background image

 
 
Jiddu KRISHNAMURTI 
 
KRÓLESTWO SZCZ

ĘŚ

CIA 

 
Przekład Stanisławy Kuszelewskiej 
 
Nakładem Ksi

ę

garni F. Hoesicka 

 
Warszawa 1929 
 
Copyright Star Publishing Trust 1928 
 
Drukarnia Wł. Łazarskiego, Warszawa, Złota 7/9 
 
 
The Kingdom of Happiness. London: Allen and Unwin 1927.  
 
Stenografowany, a pó

ź

niej zredagowany, tekst mów wygłoszonych do 35 zaproszonych 

osób na Zamku Eerde w lipcu 1926, bezpo

ś

rednio przed rozpocz

ę

ciem trzeciego Obozu 

Gwiazdy w Ommen. 
 
W przekładzie uwspółcze

ś

niłem tu i ówdzie pisowni

ę

, ale innych zmian nie 

wprowadziłem. 
 
W spisie tre

ś

ci, w nawiasach, numery stron wydania z 1929 r. W.S. 

 
SPIS TRE

Ś

CI: 

 
1. Głos Wewn

ę

trzny (5)  

 
2. Zainteresowanie i entuzjazm (15)  
 
3. Osobowo

ść

 a prywata (27)  

 
4. 

Ś

wi

ą

tynia serca (33)  

 
5. Rzeka i ocean (45)  
 
6. Warto

ść

 do

ś

wiadczenia 

 
7. Po

ś

ród wielkich ludzi (67)  

 
8. Rozum - twórca (81)  
 
9. Ołtarz 

ś

wiata (93)  

 
10. Ofiara u stóp ołtarza (107) 
 
11. Ogród zachwycenia (121) 
 
12. Wieczysty towarzysz (133) 
 
 
 
 

background image

 
I. GŁOS WEWN

Ę

TRZNY 

 
Pragn

ą

łbym, je

ś

li mo

Ŝ

na, przedstawi

ć

 wam pewne my

ś

li, które rozwija

ć

 b

ę

dziecie i 

które dadz

ą

 wam okre

ś

lone poj

ę

cie o prawdziwym 

Ŝ

yciu duchowym. 

 
Przypuszczam, i

Ŝ

 ka

Ŝ

dy z was zdaje sobie spraw

ę

Ŝ

e twórczo

ść

 - albowiem tworzy

ć

 

trzeba, by 

Ŝ

y

ć

 - jest walk

ą

 i ci

ą

giem niezaspokojeniem; chc

ą

c doprowadzi

ć

 twórczo

ść

 

do owocowania, rozwija

ć

 musicie własne swe na 

ś

wiat patrzenie, własne skłonno

ś

ci 

i uzdolnienia; w tym celu chciałbym w ka

Ŝ

dym zbudzi

ć

 Głos, owego Tyrana [Natarczywe 

Ŝą

danie Duszy, która nie daje spokoju człowieczej naturze a

Ŝ

 ta ostatnia usłucha. 

Przyp. autora], jedynego prawdziwego przewodnika, który pomo

Ŝ

e wam w tworzeniu. 

Wi

ę

kszo

ść

 z was woli na

ś

ladowa

ć

, jest to bowiem znacznie łatwiejsze. Wielu lubi 

i

ść

 w cudze 

ś

lady. Wielu uwa

Ŝ

a, i

Ŝ

 pro

ś

ciej jest nie rozwija

ć

 własnych skłonno

ś

ci, 

własnych cech, własnego charakteru, ale po prostu 

ś

lepo i

ść

 za kim

ś

. My

ś

l

ę

Ŝ

przyznacie mi słuszno

ść

, je

ś

li powiem, i

Ŝ

 jest to dla 

Ŝ

ycia Głosu wewn

ę

trznego 

zabójcze. Głos ów, Tyran, Intuicja jest naszym najszlachetniejszym przewodnikiem; 
jedynie rozwijaj

ą

c go i doskonal

ą

c, dotrze

ć

 mo

Ŝ

emy do celu - naszego własnego celu. 

 
Rozwijaj

ą

c w sobie ów Głos, a

Ŝ

 stanie si

ę

 jedynym panem, któremu posłuch dajemy, 

odnale

źć

 musimy cel nasz i pracowa

ć

 nieustannie nad jego zdobyciem. Czym

Ŝ

e jest 

ów cel? Dla mnie jest on osi

ą

gni

ę

ciem Ostatecznej Prawdy. Chc

ę

 doj

ść

 do stanu duszy, 

kiedy sam wiedzie

ć

 b

ę

d

ę

Ŝ

em zwyci

ęŜ

ył, 

Ŝ

em dotarł, 

Ŝ

em si

ę

 stał Prawdy owej 

wcieleniem. Wtedy wszelkie drobne walki, niepokoje, przeszkody - chocia

Ŝ

 one 

równie

Ŝ

 nie pozbawione s

ą

 warto

ś

ci - ju

Ŝ

 mnie nie osacz

ą

, nie zwi

ąŜą

, nie zaciemni

ą

 

oblicza Prawdy. Osi

ą

gn

ą

wszy ow

ą

 Prawd

ę

, osi

ą

gn

ę

 jednocze

ś

nie to, czegom pragn

ą

ł 

- spokój, doskonał

ą

 cicho

ść

 my

ś

li i wzrusze

ń

. Oto mój cel. Pierwszym i 

najwa

Ŝ

niejszym ku niemu krokiem jest umocnienie Głosu wewn

ę

trznego. W ka

Ŝ

dym z nas 

przemawia on od czasu do czasu. W miar

ę

 rozwijania go w sobie i uszlachetnienia, 

nauczy

ć

 si

ę

 musimy my

ś

le

ć

 i działa

ć

 samoistne. Hodowanie w sobie Głosu wewn

ę

trznego 

oznacza po prostu 

Ŝ

ycie zgodne z jego rozkazami. 

 
Wszelkie na

ś

ladownictwo nie ma nic wspólnego z pi

ę

knem; sztuka polega nie na biernym 

odtwarzaniu Natury, lecz na wydobyciu z Natury szlachetno

ś

ci zawartego w niej 

symbolu. Tak wi

ę

c , ka

Ŝ

dy z nas winien zosta

ć

 artyst

ą

, artyst

ą

, który tworzy ze 

siebie samego, albowiem ujrzawszy Wizj

ę

, przej

ę

ty został dreszczem uniesienia. 

Przekonacie si

ę

, i

Ŝ

 wielcy i prawdziwi arty

ś

ci, wielcy i prawdziwi m

ę

drcy nie uznaj

ą

 

wył

ą

czno

ś

ci: ogarniaj

ą

 rzecz wszelk

ą

, stanowi

ą

 cz

ą

stk

ę

 wszechrzeczy. Musimy sta

ć

 

si

ę

 wielostronnymi, by stworzy

ć

 dzieło doskonałe. Ogród ró

Ŝ

 pełen pi

ę

kny b

ę

dzie, 

lecz jednostajny. Ró

Ŝ

e mog

ą

 by

ć

 najdoskonalsze i najrozmaitsze w odmianach i 

barwach, je

Ŝ

eli jednak kwitn

ąć

 b

ę

d

ą

 same ró

Ŝ

e, nie da to wra

Ŝ

enia prawdziwego 

pi

ę

kna. Ka

Ŝ

dy z nas ma wrodzon

ą

 skłonno

ść

 upodobniania si

ę

 do innych. Pragniemy 

wszyscy ukształtowa

ć

 si

ę

 w pewien typ ogólny, zawrze

ć

 si

ę

 w formie, nie przez nas 

wykonanej. Jest to zabójcze dla rozwoju doskonałej intuicji. A przecie

Ŝ

 nie nale

Ŝ

zapomina

ć

 nigdy, i

Ŝ

 wszyscy spotkamy si

ę

 z czasem w Królestwie Szcz

ęś

cia. 

 
Posiadamy przewa

Ŝ

nie - dzi

ę

ki ró

Ŝ

nicom pochodzenia rasowego lub kultów religijnych 

- skłonno

ść

 do uwa

Ŝ

ania siebie za odmiennych od innych ludzi. Traktujemy 

ś

wiat jako 

co

ś

 istniej

ą

cego poza nami, stajemy si

ę

 wył

ą

czni w naszym patrzeniu na rzeczy. 

Hołduj

ą

c tym tak ograniczonym pogl

ą

dom, tak ciasnym poj

ę

ciom - burzymy, miast 

tworzy

ć

. Pragn

ą

łbym, je

ś

li potrafi

ę

, zbudzi

ć

 w ka

Ŝ

dym Głos, który poprowadzi was 

obran

ą

 samodzielnie drog

ą

, waszym własnym 

Ŝ

yciem, 

ś

cie

Ŝ

k

ą

 własnego czynu. Dopóki 

posłuszni b

ę

dziecie temu Głosowi - nie zbł

ą

dzicie. 

Ź

le czyni ten tylko, kto stara 

si

ę

 d

ąŜ

y

ć

 za cudzym objawieniem, w 

ś

lad cudzej idei, lub pod cudzymi rozkazami. 

Ja mog

ę

 wskaza

ć

 wam, i

Ŝ

 ideałem moim jest Prawda, doskonały spokój, dobro

ć

 miłuj

ą

ca, 

wy jednak sami walczy

ć

 o to musicie i sami dotrze

ć

 

background image

Wyło

Ŝ

y

ć

 wam mog

ę

 zasady Prawdy, lecz przez posłuch dany własnemu Głosowi sami 

wyrobi

ć

 sobie musicie własn

ą

 wiedz

ę

, własne idee i wtedy dopiero dojdziecie do celu, 

w obliczu którego spotkamy si

ę

 wszyscy. 

 
Oto jest dla mnie wielka sprawa 

Ŝ

ycia. Nie chc

ę

 dawa

ć

 posłuchu nikomu - niezale

Ŝ

nie 

od tego kim jest - dopóki nie czuj

ę

Ŝ

e ma słuszno

ść

. Nie chc

ę

 chowa

ć

 si

ę

 za zasłon

ę

która kryje Prawd

ę

. Nie chc

ę

 posiada

ć

 wierze

ń

, którym nie mog

ę

 odpowiedzie

ć

 cał

ą

 

dusz

ą

, całym sercem, cał

ą

 istot

ą

. Zamiast da

ć

 si

ę

 wlec bezwolnie cudzymi 

ś

cie

Ŝ

kami, 

zamiast pozostawa

ć

 w pospolito

ś

ci i miernocie, słuchajcie Głosu, doskonalcie go, 

odkrywaj

ą

c w ten sposób now

ą

 rozległo

ść

 

Ŝ

ycia. 

 
Rozwija

ć

 musicie Intuicj

ę

, jakom rzekł, zdaj

ą

c sobie spraw

ę

, i

Ŝ

 jest to waszym 

ideałem. Doskonała harmonia wzrusze

ń

 i rozumu konieczna jest, by Głos waszego 

prawdziwego "Ja" - mógł przemówi

ć

. Intuicja jest podszeptem Ducha, kierowniczym 

słowem 

Ŝ

ywota. Im bardziej zestroimy sił

ę

 odczu

ć

 z jasno

ś

ci

ą

 my

ś

li, przez ich 

doskonalenie i oczyszczanie, tym bli

Ŝ

si b

ę

dziemy usłyszenia Głosu. Intuicja jest 

bowiem dana ka

Ŝ

demu, jest cech

ą

 całego człowiecze

ń

stwa, nie poszczególnego 

osobnika. Hodowa

ć

 powinni

ś

cie silne uczucia: wielkiej miło

ś

ci, 

Ŝ

ywego szcz

ęś

cia, 

prawdziwej dobroci. Człowiek pozbawiony uczu

ć

 nie posiada 

Ŝ

adnej warto

ś

ci; je

ś

li 

jednak posiada zdolno

ść

 do uczu

ć

 silnych, mo

Ŝ

e uczyni

ć

 je doskonałymi i czystymi, 

cho

ć

by nawet uprzednio złe uczucia w sercu nosił. Jedynie człowiek stwardniały i 

oboj

ę

tny nie potrafi ani tworzy

ć

, ani burzy

ć

, ani budowa

ć

. Przekonacie si

ę

, i

Ŝ

 

wielki burzyciel nie jest nigdy miernym, pospolitym człowiekiem - otacza go zawsze 
co

ś

 z dziedziny cudu; wielki miło

ś

nik nie bywa nigdy przeci

ę

tny. Im wi

ę

cej w was 

serca tym lepiej, trzeba jeno uczy

ć

 si

ę

 opanowania, wzruszenie bowiem jest jako 

ziele: je

ś

li go nie trzebi

ć

, zniszczy ogród. O ile znacie jedynie wzruszenia słabe, 

dajcie im po

Ŝ

ywk

ę

: nabior

ą

 sił i urosn

ą

. Niektórzy twierdz

ą

, i

Ŝ

 t

ę

pi

ć

 w sobie nale

Ŝ

wszelkie odczuwanie, wszelk

ą

 zdolno

ść

 wzrusze

ń

. Jest to my

ś

l pozbawiona zarówno 

sensu, jak ducha. Im pełniejsze jest serce i bardziej przelewne wzruszeniem, tym 
lepiej, konieczne jest jednak opanowanie; je

ś

li nie zdołacie uczu

ć

 opanowa

ć

 - 

cierpie

ć

 b

ę

dziecie. Oddalicie si

ę

 te

Ŝ

 od drogi Intuicji, bł

ą

dz

ą

c po bocznych 

ś

cie

Ŝ

ynach, zamiast zd

ąŜ

a

ć

 prosto ku waszemu celowi. Posiadajcie uczucia pot

ęŜ

ne. 

Wyrabiajcie je, radujcie si

ę

 nimi. Nie b

ą

d

ź

cie bierni, ale wychod

ź

cie odwa

Ŝ

nie 

naprzeciw niebezpiecze

ń

stwu i walce. Odczuwam tak mocno potrzeb

ę

 tego, wszyscy 

bowiem d

ąŜ

ymy do ujednostajnienia si

ę

 w pewnym typie; chcemy wszyscy my

ś

le

ć

 tymi 

samymi poj

ę

ciami, kr

ąŜ

y

ć

 w orbicie tych samych osobisto

ś

ci. Boimy si

ę

, i

Ŝ

 post

ę

nasz wstrzymany b

ę

dzie, je

ś

li nie przył

ą

czymy si

ę

 do tego lub owego ruchu. Có

Ŝ

 to 

jednak znaczy post

ę

p? Własne wasze szcz

ęś

cie. "Post

ę

p" - to tylko frazes. Co do 

mnie, wol

ę

 by

ć

 szcz

ęś

liwy, ni

Ŝ

 posi

ąść

 wszystkie drobne satysfakcje, które da

ć

 mo

Ŝ

ś

wiat. Czy

Ŝ

 nie jest oboj

ę

tne, jak

ą

 wyznajecie religi

ę

, jakie czcicie 

ś

wi

ę

to

ś

ci, 

je

Ŝ

eli jeste

ś

cie naprawd

ę

 szcz

ęś

liwi i cel swój widzicie jasny i nie przy

ć

miony 

? Wyobra

ź

cie sobie na chwil

ę

 Budd

ę

 i Jego uczniów. Stanowili oni wielkie wyj

ą

tki 

swego wieku, mieli jednego Mistrza, jeden cel, jeden ideał - Jego. A przecie

Ŝ

 ka

Ŝ

dy 

z nich posiadał iskr

ę

 geniuszu; 

Ŝ

aden nie był mierny ani pospolity, albowiem szli 

w Jego 

ś

lady, w 

ś

lady tego, który był wyj

ą

tkiem, kwiatem człowiecze

ń

stwa. Takimi 

przykładami wszyscy sta

ć

 si

ę

 musimy.  

 
 
II. ZAINTERESOWANIE I ENTUZJAZM 
 
Chciałbym móc przekona

ć

 was o wa

Ŝ

no

ś

ci zainteresowania si

ę

 

Ŝ

yciem, inaczej bowiem 

nie potraficie dokona

ć

 niczego. Powinni

ś

cie jak najgor

ę

cej zainteresowa

ć

 si

ę

 

Ŝ

yciem. O sobie powiedzie

ć

 mog

ę

, i

Ŝ

 zajmuje mnie ka

Ŝ

da rzecz, albowiem wszystko, 

co 

Ŝ

yje dokoła, przynosi mi coraz wi

ę

ksze zrozumienie. Nic nie istnieje dla mnie 

Ŝ

yciu prócz szukania Prawdy, szukania Szcz

ęś

cia, spokojno

ś

ci i uciszenia. Chc

ą

istotnie interesowa

ć

 si

ę

 

Ŝ

yciem, powinni

ś

cie my

ś

l sw

ą

 i zdolno

ść

 odczuwania 

utrzymywa

ć

 w ci

ą

głej czynno

ś

ci i pobudliwo

ś

ci. Pragn

ą

łbym, gdyby było mo

Ŝ

na, 

background image

udzieli

ć

 wam nieco moich zainteresowa

ń

; aby

ś

cie mogli obudzi

ć

 w sobie własne. 

Je

Ŝ

eli bowiem nie macie owej ciekawo

ś

ci, owego pragnienia osi

ą

gni

ę

cia, t

ę

sknoty 

posiadania, ch

ę

ci odrzucenia wszystkiego dla zdobycia tego, co ostateczne, nie 

zdołacie nauczy

ć

 si

ę

 sztuki po

ś

wi

ę

cenia. Owo zainteresowanie, o które mi chodzi, 

zjawia si

ę

 jako owoc istotnej cywilizacji. Dziki, który wst

ę

puje na pierwszy 

stopie

ń

 

Ŝ

ycia, który gromadzi karm

ę

, uczy si

ę

 cierpie

ć

, poczyna tworzy

ć

, wszystko 

uwa

Ŝ

a za nowe - ten dziki zna jedno tylko ciasne zainteresowanie 

Ŝ

yciem: pragnie 

osi

ą

gn

ąć

, do

ś

wiadczy

ć

, zazna

ć

 wszystkiego, co fizyczne, co materialne. 

 
Istota za

ś

, która przeszła przez cywilizacj

ę

 i kultur

ę

, nagromadziła dzi

ę

ki dawnym 

czynom, podczas ewolucji wielu 

Ŝ

ywotów, wiedz

ę

, do

ś

wiadczenie, intuicj

ę

 i 

umiej

ę

tno

ść

 rozró

Ŝ

niania. B

ę

dzie ona uporczywie odrzuca

ć

, odtr

ą

ca

ć

 rzeczy, które 

nie s

ą

 wa

Ŝ

ne; jest to dla niej jedyna droga podj

ę

cia szukania Prawdy. A jednak 

zarówno dla was jak i dla mnie, owo zainteresowanie musi by

ć

 równie 

Ŝ

ywe i pal

ą

ce 

jak i pal

ą

ce jest dla barbarzy

ń

cy smakowanie przyjemno

ś

ci i dozna

ń

 

Ŝ

ycia. Wy jednak 

znajdujecie si

ę

 ju

Ŝ

 na innej drodze, posiadacie inne pragnienia, min

ę

li

ś

cie ju

Ŝ

 

bowiem dawno tego dzikiego, którego pochłaniaj

ą

 całkowicie i wył

ą

cznie zdarzenia 

dnia bie

Ŝą

cego. Dziki wci

ąŜ

 jeszcze wplata si

ę

 w kr

ą

g przeznacze

ń

, wy ju

Ŝ

 

powinni

ś

cie si

ę

 od niego uwalnia

ć

, wzmaga

ć

 wol

ę

 i kierowa

ć

 

Ŝą

dze tak, by móc nauczy

ć

 

si

ę

 i

ść

 za Głosem - Tyranem. Jedyna droga do usłyszenia i usłuchania owego Głosu 

- wiekuistego przewodnika - wiedzie przez entuzjazm. Je

Ŝ

eli zapał ten posiadacie, 

zrozumiecie z łatwo

ś

ci

ą

, i

Ŝ

 intuicja, i

Ŝ

 Głos, ku któremu chciwie nachylacie ucha, 

stanie si

ę

 waszym Panem, jedynym autorytetem waszego 

Ŝ

ycia. 

 
Dla zbudzenia owego zainteresowania i entuzjazmu musicie czuwa

ć

, nauczy

ć

 si

ę

 

my

ś

le

ć

, u

Ŝ

ywa

ć

 wyobra

ź

ni, cierpie

ć

, je

ś

li nawet w danej chwili nie przechodzicie 

przez stan zwykłego cierpienia. Dam wam przykład. Którego

ś

 dnia w wyobra

ź

ni 

wyszedłem na przechadzk

ę

 z moim bratem. Szli

ś

my w

ą

sk

ą

 

ś

cie

Ŝ

yn

ą

 i ja nieustannie 

zdawałem sobie spraw

ę

, i

Ŝ

 mój cie

ń

 jest ciemniejszy, ni

Ŝ

 cie

ń

 mego brata. 

Zastanowiłem si

ę

 nad tym. Doszedłem do wniosku, 

Ŝ

ś

wiadomo

ść

 moja bardziej jest 

skupiona w sobie ni

Ŝ

 

ś

wiadomo

ść

 mojego brata. Podobne to było do spogl

ą

dania przez 

dwa szkła, ja

ś

niejsze i ciemniejsze; tym szkłem ciemniejszym byłem ja. Pragn

ą

łem 

jednak, 

Ŝ

eby oba cienie posiadały nat

ęŜ

enie jednakowe: istotnie po niedługiej 

chwili ró

Ŝ

nica znikła, tak i

Ŝ

 mogłem stwierdzi

ć

 zupełn

ą

 jednorodno

ść

 naszych 

osobowo

ś

ci. Potem zdawało mi si

ę

Ŝ

e le

Ŝ

ałem w jakim

ś

 ogrodzie i przygl

ą

dałem si

ę

 

ź

d

ź

błu trawy. Wiecie w jak ciasnej otoczce ro

ś

nie 

ź

d

ź

bło trawy zaraz po 

wykiełkowaniu, z czasem dopiero dziel

ą

c si

ę

 na dwie lub trzy blaszki. 

 
Poczułem nagle, 

Ŝ

e jestem jako trawa, która nie podzieliła si

ę

 jeszcze na 

ź

d

ź

bła 

osobne. Potem poczu

ć

 zdołałem jak trawa przepycha si

ę

 w ziemi, jak kiełkuje, jak 

wzbieraj

ą

 w niej soki, jak dziel

ą

 si

ę

 listki. Sam byłem ka

Ŝ

dym listkiem. Kiedym 

powrócił do rzeczywisto

ś

ci, rzekłem sobie: "Niczego wi

ę

cej w 

Ŝ

yciu nie pragn

ę

 jak 

tylko utraty poczucia odr

ę

bnej osobowo

ś

ci. Wtedy bowiem zapomnie

ć

 mog

ę

 o swoim "ja" 

i zjednoczy

ć

 si

ę

, zrówna

ć

, roztopi

ć

 w reszcie 

ś

wiata: w królestwie ro

ś

lin, zwierz

ą

i ludzi; jestem wtedy bli

Ŝ

szy Prawdy, bli

Ŝ

szy doskonało

ś

ci. Drog

ę

 ku niej zagradza 

wła

ś

nie moja wył

ą

czno

ść

, poni

Ŝ

aj

ą

cy ucisk osobowo

ś

ci, rozdział stwarzany przez 

"ja". Mówiłem wi

ę

c , ze dla zdobycia zainteresowania i entuzjazmu musicie my

ś

utrzyma

ć

 w czujno

ś

ci, w napi

ę

ciu, przygl

ą

da

ć

 si

ę

 bli

ź

nim, uczy

ć

 si

ę

 od nich, musicie 

z pocz

ą

tku i

ść

 na o

ś

lep, a

Ŝ

 zainteresowanie nabierze 

Ŝ

ywo

ś

ci, a

Ŝ

 entuzjazm stanie 

si

ę

 jasny, mocny, nie za

ś

 słaby i mglisty, a

Ŝ

 rozpali si

ę

 w was płomie

ń

 geniuszu. 

Geniusz jest dla mnie istot

ą

, która ostro widzi swój cel, idzie ku niemu uparcie, 

posiada wiecznie 

Ŝ

ywy zapał i walczy nieustannie o zachowanie niezm

ą

conej jasno

ś

ci 

swej Wizji, swego ideału; geniuszem jest ten, kto nie da si

ę

 zatopi

ć

 mierno

ś

ciom 

Ŝ

ycia, troskom osobistym i ogólnym - rodziny i 

ś

wiata - ale wci

ąŜ

 je odsuwa, odtr

ą

ca, 

staraj

ą

c si

ę

 zawsze utrzyma

ć

 ideał swój czysty i nieskalany. Człowiek zwykły, 

pospolity, zostaje osaczony przez 

Ŝ

ycie; nie posiadaj

ą

c ideału, poddaje si

ę

 

ci

ś

nieniu otoczenia i traci sw

ą

 

Ŝ

ywotno

ść

. Walcz

ą

c o osi

ą

gni

ę

cie celu, powinni

ś

cie 

background image

zapomnie

ć

 o zam

ę

cie 

ś

wiata i zdoby

ć

 to zainteresowanie, które pcha

ć

 was b

ę

dzie wci

ąŜ

 

naprzód i naprzód, my

ś

l

ą

 i duchem. Je

ś

li macie tworzy

ć

, je

ś

li macie pomóc 

ś

wiatu 

- nie poszczególnym ludziom, ale 

ś

wiatu całemu - posi

ąść

 musicie ideał, napełni

ć

 

si

ę

 ideałem; kiedy si

ę

 nim przepoicie, kiedy si

ę

 staniecie jego cz

ą

stk

ą

, on za

ś

 

wasz

ą

 własno

ś

ci

ą

, kiedy sami poznacie Prawd

ę

, mo

Ŝ

ecie innych ku niej prowadzi

ć

Oto jest dzieło, które na was czeka, pragnienie, które ma si

ę

 w was rozbudzi

ć

. Nie 

znaczy to, aby

ś

cie sta

ć

 si

ę

 mieli bogami swego otoczenia; znaczy tylko, i

Ŝ

 macie 

da

ć

 innym ideał, który jest jedyn

ą

 wa

Ŝ

n

ą

 na 

ś

wiecie rzecz

ą

. Nauczyciel jest jeden 

dla wszystkich, On jest Miło

ś

nikiem całego 

ś

wiata i nie zadowoli si

ę

 nigdy 

udzieleniem m

ą

dro

ś

ci swojej nielicznym wybra

ń

com. Przychodzi do ka

Ŝ

dego, w ka

Ŝ

dym 

obudzi

ć

 pragnie pi

ę

kno i szcz

ęś

liwo

ść

. Im wi

ę

cej b

ę

dzie po

ś

ród nas takich, którzy 

to zrozumiej

ą

, którzy b

ę

d

ą

 mieli co

ś

 do ofiarowania, którzy przebyli walk

ę

 i w 

samych sobie rozniecili iskr

ę

 geniuszu, tym lepiej potrafimy wszyscy rozumie

ć

słucha

ć

 i słu

Ŝ

y

ć

. Mówiłem o Buddzie i Jego uczniach i - jakem rzekł - uczniowie 

ci nie byli pospolitymi lud

ź

mi, byli wyj

ą

tkami, niby w puszczy sosny-olbrzymy. 

Dawali ochłod

ę

 miło

ś

ci tym, którzy na wy

Ŝ

ynach pragn

ę

li cienia. Zdolni byli da

ć

 

ś

wiatu cz

ęść

 wiekuistego pi

ę

kna, albowiem rozumieli swego wielkiego Pana, 

Ŝ

yli w 

Jego orbicie, oddychali tym samem powietrzem pełnym woni. Oto czym powinni

ś

my 

zosta

ć

: wyniosłymi drzewami po szczytach gór, nie pospolitymi krzakami na równinie, 

których wsz

ę

dy bez liku. A przecie

Ŝ

 pami

ę

tajmy, 

Ŝ

e i krzakiem trzeba umie

ć

 by

ć

Wtedy bowiem tylko wzrosn

ąć

 mo

Ŝ

na w drzewo olbrzymie, je

ś

li si

ę

 wie, co znaczy by

ć

 

drobnym zielem przydro

Ŝ

nym. 

 
To wła

ś

nie miałem na my

ś

li, mówi

ą

c o zainteresowaniu 

Ŝ

yciem. Prze

Ŝ

y

ć

 trzeba do gł

ę

bi 

ka

Ŝ

d

ą

 chwil

ę

. Czytałem wczoraj Bibli

ę

 i napotkałem zdanie: "Synu mój, je

ś

li 

pragniesz słu

Ŝ

y

ć

 Bogu, przygotuj dusz

ę

 sw

ą

 ku pokuszeniu ". Dusza wasza i ciało 

czujne by

ć

 musi na pokusy, wtedy dopiero słodko jest wyrzec si

ę

 i słu

Ŝ

y

ć

. Po to 

wła

ś

nie potrzebna jest kultura. Nie mog

ę

 wyobrazi

ć

 sobie prawdziwego olbrzyma bez 

kultury. Mówi

ę

 o olbrzymie my

ś

li i ducha. Jedynie posiadłszy kultur

ę

zainteresowanie i entuzjazm, zdolni b

ę

dziecie usłysze

ć

 Głos w całej czysto

ś

ci tonu, 

w całej rozkazodawczej pot

ę

dze. Dlatego wła

ś

nie staram si

ę

 zawsze podkre

ś

li

ć

, i

Ŝ

 

najwa

Ŝ

niejsz

ą

 rzecz

ą

 jest posiadanie umysłowej i uczuciowej kultury, chocia

Ŝ

 nie 

przecz

ę

, i

Ŝ

 nie mo

Ŝ

na nie zwróci

ć

 uwagi na stron

ę

 fizyczn

ą

 

Ŝ

ycia; pi

ę

kno, ład i 

dobrobyt. Odzia

ć

 mo

Ŝ

ecie ciało jak najwymy

ś

lniej, lecz dopóki rozum i serce nie 

posiadaj

ą

 kultury, nie potraficie usłysze

ć

 Głosu. Nie wyst

ę

puj

ę

 przeciwko 

pi

ę

kno

ś

ci stroju, podkre

ś

lam jedynie, i

Ŝ

 stokro

ć

 wa

Ŝ

niejsze jest zdobycie 

subtelnej kultury my

ś

li i uczucia. Nie masz na 

ś

wiecie nic bardziej rozkosznego, 

wi

ę

ksz

ą

 darz

ą

cego rado

ś

ci

ą

, ni

Ŝ

 owa szlachetno

ść

. Chciałbym zach

ę

ci

ć

 was do jej 

zdobycia, do spełnienia tej natarczywej pro

ś

by waszej duszy. Je

ś

li zdobyli

ś

cie t

ę

 

pewn

ą

 postaw

ę

 wobec 

Ŝ

ycia, to nastawienie umysłu, nachylenie ucha ku d

ź

wi

ę

kowi 

Głosu - rzecz

ą

 jest oboj

ę

tn

ą

 do jakiej nale

Ŝ

ycie klasy społecznej, jak

ą

 wyznajecie 

religi

ę

, jaki przedstawiacie typ lub temperament, jaki wreszcie uprawiacie zawód. 

Przecie

Ŝ

 ostatecznie owe podziały i ró

Ŝ

nice s

ą

 pi

ę

tnami 

ś

wiata, który przeminie. 

Nie potrzebuj

ę

 nikogo, by mi mówił kim jestem; dopóki sam wiem, i

Ŝ

 jestem wolny, 

prosty i szcz

ęś

liwy. Nie potrzebuj

ę

 oparcia na powadze innych. Ci tylko z po

ś

ród 

was, którzy s

ą

 zawsze niepewni siebie, zawsze goni

ą

cy za drobiazgami 

Ŝ

ycia, 

potrzebuj

ą

 uznania i błogosławie

ń

stwa innych, tworz

ą

c w ten sposób nowe wyznanie. 

Dopóki idziecie z niezm

ą

conym wzrokiem, dopóki słyszycie Głos, który jest jeden 

dla wszystkich i Głosu tego słuchacie, rzecz

ą

 jest oboj

ę

tn

ą

, co powie ktokolwiek 

na 

ś

wiecie. Macie słuszno

ść

, skoro spełniacie rozkazy tego, co dla was Najwy

Ŝ

sze. 

Coraz mocniej pragn

ę

 zbudzi

ć

 w was 

Ŝą

dz

ę

 widzenia rzeczy, które dotychczas zakryte 

były przed waszymi oczyma. Je

ś

li raz zobaczycie, je

ś

li raz usłyszycie, i

ść

 mo

Ŝ

ecie 

naprzód i zdziera

ć

 zasłony z oczu bli

ź

nich. Niedobrze jest dawa

ć

 im tylko mizerne 

satysfakcje, drobne my

ś

li i pospolite doktryny. Ka

Ŝ

dy z was powinien sta

ć

 si

ę

 

wysła

ń

cem i przykładem. Nie przypuszczacie nawet jak wa

Ŝ

n

ą

 jest rzecz

ą

, by

ś

cie 

zapragn

ę

li gor

ą

co widzie

ć

 po swojemu, słysze

ć

 po swojemu, nie poprzestaj

ą

c na tym, 

co 

ś

wiadcz

ą

 inni. Najpierw nale

Ŝ

y poczu

ć

 owo szlachetne pragnienie, potem je 

background image

zaspokoi

ć

, rozwijaj

ą

c przez to samo i rozszerzaj

ą

c dusze wasze. Ka

Ŝ

dy z nas jest 

ś

rodkiem własnego koła i nieustannie my

ś

li o sobie samym. Powinien jednak my

ś

le

ć

 

twórczo. Powinni

ś

my o ile mo

Ŝ

na zapomnie

ć

 nasze drobne własne "ja" i poczu

ć

, i

Ŝ

 

wszyscy stanowimy jedno. Mog

ę

 mie

ć

 br

ą

zow

ą

 skór

ę

 i czarne włosy, a przecie

Ŝ

 by

ć

 

cz

ą

stk

ą

 was, wy za

ś

 cz

ą

stk

ą

 mnie. Jest to bowiem jedyny sposób 

Ŝ

ycia: roztopi

ć

 

siebie samego w cudzych 

ś

wiatach, a przecie

Ŝ

 zachowa

ć

 własn

ą

 sw

ą

 Wizj

ę

 - Ideał. 

 
 
 
III. ODR

Ę

BNO

ŚĆ

 A PRYWATA 

 
Staraj

ą

c si

ę

 zdoby

ć

 Prawd

ę

, Szcz

ęś

cie ostateczne, powinni

ś

my baczy

ć

 nieustannie, 

Ŝ

eby motywem tego zdobywania nie było zaspakajanie samolubstwa, ani samolubna 

rado

ść

, lecz tylko pragnienie pełnienia słu

Ŝ

by i udzielanie pomocy. Nie 

przypuszczajmy, i

Ŝ

 słu

Ŝ

y

ć

 i pomaga

ć

 winien tylko człowiek mierny, ograniczony, 

pospolity; 

Ŝ

e pełnienie słu

Ŝ

by zamieni nas w maszyny, w wiecznie posłuszne komu

ś

 

narz

ę

dzie. Osi

ą

gaj

ą

c doskonało

ść

 Prawdy, zdobywacie prawdziw

ą

 Szcz

ęś

liwo

ść

 i 

poczynacie pełni

ć

 słu

Ŝ

b

ę

, albowiem jej nie pełni

ć

 nie mo

Ŝ

ecie. 

 
Ja sam dla siebie Wizj

ę

 sw

ą

 ujrzałem i teraz ju

Ŝ

 nikt nie mo

Ŝ

e mi jej za

ć

mi

ć

 lub 

odebra

ć

, stała si

ę

 bowiem cz

ęś

ci

ą

 mojej duszy, mojego ciała, całej istoty. Stała 

si

ę

 niezniszczaln

ą

 i niezachwian

ą

; im bardziej si

ę

 zmieniam, tym bardziej trwał

ą

 

staje si

ę

 ona. Ujrze

ć

 mo

Ŝ

ecie j

ą

 wtedy tylko i tylko wtedy wchłania

ć

 b

ę

dziecie 

zdolni Prawd

ę

 i sta

ć

 si

ę

 cz

ęś

ci

ą

 Prawdy, gdy nauczycie si

ę

 by

ć

 bez-osobi

ś

ci, wyzuci 

z prywaty. Znaczy to, 

Ŝ

e zatraci

ć

 macie własne "ja", własne mizerne stanowisko, 

z którego 

ś

wiat widzicie - i zjednoczy

ć

 si

ę

 z Prawd

ą

 wiekuist

ą

. Odr

ę

bnym, rzecz 

prosta, ka

Ŝ

dy z nas by

ć

 musi, nie pozb

ę

dziecie si

ę

 nigdy odr

ę

bno

ś

ci, ale przecie

Ŝ

 

powinni

ś

cie pozby

ć

 si

ę

 prywaty. Im bardziej si

ę

 rozwijacie, tym bli

Ŝ

si jeste

ś

cie 

Prawdy, tym wi

ę

ksza staje si

ę

 wasza osobowo

ść

 i odr

ę

bno

ść

, tym bardziej rozkwita 

dusza wasza; im dalsi jeste

ś

cie od Prawdy, tym bardziej jeste

ś

cie prywatni, 

osobi

ś

ci, wył

ą

czni. W miar

ę

 jednak dosi

ę

gania Prawdy rozwiniecie sw

ą

 odr

ę

bno

ść

doprowadzicie do wyrazu skłonno

ś

ci wasze. 

 
Pierwszym wrogiem, którego zwalcza

ć

 musicie, by zdoby

ć

 postaw

ę

 nieosobist

ą

 wobec 

ś

wiata jest zadowolenie ze siebie samych. Nale

Ŝ

y buntowa

ć

 si

ę

 przeciwko zadowoleniu 

z siebie. Kiedy zdobywacie jakie

ś

 powodzenie 

ś

wiatowe lub dokonujecie jakiego

ś

 

czynu nieprzeci

ę

tnego, wyst

ę

puje od razu skłonno

ść

 do zadowolenia z tego, co si

ę

 

uczyniło i szukanie tytułów do chwały. Je

ś

li poddawa

ć

 si

ę

 zaczniecie uczuciu tej 

satysfakcji, nie zbli

Ŝ

ycie si

ę

 ani na krok ku ostatecznemu celowi, Nie staniecie 

blisko Prawdy, dopóki nie zdołacie wznie

ść

 si

ę

 ponad troski i przyjemno

ś

ci. 

Cierpicie, je

ś

li

ś

cie opanowani przez prywat

ę

, przez zadowolenie z samych siebie, 

z własnego male

ń

kiego "ja". Dok

ą

d wpatrujecie si

ę

 jednak w Wizj

ę

 wasz

ą

, dok

ą

zdzieracie zasłon

ę

, któr

ą

 niedoskonało

ść

 wokoło niej tworzy - nie zdołacie nigdy 

by

ć

 zadowoleni z siebie. Wiecie jak to ludzie, którzy osi

ą

gn

ę

li powodzenie w 

rzeczach drobnych, nosz

ą

 na twarzach ci

ą

gły wyraz uciechy, jak gdyby dokonali 

jakich

ś

 czynów pot

ęŜ

nych. Stopniowo owo zadowolenie cielesne spływa i na dusz

ę

powoduj

ą

c jej zastój. Je

ś

li pragniecie doj

ść

 do celu, je

ś

li chcecie mie

ć

 Prawd

ę

 

po swojej stronie, nie powinni

ś

cie zatrzymywa

ć

 si

ę

 po drodze u pos

ą

gów małych bóstw 

i mizernych prawd. 
 
Po có

Ŝ

 cze

ść

 oddawa

ć

 drobnym ołtarzom przez wszystkie 

Ŝ

ywoty swoje, skoro istnieje 

wielka 

ś

wi

ą

tynia ubóstwie

ń

. Marnotrawicie czas swój u owych ołtarzy, zamiast da

ć

 

si

ę

 porwa

ć

 na zawsze do stóp Jedynego Ołtarza Prawdy, zado

ść

 czyni

ą

c p

ę

dowi rozwoju. 

Je

ś

li tylko wierzycie w Nauczyciela Ludzko

ś

ci, jeste

ś

cie przez to samo wzniesieni 

ponad wszelkie ołtarze, dogmaty, doktryny i widzicie prawd

ę

 poprzez wszystkie 

zasłony, które zaciemniaj

ą

 Wizj

ę

 

background image

 
IV. 

Ś

WI

Ą

TYNIA SERCA 

 
Mówili

ś

my o idei Prawdy, o drodze ku Prawdzie i Szcz

ęś

ciu. Pragn

ą

łbym, aby

ś

cie poj

ąć

 

zechcieli, i

Ŝ

 Prawda owa, pomimo swej abstrakcyjno

ś

ci, jest dla mnie wcieleniem 

Mistrza i Nauczyciela, wcieleniem mego Umiłowanego. 
 
Je

ś

li wejdziecie do 

ś

wi

ą

tyni i ujrzycie nagie 

ś

ciany, kolumny i pustk

ę

, niby we 

wn

ę

trzu muszli, 

ś

wi

ą

tynia wyda wam si

ę

 zimna i martwa; chocia

Ŝ

 bowiem b

ę

dzie pi

ę

kna 

i wspaniała, zapragniecie jeszcze widzie

ć

 w ołtarzu obraz Boga waszej duszy. 

Ka

Ŝ

demu z nas dana jest 

ś

wi

ą

tynia, musimy jednak sami stworzy

ć

 w niej wizerunek, 

bóstwo, pi

ę

kno, wokół którego snu

ć

 b

ę

dziemy i rozwija

ć

 miło

ść

 nasz

ą

 i oddanie. Je

ś

li 

ś

wi

ą

tynia pozostanie pusta, jak w wielu sercach - nie potrafimy tworzy

ć

. Przez 

oddawanie czci i przez miło

ść

 - tworzymy, o

Ŝ

ywiamy 

ś

wi

ą

tyni

ę

 nasz

ą

Ś

wi

ą

tyni

ą

 t

ą

 

nazywam serce. Je

ś

li w sercu umie

ś

cicie Jego, który jest wcieleniem Miło

ś

ci i 

Prawdy, je

ś

li stworzycie go tam własnymi r

ę

kami, własn

ą

 my

ś

l

ą

, własnym wzruszeniem, 

to serce nie b

ę

dzie ju

Ŝ

 zimne, dalekie i nierzeczywiste, lecz stanie si

ę

 

Ŝ

ywe, 

prawdziwe i promieniej

ą

ce. Taka jest Prawda. Winni

ś

my zda

ć

 sobie spraw

ę

, i

Ŝ

 

ś

wi

ą

tynia serca, pozbawiona tego 

Ŝ

ycia i promieniowania, jakiego jej udziela ów 

wizerunek, staje si

ę

 chłodna, surowa i pozbawiona miłosierdzia; natomiast je

ś

li 

posiadacie w sobie oblicze Jego, stajecie si

ę

 Jego cz

ęś

ci

ą

, stajecie si

ę

 Nim samym. 

Płonie w was wiekuisto

ść

, owo 

ś

wi

ę

te 

Ś

wi

ę

tych, dok

ą

d udawa

ć

 si

ę

 mo

Ŝ

ecie i modli

ć

 

dowoli, w oddali od 

ś

wiata, od zgiełku, zam

ę

tu i trosk, 

 
Uprzednio jednak ozdobi

ć

 winni

ś

cie 

ś

wi

ą

tyni

ę

. Jest ni

ą

 ciało wasze, niech

Ŝ

e wi

ę

stanie si

ę

 doskonałe, silne i prawdziwie pi

ę

kne. Ka

Ŝ

dy czyn i ruch, czy to w rado

ś

ci, 

czy w czasach cierpienia, o ka

Ŝ

dej godzinie i chwili, powinien by

ć

 subtelny, pi

ę

kny 

i wydoskonalony, by godnie wyra

Ŝ

a

ć

 przybytek, w którym zamieszkuje Wiekuisto

ść

Tote

Ŝ

 ciało mie

ć

 powinni

ś

cie doskonale czyste, pi

ę

kne i promienne, a

Ŝ

eby Ten, który 

go

ś

ci w sercu, objawia

ć

 si

ę

 mógł godnie poprzez was. Przypuszczam, 

Ŝ

e nie doceniacie 

faktu, i

Ŝ

 wraz z udoskonaleniem my

ś

li i uczu

ć

 przychodzi wysubtelnienie ciała. Bez 

kultury i subtelno

ś

ci ciało staje si

ę

 nieokrzesane, brutalne, brzydkie i niezdolne 

do wyra

Ŝ

enia tre

ś

ci wewn

ę

trznej. Pierwsz

ą

 rzecz

ą

, jak

ą

 zapami

ę

ta

ć

 winni

ś

my, jest 

konieczno

ść

 posiadania godnego przybytku, godnego tabernakulum, je

ś

li Jego go

ś

ci

ć

 

chcemy w sercu. Wtedy, osi

ą

gn

ą

wszy pi

ę

kno cielesne, szlachetno

ść

 uczu

ć

 i my

ś

li; 

zdob

ę

dziemy istotne wesele, wesele powa

Ŝ

ne. 

 
Wi

ę

kszo

ść

 z po

ś

ród nas traci wesoło

ść

 po nabyciu powagi. Uwa

Ŝ

am, 

Ŝ

e powaga 

pozbawiona wesela, pogody i rado

ś

ci 

Ŝ

ycia jest cz

ę

stokro

ć

 sztuczna i nale

Ŝ

y jej 

unika

ć

. Je

ś

li rozwija

ć

 w sobie b

ę

dziecie powag

ę

 wraz z weselem, które wytryska 

bujnym 

ź

ródłem, poniewa

Ŝ

 Bóstwo nosicie w sercu, jako cz

ęść

 własnej istoty, to 

powaga wasza b

ę

dzie rozkosz

ą

, nie za

ś

 ponuro

ś

ci

ą

 i chmur

ą

. Ogl

ą

da

ć

 Go mo

Ŝ

ecie w 

jasno

ś

ci wesela, nie w mroku powagi; zbli

Ŝ

y

ć

 si

ę

 do

ń

 mo

Ŝ

ecie tylko w prawdziwym 

Szcz

ęś

ciu; w szczerym rozpromienieniu, nie drog

ą

 zawiłej religijno

ś

ci i mglistych 

docieka

ń

 rozumowych. On wtedy tylko przebywa w 

ś

wi

ą

tyni waszego serca, kiedy 

jeste

ś

cie naprawd

ę

 o

Ŝ

ywieni, t

ę

tni

ą

cy weselem i rado

ś

ci

ą

. Wczoraj wyszedłem sam 

na przechadzk

ę

, pragn

ą

łem przywróci

ć

 sobie wrodzon

ą

 pogod

ę

, któr

ą

 chwilowo 

straciłem. Czyniłem wysiłki, 

Ŝ

eby sta

ć

 na pewnej wy

Ŝ

ynie uczuciowej i my

ś

lowej - 

ale nie mogłem drog

ą

 walki, drog

ą

 wysiłku nie byłem w stanie zdoby

ć

 owej postawy. 

T

ę

skniłem do mego Nauczyciela, do mego Umiłowanego, do mego Geniusza, do mego 

ź

ródła 

Szcz

ęś

liwo

ś

ci, i oto nagle - jak ju

Ŝ

 raz w Indiach - ujrzałem Go. Nie wtedy jednak 

kiedym walczył, by si

ę

 do

ń

 zbli

Ŝ

y

ć

, lecz wtedy kiedym si

ę

 stał taki jak zwykle. 

Wtedy poczułem nagle, jak 

ź

ródli si

ę

 we mnie jasny nurt szcz

ęś

cia. Ujrzałem jak 

On przesłonił sob

ą

 niebo i 

ź

d

ź

bła traw, ujrzałem Go wzdłu

Ŝ

 całej wysoko

ś

ci drzewa 

i po

ś

ród kamieni i wsz

ę

dzie i we mnie samym. I oto 

ś

wi

ą

tynia moja stała si

ę

 znowu 

pełn

ą

, moje 

ś

wi

ę

te 

ś

wi

ę

tych - zamieszkałe. Ja byłem Nim, On za

ś

 mn

ą

 i było to dla 

mnie Prawd

ą

 

ś

yw

ą

background image

 
Prawda, jako poj

ę

cie oderwane, nie stanowi dla człowieka warto

ś

ci, dopóki nie 

przynosi mu tego nat

ęŜ

onego wewn

ę

trznego wesela, zdolno

ś

ci kochania i ch

ę

ci 

tworzenia, tworzenia nie tylko wewn

ą

trz siebie samego, ale i w otaczaj

ą

cym 

ś

wiecie. 

Jak ptak 

ś

piewa z własnej ch

ę

ci, z pełnego serca i dla własnej tylko rozkoszy, tak 

Prawda przyj

ść

 musi i napełni

ć

 

ś

wi

ą

tyni

ę

 wasz

ą

 z własnej woli; wy jednak musicie 

nagromadzi

ć

 materiał, warunki - jak gdyby zwie

źć

 marmur do wykucia pos

ą

gu. B

ą

d

ź

cie 

powa

Ŝ

ni - nie nachmurzeni, nie groteskowi - lecz powa

Ŝ

ni a rado

ś

ni; miejcie t

ę

 

powag

ę

, która daje zach

ę

t

ę

 do beztroski, do szlachetno

ś

ci, do szcz

ęś

cia. Taki obraz 

stworzy

ć

 powinni

ś

cie we własnym sercu. Dom swój uczyni

ć

 jego przybytkiem. 

 
Codziennie inny widz

ę

 obraz mej Prawdy. Z wierzchołka wzgórza ujrze

ć

 si

ę

 daje daleki 

ła

ń

cuch gór, niedostrzegalny z równiny. Wspi

ą

wszy si

ę

 na owe zbocza, my

ś

licie, 

Ŝ

e

ś

cie dotarli na szczyt, z którego wida

ć

 wszystko; tak jednak nie jest, albowiem 

dalsze i wci

ąŜ

 wy

Ŝ

sze grzbiety gór zasłaniaj

ą

 widok całkowity i ostateczny. Tak 

samo dzieje si

ę

 z Prawd

ą

. Musi istnie

ć

 ci

ą

gła zmienno

ść

, ci

ą

gła niestało

ść

, ci

ą

gły 

rozwój obrazu. Kiedy posiadacie pragnienie i zdolno

ść

 napełniania si

ę

 Jego 

geniuszem, Jego sił

ą

, Jego szlachetno

ś

ci

ą

, wtedy sami stajecie si

ę

 uszlachetnieni 

i potraficie odbi

ć

 w sobie Jego bosko

ść

. W Nim bior

ą

 pocz

ą

tek wszystkie 

ź

ródła 

odr

ę

bno

ś

ci, wszystkie nurty pi

ę

kna i tworzenia. Wysiłki zdobycia indywidualnego 

pi

ę

kna i siły twórczej nie zdadz

ą

 si

ę

 na nic, je

ś

li nie posiadamy zdolno

ś

ci 

dotkni

ę

cia 

ź

ródła wszechrzeczy. W otoczeniu ciszy, jasnych niebios i zielonych pól 

zachowajcie ten obraz w sercu, bo

ś

cie go stworzyli własnymi r

ę

koma i my

ś

l

ą

 
Pragn

ę

 gor

ą

co zmusi

ć

 was do roztworzenia szeroko drzwi 

ś

wi

ą

tyni i wpuszczenia 

słonecznego blasku, który pomo

Ŝ

e wam zburzy

ć

 to, co brzydkie, odbudowa

ć

 i tworzy

ć

 

rzeczy nowe, jest to bowiem jedyny sposób zatrzymania Wieczno

ś

ci i 

Ś

wi

ą

tyni. Kiedy 

za

ś

 On przyb

ę

dzie ku ka

Ŝ

demu z was, jak cz

ę

sto przychodzi, pozostanie z wami wtedy 

tylko, je

ś

li posiadacie zdolno

ść

 zamkni

ę

cia Go w przybytku serca, m

ą

dro

ść

 

współ

Ŝ

ycia z Nim razem i nie zmarnowania owocu wielu cierpie

ń

 i zachwyce

ń

. Jak

Ŝ

pot

ęŜ

nie szcz

ęś

liwi b

ę

dziecie, zapragn

ą

wszy ubóstwia

ć

 u tego ołtarza i zapomnie

ć

 

o wszystkim innym. 
 
Wczoraj my

ś

lałem przez chwil

ę

Ŝ

em Go stracił. Nie byłem w stanie poruszy

ć

 si

ę

ani oddycha

ć

; wszystkie drzwi i okna 

ś

wi

ą

tyni mojej były zamkni

ę

te, pozostałem w 

ciemno

ś

ciach. Musiałem walczy

ć

 i szuka

ć

 Jego. Kiedym Go znalazł i poczuł 

rzeczywisto

ść

 Jego obecno

ś

ci - wszystko stało si

ę

 znowu spokojem, jasno

ś

ci

ą

 i 

weselem. Po chmurach, deszczu i burzy nadchodzi promie

ń

 sło

ń

ca i cała Natura bie

Ŝ

na jego spotkanie. Tak wła

ś

nie czułem wczoraj. Je

ś

li raz pojmiecie to pi

ę

kno, t

ę

 

szlachetno

ść

 i to wiekuiste szcz

ęś

cie, które nadchodzi po odczuciu Prawdy w sercu 

waszym, wtedy 

ś

wiat cały stanie si

ę

 miejscem 

ś

wi

ę

tem 

ś

wi

ę

tych. 

ś

yjecie, oddychacie, 

patrzycie stamt

ą

d i ka

Ŝ

da najmizerniejsza rzecz i najmniejsza czynno

ść

, ka

Ŝ

da my

ś

najbardziej drobna pada na miejsce wła

ś

ciwe, znajduje si

ę

 w punkcie sobie 

przeznaczonym, osi

ą

gacie wtedy prawdziwe wysubtelnienie, prawdziwy umiar, 

prawdziwe o

ś

wiecenie. Jest to jedyna droga osi

ą

gni

ę

cia iskry geniuszu, stan, który 

daje szcz

ęś

cie. Je

ś

li posiadacie owo powa

Ŝ

ne wesele, poczucie dostoje

ń

stwa ducha 

i umysłu, chwała wzejdzie dla was. Ka

Ŝ

dy posi

ą

dzie jasno

ść

, czysto

ść

; szlachetno

ść

 

i wielko

ść

, której nic na 

ś

wiecie zm

ą

ci

ć

 nie zdoła. Wszystko oddycha chwał

ą

 Jego, 

wszystko za

ś

, co nieszlachetne, zamiera i znika. Nie zdołacie nawet poj

ąć

 ile

ś

cie 

stracili, je

ś

li

ś

cie nie poszli ku 

ź

ródłu rzeczy. Tylko u tego 

ź

ródła poznacie 

pocz

ą

tek i koniec. I co jest jeszcze wa

Ŝ

niejsze, b

ę

dziecie tam z Nim, jako Jego 

cz

ą

stka; odt

ą

d sami staniecie si

ę

 

ź

ródłem dla tysi

ę

cy. 

 
Pragn

ą

łbym wi

ę

c, aby

ś

cie zachowali przed oczyma obraz 

ś

wi

ą

tyni z pos

ą

giem bóstwa. 

Gdzie tylko jeste

ś

cie, w domu czy na ulicy, przy pracy czy przy zabawie - b

ę

dziecie 

niezm

ą

ceni i pełni dostoje

ń

stwa, albowiem On jest zawsze z Wami. Oboj

ę

tne jest 

wewn

ę

trznemu Bogu czy zmaganie lub walka wre poza obr

ę

bem 

ś

wi

ą

tyni. Dopóki 

background image

jeste

ś

cie sami spokojni i niezm

ą

ceni, dopóki mu cze

ść

 oddajecie i do uwielbie

ń

 

drugich porywacie, dopóki ich szcz

ęś

liwymi czynicie, czy

Ŝ

 wszystko inne nie jest 

rzecz

ą

 oboj

ę

tn

ą

? Wszystkie zewn

ę

trzne formy, kulty, wszystkie tłumaczenia Boga 

przestaj

ą

 was obchodzi

ć

. Je

Ŝ

eli wielko

ść

 posiadacie - szcz

ęś

liwi jeste

ś

cie. Pij

ą

ź

ródła zdobywacie geniusz, zdolno

ść

 tworzenia, zdolno

ść

 uszcz

ęś

liwiania innych. 

A po to wła

ś

nie 

Ŝ

yjemy. 

 
 
V. RZEKA I OCEAN 
 
W dniu, kiedy tak niesko

ń

czenie rozległy jest bł

ę

kit niebios, kiedy pi

ę

kno syci 

nam oczy, o czym

Ŝ

e mówi

ć

 mo

Ŝ

na, jak nie o Królestwie Szcz

ęś

cia, o tym, jak je zdoby

ć

Jedyna drog

ą

 do Królestwa Szcz

ęś

cia jest zapomnienie o sobie i zjednoczenie duszy 

z wieczno

ś

ci

ą

. Wszyscy 

Ŝ

ywimy t

ę

 mocn

ą

 wiar

ę

 - dla wielu jest to nawet wi

ę

cej ni

ź

li 

wiara - i

Ŝ

 nadejdzie dzie

ń

, kiedy Głos, którego

ś

my słuchali, którego wol

ę

 

spełniali

ś

my, naka

Ŝ

e nam porzuci

ć

 wszystko, wszystkiego zaniecha

ć

, aby i

ść

 za Nim. 

Doczeka tego ka

Ŝ

dy z nas! Rozkaz ów przyjdzie do ka

Ŝ

dego, cho

ć

 pod ró

Ŝ

nymi 

postaciami. Przyjdzie niezawodnie. Kiedy za

ś

 zabrzmi, w jakiej

Ŝ

e postawie 

duchowej, w jakiem napi

ę

ciu uczu

ć

 go spotkamy? Jak zaniechamy wszystkiego? Jak 

pójdziemy na zew? Co b

ę

dzie on dla nas znaczył? My

ś

lałem nad sob

ą

, co te

Ŝ

 dla mnie 

zew ten znaczy

ć

 b

ę

dzie? Wydaje mi si

ę

Ŝ

e wyrzeczenie si

ę

 dóbr 

Ŝ

yciowych, dobrobytu, 

rodziny - byłoby stosunkowo łatwe. Znacznie bardziej trudne, powa

Ŝ

ne i warte 

oddania, znacznie bardziej 

ś

wi

ę

te b

ę

dzie dla mnie wyrzeczenie si

ę

 mego "ja" i zlanie 

si

ę

 w jedno z Nim. Owo zlanie si

ę

 w jedno oznacza konieczno

ść

 pozbycia si

ę

 własnych 

nawyków, przes

ą

dów. Jest to znacznie bardziej trudne, a przecie

Ŝ

 to wła

ś

nie uczyni

ć

 

b

ę

dzie trzeba. Trzeba b

ę

dzie zapomnie

ć

 o tym, czym si

ę

 docze

ś

nie jest i sta

ć

 si

ę

 

jako On. 
 
Czy zauwa

Ŝ

yli

ś

cie, jak czasem drobny wzgórek zasłoni cały ła

ń

cuch 

ś

nie

Ŝ

nych 

szczytów i sam wydaje si

ę

 by

ć

 jedynym widokiem, a

Ŝ

 dostrzec nie mo

Ŝ

na pot

ęŜ

nych 

rozległo

ś

ci rozpostartych za nim w oddali. Tak samo dzieje si

ę

 z dusz

ą

 ludzk

ą

. Zdaje 

nam si

ę

, i

Ŝ

 oddaj

ą

c rzeczy drobne, uczynili

ś

my wszystko. Rzeczy drobne nie maj

ą

 

wagi, nie ma te

Ŝ

 wagi ich wyrzeczenie. Nale

Ŝ

y wspi

ąć

 si

ę

 ponad małe wzgórze i obj

ąć

 

okiem pot

ęŜ

ny ła

ń

cuch gór. Nie jest dobrze trzyma

ć

 si

ę

 uparcie własnej, szczególnie 

ulubionej koleiny 

Ŝ

ycia, postawy duszy lub formy kultu. Gwiazdy błyszcz

ą

 wspaniale; 

dopóki nie wzejdzie ksi

ęŜ

yc, potem bledn

ą

 przy nim, ust

ę

puj

ą

c przed jedynym królem, 

jedynym władc

ą

 nieba. Tak stanie si

ę

 z nami wszystkimi wobec Niego, naszego Władcy. 

Nie znaczy to, 

Ŝ

e macie si

ę

 wyprze

ć

 swojej odr

ę

bnej indywidualno

ś

ci, znaczy jeno, 

Ŝ

e sta

ć

 si

ę

 macie jako On; wtedy tylko to uczynicie, je

ś

li zdołacie wszystko na 

ś

wiecie widzie

ć

 z Jego wy

Ŝ

yny. 

 
Dla artysty, który spogl

ą

da na chmur

ę

, niebiosa lub drzewo, maj

ą

 one znaczenie 

swoiste, zastanawia si

ę

 bowiem , jak je namaluje lub jak zaklnie w symbol i poda 

ś

wiatu, nie na

ś

laduj

ą

c natury, ale dziel

ą

c si

ę

 tym, co sani w naturze ujrzał. To 

wła

ś

nie, dosłownie to, winni

ś

cie wy uczyni

ć

: zburzy

ć

 wszystko, co was wi

ąŜ

e, 

dotrze

ć

 na wy

Ŝ

yn

ę

, na której staniecie si

ę

 cz

ą

stk

ą

 Jego i stamt

ą

d spogl

ą

da

ć

 na 

siebie i na 

ś

wiat, stamt

ą

d kierowa

ć

 rozumem, wzruszeniami i ciałem. Oto jedyna 

droga, wiod

ą

ca w Jego 

ś

lady. Nie wiem, ilu spo

ś

ród was zrozumie naprawd

ę

 zew, gdy 

on zabrzmi, nie wiem, ilu da si

ę

 powoła

ć

, gdy pozna, i

Ŝ

 oto przemówił rozkazodawca 

najwy

Ŝ

szy, którego wola jest ostateczna. Nie wiem, ilu spo

ś

ród was, nawet 

usłuchawszy, zdoła roztopi

ć

 si

ę

 w Nim, jak kropla wód, padaj

ą

ca w morze, jako nurt 

rzeki, ton

ą

cy w bezbrze

Ŝ

nym oceanie. 

 
Wszyscy jeste

ś

cie cia

ś

ni; ka

Ŝ

dy czci odr

ę

bnego Boga, posiada własne upodobania, 

ulubione słabostki, zakrzepłe koleiny mówienia i my

ś

lenia. I

ść

 za kim

ś

 - nie znaczy 

przyjmowa

ć

 

ś

lepo, znaczy tylko mie

ć

 oczy zawsze otwarte i serce zawsze przejrzyste, 

wolne od przes

ą

dów, od wszelkich z góry powzi

ę

tych idei i zdolne do roztopienia 

background image

si

ę

 w Wiekuisto

ś

ci. Tylko t

ą

 drog

ą

 mo

Ŝ

na i

ść

 za Nim, tylko tym sposobem mo

Ŝ

na 

tworzy

ć

. Je

ś

li 

Ŝ

y

ć

 b

ę

dziecie w owej Wiekuisto

ś

ci, na tej zawrotnej wy

Ŝ

ynie - 

staniecie si

ę

 geniuszem, czyli tym, czym ka

Ŝ

dy człowiek by

ć

 po

Ŝą

da. Przez to 

osi

ą

gniecie Szcz

ęś

cie. Zapominaj

ą

c o wył

ą

czno

ś

ci swego "ja", burz

ą

c j

ą

roztapiaj

ą

c si

ę

 we Wszechrzeczy, znajdujecie Szcz

ęś

cie. Kiedy ró

Ŝ

nowarto

ś

ciowa

ć

 

zaczynacie poszczególne grupy ludzkie, typy i usposobienia - oddalacie si

ę

 od 

Rzeczywisto

ś

ci, nie zdaj

ą

c sobie sprawy, 

Ŝ

e ró

Ŝ

nice te s

ą

 pi

ę

tnami czysto 

zewn

ę

trznymi. Nie rozwi

ą

zuj

ą

 one zagadnienia; jedynym rozwi

ą

zaniem jest 

zapomnienie wszelkie o wył

ą

czno

ś

ci, stanie si

ę

 cz

ęś

ci

ą

 wiekuistego. 

 
Id

ź

cie ku wieczno

ś

ci, która jest niesko

ń

czona i niezmienna, nie za

ś

 chwilowa i coraz 

inna. We własnej perspektywie ujrzycie cel wasz, je

ś

li pojmiecie , i

Ŝ

 powinni

ś

cie 

w ziemskim istnieniu stworzy

ć

 odpowiednie warunki dla kształcenia duszy. Mówi si

ę

 

wiele o rozwijaniu tego, co cielesne, zapominaj

ą

c o tym, co ponadcielesne. Duch 

pragnie si

ę

 rozwija

ć

 i osi

ą

gn

ąć

 doskonało

ść

 tu, na ziemi. Je

ś

li wysłucha

ć

 zechcecie 

t

ę

sknoty waszej, pojmiecie ni

Ŝ

szym swym rozumem, kiedy i jak uczyni

ć

 zado

ść

 

d

ąŜ

eniom własnej wy

Ŝ

szej istoty. 

 
Przyzwyczai

ć

 si

ę

 powinni

ś

cie do 

Ŝ

ycia w Królestwie Szcz

ęś

cia, nie wiem, czy 

zdajecie sobie spraw

ę

 jak szerokie jest to 

Ŝ

ycie, jak niesko

ń

czenie rozległe s

ą

 

przestrzenie tego Królestwa. Nie wiem tak

Ŝ

e, czy rozumiecie, 

Ŝ

e owo prawdziwe 

Szcz

ęś

cie warte jest wi

ę

cej ni

Ŝ

 wszystkie rzeczy 

ś

wiata. Jest to jedyne Królestwo, 

warte zdobycia i posiadania. Pragn

ą

łbym móc was tam zaprosi

ć

, by

ś

cie to pi

ę

kno na 

własne ujrzeli oczy, albowiem, je

ś

li je raz ujrzycie, nie zechcecie opu

ś

ci

ć

 tych 

dziedzin, ani pragn

ąć

 rzeczy przemijaj

ą

cych i zmiennych. Pewien jestem, i

Ŝ

 w miar

ę

 

czasu rodzi si

ę

 w was 

ś

wiadomo

ść

, i

Ŝ

 jest to jedyna Prawda, godna posiadania, jedyna 

Prawda, warta udzielania. Powinni

ś

cie jednak dba

ć

 o zdobycie kultury, kultury 

wykształcenia, rozwagi, powa

Ŝ

nego wesela; je

ś

li posiadacie t

ę

 kultur

ę

piel

ę

gnujcie j

ą

, uczy

ń

cie j

ą

 cz

ą

stk

ą

 waszej istoty. Staniecie si

ę

 wtedy prawdziwymi 

Jego uczniami. Bez kultury, bez subtelno

ś

ci nie mo

Ŝ

ecie sta

ć

 si

ę

 cz

ęś

ci

ą

 Tego, który 

jest sam

ą

 kultur

ą

, sam

ą

 subtelno

ś

ci

ą

. Nie mo

Ŝ

ecie te

Ŝ

 stan

ąć

 obok Niego i 

współpracowa

ć

 rozumnie i gor

ą

co. Człowiek, który jest artyst

ą

, który tworzy, 

cierpi, upada, bli

Ŝ

szy b

ę

dzie Jemu, ni

Ŝ

 ten, który poprzestaje na pospolitym 

zadowoleniu i bije pokłony u swego własnego ołtarzyka. Takim artyst

ą

 by

ć

 macie, 

macie współpracowa

ć

 z Nim i dawa

ć

 

ś

wiatu to, co

ś

cie poj

ę

li do gł

ę

bi. Jak tylko 

staniecie na tym poziomie, zobaczycie ze zdumieniem, jak zniknie wszystko, co 
stwarza nastrój przygn

ę

bienia, osamotnienia, smutku, co zabija ducha. Kiedy 

staniecie si

ę

 cz

ęś

ci

ą

 tego jedynego Królestwa, dla którego 

Ŝ

y

ć

 warto, wtedy 

b

ę

dziecie jedni

ą

 z 

ś

ywotem, trwaj

ą

cym poprzez stulecia i tysi

ą

clecia. Zapomnicie, 

czy

ś

cie samotni, smutni i przygn

ę

bieni, czy te

Ŝ

 pot

ęŜ

ni i pełni mocy. Wi

ę

kszo

ść

 

spo

ś

ród was najbardziej l

ę

ka si

ę

 pustki, braku miło

ś

ci, braku przyja

ź

ni. Rzeczy 

tych, chocia

Ŝ

 miłe s

ą

 i przez chwil

ę

 warto

ść

 posiadaj

ą

Ŝ

ałowa

ć

 ju

Ŝ

 nie b

ę

dziecie, 

albowiem towarzyszem waszym zostanie wiekuisto

ść

. Ka

Ŝ

de drzewo, ka

Ŝ

dy ptak, ka

Ŝ

de 

ź

d

ź

bło trawy, ka

Ŝ

dy cie

ń

 udzieli wam wtedy czego

ś

, co warte jest wi

ę

cej ni

Ŝ

 

zadowolenia doczesne, stanowi bowiem cz

ą

stk

ę

 Wieczno

ś

ci. Dlatego skupi

ć

 na tym 

musicie 

Ŝ

ycie i na wszystko wyrobi

ć

 sobie patrzenie pod k

ą

tem wieczno

ś

ci. 

 
 
VI. WARTO

ŚĆ

 DO

Ś

WIADCZENIA 

 
Chc

ę

 mówi

ć

 dzi

ś

 o tym Głosie-Tyranie, którego słucha

ć

 powinni

ś

cie i którego rozkazy 

uwa

Ŝ

a

ć

 macie za najwy

Ŝ

szy autorytet. W miar

ę

 rozwoju spotyka

ć

 b

ę

dziecie, rzecz 

prosta, rozmaite zagadnienia i trudno

ś

ci, które rozwikła

ć

 trzeba samodzielnie. 

Sta

ć

 si

ę

 b

ę

dziecie musieli jako drzewo, które ostoi si

ę

 niezliczonym burzom, pozna 

własn

ą

 sił

ę

 i rado

ść

, któr

ą

 daje tej siły poczucie; sta

ć

 si

ę

 b

ę

dziecie musieli jako 

drzewo, którego 

Ŝ

aden wiatr, ziemski czy niebieski nie wyrwie. Skała trwa 

nieporuszona, chocia

Ŝ

 bij

ą

 o ni

ą

 fale oceanu, tak te

Ŝ

 stoi drzewo, daj

ą

c schronienie 

background image

licznym ptakom, jest bowiem dobrze zakorzenione, gł

ę

boko wrosłe. Tacy sta

ć

 si

ę

 

macie. 
 
Jedynym rozkazodawc

ą

 waszym niechaj b

ę

dzie nieomylny Głos Intuicji, której nic 

zachwia

ć

 nie mo

Ŝ

e. W ten sposób stopniowo rozwiniecie w sobie poczucie pi

ę

kna, 

stworzone przez was samych, w miar

ę

 czasu wzrastaj

ą

ce i nios

ą

ce rado

ść

. Głos, o 

którym mówi

ę

, jest jedyn

ą

 powag

ą

, któr

ą

 ka

Ŝ

dy cywilizowany, kulturalny i 

uduchowiony człowiek uzna

ć

 mo

Ŝ

e. Nie władz

ę

, nie duchowe por

ę

czenie innego 

człowieka, lecz tylko własny głos wewn

ę

trzny. 

 
Mówi

ą

c o tym, jak usłysze

ć

 ów Głos, owego nieugi

ę

tego Tyrana, zastanowili

ś

my si

ę

 

nad paru my

ś

lami. Teraz chc

ę

 wam przedło

Ŝ

y

ć

 my

ś

l inn

ą

. Je

ś

li chcecie Głos ten 

rozpozna

ć

, winni

ś

cie wznieci

ć

 w sobie samych rewolucj

ę

, anarchi

ę

, bunt: umysł wasz 

i serce znale

źć

 si

ę

 powinny w wirze, za

ś

 o

ś

rodek tego wiru nabiera

ć

 musi wci

ąŜ

 

wi

ę

kszej i wi

ę

kszej siły, tak, 

Ŝ

eby drobiazgi 

Ŝ

ycia wyrzuca

ć

 na zewn

ą

trz i 

pozostawi

ć

 tylko mocne d

ąŜ

enie do celu. "Niechaj z chaosu ducha narodzi si

ę

 gwiazda 

wiruj

ą

ca i płomienna", ów bunt, niezadowolenie, z którego pocznie si

ę

 z czasem 

prawdziwe zadowolenie - powinno by

ć

 podsycane, nie za

ś

 zagłuszane i dobijane. Im 

wi

ę

cej pyta

ć

 b

ę

dziecie, zastanawia

ć

 si

ę

, pow

ą

tpiewa

ć

, tym wi

ę

ksza siła wiru, tym 

mocniejsze wstrz

ąś

nienia, tym bardziej nat

ęŜ

ona 

Ŝą

dza wykrycia Prawdy. Zadaniem 

waszym jest stworzenie takiego wiru w umy

ś

le i w sercu; nie wiru taniego 

sentymentalizmu i podniecenia, lecz wiru, który odrzuca na bok i niszczy wszystko, 
co niewa

Ŝ

ne, ruchu, którego o

ś

rodkiem jest cel jeden jedyny; wir pop

ę

dzi wkoło coraz 

szybciej, coraz wi

ę

kszej nabierze energii, z energii za

ś

 tej narodzi si

ę

 prawdziwy 

geniusz, wspaniała gwiazda iskrz

ą

ca, stworzona przez was samych. W jaki sposób 

wznieci

ć

 w sobie owo 

ś

wi

ę

te niezadowolenie, ów boski bunt? Nie zdob

ę

dziecie go, 

przysłuchuj

ą

c si

ę

 jedynie słowom innych ludzi. Mog

ą

 oni tylko skleci

ć

 rusztowanie, 

po którym wejdziecie sami, by budowa

ć

; nale

Ŝ

y jednak wnie

ść

 własne cegły, własne 

wapno i murowa

ć

 własnymi r

ę

kami. W tym celu przej

ść

 trzeba przez własne 

do

ś

wiadczenie - albowiem nie

ś

wiadomo

ść

 nie mo

Ŝ

e by

ć

 rozumna. Jedynie człowiek, 

który zaznał wielkich cierpie

ń

, wielkich zachwyce

ń

, wielkich po

ś

wi

ę

ce

ń

, wielkich 

wybuchów uwielbienia i gniewu, zosta

ć

 mo

Ŝ

e istotnie rozumnym, albowiem ci

ą

gle pyta 

, nieustannie szuka. 
 
Aby zdoby

ć

 rozum, 

Ŝ

y

ć

 szcz

ęś

liwie i słu

Ŝ

y

ć

 innym, mie

ć

 winni

ś

cie "dusz

ę

 

przygotowan

ą

 na pokusy". Do

ś

wiadczenie jest nieodzowne. Ludzie po dzieci

ę

cemu 

niewinni staj

ą

 si

ę

 nieraz płytcy, cia

ś

ni i zazdro

ś

ni; my walczmy przeciwko cechom 

tak trywialnym. Nie przysporz

ą

 one prawdziwych do

ś

wiadcze

ń

. Nie pragnijcie 

niewinno

ś

ci dziecka, które nie zaznało niczego, które nie zna cierpienia, ni zam

ę

tu 

wzrusze

ń

, ni bólu my

ś

li; dzieci

ę

 

ś

wiergoli, u

Ŝ

ywa spieszczonych słówek i bełkoce. 

Wy sta

ń

cie si

ę

 jako człowiek, który cierpiał, który zaznał, który budował, który 

poj

ą

ł. Tacy b

ą

d

ź

cie. Zaznajcie własnego dreszczu 

Ŝ

ycia, nie tylko słuchajcie o 

cudzych. Nie znaczy to bynajmniej, 

Ŝ

eby rzuca

ć

 si

ę

 na o

ś

lep ku niedorzecznym 

do

ś

wiadczeniom, niedorzecznym wyrazom uczu

ć

. Niechaj do

ś

wiadczenie składa si

ę

 ze 

zwykłych ludzkich trosk, rado

ś

ci, cierpie

ń

, i dozna

ń

; z nich budowa

ć

 nale

Ŝ

y. Oto 

s

ą

 strumienie i rzeki, po których 

Ŝ

eglowa

ć

 macie ku ogromnemu oceanowi, w którym 

roztopi

ć

 wam wolno własne nabyte do

ś

wiadczenia, własn

ą

 wył

ą

czno

ść

, by sta

ć

 si

ę

 

kropl

ą

 oceanu. Musicie jednak posiada

ć

 łodzie, na których mogliby

ś

cie 

Ŝ

eglowa

ć

umie

ć

 obchodzi

ć

 si

ę

 z 

Ŝ

aglem i z wiosłem, posiada

ć

 całe bogactwo do

ś

wiadczenia, 

t

ę

tni

ć

 pragnieniem do

ś

wiadcze

ń

 nowych. Musicie nosi

ć

 w sobie owo boskie 

niezadowolenie, ów chaos, z którego narodzi si

ę

 z czasem gwiazda iskrz

ą

ca. 

 
Wi

ę

kszo

ść

 ludzi rada jest z siebie samych, rada z własnego mizernego 

Ŝ

ywota i przez 

to stwarza sobie ciasny 

ś

wiat pospolito

ś

ci. Je

ś

li chcecie by

ć

 inni, znajd

ź

cie sami 

siebie, poczujcie swoj

ą

 istotn

ą

 ja

źń

. Id

ź

cie własn

ą

 

ś

cie

Ŝ

k

ą

, patrzcie we własny 

cel Szcz

ęś

cia i Prawdy. Niby rybak, który chodzi od jeziora do jeziora, od rzeki 

do rzeki, od morza do morza, łowi

ą

c zdobycz, zbieraj

ą

c do

ś

wiadczenie, nie 

background image

zadowalaj

ą

c si

ę

 jedn

ą

 mał

ą

 rybk

ą

 albo nawet jedn

ą

 ogromn

ą

 - pragn

ąć

 musicie zebrania 

Ŝ

norodnych kształtów, barw i wyrazów bosko

ś

ci w oceanie 

Ŝ

ycia. Usłysze

ć

 musicie 

sami ów Głos, który dojrzewa w nas jedynie przez do

ś

wiadczenie, rozwa

Ŝ

anie, czucie, 

prze

Ŝ

ycia. Nie zapragniecie 

Ŝ

adnych piedestałów, 

Ŝ

adnych obrz

ę

dów, je

ś

li 

posi

ą

dziecie t

ę

 rzecz jedyn

ą

: t

ę

 niespokojn

ą

 bosk

ą

 t

ę

sknot

ę

. Bosko

ść

 zamieszkuje 

wsz

ę

dy: w l

ś

nieniu sło

ń

ca, na skrzydłach ptaka, płyn

ą

cego po

ś

ród bł

ę

kitów, w 

samotno

ś

ci przydro

Ŝ

nego drzewa, na cichej ł

ą

ce, w małym w

ę

drownym strumyku i w 

ka

Ŝ

dym kielichu kwiatu. Wszystko to kryje prawdy 

Ŝ

ycia, istotne wyrazy duchowo

ś

ci. 

Albowiem, je

ś

li rozpoznacie Prawd

ę

 w owych drobnych sprawach dnia powszedniego i 

roztopi

ć

 si

ę

 potraficie w ich pi

ę

knie, zdob

ę

dziecie Prawd

ę

 wieczyst

ą

 i 

Ŝ

y

ć

 

b

ę

dziecie w Królestwie Szcz

ęś

cia. A kiedy zdob

ę

dziecie, potraficie udziela

ć

 innym. 

Człowiek, który sam nie zdobył Prawdy, a jednak próbuje przekonywa

ć

 innych, jest 

hipokryt

ą

; człowiek za

ś

, który zdobył cho

ć

by pierwszy błysk, przemawia

ć

 b

ę

dzie z 

przekonaniem, wiedz

ą

 i powag

ą

. Wie bowiem , co znaczy czu

ć

 razem z Wszech

ś

wiatem 

i z ludzko

ś

ci

ą

; z ka

Ŝ

dym, kto cierpi, z ka

Ŝ

dym, kto jest szcz

ęś

liwy; tworzy

ć

 b

ę

dzie 

i drugich nauczy tworzy

ć

 własne my

ś

li, własne poj

ę

cia 

Ŝ

ycia. Da to inn

ą

 barw

ę

 jego 

istnieniu, now

ą

 rado

ść

, nie zaznane t

ę

tno; wtedy wszystkie zewn

ę

trzne kształty i 

wyrazy strac

ą

 warto

ść

, albowiem tu

Ŝ

 blisko bije wiekuiste 

ź

ródło wszechrzeczy. 

Dotrze

ć

 tam mo

Ŝ

ecie jedynie wzbudziwszy w sobie ów chaos duszy, bunt i nieustann

ą

 

t

ę

sknot

ę

. Jedna wizja wieczno

ś

ci nie zaspakaja. Jedna otwiera drug

ą

 i tak przez 

wszystkie 

Ŝ

ywoty. Ewolucja nie rozpoczyna si

ę

 nagle w jakiej

ś

 chwili, ani w innej 

chwili nie dobiega kresu. Nie ko

ń

czy si

ę

 te

Ŝ

 po jednym 

Ŝ

ywocie; jest niesko

ń

czon

ą

 

drog

ą

. Człowiek, któremu ka

Ŝ

dy krok naprzód sprawia rado

ść

, nie powinien 

zatrzymywa

ć

 si

ę

 u drzwi małych tajemnic, drobnych ogranicze

ń

, ołtarzy sztucznych 

olbrzymów, wtedy bowiem ewolucja staje si

ę

 długotrwałym cierpieniem. Je

ś

li za

ś

 

człowiek widzi w oddali 

ś

wi

ą

tyni

ę

, własnymi siłami stworzon

ą

, obraz, który sam 

wymarzył i o

Ŝ

ywił przez cierpienie, przez szcz

ęś

cie, przez pi

ę

kno 

Ŝ

ycia - idzie 

wtedy nieustannie i prosto ku Królestwu Szcz

ęś

cia. 

 
Musicie wybra

ć

, albo zostajecie geniuszem, twórc

ą

 i burzycielem, albo pospolitym 

zielskiem po

ś

ród wartkiego pr

ą

du, zielskiem, niesionym od brzegu do brzegu. Musicie 

sta

ć

 si

ę

 głównym nurtem 

Ŝ

ycia, główn

ą

 sił

ą

, bowiem 

Ŝ

yjecie w Nim i w Nim jego 

ź

ródło 

istnienia. Pi

ę

kno jest Prawd

ą

, Prawda jest w Nim. Tym, za którym t

ę

sknicie, którego 

ubóstwiacie i którego wizerunek stworzyli

ś

cie w sercach. Pi

ę

kno owo i Prawda stan

ą

 

si

ę

 cz

ęś

ci

ą

 was samych, gdy

Ŝ

 szli

ś

cie przebojem ku Niemu i odnale

ź

li

ś

cie Jego. Takie 

uj

ę

cie daje natchnienie do 

Ŝ

ycia, do oddychania, do my

ś

lenia i czucia. Lecz je

ś

li 

jeste

ś

cie pełni zadowolenia z samych siebie, tracicie ów pot

ęŜ

ny, niespokojny 

dreszcz uduchowienia, nie dopomagacie nikomu, b

ę

d

ą

c tylko pospolitymi 

na

ś

ladowcami; nie stwarzacie nic, stanowi

ą

c jeno poboczne produkty 

Ŝ

ycia. 

 
Chciałbym, a

Ŝ

eby

ś

cie ujrze

ć

 mogli, ka

Ŝ

dy z was bowiem miewa chwile jasnowidze

ń

 w 

zachwycie i szcz

ęś

ciu; chciałbym, powtarzam, aby

ś

cie ujrze

ć

 mogli wa

Ŝ

no

ść

 

utrzymania stale tego poziomu 

Ŝ

ycia w Królestwie Szcz

ęś

cia. Je

ś

li tam jeste

ś

cie, 

niew

ą

tpliwie Królestwo to zamieszkuj

ą

c, w

ę

drowa

ć

 mo

Ŝ

ecie naprzód i stwarza

ć

 

bardziej 

Ŝ

ywo, bardziej zuchwale, bardziej szlachetnie ni

Ŝ

 inni. Zawsze bowiem 

powróci

ć

 mo

Ŝ

ecie do Królestwa Szcz

ęś

cia. Da wam to poczucie nat

ęŜ

enia 

Ŝ

ycia ludzi 

wielkich, nie tylko dla was samych, ale dla pomocy innym, dla burzenia rzeczy 
niewa

Ŝ

nych i stwarzania rzeczy wiekuistych. Zamiast by

ć

 olbrzymami nie

ś

wiadomo

ś

ci, 

sta

ń

cie si

ę

 olbrzymami stwarzania. W chwili obecnej wszyscy szukamy, t

ę

sknimy, 

pytamy, podczas gdy rozwi

ą

zanie wielkich tajemnic le

Ŝ

y pod ka

Ŝ

dym kamieniem 

przydro

Ŝ

nym, we wszystkich stworzeniach 

Ŝ

ywych i nieo

Ŝ

ywionych. Je

ś

li jeste

ś

cie 

o

ś

wieceni naprawd

ę

, i

ść

 mo

Ŝ

ecie i sta

ć

 si

ę

 wysła

ń

cami owego Królestwa. Jam pił u 

ź

ródła i pragn

ę

 ka

Ŝ

dego z was tam przyprowadzi

ć

; kiedy zaznacie rozkoszy 

Ŝ

ycia pod 

osłon

ą

 Królestwa Wieczno

ś

ci, zapragniecie równie

Ŝ

 wprowadza

ć

 tam innych. 

 
 
VII. PO

Ś

RÓD WIELKICH LUDZI 

background image

 
Pragn

ę

 raz jeszcze wrazi

ć

 wam w pami

ęć

, i

Ŝ

 dbanie o doskonało

ść

 Królestwa Szcz

ęś

cia 

jest niesko

ń

czenie wa

Ŝ

ne. Po tre

ś

ci słów waszych pozna

ć

 mo

Ŝ

na, czy 

Ŝ

yjecie w 

Królestwie owym, czy te

Ŝ

 nie. Przygl

ą

dałem si

ę

 wam i sobie samemu, 

Ŝ

eby poj

ąć

 czy 

nieustannie w Królestwie owym przebywamy. Ze sposobu bycia, z pragnie

ń

 i czynów 

s

ą

dzi

ć

 mo

Ŝ

emy i zrozumie

ć

, jak daleko nam jeszcze do przybytku Rzeczywisto

ś

ci i 

jak gł

ę

boko wnikn

ę

li

ś

my w dziedzin

ę

 Królestwa Szcz

ęś

cia. 

 
Je

Ŝ

eli walczycie o wej

ś

cie do Królestwa, zgn

ę

bicie z łatwo

ś

ci

ą

 wasze własne troski, 

zapomnicie o własnym jarzmie i własnych koleinach; przyjmuj

ą

c w siebie troski i 

cierpienia 

ś

wiata. Je

ś

li 

Ŝ

yjecie w Królestwie Szcz

ęś

cia, nie mo

Ŝ

ecie oddzieli

ć

 

samych siebie od czynno

ś

ci waszego dnia powszedniego; wraz z my

ś

l

ą

 wasz

ą

, z prac

ą

z wszystkim, co czynicie - ju

Ŝ

e

ś

cie w Królestwie owym, ju

Ŝ

 wcielacie Je w czyny. 

 
Wida

ć

 od razu, jak odmienni s

ą

 ci ludzie, którzy schwytali wzrokiem cho

ć

by przelotny 

rozbłysk Królestwa, jacy s

ą

 szcz

ęś

liwi, jak harmonijnie zrównowa

Ŝ

eni, ani zbyt 

uczuciowi ani zbytnio w sam rozum wierz

ą

cy. Poznacie z ich postaci, z otaczaj

ą

cej 

ich atmosfery, i

Ŝ

 wiedz

ą

, co znaczy przebywanie w Szcz

ęś

liwej Dziedzinie. Byłoby 

bardzo 

ź

le, gdyby

ś

my mieli nawiedza

ć

 j

ą

 wył

ą

cznie w chwilach wyj

ą

tkowych, w 

godzinach rozmy

ś

la

ń

 czy samotno

ś

ci. Cał

ą

 nasz

ą

 istot

ę

 przenika

ć

 musi dreszcz 

Szcz

ęś

cia, wtedy jedynie 

Ŝ

y

ć

 mo

Ŝ

emy w Królestwie. Winni

ś

cie wyra

Ŝ

a

ć

 to Szcz

ęś

cie 

wszystkimi uczuciami, całym dniem powszednim, nie tylko za

ś

 

Ŝ

y

ć

 w nim przez 

nieliczne i krótkie chwile, niby mizerne owady, obdarzone kilkugodzinnym 
istnieniem. Tak wła

ś

nie czyni wi

ę

kszo

ść

 ludzi - jedno słowo zdradza barw

ę

 my

ś

li 

waszych, cało

ść

 poj

ęć

 o 

ś

wiecie. 

 
Czuj

ę

, jak bardzo wa

Ŝ

n

ą

 jest rzecz

ą

 prawdziwe wesele z powag

ą

, miast daremnej walki 

i bezpłodnych wysile

ń

. Nie przypuszczajcie; i

Ŝ

 tylko nieliczni, uprzywilejowani 

ludzie zamieszkuj

ą

 Królestwo Szcz

ęś

cia; ka

Ŝ

dy, kto walczy, kto posiada 

szlachetno

ść

 my

ś

li i uczu

ć

, mo

Ŝ

e by

ć

 pewien, i

Ŝ

 

Ŝ

yje w tej Dziedzinie.  

 
Powinni

ś

my przemieni

ć

 ka

Ŝ

de miejsce naszego przebywania, 

ś

wiat cały w ogóle, w 

prawdziwe Królestwo Szcz

ęś

cia; pomóc za

ś

 musi ka

Ŝ

dy z was, albowiem zamieszkujecie 

ś

wiat, albowiem go stwarzacie. Wnie

ść

 musicie zdolno

ś

ci swoje, cierpienia, 

szcz

ęś

cie, przyjemno

ś

ci i wesele; dostarczy

ć

 materiału do budowy. Ka

Ŝ

dy pomóc 

winien, samotna bowiem jednostka nie osi

ą

gnie nic. Powinni

ś

cie by

ć

 wielcy duchem, 

Ŝ

y

ć

 i oddycha

ć

 tylko w Królestwie Szcz

ęś

cia. Wszystkie ograniczenia poj

ęć

 waszych 

powinny by

ć

 zwalone, wszystkie ciasnoty i mierno

ś

ci - rozbite. Nie wiecie jaki 

dreszcz wesela to daje. 

ś

adna arena 

ś

wiata nie dostarczy wam tak wzniosłego 

widowiska. 
 
Wyobra

ź

my sobie na chwil

ę

Ŝ

e

ś

my wszyscy bogami, wtedy mo

Ŝ

emy zasi

ąść

 razem z Nim 

do wspólnego stołu. Pomy

ś

lcie tylko, co by

ś

my uczyni

ć

 mogli - b

ę

d

ą

c jako Budda i 

Jego uczniowie. On był nad-geniuszem, najwi

ę

kszym z ludzi, uczniowie za

ś

 Jego byli 

równie

Ŝ

 geniuszami, wielkimi lud

ź

mi swojej epoki. Wyobra

ź

cie sobie, jak cudown

ą

jak rozkoszn

ą

 musiała by

ć

 atmosfera, któr

ą

 ludzie ci stwarzali. Potem przenie

ś

cie 

si

ę

 my

ś

l

ą

 na kraniec przeciwny i wyobra

ź

cie sobie całe zło 

ś

wiata. Jak

Ŝ

e

Ŝ

 si

ę

 

rozigrało: Próbuje unicestwi

ć

 i zm

ą

ci

ć

 dzieło bogów. Ludzie - jakimi my jeste

ś

my 

- znajduj

ą

 si

ę

 pomi

ę

dzy owymi dwoma kra

ń

cami, tworz

ą

c przewa

Ŝ

n

ą

 cz

ęść

 

ś

wiata. Kiedy 

za

ś

 On przychodzi, jak przychodzi istotnie - kiedy On przebywa z nami, jak przebywa 

naprawd

ę

 - sta

ć

 si

ę

 musimy wielkimi lud

ź

mi i ka

Ŝ

dy z nas walczy

ć

 ma dla siebie o 

najwy

Ŝ

sz

ą

 doskonało

ść

. Je

ś

li potem zbierzemy si

ę

 wszyscy razem - pomy

ś

lcie - jak 

ę

bok

ą

 rozkosz

ą

 b

ę

dzie takie obcowanie; znajdziemy si

ę

 bowiem po

ś

ród 

najszlachetniejszych, po

ś

ród wielkich artystów, wielkich twórców, po

ś

ród ludzi o 

ś

wi

ę

tych duszach, pi

ę

knie zharmonizowanych z ich doskonałymi ciałami. 

 
Nie masz nic cudowniejszego na 

ś

wiecie, jak obcowanie z lud

ź

mi wielkich idei, z 

background image

lud

ź

mi, którzy cali s

ą

 tre

ś

ci

ą

, nie tylko za

ś

 skorupk

ą

 o drobnym ziarnie tre

ś

ci. 

 
Człowiek jednak, który nie zakosztował szcz

ęś

liwo

ś

ci, nie zgromadził wielu 

do

ś

wiadcze

ń

, ani zaznał cierpienia, nie mo

Ŝ

e by

ć

 towarzyszem wielkich ludzi, ani 

nawet wielkich grzeszników. Człowiek taki nie pomo

Ŝ

e w niczym, nie udzieli 

szcz

ęś

cia, ani wzi

ąć

 go nic potrafi. Nie pojmie ró

Ŝ

nicy mi

ę

dzy pi

ę

knem i 

subtelno

ś

ci

ą

, a tym, co pospolite i brutalne: s

ą

dy jego mie

ć

 nie b

ę

d

ą

 

Ŝ

adnej wagi, 

nie jest on bowiem ni twórc

ą

, ni burzycielem, wlok

ą

 go jeno za sob

ą

 urojenia i 

kaprysy 

ś

wiata mierno

ś

ci. 

 
Poniewa

Ŝ

 nie pragniecie nale

Ŝ

e

ć

 do owego 

ś

wiata, pami

ę

tajcie zawsze, i

Ŝ

 wszystko 

co my

ś

licie i czujecie, posiada znaczenie istotne, znaczenie wielkiej wagi. Dlatego 

te

Ŝ

 powinni

ś

cie rozwin

ąć

 i wyhodowa

ć

 pi

ę

kne ciało o wysubtelnionym sercu i wysoce 

kulturalnym mózgu. Je

Ŝ

eli bowiem ciało wasze i duch nie b

ę

d

ą

 doskonałe, nie 

posi

ą

dziecie doskonałej cielesno

ś

ci i duchowo

ś

ci, zm

ą

cicie sob

ą

 pi

ę

kno i 

zakłócicie harmoni

ę

 zgromadzenia ludzi wielkich; gdyby

ś

cie nawet m

ą

drzy byli w 

słowach, wyraz wasz, postawa cała, cała istota zdradzi niedoskonało

ść

 rozwoju 

wewn

ę

trznego. 

 
Powinni

ś

cie równie

Ŝ

 zachowa

ć

 doskonał

ą

 czysto

ść

 i doskonałe zdrowie; z łatwo

ś

ci

ą

 

przekonacie si

ę

, czemu jest to rzecz

ą

 tak wa

Ŝ

n

ą

, czemu ciała maj

ą

 by

ć

 idealnie 

zdrowe i czyste, piel

ę

gnowane i strze

Ŝ

one niby najcenniejsze klejnoty. To samo 

dotyczy uczu

ć

 i my

ś

li. Brzydkie my

ś

li, niskie uczucia, ukryte nawet przed 

przyjaciółmi, objawi

ą

 si

ę

 jednak w waszych spojrzeniach, powiedzeniach, sposobie 

Ŝ

ycia, pogl

ą

dach na 

ś

wiat. Nieraz z wielkim zaciekawieniem przygl

ą

dam si

ę

 twarzom 

ludzi, ich ruchom, postawie i zachowaniu; najcz

ęś

ciej udaje mi si

ę

 rozró

Ŝ

ni

ć

 typ 

danego człowieka. Przyznaj

ę

Ŝ

e te szczegóły powierzchowne mog

ą

 by

ć

 złudne i nie 

zawsze os

ą

dzone słusznie, w ogólno

ś

ci jednak zdradzaj

ą

 charakter. Tote

Ŝ

 nale

Ŝ

doskonali

ć

 ciało, uczucie i rozum, by móc osi

ą

gn

ąć

 Królestwo Szcz

ęś

liwo

ś

ci i 

Ŝ

y

ć

 

w nim nieprzerwanie. Nie post

ę

pujcie wbrew rozs

ą

dkowi, wbrew zastanowieniu i nie 

starajcie si

ę

 ukształtowa

ć

 siebie w zastygłe niezmienne formy. Czy

Ŝ

 mo

Ŝ

na wyobrazi

ć

 

sobie morze - t

ę

 pot

ę

g

ę

 

Ŝ

ywotno

ś

ci i niepokoju - zamkni

ę

t

ą

 na zawsze w kształt 

okre

ś

lony? Rozerwie wszelkie wi

ę

zy, niczemu nie pozwoli zamkn

ąć

 siebie i 

ograniczy

ć

. My wszyscy d

ąŜ

ymy do kształtów okre

ś

lonych i zamkni

ę

tych, jest to 

bowiem o wiele łatwiej, o wiele wygodniej, wymaga znacznie mniejszej walki. Dla 
tych jednak, którzy nie znaj

ą

 niewolnictwa kształtów, którzy 

Ŝ

yj

ą

 w Królestwie nie 

posiadaj

ą

cym granic - owa nieokiełznana wolno

ść

 rozprz

ęŜ

enia sił jest prawem 

niesko

ń

czenie wa

Ŝ

nym i niesko

ń

czenie pi

ę

knem. Musicie poj

ąć

, i

Ŝ

 je

ś

li naprawd

ę

 

Ŝ

y

ć

 

pragniecie po

ś

ród wielkich, rozwin

ąć

 w sobie macie takie spojrzenie na 

ś

wiat, które 

nie mo

Ŝ

e by

ć

 niczym zwi

ą

zane ni ograniczone. Zrozumiecie w jak wielkim zachwyceniu 

Ŝ

y

ć

 b

ę

dziecie mogli - w jak zrównowa

Ŝ

onej, harmonijnej ekstazie, je

ś

li nieustannie 

wyobra

Ŝ

a

ć

 sobie b

ę

dziecie, 

Ŝ

e

ś

cie w Królestwie Szcz

ęś

cia, 

Ŝ

e

ś

cie po

ś

ród ludzi 

wielkich. Ilu z was umie obcowa

ć

 z wielkim człowiekiem, z geniuszem, z Nim - 

wcieleniem Królestwa Szcz

ęś

cia? Zaiste - niewielu, bardzo niewielu. Pomy

ś

lcie, 

jakiem cierpieniem, jak

ą

 m

ę

k

ą

 dla tej Istoty jest 

ś

wiadomo

ść

Ŝ

e posiada zaledwie 

dwóch - trzech towarzyszy, zamiast całego 

ś

wiata, który winien by z Ni

ą

 pracowa

ć

 

i z Ni

ą

 zaznawa

ć

 Szcz

ęś

liwo

ś

ci. 

 
Chciałbym równie

Ŝ

 rzec słów kilka o miłowaniu, w

ą

tpi

ę

 bowiem , czy zdajecie sobie 

spraw

ę

, ile siły i 

Ŝ

ywotno

ś

ci daje czyja

ś

 miło

ść

 i przywi

ą

zanie, zrównowa

Ŝ

one i 

prawdziwe. U

Ŝ

ywam słowa "zrównowa

Ŝ

one", najcz

ęś

ciej bowiem widzimy, i

Ŝ

 ludzie 

posiadaj

ą

cy pot

ęŜ

n

ą

 uczuciowo

ść

, wielk

ą

 zdolno

ść

 kochania, pozbawieni s

ą

 siły, 

umiaru i równowagi. Uczucia ich s

ą

 jak wody, które zbyt gwałtownie puszczone, 

zalewaj

ą

 tylko i niszcz

ą

, nie czyni

ą

c nic dobrego. Dlatego nale

Ŝ

y posi

ąść

 

równowag

ę

. Człowiek zdolny do zrównowa

Ŝ

onych uczu

ć

 - nie do sentymentalizmu, ani 

tym bardziej gwałtownych wybuchów nami

ę

tno

ś

ci - ale do tego wieczystego przejawu 

zwanego miło

ś

ci

ą

, zacznie powoli zatraca

ć

 i roztapia

ć

 swoje wył

ą

czne "ja". Ka

Ŝ

dy 

background image

poznał zapewne w 

Ŝ

yciu owo kochanie, które wzbiera, t

ę

tni, przelewa si

ę

 przez 

brzegi, staje si

ę

 coraz szersze, ro

ś

nie w bezmiar, a

Ŝ

 wreszcie ogarnia nie tylko 

kilka istot wybranych, lecz wszystkich dokoła. Takie miłowanie pozwala nam 
zapomnie

ć

, unicestwi

ć

 własne "ja" - ów korze

ń

 wszelkiego cierpienia. Kto

ś

 wi

ę

c , 

kto nigdy nie odczuł tej pot

ęŜ

nej miło

ś

ci, jest egoist

ą

, gada, zabiega, plotkuje, 

wszczyna swary, popełnia wszystkie te mało

ś

ci, których by nigdy nie uczynił 

człowiek prawdziwie wielki, prawdziwie boski. Od tej chwili, kiedy zdołacie 
zapomnie

ć

 o sobie, o tym wył

ą

cznym "ja", które istnieje w ka

Ŝ

dym z nas i potraficie 

zjednoczy

ć

 si

ę

 i zla

ć

 w jedno z olbrzymim "Ja" wszech

ś

wiata - od tej to chwili 

Ŝ

y

ć

 

zaczynacie w Królestwie Szcz

ęś

cia i innych wie

ść

 tam pragniecie. 

 
Dzisiaj o ka

Ŝ

dym z was rzec by mo

Ŝ

na raczej, 

Ŝ

e czyni gor

ą

czkowy wysiłek, ni

Ŝ

 spełnia 

czyn. Nieustannie walczycie, ale jeszcze

ś

cie nie osi

ą

gn

ę

li. Brak wam odwagi, 

zdecydowania, 

ś

miało

ś

ci, nie rzucili

ś

cie si

ę

 jeszcze w gł

ą

b oceanu, jeste

ś

cie 

raczej jak to dzieci

ę

 na brzegu morza, które nie

ś

miało zanurza stop

ę

 do wody i cofa 

skwapliwie po pierwszym dotkni

ę

ciu chłodnej fali. Je

ś

li si

ę

 po

ś

lizgniecie - nic 

to, wstaniecie raz jeszcze; je

ś

li zdecydujecie popłyn

ąć

, dobrniecie do celu bez 

w

ą

tpienia, nie nale

Ŝ

y jeno waha

ć

 si

ę

 cały dzie

ń

 przed postanowieniem dosi

ę

gni

ę

cia 

dalekiego brzegu; musicie rzuci

ć

 si

ę

 w fale, tak bowiem rozkazuje wam Głos 

wewn

ę

trzny. Je

ś

li Głosu tego nie usłuchacie, nie zaznacie ani chwili spokoju ni 

szcz

ęś

cia. Głos b

ę

dzie was przywoływał, b

ę

dzie pchał naprzód, a

Ŝ

 pod

ąŜ

ycie ku 

ź

ródłu wszechrzeczy; kiedy za

ś

 wreszcie dotrzecie do tego zdroju, staniecie si

ę

 

bogiem, nadczłowiekiem, panem. 
 
Wielcy nauczyciele 

ś

wiata pod

ąŜ

ali ku 

ź

ródłu 

Ŝ

ywota. Stali si

ę

 Mistrzami. Raz 

poznawszy czym jest owo 

Ź

ródło i jego cudowno

ść

 - sami stali si

ę

 owym 

ź

ródłem, Drog

ą

Wcieleniem m

ą

dro

ś

ci i umiłowania. To samo naszym niechaj b

ę

dzie celem. Nie wszyscy 

zosta

ć

 mo

Ŝ

ecie Chrystusem lub Budd

ą

, wszyscy jednak posi

ąść

 mo

Ŝ

ecie te same sny, 

t

ę

sknoty, pragnienia, d

ąŜ

enia. Je

ś

li raz pojmiecie cał

ą

 wspaniało

ść

, cał

ą

 chwał

ę

 

Ich Królestwa, wypracowa

ć

 sobie zdołacie sami dla siebie własn

ą

 drog

ę

 twórcz

ą

która najlepiej wyrazi wasz ideał, wasz sposób widzenia nie

ś

miertelnej chwały. 

Staniecie si

ę

 wtedy najwi

ę

kszymi po

ś

ród pisarzy, my

ś

licieli, artystów, uczonych; 

posi

ą

dziecie j

ę

zyk m

ę

drców. W tym wła

ś

nie tai si

ę

 ów dreszcz rozkoszy duchowej, 

jedyna na 

ś

wiecie ambicja, któr

ą

 posiada

ć

 warto. Musicie zosta

ć

 niezale

Ŝ

ni, nie 

tylko uczuciowo i umysłowo, ale równie

Ŝ

 wolni od wszelkich wi

ę

zów fizycznych. 

Osi

ą

gni

ę

cie zupełnej wolno

ś

ci my

ś

li, serca i ciała jest jedyn

ą

 drog

ą

 do 

najwi

ę

kszego Szcz

ęś

cia, jedynym sposobem 

Ŝ

ycia w Królestwie Szcz

ęś

liwo

ś

ci. 

 
 
VIII. ROZUM-TWÓRCA 
 
Rozum jest tre

ś

ci

ą

 bosko

ś

ci; mo

Ŝ

e on zarówno stwarza

ć

 jak burzy

ć

; sprawdza i kieruje 

uczucia - ów impet istotny, pchaj

ą

cy nas ku celowi. Rozum mo

Ŝ

e i powinien znale

źć

 

dla siebie Prawd

ę

, musi nauczy

ć

 si

ę

 

Ŝ

y

ć

 o władnych siłach w Królestwie Szcz

ęś

cia; 

bez wrodzonej inteligencji i wyrobionego umysłu nie mo

Ŝ

ecie zbli

Ŝ

y

ć

 si

ę

 do celu. 

A przecie

Ŝ

 nie mo

Ŝ

na nie zauwa

Ŝ

y

ć

, i

Ŝ

 umysł wła

ś

nie czyni wszelkie sprawy ciasnymi, 

umysł 

Ŝą

da formuł i ogranicze

ń

, pragnie zapełni

ć

; posiada zawsze p

ę

d do nadmiernego 

konkretyzowania - tej cechy umysłu strzec si

ę

 musicie. Cz

ę

stokro

ć

 wydaje nam si

ę

Ŝ

e tylko to, co my czynimy, jest słuszne, 

Ŝ

e wybrana przez nas 

ś

cie

Ŝ

ka jest 

ś

cie

Ŝ

k

ą

 

jedyn

ą

Ŝ

e nasza 

ś

wi

ą

tynia, ołtarz, sposób oddawania czci, forma kultu, 

uciele

ś

nienie sił twórczych - 

Ŝ

e to wszystko jest jedynie prawdziwe i 

Ŝ

e t

ą

 tylko 

drog

ą

 mo

Ŝ

e Bosko

ść

 wyrazi

ć

 siebie w 

Ŝ

yciu zewn

ę

trznym. Wobec tego mówimy bli

ź

niemu: 

"Nie masz słuszno

ś

ci, ale je

ś

li pójdziesz za mn

ą

, my

ś

le

ć

 b

ę

dziesz tak jak ja, czyni

ć

 

to, co ja, wtedy b

ę

dziesz miał słuszno

ść

". Tak przewa

Ŝ

nie my

ś

licie wszyscy. S

ą

taki jednak, to prawdziwy kamie

ń

 pod nogi tego, kto doj

ść

 pragnie do Królestwa 

Szcz

ęś

cia. 

 

background image

Nie ma tam bowiem tak ciasnej jedno-kształtno

ś

ci: tam ka

Ŝ

dy, kto walczy, kto 

Ŝ

yje 

Ŝ

yciem szlachetnym, kto jest istotnie pi

ę

kny z natury, zarówno umysłem jak sercem 

- ka

Ŝ

dy mo

Ŝ

e sta

ć

 si

ę

 jedni

ą

 z innymi, jest t

ą

 jedni

ą

 naprawd

ę

. Najwi

ę

cej znaczy 

Ŝ

yciu owo poczucie zjednoczenia; jest to jedyny pokarm, którym nakarmi

ć

 mo

Ŝ

na 

zgłodniałego, jedyne rozwikłanie wszelkich zagadnie

ń

 

Ŝ

ycia. Owo ciasne 

przekonanie, i

Ŝ

 ka

Ŝ

dy człowiek, my

ś

l

ą

cy niezale

Ŝ

nie, jest w bł

ę

dzie, ten za

ś

 ma 

słuszno

ść

, kto idzie za mn

ą

 - za moj

ą

 własn

ą

 intuicj

ą

, za moim Mistrzem, za moim 

Bóstwem - takie przekonanie wrogie jest post

ę

powi duchowemu. Dopóki t

ę

tni w was 

entuzjazm, płonie iskra 

ś

wi

ę

tego buntu, dr

Ŝ

y t

ę

sknota ucieczki przed złud

ą

 

Ŝ

ywota 

- dopóty jest rzecz

ą

 oboj

ę

tn

ą

, czy nale

Ŝ

ycie do jakiej

ś

 religii czy do 

Ŝ

adnej, do 

jakiej sekty, klasy, rasy lub wiary; tak czy inaczej jeste

ś

cie bowiem na prawdziwej 

drodze do Królestwa Szcz

ęś

cia. T

ę

 my

ś

l no

ś

cie w sobie zawsze. 

 
Wej

ść

 do Królestwa, sta

ć

 si

ę

 jego obywatelem - mo

Ŝ

ecie wtedy tylko, kiedy 

Ŝ

yjecie 

Ŝ

yciem szlachetnym, kiedy walczycie przeciwko ciasnocie poj

ęć

, przeciwko duchowi 

wył

ą

czno

ś

ci. Po to wła

ś

nie posiada

ć

 winni

ś

cie umysł jasny, przejrzysty i zdolny 

do pomieszczenia wszystkiego. Wyrobiwszy sobie taki umysł, zyskacie tym samem 
szlachetny i szcz

ęś

liwy sposób odczuwania; gdy jednak wył

ą

czni jeste

ś

cie i skłonni 

do wykluczania ka

Ŝ

dego, my

ś

l

ą

c, 

Ŝ

e

ś

cie wyj

ą

tkiem - co jest tylko afirmacj

ą

 

wył

ą

cznego "ja" - nie wejdziecie do Królestwa Szcz

ęś

cia. 

 
Je

ś

li wiadomo wam, 

Ŝ

e kto

ś

 cierpi, przechodzi ci

ęŜ

kie chwile, 

Ŝ

e sam z dusz

ą

 własn

ą

 

szcz

ęś

liwy nie jest, 

Ŝ

e walczy - wtedy jedyne schronienie, w którym zapewni

ć

 mu 

mo

Ŝ

ecie odpoczynek i ochłod

ę

, jedyn

ą

 pociech

ą

, jak

ą

 mu ofiarowa

ć

 jeste

ś

cie zdolni, 

to owa Szcz

ęś

liwo

ść

, której kosztujecie, owa rozkosz, jakiej zaznali

ś

cie sami, 

odnalazłszy rzeczy wiekuiste. Pragn

ą

łbym móc wam udzieli

ć

 tego szcz

ęś

cia, by

ś

cie 

wy z kolei dawa

ć

 je mogli innym, ucz

ą

c ich odczuwa

ć

 pot

ęŜ

n

ą

 jego rzeczywisto

ść

chciałbym zaprowadzi

ć

 was do tego Królestwa, dopiero bowiem wszedłszy w Dziedzin

ę

 

Szcz

ęś

liwo

ś

ci zdolni b

ę

dziecie nasyci

ć

 głodnego, uspokoi

ć

 cierpi

ą

cego, balsam 

poło

Ŝ

y

ć

 na zranion

ą

 dusz

ę

 
Musicie tam jednak 

Ŝ

y

ć

 własnym 

Ŝ

yciem, słucha

ć

 własnego Głosu wewn

ę

trznego, 

odnale

źć

 własnego Mistrza, własny oddech 

Ŝ

ywota. Oto jedyna ambicja warta 

posiadania. Wtedy dopiero mo

Ŝ

ecie nale

Ŝ

e

ć

 do 

ś

wiata i dawa

ć

 siebie 

ś

wiatu, albowiem 

pełni jeste

ś

cie i doskonali. Ciało wasze, serce, mózg i dusza - napełnione s

ą

 tym, 

co wieczyste. Dawajcie wtedy bez wahania, bez l

ę

ku. Im bardziej dojrzewacie, tym 

troskliwiej sy

ć

cie w sobie ten nastrój. Nie mo

Ŝ

ecie bowiem zaznawa

ć

 szcz

ęś

cia, nie 

czyni

ą

c innych szcz

ęś

liwymi. To za

ś

 ostatnie dost

ę

pne jest tylko, je

ś

li 

zamieszkujecie Królestwo Szcz

ęś

cia, je

ś

li

ś

cie usłuchali rozkazu, je

ś

li

ś

cie 

dosłyszeli szept Głosu, którym przemawia wieczno

ść

. Wtedy wie

ść

 za sob

ą

 mo

Ŝ

ecie 

ludzi, dawa

ć

 im szcz

ęś

cie, podsyca

ć

 walk

ę

 o szlachetno

ść

, zach

ę

ca

ć

 do słuchania 

w sobie samych poszeptów Bosko

ś

ci. Podczas walki cierpie

ć

 b

ę

d

ą

, ale wszystkie 

zmagania, wszystkie cierpienia s

ą

 cz

ą

stkami podj

ę

tego dzieła - dziełem za

ś

 jest 

znalezienie Szcz

ęś

cia. Oto jest prawdziwy oddech gór, oto istotny powiew z wy

Ŝ

yn, 

który owionie was Wieczno

ś

ci

ą

 i da pot

ęŜ

n

ą

 moc pozostania w samotno

ś

ci i bez 

oparcia. Drzewo na szczycie gór silniejsze by

ć

 winno, ni

ź

li drzewo równin i mocniej 

zakorzenione - albowiem bij

ą

 w nie wszystkie wichry 

ś

wiata i wszystkim oprze

ć

 si

ę

 

musi; dumniejsze by

ć

 winno, bardziej wyniosłe, bardziej szlachetne, bli

Ŝ

sze jest 

bowiem niebios; pierwsze chwyta promienie 

ś

witania, z mniejszej odległo

ś

ci 

spogl

ą

da ku gwiazdom. To samo dzia

ć

 si

ę

 b

ę

dzie z wami, od chwili wst

ą

pienia w regiony 

absolutu; gł

ę

bsze potrzebne wam korzenie, bo

ś

cie bli

Ŝ

si Boga, wi

ę

ksza pot

ę

ga 

wzrostu, bo widzicie pierwsze promienie sło

ń

ca. Kiedy dosi

ę

gniecie wy

Ŝ

yn, 

pojmiecie czym s

ą

 złudzenia 

Ŝ

ycia, nieistotno

ść

 rzeczy błahych, nietrwałych, nie 

wiekuistych.  
 
Obraz takiego samotnego drzewa, 

Ŝ

yj

ą

cego zawsze w 

ś

wie

Ŝ

o

ś

ci górskiego powietrza, 

obraz drzewa wzrastaj

ą

cego w moc z dniem ka

Ŝ

dym, drzewa, które runie wtedy tylko, 

background image

gdy góra istnie

ć

 przestanie, ten obraz napawa mnie sił

ą

 
Tego Ducha udzieli nam On, by

ś

my poj

ę

li Jego, który jest Szcz

ęś

ciem jedynym, jedyn

ą

 

pewno

ś

ci

ą

, któr

ą

 

Ŝ

ywi

ć

 warto. Utrzyma

ć

 Go zdołamy w sercach, i

ść

 zdołamy za Nim 

wówczas, gdy nie o

ś

mielimy si

ę

 czu

ć

 i my

ś

le

ć

Ŝ

e

ś

my wyj

ą

tkowi, gdy nie zechcemy 

nale

Ŝ

e

ć

 do ciasnych sekt, pili

ś

my bowiem u 

ź

ródeł Rzeczywisto

ś

ci i posiedli

ś

my 

zdolno

ść

 si

ę

gni

ę

cia ku niebiosom. Odt

ą

d zapragniemy, by wszyscy inni kosztowali 

tego samego trwałego Szcz

ęś

cia. 

 
Oto jedyna Prawda, któr

ą

 człowiek rozumny - szcz

ęś

liwy czy cierpi

ą

cy - przyj

ąć

 mo

Ŝ

i powinien. Je

Ŝ

eli posi

ą

dziecie to zrozumienie, staniecie si

ę

 jako drzewo, trwaj

ą

ce 

w niesko

ń

czono

ść

, cienia i odpoczynku udzielaj

ą

ce ludziom - drzewo wybujałe jedynie 

w Królestwie Szcz

ęś

liwo

ś

ci. Niechaj rosn

ą

 wam skrzydła co dzie

ń

 wi

ę

ksze, by

ś

cie 

wzlecie

ć

 mogli na owe wy

Ŝ

yny, skrzydła za

ś

 rosn

ą

 tylko w nieustannej walce, trudzie, 

wysiłku, mozole. Znaczy to, i

Ŝ

 zmienia

ć

 si

ę

 winni

ś

cie z dniem ka

Ŝ

dym; odrzuci

ć

 

wszystko, co wi

ąŜ

e, przykuwa, zatrzymuje, odgradza od zupełnej wolno

ś

ci, kusi 

złudzeniami 

Ŝ

ycia. Odrzucanie jest jedynym sposobem ro

ś

ni

ę

cia, zdobywaniem nowej 

mocy, nowego wesela. Jedynie skrzydła wci

ąŜ

 rosn

ą

ce, unios

ą

 was na wy

Ŝ

yny. 

 
B

ę

dziecie nieustannie zakochani i na nowo z dniem ka

Ŝ

dym. Wszystko co 

Ŝ

yje, porusza 

si

ę

 lub trwa w bezruchu, niechaj wam udzieli nowego bod

ź

ca do miłowania. I tak samo 

jak chcecie, 

Ŝ

eby ka

Ŝ

dy człowiek wszedł do Królestwa Szcz

ęś

cia, zapragnijcie 

równie

Ŝ

 wnie

ść

 tam wszystko, co was otacza. Kiedy zdołacie rozszerzy

ć

 dziedziny 

Królestwa, pojmiecie cał

ą

 niewa

Ŝ

no

ść

 i nieistotno

ść

 zewn

ę

trznych kształtów 

Ŝ

ycia 

i wiedzie

ć

 b

ę

dziecie, i

Ŝ

 jedyna prawdziwa warto

ść

, to wprowadzenie innych w kraj 

Szcz

ęś

cia. Dlatego wła

ś

nie pragn

ę

 udzieli

ć

 wam cz

ą

stki lub cało

ś

ci tego, co sam 

znalazłem. Zakosztowawszy raz - kosztowa

ć

 mog

ę

 znowu, poj

ą

wszy - znowu poj

ąć

 mog

ę

Kto jednak nie zakosztował jeszcze, nie zaznał tego bogactwa i pi

ę

kna, nie pojmie 

nigdy pełni i cudu 

Ŝ

ycia. Je

ś

li za

ś

 zakosztuje, nie zadowoli si

ę

 ju

Ŝ

 rzeczami, które 

przemijaj

ą

. Dlatego chciałbym da

ć

 wam odetchn

ąć

 moim szcz

ęś

ciem - nauczy

ć

 was 

mieszka

ć

 w moim Królestwie. 

 
Obud

ź

cie si

ę

, otwórzcie na o

ś

cie

Ŝ

 drzwi i okna dusz i wyruszcie na poszukiwania 

jedynej Rzeczywisto

ś

ci; nie gubcie si

ę

 jeno w gor

ą

czkowych a bezpłodnych próbach, 

nie bł

ą

d

ź

cie po ciemnych zaułkach, szukajcie dróg jasnych, dziedzin Prawdy, 

Królestwa Szcz

ęś

cia. 

 
W zachwyceniu, w pot

ęŜ

nym rozradowaniu, pozbywszy si

ę

 jedynej rzeczy, która wi

ąŜ

z nizinami - wył

ą

cznego "ja" - znajdziecie 

ź

ródło natchnienia, jedyne potrzebne 

pi

ę

kno, jedyn

ą

 prawd

ę

 wart

ą

 posiadania i walki, wart

ą

 wszelkiej ofiary. Miejcie 

t

ę

 ambicj

ę

 - nie znajduj

ę

 na to lepszego wyrazu - miejcie nat

ęŜ

one pragnienie 

wej

ś

cia do Królestwa Szcz

ęś

cia, wtedy ka

Ŝ

dy czyn wasz, jakikolwiek - nosi

ć

 b

ę

dzie 

pi

ę

tno Wieczno

ś

ci i gdzie tylko si

ę

 znajdziecie, staniecie si

ę

 wcieleniem 

Królestwa, 

Ŝ

ywym jego znakiem. 

 
 
IX. OŁTARZ 

Ś

WIATA 

 
Niechaj stanie si

ę

 wam do gł

ę

bi jasne, i

Ŝ

 jedynym celem jest osi

ą

gni

ę

cie wewn

ę

trznej 

pewno

ś

ci, niezm

ą

conej i niezachwianej Prawdy. Prawdy tej nikt nie mo

Ŝ

e ofiarowa

ć

 

ni narzuci

ć

; musicie zdoby

ć

 j

ą

 własnymi siłami. Wtedy tylko stanie si

ę

 to mo

Ŝ

liwe, 

je

ś

li ockniecie si

ę

, by słucha

ć

 Głosu wewn

ę

trznego. Odt

ą

d ka

Ŝ

dy czyn, my

ś

l i zamiar 

rodzi

ć

 si

ę

 powinien jedynie z owej Prawdy, odnalezionej i zrozumianej samodzielnie. 

Prawdy tej nie mo

Ŝ

na z nikim podzieli

ć

, nie sposób jej wr

ę

czy

ć

 bli

ź

niemu. Ka

Ŝ

dy 

Wielki Nauczyciel kładł nacisk na to, i

Ŝ

 Prawd

ę

 znale

źć

 trzeba własnymi siłami, 

potem za

ś

 

Ŝ

y

ć

 zgodnie z ni

ą

. Wtedy stajecie si

ę

 sami wcieleniem owej Prawdy, jej 

apostołem, drogowskazem na 

ś

cie

Ŝ

ce wiod

ą

cej ku wiekuistemu Szcz

ęś

ciu. 

background image

 

ś

eby zrozumie

ć

 t

ę

 my

ś

l, post

ę

powa

ć

 nale

Ŝ

y tak, jak ona 

Ŝą

da i 

Ŝ

ywi

ć

 takie 

pragnienia, które godne s

ą

 Prawdy. Posi

ąść

 winni

ś

cie p

ę

d wzrostu z waszym 

przyrodzonym otoczeniu, jak wzrasta kwiat, pi

ę

knie i zgodnie z natur

ą

; kiedy jest 

jeszcze w p

ą

ku, przeczuwa ju

Ŝ

 niew

ą

tpliwie sw

ą

 przyszł

ą

 bujno

ść

, wie, i

Ŝ

 ujrzy 

sło

ń

ce i wo

ń

 cudn

ą

 po

ś

le w 

ś

wiat. Tak samo ka

Ŝ

dy z was, w okresie wzrastania i 

rozwoju, niechaj rozmy

ś

la nad t

ą

 

ś

wiatło

ś

ci

ą

 i prawd

ą

, która nadejdzie z chwil

ą

 

pełni rozkwitu. 
 
Owo 

ś

wiatło słoneczne, ow

ą

 moc i rado

ść

 posi

ą

dziecie wtedy, gdy posłuchacie Głosu 

wewn

ę

trznego, nie przyjmuj

ą

ś

lepo cudzych wiar, powag ni tradycji. Innymi słowy 

sami dla siebie sta

ć

 si

ę

 macie prawodawc

ą

Ŝ

y

ć

 zgodnie z własnymi przekonaniami 

i własn

ą

 intuicj

ą

, s

ą

 to bowiem wyniki do

ś

wiadcze

ń

, zebranych przez was w 

Ŝ

yciu 

obecnym i w szeregu poprzednich. Istnieje jedno tylko prawo, jedno najwy

Ŝ

sze 

spełnienie, jedna tre

ść

, jedno Królestwo Szcz

ęś

cia; je

ś

li zrozumiawszy do gł

ę

bi, 

post

ę

powa

ć

 zaczniecie zgodnie z tym zrozumieniem, rozwijaj

ą

c si

ę

, my

ś

l

ą

c, 

cierpi

ą

c, podejdziecie bli

Ŝ

ej tre

ś

ci Jedni i wiekuistej Prawdy. Szarpa

ć

 si

ę

 musicie 

po

ś

ród zw

ą

tpie

ń

, pyta

ń

, buntów i niepokojów, a

Ŝ

 wreszcie zdołacie sami usłysze

ć

sami pochwyci

ć

 i ogarn

ąć

 Prawd

ę

 
Podczas walki o zrozumienie, niech

Ŝ

ś

wiadomo

ść

 wasza b

ę

dzie 

ś

wiadomo

ś

ci

ą

 m

ę

drców, 

nie za

ś

 głupców, miejcie wiedz

ę

 tych, którzy ujrzeli Wizj

ę

 szlachetniejszej strony 

Ŝ

ycia, nie za

ś

 miernych i ciemnych ludzi, o poj

ę

ciach pospolitych. Je

Ŝ

eli uda wam 

si

ę

 wyró

ść

 ponad n

ę

dz

ę

 my

ś

li i wyra

ź

nie usłysze

ć

 poszepty Głosu, wtedy zrozumiecie 

niew

ą

tpliwie i nieomylnie, czym jest Królestwo Szcz

ęś

cia, Prawo i Prawda. 

 
Jako deszcz, padaj

ą

c na ziemi

ę

, od

Ŝ

ywia ka

Ŝ

dy gatunek drzewa, ka

Ŝ

d

ą

 odmian

ę

 ro

ś

liny 

i ka

Ŝ

dy kwiat, tak nektar tre

ś

ci kr

ąŜ

y i pulsuje we wszelkim stworzeniu. R

ę

ce 

garncarza wyrabiaj

ą

 glin

ę

 i rze

ź

bi

ą

 naczynia po

Ŝ

yteczne i pi

ę

kne, do kwiatów, do 

ry

Ŝ

u, do mleka; inne s

ą

 naczyniami wszelakiej nieczysto

ś

ci. Wszystkie jednak 

wytworzyła ta sama r

ę

ka, ta sama glina, te same obroty koła. W tre

ś

ci wszyscy

ś

my 

jednacy, lecz w 

ś

wiecie form - ró

Ŝ

ni; stosownie do tych ró

Ŝ

nic zmienia

ć

 si

ę

 te

Ŝ

 

musi nasz sposób pojmowania Prawdy. Im wi

ę

ksi jeste

ś

cie, im wi

ę

cej zaznali

ś

cie 

cierpie

ń

 i wesela, tym bli

Ŝ

ej wam ku zrozumieniu Wszechjedno

ś

ci. Oto jedyne prawo 

wiod

ą

ce do Królestwa Szcz

ęś

cia. Jest to rozpoznanie jednej i tej samej tre

ś

ci w 

rzeczach, pozornie w kształcie swym ró

Ŝ

nych. Jedynie 

Ŝ

ycie w 

ś

wietle tej wiedzy 

niesie wiecznotrwał

ą

 Szcz

ęś

liwo

ść

 
Niemało jednak trzeba czasu, 

Ŝ

eby osi

ą

gn

ąć

 to zrozumienie; dla zdobycia Prawdy 

nat

ęŜ

a

ć

 musicie wol

ę

 i u

Ŝ

ywa

ć

 rozumu, albowiem rozum słu

Ŝ

y

ć

 wam b

ę

dzie za 

przewodnika. Mo

Ŝ

e on jednak skierowa

ć

 was zarówno w dobr

ą

 jak i w zł

ą

 stron

ę

, mo

Ŝ

odwie

ść

 precz od prywaty, precz od przes

ą

dów, od wszystkich spraw drobnych i 

pospolitych, które stwarzaj

ą

 w was uczucie wył

ą

czno

ś

ci; rozum ka

Ŝ

e jednak te

Ŝ

 

trzyma

ć

 si

ę

 uporczywie pogl

ą

du, 

Ŝ

e jeste

ś

cie czym

ś

 wyj

ą

tkowym. Je

Ŝ

eli posiadacie 

umysł, który rozpoznaje, który drog

ą

 licznych do

ś

wiadcze

ń

 i ofiar nauczył si

ę

 

odró

Ŝ

nia

ć

 to, co rzeczywiste, od tego co urojone, to, co trwałe od tego, co 

przemijaj

ą

ce, i

ść

 b

ę

dziecie drog

ą

 jedyn

ą

, w my

ś

l istotnego prawa. Przestajecie 

wtedy czyni

ć

 zbyteczne próby, umiecie ju

Ŝ

 bowiem po

ś

wi

ę

ca

ć

 wszystko dla tego 

jedynego Szcz

ęś

cia. Trzeba koniecznie umie

ć

 po

ś

wi

ę

ca

ć

 siebie, twoje słabostki, 

przes

ą

dy, ciasne osobiste ulubienia, 

ś

wiatowe wi

ę

zy, po to, by wst

ą

pi

ć

 na drog

ę

 

wiod

ą

c

ą

 ku Szcz

ęś

ciu. Nie wybierajcie drogi tej dlatego , 

Ŝ

e was zapewniam o jej 

słuszno

ś

ci, ani dlatego, i

Ŝ

 wygodnie jest schroni

ć

 si

ę

 w cie

ń

 cudzej powagi. 

Wybierzcie j

ą

, bowiem poszukiwanie Prawdy jest waszym własnym pragnieniem, wasz

ą

 

własn

ą

 t

ę

sknot

ą

 i 

Ŝą

dz

ą

. Ro

ś

nijcie jak ro

ś

nie kwiat, pi

ę

knie i po prostu, le

Ŝ

y to 

bowiem w jego naturze, by kwitn

ą

ł i był szcz

ęś

liwy. 

 
Prawd

ę

 znajdziecie wtedy tylko, gdy nat

ęŜ

ycie wol

ę

, któr

ą

 wyrobicie sobie uprzednio 

background image

i strzec troskliwie b

ę

dziecie, kieruj

ą

c i syc

ą

c odpowiedni

ą

 po

Ŝ

ywk

ą

. Dopóki nie 

posi

ą

dziecie wy

ć

wiczonej nale

Ŝ

ycie woli, dopóty, zamiast powodze

ń

 i spełnie

ń

liczy

ć

 b

ę

dziecie wci

ąŜ

 tylko gor

ą

czkowe, a daremne próby; zamiast przekracza

ć

 

przeszkody, b

ę

dziecie je sobie wci

ąŜ

 stwarza

ć

; zamiast dono

ś

ny zew rzuca

ć

 ze 

szczytów gór, wci

ąŜ

 jeszcze 

Ŝ

ali

ć

 si

ę

 b

ę

dziecie po dolinach. 

 
Ka

Ŝ

dy na 

ś

wiecie poj

ąć

 musi i uzna

ć

Ŝ

e istnieje jedno tylko prawo, jeden cel, jedna 

Prawda, jedno Królestwo Szcz

ęś

cia. Wej

ść

 do tego Królestwa mo

Ŝ

ecie tylko 

Ŝ

yj

ą

zgodnie z prawem, które jest zrozumieniem wszechjedno

ś

ci 

Ŝ

ycia, jedynej tre

ś

ci we 

wszystkim. Takie uj

ę

cie, dla mnie przynajmniej, daje pot

ęŜ

ne prze

ś

wiadczenie, i

Ŝ

 

nic nie jest naprawd

ę

 wa

Ŝ

ne samo w sobie; daje poczucie zupełnej pewno

ś

ci, a co 

za tym idzie doskonałego spokoju wewn

ę

trznego; spokoju tego nic mi nie zm

ą

ci, nikt 

nie odbierze, nie zburzy 

Ŝ

adne przelotne cierpienie lub nieszcz

ęś

cie, utrata 

czyjego

ś

 przywi

ą

zania lub szacunku tłumu, spokój ten jest bowiem kwiatem własnej 

mej duszy, jest moim tworem i skarbem, którego nikt na 

ś

wiecie odebra

ć

 mi nie zdoła. 

Posiadłszy raz ów spokój - posiedli

ś

cie sił

ę

, mo

Ŝ

ecie czyni

ć

 wszystko, co 

zechcecie. Mo

Ŝ

ecie pozosta

ć

 na szczytach gór, czy

ś

cie samotni, czy przez cały 

ś

wiat 

otoczeni, przeszli

ś

cie bowiem przez do

ś

wiadczenie, cierpienie, rado

ś

ci i wesele; 

skoro tylko posiedli

ś

cie ów spokój, ow

ą

 sił

ę

, stajecie si

ę

 kim

ś

 naprawd

ę

 

rzeczywistym, gdziekolwiek si

ę

 znajdziecie, jeste

ś

cie jednak zawsze i tylko w 

Królestwie Szcz

ęś

cia. 

 
Czy widzieli

ś

cie kiedy olbrzymie dynamomaszyny, rodz

ą

ce elektryczno

ść

Widzieli

ś

cie owe koła pot

ęŜ

ne? Pracuj

ą

 stosunkowo cicho, a przecie

Ŝ

 wiemy, 

Ŝ

nieustannie stwarzaj

ą

 energi

ę

, wydaj

ą

 ogromn

ą

 sił

ę

. Tak

ą

 wła

ś

nie wspaniał

ą

 

wytwórni

ą

 mocy sta

ć

 si

ę

 winni

ś

cie, zrównowa

Ŝ

on

ą

 i pełn

ą

 milcz

ą

cej godno

ś

ci; ale 

wtedy tylko ni

ą

 si

ę

 staniecie, je

ś

li poj

ąć

 zdołacie jedyn

ą

 tre

ść

, jedyn

ą

 istotno

ść

 

Ŝ

ycia - ow

ą

 jedni

ę

 i umkn

ąć

 od złudy. Odt

ą

d zyskacie te

Ŝ

 nasycenie 

Ŝ

ycia celowo

ś

ci

ą

bez czego nikt nie mo

Ŝ

e by

ć

 szcz

ęś

liwy, nikt nie zdoła si

ę

 rozwin

ąć

. Musicie zyska

ć

 

cel 

Ŝ

ycia, zainteresowanie 

Ŝ

yciem. Wi

ę

kszo

ść

 z nas 

Ŝ

yje w domu o licznych 

przegrodach, oboj

ę

tna czy widzi samo 

ź

ródło 

ś

wiatła, czy te

Ŝ

 zadowoli

ć

 si

ę

 musi 

jego słabym odbiciem. 
 
Celowo

ść

 da wam zdecydowanie, da wam wol

ę

, da mo

Ŝ

no

ść

 doj

ś

cia do mety. Je

ś

li 

odnajdziecie samych siebie, nikt was nie cofnie, nie odsunie z drogi, nie zamknie 
w zagrodzie; doszedłszy za

ś

 o własnych siłach do własnego przeznaczenia, własnego 

ołtarza i 

ś

wi

ą

tyni, ubóstwia

ć

 mo

Ŝ

ecie w wi

ę

kszej chwale i uniesieniu, sami, czy 

otoczeni rozmodlonym tłumem. Wypiel

ę

gnowawszy w sobie te zdolno

ś

ci, przekonacie 

si

ę

Ŝ

e inne cechy równie wa

Ŝ

ne do rozumienia 

Ŝ

ycia, obudz

ą

 si

ę

 w was same przez 

si

ę

. Cierpliwo

ść

, która da wam poczucie umysłowego spokoju, pow

ś

ci

ą

gliwo

ść

 i 

równowaga, tak potrzebna do uzewn

ę

trznienia waszego poj

ę

cia Prawdy; wreszcie 

współdziałaj

ą

ca niezale

Ŝ

no

ść

. Musicie by

ć

 niezale

Ŝ

ni, musicie by

ć

 wolni, umysłowo, 

uczuciowo i ciele

ś

nie; a jednak musicie nauczy

ć

 si

ę

 współdziała

ć

, poniewa

Ŝ

 wszyscy 

kroczymy t

ą

 sam

ą

 drog

ą

, do tego samego celu, słuchaj

ą

c tego samego Prawa i tego 

samego Głosu. Je

ś

li raz rozpoznacie to prawo, które jest prawem ogólnym - ow

ą

 jedni

ę

 

Ŝ

ycia we wszelkim stworzeniu - wtedy 

Ŝ

y

ć

 b

ę

dziecie w prawdziwej miło

ś

ci i przyja

ź

ni 

ku wszystkim i wszystkiemu. Wtedy tylko poj

ąć

 zdołacie szcz

ęś

cie lub niedol

ę

 

bli

ź

niego. 

 
Ci, którzy poszukuj

ą

 Królestwa, nie powinni by

ć

 zwi

ą

zani tradycj

ą

, dawn

ą

 lub now

ą

lecz 

Ŝ

y

ć

 maj

ą

 nowym 

Ŝ

yciem, poniewa

Ŝ

 zrozumieli jego sens. Zarówno ci, którzy 

zebrali si

ę

 tutaj, by 

Ŝ

y

ć

 i pracowa

ć

, uczy

ć

 si

ę

 i cierpie

ć

, je

ś

li nie cierpieli 

uprzednio, jak ci, którzy przebywaj

ą

 by zazna

ć

 rado

ś

ci, 

ś

wi

ę

tego wesela - wszyscy 

musz

ą

 by

ć

 natchnieni przez owo prawo jedyne, musz

ą

 wszyscy wkroczy

ć

 do Królestwa 

Szcz

ęś

cia. Powinni

ś

my natchn

ąć

 si

ę

 t

ą

 sam

ą

 nadziej

ą

, t

ą

 sam

ą

 

ś

wie

Ŝ

o

ś

ci

ą

, chocia

Ŝ

 

chwilami chmury przesłania

ć

 mog

ą

 szcz

ęś

cie nasze. Wytwarzajmy i rozpromieniajmy 

now

ą

 energi

ę

 twórcz

ą

 i nowe idee 

Ŝ

ycia, odwieczne a zapomniane ju

Ŝ

 rozwi

ą

zania dla 

background image

naszych zagadnie

ń

 współczesnych, czystszy oddech, który oby upoił 

ś

wiat. Wszyscy 

wej

ść

 winni

ś

cie do Królestwa Szcz

ęś

cia, pi

ć

 z jednego 

ź

ródła i modli

ć

 si

ę

 u stóp 

jednego ołtarza, albowiem ołtarzem naszym jest Ten, którego wielbimy, jako 

ź

ródło 

wszechrzeczy. Istnieje On ponad rozumowaniem, ponad sporami, ponad osobistymi 
ambicjami, ponad prywat

ą

 walki. On jest naszym istotnym "ja". Dopóki prawo to 

uznajecie, dopóki zmagacie si

ę

 w szlachetnej walce, dopóty wnosicie w 

Ŝ

ycie nowe 

zrozumienie, nowy p

ę

d, now

ą

 nadziej

ę

 dla tych, którzy cierpi

ą

. Powinni

ś

cie tu 

przyje

Ŝ

d

Ŝ

a

ć

, by zyska

ć

 sił

ę

 tworzenia, budowania, gojenia szarpi

ą

cych ran 

Ŝ

ycia; 

i w chwili kiedy rany te si

ę

 zgoj

ą

, kiedy zyskacie spokój, potraficie udziela

ć

 go 

innym. Nie tu jest miejsce na szukanie nowych ram, form i gwarancji, nie jest to 
miejsce zaspakajania osobistych ambicji; niechaj ka

Ŝ

dy 

Ŝ

yje tutaj na miar

ę

 

najwy

Ŝ

sz

ą

, najsilniej, najpi

ę

kniej, zgodnie z prawem wieczystym. Nie powinni

ś

cie 

robi

ć

 z tego oto miejsca siedliska fałszywych ideałów, sami si

ę

 ujarzmia

ć

 i 

okiełzna

ć

; nie stwarzajcie sobie małych bo

Ŝ

ków i drobnych ołtarzyków; bł

ę

dny to 

jest bowiem sposób ubóstwiania, bł

ę

dna postawa duchowa, bł

ę

dny rodzaj nabo

Ŝ

e

ń

stwa. 

Kiedy

ś

cie raz napili si

ę

 u 

ź

ródła, nie zechcecie kosztowa

ć

 innego napoju. Któ

Ŝ

 

zechce modli

ć

 si

ę

 przy blasku 

ś

wiecy je

ś

li ma sło

ń

ce nad głow

ą

, to jednak czynicie 

przez dzie

ń

 cały, usprawiedliwiacie istnienie drobnych ołtarzy po małych 

domostwach waszych, po ciasnych celach. My tu staramy si

ę

 jednak zbudowa

ć

 ołtarz 

olbrzymi, u stóp którego modli

ć

 si

ę

 mo

Ŝ

e cała ludzko

ść

. Coraz mocniej czuj

ę

Ŝ

sami dla siebie powinni

ś

cie to odkry

ć

. Sta

ć

 si

ę

 to musi cz

ęś

ci

ą

 was samych. Ja mog

ę

 

przemawia

ć

, wzywa

ć

, woła

ć

ś

piewa

ć

, sam w sobie czu

ć

 

Ŝ

ywy dreszcz Szcz

ęś

cia, mo

Ŝ

zdołam nawet rozpali

ć

 w was płomyk uniesienia, lecz sami musicie podj

ąć

 wysiłek. 

Sami posi

ąść

 prawdziw

ą

 i trwał

ą

 ambicj

ę

 doj

ś

cia do kresu, osi

ą

gni

ę

cia Królestwa 

Szcz

ęś

cia, gdzie kwitnie pi

ę

kno, darz

ą

ce prawdziwym weselem, gdzie zamieszkuje 

jedyna Prawda, warta szukania, gdzie rz

ą

dzi jedyne Prawo, wedle którego 

Ŝ

y

ć

 nale

Ŝ

y. 

Musicie posi

ąść

 wolno

ść

 wzrostu, wolno

ść

 odczuwania, wolno

ść

 walczenia. To, co ja 

zjem i wypij

ę

, nie da wam siły ni zdrowia. Gdyby tak było, mo

Ŝ

na by do jutra zbawi

ć

 

ś

wiat. Có

Ŝ

 z tego, 

Ŝ

e ja pochłon

ę

 wszelkie najwarto

ś

ciowsze po

Ŝ

ywki ziemi? Przecie

Ŝ

 

to wasza dusza ma zosta

ć

 zasilona, ma otrzyma

ć

 wła

ś

ciwe warunki, wła

ś

ciwe doznania, 

Ŝ

eby mogła i

ść

 naprzód i 

Ŝ

y

ć

 

Ŝ

yciem wielkim. Ka

Ŝ

dy z was musi odnale

źć

 - o ile nie 

odnalazł dotychczas - własny Głos wewn

ę

trzny, własny promie

ń

 sło

ń

ca; to d

ąŜ

enie 

mie

ć

 powinni

ś

cie, t

ę

 ambicj

ę

 i ten niepokój. Kiedy za

ś

 Głos ów usłyszycie, zapewniam 

was, oboj

ę

tnym si

ę

 stanie czy mieszkacie w pałacu, czy chodzicie po 

ś

wiecie w 

łachmanach i o kiju 

Ŝ

ebraczym, znale

ź

li

ś

cie bowiem ow

ą

 tre

ść

 jedyn

ą

, któr

ą

 

Ŝ

y

ć

 

mo

Ŝ

ecie zawsze; i nie tylko 

Ŝ

y

ć

 sami - lecz uczy

ć

 innych, jak czu

ć

 i 

Ŝ

y

ć

 szcz

ęś

liwie.  

 
 
X. OFIARA U STÓP OŁTARZA 
 
Je

Ŝ

eli słuchali

ś

cie mnie z zainteresowaniem; to przypuszczam, 

Ŝ

e poj

ę

li

ś

cie do 

ę

bi, i

Ŝ

 aby wst

ą

pi

ć

 w dziedzin

ę

 Szcz

ęś

liwo

ś

ci, wolni by

ć

 musicie od wszystkiego, 

co wi

ąŜ

e, wi

ę

zi, trzyma przy ziemi, przy troskach, przyjemno

ś

ciach i rozlicznych 

niepokojach; my

ś

l

ę

 równie

Ŝ

Ŝ

e poj

ę

li

ś

cie, i

Ŝ

 ucieczka i uwolnienie si

ę

 od spraw 

ziemskich, to posłusze

ń

stwo jedynemu prawu, to wst

ą

pienie w krain

ę

 jedynego i 

zupełnego Szcz

ęś

cia. To jeszcze uwolnienie si

ę

 od karmy. Albowiem w przeszło

ś

ci, 

na któr

ą

 obecnie nie macie ju

Ŝ

 

Ŝ

adnego wpływu, popełnili

ś

cie szereg bł

ę

dów, tak 

zwanych grzechów, uczynili

ś

cie szereg niesłusznych os

ą

dów, co w wyniku dało liczne 

wi

ę

zy i troski, b

ę

d

ą

ce zawsze darem karmy. Na tera

ź

niejszo

ść

 jednak i na przyszło

ść

 

wpływ posiadacie, przyszło

ść

 mo

Ŝ

ecie wzi

ąć

 w r

ę

ce, opanowuj

ą

c tera

ź

niejszo

ść

 i w 

ten sposób odebra

ć

 moc złudzeniu czasu i przestrzeni. Wy, którzy czynicie wysiłki, 

by zrozumie

ć

, by doj

ść

 do celu, by sta

ć

 si

ę

 cz

ęś

ci

ą

 owej dziedziny, gdzie króluje 

wiekuista Szcz

ęś

liwo

ść

, zdacie sobie spraw

ę

Ŝ

e ani w przyszło

ś

ci, ani w 

tera

ź

niejszo

ś

ci nie nale

Ŝ

y zbiera

ć

 wi

ę

cej karmy czyli stwarza

ć

 nowych przeszkód 

pomi

ę

dzy wami, a celem waszym. Innymi słowy, powinni

ś

cie bacznie uwa

Ŝ

a

ć

powinni

ś

cie si

ę

 skupi

ć

 w radosnym a uroczystym rozmy

ś

laniu, 

Ŝ

eby wszelkie uczucia, 

my

ś

li i pragnienia nie zagradzały wam wej

ś

cia do Królestwa Szcz

ęś

liwo

ś

ci; wrota 

background image

tego Królestwa nie s

ą

 zamkni

ę

te, albowiem nie ma tam wrót ani murów. Wy sami 

stwarzacie przegrody, bramy i stra

Ŝ

ników bram. Opanowa

ć

 karm

ę

 mo

Ŝ

ecie tylko drog

ą

 

najtroskliwszego my

ś

lenia, wnikania w gł

ą

b siebie, przygl

ą

dania si

ę

 drobnym 

sprawom 

Ŝ

ycia, całemu jego biegowi, szcz

ęś

ciu i przyjemno

ś

ciom waszego dnia 

powszedniego. Wnikanie w gł

ą

b siebie nie jest wcale równoznaczne z ponuro

ś

ci

ą

 i 

chmurnym zamy

ś

leniem, nie oznacza te

Ŝ

 bynajmniej robienia z siebie o

ś

rodka 

ś

wiata 

i nie widzenia poza sob

ą

 nikogo. Zdolno

ść

 wnikania w siebie powinna wam pomóc do 

piel

ę

gnowania i rozwoju waszej umysłowej, wzruszeniowej i fizycznej istoty, 

zgodnie z jedynym najwy

Ŝ

szym pragnieniem. Jak winoro

ś

l, której instynkt ka

Ŝ

rozrasta

ć

 si

ę

 we wszystkich kierunkach, a nie w jednym poszczególnym, tak i wy 

szuka

ć

 b

ę

dziecie dokoła coraz bardziej gor

ą

czkowo; z czasem dopiero opanujecie t

ę

 

skłonno

ść

 umysłu i serca, jak m

ą

dry ogrodnik, który przycina zbytni rozrost winnej 

łozy. Wnikanie w siebie nie powinno, jakem rzekł, chyli

ć

 si

ę

 ku pos

ę

pno

ś

ci i 

przygn

ę

bieniu; introspekcj

ę

 nale

Ŝ

y stosowa

ć

 mo

Ŝ

liwie bezosobowo, jak uczony, który 

prowadzi swoje codzienne okre

ś

lone badania naukowe. Bez surowego zadawania pyta

ń

 

samemu siebie nie zbudujecie charakteru; bez charakteru za

ś

, bez zalet rozwini

ę

tych 

logicznie i systematycznie do mo

Ŝ

liwie najdalszych granic, b

ę

dziecie martwi jak 

próchno, pozbawieni zasadniczych cech, potrzebnych tym, którzy pragn

ą

 tworzy

ć

 i 

Ŝ

y

ć

 szlachetnie. 

 
Ka

Ŝ

dy z was musi mie

ć

 co

ś

 do ofiarowania u stóp ołtarza, ka

Ŝ

dy wej

ść

 musi do 

ś

wi

ą

tyni 

z koszem pełnym kwiatów, kwiatów w rozkwicie, wonnych, pi

ę

knych i szlachetnych. 

Je

ś

li z takim darem podejdziecie, ch

ę

tnie b

ę

dziecie przyj

ę

ci, je

ś

li za

ś

 bez daru 

i tylko z uwielbieniem ckliwym, nic z siebie nie daj

ą

c, to znaczy nie rozwin

ą

wszy 

w sobie 

ś

wi

ę

tych uzdolnie

ń

 - b

ę

dziecie bezu

Ŝ

yteczni. Musicie mie

ć

 co

ś

 do 

ofiarowania. Nie mo

Ŝ

na powiedzie

ć

 po prostu: "Dałem samego siebie". Ka

Ŝ

dy mo

Ŝ

e tak 

powiedzie

ć

, je

ś

li niewiele ma do dania. Post

ą

piliby

ś

cie wtedy jak człowiek, który 

nic nie posiadaj

ą

c, rzecze: "Wyrzekam si

ę

 wszystkiego, nie pragn

ę

 

ś

wiata". Lecz 

je

ś

li człowiek bogaty w do

ś

wiadczenie, człowiek, który zrozumiał i zdobył 

ś

wiat, 

je

ś

li taki człowiek wyrzeka si

ę

 swoich skarbów, ofiara posiada warto

ść

; albowiem 

zaznał on, przecierpiał i dar jego staje si

ę

 przykładem dla innych. Kiedy kto

ś

 nie 

posiadaj

ą

c nic w swoim ogrodzie, mówi: "Daj

ę

 wszystko, co mam - wyrzekam si

ę

 

wszystkiego" - niewiele to jest warte, poniewa

Ŝ

 mała jest jego nabo

Ŝ

no

ść

, płytki 

rozum; nie masz pi

ę

kna w tym ge

ś

cie; natomiast je

ś

li człowiek pełen istotnego rozumu 

i nabo

Ŝ

e

ń

stwa, mocy i powodzenia, wyrzeka si

ę

 wszystkiego, id

ą

c za swoim ideałem 

- taki człowiek zostanie przyj

ę

ty.  

 
Je

ś

li nawet nie posiadacie wielkich zdolno

ś

ci, wielkiej inteligencji, gł

ę

bokiego 

oddania, niezmiernej energii, mo

Ŝ

ecie jednak ofiarowa

ć

 ukształtowany charakter, 

okre

ś

lony czyn, kwiat wyhodowany we własnym ogrodzie, utrzymany przy 

Ŝ

yciu w czas 

huraganu i niepogody. Kiedy z takimi darami podejdziecie do ołtarza - to chocia

Ŝ

 

nie bogate, posiadaj

ą

 one warto

ść

, oznaczaj

ą

 bowiem zrozumienie, i

Ŝ

 ofiarowa

ć

 

nale

Ŝ

y jedynie rzeczy godne przyj

ę

cia, cenne, szlachetne. I jakem rzekł uprzednio, 

nadejdzie czas, musi nadej

ść

 czas, kiedy Głos, ów tyran, rozka

Ŝ

e wam wyrzec si

ę

 

wszystkiego, wszystko ofiarowa

ć

 i pój

ść

 za nim; na ten to czas musicie by

ć

 gotowi. 

Ogród wasz powinien by

ć

 dobrze wypielony i wypiel

ę

gnowany, kwiaty czekaj

ą

ce 

zerwania. Wtedy z rozumu swego i z 

Ŝ

arliwo

ś

ci dawa

ć

 mo

Ŝ

ecie wi

ę

cej, z wi

ę

ksz

ą

 

pewno

ś

ci

ą

Ŝ

e dar zostanie przyj

ę

ty i u

Ŝ

yty, albowiem 

ć

wiczyli

ś

cie dusz

ę

 i 

wypiel

ę

gnowali jej zdolno

ś

ci; sami wtedy jeste

ś

cie jej panami. Kiedy czynicie 

ofiar

ę

 - je

ś

li w ogóle mo

Ŝ

na to nazwa

ć

 ofiar

ą

, pod

ąŜ

acie bowiem za własnym 

pragnieniem i własn

ą

 rozkosz

ą

 - kiedy wchodzicie do 

ś

wi

ą

tyni z tymi kwiatami, wtedy 

kapłan, którym jest wasz własny Głos wewn

ę

trzny, wasz własny prawodawca i władca, 

przyjmie dar kwiatów, po

Ŝ

ywi je, uczyni jeszcze pi

ę

kniejszymi, tchnie na nie i 

udzieli im bosko

ś

ci.  

 
Nieustannie w

ę

druj

ą

c i szukaj

ą

c, pami

ę

tajcie, i

Ŝ

 zasadnicz

ą

 jest rzecz

ą

 nie 

przestawa

ć

 kształtowa

ć

 charakteru, pozwoli

ć

 dojrzewa

ć

 owocom, by je zerwa

ć

, gdy 

background image

czas nadejdzie po

Ŝ

ywi

ć

 i uradowa

ć

 bli

ź

nich. Dlatego wła

ś

nie tak bardzo potrzebne 

jest skupienie wewn

ę

trzne, ci

ą

gła baczno

ść

, ci

ą

gła czujno

ść

. Nie wolno wam zasn

ąć

chocia

Ŝ

 wolno 

ś

ni

ć

; musimy czuwa

ć

, poj

ą

c si

ę

 jednak cisz

ą

 wizji. Im bardziej 

jeste

ś

cie baczni i czujni, tym łatwiej zwalcza

ć

 mo

Ŝ

ecie drobne sprawy, które 

stwarzaj

ą

 karm

ę

, które wiod

ą

 was ku temu kołu urodze

ń

 i zgonów, ku wiecznotrwałemu 

wirowi i zgiełkowi, który niesie troski i smutki. Odrzuciwszy to wszystko, 

Ŝ

y

ć

 

mo

Ŝ

ecie w Królestwie Szcz

ęś

cia; odrzuci

ć

 za

ś

 potraficie wtedy tylko, kiedy macie 

nale

Ŝ

ycie wy

ć

wiczony umysł, subtelne, wła

ś

ciwie 

Ŝ

ywione uczucia i sprawnie 

opanowane ciało. 
 
Skupianie si

ę

, wnikanie w siebie, badanie wszystkiego, co małe i wielkie, 

praktykowane by

ć

 musi codziennie. My

ś

lcie, rozmy

ś

lajcie, zastanawiajcie si

ę

, aby 

z dniem ka

Ŝ

dym znikały wszystkie małe przegrody, drobne słabostki; w ten sposób 

drog

ę

 rozwa

Ŝ

ania stwarza

ć

 b

ę

dziecie. To samo niechaj b

ę

dzie z sercem: oczy

ść

cie 

je, uczy

ń

cie bezosobowym, silnym, wyrzu

ć

cie wszelkie cienie małostkowo

ś

ci, 

samolubstwa, zazdro

ś

ci, mizernych gniewów, usu

ń

cie wszystkie drobne kamyki, które 

rosn

ą

 z czasem w barykady. Rozum wasz i serce działa

ć

 powinny z doskonał

ą

 

sprawno

ś

ci

ą

. Kiedy za

ś

 posi

ą

dziecie taki umysł i serce, nader łatwo ju

Ŝ

 wam b

ę

dzie 

opanowa

ć

 ciało; nietrudno jest bowiem oderwa

ć

 si

ę

 od cielesnych pragnie

ń

, po

Ŝą

da

ń

cierpie

ń

, i traktowa

ć

 je tak tylko, jak si

ę

 traktuje pi

ę

kn

ą

 szat

ę

. Zechciejcie 

darowa

ć

Ŝ

e powiem słów kilka o samym sobie: pami

ę

tam, 

Ŝ

e b

ę

d

ą

c kiedy

ś

 w Ooty 

[Nilgiri, Indie] czyniłem do

ś

wiadczenia, które nie udawały mi si

ę

 z pocz

ą

tku, a 

które pouczy

ć

 mnie miały w jaki sposób mógłbym oderwa

ć

 si

ę

 od własnego ciała i ujrze

ć

 

je takim, jakim jest w istocie. Robiłem próby przez dwa lub trzy dni, mo

Ŝ

e nawet 

przez tydzie

ń

, i zrozumiałem wreszcie, 

Ŝ

e na pewien przeci

ą

g czasu potrafi

ę

 oderwa

ć

 

si

ę

 od własnego ciała i spogl

ą

da

ć

 na nie z poza siebie. Stałem na przykład przy 

posłaniu, na którym le

Ŝ

ało moje ciało, bardzo to dziwne uczucie. Od tego dnia 

zacz

ę

ło si

ę

 zupełnie wyra

ź

ne wra

Ŝ

enie oddzielania, rozdziału pomi

ę

dzy tym, który 

rz

ą

dzi, a tym, które jest rz

ą

dzone. Ciało, miewaj

ą

c swoje po

Ŝą

dania, niepokoje, 

pragnienia pogoni za uciechami, za własnym wył

ą

cznym 

Ŝ

yciem, ciało to nie powinno 

nigdy znale

źć

 si

ę

 w kolizji z naszym prawdziwym Ja. Dlatego kształtowa

ć

 winni

ś

cie 

wszystkie wasze ciała - umysłowe, wzruszeniowe i fizyczne, aby ka

Ŝ

de istniało 

oddzielnie, a przecie

Ŝ

 współpracowało razem. Tak by rozum powiedzie

ć

 mógł uczuciom: 

"Macie odczu

ć

 to - a to, i

ść

 wam wolno dot

ą

d, nie dalej". To samo 

Ŝą

danie postawi

ć

 

mog

ą

 uczucia ciału. Jeste

ś

cie wtedy trzema oddzielnymi istno

ś

ciami i jest wam z 

tym znacznie lepiej; 

Ŝ

ycie staje si

ę

 ciekawsze, bujniejsze. Nie jedn

ą

 jeste

ś

cie 

osob

ą

, lecz trzema istotami; posiadacie trzy punkty widzenia, trzy stosunki do 

ka

Ŝ

dej rzeczy, trzy zainteresowania, trzy rado

ś

ci. W ten sposób nauczycie si

ę

 

stanowi

ć

 cz

ą

stk

ę

 

ś

wiata, cz

ą

stk

ę

 cało

ś

ci danego systemu, zamiast pozostawa

ć

 

wył

ą

czn

ą

 zamkni

ę

t

ą

 w sobie osobowo

ś

ci

ą

. Roztapiacie siebie - swoje potrójne "ja" 

- w niezliczonych milionach innych ja

ź

ni. Wszystkie walcz

ą

 wzdłu

Ŝ

 tych samych 

linii, chocia

Ŝ

 wyra

Ŝ

aj

ą

 siebie w ró

Ŝ

norodny sposób. Je

ś

li zdołacie próbowa

ć

 tej 

rozkoszy, wyhodowa

ć

 nale

Ŝ

ycie wszystkie trzy swoje istno

ś

ci, uwolnicie si

ę

 od 

rozlicznych wi

ę

zów karmy; przekonacie si

ę

Ŝ

e

ś

cie wolni, 

Ŝ

e odej

ść

 potraficie od 

wszelkich spraw ziemskich i zamieszka

ć

 na zawsze w Królestwie Szcz

ęś

cia. Da wam 

to nowe zrozumienie, nie zaznan

ą

 rozkosz, 

ś

wie

Ŝ

y oddech 

Ŝ

ycia. Pragniecie 

zakosztowa

ć

 bólu do

ś

wiadcze

ń

, pragniecie wchłania

ć

 wra

Ŝ

enia, uczy

ć

 si

ę

obserwowa

ć

, uczyni

ć

 wszystko i wszystkiego zazna

ć

, a jednak wolnymi by

ć

 od wi

ę

zów. 

Jeste

ś

cie postronnym widzem, który nie waha si

ę

 sprawdza

ć

, wa

Ŝ

y

ć

, roztrz

ą

sa

ć

 i 

s

ą

dzi

ć

: je

ś

li

ś

cie zdolni czyni

ć

 to dzie

ń

 cały i ka

Ŝ

dej dnia tego chwili - lecz bez 

zbytniej powagi i nie bez iskry humoru - przekonacie si

ę

, i

Ŝ

 wrota Królestwa s

ą

 

otwarte, 

Ŝ

e wchodzi

ć

 wam wolno i wychodzi

ć

 i kl

ę

kn

ąć

 do modlitwy wtedy i tam, gdzie 

zechcecie. Oto jedyna rado

ść

 w 

Ŝ

yciu, jedyna rozkosz dla rozumnego człowieka; bo 

przecie

Ŝ

 ostatecznie rozumny człowiek nie zadowoli si

ę

 

ś

wiatem na czas zbyt długi, 

musi posi

ąść

 co

ś

 ponadto, musi mie

ć

 swoje sny, marzenia, wizje i pot

ęŜ

ne t

ę

sknoty. 

Bardzo niewielu spo

ś

ród nas zasługuje na nazw

ę

 prawdziwie rozumnych ludzi: niewielu 

lubi smak niebezpiecze

ń

stw, próby, przygody, w

ę

drówki; niewielu zna t

ę

sknot

ę

 

background image

odkrywania rzeczy nowych. A przecie

Ŝ

 zawsze stwarza

ć

 na nowo mo

Ŝ

emy, zawsze wali

ć

 

przegrody, otwiera

ć

 okiennice, które skrywaj

ą

 jasno

ść

 i przyciemniaj

ą

 Prawd

ę

Wtedy prawdziw

ą

 rozkosz dadz

ą

 nam sny, marzenia, wizje pot

ęŜ

ne, wizje te bowiem 

i marzenia s

ą

 Prawd

ą

 istotn

ą

, s

ą

 rzeczywisto

ś

ci

ą

, s

ą

 po

Ŝ

ywieniem, które umo

Ŝ

liwia 

Ŝ

ycie. Musimy 

ś

ni

ć

, musimy mie

ć

 marzenia. Cho

ć

by

ś

my byli jak najbardziej konkretni 

i nieskomplikowani, musimy pozwoli

ć

 sobie na ten jeden własny mistycyzm, na to 

Ŝ

ycie 

tajemne, ukryte przed innymi. Musimy posiada

ć

 własne płótno do tworzenia obrazu, 

który upi

ę

kszamy przez wieki, który zawsze dostarcza nam rado

ś

ci tworzenia, 

odnawiania, czynienia tego, co najbardziej czyni

ć

 pragniemy i co chroni nas przed 

rzecz

ą

 straszliw

ą

: zadowoleniem z samych siebie, poczuciem pozostawania wci

ąŜ

 w 

tym samem kole, w tej samej zagrodzie. Oto prawda, któr

ą

 ka

Ŝ

dy z nas posi

ąść

 winien. 

Wszedłszy w krain

ę

 snu, ujrzawszy, si

ę

gn

ą

wszy w marzenie, zawsze mo

Ŝ

emy powróci

ć

 

Ŝ

y

ć

 w naszym Królestwie. 

 
 
XI. OGRÓD ZACHWYCENIA 
 
Chciałbym umie

ć

 wprowadzi

ć

 was do Królestwa Szcz

ęś

cia, nauczy

ć

 was 

Ŝ

y

ć

 w prawdziwie 

Rzeczywistym, oddycha

ć

 powietrzem czysto

ś

ci niezmiernej i radowa

ć

 si

ę

 z samych 

siebie w owej Krainie. 
 
Chciałbym umie

ć

 wprowadzi

ć

 was do mego serca i my

ś

li, by

ś

cie zobaczyli rzeczy 

ś

wiata, jakimi s

ą

 w istocie, odczuli 

ś

wiat jako taki i 

Ŝ

y

ć

 pocz

ę

li wraz ze mn

ą

 po

ś

ród 

spraw naprawd

ę

 istotnych i trwałych. Nie wołam was; nie zapraszam ani zmuszam do 

w

ę

drowania poprzez krainy nieznane, poprzez sprawy nowe, których nikt nie 

do

ś

wiadczył i nie pami

ę

ta. Pragn

ę

 i namawiam, aby

ś

cie pozostali w Królestwie 

Szcz

ęś

cia, czyli w 

ś

wiecie prawdziwej rzeczywisto

ś

ci dlatego tylko, 

Ŝ

e sami wiecie 

ju

Ŝ

 o istnieniu tego nie

ś

miertelnego schronienia, dlatego, 

Ŝ

e sami odwiedzali

ś

cie 

ju

Ŝ

 to Królestwo, 

Ŝ

yli

ś

cie tam, marzyli i zaznawali jego wesela. Chciałbym, 

Ŝ

eby

ś

cie ju

Ŝ

 nie wracali na ten padół nierealno

ś

ci i przemijania, pozostaj

ą

c na 

zawsze w Prawdzie. Wielu z nas wkracza do owego istotnego Królestwa, do kraju 
rzeczywisto

ś

ci, jako do czego

ś

 obcego, dziwnego, nieznanego (tymczasem wła

ś

nie ten 

ś

wiat, 

ś

wiat dost

ę

pny zmysłom, jest naprawd

ę

 nieznany, przemijaj

ą

cy, trywialny i 

koniec ko

ń

ców nic nie znacz

ą

cy . 

 
Je

ś

li raz weszli

ś

cie i odetchn

ę

li 

ś

wie

Ŝ

o

ś

ci

ą

, cisz

ą

, spokojem tego Królestwa - 

wtedy nigdy ju

Ŝ

 zapomnie

ć

 nie zdołacie tego, co rzeczywiste, tego, co jest samym 

oddechem 

Ŝ

ycia, tego, co ma cen

ę

 istotn

ą

. Ju

Ŝ

 nigdy nie zw

ą

tpicie, ju

Ŝ

 nigdy nie 

b

ę

dziecie cierpieli. Wtedy tylko przekonacie si

ę

Ŝ

e nie idziecie 

ś

lepo w tropy 

obce, lecz ku Absolutowi, ku wieczno

ś

ci. Wtedy tylko stanowi

ć

 zaczniecie jedni

ę

 

z Nim, który 

Ŝ

yje we wszelkim stworzeniu. Wtedy tylko mo

Ŝ

ecie naucza

ć

, wtedy 

posi

ą

dziecie j

ę

zyk uczonego, serce m

ę

drca i miło

ś

nika. Wtedy tylko ukazywa

ć

 mo

Ŝ

ecie 

ludziom, jak nale

Ŝ

y uciec od trosk i smutków, od wszystkich spraw pospolitych, które 

dr

ę

cz

ą

 i przytłaczaj

ą

 w codziennym 

Ŝ

yciu. Bo tu trzeba odnale

źć

 samych siebie, 

słucha

ć

 Głosu intuicji, cierpie

ć

 i uczy

ć

 si

ę

 z ka

Ŝ

dej drobnej rzeczy dnia 

codziennego. Jak tylko posi

ą

dziecie siebie - posiedli

ś

cie tym samem Jego. On staje 

si

ę

 cz

ęś

ci

ą

 was, jedni

ą

 z wami; jest tam gdzie wy, nie za

ś

 odr

ę

bn

ą

 Istot

ą

, wył

ą

czn

ą

 

cało

ś

ci

ą

Ŝ

yj

ą

c

ą

 w samotnej promienno

ś

ci. Gdzie wy, tam On; On tam gdzie ka

Ŝ

dy, 

kto 

Ŝ

ył w Królestwie Szcz

ęś

cia i radował si

ę

 nim. Poniewa

Ŝ

 znale

ź

li

ś

cie siebie, 

znale

ź

li

ś

cie swoje prawdziwe Ja. Odk

ą

d za

ś

 posiadacie Jego, mo

Ŝ

ecie zawsze wróci

ć

 

ku 

Ź

ródłu. Posiadacie wtedy klucz do wszelkiej wiedzy, macie moc stania si

ę

 cz

ęś

ci

ą

 

Wiekuistego Współczucia, Wiekuistego 

Ź

ródła Wszechistnie

ń

. Chciałbym móc udzieli

ć

 

wam tego spojrzenia na rzeczy, tego odczucia rzeczy, przez was samych. Siedziałem 
wczoraj w alei przed tym oto zamkiem. Wiecie jak rosn

ą

 tu drzewa, jedne drobne, 

inne wysokie i jak razem tworz

ą

 sklepienie z gał

ę

zi. I tam ujrzałem m

ą

 chwał

ę

, moje 

szcz

ęś

cie, wszystko, co stanowi moj

ą

 rzeczywisto

ść

ź

ródło, 

Ŝ

ycie wszystkich tych 

drzew, wszystkich stworze

ń

background image

 
Je

ś

li za

ś

 zdołacie ujrze

ć

 Jego, 

Ŝ

y

ć

 w Nim, zamkn

ąć

 w Nim swe istnienie, 

pozostaniecie w tym ogrodzie nie jako obcy widz, patrz

ą

cy z daleka na kilka drzew 

lub ró

Ŝ

. Istniej

ą

 ludzie, którzy zamieszkuj

ą

 ów ogród pełen słodyczy, 

ś

wie

Ŝ

o

ś

ci, 

czaru, spokoju i cichego poszeptu tysi

ę

cy szmerów, ogród, którego powietrze pulsuje 

oddechem wiekuistego pi

ę

kna, siły, zdumiewaj

ą

cej mocy i rzeczywisto

ś

ci. Inni, 

stoj

ą

cy poza obr

ę

bem tego cudnego ogrodu, widz

ą

 tylko wierzchołki drzew i nieco 

mizernych kwiatów, nie zaznaj

ą

c cienia, albowiem listowie ubogie jest na schn

ą

cych 

gał

ę

ziach jesieni. Je

ś

li raz wkroczyli

ś

cie do ogrodu cudów, mo

Ŝ

ecie innym wr

ę

czy

ć

 

klucz i namawia

ć

 ich, by weszli tam sami, o własnych siłach. Mo

Ŝ

ecie te

Ŝ

 

wytłumaczy

ć

, i

Ŝ

 ogród ten, to Królestwo, nie jest otoczone 

Ŝ

adnym murem, jedyn

ą

 

za

ś

 urojon

ą

 przeszkod

ę

 stawiaj

ą

 ludzkie my

ś

li i uczucia. Je

ś

li

ś

cie ju

Ŝ

 weszli, nie 

spogl

ą

dacie z zewn

ą

trz na 

ś

wiat wewn

ę

trzny, lecz spogl

ą

dacie na 

ś

wiat zewn

ę

trzny 

z przybytku prawdy, z ponad 

ź

ródła wszechrzeczy, z gł

ę

bi prawdziwej Ja

ź

ni. 

Je

ś

li

ś

cie posiedli klucz, mo

Ŝ

ecie zawsze wyj

ść

 na zewn

ą

trz, spojrze

ć

 na wi

ę

dn

ą

ce 

gał

ę

zie, na szcz

ą

tki zwarzonych jesiennych kwiatów, na ubogie listowie; mo

Ŝ

ecie 

zawsze wyj

ść

 po nowe do

ś

wiadczenia; poniewa

Ŝ

 znacie ju

Ŝ

 drog

ę

 powrotu do prawdziwej 

wiedzy, do prawdziwego szcz

ęś

cia. Dlatego wła

ś

nie, gdybym mógł, porwałbym was sił

ą

 

i przemoc

ą

. Je

ś

li raz spojrzeli

ś

cie na cud tego ogrodu i schwytali okiem cho

ć

by 

przelotn

ą

 jego wizj

ę

, nie zadowolicie si

ę

 nigdy zewn

ę

trznym widokiem rzeczy, ich 

pozornym wdzi

ę

kiem, zapragniecie zawsze powróci

ć

, ujrze

ć

 obraz tamten, jeszcze 

rozleglejszy, wyra

ź

niejszy, bardziej promienny; je

ś

li zostaniecie na zewn

ą

trz, 

ś

ciga

ć

 was b

ę

dzie tysi

ą

ce przera

Ŝ

e

ń

. Lecz z chwil

ą

 gdy wchodzicie pod schron 

wieczno

ś

ci, gin

ą

 natychmiast owe przera

Ŝ

enia, owe wi

ę

zy rzeczy dolegliwych, cho

ć

 

nie maj

ą

cych 

Ŝ

adnego znaczenia, owe w

ą

tpliwo

ś

ci, troski i przemijaj

ą

ce cierpienia; 

zaczynacie 

Ŝ

y

ć

 w 

ś

wiecie chronionym i ukrytym, gdzie 

Ŝ

yj

ą

 jeno nieliczni, prawdziwi 

poszukiwacze wiedzy, istotni wyznawcy, niezwyci

ęŜ

eni pionierzy. W ten to 

ś

wiat i

ść

 

winni

ś

cie, w jedyny 

ś

wiat Prawdy, w 

ś

wiat nieprzemijania. W innych 

ś

wiatach 

zmuszeni jeste

ś

cie stwarza

ć

 smutki, przes

ą

dy, dogmaty i wszelkie rzeczy 

nieistotne. W tym 

ś

wiecie przestajecie istnie

ć

 jako osobowo

ść

 wył

ą

czna. 

 
Jeste

ś

cie cz

ą

stk

ą

 wszystkiego, cz

ą

stk

ą

 najdrobniejszego listka i najwspanialszego 

drzewa, jeste

ś

cie bowiem cz

ą

stk

ą

 Jego, do Niego za

ś

 nale

Ŝ

y ów ogród, schronienie, 

królestwo. Tam wszyscy 

Ŝ

y

ć

 macie, tam 

Ŝ

yj

ę

 ja. Wszystkich nas ten sam Głos 

wstrz

ą

sn

ąć

 musi i przeszy

ć

. Przekonacie si

ę

, o ile bardziej natchniony, po

Ŝą

dany 

i bujniejszy jest tamten 

ś

wiat, ni

ź

li ten. Lecz 

Ŝ

eby go zdoby

ć

 musicie si

ę

 

ć

wiczy

ć

a

Ŝ

 Głos stanie si

ę

 w was tak d

ź

wi

ę

czny, tak czysty i niemilkn

ą

cy, 

Ŝ

e ka

Ŝ

e wam i

ść

 

naprzód ku Królestwu, ku tej oazie pi

ę

kna po

ś

ród 

ś

wiata - po

ś

ród wszystkich 

ś

wiatów. 

 
Chciałbym, aby

ś

cie mogli 

Ŝ

y

ć

 ze mn

ą

, jest to bowiem 

ź

ródło, z którego sam pij

ę

schronienie, które mnie osłania. Chciałbym podzieli

ć

 si

ę

 z ka

Ŝ

dym tym, co sam 

znalazłem. Kiedy raz zakosztujecie tego smaku, jakom ja zakosztował, nie zdołacie 
go ju

Ŝ

 nigdy zatraci

ć

, lecz b

ę

dziecie odnajdywa

ć

 wci

ąŜ

 na nowo. Je

ś

li

ś

cie go nie 

poszukiwali, nie walczyli o jego zdobycie, nie potraficie zrozumie

ć

 co to oznacza, 

jak

ą

 posiada sił

ę

, jak

ą

 daje podniecaj

ą

c

ą

 ambicj

ę

, jakie uniesienie, jakie 

oczarowanie. To nie sentyment, to sama Prawda, sok 

Ŝ

ywotny wszystkich rzeczy, ich 

tre

ść

; dlatego jest tak 

Ŝ

ywa, tak realna; dlatego, je

ś

li zechcecie dokona

ć

 wielkich 

rzeczy, tworzy

ć

 pot

ęŜ

nie i 

Ŝ

y

ć

 szlachetnie, wej

ść

 musicie do Królestwa, 

Ŝ

y

ć

 w 

ogrodzie zachwycenia, radowa

ć

 si

ę

 jego cieniem, woni

ą

 rozlicznego kwiecia, 

pobrz

ę

kiem mnogich rojów pszczelich. 

ś

y

ć

 w tym ogrodzie, to znaczy 

Ŝ

y

ć

 

Ŝ

yciem 

wielkim, szlachetnym, na wy

Ŝ

ynach doskonało

ś

ci; tak wi

ę

c, co tylko uczynione jest 

w sposób wieczny i trwały, musi by

ć

 uczynione z wy

Ŝ

yn owego schronienia, musi 

wypływa

ć

 z tego 

ź

ródła, musi pochodzi

ć

 z tego Królestwa. Wszystkie próby, 

przedsi

ę

wzi

ę

cia, wysiłki i czyny id

ą

 na marne, je

ś

li nie s

ą

 trwałe, je

ś

li s

ą

 zmienne 

i przemijaj

ą

ce. Tote

Ŝ

, je

ś

li wszystko, co czynicie, nosi piecz

ęć

 tego Królestwa, 

b

ę

dzie godne przyj

ę

cia przez wszystkich ludzi, wszystkich bogów, wszystkie 

Królestwa Natury; albowiem to Królestwo jest dziedzin

ą

 bogów, krain

ą

 ideału, 

background image

ź

ródłem wszystkich uczu

ć

 i czynów. 

 
Musicie sami zda

ć

 sobie spraw

ę

, dlaczego i po co szukacie tego ogrodu i schronu. 

Z chwil

ą

, gdy wiedzie

ć

 to b

ę

dziecie, nie potrzebujecie ju

Ŝ

 walczy

ć

 o zatrzymanie 

tej wiedzy - ona sama was nie opu

ś

ci. Nie potrzebujecie obawia

ć

 si

ę

Ŝ

e wam zniknie 

z powodu waszych bł

ę

dnych wyst

ę

pków, mizernych po

Ŝą

da

ń

, małostkowych trosk. Jak 

pi

ę

kny obraz, jak miła oczom wizja, powraca

ć

 b

ę

dzie zawsze w chwilach uspokojenia 

lub odwrotnie gwałtownego zm

ą

cenia spokoju. Pozostanie zawsze jako tło pami

ę

ci 

waszej. Mo

Ŝ

ecie zawsze schroni

ć

 si

ę

 do tego ogrodu, uciec tam od 

ś

wiata złudze

ń

w którym si

ę

 obracacie. Znajd

ź

cie jeno siebie, usłyszcie zew. Prze

Ŝ

y

ć

 trzeba tysi

ą

zw

ą

tpie

ń

, trwóg, postawi

ć

 niezliczon

ą

 ilo

ść

 pyta

ń

, zanim odnale

źć

 mo

Ŝ

na ów Głos 

prawdziwy. Do tego czasu oby

ś

cie nie zaznali spokoju, uciszenia, zadowolenia, ni 

szcz

ęś

cia, wszystko inne jest bowiem nierzeczywiste, a On jest ideałem najwy

Ŝ

szym, 

istot

ą

 najgł

ę

bsz

ą

 zrozumienia. 

 
Czy widzieli

ś

cie kiedy, jak ciche wody le

Ŝą

c pod doskonale jasnym niebem, odbijaj

ą

 

w sobie cie

ń

 najl

Ŝ

ejszy, ka

Ŝ

dego ptaka, lec

ą

cego nad toni

ą

 i ka

Ŝ

dy obłok niesiony 

leciuchnym podmuchem wiatru? Oto nagle drobny owad dotyka fal i m

ą

ci ich gład

ź

 

spokojn

ą

, ju

Ŝ

 niknie obraz. Ten mały owad na powierzchni wód, kłóci cał

ą

 pi

ę

kno

ść

 

ś

wiata, wreszcie znika i wtedy powraca znowu uspokojenie, cicho

ść

, doskonała 

przejrzysto

ść

 odbicia. Musicie strzepn

ąć

 ten mały okruch, który gmatwa 

rzeczywisto

ść

; nale

Ŝ

y bez miłosierdzia zabi

ć

 ten drobny twór. Jest nim wył

ą

czna 

osobowo

ść

, wasze oddzielne "ja". 

 
Dopóki mo

Ŝ

ecie odbija

ć

 w sobie Królestwo Szcz

ęś

cia z cał

ą

 pewno

ś

ci

ą

, z cał

ą

 wiedz

ą

Ŝ

e odbicie to jest równie doskonałe jak samo Królestwo, dopóki cali jeste

ś

cie tym 

tylko odbiciem - dopóty 

Ŝ

aden drobny owad, 

Ŝ

aden wiatr w

ę

drowny nie zdoła zm

ą

ci

ć

 

cichej toni waszego 

Ŝ

ycia; lecz wtedy tylko zdolni b

ę

dziecie odbija

ć

 w sobie 

pi

ę

kno

ść

 Królestwa, je

ś

li zdołacie odnale

źć

 swoje prawdziwe Ja i 

Ŝ

y

ć

 ci

ą

gle w owym 

Królestwie. Wtedy On stanie si

ę

 waszym wieczystym towarzyszem. Wtedy nosi

ć

 w sobie 

b

ę

dziecie owo uspokojenie zupełne, daj

ą

ce niezmiern

ą

 moc i pot

ę

g

ę

, albowiem 

odnale

ź

li

ś

cie siebie i 

Ŝ

yjecie w

ś

ród tego, co nie

ś

miertelne, co wieczyste, co godne 

posiadania. Chciałbym móc pchn

ąć

 was ku czynowi, by

ś

cie musieli tworzy

ć

, marzy

ć

przeczuwa

ć

 i 

Ŝ

y

ć

. Ale pchn

ąć

 musicie sami siebie, musicie sami sobie da

ć

 ostrog

ę

ostrze tej ostrogi poczujecie wtedy tylko, kiedy usłyszycie zew. Głos ów wzywa 
ci

ą

gle, nieustannie, natarczywie; im pot

ęŜ

niejsze jego brzmienie, tym wi

ę

ksza 

szlachetno

ść

 poczyna

ń

 waszych - tym wi

ę

ksza siła, tym mocniejsze pragnienie wej

ś

cia 

do ogrodu zachwycenia, do Królestwa Szcz

ęś

liwo

ś

ci. 

 
 
XII. WIECZYSTY TOWARZYSZ 
 
Jak piorun, pełen pot

ę

gi, grozy i tajemnicy, tak jest zew Prawdy w duszy silnego 

człowieka. I jako huk piorunu przerzucaj

ą

 sobie szczyty górskie, jak szczyt ka

Ŝ

dy 

chwyta go i odbija dalej, tak i Głos Jego - Naszego władcy, prawodawcy, kierownika 
i przyjaciela - brzmi w duszy człowieka d

ąŜą

cego w 

ś

lady doskonałej Prawdy, Prawdy 

przez siebie stworzonej. Jak szczyt pełen zwartej mocy, pot

ę

gi, godno

ś

ci i 

majestatu, taki jest człowiek, który odnalazł siebie, stworzył ideał własny i 
ruszył ku swemu celowi. Człowiek taki jest cenny i powinien by

ć

 przewodnikiem innych 

ludzi, powinien stwarza

ć

 i odnawia

ć

 siły tych, którzy s

ą

 słabi, którzy pozostaj

ą

 

jeszcze w dolinach i na równinach, tam bowiem huk piorunu nie jest pot

ęŜ

ny jak po

ś

ród 

szczytów, gdzie jeno silny człowiek radowa

ć

 si

ę

 nim zdoła w uroczystej a ogromnej 

powadze. Człowiek za

ś

 słaby, mieszkaniec równin nie odczuje wspaniałego pi

ę

kna 

piorunowego głosu. Silny zosta

ć

 winien przewodnikiem pełnym rado

ś

ci, dla niego 

bowiem ów Głos pi

ę

kna i mocy oznacza koniec poszukiwa

ń

, pocz

ą

tek nowego 

Ŝ

ycia. 

Niechaj człowiek silny b

ę

dzie równie radosny jak owe wierzchołki drzew, owe wiotkie 

gał

ę

zie i drobne li

ś

cie, igraszki wichrów w

ę

drownych i ulubienic sło

ń

ca, które 

background image

ta

ń

cz

ą

 zachwycone w 

ś

wietliwo

ś

ci promieni, albowiem bliskie s

ą

 niebios. Nie znaj

ą

 

walki, ani znu

Ŝ

enia; pełne s

ą

 sił 

Ŝ

ywotnych, a jednak poddaj

ą

 si

ę

 mi

ę

kko, nie znaj

ą

co opór. Nie wiedz

ą

c nic o korzeniach-

Ŝ

ywicielach, wbitych mocno w gł

ą

b ziemi, 

walcz

ą

cych i rosn

ą

cych nieustannie, a wstrz

ą

sanych niepokojem, czy wy

Ŝ

ywi

ć

 zdołaj

ą

 

owe zielone wysoko

ś

ci. Tak

ą

 moc walki i tak

ą

 pot

ę

g

ę

 tworzenia daje Królestwo 

Szcz

ęś

cia. Je

ś

li człowiek znajdzie w sobie wielk

ą

 sił

ę

 a zarazem ogromne wesele, 

wielk

ą

 waleczno

ść

 a zarazem gł

ę

boki zachwyt nad 

Ŝ

yciem, moc rozrostu a zarazem 

doskonał

ą

 sko

ń

czono

ść

 kształtu, człowiek ten poczuje, i

Ŝ

 nosi w sobie Wieczystego 

Towarzysza i gdziekolwiek jest, gdziekolwiek oddycha, nie b

ę

dzie ju

Ŝ

 sam ani 

opuszczony, ni nad przepa

ś

ci

ą

 id

ą

cy, lecz kroczy rado

ś

nie prost

ą

 drog

ą

, wiod

ą

c

ą

 

nieomylnie do Królestwa Szcz

ęś

cia. Przekona si

ę

 wtedy, jak przekonało si

ę

 ju

Ŝ

 tylu 

Hindusów, miłuj

ą

cych Szri Kriszn

ę

, i

Ŝ

 On ukazał si

ę

 im, albowiem pragn

ę

li Go za 

towarzysza i hodowali w sercach niemilkn

ą

c

ą

 za Nim t

ę

sknot

ę

. On był ich towarzyszem, 

ich rado

ś

ci

ą

, ukojeniem i stawał si

ę

 coraz inny, zale

Ŝ

nie od stopnia ich własnego 

rozwoju, od rozrostu ich umysłu i serca. Był tym, czym oni sami Go uczynili, czym 
pragn

ę

li, aby stał si

ę

 - Bogiem, lub zwykłym przyjacielem, wielkim w

ę

drownikiem 

lub leniwym towarzyszem, wielkim twórc

ą

 lub słabym burzycielem. Kształt jego 

zewn

ę

trzny zale

Ŝ

ał od kształtu ich t

ę

sknoty, od ich serc, które cierpiały i znalazły 

nowy oddech 

Ŝ

ycia. 

 
Tak samo jest z ka

Ŝ

dym z nas, którzy szukamy Jego, wcielenia Królestwa 

Szcz

ęś

liwo

ś

ci. Ukazuje nam si

ę

 takim, jakim Go ujrze

ć

 pragniemy. Jest, jacy sami 

jeste

ś

my. Jest - w jaki kształt go wrze

ź

bimy. Dlatego te

Ŝ

, dopóki trwa t

ę

sknota, 

dopóty trwa pragnienie pozostawania z Nim, poj

ę

cia Go, radowania si

ę

 z Nim - jest 

rzecz

ą

 oboj

ę

tn

ą

, jaki b

ę

dzie nasz stopie

ń

 rozwoju. Oto jedyna 

Ŝ

yciodajna prawda 

Ŝ

ycia. Albowiem On jest wcieleniem wszystkiego i dopóki rozumiemy w sercu naszym 

tre

ść

 tej Prawdy w całej jej prostocie, przebywamy z Nim Wiekui

ś

cie. Na pocz

ą

tku 

jednak zaistnie

ć

 musi pragnienie, przeogromna t

ę

sknota, nat

ęŜ

one rozpłomienienie, 

as znajdziemy wreszcie ów ogród, w którym stwarza

ć

 b

ę

dziemy mogli wizerunek Jego, 

który jest wiekuisty. Kilka miesi

ę

cy temu szukałem Go powsz

ą

d, we wszystkich 

rzeczach i pragn

ą

łem nieustannie widzie

ć

 wszystkie rzeczy poprzez Niego. Chciałem, 

by oczy moje stały si

ę

 oczyma Jego i ujrzały wszystko małe czy du

Ŝ

e, martwe czy 

Ŝ

ywe poprzez Niego. Pragnienie to było coraz gor

ę

tsze, a

Ŝ

 wreszcie stało si

ę

 moim 

oddechem i jak tylu dawnych Hindusów, jak tylu mistyków rozproszonych po 

ś

wiecie, 

którzy szczerze t

ę

sknili do Prawdy, szukali, cierpieli i wreszcie odnale

ź

li Jego 

- tak i ja znalazłem Go wreszcie. I odt

ą

Ŝ

yłem ju

Ŝ

 w ogrodzie niezliczonych ró

Ŝ

w ogrodzie nieprzebranych woni, w zachwyceniu, wdycham to upojne powietrze, to 
powietrze jedyne, które daje mi wzrasta

ć

, poi mnie sił

ą

, daje 

Ŝ

ywotno

ść

 memu 

umysłowi, sercu, całej istocie. Posiadaj

ą

c ow

ą

 sił

ę

 musz

ę

 jej udziela

ć

, nie mog

ę

 

zatrzyma

ć

 dla siebie. 

 
Przed kilku dniami wyszedłem na przechadzk

ę

, id

ą

c, czułem 

Ŝ

e id

ę

 z Nim, z moim 

Wieczystym Towarzyszem. Szedłem czas jaki

ś

, poczym usiadłem pod drzewem, my

ś

l

ą

tylko o tej rzeczy jedynej; spojrzałem i oto pojawił si

ę

 przede mn

ą

, oto siedział 

przede mn

ą

; wtedy ujrzałem jak ubóstwia Go natura. Wielbiły Go drzewa i 

ź

d

ź

bła traw 

i lekki wietrzyk. W miar

ę

 jakem patrzył, w miar

ę

 jak dusza moja nabierała sił w 

ekstazie, dreszcz mnie przebiegał i poj

ą

łem, 

Ŝ

em jest jako On, nie istniała ró

Ŝ

nica, 

stanowiłem ju

Ŝ

 cz

ą

stk

ę

 Jego; nie mogłem odró

Ŝ

ni

ć

 odr

ę

bnej osobowo

ś

ci; nie mogłem 

oddzieli

ć

 siebie od wiekuistego. I kiedym oddychał tam samem co On powietrzem, 

poj

ą

łem, co znaczy 

Ŝ

y

ć

 w Królestwie Szcz

ęś

cia, igra

ć

 w ogrodzie zachwycenia; 

poj

ą

łem, co znaczy spogl

ą

da

ć

 na kwiaty i na obcych przechodniów, id

ą

cych drog

ą

Wszystko stało si

ę

 cz

ą

stk

ą

 Jego, albowiem wszyscy szukaj

ą

cy, cierpi

ą

cy i szcz

ęś

liwi 

s

ą

 na wieki Jego własno

ś

ci

ą

. I b

ę

d

ą

c w nim - zrozumiałem. Dlatego te

Ŝ

 wszyscy spo

ś

ród 

nas, którzy czuj

ą

 pot

ęŜ

n

ą

 t

ę

sknot

ę

 za Prawd

ą

, musz

ą

 zrozumie

ć

, i

Ŝ

 bez Niego, który 

jest Wcieleniem Prawdy - nic nie pojm

ą

 i nie potrafi

ą

 zwyci

ęŜ

y

ć

 wył

ą

cznej 

osobowo

ś

ci; musimy zamkn

ąć

 Jego w po

ś

ród Istoty naszej i wtedy promieniowa

ć

, niby 

iskry tryskaj

ą

ce z ogniska. Kiedym si

ę

 znajdował w stanie owego zachwytu - nic w 

background image

tym nie ma dziwnego, ani nienormalnego, ani te

Ŝ

 nadnaturalnego - kiedym trwał, 

powiadam w owej wzniosłej ekstazie, przekonałem si

ę

, i

Ŝ

 nie istniej

ą

 

Ŝ

adne 

przegrody pomi

ę

dzy mn

ą

, a Królestwem Szcz

ęś

cia; zerwałem wszystkie zasłony, 

kryj

ą

ce miejsce 

ś

wi

ę

te 

ś

wi

ę

tych; wkroczyłem do ogrodu i odrzuciłem precz wszystko, 

co kryje wizerunek doskonało

ś

ci.  

 
I je

ś

li zechcecie i

ść

 ze mn

ą

, pami

ę

taj

ą

c, i

Ŝ

 i

ść

 nie nale

Ŝ

ś

lepo, tedy id

ź

my razem 

i sta

ń

my si

ę

 towarzyszami. Poka

Ŝę

 wam jasn

ą

 wizj

ę

 ogrodu zachwycenia, poka

Ŝę

 wam 

Królestwo Szcz

ęś

cia, dziedzin

ę

 wieczno

ś

ci, przybytek, gdzie istnieje 

ś

wi

ę

te 

ś

wi

ę

tych. Lecz posiada

ć

 musicie oczy widz

ą

ce, mózg dobrze wy

ć

wiczony, subtelny i 

zdolny do szerokich os

ą

dów; musicie mie

ć

 serce pełne owej ogromnej miło

ś

ci, miło

ś

ci 

bezosobowej, miło

ś

ci, która nie zna przygód, wyró

Ŝ

nie

ń

 ani przes

ą

dów. Posiada

ć

 

musicie sił

ę

 do pracy, zdolno

ść

 st

ą

pania po upalnych równinach i pi

ę

cia si

ę

 na 

chłodne szczyty; mie

ć

 musicie dusz

ę

 nie l

ę

kaj

ą

c

ą

 si

ę

 pokus, pozna

ć

 liczne trwogi, 

nie zazna

ć

 zadowolenia z siebie, a ponad wszystkim winni

ś

cie mie

ć

 ow

ą

 wielko

ść

która pochodzi z bogatego do

ś

wiadczenia, by móc oceni

ć

 pi

ę

kno 

Ŝ

ycia w ogrodzie 

zachwytu. Je

ś

li w 

ś

lad za mn

ą

 do ogrodu tego pójdziecie i poszukacie tam Prawdy, 

znajdziecie Prawd

ę

 najprostsz

ą

, najczystsz

ą

, nektar bogów najbardziej szlachetny 

i słodki. Jest to Prawda jedyna, jedyny ołtarz do modlitwy. I oto zako

ń

czenie. 

Prawda najprostsza mo

Ŝ

e zosta

ć

 osi

ą

gni

ę

ta tylko drog

ą

 bogatych do

ś

wiadcze

ń

przyj

ść

 mo

Ŝ

e tylko przez ekstaz

ę

 miło

ś

ci, przez olbrzymie po

ś

wi

ę

cenie; znajdziecie 

w niej schron w czas upału i burzy, w czas walk, trosk i bólów. Raz znalazłszy, 
nie odczujecie ju

Ŝ

 w

ą

tpliwo

ś

ci ani nawet waha

ń

, albowiem wtedy jeste

ś

cie władc

ą

ideałem tysi

ę

cy, pomocnikiem licznych rzesz, jeste

ś

cie drogowskazem dla tych, 

którzy krocz

ą

 na o

ś

lep i nie widz

ą

 i walcz

ą

 w ciemno

ś

ci. 

 
Odk

ą

d i

ść

 mo

Ŝ

emy razem po 

ś

cie

Ŝ

ce wiekuistego pokoju, prowadz

ą

cej do Królestwa 

Szcz

ęś

cia, nie istnieje ju

Ŝ

 rozł

ą

ka ni osamotnienie, ni w

ą

tpliwo

ść

 osi

ą

gni

ę

cia - 

tego osi

ą

gni

ę

cia, które jest doskonało

ś

ci

ą

 i 

ś

wiatłem; wtedy bowiem jeste

ś

cie sami 

wcieleniem tego wszystkiego, czego szukacie. I kiedy kroczycie po owej drodze, 
sycicie si

ę

 weselem wieczystego ogrodu i kryjecie przed sło

ń

cem w cienisto

ś

ci 

drzew, wtedy

ś

my wszyscy przyjaciółmi i wieczystymi towarzyszami, wtedy wszyscy 

tworzymy w obliczu Jego, który jest 

ś

wi

ę

tym 

ś

wi

ę

tych. I kiedy wreszcie 

zakosztujecie tego nektaru 

Ŝ

ycia, zachowa on wam wieczn

ą

 młodo

ść

, chocia

Ŝ

 zaznacie 

bogatych do

ś

wiadcze

ń

, wylejecie niemało łez, wycierpicie wiele, istnie

ć

 w was nie 

przestanie bij

ą

ce perliste 

ź

ródło, które da wam wieczn

ą

 pełni

ę

, młodo

ść

 i rado

ść

jako gwiazd

ę

 wspaniał

ą

 po

ś

ród ciemnej nocy, albowiem znacie ju

Ŝ

 wszystko i 

unicestwione w was zostało wył

ą

czne "ja", ów burzyciel Prawdy, ów Prawdy 

odmieniacz. Tak wi

ę

c, je

ś

li chcecie i

ść

 za mn

ą

 - musicie wszyscy ruszy

ć

 ku owym 

wrotom, które dziel

ą

 od ogrodu wieczno

ś

ci, odnajdziecie tam liczne klucze. Ka

Ŝ

dy 

mo

Ŝ

e wzi

ąć

 klucz i wej

ść

. Musicie jednak pozna

ć

 ow

ą

 niezmiern

ą

 rozkosz zanim 

wejdziecie do Królestwa Szcz

ęś

cia; wtedy pojmiecie, 

Ŝ

e

ś

cie władc

ą

 i 

Ŝ

e zatrzymało 

si

ę

 dla was koło narodzin i zgonów. Wtedy odnajdziecie wieczysty schron, wieczn

ą

 

Prawd

ę

, utracicie wył

ą

czne swoje "ja" i stwarza

ć

 b

ę

dziecie nowe 

ś

wiaty, nowe 

królestwa, nowe schronienia dla bli

ź

nich.