background image

58 

Tytuł oryginału: Pharmacy for the Souł

 

Przekład: Bogusława Jurkevich

 

Projekt okładki i układ typograficzny:

 

Andrzej Laszak

 

Druk: Drukarnia Wydawnicza im. W.L. Anczyca, Kraków

 

Niektóre  poglądy  czy  sformułowania  zawarte  w  tej  książce  mogą 

zostać  uznane  przez Czytelników za kontrowersyjne. Niemniej ich 

autor  należy  do  grona  kilkunastu  najbardziej  znanych  na  świecie 

nauczycieli duchowych drugiej połowy XX wieku, wydawca zaś ma za 

zadanie prezentację możliwie szerokiego spektrum punktów widzenia, 

nawet jeśli z pewnymi z nich się nie identyfikuje.

 

Osho 

Apteka dla duszy 

Spis treści 

 

Wszelkie  prawa  zastrzeżone.  Żadna  część  tej  publikacji  nie  może  być  po-

wielana  ani  rozpowszechniana  za  pomocą  urządzeń  elektronicznych,  me-

chanicznych,  kopiujących,  nagrywających  i innych, bez uprzedniego wyra-

żenia zgody przez właściciela praw.

 

Copyright © of the text 2002, Osho International Foundation, Switzerland.

 

www.osho.com

 

© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Ravi, 2005

 

OSHO is a registered trademark of Osho International Foundation, used

 

with permission.

 

Książka ta jest wyborem fragmentów różnych wypowiedzi Osho.

 

ISBN 83-7229-130-6 

Wydanie 1, Łódź 2005

 

Wydawnictwo „Ravi" 

Dystrybucja:

 

90-

353 Łódź, ul. J. Kilińskiego 169 

Grupa A5 sp. z o. o.

 

teł (0-42) 676-49-69, 

90-

353 Łódź,

 

fax (0-42) 676-49-79 

ul. J. Kilińskiego 169,

 

e-mail: ravi@ravi.com.pl 

tel/fax (0-42) 676-49-29

 

www.ravi.com.pl 

e-mail: handlowy@grupaA5.com.pl

 

Wstęp ..................................................................................................... 9 

1. 

Rozluźnienie. 

Usuwanie napięcia dzięki rozładowaniu emocji i relaksacji ... 13 

Diagnoza   ................................................................................ 13  
Recepty  .................................................................................... 15 

Zrzucenie pancerza....................................................................... 15

 

Swobodne spadanie ...................................................................... 17

 

Oczyszczanie gardła  ..................................................................... 18

 

Rozluźnij brzuch  .......................................................................... 19

 

Tańcz jak drzewo .......................................................................... 20

 

Stwórz napięcie, następnie osuń się w sen ..................................... 21

 

Bezdźwięczna cisza  ...................................................................... 21

 

Przepływ energii ........................................................................... 23

 

Przekierowanie energii seksualnej ................................................ 24

 

„Anonimowi Obgryzacze Paznokci" ............................................. 26

 

Po prostu powiedz: „Tak" .............................................................. 27

 

Obśmiej swoje problemy ............................................................... 28

 

2.  Lekarstwa na 

głowę. 

Oswajanie umysłu i odstawianie go niekiedy na bok   ................... 31 

Diagnoza  ................................................................................. 31 
Recepty  .................................................................................... 37 

Ciesz się swoim umysłem .............................................................. 37

 

Zmień umysł ................................................................................. 38

 

Recytuj „om"   .............................................................................. 39

 

Wystrzegaj się „nie" ...................................................................... 40

 

Przenieś się z głowy do serca  ........................................................ 41

 

Wewnętrzny dźwięk  ..................................................................... 42

 

Zmiana biegu    ............................................................................. 43

 

background image

Apteko dla duszy 

 

Spis treści

 

 

Od głowy do serca i do bycia  ........................................................ 45

 

Czas poza ..................................................................................... 47

 

Usuwanie chaosu myślowego ........................................................ 48

 

Uwolnij wewnętrzną „katarynkę" ................................................. 49

 

24 dni na podjęcie decyzji ............................................................. 50

 

3. 

Sztuka serca. Rozwijanie zdolności kochania ................................ 53 

Diagnoza  ................................................................................. 53 
Recepty ..................................................................................... 56 

Radość kochania  .......................................................................... 56

 

Rozchyl płatki serca ...................................................................... 57

 

Niech twoja miłość będzie jak oddech  .......................................... 58

 

Oddech ukochanej osoby .............................................................. 58

 

Kiedy dwoje oddycha jak jedno ..................................................... 59

 

Trzymaj dłoń naprawdę ................................................................. 60

 

Patrz oczami pełnymi miłości  ....................................................... 61

 

Zakochaj się w sobie ..................................................................... 61

 

4. Poznaj samego siebie. Poszukiwanie swojej prawdziwej twarzy .. 63 

Diagnoza .................................................................................. 63 
Recepty ..................................................................................... 71 

Wewnętrzne światełko .................................................................. 71

 

Zrób miejsce dla radości ............................................................... 72

 

Wciąż tam jesteś? .......................................................................... 74

 

Znajdź swój własny dźwięk ............................................................ 75

 

Obserwuj przerwy ......................................................................... 76

 

Poczuj się jak Bóg ......................................................................... 78

 

Ponownie przeżyj swoje dzieciństwo .............................................. 78

 

Pamiętaj, kto jest w środku ........................................................... 80

 

Tańcz w księżycowym świetle    ...................................................... 81

 

5. 

Wyostrz wzrok. Naucz się zauważać więcej niż to, co oczywiste.. 83 

Diagnoza .................................................................................. 83 
Recepty ..................................................................................... 84 

Odkłamywanie oczu ...................................................................... 84

 

Napełnij się światłem wschodzącego słońca ................................... 85

 

Poczuj, że Bóg patrzy na ciebie .................................................... 87

 

Podpatrywanie księżyca ................................................................. 88

 

Źródło światła ............................................................................... 89

 

Medytacja trzeciego oka .............................................................. 89

 

Przed ścianą ................................................................................. 91

 

Bądź zwierzęciem  ......................................................................... 91

 

Złota mgła ................................................................................... 92

 

6. 

Wpływaj na swój nastrój. 

Zapanuj nad światem własnych emocji .......................................... 95 

Diagnoza ............................................................................................ 95

 

Recepty    ............................................................................................ 99

 

Przechytrzyć rutynę umysłu ........................................................... 99

 

Zmień schemat powstawania złości ............................................. 100

 

Zagłęb się w „nie"    .................................................................... 102

 

Wypuść tygrysa z uwięzi  ............................................................. 103

 

W razie kryzysu  .......................................................................... 104

 

Tai chi przygnębienia  .................................................................. 105

 

Dziennik księżycowy  ................................................................... 106

 

Oddech psa .................................................................................106

 

Zgoda na to, co negatywne  .........................................................107

 

W siódmym niebie ...................................................................... 108

 

Tylko to sobie wyobraź!    .............................................................109

 

Śmiej się z głębi brzucha   ............................................................110

 

Zburz Chiński Mur    ..................................................................111

 

Stwórz swój prywatny świat  ........................................................ 113

 

Roześmiane stopy ...................................................................... 115

 

Mantra „tak" .............................................................................. 117

 

Nie bądź smutny, zdenerwuj się!  ................................................ 117

 

Zauważ przerwy ......................................................................... 120

 

Zauważ po trzykroć  ................................................................... 121

 

Prawo afirmacji ........................................................................... 122

 

7. 

Seksualność i związki. Naucz się tańczyć z innymi  ..................... 125 

Diagnoza  ................................................................................ 125 
Recepty .................................................................................... 131 

Otwarcie i zamknięcie ................................................................ 131

 

Zjednoczenie  ............................................................................. 133

 

Ocean innego  ............................................................................ 133

 

Odblokuj energię seksualną  ...................................................... 135

 

Zaczekaj na właściwą chwilę  ...................................................... 135

 

Bądź dziki i obserwuj  ................................................................. 136

 

Smakuj rozłąkę ........................................................................... 138

 

Bądź rozrzutny w miłości ............................................................ 139

 

Pierwszy i ostatni raz .................................................................. 139

 

Ro

zładuj negatywne energie   ..................................................... 140

 

Od osamotnienia do bycia samemu ............................................. 143

 

8. 

Łączność ciała i umysłu. 

Ćwiczenia dla zdrowia oraz odczuwania całego siebie ................ 145 

Diagnoza ................................................................................. 145 
Recepty .................................................................................... 149 

Połącz się z ciałem w stanie zdrowia ........................................... 149

 

Medytacja w ruchu ...................................................................... 150

 

background image

Ateka dla duszy 

 

 

 

 

Bieg w wyobraźni    ..................................................................... 151

 

Namów swoje ciało do odprężenia ............................................. 153

 

Bądź bardziej wrażliwy  .............................................................. 155

 

Dla palaczy (1) ........................................................................... 158

 

Dla palaczy (2) ........................................................................... 160

 

Jedz to, co z tobą współgra ......................................................... 162

 

Śpij dobrze - rady na bezsenność  .............................................. 164

 

Wyrzuć śmieci ............................................................................. 166

 

Pozbieraj się po wyczerpaniu ...................................................... 168

 

9. Oko cyklonu. Zachowaj spokój, opanowanie i łączność  ........ 169

 

Diagnoza  ......................................................................... 169

 

Recepty ............................................................................ 174

 

Zejdź na ziemię  .......................................................................... 174

 

Oddychaj od spodu swoich stóp................................................... 175

 

Świadomość hara ........................................................................ 176

 

Nocna przystań ........................................................................... 177

 

Aura ochronna ............................................................................ 178

 

Sztuka równowagi  ...................................................................... 180

 

Być tutaj    ................................................................................... 181

 

Pozbierać się w całość   ................................................................ 182

 

Tajemnica Lao-cy  ....................................................................... 183

 

Wyobrażaj sobie Buddę we wnętrzu siebie .................................. 183

 

Znajdź wewnętrzny punkt zerowy  .............................................. 186

 

Osho International Foundation o autorze  ................................ 187

 

Ośrodek medytacyjny OSHO ............................................... 188

 

Wstęp

 

wiązek  między  stresem  a  chorobami  ciała  jest  w  naszych 
czasa

ch powszechnie znany. Ocenia się, że stres jest w Sta-

nach Zjednoczonych odpowiedzialny za 

2

/

3

  wizyt w gabinetach 

lekarzy  rodzinnych,  a  według  US  Center  for  Disease  Control 
(Amerykańskie  Centrum  Prewencji  i  Monitorowania  Chorób), 
jest  przyczyną  połowy  zgonów  Amerykanów  poniżej  65.  roku 
życia.  Przewiduje  się,  że  do  2020  roku  przyczyną  pięciu  z 
dziesięciu głównych problemów zdrowotnych na świecie będzie 
stres.

 

We współczesnym świecie ludziom trudno jest zrównoważyć 

wysokie wymagania, stawiane przez pracę, rodzinę i społeczeń-
stwo, z koniecznością przeznaczania pewnego czasu na własny 
odpoczynek  i  relaksację.  Zbyt  często  nasza  strategia 
postępowania ze stresem ogranicza się  do wypicia jednego czy 
dwóch drinków po południu lub łykania tabletek nasennych.

 

Apteka dla duszy oferuje bogaty zbiór prostych i naturalnych 

sposobów radzenia sobie ze stresem. Znajdziesz w niej lekarstwo 
na wszystko: od bólu głowy po bezsenność, od nieokreślonego 
poczucia dyskomfortu, którego wszyscy czasem doświadczamy, 
po jasno sprecyzowane problemy, takie jak rzucanie palenia czy 
zmiana podejścia do żywienia się.

 

background image

                                                                                                         Apteko dla duszy

 

Wprowadzenie równowagi pomiędzy pracą i zabawą, stresem 

i  wypoczynkiem,  zobowiązaniami  i  swobodą  nie  wiąże  się  bo-
wiem jedynie z pokonaniem stresu. Potrzebne jest także odkrycie 
i rozwinięcie wewnętrznej mądrości duszy, która wie, czego nam 
brak, i powie, jak to osiągnąć, jeśli tylko znajdziemy czas, by się 
w nią wsłuchać. Zrozumienie tego jest głównym wątkiem Apteki 
dla duszy, 

a forma książki jest mu podporządkowana.

 

Każdy z nas jest niepowtarzalny i odpowiedzialny za swoje 

własne  życie.  Każdy  z  nas  angażuje  się  też  w  związki  z 
unikalnymi i niepowtarza

lnymi  ludźmi  w  tańcu,  w  którym 

czasem zda

rza  się  nadepnąć  komuś  na  palce  i  wywołać  czyjąś 

złość.  Zdobycie  wiedzy,  jak  lepiej  kochać,  ale  także  -  gdy to 
konieczne  -

jak  lepiej  walczyć,  stanowi  część  przywracania 

równowagi, wy-

pośrodkowania i harmonii naszemu życiu.

 

Techniki  przedstawiane  w  książce  zostały  dobrane  z 

uwzględnieniem faktu, że wielu z nas nie ma po prostu czasu czy 
możliwości,  aby  przeznaczać  na  medytację  godzinę  lub  więcej 
dzien

nie. Większość opisanych tu ćwiczeń wymaga poświęcenia 

zaledwie 

kilku minut przed pójściem do łóżka lub tuż po prze-

budzeniu się. Są tu techniki, które z oczywistych powodów bę-
dziesz chciał praktykować w samotności, jak również mnóstwo 
takich, które możesz wykonywać przy biurku, w autobusie czy 
podczas spaceru w parku

, i nikt nie będzie zdawał sobie sprawy 

z  tego,  co  właśnie  robisz.  Znajdują  się  tu  również  takie,  które 
możesz wykonywać ze swoim partnerem; mogą one wprowadzić 
do waszego związku nowy rodzaj bliskości.

 

Na koniec kilka rad, jak korzystać z lekarstw, które znajdują się 

na półkach tej „apteki". Ćwiczenia są pomyślane jako zabawa, nie 
ciężka praca. Eksperymentuj, próbuj, szukaj tych, które ci 
odpowiadają, i je stosuj. Bądź szczery ze sobą w tym 
eks

perymentowaniu, ale nie nazbyt poważny. Nie wszystkie 

techn

iki będą dobre akurat dla ciebie, - Osho sugeruje więc,

 

 

Wstęp                                                                                                            11

 

aby każdą wypróbowywać na początek przez trzy do pięciu dni - 
taki czas wystarcza  zwykle na poznanie, czy dana technika 

odpowiada twojemu temperamentowi.

 

Sarito CarolNeiman 

redaktor tekstu angielskiego 

10

 

background image

 

13

 

 

 

1. Rozluźnienie

 

Usuwanie napięcia dzięki 

rozładowaniu emocji i relaksacji

 

Diagnoza

 

wiadomość  nie  może  zwracać  się  przeciwko  ciału.  Zamie-
szkuje  je,  więc  jedno  nie  może  być  postrzegane  tak,  jakby 
było wrogiem drugiego. Świadomość i ciało zawsze wspierają 

się  wzajemnie.  Kiedy  mówię  do  ciebie,  moja  ręka  wykonuje 
gest,  mimo  że  nic  jej  nie  nakazuję.  Ja  i  moja  ręka  jesteśmy 
głęboko zsynchronizowani.

 

Chodzisz, jesz, pijesz - 

wszystkie te czynności świadczą o tym, 

że twoje ciało i twoja świadomość stanowią organiczną całość. 
Człowiek  nie  może  jednocześnie  torturować  ciała  i  wyostrzać 
świadomości.  Ciało  musi  być  kochane  -  powinieneś  być  jego 
przyjacielem.  Jest  ono  twoim  domem.  Musisz  oczyścić  je  ze 
wszystkich śmieci, pamiętając, że przez cały czas, dzień w dzień, 
ci służy. Nawet gdy śpisz, twoje ciało nie przestaje pracować -

 

Ś 

background image

14 ____________________________________________________ Apteka dla duszy 

 

trawiąc, przemieniając to, co zjadłeś, w krew, usuwając martwe 

komórki, dostarczając nowy, świeży tlen; a ty śpisz sobie w naj-
lepsze.

 

Robi wszystko, abyś przetrwał, abyś przeżył, choć ty jesteś tak 

niewdzięczny, że nigdy mu za to nie podziękowałeś. Wręcz prze-
ciwnie, twoja religia nauczyła cię, abyś je torturował: „ciało jest 
twoim wrogiem, musisz się uwolnić od niego i tego, co cię z nim 
wiąże".

 

Wiem, że człowiek jest czymś więcej niż tylko ciałem i nie ma 

potrzeby być do niego przywiązany. Ale miłość nie jest przywią-
zaniem, współczucie nie jest przywiązaniem. Miłość i współczu-
cie są niezbędne dla twojego ciała i jego rozwoju. A im lepsze 
masz ciało, tym większa jest możliwość dla rozwoju dla twojej 
świadomości. Jest to organiczna całość.

 

Światu  potrzebny  jest  zupełnie  nowy  rodzaj  edukacji,  która 

wprowadziłaby wszystkich ludzi w ciszę własnego serca - w me-
dytację - i która uczyłaby człowieka szacunku dla własnego cia-
ła. Dopóki bowiem nie będziesz szanował swojego ciała, nie bę-
dziesz  też  w  stanie  szanować  innych.  A  jest  ono  żywym 
organizmem

, które nigdy nie wyrządziło ci krzywdy. Służyło ci 

od  momentu  twojego  poczęcia  i  służyć  będzie  aż  do  śmierci. 
Zrobi wszystko, co zechcesz - 

nawet niemożliwe - i nie będzie ci 

nieposłuszne.

 

Niewyobrażalne  jest  stworzenie  tak  posłusznego  i  mądrego 

mechanizm

u. Jeżeli zdasz sobie sprawę ze wszystkich jego fun-

kcji, ogarnie cię zdumienie. Nigdy nie myślałeś o tym, co się w 
nim dzieje. A wszystko to jest cudowne i tajemnicze. Niemniej 
nigdy się w to nie zagłębiałeś. Nigdy nie zadałeś sobie trudu, aby 
lepiej pozn

ać swoje własne ciało - a chcesz udawać, że kochasz 

innych  ludzi?  Nie  możesz,  ponieważ  innych  ludzi  również  po-
strzegasz jako ciała.

 

 

Rozluźnienie __________________________________________________________  15

 

Ciało  jest  największą  tajemnicą  egzystencji.  Tajemnica  ta 

potrzebuje  twojej  miłości  -  pragnie,  byś  w  pełni  poznał  jej  se-
krety i funkcje.

 

Religie,  niestety,  były  zawsze  całkowicie  przeciwne  ciału. 

Ale ten antagonizm jest wskazówką, konkretną oznaką, że jeśli 
człowiek  poznaje  mądrość  i  tajemnice  ciała,  nigdy  nie  będzie 
ograniczał się księdzem czy pojęciem Boga. Największą tajem-
nicę odkryje w sobie, a w tajemnicy ciała - sanktuarium swojej 
świadomości.

 

Gdy  raz  zdasz  sobie  sprawę  ze  swojej  świadomości,  swojej 

istoty, nie ma nad tobą żadnego Boga. Tylko taka osoba może 

szanować innych ludzi, inne żyjące istoty,

 

ponieważ wszystkie one są równie tajemnicze     

jak ona sama. Różnią się sposobem ekspresji   .

 

wyglądem, ale to sprawia, że życie jest 
 

bogatsze.  Kiedy  człowiek  znajdzie  świadomość  w  sobie,  tym 

samym znajdzie klucz do tego, co najwyższe. Nauka, która nie 
uczy cię kochać twojego ciała, nie uczy cię współodczuwania ze 
swoim ciałem, nie uczy, jak zagłębić się w jego tajemnicę, taka 
nauka nie nauczy cię również, jak wejść w twoją własną świado-
mość.

 

Ciało to drzwi - ciało to próg.

 

Recepty

 

Zrzucenie pancerza 

Nosisz na sobie pancerz. Tak, to jest po prostu pancerz. Nie jest 
do ciebie przymocowany, to ty kurczowo się go trzymasz. Kiedy 
zdasz sobie z tego sprawę, łatwo będzie ci się go pozbyć. Twój

 

Ciało jest największą 
tajemni

cą-potrzebuje 

 

twojej miłości. 

       

                                                                     

background image

16 ____________________________________________  Apteka dla duszy 

 

pancerz nie żyje -jeśli przestaniesz go nosić na sobie, zniknie. A 
przecież nie tylko go nosisz, ale również nieustannie troszczysz 
się o niego i wzmacniasz go.

 

Każde dziecko jest gibkie, „płynne". Nie ma zesztywniałych 

partii ciała. Całe jego ciało stanowi organiczną jedność. Głowa 
nie jest najważniejsza, a stopy nie są najmniej ważne. Właściwie 
podziały  nie  istnieją,  nie  ma  rozgraniczeń.  Ale  stopniowo 
zaczynają  się  pojawiać.  Głowa  staje  się  władcą,  szefem,  a  całe 
ciało zostaje poszatkowane na części. Niektóre z nich są akcep-
towane  przez  społeczeństwo,  a  inne  nie.  Niektóre  stanowią 
wręcz  zagrożenie  dla  społeczeństwa,  muszą  więc  być  bojkoto-
wane. Z tego bierze się cały problem.

 

Zaobserwuj,  w  których  miejscach  w  twoim  ciele  występuj 

ograniczenia, i zrób trzy rzeczy. Po pierwsze, gdy chodzisz, sie-

dzi

sz  lub  gdy  nic  nie  robisz,  wydychaj  głęboko  powietrze. 

Nacisk powinieneś kłaść na wydech, a nie na wdech. 

                                 

Wydychaj głęboko - wydychaj tyle  powietrza,                     

                                     

ile jesteś w stanie z siebie wyrzucić. Wydychaj           

        

ustami, ale rób to powoli, tak by zabrało to trochę czasu. Im dłużej      

         

będziesz wydychał, tym lepiej, ponieważ wydech będzie głębszy.    

  

Gdy pozbędziesz się całego powietrza z organizmu, ciało zrobi 
wdech; ciało, nie ty. Wydech powinien być powolny i głęboki,  

          

natomiast wdech szybki. To zmiękczy pancerz wokół klatki         

           piersiowej.

 

Po  drugie,  pomocne  będzie  bieganie.  Nie  musisz  biegać  na 

długie dystanse, wystarczy, że przebiegniesz kilometr lub dwa. 
Wyobraź  sobie,  że  znika  obciążenie  z  twoich  nóg,  odpada  od 
nich.  Jeśli  twoja  wolność  była  za  bardzo  ograniczana,  jeśli 
nakazywano ci, abyś postępował tak, a nie inaczej, abyś był tym, 
a  nie  tamtym,  abyś  szedł  tu,  a  nie  tam,  na  nogach  pojawił  się 
pan

cerz. Zacznij więc biegać i podczas biegu również skup się 

 

 

 

Rozluźnienie

 

na wydechu. Gdy odzyskasz już nogi i ich płynność, poczujesz 
nie

samowity przepływ energii.

 

Po trzecie, kiedy kładziesz się spać wieczorem, zdejmując z 

siebie ubranie, wyobrażaj sobie jednocześnie, że ściągasz z siebie 
także  ten  pancerz.  Zrób  to.  Zdejmij  go  i  odetchnij  głęboko -  a 
potem  idź  spać  nieuzbrojony,  całkowicie  nagi,  bez  żadnych 
ograniczeń.

 

Swobodne spadanie 

Każdego wieczoru usiądź na krześle i pozwól swojej głowie opaść 
do tyłu. Zrelaksuj się, odpoczywaj. Możesz podeprzeć się podu-
szkami, żeby nie pojawiło się napięcie szyi. Potem rozluźnij dol-
ną szczękę - po prostu zrelaksuj ją tak, żeby twoje usta otworzy-
ły się szeroko - i zacznij oddychać ustami, nie nosem. Nie zmieniaj 
jednak oddechu, musi pozostać naturalny. Kilka pierwszych od-
dechów będzie gorączkowych, ale stopniowo uspokoją się i od-
dech się spłyci. Wdech i wydech będą niewielkie; takie powinny 
być. Usta pozostaw otwarte, oczy zamknięte i odpoczywaj.

 

Poczuj, jak uwalniają się twoje nogi, tak jakby ktoś ci je za-

brał, jakby wyswobodziły się ze stawów. Poczuj się tak, jakby ci 
je odebrano -

jakby  zostały  uwolnione  -  poczuj,  że  jesteś  tylko 

górną częścią ciała. Nóg nie ma.

 

Kolej na ręce: wyobraź sobie, że obie ręce wyswobodziły się 

i  zostały  ci  odjęte.  Może  nawet  usłyszysz  wewnątrz  jakieś 
chrup

nięcie,  gdy  będą  się  uwalniać.  Nie  jesteś  dłużej  swoimi 

rękami; umarły, odebrano ci je. Zostały tylko głowa i tułów.

 

Teraz zacznij myśleć o głowie - zabrano ją, pozbawiono cię 

jej, głowa odpadła. Pozostaw jej swobodę. Jakkolwiek się poru-
sza - w prawo czy w lewo - 

ty nie możesz nic zrobić. Po prostu 

zostaw jej swobodę; odebrano ci ją.

 

17

 

Ciało to drzwi – 

ciało  to próg    

 

background image

18

 

Apteka dla duszy 

 

 

Rozluźnienie

 

19

 

 

Wtedy będziesz miał już tylko tułów. Poczuj, że jesteś tylko 

nim - 

klatką piersiową, brzuchem i niczym więcej.

 

Ćwicz tak co najmniej przez dwadzieścia minut i idź spać. Trze-

ba  to  robić  tuż  przed  snem.  Kontynuuj  ćwiczenie  co  najmniej 
przez trzy tygodnie, a twoje zmęczenie ukoi się. Traktowanie wymie-
nionych  partii  ciała  jako  oddzielnych  sprawi,  że  zostanie  tylko 
esencja,  więc  cała  twoja  energia  przemieści  się  do  najważniejszej 
części.  Zrelaksuje  się  ona,  a  energia  znów  zacznie  płynąć  przez 
twoje 

nogi,  ręce  i  głowę,  lecz  tym  razem  dużo  bardziej 

proporcjonalnie.

 

Oczyszczanie gardła 

Jeśli od dzieciństwa twoja ekspresja nie była taka, jaka powinna 

czyli nie byłeś w stanie wyrazić czy zrobić tego, co chciałeś - ta 

niewyrażona energia osadza się w gardle. Gardło jest ośrodkiem 
ek

spresji.  Nie  służy  jedynie  do  połykania,  jest  również 

ośrodkiem wyrażania. Wielu ludzi korzysta z niego tylko w tym 
pierwszym celu. Wykorzystują je tylko w połowie, ale akurat ta 
ważniejsza połowa pozostaje nietknięta.

 

Wiele można zrobić, by ułatwić sobie ekspresję. Jeśli kogoś ko-

chasz, mów tej osobie to, co chcesz powiedzieć, nawet jeśli miałoby 
to zabrzmieć głupio; czasem nie zaszkodzi się wygłupić. Mów o 
rzeczach, które rodzą się w tobie w danej chwili. Nie wytłumiaj ich.

 

Jeśli kogoś kochasz, daj się całkowicie ponieść, 
nie kontroluj  

się. Jeśli jesteś wściekły i chcesz coś 

powiedzieć, zrób to na gorąco! Zły jest jedynie 

zimny gniew, gorący - nigdy. To ten zimny jest 

na

prawdę niebezpieczny. A ludzi nauczono właśnie tego: 

zachowujcie 

chłodny spokój, nawet kiedy jesteście źli. Tylko że 

wtedy ta trucizna 

w was pozostanie. Czasem dobrze jest pokrzyczeć i 

wyrzucić z siebie emocje.

 

Każdego wieczoru usiądź i zacznij się kołysać. Kołysz się tak, 

żeby przechylając się w jedną stronę, dotykać podłoża tylko jed-
ny

m pośladkiem. Siedź więc na czymś twardym. Tylko jeden po-

śladek ma dotykać ziemi, nie dwa naraz. Jest to jeden z pradawnych 
sposobów wydobywania energii z podstawy kręgosłupa.

 

Jeśli czujesz w gardle stłumioną energię, ale jesteś w stanie ją 

tamować,  znaczy  to,  że  potrzeba  jej  znacznie  więcej.  Trzeba 
sprawić, by zdolność tamowania uległa zmniejszeniu. Energii ma 
przybywać,  tak  żebyś  nie  mógł  nad  nią  zapanować,  żeby 
wytrys

nęła. Rób tak przez piętnaście do dwudziestu minut.

 

Po  dziesięciu  minutach  tego  ćwiczenia,  kiwając  się,  zacznij 

mówić: „Allah... Allah..." Mów „Allah", gdy przechylisz się w jed-
ną, i „Allah", gdy przechylisz się w drugą. Stopniowo poczujesz 
coraz większą energię, a słowo „Allah" będzie stawać się coraz 
głośniejsze.  Moment  kulminacyjny  nadejdzie  po  dziesięciu 
mi

nutach, gdy będziesz już prawie krzyczał: „Allah!" Zaczniesz 

się pocić. Energia stanie się gorąca, a słowa „Allah! Allah!" będą 
brzmieć, jakby wymawiał je ktoś obłąkany. Gdy pęka tama (po 
angielsku  dam) 

człowiek  czuje  się  jak  obłąkany  (po angielsku 

mad). 

Te dwa słowa: dam mad są bardzo charakterystyczne -

zbudowane są z tych samych liter! Jeśli czytasz je w jedną stro-
nę, otrzymujesz dam, a gdy w drugą - mad.

 

Spodoba  ci  się  to  ćwiczenie.  Będzie  może  dziwaczne,  ale 

spodoba ci się! Wtedy możesz wykonywać je dwa razy na dobę 

dwadzieścia minut rano i dwadzieścia wieczorem.

 

Rozluźnij brzuch 

Kiedy idziesz rano wypróżnić się, weź suchy, szorstki ręcznik i 
masuj nim brzuch. Wciągnij brzuch i mocno go masuj. Zacznij 
od prawej strony i pocieraj 

ruchem okrężnym wokół pępka, ale

 

Zły jest jedynie zimny 
gniew. G

orący nigdy.

 

background image

20  ______________________________________   

Apteko dla duszy 

 

tak, aby go nie dotknąć. Rób to naprawdę mocno, tak żeby porzą-
dnie się wymasować. Wciągnij brzuch, by masować w ten sposób 
także jelita. Postępuj tak po każdym wypróżnieniu, nawet dwa lub 
trzy razy dziennie.

 

Druga sprawa: w ciągu dnia - czyli między wschodem i zacho-

dem słońca, ale nigdy w nocy - oddychaj tak głęboko i tak często, 
jak tylko możesz. Im częściej i im głębiej oddychasz, tym lepiej. 
Ale pamiętaj o jednym: oddychaj brzuchem, a nie klatką piersio-
wą. To brzuch musi się unosić, nie klatka piersiowa. Kiedy wdy-
chasz powietrze, unosi się brzuch, a kiedy wydychasz, brzuch się 
zapada.  Zostaw  klatkę  piersiową,  tak  jakby  nie  miała  z  oddy-
chaniem nic wspólnego. Po prostu oddychaj brzuchem - 

to  bę-

d

zie jak całodzienny, delikatny masaż.

 

Obserwuj,  jak  oddycha  małe  dziecko  (...).  Robi  to  w  natu-

ralny, właściwy sposób. Faluje tylko brzuch, a klatka piersiowa 
pozostaje  nieporuszona  przepływem  powietrza.  Cała  energia 
skupia się wokół pępka.

 

Stopniowo traci

my  kontakt  z  pępkiem.  Stajemy  się  coraz 

bardziej  uzależnieni  od głowy,  a  nasz oddech  się  spłyca.  Więc 
kiedy tylko przypomnisz sobie o tym w ciągu dnia, weź oddech 
tak głęboki, jak to tylko możliwe - i niech pracuje brzuch.

 

Każdy oddycha poprawnie podczas snu, ponieważ umysł wtedy 

nie ingeruje. Brzuch unosi się i opada automatycznie, a oddech 
staje się głęboki; nie trzeba niczego wymuszać. Niech będzie natu-
ralny, a stanie się głęboki. Głębia to konsekwencja naturalności.

 

Tańcz jak drzewo 

Jeśli to możliwe wyjdź na otwartą przestrzeń, stań pomiędzy drzewami 
i przemień się w drzewo, pozwól, aby wiatr przenikał przez ciebie.

 

 

 

Rozluźnienie

 

Utożsamienie się z drzewem wzmacnia nas i ożywia. Z łat-

wością docierasz wówczas do pierwotnej świadomości, w której 
d

rzewa trwają bez przerwy. Rozmawiaj z nimi i obejmuj je.

 

Jeśli nie możesz wyjść na dwór, po prostu stań pośrodku po-

koju  i  wyobraź  sobie  siebie  jako  drzewo  -  pośród  deszczu  i 
silnego wiatru - 

i zacznij tańczyć. Ale tańcz tak, jakbyś był drze-

wem. Wtedy będziesz w stanie uruchomić przepływ.

 

Jest to tylko kwestia opanowania sztuki utrzymania przepły-

wu  energii.  Będzie  to  dla  ciebie  klucz  -  ilekroć  zostanie  zaha-
mowana, będziesz mógł ją odblokować.

 

                

Stwórz napięcie, następnie osuń się w sen 

Każdej  nocy  przed  pójściem  spać  stań  pośrodku  pokoju  -  do-
kładnie na środku - i spraw, by twoje ciało było jak najbardziej 
sztywne  i  napięte,  tak  naprężone,  jakbyś  miał  pęknąć.  Rób  tak 
przez dwie minuty, a później przez dwie minuty odprężaj się na 
stojąco. Powtórz ćwiczenie dwa albo trzy razy i połóż się spać. 
Musisz  naprężyć  ciało  najbardziej,  jak  to  możliwe.  Później  nic 
już nie rób, aby przez noc relaksacja mogła się pogłębiać.

 

Bezdźwięczna cisza 

Istnieje pewna cisza, która ujawnia się w tobie tylko wtedy, gdy 
przestajesz się kontrolować; wtedy zstępuje na ciebie. Pamiętaj 
więc  -  przez  kontrolowanie  siebie,  zakłócasz  swoją  energię. 
Umysł jest wielkim dyktatorem; próbuje wszystko kontrolować. 
A jeśli nie potrafi nad czymś zapanować, wypiera to, mówi, że 
to nie istnieje.

 

Każdego wieczoru przed pójściem spać medytuj w następu-

jący sposób. Usiądź na łóżku, zgaś światło - zakończ wszystko,

 

21

 

background image

22

 

Apteka dla duszy 

 

Rozluźnienie

 

23

 

 

co  miałeś  do  zrobienia,  ponieważ  po  tej  medytacji  powinieneś 
zasnąć. Nic nie rób; po medytacji „ten, który coś robi," ma zakaz 
pojawiania się. Po prostu zrelaksuj się i odpłyń w sen, ponieważ 
sen również na ciebie spływa - nie możesz go kontrolować. Sen i 
medytacja  mają  jedną,  wspólną  cechę  -  ciszę  -pojawiającą  się 
wraz z nimi. Dlatego 

tak  wielu  ludzi  cierpi  na  bezsenność  - 

próbują kontrolować nawet sen, stąd problem. Nie możesz z tym 
nic zrobić. Możesz tylko czekać; możesz wprowadzić się w stan 
odprężenia i akceptacji.

 

Tak  więc  po  tej  medytacji  powinieneś  się  po  prostu  zrelak-

sować i pójść spać, tak aby zachować ciągłość, wtedy medytacja 
będzie nadal trwać w tobie. Przez całą noc wibracje te będą w to-
bie. Rano, gdy otworzysz oczy, poczujesz, że spałeś w zupełnie 
inny sposób. Zmieni się jakość; to nie był po prostu sen. Obecne 
było  coś  innego,  coś  głębszego  niż  zwykły  sen.  Spłynęło  na 
ciebie coś, choć nie wiesz, co to jest i jak to określić.

 

Medytacja ta jest bardzo prosta. Siedź na łóżku, rozluźnij cia-

ło, zamknij oczy i po prostu wyobraź sobie, że zagubiłeś się w 
jakiejś górzystej krainie. Jest mroczna, bezksiężycowa noc, niebo 
szczelnie  zasnute  chmurami.  Nie  widać  ani  jednej  gwiazdki  - 
jest  całkowicie  ciemno,  nie  jesteś  w  stanie  dostrzec  nawet 
własnej ręki. Zgubiłeś się w górach i trudno ci odnaleźć drogę. 
Zewsząd  czyha  na  ciebie  niebezpieczeństwo.  W  każdej  chwili 
możesz  zsunąć  się  po  zboczu  w  przepaść,  zginąć  na  zawsze. 
Uważnie badasz drogę. Jesteś czujny, ponieważ niebezpieczeń-
stwo jest ogromne, a gdy niebezpieczeństwo jest wielkie, czło-
wiek zachowuje czujność.

 

Wyobrażenie ciemnej nocy w górach służy stworzeniu wra-

żenia  niebezpiecznej  sytuacji.  Jesteś  wtedy  bardzo  czujny.  Bę-
dziesz  w  stanie  usłyszeć  nawet  upadającą  szpilkę.  I  nagle 
docho

dzisz do urwiska. Czujesz, że przed tobą nie ma dalej 

 

drogi, ale 

nie  wiesz,  jak  głęboka  jest  przepaść.  Bierzesz  więc 

kamień i spuszczasz w dół, aby to sprawdzić.

 

Czekaj i nasłuchuj dźwięku kamienia, obijającego się o skały. 

Nasłuchuj, nasłuchuj, nasłuchuj. Ale nie ma żadnej odpowiedzi - 
zdaje  się,  że  przepaść  jest  bezdenna.  Przez  to,  że  wciąż  na-
słuchujesz, narasta w tobie ogromny strach, a wraz ze strachem 
twoja czujność rozpala się coraz bardziej.

 

Pozwól, by w twojej wyobraźni nie było nic więcej. Rzucasz ka-

mień i czekasz. Nasłuchujesz i nasłuchujesz; czekasz z mocno bi-
jącym sercem, lecz żaden dźwięk nie dochodzi. Panuje absolutna 
cisza. W tej ciszy zapadnij w sen. W tej bezdźwięcznej ciszy zaśnij.

 

Przepływ energii 

Energia zawsze płynie w stronę obiektu, który kochamy.

 

Kiedy czujesz w jakimś miejscu blokadę energii, oto sekret, 

jak ją znów upłynnić: znajdź obiekt miłości. Nie jest istotne, co 
nim  zostanie,  jest  bowiem  tylko  pretekstem.  Jeśli  potrafisz  do-
tknąć z miłością np. drzewa, energia popłynie, ponieważ gdy po-
jawia się miłość, energia zaczyna płynąć w jej stronę. To tak jak 
z rzeką - zawsze z wyżyn kieruje się ku poziomowi morza.

 

Gdziekolwiek znajduje się przedmiot miłości, energia poszu-

kuje jego poziomu - 

i zaczyna płynąć.

 

Pomóc może też masaż, jeśli wykonujesz go z miłością. Wszy-

stko może pomóc.

 

Weź  do  ręki  kamień -  z  miłością  i  głęboką  troską.  Zamknij 

oczy i poczuj miłość do kamienia, wdzięczność za to, że istnieje 
i  że  akceptuje  twoją  miłość.  Nagle  poczujesz  pulsowanie  i 
energia  zacznie  się  poruszać.  Stopniowo  przestaniesz  po-
trzebować faktycznego obiektu; energia zacznie płynąć na samą 
myśl, że kogoś (coś) kochasz. Wtedy możesz odrzucić nawet

 

background image

24

 

Apteka dla duszy 

 

 

Rozluźnienie

 

25

 

 

myślenie o miłości; po prostu kochaj, a energia będzie płynąć.

 

Miłość  to  ruch.  Jesteśmy  zmarznięci,  ponieważ  nie  kochamy. 

Mi

łość to ciepło. Kiedy jest ciepło, nie zamarznie się. Gdy nie 

ma  miłości,  wszystko  jest  zimne.  Temperatura  spada  poniżej 
zera.

 

Jedna z najważniejszych rzeczy, o których trzeba pamiętać: mi-

łość jest ciepła i nienawiść także jest ciepła; zimna jest obojętność. 
Czasem nawet wte

dy gdy nienawidzisz, energia zaczyna płynąć. 

Oczywiście jest destrukcyjna, ale w złości także przepływa. Dla-
tego  po  wyładowaniu  złości  ludziom  robi  się  dobrze;  uwolnili 
coś. Było to działanie destrukcyjne - choć mogło być kreatywne, 
gdyby uwalniało się przez miłość - ale lepsze to niż nieuwalnia-
nie niczego.

 

Gdy jesteś obojętny, nie ma w tobie przepływu. Więc wszy-

stko, co cię roztapia i ogrzewa, jest dobre. To nie masaż działa, 

tylko twoja troska i miłość. Wypróbuj to na kamieniu: masuj go

 

           i zo

bacz, co się stanie, promieniej miłością. 

.          

Wypróbuj to na drzewie; gdy poczujesz, że to się dzieje, po prostu        

                                           

usiądź w ciszy i próbuj. Pomyśl o osobie,       

                                           

którą kochasz - o mężczyźnie, kobiecie,    

                                           dziecku, o kwiatach. Przypomnij sobie kwiat     

jego wyobrażenie - a nagle zobaczysz, że   

  

energia płynie.

 

Wtedy odrzuć też wyobrażenie. Pewnego dnia siedź po prostu 

w ciszy i kochaj. Nikogo konkretnego. Zanurzony w kochającym 
nastroju, po prostu siedź cicho i kochaj, a poczujesz ten przepływ. 
Wtedy znasz już klucz. Jest nim miłość. Miłość jest przepływem.

 

Przekierowanie energii seksualnej 

Usiądź prosto - na krześle lub na podłodze - z wyprostowanym, 
ale nie napiętym kręgosłupem. Oddychaj powoli i głęboko. Nie

 

śpiesz się; oddychaj bardzo powoli. Najpierw unosi się brzuch; 
ty kontynuujesz wdech. Unosi się klatka piersiowa i nagle czu-
jesz,  że  twoje  ciało  wypełnione  jest  powietrzem  aż  po  samą 
szyję. Wtedy na moment lub dwa wstrzymaj oddech - tak długo, 
jak potrafisz, nie męcząc się. Następnie wypuść powietrze. Wy-
dychaj  je  również  powoli,  ale  w  odwrotnej  kolejności.  Gdy 
opróżnisz brzuch, wciągnij go tak, by pozbyć się całego powie-
trza. Należy powtórzyć to siedem razy.

 

Następnie  usiądź  w  ciszy  i  zacznij  powtarzać:  „om...  om... 

om...".  W  trakcie  powtarzania  „om"  skup  uwagę  na  rejonie 
trzeciego  oka  pomiędzy  brwiami.  Zapomnij  o  oddechu  i  po-
wtarzaj wciąż „om... om... om..." sennym głosem, jakim matka 
śpiewałaby dziecku kołysankę. Usta powinny być zamknięte, tak 
aby język dotykał podniebienia. Uwaga ma skoncentrować się na 
trzecim  oku.  Ćwicz  tak  przez  dwie  minuty, a poczujesz, jak 
odpręża  się  cała  głowa.  Kiedy  zaś  ona  zacznie  się  relaksować, 
natychmiast  zauważysz,  że  ustępuje  również  wewnętrzne 
napięcie.

 

Wtedy  przenieś  koncentrację  niżej -  w  rejon  gardła.  Powta-

rzaj „om", tym razem skupiając się na gardle. Zauważysz, że two-
je ramiona, gardło i twarz odprężają się, znika przytłaczające cię 
napięcie, stajesz się lekki jak piórko.

 

Następnie  zejdź  jeszcze  głębiej  i  powtarzaj  „om",  skupiając 

się  na  pępku.  Wnikaj  coraz  głębiej,  głębiej  i  głębiej.  W  końcu 
dotrzesz  do  ośrodka  seksualnego.  Będzie  to  trwało  dziesięć, 
może piętnaście minut. Nie spiesz się, masz czas.

 

Gdy przenikniesz już do ośrodka seksualnego, całe ciało bę-

dzie zrelaksowane, a ty poczujesz blask, jakby otoczyła cię jakaś 
aura,  jakieś  światło.  Jesteś  wypełniony  energią,  masz  jej 
ogromny  zapas,  jesteś  pełen  spokojnej energii. W tym stanie 
mo

żesz pozostać tak długo, jak zechcesz.

 

Gdy jesteś obojętny

 

nie ma w tobie przepływu.

 

background image

26  ____________________________________________ Apteka dla duszy J9^

 

To koniec medytacji; teraz już tylko przedłużasz przyjemność. 

Przerwij mówienie „om" i po prostu siedź. Jeśli czujesz taką po-
trzebę, możesz się położyć, ale jeśli zmienisz pozycję, stan ten 
szybciej zniknie, więc siedź przez chwilę i korzystaj z niego.

 

Reasumując  -  gdy z jakiegokolwiek powodu poczujesz w 

swoim ciele zbyt duże napięcie, po prostu wykonaj to ćwiczenie, 
a uzyskasz całkowite odprężenie.

 

„Anonimowi Obgryzacze Paznokci" 

Kiedy człowiek ma nadmiar energii, z którą nie wie, co zrobić, 
często  zaczyna  obgryzać  paznokcie  lub  palić  papierosy. 
Obgryzanie paznokci i palenie papierosów to przejawy tego sa-
mego  problemu.  Robisz  cokolwiek,  żeby  tylko  znaleźć  sobie 
zaj

ęcie,  bo  w  przeciwnym  wypadku  twoja  energia  staje  się 

trudna do zniesienia. Kiedy inni zaczynają to krytykować,  mó-
wiąc,  że  jesteś  nerwowy,  rodzi  się  jeszcze  więcej  zahamowań. 
Nie masz nawet tyle swobody, żeby obgryzać własne paznokcie! 
Należą  do  ciebie,  a  nie  wolno  ci  ich  obgryzać.  Toteż  ludzie 
wymyślają  czynności  zastępcze  -  np.  guma  do  żucia...  To 
przebiegły sposób: nikt nie będzie  cię  krytykował za żucie gu-
my.  Jeśli  zapalisz,  także  nikt  nie  będzie  się  za  bardzo  sprzeci-
wiał.  A  przecież  obgryzanie  paznokci jest mniej szkodliwe -
właściwie  wcale  nie  jest  szkodliwe.  To  niewinna  przyjemność. 
Wygląda nieładnie i trochę dziecinnie, ale to wszystko. Jednak 
starasz się tego nie robić.

 

Musisz nauczyć się żyć bardziej energicznie, to wszystko, a 

przyzwyczajenia 

te znikną. Więcej tańcz, śpiewaj, pływaj, chodź 

na  długie  spacery.  Wykorzystaj  swoją  energię  w  kreatywny 
sposób.  Przejdź  od  minimum  do  maksimum.  Żyj  bardziej  in-
tensywnie. Kiedy kochasz się, rób to dziko, nie wstydliwie jak pa-

 

 

 

Rozluźnienie

 

nienka. 

„Panienka" to ktoś, kto żyje w minimalnym stopniu lub 

jedynie udaje, że żyje. Ty bądź dziki! Nie jesteś już dzieckiem, więc 
wolno ci rozrabiać we własnym domu. Skacz, śpiewaj i biegaj.

 

Postępuj  tak  przez  kilka  tygodni,  a  z  zaskoczeniem  zauwa-

żysz, że obgryzanie paznokci zniknie samo. Teraz masz ciekaw-
sze rzeczy do robienia - 

kogo  interesowałyby  paznokcie?  Za-

wsze patrz na przyczynę, a nie na objaw, który z niej wynika.

 

Po prostu powiedz: „Tak" 

Zazwyczaj naszą podstawową postawą jest „nie". Dlaczego? 
Poniew

aż dzięki „nie" czujemy, że jesteśmy kimś. Matka czu 

je, że jest kimś - może czegoś zabronić. Wola dziecka zostaje 
zanegowana, jego ego cierpi, a ego matki zostaje podbudowa 
ne. „Nie" podbudowuje ego; jest dla niego pożywką. Właśnie 
z tego powodu doskona

limy się w mówieniu „nie”. 

 

Na każdym etapie życia znajdziesz ludzi mówiących 
 

„nie . Ponieważ dzięki „nie" czujesz

 

swój autorytet-

jesteś  kimś, możesz 

 

odmówić.  Powiedzenie: „tak, proszę  

pana", sprawia, że czujesz się jak 
podwładny, zależny od kogoś; czujesz się nikim.

 

„Tak" jest pozytywne, „nie" jest negatywne.

 

Pamiętaj  o  tym:  „nie"  podbudowuje  ego,  „tak"  jest  formą  od-
słonięcia siebie. „Nie" wzmacnia ego. „Tak" niszczy je.

 

Zawsze najpierw przekonaj się, czy w danej sytuacji potrafisz 

powiedzieć  „tak".  Tylko  wtedy  mów  „nie",  jeśli  nie  możesz 
powiedzieć „tak", jeśli jest to niemożliwe.

 

Zazwyczaj jednak w pierwszej kolejności mówimy „nie". Do-

piero gdy niemożliwe jest powiedzenie „nie", tylko wtedy, czu-
jąc się pokonani, mówimy „tak".

 

27

 

Zazwyczaj naszą podstawową 

postawą jest „nie". Dlaczego? 
Pon

ieważ dzięki „nie" czujemy 

że jesteśmy kims’. 

background image

28

 

Apteka dla duszy 

 

 

Rozluźnienie

 

29

 

 

Wypróbuj to kiedyś, potraktuj jak ślubowanie, by przez dwa-

dzieścia cztery godziny w każdej sytuacji zaczynać od „tak". Za-

uważ,  jak  głębokie  odprężenie  ci  to  przyniesie.  Codzienne 
spra

wy. Dziecko prosi byś pozwolił mu pójść do,    kina. Ono i tak    

                                     

pójdzie, twoje „nie" nic nie będzie znaczyć.         

                                    

Wręcz przeciwnie - stałoby się wyzwaniem,      

                                 

próbą sił; gdy za jego pomocą ty starasz    

                                 

się wzmacniać swoje ego, dziecko    

                                 

próbuje  umocnić  własne.  Będzie  starało 

się  przeciwstawić  twojemu  „nie",  a  zna  sposoby  na  zamianę 
twojego „nie" w „tak"; wie, jak je przem

ienić.  Będzie  to 

wymagać  pewnego  wysiłku,  nalegania,  ale  twoje  „nie" 

przeistoczy się w „tak".

 

Przez dwadzieścia cztery godziny próbuj więc w każdej sytua-

cji zaczynać od „tak". Będzie ci trudno, ponieważ uświadomisz 
sobie, że „nie" i tak pojawi się pierwsze! We wszystkim „nie" po-
jawia się pierwsze - to stało się już nawykiem. Nie ulegaj mu. Ko-
rzystaj z „tak" i patrz, jak ono cię relaksuje.

 

Prawidłowe  myślenie  oznacza  rozpoczynanie  od  „tak".  Nie 

chodzi o to, że nie wolno ci nigdy powiedzieć „nie"; oznacza jedynie, 
że masz zacząć od „tak". Patrz z umysłem nastawionym na „tak". I do-
piero jeśli jest to niemożliwe,  mów  „nie". Nie znajdziesz  wielu 
okazji do „nie", jeśli zaczniesz mówić „tak". Jeśli rozpoczniesz od 
„nie", nie będziesz miał możliwości często mówić „tak". Dobry począ-
tek to dziewięćdziesiąt procent sukcesu. Początek nadaje barwę 
wszystkiemu,  nawet  zakończeniu.  Myśleć  prawidłowo  oznacza 
myśleć, współodczuwając. Myśl, mając umysł nastawiony na „tak".

 

Obśmiej swoje problemy 

Siedząc w ciszy, wywołaj w swoim wnętrzu chichot, tak aby ro-
ześmiało się całe ciało. Daj się ponieść śmiechowi. Niech roz-

 

przestrzeni  się  od  środka  aż  na  całe  ciało  -  śmieją  się  dłonie, 

śmieją  się  stopy,  wejdź  w  to  szaleńczo.  Śmiej  się  przez 
dwadzie

ścia  minut.  Pozwól,  aby  śmiech  stał  się  donośny  i 

nieokiełznany. Raz będzie przycichał, raz narastał, a ty

 

podda się temu, bylebyś śmiał się przez    

 

dwadzieścia minut

.                                 

Następnie połóż się na brzuchu na ziemi   

lub na podłodze. Ułóż się tak, aby ciało

 

dobrze dotykało podłoża. Jeżeli jest ciepło 
 

i możesz ćwiczyć w ogrodzie, będzie o wiele lepiej. A jeszcze lepiej, 

jeżeli możesz położyć się nago. Poczuj kontakt z ziemią – całe 

 

ciało leży, po prostu czuje, że ziemia jest matką, a ty jesteś  

dzieckiem. Za

trać się w tym uczuciu.

 

Dwadzieścia  minut  śmiechu,  następnie  dwadzieścia  minut 

leżenia  na  ziemi,  głębokiego  kontaktu  z  nią.  Oddychaj  wraz  z 
zie

mią  i  czuj  się  z  nią  jednością.  Pochodzimy  od  ziemi  i 

pewnego dnia do niej wrócimy. Po tych dwudziestu minutach 

energety-

zowania  się  tańcz  przez  dwadzieścia  minut  dowolny 

taniec (zie

mia  da  ci  tak  dużo  energii,  że  twój  taniec  nabierze 

zupełnie nowej jakości). Włącz muzykę i tańcz.

 

Jeśli  pogoda  jest  zła,  ćwiczenie  możesz  wykonać  w  pomie-

szczeniu.  Ale  jeśli  jest  słonecznie,  rób  je  na  zewnątrz,  a  kiedy 
jest zimno - 

owiń się w koc. Znajdź sposoby, aby wykonywać to 

ćwiczenie regularnie, a w przeciągu sześciu do ośmiu miesięcy 
zaobserwujesz w sobie wielkie zmiany.

 

„Nie" podbudowuje ego, „tak" 

jest 

formą odsłonięcia siebie. 
„Nie" wzmacnia ego.  
„Tak"- 

 

niszczy je.

        

 

 

We wszystkim „nie" pojawia 

się pierwsze- to stało się już 
nawykiem. Nie ulegaj mu. 
Korzystaj z„tak" i patrz, jak 
ono 

cię relaksuje. 

background image

 

31

 

2. Lekarstwa na głowę

 

Oswajanie umysłu i 

odstawianie go niekiedy na bok

 

Diagnoza

 

mysł  jest  po  prostu  biokomputerem.  Kiedy  dziecko  się 
rodzi, nie ma żadnego umysłu - w jego głowie nie ma ża-

dnego  głosu.  Żeby  mechanizm  ten  zaczął  funkcjonować,  musi 
upłynąć  trzy  do  czterech  lat.  Można  przy  tym  zauważyć,  że 
dziewczynki  zaczynają  mówić  wcześniej  niż  chłopcy.  Są 
większymi gadułami! Mają biokomputer lepszej jakości.

 

Komputer ten dopiero musi zostać naładowany informacjami. 

Właśnie  dlatego,  kiedy  próbujesz  przypomnieć  sobie  swoją 
przeszłość,  utykasz  gdzieś  w  wieku  czterech  lat,  jeśli  jesteś 
mężczyzną,  lub  trzech,  jeśli  jesteś  kobietą.  Dalej  wstecz  jest 
tylko  pustka.  Istniałeś  już,  wiele  musiało  się  wydarzyć,  zaszło 
wiele  sytuacji,  ale  wydaje  się,  że  nie  ma  żadnych  zapisanych 
wspomnień  i  dlatego  nie  możesz  do  nich  dotrzeć.  Natomiast  z 
łatwością  możesz  powrócić  myślami  do  wieku  czterech  czy 
trzech lat.

 

background image

Apteka dla duszy 

 

Umysł  zbiera  informacje  od  rodziców,  ze  szkoły,  od 

innych dzieci, sąsiadów, krewnych, społeczeństwa, Kościołów... 
Wszy

stko  wokół  dostarcza  danych.  Zapewne  widziałeś  dzieci, 

które ucząc się mówić, powtarzały w kółko te same słowa. Cóż 
za ra

dość! Nowy mechanizm zaczął w nich funkcjonować.

 

Kiedy nauczą się formułować zdania, będą to robić z wielką 

radością, w kółko i bez przerwy. Kiedy zaś zaczną zadawać py-
tania, będą pytać o wszystko. I nie są zainteresowane odpowie-
dziami, pamiętaj o tym! Obserwuj dziecko, kiedy zadaje pytanie 

nie  interesuje  go,  co  odpowiesz,  toteż  nie  dawaj  długiej, 

encyklopedycznej odpowiedzi. Dziecko nie jest ciekawe twojej 
odpowiedzi.  Po  prostu  cieszy  się,  że  potrafi  zadawać  pytania! 
Utrwala się w nim nowa umiejętność.

 

W ten sposób gromadzi pierwsze informacje. Potem nauczy się

 

czytać i... poznaje coraz więcej słów. W tym społeczeństwie cisza

 

         

nie popłaca; ważne są słowa. Im bardziej jesteś komunikatywny,                  

         

tym lepiej będziesz  zarabiał. Jacy są wasi przywódcy? Jacy są

 

.        

 

   

 

wasi 

politycy? Jacy są wasi profesorowie?

 

Jacy są wasi księża, teolodzy, filozofowie i          
cała reszta? Są nader elokwentni. Wiedzą,            
jakich dobrać słów, aby mieć wpływ na                
ludzi.

 

Rzadko  zauważamy,  że  nasze  społeczeństwo  zdominowane 

jest przez demagogów. Mogą nie wiedzieć niczego, mogą nie być 
mądrzy, mogą nawet nie być inteligentni. Ale jedno jest pewne: 
umieją żonglować słowami. Jest to gra, a oni świetnie opanowali 
jej zasady. Owocuje to potem powszechnym szacunkiem, 
pieniędzmi, władzą - pomoże ci we wszystkim. Więc każdy pró-
buje; umysł zapełnia się wieloma słowami i myślami.

 

Zwykły komputer można włączyć i wyłączyć - ale nie można 

uczynić tego z naszym umysłem. Taki przycisk nie istnieje.

 

 

Lekarstwa na głowę ___________________________________________ 33

 

Nie ma żadnej informacji, że Bóg, stwarzając świat i człowieka, 
stworzył również przełącznik, umożliwiający włączanie i wyłą-
czanie umysłu. Nie ma żadnego przycisku, dlatego od narodzin 
do śmierci umysł funkcjonuje nieprzerwanie.

 

Wśród  znawców  komputerów  oraz  badaczy  mózgu  narodził 

się pewien zaskakujący pomysł. Jeśli wyjęlibyśmy mózg człowie-
ka z czaszki i sztucznie utrzym

ywali  go  przy  życiu,  będzie  on 

da

lej gaworzył po staremu. Nie będzie dla niego ważne, że nie 

jest  już  połączony  z  biedną  osobą,  która  tyle  przez  niego 
cierpiała; nadal będzie pogrążony w marzeniach. Podłączony do 
maszyn,  nadal  będzie  snuł  wizje,  wyobrażenia,  lęki,  plany, 
będzie  miał  nadzieje,  próbował  być  tym  lub  tamtym.  Będzie 
zupełnie nieświadomy, że nie może teraz nic zrobić; nie ma już 
osoby, do której był przyłączony. Można by podtrzymywać przy 
życiu ten podłączony do aparatury mózg przez tysiące lat, a on 
będzie  wciąż  funkcjonował  dokładnie  w  ten  sam  sposób, 
ponieważ nie nauczyliśmy go innego. Kiedy nauczymy go czegoś 
nowego, będzie to powtarzał.

 

Wielką stratą dla nauki jest śmierć człowieka formatu Alberta 

Einsteina,  ponieważ  jego  mózg  umiera  razem  z nim. Gdybyjed-
nak potrafiono ocalić mózg i wszczepić go do innego ciała, móg-
łby  dalej  funkcjonować.  Nie  miałoby  wtedy  znaczenia,  czy 
Einstein żyje, czy nie. Jego umysł nadal myślałby o teorii wzglę-
dności, o gwiazdach i fizyce teoretycznej. Tak jak ludzie oddają 
krew i tak jak decydują się oddać po śmierci np. oczy, powinni ró-
wnież zacząć oddawać mózgi, by można było je potem wykorzy-
stać. Jeśli uważamy, że są to mózgi wybitne, wysoko wykwalifiko-
wane  i  że  stratą  byłoby  pozwolić  im  umrzeć,  powinna  istnieć 
możliwość ich transplantacji.

 

Z jakiegoś idioty można zrobić Alberta Einsteina, a on nigdy 

się o tym nie dowie, ponieważ wewnątrz czaszki nie ma

 

32

 

W  tym społeczeństwie cisza nie 

popłaca; ważne są słowa  (...).   

Więc każdy próbuje;   umysł 

zapełnia się wieloma słowami 

myślami. 

 

background image

34  ____________________________________________ Apteka dla duszy 

 

czucia; możesz zmienić w niej coś, a osoba nigdy się o tym nie 
dowie. Wystarczy, że wprowadzisz człowieka w stan narkozy i 
zmienisz, co tylko chcesz w jego mózgu - 

możesz nawet zmienić 

cały jego mózg - a on wstanie z tym nowym mózgiem, z nowym 
potokiem słów i nawet nie będzie podejrzewał, że coś się stało.

 

Ten potok słów w naszej głowie to nasza edukacja - funda-

mentalnie  błędna,  ponieważ  uczy  tylko jednej  połowy procesu: 
jak używać umysłu. Nie uczy natomiast, jak go zatrzymać, żeby 
mógł się odprężyć - ponieważ nawet kiedy śpisz, on pracuje. Nie 
zna  snu.  Siedemdziesiąt  lat,  osiemdziesiąt  lat  -  pracuje bez 
przerwy.

 

Jest  jednak  możliwe  znalezienie  sposobu  na  wyłączenie 

umysłu, kiedy nie jest on potrzebny - nazywamy to medytacją. 
Pomocna jest ona na dwa sposoby: po pierwsze zapewni ci spo-
kój,  ciszę,  których  nigdy wcześniej  nie  znałeś,  oraz pozwoli ci 
poznać  siebie  w  sposób,  który  teraz  uniemożliwia  rozgadany 
umysł. Po drugie, zapewni ona odpoczynek dla umysłu. A jeśli 
możemy zapewnić mu relaks, będzie on potem w stanie praco-
wać efektywniej, bardziej inteligentnie.

 

Zatem odniesiesz korzyść zarówno ze względu na swój umysł, 

jak i jestestwo, musisz tylko się nauczyć, w jaki sposób powstrzy-
mać  mózg  od  funkcjonowania,  w  jaki  sposób  powiedzieć  mu: 
„Wystarczy, teraz idź spać. Ja czuwam, nie martw się".

 

Wykorzystuj umysł wtedy, kiedy jest potrzebny. Dzięki temu 

będzie on świeży, młody, pełen energii i sił witalnych. Wtedy co-
kolwiek powiesz, nie będą to po prostu suche słowa; będą pełne 
życia, siły, prawdy i szczerości, będą miały ogromną wagę. Być 
może  użyjesz  tych  samych  słów,  ale  umysł  zbierze  tyle  siły 
dzięki odpoczynkowi, że wszystko, co powiesz, będzie przenik-
nięte pasją, będzie miało moc przekonywania.

 

 

 

Lekarstwa na głowę

 

To, co określamy charyzmą, jest po prostu umysłem, który potrafi 

się relaksować i pozwala zebrać się energii. Dlatego kiedy mówi, 
słowa układają się w poezję. Przemawia płomiennie, nie potrzebuje 
dawać   

Medytacja jest esencją religii

żadnych dowodów ani 

posługiwać się logiką - to jego energia ma przemożny wpływ na 
słuchaczy. Ludzie wiedzieli od zawsze, że istnieje to coś, czego nie 
potrafili pojąć - nazwali to charyzmą.

 

Wyjaśniam ci, czym jest charyzma, ponieważ znam ją z włas-

nego  doświadczenia.  Jeśli  umysł  pracuje  dzień  i  noc,  musi  os-
łabnąć, stać się głupi, nieatrakcyjny, powolny. W najlepszym wy-
padku będzie praktyczny. Z kupowaniem warzyw sobie poradzi, 
ale  zabraknie  mu  mocy  na  coś  więcej.  Miliony  ludzi,  którzy 
mogli stać się charyzmatyczni, pozostali biedni i nieatrakcyjni, bez 
autorytetu i bez siły.

 

Jeśli to możliwe - a jest to możliwe - aby wyciszyć umysł i uży-

wać go tylko wtedy, kiedy to potrzebne, wówczas jego moc uleg-
nie zwielokrotnieniu. Zbierze tyle energii, że każde jego słowo 
trafi bezpośrednio do twojego serca.

 

Ludziom wydaje się, że umysły charyzmatycznych osobowo-

ści są hipnotyczne, ale tak nie jest. Naprawdę są tak potężne, tak 
świeże, jakby zawsze panowała w nich wiosna.

 

To są korzyści dla umysłu. Jeśli zaś chodzi o twoje jestestwo, 

cisza  ukazuje  mu  nieskończoną  krainę  wieczności,  nieśmiertel-
ności  i  wszystkiego,  co  możesz  nazwać  błogosławieństwem, 
dziękczynieniem. To dlatego twierdzę uparcie, że medytacja jest 
esencją  religii  -  jedyną  religią.  Nic  więcej  nie  potrzeba. 
Wszystko inne jest nieistotnym rytuałem.

 

Medytacja jest esencją. Jedyną esencją. Nie  możesz nic do-

dać ani nic ująć.

 

35

 

background image

36  ____________________________________________ Apteka dla duszy 

 

Ona  udostępnia  ci  dwa  światy.  Tamten  świat  -  duchowy, 

boski  - 

a  również  ten  świat.  Nie  jesteś  biedakiem.  Masz  boga-

ctwo,  którym  nie  są  pieniądze.  Istnieje  wiele  rodzajów  boga-
ctwa, a człowiek, który zdobył fortunę, znajduje się na ostatnim 
miejscu 

listy  bogatych.  Powiedziałbym  to  w  ten  sposób: 

człowiek majętny jest najbiedniejszym z bogaczy. Człowiek nie-
zamożny określiłby go zapewne jako najbogatszego biedaka, ale 
ludzie  kreatywni,  artyści,  tancerze,  muzycy,  naukowcy  powie-
dzieliby właśnie, że jest najbiedniejszym bogaczem. W świecie 
najwyższej świadomości taki człowiek nie może być nawet na-
zwany bogatym.

 

Medytacja,  ukazując  ci  świat  twojego  wnętrza,  sprawi,  że 

staniesz się największym bogaczem. Uczyni cię również relaty-
wnie bogatym, ponieważ przejawi moc twojego umysłu poprzez 
różne talenty. Z mojego doświadczenia wynika, że każdy rodzi 
się z jakimś talentem i jeśli nie wykorzysta go w pełni, coś w je-
go wnętrzu pozostaje niewypełnione. Wciąż będzie czuł, że cze-
goś mu brakuje.

 

Daj umysłowi odpocząć - potrzebuje tego! Jest to takie pro-

ste:  po  prostu  zacznij  go  obserwować.  Dzięki  temu  osiągniesz 
dwie rzeczy. Powoli, powoli umysł zacznie uczyć się zachowy-
wać ciszę. A gdy już się tego nauczy, dzięki ciszy stanie się po-
tężny, wtedy zaś jego słowa przestaną być tylko słowami; nabio-
rą celności, giętkości i jakości, jakich nie miały nigdy wcześniej. 
Będą trafiać w sedno spraw jak strzały. Pominą bariery logiki i 
dotrą bezpośrednio do serca.

 

Otoczony  ciszą  umysł  stanie  się  dobrym  sługą  wewnętrznej 

mocy

.  Wtedy  twoja  istota  będzie  panem,  a  pan  może  używać 

umysłu, kiedy go potrzebuje, i wyłączać go, kiedy nie jest mu po-
trzebny.

 

 

Lekarstwa na głowę                                                                                        37

 

Recepty

 

Ciesz się swoim umysłem 

Nie próbuj powstrzymywać pracy umysłu. Jest naturalną częścią 
ciebie; zwariujesz, jeśli będziesz próbował go hamować. Stałbyś 
się jak drzewo, starające się powstrzymać wzrost liści - drzewo 
zwariowałoby, liście są dla niego naturalne. Więc po pierwsze, nie 
próbuj powstrzymywać myślenia; nie ma w nim nic złego.

 

Po drugie, nie wystarczy po prostu nauczyć się nie powstrzy-

mywać umysłu - musisz nauczyć się nim cieszyć. Baw się z nim! 
To  piękna  zabawa.  Grając  z  nim,  czerpiąc  z  niego  radość,  ak-
cept

ując go, nabierzesz większego pojęcia o nim, staniesz się go 

bardziej świadomy. Świadomość ta przyjdzie sama z siebie; nie 
będzie dla ciebie wysiłkiem. Kiedy usiłujesz stać się świadomy, 
twój umysł rozprasza cię, denerwujesz się na niego. Masz wra-
żenie, że jest paskudny i nieustannie rozgadany. Chcesz zacho-
wać ciszę, ale on ci na to nie pozwala, więc zaczynasz się na nie-
go złościć.

 

To niedobrze; to dzieli cię na dwa kawałki. Ty i twój umysł 

stajecie się osobnymi częściami i pojawia się konflikt. Każde star-
cie jest samobójcze, gdyż marnuje twoją energię. Nie mamy aż 
tak dużo energii, by tracić ją na walkę z samym sobą. Tej samej 
energii potrzebujemy, by być szczęśliwi.

 

Zacznij zachwycać się procesem myślowym. Zauważaj niuan-

se myśli, ich zwroty, jak jedna myśl prowadzi do drugiej, jak się 
wzajemnie  zazębiają.  To  jest  naprawdę  cudowne  widowisko! 
Nawet najmniejsza myśl może poprowadzić cię, Bóg wie dokąd, 
i jeśli zaczniesz to analizować, nie widzisz żadnego związku.

 

background image

38 ____________________________________________  Apteka dla duszy 

 

Ciesz się tym - niech to będzie zabawa. Baw się tym świado-

mie, a spotka cię niespodzianka: czasem gdy będziesz się tak ba-
wić, ni stąd, ni zowąd pojawią się piękne przerwy. Nagle odkry-
jesz, że warczy pies, a w twojej głowie nic się nie rodzi, żadne 
procesy myślowe. Pies warczy, a ty słuchasz i nie rodzą się ża-
dne  myśli.  Pojawią  się  małe  przerwy  (...),  na  które  nie  masz 
wpływu. Pojawią się same z siebie i będą piękne. W tych małych 
przerwach  zaczniesz  obserwować  obserwatora  -  ale  będzie to 
naturalne.  Znów  pojawią  się  myśli,  a  ty  będziesz  się  nimi 
rozkoszować.  Nie  martw  się.  Świadomość,  chociaż  nie 
bezpośrednio, pojawi się sama.

 

Obserwacja,  rozkoszowanie  się  i  przyglądanie  zmianom  w 

myślach  jest  tak  samo  piękne  jak  podziwianie  morza  z  milio-
nami  fal.  To  również  jest  morze,  a  myśli  są  jak  fale.  Ludzie 
podziwiają  fale  na  oceanie,  a  nie  doceniają  tych  w  swojej 
świadomości.

 

Zmień umysł 

W celu zmiany starych wzorców mentalnych, które przerodziły 
się w nawyki, najlepszym sposobem jest wykorzystanie oddechu. 
Wszelkie nawyki umysłu powiązane są z oddechem. Zmień spo-
sób oddychania, a natychmiast zmieni się stan umysłu. Spróbuj! 
Kiedy  zauważysz,  że  w  głowie  pojawia  się  jakiś  osąd,  a  ty  po-
wracasz do starego nawyku, natychmiast wypuść powietrze - tak 
jakbyś  wyrzucał  z  siebie  osąd  wraz ze swoim oddechem. Zrób 
głęboki wydech, wciągając brzuch, a wyrzucając z siebie powie-
trze, poczuj lub wyobraź sobie, że wyrzucasz też ten osąd. Na-
stępnie dwa lub trzy razy głęboko zaczerpnij świeżego powietrza 
i zobacz, co się stanie. Poczujesz się całkowicie odświeżony, stary 
nawyk nie będzie w stanie powrócić na swoje miejsce.

 

 

 

Lekarstwa na głowę

 

Zaczynaj od wydechu, a nie wdechu. Jeśli chcesz coś przy-

swoić, zaczynaj od wdechu; jeśli chcesz się czegoś pozbyć, za-
czynaj od wydechu. Zauważ, jak szybko umysł poddaje się te-
mu. Spostrzeżesz, że umysł przeniósł się gdzieś indziej, przyszła 
nowa bryza. Wyzwalasz się od starej rutyny, więc nie powtórzysz

 

dawnych nawyków.                                   

 

Sprawdza się to w odniesieniu do wszelkich    

 

nawyków. Jeśli np. jesteś osobą palącą         

 

i poczujesz potrzebę, by sięgnąć po 
pa

pierosa,  ale  nie  chcesz  jej  ulec,  natychmiast  wypuść 

całkowicie  powietrze  i  pozbądź  się  wraz  z  nim  potrzeby. 

Odetchnij  świeżym  powietrzem,  a  zauważysz,  że  potrzeba 
znik

nęła.  Metoda  ta  może  się  stać  bardzo  ważnym  narzędziem 

wewnętrznej przemiany.

 

Recytuj „om

"

 

Kiedy czujesz, że wokół ciebie jest zbyt wiele zakłóceń lub twój 
umysł jest zdekoncentrowany, po prostu zacznij recytować „om".

 

Przez  dwadzieścia  minut  rano  i  dwadzieścia  minut  wieczo-

rem  siedź  w  ciszy,  w  wygodnej  pozycji,  z  na  wpół  otwartymi 
oczami, patrząc w dół. Oddech powinien być powolny, a ciało 
nieruchome. Zacznij bezgłośnie recytować „om"; nie ma potrze-
by, by wydobywać dźwięk na zewnątrz. Będzie głębszy, gdy za-
chowasz zamknięte usta; nawet język powinien być nieruchomy. 
Powtarzaj „om" szybko -  „omomomom"  - 

szybko  i  głośno 

wewnątrz siebie. Poczuj, jak przepływa przez całe twoje ciało od 
stóp aż po głowę, od głowy do stóp.

 

Każde  „om"  zapada  w  twoją  świadomość  jak  kamień 

wrzucony  w  staw.  Powstają  fale  i  rozprzestrzeniają  się  na  całą 
taflę wody. Fale rozchodzą się i dotykają całego ciała.

 

39

 

Jeśli chcesz coś przyswoić, zaczynąj od 

wdechu; jeśli chcesz - się czegoś 

pozbyć, zaczynaj od 

wydechu. 

background image

40 ____________________________________________  Apteka dla duszy 

 

Doświadczysz wtedy takich momentów - będą to najpiękniej-

sze momenty - 

gdy nie będziesz powtarzać nic i wszystko się za-

trzyma. Nagle uświadomisz sobie, że wcale nie recytujesz, a wszy-
stko się zatrzymało. Ciesz się tym. Gdy zaczną pojawiać się myśli, 
ponownie zacznij recytację.

 

Jeśli robisz to wieczorem, niechaj będzie to przynajmniej dwie 

godzimy przed sn

em. Jeśli zrobisz to tuż przed położeniem się do 

łóżka, nie będziesz w stanie zasnąć. Będziesz tak rześki, że odejdzie 
ci wszelka ochota na sen. Będziesz miał wrażenie, jakby był ranek, 
a ty jesteś wypoczęty, jaki więc sens miałoby pójście spać?

 

Recytuj sz

ybko, ale w swoim własnym tempie, które musisz zna-

leźć. Odkryjesz je po kilku dniach. Niektórzy ludzie lubią robić to 
szybko - „omomom" - 

zlewając głoski ze sobą. Inni wolą robić to 

wolniej. Zależy to od ciebie. Rób to tak, jak ci odpowiada.

 

Wystrzegaj si

ę „nie" 

Umysł  jest  zawsze  nastawiony  negatywnie.  Jego  podstawową 
funkcją jest kwestionowanie, mówienie „nie".

 

Obserwuj siebie, to, jak często w ciągu dnia mówisz „nie", i 

zredukuj  tę  liczbę.  Zaobserwuj,  jak  często  mówisz  „tak",  i 
zwiększ tę liczbę.

 

Stopnio

wo zaczniesz zauważać pewne niewielkie przesunię-

cia w proporcjach „tak" i „nie", a twoja osobowość zmieni się. 
Zaobserwuj, jak często mówisz „nie", gdy „tak" byłoby w istocie 
łatwiejsze,  a  „nie"  wcale  nie  było  konieczne.  Zaobserwuj,  jak 
często mogłeś powiedzieć „tak", choć zamiast tego powiedziałeś 
„nie" lub zachowałeś milczenie.

 

Ilekroć powiesz „tak", będzie to sprzeczne z twoim ego. Ego 

nie trawi „tak"; ono karmi się „nie". Mów: „Nie! Nie! Nie!", a 
twoje ego będzie rosło i rosło.

 

 

Lekarstwa na głowę ________________________________________      41

 

Idziesz na stację kolejową. Być może będziesz jedyną osobą 

przy kasie biletowej, a kasjer widząc, że chcesz kupić bilet, zaj-
mie się czymś innym, nie będzie na ciebie patrzył. W ten sposób 
będzie  próbował  powiedzieć  „nie".  A  przynajmniej  każe  ci 
tr

ochę  poczekać.  Będzie  udawał,  że  jest  bardzo  zajęty,  będzie 

przeglądał różne rejestry. Zmusi cię, żebyś czekał. To da mu po-
czucie władzy: jest zwykłym kasjerem, a może sprawić, że wszys-
cy będą musieli czekać.

 

Pierwsza rzecz, która przychodzi ci do głowy, to „nie". „Tak" 

jest trudne. Mówisz je tylko wtedy, gdy czujesz się całkowicie 
bezsilny, gdy jesteś zmuszony, żeby je powiedzieć. Obserwuj to! 
Mów  „tak";  porzuć  mówienie  „nie",  ponieważ  to  dzięki  tru-
ciźnie zwanej „nie" ego rozrasta się i wzmacnia.

 

Przeni

eś się z głowy do serca 

Prawdziwym życiem są odczucia. Myślenie jest sztuczne, ponie-
waż jedynie dotyczy czegoś, ale nigdy tym czymś nie jest. To nie 
myślenie  o  winie  sprawia,  że  staniesz  się  odurzony.  Możesz 
myśleć, ile chcesz, ale by poczuć zawrót głowy, będziesz musiał 
się go napić. A picie jest zjawiskiem namacalnym.

 

Myślenie to proces zastępczy, substytut. Dostarcza ci fałszy-

wego przeświadczenia, że coś się dzieje, gdy naprawdę nie dzie-
je się nic. Więc przerzuć się z myślenia na odczuwanie.

 

Najlepszy

m  sposobem  będzie  nauczenie  się  oddychania  z 

głębi serca. W ciągu dnia, tak często jak sobie o tym przypom-
nisz,  bierz  głębokie  oddechy.  Poczuj  nacisk  wewnątrz  swojej 
klatki piersiowej. Poczuj, jak wlewa się w ciebie życie w miej-
sce,  gdzie  znajduje  się  energetyczny  ośrodek  serca.  Jest  różnie 
położony u różnych ludzi; przeważnie znajduje się jednak lekko 
na prawo i nie ma nic wspólnego z rzeczywistym położeniem

 

background image

42 _____________________________________________ Apteko dla duszy 

 

serca. Jest to coś zupełnie innego; nie jest anatomiczną częścią 
ciała.

 

Od

dychaj  głęboko,  zrób  co  najmniej  pięć  głębokich  odde-

chów.  Zaczerpnij  powietrza  i  wypełnij  nim  serce.  Wewnątrz 
poczuj, jak życie wlewa się w ciebie poprzez serce. Witalność, 
życie, boskość, natura - to wszystko powoli cię wypełnia.

 

Następnie wypuść powietrze, ponownie z głębi serca. Poczuj, 

jak wszystko, co przed chwilą wypełniło cię, w tej chwili cię opu-
szcza, wraca do Boga, do życia.

 

Rób tak wiele razy w ciągu dnia, ale za każdym razem wyko-

nuj serię pięciu oddechów. To pomoże ci przeskoczyć z głowy 
do serca.

 

Staniesz się bardziej wrażliwy, bardziej świadomy rzeczy, 

   

z których wcześniej nie zdawałeś sobie sprawy. Będziesz czuł 

        

więcej zapachów, będziesz czuł więcej smaków, będziesz głębiej       

          

dotykał. Będziesz więcej widział i słyszał. Wszystko stanie się wy-

 

raźniejsze. Przenieś się z głowy do serca, a       
nagle wszystkie twoje zmysły wyostrzą się.  
Poczujesz, że życie znów w tobie pulsuje,    
gotowe skakać i płynąć.

 

Wewnętrzny dźwięk 

Wewnątrz ciebie, jak i we wnętrzu każdego człowieka, nieustannie 
rozbrzmiewa kojący dźwięk. Aby go usłyszeć, trzeba zachować ci-
szę. Ponieważ głowa jest zbyt hałaśliwa, nie jest w stanie usłyszeć 
spokojnego, cichego głosu twojego serca, a głos ten jest naprawdę 
cichy. Dopóki nie nastanie cisza, nie u

słyszysz go. Jest to połącze-

nie między tobą a twoim bytem. Jeśli go usłyszysz, zrozumiesz, jak 
łączysz się z egzystencją. Kiedy raz go usłyszysz, łatwo będzie ci go 
przywoływać ponownie. Wówczas będziesz mógł się na nim skoń-

 

Lekarstw                                                                                                43

 

centrować  i  zagłębić  się  w  niego.  A  zawsze,  gdy  się  w  niego 
zagłębisz,  odmłodzi  cię,  da  ci  wielką  siłę  i  sprawi,  że  zaczniesz 
żyć.

 

Jeśli człowiek nauczy się wsłuchiwać w swój głos wewnętrzny, 

nigdy  już  nie  zgubi  ścieżki  boskości;  może  żyć  na  świecie  i 
jedno

cześnie pozostać w kontakcie z boskością. Gdy nabierzesz 

już  wprawy,  będziesz  mógł  go  słyszeć,  nawet  będąc  w 
supermarkecie. 

Gdy  zdasz  sobie  sprawę  z  jego  istnienia,  łatwo 

będzie ci go usłyszeć. Wówczas żaden hałas świata nie będzie w 
stanie ci go 

zagłuszyć. Problem sprawia tylko usłyszenie go po 

raz pierwszy, 

ponieważ nie wiesz, gdzie jest, jaki jest i jak pozwolić 

mu na roz-brzmienie.

 

Jedynym, czego potrzeba w tym celu, jest wy

ciszać się coraz 

bardziej. Usiądź w ciszy. Kiedy tylko masz czas, choćby godzinę 
dziennie, nie rób nic - 

usiądź i słuchaj. Słuchaj dźwięków naoko-

ło siebie, bez celu, bez prób zgadywania, co znaczą. Po prostu słu-
chaj. Ten dźwięk jest w tobie, więc wsłuchuj się w niego.

 

Powoli, powoli umysł będzie cichł. Nadal słyszysz dźwięki, ale 

już ich nie interpretujesz, nie zwracasz na nie uwagi, nie myślisz 
o nich. Nagle stan, gestalt, 

zmienia  się.  Gdy  umysł  jest  cichy, 

wsłuchany  w  dźwięki  zewnętrzne,  nagle  pojawia  się  nowy 
dźwięk, lecz nie pochodzi z zewnątrz tylko z wewnątrz. A kiedy 
już go usłyszysz, będziesz na dobrej drodze.

 

Wystarczy, że podążysz tą drogą coraz głębiej. Jest w tobie 

ukryta głęboka studnia. Ci którzy umieją się w nią zagłębić, żyją 
w zupełnie innym świecie, w innej rzeczywistości.

 

Zmiana biegu 

Należy często zmieniać formę swojej aktywności, ponieważ umysł 
ma wiele ośrodków. Jeśli zajmujesz się np. matematyką, funkcjo-
nuje jedna część twojego umysłu, a inne pozostają bezczynne.

 

Przenieście z głowy do serca,    
a nagle wszystkie twoje 

zmysły wyostrzą  się.

 

background image

44 ____________________________________________  Apteko dla duszy 

 

Kiedy czytasz poezję - ta część mózgu, która pracowała przy ma-
tematyce, odpoczywa, a zaczynają pracować inne.

 

Właśnie dlatego w szkołach i na uniwersytetach zajęcia trwa-

ją  czterdzieści  do  czterdziestu  pięciu  minut  -  ponieważ  każdy 
ośrodek w mózgu jest w stanie funkcjonować przez mniej więcej 
taki okres. Później czuje się zmęczony i potrzebuje odpoczynku, a 
najlepszym odpoczynkiem jest zmiana aktywności, tak aby inne 
ośrodki  zaczęły  pracować,  a  ten  odpoczął.  Takie  zmiany  są 
bardzo dobre; wzbogacają cię.

 

Zazwyczaj  gdy  wykonujesz  jakąś  czynność,  umysł  szybko 

ogarnia rodzaj obsesji i ty nieprzytomnie się temu oddajesz. Nie 
jest  to  dobre.  Nie  powinieneś  pozwalać,  by  cokolwiek  po-
chłaniało cię do tego stopnia. Zajmuj się czymś, ale zawsze za-
chowuj kontr

olę, w przeciwnym wypadku staniesz się więźniem, 

a niewola nie jest dobra. Nawet w medytacji niewola nie jest do-
bra.  Jeśli  nie  potrafisz  zaprzestać  jakiejś  aktywności  lub  jeśli 
przerywasz ją bardzo niechętnie, wskazuje to, że po prostu nie 
umiesz „zmienia

ć biegów" w swoim mózgu.

 

Wypróbuj taką metodę: kiedy chcesz oderwać się od jakiejś 

rzeczy, a zacząć robić inną, zatrzymaj się i przez pięć minut głę-
boko oddychaj. Jeśli np. medytujesz, a chcesz już przejść do in-
nego  zajęcia,  po  skończeniu  medytacji  oddychaj  głęboko przez 
pięć  minut.  Pozwól  ciału  nabierać  powietrza;  ciału,  nie  sobie. 
Poczuj, że wyrzucasz wszystko, co było w mózgu, w ciele, we 
wszystkich  częściach  siebie.  Postępuj  tak  przez  pięć  minut,  a 
następnie  weź  się  za  nowe  zajęcie.  Natychmiast  poczujesz w 
sobie zmianę.

 

Po prostu na kilka minut musisz „przestawić bieg" w mózgu 

na luz. Podobnie jak w samochodzie: jeśli chcesz zmienić bieg, 
najpierw wrzucasz luz - 

nawet jeśli jest to krótki moment, jest on 

niezbędny. Im bardziej sprawny jest kierowca, tym szybciej

 

 

Lekarstwa na głowę                                                                           45

 

potrafi włączyć kolejny bieg. Daj sobie tych pięć minut luzu, po-
legających  na  tym,  że  nie  pracujesz  nad  niczym,  tylko  oddy-
chasz, tylko jesteś. Potem sukcesywnie możesz skracać ten czas. 
Po miesiącu niech będą to cztery minuty, po dwóch miesiącach

 

-  trzy itd.

 

W końcu przyjdzie moment, w którym wystarczy ci zaledwie 

jeden oddech, byś mógł zakończyć jedno zajęcie - zamknąć je

 

a przejść do innego.

 

Od 

głowy do serca i do bycia 

Człowiek  może  funkcjonować  za  pośrednictwem  trzech  ośrod-
ków: pierwszym jest głowa, drugim serce, a trzecim pępek. Jeśli 
funkcjonujesz z pozycji głowy, wytwarzasz coraz więcej myśli. 
Ale są one nieskonkretyzowane, to zwyczajne bajanie; obiecują 
wiele, lecz nic nie dają.

 

Umysł jest wielkim oszustem i dysponuje wielkimi możliwo-

ściami wodzenia nas na manowce - potrafi „przewidywać". Mo-
że stworzyć ci złudę jakiejś utopii czy pragnień i powtarzać nie-
ustannie: „To zdarzy się jutro" - choć nie zdarzy się nigdy! Bo 
nigdy nic nie dzieje się w głowie. Głowa nie jest tym miejscem, 
w którym cokolwiek może się wydarzyć.

 

Drugim ośrodkiem jest serce. Jest ono centrum uczuć - dzięki 

niemu  czujesz.  Jesteś  bliżej  domu;  jeszcze  nie  w  domu,  ale 
b

liżej. Kiedy czujesz, jesteś pełniejszy, jesteś bardziej namacal-

ny. Kiedy czujesz, istnieje szansa, by coś się zdarzyło. Taka moż-
liwość  nie  istnieje  w  głowie;  w  sercu  -  choć  jest  niewielka  -
jednak istnieje.

 

Ale serce także nie daje nam dostępu do tego, co rzeczywiste. 

To  umiejscowione  jest  jeszcze  głębiej,  w  pępku.  W  ośrodku 
bycia.

 

background image

46  __________________________________________________  Apteka dla duszy 

 

Myślenie, odczuwanie i bycie - oto trzy ośrodki. Czuj wię 

cej, a wówczas zaczniesz mniej myśleć. Nie walcz z myśleniem, 

ponieważ walka taka też będzie tworzeniem 

 

nowych myśli, myśli o walce. Twój umysł 

jest w tym niepokonany. Gdy wydaje ci się,

 

że wygrałeś, będzie to tak naprawdę zwycię-

stwo twojego umysłu; jeśli przegrasz, to ty zostaniesz pokonany. 
Jesteś  skazany  na  porażkę,  nie  walcz  więc  z  myślami. Jest to 
daremne.

 

Zamiast walczyć z myślami, skieruj swoją energię na odczu-

wanie: raczej śpiewaj, niż myśl; raczej kochaj niż filozofuj; czy-
taj raczej poezję niż prozę. Tańcz, obserwuj naturę i cokolwiek 
robisz, rób to z sercem.

 

Jeśli np. dotykasz kogoś, dotykaj tę osobę z sercem, dotykaj z 

uczuciem.  Pozwól  sobie  wibrować.  Gdy  na  kogoś  patrzysz,  nie 
rób  tego  ot  tak,  oczami  martwymi  jak  kamienie.  Wylej  swoją 
energię przez oczy i natychmiast zobaczysz, że coś zacznie się 
dziać w twoim sercu. Jest to tylko kwestia podjęcia próby.

 

Serce jest bardzo zaniedbanym ośrodkiem. Gdy zwrócisz na 

nie  uwagę,  zacznie  funkcjonować.  Gdy  zacznie  funkcjonować, 
energia,  która  do  tej  pory  płynęła  przez  umysł,  popłynie  przez 
serce. A serce znajduje się bliżej ośrodka energetycznego w pęp-
ku; pompowanie energii z pępka do głowy wymaga dużego wy-
siłku.

 

Zacznij coraz więcej odczuwać. Jest to pierwszy krok. Kiedy 

już  go  postawisz,  następny  będzie  bardzo  prosty.  Pierwsza  jest 
miłość - i połowę drogi masz już za sobą. Kiedy łatwo będzie już 
poruszać się od głowy do serca, zobaczysz, że poruszanie się od 
serca do pępka okaże się jeszcze prostsze.

 

W  pępku  jesteś  po  prostu  byciem,  czystym  byciem  -  bez 

odczuwania, bez myślenia, bez ruchu. Jest on okiem cyklonu.

 

 

Lekarstwa na głowę ___________________________________________________ 47

 

Ws

zystko dookoła się rusza: porusza się głowa, porusza się 

serce  i  porusza  się  ciało.  Wszystko  się  porusza,  wszystko  się 
zmienia.  Jedynie  centrum  twojego  istnienia,  ośrodek  w  pępku, 
pozostaje nieruchomy. Jest osią koła.

 

Czas poza 

Każdego dnia przez co najmniej jedną godzinę siedź w dowol-
nym  miejscu  w  ciszy.  Idź  nad  rzekę  albo  do  ogrodu,  gdzieś, 
gdzie nikt nie będzie cię rozpraszał. Odpręż mięśnie, nie spinaj 
ich i z zamkniętymi oczami powiedz umysłowi: „Teraz odejdź! 
Rób, co chcesz (...). A ja będę świadkiem i obserwatorem".

 

Będziesz zaskoczony: przez krótką chwilę umysł całkowicie 

przestanie  pracować.  Na  krótki  czas,  sekundę,  może  dwie  do-

strzeżesz,  że  umysł  się  wyłączył,  a  dzięki  temu  odczułeś 

prawdziwą 

rzeczywistość, 

bez 

zniekształceń, 

które 

                                      

zawsze tworzy wyobraźnia. To będą   umysłu       

 

króciutkie przerwy; zaraz potem umysł znów 

 

przejmie kontrolę. 

 

 

 

Nie od razu zauważysz, że umysł podjął pracę, 

 

że myśli już płyną, że przesuwają się obrazy 

 

w twojej wyobraźni. Potrzeba na to minuty lub 

 

kilku, byś dostrzegł, że znowu zbłądziłeś. 

Ponownie nakaż umysłowi: „Oddal się. Będę  

świadkiem" - i znów zauważ, jak umysł zatrzyma się na chwilę.

 

Te  sekundy  są  niezwykle  cenne.  Są  to  pierwsze momenty, 

pierwsze przejawy rzeczywis

tości. Są króciutkie, to po prostu ma-

łe  przebłyski,  które  pojawiają  się  i  znikają,  ale  dzięki  nim 
zaczniesz odczuwać smak rzeczywistości.

 

Powoli, powoli, stopniowo zauważysz, że te przebłyski stają 

się coraz dłuższe.

 

Czuj więcej, a wówczas  
za

czniesz mniej myśleć.    

 

Gdy ty jesteś obecny, nie ma 

umysłu -twoja obecność, to 
nieobecn

ość umysłu. Gdy nie 

ma ciebie, umysł zaczyna 

funkcjonować. Twoja 

nieobecność, to obecność 

umysłu. 

 

background image

48 ____________________________________________  Apteka dla duszy 

 

Zaistnieją  one  tylko  wtedy,  gdy  zachowasz  ogromną  czuj-

ność.  Gdy  jesteś  czujny,  umysł  nie  funkcjonuje,  ponieważ 
uwaga działa jak światełko w ciemności. Kiedy jest światło, nie 
ma  ciemności.  Gdy  ty  jesteś  obecny,  nie  ma  umysłu  -twoja 
obecność,  to  nieobecność  umysłu.  Gdy  nie  ma  ciebie,  umysł 
zaczyna  funkcjonować.  Twoja  nieobecność,  to  obecność 
umysłu.

 

Usuwanie chaosu myślowego 

Pozwól chaosowi myśli istnieć. Nie staraj się układać wszystkie-
go, nie próbuj zrozumieć, ponieważ cokolwiek zrobisz, i tak nic 
to nie da. Po prostu obserwuj.

 

Każdego  wieczoru  przed  pójściem  spać  odbądź  medytację. 

Usiądź po prostu na łóżku, bądź odprężony - zamknij oczy i po-
czuj, jak ciało się relaksuje. Jeśli zacznie się pochylać do przodu, 
pozwól mu na to. Wolno mu się pochylić. Pozwól mu przy-jąć 
pozycję embrionalną, jaką przyj muje dziecko w łonie matki. Jeśli 
masz  na  to  ochotę,  po  prostu  przyjmij  ją.  Stań  się  małym 
dzieckiem w łonie matki.

 

Następnie wsłuchaj się w swój oddech, nie rób nic poza tym. 

Po  prostu  słuchaj  go  -  jak  wpływa  i  wypływa  z  ciebie, jak 
wpływa  i  wypływa.  Nie  mówię,  żebyś  to  werbalizował,  po 
prostu poczuj, jak wpływa; gdy wypływa, też staraj się to poczuć. 
Poczuj,  jak  dzięki  niemu  wypełnia  cię  cisza  i  przychodzi  zro-
zumienie.

 

Ćwicz tak przez dziesięć do dwudziestu minut - minimalnie 

dziesięć, maksymalnie dwadzieścia - następnie idź spać.

 

Po  prostu  pozwól  sprawom  dziać  się,  tak  jakbyś  nie  był 

aktywnym wykonawcą.

 

 

Lekarstwa na głowę                                                                                   49

 

Uwolnij wewnętrzną „katarynkę" 

Jeśli pojawia się w tobie wewnętrzny dialog, musi tkwić w tobie 
jakaś jego przyczyna. Nie powstrzymuj jej; pozwól, by w pełni 
zaistniała.

 

Dzięki  temu  pozwoleniu  ona  zniknie.  Chce  ci  tylko  coś  za-

komunikować. Twój umysł chce z tobą porozmawiać; powiedzieć 
coś, czego nie słuchałeś, czym się nie przejmowałeś, co było ci 
obojętne; chce dotrzeć do ciebie. Możesz nie zdawać sobie spra-
wy z tego, co chce ci przekazać, ponieważ zawsze z tym walczy-
łeś i myślałeś, że to jakiś idiotyzm, próbowałeś to powstrzymać 
lub przekształcić w coś innego. Każde przekształcenie jest formą 
wyparcia.

 

Zrób pewną rzecz. Każdego wieczoru, zanim zaśniesz, siedź 

przez czterdzieści minut zwrócony twarzą w stronę ściany i za-
cznij  mówić.  Mów  głośno.  Rozsmakuj  się  i  trwaj  w  tym.  Jeśli 
usłyszysz dwa głosy, wtedy bierz pod uwagę oba punkty widze-
nia. Najpierw wesprzyj jedną stronę, potem odpowiedz z punktu 
widzenia drugiej i zobacz, jak piękny dialog możecie prowadzić.

 

Nie próbuj manipulować, ponieważ nie mówisz tego dla ko-

goś, ale sam dla siebie. Nawet jeśli poczujesz, że staje się to ja-
kimś szaleństwem, pozwól na to. Nie próbuj niczego wycinać ani 
cenzurować, bo całe ćwiczenie straci sens.

 

Postępuj tak co najmniej przez dziesięć dni, przez te czterdzie-

ści  minut  w  żaden  sposób  nie  przeciwstawiając  się  niczemu. 
Włóż w to całą swoją energię. Po dziesięciu dniach zauważysz, że 
wypłynęło z ciebie coś, czego do tej pory nie słuchałeś, lub poja-
wi się coś, z czego zdawałeś sobie sprawę, ale nie chciałeś słuchać. 
Wysłuchaj to teraz i pozwól, by się zakończyło.

 

background image

50 ____________________________________________  Apteko dla duszy 

 

Zacznij  rozmawiać  ze  ścianą;  pogrąż  się  w  tym  całkowicie. 

Światła niech będą zgaszone lub przyćmione. Jeśli czasami po-
czujesz potrzebę, by krzyknąć, lub rozzłościsz się, nie hamuj te-
go. Abyś naprawdę zagłębił się w proces, muszą towarzyszyć ci 
uczucia.  Jeśli  będzie  to  tylko  chwilowa  wycieczka  myśli,  a  ty 
będziesz  powtarzał  słowa  mechanicznie  jak  zacięta  płyta, 
ćwiczenie  nie  poskutkuje,  nie  dowiesz  się,  o  co  naprawdę 
chodzi.

 

Rozmawiaj z zaangażowaniem, gestykulując, tak jakby była 

tam  obecna  jakaś  inna  osoba.  Po  około  dwudziestu  pięciu  mi-
nutach  rozgrzejesz  się.  Ostatnie  piętnaście  minut  będzie  nie-
zwykłe, wspaniałe; spodoba ci się. Po dziesięciu dniach zauwa-
żysz,  że  wewnętrzna  rozmowa  stopniowo  zanika,  a  ty  pojąłeś 
sprawy, których wcześniej nigdy nie rozumiałeś.

 

24 dni na podjęcie decyzji 

Decyzja jest dobra, jeśli wypływa z życia; jest zła, jeśli bierze się 
tylko z głowy. Kiedy bierze się tylko z głowy, nigdy nie jest roz-
strzygająca,  zawsze  wywołuje  konflikt.  Pozostaje  wciąż  mnó-
stwo alternatyw, a umysł kołacze się od jednej do drugiej. Tak 
właśnie tworzy się w umyśle konflikt.

 

Ciało zawsze obecne jest tu i teraz, a umysł nigdy; na tym po-

lega konflikt. Oddychasz tu i teraz; nie możesz oddychać jutro, nie 
możesz  oddychać  wczoraj.  Musisz  oddychać  w  tej  chwili.  Ale 
możesz  myśleć o jutrze i myśleć o wczoraj. Ciało pozostaje w 
związku z teraźniejszością, a umysł skacze między przeszłością i 
przyszłością.  Występuje  rozdarcie  między  ciałem  i  umysłem. 
Ciało w przeciwieństwie do umysłu jest przywiązane do teraźniej -
szości;  nigdy  się  nie  spotkają,  nigdy  się  na  siebie  nie  natkną. 
Przez ten rozłam pojawia się zaniepokojenie, cierpienie i napię-
cie. Człowiek jest spięty - i to napięcie przeradza się w problem.

 

 Le

karstwo na głowę                                                                                  51

 

Umysł  trzeba  sprowadzić  do  teraźniejszości,  ponieważ  inny 

czas nie istnieje. Kiedy zaczniesz zanadto rozmyślać o przyszło-
ści i o przeszłości, po prostu zrelaksuj się i skup się na swoim

 

oddechu. Każdego dnia co najmniej przez

                        

 

 

jedną godzinę siedź na krześle zrelaksowany,   

   

 

w wygodnej pozycji, z przymkniętymi  
oczami. Po prostu skup się na oddechu.  
Nie zmieniaj go; po prostu p

atrz,  obserwuj.  Dzięki  tej 

obserwacji twój oddech będzie stawał się coraz wolniejszy. Jeśli 
normalnie oddychasz osiem razy na minutę, zaczniesz oddychać 
sześć,  później  pięć,  cztery,  trzy,  w  końcu  dwa  razy.  W  ciągu 
dwóch, trzech tygodni będziesz oddychał raz na minutę. Kiedy 
oddy

chasz raz na minutę, umysł zbliża się do ciała.

 

Dzięki  tej  małej  medytacji  pojawią  się  momenty,  kiedy  od-

dech  będzie  się  zatrzymywał  na  kilka  minut.  Upłyną  trzy  lub 
cztery minuty, a ty zaczerpniesz powietrza tylko raz. Wtedy 
będziesz  zestrojony  ze  swoim  ciałem,  po  raz  pierwszy 
poczujesz, czym jest teraźniejszość. W innym wypadku jest ona 
tylko  słowem.  Umysł  nigdy  jej  nie  znał,  nigdy  jej  nie 
doświadczył. Zna przeszłość i zna przyszłość, więc kiedy użyjesz 
słowa  „teraźniejszość",  zrozumie  je  jako  coś  pomiędzy 
przeszłością i przyszłością, jako „coś pomiędzy", ale sam nigdy 
jej nie doświadczy.

 

Przez dwadzieścia cztery dni relaksuj się przez godzinę, od-

dychając  i  pozwalając  oddechowi  płynąć  automatyczne.  Niech 
będzie  to  tak  automatyczne jak chodzenie. Powoli, powoli 
pojawią  się  przerwy,  które  dadzą  ci  pierwsze  doświadczenie 
teraźniejszości. Po tych dwudziestu czterech, dwudziestu pięciu 
dniach nagle pojawi się decyzja.

 

Nie  można przewidzieć, jaka decyzja  zostanie podjęta. Naj-

ważniejszą sprawą jest, skąd ona wypływa - nie jaka jest, ale skąd 
wypływa. Jeśli pochodzi z głowy, wtedy powoduje smutek. Ale

 

Ciało zawsze obecne jest tu 

i teraz. a  umysł nigdy;  na 
tym polega  konflikt

.

 

background image

52

 

Apteka dla duszy 

 

 

53

 

 

jeśli wypływa z głębi ciebie, ani przez chwilę jej nie pożałujesz. 
Człowiek żyjący w teraźniejszości nie wie nic o żalu; nigdy nie  

                     

spogląda wstecz, nie zmienia swojej przeszłości i     

                      

swoich wspomnień i nigdy nie aranżuje przyszłości.

 

                       

Decyzja pochodząca z głowy jest zła. Słowo  

                

„decyzja" znaczy „odciąć się" (od łac. de-caedere -   

                

przyp. wyd. pol.). Nie jest to słowo o pozytywnym    

                znaczeniu. Oznacza zwyczajnie od

cięcie się od          

                

rzeczywistości. Głowa nieustannie odcina cię 

                

od rzeczywistości.

 

3. Sztuka serca

 

Rozwijanie 

zdolności kochania

 

                                                                                          

Diagnoza 

zależniliśmy  się  od  głowy.  Cała  nasza  edukacja,  cała 
cywilizacja uza

leżniła  się  od  głowy,  ponieważ  to  jej  za-

wdzięczamy  postęp  techniczny,      który  wydaje  się  nam  być 
wszystkim.

 

Co  może  dać  serce?  Prawda,  że  nie  da  ci  ono  zaawansowanej 
technologii,  rozwiniętego  przemysłu,  nie  zapewni  ci  pieniędzy. 
Da ci radość, celebrowanie życia. Może dać ci cudowne uczucie 
piękna,  muzyki,  poezji.  Może  zaprowadzić  cię  w  głąb  świata 
miłości,  a  nawet  w  świat  modlitwy,  ale  to  nie  są  towary  na 
sprzedaż.  Nie  możesz  zwiększyć  stanu  swojego  konta  przez 
serce.  Sercem  nie  możesz  zwyciężać  w  bitwach  ani  budować 
bomby atomowej czy wodorowej, nie możesz zabijać ludzi. Sece 
zna jedynie sztukę tworzenia, a głowa potrafi jedynie niszczyć. 
Głowa  jest  destruktywna,  a  cała  twoja  edukacja  została  w  niej 
uwięziona.

 

Najważniejszą  sprawą 

jest,  skąd  [decyzja] 

wypływa  -  nie jaka jest, 

ale  skąd  wypływa.  Jeśli 

pochodzi  z głowy, wtedy 
powoduje smutek. Ale 

jeśli  wypływa  z  głębi 

ciebie,  ani  przez  chwilę 

jej nie pożałujesz. 

 

background image

54  ____________________________________________ Apteka dla duszy 

 

Nasze uniwersytety, 

college, szkoły niszczą ludzkość. Wyda-

je im się, że ludzkości służą, ale tak naprawdę jest to tylko oszu-
kiwanie samych siebie. Dopóki człowiek nie znajdzie równowa-
gi, dopóki serce i głowa nie będą się rozwijać razem, człowiek 
będzie pogrążony w smutku, a smutek ten będzie się tylko po-
głębiał. W miarę jak coraz bardziej przywiązujemy się do głowy, 
coraz bardziej zapominamy o istnieniu serca i stajemy się coraz 
mniej szczęśliwi. Tworzymy na Ziemi piekło i będzie ono coraz 
większe. 

Raj należy do serca. Ale oto, co się dzieje: o sercu całkowicie 

zapomniano. Nikt już nie rozumie jego języka. Rozumiemy

 

logikę, nie rozumiemy miłości. Rozumiemy matematykę, nie 
rozumiemy muzyki.  coraz bardziej 

przyzwyczajamy się do reguł  

rządzących światem i nikt nie ma już odwagi poruszać się po 

nieznanych ścieżkach, po nieznanych labiryntach miłości, serca. 

Dostrojono nas do świata prozy, a poezja przestała dla nas 

istnieć.

 

                               

Poeta umarł, a jest on pomostem     

                               pom

iędzy naukowcem i mistykiem. Most   

                               

zniknął. Po jednej stronie stoi naukowiec -   

                               

potężny, niezwykle potężny, gotów  

                               

zniszczyć całą Ziemię, całe życie   

                               biologiczne - a po drugiej stronie, daleko, 

stoi kil

ku mistyków: Budda, Jezus, Zaratustra, Kabir. Nie mają 

oni władzy - w takim sensie, w jakim my ją pojmujemy - posia-

dają za to zupełnie inną moc. Ale my w ogóle nie rozumiemy jej 

języka. A poeta umarł; była to ogromna klęska. Poeta zniknął.

 

Mówiąc  „poeta",  mam  na  myśli  malarza,  rzeźbiarza.  Wszy-

stko,  co  w  człowieku  kreatywne,  zostaje  zredukowane  do 
wiedzy o tym, jak produkować więcej towarów. Kreatywni tracą 
grunt pod nogami, a prod

ukcja staje się celem życia.

 

 

 Sztuka serca

 

Zamiast kreatywności doceniamy produktywność: rozmawia-

my o tym, j ak więcej wytwarzać. Produkcja może dać ci rzeczy, ale 
nie może dać ci wartości. Produkcja może wzbogacić cię na ze-
wnątrz, ale sprawi, że będziesz uboższy w środku siebie. Produkcja 
nie jest tworzeniem. Produkcja jest czymś banalnym, każdy, choć-
by i głupi, może się nią zajmować, wystarczy poznać jej zasady.

 

A poeta umarł, już nie istnieje. To, co pojawia się dziś pod na-

zwą poezji, stało się niemal prozą. To, co istnieje pod nazwą malar-
stwa, jest bardziej lub mniej obłąkane. Spójrz na Picassa, Dalego

 

i innych - to chore! Picasso jest geniuszem, ale    

 

chorym, patologicznym. Jego obrazy nie są         

 

niczym więcej niż katharsis, pomagają jemu, są             
 

rodzajem wymiotowania. Gdy coś jest nie  

w porządku z twoim żołądkiem, wymiotowanie przynosi ci ulgę. Po-
mogło Picassowi; jeśli nie pozwolono by mu malować, zwariował-
by.  Malarstwo  było  mu  potrzebne.  Ocaliło  go  przed  popadnię-
ciem w ob

łęd.  Wyprowadziło  jego  obłęd  na  płótno.  Ale  co  z 

ludźmi, którzy kupili jego obrazy, powiesili w sypialni i patrzą na 
nie? Zaczynają odczuwać niepokój.

 

Mówię o zupełnie innym rodzaju kreatywności. Taj Mahal... 

Spójrz na niego podczas pełni, a pojawi się w tobie medytacja. 
Albo  świątynie  Khajuraho,  Konarak,  Puri  -  po prostu medytuj 
nad nimi. Z zaskoczeniem zauważysz, że twoja seksualność prze-
mienia się w miłość. To są cuda kreatywności.

 

Wspaniałe  katedry  europejskie  są  pragnieniem  Ziemi,  aby 

dosięgnąć nieba. Patrząc na te wielkie dzieła, zaczynasz słyszeć 
w swoim sercu pieśń lub zachwycającą ciszę.

 

Człowiek  stracił  potrzebę  bycia  poetyckim,  kreatywnym,  a 

może została ona w nim zabita. Za bardzo interesują nas towary, 
gadżety,  tworzenie  coraz  większej  i  większej  ilości  rzeczy.  W 
produkcji chodzi o ilość, a w tworzeniu o jakość.

 

55

 

O sercu całkowicie zapomniano.  

Nikt już nie rozumie jego języka. 

Rozumiemy logikę, nie rozumiemy 

miłości. Rozumiemy matematykę, 
nie rozumiemy muzyki.     

Poeta umarł, a on jest  

pomostem, między 
naukowcem i mistykiem.

 

background image

56  ____________________________________________ Apteka dla duszy 

 

Będzie trzeba przypomnieć sobie serce. Ponownie zdać sobie 

sprawę z istnienia natury. Trzeba znów nauczyć się obserwować 
róże  i  lotosy,  nawiązać  kontakt  z  drzewami, kamieniami i 
rzekami, nauczyć się rozmawiać z gwiazdami.

 

Recepty

 

Radość kochania 

Kiedy kochasz, jesteś radosny. Gdy nie potrafisz kochać, nie je-
steś w stanie odczuwać radości. Radość jest elementem miłości, 
jej cieniem, podąża za miłością.

 

Kochaj wi

ęc coraz bardziej, a staniesz się radośniejszy. Nie 

przejmuj się tym, czy twoja miłość będzie odwzajemniona. Nie 
ma  to  znaczenia.  Radość  automatycznie  podąża  za  miłością 
niezależnie  od  tego,  czy  jest  ona  odwzajemniona,  czy  nie,  czy 
druga osoba podziela ją, czy nie. Na tym polega piękno miłości, 
że  jej  skutek  jest  nieodłączny  -  jej  wartość  jest  niezależna  -od 
tego,  co  się  dzieje  na  zewnątrz.  Nie  zależy  ona  od  odzewu 
drugiej osoby; jest całkowicie twoja.

 

I nie ma znaczenia, kogo kochasz - psa, kota, drzewo czy ka-

mień. Po prostu siedź obok tego kamienia i kochaj. Pogawędźcie 
sobie. Pocałuj go i połóż się na nim. Poczuj, jak łączycie się w je-
dność,  a  nagle  przebiegnie  cię  dreszcz  energii,  poczujesz  jej 
gwałtowny przyrost - będziesz niesamowicie szczęśliwy. Skała 
może się odwzajemnić lub nie, ale to nie ma znaczenia. Stajesz 
się radosny, ponieważ kochasz. Ten, kto kocha, jest radosny.

 

Gdy poznasz już ten sekret, możesz być szczęśliwy przez dwa-

dzieścia cztery godziny na dobę. A jeśli kochasz przez całą dobę, 
pr

zestajesz być zależny od obiektu swojej miłości, stajesz się

 

 

 Sztuka serca

 

bardziej niezależny - ponieważ możesz kochać nawet, gdy nikogo 
nie 

ma.  Możesz  kochać  otaczającą  cię  pustkę.  Siedząc  w 

samotności w swoim pokoju, wypełniasz go swoją miłością. Możesz 
być w więzieniu i w ciągu sekundy przemienić je w świątynię. W 
momencie, gdy wypełnisz je miłością, przestaje być więzieniem. Z 
kolei  świątynia,  w  której  nie  ma  miłości,  może  stać  się 
więzieniem.

 

Rozchyl płatki serca 

Czasem czujesz, że masz serce, lecz jest ono jak pąk, a nie jak 
kwiat. Ale pąk może stać się kwiatem. Zrób pewną rzecz: roz-
pocznij proces oddychania. Rób to z pustym żołądkiem - przed 
posiłkiem albo trzy godziny po nim.

 

Wyrzuć z siebie cale powietrze: głęboko wydychaj, wciągnij 

brzuch 

i wyrzuć całe powietrze. Kiedy to zrobisz, utrzymaj ten stan 

jak  najdłużej,  przez  dwie  lub  trzy  minuty.  Najlepiej  przez  trzy 
minuty. Będzie to trudne, ale stopniowo nauczysz się. Będziesz 
bardzo potrzebował powietrza i za chwilę ono natychmiast cię wy-
pełni. Ten pośpiech sprawi ci przyjemność, poczujesz ogromną ży-
wotność; ten pośpiech pomoże otworzyć twoje serce.

 

Trzeba, by coś przeniknęło przez twoje serce. Więc rób to, kie-

dy tylko zechcesz. Nie więcej jednak niż siedem razy w ciągu jednej 
sesji. Możesz ćwiczyć to trzy, cztery, pięć razy dziennie lub nawet wię-
cej; nie ma problemu. Tylko pamiętaj, aby robić to z pustym żołąd-
kiem, tak abyś naprawdę mógł wyrzucić z siebie powietrze. Pozwól 
zostać mu na zewnątrz tak długo, jak to tylko możliwe. I nie bój się, 
nie umrzesz; gdy dalsze wstrzymywanie oddechu stanie się nie-, 
możliwe, kontrola ustąpi, a powietrze wypełni cię samo. Stopnio-
wo będziesz w stanie wstrzymywać oddech na trzy minuty, a gdy od-
dech nagle wedrze się w twoje płuca, otworzy płatki serca.

 

Ot

worzyć serce to jedna z najważniejszych rzeczy.

 

57

 

background image

58 ___________________________________________________ Apteka dla duszy 

 

Niech twoja miłość będzie jak oddech

 

Jeśli  będziesz  gromadził  zapasy  powietrza,  umrzesz,  ponieważ 
stanie  się  ono  nieświeże,  stanie  się  martwe,  straci  witalność, 
posmak życia. Tak samo jest z miłością. Jest ona rodzajem od-
dechu i w każdej chwili odnawia się. Kiedy więc człowiek utknie 
w miłości i przestanie oddychać, życie traci wartość. I oto co dzieje 
się z ludźmi: umysł tak bardzo dominuje, że wpływa na serce i 
sprawia, że nawet ono staje się zaborcze! Serce samo z siebie nie 
zna zaborczości, ale umysł zaśmieca je i zatruwa.

 

Więc pamiętaj o tym. Zakochaj się we wszystkim, co istnieje, 

i pozwól swojej miłości być jak oddech. Wdychaj, wydychaj, ale 
niech to będzie miłość, która przychodzi i odchodzi. Stopniowo 
z każdym oddechem musisz tworzyć tę magię miłości. Będzie to 
twoja  medytacja:  gdy  wydychasz  powietrze,  czujesz,  że 
wylewasz  swoją  miłość  na  wszelkie  istnienie;  gdy  wdychasz, 
wszystko, co istnieje, przelewa swoją miłość na ciebie.

 

Wkrótce zauważysz, że zmieni się jakość twojego  oddechu. 

Zacznie się on stawać zupełnie inny niż do tej pory. Dlatego w 
Indiach nazywamy 

to  praną,  życiem  -  nie tylko oddechem. Nie 

jest to tylko tlen; jest tam coś więcej - sama esencja życia, bos-
kość. Jeśli ją zaprosimy, wniknie w nas razem z oddechem.

 

Niechaj  więc  taka  będzie  twoja  medytacja,  twoja  technika. 

Siedzenie  w  ciszy,  oddychanie,  oddech  miłości.  Przejdzie  cię 
dreszcz, zaczniesz odczuwać coś w rodzaju wewnętrznego tańca.

 

Oddech ukochanej osoby 

O

ddech jako nasze codzienne doświadczenie powinien być co-

raz wnikliwiej i staranniej przez nas obserwowany i 

 

 

 

Sztuka serca

 

analizowany. Zauważ, jak zmienia się  oddech pod wpływem 
emocji i - vice versa -

jak emocje zmieniają się wraz z oddechem. 

Kiedy od

czuwasz np. strach, zwróć uwagę na zmiany w swoim 

oddechu. 

Spróbuj potem, innego dnia,  oddychać tak jak  wtedy, 

gdy się bałeś. Będziesz zaskoczony tym, że natychmiast pojawi 
się w tobie uczucie lęku.

 

Zwróć uwagę na to, jak oddychasz, gdy jesteś w kimś bardzo 

zakochany,  gdy  trzymasz  tę  osobę  za  rękę,  gdy  ją  przytulasz. 
Pe

wnego dnia siedząc  w  ciszy pod drzewem przypomnij sobie 

ten sposób oddychania. Stwórz wzorzec, wejdź ponownie w ten 
stan.  Oddychaj  tak,  jakbyś  przytulał  ukochaną  osobę,  a  spotka 
cię niespodzianka: wszystko wokół stanie się tą osobą! Ponownie 
obudzi się w tobie miłość. Oba te zjawiska łączą się ze sobą.

 

Obserwuj swój oddech, ponieważ ten miłosny rytm oddycha-

nia jest najistotniejszy - 

przemieni całego ciebie.

 

Kiedy dwoje oddycha jak jedno 

Coraz  dokładniej  obserwuj  momenty,  kiedy  czujesz  miłość. 
Bądź  uważny.  Dostrzeż,  jak  zmienia  się  twój  oddech.  Zobacz, 
jak  twoje  ciało  wibruje.  Przytulając  swojego  partnera, 
przeprowadź eksperyment, a zaskoczy cię on. Pewnego dnia po 
prostu  przytulajcie  się  i  wtapiajcie  się  w  siebie  przynajmniej 
przez jed

ną  godzinę,  a  ze  zdumieniem  odkryjesz,  że  będzie  to 

jedno z najbardziej psychodelicznych doświadczeń!

 

Przez jedną godzinę nie róbcie nic poza przytulaniem się, za-

padaniem się w siebie nawzajem, scalaniem i wtapianiem się w 
siebie,  a  wasz  oddech  powoli  stanie  się  jednym.  Będziecie  od-
dychać  tak,  jakbyście  byli  dwoma  ciałami  z  jednym  sercem. 
Będziecie  oddychać  razem.  A  kiedy  oddychacie  razem  -  nie 
dlatego,  że  staracie  się  tak  robić,  ale  po  prostu  dlatego,  że 
odczuwacie tak

 

59

 

background image

60

 

Apteka dla duszy 

 

 Sztuka  serca

 

61

 

 

wielką miłość, iż oddech wypływa z was sam - będą to najwspa-
nialsze i najbardziej cenne momenty, nie z tego świata.

 

W  takich  chwilach  poczujecie  pierwsze  przebłyski  energii 

medytacyjnej. W takic

h chwilach gramatyka kapituluje, a język 

ginie. Próbując to wyrazić, język ginie, a swoją śmiercią wska-
zuje na to, czego nie potrafi zawrzeć.

 

Trzymaj dłoń naprawdę 

Gdy trzymasz rękę swojego przyjaciela, rób to świadomie. 

Zauważ, czy twoja dłoń emituje ciepło, czy nie. Jeśli nie, to choć 

trzymasz jego rękę, nie będzie między wami  komunikacji, ani  

     

przepływu energii. Można  trzymać czyjąś rękę tak, ze jest    

                                 

całkowicie zimna, lodowata. Nie ma wibracji,    

                                

nie ma pulsacji; energia nie wpływa w drugą    

                                

osobę. Wtedy jest to bezcelowe. Jest pustym, 

beznamiętnym gestem.

 

Kiedy  więc  trzymasz  dłoń,  obserwuj  uważnie,  czy  energia 

przepływa, czy nie, i pomóż kierować nią: skieruj ją w jedno miej-
sce, przemieść w inne.

 

Na początku będzie się to działo tylko w twojej wyobraźni, 

ale energia podąża za wyobraźnią. Potrafisz to zrobić... Zmierz 
swój puls, a potem przez kilka minut wyobrażaj sobie, że staje 
się on szybszy, i ponownie go zmierz. Zobaczysz, że rzeczywi-
ście  przyśpieszy.  Wyobraźnia  toruje  ścieżkę,  którą  podąża 
energia.

 

Więc kiedy trzymasz dłoń drugiej osoby, trzymaj ją napraw-

dę i wyobraź sobie, że przepływa w niej energia, a ręka staje się 
cieplejsza i otwarta

.  Zauważysz,  jak  ogromna  zmiana  będzie 

zachodzić.

 

Patrz oczami pełnymi miłości

 

Gdy na kogoś patrzysz, patrz oczami pełnymi miłości. Gdy pa-
trzysz na ludzi, przelewaj na nich swoją miłość poprzez oczy. Gdy 
chodzisz, chodź, rozsiewając dokoła miłość. Na początku będzie 
to tylko wyobraźnia, ale po miesiącu zauważysz, jak staje się to 
rzeczywistością. Inni zaczną odczuwać, że masz teraz cieplejszą 
osobowość, że zbliżenie się do ciebie jest niezwykle miłe; poja-
wi się dobre samopoczucie.

 

Spraw, by było to świadome działanie. Bądź bardziej świa-

domy miłości i uwalniaj jej więcej.

 

Zakochaj się w sobie

 

Poeksperymentuj z tym odrobinę (...). Usiądź w samotności pod 
drzewem  i  po  raz  pierwszy  zakochaj  się  w  sobie.  Zapomnij  o 
świecie, trwaj w miłości ze sobą. Duchowe poszukiwanie jest po 
prostu  poszukiwaniem  miłości  do  samego  siebie.  Świat  jest 
podróżą ku miłości do innych - duchowość to podróż, która pro-
wadzi do zakochania się w sobie samym.

 

Duchowość jest samolubna: jest poszukiwaniem siebie, poszu-

kiwaniem sensu swoj

ego istnienia. Ma cię rozradować, ma dać ci 

przedsmak ciebie samego. A kiedy go poczujesz (...), poczekaj, po-
szukaj  trochę.  Poczuj  swoją  wyjątkowość,  rozkoszuj  się  swoją 
egzystencją, pomyśl: „Cóż bym zrobił, gdybym się nie urodził? 

Jak 

mógłbym narzekać i przed kim, 

gdybym nie był tutaj ? " 

 

Żyjesz! Ciesz się tym faktem, świadomością, 

że jesteś, możliwością doświadczania 
rozkoszy - 

rozsmakuj się w tym.

 

Wyobraźnia toruje 

ścieżkę,  którą podąża 
energia..

 

Duchowo

ść jest samolubna: jest 

poszukiwaniem siebie, 
poszukiwaniem sensu swojego 
istnienia.

 

background image

62

 

Apteka dla duszy 

 

 

63

 

 

Niech ten stan przeniknie do każdej twojej kosteczki. Poczuj 

ten dreszczy

k.  Zacznij  tańczyć,  jeśli  przyjdzie  ci  na  to  ochota, 

zacznij się śmiać, jeśli odczujesz taką potrzebę, lub śpiewaj. Po-
zostań  w  centrum  tego  wszystkiego  i  pamiętaj,  by  źródełka 
szczęścia wypływały z ciebie, a nie powstawały na zewnątrz.

 

4. Poznaj samego siebie

 

Poszukiwanie swojej 

prawdziwej twarzy

 

Diagnoza

 

próbujmy  najpierw  zrozumieć  słowo  „osobowość"  (ang. 
personality). 

Pochodzi  ono  od  łacińskiego  słowa  persona, 

oznaczającego maskę. W teatrach starożytnej Grecji aktorzy 

no

sili  maski;  nazywane  one  były  persona; sona oznacza 

„dźwięk",  per  oznacza  „przez".  Maski  były  widoczne  dla 
publiczności, a dźwięk wydobywał się zza nich. Od słowa persona 
wywodzi się słowo personality (osobowość).

 

Każda  osobowość  jest  fałszywa.  Dobra  osobowość,  zła 

osobowość,  osobowość  grzesznika  i  świętego  -  wszystkie  są 
fałszywe. Możesz nosić piękną lub brzydką maskę - nie robi to 
różnicy. Jedynie prawdziwa jest twoja esencja.

 

Osobowość jest nieodłącznym elementem wzrastania. To tak, 

jakbyś złapał w morzu rybę i wyrzucił ją na brzeg - ryba skacze z 
powrotem do morza. Teraz po raz pierwszy zdaje sobie sprawę z 
tego, że zawsze mieszkała w morzu. Po raz pierwszy

 

background image

Apteka dla duszy 

 

zdaje  sobie  sprawę,  że  morze  jest  jej  życiem.  Zanim  została 

złapana i wyrzucona na brzeg, zapewne nawet nie miała pojęcia 
o morzu, było jej to zupełnie obojętne. Aby o czymś wiedzieć, 
musisz to najpierw stracić. Aby uświadomić sobie istnienie raju, 
najpierw  musisz  go  utracić.  Dopóki  go  nie  stracisz  i  nie  od-
zyskasz, nie zrozumiesz jego piękna.

 

Adam i Ewa 

musieli  stracić  ogrody  Edenu;  jest  to  etap  na-

turalnego rozwoju. Jedynie Adam, który opuścił cudowne ogro-
dy  Boga,  może  stać  się  pewnego  dnia  Chrystusem  -  może  po-
wrócić.  Adam,  opuszczający  Eden,  jest  jak  ryba  wyrzucona  na 
brzeg, a Jezus to ryba wskakująca z powrotem do morza.

 

Członkowie ludów prymitywnych mają coś wspólnego z ma-

łymi dziećmi. Są piękni, spontaniczni, naturalni, ale całkowicie 

         

nieświadomi tego, kim są; nie posiadają żadnej świadomości.    

         

Żyją radośnie, ale ich szczęście jest nieświadome. Najpierw muszą 

                                             

je utracić, muszą zostać, ucywilizowani,  

                                             wy

kształceni, muszą zdobyć wiedzę,           

                                             m

uszą stać się, częścią kultury, cywilizacji, religii. 

                                   

Muszą stracić całą swoją spontaniczność,                    

                                   

zapomnieć wszystko o swojej esencji, a   

                                    

wtedy nagle, pewnego dnia, zaczną za tym        

                                    

tęsknić. To musi się stać. 

                                      

Dzieje się tak w każdym zakątku świata,    

                                  

zdarza  się  bardzo  często,  ponieważ  po  raz 

pierwszy ludzkość została naprawdę ucywilizowana.

 

Im bardziej cywilizowany jest kraj, tym większe poczucie bra-

ku sensu. Kraje trzeciego świata wciąż nie mają tego odczucia -
nie  mogą  go  mieć.  Aby  czuć  tę  wewnętrzną  pustkę,  bezsenso-
wność, absurdalność, człowiek musi zostać ucywilizowany.

 

Dlatego  popieram  naukę,  ponieważ  pomaga  ona  wyrzucić 

ry

bę  na  brzeg.  A  kiedy  jest  już  na  gorącym  wybrzeżu,  gorącym 

 Poznaj samego siebie                                                                      65

 

piasku, zaczyna odczuwać pragnienie. Nigdy do tej pory tego nie 
czu

lą. Po raz pierwszy brakuje jej oceanu, jego chłodu, życiodajnej 

wo

dy. Umiera. W takiej samej sytuacji znajduje się ucywilizowany, 

wy

edukowany człowiek: umiera. Powstaje nurtujące wszystkich 

pytanie: Co zrobić? Jak ponownie wkroczyć do oceanu życia?

 

W  krajach  trzeciego  świata,  np.  w  Indiach,  nie  istnieje  po-

czucie bezsensowności. Nawet jeśli kilku hinduskich intelektua-
listów pisze o nim, nie wzbudzają oni większego odzewu, ponie-
wa

ż nie dotyka to sposobu rozumowania większości Hindusów. 

Kilku  hinduskich  intelektualistów  pisze  o  bezsensowności,  ab-
surdalności  prawie  w  ten  sam  sposób  co  Kierkegaard,  Sartre, 
Jaspers i Heidegger (...). Czytali o nich lub odwiedzili Zachód i 
zaczynają  rozprawiać  o  bezsensie,  absurdalności,  ale  to  wszy-
stko brzmi sztucznie.

 

Rozmawiałem  z  takimi  hinduskimi  intelektualistami.  Ich 

słowa brzmią bardzo nienaturalnie, gdyż nie wyrażają ich włas-
nych  uczuć;  opinie  są  zapożyczone.  Przemawia  przez  nich  S0-
ren Kierk

egaard czy Friedrich Nietzsche; nie jest to ich własny 

głos. Nie są świadomi, co naprawdę mówi Kierkegaard. Nigdy 
nie przechodzili tych samych cierpień. Takie uczucia są im obce. 
Nauczyli się ich jak papugi. Rozprawiają o nich, ale ich życie po-
kazuje coś zupełnie innego. To, o czym mówią, i to, jakie pro-
wadzą życie, to dwa przeciwieństwa.

 

Bardzo  rzadko  jakiś  hinduski  intelektualista  popełnia  samo-

bójstwo  -

ja  nie  słyszałem  o  żadnym.  Natomiast  na  Zachodzie 

wielu intelektualistów odebrało sobie życie. Bardzo rzadko zda-
rza się też, by hinduski intelektualista wpadł w obłęd, a jest to 
dość  częste  zjawisko  na  Zachodzie.  Prawdziwi  myśliciele  nie-
uchronnie wariowali; takie było ich doświadczenie życiowe.

 

Otaczająca nas zewsząd cywilizacja, rozwinięta ponad miarę 

osobowość stały się więzieniem. Oto, co zabija intelektualistów.

 

64

 

Aby o czymś wiedzieć, 
musisz 

to  najpierw  stracić.  

Aby uświadomić sobie 
istnienie raju, najpierw 

musisz go utracić. 
Dopóki go nie stracisz i nie 
odzyskasz, nie zrozumiesz 

piękna..     

background image

 Apteko dla duszy 

 

Ciężar  cywilizacji  jest  zbyt  duży,  by  go  unieść.  Czują  się  oni 
zduszeni,  nie  mogą  oddychać.  Samobójstwo  wydaje  się  być 
wyzwoleniem, a jeśli nie mogą go popełnić, uciekają w szaleń-
stwo. Wariując, człowiek przynajmniej zapomina o cywilizacji, 
zapomina o bezsensowności, która wiąże się z cywilizacją. Sza-
leństwo jest ucieczką.

 

Ale poczucie, że życie jest całkowicie bezsensowne, jest jak 

znalezienie się na rozdrożu: albo wybierzesz samobójstwo, albo 
staniesz  się  poszukującym  (sannjasinem);  albo wybierzesz 
szaleństwo, albo medytację. Jest to doskonały punkt zwrotny.

 

Każda  osobowość  jest  fałszywa.  Wewnątrz  nas  znajduje  się 

esencja, która nie jest zafałszowana, która rodzi się wraz z tobą, 
która zawsze w tobie była.

 

Ktoś zapytał Jezusa: „Czy ty jesteś większy od Abrahama?", 

a Jezus odpowiedział: „Zanim Abraham stał się, Ja jestem". Cóż 
za absurdalne, ale posiadające niezwykłą wartość, stwierdzenie. 
Abrahama i Jezusa dzieli wielowiekowa przerwa; Abraham po-
przedzał Jezusa o prawie trzy tysiące lat. A Jezus mówi: „Zanim 
Abraham  stał  się,  Ja  jestem".  Mówi  o  esencji.  Nie  mówi  o 
Jezusie, mówi o Chrystusie. Mówi o tym, co wieczne. Nie mówi 

o osobie, mówi o tym, co uniwersalne.

 

Wyznawcy zen powiadają, że jeśli nie poznasz swojej praw-

dziwej twarzy, tej, którą miałeś, jeszcze zanim urodził się twój 
ojciec, nigdy nie będziesz oświecony. Jaka jest twoja prawdziwa 
twarz?  Miałeś  ją,  zanim  urodził  się  twój  ojciec,  i  będziesz  ją 
miał ponownie, gdy umrzesz. Gdy twoje ciało zostanie spalone i 
nic nie pozostanie poza prochami - 

wtedy ją odzyskasz.

 

Czym  jest  prawdziwa  twarz?  Esencją.  Nazwij  ją  duszą,  du-

chem, sobą - są to słowa dotyczące tego samego. Urodziłeś się 
jako esen

cja, ale gdyby zostawiono cię jako esencję, bez osobo-

wości stworzonej przez społeczeństwo, pozostałbyś jak zwierzę.

 

 Poznaj samego siebie                                                                                            67

 

Stało się tak z niektórymi ludźmi. W północnych Indiach u stóp

 

Himalajów znaleziono dziecko, jedenastoletnie dziecko, które

 

zostało wychowane przez wilki, dziecko-wilk. Oczywiście wilki mogą 

dać jedynie osobowość wilka, więc dziecko  

choć było ludzkie,    -miało esencję – miało 

osobowość wilka.       

 

Było wiele takich wypadków. Wilki zdają .

 

się być zdolne do wychowywania ludzkich   

 

dzieci. Może się wydawać, że żywią sympatię

 

i współczucie do ludzkich dzieci. Dzieci te nie 
są skażone przez społeczeństwo, czysta esencja. 
Podobnie jak ryba w oceanie - 

nie wiedzą,  

kim  są.  Ponieważ  zostały  wychowane  przez  zwierzęta,  bardzo 
trudno  jest  nadać  im  ludzką  osobowość.  Zbyt  trudno.  Nie  są  w 
stanie  przeżyć  takiego  wysiłku.  Nie  mogą  opanować  ludzkich 
sposobów zachowania, jest na to za 

późno. Są uformowane, stały 

się już konkretnymi osobowościami. Nauczyły się być wilkami. 
Nie  znają  żadnej  moralności,  nie  znają  żadnej  religii.  Nie  są 
hinduistami,  chrześcijanami,  muzułmanami.  Nie  obchodzi  ich 
Bóg, nigdy o Nim nie słyszały. Jedyne, co znają, to życie wilka.

 

Osobowość  człowieka  jest  barierą  tylko  wtedy,  gdy  się  jej 

kur

czowo  trzymasz.  Musisz  przez  nią  przejść -jest jak drabina, 

jak most. Człowiek nie powinien budować domu na moście, ale 
musi przez niego przejść.

 

Osobowość  jest  niecałkowita.  W  lepszym  społeczeństwie, 

nadając dzieciom osobowość, dawalibyśmy im także umiejętność 
pozbywania  się  jej.  Oto  gdzie  leży  zasadniczy  błąd:  nadajemy 
dzieciom  zbyt  trwale  przylegającą  do  nich  osobowość,  która 
krępuje dziecko i nie pozwala na pozbycie się jej. To tak jakby 
nałożyć dziecku zbroję i nie powiedzieć mu, w jaki sposób ją od-
blokować, jak ją zrzucić, gdy pewnego dnia stanie się dla niego 
za ciasna.

 

66                    

 

Otaczająca nas zewsząd 
cywilizacja,  

rozwinięta ponad 

miarę osobowość stały się 

więzieniem. Oto, co zabija 
intelektualistów. 

Ciężar cywilizacji 

jest zbyt duży by go unieść. Czują 

się oni zduszeni, nie mogą 

oddychać. 

background image

Apteka dla duszy 

 

Postępujemy  z  ludźmi  dokładnie  tak,  jak  w  Chinach 

postępowano ze stopami kobiet.  Od  wczesnego  dzieciństwa 
dziewczynkom 

nakładano  żelazne  buciki,  które  uniemożliwiały 

wzrost stóp. 

W końcu pękały kości, stopy przestawały rosnąć, na 

zawsze pozo

stawały  miniaturowe.  Zachwycano  się  małymi 

stopami.  Ponieważ  kobiety  takie  nie  były  w  stanie  prawie nic 
robić,  na  ten  zabieg  pozwalano  sobie  jedynie  w  rodzinach 
arystokratów. Kobiety te 

nie  mogły  nawet  dobrze  chodzić.  Ich 

stopy były zbyt małe, aby zapewnić oparcie dla ciała. Stopy były 
okaleczone;  kobieta  chodząc  musiała  się  podpierać.  Biednej 
ro

dziny nie było na to stać, więc drobne stopy były symbolem 

szlachetnego pochodzenia.

 

Może nam się to wydawać śmieszne, ale sami postępujemy po-

dobnie. W naszych czasach na Zachodzie kobiety noszą buty na

 

absurdalnie wysokich obcasach! Zgoda, 

Jeśli robisz to w cyrku, ale 

takie buty nie na  

dają się do chodzenia na co dzień.  Są jednak 

pożądane, gdyż kobieta staje się w nich bardziej atrakcyjna:  jej 

pośladki są bardziej wydatniejsze.

                

                                            

Chodzenie w butach na

 wysokich obcasach

       

                                  

sprawia trudność, pośladki muszą poruszać

 

                                  

się bardziej niż normalnie. Ale jest to     

                                  akceptowane, jest to w po

rządku. Inne   

                                 

społeczności śmiałyby się z tego!

 

                                      

Na całym świecie kobiety noszą staniki i   

                                     

wydaje im się, że jest to po prostu sprawa           

                                    

obowiązującej 

konwencji, 

tradycji. 

Tymcza

sem  staniki  sprawiają,  że  kobiety  wyglądają  dużo 

bardziej atrakcyjnie. Ten element garderoby nadaje kobiecej 
figurze kształt, którego ciało może nie mieć. Stanik ma pomóc, 
aby  biust  był  uniesiony  i  wyglądał  młodo  zamiast  zwisać.  A 
kobiety w krajach „cywilizowanych" - 

tam, gdzie nalega się, aby 

nosiły staniki -myślą, że dzięki temu spełniają wymogi religii i 
ortodoksji! Oszukują siebie: stanik podkreśla seksualność.

 

 Poznaj samego siebie                                                                                 69

 

Istnieją pewne prymitywne społeczności o bardzo dziwnych 

zwyczajach.  Ich  członkowie  powiększają  i  pogrubiają  sobie 
war

gi. Od dzieciństwa obwieszają je w tym celu ciężarkami. Oto 

symbol ponętnej kobiety - większe i pełniejsze usta pozwalają na 
soczysty  pocałunek!  W  niektórych  prymitywnych  społeczeń-
stwach  mężczyźni  nosili  osłony  na  genitaliach,  tak  aby  te  wy-
dawały się większe. Ta sama logika kryje się za noszeniem przez 
kobiety st

aników powiększających biust. Śmiejemy się z prymi-

tywnych ludów, ale robimy to samo! Na całym świecie młodzi 
ludzie noszą bardzo obcisłą bieliznę - po to aby uwydatnić na-
rządy  płciowe.  Gdy  raz  się  coś  zaakceptuje,  ludzie  przestają 
zwracać na to uwagę.

 

Cy

wilizacja nie powinna być ograniczeniem. Posiadanie oso-

bowości  jest  konieczne,  ale  powinna  być  ona  łatwa  do  „zakła-
dania" i „zdejmowania" -

jak luźne ubranie, nie stalowy pancerz. 

Najlepiej  ubranie  bawełniane,  żebyś  mógł  je  łatwo  zakładać  i 
zdejmować; nie musisz go ciągle nosić.

 

Człowiek  rozumny  to,  moim  zdaniem,  ktoś,  kto  żyje  swoją 

esencją, ale na potrzeby społeczeństwa używa swojej osobowo-
ści; jest panem siebie samego.

 

Społeczeństwo potrzebuje określonych osobowości. Jeśli uja-

wnisz społeczeństwu swoją esencję, wpędzisz w zakłopotanie i 
siebie,  i  swoje  otoczenie.  Ludzie  jej  nie  zrozumieją.  Twoja 
prawda może być dla nich zbyt gorzka czy niepokojąca. Nie ma 
potrzeby  tego  robić!  Nie  musisz  publicznie  chodzić  nago,  mo-
żesz założyć ubranie.

 

Człowiek  powinien  jednak  móc  chodzić  nago  po  swoim 

domu,  bawiąc  się  z  własnymi  dziećmi,  pijąc  w  letni  poranek 
herbatę w ogrodzie. Człowiek powinien umieć dobrze czuć się 
nago. Nie ma potrzeby, żebyś chodził tak do biura! Chodź tam 
ubrany. Nie ma potrzeby obnażać się przed każdym. Byłby

 

68

 

Osobowość człowieka jest 

barierą tylko wtedy, gdy się 
jej kurczowo trzymasz.  

Musisz przez nią przejść-

jak przez most. Człowiek 

nie powinien budować 

domu na moście, ale musi 

przez niego przejść.   

background image

70 _____________________________________________Apteka dla duszy 

 

to  ekshibicjonizm,  byłaby  to  kolejna  skrajność.  Na  jednym 
krańcu  są  ludzie,  którzy  nie  potrafią  położyć  się  do  łóżka bez 
ubrania,  na  drugim  są  tacy  jak  mnisi-dżainiści,  którzy  chodzą 
nago nawet na targ, lub hinduscy sadhu.  Co ciekawe, i jedni, i 
drudzy wypominają zachodnim kobietom chodzenie z odkrytymi 
ramionami jako nieodpowiedni spo

sób ubierania się!

 

W tak gorącym kraju, jakim są Indie, ludziom przybywającym z 

Zachodu trudno jest nosić zbyt wiele ubrań. A już szczególnie  

                       

absurdalnie wyglądają Hindusi

 

                                                        

w krawatach

 i 

płaszczach. Na Zachodzie

 

                                             .       jest to normalne -

jest tam chłodno i ubrania                        

                                                    

dają ochronę - ale w Indiach to zakrawa   

                                     na samobójstwo. Na Zachodzie 

normalnym jest noszenie butów i skarpetek, ale w Indiach? 

Jednak ludz

ie  lubią  naśladować.  Chodzą  przez  cały  dzień  w 

butach i skarpetkach nawet w tak go

rącym  kraju  jak  Indie. 

Zachodni ubiór w Indiach jest nieodpo

wiedni. Obcisłe spodnie i 

płaszcz,  krawat  i  kapelusz  sprawiają,  że  wyglądasz 
niedorzecznie.  Tam  nosi  się  luźne  ubrania.  Ale  nie  ma  też 
potrzeby wpadać w kolejną skrajność - zacząć biegać na nagusa, 
jeździć  nago  na  rowerze  na  targ.  To  niepotrzebnie  sprowadzi 
kłopoty na ciebie i na innych.

 

Człowiek powinien być naturalny, czyli dysponować umiejęt-

nością zakładania swojej osobowości, gdy przychodzi potrzeba, 
gdy wychodzi się do ludzi. Działa ona jak olej w silniku. Poma-
ga, ponieważ ludzi jest tysiące. Olej jest potrzebny, inaczej lu-
dzie stale byliby w konflikcie, walczyliby ze sobą. Olej pomaga. 
Sprawia, że twoje życie staje się dużo „gładsze".

 

Osobowość jest dobra, gdy porozumiewasz się z innymi, ale 

jest barierą, gdy rozmawiasz ze sobą. Jest dobra w relacjach z in-
nymi ludźmi; jest ograniczeniem w kontaktach z bytem.

 

 Poznaj samego siebie                                                                                          71

 

Recepty 

Wewnętrzne światełko

 

Każde  dziecko  w  łonie  matki  przepełnione  jest  światłem,  we-
wnętrznym światłem, wewnętrznym blaskiem. Ale gdy dziecko 
się rodzi, otwiera oczy, dostrzega świat, kolory, światło i ludzi, 
wówczas powoli ten stan, gestalt, 

się  zmienia.  Dziecko 

zapomina  o  spoglądaniu  w  głąb  siebie,  za  bardzo  interesuje je 
świat  zewnętrzny.  Jest  nim  tak  pochłonięte,  że  powoli,  powoli 
zapomina  o  patrzeniu  w  głąb  siebie.  Staje  się  nieświadome 
swojego wnętrza.

 

W  medytacji  człowiek  powinien  ponownie  połączyć  się  ze 

źródłem  tego  wewnętrznego  światła,  zapomnieć  o  świecie  i 
wejść w głąb, zestroić się, tak jakby świat zniknął, jakby wcale 
nie istniał.

 

Każdego  dnia  co  najmniej  na  godzinę  spróbuj  całkowicie 

zapomnieć o świecie i być po prostu sobą. Wtedy powoli powróci 
to  dawne  uczucie.  A  gdy  doświadczysz  go  tym  razem,  będzie 
niezwykłe, ponieważ widziałeś już świat z całą jego różnorodno-
ścią, poznałeś każdy dźwięk. Teraz dostrzeganie wewnętrznej ci-
szy i czystości światła będzie zupełnie innym doświadczeniem. 
Wzmocni i doda życia. Będzie źródłem nektaru.

 

Taka  właśnie  może  być  twoja  medytacja  każdego  wieczoru 

lub ranka albo kiedykolwiek masz czas. Wybierz porę, kiedy naj-
łatwiej  jest  ci  zapomnieć  o  świecie.  Może  łatwiej  jest  ci  wy-
mknąć się późną nocą, gdy ustał już ruch uliczny, a ludzie poszli 
spać i cały świat zniknął z własnej woli? Może wcześnie rano, 
gdy ludzie wciąż pogrążeni są w głębokim śnie?  Kiedy 

 

Człowiek potrzebuje lepszego, 

zdrowszego  ciała, 
potrzebuje 

istnieć w sposób 

bardziej czujny. 

background image

72 _____________________________________________ Apteka dla duszy 

 

zaczniesz do

strzegać  wewnętrzne światło, pora doby nie będzie 

już  miała  znaczenia.  Będzie  mogło  to  być  na  targu  w  środku 
dnia, gdy tylko zamkniesz oczy. Ujrzenie go choćby na moment 
dzia

ła bardzo odprężająco.

 

Ale zacznij w nocy. Przez godzinę siedź po prostu w ciszy, 

zaglądając w głąb siebie, obserwując, czekając, aż rozbłyśnie we-
wnętrzne światło. Pewnego dnia rozbłyśnie. Nie masz go wykreo-
wać, tylko ponownie odkryć.

 

Zrób miejsce dla radości 

Podstawą wszystkiego jest poznanie siebie. Nie jest ono trudne, 
nie może być trudne; musisz tylko oduczyć się kilku rzeczy. Aby 
wiedzieć, kim jesteś, nie musisz się niczego uczyć, musisz tylko 
odrzucić pewne nawyki:

 

   po pierwsze

, musisz oduczyć się przejmowania 

się rzeczami;

 

  

po drugie

, musisz oduczyć się przejmowania się 

my

ślami;

 

        

trzecia

 

rzecz przychodzi sama z siebie: jest nią 

obserwacja.

 

Kluczem jest umiejętność patrzenia. Siedząc w ciszy, obserwuj 
drzewo i po prostu bądź uważny. Nie myśl. Nie zastanawiaj się, 
jakie to drzewo. Nie oceniaj, czy jest piękne, czy brzydkie. Nie 
mów, że jest zielone lub wyschnięte. Nie pozwól żadnym myś-
lom unosić się wokół niego; po prostu obserwuj.

 

Możesz to robić wszędzie i obserwować wszystko. Pamiętaj 

tylko o jednym: gdy pojawi się myśl, usuń ją na bok. Odsuń ją 
na bok i wróć do obserwacji.

 

 

 Poznaj samego siebie

 

Na początku będzie to trudne, ale po jakimś czasie zaczną pojawiać się 

momenty, w których nie będzie myśli. Poczujesz radość, wypływającą z 

tego prostego doświadczenia. Nic się nie wydarzyło, po prostu nie ma 

myśli. Jest drzewo i jesteś ty, między wami jest przestrzeń. Przestrzeń 
nie 

zatłoczona myślami. Nagle bez widocznej  przyczyny pojawia się               

radość, bez jakiejkolwiek przyczyny. Poznałeś pierwszy sekret,.         

 

 

Wykorzystasz go potem w subtelniejszy      

 

sposób. Rzeczy są namacalne, dlatego  

właśnie proponuję, żebyś zaczął od  

nich. Możesz siedzieć w swoim pokoju 
 

i oglądać fotografię - musisz jedynie  

pamiętać, by o niej nie myśleć.  

Po  prostu  patrz  i  nie  myśl.  Osiągniesz  to  za  którymś  razem. 
Patr

z na stół, nie myśląc, a niebawem będzie stół, będziesz ty, a 

między wami nie będzie żadnej myśli. I nagła radość.

 

Radość wynika z nie myślenia. Radość istnieje od początku, 

przygnieciona natłokiem myśli. Gdy nie ma myśli, wypływa na 
powierzchnię.

 

Zacznij 

więc  od  tego,  co  namacalne.  Później,  gdy  już  ze-

stroisz  się  i  zaczniesz  odczuwać  momenty,  w  których  znikają 
myśli, a zostają jedynie rzeczy, przejdź do drugiego etapu. Za-
mknij oczy i spójrz na dowolną myśl, która przychodzi ci do gło-
wy-

bez myślenia o niej. W twoim umyśle pojawi się jakaś twarz 

albo przepłynie chmura - cokolwiek to będzie, po prostu patrz na 
to bez myślenia.

 

Będzie to trudniejsze niż poprzedni krok, ponieważ rzeczy są 

namacalne, a myśli są trudne do uchwycenia. Ale jeśli udało się 
z pier

wszym,  uda  się  też  z  drugim,  potrzeba  tylko  czasu. 

Obserwuj myśl. Po pewnym czasie - może po kilku tygodniach, 
może po kilku miesiącach albo latach, zależnie od tego, jak do-
kładnie to robisz, ile serca w to wkładasz - pewnego dnia nagle

 

73

 

Nic się nie wydarzyło, po prostu 

nie ma myśli. Jest drzewo. Jesteś 

ty między wami jest przestrzeń. 

Przestrzeń nie zatłoczona 

myślami.(...) Poznałeś pierwszy 
sekret.
 

background image

74  ________________________________________        Apteka dla duszy 

 

myśl zniknie. Zostaniesz sam. Pojawi się ogromna radość - ty-
siąckrotnie  większa  niż  pierwsza,  która  pojawiła  się,  gdy  było 
drzewo i zniknęła myśl. Tysiąckrotnie! Będzie tak bezkresna, że 
zostaniesz nią zalany.

 

To był drugi krok. Gdy będziesz miał go już za sobą, przejdź 

do trzeciego - obserwuj obserwatora. Teraz brak jest przedmiotu. 
Porzuciłeś rzeczy, porzuciłeś myśli, jesteś sam. Po prostu

 

obserwuj obserwatora, bądź obserwatorem

 

                                             .        

tego

 

obserwowania

                                              

Początkowo będzie to trudne, ponieważ 

 

   

wiemy tylko, jak obserwować coś - rzecz

 

                                     

lub myśl. Od biedy umiemy obserwować 

nawet myśl. Ale teraz nie ma nic, jest całkowicie pusto. Pozostał 
tylko obserwator. Mu

sisz zwrócić się do siebie.

 

Oto klucz do największej tajemnicy. Pozostajesz sam. Odpręż 

się w tej samotności, a w końcu nadejdzie  moment, gdy to się 
stanie. Musi tak być. Jeśli pierwsze i drugie się wydarzyło, wy-
darzy się i trzecie; nie musisz się o to martwić.

 

A gdy to się stanie, po raz pierwszy będziesz wiedział, co to 

jest radość. Nie jest czymś, co ci się przydarza; nie może zostać 
ci odebrana. To jesteś najprawdziwszy ty, autentyczny ty. Nikt ci 
już tego nie odbierze. Nie ma możliwości utraty tego. Dotarłeś 
do domu.

 

Więc oducz się rzeczy i myśli. Najpierw obserwuj to, co na-

macalne,  później  to,  co  trudne  do  uchwycenia,  a  w  końcu  do-
strzeżesz to coś, co wychodzi ponad namacalne i nieuchwytne.

 

Wciąż tam jesteś? 

Obaku, mistrz zen, zwykł pytać codziennie rano: „Obaku, jesteś 
tu jeszcze?"

 

 Poznaj samego siebie _______  ______ ____________________________  75

 

Uczniowie mówili mu: „Jeśli usłyszy cię ktoś na zewnątrz, po-

myśli, że całkowicie zwariowałeś. Dlaczego to robisz?"

 

On  odpowiadał:  „Ponieważ  przez  noc  zapomniałem...  Wy-

ciszony umysł bez snów i bez myśli...Gdy się budzę, muszę przy-
pomnieć sobie, że Obaku wciąż tu jest. Kogo mogę zapytać? Tyl-
ko siebie. Obaku, czy wciąż tu jesteś?"

 

I odpowiadał sobie: „Tak".

 

Musiał  mieć  ogromny  szacunek  dla  siebie.  Wymaga to 

ogromnej dyscypliny: zadawać pytania sobie; zamiast powtarzać 
imiona Ramy czy Kryszny, wołać swoje imię, pytać: „Czy wciąż 
tu jesteś?", następnie zaś, nie przejmując się tym, że ktoś może 
usłyszeć, odpowiadać: „Tak".

 

Jeśli możesz, rób to często, a zaskoczy cię, jak wielką spro-

wadzi to na ciebie ciszę. Gdy pytasz: „Czy jeszcze tu jesteś?", i 
odpowiadasz: „Tak", pojawia się cisza. Jest to również hołd dla 
twojego istnienia - 

oraz  szacunek,  wdzięczność  za  to,  że  tego 

dnia znów coś dostajesz, że ponownie wschodzi słońce, że przy-
najmniej  przez  jeden  kolejny  dzień  będziesz  mógł  patrzeć,  jak 
kwitną kwiaty.

 

Nikt  na  to  nie  zasłużył,  ale  życie  obdarza  nas  swoim  boga-

ctwem.

 

Znajdź swój własny dźwięk 

Poczuj,  jak  z  twojego  gardła  wydobywa  się  dźwięk -  jęczenie, 
stękanie, brzęczenie. Poczuj narastające fale dźwięku. Jeśli masz 
ochotę nucić lub jęczeć, zrób to. Nie wstydź się i nie powstrzy-
muj tego. Jeśli poczujesz, że twoje ciało kołysze się, pozwól mu 
na to. Niech dźwięk tobą zawładnie.

 

Jest w tobie dźwięk, jakby ogromny zbiornik, który czasem 

chce eksplodować. Dopóki to się nie stanie, nie poczujesz lek-

 

Radość istnieje od 

początku, przygnieciona 

natłokiem myśli Gdy nie 
 

ma myśli, wypływa na 

powierzchnię. 

background image

Apteka dla duszy 

 

kości. Musisz mu pomóc. On chce się narodzić, a ty musisz 

po

zwolić, by nad tobą zapanował; tylko w taki sposób możesz 

mu pomóc.

 

Nasz

e „ja" składa się z dźwięku. To jeden ze starożytnych spo-

sobów wglądu w istotę człowieka.

 

Dopóki  nie  współuczestniczysz,  twój  dźwięk  nie  może  zacząć 
działać. Samo wsłuchiwanie się nie wystarczy. Musi się zaktywi-
zować, poruszyć, ożywić. Więc zacznij nucić  lub melorecytować.      
                                 

Każdego ranka wstań o piątej (przed     

                                 

wschodem słońca) i przez pół godziny po   

                                 

prostu  nuć,  bucz,  zawodź.  Dźwięki  nie 

muszą  mieć  żadnego  znaczenia.  Mają  być  „egzystencjalne", nie 
„sensowne".  Powinny  ci  odpowiadać,  to  wszystko;  oto  ich 
znaczenie. Powinieneś się przy tym kołysać. Niechaj będzie to 
twój hymn na cześć wschodzącego słońca i zakończ go dopiero, 
gdy ono wzejdzie.

 

Dzięki temu przez cały dzień utrzyma się w tobie określony 

rytm. Od samego rana będziesz z nim zestrojony i zauważysz, że 
dzień  ma  inną  jakość.  Będziesz  bardziej  kochający,  bardziej 
troskliwy, bardziej współczujący, bardziej przyjacielski. Staniesz 
się  mniej  agresywny, mniej skory do gniewu, mniej ambitny i 
mniej egoistyczny.

 

Jeśli czujesz, że chcesz tańczyć, tańcz; jeśli masz ochotę ko-

łysać się, rób to. Chodzi o to, byś nie miał już kontroli. To dźwięk 
panuje nad tobą.

 

Obserwuj przerwy 

Zacznij  medytację  połączoną  z  oddechem.  Usiądź  na  podu-
szkach, tak żeby twoje pośladki były wyżej niż kolana. Wypro-
stuj kręgosłup. Wychyl ciało w jakimś kierunku i prostując się,

 

 Poznaj samego siebie __________________________________________ 77

 

zatrzymaj  je  w  pozycji  idealnej  równowagi.  Zacznij  zataczać 
kręgi, coraz mniejsze i mniejsze, aby upewnić się, że odnalazłeś 
właściwą  pozycję.  Gdy  ją  znajdziesz,  gdy  kręgosłup  będzie 
wyprostowany tak bardzo jak to tylko możliwe, a ty będziesz w 
położeniu  prostopadłym  do  centrum  Ziemi,  unieś  brodę,  by 
twoje uszy znalazły się w jednej linii z ramionami.

 

Zamknij oczy i obserwuj oddech. Najpierw wdech: poczuj, 

jak zaczyna się od nozdrzy. Zejdź z nim do samego dna. Pojawi 
się  moment,  gdy  oddech  będzie  pełny  -  krótki moment, gdy 
zakończyłeś wdech i pojawia się pauza. Po niej zaczyna się wy-
dech, ale między wdechem i wydechem jest krótka przerwa.

 

Ta  przerwa  ma  ogromną  wartość.  Jest  punktem  równowagi, 

pauzy. Z kolei przejdź przez wszystkie etapy wydechu. Na dru-
gim krańcu znów pojawi się ten moment. Wydech będzie zakoń-
czony  i  będzie  musiał  nastąpić  wdech.  Pomiędzy  nimi  -  pono-
wnie pauza. Obserwuj ją.

 

Przez jedną, dwie minuty obserwuj kilka oddechów. Nie sta-

raj się oddychać w żaden szczególny sposób - po prostu oddy-
chaj naturalnie. Nie masz oddychać głęboko. Nie masz zmieniać 
oddechu. M

asz go tylko obserwować.

 

Po minucie lub dwóch zacznij liczyć wdechy. Nie licz wyde-

chów, tylko wdechy. Dolicz do dziesięciu i znów zacznij od jed-
nego; do dziesięciu i od początku. Czasami może ci się zdarzyć, 
że zapomnisz obserwować oddech. Wtedy wróć do obserwacji. 
Czasami  możesz  zapomnieć  liczyć  lub  zacząć  liczyć  powyżej 
dziesięciu:  jedenaście,  dwanaście,  trzynaście...  Wtedy  zacznij 
jeszcze raz od jednego.

 

Masz pamiętać o dwóch sprawach. Po pierwsze, o obserwa-

cji, a szczególnie obserwacji pauz (obu bezdechów - na górze i 
na dole). To doświadczenie przerwy to ty, to twoja esencja, to 
twoja istota. Po drugie, pamiętaj o liczeniu, ale tak by nie prze-

 

76

 

Nikt na to nie zasłużył, ale 

życie obdarza nas swoim  
bogactwem.      
 

background image

Apteka dla duszy 

 

78

 

kroczyć dziesięciu i liczyć tylko wdechy. Pomoże ci to zachować 

rozbudzoną przytomność. Musisz być przytomny, by nie liczyć 

wydechów. Musisz być uważny, ponieważ licząc, masz nie prze-

kroczyć dziesięciu. Są to wymogi, które ułatwiają ci utrzymanie

 

czujności.

 

Ćwicz tak przez dwadzieścia minut (możesz robić to od dwu-

dziestu do trzydziestu m

inut raz dziennie). Jeśli ta medytacja 

podoba ci się, powtarzaj ją. Ma ona ogromną wartość.

 

Poczuj się jak Bóg 

Bardzo pomóc może ci myśl, że jesteś Bogiem. Zacznij żyć w taki 

właśnie sposób. Poruszaj się jak Bóg, chodź tak, jakbyś chodził, 

będąc  Bogiem,  a  nagle  poczujesz  zmiany  zachodzące  w  twojej 

energii.  Siedź  jak  Bóg,  rozmawiaj,  zachowuj  się  jak  On.  Ale 

zawsze pamiętaj, że Bogiem jesteś zarówno ty, jak i inni. Patrz 

na drzewo tak, jakbyś to ty je stworzył. Jesteś Bogiem i jest nim

 

również drzewo.

 

Gdy 

utworzysz taki klimat wokół siebie i poczujesz się w nim 

zakorzeniony, twój oddech całkowicie się zmieni, zmieni się to, 
jak kochasz, jak mówisz, zmieni się twoje pojmowanie spraw. 
Wszystko się w tobie zmieni.

 

Ponownie przeżyj swoje dzieciństwo Na początku dziecko 

potrzebuje różnorakich zabezpieczeń, które z czasem 

przestają być konieczne. Jednak zabezpieczenia te zakorzeniają 

się w nim, a w następstwie prędzej czy później powstaje 

konflikt między ich strukturą a świadomością.

 

Mamy więc tylko dwie drogi. Pierwsza to nie dopuścić do roz-

winięcia się świadomości. Wtedy jest ci dobrze, ale ten stan jest

 

 Poznaj samego siebie __________________________________________  79

 

prawie jak śmierć - nie jest więc warta skórka wyprawki. Dru-

gą możliwością jest złamanie struktury. Przychodzi to łatwo, jeśli 

jesteś dla niej przyjacielski, pełen zrozumienia, miłości i wdzię-

czności, ponieważ aż do teraz pomagała ci, chroniła cię.

 

Życie człowieka winno wypełniać zrozumienie - bez strachu, 

bez złości. Są one zbędnymi barierami dla zrozumienia.

 

Trzeba zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze, każdego wieczoru, 

zanim pójdziesz spać, siedź na łóżku przy zgaszonym świetle. 

Stań się małym dzieckiem, najmłodszym, jakim potrafisz - może 

trzyletnim,  bo  na  tym  wieku  urywa  się  nasza  pamięć;  całko-

wicie zapomnieliśmy, co było wcześniej. Stań się więc trzylat-

kiem.  Nie  ma  nic  poza  ciemnością  i  samotnym  dzieckiem. 

Zacznij płakać, kołysz się i gaworz - cokolwiek, jakieś bezsen-

sowne  słowa.  Nie  ma  potrzeby  wymyślać  czegoś,  co  ma  sens, 
po

nieważ wtedy pojawi się kontrola i cenzura. Nie ma potrzeby 

na

dawać  temu  sensu  -  wszystko  będzie  dobre.  Kołysz  się, 

płacz, szlochaj, śmiej się. Bądź zwariowany i pozwól na samoistny 
bieg

 

wydarzeń.

 

Ku twemu zaskoczeniu zaczną wydobywać się z ciebie poto-

ki dźwięków. W końcu zagłębisz się w nie i staną się one wspa-

niałą, namiętną medytacją. Jeśli poczujesz, że masz ochotę krzy-

czeć, krzycz - nie na kogoś, po prostu krzycz. Ciesz się tym jak 

dziecko przez dziesięć do piętnastu minut.

 

Później zaśnij. Z prostotą i niewinnością dziecka zaśnij. Roz-

topienie struktury 

wokół serca i ponowne stanie się dzieckiem 

będzie jedną z najważniejszych rzeczy. To zadanie na noc.

 

W ciągu dnia, ilekroć nadarzy się taka okazja (...), jeśli je-

steś na plaży, biegaj po niej jak dziecko, zbieraj muszelki i ko-

lorowe kamyki. Albo zmień się w dziecko, gdy jesteś w ogrodzie: 
biegaj za motylami. Zapomnij o swoim wieku - 

baw się z pta-

kami, ze zwierzętami. Gdy naokoło są dzieci, baw się z nimi, nie

 

background image

80

 

Apteka dla duszy 

 

 Poznaj samego siebie

 

81

 

 

pozostawaj dorosłym (oczywiście tylko wtedy, kiedy jest to moż-
liwe). Leżąc na trawie, poczuj się jak dziecko kąpiące się w pro-
mieniach słońca. Kiedy to tylko możliwe, chodź nagi, abyś znów

 

poczuł się jak dziecko.

 

Tym, co ci potrzebne, jest ponowne połączenie się z własnym 

dzieciństwem.  Musisz  cofnąć  się  do  wspomnień.  Musisz  dojść 
do korzeni, ponieważ tylko wtedy można coś zmienić.

 

Wykonuj więc opisane dwa ćwiczenia. Wieczorem - każdego 

wieczoru  - 

niechaj  będzie  to  medytacja.  Zaskoczy  cię  to,  jak 

wspaniale  przychodzi  odprężenie,  jak  głęboki  i  pełny  stanie  się 
twój sen. Rano nie będziesz miał wrażenia, że śniły ci się koszmary, 
że jesteś spocony i masz duszności. Wręcz przeciwnie: będziesz 
czuł się całkowicie zrelaksowany, odprężony, ponownie jak małe 
dziecko  bez  ograniczeń.  Natomiast  w  dzień,  gdy  nadarzy  się 
okazja,  nie  przegap  żadnej  szansy  na  „przemianę"  w  dziecko. 
Stojąc przed lustrem w łazience, rób miny jak dzieciak. Siedząc w 
wannie chlap wodą jak dziecko lub wrzuć do wanny plastikowe 
kaczuszki czy inne zabawki. Jest tysiąc sposobów.

 

Chod

zi w tym o powrót do twojego dzieciństwa. Jest w nim 

coś,  gotowe  rozkwitnąć,  ale  brak  mu  miejsca.  Tę  przestrzeń 
trzeba stworzyć.

 

Pamiętaj, kto jest w środku 

Zawsze  pamiętaj  o  tym,  kto  znajduje  się  wewnątrz  ciała. 
Chodząc, siedząc, jedząc robiąc cokolwiek, pamiętaj o tym, kto 
ani nie chodzi, ani nie je.

 

Wszystkie  czynności  dzieją  się  na  powierzchni,  a  pod  nimi 

znajduje  się  istota.  Więc  pamiętaj  o  tym,  kto  podczas  twojej 
aktywności nic nie robi. o tym, kto podczas chodzenia nie chodzi.

 

Tańcz w księżycowym świetle

 

Tańcz pod księżycem w pełni, śpiewaj pod nim, a wkrótce za-
uważysz w sobie zmianę - nie w osobowości, lecz w swojej esen-
cji. Księżyc ją wydobędzie, musisz tylko mieć tego świadomość.

 

Taniec  pod  księżycem  w  pełni  to  jedna  z  najwspanialszych 

medytacji

. Bez celu po prostu tańcz razem z księżycem, pozwól, 

żeby  cię  przenikał.  A  gdy  tak  tańczysz,  jesteś  dużo  bardziej 
wrażliwy, dużo bardziej otwarty. Jeśli upijesz się tańcem, wtedy 
księżyc dotrze aż do twojego serca, jego światło dotknie twojej 
esencji.

 

Poczujesz, że każda pełnia staje się kamieniem milowym w 

twoim życiu.

 

background image

 

83

 

 

 

5. Wyostrz wzrok

 

Naucz się zauważać 

więcej niż to, co oczywiste

 

Diagnoza

 

ilozofia oznacza rozważanie prawdy, „umiłowanie 
wie

dzy". W Indiach mamy coś zupełnie innego. Nazywamy 

to darshan. darshan 

nie oznacza myślenia, lecz widzenie.

 

O  prawdzie  nie  można  myśleć,  trzeba  ją  zobaczyć.  Ona  już 

jest. Nie musisz nigdzie iść, żeby ją odnaleźć. Nie musisz o niej 

myśleć. Aby mogła się w tobie objawić, musisz przestać myśleć. 
Potrzebuj

esz  wolnej  przestrzeni  wewnątrz  siebie,  tak  aby 

skrywane w tobie światło mogło rozbłysnąć i wypełnić cię. A nie 

tylko wypełnia ono ciebie, lecz również zaczyna promieniować 

na zewnątrz. Twoje życie staje się pięknem - nie pięknem ciała, 

lecz  pięknem  promieniującym  z  wewnątrz,  z  twojej 

świadomości.

 

background image

84 ___________________________________________________ Apteka dla duszy 

 

Recepty

 

Odkłamywanie oczu 

To, jak wygląda świat, zależy od ciebie. Żyjemy w różnych świa-
tach, ponieważ różnią się nasze sposoby postrzegania. Światów 
jest tyle, ilu jest ludzi, stąd zderzenie. Stąd konflikt w miłości, w 
przyjaźni - ponieważ dwa sposoby postrzegania nie zgadzają się. 
Nakładają  się  na  siebie  lub  ze  sobą  kolidują.  Próbują 
manipulować lub dominować. U podstaw konfliktu leży fakt, że 
są to dwa sposoby widzenia, a między nimi toczy się walka o to, 
kto wygra, kto udowodni swoją rację.

 

Gdy zajrzysz w głąb, znajdziesz trzecie oko. Twoje oczy zbiega-

ją się w punkcie leżącym głęboko w tobie. Nigdy nie spotkają się 
na zewnątrz - nie mogą się tam spotkać. Im dalej próbujesz spoj-
rzeć, tym bardziej się rozchodzą; im bliżej, tym bardziej się zbie-
gają. Gdy zamkniesz oczy, staną się jednym okiem, okiem, które 
widzi rzeczywistość taką, jaka jest. Patrzy ono bez patrzenia. Pa-
trzy bez pośredników. Jest to widzenie niezakłamane. Wszystkie 
siede

m kolorów tęczy ponownie łączy się w biel.

 

Ludziom zależy na tym, żeby mieć piękne oczy. A powinni 

skupić  się  raczej  na  tym,  aby  pięknie  patrzeć.  Zamiast  mieć 
piękne  oczy,  miej  piękne  spojrzenie.  Patrz  pięknie.  Patrz  na 
jedność, na to, co niepodzielone i wieczne - to właśnie mam na 
myśli, mówiąc: „patrz pięknie". A jest to możliwe. Jest to w na-
szym zasięgu. Po prostu nigdy tego nie próbowaliśmy. Nigdy nie 
braliśmy tej możliwości pod uwagę. Nigdy nie rozwinęliśmy tej 
umiejętności do tego, czym rzeczywiście może się stać. Pozostała 
nasieniem. Trzecie oko pozostało nasieniem.

 

 Wyostrz wzrok_______________________________________________________  85

 

Gdy twoja energia przeniknie i spłynie na trzecie oko, zacznie 

się ono odmykać. Przemieni się w lotos, zacznie kwitnąć i nagle całe 
twoje życie odmieni się. Będziesz inną osobą, nie tą, którą byłeś. 
Nigdy już nie będziesz tym, kim byłeś, ani świat nie będzie taki, ja-
ki był. Niby wszystko pozostanie takie samo, a jednak nic już nigdy 
nie będzie, jakim było. Doszedłeś do pojedynczego oka.

 

Więcej medytuj z zamkniętymi oczami; spróbuj nauczyć się

 

patrzeć do środka. Na początku jest to trudne. Jest tam bardzo

 

ciemno, ponieważ zapomnieliśmy już, jak patrzy się w głąb.

 

Zaniedbaliśmy to, zignorowaliśmy. Powoli przezwyciężysz 
sztywne  nawyki,  będziesz  w  stanie  poczuć,  uchwycić  się  czegoś, 
prze

suwać się po omacku. Stopniowo    

.

 

przyzwy

czaisz się i zobaczysz je.

 

Początkowo będzie całkowicie ciemno.  

Tak, jakbyś wszedł do pomieszczenia 
z  miejsca, gdzie było gorąco i słonecznie, i przez kilka sekund 
nie  był  w  stanie  nic  zobaczyć.  Potem oczy przyzwyczajają  się. 
Powoli pokój się rozjaśnia. Powoli wypełnia się światłem.

 

To samo dotyczy twojego wnętrza. Przez  moment wszystko 

będzie w mroku, ale jeśli wytrwasz (a wytrwałość to medytacja), 
jeśli  będziesz  cierpliwy  (a  cierpliwość  to  medytacja),  jeśli 
będziesz  kopal  coraz  głębiej,  pewnego  dnia  odnajdziesz  źródło 
swojej  energii.  Nagle  zniknie  ciemność  i  wszystko  stanie  się 
światłem - tak majestatycznym i wspaniałym, że teraz nie umiesz 
sobie tego nawet wyobrazić.

 

Napełnij się światłem wschodzącego słońca 

Niektórych ludzi słońce pobudza; zależy to od typu człowieka. 
Innych słońce może drażnić.

 

L

udziom zależy na tym, 

 

żeby

 

mieć piękne oczy. A 

powinni

 

skupić się raczej na 

tym aby pięknie patrzeć. 

 

background image

86 ________________________________________  

Apteko dla duszy 

 

Musisz  trafić  w  odpowiedni  moment,  ponieważ  gdy  słońce 

znajduje się zbyt wysoko, nie możesz na nie patrzeć; uszkodzi 
oczy. Jednak 

gdy  jest  wcześnie  rano  i  słońce  dopiero  wstaje 

(„małe  słoneczko"  -  tak  nazywamy  w  Indiach  poranne  słońce, 
„miękkie,  małe  słoneczko"),  możesz  popatrzeć  na  nie  przez 
kilka chwil i chłonąć tyle energii, ile dasz radę.

 

Po prostu pij ją. Dosłownie. Otwórz się na nią i przesiąknij tą 

energią. Gdy słońce zachodzi, znów możesz na nie patrzeć.

 

Powoli dojdziesz do tego, że będziesz w stanie zamknąć oczy 

i w każdej chwili widzieć słońce. Wtedy możesz oddać się we-
wnętrznej medytacji słońca. Ale zacznij na zewnątrz. Zawsze do-
brze jest zaczynać od zewnątrz, od tego, co obiektywne i co po-
zwoli przejść do tego, co subiektywne.

 

Gdy  będziesz  już  w  stanie  zobaczyć  słońce  z  zamkniętymi 

oczami, gdy będziesz w stanie je zwizualizować, nie będziesz po-
trzebował  zewnętrznego  słońca  do  medytacji.  Wtedy  zacznie 
działać wewnętrzne słońce, ponieważ to, co jest na zewnątrz, jest 
również w środku; zachodzi ścisła zależność między tym, co ze-
wnętrzne, i tym, co wewnętrzne.

 

Wewnętrzne słońce trzeba przywołać i pobudzić. Gdy już za-

cznie 

funkcjonować, zobaczysz, jak zmienia się twoje życie. Za-

uważysz w sobie ogromny wzrost energii i obecność czegoś nie-
wyczerpanego. Możesz robić, co tylko zechcesz, a nie wyczerpiesz 
jego zasobów.

 

Gdy łączysz się z niewyczerpanym źródłem, twoje życie staje 

się  bogate.  Nie  zna  biedy.  Jest  bogate  wewnętrznie.  Wszystko,  co 
zewnętrzne,  przestaje  mieć  znaczenie;  wszystko  staje  się  niemal 
równe. 

Czy  to  w  chwili  sukcesu,  czy  porażki,  w  biedzie  czy  w 

dostatku człowiek pozostaje niezmącony i spokojny, ponieważ wie: 
„Moja pod

stawowa  energia  jest  we  mnie".  Wie  także i  to:  „Moje 

najcenniejsze 

skarby pozostaną nie dotknięte tym, co pochodzi z 

zewnątrz".

 

 

 Wyostrz wzrok

 

To,  co  zewnętrzne,  liczy  się  dla  nas  tylko  wtedy,  gdy  nie 

zdaje

my  sobie  sprawy  ze  świata  wewnętrznego.  Gdy  zaś  go 

poznamy, to, co zewnętrzne, usycha, jego znaczenie po prostu znika. 
Wtedy człowiek może jednocześnie być żebrakiem i cesarzem. W 
ocenie ze

wnętrznego  świata  może  ponosić  same  porażki,  a 

jednocześnie  odnosić  wewnętrznie  sukces.  Nie  ma  żadnych 
skarg, nie pozostają blizny, człowiek jest szczęśliwy niezależnie 
od sytuacji.

 

Jest to coś prawdziwego.

 

Poczuj, że Bóg patrzy na ciebie 

Jedną  z  najstarszych  metod  [pracy  nad  sobą]  jest  wyobrażanie 
sobie, że Bóg cię obserwuje. Całkowicie przeobraża ona życie. 
Gdy myśl ta zakorzeni się w tobie - myśl, że Bóg cię obserwuje - 
zaczną  pojawiać  się  subtelne  zmiany.  Nagle  okaże  się,  że  jest 
wiele  rzeczy,  których  nie  jesteś  w  stanie  zrobić.  Kiedy  Bóg 
patrzy, wydają się one absurdalne. Kiedy Bóg patrzy, wydają się 
one po prostu głupie. Z kolei niektóre inne rzeczy, których nigdy 
wcześniej  nie  robiłeś,  staną  się  dużo  prostsze  przez  to,  że  Bóg 
patrzy.

 

Jest  to  technika,  mająca  wytworzyć  w  tobie  nową  jakość. 

Za

ledwie  po  siedmiu  dniach  zaczniesz  zauważać  dyskretne 

zmia

ny: zauważysz, że inaczej chodzisz - z większą elegancją, z 

większą  gracją,  ponieważ  Bóg  patrzy.  Nie  jesteś  sam.  To,  co 
boskie, zawsze ci towarzyszy.

 

Pomyśl tylko: jesteś w łazience i nagle zdajesz sobie sprawę, 

że  twoje  dziecko  podgląda  cię  przez  dziurkę  od  klucza. 
Natychmiast się wtedy zmieniasz, przestajesz być tą samą osobą. 
Albo jesteś sam na ulicy, nie ma nikogo prócz ciebie - wczesny 
ra

nek,  jesteś  sam.  Idziesz  w  określony  sposób  i  nagle  zza  rogu 

ktoś się wyłania - a ty natychmiast się zmieniasz.

 

87

 

background image

88

 

Apteka dla duszy 

 

 Wyostrz wzrok

 

89

 

 

Gdy ktoś cię obserwuje, stajesz się bardziej czujny i uważny. 

Gdy ktoś patrzy, nie możesz być ospały i nieprzytomny.

 

W miarę jak świadomość, że Bóg patrzy, będzie powoli stawać 

się częścią ciebie, odkryjesz narastającą w sobie czujność. Musisz 
być tego świadomy. Siedząc w ciszy, zamknij oczy i poczuj obser-
wującą cię z każdej strony Boskość. Poczuj nowy rodzaj świado-
mości, narastający w tobie, i stań się kolumną światła.

 

Jedząc  czy  rozmawiając,  pamiętaj  o  tym,  a  zauważysz,  że 

przestaniesz mówić bez sensu. Zauważysz, że twoje wypowiedzi 
nabiorą  znaczenia,  staną  się  bardziej  doniosłe,  poetyckie,  że 
pojawi się w nich  muzyka, której wcześniej nie było. Kochasz 
przyjaciela i zauważysz, że ta miłość jest piękna jak modlitwa, 
ponieważ Bóg patrzy. Wszystko będzie musiało stać się godne 
ofiarowania; będzie musiało być warte Boga.

 

Podpatrywanie księżyca 

Pełnia  księżyca  wywiera  alchemiczny  wpływ  na  świadomość 
człowieka.

 

Przez  co  najmniej  pięć  wieczorów  przed  następną  pełnią 

siedź w ciszy i oczekuj jej. Czekaj jedną godzinę przez pięć dni. Tej 
nocy, w której nadejdzie pełnia, czekaj przez co najmniej dwie, trzy 
godziny. Nie musisz nic robić; po prostu bądź dostępny. Gdy to 
nadejdzie, będziesz gotowy; ale gdyby nie nadeszło, nie martw się. 
Jeśli  się  nie  wydarzy,  nie  czuj  się  sfrustrowany,  ponieważ  nie 
miało  to  żadnego  związku  z  jakimś  twoim  zaniedbaniem. 
Po

dobnie  jeśli  się  wydarzy,  nie  czuj,  że  dokonałeś  czegoś 

wielkiego; inaczej już nigdy się to nie powtórzy. Jeśli się stanie, 
bądź wdzięczny. Jeśli się nie stanie, po prostu czekaj dalej.

 

Każdej nocy, gdy księżyc jest w pełni, czekaj. Nie pożądaj, 

ponieważ to zakłóci i zatruje cały proces. Są to drzwi do czegoś

 

pozaziemskiego. Po prostu zacznij na to czekać... ale czekać z 
ogromną  cierpliwością,  bez  pośpiechu.  Nie  próbuj  tego  przy-
ciągać.

 

Jest  to  poza  ludzką  kontrolą,  ale  człowiek  jest  w  stanie 

przy

wołać to w sposób pośredni. Weź kąpiel, śpiewaj piosenkę, 

siedź w ciszy nocą - czekaj. Kołysz się razem z księżycem, patrz 
na  n

iego  i  czuj  się  pełny  razem  z  nim.  Poczuj,  jak  oblewa  cię 

swoim 

światłem, zatańcz, ponownie usiądź i czekaj.

 

Niech  noc  z  pełnią  księżyca  stanie  się  twoją  nocą  przezna-

czoną na medytację - będzie to bardzo korzystne.

 

Źródło światła 

Medytuj  nad  światłem  zewnętrznie  i  wewnętrznie.  Pozwól  mu 
stać się twoim towarzyszem. Myśl o nim, kontempluj je.

 

Po  prostu  patrz.  Obserwuj  pojawiającą  się  lub  znikającą 

gwiazdę na niebie, wschód lub zachód słońca, księżyc lub zwyk-
łą świecę w pokoju. Od czasu do czasu zamknij oczy w poszu-
kiwaniu wewnętrznego światła.

 

Któregoś dnia po prostu się na nie natkniesz, będzie to dzień 

wielkiego odkrycia; nie da się z nim porównać żadnego innego 
odkrycia. Tego dnia staniesz się nieśmiertelny.

 

Medytacja trzeciego oka 

Ciało powinno być tak zrelaksowane, żebyś mógł o nim zapomnieć 

na tym polega cała rzecz. Jeśli możesz zapomnieć o ciele, jest to 

właściwa postawa. Więc każdy sposób, aby o nim zapomnieć, jest 
właściwy. Masz się po prostu czuć dobrze, tak dobrze jak to tylko 
możliwe.  Porzuć  stare,  tradycyjne  przekonanie,  że  medytując 
musisz znosić niewygody. To niemądre, po prostu niemądre.

 

background image

90

 

Apteka dla duszy 

 

Wyostrz wzrok

 

91

 

Przez trzy minuty masuj trzecie oko, miejsce pomiędzy brwia-

mi. Połóż otwartą dłoń na trzecim oku i masuj do góry, powoli, 
delikatnie,  z  uczuciem.  Powinieneś  czuć  się  tak,  jakbyś  próbo-
wał otworzyć okno. Trzecie oko jest oknem, a pocieranie pomo-
że. Jeśli po trzech minutach nie czujesz wpływu na swoją ener-
gię, zacznij je pocierać zgodnie z ruchem wskazówek zegara. (Są 
dwa typy ludzi. Trzecie oko u niektórych otwiera się dzięki po-
cieraniu do góry, a u innych dzięki pocieraniu w dół. Na więk-
szość działa pocieranie w górę, więc zacznij od niego.)

 

Następnie wyobraź sobie mały, świetlisty punkcik pomiędzy 

brwiami, w ce

ntrum trzeciego oka. Aby go poczuć, możesz wy-

korzystać bindi, drobny ornament, który Hinduski malują sobie 
w  miejscu  trzeciego  oka.  Możesz  go  tam  umieścić,  aby  lepiej 
czuć, gdzie się ono znajduje. Następnie zamknij oczy i spójrz na 
świetlisty punkcik. Wyobraź sobie coś płonącego, niebieskawe-
go, podobnego do gwiazdy i skieruj oczy w górę.

 

W rzeczywistości punkt ten nie ma znaczenia. Chodzi tylko o 

to, żeby oczy były skierowane w górę. Gdy tak jest, ciało zapada 
w stan uśpienia. Tak właśnie jest, gdy zapadasz w głęboki sen. 
Ta pozycja oczu pomaga w medytacji.

 

Skieruj  oczy  w  górę.  Łatwiej  będzie  ci,  gdy  usiądziesz  na 

krześle  niż  na  podłodze.  Nie  krzyżuj  nóg.  Trzymaj  obie  stopy 
płasko na podłodze.

 

Nigdy  nie  włączaj  budzika.  Możesz  trzymać  blisko  siebie 

zegare

k  i  gdy  tego  potrzebujesz,  otworzyć  oczy,  spojrzeć  i  z 

powrotem 

je  zamknąć; nie będzie to działać rozpraszająco.  Ale 

nigdy nie 

włączaj  budzika  ani  nie  proś  nikogo,  by  po 

sześćdziesięciu minutach zapukał do drzwi, ponieważ wywoła to 
szok i poczujesz zaniepokojenie.

 

Miej na sobie luźne ubranie. Najlepiej w ogóle być nagim, a 

jeśli nie - załóż długą tunikę, bez bielizny.

 

Niechaj medytacja trwa godzinę. Jeśli możesz wykonywać ją 

dwa razy dziennie, tym lepiej, będzie to bardzo dobre. Jeśli jed-
nak trudno ci z

naleźć tyle czasu, rób ją raz, ale niech trwa go-

dzinę, a im dłużej tym lepiej.

 

Przed ścianą 

Zacznij wykonywać następujące ćwiczenie: każdego dnia przez 
godzinę  siedź  naprzeciwko  ściany.  Patrz  na  nią  przez 
półprzymknięte  oczy  tak,  żebyś  widział  czubek  swojego nosa. 
Siedź na tyle blisko ściany, byś nie widział niczego poza nią.

 

Bądź zrelaksowany, a jeśli pojawią się jakieś myśli, wyobraź 

sobie, jak przelatują między tobą i ścianą. Nie przejmuj się, czym 
one są - fantazjami, marzeniami, czymkolwiek... to bez-
znaczenia. Poczuj, że są między tobą i ścianą.

 

Stopniowo, po dwóch tygodniach, pojmiesz, czym jest bycie 

świadkiem.

 

Bądź zwierzęciem 

W trzecim oku zwierząt jest więcej energii, ponieważ ich ciało 
ułożone  jest  poziomo.  Człowiek  stoi  pionowo;  energia  porusza 
się w nim przeciwnie do siły grawitacji i trudno jest jej wznieść się 
wyżej, z wielkim trudem dociera do oczu. W celu otwarcia trzecie-
go oka potrzebny jest ogromny wysiłek. Dlatego wiele szkół jogi sto-
suje 

shirshasanę - stanie na głowie - aby wytworzyć pęd energii.

 

Nie  jestem  zwolennikiem  tej  praktyki,  ponieważ  może  być 

zbyt obciążająca. Asanę tę można wykonywać tylko od czasu do 
czasu, inaczej ucisk może uszkodzić wiele delikatnych nerwów. 
A  gdy  zostaną  uszkodzone,  bardzo  trudno  jest  je  naprawić; 
zosta

ją uszkodzone trwale. Człowiek dochodzi do umiejętności 

 

background image

92 

patrzenia trzecim okiem, ale

-

 

przytępieniu ulegają inne rodzaje  

inteligencji.

 

Piękne jest natomiast poruszanie się jak zwierzę. Nie powo-

duje wielkiego pędu energii - ani zbyt dużego, ani zbyt małego. 
Jest on doskonale proporcjonalny. Gdy poruszasz się i dyszysz 
jak  pies,  pomaga  to  ośrodkowi  gardła.  Znajduje  się  on  blisko 
trzeciego  oka  (ośrodek  trzeciego  oka  jest  tuż  nad  ośrodkiem 
gardła). Więc gdy zacznie on działać, energia popłynie z gardła 
do trzeciego oka.

 

Zwierzęta żyją w całkiem innym świecie, czego przyczyną jest 

ich  horyzontalna  postawa.  Człowiek  jest  oddzielony  od  świata 
zwierząt przez swoją wyprostowaną postawę. Ale czasami dobrze 
jest ponownie stać się zwierzęciem. Daje ci to głęboki kontakt z 
przeszłością,  z  dziedzictwem.  Wtedy  przestajesz  być  oddzielną 
częścią. Stajesz się elementem całego królestwa zwierząt.

 

Uwalnia to u człowieka wielkie zasoby spontanicznej energii 

i sprawia, że odczuwa on mniej zmartwień. Mniej myślisz, jesteś 
bardziej  podobny  do  zwierząt.  One  po  prostu  są  -  nie  myślą  o 
przeszłości,  o  teraźniejszości,  o  przyszłości.  Są  tu,  teraz... 
całkowicie przytomne, gotowe reagować, ale bez myśli.

 

Złota mgła 

Zanim położysz się spać, zgaś światło i usiądź na łóżku. Zamknij 
oczy, zrelaksuj ciało i poczuj, że cały pokój wypełnia złota mgła... 
Złota mgła unosi się dookoła. Wizualizuj ją przez minutę z za-
mkniętymi  oczami  -  unoszącą  się  złotą  mgłę.  Po  kilku  dniach 
będziesz w stanie zobaczyć, jak cały pokój świeci.

 

Nabierz pow

ietrza i poczuj, jak złota mgła wnika do twojego 

serca. Serce jest puste, a złota mgła wpływa do niego i wypełnia 
je.

 

Następnie  wypuść

 

powietrze. Poczuj, jak 

złota  mgła  cię  opu-

szcza, jak twoje

  SERCE

 

ponownie staje się puste, nie ma w nim 

nic. Złota mgła wypełnia twoje serce, twoją wewnętrzną istotę i 
opuszcza ją lak jak wdech i wydech. Wraz z wdechem wciągasz 
ją, z wydechem - usuwasz.

 

Rób to przez pięć, siedem minut i idź spać. Ale zawsze za-

sypiaj pusty, nie wtedy gdy wypełnia cię złota mgła. Wytchnij ją 
i idź spać. Sen będzie miał zupełnie inną jakość - będzie więcej 
pustki,  więcej  nicości,  więcej  niebytu.  Rano  otworzysz  oczy  i 
poczujesz się tak, jakbyś odwiedził w nocy inną krainę, jakbyś 
zniknął.

 

Zanim wstaniesz z łóżka, przez pięć minut powtarzaj cały pro-

ces.  Gdy  jednak  ostatecznie  wstaniesz,  bądź  wypełniony  złotą 
mgłą. Zasypiaj opróżniony, wstawaj wypełniony.

 

Jeśli wstając rano zatrzymasz w sobie złotą mgłę, przez cały 

dzień będziesz czuł przepływającą w tobie delikatną energię, złotą 
energię. W nocy stawaj się pusty, w dzień pełny - niech dzień 
będzie dniem pełni, a noc nocą pustki.

 

Następnym krokiem jest stanie się obserwatorem. Złota mgła 

wpływa  -jesteś  obserwatorem.  Wypełnia  twoje  serce  -jesteś 
obserwatorem. Opuszcza twoje serce -

jesteś obserwatorem. Nie 

jesteś  ani  dniem,  ani  nocą,  ani  pustką,  ani  pełnią  -  tylko 
świadkiem.

 

background image

 

 

6. Wpływaj na swój 

nastrój

 

Zapanuj nad światem własnych emocji

 

Diagnoza

 

mutek ma do zaoferowania pewne rzeczy, 

których radość 

nie może ci dać. Tak naprawdę szczęście wiele odbiera. Za-

biera to, co do tej pory miałeś, to, czym do tej pory byłeś - 

ni

szczy  ciebie!  Smutek  karmi  twoje  ego,  szczęście  zaś  to 

generalnie stan, w którym nie ma ego.

 

Na tym polega problem, całe sedno problemu. Dlatego lu-

dziom z trudem przychod

zi  bycie  szczęśliwymi.  Dlatego 

milio

ny  ludzi  na  świecie  wybrało  życie  pełne  trosk.  Troski 

krystalizu

ją twoje ego. W smutku - jesteś. W szczęściu cię 

nie ma. 

W zmartwieniu dochodzi do krystalizacji, w szczęściu 

-  do sto

pienia  się.  Jeśli  to  zrozumiesz,  wszystko  stanie  się 

jasne.

 

Zmartwienie sprawia, że jesteś wyjątkowy. Szczęście to coś 

uniwersalnego, nie ma w nim nic wyjątkowego. Drzewa są 

szczęśliwe.  Szczęśliwe  są  zwierzęta  i  ptaki.  Wszystko,  co

background image

Apteko dla duszy 

 

istnieje, jest radosne - 

poza  człowiekiem.  Będąc 

nieszczęśliwym, człowiek staje się wyjątkowy', nieprzeciętny.

 

Dzięki  nieszczęściu  przyciągasz  zainteresowanie  innych  lu-

dzi. Gdy jesteś smutny, ludzie zwracają na ciebie uwagę, współ-
czują  ci,  obdarzają  miłością.  Wszyscy  zaczynają  się  o  ciebie 
t

roszczyć. Kto chciałby krzywdzić nieszczęśliwą osobę? Kto za-

zdrości nieszczęśliwej osobie? Kto chciałby przeciwstawiać się 
nieszczęśliwej osobie? Byłoby to okrucieństwem.

 

O osobę nieszczęśliwą się dba, kocha się ją, zwraca się na nią 

uwagę.  Smutek  to  dobra  inwestycja.  Jeśli  żona  się  nie  martwi, 
mąż najpewniej o niej zapomni. Jeśli jest zmartwiona, lituje się 
nad  nią  i  troszczy  o  nią.  Jeśli  mąż  jest  smutny,  cała  rodzina, 
żona,  dzieci  są  naokoło  i  martwią  się  o  niego;  to  daje 
pocieszenie.  Człowiek  czuje,  że  nie  jest  sam,  ma  rodzinę,  przy-
jaciół.

 

Gdy jesteś chory, gdy masz depresję, gdy jesteś zmartwiony, 

przyjaciele przychodzą do ciebie, pocieszają. Gdy jesteś szczęś-
liwy, ci sami przyjaciele zaczynają ci zazdrościć. Kiedy będziesz 
naprawdę zadowolony, zauważysz, że cały świat się od ciebie od-
wraca.

 

Nikt nie lubi ludzi szczęśliwych, ponieważ ranią oni ego in-

nych ludzi: „Ty jesteś szczęśliwy, a my ciągle brniemy w mroku, 
w nieszczęściu, w piekle. Jak śmiesz być zadowolony, kiedy my 
wszyscy tak bardzo cierpimy?!"

 

Dlatego też świat składa się z ludzi smutnych, a nikt nie jest 

na tyle odważny, by wystąpić przeciw całemu światu; to zbyt nie-
bezpieczne, zbyt ryzykowne. Lepiej trzymać się zmartwienia. To 
sprawia, że przynależysz do tłumu. Jako osoba szczęśliwa jesteś 
indywidualnością.  Jako  ktoś  zmartwiony  jesteś  częścią  tłumu  -
hinduistą,  muzułmaninem,  chrześcijaninem,  Indianinem,  Ara-
bem, Japończykiem.

 

 

Wpływaj na swój nastrój                                                                               97

 

Szczęśliwy?  Czy  wiesz  czym  jest  szczęście?  Czy  to  bycie 

Hin

dusem,  chrześcijaninem,  muzułmaninem?  Szczęście  to  po 

pro

stu  szczęście.  Człowiek  zostaje  przeniesiony  do  innego 

świata.  Przestaje  być  częścią  świata  stworzonego  przez  ludzki 
umysł,  przestaje  być  częścią  przeszłości,  paskudnej  historii, 
przestaje  być  częścią  czasu.  Gdy  jesteś  naprawdę  szczęśliwy, 
gdy czujesz się błogo, czas i przestrzeń znikają.

 

Albert  Einstein  mówił,  że,  zdaniem  dawnych  uczonych, 

istniały dwie rzeczywistości: przestrzeń i czas. Ale on uważa, że nie 
są one dwiema oddzielnymi rzeczywistościami - są dwoma obli-
czami tej samej rzeczywistości. Dlatego stworzył słowo „czasoprze-
strzeń". Czas to nic więcej jak czwarty wymiar przestrzeni.

 

Einstein nie był mistykiem, inaczej wspomniałby również o 

trzeciej  rzeczywistości  -  transcendentnej,  nie  będącej  ani  prze-
strzenią,  ani  czasem.  Ona  również  istnieje.  Nazywam  ją 
„doświadczaniem".  Mając  te  trzy  rzeczywistości,  masz  całą 
trójcę.  Całą  koncepcję  Trójcy,  trzech  twarzy  Boga.    Istnieją 
cztery wymiary.    

Rzeczywistość         

jest czterowymiarowa: trzy wymiary        

 

przestrzeni i czwarty wymiar czasu.  
Ale jest coś jeszcze. Nie można nazwać 
 

tego  piątym  wymiarem;  nie  jest  nim.  Stanowi  całość,  to,  co 

transcendentne. Poruszasz się w tym kierunku, kiedy odczuwasz 
błogość. Nie jest to zjawisko o charakterze społecznym. Nie jest 
związane z tradycją, nie ma nic wspólnego z ludzkim umysłem.

 

Przyjrzyj się swojemu nieszczęściu, obserwuj, a będziesz  w 

stanie  znaleźć  jego  przyczynę.  Następnie  skup  się  na  tych 
krótkich momentach, gdy pozwalasz sobie na odczuwanie ra-
dości, i porównaj je ze sobą.

 

Zauważysz kilka spraw: gdy jesteś smutny, jesteś konformi-

stą. Społeczeństwu się to podoba, ludzie cię szanują, cieszysz się

 

96

 

Gdy będziesz naprawdę 

  zado

wolony, zauważysz, że cały 

świat się od ciebie

 

odwraca..

 

background image

98

 

Apteka dla duszy 

 

 

Wpływaj na swój nastrój

 

99

 

 

powszechnym  poważaniem,  możesz  nawet  zostać  uznany  za 
świętego. Wszyscy święci cierpią. Smutek wypisany jest na ich 
twarzach, w ich oczach. Ponieważ zaś sami są smutni, są prze-
ciwni  radości.  Każdy  rodzaj  szczęścia  utożsamiają  z  hedoniz-
mem.  Każda  radość  wiąże  się  dla  nich  z  grzechem.  Cierpią  i 
chcieliby  widzieć  cały  świat  pogrążony  w  smutku.  Faktycznie 
tylko  w  świecie  wypełnionym  smutkiem  mogą  być  uznani  za 
świętych.  W  świecie  pełnym  radości  musieliby  zostać  poddani 
leczeniu. To przypadki patologii.

 

Widziałem wielu świętych, przyglądałem się ich życiu. Dzie-

więćdziesięciu  dziewięciu  na  stu  to  ludzie  nienormalni  -  neu-
rotyczni lub nawet psychotyczni. Ale cieszyli się szacunkiem -i 
pamiętaj: szanowano ich za to, że cierpią.

 

Wielcy święci urządzali sobie długie głodówki, torturowali się. 

Nie jest to zbyt mądre. Kilka pierwszych dni, pierwszy tydzień, 
trudno wytrzymać. Drugi tydzień jest już łatwy. Po trzecim ty-
godniu problem sprawia jedzenie. W czwartym tygodniu całko-
wicie o nim zapominasz. Ciało z radością zjada samo siebie, czu-
je  się  lżejsze,  nie  ma  problemów  z  trawieniem.  Cała  energia, 
którą  przeznaczało  na  trawienie,  zostaje  wykorzystana  przez 
głowę. Możesz więcej myśleć, lepiej się koncentrować, możesz 
zapomnieć o ciele i o jego potrzebach.

 

Al

e wszystko to stworzyli ludzie nieszczęśliwi, nieszczęśliwe 

społeczeństwo.  Spójrz  na  swoje  cierpienie,  a  zauważysz  pewne 
podstawowe sprawy. Cierpienie daje ci szacunek. Ludzie są dla 
ciebie bardziej przyjacielscy, współczują ci. Cierpiąc, zdobywasz 
sobie 

więcej przyjaciół. Świat jest bardzo dziwny; jest z nim coś 

nie tak. Nie powinno tak być. To szczęśliwa osoba powinna mieć 
więcej  przyjaciół.  Ale  wystarczy,  że  będziesz  zadowolony,  a 
ludzie  zaczną  ci  zazdrościć,  przestaną  zachowywać  się 
przyjaźnie.  Poczują  się  oszukani:  masz  coś,  czego  oni  nie 
potrafią

 

uzyskać. „Dlaczego jesteś szczęśliwy?" Więc przez lata wypra-
cowaliśmy  w  sobie  pewien  mechanizm:  powstrzymujemy  ra-
dość, wyrażamy smutek. Stało się to naszą drugą naturą.

 

Musisz  porzucić  ten  mechanizm.  Musisz  nauczyć  się  być 

szczęśliwym, szanować szczęśliwych ludzi, zwracać na nich więk-
szą  uwagę.  Pamiętaj  o  tym.  To  ogromna  pomoc  dla  ludzkości. 
Nie współczuj tym, którzy cierpią. Pomagaj im, ale nie współ-
czuj. Nie pozwól im myśleć, że smutek jest opłacalny. Niech wie-
dzą, że pomagasz im, ale nie wynika to z szacunku, a z samego 
faktu, że po prostu potrzebują pomocy. Ty jedynie próbujesz wy-
dobyć  tę osobę  ze  smutku,  ponieważ  smutek  jest  zły.  Niech  ta 
osoba poczuje, że smutek to coś złego, że bycie nieszczęśliwym 
to nic szlachetnego, że pomagając jej, wcale nie przysłużysz się 
ludzkości.

 

Bądź szczęśliwy, szanuj szczęście, 

pomóż ludziom zrozumieć, że jest 
ono celem w życiu - satchitanand. 

Wschodni mistycy uwa

żają, że Bóg ma trzy jakości. Jest sat: 

praw

dą.  Jest  chit:  świadomością,  czujnością.  I  najważniejsze, 

jest  anand: 

błogością. Gdziekolwiek ona jest, tam jest też Bóg. 

Gdy 

widzisz kogoś w stanie błogości, szanuj go, jest on święty. A 

gdy 

widzisz  radosne,  wesołe  zgromadzenie,  myśl  o  nim  jak  o 

miej

scu świętym.

 

Recepty

 

Przechytrzyć rutynę umysłu 

Smutno ci? Zatańcz albo wejdź pod prysznic i zobacz, jak wraz 
z ciepłem ciała uchodzi z ciebie smutek. Poczuj, jak woda 

 

Nie współczuj tym, którzy cierpią. 
Pomagaj im, ale nie 

współczuj. Nie 

pozwól im 

myśleć, że smutek jest 

opłacalny. 

background image

Apteka dla duszy 

 

zmywa z ciebie smutek razem z potem i kurzem. Zobacz, co 

się dzieje.

 

Postara

j  się  postawić  umysł  w  sytuacji,  w  której  nie  będzie 

mógł zastosować starych metod. Każdy sposób będzie dobry. Tak 
naprawdę  wszystkie  opracowywane  przez  wieki  techniki  mają 
na celu wybić umysł z utartych ścieżek.

 

Na  przykład,  jeśli  czujesz  złość,  weź  kilka  głębokich  odde-

chów. Przez kilka minut głęboko wdychaj i wydychaj powietrze, 
po  czym  sprawdź,  czy  nadal  czujesz  gniew.  Zdezorientowałeś 
umysł; nie potrafi on powiązać ze sobą tych dwóch spraw. Za-
czyna pytać: „Od kiedy człowiek w złości oddycha głęboko? O 
co tu chodzi?"

 

Więc zrób cokolwiek, ale nigdy się nie powtarzaj; o to właś-

nie chodzi. Jeśli bowiem będziesz brał prysznic, ilekroć poczu-
jesz smutek, umysł przyzwyczai się do tego. Po trzech, czterech 
razach nauczy się: „Aha, jesteś smutny; właśnie dlatego bierzesz 
prysznic". Stanie się to nieodłącznym elementem twojego smut-
ku.  Więc  nigdy  się  nie  powtarzaj.  Za  każdym  razem  zaskakuj 
umysł. Bądź twórczy, używaj wyobraźni.

 

Twój partner powiedział coś, co cię zezłościło. Zawsze chcia-

łeś go uderzyć albo czymś w niego rzucić. Tym razem zmień to: 
Przytul go! Pocałuj go! Zaskocz również jego. Twój umysł bę-
dzie zdezorientowany i twój partner również. Nagle wszystko się 
zmieni. Wtedy zauważysz, że umysł to mechanizm, który łatwo 
zaskoczyć czymś nowym; nie radzi sobie z tym, czego nie zna.

 

Otwórz okno i wpuść powiew świeżego powietrza.

 

Zmień schemat powstawania złości

 

Tysiące  razy  możesz  uwalniać  z  siebie  emocje,  ale  dopóki  nie 
zmienisz przyzwyczajeń, znów się w tobie nagromadzą. Nie

 

 

Wpływaj na swój nastrój ________________________________________ 101 

I

 

ma nic złego w rozładowywaniu energii - jest to korzystne, 

ale nietrwałe. 

 

Wschodnie  metody  różnią  się  całkowicie  od  zachodnich.  Nie 

działają oczyszczające Wręcz przeciwnie, konfrontują cię z przy- 

zwyczajeniami.  Nie  przejmują  się  tłumioną  energią.  Skupiają  się 

na schemacie, wewnętrznym mechanizmie, wytwarzającym ener-

gię,  blokującym  ją  i  sprawiającym,  że  jesteś  zły,  smutny,  przy-

gnębiony,  neurotyczny.  Nakazują  przełamać  schemat.  Rozłado-

wanie energii jest łatwe. Trudne jest złamanie schematu. To ciężka 
praca. 

 

Spróbuj  zrobić  coś,  co  zniszczyłoby  ten  schemat.  Na 

przykład  codziennie,  kiedy  będziesz  miał  ochotę  (sam  wybierz 

właściwy  moment),  przez  piętnaście  minut  wykonaj  takie 

ćwiczenie: zamknij drzwi do swojego pokoju i zdenerwuj się – 
ale 

nie  rozładowuj  gniewu.  Wymuszaj  go,  odejdź  prawie  od 

zmys

łów z gniewu, ale nie rozładowuj go. Nie wyrażaj (...). Nie 

miej nawet poduszki do uderzenia. Powstrzymuj go w każdy 

możliwy sposób. Rozumiesz? Ma to być dokładne przeciwieństwo  
katharsis. 
 

Jeśli  czujesz  napięcie  narastające  w  brzuchu,  tak  jakby  coś 

miało eksplodować, wciągnij go, napnij go do granic wytrzyma- 

łości. Jeśli czujesz napięcie w ramionach, spraw, by jeszcze bar- 

dziej  się  usztywniły.  Pozwól,  aby  całe  ciało  było  tak  spięte  jak 

to tylko możliwe, prawie jak wulkan z zatkanym kraterem. 

 Mu

sisz  o  tym  pamiętać:  nie  ma  ujścia,  nie  ma  żadnej  ulgi. 

Nie 

krzycz, bo rozluźnisz brzuch. Nie uderzaj w nic, bo rozluźnisz 

 

i odprężysz ramiona. 
 

        

Przez piętnaście minut gotuj się jak woda w stu stopniach. 

Przez piętnaście minut dojdź do maksymalnego napięcia. 

  Na

staw budzik i gdy zadzwoni, postaraj się być spięty najbardziej, 

 jak tylko 

potrafisz. 

100

 

background image

Apteka dla duszy 

 

Gdy  wyłączysz  budzik,  usiądź  w  ciszy,  zamknij  oczy  i 

obser

wuj, co się będzie działo. Zrelaksuj ciało.

 

Postępuj tak przez dwa tygodnie. To przegrzewanie systemu 

roztopi u ciebie schemat gniewu.

 

Zagłęb się w „nie" 

Stosuj  tę  metodę  każdego  wieczoru  przez  sześćdziesiąt  minut. 
Przez czterdzieści wprowadzaj się w negatywny stan, tak nega-
tywny, jak tylko p

otrafisz. Zamknij drzwi, obłóż pokój poduszka-

mi, odłącz telefon, powiedz, żeby nikt ci nie przeszkadzał przez 
godzinę. Powieś na drzwiach karteczkę, że przez godzinę chcesz 
zostać sam. Przyciemnij wszystko możliwie maksymalnie. Włącz 
przygnębiającą muzykę i poczuj się martwy.

 

Czuj  wszelki  negatywizm.  Jak  mantrę  powtarzaj  „nie". 

Przywołaj  sceny  z  przeszłości:  gdy  byłeś  przytłumiony  i 
odrętwiały, gdy chciałeś popełnić samobójstwo, gdy nie miałeś 
chęci do życia - i wyolbrzym to wszystko. Stwórz wokół siebie 
całą  tę  sytuację.  Umysł  będzie  cię  rozpraszał.  Będzie  mówił: 
„Co robisz? Noc jest taka piękna, księżyc w pełni!" Nie słuchaj 
go.  Powiedz  mu,  że  może  wrócić  później,  ale  w  tej  chwili 
całkowicie pogrążasz się w tym, co negatywne. Bądź religijnie 
negatywny. 

Płacz,  szlochaj,  krzycz,  wydzieraj  się,  przeklinaj  - 

rób to, na co masz ochotę. Ale pamiętaj o jednym: nie stawaj się 
wesoły.  Nie  dopuść  szczęścia.  Jeśli  się  na  tym  przyłapiesz, 
natychmiast wy

mierz sobie klapsa! Sprowadź się z powrotem do 

stanu negatyw

nego.  Wyżyj  się  na  poduszkach,  uderzaj  w  nie 

albo  skacz  po  nich.  Zachowuj  się  paskudnie!  Okaże  się,  że 
czterdzieści  minut  bycia  negatywnie  nastawionym  jest  bardzo 
trudne.

 

Jest to jedno z podstawowych praw umysłu -jeśli cokolwiek 

chcesz zrobić w pełni świadomie, okazuje się to niemożliwe; 

 

 

Wpływaj na swój nastrój                                                                                          103

 

czu

jesz  się  oddzielony  od  tego,  co  robisz.  Jesteś  jedynie 

świadkiem, nie zatracasz się w tym. Pojawia się dystans i jest on 
czymś wspaniałym. Nie  mówię, żebyś celowo tworzył dystans. 
On jest skut

kiem ubocznym, nie musisz się o niego starać.

 

Po czterdziestu minutach wyjdź nagle z negatywnego stanu. 

Odrzuć  poduszki,  zapal  światła,  włącz  piękną  muzykę  i  tańcz 
przez dwadzieścia minut. Powtarzaj: „Tak! Tak! Tak!" - niech to 
stanie się twoją mantrą. Potem weź prysznic.

 

Wykorzenisz w ten sposób całą negatywną energię i spojrzysz 

inaczej na mówienie „tak". Całkowicie się oczyścisz. Bez zagłę-
bienia się w „nie" nikt nie może wzbić się na wyżyny „tak". Kie-
dy uporczywie będziesz mówił „nie", w naturalnej konsekwencji 
pojawi się mówienie „tak".

 

Wypuść tygrysa z uwięzi 

Życie jest tak rozlegle, że nie sposób nad nim zapanować. Jeśli 
naprawdę chcesz to zrobić, musisz ograniczyć je do minimum; 
wtedy dasz radę. Inaczej życie jest dzikie. Tak dzikie jak chmu-
ry, deszcz, wiatr, drzewa i niebo.

 

Medytację zacznij w nocy. Poczuj, że nie jesteś człowiekiem. 

Możesz wybrać sobie dowolne zwierzę, które lubisz. Jeśli lubisz 
koty, 

kot będzie odpowiedni. Jeśli lubisz psy, w porządku... Mo-

żesz też być tygrysem - samcem lub samicą - czym tylko chcesz. 
Wybierz jedno zwierzę i trzymaj się go. Zmień się w zwierzę. Po-
ruszaj się po pokoju na czworaka i stań się zwierzęciem.

 

Przez piętnaście minut fantazjuj tak, jak tylko możesz. Szcze-

kaj, jeśli jesteś psem, i zachowuj się tak jak pies; rób to napraw-
dę! Ciesz się i niczego nie kontroluj. Pies niczego nie kontroluje 

bycie  psem  wiąże  się  z  całkowitą  wolnością,  więc  cokolwiek 

poczujesz, z

rób to. Nie próbuj niczego kontrolować. Bądź praw-

 

102

 

background image

104 __________________________________________________ Apteka dla duszy 

 

dziwym  psem!  Przez  piętnaście  minut  włócz  się  po  pokoju, 
szczekaj i skacz. Ćwicz tak przez siedem dni - to pomoże.

 

Jeśli jesteś zbyt wytworny i cywilizowany, może cię to skrzy-

wić.  Potrzeba  ci  trochę  więcej  zwierzęcej  energii.  Zbyt  silne 
ucywilizowanie  działa  paraliżująco.  Jest  dobre  w  niewielkich 
dawkach,  ale  w  zbyt  dużej  może  być  niebezpieczne.  Człowiek 
powinien zachować umiejętność bycia zwierzęciem. Jeśli potra-
fisz nauczyć się zachowywać z odrobiną dzikości, wszystkie twoje 
problemy znikną. Więc zacznij od dziś - i baw się tym!

 

W razie kryzysu 

Zawsze gdy czujesz presję wywieraną na ciebie przez czynniki 
zewnętrzne - a w życiu zdarza się to wielokrotnie - wtedy bez-
pośrednie wejście w medytację staje się trudne. Powinieneś więc 
przez  około  piętnaście  minut  przed  medytacją  robić  coś,  co 
wyeliminuje  tę  presję.  Tylko  wtedy  będziesz  mógł  wejść  w 
medytację.

 

Przez piętnaście minut po prostu siedź w ciszy i myśl, że cały 

świat to sen - bo naprawdę nim jest! Myśl o świecie jak o złudze-
niu, w którym nie ma nic istotnego. To pierwsza sprawa.

 

Po drugie, pamiętaj, że wcześniej czy później wszystko, włą-

czając ciebie, zniknie. Nie zawsze byłeś na świecie i nie zawsze 
będziesz. Nic nie jest trwałe.

 

Po trzecie, pamiętaj, że jesteś tylko świadkiem. Wszystko to 

przemijający sen, film.

 

Pamiętaj  o  tych  trzech  sprawach:  że  świat  to  tylko  sen  i  że 

wszystko, nawet ty, przeminie. Zbliża się śmierć, a jedyną rze-
czywistością jest świadek, więc jesteś tylko świadkiem. Zrelak-
suj ciało, przez piętnaście minut doświadczaj, a potem medytuj. 
Bez problemu wejdziesz w medytację.

 

 

Wpływaj na swój nastrój                                                                                    ]_05

 

Ale  kiedy  czujesz,  że  wejście  w  medytację  będzie  dla  ciebie 

łatwe,  nie  stosuj  tej  metody;  inaczej  stanie  się  nawykiem. 
Powinna 

być  stosowana  tylko  w  szczególnych  okolicznościach, 

gdy wejście w medytację sprawia trudność. Jeśli będziesz to robić 
codziennie, 

sposób ten straci siłę oddziaływania. Więc korzystaj 

z niego jak z lekarstwa. Gdy wszystko idzie nie tak i sprawia 
trudności,  wykorzystuj  go  do  oczyszczenia  drogi,  byś  mógł  się 
zrelaksować.

 

Tai chi przygnębienia 

Gdy zauważasz, że ogarnia się przygnębienie, wchodź w nie po-
wol

i, nie śpiesz się. Niech twój ruch będzie niespieszny-jak ru-

chy tai chi.

 

Gdy jesteś smutny, zamknij oczy i pozwól, żeby film przesu-

wał się bardzo wolno. Powoli, powoli wejdź w niego, obserwuj z 
wszystkich  stron,  patrz,  co  się  dzieje.  Rób  to  tak  wolno,  byś 
mógł  zobaczyć  każdy  ruch  osobno,  każde  włókno.  Jeśli 
zaczy

nasz się złościć - wchodź w to powoli.

 

Przez kilka dni wykonuj powolne ruchy, spowolnij również 

inne czynności. Na przykład chodź wolniej, niż chodziłeś do tej 
pory. Jedz wolniej niż do tej pory i lepiej przeżuwaj. Jeśli nor-
malnie posiłek zajmuje ci dwadzieścia minut, niech teraz zajmie 
trzydzieści;  zwolnij  wszystko  o  pięćdziesiąt  procent.  Jeśli 
szybko otwierasz oczy, zwolnij. Niech prysznic zajmuje ci dwa 
razy więcej czasu. Zredukuj tempo wszystkich czynności.

 

Gdy  zwolnisz,  automatycznie  zwolni  cały  twój  mechanizm. 

Jest tylko jeden mechanizm - 

ten sam, dzięki któremu chodzisz, 

rozmawiasz,  denerwujesz  się.  Nie  ma  innych.  Jest  tylko  jeden 
organiczny mechanizm. Więc kiedy wszystko spowolnisz, czeka 
cię  niespodzianka:  twój  smutek,  cierpienie,  złość,  agresja  - 
wszystko to też zwolni.

 

background image

106 _______________________________________________      Apteka dla duszy 

 

To niesamowite doświadczenie: zwalniają twoje myśli, prag-

nienia, przyzwyczajenia.

 

Na przykład, jeśli palisz papierosy, wtedy twoja ręka porusza 

się  bardzo  powoli...  wsuwa  się  do  kieszeni...  wyciąga  papie-
rosa...  wkłada  go  do  ust...  wyciąga  pudełko  zapałek.  Wszystko 
dzieje  się  tak  powoli,  że  wypalenie  jednego  papierosa  zajmuje 
prawie pół godziny! Przygotuj się na niespodziankę. Będziesz w 
stanie dostrzec, w jaki sposób wykonujesz wszystkie rzeczy.

 

Dziennik księżycowy

 

Księżyc wywiera czasem mocny wpływ na człowieka, więc obser-
wuj go i korzystaj z niego. Co najmniej przez dwa miesiące pro-
wadź  codzienne  zapiski,  uwzględniające  fazę  księżyca.  Zacznij 
od nowiu i zanotuj, jak się czułeś przez cały dzień; to samo dru-
giego, trzeciego, czwartego dnia aż do pełni. Gdy księżyc zacznie 
się zmniejszać, nadal prowadź zapis. Zauważysz pewien rytm -
twój nastrój zależy od księżyca.

 

Gdy już sporządzisz dokładny wykres, możesz go wykorzy-

stać do wielu celów. Możesz przewidzieć, jak będziesz czuł się 
jutro i w jaki sposób powinieneś się do tego przygotować. Jeśli 
zanosi się na smutek, rozsmakuj się w smutku. Nie miałoby sen-
su  z  nim  walczyć.  Zamiast  walczyć,  wykorzystaj  go,  ponieważ 
smutek również może przynieść korzyści.

 

Oddech psa

 

Gdy czujesz, że masz żołądek zawiązany w supeł, chodź i dysz 
jak pies. Wysuń język - udrożni to przejście. Takie dyszenie mo-
że mieć ogromny wpływ. Jeśli będziesz sapał przez pół godziny, 
w cudowny sposób zniknie twój gniew, a ciało ureguluje się.

 

 

Wpływaj na swój nastrój                                                                                        07

 

Wypróbuj to czasami w swoim pokoju. Możesz skorzystać z 

lustra  - 

szczekać i wyć do niego! Po trzech tygodniach zauwa-

żysz bardzo głębokie zmiany. Gdy zrelaksujesz się i uwolnisz od 
gniewu, poczujesz się wolny.

 

Zgoda na to, co negatywne 

Człowiek musi nauczyć się funkcjonować również z tym, co w 
nim negatywne. Tylko wtedy może stać się całością.

 

Wszystkim  nam  zależy  na  doznawaniu  samych  rzeczy  po-

zytywnych.  Gdy  jesteś  szczęśliwy,  akceptujesz  to;  gdy  jesteś 
nieszczęśliwy, wypierasz to. Ale łączysz w sobie te dwa stany. 
Gdy wszystko idzie do przodu, czujesz się świetnie; gdy wszy-
stko z

atrzymuje się, staje, czujesz się jak w piekle. Ale musisz 

zaakceptować  obie  emocje.  Tak  wygląda  życie:  składa  się  i  z 
piekła,  i  z  nieba.  Rozdzielanie  ich  jest  fałszem.  Nie  ma  nieba 
gdzieś  na  wysokości,  a  piekła  gdzieś  w  dole.  Oba  są  tutaj.  W 
jednej chwil

i  czujesz  się  jak  w  niebie,  w  następnej  -  jak w 

piekle.

 

Trzeba poznać negatywny aspekt siebie i odprężyć się w  

Jego obecności. Wtedy pewnego dnia ze zdziwieniem przekonasz się, 

 

że te negatywne cząstki dodają życiu smaku. Nie są niezbędne, 

 

ale dodają życiu przypraw. Inaczej byłoby nudne i monotonne. 

Sam pomyśl: jesteś coraz szczęśliwszy, coraz szczęśliwszy, coraz 

szczęśliwszy...  Co później?  Momenty smutku  

przynoszą zapał, chęć poszukiwania i przygód. 
Odzyskujesz apetyt.  

Powinieneś funkcjonować 

 

całą pełnią siebie. Akceptować dobre i złe 

strony. Nie ma sposobu   

Na 

pozbycie się czegokolwiek. Nikt nigdy nie pozbywa  

się niczego, można się tylko nauczyć wszystko akceptować. Wtedy 

Człowiek musi nauczyć się 

funkcjonować również z tym, co 
w nim 

negatywnego. Tylko 

wtedy może stać się jednością. 

background image

Apteka dla duszy 

 

pojawia się harmonia pomiędzy ciemnością i światłem, i jest 

ona      piękna. Dzięki kontrastom życie staje się harmonijne. 

Staraj  się  wykorzystać  każdy  moment.  Nie  stwarzaj  proble-

mów. Nie zastanawiaj się: „Co powinienem zrobić, aby przestać 
odczuwać  lęk?"  Gdy  czujesz  się  zdenerwowany,  bądź  zdener-
wowany! 

Gdy jesteś nieszczęśliwy, bądź nieszczęśliwy i nie rób 

wokół tego zbyt wiele szumu -po prostu bądź nieszczęśliwy; cóż 
więcej możesz zrobić?

 

To  tak  jak  z  pogodą:  przychodzi  lato  i  robi  się  gorąco;  cóż 

możesz począć? Gdy jest upal, bądź rozgrzany i spocony, a gdy 
jest zimno, trzęś się i bądź zadowolony! Powoli zauważysz ro-
dzące się relacje między przeciwieństwami. A dzień, w którym 
zauważysz  tę  dwubiegunowość,  będzie  dniem  zrozumienia  i 
objawienia.

 

W siódmym niebie 

Stan błogości jest bardzo mglisty. Jest jak chmura, niemożliwy 
do zdefiniowania i ulega ciągłym przemianom. Nie jest ani tym-
czasowy, ani stały. Jest wieczny. Ale nie jest martwy -jest bar-
dzo, bardzo żywy. Jest życiem; nie jest statyczny, lecz dynami-
czny. Zmienia się. Na tym polega paradoks: błogość jest wieczna, 
ale zmienna, w każdej chwili nowa, a zawsze ta sama. W pewien 
sposób istniała zawsze; w każdej chwili jesteś w stanie odczuć 
ekstazę i podniecenie. Zawsze może cię to zaskoczyć. Jest więc 
błogość bardzo  mglista i  nie  można określić jej jako stan tym-
czasowy czy trwały.

 

Zacznij odczuwać naokoło siebie tę chmurę błogości. Siedząc 

w ciszy, poczuj otaczającą cię chmurę. Zrelaksuj się, a po kilku 
dniach poczujesz, że stalą się ona rzeczywista (...), ponieważ jest 
tam. Jest, choć ty może jeszcze jej nie poczułeś. Jest. Każdego

 

 

Wpływaj na swój nastrój _______________________________________ 1_09

 

otacza chmura błogości - człowiek musi tylko zdać sobie z tego 
sprawę,  to  wszystko.  Rodzimy  się  z  nią.  Jest  ona  naszą  aurą, 
naszą naturą, instynktowną naturą. Więc czasem usiądź w ciszy, 
zrel

aksowany  i  poczuj,  że  zatracasz  się  w  chmurze  rozkoszy, 

która cię otacza, nieustannie się zmienia i pozostaje z tobą.

 

Gdy zaczniesz się zatracać, poczujesz większą rozkosz. Po-

jawią się momenty, w których całkowicie się zagubisz, gdy bę-
dzie chmura, a nie 

będzie ciebie. Są to momenty satori lub sa-

madhi. 

Są one pierwszymi przejawami prawdy.

 

Gdy pojawi się nasionko, wyrośnie również drzewo.

 

Tylko to sobie wyobraź! 

Jeśli masz bujną wyobraźnię i potrafisz świadomie z niej korzy-

stać, może pomóc ci w pracy wewnętrznej. Jeśli zaś nie używasz 

jej regularnie, może stać się przeszkodą. Jeżeli człowiek dyspo-

nuje jakąś umiejętnością, powinien z niej korzystać, w przeciw-

nym  razie  będzie  ona  jak  kamień  na  drodze.  Trzeba  go  wyko-

rzystać, zamienić go w stopień wiodący wzwyż.

 

Zacznij robić trzy rzeczy. Po pierwsze, wyobrażaj sobie sie-

bie tak szczęśliwego jak to tylko możliwe. W przeciągu tygodnia 

poczujesz, że bez konkretnego powodu stajesz 

 

 

się coraz szczęśliwszy. Będzie to dowód     na  

istnienie w tobie uśpionej zdolności. Tak   więc 
 

pierwszą sprawą, którą powinieneś robić każdego 

 

ranka, jest wyobrażenie sobie, że jesteś ogromnie  

szczęśliwy. Wstań z łóżka w doskonałym nastroju - rozpromieniony, 

radosny, pełen dobrych oczekiwań, tak jakby coś doskonałego, bardzo 

cennego miało się tego dnia wydarzyć. Wstań z łóżka w pozytywnym i 

pełnym nadziei nastroju, z poczuciem, że ten dzień nie będzie zwykły, 

że czeka na ciebie coś nieprzewidywalnego

 

108

 

Ka

żdego otacza chmura 

błogości-człowiek musi tylko 

zdać sobie z tego sprawę, to 
wszystko.
 

background image

Apteka dla duszy 

 

i niesamowitego, że coś się zbliża. Próbuj i pamiętaj o tym 

przez cały dzień. Po upływie tygodnia zauważysz, że cala twoja 
rutyna, twój styl i emocje zmieniły się.

 

Po drugie, gdy kładziesz się spać, wyobraź sobie, że spadasz 

w dłonie Boga... Tak jakby cała egzystencja cię wspierała, jak-
byś spał na jej kolanach. Po prostu wyobraź to sobie i zaśnij. Nie 
przerywaj wizualizacji, niech nadejdzie sen, niech połączą się ze 
sobą. Na tym polega drugi punkt.

 

Po trzecie, nie wyobrażaj sobie rzeczy negatywnych. Jeśli lu-

dzie obdarzeni żywą wyobraźnią myślą o sprawach negatywnych, 
zaczynają się one wydarzać. Jeśli myślisz, że zachorujesz, zacho-
rujesz. Jeśli spodziewasz się, że spotkasz się z osobą, która bę-
dzie wobec ciebie chamska, tak się stanie. Twoja wyobraźnia two-
rzy sytuacje.

 

Zacznij wykorzystywać wyobraźnię rano i w nocy oraz pamię-

taj, by przez cały dzień nie wyobrażać sobie niczego negatywne-
go. Jeśli pojawi się taka myśl, natychmiast zmień ją w pozyty-
wną. Powiedz jej: „Nie", i odrzuć ją od siebie.

 

Śmiej się z głębi brzucha 

Kiedy siedzisz i nie masz nic do ro

boty, odpręż dolną szczękę i 

szeroko  otwórz  usta.  Oddychaj  przez  nie,  ale  niezbyt  głęboko. 
Pozwól  oddychać  ciału  -  stopniowo  oddech  zacznie  stawać  się 
coraz płytszy. Gdy zauważysz, że stał się naprawdę płytki, a ty 
nadal masz otwarte usta i rozluźnioną szczękę, całe ciało poczuje 
się zrelaksowane.

 

W tym momencie zacznij odczuwać uśmiech - nie na twarzy, 

ale  w  całym  sobie.  Będziesz  w  stanie  to  zrobić.  Nie  jest  to 
uśmiech,  który  występuje  na  ustach;  jest  to  uśmiech  egzysten-
cjalny, który rozprzestrzenia się wewnątrz ciebie.

 

 

Wpływaj na swój nastrój  ______________________________________ 111

 

Spróbuj  zrobić  to  dzisiaj,  a  sam  poczujesz  jak  to  jest...  po-

nieważ tego nie da się opisać. Nie ma potrzeby cieszyć się usta-
mi, twarzą; poczujesz się tak, jakbyś uśmiechał się ze swojego 
wnętrza.  Twój  brzuch  będzie  się  uśmiechał.  Będzie  to  jak 
uśmiech, a nie jak śmiech. Będzie miękkie, delikatne, kruche jak 
malutka  róża  rozkwitająca  w  twoim  brzuchu,  roztaczająca  swą 
woń po całym ciele.

 

Gdy raz poznasz ten uśmiech, będziesz w stanie pozostawać 

szczęśliwy przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Gdy tylko 
poczujesz,  że  opuszcza  cię  radość,  po  prostu  zamknij  oczy  i 
uchwyć  ten  uśmiech,  on  tam  będzie.  W  ciągu  dnia  możesz 
chwytać go tak często, jak tylko chcesz. Zawsze się pojawi.

 

Zburz Chiński Mur 

Przez całe życie wielu ludzi posuwa się we wszystkim tylko do 
pewnego  stopnia.  Gdy  byłeś  zdenerwowany,  dochodziłeś  tylko 
do pewnego natężenia. Gdy byłeś smutny, dochodziłeś tylko do 
pewnego natężenia. Gdy byłeś szczęśliwy, dochodziłeś tylko do 
pewnego  natężenia.  Istnieje cienka linia, której nigdy nie 
przekroczyłeś.  Wszystko  dochodzi  do  niej  i  na  niej  się 
zatrzymuje. To stało się prawie automatyczne - gdy dochodzisz 
do tej granicy, natychmiast zatrzymujesz się.

 

Wszystkich nas tak uczono: z gniewem wolno posunąć się tyl-

ko do pewnej granicy i nigdy dalej, bo może to być niebezpie-
czne. Pozwala ci się dojść do określonego poziomu szczęścia, ale 
nie dalej, ponieważ może to doprowadzić do szaleństwa. Pozwala 
ci się na smutek, ale tylko do pewnego stopnia, ponieważ większy 
mógłby pchnąć cię do samobójstwa. Tak cię nauczono, a przez 
to wokół ciebie (oraz wokół każdego innego człowieka) wyrósł 
Wielki Mur Chiński. Nigdy go nie przekroczyłeś. Wyznaczą

 

110

 

background image

112 __________________________________________________ Apteka dla duszy 

 

on  twoją  jedyną  przestrzeń,  jedyną  wolność.  Gdy  zaczynasz 
czuć  się  szczęśliwy  czy  radosny,  ten  Wielki  Mur  Chiński 
natychmiast się aktywizuje. Pamiętaj o tym.

 

Zacznij wykonywać pewne ćwiczenie, które będzie niezwyk-

le  pomocne.  Nazywa  się  to  „metodą  wyolbrzymiania".  Jest  to 
jedna  z  pradawnych  tybetańskich  metod  medytacji. Jeśli  jest  ci 
smutno, zamknij oczy i wyolbrzym ten smutek. Zagłęb się w nie-
go tak bardzo, jak tylko potrafisz, przekrocz granicę. Jeśli chcesz 
jęczeć, szlochać, płakać, rób to. Jeśli masz ochotę tarzać się po 
podłodze, rób to. Przekrocz granicę, której nigdy wcześniej nie 
przekroczyłeś.

 

Wyolbrzym  to,  ponieważ  ograniczenie,  ta  trwała  granica,  z 

którą  żyłeś,  stała  się  rutyną.  Nie  osiągniesz  stanu  pełnej 
świadomości,  póki  jej  nie  przekroczysz.  Wynika  ona  z  twoich 
mentalnych  przyzwyczajeń,  więc  [proces  ten]  może  cię  bardzo 
zdenerwować,  ale  nigdy  nie  uświadomisz  jej  sobie,  dopóki jej 
nie  przekroczysz.  A  wtedy  nagle  zdasz  sobie  sprawę  z  tej 
granicy, ponieważ zacznie się dziać coś, co nie zdarzyło nigdy 
wcześniej.

 

Postępuj  tak  ze  smutkiem,  gniewem,  zazdrością  -  z czym 

tylko masz ochotę - a w szczególności ze szczęściem. Gdy od-
czuwasz radość, nie wierz w granice. Po prostu wyjdź i pozbądź 
się ich: tańcz, śpiewaj, biegaj. Nie bądź skąpcem.

 

Gdy już nauczysz się przekraczać ograniczenia i je pokony-

wać, znajdziesz się w zupełnie innym świecie. Wtedy poczujesz, 
jak dużo w życiu traciłeś.

 

Wiele razy staniesz tuż pod tym Chińskim Murem i dopiero 

stopniowo będziesz uczyć się od niego uwalniać. A tak napraw-
dę go nie ma, jest tylko wyobrażeniem.

 

 

Wpływaj na swój nastrój                                                                                       113

 

Stwórz swój prywatny świat 

Co wieczór stosuj poniższą, trzystopniową metodę.

 

Osiągnięcie stopnia pierwszego zajmie siedem dni. Leżąc lub 

siedząc na łóżku, zgaś światło i pozostań w ciemności. Przypom-
nij  sobie  jakiś  przyjemny  moment  z  przeszłości.  Dowolny... 
wy

bierz  najlepszy.  Może  być  to  coś  zwyczajnego,  ponieważ 

czasem 

w zwyczajnych miejscach dzieją się niezwykłe rzeczy.

 

Siedzisz w milczeniu, nic nie rob

isz, a deszcz bębni o dach. Za-

pach, dźwięk... jesteś nimi otoczony i nagle coś w tobie zaskakuje: 
to święty moment! Albo pewnego dnia, gdy idziesz ulicą, nagle 
zza drzew spływają na ciebie słoneczne promienie i coś zaskakuje, 
coś się otwiera! Na chwilę przenosisz się do innego świata.

 

Gdy wybierzesz już ten moment, wspominaj go przez siedem 

dni. Po prostu zamknij oczy i pozwól mu powrócić. Skup się na 
szczegółach.  Deszcz  bębni  o  dach...  kap,  kap,  dźwięk  spadają-
cych  kropel...  zapach...  wrażenia  z  tamtej  chwili...  Śpiewające 
ptaki, szczekający pies... gdzieś upada talerz - wszystkie dźwię-
ki. Skup się na wszystkich szczegółach, patrz z każdej strony, wie-
lowymiarowo, czuj wszystkimi zmysłami. Każdej nocy zauważysz, 
że  szczegóły  stają  się  coraz  wyraźniejsze. Być  może  przypom-
nisz  sobie  rzeczy,  o  których  zapomniałeś,  a  które  teraz  twój 
umysł odtworzy. Bez względu na to, czy o czymś pamiętasz czy 
nie, umysł wszystko rejestruje.

 

Zaczniesz odczuwać subtelne niuanse, z których nie zdawa-

łeś  sobie  sprawy.  Gdy  twoja  świadomość  skupi  się  na 
konkretnym  wspomnieniu,  ono  powróci.  Zaczniesz  zauważać 
nowe szczegóły. Zaczniesz przypominać sobie, że rzeczywiście 
miały  miejsce,  ale  ty  o  nich  zapomniałeś.  Umysł  wszystko 
rejestruje. Jest sługą godnym zaufania - niezwykle zdolnym.

 

background image

114

 

Apteka dla duszy

 

 

Wpływaj na swój nastrój

 

115

 

 

Siódmego dnia będziesz widział wszystko tak wyraźnie, że bę-

dzie ci się wydawać, jakbyś nigdy niczego nie widział tak dobrze.

 

Po siedmiu dniach postępuj dalej tak samo, ale dodaj pewien 

element. Ós

mego  dnia  poczuj  wokół  siebie  przestrzeń.  Poczuj 

otaczającą cię wtedy atmosferę - pięćdziesiąt centymetrów doko-
ła  ciebie.  Po  prostu  poczuj  aurę  tamtej  chwili.  Po  czternastu 
dniach będziesz w stanie prawie całkowicie przenieść się do inne-
go świata - ze świadomością, że na odległość tych pięćdziesięciu 
centymetrów wokół ciebie rozciąga się inny czas i inny wymiar.

 

Następnie w trzecim tygodniu dodaj jeszcze coś. Żyj tą chwi-

lą,  daj  się  jej  otoczyć,  lecz  teraz  stwórz  nieistniejącą  antyprze-
strzeń.  Na  przykład  czujesz  się  świetnie;  pięćdziesiąt  centyme-
trów wokół ciebie roztacza się coś boskiego. I wyobraź sobie taką 
sytuację:  ktoś  cię  obraża,  ale  złośliwość  ta  nie  przekracza  gra-
nicy.  Otacza  cię  powłoka  i  złośliwość  nie  może  cię  dotknąć. 
Mknie  jak  strzała,  ale spada  na  ziemię.  Albo  przypomnij  sobie 
jakiś przykry moment: zostałeś urażony, ale cierpienie to dociera 
jedynie do szklanej ściany, która cię otacza, i tam się ześlizguje. 
Nigdy  nie  zbliży  się  do  ciebie.  Po  trzech  tygodniach  -jeśli 
wszystko dobrze posz

ło w dwóch poprzednich - zauważysz, że 

wszystko  dochodzi  do  ciebie  tylko  na  odległość  pięćdziesięciu 
centymetrów i nic nie wnika w ciebie.

 

Wtedy od czwartego tygodnia utrzymuj wokół siebie tę aurę. 

Idąc na zakupy czy rozmawiając z ludźmi, stale o niej pamiętaj. 
Będziesz  zachwycony.  Będziesz  poruszał  się  po  świecie,  stale 
mając wokół siebie swój własny, prywatny świat.

 

To sprawi, że będziesz w stanie żyć w teraźniejszości - po-

nieważ  naprawdę  jesteś  stale  bombardowany  przez  tysiące 
spraw. Przykuwają one twoją uwagę, bo, nie mając wokół siebie 
ochronnej  aury,  jesteś  bezbronny.  Szczeka  pies  -  umysł  na-
tychmiast zwraca uwagę w jego kierunku i zapamiętuje go. No-

 

sisz w pamięci wiele psów z przeszłości. Twój przyjaciel ma psa; 
od psa przenosisz się na przyjaciela, następnie na jego siostrę, w 
której  się  podkochiwałeś.  Zaczyna  się  tworzyć  nonsens.  Szcze-
kanie psa odbywało się w teraźniejszości, ale zaprowadziło cię 
do zdarzeń z przeszłości. Może poprowadzić cię również w przy-
szłość;  trudno  powiedzieć.  Wszystko  może  doprowadzić  do 
wszystkiego; to bardzo skomplikowane.

 

Człowiek potrzebuje osłony, ochronnej aury. Pies szczeka, a 

ty pozostajesz skupiony na sobie -  stabilny, spokojny, cichy, 

skoncentrowany.

 

Noś wokół siebie tę aurę przez kilka dni lub kilka miesięcy. 

Gdy poczujesz, że już jej nie potrzebujesz, możesz ją odrzucić. 
Gdy poznasz, co znaczy być tu i teraz, gdy docenisz piękno, bło-
gość tego odczucia, możesz odrzucić aurę.

 

Roześmiane stopy 

Gdy się śmiejesz, śmiej się całym ciałem - to trzeba zrozumieć. 
Mo

żna śmiać się samymi ustami, można śmiać się samym gar-

dłem, ale nie będzie w tym głębi.

 

Usiądź  na  podłodze  na  środku  pokoju  i  poczuj,  jak  śmiech 

narasta w tobie od samych podeszew stóp. Zamknij oczy i po-
czuj rozchodzące się od stóp fale śmiechu. Są one bardzo deli-
katne.  Ale  dochodząc  do  brzucha,  stają  się  lepiej  wyczuwalne. 
Brzuch  zaczyna  się  trząść  i  drżeć.  Dalej  płyną  do  serca;  serce 
czuje się pełne. Dążą dalej do gardła i ust.

 

Można śmiać się samymi ustami i gardłem, wydawać odgło-

sy podobne do śmiechu, ale to nie będzie śmiech i w niczym ci 
nie pomoże. Znowu będzie to coś mechanicznego.

 

Gdy  zaczniesz  się  śmiać,  wyobraź  sobie,  że  jesteś  małym 

dzieckiem. Ujrzyj siebie jako małe dziecko. Gdy dzieci się śmie-

 

background image

Apteka dla duszy 

 

ją,  tarzają  się  po  podłodze.  Jeśli  masz  na  to  ochotę,  ty 

również  się  tarzaj.  Cała  rzecz  polega  na  tym,  żeby  wejść  w  to 
całkowicie.  Dźwięk  nie  ma  tu  aż  takiego  znaczenia  jak 
zaangażowanie.  Gdy  ono  się  pojawi,  zrozumiesz,  o  czym 
mówię.

 

Przez dwa, trzy dni możesz mieć problemy z wyczuciem, czy 

się to dzieje, czy nie, ale wydarzy się. Niech się zacznie od ko-
rzeni  - 

tak  jak  kwiat,  który  pojawia  się  na  drzewie,  a  zaczyna 

swą podróż od korzeni. Rozkwita stopniowo. Nie zobaczysz go 
nigdzie indziej - 

dopiero gdy pojawi się u góry i rozkwitnie. Ale 

rodzi się z korzeni, z ziemi. Przebywa drogę z głębin.

 

Dokładnie na tej samej zasadzie powinien rodzić się śmiech - 

rozprzestrzeniając  się  od  stóp  ku  górze.  Pozwól,  aby  poruszył 
całym  ciałem.  Poczuj  drżenie  i  poddaj  mu  się.  Nie  pozostawaj 
sztyw

ny; zrelaksuj się i daj się ponieść. Nawet jeśli na początku 

trochę przesadzasz, będzie to pomocne. Gdy czujesz, że trzęsie 
ci  się  ręka,  pomóż  jej  trząść  się  bardziej,  tak  żeby  energia 
zaczęła falować i płynąć. Zacznij się tarzać i śmiać.

 

Rób to wieczorem 

przed  snem.  Wystarczy  dziesięć  minut.  A 

rano niech będzie to pierwsza rzecz po przebudzeniu -  możesz 
śmiać  się  w  łóżku.  Niechaj  śmiech  będzie  ostatnią  czynnością 
wieczora i pierwszą poranka. Wieczorny śmiech ukierunkuje

 

twoje sny. Staną się one bardziej radosne,   
rozdokazywane i pomogą ci w porannym   
śmiechu,  stworzą  tło.  Poranny  śmiech 

wpłynie zaś na przebieg całego dnia.

 

Cokolwiek robisz rano, ta pierwsza czynność - cokolwiek nią 

będzie - ukierunkuje cały twój dzień. Jeśli pierwszą rzeczą, którą 
zrob

isz,  będzie  zdenerwowanie  się,  będzie  ono  ciągnąć  się  za 

tobą przez cały dzień. Gniew prowadzi do kolejnego gniewu, a 
ten do następnego. Czujesz się bezbronny - każda najmniej-

 

Wpływaj na swój nastrój                                                                                            117

 

sza rzecz sprawia, że czujesz się urażony, obrażony. Jedna rzecz 
prowadzi do następnej.

 

Śmiech  to  najlepszy  początek  dnia,  ale  niech  będzie  całko-

wity. Przez cały dzień, gdy tylko będzie możliwość, nie przegap 
go-

śmiej się!

 

Mantra  „tak" 

Chcę  was  nauczyć,  jak  mówić  „tak"  życiu,  miłości,  ludziom. 
Ow

szem,  pojawiają  się  ciernie,  ale  nie  ma  sensu  ich  liczyć. 

Ignoruj  je;  skup  się  na  róży.  Jeśli  twoja  medytacja  skupi  się 
bardziej na róży, a róża wniknie głębiej w ciebie, kolce staną się 
mniejsze,  niż  są  naprawdę.  Pojawi  się  moment,  w  którym  róża 
zawładnie tobą całkowicie. Wtedy na świecie znikają wszystkie 
kolce.

 

Zacznij  przelewać  swoją  energię  w  „tak".  Uczyń  z  „tak" 

swo

ją  mantrę. Każdego wieczoru przed snem powtarzaj:  „tak... 

tak...", i zestrój się z tym. Kołysz się w rytm tej mantry i pozwól 
jej otoczyć cię od palców stóp aż po głowę. Niech wniknie w cie-
bie.  Powtarzaj:  „tak...  tak...  tak..."  Niechaj  taka  będzie  twoja 
modlitwa przez dziesięć minut. Później idź spać.

 

Wcześnie rano przez co najmniej trzy minuty siedź na łóżku i 

znów powtarzaj: „tak", poczuj to słowo.

 

Gdy zaczniesz odczuwać negatywne emocje w ciągu dnia, za-

trzymaj się - na ulicy czy gdziekolwiek jesteś. Jeśli możesz po-
wiedzieć na głos: „tak... tak..." - dobrze. Jeśli nie, powiedz „tak... 
tak..." w myślach. Ćwicz „tak" przez trzy tygodnie.

 

Nie bądź smutny, zdenerwuj się! 

Złość i smutek są tym samym. Smutek to pasywna złość, a złość 
to aktywny smutek. Osobie pogrążonej w smutku trudno jest się

 

116

 

Niechaj śmiech będzie ostatnią 

czynnością wieczora i pierwsza 
poranka.

 

background image

Apteko dlo duszy 

 

zdenerwować.  Jeśli  się  to  uda,  jej  smutek  natychmiast  zniknie. 
Osobie rozzłoszczonej trudno poczuć smutek. Jeśli możesz spra-
wić, żeby go poczuła, jej złość natychmiast zniknie.

 

Wszystkie 

nasze 

emocje 

podlegają 

zasadom 

dwubiegunowości  -  mężczyzna  i  kobieta, jin i jang, samiec i 
samica. Złość to samiec, a smutek to samica. Dlatego jeśli jesteś 
zasmucony,  trudno  jest  ci  przestroić  się  na  bycie  złym,  ale 
chciałbym,  żebyś  to  zrobił.  Wydobądź  to  z  siebie,  zagraj  to. 
Nawet jeśli wydaje ci się, że to nonsens, nawet wtedy - miej się 
za klauna, ale wydo

bądź to z siebie!

 

Jeśli  będziesz  umiał  przepływać  pomiędzy  złością  i  smut-

kiem, obie emocje staną się równie łatwo osiągalne. Wzniesiesz 
się ponad nie i będziesz potrafił je obserwować. Możesz stać z 
boku  i  przyglądać  się,  a  potem  wypracujesz  w  sobie  dystans. 
Lecz  najpierw  musisz  nauczyć  się  swobodnie  przemieszczać 
między  tymi  dwiema  emocjami.  Jeśli  nie,  będziesz  skłaniał  się 
ku  smutkowi.  A  gdy  człowiekowi  jest  ciężko,  wtedy  bardzo 
trudno jest mu się wznieść.

 

Pam

iętaj, gdy dwie energie, przeciwne energie, są jednakowo 

silne,  rozłożone  po  połowie,  wtedy  łatwo  jest  się  od  nich 

uwolnić, ponieważ walczą i eliminują się nawzajem, żadna z nich

 

 

cię nie przygniata. Twój smutek i złość 

 rozk

ładają się pół na pół, są ze sobą na równi,          

więc się neutralizują. Nagle czujesz się wolny    
 

i jesteś w stanie się wyślizgnąć. Ale jeśli

 

smutek  zajmuje  siedemdziesiąt,  a  złość 

trzy

dzieści procent, wtedy sytuacja staje się trudna. Trzydzieści 

pro

cent  złości  porównanych  z  siedemdziesięcioma  procentami 

smutku  zostawia  nadal  czterdzieści  procent  smutku  i  uniemoż-

liwia uwolnienie się. Te czterdzieści procent będzie się za tobą 

ciągnąć.

 

 

Wpływaj na swój nastrój   ______________________________________ 119

 

Jest to jedno z podstawowych praw dotyczących energii we-

wnętrznych - należy zawsze utrzymywać przeciwne energie na 
równym  wzajemnie  poziomie,  gdyż  wtedy  łatwo  się  od  nich 
uwolnić. Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Są tak zajęci 
sobą, że nie musisz się niczego obawiać i możesz uciec.

 

Nie mieszaj do tego roz

umu. Niech to będzie codzienne ćwi-

czenie, nie czekaj na sprzyjającą okazję. Każdego dnia masz się 

zdenerwować - to będzie łatwiejsze. Więc rzucaj się, biegaj, 

krzycz, wyraź to. Kiedy bez żadnego powodu będziesz potrafił 

wpaść w gniew, staniesz  się szczęśliwy, ponieważ będziesz wolny.   

W innym wypadku bowiem    

 

.

 

gniew zależny jest od sytuacji,   

 

a ty nie panujesz nad nim.   

 

Jeśli nie potrafisz go wywołać,  
jak możesz się go  pozbyć?                                                        

 

Na początku wydaje się to trochę podejrzane, dziwaczne, nie-

wiarygodne, ponieważ zawsze uważałeś, że to inni ludzie wywo-
łują w tobie gniew, np. znieważając  cię. To nieprawda. Gniew 
zawsze był. Ktoś tylko dał ci usprawiedliwienie do okazania go.

 

Sam możesz sobie dać takie usprawiedliwienie: wyobraź so-

bie sytuację, która by cię zdenerwowała, i zdenerwuj się. Krzycz 
na ścianę, nawyzywaj ją, a w końcu ściana zacznie odzywać się 
do ciebie! Zwariowałeś. Musisz sprowadzić gniew i smutek do 
tego  samego  poziomu,  utrzymywać  je  w tych samych 
propocjach.  Wtedy  będą  się  nawzajem  zwalczać,  a  ty  się 
uwolnisz.

 

Georgij Gurdżijew zwykł nazywać to techniką „przebiegłego 

człowieka"  -  sprowadzanie  wewnętrznych  energii  do  takiego 
konfliktu,  że  zajęte  wzajemnym  redukowaniem  się,  dają  ci 
mo

żliwość ucieczki.

 

Zawsze uważałeś, ze to inni ludzie 

wywołują w tobie gniew, np. cię 

znieważając. 
To nie 

prawda. Ktoś tylko dał ci 

usprawiedliwienie do okazania go. 

Należy zawsze utrzymywać przeciwne 
energie na równym wzajemnie poziomie-

wtedy łatwo się od nich uwolnić.  

 

background image

120 __________________________________________________ Apteka dla duszy 

 

Zauważ przerwy 

Sedno spraw zawiera się w przerwach, pauzach pomiędzy dwo-
ma  słowami,  dwiema  myślami,  dwoma  pragnieniami,  dwiema 
emocjami  lub  uczuciami;  wszędzie,  gdzie  pojawia  się  pauza  -
między snem a jawą czy jawą a snem; w pauzie pomiędzy cia-
łem i duszą - w tej przerwie. Gdy miłość przemienia się w nie-
nawiść - moment, gdy nie jest to już miłość, a jeszcze nie jest to 
nienawiść. Gdy przeszłość zmienia się w przyszłość - pauza, gdy 
przeszłości  już  nie  ma,  a  przyszłość  jeszcze  nie  nadeszła.  Ten 
krótki moment - 

oto teraźniejszość, oto tu i teraz. Jest tak mała, 

że  nie  można  jej  określić  żadną  jednostką  czasu.  Jest  niepo-
dzielnie mała. Ta przerwa jest jak mgnienie oka i objawia się w 
każdej chwili na tysiąc różnych sposobów.

 

Twoje nastroje nieustannie się zmieniają i przemijają. W cią-

gu dwudziestu czterech godzin zdarza się tak wiele tych przerw, 
że wręcz zdumiewa fakt, iż je przegapiamy. Nie zwracamy uwa-
gi na pauzy. Opanowaliśmy ten trik - nie patrzymy na przerwy. 
S

ą  tak  małe,  że  pojawiają  się  i  znikają,  a  my  nie  jesteśmy 

świadomi, że w ogóle zaistniały. Zauważamy coś dopiero wtedy, 
gdy już zniknie, gdy stanie się częścią przeszłości, albo jesteśmy 
świadomi, że nadejdzie, że będzie częścią przyszłości. Ale kiedy 
się pojawi, w jakiś dziwny sposób przegapiamy to.

 

W chwili gdy jesteś zły, nie widzisz tego; później tego żałujesz. 

Gdy złość wzbiera w tobie, czujesz to i deprymuje cię fakt, że po-
nownie się pojawia. Ale gdy już nadejdzie, nagle stajesz się ślepy 
i głuchy, nieświadomy, nieuważny- Przerwa jest tak mała, że jeśli 
nie  zachowasz  całkowitej  czujności,  przegapisz  ją.  Możesz  ją 
uchwycić  tylko w stanie absolutnej przytomności . Gdy jesteś tam całym 
sobą, tylko wtedy będziesz w stanie ją dostrzec. Gdy jednak 

 

 

 

Wpływaj na swój nastrój

 

na myśl umiera i rodzi się kolejna, pomiędzy nimi pojawia się 
mo

ment bez żadnej myśli. Właśnie to jest coś rzeczywistego.

 

Daję ci cały klucz. Teraz musisz zacząć nad sobą pracować, 

mając ten klucz.

 

Zasypiając,  spróbuj  zauważyć  moment,  gdy  nie  jesteś  już 

całkiem  na  jawie,  ale  nie  przyszedł  jeszcze  sen.  Pojawia  się 
bar

dzo subtelna przerwa. Nie trwa długo. Jest jak podmuch, jak 

bryza-

jest i nagle jej nie ma. Ale jeśli potrafisz się jej chwycić, 

będziesz zaskoczony: potknąłeś się o największy skarb w życiu.

 

Ilekroć przechodzisz przez niego, choćby bezwiednie, odno-

sisz korzyść. Coś z niego, jakiś zapach pozostaje w tobie, nawet 
jeśli nie byłeś świadomy. Ale od tej chwili stań się przytomny. 
Powoli ta umiejętność przyjdzie.

 

 

                                              

Zauważ po trzykroć 

W  buddyzmie  stosuje  się  metodę  znaną  jako  „trzykrotne 
odnotowanie".  Jeśli  pojawia  się  problem  [emocjonalny]  -  na 
przykład jeśli ktoś poczuje nagle potrzebę

 

seksualną, chciwość lub gniew - należy     

 

trzy razy potwierdzić jego istnienie. Jeśli    

rodzi się gniew, uczeń musi w myślach      
wypowiedzieć trzy razy: „Gniew... Gniew... Gniew", aby w pełni 
go zauważyć, aby nie umknął on świadomości. I tyle     następnie 
wraca do swojego zajęcia. Nie robi nie z samym gniewem, po 
prostu trzykrotnie go zauważa.

 

T

przepiękna  praktyka.  Gniew  znika,  gdy  uświadomisz 

sobie 

potwierdzisz jego

 

  istnienie 

Nie może cię zalać- byłoby to 

możliwe    tylko  wtedy,  gdybyś  nie  był  go  świadomy,  Trzykrotnie 
zaobserwowanie jego ob

ecności  buduje  w  tobie    świadomość,  która

 

dystansuje  cię  od  gniewu.  Możesz  go  zobiektywizować, 

121

 

Gniew znika, gdy uświadomisz 
sobie i potwierdzisz jego 

istnienie(...), ponieważ on jest 

„tam” a ty jesteś „tu”.

 

background image

122  ___________________________________________  Apteka dla duszy 

 

ponieważ  on  jest  „tam",  a  ty  jesteś  „tu".  Budda  nauczał,  by 
czynić tak zawsze.

 

Zwykle wszystkie kultury i cywilizacje uczyły nas, aby dusić 

problemy. Stopniowo stawaliśmy się więc ich nieświadomi - do 
tego stopnia, że o nich zapomnieliśmy, wydaje się nam, że nie 
istnieją.

 

Właściwe postępowanie jest odwrotne. Uświadom sobie pro-

blem, a gdy będziesz się na nim koncentrował, rozpłynie się.

 

Prawo afirmacji 

Istnieje wspaniałe prawo, zwane „prawem afirmacji". Jeśli jesteś 
o czymś głęboko, całkowicie przekonany, to się urzeczywistnia. 
Właśnie dlatego ludzie są nieszczęśliwi - z mocy tego prawa - bo 
wyobrażają  sobie  nieszczęście!  Właśnie  dlatego  istnieją  też 
ludzie  szczęśliwi  -  co  prawda  niewielu,  ponieważ  tylko  niewielu 
ma świadomość  tego,  co  sami robią ze swoim  życiem.  Gdy po-
twierdzają, afirmują istnienie radości, stają się radośni.

 

Postaw sobie taki cel: przestań afirmować rzeczy negatywne, 

zacznij afirmować pozytywne. W ciągu kilku tygodni ze zdu-

mieniem  odkryjesz,  że  trzymasz  w  swoich  rękach  magiczny 
klucz.

 

Na  przykład  jeśli  łatwo  się  smucisz,  to  każdego  wieczoru 

mów sobie przed snem głęboko i po cichu - lecz na tyle głośno, 
byś słyszał - że będziesz wesoły, że uda ci się, że już czujesz, jak 
zbliża  się  ten  stan.  Doświadczyłeś  już  swego  ostatniego 
smutku... i koniec z tym! Powtórz to dwadzieścia razy i zaśnij.

 

Rano, gdy poczujesz, że sen odchodzi, nie otwieraj jeszcze 

oczu - znów powtórz afi

rmację dwadzieścia razy. Zauważ potem, 

jak zmieni się dzień. Będziesz zaskoczony otoczy cię  zupełnie 
inna jakość. 

 

. Wpływaj na swój nastrój

 

Afirmuj więc coś, a w ciągu siedmiu dni przekonaj się, jaki 

będzie efekt. W ten sposób stopniowo i powoli zacznij odrzucać 
wszystko, co negatywne. Wybierz jedną negatywną rzecz

 

w każdym tygodniu i odrzuć ją. Wybierz jedną

 

pozytywną i przyjmij ją.

 

 

Wszystko zależy od twojego wyboru.    

 

 

Piekło tworzą twoje myśli, podobnie zresztą 
 

niebo. Człowiek jest taki, jak jego myśli,   

 

A kiedy zauważysz, że myśli są w stanie  

wy

tworzyć  i  piekło,  i  niebo  -  wtedy  będziesz  umiał  wykonać 

osta

teczny  skok  w  niemyślenie.  Człowiek  może  przekroczyć  i 

piek

ło,  i  niebo.  I  pamiętaj:  łatwiej  jest  przekroczyć  niebo  niż 

piekło.  Więc  w  pierwszej  kolejności  przenieś  się  z  tego,  co 
negatywne, w to, co pozytywne.

 

Wydaje się, że to paradoks, ale łatwiej porzucić coś pięknego 

niż  to,  co  brzydkie.  Brzydota  przyciąga.  Łatwiej  porzucić  bo-
gactwo niż biedę. Łatwiej zostawić przyjaciela niż wroga. Łat-
wiej zapomnieć o przyjacielu niż o wrogu.

 

Zamień piekło w niebo - zachodnie religie nigdy tego nawet 

nie usiłowały, ale wschodnie próbowały - następnie porzuć także 
niebo, ponieważ nawet pozytywna myśl nadal jest myślą.

 

Zacznij utwierdzać się w stanie niemyślenia, a wtedy pojawi 

się Najwyższe.

 

123

 

Wydaje si

ę, że to paradoks, ale 

łatwiej porzucić (...) bogactwo niż 
bie

dę. Łatwiej zostawić przyjaciela 

niż wroga. Łatwiej zapomnieć o 

„przyjacielu niż o wrogu”. 

background image

 

125

 

7. Seksualność i związki

 

Naucz się tańczyć 

z innymi

 

Diagnoza

 

 

yjemy  razem,  a  o  bliskości  nie  wiemy  nic.  Możecie  mie-
szkać ze sobą przez wiele lat, nie wiedząc, czym jest bycie 

razem.  Rozejrzyj  się  po  świecie  -  ludzie  żyją  gromadnie.  Nikt 
nie  mieszka  sam:  mężowie  z  żonami,  żony  z  mężami,  dzieci  z 
rodzicami, rodzice z przyjaciółmi. Każdy z kimś mieszka. Życie 
opiera  się  na  byciu  razem,  ale  czy  wiesz,  na  czym  to  polega? 
Mieszkając  z  żoną  przez  czterdzieści  lat,  mogłeś  nie  być  z  nią 
nawet  przez  jedną  chwilę.  Nawet  kochając  się  z  nią,  mogłeś 
myśleć o innych sprawach, nie być obecny, a uprawianie miłości 
było mechaniczne.

 

Słyszałem,  że  kiedyś  mułła  Nasreddin  poszedł  z  żoną  do 

kina.  Byli  małżeństwem  co  najmniej od dwudziestu lat. 
Obejrzeli  jeden  z  tych  namiętnych  filmów  europejskich!  Gdy 
wy

chodzili  z  kina,  żona  powiedziała:  „Nasreddinie,  nigdy  nie 

okazujesz mi miłości tak jak ci aktorzy w filmie. Dlaczego?"

 

Ż 

background image

Apteka dla duszy 

 

Nasreddin odpowiedział: „Zwariowałaś? Wiesz, ile im za to 

zapłacono?"

 

Ludzie żyją ze sobą bez miłości, ponieważ kochają tylko wte-

dy, gdy się to opłaca. Jakże mógłbyś kochać, jeśli kochasz tylko 
wtedy, gdy jest to opłacalne? Wówczas również miłość staje się 
towarem ze sklepu. Na pe

wno nie jest to związek, nie jest to blis-

kość, nie jest to celebracja. Nie jesteście razem szczęśliwi; co naj-
wyżej tolerujecie się nawzajem.

 

Żona Nasreddina leżała na łożu śmierci. Lekarz powiedział: 

„Nasreddinie, muszę być z tobą szczery. W takich chwilach le-
piej jest mówić prawdę. Twojej żony nie można uratować. Mu-
sisz  się  przygotować.  Nie  dopuszczaj  do  siebie  cierpienia,  po-
gódź się z tym, takie jest twoje przeznaczenie. Twoja żona umrze 
za kilka godzin".

 

Nasreddin odpowiedział: „Nie przejmuj się mną. Wytrzyma-

łem z nią przez tyle lat, mogę wytrzymać jeszcze kilka godzin!"

 

W najlepszym wypadku tolerujemy się. A kiedy myślisz ta-

kimi kategoriami, cierpisz; cierpi twoja potrzeba bliskości z kimś. 
Właśnie dlatego Jean-Paul Sartre mówi, że „piekło to inni" (...), 
ponieważ  będąc  z  innymi,  po  prostu  cierpisz,  druga  osoba 
zniewala  cię,  dominuje  nad  tobą.  Druga  osoba  stwarza  proble-
my, pozbawia cię wolności, pozbawia cię szczęścia. Wtedy zwią-
zek staje się rutyną, czymś, co trzeba tolerować. Jeśli zaledwie 
tol

erujesz drugą osobę, jak możesz poznać piękno bycia z kimś? 

Tak naprawdę nigdy tego nie czułeś.

 

Do małżeństwa prawie nigdy nie dochodzi, ponieważ oznacza 

ono celebrację bliskości. Nie jest ono oficjalnym dokumentem. Nie 
może ci go dać Urząd Stanu Cywilnego, nie może ci go dać w 
prezencie  żaden  ksiądz.  Jest  ono  gruntowną  rewolucją  w  tobie, 
przemianą twojego stylu życia i może się wydarzyć tylko wtedy, gdy 
celebrujesz bycie razem, gdy przestajesz traktować drugą osobę

 

 

Seksualność i zwigzki _________________________________________  127

 

jako drugą osobę, gdy przestajesz traktować siebie jako siebie. Kiedy 

dwoje ludzi tak naprawdę nie jest dwojgiem ludzi, pojawia się most; w 

pewnym sensie stają się oni jednym. Fizycznie nadal są dwiema 
osobami, ale w najskrytszych za

kamarkach dusz są jednością. Może są 

dwoma biegunami jednego bytu, ale nie są  

 

oddzielnymi częściami. Między nimi istnieje (...) 
-

most,. Most ten daje przebłyski tego, czym   

jest bliskość.  Ale jest to jeden z najrzadszych  
przypadków 

w małżeństwie. Ludzie żyją ze sobą,              

poni

eważ nie potrafią żyć w pojedynkę. Pamiętaj: 

 

nie umieją żyć sami, dlatego żyją razem z kimś. 

 

Życie samemu jest niewygodne, nieekonomiczne,  

trudne - dlatego lu

dzie żyją razem. To są złe powody. 

Mężczyzna miał wziąć ślub i ktoś zapytał go:  

„Zawsze byłeś przeciwnikiem małżeństwa.  
Dlaczego  nagle  zmieniłeś  zdanie?"  Ten  odpowiedział: 
„Nadchodzi zima, ludzie mówią, że będzie bardzo mroźna. Nie 
stać mnie na centralne ogrzewanie, żona jest tańsza!"Oto i logika. 
Żyjesz z kimś, bo jest to wygodne, rozsądne, ekonomiczne, tańsze. 
Żyć samemu jest naprawdę trudno, a żona spełnia wiele ról. Jest 
gospodynią,  kucharką,  służącą,  pielęgniarką  -  bardzo wiele ról. 
Jest najtańszym pracownikiem na całym świecie. Robi tak wiele 
bez zapłaty. To wyzysk.

 

Małżeństwo  to  instytucja  wyzysku,  a  nie  bliskość  z  drugim 

człowiekiem. Właśnie dlatego nie daje szczęścia. Nie może. Jak 
z korzeni wyzysku może narodzić się zachwyt?

 

Istnieją tak zwani święci, którzy wciąż powtarzają, że niedola 

człowieka wynika z tego, iż żyje w rodzinie, żyje w świecie. Mó-
wią:  „Porzuć  wszystko,  wyrzeknij  się  wszystkiego!" 

126

 

Do małżeństwa prawie nigdy 

nie dochodzi, ponieważ 

oznacza np celebrację 

bliskości. Jest ono gruntowną 

rewolucją w tobie(...) i może 

wydarzyć się tylko wtedy(...) 
gd

y przestaniesz  traktować 

druga osobę, jako drugą 

osobę, gdy przestaniesz  

traktować siebie

 jako siebie. 

background image

128

 

Apteka dla duszy 

 

 

Seksualność i związki

 

129

 

 

Ich  rozumowanie  wydaje  się  być  słuszne  -  nie  dlatego,  że  to 
prawda, ale dla

tego, że nie umiemy być razem. Inaczej wszyscy 

ci święci myliliby się. Człowiek, który poznał smak bliskości z 
kimś, poznał to, co boskie. Człowiek, który żyje w prawdziwym 
małżeństwie,  poznał  boskość,  ponieważ  miłość  to  najlepsze 
drzwi.

 

Ale bycia razem nie ma, a ty żyjesz z kimś, nie wiedząc na-

wet, czym jest 

bliskość. Żyjesz tak przez siedemdziesiąt, osiem-

dziesiąt  lat,  nie  wiedząc,  czym  naprawdę  jest  wspólne  życie. 
Dry

fujesz  niezakorzeniony  w  życiu.  Zwyczajnie  przechodzisz  z 

jednej 

chwili w kolejną, nie próbując tego, co daje ci życie. Nie 

jest to dane przy n

arodzinach.  Wiedza  o  życiu  nie  jest 

dziedziczna.  Życie  powstaje  dzięki  narodzinom,  ale  mądrość, 
doświadczenia, ekstazy trzeba nabyć. Stąd znaczenie medytacji. 
Trzeba  zdobyć  tę  mądrość,  trzeba  wzrastać  w  jej  kierunku, 
osiągnąć  określoną  dojrzałość.  Tylko  w  taki  sposób  będziesz  w 
stanie  pojąć  sens  bliskości  z  kimś.  Życie  może  się  przed  tobą 
otworzyć  jedynie  w  momencie  uzyskania  dojrzałości.  Lecz 
ludzie  żyją  i  umierają  dziecinni.  Nigdy  tak  naprawdę  nie 
dorastają, nigdy nie osiągają dojrzałości

 

Czym jest do

jrzałość? Osiągnięcie dojrzałości seksualnej nie 

oznacza,  że  jesteś  dojrzały.  Zapytaj  psychologów:  mówią,  że 
wiek przeciętnego dorosłego zatrzymuje się na trzynastu, czter-
nastu latach. Twoje ciało rozwija się, ale umysł zatrzymuje się 
na etapie około trzynastu lat. Nic dziwnego, że zachowujemy się 
tak  głupio;  że  nasze  życie  przeradza  się  w  nieustanną  głupotę! 
Umysł, który nie dorósł, z pewnością co chwila będzie popełniał 
głupstwa.

 

Niedojrzały  umysł  zawsze  zrzuca  odpowiedzialność  na  in-

nych. Czujesz się nieszczęśliwy i wydaje ci się, że jest tak dlate-
go, że inni robią z twojego życia piekło. „Piekło to inni." Moim 
zdaniem, to twierdzenie Sartre'a jest bardzo niedojrzałe. Gdy

 

jesteś dojrzały, druga osoba może również stać się niebem. Dru-
ga osoba jest tak

a jak ty, ponieważ jest ona tylko lustrem, odbija 

w sobie ciebie.

 

Gdy  mówię:  „dojrzałość",  mam  na  myśli  wewnętrzną 

uczciwość.  A  ona  pojawia  się  tylko  wtedy,  gdy  przestajemy 
obwiniać  innych,  gdy  przestajemy  mówić,  że  to  inni  są 
sprawcami naszego cierpieni

a,  gdy  zdajemy  sobie  sprawę,  że 

nasze cierpienie za

leży  od  nas.  Jest  to  pierwszy  krok  ku 

dojrzałości: to ja jestem odpowiedzialny. Cokolwiek się dzieje, 
ja to robię.

 

Smutno ci. Czy to nie twoje dzieło? Poczujesz się niespokojny, ale 

jeśli będziesz umiał trwać w tym uczuciu, prędzej czy później będziesz 
w stanie zaprzestać pewnych rzeczy. O tym mówi cała teoria karmy. 
To ty jesteś odpowiedzialny. Nie mów, że  

to wina społeczeństwanie mów, że winni  
są rodzice; nie mów, że to wina warunków  
ekonomiczny

ch; nie zrzucaj odpowiedzialności  

na innych. To ty jesteś odpowiedzialny. Początkowo będzie to jak 
brzemię, ponieważ nie będziesz mógł zrzucać odpowiedzialności na 
innych. Ale przyjmij je...

 

Ktoś  zapytał  mułłę  Nasreddina:  „Dlaczego  jesteś  smutny?" 

Odpowi

edział: „Moja żona uparła się, żebym rzucił hazard, pa-

lenie, karty. I zrobiłem to". Mężczyzna powiedział: „Więc twoja 
żona musi się teraz bardzo cieszyć".

 

Nasreddin odrzekł: „W tym problem. Nie ma teraz na co na-

rzekać  i  jest  przez  to  bardzo  nieszczęśliwa.  Zbiera  się,  by  coś 
powiedzieć,  ale  nie  może  wymyślić  nic,  na  co  mogłaby  narze-
kać. Nie może zrzucać na mnie winy. Nigdy nie widziałem, żeby 
była  tak  nieszczęśliwa.  Myślałem,  że  rzucając  to  wszystko, 
sprawię jej radość, ale ona jest bardziej smutna niż kiedykolwiek 
wcześniej".

 

Druga osoba  jest taka jak ty, 

ponieważ jest ona tylko 
lustrem, odbija w sobie ciebie.

 

background image

130

 

Apteko dla duszy 

 

 

Seksualność i związki

 

131

 

 

Jeśli będziesz obwiniał innych, a oni będą robić to, co im ka-

żesz, skończysz jako samobójca. W końcu nie będziesz miał na 
kogo zrzucić odpowiedzialności.

 

Więc dobrze jest być winnym jakichś rzeczy; to uszczęśliwia 

innych. Jeśli mąż jest idealny, żona odejdzie od niego. Jak moż-
na  zapanować  nad  idealnym  mężczyzną?  Więc  nawet  jeśli  nie 
chcesz, popełniaj błędy, po to żeby żona mogła nad tobą domi-
nować i czuć się szczęśliwa!

 

Tam

,  gdzie  jest  idealny  mąż,  z  pewnością  będzie  rozwód. 

Znajdź  idealnego  mężczyznę,  a  zwrócisz  się  przeciwko  niemu, 
ponieważ  nie  będziesz  mogła  go  potępiać,  nie  będziesz  mogła 
powiedzieć  o  nim  nic  złego.  Nasze  umysły  uwielbiają  zrzucać 
odpowiedzialność  na  innych.  Nasze  umysły  chcą  narzekać.  To 
sprawia, że czujemy się dobrze - ponieważ to nie my jesteśmy za 
coś  odpowiedzialni,  ciężar  nie  spoczywa  na  nas.  Ale  jest to 
kosztowne. Tak naprawdę nie pozbywasz się ciężarów; nakładasz 
ich na siebie coraz więcej. Tylko że nie jesteś tego świadomy.

 

Ludzie żyją po siedemdziesiąt lat, wiele, wiele razy, a nigdy 

nie dowiedzieli się, czym jest życie. Nie byli dojrzali, nie osiąg-
nęli harmonii, nie byli zrównoważeni. Żyli na obrzeżach.

 

Jeśli obrzeże ciebie zetknie się z obrzeżem innych, dochodzi 

do  zderzenia,  a  jeśli  trwasz  w  przekonaniu,  że  druga  osoba 
popełniła błąd, pozostajesz właśnie na tym obrzeżu siebie. Gdy 
zdasz  sobie  sprawę,  że  jesteś  za  siebie  odpowiedzialny,  cokol-
wiek się dzieje, to ty jesteś przyczyną, ty to zrobiłeś, wtedy nagle 
twoja świadomość przeskakuje z obrzeży do centrum. Wtedy po 
raz pierwszy stajesz się środkiem swojego świata.

 

To  pozwoli  ci  bardzo  dużo  zrobić  (...),  ponieważ  możesz 

odrzucić to, co ci nie odpowiada; możesz przyswoić to, co ci od-
po

wiada; możesz podążać za tym, co czujesz jako prawdę; nie

 

musisz iść za tym, co czujesz, że jest fałszywe, gdyż jesteś teraz 
ześrodkowany i zakorzeniony w sobie.

 

Recepty

 

Otwarcie i zamknięcie 

Jeśli pozostaniesz zamknięty, pozostaniesz martwy. To tak jak-
b

yś miał dostęp do całego nieba, a zerkał tylko przez dziurkę od 

klucza. Oczywiście  widzisz przez nią kawałek nieba, a czasem 
nawet  i  promień  słońca  albo  migoczącą  gwiazdę.  Ale  nie-
potrzebnie jest to okupione takim trudem, a ty niepotrzebnie się 
zubażasz.

 

Wyjdź  z  tego  -  możesz  to  zrobić.  Spróbuj  wykonać  pewien 

mały eksperyment. Każdego wieczoru przed zaśnięciem stań na 
środku  pokoju  i  patrz  na  ścianę.  Skup  się  na  niej:  nie  na 
drzwiach,  lecz  na  ścianie.  Pomyśl  o  sobie  jak  o  ścianie bez 
drzwi, całkowicie zamkniętej. Nikt nie może do ciebie wejść ani 
ty  nie  możesz  wyjść.  Jesteś  uwięziony.  Stań  się  niemal  jak 
ściana.  Niech  cala  twoja  energia  stanie  się  ścianą,  Chińskim 
Murem.

 

Przez dziesięć minut bądź ścianą i bądź tak spięty, jak tylko 

potrafisz.  Żadnych  otworów  -  stań  się  całkowicie  zamknięty. 
Leibniz  nazywał  taki  byt  „monadą",  atomem  bez  okien, 
całkowicie zamkniętym w sobie. Zaczniesz się pocić, zaczniesz 
się  trząść,  narośnie  w  tobie  niepokój.  Poczujesz  się,  jakbyś 
umie

rał, jakbyś wchodził do grobu. Nie przejmuj się, wejdź w to. 

Do

prowadź to do maksimum - to napięcie, to kurczenie się.

 

Wtedy  odwróć  się,  spójrz  na  drzwi  (niech  będą  otwarte)  i 

stań się nimi. Poczuj, jak stajesz się drzwiami. Nie jesteś już

 

background image

132

 

Apteka dla duszy 

 

 

Seksualność i związki

 

133

 

 

ścianą.  Każdy  może  do  ciebie  wejść,  nie  ma  nawet  potrzeby 
pukać.  I  każdy  może  wyjść;  nie  ma  ograniczeń.  Zrelaksuj  się. 
Odpręż całe ciało i wszystkie emocje. Rozrośnij się. Pozostań w 
miejscu,  ale  rozrośnij  się.  Poczuj,  jak  wypełniasz  cały  pokój. 
Poczu

j, jak twoja energia wypływa przez drzwi na dwór. Pozwól 

wydostać się jej i poczuj, jak zewnętrzny świat wpływa w ciebie.

 

Na dziesięć minut stań się ścianą, przez dwadzieścia - bądź 

drzwiami.  Później  zaśnij.  Rób  tak  co  najmniej  przez  trzy  mie-
siące. Po trzecim tygodniu zaczniesz czuć się bardzo otwarty... 
ale nie przerywaj ćwiczenia.

 

Daję ci i ścianę, i drzwi, żebyś łatwiej mógł poczuć różnicę. 

Gdy zrozumiesz już swoją energię - że staje się ścianą i staje się 
drzwiami  - 

uświadomisz sobie istnienie pewnego pięknego wy-

miaru.  Będziesz  mógł  odczuwać  energię  innych  ludzi.  Mijając 
człowieka na ulicy, będziesz wiedział, czy jest on „ścianą", czy 
„drzwiami". Będziesz dysponował wewnętrznym zrozumieniem. 
Jeśli chcesz odezwać się do kogoś, nie rób tego, kiedy czujesz, 
że  jest  „ścianą",  bo  nic  z  tego  nie  wyjdzie.  Nawiązuj  kontakt 
tylko, gdy człowiek jest „drzwiami".

 

Nawet  sobie  nie  wyobrażasz,  jak  wielu  głębokich  doświad-

czeń może to dostarczyć w związkach. Zbliżaj się do kogoś, gdy 
jest „drzwiami", a ten sam człowiek okaże się kimś zupełnie in-
nym. Zbliż się do dziecka, gdy jest „drzwiami" - wtedy będzie 
ono  słuchać,  będzie  gotowe  przyswoić  to,  co  powiesz.  Inaczej 
choć  będziesz  krzyczeć,  ono  pozostanie  głuche;  jest  „ścianą". 
Rozmawiaj ze swoją ukochaną, gdy jest „drzwiami". Kochaj się 
ze swoim ukochanym, gdy jest „drzwiami". Kiedy jest „ścianą", 
lepiej mu nie przeszkadzać.

 

Kiedy  wewnętrznie  poznasz  to  uczucie,  będziesz  w  stanie 

wyczuć je wszędzie.

 

Zjednoczenie

 

Przeprowadźcie jedną medytację wspólnie. Usiądźcie wieczorem 
naprzeciwko siebie i podajcie sobie na ukos ręce. Przez dziesięć 
minut  patrzcie  sobie  w  oczy.  Jeśli  ciało  zacznie  się  kołysać  i 
poruszać,  pozwólcie  na  to.  Możesz  mrugać,  ale  patrz  drugiej 
osobie  w  oczy.  Jeśli  ciało  zacznie  się  kołysać  -  a zacznie  - 
pozwól mu na to. Cokolwiek by się nie działo, nie puszczajcie 
jednak swoich dłoni. Nie możesz o tym zapomnieć.

 

Po dziesięciu minutach oboje zamknijcie oczy i kołyszcie się 

przez  kolejne  dziesięć  minut.  Następnie  wstańcie  i,  nadal 
trzymając się za ręce, kołyszcie się przez dalsze dziesięć minut.   

 

    

Doświadczenie to głęboko połączy wasze energie: dziesięć 

minut siedzenia i patrzenia sobie w oczy tak głęboko jak to tylko 
możliwe  oraz  kołysania  się,  następnie  dziesięć  minut  z 
zamkniętymi oczami wciąż w pozycji siedzącej, kołysząc się. Po 
prostu poczuj, jak energia zaczyna nad tobą panować. Następnie 
wstań i kołysz się z otwartymi oczami. Przerodzi się to niemal w 
taniec. Przez cały czas trzymajcie się w ten sam sposób za ręce.

 

Postępujcie  tak  przez  trzydzieści  minut  każdego  wieczoru 

przez  dziesięć  dni,  a  jeśli  to  wam  odpowiada,  możecie  powtó-
rzyć ćwiczenie również rano. Można wykonywać je dwa razy na 
dobę, ale nie więcej.

 

Ocean innego

 

Udaj  się  nad  morze,  są  tam  miliony  fal.  Nigdy  nie  widzisz 
morza, zawsze 

widzisz  fale,  ponieważ  to  one  znajdują  się  na

background image

134

 

Apteka dla duszy 

 

 

Seksualność i zwigzki

 

135

 

 

powierzchni. Lecz każda fala to nic innego jak falujące morze; 
to morze kołysze się tymi falami. Skup się na morzu i zapomnij 
o falach, ponieważ one tak naprawdę nie istnieją, istnieje tylko 
morze.

 

Gdy masz czas, usiądź z przyjacielem - z kochaną osobą, z żo-

ną, z mężem czy z kimś innym, może być nawet nieznajomy -po 
prostu siedźcie i bez myślenia patrzcie sobie w oczy, spróbujcie 
się w nich zatopić. Patrzcie sobie w oczy coraz głębiej i głębiej. Po 
chwili  uświadomisz  sobie,  że  przekroczyłeś  fale  i  otworzył  się 
przed tobą ocean.

 

Patrzcie sobie głęboko w oczy, ponieważ oczy są tylko drzwia-

mi. Jeśli nie myślisz, jeśli tylko wpatrujesz się w oczy, fale znik-
ną i odsłoni się przed tobą ocean.

 

Na początku ćwicz to z człowiekiem, ponieważ tego rodzaju 

fale  są  ci  bliższe.  Następnie  spróbuj  ze  zwierzętami  -  trochę 
bardziej  odległymi.  Potem  ćwicz  na  drzewach  -  to jeszcze 
bardziej odległe fale. Następnie przejdź do kamieni.

 

Jeśli potrafisz patrzeć głęboko w oczy, poczujesz, że człowiek 

zniknął, osoba przestała istnieć. Ukryte jest w tym jakieś ocea-
niczne zjawisko, a osoba ta była tylko falowaniem głębi, falą cze-
goś nieznanego i ukrytego.

 

Spróbuj. Odkryjesz coś, co warto poznać.

 

Kiedy  wyczujesz  obecność  jakichś  rozróżnień,  wiedz,  że 

występują one tylko na powierzchni. Wszelkie rozróżnianie jest 
możliwe  tylko  na  powierzchni;  „wiele"  przynależy  do  powie-
rzchni.

 

Patrz głęboko i nie daj się zwieść temu, co powierzchowne. 

Wkrótce uświadomisz sobie istnienie wokół siebie oceanu. Wte-
dy zobaczysz, że również ty jesteś falą, twoje ego to fala. Za tym 
ego kryje się nienazwane, jedno.

 

Odblokuj energię seksualną

 

Każdego  ranka  po  przespanej  nocy  stań  na  środku  pokoju  i 
zacznij 

potrząsać  całym  ciałem -  całym  ciałem  od  palców  stóp 

po  głowę  -  i  poczuj  wrażenie  niemal  orgazmiczne,  jakby 
wywoływało to w tobie seksualne szczytowanie.

 

Czerp z tego przyjemność, utrzymuj ten stan. Jeśli przyjdzie 

ci ochota wydania z siebie jakichś dźwięków, zrób to. Baw się 
tak przez dziesięć minut.

 

Następnie  natrzyj  całe  ciało  suchym  ręcznikiem  i  weź 

prysznic.

 

Postępuj tak każdego ranka.

 

Zaczekaj na właściwą chwilę

 

Zanim  zaczniecie  uprawiać  miłość,  przez  piętnaście  minut  po 
prostu posiedźcie razem w milczeniu, trzymając się za skrzyżo-
wane  ręce.  Siedźcie  po  ciemku  lub  przy  bardzo  przyćmionym 
świetle i odczuwajcie się nawzajem. Zestrójcie się ze sobą. Aby 
to  osiągnąć,  oddychajcie  razem.  Gdy  wydychasz  powietrze, 
dru

ga  osoba  również  wydycha;  gdy  wdychasz,  on  (ona)  też 

wdycha. 

Zestrajanie się potrwa dwie, trzy minuty. Oddychajcie 

tak, jak

byście  byli  jednym  ciałem  -  nie dwoma, lecz jednym. 

Patrzcie sobie w oczy, nie natarczywie, tylko bardzo delikatnie.

 

Cieszcie się sobą nawzajem. Bawcie się swoimi ciałami. Nie 

przechodźcie  do  uprawiania  miłości,  póki  nie  pojawi  się 
odpowiedni  moment.  To  nie  ty  będziesz  uprawiał  seks,  ale  po 
prostu  nagle  poczujesz,  że  sam  się  dzieje.  Poczekaj  na  ten 
moment.  A  jeśli  nie  nadejdzie,  nie  ma  potrzeby  go  wymuszać. 
Jest dobrze - 

połóżcie się spać, nie ma obowiązku kochać się.

 

background image

136 

  ____________________________________________ Apteka dla duszy 

 

Czekaj na ten moment jeden, dwa, trzy dni. W końcu nadej-

dzie.  A  gdy  się  pojawi,  miłość  będzie  bardzo  głęboka.  Będzie 
bardzo, bardzo cichym, oceanicznym uczuciem. Ale poczekaj na 
właściwy moment. Nie wymuszaj go.

 

Do miłości trzeba podejść jak do medytacji. Trzeba ją pieścić 

i smakować bardzo powoli, tak aby zalała cię i wywołała w tobie 
poczucie, że nie istniejesz. To nie ty uprawiasz miłość, ty jesteś 
miłością. Miłość staje się ogromną energią wokół was. Przerasta 
was oboje. Zatracacie się w niej. Ale na to trzeba poczekać.

 

Poczekaj na ten moment, a w końcu nadejdzie. Pozwól ener-

gii nagromadzić się i nie naciskaj. Powoli zaczniesz odczuwać, 
że stopniowo narasta. Zaczniesz dostrzegać oznaki, preludium i 
wszelkie trudności znikną.

 

Bądź dziki i obserwuj

 

Wtedy  dzikość  nie  stanowi  zagrożenia;  wtedy  jest  piękna.  Na-
prawdę jedynie dziki mężczyzna może być piękny. Również ko-
bieta, jeśli nie jest dzika, nie może być piękna, ponieważ im jest 
ba

rdziej dzika, tym bardziej żywa. Jesteś niczym dziki tygrys, dzi-

ka  łania,  biegnąca  przez  las.  Piękno!  Ale  chodzi  o  to,  aby  nie 
zatracić świadomości.

 

Cała metoda, cały proces przemiany w świadka jest procesem 

przemiany energii seksualnej - 

zagłębienia  się  w seks, a po-

zostawania uważnym. Cokolwiek się dzieje, obserwuj to i patrz 
przez to na wylot; niech nic ci nie umknie. Cokolwiek dzieje się 
z twoim ciałem, z twoim umysłem, z twoją wewnętrzną energią, 
za  każdym  razem  powstaje  nowy  obieg  energetyczny.  Elektry-
czność w ciele zaczyna poruszać się inaczej, zaczyna inaczej krą-
żyć; staje się wspólna dla ciebie i partnera. Tworzy się wewnętrzny

 

 

Seksualność i związki                                                                                            137

 

obwód  - 

a  ty  go  czujesz.  Wyczuwasz  go,  jeśli  jesteś  uważny. 

Czu

jesz, że stałeś się nośnikiem obiegu energii witalnej.

 

Pozostań uważny. Wkrótce uświadomisz sobie, że im silniej-

szy wytwarza się obieg, tym bardziej myśli odpadają od ciebie, 
opadają jak pożółkłe liście z drzewa. Myśli odpływają, a umysł 
staje się coraz bardziej pusty.

 

Pozostań uważny, a wkrótce zauważysz, że jesteś ty, ale nie 

ma ego. Nie możesz mówić „ja". Stało się z tobą coś większego 
niż ty. Razem z twoim partnerem roztopiliście się w tej większej 
energii.

 

Ale to połączenie nie powinno zachodzić nieświadomie, ina-

czej umknie ci najważniejsze - będzie to jedynie piękny akt sek-

sualny, a nie przemiana. Będzie piękny, nie ma w tym nic złego, 

ale nie będzie on przemianą. Jeśli 

wszystko przeb

iegnie nieświadomie,     

będziesz  zawsze poruszał się tą utartą 

koleiną. Będziesz pragnął tego ponownie 
do 

świadczyć. Przeżycie to samo w sobie  

będzie  piękne, ale zmieni się w rutynę. 
   

I za każdym razem, gdy będziesz go doświadczał, będzie wytwarzać 

s

ię w tobie jeszcze większe pożądanie. Im więcej będziesz miał, tym 

bar

dziej będziesz pragnął i wpadniesz w błędne koło. Nie rozwiniesz 

się, tylko będziesz się kręcił w kółko.

 

Jeśli pozostaniesz uważny, dostrzeżesz, po pierwsze, przemia-

nę energii w ciele, po drugie, pozbycie się myśli z umysłu i po 
trzecie, pozbycie się ego z serca. Trzeba zaobserwować i dokła-
dnie przyjrzeć się tym trzem rzeczom. A kiedy zajdzie trzecia z 
nich,  twoja  energia  seksualna  stanie  się  energią  medytacyjną. 
Wtedy przestaje to by

ć tylko seks. Możesz po prostu leżeć razem 

z ukochaną osobą, ciało obok ciała, ale ciebie już tam nie ma - 
oboje przenieśliście się do innego świata.

 

Jeśli pozostaniesz uważny, 

dostrzeżesz przemianę energii 
ciele

, po drugie pozbycie się 

myśli z umysłu i po trzecie, 

pozbycie się ego z serca. 

 

background image

138

 

Apteka dla duszy 

 

 

Seksualność i zwigzki

 

139

 

 

Smakuj rozłąkę

 

Miłość to związek między tobą i jakąś drugą osobą. Medytacja 
to związek między tobą i tobą. Miłość rozchodzi się w kierunku 
na zewnątrz, medytacja - do wewnątrz.

 

Miłość  polega  na  dzieleniu  się  z  kimś  -  ale  jak  możesz  się 

czymś podzielić, czego nie masz? Czym się podzielisz? Medy-
tacja da 

ci coś, czym będziesz mógł się podzielić. Medytacja da 

ci jakość, energię, która skierowana na drugą osobę, może prze-
mienić się w miłość.

 

Medytacja to nic innego jak znajdowanie wspólnego języka z 

samym sobą. Jeśli nie potrafisz porozumieć się z samym sobą, w 
jaki  sposób  chcesz  porozumieć  się  z  kimś  innym?  Dlatego  pier-
wsza miłość skierowana jest na siebie. Dopiero wtedy możliwa 
jest ta druga. Ludziom śpieszy się do drugiej miłości, choć nic 
nie wiedzą o pierwszej.

 

Jeśli tęsknisz za ukochaną osobą, pamiętaj o niej, pamiętaj o 

nim. Pisz piękne listy... i nie przejmuj się, czy są prawdziwe,

 

 

czy nie! Powinny być piękne. Pisz wiersze, 

                                                 

poświęć godzinę dziennie swojej ukochanej 

  

osobie. Od dziesiątej do jedenastej

 

 

w nocy zgaś światło, usiądź na łóżku, wspo-

minaj ukochanego, czuj go.

 

W swojej wyobraźni dotykaj go, całuj, przytulaj i daj się po-

nieść! Ta druga osoba nigdy nie będzie tak cudowna jak w twoich 
marzeniach.  Prawdziwi  ludzi  nigdy  nie  są  tak  piękni  -  a  przy-
najmniej bardzo rzadko. Prędzej czy później stają się do nicze-
go! A tak wspaniale jest fantazjować!

 

Bądź rozrzutny w miłości

 

Gdy energia wznosi się ku górze, transformacji ulega też energia 
seksualna,  zmienia  swoją  jakość.  Potrzeba  seksu  maleje,  a 
potrzeba miłości rośnie. Energia poruszająca się w dół zamienia 
się w seks, energia poruszająca się w górę to miłość.

 

Nie czekaj. Zacznij kochać ludzi. Bądź szczodry w miłości. 

Kochaj  przyjaciół,  a  nawet  nieznajomych.  Kieruj  miłość  ku 
drzewom, kamieniom, po prostu kochaj.

 

Siedzisz na skale i tak jak wtedy, gdy dotykasz ukochanej oso-

by,  zobaczysz,  że  jeśli  z  głęboką  miłością  dotkniesz  skałę,  od-
powie ci. Niemal natychmiast poczujesz, że odpowiedziała. Skała 
przestaje  być  skałą.  Dotknij  drzewa  z  głęboką  miłością  i  nagle 
zobaczysz, że nie będzie to jednostronne. Nie tylko ty kochasz 
drzewo - 

ono odpowiada na twoją miłość.

 

Wszystko, co robisz, rób z miłością. Nawet kiedy jesz, jedz z 

miłością, przeżuwaj jedzenie z uczuciem. Gdy bierzesz prysznic, 
obdarz  miłością  i  wdzięcznością  spływającą  po  tobie  wodę, 
głęboko ją szanuj - ponieważ świętość jest wszędzie i wszystko 
jest  święte.  Gdy  raz  poczujesz,  że  wszystko  jest  niezwykłe, 
nigdy nie zabraknie ci miłości, ponieważ będziesz ją otrzymywał 
od całego świata.

 

Pierwszy i ostatni raz

 

Będąc z kimś, zawsze pamiętaj, że może to być wasz ostatni raz. 
Nie zmarnuj go na bzdury, nie twórz konfliktów, które nic nie 
znaczą. Gdy zbliża się śmierć, wszystko inne traci znaczenie.

 

Gdy ktoś zrobi czy powie coś, na co ty się zdenerwujesz, po-

myśl o śmierci. Wyobraź sobie śmierć tego człowieka albo

 

Medytacja to nic innego jak 

znajdowanie wspólnego języka   

z samym sobą  

background image

 

Apteka dla duszy 

 

własną  -jakie  znaczenie  będzie  wtedy  miało  to,  co  ta  osoba 
powie

działa?  Mógł  mieć  na  myśli  coś  zupełnie  innego.  Może 

uraziła  cię  jedynie  twoja  interpretacja?  Na sto problemów, 
dziewięćdziesięciu dziewięciu winna jest nasza interpretacja.

 

Ilekroć z kimś jesteś, pamiętaj też, że nie jest to ta sama oso-

ba co poprzednio, ponieważ wszystko ulega zmianom. Nie moż-
na dwa razy wejść do tej samej rzeki. Nie można dwa razy spot-
kać  tej  samej  osoby.  Będziesz  odwiedzać  swoją  matkę,  ojca, 
braci, siostry i przyjaciół - ale oni na pewno się zmienili. Nic nie 
pozostaje takie samo. Ty również się zmieniłeś, nie będziesz tą 
samą osobą; również dlatego ludzie wydadzą ci się inni.

 

Jeśli  będziesz  pamiętać  o  tych  dwóch  sprawach,  miłość  bę-

dzie mogła rozkwitnąć. Zawsze spotykając się z kimś, traktuj wa-
sze spotkanie jak pierwsze. I zawsze traktuj je tak, jakby miało 
być ostatnim. Tak to właśnie jest.

 

Wtedy  te  krótkie  chwile  razem  mogą  stać  się  cudownym 

spełnieniem.

 

Rozładuj negatywne energie

 

Początki miłości zawsze są piękne, ponieważ nie zanieczyszczasz 
jej swoją destruktywną energią. Na początku wypełniasz ją ener-
gią pozytywną; obie osoby przelewają swoją pozytywną energię 
i wszystk

o układa się fantastycznie. Ale potem stopniowo zaczy-

na przeważać energia negatywna. Nie można wstrzymywać jej w 
nieskończoność.  Pozytywna  energia  się  wyczerpuje  (...).  Jej 
zapas  jest  bardzo  mały,  a  zapas  negatywnej  jest  ogromny.  Po-
zytywnej jest niewiele 

i po upływie miesiąca miodowego wyczer-

puje  się.  Wtedy  pojawia  się  negatywna.  Otwierają  się  drzwi 
piekła, a człowiek nie może zrozumieć, co się stało. Taki piękny 
związek - dlaczego roztrzaskał się o skały?

 

 

Seksualność i związki                                                                                141

 

Jeśli  człowiek  od  początku  zachowa  świadomość,  można 

ocalić  związek.  Wlewaj  w  niego  swoją  pozytywną  energię,  ale 
pamiętaj,  że  prędzej  czy  później  zacznie  napływać  też  negaty-
wna. Kiedy się pojawi, rozładuj ją w samotności.

 

Pójdź do innego pokoju i uwolnij negatywną energię. Nie ma 

potrzeby  wylewać  jej  na  drugą  osobę.  Jeśli  chcesz  krzyczeć, 
wrzeszczeć, złościć się, idź do osobnego pokoju, krzycz i wście-
kaj  się,  bij  w  poduszkę.  Nikt  nie  powinien  posuwać  się  do 
ciskania  przedmiotami  w  ludzi.  Nie  zrobili  ci  nic  złego,  więc 
dla

czego  masz  w  nich  celować?  Dużo  lepiej  wyrzucić  to,  co 

negatywne, do kosza na śmieci.

 

Jeśli pozostaniesz uważny, ze zdziwieniem przekonasz się, że 

można tego dokonać. A gdy uwolnisz się od tego, co negatywne, 
ponownie popłynie pozytywna energia.

 

Energię negatywną można uwalniać wspólnie z drugą osobą tylko 

pod warunkiem, że związek trwa już długo, jest ugruntowany. Ale i 
wtedy powinno być to traktowane jako   
terapia. Gdy obaj p

artnerzy stali się bardzo 

 

uważni, pozytywnie nastawieni,  gdy stali się

 

jednością i są w stanie tolerować negatywną 

energię drugiej osoby - a nie tylko tolerować, 

ale też korzystać z niej - mogą dojść do porozumienia, że będą razem 

uwalniać to, co negatywne w formie terapii.

 

Ale wtedy też radzę, by wszystko odbywało się w pełnej świa-

domości,  z  premedytacją,  a  nie  nieświadomie.  Co  wieczór  bą-
dźcie przez godzinę negatywnie nastawieni do siebie - uczyńcie 
z  tego  rodzaj  gry  zamiast  gniewać  się  na  siebie  w 
n

ieoczekiwanym miejscu i czasie. Ludzie z reguły nie zachowują 

pełnej uwagi - nie dwadzieścia cztery godziny na dobę -ale przez 
jedną  godzinę  możecie  oboje  usiąść  razem  i  być  do  siebie 
negatywnie  nastawieni.  Wtedy  będzie  to  gra,  ćwiczenie 

140

 

Zawsze, 

spotykając się z kimś, 

traktuj wasze spotkanie jak 
pierwsze. I zawsze traktuj je 
  tak, jakb

y miało być ostatnim

 

background image

142 ___________________________________________________ Apteka dla duszy 

 

terapeutyczne. Po sześćdziesięciu minutach zakończy się, nie 
po

zostawiając kaca. Nie zabierzecie jej do swojego związku.

 

Pierwszy  etap:  negatywna  energia  powinna  być 

rozładowywana w samotności. Drugi etap: złe emocje powinny 
być  rozładowywane w określonym  czasie  za  zgodą  obu  stron. 
Dopiero na trzecim etapie człowiek może bez żadnych obaw być 
naturalny. Wtedy zarówno bycie negatywnym, jak i 
pozytywnym będzie piękne - ale tylko na trzecim etapie.

 

Gdy  w  pierwszym  kroku  przestajesz  odczuwać  gniew  - 

sie

dzisz naprzeciw poduszki i gniew nie pojawia się - oznacza to, 

że etap się zakończył. Gniew będzie przychodził miesiącami, ale 
nagle pewnego dnia poczujesz, że przestał; stał się bezsensowny, 
a ty nie potrafisz dłużej złościć się w samotności. Poczekaj jed-
nak,  aż  druga  osoba  zacznie  odczuwać  to  samo.  Kiedy  i  u  niej 
pierwszy etap zakończy się, rozpoczyna się drugi. Wtedy przez 
godzinę  lub  dwie  -  zdecydujecie, rano czy wieczorem -  z 
premedytacją stajecie się negatywni. Jest to rodzaj psychodramy, 
po prostu ćwiczenie.

 

Nie  atakujesz  mocno.  Uderzasz,  ale  nie  drugą  osobę.  Po 

prostu wyrzucasz z siebie wszystko, co negatywne. Nie oskarżasz 
drugiej  osoby.  Nie  mówisz:  „Jesteś  zły(a)",  mówisz:  „Mam 
wrażenie,  że  jesteś  zły(a)".  Nie  mówisz:  „Obraziłeś(aś)  mnie"; 
mówisz

:  „Czuję  się  obrażony(a)".  To  coś  zupełnie  innego.  To 

świadoma  gra:  „Czuję  się  obrażony(a),  więc  wyrzucę  z  siebie 
swój gniew. Jesteś mi najbliższy(a), więc posłuż mi na pretekst" 
(...). Tak samo niech postąpi druga osoba.

 

Po  pewnym  czasie  znów  pojawi  się moment, w którym po-

czujesz, że to świadome bycie negatywnie nastawionym przesta-
nie działać. Siedzicie przez godzinę i nic się nie pojawia; ani u 
ciebie, ani u partnera. Wtedy kończy się drugi etap. Nadchodzi 
czas na trzeci - 

a trzeci obejmuje całe życie. Teraz jesteś gotów

 

 

 

Seksualność i związki

 

być  zarówno  negatywny,  jak  i  pozytywny;  możesz  być 
spontaniczny.

 

Tak miłość staje się małżeństwem.

 

Od osamotnienia do bycia samemu

 

Ludziom wydaje się, że powinno im być smutno, gdy są sami. 
Jest to po prost

u nieprawidłowe skojarzenie, mylna interpretacja, 

ponieważ  wszystko,  co  piękne,  zdarza  się  tylko  w  samotności, 

nie  gdy  przebywasz  w  tłumie.  Wszystko,  co  transcendentne, 

pojawia, się gdy człowiek jest samotny, jest sam.

 

Ekstrawertyczny umysł wytworzył  wpoił wszystkim zasadę: 

gdy jesteś sam, czujesz się źle. Rusz się, spotykaj się z ludźmi, 

ponieważ  szczęście  jest  wśród  nich.  To  nieprawda.  Szczęście 

wynikające z interakcji z ludźmi jest powierzchowne. Szczęście, 

które  rodzi  się,  gdy  jesteś  sam,  jest  niezmiernie  głębokie. 

Zachwyć się nim. Już samo słowo „samotność sprawia, że  robi 

się smutno. Nie nazywaj tego  samotnością,  
nazywaj „byciem samemu”  - „byciem 
 samemu", a nie „odizolowaniem". Niefortunne 
słowa mogą być powodem problemów. 
Nazywaj to „stanem medytacyjnym", bo nim 
jest, a gdy się pojawia, ciesz się nim.

 

Śpiewaj, tańcz albo siedź w ciszy, zwrócony twarzą do ścia-

ny, czekając, aż coś się wydarzy. Spraw, by był to stan oczeki-
wania, a poznasz nową wartość.

 

I  wcale  nie  będzie  to  smutek.  Jeśli  choć  raz  zakosztowałeś 

głębi  bycia  samemu,  wszystkie  związki  wydają  się  płytkie. 
Nawet  miłość  nie  może  sięgnąć  tak  głęboko,  ponieważ  w 
miłości obecna jest druga osoba, a to trzyma cię bliżej obrzeża, 
peryferii. Gdy nie ma nikogo, gdy nie ma nawet myśli o nim,

 

143

 

Szcz

ęście wynikające z 

interakcji z ludźmi jest 
powierzchowne. 

Szczęście, 

które 

rodzi się, 

gdy jesteś sam, 

jest 

niezmiernie głębokie

 

background image

144 ____________________________________________ Apteko dla duszy 

 

ty jesteś całkowicie sam, zaczynasz tonąć i zatapiasz się w 

sobie.

 

Nie  bój  się.  Na  początku  to  zanurzanie  będzie  przypominać 

śmierć.  Otoczy  cię  mrok.  Otoczy  cię  smutek,  bo  jedyne  szczę-
ście,  które  znałeś,  leżało  zawsze  w  związku  z  drugim  człowie-
kiem, z innymi ludźmi. Poczekaj trochę. Zanurz się jeszcze głę-
biej, a odkryjesz narastającą ciszę oraz bezruch, który ma w sobie 
coś  z  tańca...  nieruchomy  ruch  wewnątrz  ciebie.  Nic  się  nie 
porusza,  a  jednak  wszystko  ma  ogromną  prędkość  -  puste, a 
pełne. Spotykają się paradoksy i zanikają sprzeczności.

 

Siedź w ciszy, zrelaksowany, ale czujny, ponieważ czekasz. 

Czekasz, aż coś na ciebie spłynie. Kiedy tak siedzisz, bądź zwró-
cony  twarzą  do  ściany.  Ściana  jest  piękna.  Nie  masz  się  jak 
rusz

yć.  Gdziekolwiek  spojrzysz  -  ściana.  Nie  ma  dokąd  iść.  Nie 

wie

szaj na niej obrazów; po prostu niech to będzie pusta ściana. 

Gdy 

nie  ma  na  co  patrzeć,  stopniowo  zainteresowanie 

patrzeniem  maleje.  Przez  patrzenie  na  pustą  ścianę  narastają  w 
tobie jedno

cześnie  pustka  i  prostota.  I  w  ten  sposób,  dzięki 

zwykłej  ścianie  powstaje  inna  ściana  w  tobie:  ściana 
niemyślenia.

 

Pozostań otwarty i radosny. Uśmiechaj się, czasem zanuć ja-

kąś  melodię  albo kołysz się. Możesz nawet tańczyć, ale rób to 
zwrócony do ściany; niech ona będzie przedmiotem medytacji.

 

Człowiek  prędzej  czy  później  musi  pogodzić  się  ze  swoją 

samotnością. Gdy się z nią zmierzysz, zmienia ona swoją barwę, 
jakość. Zmienia się jej smak. Staje się po prostu byciem same-
mu. Nie jest to stan izolacji, jest to bycie samemu. Osamotnienie 
ma  w  sobie  nutę  przygnębienia;  bycie  samemu  otwiera  przed 
tobą poczucie błogości.

 

 

145

 

8. Łączność ciała i umysłu

 

Ćwiczenia dla zdrowia 

oraz odczuwania całego siebie

 

Diagnoza

 

Mułła Nasreddin zeznawał w sądzie. Zauważył, że każde 
jego  słowo  notowane  jest  przez  pisarza  sądowego. 

Stopniowo  mówił  coraz  szybciej  i  szybciej.  W  końcu  pisarz 
sądowy  z  trudem  mógł  za  nim  nadążyć.  Wreszcie  Nasreddin 
wykrzyk

nął: „Na Boga, panie! Nie pisz tak szybko. Nie nadążam 

za panem".

 

Zupełnie  nie  kieruję  się  zegarem.  Ale  doszedłem  do  zrozu-

mienia swojego ciała. Nauczyłem się wyczuwać jego potrzeby. 
Wsłuchując się w nie, bardzo dużo się dowiedziałem. Również 
ty, jeśli będziesz słuchał swojego ciała, jeśli będziesz na nie wy-
czulony, wytworzysz u siebie rodzaj zdyscyplinowania, którego 
jednak nie będzie można nazwać dyscypliną.

 

Nie zmuszałem się do tego. Próbowałem w życiu różnych rze-

czy.  Nieustannie  eksperymentowałem,  żeby  wyczuć,  do  czego 
moje ciało doskonale pasuje. Kiedyś wstawałem bardzo 

 

 

M

 

background image

 

  Apteka dla duszy 

 

wcześnie, o trzeciej rano. Później o czwartej, o piątej. Teraz od lat 
wsta

ję  o  szóstej.  Stopniowo  obserwowałem,  co  odpowiada 

mojemu ciału. Człowiek musi być bardzo wyczulony.

 

Obecnie  psycholodzy  mówią,  że  podczas  snu  ciało  każdego 

cz

łowieka  traci  na  dwie  godziny  swoją  normalną  temperaturę. 

Spada  ona  o  dwa  stopnie.  Może  to  nastąpić  między  trzecią  a 
piątą lub drugą i czwartą albo czwartą i szóstą, ale temperatura 
ciała każdego człowieka spada w nocy o dwa stopnie. Te dwie 
godziny  są  okresem  najgłębszego  snu.  Jeśli  w  tym  czasie 
wstaniesz,  przez  cały  dzień  będziesz  czuł  się  zdezorientowany. 
Możesz spać w sumie sześć, siedem godzin; nie zrobi to żadnej 
różnicy.  Jeśli  przerwiesz  sen  w  ciągu  tych  godzin, gdy spada 
temperatura,  przez  cały  dzień  będziesz  czuł  się  zmęczony, 
śpiący,  będziesz  ziewał.  Będziesz  miał  wrażenie,  że  czegoś 
brakuje. Będziesz podenerwowany. Ciało będzie czuło się chore.

 

Jeśli zaś wstaniesz dokładnie po upływie tych dwóch godzin, 

będzie to najlepszy moment. Będziesz czuł się odświeżony. Prze-
spanie choćby tylko dwóch godzin będzie wtedy wystarczające. 
Sześć, siedem, osiem godzin snu jest zupełnie niepotrzebne. Jeśli 
prześpisz te dwie godziny, gdy temperatura spada o dwa stopnie, 
będziesz  szczęśliwy,  spokojny.  Przez  cały  dzień  będziesz 
odczuwał łaskę, ciszę, zdrowie, jedność, dobre samopoczucie.

 

Każdy musi sam zaobserwować, kiedy przypadają u niego te 

dwie  godziny.  Nie  sugeruj  się  wskazaniami  z  zewnątrz,  ponie-
waż czyjaś dyscyplina jest dobra dla tego, kto ją opracował (...). 
Niektórzy jogini wstają o trzeciej rano - widocznie to im odpo-
wiada, ale ich uczniowie, choć wstają o trzeciej, przez cały dzień 
pozostają ospali. Martwią się, że nie są w stanie sprostać tak pro-
stemu  wymaganiu.  Noszą  w  sobie  poczucie  winy.  Usilnie  pró-
bują, ale się im nie udaje. Myślą, że ich mistrz to ktoś

 

 

Łączność ciała i umysłu                                                                            147

 

wyjątkowy, wspaniały. Nigdy nie wydaje się śpiący. A jemu po 
prostu ta godzina odpowiada.

 

Musisz odnaleźć swoje ciało, jego własną ścieżkę, to, co mu od-

powiada - 

to, co jest dla ciebie dobre. Gdy to odnajdziesz, z łat-

wością możesz sobie na to pozwolić. Nie będzie żadnego wymu-
szania,  ponieważ  wszystko  będzie  zestrojone  z  twoim  ciałem, 
nie będziesz mu niczego narzucać; nie będzie walki ani wysiłku. 
Obserwuj,  co  ci  odpowiada  do  jedzenia.  Ludzie  jadają  różne 
rzeczy. Stają się niespokojni. Ich umysł jest wzburzony. Nie na-
rzucaj sobie cudzej dyscypliny, ponieważ nikt nie jest taki jak ty, 
nikt ni

e  może  wiedzieć,  co  będzie  dobre  dla  ciebie.  Właśnie 

dlatego namawiam cię do jednej tylko dyscypliny: jest nią samo-
świadomość, wolność. Słuchaj swojego ciała. Ma ono ogromną 
mądrość. Jeśli będziesz go słuchał, nigdy się nie pomylisz. Jeśli nie 
będziesz go słuchał i będziesz wszystko mu narzucał, nigdy nie 
osiągniesz szczęścia. Będziesz niezadowolony, chory, zmartwio-
ny, zawsze niespokojny i rozproszony, zdezorientowany.

 

Eksperymentowałem bardzo długo. Próbowałem żywić się

 

najróżniejszymi produktami i stopniowo eliminowałem to, co

 

nie było dla mnie odpowiednie. Teraz jem   

 

tylko to, co jest dla mnie dobre. Problem ma  
z tym moja kucharka, bo niemal codziennie   

musi gotować to samo i nie pojmuje, jak mogę 
wciąż jeść te same potrawy i ciągle je

 

chwalić. 

J

eść to jeszcze zgoda, ale żeby to wciąż smakowało?

 

Jeśli coś ci odpowiada, możesz cieszyć się tym w kółko. Dla 

ciebie  nie  będzie  to  powtarzanie.  Problem  zaczyna  się  wtedy, 
jeśli coś ci nie odpowiada.

 

Czwartkowego wieczoru mułła Nasreddin wrócił do domu na 

kolację.  Żona  podała  mu  pieczony  bób.  Mułła  wziął  talerz  i 
cisnąwszy  nim  o  ścianę,  krzyknął:  „Nie  cierpię  pieczonego 
bobu!"

 

146

 

 N

amawiam cię do jednej 

tyl

ko dyscypliny: jest nią 

samoświadomość, wolność. 

Słuchaj swojego ciała.  Ma 
 

ono ogromną mądrość.

 

background image

 

Apteka dla duszy 

 

„Nasreddinie, nie rozumiem cię - zdumiała się żona. - W po-

niedziałek pieczony bób ci smakował, we wtorek smakował, we 
środę smakował i nagle we czwartek mówisz, że go nie cierpisz? 
To nielogiczne!"

 

Zwykle  człowiek  nie  może  żywić  się  tym  samym  każdego 

dnia. Jednak przyczyna nie tkwi w tym, że jest to to samo danie, 
ale w tym, że nie jest dla niego odpowiednie. Przez jeden dzień 
możesz  je  tolerować,  ale  dwa  to  już  za  dużo.  Jak  mógłbyś 
tolerować  je  codziennie?  Ale  jeśli  coś  jest  dla  ciebie  odpowie-
dnie, wtedy nie ma problemu. Możesz jeść to przez całe życie i 
każdego dnia będzie ci smakować, ponieważ przynosi harmonię. 
Po prostu odpowiada ci, współgra z tobą.

 

Wciąż oddychasz - tym samym powietrzem. Wciąż się kąpiesz

 

to ciągle ta sama woda. Wciąż śpisz - to ten sam sen. Ale od-

 

powiadają ci, więc wszystko jest w porząd

ku. Wtedy nie jest to     

                                          powtórka.  

 

                                                        

Jeśli żyjesz w zgodzie z naturą, wtedy nie

 

                                   

    

przejmujesz się dniem wczorajszym, który

 

                                                     

przeminął, nie zaprzątasz nim sobie głowy. 

                                           Nie porównujesz swojego wczoraj z      
                                               dzisiaj i nie planujesz jutra. Po prostu     
                                                

żyjesz tu i teraz, cieszysz się obecną chwil

 

                                

Cieszenie  się  chwilą  nie  ma  nic 

wspólnego  z  nowościami.  Wiąże  się  z  harmonią.  Możesz 
każdego  dnia  wprowadzać  jakieś  nowinki,  ale  jeśli  nie  są  dla 
ciebie dobr

e,  będziesz  tylko  gonić  od  jednej  do  drugiej,  nie 

zaznając spoczynku.

 

Cokolwiek robię, nie jest to wymuszone, ale spontaniczne. W 

ten  sposób  stopniowo  uświadomiłem  sobie  potrzeby  swojego 
ciała. Zawsze go słucham. Nigdy nie narzuciłbym ciału tego, co 
dyktu

je umysł. Postępuj tak samo, a będziesz wiódł szczęśliwsze 

i błogie życie.

 

 

Łgczność ciała i umysłu                                                                               149

 

Recepty

 

Połącz się z ciałem w stanie zdrowia

 

Utrzymywanie kontaktu z cia

łem  oznacza  głęboką  wrażliwość. 

Człowiek  może  wcale  nie  czuć,  że  ma  ciało  -  odczuwa je naj-
częściej tylko wtedy, gdy jest chory. Pojawia się ból głowy i na-
gle odczuwasz głowę; gdy głowa cię nie boli, nie masz z nią kon-
taktu.  Boli  cię  noga  -  uświadamiasz  sobie jej istnienie. Masz 
świadomość ciała tylko wtedy, gdy coś jest nie tak.

 

Kiedy wszystko jest w porządku, jesteś całkowicie nieświa-

domy.  Ale  kiedy  wszystko  jest  dobrze,  też  można  nawiązać 
kontakt  z  ciałem.  Gdy  coś  jest  źle  -  w  istocie  nawiązujesz 
kont

akt z chorobą, z tym, co nie funkcjonuje dobrze, zatracając 

świadomość dobrego samopoczucia.

 

Głowę masz przez cały czas, lecz dopiero, kiedy pojawia się 

ból,  nawiązujesz  kontakt.  Tyle  że  nie  z  głową,  lecz  z  bólem! 
Kontakt z głową możliwy jest tylko wtedy, gdy nie ma bólu, a 
głowę wypełnia dobre samopoczucie.

 

Niemal całkowicie utraciliśmy tę zdolność. Gdy wszystko jest 

w porządku, nie mamy kontaktu. Nasz kontakt jest więc tylko mia-
rą stanu zagrożenia. Jest ból głowy - potrzeba naprawy, potrzeba 
leków, nal

eży coś zrobić, więc nawiązujesz w tym celu kontakt.

 

Spróbuj skontaktować się z ciałem, gdy wszystko jest dobrze. 

Połóż się na trawie, zamknij oczy, poczuj, co dzieje się w tobie -
jak  szemrze  w  tobie  dobre  samopoczucie.  Połóż  się  w  rzece. 
Woda dotyka ci

ała i ochładza każdą komórkę. Poczuj w sobie, jak 

napływa  chłód,  komórka  po  komórce,  jak  wnika  w  ciało.  Ciało 
jest niezwykłe, to jeden z cudów natury.

 

148

 

Cieszenie się chwilą nie ma nic 

wspólnego z nowościami. Wiąże 

się z harmonią. Możesz każdego 

dnia wprowadzać jakieś 

nowinki, ale jeśli nie są dla 

ciebie dobre, będziesz tyko gonić 

od jednej do drugie, nie zaznając 
spoczynku.

   

background image

 

Apteka dla duszy 

 

Usiądź w słońcu. Pozwól promieniom penetrować ciało. Po-

czuj, jak ciepło przenika w głąb, coraz dalej, jak dociera do krwi 
i  do  każdej  kości.  Słońce  jest  życiem,  źródłem.  Siedząc  z  za-
mkniętymi oczami, po prostu poczuj to, co się dzieje. Pozostań 
czujny, obserwuj i ciesz się.

 

Stopniowo zaczniesz uświadamiać sobie delikatną harmonię, 

rozbrzmiewającą  w  tobie  piękną  muzykę.  Wtedy  nawiążesz 
kontakt z ciałem. W przeciwnym razie będziesz dźwigał martwe 
ciało.

 

Postaraj się mieć więcej wrażliwości dla swojego ciała. Słuchaj 

go. Mówi do ciebie wiele rzeczy, ale ty - skupiony na tym, co mówi 

głowa - nigdy go nie słyszysz. Gdy  

                                                 poja

wia się konflikt między  umysłem               

                                                 

i ciałem, ciało prawie  zawsze ma rację     

                                           

ponieważ jest ponieważ naturalne, a umysł 

jest wytworem społeczeństwa. Ciało należy do niezmierzonej 

natury, a umysł do społeczeństwa, twojej grupy społecznej, 

pokolenia i epoki. Ciało jest głęboko zakorzenione w 

egzystencji, a umysł prześlizguje się po powierzchni. Ale ty 

zawsze słuchasz głowy, nigdy nie słuchasz ciała. Przez to 
przyzwyczajenie kontakt zostaje przerwany.

 

Ciało porusza się wokół serca, tak jak Układ Słoneczny krąży 

wokół  Słońca.  Ożyłeś,  gdy  twoje  serce  zaczęło  bić,  i  umrzesz, 
gdy przestanie.

 

Serce  to  słoneczne  centrum  twojego  ciała.  Miej  jego  świa-

domość. Ale  możesz osiągnąć to tylko przez stopniowe uświa-
damianie sobie całego ciała.

 

Medytacja w ruchu

 

Wprowadzaj do swojej medytacji coraz więcej ruchu. Bieganie 
może być piękną medytacją, pływanie może być piękną

 

 

Łgczność ciało i umysłu                                                                                151

 

medytacją, taniec może być piękną medytacją. Do ruchu trzeba 
do

dać tylko uważną świadomość. Ruch i świadomość - oto prze-

pis. Biegaj, ale rób to świadomie, bądź czujny.

 

Zachowywanie  czujności  w  ruchu  jest  proste  i  naturalne. 

Kiedy siedzisz w ciszy, naturalne jest, że przysypiasz. Gdy leżysz 
na kanapie, trudno ci jest być uważnym, ponieważ cała sytuacja 
sprz

yja  zaśnięciu.  Ale  w  ruchu  na  pewno  nie  zaśniesz.  Fun-

kcjonujesz  z  dużo  większą  uwagą.  Jedyny  problem  stanowi  to, 
że ruch może stać się mechaniczny. Można biegać mechanicznie. 
Można  stać  się  ekspertem,  profesjonalnym  biegaczem.  Wtedy 
uwaga  nie  jest  już  potrzebna.  Ciało  biegnie  jak  mechanizm, 
automat i tracisz istotę rzeczy.

 

Nigdy nie stawaj się zawodowcem w bieganiu. Pozostań ama-

torem, tak żeby zachować świadomość. Jeśli odczujesz, że bie-
ganie stało się automatyczne, porzuć je. Spróbuj pływania. Jeśli i 
o

no stanie się automatyczne, tańcz. Musisz pamiętać, że ruch to 

jedynie  okoliczność,  która  ma  powodować  rozbudzą  świado-
mość. Dopóki wzbudza on w tobie świadomość, jest dobry; gdy 
przestanie,  stanie  się  bezużyteczny.  Zmień  go  wtedy  na  inną 
aktywność,  która  znów  wywoła  w  tobie  uwagę.  Nigdy  nie 
pozwól żadnej czynności stać się automatyczną.

 

Bieg w wyobraźni

 

Jeśli możesz biegać, inny rodzaj medytacji nie będzie potrzebny 
- to wystarczy!

 

Każda czynność, której potrafisz oddać się całkowicie, staje 

się medytacją, a bieganie jest tak cudowne, że łatwo jest się w 
nim  całkowicie  zatracić.  Masz  styczność  z  wszystkimi 
żywiołami  -  ze  słońcem,  powietrzem,  ziemią  i  niebem.  Masz 
kontakt z egzystencją. Gdy biegasz, twój oddech naturalnie staje 

 

150

 

Ci

ało jest  głęboko 

zakorzenione 

w  egzystencji, a 

umysł prze

ślizguje 

się po 

powierzchni.

 

background image

152

 

Apteka dla duszy 

 

 

Łgczność ciała i umysłu

 

153

 

 

się głęboki i zaczyna masować ośrodek hara, z którego uwalnia 
się energia medytacyjna. Znajduje się on tuż poniżej pępka, pięć 
centymetrów pod nim. Gdy oddech staje się głęboki, masuje go i 
ożywia.

 

Kiedy twoja krew jest czysta 

i nieskażona truciznami i zanie-

czyszczeniami, jest czerwona i żywa, pełna radości, a każda jej 
kropla tańczy w tobie - wtedy jesteś w odpowiednim nastroju do 
medytacji.  Wtedy  nie  ma  potrzeby  pracować  nad  nią:  ona  po 
prostu się dzieje!

 

Cudowne jest bieganie pod wiatr. To jak taniec wszystkich 

żywiołów.

 

Podczas  biegu  nie  możesz  myśleć.  Jeśli  myślisz,  nie  bieg-

niesz  dobrze.  Gdy  oddajesz  się  całkowicie  bieganiu,  myślenie 
znika.  Stajesz  się  tak  „ziemski",  że  głowa  przestaje  funkcjono-
wać. Ciało jest tak aktywne, że nie starcza energii na myślenie; 
myślenie zatrzymuje się.

 

W  medytacji  dojdziesz  do  momentów,  które  pojawiają  się, 

gdy biegasz. Podczas biegu dojdziesz do momentów, które 
pojawiają  się  w  medytacji.  Stopniowo  oba  stopią  się  w  jedno. 
Wte

dy nie będzie potrzeby wykonywać ich oddzielnie - będziesz 

mógł biegać i medytować; medytować i biegać.

 

                          

Od czasu do czasu wypróbuj taką oto        

                         

technikę: leżąc w łóżku, wyobrażaj sobie, że     

                         

biegniesz. Wyobraź sobie całą scenerię:

 

                                        

drzewa, wiatr, słońce, plażę i słone powietrze.      

            

Wyobraź sobie wszystko, ujrzyj to, i spraw, by było tak kolorowe jak to     

           tylko 

możliwe.

 

Przypom

nij sobie jakiś poranek, który najbardziej ci się po-

dobał, gdy biegałeś po plaży lub w lesie. Niech całkowicie cię 

wypełni... Poczuj nawet zapach drzew, sosen lub zapach plaży. 

Wszystko, co ci się podobało, wyobrażaj sobie niemal tak, jak-

 

by działo się to teraz naprawdę. W końcu zacznij w wyobraźni 
biegnąć.

 

Zauważysz, że zmieni się twój oddech. Biegnij... i okaże się, 

że możesz tak biec długie kilometry. Nie ma końca; możesz ro-
bić  to  godzinami.  Będziesz  zaskoczony,  że  wykonując  to 
ćwiczenie w pozycji leżącej, ponownie dojdziesz do momentów, 
w któ

rych pojawi się medytacja.

 

Więc jeśli kiedyś z jakiegoś powodu nie będziesz mógł bie-

gać  -  będziesz  chory  albo  sytuacja  nie  pozwoli  ci  na  to  lub 
uznasz,  że  w  mieście  nie  warto  biegać  -  możesz  to  zrobić  na 
leżąco i uzyskać te same efekty.

 

Namów swoje ciało do odprężenia

 

W relaksacji musisz się po prostu odprężyć, nie skupiać się -jest 
ona  przeciwieństwem  koncentracji.  Podam  ci  pewną  metodę, 
którą możesz zacząć stosować wieczorem.

 

Zanim pójdziesz spać, usiądź na krześle. Usiądź wygodnie -

komfort jest najważniejszym elementem tej metody. Abyś się zre-
laksował, musi ci być wygodnie, więc spraw, byś tak się poczuł. 
Przyjmij taką pozycję, jaką chcesz, zamknij oczy i odpręż ciało. 
Od palców u nóg aż po głowę poczuj, gdzie odczuwasz napięcie. 
Jeśli czujesz je w kolanie, odpręż kolano. Dotknij go i powiedz 
mu:  „Proszę,  odpręż  się".  Jeśli  czujesz  napięcie  gdzieś  w 
raminach, dotknij tego miejsca i powiedz: „Proszę, odpręż się".

 

Po upływie tygodnia będziesz w stanie komunikować się ze 

swoim ciałem. A gdy zaczniesz się z nim porozumiewać, wszy-
stko stanie się łatwe.

 

Do niczego ciała nie zmuszaj; próbuj je przekonać. Nie po-

winieneś  z  nim  walczyć.  To  paskudne,  okrutne,  agresywne,  a 
każdy kolejny konflikt wywoła tylko jeszcze większe napięcie. 

 

Jeśli myślisz, nie biegniesz 
do

brze. Gdy oddajesz się 

całkowicie bieganiu, 

myślenie  znika.  

 

background image

 

Apteka dla duszy 

 

Nie  możesz  być  w  konflikcie  -  niech  podstawą  będzie 

wygoda. Cia

ło to tak piękny podarunek od istnienia, że walka z 

nim jest ne

gowaniem  wartości  stworzenia.  Ciało  jest  kaplicą,  a 

my  się  w  niej  chronimy,  jest  świątynią.  Mieszkamy  w  niej  i 
musimy o nią dbać. To nasz obowiązek.

 

Postępuj  tak  przez  siedem  dni  (...).  Na  początku  będzie  to 

wydawać się absurdalne, ponieważ nie nauczono nas rozmowy z 
własnym  ciałem  -  ale  dzięki  temu  naprawdę  mogą  się  dziać 
cuda. Pierwszą sprawą jest odprężenie się na krześle w półmroku 
lub  przyćmionym  świetle;  zrób  tak,  jak  lubisz.  Światło  nie  po-
winno być jasne. Powiedz wszystkim: „Przez dwadzieścia minut 
niech  nikt  mnie  nie  rozprasza,  żadnych  telefonów,  nic".  Niech 
będzie tak, jakby na te dwadzieścia minut cały świat zniknął.

 

Zamknij drzwi, załóż luźne ubranie, tak żeby nic cię nie ucis-

kało, zrelaksuj się na krześle i zacznij odczuwać, skąd bije na-
pięcie. Znajdziesz wiele takich miejsc. Właśnie je musisz odprę-
żyć w pierwszej kolejności, ponieważ dopóki ciało będzie spięte, 
umysł nie będzie mógł się zrelaksować. Ciało umożliwia umys-
łowi odprężenie. Staje się środkiem relaksacji.

 

Dotykaj  tego  miejsca.  Tam,  gdzie  czujesz  napięcie,  dotykaj 

ciała  z  głębokim  uczuciem  i  współczuciem.  Ciało  jest  twoim 
sługą, a ty nic za nie nie płaciłeś - dostałeś je w podarunku. Jest 
ono  tak  skomplikowane,  tak  złożone,  że  do  tej  pory  nauce  nie 
udało się skonstruować nic mu równego.

 

Lecz my nigdy o nim nie myślimy, nie kochamy ciała. Wręcz 

przeciwnie, złościmy się na nie. Ciało to jeden z pradawnych koz-
łów ofiarnych. Możesz go wszystkim obrzucić; ciało jest nieme i nie 
może się odwzajemnić. Nie może odpowiedzieć, nie może krzyknąć, 
że się mylisz. Więc cokolwiek powiesz, ciało nie protestuje.

 

Uświadom  sobie  każdy  zakamarek  swojego  ciała.  Otocz  je 

miłosierdziem, współczuciem, troską. Zajmie to co najmniej

 

 

Łgczność ciała i umysłu  _______________________________________ 155

 

pięć minut, a ty poczujesz się bardzo wiotki, zrelaksowany, pra-
wie śpiący.

 

Wtedy przenieś uwagę na oddech, zrelaksuj i jego. Ciało to ze-

wnętrzna część nas, świadomość jest częścią wewnętrzną, a od-
dech to łączący je most. Więc gdy ciało jest odprężone, po prostu za-
mknij oczy i zobacz swój oddech, jego też zrelaksuj. Porozmawiaj 
z nim: „Proszę, odpręż się. Bądź naturalny". Zauważysz, że w mo-
mencie gdy powiesz: „Proszę, odpręż się", coś subtelnie zaskoczy.

 

Normalnie oddech jest bardzo nienaturalny. Zapomnieliśmy, 

jak  go  relaksować.  Ponieważ  przez  cały  czas  jesteśmy  spięci, 
przyzwyczailiśmy  się,  że  oddech  też  musi  taki  być.  Toteż  po 
pro

stu powiedz mu dwa lub trzy razy, żeby się uspokoił, a potem 

zamilknij.

 

Bądź bardziej wrażliwy

 

Bądź bardziej wrażliwy. A nie można być wrażliwym tylko w jed-
nym wymiarze. Albo człowiek jest wrażliwy we wszystkich wy-
miarach, albo w żadnym. Wrażliwość przynależy do całej twojej 
osoby. Bądź więc wrażliwszy. Wtedy codziennie będziesz w sta-
nie odczuwać, co się dzieje dookoła.

 

Kiedy np. spacerujesz w słońcu, poczuj promienie na swojej 

twarzy; bądź wrażliwy. Ten delikatny dotyk. Promienie cię ude-
rzają. Jeśli potrafisz je poczuć, będziesz w stanie poczuć także 
wewnętrzne światło, gdy na ciebie spłynie.

 

Gdy leżysz w parku, poczuj trawę. Poczuj otaczającą cię zie-

leń. Poczuj różnicę w wilgotności. Poczuj zapach ziemi. Jeśli nie 
jesteś  w  stanie  tego  dokonać,  nie  poczujesz  także,  gdy  coś  za-
cznie się dziać wewnątrz ciebie.

 

Zacznij  od  zewnątrz,  ponieważ  jest  to  łatwiejsze.  Jeśli  nie 

możesz poczuć tego, co znajduje się na zewnątrz, tym bardziej

 

154

 

background image

156  _________________________________________________  Apteka dla duszy 

 

nie  poczujesz  tego,  co  jest  w  środku.  W  życiu  bądź  bardziej 
poetą  niż  menedżerem.  Czasami  bycie  wrażliwym  nic  nie 
kosztuje.

 

Czy czujesz wodę, gdy bierzesz kąpiel? Traktujesz to jak ru-

tynę - wchodzisz i wychodzisz. Poczuj to przez kilka minut. Po 
prostu bądź pod prysznicem i poczuj wodę, poczuj, jak spływa 
po  tobie.  Może  się  to  stać  bardzo  głębokim  doznaniem,  ponie-
waż woda to życie. W dziewięćdziesięciu procentach składamy 
się z wody. Jeśli nie jesteś w stanie poczuć wody spływającej po 
tobie, nie poczujesz też falowania wody w swoim ciele.

 

Życie narodziło się w morzu, a my mamy w organizmie wodę 

z  solą.  Idź  popływać  w  morzu  i  poczuj  otaczającą  cię  wodę. 
Wkrótce przekonasz się, że jesteś częścią morza i że twoja we-
wnętrzna część należy do morza. Poczujesz to. Gdy jest księżyc i 
ocean faluje w reakcji na n

iego,  twoje  ciało  również  zacznie 

falować. Robi to zawsze, ale ty tego nie czujesz. A jeśli nie czu-
jesz czegoś tak znacznego, problemem będzie też odczucie cze-
goś tak subtelnego jak medytacja.

 

Jak  możesz  odczuwać  miłość?  Wszyscy  cierpią.  Widziałem 

tysiące  ludzi  pogrążonych  w  głębokim  bólu.  Cierpieli  z  braku 
miłości. Chcą kochać i chcą być kochani, ale problem polega na 
tym,  że  nawet  jeśli  ich  pokochasz,  oni  tego  nie  poczują.  Będą 
wciąż  pytać:  „Kochasz  mnie?"  Co  masz  robić?  Jeśli  powiesz: 
„Tak", nie uwierz

ą,  ponieważ  tego  nie  czują.  Jeśli  powiesz: 

„Nie", będą urażeni.

 

Jeśli  nie  czujesz  promieni  słońca,  jeśli  nie  czujesz  deszczu, 

jeśli nie czujesz trawy, jeśli nie jesteś w stanie poczuć niczego, 
co cię otacza, atmosfery - wtedy nie poczujesz głębokich rzeczy 
takich  jak  miłość  czy  współczucie;  to  bardzo  trudne.  Potrafisz 
odczuwać  jedynie  gniew,  przemoc,  smutek,  ponieważ  są 
brutalne. Do twojego wnętrza prowadzi ścieżka subtelności. Im

 

 

Łgczność ciała i umysłu                                                                                          157

 

subtelniej sza jest twoja medytacja, tym subtelniejsze będzie od-
czucie. Ale musisz się przygotować.

 

Medytacja nie jest czymś, co wykonujesz przez godzinę i pu-

szczasz potem w niepamięć. Całe życie powinno być medytacją. 
Tylko wtedy zaczniesz odczuwać. Kiedy mówię, że całe życie ma 
być medytacją, nie mam na myśli zamykania oczu na dwadzie-
ścia cztery godziny, siedzenia kamieniem i medytowania - nie! 
Gdziekolwiek  jesteś,  możesz  być  wrażliwy,  a  ta  wrażliwość 
będzie przynosić ci korzyść.

 

Czy  potrafisz  szlochać?  Potrafisz  śmiać  się  spontanicznie? 

Potrafisz  spontanicznie  tańczyć?  Spontanicznie  kochać?  Jeśli 

nie, jak masz nauczyć się medytować? Czy umiesz się bawić? To 

trudne!  Wszystko  stało  się  trudne.  Człowiek  stał  się 

niewrażliwy.

 

Przywróć sobie wrażliwość. Odzyskaj ją!  Pobaw się troszkę! Bycie 
figlarnym to bycie 

 

religijnym. Śmiej się, szlochaj, śpiewaj, rób coś   

spontanicznie całym swoim sercem. Zrelaksuj

 

ciało,  

uspokój oddech, zachowuj 

się tak, jakbyś 

 

znów był dzieckiem.     

 

Odzyskaj uczucia - 

mniej myślenia, więcej 

emocji. Żyj bardziej sercem niż głową.

 

Niekiedy żyj tylko ciałem, zapomnij 

o duszy. Żyj całkowicie ciałem – ponieważ 
jeśli nie potrafisz odczuwać nawet własnego ciała, nie poczujesz 
swojej duszy. Pa

miętaj  o  tym.  Wróć  do  ciała.  Tak  naprawdę 

jedynie  krążymy  w  okolicy  swego  ciała;  nie  jesteśmy  w  nim. 
Każdy boi się być w ciele. Społeczeństwo wytworzyło ten strach. 
Jest on głęboko zakorzeniony.

 

Wróć  do  swojego  ciała,  wprowadź  się  do  niego  ponownie. 

Bądź jak niewinne zwierzę. Obserwuj skaczące i biegające zwie-
rzęta.  Czasami  skacz  i  biegaj  tak  jak  one  -  wtedy wrócisz do 
swojego ciała. Wtedy poczujesz je, poczujesz promienie słoń-

 

J

eśli nie czujesz promieni słońca, , 

jeśli nie czujesz deszczu, jeśli 
ni

e czujesz trawy, jeśli nie jesteś 

w stanie poczuć niczego co cię 
otacza, atmosfery, wtedy nie 

pozujesz głębokich rzeczy, takich 

jak miłość czy współczucie.

 

background image

158

 

Apteka dla duszy 

 

 

Łgczność ciała i umysłu

 

159

 

 

ca,  deszcz,  wiejący  wiatr.  Jedynie  bycie  świadomym  tego,  co 
dzieje się naokoło ciebie, pozwoli ci odczuwać to, co dzieje się 
w tobie.

 

Dla palaczy (1)

 

Ssanie kciuka jest lepsze niż palenie i ułatwi ci pozbycie się na-
łogu. Musisz zrozumieć pewną rzecz: jeśli ssałeś kciuk, a potem 
przestałeś,  to  jako  substytut  wybrałeś  palenie.  Twoim  proble-
mem nie jest palenie - 

nie możesz nic z nim zrobić. Nieważne, 

jak bardzo będziesz się starał, nigdy ci się nie powiedzie, ponie-
waż nie jest ono twoim najważniejszym problemem; jego istota 
leży  gdzie  indziej.  Zmieniłeś  go.  Porzuciłeś  prawdziwy  i  za-
stąpiłeś go sztucznym. 

 

Sugeruję, żebyś zapomniał o walce z paleniem i zaczął ssać

 

 

kciuk. Nie przejmuj się -jest to piękne, po prostu piękne. Nie

 

ma w tym nic złego, ponieważ nie jest to szkodliwe. Zacznij ssać

 

  

kciuk, a gdy to zrobisz, zniknie potrzeba palenia. Gdy ona zaś 

zniknie, oznaczać to będzie, że jesteśmy na 

                                            

właściwej drodze. Ssij kciuk przez kilka        

                                            mie

sięcy, porzucając wieloletni nałóg palenia. 

                                                    

Ssij kciuk przez sześć czy dziewięć miesięcy nie       

                                                    

wstydź się tego, ponieważ nie  ma w tym nic złego. 

                                         

Porzuć więc palenie i zamiast niego zacznij        

                                

ssać kciuk. Cofnij się, uwstecznij. Po sześciu        

                               

czy dziewięciu miesiącach, gdy chęć palenia 

całkowicie zniknie, zastąp ssanie kciuka czymś innym. Zacznij 
codziennie 

pić mleko z butelki dla niemowląt... codziennie. 

Delektuj się nim tak, jakby płynęło z piersi, i nie wstydź się tego. 

Delektuj się tak każdego wieczoru przez piętnaście minut. 
Zapewni ci to bardzo

 

głęboki sen. I kładź się spać z butelką. Rano, gdy otworzysz oczy, 
znajdziesz butelkę i znów będziesz mógł possać trochę ciepłego 
mleka.  Rób  to  również  w  dzień  -  dwa czy trzy razy... Nie pij 
dużo, tylko troszkę.

 

Najpierw  rzuć  palenie  papierosów,  a  zastąp  je  ssaniem 

kciuka. Później porzuć kciuk. Dalej cofasz się do ssania piersi - 
tym razem na niby - 

i  od  tego  momentu  pewne  rzeczy  zaczną 

zni

kać.  Zaledwie  po  kilku  dniach  zauważysz,  że  już  nie  ma 

potrze

by  robić  niczego  (...).  Najpierw  będziesz  pić  cztery,  pięć 

lub 

sześć razy dziennie, następnie trzy razy, potem dwa, w końcu 

raz. 

Pewnego  dnia  poczujesz  po  prostu,  że  już  tego  nie 

potrzebujesz (...). Ale to musi zaniknąć w ten sposób.

 

Nigdy nie wygrasz z paleniem w otwartej walce. Miliony lu-

dzi walczą i nie odnoszą sukcesu, ponieważ nie przechodzą całej 
procedury.  Musisz  podejść  do  tego  naukowo.  Cofnąć  się  do 
korzeni. Przyczyną jest tęsknota za piersią matki. Być może nie 
dawała ci jej tak często, jak chciałeś? To pragnienie pozostało w 
to

bie,  nie  odeszło,  a  wraz  z  nim  pozostało  w  tobie  coś  z 

niezaspokojonego dziecka.

 

Gdy odpowiednio uporasz się z problemem, po raz pierwszy 

odkryjesz,  że  dorosłeś.  Gdy  zniknie  dziecko  i  potrzeba  ssania 
matczynej piersi, poczujesz nagły przyrost energii. Coś, co było 
uwięzione w klatce, zostało uwolnione. Wydoroślejesz.

 

Gdy odkryjesz korzeń, możesz go odciąć. Ale nie znając go, 

jesteś  w  stanie  walczyć  jedynie  z  cieniem  i  wciąż  mu  ulegać, 
nigdy nie odniesiesz zwycięstwa.

 

Niech ten proces zrywania z paleniem trwa nawet rok. Nie 

tylko palenie zniknie, ale ty się zmienisz. Coś w tobie, coś fun-
damentalnego,  coś,  co  cię  powstrzymuje,  zniknie.  Twoje  ciało 
będzie zdrowsze, umysł stanie się ostrzejszy i inteligentniejszy. 
Dorośniesz pod każdym względem.

 

Kiedy mówię, że cale życie 
ma 

być medytacją, nie mam na 

myśli zamykania oczu na 24 
godziny, siedzenia kamieniem i 
medytowania - nie! Gdziekolwiek 

jesteś możesz być wrażliwy a ta 

wrażliwość stanie się twoją 

nagrodą. 

background image

 

  Apteka dla duszy 

 

Dla palaczy (2)

 

Radziłbym,  żebyś  palii  tyle,  ile  chcesz.  To  nie  jest  najcięższy 
grzech. Gwarantuję ci to -wezmę za to odpowiedzialność. Biorę 
ten grzech na siebie,  więc  jeśli  w dniu Sądu Ostatecznego  spot-
kasz Boga, powiedz Mu, że ten oto człowiek jest odpowiedzial-
ny. Stanę tam jako świadek i potwierdzę to. Więc nie przejmuj 
się, że jest to grzechem. Zrelaksuj się i nie staraj się go odrzucić 
za wszelką cenę. To nie pomoże.

 

Oto co sugeruję: pal tyle, ile chcesz - lecz pal medytacyjnie. 

Jeśli wyznawcy zen mogą medytacyjnie pić herbatę, to dlaczego 
ty  nie  mógłbyś  w  ten  sposób  palić?  Tak  naprawdę  herbata  za-
wiera ten sam środek pobudzający co papierosy. To ten sam śro-
dek, nie ma między nimi wielkiej różnicy. Pal medytacyjnie, z 
religijnością.  Przekształć  to  w  ceremonię.  Spróbuj  mojego 
sposobu.

 

Wydziel w domu mały kącik tylko do palenia: niewielką świą-

tynię poświęconą bogu palenia. Najpierw pokłoń się paczce pa-
pierosów. Porozmawiajcie -  rozmawiaj z papierosami. Zapytaj: 

„Co u was?" A potem powoli wyjmij papierosa - bardzo powoli, 
tak  wolno  jak  tylko  możesz,  ponieważ  tylko  wtedy  zachowasz 
rozbudzoną uwagę. Nie rób tego mechanicznie, tak jak dzieje się 
to  zawsze.  Następnie  postukaj  papierosem  w  paczkę  -  powoli. 
Rób to tak długo, jak tylko będziesz chciał. Nie ma pośpiechu. 
Wyjmij  zapalniczkę.  Ukłoń  jej  się.  To  wspaniali  bogowie  i 
boginie! Światło jest bogiem, więc dlaczego zapalniczka nie może 
nim być?

 

Następnie zacznij palić - bardzo powoli, jakbyś oddawał się 

buddyjskiej medytacji. Nie rób tego jak oddechy pranajamy, 
krótko i szybko. Rób to głęboko i bardzo powoli. Budda mówi:

 

 

Łgczność ciała i umysłu _______________________________________________ 161

 

„oddychaj naturalnie". Więc ty pal naturalnie - powoli, bez po-
śpiechu.  Jeśli  jest  to  grzech,  śpieszysz  się.  Jeśli  jest  to  grzech, 
chcesz to 

jak  najszybciej  zakończyć.  Jeśli  jest  to  grzech,  nie 

chcesz na to patrzeć. Paląc, czytasz gazetę. Kto chciałby patrzeć 
na  grzech?  Ale  to  nie  jest  grzech,  więc  patrz,  obserwuj  każdą 
swoją czynność.

 

Podziel czynności na krótkie etapy, tak żebyś mógł wykony-

wać je bardzo wolno. Będziesz zaskoczony: obserwując palenie, 
sprawisz,  że  będziesz  palił  coraz  mniej.  Pewnego  dnia  nagle 
zniknie.  Nie  włożyłeś  w  to  żadnego  wysiłku.  Samo  zniknęło, 
ponieważ uświadamiając sobie martwe przyzwyczajenie, rutynę, 
mechaniczny n

awyk,  wytworzyłeś,  uwolniłeś  w  sobie  nową 

świadomość. Jedynie ta energia może ci pomóc. Nic innego.

 

Tak samo jest ze wszystkim w życiu. Nie staraj się na siłę zmie-

niać siebie. To pozostawia blizny. Nawet jeśli się zmienisz, zmia-
na będzie powierzchowna, a ty znajdziesz sobie substytut gdzieś 
indziej. Będziesz musiał go znaleźć, inaczej poczujesz się pusty.

 

Gdy coś dzieje się samo z siebie, ponieważ wyciszyłeś się i 

uświadomiłeś  sobie  związaną  z  tym  głupotę,  gdy  nie  potrzeba 
wysiłku, gdy coś po prostu spada jak martwy liść z drzewa - nie 
pozostawia to po sobie żadnych blizn ani nie pozostawia ego.

 

Jeśli  porzucasz  coś  z  wysiłkiem,  wzmacnia  to  twoje  ego. 

Zaczynasz  myśleć:  „Teraz  jestem  człowiekiem  cnotliwym, 
ponie

waż nie palę". Jeśli myślisz, że  

palenie to

 

grzech, oczywiste jest, że 

jeśli je rzucisz, będziesz uważał się

 

      

 

za cnotliwego.              

 

Tacy właśnie są ci wszyscy cnotliwi ludzie. Jeden nie pali, 

drugi nie pije, jeszcze inny je tylko raz dziennie, ktoś tam nie je w 
nocy, tamten przestał nocą nawet pić wodę... i wszyscy oni to 
wielcy święci! Oto jakość świętości, wielkie cnoty! Zrobiliśmy z 
religii głupstwo, straciła ona całą

 

160

 

Jeśli nie potrafisz 

odczuwać nawet własnego 

ciała, nie poczujesz swojej 
duszy.
 

background image

162 ___________________________________________  Apteka dla duszy 

 

swoją wspaniałość. Stała się tak głupia, jak głupi są ludzie. Ale 
wszystko zależy od twojego podejścia: jeśli uważasz, że coś jest 
grzechem, twoją cnotą będzie tego przeciwieństwo.

 

Podkreślam: niepalenie nie jest cnotą; palenie to nie grzech. 

Świadomość jest cnotą; nieświadomość jest grzechem. To prawo 
odnosi się do całego twojego życia.

 

Jedz to, 

co z tobą współgra 

Są  dwa  rodzaje  żywności.  Pierwszym  są  dania,  które  lubisz, 
które ci smakują, na myśl o których cieknie ci ślinka. Nie ma w 
tym  nic  złego,  ale  dobrze,  żebyś  rozumiał  pewien  trik  z  tym 
związany.

 

Pewne  produkty  czy  potrawy  mają  dla  nas  niezwykły  urok. 

Ale wynika on z tego, że widzisz je wokół siebie. Wchodzisz do 
hotelu lub restauracji i widzisz jakieś potrawy... zapach z zaple-
cza,  kolory,  aromat.  Nie  myślałeś  o  tym  daniu,  ale  nagle  cię 
zainteresowało.  Nie  jest  twoją  prawdziwą  potrzebą.  Możesz 
zjeść, ale nie będziesz czuł się zaspokojony. Będziesz jadł i jadł, 
i  nic  się  nie  stanie,  nie  wyniknie  z  tego  zaspokojenie  -  a 
zaspokoje

nie jest sprawą najważniejszą. To niezaspokojenie jest 

źródłem obsesji na punkcie jedzenia.

 

Każdego  dnia  przed  jedzeniem po prostu medytuj. Zamknij 

oczy i poczuj, czego potrzebuje twoje ciało - czymkolwiek mia-
łoby to być. Nie widzisz jedzenia i nie masz do niego dostępu. 
Po prostu czujesz siebie, to, czego potrzebuje twoje ciało, to, na 
co masz ochotę, to, czego bardzo chcesz. Taki jest właśnie drugi 
rodzaj jedzenia.

 

Dr Leonard Pearson nazwał je „żywnością rezonującą" - taką, 

która współgra z tobą. Zjedz tyle, na ile masz ochotę, ale trzymaj 
się jej. Pierwszy rodzaj jedzenia nazwał zaś „żywnością 

 

 

Łgczność ciała i umysłu                                                                        163

 

nęcącą" - gdy staje się dostępna, zaczynasz się nią interesować. 
Nie  wynika  to  z  twojej  prawdziwej  potrzeby,  lecz  jest  sprawką 
umys

łu.  Jeśli  umiesz  wybrać  jedzenie,  które  współgra  z  tobą, 

możesz  zjeść  tyle,  ile  tylko  chcesz,  i  nie  będziesz  cierpiał, 
ponieważ  w  pełni  cię  zaspokoi.  Ciało  pożąda  tego,  co  jest  mu 
potrzebne; nie pragnie niczego innego. Pojawi się zaspokojenie, 
a wtedy człowiek nie je więcej, niż potrzebuje.

 

Probl

em rodzi się tylko wtedy, gdy jesz potrawy „nęcące" -

widzisz je, zaczynasz mieć na nie ochotę i je zjadasz. Nie mogą 
cię zaspokoić, ponieważ ciało ich nie potrzebuje. Czujesz się więc 
niezaspokojony. W stanie tym jesz jeszcze więcej, ale bez wzglę-
du na to

,  ile  zjesz,  nie  zaspokoi  cię  to,  ponieważ  nie  tego  po-

trzebujesz.

 

Musisz  zaspokoić  podstawowe  pragnienie,  a  wtedy  drugie 

zniknie. Potrwa to kilka dni lub nawet kilka tygodni, ale nauczysz 
się odczuwać, co naprawdę do ciebie przemawia. Zjadaj tego, ile 
chc

esz.  Nie  przejmuj  się  tym,  co  mówią  inni.  Jeśli  są  to  lody, 

jedz lody. Jedz dla własnej satysfakcji, dla wypełnienia serca, a 
poczujesz, że pojawia się zadowolenie. Gdy jesteś zaspokojony, 
znika  potrzeba  opychania  się.  To  stan  niezaspokojenia,  nie-
zadowol

enia  zmusza  cię  to  bezcelowego  zjadania  coraz  więk-

szych ilości. Masz pełny brzuch, lecz wciąż jesteś niezaspokojony. 
Wtedy pojawia się problem.

 

Więc najpierw opanuj to, co jest naturalne i co na pewno na-

dejdzie (...), ponieważ jedynie zapomnieliśmy o tym. A to wciąż 
znajduje się w ciele. Kiedy masz zjeść śniadanie, zamknij oczy i 
zobacz, na co masz ochotę, czego naprawdę chcesz. Nie myśl o 
tym, co masz w lodówce. Po prostu pomyśl, czego chcesz, idź i 
znajdź  to,  a  potem  zjedz.  Jedz  tyle,  ile  zechcesz.  Postępuj  tak 
przez  kilka  dni.  W  końcu  poczujesz,  że  żadne  jedzenie  już  cię 
nie „nęci".

 

background image

164  ___________________________________________  Apteka dla duszy 

 

Po drugie, gdy jesz, dokładnie przeżuwaj kęsy. Nie połykaj w 

pośpiechu.  Skoro  do  przyjemności  smakowania  dochodzi  w 
ustach,  dlaczego  jej  nie  przedłużyć?  Zamiast  dziesięciu  kęsów, 
możesz cieszyć się jednym, przeżutym dziesięć razy. Będzie to w 
zasadzie dziesięć, jeśli przyjemność czerpiesz ze smaku.

 

Zatem  podczas  posiłku  lepiej  przeżuwaj  jedzenie,  ponieważ 

przyjemne wrażenia smakowe rodzą się powyżej gardła. Poniżej 
nie  ma  smaku,  nic  z  tych  rzeczy,  więc  po  co  się  śpieszyć?  Po 
prostu żuj dłużej i smakuj intensywniej. Zrób wszystko, co tylko 
możliwe,  żeby  wydobyć  jak  najwięcej  smaku.  Gdy  jesz, 
najpierw powąchaj potrawę. Ciesz się zapachem, ponieważ poło-
wa smaku to zapach.

 

Wąchaj jedzenie, patrz na nie. Nie ma pośpiechu, nie spiesz 

się. Spraw, by była to medytacja. Nawet jeśli ludziom wydaje się, 
że  zwariowałeś,  nie  przejmuj  się.  Po  prostu  obserwuj  danie  z 
wszystkich  stron.  Dotykaj  go  z  zamkniętymi  oczami; dotykaj 
policzkiem. Poczuj je w każdy możliwy sposób; wąchaj wielokrot-
nie.  Ugryź  mały  kęs  i  przeżuwaj.  Ciesz  się.  Niech  to  będzie 
medytacja. Wystarczy mała ilość jedzenia, aby cię zaspokoić.

 

Śpij dobrze - rady na bezsenność 

Chodź spać regularnie o tej samej godzinie -jeśli kładziesz się o 
jedenastej, niech to będzie jedenasta. Po pierwsze więc, trzymaj 
się  tej  godziny.  Wtedy  organizm  wejdzie  w  pewien  rytm.  Nie 
zmieniaj  pory,  inaczej  wprawisz  ciało  w  konsternację.  Istnieje 
biologiczny  rytm,  który  ciało  zagubiło.  Jeśli  postanowisz  kłaść 
się o jedenastej, trzymaj się tego. Niezależnie od sytuacji powi-
nieneś kłaść się do łóżka o jedenastej. Możesz wybrać dwunastą 

dowolną  godzinę,  która  ci  odpowiada  -  ale  musi  to  być 

regularne. To pierwsza sprawa.

 

. Łgczność ciała i umysłu                                                                              165

 

Przed pójściem do łóżka przez pół godziny żywiołowo tańcz, 

tak żeby ciało wyzbyło się całego napięcia. Jeśli masz problemy 
z  bezsennością,  zapewne  kładziesz  się  spać  w  napięciu.  Ono 
sprawia, że nie możesz zasnąć. Jeśli więc zamierzasz kłaść się o 
jedenastej,  zacznij  tańczyć  o  dziesiątej.  Tańcz  do  dziesiątej 
trzydzieści.

 

Następnie weź gorący prysznic lub kąpiel. Zrelaksuj się przez 

piętnaście  minut.  Pozwól  całemu  ciału  odprężyć  się.  Najpierw 
taniec, aby pozbyć się napięcia, następnie gorący prysznic. Zre-
sztą gorąca kąpiel jest jeszcze lepsza niż prysznic, będziesz mógł 
poleżeć przez piętnaście, dwadzieścia minut, pół godziny czy ca-
łą godzinę - zrelaksować się w wannie.

 

Następnie coś zjedz, coś ciepłego, nie zimnego (wystarczy go-

rące mleko) i idź spać. Nigdy nie czytaj przed spaniem.

 

Powinien być to godzinny program: tańcz, wykąp się, zjedz 

coś  (może  być  po  prostu  gorące  mleko)  i  kładź  się  spać.  Zgaś 
światło i śpij. Niezależnie od tego, czy pojawia się sen czy nie, 
nie  przejmuj  się.  Jeśli  nie  nadchodzi,  po  prostu  leż  w  ciszy  i 
obserwuj swój oddech. Nie oddychaj zbyt intensywnie; inaczej 
się  rozbudzisz.  Pozostaw  oddech  taki,  jaki  jest  -  spokojny. Po 
prostu obserwuj: wdech, wydech, wdech, wydech... Jest to tak 
monotonne, że wkrótce zaśniesz. Wszystko, co monotonne, jest 
tu  pomocne.  A  oddychanie  jest  monotonne,  nie  zmienia  się... 
Powietrze wpływa i wypływa, wpływa...

 

Możesz  nawet  skorzystać  ze  słów  „wpływa"  i  „wypływa", 

„wpływa" i „wypływa". Powtarzaj po cichu: „Wpływa... wypły-
wa...  wpływa...  wypływa..."  Przerodzi  się  to  w  medytację 
transcendentalną. Jest ona dobra na sen, nie na przebudzenie!

 

Jeśli mimo wszystko sen się nie pojawi, nie wstawaj. Nie idź do 

lodów

ki i nie jedz, nie czytaj, nic nie rób. Cokolwiek będzie się 

działo, zostań w łóżku zrelaksowany. Nawet jeśli sen nie przyjdzie,

 

background image

166  _________________________________________________  Apteka dla duszy 

 

relaksacja jest niemal tak samo cenna jak on - 

tylko  odrobinę 

mniej, to wszystko. Jeśli sen daje sto procent wypoczynku, relak-
sacja w łóżku daje dziewięćdziesiąt. Nie wstawaj, inaczej zakłó-
cisz rytm. Po kilku dniach zauważysz, że sen przychodzi.

 

Rano również wstawaj o konkretnej godzinie, tej samej każ-

dego dnia. Nawet jeśli przez całą noc nie spałeś, to nie ma zna-
czenia - 

gdy zadzwoni budzik, masz wstać. I nie kładź się spać w 

dzień,  ponieważ  możesz  w  ten  sposób  zakłócić  rytm.  Jak  twój 
organizm ma w niego wejść? Nie śpij więc w dzień, to wyklu-
czone. Poczekaj na noc i połóż się do łóżka o jedenastej. Niech 
ciało zatęskni za snem. Od jedenastej do szóstej - siedem godzin 
wystarczy.

 

Nawet jeśli w dzień masz ochotę położyć się, idź na spacer, 

poczytaj, pośpiewaj, posłuchaj muzyki, ale nie idź spać. Oprzyj 
się tej pokusie. Chodzi o to, żeby przywrócić organizmowi rytm.

 

Wyrzuć śmieci 

Zanim  pójdziesz  spać,  zacznij  bełkotać  coś  bez  sensu. 
Wystarczy  ze  trzydzieści  minut.  Szybko  cię  to  oczyści. 
Normalnie  trwa  to  dużo  dłużej  -  rozmyślasz  i  rozpamiętujesz, 
pojawiają się jakieś pomysły i ciągnie się to całą noc. Można to 
zrobić w pół godziny!

 

Bełkot, glosolalia* to najlepszy sposób: po prostu usiądź na 

łóżku, wyłącz światła i zacznij mówić w różnych językach. Po-
zwól sobie na wszystkie dźwięki, pozwól na wszystko. Nie przej-
muj się językiem ani gramatyką, nie przejmuj się, co mówisz. To 
nie ma nic wspólnego ze znaczeniem słów. Im mniej sensu, tym 
jest to bardziej pomocne.

 

Tu: spontaniczny stowotok (przyp. red. pol.).

 

Łgczność ciała i umysłu ________________________________________________ 167

 

W ten sposób po prostu oczyszczasz umysł ze śmieci, usuwasz 

szumy. Niec

h to będzie cokolwiek - po prostu zacznij i ciągnij 

to, ale rób to z pasją, tak jakbyś dyskutował, jakby stawką było 
całe twoje życie. Mówisz bez sensu, nie ma nikogo poza tobą, 
ale rób to z pasją, prowadź namiętny dialog. Wystarczy trzydzie-
ści minut, a przez całą noc będziesz potem spal doskonale.

 

Umysł gromadzi szumy, a kiedy chcesz iść spać, on wciąż na-

daje. Wpadł w nawyk, po prostu nie potrafi przestać, to wszy-
stko. Guzik, który włącza go i wyłącza, nie działa. Pomoże ta me-
toda. Pozwoli ci rozładować energię, wyczyścić się i zasnąć.

 

Oto  co  nocą  dzieje  się  w  snach  i  myślach:  umysł  próbuje 

opróżnić  się  przed  następnym  dniem,  musi  się  przygotować. 
Zapomniałeś,  jak  zakańcza  się  ten  proces,  a  im  bardziej  się 
wysilasz, tym bardziej się rozbudzasz, więc sen staje się trudny.'

 

Nie chodzi o to, aby zmusić się do snu. Nic nie rób. Myślisz, że 

można samemu sprowadzić sen? On po prostu przychodzi. Nie 
ma tu niczego, co musisz zrobić. Możesz jedynie sprowokować sy-
tuację,  dzięki  której  wydarzy  to  się  łatwiej,  to  wszystko.  Zgaś 
światło, przygotuj wygodne posłanie, poduszkę i niech będzie ci 
ciepło.  Tylko  tyle  możesz  zrobić.  Następnie  przez  pół  godziny 
prowadź pasjonujący monolog, bezsensowny monolog.

 

Dźwięki  przyjdą -  wypowiedz je -jeden  dźwięk  będzie  pro-

wadził  do  kolejnego.  Wkrótce  będziesz  mówił  po  chińsku,  po 
włosku, po francusku i w innych językach, których nie znasz. To 
piękne,  ponieważ  język,  którym  się  posługujesz,  nigdy  nie 
pomoże ci się oczyścić, nie pozwoli na pełną ekspresję. Będziesz 
się bał wielu rzeczy: Co mówisz? Czy wolno tak mówić? Czy jest 
to moralne? Możesz mieć poczucie winy, że wypowiadasz jakieś 
złe rzeczy. Gdy posługujesz się samymi dźwiękami, nie wiesz, 
co mówisz, ale twoje gesty i zaangażowanie robią wszystko za 
ciebie.

 

background image

168  ___________________________________________  Apteka dla duszy 

 

Pozbieraj się po wyczerpaniu

 

Przez  siedem dni wykonuj pewien  mały eksperyment. Da ci to 
odpowiednie przygotowanie i perspektywę. Przez siedem dni śpij 
tak dużo, jak tylko dasz radę: najedz się i znowu kładź się spać; 
jedz i idź spać. Przez siedem dni niczego nie czytaj, nie słuchaj 
radia, nie oglądaj telewizji, nie spotykaj się z nikim.

 

Przez  te  siedem  dni  nie  rób  nic.  Po  prostu  relaksuj  się,  leż, 

odpoczywaj.  Będą  one  dla  ciebie  niesamowitym  doświadcze-
niem. Gdy minie ten okres, będziesz w stanie przystosować się 
do każdego towarzystwa i do każdej pracy. Właściwie przez te 
dni  zatęsknisz  do  pracy  i  aktywności,  pojawi  się  w  tobie 
ogromna chęć wyjścia z łóżka. Ale przez  siedem dni zostań w 
nim.

 

 

9. Oko cyklonu

 

Zachowaj spokój, 

opanowanie i łączność

 

169

 

Diagnoza

 

raz  z  pogłębianiem  się  medytacji  rozwijają  się  pewne 
jakości,  np.  zupełnie  bez  powodu  zaczynasz  kochać. 

Nie chodzi o tę miłość, którą znasz - nie chodzi o zakochiwanie 
się. Chodzi o pełną miłości postawę i to nie tylko w stosunku do 
ludzi. Gdy p

ogłębia  się  medytacja,  twoja  miłość  zaczyna 

ogarniać  nie  tylko  ludzi,  ale  także  zwierzęta,  drzewa,  nawet 
kamienie i góry.

 

Jeśli czujesz, że nie obdarzyłeś czegoś miłością, to znak, że 

utknąłeś.  Powinieneś  obdzielić  miłością  wszystko,  co  istnieje. 
Gdy medy

tacja będzie wzrastać, niższe jakości zaczną u ciebie 

zanikać. Nie mogą istnieć jedne z drugimi. Nie potrafisz już zło-
ścić się tak jak dawniej. Powoli staje się to niemożliwe. Nijak nie 
potrafisz  zwodzić,  oszukiwać,  wykorzystywać.  Nie  umiesz 
krzyw

dzić.  Wraz  z  wewnętrzną  świadomością  zmienia  się 

schemat twoich zachowań.

 

W

 

background image

 

Apteka dla duszy 

 

Nie  będziesz  wpadał  w  dołki,  w  które  zwykle  wpadałeś  - 

frustracje,  niepowodzenia,  smutek,  poczucie  bezsensowności, 
nie

pokój, udrękę. Wszystko to stopniowo stanie ci się obce.

 

Nadejdzie  moment,  że  nawet  kiedy  będziesz  chciał  się  roz-

złościć, będzie to niemożliwe; zapomnisz języka gniewu. Śmiech 
stanie się łatwiejszy. Twoja twarz, oczy rozbłysną wewnętrznym 
światłem. Poczujesz się tak, jakbyś stał się światłem, jakby ustała 
grawitacja.  Straciłeś  ciężar,  ponieważ  wszystkie  te  emocje  - 
gniew, smutek, frustracja, przebiegłość - są bardzo ciężkie. Nie 
wiesz o tym, ale obciążają one twoje serce i sprawiają, że jesteś 
twardy.

 

Wraz  z  rozwojem  medytacji  poczujesz  się  bardziej  miękki, 

bezbronny. Tak jak śmiech również łzy staną się dla ciebie pro-
stsze. Ale nie będą to łzy smutku czy cierpienia. Będą to łzy ra-
dości, błogości, będą to łzy wdzięczności. Będą wyrażać to, cze-
go nie są w stanie wyrazić słowa. Będą twoją modlitwą.

 

Po raz pierwszy zobaczysz, że łzy służą nie tylko do wyraża-

nia bólu, smutku, cierpienia. Zwykle tak ich używamy. Lecz one 
mają do spełnienia o wiele wspanialsze zadanie - są przepiękne, 
gdy stają się wyrazem ekstazy.

 

Generalnie odkryjesz, że rośniesz, że stajesz się coraz więk-

szy.  Nie  pod  względem  ego,  ale  w  tym  sensie,  że  rozrasta  się 
twoja  świadomość,  wchłania  w  swój  obręb  innych  ludzi,  że 
twoje ręce rosną i obdarzają objęciem ludzi daleko od ciebie, że 
dystans przestaje się liczyć, że nawet daleko położone gwiazdy 
znajdują  się  blisko,  ponieważ  twoja  świadomość  ma  teraz 
skrzydła.

 

Są to sprawy tak jasne i oczywiste, że nigdy nie pojawia się 

pytanie ani wątpliwość. Jeśli pojawia się wątpliwość, oznacza to, 
że  utknąłeś.  Bądź  wtedy  bardziej  uważny,  włóż  w  medytację 
więcej energii. Ale jeśli przychodzi to bez pytań

 

 Oko cyklonu                                                                                            171

 

Świat jest dziwny: jeśli jesteś smutny, jeśli cierpisz, nikt nie 

mówi, że ktoś zrobił ci pranie mózgu, że ktoś cię zahipnotyzował. 
Ale  jeśli  się  uśmiechasz,  radośnie  tańczysz  na  ulicy,  śpiewasz 
pio

senkę,  ludzie  są  zszokowani.  Będą  pytać:  „Co  ty 

wyprawiasz? 

Czy  ktoś  zrobił  ci  pranie  mózgu?  Jesteś 

zahipnotyzowany? Zwa

riowałeś?"

 

W tym dziwnym 

świecie  cierpienie  traktowane  jest  jak  coś 

naturalnego. Ból traktowany jest jak coś naturalnego. Dlaczego? 
Ponieważ gdy cierpisz i gdy jest ci smutno, sprawiasz, że inni są 
zadowoleni, bo oni akurat nie są smutni i nieszczęśliwi. Dajesz 
im możliwość ulitowania się nad tobą, a litość nic nie kosztuje.

 

Ale jeśli czujesz się błogo, jesteś szczęśliwy, wtedy ludzie nie 

są w stanie być szczęśliwsi niż ty; górujesz nad nimi. Czują, że 
coś jest z nimi nie tak. Muszą więc cię potępiać, inaczej zaczę-
liby zastana

wiać się nad sobą, a tego bardzo się boją. Każdy boi 

się  pomyśleć  nad  sobą,  ponieważ  to  oznacza  przemianę,  trans-
formację, konieczność przejścia przez jakiś proces.

 

Łatwo  jest  akceptować  ludzi  o  smutnych  twarzach;  trudno 

zaakceptować tych, którzy się śmieją. A nie powinno tak być. W 
lepszym świecie, w świecie wypełnionym bardziej świadomymi 
ludźmi, nie powinno tak być. Powinno być odwrotnie - gdybyś 
cierpiał, ludzie dopytywaliby: „Co się stało? Co poszło nie tak?", 
a  gdy  byłbyś  szczęśliwy  i  tańczyłbyś  na  ulicy,  mijający  cię 
przechodzień mógłby się do ciebie przyłączyć i też zatańczyć lub 
przynajmniej ucieszyłby się, widząc, że ty to robisz. Natomiast 
na pewno nie mówiłby, że zwariowałeś, ponieważ taniec to nie 
szaleństwo, śpiew to nie szaleństwo, radość to nie szaleństwo -
szaleństwem jest smutek. Ale to szaleństwo jest akceptowane.

 

Dlatego  powinieneś  wiedzieć,  że  w  miarę  pogłębiania  się 

twojej praktyki medytacji pojawi się wokół ciebie wielu 

 

170

 

background image

172                                                                                                            Apteka dla duszy 

 

krytyków,  którzy  będą  mówić:  „Coś  jest  z  tobą  nie  tak. 
Widzieliśmy,  jak  siedząc  w  samotności,  uśmiechałeś  się. 
Dlaczego? To nie jest normalne". Bycie smutnym jest normalne, 
ale śmiech - nie.

 

Ponadto  ludziom  będzie  ciężko,  jeśli  będą  cię  obrażać,  a  ty 

nie  będziesz  reagował.  Po  prostu  odpowiesz:  „Dziękuję",  i 
pójdziesz dalej swoją drogą. Trudno im będzie to przyjąć, ponie-
waż głęboko uraża to ich ego. Chcą cię ściągnąć w dół, do ryn-
sztoka, a ty na to nie pozwalasz; teraz ta osoba siedzi w rynsztoku 
sama. Nie może ci tego wybaczyć.

 

Kiedy zaczną się dziać takie rzeczy, możesz być pewien, że 

jesteś  na  właściwej  drodze.  Wkrótce  też  ludzie  rozumni  i  do-
świadczeni zaczną zauważać w tobie zmiany. Zaczną pytać, co 
się  stało  i  jak  tego  dokonałeś:  „My  również  chcielibyśmy,  aby 
się to nam przydarzyło". Kto chce być nieszczęśliwy? Kto chce 
wciąż cierpieć wewnętrzne tortury?

 

Wraz z pogłębianiem się twojej medytacji wszystkie te rze-

czy zaczną się dziać: ktoś cię potępi, ktoś inny pomyśli, że jesteś 
szalony,  ktoś  jeszcze  inny,  obdarzony  większym  rozumem, 
zapyta: „Co ci się stało i jak ja mogę to osiągnąć?"

 

Pozostaniesz  ześrodkowany,  zakorzeniony,  ugruntowany  w 

sobie.  To,  co  będzie  działo  się  dookoła,  nie  będzie  miało  zna-
czenia. Masz stać się okiem cyklonu. Sam zorientujesz się, kiedy 
to nastąpi. Nie ma potrzeby pytać, skąd będziesz wiedział. Skąd 
wiesz, że boli cię głowa? Po prostu wiesz.

 

Miałem wśród nauczycieli w szkole pewnego dziwaka. Pier-

wszego dnia zaj

ęć  powiedział  nam:  „Dobrze  sobie  to  zapamię-

tajcie. Nie wierzę w ból głowy, nie wierzę w ból brzucha. Wie-
rzę tylko w to, co mogę zobaczyć. Więc jeśli chcecie jakiegoś dnia 
zwolnić się z lekcji, nie tłumaczcie się bólem głowy czy bólem 
brzucha itd. Przyjdźcie do mnie z czymś konkretnym, co może-
cie mi pokazać".

 

 

Oko cyklonu                                                                                                              173

 

Uważano  go  za  bardzo  surowego  człowieka.  Bardzo  trudno 

było zwolnić się u niego choćby na godzinę. Przed jego domem 
rosły dwa drzewa kadamba - bardzo piękne. Wieczorami zwykle 
wychodził  na  spacer  i  wracał  prawie  całkiem  po  ciemku.  Więc 
pierwszego  dnia  powiedziałem  sobie:  „Trzeba  to  załatwić". 
Wspiąłem się na jedno z drzew i gdy przechodził pod nim, spu-
ściłem mu na głowę kamień. Wrzeszczał i krzyczał. Zszedłem na 
dół i spytałem: „Co się stało?"

 

Odpowiedział: „To przecież boli, a ty się jeszcze pytasz, co 

się stało?!"

 

A ja na to: „Proszę mi pokazać. Dopóki mi pan nie pokaże, 

ni

e uwierzę. Jestem pańskim uczniem! I niech pan nigdy nikomu 

nie  wspomina  o  tym  zdarzeniu.  Nie  chcę,  żeby  jutro  wezwał 
mnie  pan  do  gabinetu  dyrektora,  ponieważ  będzie  miał  pan 
wtedy kłopot. Będzie musiał pan udowodnić swój ból, położyć 
go na stole, inaczej 

będzie on fikcją, wymyślił go pan, jest tylko 

wyobrażeniem.  Po  co  miałbym  wspinać  się  na  drzewo  przed 
pańskim domem? Przez całe życie nigdy tego nie robiłem. Czyż-
bym nagle zwariował?"

 

„Słuchaj  -  odpowiedział  -  rozumiem, co próbujesz mi wy-

jaśnić, ale nikomu o tym nie mów. Jeśli będzie cię boleć głowa, 
przyjmę  to  do  wiadomości,  ale  nikomu  nie  mów,  ponieważ  to 
była moja życiowa zasada. Teraz robię od niej wyjątek."

 

„W porządku. Nie obchodzą mnie inni. Niech pan tylko ro-

zumie,  że  gdy  podniosę  rękę,  nieważne  czy  będzie  mnie  boleć 
głowa czy brzuch - cokolwiek niewidzialnego - będzie mnie pan 
musiał zwolnić."

 

Cała klasa była w szoku: „Co się stało? W chwili gdy podnosisz 

rękę, on mówi po prostu: «Wyjdź! Wyjdź natychmiast!», i na cały 
dzień jesteś zwolniony z jego tortur. Jakie znaczenie ma ten ruch 
ręki? Co oznacza? Dlaczego tak piorunująco na niego działa?"

 

background image

174 __________________________________________________ Apteka dla duszy J9~>

 

Zorientujesz  się. To coś głębszego niż  ból głowy, coś głęb-

szego niż ból brzucha, głębszego niż ból serca. To ból duszy -
zorientu

jesz się.

 

Recepty

 

Zejdź na ziemię 

Jest to jeden z poważniejszych problemów współczesnego czło-
wieka. Cała ludzkość cierpi z powodu braku zakorzenienia. Gdy 
sobie  to  uświadomisz,  poczujesz  drżenie  nóg,  niepewność,  po-
nieważ nogi są tak naprawdę korzeniami człowieka. Poprzez no-
gi człowiek zakorzeniony jest w ziemi.

 

Zrób  dwie,  trzy  rzeczy  (...).  Pierwsza:  każdego  ranka,  jeśli 

jesteś w pobliżu morza, idź na plażę i pobiegaj po piasku. Jeśli 
nie masz takiej możliwości, pobiegaj gdziekolwiek indziej boso, 
bez b

utów, po gołej ziemi. Pozwól stopom na kontakt z ziemią. 

Wkrótce, w ciągu kilku tygodni, zaczniesz odczuwać w nogach 
ogromną energię i siłę. Więc biegaj boso - to pierwsza sprawa.

 

Po drugie, przed biegiem i po biegu, na początku i na końcu, 

zrób tak: st

ań ze stopami oddalonymi jedna od drugiej o 15-20 

centymetrów i zamknij oczy. Przenieś cały ciężar ciała najpierw 
na prawą nogę, tak jakbyś stał tylko na niej. Poczuj to. A potem 
przenieś się na lewą nogę. Niech cały ciężar spoczywa na niej, 
prawą  zaś  uwolnij  całkowicie,  tak  jakby  zupełnie  nie  była 
potrzebna. Opiera się na ziemi, ale nie czuje ciężaru.

 

Zrób tak cztery, pięć razy. Poczuj tę zmianę energii, a następ-

nie  zwróć  uwagę,  co  odczuwasz.  Potem  postaraj  się  przenieść 
ciężar na środek - ani na lewą nogę, ani na prawą, ani na obie

 

 

 Oko cyklonu

 

po prostu na środek, bez żadnej przewagi, pół na pół. Da ci to 

poczucie  głębszego  zakorzenienia  w  ziemi.  Rozpoczynaj  i  za-
kończ bieg w ten sposób. To bardzo pomoże.

 

Po  trzecie,  zacznij  głęboko  oddychać.  Oddychając  płytko, 

człowiek czuje się wykorzeniony. Oddech musi dochodzić do sa-
mych  korzeni  twojej  osoby,  tj.  do  ośrodka  seksualnego.  Czło-
wiek rodzi się z seksu. Energia jest seksualna. Oddech powinien 
nawiązać  kontakt  z  twoją  energią  seksualną,  tak  aby  ośrodek 
seksualny był nieustannie masowany przez oddech. Wtedy czu-
jesz  się  zakorzeniony.  Jeśli  twój  oddech  jest  płytki  i  nigdy  nie 
dociera do tego ośrodka, wtedy pojawia się dziura. Wywoła ona 
w tobie drżenie, niepewność, zmieszanie. Nie będziesz wiedział, 
kim jesteś, dokąd zmierzasz, jaki masz cel, dlaczego istniejesz. 
Będziesz  się  czuł,  jakbyś  dryfował.  Zatracisz  pożądanie, 
będziesz bez życia - ponieważ jak może istnieć życie, kiedy nie 
ma 

celu?  I  jak  może  być  cel,  gdy  nie  jesteś  zakorzeniony  we 

własnej energii?

 

Więc  najpierw  zakorzenienie  w  ziemi  -  która  jest  matką 

wszystkiego. Następnie zakorzenienie we własnym ośrodku sek-
sualnym - 

który jest ojcem wszystkiego. Gdy zakorzenisz się w 

ziemi oraz w ośrodku seksualnym, staniesz się spokojny, cichy, 
scalony

, ześrodkowany, ugruntowany w ziemi.

 

Oddychaj od spodu swoich stóp 

Niżej położone partie ciała sprawiają problemy niemal każdemu 
człowiekowi.  Dolne  partie  umarły,  ponieważ  od  wieków  seks 
był wypierany. Ludzie zaczęli się bać schodzić poniżej ośrodka 
seksu

alnego. Pozostają spięci powyżej niego. Wielu ludzi żyje w 

swojej  głowie  lub  -jeśli  są  nieco  odważniejsi  -  w klatce 
piersiowej

175

 

background image

                  176                                                                                                                              Apteka dla duszy 

 

Niektórzy ludzie zapuszczają się aż do pępka, ale nie niżej, 

toteż polowa ciała jest niemal sparaliżowana. A przez to spara-
liżowana jest również połowa życia. Wiele rzeczy staje się nie-
możliwych, ponieważ dolne partie ciała są jak korzenie. Są ko-
rzeniami.  Nogi  są  korzeniami,  które  łączą  cię  z  ziemią.  Toteż 
ludzie  unoszą  się  jak  duchy,  bez  łączności  z  ziemią.  Człowiek 
musi powrócić do stóp.

 

Lao-

cy  zwykł  mówić  do  swoich  uczniów:  „Dopóki  nie  za-

czniecie oddychać aż od spodu swoich stóp, nie będziecie moimi 
uczniami. Oddychajcie od podeszew stóp". I ma on całkowitą ra-
cję. Im głębiej się zapuścisz, tym głębiej dotrze twój oddech. Nie 
ma przesady w stwierdzeniu, że granicą ciebie jest granica twoje-
go oddechu. Gdy granica 

rozszerza się i sięga twoich stóp, gdy twój 

oddech niemal dotyka stóp - nie fizycznie, lecz w sensie psycho-

logicznym -

wtedy masz do dyspozycji całe swoje ciało. Po raz pier-

wszy stanowisz całość, jeden kawałek, jedność.

 

Odczuwaj coraz więcej stopami. Czasami po prostu stój na 

ziemi bez butów i czuj chłód, miękkość, ciepło. Cokolwiek ziemia 

                                             ci w danej chwili daje, poczuj to i pozwól  

                                         

temu przez ciebie przepłynąć. Pozwól też 

.                                                swojej energii wp

łynąć do ziemi. Bądź

 

z ziemią w kontakcie. Jeśli jesteś połączony z nią, jesteś 
połączony z życiem. Jeśli jesteś połączony z ziemią, jesteś 
połączony ze swoim ciałem. Jeśli jesteś połączony z ziemią, 
staniesz się wrażliwy i skoncentrowany - a tego właśnie 
potrzebujesz.

 

Świadomość hara 

Gdy nie masz nic do roboty, po prostu usiądź w ciszy, zagłęb się 
w sobie i skup na brzuchu - na centrum, zwanym hara, 

pięć 

 

 Oko cyklonu                                                                                                         1 77

 

centymetrów pod pępkiem - i pozostań tam. Doprowadzi to do 
sil

nego  ześrodkowania  twoich  energii  życiowych.  Wystarczy, 

abyś  skupił  na  nim  uwagę,  a  już  zacznie  działać.  Poczujesz, 
jakby ca

łe życie poruszało się wokół tego centrum.

 

To w hara 

życie  rozpoczyna  się  i  kończy.  Wszystkie  inne 

ośrodki energetyczne naszego ciała znajdują się daleko; hara jest 
dokładnie  w  centrum.  To  tu  jesteśmy  zrównoważeni  i 
zakorzenieni. Dl

atego  gdy  człowiek  zdaje  sobie  sprawę  z 

istnienia  hara, 

zaczyna  się  dziać  wiele  rzeczy,  np.  im  bardziej 

pamiętasz  o  hara,  tym  mniej  myślisz.  Automatycznie  będziesz 
myślał  coraz  mniej,  ponieważ  energia  nie  będzie  płynąć  do 
głowy, lecz do hara. Im więcej myślisz o hara, im bardziej się w 
nim koncentru

jesz,  tym  większa  dyscyplina  narasta  w  tobie. 

Przychodzi to na

turalnie;  nie  forsuj  tego.  Im  większą  masz 

świadomość  ośrodka  hara,  tym  mniej  będziesz  bał  się  życia  i 
śmierci, ponieważ to on jest ośrodkiem życia i śmierci.

 

Gdy się z nim zestroisz, będziesz mógł żyć odważnie. Wypły-

wa z niego odwaga - 

mniej  myślenia,  więcej  ciszy,  mniej 

momentów niekontrolowanych, naturalna dyscyplina, odwaga, 

zakorzenienie i ugruntowanie.

 

Nocna przystań 

Jeśli czujesz w sobie rozchwianie w lewo i w prawo i nie wyczu-
wasz,  gdzie  znajduje  się  twój  środek  ciężkości,  oznacza  to,  że 
straciłeś kontakt z ośrodkiem hara. Musisz go odzyskać.

 

Wieczorem połóż się przed snem na łóżku, ułóż dłonie pięć 

centymetrów  poniżej  pępka  i  delikatnie  naciskaj. Zacznij 
oddychać  głęboko.  Poczujesz,  jak  centrum  to  przesuwa  się  w 
górę i w dół wraz z oddechem. Skup w nim całą swoją energię, 
tak jakbyś się kurczył do rozmiarów tego niewielkiego ośrodka

 

Granicą ciebie jest granica 
twojego oddechu    

background image

178 ___________________________________________  Apteko dla duszy 

 

skoncentrowanej energii. Rób to p

rzez dziesięć, piętnaście minut 

i zaśnij.

 

Możesz  też  zasnąć  w  trakcie  ćwiczenia  -  bardzo dobrze. 

Wtedy przez całą noc utrzyma się to ześrodkowanie. Raz za ra-
zem  nieświadomość  porusza  się  i  koncentruje  w  tym  miejscu. 
Dzięki temu przez całą noc bez twojej wiedzy na wiele sposo-
bów będziesz nawiązywał z nim kontakt.

 

Rano, w momencie, w którym poczujesz, że sen się skończył, 

nie  otwieraj  oczu.  Ponownie  ułóż  dłonie  [poniżej  pępka], 
naciskaj i oddychaj. Ponownie poczuj punkt hara. Rób tak przez 
dziesięć, piętnaście minut przed wstaniem. Powtarzaj ćwiczenie 
każdej nocy i każdego ranka. Po trzech miesiącach poczujesz się 
ześrodkowany.

 

Posiadanie centrum jest sprawą zasadniczą. Bez niego czło-

wiek czuje się rozczłonkowany. Nie jest scalony, jest jak huśtaw-
ka - zbi

orowisko kawałków, a nie jedność, nie gestalt. To bycie 

w kiepskiej formie - 

bez  centrum  człowiek  może  się  jakoś  po-

wlec przez życie, ale nie może kochać. Bez centrum jesteś w sta-
nie wykonywać rutynowe czynności, ale nigdy nie będziesz krea-
tywny. Będziesz żył minimalnie; maksimum nie będzie dla ciebie 
dostępne.  Jedynie  dzięki  ześrodkowaniu  człowiek  może  żyć  w 
pełni, sięgać zenitu, szczytu, punktu kulminacyjnego - a tylko to 
jest życiem, prawdziwym życiem.

 

Aura ochronna

 

Każdej nocy przed snem usiądź na łóżku i wyobrażaj sobie aurę 

trzydzieści centymetrów dookoła swojego ciała i o tym samym 

kształcie co ono - otaczającą i chroniącą cię. Stanie się ona twoją 
tarczą.  Rób  to  przez  cztery,  pięć  minut  i,  wciąż  ją  czując,  idź 
spać. Zaśnij, wyobrażając sobie aurę jak otulający cię koc.

 

 

 Oko cyklonu

 

Nie  przeniknie  do  ciebie  napięcie  z  zewnątrz,  nie  dostaną  się 
myśli ani żadne zewnętrzne wibracje. Czując aurę, zaśnij.

 

Musi to być ostatnia rzecz, którą robisz wieczorem. Później 

po prostu zasypiaj, tak żeby wyobrażenie trwało nadal w twojej 
podświadomości. To wszystko. Cały mechanizm opiera się na wy-
obrażeniu sobie aury i pójściu spać. Gdy napływa sen, odrobina 
wyobrażenia utrzymuje się nadal. Zasypiasz, ale to wyobrażenie 
wnika  do  twojej  podświadomości.  Wtedy  uzyskuje  olbrzymią 
siłę i energię.

 

Nie umiemy bronić się przed innymi. Są oni obecni nie tylko 

fizycznie, ale przesyłają do nas również swoje emocje. Jeśli mija 
cię  ktoś  zdenerwowany,  czujesz,  że  wysyła  strzały  swojego 
napięcia - nie wymierzone konkretnie w ciebie, ale po prostu je 
wysyła.  Nie  jest  tego  świadomy,  nie  robi  tego  celowo.  Musi 
pozbyć  się  napięcia,  ponieważ  czuje  się  zbyt  obciążony.  Jeśli 
tego  nie  zrobi,  zwariuje.  To  nie  on  zadecydował,  że  pozbędzie 
się napięcia; ono samo się wylewa. Jest go zbyt dużo, człowiek 
nie może go już pomieścić, więc zaczyna się ono uwalniać.

 

Ktoś cię mija i wyrzuca z siebie złość. Jeśli jesteś podatny i 

nie  masz  ochronnej  aury...  a  medytacja  sprawia,  że  człowiek 
staje  się  podatny,  bardzo  podatny.  Więc  kiedy  jesteś  sam, to 
wszystko  w  porządku.  Kiedy  otaczają  cię  medytacyjnie  nasta-
wieni ludzie, wszystko w porządku. Ale gdy wyjdziesz do świa-
ta,  gdy  jesteś  na  targowisku,  a  ludzie  nie  są  medytacyjni,  są 
bardzo  spięci  i  podenerwowani,  myślą  o  tysiącu  spraw  -  ty 
zaczynas

z je chłonąć i jesteś bezbronny. Medytacja sprawia, że 

człowiek staje się miękki, więc cokolwiek pojawia się na drodze, 
może przeniknąć do wnętrza.

 

Dlatego  po  medytacji  człowiek  powinien  wytwarzać  aurę 

ochronną.  Czasami  dzieje  się  to  automatycznie,  czasami  nie. 
Jeśli nie przychodzi automatycznie, musisz nad nią popracować.

 

179

 

background image

180  _________________________________________________  Apteka dla duszy 

 

Pojawi się w ciągu trzech miesięcy. W czasie od trzech tygodni 
do trzech miesięcy zaczniesz czuć się bardzo, bardzo silny. Za-
sypiaj więc, myśląc o niej.

 

Rano pierw

szą  myślą  również  powinna  być  aura.  W  chwili 

przebudzenia nie otwieraj od razu oczu. Po prostu poczuj chro-
niącą cię aurę, która otacza twoje ciało. Rób to przez cztery, pięć 
minut przed wstaniem. Pamiętaj o aurze, gdy się kąpiesz i gdy 
pijesz herbatę. W dzień, gdy tylko będziesz miał czas - siedząc 
bezczynnie w samochodzie, w pociągu czy w biurze - odpręż się. 
Przez krótką chwilę znów ją poczuj.

 

Być może po upływie trzech tygodni, a na pewno nie dłużej 

niż  po  trzech  miesiącach  zaczniesz  odczuwać  ją  niemal  jak 
namacalną  powłokę.  Będzie  cię  otaczać,  a  ty  poczujesz,  że 
możesz  przejść  teraz  przez  tłum  i  pozostać  nieporuszony, 
nie

tknięty.  Sprawi  to,  że  poczujesz  się  niezwykle  szczęśliwy, 

ponie

waż  od  teraz  twoimi  problemami  będą  tylko  twoje 

problemy, nie cudze.

 

Łatwo jest rozwiązać własne problemy, ponieważ są własne. 

Kłopot  pojawia  się,  gdy  wciąż  wnikają  w  ciebie  problemy  in-
nych; nie możesz ich rozwiązać, bo nie należą do ciebie.

 

Spróbuj wytworzyć ochronną aurę, a zrozumiesz ją i jej dzia-

łanie.  Zobaczysz,  że  jesteś  pod  całkowitą  ochroną.  Dokądkol-
wiek pójdziesz, różne sygnały będą się ku tobie kierować, ale zo-
staną zawrócone, nie dotkną cię.

 

Sztuka równowagi 

Prawa i lewa półkula twojego mózgu - tak jak wszystkich innych 
osób  - 

działają  niezależnie,  ale  gdy  wpływ  medytacji  będzie 

wyjątkowo silny, niezależność i różnice mogą zostać wyolbrzy-
mione.

 

 

 Oko cyklonu

 

Usiądź  cicho  w  samotności  i  [łagodnie]  uciskaj  oczy. 

Nacis

kaj gałki oczne*, dopóki nie zobaczysz światełek. Nie rób 

tego nazbyt mocno, ale odrobina bólu jest dozwolona. Obserwuj 
te światełka. Pomoże to ci wyprostować wiele spraw.

 

Rób tak cztery, pięć minut - naciskaj oczy - potem zrelaksuj 

się  na  pięć  minut  i  znów  naciskaj.  Wykonuj  ćwiczenie  przez 
czterdzieści  minut,  a  następnie  ochłodź  oczy  zimną  wodą.  Za-
mknij je i poczuj chłód.

 

Postępuj  tak przez  piętnaście  dni.  Ćwiczenie  to  ułoży  wiele 

spraw w mózgu. Poczujesz się zdrowszy psychicznie i wewnę-
trznie poukładany.

 

Być tutaj 

Wraz z rozwojem twojej świadomości zacznie zmieniać się świat 
wokół ciebie. Nie musisz niczego robić bezpośrednio, wszystkie 
zmiany zajdą niemal same. Jedynym, co musisz zrobić, jest sta-
ranie o więcej świadomości.

 

Stawaj się coraz bardziej świadomy wszystkiego, co robisz. 

Chodząc, rób to świadomie, skup całą swoją uwagę na chodze-
niu. Jest ogromna różnica między chodzeniem nieświadomym a 
świadomym.  Zmiana  jest  radykalna.  Może  nie  być  widoczna  z 
zewnątrz, ale wewnątrz przeniesie cię w zupełnie inny wymiar.

 

Spróbuj  prostych  czynności,  np.  poruszanie  ręką  może  być 

czynnością czysto mechaniczną. Zacznij ruszać ręką świadomie, 
powoli, powoli, czując to i patrząc na to od wewnątrz.

 

Nawet najmniejszy gest prowadzi pod drzwi boskości, ponie-

waż dzieje się cud. Jest to jedna z największych tajemnic, któ-
rych nauka nie była w stanie zgłębić. Decydujesz, że chcesz

 

Oczy powinny być zwrócone w górę lub w bok, by nie uciskać źrenic! (przyp. 

red. pol.) 

181

 

background image

182

 

Apteka dla duszy 

 

 Oko cyklonu

 

183

 

 

poruszyć ręką, a ona cię słucha. Jest to cud, ponieważ to kontakt 
świadomości z materią (...), a nawet więcej: to posłuszeństwo ma-
terii wobec świadomości. Nie znaleziono jeszcze mostu. To jak 
magia.  Przewaga  umysłu  nad  materią  -  na tym polega magia. 
Ro

bisz to przez cały dzień, ale nie jest to świadome; inaczej w 

tym prostym geście pojawiłaby się w tobie wspaniała medytacja. 
To 

w ten sposób boskość kieruje całą egzystencją. Więc chodząc, 

sie

dząc, słuchając czy rozmawiając, pozostawaj świadomy.

 

Pozbierać się w całość 

Z każdym wydechem mów „jeden". Gdy wydychasz powietrze 
mów „jeden"; wdychając nie mów niczego. Wydychaj, mówiąc 
„jeden";  wdychaj  i  nie  mów  nic.  Czyli  z  każdym  wydechem 
mów po prostu: „jeden... jeden... jeden..." Nie tylko mów, ale 
również  poczuj,  że  całość  stworzenia  jest  jednością.  Nie 
powtarzaj  bezmyślnie,  poczuj  to  -  mówienie  słowa  „jeden" w 
tym pomoże.

 

Rób  tak  codziennie  przez  dwadzieścia  minut.  Niech  nikt  ci 

wtedy nie przeszkadza. Możesz otworzyć oczy i spojrzeć na ze-
garek, ale nie nastawiaj budzika. Wszystko, co może wybić cię z 
rytmu, jest niedobre, więc pozbądź się z pokoju telefonu i niech 
nikt nie puka do drzwi. Przez te dwadzieścia minut musisz być 
całkowicie zrelaksowany. Jeśli otacza cię zbyt duży hałas, sko-
rzystaj z zatyczek do uszu.

 

Wypowiadanie  „jeden"  przy  każdym  wydechu  bardzo  cię 

uspokoi, wyciszy, sprawi, że poczujesz się scalony. Rób to w cią-
gu dnia, nigdy w nocy, inaczej zakłócisz sen, ponieważ zrelak-
sujesz  się  tak  bardzo,  że  odechce  ci  się  spać.  Poczujesz  się 
świeżo.  Najlepiej  rób  to  rano,  ewentualnie  po  południu,  ale 
nigdy późnym wieczorem.

 

Tajemnica Lao-cy 

Wyjawi

ę wam teraz sekretną sutrę Lao-cy. Nie jest ona nigdzie 

spisana, lecz przez wieki jego uczniowie przekazywali ją sobie 
ustnie. Sutra ta dotyczy sposobu medytacji.

 

Lao-

cy  powiada:  Usiądź  ze  skrzyżowanymi  nogami.  Poczuj 

się tak, jakby wewnątrz ciebie była szalkowa waga. Obie jej szale 
znajdują  się  w  okolicy  twoich  piersi.  Wskazówka  -  między 
oczyma,  tam,  gdzie  zlokalizowane  jest  trzecie  oko.  Sprężynki 
wa

gi są umieszczone w twoim mózgu. Zachowuj świadomość tej 

wagi przez dwadzieścia cztery godziny i dbaj o to, by obie szale 
były  wciąż  na  tym  samym  poziomie,  a  wskazówka  znajdowała 
się  dokładnie  na  środku.  Jeśli  umiesz  utrzymać  ją  w  równo-
wadze, zakończyłeś podróż.

 

Ale jest to bardzo trudne. Zauważysz, że przy najmniejszym 

oddechu  szale  zaczynają  drgać.  Siedzisz w ciszy -  nagle  ktoś 
wchodzi do pokoju i szalki zaczynają poruszać się w górę i w dół. 
Lao-

cy  mówi:  „Zrównoważ  świadomość.  Przeciwieństwa  po-

winny być sobie równe, a wskazówka powinna pozostać na środ-
ku. Nieważne, czy życie przyniesie radość czy smutek, światło 
czy ciemność, honor czy poniżenie, pamiętaj o równowadze we-
wnętrznej i zachowuj ją".

 

Pewnego dnia osiągniesz doskonałą równowagę, w której nie 

ma życia, ale jest egzystencja, nie ma fal, ale ocean, nie ma „ja", 
ale jest wszystko.

 

                  

Wyobrażaj sobie Buddę we wnętrzu siebie 

Powinieneś znaleźć na to czas przynajmniej raz dziennie. Może 
to być każda pora, kiedy tylko będziesz mógł, ale dobrze

 

background image

184  _________________________________________________ Apteko dla duszy 

 

mieć  wtedy  pusty  brzuch.  Gdy  brzuch  jest  pusty,  masz  więcej 
energii. Ni

e  chodzi  o  to,  by  być  głodnym,  ale  żołądek  nie 

powinien być napchany. Może to więc być w dwie, trzy godziny 
po jedzeniu. Natomiast filiżanka herbaty nie szkodzi, może być 
nawet korzystna.

 

Po drugie, jeśli możesz wziąć kąpiel tuż przedtem, będzie to 

bardzo 

pomocne. Zrób sobie gorącą kąpiel, a potem zimny pry-

sznic.  Najpierw  wymocz  się  w  gorącej  wodzie,  potem  weź 
zimny,  dwuminutowy  prysznic.  Zakończ  prysznicem  -  to 
świetnie cię przygotuje.

 

Następnie weź filiżankę herbaty i usiądź wygodnie. Jeśli sie-

dzisz na 

podłodze,  możesz wziąć poduszkę, tak będzie dobrze. 

Jeśli jest to dla ciebie trudne lub pozycja ci nie odpowiada, mo-
żesz siedzieć na krześle.

 

Odpręż  całe  ciało  i  skoncentruj  się  na  środkowej  części  tu-

łowia, gdzie kończą się żebra i zaczyna brzuch. Mając oczy za-
mknięte, wyobraź tam sobie niewielką figurkę Buddy, jej zarys. 
Dla ułatwienie możesz mieć obok siebie zdjęcie takiej figurki.

 

Wyobraź sobie, że jest zrobiona ze światła i biją od niej pro-

mienie. Daj im się wciągnąć, tak żebyś łatwo mógł zagłębić się 
w światło... promienie wypełniają całe twoje ciało.

 

Jeśli  możesz  usiąść  na  podłodze  w  pozycji  Buddy,  zrób  to, 

ponieważ wtedy figurka i twoja pozycja będą do siebie pasować. 
Promienie  rozprzestrzeniają  się  i  całe  ciało  wypełnia  się 
światłem. Następnie promienie wychodzą poza ciało, zaczynają 
do

tykać sufitu i ścian i wkrótce wydostają się z pokoju, sięgają 

co

raz dalej i dalej. Pozwól, by po piętnastu minutach objęły cały 

wszechświat. Niech sięgną tak daleko, jak tylko potrafisz sobie 
wyobrazić.

 

To wytwor

zy ogromny spokój. Pozostań w tym stanie przez 

dziesięć minut: cały wszechświat wypełniony promieniami, 

 

  

Oko cyklonu                                                                                                       185

 

których źródłem jest twoje serce. Utrzymaj ten stan, myśl o nim, 
poczuj promienie - 

trwaj tak przez dziesięć minut. Cały wszech-

świat jest wypełniony tymi promieniami.

 

Potem powoli zacznij się kurczyć, w takim samym tempie, w 

jakim się rozrastałeś. Wróć do swojego wewnętrznego Buddy - 
kilkucentymetrowej świetlistej figurki.

 

Następnie pozwól jej gwałtownie zniknąć. O to właśnie cho-

dzi, oto punkt kulminacyjny tego procesu. Pozwól jej nagle znik-
nąć, tak aby został tylko jej obraz w negatywie. Tak jak wtedy, 
gdy  zbyt  długo  patrzysz  przez  okno, zamykasz oczy i widzisz 
obraz okna w negatywie. Oto jest figurka Buddy, pełna światła - 
i nagle, niespodziewanie pozwól jej zniknąć. Pojawi się ciemna 
figurka, figurka w negatywie, pustka. Utrzymaj ten obraz przez 
pięć do dziesięciu minut - tę dziurę, tę pustkę.

 

Na pierwszym etapie, gdy promienie zaleją cały wszechświat, 

poczujesz wspaniały spokój, jakiego być może nigdy wcześniej 
nie czułeś, oraz wzrastanie. Będziesz miał wrażenie, że stałeś się 
ogromny i mieścisz w sobie cały kosmos.

 

W drugim etap

ie zamiast spokoju poczujesz błogość. Gdy fi-

gurka Buddy zamieni się w negatyw, gdy zniknie całe światło, 
pojawi się ciemność i cisza, bez żadnego powodu poczujesz bło-
gość! Poczujesz się doskonale - utrzymaj to.

 

Cały  proces  ma  trwać  nie  więcej  niż  czterdzieści  pięć  do 

sześćdziesięciu minut.

 

Możesz to robić w nocy, leżąc w łóżku przed zaśnięciem; to 

najlepsza  pora.  Wykonaj  ćwiczenie,  a  potem  po  prostu  zaśnij, 
tak aby stan ten utrzymał się w tobie przez całą noc. Wiele razy 
w  twoich  snach  będzie  pojawiać  się  ta  figurka  Buddy.  Wiele 
razy w snach będziesz odczuwał te promienie. Rano poczujesz, 
że twój sen miał zupełnie inną jakość. Nie był to tylko sen. Było 
tam obecne coś o wiele bardziej pozytywnego niż sen, było

 

background image

186                                                                                             Apteka dla duszy 

 

tam coś innego. Obudzisz się odmłodzony, bardziej świadomy, 
pełen szacunku dla życia.

 

Znajdź wewnętrzny punkt zerowy 

Zanim zaczniesz spać, leżąc z zamkniętymi oczami na łóżku, wy-
obraź sobie tablicę, tak czarną jak to tylko możliwe. Następnie 
ujrzyj na niej trzykrotnie cyfrę „3". Zobacz ją po raz pierwszy i ze-
trzyj; po raz drugi i znów zetrzyj; po raz trzeci i zetrzyj. Później 
trzykrotnie wyobraź sobie cyfrę „2". Następnie cyfrę „1" też trzy 
razy. Później trzy razy „0". Gdy dojdziesz do trzeciego zera, po-
czujesz niezwykłą ciszę, jakiej nigdy wcześniej nie zaznałeś.

 

Pewnego dnia poczujesz absolutną ciszę, tak jakby cała eg-

zystencja znikneła i nic nie pozostało. Będzie to wspaniały mo-
ment.

 

Zatem  gdy  kładziesz  się  spać  wieczorem,  przejdź  przez  ten 

nieskomplikowany proces - 

już będąc w łóżku - ale pamiętaj, że 

musisz go dokończyć, ponieważ jedynie wtedy da ci on ogromną 
ciszę. Jest prosty i nie zajmie więcej niż dwie, trzy minuty, ale 
można zasnąć, zanim się  go ukończy. Spróbuj dojść do końca, 
nie śpij - musisz dojść do trzeciego zera. Nie spiesz się, rób to 
powoli i z uczuciem.

 

 

 

OSHO International 

Foundation o autorze

 

Nauki  Osho nie  poddają  się  kategoryzacji.  Dotyczą  wszystkich 
aspek

tów  życia  począwszy  od  indywidualnych  poszukiwań 

sensu  ludzkiej  egzystencji  aż  po  najważniejsze  wydarzenia 
społeczne  i  polityczne.  Osho  nie  pisał  książek.  Jednak  przez 
ponad 35 lat rozmawiał z ludźmi i wygłaszał wykłady na wielu 
międzynarodowych spotkaniach, pozostawiając po sobie tysiące 
godzin nagrań na kasetach audio i wideo. Książki są rezultatem 
ich transkrypcji.

 

Osho  został  uznany  przez  londyński  „Sunday  Times"  za 

jedną  z  1000  osób,  które  wywarły  największy  wpływ  na  XX 
wiek.  Amerykański  pisarz  Tom  Robbins  uznał  go  za 
„najbardziej nie

bezpiecznego  człowieka  od  czasów  Jezusa 

Chrystusa".

 

Za cel swej działalności Osho uznał stworzenie warunków dla 

narodzin  nowego  typu  człowieka  -  „Buddy Zorby" -  który 
łączyłby w sobie wyciszoną duchowość Gautamy Buddy z umie-
jętnością korzystania ze wszelkich uciech życia na wzór Greka 
Zorby. Przez wszystkie jego prace przewija się wątek połączenia 
odwiecznej mądrości Wschodu z najwyższym potencjałem nauki 
i technologii stworzonym przez Zachód.

 

 

background image

188

 

 

  Osho International Foundation o autorze

 

189

 

 

Osho  znany  jest  także  ze  swego  rewolucyjnego  wkładu  do 

wiedzy o wewnętrznej przemianie człowieka, przede wszystkim 
z  podejścia  do  medytacji,  które  uwzględnia  zwiększone  tempo 
współczesnego życia. Jego „medytacje aktywne" pozwalają po-
zbyć się zgromadzonego w ciele i umyśle stresu, dzięki czemu 
człowiek może łatwiej doświadczać stanu rozluźnienia i wolno-
ści od myśli.

 

Dla  czytelników  dostępne  są  dwie  jego  prace  autobiografi-

czne: Autobiography oj a Spiritually Incorrect Mystic oraz Glip-

ses ofa Golden Childhood.

 

Więcej informacji na stronach

 

www.0sho.com

 

Jest to bogata witryna internetowa, opracowana w kilku wersjach językowych, 

pozwalająca m.in. na zwiedzanie on-line ośrodka Meditation Resort, a także 

zapoznanie się z kalendarzem kursów, katalogiem publikacji książkowych i au-

dio, listą ośrodków informacyjnych Osho na świecie oraz urywkami wypo-
wiedzi Osho.

 

Osho International, New York 
e-mail: oshointernational@oshointernational.com 
www.osho.com/oshointernational 

Ośrodek medytacyjny OSHO

 

OSHO Meditation Resort jest znakomitym miejscem na waka-
cje, podczas których ludzie mogą doświadczyć nowej drogi ży-
cia  pełnego  energii,  odprężenia  i  zabawy.  Położony  w  Punie, 
około 150 km na południowy wschód od Bombaju, ośrodek ofe-

 

ruje różnorodne zajęcia dla tysięcy osób, które przybywają do nie-
go z ponad stu krajów. Puna - pierwotnie letnia rezydencja ma-
haradżów oraz brytyjskich kolonialistów w Indiach -jest dzisiaj 
prężnym nowoczesnym miastem, siedzibą szkół wyższych i za-
awansowanego  technologicznie  przemysłu.  Meditation  Resort 
rozciąga  się  na  16  hektarach  zadrzewionego  podmiejskiego  te-
renu, 

zwanego  Koregaon  Park.  Ośrodek  oferuje  pewną  liczbę 

miejsc noclegowych we własnym Domu Gościnnym (Guesthou-
se), a otaczające go hotele i kwatery prywatne zapewniają moż-
liwość pobytu trwającego od kilku dni do wielu miesięcy.

 

Zajęcia prowadzone w ośrodku opierają się na wizji Osho no-

wego  typu  człowieka,  który  jest  zdolny  zarówno  do  twórczego 
działania w codziennym życiu, jak i do relaksu w ciszy oraz me-
dytacji. Większość zajęć odbywa się w nowoczesnych, klimaty-
zowanych budynkach. Na zajęcia składają się rozmaite sesje in-
dywidualne, kursy i warsztaty w zakresie tematycznym od sztuk 
kreatywnych  po  holistyczne  leczenie,  przemianę  osobistą,  wie-
dzę  ezoteryczną,  zen  w  sporcie  i  odpoczynku,  problemy  inter-
personalne czy przełomowe etapy życia u kobiet i mężczyzn. In-
dywidualne sesje oraz warsztaty grupowe odbywają się przez cały 
rok  równoległe  z  planowymi  codziennymi  medytacjami. 
Kawiarnie i restauracje zlokalizowane na otwartym powietrzu na 
terenie ośrodka serwują dania kuchni indyjskiej oraz wybór dań 
międzynarodowych,  korzystając  z  organicznie  hodowanych  ja-
rzyn  we  własnym  gospodarstwie  rolnym.  Ośrodek  korzysta 
również z własnego źródła bezpiecznej, filtrowanej wody.

 

www.osho.com/resort 


Document Outline