwóch 
okre#le . W zamian za nie udzielone wyja#nienie uzna on starsz* doktryn
arian za bezsensown*, ich samych za# nazwa nieprzyjació mi Boga, k amcami, 
synami szatana, i poradzi , !eby ich si pozby", bo „to, co mówi*, jest 
niedorzeczne, a oni sami ju! s* niespe na rozumu"

3

.

Atanazy nie by ani my#licielem, ani #wietnym stylist*, na pewno jednak 

stanowi pierwowzór hierarchy nietolerancyjnego

 

i !*dnego w adzy. Oto co 

mówi o nim #wi ty Epifaniusz: „Je#li mu si sprzeciwiano, stosowa przemoc"

4

.

Ale gdy jemu grozi a

background image

45

czyja# przemoc, w patetycznych s owach nawo ywa do tolerancji — tak 
post puje si w Ko#ciele po dzi# dzie  (t. II, s. 152 i nast).

 

Owemu pi " razy pozbawionemu w adzy biskupiej patriarsze z 

Aleksandrii zale!a o, kiedy walczy , nie tyle na dogmacie, ile na 
jedynow adztwie w egipskiej prowincji ko#cielnej, co  atwo zrozumie", je#li ma 
si #wiadomo#"  w adzy, jak* wówczas posiada aleksandryjski patriarcha. 
Podlega o mu oko o stu biskupstw w Egipcie i Libii. By to najbardziej 
wp ywowy biskup na ca ym Wschodzie, ksi*!  Ko#cio a, który w IV i V wieku 
bywa , nieco  !artobliwie, nazywany „chrze#cija skim faraonem". Ale 
niezad ugo patriarchat aleksandryjski utraci to swoje znaczenie. Po dawnej 
#wietno#ci pozosta

dzi# ju! tylko pompatyczny tytu : „najbardziej 

b ogos awiony i naj#wi*tobliwszy papie! i patriarcha wielkiego miasta 
Aleksandrii oraz ca ego Egiptu, Pentepolis, Peluzjonu, Libii i Etiopii"

5

.

Atanazy, za m odu diakon i asystent biskupa Aleksandra na soborze 

nicejskim, po #mierci tego ostatniego, 8 czerwca 328 roku, zasiad na 
aleksandryjskim tronie biskupim, i to niezgodnie z pragmatyk*. Otó!
pi "dziesi ciu czterech biskupów zobowi*za o si wówczas pod przysi g*, !e
zaakceptuj* nowego patriarch

dopiero po skrupulatnym sprawdzeniu 

zasadno#ci wszystkich stawianych mu zarzutów. Tymczasem siedmiu spo#ród 
owych pi "dziesi ciu czterech sprzeniewierzy o si w asnej przysi dze, dzi ki 
czemu Atanazy zosta wybrany i dost*pi konsekracji. Wtedy to wyznaczono 
antybiskupa, po czym w wielu miejscowo#ciach dosz o do rozruchów ulicznych, 
Atanazy za# musia si t umaczy" na soborze (w roku 332) i na zgromadzeniach 
hierarchów ko#cielnych.

 

Skoro patriarcha nie przyby na synod, który w roku 334 obradowa w

Cezarei, Konstantyn wezwa go do z o!enia wyja#nie  na synodzie odbytym w 
rok pó>niej w Tyrze

6

. Patriarcha waha si pocz*tkowo, czy tam przyby", ale 

jednak tym razem si pojawi , w licznej asy#cie. Skonfrontowano go z ca * 
galeri* biskupów >le potraktowanych, dosz o do skandalicznych scen i wreszcie 
patriarcha — który pono" nie czu si ju! bezpieczny, a w rzeczywisto#ci wola
unikn*" kary i upokorzenia — uciek statkiem do Konstantynopola. Zanim 
cesarz zd*!y zwo a" nast pny synod, poinformowano go, i! Atanazy zagrozi ,
!e przeprowadzi action directe, polegaj*c* na zag odzeniu mieszka ców stolicy 
poprzez przerwanie dostaw egipskiego zbo!a. Wówczas to Konstantyn zarz*dzi
banicj Atanazego, nie przes uchawszy go nawet. Jeszcze

 

background image

46

tego samego dnia, 6 listopada (10 dnia miesi*ca  athyr)  336 roku, patriarcha 
musia

wyruszy" do Trewiru, dok*d zosta

relegowany. W latach 

poprzedzaj*cych ow* decyzj arianie uzyskiwali coraz wi kszy wp yw na 
Konstantyna, szczególnie dzi ki zr czno#ci Euzebiusza z Nikomedii, który 
pozbawi wszelkiego wp ywu na cesarza jego dotychczasowego doradc ,
Hozjusza z Kordoby. Na jednym z synodów odbytych w Jerozolimie dosz o
nawet do odwo ania banicji Ariusza, lecz ten nie zobaczy swojej ojczyzny ju!
nigdy. Po wieloletnim oczekiwaniu na szans

powrotu, w tajemniczych 

okoliczno#ciach zmar tu! po restytucji. Zako czy !ycie, gdy znajdowa si na 
jednej z ulic Konstantynopola, w roku 336.

 

O tym, jak Atanazy doprowadzi" do &mierci Ariusza  

i legendy pokrewne

 

Atanazy, który ju! za  !ycia Ariusza rozg osi , !e ten ostatni jest 

wys annikiem antychrysta

7

, uczyni

z jego  #mierci boski cud, ale z 

dwudziestoletnim opó>nieniem i nie wspomniawszy o tym zdarzeniu w !adnym 
ze swoich pism polemicznych, chocia! wcze#niej efekt propagandowy by by nie 
mniejszy. Natomiast w pó>niejszych wersjach swej relacji o #mierci Ariusza 
patriarcha Atanazy wyolbrzymia znaczenie owego cudownego wyroku Boga

8

.

Powo uj*c si na swego prezbitra Makarego, Atanazy opowiada, !e

Ariusz dok adnie w przeddzie  przywrócenia mu jego dawnej godno#ci 
spacerowa po Konstantynopolu w towarzystwie swego przyjaciela Euzebiusza i 
nagle poczu si tak niedobrze, !e musia poszuka" szaletu publicznego. (W sto 
lat pó>niej mieszka cy Konstantynopola umieli ju! wskaza" w a#ciwy szalet

9

!) 

Tam Ariusz p k : jego cia o przepo owi o si po#rodku, tak jak — wed ug 
biblijnej opowie#ci (t. I, s. 157), któr* Atanazy przytacza — cia o zdrajcy 
Judasza. Ariusz straszliwie cierpia , gdy traci jelita, w*trob i swoje kacerskie 
serce, potem za# skurczy si na tyle, !e z pluskiem wpad do szamba

10

.

Ko#ció katolicki skwapliwie zaaprobowa t

opowie#" o #mierci 

cz owieka, który by znany jako #wi ty i doctor Ecclesiae; Grzegorz z Tours 
uzna taki koniec Ariusza za dowód nies uszno#ci jego doktryny, a pewien 
wspó czesny nam katolicki historyk prezentuje tego kacerza „w ustronnym 
miejscu, ton*cego we krwi, z wydobywaj*cymi si z cia a wn trzno#ciami"

11

.

background image

47

Mamy tu do czynienia z taktyk* stosowan* bardzo cz sto. Wystarczy 

przypomnie" Lutra, któremu ju! po kilku latach od #mierci przypisano 
samobójstwo — takie wie#ci kr*!y y podówczas. Opowiadano, !e jaki# s uga — 
posta" wymy#lona — odkry , i! „nasz pan Marcin wisia na  ó!ku, #miertelnie 
uduszony"

12

. Ta relacja zosta a zawarta w rozpowszechnionym anonimowym 

li#cie, a drukiem ukaza a si po raz pierwszy w roku 1606 w dziele pewnego 
franciszkanina, za którym powtarzali j* g ównie katolicy francuscy i w oscy. 
Ponadto po stronie katolickiej rozg aszano, !e w noc poprzedzaj*c* #mier" Lutra 
by a u niego „jego mniszka"; !e Katharina Bora go udusi a;  !e u#mierci go 
diabe w postaci wielkiego owczarka; !e jego zw oki tak cuchn y, i! trzeba by o
porzuci" trumn w drodze na cmentarz, i tak dalej

13

.

Z drugiej strony, ów reformator opowiada , i! arcybiskup Trewiru, 

Richard von Greiffenklau, zosta przez szatana !ywcem zabrany do piek a; i!
katolickiego kaznodziej Urbana z Kunewalde uderzy w ko#ciele piorun, a 
drugi — przed ko#cio em — przeszy jego cia o od góry do do u; i! jego 
przeciwnik Emser — to wiedzia Luter jeszcze za !ycia Emsera — zmar nagle, 
„przebity ognistymi strza ami i oszczepami szatana". „Wszyscy oni poumierali 
n dznie — pisze Luter — niczym nierozumne #winie"

14

.

Gdzie! k amano i fa szowano bardziej cynicznie ni! w !yciu religijnym? 

Gdzie rzucano wi cej oszczerstw na przeciwników? Jeszcze na soborze 
watyka skim w roku 1870 nazwano protestantyzm „bezbo!n* zaraz*" (pestis)

15

.

I jeszcze Pius X okre#li w encyklice o Karolu Boromeuszu z 1910 roku 
czo owych reformatorów jako ludzi, „których Bogiem jest brzuch" (quorum 
Deus venter est), 
co nie by o wcale oryginalne, to samo bowiem mówi ju! w III 
wieku o katolikach Ojciec Ko#cio a Tertulian, który od!egna si

od 

katolicyzmu, a wcze#niej Pawe o judeochrze#cijanach

16

.

Dalsze fa"szerstwa Atanazego

 

W pewnej d ugiej epistole, która przynajmniej w sporej cz #ci jest 

autorstwa Atanazego, ale któr* podaje si za list Konstantyna do Ariusza i arian, 
doctor Ecclesiae Atanazy zasypuje Ariusza ogromn* ilo#ci* obelg i frazesów. 
Nazywa go „ otrem zas uguj*cym na stryczek", „!a osn* postaci*", „k amliwym 
ryjem", „cz owiekiem bezwstydnym i bezu!ytecznym", „g upcem", 
„pó zwierz ciem". Pisze: „Biada wam, skoro#cie tacy nieroztropni, !e

background image

48

do niego przystajecie! Jakie! to op tanie ka!e wam znosi" jego obra>liwy j zyk, 
jego twarz? A teraz zwracam si do ciebie, ty bezmy#lna duszo, ty gadu o, ty 
niewierny  bie. Nie pozostawiaj mi w twych s owach rozleg ego, bezkresnego 
pola, lecz pozostaw #ci#le wyznaczony kr*g, grunt nie grz*ski, lecz mocny i 
pewny, ty z y i podst pny bezbo!niku. Albowiem nie po to zaczynam t walk z
tob*, by tylko mówi"; chc , !eby# znalaz si w matni, chc ci z apa" za s owo, 
aby ca y lud przekona si , jaki jeste# z y. A wi c do dzie a: skoro r ce s* umyte, 
przyst*pmy do modlitwy, wezwijmy Boga. Nie, wstrzymaj si jeszcze przez 
chwil i powiedz mi, niegodziwcze, którego Boga wezwiesz na pomoc, bo 
utrac swój spokój, je#li si tego nie dowiem"

17

.

W krótkim li#cie, który Atanazy sfabrykowa w ca o#ci jako list rzekomo 

napisany przez Konstantyna, i to bez ma a pi tna#cie lat po jego #mierci, oko o
roku 350, po czym — dokonawszy fa szerstwa — og osi , za!*da ten 
nauczyciel Ko#cio a natychmiastowej  #mierci wszystkich, którzy trzymaj* w
domu cho"by jedno dzie o Ariusza. Atanazy wykluczy nawet apelacje i 
u askawienia

18

!

Do kolejnego sfa szowania dokumentu sk oni a Atanazego wrogo#", jak*

!ywi dla  pierwszy cesarz chrze#cija ski, któremu Ko#ció zawdzi cza tak 
wiele; Atanazy zosta przez niego skazany na banicj , a pó>niejsze generacje 
chrze#cijan mia y mu bardzo za z e to,  !e cesarz okazywa mu wrogo#". Ów 
patriarcha napisa , podszywaj*c si pod syna tamtego cesarza, Konstantyna II, 
list do aleksandryjskiej gminy katolickiej, w którym w imieniu m odego cesarza 
poinformowa , !e biskup Atanazy zosta przez ojca, cesarza Konstantyna, tylko 
na pozór wygnany, i!by nie dosi gn y go ataki ze strony jego wrogów. Jedynie 
wczesna  #mier" ojca m odego cesarza przeszkodzi a jakoby w przywróceniu 
Atanazego jego gminie

19

.

Powrót tego biskupa faktycznie sta si mo!liwy dopiero po zgonie 

Konstantyna, który zmar w po udnie 22 maja 337 roku, wkrótce po ochrzczeniu 
go przez arianina Euzebiusza z Nikomedii.

 

Kres arianizmu

 

Ledwo Konstantyn umar , jego syn, Konstancjusz II, w ci*gu kilku godzin 

r kami siepaczy pozby si z tego  #wiata swoich dwóch stryjów i siedmiu 
kuzynów

20

. Jedynie dwaj bratankowie

 

background image

49

Konstantyna, dwunastoletni Gallus i siedmioletni Julian, uszli z !yciem z tej 
rodzinnej rzezi w pierwszej chrze#cija skiej dynastii cesarskiej. I oto synowie 
Konstantyna, którzy otrzymali staranne wychowanie chrze#cija skie

21

, ale 

pojmowali chrystianizm odmiennie, podzielili imperium mi dzy siebie. 
Konstantyn II przej*  Zachód; pi tnastoletni Konstans — cz #" #rodkow*, Itali ,
Afryk i Grecj ; Konstancjusz II — Wschód.

 

Po niespe na trzech latach panowania braci Konstantyn II, sprowokowany 

przez m odszego Konstansa, wtargn*  do jego pa stwa i wiosn* 340 roku zgin* ,
pokonuj*c jedn* z alpejskich prze czy. Poniewa! trzeci brat, Konstancjusz, by
zaj ty wojn* z Persami, ca y Zachód przypad m odemu Konstansowi. Ten 
m odzieniec, podejrzewany o homoseksualizm i znienawidzony powszechnie 
jako cz owiek bezwzgl dny

22

, sprzyja katolikom, nape nia ko#cio y darami 

wotywnymi i utrzymywa osobiste kontakty z biskupem Atanazym.

 

W czerwcu 337 roku po o!y on kres banicji Atanazego, po czym ten 

niezmordowany patriarcha natychmiast — ju! w drodze powrotnej — zacz*  
rozmaite knowania. Czyni to z takim zapa em i tak na o!y drogi,  !e do 
Aleksandrii dotar zaledwie pod koniec listopada. Razem z nim (powrócili inni 
wygnani biskupi orientalni, co doprowadzi o do nowych niepokojów w ca ym 
kraju, bo arianie i orygeni#ci nie zachowywali si bynajmniej biernie. Euzebiusz 
z Nikomedii opu#ci sw* niewa!n* ju! stolic biskupi*

i zosta metropolit* w Konstantynopolu. W Aleksandrii sprawowali 

kolejno w adz dwaj biskupi, którzy dost*pili nominacji, bo

 

traktowano ich jako opozycyjnych wobec usuni tego legalnie, bo przez 

synod w Tyrze, Atanazego. Dosz o wówczas do krwawych zamieszek, podczas 
których sp on*  ko#ció Dionizego

23

.

Atanazy, nieskory zapewne do nara!ania si na m cze sk* #mier", uciek

na wiosn roku 339. Jesieni* pojawi si w Rzymie, gdzie jego i innych 
zdetronizowanych ksi*!*t Ko#cio a przez wiele lat przyja>nie goszczono i gdzie 
Atanazy wed ug wszelkich prawide sztuki uczyni biskupa Rzymu, Juliusza, 
sw* marionetk*. Przed tym okresem i podczas jego trwania odbywa a si
niezbyt przyjazna wymiana listów i o#wiadcze  kolektywnych mi dzy 
rzymskim biskupem a episkopatem wschodnim. Emisariusze kr*!yli w obu 
kierunkach. Po obu stronach przeprowadzano synody: w Rzymie w roku 340, w 
Antiochii za# — rok wcze#niej i rok pó>niej. Gro!ono, protestowano, odpierano 
zarzuty, wypaczano i prostowano, szydzono z siebie nawzajem

 

background image

50

i wzajemnie si pot piano. Ów spór okaza si ca kowicie bezowocny.

 

Na Wschodzie tymczasem zmarli kolejno: historyk Ko#cio a Euzebiusz 

oraz jego imiennik, biskup Konstantynopola — dla sk aniaj*cego si ku 
arianizmowi lub orygenizmowi Ko#cio a wschodniego by y to dotkliwe straty. 
Mi dzy stronnictwem aria skim a katolickim rozpocz y si wówczas tak 
zaciek e walki uliczne, !e dowódca jazdy cesarskiej, Hermogenes, mimo 
wydanego rozkazu nie zdo a opanowa" sytuacji. Jego dom zosta zaatakowany 
przez chrze#cija skie pospólstwo i podpalony, a jego samego wleczono ulicami 
miasta, póki nie wyzion*  ducha.

 

W roku 342 odby si w Sardyce (dzisiejszej Sofii) synod z udzia em 

oko o osiemdziesi ciu biskupów orientalnych i bez ma a dziewi "dziesi ciu z 
Zachodu, ale ci pierwsi rych o porzucili miejsce obrad i przenie#li si do 
Filipopola. Ka!de ze stronnictw obstawa o przy swojej wierze, uznaj*c prawdy 
wiary g oszone przez stron przeciwn* za heretyckie. Niektórym biskupom 
gro!ono nawet #mierci*. Tamten synod powinien by pogodzi" zwa#nione 
strony, a zwi kszy tylko wrogo#". Co wi cej, po raz pierwszy dosz o do 
roz amu mi dzy Ko#cio em wschodnim a zachodnim. W Sardyce zosta
zapocz*tkowany proces, którego kulminacj stanowi a schizma roku 1054.

 

Cesarz Konstans zabiega wtedy o to, by jego sk aniaj*cy si

ku 

arianizmowi brat, Konstancjusz, zako czy ow* zagmatwan* sytuacj po my#li 
katolików. Gdy Konstancjusz wreszcie przysta na to, cesarzem imperium 
zachodniego og osi si — w styczniu 350 roku — Magnencjusz, jeden z 
rzymskich genera ów Konstansa. Ten ostatni zosta zamordowany w ko#ciele 
pewnej pirenejskiej wioski, w której poszuka schronienia, a w trzy lata pó>niej, 
latem 353 roku, Magnencjusz poniós kl sk w decyduj*cej bitwie pod Murs* i
pope ni w Lyonie samobójstwo, po czym Konstancjusz przyczyni si do 
ponownego zwyci stwa episkopatu aria skiego. Konstantyn chcia osi*gn*" 
jedno#" Ko#cio a przy pomocy katolików, natomiast jego syn, Konstancjusz, 
korzysta z pomocy arian.

 

W Rzymie tymczasem zmar biskup Juliusz. Na !yczenie nast pcy, 

Liberiusza, cesarz zwo a dla rozstrzygni cia sporu, w roku 353, sobór, i to w 
Arles, gdzie w a#nie rezydowa . Ledwo biskupi si zjechali, przedstawiono im 
dekret pot piaj*cy Atanazego, który natychmiast podpisali i tylko jeden z nich 
nie z o!y podpisu, za co spotka a go banicja.

 

background image

51

Rozgniewany Liberiusz doprowadzi do kolejnego synodu w Mediolanie 

w roku 355, ale tu grupa ponad trzystu biskupów, przewa!nie z Zachodu, uleg a
cesarskiej presji i zaaprobowa a pot pienie aleksandryjskiego patriarchy. 
Jedynie sze#ciu odmówi o swej zgody i ci znale>li si na wygnaniu.

 

Gdy cesarz samego Liberiusza postawi wobec alternatywy: podpisanie 

dekretu albo banicja, biskup Rzymu nie ugi*  si

jednak i o#wiadczy :

„Zalecenia ko#cielne s* wa!niejsze ni! mój pobyt w Rzymie"

24

. Ale po dwu 

latach banicji Liberiusz zacz*  rozsy a" listy, w których uskar!a si na swój los, 
a ich adresatami byli nawet jego najzacieklejsi adwersarze. Liberiusz uzna
doktryn arian, na o!y ekskomunik na „prawowiernego" Atanazego i poprosi
wszystkich adresatów swoich listów o to, by poczynili zabiegi niezb dne dla 
umo!liwienia mu powrotu do Rzymu

25

. Jego postawa okaza a si tak !a osna, i!

katoliccy historycy Ko#cio a wyrazili pow*tpiewanie co do autentyczno#ci 
owych episto , a wypowiedzi Atanazego w zwi*zku z tamt* spraw* uznali za 
nieporozumienie — te manewry zosta y zdezawuowane równie! przez 
niektórych katolików

26

.

Wreszcie sprowadzono do Sirmium, na dwór, tak!e s dziwego biskupa 

Hozjusza,  !eby z ama" równie! jego opór. Po rocznym pobycie w wi zieniu 
starzec wyrzek si swej wiary, przeszed nn stron swoich  #miertelnych 
wrogów i w roku 357 podpisa wyznanie wiary, które by o na po y aria skie. 
Wówczas pozwolono mu powróci" do ojczyzny, gdzie zmar niebawem.

 

Natomiast Atanazy, pot piony na Wschodzie i na Zachodzie, nawet przez 

papie!a, odes a do domów dwójk cesarskich komisarzy, przyby ych do 
Aleksandrii, !eby jego stamt*d wydali". Dopiero gdy Konstancjusz na pocz*tku 
roku 356 nakaza przeprowadzenie ataku zbrojnego na ko#ció Theonasa, który 
stanowi katedr Atanazego, ten ostatni znikn*  z miasta.

 

Za rz*dów jego nast pcy, Jerzego, dosz o do krwawych star" z gwardi*

nieobecnego patriarchy. Oblegano ko#cio y i przerywano nabo!e stwa, byli 
ci !ko ranni, gin li ludzie. Szesnastu biskupów wygnano, trzydziestu uciek o. I 
na jesieni 358 roku musia tak!e ust*pi" biskup Jerzy, gdy! Atanazy po raz 
kolejny powróci potajemnie do Aleksandrii.

 

W tym okresie rozpocz y si przygotowania do podwójnego synodu dla 

ca ego imperium

27

. Najpierw, wiosn* 359 roku, obradowali w Ariminum 

(Rimini) przedstawiciele Zachodu. Ogromna wi kszo#" spo#ród ponad czterystu 
biskupów odrzuci a formu

 

background image

52

narzucon* przez cesarza i opowiedzia a si za nicejskim wyznaniem wiary. Gdy 
jednak rozesz a si pog oska,  !e cesarz pozwoli si rozjecha", kiedy wszyscy 
z o!* swoje podpisy, wi cej ni! trzystu uczestników synodu wycofa o si z
poprzedniego stanowiska — podpisali oni aria skie wyznanie wiary, formu  
homeiczn*, wed ug której Syn nie jest pod ka!dym wzgl dem to!samy z Ojcem, 
lecz podobny do .

Do cesarskich !ycze  zastosowali si równie! uczestnicy paralelnego 

synodu w Seleukii, odbytego jesieni* 359 roku, tak wi c na pocz*tku 360 roku 
arianie mogli cieszy" si pe nym triumfem. Ale w roku 361 Konstancjusz zmar ,
prze!ywszy zaledwie czterdzie#ci cztery lata — co oznacza o przekre#lenie jego 
dokona .

Dwadzie#cia lat pó>niej, w 381 roku, ukonstytuowano na drugim soborze 

powszechnym ortodoksyjny katolicki* Ko#ció pa stwowy, a zapowiedzi* tego 
by o wydanie 28 lutego 380 roku przez cesarza Teodozjusza odznaczaj*cego si
i#cie wojskow* zwi z o#ci* edyktu doktrynalnego, który w rozumieniu cesarza 
mia moc prawn*, ale zosta sporz*dzony bez zasi gni cia opinii soboru czy 
biskupów

28

. Zwolenników innych orientacji chrze#cija skich pozbawiono miana 

chrze#cijan. Ko#cio y arian zosta y zamkni te, a ich biskupów wygnano, lecz nie 
by to jeszcze koniec arianizmu.

 

Ludy germa skie pozna y chrze#cija stwo najpierw w jego postaci 

aria skiej, to znaczy pierwotnej. Aposto

Wizygotów, biskup Wulfila, 

zdeklarowa si nawet w swoim testamencie jako przekonany arianin. Aria skie 
sta y si tak!e plemiona wschodnie: Burgundów, Rugiów, Herulów, Ostrogotów 
i Wandalów. Z wyj*tkiem pa stwa tych ostatnich, wszystkie pa stwa 
germa skie, w których arianizm dominowa , przestrzega y zasad tolerancji 
religijnej, tak jak zreszt* podczas debat synodalnych stronnictwo aria skie 
zawsze okazywa o si bardziej tolerancyjne ni! katolicy, i to mimo poparcia, 
jakiego przewa!nie udziela o im pa stwo

29

.

Dwoisto#" wiary nie uchodzi w oczach arian za przest pstwo — wyja#nia

aria ski biskup Agila Grzegorzowi z Tours, gdy ten atakowa arianizm — 
stosuj* si oni bowiem do takiej oto sentencji: „Nie ma z tego !adnej szkody, 
je!eli kto# przechodzi spod poga skiego o tarza do ko#cio a i w obu miejscach 
okazuje cze#""

30

.

* Inaczej: prawos awny i powszechny (przyp. t um.). 

background image

53

Od drugiego soboru powszechnego w roku 381, który po raz pierwszy 

sformu owa dogmat o Trójcy Nwi tej i zawar go w tak zwanym nicejsko-
konstantynopolita skim wyznaniu wiary, nauka o Trójcy stanowi a prawo 
pa stwowe. Dawnym chrze#cijanom nawet si co# takiego nie #ni o. I nie by o
ani s owa o Trójcy Nwi tej w Nowym Testamencie. Co wi cej, ów dogmat 
przeczy wr cz jego nauce.

 

By on te! sprzeczny ze zdrowym rozs*dkiem. Jeszcze w roku 1553 

Hiszpan Miguel Servet zrekapitulowa

w swoim dziele Przywrócenie 

chrze&cija(stwa  — na wysokim poziomie intelektualnym — wszystkie istotne 
argumenty przeciw doktrynie o Trójcy Nwi tej, po czym wezwano go do 
wycofania si ze swych pogl*dów, ale odmówi i w tym samym roku za spraw*
Kalwina zosta w Genewie spalony na stosie. Chrze#cija ska mi o#" bli>niego 
pogna a zwolenników Serveta a! do Siedmiogrodu, gdzie ich wspólnoty istniej*
po dzi# dzie , oraz do Polski, gdzie t pili ich z kolei jezuici. A jednak 
przeciwników tego dziwacznego dogmatu, socynian*

 

i antytrynitarzy, przybywa o w XVII wieku, przy *czali si bowiem do 

nich coraz liczniejsi protestanci, a pó>niej zyskali oni kontynuatorów w 
angielskich i ameryka skich unitarianach; tymczasem luteranizm i kalwinizm 
zachowa y dogmat o Trójcy Nwi tej. Obecnie obserwuje si i w Stanach 
Zjednoczonych, i w Europie przyrost zwolenników unitarianizmu.

 

Tu! po  #mierci Konstancjusza nie tylko katolicyzm, lecz ca e

chrze#cija stwo mia o nowego gro>nego przeciwnika w osobie Juliana, 
ostatniego potomka dynastii konstanty skiej. Za jego panowania znowu 
wytworzy a si sytuacja, któr* mo!na by o postrzega" jako zapowied> tego, i!
ekspansja zwyci skiego chrze#cija stwa zostanie zahamowana.

 

* Socynianizm — doktryna antytrynitarna, której sformu owanie przypisuje si !yj*cemu w XVI w. Faustowi 

Sozziniemu (Socynowi); g osi ona, i! jedyn* norm* wiary jest Pismo Nw., a objawienie powinno by" interpretowane zgodnie 
z rozumem. Wywar a du!y wp yw na polski arianizm; stanowi sta y element wszelkich doktryn deistycznych — przyp. red. 

background image

54

Rozdzia  52  

Julian „Apostata"

 

Mo!na to zrozumie", i! Julianowi i niektórym innym ludziom 
sprzeczno#" mi dzy idea em a rzeczywisto#ci* chrze#cija stwa 
wydawa a si tak wielka, !e, b d*c lud>mi uczciwymi, musieli 
od!egna" si od idea u, którego si a oddzia ywania okaza a si
znikoma.  

Teolog Carl Schneider

1

Julian, bratanek Konstantyna, urodzi si w roku 331. Jego matka zmar a, 

gdy by jeszcze bardzo ma ym ch opcem, ojca za#, który pad ofiar* mordu 
dynastycznego, straci w wieku siedmiu lat.

 

M ody ksi*!  przebywa najpierw w Nikomedii, a potem, kiedy usuni to 

go z dworu i roztoczono nad nim kuratel , przewa!nie w jednym z cesarskich 
maj*tków pod Cezare*. Tu zosta , pod wp ywem otoczenia, !arliwym 
chrze#cijaninem, przyj*  ni!sze  #wi cenia kap a skie, i chcia obra" karier
duchownego

2

.

Gdy jednak zapozna si w Pergamonie, Efezie i Atenach z greck*

filozofi* oraz m*dro#ci* misteryjn*, doszed do wniosku, !e „wy!sza teologia" 
chrze#cijan sprowadza si

w a#ciwie do dwóch zwyczajów: pierwszy to 

wystraszanie z ych duchów gwizdem, a drugi to nawo ywanie do walki z 
niewiernymi

3

.

Do odej#cia od chrze#cija stwa sk oni o Juliana równie! — ujawnione mu 

— morderstwo, którego dopu#ci si jego stryj. Konstancjusz by bowiem 
chrze#cijaninem, ale Ko#ció

nigdy nie pot pi owej ohydnej zbrodni. 

Przeciwnie! Grzegorz z Nazjanzu zarzuci Julianowi niewdzi czno#" wobec 
Boga i cesarza, bo przecie! „wbrew wszelkim oczekiwaniom" oszcz dzili go w 
czasie tamtej rzezi

4

.

Jesieni* 355 roku ksi*!  zosta odwo any z Aten, po czym Konstancjusz 

mianowa go w Mediolanie cezarem i pos a go na zagro!one pogranicze 
nadre skie, gdzie Julian osi*gn*  zadziwiaj*ce sukcesy wojskowe. Podleg e mu 
oddzia y wybra y go w Pary!u, w roku 360, w adc* i odt*d przys ugiwa ksi ciu 
tytu augustus. W pewnym li#cie do Konstancjusza Julian ograniczy sw*

background image

55

now* godno#" do rz*dów w Galii, zasugerowa cesarzowi obsadzenie stanowisk 
prefektów i zaproponowa mu sw* pomoc w prowadzeniu wojny z Persami, a 
podpisa si tylko tytu em cezara; pó>niej walczy dalej ze zbuntowanymi 
Alemanami. Ale gdy us ysza , !e Konstancjusz sam podjudzi Alemanów 
przeciw niemu, ruszy zbrojnie na po udniowy wschód i podbi Itali oraz 
Ba kany, natomiast Konstancjusz, który rozpocz*  wypraw

skierowan*

przeciwko Julianowi, zmar nagle w drodze, 3 listopada 361 roku w 
Mopsukrene.

 

Julian, który pocz*tkowo ukrywa sw* konwersj , po przej ciu w adzy 

przywróci kulty bogów. Ku zdumieniu obserwatorów, osobi#cie nosi drewno 
do otwartych ponownie #wi*ty  i roznieca ofiarne ogniska. Ma o tego: napisa
on — wkrótce zreszt* zniszczony i zrekonstruowany dopiero w XIX wieku — 
pamflet  Przeciw Galilejczykom, do czego przyda a mu si dobra znajomo#" 
Biblii.

 

Julian nie by wolnomy#licielem, lecz kim#, kto wierzy w bogów

5

. Wywi

on przekonanie, i! ma do spe nienia pewn* misj*, przypisywa sobie boskie 
powo anie i jako pierwszy d*!y do odrodzenia poga stwa, a przede wszystkim 
do reformy s u!by kap a skiej. Postulowa , by nowych kap anów wybierano 
wed ug surowych kryteriów; najbiedniejszy powinien by uzyska" tak* sam*
szans na wybór, jak cz owiek bogaty — o ile by godny kap a stwa. Julian 
zorganizowa na wielk* skal opiek socjaln* nad biednymi, kaza budowa"
schroniska dla pielgrzymów i szpitale, a tak!e zaleci trosk o wi >niów i 
nieprzyjació — „albowiem dajemy cz owiekowi jako takiemu, a nie osobie"

6

.

Julian zachowa to, co istotne w etyce Jezusa.

 

Ostentacyjnie sprzyja

on  Wydom, zaciekle zwalczanym przez 

chrze#cijan

7

. Ale tolerowa równie! wyznawców chrystianizmu, przynajmniej 

pocz*tkowo. Uwolni

wszystkich duchownych od przymusu pobytu na 

wygnaniu i zwróci skonfiskowane im dobra. Ale potem, zirytowany ich 
nieustann* opozycj*, wyst powa przeciw nim. Yagodno#" owych poczyna 
za#wiadczaj* nawet Ojcowie Ko#cio a, spo#ród których ten i ów wr cz mu j*
zarzuca z tym oto komentarzem, !e nie chce on „uhonorowa" bojowników 
m cze sk* #mierci*"

8

!

Od pierwszych miesi cy roku 362 Julian podejmowa dzia ania, których 

celem by o przywrócenie kultowi S o ca rangi religii pa stwowej. Wkrótce 
zabroni chrze#cijanom wykonywania zawodu nauczycielskiego, a ich synom — 
udzia u w nauce sztuki rymotwórczej, retoryki i filozofii

9

. Bo i po có! mieliby 

naucza"

background image

56

i uczy" si czego#, co wi kszo#" z nich w g bi ducha negowa a? Julian 
dopatrywa si w tym nieuczciwo#ci. I wreszcie usun*  swoich przeciwników z 
wy!szych urz dów i z armii, bo — jak mówi — ich w asna religia zakazuje im 
chwytania za miecz

10

. Tu i ówdzie konfiskowa mienie ko#cielne, na przyk ad w 

Cezarei, gdzie za jego rz*dów chrze#cijanie zburzyli ostatni* poga sk*
#wi*tyni , albo w Edessie, gdzie toczy a si

zaciek a walka arian z 

walentynianami.

 

Wbrew intencjom Juliana w procesie restauracji poga stwa dochodzi o

czasami do ekscesów, grabie!y, zniewa!ania kap anów, profanacji #wi tych 
naczy . Rozpocz li to jednak — nieco dalej przedstawimy potwierdzenia — 
chrze#cijanie i nie zaprzestali takich akcji po #mierci Juliana.

 

Julian by

w adc*, któremu niew*tpliwie le!a o na sercu dobro 

spo ecze stwa. Znosi on nieuzasadnione przywileje, dba o popraw w wielu 
ga ziach gospodarki i zmniejsza podatki. „O wy, nieszcz #ni wie#niacy — 
wo a po  #mierci cesarza szlachetny Libanios — znowu staniecie si ofiarami 
fiskusa! Na có! wam, wci*! uciskanym biedakom, zda si teraz wzywanie 
pomocy niebios?"

11

 Wielk* wdzi czno#" ludu dla Juliana potwierdzi te! biskup 

Ambro!y. Co wi cej, jeden z tych, którzy cesarza najbardziej spotwarzali, 
Grzegorz z Nazjanzu, przyzna , cho" niech tnie, !e a! brz cza o mu w uszach 
od nadmiaru pochwa pod adresem Juliana, za jego liberalne rz*dy, za 

agodzenie podatków, i tak dalej

12

.

Wycie Juliana by o bez zarzutu. Ju! za m odu wyró!nia si skromno#ci* i

pilno#ci* w nauce, nie godz*c si na !adne faworyzowanie swej osoby

13

, a jako 

cesarz gardzi wszelkim luksusem. Po o!y kres orientalnemu ceremonia owi 
dworskiemu, którego przestrzegali wcze#niejsi monarchowie chrze#cija scy, i 
pozby si hordy szpiegów, sekretarzy, denuncjantów

14

. Nawet przy uroczystych 

okazjach chodzi pieszo, ale to postrzegano cz sto jako oznak niedostatecznego 
poczucia godno#ci cesarskiej. W sali posiedze  wdawa si w dyskusje i 
pozwala senatorom siedzie" w swojej obecno#ci. Nie bywa na widowiskach 
cyrkowych, nie wydawa wielkich przyj " i nigdy si nie upija . Jego pracowity 
dzie  zaczyna si tu! po pó nocy. Czytywa dzie a filozofów i uchodzi za 
znakomitego stylist . Nawet chrze#cija scy mnisi kopiowali jego listy, 
pomijaj*c jego ataki na Ko#ció albo przeciwstawiaj*c si im uwagami na 
marginesie: „przekl ty pies", „narz dzie szatana" i innymi tego rodzaju

15

.

background image

57

Oszczerstwa ze strony Ko&cio"a

W*tpliwe, czy kiedykolwiek powsta y paszkwile napisane z 
wi ksz* pasj*.

/. Bidez

16

 

Julian zmar odwa!nie i z godno#ci*, w trzydziestym drugim roku !ycia, 

dnia 26 czerwca 363 roku w swoim namiocie — by o to podczas wyprawy 
przeciw Persom, a #mier" zosta a spowodowana przez cios, który tego dnia 
zada mu oszczepem jeden z nieprzyjacielskich !o nierzy. Nie sposób dowie#",
!e ów  !o nierz by nak onionym do takiej akcji chrze#cijaninem, ale nawet 
jednemu z antycznych historyków Ko#cio a wydaje si to prawdopodobne

17

.

Pewne jest tylko to, !e ju! wcze#niej chrze#cija scy oficerowie gwardii — 
Julian skaza dwóch spo#ród nich na #mier" — uknuli spisek, który mia na celu 
zamordowanie cesarza w czasie przegl*du wojsk

18

.

Chrze#cijanie antiochijscy uczcili #mier" Juliana ta cami w ko#cio ach

19

 i 

pozwalali sobie teraz na oczernianie zmar ego — wcze#niej nie mieli odwagi 
otwarcie go atakowa". Jedynym chrze#cijaninem, który nie zawaha si okaza"
szacunku cesarzowi, by cz owiek  #wiecki, hiszpa ski poeta Prudencjusz 
(zmar y po 405 roku)

20

. Ale ju! Grzegorz z Nazjanzu porówna Juliana z 

Herodem, Judaszem, Pi atem i Wydami. Stwierdzi on, i! Julian by uosobieniem 
z a, jakim odznaczali si wszyscy prze#ladowcy Ko#cio a, i! !adne s owa 
pot pienia pod adresem tego cesarza nie by yby przesadne, i — pos u!ywszy si
cytatem — nazwa go „#wini*, która nurza a si w brudzie"

21

.

Pó>niejsze wypowiedzi przedstawicieli Ko#cio a o Julianie by y

w a#ciwie utrzymane w dobrym tonie. Jednak!e historycy Ko#cio a z
nast pnych generacji, Filostorgiusz, Focjusz, Sokrates, Sozomen, Malalas, 
Teodoret, Rufin i inni, oczerniali Juliana jeszcze bardziej. Kulminacja kalumnii 
nast*pi a w katolickim  #redniowieczu. Nabo!ni autorzy opowie#ci o Julianie 
przyozdabiali swoje historie scenami, w których cesarz profanuje relikwie 
m czenników i #wi tych, wyrywa z dzieci cych piersi bij*ce jeszcze serca i 
rozcina  ona ci !arnych kobiet

22

. Dramaty pisane przez jezuitów kontynuowa y

ow* tendencj . Julian zawiera pakt z królow* piekie , Hekate, zostaje na nowo 
ochrzczony „krwi* maciory", poluje na chrze#cijan „niczym na dzik*
zwierzyn " albo ka!e „ich zw oki ofiarowywa" Jowiszowi"

23

.

background image

58

Takiemu widzeniu po o!y o kres dopiero O#wiecenie. Wolter, Montaigne, 

Chateaubriand zaliczyli go do wielkich, najwi kszych postaci historycznych; 
docenili go Shaftesbury, Henry Fielding i Gibbon; Schiller chcia go uczyni"
bohaterem jednego ze swych dramatów, a Goethe chwali si tym, !e zrozumia
i podzieli nienawi#" Juliana do chrze#cija stwa

24

.

background image

59

CZ

 DRUGA  

STOSUNEK DO SYTUACJI SPO ECZNEJ 

background image

60

background image

61

Rozdzia  53  

Nurt socjalny w chrzeBcija<stwie

 

B dziesz mi owa swego bli>niego jak siebie samego. 

Mt 22, 39 

Kto swego bli>niego mi uje jak samego siebie, ten nie ma wi cej 
ni! jego bli>ni. 

Nauczyciel Ko&cio"a Bazyli

1

Biedny Syn Cz owieczy nie mia na czym po o!y" swej g owy. A swoim 

uczniom przykaza , by g osili Ewangeli bez pieni dzy w trzosach. U Marka 
Jezus pozwoli im w drowa" tylko z lask* i w sanda ach na nogach. U Mateusza 
i Yukasza czytamy, !e zabroni nawet laski i obuwia

2

. A w V wieku papie!e

posiadali najwi ksze maj*tki ziemskie w Imperium Rzymskim. Czy by o to 
uprawnione?

 

Postawa Jezusa

 

Je#liby we wszystkich istniej*cych pa stwach zaprowadzono 
autentyczny chrystianizm, to realizacja Jezusowej nauki 
spo ecznej by aby porównywalna z eksplozj* bomby nape nionej 
dynamitem. 

Dietlef Nielsen3 

U Izraelitów religia by a nierozerwalnie zwi*zana z !yciem politycznym i 

spo ecznym.

 

Ju! !ydowscy prorocy — zdaniem teologa Jirku, pierwsi socjali#ci w 

dziejach  #wiata

4

— opowiadali si za likwidacj* nierówno#ci ekonomicznej i 

spo ecznej i co rusz protestowali przeciwko wyzyskiwaniu biednych przez 
bogatych

5

. Esse czycy ca kowicie zdewaluowali w asno#" prywatn*. Wst puj*c

do zakonu, przekazywali wszystko, co mieli, ogó owi braci, po czym !yli we 
wspólnocie dóbr. Swoj* pryncypialn* dyskwalifikacj* w asno#ci przypominaj*
oni szczególnie mocno Jezusa luka skiego

6

, który okazuje si kontynuatorem 

bardzo wyra>nych tendencji antykapitalistycznych

 

background image

62

esse czyków oraz pi#miennictwa profetycznego, co nie przeczy te! jego 
w asnemu pochodzeniu.

 

Nie wiemy wprawdzie, czy Jezus — jak twierdzono — pochodzi z

miejscowo#ci, w której nie by o w ogóle ludzi zamo!nych; nie wiemy, czy na 
pewno wychowa si w ma ym domu o jednej tylko izbie i w#ród co najmniej 
siedmiorga rodze stwa (t. I, s. 470)

7

. Ale niew*tpliwie rodzice Jezusa 

synoptycznego s* biedni. Przyprowadziwszy go do Nwi*tyni, ofiarowuj*
zaledwie par go bi, dar sk adany przez ludzi gorzej sytuowanych

8

.

Z Biblii wynika ponadto, !e sam Jezus tak!e !yje w skrajnym ubóstwie. 

Wyst puje on w Biblii jako cz owiek niemaj tny w#ród niemaj tnych, jako 
przyjaciel pariasów, ludzi pozbawionych prawa do czegokolwiek, celników i 
tych, co wiele grzesz*. Wokó niego gromadz* si kalecy, chorzy, napi tnowani, 
obci*!eni ró!nymi przewinieniami, a on zasiada z nimi do sto u, co ka!dy Wyd w 
tamtej epoce uwa!a za równoznaczne ze wspólnym !yciem

9

. I dlatego 

faryzeusze zdumiewaj* si : „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi"

10

.

Jednak!e nie wiadomo dok adnie, ile z ewangelicznych s ów 

wychwalaj*cych ubóstwo i pot piaj*cych bogaczy wypowiedzia

Jezus. 

Najbardziej radykalna w przejawianiu tej tendencji jest ewangelia Yukasza. Ale 
równie! Marek i Mateusz daj* jej wyraz, tyle !e nie tak ostro. Niemniej pewien 
— o dziwo — katolicki teolog dopatruje si u nich „w a#ciwie takiej samej 
oceny bogactwa"

11

. Tak czy inaczej, w tym przypadku rekonstrukcja idei Jezusa 

historycznego na podstawie obrazu postaci Jezusa synoptycznego jest mniej 
zawodna ni! w odniesieniu do jakiejkolwiek innej kwestii, a poza tym postawa 
biblijnego Jezusa okazuje si jednoznaczna.

 

Jezus domaga si rezygnacji z wszelkiego maj*tku. „Sprzedajcie wasze 

mienie i dajcie ja mu!n !" „Tak wi c nikt z was, kto nie wyrzeka si
wszystkiego, co posiada, nie mo!e by" moim uczniem"

12

. Nazywa on g upcem 

tego, który chwali si swoimi skarbami, i naucza, !e atwiej wielb *dowi przej#" 
przez ucho igielne, ni! bogatemu wej#" do królestwa Bo!ego

13

. Niejednokrotnie 

mówi o niesprawiedliwo#ci mamony, o oszuka czym bogactwie. Ewangelia 
Yukasza wk ada mu w usta poczwórne biadanie nad bogatymi, nad tymi, co s*
syci, nad tymi, co si #miej*; w tej samej ewangelii czytamy — w opowie#ci o 
biednym Yazarzu — !e Jezus pot pia bogacza nie za jego grzechy, lecz tylko za 
bogactwo, natomiast Magnificat zawiera zapowied> epoki, w której

 

background image

63

Bóg „str*ca w adców z tronu, a wywy!sza pokornych. G odnych nasyca 
dobrami, a bogatych z niczym odprawia"

14

.

Historycy  #wieccy, ale i teologowie, nie bez racji wyja#niaj*, !e

stanowisko Jezusa oznacza pryncypialn*

dyskwalifikacj

nie tylko 

ekstremalnego kapitalizmu, lecz tak!e ot piaj*cego dusz dobrobytu;  !e gdy 
Jezus mówi o niesprawiedliwo#ci mamony, to nie ma na my#li bogactwa 
zdobytego nieuczciwie, lecz daje wyraz, i! w jego mniemaniu wszelka w asno#" 
jest z em, czym# z zasady nagannym

15

.

Ale je#li nawet uznamy, !e Jezus nie traktuje bogactwa jako z a, cho"

niezmordowanie przestrzega bogatych, to jednak zauwa!my, i! wyst puje on w 
Biblii przeciw uciskowi, przeciw dyskryminowaniu biedoty, ilekro" spotyka si
z tym zjawiskiem; religia i etyka s* w jego wypowiedziach nieod *czne od 
siebie, a pierwszym #wiadectwem tego zwi*zku okazuje si wszak jednakowe 
traktowanie mi o#ci do Boga i mi o#ci bli>niego. Pewna pozakanoniczna 
wypowied> Jezusa brzmi tak oto: „Gdy zobaczy e# brata, ujrza e# Boga" — 
wspó cze#ni Jezusowi Wydzi mogli odnie#" wra!enie,  !e mi o#" bli>niego 
znaczy dla  wi cej ni! umi owanie Boga

16

.

Jezus cz sto uzale!nia przezwyci !enie n dzy materialnej, g odu, 

niemo!no#ci zaspokojenia podstawowych potrzeb, od realizacji nakazu mi o#ci 
bli>niego, a szczególnie pi knie czyni to w opowie#ci o bogatym m odzie cu, 
znanej z Ewangelii Hebrajczyków: „Pewien bogacz mówi do Pana: Mistrzu, có!
dobrego musz uczyni", by  !y" godnie? Pan odpowiedzia mu: Cz owieku, 
przestrzegaj Prawa i tego, co g osz* prorocy. Tamten odpar : Tak post powa em. 
Pan rzek do niego: Id>, sprzedaj wszystko, co posiadasz, a zysk rozdaj 
biednym, potem za# pójd> za mn*. Wówczas bogacz zacz*  drapa" si w g ow ,
bo nie podoba y mu si s owa Pana. Ten zapyta : Jak mo!esz mówi", !e
przestrzega e# Prawa i tego, co g osz* prorocy, skoro Prawo nakazuje: Kochaj 
bli>niego swego jak siebie samego? Patrz, wielu z twoich braci, synów 
Abrahama, le!y pokotem w brudnych  achmanach i umiera z g odu, a twój dom 
jest pe en ró!nych dóbr, lecz nic z tego domu nie trafia do tamtych ludzi"

17

.

Je#li w pierwotnym chrze#cija stwie nie znalaz y swej kontynuacji walki 

klasowe antycznego #wiata, je#li w nauce Jezusa biblijnego — przynajmniej w 
doktrynie tego, którego ameryka scy komuni#ci z lat trzydziestych ch tnie 
nazywali „towarzyszem Jezusem" — nie ma !adnych zalece  ekonomicznych, 
to

 

background image

64

jednak wynikaj* z niej najszlachetniejsze postulaty spo eczne, wynika z niej 
wszechogarniaj*ce przewarto#ciowanie, rewolucja we wszystkich relacjach 
mi dzyludzkich

18

. Gdyby ka!da wspólnota, która powo uje si na Jezusa, 

nawi*zywa a szczerze do jego ideologii, to dla takiej grupy chrze#cijan 
konieczno#ci* psychologiczn* by aby wyprowadzona z nakazu mi o#ci bli>niego 
postawa wobec dóbr materialnych, a natychmiastow* konsekwencj* tej postawy 
musia aby si okaza" przemiana w organizacj komunistyczn*; przyczyn* takiej 
w a#nie przemiany by oby przykazanie, które doctor Ecclesiae Bazyli 
komentuje nast puj*cym zdaniem: „Kto swego bli>niego mi uje jak samego 
siebie, ten nie ma wi cej ni! jego bli>ni"

19

.

Komunizm w gminie pierwotnej?

 

Mi dzy nimi nie by o !adnej ró!nicy i !adnego ze swych dóbr nie 
uwa!ali za swoj* w asno#", lecz wszystko by o wspólne. 

Ojciec Ko&cio"a Cyprian

20

 

Chrystianizm najdawniejszych chrze#cijan by w istocie to!samy 
z socjalizmem. 

Teolog Overbeck

21

 

Wyzbycie si

wszelkiej w asno#ci stanowi o nieuchronny 

obowi*zek wyznawców pierwotnego chrze#cija stwa. 

Teolog Lohmeyer

22

 

W gminie pierwotnej rzeczywi#cie wyst powa a wyra>na sk onno#" do 

komunizmu czy #ci#lej — jak mówi Ernst Troeltsch

23 

— do religijnego 

komunizmu mi o#ci. Najsilniej wp ywa a na ow* gmin zapewne Jezusowa 
nauka o pieni*dzu i w asno#ci, ale równie! forma jego !ycia we wspólnocie z 
aposto ami. Dlatego te!, jak si zdaje, wielu judeochrze#cijan zdoby o si na 
rezygnacj z wszelkiego dobrobytu. W Nowym Testamencie czytamy o tym 
wr cz co nast puje: „Jeden duch i jedno serce o!ywia y wszystkich wierz*cych. 
Waden nie nazywa swoim tego, co posiada , ale wszystko mieli wspólne. (...) 
Nikt z nich nie cierpia niedostatku, bo w a#ciciele pól albo domów sprzedawali 
je i przynosili pieni*dze uzyskane ze sprzeda!y, i sk adali je u stóp Aposto ów. 
Ka!demu te! rozdzielano wed ug potrzeby"

24

.

background image

65

Autor Dziejów Apostolskich, o którym wiadomo, !e mia sk onno#" do 

upi kszania, pozwoli sobie pewno tak!e na idealizacj obrazu wspó !ycia w 
gminie pierwotnej, by nie przedstawia a si ona gorzej ni! wcze#niejsze 
wspólnoty komunistyczne Wydów czy pogan

25

. Ale wielki teolog Ernst Troeltsch 

uwa!a za bardzo prawdopodobny równie! komunizm owych pierwszych 
chrze#cijan

26

, i nawet ci uczeni, którzy pow*tpiewaj* w to, i!by wszyscy 

judeochrze#cijanie wyzbyli si mienia, s*dz*, !e wielu z nich rozda o dobytek, 
chc*c za wszelk* cen

zastosowa" si

do Jezusowego nakazu mi o#ci 

bli>niego

27

.

Natomiast wspó czesna nam teologia katolicka stara si os abi" wymow

tego, o czym opowiada Nowy Testament

28

. Bo te! kontrast ze wszystkim, co 

nast*pi o niebawem, jest przera!aj*cy. Je#li nawet uznamy nowotestamentow*
relacj

za eufemistyczne zobrazowanie idealnej sytuacji spo ecznej, za 

panegiryczny hymn, to jednak mo!emy z niej wnioskowa", jaki dalszy rozwój 
chrystianizmu by po!*dany w rozumieniu najdawniejszych chrze#cijan, gdy 
tymczasem historia Ko#cio a pokazuje rozwój faktyczny.

 

Zmiana, która z podstawowej komórki chrze#cija stwa, zorientowanej na 

komunizm mi o#ci, uczyni a „najwi ksz* machin

wyzysku w dziejach 

#wiata"

29

, dokona a si

w okoliczno#ciach, którym przez wiele wieków 

towarzyszy a pewna sprzeczno#". Otó! w a#nie najszlachetniejsi chrze#cijanie 
sk aniali si do radykalnego przezwyci !enia wszelkich problemów spo ecznych 
i protestowali — kieruj*c si pierwotn* doktryn* — przeciw cz sto ra!*cej 
niesprawiedliwo#ci socjalnej, za co spotyka y ich okrutne prze#ladowania ze 
strony zarówno Ko#cio a katolickiego, jak i Ko#cio ów protestanckich, które 
t pi y ich jako ludzi buntuj*cych si przeciwko zgodnemu z wol* Boga 
ustrojowi spo ecznemu.

 

Ju! wywodz*cy si z gminy pierwotnej ebionici, pó>niej napi tnowani 

jako heretycy, postulowali — powo uj*c si

na najstarsz* ewangeli

wspólnot

dóbr i uznali ubóstwo za nieuchronny obowi*zek

30

. Równie!

cz onkowie gnostyckiej gminy Karpokratesa i jego syna Epifanesa (doctor 
Ecclesiae 
Ireneusz nazywa obu wys annikami szatana) oraz apostolicy z II i III 
stuleciu, którzy chcieli we wszystkim wzorowa" si

na aposto ach, byli 

chrze#cija skimi komunistami

31

. Niektóre zakony m skie, #redniowieczne ruchy 

komunistyczne, postuluj*cy rezygnacj z przemocy i bezgraniczn* mi o#" 
bli>niego anabapty#ci, których przywódca, Fritz Erbe, z aprobat* Lutra sp dzi
czterna#cie lat w wi zieniu,

 

background image

66

z czego siedem w podziemiach zamku Wartburg, pewne #rodowiska 
osiemnastowiecznego bractwa herrnhuckiego* oraz wspó cze#ni nam ideali#ci 
— oto kr*g ludzi, którym by a lub jest bliska realizowana przez najdawniejszych 
chrze#cijan ideologia komunizmu mi o#ci.

 

Ale i w Ko#ciele my#l o adzie gospodarczym, który by by na wskro#

socjalistyczny, formu owano przez wiele stuleci, i propagowali j* najwybitniejsi 
przedstawiciele Ko#cio a.

 

Idee komunistyczne u Ojców Ko&cio"a

Na#ladujmy cz onków pierwszej gminy chrze#cija skiej, którzy 
mieli wszystko wspólne. 

Nauczyciel Ko&cio"a Bazyli

32

 

Wspólnota dóbr jest bardziej adekwatn* form* naszego !ycia ni!
posiadanie prywatnej w asno#ci, i to form* naturaln*.

Nauczyciel Ko&cio"a Jan Chryzostom

33

 

Omówiona wcze#niej tendencja ewangelii synoptycznych znajduje swój 

wyraz tak!e gdzie indziej w Nowym Testamencie — najbardziej dobitnie w 
powsta ym na pocz*tku II wieku li#cie Jakuba. „Czy to nie bogaci uciskaj* was 
bezwzgl dnie i oni ci*gn* was do s*dów?" — zwraca si autor do chrze#cijan, a 
dalej przestrzega wyzyskiwaczy: „A teraz wy, bogacze, zap aczcie w#ród 
narzeka  na utrapienia, jakie was czekaj*. (...)  Wyli#cie beztrosko na ziemi i 
w#ród dostatków tuczyli#cie serca wasze w dniu rzezi"

34

.

Nauka dwunastu aposto"ów  z pierwszej po owy II wieku postuluje, by 

cz onkowie gminy mieli „wszystko wspólne" z bra"mi i niczego nie podawali za 
swoj*

w asno#" osobist*.

Tu, tak jak w innych pismach 

wczesnochrze#cija skich, nakaz mi o#ci bli>niego jest sformu owany surowiej: 
„B dziesz mi owa bli>niego swego bardziej ni! w asn* dusz "

35

.

* Bractwo herrnhuckie (in. Jednota Braci Morawskich) — zwi*zek za o!ony przez sales. hrabiego Ludwika 

Zinzendorfa w posiad o#ci Herrnhut (Dom Bo!y), gdzie kilkusetosobowa grupa !y a we wspólnocie dóbr, nie zwracaj*c
uwagi na kwestie dogmatyczne, wymagaj*c od swych cz onków jedynie wiary w odkupienie przez Chrystusa i uczestnictwa 
w tzw. „cogodzinnych modlitwach" — przyp. red. 

background image

67

W tej samej epoce rzymski chrze#cijanin Hermas, którego Pasterz  by

przez wiele wybitnych osobisto#ci dawnego Ko#cio a uwa!any za pismo 
kanoniczne, domaga si rezygnacji z wi kszo#ci dóbr doczesnych. Chrze#cijanin 
powinien nabywa" tylko tyle, ile naprawd potrzebuje. Pieni dzmi i wszystkim, 
co posiada, powinien dzieli" si z biedot*, z wdowami i dzie"mi osieroconymi

36

.

W po owie II stulecia tak!e Justyn opowiada o tym, !e chrze#cijanie 

przekazuj* swój dobytek na potrzeby ogó u i u!yczaj* go ka!demu, kto cierpi 
niedostatek

37

.

Oko o roku 200 Tertulian napisa , i! Jezus wpaja niek aman* odraz do 

bogactwa. „Nie ustaje on — stwierdza ten Ojciec Ko#cio a — w okre#laniu 
biedoty jako ludzi sprawiedliwych i z góry pot pia bogatych"

38

. Dlatego 

w a#nie, zdaniem Tertuliana, na przyk ad zaj cie si handlem by oby niegodne 
chrze#cijanina. Co wi cej, Tertulian pisze: „Tak wi c, skoro jeste#my zwi*zani 
ze sob* g bok* wi zi* duchow*, nie bronimy si przed ewentualno#ci*
podzielenia si naszym maj*tkiem. Wszystko — oprócz kobiet — jest u nas 
wspólne"

39

.

Takie konstatacje stanowi* jednak nie tyle wnioski wysnute z obrazu 

rzeczywisto#ci, ile postulaty. Ale, co znamienne, pauperystyczny patos autorów 
chrze#cija skich nasila si pó>niej, bo post puj*ce ze#wiecczenie Ko#cio a czyni 
coraz wyra>niejsz* rozbie!no#" mi dzy tym, co jest g oszone, a praktyk*. Im 
skwapliwiej sam Ko#ció zabiega o to, by móc kontynuowa" feudalizm 
dogorywaj*cego Imperium Rzymskiego, tym bardziej komunistyczne s*
pierwsze teorie w asno#ci i ustroju gospodarczego, formu owane przez 
autorytatywnych Ojców Ko#cio a, tym !arliwiej nawo uje si

do jak 

najszybszego zawrócenia ze z ej drogi.

 

Bo te! widoczna go ym okiem sytuacja cz sto zapewne wywo ywa a

przygn biaj*ce wra!enie. I w mie#cie, i na wsi istnia chrze#cija ski proletariat, 
który egzystowa w skrajnej n dzy. Ale byli w#ród chrze#cijan równie!
posiadacze ogromnych latyfundiów, bardzo zamo!ni kupcy, fabrykanci, 
armatorzy, bankierzy. Inaczej mówi*c, w IV wieku obraz !ycia chrze#cijan 
niewiele ró!ni si

od wspó czesnego. Niemniej wówczas autorytatywni 

przywódcy Ko#cio a zdobywali si jeszcze na radykaln* krytyk panuj*cych 
stosunków spo ecznych, domagali si zasadniczych przemian ustrojowych, które 
mia yby obj*" gospodark

indywidualistyczno-kapitalistyczn*, a ponadto 

propagowali prachrze#cija ski komunizm mi o#ci jako w a#ciw*, fundamentaln*
doktryn chrystianizmu. Waden socjalista, cho"by okaza

background image

68

si nie mniej radykalny, nie potrafi by niczego doda" do tamtych postulatów

40

.

Nauczyciel Ko#cio a Bazyli (oko o 330-379) nazywa chrze#cijan, którzy 

cokolwiek uwa!aj* jeszcze za swoj* w asno#" osobist*, nie tylko z odziejami, 
ale i zbójcami, a wszystkich tych, którzy przez egoizm nie ratuj* innych od 
n dzy albo cho"by zwlekaj* z udzieleniem wsparcia, uznaje za równie z ych jak 
mordercy

41

. „Je#liby# naprawd , jak twierdzisz — zwraca si

Bazyli do 

cz owieka zamo!nego — ju! za m odu stosowa si do nakazu mi o#ci i 
ka!demu dawa tyle, ile bra e# dla siebie, to sk*d mia by# swoje ogromne 
bogactwo? Albowiem troska o biednych uszczupla dostatek: gdyby ka!dy mia
otrzyma" bodaj niewiele na zaspokojenie !yciowych potrzeb, wówczas wszyscy 
bez wyj*tku musieliby rozdzieli" to, co posiadaj*, mi dzy biednych". I tu 
pojawia si klasyczna sentencja: „Kto swego bli>niego mi uje jak samego siebie, 
ten nie ma wi cej ni! jego bli>ni"

42

.

Biskup Bazyli móg niew*tpliwie pozwoli" sobie na takie wypowiedzi. 

B d*c potomkiem jednej z najbogatszych rodzin Kapadocji, jeszcze jako m ody 
cz owiek rozda ca y swój maj*tek biednym. A gdy odziedziczy posiad o#ci 
matki — tak rozleg e, !e musia a ona p aci" podatek trzem w adcom — sprzeda
je, a zyskiem te! obdzieli innych. Kieruj*c si zaleceniem, by gwoli osi*gni cia 
doskona o#ci sprzeda" wszystko, co si

posiada, i dochód ze sprzeda!y

przekaza" biedakom, Bazyli postulowa !ycie doskona e (vita perfecta), 
osi*galne przez pozbycie si ca ego dobytku. Gdy zrozumia , i! wi kszo#" ludzi 
nie chce spe nia" tego  !*dania, zaleci , !eby wyzbywano si przynajmniej 
po owy maj tno#ci

43

.

Podobne postulaty formu owa pod wp ywem Bazylego jego brat, 

Grzegorz z Nyssy (zm. ok. 394 r.), ale tego zadowala ju! przekazanie biednym 
trzeciej b*d> pi*tej cz #ci maj*tku. Grzegorz te! pisze jednak co nast puje: 
„Wszelako przy rozdzielaniu doczesnego bogactwa kto#, kto bierze sobie 
wi cej, krzywdzi innych, z którymi musi si podzieli"; albowiem ktokolwiek 
bierze wi ksz* cz #" ni! pozostali, ten zmniejsza przecie! cz #ci przypadaj*ce w 
udziale jego towarzyszom"

44

.

Nauczyciel Ko#cio a Jan Chryzostom (354-407), w owych czasach 

najwy!szy rang* dostojnik katolicki na Wschodzie, stwierdza, !e ma o
ofiarowuje kto#, kto nie oddaje ca ego dobytku, !e ludzie bogaci posiadaj* nie 
swoj* w asno#", lecz dobra biednych, nawet wówczas, gdy po prostu 
odziedziczyli co# po ojcu, i równie! w tym przypadku, kiedy dorobili si
maj*tku uczciw*

background image

69

prac*

45

. Albowiem, jak czytamy w bardzo wnikliwym omówieniu tej kwestii, 

którego ów patriarcha dokona w swej dwunastej homilii o pierwszym li#cie do 
Tymoteusza: „Powiedz mi, sk*d pochodzi twe bogactwo? Zawdzi czasz je 
komu# innemu? A ten inny, komu on je zawdzi cza? Swojemu dziadkowi, jak 
mówi*, swojemu ojcu? Czy potrafisz, si gaj*c daleko wstecz w swoim 
rodowodzie, udowodni", !e ten maj*tek zosta nabyty legalnie? Tego nie 
potrafisz. Przeciwnie: korzeniem, pocz*tkiem tego dostatku musia o by" jakie#
bezprawie. Dlaczego? Bo Bóg nie stworzy na pocz*tku jednego bogatym, 
innego biednym. (...) Tak wi c wspólnota dóbr jest bardziej odpowiedni* form*
naszego  !ycia ni! posiadanie prywatnej w asno#ci, i to form* naturaln*". 
Chrze#cijanie powinni zatem, zgodnie z wol* Bo!*, nauczy" si „posiadania 
wszystkiego na sposób komunistyczny". Nawi*zuj*c bezpo#rednio do s ów 
Jezusa o mamonie niesprawiedliwo#ci, ten doctor Ecclesiae pisze: „Bez 
niesprawiedliwo#ci nie mo!na sta" si bogatym" i „niepodobna, nie sposób by"
bogatym i uchodzi" zarazem za uczciwego"

46

.

Jako patriarcha Konstantynopola, Jan Chryzostom g osi

sw*

komunistyczn* Ewangeli w ko#ciele i !*da wr cz odnowy spo ecznej poprzez 
powrót do komunizmu gminy pierwotnej

47

. Zyska sobie wrogów w#ród kleru i 

na dworze cesarskim. Pozbawiono go jego biskupiej w adzy i w 404 roku musia
uda" si na wygnanie do Armenii. Z powodu tego, !e chrze#cija ski lud 
pielgrzymowa do wygna ca, ów ci !ko chory cz owiek zosta w roku 407 
zmuszony do przeniesienia si nad Morze Czarne i na tym wybrze!u zako czy
!ycie jako banita.

 

Równie! zdaniem Hieronima (zm. 419 lub 420 r.), bogaty !yje kosztem 

biednych, a wszelkie bogactwo powstaje z niesprawiedliwo#ci polegaj*cej na 
ograbianiu bli>nich. Tote! Hieronim konstatuje: „Bogacz jest sam cz owiekiem 
niesprawiedliwym albo sukcesorem kogo# niesprawiedliwego". Gdzie indziej 
czytamy: „Je#li masz wi cej ani!eli potrzebujesz dla wy!ywienia i odziania 
siebie, to rozdaj nadmiar, a cokolwiek dajesz innym, traktuj jako sp acany 
d ug"

48

. W wielu miejscach powtarza si u Hieronima wynikaj*ce z Jezusowego 

uzale!nienia doskona o#ci od sprzedania wszystkiego i oddania zysku biednym 
zalecenie, by zrezygnowa" z wszelkiego maj*tku

49

.

Przyjrzyjmy si tu jeszcze jednemu ruchowi, który w II wieku zmierza ku 

pewnej formie socjalizmu utopijnego i który w istotnej mierze przyczyni si do 
triumfu chrystianizmu.

 

background image

70

Chiliazm

 

Dla kilku generacji cz onków gmin chrze#cija skich chiliazm by
koncepcj* wr cz dominuj*c* i wywiera on ogromny wp yw, 
zw aszcza na warstwy ni!sze w czasach prze#ladowa .

Teolog Heussi

50

 

(...) jedna z g ównych przyczyn wielkiego entuzjazmu, ta, która 
zapewni a skuteczno#" dzia alno#ci misyjnej na ca ym #wiecie. 

Teolog Buonaiuti

51

 

Pod poj ciem chiliazmu (greckie chiliai  = tysi*c) rozumiano w 

najdawniejszym chrze#cija stwie oczekiwanie tysi*cletniego królestwa 
{millennium)  doczesnej szcz #liwo#ci ludzi sprawiedliwych pod panowaniem 
Chrystusa, który powróci . Ta wiara, odpowiadaj*ca judaistycznemu 
oczekiwaniu kresu tego #wiata, oczekiwaniu, które pierwotnie dotyczy o
egzystencji ziemskiej, a w pó>nym judaizmie otrzyma o otoczk religijn*,
opiera a si

przede wszystkim na jednej z cz #ci Nowego Testamentu, 

Apokalipsie, gdzie w rozdziale 20 chrze#cijanie odnajduj* przepowiedni
tysi*cletniego królestwa pokoju, w którym to królestwie mieliby przebywa"
ciele#nie, a ponadto nast*pi oby zmartwychwstanie m czenników, ci za#
panowaliby potem nad tym #wiatem razem z Chrystusem, który powróci by. I 
dopiero w takich okoliczno#ciach — w to wierzono — dosz oby do drugiego, 
powszechnego zmartwychwstania oraz do S*du Ostatecznego; Pawe te! mówi o 
dwojakim zmartwychwstaniu.

 

Eschatologia chiliastyczna — oczekiwanie komunistycznej krainy cudów 

na tym #wiecie — by a szeroko rozpowszechniona we wczesnym 
chrze#cija stwie i w sposób nadzwyczaj sugestywny oddzia ywa a na masy. 
Wyzysk pod dyktatur* cezarów i w warunkach rzymskiego kapitalizmu 
agrarnego wywo ywa w wielu generacjach t sknot

do wybawienia od 

poniewierki. A gdy w II, zw aszcza za# w III wieku ucisk si nasila , gdy 
kolejno nast powa y po sobie uzurpacje, przymusowe pobory do wojska, 
rewolty w armii, wojny domowe, inwazje barbarzy ców, g ód, zarazy, 
proskrypcje i grabie!e, gdy na Sycylii i w Galii dosz o nawet do 
zorganizowanych powsta  ca kiem zbiednia ych warstw ludno#ci, trzeba by o
oczywi#cie omami" szersze kr gi spo ecze stwa wiar*, pod ug której 
chrze#cija ski Zbawiciel okazywa si nie tylko idea em

 

background image

71

religijnym, lecz tak!e tym, który spe nia proletariackie nadzieje, tym, który 
k adzie kres niedostatkowi ekonomicznemu.

 

Ale chiliazm mia swoich zwolenników równie! w innych #rodowiskach 

(nie tylko w#ród prostych ludzi).

 

Za ruchem chiliastycznym opowiedzia si biskup Papiasz oraz — wed ug 

informacji Papiasza w a#nie — Jezus

52

. Justyn by

bardzo  !arliwym 

or downikiem chiliazmu, za co spotka a go m cze ska  #mier"

53

. Nauczyciel 

Ko#cio a Ireneusz — najwybitniejszy katolik w II wieku — uznawa chiliazm za 
element ko#cielnego wyznania wiary, a wszystkich niechiliastów za kacerzy

54

.

W tysi*cletnie królestwo na tym #wiecie — o charakterze przej#ciowym — 
wierzy tak!e Tertulian

55

. Chiliazm by g oszony równie!, cho" z ró!nym 

zapa em, przez Ojców Ko#cio a Cypriana i Metodego z Olympos, przez 
zmar ego w 304 roku m cze sk* #mierci* biskupa Wiktoryna z Pettau w Styrii, i 
jeszcze w IV wieku szczególnie przez Laktancjusza; ponadto propagowali go 
montani#ci i propagowa go list Barnaby

56

. Zdaniem Harnacka, chiliazm jest — 

obok wiary w nie#miertelno#" — tym, co „najlepiej charakteryzuje" religi
chrze#cija sk*

57

. Teologia krytyczna natomiast stwierdza jednog o#nie,  !e

chiliazm wywar ogromny wp yw na chrze#cija sk* dzia alno#" misyjn*,
wp yw, którego nie sposób przeceni"

58

.

Od po owy III wieku katolicy zwalczali chiliazm, a gdy Ko#ció katolicki 

zosta uznany przez cesarza, chiliazm odrzucono jako ideologi !ydowsk* i
doktryn zorientowan* na cia o ludzkie; pada y takie okre#lenia, jak „prywatna 
opinia", „nieporozumienie", a na soborze w Efezie, w roku 431, napi tnowano 
go jako „wypaczenie i konfabulacj "

59

. Prorokowane tysi*cletnie królestwo, 

wiara w komunistyczny raj na ziemi, która niegdy# dodawa a otuchy cierpi*cym 
masom chrze#cija skim i jeszcze w III wieku by a akceptowana przez teologów 
— wszystko to sta o si niewygodne dla Ko#cio a spragnionego w adzy. 
Ko#cio owi nie zale!a o ju! na ko cu #wiata, lecz podkre#la on — szczególnie 
gorliwie — „niesko czono#"" królestwa Chrystusowego

60

, a wyznawany 

mi dzy innymi przez Paw a pogl*d przeciwny, i! nast*pi ograniczone w czasie 
— po#rednie — królestwo Mesjasza, zosta oficjalnie pot piony jako herezja

61

.

Dok adano teraz wszelkich stara , by my#l chiliastyczn* najdawniejszych 

chrze#cijan, która przetrwa a do IV stulecia, obróci" wniwecz albo podda" j*
spirytualizacji. Nie wahano si oczernia" czo owych chiliastów i fa szowa" ich 
pism. Ju! Euzebiusz

 

background image

72

z Cezarei, ojciec historiografii Ko#cio a, nie wstydzi si nazwa" zmar ego 
m cze sk* #mierci* frygijskiego biskupa Papiasza cz owiekiem ca kiem g upim 
— tylko dlatego, !e Papiasz by or downikiem chiliazmu

62

. Euzebiusz nie 

potrzebowa

tej wiary. Jako biskup nadworny pierwszego w adcy 

chrze#cija skiego, !y on w królestwie Bo!ym ju! na tym #wiecie.

 

Ko#ció

zadba

o to,  !eby przepad a ogromna wi kszo#" pism 

chiliastycznych. Znikn o mi dzy innymi pi " ksi*g Papiasza, w których ten 
„ojciec apostolski" skomentowa s owa Jezusa i jego uzna za prekursora 
chiliazmu, chocia! owe ksi gi istnia y jeszcze w XIV wieku

63

. Z tekstów 

patrystycznych, z dzie Hipolita oraz Ireneusza najprawdopodobniej po prostu 
usuni to fragmenty chiliastyczne

64

, bo, jak wiadomo, doctor Ecclesiae Ireneusz 

„w pe ni podziela pogl*dy spo eczne i komunistyczne nadzieje frygijskiego 
biskupa"

65

.

Równie! dwaj reformatorzy, Luter i Kalwin, odrzucili g oszon* wówczas 

przez baptystów my#l o tysi*cletnim królestwie. Zwi*zane z ni* wyobra!enia 
zosta y w artykule 17 Konfesji augsburskiej napi tnowane jako !ydowski 
zabobon (iudaica opiniones), a w Confessio Helvetica nazwano je !ydowskimi 
rojeniami {iudaica somnia).

 

background image

73

Rozdzia  54  

Nurt asocjalny w chrzeBcija<stwie

 

W chrze#cija stwie bardzo wcze#nie powsta nurt, którego zwolennicy 

niezbyt powa!nie traktowali nakaz mi o#ci bli>niego. Obok ludzi przej tych 
idea em ubóstwa byli inni — ci, którzy ów idea zwalczali, zarazem g osz*c
#wi to#" w asno#ci i czyni*c wszystko, co mo!liwe, by z agodzi" lub ca kowicie 
wyeliminowa" uprzedzenie do bogaczy, ze zrozumia ych wzgl dów szeroko 
rozpowszechnione w#ród najdawniejszych chrze#cijan.

 

Obie postawy znajduj* ju! swój wyraz w Nowym Testamencie, w dwóch 

wersjach pewnej wypowiedzi Jezusa: u Yukasza biedacy s* b ogos awieni, a 
bogacze przekl ci; u Mateusza za# czytamy,  !e b ogos awieni s* ci, którym 
potrzeba pokarmu duchowego

1

. Ju! w Nowym Testamencie jest mowa o 

gminach chrze#cija skich, których cz onkowie puszyli si bogactwem, tym, !e
je osi*gn li i !e niczego im nie brakowa o; ponadto mo!emy natkn*" si na 
informacj

o uprzywilejowaniu bogatych kosztem biednych podczas 

chrze#cija skiej s u!by Bo!ej

2

.

Reorientacj w jej pocz*tkowym stadium  atwo ukaza", pos uguj*c si

tak!e tym razem przyk adem Paw a.

 

Pawe" pomaga „dyskretnie"

 

(...) brak u niego s ów, które by surowo pot pia y bogactwo, 
takich, jakie wypowiada Jezus. 

Teolog Preisket3 

Pawe naucza, z jednej strony, i! nakaz mi o#ci bli>niego stanowi 

spe nienie ca ego Prawa; !*dz

posiadania pieni dzy uznaje za równ*

ba wochwalstwu i powód do wykluczenia z królestwa Bo!ego. Z drugiej strony, 
nie chce on, by braterska mi o#" by a a! tak daleko posuni ta, !e ten, który daje, 
sam popada w n dz . Ka!dy powinien dawa" tylko tyle, na ile pozwala jego 
maj*tek

4

.

Mamy tu ju!, jak wida", do czynienia z pewnym kompromisem. S owa 

Paw a nie brzmi* oczywi#cie nierozs*dnie. Ale jak maj* si one do zalecenia 
Jezusa: „Sprzedajcie wasze mienie i dajcie ja mu!n !"? Albo do przestrogi: 
„Tak wi c nikt z was,

 

background image

74

kto nie wyrzeka si wszystkiego, co posiada, nie mo!e by" moim uczniem"? 
Albo do wypowiedzi zapisanej w trzech ewangeliach: „Jednego ci jeszcze brak: 
sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim"

5

?

Do maj*tku osobistego Pawe odnosi si ca kiem inaczej ni! Jezus. Nigdy 

nie dyskredytuje faktu posiadania czego#, lecz ocenia to pozytywnie

6

. W

przeciwie stwie do Jezusa, Pawe pozwala nawet g osicielom Ewangelii 
przyjmowa" pieni*dze. Wr cz or duje za tym, i to nie we w asnym interesie

7

.

Natomiast w jego gminach, o których on sam mówi, !e „jeden drugiego k*sa i 
po!era"

8

, teologowie dopatrzyli si bardzo nagannych ró!nic mi dzy biednymi a 

bogatymi, podzia ów, zró!nicowania klasowego, „haniebnego rozwarstwienia 
spo ecznego nawet podczas nabo!e stw"

9

. Równie! apologeta tak !yczliwy 

Paw owi, jak Leipoldt, musi przyzna", !e w gminach pauli skich — mimo 
sporej liczby biednych — nie walczono z n dz*, nie brano zatem przyk adu z 
chrze#cijan jerozolimskich. Pisz*cy o rym teolog domy#la si , i! pomocy 
udzielano „dyskretnie"

10

.

Klemens, Grzegorz z Nazjanzu, Augustyn

 

W gruncie rzeczy wyznawcy chrystianizmu nie charakteryzuj*
si niczym innym i nie post puj* inaczej ni! niechrze#cijanie. 

Teolog Troeltsch

11

 

Odt*d coraz cz #ciej obserwuje si nie solidarno#" z uciskanymi, 
lecz dobre stosunki z tymi, którzy uciskaj*. Dostrzegamy 
paktowanie z lud>mi posiadaj*cymi w adz , pieni*dze, wp ywy, 
!yj*cymi w dostatku.  

Teolog Dignath-Dilren

12

 

Jednakowo! nie tylko w Koryncie wyst powa o wyra>ne napi cie 

spowodowane przez zró!nicowanie spo eczne. Równie! w innych gminach 
wcze#nie pojawi y si narzekania na but bogatszych wspó wyznawców i 
dochodzi o do niesnasek, sporów, procesów o pod o!u ekonomicznym, a 
potwierdza to w wielu miejscach ksi ga pasterska rzymskiego chrze#cijanina 
Hermasa

13

. Ju! na pocz*tku II stulecia zalecano w #rodowiskach 

chrze#cija skich: „Niechaj ja mu!na potnieje w twych r kach, póki nie 
rozpoznasz, komu j* dajesz!"

14

 Ju! w czasach przedkonstanty skich podkre#lano 

we wspólnotach chrze#cija skich #wi to#" w asno#ci,

 

background image

75

agodzono radykalizm czterech ewangelii albo interpretowano go sprzecznie z 

pierwotnymi intencjami. Z tamtych reinterpretacji wynika, !e w przypowie#ci o 
wielb *dzie i uchu igielnym kryje si zalecenie, by cz owiek zamo!ny nie 
trwoni pieni dzy. Jezus — tak twierdzono — wcale nie !*da, aby#my nie 
posiadali niczego, lecz chce oczyszczenia duszy; bogatych umi owa nie mniej 
ni! biednych; ma o tego: bogaty m czennik jest nawet cz owiekiem bardziej 
warto#ciowym i dzielniejszym ni! ubogi, i tak dalej

15

.

Klemens Aleksandryjski równie! kapitalistom obiecuje raj i gani 

biedaków, którzy przeciw tamtym wyst puj*

16

. Jak wiemy, ów patrystyk-

„d!entelmen"

17

 pisa ju! z my#l* o chrze#cijanach wykszta conych oraz tych, co 

obracali wielkimi pieni dzmi. Poniewa! !y w bogatym mie#cie handlowym, nie 
omieszka nazwa" „zamo!nym" aposto a Mateusza i oczywi#cie g osi , i!
ludzko#" nie mog aby w ogóle istnie", gdyby nikt niczego nie posiada

18

.

W IV wieku Grzegorz z Nazjanzu ujmuje bogactwo jako  ask Boga, 

okazywan* ludziom pobo!nym. Tote! sam przez ca e !ycie nie wyzby si
swego niema ego maj*tku i dopiero w testamencie przeznaczy go biednym

19

.

Ponadto Grzegorz, jak go nazywano: „rycerz", cz sto niepi knie rozró!nia ludzi 
szlachetnie urodzonych i biedot . Opowiada si za lepszym traktowaniem tych, 
którzy niegdy# byli bogaci, je#li szukaj* pomocy, na przyk ad jako 
uciekinierzy

20

. Biednym natomiast obiecuje biskup Grzegorz „najwy!sze 

miejsce w królestwie niebieskim, nie za# urz dy w tym ma ym, pozbawionym 
wszelkiego znaczenia mie#cie"

21

. Niektóre wypowiedzi owego Ojca Ko#cio a

mo!na by skomentowa" tak oto: „To mog yby by" s owa «junkra»"

22

.

Ca kowicie jednoznaczne okazuje si stanowisko Augustyna, który staje 

po stronie klasy posiadaczy i rz*dz*cych

23

. Nawo uje on masy do tego, by nie 

gardzi y „biednymi bogaczami". Jego zdaniem, nie ten #wiat, lecz niebo jest 
wspólne dla biednych i bogatych. Ci pierwsi powinni zadowoli" si tym, co 
maj*. Sypiaj* oni zapewne o wiele spokojniej ni! ludzie zamo!ni, których 
n kaj* ró!ne troski. Wed ug Augustyna, biedota jest skazana na pozostawanie w 
wieczystej, niezmiennie ci !kiej niewoli, jak* stanowi przynale!no#" do stanu 
ni!szego"

24

. Niezamo!ni powinni !y" pod ug idea u „pracowitej biedy" 

{laboriosa paupertas). Powinni pozosta" lud>mi biednymi i du!o pracowa". Oto 
jedna z „najdonio#lejszych rad" Augustyna dla niemaj tnych

25

! Troska 

Augustyna o stan posiadania warstwy wy!szej jest tak wielka, !e w pewnej 
niedawnej rozprawie na temat jego pogl*dów spo ecznych

 

background image

76

napisano, i! jego moralno#" nie dorównuje nawet moralno#ci dawnych 
Izraelitów

26

.

Pakt z bogatymi wzbogaca tak4e Ko&ció"

Triumfuj*ca gmina chrze#cija ska stanowi a pod ka!dym 
wzgl dem przeciwie stwo tamtej gminy, któr* trzysta lat 
wcze#niej stworzyli biedni rybacy i ch opi galilejscy oraz 
jerozolimscy proletariusze. 

Karl Kautsky27 

O pochodzeniu i pomna!aniu ko#cielnego maj*tku wiadomo niewiele. A!

po V wiek nie pojawiaj* si u pisarzy chrze#cija skich prawie !adne wzmianki o 
owym procesie powi kszania bogactwa — procesie nie atwym do wyja#nienia, 
skoro z czterech ewangelii wynika idea biedy.

 

Z oty deszcz rozpada

si

za czasów Konstantyna. Cesarzowi 

zawdzi czano pieni*dze, ko#cio y, pa ace. Pozwoli on klerowi korzysta" z
pa stwowej poczty, kaza przydzieli" duchownym zbo!e i chyba ju! on w a#nie 
uwolni ich od p acenia podatków. Jego chrze#cija scy nast pcy dawali nowe 
dotacje i immunitety. To, co dawniej trafia o do sanktuariów poga skich, teraz 
otrzymywa Ko#ció . Przyw aszczy on sobie tak!e wyposa!enie  #wi*ty  oraz 
mienie ko#cielne sekt „kacerskich". I maj*tek stanowi*cy spu#cizn

po 

purpuratach, mnichach i niewolnikach bezustannie powi ksza

dostatek 

Ko#cio a, tym bardziej, !e ustali

si

obyczaj wybierania biskupów 

pochodz*cych z rodzin zamo!nych. Ale równie! ludzie  #wieccy cz sto 
przekazywali swój kapita Ko#cio owi, bo taki legat uchodzi za najlepsz*
gwarancj , i! dusza testatora dost*pi wiecznej szcz #liwo#ci.

 

Ju! w drugiej po owie IV wieku lud uwa!a urz*d biskupi, nawet w 

najmniejszej diecezji, za „t usty k*sek", jak czytamy u pewnego Ojca 
Ko#cio a

28

. Darzony wielkim szacunkiem poga ski prefekt Praetextatus szydzi

wówczas, robi*c aluzj do dochodów papie!a Damazego: „Je#li uczynicie mnie 
biskupem miasta Rzymu, to natychmiast zostan chrze#cijaninem"

29

. Damazy, 

którego wystawne uczty i wspania y powóz sta y si przys owiowe, wdawa si
w bardzo nieprzyzwoite machinacje finansowe, gdy tymczasem ubogi kler 
prowincjonalny je>dzi sporadycznie do Rzymu, !eby tam bez #wiadków 
nadu!ywa" alkoholu

30

. Równie! Ammianus Marcellinus, historyk z ko ca IV 

wieku, stwierdza, !e ktokolwiek

 

background image

77

zostaje biskupem Rzymu, ten  atwo dochodzi do bogactwa i mo!e wie#" !ywot 
feuda a. Dlatego w a#nie — pisze Ammianus — stacza si tak zaciek e boje o to 
stanowisko

31

.

Od roku 475 gmina rzymska oddawa a czwart* cz #" wszystkich 

dochodów ko#cielnych biskupowi. Drug* "wier" przeznaczano dla kleru, przy 
czym ni!si duchowni byli jednak zdani na dodatkowe >ród a pieni dzy. Trzeci*
"wier" rozdzielano mi dzy biednych, a ostatnia cz #"  s u!y a utrzymaniu 
budynków ko#cielnych

32

. Ale bywa o i tak,  !e papie! przez wiele lat sam 

korzysta ze wszystkich czterech cz #ci

33

.

Stopniowo powsta a kolosalna posiad o#" ziemska, któr* okre#lano jako 

patrimonium Ecclesiae albo  patrimonium Sancti Petri. Rzymscy biskupi 
posiadali ogromne dobra nie tylko w Italii, lecz tak!e na Sycylii, Korsyce i 
Sardynii oraz w Dalmacji i w Afryce. Od V wieku biskup Rzymu jest 
w a#cicielem najrozleglejszych dóbr ziemskich w imperium

34

.

Bogac*cy si Ko#ció staje po stronie bogatych, na co mamy dowody: 

wynik e z sytuacji spo ecznej powstania chrze#cijan w Afryce, Hiszpanii oraz 
Galii. Nieliczne tylko spo#ród wybitnych osobisto#ci ko#cielnych — na przyk ad 
Ojciec Ko#cio a Salwian — wykazywa y zrozumienie dla powsta ców, 
dopatruj*c si winy u s dziów i przedstawicieli organów podatkowych, „którzy 
nie sprawowali w adzy nad powierzonymi lud>mi, lecz, niczym dzikie 
zwierz ta, po!erali ich"

35

.

Sklerykalizowany Ko#ció coraz bardziej oddala si od radykalizmu 

Jezusa, pozwalaj*c sobie na kompromisy i relatywizacj , wyrzekaj*c si tradycji 
socjalnych najdawniejszego chrze#cija stwa, sprzecznych z formami egzystencji 
spo ecze stwa feudalnego, i przejmuj*c w ca o#ci antyczny system gospodarczy. 
Wbrew pauli skiemu zakazowi, Ko#ció ju! w czasach przedkonstanty skich 
procesowa si zawzi cie o swoje mienie

36

, potem za# — konsekwentnie — jako 

pot !na instytucja konserwatywna opowiada si za dawnymi podstawami 
ustrojowymi. Zr cznie przystosowywa si on do aktualnego stanu rzeczy i 
ch tnie ze  korzysta . Nale!ne podatki #ci*ga nie mniej okrutnie ni! pa stwo. 
Wierni tego Ko#cio a byli równie zamo!ni jak poganie. Z socjologicznego 
punktu widzenia, nie wyst powa y ju! !adne ró!nice mi dzy wyznawcami 
chrystianizmu a niechrze#cijanami. Powsta a natomiast nowa klasa potentatów, 
kler, a gdy nast*pi upadek Imperium Rzymskiego, Ko#ció kontynuowa
charakterystyczny dla tego pa stwa kapitalizm. Pod koniec istnienia imperium 
Ko#ció

background image

78

by niemal!e jedynym beneficjentem rzymskiego  adu gospodarczego i 
prawnego

37

.

Bogactwo i przepych &redniowiecznego papiestwa

 

Rozprawiano tylko o sprawach przyziemnych, doczesnych, o 
królach i królestwach, o procesach i sporach. Na rozmow
uduchowion* pozwalano rzadko kiedy. 

Biskup Jakub z Vitry

38

 

Podwaliny pa stwa ko#cielnego stworzy pochodz*cy z Rzymu Stefan 

III* (752-757), a dokona tego przez wywo anie wojny religijnej. Obiecuj*c
niebia sk* wieczno#" i strasz*c piek em, prócz tego za# przedstawiwszy 
Frankom list od samego #wi tego Piotra, papie! ten nak oni frankijskiego króla 
Pepina — którego uzurpowan* godno#" królewsk* Ko#ció potwierdzi ,
zamkn*wszy zarazem poprzednika Pepina w klasztorze — do dwóch wypraw 
przeciwko gro>nym dla Rzymu Longobardom. Podbite ziemie Pepin podarowa
w roku 756 #wi temu Piotrowi oraz jego rzekomym nast pcom, którzy tym 
samym weszli w posiadanie olbrzymich terenów oraz dysponowali armi*.

Ale stworzone w nast pstwie dwóch krwawych wojen pa stwo ko#cielne 

powinno by o mie" godniejsz* genez . Tote! jeszcze za rz*dów Pepina 
wykoncypowano tak zwan* donatio Constantini, dar Konstantyna, zwi*zany z 
legend* o Sylwestrze. Wed ug odno#nego dokumentu, okrutny prze#ladowca 
chrze#cijan Konstantyn (!) zosta przez papie!a Sylwestra I wyleczony z 
wysypki na ciele, nawrócony i ochrzczony, za co odwdzi czy mu si wieloma 
przywilejami i dostoje stwami cesarskimi, obdarzywszy go nie tylko — co jest 
prawd* — Lateranem, lecz ponadto ca ym Rzymem, a nawet „wszystkimi 
prowincjami Italii oraz krain zachodnich"

39

.

Ów s awetny dokument, opatrzony dat* i w asnor cznym podpisem, 

dokument, wed ug którego pa stwo ko#cielne by o darem pierwszego 
chrze#cija skiego cesarza, odegra — jako „klasyczny materia dowodowy" — 
niema * rol w walce papie!y z cesarzami. Powo uj*c si na ów tekst, Ko#ció
wyklina ka!dego, kto

 

* W wi kszo#ci spisów papie!y Stefan III figuruje jako drugi tego imienia — spisy te nie uwzgl dniaj* bowiem 

nast pcy Zachariasza, Stefana, zmar ego w cztery dni po elekcji — przyp. red. 

background image

79

si ga po mienie Kurii albo w jakikolwiek sposób sprzyja takim poczynaniom

40

.

Pierwszym papie!em, który wspomnia o tym falsyfikacie w korespondencji z 
Karolem Wielkim, by Hadrian I. W XII wieku w *czono ten dokument do 
Decretum Gratiani, g ównej cz #ci  Corpus Iuris Canonici, wa!nego do 1918 
roku kodeksu Ko#cio a.

 

W tym!e XII wieku rozpoznali owo fa szerstwo ludzie skupieni wokó

Arnolda z Brescii, a nast pnie — w 1440 roku — ujawni je w ko cu papieski 
sekretarz i humanista Laurentius Valla, w rozprawie, któr* w roku 1519 
opublikowa Urlich von Hutten. Ale historiografia rzymskokatolicka przyzna a
si do tego fa szerstwa dopiero w XIX wieku.

 

W #redniowieczu dwór papieski sta si miejscem, w którym za atwiano 

wiele interesów, a prócz tego stanowi on centrum polityki finansowej. Zreszt*
Kuria przesz a od zap aty w naturze do p acenia pieni dzmi wcze#niej ni!
wi kszo#" europejskich dworów, a pozostaj*c w sta ym kontakcie z bankami, 
które podówczas powstawa y, sta a si ona jedn* z tych pot g finansowych 
ówczesnego  #wiata, które liczy y si najbardziej, ale tu nie miejsce na to, by 
szczegó owo przedstawi" ów proces bogacenia si Kurii. Zobrazujemy go, 
opieraj*c si na niektórych tylko, wymownych #wiadectwach i przytaczaj*c
pewne znamienne liczby.

 

Spo#ród pi "dziesi ciu pi ciu zachowanych listów papie!a Hadriana I 

czterdzie#ci pi " otrzyma Karol Wielki i mowa jest w nich przede wszystkim o 
papieskich posiad o#ciach

41

. Za panowania Karola Wielkiego Ko#ció

uprawomocni swoje !*danie dziesi ciny, w antycznym chrze#cija stwie wcale 
nieznanej. U schy ku XI wieku ówczesny papie! Grzegorz VII zadekretowa
natomiast,  !e tylko papie!e mog* zatwierdza" b*d> kwestionowa" istnienie 
cesarstw, królestw i w ogóle maj*tków wszystkich ludzi, !e tylko papie!e mog*
dawa" i odbiera" owe pa stwa i maj tno#ci (t. I, s. 307).

 

Innocenty III (1198-1216), który jako kardyna z rodu hrabiów Segni pisa

o pogardzie dla #wiata (De contemptu mundi), b d*c papie!em tak si uwik a w
konszachty polityczne i finansowe, !e biskupa Jakuba z Vitry sk oni o to do 
wyra!enia  !alu, i! na uduchowion* rozmow pozwalano na dworze papieskim 
rzadko kiedy. Równocze#nie Burckhard von Ursperg, kronikarz niemiecki, 
stwierdza, !e jedynym bóstwem Kurii jest pieni*dz. ,,Ciesz si , mater Roma 
szydzi on — #luzy dla skarbów tego #wiata otwar y si szeroko i zewsz*d p yn*
do ciebie pieni*dze,

 

background image

80

i powstaj* z nich ca e góry monet. Nie ma takiego biskupstwa, takiej godno#ci 
ko#cielnej i takiego probostwa, o które nie toczy by si proces, z których 
powodu nie trafialiby do ciebie ludzie z pe nymi sakiewkami. \ród em twego 
dostatku jest ludzkie z o. Z niego czerpiesz korzy#ci"

42

. Podobne relacje 

znajdujemy w kronikach wszystkich krajów europejskich.

 

Król Anglii, Jan bez Ziemi, wyp aca sta e pensje bratankom Innocentego 

III, zbli!onym do  rodzinom, na przyk ad Annibaldim, krewnym kardyna ów

43

.

Papie! nakaza , by ka!dy ko#ció na  #wiecie przekazywa mu dziesi*t* cz #" 
swoich dochodów. Nawet od ka!dego z 483 biskupów i bez ma a o#miuset 
opatów, przyby ych do Rzymu na sobór latera ski (w roku 1215), za!*da , !eby 
przed wyjazdem stamt*d op acili mu si pewn* sum*, któr* musieli na wysoki 
procent po!yczy" od bankierów Kurii

44

.

Zaledwie w kilkadziesi*t lat po pontyfikacie tego papie!a Tomasz z 

Akwinu, ksi*!  scholastyków, stwierdza, !e dobytek materialny jest wr cz 
niezb dny ze wzgl du na zobowi*zania spo eczne, a zabieganie o dostatek jest 
oczywi#cie dozwolone. Jednoznaczny zakaz z ust Jezusa dotyczy — jak obja#nia 
Tomasz — nie dzia ania, lecz rezultatu, który nale!y ofiarowa" Bogu. Tomasz 
nie sprzeciwia si te! bynajmniej luksusowi w !yciu prywatnym, byleby w tym 
nie przesadzi"

45

.

Jak obracali pieni dzmi papie!e, niech poka!* teraz pewne liczby. W 

epoce dobrowolnego wychod>stwa, to znaczy rezydowania w Awinionie (1309-
1376) uroczysto#ci z okazji koronacji papie!a kosztowa y 10000 guldenów w 
z ocie, a sama uczta — prawie !e po ow tej sumy. Gdy odbywa y si wybory 
papie!y, kardyna owie otrzymywali gratyfikacje w wysoko#ci od 2000 do 5000 
guldenów w z ocie

46

. Papie! Eugeniusz IV (1431-1447), wcze#niej augustia ski 

eremita, zamówi u jednego z florenckich z otników koron warto#ci dwóch 
milionów franków. (Tiara papie!a Jana XXIII zawiera a oprócz pere prawie 
trzy kilogramy z ota

47

.) Pawe II (1464-1471) kupowa kamienie szlachetne, 

których warto#" oceniono w sumie na osiem-dziesi " milionów franków. Do 
jego nast pcy, Sykstusa IV (1471-1484) zg osili si

wierzyciele pi ciu 

wcze#niejszych papie!y. Sam Sykstus wyniós do godno#ci kardynalskiej dwóch 
swoich bratanków, z których !aden nie uko czy trzydziestego roku !ycia; 
ponadto obdarzy cz onków swej rodziny intratnymi beneficjami i nie 
powstydzi si za!*da" od rzymskich kurtyzan, by p aci y specjalny podatek, z 
czego wynik dla niego rokroczny zysk w wysoko#ci 20 000 dukatów

48

.

background image

81

Koronacja papie!a Leona X (1513-1521), który zosta kardyna em ju! w

wieku trzynastu lat, który przez ci*g y brak pieni dzy zwi kszy liczb
nabywalnych urz dów w Kurii do ponad dwóch tysi cy i pi ciu cz onków swej 
rodziny uczyni kardyna ami, poch on a 50000 dukatów

49

.

Wkrótce oka!e si , i! ów nepotyzm nie by wcale charakterystyczny tylko 

dla papie!y renesansowych.

 

Ale wcze#niej zastanówmy si , jak przejawia o si dot*d

Pozorne zainteresowanie  

wspó"czesnych nam papie4y problematyk  spo"eczn 

Sta * podstaw

encyklik stanowi* abstrakcyjne rozwa!ania, 

ogólniki. (W adza pochodzi od Boga, nie od ludu... Konieczne 
jest pos usze stwo wobec zwierzchno#ci; wszelkie z o wynika z 
tego,  !e ludzie oddalaj* si od Boga i Ko#cio a, i tak dalej.) I 
kiedy papie!e przechodz* do sedna sprawy, to kr*!* tylko wokó
niego. Nie podaj* !adnego skutecznego sposobu zlikwidowania 
przyczyn z a. 

Byty teolog papieski Alighiero Tondi50 

Gdy w czasach antycznych powstawa maj*tek Ko#cio a, uwa!ano go 

przede wszystkim za maj*tek s u!*cy ludziom biednym 1 w tym tylko widziano 
usprawiedliwienie dla . Nauczyciel Ko#cio a Jan Chryzostom okre#li opiek
nad biednymi jako warto#ciowsz* i wa!niejsz* ni! wyposa!enie domów 
Bo!ych

51

. A! po schy ek IV wieku i jeszcze pocz*tek V stulecia postawa 

wi kszo#ci patrystyków wobec tej kwestii jest tak jednoznaczna i tak radykalna, 
!e nawet po stronie katolickiej mówi si o „zbli!aj*cym si po cz #ci do 
komunizmu stanowisku Ojców Ko#cio a"

52

, co zreszt* nie wyja#nia bynajmniej 

wszystkiego. Tymczasem papie! Pius IX w § 4 Syllabusa z 8 grudnia 1864 roku 
tak oto komentuje szereg wcze#niejszych encyklik i innych wypowiedzi papie!y
na temat komunizmu, socjalizmu oraz — zwró"my uwag na to po *czenie — 
towarzystw biblijnych i stowarzysze  teologów liberalnych: „Owe straszne plagi 
s* ukazywane cz sto i czyni si to ze s owami surowego pot pienia". Co wi cej, 
podczas gdy prawie wszyscy wybitni Ojcowie Ko#cio a w epoce antycznej 
niejednokrotnie 

 

background image

82

motywowali swój postulat zaprowadzenia chrze#cija skiego komunizmu, 
powo uj*c si na prawo naturalne, w asno#" prywatn* natomiast pi tnowali jako 
bezprawn* z natury i widzieli w niej przyczyn wszelkich sporów czy kradzie!y, 
papie! Leon XIII zadekretowa w roku 1891 — wyra>nie przeciwstawiaj*c si
stanowisku Ojców Ko#cio a — !e prawo do w asno#ci prywatnej jest prawem 
naturalnym.

 

Papie! Leon — który z powodu encykliki Rerum Novarum, gdzie 

postuluje ochron socjaln* robotnika, sprawiedliwe wynagradzanie, niedzielny 
wypoczynek i tak dalej, uchodzi w #rodowiskach katolickich za rzecznika 
reform spo ecznych, „papie!a robotników" — swoim dekretem, nie 
zawieraj*cym w a#ciwie niczego istotnego, ustosunkowa si po prostu, i to 
bardzo ostro!nie, do w ogóle przeze  nie akceptowanej ideologii socjalizmu, 
która uzyskiwa a coraz wi kszy wp yw na spo ecze stwo.

 

Ów hrabia Pecci nie by wcale przyjacielem szarego cz owieka. Sam 

przecie! podkre#la we wspomnianej encyklice: „Nade wszystko zatem trzeba 
mie" wzgl*d na dany, niezmienny stan rzeczy, który sprawia, !e w
spo ecze stwie mieszcza skim po prostu nie jest mo!liwe zrównanie warstw 
wy!szych i ni!szych, ludzi biednych i bogatych. Socjali#ci chc* co prawda 
urzeczywistni" takie marzenie, ale walka z naturalnym  adem jest daremna". 
Tote! powinien zosta" zachowany  status quo — to jest zasada Ko#cio a od 
czasów Augustyna. Wadnej istotnej zmiany sytuacji spo ecznej!  Wadnych 
eksperymentów! Tamten papie! stwierdza wszak, !e natura „nada a relacji 
mi dzy klas* posiadaj*c* a klas* ludzi niemaj tnych, tych, którzy pracuj*,
harmoni ". Uwa!a on ponadto, !e „dla rodzaju ludzkiego cierpienia i godzenie 
si z nimi s* nieuchronnymi konieczno#ciami".

 

Rzymscy hierarchowie (w tej kwestii) wci*! zbywaj* ludzko#" 

ogólnikami. O skrajnym konserwatyzmie encykliki spo ecznej Leona XIII 
#wiadczy i ten fakt, !e on sam przes a jej egzemplarz Aleksandrowi III, w adcy, 
którego przychylno#" chcia koniecznie pozyska" i który zapewne zaakceptowa
papiesk* nauk spo eczna — w co Leon XIII nie w*tpi

53

.

Wspó cze#ni nam papie!e gani* oczywi#cie bogatych, czym ci bynajmniej 

si nie przejmuj* — tego papie!e s* #wiadomi — i co, z drugiej strony, stwarza 
pozory troski Ko#cio a o biednych. Encykliki cz sto zawieraj* adresowane do 
ludzi zamo!nych s owa przestrogi, zw aszcza te z ostatnich kilkudziesi ciu lat, 
kiedy to coraz gro>niejszy okazywa si komunizm. Znamienny jest fakt, 

 

background image

83

i! pisemne wypowiedzi papie!y na tematy spo eczne pojawiaj* si dopiero od 
XIX wieku, a wi c od tego stulecia, w którym zacz to formu owa" doktryny 
socjalistyczne i zapocz*tkowano ruch robotniczy; te dwie inauguracje zbieg y
si w czasie z pontyfikatem Piusa IX. Wcze#niej, jak wiadomo, bieda w #wiecie 
by a nie mniejsza. Ale Kuria mog a sobie jeszcze pozwala" na ignorowanie jej. 
Dawniej niedostatek nie stanowi dla niej „nader k opotliwej kwestii", !e
powtórzymy s owa Piusa XII, skierowane w styczniu 1943 roku do grupy 
przedstawicieli w oskich robotników

54

. Gdy zatem papie! w wyg oszonym w 

tym!e roku 1943 przemówieniu radiowym — pewno z obawy przed upadkiem 
bliskiego mu re!imu faszystowskiego i rych * rewolucj* — ca emu  #wiatu 
niejako prosto w twarz o#wiadczy , i! Ko#ció „zawsze popiera s uszne protesty 
klasy robotniczej przeciw wszelkiej niesprawiedliwo#ci"

55

, to min*  si z prawd*

tak samo, jak w innej, jeszcze bardziej cynicznej, wypowiedzi, w której 
zapewnia,  !e Ko#ció „nie miesza si

do spraw czysto politycznych i 

ekonomicznych"

56

; t ostatni* wypowied> trzeba uzna" za ca kowicie i ra!*co 

niezgodn* z prawd*

57

.

W a#nie przemówienia papie!a Piusa XII, zw aszcza te, których 

s uchaczami byli robotnicy, pe ne s* !*da : papie! domaga si uczciwej p acy, 
liczenia si

z godno#ci* cz owieka, z jego potrzebami intelektualnymi, 

duchowymi, i tak dalej. „P aca zapewniaj*ca egzystencj rodziny i pozwalaj*ca 
rodzicom spe ni" swój naturalny obowi*zek wychowania zdrowo od!ywianego i 
stosownie przyodzianego potomstwa; godziwe mieszkanie, mo!liwo#" 
wyedukowania dzieci, dobrego wykszta cenia ich, zabezpieczenia si na czas 
niedostatku czy choroby oraz na staro#" — taka spo eczna zapobiegliwo#" musi 
by" realizowana, je#li si chce, by spo ecze stwa nie by y bezustannie n kane 
szkodliwym fermentem i gro>nymi wstrz*sami"

58

.

Wypada wyrazi" !al, i! papie!e okazali si tacy troskliwi dopiero wtedy, 

gdy ferment i wstrz*sy zacz y zagra!a" im samym oraz ich w adzy. Czy! w
ci*gu wielu stuleci katolickiego #redniowiecza którykolwiek papie!
wypowiedzia si tak dono#nym g osem? A przecie! wiemy,  !e ówczesna 
sytuacja by a znacznie gorsza, !e cz #" ludzi !y a w niewoli. Ale Ko#ció zdoby
si nolens volcns na pewne koncesje dopiero wówczas, kiedy sytuacja by a od 
dawna lepsza, bo si y nie maj*ce nic wspólnego z Ko#cio em zdo a y wywalczy"
popraw . Z niejakim opó>nieniem dosz o te! do zaakceptowania #wi ta 
komunistów i socjalistów, 1 maja: tego

 

background image

84

dnia w roku 1955 Pius XII udzieli , powtórzmy jego s owa, „chrze#cija skiego 
namaszczenia" owemu #wi tu i „w radosnym nastroju" uczyni

je 

„chrze#cija skim" — takie „nawracanie" #wi*t znamy ze staro!ytno#ci — 
wprowadzaj*c do kalendarza #wi*t liturgicznych dzie  #wi tego Józefa 
Robotnika

59

.

Na istotnej poprawie warunków !ycia mas zale!a o temu papie!owi 

równie ma o, jak jego poprzednikom, nie wy *czaj*c Leona XIII, „papie!a
robotników", który m odego Pacellego powo a do swojego Sekretariatu Stanu. 
Podobnie jak Leon, dwunasty z kolei Pius niez omnie or duje za utrzymaniem 
status quo: nic nie powinno si radykalnie zmienia"; co wi cej, zawsze musz*
istnie" ludzie bardzo biedni i bardzo bogaci, i taki stan rzeczy jest naturalny, 
zgodny z wol* Bo!*.

W encyklice nosz*cej dat

1 listopada 1959 roku i adresowanej 

(nieprzypadkowo) do biskupów Stanów Zjednoczonych, a wi c pa stwa, z 
którego trafiaj* do Watykanu najwi ksze wp ywy pieni !ne, Pius XII pisze: „W 
ka!dej epoce odnajdziemy potwierdzenie faktu, !e zawsze istnieli bogaci i 
biedni;  !e tak b dzie równie! w przysz o#ci, mo!na przewidzie", albowiem 
istniej*cy  ad jest niezmienny. Godni uszanowania s* ci biedacy, którzy !yj*
bogobojnie, jako !e ich jest królestwo niebieskie i nie zabraknie im  ask 
duchowych. Natomiast bogaci, je#li odznaczaj* si prawo#ci*, je#li s* uczciwi, 
odgrywaj* rol

dystrybutorów i zarz*dców ziemskich darów Boga; jako 

narz dzia Bo!ej Opatrzno#ci pomagaj* oni tym, którzy cierpi* niedostatek, a 
wi c ludziom, dzi ki którym cz sto i oni dost puj* ask duchowych, z czasem 
za# przez nich — na to mog* liczy" — zostan* poprowadzeni ku wiecznemu 
zbawieniu. (...) Bóg, w swojej niezmiernej dobroci troszcz*cy si o wszystko, 
zrz*dzi tak, !e musz* na #wiecie by" bogaci i biedni, by mog a przejawia" si
cnota i by ujawnione zosta y ludzkie zas ugi"

60

.

By y papieski teolog Tondi krytykuje to stanowisko w s owach 

logicznych i przepojonych humanizmem: „Wydaje si nam jednak, !e bogaci nie 
s* «narz dziami Bo!ej Opatrzno#ci», a do takiego wniosku sk ania nas wszystko 
to, co w ewangeliach mówi o nich Jezus. S*dzimy ponadto, i! Bóg przez sw*
m*dro#" nie potrzebuje bogatych do rozdzielania dóbr doczesnych. Nie jeste#my 
te! przekonani o tym, !e bogatym zale!y na otrzymywaniu  ask duchowych za 
po#rednictwem biedaków modl*cych si za ludzi zamo!nych — tak jak nam to 
przedstawia encyklika; i !e biedni bardzo ch tnie przekazywaliby bogatym 
rzeczone  aski duchowe.

 

background image

85

Poza tym wydaje nam si niegodnym «niezmiernej dobroci» Boga takie 

zrz*dzenie,  !e na  #wiecie musz* by" ludzie biedni, to znaczy ludzie, którzy 
przymieraj* g odem. Przejawianie cnoty i ujawnianie ludzkich zas ug, o których 
mówi ów papieski dokument, by oby — zwa!ywszy na m*dro#" i dobro" Boga 
— mo!liwe tak!e na inne sposoby. Otó! naszym zdaniem wydziedziczeni 
stanowi* nieszcz sny wytwór egoizmu innych ludzi. Te rozwa!ania adresujemy 
do wszystkich, którzy maj* serce i zdrowy rozs*dek"

61

.

Zajmuj*c si problematyk* spo eczn*, wspó cze#ni nam papie!e staraj*

si na ogó po prostu zbagatelizowa" ra!*c* ró!nic w poziomie  !ycia ludzi 
dobrze sytuowanych i biedoty. I Leon XIII, i Pius XII dopatruj* si w
sprzeczno#ci mi dzy sytuacj* biednych a sytuacj* bogatych jedynie przejawu 
naturalnej harmonii. Drugi z nich nie waha si sformu owa" takiej oto my#li o 
przedsi biorcach i robotnikach: „Tworz* oni wspólne dzie o. Chcia oby si
wr cz powiedzie", !e jedz* przy wspólnym stole. Egzystuj* bowiem dzi ki 
globalnemu dochodowi, jaki przynosi gospodarka ich kraju. Ka!dy czerpie ze 
pewn* korzy#""

62

. Z t* jednak drobn* ró!nic* — co Ojciec Nwi ty wie równie 

dobrze, jak my wszyscy — !e jeden ma roczny dochód rz du pi ciu milionów 
czy cho"by pi ciuset tysi cy, drugi za# osi*ga pi " tysi cy, je#li przypadkiem, 
jak to okre#la pewien katolicki przedsi biorca, o którym nieco dalej trzeba 
b dzie powiedzie" wi cej, drugi z nich nie !yje tym, co znajduje na wysypisku 
#mieci. Nie uwzgl dnili#my tu jeszcze tego, i! ów szary cz owiek musi si
bardzo napracowa", !eby otrzyma" swój niewielki zarobek, podczas gdy 
posiadacze sporych pakietów akcji, na przyk ad Kuria, inkasuj* ogromne 
kapita y, chocia! nie robi* nic.

 

Wy!sza hierarchia katolicka broni interesów kasy posiadaj*cej, nie za#

biednych. Papie!e g osz* co#, co przeczy nauce Jezusa oraz pogl*dom niemal!e
wszystkich spo#ród najstarszych Ojców Ko#cio a — jednoznacznie wynika to z 
porównania papieskich encyklik spo ecznych z odno#nymi traktatami 
wczesnochrze#cija skimi.

 

Zreszt* równie! biblijny zakaz pobierania procentów, maj*cy swoje 

paralele w wi kszo#ci wyst puj*cych w #wiecie religii, zosta w XIX wieku 
uniewa!niony przez Ko#ció

63

, i to pomimo istnienia uzasadnie  w Starym i 

Nowym Testamencie oraz w pismach Ojców Ko#cio a. Na pocz*tku XX wieku 
maj*tek papieski oceniano na 2 miliardy 120 milionów lirów. W przybli!eniu 
sze#ciokrotnie przewy!szy on najwi kszy podówczas maj*tek w Niemczech — 
zasoby rodziny Kruppów

64

.

background image

86

Ko&ció" Chrystusa idzie drog  wskazan  przez

 

boskiego Zbawiciela. Nie miesza si3 on do niczego,

 

co niedwuznacznie dotyczy gospodarki" (Papie4 Pius XII)

65

 

Oto pewne liczby, które u#wiadamiaj*, jakie dochody uzyskuje Watykan 

w naszych czasach.

 

Termin „#wi topietrze" brzmi niewinnie. Papie! #ci*ga je ju! w VIII 

wieku, i to najpierw z Anglii, na wybudowanie w Rzymie hospicjum dla 
pielgrzymów stamt*d. Pó>niej  #wi topietrze nap ywa o z ró!nych krajów. Te 
dochody zmala y w epoce reformacji, ale po roku 1870, kiedy to zosta o
zlikwidowane pa stwo ko#cielne, uros y one do ogromnej wysoko#ci. Gdy 
ówcze#ni niemieccy biskupi poprosili o informacje na temat przeznaczenia 
#wi topietrza, otrzymali odpowied>, !e wydawanie tych sum nie jest w Rzymie 
ksi gowane. Stwierdzono ponadto, !e do znikania znacznych kwot nale!y
odnosi" si pob a!liwie, aby nie wybuch !aden skandal

66

. Dzisiaj Watykan 

otrzymuje z jednych tylko Stanów Zjednoczonych, których bur!uazja 
przemys owa i finansowa nieustannie wspiera Ko#ció katolicki, od 100 do 120 
milionów dolarów rocznie, co obejmuje #wi topietrze i pewne inne wp aty; w 
roku 1924 ów dochód wyniós 680483 dolary

67

.

Z samych tylko #rodków w oskiego skarbu pa stwa otrzymuje Watykan 

rokrocznie 14 miliardów lirów

68

.

W Niemczech pobrano w roku 1950 podatek ko#cielny na sum 130 

milionów marek; w 1957 roku wynios a ona 500 milionów

69

.

Ko#ció katolicki pozostaje w a#cicielem najwi kszego area u w #wiecie 

chrze#cija skim.

 

We W oszech dysponuje Watykan prawdopodobnie obszarem 

wynosz*cym pó miliona hektarów, i to w naj!y>niejszych regionach

70

. Area

ziemi posiadanej przez wy!sze duchowie stwo Hiszpanii i Portugalii liczy si w
milionach hektarów, podobnie jest w Argentynie. W tych krajach bez ma a 20% 
ziemi uprawnej stanowi w asno#" hierarchów katolickich

71

. Nawet w Anglii kler 

tego Ko#cio a posiada prawie 100 000 hektarów gruntów; w Niemczech 
Zachodnich — 350 000 ha; we Francji — pó miliona; w Stanach 
Zjednoczonych — nieco ponad 1 100 000 ha

72

. Liczby te, zaokr*glone in minus, 

nie obejmuj* *k i lasów, a jedynie u!ytki rolne.

 

Jednak!e Ko#ció Chrystusa, który — jak mówi Pius XII — nie miesza si

do niczego, co niedwuznacznie dotyczy gospodarki,

 

background image

87

najbardziej zainteresowany jest posiadaniem akcji. Watykan inwestuje swój 
kapita w najró!niejsze przedsi biorstwa, i to „prawie zawsze bez uwzgl dniania 
etycznego oblicza przedsi biorców"; ma on swoje udzia y we francuskich 
towarzystwach naftowych, w argenty skich gazowniach i elektrowniach, w 
boliwijskich kopalniach cyny, w brazylijskich fabrykach kauczuku, w 
ameryka skich hutach stali, w wielkich firmach w oskich, niemieckich, 
szwajcarskich; ma o tego, Stolica Apostolska nie od!egnuje si od spekulacji na 
gie dach i dywidend z kasyn gry

73

.

We W oszech Watykan, jezuici oraz inne #rodowiska duchownych 

posiadaj* — ju! to bez po#redników, ju! to poprzez zaufanych ludzi — akcje i 
papiery warto#ciowe najwi kszych przedsi biorstw przemys owych oraz 
instytucji finansowych.

 

Kr gi te maj* udzia y w wielu zak adach produkuj*cych energi

elektryczn* i spó kach telekomunikacyjnych, na przyk ad w Lombardzkiej 
Spó ce dla Dystrybucji Energii Elektrycznej, Piemonckiej Elektrowni Wodnej, 
Rzymskiej Spó ce Elektrycznej, Adriatyckiej Spó ce Elektrycznej, 
Po udniowow oskiej Spó ce Elektrycznej, Powszechnej Spó ce Elektrycznej dla 
Sycylii, spó kach elektrycznych „Selt Valdarone" i „La Centrale", Tury skiej 
Spó ce Telefonicznej, Tyre skiej Spó ce Telefonicznej i innych

74

.

Spo#ród przedsi biorstw kolejowych nale!* do Ko#cio a: spó ka akcyjna 

Kolej Po udniowowschodnia oraz spó ka „Strade Ferrate del Mezzogiorno"

75

.

Spo#ród banków pod kontrol* Kurii znajduj* si : Bank Komercyjny, 

Bank Rzymski, Bank Rolny, Centralny Instytut Kredytowy, Rzymski Instytut 
Kredytowy, bank „Ugo Natali", bank „Scaretti", bank „Santo Spirito" i inne

76

.

W niema ej cz #ci kontrolowana przez Watykan jest znana spó ka 

„Montecatini", a tak!e firma „Viscosa" (produkcja nylonu). W znacznej cz #ci 
nale!* do Stolicy Apostolskiej i pewnych kr gów ko#cielnych: towarzystwo 
„Alitalia", b d*ce najwa!niejszym w oskim przewo>nikiem lotniczym (zarówno 
pasa!erów, jak i towarów) oraz firma Fiat. Od wy!szego kleru — po cz #ci lub 
ca kowicie — zale!ne s* ponadto bardzo liczne towarzystwa ubezpieczeniowe i 
firmy budowlane

77

.

W Stanach Zjednoczonych Stolica Apostolska ma przede wszystkim 

niema y wp yw na hutnictwo stali, mi dzy innymi na takie koncerny, jak U.S. 
Steel, Sharon Steel, Bethlehem Steel, Jons Manville Steel. Poza tym Watykan i 
jezuici posiadaj* tam wiele akcji firm: General Motors Corporation, Bendix 
Aviation,

 

background image

88

Douglas Aircraft, Worthington Pumps, American Telephone and Telegraph 
Company, Metropolitan Life Insurance Company, Prudential Life i innych

78

.

W Republice Federalnej Niemiec Watykan i pewne #rodowiska 

duchownych s* udzia owcami nast puj*cych przedsi biorstw: Badische Anilin-
und Soda-Fabriken AG w Ludwigshafen; Bayerische Motoren Werke AG w 
Monachium; Brown, Boveri and Cie AG w Mannheim; Deutsche Erdól 
Aktiengesellschaft w Hamburgu; Essener Steinkohlenbergwerke AG w Essen; 
Farbenfabriken Bayer AG w Leverkusen, Hamburgische Elektrizitatswerke AG 
w Hamburgu; Gesellschaft fur Lindes Eismaschinen AG w Wiesbaden; 
Metallgesellschaft AG we Frankfurcie nad Menem; Rheinische Stahlwerke w 
Essen; Siemens und Halske AG w Berlinie Zachodnim; Siiddeutsche Zucker-
Aktiengesellschaft w Mannheim; Vereinigte Deutsche Metallwerke AG we 
Frankfurcie nad Menem; Mannesmann AG w Dusseldorfie i innych

79

.

Jak si twierdzi, oko o 18% dochodów Stolicy Apostolskiej pochodzi z 

Niemiec Zachodnich, co najmniej 35% ze Stanów Zjednoczonych, reszta za# z
innych krajów

80

.

Nominalna warto#" akcji oraz udzia u kapita owego Kurii w roku 1956 w 

jednych tylko W oszech wynios a w przeliczeniu oko o 6 milionów marek

81

.

Globaln* warto#" akcji i udzia ów kapita owych Watykanu w roku 1958 
oceniono na blisko 50 miliardów marek. Wi kszo#" uzyskiwanych dochodów 
deponuje si w banku Credit Suisse w Zurychu oraz w nowojorskim banku 
Morgana, którego w a#ciciel, nie b d*cy katolikiem John Pierpont Morgan, 
otrzyma w 1938 roku wysokie odznaczenie od Piusa XI

82

.

Zapewne nie bez racji by y teolog papieski Tondi dopatruje si — ze 

wzgl du na ten ogromny area i kapita — ekonomicznych motywów wrogo#ci 
Ko#cio a wobec socjalizmu, pow*tpiewaj*c w eksponowane przez ko#cieln*
propagand motywy religijne. „Socjalizm zagra!a nie bogobojnym duszom, 
które chc* trafi" do królestwa niebieskiego, lecz bogactwu kap anów, a co za 
tym idzie, ich przywilejom spo ecznym i politycznym"

83

.

Nie dotyczy to oczywi#cie ni!szego kleru, którego cz #" !yje po prostu w 

ubóstwie. Tym lepiej ma si kler wy!szy, co wyka!emy tutaj dla odmiany nie 
obrazkami z !ycia biskupów czy kardyna ów, lecz ze skromniejszej egzystencji 
papieskich teologów.

 

background image

89

Bona culina, optima disciplina

 

Jezuici z Uniwersytetu Gregoria skiego mieli #wietne wy!ywienie nawet 

w okresach powszechnego g odu. Podczas gdy biedni ludzie otrzymywali raz w 
tygodniu po trzy albo cztery liry na osob , któr* to sum podniesiono ostatnio 
do wysoko#ci dziesi ciu lirów, ojcowie mogli spo!ywa" wszelkie potrawy, 
mi dzy innymi przyrz*dzane na !yczenie: „Wystarczy o, !e kto# upomnia si o
jakie# specjalne danie, a natychmiast stawiano je przed nim. Kto chcia , ten 
móg je#" przez ca y dzie "

84

. Nie przejmowano si wi c czternast* regu * 

zakonu, która nie pozwala na jedzenie i picia mi dzy sta ymi posi kami.

 

Tondi opowiada: „Villa Malta, rezydencja godna ksi cia, w której 

mieszka jezuita Riccardo Lombardi, posiada tak wspaniale wyposa!on* kuchni ,
!e nie znajdzie si podobnej nawet w hotelach klasy mi dzynarodowej. Jako 
generalny rewizor budownictwa zakonnego, z ciekawo#ci* ogl*da em ró!ne 
maszyny, które pokazywa mi zarz*dca, o. Robert Zullich, pe en rado#ci i 
satysfakcji z tego powodu, !e w taki sposób zapewni !o *dkom wysoko 
postawionych osobisto#ci doskona e dania. Tymczasem w Rzymie, w ruinach i 
barakach, !yje ponad dwie#cie tysi cy ludzi, których nie sta" na chleb"

85

.

Gdy rozpoczynaj* si letnie upa y, ale i wcze#niej, wielu ojców wyje!d!a

na wczasy. Skromni pod tym wzgl dem okazuj* si tylko nieliczni. „Wi kszo#" 
je>dzi a w Alpy; tam zatrzymywali si oni w willach nale!*cych do zakonu, w 
wielkich hotelach, przebywali w#ród kobiet w spodniach i w#ród nudystów. Nie 
twierdz bynajmniej,  !e brali udzia w orgiach. Ale na pewno utrzymywali 
stosunki towarzyskie z nastawion* na zabaw elit*. Inni udawali si za granic :
do Anglii, nad przyprawiaj*ce o melancholi jeziora Irlandii i Szkocji, jak 
równie! za ocean, do Ameryki, któr* potem przemierzali"

86

.

Niektórzy spo#ród biednych synów Ignacego niech tnie je!d!* kolej*.

Mimo wysokich kosztów w ka!dej podró!y korzystaj* z samolotów. „Trzeba 
by o na przyk ad wyst*pi" z odczytem w Hiszpanii. Zamiast pojecha"
poci*giem, odbyto podró! samolotem. Dzi ki temu mo!na by o przemówi" w
Madrycie, a na kolacj oraz jak!e wa!ny wyk ad nast pnego dnia, dla oko o
dwudziestu nie wyspanych seminarzystów, znale>" si znowu w Rzymie. Có!
znacz* koszta! Sta" ich na to, !eby podró!owa" wygodnie, w weso ym i 
wytwornym towarzystwie, w#ród wielkich tego #wiata.

 

background image

90

A biedacy, którzy t ocz* si u drzwi i otrzymuj* po dziesi " lirów na 

osob ? A bezrobotni? A ci, którzy z rodzin*, z dzie"mi, wegetuj* w brudzie, 
n kani przez !ar niszczycielskiej suchotniczej gor*czki? A ci, którzy nie maj*
mleka ani chleba?"

87

 

Gdy Tondi podzieli si tymi my#lami z jednym ze swoich braci 

zakonnych, ów odpar : „Zawsze byli i zawsze b d* ludzie biedni. Sam papie! o
tym mówi. (...) Musimy o#wieca" dusz , na cia o przyjdzie pó>niej kolej. Lepiej 
wyda" pó miliona na cykl odczytów za granic* ni! podarowa" t sum
potrzebuj*cym"

88

.

Potrzeby jezuitów z Universita Gregoriana s* tak kosztowne, !e nawet 

rektor tej uczelni, o. Paolo Dezza — zdaniem Tondiego, cz owiek zas uguj*cy 
na wielki szacunek — poskar!y si

na to: „Mój Bo!e!... ci poczciwi 

ojczulkowie kosztuj* wi cej ni! aktorzy filmowi". „To prawda" — mówi 
Tondi

89

.

Je!eli profesorowie, którzy poprzysi gli ubóstwo, kosztuj* Stolic

Apostolsk* tak wiele, to ile trzeba wyda" na zaspokojenie potrzeb kardyna ów, 
skoro we W oszech — zgodnie z artyku em 21 uk adu latera skiego z roku 1929 
— przys uguje im traktowanie równe temu, jakie spotyka ksi*!*t krwi?

 

Sumy przeznaczane przez Watykan dla biednych s* cz sto zaledwie 

kropl* w morzu potrzeb, mimo !e bywaj* one ogromne, ale musimy tu doda", i!
pochodz* one zawsze od filantropów, których pozycja spo eczna jest wysoka. 
Tondi podkre#la: „By y to, co do lira, cudze pieni*dze. Stolica Apostolska nie 
wyda a nigdy ani jednego lira z w asnych funduszy. Znam te sprawy bardzo 
dobrze"

90

.

„... czysto i na zdrowych zasadach"

 

Po o!enie kresu dawnym nadu!yciom i nieprawid owo#ciom 
powiod o si dzi ki nieustraszonemu dzia aniu Piusa X (zmar ego 
w 1914 roku!); czujno#" jego nast pców sprawi a, !e rzymskimi 
pieni dzmi obraca si

— we wcze#niejszych stuleciach 

przysparza o to zawsze (!) wielu trosk — czysto i na zdrowych 
zasadach. 

Teolog Joseph Bernhart

91

 

Dla u#wiadomienia sobie #cis ych zwi*zków Watykanu z 

monopolistycznym kapita em w oskim i mi dzynarodowym, przyjrzyjmym si
rodzinie Pacellich. Stryj, Pius XII, przez dziewi tna#cie lat zasiada na tronie 
rzekomych nast pców galilejskiego

 

background image

91

rybaka; trzej bratankowie papie!a: Marcantonio, Carlo i Giulio, zajmowali 
eksponowane stanowiska w Kurii, a zarazem nale!eli — jako prezesi lub 
cz onkowie — do rad nadzorczych wielkich banków i monopolistycznych 
spó ek

92

.

Bratanek Marcantonio 

Bratanek Carlo 

Bratanek Giulio 

A. Urz5dy w Watykanie 

1. Pu kownik Guardie Nobili  

(Gwardii Szlacheckiej) 

1. Doradca prawny trzech  

kongregacji papieskich  
ministerstw) i rzecznik  
Konsystorza 

1. Prokurator Kongregacji  

ds. Propagowania Wiary  
(papieskie ministerstwo  
propagandy) 

background image

92

2. Cz onek prezydium     

papieskiej komisji ds. filmu,  
radia i telewizji. Cz onek  
kilku rad nadzorczych 

3. Doradca prawny 

„Papieskiego Dzie a dla  
Zachowania Wiary" oraz  
„Zarz*du Dóbr Stolicy  
Apostolskiej" 

4. Delegat Watykanu przy  

Mi dzynarodowym  
Instytucie Prawa  
Prywatnego 

5. G ówny doradca papieskiej 

Komisji ds. Pa stwa Miasta  
Watyka skiego 

2. Pose nadzwyczajny  

Kostaryki przy  
Watykanie 

3.  Pu kownik Guardie Nobili 

B. Funkcje w bankach i monopolach 

1. Prezes Soc. Molini  

e Pastifici Pantanella (M yny  
i produkty m*czne). Kapita :
600 min lirów 

2. Prezes Molini Antonio  

Biondi. Kapita : 600 min  
lirów 

3. Rady nadzorcze towarzystw: 

a.  Generale Immobiliare 
b.  SOGENE 
c.  Saniplastica 
d.  Manufattura Ceramica  

Pozzi 

e. Ferrosmalto 
f. Lloyd Mediterraneo 

1. Prezes Compagnia di Roma  

(towarzystwo    
ubezpieczeniowe). Kapita :
300 mln lirów 

2. Rada nadzorcza Soc.  

Editrice G. C. Sansoni  
(wydawnictwo) 

1. Prezes Instituto Nazionale 

Medico Farmacologico de  
Sereno. Kapita : 200 mln  
lirów 

2.  Prezes Condil-Tubi.  

Kapita : 50 min lirów 

3.  Prezes Soc. Italiana Mallet.  

Kapita : 50 min lirów 

4.  Prezes Soc. Gestione    

Esercizio Navi. Kapita : 100  
min lirów 

5. Rady nadzorcze towarzystw: 

a. Banco di Roma 
b. PIBI-GAS 
c.  Ital-Gas 
d.  Soc. Esercizio Navi di  

Sizilia 

e. Soc. Esercizio     

Aeroportuali (Malpensa) 

Zyski Pacellich, którzy byli zamieszani w wi kszo#"  g o#nych afer 

finansowych, do jakich dosz o w powojennych W oszech, wynios y podczas 
pontyfikatu Piusa XII oko o 120 milionów marek

93

. Po #mierci stryja bratanków 

niezw ocznie usuni to

 

background image

93

z ich watyka skich stanowisk

94

. Jak pisze pewien teolog katolicki, w przesz o#ci 

obracanie kurialnymi pieni dzmi zawsze przysparza o wielu k opotów, a by o
tak jeszcze za pontyfikatu zmar ego w 1914 roku Piusa X, lecz teraz odbywa si
„czysto i na zdrowych zasadach".

 

Jak natomiast przedstawia si3 i dzi& sytuacja na jednym z katolickich 

kontynentów?

 

(...) za ma o, !eby !y", i za du!o, !eby umrze".

Katolik Peter Werhahn

95

 

Jeszcze nie ca kiem zosta a uzdrowiona sytuacja spo eczna w niejednym 

kraju katolickim — tak jest na przyk ad w Ameryce Po udniowej, który to 
kontynent zamieszkuje 33% ogó u katolików ca ego  #wiata. Od 35 do 40% 
ludno#ci pozostaje analfabetami, 30% stanowi* bezdomni, obserwuje si
przera!aj*ce niedo!ywienie. „G ód ka!e robotnikom rolnym przenosi" si do 
miast. Na ich peryferiach ludzie ci tworz* wielkie osiedla proletariackie i cz sto 
nie maj* oni  !adnej pracy i !adnych dochodów. Takie obserwacje mo!na 
poczyni" nie tylko w Quito, lecz równie! tak bogate aglomeracje, jak Caracas, 
najzamo!niejsze miasto #wiata

 

— i niew*tpliwie najdro!sze, co si tyczy kosztów utrzymania — maj* na 

swoich kra cach blaszane slumsy (w Caracas jest ich 50 tysi cy), gdzie ludzie 
nie mog* ani !y", ani umrze"; inny przyk ad to Santiago de Chile: w centrum 
podziwia si nowoczesno#" i pi kno tego miasta, a na peryferiach wegetuj*
ludzie, którzy licz* na lepszy los, ale go nie znajduj*, którzy  !yj* tym, co 
wyszperaj* z wysypiska #mieci, dok*d trafiaj* odpady z innych domów. Prosz
mi wybaczy", !e mówi o tym wszystkim

 

— niestety, przedstawiam tylko fakty".

 

Powy!sze s owa (i przytoczone wcze#niej dane liczbowe) pochodz* z nie 

przeznaczonego dla opinii publicznej przemówienia, które wiosn* 1961 roku na 
wyspie Reichenau wyg osi pierwszy prezydent UNIAPAC, Nwiatowego 
Zwi*zku Katolickich Federacji Przedsi biorców, Peter Werhahn, krewny 
Konrada Adenauera

96

. „Jak to mo!liwe — pyta dalej Werhahn, katolik — !e na 

kontynencie tak bogatym w zasoby naturalne, na kontynencie od wieków 
zamieszkiwanym przez ludno#" katolick*

panuje tak wielka 

niesprawiedliwo#"?" I Werhahn odpowiedzia na postawione przez siebie 
pytanie: wyja#ni , !e „przyczyny

 

background image

94

nale!y dopatrywa" si w katolicyzmie, jaki w przesz o#ci ukszta towa si w
Ameryce  Yaci skiej. Ko#ció trwa tam przez ca e wieki w przekonaniu, !e
wystarczy urz*dza" procesje, chrzci" i budowa" #wi*tynie".

 

Zwró"my teraz uwag na to, co powoduje owym katolikiem, tak bardzo 

zatroskanym losem latynoskich spo ecze stw. Oto, co mówi on dalej: „(...) w 
#wiecie na wskro# statycznym, w którym nic si nie zmienia o, by o to pewno 
dopuszczalne. Ale takie pojmowanie religii nie jest ju! dopuszczalne w #wiecie, 
który rewolucja przemys owa uczyni a mobilnym, jako !e teraz mo!na pomóc 
biednym i jest to obowi*zek"

97

.

Czy! dawniej nie by o takiej mo!liwo#ci? Niegdy# „by o to pewno 

dopuszczalne",  !e masy  !y y tym, co „wyszpera y z wysypiska  #mieci", i tak 
dzia o si w ci*gu wielu stuleci. Ale dzi#, kiedy pojawi o si niebezpiecze stwo 
zapanowania komunizmu na ca ym kontynencie, trzeba przemawia" w duchu 
„chrze#cija sko-spo ecznym". Werhahn wspomina o prowadzonym przez 
komunistów w Montevideo biurze, gdzie rozdziela si 100 milionów dolarów 
rocznie, z przeznaczeniem na dzia alno#" w Ameryce Yaci skiej, któr*
prezydent zwi*zku katolickich przedsi biorców okre#la jako „destabilizuj*ce 
dzia ania Rosjan". A kto „destabilizowa " w minionych stuleciach? Uczciwi 
teologowie nie wahaj* si przyzna", !e czyni y to Ko#cio y chrze#cija skie (t. II, 
s. 101). Nie bez powodu stwierdzi kto# niedawno,  !e bolszewizm ma 
najwi ksze szans

na rozprzestrzenianie si

tam, „gdzie dominuje 

chrze#cija stwo"

98

.

background image

95

Rozdzia  55  

KoBció  a niewolnictwo

 

Nikt nie my#li o tym, !e nale!a oby co# zmieni" w ustroju 
spo ecznym czy gospodarczym. Przeciwnie: od niewolników 
!*da si coraz liczniejszych dowodów uleg o#ci. 

Teolog Weinel

1

Nie znamy !adnej fundamentalnej wypowiedzi Jezusa o niewolnictwie. 

Tam, gdzie Jezus !y , nie by to problem tak pal*cy, jak w Italii i starszych 
prowincjach rzymskich. Poza tym egzystencja niewolników posiadanych przez 
Wydów by a znacznie  atwiejsza do zniesienia

2

.

Jezus nie sankcjonuje niewolnictwa !adn* wypowiedzi* i wymowa tego, 

co g osi , #wiadczy raczej o niech tnym do niego stosunku, natomiast Pawe
naucza: ka!dy powinien pozosta" w tym stanie, w którym si znajduje, tak wi c
i niewolnik w stanie niewolnym! Je#li nawet mo!e sta" si

wolnym 

cz owiekiem, to niechaj tym ch tniej trwa w dotychczasowej kondycji

3

. Jak 

widzimy, Pawe ani my#li uzna" niewolnictwa za bezprawie, mimo !e — o
czym przekonuje nas jego obrazowy j zyk

4

— jest w pe ni #wiadomy smutnego 

losu ludzi niewolnych, których w jego gminach by o przecie! bardzo wielu.

 

Ca"y nawi zuj cy do Paw"a Ko&ció" antyczny 

energicznie przeciwstawia" si3 emancypacyjnym d 4eniom niewolników

 

Ju! przypisany fa szywie Paw owi pierwszy list do Tymoteusza nakazuje 

chrze#cija skim niewolnikom, by s u!yli swoim prawowiernym panom tym 
gorliwiej,  !e ci ostatni s* chrze#cijanami

5

. Pierwszy list Piotra zaleca 

pos usze stwo nawet wobec panów okrutnych i ka!e cierpliwie znosi" kary 
cielesne. Owym nieszcz #nikom stawia si tu cierpi*cego Jezusa za wzór i 
akurat w takim kontek#cie bodaj czy nie po raz pierwszy w historii 
chrze#cija stwa

 

background image

96

wskazuje si na osob Jezusa jako tego, z którego nale!y bra" przyk ad

6

. W

tamtych czasach os adzano zniewolenie perspektyw* rych ego powrotu Jezusa

7

.

Skoro on nie nast*pi , zacz to g osi", i! obowi*zkiem niewolnika jest 
pogodzenie si ze swym losem, i — wbrew tre#ci Pisma Nwi tego — mówiono, 
!e zapowiedziane królestwo Bo!e urzeczywistni si , ale w za#wiatach.

 

Ca kowicie w duchu Paw a wypowiada si równie!, na pocz*tku II 

stulecia, biskup Ignacy: niewolnicy nie powinni domaga" si , by ich 
wykupywanie z niewoli op acano ze wspólnej kasy gminy chrze#cija skiej; 
„niechaj si nie pusz*, lecz s u!* jeszcze gorliwiej na chwa  Bo!*, i!by Bóg 
móg ich obdarzy" wspanialsz* wolno#ci*"

8

. Powsta a w tej samej epoce Nauka 

dwunastu aposto"ów  zaleca, aby niewolnicy odnosili si do swych panów tak, 
jak do Boga oraz okazywali „pokor i boja> "

9

Objawienie Piotra, jeszcze na 

prze omie II i III stulecia przez wi kszo#" chrze#cijan z gminy rzymskiej i na 
Zachodzie uwa!ane za cz #" Pisma Nwi tego, przestrzega niepos usznych 
niewolników,  !e kiedy# „b d* niespokojnie gry>" si w j zyk i cierpie" od 
wiecznego ognia"

10

.

Na zniesieniu niewolnictwa nie zale!y równie! nauczycielom Ko#cio a z

IV i V wieku. Ambro!y — z pochodzenia i postawy kto#, kogo mo!na zaliczy"
do „panów" — nazywa ludzi niewolnych „darem Bo!ym"

11

. Nawet Jan 

Chryzostom obiecuje im lepszy los w za#wiatach

12

. Augustyn — jak!e by 

inaczej — afirmuje niewolnictwo jako wynikaj*ce, jego zdaniem, z naturalnej 
nierówno#ci ludzi. Co wi cej, sta" go i na to, !eby, z jednej strony, przekonywa"
niewolników o zgodno#ci ich kondycji spo ecznej z wol* Bo!*, z drugiej strony 
za# zapewnia" „panów" o doczesnym po!ytku, jaki mog* czerpa" z faktu, i!
Ko#ció wp ywa na niewolników

13

! Szorstk* odpraw zgotowuje zarazem 

Augustyn tym chrze#cija skim niewolnikom, którzy — powo uj*c si na Stary 
Testament, w tej materii bardziej post powy ni! pisma Nowego Testamentu — 
upominaj* si o wyzwolenie po sze#ciu latach s u!by

14

.

Niesprawiedliwo#" ujarzmienia jednych ludzi przez innych nie stanowi 

tak!e kwestii dla papie!y, którzy wszak nie tylko musz* si liczy" z klas*
posiadaczy, ale i mie" wzgl*d na w asne maj tno#ci, bo ich coraz wi kszy area
nie pozwala obej#" si bez niewolników. „Papie!e wykorzystuj* to samo, z 
czego korzystaj* zarz*dcy wielkich maj*tków prywatnych"

15

.

background image

97

Wiadomo nam, !e Pawe nie pozostawia !adnej w*tpliwo#ci co do tego, i!

„wobec Boga" wszyscy wierni s* równi

16

, tym samym — jak s*dzi pewien 

katolicki teolog — bardzo roztropnie odniós szy si do problemu niewolnictwa 
na wy!szym poziomie rozwa!a , uporawszy si

z nim przy pomocy 

chrze#cija skiej moralno#ci i wnikn*wszy w istot instytucji niewolnictwa

17

.

Ale

 

Religijne zrównanie ludzi wolnych i niewolników 

znano ju4 w czasach przedchrze&cija(skich

 

Tak jak wszystko w chrze#cija stwie, owo zrównanie by o znane 

wcze#niej. Otó! w kulcie Dionizosa zosta y pozbawione wszelkiego znaczenia 
ró!nice rasowe i etniczne oraz ró!nice p ci, a tak!e kondycji spo ecznej. Dla 
Dionizosa nie by a wi c wa!na poszczególna jednostka — jego wyznawcy 
zostali uznani za równych sobie: biednych i bogatych, starych i m odych, 
m !czyzn i kobiety, jak równie! niewolników, traktowano jednakowo

18

.

Rozró!nienia pana i niewolnika, bogacza i biedaka nie czynili te! stoicy, którzy 
usilnie dopominali si o to, by wspierano s abych i potrzebuj*cych, i wszystkich 
ludzi okre#lali jako równouprawnionych braci i dzieci Boga. Trzeba tu doda", !e
w rozumieniu stoickim zró!nicowanie nie wynika o z woli Bo!ej, jak to 
przedstawia Ko#ció , lecz stanowi o nast pstwo aktu przemocy

19

. Natomiast 

Wydzi zdobyli si na religijne zrównanie ludzi niewolnych z kobietami i 
dzie"mi.

 

Tymczasem w chrystianizmie religijne przynajmniej zrównanie 

niewolników z lud>mi wolnymi oraz przyzwolenie na kap a stwo tych, którzy 
pozostawali zniewolnieni, by y zjawiskami charakterystycznymi tylko dla 
pierwszych stuleci. Pó>niej ju! !aden niewolnik nie móg by" ksi dzem 
katolickim. Najstarszy przypuszczalnie zakaz zosta sformu owany przez 
papie!a Stefana I w jednym z jego listów napisanych w 257 roku

20

. Ko#ció

opowiedzia si wi c za nienaruszalno#ci* prawa w asno#ci, które przys ugiwa o
„panom", i dostosowa si do potrzeb klasy posiadaj*cej — tym skwapliwiej, !e
sam si bogaci . Je#li niegdy# nawet niektórzy papie!e wywodzili si ze stanu 
niewolników, to dla Ko#cio a sfeudalizowanego staj* si ci ostatni ju! wkrótce 
„marnymi" lud>mi (t. I, s. 305).

 

Zniewolenie cielesne, servitus corporis, by o zreszt*, jak si zdaje, 

bardziej dotkliwe dla chrze#cija skich niewolników ni!

background image

98

servitus animarum. Chcieli oni by" równouprawnieni nie tylko „wobec Boga", 
ale i w spo ecze stwie

21

. Ko#ció jednak przez wiele stuleci uniemo!liwia

jak*kolwiek zmian ich statusu prawnego. Wykupienie z niewoli stawa o si
mo!liwe, gdy ten czy inny chrze#cijanin uznawa to za czyn chwalebny. Ale 
wi kszo#" wyzwole  mia a uzasadnienie ekonomiczne, nie by y to zatem 
manifestacje postawy humanitarnej

22

.

Chrystianizacja imperium uczyni"a legalno&O niewolnictwa  

jeszcze bardziej oczywist 

Je!eli w pierwszych stuleciach zasz a nieznaczna zmiana na korzy#" 

niewolników, zw aszcza dzi ki stoickiej doktrynie o równo#ci ludzi, to w V 
wieku nast*pi regres.

 

Podczas gdy dawniej nie zdarza y si w Ko#ciele powa!niejsze sprzeciwy 

wobec wyst powania niewolników w s*dzie, w roli #wiadka lub powoda, odbyty 
w roku 419 synod w Kartaginie expressis verbis pozbawi ich tego prawa. I 
pó>niej zawsze by o to przestrzegane. Ko#ció nie po o!y te! kresu okrutnemu 
karaniu niewolników. Przeciwnie, pa stwo chrze#cija skie narzuci o
w a#cicielom niewolników nawracanie tych ostatnich przy pomocy bata

23

.

Prawodawstwo ery katolicyzmu okaza o si zreszt* tak!e surowsze, bardziej 
represyjne

24

, co sk oni o mi dzy innymi niektórych ortodoksyjnych wyznawców 

chrystianizmu do skonstatowania, i!

„w porównaniu z czasami 

przedkonstanty skimi sytuacja niewolników uleg a pogorszeniu"

25

.

Jeszcze w V wieku bywali tacy chrze#cijanie, którzy mieli po dwa tysi*ce 

i wi cej niewolników

26

. Kiedy gospodarka oparta na niewolnictwie okaza a si

zbyt kosztowna i stopniowo dokonywa a si zmiana statusu ludzi niewolnych, 
którzy stali si . oto lud>mi przypisanymi do ziemi — by to proces wzgl dnej 
humanizacji ich warunków !ycia w spo ecze stwie — Ko#ció posiada
niewolników najd u!ej i mia ich te! najwi cej, a ponadto w a#nie ta instytucja 
uniemo!liwia a wyzwalanie ludzi niewolnych, co stanowi o restrykcj bez 
precedensu. Jako „dobro ko#cielne", niewolnicy byli niezbywalni

27

.

Chrystusowy Ko#ció potrafi tak!e zadba" o to, by niewolników 

przybywa o. W roku 655, na dziewi*tym soborze w Toledo, sformu owano takie 
oto zalecenie, które mia o s u!y" — daremnej, z czego zdawano sobie spraw —
walce z nieobyczajno#ci*

background image

99

duchownych: „Kto tedy, od biskupa po subdiakona, p odzi synów w 
ma !e stwie zas uguj*cym na pot pienie, z kobiet* woln* lub niewolnic*, ten 
powinien podlega" karze kanonicznej; dzieci z takiego haniebnego zwi*zku nie 
tylko nie powinny otrzyma" spadku po rodzicach, lecz na zawsze, jako 
niewolnicy, stanowi" w asno#" Ko#cio a, którego kap anami byli ich ojcowie, 
gdy! ci sp odzili ich w nagannych okoliczno#ciach"

28

.

Równie! klasztory posiada y niewolników, którzy pe nili s u!b

w

budynkach klasztornych i obs ugiwali braci zakonnych, gdy! dzia alno#" 
kulturotwórcza i gospodarcza tych ostatnich nie wynika a pocz*tkowo ze 
sk onno#ci do urzeczywistnienia nakazu mi o#ci bli>niego, lecz z ch ci 
zamanifestowania swego statusu „panów" w ekonomicznym rozumieniu tego 
s owa

29

.

Dawny Ko#ció

uwa!a

niewolnictwo za instytucj

niezb dn*,

nieodzown* dla utrzymania  adu #wiata. Niewolnictwo by o dla Ko#cio a czym#
równie oczywistym, jak pa stwo czy rodzina, i Ko#ció — jego krytyczni 
historiografowie s* co do tego zgodni — wr cz utrwala istnienie klasy ludzi 
niewolnych

30

. Kr gi zbli!one do Ko#cio a usprawiedliwiaj* to nie tylko 

zwyczajowym wskazaniem na „wolno#" wewn trzn*", któr* chrze#cija stwo 
da o pono" niewolnikom i któr* dzi ki tej religii nauczyli si oni jakoby ceni"
„ponad wszystko inne", ale tak!e „pokorn* uleg o#". Chrze#cija stwo t umi o
rewolucyjne zap dy swoich wyznawców, broni o

ono  #wiat przed 

rozwydrzeniem mas pozbawionych wszelkich hamulców, stawia o bowiem 
ludziom za cel — wa!niejszy ni! wyzwolenie zewn trzne — w a#nie wolno#" 
wewn trzn*"

31

. Sformu ujmy to inaczej: podczas gdy dawniej niewolnik by

pos uszny przez sw* bezradno#" i zwyk y strach, Ko#ció chrze#cija ski narzuci
mu pó>niej owo trupie pos usze stwo jako obowi*zek moralny.

 

background image

100

Ko&ció" utrzyma" niewolnictwo przez ca"e &redniowiecze

 

Pojawiaj*ce si

zazwyczaj w dzie ach teologicznych, 

gloryfikuj*ce stwierdzenia, jakoby dzi ki niemu zosta o w
wiekach  #rednich przynajmniej zlikwidowane niewolnictwo, 
wynikaj* z ra!*cej niewiedzy lub ob udnej apologetyki. Dzia o
si

natomiast co# nieomal diametralnie przeciwnego. (...) 

Gdziekolwiek w Europie odchodzono od niewolnictwa, mia o to 
swoje przyczyny polityczne i ekonomiczne; nigdy jednak nie 
by a to konsekwencja zakazu ze strony Ko#cio a. Trzeba tu 
podkre#li", !e u schy ku  #redniowiecza na po udniu Europy 
przybywa o niewolników: Ko#ció nie tylko by jednym z 
w a#cicieli, ale i — za najró!niejsze przewinienia — skazywa na 
!ycie w niewoli! 

Teolog Troeltsch

32

 

Nredniowieczny ustrój feudalny, jego przywileje klasowe, pa szczyzn ,

niewolnictwo — wszystko to Ko#ció przedstawia , nawet jeszcze w epoce 
nowo!ytnej, jako zgodne z wol* Boga, jako zrz*dzenie Bo!e i sum zjawisk 
odzwierciedlaj*cych  ad niebia ski.

 

Tomasz z Akwinu usprawiedliwia utrzymywanie niewolnictwa. Ten 

w a#nie oficjalny teolog Ko#cio a opowiedzia si ponadto — co, zwa!ywszy na 
taki stosunek do zniewalania jednych ludzi przez innych, nie mo!e dziwi" — za 
tym, by s*dy orzeka y kary w zale!no#ci od pozycji spo ecznej oskar!onych

33

.

Najemnych robotników rolnych zalicza #wi ty Tomasz do „ludzi !yj*cych w 
ciemnocie i brudzie", a ch opi to dla niego „klasa ni!sza"

34

. Wed ug Tomasza, 

nikt nie powinien d*!y" do tego, by wznie#" si ponad swój stan, a wi c i
niewolnik winien godzi" si ze swym ujarzmieniem. Tysi*c dwie#cie lat 
wcze#niej podobnie wypowiada si Pawe .

W ci*gu ca ego #redniowiecza Ko#ció nie pot pia ani niewolnictwa, ani 

handlu niewolnikami. Jeszcze w czasach nowo!ytnych mia on w swoim 
posiadaniu licznych niewolników w krajach pozaeuropejskich. Niewolnicza 
egzystencja Murzynów ameryka skich stanowi a bezpo#redni* kontynuacj
w a#nie owego #redniowiecznego niewolnictwa i, dopóki Murzyni w Stanach 
Zjednoczonych  !yli w niewoli, ich kondycja spo eczna by a uzasadniana tak 
samo, jak tamto dawne ujarzmienie

35

. Trzeba tu doda", !e

background image

101

w chrze#cija skiej Etiopii po dzi# dzie  odbywaj* si targi niewolników.

 

Ju! w roku 257 zosta przez rzymskiego biskupa Stefana I wydany 

pierwszy zakaz, którego celem by o pogorszenie losu niewolników. Natomiast 
dopiero w XIX wieku Ko#ció , reprezentowany przez Grzegorza XVI, zakaza
expressis verbis wszelkiej obrony niewolników. Czy! instytucja, której 
hierarchowie, biskupi, nakazywali — zw aszcza we Francji i w Niemczech — 
torturowanie podleg ych im ksi !y i karali ich ch ost*

36

, mog a zdoby" si na 

humanitarny stosunek do niewolników?!

 

Wszelkie próby wyeliminowania przyczyn ubóstwa mas i zapewnienia 

istotnej poprawy ich warunków !ycia s* od schy ku epoki antycznej sabotowane 
przez Ko#ció — jako próby zniweczenia pochodz*cego od Boga  adu 
spo ecznego. Nauka Jezusa by a rewolucyjna a! do skrajno#ci, Ko#ció
natomiast sta si instytucj* na wskro# konserwatywn*, pot !n*, z ogromnym 
maj*tkiem, i w a#nie przysparzaj*c sobie tego dostatku zach ca on wiernych 
!yj*cych w biedzie, !eby kierowali swój wzrok i swe my#li ku niebu, tam 
bowiem mia yby si spe ni" wszystkie ich marzenia.

 

Równie! Luter sprawia wielki zawód swoim rozumieniem sytuacji 

spo ecznej — cho" tu i ówdzie krytykuje w adców pa stw Europy, to jednak 
odnosi si do nich przychylnie; straszliwa n dza wie#niaków pozostawia go 
oboj tnym; co wi cej, w pamflecie skierowanym „przeciw burz*cym si
ch opom" wzywa on ca y #wiat do tego, !eby ich „dusi", wyrzyna", po kryjomu 
(!) i otwarcie; niechaj ka!dy, kto mo!e, zabija ich, tak jak si zabija w#ciek ego 
psa". A! po wiek dwudziesty jego postawa u atwia a w adcom niemieckich 
ksi stw ich panowanie.

 

Wszystkie udogodnienia socjalne, jakie zaistnia y

w

czasach 

nowo!ytnych, zosta y wprowadzone nie przez Ko#ció , lecz wbrew niemu. 
Niemal wszystkie te formy i regu y wspó !ycia spo ecznego, które swoim 
humanistycznym charakterem góruj* nad wcze#niejszymi, zawdzi cza ludzko#" 
#wiadomym swej odpowiedzialno#ci instytucjom nieko#cielnym. Uczciwi 
teologowie nie neguj* tego

37

. Jeden z najwybitniejszych, Martin Dibelius, 

niezbyt dawno temu nie zawaha si stwierdzi", !e Ko#ció „stoi na stra!y
despotyzmu i kapitalizmu". „Dlatego te! wszyscy ci, którzy pragn li,  !eby na 
tym #wiecie !y o si lepiej, musieli wyst*pi" przeciwko chrze#cija stwu"

38

.

background image

102

background image

103

CZ SC TRZECIA  

CHRZE CIJAFSTWO A TOLERANCJA

 

Chrze#cija stwo we wszystkich swych odmianach jest religi*, w
której fanatyzm, prze#ladowanie ludzi inaczej my#l*cych — w 
sposób bezwzgl dny, bez cofania si

przed najgorszym 

okrucie stwem — sta y si i pozostaj* dominantami maj*cymi 
wi ksze znaczenie ni! w którejkolwiek innej religii. 

Eduard Meyer

1

background image

104

background image

105

Podczas gdy politeizm by tolerancyjny i we wszystkich kultach 

politeistycznych panowa a nacechowana wzajemn* przyja>ni* kolegialno#",
chrystianizm ukszta towa si jako religia nietolerancji par excellence. Je!eli o 
islamie mo!emy powiedzie", !e teoretycznie jest on religi* najmniej, w praktyce 
za# — najbardziej tolerancyjn*

2

, to w przypadku chrze#cija stwa mamy 

podstawy do skonstatowania wr cz przeciwnej sytuacji.

 

Cztery ostatnie wi ksze ca o#ci tematyczne w tej ksi dze przedstawiaj*

stosunek Ko#cio ów chrze#cija skich: 1. do Wydów i judaizmu, 2. do poga stwa, 
3. do „kacerzy", 4. do s u!by w armii podczas wojny i do poszczególnych 
wojen, gdy je prowadzono.

 

1

WALKA Z HYDAMI

 

Dziwne to i godne szczególnej uwagi, !e Wydzi egzystuj* od tylu 
lat i !e zawsze zastaje si

ich w trudnej sytuacji: dla 

za#wiadczenia, i! Jezus Chrystus istnia , musieli dalej 
egzystowa", a jako !e go ukrzy!owali, musia o im by" ci !ko. 

Blaise Pascal

3

Rozdzia  56  

Antyjudaizm staroJytnych chrzeBcijan 

Rzadko kiedy w dziejach ludzko#ci antysemityzm by tak 
pryncypialny i bezkompromisowy, jak we wczesnym 
chrze#cija stwie. 

Teolog Cari Schneider

4

Przyczyny nienawi&ci chrze&cijan do Pydów

 

Poniewa! postawa, któr* okre#la si znanym powszechnie terminem 

„antysemityzm", sprowadza si do wrogo#ci wobec Wydów, nie za# wobec — 
równie! semickich — Babilo czyków czy Arabów, w dalszych wywodach 
b dzie przewa!nie pojawia o si okre#lenie s uszniejsze: „antyjudaizm".

 

background image

106

Istnia on ju! w czasach przedchrze#cija skich, i to raczej z powodów 

politycznych i religijnych, ni! rasowych

5

. Powszechna u wyznawców judaizmu 

#wiadomo#" ich wyj*tkowo#ci, a zw aszcza ich nietolerancja religijna, by y z
dawien dawna odbierane jako odium generis humani i musia y u pogan, 
tolerancyjnych w stosunku do innych religii, wzbudzi" nienawi#" do Wydów; 
pó>niej, z tych samych powodów, poganie znienawidzili chrze#cijan. 
Ca kowicie obce poganom by o bowiem !ydowskie i chrze#cija skie roszczenie, 
które znalaz o swoj* klasyczn* formu  w przykazaniu: „Nie b dziesz mia
bogów cudzych przede mn*".

 

Chrze#cijanie, których religia wywodzi a si z judaizmu i pod wieloma 

wzgl dami pozosta a !ydowska, wkrótce podzielili poga ski antyjudaizm; 
przej li go we wszystkich jego przejawach i spot gowali przez dodanie 
motywów chrze#cija skich, a kulminacj* tego pot gowania sta y si

w

#redniowieczu orgie nienawi#ci, od których okrutniejsze okaza y si tylko 
wyczyny hitlerowców. W pierwszej chwili mo!e si to wyda" dziwne. Ale 
rych o zrozumiemy istot tego zjawiska, je#li sobie u#wiadomimy, !e wszystko, 
co chroni o now* religi chrze#cija sk* przed znikni ciem bez #ladu — w 
obliczu dominacji poga stwa — pochodzi o od  Wydów, nie przekonanych, co 

atwo poj*", do chrze#cija skiej odmiany ich wiary; odmiany, która pojawi a si

nagle, nieoczekiwanie.

 

Chrze#cijanie ukradli Wydom Stary Testament, po czym s u!y on tym 

pierwszym jako bro  w walce z wyznawcami judaizmu. Wydowscy 
patriarchowie i prorocy, a nawet m czennicy z epoki machabejskiej, byli 
podawani za postacie nale!*ce do tradycji chrze#cija skiej. W przypadku 
wspomnianych m czenników dosz o do takiej sytuacji, !e Wydzi zostali po 
prostu pozbawieni mo!liwo#ci okazywania im czci, poniewa! chrze#cijanie 
przyw aszczyli sobie groty owych bohaterów, które znajdowa y si

w

Antiochii

6

. Dopiero gdy Ko#ció

doczeka

si

w asnych m czenników, 

!ydowskie ofiary martyrologii straci y dla niego wszelkie znaczenie.

 

W chrystianizmie znalaz o swoj* kontynuacj

niema o !ydowskich 

instytucji i pogl*dów (zob. tak!e t. 1, s. 281 i nast.).

 

Niemal!e ca a chrze#cija ska liturgia s owa wywodzi si z Synagogi, 

która sta a si dla nowej religii >ród em wielu modlitw. Równie! Modlitwa 
Pa(ska, 
zawieraj*ca notabene siedem pró#b u Mateusza i tylko pi " u Yukasza, 
przy czym ich brzmienie jest po cz #ci odmienne

7

, stanowi w takim stopniu 

kompilacj elementów dawnych synagogalnych modlitw — zw aszcza

 

background image

107

Modlitwy osiemnastu pró&b, Szemone ezre, oraz modlitwy znanej pod nazw*
Kadisz — !e prawie !adne z jej sformu owa  nie jest oryginalne. Kadisz Ojcze 
nasz  
s* na przyk ad zgodne w pierwszych dwóch pro#bach: „Nwi " si imi
Twoje" i „Przyjd> królestwo Twoje". Trzeba tu doda", i! najdawniejsi 
chrze#cijanie odmawiali Modlitw3 Pa(sk  trzy razy dziennie, a wi c równie 
cz sto, jak przez pobo!nych  Wydów by o odmawiane  Szemone ezre. Jednak!e
chrze#cijan obowi*zywa o zalecenie, aby nie modlili si „jak tamci ob udnicy"

8

.

O ile to by o mo!liwe, wyznawcy chrystianizmu starali si oczywi#cie 

odró!ni" od Wydów. Tak wi c w przeciwie stwie do tych „ob udników", po#cili 
oni nie w poniedzia ki i czwartki, lecz w #rody i pi*tki. I zamiast szabatu #wi ci 
si niedziel .

Poza tym chrze#cijanie przej li od Wydów pewne ceremonie, jak cho"by 

przyk adanie r ki podczas konsekracji kap ana albo w czasie chrztu

9

. Nawet 

Wielkanoc i Zielone Nwi*tki wywiedziono z !ydowskiego kalendarza #wi*t, 
mimo  !e Pawe by stanowczo przeciwny uznawaniu jakichkolwiek dni za 
#wi*teczne i tylko w sporadycznych przypadkach przyzwala na to, by pewne 
dni wyró!niano

10

.

Równie! !ydowskie zast py anio ów, niebia skich i ziemskich, którzy 

byli postaciami bardzo wa!nymi i dla wiernych, i dla kap anów — stanowili oni 
zreszt* pozosta o#" po starodawnym politeizmie — przew drowa y, na czele z 
archanio ami, do chrze#cija stwa (por. na ten temat: t. I, s. 134).

 

Wydowska dzia alno#" misyjna, w której wyst powa a ju!, jak wiadomo, 

propaganda monoteizmu, czysto#ci obyczajów i !ycia wiecznego, znalaz a
równie! sw* chrze#cija sk* kontynuacj i misjonarze obu religii oddzia ywali na 
te same #rodowiska. Wiar w to, i! lud Izraela jest ludem wybranym, zast*pi o
chrze#cija skie roszczenie absolutyzuj*ce, a !ydowski mesjanizm przemieniono 
w nauk o powrocie Chrystusa.

 

I tu w a#nie natykamy si na korzenie chrze#cija skiej nienawi#ci do 

Wydów. Ci ostatni uwa!ali siebie za lud wybrany przez Boga. Chrze#cijanie te!
pretendowali do takiej roli. Ale nie mog y istnie" dwa wybrane ludy Bo!e; jako 
!e Wydzi nie zrezygnowali oczywi#cie ze swego roszczenia, które by o starsze, 
chrze#cijanie natomiast obstawali przy swoim, tak wi c wyznawcy nowej religii 
fa szywie przedstawili niektóre fakty z dziejów obu wyzna : oznajmili,  !e nie 
oni, lecz Wydzi dopu#cili si odst pstwa,  !e nie oni, lecz Wydzi z amali 
przymierze z Bogiem. Jednocze#nie

 

background image

108

chrze#cijanie wykoncypowali pewn* bardzo sztuczn* konstrukcj historyczn*,
polegaj*c* na odró!nieniu  Wydów przedchrze#cija skich, „Hebrajczyków", od 
„Wydów" nowej ery, zapocz*tkowanej przez narodziny Chrystusa, i dzi ki tej 
konstrukcji „Hebrajczycy" okazali si lud>mi nadzwyczaj dobrymi, „Wydów" 
natomiast uznano za wyj*tkowo z ych. Po dzi# dzie  Ko#ció nie od!egna si od 
owego prymitywnego zafa szowania historii

11

.

Pawe"

Walka pomi dzy wyznawcami judaizmu a wyznawcami chrze#cija stwa 

zosta a rozpocz ta przez Wydów ukamienowaniem Szczepana, chrze#cijanie za#,
ze swej strony, podj li j* niezw ocznie i z wielk* zaciek o#ci*, chocia! w
pierwszym okresie toczyli j* tylko w pi#miennictwie.

 

Ju! Pawe wyklina  Wydów — w najstarszym #wiadectwie Nowego 

Testamentu — „a! do ko ca  #wiata", przy czym u!ywa on tych samych 
stereotypowych zwrotów, jakimi pos ugiwali si poga scy wrogowie Wydów (t. 
I, s. 249). W antyjudaistycznej postawie trwa on przez ca e !ycie. Wed ug 
Dziejów Apostolskich, trzykrotnie od!egna si od judaizmu: w Azji Mniejszej, 
Helladzie i Italii. On sam pisze w li#cie do Galatów, !e nawrót do judaizmu 
by by nie mniej naganny ni! powrót do poga stwa

12

.

Pawe oskar!a gremialnie  Wydów o to, !e kradn*, cudzo o!* i ograbiaj*

#wi*tynie

13

. Ich dorobek duchowy, ich idee religijne s* dla niego „nieczyste"

14

.

Co wi cej, spo#ród dwóch synów Abrahama: Izaaka i Izmaela, porównuje on 
syna wolnej !ony z Ko#cio em, natomiast syna niewolnicy z Synagog*, a gdy 
ju! sam dokona takiego porównania, ko czy wywód cytatem z Pisma: „Wyp d>
niewolnic i jej syna, bo nie b dzie dziedziczy" syn niewolnicy razem z synem 
wolnej"

15

. Równie! w innych miejscach stykamy si z tym, !e Pawe pos uguje 

si

Starym Testamentem przeciwko Wydom, ale oczywi#cie ca kowicie 

sprzecznie z sensem wykorzystywanych cytatów

16

. Wprawdzie niech tnie, ale 

przyznaje on, !e Wydzi „pa aj* !arliwo#ci* ku Bogu, nie opart* jednak na 
pe nym zrozumieniu"

17

.

Ponadto ju! u Paw a pojawia si oskar!enie  Wydów o #mier" Jezusa i 

prze#ladowanie proroków

18

, jeden z najskuteczniejszych stereotypów Ko#cio a

— a! po nasze czasy. Zreszt* równie! Jezusowi w o!ono w usta wypowied>
pi tnuj*c* Wydów jako „zabójców proroków"

19

.

background image

109

W Dziejach Apostolskich Wydzi s* co rusz nazywani „zdrajcami i 

mordercami". „Którego! z proroków nie prze#ladowali wasi ojcowie?" — takie 
pytanie te! si tutaj pojawia

20

. „Kamienowano ich, przerzynano pi *, przebijano 

mieczem (...)" — zapewnia list do Hebrajczyków

21

. W ca ym pi#miennictwie 

chrze#cija skim  Wydzi okazuj* si

mordercami proroków i powstaje — 

po!*dane — wra!enie, i! nagminnie ich u#miercano. Natomiast Stary 
Testament, gdzie wymienia si licznych proroków z wielu stuleci, informuje o 
dwóch tylko morderstwach, których ofiarami padli tacy ludzie

22

.

Ewangelia Jana

 

Ogó Wydów nigdy nie by oceniany tak negatywnie, jak tutaj. 

Teolog Weine23 

Czwarta ewangelia jest t* cz #ci* Nowego Testamentu, w której wrogo#" 

wobec  Wydów znalaz a swój najdobitniejszy wyraz. Zawiera ona — co 
znamienne — tylko jedena#cie cytatów ze Starego Testamentu. Wyra>nie 
pomniejsza si tu znaczenie Moj!esza, Abrahama i Jakuba. Nawet Piotr zostaje 
usuni ty w cie  przez aposto ów greckich: Filipa i Andrzeja. I je#li Jezus 
synoptyczny by kim# przys anym dla uratowania „owiec, które zagin y z domu 
Izraela", je#li i Pawe chcia ocali" przynajmniej niektórych Wydów,  to teraz 
okazuj* si oni uciele#nieniami z a. Wyst puj* w tej ewangelii jako wrogowie 
Jezusa, którzy czyhaj* na jego !ycie, i wzmianek o ich wrogo#ci jest tu ponad 
pi "dziesi*t

24

. Chrystus johannejski odmawia im (autentycznego) pochodzenia 

od Abrahama, stwierdzaj*c, !e wywodz* si od diab a; w Apokalipsie pojawia 
si

kilkakrotnie podobna dyskwalifikacja: Wydzi s* nazywani „synagog*

szatana"

25

.

Charakterystycznym przejawem antyjudaizmu czwartego ewangelisty jest 

równie! to,  !e w przeciwie stwie do synoptyków, u których jako wrogowie 
Jezusa wyst puj* „uczeni w Pi#mie" oraz „faryzeusze", bardzo cz sto u!ywa on 
zamiast tych dwóch okre#le  po prostu s owa „Wydzi", uwa!aj*c w a#nie ich za 
ca y #wiat antychrze#cija ski. Jak widzimy, ewangeli Jana charakteryzuje 
prymitywny dualizm. Po jednej stronie znajduje si Ko#ció , po drugiej — 
Synagoga, po jednej stronie dzieci Boga, po drugiej — dzieci szatana; tu Bóg, 
#wiat o, prawda, wiara, tam — #wiat

 

background image

110

doczesny, ciemno#", k amstwo i herezja. My#l przewodnia autora czwartej 
ewangelii to my#l o walce z Wydami

26

. Nawet katoliccy badacze Nowego 

testamentu przyznaj*: „Polemika z nimi jest prowadzona w ca ej ewangelii"

27

.

List Barnaby

 

napisany oko o roku 130 w Syrii i w dawnym Ko#ciele bardzo ceniony, a 

nawet — przez Klemensa Aleksandryjskiego i Orygenesa — uznany za cz #" 
Pisma  Nwi tego

28

, jest bodaj!e najgwa towniejszym atakiem na Wydów w 

pi#miennictwie wczesnochrze#cija skim.

 

Podczas gdy ewangelia Jana potwierdza bli!sze obcowanie Wydów z 

Bogiem przynajmniej w odniesieniu do przesz o#ci, autor listu Barnaby 
zaprzecza, jakoby pozostawali oni kiedykolwiek w przymierzu z Bogiem. „Dla 
swych grzechów" nie byli godni „przyj*" go". Syn Bo!y pojawi si mi dzy 
innymi po to, „!eby przepe ni a si miara grzechów ludzi, którzy wcze#niej 
prze#ladowali i u#miercali swoich proroków"

29

. Ten!e autor stwierdza, !e Wydzi 

nie zas uguj* na swoj* #wi t* ksi g , bo w ogóle jej nie rozumiej*; tak* my#l
wyrazi zreszt* ju! Pawe

30

. Zdaniem twórcy listu Barnaby — niech te przyk ady 

uzmys owi*, jak on rozumia Stary Testament — z zakazu jedzenia wieprzowiny 
wynika, !e nie nale!y przestawa" z lud>mi podobnymi do #wi 

31

; zakaz jadania 

pieczeni z zaj*ca oznacza, i! nie nale!y wykorzystywa" fizycznie ch opców, 
jako  !e zaj*cowi rokrocznie przybywa tylnych otworów. „Ma on bowiem tyle 
tych otworów, ile lat !yje". Tak wi c wszystkie zakazy dotycz*ce  !ywno#ci 
zostaj* zinterpretowane jako zakazy pope niania „grzechów" seksualnych, nie 
wy *czaj*c najbardziej perwersyjnych. Dalej ten!e autor pisze: „Oto widzicie, 
jakim #wietnym prawodawc* by Moj!esz. Ale czy! tamci (Wydzi) potrafiliby to 
zrozumie"? My jednak uj li#my owe przykazania w a#ciwie i przekazujemy je 
tak, jak chcia Pan. Jemu bowiem zawdzi czamy uszy i serca, które pozwalaj*
nam te rzeczy zrozumie""

32

.

Najobszerniej wyra!a

si

wczesnochrze#cija ski antyjudaizm w 

najd u!szej zachowanej publikacji z pierwszych stu kilkudziesi ciu lat naszej 
ery, a mianowicie w powsta ym oko o roku 160 i w znacznej mierze 
stanowi*cym kompilacj cytatów ze Starego Testamentu utworze Justyna pod 
tytu em

 

background image

111

Dialog z Pydem Tryfonem

 

Najwybitniejszy w tamtym stuleciu apologeta chrze#cija ski nazywa tu 

Wydów okropnymi lud>mi, chorymi na umy#le, ba wochwalcami, przypisuje im 
spryt i przebieg o#", okre#la ich jako #lepców i s abeuszy, pos*dza ich o 
niesprawiedliwo#", brak rozs*dku, widzi w nich grzeszników, ludzi bez serca i 
bez rozumu. Oskar!a ich o rozwi*z o#" i wszelkie inne z o, stwierdza, !e grzesz*
ponad wszelk* miar i na to, !eby zmy" ich grzechy, nie starczy oby ca ej wody 
w morzu. Zdaniem Justyna, Wydzi sprzeniewierzyli si Prawu, wzgardzili 
Nowym Przymierzem, zabijali proroków i — gdy by o to w ich mocy — 
mordowali zwolenników nowej wiary. Wydzi podjudzaj* inne narody przeciw 
chrze#cijanom i obci*!a ich nie tylko bezprawie, jakiego sami si dopuszczaj*,
„lecz i te niegodziwo#ci, które pope niaj* wszyscy inni ludzie"

33

.

Bez ma a 1800 lat pó>niej minister propagandy Goebbels powiedzia

w a#ciwie to samo, tyle !e zr czniej sformu owa sw* my#l — nazwa on Wydów 
„fermentem dekompozycji"

34

. Ca kowicie odmienne motywy dzia ania Ko#cio a

i hitlerowców nie maj* przy tym wi kszego znaczenia: w obu przypadkach 
sko czy o si mordowaniem i eksterminacj*.

Justyn na ogó po to tylko cytuje Stary Testament, !eby — wspieraj*c si

jego autorytetem — pot pia" Wydów, i oczywi#cie pojmuje on teksty 
starotestamentowe jako chrze#cija skie. Jak wiemy, ca a ówczesna polemika z 
judaizmem sprowadza a si do tego, by Wydom odebra" wszystko, co mog oby 
si chrze#cijanom przyda". Ju! w pierwszym li#cie Klemensa Abraham zostaje 
nazwany „naszym ojcem"

35

. Czwarty ewangelista pisze niebawem co nast puje: 

„Waszym oskar!ycielem jest Moj!esz, w którym wy pok adacie nadziej "

36

.

Ucze  Justyna, Tacjan, pos uguje si

pó>niej postaci* Moj!esza dla 

udowodnienia dawno#ci i presti!u chrze#cija stwa

37

, po czym Ojciec Ko#cio a

Laktancjusz ju! bez  !adnych w*tpliwo#ci mówi o „naszych protoplastach, 
którymi byli przywódcy Hebrajczyków"

38

. Wracaj*c do Justyna, trzeba 

dopowiedzie", !e — nie inaczej ni! autor listu Barnaby

 

- pozbawia on Wydów 

Starego Testamentu. „Wasze Pismo - powiedzia do Tryfona i zaraz si poprawi
— a w a#ciwie nie wasze, lecz nasze (...)"

39

!

Dalej Justyn obiecuje co prawda, !e b dzie si modli za  Wydów. Ale 

w#ród tylu oskar!e  brzmi to zgo a groteskowo. Pami tajmy i o tym, i! atakuje 
on Wydów wówczas, gdy ponie#li

 

background image

112

oni straszliw* kl sk w konfrontacji z Rzymianami. Podobnie jak wi kszo#" 
chrze#cijan, Justyn uwa!a t katastrof za kar Bo!* i pochwala expressis verbis 
zniszczenie Palestyny, zburzenie jej miast, godz*cy w Wydów zakaz ich 
przybywania do Jerozolimy itd. „Dobrze si sta o, zas u!yli#cie sobie na to, wy 
niegodni synowie, cudzo o!ne plemi , dzieci nierz*dnic"

40

. Mimo to nazwano 

owego pisarza chrze#cija skiego „ agodnym Justynem"

41

 — i nie bez racji, 

zwa!ywszy na pisma pó>niejszych Ojców Ko#cio a, których antyjudaistyczna 
zaciek o#" jest znacznie wi ksza.

 

Antyjudaizm Ojców Ko&cio"a z III, IV i V wieku

 

Antyjudaizm Ko#cio a nasila si .

Teolog Harnack

42

 

O nastawieniu chrze#cija skich autorów #wiadcz* cz sto ju! same tytu y. 

Przeciw  Pydom  — tak nazywaj* si pamflety Tertuliana, Pseudo-Cypriana, 
Augustyna, Jana Chryzostoma i wielu innych Ojców Ko#cio a

43

. Dialog 

antyjudaistyczny sta si wr cz ko#cielnym „gatunkiem literackim"

44

.

„Kiedy! bowiem Wyd nie narusza Prawa" — pyta Tertulian i, podobnie 

jak Justyn, stwierdza: „Cho"by Izrael my dzie  po dniu wszystkie swoje 
cz onki, to jednak nigdy nie by by czysty"

45

. Ten!e Tertulian zapewnia, !e Wydzi 

nie trafiaj* do nieba i !e nie maj* nawet wspólnego z chrze#cijanami Boga

46

.

Biskup Cyprian odmawia z antyjudaistyczn* intencj* Modlitw3 Pa(sk 

— to opowiadano o nim. „Zwracaj*c si do Ojca, chrze#cijanin powinien my#le"
o tym,  !e Wydzi nie Boga, lecz szatana maj* za ojca"

47

. „Szatan jest ojcem 

Wyda!" Jak wiadomo, w czasach hitlerowskich te s owa widnia y nad gablotami, 
w których umieszczano reklamowe egzemplarze gazety „Der Sturmer".

 

Fanatycznym wrogiem Wydów by doctor Ecclesiae Efrem, który przez 

swoich syryjskich ziomków zosta uhonorowany mianem „cytry Ducha 
Nwi tego"

48

. Wed ug Efrema, Wydzi blu>ni*, s* brudni, niebezpieczni niczym 

zaka>na choroba, odznaczaj* si niewolnicz* natur*, s* szale cami, s ugami 
szatana, mordercami, którzy w swej !*dzy krwi nie znajduj* !adnego umiaru

49

.

„Uciekaj przed Wydami, bo twoja #mier" i twa krew nic dla nich nie znacz*". 
„Ich przywódcy to zbrodniarze, ich s dziowie to  otry... oni s* 99 razy gorsi ni!
nie-Wydzi"

50

.

background image

113

Nauczyciel Ko#cio a Jan Chryzostom, którego chwalebny etos spo eczny 

nie znalaz w Ko#ciele tylu na#ladowców, ilu doczeka si jego bezgraniczny 
antyjudaizm, atakowa Wydów pocz*wszy od roku 386 w o#miu kazaniach: 
okazuj* si oni „nie lepsi ni! #winie i barany"; zostaj* oskar!eni o z odziejstwo, 
grabie!e; synagog przyrównuje Jan Chryzostom, po cz #ci zgodnie z Bibli*, do 
teatru, burdelu, jaskini morderców, siedliska dzikich zwierz*t i siedziby 
szatana

51

. Siedzibami szatana s* jednak tak!e dusze Wydów. Tak jak nie nale!y

zadawa" si z diab em, tak te! trzeba unika" Wydów, bo i diabe , i w a#nie Wydzi 
wyniszczaj* ludzkie cia a i dusze. Wszak oni w asnymi r koma zabijaj* swoje 
dzieci. A jako !e i chrze#cijanie, do których Chryzostom si zwraca , w to nie 
uwierzyli, wi c w jednym z pó>niejszych kaza  poprawi si on: je#li nawet nie 
zabijaj* ju! (!) swoich dzieci, to przecie! zamordowali Chrystusa, co jest jeszcze 
gorsze

52

.

Postaw

Ojca Ko#cio a Isidorosa Pelusiotesa (zm. ok. 435 r.) 

charakteryzuje taka oto obro cza uwaga pewnego wspó czesnego nam katolika: 
„Nie wszyscy Wydzi s* w jego oczach zbrodniarzami"

53

.

List Diogneta, powszechnie uwa!any za per  pi#miennictwa 

wczesnochrze#cija skiego, szydzi z !ydowskich postów, jak równie! z
obrzezania i przepisów dotycz*cych szabatu. Okre#la on Wydów jako g upich, 
zabobonnych, ob udnych,  #miesznych, i zawiera „ca y katalog  !ydowskich 
przywar"

54

.

Nawet szlachetny Bazyli ko czy swój Heksaemeron  — najznakomitsze 

dzie o w jego dorobku — !yczeniem: „Niechaj Wyd b dzie poha biony"

55

.

Równie! Orygenes ma !al do tego narodu: „Wydzi przybili go do 

krzy!a"

56

. Wszystkie nauki ówczesnych Wydów uwa!a on za zmy#lenia i 

pustos owie. Prze#ladowanie Jezusa, to, zdaniem Orygenesa, „najohydniejsza 
niegodziwo#"" z ich strony. Dlatego dobrze si sta o,  !e Jerozolima zosta a
zrównana z ziemi* i naród !ydowski utraci swoje siedziby

57

.

Ponadto Ojcowie Ko#cio a okazuj* si skorzy do obci*!ania Wydów win*

za poga skie prze#ladowania chrze#cijan. Od Tertuliana dowiadujemy si , !e
inicjowano je w synagogach

58

. Faktycznie jednak Wydzi nie brali w ogóle 

udzia u w prze#ladowaniu chrze#cijan w II, III i IV wieku

59

.

W*tki literackie, jakie dawnemu Ko#cio owi przydawa y si

do 

atakowania  Wydów, zosta y zebrane w zestawieniu dokonanym przez teologa 
Carla Schneidera. Wska!emy tu przynajmniej

 

background image

114

niektóre z nich: Wydzi nie s* wcale ludem Bo!ym, lecz pochodz* od dotkni tych 
tr*dem Egipcjan. Bóg nienawidzi ich, oni za# nienawidz* Boga. Nie przyjmuje 
on ich ofiary, oni obra!aj* go bardziej ni! poganie. Wydzi w ogóle nie rozumiej*
Starego Testamentu, sfa szowali go, i tylko chrze#cijanie potrafi* go oczy#ci".
Wydzi nie pragn* !ycia duchowego ani kultury, uosabiaj* z o, s* dzie"mi 
szatana, !yj* nieobyczajnie, napastuj* wszystkie kobiety, s* ob udni, k ami*, a
do nie-Wydów pa aj* nienawi#ci* i pogard*. Poza tym chrze#cijanie ch tnie 
przywo uj* niepochlebne s*dy proroków o Wydach. Ale czytamy dalej: 
„Chrystus zosta ukrzy!owany tylko przez Wydów. Ju! ewangelie zdejmuj* win
z rzymskiego namiestnika i obci*!aj* Wydów, i pó>niej dodaje si kolejne 
oskar!enia. Nie rzymscy !o nierze, lecz w a#nie  Wydzi dr cz* i wyszydzaj*
Jezusa, poganie nawracaj* si pod jego krzy!em, Wydzi natomiast zniewa!aj* go 
nawet po jego #mierci. I tak jak zamordowali Pana, tak te! najch tniej 
wymordowaliby wszystkich chrze#cijan, bo «Wyd nie zmienia si nigdy». Takie 
wypowiedzi spotykamy nie u fanatyków, pisz* w tym duchu ludzie spokojni, 
przedstawiciele elity intelektualnej, mi dzy innymi Klemens z Aleksandrii, 
Orygenes i Chryzostom, ale równie! pisarze o radykalnym nastawieniu. U tych 
ostatnich czytamy, !e nie jest mo!liwy  !aden kompromis mi dzy  Wydami a 
chrze#cijanami. Wydzi mog* jednak s u!y" chrze#cijanom — jako niewolnicy"

60

.

Teolog Harnack stwierdza, !e wed ug zgodnej opinii wszystkich pisarzy 

chrze#cija skich z epoki postapostolskiej „Izrael by w a#ciwie zawsze 
Ko#cio em nieczystym albo Ko#cio em szatana"

61

.

Pocz*tkowo istotne by y przede wszystkim ró!nice w pojmowaniu 

objawienia. Ale z czasem polemika z judaizmem wykroczy a poza teologi ,
zreszt* oczywi#cie nie tylko z winy chrze#cijan

62

. Dopu#cili si oni przecie!

uzurpacji, przej li bowiem wszystko, co wydawa o im si u!yteczne, od Wydów, 
którzy jako niez omni monotei#ci musieli by" stanowczo przeciwni deifikacji 
galilejskiego cie#li, podobnie jak nie zaakceptowali ubóstwienia cezarów. Ale 
gwa towno#" ataków ze strony chrze#cijan by a znacznie wi ksza ni! !ydowski 
opór wobec deifikacji Jezusa

63

.

Jednakowo! od roku 70 zjawiskiem charakterystycznym dla ca ej 

diaspory jest ca kowita separacja spo eczno#ci  !ydowskich i chrze#cija skich 
wzgl dem siebie. Gdy za# Ko#ció cieszy si

ju! poparciem w adzy 

pa stwowej, kontrowersja, która pierwotnie

 

background image

115

pozostawa a w sferze teologii, przerodzi a si w czynny antyjudaizm, ca kowicie 
sprzeczny z filosemityzmem, jaki charakteryzowa

reszt

#wiata 

pó>noantycznego. Nawet pewien nader konserwatywny uczony konstatuje, !e
„do walki z Wydami na ziemiach Imperium Rzymskiego zach ca chrze#cija ski 
Ko#ció i by a to inspiracja zarówno #wiatopogl*dowa, jak i organizacyjna

64

.

Antyjudaizm pierwszych cesarzy chrze&cija(skich

 

Je#li dochodzi o do konfliktów, to nie z inicjatywy ludu, lecz — i 
jest to ewidentne — z inicjatywy w adz ko#cielnych lub dworu 
cesarskiego. 

James Parkes

65

 

Chrze#cija scy cesarze przywrócili antysemickie prawodawstwo 

nielicznych spo#ród w adców przedchrze#cija skich — w wersji zaostrzonej. 
Ulegli oni presji Ko#cio a, który ju! na pocz*tku IV wieku, na synodzie w 
Elwirze, wyznaczy kar dla mieszanych ma !e stw chrze#cija sko-!ydowskich 
oraz zakaza i duchownym, i ludziom #wieckim kontaktów z Wydami pod gro>b*
pozbawienia komunii

66

.

Konstantyn, pierwszy cesarz chrze#cija ski, nazywa Wydów „ludem 

odtr*conym" i „lud>mi splamionymi krwi*". Zarzuca im „wrodzony ob d" i 
wci*! powtarza oskar!enie o zamordowanie Jezusa

67

. Na jego polecenie sobór 

nicejski zakaza Wydom posiadania chrze#cija skich niewolników, by oby to 
bowiem niesprawiedliwe, gdyby chrze#cijanie mieli cierpie" pod jarzmem tych, 
co mordowali proroków i zabili Pana. Termin obchodzenia przez Wydów Paschy 
jako ewentualny termin #wi*t wielkanocnych odrzuci on z nast puj*cym 
uzasadnieniem: „Z t* okropn* hord* Wydów nie chcemy mie" nic wspólnego"

68

.

Synowie Konstantyna karali przej#cie chrze#cijanina na judaizm 

konfiskat* ca ego maj*tku, a po#lubienie chrze#cijanki przez Wyda, jak te!
obrzezanie niewolników — #mierci*

69

.

Natomiast cesarz Julian „Apostata" prowadzi

pó>niej wyra>nie 

filosemick* polityk

70

. Jego chrze#cija scy nast pcy nawi*zali jednak do 

polityki w adców wcze#niejszych, chocia! ich wrogo#ci wobec Wydów 
towarzyszy y pewne wahania — a! po rz*dy Teodozjusza I. W roku 404 
usuni to Wydów z armii — ta decyzja prawna by a realizowana jeszcze nawet w 
XIX wieku i potem za rz*dów Hitlera — oraz ze wszystkich urz dów 
pa stwowych

71

. W V i VI

 

background image

116

stuleciu  Wydzi byli nie tylko pozbawieni coraz to innych praw, ale ponadto 
odno#ne edykty chrze#cija skich cesarzy zawiera y wiele obelg pod adresem 
narodu  !ydowskiego, a w roku 553 Justynian wyda te! zakaz korzystania z 
Talmudu.

 

Je#li nawet odgrywa y pewn* rol ró!nice ekonomiczne i rasowe, to 

jednak najistotniejszy w owej kampanii by element religijny. O nasilenie walki 
z Wydami upomina si Ko#ció i w a#nie ta instytucja kierowa a ow* walk* ju!
od #mierci Juliana, przy czym zmar emu cesarzowi nie szcz dzono zniewag

72

.

Pierwszymi winowajcami po4arów synagog  

byli chrze&cija(scy biskupi i &wi3ci

 

Je#li jeszcze przynajmniej u schy ku IV wieku cesarze anga!owali si w

ochron synagog, to ju! niebawem coraz cz stsze sta y si ataki na nie ze strony 
chrze#cijan

73

. Wed ug zachowanych relacji, pierwsza synagoga zosta a zburzona 

w po owie IV stulecia w pó nocnych W oszech — na rozkaz biskupa Dertony, 
Innocentego. Jak si zdaje, skonfiskowano zarazem ca e !ydowskie mienie. 
Nieomal jednocze#nie dosz o w pó nocno-afryka skim mie#cie Tipasie do 
przekszta cenia synagogi w ko#ció .

Pierwsze spalenie synagogi nast*pi o w roku 388 nad Eufratem, a nakaza

to biskup Kalinikonu. Gdy wówczas cesarz Teodozjusz za!*da ukarania 
podpalaczy i odbudowania #wi*tyni z zasobów miejscowego biskupa, inny 
biskup, Ambro!y, autor kilkunastu utrzymanych w ostrym tonie listów 
antysemickich — ale, zdaniem pewnego wspó czesnego nam katolika, cz owiek 
„!yczliwie zainteresowany" Wydami

74

 — wstawi si za owymi chrze#cija skimi 

podpalaczami synagogi i stwierdzi

po prostu, !e ich czyn nie by

przest pstwem. Zadeklarowa nawet sw* solidarno#" z biskupem Kalinikonu. 
Ten  #wi ty,  doctor Ecclesiae, pisze: „O#wiadczam  !e to ja podpali em 
synagog , !e ja wyda em i takie polecenie, i!by nie by o ju! miejsca, w którym 
nie czci si Chrystusa"

75

. Kiedy Teodozjusz zwleka z darowaniem tamtym 

chrze#cijanom kary, Ambro!y skrytykowa go w jednym z kaza  i odmówiwszy 
mu komunii wymusi amnesti .

Oko o roku 415 dosz o z inicjatywy egipskiego arcybiskupa Cyryla do 

konfiskaty wszystkich tamtejszych synagog i zamiany ich na ko#cio y
chrze#cija skie. Cyryl rozkaza , by zaatakowano

 

background image

117

i zburzono synagog w Aleksandrii, zezwoli na grabie! !ydowskiego mienia, a 
samych  Wydów usun*  z Aleksandrii, zreszt* wbrew intencjom cesarskiego 
namiestnika

76

. Jednak!e pewien katolicki historyk Ko#cio a z naszych czasów 

nie potrafi dopatrzy" si w poczynaniach Cyryla „!adnych przejawów osobistej 
niech ci do Wydów"

77

. Poniewa! ów patriarcha — jak si jeszcze tu oka!e, 

przynajmniej po#rednio zamieszany w bestialskie zamordowanie Hypatii, 
kobiety-filozofa — by zarazem jednym z g ównych inspiratorów kultu Maryi, 
który na soborze w Efezie propagowa przy pomocy ogromnych  apówek (t. I, s. 
478 i nast.), tote! zosta w *czony w poczet #wi tych zarówno greckiego 
Ko#cio a prawos awnego, jak i Ko#cio a rzymskokatolickiego. „Cyryl nie 
chcia by na pewno — domy#la si w pewnej kuriozalnej wypowiedzi kardyna
Newman — by pod ug jego poczyna  zewn trznych s*dzono

 

o jego wewn trznej #wi to#ci"

78

.

W VI stuleciu biskup Azji, Jan z Efezu, chwali si tym, !e dzi ki niemu 

siedem synagog sta o si ko#cio ami — nielegalnie, w nast pstwie aktów 
przemocy.

 

Wymowna jest opowiedziana przez biskupa Jana historia pobo!nego 

mnicha Sergiusza z Amidy, który wyst*pi gdzie# w roli misjonarza wobec 
sporej grupy Wydów. Sergiusz prowadzi z nimi codziennie dysputy, nazywa ich 
„mordercami Syna Bo!ego, których nie nale!a oby w ogóle pozostawi" przy 
!yciu", a gdy jego kazania okaza y si daremne, poleci podpali" synagog .
Wówczas  Wydzi zniszczyli jego siedzib i mieszkania zwolenników tego 
kaznodziei, po czym zbudowali now* synagog , ale Sergiusz nie omieszka
poleci", by i t #wi*tyni zburzono. Kiedy Wydzi wznie#li trzeci* synagog ,
równie! ona sp on a za spraw* #wi tego Sergiusza, który wreszcie 
zatriumfowa , potem za#, „jak zawsze, jeszcze przez czterdzie#ci lat pe ni
s u!b mi o#ci wobec Boga

 

i na rzecz obcych"

79

.

Z wielu relacji wynika, !e bardzo cz sto nie lud inicjowa konflikty 

mi dzy Wydami a chrze#cijanami. Wiadomo, i! w IV wieku istnia a w pobli!u
Antiochii synagoga rozs awiona uzdrowieniami i bywali w niej tak!e chorzy 
chrze#cijanie

80

, co wskazywa oby na pokojow* koegzystencj wyznawców obu 

religii. I jeszcze w tym!e IV stuleciu chrze#cijanie hiszpa scy zabiegali o to, by 
Wydzi po#wi cali ich pola. Ale — jak!e by inaczej — synod w Elwirze nie 
omieszka zagrozi" takim chrze#cijanom ekskomunik*, „i!by b ogos awie stwo 
Ko#cio a nie traci o na znaczeniu"

81

.

background image

118

Otó! w a#nie dobre stosunki mi dzy gminami !ydowskimi a 

chrze#cija skimi stanowi y najcz stsz* przyczyn

gwa townych ataków ze 

strony kleru. I zawsze — zarówno w staro!ytno#ci, jak i we wczesnym 
#redniowieczu — uzasadniano godz*ce w Wydów ustawodawstwo wy *cznie 
wzgl dami religijnymi

82

.

background image

119

Rozdzia  57  

Antyjudaizm KoBcio a w Bredniowieczu

 

I najobrzydliwsze jest to, !e fanatyczny antysemityzm 
przedstawia si jako religi pokoju, jako Ewangeli przynosz*c*
szcz #cie narodom #wiata. 

Friedrich Wiegand

1

Wzrost pot gi katolicyzmu sprawi , !e u schy ku epoki antycznej oraz w 

wiekach  #rednich nagonka na Wydów by a realizowana z coraz wi ksz*
zaciek o#ci*.

Nie na wiele i tylko na krótko przydawa a si Wydom  askawo#" 

niektórych w adców — takich jak Karol Wielki, Ludwik Pobo!ny, Henryk IV, 
Fryderyk III i kilku innych

2

. W wysokich falach antyjudaizmu, który ogarnia

ca y #wiat chrze#cija ski, przepada y te! bez  #ladu szlachetne intencje 
nielicznych papie!y, zw aszcza za# Grzegorza Wielkiego. Ten!e Grzegorz 
jednak wyda surowy zakaz budowania synagog oraz — w a! dziesi ciu listach 
— zabroni Wydom posiadania chrze#cija skich niewolników

3

. Ju! w roku 423 

nie wolno by o wznie#"  !adnej synagogi bez zgody Ko#cio a i przez ca e
#redniowiecze n kano Wydów podobnymi zarz*dzeniami

4

.

We Francji

 

na synodzie w Agde (506 r.) pod gro>b* ekskomuniki zakazano jadania 

razem z Wydami

5

. Trzeci synod orlea ski (538 r.) zabroni im wychodzenia na 

ulice w drugiej po owie Wielkiego Tygodnia

6

. Synod w Macon (581 r.) 

przypomnia , i! wcze#niejsze zakazy obowi*zuj*, a ponadto za!*da mi dzy 
innymi, by Wydzi z nabo!n* czci* pozdrawiali ksi !y i wstawali na ich widok

7

.

Taki nakaz okazywania szacunku by pewno potrzebny, skoro ten!e sobór 
musia zarz*dzi", !e „!aden duchowny nie powinien odprawia" mszy, kiedy si
obje i opije"

8

. Kolejne godz*ce w Wydów uchwa y podj to na synodach w 

Vannes (rok 465; kanon 12); na drugim synodzie orlea skim (533 r.; kanon 19); 
na synodzie w Clermont (535 r.; kanony 6 i 9); na czwartym 

 

background image

120

synodzie orlea skim (541 r.; kanony 30 i 31); na pi*tym z odbytych tam 
synodów (548 r.; kanon 22); na synodach: w Pary!u (614 r.; kanon 15), w Reims 
(624 r.; kanon 11) i w Chalons-sur-Saone (650 r.; kanon 9). W nast pstwie tych 
restrykcji ju! u schy ku VI stulecia dochodzi o w pa stwie Franków, które 
znajdowa o si pod w adz* Merowingów, do przymusowych chrztów, masowej 
banicji, palenia albo burzenia synagog i zamieszkiwanych przez Wydów domów.

 

Pochodz*cy z Hiszpanii arcybiskup Lyonu, Agobard (zm. 840 r.) napisa

pi " traktatów przeciwko Wydom, które da y powód do tego, by w pewnej 
monografii — sprzed czasów hitlerowskich — zaliczy"

go do 

„najbrutalniejszych wrogów narodu !ydowskiego w ca ych dziejach #wiata"

9

.

Ów  #wi ty katolicki nie tylko stwierdzi , !e ju! Pi at zaleci Wydom cze#" dla 
Jezusa,  !e starszyzna  !ydowska bada a na smak, czy krew kobiety 
miesi*czkuj*cej nie jest przypadkiem nieczysta, ale opowiedzia te! niema o
innych historii, które mia y budzi" groz , a poza tym ju! u niego pojawi o si
s awetne has o hitlerowskie: „Nie kupujcie u !adnego  Wyda"

10

. Pod rz*dami 

Hitlera „dzie a Agobarda z Lyonu" i pisma Ojców Ko#cio a o tre#ciach 
dezawuuj*cych naród !ydowski przyda y si

oczywi#cie Ko#cio owi 

katolickiemu, a o w a#ciwe ich wykorzystanie zatroszczy si pewien znany 
jezuita

11

.

W roku 1010 na polecenie biskupa Limoges teologowie przez cztery 

tygodnie przekonywali Wydów o mesjanizmie Jezusa — na podstawie Starego 
Testamentu. Mimo tej akcji wi kszo#" z nich pozosta a przy judaizmie, wobec 
czego dosz o do masowej banicji i masowej zag ady.

 

Katolicki król Filip August wyp dzi w roku 1182 wszystkich Wydów z 

Francji i skonfiskowa ich mienie; w 1394 roku powtórzono te represje.

 

W Hiszpanii

 

fanatyzm chrze#cija ski oraz nienawi#" do Wydów manifestowano z 

dawien dawna, i to z wielkim zapami taniem, a po roku 586, kiedy król 
Rekkared przeszed na katolicyzm, szybko nast powa y po sobie kolejne 
drastyczne restrykcje. Tamtejsi w adcy wydali w jednym tylko VII stuleciu 
prawie pi "dziesi*t edyktów, które ogranicza y prawa  Wydów

12

, przy czym 

czynili oni to w a#ciwie wy *cznie z pobudek religijnych. Jeden z owych 
edyktów

 

background image

121

gwarantowa przecie! expressis verbis wszelkie przywileje chrze#cijan ka!demu 
Wydowi, którego chrystianizm uznano za nieskazitelny. Wszyscy konwertyci 
pochodzenia  !ydowskiego zostali „z p yn*c* z g bi serca !yczliwo#ci*,
naturalnie, zrównani z pozosta ymi mieszka cami pa stwa" i to jest najlepszy 
dowód,  !e w represjonowaniu  Wydów motywy rasowe, polityczne czy 
ekonomiczne nie by y najistotniejsze

13

.

Najwa!niejszy przedstawiciel Ko#cio a hiszpa skiego, arcybiskup Sewilli, 

Izydor (560-636) zach ca do prze#ladowa  Wydów i usprawiedliwia takie 
dzia ania

14

. W roku 589, na trzecim soborze w Toledo, zakazano Wydom 

posiadania niewolników, do czego chrze#cijanie oczywi#cie mieli prawo (kanon 
14), a nast pnie zmuszono Wydów do sprzeda!y maj*tków ziemskich. Czwarty 
sobór w Toledo (633 r.) zaj*  si specjalnie wyznaczeniem kar dla tych Wydów, 
którzy przyj li chrzest, ale potem odst*pili od chrystianizmu, i powierzy
karanie biskupom, odbieraj*c t prerogatyw w adzom pa stwowym. Owi 
odszczepie cy nie mogli wyst powa" jako #wiadkowie w procesach s*dowych 
ani te! piastowa" !adnych urz dów. W przypadku ma !e stwa mieszanego nie 
b d*cy wyznania chrze#cija skiego m !owie lub !ony musieli przyj*" chrzest 
albo rozsta" si

ze swymi partnerami. Obrzezane dzieci odszczepie ców 

nale!a o odebra" rodzicom i wychowa" je w rodzinach chrze#cija skich. O 
Wydach traktuje a! dziesi " kanonów (57-66). W pierwszym z nich (57) znalaz a
jednak swój wyraz dezaprobata uczestników soboru dla chrztów przymusowych.

 

Ale ju! szósty sobór w Toledo nakaza , w roku 638, by wszyscy 

zamieszkali w Hiszpanii Wydzi przyj li chrzest (kanon 3). Ten nakaz zosta
powtórzony na ósmym soborze toleda skim (653 r.), a zarazem upomniano 
króla Rekkeswintha, stwierdzaj*c,  !e nie powinien on panowa" nad 
blu>niercami i obra!a" poddanych obecno#ci* niewiernych w tym!e kraju 
(kanon 12). Ów król wyda wi c edykt z nast puj*c* przestrog*: „Nikomu nie 
wolno, cho"by tylko w g bi duszy, mie" jakichkolwiek w*tpliwo#ci co do wiary 
katolickiej. Kto w*tpi, ten b dzie banit* — póki nie zmieni zdania"

15

.

Siedemnasty sobór w Toledo, odbyty w roku 694, wyda decyzj , która by a
jeszcze dotkliwsza: wszyscy Wydzi zostali uznani za niewolników, a jako 
pretekst pos u!y y rzekoma dzia alno#" antypa stwowa oraz zniewa!anie 
Chrystusowego krzy!a (kanon 8). Mienie Wydów uleg o konfiskacie, ich dzieci 
za# — od ósmego roku !ycia wzwy! — zosta y im odebrane, po czym 
zmuszono je do ma !e stw z osobami wyznania chrze#cija skiego.

 

background image

122

Gdy pod koniec VIII wieku dosz o w Hiszpanii do pewnego zbli!enia 

mi dzy spo eczno#ciami chrze#cijan i Wydów, papie! Hadrian I pot pi tych 
wiernych, którzy jadali w towarzystwie Wydów czy w ogóle si z nimi zadawali, 
a wi c po prostu przypomnia dawny zakaz obcowania z Wydami

16

. Za 

okazywanie pogardy dla religii chrze#cija skiej by y przewidziane wysokie kary 
pieni !ne i dotkliwe kary ch osty, natomiast Wyda, który by próbowa nawróci"
chrze#cijanina na judaizm, czeka a konfiskata maj*tku i #mier"

17

.

Pó>niejsze sposoby n kania Wydów hiszpa skich by y coraz okrutniejsze. 

Sobór w Zamorze, odbyty w roku 1313, nakaza uznanie wszystkich Wydów za 
niewolników i za!*da od w adz #wieckich wykonania tej decyzji — pod gro>b*
ekskomuniki. Rokrocznie nale!a o odczytywa" w ko#cio ach godz*ce w Wydów 
postanowienia

18

. Od roku 1378 zach ca do gn bienia  Wydów arcybiskup-

koadiutor Martinez, w roku 1391 za# pod jego przewodem pozbawiono w 
Sewilli !ycia cztery tysi*ce Wydów, a bez ma a dwadzie#cia pi " tysi cy innych 
osób tego pochodzenia sprzedano w niewol . Po tym „zwyci stwie" sewilski 
koadiutor nakaza : „Wydów, którzy nie chc* sta" si chrze#cijanami, nale!y
zabija"".

 

W roku 1492 bezlito#nie wyp dzono wszystkich nie ochrzczonych Wydów 

z Hiszpanii, a pi " lat pó>niej ten sam los spotka Wydów portugalskich.

 

W Niemczech

 

prze#ladowania  Wydów rozpocz y si w epoce krucjat. Od pierwszej 

wyprawy krzy!owej ich sytuacja stale si pogarsza a i tak dzia o si przez wiele 
stuleci

19

. Równie! w Niemczech pogromy wynika y nie z nienawi#ci rasowej 

czy niech ci do konkurencji w handlu, lecz z klerykalnego fanatyzmu, a 
dowodzi takiej zale!no#ci cho"by ten fakt, !e w okresie pierwszej fali 
prze#ladowa  kupcy chrze#cija scy pomagali swoim !ydowskim konkurentom, 
na ile to by o mo!liwe

20

.

„Po có! szuka" wrogów chrze#cija stwa w dalekich krajach, skoro po#ród 

nas !yj* !ydowscy blu>niercy, o wiele gorsi ni! Saraceni, i bezkarnie zniewa!aj*
Chrystusa i sakramenty!"

21

 Tak argumentowali krzy!owcy, którzy w Metzu, 

Trewirze, Wormacji, Moguncji, Ratyzbonie, Pradze i innych miastach 
wymordowali tysi*ce Wydów.

 

background image

123

W Nadrenii  !y w XII wieku zakonnik imieniem Radulf, który nie 

zawaha si rozpocz*" agitacji na rzecz krucjaty przeciwko Wydom.

 

W roku 1298 oskar!ono  Wydów z bawarskiego miasta Róttingen o 

zbezczeszczenie hostii. Wówczas to pewien katolicki szlachcic, Rindfleisch, 
powo a

si

na rozkaz otrzymany od Pana Boga i zebra

grup

wspó wyznawców, z którymi nie tylko wymordowa wszystkich  Wydów z 
Róttingen, ale tak!e — do jesieni tego roku — zniszczy prawie 140 osad 
!ydowskich.

 

Tamto oskar!enie powtarza o si potem cz sto; utrzymywano, !e Wydzi 

przebijaj* gwo>dziami hostie, wykradane na ogó przez ich chrze#cija sk*
s u!b — jakby odtwarzaj*c ukrzy!owanie Chrystusa. Dowodami by y hostie 
ociekaj*ce krwi*. Dlatego te! pozbawiono chrze#cija skich niewolników i s ug 
z domów  !ydowskich mo!liwo#ci przyjmowania komunii i wyznaczono kar
#mierci za kradzie! hostii. W ci*gu ca ego  #redniowiecza chrze#cijanie dawali 
wiar owym maj*cym budzi" groz opowie#ciom o bezczeszczeniu hostii (jak 
równie! o mordach rytualnych i zatruwaniu studni), tak wi c po „krwawi*cych" 
hostiach pojawili si krwawi*cy Wydzi.

 

W roku 1337 takie rzekome zbezczeszczenie komunikantów sk oni o

katolików z dolnobawarskiego miasta Deggendorf do wymordowania 
wszystkich tamtejszych Wydów. Mordercom pozwoli o to uwolni" si od 
d ugów, jakie wcze#niej zaci*gn li u swych ofiar, a tak!e rozgrabi" !ydowskie 
mienie.

 

Dwana#cie lat pó>niej w jednym tylko Strasburgu spalono dwa tysi*ce 

Wydów, ich maj*tek za# zosta rozdzielony w#ród chrze#cijan. W tym!e roku 
1349, „najgorszym dla niemieckich Wydów przed doj#ciem Hitlera do w adzy", 
za spraw* katolików postrada a !ycie niemal ca a !ydowska ludno#" trzystu 
pi "dziesi ciu gmin; na ogó palono  !ywcem

22

. Bardzo wielu Wydów mog o

unikn*"  #mierci przez przyj cie chrztu, ale prawie zawsze przedk adali oni 
m cze stwo nad !ycie w wierze chrze#cija skiej

23

.

W 1426 roku wyp dzono Wydów z Kolonii — „na chwa  Boga i Nwi tej 

Dziewicy". Z Erfurtu usuni to ich w roku 1458. W Ratyzbonie dosz o w 1529 
roku do eksterminacji gminy !ydowskiej i by a to konsekwencja 
kilkudziesi cioletniego szczucia, jakie uprawiali katoliccy duchowni, zw aszcza 
dominikanie, tak zdemoralizowani, !e niejednokrotnie czyniono zabiegi na rzecz 
zreformowania ich !ycia w klasztorze

24

. Wyg aszanie kaza  godz*cych w 

Wydów uchodzi o w Ratyzbonie, „jak si zdaje, wr cz

 

background image

124

za funkcj urz dow* proboszcza katedry"

25

. Zastrze!enia formu owane przez 

cesarza Fryderyka i petycje Wydów do tamtejszego biskupa okaza y si daremne. 
Z Frankfurtu nad Menem wygnano Wydów w roku 1614. Ale jeszcze u schy ku 
XVIII wieku obowi*zywa o ich pozdrawianie chrze#cijan. Gdy który# z
wyznawców tej religii wo a na ulicy: „Oka! mores, Wydzie!", ów musia zdj*" 
kapelusz

26

.

W innych krajach te! prze#ladowano Wydów albo ograniczano ich prawa. 

W niektórych republikach pó nocnow oskich nie tolerowano ich z zasady. W 
Anglii byli oni, pocz*wszy od roku 1290, przez cztery stulecia lud>mi wyj tymi 
spod prawa

27

.

Wyj*tkowa by a jedynie postawa królów polskich. Ci ostatni nawet 

zach cali Wydów do imigracji, i to pomimo oporu ze strony kleru

28

. Ale w roku 

1648 równie! na ziemiach polskich dosz o — na skutek nasilenia si
antysemityzmu — do wymordowania oko o dwustu tysi cy Wydów*.

 

„Straszliwe rzezie, "wiartowanie, okaleczenia, rozpruwanie cia , palenie 

!ywcem wielu tysi cy ludzi — wszystko to odbywa o si w imi wiary"

29

.

Przytoczyli#my tu konstatacj pewnego chrze#cijanina; w innym miejscu ten!e
uczony stwierdza, !e trudno by oby wymieni" jak*kolwiek niegodziwo#",
jakiekolwiek represje, które nie spotka y Wydów w chrze#cija skiej Europie

30

.

Cierpienia najdawniejszych chrze#cijan wydaj* si

b ahostk* w

porównaniu z martyrologi* Wydów, tym bardziej, !e ci ostatni, zgo a przeciwnie 
ni! tamci, prawie nigdy nie ratowali si odst pstwem od wiary; manifestowali w 
ten sposób fanatyzm religijny, który jest godny tylko po!a owania. Umierali 
razem z !onami i dzie"mi. Tysi*ce, dziesi*tki tysi cy  Wydów zabijali 
chrze#cijanie go ymi r kami, topili, palili !ywcem,  amali ko em, wieszali; 
ponadto krajano ich, "wiartowano, duszono i grzebano !yj*cych jeszcze ludzi. 
Na postronkach i za w osy zaci*gano ich do baptysteriów. I wy!sze 
duchowie stwo bra o czynny udzia w chrzczeniu przemoc*

31

.

Nic dziwnego! Przez wiele wieków atakowali Wydów w swoich pismach 

Ojcowie Ko#cio a. Wi kszo#" papie!y kontynuowa a te ataki. Leon Wielki 
mówi o ohydnych zbrodniach pope nianych przez Wydów, okre#la ich jako 
ludzi, których trzeba nienawidzi" i wyklina"

32

. Pod koniec IX wieku zostali oni 

przez papie!a Stefana nazwani „psami". W roku 1179 uchwalono, na trzecim

 

* Autor ma zapewne na my#li rze>, której dopu#cili si Kozacy (przyp. t um.). 

background image

125

soborze latera skim, !e chrze#cijanie, „którzy si o#mielaj* wspó !y" z Wydami, 
podlegaj* ekskomunice"

33

. Innocenty III nazwa ich w roku 1205 „wykl tymi 

przez Boga niewolnikami", !ycz*c im wiecznego ujarzmienia

34

. Czwarty sobór 

latera ski, odbyty za pontyfikatu tego! papie!a, pozbawi Wydów prawa 
piastowania urz dów i zakaza im wychodzenia na ulice podczas wi kszych 
#wi*t chrze#cija skich. Oprócz tego ów sobór narzuci Wydom noszenie 
wyró!niaj*cej odzie!y albo odznak — przypomnijmy sobie gwiazd Dawida z 
czasów hitlerowskich! — i uzna ten nakaz za przepis prawa kanonicznego

35

.

Poza tym trzeba tu wspomnie", !e wielowiekowym  #redniowiecznym 

zwyczajem by o l!enie  Wydów podczas celebracji, co podsyca o antyjudaizm 
wiernych

36

. Najkrwawszych pogromów dopuszczano si cz sto w Wielkim 

Tygodniu.

 

background image

126

Rozdzia  58  

Antyjudaizm od reformacji do Hitlera 

Luter

 

Przera!aj*ce jest to podobie stwo do j zyka, jakim bez ma a
czterysta lat pó>niej wypowiada si Hitler.

 

H. G. Adler1

 

Luter nie odmieni

chrze#cija skiego antyjudaizmu ani na jot .

Przeciwnie! Ale znane s* pewne jego wczesne wypowiedzi, w których znajduje 
wyraz !yczliwo#" dla Wydów, a mianowicie napisa on na przyk ad, !e papi#ci, 
biskupi, sofi#ci i mnisi odnosili si

do  Wydów tak, i! wszyscy dobrzy 

chrze#cijanie powinni by pragn*" sta" si Wydami. Gdyby sam by Wydem i 
musia patrze", jak z nimi obchodzili si chrze#cijanie, to wola by by" #wini*.
Jednak!e w pó>niejszych latach Luter przemieni si w zawzi tego antysemit ,
który w ohydnych pamfletach, takich jak List do dobrego przyjaciela przeciw 
tym, co obchodz  szabat, O Pydach i ich k"amstwach, Szem Hamforas 
i innych, 
zaleca „surowe mi osierdzie" i ze swad* powtarza niemal!e wszystkie katolickie 
k amstwa i mro!*ce krew w !y ach opowiastki; nie zabrak o tu zatruwania 
studni ani morderstw rytualnych. Szwajcarski reformator Bullinger, który 
zaprotestowa przeciw „niegodnej, niecnej elokwencji" Lutra, stwierdzi , !e owe 
paszkwile napisa nie s ynny duszpasterz, lecz „#winiopas"

2

. Bo te! niejeden raz 

uto!sami Luter Wydów ze #winiami i nie zawaha si wyrazi" mniemania, !e oni 
s* „gorsi ni! maciory"

3

.

Ze „Sturmera", s awetnej hitlerowskiej gazety antysemickiej, trudno by 

by o wydoby" obrzydliwsze potwarze wobec Wydów ani!eli z dzie Marcina 
Lutra, na które zreszt* powo a si redaktor naczelny owej gazety, Julius 
Streicher, kiedy przysz o mu zeznawa" przed Mi dzynarodowym Trybuna em 
Wojskowym w Norymberdze

4

.

Luter pisze na przyk ad co nast puje: „Ci Wydzi, którzy od 1400 lat s*

nasz* plag*, zaraz*, sprawcami wszelkich nieszcz #", to ludzie przywodz*cy do 
rozpaczy, przesi*kni ci z em, pe ni jadu, ludzie, którzy pozostaj* pod wp ywem 
szatana. W sumie mamy w nich najprawdziwsze diab y"

5

.

background image

127

Albo: „Bierzcie si do ca owania! Szatan znowu si wypró!ni , znowu 

nasra w portki. Oto prawdziwa #wi to#", któr* Wydzi i ci, co za Wydów chc*
uchodzi", niechaj ca uj*, po!eraj*, pij* i obdarzaj* czci*, i niech te! szatan 
po!era i spija to, co tacy jego uczniowie potrafi* z siebie wyplu", wydali" u góry 
i u do u. Zebrali si tu odpowiedni dla siebie go#cie i gospodarze, wszystko jest 
dobrze ugotowane i przyrz*dzone... Teraz szatan z angielskim ryjem zajada si
tym, co wychodzi z dolnej i górnej g by Wyda"

6

.

Albo: „Mamy tu w Wittenberdze przy farze kamienny pos*!ek maciory; 

pod ni* le!* ss*ce prosi ta i ss*cy  Wydzi; za macior* stoi rabin, podnosi jej 
praw* nog , potem swoj* lew* r k* unosi ogon maciory, pochyla si i bardzo 
pilnie wpatruje si pod jej ogonem w Talmud, tak jakby chcia tam znale>" i 
przeczyta" co#, co by oby osobliwe i dobitne... Dlatego w a#nie Niemcy 
powiadaj* o kim#, kto bez podstawy puszy si wielk* m*dro#ci*: Gdzie on to 
przeczyta ? Mówi*c brzydko, w dupie maciory"

7

.

W pamflecie z roku 1543, zatytu owanym  O Pydach i ich k"amstwach, 

który w #rodowiskach protestanckich nazywano arsena em antysemityzmu

8

,

Luter domaga si , by „wszystkie synagogi czy szko y podpalono, a co b dzie si
>le pali", trzeba przysypa" ziemi*, i!by !aden cz owiek nie zobaczy ju! nigdy 
cho"by jednego kamienia ani popio u po nich. I niech to si dzieje na chwa  
naszego Pana, na chwa  chrze#cija stwa, aby Bóg wiedzia , !e jeste#my 
chrze#cijanami i !e nie  #cierpieli#my i nie pozwolili#my, aby otwarcie 
wypowiadano k amstwa o jego synu i o chrze#cijanach, aby jego i nas 
przeklinano i obsypywano blu>nierstwami... Trzeba tako! zniszczy", wyburzy"
ich domy. Bo tam czyni* oni to samo, co w swoich szko ach. Niechby za to 
umieszczono ich wszystkich pod jednym dachem, w jakiej# stajni, niczym 
Cyganów... Trzeba im odebra" wszystkie modlitewniki i obja#nienia Talmudu, 
w których jest tyle ba wochwalstwa, k amstw, przekle stw i blu>nierczych 
nauk... Trzeba ich rabinom zagrozi" #mierci*, je#liby dalej nauczali... Trzeba im 
pod gro>b* pozbawienia  !ycia zakaza", by w#ród nas jawnie chwalili Boga, 
dzi kowali mu, modlili si do niego, i by nauczali"

9

.

Jak pod wieloma innymi wzgl dami, tak i pod tym nie zawstydza Marcin 

Luter katolików. Wrogo nastawieni do Wydów byli równie! wszyscy inni 
czo owi reformatorzy. Pó>niej za# — za spraw* Hitlera — nast*pi a kulminacja 
antyjudaizmu. Wilhelm Maurer potwierdza w swoich wyk adach  O Ko&ciele i 
Synagodze, 
i! Luter „mia udzia w tym, !e w wielu #rodowiskach

 

background image

128

chrze#cija skich uzasadniany czci* dla sakramentów antysemityzm przetrwa
poza  #redniowiecze, a! zast*pi go antysemityzm uzasadniany ró!nicami 
rasowymi"

10

. A teolog Martin Stóhr przyznaje, wypowiadaj*c si o Lutrze: 

„Przysz o nam do#wiadczy" tego, i! jego s*dy oraz pogl*dy innych teologów 
mia y przez kilka stuleci tak* moc, !e wybuchy nienawi#ci dla wielu okazywa y
si #miertelne"

11

.

Od XVI do XX wieku

 

Najpó>niej w XV wieku dokona si haniebny post p: na chrze#cija skim 

Zachodzie pojawi o si

getto — wprowadzone nie tyle za wzgl dów 

politycznych czy ekonomicznych, ile jako konsekwencja religijnej niech ci 
#redniowiecznych chrze#cijan do Wydów

12

. Zakazano wszelkich kontaktów 

prywatnych z Wydami i wszelkich dyskusji religijnych, tych ostatnich dlatego, !e
od pocz*tku IX wieku do#" cz ste by y przypadki przechodzenia na judaizm i 
w#ród takich konwertytów zdarzali si równie! duchowni

13

.

Szesnastowieczni papie!e narzucili separacj Wydów, palenie ich ksi*g

oraz pewne ograniczenia ekonomiczne. W roku 1581 Grzegorz XIII stwierdzi ,
!e „wina tej rasy, która odtr*ci a i ukrzy!owa a Chrystusa, zwi ksza si z
generacji na generacj i obci*!a wszystkich jej przedstawicieli wiecznym 
zniewoleniem"; ta konstatacja sta a si

elementem katolickiego prawa 

kanonicznego

14

. W ci*gu XVI wieku dwukrotnie wyp dzono Wydów z Pa stwa 

Ko#cielnego i tylko trzy miasta wyj to spod tej restrykcji

15

.

Oskar!enia  Wydów o bezczeszczenie hostii oraz mordy rytualne 

powtarza y si a! do po owy XVIII wieku; nie ustawa y te! prze#ladowania. 
Gdy na usiln* pro#b spo eczno#ci  !ydowskiej w roku 1756 powsta a zlecona 
przez Benedykta XIV ekspertyza zawieraj*ca ocen Wydów, ów papie! nie 
zezwoli na og oszenie pochlebnego dla nich dokumentu

16

.

Dopiero w O#wi cimiu — tak bardzo oczernianym przez Ko#ció —

pojawi a si szansa na równouprawnienie Wydów

17

, a w XIX wieku nast*pi y ju!

pewne  !yczliwe wobec nich gesty ze strony papie!y. Baron Karl Meyer von 
Rothschild,  Wyd, zosta przyj ty na audiencji przez Grzegorza XVI i — w 
dowód wdzi czno#ci za niema e subwencje — udekorowany Orderem 
Zbawiciela

18

. Po kolejnym wsparciu Watykanu przez

 

background image

129

Rothschildów nast*pi o w roku 1846 decyzj* Piusa IX uwolnienie Wydów od 
konieczno#ci cotygodniowego wys uchiwania kaza  chrze#cija skich. I ju! w
1850 roku otrzyma Pius IX od Rothschildów now* po!yczk w wysoko#ci a!
50 milionów franków, dzi ki której móg powróci" z Gaety, dok*d uciek po 
rewolucji 1848 roku

19

.

Ale podsycana w ci*gu wielu stuleci przez Ko#ció nienawi#" ludu do 

Wydów nie przemija a. W roku 1819 dosz o najpierw w Wurzburgu, a potem 
gdzie indziej w Niemczech do straszliwych pogromów. O intencjach mówi 
wystarczaj*co ta oto charakterystyczna proklamacja: „Bracia w Chrystusie! 
Ruszcie si , zbierzcie si , uzbrójcie si w odwag i si , by pokona" wroga 
naszej wiary, nadszed czas ujarzmienia tych, co zabili Chrystusa, i!by nie 
zapanowali nad wami i waszym potomstwem, albowiem !ydowska horda 
dumnie podnosi g ow ... precz z nimi, zanim ukrzy!uj* naszych kap anów, 
poha bi* nasze  #wi to#ci i zburz* nam ko#cio y, jeszcze mamy nad nimi 
w adz ... wykonajmy wi c wyrok, który sami na siebie wydali... Ruszaj si ,
ktokolwiek jest ochrzczony, chodzi o spraw naj#wi tsz*... Ruszajmy do 
zemsty! Niech naszym okrzykiem bojowym b dzie: Hip! Hip! Hip!!! 
Wszystkim Wydom #mier" i wyt pienie, musicie ucieka" albo zgin*"!"

20

 

Gdy w latach 1891 i 1892, a wi c zaledwie siedemdziesi*t lat temu, na 

forum Reichstagu toczy a si debata na temat procesu w Xanten, w którym 
pad o oskar!enie o mord rytualny, przy czym nawet prokurator postulowa
uniewinnienie, wówczas przedstawiciel Ko#cio a, nadworny kaznodzieja 
Stócker, deputowany od bez ma a trzydziestu lat, stwierdzi co nast puje: „Kto 
zna histori , ten nie zaprzeczy chyba, !e przez wiele wieków chrze#cijanie, 
zw aszcza dzieci, gin li z r*k Wydów, którymi powodowa fanatyzm albo 
zabobon"

21

.

Na pocz*tku XX wieku pruski minister sprawiedliwo#ci, Schónstedt, 

pochwali !ydowskich notariuszy za uczciwo#", sumienno#" i obowi*zkowo#",
ale zarazem przyzna , !e nie mo!e „pomin*" faktu, i! znaczna cz #" ludno#ci 
chrze#cija skiej odnosi si do  Wydów nieufnie"

22

. Owa nieufno#" nie zanik a i

wtedy, gdy spo#ród oko o 100 000 !ydowskich !o nierzy, którzy uczestniczyli w 
pierwszej wojnie #wiatowej, prawie 12 000 zgin o, a oko o 30 000 otrzyma o
odznaczenia wojskowe

23

.

Kartel niemieckich studentów-katolików — wyró!nia y ich kolorowe 

czapki i odznaki — przyj*  w 1923 roku nast puj*c* uchwa : „Przeszkod* w
przynale!no#ci do kartelu jest

 

background image

130

pochodzenie semickie, cho"by tylko w trzecim pokoleniu"

24

. I konsekwentne 

by o o#wiadczenie wydane dok adnie dziesi " lat pó>niej, z okazji plebiscytu i 
wyborów do Reichstagu, które wyznaczono na 12 listopada 1933 roku: 
„Wszyscy m !czy>ni, b d*cy cz onkami kartelu, powinni w tym czasie wielkich 
decyzji rado#nie stan*" pod sztandarami Adolfa Hitlera. Kto w dniu 12 listopada 
nie wypowie swego «Tak» i nie wybierze listy NSDAP, ten sprzeniewierzy si
korporacyjnej przysi dze, bo w godzinie najwi kszego niebezpiecze stwa oka!e
si zdrajc* ojczyzny i narodu"

25

.

Pod rz dami Hitlera

 

Osobisto#ci przewodz*ce Ko#cio owi i jego organa 
administracyjne okaza y si

w ogóle nie przygotowane na 

zmian , jaka si dokona a. Pastorów nie-aryjskich gremialnie 
usuni to i cieszono si z tego, !e owych kap anów ju! nie ma w 
Ko#ciele. 

Teolog Wilhelm Niemóller

26

 

Katoliccy biskupi Niemiec na ogó nie popierali prze#ladowania Wydów, 

jakie odbywa o si za czasów hitlerowskich.

 

Zdarzali si jednak teologowie katoliccy, którzy usi owali wówczas zbi"

kapita na tradycyjnym antysemityzmie ich Ko#cio a. Oto w roku 1934 pewien 
jezuita zaleca pamflety przeciwko Wydom autorstwa Tertuliana, Cypriana i 
Augustyna, antyjudaistyczne listy papie!a Grzegorza i paszkwile Agobarda z 
Lyonu jako >ród a przydatne do studiowania „dziejów kwestii !ydowskiej w 
Ko#ciele rzymskim"

27

. Inny teolog katolicki stwierdza w pewnej na wskro#

antyjudaistycznej rozprawie, !e dogmat o niepokalanym pocz ciu jest 
najwa!niejszym wydarzeniem XIX wieku, które definitywnie po o!y o kres 
„ujarzmieniu chrze#cijan" przez Wydów. „Dogmat o narodzinach z dziewicy 
uwolni Zbawiciela ze strony ojca od naturalnej wi zi z narodem !ydowskim, 
natomiast pó>niejszy z tych dogmatów ponownie i jeszcze mocniej 
zaakcentowa owo uwolnienie, jako !e równie! matka Zbawiciela zosta a
wydobyta ze stanu demoralizacji przez grzech pierworodny — którym Bóg 
pokara Wydów i pogan — z zarazem uwolniona od szczególnej postaci tej 
demoralizacji:  !ydowskiego sekularyzmu"

28

. Jeszcze nawet w roku 1941 

znalaz y si oskar!enia pod adresem Wydów, podówczas ju! ofiar eksterminacji,

 

background image

131

w napisanych przez pewnego benedyktyna — i wydanych z ko#cielnym 
imprimatur — Listach do m"odego  4o"nierza

29

Ale takie g osy stanowi y

wyj*tki. Ko#ció katolicki nie uczestniczy w nazistowskich pogromach.

 

Ale te! nigdy im si

nie sprzeciwi ! Ustawy norymberskie, które 

dotyczy y tak zwanego zachowania czysto#ci rasowej, zosta y przez ten Ko#ció
przyj te be! !adnego negatywnego komentarza. Trzeba tu doda"; !e —
podobnie jak Ko#ció ewangelicko-augsburski — Ko#ció katolicki przyczynia"
si do ujawniania Wydów przez to, !e ksi gi parafialne s u!y y za  >ród o
informacji przy sporz*dzaniu dowodów aryjskiego pochodzenia. Pewien teolog 
napisa , !e dzi ki temu „zohydzenie Wydów w oczach ludzi nale!*cych do 
naszego w asnego narodu okaza o si niespodziewanie  atwe do osi*gni cia"

30

.

Postaw Ko#cio a protestanckiego wobec Wydów niemieckich w czasach 

Hitlera najlepiej zobrazuj* nast puj*ce fakty.

 

Wprowadzony w roku 1933 do wewn trznego kodeksu Ko#cio a

ewangelicko-augsburskiego paragraf o Aryjczykach stanowi , !e osoby 
pochodzenia niearyjskiego nie mog* by" duchownymi lub urz dnikami 
administracji ogólnoko#cielnej, natomiast duchowni albo urz dnicy aryjscy, 
którzy zawarli zwi*zek ma !e ski z osob* niearyjskiego pochodzenia, musz*
zosta" zwolnieni

31

. W 1939 roku w adze Ko#cio a ewangelickiego  !*da y

dowodu pochodzenia aryjskiego ju! tak!e od kandydatów teologii

32

.

W dniu 10 lutego 1939 roku Rada Krajowa Ko#cio a Ewangelickiego 

Turyngii przyj a godz*c* w Wydów uchwa  o nast puj*cym brzmieniu w § 1: 
„Wydzi nie mog* stawa" si cz onkami Ko#cio a Ewangelickiego Turyngii". 
Podobne uchwa y i w tym!e miesi*cu 1939 roku zosta y przyj te przez Ko#cio y
ewangelicko-augsburskie Meklemburgii, Anhaltu i Saksonii

33

. Co# takiego nie 

zdarza o si nawet w najbardziej ponurych okresach #redniowiecza.

 

Dnia 17 grudnia 1941 narodowo-ko#cielni przywódcy Ko#cio a

ewangelickiego og osili takie oto wyja#nienie statusu Wydów wyznania 
ewangelickiego w Ko#ciele:

 

„Narodowosocjalistyczne w adze Niemiec niezaprzeczalnie udowodni y

licznymi dokumentami, !e t wojn , która ogarn a ca y #wiat, wywo ali Wydzi. 
Dlatego te! w adze podj y decyzje i kroki zabezpieczaj*ce Niemców tu w kraju 
i poza Rzesz* przed dzia alno#ci* Wydów.

 

background image

132

Maj*c #wiadomo#" swej przynale!no#ci do niemieckiej wspólnoty 

narodowej, ni!ej wymienione Ewangelickie Ko#cio y Krajowe i ni!ej podpisani 
przywódcy tych!e w *czaj* si w ow* obronn* walk , która mi dzy innymi 
wywo a a potrzeb wydania przez policj Rzeszy rozporz*dzenia o znakach 
charakterystycznych dla Wydów jako naturalnych wrogów #wiata i Rzeszy; jak 
wiadomo, ju! Martin Luter (!) musia po swoich gorzkich do#wiadczeniach 
wysun*"  !*danie, by zastosowano jak najsurowsze represje wobec Wydów i 
wydalono ich z ziem niemieckich.

 

Od czasu ukrzy!owania Chrystusa a! po dzie  dzisiejszy Wydzi zwalczali 

chrze#cija stwo albo te! niegodnie wykorzystywali prawdy tej wiary dla 
w asnych partykularnych celów, b*d> dopuszczali si

zafa szowa  religii 

chrze#cija skiej. Chrzest nie poci*ga za sob* !adnej zmiany specyfiki rasowej 
Wyda, jego przynale!no#ci narodowej i jego egzystencji biologicznej. Niemiecki 
Ko#ció Ewangelicki musi troszczy" si o !ycie religijne niemieckich rodaków i 
sprzyja" mu. D1a chrze#cijan rasy !ydowskiej nie ma w tym Ko#ciele ani 
miejsca, ani !adnych praw.

 

Ni!ej wymienione Ko#cio y Ewangelickie i ni!ej podpisani przywódcy 

tych!e k ad* zatem kres wszelkiej wspólnocie z chrze#cijanami pochodzenia 
!ydowskiego. Nie b dzie tolerancji dla jakiegokolwiek wp ywu duchowo#ci 
!ydowskiej na niemieckie !ycie religijne i ko#cielne".

 

Ta deklaracja zosta a podpisana przez biskupów krajowych b*d>

prezydentów krajowych Ko#cio ów Saksonii, Hesji, Meklemburgii, Szlezwika-
Holsztynu, Anhaltu i Turyngii oraz przez przewodnicz*cego Ko#cio a
ewangelicko-augsburskiego Lubeki

34

.

W dniu 22 grudnia 1941 roku Niemiecka Ewangelicka Kancelaria 

Ko#cielna za!*da a w pi#mie skierowanym do najwy!szych w adz Ko#cio a, by 
te, w porozumieniu z Rad* Powiernicz* Duchownych, „podj y kroki niezb dne 
dla wykluczenia ochrzczonych nie-Aryjczyków z !ycia ko#cielnego gminy 
niemieckiej. Nie-Aryjczycy b d* musieli sami poszuka" mo!liwo#ci stworzenia 
sobie instytucji, które odpowiada yby ich szczególnej (.. .)"

35

.

Ewangelicki Ko#ció Krajowy Hanoweru zarz*dzi , !e pocz*wszy od 9 

stycznia 1942 roku nie b dzie si przyjmowa" od Wydów podatku ko#cielnego, 
„poniewa! Wydzi nie mog* by" uznawani za cz onków — posiadaj*cego 
osobowo#" prawn* — Ewangelicko-Lutera skiego Ko#cio a Krajowego 
Hanoweru"

36

.

background image

133

Byli jednak i tacy teologowie ewangeliccy, zw aszcza w tak zwanym 

Ko#ciele Przywi*zania do Wiary (Bekennende Kirche), którzy otwarcie pot piali 
antyjudaizm w adz hitlerowskich. Przywódcy tego #rodowiska napisali nawet do 
Hitlera: „W sytuacji, w której #wiatopogl*d narodowosocjalistyczny narzuca 
chrze#cijanom zobowi*zuj*cy do nienawi#ci antysemityzm, chrze#cijanie musz*
jednak stosowa" si do nakazu mi o#ci bli>niego"

37

. Równie! ewangelicki 

biskup krajowy Wirtembergii, Wurm, uj*  si — i to jeszcze w 1943 roku — w 
pi#mie skierowanym do ministra spraw ko#cielnych, przynajmniej za Wydami 
ochrzczonymi i tymi, którzy !yli w ma !e stwach mieszanych

38

. Ponadto 

teologowie ewangeliccy sprzeciwiali si wykluczaniu chrze#cijan niearyjskich 
ze wspólnoty ko#cielnej i wzywali pastorów oraz cz onków gmin do zachowania 
jedno#ci z Wydami

39

. Ale by y to nieliczne protesty i rzadko kiedy formu owane 

bardzo stanowczo. I po stronie protestanckiej wypada o przyzna", !e nawet 
Ko#ció Przywi*zania do Wiary „oci*ga si z zaj ciem stanowiska wobec 
antysemickich ustaw i prze#ladowania Wydów"

40

.

Ale, abstrahuj*c od tego wszystkiego, wolno chyba zapyta": czy 

zarz*dzona przez Hitlera eksterminacja Wydów by aby w ogóle mo!liwa bez 
wcze#niejszej antyjudaistycznej agitacji Ko#cio a, kontynuowanej przez ponad 
pó tora tysi*clecia? Chrze#cija ski uczony F. W. Foerster okre#la Hitlera (w 
ksi*!ce wydanej przez katolick* oficyn Herder-Verlag) jako „potomka w linii 
prostej" takich chrze#cija skich antysemitów, jakimi byli austriaccy zwolennicy 
socjalizmu chrze#cija skiego

41

.

Sam Hitler przyznaje, !e dojrzewa

politycznie pod wp ywem 

austriackiego polityka Karla Luegera, chrze#cijanina-antysemity

42

. Od roku 

1885 Lueger by deputowanym do parlamentu, a od 1897 roku — burmistrzem 
Wiednia. Ra!*co antysemicka Partia Chrze#cija sko-Spo eczna sta a si w roku 
1907 najsilniejsz* frakcj* w izbie Deputowanych. Dwa lata pó>niej, w 1909 
roku, kiedy to zreszt* po raz pierwszy pojawia si , jako symbol „niemiecko-
narodowy" i antysemicki, swastyka, Hitler przyje!d!a do Wiednia i tam kupuje 
broszury antysemickie, pierwsze, z którymi si zapoznaje

43

.

Nienawi#" do Wydów odgrywa a na pocz*tku wielk* rol w poczynaniach 

cz onków austriackiej Partii Chrze#cija sko-Spo ecznej. Dopatrywano si w tej 
nienawi#ci wr cz „bezcennego narz dzia, dzi ki któremu dokona si odrodzenie 
religijne"

44

. Przej ci takimi ideami duchowni wyst powali przeciw Wydom nie 

tylko

 

background image

134

w prasie, na zebraniach ludowych, w toku kampanii wyborczych, ale tak!e z
ambon

45

. Jeszcze o klerze austriackim z lat trzydziestych mo!na by by o

niebezpodstawnie napisa", !e styl jego kaza  cz sto nie ró!ni si wiele od stylu 
propagandy hitlerowskiej

46

. Oto na przyk ad biskup Linzu, Gfóllner, pi tnowa

w li#cie pasterskim z 21 stycznia 1933 roku „zdegenerowane !ydostwo", 
uskar!a si na to, !e „Wydzi wywieraj* bardzo z y wp yw na wszystkie niemal 
dziedziny wspó czesnego !ycia kulturalnego", a dalej stwierdzi , i! walka z tym 
szkodliwym wp ywem jest „nieuchronnym obowi*zkiem sumienia ka!dego 
przekonanego chrze#cijanina", i za!*da , by skutecznie przeciwstawiano si
„intelektualnej ohydzie i zgnili>nie moralnej, która zagra!a #wiatu przede 
wszystkim ze strony Wydów"

47

.

Czy wówczas, gdy hitlerowcy w swoich przemówieniach i publikacjach 

propagowali antysemityzm, przypomniano sobie o tym, !e nienawi#" do Wydów 
by a wcze#niej podsycana przez Ko#ció chrze#cija ski w niezliczonych 
traktatach, homiliach, papieskich brewe i uchwa ach soborów, i wszystko to 
dzia o si od samego pocz*tku istnienia Ko#cio a? Czy w roku 1938, w „noc 
kryszta ow*", gdy w Niemczech podpalono 191 synagog, a 76 dalszych 
zdemolowano, ktokolwiek przypomnia sobie,  !e pierwszymi podpalaczami 
synagog byli biskupi i #wi ci Ko#cio a katolickiego? Czy wówczas, gdy 
hitlerowcy wprowadzili gwiazd Dawida jako obowi*zkowy znak dla Wydów, 
gdy zacz li ich ograbia", eliminowa", zagazowywa", przypomniano sobie, i!
wyró!niaj*c* odzie! narzucili Wydom ju! #redniowieczni chrze#cijanie, i! to oni 
pozbawiali Wydów mienia, wyp dzali ich z wielu wspólnot i krajów, skupiali ich 
w gettach i mordowali ich, a ofiary liczy o si w setkach tysi cy?

 

Jeszcze w naszych czasach czyta si w wydawanych za zgod* papie!y

modlitewnikach,  !e ukrzy!owawszy Chrystusa Wydzi „pope nili najwi ksz*
zbrodni , jaka kiedykolwiek zha bi a #wiat"

48

. Jeszcze dzisiaj pokazuje si w

ko#cio ach filmy antysemickie

49

. Jeszcze dzi# przedstawia si w bawarskim 

Oberammergau widowisko pasyjne, które — zdaniem ksi dza Schroedera, 
pra ata osobistego Jego Nwi*tobliwo#ci — wywar o wp yw na sposób my#lenia i 
emocje ca ych narodów. O roli Wydów w tym spektaklu ksi*dz-pra at pisze: „Ich 
bezgraniczna nienawi#" stanowi si  sprawcz* ca ej historii m ki Pana"

50

.

Jeszcze dzisiaj uwa!a si po stronie !ydowskiej,  !e sposób nauczania religii 
chrze#cija skiej jest jedn* z g ównych przyczyn antysemityzmu o pod o!u
religijnym

51

.

background image

135

Jeszcze dzi# antyjudai#ci usprawiedliwiaj* sw* postaw licz*cymi sobie 

bez ma a dwa tysi*ce lat sloganami Ko#cio a. Dlatego w a#nie w roku 1961 
jeden z dwóch oskar!onych o zbezczeszczenie synagogi w Kolonii wyja#ni
przewodnicz*cemu s*du, czym Wydzi budz* w nim tak* niech ", w
nast puj*cych s owach: „Tym, !e nie s* Niemcami i !e ukrzy!owali 
Chrystusa"

52

. Jeszcze dzi# w jednym z ko#cio ów Deggendorfu o tamtejszej 

rzezi  Wydów, dokonanej 30 wrze#nia 1337 roku, przypomina malowid o z
nast puj*cym obja#nieniem pod spodem (latem 1961 roku zamalowano t
inskrypcj ): „Wydzi s* zabijani i wyt piani przez chrze#cijan, którzy okazuj*
gorliwo#" mi * prawdziwemu Bogu. Spraw, Panie Bo!e, by nasza ojczyzna by a
zawsze wolna od tego ludu z piek a rodem".

 

background image

136

2

WALKA Z POGANAMI

 

Rozdzia  59  

Zag ada pogan

 

Zanim chrystianizm zatriumfowa , !*dano, by pa stwo nie 
zmusza o nikogo do jakiegokolwiek jednego kultu, ale pó>niej, 
takim samym tonem, !*dano, !eby pa stwo zmusza o wszystkich 
do okazywania czci Bogu chrze#cijan, i !eby osi*gano to, 
uciekaj*c si do wszelkiej przemocy. 

Teolog Carl Schneider

1

Ko#ció pozostawa tolerancyjny, póki stanowi mniejszo#" i mia przeciw 

sobie wi kszo#" przyt aczaj*c*. W owych czasach chrze#cijanie skwapliwie i 
bezustannie czynili z potrzeby cnot , pokazuj*c ca emu  #wiatu, jacy to oni s*
dobrzy.

 

Jak stwierdza autor listu do Diogneta, przebywali oni na ziemi, ale 

duchem byli w niebie. Kochali wszystkich ludzi, ale od wszystkich zaznawali 
prze#ladowa . Wyj*c w niedostatku, wielu innych bogacili

2

. „Oni s* tak!e

cierpliwi" — twierdzi Arystydes. „A !e wiedz*, i! tamci (poganie) s* w b dzie, 
pozwalaj*, by ich tamci bili, znosz* to cierpliwie, co wi cej odnosz* si do nich 

agodnie, widz*c w nich ludzi, którzy nie dost*pili poznania"

3

. Gdyby ich bito 

— tak chwali chrze#cijan Atenagoras — nie odpowiadaliby tym samym; gdyby 
ich ograbiano, nie procesowaliby si , przeciwnie, nadstawiliby drugi policzek i 
do odzienia zdartego z ich cia dodaliby p aszcz; pob ogos awiliby swych 
wrogów i modliliby si za swoich morderców. Ale ju! w pierwszych s owach 
cytowanego pisma Atenagoras upomina cesarzy, i!by „ka!demu pozostawiono 
wybór, jakich bogów zechce czci""

4

.

Za wolno#ci* wyznania opowiada si tak!e, i to bardzo stanowczo, Ojciec 

Ko#cio a Tertulian. Chrze#cijanie — pisze on — nie s* !*dni s awy i 
zaszczytów, nie s* skorzy do tworzenia stronnictw, nic nie jest im bardziej obce 
ni! polityka. Niechaj jeden

 

background image

137

czci Boga, inny za# Jowisza; niechaj jeden modli si do nieba, inny do o tarza 
Fides. „Pomy#lcie raczej o tym, czy nie by oby to powodem do oskar!enia o 
bezbo!no#", gdyby chciano kogo# pozbawi" wolno#ci religijnej i swobodnego 
wyboru bóstwa"

5

.

Jeszcze w po owie III wieku przeciwstawia si wielkoduszny Orygenes 

wszelkiemu zniewa!aniu bogów, cho"by dozna o si krzywdy. Orygenes nie 
uwa!a

bowiem, i!by mi o#" Boga chrze#cija skiego nie obejmowa a

poga skich bogów

6

.

Prze"om za panowania Konstantyna

 

Jednak!e skoro tylko chrystianizm zosta

uprzywilejowany przez 

pa stwo, przestano domaga" si tolerancji i wolno#ci wyznania.

 

Tym, który zaintonowa triumfalny #piew chrze#cijan, by , jak si zdaje, 

Ojciec Ko#cio a Laktancjusz, niegdy# ultrapacyfista. Nie szcz dz*c obelg 
okrutnym prze#ladowcom chrze#cijan, „drapie!nym wilkom", których marny 
koniec odmalowuje z upodobaniem, Laktancjusz wo a: „Oto le!* na ziemi ci, co 
stawiali opór Bogu; ci, co zburzyli #wi*tyni , padli, powaleni z wi ksz* si * — 
upadli pó>no, ale nisko i pod ug zas ug"

7

.

Ju! bodaj!e w roku 317 równie! historyk Ko#cio a Euzebiusz og asza, !e

wreszcie Chrystus wywy!szy chrze#cijan wobec ca ego #wiata. „Dlatego teraz 
najwy!si, cesarze, jak nigdy przedtem, pluj* w twarze martwym bo!kom, s*
bowiem  #wiadomi dostoje stwa, jakie otrzymali od Chrystusa i w tej 
#wiadomo#ci depcz* nienale!ne prawa demonów, wy#miewaj* dawne 
szale stwo, odziedziczone po ojcach"

8

.

Ale sprawy nie posun y si jeszcze tak daleko. Wówczas bowiem 

Konstantyn zachowywa

neutralno#",

a

Licyniusz nie by

nawet 

chrze#cijaninem. W ostatnich latach swego panowania Konstantyn wyst*pi
jednak przeciw poga stwu. Nie tylko zabroni

restaurowania  #wi*ty 

popadaj*cych w ruin

9

, ale równie! nakaza zburzenie ich, jak na przyk ad 

#wi*ty  Afrodyty na Golgocie, w Aface u podnó!a gór Libanu, w Heliopolis, 
czy sanktuarium Eskulapa w Aegae. Zarz*dzi zamkni cie serapejonu w 
Aleksandrii oraz skonfiskowa #wi*tynne grunty i cenne pos*gi bogów, mi dzy 
innymi statu Apollina delfickiego i statu Kybele z Kyzikos. Wcze#niej si gali 
zreszt* po  #wi*tynne dobra cesarze poga scy — Neron, Karakalla, Dioklecjan 
— i to, co tamci uwa!ali za w a#ciwe, chrze#cijanom wydawa o si godne 
pochwa y.

 

background image

138

Dokonywane przez Konstantyna grabie!e wprawia y chrze#cijan w 

zachwyt

10

.

Mimo to za jego panowania takie akty przemocy stanowi y wyj*tki. W 

stolicy wyrasta y nawet nowe #wi*tynie poga skie. Nikagoras, kap an misteriów 
eleuzyjskich, otrzyma stypendium na podró! do Egiptu. Filozof Sopatros, 
g ówna posta" w#ród neoplatoników po #mierci Jamblicha, cieszy si przez 
wiele lat  ask* cesarza i mia prawo publicznie zasiada" po jego prawicy, dopóki 
chrze#cija ski prefekt gwardii, Ablabiusz, obro ca Atanazego, nie zatroszczy
si o egzekucj Sopatrosa.

 

I niezad ugo ludzie Ko#cio a zacz li wypowiada" si bardziej agresywnie.

 

Renegat Firmicus Maternus

 

Proces zast powania ideologii chrze#cija skiej czym# przeciwnym — 

nast*pi o to w IV wieku — znalaz wr cz klasyczny wyraz w stanowi*cym 
pe n* nienawi#ci tyrad antypoga sk*, napisanym w kilka lat po #mierci 
Konstantyna i adresowanym do jego synów, Konstancjusza i Konstansa, 
traktacie, którego autorem by Firmicus Maternus: „Naj#wi tszy cesarzu, takie 
rzeczy  musz* by" wykorzeniane, unicestwiane, a ponadto powinny by 
wprowadzi" odmian surowe przepisy prawne i wasze edykty, i!by owo fatalne 
szale stwo nie ha bi o ju! globu rzymskiego, i!by owe wstr tne, ohydne 
obyczaje nie utrwali y si , i!by nie panowa o ju! na tym #wiecie nic, co s u!y
deprawowaniu cz owieka Bo!ego".

 

Dopóki nie posiadano jeszcze w adzy,  !*dano wolno#ci wyznania i 

umi owania wroga. Teraz natomiast mówi si tak: „Wbrew woli podaje si
marne jedzenie i gorzkie napoje, a kiedy z o si rozplenia, trzeba ucieka" si do 
ognia i !elaza"

11

.

Bez  !adnych skrupu ów namawia ten Ojciec Ko#cio a cesarzy do 

pl*drowania #wi*ty  i — powo uj*c si na Boga Starego Testamentu — domaga 
si , by dawn* religi t piono „na wszelkie sposoby". „Bóg przykazuje, !eby nie 
oszcz dza" ani syna, ani brata, i nawet cia o ukochanej ma !onki przebija 
mieczem zemsty. Równie! przyjaciela prze#laduje on z niez omn*
bezwzgl dno#ci* i ca y naród zostaje uzbrojony, !eby po tamtych 
niegodziwo#ciach pozostawa y tylko strz py. Ma o tego: ca e miasta czeka 
upadek, je#li zostanie dostrze!one takie ich niecne post powanie; i!by#cie

 

background image

139

jasno to rozpoznali, zanim b dziecie czyni" konieczne zabiegi, chc
przypomnie", co nakazuje Prawo".

 

Wcze#niej uczono tak: „Kiedy czytasz Stary Testament, nie czytaj go jako 

Prawa. (...) Prawem Bo!ym jest tylko to, co pokrywa si z Ewangeli*"

12

.

Teraz jednak Ko#ció stosuje si ju! do rozkazu rzekomo to!samego z 

Jezusem Boga Wydów, który — pod ug Starego Testamentu — przykazuje 
zburzy" o tarze pogan, po ama" ich stele, spali" ogniem ich pos*gi, a ich samych 
wyt pi"

13

.

Stawianie krzy4a na ruinach i stosach trupów

 

Zniszczenie  #wi*ty  nast*pi o przede wszystkim za spraw*
ludno#ci chrze#cija skiej, a udzia

organów cesarskiej 

administracji by mniejszy. 

K. Voigt

14

 

Niektórzy podpalacze i z odzieje byli czczeni jako #wi ci, na 
przyk ad Marcin z Tours, Teodor z Amasei czy Karterios. (...) 
Szczególnie w Egipcie i Galii by o wielu m czenników 
poga skich. 

Teolog Carl Schneider

15

 

Apel Firmicusa do chrze#cija skich w adców okaza si

skuteczny. 

Konstancjusz, który ju! w roku 341 nakaza wyplenienie „zabobonu", pi " lat 
pó>niej poleci , !eby natychmiast zosta y zamkni te wszystkie #wi*tynie. 
Ktokolwiek by si opiera , musia liczy" si z tym,  !e dosi gnie go „miecz 
zemsty" i !e jego maj*tek przepadnie na rzecz fiskusa

16

. Nawet w #rodowiskach 

klerykalnych uznano ów drugi, surowszy edykt za nast pstwo podjudzaj*cego 
pamfletu Firmicusa

17

; w roku 356 pojawi o si kolejne ostrze!enie: wszyscy, 

którzy sk adali ofiary albo okazywali cze#" wizerunkom bogów, zostali 
postawieni wobec gro>by #mierci

18

.

Walka nasili a si za panowania Gracjana, Walentyniana II, a zw aszcza 

pod rz*dami Hiszpana Teodozjusza I (379-395), w uznaniu zas ug na tym polu 
obdarzonego przez chrze#cijan przydomkiem „Wielki". Teodozjusz nakaza
konfiskat

wszelkich dochodów zwi*zanych z kultami poga skimi, za 

ucz szczanie do #wi*ty  i sk adanie ofiar wyznaczy kar banicji lub #mierci, a 
ponadto zabroni poganom nawet odprawiania kultu we w asnych domach

19

.

W uj ciu jezuickim Ko#ció nie wykaza si szczególnym fanatyzmem 

przy niszczeniu dzie antycznej sztuki religijnej, lecz

 

background image

140

tylko „zmieni ich przeznaczenie"

20

. W istocie jednak dosz o do spl*drowania i 

obrócenia w ruiny niezliczonych sanktuariów poga skich, a czynili to 
chrze#cijanie, którym przewodzi ich kler.

 

Niektórzy kap ani, na przyk ad Marek z Aretuzy czy Cyryl z Heliopolis, 

zdo ali nawet zas yn*" jako niszczyciele #wi*ty 

21

. Wyró!ni si tak!e biskup 

Marceli, który przyczyni si mi dzy innymi do zburzenia #wi*tyni Zeusa w 
miejscowo#ci Apameia

22

. Biskup Aleksandrii, Teofil, ju! to likwidowa

poga skie sanktuaria, ju! to — tak by o w przypadku pewnej #wi*tyni 
Dionizosa — przemienia je w ko#cio y. Pos uguj*c si wyposa!eniem #wi*ty 
poga skich, urz*dza on parodiuj*ce tamte kulty procesje, a w roku 391 
osobi#cie zniszczy , przy u!yciu topora, kolosalny pos*g Serapisa, którego 
twórc* by wielki ate ski artysta Bryaksis

23

. Teofil mia , jak si

zdaje, 

sprzymierze ców w#ród mnichów, znienawidzonych za swój wk ad do t pienia 
poga stwa — dlatego te! pewien poganin stwierdza, i! wygl*daj* oni jak ludzie, 
ale  !yj* jak  #winie

24

. Inny  #wiadek tamtych wydarze  pisze: „Ob adowani 

drewnem albo uzbrojeni w kamienie i miecze, atakuj* oni #wi*tynie, a niektórzy 
czyni* to nawet bez !adnej broni, r koma i nogami. Potem — tak jakby chodzi o
o bezpa skie budynki — zrywaj* dachy, obalaj* mury, niszcz* wizerunki 
bogów, rozbijaj* o tarze. Kap anom pozostaje ju! tylko wybór mi dzy 
milczeniem a #mierci*. Po obróceniu w ruin pierwszej #wi*tyni spiesz* oni do 
nast pnej i do trzeciej, gromadz*c trofea — w pogardzie dla prawa"

25

.

Pó>niej poga skie  #wi*tynie bywa y cz sto po prostu zamieniane w 

chrze#cija skie. Znane s* dwadzie#cia trzy takie przypadki tylko z obszaru 
Egiptu oraz trzydzie#ci dwa przypadki z ziem Syrii i Palestyny

26

. Nad drzwiami 

jednego z ko#cio ów syryjskich pojawi si napis: „Siedziba z ych duchów sta a
si domem Bo!ym"

27

.

Podobnie obchodzono si z pos*gami bogów; pierwszym miastem, w 

którym je niszczono, by prawdopodobnie Rzym

28

. W bazylice Santa Croce in 

Gerusalemme pos*g Hery przemieniono w figur #wi tej Heleny w ten sposób, 
!e ber o bogini zast*piono krzy!em, a czar w jej lewej r ce — gwo>dziami z 
krzy!a. Ponadto pojawi a si inna g owa i oto #wi ta Helena patrzy a pe nym 
wiary wzrokiem na wierzcho ek krzy!a

29

.

Czasami przemiana okazywa a si zbyteczna. Gdy oko o roku 500 

po#wi cony niegdy# dziewiczej Atenie partenon zamku ate skiego zamieniono 
na ko#ció Naj#wi tszej Maryi Panny, przedstawiona 

 

background image

141

tam Atena zosta a okre#lona jako zwiastuj*cy anio , a siedz*ca przed ni* kobieta 
— jako matka Jezusa

30

. W Hiszpanii chrze#cijanie wykorzystywali nawet 

poga skie o tarze, dokonawszy tylko niewielkich zmian

31

.

Na Zachodzie poga stwo by o zwalczane szczególnie przez #wi tego 

Marcina, dawniej !o nierza, który dzi ki wskrzeszaniu ludzi trafi na stolic
biskupi* w Tours. Pó>niej awansowa do pozycji patrona Francuzów. Pomimo 
gwa townego oporu, stawianego przede wszystkim przez ch opów, w jego 
diecezji nie by o ju! wkrótce ani jednej #wi*tyni poga skiej. „Zadeptywa on 
o tarze i wizerunki bogów"

32

.

W Italii dosz o w roku 382 za spraw* Ambro!ego do usuni cia z sali 

posiedze  Senatu o tarza i pos*gu Wiktorii, i to pomimo emocjonalnego protestu 
wysokich rang* poga skich urz dników pa stwowych. Ow biskup, który 
ponadto zadeklarowa solidarno#" z lud>mi bezczeszcz*cymi synagogi, nie cofa
si ani przed sofistyk*, ani przed miotaniem obelg. Nie zawaha si on 
stwierdzi", !e rekonstrukcja o tarza by aby równoznaczna z prze#ladowaniem 
chrze#cijan, i zagrozi , i! duchowie stwo chrze#cija skie przestanie pe ni" sw*
s u!b

33

.

Jeszcze radykalniej poczynano sobie za d ugiego panowania Teodozjusza 

II (408-450), który nakaza nawet egzekucj dzieci, bo bawi y si zniszczonym 
pos*giem, ale o którym tak oto wypowiada si historyk Ko#cio a Sokrates: 
„Przewy!sza on wszystkich  agodno#ci* i humanitarnym podej#ciem" oraz 
„stosowa

si

do wszystkich przepisów chrze#cija stwa"

34

. Poniewa!

Teodozjusz mia

dopiero siedem lat, gdy przejmowa

tron, Ko#ció

podporz*dkowa go sobie bardziej ni! innych w adców. W roku 416 wyda on 
edykt narzucaj*cy pozbawienie wszystkich niechrze#cijan ich godno#ci 
pa stwowych; w 418 roku Teodozjusz poleci

spali" wszelkie pisma 

antychrze#cija skie. W 423 roku wyznaczy za udzia w sk adaniu ofiar kar
banicji i konfiskaty dóbr, natomiast w latach 435 i 438 zosta y przeze  wydane 
edykty uprzedzaj*ce o karze #mierci za praktykowanie kultu poga skiego; edykt 
z roku 438 zawiera nawet wzmiank o wywo ywanych przez kult bogów 
kl skach !ywio owych

35

! Ostatni przepis prawny w sporz*dzonym w 438 roku 

zbiorze edyktów cesarskich od czasów Konstantyna, zwanym Codex 
Theodosianus,  
dotyczy

niszczenia  #wi*ty  i brzmia

jak nast puje: 

„Rozkazujemy, by wszystkie #wi*tynie — o ile istniej* jeszcze takie, co nie 
dozna y szwanku — zosta y zburzone na polecenie osobisto#ci rz*dowych, a 
miejsca

 

background image

142

po #wi*tyniach oczyszczone poprzez umieszczenie tam znaku szacownej religii 
chrze#cija skiej"

36

.

Zniszczenie antycznych miejsc kultu i wizerunków bogów w Afryce 

Pó nocnej, gdzie pod wp ywem Ko#cio a !ywiono wielk* niech " do poga stwa, 
wyda o si #wi temu Augustynowi prawdziw* manifestacj* chrze#cija skiej 
pobo!no#ci

37

.

W Aleksandrii dosz o w roku 416 do zamordowania przez mot och 

chrze#cija ski, w sposób bardzo okrutny, znanej i podziwianej na ca ym 
ówczesnym #wiecie, ostatniej w#ród wielkich przedstawicieli neoplatonizmu — 
Hypatii. Zaatakowano j* znienacka, po czym zosta a zaci*gni ta do ko#cio a, 
gdzie j* rozebrano i od amkami szk a dos ownie poci to na kawa ki. Tego 
krwawego morderstwa dokonano za zgod* patriarchy, wielkiego czciciela 
Maryi, Cyryla Aleksandryjskiego, którego Ko#ció katolicki uzna za #wi tego; 
morderczym atakiem na Hypati pokierowa jeden z dostojników ko#cielnych, 
imieniem Piotr

38

.

Kulminacja owej walki nast*pi a jednak dopiero za panowania pobo!nego 

Justyniana I (527-565). Okre#li on w szczegó ach, jak nale!y nawraca"
przemoc*, zarz*dzi przymusowe chrzty, przywróci kar #mierci i uzna pogan 
za niezdolnych do jakiegokolwiek aktu prawnego, który by by wa!ny

39

.

Wszyscy ludzie nie ochrzczeni, jak równie! — o czym si zaraz przekonamy — 
wszyscy chrze#cijanie spoza Ko#cio a katolickiego byli pozbawieni wszelkich 
praw i za lada czynno#" religijn* karano ich #mierci*.

Nie wiadomo nic o tym, by którykolwiek spo#ród autoratywnych 

przedstawicieli Ko#cio a sprzeciwi si prze#ladowaniu pogan. Natomiast nawet 
tacy doctores Eccleciae, jak Hieronim i Augustyn, nawo ywali do tego. I stoimy 
tu w obliczu faktu, !e chrze#cijanie — przytoczmy s owa wspó czesnego nam 
teologa — „byli w t pieniu niechrze#cijan o wiele bardziej radykalni, przelali 
wi cej krwi i wykazali si wi kszym okrucie stwem, ni! ktokolwiek z tych 
ludzi, którzy prze#ladowali chrze#cijan"

40

.

Uleg szy presji Ko#cio a, w adcy pa stwa chrze#cija skiego doprowadzili 

z czasem do upadku wszystkich instytucji poga skich. W roku 394 odby y si
po raz ostatni igrzyska olimpijskie. Uniwersytet ate ski — ta z antycznych 
uczelni, która utrzyma a si najd u!ej i a! do ko ca by a propagatork* filozofii 
wy *cznie poga skiej — zamkni ty zosta w 529 roku. Gdy to nast*pi o, ostatni 
niechrze#cija scy filozofowie wyemigrowali.

 

background image

143

3

WALKA Z „KACERZAMI"

 

Gdzie! jest os awiony, dziki p d do nawracania na okre#lone 
formy religii i gdzie straszne has o: zbawienie tylko dla nas? 

Teolog Schleiermacher

1

Rozdzia  60  

Zwalczanie kacerzy w epoce antycznej 

Walka chrze#cijan z chrze#cijanami rozpocz a si ju! wtedy, gdy Pawe

toczy spór z gmin* pierwotn*. Nazywa on autorytatywnych przedstawicieli tej 
gminy „psami", okre#la ich jako „ludzi kalekich" i „aposto ów k amstwa" (t. I, 
s. 213 i nast.). Ale i w innych miejscach Nowego Testamentu chrze#cijanie zw*
chrze#cijan brudnymi, ha bi*cymi plamami, dzie"mi przekle stwa, 
„nierozumnymi zwierz tami", które s* „przeznaczone z natury na schwytanie i 
zag ad " (!), a dalej pisze si tam!e: „Spe ni o si na nich to, o czym s usznie 
mówi przys owie: Pies powróci do tego, co sam zwymiotowa , a #winia umyta 
— do ka u!y b ota"

2

.

Takim j zykiem zaczynaj*

si

pos ugiwa"

nawet prawdziwie 

wielkoduszni chrze#cijanie, na przyk ad Bazyli, prawie zawsze, gdy pojawiaj*
si rozbie!no#ci doktrynalne. Jak zauwa!a pewien poga ski filozof z owych 
czasów, wtedy „atakuj* oni siebie wzajemnie, obrzucaj*c si najgorszymi 
kalumniami, których nie chcia oby si powtarza""

3

. Mówi si o „bagnie z a". 

To, co wypowiadaj* przeciwnicy, jest „jak zaraza". Adwersarze chrze#cija scy 
s* w opinii tych, którzy maj* siebie za prawowiernych, nie znaj*cymi umiaru 
k amcami, lud>mi  !*cymi i oczerniaj*cymi innych ohydniej, ni!by to czyni
diabe

4

. Pisma owych adwersarzy okazuj* si „rojeniami" i „gadanin* starych 

bab"

5

, ich nauki to „choroba", „szale stwo", „przywidzenia", „bezbo!no#""

6

.

Chrze#cijanie nazywaj* siebie wzajemnie „ateistami", „pierworodnymi 

synami szatana", „zwierz tami w ludzkiej postaci", „w#ciek ymi psami, które 
gryz* znienacka"

7

. Porównuj* siebie

 

background image

144

nawzajem ze „zwinnie umykaj*cymi w !ami", przeciwnicy to „psy, które 
bezczeszcz* #wi to#" Ko#cio a"

8

, albo — przytoczmy to, co wypowiedzia

doctor Ecclesiae #wi ty Hieronim — „#winie" i „nadaj*ce si do piek a byd o
rze>ne", koz y, do których garnie si wiele kóz, spragnione klaczy rumaki, 
chrz*kaj*ce pro#ne maciory

9

.

Chrze#cijanie daj* wyraz dumie, jak* napawaj* ich wizje, których sami 

doznaj*, a zarazem twierdz*, !e wizje heretyków to „#wiadome oszustwa"

10

.

Nawet nieznaczne cuda po stronie wrogów okazuj* si „magicznymi omamami" 
i „z ud*", podczas gdy cz onkom gmin prawowiernych zdarzaj* si

i

wskrzeszenia

11

.

Katolik Ireneusz pisze o gnostyku Marku, !e ten podaje niektórym 

ludziom „napoje mi osne i #rodki odurzaj*ce,  !eby wyniszczy" ich cia a"

12

. A

montanista Tertulian zapewnia, !e katolicy, którzy nadu!ywaj* alkoholu w 
czasie celebrowania wieczerzy Pa skiej, pó>niej sypiaj* ze sob*

13

. Z kolei 

katolik Cyryl pomawia montanistów o mordowanie i po!eranie ma ych dzieci

14

.

Starczy oby tych inwektyw na wiele tomów.

 

Szlachetny Orygenes zosta" uznany za heretyka

 

Do bardzo nielicznych chrze#cijan, którzy w ogóle nie !ywili nienawi#ci 

do heretyków, nale!y Orygenes, ekskomunikowany jednak przez Ko#ció —
oczywi#cie nie z powodu dobroci, ale przecie! pomimo niej. Wspominanego tu 
wcze#niej Hieronima (zm. 420 r.) — porównajmy te dwie sytuacje — Ko#ció
czci natomiast jako #wi tego nie w uznaniu przejawów pychy, oszczerstw i 
zafa szowa , jakich si dopu#ci , ale przecie! pomimo nich. Hieronim pa a
fanatyczn* nienawi#ci* do Orygenesa, którego zarazem — tak jak i Cycerona — 
okrada , na wielk* skal , z tre#ci literackich; dzisiaj #wi ty Hieronim jest 
patronem ludzi nauki.

 

Los Orygenesa to pocz*tek dziejów cierpie  „kacerzy". Chcia on  !y"

zgodnie z filozofi*, któr* g osi . Sypia na ziemi, ca ymi latami chodzi boso i 
niczego nie posiada

15

. Nie pyszni si takim trybem !ycia, a mimo to wkrótce 

zmuszono go do opuszczenia Aleksandrii i uznano za niegodnego kap a stwa, 
jako !e — potraktowawszy dos ownie pewien werset ewangeliczny — dokona
autokastracji.

 

Nie poprawi sobie opinii tym, !e okaza si niez omny w czasie tortur, 

jakim poddano go w okresie prze#ladowania

 

background image

145

decja skiego, i zmar w nast pstwie owego udr czenia. Przeciwnie! Zmar y
Orygenes by atakowany zacieklej ni! za  !ycia. Obrona ze strony niektórych 
chrze#cijan okazywa a si daremna. W roku 543 zosta on wykl ty przez synod 
konstantynopolita ski, a jego doktryn definitywnie pot piono.

 

Mimo  !e odt*d by postaci* z pi tnem i nawet w okresie reformacji nie 

zdobyto si na zrehabilitowanie go, Ko#ció katolicki eksploatowa jego system 
doktrynalny i czerpie z niego po dzi# dzie . Wspó cze#ni nam katolicy sk onni 
s* wybaczy" temu tak genialnemu cz owiekowi, „!e mimo woli kilka razy 
pob *dzi ", i przyznaj*, i! po wykl ciu Orygenesa wszystko, co propagowa
Ko#ció , by o „ciasne, jednostronne, dogmatyczne i apodyktyczne"

16

. Co wi cej, 

chwali si go: „A! do ko ca  !y pod ug przykaza  Bo!ych, zawsze skory do 
walki, zawsze ubogi (...) i chocia! Ko#ció nie wyniós tego #wi*tobliwego m !a
na o tarze, to jednak !ywi podziw dla owego pioniera w#ród teologów"

17

.

Katolicka historiografia! „Chocia! Ko#ció nie wyniós tego  #wi*tobliwego 
m !a na o tarze..."! Przecie! zosta wykl ty, a na o tarze wyniesiono kogo#
takiego, jak Hieronim, i kogo# takiego, jak Cyryl, zamieszany w zamordowanie 
Hypatii profanator synagog i specjalista w przekupywaniu.

 

Samokrytyczne wypowiedzi Ojców Ko&cio"a

Znakiem rozpoznawczym wszystkich chrze#cijan mia a by" communicatio 

pacis, sta a si nim jednak „wojna wewn trzna", !e przytoczymy sformu owanie 
Grzegorza z Nazjanzu, który z rozbrajaj*c* szczero#ci* przyzna , !e mi dzy 
chrze#cijanami istnia a niesamowita wrogo#". Oto o klerze katolickim czytamy 
u niego na przyk ad nast puj*ce znamienne s owa: „Wszyscy jeste#my pobo!ni 
tylko w takiej mierze, w jakiej innych pos*dzamy o bezbo!no#". (...) 
Otwarli#my nie «wrota sprawiedliwo#ci* lecz drzwi obmowy i arogancji wobec 
braci. (...) S*d przychylny b*d> ujemny zale!y nie tyle od obyczajno#ci, ile od 
tego, czy cz owiek, którego si ocenia, jest kim# obcym, czy przyjacielem. (...) 
Có! to za nieszcz #cie! Atakujemy si wzajemnie i po!eramy. (...) Wsz dzie 
najwa!niejsz* spraw czyni si z wiary; ten pi kny pretekst przydaje si w
wa#niach prywatnych. Naturaln* kolej* rzeczy spotyka nas nienawi#" ze strony 
pogan. Co gorsza, nie mo!emy nawet twierdzi", !e oni nie maj* racji. (...) Takie 
s* dla nas skutki owej

 

background image

146

wewn trznej wojny; to zgotowali nam ci, którzy nie przestrzegaj*c !adnych 
regu tocz* walk w imieniu dobrych i  agodnych, ludzie, którzy wykazuj*
nadgorliwo#" w okazywaniu Bogu swej czci. (...) Czy nale!y walczy" w imi
Chrystusa, nie stosuj*c si do tego, co on przykaza ? Czy przys u!ymy si
sprawie zachowania pokoju, je#li b dziemy o niego walczy" w sposób 
niedozwolony"

18

?

Yatwo zrozumie" to,  !e ów Ojciec Ko#cio a ch tnie ucieka od swoich 

powinno#ci duchownego. Post*pi tak, gdy wy#wi cono go wbrew jego woli na 
ksi dza (ok. 362 r.) i dziesi " lat pó>niej, kiedy otrzyma niechcian* sakr
biskupi*. Nigdy nie zaj*  przeznaczonej mu stolicy biskupiej w Sasimie.

 

Pretekstem by o zbawienie dusz Wiernych; ale chodzi o o w adz — By 

nie rzec, i! o daniny i podatki, Z których powodu #wiat si wykrwawia

19

.

W roku 374 zmar ojciec Grzegorza, po czym on sam mia zosta" nast pc*

ojca jako biskup Nazjanzu, ale broni si przed przyj ciem godno#ci. Gdy go 
wyniesiono na konstantynopolita ski tron biskupi, w maju 381 roku, ju! po 
miesi*cu zrezygnowa z zaszczytu w obliczu powa!nych rozd>wi ków mi dzy 
nim a nietolerancyjnymi wspó wyznawcami. Zaledwie dwa lata pó>niej wyrzek
si funkcji ordynariusza w swej niewielkiej diecezji pierwotnej, w Nazjanzie, i 
a! do #mierci !y w b d*cym jego w asno#ci* maj*tku o nazwie Arianz

20

.

Równie! doctor Ecclesiae Jan Chryzostom, który stwierdzi kiedy#: „Nie 

by oby ju! pogan, gdyby#my okazali si

prawdziwymi chrze#cijanami", 

przyznaje,  !e w ówczesnym Ko#ciele panowa a demoralizacja. Jak!e wi c —
pyta — nawraca" pogan? „Wskazywa" na cuda? Te ju! si nie zdarzaj*. Dawa"
przyk ad w asnym  !yciem? Ale! ono jest ca kiem nieobyczajne. Okazywa"
mi o#"? Nigdzie nie ma po niej ani #ladu"

21

.

Gdy Ko&ció" zdoby" w"adz3,

przyst pi" do prze&ladowania  

wszystkich chrze&cija(skich innowierców

 

Póki Ko#ció nie posiada w adzy, jego przywódcy cz sto twierdzili, !e

pozbawienie wolno#ci wyznania jest aktem bezbo!nym; tylko Panu przys uguje 
u!ywanie rózgi i !aden chrze#cijanin nie powinien si wa!y" na to, „!eby dla 
zrobienia porz*dku w tej

 

background image

147

stodole cho"by j*" si opaty"; !aden chrze#cijanin nie mo!e „zabija" wrogów i 
tych, co naruszaj* prawa, skazywa" na  #mier" przez spalenie czy 
ukamienowanie"

22

. Nawet pewien doctor Ecclesiae z IV wieku pisze jeszcze tak 

oto: „Nie jest tedy dozwolone zabicie heretyka, bo ktokolwiek to uczyni, 
sprowadzi na #wiat wojn , której nie b dzie ko ca"

23

.

Ale ju! i pierwszy cesarz chrze#cija ski — ten, który w Mediolanie 

obieca swobod religijn* — wkrótce zacz*  faworyzowa" Ko#ció oficjalny i w 
imi

integralno#ci cesarstwa wyst*pi

przeciw licznym heretykom i 

schizmatykom, w czym oczywi#cie, na miar swoich mo!liwo#ci, wspierali go 
katolicy.

 

W roku 331 po raz pierwszy zaatakowa Konstantyn zwolenników 

Walentyna, Nowacjana, Marcjona, Montanusa i Paw a z Samosaty. Cesarz 
zabroni im spotka  i nabo!e stw, skonfiskowa ich mienie i ksi gi, a tak!e
rozkaza ,

by zniszczono ich zbory

24

.

Nieomal identyczne decyzje 

zapocz*tkowa y zaledwie dwadzie#cia lat wcze#niej fal prze#ladowa , jakie za 
czasów Dioklecjana spotka y chrze#cijan. Jednak!e godz*ce w „kacerzy" 
rozporz*dzenia Konstantyna by y urzeczywistniane niezbyt gorliwie, a w ci*gu 
nast pnych kilkudziesi ciu lat te! nie przeprowadzono !adnej planowej akcji 
represyjnej w imieniu pa stwa. Jeszcze za rz*dów Walentyniana I i Walensa 
zwalczano heretyków do#"  agodnie. Szczególne nasilenie represji nast*pi o pod 
panowaniem Gracjana, Walentyniana II i Teodozjusza I.

 

Ten ostatni wyda 27 lutego 380 roku nies awnej pami ci tesalonicki 

edykt religijny, którym zada on  #miertelny cios kultywowanej w czasach 
poga skich tolerancji, ów dekret uczyni bowiem przyj cie wiary katolickiej 
obowi*zkowym dla ka!dego obywatela Imperium Rzymskiego, i to pod gro>b*
kar niebia skich i doczesnych. W tym edykcie, podpisanym tak!e przez 
zachodnich wspó cesarzy, Gracjana i Walentyniana II, czytamy mi dzy innymi: 
„Rozkazujemy, aby ci, którzy zechc* zastosowa" si do niniejszego dekretu, 
przyj li imi «chrze#cijan katolickich»; natomiast inni, których uznajemy za 
op tanych i szalonych, niechaj !yj* z t* ha b*, i! b d* nazywani kacerzami. Ich 
zbory nie mog* zwa" si ko#cio ami. Najpierw spotka ich zemsta Boga, potem 
za# zostan* te! pokarani naszym gniewem, bo czujemy si w adni kara",
zgodnie z wola niebios"

25

.

Ów dekret, godz*cy zw aszcza w arian, wprowadzi zasad narzucania 

wiary przez pa stwo. Ponowne wezwanie do stosowania tego przymusu 
sformu owali w roku 425 cesarze Teodozjusz II

 

background image

148

i Walentynian III. Je!eli bowiem — taka by a argumentacja — niepodobna 
przekona" „kacerzy" rozs*dn* perswazj*, to trzeba nawraca" przy pomocy 
gró>b

26

.

Zbiór praw imperialnych z roku 438, Codex Theodosianus, zawiera oko o

osiemdziesi ciu dekretów skierowanych przeciw „kacerzom" w ci*gu 
poprzednich pi "dziesi ciu o#miu lat (od roku 380)! Zarz*dzono odebranie im 
#wi*ty , zakazano budowania nowych ko#cio ów i wykorzystywania 
prywatnych domów do celów religijnych. Zabroniono niekatolikom wszelkich 
nabo!e stw, zgromadze , nauczania, wy#wi cania duchownych; nakazano 
zniszczenie pi#miennictwa.

 

Tamte dekrety zawiera y gro>by wydalenia, wiecznej banicji i konfiskaty 

maj*tku. Odmówiono innowiercom prawa do podawania si za chrze#cijan, 
sporz*dzania testamentów i dziedziczenia na mocy tych!e; w niektórych 
edyktach pojawi y si

nawet orzeczenia, i! innowiercy s* niezdolni do 

jakichkolwiek aktów, które mia yby moc prawn*. I wreszcie pomy#lano tak!e o
karze #mierci — pocz*tkowo czeka a ona tylko cz onków sekt manichejskich, a 
potem ju! wszystkich „odszczepie ców"

27

.

Pierwsza egzekucja heretyków

 

Ju! w roku 385 dosz o w Trewirze za spraw* katolickich biskupów do 

#ci cia mieczem uczonego chrze#cijanina hiszpa skiego Pryscyliana i sze#ciu 
zwolenników tego!, mi dzy innymi jednej kobiety. A oskar!ono ich o 
uprawianie „sztuk magicznych" (maleficium)Pryscylian wzywa chrze#cijan, 
by ca kowicie poddali si Bogu, by przeciwny jedzeniu mi sa, pos ugiwa si
apokryfami i negowa trójpostaciowo#" Boga oraz zmartwychwstanie — nie 
inaczej ni! ka!dy teolog krytyczny w naszych czasach. Gdy jego kongregacja, w 
której znale>li si tak!e biskupi, rozprzestrzeni a si w nied ugim czasie na ca y
obszar Hiszpanii i poszerzy a si o Akwita czyków, u#miercono go, po czym — 
przez pó tora tysi*clecia — zarzucano Pryscylianowi, !e popad w herezj
manichejsk*. Dopiero w roku 1886, kiedy odnaleziono jego pisma, owo 
oszczerstwo straci o wszelkie podstawy.

 

Nie ma w*tpliwo#ci co do tego, i! Ko#ció — na ile móg — przyczynia

si do formu owania godz*cych w heretyków dekretów cesarskich. Papie! Leon 
I (440-461), doctor Ecclesiae i #wi ty

 

background image

149

tego Ko#cio a, zach ca do rozprawienia si z pelagianami, hiszpa skimi 
pryscylianami oraz tymi, którzy wyznawali manicheizm — w ca ym imperium. 
Edykt cesarski, który nakaza prze#ladowanie manichejczyków, zosta zreszt*
sporz*dzony w sekretariacie papie!a

28

. Co wi cej, sam papie! ujawnia

„kacerzy" s*dom cesarskim

29

. Przedtem, jak wiemy, o prze#ladowanie 

heretyków upomina si Ambro!y

30

 i w tym samym okresie biskup numidyjskiej 

diecezji Mileve, Optatus, za!*da , by wyznaczono kar

#mierci dla 

donatystów

31

, chocia! w#ród tych ostatnich nie wszyscy byli heretykami.

 

Donatyzm

 

Nasza wiedza o tym pot !nym ruchu, który by niegdy# nadzwyczaj 

niebezpieczny dla katolicyzmu, jest zgo a jednostronna, poniewa! Ko#ció
zniszczy wszystkie dokumenty donatystyczne.

 

Spór rozpocz*  si od tego, !e w roku 311 diakon Cecylian zosta

biskupem Kartaginy w sposób niew a#ciwy. Bardziej rygorystycznie my#l*ca 
cz #" gminy opowiedzia a si przeciw Cecylianowi, który, jak si zdaje, sprawi
te! zawód w okresie prze#ladowa , i wybra a lektora Majoryna, wyniesionego 
do godno#ci ordynariusza — rywala dzi ki poparciu siedemdziesi ciu biskupów 
numidyjskich.

 

Schizma uwydatni a si za czasów jego nast pcy, Donata, przy czym 

kwesti* naczeln*, o któr* chodzi o, by os*d obyczajno#ci kleru. Donaty#ci sami 
te! wyrzekli si

pewnych idea ów najdawniejszych chrze#cijan, które 

pozostawa y wa!ne dla innych grup opozycyjnych, podobnie bowiem jak u 
katolików, tak!e u rygorystycznych „kacerzy" zachodzi o coraz dalej posuwane 
upodobnienie  !ycia religijnego do #wieckiego. Nowacjanie oczekiwali jeszcze 
od cz onków swojej sekty, !e nie dopuszcz* si oni post pków #wiadcz*cych o 
rozwi*z o#ci, morderstw ani te! apostazji, natomiast donaty#ci  !*dali tego ju!
tylko od kap anów, gdy tymczasem biskupi katoliccy byli skorzy do wybaczania 
samym sobie wszelkich grzechów, nie wy *czaj*c najci !szych. Wed ug 
doktryny katolickiej, która jest zreszt* sprzeczna z wiar* wszystkich chrze#cijan 
najdawniejszych, Ko#ció pozostaje zawsze #wi ty, cho"by osobisto#ci rz*dz*ce 
i administruj*ce nim by y straszliwie zdemoralizowane.

 

background image

150

Przeciw tej — wykoncypowanej w a#nie w owych czasach

 

— sofistycznej obronie Ko#cio a zaprotestowali donaty#ci, którzy ponadto 

uzale!nili wa!no#" sakramentu od obyczajowej czysto#ci osoby udzielaj*cej go, 
co wielu chrze#cijanom, szczególnie tym powa!niej my#l*cym, trafi o do 
przekonania. Donaty#ci tak si gorszyli rozprz !eniem, jakie panowa o w#ród 
katolików,  !e zabronili cz onkom swojej sekty kontaktów z wyznawcami 
katolicyzmu. Zwi*zali si

natomiast z ch opskim ruchem religijno-

rewolucyjnym cyrkumcelionów*, którzy chcieli przemoc* po o!y" kres 
przera!aj*cej eksploatacji ludu przez w a#cicieli latyfundiów. Zazwyczaj 
cyrkumcelioni czekali na skargi niewolników oraz ludzi obci*!onych d ugami, 
po czym przyst powali do rokowa , a gdy okazywa o si

to ostatni*

mo!liwo#ci*, wymierzali barbarzy skie kary

32

.

Biskup Cecylian zwróci si o pomoc do cesarza i ten wys a wojska 

przeciw donatystom. By a to pierwsza akcja prze#ladowcza, któr* pa stwo 
przeprowadzi o w imieniu Ko#cio a — zaatakowawszy chrze#cijan. Ale t
mordercz* agresj usprawiedliwiono przy pomocy Starego Testamentu. Wielu 
donatystów spo#ród osób #wieckich, jak te! spo#ród ni!szych duchownych i 
biskupów, zgin o m cze sk* #mierci*. Potem cesarz szybko zaniecha owych 
ca kowicie bezskutecznych represji i — jest to fakt kuriozalny

 

— zaleci

biskupom Ko#cio a oficjalnego, by zemst

pozostawili Bogu

33

. Ruch 

donatystyczny rós w si , a! wreszcie wyznawcy donatyzmu uzyskali w Afryce 
Pó nocnej przewag liczebn*.

* Cyrkumcelioni  (circumcelliones  — afryka scy zwolennicy Donata, którzy kr*!yli wokó domów w miastach i 

wsiach (st*d nazwa) w poszukiwaniu zdrajców wiary chrze#cija skiej; z fanatycznym uporem szukali okazji do m cze stwa. 
Tak samo nazywano w XIII w. wyst puj*cych przeciw papiestwu zwolenników cesarza Fryderyka II, pot pionych na 
synodzie w Lyonie — przyp. red. 

background image

151

Nauczyciel Ko&cio"a Augustyn propaguje

 

przymusowe nawracanie

 

(...) wzór #redniowiecznego prze#ladowcy heretyków. 

Teolog Holl

34

 

Wszyscy ci nurzaj*cy si

we krwi oprawcy, którzy w 

#redniowieczu t pili heretyków, mogli powo ywa" si

na 

uznawany powszechnie autorytet Augustyna — i czynili to. 

Teolog Nigg

35

 

Na wielkich synodach z udzia em zwolenników ortodoksji i donatystów 

próbowano zlikwidowa" schizm . Owe konferencje, które zaj y w sumie 
prawie ca e stulecie, dawa y pocz*tkowo nadziej na pozytywne rezultaty, 
powsta y problem teologiczny chciano bowiem rozwi*za" poprzez negocjacje, 
nie za# przemoc*. Ale tamte dysputy religijne przybra y inny charakter, gdy 
wyst*pi Augustyn — opowiedzia si on za prawem do wywierania nacisku w 
kwestiach religijnych i za!*da stosowania represji wobec tych chrze#cijan, 
którzy byli bardziej rygorystyczni w swoim sposobie my#lenia: na o!enia kar 
pieni !nych, konfiskaty ich ko#cio ów, banicji. Augustyn ucieka si przy tym 
do ró!norakiej sofistyki, co szczególnie wyra>nie wykazuje jego 
dziewi "dziesi*ty trzeci list do Wincentego, biskupa donatystów, napisany 
oko o roku 408.

 

Rany przyjaciela — zapewnia tutaj ów wielki katolik — maj* wi ksz*

warto#" ni! poca unki wroga. Lepiej kocha" b d*c zarazem surowym, ni!
oszukiwa" okazuj*c agodno#". Lepiej odebra" chleb g odnemu, gdy ten ma w 
pogardzie sprawiedliwo#". Augustyn zna ponadto  !yczenie Boga, !eby nie 
pozwalano na to, by donaty#ci umierali jako wrogowie Ko#cio a. Bardzo 
po!yteczny okaza si

te! znowu Stary Testament. Zdaniem Augustyna, 

Ko#cio owi wolno prze#ladowa" donatystów, tak jak Sara prze#ladowa a Hagar. 
A jak Eliasz odniós si do klechów Baala? I czy! równie! Pawe nie wyda ju!
poniektórych szatanowi? „Czy s*dzisz — pyta Augustyn, obja#niaj*c biskupowi 
donatystów tak!e Ewangeli — !e nikt nie mo!e by" zmuszany do tego, by 
przejawia sprawiedliwo#", skoro czytasz, i! pan rzek do s ugi: «Wyjd> na drogi 
i mi dzy op otki i zmuszaj do wej#cia, aby mój dom by zape niony.»?"

36

 

Odpowiadaj*ce s owom „zmuszaj do wej#cia" sformu owanie Augustyna brzmi: 
„cogite intrare". W innym

 

background image

152

miejscu za# nie waha si on przedstawi" represjonowania heretyków jako 
ja mu!ny i dzie a mi osierdzia. Albowiem kto karze surowiej, ten daje dowód 
wi kszej mi o#ci

37

!

Tak argumentuje Ko#ció , kiedy ma poparcie ze strony pa stwa. I 

wówczas walka z inaczej my#l*cymi, walka prowadzona z pomoc* pa stwa, jest 
nie tylko dozwolona, ale i po!*dana.

 

Jak natomiast argumentuje Ko#ció , gdy pa stwo jest jego wrogiem?

 

Pouczaj*cy przyk ad znajdujemy u innego ksi cia Ko#cio a z epoki 

antycznej, #wi tego Atanazego.

 

Z jakim! zapa em or dowa ów brutalny patriarcha za tolerancj*, kiedy w 

latach 357 i 358 ucieka przed urz dnikami Konstancjusza i przebywaj*c w#ród 
mnichów na pustyni pisa

swoj* Histori3 arianl  Z jakim! ferworem 

przeciwstawia si

przymusowi, uznaj*c go nawet za oznak

mylno#ci 

narzucanej doktryny! „Zrozumia e by oby stosowanie go przez ludzi, którzy nie 
pok adaj* ufno#ci w swojej w asnej wierze. Tak post puje diabe , bo nie ma on 
!adnej prawdy. «Siekier* i toporem» rozbija on drzwi tych, którzy go nie 
przyjmuj*". Natomiast Zbawiciel nie zmusza nikogo, lecz puka do drzwi i 
mówi: „Otwórz mi, droga siostro, droga oblubienico". Chrystus — zapewnia nas 
Atanazy — wchodzi potem do domów tych, co go ch tnie widz* u siebie, od 
innych za# odwraca si . „Prawd g osi si bowiem nie przy pomocy miecza albo 

uku i nie z pomoc* !o nierzy, lecz perswaduj*c i doradzaj*c. Co znaczy jednak 

perswazja, gdy panuje obawa przed cesarzem? Co znaczy doradzanie, gdy 
ka!dy, kto si sprzeciwia, okupuje to banicj* i #mierci*?"

38

 

Tak wi c dopóki pa stwo zwalcza o „kacerzy", stosowanie przeze 

przemocy by o po!*dane i zawsze  atwe do uzasadnienia owym „zmuszaj do 
wej#cia". Je#li natomiast pa stwo w sojuszu z heretykami prze#ladowa o
Ko#ció , to zapewniano, !e Zbawiciel nie zmusza nikogo, lecz tylko prosi: 
„Otwórz mi, droga siostro, droga oblubienico".

 

Gdy cesarz Konstans wyst*pi przeciw donatystom, a ci zaprotestowali 

przeciw jego ingerencji w ich !ycie religijne, wówczas katolicki biskup Mileve, 
Optatus, za!*da uznania prawa cesarza do ingerowania w !ycie ko#cielne

39

.

Kiedy jednak niezad ugo cesarz Konstancjusz zacz*  faworyzowa" arian, 
katolicki biskup Kordoby, Hozjusz, napisa do niego: „Nie mieszaj si do spraw 
ko#cielnych"

40

. Podczas gdy biskup Optatus o#wiadczy : „Nie pa stwo jest w 

Ko#ciele, lecz Ko#ció w pa stwie", biskup Ambro!y

background image

153

zadekretowa co# wr cz przeciwnego: „Cesarz jest cz onkiem Ko#cio a, nie za#
nad Ko#cio em"

41

. Kiedy bowiem wypowiedzia si Optatus, cesarz Konstans 

sta po stronie katolików, a gdy formu owa sw* my#l Ambro!y, cesarz 
Walentynian II popiera arian.

 

Jak widzimy, Ko#ció katolicki zawsze umie si przystosowa". Z patosem 

broni wolno#ci sumienia, gdy jest uciskany, i proklamuje przymus, kiedy sam 
mo!e uciska". Gdy potrzebne mu jest odrzucenie przemocy pa stwa, powo uje 
si na swego nauczyciela Atanazego, kiedy potrzebuje czego# przeciwnego, 
przypomina on sobie o innym nauczycielu — Augustynie, a zarazem w obu 
przypadkach nie brak mu wielu innych autorytetów.

 

Jako  !e Ko#ció nie zdo a upora" si z donatyzmem poprzez teologi ,

tote! wypleni go przemoc*, po czym Augustyn pochwali zagrabienie 
donatystycznych ko#cio ów, które przekazano katolikom

42

.

Znikome 

pozosta o#ci po donatyzmie i jego #wi*tyniach zosta y pó>niej obrócone 
wniwecz przez ekspansj islamu, od której katolicy te! ucierpieli.

 

W przypadku donatystów Augustyn móg by jeszcze usprawiedliwi" swoj*

postaw wskazaniem na pewne represje z ich strony. Ale zamienne dla niego 
jest to, !e bez skrupu ów upomnia si — dla przeforsowania w asnego 
stanowiska — o zastosowanie przez pa stwo przemocy w celu ukrócenia 
dzia alno#ci Pelagiusza, który nie zagra!a bynajmniej  adowi spo ecznemu

43

.

Tak oto biskup diecezji Hippo Regius sta si nies awnej pami ci 

rzecznikiem przymusowego nawracania, które sam pocz*tkowo zwalcza , ale 
pod wra!eniem jego skuteczno#ci zaaprobowa je i wreszcie popar je moralnie i 
ideologicznie — w diametralnej sprzeczno#ci z nauk* Jezusa. Nie idea y
ewangeliczne, lecz dewizy Augustyna sta y si dominantami chrze#cija skiego 
#redniowiecza i przez wiele wieków oznacza y one, dla milionów ofiar, 
prze#ladowania, tortury i #mier". „Linia prosta — pisze Hendrik Berkhof — 
prowadzi od Augustyna do wojen z albigensami, do inkwizycji oraz wyroków 
na Husa i Serveta, do m czenników reformacji i wojen religijnych"

44

.

background image

154

Rozdzia  61  

Kilka uwag o inkwizycji

 

W ka!dym wi zieniu krucyfiks i  awa tortur sta y obok siebie i 
we wszystkich prawie krajach zaprzestanie tortur wynik o
w a#ciwie z inicjatyw, które natrafi y na opór ze strony Ko#cio a, 
i z dzia alno#ci ludzi, których Ko#ció wykl* . (...) Nieomal ca a
Europa by a przez wiele stuleci sk*pana we krwi przelewanej z 
bezpo#redniej inspiracji albo przynajmniej z pe n* akceptacj*
w adz duchownych. (...) Je#li we>miemy to wszystko pod uwag ,
wówczas nie oka!e si zapewne przesadnym stwierdzenie, i!
Ko#ció przysporzy ludziom wi kszych cierpie  ni! jakakolwiek 
religia wyznawana w przesz o#ci. 

William E. H. Lecky

1

Papie!e nie tylko byli mordercami na wielk* skal , lecz ponadto 
uczynili mord podstaw* prawn* Ko#cio a chrze#cija skiego oraz 
warunkiem zbawienia.  

Katolicki historyk lord Acton

2

W okresach rozkwitu chrze#cija stwa ca e !ycie cechowa a
wiosenna #wie!o#" i nie inaczej by o w #redniowieczu. 

H. Weisweiler S. J.

3

Jezus biblijny zakazuje wszelkiego zabijania. I jeszcze w IV wieku doctor 

Ecclesiae Jan Chryzostom uwa!a przynajmniej zabicie „kacerza" za zbrodni ,
której sprawca nie móg by jej zmaza" pokut*

4

. Ale ju! wówczas katolicy 

dopu#cili si pierwszych mordów na innych chrze#cijanach, a oko o tysi*ca lat 
pó>niej, tu! po og oszeniu przez Lutra jego tez, handlarz odpustami Tetzel 
wo a : „Tego kacerza trzeba najpó>niej za trzy tygodnie wrzuci" w ogie !"

5

Tymczasem Luter pisa : „Dlaczego! by#my nie mieli zaatakowa" tych 
kardyna ów, papie!y i ca ej tej rzymskiej Sodomy wszelk* broni*, a potem my"
r ce w ich krwi?"

6

Inkwizycja przyst*pi a ju! w czasach Karolingów do tworzenia biskupich 

s*dów, które mia y orzeka" w sprawach o szkodz*ce Ko#cio owi przest pstwa 
osób #wieckich. Synod odbyty w 1184

 

background image

155

roku w Weronie za!*da od biskupów #cigania „kacerzy", natomiast czwarty 
sobór latera ski (1215 r.) zobowi*za w adze #wieckie do karania heretyków.

 

Istotne dla inkwizycji sta y si postanowienia synodu odbytego w 1229 

roku w Tuluzie. Synod na o!y na biskupów obowi*zek, by w ka!dej parafii 
wyznaczyli grupy ludzi #wieckich, którzy mieliby #ciga" heretyków. B d*cy 
schronieniem heretyka dom nale!a o zburzy", a jego w a#ciciela raz na zawsze 
pozbawi" maj*tku i podda" karze cielesnej. „Kacerz" okazuj*cy skruch musi 
nosi" na swoim odzieniu dwa krzy!e, a ponadto nie wolno mu bez zgody 
papie!a piastowa" !adnego urz du ani te! dokonywa" jakichkolwiek aktów 
prawnych. Wszyscy chrze#cijanie powinni przysi*c biskupom,  !e z zapa em 
b d* prze#ladowa" kacerzy i t przysi g trzeba powtarza" co dwa lata. A oto 
postanowienie najbardziej interesuj*ce: „Osoby #wieckie nie mog* posiada"
ksi*g Starego i Nowego Testamentu; wolno im mie" tylko psa terz i brewiarz 
albo godzinki maryjne, ale i te ksi gi nie w t umaczeniach na j zyki narodowe"

7

.

Kary wymierzane przez inkwizycj by y coraz bardziej drastyczne, a ich 

kulminacj stanowi y: uci cie j zyka i #mier" przez spalenie; ta ostatnia zosta a
zalegalizowana najpierw w Hiszpanii, w roku 1194, potem za# we W oszech, w 
Niemczech i Francji, i wreszcie w Anglii (1401 r.)

8

.

Og oszona w roku 1252 przez papie!a Innocentego IV bulla Ad 

Extirpanda,  która uzna a chrze#cija skich innowierców za nie lepszych ni!
z odzieje i zbójcy, bulla, której istotne tre#ci by y powtarzane przez 
pó>niejszych papie!y, na o!y a na w adców obowi*zek zmuszania wszystkich 
„heretyków" do tego, by przyznali si do winy i zdradzili wspó wyznawców, 
oraz obowi*zek wykonywania wyroku #mierci na osobach uwa!anych za winne 
w ci*gu pi ciu dni

9

.

Tomasz z Akwinu poucza wówczas: „Co si tyczy kacerzy, ci dopu#cili 

si takiego grzechu, który usprawiedliwia to, i! nie tylko zostaj* wykl ci przez 
Ko#ció , ale tak!e poprzez kar #mierci usuni ci z tego #wiata. O wiele wi ksz*
jest bowiem zbrodnia zafa szowania wiary, któr* !yje ludzka dusza, ni!
sfa szowanie pieni dzy, s u!*cych  !yciu doczesnemu. Skoro zatem fa szerzy 
pieni dzy albo innych z oczy ców zgodnie z prawem natychmiast spotyka 
#mier" z wyroku w adców #wieckich, tym bardziej uprawnione jest usuwanie ze 
wspólnoty ko#cielnej kacerzy, ledwo zostanie im dowiedzione kacerstwo, a 
prócz tego s uszne s* egzekucje tych!e"

10

.

background image

156

Tak poucza Tomasz w dziele, które uchodzi o za powsta e z inspiracji 

Ducha  Nwi tego i które podczas soboru trydenckiego spoczywa o na o tarzu 
obok Biblii; oto nauki katolika, który w roku 1323 — ju! jako doctor angelicus 
— zosta kanonizowany, w XVI wieku dzi ki decyzji Piusa V otrzyma tytu
doctor Ecclesiae, a u schy ku XIX wieku sta si z woli Leona XIII g ówn*
postaci* w dziejach nauk ko#cielnych i patronem wy!szych uczelni katolickich.

 

Historia inkwizycji nie mo!e tu by" odtworzona. Trzeba jednak pokrótce 

przypomnie", jak post*piono z wieloma milionami ludzi — z tymi, których na 
skutek podpuszczenia przez Ko#ció pa stwo chrze#cija skie mordowa o w
ci*gu wieków, poddaj*c ich uprzednio wiele dni i tygodni trwaj*cym torturom, 
#ci#le okre#lonym kanonicznie przez papie!a Innocentego IV.

 

Obok  awy tortur wisia krzy!, a w czasie torturowania s u!*ce do tego 

narz dzia by y wielokrotnie oblewane wod* #wi con*. Cz onkowie s*du 
odmawiali przed rozpocz ciem rozprawy modlitw do Ducha Nwi tego, ale swej 
heretyckiej ofierze nie pozwalali na obron — ani osobist*, ani poprzez 
adwokata. Tymczasem dla wykazania winy oskar!onych wolno by o s dziom 
ucieka" si

do wszelkich oszustw: istnia o jednoznacznie sformu owane 

przyzwolenie na stosowanie takich metod

11

. Ko#ció nie wzdraga si przy tym 

przed wykorzystywaniem anonimów i zach ca do denuncjowania. Ka!dy 
katolik by obowi*zany wyda" innowierc . Dzieci, które by nie donios y na 
swych heretyckich rodziców, musia y liczy" si z utrat* wszystkiego, co by o w
ich posiadaniu

12

. Skruszonych „kacerzy" karano na przyk ad postami, 

obowi*zkiem odbycia pielgrzymki, trybutem pieni !nym, i cz sto narzucano im 
na wiele lat odzie!, po której byli rozpoznawalni; jak wiemy, noszenie 
zewn trznych oznak pochodzenia narzuci Ko#ció tak!e Wydom, antycypuj*c
praktyk hitlerowsk*. Natomiast oskar!ony, który obstawa przy swej wierze, 
by przez Ko#ció przekazywany „ramieniu #wieckiemu", z którego pomoc*
g osi Ko#ció Ewangeli od czasów Konstantyna.

 

Egzekucje „kacerzy", wykonywane na ogó w dni #wi*teczne, stawa y si

demonstracjami nieograniczonej w adzy Ko#cio a katolickiego. Heroldowie 
zapraszali lud, drogo liczono sobie za miejsca w oknach i ka!dy wierny, który 
nosi drewno na stos, otrzymywa odpust zupe ny. Drog na miejsce egzekucji 
ofiara odbywa a cz sto w czapce b aze skiej, szczypano nieszcz #nika 
roz!arzonymi obc gami i czasem pozbawiano go prawej r ki. Jedynie w 
wyj*tkowych przypadkach — i by a to wielka  aska —

 

background image

157

duszono ofiar przed straceniem. Podczas gdy heretyk albo si dusi , albo 
powoli p on* , zale!nie od kierunku wiatru, zgromadzeni katolicy #piewali pie#  
Chwalimy Ci3, wielki Bo4e. Intencj* spalenia na stosie by o niedopuszczenie do 
tego, by ofiara zmartwychwsta a w dniu S*du Ostatecznego. Dlatego te! nawet 
ekshumowano szcz*tki „kacerzy" i rzucano je w ogie , co spotka o na przyk ad 
zw oki Amalryka z Beny (zm. 1206 lub 1207 r.)

13

. Mienie straconych by o przez 

Ko#ció konfiskowane, a ich wydziedziczeni potomkowie przez trzy pokolenia 
uchodzili za ludzi niegodnych.

 

Ko#ció , który — niezrównany w swej hipokryzji — prosi w adze 

pa stwowe o to, by oszcz dza y „!ycie i cz onki kacerza"

14

, ekskomunikowa

tego przedstawiciela w adzy  #wieckiej, który nie zatroszczy si o u#miercenie 
danego heretyka. Trzeba tu zwróci" uwag na fakt, i! ekskomunika poci*ga a za 
sob* kary cywilnoprawne, pod ug ustawodawstwa niemieckiego na przyk ad od 
roku 1220 wykluczenie ze wspólnoty obywatelskiej i pozbawienie wszelkich 
praw. Papie! Urban II wyrazi pogl*d, i! zabicie osoby ekskomunikowanej z 
tak* intencj*, by by o #wiadectwem przywi*zania do Ko#cio a, nie stanowi 
morderstwa

15

. Papie! Grzegorz XI ekskomunikowa do siódmego pokolenia

16

.

G ow* Ko#cio a by niejeden inkwizytor i jeszcze w roku 1867, za pontyfikatu 
Piusa IX, dost*pi kanonizacji wyj*tkowo okrutny inkwizytor hiszpa ski, Pedro 
Arbues. Ale pewna spalona z woli Ko#cio a „heretyczka", mianowicie Joanna 
d'Arc, te! zosta a uznana za #wi t*.

Brutalnym karaniem chciano przeciwdzia a" sta emu zmniejszaniu si

liczby osób prawowiernych. W niektórych okolicach ju! we wczesnym 
#redniowieczu bywa o ich mniej ni! heretyków. Tymczasem etyka Ko#cio a
przejawia a si w tym, !e nie pozwala on nawet na dysputy z przeciwnikami, by 
nie dosz o do ujawnienia jego prawdziwego oblicza.

 

Do watyka skich archiwaliów dotycz*cych inkwizycji nie dopuszcza si

nikogo.

 

background image

158

Wolno&O sumienia i tolerancja nie s  te4 po my&li  

wspó"czesnego Ko&cio"a katolickiego

 

Dla prawdziwego katolika tak zwana tolerancja jest czym#
niestosownym. 

Kardyna" Alfredo Ottaviani (z Kurii rzymskiej)

17

 

Podstawowe prawa zagwarantowane w Deklaracji Praw Cz owieka — 

powszechne równouprawnienie oraz wolno#" my#li, s owa i prasy, zw aszcza w 
kwestiach religijnych — zosta y ju! w brewe Piusa VI Quod ali uantum  z 10 
marca 1791 roku pot pione jako „potworno#ci"  {monstra). „Czy4 mo!na 
wymy#li" co# bardziej absurdalnego (quid insanius excogitari potest) — pisze 
ów papie! — ni! zadekretowanie takiej wolno#ci i równo#ci dla wszystkich?"

18

 

W roku 1832 równie! Grzegorz XVI uzna wolno#" sumienia za 

„szale stwo" (deliramentum)

19

.

Pius IX „z ca ego serca" przy *czy si do pogl*du poprzednika

20

. W 1864 

roku papie! ten odrzuci „indyferentyzm", pozwalaj*cy ka!demu uzna" za swoj*
t religi , która danemu cz owiekowi wydaje si prawdziwa. Otó! pa stwu 
przys uguje prawo wykluczenia wszystkich religii oprócz katolickiej

21

. Pius IX 

by konsekwentny, gdy cztery lata pó>niej w or dziu wyg oszonym 22 czerwca 
1868 roku, nazwa „ohydn* ustaw*" (infanda lex) przyj t* rok wcze#niej 
konstytucj austriack*, w której „zostaje ustanowiona wolno#" pogl*dów, prasy, 
wyznania, sumienia i nauczania oraz zostaj* zrównane i uzyskuj* akceptacj ze 
strony pa stwa wszelkie wspólnoty religijne"

22

.

W dziele pewnego katolickiego teologa z czasów Leona XIII (papie!a

zmar ego w roku 1903) — wed ug bibliografii katolickich jest to najwa!niejsza 
ksi*!ka o takiej tematyce — czytamy, !e wolno#" sumienia „zas uguje na 
wzgard , bo stanowi przejaw bezbo!no#ci i jest pomys em niesmacznym"

23

.

Ale i wspó cze#ni nam papie!e daj* poprzez swoich teologów do 

zrozumienia, !e „chrze#cijanin wyznaj*cy katolicyzm nie musi — póki !yje na 
tym #wiecie, in statu viatoris — pojmowa" poszczególnych prawd wiary, lecz 
przede wszystkim winien okazywa" pos usze stwo wobec doktrynalnego 
autorytetu Ko#cio a"

24

.

To oczywiste, !e Ko#cio owi nie by aby na r k powszechna #wiadomo#" 

genezy dogmatów i znajomo#" dziejów chrze#cija stwa.  Waden katolik — 
oprócz kardyna ów, biskupów i profesorów

 

background image

159

uczelni katolickich — nie ma prawa bez specjalnej zgody czyta" publikacji 
krytycznych wobec tej religii

25

. Trzeba w tym miejscu jeszcze raz przypomnie",

i! 29 czerwca 1910 roku katoliccy egzegeci Starego i Nowego Testamentu 
musieli przysi*c, !e zaakceptuj* wszystkie decyzje papieskiej komisji biblijnej, 
nie tylko wydane uprzednio, ale i te, które zostan* wydane w przysz o#ci. Tak 
wi c papie! zmusi swoich teologów do z o!enia przysi gi dotycz*cej czego#, co 
nie by o im jeszcze znane!

 

Ko#cio owi potrzeba #lepego pos usze stwa, które gwarantuje trwanie 

wszelkich rz*dów dyktatorskich. To w a#nie systematycznie wpaja si wiernym. 
Nic dziwnego, !e Wielki Inkwizytor z powie#ci Dostojewskiego mówi do 
Chrystusa, który powróci i natychmiast zosta uj ty: „Och, przekonamy ich, i!
s* wolni tylko wtedy, gdy nam ofiarowuj* swoj* wolno#"".

 

Wszystkie podstawy ideowe #redniowiecznej inkwizycji pozosta y po dzi#

dzie  !ywe i aktualne w Ko#ciele katolickim. Nadal istnieje #redniowieczny 
trybuna inkwizycyjny, niegdy# zwany  Congregatio Sanctae In uisitionis 
Haereticae Pravitatis, 
dzi# natomiast krócej: Congregatio Sancti Officii, i
przewodzi temu zgromadzeniu sam papie!. Nie tylko usuni to z nazwy 
nawi*zanie do bardzo p omiennej przesz o#ci, ale tak!e niejako uduchowiono 
praktyczn* dzia alno#" inkwizytorów generalnych, co okaza o si konieczne w 
obliczu upowszechnienia si o#wieceniowych my#li o poszanowaniu godno#ci 
cz owieka. Mimo to w kierowanych wspó cze#nie do Watykanu petycjach 
katolików wszyscy innowiercy s* okre#lani jako „nurzaj*ce si w brudzie 
zwierz ta". Jeszcze dzi# wolno katolikom opowiada" si za prawem do zabijania 
heretyków, zachwyca" si „b ogos awionymi p omieniami stosów" albo te!
broni" palenia kacerzy — jako „aktu !arliwej mi o#ci"

26

.

Jeszcze w tym stuleciu watyka ska gazeta „Osservatore Romano" uznaje 

istnienie w Rzymie szko y protestanckiej za „obraz naszego Pana"

27

.

Jeszcze w roku 1947 madryccy studenci katoliccy napisali w ulotce, któr*

rozdawali przed spl*drowaniem anglika skiej kaplicy: „(...) my, hiszpa ska 
m odzie! akademicka z roku 1947, uwa!amy si za — w pe nym tego s owa 
znaczeniu — spadkobierców ducha inkwizycji"

28

. Inna ulotka g osi a: „Stosy 

inkwizycji by yby nam milsze ni! liberalna tolerancja! Ani kroku dalej w tym 
kacerstwie!"

29

 

Jeszcze w li#cie pasterskim z lutego 1952 roku hiszpa ski kardyna

Segura stwierdza, wypowiadaj*c si o !yj*cych w jego kraju

 

background image

160

protestantach, !e w przypadku konfliktu z katolikiem „kacerz" nie zashiguje na 
ochron prawn*

30

. I jeszcze w 1953 roku dzia aj*cy w Kurii rzymskiej kardyna

Alfredo Ottaviani skonstatowa , w wypowiedzi dotycz*cej mniejszo#ci 
protestanckich we W oszech i w Hiszpanii, co nast puje: „Zdaniem 
prawdziwego katolika tak zwana tolerancja jest czym# niestosownym"

31

.

Nietzsche mia racj : „Przed rzucaniem nas w ogie  powstrzymuje 

dzisiejszych chrze#cijan nie ich mi o#" do innych ludzi, lecz to, !e nie maj* jak 
okaza" tej mi o#ci"

32

.

Reformatorzy — Luter, Zwingli, a zw aszcza Kalwin — byli zreszt* tak 

samo nietolerancyjni, jak katoliccy hierarchowie, i te! domagali si kary #mierci 
dla heretyków

33

. „Z kacerzami — pisze Luter — nie potrzeba d ugo si

certowa", mo!na ich skaza", nie wys uchawszy tego, co maj* do powiedzenia. I 
gdy ci gin* na stosach, wierny winien wykorzenia" z o i p awi" r ce we krwi 
biskupów i papie!a, który jest diab em w przebraniu"

34

.

Wolter obliczy , i! 9 468 800 chrze#cijan straci o !ycie za spraw* innych 

chrze#cijan — w imi wiary.

 

background image

161

Rozdzia  62  

ChrzeBcija<skie polowania na czarownice

 

Palono wszystkich, kobiety i m !czyzn, katolików i 
protestantów, idiotów i uczonych, czteroletnie dzieci i 
osiemdziesi cioletnie staruszki, wszystkich — bez selekcji, bez 
ró!nicy — posy ano na stos i przemieniano w popió .

Teolog Niigg

1

Smutniejsze bodaj ni! egzekucje heretyków s* dzieje palenia czarownic 

na stosach, któr* to histori te! mo!emy tu tylko naszkicowa".

Ko&cielna wiara w duchy

 

Wiara w z e duchy i fataln* pot g tych!e stanowi jeden z 
podstawowych elementów wszelkich religii prymitywnych. 

Teolog Knopf

2

Wiara w demony odgrywa a wielka rol

ju! u staro!ytnych 

Babilo czyków. Niewykluczone, !e podczas pobytu w Babilonii przej li j*
Wydzi. W czasach Jezusa kwit a ona, co potwierdzaj* liczne przypadki 
wyp dzania demonów, o których opowiada Nowy Testament

3

. Ale Jezus nie 

u#mierca , lecz uzdrawia ludzi rzekomo op tanych przez z e duchy. Ko#ció ich 
zabija .

Chrze#cijanie przej li wiar w demony we wszystkich jej przejawach i 

wypowiadali si o niej nie inaczej ni! Wydzi i poganie

4

, i bynajmniej nie dotyczy 

to wy *cznie ludu. Jak wiadomo, egzorcyzmowanie sta o si nawet funkcj*
ko#cieln*. Ju! w czasach Nowatusa w jednej tylko rzymskiej gminie 
chrze#cija skiej dzia a o pi "dziesi ciu dwóch egzorcystów

5

. Uwalniali oni od 

z ych duchów poprzez wymienianie imienia Jezusa, modlitwy, z  pomoc*
relikwi, postów, gniewnych okrzyków, bicia, przyk adania r*k, i innymi 
sposobami. Egzorcyzmy tych, którzy pragn li przyj*" chrzest, powtarza y si
codziennie rano przez czterdzie#ci dni

6

.

background image

162

A jednak z e duchy straszy y nada — zarówno u apologetów, jak te! u

scholastyków.

 

Wed ug Justyna i innych pisarzy wczesnochrze#cija skich, demony s*

owocami zwi*zków upad ych anio ów z dziewicami

7

. Zdaniem Tertuliana, który 

nie zwa!aj*c na szyderstwa, jakie go spotyka y, utrzymywa , i! dowiód
istnienia demonów, ch tnie le!* one na powierzchni wody, bo na#laduj*
boskiego ducha, który przed stworzeniem #wiata unosi si nad wodami

8

Doctor 

Ecclesiae  Hieronim udowodni na podstawie Biblii, !e powietrze jest pe ne 
demonów. Nauczyciel Ko#cio a Augustyn nie pochwala co prawda wró!enia z 
„kart Ewangelii", ale uwa!a je za lepsze ni! uciekanie si do pomocy z ych 
duchów i tym ostatnim przypisywa wszelkie choroby chrze#cijan. Widzia on 
pono" jakiego# demona na w asne oczy

9

. By te! #wi cie przekonany, !e istniej*

fauny napastuj*ce kobiety

10

. Ów biskup Hippony zaj*  si demonami bardzo 

skrupulatnie

11

.

Tomasz z Akwinu twierdzi, !e demony powoduj* deszcze, wichury i 

podobne zjawiska. W #redniowieczu postrzegano bowiem ca * przyrod jako 
splugawion* przez diab a. I w a#nie ten!e wielki Tomasz z Akwinu ze 
szczególnym zapa em afirmowa wiar katolików w istnienie czarownic

12

.

Po stronie protestanckiej nie mniej op tany nienawi#ci* do czarownic by

Luter, który, jak wiadomo, pozostawa zwolennikiem wielu #redniowiecznych 
nauk ko#cielnych i który z wiekiem popad w groteskow* wr cz psychoz w
zwi*zku z diab ami. Nie tylko odradza stanowczo k*piele pod go ym niebem, 
bo szatan przemieszkuje wszak w lasach i rzekach, ale ponadto mocno wierzy
w istnienie odmie ców zwanych Wechselbalge  Kilkrópfe,  b d*cych 
potomstwem zwi*zków diab a z czarownicami

13

.

W istnienie czarownic wierzyli tak4e papie4e

W czarownice wierzono ju! w czasach przedchrze#cija skich

14

. Ale w 

staro!ytnej Babilonii zadowalano si

paleniem wizerunków, natomiast za 

spraw*

Ko#cio a

p on y

same „czarownice". Ob *ka cza wiara 

#redniowiecznych chrze#cijan w istnienie diab a i zwi*zanych z nim kobiet 
nasila a si w miar up ywu czasu. Nieszcz sne kobiety zacz to te! pó>niej 
oskar!a" o kacerstwo i stosownie do tych oskar!e  post powano.

 

background image

163

Papie! Grzegorz VII, który, jak wiemy, ch tnie powo ywa si na s owa 

Jeremiasza o tym, i! trzeba przekl*" ka!dego, kto nie chce miecza splami"
krwi*, napisa co prawda do swej przyjació ki i protektorki, Matyldy z Toscanii: 
„Raczej uchro cie si przed zemst* Boga stosown* pokut*, ni!by#cie mieli 
daremnie niczym drapie!ne zwierz ta atakowa" owe niewiasty bez winy i tym 
w a#nie sprowadzi" na siebie Bo!y gniew"

15

. Ale niejeden z jego nast pców 

uwierzy w istnienie czarownic — byli w#ród takich papie!y Innocenty VIII, 
Aleksander VI, Leon X, Juliusz II, Hadrian VI

16

, wspó czesnych nam katolików 

nie powstrzymuje to jednak przed zrzucaniem winy na „mniej wykszta cony 
lud" i twierdzeniem, !e prowadzona przez Ko#ció bezustanna walka z tym 
zabobonem „okaza a si nieskuteczna"

17

.

Grzegorz IX (1227-1241), któremu Pan Bóg pozwoli prze!y" bez ma a

sto lat, jako pierwszy spo#ród g ów Ko#cio a wyda rozkaz prze#ladowania 
czarownic i za jego pontyfikatu odby si w okolicy Trewiru pierwszy proces o 
czary.

 

Natomiast oficjaln* aprobat

Ko#cio a dla polowa  na czarownice 

sformu owa papie! Innocenty VIII w bulli Summis desiderantes affectibus 
„bulli o czarownicach" — z 5 grudnia 1484 roku. „Nie bez wielkiego smutku — 
!ali si Ojciec  Nwi ty — dowiedzieli#my si niedawno,  !e w niektórych 
cz #ciach Górnych Niemiec, w miastach i wsiach, jest wiele osób p ci obojga, 
które obcuj* ciele#nie z lubie!nymi nocnymi duchami, czarodziejskimi 
sposobami, z pomoc* diab a, udaremniaj* porody niewiast, niwecz* p odno#" 
zwierz*t i niszcz* owoce ziemi (...), a ponadto potrafi* uniemo!liwi"
m !czy>nie sp odzenie, niewie#cie za# wydanie dziecka na #wiat, potrafi*
przeszkadza" obojgu w spe nianiu ich ma !e skich obowi*zków". Na 
zako czenie swego dekretu namiestnik Chrystusa zakaza wszystkim ludziom 
— gro!*c straszliwymi karami — przeciwstawianie si zarz*dzonemu przeze 
eliminowaniu czarownic. „Ktokolwiek jednak powa!y si na to, niechaj wie, !e
sprowadzi na siebie gniew Boga wszechmog*cego oraz jego #wi tych aposto ów 
Piotra i Paw a"

18

. Takim g osem przemówi a Stolica  Nwi ta, której niwinnymi 

ofiarami sta o si , wed ug szacunków, dziewi " milionów ludzi

19

.

Dopiero gdy przypomnimy sobie, !e babilo ski w adca Hammurabi bez 

ma a dwa tysi*ce lat przed nasz* er* ju! w paragrafie 2 swojego kodeksu 
zagrozi #mierci* i konfiskat* mienia ka!demu, kto by bezpodstawnie oskar!y
inn* osob o czary, dopiero wówczas docenimy post p etyczny, jaki dokona si
w chrze#cija skim

 

background image

164

#redniowieczu, a tak!e wielce humanitarny charakter tej epoki, któr* pewien 
katolicki autor nazwa „czasem naiwno#ci i serdecznego ciep a", bo przecie!, jak 
stwierdza inny katolik, „ca e !ycie" cechowa a w owej epoce „wiosenna 
#wie!o#""

20

.

„M"ot na czarownice"

 

Kto nie wierzy w czary, ten dopuszcza si wielkiego kacerstwa. 

M"ot na czarownice 

(...) ostatni kamie  budowli wznoszonej przez wiele stuleci. 

J.W.R. Schmidt

21

 

Jedynie rodzajem komentarza do „bulli o czarownicach", poprzez któr*

szale stwo polowa  uzyska o niepodwa!aln* sankcj Ko#cio a, jest wydany po 
raz pierwszy w roku 1489 i potem wznawiany prawie trzydziestokrotnie M"ot na 
czarownice (Malleus maleficarum). 
Autorzy tego dzie a, wykonawcy 
papieskiego polecenia, dominikanie Heinrich Kramer (Henricus Institoris) i 
Jakob Sprenger, chcieli w pocz*tkowym stadium prze#ladowa  z ama" opór 
udzielnych ksi*!*t i biskupów. Pragn*c si lepiej uzbroi", autorzy postarali si
zawczasu o opini s awnego wtedy wydzia u teologicznego uniwersytetu w 
Kolonii, ale nie wypad a ona wystarczaj*co przychylnie, sfabrykowali wi c
now* opini i ów falsyfikat zamie#cili w swym dziele jako przedmow

22

. Ci 

„umi owani synowie" papie!a

23

 fa szowali ponadto akty notarialne, a Heinrich 

Institoris ledwo unikn*  pobytu w wi zieniu, gdy oskar!ono go o to, !e
zdefraudowa pieni*dze uzyskane za udzielanie odpustów

24

.

Autorzy M"ota przeciwstawiaj* si „dawnemu mniemaniu, i! czary nie s*

niczym prawdziwym, lecz istniej* tylko w ludzkiej wyobra>ni"

25

. Kto by mia

w*tpliwo#ci, ten narazi by si

natychmiast na podejrzenie, !e sam jest 

„kacerzem" albo „czarownic*". Ci autorzy powo uj* si przy tym co rusz na 
interpretowan* pod ug swoich potrzeb Bibli oraz na licznych Ojców Ko#cio a, 
w#ród których pojawiaj* si

postacie tak wybitne, jak Jan Chryzostom, 

Augustyn, Albert Wielki, Tomasz z Akwinu, Bonawentura i inni

26

, a czary 

uprawiaj*, zdaniem obu dominikanów, przede wszystkim niewiasty. Kobieta 
bowiem — jak wiadomo, bardzo postponowana ju! przez antyczny Ko#ció —
nie tylko jest g upsza

 

background image

165

i mniej rozumie ni! m !czyzna, ale tak!e zawsze odznacza si niklejsz* wiar*.
Dowodzi tego jakoby etymologia  aci skiego odpowiednika wyrazu „kobieta": 
femina, który sk ada si z elementów fminus — fe = fides (wiara); minus =
mniej, „przeto femina = ta, która ma mniej wiary". Ale kobieta jest te! bardziej 
skora do folgowania zmys om, ma o tego, umi owani synowie papie!a nie 
wahaj* si stwierdzi", !e „niewiasta jest tylko niedoskona ym zwierz ciem"

27

.

Do takich konstatacji dochodz* obaj zakonnicy, czerpi*c ze Starego 

Testamentu i pism wielu Ojców Ko#cio a — Tomasz z Akwinu uwa!a
niewiast , nie inaczej ni! wcze#niej Arystoteles, za „niewydarzonego samca" 
(mas occasionatus)

28

 — i ko cz* swoje wywody jak nast puje: „Niewiasta jest 

tedy z a z natury, rychlej bowiem traci zaufanie do swej wiary i rychlej wyrzeka 
si jej, to za# stanowi podstaw uprawiania czarów"

29

.

Rozmiary prze&ladowa(

To szale stwo sz o z Rzymu i s u!y o papiestwu. (...) Gdy 
wybuch a reformacja, nie rozpoznano i nie poniechano 
szale stwa, a przeciwnie: nasili o si ono. Luteranie okazali si w
prze#ladowaniu starych kobiet jako rzekomych czarownic nawet 
bardziej fanatyczni ni! dawna inkwizycja. 

Wolfgang Menzel

30

 

Waden arystokrata niemiecki nie pozwoli by na to, by jego pies 
my#liwski zosta rozszarpany w taki sposób. 

Jezuita Friedrich Spee

31

 

Ogromna wi kszo#" „czarownic" pochodzi a z nizin spo ecznych, 

prawdopodobnie jednak nie dlatego tak by o,  !e warstwy najni!sze s* zawsze 
najliczniejsze, lecz z tego powodu, i! elita spo ecze stwa potrafi a
wykorzystywa" swoje koneksje dla uchronienia si przed zarzutem uprawiania 
czarów

32

.

Nieszcz sne kobiety bywa y cz sto w wilgotnych, zimnych i 

pozbawionych jakiegokolwiek #wiat a lochach przywi*zywane do drewnianych 
krzy!y albo te! przykuwano je od zewn*trz do wi ziennych murów. By y
nara!one na ataki szczurów i myszy, na wszelk* pogod , m odsze z nich tak!e
na gwa cenie przez stra!ników i duchownych. Zdarza o si — to praktykowano

 

background image

166

w Lindheim w prowincji Wetterau — !e „czarownice" z ko#"mi 
pogruchotanymi w czasie tortur wisia y w przeznaczonych dla nich wie!ach na 

a cuchach,  !e cierpia y od mrozu, g odowa y, i wreszcie sma!ono je na 

wolnym ogniu

33

. Ale darujmy sobie szczegó owy opis ko#cielnego sadyzmu.

 

Ko#ció chrze#cija ski pali czarownice przez pó tysi*clecia, od XIII do 

XVIII wieku. Niech pewne liczby dadz* przynajmniej ogólne poj cie o ogromie 
pope nionych przez Ko#ció zbrodni.

 

W roku 1678 arcybiskup Salzburga kaza spali" 97 kobiet w zwi*zku z 

wielk* zaraz*, jaka dotkn a byd o

34

. Biskup Bambergu rozkaza spali" 600 

kobiet, po czym wyda zgod

na publikacj

Prawdziwej relacji o 600 

czarownicach, która ukaza a si w 1659 roku

35

. Za rz*dów biskupa Wurzburga, 

Adolfa, spalono 219 czarownic i magów, w#ród nich grup kanoników i 
wikariuszy, 18 ch opców, którzy ucz szczali do szkó , pewn* niewidom*
dziewczyn oraz dwie siostry, jedn* dziewi cioletni*, a drug* jeszcze m odsz*

36

.

Za spraw* arcybiskupa Trewiru, Jana, spalono w roku 1585 tyle czarownic, !e w
dwóch miejscowo#ciach diecezji pozosta y tylko po dwie kobiety

37

. Bywali tacy 

duchowni, którzy nawet podczas spowiedzi zmuszali swe ofiary do k amstw. 
Otó! Friedrich Spee opowiada o pewnym kap anie, który towarzysz*c prawie 
dwustu czarownicom przed ich #mierci* !*da od nich, by powtórzy y zeznania 
z o!one podczas tortur, bo je#liby tego nie uczyni y, musia yby „zdechn*" jak 
psy — bez sakramentu"

38

.

W niektórych miejscowo#ciach s dziowie, inkwizytorzy i spowiednicy 

otrzymywali za ka!d* ofiar egzekucji premie i kolekty, dlatego te! mawiano, !e
najszybszym i naj atwiejszym sposobem na wzbogacenie si

jest palenie 

czarownic

39

. Pewien moguncki ksi*dz dziekan kaza spali" ponad 300 osób z 

dwóch tylko wsi, chcia bowiem po *czy" ich ziemie ze swoj* posiad o#ci*

40

. W

Fuldzie dzia a skryba, który okaza si szczególnie gro>ny dla ludzi zamo!nych 
— chwali si on tym, !e przez dziewi tna#cie lat pos a na stos 700 osób p ci 
obojga

41

.

Reformacja te! niczego nie zmieni a. Przeciwnie! Najwi ksze nasilenie 

prze#ladowa  nast*pi o po pierwszym okresie dzia alno#ci reformatorów. Luter, 
który w Wittenberdze ekskomunikowa „czarownice", pochwala palenie 
„diabelskich ladacznic" z nie mniejszym zapa em ni! papie!e

42

. W jednym tylko 

ksi stwie brunszwickim gin o pod koniec XVI wieku cz sto nawet dziesi " 
czarownic dziennie

43

. W Quedlinburgu spalono którego# dnia 1589 roku 133 

czarownice.

 

background image

167

Przed tak* #mierci* nie chroni !aden wiek. W roku 1591 zgin a w

Wolfenbuttel kobieta, która liczy a sobie 106 lat

44

. W roku 1651 za# w #l*skim 

mie#cie Zuckmantel spalono 102 osoby, w#ród których znalaz y si ma e dzieci 
od roku wzwy!, jako !e ich ojcem by pono" diabe

45

.

Jeszcze w wieku XVIII, kiedy to oparta na surowym przestrzeganiu 

dogmatów ko#cielna prawowierno#" osi*gn a sw* kulminacj , prawdopodobnie 
oko o miliona ludzi — g ównie kobiet — sta o si ofiarami procesów o czary

46

.

W drugiej po owie tamtego stulecia w jednym tylko westfalskim miasteczku 
Lemgo w ci*gu trzech lat spalono 38 kobiet jako czarownice

47

.

W protestanckiej Szwecji bywa o i tak,  !e palono czarownice na 

podstawie dzieci cych donosów. Nwiadectwo dzieci by o nawet szczególnie 
cenione, gdy! chrze#cija ski s*d móg si powo a" na pewien werset biblijny 
mówi*cy o tym, i! z ust dzieci i niemowl*t pochodzi moc potrzebna do 
pokonania wroga oraz tego, który pa a !*dz* odwetu

48

.

Koniec polowa( na czarownice

 

Dopiero O#wiecenie po o!y o kres udr ce kobiet i „kacerzy". Fryderyk 

Wielki, który chcia , by ka!dy osi*ga zbawienie wed ug w asnego uznania, jako 
pierwszy z w adców Prus zakaza stosowania tortur — przez pi "set lat 
aprobowanych przez Ko#ció , przypisuj*cy sobie wy *czne prawo do orzekania 
o zbawieniu.

 

W Berlinie ostatni proces o czary odby si w roku 1728. W Bawarii 

jeszcze w roku urodzenia Goethego #ci to i spalono oskar!on* o uprawianie 
czarów zakonnic Mari Renat (baronówn Songer von Monau) z klasztoru 
Unterzell pod Wurzburgiem. Pó>niej za#, bo w latach 1754 i 1755 #ci to tam 
jako czarownice dwie dziewczyny w wieku trzynastu i czternastu lat (t ostatni*
w mie#cie Landshut). Do ostatniego w Bawarii procesu o czary dosz o dopiero 
w roku 1775 w Kempten. Ostatni* rzekom* czarownic w Europie spalono w 
roku 1782, a sta o si to w szwedzkim mie#cie Glarus, i jeszcze w 1823 roku 
poddano w Delden (Holandia) pewn* „czarownic " próbie wodnej.

 

Pierwszym, który publicznie zaprotestowa

przeciw temu 

chrze#cija skiemu szale stwu, by lekarz Johann Weyer (Jan Wier), ucze 
Agryppy z Nettesheimu, który to przyczyni si

do obalenia filozofii 

scholastycznej i sam te! przeciwstawia si

background image

168

wierze w istnienie czarownic. Wydane w roku 1653 dzie o Weyera,  De 
praestigiis daemonum, 
które stanowi o klarown* i zarazem pe n* serdecznego 
wspó czucia obron

„czarownic" zosta o przez Ko#ció umieszczone na 

indeksie.

 

Nast pcami Weyera stali si dwaj jezuici, Austriak Tanner (zm. 1632 r.) 

oraz poeta Friedrich Spee (zm. 1635 r.), który — jak opowiada Leibniz — 
przypisywa sw* przedwczesn* siwizn wstrz*saj*cym prze!yciom w chwilach, 
kiedy towarzyszy nieszcz snym ofiarom w drodze na miejsce ka>ni

49

.

Zas ugi tych dwóch jezuitów s* niema e, ale nie sposób chyba uple#" 

wie ca chwa y dla Ko#cio a dlatego tylko, !e po latach morderstw w#ród jego 
przedstawicieli znale>li si ludzie, którzy o#mielili si zaprotestowa". Zreszt*
Spee, cz owiek niew*tpliwie szlachetny, a ponadto wybitny poeta, które dzie o
Cautio criminalis ukaza o si w roku 1631 anonimowo, nak adem protestanckiej 
oficyny wydawniczej w Rinteln, pot pi tylko procesy „czarownic", natomiast 
ich istnienie uzna za pewne. „Ktokolwiek chcia by poda" to w w*tpliwo#" — 
pisze Spee — pope ni by bezece stwo i dowiód by,  !e jest bardzo 
nieroztropny"

50

. Ale zarazem Spee jest ewidentnie przekonany o tym, i! nie 

wi cej ani!eli dwie spo#ród pi "dziesi ciu spalonych kobiet by y winne

51

.

Przysi ga on nawet, !e nie towarzyszy w drodze na stos !adnej oskar!onej, 
któr* móg by uzna" za winn*

52

.

Dalej Spee przyznaje, i! w Niemczech palenie czarownic jest cz stsze ni!

w innych krajach i !e w a#nie w Rzeszy przypisuje si „czarownicom" wszelkie 
nieszcz #cia, kl ski !ywio owe, choroby i inne — dla niego jest to powód, by 
wstydzi" si swego niemieckiego pochodzenia i wstydzi si on tym bardziej, i!
duchowni nie przeciwstawiaj* si owym egzekucjom w !aden sposób, a 
przeciwnie, „dm* w ten sam róg"

53

. „Trudno wprost uwierzy", !e w#ród 

Niemców i zw aszcza (wstyd mi, !e musz to powiedzie") w#ród katolików tak 
powszechne s* zabobon, zawi#", oszczerstwa, zniewa!anie ludzi i tak dalej". 
Wed ug #wiadectwa, które pozostawi po sobie jezuita Spee, w a#nie te ujemne 
zjawiska ka!* ludziom wszczyna" procesy o czary

54

.

Inny cz onek zakonu, do którego nale!a Spee, chcia , by wyra!aj*ca 

sprzeciw Friedricha Spee wobec polowa  na czarownice Cautio criminalis 
znalaz a si na indeksie, natomiast genera tego zakonu by nawet skory do 
wykluczenia poety z Towarzystwa Jezusowego

55

.

background image

169

Jezuita Tanner, zgodny w pogl*dach z Friedrichem Spee, zosta

okrzyczany czarownikiem, a pch  pod mikroskopem, która pozosta a w
spu#ci>nie po nim, uznano za jego domowego diab a, spiritus familiaris

56

.

Po stronie protestanckiej najwi ksze znaczenie dla zaniechania procesów 

o czary mia o — prze o!one na wiele j zyków — siedemnastowieczne dzie o De 
Betoverde Weereld {2wiat zaczarowany) 
kalwi skiego duchownego z 
Niderlandów, Balthasara Bekkera (zm. 1698 r.). Z ca * energi* wyst*pi on 
przeciw szale czym poczynaniom Ko#cio ów, podkre#liwszy,  !e w Biblii 
g ówn* rol odgrywa Bóg, diab u za# przypada rola podrz dna, gdy tymczasem 
w dotychczasowym praktykowaniu wiary chrze#cija skiej by o akurat 
odwrotnie. Jeszcze przed ukazaniem si ostatniego tomu 2wiata zaczarowanego 
Bekker zosta

decyzj* synodu odsuni ty od kap a stwa i pozbawiony 

mo!liwo#ci przyjmowania komunii.

 

Pó>niej uporczyw* i nader skuteczn* walk z wiar* w istnienie czarownic 

toczy g ównie jeden z przedstawicieli niemieckiego O#wiecenia, teoretyk prawa 
i filozof Christian Thomasius (1635-1728), a s u!y o temu zw aszcza jego dzie o
Vom Verbrechen der Zauberei {O zbrodniczym uprawianiu czarów).

 

Wiara w diab"y i demony jeszcze nie wygas"a

Kanony, które pos u!y y za podstaw

procesów o czary, 

pozostaj* #wi te, s*d papie!y o mistrzach czarownic oraz o 
samych czarownicach jest nadal „opini* Ko#cio a", a podr czniki 
katolickiej teologii moralnej wci*! definiuj* i obja#niaj* w
szczegó ach „diabelsk* sztuk magii i czarów" tak samo, jak 
uczyni by to mag babilo ski, i dlatego Ko#ció utrzymuje w 
gotowo#ci swoich exorcistae,  to  znaczy  ludzi uwalniaj*cych od 
diab a. 

F. Delitzsch

57

 

Na chrze#cija skim Zachodzie stosy p on y niemal!e po wiek 

dziewi tnasty, a >ród o wiary w istnienie czarownic, którym jest na wskro#
poga ska wiara w diab y i demony, nie znikn o. Zw aszcza katolicyzm 
kultywuje wci*! niema o form i formu zabobonnego egzorcyzmowania 

58

,

mimo !e — jak zapewnia nas pewien jezuita — Ko#ció okaza si „mi osierny, 
wyrozumia y i bardzo cierpliwy", kiedy k ad kres ob dnemu uprawianiu 
czarów

59

.

background image

170

W ka!de niedzielne przedpo udnie katoliccy duchowni pozbawiaj* wod ,

z której (przy u!yciu soli!) sporz*dzaj* wod #wi con*, demonicznych mocy i 
czyni* t ciecz nosicielk* mocy boskich. Równie! cz sto powtarzany przez 
kap ana w czasie mszy znak krzy!a jest sposobem obrony przed z ymi duchami. 
Po ka!dej mszy kap an odmawia ponadto modlitw

s u!*c* odp dzaniu 

demonów.

 

Trzeba tu doda", !e w licznych ko#cio ach katolickich w a#ciwy obrz d

chrztu jest poprzedzany wyp dzeniem z noworodka „wszelkich nieczystych 
duchów", bo przecie! za spraw* grzechu pierworodnego diabe zdoby w adz
nad tymi dzie"mi

60

. Teolog Julius Gross napisa niedawno, !e „na w asne uszy" 

s ysza zapewnienie pewnego ksi dza z wielkiego miasta, i! za ka!dym razem, 
gdy udziela chrztu, rozpoznaje on bardzo dok adnie moment, w którym diabe
opuszcza dziecko

61

.

Nwiece po#wi cane 2 lutego, w dniu Matki Boskiej Gromnicznej, albo 

przy innych okazjach, te! dzia aj* odstraszaj*co na demony; podobne jest 
dzia anie kadzid a, którego u!ywanie by o pocz*tkowo surowo zakazane przez 
Ko#ció , a które od IV stulecia wykorzystywano bardzo cz sto; dotyczy to tak!e
bicia w dzwony, charakterystycznego ju! dla kultów najdawniejszych

62

; prócz 

tego w Ko#ciele katolickim dzwony s* myte wod* po#wi con* przez biskupa, 
nast pnie za# namaszczane: od zewn*trz siedem razy olejem, wewn*trz 
natomiast czterokrotnie krzy!mem, a w czasie wojen Ko#ció godzi si na to, by 
z dzwonów produkowano kule armatnie.

 

Ta ostatnia uwaga pozwala nam przej#" do ko cz*cej ksi g cz #ci 

czwartej.

 

background image

171

4

STOSUNEK DO WOJNY

 

Rozdzia  63  

Pacyfizm Jezusa i wybiegi KoBcio a

Szokuj*ca jest konstatacja, i! poj cie dozwolonej obrony 
koniecznej — stanowi*ce podstaw tradycyjnego my#lenia o 
walce zbrojnej — nie znajduje oparcia w Biblii, i !e nawet w 
Nowym Testamencie nie ma w ogóle mowy o obronie 
koniecznej. Nie sposób wskaza" !adnego tekstu, który 
dopuszczaln*

obron

jednoznacznie usprawiedliwia — 

przeciwnie, Jezus Chrystus wykluczy j*.

Teolog Lasserre

1

Nowy Testament wyda

wyrok na wojn :

etyka 

nowotestamentowa nie ma dla niej pob a!ania. 

Teolog MacGregoi

2

Pogl d Jezusa biblijnego

 

Nie znamy !adnych jednoznacznych s ów Jezusa o wojnie, co wynika 

zapewne z jego konkretnej sytuacji. W Imperium Rzymskim nie istnia
powszechny obowi*zek s u!by wojskowej. Liczebno#" wojsk by a znikoma w 
porównaniu z liczb* ludno#ci. Ponadto — i to jest najistotniejsze — !adnego 
Wyda nie wolno by o zmusza" do s u!by w armii rzymskiej. Zgo a
nieprawdopodobne wydaje si te! powo anie któregokolwiek z uczniów Jezusa 
do wojska Heroda Antypasa czy jego brata Filipa albo do jerozolimskiej policji 
#wi*tynnej

3

.

Mimo !e nie ma !adnej wypowiedzi Jezusa, która dotyczy aby problemu 

wojny, to jednak odrzuca on wszelkie formy przemocy.

 

Taki wniosek sugeruje ju! — po#rednio — jego przykazanie mi o#ci 

bli>niego. Bli>nim jest bowiem dla niego nie tylko osoba tej samej narodowo#ci 
czy wspó wyznawca, lecz ka!dy, kto cierpi niedostatek czy potrzebuje pomocy

4

,

jak poucza nas przypowie#" o mi osiernym Samarytaninie, tym bardziej 
sugestywna,

 

background image

172

!e podówczas  Wydzi i Samarytanie darzyli siebie nawzajem zaciek * 
nienawi#ci*. Ale i wtedy, gdy Pi at kaza wymordowa" ziomków Jezusa, ten nie 
nawo uje do zemsty, natomiast zach ca do nawrócenia si : „(...) je#li si nie 
nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie"

5

.

Bli>nim jest dla Jezusa tak!e wróg. Jak wiemy, Jezus domaga si , by nie 

tylko bez !adnego sprzeciwu przyjmowano z o, lecz ponadto odp acano za nie d 
o b r e m, i or duje za takim post powaniem, formu uj*c antytezy #wiadcz*ce o 
tym, i! jest przekonany o s uszno#ci tego, co g osi, a zarazem wyra>nie 
polemiczne wobec starotestamentowego postulatu zemsty. „S yszeli#cie,  !e
powiedziano: Oko za oko i z*b za z*b! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie 
oporu z emu: lecz je#li ci kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! 
Temu, kto chce prawowa" si z tob* i wzi*" twoj* szat , odst*p i p aszcz!"

6

Nakaz mi o#ci do nieprzyjació jest nieograniczony. Jezus synoptyczny 

opowiada si za heroizmem tolerancji, nie za# za heroizmem towarzysz*cym 
manifestowaniu w asnej si y. Jezus nakazuje ca kowite st umienie w sobie ch ci 
odwetu, zupe n* rezygnacj ze stawiania oporu. W rozumieniu Jezusa nie ma 
!adnej zas ugi ten, kto za mi o#" odp aca mi o#ci*. „Czy! i celnicy tego nie 
czyni*? I je#li pozdrawiacie tylko swych braci, có! szczególnego czynicie?"

7

Wspó czesna katolicka teologia moralna uczy czego# diametralnie 

przeciwnego: „Tak jak w sprawach czysto ludzkich powinni#my dawa"
pierwsze stwo krewnym, tak w sprawach politycznych trzeba nad innych ludzi 
przedk ada" wspó obywateli, a w sytuacjach wojennych — towarzyszy broni"

8

.

Kto potrafi w swym my#leniu zdoby" si na obiektywizm, ten dostrze!e

równie!, i! pot pienie wojny zawarte jest w przykazaniu „Nie zabijaj"

9

. Jak 

wiadomo, powo uj*c si

na ów zakaz zabijania, Ko#ció zabrania tak!e

samobójstw, chocia! nie ma takiego zakazu w !adnej cz #ci Nowego 
Testamentu! Skoro jednak przykazanie „Nie zabijaj" implicite przeciwstawia si
samobójstwom, to czy! nie stanowi ono tym bardziej pot pienia wojny? Spo#ród 
przykaza , których przestrzeganie — jak wyja#nia Jezus — zapewnia !ycie 
wieczne, zakaz zabijania zostaje wymieniony na pierwszym miejscu

10

. Ale czy 

to mo!liwe, by Jezus, w co ka!e nam wierzy" Ko#ció , zabroni mordu 
pojedynczego, na ma * skal , natomiast pozwoli na powszechne zabijanie si w
czasie wojny, a wi c na wielk* skal ?

background image

173

Wszyscy ci teologowie, których sta" na rzeczow* interpretacj ,

podkre#laj*, i! ewangeliczne przykazania obowi*zuj* bezwarunkowo. Wed ug 
ich wyk adni, ca kowicie zgodnej z tekstem biblijnym, chrze#cijaninowi nie 
wolno zabi": ani osobistego nieprzyjaciela, ani zbrodniarza, ani te! wroga 
danego narodu czy danej religii

11

. Nawet tacy spo#ród teologów, którzy sami nie 

byli bynajmniej pacyfistami, lecz bronili udzia u chrze#cijan w wojnie — na 
przyk ad Windisch albo Harnack — przyznaj*, !e pot pienie wojny we 
wszystkich jej postaciach jest jedyn* postaw* zgodn* z duchem Kazania na 
Górze

12

.

Wybiegi Ko&cio"a

Podwójnej moralno#ci — innej dla jednostek, innej dla narodów, 
pa stw, m !ów stanu — z Jezusowych przykaza  wyprowadzi"
nie sposób, ani te! nie uzasadniaj* one rozlu>nienia obyczajów 
ogó u ludzi i narzucenia surowszych obyczajów ksi !om oraz 
cz onkom zakonów. 

Heinrich Ackermann

13

 

Obro cy Ko#cio a, który przez pó tora tysi*clecia wymordowa miliony 

ludzi, nie wzdragaj* si oczywi#cie przed !adnymi argumentami s u!*cymi 
zbagatelizowaniu absolutnego charakteru, jakim odznacza si ewangeliczny 
pacyfizm. Na wszelkie mo!liwe opaczne sposoby interpretuj* oni sprzeczne z 
ich pogl*dami wersety Biblii; bior*c dos ownie przydatne im s owa, podkre#laj*
oni orientaln* kwiecisto#" wypowiedzi, nadmiar ozdobników, przesad . Wiedz*
jednak,  !e interpretacje pod ug dos ownego brzmienia danych wersetów 
wykracza yby poza intencje Jezusa. Stwierdzaj* zatem,  !e nie nale!y niczego 
doprowadza" do absurdu, bo doprowadzi oby to do anarchii. By oby to 
równoznaczne z daniem powodu do obrazy, i tak dalej, i tak dalej

14

.

A konkretnie wskazuje si na przyk ad, i! sam Jezus pos u!y si wizj*

wojny i przelewania krwi. Czy! jednak fakt pos u!enia si wizj* jakiego#
zjawiska pozwala na wyci*gni cie wniosku, i! dane zjawisko zosta o tym 
samym usankcjonowane? W jednej z

 

Jezusowych przypowie#ci jest przecie!

tak!e mowa o pl*drowaniu, a nikt nie dopatruje si tam usprawiedliwienia 
grabie!y. W obu przypadkach wyst puje paraboliczno#" i tylko ona — jeden z 
ewangelistów pisze wszak expressis verbis: „(...) mówi

im w 

przypowie#ciach"

15

.

background image

174

Albo te! przytacza si Jezusow* wzmiank o bojach, które musz*

nast*pi"

16

, przemilczaj*c jednak to, i! Jezus nie usprawiedliwia tu konfliktów 

zbrojnych na tle religijnym ani !adnych innych rzezi, lecz mówi o wojnach 
maj*cych poprzedzi" koniec  #wiata jako o „pocz*tku bole#ci", to znaczy 
pocz*tku Bo!ego s*du.

 

Teologowie Ko#cio a powo uj* si poza tym na wyp dzenie przez Jezusa 

handlarzy ze Nwi*tyni, przy czym przedk adaj* nad wszystkie inne wersj
johannejsk* ze s owami psalmisty: „Gorliwo#" o dom Twój poch onie Mnie", w 
której, co wi cej, Jezus pos uguje si biczem

17

, narz dziem nie wspomnianym 

przez  !adnego ze starszych ewangelistów. Jest to zreszt* oczywiste,  !e
pojedynczy cz owiek nie zdo a by przep dzi" t umu, zastosowawszy sam* tylko 
przemoc f i z y c z n *, ale dokona by tego raczej dzi ki oddzia ywaniu swej 
osobowo#ci, nie mówi*c ju! o tym, i! ów fakt wyp dzenia bankierów i 
przekupniów ze Nwi*tyni — zapewne wydedukowany z ksi*g Jeremiasza (7, 11) 
oraz Izajasza (56, 7) — prawdopodobnie w ogóle nie zaistnia

18

.

Tak czy inaczej, wnioski, jakie ze  wyci*gni to, s* diametralnie 

sprzeczne z g ównym przykazaniem Jezusa. I nawet ewangelia Jana nie 
opowiada o !adnym mordzie pope nionym przez Jezusa. A od usuni cia ludzi ze 
Nwi*tyni, bez rozlewu krwi, jest jeszcze daleka droga do stosów inkwizycji i 
chrze#cija skich wojen religijnych. Ów wyczyn Jezusa nie przydaje si
zw aszcza jako usprawiedliwienie wojny obronnej, aprobowanej przez Ko#ció
obrony koniecznej. Bo przecie! Jezus nie zosta zaatakowany, on sam by
„agresorem"

19

.

Ko#cielni uczeni przypominaj* i to, i! Jezus chwali pewnego 

zawodowego  !o nierza, setnika z Kafarnaum — tyle !e nie za jego profesj

20

.

„Ów setnik — pisze jeden z tych teologów, którzy propaguj* s u!b wojskow*
— jest mu równie mi y, jak dowolny cz owiek innego stanu czy zawodu, i 
Jezusa nie razi to, i! zetkn*  si z wojakiem; uwa!a,  !e ma do czynienia z 
cz owiekiem, który potrzebuje ode  pomocy"

21

. Ale, ca kiem abstrahuj*c od 

faktu, !e w ówczesnej Palestynie !o nierze byli tylko i po prostu policjantami, 
oraz od tego, i! teologia krytyczna uznaje ow* scen uzdrowienia na odleg o#" 
za niehistoryczn*, nie sposób si

tu doczyta" jakiejkolwiek pochwa y

!o nierskiej profesji. Dla Jezusa — czy te! dla narratora legendy — jest to bez 
znaczenia,  !e tamten cz owiek okaza si setnikiem. Znalaz si on w trudnej 
sytuacji i Jezus pomaga mu. Ale czy! dlatego mo!emy go uwa!a"

background image

175

za przyjaciela owego !o nierza i zwolennika wojny, o której tutaj w ogóle nie 
ma mowy?

 

Do wykazania s abo#ci tego argumentum e silentio niech pos u!y tak!e

nast puj*ca refleksja. W tym samy rozdziale, w którym — u Yukasza — Jezus 
chwali setnika, wyra!a on swe uznanie dla jawnogrzesznicy

22

. Czy!by tym 

samym pochwali jej profesj ?

Nawet ze s ów: „(...) wszyscy, którzy za miecz chwytaj*, od miecza 

gin*"

23

 wywnioskowuje Ko#ció czasem dopuszczalno#" wojny obronnej, jako 

!e agresor mo!e pono" zgin*" tylko od miecza ofiary ataku. A przy tym pomija 
si s owa wcze#niejsze: „Schowaj miecz swój do pochwy (...)". By to bowiem 
miecz obro cy! Tak wi c zosta o tu przez Jezusa wypowiedziane, zgodne z 
innymi jego s owami przekazanymi w ewangeliach, pot pienie równie! — i
w a#nie — obrony.

 

W tym kontek#cie przytacza si te! ch tnie logion zapisany przez 

Mateusza: „Nie przyszed em przynie#" pokoju, ale miecz", którego 
odpowiednikiem s* Yukaszowe wersety o „roz amie" i „rozdwojeniu w jednym 
domu"

24

. Ale i u Mateusza owo stwierdzenie Jezusa nie stanowi bynajmniej 

legitymizacji wojny, nie wyra!a zgody na zabijanie, lecz mówi — jak wskazuje 
dalszy ci*g danego passusu — o niezgodzie w rodzinach. Miecz jest tu 
symbolem kaznodziejskiego zapa u, którego skutkiem bywa obrócenie wniwecz 
jedno#ci duchowej ludzi sobie najbli!szych.

 

Prawdopodobnie jednak te s owa, których Marek nie przytacza i które u 

Yukasza brzmi* inaczej, nie zosta y w ogóle wypowiedziane przez Jezusa, lecz 
zaczerpni te z wersetu 7, 6 Ksi gi Micheasza. Niew*tpliwie s* one sprzeczne z 
Jezusowym nakazem mi o#ci. Bo jak!e tu pogodzi" z owym przykazaniem 
zapowied> niezgody mi dzy najbli!szymi sobie lud>mi, wyst*pienia dzieci 
przeciwko rodzicom i rodziców przeciw dzieciom? Czy to mo!liwe, by Jezus 
(Bo!e uchowaj!) pochwala albo sugerowa taki roz am — ten Jezus, który 
jednoznacznie uznaje przykazanie mi o#ci bli>niego za równe rang* przykazaniu 
mi o#ci do Boga? Tamte s owa zosta y najprawdopodobniej sformu owane 
dopiero wówczas, gdy oskar!ano chrze#cijan o to, i! siej* niezgod i nienawi#" 
w rodzinach, przy czym istotny jest i ten fakt, !e powi*zano je bezpo#rednio z 
— ponad wszelk* w*tpliwo#" nieautentycznym — nast puj*cym logionem: 
„Kto nie bierze swego krzy!a, a idzie za Mn*, nie jest Mnie godzien"

25

. Otó!

podobna wypowied> Jezusa by aby ca kowicie niezrozumia a dla jego 
s uchaczy, poniewa! metaforyczne wykorzystanie symbolu krzy!a stanowi

 

background image

176

antycypacj ukrzy!owania Jezusa, a na t metafor mog aby si zdoby" tylko 
gmina  #wiadoma faktu Jezusowej #mierci na krzy!u i jedynie taka gmina 
potrafi aby ów metaforyczny sens zrozumie".

Chrystusowy Ko#ció nie waha si te! pomniejsza" znaczenia faktu, i!

Jezus g osi mi o#" nieprzyjació

26

 — utrzymuje si , !e to ostatnie s owo 

dotyczy tylko wrogów osobistych. W greckim tek#cie rzeczywi#cie wyst puje 
wyraz echthros, oznaczaj*cy osobistego wroga, nie za# polemios, co odnosi oby 
si do nieprzyjaciela, z którym prowadzi si wojn . Ale ludzie Ko#cio a
przemilczaj* przy tym t okoliczno#", !e wyraz  polemios  w ogóle si nie 
pojawia w Nowym Testamencie, s owo  echthros  bowiem dotyczy i wroga 
osobistego, i nieprzyjaciela ca ego pa stwa.

 

Nawet werset mówi*cy o tym, !e nie powinno si rzeczy #wi tych dawa"

psom ani te! rzuca" pere przed wieprze, jest przez chrze#cijan wykorzystywany 
jako usprawiedliwienie przemocy. Oto w pewnej ksi*!ce z roku 1917 (!), 
traktuj*cej o etyce Jezusa, czytamy: „Nie !*da si od nas jednak, aby#my 
pozwolili na to, by «psy i wieprze» po prostu nas rozszarpa y"

27

. „Psy i wieprze" 

z tamtych czasów to w pierwszej kolejno#ci zachodni s*siedzi chrze#cija skich 
Niemców, dzisiaj s* to pewno g ównie s*siedzi wschodni, a kiedy# by" mo!e ci 
z zachodu Europy znowu zas u!* sobie na takie epitety.

 

Równie! opowie#" o kontaktach Jana Chrzciciela, rzekomego „prekursora 

Jezusa", z !o nierzami przydawa a si teologom, którzy podczas pierwszej 
wojny  #wiatowej uprawiali propagand militarystyczn*

28

. Wcze#niej pochwa y

!o nierskiej profesji przez Chrzciciela dopatrzy si w owej opowie#ci Luter. Ale 
Jan Chrzciciel reaguje na pytanie !o nierzy o to, jak powinni post powa",
zaleceniem, by wobec nikogo nie dopuszczali si przemocy ani bezprawia i by 
zadowalali si swoim  !o dem, zaleceniem, które oznacza, i! tylko w czasie 
pokoju wolno by" !o nierzem.

 

Bardzo prawdopodobne jest wszak!e to,  !e Jan Chrzciciel takich s ów 

wcale nie wypowiedzia , i pewno nie wysz y one tak!e z gminy pierwotnej, 
która s u!by wojskowej nie akceptowa a w ogóle. Teolog Bultmann stwierdza 
nie bez pewnej ironii, !e mamy tu do czynienia z wypowiedzi* nadaj*c* si do 
katechizmu, „naiwnie w o!on* w usta Janowi Chrzcicielowi, tak jakby !o nierze 
pielgrzymowali do niego"

29

.

Ko#cielni or downicy pokoju wiedz* jednak i to, !e Jezus dopuszcza, jak 

zapewniaj*, nawet zabijanie, o ile nie towarzysz* mu gniew i nienawi#".
„Chrze#cija ski !o nierz, który mierzy

 

background image

177

w nieprzyjaciela, musi by" prawdziwie dobry i sprawiedliwy" — pisz* oni. A 
oto inny cytat: „Pod ug Jezusowego przykazania, chrze#cijanin musi mi owa"
swoich nieprzyjació i modli" si za nich. Ale mi o#" i modlitwa nie wykluczaj*
bynajmniej zranienia czy nawet zabicia nieprzyjaciela"

30

. Bardzo dobrze 

zareagowa na takie chrze#cija skie zabijanie bez gniewu i nienawi#ci teolog 
Lasserre: „Je#liby#my tak w a#nie odnie#li si

do m*k zadawanych w 

O#wi cimiu i w Ravensbriick, do zrzucenia na Hiroszim bomby atomowej, 
wówczas owe fakty okaza yby si wzorcami chrze#cija skiej moralno#ci"

31

.

I wreszcie zwróci" trzeba uwag na to, i! ju! od czasów Augustyna

32

 

Ko#ció ze szczególnym upodobaniem interpretuje jako usprawiedliwienie 
wojny ewangeliczne s owa o „nale!nej cz #ci", mimo !e w danym rozdziale 
ewangelii mowa jest tylko o p aceniu podatku i nie chodzi tu nawet o wszelkie 
podatki, a jedynie o pog ówne, które budzi o u Wydów szczególn* niech ",
odk*d zacz*  dzia a" Judasz Galilejczyk i odk*d powsta o stronnictwo zelotów

33

.

Nie zostaje tutaj bynajmniej poruszony problem, czy w ogóle nale!y p aci"
cesarzowi podatek.

 

Zastanówmy si nad ow* sytuacj*. Faryzeusze pytaj* Jezusa, czy wolno 

p aci" podatek cesarzowi, i jest to pytanie podst pne, na które oczekuj* oni 
jednoznacznej odpowiedzi: „tak" albo „nie". W przypadku potwierdzenia Jezus 
oka!e si wrogiem swego narodu, a je#li odpowie przecz*co, to zostanie uznany 
za buntownika. Jezus rozpoznaje intencje faryzeuszy, ka!e przynie#" sobie 
denara i pyta czyj jest obraz i napis. Tamci odpowiadaj*: „Cezara." I wówczas 
Jezus mówi: „Oddajcie wi c Cezarowi to, co nale!y do Cezara, a Bogu to, co 
nale!y do Boga"

34

.

Ta ch tnie cytowana i cz sto (zapewne #wiadomie) interpretowana 

opacznie sentencja, któr* Jezus zr cznie unika zastawionych na  side , ma 
wyra>nie ironiczny wyd>wi k

35

. Nie zawiera ona jednak ani s owa o szacunku 

dla pa stwa ani te! nie usprawiedliwia ona prowadzenia wojen. Autorytatywni 
teologowie dopatruj* si tutaj natomiast sprzeciwu wobec mieszania ze sob*
dwóch dziedzin !ycia, deklaracji wskazuj*cej na potrzeb pojmowania cesarza i 
Boga jako dwóch odr bnych w adców, oraz nawet po#redniej degradacji 
Rzymu

36

.

W !adnym miejscu Nowego Testamentu nie znajdziemy nakazu 

kolaboracji z pa stwem. Co znamienne, najdawniejsi chrze#cijanie nie powo uj*
si te! nigdy na s owa o „nale!nej cz #ci", kiedy poruszaj* temat pa stwa

37

.

Je#li jednak chcieliby#my z tych

 

background image

178

s ów wydedukowa" jaki# obowi*zek poddanego, to nie mogliby#my — co 
trafnie uzasadnia badacz Nowego Testamentu, teolog MacGregor — za o!y", !e
chodzi tu o obowi*zek noszenia broni dla utrzymania niepodleg o#ci pa stwa, 
lecz jedynym obowi*zkiem, który tutaj zostaje wskazany, jest konieczno#" 
podporz*dkowania si niepo!*danej dyktaturze

38

, gdy! taka w a#nie by a w

czasach Jezusa sytuacja Wydów pod w adz* Rzymian.

 

Zanim omówimy stosunek dawnego Ko#cio a do wojny i s u!by 

wojskowej oraz do kary #mierci, przedstawimy pokrótce stosunek chrze#cijan z 
czasów przedkonstanty skich do pa stwa jako takiego.

 

background image

179

Rozdzia  64  

Stosunek chrzeBcijan przedkonstanty<skich do pa<stwa

 

Jezus a pa(stwo

 

O pa stwie nie ma mowy.  

Teolog Troeltsch1 

Jezus biblijny nie jest zainteresowany polityk*. Pa stwo to dla niego 

civitas diaboli — obszar w adzy diab a

2

. Wed ug Jezusa, rz*dz*cy panuj* nad 

narodami dzi ki przemocy, ujarzmiaj* nacje, narzucaj* im swoj* wol i jeszcze 
ka!* si nazywa" „dobroczy cami"

3

. Dlatego te! nic nie obchodz* Jezusa ani 

potentaci sprawuj*cy w adz w Rzymie, ani Herod, w adca jego w asnego kraju, 
Herod, którego stolica, Tyberiada, nie zosta a w !adnej ewangelii nawet 
wymieniona z nazwy. Nie wyst puje w ewangeliach tak!e s owo po"iteia

4

i nie 

ma w nich istotnych my#li o strukturze chrze#cija skiego spo ecze stwa, chyba 
!e uznamy za wa!ne znane s owa o tym, i! ktokolwiek chcia by by" pierwszym, 
musia by sta" si s ug* wszystkich pozosta ych ludzi, ale te s owa nie pos u!y y
!adnej spo eczno#ci chrze#cija skiej za wytyczn*. Zreszt* ogólnie bior*c, Jezus 
proklamuje tak* koegzystencj w obr bie wspólnot ludzkich, która nie wymaga 
uregulowa  prawnych, a pozwalaj* nam na tak sformu owany wniosek zarówno 
jego pryncypialna awersja do sk adania przysi*g, jak te! jego przykazanie, by 
nie przeciwstawia" si z u

5

.

Równie! !ycie zawodowe i rodzinne, a wi c formy egzystencji maj*ce 

#cis y zwi*zek z istnieniem pa stwa i ju! niebawem dla chrze#cijan bardzo 
wa!ne, znacz* dla Jezusa niewiele. Nie dba on zupe nie o zaspokojenie potrzeb 
!ycia codziennego. Obce mu s* planowanie, rozs*dna kalkulacja, etyka 
zawodowa. G osi on, i! nie trzeba troszczy" si o to, jak minie nast pny dzie ,
i! nie trzeba mówi": „Co b dziemy je#"? co b dziemy pi"? czym b dziemy si
przyodziewa"? Bo o to wszystko poganie zabiegaj*"

6

. Podczas gdy rabini !ywili 

wielki szacunek dla pracy, Jezus uznaje tylko jej niezb dno#" jako sposobu na 
zaspokojenie potrzeb !yciowych. Sama w sobie nie ma ona !adnej warto#ci 
moralnej

7

.

background image

180

Niezbyt wielk* wag przywi*zuje on tak!e do tego, co dobre w !yciu 

codziennym

8

.

I wreszcie sam Jezus biblijny w ogóle nie d*!y do w adzy ani te! nie 

przejawia patriotyzmu. Chocia! Jezus wychowa si w religii ewidentnie 
narodowej, !adnym s owem nie afirmuje on szowinistycznych niemal!e nadziei 
swego narodu. Nie jest dla  równie! interesuj*cy ruch zelotów, „zapale ców", 
którzy akurat wtedy prowadzili w Galilei gor*czkow* dzia alno#" skierowan*
przeciw rzymskiemu panowaniu i którzy posiadali w swych szeregach licznych 
proroków i takich ludzi, co pretendowali do roli Mesjaszów. Jezus dystansuje si
w stosunku do wszelkich nami tno#ci i instynktów nacjonalistycznych. Nie chce 
by" Mesjaszem politycznym, wojuj*cym apokaliptykiem. Nie zale!y mu na tym, 
by Wydzi z diaspory powrócili do Ziemi Nwi tej, nie d*!y do restytucji królestwa 
Dawidowego, nie chodzi mu o to, !eby lud Izraela zapanowa nad ca ym 
#wiatem. Gdy lud chce go za króla, on ucieka. A kiedy w drodze z Góry Oliwnej 
do Jerozolimy Jezus s yszy,  !e ludzie wo aj* „Hosanna"  — co by o zapewne 
demonstracj* wy *cznie polityczn* — reaguje on gestem ewidentnie 
apolitycznym. Dosiada os a i w ten sposób, #wiadomie przeciwstawiaj*c siebie 
je!d!*cym konno, usposobionym wojowniczo w adcom #wiata, manifestuj*c to, 
!e jest królem pokoju, nieskorym do prowadzenia wojen i stosowania 
przemocy

9

.

Ma o to jednak prawdopodobne, !eby biblijna opowie#" o wje>dzie do 

Jerozolimy stanowi a relacj

z autentycznego wydarzenia. Zosta a ona 

przypuszczalnie zaczerpni ta z tekstu proroka Zachariasza

10

, jak te! z zawartej 

w jednej z Ksi*g Królewskich opowie#ci o uroczystym wje>dzie monarchy. 
Otó! ju! u Zachariasza znajdujemy owo zwierz , os a, który przez Mateusza 
zostaje zast*piony dwoma, co jest kuriozalne i co #wiadczy o niezrozumieniu 
hebrajskiego paralelizmu membrorum.  U Zachariasza wyst puj* ponadto 
motywy wjazdu i okazania czci: „Raduj si wielce, Córo Syjonu, wo aj rado#nie, 
Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie (...)"

n

.

background image

181

Nienawi&O najdawniejszych chrze&cijan do pa(stwa

 

Tak wi c natykamy si wsz dzie na radykaln* negacj . Nigdy nie 
posta a

w

g owach chrze#cijan my#l

o

pozytywnym 

wspó tworzeniu pa stwowo#ci. 

Teolog Weinel

12

 

Na pytanie o pochodzenie w adzy cesarza odpowiada si tak oto: 
da mu j* szatan i wszystko, co czyni* cesarz i pa stwo, jest 
czynione w s u!bie szatana. 

Teolog Knopf

13

 

Najdawniejsi chrze#cijanie na ogó odnosili si wrogo albo z rezerw* do 

pa stwa, albo przynajmniej okazywali zadziwiaj*c* oboj tno#"

14

. Niemal!e

powszechnie wierzyli oni w to, !e w adza cesarska pochodzi od szatana. W 
Apokalipsie, pierwszym #wi tym pi#mie chrze#cijan po#ród ksi*g Nowego 
Testamentu, pa stwo zosta o nazwane ohydnym zwierz ciem, które wynurza si
z morza, „Wielk* Nierz*dnic*", „Macierz* nierz*dnic i obrzydliwo#ci ziemi", 
jawi si ono jako przyczyna i kulminacja wszelkiej brutalno#ci, perwersji, 
ba wochwalstwa, uciele#nienie bezbo!no#ci

15

.

T ewidentn* niech " do pa stwa podziela y szerokie kr gi chrze#cijan

16

.

Jeszcze bardziej fanatycznym przejawem owej niech ci sta a si chrze#cija ska 
sybillistyka — zreszt* b d*ca tylko na#ladowaniem i kontynuacj* poga skiej 
literatury wieszcz*cej — zainicjowana w po owie II wieku i wynik a w a#nie z 
nienawi#ci do Rzymu, potem za# cytowana przez wielu Ojców Ko#cio a

17

. W III 

wieku tak!e jeden z uczniów Ireneusza, biskup Rzymu i doctor Ecclesiae 
Hipolit, dopatruje si w pa stwie poprzednika antychrysta oraz przeciwie stwa 
królestwa Jezusowego. Przy tym Hipolit by autentycznie umiarkowanym i 
nawo uj*cym do rozs*dku rzecznikiem chrze#cijan wrogo usposobionych do 
pa stwa

18

.

Ale i w IV stuleciu zwalcza Ojciec Ko#cio a Laktancjusz takimi oto 

trafnymi, cycero skimi z ducha, s owami nacjonalizm i patriotyzm: „Czym!e s*
«korzy#ci ojczyzny», je#li nie stratami innego pa stwa czy narodu? — rozszerza 
si

w asne terytorium, przemoc* odbieraj*c ziemie innym, pomna!a si

bogactwo i zwi ksza dochody pa stwa. Nie s* to wszak cnoty, lecz niweczenie 
cnót. Unicestwia si bowiem nade wszystko wi > mi dzy lud>mi, wniwecz 
obraca si

uczciwo#",

szacunek dla cudzego maj*tku i wreszcie 

sprawiedliwo#"... Bo jak!e móg by by"

background image

182

sprawiedliwy ten, kto szkodzi, kto nienawidzi, kto zagrabia, kto zabija? Ale 
czyni* to wszystko ci, którzy chc* przysporzy" korzy#ci swojej ojczy>nie"

19

.

Orientacja afirmuj ca pa(stwo

 

Jednak!e

podobnie jak we wszystkich niemal!e

kwestiach 

fundamentalnych, równie! w przypadku stosunku do pa stwa ukszta towa si w
staro!ytnym chrze#cija stwie, i to od najdawniejszych czasów, podzia na dwie 
orientacje. Pomimo tego bowiem, i! wi kszo#" chrze#cijan postrzega a
imperium jako pa stwo opanowane przez diab a, w cesarzu za# widzia a owa 
wi kszo#" namiestnika szatana, to jednak znalaz y si

niebawem ma e

#rodowiska chrze#cija skich sympatyków w adzy #wieckiej, którzy przypisywali 
tej!e w adzy pochodzenie boskie i którym cesarz jawi si

jako Bo!y

pe nomocnik. T ca kiem odmienn* kwalifikacj pa stwa zainicjowa ju! Pawe .
Wszystkie jego wskazania w tej materii okazuj* si nowe, gdy porównujemy je 
z nauk* Jezusa.

 

Oczekiwanie rych ego ko ca  #wiata czyni o Paw a pocz*tkowo 

cz owiekiem nie zainteresowanym sprawami doczesnymi (t. I, s. 224 i nast.). 
Ale gdy Pan si nie pojawi , gminy za# stawa y si coraz liczniejsze, ów aposto
przesta wpatrywa" si

w ob oki, gdzie spodziewa si

ujrze" Jezusa, i 

przeorientowa swoj* nauk tak, by by o w niej wi cej tre#ci dotycz*cych #wiata 
ziemskiego

20

.

Brzemienne w skutki okaza y si ju! nawet Paw owe zalecenia odnosz*ce 

si do rodziny i !ycia zawodowego, które to sfery ludzkiej egzystencji Jezus 
niejednokrotnie deprecjonuje — dlatego w a#nie Pawe orientuje si g ównie na 
etyczne idea y poga stwa. Wszystkie jego rejestry grzechów i zas ug, wszystkie 
wyliczenia obowi*zków wynikaj*cych z przynale!no#ci do danego stanu

21

,

pochodz* z etyki poga skiej i po cz #ci z tradycji judaistycznej. Ju! Celsus 
napisa o chrze#cija skiej etyce, i! jest „tak*, jak u innych filozofów (!), nie za#
nauk* godn* poznania ani te! now*"

22

.

Diametralnym przeciwie stwem Jezusowego zakazu procesowania si ,

zakazu dezawuuj*cego ca * praktyk prawn*, jest przyzwolenie na to, które 
odnajdujemy u Paw a. O tym, !e Jezus przywi*zywa wielk* wag do swej 
negacji procesów i przysi*g, #wiadczy jego podkre#lenie, i! nie nale!y w ogóle 
przysi ga", „ani na niebo"

23

. Jezusowy zakaz przysi gania ma charakter

 

background image

183

totalny i ca kowicie pokrywa si z zakazem przysi gania, który istnia u
esse czyków

24

. Podczas gdy Jezus pyta, czy zosta postawiony ponad ludzi jako 

s dzia, arbiter, podczas gdy naucza, !e trzeba odda" i p aszcz temu, kto chce si
prawowa" i wzi*" szat , Pawe przestrzega tylko przed udawaniem si do 
s dziów poga skich

25

. Ale ju! w III wieku gminy chrze#cija skie 

niejednokrotnie rozstrzyga y swoje spory przed s*dami pa stwowymi. Pó>niej 
za# ju! tylko nieliczne sekty — na przyk ad socynianie czy zw aszcza Bracia 
Czescy — traktowa y powa!nie pauli ski zakaz procesowania si przed s*dami 
#wieckimi, a zawieraj*cy ow* przestrog passus Nowego Testamentu poszed
dzi# w niemal!e zupe ne zapomnienie

26

, podobnie jak nie pami ta si o

rygorystycznej nauce Jezusa.

 

Tym skwapliwiej przestrzegano innych przykaza  Paw a, zw aszcza 

szacunku dla zwierzchno#ci pa stwowej, dla tej w adzy, która w jego uj ciu 
pochodzi od Boga i jest narz dziem Boga s u!*cym do wymierzania 
sprawiedliwej kary

27

.

Nie by o w staro!ytno#ci nikogo, kto by pochwali pa stwo bardziej ni!

Pawe , którego teologii pa stwa zadaje k am ca a historia  #wiata. Bo przecie!
pa stwo raczej demoralizuje ludzi, jak stwierdza teolog Overbeck

28

,

zaprzyja>niony z dwoma admiratorami w adzy, Treitschkem i Nietzschem, a 
polityczne dzieje naszego stulecia — zw aszcza w Niemczech, o czym si dalej 
przekonamy — unaoczniaj* to równie licznymi ilustracjami, jak przesz o#".

Ju! w 156 roku przed nasz* er* pose ate ski Karneades obja#nia w toku 

wyk adów wyg aszanych w Rzymie dla tamtejszej elity — wyk adów, które 
wywo ywa y wiele komentarzy — !e Rzymianie zawdzi czali swoj* dominacj
tylko niezliczonym wojnom, te za# s u!y y zaspokojeniu bezgranicznej ch ci 
przysparzania sobie maj*tku i ci*gle dopuszczano si bezprawia

29

. Salustiusz 

przyznaje: „Wszystko, co oni posiadaj*, pochodzi z grabie!y i tak by o od 
pocz*tku — kradli domy, kobiety, ziemie, grabie!* powi kszali imperium... 
Osi*gn li wielko#" odwag*, oszustwem i nieprzerwanym ci*giem wojen 
zaborczych"

30

. Natomiast Seneka pisze: „Przeciwstawiamy si zabójstwom, 

pojedynczym morderstwom. Có! jednak powiedzie" o wojnach i chwalebnej 
zbrodni unicestwiania ca ych narodów? W*dza wzbogacenia si i okrucie stwo 
nie znaj* !adnej miary. A tymczasem wszystko, co pojedynczy ludzie czyni*
potajemnie, jest mniej szkodliwe i mniej przera!aj*ce. Okrucie stwa pope nia 
si na podstawie uchwa Senatu

 

background image

184

i w imi dobra narodu, i to, czego jednemu uczyni" nie wolno, zostaje nakazane 
przez pa stwo"

31

.

Jednak!e

Pawe

przedstawia rz*dz*cych jako uciele#nienie 

sprawiedliwo#ci, jako s ugi Bo!e! Popada tym samym w diametraln*
sprzeczno#" z nauk* Jezusa synoptycznego: „Wiecie, !e w adcy narodów 
uciskaj* je, a wielcy daj* im odczu" sw* w adz "

32

. Przez t zwierzchno#", któr*

Pawe wys awia, Jezus zosta skazany na #mier"! Wcze#niej i Pawe oskar!y
rz*dz*cych

 

o zamordowanie Jezusa, pisz*c o w adcach „przemijaj*cych"

33

;

wcze#niej nazwa tych urz dników pa stwowych, których uzna z czasem za 
ludzi pe ni*cych swoje urz dy z woli Boga, niesprawiedliwymi (adikoi)

34

Ten!e

aposto sam by wiele razy razy ch ostany na rozkaz w adz i wreszcie sta si
ofiar* egzekucji; dziwne wra!enie wywo uje równie! konfrontacja historii 
prze#ladowania chrze#cijan z tym, co g osi Pawe .

Ra!*cy jest kontrast z nauk* Jezusa biblijnego, który ka!e za z o odp aca"

dobrem, który ludzi maj*cych w adz nazywa z ymi, który dystansuje si w
stosunku do nich wyra>nie, nie chce mie" do czynienia z pa stwem i w Kazaniu 
na Górze deklaruje radykaln* negacj spraw doczesnych, porz*dków tego 
#wiata, posiadania w adzy, wojny. Ale na pó>niejszych chrze#cijan — tak sta o
si

i w tym przypadku — oddzia ywa o nie przes anie Jezusa, lecz to co g osi

Pawe . Jego teoria przystosowania si , która stanowi afirmacj ówczesnego 
idea u dobrego, prawomy#lnego obywatela

35

, okaza a si brzemienna w skutki 

godne po!a owania.

 

Najistotniejsz* koncesj Ko#cio a na rzecz pa stwa

36

 przedstawimy teraz 

w kontek#cie tego, co stanowi g ówny przedmiot rozwa!a  w ostatniej cz #ci.

 

background image

185

Rozdzia  65  

Stosunek dawnego KoBcio a

do wojen, s uJby wojskowej w czasie wojny i kary Bmierci

 

Ogólnie rzecz bior*c, wczesny Ko#ció by przeciwny s u!bie 
wojskowej i wojnom. 

Arnold J. Toynbee

1

Religia chrze#cijan by a

przez nich identyfikowana z 

nastawieniem pokojowym, chrze#cijanie surowo pot piali wojny. 

C. /. Cadoux

2

Dawny Ko#ció uwa!a mi o#" i zabijanie za zjawiska nie do 
pogodzenia. (...) Wszyscy wybitni pisarze Wschodu i Zachodu s*
przeciwni s u!bie wojskowej chrze#cijan w czasie wojny. 

Roland H. Bainton

3

Ktokolwiek chce uzyska" orientacj w tej nader wa!kiej problematyce, 

zauwa!a natychmiast ewidentny brak literatury przedmiotu. Jest on tym bardziej 
ra!*cy,  !e mniej istotnym zagadnieniom dotycz*cym dziejów staro!ytnego 
chrze#cija stwa po#wi ca si niezliczone ilo#ci opracowa . Przyk adowo w 
Anglii nie by o do roku 1919 w ogóle !adnej ksi*!ki, która zajmowa aby si
wy *cznie i ca o#ciowo w a#nie tym kompleksem spraw

4

. Nie jest to przypadek, 

lecz nast pstwo jednej z najfatalniejszych i najbardziej kompromituj*cych 
przemian dawnego Ko#cio a.

 

Gdy Wydzi przygotowywali si do walki z Rzymianami, gmina pierwotna 

na krótko przed otoczeniem Jerozolimy uciek a w pe nym sk adzie do 
perejskiego miasta Pelli, ludzie ci nie chcieli bowiem — jak pisze pewien 
katolicki teolog — „chwyci" za miecz"

5

. Dla ówczesnych chrze#cijan by o to nie 

do pomy#lenia. Dlatego w a#nie judeochrze#cijanie nie wzi li równie! udzia u w
powstaniu Bar Kochby, które wybuch o siedemdziesi*t lat pó>niej; narazili si
tym na prze#ladowania ze strony przywódcy powsta ców.

 

Je#li pominiemy legendarny chrzest setnika Korneliusza z r ki Piotra — 

w której to relacji biblijnej pojawia si nawet

 

background image

186

anio — wówczas oka!e si , i! do roku 170 nie zosta o zapisane  !adne 
wiarygodne #wiadectwo istnienia bodaj!e jednego !o nierza w#ród wyznawców 
chrystianizmu

6

. Pytanie o to, czy chrze#cijaninowi wolno by" !o nierzem, 

pojawi o si dopiero pod koniec II wieku — stanowi to wystarczaj*cy dowód na 
to,  !e wcze#niej chrze#cija skich  !o nierzy by o bardzo niewielu. Jednak!e
znale>li si oni w armii, zanim zostali chrze#cijanami, a gdy przyj li t wiar
zastosowali si do Paw owego wskazania, by ka!dy trwa w tym stanie, który 
jest jego powo aniem. Jeszcze w III wieku s u!ba  !o nierska chrze#cijan by a
czym# wyj*tkowym

7

.

Nigdzie w ca"ym pi&miennictwie chrze&cija(skim

 

epoki przedkonstanty(skiej nie ma przyzwolenia  

na udzia" w wojnach

8

W po owie II wieku za#wiadcza Justyn, !e chrze#cijanie, którzy przed 

nawróceniem prowadzili wojny i zabijali si nawzajem, potem gremialnie i na 
ca ym globie przemienili bro  w co# innego: „miecze sta y si lemieszami, a 
oszczepy — narz dziami uprawy ziemi"

9

. W innym miejscu Justyn cytuje 

Kazanie na Górze i stwierdza: „Nie wolno nam przeto stawia" oporu"

10

.

Równie! ucze  Justyna, Tacjan, by przeciwnikiem s u!by  !o nierskiej i 

uwa!a wojn i mord za synonimy

11

.

Oko o 200 roku natykamy si u Tertuliana na okre#lenie mi o#ci do 

nieprzyjació jako „g ównego przykazania". „Skoro przykazano nam mi owa"
nieprzyjació , kogo mieliby#my nienawidzi"? Skoro zakazano nam odp acania 
za niesprawiedliwo#" inn* niesprawiedliwo#ci*, któ! mia by z naszej winy 
ucierpie"?"

12

  Wo nierska profesja wydaje si

Tertulianowi, który mówi o 

!o nierzach tylko nieco lepiej ni! o rozbójnikach, czym# w ogóle nie do 
pogodzenia z !yciem chrze#cija skim. Rozbroiwszy Piotra — pisze Tertulian — 
Pan „odebra miecze wszystkim !o nierzom"

13

. A bez miecza nie sposób 

prowadzi" wojny i nawet niepodobna by" !o nierzem w czasie pokoju. 
Tymczasem s u!ba w armii podczas wojny ma takie konsekwencje, które s*
„równoznaczne z od!egnaniem si od wiary"

14

.

Bezwarunkowy ko#cielny pacyfizm znajduje te! — oko o roku 250 — 

potwierdzenie u Orygenesa

15

. To #wiadectwo ma szczególne znaczenie, jako !e

Orygenes zna gminy chrze#cija skie Egiptu i równie! te w Palestynie, Azji 
Mniejszej i Grecji.

 

background image

187

Wróg chrze#cijan i patriota, Celsus, polemista Orygenesa, stwierdza u 

schy ku II wieku: gdyby wszyscy post powali tak, jak chrze#cijanie, to cesarz 
by by osamotniony, a imperium wpad oby w r ce barbarzy ców

16

. Zatem i 

Celsus nie zna takich chrze#cijan, którzy by s u!yli w armii. Skierowane do nich 
wezwanie Celsusa, by nie od!egnywali si od tej s u!by, doczeka o si riposty 
ze strony Orygenesa — zapewni on,  !e chrze#cijanie sekunduj* cesarzowi 
modlitwami! „Nie chwytamy ju! bowiem za miecz przeciwko narodowi i nie 
uczymy si ju! sztuki wojennej, jako !e — dzi ki naszemu przywódcy, 
Jezusowi — stali#my si dzie"mi pokoju"

17

. Orygenes powtarza wielokrotnie i w 

ostrym tonie zakaz s u!by  !o nierskiej i przyznaje, i! Jezus nie pozwoli na 
zabicie cz owieka — bez wzgl du na okoliczno#ci

18

.

Równie! Ojciec Ko#cio a Cyprian surowo zabrania ha bienia siebie 

chwytaniem za miecz i plamienia si krwi*. Pewien katolicki teolog-moralista 
komentuje to tak: „Jak si zdaje, ten passus przeciwstawia si wszelkiemu 
zabijaniu, bez wzgl du na powód"

19

. Cyprian postuluje, by chrze#cijanin nie 

!*da zwrotu tego, co zabrano mu bezprawnie, by temu, kto bije nadstawi
chrze#cijanin i drugi policzek — obstaje on wi c przy dos ownym rozumieniu 
Kazania na Górze i postawie zgodnej z takim jego pojmowaniem

20

. Znamienne 

s* te! nast puj*ce s owa Cypriana: „Ca a ziemia ocieka krwi* ludzi, którzy 
atakuj* siebie nawzajem; gdy jeden pope nia mord, jest to zbrodnia; ale kiedy 
mordowanie odbywa si w imieniu pa stwa, mówi si o m stwie"

21

.

W statucie ko#cielnym z III wieku, sporz*dzonym przez biskupa Rzymu, 

Hipolita, zosta o zakazane nawet wst powanie do wojska. „Je#li katechumen 
albo cz owiek ochrzczony chce by" !o nierzem, to trzeba go odtr*ci",
sprzeniewierzy si bowiem Bogu!" W tym samym kontek#cie odtr*ca ów 
rzymski biskup prostytutk , pederast , dobrowolnego kastrata i wszystkich tych, 
którzy dopuszczaj* si innych nieprzyzwoito#ci. Otó! Hipolit uwa!a ich za 
„pokalanych", tak jak !o nierza

22

. Wed ug owego statutu, nawet my#liwi musz*

zrezygnowa" z owów, je#li chc* sta" si chrze#cijanami

23

. Jak widzimy, zakaz 

zabijania jest wszechogarniaj*cy; przekonamy si o tym jeszcze w trakcie 
rozwa!a  o stosunku Ko#cio a do obrony koniecznej i do wymierzania przez 
pa stwo kary #mierci. Ale w IV stuleciu dokonuje si nag y i radykalny zwrot.

 

background image

188

O tym, jak spo&ród chrze&cija(skich pacyfistów  

wy"onili si3 kapelani polowi

 

Jeszcze na pocz*tku IV wieku stykamy si z niew*tpliwym pacyfizmem 

odrzucaj*cego wszelki udzia w wojnie Laktancjusza, który da wyraz takiej 
postawie w swym g ównym dziele Divinae Institutiones z 313 roku. „Skoro Bóg 
zakazuje zabijania, to zabronione zostaje nie tylko zbójeckie mordowanie ludzi; 
takiego mordowania nie dopuszcza tak!e prawo pa stwowe; Bo!y zakaz 
dotyczy wszelkich przypadków zabicia cz owieka, równie! tych, które by y
dozwolone pod ug prawa #wieckiego"

24

. Jednak!e we wznowieniu dzie a

Laktancjusza, wydanym nieco pó>niej, nie tylko brak wszystkich fragmentów 
antymilitarystycznych, ale i wychwala si #mier" za ojczyzn !

Co si sta o?

 

W roku 313 Konstantyn, którego syn Kryspus by potem wychowankiem 

Laktancjusza, uczyni

chrze#cija stwo religi*

oficjalnie akceptowan*.

Uszcz #liwieni ponad wszelk* miar Ojcowie Ko#cio a rych o przystosowali si
do nowego kursu i dlatego jakby z dnia na dzie  chrze#cija skich pacyfistów 
zast*pili kapelani polowi. Biskupom by o zapewne  atwiej pob ogos awi"
wojska cesarskie ni! zakaza" im prowadzenia wojny.

 

Teologowie podkre#laj* to,  !e historyczna wolta od poga stwa do 

chrystianizmu dokona a si

najpierw w armii, !e Konstantyn kreowa

chrze#cija stwo na religi !o nierzy i Rzym prawdopodobnie szybciej ni! inne 
gminy chrze#cija skie zrezygnowa z negacji  !o nierskiej profesji

25

. Wojna 

Konstantyna z Licyniuszem mia a ju! niew*tpliwie charakter wojny religijnej. 
Cesarz wyruszy na wojn z namiotem modlitewnym, w którym modli si przed 
ka!d* bitw*. Potem wybiega z namiotu i wydawa rozkaz ataku, który jego 
!o nierze wykonywali „nie oszcz dzaj*c nikogo", jak opowiada Euzebiusz

26

.

Niebawem wojskom zacz li towarzyszy" biskupi, a przy#wieca o !o nierzom 
pierwszego chrze#cija skiego cesarza ju! od roku 317 labarum,  chor*giew z 
inicja ami Chrystusa w jej górnej cz #ci

27

.

Tak jak przedtem bogów czyniono pomocnikami podczas bitew, tak teraz, 

powo uj*c si na Boga chrze#cijan, zwalczano wszystko, co by o sprzeczne z 
politycznymi celami pa stwa albo z celami Ko#cio a. Od czasów Konstantyna 
chrze#cijaninem móg by" — i uwa!ano to za ca kiem naturalne — 
generalissimus, który mia na sumieniu tysi*ce istnie  ludzkich. „Bogami 
!o nierzy"

 

background image

189

stali si oto Chrystus, Maryja, jak równie! niektórzy  #wi ci, Menas, Wiktor, 
Jerzy, Marcin z Tours i inni, a ich funkcje by y zbie!ne z funkcjami tamtych 
poga skich bogów !o nierskich

28

. Niebawem te! znalaz a si w dziejopisarstwie 

chrze#cija skim konstatacja, !e Bóg podpowiada nawet plany bitew

29

.

Prowadzenie wojen przy pomocy Boga pozostaje zachodnim zwyczajem 

po dzi# dzie , tak jak w staro!ytno#ci zwyczajowo toczono wojny przy pomocy 
bogów poga skich. Do Boga wyznawców chrystianizmu odwo ywali si
równie! ludzie, którzy niew*tpliwie tej religii nie wyznawali — by zapewni"
sobie wspó dzia anie chrze#cijan w realizacji ich planów. Nawet Hitler ozdobi
swoje przemówienie wyg oszone w chwili rozpocz cia inwazji na Zwi*zek 
Radziecki wezwaniem pomocy Boga Wszechmog*cego, a zako czy je 
dos ownym cytatem z Biblii

30

.

Tak wi c w czasach Konstantyna Ko#ció od!egna si z dnia na dzie  od 

idea u, który propagowa przez trzysta lat, powo uj*c si na Jezusa. W 313 roku 
Konstantyn przyznaje chrze#cijanom ca kowit* wolno#" wyznania, w roku 314 
za# synod odbyty w Arelate uchwali ekskomunikowanie dezerterów

31

. Kto 

porzuca bro , nara!a si na wykluczenie; przedtem wykluczono tych, którzy 
jej nie porzucali. Dziejopis Ko#cio a Euzebiusz, który niegdy# oskar!a
poga skich !o nierzy o „tysi*ce morderstw", zapisa teraz w tonie triumfalnym, 
!e pierwszy monarcha chrze#cija ski wyda wojn liczniejszym narodom i 
wi cej ich ujarzmi ni! wszyscy pozostali cesarze

32

.

Ko#ció okaza si nawet tak przemy#lny,  !e w tym momencie — co 

zosta o potwierdzone przez niejedno #wiadectwo — nie omieszka usun*" z 
kalendarzy imion wszystkich !o nierzy-m czenników, by zapobiec 
niepo!*danemu wp ywowi na armi chrze#cija sk*

33

. Zastanówmy si na tym: 

w

czasach najdawniejszych rzymski !o nierz, który przyjmowa

chrze#cija stwo, musia niezw ocznie zrezygnowa" z dalszej s u!by, a Ko#ció
przedkonstanty ski wsz dzie energicznie przeciwstawia si s u!bie wojskowej 
swoich wiernych

34

. Mimo pó>niejszej ko#cielnej cenzury znamy imiona wielu 

chrze#cijan, którzy odmówili s u!enia w wojsku

35

. Niejeden zgin*   #mierci*

m cze sk*. I oto nagle sprzyjaj*cy armii Ko#ció usun*  owe imiona z 
kalendarzy i zast*pi prawdziwe m cze stwa  !o nierzy wymy#lonymi, które 
zosta y tak przedstawione, !eby mia y wy *cznie dzia anie podbudowuj*ce na 
chrze#cija skich !o nierzy

36

.

background image

190

Jeszcze w drugiej po owie IV wieku doctor Ecclesiae Bazyli zaleca, by 

osobom #wieckim, które podejmuj* walk ze zbójcami, nie udzielano komunii, 
natomiast w stosunku do duchownych zaanga!owanych w tak* walk
postulowa pozbawienie godno#ci kap a skiej. „Ka!dy bowiem — pisze 
szlachetny Bazyli, powo uj*c si na Pismo — kto chwyta za miecz, zginie od 
miecza". A samym !o nierzom przykazuje Bazyli, „by ich nieczyste r ce 
przynajmniej przez trzy lata nie tyka y komunii"

37

.

Natomiast inny doctor Ecclesiae, Atanazy, „ojciec prawos awia", w tym!e

okresie nie tylko nie zakazuje zabijania na wojnie, ale nawet je chwali. 
„Mordowanie jest niedozwolone" — pisze Atanazy. „Jednakowo! podczas 
wojen zabijanie przeciwników jest legalne, i chwalebne"

38

. Czy z ust Jezusa 

mog yby pa#" takie s owa?

 

Ale i biskup Grzegorz z Nazjanzu poucza teraz tak: „Gdzie widoczne jest 

z o, tam lepiej pos u!y" si ogniem i mieczem, zr czno#ci* i przemoc*, lepiej 
uciec do wszelkich mo!liwych sposobów (!), ni! patrze" na to, jak z o si
rozprzestrzenia"

39

. Diametralne przeciwie stwo nauki biblijnego Jezusa — 

nauka Ko#cio a katolickiego.

 

Najwybitniejszy ormia ski pisarz ko#cielny, Jeznik z Kolbu, formu uje 

nawet — w pierwszej po owie V wieku — chrze#cija skie usprawiedliwienie 
krwawej zemsty

40

.

Wiedzia to ju! tak!e Augustyn,  !e kto pos uguje si broni*, ten mo!e

spodoba" si Bogu. Pisze on, !e nosili bro  i #wi ty Dawid, i wielu innych 
„sprawiedliwych" w owych czasach

41

.

Augustyn mówi te! ju! o „sprawiedliwych wojnach"

42

, co jest poj ciem 

co najmniej kontrowersyjnym, a wynalezionym przez chrze#cijan. Wcze#niej 
nikt nie fantazjowa na temat „wojen sprawiedliwych". Ale oto ju! niebawem 
dosz o do tego, !e jedna nacja chrze#cija ska prowadzi a „sprawiedliwe wojny" 
z inn* chrze#cija sk* — i ka!da powo ywa a si na t sam* wiar i tego samego 
Boga. „Prowadzenie wojny — pisze doctor Ecclesiae Augustyn — i poszerzanie 
pa stwa poprzez ujarzmianie innych narodów ludziom z ym wydaje si
szcz #ciem, dobrym za# — konieczno#ci*. Ale jako !e by oby gorzej, gdyby 
niesprawiedliwi zapanowali nad sprawiedliwymi, przeto nie bez racji nazywa si
szcz #ciem to, co przed takim panowaniem chroni"

43

. Znowu mamy tu do 

czynienia ze stanowiskiem ra!*co sprzecznym z nauk* Jezusa biblijnego.

 

Jako „wojen sprawiedliwych" broni Augustyn wszystkich tych, „które s*

pomszczeniem niesprawiedliwo#ci"

44

, czego

 

background image

191

w a#nie Jezus zabrania! Ale wojn prowadzi si przecie! tylko po to — 
stwierdza sofistycznie Augustyn — by osi*gn*" pokój

45

. Ma o tego, 

przeciwstawiaj*c si wyznawcy manicheizmu, Faustusowi, #wi ty biskup pisze 
wr cz: „Có! z ego jest w wojnie? Czy to, !e gin* ludzie, którzy tak czy inaczej 
musz* kiedy# umrze"?"

 

Ko#ció usi uje usprawiedliwi" od!egnanie si

od pacyfizmu, które 

nast*pi o za czasów Konstantyna, stwierdzeniem, i! dawniej odmawiano 
s u!enia w armii tylko dlatego, !e by oby trudno unikn*" w niej sk adania ofiar 
poga skim bogom. Ale gdy to si sko czy o, chrze#cijanie mogli ju! bez 
skrupu ów stawa" si !o nierzami.

 

Je#li nawet ca kowicie pominiemy fakt, !e zignorowane tu zosta y

jednoznaczne przykazania Jezusa, to znajdziemy jeszcze co#, co bezpo#rednio 
podwa!a ko#cieln* argumentacj . Otó! byli tacy pisarze przedkonstaty scy, 
którzy — odmiennie ni! wielu innych — nie wyst powali przeciwko wszelkiej 
s u!bie wojskowej, lecz tylko przeciw udzia owi w wojnie. S u!b wojskow* w
czasie pokoju uznawali oni za dozwolon*

46

. Ale  !e w czasie pokoju problem 

sk adania ofiar bo!kom równie! istnia , tak wi c ca kowicie jasne jest to, !e nie 
sk adanie ofiar by o przyczyn* pot pienia s u!by !o nierskiej przez wspó czesny 
Ko#ció — by o ni* natomiast nieuniknione podczas wojny mordowanie! 
Najdawniejszy Ko#ció

zabroni

chrze#cijanom przyjmowania wszelkich 

stanowisk i wykonywania takich zawodów, które wymaga y przelewania krwi i 
wymierzania kary #mierci

47

. Nwiadczy o tym równie!

Stosunek Ko&cio"a antycznego do obrony koniecznej  

oraz do wymierzanej w imieniu pa(stwa kary &mierci

 

W Nowym Testamencie nie ma ani jednego wersetu, który 
móg by zosta" uznany za przyzwolenie na zabijanie w obronie 
koniecznej; niejeden werset wyklucza nawet wszelkie prawo do 
obrony koniecznej. Wszyscy pisarze chrze#cija scy z pierwszych 
trzech stuleci neguj* prawo do obrony koniecznej. 

Katolicki teolog Bernhard Schópf

48

 

Postulaty zawarte w Kazaniu na Górze, które !*da bezwarunkowej 

rezygnacji z odwetu, by y przez wszystkich Ojców Ko#cio a z pierwszych trzech 
stuleci rozumiane dos ownie

49

 i dlatego byli oni przeciwni zarówno zabijaniu w 

obronie koniecznej, jak te! wymierzaniu kary #mierci w imieniu pa stwa

50

.

background image

192

Nauczyciel Ko#cio a Ireneusz zakazuje chrze#cijanom wszelkiej obrony 

koniecznej

51

. Minucjusz Feliks, apologeta ko#cielny z pocz*tków III wieku, 

stwierdza, !e !aden chrze#cijanin nie mo!e si pogodzi" z zabiciem cz owieka

52

.

Tertulian odmawia chrze#cija skim urz dnikom pa stwowym nie tylko prawa 
do ferowania wyroków #mierci, ale i prawa do wymierzania kary wi zienia, kary 
tortur, zakucia itd. Dopuszcza natomiast nak adanie kar pieni !nych

53

. Równie!

Cyprian zakazuje chrze#cijanom wszelkiego zabijania innych ludzi

54

. Nie 

inaczej wypowiada si na pocz*tku IV wieku Ojciec Ko#cio a Laktancjusz. Nie 
pozwala on nawet na sk adanie doniesie  o zbrodniach, za które grozi kara 
#mierci, bo zabijanie jest zakazane zawsze. „Od tego przykazania — pisze 
Laktancjusz — nie mo!e by" uczyniony !aden wyj*tek, zawsze bowiem zabicie 
cz owieka jest niesprawiedliwe, jako !e z woli Bo!ej  !ycie ludzkie musi 
pozostawa" niezagro!one".

 

Jeszcze na pocz*tku IV stulecia równie! Arnobiusz wyja#nia, mówi*c o

pokoju rzymskim, pax romana, !e zrodzi si on z tego, i! tak wielu chrze#cijan 
nauczy o si od Pana, !e za z o nie nale!y odp aca" z em, !e niesprawiedliwo#" 
lepiej jest znosi" cierpliwie ni! j* pope nia", !e w asn* krew lepiej jest przela"
ni! splami" r ce i sumienie krwi* innych ludzi

55

. I w tym!e okresie równie!

synod w Elwirze pozbawi na zawsze, tak!e w godzinie #mierci, komunii tych 
chrze#cijan, którzy przez zadenuncjowanie innego cz owieka przyczyniliby si
do jego egzekucji albo banicji. Owo hiszpa skie gremium ko#cielne nie 
rozró!ni o donosu zgodnego z prawd* i oszczerczego. Chrze#cijanin, który — 
legalnie b*d> nielegalnie — przyczynia si do #mierci innego cz owieka, zostaje 
wykluczony ze wspólnoty

56

.

W wydanym niedawno dziele Das Tótungsrecht bei den fruhchristlichen 

Schriftstellern bis zur Zeit Konstantins {Prawo zabijania u pisarzy 
wczesnochrze&cija(skich sprzed epoki konstanty(skiej)  
jego autor, katolicki 
teolog-moralista, którego obiektywizm sprawi by pewno osza amiaj*ce wra!enie 
na czytelnikach innych ksi*!ek teologów katolickich, te! w ostatnim momencie 
podporz*dkowuje si

dogmatowi: „(...) w ca ym okresie, którym tu si

zaj li#my, nie znajdziemy u !adnego pisarza chrze#cija skiego ani jednej aluzji 
(!) do tego, i! zabijanie w obronie koniecznej jest dozwolone; ci którzy 
poruszaj* ten temat, dopatruj* si

w obronie koniecznej grzechu"

57

. O

Jezusowym przykazaniu, by nie przeciwstawia" si z u i temu, kto uderza w 
prawy policzek, nadstawi" tak!e lewy, ów katolicki uczony pisze co nast puje: 
„S owa

 

background image

193

Kazania na Górze s* zawsze rozumiane dos ownie". Natomiast w 

odniesieniu do Jezusowego rozkazu skierowanego do Piotra, by ten schowa
miecz do pochwy, ów teolog wyja#nia: „Tamte s owa cytuje si niezmiennie 
jako wszechogarniaj*cy zakaz zabijania"

58

.

Tymczasem oficjalne uznanie Ko#cio a przez Konstantyna sk oni o t

instytucj nie tylko do g oszenia konieczno#ci s u!by wojskowej, ale i do 
opowiedzenia si za prawem do obrony koniecznej oraz za kar* #mierci.

 

Ju! dla biskupa Euzebiusza karanie #mierci* przez Konstantyna jest 

czym# ca kiem oczywistym. Pierwszy cesarz chrze#cija ski nie post powa
inaczej ni! jego poga scy poprzednicy — nawet z krewnymi. Na rozkaz cesarza 
zamordowano obu jego szwagrów: Licyniusza, który by m !em jego siostry, 
Konstancji, oraz Basaniusza, m !a drugiej siostry, Anastazji; cesarz nakaza
zaliczenie do stanu niewolników syna Licyniusza, gdy ch opiec dorós , po czym 
spotka a go straszna #mier"; te#" Konstantyna, Maksymian, zosta uduszony z 
rozkazu cesarza; Konstantyn kaza te! otru" w asnego syna, Kryspusa, 
sp odzonego w konkubinacie z Minerwin*; a ma !onka cesarza, Fausta, 
pos*dzona o zdradzenie go z jej pasierbem

59

, zosta a utopiona w czasie k*pieli. 

Pewien epigramat, jaki powtarzano sobie w Rzymie, przyrówna morderstwa 
Konstantyna do wymordowania w asnej rodziny przez Nerona.

 

Natomiast Ojciec Ko#cio a Laktancjusz przypisa

Konstantynowi 

„nadzwyczajne przejawy cnoty i #wi to#ci"

60

. Inny pisarz ko#cielny, Euzebiusz, 

wychwala cesarza jako idea w adcy chrze#cija skiego, jako ulubie ca Boga i 
istot podobn* Bogu, i to ju! po pope nieniu przez Konstantyna wszystkich jego 
zbrodni

61

.

Pó>niej tylko niewielkie grupy chrze#cija skich „kacerzy" waldensów, 

albigensów czy „entuzjastów" okresu reformacji, przeciwstawia y si karze 
#mierci, Ko#ció natomiast uzna odrzucenie tej kary za postaw „heretyck*". 
Tomasz z Akwinu obstaje nawet przy tym, by ka!dego, kto jest gro>ny dla 
spo ecze stwa, zabi" jak czyni*ce szkod zwierz

62

. Za kar* #mierci opowiadali 

si równie! reformatorzy. Ich zdaniem, podobnie jak wcze#niej wyra!onym 
zdaniem Paw a, poprzez zwierzchno#" — pomy#lmy o Hitlerze! — zabija sam 
Bóg

63

.

Dopiero o#wiecenie postulowa o rezygnacj z kary #mierci

64

. Ale Ko#ció

katolicki — ca kowicie sprzecznie ze stanowiskiem Ko#cio a najdawniejszego 
— po dzi# dzie  opowiada si za jej dopuszczalno#ci* i konieczno#ci*, nie 
inaczej ni! wi kszo#" teologów ewangelickich. Do chwalebnych wyj*tków 
nale!y Karl Barth.

 

background image

194

Rozdzia  66  

Stosunek KoBcio a do wojny w Bredniowieczu i czasach nowoJytnych

 

Dzieje narodów chrze#cija skich to historia ich wojen, mimo !e
Nowy Testament zawiera niejedno zaprzeczenie tego faktu. (...) 
Chrze#cijanie wszelkich orientacji bez skrupu ów wzywali 
pomocy Bo!ej, kiedy prowadzili wojny, i tak bywa te! dzisiaj, 
natomiast Ko#cio y — równie! po dzi# dzie  — z premedytacj*
popieraj* wojny. (...) Od #redniowiecza a! do XX wieku 
chrze#cija stwo mog oby zapobiega" wojnom, gdyby wyznawcy 
chrystianizmu naprawd tego chcieli. 

Karl Becker

1

„2wi3te" wojny katolickiego &redniowiecza

 

Wsz dzie prowadzono krucjaty i wsz dzie odpust zupe ny 
sankcjonowa wzajemne masowe mordowanie. W Hiszpanii 
odpust zupe ny uzyskiwano za udzia w wojnie z almohadami. W 
Anglii uwa!ani byli za krzy!owców ci, którzy odmówili 
pos usze stwa Janowi bez Ziemi. W Prusach proklamowano 
krucjat

przeciw poganom, w Konstantynopolu — przeciw 

Grekom. 

Teolog Buonaiuti

2

Oprócz poj cia „wojny sprawiedliwej" Ko#ció chrze#cija ski zna poj cie 

„#wi tej wojny". Odgrywa ono nawet o wiele istotniejsz* rol w dziejach 
Ko#cio a, bo przecie! zezwala na agresj , na wojn religijn*.

Za przyk ad niech pos u!y dzia alno#" papie!a Stefana, który nak oni

Pepina do wojny w interesie Ko#cio a (t. II, s. 78).

 

Papie! Urban II us ysza og uszaj*ce brawa, gdy w roku 1095 w Clermont 

wezwa do rozpocz cia krucjaty. „Mówi do obecnych i oznajmi to równie!
nieobecnym, ale tym, który rozkazuje, jest Chrystus.. ."

3

Papie! zach ci nawet 

zbójców do tego, by zostali !o nierzami, i obieca uczestnikom odpust oraz 
wiele  upów, a ludzie do których przemawia , krzykn li: „Bóg tego chce! Bóg 
tego chce!"

 

background image

195

Namiestnik Chrystusa osobi#cie w drowa przez dziesi " miesi cy od 

miejscowo#ci do miejscowo#ci i propagowa krucjat , która w Niemczech 
rozpocz a si

wcze#niej straszliwymi ekscesami antysemickimi, za# na 

chrze#cija skich W grzech towarzyszy y jej dalsze okrucie stwa. Katolicki 
mnich Gwibert z Nogent (zm. 1124 r.) tak o tym opowiada: „Nie zadowoliwszy 
si

!yczliwym przyj ciem, jakie ich spotka o, owi przybysze, ogarni ci 

niepoj tym szale stwem, zacz li wkrótce n ka" mieszka ców kraju; i gdy ci 
ostatni, czuj*cy si

chrze#cijanami, dobrotliwie ofiarowywali swym 

chrze#cija skim braciom wszystko, co mieli do sprzedania, tamci nie potrafili 
pow#ci*gn*" swoich nami tno#ci. Powodowani strasznym gniewem, podpalali 
oni spichrze, uprowadzali i gwa cili dziewcz ta, ha bili ma !e stwa, odbieraj*c
m !om !ony, wyrywali swym gospodarzom brody albo te! podpalali je; !aden 
nie zamierza ju! kupowa" tego, co mu by o potrzebne; ka!dy !y tak, jak umia ,
z mordu i rabunku, i wszyscy wykazywali niepoj t* bezczelno#", przechwalaj*c
si , !e tak samo potraktuj* Turków"

4

.

Istotnie, w innych krajach krzy!owcy tak w a#nie si zachowywali. 

Przyk adowo po szturmie na Antiochi — z okrzykiem „Bóg tego chce!" — 
niweczyli wszystko, co napotkali. Naoczny #wiadek tych wydarze ,
chrze#cijanin, opowiada: „Wszystkie place miasta by y pe ne trupów i nikt tam 
nie wytrzymywa z powodu z ej woni. Po ulicach chodzi o si

ponad 

zw okami"

5

.

Naoczny  #wiadek zdobycia Jerozolimy, które nast*pi o 15 lipca 1109 

roku, pisze: „Gdy przeto nadesz a godzina, w której nasz Pan Jezus Chrystus 
dopu#ci do swej #mierci za nas na krzy!u, nasi rycerze z baszty walczyli 
zaciekle... Wkrótce... wszyscy obro cy uciekli z murów poprzez miasto, a nasi 
#cigali ich, p dzili ich przed sob*, zabijaj*c, wyrzynaj*c, a! do  #wi*tyni 
Salomona, gdzie dosz o do takiej rzezi, i! nasi brn li po kostki we krwi... 
Niebawem krzy!owcy rozbiegli si po ca ym mie#cie, przyw aszczaj*c sobie 
z oto, srebro, konie i mu y; pl*drowali pe ne bogactw domy. Potem za#,
szcz #liwi, p acz*c z rado#ci, poszli nasi odda" cze#" grobowi naszego 
Zbawiciela". Znowu przekonujemy si tu, jaka „naiwno#"", „serdeczno#"" i
„wiosenna  #wie!o#"" cechowa a ówczesne  !ycie katolików. „Pozostali przy 
!yciu Saraceni wywlekali zmar ych z miasta i z o!yli ich na stosach, których 
wysoko#" dorównywa a wysoko#ci domów. Nikt przedtem nie s ysza i nie 
widzia podobnej rzezi po#ród pogan"

6

. Owo zbo!ne dzie o zako czy o si

u#mierceniem oko o 60-70 tysi cy Saracenów

7

.

background image

196

Papie! Eugeniusz III, który w po owie XII wieku nalega

na 

zorganizowanie kolejnej krucjaty, obiecywa jej uczestnikom nawet !ycie 
wieczne. Bernard z Clairvaux podró!owa z kraju do kraju i nawo ywa do 
„#wi tej wojny", zach caj*c do udzia u w niej tak!e zbrodniarzy, którym 
gwarantowa bezkarno#" i odpuszczenie grzechów. Wadne prawo — zapewnia
Bernard — nie zabrania chrze#cijanom obracania mieczem. Ewangelia zaleca 
!o nierzom umiar i sprawiedliwo#", „ale nie mówi przecie! do nich: rzu"cie 
bro  i od!egnajcie si od s u!by wojskowej. Zakazana jest natomiast wojna 
niesprawiedliwa, a szczególnie wojny pomi dzy chrze#cijanami". Tak czy 
inaczej, Bernard zabrania jeszcze prowadzenia wojny, któr* chrze#cijanie tocz*
od wielu stuleci.

 

Tymczasem wybijanie i eksterminacj pogan uwa!a #wi ty Bernard za 

„najszczytniejsze zadanie tych wszystkich, co wybrali rzemios o nie bardzo 
chlubne". Wojna za Chrystusa i za wiar jest, zdaniem Bernarda, zawsze 
sprawiedliwa. „Bojownik Chrystusowy mo!e zabija" ze spokojem sumienia i 
umrze" w pokoju. Gdy umiera, pracuje dla siebie; gdy zabija, pracuje dla 
Chrystusa. (...) Nmier" pogan przysparza mu chwa y, bo oznacza ta #mier"
chwa  Chrystusa"

8

.

Kiedy krucjata okaza a si przedsi wzi ciem katastrofalnym

 

— spo#ród a! 150 000 m !czyzn powróci o zaledwie kilka tysi cy

 

— #wi ty Bernard wyja#ni , !e fiasko zosta o spowodowane przez 

grzechy chrze#cijan, i zrzuci odpowiedzialno#" na papie!a. „Czy! to my 
zawinili#my nadmiern* odwag* i lekkomy#lno#ci*?" — z takim pytaniem 
zwróci si on do papie!a. „Nie, ufnie poszli#my drog* wskazan* przez Was"

9

.

Papie! Innocenty III (1198-1216) za!*da nast pnej krucjaty. Dosz o te!

wówczas do„krucjaty dzieci cej". Oko o 30000 francuskich ch opców i 
dziewcz*t ju! to zmar o, zanim sko czy si rejs, ju! to, po znalezieniu si na 
pok adzie statku, sta o si niewolnikami. Nie powróci a równie! wi kszo#" 
spo#ród oko o 20000 niemieckich dzieci. Potem tylko hitlerowcy, którzy 
przecie! przej li pewne metody dzia ania katolików, pos ali w 1945 roku dzieci 
na wojn , tak jak niegdy# Ko#ció rzymski.

 

Papie! Innocenty III zagrzewa ponadto Francuzów do walki przeciw 

„heretyckim" waldensom i albigensom, którzy chcieli prawdziwego 
na#ladowania Chrystusa i których tysi*ce wymordowano mimo zapowiedzi 
odpuszczenia grzechów: „Ruszaj, wojowniku Chrystusa! Krew sprawiedliwych 
krzyczy do ciebie, by# ochroni Ko#ció przed jego wrogami mieczem wiary; 
powsta 

background image

197

i przypasz miecz"

10

. Nast pnie, w lipcu 1209 roku, wybito w Beziers oko o

20000 mieszka ców, miasto spalono, a „#wi ta wojna" przerodzi a si w
dwudziestoletni* wojn domow*.

Darujmy sobie dalsze przyk ady. Jak wiadomo, w ci*gu ca ego 

#redniowiecza dla biskupów chrze#cija skich udzia w bitwach by poniek*d
oczywisty. Teori wojny „sprawiedliwej" przej*  te! Luter; nie inaczej odniós
si do niej Kalwin. Teolog tej miary co Schleiermacher wr cz o#wiadcza: 
„Obra!a Boga, kto uchyla si od udzia u w wojnie, bo nie uwa!a jej za 
sprawiedliw*"

11

. I dopiero niedawno prymas polskich katolików, kardyna

Wyszy ski, za!*da respektu dla duchowie stwa, jego przedstawiciele bowiem 
„cz sto z broni* w r ku" walczyli o wolno#" Polski

12

. Czy potrafimy teraz 

zrozumie" wypowied> Napoleona: „Nie ma ludzi, którzy pojmowaliby si lepiej 
ni! ksi !a i !o nierze"

13

? Albo genera a Adolfa von Thiele, pisz*cego do swej 

!ony: „Dzisiaj nasze wojska zostan* pob ogos awione,

 

o Bogu nie trzeba 

bowiem zapomina" podczas !adnej wojny"

14

?

Katolicy pojmuj* taki w a#nie rozwój „etyki" ko#cielnej jako stopniowe 

ostro!ne dostosowywanie si do  adu #wiata danego przez Boga

15

.

Dopiero w czasach nowo!ytnych pojawi y si ponownie wspólnoty, które 

w imi

przywi*zania do chrze#cija stwa pierwotnego odrzuca y s u!b

wojskow* w czasie wojny — od XVI wieku czynili tak mennonici, od XVII 
wieku kwakrzy, uhonorowani w 1947 roku Pokojow* Nagrod* Nobla.

 

Do czego dosz o sklerykalizowane chrze#cija stwo polityczne, niech 

poka!e, w sposób drastyczny, porównanie biblijnych nakazów: mi ujcie swoich 
nieprzyjació ; b ogos awcie tych, którzy was przeklinaj*; czy cie dobro tym, 
którzy was nienawidz*, z wyg oszonym w roku 1915 kazaniem pewnego 
chrze#cija skiego teologa: „Ach, jak szybko wydobywa si on z pochwy! Jak!e
l#ni w s onecznym blasku majowego poranka! Poczciwy niemiecki miecz, nigdy 
nie poha biony, zwyci ski, dobroczynny. Bóg w o!y nam ciebie w r ce; 
obejmujemy ci niczym oblubienic ... ty# jest ostatni* racj*. Ty, umi owany 
wojowniku, jeste# w naszych oczach nosicielem ducha. Nie tylko stanowisz 
ultima ratio królów;

 

i my, duchowni, pos ugujemy si tob*, ty za# masz po!ytek z nas. I 

niechaj duch Zielonych Nwi*tek b dzie b ogos awie stwem dla naszego 
miecza... Twoja mowa jest mow* przepo owionych j zyków. Ka!dy ci
rozumie, bo trafiasz do wszystkich. Pójd>, mieczu, ty# jest mi objawieniem 
ducha... oby# zdoby obfite trofea.

 

background image

198

I wolno ci zabi" ich wszystkich jako moje ofiary. Walcz, bro  si i s*d>.

Oni otaczaj* ci zewsz*d, ale w imi Pa skie mo!esz ich pozabija""

16

.

Takie dewizy towarzyszy y g oszeniu Ewangelii przez chrze#cija ski 

Ko#ció ju! od IV wieku i on sam doprowadzi siebie ad absurdum — w jakim 
stopniu i na jak wielk* skal , wyka!emy przy omawianiu kolejnego tematu. 
Zacytowane wy!ej s owa z kazania brzmi* szczególnie ra!*co, ale by to tylko 
jeden g os w chórze tych, którzy w owych latach nadu!ywali pokojowego 
przes ania galilejskiego nauczyciela do rozp tania wprost niewiarygodnej 
histerii wojennej.

 

Postawa Ko&cio"a podczas I wojny &wiatowej

 

Na dworcu sta kap an 
I #piewa : „Witamy serdecznie! 
Bogu i cesarzowi 
Granatów potrzeba koniecznie! 
Granatów! 
Granatów!! 
Granatów!!!" 

Johannes R. Becher

17

 

Ka!dy cios zadany szabl* i ka!dy granat, którymi musimy 
walczy" o prawo do !ycia, zosta y pob ogos awione przez Boga. 

Teolog Zurhellen

18

(...) cho" nazywaj* siebie chrze#cijanami, s* to drapie!ne wilki w 
owczej skórze. 

Goethe

19

 

1. Niemieccy chrze&cijanie 

a) Protestanci 

Nasze chrze#cija stwo sta o si nazbyt  agodne i sentymentalne. 
Ta wojna dodaje krwi niemieckich chrze#cijan  !elaza... Trzeba, 
by#my w szkole Jezusa wyro#li na ludzi, którzy potrafi*
zaatakowa".

Teolog Dieterich

20

 

Charakterystyczny i wa!ny jest fakt, !e obie konfesje obiecywa y sobie umocnienie 

wiary chrze#cija skiej 

background image

199

dzi ki wojnie. Potwierdza si w tym przypadku wyra!any cz sto, mi dzy 
innymi i szczególnie przez Nietzschego, pogl*d, i! Ko#ció czerpie zyski z 
katastrof, jakie spotykaj* ludzko#", i w a#nie dlatego wr cz dostrzega w nich 
korzystn* dla siebie sytuacj . Jak wiadomo, nawet po stronie katolickiej 
przyznano, !e „koniec realnego  adu #wiata" zawsze poci*ga za sob* wzmo!on*
pobo!no#"

21

.

Tak* bowiem wymow ma niemal!e jednog o#ny zachwyt teologów w 

obliczu wybuchu wojny: „Oto nast*pi o przebudzenie, wywi*zuje si !ywio owa 
religijno#"" — ciesz* si oni

22

. Albo: „(...) tak, wojna rozbudzi a religijno#", (...) 

ko#cio y s* znowu pe ne ludzi"

23

. Albo: „Tak oto wojna i chrze#cija stwo, cho"

w swej istocie odmienne, zawieraj* najpi kniejszy sojusz"

24

. Albo przytoczmy 

s owa znanego teologa Adolfa Deissmanna: „Nasz Pan ma swój wielki wk ad do 
pot !nego wybuchu religijno#ci... Pradawne, prachrze#cija skie (!) si y, które w 
d ugim okresie pokoju po cz #ci znikn y w pod#wiadomo#ci naszych dusz, 
teraz zosta y znowu wydobyte"

25

.

Albo zacytujmy superintendenta generalnego Lahusena: „(...) wicher 

wojny ogarnia nasz Ko#ció , staj*c si

powiewem o!ywczym". „Wojna 

pozwoli a nam zrobi" znaczny post p". I tak jak wojna sprzyja ekspansji 
Ko#cio a, tak te! Ko#ció sprzyja wojnie: „Nabo!e stwa we wspólnotach dodaj*
odwagi, wytrwa o#ci, ch ci do walki"

26

.

W apelu skierowanym do ewangelików spoza Niemiec spora grupa 

najwybitniejszych teologów protestanckich, a w#ród nich F. Loofs, G. 
Haussleiter, von Bodelschwingh, Deissmann, Harnack, wyra!a nadziej , !e „z 
odpowiedzialno#ci, jak* nak ada ten moment dziejowy", inaczej mówi*c: wojna, 
„wyp ynie strumie  nowego  !ycia dla narodów chrze#cija skich". Ówczesna 
elita teologów niemieckich czuje si zatem powo ana do tego, by zapewni"
swoich braci z krajów nieprzyjacielskich, i! wszyscy b d* walczy" a! do ko ca, 
„ufaj*c w #wi to#" i sprawiedliwo#" Boga" i „wznosz*c wzrok ku niemu"

27

.

Tamta wojna, w której mia o straci" !ycie dziesi " milionów !o nierzy, 

jawi si protestanckim teologom wr cz jako s u!ba Bo!a. „Nasze sumienie 
podpowiada nam, !e mo!emy naprawd rozpocz*"  t wojn w imi Bo!e"

28

.

Inny teolog stwierdza: „Walka, do której przyst pujemy, stanowi obowi*zek 
moralny, nakaz naszego Boga"

29

. Trzeci pisze: „Nie, nie mamy wyrzutów 

sumienia, walczymy z Bo!* pomoc* i na jego

 

background image

200

rzecz"

30

. Czwarty z uczonych interpretatorów bosko#ci deklaruje si nawet jako 

uczestnik walki, któr* Niemcy „prowadz* przeciw antychrystowi"

31

.

Przera!aj*ca zawarto#" wydanej w roku 1915 antologii Die deutsch-
protestantische Predigt der Gegenwart (Wspó"czesne niemieckie kaznodziejstwo 
protestanckie)  
stanowi dowód szowinistycznego my#lenia i widzenia 
rzeczywisto#ci przez niemieckich teologów protestanckich z owej epoki.

 

W wielu przypadkach odnosi si wra!enie,  !e obcuj* oni ze swym 

Bogiem, z bosko#ci*, tylko podczas wojny. Jeden z duchownych wyznaje, i!
„Bóg ukazuje si nagle, jakby wyszed z ob oków"

32

. Inny opowiada, !e „w tych 

czasach wielki Bóg przemawia do nas tak, jak zwyk mówi" jedynie w chwilach 
prze omowych dla ca ej ludzko#ci"

33

. Trzeci teolog pisze: „Wydaje si , !e ca a

bosko#" i szlachetno#" tego, co stanowi istot niemiecko#ci, objawia si w a#nie 
teraz! Doprawdy nie tylko armatom zawdzi czamy nasze zwyci stwa"

34

.

Czwarty pyta: „Czy! istnieje co# wa!niejszego dla ogó u umi owanych 
Niemców ni! spe nienie woli Bo!ej, tak!e w tej chwili? Zapewne nie"

35

. Pi*ty 

konstatuje: „Zda si , jakby na ziemi niemieck* zst*pi Duch Nwi ty"

36

.

Ci w a#nie teologowie nie wahaj* si stwierdzi", !e wojna #wiatowa jest 

doskonale zgodna z osobowo#ci* Jezusa. Wyra!aj* oni bowiem my#l,  !e „ten 
#wiat pe en walki i okropno#ci jest bardziej pokrewny #wiatu Jezusa ni!
pokojowa Europa dwudziestego wieku"

37

. Albo tak*: „(...) Ukrzy!owanemu 

walka nie jest obca i nie odrzuca on równie! walki «morderczej». On wie, ile 
znacz* rany"

38

. Albo tak*: „Jezus jest dowódc*, chrze#cijanie (po obu stronach!) 

s* jego !o nierzami"

39

.

Typowe — i od pó tora tysi*ca lat antycypowane przez ko#cieln* tradycj

— s* te! pewne sofizmaty, które s u!* za usprawiedliwienia: „(...) ten sam czyn 
mo!e by" boski i szata ski, #wi ty i niegodziwy: liczy si intencja. Nikt z nas 
nie chcia tej wojny. Nasi nieprzyjaciele wszcz li t wojn z w asnej woli"

40

.

Albo rozró!nia si bro : „Niech b dzie b ogos awiony miecz, którego u!ywa si
w imi nami tno#ci chwalebnej pod wzgl dem moralnym (!). Biada temu 
mieczowi, za który chwyta si z nienawi#ci"

41

. Albo: „Kto chce zaakceptowa"

germanizacj #wiata, ten musi te! pochwali" wojn #wiatow*, ale powiedzie"
«nie», gdy propaguje si

nacjonalistyczn* polityk

przemocy"

42

. Niemcy 

uprawiaj* bowiem

 

— co ów teolog daje do zrozumienia ju! w tytule swojej rozprawy

 

— idealistyczn*, ich przeciwnicy natomiast nacjonalistyczn* polityk

globaln*.

background image

201

A tymczasem rozró!nienia czynione przez ludzi normalnie my#l*cych s*

skwapliwie zamazywane przez owych zachwyconych wojn* chrze#cijan. Jeden z 
nich, któremu „przelewanie czerwonej krwi" jest zawsze bardziej w smak ni!
„blada  #mier" g odowa", „udowadnia", !e wojn* jest i to, co dzieje si w
przemy#le, walce konkurencyjnej, handlu

43

! W a#nie podczas wojny — czytamy 

dalej — chrze#cija stwu przypada w udziale pewne szczytne zadanie. „Trzeba 
okaza" mi osierdzie rannemu nieprzyjacielowi"

44

. Najpierw przyprawi si go 

by" mo!e o kalectwo, a potem wyst*pi si w roli chrze#cija skiego rycerza!

 

W artykule zatytu owanym Nie zabijaj dowodzi si nawet, nawi*zuj*c do 

Kazania na Górze, i! dopuszczalne jest zabijanie z mi o#ci

45

. Tak* my#l wyra!a

ju! Augustyn (t. II, s. 151). Natomiast inni teologowie uwa!aj* za dozwolone 
czasowe niestosowanie si do pi*tego przykazania czy te! do nakazu mi o#ci 
nieprzyjació

i oznajmiaj*, i! „teraz nie mo!emy przebaczy" naszym 

nieprzyjacio om, którzy napadli na nas, gdy byli#my usposobieni ca kiem 
pokojowo"

46

.

Cz sto natrafia si te! na nast puj*c* my#l: „Nasz naród prosi jednak 

Boga o zwyci stwo zupe nie inaczej ni!, jak mi si zdaje, uczyniliby to 
Rosjanie"

47

. Zreszt* ci ostatni przedstawiali wszystkie swoje wojny toczone a!

do obalenia caratu jako wojny religijne, s u!*ce obronie prawdziwego 
chrze#cija stwa. Ten sam frazes przyda si czo owym politykom Anglii oraz 
Ameryki do moralnej legitymizacji wojny z Niemcami

48

. W polskim eseju 

zamieszczonym przed Wielkanoc* roku 1911 przez „Kurier Warszawski" 
czytamy co nast puje: „Nasz Bóg jest rodem z Polski, nasz Chrystus jest 
Polakiem, dzieci ciem naszej Matki Boskiej Cz stochowskiej. Tutaj, w 
mazowieckim piasku, nad Wis *, ma on swój grób. Nasz Bóg jest Polakiem i nie 
szukajmy go w Betlejem ani na Golgocie"

49

. „Niemiecki Chrystus" by

propagowany ju! od po owy XIX wieku

50

. A podczas pierwszej wojny 

#wiatowej pewien teolog pisze: „Nigdy jeszcze nasz stary niemiecki Bóg nie by
#wiadkiem takiej dobroci i wielko#ci swoich Niemców"

51

.

background image

202

b) Katolicy

 

Nawet straszliwa, bardzo m cz*ca walka bywa lepsza ni! pe en 
ospa o#ci, wygodny pokój. 

Peter Lippert S. J.

52

 

(...) chwyci mnie kurczowo za r k i powiedzia : „O Bo!e, tam 
w domu s* moja  !ona i dzieci. Co czeka moje dzieci? Jeszcze 
dzi# mam przed sob* rozszerzone oczy tego umieraj*cego 
m !czyzny, gdy mu powiedzia em: „Bracie, b*d> zadowolony. O 
twoj* rodzin musi zatroszczy" si ojczyzna. A twoje dzieci 
otrzymaj* takie samo wychowanie religijne, jakie da by im 
ojciec". 

Biskup Michael Faulhaber

53

 

W dalszym ci*gu b dziemy cytowa" wy *cznie z jezuickiego periodyku 

„Stimmen aus Maria-Laach", który na pocz*tku roku 1915 skwapliwie 
przemianowano na „Stimmen der Zeit" („G osy Czasu").

 

Ju! w wydaniu sierpniowym 1914 roku jezuita L. wyra!a „Na rozpocz cie 

wojny europejskiej" rado#" z tego powodu, !e idea narodowa okaza a si
najsilniejsz*, !e objawi si w ca ej pe ni naturalna si a, wr cz co# #wi tego. 
Poczucie narodowo#ci pochodzi bowiem od Boga, a je#li nawet Bóg nie mo!e
przys u!y" si !adnemu nacjonalizmowi przeciw innemu, to przecie! „wszelki 
nacjonalizm, tak!e ten na czas wojny" mo!e i powinien „przys u!y" si Bogu".

 

Bo te!, nie inaczej ni! protestantom, I wojna #wiatowa jawi si katolikom 

jako „s u!ba Bo!a". Jezuita L. mówi dalej: „I uniesienie narodu niemieckiego 
sta o si zaiste s u!b* Bo!*. Zobaczyli#my przemian wielkich placów w 
ko#cio y... Zobaczyli#my,  !e ko#cio y przepe ni y si

lud>mi, a w wielu 

rodzinach w tych dniach po raz pierwszy po d ugim czasie odmawiano szczer*,
g boko prze!yt* modlitw przy stole (!)". Po finezyjnym porównaniu armii 
niemieckiej z zast pami anio ów Pa skich czytamy: „To prawda, !e modlili#my 
si o zwyci stwo naszych wojsk, a tym samym o kl sk , ruin i #mier" naszych 
wrogów, i czynili#my to szczerze, z g bi serca, co wi cej, ze strasznym 
odwo aniem si do wiary chrze#cija skiej i Ewangelii. Ale wolno nam by o tak 
czyni". Uprzednio bowiem skonfrontowali#my nasz* wojenn* modlitw z
przykazaniami Ewangelii, podporz*dkowali#my nasz narodowy zapa zasadom 
chrze#cija stwa"

54

.

background image

203

Pi knie przedstawia ten!e ten!e jezuita katolickie duszpasterstwo: 

„Dopowiedzmy,  !e te wspania e pocz*tki wojny (!) zawdzi czamy — i to w 
niema ym stopniu — d ugoletniej, niestrudzonej, cz sto pe nej wyrzecze  i
gorzkich do#wiadcze  pracy niemieckich katolików: ich duszpasterstwu, które 
poprzez spokojne, ale niewymownie !mudne zarazem dzia anie kap anów 
zachowa o nasz naród w duchowej #wie!o#ci i zdrowiu fizycznym" itd. itd. 
„Jaki! ogromny kapita si y narodowej (czytaj: mi sa armatniego) zgromadzi o
cho"by tylko Narodowe Zrzeszenie na Rzecz Katolickich Niemiec"!

55

 

Tak jak protestanci, katoliccy teologowie ciesz* si ze wzrostu presti!u, 

jakiego dost puj* teraz oni sami oraz ich Ko#ció .

Jezuita L.: „Nawet konsekwencje historyczne takiej wojny, wszystkie 

przemiany polityczne i kulturowe bledn* wobec blasku gwiazd wiary, które 
przy#wiecaj* nam w t wojenn* noc"

56

.

Jezuita N.: „Ale niema y jest zysk w postaci warto#ci duchowych, który 

przynios y nam ju! pierwsze dni mobilizacji i pierwsze gor*ce zmagania. Nasz 
naród i ca y #wiat !ywi* podziw dla g bi i #wi to#ci tej si y, na któr* Niemcy 
nagle si zdobyli. Ten naród odnalaz si ; odnalaz w sobie to, co najlepsze 
(...)"

57

.

Jezuita Z.: „Huk bitew stwarza cisz , w której rozbrzmiewaj* g osy 

niebia skie". „Ca y kraj sta si domem Bo!ym. Sakramentów udzielano na 
dworcach, w koszarach, gospodach, pod drzewami, w krzakach (...)" „W 
szeregach naszych !o nierzy pi knie rozkwita !ycie religijne". „Sami dowódcy 
prosz* o msze polowe... Ch tnie odmawia si ró!aniec... Pewien duchowny 
poprosi nawet o to, by darowano ró!a ce, sprowadzi ich ju! tak wiele, ale 
wszystko to jest jak jedna kropla spadaj*ca na gor*cy kamie ". Ten!e jezuita 
cytuje równie! pewnego duchownego z Francji: „Cz sto my#l sobie, !e Ojciec 
Nwi ty Pius X nie doczeka tych wielkich chwil. Jego program cz stego 
przyjmowania komunii #wi tej jest znakomicie wr cz urzeczywistniany przez 
naszych  !o nierzy na froncie". Natykamy si te! na takie podkre#lenie: „Nie 
musimy ju! dowiadywa" si z gazety «Bamberger Volksblatt», jak bardzo 
spragnieni kap anów s* ranni i umieraj*cy". Dla pokazania uporczywej niewiary 
— równie! w obliczu  #mierci — ten jezuita znajduje tylko przyk ad 
umieraj*cego Francuza (!), który pono" powiedzia do ksi dza: „Przecie! nie 
jestem niczym wi cej jak zwierz ciem"

58

.

Jezuici, jak wiadomo, elitarny oddzia Watykanu, z wielk* konsekwencj*

przystosowuj* do potrzeb wojennych wszystkie

 

background image

204

dziedziny  !ycia spo ecznego i duchowego, po czym szpikuj* naród swoj*
propagand*. Tak wi c natrafiamy na artyku y o relacji mi dzy wojn* #wiatow* a
wyznawaniem religii, o wojnie i „egzaminie dojrza o#ci" klasy robotniczej, o 
wojnie i gimnazjum humanistycznym, o wojnie i gospodarce narodowej, o 
poleg ych, sierotach wojennych, neutralno#ci.

 

Jezuita K.

59

 referuje temat „Wojna w zwierciadle sztuki", a rozpoczyna 

takim oto stwierdzeniem: „Ostatnie dziesi ciolecia pokoju nie sprzyja y
malarstwu batalistycznemu". Ów oddany muzom zakonnik, który przez 
kilkadziesi*t lat uczy obcowania ze sztuk*, przepowiada teraz #wiatu 
chrze#cija skiemu: „Jedn* z najbardziej oczywistych konsekwencji tego 
wielkiego starcia narodów oka!e

si

ponowny rozkwit malarstwa 

batalistycznego". „Ale tak!e sami ludzie b d* domaga" si takich obrazów". 
„Przed oczyma artysty pojawia si nadzwyczajne wprost bogactwo wdzi cznych 
(!) tematów zwi*zanych z nowoczesn* wojn*: ogromne mo>dzierze, 
majestatyczne pancerniki, kr*!owniki, samoloty. Ju! teraz setki r*k pracuj* nad 
tym, by o!ywi" obrazami czasopisma ilustrowane oraz kroniki wojenne". 
(Dwadzie#cia lat pó>niej ten!e jezuita, na  amach tego samego pisma, tak oto 
ko czy swój esej „Sztuka i naród": „Naród jest wszak spragniony kszta towania 
jego smaku, które to nasz Ojciec Nwi ty uzna niedawno za wa!ny element 
pracy wychowawczej"

60

.)

 

Jezuita N. umie nawet — w artykule nosz*cym tytu „Troska o ludzi 

kalekich" — pocieszy" inwalidów wojennych, odmalowuj*c na  amach 
„Kólnische Volkszeitung", roztaczaj*ce si przed nimi perspektywy: „Kto straci
wzrok, ten znajdzie w ka!dym nowoczesnym zak adzie dla niewidomych 
solidne przygotowanie do rzemios a. Kto utraci s uch, ten mo!e sta" si kupcem 
w dowolnej bran!y. (...) Ca kowity parali! nie zdarza si prawie wcale. Tacy 
pacjenci nie mog* by" zatrudniani, niechaj zatem cierpliwym godzeniem si z
tym, co ich spotka o, daj* dobry przyk ad otoczeniu. (...) Inwalidzi, którzy 
stracili r k , s* na ogó dobrymi piechurami. Trzeba im zapewni" sztuczne r ce i 
uczyni" ich (...). Utrata obu nóg jest u ocala ych inwalidów wojennych czym#
bardzo rzadkim. Zawsze pozostaj* im jednak kikuty, bardzo przydatne dla 
za o!enia protez (...)" itd. itd.

61

 

Ci katolicy nie maj* w ogóle wstydu, co wyka!emy tylko kilkoma 

zdaniami autorstwa jezuity L.

62

: „I dlatego triumf niemieckiego ducha nie b dzie 

jedynie zwyci stwem lepszych armat, lecz przede wszystkim zwyci stwem 
skupionej, powa!nej,

 

background image

205

etycznej duchowo#ci chrze#cija skiej, triumfem dobrego, szlachetnego 
cz owiecze stwa. Jest to w interesie ludzko#ci, tak!e naszych nieprzyjació , by 
móg dominowa" cz owiek naszego pokroju". „St*d te! i my, katolicy 
przywi*zujemy wag do tej wojny, mimo !e po przeciwnej stronie zdarzaj* si
nasi wspó wyznawcy". „Wojna prawdziwie moralna i sprawiedliwa to przecie!
w swej istocie co# wi cej ni! masowe mordowanie i niszczenie kultury". A wi c
jest ona i tym. Ale ponadto jest prawdziwie moralna i sprawiedliwa! „Krucjaty 
nale!a y do rzadko#ci i dzisiaj, dzisiaj nasz naród prowadzi tak* wojn .
Albowiem ka!da wojna, która toczy si w imi idei oraz idea ów, a nie tylko dla 
pieni dzy i zdobycia ziemi, ka!da taka wojna ma w sobie zawsze co# z
krucjaty". To w a#nie, podobnie jak — czy! mog oby by" inaczej? — ca * tamt*
g upi*, zbrodnicz* frazeologi , us yszano przy okazji nast pnej wojny 
#wiatowej. „A zw aszcza, gdy prowadzi si j* w powadze, nabo!no#ci, pokorze i 
skupieniu, w imi Bo!e i z modlitw* w sercu i na ustach. Wówczas to sama 
wojna staje si s u!b* Bo!*, wojn* zaiste  #wi t*". „Nasi bracia polegli na 
#wi tej wojnie". „Ich #mier" by a pocieszaj*ca i pi kna (!), niemal!e jak #mier"
m czennika". Mimo woli przypomina si zwrotka z Ballady o martwym 
4o"nierzu 
Bertolta Brechta:

 

A !e zw oki !o nierza #mierdzie" zaczyna y, ksi !ulo przyku#tyka do  i

nad !o nierzem kadzid a roztacza wo , !eby d u!ej nie #mierdzia y.

 

2. Francuscy chrze&cijanie

 

Ah, c'est la minute divine!

 

(Ach, oto nadesz a boska chwila!)

 

Argumentuj* oni tak, jak Niemcy, tyle !e z mniejsz* ilo#ci* frazesów, 

przynajmniej w tych tekstach, które tutaj przytaczamy.

 

Arcybiskup Bordeaux dopatrzy si w wojnie „wys annika Bo!ego, który 

musi doprowadzi" do religijnego, moralnego i socjalnego odrodzenia"

63

.

Ksi*dz Sertillanges mówi 9 maja 1915 roku w paryskim ko#ciele Sainte-

Madeleine: „Gdy wyrwiemy si z okopów niczym z groty Getsemani, to 
pójdziemy na Golgot , tam, gdzie dokonuje

 

background image

206

si ludzka ofiara, tam, gdzie jest przygotowywane nasze wybawienie i gdzie 
zap at* za nie jest moneta chwa y!" Ten!e katolik powiedzia owego dnia: 
„Siedemdziesi*tka pi*tka milczy. Kapitan wyjmuje rewolwer z kabury. Ka!dy to 
rozumie. Nast puje chwila potwornego, #miertelnego strachu. Naprzód! Ach, 
oto nadesz a boska chwila!"

 

Czo owa francuska gazeta katolicka „La Croix" zamie#ci a 2 maja 1917 

roku tekst nast puj*cy: „Oto zostaje przeci ty wrzód niemieckiej nauki i kultury. 
Gdy ojcowie i matki zabitych niemieckich !o nierzy dowiedz* si , !e ich dzieci 
nie tylko zmar y, ale ponadto gotowano ich zw oki, by z nich otrzymywa"
stearyn , olej albo myd o — tak, myd o! — jaki! krzyk podnios* wtedy 
przeciwko swemu cesarzowi i jego wojnie!"

 

W li#cie, który 16 sierpnia 1914 roku wystosowa do redaktora 

naczelnego gazety „Le Petit Parisien" monseigneur  Baudrillart, rektor 
uniwersytetu katolickiego i pó>niejszy arcybiskup Pary!a, czytamy: „Szanowny 
Panie, skoro czyni mi Pan ten zaszczyt, !e pyta o moj* opini na temat tego, co 
prze!ywamy obecnie, dam wyraz mniemaniu, i! mimo ofiar i cierpie , o których 
tu mówi" niepodobna — wszyscy odczuwamy ich gorycz — aktualne 
wydarzenia s* bardzo pomy#lne. Niech mi wolno b dzie powiedzie" Panu,  !e
moja skromna osoba, !e ja oczekiwa em ich od dawna. (...) Francja odzyskuje 
si y i moim zdaniem nie mog a ich odzyska" inaczej ni! poprzez wojn —
oczyszczaj*c* i jednocz*c*".

 

Dodajmy do tego g osu przynajmniej jedn* wypowied> francuskiego 

protestanta, pastora E. Menegoza, niegdy# profesora wydzia u teologii 
protestanckiej na uniwersytecie w Pary!u: „Czuj si obowi*zany zaprotestowa"
przeciw pewnej os abiaj*cej, niejako ewangelicznej teorii, która jednak w istocie 
nie jest niczym innym, jak chorobliwym pacyfizmem, i nie opiera si
bynajmniej na Pi#mie Nwi tym; poczuwam si te! do tego, by naszym drogim 
!o nierzom przekaza" s owa otuchy i podzi kowania, im w a#nie, którzy 
przelewaj* za nas krew — niechaj nadal dzielnie walcz*, maj*c t #wiadomo#",
!e w#ród bitwy, w obliczu #mierci i w trakcie zadawania #mierci mog*
zachowa" pokój duszy, !e ten pokój mo!e by" ca kowity"

64

.

Powró"my teraz na krótko do teologów niemieckich i przypatrzmy si ich 

postawie po przegranej wojnie.

 

background image

207

Po kl3sce

 

Podczas gdy w toku wojny katolicy nieustannie wychwalali rozkwit !ycia 

religijnego, pe ne ko#cio y, d ugie szeregi modl*cych si , t ok w czasie 
udzielania komunii, wreszcie znowu g boko prze!ywane modlitwy przy stole; 
podczas gdy przepowiadali zwyci stwo nie tylko lepszych armat, ale i pe nej 
skupienia, powa!nej, po prostu bardziej chrze#cija skiej niemieckiej 
duchowo#ci; podczas gdy mówili o „walce, w której to, co lepsze i zdrowsze, 
chce przewa!y" nad tym, co chore i zgni e", o #wiadectwie uduchowienia i si y
wiary chrze#cija skiej, na które „zdobyli si — w sposób imponuj*cy — 
sprzymierzeni Niemcy i Austriacy"; podczas gdy, co wi cej, czuli si tak 
przepojeni duchowo#ci*, si *, wiar* chrze#cija sk*, i! pisali: „Tak wi c
chcieliby#my naszym braciom w krajach nieprzyjacielskich przekaza" cz*stk
tego b ogos awie stwa, jakim obdarzy

nas Bóg"

65

, to w roku 1918 

skonstatowali: „Czego wi c zabrak o?  Wywotno#ci wiary i konsekwencji w 
manifestowaniu jej"

66

.

Ten sam jezuita, który przez kilka lat g osi — w stylu Goebbelsa — 

pochwa  totalnego terroru, który przedstawia wojn jako krucjat i s u!b
Bo!*, który os adza niemieckim !o nierzom umieranie, który mówi o szcz #ciu 
tych, co polegli, a ich #mier" porównywa ze  #mierci* m czennika, po kl sce 
pisze w artykule „Unseren Toten, ein Gedenken und Geloben" („Ku pami ci i 
chwale naszych poleg ych"): „(...) pomylili#cie si , spe nili#cie swój !o nierski i 
obywatelski obowi*zek w imi fantomów, którymi was omamiono (!). Ale 
pomylili#cie si w dobrej wierze i szlachetnie my#l*c (.. .)"

67

.

Nie inaczej zachowuj* si protestanci. Ten sam wybitny teolog, który co 

rusz zapewnia o tym,  !e Pan Bóg gotuje Niemcom wspania * przysz o#" — 
„Skoro przypada nam w udziale tyle zwyci stw, to z woli Bo!ej czekaj* pewno 
jeszcze nasz naród wielkie chwile"; „Bóg jest z nami. Ma on co do nas pewne 
dalsze zamiary" itd.

68

 — pisze 18 wrze#nia 1918 roku: „W a#nie Pan w swoim 

gniewie po ama to, co by o zmursza e i przegni e, i w a#nie Pan w swej 
cierpliwo#ci i dobroci chce pozwoli" nam na nowy pocz*tek"

69

.

A przecie! teologowie zapewniali przedtem po tysi*ckro", !e !ycie 

religijne kwitnie! Zreszt* kl ska te! okaza a si korzystna. Przynajmniej Ko#ció
katolicki w ogromnym stopniu wyzyska panuj*c* w Niemczech inflacj dzi ki 
swemu kapita owi zagranicznemu. Pos u!my si tylko jednym przyk adem: w 
latach 1919-1930

 

background image

208

zak adano w tym kraju przeci tnie dwana#cie, trzyna#cie klasztorów w jednym 
miesi*cu

70

.

Oczywi#cie by y w Niemczech jeszcze inne kr gi, którym dziesi " 

milionów poleg ych !o nierzy przynios o zyski.

 

Ju! w chwili wybuchu wojny, w roku 1914, po stronie nieprzyjació

Niemiec znajdowa o si nie mniej ni! 27000 armat wyprodukowanych przez 
firm Kruppów

71

, za której dzia alno#" ju! wcze#niej uczyniono Alfreda Kruppa 

oficerem francuskiej Legii Honorowej. Ale i podczas wojny zaopatrywanie 
krajów nieprzyjacielskich z Niemiec nie ustawa o. Otó! tylko w pierwszym 
pó roczu 1916 roku niemiecki trust stalowy przekaza do Francji miliard pi "set 
milionów kilogramów stali i !elaza.

 

Syndyk niemieckiej Izby Handlowej, dr Wallroth, napisa w maju 1915 

roku w dziewi tnastoszpaltowym artykule, zamieszczonym na  amach 
„Deutsche Ritterzeitung", !e nieprzyjaciele Niemiec otrzymywali swoje 
najlepsze okr ty wojenne, sw* najlepsz* i najta sz* blach na czo gi, ci !kie 
dzia a obl !nicze itd., z Niemiec, a ministerstwo spraw wewn trznych Rzeszy 
zezwala o w czasie wojny na wywóz niejednokrotnie i w takich przypadkach, 
„gdy importer nie ukrywa faktu swego zamieszkiwania w jednym z krajów 
nieprzyjacielskich"

72

.

Patent KPz 96-04 na zapalnik do granatów zosta ju! w roku 1902, za 

wiedz* niemieckiego ministerstwa wojny, sprzedany przez Kruppa angielskiej 
firmie zbrojeniowej Vickers — z zastrze!eniem udzia u w zysku ze sprzeda!y
ka!dego granatu. Po wojnie firma Kruppów otrzyma a od firmy Vickers 123 
miliony marek w z ocie za korzystanie z tego patentu

73

.

Niemiecka firma zbrojeniowa Thyssena, która pó>niej wspó finansowa a

Hitlera, podczas pierwszej wojny #wiatowej dostarcza a do Francji tarcze 
ochronne dla piechoty, i to po 68 marek za sztuk , natomiast armia niemiecka 
otrzymywa a je po 117 marek za sztuk

74

.

O tym,  !e walka z g upot* jest daremna, #wiadczy to, co napisa

korespondent jednego z niemieckich dzienników we Francji. W artykule 
zatytu owanym 

ty

Aus ehemaligen «Erbfeinden» wurden Kameraden. Immer 

engere Zusammenarbeit zwischen der Bundeswehr und der franzósischen 
Armee"  
(„Dawniej «odwieczni wrogowie» teraz towarzysze broni. Coraz 
#ci#lejsze wspó dzia anie Bundeswehry z armi* francusk*") uzmys awia on 
bowiem, w po owie 1962 roku, skal dotychczasowej wspó pracy nast puj*cym 

background image

209

epizodem: „Niedawno armia francuska zademonstrowa a na jednym z 
burgundzkich poligonów — w obecno#ci licznych attaches wojskowych — swój 
najnowszy sprz t. Znalaz o si tam skonstruowane przez pewnego francuskiego 
pu kownika, a produkowane w Niemczech urz*dzenie s u!*ce do budowy 
mostów. Nie ma to ju! znaczenia, w jakim kraju dzia a firma, do której nale!y
produkcja"

75

.

background image

210

Rozdzia  67  

KoBcio y chrzeBcija<skie a faszyzm 

Wspó dzia anie Ko#cio a i pa stwa opiera si na zasadzie Do ut des 

wzajemnego poparcia. Na tej podstawie katolicyzm i protestantyzm 
sprzymierzaj* si z wszelkimi re!imami, nawet tymi najbardziej zbrodniczymi, 
co wykaza stosunek danych Ko#cio ów do Mussoliniego, genera a Franco i 
Hitlera. 

1. Watykan a faszyzm 

Watykan zabroni swym duchownym okazywania wrogo#ci 
wobec faszyzmu i uczyni

swoich biskupów cerberami 

strzeg*cymi bezpiecze stwa re!imu. 

Avro Manhattan

1

Pomi dzy Watykanem a przedfaszystowskimi W ochami istnia y stosunki 

napi te, po cz #ci ze wzgl du na liberalny charakter ze#wiecczonego pa stwa 
w oskiego, po cz #ci za# z powodu jego pretensji do przej cia posiad o#ci 
papieskich. Natomiast dyktatura faszystowska zosta a niezad ugo obdarzona 
pe ni* askawo#ci ze strony Kurii. 

Papie! Pius XI (1922-39) interesowa

si

losami nowej partii 

faszystowskiej ju! wtedy, gdy by kardyna em, i popar j*, zanim dosz o do 
„marszu na Rzym", sfinansowanego przez maj*cy  #cis e powi*zania z 
Watykanem Banco di Roma. Na pocz*tku roku 1923 rozpocz y si rozmowy 
sekretarza stanu, kardyna a Gasparriego, z Mussolinim. Watykan zobowi*za si
do tego, i! przys u!y si Mussoliniemu wyeliminowaniem partii katolickiej, 
Partito Popolare, bo przecie! po faszystach móg papie! spodziewa" si o wiele 
bardziej radykalnego, a zatem skuteczniejszego, zwalczania liberalnych, 
demokratycznych i komunistycznych wrogów Watykanu. Mussolini 
zagwarantowa Ko#cio owi likwidacj socjalizmu i respektowanie praw tej 
instytucji. 

Pierwsza przys uga wy#wiadczona przez owego eks-socjalist Stolicy 

Apostolskiej mia a zwi*zek z finansami. Uratowa on bowiem Banco di Roma, 
któremu i sama Kuria, i niejeden z jej dostojników powierzyli spore sumy, przed 
bankructwem — poprzez 

background image

211

subsydium pa stwowe na kwot bez ma a pó tora miliarda lirów

2

. (Dzisiaj bank 

ten pozostaje pod kontrol* rodziny Pacellich.) 

Od tamtego momentu datuje si

wychwalanie Mussoliniego przez 

w oskich purpuratów, a tak!e przez papie!a. Dziekan tak zwanego Nwi tego 
Kolegium, kardyna Vannutelli, ju! wówczas stwierdzi , !e Mussolini „zosta
wybrany jako ten, który ocali naród i przywróci mu pomy#lno#""

3

. Papie! nie 

zaprotestowa ani jednym s owem, gdy faszy#ci zaatakowali cz onków partii 
katolickiej, dopu#ciwszy si morderstw, a w#ród ofiar znale>li si równie!
kap ani, mi dzy innymi ksi*dz Minzoni

4

. Kiedy za# Mussolini chcia wiosn*

1923 roku poprzez zmian ordynacji wyborczej wyeliminowa" parlament i 
zaprowadzi" dyktatur , który to zamiar spotka si z gwa townym sprzeciwem 
tak!e ze strony partii katolickiej, papie! wymusi na jej przywódcy, sycylijskim 
ksi dzu Sturzo ust*pienie, co nast*pi o 9 czerwca 1923 roku, a ponadto zaleci
rozwi*zanie partii

5

. Wy!si duchowni katoliccy chwalili Mussoliniego i jego 

polityk ; ma o tego, arcybiskup Florencji, kardyna Mistrangelo, u#ciska go 
dziesi " dni pó>niej i nawet uca owa w oba policzki

6

.

W czerwcu 1924 roku zosta

zamordowany przez faszystów 

najzacieklejszy przeciwnik Mussoliniego, przywódca socjalistów i deputowany 
do parlamentu, Giacomo Matteotti. Wywo a o to ogromne oburzenie we 
W oszech. Wydawa o si , !e kariera Mussoliniego dobieg a ko ca. Za!*dano od 
króla, by go usun* , ale Watykan znowu stan*  po stronie Mussoliniego i 
nakaza nawet wyst*pienie wszystkich ksi !y z partii katolickiej, co równa o si
rozwi*zaniu tej ostatniej. Tak wi c papie! zlikwidowa jedn* z najwi kszych 
przeszkód na drodze do dyktatury faszystowskiej i ten!e Ojciec  Nwi ty 
obwie#ci 20 grudnia 1926 roku ca emu #wiatu: „Mussolini zosta nam zes any 
przez Opatrzno#""

7

.

Wspó praca Watykanu z faszystami doprowadzi a w roku 1929 do 

zawarcia uk adu latera skiego, który z jednej strony przyda faszystom presti!u
w oczach  #wiata, z drugiej za# okaza si bardzo korzystny dla Ko#cio a
rzymskiego. Otó! katolicyzm sta si we W oszech religi* pa stwow*, a ponadto 
Kuria otrzyma a miliard lirów w papierach warto#ciowych oraz 750 milionów 
lirów gotówk* jako odszkodowanie za nacjonalizacj watyka skich posiad o#ci. 
Pius XI uzna znowu — 13 lutego 1929 roku — za konieczne z o!enie 
o#wiadczenia, i! Mussolini jest m !em opatrzno#ciowym, i poleci , by wszyscy 
kap ani ko czyli codzienne msze modlitw* za króla i Wodza (Pro Rege et 
Duce
)

8

.

background image

212

Dodajmy na marginesie tej sprawy, !e po podpisaniu uk adu latera skiego 

ówczesny nadburmistrz Kolonii, Konrad Adenauer, zapewni Mussoliniego w 
wystosowanym do  telegramie gratulacyjnym, i! jego nazwisko zostanie 
zapisane z otymi zg oskami w dziejach Ko#cio a katolickiego

9

. Nawiasem 

mówi*c, równie! abisy scy mahometanie zatelegrafowali do przywódcy W och 
w roku 1937 z nie mniejszym zachwytem — po to, by zapewni", !e #wiat 
muzu ma ski uwa!a go za „swego protektora"

10

.

Bo te! Mussolini ju! dawno da si pozna" jako „przyjaciel #wiata 

islamskiego", kaza wznie#" b*d> odrestaurowa" wiele meczetów w Libii oraz 
zak ada" szko y arabskie i przyczyni si nawet do powstania wy!szej uczelni, 
na której poznawano islamsk* kultur i prawo koraniczne

11

.

Mussolini, ze swej strony, przys u!y si Watykanowi tym, !e narzuci

dyrektorom i rektorom w oskich szkó , by czytano w nich Nowy Testament. 
By a to lektura obowi*zkowa dla profesorów uczelni i nauczycieli, którzy mieli 
obja#nia" go dzieciom. „Ta ksi*!ka jest najwi kszym, i najpotrzebniejszym 
dzie em" — g osi pewien dekret. W ten sposób rz*d narodowy chce dzieci, a 
poprzez nie dusz narodu w oskiego sprowadzi" na drog , która powinna 
pozwoli" naszej ojczy>nie osi*gn*" prawdziw*, majestatyczn* wielko#""

12

.

Po zawarciu uk adu latera skiego równie! kardyna owie za#wiadczyli w 

pi#mie skierowanym 9 marca 1929 roku do papie!a, i! faszystowski dyktator 
rz*dzi „na polecenie Bo!ej Opatrzno#ci"

13

. W rok pó>niej kardyna Vannutelli 

po raz kolejny stwierdzi : „Bardzo podziwiam Mussoliniego, który zas uguje na 
wielki szacunek"

14

. I wkrótce dzieci w oskie wypowiada y nast puj*c* modlitw

u o!on* przez Ko#ció : „Duce, dzi kuj ci, !e mi pozwoli e# dorasta" w zdrowiu 
i sile. Bo!e drogi, chro  naszego Duce, !eby d ugo rz*dzi faszystowskimi 
W ochami"

15

. Zreszt* w ogóle ówczesne podr czniki dla w oskich szkó

podstawowych sk ada y si w jednej trzeciej z fragmentów katechizmu i 
modlitw, a w dwóch trzecich z wypowiedzi gloryfikuj*cych faszyzm i wojn .

Nic dziwnego wi c,  !e Watykan zaakceptowa

bez zastrze!e 

faszystowsk* agresj na Abisyni . W oski marsza ek de Bono przyznaje bez 
ogródek w poprzedzonej wst pem Mussoliniego ksi*!ce  La preparazione e 
leprime operazioni, 
!e sam w roku 1932 namówi Mussoliniego do tej wojny i 
czyni do niej od roku 1933 tajne przygotowania, mi dzy innymi poprzez 
przekupywanie dowódców podleg ych negusowi Etiopii, przy czym postawa 
w adcy

 

background image

213

tego kraju nie mia a dla niego !adnego znaczenia

16

. Podczas gdy ca y #wiat 

pot pi tamt* faszystowsk* agresj , Ko#ció katolicki, a zw aszcza wy!szy kler 
w oski, stan*  po stronie Mussoliniego. W dniu 27 sierpnia 1935 roku, kiedy 
W ochy intensywnie przygotowywa y si do wojny, papie! o#wiadczy , i! wojna 
obronna (!) maj*ca za cel ekspansj (!) coraz liczniejszej ludno#ci mo!e by"
sprawiedliwa i s uszna

17

. Zaledwie w kilka dni pó>niej, a na cztery tygodnie 

przed inwazj*, 19 arcybiskupów i 57 biskupów wystosowa o do Mussoliniego 
zamieszczony w „Osservatore Romano" telegram, w którym czytamy: 
„Katolickie W ochy modl* si o to, by nasza ukochana ojczyzna, dzi ki jej 
rz*dowi bardziej zjednoczona ni! kiedykolwiek przedtem, stawa a si coraz 
pot !niejsza"

18

.

Gdy 3 pa>dziernika W osi wkroczyli do Abisynii, entuzjazm faszystów i 

purpuratów — przez naród nie podzielany — by bezgraniczny. W oscy biskupi 
wezwali duchowie stwo do przekazywania z ota i dzwonów na potrzeby — oby 
zwyci skiej — wojny i z ambon do *czali swoje g osy do wypowiedzi 
agitatorów, którzy reprezentowali parti faszystowsk*. Arcybiskup Tarentu 
nazwa ow* agresj „#wi t* wojn*, krucjat*", a poprzedzi o t konstatacj
odprawienie mszy na pok adzie jednej z  odzi podwodnych

19

. Arcybiskup 

Neapolu urz*dzi procesj z Pompei do Neapolu, w trakcie której niesiono obraz 
Madonny, równocze#nie za# samoloty wojskowe zrzuca y ulotki gloryfikuj*ce w 
tym samym zdaniu Naj#wi tsz* Panienk , faszyzm oraz kampani abisy sk*

20

.

W oscy !o nierze przesy ali z tej wojny nawet karty pocztowe, na których wida"
otoczon* gwiazdami Madonn z Dzieci*tkiem na wie!yczce czo gu, spowitego 
dymem w czasie ostrzeliwania przez piechot . Podpis:  „Ave Maria"

21

.

Arcybiskup Mediolanu, kardyna

Schuster, który jesieni* 1935 roku 

pob ogos awi wojska wyruszaj*ce na front, porówna Mussoliniego z Cezarem, 
Augustem i Konstantynem, i pouczy w osk* dziatw szkoln*, !e poprzez to, 
czego dokonuje Duce, „wypowiedzia si Bóg, który jest w niebie"

22

. Wielu 

innych purpuratów b ogos awi o podczas tej wojny armaty i bombowce, i 
wyra!a o w imieniu Ko#cio a katolickiego aprobat

dla niej

23

. Jeden z 

naukowców zwi*zanych z Harvard University twierdzi, i! co najmniej 7 
w oskich kardyna ów, 29 arcybiskupów i 61 biskupów popar o tamt*
faszystowsk* agresj natychmiast, i to nie zwa!aj*c na zawarty w roku 1929 
konkordat, bezwzgl dnie zakazuj*cy biskupom wszelkiej aktywno#ci 
politycznej

24

. Nawet pewien katolik przyzna pó>niej: „Mussolini zosta

pot piony przez ca y #wiat — z wyj*tkiem papie!a"

25

.

background image

214

W a#nie w czasie wojny abisy skiej watyka skie czasopismo jezuickie 

„Civilta Cattolica" przedstawi o przes anki etyczne kolonizacji gospodarczej tak 
oto, i! „katolicka teologia moralna nie pot pia bynajmniej wszelkiej ekspansji 
gospodarczej, której dokonuje si z zastosowaniem przemocy". Przeciwnie: 
pa stwo mo!e w przypadku nieuniknionej konieczno#ci „dowie#" swego prawa 
do istnienia agresywnym podbojem", o ile ca kowicie wyczerpa y si jego 
rezerwy i o ile przedtem bezskutecznie zastosowa o wszelkie pokojowe metody 
dzia ania

26

.

Jak ostentacyjne by o poparcie Ko#cio a katolickiego dla faszyzmu 

w a#nie we W oszech, niech uzmys owi tak!e relacja z pompatycznego wiecu na 
zako czenie kongresu eucharystycznego, który odby si w maju 1937 roku w 
Taranto (Tarencie), relacja zaczerpni ta z niemieckiego czasopisma „Stimmen 
der Zeit", wydawanego przez jezuitów: „Kardyna uda si z Naj#wi tszym 
Sakramentem na pok ad okr tu wojennego, nad którym powiewa a flaga 
papieska. Dooko a niego zgromadzili si najwy!si rang* dowódcy, a na innych 
okr tach floty wojennej pozostali dowódcy oddali honory wojskowe Bogu 
eucharystycznemu. Na nadmorskich ulicach by o wprost czarno, gdy! znalaz o
si tam ponad sto tysi cy ludzi. W przejrzystym powietrzu lecia y z wolna 
samoloty eskadry przybrze!nej. Na wszystkich okr tach wojennych, które 
zarzuci y tam kotwice, za ogi w mundurach galowych czeka y na Naj#wi tszy 
Sakrament. Na przystani kutrów torpedowych kardyna z monstrancj* wsiad do 
wspania ego samochodu-o tarza, po czym przy d>wi kach muzyki i w#ród 
powiewaj*cych flag przejecha przez fantastycznie udekorowane lampionami i 
kolorowym p ótnem miasto, a towarzyszy y mu  #wietne deputacje w adz 
ko#cielnych i #wieckich, delegacje wszystkich rodzajów wojsk, wszystkich 
komórek Partii Faszystowskiej i wspólnot zakonnych"

27

.

Jeszcze 12 stycznia 1938 roku Mussolini przyj "  72 biskupów i 2340 

ksi !y w Palazzo Venezia, gdzie arcybiskup Nogara w wyg oszonym 
przemówieniu poprosi Boga o to, by wspiera przywódc W och we wszystkich 
walkach — na po!ytek chrze#cija skiej Italii.

 

Tu! po Nogarze wyst*pi ksi*dz Menossi: „Ekscelencjo! Kap ani w oscy 

modl* si o to, by dzi# i zawsze Bóg udziela swego b ogos awie stwa osobie 
Waszej Ekscelencji, wszystkiemu, co czyni Pan jako m*! stanu, który restauruje 
Itali i tworzy imperium, oraz rz*dowi faszystowskiemu. Pragniemy ponadto, 
aby Pana i Pa ski rz*d otacza a aureola rzymskiej m*dro#ci cnoty.

 

background image

215

Duce! S udzy Chrystusa, duszpasterze ludu, z ca ym oddaniem wyra!aj*

Panu swój szacunek. B ogos awi* oni Wasz* Ekselencj . Zapewniaj* o swej 
wierno#ci. Z nabo!nym zapa em, g osem narodu i z g bi serca narodu wo amy: 
Chwa a Ci, Duce!" Wówczas to wszyscy biskupi i ksi !a krzykn li: „Duce! 
Duce! Duce!"

28

.

Gdy w adza Mussoliniego si

sko czy a, kler Italii pospieszy

przypodoba" si Amerykanom.

 

2. Ko&ció" katolicki a wojna domowa w Hiszpanii

 

(...) wymiesza" mi so i krew z komunistów, by u!y" ich jako 
zaprawy przy odbudowie ko#cio ów. 

Frankistowski genera" Queipo de Llano

29

 

Kler katolicki od najdawniejszych czasów dysponowa w Hiszpanii 

szczególnie wielk* w adz*. Tamtejszy Ko#ció ju! w czasach antycznych ra!*co 
zaciekle zwalcza kacerzy. Prze#ladowanie  Wydów ci*gn o si w Hiszpanii 
bardzo d ugo, niewolnictwo przetrwa o do XVIII wieku

30

, inkwizycja za#

prosperowa a tam, jak w !adnym chyba innym kraju.

 

Natomiast pod wzgl dem gospodarczym i kulturowym, je#li we>miemy 

pod uwag cho"by poziom wykszta cenia ludno#ci, rozkwitu odnotowa" nie 
sposób. Jeszcze w roku 1870 ponad 60% Hiszpanów by o analfabetami; zreszt* i
na w oskich terytoriach papieskich odsetek analfabetów by jednym z 
najwy!szych w Europie. (Dzisiaj te! !yje w katolickich W oszech bez ma a pi " 
i pó miliona ludzi nie umiej*cych pisa" i czyta", a siedem i pó miliona 
W ochów to pó analfabeci

31

.) Nawet w Madrycie 80000 dzieci nie ucz szcza o

w 1930 roku do !adnej szko y

32

. Nak ady na o#wiat by y w Hiszpanii 

niewiarygodnie niskie, a sytuacja materialna wi kszo#ci mieszka ców kraju 
wprost przera!aj*ca. Tymczasem hierarchowie Ko#cio a, wspó dzia aj*cy ze 
szlacht* i wielkim kapita em, posiadali fabryki, banki, kopalnie, koleje; jezuici 
za# mieli oko o roku 1912 jedn* trzeci* ca ego hiszpa skiego kapita u w swoich 
r kach

33

.

Rosn*ce bogactwo Ko#cio a i ubo!enie ludno#ci sprzyja y w coraz 

wi kszej mierze od!egnywaniu si od katolicyzmu. Oko o 1910 roku prawie 
dwie trzecie Hiszpanów nie praktykowa y ju! tej religii. W roku 1931, po 
obaleniu monarchii, spo#ród 80000 mieszka ców jednej z dzielnic Madrytu 
tylko 3,5% ludzi ucz szcza o na msze, 25% dzieci nie mia o chrztu, 40% 
ludno#ci umiera o

background image

216

bez sakramentów

34

! W Andaluzji ju! tylko 1% ludno#ci uczestniczy w s u!bie 

Bo!ej

35

. Roz!alenie na kler kaza o Hiszpanom od roku 1931 do wybuchu wojny 

domowej zburzy", jak si podaje, 700 ko#cio ów i klasztorów. Natomiast w 
pi#mie okólnym biskupów hiszpa skich, napisanym po pierwszym roku wojny 
domowej, wymieniona jest liczba ponad 20000 zniszczonych ko#cio ów i 
kaplic

36

.

O pora!ce Ko#cio a mówi* nawet katolicy. Otó! wiosn* 1936 roku 

prymas Hiszpanii, kardyna Goma, zdoby si w jednym z listów pasterskich na 
nast puj*ce wyznanie: „Nie jeste#my ju! przewodnikami duchowymi naszego 
narodu, nie tylko odnosi si on do nas z niech ci*, ale wr cz widzi w nas 
wrogów swej pomy#lno#ci"

37

. Pod koniec tego! roku równie! pewien niemiecki 

jezuita zauwa!a, !e Ko#ció katolicki Hiszpanii „jest przez bardzo wielu ludzi" 
postrzegany jako „sprzymierzeniec konserwatywnych warstw posiadaj*cych", a 
„jego dzia alno#" socjalna rozwija si w sumie s abo"

38

. Salvador Madariaga 

za#, który reprezentowa Hiszpani w Lidze Narodów, napisa w ksi*!ce 
wydanej w roku 1935: „Kto zechce ocenia" roztropnie i bezstronnie, ten mo!e
zarzuci" Ko#cio owi brak kultury ogólnej i zacofanie w podej#ciu do kwestii 
gospodarczych i spo ecznych. (...) Dopiero w ostatnim czasie (!) dba o#" 
Ko#cio a o sprawy gospodarcze i socjalne #wiadczy o tym, !e istotnie od!ywa w 
tej instytucji oficjalnie przez ni* propagowany duch chrze#cija ski"

39

.

Na czym polega o owo o!ywienie, informuje na przyk ad pra at Henson, 

m*! zaufania komisji dla udzielenia pomocy Hiszpanii, zorganizowanej przez 
katolickich biskupów Anglii. Otó! ten pra at donosi podczas wojny domowej z 
Valladolid, zapewne z zamiarem gloryfikowania mi osierdzia Ko#cio a
katolickiego, !e w czwartki nie jada si s odyczy, a 1 i 15 dnia ka!dego miesi*ca 
spo!ywa si w po udnie i wieczorem tylko jedno danie. Zaoszcz dzone w ten 
sposób pieni*dze s*, razem z wp ywami ze specjalnego podatku, przeznaczone 
na tyto  i inne przyjemno#ci dla biednych

40

.

Ko#ció hiszpa ski, który przed I wojn* #wiatow* sprawi , !e tysi*ce ludzi 

#redniowiecznymi metodami torturowano w wi zieniach, a setki rozstrzelano, z 
ka!dym kolejnym dziesi cioleciem traci zatem na presti!u. Ludno#" coraz 
ch tniej popiera a partie liberalne, socjalistyczne i radykalnie socjalistyczne. Na 
pocz*tku lat trzydziestych Hiszpania nie by a ju! krajem katolickim. Przy 
aprobacie przyt aczaj*cej wi kszo#ci obalono monarchi , proklamowano 

 

background image

217

republik i w nast pnych latach przeprowadzono ca y szereg torpedowanych 
wcze#niej, lecz pilnie potrzebnych reform.

 

Nowy rz*d, powo any w wyniku prawomocnych wyborów, nie by

bynajmniej antyreligijny czy skory do uczynienia z Hiszpanii pa stwa 
antychrze#cija skiego. Wprawdzie rozwi*za on zakon jezuitów i pozosta e
zakony obj*  #cis * kontrol*, a tak!e zezwoli na rozwody, ale równocze#nie nie 
przeszkadza Ko#cio owi w g oszeniu jego nauk i gwarantowa wolno#" 
wyznania i sumienia

41

. Przewa!aj*ca wi kszo#" hiszpa skich hierarchów 

przyst*pi a jednak niezw ocznie do akcji, której celem by o odzyskanie dawnej 
wysokiej pozycji.

 

Episkopat otwarcie podburza przeciwko rz*dowi, przy czym szuka

poparcia u zwolenników starego re!imu, posiadaczy wielkich maj*tków 
ziemskich, szlachty oraz ze strony warstwy najbardziej zacofanej, ludno#ci 
ch opskiej, w#ród której jeszcze w trzeciej dekadzie XX wieku by o 80% 
analfabetów — dzi ki katolickiej edukacji

42

. Ju! w roku 1933 biskupi 

hiszpa scy sformu owali w jednym z listów pasterskich, papie! natomiast w 
encyklice z 3 czerwca, postulat „#wi tej krucjaty dla ca kowitego przywrócenia 
Ko#cio owi jego praw"

43

.

Ko#ció sprzymierzy si przede wszystkim z przywódc* utworzonej w 

roku 1931 Acción Popular, Gilem Roblesem, który by entuzjast* Hitlera, oraz z 
genera em Franco. Szwagier tego ostatniego, Serrano Su er, sekretarz zwi*zku 
m odzie!y katolickiej, pó>niej za# minister spraw wewn trznych i 
zagranicznych, nale!a do grona przyjació Mussoliniego i Hitlera, a pod koniec 
1942 roku zosta przez papie!a odznaczony Krzy!em Wielkim Orderu Piusa IX. 
Na dwa miesi*ce przed tym wydarzeniem Su er poinformowa korespondenta 
jednej z du skich gazet, !e ju! 15 000 Hiszpanów walczy na froncie wschodnim 
i !e liczba tych !o nierzy wzro#nie do miliona, gdyby Niemcy tego 
potrzebowa y

44

.

Rosn*cy wp yw si ko#cielnych i faszystowskich w Hiszpanii sk oni

socjalistów, syndykalistów i komunistów do po *czenia si , w styczniu 1936 
roku, we Froncie Ludowym. Odbyte w lutym tego roku wybory przynios y
Frontowi 269 mandatów, podczas gdy prawica uzyska a 140 miejsc, a partie 
centrowe — oko o 70 mandatów. Ta druzgoc*ca kl ska strony katolickiej sta a
si dla monarchistów i katolików okazj* do otwartego buntu przeciw rz*dowi, 
przy czym trzeba tu wspomnie", !e w#ród 473 deputowanych do parlamentu 
znalaz o si tylko 15 komunistów

45

.

background image

218

Wojna, pob ogos awiona przez Ko#ció , rozpocz a si 16 lipca 1936 

roku. Kler katolicki usilnie or dowa na rzecz przywódcy faszystowskich 
rebeliantów z ambon i w prasie, i to z widocznym skutkiem nawet w takich 
krajach protestanckich, jak Wielka Brytania czy USA. Równie! papie!, który 
zosta jako pierwszy poinformowany przez genera a Franco o wybuchu 
powstania, apelowa pisemnie i ustnie do #wiatowej opinii publicznej, a prócz 
tego wspó dzia a nie tylko z Mussolinim, który przys a powsta com oko o 100 
000  !o nierzy, ale i z Hitlerem, który wspar genera a Franco eskadrami 
bombowców i czo gami

46

.

Watyka skie czasopismo „Civilta Cattolica", wydawane przez jezuitów, 

nieustannie propagowa o t wojn domow*. „Podczas puczu faszystowskiego — 
pisano 2 stycznia 1937 roku — wojsko wykaza o si postaw* chwalebn*,
zas uguj*c* na stokrotne b ogos awie stwo"

47

. W wydaniu z 20 listopada 1937 

roku ten pó oficjalny organ Watykanu stwierdza: „Obecnie wszyscy uczciwi 
obywatele musz*, nie zwa!aj*c na ró!nice pogl*dów w innych kwestiach, 
zjednoczy" si

we wspólnym dziele pozbycia si

tamtych nowo!ytnych 

barbarzy ców bez ojczyzny i bez Boga — cokolwiek by mia o z tego 
wynikn*""

48

.

Biskupi niemieccy og osili ju! 30 sierpnia 1936 roku, nak onieni do tego 

bezpo#rednio przez sekretarza stanu, kardyna a Pacellego, list pasterski, który na 
tematy hiszpa skie wypowiada si tak oto: „Zadanie, jakie przypada w udziale 
naszemu narodowi i naszej ojczy>nie jest oczywiste. Oby nasz Fuhrer zdo a z
pomoc* Bo!* zrealizowa" to nadzwyczaj trudne dzie o obrony (!) z 
niezachwian* konsekwencj* i przy pe nym wspó udziale wiernych rodaków".

49

.

I ju! 3 stycznia 1937 roku niemieccy biskupi znowu — i te! w zwi*zku z 
Hiszpani* — urabiaj* wiernych. „Umi owani diecezjanie! Nasz Fuhrer, kanclerz 
Rzeszy Adolf Hitler, przewidzia zawczasu ekspansj bolszewizmu i do o!y
wszelkich stara , by odsun*" to straszne niebezpiecze stwo od narodu 
niemieckiego i od #wiata zachodniego. Niemieccy biskupi uwa!aj* za swój 
obowi*zek wspiera" przywódc Rzeszy w tej walce obronnej wszystkimi 
#rodkami, jakimi obdarzy ich Bóg"

50

.

Pierwsz* flag* obc* nad kwater* g ówn* genera a Franco w Burgos by a

flaga papieska, nad Watykanem za# powiewa a odt*d flaga frankistowska

51

.

Biskup Salamanki, Enrique Pla y Deniel, ju! we wrze#niu, w dwa 

miesi*ce po rozpocz ciu wojny domowej sformu owa

background image

219

moralne usprawiedliwienie tej!e — „wykazawszy nie lada uczono#"", jak 
zapewnia organ niemieckich jezuitów

52

.

Antonio Ruiz Villaplana, ciesz*cy si uznaniem s dzia — bynajmniej nie 

komunista — dzia aj*cy podczas wojny domowej w Burgos, opowiada w swej 
ksi*!ce  Asi es Franco, !e Ko#ció katolicki nie tylko uczestniczy wtedy we 
wszelkich wiecach organizowanych dla poparcia wojny, ale im nawet 
przewodzi , !e po#wi cano bro  i organizowano  #piewanie  Te Deum — tak 
samo by o w Niemczech w czasie wojny wywo anej przez Hitlera. „W toku tej 
walki — pisze Villaplana — duchowie stwo ani przez chwil nie zapomnia o o
zem#cie. (...) Niczym b ben wojenny brzmi g os tego, który powinien by"
pasterzem i przewodnikiem ludu, lecz wypowiada wojownicze wezwania: «Nie 
mo!emy  !y" razem z tymi bezwstydnymi socjalistami... trzeba wojny, krwi i 
ognia! Nie mo!e by" rozejmu ani pardonu, póki nie zostanie zapewniony triumf 
religii i  adu.. .»"

53

.

Jak wielki po!ytek mia Caudillo z kolaboracji Ko#cio a katolickiego, 

niech wyka!e ponadto ta oto wypowied> kardyna a Goma: „Jeste#my ca kowicie 
zgodni z rz*dem narodowym, który nie podejmuje !adnych kroków bez mojej 
rady, lecz zawsze si do niej stosuje"

54

.

Gdy republika zosta a zlikwidowana, papie! przes a 1 kwietnia 1939 

roku genera owi Franco telegram gratuluj*cy zwyci stwa i zach ci go do 
przywrócenia „dawnych tradycji chrze#cija skich"

55

. I znowu po o!ono w 

Hiszpanii kres wolno#ci s owa, prasy i zgromadze ; literatura, sztuka filmowa, 
radio znalaz y si pod #cis * cenzur*; zabroniono dzia alno#ci wszystkich partii 
prócz faszystowskiej Falangi i uniemo!liwiono praktykowanie wszelkich 
wyzna  niekatolickich, mi dzy innymi dosz o do zamkni cia wszystkich 
#wi*ty  i szkó protestanckich. Katolicyzm sta si religi* pa stwow*, przy 
czym znamienny jest fakt, !e na prowincji znikn y bez  #ladu wszelkie 
egzemplarze Biblii. W Madrycie policja skonfiskowa a ich a! sto tysi cy. Przy 
wje>dzie do Hiszpanii odbierano je po prostu podró!nym. Sta y wzrost ilo#ci 
sprzedanych egzemplarzy Biblii, jaki obserwowano przed wojn* domow*,
osi*gn*  w roku poprzedzaj*cym jej wybuch liczb dwustu jedenastu tysi cy

56

.

Jeszcze w trzy lata po zako czeniu wojny domowej, w roku 1942, oko o

pó tora miliona osób pozostawa o w wi zieniach z przyczyn politycznych (byli 
w#ród nich duchowni baskijscy); tysi*ce wi >niów rozstrzelano

57

. Nowa dewiza 

Hiszpanii brzmia a:

 

background image

220

„Jeden naród, jedno pa stwo, jeden przywódca, jedna wiara, jeden 

Ko#ció "

58

.

Tymczasem Franco, sojusznik Mussoliniego, Hitlera i papie!a, od którego 

po zako czeniu wojny domowej kilkakrotnie otrzyma b ogos awie stwo oraz 
krzy! Orderu Piusa IX „za szczególne zas ugi dla Boga i Ko#cio a", wyrazi w
lipcu 1940 roku podziw dla „wojsk niemieckich, które staczaj* te bitwy, na 
które Europa i #wiat chrze#cija ski czeka y tak d ugo"

59

.

3. Narodowy socjalizm a Ko&cio"y chrze&cija(skie

 

Biskupi, nast pcy aposto ów i reprezentanci Stolicy Apostolskiej, 
potwierdzaj* sw* wspó prac z now* Rzesz* z o!eniem na r ce 
przedstawicieli najwy!szych w adz pa stwa uroczystej przysi gi, 
#wiadcz*cej o determinacji. 

Franz von Papen

60

 

Od chwili zako czenia pierwszej wojny #wiatowej Watykan wywiera

istotny wp yw na polityk Niemiec za po#rednictwem kardyna a Eugenio 
Pacellego

61

. Pacelli, który rozpocz*  sw* dzia alno#" w roku 1901 w dyplomacji 

watyka skiej, od ko ca wojny mieszka w Niemczech, najpierw w Monachium, 
potem za# w Berlinie. Od roku 1920 by nuncjuszem papieskim, a w 1930 roku 
Pius XI mianowa go sekretarzem stanu; wreszcie, w roku 1939, zosta on — 
jako Pius XII — g ow* Ko#cio a katolickiego.

 

Politycznym narz dziem Kurii w Niemczech by a, zwi*zana ze znanymi 

nadre skimi przemys owcami, Partia Centrum, której przywódca, dr Mara, nie 
podejmowa !adnej wa!nej decyzji bez uprzedniej konsultacji ze swym 
przyjacielem, Pacellim. Wp yw tego kardyna a na Parti Centrum wzrós
jeszcze, gdy jej przewodnicz*cym zosta w 1928 roku pra at Kaas, profesor 
historii Ko#cio a na uniwersytecie bo skim. Za jego po#rednictwem Pacelli, 
który cz sto sp dza razem z Kaasem urlopy w Szwajcarii, przesterowywa
Parti Centrum coraz bardziej na prawo. Pacelli sympatyzowa z nurtami i 
kr gami nacjonalistycznymi, a to przez niech " do umacniania si ugrupowa 
demokratycznych i socjalistycznych; tym wi ksz*, !e Partia Centrum traci a na 
znaczeniu.

 

Ju! wybory roku 1928 okaza y si dla niej kl sk*, bo odwróci o si od 

niej blisko pó miliona wyborców. Gdy za# w 1932 roku spo#ród ponad 35 
milionów g osów oddanych w wyborach

 

background image

221

do Reichstagu 13,7 miliona przypad o partii hitlerowskiej,  *cznie 13,2 miliona 
partiom socjalistycznej i komunistycznej, natomiast Partii Centrum oraz 
Bawarskiej Partii Ludowej 5,7 miliona, Watykan uzna — porównajmy to z jego 
stosunkiem do Mussoliniego — za konieczne doprowadzenie do przej cia 
w adzy przez Hitlera, a motywem do takiego dzia ania by a obawa przed 
partiami lewicowymi.

 

Katolik Franz von Papen,

 

który rozpocz*  sw* karier jako attache wojskowy w Waszyngtonie, a 

latem 1932 roku zosta kanclerzem Rzeszy, poprzez zamach stanu usun*  
socjaldemokratyczny rz*d Brauna i Severinga, odwo a zakaz dzia alno#ci SA i 
SS, po czym „pracowa ", jak informuje katolicki Herder-Lexikon,  „na rzecz 
mianowania Hitlera"

62

. Na pocz*tku stycznia 1933 roku katolik von Papen 

zapewni Hitlera" — w domu pewnego bankiera kolo skiego — o poparciu ze 
strony papie!a. W zamian Papen za!*da

rozprawienia si

z parti*

komunistyczn* oraz socjaldemokratyczn*, jak te! zawarcia konkordatu. Hitler 
przysta na to i z rekomendacji Papena zosta 30 stycznia 1933 roku powo any 
przez Hindenburga na stanowisko kanclerza Rzeszy. Papen przej*  obowi*zki 
wicekanclerza. W dniu 9 listopada 1933 roku, przemawiaj*c na forum 
Wspólnoty Robotniczej Katolickich Niemców w Kolonii, Papen wyzna : „Od 30 
stycznia, kiedy to Opatrzno#" wyznaczy a mi zadanie istotnego przyczynienia 
si do tego by zrodzi si rz*d odnowy narodowej, nie opuszcza mnie my#l, !e
wspania e dzie o odbudowy, realizowane przez kanclerza i jego wielki ruch, nie 
mo!e w !adnym przypadku by" zagro!one za amaniem cywilizacyjnym. (...) 
Elementy strukturalne narodowego socjalizmu nie tylko bowiem nie przecz*
katolickiemu podej#ciu do !ycia, lecz odpowiadaj* mu niemal!e pod wszelkimi 
wzgl dami"

63

.

W tym samym roku katolik von Papen zawar konkordat mi dzy 

Niemcami hitlerowskimi a Watykanem. W tajnym pi#mie wystosowanym 2 
lipca 1933 roku do Hitlera z Rzymu wicekanclerz von Papen da wyraz 
przekonaniu, „!e zawarcie tego konkordatu trzeba uzna" za wielki sukces 
polityki zagranicznej rz*du odnowy narodowej"

64

. Wspomnijmy i o tym, !e ju!

wtedy Papen uzgodni ze Stolic* Apostolsk* — w formie porozumienia 
traktatowego —

 

background image

222

postaw Watykanu w przypadku wprowadzenia w Niemczech powszechnego 
obowi*zku s u!by wojskowej. „Mam nadziej , !e to porozumienie ucieszy 
Pana" — pisze Papen do darzonego przez siebie wielkim szacunkiem kanclerza 
Hitlera

65

.

W latach 1934-1938 Papen by ambasadorem Niemiec w Wiedniu, gdzie 

przygotowywa przej cie w adzy w Austrii przez nazistów. Von Papen, który 
pono" lubi by" nazywany „pobo!nym katolikiem", nie tylko wyprosi dwie#cie 
tysi cy marek miesi cznie dla „prze#ladowanych zwolenników narodowego 
socjalizmu w Austrii", ale ponadto w memoriale adresowanym do Hitlera 
upomnia si

o pieni*dze dla „katolickiego Zwi*zku Wolno#ciowego" w 

Wiedniu, by „zosta a u atwiona jego dzia alno#" antysemicka"

66

. Po aneksji 

Austrii Papen otrzyma od Hitlera „za wiern* s u!b " Z ot* Odznak Partyjn*,
któr* przyj*  „w podnios ym nastroju i stosownie dzi kuj*c za ni*"

67

.

Na norymberskim procesie zbrodniarzy wojennych, w roku 1946, 

szambelan papieski Franz von Papen zosta uniewinniony, a 9 kwietnia 1962 
roku jeden z s*dów zachodnioniemieckich przyzna mu emerytur .

Theodor Heuss a Hitler

 

Po przej ciu w adzy Hitler za!*da

„ustawy o specjalnych 

pe nomocnictwach", która mia a mu utorowa" drog do dyktatury. Potrzebn* do 
tego parlamentarn* wi kszo#" dwóch trzecich uzyska on z jednej strony przez 
niezgodne z konstytucj* rozwi*zanie partii komunistycznej, z drugiej za# strony 
dzi ki g osom Centrum. Z wyj*tkiem niewielkiej grupy opozycjonistów, partia 
ta — pod przywództwem ksi dza pra ata Kaasa — opowiedzia a si za 
Hitlerem, gdy! obieca Kaasowi zawarcie konkordatu z Watykanem.

 

Jak wiadomo, i Theodor Heuss g osowa wówczas za ustaw* o

pe nomocnictwach. Nic w tym dziwnego, skoro pó>niejszy prezydent Republiki 
Federalnej Niemiec na rok przed przej ciem w adzy przez Hitlera po#wi ci jego 
dzia alno#ci „nie wyra!aj*c* bynajmniej nie!yczliwego stosunku" ksi*!k
Hitlers Weg (Droga Hitlera) — wydan* w Stuttgarcie w roku 1932 — w której 
Heuss co prawda niejeden aspekt narodowego socjalizmu ocenia krytycznie i 
czasem ironizuje, zw aszcza przy omawianiu teorii rasowych, ale zarazem 
znajduje w nim niema o cech pozytywnych,

 

background image

223

a przede wszystkim — co rzuca si w oczy — oszcz dza samego Hitlera.

 

I nie tylko to. Ju! m odo#" Hitlera sk ania Heussa do przedstawienia 

„wizerunku Fausta na mansardzie". „Godna podziwu" jest „si a ducha", z jak*
Hitler odnosi si po kl sce puczu monachijskiego z roku 1923 i przygotowuje 
potem „zadziwiaj*cy", wr cz „wspania y prze om". „I nikt nie mo!e odmówi"
uznania temu wytrwa emu cz owiekowi, który zada sobie trud zrobienia 
nowego naczynia z od amków". Mia by te! „powód do dumy" z rozwoju swego 
ruchu. „Nie lada osi*gni ciem" jest finansowanie NSDAP. Zwi kszenie 
zasobów pieni !nych poprzez sk adki cz onkowskie to jednak „nie tylko 
przejaw znakomitej organizacji". Hitler „trafi tak!e do ludzkich dusz i dlatego 
jego dzia alno#ci towarzyszy entuzjazm zwolenników skorych do ofiar i 
po#wi ce ". W swej ksi*!ce  Mein Kampf ten „czarodziej umiej*cy urzeka", z
widoczn* szczero#ci*" wypowiada si na temat propagandy. W jego teoriach 
dotycz*cych narodu i pa stwa wida" „szlachetn* intencj edukacyjn*"; w 
NSDAP i jej programie s* „elementy pokrewne katolickiej nauce spo ecznej" i 
podobie stwa do hierarchicznej struktury Ko#cio a katolickiego. „To i owo jest 
co prawda b dne, by" mo!e nawet bezsensowne", ale przecie! mamy tu do 
czynienia z „wol* zwyci stwa, nie za# powolnego lawirowania". A zarazem 
Theodor Heuss zdawa sobie spraw z tego, !e „polec* g owy". Ale sam Hitler 
jest przeze  co rusz brany w obron albo i chwalony. Nie brak tu takich 
zwrotów, jak: „(...) z tego nie trzeba mu czyni" zarzutu"; „w dobr* wiar Hitlera 
niepodobna w*tpi""; „oczywi#cie s usznie tak w a#nie post puje"; „(...) 
osi*gni ty sukces potwierdzi s uszno#" jego poczyna " itd.

68

 

Za czasów katolika Adenauera Heuss nie tylko przez osiem lat by

prezydentem Republiki Federalnej, ale równie! otrzyma pokojow* nagrod
ksi garzy i wydawców niemieckich.

 

Katolik Adenauer

 

Dla ciekawo#ci wymienimy niektóre z jego licznych zas ug dla 

narodowego socjalizmu, o którym wypowiada si on sam. W li#cie do ministra 
spraw wewn trznych z 10 sierpnia 1934 roku — li#cie, dzi# jeszcze, w po owie 
roku 1962, prawie !e nieznanym — Adenauer pisze: „Zawsze zachowywa em 
si

bardzo poprawnie wobec NSDAP, przy czym niejednokrotnie 

sprzeniewierza em si

background image

224

ówczesnym instrukcjom ministerialnym i popada em w konflikt z pogl*dami 
frakcji Centrum w kolonskiej Radzie Miejskiej. Otó! przez wiele lat, wbrew 
rozporz*dzeniom pruskiego ministra spraw wewn trznych, udost pnia em 
NSDAP boiska sportowe i zezwala em, by podczas swoich imprez partia ta 
umieszcza a na miejskich masztach flagi ze swastyk*. Potwierdzaj* to akta 
w adz Kolonii oraz #wiadectwo emerytowanego urz dnika R. Billsteina". W 
swoim d ugim wyliczeniu zas ug Adenauer wspomina o poparciu dla 
wydawania gazety hitlerowskiej i dla urz dników nazistowskich, o u atwianiu 
imprez hitlerowskich, co wi cej, podkre#la,  !e zim* z 1932 na 1933 rok 
o#wiadczy publicznie expressis verbis, i!, jego zdaniem, „partia tak wielka, jak 
NSDAP, powinna koniecznie odgrywa" rol kierownicz* w rz*dzie"

69

.

Koniec Partii Centrum

 

Mo!na oczywi#cie wskaza" na fakt, !e dyktatura Hitlera rozpocz a si

ju! przed przyj ciem ustawy o pe nomocnictwach z 23 marca — wówczas, gdy 
wydano dekret dotycz*cy podpalenia Reichstagu oraz dekret odnosz*cy si do 
dzia alno#ci dywersyjnej. Ale ustawa o specjalnych pe nomocnictwach w pe ni 
usankcjonowa a dyktatur .

Na polecenie Watykanu nast*pi o 5 lipca 1933 roku samorozwi*zanie 

Partii Centrum. Protesty ze strony wieku katolików Watykan uciszy
pó oficjalnym komunikatem oraz za po#rednictwem sekretarza stanu Pacellego. 
I ku zaskoczeniu wielu osób przywódca Centrum, pra at Kaas, wyda po swej 
rozmowie z papie!em i Pacellim o#wiadczenie tej oto tre#ci: „Hitler potrafi 
posterowa" naw* pa stwa". Jeszcze zanim zosta kanclerzem, spotka em si z
nim kilkakrotnie i by em pod wielkim wra!eniem jasno#ci jego my#li oraz tego, 
!e liczy si z faktami, a równocze#nie pozostaje wierny swym szlachetnym 
idea om. (...) Nie jest wa!ne, kto rz*dzi, byleby zosta zachowany  ad. Historia 
Niemiec w ostatnich latach dowiod a niesprawno#ci demokratycznego 
parlamentaryzmu"

70

.

Tak jak we W oszech Watykan utorowa Mussoliniemu drog

do 

dyktatury poprzez wyeliminowanie partii katolickiej, tak te! zapewni on 
Hitlerowi nieograniczon* w adz ,

background image

225

pos u!ywszy si

Papenem i Kaasem oraz narzuciwszy samorozwi*zanie 

Centrum, najstarszej partii katolickiej w Europie.

 

Wszyscy niemieccy biskupi  

wezwali w roku 1933 do kolaborowania z Hitlerem

 

Trzeba zna" te — przedstawione tu tylko z grubsza — powi*zania, by 

zrozumie", jakiej wolty dokonali biskupi niemieccy, którzy wcze#niej wr cz 
zabraniali katolikom wst powania do NSDAP

71

, a w roku 1933 nagle gremialnie 

opowiedzieli si za Hitlerem. Jest to #wiadectwo zadziwiaj*cej, ale i typowej 
konsternacji (aby nie u!y" s owa bardziej pejoratywnego), je#li jeszcze dzi# w
zgo a krytycznym artykule o katolicyzmie politycznym roku 1933, jak si zdaje, 
ca kiem powa!nie wyra!a si domys , !e sekretarz stanu, kardyna Pacelli, nie 
pochwali takiego post powania, a na poparcie przytacza si — co prawda z 
powo aniem si na o. Leibera — s owa Pacellego: „Dlaczego niemieccy biskupi 
musieli tak szybko wyj#" naprzeciw rz*dowi?"

72

 

Jeszcze wiosn* 1933 roku biskupi Niemiec przyznawali podczas 

konferencji w Fuldzie i Freising, !e „w ostatnich latach odnosili si do ruchu 
narodowosocjalistycznego negatywnie i wyra!ali to zakazami oraz 
ostrze!eniami". Ale teraz s*dz* — oczywi#cie na polecenie Watykanu, co przy 
pe nej zale!no#ci episkopatu katolickiego od Rzymu jest zrozumia e samo przez 
si — i! „mog* da" wyraz prze#wiadczeniu, !e wspomniane wszechogarniaj*ce 
zakazy i ostrze!enia nie musz* ju! by" uznawane za konieczne"

73

.

I wkrótce ich aprobata dla re!imu hitlerowskiego staje si coraz bardziej 

ewidentna.

 

We wspólnym li#cie pasterskim wszystkich biskupów niemieckich, z 

czerwca 1933 roku, czytamy: „Gdy porównamy nasze czasy z przesz o#ci*, to 
stwierdzimy nade wszystko, !e naród niemiecki bardziej ni! dot*d u#wiadamia 
sobie w asny charakter i s u!y to uwypukleniu jego warto#ci i mocy. My, 
biskupi niemieccy, nie zamierzamy bynajmniej lekcewa!y" tego przebudzenia 
narodu ani te! przeciwstawia" si mu. (...) My, katolicy niemieccy, nie 
potrzebujemy zatem !adnej nowej postawy wobec narodu i ojczyzny, lecz 
mo!emy tylko bardziej #wiadomie i z wi kszym zaanga!owaniem kontynuowa"
to, co dotychczas uwa!ali#my za swój naturalny i chrze#cija ski

 

background image

226

obowi*zek i co realizowali#my. (...) I dlatego te! nie jest nam wcale trudno 
zdoby" si na aprobat dla akcentowania autorytatywno#ci w funkcjonowaniu 
pa stwa niemieckiego i podporz*dkowa" si temu z gotowo#ci*, która jawi si
jako cnota naturalna, ale i nadprzyrodzona, bo we wszelkiej zwierzchno#ci 
dopatrujemy si odzwierciedlenia w adzy Boga i cz*stki wiecznego autorytetu 
Boga (Rz 13, 1 i nast.). (...) Równie! cele wysuwane przez nowe w adze 
pa stwa jako te, które maj* zapewni" naszemu narodowi wolno#", musimy 
powita" z uznaniem, skoro jeste#my katolikami. Je#li nowe w adze pa stwa 
b d* nadal zabiega y o to, by uwolni" nas od  a cuchów, którymi sp tali nas 
inni, i ponadto b d* sprzyja y wzrostowi pot gi narodu oraz jego uzdrowieniu, 
co odm odzi naród i uczyni go zdolnym do spe nienia nowej wielkiej misji, to 
takie poczynania oka!* si ca kowicie zgodne z wiar* katolick*. (...) Je#li z 
czasem wola w adzy pa stwowej zacznie doprowadza" do tego, !e rozbicie i 
sprzeczno#ci w naszym narodzie wreszcie ust*pi* miejsca jedno#ci i zwarto#ci, 
to i my, katolicy, w *czymy si , pe ni zrozumienia i gotowi do ofiar (...)" 
Nast pnie biskupi wyra!aj* pewne w*tpliwo#ci i stawiaj* w adzom nowej 
Rzeszy pewne !*dania, ale potem jeszcze raz podkre#laj*, !e „nie kryje si za 
tym bynajmniej niech " do nowego pa stwa". Wcale nie zamierzamy pozbawia"
pa stwa wsparcia ze strony si ko#cielnych. (...) Wyczekiwanie z boku albo 
wrogo#" Ko#cio a do pa stwa musia yby okaza" si fatalne dla tego pierwszego 
i tego ostatniego (.. .)"

74

 Ów list pasterski zosta podpisany „w roku 

jubileuszowym, upami tniaj*cym nasze zbawienie" przez wszystkich 
niemieckich kardyna ów, arcybiskupów i biskupów.

 

Jest to chyba co najmniej nieprzyjemne #wiadectwo „walki niemieckiego 

episkopatu". Obecny biskup-sufragan diecezji monachijskiej, Neuhausler, 
dlatego w a#nie w swej ksi*!ce  Kreuz und Hakenkreuz {Krzy4 i swastyka), 
cz sto cytowanym podstawowym dziele katolickim o walce Ko#cio a, gdy 
przysz o mu zaprezentowa" ów wa!ny list pasterski, który — zwa!ywszy na 
charakter jego ksi*!ki — móg by z powodzeniem przytoczy" w ca o#ci, post*pi
jak nast puje: otó! nie zamie#ci !adnych fragmentów #wiadcz*cych o 
pozytywnym stosunku biskupów do hitleryzmu, mimo !e taka by a tendencja 
dominuj*ca w owym dokumencie. A wi c wypad o dziesi " d u!szych cytatów. 
W dziewi ciu przypadkach Neuhausler — nie zaznaczaj*c tego — pomin*  
pewne zdania albo mniejsze passusy, a nawet arbitralnie zmieni tekst podany

 

background image

227

w cudzys owach. Tamten list pasterski zosta w jego rzekomo dokumentalnej 
monografii „zmieniony tak dalece, !e wprost trudno go rozpozna"", a 
post powanie tego edytora jest „sprzeniewierzeniem si

prawdzie 

historycznej"

75

.

Wydana przez katolick* oficyn Herder-Verlag antologia Zeugnis und 

Kampf des deutschen Episkopats, Gemeinsame Hirtenbriefe und Denkschriften 
{2wiadectwa walki Episkopatu niemieckiego. Wspólne listy pasterskie i 
memoranda)  
przezornie ca kowicie pomija listy pasterskie z lat 1933-1934 i 
tylko w komentarzu wspomina o nich pobie!nie

76

.

Hans Muller, badaj*cy powojenne pi#miennictwo katolickie dotycz*ce 

walki Ko#cio a, dochodzi w roku 1961 do nast puj*cego wniosku: „To, co si
mówi albo przedrukowuje, jest tak jednostronne, !e nie mamy tu ju! do 
czynienia z obiektywnym relacjonowaniem. Istotne sprawy s* pomijane, a mniej 
istotne prezentuje si

z wszelkimi szczegó ami. Formu owane tam 

usprawiedliwienia s* rzadko kiedy wiarygodne. Rzuca si w oczy — i dotyczy 
to wi kszo#ci owych ksi*!ek — tendencja do obarczania ca * win* narodowych 
socjalistów, co ma s u!y" lepszemu zakamuflowaniu w asnej kompromitacji"

77

.

Biskupi bawarscy og osili w maju 1933 roku list pasterski, którym chcieli 

po o!y" kres do#" powszechnej niepewno#ci, zaniepokojeniu i zatroskaniu, jak 
te! przyczyni" si do „wyja#nienia sytuacji i uspokojenia nastrojów". Wiadomo, 
i! nieco wcze#niej ci sami biskupi podburzali wiernych przeciw nazistom. 
Teraz, spragnieni „przywrócenia pokoju wewn trznego", pisz* oni mi dzy 
innymi co nast puje: „Obecny rz*d Rzeszy postawi sam sobie wielkie i 
nie atwe zadania. (...) Nikomu nie wolno teraz przez zniech cenie i 
rozgoryczenie stan*" z boku i zacz*" wyrzeka"; nikt spo#ród tych, którzy s*
duchowo przygotowani na podj cie wspó pracy, nie powinien zosta" zepchni ty 
na margines przez jednostronno#" czy ma ostkowo#". Dlatego te! my, biskupi, 
w imi g bokiej mi o#ci do ojczyzny apelujemy do naszych diecezjan, by nie 
ogl*dali si ju! na przesz o#", by nie zwa!ali na to, co nas dzieli, lecz na to, co 
nas  *czy. (...) Nikt nie powinien uchyla" si

od udzia u w wielkim 

budowaniu"

78

.

Wys uchajmy jeszcze kilku indywidualnych wypowiedzi biskupów 

niemieckich z roku 1933.

 

Arcybiskup Fryburga, Gróber, przekonuje niemieckich katolików 25 

kwietnia, !e nie wolno „wyra!a" dezaprobaty dla nowego

 

background image

228

pa stwa, lecz nale!y odnosi" si

do  pozytywnie i bez zastrze!e 

wspó pracowa" z jego w adzami"

79

. W sierpniu ten!e arcypasterz o#wiadczy :

„Nie ma zatem !adnych przeszkód, by flagi i emblematy 
Narodowosocjalistycznej Robotniczej Partii Niemiec tolerowa" w Ko#ciele 
katolickim i zezwala" na umieszczanie ich w nawach #wi*ty "

80

.

Wroc awski arcybiskup, który jednoznaczne opowiedzenie si

ca ej 

niemieckiej hierarchii Ko#cio a katolickiego za re!imem hitlerowskim 
usprawiedliwia tak bezwstydnymi zdaniami, jak: „Znowu okaza o si , !e nasz 
Ko#ció nie jest zwi*zany z !adnym ustrojem politycznym, z !adn* #wieck*
form* rz*dów, z !adn* konstelacj* partii. Ko#ció stawia sobie wy!sze cele, jego 
zadania posiadaj* charakter nadprzyrodzony (!)", stanowczo przeciwstawia si
„domys om, i! Ko#ció niezbyt powa!nie traktuje swoje poparcie dla nowo 
powsta ego  adu politycznego"

81

.

Biskup Bornewasser z Trewiru wpada w ton wr cz patetyczny: „Z 

podniesion* g ow* i energicznym krokiem wkroczyli#my do nowej Rzeszy i 
jeste#my gotowi s u!y" jej z wszystkich si , cia em i dusz*"

82

.

Biskup-sufragan Burger nie waha si stwierdzi": „Cele rz*du Rzeszy s*

od dawna celami naszego Ko#cio a katolickiego"

83

.

Kardyna Faulhaber z Monachium, który ju! cesarzowi s u!y jako biskup 

polowy podczas I wojny #wiatowej, sta si szczególnie gorliwym zwolennikiem 
Hitlera, do którego wys a odr cznie napisany list, zawieraj*cy mi dzy innymi 
takie s owa: „Mówimy szczerze, z g bi duszy: oby Bóg zachowa naszemu 
narodowi jego kanclerza"

84

.

Czo"owi teologowie katoliccy te4 popierali Hitlera

 

Za polityk* hitlerowców opowiedzieli si nie tylko biskupi, ale równie!

inni przedstawiciele katolickiej elity. Ci ostatni zainicjowali, jak wiadomo, seri
wydawnicz*, która — przytoczmy informacj zamieszczon* przez munstersk*
oficyn

Aschendorff-Verlag na tylnych stronach ok adek wszystkich tych 

broszur — „winna przys u!y" si budowaniu Trzeciej Rzeszy po *czonymi 
si ami pa stwa narodowosocjalistycznego oraz katolickiego chrze#cija stwa".

 

background image

229

Michael Schmaus

 

Trzeba odró!ni" tak* literatur

popularn* od interpretacji 

naukowej, teologicznej. 

Michael Schmaus podczas dyskusji  o ma"4e(stwach 
mieszanych85
 

We wspomnianej serii oficyny Aschendorff-Verlag natykamy si na tak*

oto, ca kiem s uszn* wypowied> Schmausa: „Uwa!am bowiem ruch 
narodowosocjalistyczny za najostrzejszy i najdonio#lejszy protest przeciw 
duchowo#ci XIX i XX wieku", co ten katolik oceni oczywi#cie pozytywnie. 
Zachwyca si on „wyeliminowaniem wszelkiego szkodliwego wp ywu na 
literatur , pras , teatr, sztuki pi kne i film"

86

. I ostro — na wzór 

dziewi tnastowiecznych papie!y — pot piaj*c liberalizm, afirmuje on „wrz*c*
krew i !yzn* gleb ". „Tablice zada  narodowosoqalistycznych i katolickie 
imperatywy — obja#nia Schmaus, ale chyba jednak nie popularyzuj*co, lecz 
naukowo — wskazuj* ten sam kierunek", a ponadto dostrzega on, !e w
„narodowosocjalistycznej witalno#ci znowu przejawia si cz owiek jako ca o#",
a nie tylko jedna jego cecha — rozum"

87

.

Uczona interpretacja narodowego socjalizmu nie zaszkodzi a Michaelowi 

Schmausowi w chrze#cija skiej Republice Federalnej — i nikogo to ju! dzi# nie 
zdziwi. W roku 1951 zosta on cz onkiem Bawarskiej Akademii Nauk i 
rektorem uniwersytetu w Monachium. Szesna#cie konwentów katolickich, 
których przywódcy niegdy# równie! z entuzjazmem poparli Hitlera, mianowa o
Schmausa „filistrem honorowym". Sprzymierzony z Hitlerem genera Franco 
odznaczy Schmausa Krzy!em Komturskim hiszpa skiego orderu Al merito 
civil. 
Natomiast inny spo#ród dawnych aliantów Hitlera, Pius XII, wyniós go w 
roku 1952 do godno#ci pra ata domowego.

 

Joseph Lortz,

 

jeden z kolegów Schmausa, te! nie szcz dzi wysi ków,  !eby 

usprawiedliwi" wolt swego Ko#cio a. Uskar!a si on na to, !e strona katolicka 
wykazywa a si „wr cz tragiczn* nieznajomo#ci* imponuj*cych pozytywnych 
si , idei oraz planów narodowego socjalizmu, które zosta y w sposób zrozumia y
dla ka!dego i prawdziwie wy o!one ju! w roku 1925 w ksi*!ce Hitlera Mein 
Kampf.

 

background image

230

Wszyscy jeste#my winowajcami tego zaniedbania"

88

. Odnosz*c si do 

Mein Kampf, nasz katolik mówi o „zadziwiaj*cej pewno#ci siebie", o 
nadzwyczajnej wprost spójno#ci wewn trznej", co wi cej, u!ywa formu y: 
„doprawdy wielkie dzie o"

89

. Teolog Lortz dzi kuje Hitlerowi — ze 

wzruszeniem — za „uratowanie Niemiec, a tym samym Europy, przed chaosem 
bolszewizmu", wyznaje, !e dopatrzy si „pokrewnych pryncypiów doktryny 
narodowosocjalistycznej i katolicyzmu", pisze: „Pod wieloma wzgl dami tylko 
katolicyzm mo!e by" spe nieniem narodowego socjalizmu", i wreszcie „bez 
!adnych zastrze!e " wypowiada swoje „tak" dla hitleryzmu, poczuwaj*c si do 
„dwojakiego obowi*zku sumienia", narodowy socjalizm jest bowiem 
prawowitym ustrojem politycznym Niemiec, zreszt* „w przewa!aj*cej mierze 
to!samym z Rzesz* Niemieck*"

90

.

Zacytujmy tu jeszcze jeden tylko, szczególnie wymowny, fragment pracy 

Lortza. Zaliczywszy liberalizm do #miertelnych chorób swojej epoki i g ównych 
wrogów Ko#cio a, mówi on mianowicie: „Wr cz wyzwoleniem jest natomiast 
ten fakt, !e wreszcie w czasach najnowszych poza Ko#cio em pojawiaj* si
wielka si a i wielkie kszta towanie !ycia, które obiecuj* i w znacznym stopniu 
realizuj* to, co w XIX wieku g osili papie!e Grzegorz XVI, Pius IX, jak te!
Leon XIII, nara!aj*c si na wzgardliwy #miech ca ego #wiata tak zwanych ludzi 
wykszta conych, post powych, walcz*cych o «kultur », ludzi, którzy odrzucali 
to, czemu przeciwstawiali si owi papie!e: przecenianie majoryzacji i mylenie 
jej z w adz*; !*danie bezgranicznej wolno#ci prasy i s owa, krótko mówi*c, 
wszystkie te wypaczenia, które indywidualistyczny liberalizm nies usznie 
uwa!a za istot

wolno#ci"

91

. W owych charakterystycznych przejawach 

dzia alno#ci dopatruje si

wi c teolog Lortz pe nej zgodno#ci mi dzy 

najwybitniejszymi papie!ami XIX wieku a narodowosocjalistycznym 
dyktatorem albo, jak pisze ten!e Lortz, „katolikiem Adolfem Hitlerem"

92

. A

najbardziej znamienne jest to, !e Lortz ma racj .

Joseph Pieper

 

Ten znany katolicki autor dzie teologicznych dowodzi w og oszonej 

przez siebie w roku 1934 broszurze istnienia zbie!no#ci mi dzy encyklik* Piusa 
XI  Quadragesimo anno z 1931 roku a ideami spo ecznymi hitlerowców. „Te 
si gaj*ce bardzo daleko,

 

background image

231

231

 

w pewnych punktach zdumiewaj*ce zbie!no#ci mi dzy intencj* encykliki 

a

spo eczno-politycznymi celami i realizacjami (!) pa stwa 

narodowosocjalistycznego trzeba tak dobitnie uzmys awia" po to, by katoliccy 
chrze#cijanie spoza NSDAP dostrzegli most  *cz*cy ideologi chrze#cija skiej 
nauki spo ecznej z polityk* spo eczn* narodowych socjalistów, stanowi*c*
najwa!niejszy element polityki wewn trznej Trzeciej Rzeszy"

93

.

Katoliccy przywódcy niemieckich studentów

 

Wspomnijmy tu tak!e o niejednokrotnym wyra!eniu przez tych w a#nie 

ludzi swego poparcia dla Hitlera. Oto co przewodnicz*cy zrzeszenia CV, 
Forschbach, o#wiadczy

przed plebiscytem i wyborami do Reichstagu, 

przewidzianymi na 12 listopada: „Kto 12 listopada nie powie «tak», ten 
sprzeniewierzy si przysi dze cz onka korporacji, bo w chwili najwi kszego 
niebezpiecze stwa zdradzi swoj* ojczyzn i naród"

94

. Korporacja katolicka, 

która og osi a przed wyborami apel o podobnej wymowie, ju! na pocz*tku 
wrze#nia stwierdzi a: „Pragniemy istnienia korporacji, chodzi nam bowiem o 
jedno#" katolickich i niemieckich studentów w realizowaniu celów narodowego 
socjalizmu"

95

.

Dzisiaj s*dzi si na ogó , !e przyjazny stosunek do nazistów, zw aszcza ze 

strony biskupów niemieckich, by tylko krótkotrwa * pomy k*. Od chwili kl ski 
Niemiec katolicy wskazuj* na setki skarg, jakie biskupi kierowali do partii oraz 
rz*du, na uwi zienie kilku tysi cy ksi !y, a nawet ofiary #miertelne. Zauwa!my 
na marginesie, !e !aden biskup niemiecki nie zosta wówczas m czennikiem ani 
te! nie trafi do obozu koncentracyjnego. Taki los by stosowny dla duchownych 
ni!szych rang*. Ale istotnie cz ste konflikty episkopatu z organami partyjnymi 
s u!* teraz tylko do zatuszowania faktycznego stanu rzeczy. Owe protesty 
wy!szego kleru by y bowiem jedynie protestami pro domo.

 

Póki Hitler rz dzi",

niemieccy biskupi nie zaprotestowali nigdy  

przeciw jego w"adzy i systemowi, który stworzy"

Oskar!enia ze strony niemieckich biskupów katolickich w latach 1933-

1939 — po wybuchu wojny nie formu owano ich w ogóle — nigdy nie by y
wymierzone przeciw Hitlerowi i jego

 

background image

232

polityce, która sprowadzi a katastrof

na po ow

globu. To niemieckim 

hierarchom nie przeszkadza o. To popierali i  atwo dowie#", !e tak by o. Nie, 
ich skargi dotyczy y wy *cznie religijnej polityki Hitlera, naruszania przeze 
konkordatu. Wcze#niej obieca respektowanie praw Ko#cio a, ale ani my#la
dotrzyma" obietnicy. Tote! biskupi bronili si

przed ograniczeniem ich 

zaanga!owania w wychowanie m odzie!y, o#wiat , w dziedzinie prasy, przed 
podporz*dkowaniem stowarzysze  katolickich panuj*cemu ustrojowi, przed 
krytyk* Starego Testamentu, czterech ewangelii, kleru, wyst powali przeciw 
konfiskacie dóbr ko#cielnych, zakazowi odbywania procesji, przeciw stawianiu 
zakonników przed s*dem, mimo !e sam papie! po kilku procesach rozwi*za
ca * jedn* prowincj zakonu franciszkanów z powodu „ekscesów"

96

. Ale ten!e

papie! nie omieszka od czasu do czasu cierpko zgani" hitlerowców za 
nieprzestrzeganie konkordatu.

 

Wszystkie !ale Ko#cio a katolickiego odnosi y si jedynie do nara!ania na 

szwank interesów katolickich. Niemieccy biskupi nie sprzeciwiali si nigdy 
tysi*com niesprawiedliwych wyroków na przeciwników Ko#cio a, 
prze#ladowaniu libera ów, demokratów, komunistów, którego wr cz pragn li. Ci 
biskupi nie zaprotestowali nigdy przeciwko inwazji Hitlera na Austri ,
Czechos owacj , Polsk , Dani , Norwegi , Belgi , Holandi , Francj

czy 

Zwi*zek Radziecki (t ostatni* wojn powitali ze szczerym entuzjazmem). 
Nigdy nie sprzeciwili si oni straszliwym pogromom Wydów, zniszczeniu ponad 
dwustu synagog, upokarzaniu, deportacji, i zagazowywaniu Wydów, którzy byli 
wszak co rusz — od tysi*ca pi ciuset lat — prze#ladowani i mordowani przez 
macierzysty Ko#ció owych biskupów. Nigdy nie zaprotestowali oni przeciw 
ustrojowi narodowosocjalistycznemu jako takiemu. Przeciwnie: tacy wy!si 
duchowni jak kardyna Faulhaber z Monachium, kardyna Schulte z Kolonii, 
biskup Matthias Ehrenfried z Wurzburga i inni deklarowali (w roku 1935) pe n*
gotowo#" do kolaboracji z nazizmem i ubolewali nad tym, !e zostali 
zignorowani

97

.

„Lew z Munsteru"

 

W tym kontek#cie nale!a oby zw aszcza przypomnie" posta" biskupa 

Munsteru, hrabiego Galena, którego #wiat katolicki postrzega jako wzorzec 
katolickiego bojownika antyhitlerowskiego 

 

background image

233

ruchu oporu. Otó! hrabia Galen istotnie wyst powa przeciw przypadkom 
uwi zienia ksi !y, zakonników, sióstr zakonnych, przeciw konfiskowaniu 
maj*tku Ko#cio a i restrykcjom wobec instytucji religijnych, ale na przyk ad 
nigdy nie pot pi wszcz tej przez Hitlera zbrodniczej wojny. Wr cz przeciwnie: 
wychwalany „lew z Munsteru" nie waha si nawet usprawiedliwia" swoich 
oskar!e 

twierdz*c, i!

antyreligijna polityka re!imu hitlerowskiego 

uniemo!liwia Rzeszy osi*gni cie zwyci stwa! Utrzymywa , !e taka polityka 
mog aby niekorzystnie wp yn*" na przebieg wojny, bo niweczy ona 
„wewn trzn* jedno#" narodu". Ów darzony czci* katolicki „bojownik ruchu 
oporu" — tu! po wojnie mianowany kardyna em — zapewnia , !e
„chrze#cijanie spe ni* swój obowi*zek", !e niemieccy !o nierze „chc* walczy" i
umiera" za Niemcy" i tak dalej

98

.

Có!, Hitler te! nie !*da od nich wi cej.

 

Ju! sam ten fakt, i! katoliccy biskupi Niemiec nigdy nie pot pili re!imu 

hitlerowskiego jako takiego, póki Hitler by u w adzy, obci*!a ich ogromnie. 
Ale ich aktywno#" nie ogranicza a si bynajmniej do popierania Hitlera w roku 
1933 i potem do milczenia wobec jego dyktatury, którego nie usprawiedliwiaj*
liczne skargi sk adane w sprawach dotycz*cych polityki ko#cielnej. Dzisiaj — i 
to jest niepoj te — wierzy w ow* ograniczon* aktywno#" ca y niemal!e #wiat 
zachodni. Oto na przyk ad w zas uguj*cym w a#ciwie na zaufanie krytycznym 
omówieniu sposobów prezentacji walki ko#cio a w pi#miennictwie powojennym 
czytamy,  !e „znaczna cz #" niemieckich katolików, mi dzy innymi biskupi i 
inni wy!si dostojnicy, d ugo mamiona przez diaboliczn* taktyk Hitlera, jedynie 
w pierwszym roku stan a po jego stronie"

99

. Yatwo jednak dowie#" takiego oto 

stanu faktycznego:

 

background image

234

A4 po ostatnie lata II wojny &wiatowej niemieccy

 

(a od roku 1938 tak4e austriaccy)

 

biskupi katoliccy z ka4dym rokiem energiczniej popierali

 

jednego z najwi3kszych zbrodniarzy w dziejach &wiata

 

Z wyj*tkiem masowego zabijania umys owo chorych, biskupi 
uczestniczyli we wszystkim, doprawdy we wszystkim. 

A. Miller

100

 

Kardyna Faulhaber co rusz domaga si w jednym z listów pasterskich 

napisanych w 1934 roku „respektu i pos usze stwa" wobec pa stwowej 
zwierzchno#ci, a ponadto wychwala „nieocenione przys ugi" wy#wiadczane 
przez rz*d hitlerowski — w wielu dziedzinach — narodowi niemieckiemu i 
Ko#cio owi

101

.

Biskup Osnabruck, Wilhelm Berning, pisze w s owie pasterskim 

og oszonym w 1934 roku: „My katolicy niemieccy, którzy — jako wierni 
synowie naszego #wi tego Ko#cio a — zabiegamy o utrzymanie i obron
naszych dóbr religijnych i moralnych, jeste#my równie! wiernymi synami 
naszego niemieckiego pa stwa, którzy pragn* z rado#ci* i determinacj* bra"
udzia w budowaniu i rozwijaniu nowej Rzeszy. Jako katolicy niemieccy 
jeste#my do tego uprawnieni i zobowi*zani"

102

. Podobne zapewnienia formu uje 

ten biskup kilkakro" i okre#la osobist* ofiarno#" na rzecz „wspólnoty 
narodowej", wówczas „narodowosocjalistycznej wspólnoty narodowej", jako 
„obowi*zek na o!ony na nas przez Chrystusa"

103

. Berning, ju! w roku 1933 z 

rekomendacji Góringa mianowany cz onkiem Rady Pa stwa

104

, zosta — w

uznaniu jego szczególnej sympatii dla narodowego socjalizmu — tu! po 
wybuchu wojny biskupem Berlina.

 

Arcybiskup Fryburga, Gróber, udowadnia w wydanej w 1935 roku 

ksi*!ce swego autorstwa, !e katolicy dochowywali wierno#ci pa stwu poprzez 
wszystkie stulecia.

 

Gróber wychwala ju! nawet wierno#" pa stwu okazywan* przez 

dwunastu aposto ów, chocia! w a#ciwie nie mamy o nich !adnych wiadomo#ci 
po#wiadczonych przez historiografi

105

. Natomiast u najstarszych Ojców 

Ko#cio a, których pisma s* nam znane, ten autor odnajduje niewiele #wiadectw 
patriotyzmu i dlatego, podobnie jak Carlyle, przypuszcza, i! mi o#" ojczyzny 
jest najwi ksza zawsze wówczas, gdy okazuje si prawie  !e anonimow*

106

. Z

jednego z kodeksów prawa salickiego

 

background image

235

arcybiskup Grober czerpie nast puj*ce zdanie: „Niech !yje Chrystus, który 
kocha Franków"

107

.

W ca ej ksi*!ce podkre#la si

oraz ilustruje przyk adami s u!*c*

zachowaniu pa stwowo#ci dzia alno#" katolików, natomiast bezbo!ny Nietzsche 
zostaje tu — obszernie — zdyskredytowany jako dobry Europejczyk! Grober 
stwierdza,  !e niemieccy  !o nierze nie wyruszali na I wojn #wiatow* z
Zaratustr  w plecakach. „Czegó! mieliby nasi bohaterowie nauczy" si z
Zaratustry?  Czy!by  entuzjazmu dla cesarza i Rzeszy? W pierwszej cz #ci 
mogliby oni przeczyta" rozdzia o nowym bo!ku, z którego p ynie taka oto 
nauka o pa stwie: «Pa stwo? Có! to jest? A wi c nadstawcie uszu, bo teraz 
opowiem wam o #mierci narodów. Pa stwo to imi najzimniejszego z zimnych 
potworów. (...) Co wi cej, wymy#lono tam umieranie za wielu, które samo 
siebie podaje za !ycie: zaiste serdeczna przys uga wy#wiadczona wszystkim 
kaznodziejom #mierci»"

108

.

To prawda, trudniej by oby wyruszy" na czteroletni* wzajemn* rze>,

która poci*gn a za sob* #mier" dziesi ciu milionów ludzi z takimi pouczeniami 
ni! z tym, co wszystkim stronom walcz*cym doradza Ko#ció katolicki. Bardzo 
roztropnie (a mo!e i cynicznie?) ko czy ów, zalecaj*cy katolikom hitlerowskich 
Niemiec patriotyzm, fryburski ksi*!  Ko#cio a s owami zaczerpni tymi z 
encykliki Leona XIII Sapientiae christianae: „W czasie wojny (!) i pokoju nie 
ma lepszego obywatela ni! #wiadomy swych obowi*zków chrze#cijan"

109

.

Hitlerowi pewno si to spodoba o. Gdy w marcu 1936 roku zajmowa

nadre sk* stref zdemilitaryzowan*, w ca ej Nadrenii rozbrzmiewa y ko#cielne 
dzwony, Ko#ció katolicki odprawia nabo!e stwa dzi kczynne, a kardyna
Schulte z Kolonii, pono" o wiele sceptyczniej nastawiony do narodowego 
socjalizmu ni! niejeden z pozosta ych metropolitów

110

, zatelegrafowa do 

naczelnego dowódcy Wehrmachtu: „W tych pami tnych chwilach, kiedy 
Wehrmacht Rzeszy znowu wkracza do niemieckiej Nadrenii jako stra!nik 
pokoju i  adu, ze wzruszeniem w duszy pozdrawiam powo anych pod bro 
(...)"

in

.

W dniu 11 marca 1938 roku wojska Hitlera zaj y Austri .
Kardyna Innitzer z Wiednia, który w porozumieniu z Watykanem 

wcze#niej zaleci

Schuschniggowi podporz*dkowanie si

Hitlerowi i 

o#wiadczy : „Aneksja jest nieunikniona", uczci wkroczenie Wehrmachtu biciem 
w dzwony i wywieszeniem flag ze swastyk* na ko#cio ach, a ponadto poleci , by 
duchowie stwo jego

 

background image

236

diecezji posz o za tym przyk adem. Nazajutrz po aneksji zobowi*za on ksi !y
do odprawienia nabo!e stwa dzi kczynnego. Po audiencji wiede skiego 
arcybiskupa u Hitlera, w czasie której ten ostatni obieca nienaruszalno#" praw 
Ko#cio a, wszyscy biskupi austriaccy — z wyj*tkiem metropolity Linzu — 
wezwali naród do opowiedzenia si za Hitlerem i zako czyli swój apel 
pozdrowieniem „Heil Hitler"

112

.

Dnia 28 marca 1938 roku prasa austriacka opublikowa a pod tytu em 

Bekenntnis der katholischen Kirche zu Grossdeutschland. Episkopat fur 
Nationalsozialismus {Opowiedzenie si3 Ko&cio"a katolickiego za Wielkimi 
Niemcami. Episkopat popiera narodowy socjalizm) 
uroczyst* deklaracj
{Feierliche Erklarung) biskupów austriackich w zwi*zku z plebiscytem. W 
s owie wst pnym kardyna Innitzer oraz ksi*! -arcybiskup Salzburga, Weitz, 
podkre#laj*, !e oto „tysi*cletnia t sknota naszego narodu" doczekuje si
spe nienia, a biskupi austriaccy mog* zaapelowa" do wszystkich wiernych „tym 
spokojniej",  !e pe nomocnik Fuhrera poinformowa ich o kursie polityki tego 
ostatniego, której przy#wieca motto: „Oddajcie Bogu, co boskie, a cesarzowi, co 
cesarskie"

113

.

Ilu! zbrodni zd*!yli si ju! wtedy dopu#ci" hitlerowscy oprawcy, ile 

tysi cy ludzi ucierpia o w obozach, ilu Wydów! Ale katoliccy biskupi gotowi 
byli przysta" na wszystko, byleby otrzymali to, „co boskie", ma o tego, gotowi 
byli nawet na miar swoich si popiera" re!im.

 

I oto w swojej uroczystej deklaracji wszyscy austriaccy arcybiskupi i 

biskupi zapewnili:

 

„Z najg bszym przekonaniem i dobrowolnie o#wiadczamy — my, ni!ej 

podpisani biskupi austriackich prowincji ko#cielnych — w zwi*zku z 
historycznymi, wielkimi wydarzeniami w Niemieckiej Austrii:

 

Napawa nas rado#ci* fakt, i! Ruch Narodowosocjalistyczny osi*gn*  i 

osi*ga wiele, tworz*c dobrobyt narodu i pomy#lno#" gospodarcz*, a zw aszcza 
przyczynia si do poprawienia losu najbiedniejszych warstw narodu. Jeste#my 
tak!e przekonani,  !e dzi ki poczynaniom ruchu narodowosocjalistycznego 
zosta o za!egnane niebezpiecze stwo, jakim jest niszcz*cy wszystko, bezbo!ny 
bolszewizm.

 

Biskupi udzielaj* temu dzia aniu dla przysz o#ci swego b ogos awie stwa 

i !ycz* mu powodzenia, a ponadto zwróc* si do wiernych, by przyj li oni 
podobn* postaw .

background image

237

Jest to nasz, biskupów, oczywisty obowi*zek narodowy, aby#my w dniu 

plebiscytu jako Niemcy opowiedzieli si za Rzesz* Niemieck*; ufamy  !e
wszyscy wierz*cy chrze#cijanie b d* wiedzieli, co s* winni swemu 
narodowi"

114

.

Ta deklaracja zosta a odczytana we wszystkich katolickich ko#cio ach 

Austrii.

 

Dnia 6 kwietnia papie! i sekretarz stanu Pacelli przyj li Innitzera oraz 

kilku innych biskupów austriackich na audiencji. Po powrocie z Rzymu 
kardyna Innitzer zaleci wiede skim ksi !om, by wywiesili niemieckie flagi na 
ko#cio ach i by w przeddzie  plebiscytu rozbrzmiewa y dzwony. Trzy dni 
pó>niej, 10 kwietnia, kardyna wszed do lokalu wyborczego z „niemieckim 
pozdrowieniem"

115

.

Kiedy w tym!e roku 1938 Niemcy zmusi y Czechos owacj do uleg o#ci 

gro>b* zastosowania przemocy, odbyta w Fuldzie konferencja biskupów sta a
si okazj* do przes ania Hitlerowi adresu gratulacyjnego.

 

W roku 1939 w dzienniku urz dowym diecezji bamberskiej znalaz si

taki oto tekst:

 

„Na urodziny Fuhrera

 

(nale!y to odczytywa" po kazaniach w Bia * Niedziel )
W przysz y czwartek, 20 kwietnia, Naród Niemiecki obchodzi 50. 

urodziny naszego Fuhrera i kanclerza Rzeszy, Adolfa Hitlera. Dla uczczenia 
tego  #wi ta w przeddzie  20 kwietnia decyzj* naszych Najdostojniejszych 
Biskupów po wieczornym dzwonieniu modlitewnym nast*pi uroczyste bicie w 
dzwony. Ju! dzi# chcemy w tym #wi tym miejscu da" wyraz naszym 
najlepszym !yczeniom wspólnie i w skupieniu odmawiaj*c teraz «Ojcze nasz» 
za Fuhrera i Ojczyzn . «Ojcze nasz.. .»"

116

.

Poparcie dla Hitlera ze strony niemieckich biskupów katolickich nie 

usta o bynajmniej w chwili wybuchu wojny, lecz by o odt*d wyra!ane jeszcze 
gorliwiej. W wielu wypowiedziach zwracali si oni — ju! to w pojedynk , ju!
to wspólnie — ,„ponawiaj*c apel", jak sami pisz* (por. t. II, s. 240), i !arliwiej 
ni! przedtem, do narodu niemieckiego, by okazywa Hitlerowi pos usze stwo i z 
determinacj* mu s u!y .

Vademecum fur den katholischen Soldaten (Vademecum dla 

katolickiego  4o"nierza),  które ju! 8 listopada 1938 roku uzyska o imprimatur 
Ordynariatu Biskupiego w Munsterze — przypomnijmy sobie hrabiego Galena! 
— czytamy: „Fuhrer uosabia

 

background image

238

jedno#" narodu i Rzeszy. Jest on najwy!szym nosicielem w adzy pa stwowej. 
Niemieckiemu chrze#cijaninowi ju! samo sumienie, tak!e wówczas, gdy nie 
zosta a z o!ona przysi ga, nakazuje okazywanie pos usze stwa Fuhrerowi 
w a#nie ze wzgl du na posiadanie przeze  najwy!szej w adzy w pa stwie. (...) 
Niemieckiemu  !o nierzowi jest tym  atwiej  #lubowa" wierno#" swemu 
Fuhrerowi i najwy!szemu dowódcy, !e widzi on w nim wzorzec prawdziwie 
!o nierskiej postawy i !o nierskiej wierno#ci,  !e ofiarowuje wiern* s u!b
cz owiekowi, dla którego sensem !ycia jest przysporzenie wielko#ci i chwa y
swemu narodowi i który we dnie i w nocy sam daje przyk ad wierno#ci, 
natomiast !o nierz-chrze#cijanin mo!e wypowiedzie" rot #lubowania z powag*
i rado#ci* w sercu, bo jego wiara uczy go tego, i! w osobie sprawuj*cego w adz
trzeba rozpozna" i doceni" nie tylko ludzkie zdolno#ci i osi*gni cia, ale tak!e
majestat i dostoje stwo nadane mu przez Boga"

117

.

Gdy jesieni* 1939 roku polscy katolicy gin li masowo od bomb 

zrzucanych przez Niemców na Warszaw , niemieccy katolicy, zach ceni do 
tego przez swych kardyna ów i biskupów, modlili si o to, by nie ucierpia a
hitlerowska Rzesza. Oto modlitwa odmawiana przez ksi !y diecezji 
munsterskiej na polecenie ordynariusza, hrabiego Galena: „Wszechmog*cy 
wieczny Bo!e! Prosimy Ci , we> nasz* ojczyzn pod swoj* nieustaj*c* obron :
o#wie" tych, którzy ni* steruj*, #wiat em Twej m*dro#ci, i!by poj li, co s u!y
prawdziwej pomy#lno#ci narodu, i by, przez Ciebie obdarzeni si *, spe niali to, 
co s uszne. Chro  wszystkich  !o nierzy naszego Wehrmachtu i zachowaj dla 
nich  askawo#", dodawaj otuchy walcz*cym (...)"

118

.

Po nieudanym zamachu na Hitlera w listopadzie 1939 roku kardyna

Faulhaber odprawi w monachijskim ko#ciele Naj#wi tszej Marii Panny 
uroczyst* msz dzi kczynn* i wraz ze wszystkimi biskupami bawarskimi 
pogratulowa Hitlerowi ocalenia

119

.

Na pocz*tku roku 1940 biskup Augsburga, Kumpfmuller, zapewni , !e

Chrystus jest „zawsze najlepszym towarzyszem broni". „Chrystus dochowuje 
wierno#ci temu sztandarowi, któremu #lubowa ofiarno#" bez wzgl du na to, co 
mia oby si zdarzy""

120

.

W tym!e okresie biskup Trewiru, Bornewasser, zaapelowa do wiernych, 

by „s u!yli narodowi ze wszystkich si wewn trznych i zewn trznych". 
„Musimy ponie#" wszelk* ofiar , jakiej wymaga od nas obecna sytuacja"

121

.

background image

239

Katolicki modlitewnik i #piewnik wojskowy, u o!ony w roku 1940 przez 

biskupa polowego Wehrmachtu, Franza Justusa Rarkowskiego, poucza 
niemieckiego  !o nierza tak oto: „Obowi*zek obrony pa stwa to obowi*zek 
honorowy. Niepo#ledni* rol w tworzeniu wielko#ci Niemiec odegra stan 
!o nierski. Jest on szko * dzielno#ci, w nim rodz* si wielcy bohaterowie, w nim 
mo!na okaza" swój honor i zdoby" chwa !... Niech wskazaniem dla ciebie 
b dzie has o: «Z Bogiem za Fuhrera, naród i ojczyzn !». Módlmy si ! (...) 
Pozwól nam sta" si plemieniem bohaterskim. Pob ogos aw szczególnie naszego 
Fuhrera i naczelnego dowódc Wehrmachtu, aby móg wykona" wszystkie 
zadania, jakie przed nim stoj*. Spraw, aby#my wszyscy, pod jego przewodem, 
widzieli swe #wi te zadanie w ofiarno#ci wobec narodu i ojczyzny (...)" i tak 
dalej

122

.

Po inwazji Niemiec na Zwi*zek Radziecki w roku 1941 ów katolicki 

biskup polowy, o którym nawet po stronie katolickiej napisano, !e jego listy 
pasterskie „#wiadczy y dobitnie o narodowosocjalistycznym propagowaniu 
przeze  wojny"

123

, og osi

s owo pasterskie do katolickich !o nierzy 

Wehrmachtu, gdzie zawarte s* mi dzy innymi nast puj*ce stwierdzenia: „Jak 
ju! niejeden raz w dziejach, Niemcy staj* si oto ocaleniem i przedmurzem 
Europy. (...) Wiele pa stw europejskich rozumie to, !e wojna z Rosj* stanowi 
europejsk* krucjat . (...) Owo pami tne i zobowi*zuj*ce do po#wi cenia 
prze!ycie, jakim jest wasz udzia w walkach na Wschodzie, u#wiadomi wam, !e
to, i! mo!emy by" Niemcami, trzeba uwa!a" za szcz #cie tak wielkie, !e a! nie 
do wys owienia"

124

.

Wbrew temu, co dzi# ch tnie powtarzaj* katolicy, Rarkowski nie by

„niechlubnym wyj*tkiem". Ca y episkopat Niemiec i Austrii zachowywa si tak 
samo jak on.

 

Bawarscy biskupi katoliccy o#wiadczyli w 1941 roku we wspólnym li#cie 

pasterskim: „W czasie tamtej wojny #wiatowej prze!ywali#my ju! co#
podobnego i owe ci !kie, gorzkie do#wiadczenia u#wiadomi y nam, jak 
potrzebne i wa!ne jest to, by w takiej sytuacji ka!dy ch tnie, z pe nym oddaniem 
i wiernie wype nia swój obowi*zek, by zachowywano spokój, rozs*dek, i by 
niezmiennie pok adano ufno#" w Bogu, niepo!*dane by oby natomiast oci*ganie 
si i narzekanie. Dlatego w a#nie zwracamy si dzi# do was, drodzy diecezjanie, 
w imi ojcowskiej mi o#ci i troski ze s owami apelu, który powinien was 
natchn*"

 

background image

240

do tego, aby#cie — sumiennie wype niaj*c swój obowi*zek i powa!nie traktuj*c
swoje powo anie — nie szcz dzili si w s u!bie dla dobra ojczyzny, dla dobra 
Niemiec i umi owanej Bawarii.(...) W pierwszych latach tamtej wojny #wiatowej 
byli#my pe ni rado#ci i dumy z tego, !e jedno#" prowadzi do wielko#ci pa stwa, 
ale pod koniec wojny do#wiadczyli#my i tego, i! brak jedno#ci zniweczy
osi*gni t* wielko#". B*d>my zgodni w mi o#ci ojczyzny i s u!bie dla niej, 
sta my si

wspólnot* ludzi ofiarnych i pracowitych, skorych do obrony 

ojczystego kraju (...)" To ojcowskie s owo pasterskie zosta o podpisane przez 
arcybiskupa Monachium, kardyna a Michaela Faulhabera, przez arcybiskupa 
Bambergu, przez biskupów Spiry, Wurzburga, Ratyzbony, Augsburga, Eichstatt 
i Passau

125

.

W memoriale wszystkich katolickich biskupów Niemiec z 10 grudnia 

1941 roku owi dostojnicy Ko#cio a stwierdzaj*: „Towarzyszymy naszym 
!o nierzom poprzez modlitwy, a dla poleg ych, którzy oddali !ycie za swój 
naród,  !ywimy wdzi czno#" i mi o#". Ponawiaj*c apel o dzielne wytrwanie, 
!arliwie wzywali#my — tak!e w li#cie pasterskim og oszonym latem — naszych 
wiernych do sumiennego spe nienia obowi*zku, do ofiarnej pracy i walki w 
s u!bie narodu, w tym najtrudniejszym czasie wojny. Z satysfakcj*
obserwujemy walk z pot g* bolszewizmu, przed którym my, niemieccy 
biskupi, ostrzegali#my katolików Niemiec w licznych listach pasterskich 
og aszanych od roku 1921 do 1936, prosz*c zarazem o czujno#", co jest faktem 
znanym rz*dowi Rzeszy"

126

.

Komentarz by by zbyteczny.

 

Równie! w latach 1942 i 1943 niemieccy biskupi katoliccy w nie mniej 

jednoznacznej formie popierali jednego z najwi kszych zbrodniarzy w dziejach 
#wiata

127

. Potem jednak stali si ostro!niejsi, chocia! na przyk ad austriacki 

ksi*! -biskup Ferdinand von Seckau jeszcze w 1944 roku chwali wywo an*
przez Hitlera wojn jako „czas wielko#ci i heroicznych czynów"

128

, arcybiskup 

Kolb z Bambergu pisa za# 31 stycznia 1944 roku: „Gdy walcz* armie z o!one z 
!o nierzy, to za lini* frontu musi sta" armia ludzi modl*cych si ". Co wi cej, 
jeszcze na pocz*tku szóstego roku wojny bamberski arcypasterz dodawa
katolikom otuchy, by mogli dzielnie znosi" trudy wojny: „W a#nie dlatego, !e
#wiat znalaz si w tak wielkiej opresji, Pan Bóg potrzebuje ludzi, którzy 
#wiadomie wezm* na siebie jej ci !ar. (...) Chrystus

 

background image

241

oczekuje od nas, !e, tak jak On, ch tnie przyjmiemy cierpienie i dzielnie 
poniesiemy krzy!". Na zako czenie Kolb upomina si o „gor*c* modlitw za 
nasz ukochany naród i za ojczyzn w tej godzinie najwi kszego wyt !enia 
si "

129

.

Równie4 niemiecka prasa katolicka wypowiada"a si3 pozytywnie  

o wywo"anej przez Hitlera wojnie

 

Bóg sprawi , !e wr czony nam zosta miecz zemsty, który 
zwrócimy przeciw Anglii. Jeste#my wykonawcami 
sprawiedliwego Bo!ego wyroku.

 

Katolicka gazeta „Kirchenblatt fur das nordliche 
Munsterland", wydanie z 9 marca 1941 roku130

 

Niewielu jest takich ludzi (...) i do tych wielkich

 

m !ów nale!y

niew*tpliwie cz owiek, który dzi# obchodzi pi "dziesi*te drugie 
urodziny — Adolf Hitler. Dzisiaj przyrzekamy mu, !e ze 
wszystkich si b dziemy zabiega" o to, by nasz naród otrzyma
nale!ne mu miejsce w #wiecie.

 

Katolicka gazeta „Kirchenzeitung fur die Erzdiozese 
Koln", wydanie z 20 kwietnia 1941 roku131 

Oczywiste jest i powszechnie o tym wiadomo, !e tak!e katolicka opinia 

publiczna w Niemczech i Austrii okaza a si w ko cu przychylna dla Hitlera.

 

Gazety katolickie — te, które unikn y likwidacji z woli w adz 

hitlerowskich — wzywa y, tak jak podczas pierwszej wojny #wiatowej, do 
poparcia tej drugiej. Ameryka ski naukowiec Gordon C. Zahn stwierdzi w
og oszonej w 1961 roku rozprawie Die deutsche katholische Presse und Hitlers 
Kriege (Niemiecka prasa katolicka wobec wojen prowadzonych przez Hitlera), 
i! w przejrzanej „reprezentatywnej grupie czasopism" nie znalaz „ani jednego 
#wiadectwa bodajby ukrytej opozycji wobec wojny". Przeciwnie: „Prasa 
katolicka okaza a si pe na wezwa  do sprzyjania wojnie, na ka!dej stronie 
drukowano p omienne apele o «patriotyzm» i zach ty do «wykonania swego 
obowi*zku»"

132

. „Ogólne wra!enie, jakie odnosi czytelnik — pisze, zreszt* na 

amach periodyku jednoznacznie katolickiego, ów ameryka ski socjolog — jest 

takie,  !e dominowa o narodowosocjalistyczne poparcie dla wojny" i t
konkluzj uzupe nia autor nieco dalej jak nast puje:

 

background image

242

„Tonacja hipernacjonalistycznego entuzjazmu we wszystkich gazetach, 

które przewertowali#my dla potrzeb naszej pracy, nie sprawia na czytelniku 
wra!enia tonacji wymuszonej"

133

.

Bo te! nie wymuszano jej. Autorzy artyku ów, w#ród których — co Zahn 

odnotowuje — „by o wielu, a mo!e i wi kszo#", duchownych"

134

, tak czy 

inaczej wzorowali si na swych prze o!onych, biskupach, tak jak ci brali 
przyk ad z papie!a.

 

Postaw* Piusa XII podczas wojny i po jej zako czeniu zajmiemy si w

dwóch ostatnich rozdzia ach. Tutaj pozostaje nam

 

Spojrzenie z boku na niemiecki Ko&ció" ewangelicki

 

W

licznych or dziach i wielu proklamacjach w adze 

poszczególnych prowincji ko#cielnych deklarowa y pragnienie 
udzia u w wielkim dziele jednoczenia narodu i podkre#la y sw*
aprobat dla wielkich wydarze , jakie maj* miejsce w !yciu 
politycznym Niemiec. 

Teolog Kart Kupisch

135

 

Podczas gdy katoliccy biskupi Niemiec gremialnie zwalczali nazizm a! do 

roku 1933, #rodowiska teologów ewangelickich sympatyzowa y z nim ju! przed 
owym rokiem; tak by o cho"by w przypadku powsta ej w roku 1931 Wspólnoty 
Roboczej Pastorów Nacjonalistycznych (Arbeitsgemeinschaft nationalistischer 
Pfarrer).  
A gdy Hitler doszed do w adzy, pronazistowskie apele przywódców 
Ko#cio a ewangelickiego nast powa y jeden po drugim.

 

Przed wyborami marcowymi roku 1933 Zwi*zek Ewangelicki wzywa: 

„Ewangeliccy chrze#cijanie, pojmijcie powag i znaczenie tego roztrzygni cia 
wyborczego dla przysz o#ci. (...) Opowiedzcie si po stronie przedstawicieli 
obecnego rz*du, by u atwi" im ich twórcz* prac . Pami tajcie o swej 
odpowiedzialno#ci: chodzi tu o ocalenie Rzeszy!"

136

 

Po tamtych wyborach „Allgemeine Evangelisch-Lutherische 

Kirchenzeitung" pisa a: „Dla Ko#cio a nie jest to czas stania z boku, lecz 
uczestnictwa, i ka!dy kolejny dzie  uzmys awia nam, !e z w asnej woli jeste#my 
#wiadkami tworzenia si wielkiej historii. (...) Ale mimo ogromnej rado#ci z 
prze omu, jaki dokona si w kraju, nie mo!emy ani jednego dnia zapomnie" o
tym, i! wyzwolenie, które by oby do osi*gni cia poprzez polityk zagraniczn*,
trzeba jeszcze wywalczy"!"

137

 

background image

243

Tak zwane Kolegium Trzech (Kapler, Marahrens, Hesse) o#wiadcza z 

upowa!nienia Niemieckiej Rady Ko#cio ów Ewangelickich, a wi c zarazem 
wszystkich Ko#cio ów protestanckich w Niemczech, w or dziu z 25 kwietnia 
1933 roku: „Ten historyczny prze om przyjmujemy z wdzi czno#ci*. Bóg nas 
tym obdarzy . Chwa a Mu za to!"

138

 

Ewangelicki kapelan Ludwig Muller tak oto przedstawia siebie w apelu z 

26 kwietnia 1933 roku: „Pok adaj*c ufno#" w Bogu i maj*c #wiadomo#" 
odpowiedzialno#ci przed Bogiem przyst puj do pracy. Cel to zaspokojenie 
t sknoty, któr* niemieccy ewangelicy pa aj* od czasów reformacji"

139

.

W imieniu Ruchu M odych Reformatorów jednoznacznie popar te dwa 

ostatnie apele mi dzy innymi aktualny biskup krajowy Lilje

140

.

Biskup Turyngii, Reichardt, pisze 25 pa>dziernika 1933 roku: „D ug 

wdzi czno#ci wobec Boga i Adolfa Hitlera ka!e nam uroczy#cie i jednomy#lnie 
stan*" po stronie cz owieka, który zosta zes any naszemu narodowi oraz #wiatu 
w celu przezwyci !enia pot gi ciemno#ci. Dlatego te! wzywamy nasze gminy, 
by — b d*c z nami jednej my#li — jako zjednoczony naród braci popar y
Fuhrera"

141

.

Zacytujmy te! pewnego autorytatywnego teologa, który by zwi*zany z 

jednym z uniwersytetów. Wypowiada si on w sposób typowy dla wielu. 
„Komu Nowy Testament — pisze ów biblista w roku 1935 — wpoi
umiej tno#" rozpoznawania woli Boga oraz Jego drogi przez dzieje, a tak!e
ostatecznych realiów tego #wiata, ten odnajdzie w Trzeciej Rzeszy niejedn*
spo#ród cech pa stwa opisanych w pauli skiej teologii pa stwowo#ci. (...) 
Ko#ció musi zaafirmowa" takie pa stwo, musi to by" aprobata wynik a z
przyj cia nauk Nowego Testamentu, afirmacja historycznej misji i celów 
Trzeciej Rzeszy, nie inna ni! Paw owe «tak» w obliczu bosko#ci Imperium 
Rzymskiego". Ów teolog, który w swych pismach pi tnuje liberalizm, 
bolszewizm,  !ydowski kapita i wszystkich „entuzjastów" (!), który pochwala 
podstawowe poj cia hitleryzmu: krew i ziemi , ras

i naród, honor i 

bohaterstwo, oraz swastyk , i to nawet kosztem teologii, który Hitlera okre#la 
jako pot !n* osobowo#", a Horsta Wessela wspomina jako syna kapelana 
wojskowego, i nakazuje niemieckim studentom teologii, by „maszerowali, jak 
nale!y, w szeregach SA"

142

, jest i dzi#, w Niemczech Zachodnich, profesorem, 

co dla znawcy powojennych realiów niemieckich jest zreszt* ca kiem oczywiste.

 

background image

244

W momencie zaj cia nadre skiej strefy zdemilitaryzowanej, w marcu 

1936 roku, Rada Ko#cio ów Rzeszy telegrafuje do Hitlera: „Pozostaj*c pod 
wra!eniem powagi chwili i niez omnej determinacji Fuhrera, dzia aj*cego w 
poczuciu odpowiedzialno#ci przed Bogiem, Niemiecki Ko#ció Ewangelicki z 
rado#ci* wyra!a gotowo#"  s u!enia do ostatka w imi zachowania honoru i 
egzystencji narodu niemieckiego". Zrzeszenia Ksi !y Ewangelickich „w pe ni 
zaaprobowa y" t deklaracj wierno#ci Fuhrerowi

143

.

Dnia 20 listopada 1936 roku ewangeliccy biskupi krajowi o#wiadczaj*:

„Wraz z Rad* Ko#cio ów Rzeszy stajemy po stronie Fuhrera, skoro naród 
niemiecki toczy walk na #mier" i !ycie z bolszewizmem. (...) Niezmordowanie 
b dziemy nawo ywa" nasze gminy do tego, by nie szcz dzi y swych 
chrze#cija skich si w tocz*cej si walce, mamy bowiem pewno#", i! w ten 
sposób mo!na najlepiej przys u!y" si narodowi niemieckiemu"

144

.

Na jedena#cie miesi cy przed wybuchem drugiej wojny #wiatowej, 30 

wrze#nia 1938 roku, przywódcy Ko#cio ów ewangelickich telegrafuj*: „Bogu 
niech b d* dzi ki,  !e za po#rednictwem Fuhrera zachowa naszemu narodowi 
honorowy pokój. Razem z wyzwolonymi bra"mi prosimy o Bo!e
b ogos awie stwo dla szczytnego dzie a pokoju. Heil dem Fuhrer!"

145

 

Ale dostojnicy Ko#cio a ewangelickiego w *czaj* si te! spontanicznie w 

dzie o wojny — przypominaj* si s owa Leona XIII: „w czasach wojny i 
pokoju". Gdy wybuch a druga wojna #wiatowa, 2 wrze#nia 1939 roku, Ko#ció
Ewangelicki Niemiec zapewnia: „Niemiecki Ko#ció ewangelicki zawsze i 
niezmiennie poczuwa si do podzielania losu narodu niemieckiego. Wspomaga
on bro  wytwarzan* ze stali niepokonan* si * s owa Bo!ego. (...) Tote! i w tym 
momencie dziejów jednoczymy si z naszym narodem, modl*c si za Fuhrera i 
Rzesz (.. .)"

146

.

Przewodnicz*cy ogólnoniemieckiej federaqi zrzesze 

pastorów 

ewangelickich rozpoczyna swój apel z 8 wrze#nia 1939 roku s owami: „Wielkie 
Niemcy wzywaj* na s u!b . Wzywaj* wszystkich, starych i m odych, m !czyzn 
i kobiety — wzywaj* i nas. Jednych na s u!b frontow* poza krajem, innych 
tutaj jako s ugi tego, który rzek : «Pójd>cie do mnie wszyscy, którzy jeste#cie 
strudzeni i obarczeni: chc was pocieszy"»"

147

.

Po udanym ataku Niemiec na Polsk dostojnicy niemieckiego Ko#cio a

ewangelickiego dzi kuj* Bogu i Hitlerowi w or dziu

 

background image

245

na do!ynki 1939 roku: „I do wdzi czno#ci dla Boga do *czamy wdzi czno#" dla 
wszystkich, którzy w ci*gu zaledwie kilku tygodni dokonali tak wielkiego 
prze omu: dla Fuhrera i jego genera ów, dla naszych dzielnych !o nierzy na 
l*dzie, na morzu i w powietrzu. (...) Chwalimy Ciebie na wysoko#ciach, Ciebie, 
który przes*dzasz przebieg bitew, i b agamy Ci , by# nadal mia nas w swej 
opiece"

148

.

Po inwazji Niemiec na Zwi*zek Radziecki otrzyma Hitler — 30 czerwca 

1941 roku — d ugi, entuzjastyczny telegram, rozpoczynaj*cy si s owami: 
„Klerykalna Rada Powiernicza Niemieckiego Ko#cio a Ewangelickiego, zebrana 
po raz pierwszy od momentu podj cia decyduj*cych walk na Wschodzie, 
zapewnia Pana, mein Fuhrer, ponownie w tych podnios ych chwilach o 
niezmiennej wierno#ci i ofiarno#ci wszystkich chrze#cijan ewangelickich w 
Rzeszy. (...) Naród niemiecki, a wi c i wszyscy niemieccy chrze#cijanie, 
dzi kuj* Panu za to, czego Pan dokona "

149

.

Elita Ko#cio a ewangelickiego opowiada a si

za Hitlerem równie!

znacznie pó>niej, co wi cej, wezwa a do „wojny totalnej" — w tym duchu 
wypowiedzia

si

na przyk ad prezes Nwiatowego Konwentu Luteran, 

Marahrens, który 20 lipca 1943 roku za!*da od pastorów „bezwzgl dnej 
determinacji". „Wsz dzie musi zosta" zrozumiane to, !e toczymy wojn , która 
wymaga od nas ca kowitego zaanga!owania, i !e ta wojna musi by" prowadzona 
w warunkach niezachwianej ofiarno#ci, bez jakichkolwiek przejawów 
sentymentalizmu". Zaledwie kilka linijek dalej ów protestancki dostojnik 
Ko#cio a nie wstydzi si przypomnie" wersetu 9, 62 z ewangelii Yukasza

150

, w

którym czytamy: „Ktokolwiek przyk ada r k do p uga, a wstecz si ogl*da, nie 
nadaje si do królestwa Bo!ego".

 

Jeszcze w trzecim roku wojny og asza równie! Hanns Lilje — dzi# biskup 

krajowy Dolnej Saksonii i wiceprzewodnicz*cy Rady Ko#cio a Ewangelickiego 
w Niemczech — prac w asnego autorstwa o wymownym tytule Der Krieg ab 
geistige Leistung {Wojna jako dokonanie duchowe). 
Lilje pisze mi dzy innymi: 
„Albo czy kiedykolwiek !ycie wydaje si milsze ni! podczas wojny?" „Nie 
tylko na sprz*czkach !o nierskich pasów, ale równie! w sercu i sumieniu musz*
znaleZO  si s owa: Z Bogiem! T ofiar usprawiedliwi tylko po#wi cenie jej 
Bogu". Jezusa te! tu oczywi#cie nie zabrak o. Oto Hanns Lilje ko czy swoj*
prac , któr* chcia wnie#" wk ad do wywo anej przez Hitlera wojny, s owami: 
„Jezusowa sentencja: «Komu !ycie mi e, ten je straci» ma o wiele

 

background image

246

g bsz* wymow

ni! ta, jak* potrafi rozpozna" mieszcza ska m*dro#" 

!yciowa"

151

.

Tak jak za czasów zbrodniarza Hitlera, tak i dzi# biskup Lilje propaguje 

Ewangeli na swój sposób. Oto w trakcie wywiadu telewizyjnego, który 
emitowano w roku 1961, da on wyra>nie do zrozumienia, !e w Niemczech 
Wschodnich Chrystus ma prawo nie tylko do biernego, ale i do czynnego oporu. 
Nie by o jednak intencj* tego zwolennika re!imu hitlerowskiego, by „w chwili 
obecnej radzi", !eby bez rozwagi chwycono za bro "

152

.

Nasuwa si przypuszczenie,  !e wi kszo#" obecnych ideologów krucjaty 

s u!y a — jako pos uszne marionetki Hitlera — polityce wschodniej, która 
doprowadzi a do  #mierci pi "dziesi ciu pi ciu milionów ludzi, podczas gdy 
ówcze#ni chrze#cija scy pacyfi#ci równie! dzisiaj zwalczaj* militaryzm.

 

Bo byli, ma si rozumie", protestanci, którzy nie tylko nie ulegli ideologii 

hitlerowskiej, ale ponadto otwarcie za#wiadczyli sw* odporno#" na ni*.
Przypomnijmy tylko Ko#ció Prawdziwego Wyznania Wiary (Bekennende 
Kirche),  
takich ludzi, jak Karl Immer, Paul Schneider, biskup krajowy Wurm 
albo Martin Niemóller, którego listy do hitlerowskich ministrów trzeba 
koniecznie przeczyta", !eby doceni" jego odwag . Znamienne jest to, !e
Niemóller wypowiada si

bardzo krytycznie tak!e o aktualnej polityce 

niemieckiej.

 

Ale nawet przewodnicz*cy pierwszego „Tymczasowego Zarz*du" 

Ko#cio a Prawdziwego Wyznania Wiary, ówczesny hanowerski biskup krajowy, 
napisa w pewnym sprawozdaniu: „W tym miejscu powtarzamy dobitnie to, co 
niezliczon* ilo#" razy (!) o#wiadczali#my uroczy#cie ca emu narodowi: !e
jeste#my gotowi ofiarnie i wiernie broni" tego pa stwa"

153

.

Jak widzieli#my, to samo akcentowali katoliccy biskupi Niemiec, 

naturalnie w pe nej zgodno#ci z zaleceniami papie!a.

 

background image

247

Rozdzia  68  

Watykan a druga wojna Bwiatowa

 

W dalszym ci*gu naszego omówienia uka!emy jeszcze, jak wiele 
czyni Pius XII dla przywrócenia pokoju; s usznie zatem uwa!a
si go za jednego z wielkich rzeczników pokoju w#ród papie!y. 
Gustem Gundlach S. J

1

Tak jak zdarza o si Ko#cio owi katolickiemu popada" w konflikt z 

Hitlerem, tak te! dochodzi o — wprawdzie rzadziej — do ró!nic pogl*dów 
mi dzy hierarchami a Mussolinim. Ale mimo wszystkich tych rozbie!no#ci, 
mimo skarg biskupów i samego Watykanu, jedenasty i dwunasty Pius nie 
rezygnowali z aliansu, jaki wi*za ich z faszystami, którzy przecie! uzyskali 
w adz z pomoc* Kurii.

 

Podkre#lamy jeszcze raz ten nadzwyczaj istotny fakt, zw aszcza za# to, !e

papie! utorowa drog Hitlerowi. Te us ugi papie!a zosta y potwierdzone i 
wykazane przez von Papena, a ponadto znalaz y najbardziej ewidentny wyraz w 
konkordacie, zawartym niemal!e natychmiast po przej ciu w adzy przez Hitlera, 
co nada o nowemu pa stwu legalno#" w oczach #wiata. Organ rz*du 
hitlerowskiego „V6lkischer Beobachter" pisa triumfalnie latem 1933 roku: 
„Poprzez podpisanie konkordatu z Rzesz* Ko#ció katolicki w sposób 
najuroczystszy z mo!liwych zaaprobowa istnienie w Niemczech narodowego 
socjalizmu. (...) Ten fakt oznacza istotne moralne umocnienie 
narodowosocjalistycznego rz*du Rzeszy i podnosi jego presti!"

2

.

Równie! kardyna Faulhaber potwierdzi expressis verbis fakt udzielenia 

pomocy przez papie!a: „Papie! Pius XI — przyzna Faulhaber w jednym z 
kaza , które wyg osi w 1936 roku — jako pierwszy zagraniczny suweren 
zawar z nowym rz dem Rzeszy donios y uk ad, konkordat, a zale!a o
papie!owi na tym, «!eby umacnia" i pog bia" przyjazne stosunki mi dzy 
Stolic* Apostolsk* a Rzesz* Niemieck*»"

3

.

W tym!e kazaniu kardyna wykaza si

jednak jeszcze wi ksz*

otwarto#ci*. „W istocie — powiedzia mianowicie Faulhaber — Pius XI by
najlepszym i na pocz*tku nawet

 

background image

248

jedynym przyjacielem nowej Rzeszy. Miliony ludzi za granic* przyj y
pocz*tkowo postaw wyczekuj*c*, odnosi y si nieufnie do nowej Rzeszy, i 
dopiero zawarcie konkordatu pozwoli o im obdarzy" nowy rz*d Niemiec 
zaufaniem"

4

.

Zauwa!my na marginesie tej sprawy, !e dok adnie dziesi " lat pó>niej 

jeden z ówczesnych pra atów diecezji podleg ej owemu kardyna owi, dzisiejszy 
monachijski biskup-sufragan, Neuhausler, przedstawi rol papie!a i konkordatu 
w nieco innym #wietle. Dzie o uznane za najbardziej autorytatywne omówienie 
walki prowadzonej przez Ko#ció katolicki w Trzeciej Rzeszy stwierdza 
mianowicie (z zastosowaniem — ch tnie praktykowanego przez wszystkich 
niemal!e teologów katolickich i na ogó doprowadzanego do wielkiej przesady 
— #cis ego podzia u, który niejako ju! nawet zewn trznie winien nasuwa"
wniosek, i! podawane informacje s* wiarygodne), pod gromkimi tytu ami: „B. 
Miejsca koncentracji si ko#cielnego oporu. 1. Opoka Piotrowa", co nast puje: 
„Po stronie katolickiej obrona przed antychrze#cija skim narodowym 
socjalizmem by a najgwa towniejsza na najwy!szym stanowisku w Ko#ciele 
katolickim, na opoce Piotra. Ale pocz*tkowo Stolica Apostolska usi owa a
zapanowa" nad z ymi duchami narodowego socjalizmu «uroczystym 
porozumieniem»"

5

.

Najlepszy i na pocz*tku jedyny zagraniczny przyjaciel hitlerowskiej 

Rzeszy, jak go okre#li w roku 1936 kardyna Faulhaber, przemieni si wi c, 
wed ug okre#lenia sformu owanego w 1946 roku przez podleg ego niegdy#
Faulhaberowi pra ata, w pogromc z ych duchów!

 

Zasady konkordatu uzgodniono jeszcze zanim Hitler doszed do w adzy, 

co przypomina #cis y kontakt Piusa XI z Mussolinim na d ugo wcze#niej, ni!
zawarto uk ad latera ski — z obawy przed komunizmem. Ten ostatni jest przez 
Kuri uwa!any za jej najwi kszego wroga, którego unicestwienia Ko#ció
spodziewa si przede wszystkim po Hitlerze.

 

W dniu 30 kwietnia 1937 roku sekretarz stanu, kardyna Pacelli, napisa

do ambasadora Rzeszy w Watykanie, von Bergena, !e Stolica Apostolska jest 
#wiadoma „wielkiego po!ytku p yn*cego z tworzenia zdrowych wewn trznie i 
zdolnych do przetrwania politycznych frontów obrony przed 
niebezpiecze stwem ateistycznego bolszewizmu". Pacelli przyzna , !e Stolica 
Apostolska te! zwalcza a bolszewizm, ale innymi #rodkami. Pochwali jednak 
zastosowanie „zewn trznej presji w walce z bolszewickim 
niebezpiecze stwem"

6

.

background image

249

Niemiecka inwazja na Czechos"owacj3

W roku 1939, gdy kardyna Pacelli zasiad na tronie papieskim, wojska 

Hitlera wtargn y do Czechos owacji. Pacelli, który ju! jako nuncjusz w 
Berlinie, jako sekretarz stanu w latach 1932 i 1933 oraz w chwili zaanektowania 
Austrii szed na r k Hitlerowi, ca kowicie zignorowa ten nowy akt przemocy. 
O#wiadczy natomiast i by a to jedna z pierwszych jego wypowiedzi jako 
papie!a, i! pragnie obwie#ci" wszystkim, „jak bardzo ceni Niemcy, a tak!e to, 
!e chce wiele uczyni" dla Niemiec"

7

. Do samego Hitlera wystosowa Pius XII 

— z okazji 50. urodzin Fuhrera — w asnor cznie napisane pos anie, które, jak w 
maju 1939 roku doniós z Rzymu korespondent „Neue Zurcher Zeitung", zosta o
bardzo dobrze odebrane

8

.

Nad zniszczeniem „republiki husyckiej", gdzie od 1918 do 1930 roku 

sporo ponad milion katolików odesz o z Ko#cio a, trudzi si ju! przed Hitlerem 
Watykan, udzielaj*c

poparcia separatystycznemu ruchowi katolików 

s owackich, szczególnie za# S owackiej Partii Ludowej. By a to partia 
konserwatywna i w swej istocie katolicka, o tendencji antysemickiej, a 
przewodzili jej ksi*dz-pra at Hlinka i po jego #mierci, która nast*pi a w 1938 
roku, ksi*dz Tiso. W nied ugim czasie po obj ciu funkcji premiera S owacji, ten 
dawny profesor teologii katolickiej za!*da absolutnej autonomii, mimo !e nieco 
wcze#niej z o!y

prezydentowi Republiki Czechos owackiej przysi g

wierno#ci. Tiso otrzyma

dymisj

i wówczas na pok adzie samolotu, 

udost pnionego przez austriackiego katolika Seyss-Inquarta, uciek do Berlina, 
w aliansie z Hitlerem i Watykanem uczyni S owacj — w marcu 1939 roku — 
pa stwem samodzielnym, a w pa>dzierniku zosta jego prezydentem.

 

W kwietniu 1939 roku papie! jako jeden z pierwszych uzna nowe 

pa stwo s owackie, a ponadto mianowa ksi dza Tiso szambelanem papieskim i 
nada mu tytu monsignore

9

Katoliccy biskupi S owacji zalecili, by 25 

pa>dziernika we wszystkich ko#cio ach odczytano list papieski, w którym 
udzielili b ogos awie stwa faszystowskiemu re!imowi ksi dza Tiso

10

. Na wzór 

Hitlerjungend utworzono na S owacji organizacje Gwardia Hlinkowska i 
M odzie! Hlinkowska, oprócz tego za# powsta a — wzorowana na niemieckiej 
— S u!ba Pracy. Zast pca ksi dza Tiso, premier Tuka, o#wiadczy w sierpniu 
1940 roku, !e ustrój pa stwa s owackiego b dzie w przysz o#ci stanowi"
po *czenie niemieckiego

 

background image

250

narodowego socjalizmu z katolicyzmem rzymskim

11

. Dlatego w a#nie — nie 

inaczej ni! w katolickiej frankistowskiej Hiszpanii — zniesiono natychmiast 
wolno#" sumienia, s owa i prasy, zakazano dzia alno#ci wszelkich innych partii 
oraz rozpocz to szykanowanie wyznawców prawos awia, religii protestanckich i 
judaizmu.

 

Ksi*dz-pra at Tiso by zdeklarowanym antysemit*. Indagowany w 

zwi*zku z tym przez niektórych katolików, stwierdzi on 28 sierpnia 1942 roku: 
„Co si tyczy kwestii !ydowskiej, ten i ów pyta, czy nasze post powanie jest 
chrze#cija skie i humanitarne. Ja odpowiem innym pytaniem: czy jest 
chrze#cija skie to, !e S owacy chc* si uwolni" od swoich odwiecznych 
wrogów,  Wydów?"

12 

Katolicki biskup Jan Vojta##ak, czo owa posta" w#ród 

s owackich hierarchów, nie waha si nawet denuncjowa" Wydów, a 25 marca 
1942 roku na sesji s owackiej Rady Pa stwa, której by wiceprzewodnicz*cym, 
powiedzia : „Kontynuowali#my deportacj Wydów. Zwi kszyli#my bilans"

13

.

Ma o tego: ów biskup, z rocznymi dochodami rz du czterech milionów koron, 
wykorzysta

faszystowskie ustawy rasistowskie do przej cia mienia 

!ydowskiego w Betlanovcach i Baldovcach

14

.

Z broszury wydanej w 1941 roku w Londynie z inicjatywy 

czechos owackiego ministerstwa spraw zagranicznych wynika, !e 90% 
wszystkich s owackich ksi !y katolickich odmawia o modlitwy za Hitlera

15

.

Szambelan papieski Tiso pos a legion s owacki na front wschodni, po czym 
niejednokrotnie odwiedza swoich legionistów i dodawa im ducha bojowego. 
Do ostatka wzywa , by wojn kontynuowano, i jeszcze 27 wrze#nia 1944 roku 
zapewni : „S owacja b dzie sta" u boku pa stw Osi a! do ostatecznego 
zwyci stwa"

16

. A katoliccy biskupi Jan Vojtassak i Micha Buzalka b ogos awili 

oddzia y ksi dza Tiso przed ich wyruszeniem do walki przeciw katolickiej 
Polsce i Zwi*zkowi Radzieckiemu

17

.

W 1945 roku Tiso zbieg do Niemiec, lecz alianci wydali go, po czym 

zosta w Czechos owacji postawiony przed s*dem i skazany jako zbrodniarz 
wojenny. Papie! nie zaniedba niczego, co mog o przys u!y" si moralnej 
rehabilitacji ksi dza Tiso. W wydanej przez Watykan — przy pe nej aprobacie 
ze strony Piusa XII — Encyklopedii Katolickiej czytamy mi dzy innymi: „Tiso 
by wzorowym kap anem, który prowadzi !ycie nieskazitelne. Po#wi ci si
polityce, bo uzna , !e zmusza go do tego konieczno#" d z i e j o w a; od 
pocz*tku obecnego stulecia jedynie bowiem kler broni

praw narodu 

s owackiego. Pod rz*dami ksi dza Tiso S owacja osi*gn a wielki post p
zarówno w dziedzinach kultury

 

background image

251

i gospodarki, jak i w polityce spo ecznej, a ponadto dowiod a swej 
samodzielno#ci narodowej". I wreszcie zostaje zacytowany sam Tiso: „Umieram 
jako m czennik.(...) Oprócz tego umieram jako ten, który broni cywilizacji 
chrze#cija skiej przed komunizmem"

18

.

Oprócz tego Tiso zmar jako rebeliant z punktu widzenia w adz pa stwa 

czechos owackiego; jako katolik, który posy a S owaków na bezsensown*
#mier" za Hitlera; jako zaciek y antysemita i ponadto cz owiek, który — razem z 
papie!em — popiera system, morderczy dla milionów ludzi zg adzonych w 
obozach koncentracyjnych.

 

Równie! w Czechach wy!szy kler katolicki kolaborowa . Hitlerowski 

namiestnik Pragi, Frank*, pisa jeszcze 5 lipca 1944 roku do kwatery g ównej 
Hitlera, !e wspieraj* go wy!si czescy dostojnicy Ko#cio a katolickiego

19

.

Ju! dwa lata wcze#niej, 10 czerwca 1942 roku, na rozkaz Franka w 

„odwecie" za zastrzelenie „protektora" z ramienia Rzeszy, Heydricha, spalono 
ca * czesk* wie# Lidice, rozstrzelano na miejscu 184 m !czyzn i 7 kobiet, 203 
kobiety i 104 dzieci wywieziono do jednego z obozów koncentracyjnych, w 
którym prze!y y tylko 153 kobiety i szesnastoosobowa grupa dzieci

20

. Tak wi c

wy!szy kler katolicki Czech jeszcze dwa lata pó>niej wspó pracowa z
inicjatorem tamtej zbrodni!

 

Konsekwencje

 

Spo#ród 13 milionów mieszka ców Czechos owacji w okresie okupacji 

niemieckiej (od 1938 roku) zgin o oko o 300000 osób. Egzekucje rozpocz y
si w pierwszym dniu inwazji. W jednej tylko „Ma ej Twierdzy" (Ma a pevnost) 
w Terezinie ko o Litomierzyc gestapo zg adzi o kilkadziesi*t tysi cy ludzi. W 
ostatnich tygodniach okupacji Niemcy wrzucili do rzeki przep ywaj*cej obok 
twierdzy bez ma a 25 000 urn z prochami pomordowanych. Po wyzwoleniu 
znaleziono jeszcze 26000 trupów

21

.

Oko o 300000 osób deportowano z Czechos owacji i wiele spo#ród nich 

straci o !ycie

22

.

Ludno#"  !ydowska zmniejszy a si liczebnie — co zosta o oficjalnie 

ustalone przez anglo-ameryka sk* komisj #ledcz* —

* Karl Hermann; nie nale!y go myli" z Hansem Frankiem, znanym w Polsce gubernatorem generalnym (przyp. 

t um.).

 

background image

252

z 315000 w 1939 roku do 60000 w roku 1946. W#ród 255000 zaginionych by o
tylko kilka procent ludzi ocala ych

23

.

Gda(sk

 

Równie! przed przy *czeniem Gda ska do Niemiec, co nast*pi o 1

wrze#nia 1939 roku, w pierwszym dniu inwazji na Polsk , Watykan poszed
Hitlerowi na r k . Otó! na usilne !*danie ze strony NSDAP papie! usun*  latem 
1938 roku ówczesnego biskupa gda skiego, hrabiego 0'Rourke*, któremu 
hitlerowcy zarzucali „polonizacj " gda skiego Ko#cio a. Papie! zmieni te!,
pierwotnie przeze  zaaprobowany, projekt utworzenia polskich parafii w 
Gda sku. Nast pc* hrabiego O'Rourke zosta Niemiec Splett, który zabroni
pos ugiwania si j zykiem polskim podczas spowiedzi i nabo!e stw, a ponadto 
zarz*dzi usuni cie polskich napisów nie tylko z ko#cio ów, ale i z p yt 
nagrobnych. W czasie niemieckiej okupacji Polski Watykan powierzy
biskupowi Splettowi tak!e diecezj che mi sk*

24

.

Niemiecka inwazja na Polsk3

Pius XII wiedzia ju! w po owie sierpnia 1939 roku, od swego nuncjusza 

w Berlinie, Orsenigo, o planowanej inwazji na Polsk , a ujawni to d ugoletni 
watyka ski korespondent agencji Associated Press, Morgan

25

. W a#nie w 

po owie sierpnia Hitler poprosi papie!a, by ten nie pot pi inwazji i by pozyska
polskich katolików dla krucjaty przeciw Zwi*zkowi Radzieckiemu

26

.

W Watykanie od dwudziestu lat pokonanie komunizmu i Zwi*zku 

Radzieckiego by o bardziej upragnione ni! cokolwiek innego, a wi*za o si z
tym jeszcze jedno !yczenie, tak!e wielkiej wagi dla Kurii: by Ko#ció
prawos awny zosta podporz*dkowany Rzymowi. Z drugiej strony, Polska by a
krajem na wskro# katolickim, od wieków niezmiennie dochowuj*cym wierno#ci 
Watykanowi, a prócz tego pod w adz* katolickiego dyktatora**, którego  *czy y
z papie!em #cis e kontakty.

 

* Z irlandzkiej rodziny osiad ej niegdy# na polskich Kresach wschodnich (przyp. t um.). 
** Zapewne autor ma na my#li zmar ego w 1935 roku marsza ka Pi sudskiego (przyp. t um.). 

background image

253

Mimo to wszystko Pius XII postanowi po#wi ci" Polsk . Postawi

jednak!e trzy warunki

27

: 1. Hitler musi najpierw do o!y" wszelkich stara , by z 

Polsk* i mocarstwami zachodnimi osi*gn*" kompromis, 2. w przypadku inwazji 
Niemcy mog* wyrz*dzi" Polsce tylko minimalne szkody fizyczne i moralne i 
nie mog* stosowa" odwetu na tych polskich katolikach, którzy stawi* opór; 
wszystkie interesy Ko#cio a musz* zosta" zabezpieczone, 3. nigdy nie mo!e
zosta" ujawniony fakt rokowa  watyka sko-niemieckich na temat inwazji na 
Rosj . Hitler obieca wszystko.

 

Gdy po ataku na Polsk pomimo zabiegów papie!a przyst*pi y do wojny 

Francja i Wielka Brytania, Pius XII okaza si tak przej ty wybuchem drugiej 
wojny  #wiatowej,  !e przez wiele dni obawiano si o jego zdrowie. Pó>niej, w 
listopadzie, prze!y nawet za amanie nerwowe

28

. Ale obietnicy dotrzyma . Tak 

jak w chwili wkroczenia Niemców do Austrii oraz Czechos owacji, tak i teraz 
najwy!sza osobisto#" w Ko#ciele katolickim milcza a i nie pot pi a hitlerowskiej 
agresji ani jednym s owem.

 

Tym energiczniej zaprotestowa Pius XII przeciw zawarciu paktu 

niemiecko-radzieckiego — poprzez nuncjusza w Niemczech, a tak!e na  amach 
„Osservatore Romano" i na antenie Radia Watyka skiego. A gdy jeszcze wojska 
sowieckie 17 wrze#nia 1939 roku zaatakowa y Polsk od wschodu i zaj y
Kresy, watyka skie protesty w #rodkach masowego przekazu nie mia y ko ca. 
Kuria skar!y a si

przede wszystkim na antyreligijne poczynania Armii 

Czerwonej. Tymczasem nawet prymas Polski, kardyna Hlond, podaje w swym 
raporcie dla papie!a wiele przyk adów prze#ladowania ludno#ci polskiej na tle 
religijnym i innym przez Niemców, ale ani jednego przyk adu takiej dzia alno#ci 
na terenach zaj tych przez armi radzieck*. Jedynie na zako czenie przedmowy 
do swego raportu stwierdzi kardyna Hlond (który o#wiadczy w wywiadzie 
prasowym,  !e Ko#ció katolicki w Polsce nie by nigdy, odk*d istnieje, tak 
szykanowany, jak pod okupacj* niemieck*), i! pogromy na ziemiach przej tych 
przez Rosjan s* równie okrutne, jak niemiecka okupacja. Nie przedstawi jednak 
!adnych dowodów

29

.

Jednakowo! Rosjanie faktycznie stosowali represje. Zamykano szko y

prowadzone przez Ko#ció , seminaria i klasztory, konfiskowano kaplice, 
ko#cio y obci*!ono wysokimi podatkami, duchownych skazywano na wygnanie, 
a nauczycieli-chrze#cijan w szko ach publicznych zast*pili komuni#ci

30

.

background image

254

Wcze#niej w a#nie tam, na ziemiach przekazanych Polsce przez Rosj po 

I wojnie  #wiatowej, dosz o do masowych prze#ladowa  religijnych, których 
inspiratorami byli katoliccy biskupi. Mieszka o tam bowiem blisko osiem 
milionów Bia orusinów i Ukrai ców, a prawie po ow tej ludno#ci stanowili 
wierni rosyjskiego Ko#cio a

prawos awnego. Pomimo uroczystego 

przyrzeczenia, jakie Polska z o!y a wielkim mocarstwom, przyrzeczenia, i! b d*
respektowane wszystkie prawa tych mniejszo#ci, równie! religijne, niezad ugo 
przyst*piono do nawracania. W porozumieniu z Watykanem w krótkim czasie 
uwi ziono ponad tysi*c ksi !y prawos awnych i ca kowicie wyludniono 
niejedn* wie#, dokonuj*c rzezi na bia oruskich i ukrai skich wie#niakach. W 
pewnej broszurze wydanej w 1931 roku w USA czytamy: „Wi kszo#" 
ko#cio ów prawos awnych spl*drowali polscy !o nierze, którzy przemieniali je 
w stajnie albo i w latryny"

31

. Wówczas to niestrudzenie je>dzili po tamtych 

ziemiach watyka scy wizytatorzy, którzy rozpoznawali post py misji.

 

Szykanowanie Polaków z przyczyn religijnych, czego dopuszczali si

hitlerowcy, by o tak ra!*ce,  !e nawet Watykan wielokrotnie wyrazi sw*
dezaprobat . Te protesty by y konieczno#ci* dla papie!a, cho"by przez wzgl*d
na  #wiat katolicki przez ca * wojn pozorowa on  #cis * neutralno#". Jego 
protesty s u!y y, z jednej strony, kamuflowaniu polityki profaszystowskiej, z 
drugiej za# strony, papie! usi owa w ten sposób uzyska" od rz*du 
hitlerowskiego pewne ust pstwa w sprawach ko#cielnych. Tak jak na aliansie 
Piusa XII z Hitlerem nie odbi si negatywnie antyklerykalizm nazistów 
wewn*trz Niemiec, tak te! nie mia y na ten alians !adnego wp ywu ekscesy 
hitlerowców w Polsce. Nuncjusz Orsenigo co prawda zaprotestowa przeciwko 
nim, ale jednocze#nie na polecenie papie!a pogratulowa Hitlerowi ocalenia 
podczas zamachu w Monachium.

 

Po upadku Polski, która do#wiadczy a okupacji niemieckiej i rosyjskiej, 

zbieg y za granic d ugoletni polski minister spraw zagranicznych, Beck, 
o#wiadczy : „Do g ównych sprawców tragedii mego kraju nale!y te! Watykan. 
Zbyt pó>no poj* em, !e nasza polityka zagraniczna s u!y a interesom Ko#cio a
katolickiego"

32

.

background image

255

Konsekwencje

 

Jedno z rozporz*dze  Himmlera nakazywa o totaln* zag ad Polaków po 

okresie przej#ciowym, „kiedy to musz* oni by" maksymalnie eksploatowani"

33

.

Spo#ród oko o 35 milionów obywateli Polski, na obszarach zaj tych przez 

Niemców w przybli!eniu 6028000 osób straci o !ycie w nast pstwie dzia a 
wojennych, walk partyzanckich, akcji odwetowych, deportacji, internowania w 
obozach koncentracyjnych, rzezi dokonywanych w gettach i tak dalej

34

.

Eksterminacja  Wydów polskich obj a 98 procent tej ludno#ci, w sumie 

3150000 osób

35

.

W jednym tylko obozie Stutthof (Sztutowo) Niemcy co 30 minut 

zagazowywali po 100 osób, a ponadto bez ma a 300 wi >niów dziennie gin o
na skutek wstrzykiwania fenolu albo innych #rodków, b*d> przez powieszenie

36

.

W obozie Auschwitz (O#wi cim) w ci*gu trzynastu miesi cy od 2 

pa>dziernika 1943 do 30 pa>dziernika 1944 roku zagazowano 24688 m !czyzn, 
kobiet i dzieci

37

.

W Sobiborze wymordowano oko o 250000 osób (przewa!nie  Wydów z 

Polski Wschodniej), w Be !cu oko o 600000 osób (na ogó Wydów z Polski 
Centralnej, ale oprócz nich 1000-1500 nie-Wydów), w Treblince 731600 osób 
(g ównie  Wydów z Polski Centralnej), na Majdanku 1380 000 osób ró!nych 
narodowo#ci

38

.

W odwecie za ka!dego zabitego Niemca gin o 100 Polaków — tak*

liczb ofiar pojedynczej akcji odwetowej osi*gni to poza Polsk* tylko w 
Jugos awii

39

.

Papieskie „zabiegi o pokój"  

a przyst pienie W"och do wojny

 

Po kampanii polskiej Pius XII — wysz o to na jaw przede wszystkim 

podczas procesów norymberskich — usilnie zabiega o kompromisowy pokój 
mi dzy aliantami a Rzesz* Niemieck*, chodzi o mu bowiem o to, by Zachód, 
zjednoczywszy si pod jego przewodem, wyst*pi przeciw komunistycznej 
Rosji. „Zako czmy t bratobójcz* wojn — rzek ten wielki bojownik o pokój 
w#ród papie!y nazajutrz po og oszeniu swego or dzia na Bo!e Narodzenie, a 
wi c 25 grudnia 1939 roku, w czasie audiencji dla kolegium kardynalskiego — 
po *czmy nasze si y w walce przeciw

 

background image

256

wspólnemu wrogowi, jakim jest ateizm!"

40

 Rokowania, których celem by a

wspólna wojna przeciwko Zwi*zkowi Radzieckiemu — papie! nak ania do niej 
równie! Stany Zjednoczone — odbywa y si na prze omie lat 1939 i 1940. (Ju!
podczas koronacji Pacellego przebywa w Watykanie oficjalny przedstawiciel 
USA, a mianowicie ameryka ski pose w Anglii, Kennedy, ojciec pó>niejszego 
prezydenta.)

 

Gdy W ochy 10 czerwca 1940 roku wypowiedzia y wojn Francji i 

Anglii, episkopat w oski zacz*  od razu mówi" o #wi tej wojnie i przes a
pozdrowienia Mussoliniemu oraz królowi. Akredytowany przy Watykanie 
korespondent „New York Times", który wówczas pyta o stosunek Kurii do 
owych wojennych demonstracji kleru, otrzyma w watyka skim Sekretariacie 
Stanu odpowied>, i! Stolica Apostolska jest odpowiedzialna za wszystkich 
katolików, „ale duchowie stwo W och i w oscy katolicy maj* szczególne 
obowi*zki wobec Italii, które — tak jak zawsze — spe ni* z honorem"

41

. A

watyka skie czasopisma „Civilita Cattolica", wydawane przez jezuitów, 
wezwa o wszystkich W ochów do tego, by „dowodz*ce wierno#ci wype nianie 
obowi*zku przypiecz towali krwi*"

42

. Natomiast papie! nadal deklarowa

neutralno#" i propagowa pokój.

 

Niemiecka inwazja na Norwegi3

i zaj3cie Holandii, Belgii oraz Francji

 

Kiedy w kwietniu 1940 roku Hitler napad na s ab* Norwegi i Pius XII 

by przez wiele #rodowisk proszony o pot pienie tej nowej agresji, papie! — nie 
inaczej ni! dawniej w podobnych sytuacjach — przemilcza spraw . Poleci
tylko, !eby na  amach „Osservatore Romano" znalaz o si wskazanie na fakt, i!
w Norwegii !y o 2619 katolików, w Niemczech za# — 30 milionów

43

.

Okupacja niemiecka pozbawi a !ycia 10166 Norwegów, przy ogólnej 

liczbie mieszka ców wynosz*cej 3 miliony

44

.

Zauwa!my mimochodem, !e nigdy nie zosta y te! pot pione przez 

papie!a ró!ne akty agresji, jakich dopu#ci si Mussolini: ani inwazja W och na 
Abisyni , ani ta na Albani , ani atak na Grecj . Bo przecie! Watykan 
spodziewa si po tych akcjach nie tylko wzmocnienia b d*cej w #cis ym 
sojuszu z nim Italii, ale ponadto tak!e umo!liwienia dzia alno#ci misji 
katolickich w danych krajach.

 

background image

257

Po zaj ciu Holandii, Belgii oraz Francji papie! wyrazi co prawda w 

osobistym li#cie do królowej Holandii i króla Belgów

 

— w agodnej formie — !al z powodu okupacji tych pa stw wbrew woli 

ich suwerenów. Ale zarazem poleci episkopatowi Niemiec, by nakazano 
odprawianie we wszystkich ko#cio ach nabo!e stw dzi kczynnych w intencji 
Fuhrera

45

. Prócz tego nuncjusz Orsenigo przekaza 11 lipca 1940 roku 

sekretarzowi stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Rzeszy, von 
Weizsackerowi, utrzymane w entuzjastycznym tonie gratulacje i wyrazi
równocze#nie nadziej , !e „powiedzie si wyeliminowanie takich ludzi, jak 
Churchill, Duff Cooper, Eden i tak dalej"

46

.

Tak jak Hitler uzyska poparcie hierarchii katolickiej w chwili wkroczenia 

jego wojsk do Austrii oraz do Czechos owacji, tak te! mia je, przynajmniej na 
pocz*tku okupacji, kiedy zajmowano kraje zachodnie. We wspólnym li#cie 
pasterskim z 7 pa>dziernika 1940 roku biskupi belgijscy wezwali wiernych do 
uznania autorytetu niemieckich w adz okupacyjnych i pos usze stwa wobec 
nich

47

, ale w nast pnych latach przeciwstawiali si okupantowi.

 

Podczas okupacji niemieckiej zgin o 26 000 Belgów, przy ponad o#miu 

milionach mieszka ców kraju

48

.

Straty w ludziach, jakie przez niemieck* okupacj ponios a Holandia 

wynios y oko o 175 000 osób (z ogólnej liczby 10 milionów obywateli). Zgin y
wówczas 104000 Wydów holenderskich

 

— spo#ród stu czterdziestu tysi cy ogó em

49

.

Nuncjusz w Pary!u, Valeri, otrzyma ju! w lipcu 1940 roku instrukcj z

Watykanu, by popar rz*d marsza ka Petaina, pozostaj*cego w sojuszu z 
Hitlerem. Petain utrzymywa od dawna kontakty z Berlinem, zw aszcza z 
Góringiem, a w latach 1939-40 by ambasadorem we frankistowskiej Hiszpanii. 
Papie! udzieli swego b ogos awie stwa Petainowi i jego pomocnikom, jak te!
zapewni nowego ambasadora Francji przy Watykanie, !e Ko#ció poprze 
!arliwie „dzie o moralnego odrodzenia", zainicjowane we Francji

50

. Oficjalny 

organ Watykanu pochwali 9 lipca 1940 roku francuskiego sojusznika Hitlera, 
„#wietnego marsza ka, który bardziej ni! ktokolwiek uosabia najlepsze tradycje 
swego narodu", i wyrazi satysfakcj z powodu ocalenia przeze  Francji. 
„Osservatore Romano" zako czy ten artyku przepowiedni* nadej#cia „nowego 
promiennego dnia, nie tylko dla Francji, ale równie! dla Europy i #wiata"

51

.

Tak!e wówczas, gdy w adze Petainowskie w ci*gu jednej nocy schwyta y

i wtr*ci y do obozu koncentracyjnego 7000 obywateli

 

background image

258

Hiszpanii, którzy uciekli z kraju w obawie przed frankistowskim re!imem, a 
by o w#ród tych emigrantów kilka tysi cy baskijskich katolików i ksi !y
katolickich, Watykan nie wstawi si za owymi lud>mi

52

.

Czo owa katolicka gazeta Francji, „La Croix", której redakcja zosta a po 

wyzwoleniu postawiona przed s*dem za kolaboracj , wzywa a dzie  w dzie  do 
sprzyjania Petainowi i hitlerowcom, domaga a si

bezwzgl dno#ci wobec 

bojowników ruchu oporu i pisa a,  !e kurs polityki Petaina „jest zadziwiaj*co 
zbie!ny z oczekiwaniami Stolicy Apostolskiej"

53

. Bo przecie! Petain zniós

wszystkie ustawy, które w III Republice ogranicza y w adz Ko#cio a, i 
uregulowa wszystkie kwestie socjalne w duchu encyklik papieskich oraz 
ideologii faszystowskiej. Porównajmy odno#n* publikacj katolika Piepera (t. II, 
s. 230 i nast.).

 

Konsekwencje

 

Wed ug niepe nych i nieoficjalnych danych, spo#ród oko o 115000 osób 

deportowanych z Francji z powodów politycznych, nie powróci o 75 000. 
Ponadto straci o tu !ycie oko o 30 000 bojowników ruchu oporu

54

.

Wci*! odbywa y si egzekucje zak adników. Dnia 2 kwietnia 1944 roku 

esesmani u#miercili strza ami w ty g owy 86 m !czyzn ze wsi Ascq w Pas-de-
Calais w odwecie za sabota! polegaj*cy na zniszczeniu linii kolejowej

55

. W

Tulle (departament Sud) 99 Francuzów zawis o 8 czerwca 1944 roku, za spraw*
Niemców, na hakach rze>nickich

56

. W Maille-en-Touraine Niemcy dokonali 25 

sierpnia 1944 roku rzezi na 124 mieszka cach, w#ród których by y dwa 
noworodki

57

. Gdy w nast pstwie zwalenia drzew na kolumn samochodów 

czterech Niemców dozna o obra!e , z r*k SS zgin a 10 czerwca 1944 roku ca a
ludno#" (634 osoby) wsi Oradour-sur-Glane, zarz*d gminy odmówi wydania 30 
zak adników, czego za!*dali wcze#niej Niemcy. Do kobiet i dzieci, które 
schroni y si w ko#ciele, strzelano z karabinów maszynowych, po czym 
podpalono ko#ció

58

.

2ci&lejszy sojusz ze zwyci3skim Fuhrerem

 

Po b yskawicznym upokorzeniu Francji zwyci stwo Niemiec 

hitlerowskich w tej wojnie uchodzi o w wielu #rodowiskach na

 

background image

259

ca ym #wiecie za pewne. Jesieni* 1940 roku papie! i jego sekretarz stanu odbyli 
d u!sze rozmowy z trzema biskupami niemieckimi

59

, którzy pó>niej 

zrelacjonowali je na dorocznej konferencji biskupów w Fuldzie. Biskupi 
obiecali, !e b d* zabiega" o wi ksze poparcie dla zwyci skich Niemiec oraz ich 
wielkiego Fuhrera ze strony ludno#ci katolickiej

60

. Ponadto postanowili oni 

odbywa" swe kolejne spotkania w stolicy wielkoniemieckiej Rzeszy, w Berlinie, 
by w ten sposób zamanifestowa" swoje coraz wi ksze przywi*zanie do 
hitlerowskiego pa stwa. Uzgodnili tak!e, i! biskup polowy Wehrmachtu b dzie 
wydawc* nowego organu oficjalnego katolików niemieckich, pod tytu em „Der 
Neue Wille" („Nowa Wola"). Ta gazeta zach ca a niemieckich  !o nierzy do 
walki za Hitlera

61

.

W styczniu 1941 roku dosz o do pierwszego spotkania biskupów 

niemieckich i austriackich w Berlinie. We wspólnym li#cie pasterskim 
przepowiedzieli oni ostateczny triumf Hitlera, ale kosztem wielkich ofiar, które 
ponios* wszyscy

62

. Bez ma a dwa lata pó>niej owa przepowiednia zosta a

powtórzona przez katolickiego biskupa polowego Wehrmachtu w li#cie 
pasterskim na Bo!e Narodzenie roku 1942: „Trudy, z których powstanie 
zwyci stwo, b d* od nas wymaga y wielkiego nak adu si i wielkiej ofiarno#ci. 
Mamy przed oczyma #wietlany przyk ad, jaki daje nam nasz Fuhrer i naczelny 
dowódca. Nie !*da on od nas wi kszego wysi ku i wi kszej gotowo#ci bojowej 
ni! te, na jakie sam si zdoby i zdobywa nadal. Ufaj*c mu niezmiennie, 
osi*gniemy cel, w którym toczy si ta walka"

63

.

Niemiecka inwazja na Jugos"awi3

Jugos"awia mi3dzy I a II wojn  &wiatow 

Sono tutti quanti barbari. (Wszyscy oni s* barbarzy cami.) 

Pius X (w 1913 roku)64 

Dzieje stosunków pomi dzy Watykanem a S owianami po udniowymi 

spisa — w sposób znakomity — belgradzki historyk Viktor Novak

65

. Nie 

odtworzymy ich tutaj szczegó owo, ale realia jugos owia skie zostan* tu z 
konieczno#ci zaprezentowane obszerniej, bo w niedawnej przesz o#ci tego 
pa stwa powtórzy y si potworno#ci katolickiego #redniowiecza i pa stwo 
jugos owia skie jest poniek*d modelow* egzemplifikacj* tego, do czego

 

background image

260

dosz oby w prawos awnej Rosji, gdyby Watykan rozpocz*  tam kiedy# sw*
dzia alno#" misyjn*, oczywi#cie po wojnie atomowej.

 

Linia podzia u mi dzy chrze#cija stwem katolickim a prawos awnym 

przebiega w poprzek Ba kanów. Obie te odmiany chrystianizmu tworzy y tam 
swe bastiony, przy czym papiestwo pos ugiwa o si

w swojej walce z 

prawos awiem zarówno fanatycznie katolickimi Chorwatami, jak te! monarchi*
austro-w giersk*.

Wyzwolenie prawos awnych Ba kanów spod jarzma tureckiego, do czego 

dosz o przed I wojn* #wiatow*, nie mog o nie zaniepokoi" Kurii. A w 
przededniu wojny Pius X nie upomina si bynajmniej o pokój, lecz wyra!a !al, 
i! Austro-W gry nie podejmowa y podobnych ultymatywnych kroków 
wcze#niej. My#li papie!a znalaz y swoje odbicie w wa!nym dla historii 
dokumencie, jaki stanowi przeznaczona dla ministra spraw zagranicznych 
informacja ówczesnego pos a Austro-W gier, hrabiego Palfry'ego, o jego 
rozmowie z sekretarzem stanu, kardyna em Merry del Valem, odbytej 27 lipca 
1914 roku: „Kilkakrotnie w ci*gu ostatnich lat wyra!a Jego  Nwi*tobliwo#" 
ubolewanie z tego powodu, !e Austro-W gry nie zdoby y si na ukaranie ich 
niebezpiecznego naddunajskiego s*siada. (...) Papie! i Kuria postrzegaj* Serbi
jako dokuczliw* chorob , która z wolna niszczy szpik kostny monarchii i z 
czasem przyczyni si do jej upadku. Zniszczenie tego bastionu oznacza oby dla 
Ko#cio a utrat

najmocniejszego przyczó ka w walce z prawos awiem, a 

zarazem utrat najpot !niejszej si y militarnej". Sekretarz stanu, kardyna Merry 
del Val, ze swej strony wyrazi nadziej , !e monarchia „nie cofnie si przed 
ostateczno#ci*"

66

. Có!, entuzjazm niemieckich jezuitów na wie#" o wybuchu I 

wojny #wiatowej (t. II, s. 202 i nast.) jest ju! chyba zrozumia y.

 

Po rozpadzie naddunajskiego mocarstwa Kuria, #wiadoma zagro!enia 

katolickiego „przedmurza" na Ba kanach, odnios a si zgo a nieprzyja>nie do 
nowego pa stwa po udniowych S owian, Królestwa Serbów, Chorwatów i 
S owe ców (od 1929 roku: Królestwa Jugos awii). Zosta o ono uznane przez 
Watykan dopiero po rocznym istnieniu, 6 listopada 1919 roku, i dopiero w lecie 
roku 1920 przyby do Belgradu nuncjusz papieski, monsignore Cherubini

67

.

W latach dwudziestych i trzydziestych Watykan rozwin*  w Jugos awii 

intensywn* dzia alno#", zw aszcza za po#rednictwem Akcji Katolickiej. Intencje 
s* oczywiste. W czo owym niegdy# praskim dzienniku katolickim „Deutsche 
Presse" pisano

 

background image

261

w sierpniu 1936 roku mi dzy innymi co nast puje: „Katolicyzm chorwacki 
mo!na okre#li" jako najw a#ciwszy przyczó ek, który w odpowiednim 
momencie (!) pos u!y do pokonania przepa#ci dziel*cej dwa #wiatopogl*dy". 
Dalej czytamy, !e Ko#ció rzymski znajduje si w Chorwacji w „ci*g ej 
ofensywie przeciwko prawos awnemu chrze#cija stwu" i !e funkcja religijna 
tego kraju jest zgodnie postrzegana jako funkcja „przyczó ka strategicznego, 
który pozwoli na zwi*zek Rzymu z Ko#cio em prawos awnym, o ile ten ostatni 
wyka!e dobr* wol , nie dopu#ci jednak do nieklarownego i niebezpiecznego 
«zbratania», które odby oby si ze szkod* dla Ko#cio a katolickiego"

68

.

W

pa>dzierniku 1937 roku 19 arcybiskupów i biskupów 

jugos owia skich, zebranych w Zagrzebiu, wyda o o#wiadczenie, które g osi: 
„Episkopat katolicki potrafi w ka!dym przypadku ochroni" prawa Ko#cio a
katolickiego i sze#ciu milionów katolików w tym pa stwie, i podj*  ju! kroki 
niezb dne dla naprawienia wszystkich niesprawiedliwo#ci"

69

.

GroZba Pacellego

 

Podówczas Watykan poniós w Jugos awii kl sk , w roku 1937 bowiem 

obywatele Jugos awii odrzucili konkordat. By to dotkliwy cios dla Piusa XI i 
jego sekretarza stanu, kardyna a Pacellego, który bra udzia w przygotowaniu 
konkordatu. Przemawiaj*c w grudniu 1937 roku do cz onków konsystorza, 
Pacelli posun*  si wr cz do gro>by: „Nadejdzie taki dzie  (kardyna mówi to 
niech tnie, ale jest pewien tego, co mówi), kiedy nie zabraknie ludzi, którzy 
b d*

bardzo 

!a owa"

odrzucenia b d*cego owocem wielkiej 

wspania omy#lno#ci, dobrego dzie a, ofiarowanego ich krajowi przez 
namiestnika Chrystusa"

70

.

Tamta gro>ba ówczesnego sekretarza stanu i pó>niejszego papie!a Piusa 

XII zacz a si spe nia" 6 kwietnia 1941 roku, na skal nie mniejsz* ni! ta, jak*
osi*gn y najgorsze zbrodnie chrze#cija skiego #redniowiecza, a jednak — i to 
jest by" mo!e najbardziej zadziwiaj*ce — po dzi# dzie  nikt w Niemczech, a 
nawet, mo!emy tak domniemywa", w wi kszo#ci krajów europejskich, nie wie 
w ogóle nic o tamtych wydarzeniach w Jugos awii. Kuria rzymska zadba a
pewno o to, !eby na chrze#cija ski Zachód nie przedosta y si !adne informacje.

 

background image

262

Ja sam — s*dz , !e ta osobista uwaga zainteresuje czytelnika — 

doszuka em si po raz pierwszy pewnych aluzji w ksi*!ce radzieckiego autora 
Scheinmanna Watikan wo wriemia wtoroj mirowoj wojny (Watykan podczas II 
wojny &wiatowej), 
z której po cz #ci korzysta em pisz*c ten rozdzia i która jest, 
o ile mi wiadomo, jak dot*d najobszerniejsz* prezentacj* tego tematu. Ilekro"
by o to mo!liwe, sprawdza em wykorzystywane przez siebie informacje 
Scheinmanna; czasem odnajdywa em w nich tendencyjno#", ale jednak 
zgodno#" z tym, co pisano krytycznie na Zachodzie. Szczególnie sceptycznie 
odnosi em si

do jugos owia skich relacji Scheinmanna i tylko dalszym 

poszukiwaniom, wynik ym z nieufno#ci do pracy radzieckiego naukowca, 
zawdzi czam to, !e si w ogóle zapozna em z ca ym ogromem katolickich 
okrucie stw w Jugos awii w po owie naszego stulecia, Scheinmann raczej 
bowiem  agodzi ni! przesadza

71

.

Ktokolwiek b dzie jednak mia w*tpliwo#ci podczas lektury dalszego 

ci*gu rozdzia u, niech we>mie pod uwag fakt,  !e równie! w Republice 
Federalnej Niemiec ju! cztery lata temu ukaza si

d u!szy artyku o

„chrze#cija skich" rzeziach w Chorwacji w latach 1941-1945 i, jak dot*d, nikt 
nie zakwestionowa niczego, co ów artyku podaje

72

.

Papieskie b"ogos"awie(stwo dla zbrodniarzy

 

Gdy wojska niemieckie 6 kwietnia 1941 roku wkroczy y do Jugos awii, 

!eby zaj*" i ten kraj, podj y one wspó prac z ruchem ustaszów, faszystowsko-
katolickim z ducha. Ich ideolog, Ante Starcevi", twierdzi , !e nie ma w a#ciwie 
Serbów,  !e wszystko, co serbskie, musi znikn*", i dlatego — jak pisa —
„Serbowie s* byd em rze>nym"

73

. W imi

tej doktryny ustasze, którym 

przewodzi dr Ante Paveli", niegdy# adwokat w Zagrzebiu, wyst*pili przeciw 
Serbom, pod wzgl dem kulturowym najwy!ej stoj*cemu narodowi na 
Ba kanach, ale niestety niekatolickiemu. Od roku 1928 Paveli" przebywa
g ównie we W oszech, gdzie zorganizowa zamach na króla Aleksandra, który 9 
pa>dziernika 1934 roku zosta zamordowany przez Chorwatów — razem z nim 
zgin*  francuski minister spraw zagranicznych Barthou — w marsylskiej 
dzielnicy portowej, tu! po zej#ciu z pok adu statku, a sk ada on w sojuszniczej 
Francji wizyt oficjaln*.

Po wkroczeniu Niemców zosta Paveli", którego bandy by y przedtem 

dozbrajane i finansowane przez Mussoliniego, g ow*

background image

263

Niepodleg ego Pa stwa Chorwackiego*. W maju uda si on, wraz z grup*
ministrów i duchownych — w#ród tych ostatnich by biskup Salis-Sewis, 
wikariusz generalny arcybiskupa Stepinaca — do Rzymu, odst*pi W ochom 
znaczne po acie kraju i zaproponowa tak zwan* koron Zvonimira królowi i 
cesarzowi Wiktorowi Emanuelowi dla jego syna, ksi cia Spoleto, Aimone, który 
ju! 17 maja przyby do Watykanu jako desygnowany król Chorwacji

74

.

Nazajutrz, 18 maja 1941 roku, równie! Paveli" — dwukrotnie z powodu 
podwójnego morderstwa w Marsylii zaocznie skazany na #mier" (we Franq'i i w 
Jugos awii) — wraz z liczn* asyst* zosta przyj ty na szczególnie uroczystej 
audiencji przez Piusa XII i w jej trakcie pob ogos awiony. Papie! po!egna si z
Paveliciem i z jego #wit* w przyjaznej formie, !ycz*c mu, by okaza a si
owocna jego

 

„dalsza praca"

75

 

(...)  !e naród chorwacki musi pozby" si wszystkich obcych 
elementów, które go os abia y, a tymi elementami s* Serbowie i 
Wydzi. 

Minister spraw zagranicznych dr Mladen LorkoviO, 27 
lipca 1941 roku

76

 

Cz #" Serbów wybijemy, cz #" wygnamy, a reszt , która musi 
przyj*" religi katolick*, w *czymy do narodu chorwackiego. 

Minister edukacji dr Mile Budak

77

 

(...)  atwo jednak dostrzec w tym dziele r k Boga.  

Arcybiskup Stepinac

78

 

Po swym powrocie Paveli", popierany przez ustaszów — jeden z ich 

najpobo!niejszych przywódców, Mile Budak, powiedzia 13 lipca 1941 roku: 
„Wszystkie nasze poczynania wynikaj* z wierno#ci wobec religii i Ko#cio a
katolickiego"

79

 — #ci#le wspó pracowa z biskupami katolickimi i wa!nym 

partnerem tej wspó pracy by arcybiskup Zagrzebia, dr Stepinac, niegdy#
porucznik i !arliwy nacjonalista chorwacki

80

. Arcybiskup Stepinac, który zna ,

co sam przyzna publicznie, ju! wcze#niej wszystkich przywódców ustaszów, 
przyj*  przej cie przez nich w adzy entuzjastycznie i jego

 

* Nezavisna Der>ava Hrvatska (przyp. t um.) 

background image

264

postawa by a dla nich najwi kszym bodaj atutem propagandowym, którego nie 
omieszkali wyzyska" i w kraju, i za granic*

81

.

W li#cie pasterskim z 28 kwietnia 1941 roku Stepinac pisze: „Któ!

móg by nam czyni" zarzut z tego, !e jako duszpasterze podzielamy rado#" i 
entuzjazm narodu, wyra!aj*c g bok* wdzi czno#" Bo!emu majestatowi. Mimo 
!e aktualne wydarzenia, tak wielkiej wagi, s* bardzo zawik ane,  atwo jednak 
dostrzec w tym dziele r k Boga. Ab domino factum est istud et est mirabile in 
oculis nostris. 
(Sta o si to przez Pana: cudem jest w oczach naszych, psalm 
117, 23.) Dlatego us uchacie naszego apelu i tak przyczynicie si do zachowania 
i rozwoju niepodleg ej Chorwacji. Znamy tych ludzi, którzy dzi# maj* w swoich 
r kach los narodu chorwackiego, i jeste#my niezbicie przekonani, i! Ko#ció
b dzie móg w odrodzonym pa stwie chorwackim ca kiem swobodnie g osi"
s uszne pryncypia prawdy i wiecznej sprawiedliwo#ci (.. .)"

82

.

Owe s uszne pryncypia prawdy i wiecznej sprawiedliwo#ci g osi Ko#ció

katolicki odt*d tak bardzo „swobodnie", !e by y jugos owia ski minister 
Veceslav Vilder móg ju! 16 lutego 1942 roku powiedzie" w udzielonym w 
Londynie wywiadzie radiowym: „I teraz w otoczeniu Stepinaca pope nia si
straszliwe zbrodnie. Bratnia krew leje si strumieniami. Prawos awnych zmusza 
si do przyjmowania wiary katolickiej i arcybiskup Stepinac nie nawo uje do 
oporu. Czytamy natomiast o tym, !e bierze on udzia w paradach faszystów 
chorwackich i hitlerowców. Co gorsza, biskup Zagrzebia, Salis-Sewis, nie 
zawaha si wprost pochwali" Pavelicia, kiedy wyg asza or dzie noworoczne, 
za# arcybiskup Sarajewa, Sari", u o!y 24 grudnia 1941 roku d u!sz* od na 
cze#" Pavelicia"

83

.

Od pocz*tku do ko ca istnienia tamtego re!imu trwa a w Chorwacji #cis a

wspó praca mi dzy ruchem ustaszowskim a najwy!szymi przedstawicielami 
Ko#cio a katolickiego. Arcybiskup Stepinac wzywa do niej expressis  verte

84

.

Rozkaza on, by kler szczególnie uroczy#cie obchodzi rocznic proklamowania 
Niepodleg ego Pa stwa Chorwackiego (10 kwietnia) oraz urodziny g owy 
pa stwa, Pavelicia (13 kwietnia)

85

. Stepinac, uhonorowany przez Pavelicia 

najwy!szym odznaczeniem, Orderem Zvonimira, „za demaskowanie zdrajców w 
kraju i za granic*", odznaczeniem noszonym przeze  tak!e podczas uroczysto#ci 
organizowanych przez ustaszów, wzi*  mi dzy innymi udzia w inauguracyjnej 
sesji ich parlamentu (23 lutego 1943 roku), któr* uczczono

 

background image

265

ponadto od#piewaniem  Te Deum; ten!e Stepinac w towarzystwie ca ego 
duchowie stwa Zagrzebia przywita dwukrotnie skazanego na #mier" i
obdarzonego papieskim b ogos awie stwem Pavelicia u wrót ko#cio a Nwi tego 
Marka

86

.

Dla Watykanu by o bowiem ze wszech miar korzystne to, co dzia o si w

Niepodleg ym Pa stwie Chorwackim pod rz*dami niemieckich, w oskich i 
chorwackich przyjació

Piusa XII. Zezwolono na praktykowanie tylko 

katolicyzmu oraz islamu (istnia y nawet muzu ma skie dywizje SS, które mia y
swych imamów polowych), natomiast wyznawców judaizmu, a zw aszcza 
prawos awia, poddano represjom tak okrutnym, !e katolicy nie zaznali 
podobnych w ca ych dziejach swego Ko#cio a.

 

Setki ko#cio ów i klasztorów prawos awnych ograbiono i wyburzono, 

mi dzy innymi 172 cerkwie w prowincji Lika, Kordun i Banija. Wielu serbskich 
duchownych poddano potwornym torturom; trzech biskupów prawos awnych, 
Platona, Piotra (metropolit

Sarajewa) oraz Saw , zamordowano wraz z 

kilkunastoosobow* grup* ksi !y

87

. Od ludno#ci serbskiej za!*dano pisemnej 

deklaracji o przyj ciu wiary rzymskokatolickiej, która czasem chroni a od 
dalszych szykan, ale cz #ciej konwertyci te! stawali si ofiarami rzezi. W 
jednym tylko miesi*cu, w lipcu 1941 roku, katoliccy Chorwaci pozbawili !ycia 
ponad 100000 serbskich kobiet i dzieci — w domach, szko ach, wi zieniach i 
cerkwiach, na ulicach i na polach, a potrwa a ta rze> zaledwie kilka dni. 
Przyk adowo — jak czytamy w relacji, której autorem jest uczestnicz*cy w akcji 
ustasz Hilmia Berberovi" — zosta a zamieniona w rze>ni cerkiew w Glinie. 
„Krwawa  a>nia trwa a od godziny 10 wieczór do godziny 4 rano i by a
kontynuowana przez osiem dni. Rze>nicy musieli przebiera" si

w inne 

mundury, bo te, które nosili dotychczas, przesi*k y krwi*. Znajdowano pó>niej 
powbijane na bagnety dzieci z wykrzywionymi jeszcze z bólu ko czynami"

88

.

Z ambon wzywano katolików do prze#ladowania prawos awnych Serbów, 

a podczas eksterminacji tego narodu szczególnie wyró!nili si synowie #wi tego 
Franciszka z Asy!u, których klasztory od dawna s u!y y ustaszom za arsena y.

 

Franciszkanin Augustino Cievola chodzi po ulicach „z rewolwerem w 

r ku i zach ca ludzi do brania udzia u w mordowaniu prawos awnych"

89

.

Franciszkanin Miroslav Filipovi"-Majstorovi" przyj*  funkcj kata w 

obozie koncentracyjnym Jasenovac, znanym z masowego #cinania g ów. 
Zgin o tam a! 120 000 Serbów. Inny franciszkanin,

 

background image

266

Brzica, w ci*gu jednej nocy, z 28 na 29 sierpnia 1942 roku, #ci*  specjalnym 
no!em g owy 1360 osobom

90

. Istniej* ponadto dokumenty #wiadcz*ce o tym, !e

w Jasenovcu i innych ustaszowskich obozach koncentracyjnych wymordowano 
tysi*ce Serbów, którzy przeszli na katolicyzm

91

.

Po zako czeniu katolickich rz*dów — znamienny to fakt — w a#nie 

klasztory franciszka skie w innych krajach sta y si azylami ludobójców: w 
Austrii — klasztor w Klagenfurcie, we W oszech — klasztor w Modenie, a 
tak!e klasztory francuskie. „Wszystkie one przechowywa y zbieg ych ustaszów. 
Ci zbrodniarze otrzymywali wsz dzie pomoc i wsparcie ze strony Ko#cio a. 
By o to a! nazbyt oczywiste, bo «czyny ustaszów s* czynami Ko#cio a»"

92

.

Mordowali jednak równie! duchowni spoza zakonów. Oto ksi*dz Bo!idar 

Bralo, „jeden z g ównych wspólników biskupa-mordercy Saricia, z Sarajewa, 
mianowany prefektem, je>dzi potem ju! tylko z karabinem maszynowym po 
kraju, wci*! pokrzykuj*c: «Precz z Serbami!». Wzi*  on osobi#cie udzia w
masakrze dokonanej na 180 Serbach w miejscowo#ci Alipati-Most, po czym 
dooko a trupów pomordowanych razem z ustaszami odta czy triumfalny 
taniec"

93

.

Ale oczywi#cie po stronie katolickiej rozlega y si te! — co prawda nie 

publicznie — g osy protestu. By y chorwacki minister, dr Provislav Grizogno, 
napisa na przyk ad w li#cie do arcybiskupa Stepinaca, !e Ko#ció katolicki nie 
wykaza si ani chrze#cija skim, ani po prostu ludzkim wspó czuciem dla ofiar 
tego nielegalnego re!imu, „który dopuszcza si

straszliwych zbrodni na 

serbskich wyznawcach prawos awia"

94

. Ma o tego, nawet przedstawiciel Kurii, 

francuski kardyna Tisserant, o#wiadczy chorwackiemu ambasadorowi przy 
Watykanie co nast puje: „Wiadomo mi z wiarygodnego >ród a, !e franciszkanie 
Bo#ni i Hercegowiny zachowywali si w sposób godny po!a owania. Ludzie 
cywilizowani i wykszta ceni nie powinni dopuszcza" si takich czynów, a 
ksi !om przystoi to jeszcze mniej"

95

 — ta wypowied> #wiadczy zreszt* o tym, 

!e w Watykanie dobrze wiedziano o chorwackich okrucie stwach.

 

Tymczasem Pius XII ani my#la interweniowa", skoro natychmiast uzna

to pa stwo i osobi#cie pob ogos awi jego przywódc , Pavelicia. Katolicki 
prymas Chorwacji, arcybiskup Stepinac, który w owych latach dwa razy by w
Rzymie i którego Kuria uczyni a wikariuszem wojskowym ustaszów, móg
ponadto

 

background image

267

poinformowa" Piusa XII w napisanym przez siebie memorandum o 
dobrodziejstwach Niepodleg ego Pa stwa Chorwackiego, w którym to uda o si
ocali" dla katolicyzmu rzymskiego dusze 250 000 konwertytów

96

. Spe ni o si

proroctwo arcybiskupa Stepinaca z pocz*tkowego okresu rz*dów 
klerofaszystowskich, z kwietnia 1941 roku, i! w tym pa stwie Ko#ció b dzie 
móg

ca kiem swobodnie g osi" s uszne pryncypia prawdy i wiecznej 

sprawiedliwo#ci.

 

Niemniej oko o 600 000 prawos awnych obywateli Chorwacji, z ogólnej 

liczby 2 milionów, straci o !ycie jako ofiary masowej zag ady.

 

Sam arcybiskup Stepinac nie zabi co prawda nikogo i nie zburzy ani 

jednej cerkwi, ale przez cztery lata nie sprzeciwia si masakrom i eksterminacji, 
tote! za rz*dów marsza ka Tito zosta jako g ówny winowajca skazany na 
do!ywotnie wi zienie, papie! natomiast wyniós go — ju! po jego aresztowaniu 
— do godno#ci kardynalskiej.

 

Niemiecka inwazja na Zwi zek Radziecki

 

Wielowiekow* i nader pouczaj*c* histori stosunków mi dzy Rosj* a

Watykanem trzeba tu ze zrozumia ych wzgl dów pomin*". Zosta a ona 
niedawno zaprezentowana sumarycznie w trzytomowym dziele Russland und 
das Papsttum (Rosja a papiestwo) 
berli skiego slawisty Eduarda Wintera — 
dziele pisanym z naukow* akrybi*, ale i  atwo czytelnym dla niespecjalisty.

 

Dnia 22 czerwca 1941 roku wojska niemieckie — wbrew traktatowi — 

nieoczekiwanie wtargn y do Zwi*zku Radzieckiego. Nuncjusz papieski w 
Berlinie, Orsenigo, zosta 20 czerwca wieczorem poinformowany o planowanej 
agresji przez hitlerowskiego ministra spraw zagranicznych w trakcie prywatnej 
rozmowy mi dzy nimi dwoma. Spe ni o si zatem najwi ksze pragnienie 
hierarchii katolickiej, która od dwudziestu lat nieustannie na ca ym  #wiecie 
wyst powa a w kazaniach i publikacjach przeciw komunizmowi.

 

W tym kontek#cie nale!y przypomnie" i to, !e na rok przed wybuchem II 

wojny  #wiatowej, w maju 1938 roku, obradowa w Budapeszcie „kongres 
eucharystyczny". Tamten kongres by (o czym #wiadczy o nie tylko wymierzone 
przeciwko niebezpiecze stwu bolszewizmu przemówienie ówczesnego legata, 
Eugenio

 

background image

268

Pacellego) ca kiem wyraZnie mi dzynarodow* antykomunistyczn* demonstracj*
Ko#cio a katolickiego — nie inaczej ni! monachijski „kongres eucharystyczny" 
roku 1960!

 

Entuzjastyczny stosunek biskupów katolickich do Hitlera i nagonka na 

Rosj przekracza y w wi kszo#ci krajów wszelk* miar . W Ameryce wy!szy 
kler próbowa wp yn*" na gabinet Roosevelta, i to tak dalece, !e niektórzy 
przedstawiciele Ko#cio a katolickiego, a w#ród nich biskup Duffy z Buffalo, 
zagrozili, i! wezw* s u!*cych w armii ameryka skiej katolików do odmowy 
wykonywania rozkazów, o ile Stany Zjednoczone zawr* sojusz z Rosj*
Sowieck*

97

. Ju! 24 lipca 1941 roku równie! katoliccy biskupi Francji za!*dali 

pos usze stwa wobec Petaina, by dzi ki temu Hitler uzyska wsparcie w swej 
wojnie z Rosjanami

98

. Antyradziecka kampania kleru w oskiego, hiszpa skiego 

i latynoskiego by a oczywi#cie o wiele zacieklejsza.

 

Nikt pewno nie przypuszcza, i! papie! pot pi inwazj na Rosj —

cho"by tylko pozornie. Ale nie proklamowa on tak!e krucjaty przeciw 
Sowietom, a zrezygnowa z tego — co ujawnia dobrze poinformowany jezuita 
Gundlach z papieskiej Akademii Gregoria skiej w Rzymie — „równie! ze 
wzgl du na duchowy brak jedno#ci na Zachodzie"

99

 (chodzi tu zapewne o brak 

jedno#ci duchowej krajów zachodnich). Skoro tyle pa stw chrze#cija skich 
walczy o rami w rami z „ateistycznym" Zwi*zkiem Radzieckim, Pius XII nie 
móg uzna" inwazji dokonanej przez hitlerowskie Niemcy za krucjat . I dlatego 
ów wielki or downik pokoju w#ród papie!y milcza . Przemilcza on tak!e
zburzenie bez ma a dwóch tysi cy cerkwi, i ponad pi ciuset synagog oraz 
wymordowanie licznych duchownych podczas wojny na Wschodzie. Watykan 
chcia przecie! — nie inaczej ni! w innych krajach podbitych przez armie 
Hitlera — i w prawos awnej Rosji przyst*pi" do propagowania katolicyzmu.

 

W Rzymie ju! od dawna kszta cono przysz ych misjonarzy na obszar 

Zwi*zku Radzieckiego w Collegium Russicum, uczelni dla ksi !y, na której 
uczono rosyjskiego, ukrai skiego i innych j zyków s owia skich. Watykan 
zawar wówczas ponadto z rz*dem hitlerowskim specjalny uk ad w sprawie 
przysz ej dzia alno#ci misyjnej, a przyznaje si to otwarcie nawet w przedmowie 
do zbioru papieskich or dzi, który zosta w 1945 roku wydany w Rzymie

100

. Na 

temat wspó pracy jezuitów z SS i Gestapo ju! w 1940 roku genera tego zakonu 
(od roku 1915), hrabia Ledóchowski (1866-1942), negocjowa

z

przedstawicielami

 

background image

269

hitlerowskiego wywiadu

101

. (Tondi pisze o Ledóchowskim: „I zobaczy em 

Mariottiego, rektora nowicjatu w Galloro, na kl czkach u stóp Ledóchowskiego, 
i widzia a te! ca a bra" zakonna,  !e Mariotti d ugo, kilka razy ca owa chud*
d o  genera a zakonu, podczas gdy ten ostatni nawet nie spojrza na niego i 
tylko si u#miecha , bardzo z siebie zadowolony"

102

.)

 

Ju! na rok przed hitlerowsk* inwazj* na Rosj jezuiccy absolwenci 

Collegium Russicum — które katolicki biskup dr Micha Buzalka okre#li w
roku 1951 jako „placówk kszta c*c* agentów Watykanu" — w przebraniu i pod 
fa szywymi nazwiskami przekraczali granic Zwi*zku Radzieckiego, !eby tam 
prowadzi" dzia alno#" szpiegowsk* na rzecz Watykanu

103

. O planach Stolicy 

Apostolskiej wspomina te! okólnik Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu z 14 
sierpnia 1941 roku. Czytamy w nim, !e Watykan usi owa obali" re!im 
komunistyczny pocz*wszy od roku 1919. „Pewna grupa watyka skich 
funkcjonariuszy, w przebraniach handlarzy byd em, in!ynierów i tak dalej, by a
szczególnie aktywna na Ukrainie". Watykan chcia „pos a" jak najwi cej ksi !y
na zaj te ziemie rosyjskie, by przygotowali oni grunt dla realizacji bardziej 
dalekosi !nych watyka skich planów politycznych wobec Rosji"

104

. W dniu 8 

listopada 1941 roku Naczelne Dowództwo Wehrmachtu poleci o wszystkim 
dowódcom armii niemieckiej na Wschodzie, !eby „ze wzgl du na uk ad z 
Watykanem u atwiano dzia alno#" misyjn* ksi !y katolickich na obszarach 
okupowanych"

105

. W tym!e roku podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw 

Zagranicznych, Luther, dochodzi w d u!szym memorandum, z 17 czerwca, do 
takiego oto wniosku: „Obecny papie! wi*za swoje plany polityczne od 
pocz*tku wojny ze zwyci stwem pa stw Osi"

106

. Z kolei jeden z szefów 

niemieckiego wywiadu, SS-Oberfuhrer 

Schellenberg, pisze w 

pi ciostronicowym raporcie dla MSZ ze swej rozmowy z papie!em: „Papie!
uczyni wszystko, co w jego mocy, by zapewni" zwyci stwo Niemcom. Jego cel 
to zniszczenie Rosji"

107

.

background image

270

Konsekwencje

 

Skoro marsza ek Keitel nie zawaha si w oficjalnym rozkazie 
zawrze" zasady, !e „!ycie ludzkie na terenach okupowanych nie 
liczy si w ogóle", to nie dziwi ju! taki fakt, i! pewien niemiecki 
kapral podaje w swoim dzienniku, !e pope ni 1200 morderstw, 
przewa!nie z w asnej inicjatywy. 

Piero Malvezzi i Giovanni Pirelli

108

 

Z satysfakcj* obserwujemy walk z pot g* bolszewizmu. 

Niemieccy biskupi katoliccy 10 grudnia 1941 roku

109

 

Zwyci stwo nad bolszewizmem by oby równoznaczne z 
triumfem nauk Jezusa nad naukami niewierz*cych. 

Niemieccy biskupi katoliccy w 1942 roku

110

 

Wed ug encyklopedii radzieckiej, liczba #miertelnych ofiar wojny i 

deportacji wynios a w Rosji a! siedem milionów osób. Enciclopedia Italiana 
dodaje do liczby poleg ych oraz zaginionych !o nierzy armii rosyjskiej dziesi " 
milionów ofiar w#ród ludno#ci cywilnej

111

.

Wysokie straty w#ród tej ostatniej wynik y w znacznym stopniu ze 

straszliwej n dzy i g odu. Jak si twierdzi, w jednym tylko Leningradzie w ci*gu 
dziewi ciuset dni blokady zmar o z g odu 632 258 osób

112

. Niemal!e taki sam 

jest bilans #miertelnych ofiar nalotów bombowych na Niemcy

113

.

W Rosji mordowano na wszelkie sposoby i najcz #ciej czyni y to tak 

zwane  Einsatzgruppen,  niemieckie oddzia y specjalne, których dzia ania mia y
pozosta" tajemnic* dla innych wojsk, wcze#niej obecnych na terenach 
okupowanych, ale wy!si dowódcy wojsk l*dowych byli #wiadomi istnienia 
owych oddzia ów. Regularne wojsko te! dopu#ci o si niejednej zbrodni, 
zw aszcza w czasie odwrotu. Dochodzi o do masowego rozstrzeliwania broni*
szybkostrzeln*,

zagazowywania, wywo ywania sztucznych epidemii. 

Wo nierzom Hitlera zdarza o si podczas wielkich upa ów albo straszliwych 
mrozów przywi*zywa" Rosjan do s upów, skazuj*c ich na g odow* #mier":
"wiartowano ludzi no!ami masarskimi, wykorzystywano ich jako tarcze w 
czasie "wicze  strzeleckich, palono !ywcem, jak w przypadku 300 mieszka ców

 

background image

271

Gracewa w marcu 1943 roku, truto, co spotka o wielu mieszka ców 
Gieorgijewska, gdzie na targowisku sprzedawano alkohol metylowy i kwas 
oksalowy jako koniak i wod sodow*

114

.

W setkach, je#li nie tysi*cach przypadków likwidowano ca e wsie razem z 

mieszka cami, bo — rzekomo albo i naprawd — roi o si w nich od 
partyzantów. Znacznie wy!sze s* radzieckie straty w wielkich obozach 
koncentracyjnych: 7000 trupów wykopano w lesie liwenickim, 35000 cia —
pod Smole skiem, 46500 trupów — w lesie birkeneckim, 70 000 — w pobli!u
kowie skiego fortu nr 9, „fortu #mierci", 102000 — pod Równem

115

.

Dowódca jednego z os awionych niemieckich oddzia ów specjalnych, 

Ohlendorf, zezna w trakcie norymberskiego procesu zbrodniarzy wojennych 
pod przysi g* co nast puje: „Gdy armia niemiecka wkroczy a do Rosji, by em 
dowódc* Einsatzgruppe D w sektorze po udniowym i oddzia ten w ci*gu roku 
dzia a  pod moim dowództwem zlikwidowa oko o 90000 m !czyzn, kobiet i 
dzieci. Wi kszo#" pomordowanych to Wydzi, ale byli w tej liczbie te!
funkcjonariusze partii komunistycznej"

116

.

Radziecki  !o nierz, który trafi do niewoli, bywa cz sto traktowany jak 

!o nierz pozbawiony wszelkich praw. Honorowi oficerowie niemieccy — !adna 
kasta na #wiecie nie mówi tyle, co oni, o honorze — wydawali jednoznaczne 
rozkazy, by tak si dzia o. Oto na przyk ad w rozporz*dzeniu szefa sekcji do 
spraw je ców wojennych w niemieckim Naczelnym Dowództwie, genera a
Reineckego, z 8 wrze#nia 1941 roku, czytamy na temat traktowania je ców 
radzieckich co nast puje: „Przez ten fakt !o nierz bolszewicki utraci wszelkie 
prawo do honorowego traktowania zgodnie z konwencj* genewsk*. (...) Nale!y
wi c rozkaza", by interweniowano bezwzgl dnie i energicznie w przypadku 
najmniejszych nawet oznak sprzeciwu, a szczególnie dotyczy to pod!egaczy 
bolszewickich. Sprzeciwianie si , opór czynny b*d> bierny musz* by"
natychmiast skutecznie likwidowane przy u!yciu broni (bagnetu, kolby, broni 
palnej)"

117

. Dnia 17 lipca 1941 roku gestapo nakaza o wymordowanie 

wszystkich je ców radzieckich, mog*cych okaza" si niebezpiecznymi dla 
narodowego socjalizmu

118

. W rozkazie szefa Naczelnego Dowództwa 

Wehrmachtu, Keitela, z 23 lipca 1941 roku, rozkazie zaproponowanym przez 
os awionego genera a Jod a, czytamy natomiast: „Zwa!ywszy na rozleg o#" 
obszarów okupowanych na Wschodzie, b d*ce do dyspozycji si y
bezpiecze stwa na tych terenach oka!* si wystarczaj*ce tylko wówczas, gdy 
wszelki opór zostanie ukarany, nie poprzez #ciganie

 

background image

272

winnego na drodze prawnej, lecz poprzez taki terror ze strony Wehrmachtu, 
który potrafi by wyperswadowa" ludno#ci wszelk* ch " stawiania oporu. (...) 
Dowódcy oddzia ów musz* znale>" #rodki pozwalaj*ce na utrzymanie porz*dku 
drako skimi metodami"

119

.

Tak oto utrzymywali „porz*dek" owi niemieccy genera owie. Rosyjscy 

je cy i ranni bywali zabijani w sposób systematyczny. Zmuszano ich do pracy, a 
gdy nie mieli ju! si , rozstrzeliwano ich; zag adzano ich, p dzono ich przez pola 
minowe,  !eby wybuch y nie wykryte dot*d miny, przeprowadzaj*c
„eksperymenty naukowe" wstrzykiwano im trucizny

120

. Dnia 4 grudnia 1943 

roku umieszczono przywiezionych trzema poci*gami do Sewastopola je ców na 
barkach, po czym, z dala od portu, znajduj*cy si na tych barkach ludzie 
sp on li  !ywcem. Przy innej okazji ulokowano w tym!e Sewastopolu 2000 
rannych na barkach, które zatopiono w morzu

121

. We Lwowie Niemcy zabili w 

ci*gu jesieni 1941 i zimy z 1941 na 1942 rok 10-12000 je ców, w obozie 
jenieckim nr 126 pod Smole skiem zamordowali oni oko o 60 000 osób, a na 
Litwie ogó em 327000 je ców

122

.

O losie radzieckich je ców w Niemczech pisa nawet nazistowski filozof 

Alfred Rosenberg, w nosz*cym dat 28 lutego 1942 roku li#cie do szefa 
Naczelnego Dowództwa, Keitela: „Los je ców radzieckich w Niemczech jest 
natomiast tragedi* na wielk* skal . (...) Wielu z nich zmar o z g odu albo z 
powodu warunków atmosferycznych. Tysi*ce osób pad y ofiarami tyfusu. (...) 
W niejednym przypadku, kiedy g ód i wyczerpanie uniemo!liwia y je com 
dalszy marsz, byli oni na oczach zdumionej ludno#ci cywilnej rozstrzeliwani, a 
zw oki pozostawa y nie pochowane"

123

.

Niemcy mordowali nawet dzieci. Oto w Perceje (Troki) wraz z 21 

m !czyznami i 97 kobietami spalili oni !ywcem 69 dzieci, w Borisowce 
rozstrzelano, obok 49 m !czyzn i 97 kobiet, tak!e 23 dzieci

124

. Z domu dziecka 

w Teberdzie ko o Stawropola zabrano ci !arówkami 54 dzieci, które potem 
wytruto gazem; z domu dziecka w Domaszewie zgin o przez rozstrzelanie 54 
dzieci w wieku od 3 do 7 lat, razem z wychowawczyni* — egzekucja odby a si
w w*wozie, w którym to ofiary, niejedn* jeszcze przy !yciu, pogrzebano

125

. W

obozie bobrujskim wykorzystywano 200 dzieci jako dawców krwi dla rannych 
niemieckich !o nierzy, a gdy dzieci te by y bliskie wyczerpania, wymordowano 
je

126

. W centralnym wi zieniu w Rydze zgromadzono kiedy# i zabito 2000 

dzieci, a w obozie Salaspilsko 3000 dzieci pad o ofiarami masakry

127

.

background image

273

Czy teraz sprawiedliwo#" nie wymaga aby przytoczenia chocia! pewnych 

zbrodni sowieckich, których nie brakowa o? Autor nie ma powodu do mniej 
stanowczego pot piania ich. Ale, abstrahuj*c od faktu, !e — o ile autorowi 
wiadomo — Rosjanie nie wymordowali tysi cy niemieckich dzieci i nie 
zagazowali kilku milionów Wydów, trzeba w tym kontek#cie przypomnie" sobie, 
!e nie Rosjanie, lecz Niemcy sprzeniewierzyli si

paktowi o nieagresji, 

podpisanemu 23 sierpnia 1939 roku w Moskwie przez Ribbentropa i Mo otowa. 
Nie Rosjanie wtargn li do Niemiec, lecz Niemcy do Rosji. Tym hitlerowcom i 
by ym genera om Trzeciej Rzeszy, którzy — powoduj*c si

osobliwym 

rozumieniem honoru — pot piaj* ju! dzi# mówienie o takich faktach jako 
kalanie w asnego gniazda, odpowiedzmy: my, Niemcy, nie tylko byli#my w 
latach 1939-45 pokalani — ówczesne nasze pa stwo to cloaca maxima, 
najwi ksza kloaka w dziejach #wiata.

 

Tymczasem niemieccy biskupi katoliccy napisali w swym memorandum z 

10 grudnia 1941 roku: „Z satysfakcj* obserwujemy walk

z pot g*

bolszewizmu"!

 

A w roku 1942 ci sami biskupi stwierdzili, !e zwyci stwo nad 

bo szewizmem by oby równoznaczne z triumfem nauk Jezusa nad naukami 
niewierz*cych!

 

Polityka papieska w roku 1943

 

Gdy zacz a si zarysowywa" perspektywa kl ski Niemiec, Watykan 

spogl*da coraz cz #ciej na Ameryk i w a#nie na Stanach Zjednoczonych 
wzrok rzymskiej hierarchii spoczywa, jak wiadomo, po dzi# dzie . A jednak 
jeszcze po pierwszych wielkich pora!kach Rzeszy w Rosji papie! Pius XII 
wspó dzia a tak!e z pa stwami Osi, i to nawet intensywniej ni! poprzednio, po 
czemu by y dwa istotne powody.

 

Faszy#ci bali si fiaska i lgn li jeszcze bardziej do papie!a, co znalaz o

swój wyraz zewn trzny cho"by w nowych nominacjach ambasadorów. Otó! w
lutym 1943 roku Mussolini mianowa swego zi cia, eks-ministra spraw 
zagranicznych, hrabiego Ciano, który w grudniu 1939 roku otrzyma od papie!a
order za swe „zabiegi o pokój"

128

, ambasadorem W och w Stolicy Apostolskiej. 

Natomiast w lipcu tego roku najbli!szy wspó pracownik Ribbentropa, sekretarz 
stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Ernst von Weizsacker, zosta
niemieckim ambasadorem

 

background image

274

przy Watykanie, na miejsce von Bergena, który pe ni t funkcj od 1920 roku. 

Tak jak faszy#ci l kali si kl ski, tak papie! obawia si ekspansji 

komunizmu. Pius XII, który nie pot pi !adnej z licznych inwazji hitlerowskich, 
nie ustawa teraz w przestrzeganiu przed niebezpiecze stwem ze Wschodu, 
czyni wi c dok adnie to samo, co Joseph Goebbels uprawia w Berlinie — ale 
oczywi#cie z innych, „duszpasterskich" , pobudek. Ca a polityka Kurii by a
zorientowana na doprowadzenie do tego, by Stany Zjednoczone i Wielka 
Brytania zerwa y stosunki ze Zwi*zkiem Radzieckim i by zosta zawarty 
kompromisowy pokój mi dzy hitlerowsk*

Rzesz*

a

mocarstwami 

zachodnimi

129

. Papie! pragn*  za wszelk* cen

zapobiec ca kowitemu 

unicestwieniu hitlerowskiego pa stwa i powstrzyma" posuwanie si wojsk 
radzieckich na zachód, obawia si bowiem zwi kszonego wp ywu Rosji na 
powojenn* Europ .

Wkrótce te obawy papie!a podzieli y ju! tak!e rz*dy USA i Wielkiej 

Brytanii, które przecie! zawar y sojusz ze Zwi*zkiem Radzieckim z 
konieczno#ci, przy bezwzgl dnej dezaprobacie dla spo ecznych i gospodarczych 
podstaw ustrojowych tamtego pa stwa. 

W tym miejscu trzeba przynajmniej nadmieni", !e gospodarka Rzeszy 

by a wspó finansowana nawet przez pewne kr gi w USA. Otó! w pa>dzierniku 
1944 roku senator Claude Pepper z Florydy stwierdzi , !e do tych, którzy 
pomogli Hitlerowi w doj#ciu do w adzy, nale!a John Foster Dulles, „bo w a#nie 
firma Dullesa oraz bank Schroedera przekaza y Hitlerowi pieni*dze, których 
potrzebowa on dla rozpocz cia kariery mi dzynarodowego bandyty"

130

.

Ponadto by y ambasador USA w Berlinie, Dodd, odnotowuje w swoim 
diariuszu,  !e banki reprezentowane przez Dullesa ju! pod koniec 1933 roku 
udzieli y Rzeszy po!yczki o warto#ci miliarda dolarów

131

.

Od ko ca roku 1942 a! do 1944 roku odbywa y si w Watykanie 

bezustanne rokowania. Prezydent Stanów Zjednoczonych, Roosevelt, przys a
nie tylko swojego osobistego ambasadora, ale równie! kardyna a Spellmana, 
ksi cia Ko#cio a, który odznacza si wyj*tkow* ruchliwo#ci*, bo sp dzi pó
roku w podró!ach po Europie i Afryce, ale przede wszystkim d ugo przebywa
w Watykanie, gdzie konferowa mi dzy innymi z niemieckim ministrem spraw 
zagranicznych. Roosevelt by jednak sk onny zawrze" wynegocjowany uk ad 
pokojowy tylko pod warunkiem odej#cia Hitlera. Wreszcie i papie! poleci , by 
przekazano Hitlerowi opini

background image

275

Jego  Nwi*tobliwo#ci, i! wszelkie rokowania b d* bezowocne, póki Fuhrer 
pozostanie u w adzy. By by to z jego strony „wielki czyn" gdyby utorowa drog
dla powstania takiego rz*du, który zawar by traktat pokojowy z aliantami, co 
zapobieg oby zaj ciu Niemiec przez armi bolszewick*

132

.

Nie osi*gni to jednak!e !adnego rezultatu, bo by o to tym mniej realne, i!

uporczywe odmowy ze strony papie!a udaremni y ci*g e usilne zabiegi 
Roosevelta o pokonanie przepa#ci mi dzy Moskw* a Watykanem. By y te! stale 
odrzucane liczne propozycje, jak i gwarancje wolno#ci religijnej dla Polski, 
sk adane przez Stalina w latach 1942 i 1943. Nawet gdy te wysi ki Stalina 
zosta y poparte wspólnie przez Waszyngton i Londyn, i gdy komunistyczny 
dyktator przes a osobisty list do papie!a, Pius XII nie zechcia pertraktowa" ze 
Zwi*zkiem Radzieckim, chocia! opowiadali si za tym równie! niektórzy 
kardyna owie Kurii

133

.

Wolta Ko&cio"a katolickiego po kl3sce Niemiec

 

I oto znamienny okazuje si fakt, i! w obliczu gro!*cej katastrofy i coraz 

wi kszej wrogo#ci wobec Niemiec hitlerowskich dosz o do — przynajmniej 
pozornej — zmiany postawy wy!szego kleru w ró!nych krajach. Przyk adowo 
episkopat Belgii pot pi w roku 1943 wyeliminowanie przez Niemców 
dzwonienia w ko#cio ach oraz przymus pracy w niedziele, który dotkn*  
belgijskich górników. Przeciwko nazistowskim ekscesom wyst*pi te! Ko#ció
holenderski. Na W grzech dosz o nawet do tego, !e kardyna Seredi stwierdzi ,
i! faszyzm jest sprzeczny z chrze#cija stwem. Ale faktycznie biskupi, podobnie 
jak Kuria, popierali pa stwa Osi, podczas gdy niejeden przedstawiciel ni!szego 
kleru, we wszystkich krajach okupowanych, bra czynny udzia w ruchu oporu 
przeciw niemieckim okupantom i niejeden zgin*  za t spraw

134

.

Jednak!e

po l*dowaniu aliantów na kontynencie tak!e

zachodnioeuropejscy biskupi stali si zdeklarowanymi zwolennikami anglo-
ameryka skiej okupacji ich krajów, natomiast biskupi Europy Wschodniej 
zbli!yli si z czasem do komunizmu.

 

Episkopat francuski, który do ko ca popiera Petaina, co w niema ym 

stopniu k óci o si z postaw* ni!szego kleru, przeszed natychmiast na stron de 
Gaulle'a. Latem 1944 roku arcybiskup Pary!a odprawi w katedrze Notre Dame 
nabo!e stwo, na którym de Gaulle by obecny. Przed kilkoma miesi*cami 
odby o

background image

276

si tam!e podobne nabo!e stwo w obecno#ci Petaina

135

. Ma o tego: jeszcze 16 

czerwca 1943 roku kardyna

Gerlier, w opinii Watykanu cz onek 

„umiarkowanego" skrzyd a w#ród wy!szego duchowie stwa Francji, powiedzia
o Petainie,  !e „w jednej z najtragiczniejszych chwil naszej historii Opatrzno#" 
obdarzy a nas przywódc*, doko a którego skupili#my si , pe ni dumy i 
uszcz #liwieni. Prosimy Boga, by b ogos awi naszego marsza ka i uzna nas za 
jego towarzyszy walki, zw aszcza tych spo#ród nas, przed którymi stoj* tak 
trudne zadania. Ko#ció nadal ufa marsza kowi i daje wyraz swej mi o#ci i 
szacunkowi dla niego"

136

.

Szczególnie ra!*ca by a wolta dokonana w Niemczech.

 

Ci sami biskupi, którzy od 1933 roku przynajmniej przez ca e jedno 

dziesi ciolecie, jako osobisto#ci o wielkim wp ywie na opini publiczn*,
opowiadali si za kim#, kogo pewien ameryka ski senator scharakteryzowa
jeszcze  agodnie, nazwawszy go mi dzynarodowym bandyt*; ci sami biskupi, 
którzy pomimo wszelkich ró!nic mi dzy nimi w dziedzinie religii co rusz 
nawo ywali katolików do wiernopodda czej s u!by, do niezmiennego 
wspó dzia ania i bezwarunkowego spe niania obowi*zków podczas wywo anej 
przez Hitlera wojny, zapewniali teraz Anglików i Amerykanów, !e zawsze 
pot piali narodowy socjalizm. Spektakularny przyk ad stanowi

 

Zr3czny kardyna" Faulhaber  

(albo: Jak prze4yO dwa tysi ce lat?)

 

Kardyna Faulhaber by niejako ksi ciem po#ród wielkiej armii 
niemieckich katolików, którzy stale i nieustraszenie 
przeciwstawiali si Hitlerowi i jego satelitom. 

Ksi dz-pra"at Johann Neuhausler

137

 

W tym,  !e ludzie maj* tak krótk* pami ", jest co#
niesamowitego. Min y zaledwie trzy lata, a oni „ju! nie 
pami taj*". Oby ta ksi*!ka przypomnia a realia lat minionych 
takim ludziom z krótk* pami ci*.

Kardyna" Faulhaber

138

 

Ten wielki przedstawiciel Ko#cio a, który doczeka si w dzisiejszych 

Niemczech tego, !e po#wi ca si jego pami ci ulice i place, który w odr cznym 
li#cie do Hitlera, pisanym w 1933 roku, zapewni , i! z g bi duszy !yczy 
narodowi, by Bóg zachowa

background image

277

„naszego kanclerza" (t. II, s. 228); który w 1934 roku w jednym z listów 
pasterskich tak oto poucza bawarskich katolików: „Nauka moralna Ko#cio a
jest przydatna pa stwu, bo jest ona wpajaniem prostoty, poczucia obowi*zku, 

*czno#ci ze spo ecze stwem i ofiarno#ci. Z drugiej strony, w adze naszego 

pa stwa po o!y y kres ra!*cej degeneracji w dziedzinie wydawania ksi*!ek i w 
korzystaniu z k*pieli, w sztuce filmowej i teatrze oraz w innych dziedzinach 
!ycia spo ecznego, a ponadto wy#wiadczy y tym nieocenion* przys ug
moralnemu !yciu narodu"

139

; kardyna Faulhaber, który w roku 1936 razem ze 

wszystkimi biskupami niemieckimi firmowa o#wiadczenie w zwi*zku z 
plebiscytem z 29 marca, !eby — co przyznano — rozproszy" zgo a mo!liwy 
niepokój sumienia u katolików i zach ci" do stanowczej aprobaty: „Naszym 
g osem wyra!amy pragnienie dobra ojczyzny, ale to nie oznacza akceptacji 
czego#, z czym nasze sumienie nie mog oby si pogodzi". To o#wiadczenie 
wystarczy, by teraz ju! katolicy g osowali ze spokojnym sumieniem i by 
wypowiedzieli swoje «tak» z t* #wiadomo#ci*, i! w oczach ca ego  #wiata 
opowiadamy si za honorem, wolno#ci* i bezpiecze stwem naszej niemieckiej 
ojczyzny"

140

 — w nast pstwie czego, na trzy lata przed wybuchem II wojny 

#wiatowej, Hitler otrzyma prawie 44,5 miliona spo#ród a! 45 milionów 
oddanych g osów, podczas gdy 5 marca 1933 roku uzyska 17250000 g osów; 
kardyna Faulhaber, który po chybionym zamachu na Hitlera w listopadzie 1939 
roku odprawi nabo!e stwo dzi kczynne i jeszcze tu! po zamachu dokonanym 
przez Stauffenberga 20 lipca 1944 roku (!) osobi#cie, ale i w imieniu swych 
biskupów, pogratulowa Hitlerowi ocalenia i poleci od#piewa" Te Deum w
monachijskim ko#ciele Naj#wi tszej Marii Panny

141

: ten!e Faulhaber tu! po 

zako czeniu wojny, 12 maja 1945 roku, w obecno#ci dziennikarzy 
ameryka skich w ostrych s owach zdezawuowa re!im hitlerowski i na koniec 
powiedzia : „Nie wolno dopu#ci" do tego, !eby narodowy socjalizm od!y "

142

.

Co wi cej, nie powstydzi si on, razem ze wszystkimi biskupami Bawarii — 
„po zako czeniu najstraszliwszej z wojen" — o#wiadczy": „Jak sami wiecie, 
niemieccy biskupi od pocz*tku z zatroskaniem ostrzegali przed fa szywymi 
naukami i manowcami narodowego socjalizmu, i co rusz wskazywali na to, !e
(,..)"

143

.

Kardyna Faulhaber, który s u!y Niemcom ju! za panowania cesarza 

Wilhelma, w latach 1914-1917, jako zast pca kapelana polowego, a nast pnie 
jako kapelan polowy armii bawarskiej; który w roku 1936, na dwudziest* pi*t*
rocznic otrzymania

 

background image

278

sakry biskupiej, zadba o wydanie stustronicowej publikacji z a! dwudziestoma 
czterema stronami tekstu o jego s u!bie  !o nierskiej, nie tylko rejestruj*cego 
skrupulatnie ka!dy kolejny awans pocz*wszy od szeregowca, ale tak!e
informuj*cego o tym, jak* bro  poznawa ten przysz y ksi*!  Ko#cio a, i w tej 
w a#nie publikacji znajdujemy mi dzy innymi tak* oto wypowied>: „Czas 
s u!by w mundurze królewskiej armii by jednak szko *  !ycia"

144

; kardyna

Faulhaber, który w roku 1941 ze wszystkimi swymi biskupami napisa w li#cie 
pasterskim: „W czasie tamtej wojny #wiatowej prze!ywali#my ju! co#
podobnego i owe ci !kie, gorzkie do#wiadczenia u#wiadomi y nam, jak 
potrzebne i wa!ne jest to, by w takiej sytuacji ka!dy ch tnie, z pe nym oddaniem 
i wiernie wype nia swój obowi*zek (...)" (t. II, s. 239 i nast.); kardyna
Faulhaber, który 17 sierpnia 1941 roku co prawda, jak zawsze, or dowa za 
prawami Ko#cio a — „Drodzy diecezjanie, módlcie si o to, !eby nie usuwano 
krzy!y ze szkó !" albo, co poniek*d zakrawa na styl owej niemieckiej pisarki, o 
której w Herderlexikon czytamy, !e jej powie#ci zaspokaja y przeci tne gusta i 
charakterystyczne dla ludzi skromnych pragnienie szcz #cia: „Ca y lud katolicki 
jest pe en z trudem wytrzymywanego bólu z tej przyczyny, !e nie wolno ju!
odbywa" b agalnych procesji" i tak dalej, kardyna Faulhaber ani my#la
umie#ci" w tym!e li#cie cho"by jednego s owa przeciw wojnie, do której 
przecie! tak  !arliwie jeszcze niedawno wzywa . By natomiast zachwycony 
Naczelnym Dowództwem Wehrmachtu, bo wyda o ono „nadzwyczaj 
pocieszaj*ce i #wiadcz*ce o pietyzmie instrukcje", których kulminacj* okaza o
si zalecenie: „Dla ka!dego krzy! z nazwiskiem i bli!szymi informacjami albo 
jeden wielki wspólny krzy! (...)" — na grobie masowym, mo!emy uzupe ni". „Z 
ca ego serca dzi kujemy — z nami dzi kuje zapewne ca y naród niemiecki — 
Wehrmachtowi za t dowodz*c* wra!liwo#ci chrze#cija sk* troskliwo#" (...)"

145

;

kardyna Faulhaber, który w tym!e roku 1941 wyrazi zgod na przekazanie 
dzwonów ko#cielnych, by umo!liwi" kontynuowanie wojny i zwyci stwo 
hitlerowców, o czym #wiadczy jego O&wiadczenie z ambon w sprawie zdj3cia 
dzwonów,  
stwierdzaj*ce co nast puje: „Ale dla ukochanej ojczyzny chcemy 
ponie#"  t ofiar , skoro sta a si ona konieczna dla pomy#lnego zako czenia 
wojny"

146

 — ten w a#nie Faulhaber mówi po kl sce, razem z pozosta ymi 

biskupami Bawarii, o „najstraszliwszej z wojen" i w obecno#ci korespondentów 
ameryka skich 

background image

279

wyrzeka

w maju 1945 roku, i! hitlerowcy nieustannie propagowali 

militaryzm

147

!

A podleg y Faulhaberowi pra at Johann Neuhausler pos uguje si takimi 

oto gromkimi tytu ami: „3- Jednomy#lno#" episkopatu Bawarii, a) Otwarto#" 
negatywnych wypowiedzi ju! w pierwszym roku" i pisze: „Opór, który 
zaznaczy si i tutaj, by ju! w maju 1933 roku stanowczy (...)"

148

.

Ale tego jeszcze ma o! Najgorsza poniek*d jest afera omówiona bardzo 

obszernie w dodatku do archidiecezjalnego Dziennika Urz dowego nr 20 z 15 
listopada 1934 roku, pod tytu em: „Rzekome kazanie kardyna a Faulhabera 
przeciw antysemityzmowi i nienawi#ci rasowej".

 

Co si sta o?

 

Organ niemieckich socjaldemokratów, „Der Sozialdemokrat", 

wychodz*cy w Pradze, zamie#ci w sierpniu 1934 roku kazanie Faulhabera 
przeciw antysemityzmowi i nienawi#ci rasowej, kazanie, krórego ten kardyna
oczywi#cie nigdy nie wyg osi . Jak!e bowiem kto# taki, jak kardyna Faulhaber, 
zdoby by si na otwarty protest przeciwko hitlerowskim pogromom Wydów, 
gdyby nawet nad nimi ubolewa , w co mo!emy jednak w*tpi". Bo przecie! w
kazaniach adwentowych 1933 roku akcentowa on to, !e niech ci do Wydów 
wspó czesnych nie nale!y rozci*ga" na  #wi te ksi gi przedchrze#cija skiego 
judaizmu, co oczywi#cie nie mog o nie sugerowa", i! niech " do wspó cze#nie 
!yj*cych  Wydów jest dozwolona. Wówczas to — nie inaczej ni! Pawe —
kardyna przewidzia , !e godzina  aski dla Wydów wybije dopiero, gdy nast*pi 
koniec #wiata

149

!

I oto ów kardyna zacz*  we wszystkie strony przesy a" protesty i 

sprostowania. Telegrafowa b*d> zwraca si listownie do Ministerstwa Spraw 
Wewn trznych Rzeszy (w Berlinie), do Ministerstwa O#wiecenia Publicznego i 
Propagandy (w Monachium), do Bawarskiej Kancelarii Pa stwowej (w 
Monachium), do poselstwa Rzeszy w Pradze, do licznych redakcji gazet 
krajowych i zagranicznych, a nawet do osób prywatnych; ten wielki wyznawca 
nie omieszka poinformowa" ca ego #wiata o tym, i! nigdy, ani jednym s owem, 
nie wyst*pi w kazaniach przeciw nienawi#ci rasowej i antysemityzmowi

150

.

Przyk adowo redakcja „Basler Nationalzeitung" otrzyma a nast puj*cy telegram 
z Sekretariatu Arcybiskupiego: „Kazanie Faulhabera przeciwko nienawi#ci 
rasowej nigdy nie wyg oszone. Prosimy o sprostowanie b dnej informacji"

151

.

Sam Faulhaber napisa , co wymowne, 9 listopada (1934 roku)

 

background image

280

do hitlerowskiego Ministerstwa Spraw Wewn trznych: „Piln* konieczno#ci* jest 
wprowadzenie przez policj zakazu sprzeda!y tego wydania gazety, które 
zawiera ów haniebny, pod!egaj*cy artyku , oparty na marksistowskim 
fa szerstwie, oraz to, by opinia publiczna jak najrychlej dowiedzia a si o
tamtym bezwstydnym k amstwie, i o to w a#nie prosz z ca * powag* i
stanowczo#ci*"

152

. Tak wi c informacje o rzekomym wyst*pieniu w obronie 

Wydów i przeciw nienawi#ci rasowej nazwa kardyna Faulhaber pod koniec 
1934 roku marksistowskim fa szerstwem, bezwstydnym k amstwem, albo — jak 
pisze on w tym!e kontek#cie — „ob *ka czymi stwierdzeniami". 

To jeszcze nie wszystko. Obradowa wówczas w Genewie Nwiatowy 

Kongres  Wydów, narodu w opresji, i zaj*  si — pos ugujmy si nadal stylem 
kardyna a — „rzekomymi kazaniami w obronie !ydostwa", a zaj*  si nimi 
dlatego,  !e s*dzono, i! kto# taki, jak kardyna Faulhaber, móg pod rz*dami 
Hitlera — przez mi o#" bli>niego albo cho"by w poczuciu sprawiedliwo#ci — 
wyst*pi" przeciw temu, !e hitlerowcy prze#ladowali Wydów; wówczas kardyna
Faulhaber — jak to formu uje jego Dziennik Urz dowy — „stanowczo zastrzeg
sobie, by jego nazwisko nie pada o na konferencji, która !*da handlowego 
bojkotu Niemiec"

153

.

Tak wi c przeciwne nienawi#ci rasowej kazanie Faulhabera by o

kazaniem rzekomym. Autentyczne by y natomiast s owa homilii z roku 1936, w 
której ten kardyna okre#li Piusa XI jako najlepszego i pocz*tkowo nawet 
jedynego przyjaciela hitlerowskiej Rzeszy, homilii, której tre#" przekaza on 
nam w swoim Dzienniku Urz dowym, za co b*d>my mu wdzi czni. Ale w 
tamtym kazaniu na cze#" Piusa XI znajduje si tak!e nast puj*cy passus, który 
zdumiewa jako wypowied> ksi cia Ko#cio a katolickiego: „Najohydniejsze 
oszczerstwo pod adresem Ojca Nwi tego, Piusa XI — tak broni Faulhaber 
pierwszego zagranicznego przyjaciela hitlerowskich Niemiec — zosta o
zapezentowane narodowi w pierwszym dniu nowego roku przez jedn* z
niemieckich gazet: napisano, !e papie! jest pó -Wydem,  !e jego matka by a
holendersk* Wydówk*. Widz , !e moi s uchacze s* tym poruszeni. W 
Niemczech to k amstwo mo!e szczególnie  atwo wystawi" papie!a na 
po#miewisko"

154

.

Ale! nie! Czy!by kardyna Faulhaber nie zdawa sobie sprawy z tego, !e

poruszaj*ca jego katolickich s uchaczy wiadomo#", mog*ca by powodem do 
o#mieszenia papie!a, odnosi si tak!e, i jeszcze bardziej, do Jezusa Chrystusa, 
Wyda czystej krwi?! Albo 

background image

281

pó -Wyda, je#li oprze" si na wierze katolickiej, pod ug której ze strony ojca 
Jezus mia by by" pochodzenia ponadnarodowego — tak wi c Jezus jest w a#nie 
takim cz owiekiem, za jakiego gazeta „Die Deutsche Volkschópfung", 
wydawana w Dusseldorfie, dnia 1 stycznia 1936 roku uzna a Ojca  Nwi tego: 
synem Wydówki. Jaki! to haniebny, !a osny spektakl!

 

Podczas gdy za czasów Hitlera kardyna Faulhaber zabroni Nwiatowemu 

Kongresowi Wydów, który obradowa w Genewie, wymieniania jego nazwiska i 
z oburzeniem poinformowa uczestników owej konferencji, !e „wzi*  w obron
dawne biblijne pi#miennictwo Izraela, bez zajmowania stanowiska wobec 
wspó czesnej nam kwestii !ydowskiej"

155

, to na wiosn 1946 roku przeczytano 

w niemieckich gazetach o wyst*pieniu kardyna a Faulhabera na forum 
angielsko-ameryka skiej komisji do spraw palesty skich, która obradowa a
wówczas w Rzymie: poniewa! od roku 1933 wstawia si za  Wydami, by
brutalnie prze#ladowany w Trzeciej Rzeszy!

 

Tak oto ów kardyna , „czo owa posta" w#ród biskupów niemieckich", jak 

czytamy w katolickim Herderlexikon,  „cz owiek otwarty na wspó czesno#" i 
mocno afirmuj*cy swoj* postaw ", cz owiek wielce powa!any, przetrwa
cesarza i Hitlera. To prawda, nikt nie mo!e negowa" ani jego czo owej roli, ani 
otwarto#ci na wspó czesno#", ani te! animowania swojej postawy: przed 
Hitlerem — contra, za czasów Hitlera — pro, po Hitlerze — contra; gdyby ten 
kardyna pozosta z nami na d u!ej w erze Adenauera, to pewno w jakiej#
okoliczno#ciowej publikacji na pi "dziesi ciolecie sakry biskupiej znowu 
poinformowa by nas o tym, jak* bro  poznawa , b d*c !o nierzem.

 

Oczywi#cie inni biskupi niemieccy reagowali podobnie. Przyk adowo 

arcybiskup Gróber, który niegdy# nak ania

katolików do wytrwa ego 

wspó budowania nowej Rzeszy, który pozwoli skwapliwie, by sztandary i 
odznaki hitlerowskie znalaz y si

w nawach ko#cio ów, i w roku 1935 

opublikowa ksi*!k , w której gloryfikowa patriotyzm katolików, ich wierno#" 
wobec pa stwa („Niech !yje Chrystus, który kocha Franków"!), a ponadto 
obrzydza Europejczykom Nietzschego (t. II, s. 235), otó! ten w a#nie 
arcybiskup Gróber mia gotow* odpowied> na swoje pytanie „I co dalej?", 
pytanie postawione przeze  ju! 8 maja 1945 roku. Potrafi on sporz*dzi" d ug*
list zachowa  niestosownych, a charakterystycznych dla zako czonego okresu 
Trzeciej Rzeszy. I nie zawaha si napisa": „Nie nale!y popada" w skrajny,

 

background image

282

bezwzgl dny antysemityzm"

156

, z czego wynika oby — i jest to ewidentne — !e

przyzwala jednak na antysemityzm nieekstremalny i niebezwzgl dny! 

Ogólnie bior*c, w roku 1945 znowu sta o si aktualne to, co jeszcze na 

pocz*tku roku 1933 stwierdzi generalny wikariusz Mayer z Moguncji: 
„Niemieccy biskupi pot piaj* jednomy#lnie narodowy socjalizm jako herezj ,
poniewa! program tego ruchu zawiera — #wiadcz* o tym publikacje i 
wypowiedzi ustne — sformu owania sprzeczne z doktryn* katolick*"

157

. W

1945 roku, jak ju! powiedzieli#my, episkopat Niemiec znów manifestowa ow*
postaw sprzed roku 1933. Dwunastoletnia Rzesza Hitlera przemin a, bez ma a
dwa tysi*ce lat licz*ce pa stwo Ko#cio a trwa o. 

Podsumowanie dokonane przez ksi3dza-pra"ata Neuhauslera 

Na zako czenienie swego standardowego dzie a o walce, jak* toczy

Ko#ció katolicki, ksi*dz-pra at Johann Neuhausler dokonuje nast puj*cego 
odkrycia: „Walka si sko czy a, dobieg a ko ca wojna #wiatowa z mnóstwem 
morderczej broni, sko czy a si «walka z kultur*», polegaj*ca na atakowaniu 
Boga, Chrystusa, Ko#cio a, na deifikowaniu, na zniewalaniu i eksterminacji 
tych!e. Pozosta y zw oki i miny"

158

.

Potrzebne tu s* pewne uzupe nienia: 1. „Walk z kultur*, polegaj*c* na 

atakowaniu Boga, Chrystusa, Ko#cio a" prowadzi a nie Rosja Sowiecka, 
zwalczana przez Kuri , lecz b d*ca z Kuri* w aliansie hitlerowska Rzesza. 2. 
Wy!szy kler niemiecki uczestniczy w „deifikowaniu ludzi" o tyle, !e w dziele 
opatrzonym imprimatur ordynariatu w Miinster (rok 1938) Hitler figuruje jako 
wzór prawdziwie !o nierskiej postawy i !o nierskiej wierno#ci; o tyle, !e w
li#cie pasterskim katolickiego biskupa polowego na Bo!e Narodzenie 1942 roku 
mówi si o #wieceniu przez Hitlera przyk adem, natomiast wszyscy katoliccy 
biskupi Niemiec dopatrzyli si w pewnym li#cie pasterskim z roku 1933 we 
wszelkiej w adzy ludzkiej 

— a wi c i we w adzy Hitlera — odbicia w adzy Boga i udzia u w

wiecznym autorytecie Bo!ym. 3. „Zniewalanie i eksterminacja" 

— w obozach koncentracyjnych, w czasie pogromów i na wojnie — nie 

spotka y si nigdy z publicznym pot pieniem ze strony katolickich biskupów 
Niemiec, a przeciwnie, nie tylko usprawiedliwiali oni 4. „wojn #wiatow* z
mnóstwem morderczej broni", 

background image

283

ale ponadto zobowi*zywali katolików do udzia u w niej i „z satysfakcj*"
obserwowali stosowanie owego mnóstwa „morderczej broni".

 

Ksi*dz-pra at Neuhausler nie uszcz #liwi czytelników takimi g osami. 

Nie zapomnia jednak obwie#ci" ostatnim wyt uszczonym tytu em tego, co 
najwa!niejsze: „D. Krzy! stoi!"

159

.

Jeszcze wa!niejsze by o to,  !e mimo ci*g ej agresji ze strony hord 

nazistowskich nieporuszenie trwa a Piotrowa opoka, a papie! Pius XII móg
przedstawi" ca emu  #wiatu autentyczne #wiadectwa katolickiego umi owania 
nieprzyjació , cho" czyni to jako

 

Obro(ca i protektor faszystów a4 do ostatka

 

Faktem jest to, !e nigdy nie pad y s owa pot pienia pod adresem 
re!imu hitlerowskiego, nigdy nie dosz o do ekskomunikowania 
go, nawet wówczas, gdy za spraw* Hitlera i jego zwolenników 
miliony ludzi gin y w obozach koncentracyjnych. 

Alighiero Tondi

160

 

Tak, jak wyolbrzymia si fakt walki o Ko#ció , prowadzonej pono" przez 

katolickich biskupów Niemiec, i czyni si to, by odwróci" uwag od sprawy 
jedynie istotnej, a mianowicie przedwyborczych wezwa , !eby katolicy 
g osowali za Hitlerem, i wojennych wezwa  do spe nienia obowi*zku, czego 
efektem jest 55 milionów ofiar, tak te! liczne skargi jedenastego i dwunastego 
Piusa na dzia ania sprzeczne z konkordatem wykorzystuje si

do 

zakamuflowania tego, !e papie!e sprzyjali Hitlerowi poprzez sw* polityk
zagraniczn*.

Tekstem najparadniejszym jest encyklika Piusa XI z 4 czerwca 1937 roku, 

opatrzona tytu em:  Mit brennender Sorge. W istocie papie! wyst*pi tu tylko 
jako obro ca Ko#cio a katolickiego i niczego wi cej! W wielostronicowych 
lamentach or dowa za prawdziw* wiar* w Boga i Chrystusa, za wiar* w
jedynie zbawczy Ko#ció , za prymatem biskupa Rzymu, za prawem do 
swobodnych praktyk religijnych (vide:

Jugos awia!), za katolickim 

wychowaniem m odzie!y i tym podobnymi sprawami. Ale nie znalaz o si tu ani 
jedno s owo sprzeciwu wobec terroru stosowanego w obozach koncentracyjnych 
i terroru charakterystycznego dla prze#ladowania Wydów!

 

background image

284

Nie dziwi wi c to, !e ówczesny sekretarz stanu, kardyna Pacelli, który w 

d u!szym li#cie do ambasadora Niemiec przy Watykanie, von Bergena, 
nosz*cym dat 30 kwietnia 1937 roku, broni encykliki, replikuj*c na dotycz*c*
jej not rz*du hitlerowskiego, okre#li ow* encyklik jako „wyraz dobrych 
intencji, mimo ostrego tonu" i o#wiadczy , !e Stolicy Apostolskiej by oby  atwo 
wykaza" na podstawie dokumentów, i! od chwili zawarcia konkordatu 
wykorzystywa a ona wszelk* szans osi*gni cia „rozs*dnego porozumienia" i 
czyni a to „z cierpliwo#ci*, która przez wielu by a uwa!ana za zbyt daleko 
posuni t*". Sam kardyna Pacelli broni w tym pi#mie wy *cznie tak zwanych 
praw Ko#cio a katolickiego, nie zapomniawszy przy tej okazji kilkakrotnie 
pochwali" hitlerowców za rozprawienie si z komunistami.

 

Równie!

wówczas, gdy Eugenio Pacelli zosta

Piusem XII, 

niejednokrotnie pi tnowa on co prawda naruszenia konkordatu, ale nigdy nie 
pot pi nazistowskiej polityki terroru jako takiej, nigdy nie wyst*pi przeciw 
aktom przemocy wobec krajów ma ych i wi kszych ani te! nie zdoby si na 
pot pienie tego, i! zagazowano prawie sze#" milionów Wydów. Dopiero 2 
czerwca 1945 roku zdecydowa si na wzmiank o „szata skim narodowym 
socjalizmie", a uczyni to — po raz pierwszy w ci*gu swego pontyfikatu (i po 
raz pierwszy od wybuchu II wojny #wiatowej) — w trakcie krótkiego 
przemówienia do kolegium kardynalskiego, wspomniawszy, i! nazi#ci 
zamordowali w Polsce i Niemczech kilka tysi cy ksi !y katolickich

161

.

W rzeczywisto#ci jednak papie! okaza si a! do ko ca przyjacielem 

faszystów. Ma o tego,  !e jeszcze w sierpniu 1944 roku — wywo uj*c zreszt*
wielkie oburzenie tak!e w#ród angielskich katolików — w obliczu zniszcze 
spowodowanych w Londynie przez niemieckie rakiety typu V wezwa
londy czyków, za po#rednictwem arcybiskupa Westminsteru, do okazania 
nieprzyjacio om „chrze#cija skiej wyrozumia o#ci, wspó czucia i 
mi osierdzia"

162

, to i podczas procesu norymberskiego wstawia si

za 

niemieckimi zbrodniarzami wojennymi. Ponadto niejeden Niemiec z tych, 
którzy dopu#cili si powa!nych przest pstw, otrzyma sta y b*d> czasowy azyl 
w Watykanie i tak samo potraktowano ró!nych zbrodniarzy wojennych z W och, 
Czechos owacji, Jugos awii oraz innych krajów.

 

Ante Paveli", pob ogos awiony przez Piusa XII realizator podwójnego 

morderstwa w Marsylii, który od czasu wkroczenia Niemców, jako przywódca 
pa stwa chorwackiego, #ci#le

 

background image

285

wspó pracuj*c z biskupami katolickimi, stosowa bezwzgl dny terror, wskutek 
czego !ycie straci o sze#" tysi cy prawos awnych Serbów, po upadku swojego 
re!imu, „ob adowany zagrabionym z otem", znalaz schronienie w austriackich 
klasztorach w St. Gilgen pod Salzburgiem oraz w Bad Ischl. W przebraniu 
duchownego dotar on do W och, gdzie do roku 1948 przebywa w jednym z 
rzymskich klasztorów jako o. Gomez i o. Benarez. Pod koniec 1948 roku dzi ki 
pomocy kleru przedosta si pod nazwiskiem Pablo Aranyoz na pok adzie 
w oskiego statku do Buenos Aires, nadal b d*c w posiadaniu 250 kg z ota i 110 
karatów w kamieniach szlachetnych. Nie n kany przez wymiar sprawiedliwo#ci, 
zmar on pod koniec roku 1951 w katolickiej i frankistowskiej Hiszpanii

163

.

Arcybiskup Sarajewa, Sari", jeden z najbli!szych wspó pracowników Pavelicia, 
!yje pono" po dzi# dzie  w jednym z klasztorów pod Madrytem, a przedtem 
razem z biskupem Banja Luki, Jojso Gariciem, i wieloma innymi ksi !mi-
zbrodniarzami znalaz schronienie w Austrii oraz w Szwajcarii, nie uda o mu si
jednak wyjecha" do Stanów Zjednoczonych

164

.

Scheinmann twierdzi, !e po wojnie znikn*  tak!e w Watykanie ksi*dz 

Draganovi", podpu kownik faszystowskiej armii, winny #mierci sze#"dziesi ciu 
tysi cy ludzi; zosta on profesorem niemieckiego seminarium duchownego

165

.

Podró! via Watykan do Ameryki Po udniowej odbyli te! ci, którzy ocaleli 

z B kitnej Dywizji hiszpa skich faszystów walcz*cych na froncie wschodnim.

 

Nawet wielu wy!szych rang* esesmanów uratowa o si drog* przez Rzym 

i Watykan, mi dzy innymi Adolf Eichmann. Uciek on — co zezna Joel Brand, 
jeden z koronnych #wiadków w procesie Eichmanna — dzi ki pomocy 
zwi*zanego z Kuri* o. Benedettiego, który utrzymywa kontakty z podziemn*
organizacj* esesmanów „Odessa". Na pytanie o to, czy t* sam* drog* zbiegli z 
Niemiec jacy# inni wysocy rang* hitlerowcy, Joel Brand odpowiedzia : „Tak, 
bardzo wielu genera ów SS dotar o t* drog* do Egiptu. I nie zapominajmy o 
Bormannie"

166

.

Nie zdziwi to nikogo #wiadomego postawy Watykanu wobec faszyzmu i 

obeznanego z histori* chrze#cija skiego antysemityzmu. Odnotowali#my ju!
fakt, !e papie! nigdy nie pot pi hitlerowskich pogromów. Nawet wówczas, gdy 
niejako na jego oczach zgromadzono Wydów, by ich deportowa", przywódca 
rzymskiego Ko#cio a nie wyst*pi z protestem. Potwierdza to niemiecki 
ambasador przy Stolicy Apostolskiej, Ernst von Weizsacker, który

 

background image

286

w jednym z listów kurierskich do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, nosz*cym 
dat 28 pa>dziernika 1943 roku, pisze: „Mimo !e, jak s ycha", nalegano (!) z 
ró!nych stron, papie! nie uleg presji i nie zdoby si na !adn* demonstracyjn*
wypowied> przeciw deportacji Wydów z Rzymu. Chocia! musi si on liczy" z
tym,  !e nasi przeciwnicy b d* mu mieli za z e t postaw i zostanie ona 
wykorzystana przez anglosaskich protestantów dla propagandy antykatolickiej, 
to jednak i w tej delikatnej kwestii uczyni wszystko, co w jego mocy, by nie 
pogorszy" stosunków z rz*dem Niemiec i placówkami dzia aj*cymi w 
Rzymie"

167

.

background image

287

Rozdzia  69  

ChoNby Bwiat mia  zgin7N... 

Kto rz dzi po Hitlerze?

 

Ko#ció szepcze doktorowi Adenauerowi do ucha, a doktor 
Adenauer ws uchuje si w ten szept. 

Londy(ski „ Times", 7 listopada 1960 roku 

Co kryje si za tym szale stwem? Taka sama polityka, jak*
uprawiano w latach trzydziestych. 

Frank Allaun, pose" do parlamentu brytyjskiego

1

Thomas Dehler, jeden z niewielu godnych obecnie szacunku polityków 

niemieckich, aktualnie wiceprzewodnicz*cy Bundestagu, zrelacjonowa
niedawno w telewizji zachodnioniemieckiej sw* rozmow

z radzieckim 

ambasadorem w Bonn. Podczas pewnego przyj cia dyplomatycznego — 
opowiedzia dr Dehler — Smirnow zapyta z ca * swobod*: „Czy ta 
trzydziestoletnia wojna sko czy si teraz?" „Jak Pan to rozumie? Jaka wojna 
trzydziestoletnia?" „Ale! Niemcy prowadz* z nami wojn od trzydziestu lat". W 
pierwszej chwili Dehler by bliski  #miechu, ale zaraz bardzo spowa!nia .
„Kanclerz Papen zainicjowa kurs antybolszewicki w czerwcu 1932 roku. 
Czyta em kiedy# o#wiadczenie rz*du na ten temat, Papen powtarza
nazistowskie tyrady o bolszewizacji naszego !ycia i twardym dzia aniu, które 
trzeba kontynuowa". (...) Niemcy od trzydziestu lat tocz* gor*c* i zimn* wojn
z Rosj*. To przecie! fakt"

2

.

Innym faktem, o którym nie móg wspomnie" nawet taki polityk, jak 

Dehler, jest to, !e ow* wojn trzydziestoletni* prowadzono w aliansie z 
papie!ami Piusem XI i Piusem XII oraz ca ym episkopatem Niemiec, co wi cej 
— trzeba o tym wci*! przypomina" — po trupach bez ma a sze#"dziesi ciu 
milionów ludzi i z takim efektem, !e Sowieci stacjonuj* ju! nie tylko na wschód 
od Polski, lecz prawie !e nad Menem. St*d te! obawy Watykanu nie zmala y. 
Pius XII musia rozejrze" si

czym pr dzej za nowym sojusznikiem w 

Niemczech dla konfrontacji ze

 

background image

288

wschodnim zagro!eniem i znalaz takowego w osobie Konrada Adenauera. 

Konrad Adenauer, który ju! pod koniec 1932 roku akcentowa

konieczno#" uzyskania reprezentacji w rz*dzie przez NSDAP, parti

tak 

znacz*c* (t. II, s. 224), wkrótce po obj ciu w adze, ju! jako kanclerz, w pe nym 
zakresie kontynuowa polityk Hitlera. Hitler mówi w 1936 roku: „Nie chc ,
!eby naród niemiecki zazna potworno#ci mi dzynarodowej komunistycznej 
dyktatury nienawi#ci"

3

, dr Adenauer natomiast dwadzie#cia lat pó>niej 

stwierdzi : „Dlatego w a#nie jeste#my bardzo czujni wobec (wschodniego) 
#wiata, który w istocie jest naszym #miertelnym wrogiem "

4

. Hitler jeszcze w 

przededniu samobójczej #mierci, w roku 1945, postulowa : „Zadaniem dla 
narodu niemieckiego na teraz i na przysz o#" jest zdobycie przestrzeni na 
Wschodzie"

5

, dr Adenauer za# stwierdzi zaledwie siedem lat pó>niej: „Ale nie 

chodzi tylko o stref sowieck**, chodzi o wyzwolenie ca ej Europy Wschodniej 
za  !elazn* kurtyn*"

6

. Wobec zgromadzenia katolików w Bambergu, w roku 

1961, kanclerz — #wiadomy rosn*cej pot gi swego kraju — wypowiedzia si
nawet szczerzej: „Niemcy nie stan* si upem ateistycznego komunizmu, lecz d 
o p r o w a d z * do jego upadku"

7

.

Ten katolicki kanclerz nie szuka w ogóle porozumienia z Moskw*. Tote!

praktycznie bez echa, bo zbyte na przyk ad pos*dzeniem Rosjan o gr pozorów, 
pozosta y propozycje kompromisu ze strony Kremla, a mianowicie noty 
radzieckie z 15 sierpnia 1953 roku, jak równie! z 1 i 4 lutego 1954 roku, oraz 
radziecka deklaracja rz*dowa w kwestii niemieckiej, w której powtórzono 
wcze#niejsz* sugesti

wolnych ogólnoniemieckich wyborów pod kontrol*

mi dzynarodow*. Rz*d zachodnioniemiecki unika rokowa , które pozwoli yby 
przekona" si , czy Rosjanie uprawiaj* gr pozorów, czy te! traktuj* swe 
propozycje powa!nie, chocia! niektórzy politycy niemieccy opowiadali si za 
rokowaniami. W dwa dni po og oszeniu noty z 10 marca 1952 roku federalny 
minister do spraw ogólnoniemieckich, Jakob Kaiser, stwierdzi w wypowiedzi 
dla radia: „(...) nikt nie b dzie móg zaprzeczy", !e radzieckie propozycje 
dotycz*ce traktatu pokojowego z Niemcami stanowi* jedno z donios ych 
wydarze  politycznych ostatnich miesi cy. Trzeba to przyzna", chocia!
obowi*zuje nas ostro!ne podej#cie do tre#ci oraz intencji owej 

* Tak okre#lano Niemieck* Republik Demokratyczn* (przyp. t um.). 

background image

289

noty"

8

. Po roku, 14 czerwca 1953 roku, ten!e minister Kaiser, w kolejnej 

wypowiedzi radiowej, wyzna : „W sumie odnosi si wra!enie, i! Kreml jest 
gotowy do negocjacji. Nwiadczy oby to o braku odpowiedzialno#ci, gdyby dla 
zasady zignorowano deklaracj woli rokowa "

9

.

Ale kanclerz-katolik tak w a#nie post*pi . Z jednej strony, jego gabinet 

kolejno dezaktualizowa ró!ne ograniczenia zbroje 

i jak zwykle straszy bolszewickim zagro!eniem, a z drugiej strony 

uporczywie broni si przed wszelk* rezygnacj* z zaanga!owania w Berlinie, 
przed zmian* status quo tego miasta, stanu, który nawet Eisenhower nazwa
„niebezpieczn* anomali*"

10

.

Pragmatyczni Anglosasi nie u#wiadamiaj* sobie chyba tego, i! w naszym 

kraju czynnik religijny odgrywa dzi# ogromn* rol . Angielski publicysta Sefton 
Delmer pisze nawet tu! po wyra!eniu swego „wielkiego rozczarowania" 
agresywn*, bezkompromisow* polityk* Adenauera: „Mia em nadziej , !e
Konrad Adenauer jako katolik nie omieszka zademonstrowa" gotowo#ci swego 
kraju do skruchy z powodu niegodziwo#ci, jakich Niemcy dopu#ci y si wobec 
ich wschodnich s*siadów"

11

.

Jakie! to niezrozumienie sytuacji! Bo przecie! w a#nie katolik Adenauer 

jest tym, który kontynuuje watyka sk* polityk wschodni*, uprawian* niegdy#
w aliansie z Hitlerem, tym, który dzi# wykazuje si tak*! nietolerancj* wobec 
Rosjan, jak* zawsze manifestowa a Kuria. Ju! pod koniec lat czterdziestych 
Konrad Adenauer stwierdzi , !e jego rz*d „nie mo!e nawi*za" dobros*siedzkich 
stosunków z rz*dem Zwi*zku Radzieckiego"

12

. Dlatego te! oferty mediacji s*

dla niego a priori pozbawione wszelkiej atrakcyjno#ci. Kolejne noty radzieckie 
okazywa y si daremne. Co wi cej, w kwietniu 1953 roku kanclerz powiedzia
w San Francisco: „Rz*d federalny nie wyst*pi z Europejskiej Wspólnoty 
Obronnej nawet wtedy, gdy Sowieci zaproponuj* wolne wybory w strefie 
sowieckiej oraz ponowne zjednoczenie Niemiec"

13

. Natomiast 14 czerwca tego!

roku, w Augsburgu, dr Adenauer stwierdzi : „Jestem nawet zdania, i! o t r z y m
a m y o wiele dalej id*ce oferty (od Sowietów). Ale wiem, !e nie spowoduj* one 
!adnych zmian pozytywnej polityki mocarstw zachodnich wobec Niemiec"

14

.

Jest wi c tak, jak to wyja#ni wiosn* 1962 roku w telewizji dr Dehler: 

„(...) nie wp ywali#my na nic, lecz zadowalali#my si

prymitywnym 

antybolszewizmem, a to za ma o"

15

.

background image

290

Owo nieprzejednanie w polityce wschodniej spe nia o jednak oczekiwania 

papie!a Piusa XII, tak jak odpowiada mu podzia Niemiec, który — co jest 
faktem znanym — wywo uje rado#" na ca ym  #wiecie. Jak dalece w a#nie 
podzia Niemiec wychodzi naprzeciw politycznym koncepcjom Kurii, wynika 
jednoznacznie z raportu francuskiego ambasadora w Watykanie, hrabiego 
Wladimira d'Ormesson, który ten dyplomata sporz*dzi dla ministra spraw 
zagranicznych Roberta Schumanna po swojej rozmowie ze zmar ym w 1961 
roku sekretarzem stanu, kardyna em Tardinim. Hrabia d'Ormesson podkre#li
mianowicie — 19 listopada 1948 roku — fakt, !e w Watykanie panuje 
#wiadomo#" tego, jak fatalne dla Niemiec i dla pokoju by oby przywrócenie 
pe nej jedno#ci tego kraju"

16

. Tardini stwierdzi , jak czytamy w dalszym ci*gu 

raportu, !e pruska cz #" ludno#ci Niemiec to barbarzy cy. „Ci ludzie — mówi
kardyna — niczego si nie nauczyli i niczego nie zrozumieli. Ale w zachodnich 
i po udniowych Niemczech, gdzie chrze#cija stwo ma wi cej wyznawców, 
panuje ju! jednak inny duch. Z t y m i grupami ludno#ci, z ich #rodowiskami 
chrze#cija skimi trzeba pracowa""

17

.

Zapocz*tkowa t prac od razu w roku 1945 katolik Konrad Adenauer, 

który szuka porady u przedstawicieli wy!szego kleru, zanim w *czy si w
!ycie polityczne

18

. Staje si zatem ca kiem oczywiste to, !e Adenauer od 

samego pocz*tku d*!y nie do kompromisu z Sowietami, lecz do stworzenia 
widocznego frontu. Ju! 21 sierpnia 1945 roku pisa on do nadburmistrza 
Monachium, Scharnagla: „Prosz Pana i wszystkich pozosta ych Panów, by, 
zastanawiaj*c si

nad sytuacj*, pami tali o tym, !e tylko zaplanowane 

zespolenie wszelkich si , którym drogie s* pryncypia chrze#cija skie i 
demokratyczne, mo!e nas ochroni" przed niebezpiecze stwami gro!*cymi nam 
ze wschodu"

19

.

Ju! latem 1945 roku ostrzega wi c Konrad Adenauer przed owymi 

niebezpiecze stwami, którymi nieustannie straszy Hitler, zanim — dozbrojony 
— sam zaatakowa Rosj .

Arcybiskup Kolonii, kardyna Frings, który ju! 16 grudnia 1945 roku 

wyrazi w wypowiedzi dla radia pragnienie, by #wiat zachodni podda si
wy *cznie wp ywowi chrze#cija stwa, a wi c oczywi#cie katolicyzmu 
rzymskiego, by

pierwsz* osobisto#ci* niemieck*, która upomnia a si

publicznie, 23 czerwca 1950 roku, na zjeZdzie  katolików w Bonn, o 
remilitaryzacj Niemiec oraz o pokój oparty na „ adzie Bo!ym"! „Opowiadanie 
si za 

background image

291

nieograniczonym, absolutnym pacyfizmem — powiedzia wówczas kardyna
Frings — jest nie do pogodzenia z my#l* chrze#cija sk*. By by to !a osny 
sentymentalizm i fa szywie ukierunkowany humanitaryzm, gdyby z obawy 
przed cierpieniami wojennymi pozwalano na wszelkie niesprawiedliwo#ci. (...) 
Widzimy wi c, i! pod ug papie!a prowadzenie wojen skierowanych przeciw 
bezprawiu jest nie tylko prawem, ale równie! obowi*zkiem wszystkich pa stw! 
Prawdziwy pokój mo!e opiera" si jedynie na  adzie Bo!ym. Kiedykolwiek 
godzi si w ów  ad, narody #wiata musz* go przywróci", cho"by zbrojnie"

20

.

W ko cu dr Adenauer s ysza podszepty Ko#cio a katolickiego jako 

sugestie wypowiadane niezbyt cicho. Jeszcze 30 grudnia 1946 roku przystawa
na to, „by#my zostali ca kowicie rozbrojeni, by nasz przemys produkuj*cy 
wy *cznie na potrzeby wojenne zniszczono, by#my na d ugo zostali poddani 
kontroli z dwóch stron. Powiem wi cej: s*dz , !e wi kszo#" Niemców 
zaakceptowa aby mi dzynarodowoprawn* neutralizacj

naszego kraju, na 

podobie stwo neutralno#ci szwajcarskiej"

21

; jeszcze 22 listopada 1946 roku dr 

Adenauer podpisa uk ad z Petersbergu, który daje wyraz niez omnej woli rz*du 
federalnego, by na wszelkie sposoby przeciwdzia a" odtworzeniu si zbrojnych 
— któregokolwiek rodzaju wojsk; jeszcze 4 grudnia 1949 roku dr Adenauer 
mówi : „Niech opinia publiczna dowie si raz na zawsze, i! z zasady jestem 
przeciwny uzbrojeniu Republiki Federalnej, a wi c tak!e odtworzeniu armii"

22

,

natomiast zaledwie w kilka tygodni po „pokojowej homilii" kardyna a Fringsa 
zaproponowa on mocarstwom zachodnim w a#nie ponowne wyposa!enie 
Niemiec w bro .

Reorganizacja armii niemieckiej zosta a zabroniona w uk adach z Ja ty, 

Londynu i Poczdamu. I jeszcze na pocz*tku 1950 roku wysoki komisarz Stanów 
Zjednoczonych w Niemczech stwierdzi , i! Niemcy nie powinny nigdy wi cej 
dysponowa" #rodkami pozwalaj*cymi na to, !eby zagrozi" innym narodom i 
zniweczy" pokój na #wiecie. „Dlatego nie b dzie ju! nigdy ani niemieckich 
wojsk l*dowych, ani te! niemieckich si powietrznych"

23

.

Ale ju! pod koniec lat pi "dziesi*tych Bundeswehra mia a oko o stu 

genera ów i admira ów. Siedemdziesi ciu jeden by o za Hitlera oficerami 
sztabowymi albo s u!*cymi w Naczelnym Dowództwie Wehrmachtu. 
Czterdziestu pi ciu posiada o ju! wtedy stopnie generalskie. Co najmniej 
siedmiu to os*dzeni zbrodniarze 

background image

292

wojenni albo ludzie wymieniani w alianckich wykazach zbrodniarzy wojennych.

 

Kanclerz planowa oczywi#cie ponowne wyposa!enie Niemiec w bro  ju!

wówczas, gdy na pozór opowiada si za demilitaryzacj*

24

. Charakterystyczny to 

fakt, !e w a#nie Ko#ció rzymskokatolicki by pierwsz* instytucj* w Niemczech, 
która upomnia a si publicznie o wyposa!enie w bro  wojsk obserwowanych „z 
satysfakcj*" ju! w czasach hitlerowskich.

 

Je#li nawet s owa dr. Adenauera nie zas uguj* na to, by je po o!y" na 

z otej szali, to jednak pozostaje godnym uwagi fakt, i! niegdy# stwierdzi on: 
„Ponowne wyposa!enie naszej armii w bro  dokona si nie z przyczyn 
militarnych"

25

. Uzupe nieniem tego wyznania jest inne, a mianowicie: !e

europejska wspólnota obronna to dla niego „kwestia #wiatopogl*dowa"

26

,

inaczej mówi*c, jest ona spraw* wa!n* dla chrze#cija stwa, a #ci#lej dla 
rzymskiego katolicyzmu.

 

To,  !e w a#nie Watykan pragnie ponownego wyposa!enia Niemiec w 

bro , wynika i z wypowiedzi katolika, a jak!e, Straussa, federalnego ministra 
obrony. Z uniesionymi r kami — opowiada minister Strauss w bo skim klubie 
prasy, gdzie nazwa ponadto niemieckiego laureata Nagrody Nobla, prof. dr. 
Ottona Hahna, „starym b aznem, który nie potrafi powstrzyma" ez i nie mo!e
spa", kiedy przypomina sobie Hiroszim "

27

 — z uniesionymi r koma b aga go 

papie! kilkakrotnie o kontynuowanie „polityki bezpiecze stwa"

28

. Kardyna

Wendel uda si do Rott specjalnie po to, !eby udzieli" #lubu ministrowi 
Straussowi, który w 1959 roku odby razem z katolickim biskupem polowym 
pielgrzymk do Matki Boskiej z Lourdes.

 

„Chrze#cija skie prawo moralne trzeba uczyni" przewodnim dla 

dzia alno#ci pa stwowej" — postuluje minister Strauss

29

, którego liczne dicta, 

na przyk ad to, !e si a militarna naszych sojuszników wystarczy „do usuni cia 
radzieckiego imperium z mapy #wiata" (tak mówi w 1956 roku)

30

, albo (jak 

mówi ju! trzy lata pó>niej) do „kilkakrotnego unicestwienia"

31

 tego! imperium, 

s* nie mniej znane ni! jego starania o bro  atomow*. Ale nale!y je rozpatrywa"
z w a#ciwej, religijnej, perspektywy.

 

W tym kontek#cie b dzie chyba stosowne przypomnienie kongresu 

eucharystycznego, który odby si

w 1960 roku w Monachium i który 

wyst powa przeciwko Rosji tak samo wyra>nie, jak trzydziesty czwarty 
kongres, zorganizowany w Budapeszcie na rok przed wybuchem drugiej wojny 
#wiatowej (t. II, s. 267 i nast.).

 

background image

293

Ameryka ski biskup polowy, kardyna Spellman, jeden z najruchliwszych 

katolików na #wiecie, przepowiedzia wówczas w Monachium, !e nadejdzie taki 
czas, kiedy to obecni w adcy komunistyczni zostan* obaleni. Spellman odby
wtedy lot helikopterem wzd u! „!elaznej kurtyny" i odprawi na poligonie 
Grafenwóhr uroczyst* msz pontyfikaln* „w#ród huku dzia ", przy czym nie 
omieszka nazwa" !o nierzy swymi „drogimi przyjació mi"

32

, bo — mówi to 

ju! Napoleon — nie ma ludzi, którzy rozumieliby si lepiej ni! ksi !a i
!o nierze

33

. Natomiast federalny minister obrony, katolik Strauss, wyzna

wówczas: „Wiemy, !e za !elazn* kurtyn* w adz posiadaj* ludzie, dla których 
odpowiedzialno#" przed Bogiem nie ma !adnego znaczenia. Jeste#my po to 
!o nierzami, !eby owa w adza nie mog a zosta" u!yta przeciw nam, i po to, !eby 
trafi a ona z r*k ateistów na powrót do r*k chrze#cijan"

34

.

Rok pó>niej minister Strauss — wed ug angielskiej gazety „Tribune", 

„jeden z najbardziej niebezpiecznych ludzi w Europie"

35

 — tak oto poucza

Amerykanów w Santa Rosa: „Druga wojna #wiatowa jeszcze si

nie 

sko czy a"

36

. A za miesi*c mówi do Niemców na temat kryzysu berli skiego co 

nast puje: „Nasze planowanie: na pocz*tek kroki dyplomatyczne, potem — 
kroki ekonomiczno-techniczne, na koniec — militarne"

37

.

Czy!by okazywa o si prawd* to, o czym pisa Sefton Delmer, a 

mianowicie, „!e niektórzy niemieccy iluzjoni#ci znowu prowadz* ryzykown*
gr i czekaj* tylko na moment, !eby po raz trzeci spróbowa" szcz #cia — w 
nadziei, i! tym razem przy poparciu ze strony Amerykanów i nas znajd* si w
gronie zwyci zców"

38

?

Sytuacja jest tym gro>niejsza, !e teraz ju! tak!e partia opozycyjna idzie na 

r k

rz*dowi we wszystkich istotnych kwestiach dotycz*cych polityki 

zagranicznej. „Od!egnanie si czo owych polityków SPD od ich pierwotnych 
celów — pisze angielski parlamentarzysta Konni Zilliacus — sprowadza si do 
powtórzenia n dznej tragifarsy, któr* niemiecka socjaldemokracja odegra a po 
pierwszej wojnie #wiatowej, tym razem, zwa!ywszy na dotychczasowe 
wydarzenia, bez mo!liwo#ci usprawiedliwienia si rzekom* nie#wiadomo#ci*
znaczenia w asnych poczyna , socjaldemokraci zebrali bowiem pewne 
pouczaj*ce dla nich do#wiadczenia"

39

.

Dzia alno#" polityczna papie!y jest tak ewidentna, !e przyznaj* si do niej 

nawet niektóre g owy Ko#cio a, na przyk ad kanonizowany w a#nie Pius X, o 
którym katolicki Herderlexikon  pisze co prawda, !e stroni on od polityki, ale 
który ju! w swojej pierwszej homilii, wyg oszonej 9 listopada 1903 roku, 
podkre#li ,

background image

294

i! jest „Naszym obowi*zkiem interesowa" si równie! polityk*" {curare nos 
rem politicam oportere), 
a tymczasem taki papie!, jak Pius XII — który przez 
ca e swe !ycie zajmowa si polityk* tak intensywnie, jak tylko móg — wola
o#wiadczy", i! Ko#ció Chrystusa nie miesza si

do spraw na wskro#

politycznych (t. II, s. 83). 

Od pocz*tku lat dwudziestych walczy Eugenio Pacelli z komunizmem, w 

latach trzydziestych i pierwszych latach nast pnej dekady czyni to razem z 
Hitlerem, a gdy hitlerowskie Niemcy upad y, równie! w Republice Federalnej 
sta si Ko#ció katolicki „najpot !niejszym bastionem antykomunizmu"

40

.

Odt*d w Niemczech Zachodnich wbrew woli Watykanu nie dzia o si nic 
istotnego. 

Nieprzypadkowo Pius XII korzysta najch tniej z pomocy niemieckich 

doradców, a mianowicie jezuitów Roberta Leibera i Wilhelma Hentricha

41

. Te 

homilie owego papie!a, które dotyczy y kwestii spo ecznych, pisa na ogó
niemiecki jezuita Gustav Gundlach. Spowiednikiem papie!a by niemiecki 
jezuita August Bea. Wp yw tych ludzi na polityk Stolicy Apostolskiej nie jest 
dzisiaj wcale mniejszy. 

Ju! w roku 1946 z woli Piusa XII wizytatorem apostolskim na obszar 

Niemiec zosta ameryka ski biskup Joseph Muench. Dnia 4 kwietnia 1951 roku 
papie! mianowa go oficjalnie nuncjuszem. Muench, którego rodzice byli 
emigrantami z Austrii oraz Niemiec, nale!a

do ameryka skich 

pronazistowskich kr gów klerykalnych ju! przed 1933 rokiem. Zaprzyja>niony 
z nim o. Coughlin by

„jednym z najaktywniejszych ameryka skich 

propagatorów hitleryzmu"

42

. Tote! biskup Muench — nie inaczej ni! Pius XII 

— zwróci si w pewnym li#cie pasterskim z 1945 roku z apelem 

o „pob a!liwy stosunek" do niemieckich zbrodniarzy wojennych

43

. W

roku 1951 Muench zosta przez prezydenta Niemiec odznaczony Wielkim 
Federalnym Krzy!em Zas ugi, pó>niej natomiast wyniós go do godno#ci 
kardynalskiej papie! Jan XXIII, który jest kontynuatorem polityki Piusa XII, a 
#wiadczy o tym cho"by fakt, i! — tak jak poprzedni papie! — nie uznaje on 
obecnych granic na wschodzie Niemiec. 

Jest to zreszt* fakt godny szczególnej uwagi i wielce wymowny. Podczas 

gdy prymas Polski, kardyna Wyszy ski, ca kowicie zgodnie z intencjami 
przywódcy komunistów, Gomu ki, ocenia powrót Polski na Ziemie Zachodnie 
jako akt dziejowej sprawiedliwo#ci, a granic na Odrze i Nysie Yu!yckiej uzna
za ostateczn* i nienaruszaln*, podczas gdy ten kardyna mówi do wiernych 

background image

295

o tym, !e „tamci" (Niemcy) znikn li bez #ladu, a „na wyrwanej przemoc* ziemi 
przodków" posia Bóg „z ot* pszenic naszych serc", podczas gdy ten kardyna
zapa a #wi tym gniewem na nieprzyjaznego Polakom Adenauera i mówi o nim 
jako o tym, który z dalekiego Zachodu „miota gro>by na ziemi ojczyst*
Polaków oraz przeciw ich wolno#ci"

44

, Kuria po dzi# dzie  podtrzymuje fikcj

dawnych granic biskupstw na Wschodzie. Diecezje te s* w „roczniku 
papieskim" wci*! okre#lane jako terytoria b d*ce w posiadaniu Rzeszy 
Niemieckiej. Szczególnie Pius XII o#wiadcza przy ka!dej okazji, !e chodzi w 
tych przypadkach o ziemie niemieckie

45

. Nawet gdy zdoby si on — w 1956 

roku — na mianowanie pi ciu polskich biskupów-sufraganów, rezyduj*cych w 
Gda sku, Wroc awiu, Olsztynie, Opolu i Gorzowie Wielkopolskim, podkre#li
jednocze#nie, i! nie nale!y bynajmniej pojmowa" owych nominacji jako „kroku, 
pierwszego kroku na drodze ku uznaniu polskiego zwierzchnictwa" nad 
ziemiami niegdy# niemieckimi

46

.

Nikt na ca ym #wiecie nie jest mniej spragniony pokojowej koegzystencji 

z komunistami ni! Watykan, który zwalcza ich najd u!ej i najzacieklej. Papie!
Pius XII nigdy nie pozostawia co do tego !adnych w*tpliwo#ci. „Bo te! po có!
rozmawia", nie znajduj*c wspólnego j zyka i jak mog oby doj#" do spotkania, 
skoro drogi si rozchodz*, to znaczy, skoro jedna ze stron uporczywie neguje 
istnienie warto#ci absolutnych, i dlatego «wspó istnienie» okazuje si w a#ciwie 
niemo!liwe?"

47

 Te s owa zawar papie! w or dziu na Bo!e Narodzenie, 

wyg oszonym 23 grudnia 1956 roku, a wi c jeszcze na krótko przed #mierci*
prowadzi polityk , która by a mu bliska od lat trzydziestych. Pius XII wyrzeka
na kontakty niektórych ksi !y i osób #wieckich z przedstawicielami Wschodu, 
na „nieuczciwe poczynania", okre#lane jako „rozmowy" albo „spotkania". 
„Chocia!by przez szacunek dla imienia chrze#cijanina, wierni nasi musz*
poniecha" takiej taktyki, bo, jak mówi aposto , nie sposób zasiada" przy stole 
Pana i jednocze#nie przy stole nieprzyjació "

48

.

Wadnych rozmów! Wadnej mediacji! Wadnego kompromisu! Podtrzyma"

przynajmniej zimn* wojn , skoro gor*ca nie jest jeszcze mo!liwa! Sw*
wymow* pokrywa si to my#lenie mniej z Kazaniem na Górze ni! z broszur*
federalnego Ministerstwa Obrony, w której pouczy o ono podleg ych mu 
oficerów,  !e poj cie koegzystencji jest „obrzydliwym has em pochodz*cym z 
!argonu sowieckiego"

49

.

background image

296

Papie! ukaza te! perspektyw wojny, jak* Ko#ció móg by zaaprobowa".

Bo nie ulega w*tpliwo#ci — kontynuuje sw* my#l Ojciec  Nwi ty — „i! w
obecnych warunkach mo!e w egzystencji tego czy innego narodu pojawi" si
taka sytuacja, gdy po fiasku wszelkich wysi ków (widzieli#my jak intensywnych 
— K. D.) na rzecz zapobie!enia wojnie, t ostatni* wypad oby uzna" za 
dozwolon* jako sposób skutecznej obrony, a uznaniu jej dopuszczalno#ci 
musia aby towarzyszy" nadzieja na pomy#lny fina : odparcie niesprawiedliwego 
ataku". Dlatego te! papie! stwierdza, „!e obywatel wyznania katolickiego nie 
mo!e powo ywa" si na sumienie, odmawiaj*c s u!by wojskowej i wype nienia 
obowi*zków na o!onych przez prawo"

50

. A wi c nie ma wolno#ci sumienia (t. 

II, s. 158), jest natomiast s u!ba wojskowa, udzia w wojnie. I tak jest w 
Ko#ciele od IV wieku.

 

Ale im ni!sza pozycja w hierarchii Ko#cio a katolickiego, tym 

dobitniejszy j zyk.

 

Gdy w roku 1957 przyj to do zakonu nowych rycerzy Nwi tego Grobu, 

mi dzy innymi dyrektora fabryki „Volkswagen", arcybiskup Paderbornu 
stwierdzi , „i! podstaw* istnienia zakonu s* idea y krucjat, które nale!a oby 
realizowa" w nowo!ytnej formie"

51

.

Tymczasem na  amach zbli!onej do arcybiskupa Fryburga gazety 

„Badische Volkszeitung" pisano pod koniec 1954 roku: „Wiara w pokojowe 
wspó istnienie obu ustrojów musi z czasem okaza" si iluzoryczna. Chrystus 
nigdy nie mówi o tym, !e przyniesie nam pokój doczesny. Jemu chodzi o — i
wyrazi to wiele razy w sposób jednoznaczny — o pokój, «którego #wiat da" nie 
mo!e» i który trzeba wywalczy", przeciwstawiaj*c si z u i k amstwu «a! do 
krwi». Brzmi to zapewne pi knie, gdy mówi si o pokoju i gdy próbuje si go 
uzyska" drog* negocjacji. Kto jednak uwa!a #rodki dyplomatyczne za skuteczne 
w stosunkach z Moskw*, ten myli si w ocenie ustroju panuj*cego na 
Wschodzie"

52

. Celem Ko#cio a jest wojna z Rosj*.

Jeszcze mniej zakamuflowana jest ta reakcja kleru na polityk Kurii, jaka 

wynika z pisma okólnego flamandzkiego zakonnika Werenfrieda van Straatena, 
owego „ojczulka lubuj*cego si

w s oninie", który ju! wiele lat temu 

przepowiedzia zwyci stwo Matki Boskiej Fatimskiej nad moskiewskim 
mocarstwem, przy czym nie omieszka wypowiedzie" takiego oto proroctwa: 
„W Europie znikn* ca e narody"

53

. Ostatnio nawi*zuje on do Wielkiego Pi*tku: 

„Wiele razy sprzysi gali si w adcy tego #wiata

 

background image

297

przeciw Bogu i Jego Pomaza cowi: Herod, Beria, Kajfasz, Hitler, Pi at, Stalin, 
(...) gdy dope ni a si miara ich z a, zostali zmieceni jak plewy. Ale po Pi acie 
nast*pi Neron, po Stalinie — Chruszczow. Dlatego w a#nie Wielki Pi*tek si
powtarza i po tysi*ckro" pojawia si krzy! nad szafotami i komorami gazowymi 
oraz nad masowymi grobami tych, których zabito strza em w ty g owy. (...) Nie, 
nie nazywajcie ich marsza kami ani ekscelencjami, gdy w r kawiczkach, z 
u#miechem na ustach, sk adaj* wam wizyty. W tych r kawiczkach kryj* si
szpony oprawców, a u#miechy tuszuj* zamiar masowej zag ady. Ich r ce s*
splamione krwi* Jezusa. Nazwijcie ich mordercami! Niech wasze dzieci wróc* z
rogów ulic do domów, zaryglujcie drzwi na ten czas, póki owi ludzie 
przebywaj* w waszym mie#cie. Nazwijcie ich mordercami i niechaj zas ona nie 
wprowadza was w b *d (.. .)"

54

.

Jedynie ton jest inny, ale tendencja taka sama, jak w bo!onarodzeniowym 

or dziu papie!a. Ten ostatni mówi : „Po có! rozmawia" ze sob* (...)". Tu 
czytamy: „(...) zaryglujcie drzwi". Tam uprawia si propagand na rzecz wojny, 
tu grozi si poprzez wymown* aluzj : „(...) zostali zmieceni jak plewy". 

Wszystko to bardzo dok adnie pokrywa si z sensem polityki rz*du 

bo skiego. Otó! zachodnioniemiecki ekspert w sprawach obrony, Krauss, pisa ,
ju!

w

pocz*tkowym okresie naszej remilitaryzacji, na  amach 

„Wehrwissenschaftliche Rundschau": „W Biblii zaleca si szuka" najpierw 
królestwa Bo!ego, a ca a reszta zostanie nam dodana. W polityce mo!na 
powiedzie": chwy"cie najpierw za bro , a ca a reszta zostanie wam dodana, 
tak!e honor. Przeciwstawianie si

ponownemu wyposa!eniu w bro 

pozostawmy poganom; sami za# dzia ajmy, jak przysta o na chrze#cijan"

55

.

Stanowiska chrze#cijan i nowo!ytnych pogan zosta y tu precyzyjnie 

okre#lone. 

I tak jak i dzi# zajmuj* najwy!sze stanowiska dawni hitlerowscy 

genera owie, którzy niegdy# byli zwolennikami nazistowskich ustaw rasowych 
oraz inicjowali ob awy na Wydów i Cyganów, zagazowywanych pó>niej w 
obozach zag ady, tak te! aktywizuj* si znów teologowie, którzy im ju!
wówczas s u!yli. 

Katolicki duchowny, który za czasów Hitlera u o!y brewiarz dla 

!o nierzy pod tytu em  Chcemy s"u4yO

(oczywi#cie za ko#cielnym 

przyzwoleniem) i mi dzy innymi napisa : „Chrze#cija stwo uczy nas tego, i!
tylko ci, którzy stosuj* przemoc, uzyskuj* wst p do królestwa niebieskiego"; 
„Twoja przysi ga stanowi uroczyste 

background image

298

opowiedzenie si za Fuhrerem"; „Sw* przysi g* mówisz Panu Bogu, narodowi i 
Fuhrerowi co#, co zostanie zapewne wys uchane i czego nie wolno zapomnie". I
dlatego musisz potwierdzi" przysi g

swoj* serdeczn* krwi*, tak jak 

przypiecz towa y j* krwi* swoich serc dwa miliony niemieckich !o nierzy 
wielkiej wojny*"

56

 („Nazywaj* siebie chrze#cijanami — mówi Goethe — a s*

drapie!nymi wilkami w owczej skórze"); katolicki duchowny, który razem z 
pewnym pastorem ewangelickim w broszurze Bo4e Narodzenie,  z roku 1941, 
przeistoczy biblijn* zach t ze strony anio ów: „Nie l kajcie si !" w agresywny 
antykomunizm, bo napisa mi dzy innymi: „(...) wy, którzy w tym w a#nie 
ko cz*cym si roku bronicie ojczyzny przed wszystkimi !ywi*cymi do niej 
nienawi#" i pa aj*cymi zawi#ci*" (chodzi tu tak!e o Anglosasów), „ale przede 
wszystkim przed podcz owiecze stwem i wol* niszczenia, jaka cechuje 
wschodnie barbarzy stwo"; katolicki duchowny, który napisa : „«Nie l kajcie 
si !» Przyst pujcie odwa!nie i z rado#ci* do swoich zada , gdy zgasn*
bo!onarodzeniowe #wiece, i b*d>cie gotowi w ka!dej chwili znowu chwyci" za 
miecz, by uderzy" mocno i bezlito#nie, je#liby to okaza o si konieczne dla 
ochrony naszej wielkiej Rzeszy"

57

 — tego pokroju cz owiek, który w taki 

sposób posy a niemieckich !o nierzy na #mier" za jednego z najohydniejszych 
zbrodniarzy w dziejach ludzko#ci, ubolewa dzisiaj nad tym, !e „ju! nie jest 
s odko i zaszczytnie umiera" za ojczyzn "

58

, i to ubolewa jako katolicki 

wikariusz generalny Bundeswehry —jest nim Georg Werthmann. 

„Bóg z nami" — takie has o widnia o na sprz*czkach u pasów !o nierzy 

niemieckich podczas I wojny #wiatowej, „Bóg z nami" — to has o widnia o te!
na sprz*czkach pasów niemieckich w czasie II wojny #wiatowej

59

.

Zbiór katolickich modlitw i pie#ni wojskowych, u o!ony przez biskupa 

polowego w roku 1940 — za rz*dów Hitlera — g osi : „Obowi*zek obrony to 
obowi*zek honorowy. (...) Stosuj si do has a: «Z Bogiem za Fuhrera, naród i 
ojczyzn »'

>60

.

Dzisiejsza preambu a — zarazem motto — katolickiego zbioru modlitw i 

pie#ni dla Bundeswehry brzmi jak nast puje: „Obowi*zek, który wype niam, 
na o!y na mnie Bóg. Chc tak s u!y", by móc w ka!dej chwili bez !adnej 
obawy spojrze" Bogu w oczy. (...) Wiem, !e Bóg jest stale u mego boku. Musz
si sprawdzi" jako jego bojownik. (...) Od dnia chrztu jestem 

* Mowa tu o pierwszej wojnie #wiatowej (przyp. t um.). 

background image

299

!o nierzem Chrystusa — Bogu musz wi c by" bardziej pos uszny ni! ludziom. 
Walcz w imi godno#ci Boga"

61

. Bo o Bogu nie nale!y zapomina" w czasie 

!adnej wojny, jak pisa genera Adolf von Thiele

62

.

I podczas gdy na przyk ad najwy!si dostojnicy Ko#cio a prawos awnego 

w Zwi*zku Radzieckim, patriarcha Aleksy oraz stali cz onkowie Synodu, 
metropolici: Kruticy i Ko omny — Miko aj, Kijowa i Halicza — Jan, a tak!e
Leningradu i Nowogrodu — Grzegorz, upomnieli si w specjalnej deklaracji o 
zakaz produkowania broni atomowej

63

, Ko#ció rzymskokatolicki — jest to 

ostateczna konsekwencja jego polityki — wypowiada si jednoznacznie za 
dopuszczalno#ci* tej broni masowej zag ady.

 

Wojna atomowa te4 jest dopuszczalna

 

Si omnes, ego non — to przecie! pierwsze i ostatnie s owa godne 
chrze#cijanina, gdy wynika kwestia udzia u w inspirowanych 
przez w adze przygotowaniach do tej najobrzydliwszej masowej 
eksterminacji. 

Teolog Gollwitzer

64

 

S*dz , i! Bóg wyznaczy narodowi niemieckiemu szczególne 
zadanie na miar tych burzliwych czasów: by" przedni* flank*
#wiata zachodniego w obliczu pot !nego nacisku ze Wschodu, 
którego do#wiadcza nasz kraj. 

Konrad Adenauer w czasie — jak dot d, ostatniej 
siódmej podró4y do Rzymu

65

 

Te s owa, wypowiedziane w styczniu 1960 roku w zwi*zku z audiencj* u

papie!a i przytoczone w urz dowym biuletynie rz*du federalnego, skomentowa
trafnie by y minister spraw wewn trznych i obecnie deputowany do Bundestagu, 
dr Heinemann: „Jak d ugo b dziemy si godzi" na to, by w naszym imieniu 
dokonywa a si restauracja teologii ra!*co nazistowskiej?"

66 

Równie! angielski 

parlamentarzysta Konni Zilliacus stwierdzi , !e „w uszach Anglika zabrzmia o
to tak, jak pewne wypowiedzi Hitlera"

67

.

Jeszcze przed wyborami do Bundestagu, które odby y si na jesieni 1957 

roku, dr Adenauer jednoznacznie sprzeciwi si

background image

300

wysuwaniu kwestii wyposa!enia Republiki Federalnej w bro  nuklearn* i
potraktowa to jako „niezr czny przedwyborczy manewr socjaldemokratów", 
zapewniwszy zarazem, i! je#li ten problem w ogóle nabierze wagi, to nie 
wcze#niej ni! za dwa, trzy lata

68

. Ale ju! w sze#" miesi cy pó>niej, w marcu 

1958 roku, usi owa on przeforsowa" w Bundestagu aprobat dla wyposa!enia 
armii w bro  j*drow*.

I od razu uzyska poparcie ze strony Ko#cio a rzymskiego. 
Ju! wkrótce bowiem wi kszo#" gazet niemieckich zamie#ci a wspólne 

o#wiadczenie siedmiu czo owych teologów katolickich, którego najwa!niejsz*
my#l stanowi o stwierdzenie, i! u!ycie broni atomowej „nie zawsze jest 
sprzeczne z  adem moralnym i nie w ka!dym przypadku jest grzeszne" — 
mo!emy doda", !e grzechu nie ma, gdy ta bro  godzi we wrogów Ko#cio a. 
„Mamy do czynienia z uogólniaj*cym i bezkrytycznym sposobem 
wypowiadania si , kiedy s yszymy,  !e wszelkie tego rodzaju narz dzie walki 
przedstawia si dzi# z góry jako prowadz*ce do «samozag ady ca ych narodów» 
lub te! «ca ej ludzko#ci»"

69

. Rz*d federalny nie omieszka og osi" tej deklaracji 

katolickich teologów-moralistów w swoim biuletynie z 7 maja. 

Jezuicki teolog-moralista Hirschmann nie zawaha si nawet, w roku 

1958, zaprezentowa" szlachetnego Franciszka z Asy!u, oddanego bez reszty 
sprawie g oszenia Jezusowej Ewangelii, jako #wiadka obrony wojny atomowej. 
Oto w niemieckim czasopi#mie jezuickim czytamy takie s owa Hirschmanna: 
„Odwaga aprobowania ofiary wyposa!enia w bro  atomow* w obliczu aktualnej 
sytuacji, aprobowania mimo perspektywy #mierci milionów ludzi, mo!e okaza"
si bli!sza postawy #wi tego Franciszka i zawrze" w sobie wi cej z ducha 
teologii Krzy!a, ni! my#lenie, które pochopnie po#wi ca pryncypia prawa 
naturalnego na rzecz nieprzemy#lanego teologumenonu, a czyni* to dzi# bardzo 
liczni ksi !a i teologowie ewangelicy"

70

.

Teologowie katoliccy nie mog* oczywi#cie wyznawa" innych pogl*dów 

ni! papie!. Jednoznacznie powo awszy si na niego w a#nie, równie! niemieccy 
biskupi uznali przy okazji wyborów do parlamentu krajowego Nadrenii-
Westfalii w roku 1958, !e jest „nieuchronnym obowi*zkiem" stworzenie armii, 
„której nie powinno zabrakn*" niczego, co niezb dne dla dzielnego, szybkiego i 
zdecydowanego dzia ania w obronie ojczyzny, gdy ta staje si

celem 

nieusprawiedliwionej agresji"

71

, wynika st*d wi c tak!e

background image

301

!*danie wyposa!enia armii w bro  atomow* i usankcjonowanie tej ostatniej.

 

Ponadto jezuita Gundlach, profesor (i przez pewien czas rektor) papieskiej 

Akademii Gregoria skiej w Rzymie, stwierdzi w lutym 1959 roku, wyci*gaj*c
wnioski z dotycz*cych wojny atomowej nauk Piusa XII: „Prowadzenie wojny 
atomowej nie jest absolutnie sprzeczne z etyk*"

72

. Dozwolona — a jak!e! — jest 

w tej jezuickiej interpretacji papieskiej doktryny wojny nawet wojna zaczepna. 
Ów zakonnik — wypowiedzi jego kolegów z okresu I wojny #wiatowej ju!
poznali#my — podkre#la, i! papie! „zdaje sobie w pe ni spraw z rozmiarów 
zniszcze  i zna wszelkie realia"

73

.

Równie! Gundlach jest ich oczywi#cie  #wiadomy. Cho"by  #wiat mia

zgin*" w wyniku wojny nuklearnej, by oby to bez wi kszego znaczenia. „Po 
pierwsze — pisze ów jezuita — mamy bowiem niezbit* pewno#" tego, i! #wiat 
nie jest wieczny, a po drugie nie ponosimy odpowiedzialno#ci za koniec #wiata. 
Mo!emy zatem powiedzie", !e Pan Bóg, który moc* Swojej Opatrzno#ci 
sprawi , i! znale>li#my si — z Jego woli albo za w asn* spraw* — w takiej 
sytuacji,  !e musimy za#wiadczy" nasz* wierno#" wobec pewnego  adu, 
przejmuje t odpowiedzialno#""

74

.

Nwiat katolicki na ogó pochwali owo wy o!enie pogl*dów; na pytanie o 

zgodno#" z Kazaniem na Górze odpowiedzia Gundlach: „Pa stwo musi by"
nosicielem i obro c* praworz*dno#ci — nie mo!e ono stosowa" w praktyce 
wskaza  zawartych w Kazaniu na Górze!"

75

„Ta nadzwyczaj donios a

interpretacja nauk Piusa XII — pisze na przyk ad «Herderkorrespondenz» — 
zawiera w sobie potrzebne nam obja#nienie owej istotnej kwestii"

76

.

Ale niektórych katolików przemówienie Gundlacha jednak poruszy o

77

.

W a#ciwie dlaczego? Ko#ció jest wszak w a#cicielem Ewangelii, tak jak 
posiada — przytaczamy tu wypowied> Franza J. Bautza — latyfundia, dzie a
sztuki, wojska, banknoty

78

. Ju! doctor Ecclesiae Augustyn pisa , polemizuj*c z

manichejczykiem Faustusem: „Co wysuwa si jako argument przeciw wojnie? 
To,  !e gin* ludzie, którzy tak czy inaczej musz* kiedy# umrze"?" W swojej 
wyk adni nauki Piusa XII o wojnie atomowej i w swym moralno-teologicznym 
placet  dla globalnej eksterminacji Gundlach nawi*za przecie! do owych 
cynicznych s ów Augustyna.

 

Jak intensywne s* dzi# po stronie katolickiej przygotowania do zag ady 

ludzko#ci, ukazuje ksi*!ka  Totaler Untergang? (Ca"kowite wyniszczenie?), 
wydana przez znan* od dawna

 

background image

302

katolick* oficyn , która w prospekcie reklamowym tak oto przedstawia tre#" 
owego dzie a: „Z sumienno#ci* i konsekwencj*, które s* tyle! przera!aj*ce, co 
pocieszaj*ce, wykazuje autor w swoim nadzwyczaj spójnym wywodzie, i!
ca kowite wyniszczenie» ludzko#ci za spraw* r*k ludzkich, to znaczy #rodkami 
eksterminacji, jakimi cz owiek dysponuje, jest czym# prawdopodobnym, czym#,
czego trzeba si spodziewa" w niedalekiej przysz o#ci (...)"

79

.

Moralno&O Ko&cio"a

Istotnie: skoro nie by y z e i niemoralne ani pierwsza wojna #wiatowa z 

dziesi cioma milionami ofiar #miertelnych, ani druga, w czasie której straci o
!ycie pi "dziesi*t pi " milionów — a Ko#cio y chrze#cija skie nawo ywa y
przecie! zewsz*d (tak!e z otoczenia komunistycznego) i niezmordowanie do 
prowadzenia tych wojen — to dlaczego mia aby by" z a i niemoralna wojna ze 
stu albo pi ciuset milionami, albo i wi ksz* liczb* ofiar? 

Niemoralnym w rozumieniu Ko#cio a katolickiego nie jest nic, co dzieje 

si w jego interesie. Biskup Trewiru, Bornewasser, który w 1933 roku „z 
podniesion* wysoko g ow* i mocnym krokiem" wkroczy do hitlerowskiego 
pa stwa, by s u!y" mu „ze wszystkich si cia a i duszy", równie! podczas 
wywo anej przez Hitlera wojny nak ania wiernych do po#wi cenia wszystkich 
„si wewn trznych i zewn trznych"

80

. To by o w oczach biskupa Trewiru 

niew*tpliwie moralne. Ale gdy gazeta „Trierische Landeszeitung" w roku 1962 
zamie#ci a fotos aktorki Claudii Cardinale, jej du!y dekolt zosta
wyretuszowany a! po szyj

81

.

Taka jest moralno#" Ko#cio a katolickiego. 
Z wy#wietlanego w 1962 roku w Republice Federalnej filmu Viridiana w

re!yserii Bu uela jaki# „nieznany cenzor" wyci*  szereg scen, mi dzy innymi t ,
w której dojarz chce wcisn*" Viridianie do r ki krowie wymi , bo zawiera a si
tam pono" „aluzja do membrum virile", cz onka m skiego. Tak* interpretacj i
takie usprawiedliwienie ocenzurowania zawdzi czamy  !yj*cemu w 
dobrowolnym celibacie zakonnikowi, o. Anselmowi Hertzowi z klasztoru w 
Walburgu

82

. W tym!e wa burskim klasztorze, który dzi# wywiera istotny wp yw 

na niemieck* polityk (równie! by y hitlerowski specjalista od spraw rasowych, 
dr Globke, trafi

z walburskiego klasztoru do sekretariatu kanclerza 

federalnego), 

background image

303

mieszka o. Welty, nie tylko nale!*cy do grona osiemnastu uczestników 
konferencji, na której — 17 czerwca 1945 roku w Kolonii — powsta a nowa 
partia chrze#cija ska, ale równie! nale!*cy do owej grupy siedmiu teologów 
katolickich uznaj*cych u!ycie broni atomowej za dozwolone.

 

Taka jest moralno#" Ko#cio a katolickiego.

 

Gdy Pius XII zwróci si , w listopadzie 1939 roku, osobistym pismem do 

hierarchii Ko#cio a katolickiego USA, to dopatrzy si przyczyn „dzisiejszego 
z a" w tym, i! ludzie „zapomnieli o Bogu". A tymczasem on sam — co 
zrozumia e — zapomnia umie#ci" w tym kontek#cie wzmiank o faszyzmie i 
narodowym socjalizmie, który nieco wcze#niej uwik a #wiat w straszliw*
wojn . Do zjawisk gorsz*cych zaliczy

papie! natomiast rozwody i 

„ekstrawaganck* mod "

83

.

Taka jest moralno#" Ko#cio a katolickiego.

 

Za zrzuceniem bomb atomowych na Hiroszim i Nagasaki, jak te! za 

skonstruowaniem bomby wodorowej opowiadali si w ameryka skich elitach 
w adzy nabo!ni chrze#cijanie, ewangelicy i katolicy

84

. I 5 sierpnia 1945 roku, 

przed wystartowaniem z wyspy Tinian na Po udniowym Pacyfiku 
ameryka skiego samolotu, z którego zrzucono bomb na Hiroszim , pewien 
chrze#cija ski duchowny odmówi modlitw

o bezpieczny powrót za ogi 

bombowca. „Wszechmog*cy Ojcze, który wys uchujesz modlitw tych, co Ci
kochaj*, prosimy Ci , by# mia w swej opiece tych, którzy o#mielaj* si wznie#" 
na wy!yny Twego nieba i dalej prowadzi" walk z naszymi nieprzyjació mi. (...) 
Pok adaj*c w Tobie ufno#", b dziemy szli nadal drog*, na któr* weszli#my (.. 
.)"

85

.

O godzinie 8

30

 dnia 6 sierpnia 1945 roku bomba wybuch a 60 metrów nad 

szpitalem Szima, wytwarzaj*c temperatur 50 milionów stopni powy!ej zera. 
Rezultat by nast puj*cy

86

:

Liczba mieszka ców w dniu katastrofy: 

250 000

 

Liczba stacjonuj*cych !o nierzy

 

oraz osób przebywaj*cych czasowo:   

150 000

 

________________ 

400000

 

Ofiary #miertelne ( *cznie z osobami, 
które zmar y do 

roku 

1950): 

  282000 

Wed ug najni!szych szacunków: 

 

170 000

 

background image

304

Pragn*c pozyska" dla siebie przychylno#" rz*du ameryka skiego, 

Watykan nigdy nie pot pi atomowego ataku na Japoni ani te! u!ycia bomby 
bakteriologicznej

87

.

W Watykanie s* jednak!e ludzie, którzy nie !ywi* z udze  co do 

przyja>ni mi dzy Ameryk* a Stolic* Apostolsk*. „Gdyby zwyci ska wojna 
pozwoli a Amerykanom — powiedzia w rozmowie z Alighiero Tondim 
monsignore  Fallani z watyka skiego Sekretariatu Stanu — sta" si panami 
#wiata, a przede wszystkim W och, którymi to s* w istocie ju! teraz, to sytuacja 
ekonomiczna Watykanu i Ko#cio a katolickiego by aby bardzo niepewna i 
ci !ka. Teraz Ameryka dostarcza nam tyle dolarów, ile zechcemy, bo potrzebuje 
nas jako pot gi politycznej. Ale jutro przej liby wszystko protestanci". „A jak 
my b dziemy wówczas dzia a"?" — spyta em. „Poszukamy kogo#, kto 
wyst*pi by przeciw Ameryce" — odpar Fallani — tak jak dzisiaj zabiegamy o 
pomoc ze strony Ameryki, !eby zwalczy" komunizm"

88

.

„Pok adaj*c w Tobie ufno#", b dziemy szli nadal drog*, na któr*

weszli#my (...)"

 

Dnia 17 lutego 1600 roku wi ziony przedtem przez wiele lat Giordano 

Bruno wszed na stos u o!ony na rzymskim Campo di Fiori. Ten uznany za 
heretyka dominikanin nie wyrzek si swych pogl*dów i nie zdradzi swego bólu 
!adnym okrzykiem czy j kiem. Gdy w ostatniej chwili poprzez dym i ogie 
przybli!ono do jego ust krzy!, Bruno odwróci ode  pe en pogardy wzrok i 
umar .

background image

305

Glosa uzupe niaj7ca 

 
W tym miejscu trzeba by przypatrze" si dok adnie zjawisku, które sta o

si

typowe dla !ycia umys owego czasów nowo!ytnych, reakcjom 

rozpoznawalnym, chocia! podówczas niezbyt wyra>nie, ju! w staro!ytno#ci u 
wykszta conych przeciwników chrystianizmu, takich jak Celsus czy Porfiriusz: 
niejednokrotnie nadzwyczajnemu wr cz szacunkowi wielu wybitnych poetów, 
my#licieli oraz teologów dla Jezusa oraz ich nie mniejszej pogardzie dla 
Ko#cio a i chrze#cija stwa ko#cielnego, postawie Wielanda, Herdera, Hebbla, 
Kanta, Schleiermachera, Nietzschego, Dostojewskiego i innych. Ale gwoli 
utrzymania obj to#ci i ceny tej ksi*!ki w rozs*dnych granicach 
zrezygnowali#my z odpowiednich tekstów, jak te! z wielu innych tematów i z 
przytaczania w oryginale (w przypisach) najwa!niejszych cytatów z dzie
staro!ytnych. Ko cz*c t ksi*!k , pragniemy jedynie wskaza" na Goethego — 
nie tylko z tej racji, !e autor, który cz sto cytowa Geothego, móg by zosta"
pos*dzony o jednostronny dobór (o to b dzie si autora oskar!a" tak czy 
inaczej), lecz równie! dlatego, !e jeszcze dzi# twórczo#" Goethego bywa cz sto 
prezentowana jako stosunkowo bliska duchowi chrze#cija stwa.

 

Goethe wobec chrystianizmu

 

I za m odu, i w wieku podesz ym pot pia on — zawsze tak samo 
radykalnie — ca * histori chrze#cija stwa. 

Teolog Peter Meinhold1 

Goethe pozna

dog bnie zasadnicze my#li Biblii, a ponadto 

chrze#cija stwo wywar o niema y wp yw na jego twórczo#". On sam jednak 
znajduje si poza wszelk* tradycj* ko#cieln*

2

i wk ada w usta swego bohatera, 

wiejskiego ksi dza, s owa o tym, „i! nauka Chrystusa nigdzie nie by a bardziej 
t umiona ni! w chrze#cija skim Ko#ciele"

3

, co oznacza, !e w uj ciu Goethego 

chrystianizm ko#cielny jest antychrze#cija ski

4

. Bo te! we fragmencie o Wydzie 

Wiecznym Tu aczu pisze on, i! kto nadu!ywa s ów o krzy!u, imienia 
chrze#cijanina, ten o Jezusie i Jego krzy!u zapomina.

 

background image

306

Jako m !czyzna trzydziesto- i czterdziestoletni, Goethe wypowiada si

co prawda negatywnie równie! o Jezusie

5

, ale pó>niej w niema ym stopniu 

zmieni sw* opini o nim. Otó! jeszcze na rok przed #mierci* stwierdzi on, i!
Jezus wierzy w takiego Boga, „któremu przypisa wszystkie te cechy istoty 
doskona ej, jakie dostrzega u siebie. Jezusowy Bóg sta si obrazem pi knego 
wn trza samego Jezusa, istot* pe n* dobroci i mi o#ci, jak On sam, i zas uguj*c*
niew*tpliwie na to, by dobrzy ludzie po#wi cali mu si z ca * ufno#ci* i by 
przyjmowali ide Boga jako to, co w najwspanialszy sposób  *czy z niebem"

6

.

Natomiast do chrystianizmu ko#cielnego, zw aszcza katolickiego, odnosi

si Goethe przez ca e !ycie równie negatywnie. 

Ju! podczas podró!y w oskiej, która dostarczy a nowej po!ywki jego 

m odzie czemu przekonaniu o ca kowitej degeneracji chrystianizmu i której 
reminiscencje pozosta y !ywotne jeszcze w podesz ym wieku

7

, okre#la Goethe 

katolicki Rzym jako „Babel" i „matk tylu oszustw i pomy ek"

8

. Po#wi cenie 

#wiec, obserwowane przez chwil

w Kaplicy Syksty skiej, nazywa on 

„czarodziejsk* sztuczk*"

9

. Porównuje kult ko#cielny z teatrem i karnawa em, 

mówi jednocze#nie o ceremoniach i operze, o procesjach i balecie

10

. Stwierdza: 

„Karnawa trzeba zobaczy", cho" nie sprawia on przyjemno#ci; tak samo jest z 
popisami ksi !y"

11

. Szydzi: „Nie jestem zbudowany ani teatrem, ani obrz dami 

ko#cielnymi: komedianci zadaj* sobie wiele trudu, !eby wywo a" uciech ,
klecha za# czyni to, by nak oni" do religijnego skupienia", a „najlepszym 
komediantem w Rzymie" jest, jego zdaniem, papie!

12

. Goethe pisze: 

„Architektura weneckiego ko#cio a Nwi tego Marka dorównuje w swej g upocie 
wszystkiemu, czego uczono i dopuszczano si pewno w jego murach. Wszystkie 
te zabiegi o nadanie znaczenia k amstwu wydaj* mi si !a osne, a popisy, które 
imponuj* dzieciom i ludziom !*dnym wra!e  zmys owych, zdaj* mi si —
tak!e wówczas, gdy zastanawiam si nad nimi jako twórca, poeta — niesmaczne 
i ma o wa!ne"

13

.

Sze#"dziesi ciopi cioletni Goethe takimi oto rymami komentuje przej#cie 

Zachariasa Wernera na katolicyzm: 

Do Rzymu gna go grzeszny obyczaj, Do tej babilo skiej ladacznicy... 

Wszak papie!, co antychrysta ma natur , Jest gorszy ni! Francuz i gorszy ni!
Turek

14

.

background image

307

„Babilon", kryptonim poga skiego Rzymu w Apokalipsie

15

, to nazwa, której 

Goethe u!ywa te! cz sto — wzorem #rodowisk pietystycznych — w odniesieniu 
do Ko#cio a katolickiego, na przyk ad we fragmencie o Wydzie Wiecznym 
Tu aczu: 

Biada Babilo czykom!

 

Panie, zechciej sprawi",
By ich ogie  piekielny strawi .

Jeszcze jako cz owiek siedemdziesi ciopi cioletni, nazywa Goethe religi

katolick* „nauk* wypaczon* przez klechów"

16

. (Schiller mówi o „szale stwie", 

które „ogarn o ca y #wiat"

17

.)

 

Postawa Goethego wobec protestantyzmu nie jest a! tak negatywna, ale 

wyra>nej ró!nicy te! tu nie wida". Ju! jako m ody cz owiek wyznaje Goethe, !e
dlatego nie chodzi do ko#cio a i nie przyst puje do komunii, bo „nie do#"" jest 
„k amc*", !eby to czyni"

18

. Mimo !e pó>niej odnosi si on nieco !yczliwiej do 

reformacji, to przecie! jeszcze w roku 1817 protestantyzm wydaje mu si
„zepsutym twarogiem, który codziennie obci*!a nam  !o *dki"

19

. I jeszcze na 

kilka lat przed #mierci* stwierdza, !e !aden z jego wierszy nie móg by „znale>" 
si w lutera skim #piewniku"

20

.

W ogóle nie do przyj cia, wr cz odra!aj*cy, wydawa si Goethemu rdze 

wiary ko#cielnej, chrystologia, nauka o grzechu pierworodnym i nauka o 
zbawieniu oraz wiara w bosko#" Jezusa

21 

— a wi c dogmaty, których sam Jezus 

nie propagowa .

Epigramatach weneckich Goethe pisze:

 

Wiele potrafi znie#". Wi kszo#" rzeczy uci*!liwych

 

Znosz cierpliwie, jak mi ka!e Bóg.

 

Ale s* cztery rzeczy, które mier!* mnie

 

Niczym jad i w !e: dym tytoniu, pluskwy, szczypiorek i krzy!.

Dywanie Zachodu i Wschodu nazywa on noszenie krzy!a jako ozdoby 

„ca kiem nowomodnym g upstwem" i wo a:

 

Chcesz mi da" za Boga

 

Wa osn* scen uwiecznion* na drewnie!

 

Natomiast jeszcze w roku 1824 wypowiada si o ukrzy!owaniu tak oto: 

„Klechom uda o si

wyci*gn*" tyle korzy#ci z tego naj!a o#niejszego 

wydarzenia"

22

.

background image

308

O krzy!u, symbolu zbawienia dla chrze#cijan, pisze Goethe jeszcze na rok 

przed  #mierci*: „Waden rozs*dny cz owiek nie powinien trudzi" si

ani 

wykopywaniem, ani stawianiem n dznego m cze skiego drewna, 
najobrzydliwszego pod s o cem. Tego dokona a bigoteryjna cesarzowa-matka; 
dla nas pój#cie w jej #lady by oby wstydem"

23

. Istnieje tak!e kilka wypowiedzi 

Goethego, które #wiadcz* o tolerancji dla wizerunków Ukrzy!owanego. Ale s*
one — co przyznaje pewien teolog — „rzadsze i mniej istotne ni! wypowiedzi 
przeciwne w swej wymowie"

24

.

Jeszcze na kilka dni przed #mierci*, 11 marca 1832 roku, znalaz Goethe 

— w trakcie rozmowy z Eckermannem — „wiele g upstw w statutach Ko#cio a" 
i powiedzia , i! Ko#ció nie boi si niczego tak bardzo, jak o#wiecenia 
pospólstwa. „Chce on rz*dzi", a do tego potrzeba mu ograniczonych w swym 
my#leniu mas, które b d* si korzy" i pozwol* nad sob* panowa"".

 

Nie by o wi c „ukrytego chrze#cija stwa" ani te! zbli!enia do 

chrystianizmu „w latach dojrza o#ci" Goethego

25

. Teolog Peter Meinhold 

niedawno obszernie wykaza , i! pogl*d Goethego na dzieje Ko#cio a, które 
zg bia w pó>niejszym wieku bardzo gorliwie, pozostaj*c pod ró!nymi 
wp ywami, w gruncie rzeczy nie zmieni si nigdy i sprowadza si do totalnego 
pot pienia ca ej historii chrze#cija stwa

26

. Sam Goethe formu uje to 

niedwuznacznie:

 

Nie s*d>cie,  !e pisz dyrdyma y; Poszukajcie innej postaci! Ko#cio a

histori ca * Jako b dy i przemoc poznacie

27

.

A kiedy indziej pisze:

 

Niemcy mog* tym si chlubi", We chrze#cija stwa nie chcieli polubi",

Póki bezwzgl dny miecz króla Karola Szlachetnych Sasów nie zniewoli

28

.

Sam Goethe mówi niejeden raz o sobie, !e jest „poganinem", „starym 

poganinem", „w znacznej mierze poganinem", „stanowczo nie chrze#cijaninem", 
cz owiekiem, który „mocno, coraz mocniej" trzyma si „ateistycznego kultu 
Boga", który czyta Homera „jako brewiarz" i w ogóle uwa!a dzie a poga skich

 

background image

309

poetów Grecji za „pierwotne ksi gi kanoniczne"

29

, a w Biblii nie dostrzega 

niczego, co by oby wyj*tkowe. „Dla Ciebie — pisze Goethe do Lavatera — nie 
ma pi kniejszej ksi gi nad Ewangeli , ja znajduj tysi*c r kopisów stworzonych 
przez ludzi dawnych i nowych, którzy dost*pili  aski Bo!ej, czym# równie 
pi knym, a prócz tego u!ytecznym i niezb dnym dla ludzko#ci"

30

. O swoim 

synu Augu#cie, który te! unika ko#cio a, wypowiada si Goethe z ojcowsk*
rado#ci*: „Zdaje si , !e odziedziczy po mnie t niew*tpliw*, zdecydowan*
poga sko#""

31

.

I po stronie ko#cielnej zaczyna ten i ów rozumie", jak trudno by oby 

uzna" Goethego za chrze#cijanina. Tote! pewien katolik daje wyraz nadziei, !e
Bóg w swej wszechmocy, m*dro#ci i dobroci zatroszczy si przynajmniej o to, 
by równie! Goethe trafi „do Niego, do niebia skiego królestwa"

32

.

background image

310

Pos owie 

Syn pastora protestanckiego, konwertyta dzi ki staraniom !ony, która 

pó>niej oddali a si od Ko#cio a katolickiego, podczas gdy on nie chcia
ponownie odst*pi" od wiary, powiedzia mi niedawno: „Na wszystko mo!emy 
patrze" i tak, i tak". Owszem, mo!emy. Ale mo!emy te! czyta" teksty >ród owe 
i porównywa" argumenty dwóch stron. 

Do tego zach cam. 
Po pierwsze, do studiowania pi#miennictwa wczesnochrze#cija skiego, 

zw aszcza Biblii, której lektury Ko#ció — cho" si tego dzisiaj wypiera — 
nieprzypadkowo przez wiele stuleci zabrania , podczas gdy na przyk ad 
Nietzsche napisa o ewangeliach, i! przy czytaniu ich nie sposób przesadzi" z
ostro!nym podej#ciem do nich. 

Nast pnie nale!a oby zg bia" literatur sekundarn*, a mianowicie prace 

teologów — zarówno krytyków historii chrze#cija stwa, jak te! teologów 
przywi*zanych do tradycji katolickich albo protestanckich. Nie nak aniam wi c
bynajmniej do studiowania pism antychrze#cija skich. Wystarczy, !e czytelnik, 
który nie ma zaufania do mojej prezentacji tematu, we>mie do r ki po jednej, po 
dwie ksi*!ki autorstwa chrze#cija skich teologów, którzy s* krytycznie 
nastawieni do historii tego wyznania, a nale!* do nich: Rudolf Bultmann, Martin 
Dibelius, Martin Werner, Carl Schneider, Hans Conzelmann czy Fritz Buri; ich 
prace trzeba by porówna" ze znacznie wi ksz* ilo#ci* dzie konserwatywnych 
teologów i historiografów Ko#cio a. Szczególnie gor*co zach cam do lektury 
dzie katolickich, ale w a#nie nale!a oby je porówna" z kilkoma przynajmniej 
dzie ami antagonistów tamtych autorów konserwatywnych. Nie ma lepszego 
sposobu na poznanie prawdy historycznej ni! taka konfrontacja. 

O ile mi wiadomo, !adne stowarzyszenie wolnomy#licieli czy ateistów nie 

zabrania swoim cz onkom czytania dzie katolickich albo protestanckich. Ale 
dlaczego zakazuje pewnych lektur Ko#ció katolicki? Dlaczego pojawi si
indeks? Dlaczego wymuszano przysi g antymodernistyczn*? Dlaczego Ko#ció
narzuci zasad wydawania zezwole  na druk? Czy!by wierni i teologowie tego 
Ko#cio a byli pod wzgl dem duchowym mniej zamkni ci 

background image

311

ni! przeciwnicy katolicyzmu? Nie, dzieje, logika i etos a! nazbyt jednoznacznie 
dezawuuj* nauk i praktyk Ko#cio a, dlatego te! musi on ba" si o#wiecenia 
ludzi i musi zabrania" lektury dzie krytycznych, podczas gdy przeciwnicy 
Ko#cio a mog* sobie nawet pozwoli" na to, !eby zach ca" do studiowania 
pi#miennictwa ko#cielnego. Jest to ró!nica, któr* na zako czenie polecam 
czytelnikowi jako przedmiot jego w asnych refleksji.

 


Document Outline