background image

 

 
 
Marian Bugajski 
Uniwersytet Zielonogórski 

 

 

O definiowaniu leksemów zapachowych w słownikach języka polskiego

1

 

 

Przypomnijmy na początek, że świat poznajemy bezpośrednio poprzez pięć zmysłów: słuch, 

wzrok, dotyk, smak, węch

2

, pośrednio poprzez język, który jest kodem dźwiękowym, wtórnie 

pisanym.  Wzrok  i  słuch  to  tzw.  zmysły  wyższe  –  ich  działanie  polega  na  kilkustopniowym 

przepływie  informacji.  Pierwszy  etap  tego  procesu  zachodzi  w  analizatorze  sensorycznym, 

drugi w gnostycznym, gdzie odbywa się właściwa percepcja, czyli uświadomiona reakcja na 

bodźce.  Analizator  sensoryczny  jest  w  takim  układzie  przekaźnikiem,  z  którego  sygnał 

wędruje  do  pól  odbiorczych  kory  mózgowej  i  jest  przekazywany  do  analizatora 

percepcyjnego  mającego  strukturę  warstwową  odpowiadającą  warstwom  korowym 

analizującym  na  poszczególnych  poziomach  otrzymaną  informację.  Zmysły  niższe,  w  tym 

interesujący nas zmysł węchu, charakteryzują się przepływem jednostopniowym. Polega to na 

bezpośrednim  połączeniu  systemu  receptorycznego    z  analizatorem  gnostycznym,  który 

spełnia jednocześnie dwie funkcje – analizatora sensorycznego i percepcyjnego. Poszczególne 

analizatory mają w mózgu ścisłą lokalizację (Kurcz, 107-128). Dla zrozumienia istoty węchu 

jako  zmysłu  drugorzędnego  ważne  jest,  że  opuszka  węchowa,  w  której  znajdują  się 

zakończenia  włókien  nerwowych  stanowi  w  sensie  ewolucyjnym  przedłużenie  półkuli 

mózgowej,  z  którą  bezpośrednio  się  łączą  receptory  węchowe.  Można  to  przedstawić  z 

wykorzystaniem klasycznego schematu Ogdena-Richardsa. 

 

 

 

                                                 

1

  Początkowo  nie  miałem  zamiaru  publikować  tego  tekstu,  ponieważ  omawiałem  już  tytułowe  zagadnienie  w 

książce  Jak  pachnie  rezeda?  Lingwistyczne  studium  zapachów  [Bugajski  2004],    jednak  dyskusja  nad  nim 
przekonała  mnie,  że  problematyka  olfaktoryczna  jest  stosunkowo  mało  znana.  Zdecydowałem  się  więc  na 
wydrukowanie artykułu, który w dużym stopniu jest zbieżny z ustaleniami z książki. Dodałem tylko omówienie 
definicji ze SDub. 

2

 Tę listę czasami się rozszerza, dodając np. zmysł równowagi i ciepła. Pierwszy z nich jednak jest bezpośrednio 

związany ze słuchem, drugi – z dotykiem.  

background image

 

 

 

Posługując się językiem, wykorzystujemy dwa pierwsze zmysły. Bezpośrednie doświadczenia 

sensoryczne przekładamy na kod językowy, który pomaga nam się oderwać od konkretów, od 

konkretnych  przedmiotów.  Odbywa  się  to  poprzez  konstruowanie  pojęć  i  opatrywanie  ich 

odpowiednimi znakami. Wrażenia zmysłowe podlegają konceptualizacji i ujęzykowieniu. Są 

przekładalne  na  język  naturalny,  np.:  dźwięk,  hałas,  głośny,  cichy;  obraz,  kolorowy, 

czerwony; dotyk, delikatny, silny; smak, słony, gorzki, słodki, kwaśny. To ujęzykowienie nie 

jest  już  takie  oczywiste  w  wypadku  wrażeń  węchowych.  Wiemy  bowiem,  że  np.  mięta  ma 

kolor  zielony,  trudno  natomiast  powiedzieć,  jak  pachnie  mięta.  „Jakim  wyrazić  mam 

imieniem/  Woń  miękkiej  mięty  nad  strumieniem?  –  pytał  Julian  Tuwim.  Jest  to  pytanie  o 

nazwę i jej definicję. 

Podstawowa trudność w konceptualizacji i nazywaniu (opisywaniu) zapachów wynika, jak się 

wydaje,  z  przyczyn  neuropsychologicznych.  System  receptoryczny  węchu  jest  bowiem,  jak 

już  wspomniałem,  połączony  bezpośrednio  z  analizatorem  gnostycznym.  Ten  zaś  pełni 

również  funkcje  analizatora  sensorycznego  i  percepcyjnego,  które  w  wypadku  innych 

zmysłów są rozdzielone. Tymczasem stopień rozwoju danego analizatora i stopień złożoności 

wzorców  bodźcowych  w  poszczególnych  jednostkach  gnostycznych  jest  wprost 

proporcjonalny  do  liczby  szczebli  przekaźnikowych  prowadzących  do  powstania  tych 

wzorców [Konorski,  80]. Mówiąc prościej,  droga z narządu powonienia do mózgu jest tu  o 

background image

 

wiele  krótsza  niż  w  wypadku  innych  zmysłów.  Tak  więc  mimo  nieustannej  pracy  narządu 

powonienia  procesy  mózgowe  i  umysłowe  nie  są  w  stanie  natychmiast  wytworzyć  sądów, 

spostrzeżeń  i  pojęć;  tych  zaś,  nawet  jeśli  zostaną  wytworzone,  nie  jesteśmy  w  stanie 

usymbolizować  w  postaci  znaku  językowego.  Jeszcze  inaczej  rzecz  ujmując,  można 

powiedzieć, że poznanie węchowe jest u ludzi słabiej rozwinięte niż np. wzrokowe. Na temat 

przyczyn  tego  stanu  rzeczy  trudno  się  jednoznacznie  wypowiadać,  jednak  nasze  rozważania 

prowadzą  do  wniosku,  że  oprócz  przyczyn  natury  fizykalnej  (anatomicznej, 

neuropsychologicznej) i językowej dużą rolę odgrywają tu względy kulturowe. 

Wydzielane i odczuwane przez nas zapachy zgodnie z większością powszechnych odczuć są 

bardziej  lub  mniej  przyjemne  bądź  też  bardziej  lub  mniej  nieprzyjemne  i  jak  się  wydaje, 

można  by  je  uszeregować  według  jakiejś  wielostopniowej  zapewne  skali.  Powszechnie 

uznane i akceptowane odczucia ujęzykowione na przykład w postaci czasowników pachnieć i 

śmierdzieć  oddają,  zgodnie  z  koncepcją  R.  W.  Langackera,  pewne  uformowane  pojęcia 

utrwalone  w  ten  sposób,  że  wszelkie  inne  odpowiadające  im  zdarzenia  są  niejako 

automatycznie powtarzane. Inaczej mówiąc, pojęcie pachnieć przywołuje utrwalone zarówno 

w strukturze gnostycznej naszego umysłu, jak i w języku odczucie przyjemne, śmierdzieć zaś 

- nieprzyjemne. Ponieważ zaś zgodnie z tą samą koncepcją, opisując język, należy brać pod 

uwagę  ustalone  konwencje  lingwistyczne,  indywidualne  odczucia  poszczególnych  jego 

użytkowników  przejawiają  się  w  tym,  co  Anna  Wierzbicka  nazywa  „zmiennymi  aspektami 

użycia słowa” [Wierzbicka, 414].  

W  dalszym  ciągu  referatu  omówię  kolejno  sposoby  definiowania  16  nazw  w  wybranych 

słownikach języka polskiego. Są to : 

Inny słownik języka polskiego, red. Mirosław Bańko, Warszawa 2000 (SBań). 

Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny, red. Halina Zgółkowa, t. 1-50, Poznań 1994-

2005 (SZgół). 

Stanisław Skorupka, Słownik frazeologiczny języka polskiego, t. 1,2, wyd. IX, Warszawa 1999 

(SSkor). 

Słownik języka polskiego, red. Witold Doroszewski, t.1-11, Warszawa 1958- 1969 (SDor). 

Uniwersalny słownik języka polskiego, red. Stanisław Dubisz, t. 1-4, Warszawa 2003 (SDub). 

Słownik współczesnego języka polskiego, red. Bogusław Dunaj, Warszawa 1999 (SDun). 

 

Pozwoli to w pewnym przynajmniej stopniu odpowiedzieć na pytanie, jak opisać, zdefiniować  

background image

 

 
 
 

Woń, którą kwiat swobodnie dysze? 
Ile słów trzeba i łamańców! 
Jaki zawiły sprzęgnąć muszę 
Metafor i porównań łańcuch! 
Jak mózg utrudzę i wysuszę, 
Zanim wykrętnie i wymyślnie 
Pióro tę woń w wyrazy wciśnie, 
W słowa bezradne i bezsilne, 
W fałszywe słowa i omylne, 
Co już tuż- tuż są niby blisko, 
Już wlazły w kwietny pył jak osa – 
- I nic. A przytknąć kwiat do nosa, 
Powąchać raz – i wie się wszystko (Julian Tuwim, Kwiaty polskie). 
 

Zbiór nazw wybranych do badania ustaliłem na podstawie ankiety przeprowadzonej na próbie 

218  studentów  Uniwersytetu  Zielonogórskiego.  Ankietowane  osoby  zapytane  o  przykłady 

zapachów nieprzyjemnych najczęściej  (42,7%) wymieniały zapach potu, na drugim miejscu 

(20,6%)  zapach  odchodów,  dalej  zgnilizny  (13,8%),  spalenizny  (7,8%)  i  benzyny  (3,7%); 

brudnych  ubrań,  środków  chemicznych  (w  tym  alkoholu),  pleśni  i  padliny.  Pojawiły  się  też 

zapachy  pomieszczeń  (szpitala  i  sali  gimnastycznej,  przypraw  (pieprzu  i  cynamonu),  także 

perfum i starości.  

Na  uwagę  zasługuje  to,  że  nazwy  dwóch  pierwszych  nie  są  zleksykalizowane,  należy  je 

traktować  jako  luźne  połączenie  rzeczownika  z  przydawką  (przy  czym  w  drugim  wypadku 

zamiennie  się  pojawiają  synonimy  rzeczownika  odchody).  Z  tego  też  powodu  nie  są  one 

notowane  przez  słowniki,  w  których  rzeczownik  pot  też  nie  jest  definiowany  przez 

odniesienie do zapachu, tylko w SBań i w SDub hasło pot jest ilustrowane przykładem ostry 

zapach  potu.  Podobnie  jest  z  rzeczownikiem  odchody,  przy  którym  zapach  jako  cecha 

definicyjna się nie pojawia.  

SDor  definiuje  zgniliznę  między  innymi  jako  ‘zapach  wydzielany  przez  gnijące  substancje’, 

spaleniznę zaś jako ‘swąd, dym pozostały po spaleniu lub przypaleniu się czego’. SDun przy 

haśle  zgnilizna  podaje  tylko  przykłady  czuć  zgnilizną  i  cuchnąć  zgnilizną;  także  hasło 

spalenizna  nie  jest  tu  definiowane  przez  odniesienie  do  zapachu,  pojawia  się  natomiast 

przykład  użycia  czuć  spalenizną.  W  SBań  przy  haśle  zgnilizna  brak  jest  jakichkolwiek 

odniesień  do  zapachu,  spalenizna  zaś  to  między  innymi  ‘zapach  czegoś  spalonego  lub 

przypalonego’.  Szgół  odnotowuje  zapach,  woń,  odór,  smród  zgnilizny  oraz  podaje  definicję 

background image

 

spalenizny:  ‘to,  co  pozostało  po  spaleniu  –  zwęglone  resztki,  charakterystyczny  zapach’.  W 

SDub  znajdujemy  połączenia  wyrazowe  zaduch  zgnilizny  i  odrażająca  woń  zgnilizny.  Ten 

sam  słownik  jako  jedną  z  definicji  leksemu  spalenizna  podaje:  ‘swąd,  dym  pozostały  po 

spaleniu  lub  przypaleniu  się  czegoś”,  połączenia  określenia  woń,  swąd  spalenizny  oraz 

przykład: „czuć było spaleniznę”. 

Przy  haśle  benzyna  w  słownikach  brak  jakichkolwiek  odniesień  do  woni.  Można  by  więc 

sądzić  (przeczą  temu  jednak  wyniki  badań),  że  zapach  nie  stanowi  cechy  definicyjnej  tego 

pojęcia. 

Jeśli chodzi o nazwy zapachów przyjemnych, to w tej samej próbie badanych osób najczęściej 

wymieniano  następujące:  kwiatów  (kwiatowy)  –  20,2%,  perfum  (dobrych  perfum)  –12,8%, 

wiosny - 12%, lasu (leśny) - 11 %, owoców - 8,7% konwalii (konwaliowy) - 6,5%, róży – 6%, 

lawendy  (lawendowy)  -  5,5%,  fiołków  (fiołkowy)  -  4%  ,  mięty  (miętowy)  –  3,5%,  trawy 

(świeżo  skoszonej  trawy)  –  2,5%,  dalej:  jaśminu,  waniliowy,  herbaty,  kawy,  pomarańczowy

świeży,  cytrynowy.  Wystąpiły  też:  zapach  małego  dziecka  i  zapach  niemowlęcia,  zapach 

mężczyzny,  pasty  do  podłóg,  benzyny,  mroźnego  powietrza  i  nowych  książek.  Te  ustalenia 

ilustruje tabela: 

 

 

Zapachy nieprzyjemne 

 

Zapachy przyjemne 

Zapach potu 

93   42,7% 

44  

20,2% 

Zapach kwiatów (kwiatowy) 

Zapach odchodów 

45   20,6% 

28  

12,8% 

Zapach perfum (dobrych perfum) 

Zapach zgnilizny 

30   13,8% 

26  

12% 

Zapach wiosny 

Zapach spalenizny 

17   7,8% 

24  

11% 

Zapach lasu (leśny) 

Zapach benzyny 

8  

3,7 

19  

8,7% 

Zapach owoców 

 

 

 

14  

6,5% 

Zapach konwalii (konwaliowy) 

 

 

 

13  

6% 

Zapach róży 

 

 

 

12  

5,5% 

Zapach lawendy (lawendowy) 

background image

 

 

 

 

9  

4% 

Zapach fiołków (fiołkowy) 

 

 

 

8  

3,5% 

Zapach mięty (miętowy) 

 

 

 

5  

 

2,5% 

Zapach trawy (świeżo skoszonej 

trawy) 

Inne - 

brudnych ubrań,  

alkoholu, pleśni, padliny, 
pomieszczeń (szpitala i sali 
gimnastycznej, przypraw 
(pieprzu i cynamonu), perfum,  
starości 

 

 

11,4 % 

 

7,3% 

Inne 

- jaśminu, waniliowy, herbaty, kawy, 

pomarańczowy, świeży, cytrynowy, małego dziecka, 
niemowlęcia, mężczyzny, pasty do podłóg, benzyny, 
mroźnego powietrza, nowych książek 

 

 

 

Zauważmy,  że  SSkor  nie  odnotowuje  ani  połączenia  zapach  kwiatów,  ani  woń  kwiatów

znajdziemy  w  nim  natomiast  zapach  kwiatowy  i  kwietny.  Leksem  kwiat  w  SDor  nie  jest 

definiowany  przez  odniesienie  do  zapachu,  pojawia  się  tam  natomiast  wyrażenie  (?)  woń, 

zapach kwiatów. Kwiatowy w tym samym słowniku został zdefiniowany jako ‘przymiotnik od 

kwiat’  i  wśród  przykładów  użycia  znajdziemy  między  innymi:  Kwiatowa  woda  kolońska 

'woda kolońska o zapachu kwiatowym’. Warto natomiast odnotować definicję ze SBań: ‘kwiat 

to (...) część rośliny mająca różne kolory i kształty, wyrastająca z łodygi lub szypułki, zwykle 

szybko zamierająca. Wiele kwiatów ma ładny zapach’, w której zapach jest cechą definicyjną 

leksemu  kwiat.  Kwiatowy  w  SBań,  co  wynika  z  przyjętej  zasady,  oznaczony  jest  jako  PRZ 

(przymiotnik) i zilustrowany dwoma przykładami bez odniesienia do woni. Podobnie jest w 

SDun ‘roślina ozdobna, często  pachnąca’ i  w  SZgół  ‘ozdobna roślina, najczęściej kwitnąca i 

pachnąca’. Tutaj jednak znajdziemy przykład użycia przymiotnika  kwiatowywoda kwiatowa 

‘woda toaletowa o zapachu kwiatów’; podobnie w SDub

Za główną cechę definiującą leksemu perfumy, co oczywiste, słowniki uznają właśnie zapach, 

na  uwagę  jednak  zasługuje  brak  połączenia  zapach  perfum  w  SSkor.  W  SDub  perfumy  to 

’roztwory  alkoholowe  substancji  zapachowych  (…)  w  odpowiednio  dobranej  kompozycji, 

używane do perfumowania’, która pośrednio kojarzy perfumy z zapachem: ‘roztwory (…) do 

perfumowania’; perfumować – m.in. ‘przesycać zapachem perfum’. 

Leksem wiosna definiowany jest w słownikach jako jedna z pór roku, zauważmy jednak, że w 

SDor  wśród  licznych  przykładów  użycia  dwa  pierwsze  kojarzą  wiosnę  z  zapachami:  „tu  i 

background image

 

ówdzie leżał jeszcze śnieg, ale w powietrzu czuło się już wiosnę (czasownik czuć w znaczeniu 

‘odczuwać zapach’) i „...wiosna napełniała powietrze balsamiczną wonią pękających drzew”. 

Podobnie jest z przysłówkiem wiosennie: „Wyszli w końcu na łąkę i szli skrajem, w ostrym 

zapachu parującej, wiosennie podnieconej ziemi”; „Fiołki pachną w Damaszku. Wiosennie”. 

Przymiotnik  natomiast  jest  definiowany  bez  jakichkolwiek  odniesień  do  zapachów,  tylko 

SSkor  odnotowuje  połączenie  woń  wiośniana.  Także  SBań  definiuje  przysłówek  wiosennie 

poprzez  kontekst:  „Fiołki  pachną  słodko,  wiosennie”.  W  SDub  znajdujemy  przykład  „W 

powietrzu czuło się wiosnę”, co także odsyła do wrażeń zapachowych. 

Kolejnej na naszej liście nazwy zapach leśny, zapach lasu słowniki w ogóle nie odnotowują. 

Wyjątek stanowi tutaj SSkor, w którym pojawiają się dwa połączenia zapach leśny i woń lasu. 

Podobnie  z  zapachem  owoców  –  tylko  w  SSkor  znajdujemy  literacki  przykład  użycia: 

„Odpoczywali (...) oddychając sytną wonią dojrzewających owoców”. 

Wszystkie  interesujące  nas  słowniki  jako  cechę  definicyjną  konwalii  podają  zapach:  SDor 

'...roślina  z  rodziny  liliowatych  (...),  o  białych,  wonnych  kwiatach...';  SBań  ‘roślina,  której 

białe, wonne kwiatki o kształcie dzwoneczków są zawieszone jeden pod drugim na cienkiej 

łodyżce, osłoniętej dużymi, podłużnymi liśćmi’; SDun ‘...roślina o dużych liściach i białych, 

drobnych, dzwonkowatych kwiatach (...) silnie przyjemnie pachnących...’; SZgół ‘bylina (...) 

o  białych  (...)  wonnych  kwiatach...’;  SDub  ’roślina  o  białych,  wonnych  kwiatach…’. 

Przymiotnik  konwaliowy  jest  w  nich  ilustrowany  połączeniem  konwaliowy  zapach.  Oprócz 

tego  SSkor  odnotowuje  wyrażenia  woń  konwaliowa  i  perfumy  konwaliowe.  Na  uwagę 

zasługuje brak referencji do zapachu w SDor

Podobnie  jest  z  leksemem  róża  definiowanym  przez  SDor  jako  ‘...krzew  o  barwnych, 

pachnących  kwiatach...’;  SBań  ‘...ładnie  pachnący  kwiat...’;  SDun  –  ‘krzew  kolczasty  o 

barwnych,  pachnących  kwiatach’;  SZgół  ‘rodzaj  z  rodziny  różowatych  (…)  o  pachnących, 

białych  żółtych,  różowych  lub  czerwonych  kwiatach’;  SDub  ‘kolczasty  krzew  o  barwnych, 

pachnących kwiatach…’. W tym wypadku tylko w SDor i w SZgół znajdujemy różany jako 

nazwę  woni.  W  tym  pierwszym  jest  to  przykład  literacki:  „Sen  odpędzały  wonie  różane, 

jaśminowe, fiołkowe i  ananasowe...”. W  SSkor jest natomiast sfrazeologizowane połączenia 

woń różana i wonna róża

Lawenda  według  SDor  ma  dwa  znaczenia  :  1  ‘(...)  roślina  roczna  (...)  silnie  pachnąca’  2 

‘woda kwiatowa o zapachu tej rośliny’. Podobnie jest w SDun, który podaje, że jest to ‘roślina 

(...)  uprawiana  dla  kwiatów,  z  których  uzyskuje  się  olejek  lawendowy,  wykorzystywany  w 

background image

 

przemyśle perfumeryjnym...’ lub   ‘woda toaletowa o zapachu tej  rośliny’. Zauważmy, że w 

pierwszym  z  nich  brak  jest  odniesienia  do  zapachu.  To  samo  można  powiedzieć  o  SZgół

który  podaje  szczegółową  definicję  botaniczną  -  jednak  bez  odniesienia  do  woni;  wyjaśnia 

etymologię:  „nazwa  lawendy  pochodzi  od  łacińskiego  <<lavare>>,  co  oznacza  <<myć>>  i 

bierze się stąd, że Rzymianie używali tej rośliny do wyrobu wonnych kosmetyków”, w której 

jak  widać,  niejako  pośrednio  zapach  się  pojawia.  Znaczenie  przymiotnika    lawendowy  w 

SZgół  zdefiniowane  jest  zaś  jako  ‘taki  który  dotyczy  lawendy,  jest  częścią  lawendy  lub 

zrobiony  jest  z  lawendy  –  rośliny  charakteryzującej  się  silną  wonią  oraz  właściwościami 

leczniczymi’  –  w  drugiej  części  definicji  pojawia  się  więc  uzupełnienie  znaczenia 

rzeczownika,  do  którego  dodano  jeszcze  silną  woń.  SZgół  odnotowuje  też  wspomniane  już 

drugie  znaczenie  rzeczownika  ‘woda  kwiatowa  mająca  zapach  lawendy’.  Także  SDun 

podobnie  traktuje  interesujące  nas  hasło:  ‘roślina  (...)  uprawiana  dla  kwiatów,  z  których 

uzyskuje  się  olejek  lawendowy,  wykorzystywany  w  przemyśle  perfumeryjnym...’,  ‘woda 

toaletowa o zapachu tej rośliny’. Tymczasem ani w materiale ankietowym, ani w nowszych 

tekstach  z  różnych  dziedzin  języka  polskiego  to  drugie  znaczenie  naszego  leksemu  się  nie 

pojawia,  nie  odnotowuje  go  ani  SBań  mający,  za  podstawę    największą  współcześnie 

kartotekę cytatów, ani Korpus języka polskiego PWN. Można więc przypuszczać, że zarówno 

autorzy  SZgół,  jak  i  SDun  zasugerowali  się  definicją  W.  Doroszewskiego.  Tę  obserwację 

potwierdzają  uwagi  zawarte  w  haśle  lawenda  z  Leksykonu  perfum  [Wasilenko],  gdzie 

czytamy,  że  jeszcze  do  niedawna  olejek  lawendowy  używany  był  do  komponowania 

większości pachnideł dla mężczyzn, obecnie zaś raczej do tych celów się go nie używa, gdyż 

jest to zapach zbyt pospolity ze względu na używanie go do produkcji popularnych środków 

czystości.  To  drugie  znaczenie  leksemu  lawenda  pojawia  się  więc  w  słownikach  po  prostu 

przez  inercję.  W  SDub  lawenda  to  ‘roślina  (…)  uprawiana  dla  olejku  eterycznego  mająca 

zastosowanie  w  przemyśle  perfumeryjnym’;    tutaj  mamy  pośrednie  odniesienie  do  wrażeń 

olfaktorycznych. 

Przymiotnik lawendowy w omawianych słownikach wyraźnie się odnosi do zapachu; w SDor 

znajdujemy  więc  następujący  cytat:  „Od  czasu  do  czasu  wydobywała  się  jakby  spod  ziemi 

smętna muzyka, rodzaj mgły, wydającej woń mocną, lawendową, pomięszaną z benzoesem i 

piżmem”.  SBań  ilustruje  leksem  lawendowy  zdaniem:  „Wspominał  zapach  lawendowych 

gałązek trzymanych w szufladach komody”, SDun podaje związek lawendowy aromatSZgół 

–  połączenia:  zapach  lawendowy,  lawendowa  woń;  definiuje  wodę  lawendową    jako 

„substancję (…) charakteryzującą się intensywnym zapachem”. Odnotowuje też nazwy woda 

background image

 

lawendowa, wódka lawendowa jako ‘roztwór olejku lawendowego w alkoholu’. W SDub są: 

olejek lawendowy, zapach lawendowy i woda lawendowa. 

Wszystkie  słowniki,  o  których  mowa,  odnotowują  zapach  jako  element  znaczenia 

rzeczownika  fiołek:  SDor  -  ‘...  roślina  (...)  o  kwiatach  najczęściej  fioletowych,  u  niektórych 

gatunków  pięknie  pachnących  (...)’;  SBań  -‘drobne  fioletowe  kwiatki  o  przyjemnym  i 

delikatnym  zapachu...’;  SDun  –  ‘niewielka  roślina  roczna  (...)  mająca  kwiaty  najczęściej  o 

barwie  fioletowej,  u  niektórych  gatunków  pięknie  pachnące’;  SZgół  -  ‘kwiat  o  kolorze 

fioletowym  o  delikatnym,  bardzo  przyjemnym  zapachu’.  W  SDub    mamy  pośrednie 

odniesienie  do  zapachu  w  definicji:  ‘roślina  (…)  uprawiana  dla  olejku  eterycznego  mająca 

zastosowanie w przemyśle perfumeryjnym’. 

Także  przymiotnik  fiołkowy  definiowany  jest  w  nich  przez  referencję  do  zapachu  i 

egzemplifikowany  przykładami  dotyczącymi  woni.  Tak  więc  w  SDor  znajdujemy  definicję 

‘odnoszący  się  do  fiołków,  złożony  z  fiołków,  właściwy  fiołkom;  zrobiony  z  fiołków’  i 

literacki przykład „Powietrze nasiąkłe aromatem olbrzymich plantacji fiołkowych...”; w SDun 

–  definicję  ‘taki  jak  u  fiołków,  złożony  z  fiołków,  dotyczący  fiołków’  zilustrowaną 

połączeniem wyrazowym zapach fiołkowy. SZgół, definiując przymiotnik, powtarza definicję 

rzeczownika: ‘taki, który charakterystyczny jest dla fiołka – kwiatu w kolorze fioletowym o 

bardzo przyjemnym zapachu’, z której wynika, że fiołkowy to między innymi taki ‘który ma 

bardzo przyjemny zapach’. Definicja z SBań brzmi w następujący sposób: „Fiołkowe jest to, 

co 1 ma kolor fioletowy, taki jak kolor fiołków (...) 2 ma związek z fiołkami, np. jest z nich 

zrobione (...) mydło fiołkowe”. Zapach przywoływany jest w niej niejako pośrednio, poprzez 

konotację.  Dla  użytkownika  polszczyzny  bowiem  mydło  fiołkowe  to  takie,  które  pachnie 

fiołkami.  W  tym  samym  słowniku  przysłówek  fiołkowo  ilustrowany  jest  już  jednak  tylko 

przykładem  barwy  „Woda  zabarwiła  się  fiołkowo”.  W  SDub  fiołek  to 

 

‘roślina  zielna  o 

kwiatach  najczęściej  fioletowych,  u  niektórych  gatunków  pięknie  pachnących…’,  w 

odniesieniu do przymiotnika znajdujemy tam przykład „Poczuł zapach fiołkowych perfum”. 

SSkor interesujących nas leksemów ani jakichkolwiek ich połączeń nie odnotowuje. To samo 

dotyczy zapachu lawendy, który w SSkor jest nieobecny. 

Rzeczownik  trawa  w  słownikach  zasadniczo  nie  jest  definiowany  poprzez  referencję  do 

zapachu. Tylko SDor odnotowuje literackie użycie: „Świerszcze grały dokoła, ze skoszonych 

traw  bił  mocny,  słodki  zapach”;  SZgół  podaje  przykład  :  „zapach  świeżo  skoszonej  trawy 

background image

10 

 

zawsze  będzie  mi  się  kojarzył  z  pobytem  u  was”;  w  SSkor  znajdujemy  zaś:  woń  łąk  i  woń 

siana, trawa wonna, pachnieć trawą.  

Przymiotnik  miętowy  w  słownikach  nie  jest  definiowany  jako  nazwa  zapachu;  w  SZgół 

natomiast pojawia się przykład użycia miętowy zapach. Inaczej jest z rzeczownikiem  mięta, 

który  według  SBań  znaczy  tyle,  co  ‘roślina  o  kwiatach  zebranych  w  kłosy  i  o 

charakterystycznym  zapachu...’;  SDun  –  ‘roślina  zielna  o  liściach  mających 

charakterystyczny,  orzeźwiający  zapach’;    SZgół    –  między  innymi  ‘bylina  szarawo 

owłosiona, silnie i przyjemnie pachnąca’;  SDub – (…)  roślina zielna o kwiatach zebranych 

w  gęste  kłosy  i  silnym,  orzeźwiającym  zapachu…;  SDor  podaje  tylko  literacki  przykład 

użycia:  „W  powietrzu  stał  zapach  tęgi  jak  wino,  zapach  mięty  i  macierzanki,  żarnowca  i 

niewidzialnych w trawie kwiatów”). SSkor odnotowuje zaś tylko zwrot czuć miętę do kogoś. 

Studenci  proszeni  o  określenie  zapachu  mięty  podawali  między  innymi  takie  definicje:  : 

„zapach kojarzący się z pastą do zębów”; „tak pachnie, jak guma do żucia”, „zapach typowy 

dla  płynu  do  naczyń”,  „są  rożne  wersje  tego  zapachu,  zależnie  od  tego,  czy  jest  to  herbata 

miętowa, czy miętowy cukierek”; „zapach kojarzący się ze świeżością, pastą do zębów oraz 

herbatką”.  Zapach  mięty  w  takim  wyraźnie  wyprofilowanym  znaczeniu  staje  się  już  tylko 

aktem  psychicznym,  rzeczywistość  w  postaci  rośliny  z  rodziny  wargowych  dostarczającej 

substancji zapachowej w postaci olejku miętowego jest mało ważna.

  

Według Danuty Buttler składnikiem zawartości informacyjnej znaku jest między innymi jego 

walor  emocjonalno-stylistyczny,  tj.  zdolność  dodatkowego  informowania  o  stanie 

uczuciowym  nadawcy  wypowiedzi,  jego  subiektywnej  ocenie  realiów  i  zamiarach 

stylizacyjnych;  chodzi  tu  jednak  o  tę  wartość  emocjonalno-stylistyczną  nazw,  która  ma 

charakter  skonwencjonalizowany,  ustabilizowany  w  społecznym  uzusie,  a  nie  okazjonalny, 

zależny  od  swoistych  warunków  sytuacyjnych  i  kontekstowych,  od  indywidualnej  inwencji 

nadawcy  [Buttler,  25].  To  ustalenie  można  częściowo  odnieść  do  nazw  zapachów,  bo  nie 

tylko ważna, ale nader często jedynie możliwa jest tu subiektywna ocena realiów, lecz równie 

często  mają  one  charakter  indywidualny,  nieskonwencjonalizowany,  zależny  od  osobniczej 

wrażliwości.  Inaczej mówiąc nader często nie dają się w pełni  konceptualizować, co można 

zauważyć  zarówno  w  sposobach  ich  definiowania  w  słownikach,  jak  i  w  przytaczanych 

definicjach studenckich. 

 

background image

11 

 

Ujawnia się w tych definicjach tzw. przyczynowość intencjonalna, pokazująca to, ”...co jest 

najważniejsze  zarówno  w  strukturze  działania,  jak  i  w  wyjaśnieniach  ludzkiego  działania, 

odbiegająca od „zasad klasycznej przyczynowości” – „umysł powoduje dokładnie takie stany 

rzeczy,  o  jakich  myśli  (Searle,  56).  Wszelkie  formy  intencjonalne  charakteryzują  się 

aspektowością – widzenie przedmiotu jest zawsze widzeniem tylko pewnych jego aspektów. 

Ta  zasada  dotyczy  nie  tylko  widzenia  w  sensie  dosłownym  (postrzegania  poprzez  zmysł 

wzroku), ale także wszelkich innych sposobów postrzegania. W wypadku zapachów będzie to 

indywidualne  ich  odnoszenie  do  różnych  aspektów  rzeczywistości  i  eksponowanie  przez  to 

różnych skojarzeń, co dobrze ujął cytowany już Julian Tuwim:

  

 
Jakim wyrazić mam imieniem 
Woń miękkiej mięty nad strumieniem? 
Za aptekarską stanąć ladą 
I poczęstować czytelnika 
Pastą do zębów albo proszkiem
A może pani dobrodzika  
Pozwoli eliksiru troszkę? 
A może podam na ochłodę 
Angielkę pepermintu z lodem? 
Bardzo orzeźwia zgrzanych gości, 
A także, co do zieloności... 
Rzecz by to była niepojęta, 
Gdyby po tylu porównaniach 
Ktoś nie wyrobił sobie zdania,  
Jak (najdokładniej) pachnie mięta. 
Z tym zastrzeżeniem i pointą 
(Niechaj czytelnik się nie żachnie), 
Że to nie mięta nimi pachnie, 
Lecz wprost przeciwnie: one miętą (Podkreślenia MB) 
 

Przedstawiłem  5  nazw  zapachów  przyjemnych,  które  w  moich  badaniach  wśród  studentów 

Uniwersytetu Zielonogórskiego (218 osób) miały frekwencję od 93 (42,7%)  do 8 (3,7%) oraz 

11 nazw określających zapachy przyjemne, mających frekwencję od 44 (20,2%) do 5 (2,5%). 

Z  ich  przeglądu  wynika,  że  istnieją  duże  różnice  między  praktyką  językową  a 

leksykograficzną.  W  pierwszym  wypadku  trudności  w  nazywaniu  i  definiowaniu  zapachów 

bywają  przezwyciężane  poprzez  zjawisko  przyczynowości  intencjonalnej  –  percepcje 

jednostkowe odrywają się wtedy niejako od receptora węchowego i sytuują się w najbliższym 

otoczeniu  pojęciowym,  a  następnie  otrzymują  określony  kształt  językowy.  Wrażliwość 

olfaktoryczna  użytkowników  języka  nie  zawsze  znajduje  odzwierciedlenie  w  definicjach 

background image

12 

 

słownikowych,  jednocześnie  w  słownikach  trudno  znaleźć  konsekwencję  w  kojarzeniu 

poszczególnych  leksemów  z  nazwami  woni.  Dotyczy  to  zarówno  wewnętrznego  porządku 

poszczególnych wydawnictw, np. w SDor leksemy kwiat, wiosna, las, owoc, trawa, mięta nie 

mają  bezpośredniej  referencji  do  zapachu),  jak  i  ich  zestawienia  porównawczego.  Autorzy 

haseł  dość  dowolnie  traktują  poszczególne  leksemy;  np.  zapach  jako  cecha  definicyjna 

lawendy pojawia się np. w SDor, ale w SDun i SZgół już jej nie ma. 

Ten  brak  konsekwencji  i  jednolitości  w  definiowaniu  może  wynikać  z  niedostatków 

metodologicznych  leksykografii,  ale  moim  zdaniem  w  odniesieniu  do  leksemów 

zapachowych  bierze  się  głównie  z  samej  materii  językowej,  która  z  kolei  jest  wynikiem 

psychofizjologicznej struktury zmysłu powonienia – gnozja węchowa nie jest u człowieka tak 

rozwinięta,  jak  wzrokowa  czy  słuchowa.  Na  to  nakładają  się  jeszcze  ograniczenia  natury 

kulturowej.  Uważam,  że  celowe  jest  rozpatrywanie  znaczeń  nazw  zapachów  w  kategorii 

interpretacji, co jest zresztą widoczne zarówno w przytaczanych definicjach studenckich jak i 

słownikowych.  Jednocześnie,  jak  się  wydaje,  wonie  w  słownikach  nie  są  istotnymi 

składnikami znaczeń leksemów i są traktowane wybiórczo. 

Literatura 

Bugajski M., 2004, Jak pachnie rezeda? Lingwistyczne studium zapachów, Wrocław. 

Buttler D. 1978, Rozwój semantyczny wyrazów polskich, Warszawa. 

Konorski J., 1969, Integracyjna działalność mózgu, Warszawa. 

Kurcz I., 1987, Język a reprezentacja świata w umyśle, Warszawa. 

Nowakowska - Kempna I., 1995, Konceptualizacja uczuć w języku polskim, Warszawa.

 

Langacker R.W., 1987, Foundations of Cognitive Grammar. Theoretical Prerequisites, vol. I, 

Stanford. 

Searle J. R., 1995, Umysł, mózg, nauka, Warszawa. 

Wasilenko A., 2000, Leksykon perfum, Kraków. 

Wierzbicka A., 1999, Język, umysł, kultura, Warszawa.  

 

Streszczenie 

W  artykule  omówiono  definicje  16  nazw  zapachów    w  wybranych  słownikach  języka 

polskiego.  Materiał  do  badań  ustalono  na  podstawie  ankiety  przeprowadzonej  wśród 

studentów  Uniwersytetu  Zielonogórskiego.  W  słownikach  uwidocznia  się  wyraźnie  brak 

konsekwencji  w  traktowaniu  poszczególnych  nazw,  co  po  części  wynika  z  niedostatków 

metodologii  leksykograficznej,  w  zasadniczym  zaś  stopniu  –  z  samej  materii  językowej. 

background image

13 

 

Trudności  w  nazywaniu  i  definiowaniu  zapachów  wynikają  ze  słabszego  w  porównaniu  z 

innymi  zmysłami  rozwoju  gnozji  węchowej  oraz  z  przyczyn  kulturowych.  To  zagadnienie 

oraz wiele innych związanych z konceptualizacją wrażeń olfaktorycznych w języku polskim 

omawiałem  już  w  książce  Jak  pachnie  rezeda.  Lingwistyczne  studium  zapachów.  Wrocław 

2004.