background image

DZIEJE RELIGII, FILOZOFII I NAUKI

 

do ko

ń

ca staro

Ŝ

ytno

ś

ci

 

 

ś

redniowiecze i odrodzenie

 

 

barok i o

ś

wiecenie

 

 

1815-1914

 

 

1914-1989

  

jak i z czego studiowa

ć

 filozofi

ę

 

 

moje wykłady

 

 

Wittgenstein

 

 

filozofowie i socjologowie nauki

 

Francis BACON 

NOVUM ORGANUM 

tłum. Jan Wikarjak  

fragmenty wybrane 

z ksi

ę

gi drugiej

[KSI

Ę

GA PIERWSZA] 

aforyzmów o tłumaczeniu przyrody i o królestwie człowieka

I. Człowiek, sługa i tłumacz przyrody, tyle mo

Ŝ

e zdziała

ć

 i zrozumie

ć

, ile z ładu przyrody 

spostrzeganiem lub umysłem zdoła uchwyci

ć

; poza tym nic nie wie i nic wi

ę

cej nie mo

Ŝ

e.

II. Niewiele s

ą

 warte zarówno goła r

ę

ka, jak i sam sobie pozostawiony rozum. Dzieł 

dokonywa si

ę

 przy pomocy narz

ę

dzi i 

ś

rodków pomocniczych; w niemniejszym stopniu 

potrzeba ich rozumowi ni

Ŝ

 r

ę

ce. I rzeczywi

ś

cie, jak narz

ę

dzia r

ę

ki powoduj

ą

 ruch albo 

nim kieruj

ą

, tak te

Ŝ

 narz

ę

dzia umysłu wspieraj

ą

 rozum albo go chroni

ą

.

III. Wiedza i pot

ę

ga ludzka to jedno i to samo, gdy

Ŝ

 nieznajomo

ść

 przyczyny pozbawia 

nas skutku. Nie mo

Ŝ

na bowiem przyrody zwyci

ęŜ

y

ć

 inaczej ni

Ŝ

 przez to, 

Ŝ

e si

ę

 jej słucha, 

i to, co przy rozwa

Ŝ

aniu gra rol

ę

 przyczyny, w działaniu staje si

ę

 niejako reguł

ą

.

IV. Wszystko, co przy działaniu człowiek zrobi

ć

 mo

Ŝ

e, to ciała stworzone przez natur

ę

 

przysuwa

ć

 i odsuwa

ć

; reszty dokonuje w sobie sama przyroda.

V. W tajniki przyrody zwykle zagł

ę

biaj

ą

 si

ę

 (z my

ś

l

ą

 o działaniu) mechanik, matematyk, 

lekarz, alchemik i magik; lecz wszyscy (jak obecnie sprawy stoj

ą

) nie wysilaj

ą

c si

ę

 

zbytnio, niewiele osi

ą

gaj

ą

.

VI. Głupot

ą

 wprost wewn

ę

trznie sprzeczn

ą

 byłoby mniemanie, 

Ŝ

e czego dot

ą

d nigdy nie 

zrobiono, tego mo

Ŝ

na dokona

ć

 inaczej ni

Ŝ

 za pomoc

ą

 nigdy dot

ą

d nie stosowanych 

sposobów.

VII. Wydaje si

ę

Ŝ

e płodów umysłu i r

ę

ki znajduje si

ę

 niezwykle du

Ŝ

o w ksi

ąŜ

kach i 

pracowniach. Lecz cała ta ró

Ŝ

norodno

ść

 polega tylko na wyszukanej subtelno

ś

ci 

wniosków wyprowadzonych z nielicznych dobrze znanych przesłanek, a nie na liczbie 
twierdze

ń

 ogólnych.

VIII. Nawet dzieła ju

Ŝ

 istniej

ą

ce zawdzi

ę

czaj

ą

 swoje powstanie w wi

ę

kszym stopniu 

przypadkowi i 

ś

lepemu do

ś

wiadczeniu ni

Ŝ

 naukom: nauki bowiem, które obecnie 

posiadamy, s

ą

 tylko pewnego rodzaju składnymi zestawieniami tego, co ju

Ŝ

 przedtem 

wynaleziono, a nie metodami robienia odkry

ć

 ani te

Ŝ

 wskazówkami prowadz

ą

cymi do 

nowych dzieł.

XI. Podobnie jak nauki, które obecnie posiadamy, s

ą

 bezu

Ŝ

yteczne dla tworzenia dzieł, 

tak te

Ŝ

 logika, któr

ą

 obecnie posiadamy, jest bezu

Ŝ

yteczna dla tworzenia nauk,. .

XII. Logika, która jest w u

Ŝ

yciu, przyczynia si

ę

 raczej do utrwalania i utwierdzania bł

ę

dów 

(które zasadzaj

ą

 si

ę

 na pospolitych poj

ę

ciach), ni

Ŝ

 do poszukiwania prawdy; jest wi

ę

bardziej szkodliwa ni

Ŝ

 po

Ŝ

yteczna.

Strona 1 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

XIII. Sylogizmu nie u

Ŝ

ywa si

ę

 dla uzasadniania pierwszych zasad nauki, a do twierdze

ń

 

ś

redniej ogólno

ś

ci pró

Ŝ

no si

ę

 go stosuje, poniewa

Ŝ

 daleko mu do subtelno

ś

ci przyrody. 

Wymusza wi

ę

c uznanie, ale nie opanowuje rzeczy.

XIV. Sylogizm składa si

ę

 ze zda

ń

, zdania ze słów, słowa za

ś

 s

ą

 znakami poj

ęć

. Je

Ŝ

eli 

wi

ę

c same poj

ę

cia (które stanowi

ą

 podstaw

ę

) s

ą

 niejasne i pochopnie wyabstrahowane z 

rzeczy, nie mo

Ŝ

e by

ć

 silne to, co si

ę

 na nich opiera. Jedyna, wi

ę

c nadzieja w prawdziwej 

indukcji.

XV. W

ś

ród obecnych poj

ęć

 nie ma poj

ęć

 poprawnych ani w

ś

ród logicznych, ani w

ś

ród 

fizycznych: substancja, jako

ść

, czynno

ść

, bierno

ść

, nawet byt, nie s

ą

 dobrymi poj

ę

ciami; 

jeszcze gorsze s

ą

 poj

ę

cia: ci

ęŜ

kie, lekkie, g

ę

ste, cienkie, wilgotne, suche, powstawanie, 

zagłada, przyci

ą

ganie, odpychanie, element, materia, forma i inne tego rodzaju; 

wszystkie one s

ą

 fantastyczne i 

ź

le okre

ś

lone.

XVI. Poj

ę

cia najni

Ŝ

szych gatunków: człowieka, psa, goł

ę

bia i bezpo

ś

rednich uj

ęć

 

zmysłowych: ciepła, zimna, bieli, czerni nie wprowadzaj

ą

 zbytnio w bł

ą

d; jednak i one 

wskutek płynno

ś

ci materii i zaz

ę

biania si

ę

 rzeczy, niekiedy ulegaj

ą

 zm

ą

ceniu. Wszystkie 

pozostałe poj

ę

cia (którymi ludzie dot

ą

d si

ę

 posługiwali) to poj

ę

cia bł

ę

dne, w 

nieodpowiedni sposób z przedmiotów wyabstrahowane i utworzone.

XVII. Nie mniej dowolnie i bł

ę

dnie jak przy wyabstrahowywaniu poj

ęć

 post

ę

puje si

ę

 przy 

ustanawianiu twierdze

ń

 ogólnych i to nawet tych zasad naczelnych, które si

ę

 opieraj

ą

 na 

pospolitej indukcji. Lecz w o wiele wi

ę

kszym stopniu dotyczy to tych twierdze

ń

 i zda

ń

 

dalszych, które wyprowadza si

ę

 przy pomocy sylogizmu.

XVIII. Dotychczasowe osi

ą

gni

ę

cia w naukach s

ą

 tego rodzaju, i

Ŝ

 s

ą

 niemal 

Ŝ

e z reguły 

zale

Ŝ

ne od poj

ęć

 pospolitych. A

Ŝ

eby za

ś

 dotrze

ć

 do dalszych, gł

ę

bszych tajników 

przyrody,. trzeba zarówno poj

ę

cia jak i twierdzenia ogólne wyprowadza

ć

 z faktów drog

ą

 

bardziej pewn

ą

 i bezpieczn

ą

, i w ogóle stosowa

ć

 lepsze i pewniejsze zabiegi rozumu.

XIX. Dwie s

ą

 i tylko dwie moig

ą

 .istnie

ć

 drogi poszukiwania i odkrywania prawdy. Jedna 

od zmysłów i twierdze

ń

 szczegółowych wznosi si

ę

 od razu do twierdze

ń

 najbardziej 

ogólnych, i na podstawie tych zasad naczelnych i ich niewzruszonej prawdziwo

ś

ci ocenia 

i odkrywa twierdzenia 

ś

redniej, ogólno

ś

ci; ta droga jest normalnie w u

Ŝ

yciu. Druga 

wyprowadza twierdzenia ogólne ze zmysłów i twierdze

ń

 szczegółowych, posuwaj

ą

c si

ę

 

nieprzerwanie i stopniowo wzwy

Ŝ

, aby na ko

ń

cu doj

ść

 do tego, co najbardziej ogólne; ta 

droga jest prawdziwa, lecz nie ucz

ę

szczana.

XX. Rozum pozostawiony samemu sobie wkracza na t

ę

 wła

ś

nie drog

ę

 (oczywi

ś

cie 

pierwsz

ą

), któr

ą

 odbywa stosuj

ą

c si

ę

 do prawideł dialektyki. Umysł bowiem nami

ę

tnie lubi 

przeskakiwa

ć

 do tego, co bardziej ogólne, by przy tym si

ę

 zatrzyma

ć

. Niebawem za

ś

 

czuje odraz

ę

 do do

ś

wiadczenia, lecz to zło powi

ę

ksza dopiero dialektyka, sil

ą

c si

ę

 na 

efektowno

ść

 w dysputach.

XXI. Rozum pozostawiony samemu sobie przy usposobieniu trze

ź

wym, cierpliwym i 

powa

Ŝ

nym (zwłaszcza je

Ŝ

eli nie doznaje przeszkód ze strony ogólnie przyj

ę

tych doktryn), 

próbuje nieco owej drugiej drogi, która jest wła

ś

ciwa, lecz niewielki czyni post

ę

p, 

poniewa

Ŝ

 rozum bez kierownictwa i pomocy jest niekonsekwentny i w ogóle niezdolny 

ido pokonania ciemno

ś

ci, w jakich pogr

ąŜ

one s

ą

 rzeczy.

XXII. Jedna i druga droga wychodzi od zmysłów i szczegółów, a ko

ń

czy si

ę

 na tym, co 

najbardziej ogólne. Wszelako istnieje te

Ŝ

 mi

ę

dzy nimi niezmierna ró

Ŝ

nica. Podczas gdy 

pierwsza mimochodem tylko dotyka do

ś

wiadczenia i szczegółów, druga zajmuje si

ę

 nimi 

nale

Ŝ

ycie i systematycznie; pierwsza ju

Ŝ

 na pocz

ą

tku ustanawia jakie

ś

 oderwane i 

Strona 2 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

bezu

Ŝ

yteczne uogólnienia, druga stopniowo wznosi si

ę

 do tego, co w rzeczywisto

ś

ci jest 

bardziej znane według natury.

XXIII. Wielka zachodzi ró

Ŝ

nica .mi

ę

dzy idolami umysłu ludzkiego a ideami umysłu 

boskiego; to jest mi

ę

dzy jakimi

ś

 pustymi urojeniami a prawdziwymi znakami i pi

ę

tnami 

wyci

ś

ni

ę

tymi na stworzeniach stosownie do tego, jakimi s

ą

 one naprawd

ę

.

XXIV. Nie jest to w 

Ŝ

aden sposób mo

Ŝ

liwe, by twierdzenia ogólne uzyskane na drodze 

argumentacji mogły si

ę

 przyda

ć

 do robienia nowych odkry

ć

; subtelno

ść

 przyrody bowiem 

jest wielokrotnie wi

ę

ksza ni

Ŝ

 subtelno

ść

 argumentacji. Natomiast twierdzenia ogólne 

wyprowadzone nale

Ŝ

ycie i systematycznie ze szczegółowych faktów, łatwo z kolei 

wskazuj

ą

 i wyznaczaj

ą

 nowe fakty; sprawiaj

ą

 wi

ę

c, 

Ŝ

e nauki staj

ą

 si

ę

 czynne.

XXV. Twierdzenia ogólne, które s

ą

 obecnie w u

Ŝ

yciu, miały 

ź

ródło w szczupłym, 

potocznym do

ś

wiadczeniu i w nielicznych szczegółowych faktach, które najcz

ęś

ciej si

ę

 

spotyka; przewa

Ŝ

nie te

Ŝ

 na ich miar

ę

 zostały utworzone i zakrojone. Nic wi

ę

c dziwnego, 

Ŝ

e nie prowadz

ą

 do nowych faktów. Kiedy za

ś

 przypadkiem zajdzie jaki

ś

 wypadek 

niezgodny, którego przedtem nie zauwa

Ŝ

ono albo nie poznano, ratuje si

ę

 twierdzenie 

przez wprowadzenie jakiego

ś

 bezwarto

ś

ciowego rozró

Ŝ

nienia, gdy tymczasem 

słuszniejsz

ą

 byłoby rzecz

ą

 poprawi

ć

 samo twierdzenie.

XXVI. Metod

ę

 ludzk

ą

, jak

ą

 zwykle stosujemy w odniesieniu do przyrody, w wykładzie 

naszym nazywamy zwykle antycypacjami przyrody (poniewa

Ŝ

 jest to post

ę

powanie 

lekkomy

ś

lne i przedwczesne), natomiast tamt

ą

 metod

ę

, która w nale

Ŝ

yty sposób 

wychodzi od faktów, nazywamy tłumaczeniem przyrody.

XXVII. Antycypacje s

ą

 do

ść

 silne dla pozyskania zgody, bo gdyby nawet ludzie oszaleli, 

byle na jedn

ą

 modł

ę

 i w podobnej formie, dosy

ć

 dobrze mogliby si

ę

 ze sob

ą

 zgadza

ć

.

XXVIII. Co wi

ę

cej, antycypacje zdobywaj

ą

 zgod

ę

 o wiele skuteczniej ni

Ŝ

 interpretacje; 

zebrane bowiem z kilku tylko faktów, i to przede wszystkim takich, które si

ę

 spotyka na 

ka

Ŝ

dym kroku, natychmiast opanowuj

ą

 rozum i wypełniaj

ą

 wyobra

ź

ni

ę

. Tymczasem 

interpretacje, przeciwnie, oparte na zebranych tu i ówdzie faktach nadzwyczaj 

Ŝ

norodnych i bardzo od siebie odległych, nie s

ą

 w stanie wstrz

ą

sn

ąć

 nagle rozumem, 

skutkiem czego musz

ą

 si

ę

 opinii ludzkiej wydawa

ć

 twarde i dziwnie brzmi

ą

ce, niemal tak, 

jak tajemnice wiary.

XXIX. W naukach, które zasadzaj

ą

 si

ę

 na pogl

ą

dach i mniemaniach, mo

Ŝ

na posługiwa

ć

 

si

ę

 antycypacjami i dialektyk

ą

; chodzi w nich bowiem o zdobycie uznania, a nie o rzecz 

sam

ą

.

XXX. Nawet je

ś

liby wszystkie wybitne umysły wszystkich wieków zeszły si

ę

 razem i 

ą

czyły swoje wysiłki przekazuj

ą

c sobie nawzajem ich wyniki, to a tak na drodze 

antycypacji nie mogłoby doj

ść

 do wielkiego post

ę

pu w naukach. Albowiem zasadniczych 

ę

dów popełnionych przy pierwszym kształtowaniu umysłu nie mo

Ŝ

na uleczy

ć

 przez 

stosowanie pó

ź

niej znakomitych nawet zabiegów i leków.

XXXI. Pró

Ŝ

no oczekiwałoby si

ę

 wielkiego rozwoju nauk od powierzchownego 

zaszczepienia nowego na starym. Nale

Ŝ

y dokona

ć

 odnowy od najgł

ę

bszych 

fundamentów, je

Ŝ

eli nie mamy ci

ą

gle kr

ę

ci

ć

 si

ę

 w kółko ze znikomym i pogardy niemal 

godnym post

ę

pem.

XXXII. Nienaruszony pozostaje szacunek nale

Ŝ

ny staro

Ŝ

ytnym autorom, i to wła

ś

ciwie 

wszystkim; nie przeprowadzamy tu bowiem porównania zdolno

ś

ci lub talentów, lecz 

Strona 3 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

porównujemy tylko metody; nie podejmujemy si

ę

 te

Ŝ

 roli s

ę

dziego, lecz jedynie roli 

przewodnika.

XXXIII. Ani o naszej metodzie, ani o odkryciach według niej dokonanych (trzeba to 
bowiem powiedzie

ć

 otwarcie) nie mo

Ŝ

na wyda

ć

 

Ŝ

adnego słusznego s

ą

du na podstawie 

antycypacji (to jest metody obecnie stosowanej). Nie mo

Ŝ

na bowiem 

Ŝą

da

ć

, a

Ŝ

eby wyrok 

zale

Ŝ

ał od kogo

ś

, kto sam stoi przed s

ą

dem.

XXXIV. Niełatwa. te

Ŝ

 rzecz wyło

Ŝ

y

ć

 to lub wyja

ś

ni

ć

, co zamierzamy przedstawi

ć

; bo to, 

co samo w sobie jest nowe, b

ę

dzie mo

Ŝ

na zrozumie

ć

 jedynie przez zestawienie z tym, co 

stare.

XXXV. O wyprawie Francuzów do Itailii powiedział Borgia co nast

ę

puje: przybyli z kred

ą

 

w r

ę

ku, a

Ŝ

eby oznacza

ć

 kwatery, a nie z broni

ą

, aby łami

ą

c przeszkody. Podobnie i 

nasza metoda jest tego rodzaju, 

Ŝ

e do umysłów zdolnych i poj

ę

tnych nasza nauka 

powinna sama wchodzi

ć

ś

adna bowiem polemika nie mo

Ŝ

e mie

ć

 miejsca tam, gdzie 

panuje ró

Ŝ

nica co do naczelnych zasad i co do samych poj

ęć

, a nawet co do form 

dowodzenia.

XXXVI. Pozostaje nam jeden prosty sposób wykładu, polegaj

ą

cy na tym, 

Ŝ

e b

ę

dziemy 

doprowadza

ć

 ludzi do bezpo

ś

redniego zetkni

ę

cia z poszczególnymi faktami w ich 

kolejno

ś

ci i porz

ą

dku; oni za

ś

 ze swej strony powinni na czas pewien stanowczo wyrzec 

si

ę

 poj

ęć

 i zacz

ąć

 obcowa

ć

 z samymi rzeczami.

XXXVII. Metoda tych, którzy stan

ę

li na stanowisku akatalepsji i nasza droga, zgadzaj

ą

 

si

ę

 ze sob

ą

 do pewnego stopnia w swoich pocz

ą

tkach; pod koniec wszak

Ŝ

e niezmiernie 

si

ę

 oddalaj

ą

, a nawet si

ę

 sobie przeciwstawiaj

ą

. Tamci bowiem twierdz

ą

 po prostu, 

Ŝ

e w 

ogóle nic nie mo

Ŝ

na wiedzie

ć

, my natomiast, 

Ŝ

e niewiele mo

Ŝ

na wiedzie

ć

 na temat 

przyrody, je

Ŝ

eliby si

ę

 szło t

ą

 drog

ą

, która obecnie jest w u

Ŝ

yciu; dalej tamci podkopuj

ą

 

powag

ę

 zmysłów i rozumu, my za

ś

 dostarczamy im obmy

ś

lone przez nas 

ś

rodki pomocy.

XXXVIII. Idole i fałszywe poj

ę

cia, które opanowały ju

Ŝ

 rozum ludzki i gł

ę

boko w nim 

zapu

ś

ciły korzenie, nie tylko w ten sposób osaczaj

ą

 umysły ludzi, 

Ŝ

e prawda z trudem 

tylko znajduje do nich dost

ę

p, lecz nawet po otwarciu i uzyskaniu dost

ę

pu, przy samej 

odnowie nauk znowu stawa

ć

 b

ę

d

ą

 na drodze i przeszkadza

ć

, je

Ŝ

eli ludzie, z góry 

ostrze

Ŝ

eni, w miar

ę

 swych mo

Ŝ

liwo

ś

ci przed nimi si

ę

 nie zabezpiecz

ą

.

XXXIX. Cztery s

ą

 rodzaje idoli osaczaj

ą

cych umysły ludzkie. Nadali

ś

my im w wykładzie 

naszym nazwy; mianowicie pierwszy rodzaj to idole plemienia, drugi to idole jaskini, trzeci 
- idole rynku, czwarty - idole teatru.

XL. Tworzenie poj

ęć

 i wyprowadzanie twierdze

ń

 ogólnych przy pomocy prawdziwej 

indukcji jest niew

ą

tpliwie najwła

ś

ciwszym 

ś

rodkiem, a

Ŝ

eby idole powstrzyma

ć

 i usun

ąć

Jednak zwrócenie uwagi na idole i ich omówienie jest te

Ŝ

 wysoce po

Ŝ

yteczne. Nauka 

bowiem o idolach pozostaje w podobnym stosunku do tłumaczenia przyrody, co nauka o 
sofistycznych dowodach do zwykłej dialektyki.

XLI. Idole plemienne maj

ą

 swe 

ź

ródło w samej naturze ludzkiej, w samym plemieniu, 

czyli rodzie ludzkim. Fałszem bowiem jest twierdzenie, 

Ŝ

e zmysły ludzkie s

ą

 miar

ą

 

rzeczy. Przeciwnie, wszystkie percepcje, zarówno zmysłowe jak i umysłowe, s

ą

 

dostosowane do człowieka, a nie do wszech

ś

wiata. Rozum ludzki podobny jest do 

zwierciadła, które b

ę

d

ą

c nierówne (dla promieni wysyłanych przez przedmioty), swoje 

wła

ś

ciwo

ś

ci na te przedmioty przenosi, przez co je zniekształca i zmienia.

Strona 4 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

XLII. Idole jaskini to idole jednostki ludzkiej. Albowiem (oprócz bł

ę

dów zwi

ą

zanych z 

natur

ą

 ludzk

ą

 w ogóle) ka

Ŝ

da jednostka ma pewnego rodzaju jaskini

ę

, czyli pieczar

ę

 

osobist

ą

, która załamuje i zniekształca 

ś

wiatło naturalne. A dzieje si

ę

 to b

ą

d

ź

 ma skutek 

wła

ś

ciwej ka

Ŝ

demu jednostkowej jego natury, b

ą

d

ź

 na skutek wychowania i przestawania 

z innymi, b

ą

d

ź

 przez lektur

ę

 ksi

ąŜ

ek i autorytet osób, które si

ę

 czci i podziwia, b

ą

d

ź

 przez 

Ŝ

nic

ę

 wra

Ŝ

e

ń

 zale

Ŝ

n

ą

 od tego czy wyst

ę

puj

ą

 one w umy

ś

le uprzedzonym i 

predysponowanym, czy te

Ŝ

 w umy

ś

le zrównowa

Ŝ

onym i spokojnym. Tote

Ŝ

 duch ludzki 

(stosownie do tego, jak kształtuje si

ę

 w jednostkach) jest czym

ś

 ró

Ŝ

norodnym, zgoła 

niespokojnym i jakby przypadkowym. Słusznie wi

ę

c powiedział Heraklit, 

Ŝ

e ludzie 

szukaj

ą

 wiedzy w małych 

ś

wiatach, a nie w wielkim, czyli wspólnym dla wszystkich 

ś

wiecie.

XLIII. S

ą

 jeszcze idole wynikaj

ą

ce niejako z wzajemnej blisko

ś

ci i obcowania rodzaju 

ludzkiego, które nazywamy idolami rynku, poniewa

Ŝ

 tam wła

ś

nie ludzie przestaj

ą

 i 

współdziałaj

ą

 ze sob

ą

. Ludzie bowiem obcuj

ą

 ze sob

ą

 przez rozmowy; wyrazy za

ś

 

dobiera si

ę

 stosownie do tego, jak je pospólstwo pojmuje. Tote

Ŝ

 zły i niezr

ę

czny dobór 

wyrazów w dziwny sposób kr

ę

puje rozum. I ani definicje, ani obja

ś

nienia, którymi uczeni 

w niektórych sprawach zwykle zabezpieczaj

ą

 si

ę

 i broni

ą

Ŝ

adn

ą

 miar

ą

 nie poprawiaj

ą

 

stanu rzeczy. Słowa całkowicie zadaj

ą

 gwałt rozumowi, wszystko m

ą

c

ą

 i przywodz

ą

 ludzi 

do niezliczonych jałowych kontrowersji i wymysłów.

XLIV. S

ą

 wreszcie idole, które weszły do umysłów ludzkich z rozmaitych doktryn 

filozoficznych, a tak

Ŝ

e z przewrotnych prawideł dowodzenia; nazywamy je idolami teatru. 

Albowiem ile wynaleziono i przyj

ę

to systemów filozoficznych, tyle naszym zdaniem 

stworzono i wystawiono sztuk, które przedstawiaj

ą

 urojone i dla sceny wymy

ś

lone 

ś

wiaty. 

A nie mówimy tu tylko o obecnie panuj

ą

cych albo o dawniejszych doktrynach i sektach 

filozoficznych; wiele bowiem innych tego rodzaju sztuk mo

Ŝ

na by wymy

ś

li

ć

 i uło

Ŝ

y

ć

, gdy

Ŝ

 

ę

dy nawet zupełnie ró

Ŝ

ne, maj

ą

 przecie

Ŝ

 przyczyny po wi

ę

kszej cz

ęś

ci jednakowe. I 

znowu mamy tu na my

ś

li nie tylko całe systemy filozoficzne, lecz równie

Ŝ

 wiele 

naczelnych zasad i twierdze

ń

 naukowych, które nabrały mocy przez tradycj

ę

łatwowierno

ść

 i niedbalstwo. Lecz o tych poszczególnych rodzajach idoli nale

Ŝ

y pomówi

ć

 

szerzej i dokładniej, a

Ŝ

eby rozum ludzki przed nimi zabezpieczy

ć

.

XLV. Rozum ludzki ma t

ę

 wła

ś

ciwo

ść

Ŝ

e skłonny jest przyjmowa

ć

 wi

ę

kszy porz

ą

dek i 

wi

ę

ksz

ą

 prawidłowo

ść

 w 

ś

wiecie ni

Ŝ

 naprawd

ę

 znajduje, i jakkolwiek w przyrodzie istnieje 

wiele rzeczy jedynych w swoim rodzaju i całkiem od siebie ró

Ŝ

nych, to jednak rozum 

wymy

ś

la mi

ę

dzy nimi paralele, odpowiednio

ś

ci i stosunki, które w rzeczywisto

ś

ci nie 

istniej

ą

. St

ą

d owe fikcje, 

Ŝ

e wszystkie ciała niebieskie poruszaj

ą

 si

ę

 po doskonałych 

koliach - po całkowitym odrzuceniu linii spiralnych i drakonów (z wyj

ą

tkiem mo

Ŝ

e samych 

nazw). St

ą

d wprowadzono tu ogie

ń

 z jego kr

ę

giem jako element dodatkowy, a

Ŝ

eby z 

trzema pozostałymi, które podpadaj

ą

 pod zmysły, utworzył czwórk

ę

 elementów. Przyj

ę

ło 

si

ę

 tak

Ŝ

e dowolnie, 

Ŝ

e tzw. elementy pozostaj

ą

 do siebie pod wzgl

ę

dom g

ę

sto

ś

ci w 

stosunku dziesi

ęć

 do jednego i inne tego rodzaju mrzonki. Ta fantastyczno

ść

 panuje nie 

tylko w pogl

ą

dach, lecz tak

Ŝ

e w prostych poj

ę

ciach.

XLVI. Rozum ludzki, skoro raz przyj

ą

ł pewien pogl

ą

d (czy to dlatego, 

Ŝ

e jest on 

tradycyjnie uznawany, czy te

Ŝ

 dlatego, 

Ŝ

e nam jest przyjemny), wszystko inne 

ś

ci

ą

ga na 

jego poparcie i potwierdzenie. I cho

ć

 wi

ę

ksza jest mo

Ŝ

e siła i liczba wypadków, które 

przemawiaj

ą

 przeciwko temu pogl

ą

dowi, mimo to jednak nie zwraca na nie uwagi i albo 

lekcewa

Ŝ

y je, albo wprowadzaj

ą

c pewne drobne rozró

Ŝ

nienie usuwa je i odrzuca - 

kieruj

ą

c si

ę

 uprzedzeniem gro

Ŝą

cym powa

Ŝ

nymi i zgubnymi nast

ę

pstwami, a

Ŝ

eby tylko 

powaga owych poprzednich koncepcji pozostała niezachwiana. Dlatego słusznie kto

ś

komu pokazywano zawieszon

ą

 w 

ś

wi

ą

tyni tablic

ę

 z wizerunkami tych, co dopełnili swych 

ś

lubów w podzi

ę

ce za to, 

Ŝ

e ocaleli z niebezpiecze

ń

stwa rozbicia okr

ę

tu - na natarczywe 

pytania: czy i teraz nie uznaje pot

ę

gi bogów, odpowiedział pytaniem: A gdzie s

ą

 

Strona 5 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

wizerunki tamtych, co po zło

Ŝ

eniu 

ś

lubów zgin

ę

li? Tak samo przedstawia si

ę

 sprawa z 

wszelkim .zabobonem, a wi

ę

c z astrologi

ą

, snami, znakami, wiar

ą

 w karz

ą

c

ą

 

sprawiedliwo

ść

 itp. Ludzie znajduj

ą

cy upodobanie w tego rodzaju urojeniach zwracaj

ą

 

uwag

ę

 na te wypadki, w których si

ę

 one spełniaj

ą

, a te, w których zawodz

ą

 (chocia

Ŝ

 

zdarzaj

ą

 si

ę

 one o wiele cz

ęś

ciej) lekcewa

Ŝą

 i pomijaj

ą

. Lecz o wiele bardziej 

niepostrze

Ŝ

enie wciska si

ę

 to zło do filozofii i nauk; w nich mianowicie to, co raz znalazło 

uznanie, zabarwia i nagina do siebie wszystko inne, cho

ć

by nawet to inne było o wiele 

silniejsze i słuszniejsze. Co wi

ę

cej, niezale

Ŝ

nie od tych upodoba

ń

 i uroje

ń

, o których 

mówili

ś

my, rozum ludzki popełnia stale ten sobie wła

ś

ciwy bł

ą

d, 

Ŝ

e wi

ę

cej porusza go i 

pobudza to, co twierdz

ą

ce, ni

Ŝ

 to, co przecz

ą

ce, podczas gdy wła

ś

ciwie powinien si

ę

 

ustosunkowa

ć

 jednakowo do obu; a nawet przeciwnie, gdy

Ŝ

 przy ustalaniu prawdziwo

ś

ci 

ka

Ŝ

dego twierdzenia ogólnego wi

ę

ksz

ą

 wag

ę

 ma wła

ś

nie wypadek negatywny.

XLIX. Rozum ludzki nie odznacza si

ę

 trze

ź

wym spojrzeniem, lecz podlega wpływom woli 

i uczu

ć

; tak powstaj

ą

 nauki zbudowane wedle upodoba

ń

 człowieka. Albowiem człowiek 

łatwiej wierzy w to, co wolałby, aby było prawdziwe. St

ą

d to pochodzi, 

Ŝ

e odrzuca rzeczy 

trudne, gdy

Ŝ

 brak mu cierpliwo

ś

ci w prowadzeniu bada

ń

; rzeczy trze

ź

we, poniewa

Ŝ

 

ograniczaj

ą

 nadziej

ę

; gł

ę

bie przyrody, z powodu przes

ą

dów; 

ś

wiatło do

ś

wiadczenia, 

przez zarozumiało

ść

 i pych

ę

, aby kto

ś

 nie powiedział, 

Ŝ

e umysł jego zajmuje si

ę

 

rzeczami błahymi i przemijaj

ą

cymi; pogl

ą

dy przeciwne pospolitemu mniemaniu, ze 

wzgl

ę

du na opini

ę

 gminu. Niezliczone s

ą

 wreszcie, a niekiedy nieuchwytne, sposoby, 

którymi uczucia zabarwiaj

ą

 i zara

Ŝ

aj

ą

 rozum.

LXII. (...) 
W ogóle za

ś

 filozofia albo brała za du

Ŝ

o tam, gdzie było mało do wzi

ę

cia, albo za mało 

łam, gdzie mo

Ŝ

na było wzi

ąć

 wi

ę

cej. W ka

Ŝ

dym razie filozofia opierała si

ę

 na zbyt w

ą

skiej 

podstawie do

ś

wiadczenia i historii naturalnej, i wyrokowała na podstawie mniejszej ilo

ś

ci 

danych, ni

Ŝ

by nale

Ŝ

ało. Albowiem tzw. racjonalistyczny kierunek filozofii wyrywa z 

do

ś

wiadczenia ró

Ŝ

ne i pospolite dane, i to bez nale

Ŝ

ytego ich stwierdzenia, bez 

dokładnego ich zbadania i odwa

Ŝ

enia, polegaj

ą

c poza tym głównie na medytacji i pracy 

umysłu. Istnieje te

Ŝ

 inna odmiana filozofów, którzy pracowali sumiennie i dokładnie nad 

nielicznymi eksperymentami i st

ą

d wa

Ŝ

yli si

ę

 wyprowadzi

ć

 i wymy

ś

li

ć

 cały system 

filozoficzny - w dziwny sposób naginaj

ą

c do niego wszystkie inne. 

    Istnieje te

Ŝ

 trzecia odmiana filozofów, którzy kieruj

ą

c si

ę

 wiar

ą

 i kultem religijnym 

mieszaj

ą

 do filozofii teologi

ę

 i tradycj

ę

. Niektórzy spo

ś

ród nich w swoich rojeniach 

posuwaj

ą

 si

ę

 tak daleko, 

Ŝ

e po nauki zwracaj

ą

 si

ę

 wprost do duchów i opieku

ń

czych 

geniuszy, i od nich je wyprowadzaj

ą

. W ten sposób pie

ń

 bł

ę

dów i fałszywej filozofii 

rozdziela si

ę

 na trzy odnogi: sofistyczn

ą

, empiryczn

ą

 i zabobonn

ą

.

LXXI. Nauki, jakie obecnie posiadamy, pochodz

ą

 niemal całkowicie od Greków. 

Albowiem tego, co dodali pisarze rzymscy, arabscy czy pó

ź

niejsi, nie jest wiele i 

niewielkie to ma znaczenie. Jakkolwiek zreszt

ą

 oceni

ć

 ich dorobek, opiera si

ę

 on na 

podstawie stworzonej przez Greków. A m

ą

dro

ść

 Greków była szkolarska i zbytnio gubiła 

si

ę

 w dysputach - dla poszukiwania prawdy jest to za

ś

 rodzaj najmniej przydatny. Tote

Ŝ

 

owa nazwa sofistów, któr

ą

 niektórzy, chc

ą

cy nazywa

ć

 si

ę

 raczej filozofami, z 

lekcewa

Ŝ

eniem odrzucali i przenie

ś

li na staro

Ŝ

ytnych retorów, Gorgiasza, Protagorasa, 

Hippiasza, Polosa, odnosi si

ę

 tak

Ŝ

e do całego tego rodzaju, a wi

ę

c do Pilaitona, 

Arystotelesa, Zenona, Epikura, Teofrasta i ich nast

ę

pców: Chryzypa, Karneadesa i 

innych. Ta tylko była mi

ę

dzy nimi ró

Ŝ

nica, 

Ŝ

e pierwsi w

ę

drowali i zarabiali przenosz

ą

c si

ę

 

z miasta do miasta, wystawiaj

ą

c sw

ą

 m

ą

dro

ść

 na pokaz i 

Ŝą

daj

ą

c za ni

ą

 zapłaty - drudzy 

natomiast byli bardziej dostojni i wi

ę

cej mieli godno

ś

ci, zwłaszcza ci, co mieli stałe 

siedziby, otwierali szkoły i darmo nauczali filoizofii. A jednak (cho

ć

 pod innymi wzgl

ę

dami 

zachodziła mi

ę

dzy nimi ró

Ŝ

nica) jedni i drudzy po szkolarsku sprowadzali wszystko do 

dysput, tworzyli pewnego rodzaju sekty i herezje filozoficzne oraz wzajemnie si

ę

 

zwalczali, tak 

Ŝ

e ich nauki były po wi

ę

kszej cz

ęś

ci (jak to dowcipnie okre

ś

lił Dionizjusz w 

Strona 6 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

stosunku do Platona) słowami pró

Ŝ

nuj

ą

cych starców do niedo

ś

wiadczonej młodzie

Ŝ

y. 

Lecz owi dawniejsi spo

ś

ród Greków: Empedokles, Aniaksagoras, Leukippos, Demokryt, 

Parmenides, Heraklit, Ksenofanes, Filolaos i inni (Pitagorasa bowiem jako oddanego 
zabobonom pomijamy) szkół (o ile nam wiadomo) nie otwierali, lecz w wi

ę

kszym 

milczeniu, powa

Ŝ

niej i pro

ś

ciej, to jest z mniejsz

ą

 przesad

ą

 i okazało

ś

ci

ą

 oddawali si

ę

 

poszukiwaniu prawdy. Tote

Ŝ

, naszym zdaniem, ich post

ę

powanie było o wiele 

słuszniejsze, tylko ich dzieła z biegiem czasu zostały przy

ć

mione przez dzieła l

Ŝ

ejsze, 

które bardziej odpowiadaj

ą

c pospolitym upodobaniom i gustom, z wi

ę

kszym spotykaj

ą

 

si

ę

 uznaniem; bo czas jak rzeka przynosi do nas to, co l

Ŝ

ejsze i bardziej nad

ę

te, a 

pogr

ąŜ

a to, co bardziej wa

Ŝ

kie i stałe. A jednak i oni nie byli całkiem wolni od wady 

swego narodu; ulegaj

ą

c ambicji i pró

Ŝ

no

ś

ci, zbytnio si

ę

 ka

Ŝ

dy z nich troszczył o 

stworzenie własnej sekty i zdobycie popularno

ś

ci. A nale

Ŝ

y uzna

ć

 za stracone usiłowanie 

dotarcia do prawdy, kiedy si

ę

 zbacza ku tego rodzaju błahostkom. Nie mo

Ŝ

na te

Ŝ

 - jak si

ę

 

wydaje - pomin

ąć

 owego s

ą

du czy raczej proroctwa pewnego kapłana egipskiego o 

Grekach, 

Ŝ

e zawsze s

ą

 dzie

ć

mi i nie posiadaj

ą

 ani staro

Ŝ

ytnej wiedzy, ani wiedzy o 

staro

Ŝ

ytno

ś

ci. 

I niew

ą

tpliwie maj

ą

 oni co

ś

 z tego, co wła

ś

ciwe dzieciom: skłonni s

ą

 do paplania, płodzi

ć

 

za

ś

 nie s

ą

 zdolni. Albowiem ich m

ą

dro

ść

 wydaje si

ę

 bogata w słowa, ale niepłodna w 

czyny. Tote

Ŝ

 niedobre s

ą

 oznaki, jakie dla filozofii, któr

ą

 si

ę

 dzi

ś

 uprawia, mo

Ŝ

na 

wyprowadzi

ć

 z jej pochodzenia i z jej rodu.

LXXII. Niewiele pomy

ś

lniejsze s

ą

 oznaki, których dostarczaj

ą

 wła

ś

ciwo

ś

ci czasu i epoki, 

ni

Ŝ

 te, których dostarcza charakter miejsca i narodu. Ciasna bowiem i ograniczona była w 

owej epoce znajomo

ść

 czasu i 

ś

wiata; a jest to okoliczno

ść

 bardzo szkodliwa, zwłaszcza 

dla tych, którzy ze wszystkim zdaj

ą

 si

ę

 na do

ś

wiadczenie. Nie mieli bowiem historii 

tysi

ą

ca lat, która by była godna tej nazwy, lecz jedynie ba

ś

nie i pogłoski o staro

Ŝ

ytno

ś

ci. 

Z krajów za

ś

 i okolic 

ś

wiata drobn

ą

 tylko cz

ęść

 znali i wszystkich mieszka

ń

ców północy 

nazywali Scytami, wszystkich na zachodzie Celtami - bez jakiegokolwiek rozró

Ŝ

nienia; w 

Afryce nie znali nic poza bli

Ŝ

sz

ą

 cz

ęś

ci

ą

 Etiopii, w Azji nic z tamtej strony Gangesu. 

Jeszcze za

ś

 mniej wiedzieli o ziemiach Nowego 

Ś

wiata, o których nie posiadali nawet 

Ŝ

adnych pewnych i zgodnych słuchów ani wie

ś

ci. Dalej, wiele klimatów i stref, w których 

Ŝ

yj

ą

 i mieszkaj

ą

 niezliczone ludy, uwa

Ŝ

ali oni za nie nadaj

ą

ce si

ę

 do zamieszkania. Co 

wi

ę

cej, podró

Ŝ

e Demokryta, Platona i Pitagorasa, które były raczej podmiejskimi 

wycieczkami ni

Ŝ

 dalekimi wyprawami, sławili jako co

ś

 wielkiego. W naszych za

ś

 czasach 

liczne cz

ęś

ci Nowego 

Ś

wiata i najdalsze kra

ń

ce Starego 

Ś

wiata zostały poznane. 

Niezmiernie te

Ŝ

 powi

ę

kszył si

ę

 zasób do

ś

wiadcze

ń

. Tote

Ŝ

 je

Ŝ

eli (zwyczajem astrologów) 

w czasie urodzin albo pocz

ę

cia doszukiwa

ć

 si

ę

 wró

Ŝ

ebnych znaków, to o tych systemach 

- jak si

ę

 wydaje - znaki te nic wielkiego nie zapowiadaj

ą

.

LXXIII. W

ś

ród oznak pozwalaj

ą

cych oceni

ć

 systemy filozoficzne nie ma pewniejszych ani 

znamienitszych ni

Ŝ

 te, które si

ę

 wyprowadza z ich owoców. Owoce bowiem i wynalazki 

stanowi

ą

 niejako r

ę

kojmi

ę

 i gwarancj

ę

 prawdziwo

ś

ci systemów filozoficznych. Lecz z tych 

filozofii greckich i pochodz

ą

cych od nich nauk szczegółowych, w ci

ą

gu tylu lat nie mo

Ŝ

na 

przytoczy

ć

 ani jednego eksperymentu zmierzaj

ą

cego do ul

Ŝ

enia i polepszenia doli 

ludzko

ś

ci, który by słusznie mo

Ŝ

na było uzna

ć

 za owoc rozwa

Ŝ

a

ń

 i doktryn filozoficznych. 

Otwarcie i rozwa

Ŝ

nie stwierdza Celsus, 

Ŝ

e najpierw oczywi

ś

cie powstała medycyna 

do

ś

wiadczalna, a potem dopiero ludzie zacz

ę

li na te tematy filozofowa

ć

 oraz wyszukiwa

ć

 

i podawa

ć

 przyczyny; nie za

ś

 odwrotnie, 

Ŝ

e z filozofii i znajomo

ś

ci przyczyn powstały 

albo wyłoniły si

ę

 dopiero do

ś

wiadczenia. Nic wi

ę

c dziwnego, 

Ŝ

e u Egipcjan (którzy 

wynalazców zaliczali w poczet bogów i przyznawali im kult religijny) wi

ę

cej było 

wizerunków nierozumnych zwierz

ą

t ni

Ŝ

 pos

ą

gów ludzkich; bo nierozumne zwierz

ę

ta 

kieruj

ą

c si

ę

 naturalnym instynktem dokonały wielu wynalazków, podczas gdy ludzie 

przez dyskusje i rozumowania osi

ą

gn

ę

li niewiele albo w ogóle nic. 

    Wszak

Ŝ

e pracowito

ść

 chemików przyniosła pewne osi

ą

gni

ę

cia, lecz jakby 

Strona 7 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

przypadkowo i mimochodem albo te

Ŝ

 przez pewne modyfikacje eksperymentów (jakie 

zwykle stosuj

ą

 mechanicy), a nie na podstawie jakiej

ś

 sztuki albo teorii. Albowiem ta, 

któr

ą

 oni wymy

ś

lili, raczej m

ą

ci eksperymenty, ni

Ŝ

 je wspiera. Tak

Ŝ

e ci, co zajmowali si

ę

 

tak zwan

ą

 magi

ą

 naturaln

ą

, niewielu dokonali odkry

ć

, a i te s

ą

 bezwarto

ś

ciowe i polegaj

ą

 

raczej na oszustwie. Dlatego zasad

ę

, której przestrzega si

ę

 w religii, 

Ŝ

e wiara przejawia 

si

ę

 w uczynkach, całkiem dobrze odnie

ść

 mo

Ŝ

na do filozofii: s

ą

dzi

ć

 j

ą

 po owocach, jakie 

przynosi, i za bezu

Ŝ

yteczn

ą

 uzna

ć

 tak

ą

, która jest bezpłodna, a tym bardziej, je

Ŝ

eli 

zamiast winogron i oliwek przynosi ciernie i osty dysput i sporów.

LXXIV. Nale

Ŝ

y te

Ŝ

 wzi

ąć

 pod uwag

ę

 oznaki przejawiaj

ą

ce si

ę

; we wzro

ś

cie i post

ę

pach 

systemów filozoficznych i nauk. Te bowiem, które opieraj

ą

 si

ę

 na przyrodzie, wzrastaj

ą

 i 

rozwijaj

ą

 si

ę

; które za

ś

 na opinii, zmieniaj

ą

 si

ę

, lecz nie rozwijaj

ą

. Gdyby wi

ę

c owe 

doktryny nie były jakby ro

ś

liny oderwane od swego korzenia, lecz tkwiły w łonie natury i 

czerpały z niej soki od

Ŝ

ywcze, nie doszłoby z pewno

ś

ci

ą

 do tego stanu, który 

obserwujemy ju

Ŝ

 przez dwa tysi

ą

ce lat, mianowicie 

Ŝ

e nauki drepcz

ą

 ci

ą

gle w miejscu i 

pozostaj

ą

 prawie w tym samym stanie bez jakiegokolwiek godnego wzmianki rozwoju; 

przeciwnie, raczej ka

Ŝ

da za czasów swego zało

Ŝ

yciela najbujniej kwitła, a potem 

podupadała. W sztukach za

ś

 mechanicznych, które opieraj

ą

 si

ę

 na naturze i na 

ś

wietle 

do

ś

wiadczenia, obserwujemy co

ś

 przeciwnego: mianowicie, jak długo spotykaj

ą

 si

ę

 z 

uznaniem, jak gdyby napełnione jakim

ś

 o

Ŝ

ywczym tchnieniem, ci

ą

gle s

ą

 pełne sił 

Ŝ

yciowych i stale wzrastaj

ą

; najpierw surowe, z czasem zyskuj

ą

 sprawno

ść

, nast

ę

pnie 

staj

ą

 si

ę

 wytrawne, a zawsze posuwaj

ą

 si

ę

 naprzód.

LXXXI. Dalej pokazuje si

ę

 znowu inna pot

ęŜ

na i wa

Ŝ

na przyczyna, dla której nauki mały 

poczyniły post

ę

p. A polega ona na tym, 

Ŝ

e nie mo

Ŝ

na w biegu posuwa

ć

 si

ę

 nale

Ŝ

ycie 

naprzód, je

Ŝ

eli sam cel nie został nale

Ŝ

ycie ustawiony i wytkni

ę

ty. Prawdziwy za

ś

 i 

wła

ś

ciwy cel nauk - to nic innego, jak wyposa

Ŝ

enie 

Ŝ

ycia ludzkiego w nowe wynalazki i 

ś

rodki. Olbrzymia wszak

Ŝ

e wi

ę

kszo

ść

 ludzi nic z tego nie rozumie, lecz pracuje dla 

zarobku i wedle rutyny. Czasem tylko traf zdarzy, 

Ŝ

e mistrz jaki

ś

 o bystrzejszym umy

ś

le i 

chciwy sławy przyło

Ŝ

y si

ę

 do jakiego

ś

 nowego wynalazku, co zwykle ł

ą

czy si

ę

 z 

nakładem kosztów. Natomiast ogół ludzi tak daleki jest od tego, a

Ŝ

eby postawi

ć

 sobie za 

cel powi

ę

kszenie skarbca nauk i umiej

ę

tno

ś

ci, 

Ŝ

e nawet z tego dorobku, który jest pod 

r

ę

k

ą

, nic wi

ę

cej nie bior

ą

 ani nie szukaj

ą

 ponad to, co mog

ą

 obróci

ć

 na swój zawodowy 

u

Ŝ

ytek lub co mo

Ŝ

e im przynie

ść

 zysk materialny albo uznanie, albo inne tego rodzaju 

korzy

ś

ci. A je

Ŝ

eli kto

ś

 z całej tej masy zapłonie szlachetnym uczuciem do nauki ze 

wzgl

ę

du na ni

ą

 sam

ą

, to jednak oka

Ŝ

e si

ę

Ŝ

e i jego interesuj

ą

 raczej ró

Ŝ

norodne 

rozwa

Ŝ

ania i doktryny ni

Ŝ

 powa

Ŝ

ne i wytrwałe poszukiwanie prawdy. Je

Ŝ

eli za

ś

 wreszcie 

znajdzie si

ę

 mo

Ŝ

e jaki

ś

 inny powa

Ŝ

niejszy badacz prawdy, to i on szuka

ć

 b

ę

dzie takiej 

prawdy, która by umysłowi i rozumowi dawała zadowolenie przez wskazywanie przyczyn 
dla rzeczy ju

Ŝ

 poprzednio poznanych - a nie takiej prawdy, która by zdobywała nowe 

gwarancje dla dzieł i nowe 

ś

wiatło dla twierdze

ń

 ogólnych. Je

Ŝ

eli wi

ę

c nikt dot

ą

d nie 

postawił nale

Ŝ

ycie celu nauk, to nie mo

Ŝ

na si

ę

 dziwi

ć

Ŝ

e si

ę

 bł

ą

dzi we wszystkim tym, co 

jest temu celowi podporz

ą

dkowane.

LXXXII. Cel i kierunek nauk 

ź

le ludzie ustawili; lecz gdyby nawet ustawili je wła

ś

ciwie, to i 

tak droga, któr

ą

 wybrali, jest zupełnie bł

ę

dna i nie do przebycia. Tote

Ŝ

 gdy si

ę

 wła

ś

ciwie 

rzecz ocenia, zdumienie wprost ogarnia, 

Ŝ

e nikt ze 

ś

miertelnych nie wzi

ą

ł sobie do serca 

i nie zatroszczył si

ę

 o to, a

Ŝ

eby dla rozumu ludzkiego utorowa

ć

 i umocni

ć

 

uporz

ą

dkowan

ą

 i dobrze wytyczon

ą

 drog

ę

 od zmysłów wprost i od do

ś

wiadczenia 

wychodz

ą

c

ą

, ale 

Ŝ

e wszystko pozostawiono mrokowi tradycji albo wirowi i zam

ę

towi 

argumentów, albo falom i manowcom przypadku czy bezplanowego i 
nieuporz

ą

dkowanego do

ś

wiadczenia. Niech

Ŝ

e kto

ś

 trze

ź

wo i dokładnie zastanowi si

ę

 

nad tym, jaka wła

ś

ciwie jest ta droga, któr

ą

 ludzie zwykle post

ę

puj

ą

, gdy chc

ą

 co

ś

 

zbada

ć

 lub wynale

źć

, a niew

ą

tpliwie zauwa

Ŝ

y najpierw, 

Ŝ

e sposób odkrywania, z którym 

ludzie najbardziej s

ą

 z

Ŝ

yci, jest niewymy

ś

lny i nie trzyma si

ę

 

Ŝ

adnych prawideł. Polega 

Strona 8 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

on za

ś

 na tym, 

Ŝ

e człowiek, który przygotowuje si

ę

 i zabiera do odkrywania czego

ś

najpierw bada i rozwija to, co inni na ten temat powiedzieli, nast

ę

pnie dodaje własne 

rozwa

Ŝ

ania i przez wprowadzenie umysłu w o

Ŝ

ywiony ruch podnieca i wzywa niejako 

swego własnego ducha, a

Ŝ

eby objawił mu swoje wyrocznie. Takie post

ę

powanie jest 

całkowicie pozbawione podstaw i nie wychodzi poza wypowiadanie gołosłownych 
pogl

ą

dów. 

    Kto

ś

 inny znów przywoła mo

Ŝ

e do pomocy w odkrywaniu dialektyk

ę

; ta jednak tylko z 

nazwy ma jaki

ś

 zwi

ą

zek z tym, o co tutaj chodzi. Dialektyka bowiem nie odkrywa 

naczelnych zasad ani najwa

Ŝ

niejszych twierdze

ń

 ogólnych, na których opieraj

ą

 si

ę

 

umiej

ę

tno

ś

ci, lecz jedynie te twierdzenia, które wydaj

ą

 si

ę

 zgodne z tamtymi. Dialektyka 

bowiem ludzi bardziej ciekawych i natarczywych, lubi

ą

cych szuka

ć

 trudno

ś

ci, którzy si

ę

 

od niej domagaj

ą

 zarówno dowodzenia jak i odkrywania naczelnych zasad, czyli 

pierwszych twierdze

ń

 ogólnych, odprawia za pomoc

ą

 dobrze znanej odpowiedzi - odsyła 

ich mianowicie do zaufania, jakim nale

Ŝ

y darzy

ć

 poszczególne umiej

ę

tno

ś

ci, i do 

zło

Ŝ

enia im niejako przysi

ę

gi wiary. 

    Pozostaje czyste do

ś

wiadczenie, które, je

ś

li samo si

ę

 nastr

ę

cza, nazywa si

ę

 

przypadkiem, je

ś

li si

ę

 go poszukuje - eksperymentem. Ten za

ś

 rodzaj do

ś

wiadczenia to 

nic innego jak przysłowiowy groch z kapust

ą

 i czyste chodzenie po omacku, jakie ludzie 

stosuj

ą

 w nocy - dotykaj

ą

c wszystkiego, czy przypadkiem nie uda im si

ę

 wpa

ść

 na 

wła

ś

ciw

ą

 drog

ę

. Ale byłoby z ich strony o wiele lepiej i rozwa

Ŝ

niej poczeka

ć

 do dnia albo 

zapali

ć

 

ś

wiatło, a potem dopiero uda

ć

 si

ę

 w drog

ę

    Prawdziwy natomiast tok do

ś

wiadczenia, przeciwnie - najpierw zapala 

ś

wiatło, 

nast

ę

pnie .za pomoc

ą

 

ś

wiatła pokazuje drog

ę

, zaczynaj

ą

c nie od kapry

ś

nego i 

ą

kaj

ą

cego si

ę

, lecz od nale

Ŝ

ycie uporz

ą

dkowanego i uło

Ŝ

onego do

ś

wiadczenia i 

wyprowadzaj

ą

c z niego ogólne twierdzenia, a z ustanowionych twierdze

ń

 znowu 

dalsze .eksperymenty; albowiem nawet słowo Bo

Ŝ

e w stosunku do masy 

ś

wiata nie 

działało bez porz

ą

dku. 

    Dlatego niech ludzie przestan

ą

 si

ę

 dziwi

ć

Ŝ

e nauki nie przebyły swej trasy, skoro 

całkowicie zeszły z wła

ś

ciwej drogi. Zaniedbały bowiem zupełnie i porzuciły 

do

ś

wiadczenie albo te

Ŝ

 zabł

ą

dziły w nim (jak w labiryncie) i i biegały w koło. Wła

ś

ciwie 

za

ś

 ustalony tok prowadził pewn

ą

 

ś

cie

Ŝ

k

ą

 przez lasy do

ś

wiadczenia na otwart

ą

 

przestrze

ń

 twierdze

ń

 ogólnych.

LXXXIX. (...) Wreszcie stwierdzi

ć

 mo

Ŝ

na, 

Ŝ

e nierozs

ą

dek niektórych teologów niemal 

całkowicie zamkn

ą

ł drog

ę

 jakiejkolwiek, nawet ulepszonej filozofii. Jedni w swej 

naiwno

ś

ci obawiaj

ą

 si

ę

, a

Ŝ

eby przypadkiem gł

ę

bsze dociekanie przyrody nie 

przekroczyło umiarem zakre

ś

lonych granic; przekr

ę

caj

ą

 oni fałszywie słowa Pisma 

ś

wi

ę

tego skierowane przeciwko tym, co staraj

ą

 si

ę

 zgł

ę

bi

ć

 tajemnice Bo

Ŝ

e i przenosz

ą

 je 

na tajemnice przyrody, które 

Ŝ

adnym zakazem nie s

ą

 obj

ę

te. Drudzy zbyt chytrze 

kombinuj

ą

 i rozumuj

ą

Ŝ

e je

Ŝ

eli przyczyny po

ś

rednie pozostan

ą

 nieznane, wówczas 

poszczególne wypadki łatwiej b

ę

dzie mo

Ŝ

na odnie

ść

 do r

ę

ki i berła Bo

Ŝ

ego, co, ich 

zdaniem, wyjdzie szczególnie na korzy

ść

 religii, w rzeczywisto

ś

ci za

ś

 nie jest niczym 

innym jak ch

ę

ci

ą

 przysłu

Ŝ

enia si

ę

 Bogu przez kłamstwo. Inni l

ę

kaj

ą

 si

ę

 działania 

przykładu, mianowicie a

Ŝ

eby poruszenia i zmiany powstaj

ą

ce w filozofii nie wtargn

ę

ły w 

ko

ń

cu do religii. Inni wreszcie wydaj

ą

 si

ę

 zaniepokojeni tym, 

Ŝ

e przy badaniu przyrody 

mo

Ŝ

e si

ę

 znale

źć

 co

ś

, co mo

Ŝ

e zburzy

ć

, a przynajmniej osłabi

ć

 religijno

ść

 (zwłaszcza u 

ludzi niewykształconych). Lecz te dwie ostatnie obawy - jak si

ę

 nam wydaje - tr

ą

c

ą

 w 

ogóle grzeszn

ą

 m

ą

dro

ś

ci

ą

, jak gdyby ludzie w zak

ą

tkach swego umysłu i w ukrytych 

my

ś

lach nie mieli zaufania do mocy religii i w

ą

tpili o panowaniu wiary nad zmysłami, i 

dlatego l

ę

kali si

ę

 

Ŝ

e ze strony poszukiwa

ń

 prawdy w rzeczach zwi

ą

zanych z przyrod

ą

 

mo

Ŝ

e im zagra

Ŝ

a

ć

 niebezpiecze

ń

stwo. Tymczasem je

Ŝ

eli trafnie rzecz oceni

ć

, filozofia 

naturalna jest po słowie Bo

Ŝ

ym najpewniejszym lekarstwem przeciw przes

ą

dom, a 

zarazem najbardziej wypróbowanym pokarmem wiary. Dlatego przydziela si

ę

 j

ą

 religii 

jako najwierniejsz

ą

 słu

Ŝ

ebnic

ę

, poniewa

Ŝ

 jedna objawia wol

ę

 Boga, druga - jego pot

ę

g

ę

Strona 9 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Nie pomylił si

ę

 bowiem ten, kto powiedział: "Bł

ą

dzicie nie rozumiej

ą

c Pism ani mocy 

Bo

Ŝ

ej" - splataj

ą

c i ł

ą

cz

ą

c w ten sposób nierozdzielnym w

ę

złem pouczenie o woli i 

rozwa

Ŝ

anie o mocy. 

    Wobec tego wszystkiego nie wydaje si

ę

 dziwnym, 

Ŝ

e rozwój filozofii naturalnej został 

zatrzymany, skoro religia, która ma najwi

ę

kszy wpływ na umysły ludzkie, wskutek 

nierozs

ą

dku i niebacznego fanatyzmu niektórych ludzi, została gwałtem uprowadzona i 

przeszła do obozu przeciwnego. 

XCV. Ci, co zajmowali si

ę

 naukami, byli albo empirykami, albo dogmatykami. Empirycy, 

podobnie jak mrówki, zbieraj

ą

 tylko i u

Ŝ

ywaj

ą

. Racjonali

ś

ci na. wzór paj

ą

ków sami z 

siebie snuj

ą

 w

ą

tek. Natomiast pszczoła post

ę

puje w sposób po

ś

redni: zbiera wprawdzie 

materiał z kwiatów ogrodu i pola, lecz własnymi siłami przerabia go i kształtuje. Nie inne 
te

Ŝ

 jest prawdziwe zadanie filozofii: nie opiera si

ę

 ona bowiem wył

ą

cznie ani szczególnie 

na sitach umysłu, nie składa te

Ŝ

 materiału dostarczonego przez histori

ę

 naturaln

ą

 i 

eksperymenty mechaniczne w pami

ę

ci w stanie surowym, lecz zmieniwszy i 

ukształtowawszy go uprzednio w rozumie. Dlatego w 

ś

ci

ś

lejszym i niezłomnym 

przymierzu mi

ę

dzy tymi dwiema władzami, eksperymentaln

ą

 i rozumow

ą

 - w przymierzu, 

jakiego dot

ą

d nigdy nie było - nale

Ŝ

y pokłada

ć

 jak najlepsze nadzieje.

XCVIII. A dalej, podstawy do

ś

wiadczenia (poniewa

Ŝ

 do tego tematu trzeba przyst

ą

pi

ć

dotychczas albo były niezwykle kruche, albo ich w ogóle nie było. Dot

ą

d jeszcze nie 

zdobyto i nie zgromadzono materiału czy zapasu szczegółów, który by liczb

ą

, rodzajem 

czy pewno

ś

ci

ą

 wystarczał do o

ś

wiecenia rozumu albo pod innym wzgl

ę

dem okazał si

ę

 

dostateczny. Przeciwnie, uczeni (gnu

ś

ni zapewne i łatwowierni) jakie

ś

 niepewne 

do

ś

wiadczenia i jakby wie

ś

ci czy słuchy o nich przyjmowali dla zbudowania lub 

potwierdzenia swojej filozofii i przyznawali im wag

ę

 prawdziwego 

ś

wiadectwa. I taki 

system, je

Ŝ

eli chodzi o do

ś

wiadczenie, wprowadzono do filozofii, jak gdyby jakie

ś

 

królestwo czy inne pa

ń

stwo wydawało ustawy i kierowało swoimi sprawami nie na 

podstawie pism i sprawozda

ń

 posłów i godnych zaufania informatorów, lecz na 

podstawie miejskich i ulicznych plotek. W historii naturalnej nie znajduje si

ę

 nic w 

nale

Ŝ

yty sposób zbadanego, nic sprawdzonego, nic policzonego, nic zwa

Ŝ

onego ani 

zmierzonego. A to, co zostało zaobserwowane w sposób nieokre

ś

lony i chwiejny, to jest 

zwodnicz

ą

 i niewiarygodn

ą

 informacj

ą

    A mo

Ŝ

e komu te słowa wydaj

ą

 si

ę

 dziwne i podobne raczej do nieuzasadnionej skargi, 

skoro tak wielki człowiek jak Arystoteles, wsparty ponadto zasobami tak wielkiego króla, 
napisał tak dokładn

ą

 histori

ę

 naturaln

ą

 zwierz

ą

t, do której inni z wi

ę

ksz

ą

 staranno

ś

ci

ą

 

(cho

ć

 z mniejszym rozgłosem) wiele dorzucili, a inni znowu pisali obszerne historie i 

opowiadania o ro

ś

linach, o metalach i skamieniało

ś

ciach. Otó

Ŝ

, zdaje si

ę

Ŝ

e kto by tak 

mniemał, ten nie zwraca w dostatecznym stopniu uwagi i nie rozumie, o co wła

ś

ciwie 

obecnie chodzi. Inna jest bowiem metoda historii naturalnej, która została stworzona dla 
niej samej, inna za

ś

 tej, która została opracowana dla dostarczenia rozumowi wła

ś

ciwych 

informacji dla zbudowania filozofii. Te dwie za

ś

 historie ró

Ŝ

ni

ą

 si

ę

 pod wielu innymi 

wzgl

ę

dami, a szczególnie tym, 

Ŝ

e pierwsza z nich obejmuje rozmaito

ść

 gatunków 

przyrodniczych, ale nie eksperymenty sztuk mechanicznych. Albowiem jak w 

Ŝ

yciu 

publicznym czyje

ś

 zdolno

ś

ci i ukryte skłonno

ś

ci umysłu czy uczu

ć

 lepiej wychodz

ą

 ni

ą

 

jaw, kiedy zostanie on wytr

ą

cony z równowagi, ni

Ŝ

 w innych sytuacjach - podobnie i 

tajemnice przyrody łatwiej si

ę

 zdradzaj

ą

, gdy si

ę

 je za pomoc

ą

 sztuk poddaje naciskowi 

ni

Ŝ

 wtedy, kiedy si

ę

 je pozostawia własnemu biegowi. Tote

Ŝ

 wtedy dopiero filozofii 

naturalnej b

ę

dzie mo

Ŝ

na rokowa

ć

 pomy

ś

lne widoki, kiedy historia naturalna (która 

stanowi jej baz

ę

 i fundament) zostanie lepiej ustawiona - ale nie wcze

ś

niej.

C. Lecz nie wystarczy szuka

ć

 i stara

ć

 si

ę

 o wi

ę

ksz

ą

 liczb

ę

 eksperymentów, i to innego 

cho

ć

by, ni

Ŝ

 dot

ą

d, rodzaju. Trzeba jeszcze wprowadzi

ć

 zupełnie inn

ą

 metod

ę

, kolejno

ść

 i 

tok przeprowadzania i posuwania naprzód do

ś

wiadczenia. Bezplanowe bowiem i id

ą

ce 

samopas do

ś

wiadczenie (jak ju

Ŝ

 wy

Ŝ

ej powiedziano) to czyste chodzenie po omacku, i 

Strona 10 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

odurza ludzi raczej ni

Ŝ

 o

ś

wieca. Natomiast kiedy do

ś

wiadczenie post

ę

powa

ć

 b

ę

dzie 

według okre

ś

lonego prawa, w nale

Ŝ

ytym porz

ą

dku i bez przerw, b

ę

dzie mo

Ŝ

na co do 

nauk nieco lepsze rokowa

ć

 nadzieje.

CI. Lecz je

ś

liby nawet taki zapas i materiał historii naturalnej i do

ś

wiadczenia, jakiego 

wymaga si

ę

 od dzieła rozumu czy dzieła filozoficznego, był ju

Ŝ

 gotowy i pod r

ę

k

ą

, to 

mimo to siły rozumu 

Ŝ

adn

ą

 miar

ą

 nie wystarczaj

ą

 na to, a

Ŝ

eby mógł on opanowa

ć

 ów 

materiał sam, polegaj

ą

c jedynie na pami

ę

ci. Nie wystarczaj

ą

 one do tego tak samo, jak 

nie usprawiedliwiaj

ą

 nadziei, aby kto

ś

 mógł obliczenia jakiej

ś

 ksi

ę

gi gospodarczej 

pami

ę

ciowo przeprowadzi

ć

 i opanowa

ć

. A jednak dotychczas w badaniach naukowych 

wi

ę

ksz

ą

 rol

ę

 odgrywało rozwa

Ŝ

anie ni

Ŝ

 zapisywanie i dot

ą

d jeszcze nie powstało 

do

ś

wiadczenie naukowe. A przecie

Ŝ

 

Ŝ

adnego odkrycia nie nale

Ŝ

y aprobowa

ć

, je

Ŝ

eli nie 

jest sformułowane na pi

ś

mie. I dopiero, kiedy ten sposób wejdzie w u

Ŝ

ycie i powstanie 

do

ś

wiadczenie naukowe, b

ę

dzie mo

Ŝ

na z nim ł

ą

czy

ć

 lepsze nadzieje.

CII. Ponadto, wobec tak wielkiej liczby i jakby armii szczegółów, i to tak rozproszonych i 
rozrzuconych, 

Ŝ

e do rozumu wprowadzaj

ą

 rozbicie i zam

ę

t - niewiele nale

Ŝ

y oczekiwa

ć

 

od tych harców oraz bezładnych i pobie

Ŝ

nych czynno

ś

ci rozumu - chyba, 

Ŝ

e przy pomocy 

odpowiednich, dobrze uło

Ŝ

onych i jakby 

Ŝ

ywych tablic słu

Ŝą

cych do odkrywania, nast

ą

pi 

uszeregowanie i uporz

ą

dkowanie szczegółów odnosz

ą

cych si

ę

 'do badanego przedmiotu 

oraz 

Ŝ

e umysł skorzysta z porz

ą

dkuj

ą

cej pomocy tych tablic.

CIV. Nie nale

Ŝ

y jednak pozwoli

ć

 na to, a

Ŝ

eby rozum od szczegółów od razu przeskakiwał 

i niejako wzlatywał do oddalonych i jakby najogólniejszych twierdze

ń

 (jakimi s

ą

 tak 

zwane zasady naczelne umiej

ę

tno

ś

ci i rzeczy), i według ich rzekomo niewzruszonej 

prawdziwo

ś

ci uzasadniał i wyprowadzał twierdzenia 

ś

redniej ogólno

ś

ci. Tak 

post

ę

powano dot

ą

d z przyrodzonej skłonno

ś

ci rozumu, a tak

Ŝ

e na skutek przyzwyczaje

ń

 

powstałych pod wpływem dowodze

ń

 sylogistycznych. Lecz dla nauk wtedy dopiero 

b

ę

dzie mo

Ŝ

na rokowa

ć

 dobre nadzieje, kiedy po wła

ś

ciwej drabinie i po kolejnych 

szczeblach bez przerw i przeskoków wst

ę

powa

ć

 si

ę

 b

ę

dzie od szczegółów do twierdze

ń

 

ni

Ŝ

szego rz

ę

du, od tych do twierdze

ń

 

ś

redniej ogólno

ś

ci, nast

ę

pnie do coraz wy

Ŝ

szych i 

na ko

ń

cu dopiero do najogólniejszych. Albowiem twierdzenia najni

Ŝ

sze niewiele ró

Ŝ

ni

ą

 

si

ę

 od prostego do

ś

wiadczenia. Najwy

Ŝ

sze za

ś

 i najogólniejsze (jakie obecnie istniej

ą

) s

ą

 

czysto poj

ę

ciowe i abstrakcyjne i nie maj

ą

 w sobie nic wa

Ŝ

kiego. Natomiast twierdzenia 

ś

redniej ogólno

ś

ci to owe twierdzenia prawdziwe, wa

Ŝ

kie i 

Ŝ

ywe, od których zale

Ŝą

 

ludzkie sprawy i koleje losu, a nad nimi wreszcie znajduj

ą

 si

ę

 owe wła

ś

nie twierdzenia 

najogólniejsze - ale oczywi

ś

cie takie, które nie s

ą

 czysto abstrakcyjne, lecz s

ą

 rzetelnie 

okre

ś

lone przez twierdzenia 

ś

redniej ogólno

ś

ci. 

Rozumowa wi

ę

c ludzkiemu nie trzeba dodawa

ć

 skrzydeł, lecz raczej ołowiu i ci

ęŜ

arów, 

a

Ŝ

eby hamowały wszelkie wyskoki i wzloty. A dot

ą

d tego nie czyniono. Kiedy za

ś

 to 

nast

ą

pi, b

ę

dzie wolno co do nauk lepsze 

Ŝ

ywi

ć

 nadzieje.

CV. Przy ustalaniu za

ś

 ogólnego twierdzenia trzeba wymy

ś

li

ć

 inn

ą

 posta

ć

 indukcji ni

Ŝ

 ta, 

która dot

ą

d była w u

Ŝ

yciu - i to nie tylko do uzasadniania i odkrywania tak zwanych zasad 

naczelnych, lecz tak

Ŝ

e do twierdze

ń

 ni

Ŝ

szych i 

ś

rednich, krótko mówi

ą

c, do wszystkich. 

Indukcja bowiem, która polega na prostym wyliczaniu, to dzieci

ń

stwo; jej wnioski s

ą

 

niepewne i wystawione na niebezpiecze

ń

stwo ze strony wypadku sprzecznego, 

przewa

Ŝ

nie te

Ŝ

 wydaje ona s

ą

d na podstawie mniejszej liczby faktów ni

Ŝ

by nale

Ŝ

ało, i to 

tylko takich, które s

ą

 pod r

ę

k

ą

. Natomiast indukcja, która b

ę

dzie u

Ŝ

yteczna do 

odkrywania i uzasadniania nauk i umiej

ę

tno

ś

ci, powinna analizowa

ć

 natur

ę

 przez 

odpowiednie wył

ą

czania i wykluczania, a nast

ę

pnie wzi

ą

wszy pod uwag

ę

 dostateczn

ą

 

ilo

ść

 przypadków negatywnych przechodzi do wniosków na podstawie .przypadków 

pozytywnych. Dot

ą

d tego nie robiono, a nawet zapewne nie czyniono prób w tym 

kierunku - z wyj

ą

tkiem jednego Platona, który dla wyprowadzania definicji i idei 

posługiwał si

ę

 do pewnego stopnia t

ą

 wła

ś

nie postaci

ą

 indukcji. Lecz a

Ŝ

eby z tej postaci 

Strona 11 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

indukcji, czyli dowodzenia uczyni

ć

 metod

ę

 dobr

ą

 i prawomocn

ą

, trzeba doło

Ŝ

y

ć

 wielu 

stara

ń

, o czym dot

ą

d nikt ze 

ś

miertelnych nawet nie pomy

ś

lał; i wi

ę

cej w to nale

Ŝ

y wło

Ŝ

y

ć

 

pracy ni

Ŝ

 dot

ą

d wkładano jej w zwi

ą

zku z sylogizmem. Z pomocy tego rodzaju indukcji 

nale

Ŝ

y korzysta

ć

 nie tylko przy odkrywaniu twierdze

ń

 ogólnych, lecz tak

Ŝ

e przy 

okre

ś

laniu poj

ęć

. W tej wła

ś

nie indukcji pokładamy najwi

ę

ksz

ą

 nadziej

ę

.

CVIII. Tyle mieli

ś

my do powiedzenia o usuni

ę

ciu niewiary i nabraniu otuchy na skutek 

porzucenia albo sprostowania bł

ę

dów minionego okresu. Obecnie trzeba si

ę

 rozejrze

ć

czy istniej

ą

 jakie

ś

 inne podstawy nadziei. Narzuca si

ę

 tutaj nast

ę

puj

ą

ca uwaga. Je

Ŝ

eli 

ludzie bez poszukiwa

ń

 i zajmuj

ą

c si

ę

 wła

ś

ciwie czym innym, jakby przypadkowo albo 

okoliczno

ś

ciowo dokonali wielu po

Ŝ

ytecznych odkry

ć

, to dla nikogo nie mo

Ŝ

e ulega

ć

 

w

ą

tpliwo

ś

ci, 

Ŝ

e ci sami ludzie stosuj

ą

c poszukiwania i zajmuj

ą

c si

ę

 t

ą

 spraw

ą

 

metodycznie i porz

ą

dnie, a nie impulsywnie i dorywczo, musz

ą

 dokona

ć

 bez porównania 

wi

ę

cej odkry

ć

. Jakkolwiek bowiem raz albo dwa razy mo

Ŝ

e si

ę

 zdarzy

ć

Ŝ

e kto

ś

 

przypadkiem wpadnie szcz

ęś

liwie na to, co przedtem wymkn

ę

ło si

ę

 komu

ś

, kto z wielkim 

wysiłkiem i staranno

ś

ci

ą

 robił poszukiwania, to przecie

Ŝ

 ogólnie rzecz bior

ą

c, dzieje si

ę

 

niew

ą

tpliwie na odwrót. Dlatego bez porównania liczniejszych i cenniejszych odkry

ć

, i to 

w mniejszych odst

ę

pach czasu, oczekiwa

ć

 nale

Ŝ

y od rozumnego, starannego, 

kierowanego i zamierzonego wysiłku ludzi ni

Ŝ

 od przypadku, instynktu zwierz

ę

cego i tym 

podobnych czynników, które dot

ą

d stanowiły 

ź

ródło wynalazków.

CXVIII. Kiedy kto

ś

 czyta

ć

 b

ę

dzie nasz

ą

 histori

ę

 i tablice odkrywania, niew

ą

tpliwie 

napotka w samych eksperymentach to lub owo, co mniej pewne albo zgoła fałszywe; i z 
tego powodu mo

Ŝ

e pomy

ś

li sobie, 

Ŝ

e nasze odkrycia opieraj

ą

 si

ę

 na fałszywych i 

w

ą

tpliwych podstawach i zasadach naczelnych, lecz to nie ma 

Ŝ

adnego znaczenia, w 

pocz

ą

tkach bowiem takie rzeczy musz

ą

 si

ę

 zdarza

ć

. Podobnie kiedy w pi

ś

mie albo w 

druku postawi si

ę

 jedn

ą

 czy drug

ą

 liter

ę

 fałszywie albo w niewła

ś

ciwym miejscu, dla 

czytelnika zwykle nie stanowi to wielkiej przeszkody, poniewa

Ŝ

 bł

ę

dy łatwo mo

Ŝ

na 

poprawi

ć

 na podstawie samej tre

ś

ci. Otó

Ŝ

 nale

Ŝ

y te

Ŝ

 stwierdzi

ć

Ŝ

e tak samo w historii 

naturalnej mo

Ŝ

e zosta

ć

 fałszywie uznanych i przyj

ę

tych wiele eksperymentów, które 

krótko potem z odkryciem przyczyn i twierdze

ń

 ogólnych zostaj

ą

 wykre

ś

lone i odrzucone. 

Niemniej jednak jest prawd

ą

Ŝ

e je

Ŝ

eli w historii naturalnej i eksperymentach cz

ę

sto 

wyst

ę

powa

ć

 b

ę

d

ą

 powa

Ŝ

ne i ci

ą

głe bł

ę

dy, to najwi

ę

kszy talent i najwi

ę

ksza umiej

ę

tno

ść

 

nie b

ę

dzie w stanie ich poprawi

ć

 ani sprostowa

ć

. Je

Ŝ

eli wi

ę

c w naszej historii naturalnej, 

która z tak wielk

ą

 staranno

ś

ci

ą

, powag

ą

 i niemal religijn

ą

 pieczołowito

ś

ci

ą

 została 

uzasadniona i wypracowana, zdarzaj

ą

 si

ę

 niekiedy w szczegółach pewne fałsze albo 

ę

dy, to có

Ŝ

 mówi

ć

 o pospolitej historii naturalnej, która w porównaniu z nasz

ą

 jest tak 

niedbała i byle jak zrobiona, albo o filozofii! i naukach zbudowanych na tego rodzaju 
piaskach (czy raczej mieliznach)? Dlatego niech nikogo nie niepokoi to, o czym 
wspomnieli

ś

my.

CXXVII. Podniesie te

Ŝ

 kto

ś

 w

ą

tpliwo

ść

 raczej ni

Ŝ

 zarzut czy mówimy tylko o filozofii 

naturalnej, czy ta

Ŝ

 mamy na my

ś

li udoskonalenie według naszej metody tak

Ŝ

pozostałych nauk: logiki, etyki, polityki. Otó

Ŝ

 my oczywi

ś

cie to, co powiedzieli

ś

my, 

stosujemy do wszystkich nauk i jak logika pospolita, która kieruje wszystkim przez 
sylogizm, odnosi si

ę

 nie tylko do nauk przyrodniczych, lecz w ogóle do wszystkich, tak 

te

Ŝ

 i nasza, która post

ę

puje drog

ą

 indukcji, obejmuje wszystko. Tworzymy bowiem 

zarówno histori

ę

 jak i tablice odkrywania dla gniewu, obawy, wstydu itp., a tak

Ŝ

e dla 

przykładów z dziedziny polityki; dla czynno

ś

ci umysłowych, pami

ę

ci, składania i 

rozkładania, s

ą

dzenia i innych w nie mniejszym stopniu ni

Ŝ

 dla ciepła i zimna albo dla 

ś

wiatła czy wegetacji itp. Jednak poniewa

Ŝ

 nasza metoda tłumaczenia po przygotowaniu 

i uporz

ą

dkowaniu historii rozpatruje nie tylko ruchy i kolejne czynno

ś

ci umysłu (jak logika 

pospolita), lecz tak

Ŝ

e natur

ę

 rzeczy, przeto tak kierujemy umysłem, a

Ŝ

eby za pomoc

ą

 

sposobów nadaj

ą

cych si

ę

 przy ka

Ŝ

dym materiale mógł przystosowa

ć

 si

ę

 do natury 

rzeczy. I dlatego w nauce tłumaczenia podajemy wiele ró

Ŝ

nych wskazówek, które w 

Strona 12 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

pewnej mierze przystosowuj

ą

 nasz sposób dokonywania odkry

ć

 do jako

ś

ci przedmiotu 

naszych bada

ń

 i warunków, w jakich si

ę

 znajduje.

CXXIX. Pozostaje nam jeszcze powiedzie

ć

 kilka słów o doniosło

ś

ci celu, do którego 

zd

ąŜ

amy. Gdyby

ś

my wypowiedzieli je wcze

ś

niej, mogłyby si

ę

 wydawa

ć

 podobne do 

pobo

Ŝ

nych 

Ŝ

ycze

ń

, ale teraz po nabraniu otuchy i wyrugowaniu niesłusznych uprzedze

ń

b

ę

d

ą

 miały mo

Ŝ

e wi

ę

cej wagi. Gdyby

ś

my bowiem sami wszystko wykonali i całkowicie 

doprowadzili do ko

ń

ca, i nie wołali raz po raz innych do udziału i uczestnictwa w pracach, 

powstrzymaliby

ś

my si

ę

 nawet od słów tego rodzaju, a

Ŝ

eby ich nie wzi

ę

to za wychwalanie 

własnej zasługi. Lecz poniewa

Ŝ

 musimy o

Ŝ

ywi

ć

 przedsi

ę

biorczo

ść

 innych oraz pobudzi

ć

 i 

zapali

ć

 ich umysły, wydaje si

ę

 rzecz

ą

 słuszn

ą

 u

ś

wiadomi

ć

 ludziom niektóre prawdy. 

Najpierw wi

ę

c, jak si

ę

 zdaje, dokonywanie znakomitych wynalazków zajmuje pierwsze 

miejsce w

ś

ród ludzkich czynno

ś

ci. S

ą

dziły tak ju

Ŝ

 dawne stulecia. Wynalazcom bowiem 

oddawały cze

ść

 bosk

ą

; tych za

ś

, co zasłu

Ŝ

yli si

ę

 w dziedzinie politycznej (jak zało

Ŝ

ycieli 

miast i pa

ń

stw, prawodawców, wybawicieli ojczyzny z długotrwałych nieszcz

ęść

pogromców tyranów i tym podobnych) czciły tylko jako herosów. I zaiste je

ś

liby kto

ś

 

zasługi te trafnie porównał, z pewno

ś

ci

ą

 uznałby za słuszny ten s

ą

d dawnego wieku. 

Albowiem dobrodziejstwa wynalazców mog

ą

 si

ę

 odnosi

ć

 do całego rodu ludzkiego, 

polityczne za

ś

 tylko do okre

ś

lonych ludzkich siedzib, te drugie nie trwaj

ą

 dłu

Ŝ

ej ni

Ŝ

 kilka 

wieków, tamte pierwsze jakby po wieczne czasy. I reformy polityczne rzadko odbywaj

ą

 

si

ę

 bez gwałtu i zamieszek, natomiast wynalazki uszcz

ęś

liwiaj

ą

 i 

ś

wiadcz

ą

 

dobrodziejstwa nie wyrz

ą

dzaj

ą

c nikomu krzywdy ani przykro

ś

ci. 

(...) 
    Dalej, je

ś

li kto

ś

 rozwa

Ŝ

y, jak wielka zachodzi ró

Ŝ

nica mi

ę

dzy 

Ŝ

yciem ludzi w jakiej

ś

 

najbardziej cywilizowanej prowincji Europy z jednej strony, a w jakiej

ś

 najbardziej dzikiej i 

barbarzy

ń

skiej okolicy Nowych Indii z drugiej, dojdzie do przekonania, 

Ŝ

e ró

Ŝ

ni

ą

 si

ę

 one 

tak bardzo, i

Ŝ

 zupełnie słusznie mo

Ŝ

na powiedzie

ć

: "człowiek jest dla człowieka bogiem" 

- nie tylko ze wzgl

ę

du na pomoc i dobrodziejstwo, lecz tak

Ŝ

e w wyniku porównania ich 

warunków 

Ŝ

yciowych. A sprawiaj

ą

 to nie ziemia, nie klimat, nie ró

Ŝ

nice cielesne, lecz 

kunszty. 
    Warto dalej zwróci

ć

 uwag

ę

 na moc, wydolno

ść

 i nast

ę

pstwa wynalazków, co w niczym 

nie wyst

ę

puje tak wyra

ź

nie jak w tych trzech odkryciach, które były nieznane 

staro

Ŝ

ytnym, a których pocz

ą

tki, chocia

Ŝ

 niedawne, s

ą

 nieznane i nikomu nie przyniosły 

stawy; mamy na my

ś

li wynalazek druku, prochu strzelniczego i busoli morskiej. Te trzy 

bowiem wynalazki zmieniły całkowicie oblicze rzeczy i stosunki na 

ś

wiecie: pierwszy w 

dziedzinie nauk, drugi w sztuce wojennej, trzeci w 

Ŝ

egludze morskiej. W 

ś

lad za tym 

poszły niezliczone dalsze zmiany, tak 

Ŝ

Ŝ

adna władza, 

Ŝ

adna sekta, 

Ŝ

adna gwiazda nie 

wywarła - zdaje si

ę

 - wi

ę

kszego skutku i jakby wpływu na sprawy ludzkie ni

Ŝ

 te wynalazki 

mechaniczne. 
    Prócz tego nie od rzeczy b

ę

dzie rozró

Ŝ

ni

ć

 trzy rodzaje i jakby trzy stopnie ludzkiej 

ambicji. Pierwszy rodzaj wyst

ę

puje u tych, którzy swoj

ą

 władz

ę

 chc

ą

 powi

ę

kszy

ć

 we 

własnej ojczy

ź

nie - to ambicja pospolita i niska. Drugi wyst

ę

puje u tych, którzy staraj

ą

 si

ę

 

powi

ę

kszy

ć

 wpływy i władz

ę

 ojczyzny w obr

ę

bie rodzaju ludzkiego - ton rodzaj ambicji 

ma niew

ą

tpliwie wi

ę

cej godno

ś

ci, lecz nie mniej ł

ą

czy sił

ę

 z nim chciwo

ś

ci. Je

ś

liby za

ś

 

kto

ś

 starał si

ę

 ustanowi

ć

 i powi

ę

kszy

ć

 pot

ę

g

ę

 i panowanie samego rodzaju ludzkiego we 

wszech

ś

wiecie, to taka ambicja (je

Ŝ

eli tym mianem jeszcze mo

Ŝ

na to nazywa

ć

) byłaby 

niew

ą

tpliwie bardziej zdrowa i dostojna, ni

Ŝ

 pozostałe. Panowanie za

ś

 człowieka nad 

ś

wiatem opiera si

ę

 jodynie na kunsztach i naukach. .Nie mo

Ŝ

na bowiem panowa

ć

 nad 

przyrod

ą

 inaczej ni

Ŝ

 przez to, 

Ŝ

e si

ę

 jest jej posłusznym. 

Poza tym je

Ŝ

eli u

Ŝ

yteczno

ść

 jakiego

ś

 jednego wynalazku tak oddziaływa na ludzi, 

Ŝ

tego, który jakim

ś

 dobrodziejstwem potrafił sobie zobowi

ą

za

ć

 cały ród ludzki, uznali za 

istot

ę

 nadludzk

ą

, to o ile

Ŝ

 wspanialszym wyda si

ę

 dokonanie takiego wynalazku, za 

pomoc

ą

 którego z łatwo

ś

ci

ą

 b

ę

dzie mo

Ŝ

na doj

ść

 do wszystkich innych odkry

ć

? A jednak 

(a

Ŝ

eby powiedzie

ć

 cał

ą

 prawd

ę

) jak odczuwamy wielk

ą

 wdzi

ę

czno

ść

 dla 

ś

wiatła, 

Strona 13 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

poniewa

Ŝ

 dzi

ę

ki niemu mo

Ŝ

emy wybra

ć

 si

ę

 w drog

ę

, uprawia

ć

 umiej

ę

tno

ś

ci, czyta

ć

rozpoznawa

ć

 siebie nawzajem, niemniej jednak sam widok 

ś

wiatła jest czym

ś

 

wspanialszym i pi

ę

kniejszym ni

Ŝ

 wieloraki jego u

Ŝ

ytek - tak z pewno

ś

ci

ą

 samo ogl

ą

danie 

rzeczy takich, jakimi s

ą

 naprawd

ę

 bez zabobonu albo oszustwa, bez bł

ę

du, albo 

zm

ą

cenia, samo w sobie jest bardziej godne ni

Ŝ

 wszelki po

Ŝ

ytek z wynalazków. 

Je

ś

liby wreszcie kto

ś

 wysun

ą

ł jako zarzut, 

Ŝ

e nauki i kunszty bywaj

ą

 nadu

Ŝ

ywane dla 

zło

ś

liwych celów, zbytków itd., to niechaj si

ę

 nikt tym nie przejmuje. To samo bowiem 

mo

Ŝ

na powiedzie

ć

 o wszystkich dobrach tego 

ś

wiata: o talencie, dzielno

ś

ci, siłach, 

pi

ę

kno

ś

ci, bogactwach, nawet o 

ś

wietle i innych. Niechaj tylko ród ludzki odzyska swoje 

prawa w stosunku do przyrody, jakie mu si

ę

 nale

Ŝą

 z boskiego nadania oraz ma 

całkowit

ą

 swobod

ę

 w korzystaniu z nich, a sposobami wyzyskania ich kierowa

ć

 b

ę

dzie 

zdrowy rozs

ą

dek i prawdziwa religia.

CXXX. Obecnie nadszedł ju

Ŝ

 zaiste czas, aby przedstawi

ć

 sam

ą

 sztuk

ę

 tłumaczenia 

przyrody. Jakkolwiek podajemy w nim wskazówki, naszym zdaniem, bardziej po

Ŝ

yteczne 

i zupełnie prawdziwe, to jednak nie uwa

Ŝ

amy jej za absolutnie niezb

ę

dn

ą

 (jak gdyby bez 

niej niczego nie mo

Ŝ

na było dokona

ć

) ani te

Ŝ

 za doskonał

ą

. Albowiem jeste

ś

my tego 

zdania, 

Ŝ

e gdyby ludzie mieli na swe usługi wła

ś

ciw

ą

 histori

ę

 natury i do

ś

wiadczenia, 

gdyby si

ę

 pilnie ni

ą

 zajmowali oraz gdyby mogli sobie nakaza

ć

 dwie rzeczy: jedno - 

Ŝ

eby 

pozby

ć

 si

ę

 przekazanych pogl

ą

dów i poj

ęć

; drugie - a

Ŝ

eby do czasu powstrzyma

ć

 umysł 

od najwy

Ŝ

szych i najbardziej do nich zbli

Ŝ

onych uogólnie

ń

, to wtedy nawet dzi

ę

ki własnej 

i przyrodzonej zdolno

ś

ci umysłu bez jakiejkolwiek innej sztuki mogliby wpa

ść

 na nasz

ą

 

form

ę

 tłumaczenia. Tłumaczenie bowiem jest wła

ś

ciwym i naturalnym zaj

ę

ciem umysłu - 

oczywi

ś

cie po usuni

ę

ciu przeszkód. Jednak dzi

ę

ki naszym wskazówkom wszystko z 

pewno

ś

ci

ą

 b

ę

dzie w wi

ę

kszej gotowo

ś

ci i o wiele pewniejsze. 

Nie twierdzimy jednak bynajmniej, jakoby niczego ju

Ŝ

 do nich nie mo

Ŝ

na było doda

ć

Przeciwnie, my, którzy rozwa

Ŝ

amy umysł nie tylko w jego własnej zdolno

ś

ci, lecz tak

Ŝ

e w 

jego zwi

ą

zku z rzeczami, powinni

ś

my przyj

ąć

 za rzecz pewn

ą

Ŝ

e wraz z odkryciami 

mo

Ŝ

e rozwija

ć

 si

ę

 równie

Ŝ

 sztuka odkrywania. 

KSI

Ę

GA DRUGA

 

aforyzmów o tłumaczeniu przyrody czyli o królestwie człowieka

I. Wytworzy

ć

 a nada

ć

 jakiemu

ś

 ciału now

ą

 własno

ść

 

czy nowe własno

ś

ci - oto zadanie i 

cel ludzkiej mocy. Natomiast odkry

ć

 form

ę

 danej własno

ś

ci, czyli prawdziw

ą

 ró

Ŝ

nic

ę

, czyli 

natur

ę

 twórcz

ą

, czyli 

ź

ródło emanacji (takie bowiem mamy wyrazy, które najbardziej 

zbli

Ŝ

aj

ą

 si

ę

 do oddania rzeczy) - oto zadanie i cel ludzkiej wiedzy. Tym zadaniom 

naczelnym s

ą

 podporz

ą

dkowane dwa inne zadania podrz

ę

dne i ni

Ŝ

szego stopnia: 

pierwszemu - przekształcanie konkretnych ciał jednego w drugie, w granicach 
mo

Ŝ

liwo

ś

ci; drugiemu - odkrywanie we wszelkim powstawaniu i ruchu ukrytego procesu 

przebiegaj

ą

cego nieprzerwanie od widocznej przyczyny sprawczej i widocznej materii do 

nadawanej jej formy; podobnie te

Ŝ

 odkrywanie ukrytej struktury ciał znajduj

ą

cych si

ę

 w 

spoczynku, a nie w ruchu.

II. Niepomy

ś

lny obecny stan ludzkiej wiedzy ujawniła si

ę

 tak

Ŝ

e w twierdzeniach, które si

ę

 

pospolicie przyjmuje. Słusznie zakłada si

ę

Ŝ

e prawdziwa wiedza - to znajomo

ść

 

przyczyn. Nie bez słuszno

ś

ci te

Ŝ

 przyjmuje si

ę

 cztery przyczyny: materi

ę

, form

ę

przyczyn

ę

 sprawcz

ą

 i cel. Lecz spo

ś

ród nich przyczyna celowa jest dla nauk raczej 

szkodliwa i na nic si

ę

 nie przydaje - z wyj

ą

tkiem wypadków, gdy chodzi o działanie 

człowieka. Wykrywanie formy uwa

Ŝ

a si

ę

 za spraw

ę

 beznadziejn

ą

. Przyczyna za

ś

 

sprawcza i materia (takie, jakich si

ę

 poszukuje i jakie si

ę

 przyjmuje, to znaczy jako 

przyczyny odległe bez zwi

ą

zku z ukrytym procesem wiod

ą

cym do formy) s

ą

 niedokładne 

i powierzchowne, i nauce prawdziwej i czynnej nic wła

ś

ciwie nie przynosz

ą

. Nie 

zapomnieli

ś

my jednak o tym, 

Ŝ

e pogl

ą

d, jakoby formom przysługiwał byt naczelny, 

okre

ś

lili

ś

my wy

Ŝ

ej jako bł

ą

d umysłu ludzkiego i sprostowali

ś

my go. Jakkolwiek bowiem w 

Strona 14 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

przyrodzie nic naprawd

ę

 nie istnieje oprócz ciał indywidualnych wykonuj

ą

cych 

indywidualne czyste akty zgodnie z ustalonym prawem, to jednak w naukach, owo 
wła

ś

nie prawo, jego poszukiwanie, odkrywanie i wyja

ś

nianie stanowi podstaw

ę

 zarówno 

wiedzy jak i działania. To wła

ś

nie prawo i jego paragrafy okre

ś

lamy mianem form, 

zwłaszcza 

Ŝ

e ten termin przyj

ą

ł si

ę

 i jest powszechnie w u

Ŝ

yciu.

III. Je

Ŝ

eli kto

ś

 zna przyczyn

ę

 jakiej

ś

 własno

ś

ci (np. biało

ś

ci albo ciepła) w niektórych tylko 

przedmiotach, to jego wiedza jest niezupełna; je

Ŝ

eli kto

ś

 potrafi wywoła

ć

 pewien skutek 

w niektórych tylko substancjach (spo

ś

ród tych, które si

ę

 do tego nadaj

ą

) - to jego moc 

jest równie niezupełna. I je

Ŝ

eli kto

ś

 zna jedynie przyczyn

ę

 sprawcz

ą

 i materialn

ą

 (które to 

przyczyny s

ą

 płynne i stanowi

ą

 tylko 

ś

rodki przenosz

ą

ce i przyczyny wprowadzaj

ą

ce 

form

ę

 w niektórych tylko wypadkach), ten w odniesieniu do substancji, która w pewnym 

stopniu jest podobna do dawniej znanych oraz stosownie dobrana, mo

Ŝ

e doj

ść

 do 

nowych wyników, ale gł

ę

biej tkwi

ą

cych granic rzeczy nie poruszy. Natomiast kto zna 

formy, ten chwyta to, co stanowi jedno

ść

 własno

ś

ci w substancjach jak najbardziej do 

siebie niepodobnych. Mo

Ŝ

e wi

ę

c (czego dot

ą

d nie uczyniono) dokona

ć

 takich odkry

ć

 i 

osi

ą

gni

ęć

, jakie nigdy nie zostały urzeczywistnione ani przez zmienne koleje przyrody, 

ani przez najbardziej pomysłowe eksperymenty, ani nawet przez przypadek i jakie w 
ogóle nie przyszłyby człowiekowi na my

ś

l. Dlatego z odkrycia form wypływa prawda 

badania i swoboda działania.

V. Dwa s

ą

 rodzaje przepisów, czyli zasad dotycz

ą

cych przekształcania ciał. Pierwszy 

traktuje ciało jako zbiór, czyli zespół prostych własno

ś

ci. Na przykład w złocie schodz

ą

 

si

ę

 nast

ę

puj

ą

ce własno

ś

ci: jest 

Ŝ

ółte, ma taki a taki ci

ęŜ

ar, jest kowalne i ci

ą

gliwe do 

takiego a takiego stopnia, nie ulatnia si

ę

, w ogniu nie traci nic ze swej ilo

ś

ci, przechodzi 

w stan ciekły o takim a takim stopniu płynno

ś

ci, daje si

ę

 oddzieli

ć

 i rozpu

ś

ci

ć

 za pomoc

ą

 

takich a takich 

ś

rodków; i tak dalej co do pozostałych własno

ś

ci, które spotykaj

ą

 si

ę

 w 

złocie. Tego rodzaju wi

ę

c zasada wyprowadza rzecz z form prostych własno

ś

ci. 

Albowiem kto zna formy 

Ŝ

ółto

ś

ci, ci

ęŜ

aru, ci

ą

gliwo

ś

ci, stanu stałego, ciekłego, 

rozpuszczalno

ś

ci, a tak

Ŝ

e formy pozostałych własno

ś

ci i to w ró

Ŝ

nych ich stopniach i 

odmianach, a nadto zna metody ich wprowadzenia do ciał, ten b

ę

dzie si

ę

 starał i 

troszczył o to, aby te własno

ś

ci mo

Ŝ

na było poł

ą

czy

ć

 w jakim

ś

 ciele, aby w ten sposób 

nast

ą

piła jego przemiana w złoto. Ten sposób post

ę

powania stanowi pierwsz

ą

 metod

ę

Ta sama bowiem jest zasada tworzenia jakiej

ś

 jednej prostej własno

ś

ci co i wi

ę

kszej ich 

ilo

ś

ci - tyle tylko, 

Ŝ

e człowiek jest bardziej skr

ę

powany w działaniu i ma wi

ę

cej kłopotu, 

gdy chodzi o wi

ę

ksz

ą

 ilo

ść

, a to z powodu trudno

ś

ci zjednoczenia tylu ró

Ŝ

nych własno

ś

ci, 

które ł

ą

cz

ą

 si

ę

 łatwo jedynie na utartych i zwyczajnych drogach natury. Jakkolwiekby 

jednak z tym było, nale

Ŝ

y stwierdzi

ć

Ŝ

e ten sposób post

ę

powania (który zwraca uwag

ę

 

na proste własno

ś

ci nawet w konkretnym ciele) wychodzi od tego, co w przyrodzie jest 

stałe, wieczne i powszechne, i pot

ę

dze ludzkiej otwiera tak szerokie drogi, 

Ŝ

e w obecnym 

stanie rzeczy, my

ś

l ludzka z trudem tylko mo

Ŝ

e je uchwyci

ć

 czy przedstawi

ć

 sobie. 

    Drugi natomiast rodzaj zasad (który zale

Ŝ

y od odkrycia ukrytego procesu) nie 

wychodzi od prostych własno

ś

ci, lecz od konkretnych ciał - takich jakie znajduj

ą

 si

ę

 

normalnie w przyrodzie. Jest tak na przykład w wypadku, gdy dochodzimy, z jakich to 
pocz

ą

tków, w jaki sposób i przez jaki proces powstaje złoto albo jaki

ś

 inny metal czy 

kamie

ń

, i to od pierwszych jego zal

ąŜ

ków albo pierwocin a

Ŝ

 do całkowitego minerału; 

podobnie te

Ŝ

 jest, gdy dociekamy, przez jaki to proces powstaj

ą

 zioła, i to od pierwszego 

krzepni

ę

cia soków w ziemi albo od nasienia a

Ŝ

 do ukształtowanej ro

ś

liny - nie 

zapominaj

ą

c o całym owym pa

ś

mie kolejnych przemian oraz ró

Ŝ

norodnych a 

nieustannych wysiłkach, jakie przy tym wykonuje przyroda; podobnie te

Ŝ

, je

Ŝ

eli chodzi o 

proces powstawania zwierz

ą

t w stopniowym rozwoju od pocz

ę

cia do wyl

ę

gu, a tak

Ŝ

e w 

odniesieniu do innych ciał. 
    Badanie takie jednak

Ŝ

e odnosi si

ę

 nie tylko do powstawania ciał, lecz tak

Ŝ

e do innych 

ruchów i działa

ń

 przyrody. Na przykład, gdy przedmiot bada

ń

 stanowi cały proces 

Strona 15 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

od

Ŝ

ywiania i kolejne jego stadia od pierwszego przyj

ę

cia pokarmu do całkowitej 

asymilacji. Podobnie te

Ŝ

, gdy chodzi o ruch dowolny istot 

Ŝ

ywych od pierwszego 

poruszenia wyobra

ź

ni i ci

ą

głych wysiłków ducha a

Ŝ

 do zgi

ę

cia i ruchu członków; albo te

Ŝ

 

o przedstawienie ruchu j

ę

zyka, warg i reszty narz

ą

dów mowy a

Ŝ

 do wydania głosów 

artykułowanych. Albowiem ten rodzaj bada

ń

 odnosi si

ę

 tak

Ŝ

e do własno

ś

ci konkretnych, 

czyli zespolonych w jednym układzie, i zwraca uwag

ę

 jakby na pojedyncze i specjalne 

przyzwyczajenia przyrody, a nie na podstawowe i ogólne prawa, które ustanawiaj

ą

 formy. 

Jednak trzeba przyzna

ć

Ŝ

e ta druga metoda wydaje si

ę

 wygodniejsza, bli

Ŝ

sza i bodaj

Ŝ

wi

ę

cej rokuje nadziei ni

Ŝ

 owa pierwsza. 

    Podobnie te

Ŝ

 w dziedzinie praktyki, która odpowiada tej wła

ś

nie dziedzinie teorii, 

rozszerza si

ę

 kr

ą

g działania i post

ę

puje si

ę

 od tego, co zwykle w przyrodzie si

ę

 spotyka, 

ku temu, co ciałom przyrodzonym najbli

Ŝ

sze albo niezbyt od najbli

Ŝ

szego odległe. 

ę

bsze jednak i gruntowniejsze działanie maj

ą

ce za swój przedmiot przyrod

ę

całkowicie opiera si

ę

 na zasadach pierwszego rodzaju. A nawet tam, gdzie człowiekowi 

nie jest dana mo

Ŝ

no

ść

 działania, lecz tylko poznawania, jak np. w sprawach nieba 

(człowiek bowiem nie jest w stanie wpływa

ć

 na niebo, zmienia

ć

 je albo przekształca

ć

), 

badanie samego stanu faktycznego, czyli prawdziwego stanu rzeczy w niemniejszym 
stopniu ni

Ŝ

 poznawanie przyczyn i powinowactw odwołuje si

ę

 do owych pierwszych 

powszechnych zasad dotycz

ą

cych prostych własno

ś

ci (takich jak spontaniczny ruch 

obrotowy, przyci

ą

ganie, czyli siła magnetyczna i wiele innych, które s

ą

 bardziej ogólne 

ni

Ŝ

 same sprawy nieba). Niechaj te

Ŝ

 nikt nie spodziewa si

ę

Ŝ

e b

ę

dzie mógł rozstrzygn

ąć

 

kwesti

ę

 czy to ziemia, czy te

Ŝ

 niebo w rzeczywisto

ś

ci si

ę

 obraca w ruchu dziennym, je

Ŝ

eli 

przedtem nie zrozumie istoty spontanicznego ruchu obrotowego.

IX. Z dwóch rodzajów twierdze

ń

 ogólnych, o których wy

Ŝ

ej była mowa, wywodzi si

ę

 

prawdziwy podział filozofii i nauk - je

Ŝ

eli zastosowa

ć

 do naszego celu przyj

ę

te terminy, 

które najbardziej zbli

Ŝ

aj

ą

 si

ę

 do oddania rzeczy. Mianowicie badanie form, które (w 

zasadzie przynajmniej i według swego prawa) s

ą

 wieczne i niezmienne, stanowi 

metafizyk

ę

; badanie za

ś

 przyczyny sprawczej, materii, ukrytego procesu i ukrytej 

struktury (a to wszystko dotyczy pospolitego i zwykłego biegu natury, a nie 
podstawowych i wiecznych praw) stanowi fizyk

ę

: im za

ś

 odpowiednio s

ą

 

podporz

ą

dkowane dwie umiej

ę

tno

ś

ci praktyczne: fizyce - mechanika, metafizyce - magia 

(w oczyszczonym tego słowa znaczeniu) - z powodu jej szerokich dróg i wi

ę

kszej władzy 

nad przyrod

ą

.

X. Ustaliwszy w ten sposób cel nauki nale

Ŝ

y przyst

ą

pi

ć

 do wskazówek, i to o ile mo

Ŝ

no

ś

ci 

w porz

ą

dku najmniej wypaczonym czy zakłóconym. Wskazówki dotycz

ą

ce tłumaczenia 

przyrody obejmuj

ą

 w ogóle dwie cz

ęś

ci: pierwsza mówi o tym, jak z do

ś

wiadczenia 

wyprowadza

ć

 czy wyłuskiwa

ć

 twierdzenia ogólne, druga - jak z twierdze

ń

 ogólnych 

wyprowadza

ć

 czy wydobywa

ć

 nowe eksperymenty. Pierwsza dalej obejmuje trzy działy 

albo raczej trzy zabiegi: zabieg zmysłów, zabieg pami

ę

ci i zabieg umysłu, o

Ŝ

yli rozumu. 

Najpierw mianowicie nale

Ŝ

y stworzy

ć

 odpowiedni

ą

 i rzeteln

ą

 histori

ę

 naturaln

ą

 i 

eksperymentaln

ą

, co stanowi podstaw

ę

 całej budowy. Nie nale

Ŝ

y bowiem niczego 

zmy

ś

la

ć

 ani wymy

ś

la

ć

, ale odkrywa

ć

, co przyroda czyni albo wytwarza. 

Historia za

ś

 naturalna i eksperymentalna tak jest ró

Ŝ

norodna i rozpierzchła, 

Ŝ

e mo

Ŝ

wywoła

ć

 w umy

ś

le zam

ę

t i rozterk

ę

, je

Ŝ

eli si

ę

 jej nie zestawi i nie przedstawi we 

wła

ś

ciwym porz

ą

dku. Dlatego nale

Ŝ

y sporz

ą

dzi

ć

 tablice i zestawienia faktów, i to w taki 

sposób i w takim układzie, a

Ŝ

eby rozum potrafił si

ę

 z nimi obchodzi

ć

Ale chocia

Ŝ

 to nawet zostanie wykonane, to jednak rozum pozostawiony .samemu sobie i 

działaj

ą

cy z własnego pop

ę

du bez kierownictwa i zabezpieczenia jest niezdolny i 

niezdatny do tworzenia praw ogólnych. Dlatego po trzecie, nale

Ŝ

y zastosowa

ć

 wła

ś

ciw

ą

 i 

prawdziw

ą

 indukcj

ę

, która wła

ś

nie stanowi klucz tłumaczenia. Zacz

ąć

 za

ś

 nale

Ŝ

y od tej 

ostatniej, a nast

ę

pnie posuwaj

ą

c si

ę

 wstecz przej

ść

 do omówienia reszty.

Strona 16 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

XI. Poszukiwanie form przebiega w nast

ę

puj

ą

cy sposób. Gdy dana jest pewna własno

ść

nale

Ŝ

y najpierw stawi

ć

 przed rozumem wszystkie znane wypadki, które si

ę

 mi

ę

dzy sob

ą

 

co do tej własno

ś

ci zgadzaj

ą

, chocia

Ŝ

by wyst

ę

powała ona w substancjach całkiem do 

siebie niepodobnych. A tego rodzaju zestawienie nale

Ŝ

y przeprowadzi

ć

 w sposób 

historyczny, nie wdaj

ą

c si

ę

 w przedwczesne roztrz

ą

sania albo jakie

ś

 nadmierne 

subtelno

ś

ci. Na przykład przy poszukiwaniu formy ciepła bierzemy pod uwag

ę

 wypadki, 

w których własno

ść

 ciepła wyst

ę

puje: 

1. Promienie słoneczne, zwłaszcza latem i w południe. 
2. Promienie słoneczne odbite i skupione, jak np. mi

ę

dzy górami albo po

ś

ród murów, a 

przede wszystkim w zwierciadłach zapalaj

ą

cych. 

3. Płon

ą

ce meteory. 

4. Pioruny zapalaj

ą

ce. 

5. Wybuchy płomieni z kraterów górskich itd. 
6. Płomie

ń

 wszelkiego rodzaju. 

7. Roz

Ŝ

arzone ciała stałe. 

8. Ciepłe k

ą

piele naturalne.  

9. Płyny wrz

ą

ce albo ogrzane. 

10. Gor

ą

ce pary i dymy a tak

Ŝ

e samo powietrze, które nabiera niezwykle silnego i 

szalonego gor

ą

ca, gdy jest zamkni

ę

te; np. w tzw. rewerbatoriach. 

11. Pewne stany atmosferyczne, które s

ą

 pogodne dzi

ę

ki samej konstytucji powietrza 

niezale

Ŝ

nie od pory roku. 

12. Powietrze zamkni

ę

te i podziemne w niektórych pieczarach, zwłaszcza zim

ą

13. Wszelkie ciała puszyste, jak wełna, skóry zwierz

ą

t, upierzenie ptaków, maj

ą

 nieco 

ciepła. 
14. Wszelkie ciała zarówno stałe jak płynne, tak g

ę

ste jak rzadkie (jakim jest samo 

powietrze) zbli

Ŝ

one na czas pewien do ognia. 

15. Iskry wydobyte z krzemienia i stali przez usilne uderzanie. 
16. Wszelkie ciało silnie pocierane, jak kamie

ń

, drzewo, sukno itd., skutkiem czego 

dyszle i osie kół niekiedy zapalaj

ą

 si

ę

; u Indian zachodnich panował za

ś

 zwyczaj 

niecenia ognia przez tarcie. 
17. Ro

ś

liny zielone i wilgotne, razem zamkni

ę

te i stłoczone, np. ró

Ŝ

e upchane w 

koszykach - i to do tego stopnia, 

Ŝ

e je

Ŝ

eli siano zło

Ŝ

ono w mokrym stanie, cz

ę

sto zapala 

si

ę

18. Niegaszone wapno - skropione wod

ą

19. 

ś

elazo, kiedy zaczyna si

ę

 rozpuszcza

ć

 pod działaniem 

Ŝ

r

ą

cej wody w naczyniu 

szklanym, i to bez jakiego

ś

 przysuwania do ognia; podobnie te

Ŝ

 cyna itd., lecz nie w tak 

wielkim stopniu. 
20. Zwierz

ę

ta, szczególnie i stale w swym wn

ę

trzu, jakkolwiek u owadów z powodu 

małych rozmiarów ich ciała, dotykiem nie wyczuwa si

ę

 ciepła. 

21. Nawóz ko

ń

ski i inne tego rodzaju 

ś

wie

Ŝ

e ekskrementy zwierz

ę

ce. 

22. St

ęŜ

ony olej siarki i witriolu działa jak ciepło, kłody spala płótno. 

23. Olejek majerankowy i inne tego rodzaju działaj

ą

 jak ciepło, spalaj

ą

c ko

ś

ci z

ę

bów. 

24. Mocny i dobrze oczyszczony alkohol ma do tego stopnia działanie podobne do 
działania ciepła, 

Ŝ

e je

Ŝ

eli wrzuci

ć

 do niego białko jajka, to 

ś

cina si

ę

 ono i staje si

ę

 białe 

całkiem jak białko gotowane; a tak

Ŝ

e chleb wrzucony do niego schnie i twardnieje 

podobnie jak chleb przy spieczeniu. 
25. Przyprawy korzenne i ciepłe zioła, jak estragon, stara rze

Ŝ

ucha itd., jakkolwiek na 

r

ę

ce nie sprawiaj

ą

 wra

Ŝ

enia ciepła - (ani całe, ani sproszkowane) to jednak kiedy 

zaczynamy je 

Ŝ

u

ć

, odczuwamy je na j

ę

zyku i podniebieniu jako ciepłe i jakby pal

ą

ce. 

26. Mocny ocet i wszelkie kwasy, działaj

ą

c na jak

ąś

 cz

ęść

 ciała, gdzie nie ma naskórka, 

jak na oko, j

ę

zyk albo na jak

ąś

 cz

ęść

 ciała zranion

ą

 i niepokryt

ą

 skór

ą

, sprawiaj

ą

 ból 

niewiele ró

Ŝ

ni

ą

cy si

ę

 od tego, który jest wywołany przez gor

ą

co. 

27. Nawet ostre i silne zimno sprawia pewnego rodzaju wra

Ŝ

enie oparzenia: "Albowiem 

przejmuj

ą

ce zimno Boreasza przypieka". 

Strona 17 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

28. Inne przykłady. 
    Ten wykaz nazywamy zwykle tablic

ą

 istnienia i obecno

ś

ci.

XII. Po drugie, nale

Ŝ

y stawi

ć

 przed rozumem wypadki, w których dana własno

ść

 nie 

wyst

ę

puje. Albowiem (jak ju

Ŝ

 wspomniano) forma nie powinna by

ć

 obecna tam, gdzie nie 

ma danej własno

ś

ci - tak samo jak powinna by

ć

 ona obecna tam, gdzie jest dana 

własno

ść

    Lecz wyliczanie wszystkich tych wypadków trwałoby niesko

ń

czenie długo. Dlatego 

wypadki negatywne nale

Ŝ

y skojarzy

ć

 z pozytywnymi i brakowi danej własno

ś

ci przyjrze

ć

 

si

ę

 jedynie w tych przedmiotach, które s

ą

 najbardziej spokrewnione z tymi drugimi, w 

których dana własno

ść

 si

ę

 znajduje i wyst

ę

puje. Ten wykaz nazywamy zwykle tablic

ą

 

odchylenia, czyli nieobecno

ś

ci w przypadkach pokrewnych. 

    Wypadki pokrewne, w których własno

ść

 ciepła nie wyst

ę

puje

    (...) 
    2. (Odpow. 2 poz.). Promienie sło

ń

ca w tzw. 

ś

rodkowym rejonie powietrza nie grzej

ą

Pospolite to zjawisko nie

ź

le si

ę

 wyja

ś

nia w ten sposób, 

Ŝ

e ów rejon jest nie do

ść

 bliski 

masy sło

ń

ca, sk

ą

d promienie wychodz

ą

, ani ziemi, gdzie doznaj

ą

 odbicia. Wynika to 

jasno z faktu, 

Ŝ

e na szczytach gór (je

Ŝ

eli nie s

ą

 zbyt wysokie) nieprzerwanie le

Ŝ

ś

nieg. 

Lecz z drugiej strony niektórzy zauwa

Ŝ

yli, 

Ŝ

e na wierzchołku Pico de Teneriffa a tak

Ŝ

e w 

Andach w Peru, same szczyty górskie s

ą

 wolne od 

ś

niegu, a 

ś

nieg le

Ŝ

y tylko ni

Ŝ

ej na 

stokach. Ponadto powietrze na samych wierzchołkach owych gór bynajmniej nie wydaje 
si

ę

 zimne, lecz tylko rozrzedzone i ostre - i to do tego stopnia, 

Ŝ

e w Andach przez zbytni

ą

 

swoj

ą

 ostro

ść

 kłuje i rani oczy, a tak

Ŝ

e podra

Ŝ

nia wpust 

Ŝ

ą

dka i powoduje wymioty. Ju

Ŝ

 

staro

Ŝ

ytni zauwa

Ŝ

yli, 

Ŝ

e na szczycie Olimpu powietrze było tak rozrzedzone, i

Ŝ

 ci, co 

wst

ę

powali na t

ę

 gór

ę

, musieli zabiera

ć

 ze sob

ą

 g

ą

bki zwil

Ŝ

one octem i wod

ą

, i od czasu 

do czasu przykłada

ć

 je do ust i nozdrzy, poniewa

Ŝ

 powietrza (z powodu jego 

rozrzedzenia) nie wystarczyło do oddychania. Opowiadano te

Ŝ

Ŝ

e na tym wierzchołku 

panowała taka pogoda i cisza, wolna od deszczy, 

ś

niegów i wiatrów, 

Ŝ

e litery napisane 

przez kapłanów palcem w popiele z ofiar na ołtarzu Zeusa pozostawały nienaruszone do 
nast

ę

pnego roku. A tak

Ŝ

e w czasach dzisiejszych wspinaj

ą

cy si

ę

 na szczyt Pico de 

Teneriffa wchodz

ą

 tam noc

ą

, a nie za dnia, i krótko po wschodzie sło

ń

ca przewodnicy 

upominaj

ą

 ich i przynaglaj

ą

, a

Ŝ

eby spiesznie schodzili, z obawy (jak si

ę

 zdaje), aby 

rozrzedzone powietrze nie osłabiło ich tchnienia 

Ŝ

yciowego i ich nie udusiło.  

    (...) 
    8. (Odpow. 3 poz.). Komety (je

Ŝ

eli mo

Ŝ

na je równie

Ŝ

 zaliczy

ć

 do meteorów) nie 

wykazuj

ą

 stałego ani wyra

ź

nego wpływu na zwi

ę

kszanie si

ę

 upałów w ci

ą

gu roku, 

jakkolwiek zauwa

Ŝ

ono, 

Ŝ

e cz

ę

sto po ich pojawianiu si

ę

 nast

ę

puj

ą

 susze. Co wi

ę

cej, 

ś

wiec

ą

ce belki i kolumny, rozst

ą

pienie si

ę

 nieba itp. cz

ęś

ciej pojawiaj

ą

 si

ę

 zim

ą

 ni

Ŝ

 latem 

- a głównie w czasie bardzo silnych, lecz suchych mrozów. Uderzenia jednak piorunu, 
błyskanie si

ę

 i grzmoty rzadko zdarzaj

ą

 si

ę

 zim

ą

, cz

ę

sto natomiast w porze wielkich 

upałów. Tak zwane za

ś

 gwiazdy spadaj

ą

ce według pospolitego mniemania składaj

ą

 si

ę

 

raczej z jakiej

ś

 ci

ą

gliwej materii 

ś

wiec

ą

cej i rozja

ś

niaj

ą

cej, nie maj

ą

 za

ś

 jakich

ś

 

silniejszych własno

ś

ci ognia. Lecz co do tego nale

Ŝ

y przeprowadzi

ć

 dalsze badania. 

    9. (Odpow. 4 poz.). Bywaj

ą

 te

Ŝ

 pewne błyskawice, które daj

ą

 

ś

wiatło, lecz nie pal

ą

 - 

wyst

ę

puj

ą

 za

ś

 zawsze bez grzmotu. 

    (...) 
    18. (Odpow. 12 poz.). Wypadek negatywny stanowi powietrze zamkni

ę

te w pieczarach 

w porze letniej. Lecz co do powietrza zamkni

ę

tego, nale

Ŝ

y w ogóle przeprowadzi

ć

 

dokładniejsze badania. Najpierw bowiem powstaje uzasadniona w

ą

tpliwo

ść

, jaka jest 

wła

ś

ciwa natura powietrza, je

Ŝ

eli chodzi o ciepło i zimno. Powietrze bowiem wyra

ź

nie 

przyjmuje ciepło na skutek działania ciał niebieskich, a zimno, by

ć

 mo

Ŝ

e, z wyziewów 

ziemi, w tak zwanym za

ś

 

ś

rodkowym rejonie powietrza - z zimnych par i 

ś

niegów. 

Wskutek tego 

Ŝ

adnego s

ą

du nie mo

Ŝ

na powzi

ąć

 o naturze powietrza na podstawie 

obserwacji powietrza znajduj

ą

cego si

ę

 na zewn

ą

trz i pod gołym niebem, lecz 

Strona 18 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

prawdziwszy b

ę

dzie s

ą

d powzi

ę

ty na podstawie obserwacji powietrza zamkni

ę

tego. 

Nale

Ŝ

y doda

ć

Ŝ

e powietrze powinno by

ć

 zamkni

ę

te w naczyniu z takiego materiału, który 

by sam nie udzielał powietrzu własnego ciepła czy zimna i nie dopuszczał łatwo wpływu 
powietrza zewn

ę

trznego. Dlatego do togo eksperymentu nale

Ŝ

y u

Ŝ

y

ć

 garnka glinianego, 

owini

ę

tego kilka razy skór

ą

 dla ochrony przed powietrzem zewn

ę

trznym, który przez trzy 

albo cztery dni powinien by

ć

 dobrze zamkni

ę

ty; nast

ę

pnie po otwarciu naczynia nale

Ŝ

zbada

ć

 stan ciepła r

ę

k

ą

 albo za pomoc

ą

 szkła zaopatrzonego w podziałk

ę

.

XIII. Po trzecie, nale

Ŝ

y stawi

ć

 przed rozumem wypadki, w których własno

ść

 stanowi

ą

ca 

przedmiot bada

ń

, wyst

ę

puje w wi

ę

kszym lub mniejszym stopniu - czy to dokonuj

ą

porównania przyrostu i ubytku w tym samym przedmiocie, czy te

Ŝ

 dokonuj

ą

c porównania 

ze sob

ą

 danych własno

ś

ci w ró

Ŝ

nych przedmiotach. Albowiem skoro forma rzeczy jest 

wła

ś

nie najrdzenniej sam

ą

 rzecz

ą

 i nie ma innej ró

Ŝ

nicy mi

ę

dzy rzecz

ą

 i form

ą

 jak mi

ę

dzy 

zjawiskiem a rzeczywisto

ś

ci

ą

, albo stron

ą

 zewn

ę

trzn

ą

 i wewn

ę

trzn

ą

, albo mi

ę

dzy rzecz

ą

 

w stosunku do człowieka i t

ą

 sam

ą

 rzecz

ą

 w stosunku do wszech

ś

wiata, to z tego 

wynika, 

Ŝ

e w ogóle nie mo

Ŝ

na uzna

ć

 jakiej

ś

 własno

ś

ci za prawdziw

ą

 form

ę

, je

Ŝ

eli si

ę

 ona 

nie zmniejsza zawsze wtedy, kiedy si

ę

 sama ta własno

ść

 zmniejsza i podobnie, nie 

zwi

ę

ksza si

ę

 zawsze, kiedy zwi

ę

ksza si

ę

 sama, ta własno

ść

. Dlatego t

ę

 tablic

ę

 

nazywamy zwykle tablic

ą

 stopni, czyli tablic

ą

 porównawcz

ą

    Tablica stopni, czyli tablica porównawcza odnosz

ą

ca si

ę

 do ciepła

    Najpierw wi

ę

c mówi

ć

 b

ę

dziemy o tych przedmiotach, które przy dotyku nie wykazuj

ą

 w 

ogóle 

Ŝ

adnego stopnia ciepła, lecz widocznie maj

ą

 tylko jakie

ś

 ciepło potencjalne, czyli 

dyspozycj

ę

 i przysposobienie do ciepła. Nast

ę

pnie przejdziemy do omówienia tych 

rzeczy, które s

ą

 ciepłe aktualnie, czyli przy dotyku, oraz do ich intensywno

ś

ci i stopni. 

    (...) 
    4. W

ś

ród substancji ro

ś

linnych nie znajdujemy 

Ŝ

adnej ro

ś

liny ani cz

ęś

ci ro

ś

liny (jak jej 

soki albo rdze

ń

), która by przy dotyku była ciepła. A jednak (jak wy

Ŝ

ej była mowa) trawy 

zielone w zamkni

ę

ciu staj

ą

 si

ę

 ciepłe. A przy wewn

ę

trznym dotyku, np. dla podniebienia, 

dla 

Ŝ

ą

dka, albo nawet dla cz

ęś

ci zewn

ę

trznych, po pewnym czasie (jak przy plastrach 

czy ma

ś

ciach) jedne substancje ro

ś

linne odczuwa si

ę

 jako ciepłe, inne jako zimne. 

    5. W cz

ęś

ciach zwierz

ę

cych, skoro obumarły albo zostały od ciała odł

ą

czone, nie 

znajdujemy przy dotyku nic ciepłego. Albowiem nawet nawóz ko

ń

ski, je

Ŝ

eli nie został 

zamkni

ę

ty i zagrzebany, nie zatrzymuje ciepła. Jednak wszelki nawóz posiada, jak si

ę

 

zdaje, ciepło potencjalne, jak to si

ę

 okazuje przy nawo

Ŝ

eniu pól. Podobnie te

Ŝ

 trupy 

zwierz

ą

t i ludzi posiadaj

ą

 tego rodzaju ukryte i potencjalne ciepło; wskutek czego na 

cmentarzach, gdzie codziennie odbywaj

ą

 si

ę

 pogrzeby, ziemia gromadzi pewne ukryte 

ciepło, które zwłoki 

ś

wie

Ŝ

o pochowane niszczy o wiele szybciej ni

Ŝ

 czysta ziemia. A u 

ludów wschodnich znajduje si

ę

 podobno jaka

ś

 delikatna i mi

ę

kka tkanina, zrobiona z 

puchu ptaków, która ma t

ę

 wrodzon

ą

 własno

ść

Ŝ

e je

Ŝ

eli lekko zawin

ąć

 w ni

ą

 masło, to 

rozpuszcza je ona i topi. 
    (...) 
    15. Według tego, co podaj

ą

 astronomowie, jedne gwiazdy uwa

Ŝ

a si

ę

 za bardziej, inne 

za mniej ciepłe. W

ś

ród planet bowiem za najcieplejsz

ą

 po sło

ń

cu uchodzi Mars, dalej 

idzie Jowisz, nast

ę

pnie Wenus; za zimne uchodz

ą

 ksi

ęŜ

yc i najbardziej ze wszystkich 

Saturn. W

ś

ród gwiazd stałych za najcieplejsz

ą

 uchodzi Syriusz, nast

ę

pnie Serce Lwa, 

czyli Regulus, dalej Psia Gwiazda itd. 
    16. Sło

ń

ce tym bardziej grzeje, im bardziej zbli

Ŝ

a, si

ę

 do linii prostopadłej, czyli do 

zenitu. To samo nale

Ŝ

y przyj

ąć

 tak

Ŝ

e dla innych planet odpowiednio do stopnia 

wła

ś

ciwego ka

Ŝ

dej, np. Jowisz wi

ę

cej u nas grzeje, kiedy znajduje si

ę

 pod Rakiem albo 

Lwem ni

Ŝ

 pod Kozioro

Ŝ

cem albo Wodnikiem. 

    17. Nale

Ŝ

y przyj

ąć

Ŝ

e samo sło

ń

ce i pozostałe planety wi

ę

cej grzej

ą

 w czasie swego 

perigeum z powodu zbli

Ŝ

enia si

ę

 do Ziemi ni

Ŝ

 w czasie apogeum. A je

Ŝ

eli zdarzy si

ę

Ŝ

w jakiej

ś

 okolicy sło

ń

ce znajduje si

ę

 jednocze

ś

nie w perigeum oraz bli

Ŝ

ej zenitu, musi 

bardziej grza

ć

 ni

Ŝ

 w okolicy, gdzie sło

ń

ce znajduje si

ę

 równie

Ŝ

 w perigeum, lecz 

ś

wieci 

Strona 19 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

bardziej uko

ś

nie. Dlatego przy porównywaniu wzniesienia planet w ró

Ŝ

nych okolicach 

nale

Ŝ

y uwzgl

ę

dni

ć

 czy 

ś

wiec

ą

 bardziej prostopadle, czy bardziej uko

ś

nie. 

    18. Tak

Ŝ

e o sło

ń

cu - i podobnie o innych planetach s

ą

dzi si

ę

Ŝ

e daj

ą

 wi

ę

cej ciepła, 

kiedy znajduj

ą

 si

ę

 w pobli

Ŝ

u wi

ę

kszych gwiazd stałych. Np. sło

ń

ce daje wi

ę

cej ciepła, 

kiedy jest pod znakiem Lwa, znajduje si

ę

 bli

Ŝ

ej Serca Lwa, Ogona Lwa, Kłosu Panny, 

Syriusza, Psiej Gwiazdy, ni

Ŝ

 kiedy znajduje si

ę

 pod znakiem Raka, jakkolwiek wtedy 

bardziej zbli

Ŝ

a si

ę

 do zenitu. I nale

Ŝ

y przyj

ąć

Ŝ

e cz

ęś

ci nieba tym wi

ę

cej wysyłaj

ą

 ciepła 

(jakkolwiek dotykiem si

ę

 tego nie wyczuwa) im bardziej ozdobione s

ą

 gwiazdami 

zwłaszcza wi

ę

kszymi. 

    19. W ogóle ciepło ciał niebieskich zwi

ę

ksza si

ę

 pod wpływem trzech czynników, 

mianowicie prostopadłego poło

Ŝ

enia, blisko

ś

ci ziemi, czyli perigeum i poł

ą

czenia gwiazd, 

czyli konstelacji. 
    (...) 
    28. Przeprowad

ź

 eksperyment ze soczewkami zapalaj

ą

cymi, przy których (je

Ŝ

eli 

dobrze pami

ę

tam) dzieje si

ę

 tak, 

Ŝ

e je

Ŝ

eli umie

ś

ci

ć

 soczewk

ę

 (na przykład) w odległo

ś

ci 

jednej pi

ę

dzi od zapalanego przedmiotu, to nie zapala go ona ani nie ogrzewa tak łatwo, 

jak kiedy umie

ś

ci

ć

 j

ą

 w odległo

ś

ci (powiedzmy) pół pi

ę

dzi, a nast

ę

pnie stopniowo i powoli 

przesuwa

ć

 do odległo

ś

ci całej pi

ę

dzi. Sto

Ŝ

ek przecie

Ŝ

 i skupienie promieni s

ą

 te same, 

lecz sam ruch powi

ę

ksza działanie ciepła. 

    29. Po

Ŝ

ary, które powstaj

ą

 podczas wiania silnego wiatru - według ogólnego 

mniemania - wi

ę

ksze czyni

ą

 post

ę

py w kierunku pod wiatr ni

Ŝ

 z wiatrem. Dzieje si

ę

 tak 

zapewne dlatego, 

Ŝ

e płomie

ń

 szybszym ruchem cofa si

ę

, kiedy wiatr nieco ustaje, ani

Ŝ

eli 

posuwa si

ę

 naprzód, kiedy wiatr go pop

ę

dza. 

    30. Płomie

ń

 nie wydobywa si

ę

 ani nie powstaje, je

Ŝ

eli nie da mu si

ę

 pewnej pustej 

przestrzeni, w której mógłby porusza

ć

 si

ę

 i igra

ć

. Wyj

ą

tek stanowi

ą

 płomienie 

wybuchowe prochu strzelniczego i tym podobne, gdzie stłoczenie i uwi

ę

zienie płomienia 

powi

ę

ksza jego furi

ę

    31. Kowadło od uderze

ń

 młota bardzo si

ę

 rozgrzewa, tak 

Ŝ

e gdyby było z cie

ń

szej 

płyty, mogłoby - jak s

ą

dzimy - pod silnymi i ci

ą

głymi uderzeniami młota sta

ć

 si

ę

 czerwone 

jak roz

Ŝ

arzone 

Ŝ

elazo; lecz co do tego nale

Ŝ

y przeprowadzi

ć

 eksperyment. 

    32. Je

Ŝ

eli w pal

ą

cych si

ę

 ciałach, które s

ą

 tak porowate, 

Ŝ

e ogie

ń

 znajduje miejsce do 

poruszania si

ę

, zahamowa

ć

 ten ruch przez silny ucisk, ogie

ń

 natychmiast ga

ś

nie. 

Podobnie, kiedy hubk

ę

 albo płon

ą

cy knot 

ś

wiecy czy lampy, albo nawet pal

ą

cy si

ę

 w

ę

giel 

czy 

Ŝ

arz

ą

cy si

ę

 w

ę

gielek drzewny przyci

ś

nie si

ę

 gasidłem czy innym przedmiotem tego 

rodzaju albo przydepnie si

ę

 nog

ą

, natychmiast ustaje działanie ognia.

XIV. Jak uboga jeszcze jest nasza historia naturalna, łatwo mo

Ŝ

na pozna

ć

 z powy

Ŝ

szych 

tablic, gdzie zamiast sprawdzonego opisu i niew

ą

tpliwych faktów, przytaczali

ś

my 

niekiedy podania i opowiadania (zawsze jednak z doł

ą

czeniem ostrze

Ŝ

enia o ich 

w

ą

tpliwej wiarogodno

ś

ci i por

ę

czalno

ś

ci), a tak

Ŝ

e z tego, 

Ŝ

e cz

ę

sto musieli

ś

my u

Ŝ

y

ć

 tych 

słów: "nale

Ŝ

y zrobi

ć

 eksperyment" albo "nale

Ŝ

y przeprowadzi

ć

 dalsze badania".

XV. Zadanie i funkcj

ę

 tych trzech tablic okre

ś

lamy zwykle jako przedstawienie faktów 

rozumowi. Dokonawszy za

ś

 tego przedstawienia nale

Ŝ

y zabra

ć

 si

ę

 do wła

ś

ciwej indukcji. 

Nale

Ŝ

y mianowicie we wszystkich przedstawionych faktach razem wzi

ę

tych i w ka

Ŝ

dym z 

osobna znale

źć

 tak

ą

 własno

ść

, która by jednocze

ś

nie z dan

ą

 własno

ś

ci

ą

 zawsze była 

obecna i nieobecna, wzrastała z ni

ą

 razem lub malała, która by stanowiła (jak wy

Ŝ

ej 

powiedziano) szczegółowy przypadek własno

ś

ci bardziej ogólnej. Je

ś

li jednak umysł ju

Ŝ

 

od pocz

ą

tku b

ę

dzie usiłował to robi

ć

 afirmatywnie (co zawsze zwykł czyni

ć

 pozostawiony 

samemu sobie), wyst

ą

pi

ą

 urojenia, przypuszczenia, poj

ę

cia 

ź

le okre

ś

lone, i zasady 

wymagaj

ą

ce codziennie poprawek, je

Ŝ

eli nie mamy (zwyczajem scholastyków) walczy

ć

 w 

obronie tego, co fałszywe. B

ę

dzie to jednak bez w

ą

tpienia lepsze lub gorsze zale

Ŝ

nie od 

zdolno

ś

ci i siły działaj

ą

cego rozumu. Udziałem samego Boga (dawcy i twórcy form), a 

mo

Ŝ

e tak

Ŝ

e aniołów i wy

Ŝ

szych inteligencji jest zna

ć

 formy bezpo

ś

rednio przez afirmacj

ę

 

Strona 20 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

ju

Ŝ

 od pocz

ą

tku rozwa

Ŝ

ania. Z pewno

ś

ci

ą

 jednak przekracza to mo

Ŝ

liwo

ś

ci człowieka, 

któremu dane jest tylko post

ę

powa

ć

 zrazu poprzez negacj

ę

, a dopiero po zastosowaniu 

wszelkiego rodzaju wył

ą

cze

ń

 zako

ń

czy

ć

 wreszcie afirmacj

ą

.

XVIII. Nale

Ŝ

y teraz przedstawi

ć

 przykład wykluczenia, czy odrzucenia tych własno

ś

ci, 

które, jak wynika z tablic obecno

ś

ci, nie nale

Ŝą

 do formy ciepła. Nale

Ŝ

y przy tym 

pami

ę

ta

ć

Ŝ

e do odrzucenia jakiej

ś

 własno

ś

ci wystarczaj

ą

 nie tylko poszczególne tablice, 

lecz nawet ka

Ŝ

dy z poszczególnych wypadków, które one zawieraj

ą

. Wynika bowiem z 

tego, co wy

Ŝ

ej powiedziano, 

Ŝ

e ka

Ŝ

dy wypadek sprzeczny obala przypuszczenie co do 

formy. Niemniej jednak dla przejrzysto

ś

ci oraz 

Ŝ

eby przedstawi

ć

 wyra

ź

niej u

Ŝ

yteczno

ść

 

tablic, podajemy niekiedy dwa albo wi

ę

cej wypadków wykluczaj

ą

cych. 

    Przykład wykluczania, czyli odrzucania własno

ś

ci nie nale

Ŝą

cych do formy 

ciepła
    1. Ze wzgl

ę

du na promienie słoneczne odrzu

ć

 natur

ę

 elementu. 

    2. Ze wzgl

ę

du na zwykły ogie

ń

, a przede wszystkim ze wzgl

ę

du na ognie podziemne 

(które s

ą

 najbardziej oddalone i zupełnie odci

ę

te od promieni niebios) odrzu

ć

 natur

ę

 

niebia

ń

sk

ą

    3. Ze wzgl

ę

du na to, 

Ŝ

e wszelkiego rodzaju ciała (to jest minerały, ro

ś

liny, cz

ęś

ci 

zewn

ę

trzne zwierz

ą

t, woda, olej, powietrze i inne) ogrzewaj

ą

 si

ę

 przez samo zbli

Ŝ

enie si

ę

 

do ognia albo innego ciała ciepłego, odrzu

ć

 wszelkie zró

Ŝ

nicowanie czy subtelniejsz

ą

 

budow

ę

 ciał. 

    4. Ze wzgl

ę

du na to, 

Ŝ

e rozpalone 

Ŝ

elazo i inne metale ogrzewaj

ą

 inne ciała, a mimo to 

nie trac

ą

 na wadze ani na substancji, odrzu

ć

 udzielanie czy domieszk

ę

 substancji 

jakiego

ś

 innego ciepłego ciała. 

    5. Ze wzgl

ę

du na wrz

ą

c

ą

 wod

ę

, powietrze, a tak

Ŝ

e ze wzgl

ę

du na metale i inne ciała 

stałe, ogrzane, lecz nie do 

Ŝ

aru, czyli do czerwono

ś

ci, odrzu

ć

 tak

Ŝ

ś

wiatło i blask. 

    6. Ze wzgl

ę

du na promienie ksi

ęŜ

yca, i innych gwiazd (z wyj

ą

tkiem sło

ń

ca), jeszcze 

raz odrzu

ć

 

ś

wiatło i blask. 

    7. Ze wzgl

ę

du ma porównanie roz

Ŝ

arzonego 

Ŝ

elaza z płomieniem alkoholu (z których 

rozpalone 

Ŝ

elazo ma wi

ę

cej ciepła, a mniej 

ś

wiatła, płomie

ń

 za

ś

 alkoholu wi

ę

cej 

ś

wiatła, 

a mniej ciepła), ponownie odrzu

ć

 

ś

wiatło i blask. 

    8. Ze wzgl

ę

du na złoto, i inne metale rozpalone, które w cało

ś

ci s

ą

 ciałami o bardzo 

wielkiej g

ę

sto

ś

ci, odrzu

ć

 rzadko

ść

    9. Ze wzgl

ę

du na powietrze, które najcz

ęś

ciej jest zimne, a mimo to pozostaje rzadkie, 

ponownie odrzu

ć

 rzadko

ść

    10. Ze wzgl

ę

du na rozpalone 

Ŝ

elazo, które nie rozszerza si

ę

, lecz zachowuje 

widocznie t

ę

 sam

ą

 obj

ę

to

ść

, odrzu

ć

 ruch albo rozszerzanie si

ę

 ciała jako cało

ś

ci. 

    11. Ze wzgl

ę

du na rozszerzanie si

ę

 powietrza w termometrach i innych podobnych 

przyrz

ą

dach, w których powietrze widocznie porusza si

ę

 i rozszerza, a mimo to nie 

nabiera wyra

ź

nie wi

ę

kszego ciepła, odrzu

ć

 jeszcze raz ruch albo rozszerzanie si

ę

 ciała 

jako cało

ś

ci.  

    12. Ze wzgl

ę

du na to, 

Ŝ

e wszelkie ciała łatwo mo

Ŝ

na ogrza

ć

 bez jakiegokolwiek 

niszczenia albo widocznej zmiany jako

ś

ciowej, odrzu

ć

 własno

ść

 niszcz

ą

c

ą

 albo 

gwałtowne udzielanie jakiej

ś

 nowej własno

ś

ci. 

    13. Ze wzgl

ę

du na zgodno

ść

 i podobie

ń

stwo skutków, wywoływanych przez ciepło i 

zimno, odrzu

ć

 zarówno ruch powoduj

ą

cy rozszerzanie si

ę

 jak te

Ŝ

 ruch powoduj

ą

cy 

kurczenie si

ę

 ciała jako cało

ś

ci. 

    14. Ze wzgl

ę

du na to, 

Ŝ

e ciepło wzmaga si

ę

 przez pocieranie ciał, odrzuci

ć

 nale

Ŝ

zasadniczy charakter własno

ś

ci. Przez własno

ść

 zasadnicz

ą

 za

ś

 rozumiemy tak

ą

 

własno

ść

, która znajduje :si

ę

 w przyrodzie jako co

ś

 pozytywnego i nie jest skutkiem 

jakiej

ś

 własno

ś

ci wcze

ś

niejszej. 

    S

ą

 te

Ŝ

 i inne własno

ś

ci. Nie sporz

ą

dzamy bowiem zupełnych wykazów, lecz podajemy 

tylko przykłady. 

Strona 21 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

    Omówione własno

ś

ci, wszystkie razem i ka

Ŝ

da z osobna, nie nale

Ŝą

 do formy ciepła. A 

człowiek w swych dociekaniach nad ciepłem od nich si

ę

 uniezale

Ŝ

nia.

XX. A jednak poniewa

Ŝ

 prawda pr

ę

dzej wyłania si

ę

 z bł

ę

du ni

Ŝ

 z zam

ę

tu, uwa

Ŝ

amy za 

rzecz po

Ŝ

yteczn

ą

 pozwoli

ć

 rozumowi na to, by po sporz

ą

dzeniu i rozwa

Ŝ

eniu trzech tablic 

pierwszego przegl

ą

du (jakie przedło

Ŝ

yli

ś

my) zabrał si

ę

 i spróbował dzieła tłumaczenia 

przyrody na drodze pozytywnej - opieraj

ą

c si

ę

 zarówno na wypadkach podanych w 

tablicach, jak i na tych, z którymi spotka si

ę

 gdzie indziej. Ten rodzaj próby nazywamy 

zwykle pobła

Ŝ

aniem rozumowi lub pocz

ą

tkiem tłumaczenia, albo, pierwszym 

winobraniem. 
    Pierwsze winobranie dotycz

ą

ce formy ciepła

    Nale

Ŝ

y zwróci

ć

 uwag

ę

Ŝ

e forma rzeczy (jak to wyra

ź

nie wynika z tego, co wy

Ŝ

ej 

powiedziano) znajduje si

ę

 we wszystkich wypadkach i w ka

Ŝ

dym poszczególnym, w 

którym znajduje si

ę

 sama rzecz; w przeciwnym bowiem razie nie byłaby form

ą

; dlatego 

nie mo

Ŝ

e tu wyst

ę

powa

ć

 w ogóle 

Ŝ

aden wypadek sprzeczny. Mimo to w pewnych 

wypadkach forma okazuje si

ę

 o wiele bardziej widoczna i oczywista ni

Ŝ

 w innych - w tym 

mianowicie, gdzie natura tej formy mniej jest hamowana, kr

ę

powana i opanowana przez 

inne natury. Wypadki za

ś

 tego rodzaju nazywamy zwykle wypadkami 

ś

wietlistymi lub 

okazowymi. Nale

Ŝ

y wi

ę

c z kolei przej

ść

 do wła

ś

ciwego pierwszego winobrania 

dotycz

ą

cego formy ciepła. 

    We wszystkich wypadkach razem wzi

ę

tych i w ka

Ŝ

dym z osobna, własno

ś

ci

ą

, której 

szczegółowym przypadkiem jest ciepło, wydaje si

ę

 by

ć

 ruch. Najwidoczniej wyst

ę

puje to 

przy płomieniu, który stale si

ę

 porusza, oraz w płynach wrz

ą

cych lub kipi

ą

cych, które 

równie

Ŝ

 s

ą

 w ci

ą

głym ruchu. Okazuje si

ę

 to tak

Ŝ

e przy powstawaniu albo przy wzro

ś

cie 

ciepła powodowanym przez ruch, jak to ma miejsce przy miechach kowalskich i przy 
wiatrach (zob. przykł. 29 tab. 3). Podobnie te

Ŝ

 jest przy innych odmianach ruchu (co do 

których zob. przykł. 28 i 31 tab. 3). Ujawnia si

ę

 to dalej w tym, 

Ŝ

e ciepło i ogie

ń

 ga

ś

nie na 

skutek wszelkiego silnego ucisku, który kr

ę

puje ruch i całkiem go usuwa (zob. przykł. 30 i 

32 tab. 3). Okazuje si

ę

 to tak

Ŝ

e z tego, 

Ŝ

e pod działaniem wszelkiego ognia oraz silnego i 

gwałtownego ciepła ka

Ŝ

de ciało ulega zniszczeniu albo przynajmniej widocznej zmianie. 

Wynika z tego jasno, 

Ŝ

e ciepło wywołuje w wewn

ę

trznych cz

ęś

ciach ciała tumult, 

perturbacje i gwałtowny ruch, który wyra

ź

nie prowadzi do jego rozkładu. 

    Tego, co mówili

ś

my o ruchu (mianowicie, 

Ŝ

e stanowi on rodzaj dla ciepła jako gatunku) 

nie nale

Ŝ

y rozumie

ć

 w ten sposób, 

Ŝ

e ciepło rodzi ruch albo 

Ŝ

e ruch rodzi ciepło (cho

ć

 

jedno i drugie w pewnych wypadkach jest prawdziwe), lecz 

Ŝ

e ciepło jako takie, czyli 

istota ciepła jest ruchem i niczym innym, ale ruchem ograniczonym przez cechy 
wyró

Ŝ

niaj

ą

ce, które wkrótce doł

ą

czymy, uczyniwszy wpierw pewne zastrze

Ŝ

enia 

zmierzaj

ą

ce do unikni

ę

cia dwuznaczno

ś

ci. 

    (...) nale

Ŝ

y przyst

ą

pi

ć

 wreszcie do prawdziwych cech wyró

Ŝ

niaj

ą

cych, które 

ograniczaj

ą

 poj

ę

cie ruchu i wyprowadzaj

ą

 ze

ń

 form

ę

 ciepła. 

    Pierwsz

ą

 wi

ę

c cech

ę

 wyró

Ŝ

niaj

ą

c

ą

 stanowi to, 

Ŝ

e ciepło jest ruchem ekspansywnym, 

przez który ciało d

ąŜ

y do rozszerzania si

ę

 i uzyskiwania wi

ę

kszej przestrzeni, czyli 

wi

ę

kszych rozmiarów, ni

Ŝ

 dot

ą

d zajmowało. Ta za

ś

 cecha wyró

Ŝ

niaj

ą

ca najwidoczniej 

wyst

ę

puje w płomieniu, gdzie dym, czyli g

ę

sty wyziew wyra

ź

nie si

ę

 rozszerza i 

przechodzi w płomie

ń

    Wyst

ę

puje ona tak

Ŝ

e w ka

Ŝ

dym wrz

ą

cym płynie, który wyra

ź

nie wzbiera, podnosi si

ę

wyrzuca b

ą

belki i uparcie d

ąŜ

y do rozprzestrzenienia si

ę

, a

Ŝ

 zmienia si

ę

 w ciało o 

znacznie wi

ę

kszej obj

ę

to

ś

ci, ni

Ŝ

 zajmował sam płyn - mianowicie w par

ę

, dym lub 

powietrze. 
    Wyst

ę

puje ona tak

Ŝ

e w ka

Ŝ

dym drewnie i w ciałach palnych, które niekiedy wydzielaj

ą

 

pot, a zawsze par

ę

    Wyst

ę

puje tak

Ŝ

e przy topieniu metali, które b

ę

d

ą

c ciałami o najbardziej zwartej 

budowie niełatwo nabrzmiewaj

ą

 i rozszerzaj

ą

 si

ę

. Gdy jednak ich tchnienia 

rozszerzywszy si

ę

 w sobie jeszcze dalej si

ę

 b

ę

dzie chciało rozszerzy

ć

, wówczas 

Strona 22 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

popchnie i rozrusza grubsze cz

ęś

ci ku stanowi ciekłemu. A je

Ŝ

eli ciepło jeszcze bardziej 

wzro

ś

nie, wówczas liczne cz

ą

stki wyzwoli do stanu lotnego. 

    Wyst

ę

puje tak

Ŝ

e w 

Ŝ

elazie albo w kamieniach, które nie topniej

ą

 wprawdzie ani si

ę

 nie 

rozpuszczaj

ą

, lecz mi

ę

kn

ą

. To samo dzieje si

ę

 tak

Ŝ

e z kijami drewnianymi, które ogrzane 

nieco w gor

ą

cym popiele staj

ą

 si

ę

 gi

ę

tkie. 

    (...)  
    Druga cecha wyró

Ŝ

niaj

ą

ca jest modyfikacj

ą

 poprzedniej; polega mianowicie na tym, 

Ŝ

ciepło jest ruchem rozszerzaj

ą

cym, czyli skierowanym ku obwodowi - z tym wszak

Ŝ

zastrze

Ŝ

eniem, 

Ŝ

e ciało jednocze

ś

nie podnosi si

ę

 ku górze. Nie ulega bowiem 

w

ą

tpliwo

ś

ci, 

Ŝ

e s

ą

 liczne ruchy zło

Ŝ

one. Na przykład, strzała albo pocisk jednocze

ś

nie 

lec

ą

c naprzód obraca si

ę

, i obracaj

ą

c si

ę

 leci naprzód. Podobnie te

Ŝ

 ruch ciepła jest 

zarazem i ruchem rozszerzaj

ą

cym i unoszeniem ku górze. 

    Ta cecha wyró

Ŝ

niaj

ą

ca wyst

ę

puje przy obc

ę

gach albo pr

ę

tach 

Ŝ

elaznych wło

Ŝ

onych 

do ognia. Bo je

ś

li si

ę

 je wło

Ŝ

y pionowo i trzyma r

ę

k

ą

 od góry, szybko zaczynaj

ą

 pali

ć

 w 

r

ę

k

ę

, natomiast je

Ŝ

eli z boku albo z dołu, to w ka

Ŝ

dym razie nast

ę

puje to znacznie 

ź

niej. 

    Widoczna jest tak

Ŝ

e przy destylacjach per descensorium, jakie stosuje si

ę

 przy 

delikatniejszych kwiatach, których zapachy łatwo si

ę

 ulatniaj

ą

. Albowiem przemy

ś

lno

ść

 

ludzka odkryła to, 

Ŝ

e chc

ą

c, a

Ŝ

eby ogie

ń

 mniej palił, nale

Ŝ

y go umieszcza

ć

 nie pod 

czym

ś

, ale powy

Ŝ

ej. Bo nie tylko płomie

ń

 d

ąŜ

y ku górze, lecz tak

Ŝ

e wszelkie ciepło. 

    Nale

Ŝ

y te

Ŝ

 zrobi

ć

 tego rodzaju eksperyment w stosunku do własno

ś

ci przeciwnej, tj. 

zimna: mianowicie sprawdzi

ć

, czy zimno nie kurczy ciała zst

ę

puj

ą

c ku dołowi, tak jak 

ciepło rozszerza ciało wznosz

ą

c si

ę

 ku górze. Nale

Ŝ

y wi

ę

c wzi

ąć

 dwa pr

ę

ty 

Ŝ

elazne lub 

dwie rurki szklane - poza tym całkiem równe - i nieco je ogrza

ć

, nast

ę

pnie pod jedn

ą

 u 

dołu poło

Ŝ

y

ć

 g

ą

bk

ę

 nasi

ą

kni

ę

t

ą

 zimn

ą

 wod

ą

 lub 

ś

nieg, przy drugiej za

ś

 podobnie, ale u 

góry. Przypuszczamy bowiem, 

Ŝ

e ochłodzenie na ko

ń

cach nast

ą

pi szybciej w tym pr

ę

cie, 

gdzie 

ś

nieg poło

Ŝ

ono u góry, ni

Ŝ

 w tym, gdzie poło

Ŝ

ono 

ś

nieg u dołu - przeciwnie ni

Ŝ

 to 

si

ę

 dzieje z ciepłem. 

    Trzecia cecha wyró

Ŝ

niaj

ą

ca polega na tym, 

Ŝ

e ciepło jest ruchem, który nie rozszerza 

ciała równomiernie w cało

ś

ci, ale jest ruchem rozszerzaj

ą

cym, dokonywaj

ą

cym si

ę

 przez 

mniejsze cz

ą

stki ciała i jednocze

ś

nie jest ruchem powstrzymywanym, odpieranym i 

odbijanym. Wskutek tego powstaje ruch zmienny, ustawicznie drgaj

ą

cy, b

ę

d

ą

cy stanem 

wysiłku, nat

ęŜ

enia i podniecenia. St

ą

d te

Ŝ

 bierze swój pocz

ą

tek owa furia ognia i ciepła. 

    Ta cecha wyró

Ŝ

niaj

ą

ca najbardziej uwidacznia si

ę

 w płomieniu i w płynach wrz

ą

cych, 

które ustawicznie dr

Ŝą

, i w małych dawkach to podnosz

ą

 si

ę

, to znów opadaj

ą

    Ujawnia si

ę

 ona tak

Ŝ

e w tych ciałach, które odznaczaj

ą

 si

ę

 tak zwart

ą

 budow

ą

Ŝ

ogrzane albo rozpalone nie rozszerzaj

ą

 si

ę

 ani nie powi

ę

kszaj

ą

 swej obj

ę

to

ś

ci, jak na 

przykład rozpalone 

Ŝ

elazo, w którym ciepło jest najsilniejsze. 

    Przejawia si

ę

 tak

Ŝ

e w tym, 

Ŝ

e w porach najzimniejszych ogie

ń

 pali si

ę

 naj

Ŝ

ywiej. 

    (...) 
    Czwarta cecha wyró

Ŝ

niaj

ą

ca jest modyfikacj

ą

 poprzedniej; polega mianowicie na, tym, 

Ŝ

e ów ruch pobudzaj

ą

cy albo przenikaj

ą

cy powinien by

ć

 nieco gwałtowny, a bynajmniej 

nie powolny. Dalej powinien odbywa

ć

 si

ę

 w cz

ą

stkach, które chocia

Ŝ

 s

ą

 małe, wszak

Ŝ

nie s

ą

 rozdrobnione do ostatecznych granic, lecz s

ą

 troch

ę

 wi

ę

ksze. 

    Wyst

ę

puje ta cecha wyró

Ŝ

niaj

ą

ca przy porównaniu skutków, jakie wywołuje ogie

ń

, z 

tymi, które przynosi czas, czyli wiek. Wiek bowiem, czyli czas, wysusza, zu

Ŝ

ywa, 

nadwyr

ęŜ

a, obraca w popiół w niemniejszym stopniu ni

Ŝ

 ogie

ń

, a mo

Ŝ

e nawet daleko 

subtelniej; lecz poniewa

Ŝ

 ruch ten jest niezwykle powolny i dotyczy cz

ą

steczek bardzo 

małych, nie wyczuwa si

ę

 przy nim ciepła. 

    Okazuje si

ę

 tak

Ŝ

e przy porównaniu roztworów 

Ŝ

elaza i złota. Złoto bowiem rozpuszcza 

si

ę

 bez wzniecenia ciepła, natomiast rozpuszczaniu si

ę

 

Ŝ

elaza towarzyszy silne i 

gwałtowne ciepło, jakkolwiek dla rozpuszczenia jednego i drugiego potrzeba tego 
samego mniej wi

ę

cej okresu czasu. Przyczyna tego zjawiska le

Ŝ

y zapewne w tym, 

Ŝ

je

Ŝ

eli chodzi o złoto, ciecz rozpuszczaj

ą

ca wchodzi łagodnie, wciska si

ę

 delikatnie, a 

Strona 23 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

cz

ą

steczki złota ust

ę

puj

ą

 łatwo. Natomiast je

Ŝ

eli chodzi o 

Ŝ

elazo, ciecz wchodzi 

gwałtownie, w

ś

ród zaburze

ń

, a cz

ą

steczki 

Ŝ

elaza stawiaj

ą

 wi

ę

kszy opór. 

    Przejawia si

ę

 te

Ŝ

 w pewnym stopniu przy niektórych gangrenach i obumieraniu tkanek. 

Zjawiska te nie daj

ą

 wielkiego ciepła ani nie wywołuj

ą

 wielkiego bólu z powodu 

subtelno

ś

ci rozkładu. 

    To byłoby pierwsze winobranie, czyli pocz

ą

tek tłumaczenia formy ciepła oparty na 

podstawie pobła

Ŝ

ania rozumowi. 

    Z tego za

ś

 pierwszego winobrania wypływa forma nast

ę

puj

ą

ca, czyli prawdziwa 

definicja ciepła (ciepła w stosunku do wszech

ś

wiata, a nie tylko w stosunku do zmysłów) 

uj

ę

ta w kilku słowach: ciepło jest ruchem ekspansywnym, skr

ę

powanym i napieraj

ą

cym 

poprzez mniejsze cz

ą

stki ciał. Nale

Ŝ

y jednak ow

ą

 ekspansj

ę

 bli

Ŝ

ej okre

ś

li

ć

 w ten sposób, 

Ŝ

e rozszerzaniu si

ę

 ku obwodowi towarzyszy jednocze

ś

nie pewna skłonno

ść

 ku górze. 

Owo napieranie poprzez cz

ą

stki ciał nale

Ŝ

y bli

Ŝ

ej okre

ś

li

ć

 w ten sposób, 

Ŝ

e nie odbywa 

si

ę

 ono powoli, lecz szybko i z pewn

ą

 gwałtowno

ś

ci

ą

    Co si

ę

 za

ś

 tyczy strony praktycznej, sprawa przedstawia si

ę

 tak samo. Przepis bowiem 

jest nast

ę

puj

ą

cy. Je

Ŝ

eli w jakim

ś

 ciele naturalnym zdołasz wywoła

ć

 ruch zmierzaj

ą

cy do 

jego rozszerzenia lub powi

ę

kszenia i potrafisz ten ruch w taki sposób zahamowa

ć

 i 

odwróci

ć

, a

Ŝ

eby owo rozszerzanie nie odbywało si

ę

 równomiernie, lecz cz

ęś

ciowo 

posuwało si

ę

 naprzód, cz

ęś

ciowo cofało si

ę

 - wtedy niew

ą

tpliwie wytworzysz ciepło, i to 

bez wzgl

ę

du na to, czy owo ciało b

ę

dzie (jak to mówi

ą

) elementarne, czy te

Ŝ

 

wyposa

Ŝ

one we własno

ś

ci ciał niebieskich, jasne czy ciemne, rzadkie czy g

ę

ste, czy o 

rozszerzonej obj

ę

to

ś

ci, czy te

Ŝ

 trzymaj

ą

ce si

ę

 w granicach pocz

ą

tkowych rozmiarów, czy 

to skłonne do rozpuszczania si

ę

, czy trwaj

ą

ce ci

ą

gle w tym samym stanie, czy to b

ę

dzie 

zwierz

ę

, czy ro

ś

lina, minerał, woda, olej, powietrze, czy jakakolwiek substancja, byleby 

tylko zdolna do wy

Ŝ

ej wymienionego ruchu. A ciepło odczuwane zmysłami jest wła

ś

ciwie 

tym samym, z t

ą

 jednak analogi

ą

, która odpowiada zmysłowi. Obecnie za

ś

 nale

Ŝ

przyst

ą

pi

ć

 do omówienia dalszych 

ś

rodków pomocniczych.

Dalej, a fragment ten stanowi ok. 40% tekstu Novum Organum, Bacon wylicza dwadzie

ś

cia kilka rodzajów 

zjawisk, które szczególnie wyrazi

ś

cie ujawniaj

ą

 form

ę

 danej własno

ś

ci. Rozwa

Ŝ

ania te s

ą

 pełne zam

ę

tu, a 

mity mieszaj

ą

 si

ę

 w nich - podobnie jak we fragmentach przytoczonych powy

Ŝ

ej - z faktami. Nie prowadzi 

to do poprawienia uzyskanej w uwadze XX (pseudo)odpowiedzi na pytanie, czym jest ciepło. Wreszcie 

nast

ę

puje podsumowanie. 

LII. Tyle mieli

ś

my do powiedzenia na temat warto

ś

ci wypadków wyró

Ŝ

nionych. Nale

Ŝ

przy tym przypomnie

ć

Ŝ

e w tym naszym Organum zajmujemy si

ę

 logik

ą

 a nie filozofli

ą

Lecz nasza logika uczy i kształci rozum nie po to, aby przy pomocy subtelnych niejako 
macek umysłu chwytał i ujmował abstrakcje rzeczy (jak to czyni zwykła logika), lecz 
a

Ŝ

eby rzeczywi

ś

cie przeprowadzał sekcj

ę

 przyrody, odkrywał siły i działania ciał oraz ich 

prawa okre

ś

lone w materii, tak by ta wiedza wypływała nie tylko z natury umysłu, lecz 

tak

Ŝ

e z natury rzeczy. Nic wi

ę

c dziwnego, je

Ŝ

eli na ka

Ŝ

dym kroku jest urozmaicona i 

ilustrowana przez rozwa

Ŝ

ania i do

ś

wiadczenia przyrodnicze jako przykłady naszej 

umiej

ę

tno

ś

ci. Istniej

ą

 za

ś

 (jak wynika z tego, co wy

Ŝ

ej powiedziano) wypadki wyró

Ŝ

nione 

w liczbie dwudziestu siedmiu, a mianowicie: 
1) wypadki samotnicze, 
2) wypadki w

ę

drówki, czyli przechodzenia, 

3) wypadki okazowe, 
4) wypadki skryte, 
5) wypadki konstytutywne, 
6) wypadki zgodno

ś

ci, 

7) wypadki jedyne w swoim rodzaju, 
8) wypadki zbaczaj

ą

ce, 

9) wypadki graniczne, 
10) wypadki władzy, 
11) wypadki towarzysz

ą

ce i wrogie, 

Strona 24 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

12) wypadki ł

ą

cz

ą

ce, 

13) wypadki przymierza, 
14) wypadki drogowskazy, 
15) wypadki rozł

ą

ki, 

16) wypadki wrotne, 
17) wypadki porywaj

ą

ce, 

18) wypadki drogi, 
19) wypadki uzupełnienia, 
20) wypadki przecinaj

ą

ce, 

21) wypadki pr

ę

ta mierniczego, 

22) wypadki przebiegu, 
23) dawki natury, 
24) wypadki walki, 
25) wypadki zach

ę

caj

ą

cego skinienia, 

26) wypadki wielostronnej u

Ŝ

yteczno

ś

ci, 

27) wypadki magiczne. 
    Po

Ŝ

ytek za

ś

 z tych wypadków, którym góruj

ą

 one nad wypadkami pospolitymi, odnosi 

si

ę

 w ogóle albo do dziedziny wiedzy, albo do dziedziny praktyki, albo do jednej i drugiej. 

Je

Ŝ

eli chodzi o dziedzin

ę

 wiedzy, wspieraj

ą

 one b

ą

d

ź

 zmysły, b

ą

d

ź

 rozum. Zmysły 

wspiera pi

ęć

 wypadków-pochodni. Rozum wspieraj

ą

 one albo przez to, 

Ŝ

e przyspieszaj

ą

 

wył

ą

czanie formy, jak to czyni

ą

 wypadki samotnicze, albo przez to, 

Ŝ

e zacie

ś

niaj

ą

 

granice i bli

Ŝ

ej wskazuj

ą

 stron

ę

 pozytywn

ą

 formy, jak to czyni

ą

 wypadki w

ę

drówki, 

wypadki okazowe i wypadki towarzysz

ą

ce wraz z ł

ą

cz

ą

cymi, albo przez to, 

Ŝ

e podnosz

ą

 

rozum i prowadz

ą

 do rodzajów i natur wspólnych, i to albo bezpo

ś

rednio - jak to czyni

ą

 

wypadki skryte, wypadki jedyne w swoim rodzaju, wypadki przymierza, albo w stopniu 
przybli

Ŝ

onym - jak konstytutywne, albo w stopniu najni

Ŝ

szym - jak zgodno

ś

ci; albo przez 

to, 

Ŝ

e sprowadzaj

ą

 rozum na wła

ś

ciw

ą

 drog

ę

 od manowców przyzwyczaje

ń

, jak wypadki 

zbaczaj

ą

ce, albo przez to, 

Ŝ

e prowadz

ą

 do wielkiej formy, czyli budowy wszech

ś

wiata, 

jak wypadki graniczne, albo przez to, 

Ŝ

e ostrzegaj

ą

 przed fałszywymi formami i 

przyczynami, jak wypadki-drogowskazy i wypadki rozł

ą

ki. Co si

ę

 za

ś

 tyczy dziedziny 

praktyki, to one albo j

ą

 wyznaczaj

ą

, albo wymierzaj

ą

 j

ą

, albo ułatwiaj

ą

. Wyznaczaj

ą

 albo 

przez to, 

Ŝ

e wskazuj

ą

, od czego nale

Ŝ

y zacz

ąć

, a

Ŝ

eby

ś

my mi

ę

 robili tego, co ju

Ŝ

 zostało 

zrobione - czyni

ą

 to na przykład wypadki władzy, albo te

Ŝ

 do czego nale

Ŝ

y d

ąŜ

y

ć

, je

Ŝ

eli 

dana jest mo

Ŝ

no

ść

 - jak wypadki zach

ę

caj

ą

cego skinienia. Wymierzaj

ą

 praktyk

ę

 owe 

cztery matematyczne, ułatwiaj

ą

 za

ś

 wypadki wielorakiej u

Ŝ

yteczno

ś

ci i wypadki 

magiczne. 
    Dalej spo

ś

ród tych dwudziestu siedmiu rodzajów wypadków nale

Ŝ

y niektóre zbiera

ć

 

ju

Ŝ

 od pocz

ą

tku (jak to, co do pewnych zaznaczyli

ś

my ju

Ŝ

 wy

Ŝ

ej), nie czekaj

ą

c na 

szczegółowe zbadanie odno

ś

nych własno

ś

ci. Do takich nale

Ŝą

 wypadki zgodno

ś

ci, dalej 

wypadki jedyne w swoim rodzaju, wypadki zbaczaj

ą

ce, wypadki władzy, wypadki wrotne, 

wypadki zach

ę

caj

ą

cego skinienia, wypadki wielorakiej u

Ŝ

yteczno

ś

ci oraz wypadki 

magiczne. One bowiem albo wspomagaj

ą

 i uzdrawiaj

ą

 rozum i zmysły, albo w sposób 

ogólny zaopatruj

ą

 praktyk

ę

 we wskazania. Pozostałych za

ś

 wtedy dopiero nale

Ŝ

szuka

ć

, kiedy sporz

ą

dzimy tablice obecno

ś

ci, na których oprze

ć

 si

ę

 b

ę

dzie mo

Ŝ

na przy 

tłumaczeniu jakiej

ś

 szczegółowej własno

ś

ci. Albowiem wypadki odznaczone i obdarzone 

tym wyró

Ŝ

nieniem s

ą

 jakby dusz

ą

 w

ś

ród pospolitych wypadków obecno

ś

ci, i - jak ju

Ŝ

 na 

pocz

ą

tku zaznaczyli

ś

my kilka z nich zast

ę

puje wiele innych. Dlatego, kiedy 

sporz

ą

dzamy tablice, nale

Ŝ

y z wielk

ą

 gorliwo

ś

ci

ą

 ich wła

ś

nie szuka

ć

 i w tablicach je 

umieszcza

ć

. W dalszym ci

ą

gu naszych wywodów b

ę

dzie jeszcze nieraz o nich mowa. 

Dlatego nale

Ŝ

ało im przedtem po

ś

wi

ę

ci

ć

 osobne rozwa

Ŝ

ania. Teraz za

ś

 musimy 

przyst

ą

pi

ć

 do omówienia 

ś

rodków, które wspieraj

ą

 indukcj

ę

 i sprowadzaj

ą

 j

ą

 na wła

ś

ciw

ą

 

drog

ę

, a nast

ę

pnie do konkretów, do ukrytych procesów i ukrytych struktur, i całej reszty, 

któr

ą

 przedstawili

ś

my po porz

ą

dku w aforyzmie dwudziestym pierwszym, a

Ŝ

eby wreszcie 

(sprawuj

ą

c niejako uczciw

ą

 i wiern

ą

 opiek

ę

) przekaza

ć

 ludziom ich własne losy, 

Strona 25 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

wyzwoliwszy ich rozum i uczyniwszy go niejako dojrzałym. W 

ś

lad za tym pój

ść

 musi 

polepszanie stanu człowieka i powi

ę

kszenie jego władzy nad przyrod

ą

. Człowiek bowiem 

przez upadek utracił stan niewinno

ś

ci i stoczył si

ę

 jednocze

ś

nie z tronu królewskiego do 

rz

ę

du stworze

ń

. Jedno za

ś

 i drugie jeszcze w tym 

Ŝ

yciu w pewnej mierze mo

Ŝ

na 

naprawi

ć

: pierwsze przez religi

ę

 i wiar

ę

, drugie przez umiej

ę

tno

ś

ci i nauki. Albowiem 

wskutek kl

ą

twy nie zbuntowało si

ę

 stworzenie całkowicie i do ostatka, lecz na mocy 

owego dekretu: "W pocie oblicza twego b

ę

dziesz po

Ŝ

ywiał swój chleb" poprzez ró

Ŝ

ne 

trudy (nie przez dysputy oczywi

ś

cie ani przez pró

Ŝ

ne ceremonie magiczne) zostało 

wreszcie w pewnej mierze zmuszone do dostarczania człowiekowi chleba, to jest do 
oddawania usług 

Ŝ

yciu ludzkiemu.

Koniec ksi

ę

gi drugiej dzieła pt. Novum Organum

Strona 26 z 26

Bez tytułu 1

2009-10-20