background image

Zen

Prosta droga do Satori

Zen, od niedawna znany również na Zachodzie, odcisnął swe
piętno na kulturze, a nawet na codziennym życiu Japończyków.

Zen jest japońską formą chińskiego słowa cz'an oznaczającego medytację na
siedząco, w postawie Buddy. Praktyka ta dała początek szkole buddyzmu
mahajanistycznego, która narodziła się prawdopodobnie w Indiach.
Przeniesiona do Chin w VI w. otrzymała tam zabarwienie taoistyczne i wnet
odniosła wielki sukces. Podupadający w XII w. chiński cz'an wprowadził do
Japonii (w 1191 r. ) mnich ze szkoły tendai, Yosai (albo Eisai, 1141-1215),
który podczas pobytu w Chinach uzyskał inicjację w praktyki szkoły rinzai. W
chwili jego śmierci zen, dobrze już zakorzeniony w stołecznych środowiskach
arystokratycznych, przemieszany był jeszcze z elementami pochodzącymi z
innych szkół buddyzmu tendai i shingon. Dlatego uważa się, że najczystszy w
Japonii zen szerzył Dogen.
Urodzony w Kioto w roku 1200, bezpośredni potomek jednego z cesarzy z X
w. i szwagier panującego władcy, Dogen jako trzyletnie dziecko stracił ojca,
mając zaś osiem lat matkę. Jako trzynastoletni chłopiec wstąpił do klasztoru
na górze Hiei, ośrodka szkoły tendai, w której przeznaczano go do
najwyższych godności duchownych. Jednakże młodzieniec poszukiwał jedynie
własnej prawdy. Udał się tedy do Yosaia, po którego śmierci kontynuował
praktykę pod kierownictwem jego ucznia Myozena; w 1223 r. towarzyszył mu
w podróży do Chin, aby zaznajomić się tam z możliwie najbardziej
autentyczną formą buddyzmu. Gdy Myozen umarł, Dogen udał się do Nyojo
(po chińsku Żu-king), mistrza szkoły soto nauczającego wytrwałej medytacji
na siedząco zazen. Uzyskawszy "intuicyjny wgląd w prawdę", Dogen w 1227
r. opuścił Nyojo, od którego otrzymał przekaz nauki i polecenie jej
rozpowszechniania. Zaczął je wypełniać po powrocie do Japonii, nauczając w
niewielkich klasztorach Kioto. Wobec rosnącej liczby uczniów mistrz w 1248
r. kazał wznieść wielką świątynię w Eiheiji, niedaleko Fukui na wschód od

1

background image

Kioto; nadal jest ona głównym ośrodkiem szkoły soto. Dogen zmarł w Kioto
28 sierpnia 1253 r.

Nauczanie Dogena

Zawarte jest ono we Wskazówkach do praktykowania zazen (Fukan-za-zen-
gi
, 1227), tekście bardzo zwięzłym, dającym podstawowe zasady, oraz w
Skarbcu Prawdziwego Prawa (Shobo Genzo, 1231-1253), ułożonym przez
Dogena w oparciu o kazania wygłaszane przezeń do uczniów. Shobo Genzo
jest przewodnikiem szkoły roto, wykładającym nie tylko ducha Nauki i
praktykę, lecz również reguły codziennego życia mnichów. Wedle Dogena
"rzeczą najważniejszą w zgłębianiu Drogi jest zazen. (...) Droga, jaką
postępowali Budda i patriarchowie, polegała wyłącznie na zazen"
. W rzeczy
samej jedynie praktyka siedzącej medytacji, całkowicie wolna od wszelkiej
troski o pożytek, może przynieść zupełne wyzucie się z samego siebie (ego),
co prowadzi do Satori (Oświecenia). Ta prosta w zasadzie, lecz forsowna
metoda jest jednak bardzo trudna, wymaga bowiem tyleż bezinteresowności,
co i samozaparcia.

Zen po Dogenie

Niebawem obie szkoły, soto i rinzai miały już licznych uczniów. Rozsławiali
je znakomici mistrzowie, z których każdy obdarzony był indywidualnym,
nieraz bardzo wyraziście zarysowanym temperamentem. Keizan (1268-1325),
trzeci po Dogenie przywódca szkoły roto, opublikował "Zbiór tradycji
przekazu światła"
 (Denko-roku), w którym dowodził ciągłości nauczania
Dharmy, głoszonej przez 53 mistrzów indyjskich, chińskich i japońskich,
których nieprzerwane następstwo sięga aż do Buddy. Mnich Muso (1275-
1351), autor Rozmów we śnie (Muchu mondo), zasłynął jako jeden z twórców
ogrodów zen i ich główny teoretyk. Takuan (1573-1645) jest szczególnie
znany z tego, że ducha zenu zastosował do szermierki na miecze (kendo),
natomiast współczesny mu Suzuki Shosan (1579-1655) rozpowszechnił zen
między świeckimi twierdząc, że Oświecenie może osiągnąć każdy wykonując
po prostu swoją profesję. Jednakże osobowością najsilniejszą i najbardziej
wpływową był Hakuin (1685-1768), pisarz, kaligraf i malarz, który odnowił
szkołę rinzai poprzez usystematyzowanie starej chińskiej praktyki koanów,
zagadkowych wypowiedzi mistrzów podających je jako tematy do medytacji.
Ci wielcy mnisi przez ponad pięć stuleci podtrzymywali w Japonii żywotność
praktyki zenu, który tymczasem przenikał stopniowo całą kulturę i życie
codzienne.

2

background image

Poczynając od XIII w. wielu słynnych samurajów zostawało mnichami,
skutkiem czego w praktykę wszedł bushido, rycerski kodeks honorowy, który
dał początek głównym "sztukom walki". Razem z zenem Yosai wprowadził
picie herbaty, która z początku miała jedynie zapobiegać senności podczas
praktyki. Zrodził się z tego prawdziwy rytuał ceremonia herbaty. Kunszt
komponowania ogrodów zen, a z nim ikebana, czyli "droga kwiatów",
rozpowszechniły się po całym archipelagu. Wyrażają one głęboką wrażliwość
na przyrodę i jej symboliczny sens. Przede wszystkim jednak myśl i estetyka
zenu spowodowały odnowę sztuki w rozmaitych jej dziedzinach architektury,
garncarstwa, malarstwa, poezj; sumiye, czarnobiałe szkice tuszem, oraz haiku
krótki wiersz, którego mistrzem największym był wielki Basho (1643-1694),
stały się wyrazem spontaniczności ducha poddanego medytacyjnemu
skupieniu.

Zen liczy dziś w Japonii ok. 10 mln adeptów, z czego szkoła soto ok. 6-7 mln,
rinzai zaś 2-3 mln. Zen praktykują też liczni uczniowie w Ameryce i w
Europie, gdzie wprowadzili go po II wojnie światowej mistrzowie japońscy.

"Porzućcie ciało i ducha" (Nyojo).

"Oświecenie pochodzi z praktyki, a więc Oświecenie nie ma granic;
praktyka pochodzi z Oświecenia, a więc praktyka nie ma początku.

(Dogen).

"Praktykując zazen nie usiłujcie zgadywać, czym jest dobro i zło! Nie
próbujcie też zapobiegać powstawaniu w was myśli. Zadawajcie sobie
tylko wprost pytanie: czym jest nasz Umysł?"

(Bas-sui, 1327-1387).

Uderzając dłońmi jedną o drugą słyszymy klaśnięcie. Hakuin
zapytywał uczniów: "W takim razie, jaki dźwięk wydaje jedna dłoń?"

Maha Pradznia Paramita

3

background image

Hridaja Sutra

Bodhisattwa Awalokiteswara,
praktykujac gleboko Pradznia Paramite,
postrzegl pustke wszystkich pieciu skandh
i przekroczyl wszelkie cierpienie.

Siariputro.
Tutaj forma nie jest rózna od pustki
pustka nie jest rózna od formy
forma to wlasnie pustka
pustka to wlasnie forma
uczucia, mysli, tendencje i swiadomosc
Istnieja w taki sam sposób.

Siariputro.
Tutaj wszystkie dharmy maja nature pustki
nie pojawiaja sie ani nie gina
ani sa skazone ani czyste
nie zwiekszaja sie ani nie zmniejszaja.

Dlatego w pustce nie ma formy
Nie ma uczuc mysli tendencji i swiadomosci.
Nie ma wzroku sluchu wechu smaku
ciala ani rozumu
nie ma barw dzwieków zapachów
smaków odczuc ani przedmiotów rozumu
nie ma sfery wzroku i wielu innych sfer
Nie ma sfery postrzezeni rozumu
nie ma niewiedzy ani kresu niewiedzy
ani wielu innych stanów.

Nie ma starosci i smierci
ani kresu starosci i smierci.
Nie ma cierpienia przyczyny unicestwienia i drogi
nie ma poznania ani osiagania
ani niczego do osiagniecia.

Bodhisattwa zaglebiony w Pradznia Paramicie
nie ma w umysle zadnych przeszkód
gdy nie ma przeszkód
zaden strach nie istnieje
trzymajac sie z dala od przewrotnych pogladów
przebywa on w Nirwanie.

Wszyscy Buddowie trzech czasów
dzieki glebokiej Pradznia Paramicie
osiagaja Annutara Samjak Sambodhi.

4

background image

Dlatego poznaj Pradznia Paramite
oto wielka przekraczajaca rozumienie mantra
oto mantra wielkiego poznania
oto najwyzsza mantra
oto niezrównana mantra
usuwajaca wszelkie cierpienie
prawdziwa bo jest bez bledu
glos mantre Pradznia Paramity
glos mantre która brzmi :

gate, gate, paragate, parasamgate, bodhi svaha
gate, gate, paragate, parasamgate, bodhi svaha
gate, gate, paragate, parasamgate, bodhi... svaha

Wstep

Postrzegajac wszystkie piec skand jako puste wyzwala sie wszystkie
istoty od cierpienia i nieszczescia.
Wszedzie gdzie nie spojrzec jest cierpienie na tym swiecie. Wszystkie
istoty czuja ból i niewygode. Skad pochodzi to cierpienie ? Ludzie
cierpia z powodu beznadziejnej milosci do kogos, albo sa przekonani,
ze musza zdobyc rózne rzeczy materialne. Ludzie maja ambicje aby
stac sie kims i wierza, ze to uczyni ich zycie pelnym, albo pragna byc
rozpoznani i potrzebuja potwierdzenia w oczach innych. Jednak bez
wzgledu na to, jak mocno bedziemy walczyc, aby cos osiagnac, w
koncu kiedy dostaniemy to, nie mozemy tego zatrzymac. Wlasnie to
powoduje wiele cierpienia. Pierwotnie to cierpienie nie istnieje,
pochodzi z naszego umyslu, tak jak zludzenie unoszace sie z goracej
drogi i ukazujace sie jako rzeczywiste. Jezeli ja cierpie z jakiegos
powodu, to kiedy umieram znika moje cierpienie. Kiedy uswiadamiamy
sobie, ze cierpienie jest tylko stworzone przez nasz umysl i nie istnieje
niezaleznie - wtedy nie ma juz zadnego cierpienia i nieszczescia.
Wiec co to jest ten wielki umysl ? Jezeli myslisz, nigdzie nie znajdziesz
swojego umyslu. Jezeli odetniesz cale myslenie, co dokladnie oznacza
odciecie przywiazania do myslenia, wtedy twoja prawdziwa natura
pojawi sie wszedzie.
Budda najpierw nauczal, ze to co nazywamy umyslem lub "Ja", to tylko
piec skand, czyli forma, uczucia, percepcja, impuls i swiadomosc. Te
skandy zmieniaja sie nieustannie, sa tylko masa mentalnej energii.
Poniewaz ludzie sa przywiazani do formy, uczuc, percepcji, impulsów i
swiadomosci, kiedy one w nieunikniony sposób zmieniaja sie,
odczuwamy cierpienie. Nigdy nie wydostaniemy sie z oceanu
cierpienia, poniewaz wierzymy, ze rzeczy te sa rzeczywiste i ze nasze
"Ja" jest takze rzeczywiste. Otwierajace linie Sutry Serca wskazuja na
to, ze te skandy pierwotnie sa puste. Skoro tak, to gdzie jest cierpienie
? Kto moze cierpiec ? Oto kubek soku pomaranczowego. Jezeli masz
kubek, to mozesz tam trzymac swój sok, ale jesli kubek rozbije sie, jak
zatrzymasz w nim sok ? Cierpienie jest takie samo jak to. Jezeli jestes

5

background image

przywiazany do pieciu skand - formy, uczuc, percepcji, impulsów i
swiadomosci, wtedy twoje cierpienie ma sie gdzie zatrzymac. Ale Sutra
Serca mówi, ze wszystkie piec skand jest pustych. Umysl jest
kompletnie pusty, wiec gdzie cierpienie mialoby sie pojawic ? To
nauczanie o pustce jest bardzo wazne, musisz je osiagnac. Kiedy
praktykujesz droge doskonalej madrosci, w koncu osiagniesz pustke
wszystkich pieciu skand. Zrozumienie tego pogladu uwalnia nas od
calego cierpienia i nieszczescia. Samo zrozumienie tego pogladu nie
moze ci pomóc - musisz cos osiagnac.

1. Forma nie jest rózna od pustki, pustka nie jest rózna od formy.
Forma jest pustka, pustka jest forma.

Sutra Serca uczy, iz "forma jest pustka i pustka jest forma." Bardzo
wielu ludzi nie rozumie co to znaczy, nawet ci którzy dlugo praktykuja
medytacje. Istnieje bardzo prosty sposób, aby zrozumiec nauczanie
Sutry Serca w naszym codziennym zyciu. Np. to jest drewniane
krzeslo. Jest brazowe. Jest solidne i ciezkie i wszystko wskazuje na to,
ze przetrwa dlugi okres czasu. Siedzisz na tym krzesl, a ono utrzymuje
twoja wage, mozesz takze cos na nim polozyc. Ale kiedy podpalisz
krzeslo i wyjdziesz, to kiedy wrócisz krzesla juz nie bedzie. Ta rzecz,
która wygladala tak mocno, solidnie i realnie, teraz jest tylko kupka
popiolu, który wiatr rozwiewa dokola. Ten przyklad pokazuje w jaki
sposób to krzeslo jest puste: nie jest trwala i stala rzecza. Caly czas sie
zmienia. Nie istnieje w niezalezny sposób. Predzej czy pózniej, krzeslo
w koncu zamieni sie i stanie sie zupelnie czyms innym. W taki oto
sposób to brazowe krzeslo jest calkowita pustka i chociaz zawsze
mialo wlasciwosci pustki, ta pustka jest forma; mozesz usiasc na tym
krzesle i bedzie cie ono podtrzymywac. "Forma jest pustka, pustka jest
forma." Dlaczego jest tak wazne, aby to zrozumiec ? Przyczyna tego
jest taka, ze wielu ludzi jest przywiazanych do nazwy i formy. To
przywiazanie jest powodem niemalze calego cierpienia. Jezeli chcemy
uwolnic ludzi od tego przywiazania, musimy podac im lekarstwo nazwy
i formy. Musimy zaczac od pokazania, ze nazwa i forma jest
nierzeczywista i nietrwala; zawsze zmienia sie. Jesli jestes bogaty,
musisz zobaczyc, ze pozadanie bogactwa jest puste. Jezeli jestes
przywiazany do slawy i pragniesz uznania innych, musisz zobaczyc, ze
rzeczy o które walczysz i przez które cierpisz sa puste. Wiekszosc
ludzi wysoko ceni sobie wlasne cialo, wydaje mnóstwo pieniedzy, aby
bylo piekne i mocne. Ale wkrótce pewnego dnia, kiedy umrzesz, twoje
cialo zniknie. Nie mozesz zabrac ze soba tego pustego ciala, bez
wzgledu na to jak bardzo je sobie cenisz. Nie mozesz zabrac slawy,
nie mozesz zabrac pieniedzy, nie mozesz zabrac seksu. Niczego nie
mozesz zabrac. W naszych czasach wielu ludzi bardzo przywiazuje sie
do tych rzeczy. Cenia sobie nazwy i wyglad zewnetrzny prawie ponad
wszystko, raniac w ten sposób siebie i innych, tylko po to, by siebie
chronic. Chca zdobyc pieniadze, dobra reputacje albo korzystne
zwiazki. Walcza desperacko o wysoka pozycje. Ludzi zawsze pociaga
najgorszego rodzaju naduzycie i cierpienie, by w konsekwencji dostac i

6

background image

zatrzymac te puste, przemijajace rzeczy. Teraz wielu ludzi jest
przywiazanych do seksu. To nie jest potrzebne. Wszystkie formy sa
puste, wiec przekonanie, ze mozesz zdobyc lub zatrzymac cokolwiek
jest podstawowa iluzja. To nauczanie wskazuje na to. Najwazniejsze
jest, co chcesz osiagnac w swoim zyciu, wlasnie teraz ? To czego
chcesz w tej chwili ksztaltuje twój umysl, determinuje twoje zycie
obecne i nastepne, ksztaltuje je. Postrzegajac, ze wszystkie rzeczy
pierwotnie sa puste, mozesz wszystko odpuscic i po prostu zyc,
zamiast cierpiec z powodu tych wszystkich, nietrwalych rzeczy. Jesli
nie jestes przywiazany do nazwy i formy, jestes calkowicie wolny. Jest
o tym slynna historia. Dawno temu w Atenach zyl slynny filozof
Diogenes. Chociaz byl filozofem najwyzszej klasy w starozytnej Grecji,
zyl jak nedzny pies. Zawsze sypial na zewnatrz, nie troszczyl sie o to,
czy bedzie mial co jesc kolejnego dnia i zazwyczaj nie nosil zadnego
ubrania. To bylo jego nauczanie - naturalny styl zycia. Któregos ranka,
kiedy spal na ulicy, nagle poczul lekki chlód i obudzil sie. Nad nim stal
Aleksander Wielki, który w tamtym czasie byl najpotezniejszym
czlowiekiem swiata. Podbil wiele krajów i z powodu swojej niezwyklej
militarnej mocy i inteligencji, bali sie i podziwiali go wszyscy. Wlasnie
tego dnia Aleksander Wielki postanowil odwiedzic Diogenesa i dostac
od niego nauczanie.Stal tam wystrojony w królewskie insygnia, jego
wielka muskularna postac rzucala cien na wciaz lezacego Diogenesa.
Diogenes spojrzal na niego zezujac i powiedzial: "O, Aleksander Wielki
! Jak sie masz ?" Ja mam sie dobrze, ale chce ci pomóc Diogenesie.
Podbilem juz caly ten swiat. Posiadam niezliczone palace, zloto i
bogactwa. Jezeli chcesz czegos, moge ci to dac. Cokolwiek - ziemie,
pieniadze, wysoka pozycje - dam ci wszystko. Tylko powiedz czego
chcesz a bedzie twoje. Czego chcesz ?

"O, chcesz mi pomóc ?"
Tak - powiedzial Aleksander Wielki. Chce ci pomóc.
"O, dziekuje."
"Wiec czego chcesz ?"
"Chce czegos."
"Tylko powiedz a bedzie twoje."
"Aleksandrze Wielki prosze nie zaslaniaj mi slonca."
"Dobrze juz dobrze, przepraszam." Aleksander przesunal sie na bok.
Diogenes powiedzial: "Dziekuje, dziekuje, to wystarczy."

To bardzo prosta historia, ale wyjasnia czym jest forma i pustka. To
wszystko. Ha, ha, ha. Kiedy zaoferowano mu wszystko czego mozna
zapragnac, Diogenes tylko powiedzial: "prosze nie zaslaniaj mi slonca."
Tylko to! W tym punkcie nie ma pozadan. Diogenes juz osiagnal cala
prawde, osiagnal, ze substancja jest pusta. Wiedzial tez, ze nazwa i
forma sa puste, wiec nie byl zainteresowany w posiadaniu bogactw,
slawy, kochanki, rodziny czy wysokiej pozycji. Wszystko jest puste - kto
pragnie tych pustych rzeczy. One nie moga na prawde pomóc mi w
zyciu, ale wlasnie teraz, potrzebuje slonecznego swiatla. To wszystko.
Diogenes byl calkowicie wolny, poniewaz calkowicie osiagnal prawde,
ze "forma jest pustka, pustka jest forma." Jezeli osiagniesz ten punkt i
nie ma w nim pozadania, które warte jest lgniecia sie do czegokolwiek,

7

background image

wtedy rozumiesz, ze jestes juz kompletny. Wlasnie teraz niczego ci nie
brakuje. To bardzo wazny punkt. Wtedy medytacja nie jest juz
konieczna. Siedzenie odosobnien nie jest juz potrzebne. Mowy
Dharmy tez nie sa potrzebne. jednak jezeli jestes przywiazany do
swojego myslenia, wtedy medytacja jest bardzo potrzebna. Jezeli nie
osiagnales "forma jest pustka, pustka jest forma," siedzenie dlugich
odosobnien jest bardzo wazne w twoim zyciu i musisz duzo, mocno
praktykowac. Kiedy zatrzymasz sie i spojrzysz na to przez chwile,
zobaczysz, ze potrzeba praktyki jest takze bardzo glupia. Ha, ha, ha.

2. Nie pojawianie sie i nie znikanie. Nie zabarwienia i nie czystosc.
Nie powiekszanie i nie zmniejszanie.

Sutra Serca jest znana z bardzo interesujacego sposobu opisywania
nszej prawdziwej natury. Uzywa slowa "nie" wiele razy. Kiedy
osiagniesz prawdziwa pustke, nie ma tam mowy ani slów. Kiedy
otwierasz usta, to juz jest wielki blad. Tak wiec slowa i mowa nie moga
opisac naszej pierwotnej natury. Zeby nauczac ludzi wciaz
uczepionych zludy slów i mowy, trzeba posluzyc sie lekarstwem mowy i
slów. Sutra Serca rozwaza obydwa te punkty. Opisuje nasza
prawdziwa nature przez dokladne objasnienie, czym nasza prawdziwa
natura nie jest. Nie mozna powiedziec co to jest, ale mozna przekazac
sens tego, czym nasza natura nie jest. "To nie jest to, ani to, ani to. To
nie jest takie jak tamto, ani takie jak tamto." Rozumiesz ? Ha, ha, ha !
To bardzo interesujaca technika. Sutra Serca mówi jedynie "nie",
poniewaz to jest prawdopodobnie najlepsze, co slowa i mowa moga
wyrazic. Te linie Sutry Serca wskazuja prosto na fakt, ze w naszej
prawdziwej naturze nigdy nic sie nie pojawia, ani nie znika. Nie ma
czegos takiego jak zabarwienie czy czystosc, poniewaz to sa jedynie
pojecia stworzone przez myslenie. W pierwotnej naturze nie ma
pojawiania sie ani znikania. Nasza pierwotna natura jest calkowicie
nieporuszona i pusta. Wszystko zostalo stworzone z uniwersalnej
substancji. W takim razie w jaki sposób moglaby cos pojawiac sie i
znikac, byc zabarwione lub czyste ? Poniewaz nasza pierwotna natura
jest taka sama, jak natura wszechswiata jak moglaby sie powiekszac i
zmniejszac ? Nieskonczona w czasie i przestrzeni, nie ma w niej
zadnych znaczen, niczego co moglibysmy odniesc do rzeczy lub
opisac slowami.

3. Wszystkie Dharmy przenikniete sa pustka. Nie poznanie, nie
osiaganie. Nirwana.

Sutra Serca mówi: "Wszystkie Dharmy przenikniete sa pustka."
Wszystkie Dharmy byly juz puste i wolne od istnienia, nim to
zauwazyles. Nazwa i forma juz sa puste. Nie mozesz nawet mówic o
Dharmie, a potem twierdzic, ze jest pusta. To jest wielki blad !
Prawdziwe doswiadczenie pustki oznacza, ze nie ma tam ani slów ani
mowy, nie ma takze Dharmy. Kiedy masz zamiar otworzyc usta, aby
powiedziec, ze "wszystkie Dharmy przenikniete sa pustka," to wtedy

8

background image

nie jest to juz pustka. Wiec uwazaj. Chodzi tutaj o to, ze jesli tylko
rozumiesz mowe i slowa, takze kierujesz sie tylko intelektualnym
rozumieniem, wtedy ta sutra ani zadna inna nie moze ci pomóc w
twoim zyciu, Pewne rzeczywiste doswiadczenie tego o czym jest tutaj
mowa jest konieczne.
Tak wiec, kiedy mówimy, ze wszystko jest puste, nie ma poznania ani
osiagania. W tym punkcie pustka jest Absolutem. (Mocne uderzenie w
stól.) Nic nie istnieje, wiec co jest do osiagniecia ? Te slowa w Sutrze
Serca sa tylko piekna mowa, ale nawet najwspanialsza i najbardziej
interesujaca mowa, slowa jezeli tylko rozumiesz je pojeciowo, nie
moga pomóc ci w zyciu.
Powtarzam jeszcze raz, naprawde musisz cos osiagnac. Musisz
osiagnac pewnosc, ze rzeczywiscie nie ma nic do osiagania. Wszystko
jest prawda, dokladnie takie jakie jest. Jestes juz kompletny. Ale
uwazaj ! Samo rozumienie tych pieknych slów to jedno, ale osiagniecie
ich, to calkiem co innego.
Sutra Serca rozpoczyna sie od doswiadczenia pustki w Hinajanie i
prowadzi do zrobienia nastepnego kroku. Jesli osiagniesz prawdziwa
pustke, tam nie ma mowy ani ust. Kiedy osiagniesz "bez ust,"
osiagniesz Absolut lub nirwane. Juz omawialismy Cztery Szlachetne
Prawdy i Osmioraka Sciezke nauk Hinajany: sciezke, która ukazuje, ze
wszystko jest cierpieniem a nastepnie prowadzi do konca cierpienia,
powstrzymania narodzin i smierci. To jest nirwana. W tym punkcie nie
ma przeciwstawienst: nie ma przychodzenia czy odchodzenia, nie ma
wysokie ani niskie, dobre czy zle, narodziny czy smierc. W
prawdziwym doswiadczeniu pustki postrzegasz, ze nie ma narodzin ani
smierci, nie ma przychodzenia ani odchodzenia. Jak mozesz
zatrzymac cos, co nie istnieje ? Nie ma juz cierpienia, wiec nie ma
takze zródla cierpienia, tym bardziej tez unicestwienia cierpienia.
Dlatego Sutra Serca mówi, ze "nie ma cierpienia ani zródla cierpienia,
takze nie ma konca cierpieniai zadnej sciezki wyprowadzajacej z
cierpienia." Takze "uderza" w przeciwstawne myslenie, ukazane w
Czterech Szlachetnych Prawdach, w których jest powiedziane, ze
istnieje cierpienie, zródlo cierpienia, takze sciezka wyprowadzajaca.
Buddyzm Mahajany prowadzi do zrobienia nastepnego kroku, dalej niz
nauczanie Hinajany. Jezeli zatrzymasz sie w tym miejscu, w
kompletnej pustce, osiagniesz tylko nirwane. Buddyzm Mahajany
prowadzi do zrobienia nastepnego kroku.

4. Najwyzsze, doskonale oswiecenie - Annutara samyak sambodhi

Annutara samjak sambodhi jest sankryckim wyrazeniem, które
oznacza "najwyzsze doskonale oswiecenie." Jest to po prostu inny
sposób na okreslenie "prawdy." Kiedy patrzysz, kiedy sluchasz, kiedy
wachasz, kiedy smakujesz, kiedy dotykasz, kiedy myslisz - wszystko,
wlasnie tak jak jest, jest prawda. Poprzednio wlasnie w tym punkcie
nirwany, nie ma poznania, nie ma osiagania, z niczym do osiagniecia.
Wiec bodhisattwa zalezy od Prajna Paramity i osiaga nirwane.
Nastepnie pokazuja sie te trzy slowa: annutara samjak sambodhi.
Przedtem bylo powiedziane, ze nie ma osiagania: teraz wszyscy

9

background image

Buddowie osiagaja anuttara samyak sambodhi. Co to znaczy ?
Jesli osiagniesz prawdziwa pustke, to jest to tylko nirwana. To jest
doswiadczenie calkowitej stalosci i blogosci: nie ma podmiotu ani
przedmiotu, nie ma dobra ani zla, nie ma przychodzenia ani
odchodzenia, nie ma zycia ani smierci. Nie ma nic do osiagniecia. Ale
Mahajana to kontynuowanie praktyki i przekraczanie tego punktu, w
koncu osiagasz "nie osiaganie." Musisz odkryc, jak funkcjonuje
nirwana w tym swiecie. Nazwa tego jest najwyzsze, doskonale
oswiecenie. Jesli osiagniesz "nie osiaganie", osiagniesz prawde. Twój
umysl jest pusty i czysty jak przestrzen. To znaczy, ze twój umysl
odbija jak lusto: jesli góra pojawi sie przed lustem, jest tylko góra;
pojawia sie woda, wtedy jest tylko woda; pojawia sie czerwone, lustro
odbija czerwone; biale przychodzi - biale. Niebo jest niebieskie, drzewo
jest zielone. Pies szczeka, "hau, hau !" Cukier jest slodki. Wszystko co
widzisz, slyszysz, wachasz, smakujesz, dotykasz i wszystko o czym
myslisz, jest prawda, takie jakie jest. Nirwana oznacza osiagnac
pustke, w której nie ma niczego do osiagniecia. Annutara samjak
sambodhi oznacza uzyc doswiadzcenia pustki do osiagniecia prawdy.
Z pustym umyslem odzwierciedlac ten swiat, takim jaki jest. To jest
Buddyzm Mahajany i Wielka Droga Bodhisattwy.

5. Gate, gate, paragate, parasamgate, bodhi swaha !

Wciaz jest do zrobienia jeszcze jeden krok. Jezeli osiagniesz pustke, a
nastepnie osiagniesz prawde, jak ta prawda bedzie "funkcjonowac" i
pomagac innym istotom. Wszyscy Buddowie osiagaja annutara samjak
sambodhi lub inaczej najwyzsze, doskonale oswiecenie. Oznacza to,
ze osiagaja prawde i moga zobaczyc, ze niebo jest niebieskie, a
drzewo zielone. Na zakonczenie sutry jest powiedziane, ze jest wielka,
transcedentalna mantra, wielka jasna mantra, najwyzsza mantra,
doskonala mantra: Gate, gate, paragate, parasamgate, bodhi swaha.
To moze byc przetlumaczone jako: "przejdz, przejdz, przejdz, przejdz
na drugi brzeg." Tak wiec mantra pod koniec Sutry Serca oznacza
tylko dzialanie. Az do tego miejsca, wszystko zawarte jest w slowach
opisujacych osiaganie pustki i prawdy. Duzo ciekawych opisów.
Jakkolwiek ta mantra znaczy, ze musisz tylko robic to. Jakies dzialanie
jest konieczne, jezeli chcesz pomóc temu swiatu. Bodhisattwa tylko
dziala jak bodhisattwa. Kiedy osiagniesz najwyzsze, doskonale
oswiecenie, musisz osiagnac, jaka jest funkcja oswiecenia w tym
swiecie. To nazywamy swiatem momentu. Z chwili na chwile
postrzegaj cierpienie w tym swiecie i po prostu pomagaj wszystkim
istotom. To bardzo wazne.
Sutra Serca jest bardzo interesujaca. Na poczatku ukazuje swiat
przeciwienstw, nastepnie swiat Absolutu, w koncu prowadzi do
kompletnego swiata, czyli tego, co nazywamy swiatem momentu. Swiat
przeciwienstw to "forma jest pustka, pustka jest forma." Swiat Absolutu
to pustka lub nirwana: "nie forma, nie pustka." Kompletny swiat to
annutara samjak sambodhi - prawda, wlasnie taka jak jest: "forma jest
forma, pustka jest pustka." Samo osiagniecie prawdy nie wystarczy,
poniewaz nasze doswiadczenie prawdy musi funkcjonowac dla innych

10

background image

osób z chwili na chwile. Sutra konczy sie napomnieniem do dzialania:
Gate, gate, paragate, parasamgate, bodhi swaha. Ta mantra oznacza
utrzymywanie umyslu w tym momencie, który jest Wielka Miloscia i
Wielkim Uczuciem. To jest droga bodhisattwy. Kiedy dzialasz ze
wszystkimi istotami, Wielka Milosc pojawia sie sama z siebie. Wspólne
dzialania to po prostu dzialanie w harmonii z chwili na chwile. To jest
takze pokój na swiecie. Tylko rób to. Tylko rób to. Kiedy ktos jest
spragniony, daj mu pic. Gdy ktos jest glodny, daj mu jesc. Jesli
cierpiaca osoba pojawi sie przed toba, tylko pomagaj, bez myslenia,
bez sprawdzania. Wczesniejsze fragmenty tej sutry nie zawieraja "tylko
rób to," jest tam tylko dobra mowa o osiaganiu i nie osiaganiu. Kiedy
osiagniesz cos, musisz tego uzyc. To jest znaczenie poza slowami.
Gate, gate, paragate, parasamgate, bodhi swaha. Krok za krokiem,
osiagamy jak wspólczuciem dla innych, spontanicznie, z chwili na
chwile. To jest prawdziwe znaczenie Sutry Serca. Z chwili na chwile,
kiedy robisz cos, tylko rób to.

Tlumaczenie Aleksandra Porter

.

Czym jest Zen ?

Mistrz Zen Seung Sahn

Zen jest bardzo prosty...czym jestes ?
Na tym calym swiecie, wszyscy szukaja szczescia na zewnatrz, lecz nikt nie
rozumie swojej prawdziwej jazni wewnatrz.
Kazdy mówi: „ja” - „ja chce to, ja jestem taki jak tamto...”, lecz nikt nie
rozumie tego „ja”. Zanim sie urodziles, skad przyszlo twoje „ja” ? Kiedy
umrzesz, dokad twoje „ja” pójdzie ? Jesli szczerze bedziesz pytal sie „Czym
jestem ?”, wczesniej czy pózniej wpadniesz na sciane, gdzie cale myslenie jest
odciete. Nazywamy to „Nie wiem”. Zen jest utrzymywaniem umyslu „Nie
wiem” zawsze i wszedzie.

Chodzac, stojac, siedzac,
lezac, mówiac, bedac w ciszy,
poruszajac sie, bedac w bezruchu.
Przez caly czas, we wszystkich miejscach,
bez przerwy - co to jest ?
Jeden umysl to nieskonczone kalpy.

Medytacja w Zen oznacza utrzymywanie umyslu „Nie wiem” podczas
poklonów, spiewów i siedzenia Zen. To formalna praktyka Zen. A kiedy
robisz cos, po prostu rób to. Prowadzac samochód, tylko prowadz, jedzac

11

background image

tylko jedz, pracujac tylko pracuj.

W koncu twój umysl „Nie wiem” stanie sie czysty. Wówczas kiedy widzisz
niebo, tylko blekit. Widzisz drzewo, tylko zielen. Twój umysl jest czysty jak
lustro. Pojawia sie czerwien, lustro jest czerwone. Pojawia sie biel, lustro jest
biale. Pojawia sie ktos glodny, daj mu jesc. Pojawia sie ktos spragniony, daj
mu sie napic. Nie ma tu zadnych pragnien dla siebie, jedynie dla wszystkich
istot. Ten umysl, to juz jest oswiecenie, nazywamy to wielka miloscia,
wielkim wspólczuciem, wielka droga Bodhisattwy. To bardzo proste, wcale
nie trudne!

Tak wiec Budda powiedzial, ze wszystkie istoty maja nature Buddy (nature
oswiecenia). Lecz mistrz Zen Jo-Ju powiedzial, ze pies nie ma natury Buddy.
Kto ma racje ? Kto sie myli ? Jesli to znajdziesz, odnajdziesz swa prawdziwa
droge.

Powiedzenia mistrza Zen

Kyong - Ho

(1849 - 1912)

1. Nie mysl nawet o doskonalym zdrowiu. W doskonalym zdrowiu kryje

sie pozadliwosc i chcenie. Pewien starozytny medrzec powiedzial: "Zrób

sobie dobre lekarstwo z cierpienia w chorobie".

2. Nie ludz sie nadzieja, ze bedziesz miec zycie bez problemów. Latwe
zycie wywoluje osadzajacy i leniwy umysl. Starozytny medrzec
powiedzial: "Zaakceptuj niepokoje i trudnosci tego zycia".

3. Nie oczekuj ze twoja praktyka obejdzie sie bez przeszkód. Bez
przeszkód umysl, który szuka oswiecenia, moze sie wypalic. Tak wiec
starozytny medrzec powiedzial: "Osiagnij swobode posród chaosu".

4. Nie oczekuj, ze praktykujac mocno nie doswiadczysz dziwnych rzeczy.
Ciezka praktyka, w której unika sie tego co nieznane, oslabia
zaangazowanie. Starozytny medrzec powiedzial: "Wspomóz ciezka
praktyke zaprzyjazniajac sie z kazdym demonem".

5. Nie oczekuj, ze cokolwiek mozna latwo doprowadzic do konca. Jesli
przytrafi ci sie osiagnac cos z latwoscia, twoja wola zostanie przez to
oslabiona. Tak wiec starozytny medrzec powiedzial: "Wciaz próbuj i
próbuj dokonczyc to, co robisz".

6. Przyjaznij sie, ale nie oczekuj zadnej korzysci dla siebie. Przyjazn tylko
dla siebie zle odbija sie na zaufaniu. Starozytny medrzec powiedzial:
"Utrzymuj trwala przyjazn z czystym sercem".

7. Nie oczekuj, ze inni beda podazac twoim sladem. To, ze zdarzy sie iz
inni ida za toba przydaje ci tylko wiecej dumy. Starozytny medrzec
powiedzial wiec: "Uzyj swojej woli, by wnosic pokój miedzy ludzi".

12

background image

8. Nie oczekuj zadnej nagrody za swoja dobroczynnosc. Oczekiwanie
czegokolwiek w zamian prowadzi do knujacego i podstepnego umyslu.
Starozytny medrzec rzekl: "Odrzuc falszywa duchowosc jak pare starych
butów".

9. Nie oczekuj zysków wykraczajacych poza wartosc twojej pracy.
Zdobywanie nieuczciwych korzysci czyni z ciebie samego glupca.
Starozytny medrzec powiedzial: "Badz bogaty w uczciwosci".

10. Nie staraj sie stwarzac jasnosci umyslu poprzez surowa praktyke.
Kazdy umysl zaczyna w koncu palac nienawiscia do surowosci, a jakaz
jest jasnosc w umartwianiu sie? Tak wiec starozytny medrzec rzekl:
"Stwórz sobie swobodna droge nie wkraczajac w surowosc praktyki".

11. Pozostan w równowadze wobec wszelkich przeciwnosci losu. Budda
osiagnal najwyzsze oswiecenie bez przeszkód. Poszukujacy prawdy sa
cwiczeni w pokonywaniu trudnosci. A gdy na swej drodze wystawieni sa
na przeszkode, pozostaja niepokonani. Wtedy, uwalniajac sie, posiadaja
wielki skarb.

Jedna rzecz

Przekaz

6 kwietnia 1996 Do An Sunim otrzymal przekaz i stal sie

Mistrzem Zen Dae Kwangiem

.

Bang! (Uderza w stól kijem )

Wszystko  zawsze  przychodzi  i  odchodzi,  odchodzi  i  przychodzi.  To  jest
pierwsza  nauka  Buddy.  Lecz  prawdziwe  znaczenie  tej  nauki  odcina  jezyk
Buddy. W koncu nawet piec szkól Zen znika. Mistrz Zen Un Mun rzekl: " Lek
leczy chorobe, choroba leczy lek ".

Bang!

Ten  punkt  jest  zupelnym  bezruchem,  uniwersalna  substancja.  Caly
wszechswiat  pochodzi  z  tego  punktu.  To  jest  druga  nauka  Buddy.  Lecz  ten
punkt jest bez nazwy, bez slowa, bez mowy, bez formy. Tak wiec, ten punkt
juz odcial mój jezyk.

Bang!

To  jest  trzecia  nauka  Buddy.  To  znaczy  "wlasnie  taka  jak  to" jest  prawda,
która  jest  wszechswiat  po  prostu  robiacy  to  z  kazda  chwila;  teraz  jezyki
wszystkich sa odciete - co mozesz zrobic ?

Ho!

Na zewnatrz ptaki spiewaja, wewnatrz swiece sa jasne.

Nasze cale zycie jest tylko jedna rzecza. Lecz nikt w to nie wierzy. Powodem
niewiary  jest  to,  ze  kazdy  czegos  chce.  Na  przyklad,  wielokrotnie  ludzie

13

background image

praktykujacy  Zen  oczekuja  lub  chca  czegos  od  swej  praktyki.  Ale  to  nie  jest
wlasciwe praktykowanie, poniewaz chec lub oczekiwanie czegos jest tym, co
napedza  kolo  samsary.  To  jest  zródlo  zycia,  smierci  i  wszelkiego  cierpienia.
Lecz  jesli  po  prostu  praktykujesz  bez  checi  otrzymania  czegokolwiek,  wtedy
mozesz  osiagnac  prawdziwego  siebie.  W  Diamentowej  Sutrze  uczen  pyta
Budde czy cokolwiek osiagnal, gdy osiagnal oswiecenie. Budda odpowiedzial
"Nie,  nie  osiagnalem  niczego,  jeslibym  osiagnal  cokolwiek  to  nie  byloby  to
niezrównane oswiecenie".

Jesli calkowicie to osiagasz, dostajesz jedna rzecz, ten moment. To jest bardzo
proste! Zen nie jest jakas specjalna rzecza, to po prostu jedna rzecz!

Okolo 100 lat temu zyla w Korei mloda kobieta, która miala wyjsc za maz. W
tamtych  latach  malzenstwa  zawierane  byly  przez  posredników,  swatów.  Byl
taki zwyczaj, ze panna mloda nie widziala i nie znala swego przyszlego meza
az do dnia slubu. Slyszac, ze przygotowania dobiegaja konca, kobieta stala sie
podekscytowana  i  zdenerwowana  zarazem.  Jej  malzenstwo  mialo  przeciez
zasadniczy  wplyw na reszte jej zycia, a ona nie wiedziala co ma sie zdarzyc.
Zaczela  myslec:  "Jaki  bedzie  mój  maz?  Przystojny  czy  brzydki?  Chcialabym
przystojnego meza. Bedzie zyczliwy czy tez nie? Och, tak chcialabym dobrego
meza".  Myslala  tez:  "Ciekawe,  czy  bedzie  glupi  czy  madry?  Naprawde
chcialabym madrego i bystrego meza." "Nienawidze tepaków". Wtedy zaczela
myslec jaka bedzie jej tesciowa.

W  Korei  w  tych  czasach  zona  mieszkala  po  slubie  z  rodzina  meza.  Odkad
zycie  kobiety  wiazalo  sie  z  rodzina  i  domem,  tesciowa  kontrolowala  cale  jej
zycie.  Wiec  martwila  sie  o  swa  tesciowa  tak  samo  jak  o  przyszlego  meza.
"Jaka  bedzie  kobieta:  czy  bedzie  tyranem?  Czy  bedzie  skapcem?  A  moze
bedzie  mila  i  szczodra?"  Myslala  o  tym  calymi  miesiacami -  myslala  i
myslala...  Pózniej,  tuz  przed  slubem  musiala  pójsc  do  wioski  swej  siostry  na
ostatnia przymiarke sukni slubnej. Korea jest krajem górzystym, wiec musiala
przejsc przez niska przelecz. Gdy tak szla, myslala o swym malzenstwie - im
blizej  bylo  do  dnia  slubu,  tym  bardziej  byla  zdenerwowana.  I  wlasnie  gdy
weszla  na  szczyt  przeleczy  i  zaczela  schodzic  w  dól  wyskoczyl  tygrys.......
Grrrrrrrhh !!! I to juz koniec opowiesci.

Dla  niektórych  ta  historia  jest  smutna,  poniewaz  mamy  jakies  oczekiwania.
Ale ta kobieta nie jest wyjatkowa, bo zawsze spotykamy tygrysa wczesniej czy
pózniej.  Ale  dla  uczniów  Zen  jest  to  interesujaca  opowiesc,  poniewaz  jedna
rzecz  pojawia  sie  tutaj  bardzo  wyraziscie.  Mozna  powiedziec,  ze  kobieta  ta
doznala  "tygrysiego  oswiecenia."  To  oznacza  "obudz  sie!"  W  kazdym
momencie moze sie to przydarzyc nam; i wcale nie musi to byc tygrys. To jest
bardzo proste.

Jednak,  wiekszosc  ludzi  zyje  w  snie,  w  uludzie  swych  "lubie  i  nie  lubie."
Zawsze  mysla  o  przeszlosci  i  przyszlosci.  Lecz  przeszlosc  i  przyszlosc  nie
istnieja!  To  co  istnieje  to  "dokladnie  teraz".  Zyjemy  w  "swiecie chwili", lecz
"myslimy",  ze  zyjemy  gdzies  indziej.  Jedyne  miejsce  gdzie  mozesz  stac  sie
soba jest dokladnie teraz. Samo myslenie nie jest ani dobre ani zle, lecz nasze
przywiazanie  do  myslenia  stwarza  cierpienie.  Zen  oznacza  przebudzenie  z

14

background image

twego snu, twego przywiazania do myslenia.

Jesli  spojrzysz  dokladnie  na  przebudzenia,  sa  one  proste - naprawde proste,
móglbys  nawet  powiedziec,  ze  sa  glupie.  Budda  zobaczyl  gwiazde  i  doznal
oswiecenia;  to  proste.  Mistrz  Zen  Hyang  Eom  uslyszal  glaz  uderzajacy  w
bambus  i  doznal  oswiecenia;  to  proste.  Mistrzowi  Zen  Dok  Sahnowi  ktos
zdmuchnal swiece w chwili, gdy po nia siegal; to proste. Budda trzymal prosto
kwiatek,  a  Mahakashyapa  sie  usmiechnal.  To  jest  pierwsze  przekazanie
dharmy -  zupelnie  glupie.  W  kazdej  z  tych  opowiesci  nikt  niczego  nie
otrzymal.  Ukazal  sie  tylko  bardzo  prosty  umysl,  nasza  prawdziwa  natura.  Po
prostu  jedna  rzecz  ukazala  sie  bardzo  wyraznie, bardzo  wyraznie!  Wiec  ta
jedna  pojawiajaca  sie  rzecz,  tygrys,  dzwiek  glazu -  oznacza:  obudz  sie  teraz,
po co czekac? Jesli na cos czekasz lub chcesz czegos, jestes juz martwy. Nasza
praktyka  oznacza  wlasnie  ten  moment,  obudz  sie.  Bardzo  proste.  To  nie  jest
fizyka jadrowa.

Pewnej  nocy  niektórzy  z  nas  patrzeli  na  ksiezyc -  bylo  zacmienie.  Ziemia
umiejscowila sie pomiedzy sloncem i ksiezycem i zablokowala swiatlo, które
zazwyczaj  odbija  sie  od  ksiezyca.  Jesli  to  rozumiecie,  posiadacie  madrosc.
Niektórzy  ludzie  mysla,  ze  waz  zjada  ksiezyc  podczas  zacmienia -  chrupiac
go.  Gdy  jest  zjadany,  sa  bardzo  przestraszeni.  Biegna  do  szamana,  by
intonowal spiewy, bil w bebny i sprowadzil ksiezyc z powrotem. Kazdy umysl
dziala w ten sposób do pewnego stopnia; kazdy ma jakies zludne mysli, które
oddzielaja go od tego co sie naprawde dzieje; jest to przeszkoda. Jednak, jesli
masz  w  sobie  madrosc  to  nie  jest  to  problem.  To  znaczy  obudz  sie.  Twoje
prawdziwe swiatlo juz swieci.

Wiec  dzisiaj  tak  sie  zlozylo,  ze  jest  pochmurnie;  mówimy,  ze  slonce  nie
swieci.  Ale  to  jest  glupie -  slonce swieci.  Po  prostu  dzis  jest  pochmurno,  to
wszystko.  I  nawet  w  nocy  mówimy,  ze  slonce  nie  swieci,  ale  ono  swieci.
Slonce  jest  "wlaczone"  caly  czas.  To  bardzo  proste.  Nasza  prawdziwa  natura
jest  wlasnie  jak  slonce,  jest  "wlaczona"  caly  czas,  lecz  my  tak  nie  sadzimy.
Jestesmy bardzo przywiazani do naszej przeszkody. Lecz jesli przebudzasz sie
do  tego  momentu -  odetnij  cale  myslenie -  przeszkoda  wyparóje,  a  madrosc
pojawia sie sama. Proste. Wtedy wspólczucie pojawia sie naturalnie. Tak wiec,
nasze cale zycie jest tylko jedna rzecza - tym momentem - obudz sie! To juz
tam jest.

Bang! (Uderza w stól kijem.)

Jeden i dwa zawsze sie ze soba bawia

Bang!

Jeden i dwa bawia sie ze soba w chowanego i kryja sie za skala.

Bang!

Jeden  i  dwa  wychodza  zza  skaly  i  kazde  z  nich  tanczy.  Ale  znany  koreanski
Mistrz  Zen  Man  Gong powiedzial, ze to nie jest jeden i nie dwa. Jesli to nie
jeden i nie dwa, to co to za taniec? Nie jestes jednym i nie jestes dwoma, czym

15

background image

zatem jestes?

Ho!

Na zewnatrz jest pochmurno a wewnatrz... (klania sie i powraca na miejsce).

MAN CHAM

Mowa  Dharmy  Mistrza  Zen  Seung  Sahna  wygloszona  dn.  18.04.1998  podczas  YMJJ  w
osrodku zen w Falenicy.

(Uderza kijem w stól)

Góra jest woda,

woda jest góra.

Wszystko ma nazwe i forme. Nazwa i forma zawsze zmieniaja sie, zmieniaja i zmieniaja.
Czas i przestrzen przemijaja. Wszystko sie zmienia i zmienia, wiec góra jest woda, woda
jest góra. Ludzkie istoty pojawiaja sie na tym swiecie i opuszczaja go.

Sutra serca mówi: forma jest pustka, pustka jest forma. Co to znaczy? Nie ma góry, nie
ma  wody.  Szósty  Patriarcha  powiedzial:  "Pierwotnie  nic  nie  istnieje".  Sprawdzamy
pierwotna substancje ludzkiej istoty, sprawdzamy, sprawdzamy i nic nie ma. Nazywamy
to absolutem. Swiat absolutu oznacza, ze kiedy otwierasz usta, to juz jest to blad.

Sutra  serca  mówi:  "nie  ma  osiagania  i  niczego  do  osiagniecia",  nazywamy  to  nirwana.
Co to znaczy? Góra jest góra, woda jest woda.

Jezeli  obudzisz  sie,  przekroczysz  ten  pusty  umysl,  wtedy  prawda  sie  pojawia.  Kiedy
patrzysz, sluchasz, wachasz wszystko jest prawda. Niebo jest niebieskie, drzewo zielone,
pies  szczeka  "hau,  hau",  cukier  jest  slodki.  Wszystko  jest  prawda,  lecz  co  nie  jest
prawda?

Mamy trzy swiaty.

Swiat przeciwstawienstw, ciagle sie zmienia i zmienia, czyli forma jest pustka, pustka jest
forma, góra jest woda, woda jest góra. Nastepnie swiat, gdzie nie ma ani góry, ani wody,
calkowita pustka. Nazywamy to swiatem Nirwany. Kiedy przekroczymy nirwane, wtedy
cokolwiek  widzisz,  cokolwiek  slyszysz  jest  prawda.  Wszystko  jest  prawda,  co  nie  jest
prawda.  Sciana  jest  biala,  podloga  jest  zólta,  niebo  jest  niebieskie,  drzewo  jest  zielone,
wszystko jest prawda.

A  wiec  mamy  trzy  swiaty:  swiat  przeciwstawienstw,  swiat  absolutu  i  swiat  prawdy.
Który  jest  wlasciwy?  Jesli  ktos  znajdzie  wlasciwy  swiat,  ten  kij  uderzy  go  trzydziesci
razy,  równiez  jesli  nie  znajdzie  wlasciwego  swiata,  ten  kij  uderzy  go  trzydziesci  razy.
Dlaczego? Przeciez jest swiat prawdy, dlaczego uderzac trzydziesci razy? To jest wielkie
pytanie. KATZ!!!

Góra jest niebieska, woda plynie.

Nazywamy to swiatem funkcji, swiat funkcji jest bardzo wazny.

Mamy cztery swiaty: swiat przeciwstawienstw, swiat absolutu, prawdy i funkcji.

Odnoszac sie do historii, zen pojawil sie w Chinach. Przetrwal tam kilka dynastii, Tong,
Chong  i Song. Teraz w Chinach nie ma zen. Bodhidharma dal poczatek Zen i do czasu
Szóstego  Patriarchy  zen  byl  bardzo  prosty,  np.  mam  zla  karme,  prosze naucz mnie jak
odsunac  zla  karme,  nie  ma  problemu.  Daj  mi  swoja  zla  karme,  ja  ja  zabiore.  Wtedy
uczen  szuka,  szuka  i  nie  moze  znalezc  swojej  zlej  karmy.  Wtedy  Mistrz  Zen  mówil:

16

background image

"Twoja zla karma zniknela". To jest bardzo prosty styl. Nastepnie w zenie pojawilo sie
wiecej  techniki,  czasami  krzyk  "KATZ"  ,  czasami  jeden  palec,  lub  tylko  uderzenie.  Po
tym  czasie  pojawilo  sie  nauczanie  prawdy,  niebo  jest  niebieskie,  drzewo  zielone,  sciana
jest biala, podloga zólta, ptaki spiewaja. Kiedy patrzysz, sluchasz, wachasz, wszystko jest
prawda. Co to jest Budda ? - "suche gówno na patyku". Co to jest Budda? - "trzy funty
lnu".  "Dziesiec  tysiecy  Dharm  powraca  do  jednosci,  dokad  powraca  jednosc?"  "Idz
napij sie herbaty". Bardzo proste slowa. Ten styl mial poczatek podczas trwania dynastii
Tong  i  Song,  nastepnie  pojawili  sie  ludzie  propagujacy  styl  akademicki,  czyli  wiele
myslenia,  myslenia,  myslenia.  W  tym  czasie  ukazala  sie  slynna  ksiazka  kong-anów
"Ksiega  Blekitnej  Skaly".  Zawiera  100  kong-anów,  w  niektórych  przypadkach  jest  za
wiele slów i momentami ksiazka staje sie zbyt skomplikowana.

Mistrz Zen Tae Hae zobaczyl ksiazke i stwierdzil, ze jest tam za duzo myslenia. Kazal ja
spalic,  poniewaz  uznal,  ze  nie  moze  ona  pomóc  uczniom  Zen.  Taka  byla  praktyka
podczas dynastii Sung, rozumieli prawde, ale jak uzyc tej prawdy, jak ona funkcjonuje
w  tym  swiecie,  nie  rozumieli  tego.  Nastepnie  w  okresie  dynastii  Czung  praktyka  Zen
prawie  zniknela  .  Wtedy  Zen  przywedrowal  do  Korei  i  Japonii.  W  Korei  mistrzowie
kontynuowali Zen w starym stylu. W Japonii powstaly 3 szkoly. Szkola Rindzaj, Szkola
Soto,  Szkola  Obaku,  które  czasami  walczyly  ze  soba,  a  w  ich  nauczaniu  bylo  za  duzo
myslenia. Wtedy pojawilo sie duzo problemów. Obecnie tylko koreanski Zen utrzymuje
stary styl. Równiez w koreanskim Zenie funkcja nie byla jasna.

Nastepnie koreanski Zen przybyl do Ameryki i do Polski i wtedy pojawilo sie nauczanie
funkcji. Kiedy przychodzi ktos glodny - daj mu jesc, kiedy przychodzi ktos spragniony -
daj  mu  pic,  pojawia  sie  ktos  cierpiacy -  nalezy  mu  pomóc.  Nazywamy  to  dzialaniem
Bodhisattwy.  Przedtem  nie  bylo  zbyt  duzo  takiego  nauczania,  tylko  prawda,  prawda,
prawda.  Dlatego  w  Chinach  Zen  zniknal.  Nastepnie  wielu  ludzi  praktykowalo  i
praktykowalo,  az  wlasciwy  Zen  przywedrowal  do  Ameryki,  potem  do  Polski.  Na  tym
swiecie  jest  wiele  religii,  wiele  rodzajów  buddyzmu.  Co  jest  wlasciwa  religia,  co  jest
wlasciwym  buddyzmem?  Budda  byl  bardzo  inteligentny,  rozumial  historycznie  i
filozoficznie  sytuacje  w Indiach w tamtym czasie. Wtedy tez wierzono w Boga, drzewo,
góre  i  rózne  rodzaje  religii.  Budda  nie  mógl  odsunac  tych  przeciwstawnych  religii,
poniewaz ludzie nie rozumieli swojej prawdziwej natury, tylko wierzyli w Boga i osiagali
szczescie.  Nie  rozumieli  swojej  prawdziwej  natury,  prawdy  i  wlasciwej  funkcji.  Wtedy
Budda poszedl w góry, przez 6 lat siedzial pod drzewem Bodhi. Pewnego ranka zobaczyl
gwiazde -  bum -  osiagnal  oswiecenie.  To  jest  buddyzm.  To  jest  nasza  praktyka -
osiagniecie oswiecenia jest bardzo wazne.

DSSNim spiewa sutre.

Niebieska  góra  nie  porusza  sie,  bialy  oblok  przychodzi  i  odchodzi.  Jednak  ta  blekitna
góra i biala chmura sa pierwotnie puste.

4 x 5=20

Cztery razy piec równa sie dwadziescia, to wszyscy rozumieja, ale co to znaczy? Nikt nie
rozumie, wiec tu jest problem. Ludzkie istoty za duzo rozumieja, ale nie rozumieja siebie.

Jesli jest duzo rozumienia, wtedy jest duzo problemów, tylko troche rozumienia, troche
problemów, brak rozumienia, brak problemów !

Wiec tylko idzcie prosto - nie wiem i nie bedzie problemów. Osiagnijcie nie wiem, wtedy
osiagniecie wszystko, to jest nasza praktyka.

Ta  praktyka  nie  wiem  jest  kontynuowana  od  Buddy  do  teraz.  Bodhidharma  przybyl  z
Indii  do  Chin,  po  nim  jego  spadkobiercy  przybyli  do  Korei.  Dalej  to  nauczanie
przeniesione  zostalo  do  Ameryki  i  z  Ameryki  do  Polski.  Teraz  w  Polsce  jest  wielka
Dharma, to jest wspaniale.

Ludzkie  istoty  maja  wiele  religii,  co  to  jest  ludzkie  zycie?  Nikt  nie  rozumie,
przychodzimy  z  pustymi  rekami,  dlaczego  pojawiamy  sie  na  tym  swiecie?  Co  tutaj

17

background image

robisz?  Kiedy  umrzesz?  Dokad  pójdziesz?  Nie  jasne,  ludzkie  istoty  sa  niejasne.  Na
poczatku sa niejasne i na koncu sa tez niejasne. Nasza praktyka oznacza poczatek jasny,
wtedy  wasza  praca  staje  sie  jasna,  kiedy  umrzecie,  to  takze  staje  sie  jasne.  Nastepne
zycia  po  zyciu  wciaz  jasne.  To  znaczy  uratowac  wszystkie  istoty,  nazywamy  to  Droga
Bodhisattwy.  Nasza  praktyka  znaczy  nie  dla  siebie,  lecz  dla  wszystkich  istot.  Wtedy
wasza praca staje sie jasna, wasz kierunek jest jasny, wasze dzialanie jest jasne. To jest
bardzo  wazny  punkt.  Jezeli  nie  rozumiecie  wlasciwie  pracy  ludzkiej  istoty,  wtedy  cale
zycie  jest  niejasne.  Ale  wy  przychodzicie  tu,  aby  praktykowac  i  to  jest  wspaniale.
Osiagnac swoja nature i znalezc wlasciwa droge, prawde i wlasciwe zycie. W Biblii jest
powiedziane,  ja  jestem  droga,  prawda  i  zyciem.  Jestem  droga,  jaka  droga,  co  to  jest
prawda, co to jest zycie? Tylko mówimy o tym, wtedy nie mozna tego zrozumiec. Dlatego
przychodzimy  tutaj,  praktykujemy,  praktykujemy  i  wtedy  droga  oznacza  osiagniecie
swojej  prawdziwej  natury,  osiagniecie  uniwersalnej  substancji,  wtedy  osiagniecie
prawdy jest mozliwe.

Niebo  jest  niebieskie,  drzewo  zielone,  sciana  jest  biala,  pies  szczeka  hau,  hau.  Kiedy
patrzysz,  kiedy  sluchasz,  wszystko  jest  prawda.  Prawda  i  Ty  stajecie  sie  jednym.
Nastepnie  jak  ta  prawda  moze  wlasciwie  funkcjonowac,  aby  pomóc  innym  ludziom. To
jest  wlasciwe  zycie,  a  wiec  nasza  praktyka  jest  bardzo  wazna.  Kazdy  przychodzi  tutaj,
praktykuje i to jest wspaniale.

Dawno  temu  Mistrz  Zen  Dok  Sahn,  przedtem  mówilem Wam, jakiekolwiek pytanie mu
zadano,  on  tylko  uderzal.  Mistrz  Zen  Gu  Ji  na  kazde  pytanie  odpowiadal  pokazujac
jeden  palec.  Mistrz  Zen  Lin  Chi,  tylko  krzyczal  KATZ!  Te  trzy  nauczania  róznia  sie,
dzialania  sa  rózne,  ale  droga  ta  sama.  W  tamtych  czasach  Mistrz  Zen  Dok  Sahn  byl
wielkim  mistrzem,  w  jego  swiatyni  mieszkalo  700  mnichów.  Pewnego  dnia  z rana wzial
swoje  miski  i  poszedl  do  sali  Dharmy.  Wtedy  w  klasztorze  gospodarzem  byl  Sol  Bong,
który zobaczyl Mistrza i powiedzial: "Mistrzu, mistrzu, jeszcze nie uderzono w beben i
dzwon nie zadzwonil, dokad idziesz niosac swoje miski?" To oznaczalo, ze jeszcze nie jest
pora posilku. W wielkiej swiatyni, najpierw uderza sie w dzwon, potem w beben "bum,
bum, bum", wtedy kazdy bierze miski i idzie do Sali Dharmy, gdzie wszyscy razem jedza.
To  jest  regula,  ale  Mistrz  Zen  Dok  Sahn,  zanim  zadzwonil  dzwon  i  uderzono  w  beben,
wzial miski i poszedl do Sali Dharmy. Byc moze stary mistrz o regule zapomnial i kiedy
Sol  Bong  zauwazyl  to  i  zapytal,  Dok  Sahn  tylko  wrócil  do  swojego  pokoju.  Po  chwili
glówny mnich Am Du przechodzil kolo kuchni i gospodarz powiedzial mu: "Gl. Mnichu
przed chwila Mistrz Dok Sahn zanim uderzono w dzwon i beben, wzial swoje miski, aby
udac  sie  na  posilek.  Kiedy  zwrócilem  mu  uwage,  nic  nie  powiedzial,  tylko  wrócil  do
swojego pokoju". Wtedy glówny mnich Am Du powiedzial: "O! Wielki Mistrz Zen Dok
Sahn  nie  rozumie  ostatniego  slowa".  Znaczenie  "ostatniego  slowa",  to  bardzo  wazny
punkt.

Przedtem  spiewalem  piosenke -  "góra  jest  niebieska,  woda  plynie.  Góra  i  woda  sa
puste.4X5  =  20".  4X5  =  20  to  jest  ostatnie  slowo.  Ostatnie  slowo  oznacza  prawde  i
funkcje  razem.  Mistrz  Zen  Dok  Sahn  nie  rozumial  ostatniego  slowa,  znaczy  to,  ze  nie
rozumial  wlasciwej  sytuacji,  wlasciwej  funkcji  i  wlasciwej  relacji.  Sluzacy  mistrza
uslyszal rozmowe Gl. Mnicha z gospodarzem i opowiedzial o tym Dok Sahnowi: "Wielki
mistrzu,  glówny  mnich  powiedzial,  ze  nie  rozumiesz  ostatniego  slowa".  Wtedy  mistrz
bardzo sie rozzloscil i krzyknal: "Glówny mnichu przyjdz do mnie". "Tak, panie", "Ty
nie  wierzysz  we  mnie?"  Wtedy  Am  Du  wyszeptal  cos  mistrzowi  do  ucha".  Wówczas
gniew zszedl z twarzy mistrza, który usmiechnal sie, "aha, rozumiem".

Nastepnego  dnia  Mistrz  Dok  Sahn  siedzac  na  podwyzszeniu  wyglosil
mowe dla siedmiuset mnichów.

Ta  Mowa  Dharmy  byla  inna  niz  poprzednie,  zupelnie  inna.  Wtedy  Am  Du  wyszedl  na
srodek i klaszczac w dlonie, smiejac sie glosno powiedzial: "Mistrz Zen rozumie ostatnie
slowo,  teraz  juz  nikt  nie  moze  go  sprawdzic".  To  jest  ta  historia  i  w  dzisiejszej  mowie
Dharmy  pojawia  sie  pytanie:  "Co  to  jest  ostatnie  slowo".  Mistrz  Zen  Dok  Sahn  nie
rozumie  ostatniego  slowa.  Ostatnie  slowo  nie  jest  specjalne,  kiedy  jestes  glodny -  jedz,
jestes spragniony - pij, chwila po chwili utrzymuj wlasciwe dzialanie, wlasciwa sytuacje,
wlasciwe  relacje.  To  jest  ostatnie  slowo.  Dlaczego  Mistrz  Zen  wzial  miski  i  poszedl  do

18

background image

Sali  Dharmy,  przed  pora  posilku?  Po  uderzeniu  w  dzwon  i  beben  bierzemy  miski  i
idziemy na posilek.

Pierwsze pytanie - w tym czasie, jakie jest ostatnie slowo, w tym czasie co jest wlasciwa
sytuacja,  wlasciwa  relacja,  wlasciwym  dzialaniem?  Drugie  pytanie,  glówny  mnich
szepnal cos mistrzowi do ucha, co wyszeptal? PO uslyszeniu go twarz mistrza rozjasnila
sie, gniew zniknal, usmiechnal sie i powiedzial "aha, rozumiem", wiec co takiego Am Du
wyszeptal.  To  jest  drugie  pytanie.  Nastepnie  trzecie  pytanie;  glówny  mnich  wyszedl  na
srodek  sali  Dharmy,  klaskal  w  dlonie  i  smial  sie  "teraz  nasz  mistrz  rozumie  ostatnie
slowo"

pytanie  brzmi:  jakiego  rodzaju  mowe  powiedzial  Mistrz  Dok  Sahn?  To  bardzo  wazny
punkt.  Ale  jest  jeszcze  jedno  pytanie.  To  ostatnie  pytanie  to  prezent  dla  Was.  Kiedy
Mistrz  przyszedl  z  miskami,  gospodarz  powiedzial:  "jeszcze  dzwon  nie  zabrzmial  i  nie
uderzono  w  beben,  dokad  idziesz  ze  swoimi  miskami".  Dok  Sahn  nic  nie  odpowiedzial,
tylko  wrócil  do  swojego  pokoju  i  dlatego  problem  sie  pojawil.  Moze  gdyby  cos
powiedzial,  ten  problem  by  sie  nie  pojawil.  Gdybys  Ty  byl  Mistrzem  Zen  i  gospodarz
zapytal  Cie:  "jeszcze  nie  zabrzmial  dzwon  i  nie  uderzono  w  beben,  dokad  idziesz  ze
swoimi  miskami?"  Co  ty  bys  odpowiedzial?  To  bardzo  wazny  punkt.  To  jest  kong-an
wysokiej klasy, przychodzcie tutaj i praktykujcie, wtedy mozecie zrozumiec te pytania.

Nastepny kong-an wysokiej klasy to "siec Man Gonga". Któregos dnia Mistrz Zen Man
Gong  usiadl  na  podwyzszeniu  i  powiedzial:  "wszyscy  praktykowaliscie  mocno  przez  3
miesiace,  ja  tylko  robilem  siec,  to  jest  specjalna  siec,  moze  zlapac  wszystko,  Budde,
Bodhisattwe, wszystkie istoty. Ta siec zlapala caly swiat. Jezeli praktykowaliscie mocno,
mozecie wydostac sie z tej sieci. Jak wydostaniecie sie z mojej sieci?" To bardzo wazny
punkt, musicie zabrac siec Man Gonga.

Nastepny, jeszcze wyzszej klasy kong-an to "trzech mezczyzn spaceruje".

Pierwszy  mezczyzna  robi  dzwiek  mieczem,  drugi  wyciaga  chusteczke,  trzeci  macha
rekami.  Co  sie  tam  dzieje  i  co oni zobaczyli. To bardzo wazny punkt. Jesli przejdziecie
przez  te  brame,  mozecie  zostac  Ji  Do  Poep  Sa  Nimami,  bez  problemu  i  nosic  czerwone
kasa.  Oni  wszyscy  przeszli  przez  te  brame,  wiec  wszyscy  przejdzcie  przez  te  brame  i
zostancie Ji Do Poep Sa Nimami. Jezeli przejdziecie przez te brame, bardzo wazne jest,
aby  zostac  Mistrzem  Zen.  Jezeli  chcecie  stac  sie  Mistrzem  Zen,  w  USA  je

st  kilku

slawnych  mistrzów  Zen  tradycji  japonskiej  i  innych  tradycji,  trzeba  podjac  z

nimi  walke  Dharmy.  Bardzo  wazne  jest,  zeby  uderzyc  tych  mistrzów  i  wtedy

kazdy sprawdza te walke Dharmy. Jezeli uczen uderzy wlasciwie, wtedy Mistrz

Zen takze to sprawdza i mozna zostac Mistrzem Zen. To bardzo wazne.

W naszej tradycji mamy stopnie, jezeli ktos mocno praktykuje moze zostac JDPSNimem,
nastepnie Mistrzem Zen i wtedy moze nauczac innych ludzi.

Mam  nadzieje,  ze  kazdy  bedzie  mocno  praktykowal,  praktykowal,  wasz  osrodek  stanie
sie  mocny,  wtedy  zobaczy  jasno,  uslyszy  jasno,  poczuje  jasno,  chwila  po  chwili  bedzie
utrzymywal  wlasciwa  sytuacje,  wlasciwe  dzialanie  i  wlasciwe  relacje.  Osiagnie  wielka
milosc,  wielki  wspólczucie,  wielka  droge  Bodhisattwy  i  uratuje  wszystkie  istoty  od
cierpienia.

Dziekuje bardzo.

Mowa Dharmy

Mowa Dharmy

Heili Downey

wygloszona podczas INKA 7 kwietnia 1996 r.

19

background image

Klania sie wszystkim.

(podnosi kij i uderza w stól)

Jezeli rozumiesz ten swiat-

wszystko na tym swiecie jest wlasnie takie jak to!

(podnosi kij i uderza w stól)

Znakomity nauczyciel powiedzial: Duch jest czysty i jasny

prawdziwa natura nie posiada zabarwien

tylko bez myslenia wlasnie tak jak to - jest Budda.

(trzymajac kij nad glowa): Czy widzicie?

(opuszczajac go w dól i uderzajac w stól) Czy slyszycie?

KATZ !

Dzis jest 7 kwiecien, 1996 r. Dziekuje wam za przybycie.

Pewien znakomity nauczyciel powiedzial pewnego razu: "Tylko bez myslenia
- wlasnie tak jest Budda".

Zebrak w Kapsztadzie powiedzial: " To jest wlasnie jak to jest!"

Jakis czas temu w pewien zimny i wilgotny zimowy wieczór, Rodney, dwóch
czlonków naszej sanghi i ja zdobylismy sie na odwage, by wyjsc i udac sie do
Kapsztadu na kolacje. Po wspanialym posilku w komforcie cieplej i przytulnej
restauracji, nadszedl czas by wyjsc i zostac przywitanym przez wyjacy wiatr i
deszcz.  Gdy  zblizylismy  sie  do  naszych  samochodów,  zauwazylismy  dwóch
"Bergies" - ludzi ulicy, którzy buduja swoje domy w górach czesto uzywajac
do  tego  celu  kartonowych  pudel.  Jeden  z  nich  dal  znak  reka  wskazujac,  ze
chce z nami rozmawiac. Jego gestykulacja spotkala sie z bardzo "Z dala , mój
panie",  ze  strony  Rodneya,  uzywajacego  równiez  gestykulacji  majacej
zachecic owych dwóch "Bergies " do udania sie w inna strone. Bylo oczywiste,
ze ton glosu Rodneya i jego gestykulacja nie zostala zauwazona, ja stalam sie
obiektem uwagi tego czlowieka. Jednak zanim zdazyl cokolwiek powiedziec,
zapytalam go co chce. Jego natychmiastowa odpowiedzia bylo "Prosze o dwa
Randy" ( 2 USD)

W  chwili  gdy  to  zajscie  mialo  miejsce  pracowalam  udzielajac  porad  przy
telefonie  zaufania  i  mialam  bardzo  silny  umysl  "naprawiacza".  Zamiast  wiec
podzielic  sie  moimi  pieniedzmi.  Chcialam  wiedziec  dlaczego  on  ich
potrzebuje.  Prawda  byla  taka,  ze  w  swietle  okolicznosci,  nie  wykazalam  sie
zrecznoscia w najmniejszym stopniu. Jego odpowiedz byla prosta: "By kupic
wino, psze - pani !!" Jakby tej lekcji bylo mi jeszcze za malo, zasugerowalam
mu,  ze  moze  najpierw  powinien  kupic  jedzenie  a  pózniej  wino.  Jego
odpowiedz  jeszcze  raz -  byla  bardzo  jasna:  "Psze -pani,  ma  pani  racje!  Ale
dzis jest bardzo zimno i mokro a wino nas rozgrzeje. Pózniej psze - pani, jesli

20

background image

bedziemy  mieli  dosc  szczescia,  moze  znajdzie  sie  jakies  jedzeni!!"  Bez
dalszych  ceregieli  podzielilismy  sie  naszymi  pieniedzmi.  W  dodatku  mieli
rzeczywiscie  dosc  szczescia  poniewaz  poszlam  kupic  im  jedzenie.  Gdy
wrócilam  zapytal  czy  moglibysmy  stanac  w  kregu  wraz  z  dwoma  jego
kumplami,  którzy  do  nas  dolaczyli.  Stanelismy  na  srodku  chodnika  w  kole,
trzymajac sie ramionami za barki, zaczal modlitwe: "Drogi Panie, dzieki ci za
pozwolenie tym ludziom na pozwolenie nam, bysmy byli tym czym jestesmy.
Amen!" Proszac kazdego z nas o zatrzymanie dwu - randowej monety - tak by
on z kolei mógl cos z siebie dac - to byla spora lekcja. Byl juz czas by rozejsc
sie  i  ruszyc  w  swoja  droge.  Ten  sam  czlowiek  delikatnie  pociagnal  kieszen
Rodneya.  Jednak  zanim  zdazyl  cokolwiek  powiedziec,  Rodney  powiedzial
"Przykro mi, nie mam pieniedzy" Odpowiedzia "Bergiego" bylo: "Nie prosze
pana,  nie  prosilem  o  pieniadze  tylko  o  cos  by  nas  pamietac!"  Z  dlonmi
zlozonymi razem Rodey uklonil sie "Bergiemu" i powiedzial "Dziekuje Ci za
twoje  nauczanie".  Jego  odpowiedz:  "NIE  PROSZE  PANA  TO  NIE  JEST
NAUCZANIE, TO JEST WLASNIE TAK JAK JEST !!".

Pewien znakomity nauczyciel powiedzial : "Tylko bez myslenia - wlasnie tak
jak jest, to Budda!"

Kapsztadzki "Bergie" powiedzial: "To jest wlasnie tak jak jest!"

W tej ceremonii nadawania tytulów Dzi Do PSNima, czcimy pamiec naszych
przodków i skladamy honor naszym Nauczycielom przeszlosci, terazniejszosci
i  przyszlosci.  Klaniam  sie  naszemu  Dharma  Center  i  rodzinie  dharmy  w
Afryce  Poludniowej.  Klaniam  sie  wszystkim  "Bergie"  i  naszym  sasiadom -
Afrykanskiej  Misji  Wiary  Chrzescijanskiej  i  ich  dzwonom  koscielnym  i  ich
"Alleluja!". Klaniam sie wszystkim obecnym w tym zgromadzeniu w podziece
za wasze Wielkie Slubowanie i wysilek.

(podnosi kij i uderza w stól)

W jednym narozniku wieze Misji Wiary Chrzescijanskiej.

(podnosi kij i uderza i stól)

W przeciwleglym narozniku - Poep Kwang Sa.

(podnosi kij i uderza w stól)

Chrzescijanie,  z  kazda  chwila  staja  sie  starsi;  góry  zawsze  sa  niebieskie -
Buddysci z kazda chwila staja sie starsi, góry sa zawsze niebieskie. Aleluja! i
"Kwan Se Um Bosal!" wypelniaja niebo, dzwony koscielne i moktak polykaja
wszystko.

Które wolicie?

Dokad one odeszly?

KATZ !

Wewnatrz  wiele  twarzy,  twarzy  promieniujacych  jasno,  na  dól  do  sali  po

21

background image

prawej, lunch jest gotowy!

tlum. Aleksander Skwara

WIELKA KWESTIA ZYCIA I ¦MIERCI

1. Nie jest latwo zostac Bhikku czy Bhikkhuni. Czlowiek nie zostaje
Sunimem, by dobrze je¶c i ubierac sie. Raczej chce byc wolnym od zycia i
¶mierci, osiagaj±c stan Buddy.

2. Aby osi±gn±c stan Buddy, nalezy odkryc swój wlasny Umysl, który kazdy
juz ma we wlasnym ciele.

3. Aby odkryc Umysl, nalezy zrozumiec, ze to cialo to nic wiecej, jak tylko
zwloki, a ten ¶wiat, na dobre i zle, jest tylko snem. Czyja¶ ¶mierc jest jak
opuszczenie wieczorem tego samego dnia, w którym zjawile¶ sie o poranku.
Po ¶mierci mozna czasem odrodzic sie w jednym z piekiel, czasem w
królestwie zwierz±t, a czasami w królestwie duchów. Wówczas trzeba znie¶c
niezliczone bóle i cierpienia.

4. Skoro to jest prawd±, nie zajmuj sie zyciem doczesnym. Po prostu badaj i
obserwuj swój wlasny umysl przez caly czas. Jak wygl±da to, co teraz widzi,
slyszy i my¶li? Czy ma to jak±¶ forme czy tez nie? Czy jest to duze czy male?
Czy jest zólte czy zielone? Czy jest jasne czy ciemne?

5. Uwaznie obserwuj i badaj te kwestie. Pozwól by twe dociekanie i
obserwacja staly sie jak kot lapi±cy mysz, lub jak kura siedz±ca na jajach, lub
jak rozpaczliwie glodna, stara, sprytna mysz wygryzaj±ca dziure w worku z
ryzem. Niech twe dociekanie i obserwacja bed± skupione w jednym punkcie i
nie zapomnij o tym. Utrzymuj je w±tpi±c i zapytuj±c siebie. Nie pozwól, by
twe zapytywanie ucieklo, nawet wówczas, gdy nie robisz nic szczególnego.
Dzieki gorliwemu i szczeremu praktykowaniu w ten sposób nadejdzie w
koncu moment przebudzenia twego Umyslu.

6. Pracuj wytrwale poprzez umacnianie twej wiary. Umacnianie twej wiary
jest szczerym przebadaniem tej kwestii.

7. Jest niezwykle trudno urodzic sie istot± ludzk±. O wiele trudniej jest
urodzic sie w sprzyjaj±cych okoliczno¶ciach, a jeszcze trudniej zostac Bhikku
lub Bhikkuni. Najtudniejsz± rzecz± ze wszystkich jest odnale¶c wla¶ciwe i
rzetelne nauczanie Dharmy. Powinni¶my to gleboko rozwazyc.

8. Budda Siakjamuni powiedzial kiedy¶: ˝ Ten, kto jest juz istot± ludzk±, jest
jak drobina ziemi, która przylgnela do paznokcia, natomiast kto¶, kto stal sie
zwierzeciem, traciwszy swe ludzkie cialo, jest tak zwykly, jak brud na ziemi.˝
Je¶li kto¶ obecnie utraci ludzkie cialo, bedzie musial czekac niezliczone eony,
aby je odzyskac. Kiedy kto¶ znajduje sie w jednym z wielu piekiel, jest tego
nie¶wiadomy, jakby bawil sie w ogrodzie kwiatów staj±c sie glodnym
duchem, asur± czy zwierzeciem zachowuje sie jakby mieszkal we wlasnym

22

background image

domu.

9. Jednakze je¶li kto¶ sie przebudzil i osi±gn±l stan Buddy, nie musi wiecej
zyc lub umierac. Znaczy to, ze nie musi znosic wiecej zadnego rodzaju
cierpienia. Slowa te, jedno po drugim, powinny byc dokladnie rozwazone.

10. Pewnego razu Mistrz Zen Kwon, Bhikku, zacz±l medytowac od ranka do
nocy. Kiedy tylko zachodzilo slonce, sfrustrowany walil pie¶ciami w ziemie i
krzyczal: ˝ Stracilem kolejny dzien nie realizuj±c mojego Umyslu.˝ Czynil tak
kazdego dnia, dopóki nie przebudzil sie w pelni. Jako ze jest wielu, którzy
wykazali sie determinacj± Mistrza Kwon’a, byloby niemozliwe, abym cytowal
kazdego, kto mial tak± determinacje, by medytowac, az do osi±gniecia
o¶wiecenia.

11. Zadna z tych osób nie troszczyla sie o zycie lub ¶mierc, ani o jedzenie, sen
czy ubranie. W naszym dociekaniu powinni¶my praktykowac w ten sam
sposób. Rozwazmy to dokladnie!

12. Mistrz Zen Dong Sahn napisal kiedy¶: Nie szukaj zaszczytnych tytulów,
nie zycz sobie posiadania wielu rzeczy, ani tez nie pro¶ o dobrobyt.
Gdziekolwiek sie znajdziesz, po prostu zyj w zgodzie ze swoj± karm±, tu i
teraz, w tym zyciu. Je¶li twoje ubranie zniszczy sie, lataj je wci±z na nowo.
Je¶li nie masz jedzenia, nie troszcz sie zbytnio o to, by go szukac. Gdy ciepla
energia pod twoj± brod± zrobi sie zimna, stojesz sie nagle zwlokami. To, co
zostaje po ¶mierci, jest tylko pustym imieniem. Bo ile w koncu czasu bedzie
zylo to przemijaj±ce cialo? Pocóz pracowac ciezko, tylko po to, aby zdobywac
bezuzyteczne rzeczy . To tylko zaciemni twój umysl i sprawi ze zapomnisz o
praktyce.

13. Po przebudzeniu wlasnego umyslu, nalezy zawsze zachowywac jego
czysto¶c i cisze. Utrzymuj ten umysl, nie pozwalaj±c, by zostal splamiony
doczesnymi sprawami. Wówczas wydarzy sie mnóstwo dobrych rzeczy.
Szczerze wierz w to. Gdy bedziesz musial umrzec, nie bedzie juz wiecej
cierpienia i choroby. Mozesz odej¶c wolny w Nirwane lub gdziekolwiek
zechcesz ( znaczy to, ze panujesz nad swym zyciem jako wolny czlowiek w
tym ¶wiecie).

14. Budda Siakjamuni powiedzial, ze je¶li ktokolwiek - mezczyzna lub
kobieta, stary czy mlody - daje wiare tym slowom i praktykuje, kazdy z nich
stanie sie Budd±. Dlaczego Budda Siakjamuni mialby nas oszukac?

15. Pi±ty Patriarcha, Mistrz Zen Hung Jen, powiedzial: ˝ Poprzez badanie i
obserwacje umyslu, kazdy zostanie naturalnie o¶wiecony.˝ I dalej obiecal nam:
˝ Je¶li nie dajesz wiary temu co mówie, w przyszlych zywotach bedziesz
pozerany przez tygrysy wci±z na nowo. Z drugiej jednak strony, je¶li to ja
ciebie oszukalem, wpadne do piekielnych lochów, które nie maj± wyj¶cia.˝
Skoro Patriarchowie powiedzieli te slowa, czyz nie powinni¶my wzi±c ich
sobie do serca?

16. Je¶li podejmiesz sie tej praktyki, nie wzburzaj swego umyslu, niech bedzie
niczym góra. Pozwól, by twój umysl byl jak czysta i pusta przestrzen i nadal

23

background image

rozwazaj o¶wiecaj±c± Dharme, jak ksiezyc, który odbija slonce. To, czy inni
uwazaj± , ze masz racje czy tez nie, nie jest twoj± trosk±. Nie os±dzaj, ani nie
krytykuj innych. Po prostu b±dL spokojny i dzialaj nie namy¶laj±c sie wiele,
tak jak robi to prostak czy glupiec, lub jak kto¶, kto nagle utracil mowe i sluch.
SpedL swoje zycie jak gdyby¶ nie mógl uslyszec niczego lub jak male
dziecko. Wtedy, predzej czy póLniej, iluzje znikn±.

17. Dla tego, kto chce osi±gn±c stan Buddy, próbowanie zrozumienia i
kierowania doczesnym zyciem jest zupelnie bezuzyteczne. To tak, jakby kto¶
chcial przyrz±dzic posilek z krowiego lajna lub wyci±c jaspis z blota. Jest to
calkowicie bezuzyteczne do osi±gniecia stanu Buddy. Nie ma zadnego
powodu, by zajmowac sie doczesnymi sprawami.

18. Postrzegaj swoj± wlasn± ¶mierc w ¶mierci innych. Nie pokladaj wiary w
to cialo. Raczej przypominaj sobie wci±z na nowo, by nie stracic ani chwili,
by prze budzic swój umysl.

19. Zapytuj siebie raz za razem: ˝ Jak wygl±da ten umysl? ˝. O kazdej porze
wci±z pytaj siebie: ˝ Jak wygl±da ten umysl? ˝.Rozwazaj to pytanie tak
intensywnie jak umieraj±cy z glodu czlowiek, który my¶li tylko o dobrym
jedzeniu. Nigdy nie rezygnuj z pytania siebie.

20. Budda powiedzial, ze cokolwiek ma forme jest zludzeniem. Powiedzial
równiez, ze cokolwiek co robi zwykly czlowiek podlega zyciu i ¶mierci.
Istnieje dla nas tylko jedna droga, zeby stac sie prawdziw± osob±, a jest ni±
przebudzenie wlasnego umyslu.

21. Jest powiedziane: ˝ Nie pij alkoholu ˝, albowiem oszolomi to i otepi twój
umysl, jak równiez: ˝ Nie klam ˝, gdyz to tylko wzmaga zludne stany umyslu.
Dalej jest powiedziane: ˝ Nie kradnij ˝, gdyz przez to twój umysl stanie sie
zazdrosny i pelen poz±dan. Powiniene¶ przestrzegac tych i wszystkich innych
wskazan. Lamanie wskazan moze byc bardzo szkodliwe dla twej praktyki i
zycia. Nie powiniene¶ chwytac sie lub sklaniac ku lamaniu jakiegokolwiek z
nich.

22. Mistrz Chinul wspomnial kiedy¶, ze pragnienia pieniedzy i seksu s± jak
przewrotne, jadowite weze. Obserwuj swoje cialo i umysl uwaznie, kiedy takie
pragnienia pojawiaj± sie i postrzegaj je takimi jakimi s±. Oddal sie od nich tak
bardzo, jak to tylko mozliwe. Te slowa s± niezwykle wazne i powinny zostac
zapamietane. Sprawi±, ze twe dociekanie bedzie bardziej efektywne.

23. Budda naucza, ze rozgniewanie sie nawet raz, wznieca dziesiec milionów
nikczemnych grzechów. Uczen musi po prostu znosic i tolerowac gniewny
umysl. Wielu mistrzów powiedzialo równiez, ze z powodu gniewu czlowiek
staje sie w przyszlym zyciu tygrysem, pszczol±, wezem lub innym podobnym
kluj±cym lub k±saj±cym stworzeniem. Z glupoty czlowiek staje sie ptakiem
lub motylem. Zaleznie od stopnia tepoty mozna stac sie mrówk±, komarem lub
czym¶ podobnym. Poz±danie rzeczy powoduje stanie sie glodnym duchem.
Rodzaj pragnienia czy gniewu okre¶la charakter piekla, do którego sie
odpowiednio wpada. Kazdy stan umyslu okre¶la rodzaj stworzenia, którym
dana osoba sie stanie.

24

background image

24. Jednakze, je¶li czyj¶ umysl jest nieprzywi±zany, stanie sie on Budd±.
Nawet ˝dobry ˝ lub pozytywny stan umyslu jest bezuzyteczny. Gdyz pomimo,
ze taki stan umyslu moze stworzyc niebianskie przyszle zycia, jest wci±z
ograniczony. Kiedy tylko kto¶ osi±ga niebiosa, natychmiast zaczyna spadac do
piekielnych lub zwierzecych ¶wiatów w kolejnych narodzinach. Je¶li w
umy¶le nie jest utrzymywana zadna intencja, wówczas nie ma miejsca, gdzie
mozna by sie znów odrodzic. Je¶li czyj¶ umysl jest tak czysty i nieporuszony,
nie moze i¶c do ciemnych miejsc. Ten czysty i spokojny umysl to droga
Buddy.

25. Je¶li kto¶ zapytuje sie z niezm±con± determinacj±, wówczas ten umysl
naturalnie uspokaja sie i staje sie cichy. W ten sposób automatycznie
urzeczywistnia sie wlasny umysl jako nieporuszony i spokojny. Jest to tym
samym co stanie sie Budd±.

26. Ta metoda jest bardzo bezpo¶rednia i zmierzajaca prosto do celu. To
najlepszy sposób w jaki mozna praktykowac. Czytaj i badaj t± mowe od czasu
do czasu i gdy nadarzy sie wla¶ciwa okazja, mów nawet o niej innym ludziom.
Jest to tak samo dobre, jak czytanie osiemdziesieciu czterech tysiecy tomów
pism. Praktykuj±c w ten sposób osi±gniesz stan Buddy w przeci±gu tego
zycia. Nie my¶l, ze ta mowa to jaka¶ zaplanowana z góry zacheta, czy tez
stosowny podstep. Pod±zaj za tymi slowami zdecydowany z calego serca.

27. W glebokim w±wozie, gdzie nieustannie plynie czysty strumien, wszedzie
¶piewaj± wszelkie rodzaje ptaków. Nikt nigdy nie zjawia sie, by odwiedzic to
miejsce. Jest to tak zwane miejsce Sunima (klasztor) i jest ciche i spokojne. To
tu wla¶nie siedze, obserwuje i badam czym jest ten umysl. Teraz, je¶li ten
umysl nie jest tym, czym Budda jest, wówczas czym innym móglby on byc?

28. Uslyszale¶ wla¶nie bardzo rzadko slyszan± mowe. Powiniene¶ dalej
entuzjastycznie badac t± wielk± kwestie. Nie ¶piesz sie, gdyz mozesz
rozchorowac sie lub dostac strasznego bólu glowy. Wycisz sie, a potem
medytuj bezustannie. A ponad wszystko, uwazaj aby¶ nie zmuszal sie do tego.
Raczej odprez sie i pozwól, aby wla¶ciwe zapytywanie bylo wewn±trz.

Bhikku, Bhikkuni (pali), Sunim (koreanski): mnich, mniszka.

Gloria.

Heila Downey

, Primary Point, spring 1996r. Tlum. Piotr Janus

Jakies  cztery  i  pól  roku  temu  urodzila  sie  mala  dziewczynka.  Kiedy  miala
szesc  godzin  jej  matka  przyniosla  ja  do  sali  Dharmy  w  Osrodku  Dharmy  w
Poludniowej  Afryce,  gdzie  uczestnicy  czterodniowego  odosobnienia  otoczyli
je  kolem  spiewajac  OM  MANI  PADME  HUNG.  Oto  jej  historia.  Od  bardzo
wczesnego, wieku mala Gloria, Xhosa z urodzenia, miala bardzo silne zwiazki
z  Sala  Dharmy  i  wkrótce  malutka  para  bucików  ulozonych  bardzo  starannie
razem, byla znajdowana przed wejsciem do sali.

Bardzo  szybko  po  tym  jak  Gloria  zaczela  mówic  zaczela  takze  spiewac:
"Bosal,  Bosal,  Bosaaal!"  Ma  teraz  cztery  i  pól  roku,  i  czesto  ja  slychac

25

background image

spiewajaca  "Kwan  Seum  Bosal".  Przylacza  sie  do  formalnej  praktyki  przy
kazdej  okazji.  Niedlugo  po  smierci  Su  Bong  Sunima  podczas  ogladania  na
wideo ceremonii jego pogrzebu i kremacji, powtarzajac "Dzi Dzang Bosal, Dzi
Dzang Bosal..." nagle zatrzymala sie i powiedziala: "Babam /Heila/, wiesz co?
Ja  KOCHAM  KWAN  SEUM  BOSAL!"  i  "Mistrza  Zen  Su  Bong  umarl...  to
bardzo dobrze, bo teraz moze byc znów nowy!" Wszystko to w wieku trzech i
pól roku!

We  wtorki  czwartki,  kiedy  nie  idzie  do  szkoly  czesto  spedza  czas  robiac
praktyke w Sali Dharmy. Ubiera szate do poklonów, ustawia przed soba zegar,
czugpi,  spiewnik,  moktak  i  ksiazke  z  naukami.  Najpierw  robi  poklony -
czasami  az  siedemdziesiat  piec!  Potem  bez  robienia  przerwy  uderza  czugpi
trzy  razy.  Czas  medytacji!  Kilka  minut  pózniej -  czug,  czug,  czug!  Koniec
siedzenia.  Bezbledne  uderzenie  moktaka.  Czas  na  spiewy  specjalne.  Kwan
Seum  Bosal  i  Sutra  Dziesieciu  Tysiecy  Oczu  i  Rak  zlaczone  w  jedna,  po
troche z kazdej, tworza ceremonie spiewów. Po zakonczeniu ustalonych zajec
odklada  wszystko  na  oltarz,  klania  sie  wychodzac  z  Sali  Dharmy  i  prosi
Mamusie albo Babam, zeby odwiesily jej szate. Zadnego zaaferowania, n i c s
p e c j a l n e g o!

Jednego takiego dnia po praktyce zagadnelam ja, gdy opuszczala Sale Dharmy.
Zapytalam  ja  czy  kocha  Kwan  Seum  Bosal.  Wykrzyknela bez wahania: "Tak
Babam,  kocham  KWAN  SEUM  BOSAL!"  Na  to  ja  postawilam  pytanie
"Gloria,  czy  wiesz  co  to  znaczy  Kwan  Seum  Bosal?"  I  znowu  bez
wahania..."Tak  Babam,  KWAN  SEUM  BOSAL!"  Nieznacznie  zaskoczona
powiedzialam:  "Dobrze  ale  znaczenie  slów  jest  "prosze  ocal  ten  swiat  od
cierpienia".  Po  odpowiedzi  Glori  zaniemówilam.  Ona  powiedziala  "O,  to
wspaniale  Babam,  masz  na  mysli  ocalic  wszystkie  stworzenia  za  Jezusa
Chrystusa - Podoba mi sie to!"

Zeszlego  marca  Mistrz  Zen  Wu  Bong  Soen  Sa  odwiedzil  Osrodek  Dharmy
zeby  poprowadzic  siedmiodniowe  Yong  Maeng  Jong  Jin.  Gloria  czesto
przylaczala sie do siedzenia, a jeszcze czesciej przylaczala sie do nas w czasie
posilków  formalnych  z  wlasnymi  czterema  miskami  i  prawie  bez  jednego
slowa. Po posilku jej zadaniem bylo zrolowac mate i odniesc ja, a potem... do
pokoju  Wu  Bong  Soen  Sa  na.  slodycze!  Pewnego  dnia  w  czasie  tego
odosobnienia znalazlam ja placzaca w lazience na krótko przed rozpoczeciem
mowy  Dharmy.  Przyczyna  strapienia?  Mamusia  powiedziala  jej,  ze  powinna
isc  do  lózka,  a  ona  chciala  posluchac  mowy  Dharmy!  I tak juz potem robila.
Sluchajac przez godzine, a czasami dluzej - calkowicie oczarowana.

17 lipca 1995 przeprowadzilismy ceremonie upamietniajaca pierwsza rocznice
smierci  Su  Bong  Su  Nima.  Gloria  spiewala  z  zapalem!  Przed  ceremonia
podeszla  i  zapytala  mnie  czy  bedziemy  robic  poklony  dla  Mistrza  Zen  Su
Bonga Soen Sa. Gdy odpowiedzialam, ze raczej nie ona powiedziala "Dobrze,
ja  bede  sie  klaniac,  zeby  powiedziec  Wszystkiego  Najlepszego  w  Dniu
Urodzin  Su  Bong  Soen  Sa!"  Natychmiast  polozyla  mate  przed  oltarzem  i
rozpoczela  poklony.  A  potem,  gdy  pilismy  herbate  podeszla  do  mnie  z
pytaniem:  "Babam,  kiedy  Su  Bong  Soen  Sa  moze  byc  znów  "zafiksowany?"
Gdy  chcialam  sie  dowiedziec,  co  ma  na  mysli,  odpowiedziala:  "No,  ze  on

26

background image

moze byc znów jak my."

Bardzo  zaklopotany  tym  wszystkim  ktos  zapytal  Antonio,  Mame  Glorii,  jak
ona  zaangazowana  chrzescijanka  moze  kontaktowac  sie  z  nami  buddystami  i
pozwalac  Glorii  na  uczestniczenie  w  praktyce  w  sposób  tak  dowolny?
Odpowiedzia  Antonio  bylo:  "Jak  to  moze  byc  przeszkoda....?  Tak  dlugo  jak
moze pomagac ludziom."

KWAN SEUM BOSAL, KWAN SEUM BOSAL. KWAN SEUM BOSAAAAAL!

KJOL CZE - CAŁKOWICIE RAZEM

Mowa Dharmy wygłoszona przez Mistrza Nauczyciela Dharmy See Hoy Liau
(Nieżyjący już Mistrz Zen Su Bong Soen Sa) podczas ceremoni otwierającej
zimowe Kjol Cze w 1983 roku.

Bardzo miło znaleźć się tutaj w tej nowej sali Dharmy w dniu rozpoczęcia kjol
cze. Soen Sa Nim przedstwieł nam wczorej wieczór poemat noworoczny, w
którym pyta : "Gdzie można odnaleźć dzisiejszy dzień?" Wszyscy wiemy;
dzisiaj jest niedziela, 2 stycznia, początek kjol cze.
Kjol cze oznacza skupioną Dharmę. Mamy szczęście, że znaleźliśmy się tutaj
razem, naprawdę mamy szczęście. To nie jest przypadek, że jesteśmy tutaj, nie
mieliśmy innego wyboru. Nie mieć wyboru to szczęście. Odchodząc z tego
świata , odejdziemy z pustymi rękami, nie mając wyboru, I to wszystko. Ale
dlaczego jesteśmy tutaj? Kompas Zen mówi:

Życie jest jak przepływający obłok , który się pojawia.
Śmierć jest jak przepływający obłok, który znika .
Przepływający obłok w gruncie rzczy nie istnieje.
Życie i śmierć, przychodzenie i odchodzenie, są również takie jak to.
Ale jest jedna rzecz, która zawsze pozostaje czysta.
Jest czysta i jasna, niezależnie od życia i śmierci.
Co jest tą jedną czysta i jasną rzeczą?

Jesli dowiemy sie tego, zrozumiemy nasza ludzka nature. Ale jak mozemy sie
dowiedziec? Mamy szczescie, naprawde mamy szczescie, zesmy sie tu
wszyscy razem spotkali na 90 dni skupienia Dharmy. Takie dzialenie pozwoli
nam dowiedziec sie, co to jes ta jedna czysta i jasna rzecz. Nie tylko dowiemy
sie tego, bedziemy brac w tym udzial, czyniac te jedna jasna i czysta rzecz.
Kjol cze jest działaniem jednej czystej i jasnej rzczy. Wię nie trzeba szukać
niczego innego. Tylko działanie, doświadczenie wspólnego siedzenia,
wspólnych pokłonów, wspólnego jedzenia, wspólnej pracy, polegania sobie
nawzajem. To już jest czyste i jasne, to już jest ludzka natura. To znacz, że nic
na już nie brakuje, ale ponieważ pragniemy czegoś więcej, więc wszystko
wydaje się niezupełne.
Kjol cze znaczy praktykować i pozwolić, aby ta jedna czysta i jasna rzecz,
nasz ludzka natura, działała swobodnie, wspólnie z innymi. To znaczy, że ręka
nigdy nie sprawdza stopy. Gdzie stopa idzie? Reka nigdy tego nie sprawdza.
Ucho nigdy nie sprawdza oka. Oko nigdy nie sprawdza nosa. Nos nigdy nie

27

background image

sprawdza ust. Oczy po prostu widzą, uszy tylko słyszą; każde robi swoje i
całkowicie razem. Wtedy gdy wszystkie postrzezenia zejdą się razem,
mozliwe jest właściwe działenie.
Kjol cze naprawdę znaczy polegać na sobie nawzajem, troszczyć się o siebie
wzajemnie, wspónie pracować, gdy nic nie przeszkadza, to znaczy bez "ja",
bez wyboru.
To wszystko, co mogę powiedzieć. Jeśli pozwolisz aby to się działo przez 90
dni lub 21 dni, lub chociaż przez 1 dzień, jeśli porzucisz wszystko i tak jak
mówił to Mu Sang Su Nim ostatniego wieczoru "tylko zanurz się w tym" - to
wystarczy. Jesli tego nie rozumiesz, wtedy idź tylko prosto - "nie wiem". Nie
pragnij niczego. Jeśli stwarzasz coś, przeskadzasz wszystkiemu,
przeszkadzasz swojej ludzkiej naturze. Po prostu pozwól temu przepływać
swobodnie. Jak to robić, aby wszystko przepływało swobodnie? O 4.30 obudź
się, o 4.45 rób pokłony, o 5.15 siedź, a o 7.30 jedz śniadanie, o 8.00 pracuj. To
znaczy swobodne przpływanie. Jeśli pozwolisz, aby się to działo, to nie tylko
w czasie kjol cze, ale też później, kiedy stąd odejdziesz, wszysto będzie mogło
przepływać swobodnie. Jeśli tego nie rozumiesz, idź tylko prosto "nie wiem" i
rób to.
Czyż nie wiesz, że "nie wiem" jest tylko najlepszym przyjacielem? Nie
potrzebujesz żadnego innego przyjaciela. Jeśli pozwolisz, aby twój przyjaciel
"nie wiem" stawał się bliższy i bliższy, wtedy w końcu spotkasz się z nim
twarzą w twarz i on powie ci "cześć". I wtedy ... Achaaa, to mój przyjaciel, nie
tylko mój przyjaciel, ale przyjaciel Boga, twój przyjaciel, przyjaciel Buddy,
przyjaciel demona. I wtedy zrozumiesz, że każdy ma tego samego przyjaciela.
Ten przyjaciel "nie wiem" jest przyjacielem wszystkich, najlepszym
przyjacielem każdego, Nie wiesz nic, wszystko jest "nie wiem" Ale nawet jeśli
to osiągniesz, konieczny jest jeszcze jeden krok. Po prostu pozwól, aby "nie
wiem"działało i wtedy , gdy pojawi się przed nami: "suche gówno na patyku"
Jun Mena, nasza ludzka natura ujawni się samoistnie. To już się dzieje
codziennie, ale my w to nie wierzymy. Mam nadzieję, że przez to 90 dni kjol
cze pójdziemy tylko prosto i będziemy utrzymywać umysł, który nie pragnie
nic, umysł, który nigdy nic nie zatrzymuje i nic nie sprawdza, a tylko
współdziała z innymi, jakby nasze ciała zależały wzajemnie od siebie. Nikt z
ludzi nie jest bardziej ważny czy mniej ważny. Po prostu jedno ciało działające
razem. Jeśli dokonamy tego, będziemy mogli zrozumieć, co to jest ludzka
natura i osiągniemy slowa: "Czy mogę ci pomóc?" Jeśli to osiągniemy, wtedy
pokój na świecie będzie możliwy. Wy już dokonaliście tego wyboru. A więc
mamy nadzieję, że przez 90 dni dokonamy tego wysiłku, który nie jest ani zbyt
wielki, ani zbyt mały, ale jest naszym własnym szczerym wysiłkiem, krok po
kroku, przez nieskonczoną ilość kalp, po prostu przepływa. A wtedy
wybawicie wszystkie istoty od cierpienia.

Dziękuję.

MUSISZ UCZYC SIE OD SWOJEJ CÓRKI

(rozdzial z ksi±zki "Tylko nie wiem" Mistrza Zen Seung Sahna)

28

background image

Ile Ife, Nigeria
5. 10. 1977

Drogi Bystrooki, Czcigodny Nauczycielu Mocnego Treningu,
Przyjmuje schronienie w Trzech Klejnotach.
Pozwól mi pozdrowic Cie z kraju hebanowego królestwa.

W 1975 roku bylem na mowie Dharmy w Instytucie Afrykanskim w Bostonie.
Ostatnio, otrzymalem kopie "Strzepuj±c popiól na Budde" i czytanie tej
ksi±zki sprawilo mi wielk± przyjemno¶c. Takze moja roczna córka, Tara,
miala ogromn± przyjemno¶c ze zjadania jej okladki. Mam wiec pytanie: "Jak
nauczyc roczn±, br±zow± Tare nie jedzenia Buddy?"

Mamy teraz okres ulewnych deszczów i dzi¶ rano, kiedy jechalem do pracy,
widzialem samochód "Federalnego Publicznego O¶wiecenia" zaparkowany
przy drodze, w czasie kiedy jego kierowca wypróznial sie w krzakach.

Popiól kadzidla spada
Wielki grzmot.
Nie ma nieba bardziej niebieskiego.
Zloty kogut nie moze
Stac na jednej nodze
I lapac motyli
W czasie gdy kot Dharmy
Sika na malpe
Która strzepuje popiól na Budde.

Mam nadzieje, ze znajdziesz czas na odpisanie.
Szczerze oddany,

Harvey.

6.11.1977

Drogi Wspanialy Przyjacielu w Dharmie, Harvey,

Jak sie masz Ty i Twoje dziecko jedz±ce Budde? Dziekuje za Twój list. Jeste¶
bardzo daleko, lecz jeste¶ bardzo blisko.
W swoim li¶cie piszesz, ze byle¶ na mowie Dharmy w 1975. To ¶wietnie.
Stworzy- le¶ t± dobr± karme i teraz stali¶my sie sobie bliscy.
Piszesz, ze czytasz "Strzepuj±c popiól na Budde". To bardzo dobrze. Takze
mówisz, ze Twoja córka jadla okladke i pytasz jak uczyc roczn±, br±zow±
Tare nie jedzenia Buddy. Twoja córka jest lepsza od Ciebie, poniewaz moze

29

background image

je¶c Budde, a Ty nie. Twoja córka jest mocniejsza od Buddy, wiec go zjada.
Ona juz zdala egzamin.
Jedzenie Buddy oznacza - brak Buddy. Dawno temu kto¶ zapytal Mistrza Ma
Jo: "Co to jest Budda?". Odpowiedzial: "Umysl jest Budd±, Budda jest
umyslem". Nastepnego dnia, kto¶ inny zadal mu to samo pytanie i Ma Jo
odpowiedzial: "Ani umysl, ani Budda". Co jest prawdziwym Budd±?. Je¶li
zjesz Budde, wtedy Budda nie ma nazwy, nie ma formy, nie ma mowy, ani
slów. Nazwa-Budda i forma-Budda znikaj±. Musisz wiec, uczyc sie od swojej
córki i zje¶c wszystkich Buddów przeszlo¶ci, teraLniejszo¶ci i przyszlo¶ci.
Pytasz: "Jak moge uczyc swoj± córke?". To wielki bl±d. Musisz uczyc sie od
niej!.

"Strzepuj±c popiól na Budde" jest pelne niedobrej mowy, wiec Twoja córka
uczy Ciebie: "Nie czytaj tej ksi±zki. To nie jest wla¶ciwa droga!" Twoja córka
rozumie moje nauczanie. Moje nauczanie znaczy, odrzuc to wszystko daleko.
Tylko idL prosto - "nie wiem". Moze jeste¶ przywi±zany do slów, wiec Tara
zjadla "Strzepuj±c popiól na Budde". Jej odpowiedL jest bardzo dobra. Lepsza
od Twojej.
Opowie¶c o samochodzie "Federalnego Publicznego O¶wiecenia" jest bardzo
interesuj±ca. Jest 84.000 rodzajów o¶wiecenia. Lecz je¶li dodasz Federalne
Publiczne O¶wiecenie, masz 84.001. Moze lubisz to ostatnie O¶wiecenie.
Twój wiersz jest cudowny. Mówisz: "Nie ma nieba bardziej niebieskiego". To
bardzo ciekawe slowa. Ja mówie: "Nie ma nieba - znaczy - nie ma ziemi". Jak
wiec mozesz pozostac przy zyciu? Moze staniesz sie bardziej niebieski. Wtedy
mozesz zyc. Zatem jak mozesz stac sie bardziej niebieski? To bardzo wazny
punkt!
Mam nadzieje, ze idziesz wprost - nie wiem, zjesz wszystkich Buddów,
osi±gniesz o¶wiecenie i uratujesz wszystkie istoty od cierpienia.

Twój w Dharmie,

S.S.

Jak medytowac?

Medytacja to nic specjalnego - Mistrz Zen Ko Bong

Mamy  trzy  trucizny;  chciwosc,  gniew  i  ignorancje.  Jesli  je  porzucisz
wtedy  twoja  natura  Buddy  bedzie  jak  czyste  zwierciadlo,  przezroczysty
lód,  jesienne  niebo  albo  czyste  jezioro.  Caly  wszechswiat  jest  w  twoim
tantien  (centrum).  Kiedy  twój  umysl  bedzie  wyciszony  i  ty  bedziesz  w
pokoju. Twoje serce bedzie czyste jak jesienny wiatr - nie przywiazane.

Jesli  osiagniesz  ten  poziom,  jestes  polowa  mnicha  Zen.  Ale,  jesli
satysfakcjonuje  cie  to,  jestes  wciaz  ignorantem  na  drodze  Buddów  i
patriarchów. To jest wielki blad, poniewaz demony wkrótce cie pociagna
do swoich piekiel.

Medytacja  jest  na  poczatku  niczym  specjalnym.  Tylko  utrzymuj  mocny
umysl praktyki. Jesli chcesz sie uwolnic od rozterek i osiagnac oswiecenie,

30

background image

to  jest  takze  blad.  Odrzuc  ten  rodzaj  myslenia;  utrzymuj  tylko  uwazny
umysl i praktyke. Wtedy bedziesz stopniowo osiagal "tylko rób to".

Wszyscy  chca  medytacji,  myslac  o  niej  w  kategoriach,  medycyny  i
choroby.  Jakkolwiek,  nie  obawiaj  sie,  to  co  myslisz  jako  chorobe.  Tylko
obawiaj sie, to zbyt wolno. Któregos dnia osiagniesz oswiecenie.

„Wszystkie bramy sa umowne”

Mistrz Zen Dae Gak

fragment ksiazki „Going Beyond Buddha”

Spedzamy cale nasze zycie wierzac, ze istnieje zewnatrz i wewnatrz, ze

istnieje brama, która oddziela ustalona jazn, „ja”, od czegos innego, co

nazywamy „nie ja”. Doskonalym przykladem tego jest to, ze slina w twoich

ustach jest toba. Wypluj ja do szklanki i wyobraz sobie, ze masz ja wypic.

Twoje doswiadczanie sliny zmienia sie, gdyz nie jest juz dluzej w ciele, gdzie

ja trzymales. Kiedy trafia do szklanki pojawia sie rozdzielajacy umysl i

pomysl wypicia wlasnej sliny ze szklanki jest niesmaczny, jesli wrecz nie

obrzydliwy.

Co to za dzwiek za brama? Z jednej strony jest to bardzo proste pytanie. Z

drugiej strony, równoczesnie, to pytanie jest glebokie. Co w ogóle mozna

uslyszec za brama? Umownie nos czynimy brama oddechu: powietrze z jednej

strony ciala jest wdechem. Powietrze z drugiej strony nozdrzy jest wydechem.

To brama nosa. Wdech i wydech, wymiana.

Wszystkie bramy sa umowne. Skad one sie biora? Jesli stwarzasz brame,

wówczas masz brame. Jesli nie stwarzasz bramy, wówczas nie masz bramy.

Czym jest brama, która jest poza bramami i jak przekroczysz brame poza

wszystkimi bramami?

Wszystkie bramy sa zalazne od przychodzenia i odchodzenia. To wlasnie w

przychodzeniu i odchodzeniu pojawiaja sie bramy. Kiedy przychodzenie i

odchodzenie nie pojawia sie wiecej, wtedy brama nie ma przodu, tylu,

wewnatrz, ani na zewnatrz.

Dzialamy z zalozeniem „ja” i to zalozenie jest tak trwalym nawykiem, ze

nawet nie jestesmy tego swiadomi. Nie potrafimy go wyczuc. Przenika tak

wiele tego, co robimy i doswiadczamy, jest tak automatyczne, ze nawet nie

wiemy, ze jest wytworem mysli i pamieci. Nazywamy ten twór „jaznia” i

wierzymy w jej trwalosc. Nigdy nie jest poddawana w watpliwosc. Lecz skoro

jestesmy poszukiwaczami prawdy, poddajemy szystko w watpliwosc.

Wyobraz sobie, ze jestesmy razem w pokoju. Posluchaj uwaznie swoich mysli:

31

background image

„ja” siedze na tej poduszce, mówiac. „Ty” siedzisz na tamtej poduszce,

sluchajac. Jest w tym pewna prawda. Ale czym jest to „ja”, które siedzi i

slucha? Gdzie jest umieszczona brama, która definiuje „ja”, sklad „ja”,

„fortece ja”? Czy brama tego kim jestes miesci sie w twoim uchu? Na

obrzezach twej skóry? Czy miesci sie w powietrzu pomiedzy nami? Czy

miesci sie w moich strunach glosowych, gdy powstaja dzwieki? Czy miesci sie

w naszej swiadomosci, gdzie znaczenie jest interpretowane? Gdzie jest brama

„jazni”, brama „ja”? Skad pochodzi to „ja” i dokad odchodzi? Kartezjusz

powiedzial: „Mysle, wiec jestem.” Mistrz Zen Seung Sahn powiedzial: „Jesli

nie myslisz, co wtedy?” Osobowe „ja” pojawia sie jak ksiezyc odbity w

wodzie. To odbicie nie moze byc wziete za sam ksiezyc. Byloby to jak

menadzer druzyny baseballowej myslacy, ze jest jej wlascicielem. Kiedy

menadzerowie zaczynaja zachowowywac sie jak wlasciciele lub przestaja

wykonywac swoja prace, sa zwalniani. Pewnego razu moja przyjaciólka

odwiadzila Matke Terese, gdy ta lezala chora w szpitalu. Byla tam grupa gosci

i kazdy mówil kilka zyczliwych slów zbolalej zakonnicy. W koncu nadzeszla

kolej mojej przyjaciólki i powiedziala: „ Matko, bardzo dziekuje za twa

wspaniala prace dla biednych i umierajacych. Jestes prawdziwa inspiracja.”

Wtedy watla zakonnica podniosla sie i ryknela jak lew: „To nie jest moja

praca! To praca Boga!”

Diamentowa Paramita

Mowa Mistrza Zen Ko Bonga

Mistrz Zen Ko Bong zajął miejsce na podwyższeniu, uniósł w górę kij Zen i
powiedział:
"Wewnątrz jest błyszczące, na zewnątrz jest to również błyszczące.
gdziekolwiek to jest, jest błyszczące. Co to jest?
Zapadła cisza. "To jest Diamentowa Paramita", po czym Ko Bong odłożył
swój kij Zen.
"Spoczywając w ziemi złoto pozostaje błyszczące. Umieszczone w gorącym
ogniu tygla jest również błyszczące. Po wyjęciu z pieca złoto wciąż nie traci
swojego blasku. jednak dopóki nie doświadczy działania ognia nie nadaje się
do zrobienia niczego. Także będąc jeszcze w piecu nie może być
wykorzystane. Lecz po wyjęciu z tygla można z niego zrobić wiele rzeczy:
obrączkę, kolczyki, czy spinkę do włosów.
Czym więc jest ów "tygiel"? Jego płomień to dawanie, moralność, cierpliwość,
praktyka, medytacja, mądrość. Kiedykolwiek coś dajesz, służąc innym czy to
duchową, czy materialną pomocą, nie czyń rozróżnienia pomiędzy podmiotem
a przedmiotem działania: mężczyzna/kobieta, stary/młody ... Porzuć ten rodzaj
myślenia. Zapomnij o tych trzech rzeczach: ja, ty i dawać.
Następnie: moralność. Zarówno dając coś, jak i przyjmując, czyń tylko to co
właściwe, wówczas dobro i zło staną się jasne. Wtedy twoje jasne działanie
"zabije" dobro i zło. lecz nie przywiązuj się do dobra i zła. Na tym polega
paramita moralności.
Kiedy coś cię martwi, staraj się być cierpliwym i wyrozumiałym. Cierpliwy
umysł uczyni cię szczęśliwym. Wewnątrz poczujesz pewność siebie i chęć,

32

background image

aby próbować wciąż mocniej. To paramita cierpliwości. Pewność siebie jest
jak roślina w stawie nie mająca korzeni - przychodzi i odchodzi bez
przeszkód. Obawiaj się jedynie tego, aby nie popaść w samo-pobłażliwość.
jeśli nawet stale czynisz rozróżnienie między ludźmi i rzeczami (na przykład
przyglądając się nim), a mimo to twój umysł nie porusz się, jest to paramita
medytacji.
Kiedy coś przychodzi - nie bądź szczęśliwy. Kiedy odchodzi - nie bądź
smutny. Kiedy płaczesz po prostu płacz. Gdy się śmiejesz, po prostu śmiej się.
Rzeczy tworzą się, trwają ... marnieją, obracają się w nicość. Uczucia
zmieniają się od szczęścia w smutek, z radości w gniew. Państwa powstają,
rozwijają się, potem słabną, wreszcie przestają istnieć. Postrzeganie tej prawdy
bez przywiązania się do niej - oto paramita mądrości.
Słońce jest zawsze na niebie, i kiedy jest pogodnie, i kiedy jest pochmurno.
Złoto jest złotem tak samo w ziemi, jak i w ogniu tygla, czy na twojej dłoni.
Diamentowa Paramita jest właśnie taka jak to - niezależna od życia i śmierci,
przychodzenie i odchodzenia, czasu i przestrzeni. A więc czy potrafisz to
dostrzec? jeśli tak, uderzę cię trzydzieści razy. Jeśli nie, również uderzę cię
trzydzieści razy ... co możesz zrobić?
6x6=36
Po tych słowach Mistrz Ko Bong opuścił miejsce na podwyższeniu.

tłum. I.Chwieśko

TRZY FILARY ZEN

Phillip Kapleau

Kanada i Stany Zjednoczone:

Wczesne lata mego zycia uplynely w spokoju, którego nie
zaklócily zadne specjalne wydarzenia. Nie przezylam zadnej
tragedii, a rodzice wychowywali mnie i moje dwie siostry z
poswieceniem. Wedlug norm zachodnich mozna by to okreslic
jako prawie idealne dziecinstwo. Od poczatku jednak pojawialy
sie w moim zyciu okresy rozpaczy i samotnosci. Rozpacz i
poczucie osamotnienia ogarnialy mnie z niewiadomej przyczyny,
wyrazaly sie w strumieniach lez i pochlanialy mnie calkowicie. W
takich chwilach doswiadczalam obezwladniajacego, bolesnego
uczucia, ze jestem w potrzasku i ze bycie ludzka istota to
zalosna i haniebna dola.

Gdy mialam kilkanascie lat, ktos pozyczyl mi kilka ksiazek z
hinduskimi opowiesciami, które wzbudzily we mnie glebokie
zainteresowanie. Mówily one wprost o wielosci zywotów i o
wolnosci duszy, o duchowej jazni czlowieka i o mozliwosci zycia
poza fizycznym cialem. Wiekszosc szczególów byla tu dla mnie

33

background image

niewazna, ale bardzo gleboko poruszalo mnie cos, co czulam w
glebi siebie, i bylam szczesliwa dowiadujac sie, ze takie
rozumienie istnieje.
Hinduskie mity o czasie bez granic znalazly sie w centrum
mojego zainteresowania. Slubowalam, ze pewnego dnia sama
odwiedze Indie. Po wstapieniu na uniwersytet zaczelam
powaznie studiowac literature religijna, próbujac nawet troche
prostej medytacji. Lata na uniwersytecie przyniosly mi wiele
radosci, która brala sie z intelektualnych odkryc, lecz byly to
równiez lata narastajacego niepokoju. W koncu otrzymalam
dyplom i rozpoczelam studia doktoranckie. Pod koniec tego
pierwszego roku studiów w moim zyciu dokonal sie
nieoczekiwany zwrot. Po kilku miesiacach niezdecydowania
pojechalam do Stanów Zjednoczonych, by wyjsc tam za maz.
Moim mezem zostal Amerykanin, którego spotkalam w
Kanadzie.
Pobralismy sie wiec po kilku miesiacach znajomosci, ale prawie
zaraz po zawarciu malzenstwa zostalam wdowa. Gwaltowna,
samobójcza smierc mojego meza byla dla mnie wstrzasem o
wiele glebszym niz cokolwiek, czego kiedykolwiek w zyciu
doswiadczylam. Okolicznosci i implikacje tej smierci pchnely
mnie w najwieksze glebie mojego istnienia, którego podstawy
wlasnie zadrzaly z naprawde przerazajaca intensywnoscia. Nie
moglam sie uwolnic od glebokiego poczucia ludzkiej
odpowiedzialnosci za te smierc. Bolesnie mi brakowalo jasnego
widzenia, dojrzalosci i madrosci. W owym czasie czesto
ogarnialo mnie calkowite odretwienie, a towarzyszyl temu lek,
gleboki i przenikajacy lek, który trwal zawsze dlugo, hamujac
mój oddech i uniemozliwiajac jedzenie. Czesto w nocy
okazywalo sie, ze siedzac ze skrzyzowanymi nogami na
podlodze, kolysze sie w przód i w tyl oraz uderzam glowa w
klepki. Majaczylam z bólu i rozpaczy. Pewnego popoludnia, gdy
wrócilam z zakupów i weszlam do mieszkania, w którym zylam
samotnie, owladnelo mna uczucie glebokiego nieszczescia i
calkiem bezsilna osunelam sie na podloge. "Umieram" - lkalam.
"Zabilam wszystkich moich bogów. Nie mam klucza do
zmartwychwstania. Jestem calkowicie sama". Ogarnal mnie lek i
absolutna rozpacz; lezalam na podlodze, nie wiem jak dlugo, az
z glebi mego brzucha wydostal sie krzyk: "Jezeli we
wszechswiecie zyje jakas istota, która obchodzi to, czy jestem
zywa, czy martwa, to niech mnie uratuje, och, niech mi
pomoze!"
Przyszla mi do glowy pewna koncepcja, stopniowo zaczela
nabierac ksztaltów, w koncu zaczelam pisac list. Mialam bardzo
mi droga przyjaciólke, która ostatnio wyrzekla sie swiata.
Znajdowala sie obecnie w asramie w poludniowych Indiach
(Asram Sri Aurobindo w Pondicherry). Blagalam ja, by
skierowala ku mnie energie swojej medytacji, albowiem bardzo
potrzebuje pomocy i czuje, ze nie dam sobie sama rady. Szybko
odpowiedziala na mój list, zapewniajac mnie, ze ona i inni w

34

background image

asramie wysylali tyle duchowej pomocy, ile tylko byli w stanie.
Jej odpowiedz tak mnie wzruszyla, ze postanowilam opuscic
Zachód i wyjechac do Indii, gdy tylko bede mogla.
Wiele miesiecy uplynelo, zanim stalo sie to mozliwe. Cala moja
energie wkladalam teraz w likwidacje majatku meza i sprzedaz
mojego dobytku. W koncu wyczerpana odplynelam do Indii,
zamierzajac pozostac tam, póki nie znajde oswieconego
nauczyciela. Dokladnie trzy lata uplynely od czasu, kiedy
przybylam do Stanów Zjednoczonych.

Indie i Birma:

Pewnego goracego popoludnia, w dwa miesiace po
opuszczeniu Nowego Jorku, weszlam na teren duzego asramu,
gdzie zyla moja przyjaciólka. W ciszy zaprowadzono mnie do jej
malego pokoju. Gdy podeszla do mnie, by mnie pozdrowic,
lagodna i usmiechnieta, ogarnelo mnie tak wielkie uczucie ulgi,
ze wybuchnelam placzem; moje ramiona ulegly paralizowi i
zaczelam mdlec. Nie zdawalam sobie w pelni sprawy z tego, ze
lata spedzone w Stanach Zjednoczonych byly pelne
wewnetrznego napiecia i walki, i ze w efekcie nie potrafilam
spontanicznie przystosowac sie do tego spokoju i ciszy.
Napiecie umyslu i ciala utrzymywalo sie jeszcze przez dlugi czas
sila nawyku.
Asram polozony na brzegu Zatoki Bengalskiej dzialal
odmladzajaco. Lecz tendencje ku metafizycznym spekulacjom i
filozoficznym dyskusjom sa w Indiach bardzo silne, a ja zawsze
szybko im ulegalam. Z jednej strony czulam, ze mnie to
pobudza, z drugiej jednak moje najglebsze przeczucia
ostrzegaly, ze spekulacje i dyskusje w koncu okaza sie jalowe.
Tryb zycia, który zachecal do tak rozleglych studiów i czytania,
wydawal mi sie czyms, co w tym wlasnie szczególnym okresie
mego zycia bylo nie dla mnie. Czulam rosnaca potrzebe scisle
nadzorowanej medytacji.
Moje rosnace niezadowolenie z tego, co uznalam w asramie za
medytacje, nieoczekiwanie zbieglo sie z wizyta amerykanskiego
buddysty, który przez wiele lat praktykowal zen w Japonii. Co
mnie najbardziej uderzalo w tym Amerykaninie, to pogoda
ducha, z jaka przyjmowal i jednoczyl sie ze wszystkimi,
zmieniajacymi sie okolicznosciami, które napotykal w asramie.
Zrobilo na mnie wrazenie równiez jego pelne wspólczucia
zainteresowanie zyciem wszystkich, których spotykal, nie
wylaczajac mojego, tak pelnego desperackich i nierównych
dazen. Zdecydowalam sie udac do Japonii, jesli mi tylko w tym
pomoze. Udzielil mi pomocy hojnie i zapewnil, ze pomoze mi
takze znalezc nauczyciela zen. Po wyjezdzie z asramu
podrózowalam wzdluz i wszerz Indii, odwiedzajac inne asramy,
zwiedzajac miejsca wykopalisk archeologicznych, chlonac
bogata kulture i sugestywna atmosfere swietych miejsc

35

background image

buddyzmu i hinduizmu, ogladajac kaplice, swiatynie i jaskinie, w
jakie obfituja Indie. Nieodparta sila duchowej wizji tkwi w
indyjskiej architekturze i poteznej rzezbie jaskin; wejsc do nich i
nie zapalac religijna zarliwoscia jest rzecza niemozliwa. Stojac u
stóp gigantycznych buddów, wyciosanych w skale, po prostu
drzalam z podziwu; to byl najsilniejszy bodziec do podjecia
decyzji, ze bede podazac Droga Buddy. Juz od dawna zywilam
nadzieje, ze odwiedze Birme; jak sobie wyobrazalam,
ustepowala ona jedynie Tybetowi w jedynym w swoim rodzaju
stosunku do religii, która jest tu podstawa codziennego zycia.
Kiedy wiec mój amerykanski przyjaciel napisal mi, ze osrodki
medytacyjne w Birmie powszechnie uwaza sie za najlepsze
sposród tych, które znajduja sie w buddyjskich krajach
poludniowo-wschodniej Azji, i kiedy zasugerowal mi on, zebym
przylaczyla sie do niego na piec tygodni intensywnej medytacji
w osrodku slynnego birmanskiego mistrza (Mahasi Sayadaw) w
Rangunie, to wykorzystalam te szanse.

Rozpoczela sie moja pierwsza, formalna praktyka medytacyjna
pod kierownictwem nauczyciela i okazala sie ona pod kazdym
wzgledem bardzo bolesna. Gdy dotarlam do Rangunu, zaczela
sie wlasnie pora upalna, wiec zaraz dostalam goraczki i chwycil
mnie meczacy kaszel, które trwaly niemal do czasu wyjazdu i w
znacznym stopniu mnie oslabialy. Oprócz straszliwego upalu,
który powodowal ospalosc, meczyl mnie bezustanny wysilek
samotnego siedzenia na lózku z drewnianych desek, godzina za
godzina w malej, pustej izdebce, wysilek zmagania sie z
przeszywajacymi bólami w kolanach i plecach, a to od siedzenia
ze skrzyzowanymi nogami. Dla nowicjusza samotne siedzenie
jest wrecz nieznosnie uciazliwe i szybko odkrywa on, ze szuka
sposobów ucieczki od nudy i bólu. Brakuje mu niewidzialnej
pomocy innych, siedzacych wraz z nim, i widzialnej pomocy,
która jest bardziej urozmaicony plan dnia, jak to ma miejsce w
zen w Japonii. Sama medytacja polegala tu na skupianiu uwagi
na przeponie i koncentrowaniu sie na wznoszeniu i opadaniu
oddechu. Gdy umysl bladzil (co sie zdarzalo raz po raz),
nalezalo go przywolac do porzadku slowami "myslenie,
myslenie, myslenie" i ponownie skoncentrowac sie na
przeponie. Kazde inne rozproszenie uwagi traktowane bylo
podobnie. "Kaslanie, kaslanie" - gdy sie kaszlalo, "sluchanie,
sluchanie" - gdy jakis dzwiek zaprzatnal uwage. Godzina
siedzenia przeplatala sie z godzina chodzenia, które w wiekszej
czesci odbywalo sie w absolutnym milczeniu i w tempie
pogrzebowym, tam i z powrotem, na zewnatrz pomieszczenia
kazdej osoby. Rece trzymano z tylu, a umysl byl
skoncentrowany tylko na ruchu, na kazdym kroku.
"Podnoszenie, podnoszenie" - gdy stope unoszono, "ruszanie" -
gdy byla ona przesuwana do przodu, "stawianie" - gdy stawiano
ja na ziemi. Kazdego dnia w poludnie spotykalismy sie z naszym
nauczycielem, starszym mnichem, który sprawdzal, czy robimy

36

background image

postepy. Zadawal on szczególowe pytania i zadal dokladnego
sprawozdania z przesiedzianego czasu. Gdy poskarzylam mu
sie, ze moje czeste bladzenie umyslu wynika z nudy, zasmial sie
i polecil mi, zebym myslala "znudzona, znudzona", a to dopóty,
dopóki nuda nie zniknie. Ku memu zdziwieniu poskutkowalo to.
Jak wszyscy, którzy przebywali w osrodku, tak i ja musialam
podpisac przyrzeczenie, ze bede przestrzegac buddyjskich
wskazan (pierwszych pieciu z dziesieciu wskazan mahajany),
które zabranialy jedzenia po dwunastej w poludnie i spania w
nocy wiecej niz przez piec godzin. Jedzenie przynoszone bylo
do mych drzwi dwukrotnie przed poludniem, a jadlam je
samotnie, medytujac "podnoszenie, podnoszenie, wkladanie,
wkladanie, zucie, zucie, polykanie, polykanie". W taki wlasnie
sposób, to znaczy z calkowita uwaga, nalezalo traktowac nawet
najmniejszy szczegól kazdego dzialania, umyslowego czy
fizycznego.
Tutaj w osrodku po raz pierwszy w zyciu zostalam przypisana do
pozycji spolecznej, która byla nizsza od tej, jaka zajmowali
mezczyzni. Co wiecej, jako kobieta i tylko swiecka wyznawczyni,
nalezalam do najnizszej warstwy w tej spolecznej strukturze, na
czele której stali mnisi, za nimi mniszki, nastepnie swieccy
wyznawcy, na koncu zas swieckie wyznawczynie. Mimo. to
bylam niezmiernie wdzieczna za te okazje do praktykowania
medytacji, nawet z takiej niskiej pozycji. Pózniej uprzytomnilam
sobie, ze to tylko moje ego sprawilo, ze w ogóle zastanawialam
sie nad moja pozycja. Pod koniec owych pieciu tygodni moja
koncentracja i zdrowie znacznie sie polepszyly, mimo (a moze
wlasnie z powodu) dotkliwego bólu i niewygód, jakich
doswiadczylam z wlasnej i nieprzymuszonej woli. Odwrócenie
umyslu od dzialalnosci na zewnatrz i zwrócenie go ku
wewnetrznej kontemplacji bylo z pewnoscia najbardziej
oplacalnym zajeciem, a bezsprzecznie i najtrudniejszym. Swiat
zewnetrzny, gdy ponownie wkroczylam wen i ogarnelam go
swiezym spojrzeniem, okazal sie promiennie piekny. Pogoda
ducha i równowaga umyslu, mimo ze nie glebokie, przekraczaly
wszystko, czego dotychczas doswiadczylam. Wiedzialam, ze
zrobilam pierwszy krok na drodze, która pragnelam podazac

Japonia i zen:

W dniu przybycia do Japonii mój amerykanski przyjaciel
zaprowadzi mnie do Ryutaku-ji, klasztoru Rinzai, który podobny
jest w ksztaltach do ogromnego ptaka, jakby siedzacego posród
gajów wysokich sosen i bambusów, w cieniu majestatycznego
szczytu Fuji. Góruje on nad roztaczajaca sie ponizej dolina,
której piekno zapiera dech. Dzieki wspanialomyslnosci jego
mistrza, rosiego Soena, klasztor mial sie stac moim domem na
okres najblizszych pieciu miesiecy. Pod zyczliwym
przewodnictwem rosiego zaczelam poznawac porzadek i

37

background image

dyscypline klasztornego zycia. Budzona dzwiekiem gongu
nauczylam sie wstawac o nieprawdopodobnej godzinie 4 rano,
wskakiwac w klasztorne szaty i plukac twarz zimna woda, a o
chlodnym swicie zajmowac miejsce w glównej sali, aby
uczestniczyc we wczesnym, porannym spiewaniu sutr.
Intonowanie sutr stalo sie jednym z najbogatszych doswiadczen
mego zycia i zawsze gleboko mnie inspirowalo. Powoli moja
niecierpliwa natura zaczela sie lamac i osiagnelam pewien
stopien równowagi. Dlugie godziny, które spedzilam na
kolanach, rozdzieranych bólem, trzesac sie z zimna w
przewiewnych salach i czekajac, az rosi przyjmie mnie na
sanzen, nauczyly mnie cierpliwosci. Nie wierzylam dotad, ze
jestem do niej zdolna. Godziny codziennego zazen, a jeszcze
bardziej godziny sesshin, byly równiez bolesna lekcja
cierpliwosci i wytrwalosci, akcentowana mocnym uderzeniem
kyosaku w moje opadajace ramiona.
Stosowana w szkole Rinzai metoda uzywania kija z przodu - na
prosbe wyrazona gestem - po czesci uwarunkowala moja
pózniejsza niechec do kyosaku, które bylo stosowane z tylu,
nagle i bez ostrzezenia, jak to jest w szkole Soto, gdzie siedzi
sie twarza do sciany. Przyczyna takiego nastawienia bylo takze
moje zachodnie dziedzictwo, które nauczylo mnie uwazac bicie
za cos hanbiacego czlowieka.

Moja decyzja co do ponownego zamazpójscia sprawila, ze
opuscilam klasztor Rinzai i przylaczylam sie do grupy Soto zen,
do której nalezal mój maz, a kierowanej przez rosiego
Yasutaniego, praktykujacej w Taihei-ji, na przedmiesciach
Tokio. Poniewaz prawie wszyscy uczniowie tego mistrza zen sa
ludzmi swieckimi, plan sesshin jest tu mniej rygorystyczny niz w
klasztorze; dzieki temu mozna brac taki udzial w sesshin, na jaki
pozwala praca. Dlatego tez jest tu wiele przychodzenia i
odchodzenia z sesshin, co na poczatku bardzo przeszkadza.
Surowa, widoczna dyscyplina, jaka narzuca zycie klasztorne,
musi byc tu przestrzegana indywidualnie. Szybko dostrzeglam
ogromna powage w tej pozornie rozluznionej atmosferze
sesshin. Dzieki temu, ze przestrzen swiatyni byla tu
ograniczona, weszlam w blizszy kontakt z innymi; wieczorem nie
moglam juz udawac sie na spoczynek do mego malego pokoiku,
lecz musialam zadowolic sie mata rozlozona w pokoju, który
dzielilam z wieloma innymi osobami. Po okresie pobytu w
przestronnym klasztorze - chociaz obowiazywaly tam bardziej
surowe zakazy - praktykowanie zazen w tak klopotliwych (dla
mnie) warunkach bylo w pewnym sensie wstrzasem. Jednakze
po kilku sesshin w tej swiatyni odkrylam, ze siedzenie z ludzmi,
którzy tak jak ja nie byli ani mniszkami, ani mnichami czy
kaplanami, jest pobudzajace i inspirujace.

Zblizalo sie sesshin rohatsu w Taihei-ji, a ja mialam mieszane
uczucia co do wziecia w nim udzialu. Slyszalam pare relacji z

38

background image

tego corocznego sesshin, odbywajacego sie w pelni zimy, od
ludzi, którzy doswiadczyli go w klasztorach. Znane ono bylo jako
najciezsze ze wszystkich w roku, jako nieustanna bitwa z
zimnem i zmeczeniem. Mialam gleboki lek przed skrajnym
zimnem. Gdy dostawalam dreszczy, moje cialo stawalo sie
zazwyczaj tak sztywne, ze nie moglam utrzymac siedzacej
pozycji. Wskutek wielkiego zmeczenia stawalam sie zwykle
roztargniona. Uwazalam, ze te dwie przeszkody to moi
prawdziwi wrogowie. Jednoczesnie gleboko mnie poruszal fakt,
ze sesshin rohatsu odbywalo sie z okazji rocznicy oswiecenia
Buddy, która to rocznica przypadala na dzien przed moimi
urodzinami. W koncu postanowilam wziac w nim udzial i dac z
siebie wszystko. To mialo byc moje szóste sesshin w Japonii.
Po raz pierwszy mialam silne przeswiadczenie, ze
urzeczywistnienie Jazni w trakcie tego sesshin jest dla mnie
rzecza calkowicie mozliwa. Czulam równiez, ze bardzo tego
potrzebuje. Od wielu tygodni trwal nawrót niepokojów i obaw, z
którymi tak ostro walczylam w Stanach Zjednoczonych. Doszlo
do tego jeszcze zniecierpliwienie i drazliwosc. W dodatku
mialam calkowicie dosc wewnetrznych, umyslowych i
emocjonalnych napiec, które dotychczas dominowaly w mym
zyciu, i czulam, ze tylko dzieki doswiadczeniu
samourzeczywistnienia bede w stanie wydostac sie z choroby.
Zapakowalam najcieplejsze ubrania, a gdy przekrecalam klucz
w zamku, ogarnelo mnie uczucie glebokiej radosci. W glebi
serca wiedzialam, ze osoba, która otworzy te drzwi po sesshin,
nie bedzie ta osoba, która teraz je zamyka. Pierwszego dnia
sesshin odkrylam, ze zupelnie nie jestem w stanie utrzymac
swego umyslu w równowadze. Wchodzenie i wychodzenie
innych osób, bioracych udzial w tym sesshin, jak równiez halas i
zamieszanie spowodowane uzywaniem kyosaku byly zródlem
nieustannych zaklócen. Poskarzylam sie rosiemu i
powiedzialam, ze moje zazen bylo o wiele lepsze, gdy sama
praktykowalam w domu; rosi pouczyl mnie, bym nie zwracala
uwagi na innych, i zaznaczyl, ze wazna rzecza jest ksztalcenie
w sobie umiejetnosci medytowania w okolicznosciach
rozpraszajacych uwage. Ani razu podczas tego sesshin nie
bylam uderzona kyosaku. W trakcie poprzednich sesshin
rozpraszalo mnie to do tego stopnia, ze rosi wydal instrukcje, by
mnie nie uderzac.
Pod koniec drugiego dnia moja koncentracja wzmocnila sie. Nie
odczuwalam juz wielkiego bólu w nogach, a zimno znosilam
dzieki ubraniu, które wzielam ze soba. Byl jednak problem, który
mial dla mnie coraz wieksze znaczenie. Raz po raz mówiono mi,
zebym umiescila swój umysl na dnie brzucha czy tez, dokladniej
mówiac, w rejonie ponizej pepka. Im bardziej próbowalam to
robic, tym mniej rozumialam, o co chodzi z tym dnem brzucha i
dlaczego jest to tak wazne miejsce. Zwane ono bylo przez
rosiego osrodkiem lub tez ogniskowa, ale ja pojmowalam to
tylko w filozoficznym znaczeniu. Mialam umiescic swój umysl w

39

background image

tym "filozoficznym" miejscu i powtarzac "Mu". Nie moglam
znalezc zadnego zwiazku miedzy organami brzucha i procesami
medytacji zen, a tym bardziej oswieceniem. Przekonawszy sie o
mym szczerym pragnieniu samourzeczywistnienia, rosi
wyznaczyl mi co prawda koan Mu tudziez poinstruowal mnie co
do jego celu i zastosowania, ale mimo to bylam nadal
zaklopotana i nie wiedzialam, jak wypowiadac Mu. Wczesniej
próbowalam traktowac je tak samo, jak hinduska mantre Om, to
znaczy stajac sie jednym z jego wibracjami, bez zapytywania o
to, czym jest. Teraz próbowalam wyobrazic sobie Mu jako
diament na koncu swidra, a siebie sama jako wiertacza
przebijajacego sie przez poklady umyslu niczym przez uklad
warstw geologicznych; przewierciwszy je mialam w koncu
dotrzec do czegos, czego nie znalam.
Rankiem trzeciego dnia udalo mi sie naprawde skoncentrowac
dzieki analogii swidrowania. Moglam wreszcie zogniskowac swój
umysl gdzies w brzuchu, nie wiedzac dokladnie gdzie, i siedziec
stabilnie jak skala. Przed poludniem, tuz po wykladzie rosiego,
weszlam w dosc gleboka koncentracje, zwiekszajac sile
kazdego oddechu, który zsynchronizowalam z powtarzaniem
Mu. Spodziewalam sie, ze to wzmozenie wysilku jeszcze
bardziej wzmocni koncentracje. Po okolo pietnastu minutach
polaczenie tego pelnego sily oddychania z powtarzaniem Mu
zaczelo wywolywac w przegubach mych rak dziwne mrowienie,
które wolno rozprzestrzenilo sie w dloniach i palcach, a takze w
góre, ku lokciom. Gdy uczucie mrowienia bylo juz bardzo silne,
rozpoznalam je jako identyczne z tym, którego w zyciu
doswiadczalam juz pare razy w chwilach powaznych wstrzasów
emocjonalnych. Powiedzialam sobie, ze jesli jeszcze bardziej
zwieksze sile mego oddechu i koncentracji, to byc moze dojde
do kensho. Zrobilam tak i udalo mi sie jedynie pogorszyc
sytuacje, doprowadzilam sie bowiem w koncu do stanu
omdlenia. Przedtem jeszcze pojawil sie bardzo gleboki i
rozdzierajacy zal, z którym nadeszly gwaltowne, spazmatyczne
dreszcze i zgrzytanie zebów. Nerwowe paroksyzmy raz po raz
wstrzasaly moim cialem. Bardzo plakalam i wilam sie, jak gdyby
przeplywal przeze mnie strumien elektrycznosci. Potem
zaczelam obficie sie pocic. Wydawalo mi sie, ze bóle calego
wszechswiata szarpia mój brzuch. Czulam sie tak, jakbym byla
wciagana w wir mak nie do zniesienia. Pamietam, ze jakis czas
pózniej - nie jestem w stanie powiedziec, kiedy - uslyszalam, jak
maz kaze mi przerwac zazen, polozyc sie i odpoczac. Opadlam
na poduszke do siedzenia i zaczelam drzec. Moje rece byly
calkiem sztywne; ani palce, powyginane teraz pod róznymi
katami, ani lokcie nie chcialy sie zginac. Krecilo mi sie w glowie i
lezalam wyczerpana. Powoli jednak odprezylam sie. Uplynelo
pól godziny, gdy wszystko uspokoilo sie, wrócilam do sil i znów
bylam pod kazdym wzgledem gotowa do podjecia zazen. W
czasie popoludniowego dokusan rosi natychmiast zapytal mnie,
co sie stalo. Gdy mu powiedzialam, odparl, ze to bylo makyo i

40

background image

ze mam dalej praktykowac zazen. Ostrzegl mnie, ze takie
rzeczy moga sie teraz zdarzac; ukazywaly one, ze moja
medytacja poglebia sie. Potem poinstruowal mnie, bym szukala
Mu w rejonie splotu slonecznego. Slowa "splot sloneczny"
spowodowaly, ze nagle i po raz pierwszy wszystko znalazlo sie
na swoim miejscu - wiedzialam dokladnie, skad wyruszam i co
mam czynic.

Nastepnego, czwartego dnia, uslyszawszy dzwonek o 4 rano,
przebudzilam sie i natychmiast zorientowalam sie, ze nie
oddzielilam sie od Mu w trakcie snu, do czego wlasnie rosi
nieustannie zachecal. Podczas pierwszego okresu siedzenia,
przed porannym dokusan, zaczely pojawiac sie symptomy
doswiadczen z poprzedniego dnia. Powiedziawszy sobie, ze
bylo to tylko makyo, postanowilam wszystko wytrzymac i tym
razem po prostu kontynuowalam swoja praktyke. Jednakze
moje nogi stopniowo ulegaly paralizowi; uslyszalam, jak maz
mówi do mnie gdzies z daleka, ze jestem w transie. Myslalam,
ze moje cialo zacznie lewitowac, ale nadal praktykowalam
zazen. Potem przewrócilam sie i bezsilna lezalam nieruchomo.
Gdy poczulam sie na tyle dobrze, aby móc znów rozpoczac
zazen, poranne dokusan zakonczylo sie.
Zaczelam zastanawiac sie nad soba i doszlam do wniosku, ze
musze chyba popelniac jakis blad, ze w jakis sposób zle kieruje
swoja energia. W okresie odpoczynku po porannym wykladzie
nagle zdalam sobie sprawe z tego, ze ten osrodek, gdzie - jak
mówiono mi - mam umiescic swój umyst, musi byc pewnym od
dawna znanym mi obszarem. Byla to kraina, do której; zawsze,
od wczesnego dziecinstwa, wewnetrznie sie wycofywalam, aby
rozmyslac. Zbudowalam w sobie caly szereg intymnych
wyobrazen o niej. Gdy pragnelam pojac "prawde" jakiejs
sytuacji, kierowalam sie ku temu szczególnemu obszarowi, zeby
rozpatrzyc wszystkie problemy, do których musialam
podchodzic z dzieciecym wprost nastawieniem umyslu, wolna
od przesadów. Bylam po prostu zmuszona, zeby utrzymywac
tam swój umysl i trwac w znieruchomieniu, prawie bez
oddychania, póki cos sie z czyms nie polaczylo. Wierzylam, ze
to byl obszar, o który chodzilo rosiemu. Wyczulam go intuicyjnie
i z cala energia zesrodkowalam tam Mu. W pól godziny potem
zaczal rosnac w mym brzuchu cieply punkt, który wolno
rozprzestrzenil sie w kierunku kregoslupa, stopniowo wspinajac
sie w góre mego stosu pacierzowego. To bylo to, ku czemu
dazylam.
W uniesieniu powiedzialam rosiemu na nastepnym dokusan, ze
odkrylam to miejsce, i opisalam sposób jego dzialania, tak jak
tego zawsze doswiadczalam. "Dobrze!" - powiedzial. "A teraz
dalej!" Wróciwszy na swoje miejsce, rzucilam sie w zazen z
takim wigorem, ze nie minelo wiele czasu, a paraliz znów zaczal
sie pojawiac. Byl to najciezszy z dotychczasowych ataków. Nie
moglam w ogóle sie poruszac, a maz musial mi pomóc polozyc

41

background image

sie i okryl mnie kocami. Gdy tak lezalam, regenerujac sily,
myslalam: "Moje cialo w oczywisty sposób nie jest w stanie
wytrzymac wysilku, który mu narzucam. Jesli mam wejrzec w
Mu, to musi to byc zrobione za pomoca samego umyslu i
powinnam jakos trzymac w ryzach me fizyczne i psychiczne
energie, które trzeba zachowac do czasu ostatecznego wysilku".
Gdy tym razem odzyskalam sily, próbowalam skoncentrowac
umysl bez wymawiania czy tez myslenia Mu, lecz okazalo sie to
trudne. Praktycznie oznaczalo to odlaczenie koncentracji od
rytmu oddychania. Udalo mi sie to po wielokrotnych wysilkach;
wreszcie bylam w stanie trwale utrzymac swój umysl w brzuchu,
tak jakbym uwaznie na cos spogladala, pozwalajac po prostu
mojemu oddechowi nabrac takiego rytmu, do jakiego akurat byl
sklonny. Im bardziej koncentrowalam umysl w mym brzuchu,
tym wiecej mysli powstawalo w glowie na podobienstwo chmur.
Lecz nie byly to mysli dyskursywne. Byly one jak odskocznia do
dalszej praktyki. Skakalam od jednej do drugiej, poruszajac sie
bezustannie po dobrze oznaczonej sciezce, która kroczylam
dzieki zachetom ze strony mojej intuicji. Mimo wszystko
wierzylam, ze w pewnym momencie mysli te znikna, a umysl
stanie sie calkiem pusty - jak oczekiwalam - przed kensho.
Obecnosc tych mysli sygnalizowala mi, ze musze byc nadal
daleko od celu. By zachowac jak najwiecej energii, rozluznilam
sie, a koc, który swobodnie okrywal moje cialo, nasunelam na
glowe, zeby sie rozgrzac. Pozwolilam dloniom opasc bezwladnie
na lono i rozlaczylam nogi, przechodzac do luznej pozycji
skrzyznej. Nawet ten nikly zastrzyk energii spowodowal, ze
zaostrzyla sie intensywnosc koncentracji mojego umyslu.

DOSWIADCZENIA

Nastepnego ranka, to znaczy piatego dnia sesshin, rosi
powiedzial mi na dokusan, ze znajduje sie w krytycznym
punkcie i ze nie wolno mi odlaczyc sie od Mu nawet na moment.
Lekajac sie, ze oba pozostale dni i noce byc moze nie
wystarcza, trzymalam sie Mu jak buldog swej kosci, kurczowo i
tak nieustepliwie, ze dzwonki i inne sygnaly staly sie niewyrazne
i nierzeczywiste. Juz nie pamietalam nawet, co trzeba robic, gdy
rozlegaja sie sygnaly, i musialam pytac mojego meza, co one
oznaczaja. Aby podtrzymac sily, jadlam obficie podczas
kazdego posilku i wykorzystywalam na odpoczynek caly czas,
jaki przewidywal harmonogram sesshin. Czulam sie jak dziecko,
które wybiera sie w dziwna, nowa podróz, prowadzone krok za
krokiem przez rosiego.
Wyszedlszy tego popoludnia, zeby sie wykapac, na ulicy
myslalam o Mu. Zaczynalam sie denerwowac. "Co to w ogóle
jest to Mu?" - zapytywalam sie. "O nieba! Co to moze byc? To
absurdalne! Jestem pewna, ze nie ma zadnej takiej rzeczy jak
Mu. Mu nie jest czyms!" - wykrzyknelam z irytacja. Gdy tylko

42

background image

powiedzialam, ze to jest nic, przypomnialam sobie nagle o
tozsamosci przeciwienstw. "Oczywiscie, Mu jest równiez
wszystkim!" Podczas kapieli myslalam: "Skoro Mu jest
wszystkim, to jest ono równiez woda do kapieli, tak jak i
mydlem, i kapiacym sie". Kiedy wznowilam swoje siedzenie,
dzieki temu wgladowi nabralo ono rozpedu.
Rosi mial w zwyczaju dokonywac inspekcji i przemawiac do
wszystkich siedzacych kazdego ranka o 4.30. Upatrujac
analogie w bitwie, w której przeciwstawiaja sie sobie sily
niewiedzy i oswiecenia, rosi zachecal nas do tego, abysmy
"atakowali wroga" z wiekszym wigorem. Mówil: "Doszliscie do
etapu walki wrecz. Mozecie uzywac wszelkich srodków i kazdej
broni!" Gdy tylko uslyszalam te slowa, znalazlam sie w gestej
dzungli - w poszukiwaniu mego "wroga" zaczelam przebijac sie
przez ciemnosci gestwiny z ogromnym nozem, dyndajacym u
pasa. Ten obraz wracal raz po raz i zaczelam przypuszczac, ze
przy pomocy Mu mam w jakis sposób pokonac "wroga", ku
któremu wlasnie sie zblizam, aby ostatecznie sie z nim
rozprawic.
Szóstego dnia po poludniu znów w wyobrazni wyrabywalam
sciezke przez dzungle, paplajac do siebie, szukajac przed soba
w ciemnosciach przeswitu i czekajac na "powódz swiatla", która
miala oznaczac, ze jestem przy koncu szlaku. Nagle
wybuchnelam wewnetrznym smiechem i zdalam sobie sprawe,
ze jedyny sposób, w jaki moge pokonac tego "wroga", gdy sie
pojawi, to objac go. Ledwo to pomyslalam, "wróg"
zmaterializowal sie przede mna ubrany w strój rzymskiego
setnika, z krótkim mieczem i tarcza wzniesiona do ataku.
Podbieglam do niego i z radoscia zarzucilam mu ramiona na
szyje. Roztopil sie w nicosci. W tym momencie zobaczylam
jasniejace swiatlo, które przebijalo przez ciemnosci dzungli.
Poszerzalo sie ono i poszerzalo. Stalam, gapiac sie na nie, gdy
posrodku niego pojawily sie slowa: "Mu to ja!" Oniemialam,
nawet mój oddech sie zatrzymal. Czyz moglo tak byc? "Tak, to
jest to! Mu to ja, a ja to Mu!" Istna fala radosci i ulgi przeplynela
przeze mnie.

Pod koniec nastepnego okresu kinhin szepnelam do mojego
meza: "Jak wiele powinnam rozumiec, gdy rozumiem Mu?"
Przyjrzal mi sie uwaznie i zapytal: "Czy ty naprawde
rozumiesz?" "Chcialabym, zeby rosi przeegzaminowal mnie
podczas nastepnego dokusan" - powiedzialam. To nastepne
dokusan mialo sie odbyc dopiero za piec godzin. Niecierpliwilam
sie, bo bardzo chcialam wiedziec, czy rosi potwierdzi moje
rozumienie. W glebi serca bylam pewna, ze wiem czym jest Mu i
zdecydowanie sobie obiecalam, ze jezeli moja odpowiedz nie
zostanie przyjeta, to na zawsze zostawie zen. Jesli ja bylam w
bledzie, to i zen byl w bledzie. Mimo pewnosci siebie czulam, ze
byc moze nie bede w stanie udzielic odpowiedzi na
sprawdzajace pytania w sposób wlasciwy zen, albowiem nie

43

background image

wiedzialam jeszcze, jak wyrazic zen.

W koncu przyszla pora na dokusan i poprosilam rosiego, by
mnie sprawdzil. Spodziewalam sie, ze postawi mi jedynie
pytanie o to, czym jest Mu. Zamiast tego zapytal sie mnie: "Jaka
jest dlugosc Mu? Ile lat ma Mu?" Myslalam, ze sa to typowe,
trickowe pytania zen, i siedzialam milczaca oraz zaklopotana.
Rosi przygladal mi sie uwaznie, a potem powiedzial, ze musze
ujrzec Mu bardziej wyraznie i ze w ciagu tego czasu, jaki
pozostal do konca sesshin, mam praktykowac zazen z mozliwie
najwieksza intensywnoscia.

Gdy wrócilam na swoje miejsce, rzucilam sie w zazen raz
jeszcze z calej mocy. Teraz nie bylo juz mysli - wyczerpalam je
wszystkie. Siedzialam, siedzialam i siedzialam godzina za
godzina, calym mym umyslem myslac tylko Mu. W moim
kregoslupie znów stopniowo narastal zar. Miedzy brwiami
pojawil sie goracy punkt, który zaczal intensywnie wibrowac.
Chmury zaru splywaly z niego po moich policzkach, szyi i
ramionach. Pomyslalam, ze z pewnoscia cos musi nastapic,
przynajmniej jakas wewnetrzna eksplozja. Nic sie nie stalo poza
tym, ze doswiadczylam powtarzajacych sie wizji, w których
siedzialam ze skrzyzowanymi nogami i medytowalam na
jalowym stoku góry albo przedzieralam sie w palacym sloncu i z
mozolem przez zatloczone miasta. Podczas nastepnego
dokusan opowiedzialam rosiemu o tych wrazeniach i wizjach.
Rzekl mi, ze dobrym sposobem na sciagniecie tego wibrujacego
osrodka, który obecnie znajdowal sie miedzy oczyma, z
powrotem do splotu slonecznego jest wyobrazanie sobie czegos
na podobienstwo miodu, slodkiego i lepkiego, splywajacego w
dól. Powiedzial mi równiez, abym sie nie zajmowala ani tymi
wizjami, ani chmurami zaru. Oba te zjawiska powstaly wskutek
poteznego wysilku, którego dokonywalam. Jedynie uporczywe
koncentrowanie sie na Mu bylo wazna rzecza. Po kilku próbach
udalo mi sie ponownie ów osrodek umiescic w splocie
slonecznym i kontynuowac praktyke zgodnie z nakazem
rosiego.

Nastepnego, siódmego dnia raz jeszcze pojawilam sie przed
rosim na dokusan. Bylam tak fizycznie wyczerpana szescioma
czy siedmioma godzinami bezustannego zazen, ze prawie nie
moglam mówic. Niepostrzegalnie mój umysl wszedl w stan
nieziemskiej jasnosci i przytomnosci. Wiedzialam, i wiedzialam,
ze wiem. Rosi zaczal mnie lagodnie wypytywac: "Ile lat ma Bóg?
Daj mi Mu! Pokaz mi Mu na dworcu kolejowym!" Moje
wewnetrzne widzenie bylo teraz calkowicie wyrazne i bez
wahania odpowiadalam na wszystkie pytania; rosi, mój maz,
który tlumaczyl, i ja, wszyscy smielismy sie radosnie.
Wykrzyknelam: "To wszystko jest takie proste!" Rosi powiedzial
mi, ze od tej pory moja praktyka z nastepnymi koanami bedzie

44

background image

inna, oraz wyjasnil, jak to ma sie odbywac.

Bylam zbyt zmeczona i zesztywniala, by dalej siedziec, wiec
wymknelam sie po cichu z glównej sali i wrócilam do lazni, zeby
wziac druga kapiel. Nigdy przedtem droga nie byla tak bardzo
droga, sklepy tak doskonalymi sklepami, a zimowe niebo tak
niewypowiedzianie rozgwiezdzonym niebem. Radosc kipiala we
mnie jak swieze zródlo.

Dni i tygodnie, które nastapily potem, byly najbardziej radosne i
spokojne w mym zyciu. Nie istnialo cos takiego jak "problem";
albo robilam cos, albo nie, a w zadnym przypadku nie bylo
zmartwienia ani troski. Niegdysiejsze zwiazki z ludzmi, które w
swoim czasie wzbudzaly we mnie gleboki niepokój, teraz
widzialam z calkowitym rozumieniem. Po raz pierwszy w zyciu
moglam poruszac sie jak powietrze, w kazdym kierunku,
nareszcie wolna od mego ja, które dotychczas dzwigalam jak
okowy.

Szesc lat pózniej:

Pewnego wiosennego dnia, gdy pracowalam w ogrodzie,
powietrze zdawalo sie drzec w dziwny sposób, tak jakby nowy
wymiar ukazal sie przed zwyklym nastepstwem czasu.
Uprzytomnilam sobie, ze wydarzy sie cos niepomyslnego, jesli
nawet nie tego dnia, to wkrótce. Pragnac sie na to w jakis
sposób przygotowac, podwoilam czas codziennych siedzen i co
noc, do pózna, studiowalam buddyjskie ksiazki.

Pare wieczorów pózniej starannie przejrzalam Tybetanska
ksiege zmarlych, nastepnie wykapalam sie, usiadlam przed
obrazem Buddy i cichutko przy swiecach wysluchalam powolnej
czesci Kwartetu a-moll Beethovena, bedacego wyrazem
najglebszego ludzkiego wyrzeczenia sie siebie; potem poszlam
do lózka. Nastepnego ranka, tuz po sniadaniu, raptem
poczulam sie tak, jakbym zostala uderzona przez piorun, i
zaczelam drzec. Ponownie zaczelam przezywac swoje trudne
narodziny, które ciagle pozostawaly w mojej pamieci jako uraz.
Otworzylo to, niczym klucz, mroczna komnate tajemniczych
kompleksów i leków, które wyplynely ze mnie jak trucizny. Lzy
tryskaly mi z oczu i tak mnie oslabily, ze musialam sie polozyc.
Bylo w tym jednak glebokie szczescie... Pomalu moje widzenie
zmienialo sie. "Ja jestem martwa! Nie ma niczego takiego, co
mozna by nazwac mna! Nigdy mnie nie bylo! To alegoria,
umyslowy obraz, wzór, wedlug którego nic nigdy nie zostalo
uksztaltowane". Radosc oszolomila mnie. Konkretne przedmioty
jawily mi sie jako cienie, a wszystko, na czym moje oczy
spoczely, bylo promiennie piekne.

45

background image

Te slowa sa w stanie jedynie zasugerowac to, co w tak zywy
sposób zostalo mi ukazane w kolejnych dniach:

1) Swiat, taki jaki jest postrzegany przez zmysly, nie jest w
najmniejszym stopniu prawdziwy (w znaczeniu pelni),
dynamiczny (w znaczeniu wiecznego ruchu), ani wazny w
przeogromnej "geometrii istnienia" o niewypowiedzianej glebi,
której tempo wibracji, intensywnosc i subtelnosc sa poza
slownym opisem.

2) Slowa sa nieporeczne i prymitywne - niemal bezuzyteczne;
nie oddaja prawdziwych, wielowymiarowych dzialan
nieopisywalnie przepastnego kompleksu dynamicznej potegi; by
wejsc w kontakt z nia, nalezy porzucic swój normalny poziom
swiadomosci.

3) Najmniejsze dzialanie, takie jak jedzenie czy drapanie sie w
ramie, nie jest proste. Stanowi jedynie widzialny moment w
siatce przyczyn i skutków, które siegaja w przód ku
Niewiadomemu i cofaja sie z powrotem ku nieskonczonosci
Ciszy, dokad jednostkowa swiadomosc nie jest w stanie
wkroczyc. Naprawde nie ma nic do "wiedzenia", nic co mozna
by wiedziec.

4) Swiat fizyczny jest nieskonczonoscia ruchu, Czasu-Istnienia.
Lecz jednoczesnie jest nieskonczonoscia Ciszy i Pustki. Tym
samym kazdy przedmiot jest przezroczysty. Wszystko ma swój
wlasny, specjalny, wewnetrzny charakter, swoja wlasna karme,
czy tez "zycie w czasie", lecz jednoczesnie nie ma takiego
miejsca, gdzie bylaby próznia, gdzie jeden przedmiot nie
przeplywalby w drugi.

5) Najmniejsza zmiana pogody, delikatny deszczyk czy tez
lagodny powiew, dotyka mnie jako cud - cóz moge powiedziec?
- cud o wspanialosci, pieknie i dobroci nieporównywalnych do
niczego. Nie ma nic do zrobienia: samo istnienie jest
najdonioslejszym, calkowitym dzialaniem.

6) Patrzac w ludzkie twarze, widze w nich cos z dlugiego
lancucha ich przeszlego istnienia, a czasem cos z przyszlosci.
Przeszle twarze skrywaja sie za twarza zewnetrzna, niczym
coraz bardziej delikatne tkanki, ale jednoczesnie sa nia
nasiakniete.

7) Gdy jestem sama, slysze "piesn" wyplywajaca ze
wszystkiego. Kazdy przedmiot ma swoja wlasna piesn; nawet
nastroje, mysli i uczucia maja swoje bardziej subtelne piesni.
Jednakze pod ta róznorodnoscia lacza sie w jedna,
niewyrazalnie przeogromna jasnosc.

46

background image

8) Czuje milosc, która najlepiej byloby nazwac milowaniem, jako
ze nie ma ona przedmiotu. Ale moje stare, emocjonalne reakcje
nadal ostro koliduja z wyrazami tego milowania, w najwyzszym
stopniu lagodnego i przychodzacego bez wysilku.

9) Moja swiadomosc, która nie jest ani mna, ani tez nie-mna,
ochrania i prowadzi mnie w odpowiednich kierunkach, abym
mogla wlasciwie wzrastac i dojrzewac, oraz odciaga mnie
daleko od tego, co jest wbrew temu wzrostowi. Jest ona jakby
strumieniem, do którego weszlam i który radosnie niesie mnie
poza mnie.

Pani D. K., Kanadyjka, gospodyni domowa, lat 35.

/fragment ksiazki/

Philip Kapleau
"Trzy filary zen"
 Zwiazek Buddystów Zen
"BODHIDHARMA"
1999

Świadectwo przebudzenia

Dana Hofford

Wolnosc jest tu, teraz

Naprawde nie wiem jak zaczac. W moim zyciu nastapil wglad,
który po prostu przewrócil mój swiat do góry nogami, a raczej
postawil go na nogi! Wglad ten jest taki, ze Wolnosc ta sama,
której szukalam od kiedy stalam sie nastolatka, jest tu i teraz.
Przedstawiam scenariusz mojej podrózy duchowej. Jest dosc
skondensowany pominelam bowiem wiele istotnych
doswiadczen próbujac skoncentrowac sie na zasadniczym
watku.

Przez wiele lat bylam gleboko zaangazowana w towarzystwo
jogi gdzie kladziono nacisk na praktykowanie technik
duchowych. Powiedziano mi, ze jesli tylko bede medytowac
odpowiednio dlugo, wykonywac dosc sadhany (praktyka
duchowa), sluchac mojego guru i wierzyc w kosmologie
wówczas któregos dnia, w któryms zyciu, pozbede sie

47

background image

okropnego ego i doznam Oswiecenia. Przestrzegalam
wszystkich nakazów i zakazów: ubieralam sie na bialo,
odzywialam po wegetariansku, unikalam narkotyków, kawy i
alkoholu, czytalam literature duchowa. Mimo wszystkich tych lat
spedzonych w dyscyplinie, przesladowalo mnie jednak uczucie
niepelnosci. Tesknota narastala nieustannie, przezylam wiele
doswiadczen, ale moje niezliczone ograniczenia powodowaly,
ze Oswiecenie wydawalo sie odlegle o cale lata swietlne. W
roku 1991, po 17 latach spedzonych w towarzystwie
jogistycznym, stalo sie po prostu jasne, ze czas odejsc - bez
rozgoryczenia czy zalu. Wczesniej juz nie mialam zludzen, ale
teraz organizacja ta wydawala sie po prostu zbyt mala i duszna.
Nie znalazlszy nic innego, dryfowalam, ze tak powiem w sensie
duchowym przez dwa lata. Uprawialam w tym czasie troche
medytacji Vipassana, choc bez pelnego przekonania.

Swiatelko w ciemnosciach

Któregos dnia, w lutym 1993, przyjaciólka powiedziala mi o
mistrzu znanym jako Nisargadatta Maharaj, którego odkryla
poprzez ksiazke "Tym Jestem" (I Am That). Nie bylam w tym
momencie specjalnie zainteresowana wiazaniem sie z nowym
mistrzem, ale przyjaciólka byla dosc podekscytowana i
przeczytala mi kilka fragmentów:
Pytanie: Jak sie to robi?
Maharaj: Nie ma tu pytania "jak". Utrzymuj w umysle uczucie
"jestem", zanurz sie w niego az twój umysl i to uczucie stana sie
jednym. Próbujac wielokrotnie, odkryjesz wreszcie wlasciwa
równowage miedzy skupieniem i uczuciem a umysl twój osiadzie
trwale w mysli-uczuciu "jestem". Cokolwiek wtedy myslisz,
mówisz lub robisz, poczucie niezmiennego i tkliwego bytu
pozostaje jako zawsze obecne tlo umyslu. 
/Nisargadatta
Maharaj/

Jego nowina mówi, ze tylko utozsamianie sie z myslami
przeszkadza nam doswiadczac w zyciu Boga - Jazni - Wolnosci
w sposób ciagly. Slowa jego byly prawdziwie przejrzyste, jasne i
radosne. Nie bylo cienia watpliwosci, iz czlowiek ten mieszka w
tym, o czym mówi i serce zabilo mi z nadzieja. Zaledwie dwa
tygodnie pózniej zetknelam sie z dwoma innymi mistrzami
godnymi uwagi. Znajomy powrócil ostatnio z Lucknow w Indiach
i zorganizowal spotkanie, na którym poinformowal nas o H.W.L.
Poonja, uczniu znanego dobrze Ramana Maharishi. Poonja,
zwany tez Papaji, prowadzi satsang, co oznacza "spotkanie z
prawda". Formalny satsang to okazja, aby przebywac z osoba
urzeczywistniona, zadawac pytania, mówic o swoich
doswiadczeniach, dzielic sie inspiracja wierszy, piesni itp.
Nastepnego dnia obejrzelismy na wideo satsang z udzialem
Papaji. Obejrzelismy tez fragmenty satsang z Gangaji,
urzeczywistniona Amerykanka, uczennica Papaji.

48

background image

Oboje mieli do przekazania to samo, co Nisargadatta.

Papaji: Ja, pustka, swiadomosc - to ta sama rzecz. Nie mozesz
z niej wyjsc. Jest zawsze. Myslimy tylko, ze jej nie ma, dlatego
szukamy. Czasem szukam okularów do czytania, które mam na
nosie. Szukam wszedzie i nie znajduje. Widze wszystko a nie
znajduje. Patrze przez okulary, bo bez nich nie widze i nie
móglbym szukac. Jednak nie widze samych okularów. Nie moge
ich znalezc. 
/H.W.L. Poonja/

Gangaji: Tak! Uczucie zniewolenia nie jest prawdziwym
zniewoleniem. To mysl o zniewoleniu powoduje przezywanie
cierpienia tylko dlatego, ze wierzysz iz jest prawdziwa. W swym
pragnieniu pozostawania w pokoju, nikt nie jest ani zniewolony,
ani uwolniony. Jest tylko "To". Nie mozliwa do zdefiniowania,
nieograniczona swiadomosc, w której wszystkie koncepcje
zniewolenia i wyzwolenia powstaja i znikaja.
 /Gangaji/

Po tym wszystkim zakrecilo mi sie w glowie. Ja, która
wypelnilam zycie najrózniejszego rodzaju technikami
duchowymi stanelam oto w obliczu prowokujacego stwierdzenia,
iz jedyna rzecza wymagana, aby byc wolnym jest porzucic
wszelkie techniki i strategie i przestac wierzyc w mysl, ze nie
jestem Wolny. "Nie da rady, to nie moze byc takie proste!" bylo
moja pierwsza reakcja. Jednoczesnie jednak doszlam do konca
drogi, szukalam bowiem i praktykowalam dlugo bez zadnego
trwalego rezultatu. Poza tym, wydawali sie tacy pewni tego, co
mówia a ich promiennosc byla nie do przeoczenia. Od
wszystkich trojga bila ogromna moc a przy tym tak gleboki
pokój, radosc i humor, ze po prostu zupelnie mnie urzekli.
Papaji mial juz ponad 80 lat i czulam, ze musze sie z nim
spotkac, zanim opusci ziemski padól. I tak w kwietniu 1993
pojechalem do Lucknow. Spojrzenie w twarz Papaji bylo jak
spojrzenie w twarz lwa. Co za nieprawdopodobna moc!
Opowiedzialam mu, ze mimo wielu fantastycznych doswiadczen
na przestrzeni lat czuje nadal, ze swiadomosc ograniczona jest
do mojego ciala. Powiedzial mi, abym zajrzala do wnetrza, tu i
teraz, i przekonala sie, czy tak jest naprawde. Dialog ten
zakonczyl sie przezyciem przeze mnie najsilniejszego
doswiadczenia bytu, jakie mialam w zyciu. Masa
wszechprzenikajacej Ciszy lub Ukojenia, która objawila mi sie
niczym góra chciala po prostu wchlonac wszystko inne: mysli,
plany, idee i opinie. Najblizsza analogia, jaka mi sie nasuwa, to
calkowity spoczynek, jaki odczuwamy w glebokim snie. Ale ja
bylem przebudzona, wlasciwie czulam sie przebudzona bardziej
niz kiedykolwiek przedtem. Przezycie to trwalo ponad 5 godzin.

Odliczanie

Po powrocie do Szwecji, skupilam uwage z odnowiona energia
na swiadomosci, moim odczuciu "Ja". Doprowadzilo mnie to do

49

background image

wielokrotnych silnych doswiadczen. Po kilku miesiacach jednak,
zycie mnie zdominowalo. Od czasu do czasu myslalam
szczególnie o Gangaji ale dopiero w styczniu 1995
zmobilizowalam sie, aby odnalezc pare, która dwa lata
wczesniej pokazala film o Gangaji. Pozyczyli mi kilka kaset
video i wtedy zaczelo sie prawdziwe odliczanie. Zawladnela
mna gwaltownie - jej slowa przepelnione nektarem, blogi
usmiech, uwalniajacy smiech i madrosc. Niemal wyrzeklam sie
wtedy calego zycia tu w Szwecji, aby pojechac i mieszkac w
USA, w jej poblizu. Wiedzialam, ze to wyraz eskapizmu, ale nie
bylo watpliwosci: zabrala mi serce jak nikt nigdy przedtem.
Napisalam do niej kilka listów, na które wspanialomyslnie
odpowiedziala. Zdecydowalam sie pojechac do niej nastepnego
lata. Satsang z Gangaji nie da sie opisac. Trzeba to przezyc.
Kazdy oczywiscie przezywa inaczej, ale dla mnie siedzenie w jej
obecnosci, bycie swiadkiem jej dialogu z innymi, bylo rajem.
Mialam z nia rozmowe, podczas której stwierdzila surowo:
"wziawszy pod uwage glebokosc twojego przezycia, nie masz
po prostu wytlumaczenia. Porzuc caly ten nonsens! Tego nie da
sie zrozumiec. Rozluznij sie. Rzuc to." Wrócilam do Szwecji bez
zadnej odczuwalnej zmiany. Rozpoczal sie teraz dramatyczny
okres. Chcialam tak bardzo byc Wolna, ale jednoczesnie
wiedzialam, ze nic nie moge zrobic, aby to osiagnac. Wystapil
ostateczny paradoks. Momenty najwznioslejszej blogosci
przeplataly sie z absolutnie piekielnym uczuciem znalezienia sie
w malym pudelku bez drogi na zewnatrz. Calkowita desperacja,
udreczenie i ogromne wewnetrzne cierpienie. W momencie, gdy
bylo najbardziej intensywne, odczuwalam praktycznie fizyczny
ból w klatce piersiowej jakby ktos wciskal tam twardy przedmiot.

Poczatek konca

Pieknego dnia w sierpniu 1995 roku, kilka tygodni po powrocie,
poszlam na spacer do lasu. Bylam w stanie najglebszego
spokoju i harmonii. W polowie drogi do domu pojawil sie stary
problem: "No dobrze, ale co z moim oddzielnoscia i
cierpieniem? Wlasnie... och nie". Jednak, dzieki jakiejs
niezglebionej lasce, ujrzalam nagle co sie dzieje! Wszystko jest
w doskonalym porzadku, póki nie zaczynam myslec o
oddzieleniu i cierpieniu. Zobaczylam, ze problem lezy w slepej
akceptacji tych mysli jako prawdziwych. Kiedy tylko
przyjmowalam je w swiadomosci takimi jakimi byly,
doswiadczalam oddzielenia i cierpienia. Wglad ten porazil mnie
jak grom. Smialam sie glosno i dlugo: "Boze, to
nieprawdopodobne... Jakiego strasznego figla platam sam
sobie". Naprawde jest to tak latwe jak mówia! Traumatyczna
jazda na "kolejce górskiej" miala sie ku koncowi. Jesienia,
Wglad stal sie wyrazniejszy. Nadal jednak mialam uczucie
przywiazania do Gangaji. W odpowiedzi na moje listy napisala
"Widzisz we mnie wlasna jazn", ale nie chcialam tego przyjac.
Mialam wyobrazenie, ze Realizacja jest ostatecznie

50

background image

bezosobowa i obawialam sie, ze strace milosc do niej i do
innych w jakiejs przepelnionej spokojem, ale bezosobowej
kosmicznej jednosci.

Switanie prawdy

W styczniu 1996, z Lucknow powrócila znajoma totalnie
pograzona w blogosci slodkiego nektaru Bycia i stwierdzila, iz
po prostu tam "umarla". Rozmowy z nia wstrzasnely mna i
doprowadzily do kilku poglebionych Wgladów, z których
najwazniejszy byl ten, ze czas naprawde nie istnieje.
Przeszlosc, przyszlosc i "tam" istnieja tylko kiedy o nich mysle.
W spokojnym umysle istnieje tylko wieczne tu i teraz. Czas
plynal oczywiscie dalej na relatywnej plaszczyznie, ale
postrzegany byl raczej jako czwarty wymiar przestrzeni,
nieustanne kwitnienie w swiadomosci. Ach co to byla za ulga!
Czulam sie, jakby zdjeto mi z pleców tone ciezaru i unosilam sie
niemal we lzach radosci przez ponad godzine. Powiedzialam o
tym znajomej i choc sluchala z radoscia powiedziala mi, ze
nawet blogosc przychodzi i odchodzi i ze Prawda lezy jeszcze
glebiej...

To objawilo mi sie dwa miesiace pózniej, znowu podczas
spaceru w lesie. Calkiem nie dramatycznie, cos we mnie
puscilo. "Ja" poddalo sie i w tym momencie ujrzalam, ze jestem
cala, pelna i wolna - nieograniczona swiadomosc. Nie tylko nie
utracilam swych zwiazków z ludzmi, czego sie obawialam, ale
odkrylam, iz ulegly one udoskonaleniu w sposób, o jakim nie
smialam marzyc, bylem bowiem wolna od zadan, oczekiwan i
leków. Jazn jest nietknieta i nie do zranienia, dlatego moge
wreszcie otworzyc sie na innych bezwarunkowo i w pelni z nimi
obcowac.

Dzisiaj

Dzis moge tylko powiedziec, ze To jest wiecej niz mialam
smialosc oczekiwac. Coraz bardziej doswiadczam, ze jestem w
Domu, na zawsze w Domu. Na powrót stalam sie dzieckiem,
kiedy to swiat byl tak duzy, pelen przygód i magii. Ta niemozliwa
do nazwania Jakosc przenika wszystko czyniac go nieziemsko
pieknym, pelnym niezglebionego znaczenia i nieskonczenie
fascynujacym. "Doswiadczenie" to przypomina swiadome sny,
czyli sny w których jest sie swiadomym, ze sie sni. Jest to
uczucie takie, ze ... OCH! To naprawde sen. Niesamowite!
Takie samo uczucie podziwu i egzaltacji. Przypomina tez
przezycia z psychodelikami i glebokim oddychaniem takim, jak
oddychanie holotropowe, lub bycie zakochanym. Róznica jest
taka, ze TO jest tak nieskonczenie subtelne i czyste. Nie moge
jeszcze powiedziec, ze to mój trwaly stan. Czasami stare nawyki
biora góre. Ale TO daje sie odczuc coraz czesciej. Kiedy w
swiadomosci powstaje doswiadczenie cierpienia, jest to oznaka

51

background image

nie akceptacji. Pamietajac o tym, nalezy zaprzestac zmagan,
poddac sie i "umrzec" dla zycia takiego, jakim jest. Wówczas to,
co nie umiera objawi sie znowu. Trudno o tym wszystkim
milczec. Niemal wszystko w spoleczenstwie przeciwstawia sie
tej prawdzie o Wolnosci. Jestesmy uwarunkowani, ba -
poddawani praniu mózgu od wczesnego dziecinstwa - gdy
mamy wierzyc, ze potrzebujemy przedmiotów, zdrowia,
zwiazków i religii do bycia szczesliwym. A potem przechodzimy
rózne terapie, strategie i techniki, aby zdobyc te rzeczy i
pokonywac przeszkody. Ale to wszystko falsz. Szczescie jest tu i
teraz. Patrze wokól i widze coraz wyrazniej, ze nie istnieje nic co
nie byloby oswiecone. Kazda istota jest unikalnym wyrazem
niezwyklego piekna. Czasem jest to tak silne, ze doslownie
zakochuje sie w kazdym, kogo widze: starych ludziach,
"brzydkich" ludziach, skinheadach, biznesemnach. To samo
poruszenie serca. Staje sie jasne, ze jedyna rzecza jaka nalezy
zrobic, lub raczej cofnac, czy "odkrecic", aby doswiadczyc tego
stanu, to puscic wszystkie neurotyczne mysli, jakie ze soba
nosimy. Puscic mysli zarówno o tym co pozadane, jak i
niepozadane. Osmielic sie puscic WSZYSTKO i dac krok w
Nieznane.

Jesli cos z tego znajduje w Tobie oddzwiek drogi Czytelniku
zapraszam cie, abys nie tracil ani minuty. Nie nurzaj sie juz w
falszu oddzielenia. Zbadaj swa Jazn i zobacz sam: jestes Wolny
tu i teraz. Zbudz sie i rycz jak Lew.

Tlum. Krzysztof Korkosz

Przestań sobie wyobrażać

Catherine Ingram

"Wyobraz sobie, ze otacza cie tysiac glodnych tygrysów. Co bys
zrobila?"

Kiedys mój szescioletni znajomy zadal mi to pytanie. Wyobrazilam
sobie te sytuacje i nie mogac wpasc na sensowny plan dzialania
powiedzialam: „Jejku, nie wiem. A co ty bys zrobil?” Odparl:
„Przestalbym sobie wyobrazac”.

Pod wieloma wzgledami, nasze zwykle wyobrazanie sobie, ze jestesmy
kims, ze musimy cos udowodnic, poprawic swój wizerunek,
przypomina wyobrazanie sobie, ze jest sie otoczonym przez tysiac
glodnych tygrysów. Jest to stan leku oparty na zludzeniu stworzonym

52

background image

przez nas samych. Kiedy tylko traktujemy sie jak oddzielna istote - jako
kogos - zaczynamy mniej czy bardziej wspólzawodniczyc z innymi
istotami lub zabezpieczac sie przed nimi. Wraz z przekonaniem, ze
istnieje „ja”, „moje” i „mnie” pojawia sie lek i pragnienie. Jest to
transakcja wiazana. Obudzenie sie polega na odmowie uczestniczenia
w tym koszmarze, na prostej decyzji, aby przestac sobie wyobrazac.
Oprócz tego, nie potrzeba nic wiecej. Innymi slowy, nie potrzeba nic
innego w to miejsce. Nalezy tylko przestac zajmowac sie myslami i
przekonaniami, które nie sa prawdziwe. Wtedy prawdziwe piekno,
którym jestes, twoja prawdziwa natura zaczyna blyszczec w sposób
naturalny, bez wysilku.

Klasyczna metafora mówi, iz obserwujemy jakby chmury zaslaniajace
slonce. W koncu chmury przechodza. Inteligentny obserwator nie
bedzie zakladal, ze to zachmurzenie stworzylo slonce. Rozpozna
raczej, ze slonce bylo tylko zasloniete przez chmury, ale caly czas bylo
na miejscu. W ten sam sposób, nasza natura czystego istnienia ulega
czasem zaslonieciu, ale lsni zawsze.

Jesli jednak jest to takie proste, takie dostepne, takie oczywiste,
dlaczego ludzie tak konsekwentnie i stale rozmijaja sie z ta
rzeczywistoscia? Czemu podejmuja zarliwy trud uprawiania technik,
programów i religii po to, aby jeszcze bardziej otoczyc sie ideologia, a
nawet toczyc wojny, aby obronic swoja „wiare”?

Odpowiedz na to pytanie wiaze sie z zainwestowaniem w wierzenia.
Przeprowadzalam kiedys wywiad z Krishnamurtim i gdy mialam
wlasnie zadac mu pytanie zaczynajace sie od slów: „Czy wierzy
pan...?” przerwal mi mówiac „W nic nie wierze.” Wiekszosc ludzi wierzy
swoim myslom i gdy duzo mysla na jakis temat przez dlugi okres czasu
dokonuja jakby dlugoterminowej inwestycji w prawdziwosc tych mysli.
Dobra wiadomosc jest taka, ze po pierwsze nie ma potrzeby wierzyc
swoim myslom a po wtóre, nic nie tracimy porzucajac owa
dlugoterminowa inwestycje w swoje wierzenia. Przeciwnie, bez
dawania wiary nawykowym myslom zaczniemy widziec jasniej i
otworza sie nasze mozliwosci. To wlasnie mial na mysli Suzuki Rosni
mówiac: „W umysle poczatkujacego mozliwosci jest wiele. W umysle
eksperta jest ich malo.”

Wierzenia zamykaja nas w ustalonym sposobie postrzegania, gdyz
rzeczywistosc filtrowana jest przez poglady niczym przez sito i
warunkuje nasze prawdziwe doswiadczenia zyciowe. Jak kto wierzy,
tak doswiadcza. Jesli ktos jest przekonany, ze swiat jest
niebezpiecznym miejscem, doswiadcza niebezpieczenstw naokolo
siebie. Jesli ktos wierzy, ze zostal skrzywdzony w dziecinstwie,
doswiadcza zycia jako ofiara i czuje sie krzywdzony na kazdym kroku.
Kto wierzy, ze potrzeba mu jeszcze czegos wiecej do szczescia -
wiecej pieniedzy, seksu, wladzy, czy rozglosu - doswiadcza glodu i
poczucia braku, bez wzgledu na to jak bardzo jest obsypywany darami
opatrznosci.

53

background image

Mysli te i koncepcje koncentruja sie wokól jednego centralnego
wierzenia - wiary w „ja”. Jest to fundament calego zludnego gmachu
cierpienia. Wraz z nim przychodzi obsesja na punkcie tematów
zwiazanych z moim zyciem: moja przeszloscia, przyszloscia, tym co
lubie i czego nie lubie, moimi opiniami, potrzebami, uczuciami i
wartoscia. Wraz z tym jednym centralnym przekonaniem rodzi sie tez
ogromny i przytlaczajacy projekt pod tytulem „ja” wymagajacy ciaglego
zywienia i zajmowania sie nim.
Poniewaz z wiara w prawdziwosc „ja” laczy sie poczucie oddzielnosci,
dostrzegamy potrzebe ochrony go, co rodzi znuzenie i przewidywanie
ewentualnych zagrozen. Apetytowi „ja” na przezywanie doswiadczen
towarzyszy nieublagane poczucie dyskomfortu oraz pragnienie, aby
choc chwilowo odwrócic uwage od tego projektu. W tym celu
naduzywa sie wszelkiego rodzaju uzywek, seksu, konsumpcji
materialnej i wladzy.

Po wielu latach pracy nad przedsiewzieciem pod nazwa „ja” i nie
znajdywaniu trwalej satysfakcji na zadnej drodze do szczescia,
niektórzy decyduja sie na wypróbowanie innego podejscia i skierowuja
projekt w strone poszukiwania oswiecenia. Zostaja poszukiwaczami na
drodze duchowosci. Czesto jednak jest to ten sam projekt „ja”, tylko w
nowej szacie: „Ja stane sie oswiecony i wtedy bede szanowany,
poczuje sie lepiej na wlasnym punkcie, bede spedzal czas z
uduchowionymi ludzmi, wydostane sie z zalosnego stanu w którym
dotad zylem a któregos dnia bede miec moze wyznawców, seks i
pieniadze do upojenia.”

Znam to dobrze z wlasnego doswiadczenia. Zanim jeszcze skonczylam
dwadziescia lat, zdalam sobie sprawe, ze wszystkie obietnice
szczescia na tym swiecie z czasem bledna lub, co gorsza, nabieraja
smaku goryczy. Przez nastepne dwadziescia lat wiodlam zycie oparte
na poszukiwaniach duchowych koncentrujac sie glównie na medytacji
buddyjskiej.
Robilam to jednak z nadzieja osiagniecia czegos któregos dnia.
Chcialam czuc sie lepiej, miec poczucie przynaleznosci do czegos, byc
madra wizjonerka. Dopóki jednak towarzyszylo temu wszystkiemu
poczucie „ja” nie bylo prawie nadziei, aby poczuc sie lepiej. Nawet
kiedy dostawalam to, co chcialem, wystepowalo zawsze natretne
uczucie, ze wkrótce to utrace. Wszystko pozyskane w czasie, zostaje
utracone w czasie.

Patrzac wstecz na zwroty i zawirowania w moim zyciu widze, iz spora
czesc moich wysilków wyniklych z tesknoty za szczesciem bylo jedynie
sposobem na wyczerpanie wszystkich mozliwosci, jakie oferuje swiat,
w tym poszukiwan duchowych. Neti, neti - jak mówia w Indiach. Nie to,
ani nie tamto. Wiele lat wysilku w dziedzinie duchowosci zakonczylo
sie rozczarowaniem a rozczarowanie w tej dziedzinie jest najbardziej
dokuczliwym rodzajem beznadziei, gdyz towarzyszy mu poczucie, ze
nie ma juz gdzie sie zwrócic.
Jest to tez oczywiscie ewentualny poczatek samorealizacji, bo gdy nie

54

background image

ma sie gdzie zwrócic, czlowiek moze byc wreszcie zmuszony
rozpoznac te tajemnicza istote bytu, która w milczeniu przenika
nieustannie takze nasze niezadowolenie, ten najwyzszy spokój, który
nigdy tak naprawde nie ulegl naruszeniu ani wzburzeniu posród
wszystkich wedrówek w smutku i radosci. Jeden z moich przyjaciól
zwrócil ostatnio uwage parafrazujac zdanie ze starej piosenki Janis
Joplin, ze „wolnosc to inaczej nie miec wyboru”). Jesli ma sie
szczescie, przychodzi w koncu chwila calkowitego porzucenia projektu
pod tytulem „Ja”, gdy wyczerpia sie juz marzenia i plany nie
przynoszac pocieszenia, kiedy nuzace historie na temat „mnie”,
osiagniec duchowych czy potrzebie okreslonych przezyc w zyciu nie
pociagaja nas juz i nie sa w stanie wywabic nas ani na chwile z naszej
siedziby na szczycie góry wolnosci.

Przebywamy wiec na niej bez wysilku nie szukajac juz milosci lecz
bedac miloscia, nie pragnac juz wizji, ale bedac nieustannie
chrzczonym mistyczna wizja doskonalosci, nie próbujac juz zyc w
terazniejszosci, lecz wiedzac, ze nie ma innego zycia niz w wiecznym
strumieniu „teraz”, nie próbujac juz oczyscic umyslu lecz wiedzac, ze
nic - zadna mysl, troska ani wyobrazenie o nas samych nie moze i
nigdy nie moglo do nas przylgnac.

Tlum. Krzysztof Korkosz

W poszukiwaniu Dharmy

Nauczycielka z Portland (USA) głosi dobrą nowinę
o duchowej ścieżce „nie-dualizmu”

Common Ground, kwiecien 1998

Claire Levine

Nauczycielka z Portland, Catherine Ingram, opowiada, iz wieksza
czesc zycia spedzila na poszukiwaniu wolnosci.

Przez niemal 20 lat próbowala uciec od brzemion zycia poswiecajac
sie intensywnym praktykom buddyjskim, przeplatanym zajeciami
typowymi dla mlodziezy dorastajacej w latach siedemdziesiatych.
Podrózowala po swiecie jako dziennikarka, dzialaczka i poszukiwaczka

55

background image

Dharmy.

Spedzila wiele miesiecy w osrodkach cichej medytacji i niezliczone
godziny prowadzac wywiady z przywódcami duchowymi i politycznymi
obdarzonymi najglebszym wgladem. Napisala ponad 100 artykulów do
miedzynarodowych magazynów oraz ksiazke zatytulowana „Sladami
Gandhiego.”

Ostatnie lata swych poszukiwan wolnosci opisuje jako „gleboka noc
duszy. Czulam, jakby urzeczywistnienie bylo tak odlegle w czasie, ze
oddalalo sie raczej niz przyblizalo.”

W wieku lat 39, Catherine przestala szukac wolnosci. Poznala, ze jest
wolna - i ze byla wolna zawsze.

Dzieki slowom i obecnosci H.W.L. Poonjaji, Catherine poznala moc
tradycji nauczajacej nie-dualizmu. „Moje poczucie oddzielnosci nagle
zniknelo” mówi o swym pierwszym spotkaniu z czlowiekiem, którego
uczniowie nazywaja Papaji.

Wkrótce po tym jak poznala swego nauczyciela w 1991 roku,
Catherine zaczela pomagac dawnemu przyjacielowi Ram Dass w serii
prowadzonych przez niego rekolekcji na terenie Stanów
Zjednoczonych. Podczas sesji w Breitenbush Hot Springs, poznala
nauczyciela medytacji z Portland, Jerry Jonesa, który zaproponowal,
ze pomoze jej zorganizowac satsang w Portland.

W ciagu roku, Catherine przeprowadzila sie do Portland, gdzie
urzadzila serie satsangów które nazwala „Dialogi Dharmy: wybierz
wolnosc”. Takze dzisiaj organizuje Dialogi Dharmy i rekolekcje w wielu
miastach na pólnocy Stanów Zjednoczonych oraz w Europie.

Catherine naucza, iz sedno sciezki nie-dualizmu to „rozpoznanie
wlasnej wewnetrznej jazni, istoty bytu, jako wszystkiego czego
potrzeba, aby osiagnac spokój ducha. To jedyna rzecz, która moze
przyniesc nam spokój.”

„Kiedy zdamy sobie sprawe, ze wszystko czego kiedykolwiek
pragnelismy jest z nami w tej chwili i ze mamy do tego pelny dostep
poprzez spoczecie w prawdzie terazniejszosci, przekraczajacy
wlasciwie nasze najsmielsze oczekiwania, mozemy zakonczyc
poszukiwanie.

„Wolnosc mozemy wybrac w kazdej chwili.”

Catherine zauwaza, iz wszyscy spedzamy znaczna czesc zycia
szukajac spokoju ducha i wolnosci. Czynimy to na zadziwiajaco wiele
sposobów - poczawszy od seksu, wladzy i pieniedzy a skonczywszy na
mantrach, wizualizacjach i krysztalach. Wszystko to jest pozyteczne,
gdyz prowadzi do wyczerpania - wyczerpania sie umyslu, energii i
entuzjazmu dla tego rodzaju zajec. W koncu zaczynamy sobie
uswiadamiac, ze zadna z tych rzeczy nie dziala.

56

background image

„Zadne staranie, wysilek, pogon czy poszukiwanie na zewnatrz siebie
nie da owego wyciszenia i milosci. Mysle, ze wszyscy tak naprawde
szukaja wlasnie milosci, poczucia bycia razem i intymnosci.”

„Jedynie gleboki spoczynek w swej najprostszej egzystencji - po prostu
bycie, po prostu picie herbaty, po prostu rozmawianie, patrzenie i
sluchanie - jest tym skarbem którego szukamy, niebem zawartym w
Tej wolnosci.”

„Wiele osób przychodzi na Dialogi Dharmy sadzac, ze maja zaczac
nowy rodzaj medytacji. Catherine odpowiada: „Ucze urzeczywistnienia,
nie medytacji. To wlasnie w urzeczywistnieniu zyjesz w tym co nazywa
sie medytacja. Zyjesz w poczuciu bytu, w przebudzonej, przytomnej
swiadomosci, do której próbuje dotrzec kazda dobra praktyka
medytacyjna, która jest cos warta.”

„Proponuje, abyscie rozpoznali, ze jest to faktycznie wszystko co w
ogóle istnieje i po prostu przebywali w tym. Z takiej perspektywy, nie
musicie nazywac tego medytacja, a juz na pewno nie praktyka, gdyz
samo slowo „praktyka” zaklada jakis cel, jakas przyszlosc”.

Catherine kontynuuje: „Mówimy wiec o czyms, co nie jest w przyszlosci
- przyszlosc nie istnieje. Jest To w pelni obecne w tej chwili i zawsze,
po prostu jest tu i teraz. Jest to sposób bycia - zycie jako medytacja,
jako milosc, jako obecnosc.”

Ostatnio, Catherine zaczela ofiarowac Dialogi Dharmy w Vancouver,
B.C., w Sedona (Arizona), w San Francisco, w Portland i Los Angeles,
gdzie naucza od kilku lat. Dowiedziala sie ostatnio, ze w Dublinie,
gdzie odbyla Dialogi Dharmy kilka razy, prawie 50 osób spotyka sie co
tydzien oddajac sie zywemu badaniu zasad nie-dualizmu.

Mimo czestych podrózy, Catherine Ingram osiedlila sie w Portland. „W
wyniku tamtej pierwszej serii satsang zorganizowanej przez Jerryego
powstala tu spolecznosc i Portland w koncu stalo sie domem” - mówi.

„Zakochalam sie w pólnocno-zachodnim bioregionie 10 lat temu, kiedy
spedzilam rok mieszkajac na wyspie Cortes w Kolumbii Brytyjskiej
Klimat i piekno tej czesci swiata zawsze mnie oczarowywaly. Nade
wszystko, kocham lagodny spokój tego miejsca.”

Podczas Dialogów Dharmy, Catherine odpowiada na pytania w oparciu
o czytane od lat lektury wielkich swiatowych nauczycieli w polaczeniu z
jej wlasnymi wgladami od czasu poznania Poonjaji. Cytuje zarówno
Jezusa jak i Pierwszego Patriarche Zen z Chin czy Ramana Maharishi
(nauczyciela Poonjaji) zwracajac uwage, iz mistycy na przestrzeni
historii wskazywali wszyscy na to samo - bezmiar naszej wlasnej
swiadomosci.

Nauki Ramana Maharishi i Pooonjaji okreslane sa jako Advaita
Vedanta i oparte sa na starej hinduskiej tradycji liczacej kilka tysiecy
lat. Jednak Ramana, zyjacy w pierwszej polowie XX wieku, poznal

57

background image

prawde bez nauczyciela w wieku lat 16. Przezyl on doswiadczenie
przypominajace smierc podczas którego uswiadomil sobie, ze choc
cialo jego moze umrzec, prawdziwa jego natura pozostanie nietknieta
przez smierc. Wkrótce potem udal sie, podazajac za wizja, do odleglej
góry, pod która przebywal - najczesciej w milczeniu - przez ponad 60
lat.

Przekazujac nauki tradycji nie-dualistycznej, Catherine radzi innym,
aby nie wierzyli jej na slowo. „Spróbujcie sami” - mówi czesto. „Teraz,
w tym momencie, po prostu spocznijcie we wlasnej swiadomosci.”

„Nie chodzi o to, aby dodac cos do tego co juz mamy” - mówi
Catherine. „Chodzi o to, aby porzucic historie i wierzenia które
przeslaniaja nasza swiadomosc.”

„Satsang” oznacza „wspólnote prawdy” a Catherine postrzega te
zgromadzenia jako wazny sposób na to, aby ludzie pograzyli sie w
zrozumieniu swej prawdziwej natury. Zacheca do spedzania czasu,
formalnie czy nieformalnie, z innymi którzy cenia sobie wolnosc ducha.

„To zawsze sprawia przyjemnosc i jest szczególnie uzyteczne, jesli
zapominasz. Mozesz pic kawe z kims, kto nie zapomina, i spedzajac
czas z ta osoba moze nawet nie pasc slowo „Dharma”, „prawdziwa
natura”, czy „urzeczywistnienie”. Mozecie rozmawiac o obejrzanym
filmie i przy tej prostej wymianie zdan wystepuje efekt osmotyczny,
który moze posluzyc jako silne przypomnienie” - mówi Catherine.

W tej nauce nie chodzi o pozbycie sie mysli - powiada. „Mysli
przychodza nieproszone. Mysli niektórych osób sa bardzo
uwarunkowane i dotycza np. rodziców, rówiesników czy pewnych
wydarzen. Mozliwe jest jednak poznanie samej ciszy, w której mysli te
pojawiaja sie, a która nigdy nie ulega splamieniu, skazeniu ani
ograniczeniu.

„Uzywam czasem porównania które mówi, ze nie da sie przyczepic
oslego ogona na niebie. Ludzie sadza, ze ich mysli sa jak takie ogony,
które dadza sie przyczepic. Jednak swiadomosc jest jak bezkresne
niebo. Nic sie jej nie trzyma.”

„Nie musicie wiec oczyszczac zawartosci umyslu. Swiadomosc z
natury jest zawsze czysta. To jej zawartosc, jak wiemy, jest szalona.”

Tlum. Krzysztof Korkosz

58