background image

Początek podróży w nieznane

Magdalena Mojsik

www.CzaryMary.pl

Na początku był chaos - w wersji oficjalnej, lecz moja historia jest inna…

… na początku był niesamowity ciężar głowy. Nie, to nie po imprezie. To był 

środek   dnia.   A   raczej   popołudnie.   Zwykłe   popołudnie   zwykłego   dnia.   A   ja 

byłem   zwykłym   facetem   w   średnim   wieku,   który   za   szybko   odszedł  

w niekończącą się podróż. Za szybko…? 

Po   zrobieniu   zakupów   w   świątyni   XXI   wieku,   w   super-hiper   markecie, 

ruszyłem w stronę domu. Droga była zwykła, polska, z dużą ilością dziur, od 

dawna   nieremontowana.   Do   mego   schronienia,   „świeżo”   wybudowanego 

domu, miałem około 20 minut drogi. Czekała tam na mnie, żona. Jak zwykle? 

Nie,   akurat   wtedy   wyjątkowo.   Postanowiliśmy   naprawić   nasz   związek   -   już 

dawno   zaczął   się   sypać   jak   babka   piaskowa   zrobiona   rączkami   dziecka

w piaskownicy. Po wielu latach bezsensownych kłótni i awantur przetykanych 

miesiącami   milczenia,   w   końcu   zmądrzeliśmy   na   tyle,   by   zacząć   dialog. 

Jednak… już się jego nie doczekaliśmy.

Ruszyłem  w  stronę domu.  Ruszyłem z zakupami zapakowanymi w potwory

z   nowej   ery   -   plastikowe   torebki   oraz   z   olbrzymią   ilością   ciężkich   myśli   w 

głowie. Tak, myśli mogą być ciężkie. Gdy w twojej głowie nie ma już wolnej 

przestrzeni,   gdy   nawet   najmniejszy   zakamarek   umysłu   jest   obładowany 

myślami natury egzystencjalnej w tonie ‘czy to wszystko ma sens?’, to wtedy 

1

background image

można poczuć ich wagę…A potrafią ważyć dużo. Bardzo dużo. Nawet tyle, by 

zaważyć na życiu…

Nie zauważyłem, kiedy. Nie zauważyłem, kto i co. Zaledwie część mojej uwagi 

była skupiona na drodze, pozostałą skierowałem na szukanie w niesamowitym 

bałaganie   na   siedzeniu   po   stronie   pasażera   płyty   Vana   Morrisona.   Nagle 

usłyszałem przeraźliwy huk i równocześnie poczułem piekielny ból w klatce 

piersiowej,   który   błyskawicznie   rozszedł   się   po   całym   ciele.  A   później…   nie 

czułem już nic. Nawet swego ciała. I nic nie widziałem. Tylko od czasu do czasu 

dochodziły do mnie przytłumione głosy. Wśród nich były krzyki jakiejś kobiety, 

pisk samochodowych opon, chyba też i sygnał karetki pogotowia, od czasu do 

czasu   znerwicowane   „kurwa”,   odgłos   obijanych   od   siebie   metalowych 

narzędzi…Szpital? 

Nagle… nie czułem już nic - tak jak i wcześniej. Za to już wszystko widziałem.

I   słyszałem,   ale…   z   zupełnie   innej   perspektywy   niż   mógłbym   kiedykolwiek 

przypuszczać, gdyż... widziałem siebie z góry. A właściwie to nigdy bym siebie 

nie poznał - całe ciało było we krwi, twarz zmasakrowana - gdyby nie uczucie, 

że to właśnie ja, a raczej - moje ciało, które do tej pory „użytkowałem”. Ja, 

świadomością, dziwnym zbiegiem okoliczności, byłem gdzie indziej - „fruwa-

łem”   pod   sufitem!   „Z   góry”   widziałem   trzy   kobiety   w   białych   (i   trochę 

czerwonych   od   krwi)   fartuchach,   które   z   olbrzymim   niepokojem   podawały 

dziwne, metalowe narzędzia dwóm, niezwykle znerwicowanym lekarzom. Czy 

to mnie przerażało? Hmm, początkowo byłem, jak to się mówi w ziemskim 

świecie, oszołomiony, lecz w chwilę później…

…poczułem ciepło. Wraz z nim pojawiło się Uczucie. Było to Uczucie piękne, 

wielkie, nieziemskie. Nigdy dotąd czegoś takiego nie doświadczyłem. Nawet 

chwile, gdy trzymałem w objęciach ukochaną kobietę, są zaledwie namiastką 

Uczucia. Czułem, że jestem olbrzymią siłą wypełniającą niemalże każdy zakątek 

Wszechświata,   lecz   jednocześnie   byłem   pewien,   że   istnieje   jeszcze   Siła 

„większa”   ode   mnie,   potężniejsza   i   mocniejsza.   Ale   nie   obawiałem   się   jej   - 

2

background image

wręcz przeciwnie. Darzyłem ją olbrzymią Miłością, czystą, krystaliczną, wolną 

od ograniczeń - tak, jak ona mnie. Czułem przy tym Wolność. To ja byłem tą 

Wolnością… 

Ze stanu nirwany wyrwały mnie głosy:

- Ech, pospieszyło mu się…

- Nie on pierwszy i pewnie nie ostatni. 

Wtedy powoli zacząłem sobie uświadamiać - czy to jest… śmierć kliniczna? Ja - 

oddzielony od ciała, nieczujący bólu, ale… jeśli tak, to, dlaczego ciągle widzę 

salę szpitalną? I gdzie u licha tunel i światło? 

- Zapomnij o świetle - usłyszałem - Jesteś u wejścia do tunelu, ale przez jakiś 

czas światła nie będzie - mamy awarię. 

- ???

- Później wszystko stanie się jasne - nawet fizycznie…, ale póki co, przejdźmy 

do spraw zasadniczych. Otóż, zanim wyjaśnię, kim jestem, co tu robię i co ty tu 

robisz, zanim pójdziemy dalej, jeśli w ogóle w tym momencie pójdziemy dalej, 

jesteś zobowiązany do udzielenia odpowiedzi na moje pytanie. Nie będę owijać 

w bawełnę, choć mamy jeszcze sporo czasu zanim usuną awarię, więc mogę 

trochę poowijać… Jak już zauważyłeś, uwolniłeś się ze swego ciała fizycznego. 

Trochę za szybko, co prawda, ale ty nigdy nie byłeś zbyt cierpliwy… Stoisz  

u progu Zaświatów, ale jeszcze do nich nie wstąpiłeś. Masz szansę powrócić na 

Ziemię. Twoje ciało, co prawda będzie potrzebowało dużo czasu zanim znowu 

będzie w pełni sprawne, ale możesz jeszcze wrócić.

Nikogo nie widziałem. Słyszałem tylko głos mówiący o rzeczach dziwnych, lecz 

zarazem niezmiernie ważnych i… chyba już kiedyś coś podobnego słyszałem... 

Przypomniałem siłę Uczucia, którego doświadczyłem tuż po wyjściu z ciała -  

w   tej   chwili   było   ono   dużo   słabsze,   lecz   na   tyle   mocne,   bym   bez   wahania 

odpowiedział:

- Idę z tobą. 

- Ech… Jesteś tego pewien?

- Zdecydowanie. Idę z tobą.

3

background image

- Skoro tak…

W   tym   momencie   usłyszałem   jednostajny   dźwięk   jednego   ze   szpitalnych 

urządzeń na sali i… wszystko zniknęło. Powróciła za to intensywność błogiego 

Uczucia. Znów byłem … wolny. I bezgranicznie kochany. I bezpieczny. 

Wokół   panowała   ciemność.   Była   to   cudna   głębia   Wszechświata.   Absolutny 

spokój,   absolutna   harmonia.   A   przede   mną…   dwie   niematerialne   istoty, 

których   „ciała”   stanowiło   subtelne,   delikatne,   czyste,   krystalicznie   czyste 

światło. Nie miały one ani rąk, ani nóg, ani głów - były one po prostu światłem. 

A ja sam… okryłem, że… jestem do nich podobny! 

- To jest właśnie Energia - poczułem w sobie myśl przesłaną z niezwykłym 

ciepłem,   czyli,   mówiąc   językiem   ziemskim,   myśl   przesłaną   ze   szczerym 

uśmiechem - Witaj w świecie Duszy i Wielkiego Ducha - A teraz czas wyjaśnić 

kim jesteśmy - poczułem kolejny przepływ ciepła - Moje imię to Joel, jestem 

twoim przewodnikiem duchowym.  

-Przewodnik duchowy? - pomyślałem. Lecz moja myśl, nie była myślą „cichą”. 

Cokolwiek tworzyło się we mnie, w moim polu energii, w moim świetle, było 

słyszalne przez te dwie istoty. Jednak nie czułem, abym przez to stracił swoją 

„prywatność” - nawet bardzo mi się spodobał taki rodzaj komunikacji. 

-   Tak.   Moim   zadaniem   jest   przeprowadzenie   ciebie   do   Zaświatów,   twego 

Duchowego Domu. W tej chwili jeszcze nie możesz tam wstąpić. Dusza tuż po 

śmierci   jest   jeszcze   zbyt   mocno   „nasiąknięta”   zasadami   ziemskiego   życia. 

Bezpośrednie przejście do Zaświatów byłoby dla Duszy zbyt wielkim szokiem, 

gdyż tam życie wygląda zupełnie inaczej... Dlatego najpierw stopniowo będziesz 

się   oczyszczał,   uwalniał   z   ziemskich   uwarunkowań,   po   to,   by   powrócić   do 

swego prawdziwego bytowania.

Szczerze mówiąc zbyt wiele z tego nie rozumiałem, jednak… w głębi czułem,  

że to, co mówi Joel, jest prawdą. Już wkrótce miałem okazję się przekonać,

że nawet prawdą absolutną…

-   Istota,   która   mi   towarzyszy,   jest   moim   pomocnikiem   i   równocześnie 

opiekunem duchowym twojej żony. Tzn. twojej ziemskiej żony. Długo z nami 

4

background image

nie pobędzie - za chwilę, gdy przejdziemy przez tunel, powróci do swych zajęć, 

do twej żony.

Kinga… Moja droga…

- Bądź spokojny - usłyszałem od Joela - Ona jeszcze będzie miała szczęśliwe 

życie.

- Jak to? - oburzyłem się - To przy mnie nie była szczęśliwa?

Gdyby   mój   przewodnik   duchowy   miał   oczy,   na   pewno   spojrzałby   na   mnie

z politowaniem… Zaczęły mi się przypominać fragmenty naszego wspólnego 

życia… Okres narzeczeństwa, który zaczął się już w liceum, ślub, staranie się

o dziecko…

- Sekundeczkę, ze wspomnieniami na razie się wstrzymaj - jeszcze przyjdzie na 

nie   odpowiedni   moment   -   łagodnie,   acz   stanowczo   zaznaczył   Joel   –   Póki

co chciałbym przejść do kolejnych spraw. Czy jesteś gotowy? 

- Cóż… chyba nie mam wyboru.

- Mylisz się - poczułem energię łagodnego uśmiechu Joel’a - tutaj zawsze masz 

wybór. Już wkrótce tego doświadczysz… 

Umilkłem. Wczuwałem się we wszechobecną Miłość i czekałem na ciąg dalszy.

Joel i jego pomocnik obdarzyli mnie kolejnym energetycznym - nieziemskim 

uśmiechem. 

-   W   pierwszej   kolejności   udamy   się   do   Krainy   Oczyszczenia   i   Długo 

Oczekiwanych Powrotów. Za chwilę poznasz to miejsce, a raczej - przypomnisz 

je sobie. Spędzimy tam wspólnie trochę czasu. Będzie to dla ciebie moment 

porzucania   ziemskich,   ograniczających   przekonań   i   ewentualnej   regeneracji 

systemu   energetycznego.   Tak…   -   Joel   spojrzał   na   mnie   okiem   eksperta, 

dokonującego oceny mego stanu energetycznego  - pozostał  w tobie w kilku 

miejscach   ślad   po   przeżytych   w   dzieciństwie   traumach.   Trzeba   cię   trochę 

„podreperować”   -   orzekł,   po   czym   kontynuował   już   z   większą   swobodą

i radością - Pamiętaj, że z Krainy Oczyszczenia jeszcze będziesz miał szansę 

powrócić na Ziemię, na krótką chwilę, oczywiście w formie „zwiewnej” - jak to 

określamy w naszych wszechświatowym żargonie. Być może zaistnieje w tobie 

potrzeba   poinformowania   tych   bliskich,   że   żyjesz…   A   później,   z   Krainy 

Oczyszczenia i Długo Oczekiwanych Powrotów ruszymy dalej… Jednak naszym 

5

background image

pierwszym celem jest pozbycie się ziemskiego bagażu ciężkich myśli w polu 

energetycznym oraz przypomnienie smaku Prawdziwej Wolności - naturalnego 

stanu Duszy i Wielkiego Ducha. Czy na ten moment masz jakieś pytania?

- Kiedy usuną awarię?

- Nie  wymagaj  ode mnie  zbyt  wiele -  przewodnik  duchowy  sporo  wie,  lecz 

niestety nie wszystko. - Joel łagodnie się uśmiechnął.

W tym momencie ciemność rozświetliło potężne, białe światło. Wraz z Joelem

i jego pomocnikiem zwróciłem się w stronę Jasności.

***

I nagle niezwykły widok ukazał się mym oczom (choć i tak nie jest to najlepsze 

sformułowanie, gdyż oczu fizycznych już nie posiadam…) - na tle niesamowitej 

głębi Wszechświata ujrzałem niezwykłe barwy czegoś, co przypominało kule 

energii.  Niektóre  miały   kształt  idealnej  kuli,  inne  były  bardziej   „jajowate”,  

a jeszcze inne zostały wyposażone w świetlisty „ogon”, który … chwilę później 

zanikał. 

- ?

- Są to dusze, które dosłownie przed chwilą przybyły do Krainy Oczyszczenia

i Długo Oczekiwanych Powrotów - zaczął Joel - Wrażenie świetlistego ogona 

powstaje, gdy dusza przybywa do Krainy z niebywałą prędkością. W związku

z tym, że od niedawna został oddany do użytku Nowy Tunel, którego struktura 

energetyczna pozwala na osiąganie ponad-kosmicznych prędkości,  to dosło-

wnie co nanosekundę mamy te wspaniałe widoki - rzekł z zachwytem Joel, 

kierując swe eteryczne spojrzenie w stronę Nowego Tunelu. 

A   widok   był   zaiste   niezwykły   -   ze   srebrnej   bramy   Tunelu,   co   chwilę 

„wyskakiwały” duszyska o najróżniejszych barwach i strukturach, za którymi 

na krótką chwilę ciągną się świetlisty ogon. Widok ten można porównać do 

wybuchu ziemskich fajerwerków. 

6

background image

Podczas gdy Joel z radością w sercu kontynuował obserwację nowo przybyłych 

dusz   (jak   się   później   przyznał   jest   to   jego   ulubione   zajęcie   w   tzw.   wolnej 

chwili),   ja   rozglądałem  się   wokół  usiłując   przypomnieć   sobie  skąd  znam  to 

miejsce… Zauważyłem, że przybywające dusze nie grupują się przypadkowo. 

Dusze o tych samych barwach i strukturze pola energetycznego w tajemniczy 

sposób się przyciągają. O… na przykład dusze błękitne z przetykanymi gdzie 

niegdzie cieniutkimi energetycznymi złotymi niteczkami - jeszcze przed chwilą 

były zaledwie trzy, a po chwili z kilku stron Wszechświata przybyło siedem 

kolejnych. To niebywałe - jak bardzo oni są do siebie podobni!

- Tak, zgadza się - poczułem znajomy, przyjemny przepływ energii - wiedziałem 

już, że są to słowa Joel’a. - są to bliskie sobie dusze, które zrodziły się z myśli 

Stwórcy mniej więcej w tym samym czasie. Mają one za sobą wspólny okres 

dojrzewania,   na   najróżniejszych   planetach.   Teraz   natomiast   postanowiły 

wspólnie   inkarnować   na   planecie   Ziemi   w   celu   dalszego   rozwoju   i   procesu 

dojrzewania. I choć rodząc się na Ziemi tymczasowo tracą pamięć tego, kim 

naprawdę są, to bez większych problemów odnajdują się później na Ziemi - we 

właściwym miejscu, we właściwym czasie. Na waszej planecie poznajecie się 

poprzez szczególnie piękne uczucie - uczucie bliskości oraz wrażenie, że skądś 

już się znacie, choć widzicie się dopiero pierwszy raz. Zazwyczaj dusze z tej 

samej   grupy   mają   niezwykle   podobne   zainteresowania   oraz   cele   życiowe. 

Często   są   to   przyjaciele,   choć   oczywiście   możecie   odgrywać   różne   role  

w   Teatrze   Życia,   np.   rodzic-dziecko,   wnuczek-babcia,   uczeń-ulubiony 

nauczyciel szkolny, brat-siostra… 

W nanosekundę później do grupy błękitnych ze „złotymi niteczkami” dołączyły 

jeszcze 3 inne, po czym cała grupa nagle zniknęła. 

- Udali się do swego Duchowego Domu. Teraz będą omawiać ostatnie wcielenie 

- czego się nauczyli, co sprawiło im trudność, przed czym uciekali sądząc jako 

ludzie, że są zbyt słabi, by wykonać zadanie… Jednym słowem - podsumują, 

wyciągną wnioski i ruszą dalej. Podobnie jak i my za chwilę również ruszymy 

dalej. 

7

background image

Joel dał mi jeszcze moment - a ja z radością patrzyłem na widok zapierający 

dech w eterycznych piersiach - na widok ponownego spotkania jakże bliskich 

sobie dusz po wielu latach egzystencji w gęstej ziemskiej wibracji przesączonej 

iluzją strachu, bólu i rozłąki… Teraz spotykają się ponownie. Uczucie radości z 

ponownego   spotkania   jest   widoczne   w   postaci   delikatnie   różowo-zielonych 

błysków światła. „Za chwilę i my się spotkamy” - usłyszałem nagle w swym polu 

energetycznym.   Spojrzałem   na   Joel’a,   lecz   tym   razem   nie   ze   zdziwieniem

i   prośbą   o   wyjaśnienie.   Byłem   pewien,   że   już   wkrótce   i   ja   spotkam   dusze,

z   którymi   doświadczaliśmy   Siebie   nawzajem   w   najróżniejszych   zakątkach 

Wszechświata…

- Czy możemy jeszcze powrócić na chwilę na Ziemię? - zapytałem, wiedziony 

impulsem.   Wiedziałem,   że   mam   coś   jeszcze   do   zrobienia,   lecz   tym   razem

z poziomu Nie-Fizycznego, z poziomu duszy.

- Oczywiście, zastanawiałem się, kiedy to zaproponujesz - uśmiechnął się Joel. 

Rzuciłem ostatnie spojrzenie na Krainę Oczyszczenia i Długo Oczekiwanych 

powrotów, na przepiękne „błyski radości” i nagle… zapanowała ciemność. Przez 

3   i   ¾   nanosekundy   miałem   wrażenie   jakbym   był   zawieszony   w   cudownie 

rozkosznej głębi Wszechświata - otulała mnie ciepła i przepełniona niebywałą 

Miłością   energia   Wszechświata,   po   czym   znalazłem   się   wraz   z   Joel’em   na 

Ziemi.   Uczucie   błogości   i   spokoju   zdecydowanie   zmalało   -   wkroczyliśmy   w 

energetyczną   otoczkę   Ziemi,   która   niestety   wibruje   głównie   ciężką   energią 

strachu…

- … gdyż ciągle jeszcze w ludzkich sercach mieszka dużo strachu - Joel smutno 

dokończył moją myśl.

Trafiliśmy   do   tego   momentu   czasoprzestrzeni,   gdzie   odbywał   się   pogrzeb 

mojego fizycznego ciała. Trumna nie była jeszcze zakopana pod ciężką pokrywą 

piachu.   Wokół   miejsca   pochówku   zgromadziła   się   najbliższa   rodzina,   kilku 

przyjaciół - tych prawdziwych oraz Kinga… Ksiądz wygłaszał coś o Królestwie 

Bożym,   jednak   to,   co   mnie   najbardziej   zaintrygowało,   to   fakt   dlaczego   oni 

wszyscy są tacy smutni? Przecież ja ŻYJĘ! Nie umarłem! Ja ŻYJĘ i miewam się 

fantastycznie   -   jest   mi   tak   dobrze,   jak   nigdy   dotąd   na   Ziemi!   Tak   bardzo 

8

background image

miałem   ochotę   im   to   przekazać,   lecz   jedyną   istotą,   która  mnie   słyszała   był 

Joel… Spoglądał na mnie ze zrozumieniem i delikatnym śladem smutku - tak, 

on też pragnie z całego serca, eterycznego serca, by ludzie zrozumieli, że są 

czymś więcej niż tylko ciałem fizycznym, a śmierć nie jest końcem, lecz jedynie 

PRZEJŚCIEM do innego świata…

Nagle zobaczyłem swego 4-letniego bratanka, albo raczej to on zobaczył mnie. 

W jednej rączce trzymał złocisto-brązowy jesienny listek, a w drugiej malutki 

kamyczek   -   zdobycze   z   „wyprawy”   między   pobliskimi   grobami.   Posłał   mi 

uśmiech - szczery, serdeczny, z cudownym niepełnym dziecięcym uzębieniem, 

po czym powrócił do dalszych poszukiwań ciekawych okazów kamyczków. 

On mnie zobaczył, chociaż on jeden… pomyślałem, a myśl ta stworzyła ogrom 

radości   w   mym   ciele   energetycznym.   Kierowany   tym   uczuciem   i   nagłym 

impulsem   zbliżyłem   się   do   mej   ziemskiej   ukochanej,   Kingi.   Jej   wzrok   był 

skierowany   w   stronę   trumny.   Wzrok   nieobecny,   wypełniony   smutkiem

i ogromem żalu… Miałem ochotę ją objąć, jednak choćbym niewiadomo jak się 

starał, moja „zwiewna” forma nie pozwalała na to. „Kocham cię” pomyślałem. 

„Kocham   cię,   kocham,   kocham,   kocham…”,   skupiłem   się   na   tej   myśli, 

pozwalając, by dotarła do każdego zakamarka mej istoty. „Kocham…, ja żyję, 

jestem   nieśmiertelny,   jestem   wieczny,   wolny…,   zobaczymy   się   jeszcze   moja 

droga, kocham cię, kocham…”

- Ja ciebie też - usłyszałem nagle w myślach. Spojrzałem na Kingę. Jej wzrok 

był   nadal   skierowany   w   tę   samą   stronę,   lecz   tym   razem   pojawiły   się   w   jej 

oczach   malutkie,   delikatne   iskry   radości,   a   na   twarzy   zawitał   delikatny 

uśmiech. 

Z zaskoczeniem i radością spojrzałem na Joel’a.

- Usłyszała cię sercem, gdyż zwróciłeś się do niej z Poziomu Miłości - wyjaśnił, 

chociaż dla mnie wszystko było jasne - Parę miesięcy zajmie jej pogodzenie się 

z twoim odejściem, pożegnanie smutku, żalu i bólu. Jednak, co najważniejsze, 

teraz w głębi serca wie, że nadal ISTNIEJESZ…

- Tak… 

9

background image

- Czas już wracać. Czeka nas ciąg dalszy Podróży w Nieznane.

„Kocham   was”   pomyślałem   raz   jeszcze   kierując   te   słowa   do   wszystkich 

zebranych.   Z   oddali   dobiegł     nas   jeszcze   dźwięk   kościelnych   dzwonów, 

bratanek pomachał nam na jesienno-złotym liściem na pożegnanie i ruszyliśmy 

w Nieznane-Znane.

© Copyright by Magdalena Mojsik & www.CzaryMary.pl 2008

Jeśli chcą Państwo dowiedzieć się czegoś więcej na temat życia po śmierci jak 

i   przed   narodzinami,  

na   tej   stronie   wybraliśmy   najbardziej   wartościowe   i 

inspirujące lektury na ten temat

Zachęcamy również do obejrzenia pięknego filmu o miłości „Między niebem 

a   piekłem”  (What   Dreams   May   Come)   z   Robin   Williamsem,   gdzie  

w malowniczy sposób przedstawione są właśnie krainy życia po śmierci.

10