background image

M A R E K   T U L L I U S Z   C Y C E R O N  

 

 

 

F I L I P I K I  

( I N   M A R C U M   A N T O N I U M  

O R A T I O N E S   P H I L L I P C A E )  

 
 
 
 

edycja komputerowa: www.zrodla.historyczne.prv.pl 

 

mail: historian@z.pl 

 
 

 

 
 

MMIII® 

 
 
 

background image

 
WYKAZ SKRÓTÓW 

Autorzy starożytni i dzieła 

AKCJUSZ

, Lucjusz (Lucius Accius); numeracja fragmentów według 

wydania: Tragicorum Romanorum Fragmenta, rec. O. Ribbeck, 
Leipzig 

3

1897, s. 136-227, 281-285  

APPIAN 

(Appianus, Appianos) 

Historia Romana (Historia rzymska, Romaika) 

CEZAR 

(Caius Iulius Caesar) 

Civ. - Commentarii de bello dviii (Pamiętniki o wojnie domowej) 

CYCERON 

(Marcus Tullius Cicero) 

Cat. - In Lucium Catilinam orationes (Katylinarki, tj. Mowy 

przeciw Lucjuszowi Katylinie) 

Cato - Cato Maior de senectute (Katon Starszy o starości) 
Epistulae (Listy) 

ad fam. - adfamiliares (do znajomych) 

Att. - ad Atticum (do Attyka)  

Lael. - Laelius de amicitia (Leliusz o przyjaźni)  
Off. - De officiis (O powinnościach)  
Phil. - In Marcum Antonium orationes Philippicae (Filipiki. 

Mowy przeciwko Markowi Antoniuszowi)  

Planc. - Pro Gnaeo Plancio oratio (Mowa w obronie Gnejusza 

Plancjusza) 

Q. Rosc. - Pro Quinto Roscio comoedo oratio (Mowa w obronie 

aktora Kwintusa Roscjusza) 

Rep. - De republica (O państwie, tj. O rzeczypospolitej)  
Tusc. - Tusculanae disputationes (Rozmowy tuskulańskie)  

DIGESTA 

seu Pandectae (Digesty albo Pandekty; najobszerniejsza 

część Corpus iuris civilis) 

background image

EURYPIDES 

(Euripides) 

Hipp. - Hippolytus stephanephorus (Hippolitos uwieńczony, 

Hippolytos stephanephoros)  

FLORUS 

(Lucius Annaeus Florus) 

Epitoma de Tito Livio (Wyciąg z Tytusa Liwiusza) 

HIERONIM 

(Sophronius Eusebius Hieronymus) 

Epist. - Epistulae (Listy)  

JUWENALIS 

(Decimus Iunius Iuvenalis) 

Saturae (Satyry)  

KASJUSZ DION 

(Cassius Dio Cocceianus) 

Historia Romana (Historia rzymska, Romaike historia) 

KWINTYLIAN 

(Marcus Fabius Quintilianus) 

Institutio oratoria (Kształcenie mówcy)  

LUCYLIUSZ 

(Gaius Lucilius); numeracja według wydania: F. Marx, 

Leipzig 1904-1905 (reprint: 1963)  

Saturae (Satyry)  

PLAUT 

(Titus Maccius Plautus) 

Pers. - Persa (Pers)  

PLUTARCH 

(Plutarchus, Plutarchos) 

Vitae parallelae (Żywoty równoległe,  Bioi paralleloi) 

Ant. - Antonius (Antoniusz, Antonios)  

Caes. - Caesar (Cezar, Kaisar)  
Cic. - Cicero 
(Cyceron, Kikeron) 

SENEKA STARSZY

, inaczej 

SENEKA RETOR 

(Lucius Annaeus Seneca, 

Rhetor)  

Suas. Suasoriae (tj. mowy doradcze) 

Inne 

[†] - crux philologorum (krzyż filologiczny), stosowany na 

oznaczenie miejsc uszkodzonych i dlatego niemożliwych do 
odczytania.  

Müller - Marci Tullii Ciceronis Scripta ąuae manserunt omnia, rec. 

C.F.W. Müller, vol. II 3, Lipsiae 1886.  

Pasoli - E. Pasoli, Censura editionis a Boulanger et Wuilleumier 

curatae, „Rivista di Filologia e d'Istruzione Classica" 89 (Torino 
1961), 429-433 [szczególnie s. 432].  

PL - Patrologiae cursus completus... Series Latina, ed. J.P. Migne, 

Paris 1857-1866. 

background image

FILIPIKA PIERWSZA 

[1,1] Ojcowie,

1

 zanim o sprawie rzeczypospolitej powiem to, co 

mym zdaniem dziś powiedzieć trzeba, pokrótce przedstawię wam 
powody mego wyjazdu i powrotu.

2

 Otóż gdy żywiłem nadzieję, że 

państwo wreszcie powróciło pod wasze prawowite rządy, 
uważałem, iż muszę stać na straży jako mąż konsularny

3

 i senator. I 

zgoła nie oddalałem się ani nie spuszczałem oczu z 
rzeczypospolitej, począwszy od tego dnia, kiedy zostaliśmy 
zwołani do świątyni Ziemi.

4

 Tam, na ile tylko było to w mej mocy, 

położyłem fundamenty pod pokój i przywołałem dawny przykład 
Ateńczyków. Użyłem greckiego słowa,

5

 którym owo miasto 

posłużyło się, łagodząc waśnie, i uznałem, że wszelkie spory należy 
wymazać z pamięci na wieki. 

[1,2] Marek Antoniusz

6

 wygłosił wówczas wspaniałą mowę.

Chwalebne były jego zamiary. Oczekiwany pokój został zagwaran- 

1

 Ojcowie (patres conscripti; dosł. 'ojcowie zapisani') - senatorowie. 

2

 Cyceron wyjechał z Rzymu na początku kwietnia 44 r. w związku z 

napiętą sytuacją po zabójstwie Cezara. Początkowo zamierzał udać się do 
Grecji, ale gdy okoliczności uległy zmianie, 31 sierpnia powrócił do Rzymu. 

3

 Mniej znane terminy zostały objaśnione w „Słowniczku", tu hasło: 'mąż 

konsularny'. 

4

 Miało to miejsce 17 marca, dwa dni po zamordowaniu Cezara. Antoniusz 

jako konsul zwołał senat do świątyni Ziemi (Tellus). 

5

 

GRECKIE SŁOWO 

(Graecum verbum) - tj.  amnestia  'zapomnienie 

przeszłości, darowanie winy politycznej'. Amnestię uchwalili Ateńczycy po 
wygnaniu Trzydziestu Tyranów. Cyceron posłużył się tym terminem w mowie 
niezachowanej do naszych czasów, znanej dzięki streszczeniu Kasjusza Diona 
(44). 

6

 Podstawowe informacje na temat wszystkich postaci i nazw 

geograficznych, pojawiających się w tekście Filipik, znajdują się w „Indeksie" 
umieszczonym na końcu książki. 

7

 Zob. Cyceron (Phil. 1,13,31). 

background image

towany przez niego, przez jego syna i przez najzacniejszych 
obywateli.

8

 Z takim początkiem zgadzało się to, co nastąpiło 

później: Antoniusz dopuszczał najznakomitszych obywateli do 
narad w sprawach rzeczypospolitej, które odbywały się w jego 
domu. Przynosił do senatu najlepsze wnioski. W zapiskach Cezara

9

 

nie znajdywano wtedy niczego, o czym nie wiedzieliby wszyscy. 
Na zadawane pytania odpowiadał konsekwentnie. [1,3] Czy 
przywołano jakichś wygnańców? Powiedział,  że tylko jednego

10

 i 

nikogo poza nim. Czy nadano jakieś przywileje? „Żadnych" - 
odpowiadał. Chciał również, byśmy przyjęli wniosek 
najzacniejszego męża, Serwiusza Sulpicjusza, aby po idach 
marcowych nie ogłaszać żadnego przywileju ani nadania Cezara. 

Pomijam liczne i znakomite dokonania, śpieszę bowiem mówić o 

owym szczególnym dziele Marka Antoniusza: zniósł on dyktaturę, 
która już przejęła potęgę  władzy królewskiej. My nawet nie 
omawialiśmy tego wniosku. Po prostu przyniósł napisaną uchwałę 
senatu, którą chciał przeprowadzić, a gdy ją przeczytano, z całego 
serca poszliśmy za jego propozycją, senat zaś w gorących słowach 
uchwalił dla niego podziękowanie. 

[2,4] Wydawało się, że zajaśniał piękny dzień, kiedy usunięto nie 

tylko władzę królewską, którą musieliśmy znosić, ale i strach przed 
nią. Wydawało się, że Antoniusz dał rzeczypospolitej gwarancję, iż 
pragnie, by państwo było wolne, skoro przez wzgląd na świeżą pa-
mięć dożywotniej dyktatury zupełnie usunął z rzeczypospolitej 
funkcję dyktatora, choć przecież często piastowano ten urząd 
sprawiedliwie. [2,5] Kilka dni później senat został uratowany od 
niebezpieczeństwa rzezi. Na haku skończył zbiegły niewolnik,

11

 

który przywłaszczył sobie imię Mariusza. Antoniusz dokonał tego 
wszystkiego razem z drugim konsulem.

12

 Dalsze czyny to dzieło 

Dolabelli. Antoniusz - jak sądzę - podzieliłby je, gdyby nie wyje- 

8

 Po uchwaleniu amnestii Antoniusz powierzył zgromadzonym na Kapitolu 

swego syna Antillusa jako rękojmię pokoju. 

9

 Zapiski Cezara miała według Plutarcha (Ant. 15) przekazać Antoniuszowi 

żona Cezara, Kalpurnia. 

10

 Mowa o Sekstusie Klodiuszu (Sextus Clodius). skazanym na wygnanie w 

52 r. za udział w zamieszkach, jakie wybuchły po zabiciu jego patrona 
Publiusza Klodiusza. 

11

 Chodzi o bliżej nieznanego Amacjusza czy Herofila, rzekomego syna 

Mariusza Starszego. Podburzał on lud przeciwko senatowi. Antoniusz, 
pozorując swą sympatię dla senatu, radykalnie się z nim rozprawił. 

12

 Kolegą Antoniusza w konsulacie był Publiusz Korneliusz Dolabella. 

background image

chał. Kiedy w Rzymie z wolna szerzyła się ta straszna zaraza i z 
dnia na dzień zataczała coraz szersze kręgi, kiedy na Forum ci sami 
ludzie, którzy wyprawili pogrzeb, nie grzebiąc ciała, ustawili 
Cezarowi pogrzebowy stos, kiedy każdego dnia straceńcy wraz z 
niewolnikami, takimi samymi jak oni, coraz śmielej grozili domom 
i  świątyniom Miasta, wówczas to Dolabella tak surowo ukarał 
zuchwałych bandytów-niewolników i bezecnych niegodziwych 
ludzi wolnych i z takim rozmachem rozwalił  tę przeklętą kolum-
nę,

13

  że doprawdy bardzo dziwne wydało mi się to, co nastąpiło 

później, tak odmienne od wydarzeń owego dnia. 

[2,6] Oto bowiem nadchodzą kalendy czerwcowe - byliśmy zwo-

łani na ten dzień - i wszystko się zmienia. Niczego nie dokonano za 
pośrednictwem senatu, a wiele ważnych spraw przeprowadzono 
przez odwołanie się do narodu na komicjach, pod nieobecność na-
rodu, a nawet wbrew jego woli.

14

 Konsulowie desygnowani na rok 

następny

15

 twierdzili, że nie mają odwagi pójść do senatu. Zbawcy 

ojczyzny oddalili się

16

 z Miasta, choć zrzucili z jego karku jarzmo 

niewoli. Jednak sami konsulowie chwalili ich i na zgromadzeniach, 
i podczas wszelkich prywatnych rozmów. Tak zwanych wetera-
nów,

17

 o których ten stan

18

 gorliwie się zatroszczył, podburzano nie 

dlatego, żeby zachowali to, co posiadali, lecz by wzbudzić w nich 
nadzieję na nowe łupy. Wolałem słuchać o tym, niż to oglądać, a że 
miałem wolne prawo sprawowania poselstwa,

19

 wyjechałem z 

zamiarem stawienia się w kalendy styczniowe, kiedy - jak się 
wydawało - senat miał rozpocząć obrady. 

13

 Zwłoki Cezara spalono na Forum, a nie na Polu Marsowym przy 

grobowcu jego córki Julii, jak ustalono na posiedzeniu senatu 17 marca. 
Herofil ustawił w tym miejscu marmurową kolumnę z napisem: „Ojcu 
ojczyzny". 

14

 Cyceron daje do zrozumienia, że zebrani, do których odwoływał się Anto-

niusz, nie byli przedstawicielami narodu, lecz motłochem. 

15

 Gajusz Wibiusz Pansa i Aulus Hircjusz. 

16

 Marek Brutus i Gajusz Kasjusz po tym, jak Antoniusz wygłosił mowę 

przy zwłokach Cezara, oddalili się z Rzymu. 

17

 

WETERAN 

- zob. „Słowniczek". Mówiąc o „tak zwanych weteranach" 

Cyceron wyraża powątpiewanie, czy żołnierze Cezara zasłużyli na to miano, 
skoro brali udział w walkach, jakie Cezar toczył przeciwko władzy senatu. 

18

 Tj. stan senatorski. 

19

 

WOLNE PRAWO SPRAWOWANIA POSELSTWA 

(ius legationis liberum) - nie 

było to polecenie udania się w poselstwie, ale udzielane senatorowi 
zezwolenie na oddalenie się z Rzymu, lub w ogóle z Italii, w sprawach 
osobistych, przy zachowaniu prawa do dalszego pełnienia funkcji i odbycia 
podróży na koszt państwa. 

background image

[3,7] Przedstawiłem, ojcowie, powód mego wyjazdu. Teraz po-

krótce przedstawię przyczynę mego powrotu - wszak wzbudził on 
większe zdziwienie. Opuściwszy Rzym, nie bez przyczyny ominą-
łem drogę do Brundyzjum,

20

 skąd zwykle przeprawiamy się do 

Grecji, i w kalendy sierpniowe dotarłem do Syrakuz, bo właśnie 
stamtąd radzono mi płynąć do Grecji. To tak mocno związane ze 
mną miasto,

21

 choć chciało, jednak nie mogło mnie zatrzymać dłu-

żej niż przez jedną noc. Obawiałem się, by moje nagłe przybycie do 
znajomych nie wzbudziło jakichś podejrzeń, gdybym dłużej u nich 
zabawił. A kiedy wiatr zniósł mnie z Sycylii na Leukopetrę, 
przylądek niedaleko Regium, chciałem stamtąd przeprawić się do 
Grecji, lecz nie upłynąłem zbyt daleko, bo Auster zawrócił mnie do 
miejsca, gdzie wsiadłem na statek. [3,8] Była późna noc. Udałem 
się do wiejskiej posiadłości mego bliskiego przyjaciela Publiusza 
Waleriusza i czekając na pomyślny wiatr, zatrzymałem się u niego 
przez jeden dzień. Przyszło do mnie wielu mieszkańców Regium 
(niektórzy z nich dopiero co wrócili z Rzymu). Dostaję od nich naj-
pierw mowę Antoniusza, która tak mi się spodobała, że po jej prze-
czytaniu po raz pierwszy pomyślałem o powrocie. Niedługo potem 
przynoszą edykt Brutusa i Kasjusza i on także wydał mi się bardzo 
słuszny, być może dlatego, iż cenię ich osoby znacznie bardziej 
przez wzgląd na rzeczpospolitą niż na naszą zażyłą przyjaźń. Poza 
tym ludzie mówili, że wszystko zostało już ustalone: w kalendy 
sierpniowe senat licznie się zgromadzi, a Antoniusz powróci pod 
jego władzę, oddaliwszy złych doradców i złożywszy zarząd nad 
galijskimi prowincjami; zwykle bowiem dzieje się tak, że ludzie, 
którzy chcą przynieść dobrą nowinę, dodają coś od siebie, aby 
uczynić wiadomości pomyślniejszymi. 

[4,9] Ogarnęło mnie wówczas tak gorące pragnienie powrotu, że 

żadne wiosła ani wiatry nie mogły mu sprostać - nie żebym się oba-
wiał spóźnienia, lecz bym nie winszował rzeczypospolitej później, 
niż chciałem. Szybko przypłynąwszy do Welii, zobaczyłem się z 
Brutusem. Nie wypowiem, ile bólu sprawiło mi to spotkanie. Zda-
wało się czymś haniebnym, że ja śmiem wracać do Rzymu, z które- 

20

 Cyceron nie udał się drogą Appijską do Brundyzjum, aby nie wpaść w 

ręce wiernych Antoniuszowi legionów, które według pogłosek miały zdążać 
do swego wodza tą właśnie drogą. 

21

 Cyceron w 75 r. przebywał w Syrakuzach jako kwestor. Zyskał sympatię 

mieszkańców dzięki wyjątkowej uczciwości i wygłoszonym później (70 r.) 
mowom przeciwko Werresowi oskarżonemu o zdzierstwa, jakich dopuścił się 
na Sycylii. 

background image

go Brutus ustąpił, i chcę być bezpieczny tam, gdzie on nie może. 
Nie zauważyłem jednak, by i on był wzburzony tak jak ja. 
Podniesiony na duchu świadomością, iż dokonał największego i 
najpiękniejszego czynu, zupełnie nie uskarżał się na swój los, 
szczerze zaś bolał nad waszym. [4,10] Dowiedziałem się od niego 
najpierw o mowie, jaką Lucjusz Pizon wygłosił w senacie w 
kalendy sierpniowe. Chociaż - co usłyszałem od Brutusa - Pizon 
znalazł tylko niewielkie wsparcie u osób, u których znaleźć je 
powinien, zyskał jednak wielką  sławę. I Brutus to potwierdza (a 
czyjeż  świadectwo ważniejsze?), i głoszą to wszyscy inni ludzie, 
później przeze mnie napotkani. Pośpieszyłem więc, chcąc pójść za 
człowiekiem, za którym wówczas obecni w senacie nie poszli; nie 
po to, by czegoś dokonać - nie żywiłem bowiem takiej nadziei i 
wiedziałem, że nie mogę zrobić nic - lecz chciałem, zabierając dziś 
głos, pozostawić rzeczypospolitej świadectwo mej nieustannej 
wobec niej dobrej woli, gdyby coś się przydarzyło mnie, 
śmiertelnikowi, a mam prawo podejrzewać,  że oprócz tego, co 
zgodne z naturą i co los wyznaczył, niejedno mi zagraża. 

[4,11] Spodziewam się, ojcowie, że uznaliście słuszność 

powodów i mego wyjazdu, i powrotu, ale zanim zacznę mówić o 
sprawie rzeczypospolitej, krótko poskarżę się na zniewagę, jaką 
wyrządził mi wczoraj Marek Antoniusz. Jestem jego przyjacielem, 
com mu winien, bo wyświadczył mi pewną przysługę,

22

 o której 

zawsze pamiętałem. [5,11] Jakaż była przyczyna tego, że zostałem 
wczoraj tak ostro przywołany do senatu? Czy mnie jednego 
zabrakło? Czyż często nie gromadziliście się mniej licznie? Czy 
radzono o takiej sprawie, że nawet chorych należało tu przynieść? 
Pewnie Hannibal stał u bram

23

 albo rozprawiano o pokoju z 

Pyrrusem, kiedy to - jak wszyscy pamiętają - przyniesiono nawet 
słynnego Appiusza, niewidomego starca. [5,12] Tematem obrad 
było uchwalenie modłów dziękczynnych, a wówczas zwykle nie 
brak senatorów: idą nie dlatego, by nie stracić zastawu,

24

 lecz przez 

wzgląd na człowieka, któ- 

22

 Antoniusz po bitwie pod Farsalos uratował Cycerona w Brundyzjum od 

napaści żołnierzy. 

23

 

HANNIBAL U

 

BRAM 

(Hannibal ad portas) - użyte tu ironicznie wyrażenie 

przysłowiowe oznaczało stan największego zagrożenia. Upamiętnia ono 
dramatyczny epizod II wojny punickiej, kiedy w 216 r. wódz Kartagińczyków 
zbliżył się do Rzymu na odległość 3 mil (ok. 4,5 km). 

24

 Senatorowie zwoływani byli na posiedzenia senatu przez konsulów za 

pośrednictwem liktorów, a ci zabierali z domu unikającego obrad senatora 
jakiś przedmiot (pignora capere) jako zastaw. 

background image

ry ma zostać uczczony. Podobnie zdarza się i wtedy, gdy obrady 
dotyczą przyznania triumfu. Podówczas konsulowie nie są w 
kłopocie, więc senatorowi niemal wolno nie przyjść. Ponieważ 
znałem ten zwyczaj, a ponadto byłem zmęczony drogą i martwił 
mnie mój stan, ze względu na owe więzy przyjaźni posiałem 
człowieka, by powiadomił o tym Antoniusza. A ten wam 
powiedział,  że przyjdzie do mojego domu z robotnikami. Zaiste 
nadmiernie się rozgniewał i postąpił bardzo niepowściągliwie! Cóż 
to za zbrodnia godna tak wielkiej kary, iż miał czelność powiedzieć 
wobec tego stanu, że na koszt państwa zburzy dom wybudowany 
zgodnie z uchwałą senatu na koszt państwa? Czy ktoś 
kiedykolwiek pod taką groźbą przywoływał senatora? Czy oprócz 
wzięcia zastawu albo wymierzenia grzywny dopuszczalny jest 
jeszcze jakiś inny sposób? Gdyby Antoniusz wiedział, jaki wniosek 
zamierzałem przedstawić, pewnie okazałby mniejszą surowość w 
doprowadzeniu mnie. 

[6,13] Czy myślicie, ojcowie, że i ja głosowałbym za tym, za 

czym wy opowiedzieliście się wbrew swej woli: aby łączyć modły 
pogrzebowe z dziękczynnymi, aby wprowadzać w rzeczypospolitej 
bezbożne praktyki, aby uchwalać modlitwy do zmarłego? Nie 
mówię jakiego. Choćby nim był ów słynny Lucjusz Brutus, który i 
sam uwolnił rzeczpospolitą od władzy królewskiej, i po pięciuset 
latach natchnął swego potomka takim samym męstwem, by spełnił 
on podobny czyn - nawet wówczas nikt by mnie nie przekonał, że 
wypada śmiertelnika objąć kultem bogów nieśmiertelnych, że godzi 
się wznosić publiczne modły do człowieka niemającego grobu, przy 
którym można by odprawić obrzędy pogrzebowe. Taki oddałbym 
głos, dzięki niemu bowiem łatwo obroniłbym się, stając wobec na-
rodu rzymskiego, gdyby rzeczypospolitej przydarzyło się jakieś 
groźne nieszczęście, gdyby doszło do wojny, gdyby wybuchła zara-
za, gdyby zapanował głód, co częściowo już ma miejsce, a boję się, 
że i inne klęski zawisły nad nami. Chciałbym, aby bogowie nie-
śmiertelni wybaczyli narodowi rzymskiemu, który tego postanowie-
nia nie pochwala, i senatowi, który wbrew swej woli je uchwalił. 

[6,14] Następna sprawa. Czy w ogóle wolno mi mówić o 

pozostałych nieszczęściach rzeczypospolitej? Wolno zaprawdę i 
zawsze będzie wolno bronić czci, gardzić  śmiercią. Obym tylko 
mógł tutaj przychodzić. Nie wzbraniam się przed 
niebezpieczeństwem, jakie wiąże się z wypowiadaniem swego 
zdania. Jaka szkoda, że nie było mnie tu w kalendy sierpniowe! 
Nie, żebym miał czegoś dokonać, lecz by - inaczej jak wówczas - 
znalazł się więcej niż jeden mąż konsularny godzien tej godności, 
godzien rzeczypospolitej. Bardzo boleję, 

background image

że ludzie przez naród rzymski najszczodrzej obsypani dobrodziej-
stwami

25

 nie poszli za zdaniem Lucjusza Pizona, który wskazywał 

najlepszą drogę. Czyż po to naród rzymski uczynił nas konsulami, 
byśmy, umieszczeni na najwyższym szczeblu godności, 
rzeczpospolitą mieli za nic? Nikt nie przytaknął  mężowi 
konsularnemu, Lucjuszowi Pizonowi, nie tylko głosem, ale nawet 
grymasem na twarzy. [6,15] Cóż to, u licha, za dobrowolna 
niewola? Niechby była przymusowa. Nie wymagam, by wszyscy 
przemawiający z miejsca konsularnego postąpili tak jak Pizon, 
niektórym wybaczam milczenie, ale inaczej ma się sprawa z tymi, 
od których oczekuję, iż  głos zabiorą. Boleję,  że dla narodu 
rzymskiego stali się podejrzani - nie z powodu strachu, co już samo 
w sobie byłoby haniebne, lecz że wszyscy z rozmaitych powodów 
uchybili swej godności. [7,15] Dlatego jako pierwszemu składam 
największe podziękowania i wyrazy wdzięczności Pizonowi - on 
nie zastanawiał się, czy zdoła czegoś dokonać dla rzeczypospolitej, 
lecz myślał tylko o tym, czego dokonać powinien. Dalej, proszę 
was, ojcowie, byście wysłuchali mnie łaskawie, jak słuchaliście 
dotąd, nawet jeśli nie starczy wam odwagi, by pójść za moją radą i 
przykładem. 

[7,16] Po pierwsze więc uważam,  że należy utrzymać postano-

wienia Cezara, nie żebym je uznawał za dobre - któżby je bowiem 
za takie uznawał? - lecz ze względu na przekonanie, iż na uwadze 
trzeba mieć przede wszystkim rozejm i pokój. Chciałbym, aby An-
toniusz był tu obecny, byle bez swoich obrońców,

26

 lecz - jak 

mniemam - jemu wolno poczuć się gorzej, czego mnie wczoraj od-
mówił. Uświadomiłby mi, lub raczej wam, ojcowie, w jaki sposób 
może uratować postanowienia Cezara. Czyż trwałe mają być posta-
nowienia zapisane na świstkach, w notatkach i na tabliczkach, które 
jeden Antoniusz pokazał, a nawet nie pokazał, tylko o nich opowia-
dał? A postanowienia wyryte na spiżowych tablicach, na których 
Cezar zechciał umieścić ustawy narodu, i powszechnie obowiązu-
jące prawa mają być uważane za nic?

27

 [7,17] Dlatego twierdzę, że 

25

 Cyceron ma tu na myśli byłych konsulów zasiadających w senacie: 

Serwiusza Sulpicjusza, Kwintusa Kalenusa, Publiusza Serwiliusza Izauryka, 
Publiusza Watyniusza, Gajusza Marcellusa, Lucjusza Marcjusza Filippa. 

26

 Obrońcami  (advocati)  Cyceron ironicznie nazywa zbrojnych, w których 

asyście Antoniusz poruszał się po Rzymie; por. także Cyceron (Phil.  2,3,6; 
2,7,15; 2,8,19; 2,18,46; 2,40,104; 2,44,112; 5,6,17-7,18). 

27

 Teksty ustaw (leges),  wyryte na spiżowych lub kamiennych tablicach, 

wystawiano na widok publiczny przez 27 dni. Następnie, po 
przedyskutowaniu ich na komicjach, były podawane ludowi do zatwierdzenia 
drogą głosowania, wówczas stawały się obowiązujące. 

background image

postanowienia Cezara to przede wszystkim jego ustawy. Czy, jeżeli 
coś komuś obiecał, zostanie to wypełnione, nawet jeśli sam nie 
mógł dotrzymać obietnicy? Jakże wielu obietnic wielu ludziom da-
nych nie dotrzymał. Jednak po śmierci Cezara odnaleziono ich o 
wiele więcej, niż on złożył przez wszystkie lata swego życia. Ja ich 
nie zmieniam, nie przekreślam: z największą gorliwością bronię 
wybornych postanowień Cezara. Oby pieniądze pozostały w świą-
tyni Ops! To pieniądze splamione krwią, lecz skoro nie oddano ich 
właścicielom, jakże dzisiaj niezbędne. Niechby i je także roztrwo-
niono, jeżeli tak jest w postanowieniach Cezara. 

[7,18] Czymże innym jak nie ustawą można formalnie nazwać 

postanowienie obywatela, który w rzeczypospolitej sprawował 
najwyższą  władzę cywilną i wojskową? Zapytaj o postanowienia 
Grakcha: dostaniesz ustawy Semproniusza. Zapytaj o 
postanowienia Sulli: dostaniesz jego ustawy.

28

 A na czym oparł się 

trzeci konsulat Pompejusza? Niewątpliwie na ustawach.

29

 Gdybyś 

zapytał samego Cezara, czego dokonał w Rzymie w czasie pokoju, 
odpowiedziałby, że uchwalił wiele znakomitych ustaw. Notatki zaś 
albo by zmienił, albo by ich nie przekazał, a jeżeliby przekazał, to 
nie uważałby ich za swoje postanowienia. Lecz i na to przystaję, bo 
na pewne sprawy przymykam oczy. Ale jeśli chodzi o sprawy 
najważniejsze, czyli o ustawy, nie zamierzam dopuścić do 
zniesienia postanowień Cezara. 

[8,19] Jakaż to ustawa była lepsza, pożyteczniejsza i bardziej po-

żądana, nawet w najświetniejszych czasach rzeczypospolitej, jak 
nie ta, by prowincji pretorskich nie powierzać na dłużej niż rok, a 
konsularnych - na dwa lata?

30

 Czy wam się wydaje, że postano-

wienia Cezara mogą być utrzymane, gdy pogwałcono tę ustawę? A 
czy mocą ustawy o trzeciej dekurii - jej projekt został wniesiony 
pod obrady - nie uchyla się wszystkich sądowniczych ustaw 
Cezara? I wy, którzy tak oto obalacie ustawy Cezara, bronicie jego 

28

 Ustawy uchwalone na komicjach określano nazwiskiem urzędnika, który 

je wnosił. Ustawy Semproniusza, zgłoszone przez Gajusza Semproniusza 
Grakcha, pochodzą z lat 123 i 122; ustawy Sulli z lat 88 i 80. 

29

 W 52 r., kiedy w Rzymie zapanował chaos po zamordowaniu Klodiusza, 

senat wybrał Pompejusza konsulem bez kolegi (consul sine collega). 
Uchwalono wówczas m.in. ustawy: zaostrzającą sankcję karną za nadużycia 
wyborcze  (lex Pompeia de ambitu), zaostrzającą sankcję karną za użycie 
przemocy (lex Pompeia de vi). 

30

 Mowa tu o ustawie Gajusza Juliusza Cezara o prowincjach (lex Iulia de 

provinciis). 

background image

postanowień? Niechybnie to, co zapisał na tabliczce, żeby nie zapo-
mnieć, zalicza się do postanowień, choćby było niesprawiedliwe i 
bezużyteczne, a czego wy będziecie bronić, ale tego, co wniósł do 
ludu na komicjach centurialnych, w jego postanowieniach się nie 
znajdzie. [8,20] Czymże jest ta trzecia dekuria? „Dekuria centurio-
nów" - mówi Antoniusz. Co?! A czyż na mocy ustawy Juliusza, 
albo wcześniejszej ustawy Pompejusza czy Aureliusza władza 
sądownicza nie była dostępna dla tego stanu? „Był określony cen-
zus" - powiada Antoniusz. Przecież nie tylko dla centuriona, lecz i 
dla rzymskiego ekwity. Dlatego władzę  sądowniczą sprawują i 
sprawowali mężowie najbardziej wpływowi i najzacniejsi, którzy 
dowodzili centuriami. Co dalej Antoniusz? „Nie mówię o tych - 
niech sądy sprawuje każdy, kto dowodzi centurią". Tymczasem u 
nikogo nie zyskacie uznania, jeżeli dopuścicie do sądownictwa każ-
dego, kto już został wyróżniony służbą w jeździe. Od sędziego 
przecież wymaga się i majątku, i godności. Antoniusz powiada: 
„Nie mówię o tych, dodam jako sędziów także szeregowców z Le-
gionu Skowronków, bo nasi twierdzą,  że inaczej nie będą mogli 
czuć się bezpiecznie". O, wątpliwy to zaszczyt dla tych, których 
wbrew ich woli wzywacie, by sprawowali sądy! Wszak z samego 
tytułu tej ustawy wynika, że ci, co będą sprawować sądy w trzeciej 
dekurii, nie mogą sądzić w sposób niezależny. Na bogów nieśmier-
telnych, jakże wielki błąd popełnili ludzie, którzy wymyślili tę 
ustawę! Wydaje się bowiem, że z im niższego kto jest stanu, tym 
chętniej dzięki surowemu osądowi będzie się starał pozbyć zmazy 
niskiego pochodzenia i będzie się trudził, by wyszło raczej na to, iż 
jest godzien zacniejszej dekurii niż owa dekuria niskiego stanu, w 
której ma pozostawać na mocy prawa. 

[9,21] Pod obrady został wniesiony projekt innej ustawy, w myśl 

której skazani za użycie przemocy bądź za zdradę,

31

 jeśli zechcą, 

mogą odwołać się do ludu. Czy jest to ustawa, czy obalenie wszyst-
kich ustaw? Czy znajdzie się dziś człowiek, któremu zależałoby na 
uchwaleniu takiej ustawy? Nikogo nie można oskarżyć na mocy 
tych ustaw ani nie można sobie nawet wyobrazić, by w przyszłości 
ktokolwiek został oskarżony. Naprawdę nigdy nie trafią do sądu 
sprawy o gwałt z użyciem broni. „Ale ustawa jest korzystna dla na-
rodu". Obyście wreszcie chcieli tego, co korzystne dla narodu! 
Przecież już wszyscy obywatele jednomyślnie i jednogłośnie przy- 

31

 Zob. „Słowniczek", hasła: lex de vi oraz lex de maiestate. 

background image

stają na to, żeby ratować rzeczpospolitą, skądże więc to pragnienie 
uchwalenia ustawy, która wiązałaby się z największą hańbą i nie 
zyskałaby niczyjej aprobaty? Cóż bowiem jest bardziej haniebne 
niż to, że człowiek, który przy użyciu siły uszczuplił władzę narodu 
rzymskiego i wyrokiem sądu został skazany, dopuszcza się tego 
samego gwałtu, za jaki go skazano? 

[9,22] Ale po co dłużej mam rozprawiać o tej ustawie?! Mówi się 

o niej, jakby szło o odwołanie się do ludu, a w rzeczywistości cho-
dzi o to i to się proponuje, żeby nikt nigdy na mocy tych ustaw nie 
został oskarżony. Czy znajdzie się jakiś tak szalony oskarżyciel, 
który uznawszy podsądnego winnym, zechciałby się przeciwstawić 
najętemu tłumowi? Albo czy znajdzie się sędzia, który odważyłby 
się skazać podsądnego, gdy sam natychmiast zostałby zawleczony 
przed opłaconych opryszków? A więc to nie prawo odwołania się 
do ludu jest udzielane mocą tej ustawy, lecz znosi się oto dwie naj-
bardziej zbawienne ustawy i dwa trybunały. Z czymże innym ma-
my tu do czynienia, jak nie z zachętą skierowaną do młodzieży, by 
chciała wzniecać niepokoje i bunty i działała na zgubę swego pań-
stwa? Do jakiego jeszcze nieszczęścia doprowadzi szaleństwo try-
bunów, jeżeli zostaną zniesione owe dwa trybunały: przeciw oskar-
żonym o użycie przemocy i o zdradę? 

[9,23] Poza tym nowe ustawy nie dają się pogodzić z ustawami 

Cezara, które wszak nakazują, by oskarżony o użycie przemocy lub 
o zdradę szedł na wygnanie.

32

 Czyż dając takiemu prawo od-

wołania się do ludu, nie unieważnia się postanowień Cezara? Oj-
cowie, nigdy ich nie pochwalałem, jednak ze względu na zachowa-
nie zgody do tego stopnia byłem przekonany o konieczności ich 
utrzymania właśnie teraz, iż uważałem, że nie należy unieważniać 
nie tylko ustaw, które Cezar uchwalił za życia, lecz także tych, któ-
re ogłoszono po jego śmierci i które - jak widzicie - są wystawione 
na widok publiczny. 

[10,24] Nieboszczyk odwołał z wygnania banitów. Nieboszczyk 

ofiarował obywatelstwo nie tylko pojedynczym osobom, lecz naro-
dom i całym prowincjom.

33

 Nieboszczyk dzięki niesłychanym 

przywilejom uszczuplił dochody państwa. Bronimy więc tych 
ustaw, a przecież przyniósł je z domu Cezara jeden, za to jakże 
wiarygod- 

32

 Dosłownie: „został pozbawiony dostępu do ognia i wody"; zob. „Słowni-

czek", hasło: 'interdictio aquae et ignis'. 

33

 Przywileje, na które pomstuje Cyceron, to obdarzenie mieszkańców 

Sycylii obywatelstwem i zwolnienie Krety od podatków. 

background image

ny, „wynalazca". Natomiast ustawy, które sam Cezar w naszej 
obecności odczytał, wyłożył i ustanowił, których przeprowadze-
niem się chlubił, uważając,  że są ostoją państwa - mówię o usta-
wach dotyczących prowincji i sądów

34

 - my, broniący postanowień 

Cezara, uważamy, iż należy je znieść? [10,25] Jednak na te 
wniesione pod obrady możemy się przynajmniej uskarżać, co do 
tych zaś, o których się mówi, że już są uchwalone, nawet i tego nie 
było wolno -  przecież ustanowiono je bez żadnej dyskusji, zanim 
zostały spisane. 

Zapytam, dlaczego tak jest, że ja albo któryś z was, ojcowie, 

mimo iż mamy dobrych trybunów ludowych,

35

 powinniśmy się 

obawiać  złych ustaw? Trybunowie są dla nas gotowi skorzystać z 
prawa weta,

36

  są gotowi bronić rzeczypospolitej mocą  świętego 

obyczaju - zaiste powinniśmy być raczej wolni od strachu. „O ja-
kich ty mi tu sprzeciwach mówisz, o jakich świętych obyczajach?" - 
pyta. Oczywiście o tych, od których zależy pomyślność państwa. 
„Nie dbamy o nie, uważamy je za przestarzałe i głupie. Forum 
zostanie obsadzone, wszystkie wejścia zamknięte, w wielu 
miejscach postawi się  żołnierzy na warcie". [10,26] I co wtedy? 
Czy to, co w takich okolicznościach zostanie uchwalone, będzie 
ustawą? Pewnie rozkażecie wyryć w miedzi ową prawną formułę: 
„Konsulowie zgodnie z prawem zapytali naród i naród zgodnie z 
prawem wyraził zgodę"

37

 - czyż nie otrzymaliśmy od przodków 

tego prawa wnoszenia do narodu wniosku do ustawy?

38

 Jaki naród? 

Czy ten, którego nie wpuszczono na Forum? Z jakim prawem? Czy 
z tym, które zniesiono przy użyciu siły zbrojnej i przemocy? Ale 
wybiegam teraz w przyszłość, wszak przyjaciele powinni uprzedzać 
o nieszczęściach, aby można ich było uniknąć. Jeśli to się nie 
wydarzy, moja przemowa okaże się niesłuszna. Mówię o wniesio-
nych pod obrady ustawach, w sprawie których niczego nie roz-
strzygnęliście. Pokazuję wady - zróbcie porządek! Przestrzegam o 
groźbie użycia siły i przemocy - oddalcie ją! 

34

 

USTAWY O

 

PROWINCJACH 

- zob. Cyceron (Phil.  1,8,19); 

USTAWY O

 

SĄDACH 

(leges de iudiciis). 

35

 Cyceron, mówiąc o dobrych trybunach ludowych, miał na myśli zapewne 

Tytusa Kanucjusza i Lucjusza Kasjusza Longina. 

36

 

PRAWO WETA 

- zob. „Słowniczek", hasło: 'ius intercessionis'. 

37

 Cytowane tu formuły przytaczano na początku każdej ustawy: „Consules 

populum iure rogaverunt populusque iure scivit". 

38

 Prawo wnoszenia wniosku do ustawy (ius rogandi) posiadali wyżsi 

urzędnicy. 

background image

[11,27] Nie będziecie musieli, Dolabello, oburzać się na mnie, 

skoro przemawiam dla dobra rzeczypospolitej. Chociaż nie sądzę, 
że to właśnie ty będziesz oburzony - zaznałem twej uprzejmości. 
Lecz mówią,  że twój kolega w tym swoim szczęściu, które jemu 
wydaje się czymś dobrym, stał się skłonny do gniewu. Mnie zaś, by 
nie wyrazić się zbyt ostro, zdaje się,  że Antoniusz byłby szczę-
śliwszy, gdyby raczej naśladował konsulat swego wuja i dziadów.

39

 

Wiem, jak niebezpiecznie jest mieć za wroga człowieka 
rozzłoszczonego i uzbrojonego, zwłaszcza w czasach, gdy tak bez-
karnie dobywa się miecza, lecz zaproponuję warunki moim zda-
niem sprawiedliwe, których - jak sądzę - Marek Antoniusz nie od-
rzuci. Jeśli powiem coś obraźliwego na temat jego życia bądź 
obyczajów, przystanę  na  to,  by  stał się moim największym wro-
giem. Ale jeśli w odniesieniu do spraw państwa postąpię zgodnie ze 
swoim dawnym zwyczajem, to jest: jeśli swobodnie będę wypo-
wiadać swe zdanie na temat stanu rzeczypospolitej - najpierw bła-
gam, by nie unosił się gniewem, potem zaś, jeżeli tego nie spełni, 
poproszę, by uniósł się gniewem jak na współobywatela. Niech 
używa oręża do obrony własnej, jeśli - jak twierdzi - zachodzi taka 
potrzeba, niech jednak ten oręż nie szkodzi ludziom, którzy powie-
dzą to, co ich zdaniem służy dobru rzeczypospolitej. [12,28] Czy 
można zaproponować warunki bardziej słuszne? Jeżeli, jak mi to 
powiedzieli jacyś jego bliscy, boleśnie rani go wszelka mowa, która 
sprzeciwia się jego woli, także wówczas gdy nie ma w niej choćby 
cienia zniewagi, będziemy pobłażliwi dla przypadłości przyjaciela. 
Lecz ci sami ludzie tak sobie ze mną gwarzyli: „Ty, jako 
nieprzyjaciel Cezara, nie możesz sobie pozwolić na tyle, ile jego 
teść, Pizon", i zaraz udzielili przestróg, które będę miał na uwadze: 
„Znacznie lepszym niż choroba usprawiedliwieniem nieobecności 
w senacie będzie śmierć". 

[12,29] Ależ na bogów nieśmiertelnych, przecież patrząc na 

ciebie, Dolabello, osobę tak bardzo mi drogą, nie mogę przemilczeć 
błędu, jaki obaj popełniacie! Wierzę bowiem, iż wy, ludzie 
szlachetni i zwróceni ku rzeczom wielkim, nie zapragnęliście - jak 
to podejrzewają jacyś zaiste zbyt łatwowierni - pieniędzy, które 
człowiek poważany i znakomity ma zawsze w pogardzie, ani 
bogactw zdobytych przemocą, ani władzy, której naród rzymski 
znosić zgoła nie 

39

 Wujem Antoniusza był Lucjusz Juliusz Cezar (syn konsula 64, o tym 

samym nazwisku), dziadami: po ojcu - Marek Antoniusz (konsul 99), po 
matce - Lucjusz Juliusz Cezar (konsul 64). 

background image

może. Wierzę, że pragniecie jedynie miłości obywateli i chwały, a 
chwata to uznanie dla sprawiedliwych czynów i wielkich zasług 
oddanych rzeczypospolitej, potwierdzone świadectwem tak najlep-
szych obywateli, jak i ogółu. [12,30] Powiedziałbym ci, Dolabello, 
jaki owoc przynoszą sprawiedliwe czyny, gdybym dopiero co nie 
oglądał, jak kosztujesz jego słodyczy więcej niż inni. Czy przypo-
minasz sobie, by w twym życiu zajaśniał jakiś dzień piękniejszy od 
tego, kiedy oczyściwszy Forum, rozproszywszy zbiegowisko nie-
godziwców, wymierzywszy karę przywódcom zbrodni i uwolniw-
szy Miasto od strachu przed rzezią i pożogą, powróciłeś do swego 
domu? Jakiegoż stanu, jacy i jak bardzo bogaci ludzie nie pośpie-
szyli wówczas, pragnąc cię uczcić i złożyć ci gratulacje? Nawet i 
mnie - za którego radą, jak sądzono, poszedłeś - dziękowano i 
winszowano z twojego powodu. Przypomnij sobie, proszę, Dola-
bello, powszechną zgodę w teatrze, gdy wszyscy zapomnieli o ura-
zach, jakie do ciebie żywili, i dali ci poznać,  że przez wzgląd na 
właśnie otrzymane dobrodziejstwo puścili w niepamięć dawne pre-
tensje.

40

 [I2,31] Tego szacunku ty, Publiuszu Dolabello - a mówię 

to przejęty bólem - szacunku tak wielkiego mógłbyś najspokojniej 
w świecie się wyrzec? 

[13,31] A ty, Marku Antoniuszu (zwracam się do nieobecnego), 

czy owego jednego dnia,

41

 kiedy senat obradował w świątyni Zie-

mi, nie przedkładasz nad wszystkie te miesiące, gdy - zdaniem lu-
dzi o poglądach zgoła odmiennych niż moje - byłeś rzekomo tak 
szczęśliwy? Jakże piękna tamta twoja mowa o zgodzie! Uwolniłeś 
senat od przytłaczającego lęku, a Miasto od ogromnego niepokoju, 
kiedy porzuciwszy wszelką nieprzyjaźń, zapomniałeś o wróżbach, 
jakie sam ogłosiłeś jako augur narodu rzymskiego. Owego dnia, 
gdy na Kapitel posłałeś swego małego synka jako rękojmię pokoju, 
po raz pierwszy zechciałeś uznać Dolabellę za kolegę w senacie!

42

 

Jakiegoż to dnia senat radował się bardziej, jakiego naród rzymski? 
[13,32] Nigdy na żadnym zgromadzeniu nie było tylu ludzi. 
Wydawało się wówczas, że wreszcie zostaliśmy oswobodzeni 

40

 Dolabella naraził się w 47 r., gdy jako trybun ludowy wniósł ustawę o 

uldze w spłacaniu długów. 

41

 Tj. 17 marca. 

42

 Antoniusz jako augur zakwestionował wybór Dolabelli na konsula, 

ogłaszając,  że jest to sprzeczne z wróżbami (por. Phil.  2,32,79); sprawa 
pozostała nierozstrzygnięta. Kiedy po zabójstwie Cezara Dolabella pokazał się 
publicznie z oznakami konsularnymi, Antoniusz zapomniał o swej niechęci i 
uznał Dolabellę za kolegę. 

background image

przez najdzielniejszych mężów, ponieważ zgodnie z ich życzeniem 
pokój szedł w parze z wolnością. Następnego dnia, dnia drugiego, 
trzeciego, wreszcie przez wszystkie pozostałe dni nieustannie przy-
nosiłeś państwu coś w darze. A największym darem jest to, że usu-
nąłeś samo imię dyktatora.

43

 Ty, ty, powiadam, naznaczyłeś Cezara 

piętnem wiecznej hańby. Jak bowiem ród Manliuszów z powodu 
jednej zbrodni Marka Manliusza uchwalił,  że  żadnemu patrycju-
szowi z tej rodziny nie wolno nosić imienia Marek, tak ty ze wzglę-
du na nienawiść do jednego dyktatora samo imię dyktatora do 
szczętu zniosłeś. [13,33] Czyżbyś, dokonawszy dla ratowania rze-
czypospolitej tylu znakomitych czynów, miał już dosyć tego swo-
jego szczęścia i wielkości, i rozgłosu, i sławy? Skądże zatem tak 
wielka i nagła zmiana? Nikt nie jest w stanie skłonić mnie do po-
dejrzeń, że zostałeś przekupiony. Niech każdy mówi, co mu się po-
doba, ale niekoniecznie należy w to wierzyć. Nigdy bowiem nie 
widziałem w tobie niczego pospolitego, płaskiego, a choć otoczenie 
niekiedy deprawuje,

44

 znam twoją stałość. Obyś uniknął tak po-

dejrzeń, jak winy. 

[14,33] Bardziej obawiam się, iż nie znając prawdziwej drogi do 

chwały, za chwalebne uznałeś, że ty jeden możesz więcej niż wszy-
scy inni, i dlatego wolisz budzić strach u współobywateli, niż być 
przez nich kochanym. Jeśli rzeczywiście tak sądzisz, zupełnie nie 
znasz drogi do chwały. Być cenionym obywatelem, dobrze za-
służyć się rzeczypospolitej, być chwalonym, czczonym, kochanym 
- to jest chwalebne, a budzić strach i być znienawidzonym - to 
wstrętne, haniebne, słabe i chwiejne. [14,34] Także w teatrze 
możemy zobaczyć, że postępowanie takie doprowadziło do zguby 
człowieka, który mawiał: „Niech nienawidzą, byleby się bali".

45

 

Szkoda, Marku Antoniuszu, że nie możesz pamiętać swojego 

dziadka! Ale przecież często i długo o nim ci opowiadałem. Czy 
myślisz,  że na nieśmiertelność chciał zasłużyć, budząc strach sa-
mowolnym użyciem broni? Tak przebiegało jego życie, trafił mu 
się los tak pomyślny, że co do wolności równy był pozostałym, co 
do szacunku zaś - pierwszy. Pomijając już te szczęśliwe chwile, 

43

 Po idach marcowych Antoniusz, by zjednać sobie zwolenników republiki, 

zlikwidował urząd dyktatora. 

44

 Aluzja do żony Marka Antoniusza, Fulwii, która była znana z wielkiej 

miłości do pieniędzy. 

45

 Są to słowa Atreusa wypowiedziane w tragedii Akcjusza: „Oderint, dum 

metuant" (frg. V). Cyceron cytuje je także w innym miejscu (Off. 1,97). 

background image

wybrałbym raczej ów najbardziej gorzki, ostatni dzień jego życia 
niż panowanie Lucjusza Cynny, który z największym okrucień-
stwem twego dziadka zabił. 

[14,35] Lecz po cóż usiłuję cię przekonać słowami? Przecież sko-

ro zgon Cezara nie wystarcza, by cię przekonać,  że lepiej być 
cenionym, niż budzić strach, na nic tu czyjakolwiek mowa - do 
niczego nie doprowadzi. Ludzie, którzy uważają Cezara za 
szczęśliwego, sami są nieszczęśnikami: wszak nie jest szczęśliwy 
ten, kto żyje tak, że nie tylko można go bezkarnie zabić, ale jego 
zabójca zyskuje nawet największą  sławę. Niech cię to przekona, 
Antoniuszu, proszę. Zważ na swych przodków i tak rządź 
rzecząpospolitą, aby twoi współobywatele cieszyli się,  żeś się 
urodził; bez tego nikt nie może być ani szczęśliwy, ani sławny, ani 
komukolwiek drogi. 

[15,36] Naród rzymski wiele razy już osądził was obu

46

 i bardzo 

jest mi przykro, że was to niewiele obchodzi. Co znaczą  okrzyki 
niezliczonych rzesz obywateli na cześć gladiatorów? Co znaczą 
wierszyki ludu? Co znaczą  niekończące się oklaski pod posągiem 
Pompejusza i aplauz dla dwóch trybunów ludowych, którzy się 
wam sprzeciwiają? Czy to wszystko jeszcze zbyt mało wyraźnie 
ukazuje jednomyślną wolę całego narodu rzymskiego? Cóż to? Czy 
oklaski podczas igrzysk apolinaryjskich,

47

 albo raczej świadectwa i 

wyroki narodu rzymskiego, wydają się wam czymś zbyt mało 
znaczącym? O, szczęśliwi ci, którzy jednak byli obecni w za-
kamarkach serca i duszy narodu rzymskiego, gdy z powodu groźby 
użycia siły nie pozwolono im przebywać w Rzymie. Chyba iż są-
dzicie, że Akcjusza wówczas oklaskiwano i to jemu po sześćdzie-
sięciu latach przyznano palmę, a nie Brutusowi. Chociaż on sam nie 
uczestniczył we własnych igrzyskach, naród rzymski podczas tego 
najokazalszego widowiska nieobecnego zapewnił o swoim oddaniu 
i niekończącymi się oklaskami i krzykiem koił  tęsknotę za swym 
wybawcą. 

[15,37] Co prawda należę do tych, którzy zawsze gardzili 

oklaskami, gdy przyznawano je stronnikom ludu. Jednak moim 
zdaniem oklaski najznakomitszych, przeciętnych, niskiej kondycji 
czy wreszcie wszystkich ludzi, to wyrok, a nie aplauz, gdy ci, co 
zwykli spełniać  życzenia narodu, teraz odwracają się od niego. 
Jeżeli 

46

 Tj. Antoniusza i Dolabellę. 

47

 Igrzyska te w 44 r. zorganizował z wielkim przepychem pretor miejski 

Marek Juniusz Brutus. 

background image

natomiast sprawy bardzo poważne wam wydają się zbyt błahe, czyż 
zlekceważycie i to, co sami zobaczyliście: a mianowicie, że 
narodowi rzymskiemu tak drogie było  życie Aulusa Hircjusza?

48 

Dowody na to, kim on jest dla narodu rzymskiego, są dostatecznie 
wyraźne. Wiedziano już wcześniej,  że kochają go przyjaciele, w 
czym wszystkich prześcigał, że ceni go rodzina, wszak był dla niej 
najdroższym skarbem, ale czy przypominamy sobie człowieka, o 
którego tak bardzo niepokoiliby się ludzie dobrzy i wszyscy tak 
bardzo by się o niego bali? Z pewnością o żadnego innego. [15,38] 
Cóż zatem? Na bogów nieśmiertelnych, nie rozumiecie, co to 
znaczy? A czy nie sądzicie, że i o waszym życiu myślą ludzie, dla 
których tak cenne jest życie osób, z jakimi wiążą nadzieję na ura-
towanie rzeczypospolitej? 

Zebrałem, senatorowie, owoce mojego powrotu, ponieważ to, co 

powiedziałem, będzie dobitnym świadectwem mej stałości, co-
kolwiek się stanie, i ponieważ wysłuchaliście mnie z uwagą i sym-
patią. Gdy nadarzy się sposobność, bym mógł częściej przemawiać 
bez narażania siebie i was na niebezpieczeństwo, wykorzystam ją, a 
jeśli nie, to na tyle, na ile będę mógł, zachowam siebie - nie dla 
siebie samego przecież, lecz dla rzeczypospolitej. Wystarczy mi to, 
co przeżyłem, zarówno jeżeli chodzi o wiek, jak i o sławę. Cokol-
wiek zatem się zdarzy, nie tyle mnie, ile wam i rzeczypospolitej się 
zdarzy. 

48

 Cyceron robi tu ukłon w stronę nieokreślonego politycznie Hircjusza, 

który właśnie przebył ciężką chorobę. 

background image

FILIPIKA DRUGA 

[1,1] Jak długo, ojcowie, będę zmuszony powtarzać, że zrządze-

niem losu dzieje się tak, iż w ostatnich dwudziestu latach

1

 rzeczpo-

spolita nie miała wroga, który jednocześnie i mnie nie 
wypowiedziałby wojny? Nie trzeba, bym kogokolwiek wymieniał z 
nazwiska: pamiętacie ich sami. Ponieśli karę sroższą, niż sam bym 
tego pragnął. Dziwię ci się, Antoniuszu, że naśladując ich czyny, 
nie boisz się, że i ty skończysz tak jak oni. U innych mniej mnie to 
dziwiło. Żaden z nich bowiem sam z siebie nie był mi wrogiem - 
wszystkich zaatakowałem ze względu na rzeczpospolitą. Ty zaś, 
nieurażony nawet jednym słowem, sam zaczepiłeś mnie obelgami, 
jakbyś chciał uchodzić za zuchwalszego niż Katylina bądź za 
bardziej szalonego niż Klodiusz, i myślałeś,  że zerwanie ze mną 
zjedna ci występnych obywateli. 

[1,2] Cóż mam myśleć? Że zostałem zlekceważony? Biorąc pod 

uwagę  życie, wpływy, czyny i ten mój przeciętny

2

 talent, nie do-

strzegam niczego, co Antoniusz mógłby lekceważyć. Czyżby wie-
rzył, że najspokojniej w świecie może uwłaczać mi w senacie? Ten 
stan,

3

 który najsłynniejszym obywatelom dał świadectwo, iż dobrze 

zarządzali rzecząpospolitą, mnie jednemu przyznał, że ją ocaliłem. 
Czyżby Antoniusz chciał się ze mną zmierzyć w wymowności? 
Cóż za dobrodziejstwo! Kiedyż bowiem obszerniej i bardziej 

1

 Jest rok 44, a więc mija 20 lat od chwili, gdy Cyceron, piastując urząd 

konsula, udaremnił spisek Katyliny (63). 

2

 Wyraz słynnej skromności Cycerona; jej dowody są obecne również w 

innych filipikach (Phil. 7,3,8; 14,5,13). 

3

 Oczywiście stan senatorski, senatorowie. 

background image

szczegółowo wypadnie mi mówić, jak nie osobiście i w obronie 
własnej, i przeciw Antoniuszowi? Szło niewątpliwie o coś innego: 
mniemał,  że nie mógłby inaczej dowieść sobie podobnym, iż jest 
wrogiem ojczyzny, jak tylko będąc moim nieprzyjacielem. [1,3] 
Zanim mu odpowiem w poszczególnych sprawach, najpierw krótko 
o przyjaźni, o której pogwałcenie mnie oskarża, a co ja uważam za 
oskarżenie najcięższe. 

[2,3] Użalał się,  że kiedyś wystąpiłem przeciwko niemu.

4

 Czyż 

nie miałem wystąpić w obronie krewnego i przyjaciela przeciw 
obcemu? Nie miałem wystąpić przeciwko popularności zdobytej 
nie dzięki rodzącemu się męstwu, lecz dzięki powabom młodości? 
Nie miałem wystąpić przeciwko niesprawiedliwemu wyrokowi, 
uzyskanemu wskutek sprzeciwu najbardziej niegodziwego trybuna, 
w sprzeczności z prawem pretorskim? Jak sądzę, wspomniałeś o 
tym po to, by przypodobać się ludziom niskiego stanu, 
przypominając wszystkim, że byłeś zięciem wyzwoleńca, a twoje 
dzieci jego - Kwintusa Fadiusza - wnukami. A przecież 
powierzyłeś się mojemu wychowaniu (wszak w ten sposób to 
określiłeś) i często bywałeś w moim domu. Gdybyś postąpił tak w 
istocie, lepiej przysłużyłbyś się własnej sławie i obyczajności. Ale 
ani tak nie postąpiłeś, ani - nawet gdybyś zechciał - z uwagi na 
Gajusza Kuriona byś nie mógł. 

[2,4] Powiedziałeś,  że dla mnie odstąpiłeś od starań o augurat.

Cóż to za niewiarygodna zuchwałość! Cóż za bezczelność godna 
napiętnowania! Wtedy, gdy na żądanie całego kolegium Gnejusz 
Pompejusz i Kwintus Hortenzjusz mianowali mnie augurem - 
wszak nie można zostać zgłoszonym przez więcej niż dwóch 
członków - ty byłeś niewypłacalny i uważałeś, że nie możesz ocalić 
się w żaden inny sposób, jak tylko dokonując przewrotu w 
rzeczypospolitej. Czy zresztą miałeś prawo ubiegać się o augurat 
wówczas, gdy w Italii nie było Kuriona? Albo, gdybyś został 
wybrany, czy bez Kuriona uzyskałbyś poparcie choćby jednej 
tribus?

6

  Jego przyjaciele zostali skazani za użycie przemocy, 

ponieważ zbyt gorliwie popierali ciebie. 

[3,5] A przecież skorzystałem z twojego dobrodziejstwa. 

Jakiego? O tym, które wspominasz, zawsze mówiłem głośno. 
Wolałem przy- 

4

 Aluzja do procesu, w którym Cyceron bronił swego przyjaciela Syki 

przeciwko młodej plebejuszce Septymii, w której imieniu występował 
Antoniusz, najprawdopodobniej pozostający z nią w bliskim związku. 

5

 Cyceron został augurem w 53 r. 

6

 Zob. „Słowniczek", hasło: 'tribus'. 

background image

znać, że zawdzięczam coś tobie, niż komuś mniej rozumnemu wy-
dać się niewdzięcznym. Lecz jakież to dobrodziejstwo? Że mnie 
nie zabiłeś w Brundyzjum? Ty miałbyś zabić mnie, którego sam 
zwycięzca

7

 zechciał uratować i pozwolił, bym udał się do Italii, ten 

człowiek, co ciebie uczynił przywódcą swych zbójów, czym tak 
zwykłeś się chełpić? Przypuśćmy,  że mogłeś. Jakież inne dobro-
dziejstwo, ojcowie, mogą wspominać łotrzy, jak nie to, że darowali 
życie tym, którym go nie odebrali? Gdyby to było dobrodziejstwo, 
nigdy nie zyskaliby chwały mężowie, którzy zabili tego, kto ich 
przy  życiu zachował, a których ty masz zwyczaj zwać przesław-
nymi. Jakież to dobrodziejstwo powstrzymać się od niegodziwej 
zbrodni? Mniej powinienem się cieszyć,  że mnie nie zabiłeś, niż 
smucić, że mogłeś to uczynić bezkarnie. [3,6] Lecz niech będzie to 
dobrodziejstwem, jako że od łotra niczego więcej otrzymać nie 
można. 

W czym byłem ci niewdzięcznikiem,  że tak mnie nazywasz? 

Czyż po to, by nie wydać ci się niewdzięcznym, miałem nie boleć 
nad upadkiem rzeczypospolitej? Tymczasem nawet w tej skardze 
bolesnej i rzewnej,

8

 lecz koniecznej na stanowisku, na jakim posta-

wił mnie senat i naród rzymski, czymże cię znieważyłem? Czy nie 
mówiłem spokojnie i po przyjacielsku? A przecież, oskarżając 
Marka Antoniusza, trzeba wielkiej powściągliwości, by powstrzy-
mać się od złorzeczeń. Zwłaszcza  żeś skarb państwa opróżnił do 
dna, że w swoim domu bezecnie frymarczyłeś wszystkim, że - jak 
powiadasz - dla ciebie i przez ciebie zostały wniesione ustawy, 
których nigdy nie podano do publicznej wiadomości, że jako augur 
zniosłeś wróżby, a jako konsul zlikwidowałeś prawo weta, że jak 
najhaniebniej otoczyłeś się zbrojnymi, że wyczerpany winem i nie-
rządem codziennie dopuszczałeś się wszelkich sprośności w swym 
wszetecznym domu. [3,7] A ja, jak gdybym miał się zetrzeć nie z 
najpodlejszym gladiatorem, ale z Markiem Krassusem, z którym 
toczyłem wiele sporów, i to wielkiej wagi, użalając się nad rzeczą-
pospolitą, o osobie nie powiedziałem niczego. Dziś sprawię, że do-
wie się, jakie mu wówczas wyświadczyłem dobrodziejstwo. 

[4,7] Oto człowiek niewychowany i nieumiejący współżyć z 

ludźmi przeczytał list, który - jak twierdzi - do niego wysłałem.

9

 

Któż 

7

 Tj. Cezar. 

8

 Chodzi o pierwszą filipikę. 

9

 Najprawdopodobniej mowa o liście Cycerona do Antoniusza (Att. 14,13, 6 

i 19,2) w sprawie odwołania z wygnania Sekstusa Klodiusza; w zbiorze listów 
Cycerona jest także odpowiedź Antoniusza (Att. 14,13 A i B). 

background image

znający dobre obyczaje publicznie czyta list przysłany przez przy-
jaciela, gdy się z nim w jakiejś sprawie poróżni? Uniemożliwianie 
wymiany zdań między nieobecnymi przyjaciółmi - czymże innym 
jest, jak nie usuwaniem z życia owego współżycia w przyjaźni? W 
listach może się przecież kryć wiele żartów, które, gdyby je wy-
jawić, wydałyby się niestosowne, może też kryć się w nich wiele 
poważnych kwestii, których nie wolno rozgłaszać pod żadnym po-
zorem. [4,8] Złóżmy to na karb twego nieokrzesania; przyjrzyjcie 
się niewiarygodnej głupocie. Co masz mi do zarzucenia, wymowny 
człowieku, a takim jednak zdajesz się być w oczach Musteli Se-
jusa i Tyrona Numizjusza? Oni to w tej właśnie chwili, jak może-
my dostrzec z senatu, stoją z mieczami. Ja również będę uważał cię 
za wymownego, jeśli podasz sposób, jak zamierzasz bronić ich 
przed zarzutem, że są zbójami. 

A cobyś mi odpowiedział, jeśli zaprzeczyłbym, że kiedykolwiek 

wysłałem do ciebie ten list? Jak tego dowiedziesz? Pokazując ory-
ginał listu? Masz po temu niezbędne umiejętności.

10

 Jakże mógł-

byś... przecież list został napisany przez sekretarza. Zazdroszczę 
twemu nauczycielowi,

11

 który za tak sowitą zapłatę, o czym wkrót-

ce powiem, w ogóle nie nauczył cię  mądrości. [4,9] Cóż bowiem 
bardziej  żałosne - nie mówię nawet, że dla mówcy, lecz w ogóle 
dla zwykłego człowieka - niż gdy zaniemówi ten, czyj zarzut prze-
ciwnik zbija jednym słowem? Aleja nie zaprzeczam i za pomocą 
tegoż listu dowiodę nie tylko twego nieokrzesania, lecz i głupoty. 
Które słowo w mym liście nie jest przepełnione uprzejmością, po-
czuciem obowiązku, dobrą wolą? Chyba oskarżasz mnie raczej o 
to,  że nie oceniam cię w nim źle, lecz piszę jak do dobrego oby-
watela, a nie jak do zbrodniarza i łotra. 

Ja nie odczytam twego listu, choć mógłbym przez ciebie zaata-

kowany. Prosisz w nim o zgodę na sprowadzenie z wygnania pew-
nego człowieka

12

 i klniesz się, że nie zrobisz tego wbrew mej woli. 

Zgodziłem się. Próżno sprzeciwiałbym się twej zuchwałości, skoro 
nie mogły cię poskromić ani powaga senatu, ani opinia narodu 
rzymskiego, ani żadne ustawy. [4,10] Ale właściwie dlaczego mnie 
prosiłeś, skoro banitę, za którym się wstawiałeś, na mocy 

10

 Cyceron sugeruje, że Antoniusz sfałszował już niejeden dokument. 

11

 Nauczyciel Antoniusza to Sekstus Klodiusz (nie mylić z banitą, kuzynem 

Publiusza). 

12

 Antoniusz zabiegał o przywołanie z wygnania Sekstusa Klodiusza, 

kuzyna Publiusza, toteż w zapiskach Cezara „znalazł" ustawę o jego 
odwołaniu. Ażeby zachować pozory i okazać dobrą wolę, zasięgnął w tej 
kwestii rady Cycerona. 

background image

ustawy Cezara już przywołano? Antoniusz chciał najwyraźniej, że-
bym to ja okazał się łaskawy tam, gdzie jego łaska objawić się nie 
mogła, jako że ustawa już została wydana. 

[5,10] Teraz, ojcowie, skoro muszę i wspomnieć o sobie, i o 

Antoniuszu mówić wiele, proszę was, byście przyjęli mnie 
życzliwie, gdy wystąpię w obronie własnej, a sprawię, że z uwagą 
wysłuchacie tego, co powiem przeciwko niemu. Jeśli kiedykolwiek 
dostrzegliście umiarkowanie i skromność tak w sposobie życia, jak 
i w moich mowach, proszę, byście nie myśleli,  że dziś się 
zapomniałem, kiedy mu wygarnę, skoro mnie sprowokował. Nie 
będę go traktował jak konsula, wszak on nie traktuje mnie nawet 
jak męża konsularnego. Zresztą żaden z niego konsul, bo jakież jest 
jego  życie? Jak rzecząpospolitą zarządzał  W jaki sposób osiągnął 
ów urząd?

13 

Natomiast ja bez cienia wątpliwości jestem mężem 

konsularnym. 

[5,11] Chcąc wam wyjaśnić, za jakiego konsula się uważa, 

napadł na mój konsulat, który wszak tylko z nazwy był moim, 
ojcowie, a w rzeczy  samej - waszym. Cóż bowiem takiego 
postanowiłem, co zrobiłem, czego dokonałem bez zasięgania rady 
tego stanu i nie bacząc na jego powagę, i nie licząc się z jego 
zdaniem? I dlatego ty, rozumny i wymowny człowieku, masz 
czelność mnie ganić wobec ludzi, których mądrej radzie 
zawdzięczam ówczesny sukces? Czy oprócz ciebie i Publiusza 
Klodiusza znalazł się ktoś, kto by mój konsulat ganił? Podzielisz 
los Klodiusza jak Gajusz Kurion, bo w swoim domu masz to, co 
dla nich obu okazało się zgubne.

14

 

[5,12] Mój konsulat nie podoba się Markowi Antoniuszowi, ale 

podobał się niedawno zmarłemu Publiuszowi Serwiliuszowi, któ-
rego na pierwszym miejscu wymienię pośród mężów konsularnych. 
Podobał się Kwintusowi Katulusowi, dla którego cześć w tym 
państwie będzie zawsze żywa. Podobał się obu Lukullusom, 
Markowi Krassusowi, Kwintusowi Hortenzjuszowi, Gajuszowi 
Kurionowi, Gajuszowi Pizonowi, Maniuszowi Glabrionowi, Ma-
niuszowi Lepidusowi, Lucjuszowi Wolkacjuszowi, Gajuszowi Fi-
gulusowi oraz Decymusowi Sylanowi i Lucjuszowi Murenie, któ-
rzy wówczas byli konsulami desygnowanymi. Jak podobał się 
mężom konsularnym, tak też i Markowi Katonowi. Katon, rozstając 
się z życiem, zyskał wiele, a między innymi i to, że ciebie nie 

13

 Antoniusza mianował konsulem dyktator Cezar. 

14

  Złośliwa aluzja do Fulwii, którą Kurion po śmierci Klodiusza, a 

Antoniusz po śmierci Kuriona pojęli za żonę. Obydwaj poprzedni mężowie 
Fulwii zginęli śmiercią gwałtowną. 

background image

ujrzał konsulem. Największe jednak uznanie zdobył mój konsulat u 
Gnejusza Pompejusza. Po powrocie z Syrii, gdy tylko mnie zo-
baczył, uściskał i winszując, powiedział,  że dzięki mnie zobaczy 
ojczyznę.

15

 Lecz po cóż wymieniam poszczególne osoby? Mój 

konsulat tak podobał się wypełnionemu po brzegi senatowi, że nie 
było nikogo, kto by mi nie dziękował jak ojcu i nie był wdzięczny 
za uratowanie życia, majątku, dzieci i państwa. 

[6,13] Lecz ponieważ tak wielu owych znakomitych mężów już 

osierociło rzeczpospolitą, przejdźmy do żyjących. Ze wszystkich 
konsularów pozostało ich dwóch. Lucjusz Kotta, człowiek nie-
zmiernie mądry i roztropny, najbardziej uroczystymi słowami za-
rządził modły dziękczynne za te same moje czyny, które ty ganisz. I 
wszyscy ci mężowie konsularni, dopiero co przeze mnie wymie-
nieni, i cały senat mu przytaknął. Od założenia Miasta zaszczyt ten 
nie przypadł w udziale żadnemu z noszących togę,

16

 tylko mnie 

jednemu. [6,14] Jakąż mowę wygłosił twój wuj, Lucjusz Cezar, z 
jak niewzruszoną surowością wypowiedział się przeciw mężowi 
własnej siostry, a twojemu ojczymowi.

17

 Jego to, Lucjusza Cezara, 

przez całe swe życie, we wszelkich zamiarach, obyś miał za na-
uczyciela i wzór. Wolałeś jednak upodobnić się raczej do ojczyma 
niż do wuja. Jako konsul korzystałem z jego rad, choć nie był moim 
krewnym, a ty, jego siostrzeniec, w czym się go radziłeś, gdy szło o 
rzeczpospolitą? Jakich więc masz doradców? Na bogów nie-
śmiertelnych, są nimi zapewne solenizanci, których pijatyk nie 
można nie słyszeć! [6,15] Dziś Antoniusz nie przychodzi do senatu. 
Dlaczego? Urządza w ogrodach urodziny. Komu? Nikogo nie wy-
mienię z nazwiska. Pomyślcie,  że jakiemuś Formionowi czy Gna-
tonowi lub Ballionowi. O, zakało ludzkości, występny, niegodziwy 
człowieku, co płoniesz  żądzą, jakiej nie godzi się tolerować! Ty, 
choć w osobie pierwszego senatora i znakomitego obywatela masz 
tak bliskiego krewnego, gdy idzie o rzeczpospolitą, o nic go nie py-
tasz. Radzisz się zaś tych, co swego majątku nie mając, pożerają 
twój. Zbawienny zaiste jest ten twój konsulat, a mój był zgubny.

18

 

15

 Gnejusz Pompejusz miał winszować Cyceronowi w roku 62, po powrocie 

z Azji i zwycięstwie nad Mitrydatesem. Nieco wątpliwy jest wspomniany tu 
entuzjazm Pompejusza, do którego sam Cyceron pisał z wyrzutem: „[...] słabo 
tylko wyraziłeś w nim [tj. w liście wysłanym do Cycerona już po powrocie - 
uwaga K. E.] swoją dla mnie życzliwość" (ad fam. 5,7). 

16

 Tj. żadnemu z obywateli; zob. „Słowniczek", hasło: 'toga'. 

17

 Chodzi o Publiusza Korneliusza Lentulusa Surę. 

18

 Oczywiście ironia. 

background image

[7,15] Czyż do tego stopnia zatraciłeś poczucie wstydu i przy-

zwoitości,  że  śmiesz tak się odzywać w świątyni,

19

 gdzie ja ko-

rzystałem z rad niegdyś kwitnącego senatu, który rządził całym 
światem, a ty wprowadziłeś tu najgorszych łotrów z mieczami? 
[7,16] Miałeś czelność bo czy istnieje coś, przed czym byś się cof-
nął? - miałeś czelność twierdzić, iż za mego konsulatu Kapitol roił 
się od uzbrojonych niewolników. A więc zadałem gwałt senatowi! 
Zapewne po to, by uchwalił niegodziwe ustawy! Nieszczęsny 
jesteś, jeśli ich nie znasz, niczego dobrego bowiem nie poznałeś, a 
bezczelny, jeśli je znasz. O ty, co wobec mężów przezacnych w taki 
sposób przemawiasz! Jaki rzymski ekwita, jaki dobrze urodzony 
młodzieniec, ciebie wyjąwszy, jaki człowiek któregokolwiek bądź 
stanu, byle pomny, że jest obywatelem, nie pośpieszył na Kapitol 
wówczas, gdy senat obradował w tej świątyni? Czy ktoś się nie 
podpisał? Ani pisarze nie mogli nadążyć, ani tabliczki nie mogły 
pomieścić nazwisk. [7,17] Któż nie zerwał się, by ratować nasze 
wspólne dobro, gdy zmuszeni zeznaniami świadków i na widok 
pisanych ich własnymi rękoma bardzo wymownych listów zbrod-
niarze przyznali się,  że powzięli plan zamordowania ojczyzny, że 
zmówili się, iż spalą Miasto, wyrżną obywateli, spustoszą Italię, 
unicestwią rzeczpospolitą?

20

 Czy ciebie teraz nie spotkałoby to, co 

tamtych, gdyby senat i naród rzymski miały wodza takiego jak nie-
gdyś? 

Twierdzi,  że nie chciałem wydać ciała jego zmarłego ojczyma, 

gdy miano je pogrzebać.

21

 Tego nie powiedział nigdy nawet Pu-

bliusz Klodiusz. Skoro słusznie uważałem go za nieprzyjaciela, bo-
leję, iż we wszystkich wadach go przewyższyłeś. 

[7,18] A skąd ci przyszło do głowy przypominać nam, żeś 

wychowany w domu Publiusza Lentulusa? Czy bałeś się,  że 
pomyślimy, iż gdyby nie przypadło ci w udziale takie wychowanie, 
to sam z siebie nie mógłbyś wyrosnąć na kanalię?

22

 

19

 Na posiedzeniu senatu w świątyni Zgody w 63 r. Cyceron wygłosił 

Katylinarki (Mowy przeciw Katylinie): trzecią i czwartą. 

20

 

ŚWIADKOWIE 

- posłowie Allobrogów; zob. Cyceron (Cat.  3,8).                   

• 

ZBRODNIARZE 

- katylinarczycy, którzy po ucieczce swego przywódcy 

pozostali w Rzymie, m.in.: Lentulus, Cetegus, Statyliusz, Gabiniusz, 
Cepariusz. 

21

 

ZMARŁY OJCZYM 

- Lucjusz Juliusz Cezar; zarzut Antoniusza skierowany 

przeciwko Cyceronowi był, oczywiście, tylko kalumnią; zob. Plutarch (Ant. 2). 

22

 Lentulus, w którego domu wychowywał się Antoniusz, został usunięty z 

senatu za czyny nieobyczajne. 

background image

[8,18] Okazałeś się zatem tak dalece bezrozumny, że w całej swej 

przemowie zbijałeś  własne argumenty, mówiąc nie tylko niespój-
nie, ale też o rzeczach całkowicie sprzecznych i bez związku, tak 
jakbyś walczył nie ze mną, lecz z samym sobą. Choć przyznałeś, że 
twój ojczym brał udział w owym zbrodniczym spisku, jednak 
żaliłeś się, że został ukarany. A więc chwaliłeś to, co jest moją za-
sługą, a ganiłeś sukces całego senatu, bp do mnie należało pojmać 
winowajców, a do senatu - ich ukarać. Ów wymowny człowiek nie 
zauważył, że pochwalił tego, przeciw któremu zabrał głos, a zganił 
tych, do których przemawiał! 

[8,19] Nie mówię już, że jest zuchwały, on przecież chce takim 

być, lecz w głupocie - choć mu bynajmniej o to nie chodzi - prze-
wyższa wszystkich! Wspomniał o Kapitolu, kiedy między naszymi 
krzesłami kręcą się zbrojni, kiedy ludzie rozstawieni w tym 
przybytku Zgody stoją z mieczami, tu, o bogowie nieśmiertelni, 
gdzie za mego konsulatu wydano zbawienne wyroki, dzięki którym 
do dziś dnia żyjemy. Oskarżaj senat, oskarżaj stan ekwitów, że 
trwał wówczas w najściślejszej jedności z senatem, oskarżaj 
wszystkie stany, wszystkich obywateli, ale przyznaj, że teraz senat 
otoczyli Iturejczycy. Mówisz tak nierozważnie nie przez zuchwa-
łość, lecz po prostu nie dostrzegasz faktów, co kłam ci zadają. Ro-
zum całkiem już postradałeś. Cóż bowiem może być głupszego od 
słanych przez ciebie pod moim adresem oskarżeń o użycie broni, 
skoro ja za broń chwyciłem, by rzeczpospolitą ratować, a ty - by ją 
zgubić? 

[8,20] W pewnym miejscu swej mowy chciałeś być dowcipny. 

Jakże ci z tym - o dobrzy bogowie! - nie było do twarzy. Nieco w 
tym twej winy, przecież mogłeś trochę dowcipu pożyczyć od 
swojej żony komediantki.

23

 „Niech oręż ustąpi todze".

24

 Co? A czy 

wtedy

25

 nie ustąpił? Lecz później toga ustąpiła przed twoim orę-

żem. Zapytajmy więc, co byłoby lepsze: czy to, że oręż zbrodnia-
rzy ustępuje przed wolnością narodu rzymskiego, czy to, że nasza 
wolność ustępuje twemu orężowi? 

23

 Ironiczna aluzja do kochanki Antoniusza - Cyteris. 

24

 Cedant arma togae (dalej: concedat laurea laudi) - najprawdopodobniej 

fragment poematu, jaki Cyceron napisał, by uczcić  własny konsulat. Poezja 
nie była dziedziną, w której Arpinata odniósł największe sukcesy. 

25

 Cyceron dalej odpiera ataki Antoniusza, słane pod adresem jego konsulatu 

(63 r.) i dotyczące skazania katylinarczyków na śmierć. 

background image

Co do wierszy, nie będę ci odpowiadał długo, powiem tylko, że 

nie znasz się na nich, ani w ogóle na żadnej literaturze. Nigdy nie 
zaniedbywałem spraw rzeczypospolitej bądź spraw moich przyja-
ciół, a jednak pracowałem nad wszelkiego rodzaju utworami, tak iż 
moja twórczość - efekt nocnych czuwań - przysporzy nieco chwały 
imieniu rzymskiemu i będzie pożyteczna dla młodzieży. Ale nie 
czas o tym mówić. Przejdźmy do spraw ważniejszych. 

[9,21] Powiedziałeś,  że Publiusz Klodiusz został zabity z mojej 

namowy. A cóż by wszyscy pomyśleli, gdyby został zabity wów-
czas, kiedy na oczach ludzi goniłeś go z mieczem po Forum? Do-
konałbyś tego zaiste, jeśliby nie wbiegł na schody księgarni i zata-
rasowawszy się tam, nie powstrzymał twojego natarcia. Przyznaję, 
żem przyklasnął ci wtedy, ale nawet ty sam nie twierdzisz, że cię 
namawiałem. Tymczasem Milonowi nie mogłem nawet przykla-
snąć: prędzej bowiem sprawę załatwił, nim ktoś mógł się domyślić 
jego zamiarów. Powiadasz, że namówiłem. Ależ jasne! Milon takie 
przecież miał usposobienie, że bez zachęty nie był w stanie przy-
służyć się rzeczypospolitej.

26

 Mówisz, że się ucieszyłem. I co z te-

go? W czas tak wielkiej radości dla całego Miasta ja jeden miałem 
być smutny? [9,22] Aczkolwiek wyrok skazujący Publiusza 
Klodiusza na śmierć zapadł w procesie przeprowadzonym nie dość 
umiejętnie - skoro określona procedura w sprawie o zabójstwo 
istniała, dlaczego prowadzono proces na podstawie nowej 
ustawy?

27

 - zastosowano jednak procedurę nadzwyczajną. Gdy 

sprawa była w toku, nikt nie wypowiedział się przeciwko mnie, a 
tobie po tylu latach przyszło do głowy, by stawiać mi zarzuty. 

[9,23] Miałeś też czelność powiedzieć - i poświęciłeś tej kwestii 

tyle miejsca - że za moją sprawą Pompejusz zerwał przyjaźń z Ce-
zarem i dlatego ponoszę winę za wybuch wojny domowej. Pomy-
liłeś się tu nie w istocie rzeczy, lecz, co niezwykle ważne, pomyli-
łeś czas. [10,23] To za konsulatu przezacnego obywatela Marka 
Bibulusa nie zaniechałem niczego, co tylko było w mej mocy, i sta-
rałem się odwieść Pompejusza od związku z Cezarem.

28

 Cezar jed- 

26

 W słowach Cycerona oczywiście słychać ironię. 

27

 Ustawa, o jakiej Cyceron wspomina (lex Pompeia de vi), miała charakter 

okazjonalny i związana była z zamieszkami, podczas których zabito Publiusza 
Klodiusza; zob. też Cyceron (Phil. 1,7,18). 

28

 Marek Bibulus w 59 r. sprawował konsulat razem z Cezarem, którego 

Cyceron w tym kontekście nie wymienia. Wspomniany związek Pompejusza i 
Cezara to zawarty w 60 r. I triumwirat. 

background image

nak miał w tym więcej szczęścia, bo skutecznie zniechęcił Pompe-
jusza do przyjaźni ze mną. Gdy Pompejusz tak całkowicie mu się 
oddał, po cóż miałbym próbować ich rozłączyć? Naiwnością było-
by na to czekać, a bezczelnością - do tego namawiać. [10,24] Dwu-
krotnie jednak zdarzyło się,  że zasugerowałem coś Pompejuszowi 
przeciwko Cezarowi. Zgań to, jeśli możesz, bardzo proszę. Otóż za 
pierwszym razem radziłem, by nie zezwalał na przedłużenie władzy 
Cezara na następne pięć lat,

29

 za drugim - by nie dopuści do tego, 

żeby brano Cezara pod uwagę, skoro był w Rzymie nieobecny.

30 

Gdybym choć w jednej z tych spraw przekonał Pompejusza, nie 
doszłoby do późniejszych nieszczęść. A nadto, kiedy Pompejusz 
oddał już Cezarowi wszystkie zasoby własne i rzeczypospolitej i 
zbyt późno zaczął dostrzegać  to,  co  na  długo przedtem przepo-
wiadałem, wówczas to ja, widząc, że w ojczyźnie zaczyna się nie-
godziwa wojna, nie zaprzestałem starań o pokój, zgodę i 
pojednanie. Wielu zna moje słowa: „Obyś, Gnejuszu Pompejuszu, 
nie wchodził nigdy w sojusz z Cezarem albo nigdy go nie zrywał. 
Pierwsze dowodziłoby twej niezłomności, drugie - roztropności". 
Takie to, Marku Antoniuszu, były moje rady dla Pompejusza i dla 
państwa. Gdyby ich posłuchano, rzeczpospolita ostałaby się, a ty 
padłbyś pod ciężarem swej hańby, nędzy i niesławy. 

[11,25] Lecz to są dawne dzieje, przejdźmy do spraw bieżących. 

Mówisz, że Cezara za moją namową zabito. Drżę już z obawy, oj-
cowie, aby się nie zdawało - co doprawdy byłoby obrzydliwe - że 
trafił mi się oskarżyciel, który pozostając ze mną w zmowie, nie 
tylko  śle pod mym adresem należne pochwały, lecz także przypi-
suje mi cudze zasługi. Któż bowiem kiedykolwiek słyszał moje na-
zwisko wymienione w gronie sprawców owego chlubnego czynu? 
Imię którego to spiskowca zostało zatajone? Mówię - zatajone. A 
czyjegoż to imienia nie rozgłoszono natychmiast? Rzekłbym 
prędzej,  że byli tacy, co chełpili się przynależnością do spisku, 
choć doń nie należeli, niż że znalazł się ktoś, kto by ją chciał zataić. 
[11,26] Czy to możliwe, by zatajono moje nazwisko wśród tylu 
ludzi: jednych nikt nie zna, inni są bardzo młodzi i żaden nikogo 
nie kryje? 

29

 Cezar w latach 59-55 byt namiestnikiem w obu Galiach i w Ilirii. W 56 r. 

podczas spotkania triumwirów w Lukce, kiedy to odnowili porozumienie, 
Cezar otrzymał przedłużenie tego namiestnictwa. 

30

 Zgodnie z obowiązującymi przepisami obywatel nieobecny w Rzymie nie 

mógł ubiegać się o urzędy, a to właśnie zamierzał w 50 r. zrobić Cezar, na co 
senat nie wyraził zgody. 

background image

Choćby spiskowcy potrzebowali mistrza, by wyzwolić ojczyznę, 
czy musiałbym zachęcać Brutusów, z których każdy codziennie 
miał przed oczyma maskę

31

 Lucjusza Brutusa, a jeden także maskę 

Ahali? Pochodzący od znamienitych przodków mieliby zasięgać 
rady u obcych, poza domem, a nie szukać jej u swoich, w domu? 
Czy wypada, bym uwierzył, że namowy z mej strony potrzebował 
Gajusz Kasjusz, wywodzący się z rodu, który nie mógł ścierpieć nie 
tylko jedynowładztwa, lecz nawet czyichś zbyt wielkich wpły-
wów?

32

 Przecież Kasjusz doprowadziłby sprawę do końca w Cyli-

cji, u ujścia Kydnosu, bez pomocy owych dzielnych mężów, gdyby 
tylko Cezar wylądował na tym brzegu, na którym zamierzał, a nie 
na przeciwległym.

33

 [11,27] I moja to namowa, a nie zgon ojca, 

wielkiego człowieka, nie śmierć wuja, nie wyzucie z godności, 
miała pobudzić Gnejusza Domicjusza, by powstał do walki o od-
zyskanie wolności? Czy ja namówiłem Gajusza Treboniusza? Jemu 
nawet doradzać bym nie śmiał. Rzeczpospolita powinna tym 
bardziej być mu wdzięczna,  że przedłożył wolność narodu rzym-
skiego ponad przyjaźń jednego człowieka i wolał obalić jedyno-
władztwo, niż mieć w nim udział. Za moją to radą poszedł Lucjusz 
Tyliusz Cymber? Bardziej go podziwiałem, gdy rzeczy tej dokonał, 
niż się spodziewałem, że ma taki zamiar. Podziwiałem go zaś dlate-
go, że potrafił zapomnieć o wyświadczonych mu dobrodziejstwach, 
a pamiętał o ojczyźnie. A dwóch Serwiliuszów

34

 mam nazwać Ka-

skami czy Ahalami? Sądzisz, że ich także moja namowa pobudziła 
bardziej niż miłość ojczyzny? Długo by wyliczać pozostałych: zy-
skali sławę, a ich liczbą rzeczpospolita może się szczycić. 

[12,28] Lecz przypomnijcie sobie, w jaki sposób ten szczwany lis 

we mnie godzi. Powiada: „Gdy tylko Cezar został zabity, Marek 
Brutus, wysoko wznosząc unurzany we krwi sztylet, donośnie wy-
krzykiwał imię Cycerona i winszował mu odzyskania wolności". 

31

 

MASKI 

(imagines) - wizerunki znakomitych przodków, najczęściej 

woskowe, umieszczane w westybulu domu rodziny rzymskiej; zob. 
„Słowniczek", hasło: 'westybul'. 

32

  Wśród przodków Gajusza Kasjusza był Spuriusz Kasjusz (konsul 502), 

oskarżony o dążenie do jedynowładztwa i skazany na karę śmierci - zabił go 
jego własny ojciec. 

33

 Brak bliższych informacji na temat tego epizodu wojny domowej; miał on 

miejsce po bitwie pod Farsalos. 

34

 Dwaj bracia to Publiusz Serwiliusz Kaśka Longinus i Marek Serwiliusz 

Kaśka; ród Serwiliuszów miał dwie gałęzie: Kasków i Ahalów. 

background image

Dlaczego właśnie mnie? Bo wiedziałem? Pomyśl, czy nie to było 
przyczyną odwołania się do Cycerona, że Brutus dokonał czynu 
podobnego do moich i właśnie mnie biorąc za świadka, pokazał, że 
współzawodniczy ze mną o sławę. [12,29] Ty zaś, najgłupszy ze 
wszystkich, nie pojmujesz, że jeżeli zbrodnią było zarzucane mi 
przez ciebie pragnienie śmierci Cezara, to zbrodnią była również 
płynąca z niej radość? Czym się bowiem różni doradca od tego, 
który pochwala? Jaka to różnica, czy chciałem, aby nastąpiło, czy 
cieszyłem się, że nastąpiło? Jestże zatem, wyjąwszy ludzi, których 
cieszyło panowanie Cezara, ktoś, kto nie pragnął jego śmierci albo 
zganił jego zabójstwo? A więc wszyscy są winni, bo biorąc pod 
uwagę intencje każdego: ilu było prawych, tylu zabiło Cezara. Nie-
którzy nie mieli planu, innym brakowało odwagi, jeszcze innym -
okazji, lecz woli nie brakowało nikomu. [12,30] Zwróćcie uwagę 
na głupotę tego człowieka, czy raczej bydlęcia. Powiedział bowiem 
tak: „Marek Brutus, którego z całym szacunkiem wspominam, 
trzymając sztylet unurzany we krwi, wykrzykiwał imię Cycerona, 
na podstawie czego należy sądzić, że Cyceron wiedział o spisku". 
Mnie zatem nazywasz zbrodniarzem na podstawie domysłu,  że ja 
się czegoś domyślałem, a człowieka, który wzniósł sztylet ocieka-
jący krwią, wspominasz z całym szacunkiem. Proszę bardzo, gadaj 
dalej tak głupio, jak gadasz. O ileż wyraźniej widać twą  tępotę w 
działaniu i sposobie myślenia. Rozstrzygnij to wreszcie, konsulu: 
jak według ciebie przedstawia się sprawa Brutusów, Gajusza 
Kasjusza, Gnejusza Domicjusza, Gajusza Treboniusza i pozosta-
łych. Odeśpij - mówię - pijaństwo i niech ci wino z głowy wywie-
trzeje. Czy ogniem trzeba cię przypiekać, by obudzić, byś nie prze-
spał tak ważnej sprawy? Nigdy nie pojmiesz, że musisz wreszcie 
rozstrzygnąć, czy ludzie, którzy dopuścili się tego czynu, to mor-
dercy czy obrońcy wolności. 

[13,31] Weź się w garść i pomyśl przez chwileczkę jak człowiek 

trzeźwy. Ja - jak mniemam, przyjaciel spiskowców, a według cie-
bie, wspólnik - twierdzę, że musi tu zachodzić jedno z dwojga. Jeśli 
nie są oswobodzicielami narodu rzymskiego i zbawcami rzeczypo-
spolitej, to przecież  są gorsi od skrytobójców, gorsi od zabójców, 
gorsi od ojcobójców. Większą bowiem hańbę przynosi zabicie ojca 
ojczyzny

35

 aniżeli własnego. I co powiesz, mądry, rozważny czło-

wieku? Jeśli są ojcobójcami, dlaczego ciągle z całym szacunkiem 

35

 Honorowy tytuł ojca ojczyzny (pater patriae) przyznawano za szczególne 

zasługi dla państwa. 

background image

mówisz o nich w senacie i przed narodem rzymskim? Dlaczego na 
twój wniosek nie zastosowano wobec Marka Brutusa prawa zaka-
zującego mu oddalać się z Miasta na dłużej niż dziesięć dni?

36

 Dla-

czego igrzyska apolinaryjskie obchodzono wśród tak niewiarygod-
nych objawów czci dla niego? Dlaczego Brutusowi i Kasjuszowi 
wyznaczono prowincje, dodano im kwestorów, zwiększono liczbę 
legatów? I wszystko to ty przeprowadziłeś. Nie są więc zabójcami. 
Zatem wedle twego osądu to oswobodziciele ojczyzny. Trzeciej 
możliwości nie ma. [13,32] Cóż to? Wprawiam cię w zakłopotanie? 
Może nie do końca rozumiesz tok argumentacji. Oto mój końcowy 
wniosek: ponieważ uwolniłeś ich od zarzutu popełnienia zbrodni, 
tym samym uznałeś za godnych największych nagród. Odwołuję 
więc to, co powiedziałem, i napiszę do nich, by nie zaprzeczali, gdy 
przypadkiem ktoś zapyta, czy słuszne są twoje zarzuty wobec mnie. 
Obawiam się bowiem, by nie wyszło na to, że oni postąpili niego-
dziwie, ukrywając moją osobę, albo że ja, przez nich zaproszony, 
zachowałem się haniebnie, odmawiając. Czy kiedykolwiek dokona-
no czynu większego, bardziej chwalebnego i godnego uwiecznienia 
w ludzkiej pamięci? Na czcigodnego Jowisza, nie mówię, że w tym 
Mieście, lecz na całym świecie! Niczym w koniu trojańskim wraz z 
wodzami umieściłeś mnie w tym świetnym towarzystwie. [13,33] 
Nie wzbraniam się, bardzo dziękuję, jakkolwiek wobec mnie 
usposobiony to czynisz. Zaszczytna to bowiem sprawa, a więc nie-
nawiść, jaką do mnie chcesz wzbudzić, nie równa się z chwałą. Ja-
kie szczęście może być większe od tego, które jest udziałem ludzi 
przez ciebie teraz ogłoszonych wygnanymi i oddalonymi? Czy jest 
gdzieś kraina odludna i nieludzka, która, gdyby się do niej udali, sa-
ma nie zapraszałaby ich i nie przyciągała? Czy żyją gdzieś ludzie 
tak dzicy, że ujrzawszy ich u siebie, nie sądziliby,  że doznali 
największej w życiu korzyści? Czy znajdą się potomni tak 
niewdzięczni i tak nieprzychylni pisarze, co wieczną pamięcią nie 
uczciliby ich tytułu do sławy? Zaprawdę, zalicz mnie do ich grona. 

[14,34] Ale obawiam się, że jedno ci się nie spodoba. Otóż, jeżeli 

brałbym udział w spisku, to usunąłbym z rzeczypospolitej nie tylko 

36

 Marek Brutus jako pretor miejski nie miał prawa opuszczać Rzymu na 

dłużej niż dziesięć dni. Brutus i Kasjusz, aby usprawiedliwić swój wyjazd z 
Miasta, podjęli się misji zaopatrzenia w zboże (cura frumentaria): Brutus - w 
Azji, Kasjusz - na Sycylii. Było to korzystne dla Antoniusza, który chciał 
pozbyć się swych politycznych przeciwników; było też na rękę spiskowcom 
pragnącym uniknąć niebezpieczeństwa, na jakie byli narażeni w Rzymie. 

background image

króla, ale i jedynowładztwo. Gdyby - jak to mówią - moje było pió-
ro, wierz mi, że nie poprzestałbym na jednym akcie, lecz całą sztu-
kę doprowadził do końca.

37

 Ale skoro zbrodnią jest chęć zabicia 

Cezara, proszę, bacz, Antoniuszu, co czeka ciebie. Powszechnie 
wiadomo, że taki zamysł powziąłeś z Treboniuszem w Narbonie.

38 

dlatego widzieliśmy, jak Treboniusz odciągnął cię na stronę, gdy 
zabijano Cezara.

39

 Ja zaś - patrz: postępuję z tobą bez wrogości -

chwalę cię, że choć raz dobrze pomyślałeś. Dziękuję, że nie wyda-
łeś spiskowców, i wybaczam, że zamiaru nie urzeczywistniłeś. 
[14,35] Do tego trzeba było mężczyzny. Uważaj więc, proszę, byś 
się nie stropił, gdy cię ktoś postawi przed sądem i zaaplikuje 
Kasjuszowe „kto skorzystał?".

40

 Chociaż, jak nawet sam mówiłeś, 

wyszło to na dobre wszystkim, co nie chcieli być niewolnikami, 
jednak przede wszystkim tobie: nie tylko nie służysz, ale wręcz 
królujesz. Skarbiec w świątyni Ops uwolnił cię od ogromnych 
długów i pozwolił trwonić niezliczone sumy. Z domu Cezara też 
wiele wyniosłeś. Twój dom stał się niezmiernie zyskowną 
wytwórnią fałszywych zapisków i dokumentów, bezecnym 
targowiskiem gruntów, miast, zwolnień podatkowych i dzierżaw. 
[14,36] Cóż, oprócz śmierci Cezara, mogłoby zapobiec twej nędzy i 
wyciągnąć cię z długów? Zdajesz się być czymś zmieszany. 
Czyżbyś się  lękał,  że tobie przypiszą  tę zbrodnię? Ujmę ci obaw: 
nikt w to nie uwierzy, bowiem dobrze zasłużyć się państwu to - gdy 
idzie o ciebie - rzecz niepodobna. Sprawcy owego najpiękniejszego 
czynu są najznamienitszymi mężami, jakich rzeczpospolita wydała. 
Ja tylko mówię,  że się cieszysz, nie twierdzę,  że to zrobiłeś. 
Odparłem oskarżenia najcięższe, teraz wypada mi odpowiedzieć na 
pozostałe. 

[15,37] Wytknąłeś mi obóz Pompejusza i czas tam spędzony.

41 

Gdyby wówczas, jak rzekłem, przeważyło moje zdanie i autorytet, 

37

 Cyceron sugeruje, że również Antoniusz powinien zostać zabity. Arpinata 

żałował,  że tak się nie stało, o czym pisze w listach; zob. Cyceron (ad fam. 
12,3,1). W tekście  łacińskim jest tu gra słów:  'stilus'  oznacza 'pióro', ale też 
'sztylet'. 

38

 Na jesieni 45 r. Antoniusz udał się do Hiszpanii, aby dołączyć do Cezara 

walczącego tam z synami Pompejusza. Po drodze, w Narbonie, spotkał się z 
Treboniuszem. Według Plutarcha (Ant.  13) odmówił Treboniuszowi, który 
miał namawiać go do wzięcia udziału w spisku na życie Cezara. 

39

 Cyceron, chyba nieco przesadnie, interpretuje brak reakcji na wiadomość 

o spisku na życie Cezara jako zgodę Antoniusza. 

40

 

KASJUSZOWE 

KTO SKORZYSTAŁ

?" 

41

 Podczas wojny domowej Cyceron przebywał w obozie Pompejusza pod 

Dyrrachium (Iliria; 49-48); zob. Cyceron (Phil. 13,13,28-14,30). 

background image

dziś ty cierpiałbyś nędzę, my bylibyśmy wolni, a rzeczpospolita nie 
straciłaby tylu wodzów i żołnierzy. Przyznaję bowiem, że prze-
widując to, co nastąpiło, bolałem podobnie, jak boleliby wszyscy 
dobrzy obywatele, gdyby widzieli to samo. Bolałem, bolałem, se-
natorowie, że w krótkim czasie zginie rzeczpospolita, ocalona nie-
gdyś dzięki radom waszym i moim. I doprawdy nie byłem tak bez-
rozumny i nieświadomy rzeczy,  by upadać na duchu, pragnąc 
zachować życie, które gotowało mi troski, podczas gdy jego utrata 
uwalniała od wszelkich cierpień. Wolałem,  żeby zachowali życie 
najznakomitsi ludzie, którzy dodają blasku rzeczypospolitej, tak 
liczni mężowie konsularni, byli pretorzy, najzacniejsi senatorowie, 
a przede wszystkim kwiat szlachetnej młodzieży i armia dobrych 
obywateli. Gdyby oni żyli, dziś mielibyśmy rzeczpospolitą, choćby 
na niegodziwych warunkach pokoju, każdy bowiem pokój 
pomiędzy obywatelami wydawał mi się wówczas korzystniejszy 
niż wojna domowa. [15,38] Jeżeli przemogłoby moje zdanie i wła-
śnie ci, o których życie zabiegałem, nie przeciwstawiliby się, za-
ślepieni nadzieją zwycięstwa (inne sprawy pominę), ty, Antoniu-
szu, z pewnością nigdy nie ostałbyś się w senacie ani w ogóle w 
tym Mieście.

42

 

Lecz jednak - jak powiadasz - me słowa zniechęcały do mnie 

Gnejusza Pompejusza. Czy kogokolwiek cenił on wyżej? Z kim 
rozmawiał częściej niż ze mną i kogo się radził? Osobliwe przecież 
było wytrwać w przyjaźni, diametralnie różniąc się w poglądach 
politycznych. Znałem jego uczucia, a także zamierzenia, a on znał 
moje. Ja miałem na uwadze w pierwszym rzędzie bezpieczeństwo 
obywateli, potem godność, on myślał raczej o godności. Ponieważ 
jednak obaj mieliśmy dokładnie wytyczony cel, różnica zapatrywań 
była  łatwiejsza do zniesienia. [15,39] Co zaś naprawdę myślał o 
mnie ten wyjątkowy i niemal boski człowiek, wiedzą ci, co spod 
Farsalos towarzyszyli mu w ucieczce do Pafos.

43

 Nigdy nie 

wspomniał o mnie inaczej, jak tylko z uznaniem i tęsknotą za 
najlepszym przyjacielem. Wyznał wówczas, że ja widziałem dalej, 
on zaś żywił nadzieję na lepsze. I ty masz czelność atakować mnie 
w imię człowieka, którego - jak sam przyznajesz - by- 

42

 W obozie Pompejusza wszyscy byli pewni zwycięstwa. Cyceron pisze 

(Att. 11,6) o skrupulatności, z jaką Lucjusz Lentulus sporządzał listę cezarian 
przeznaczonych do proskrypcji; znalazł się na niej m.in. Antoniusz. 

43

 Po klęsce pod Farsalos Pompejusz udał się najpierw do Mityleny na 

Lesbos, a potem do Pafos na Cyprze. 

background image

łem przyjacielem, ty natomiast uczestniczyłeś w licytacji jego 
dóbr?!

44

 

[16,39] Ale nie mówmy więcej o wojnie, w której ci się zbytnio 

poszczęściło. Nawet nie odpowiem na zarzut, że stroiłem sobie 
żarty w obozie. Smutny to był obóz, jednak ludzie, jeśli mają w so-
bie coś ludzkiego, choćby targały nimi niepokoje, chcą się czasem 
odprężyć. [16,40] Skoro raz ganisz mój smutek, a raz żarty, 
dowodzi to, że w niczym nie przebrałem miary. 

Zaprzeczyłeś, jakobym dostał jakiś spadek. Oby ten zarzut był 

prawdziwy. Żyliby wówczas moi liczni przyjaciele i krewni. Lecz 
skąd ta myśl? Otrzymałem przecież w spadku przeszło dwadzieścia 
milionów sesterców. Przyznam jednak, że w tej materii większy z 
ciebie szczęściarz: mnie czynił spadkobiercą jedynie przyjaciel, 
więc korzyść, jeżeli jakaś była, wiązała się z żalem; ciebie 
spadkobiercą zrobił Lucjusz Rubriusz z Kasynum, któregoś nigdy 
na oczy nie widział. [I6,41] I patrz, jak też cię pokochał ten, co nie 
wiedział, czyś biały, czy czarny! Pominął swego bratanka, syna 
Kwintusa Fufiusza, zacnego rzymskiego ekwity i najlepszego 
przyjaciela, i nawet nie wspomniał o człowieku, którego zawsze 
publicznie ogłaszał swym spadkobiercą. Dziedzicem uczynił ciebie, 
którego nigdy nie widział, a w każdym razie nigdy nie pozdrowił. 
Chciałbym, jeśli nie jest to dla ciebie zbyt trudne, żebyś opisał rysy 
twarzy Lucjusza Turseliusza, powiedział, ile miał wzrostu, gdzie 
jego miasto i która tribus. Odpowiesz: „Nie wiem, ale wiem, jakie 
miał posiadłości". On pozostawił ci spadek, wydziedziczając brata. 
Wiele jeszcze innych majątków ludzi całkiem sobie obcych za-
garnął Antoniusz jako spadkobierca, siłą usuwając prawowitych 
dziedziców. [16,42] Ale najbardziej zdziwiło mnie, że wspominasz 
o spadkach, skoro sam nie objąłeś spadku po swym ojcu.

45

 

[17,42] Głupcze! Przez tyle dni

46

 deklamowałeś w cudzej posia-

dłości, by to wszystko przygotować. Swoją drogą zwykłeś ćwiczyć 
się w deklamacjach po to, by - jak mawiają twoi bliscy - wino od-
parować, a nie wyostrzyć umysł. Dla żartu też trzymasz nauczycie-
la. Według ciebie i twoich towarzyszy od kielicha - to retor. Po-
zwoliłeś mu mówić na twój temat wszystko, co zechce. Całkiem 

44

 Antoniusz nabył dobra Pompejusza za czterdzieści milionów sesterców. 

45

 Ojciec Antoniusza, Marek Antoniusz Kretyk (Marcus Antonius Creticus), 

był bankrutem. 

46

 Antoniusz od 2 do 19 września przebywał w willi teścia Pompejusza, w 

której posiadanie wszedł po zlicytowaniu dóbr pompejańczyków. 

background image

dowcipny z niego człowiek, lecz i łatwe to zadanie mówić przeciwko tobie i 

twoim bliskim. Spójrz, jak dalece różnisz się od swojego dziada. On zwykł 
mówić rozważnie, na temat - ty w biegu gadasz od rzeczy. [17,43] A jak 
olbrzymią zapłatę otrzymuje ów retor!? Słuchajcie, słuchajcie, ojcowie, i 
poznajcie rany rzeczypospolitej. Oto na Polu Leontyńskim wyznaczyłeś 
retorowi Sekstusowi Klodiuszowi dwa tysiące jugerów, oczywiście 
zwolnionych od podatku, a pomimo to niczego się nie nauczyłeś za tak wielką 
zapłatę, która obciążyła naród rzymski. Czy i to, bezczelny człowieku, po-
chodzi z zapisków Cezara? Lecz o gruntach leontyńskich i kampańskich, które 
wydarłszy państwu, przekazał on w posiadanie ludziom najbardziej 
zhańbionym, wspomnę jeszcze później. 

Wystarczająco już odpowiedziałem na jego zarzuty. Czas pomówić o 

samym naszym odnowicielu i mentorze, lecz nie wyczerpię wszystkiego od 
razu, aby zawsze mieć coś nowego w zanadrzu, jeśli częściej przyjdzie mi z 
nim walczyć, a na to się zanosi. Łatwe to zadanie, zważywszy mnogość jego 
wad i przewinień. 

[18,44] Chcesz, byśmy się przyjrzeli dzieciństwu? Tak sądzę, zacznijmy 

więc od początku. Czy pamiętasz, jak zbankrutowałeś jeszcze jako chłopak?

47

 

Powiesz: „Ojca to wina". Niech będzie. Oto obrona przepełniona synowską 
miłością. Jednak dowodzi twej bezczelności,  żeś w teatrze zasiadał w 
pierwszych czternastu rzędach, choć ustawa Roscjusza wyznaczała osobne 
miejsca dla marnotrawców, nawet gdy ktoś został nim nie z własnej winy, lecz 
zrządzeniem losu. Przywdziałeś togę  męską i wnet zamieniłeś  ją na suknię 
niewieścią. Najpierw była z ciebie zwykła nierządnica, miałeś pewny i 
niemały zarobek za sromotę, ale szybko zjawił się Kurion, który odwiódł cię 
od nierządu, jakby odział w stole

48

 i umieścił w związku stabilnym i trwałym, 

[18,45] Nigdy żaden chłopiec kupiony dla zaspokojenia chuci nie był tak 
uległy swojemu panu, jak ty Kurionowi. Ile razy jego ojciec wyrzucał cię ze 
swego domu, ilu stróżów wystawił,  żebyś progu nie przekroczył? Ty jednak 
pod osłoną nocy, zachęcony  żądzą i przynaglany nadzieją na zapłatę, 
wchodziłeś przez dach. Dom Kuriona nie mógł dłużej znieść tej 

47

 

JAKO CHŁOPAK 

(praetextatus;  dosł. 'w młodzieńczej todze') - togę 

bramowaną purpurą  (toga praetexta) w wieku szesnastu lub siedemnastu lat 
uroczyście zdejmowali synowie obywateli rzymskich i przywdziewali togę 
męską (toga virilis) na znak osiągnięcia pełnoletności; Antoniusz został sierotą 
w wieku dziesięciu lat. 

48

 

STOLA 

- wierzchnie ubranie matron rzymskich. Cyceron wypowiada się tu 

ze zjadliwą ironią. 

background image

rozpusty. Chyba wiesz, że mówię o sprawach doskonale mi zna-
nych? Przypomnij sobie, jak stary Kurion leżał w łóżku smutkiem 
przepełniony, a syn, ze łzami przypadłszy mi do stóp, powierzał 
ciebie mojej opiece i błagał, bym go bronił przed ojcem, jeśliby ten 
zażądał sześciu milionów sesterców. Taką sumą bowiem, jak mó-
wił, poręczył za ciebie. Pałając zaś miłością, twierdził, że nie mógł-
by znieść boleści rozstania z tobą i oto sam pójdzie na wygnanie. 
[18,46] Przywróciłem wówczas spokój, czy raczej po prostu usuną-
łem tak wielkie nieszczęście zagrażające tej skądinąd szczęśliwej 
rodzinie. Przekonałem ojca, by popłacił  długi syna, za rodzinny 
majątek wykupił dobrze zapowiadającego się i charakterem, i umy-
słem młodzieńca, a skorzystawszy z ojcowskiego prawa i autoryte-
tu, zabronił mu nie tylko przyjaźnić się z tobą, lecz i spotykać. Sko-
ro przypomniałeś sobie, co wtedy zrobiłem, czy ważysz się 
zaatakować mnie obelgami inaczej, jak tylko polegając na ludziach, 
których widzimy uzbrojonych w miecze? 

[19,47] Lecz pomińmy już nierząd i sromotę, gdyż o pewnych 

sprawach nie wypada mi mówić. Ty jesteś śmielszy, bo dopuściłeś 
się tego, czego przyzwoity przeciwnik nie wywleka. Spójrzmy na 
dalszy bieg życia. Przedstawię go wam tylko pobieżnie, bowiem 
myśl  śpieszy ku temu, co zdziałał on podczas wojny domowej, w 
owym czasie największego nieszczęścia dla rzeczypospolitej, i ku 
temu, co teraz robi każdego dnia. To, o czym powiem, 
zdecydowanie lepiej znane jest wam niż mnie, lecz skoro 
dotychczas słuchaliście uważnie, posłuchajcie i dalej. Zaiste nie 
tylko na wieść o takich sprawach, ale na samą o nich wzmiankę 
każdego powinno ogarnąć wzburzenie. 

Krótko wspomnę o dawniejszych sprawkach, bym nie zaczął zbyt 

późno mówić o tych ostatnich. [19,48] Oto ten człowiek, który 
rozpamiętuje wyświadczone mi dobrodziejstwa, był powiernikiem 
trybuna Klodiusza, stał się żagwią wznieconych przez niego poża-
rów i już wtedy knuł coś także w jego domu.

49

 Sam wie najlepiej, 

co chcę powiedzieć. Potem droga do Aleksandrii - wbrew woli se-
natu, wbrew dobru rzeczypospolitej i wbrew woli bogów.

50

 A za 

49

 Cyceron ma zapewne na myśli nie tyle romans Antoniusza z Fulwią, jego 

przyszłą  żoną, a wówczas małżonką Klodiusza, ile jakieś knowania 
Antoniusza i Klodiusza, być może plany zgładzenia Pompejusza. 

50

 W 57 r. król Egiptu Ptolemeusz Auletes zwrócił się do Rzymian z prośbą 

o pomoc w odzyskaniu tronu. Wróżby były niepomyślne, więc senat odmówił, 
a mimo to w roku 56 prokonsul Syrii Gabiniusz udzielił pomocy 
Ptolomeuszowi, jako że został przez niego przekupiony. Antoniusz dowodził 
wówczas jazdą w wojsku Gabiniusza. 

background image

wodza miał Gabiniusza, z którym cokolwiek by przedsięwziął, za-
wsze byłoby słuszne. Jakiż był jego powrót? Z Egiptu, zanim do 
domu, najpierw udał się w najdalsze zakątki Galii.

51

 Tylko gdzie 

był jego dom? Każdy miał wówczas swój dom, tylko ty go nie 
miałeś. „Do domu" - mówię? Gdzież na całej ziemi było miejsce, 
gdzie mogłeś stąpać po swoim, z wyjątkiem jednego Mizenum, 
które wraz z towarzyszami trzymałeś niczym Sizapon? 

[20,49] Przyjeżdżasz z Galii, żeby się starać o kwesturę.

52

 Waż 

się tylko powiedzieć, że najpierw poszedłeś do swej matki, a nie do 
mnie. Już wcześniej dostałem od Cezara list z prośbą, bym dał się 
tobie przeprosić, więc nawet nie pozwoliłem ci mówić o wybacze-
niu. Darzyłeś mnie szacunkiem, a ja cię wsparłem w staraniach o 
kwesturę. Także wtedy usiłowałeś przy aprobacie narodu rzym-
skiego zabić Publiusza Klodiusza na Forum. Choć postanowiłeś to 
na własną rękę, nie z mego poduszczenia, jednak rozgłaszałeś, że - 
jak mniemasz - jeśli go nie zabijesz, nigdy nie wynagrodzisz wy-
rządzonych mi krzywd. Nie pojmuję więc, czemu twierdzisz, że z 
mojej zachęty dokonał tego Milon, skoro ciebie, tak chętnego, ni-
gdy nie zachęcałem. Swoją drogą, gdybyś zamiar urzeczywistnił, 
wolałbym, by zasługę  tę przypisano twemu męstwu, a nie memu 
poparciu. 

[20,50] Zostałeś kwestorem i zaraz potem, bez uchwały senatu, 

niewyznaczony przez losowanie i nie na mocy ustawy, pobiegłeś 
do Cezara.

53

 Upatrywałeś tam jedynego na ziemi schronienia dla 

ubogich, zadłużonych, dla łajdaków, którzy stracili cel życia. Na 
chwilę wzbogacony dzięki darom Cezara i własnym ździerstwom, 
jeśli może wzbogacić się ktoś, kto natychmiast wszystko trwoni, po 
czym znów ubogi skwapliwie objąłeś trybunat,

54

 by na tym urzę-

dzie stać się w miarę możliwości podobnym do swego małżonka.

55

 

[21,50] Posłuchajcie teraz, proszę, już nie o jego prywatnych wy-

stępkach i wyuzdaniu, którym zhańbił swój dom, lecz o tym, jak 
ów niegodziwy zbrodniarz wystąpił przeciw nam i naszemu mie-
niu, czyli przeciw całej rzeczypospolitej. W jego zbrodniach bo-
wiem odkryjecie zalążek wszelkich nieszczęść. [21,51] Za 
konsulatu 

51

 W roku 54 Antoniusz pośpieszył do walczącego w Galii Cezara. 

52

 W roku 53. 

53

 W roku 52. 

54

 W roku 50. 

55

 Małżonkiem Antoniusza Cyceron nazywa Kuriona; zob. Cyceron (Phil. 

2,18,44). W 50 r. Kurion został trybunem i był bardzo oddany Cezarowi. 

background image

Lucjusza Lentulusa i Gajusza Marcellusa,

56

 w kalendy styczniowe, 

gdy pragnęliście wesprzeć zachwiane i niemalże upadające państwo 
i byliście gotowi uwzględnić interesy samego Cezara, gdyby się 
opamiętał, wówczas to waszym planom Antoniusz przeciwstawił 
przehandlowany i zaprzedany Cezarowi trybunat i podłożył swój 
kark pod topór sprawiedliwości, od którego wielu mniej winnych 
zginęło. Przeciw tobie, Antoniuszu, senat -jeszcze cały, nim zgasło 
tyle jego gwiazd - uchwalił ustawę, jaką zwyczajem przodków 
zwykł uchwalać przeciwko wrogiemu obywatelowi. I ty masz 
czelność atakować mnie wobec tych samych senatorów, którzy 
mnie uznali za zbawcę rzeczypospolitej, a ciebie za wroga? Nie 
mówimy o twojej ówczesnej zbrodni, choć pamięć o niej nie wy-
gasła. Dopóki rodzaj ludzki oraz imię narodu rzymskiego trwać bę-
dą, czyli wiecznie, jeśli ty w tym nie przeszkodzisz, dopóty nie pój-
dzie w niepamięć twoje zgubne weto. [21,52] Byłże senat 
zaślepiony czy rozwagę postradał, skoro ty, jeden niedorostek,

57

 

całemu stanowi nie pozwoliłeś rozstrzygnąć o dobru państwa? I to 
nie jeden raz nie pozwalałeś rozmawiać o uchwale senatu. Czy szło 
o coś innego, jeśli nie o powstrzymanie ciebie od zniszczenia i 
obrócenia rzeczypospolitej w perzynę? Gdy ani pierwsi obywatele 
prośbą, ani starsi napomnieniami, ani cały senat radą nie mogli cię 
odwieść od zdania, przy którym - przekupiony - obstawałeś, wtedy 
po wielu staraniach wreszcie zadano ci cios konieczny, jaki przed 
tobą ugodził nielicznych, a żaden spośród nich nie ostał się cały. 
[21,53] Wtedy ten stan przeciwko tobie dał broń do ręki konsulom, 
pozostałym urzędnikom i władzom. Nie umknąłbyś im, gdybyś się 
nie schronił w obozie Cezara. 

[22,53] Cezar chciał wprowadzić ogólny zamęt i wtedy ty - ty, 

mówię, Marku Antoniuszu - jako pierwszy dałeś mu powód do 
wypowiedzenia ojczyźnie wojny. Cóż on bowiem innego podawał 
za przyczynę swej szalonej decyzji i czynu, jak nie to, że senat 
zlekceważył prawo weta, zniósł uprawnienia trybuna, uszczuplił 
władzę Antoniusza? Pomijam, jak pozorna i błaha to przyczyna, 
zresztą nie 

56

 Na początku stycznia 49 r. senat zażądał od Cezara złożenia 

namiestnictwa Galii i rozpuszczenia wojska. Uchwale tej sprzeciwiali się 
sprzyjający Cezarowi trybunowie: Marek Antoniusz i Gajusz Kasjusz 
Longinus. Senat zawiesił więc wszelkie przywileje, w tym prawo trybunów do 
weta. Trybunowie uciekli do Cezara, a ten przekroczył Rubikon, 
rozpoczynając tym samym wojnę domową. 

57

 Antoniusz w 49 r. miał 34 lata. Młodość (adulescentia) w Rzymie trwała 

aż do czterdziestki. 

background image

istnieje żaden słuszny powód, by ktokolwiek chwycił za broń prze-
ciw rzeczypospolitej. Lecz nie mówmy o Cezarze, sam musisz 
przyznać,  że stałeś się przyczyną owej najzgubniejszej wojny. 
[22,54] O nieszczęsny, jeśli wiesz, bardziej jeszcze nieszczęsny, 
jeśli nie wiesz, że w księgach zapisano, wyryto w pamięci i poda 
się do wiadomości potomnym po wszystkie wieki, że z Italii zostali 
wygnani konsulowie, a z nimi Gnejusz Pompejusz, chluba i 
światłość narodu rzymskiego, że wszystkich mężów konsularnych, 
którym zdrowie pozwoliło uczestniczyć w haniebnej ucieczce, 
pretorów, byłych pretorów, trybunów ludowych, większą część 
senatu, młodzież, jednym słowem całą rzeczpospolitą wyrwano i 
wygnano z jej siedzib. [22,55] Jak w nasionach tkwi zarodek drzew 
i roślin, tak ty byłeś zarodkiem owej najbardziej opłakanej wojny. 
Bolejecie nad tym, że wybito trzy armie narodu rzymskiego.

58

 

Wybił je Antoniusz. Żałujecie najznakomitszych obywateli. Ich 
także zabrał wam Antoniusz. Powaga tego stanu została zdeptana. 
Zdeptał ją Antoniusz. Wreszcie wszystko, co oglądaliśmy później - 
a jakiegoż to nieszczęścia nie oglądaliśmy, jeśli dobrze to 
rozważymy - zawdzięczamy jednemu Antoniuszowi. Jak w Troi 
Helena, tak on był przyczyną wojny w rzeczypospolitej, przyczyną 
zguby i zagłady. Kres jego trybunatu podobny jest do początków. 
Dokonał tego wszystkiego, na co senat nie pozwalał, gdy 
rzeczpospolita kwitła. Zobaczcie jednak, jak w ramach tej zbrodni 
dopuścił się zbrodni jeszcze większej. 

[23,56] Przywołał z wygnania wielu nieszczęśników, lecz wśród 

nich o jego stryju

59

 nie ma żadnej wzmianki. Jeżeli był surowy, 

dlaczego nie dla wszystkich? Jeśli litościwy, dlaczego nie wobec 
bliskich? Pozostałych pominę, dość, że ułaskawił skazanego za ha-
zard Licyniusza Dentikulusa, swojego towarzysza do gry, jakby nie 
wypadało grać w kości ze skazańcem. A to w tym celu, by 
wszystko, cokolwiek z nim przegrał, dzięki ustawie uznano za 
spłacone. Jakiż podałeś narodowi rzymskiemu powód, dla którego 
należało przywołać owego człowieka z wygnania? Może to, że 
oskarżono go zaocznie, że wyrok wydano bez wysłuchania oskar-
żonego, że nie odbyła się żadna rozprawa z mocy ustawy zakazu-
jącej gry w kości,

60

 że użyto wobec niego przemocy i grożono mu 

58

 Mowa o porażkach wojsk republikanów, walczących z Cezarem pod 

Farsalos (48 r.), Tapsus (46) i Mundą (45). 

59

 

STRYJ 

- Gajusz Antoniusz, syn wielkiego mówcy i brat ojca Marka 

Antoniusza; został skazany na wygnanie za nadużycia. 

60

 Hazard, a zwłaszcza gra w kości, był w Rzymie zakazany i karany. 

background image

bronią, a na koniec, że - to samo mówiono i o twoim stryju - sę-
dziowie zostali przekupieni? Nic takiego. „Wszak był to człowiek 
zacny i godzien rzeczypospolitej". Nie ma to wprawdzie związku 
ze sprawą, jednak wybaczyłbym,  że został skazany za nic, gdyby 
tak istotnie było. Czyż w najbardziej oczywisty sposób nie dowiódł 
teraz swej namiętności do hazardu człowiek, który przywrócił do 
dawnych praw największego niegodziwca, bez wahania grającego 
w kości nawet na Forum i skazanego za hazard ? 

[23,57] W ciągu tego samego trybunatu, gdy Cezar, ruszywszy 

do Hiszpanii, wydał na pastwę Antoniusza Italię, jakież on odbywał 
podróże, w jaki sposób wizytował miasta municypalne!

61

 Wiem, że 

w swej mowie poruszam temat dyskutowany najszerzej i że to, o 
czym teraz mówię oraz co jeszcze mam zamiar powiedzieć, lepiej 
jest znane wszystkim, którzy wówczas przebywali w Italii, niż 
mnie, tam nieobecnemu. Wspomnę jednak o poszczególnych spra-
wach, choć w żaden sposób nie dorównam waszej wiedzy. 

Czy gdzieś na świecie kiedykolwiek słyszano o tak wielkiej 

hańbie, złu i sromocie? [24,58] Oto trybun ludowy jechał 
dwukółką, przed nim uwieńczeni laurem liktorzy,

62

 a wśród nich w 

otwartej lektyce niesiono komediantkę. Zacni mieszkańcy 
municypiów, z obowiązku wychodząc naprzeciw, pozdrawiali ją 
imieniem Wolumnii, a nie tym znanym z teatru. Dalej podążał wóz 
ze stręczycielami, bezecnymi towarzyszami Antoniusza; 
wzgardzona matka za przyjaciółką bezwstydnego syna podążała 
niczym za synową. O kobieto, jakim nieszczęściem okazała się 
twoja płodność! We wszystkich municypiach, prefekturach, 
koloniach, w całej wreszcie Italii pozostawił ślady swych łajdactw. 

[24,59] Trudno i doprawdy niebezpiecznie, senatorowie, ganić 

pozostałe jego czyny. Brał udział w wojnie. Nasycił się krwią 
obywateli bynajmniej doń niepodobnych - miał szczęście, jeśli w 
zbrodni w ogóle może być jakieś szczęście. Nie chcę jednak urazić 
weteranów, choć niepodobna jest sprawa żołnierzy i twoja, 
Antoniuszu: oni poszli za wodzem, ty im go wyszukałeś. Niczego 
więc nie powiem na temat wojny domowej, żebyś w nich nie 
wzbudził do mnie nienawiści. 

Jako zwycięzca powróciłeś z legionami z Tessalii do 

Brundyzjum. Nie zabiłeś mnie tam. Wielkie to dobrodziejstwo, 
przyznaję bowiem, 

61

 W roku 49. 

62

 Przywilej posiadania liktorów nie przysługiwał trybunowi, którym 

wówczas był Antoniusz. 

background image

że mogłeś, jakkolwiek nie było w twoim otoczeniu człowieka, 
który nie uznawałby,  że należy mnie oszczędzić. [24,60] Tak 
wielka jest przecież miłość ojczyzny, że także wasi legioniści, 
pamiętając, iż  ją ocaliłem, uważali mnie za nietykalnego. Lecz 
niech i tak będzie,  że oto dałeś mi coś, czego nie zabrałeś, i że 
zawdzięczam ci życie dlatego, żeś mnie go nie pozbawił. Czy - 
zwłaszcza wiedząc, co ode mnie usłyszysz - na tyle powstrzymałeś 
się od zniewag, bym dalej mógł zachować w sercu to twoje 
dobrodziejstwo,  jak je zresztą dotąd zachowywałem? [25,61] 
Przybyłeś do Brundyzjum wprost na łono i w objęcia swojej 
aktoreczki. Cóż to? Czyżbym kłamał? Jakaż to nędza nie móc 
zaprzeczyć temu, co wstyd wyznać. Być może nie wstydziłeś się 
przed mieszkańcami municypiów, ale czyż nie powinno być ci 
głupio wobec wojska weteranów? Który z żołnierzy nie zobaczył 
jej w Brundyzjum? Który nie wiedział, jak długą drogę przebyła, 
by ci powinszować? Który nie pożałował, że zbyt późno pojął, za 
jak bezecnym człowiekiem podąża? [25,62] A potem znowu 
przejazd przez Italię w towarzystwie tej samej komediantki, 
bezlitosne i uciążliwe dla mieszkańców kwaterunki wojsk po 
miastach, w Rzymie haniebna grabież  złota, srebra i przede 
wszystkim wina. 

Doszło do tego, że bez wiedzy przebywającego wtedy w Alek-

sandrii Cezara dzięki staraniom przyjaciół Antoniusz został miano-
wany dowódcą jego jazdy; uznał wtedy, że ma pełne prawo żyć z 
Hippiaszem, a dozór koni skarbowych powierzyć komediantowi 
Sergiuszowi.

63

 Wybrał sobie wówczas na mieszkanie dom Marka 

Pizona, a nie ten, który hańbi teraz.

64

 Po co miałbym dalej wyliczać 

jego dekrety, rabunki, wyłudzone spadki i zagrabione posiadłości? 
Dręczył go niedostatek. Nie miał się do kogo zwrócić, bo jeszcze 
nie spłynęły kolosalne spadki po Lucjuszu Rubriuszu czy Lucjuszu 
Turseliuszu, jeszcze nie objął niespodziewanego spadku po Pom-
pejuszu i po wielu innych nieobecnych. Musiał  żyć jak zbóje, co 
tyle mają, ile zdołają nagrabić. 

[25,63] Lecz pomińmy to, co dowodzi przeogromnej 

niegodziwości. Pomówmy raczej o kompletnym braku charakteru. 
Ty, Antoniuszu, ze swym gardłem, z tymi szerokimi barami, z tą 
właściwą 

63

 W 47 r. Antoniusz został dowódcą jazdy (magister equitum), w związku z 

czym mógł w myśl złośliwostki Cycerona współżyć z niejakim Hippiaszem 
(imię pochodzi od greckiego słowa  hippos  'koń'). • Dozór nad końmi 
skarbowymi mógł sprawować wyłącznie ekwita lub senator. 

64

 Gdy Cyceron wygłaszał drugą filipikę, Antoniusz zajmował dom 

Pompejusza. 

background image

gladiatorom siłą fizyczną, tyłeś wina na weselu z Hippiaszem wy-
żłopał, iż nazajutrz musiałeś rzygać w obliczu narodu rzymskiego. 
Cóż to za ohyda nieznośna nie tylko dla słuchaczy, ale i dla wi-
dzów! Gdyby przytrafiło ci się to przy stole, wśród twych ogrom-
nych pucharów, któż nie wziąłby tego za rzecz wstrętną? Tymcza-
sem na zgromadzeniu narodu rzymskiego urzędnik pełniący swoje 
obowiązki, dowódca jazdy, któremu nawet czknąć nie wypada, 
obrzygał siebie samego i cały trybunał  śmierdzącymi winem nie-
strawionymi kawałkami jedzenia. Lecz sam przyznaje, że to należy 
do jego brudów. Przejdźmy do czynów bardziej chwalebnych. 

[26,64] Cezar powrócił z Aleksandrii

65

 szczęśliwy, a 

przynajmniej tak mu się zdawało. Moim zdaniem żaden wróg 
ojczyzny szczęśliwy być nie może. Zatknięto włócznię przed 
świątynią Jowisza Statora. Dobra Gnejusza Pompejusza - biada 
mnie nieszczęsnemu: chociaż łez mi już brakuje, serce ciągle boli! - 
dobra Gnejusza Pompejusza Wielkiego, powiadam, woźny 
zlicytował wzbudzającym  żałość  głosem. Na wieść o tym jęknął 
Rzym, zapomniawszy o niewoli. Choć wszystkich ogarniał strach, 
bo niewola ujarzmiła dusze, jednak wówczas bez skrępowania 
zapłakał naród rzymski. Gdy wszyscy zamarli w oczekiwaniu, czy 
znajdzie się ktoś tak niegodziwy, szalony, wróg bogów i ludzi tak 
nieprzejednany,  że odważyłby się przystąpić do tej zbrodniczej 
licytacji, ty jeden, Antoniuszu, nie miałeś skrupułów.

66

 Chociaż 

wokół owej włóczni zgromadziło się wielu ludzi, którzy nie 
cofnęliby się przed wszelkimi innymi łotrostwami, tylko ty jeden 
poważyłeś się na to, przed czym wszyscy zuchwalcy wzdragali się i 
cofali z przestrachem. [26,65] Czy tak bardzo byłeś zaślepiony czy 
raczej szalony, że nie wiedziałeś o tym, iż po pierwsze jako 
nabywca tu urodzony, a po wtóre nabywca dóbr Pompejusza 
ściągniesz na siebie przekleństwo i nienawiść Rzymian, że 
wszystkich bogów i ludzi będziesz miał za nieprzyjaciół? Z jakąż 
zuchwałością ten marnotrawca rzucił się na majątek człowieka, 
który swym męstwem sprawił,  że naród rzymski stał się 
postrachem dla obcych i był ceniony za swą sprawiedliwość! 

[27,65] Kiedy więc nagle unurzał się w bogactwie Pompejusza, 

wnet skakał z radości niczym komediowy nędzarz, co stał się boga-
czem. Lecz, jak powiedział pewien poeta, „zły nabytek nie idzie 

65

 Jesienią 47 r. 

66

 W rzeczywistości Antoniusz nie był jedynym licytującym, co zresztą sam 

Cyceron przyznaje w innym miejscu; zob. Cyceron (Phil. 13,5,11). 

background image

w pożytek".

67

 [27,66] Niewiarygodne, wręcz graniczy z cudem, że 

mógł roztrwonić tak wielki majątek, nie mówię: w kilka miesięcy, 
lecz w kilka dni. Ogromne ilości wina, mnóstwo najlepszego srebra, 
kosztowne szaty, liczne wytworne i gustowne sprzęty, należące do 
człowieka nielubującego się w zbytku, lecz jednak bogatego - po 
paru dniach nie zostało z tego nic. [27,67] Jakaż Charybda była tak 
żarłoczna? Charybda, mówię, jeśli w ogóle istniała, był to jeden 
tylko stwór. Bogowie, ratujcie! Zdaje się,  że cały Ocean ledwie 
mógłby pochłonąć takie bogactwa, rozproszone w tylu miejscach. 
Niczego nie zamknięto, niczego nie opieczętowano, niczego nie 
spisano. Pełnymi składami wina obdarowywał największych 
niegodziwców: jedne porywali komedianci, inne komediantki. W 
domu roiło się od hazardzistów i pijaków. Żłopali całymi dniami i 
wszędzie. Często też spłacano długi, nie zawsze bowiem 
Antoniuszowi w grze w kości dopisywało szczęście. W 
pomieszczeniach niewolników można było zobaczyć łóżka zasłane 
kobiercami Pompejusza. Przestańcie więc się dziwić, że przehulali 
wszystko tak szybko. Tak wielka rozpusta zdoła w mgnieniu oka 
pochłonąć niejedno dziedzictwo, choćby i znaczne, jakim było 
dziedzictwo Pompejusza, a także całe miasta i królestwa. [27,68] O 
niezmierzona zuchwałości! Oto miałeś czelność osobiście wkroczyć 
do gmachów, ogrodów i do owego domu, przestąpić czcigodny 
próg, pokazać bezwstydną twarz Penatom? Czy nie wstydzisz się 
tak długo przebywać pod dachem, na który przez pewien czas nikt 
nie mógł spojrzeć, nikt nie mógł go bez łez minąć? W tym domu, 
chociaż jesteś głupcem, nic cię przecież nie cieszy. [28,68] Chyba 
nie myślisz,  że wchodzisz do własnego domu, gdy dostrzegasz w 
westybulu zdobyte na nieprzyjaciołach dzioby okrętów?

68

 Nie może 

być. Choćbyś tak dalece był pozbawiony rozumu i wyczucia, jak 
jesteś, to jednak znasz siebie, swoje sprawy i ludzi. Myślę,  że ty 
nigdy: ani na jawie, ani we śnie, nie zdołasz uspokoić myśli. 
Jakkolwiek jesteś porywczy i szalony, na pewno przenika cię 
strach, gdy staje przed oczyma postać owego nieprzeciętnego 
człowieka, i ze snu się zrywasz, a często nie śpiąc, wpadasz w 
obłęd.  Żal mi nawet tych ścian i dachów. [28,69] Czyż ów dom 
oglądał kiedykolwiek coś innego oprócz skromności, coś niezgod-
nego z najlepszymi obyczajami i niezłomną dyscypliną? Ten mąż 

67

 Cytat (male parta male dilabuntur) prawdopodobnie z tragedii Newiusza, 

odpowiada także innemu naszemu przysłowiu: „kradzione nie tuczy". 

68

 Mowa o przywiezionych ze zwycięskiej wojny z piratami (66 r.) trofeach 

Pompejusza. 

background image

był, jak sami wiecie, ojcowie, wielki poza domem, a w domu rów-
nie godny podziwu i nie mniej zasługuje na pochwałę jego życie 
prywatne niż działalność publiczna. Teraz w jego domostwie za-
miast sypialni - dom publiczny, zamiast jadalni - knajpy. Antoniusz 
twierdzi,  że już nie. Nie sprawdzajcie, przecież stał się uczciwy. 
Rozkazał tamtej swej komediantce zabrać rzeczy, zgodnie z ustawą 
XII Tablic klucze odebrał, przepędził.

69

 Jakże więc szacowny to 

obywatel, jak honorowy! Nie było w jego życiu niczego bardziej 
zacnego niż rozwód z komediantką. 

[28,70] Często powtarza: „i konsul, i Antoniusz", czyli: „i 

konsul, i największy bezwstydnik", „i konsul, i największy 
niegodziwiec". Kimże innym jest bowiem Antoniusz? Przecież 
gdyby w imieniu zawarta była godność, to twój dziad mógłby 
powiedzieć kiedyś o sobie: „i konsul, i Antoniusz". Nigdy nie 
powiedział. Tak też mógłby powiedzieć mój kolega w konsulacie, 
twój stryj - chyba że ty jeden jesteś Antoniuszem. 

Lecz pomijam wykroczenia niemające nic wspólnego z walką 

stronnictw, którą pognębiłeś rzeczpospolitą. Wracam do wojny do-
mowej za twoją sprawą poczętej, rozdmuchanej i przeprowadzonej. 
[29,71] Od której to wojny uciekłeś, czy z powodu tchórzostwa, 
czy dla rozpusty, a wcześniej skosztowałeś krwi obywateli, lub ra-
czej się jej nażłopałeś. Szczególnie wykazałeś się w bitwie pod 
Farsalos.

70

 Zabiłeś Lucjusza Domicjusza, człowieka znakomitego i 

przezacnego. Z wielkim okrucieństwem wymordowałeś wielu, 
zwłaszcza tych, którzy ratowali się ucieczką, a Cezar, być może, 
darowałby im życie, jak to czynił nierzadko w przypadku innych. 
Dlaczego więc po dokonaniu tak licznych i chwalebnych czynów 
nie podążyłeś za Cezarem do Afryki? Przecież do końca wojny by-
ło jeszcze daleko. 

Jakież więc miejsce dostało ci się przy nim po jego powrocie 

stamtąd? Czy miałeś jakiekolwiek znaczenie? Byłeś kwestorem, 
gdy Cezar dowodził wojskiem, dowódcą jazdy za jego dyktatury, 
przyczyną wojny, sprawcą okrucieństwa, uczestnikiem łupu.

71

 Na 

mocy - jak sam mówiłeś - testamentu Cezara zostałeś jego sy- 

69

 Ironia polega na zastosowaniu formuły rozwodowej: „rozkazał zabrać 

rzeczy, klucze odebrał"  (res suas habere iussit et clavis ademit), do 
zakończenia wolnego związku Antoniusza z aktorką. 

70

 

SZCZEGÓLNIE WYKAZAŁEŚ SIĘ 

(fueras antesignanus; dosł. 'byłeś 

żołnierzem walczącym w pierwszym szeregu, przed sztandarami'). 

71

 Marek Antoniusz był kwestorem w roku 52, a dowódcą jazdy w 47. 

background image

nem,

72

 ale wówczas pozwano cię do sądu o pieniądze, któreś był 

winien za nabyty na licytacji dom Pompejusza i ogrody. [29,72] 
Najpierw odpowiedziałeś bardzo zuchwale i - niech się nie wydaje, 
że zawsze mówię przeciw tobie - niemal słusznie i sprawiedliwie: 
„Czy to ode mnie Gajusz Cezar domaga się pieniędzy? Dlaczego 
raczej nie ja od niego? Czy beze mnie odniósł zwycięstwo? Nawet 
nie mógłby, bo to ja dostarczyłem powodu do wojny domowej, 
zgłosiłem zgubne ustawy, chwyciłem za broń przeciw konsulom i 
wodzom narodu rzymskiego, przeciw senatowi i narodowi 
rzymskiemu, przeciw rodzimym bogom, ołtarzom i ogniskom 
domowym, przeciw ojczyźnie. Czy on tylko dla siebie zwyciężył? 
Dlaczego ludzie, którzy dokonali zbrodni pospołu, nie mieliby się 
także podzielić łupem?". Słusznie domagałeś się swojej części, ale 
co z tego? Cezar był potężniejszy. [29,73] Nie zważając więc na 
twoje krzyki, wysłał żołnierzy do ciebie i twych poręczycieli, a ty 
natychmiast przedstawiłeś ową przesławną listę.

73

 Jakże się ludzie 

śmiali, że długa ta lista i takie mnóstwo na niej różnych posiadłości, 
ale wśród nich oprócz części gruntów w Mizenum nie było niczego, 
co przy sprzedaży mogłeś podać za swą  własność. Zaprawdę 
żałosna była owa licytacja: nieliczne szaty Pompejusza i to 
poplamione, jakieś pogięte srebrne naczynia, brudni niewolnicy. 
Boleliśmy więc, widząc,  że oto wszystko, co się ostało. [29,74] 
Spadkobiercy Lucjusza Rubriusza na mocy dekretu Cezara 
wstrzymali tę licytację. Stropił się drań: nie wiedział, dokąd się 
udać, ale właśnie wtedy zaczęły krążyć pogłoski,  że w domu Ce-
zara schwytano ze sztyletem w ręku nasłanego przez Antoniusza 
mordercę. Cezar otwarcie skarżył się na to, atakując cię w senacie. 
Cezar rusza do Hiszpanii, o kilka dni przedłużając ci termin spłaty 
długów z powodu twego ubóstwa. Nawet wtedy za nim nie podąży-
łeś. Niezrównany gladiator osłabł tak szybko? Czy więc ktokolwiek 
bałby się człowieka tak nieśmiałego w działaniach na rzecz swego 
stronnictwa, to jest w obronie własnego majątku? 

[30,75] Wybrał się raz wreszcie do Hiszpanii,

74

 lecz - jak twier-

dzi - bezpiecznie dotrzeć nie mógł. Jakże więc dotarł tam Dolabel-
la? Trzeba było, Antoniuszu, albo nie przystępować do tej sprawy, 

72

 Testament Cezara wymieniał Antoniusza razem z Decymusem Juniuszem 

Brutusem jako kolejnych po Oktawianie spadkobierców. 

73

 Antoniusz jako niewypłacalny dłużnik był zobowiązany przedstawić listę 

swych dóbr przeznaczonych do zlicytowania. 

74

 Tj. pod koniec 46 r., na wojnę przeciwko Labienusowi i synom 

Pompejusza: Gnejuszowi i Sekstusowi. 

background image

albo wytrwać w niej aż do końca. Cezar stoczył z obywatelami trzy 
bitwy: w Tessalii, w Afryce i w Hiszpanii. We wszystkich tych bi-
twach brał udział Dolabella, w Hiszpanii został nawet ranny. Jeśli 
mnie pytasz o zdanie, wolałbym, żeby do tego wszystkiego nie do-
szło, lecz ganiać za to, że przystąpił do złej sprawy, należy go jed-
nak pochwalić za stałość. A z ciebie co za człowiek!? Synowie 
Pompejusza wtedy po raz pierwszy zażądali zwrotu ojczyzny.

75 

Niech będzie,  że leżało to w interesie ich stronnictwa. Upomnieli 
się poza tym o bogów ojczystych, ołtarze, ogniska domowe, Lary 
swej rodziny, na któreś ty napadł. Orężem dopominali się o to, co 
zgodnie z prawem do nich należało. Jeśli w najbardziej niegodziwej 
sprawie może być coś sprawiedliwego, czyż nie postąpiłbyś 
najbardziej sprawiedliwie, walcząc przeciw synom Pompejusza? Ty 
- nabywca ich skonfiskowanego majątku. [30,76]  Czy  Dolabella 
miał za ciebie bić się w Hiszpanii, podczas gdy ty obrzygiwałeś w 
Narbonie stoły gospodarzy? 

A jakiż był jego powrót z Narbony! On teraz pyta, dlaczego i ja 

nagle zawróciłem, już  będąc w drodze. Niedawno przedstawiłem, 
senatorowie, powód mego powrotu.

76

 Chciałem, o ile by się udało, 

przed kalendami styczniowymi przysłużyć się rzeczypospolitej. A 
gdy pytasz, jak wróciłem, odpowiadam: po pierwsze - za dnia, nie 
pod osłoną nocy, po drugie - w senatorskich butach i w todze, a nie 
w galijskich kamaszach i płaszczu. Oj, patrzysz na mnie i chyba 
jesteś  wściekły. Pojednałbyś się ze mną, gdybyś wiedział, jak mi 
wstyd twej niegodziwości, której ty sam się nie wstydzisz. Wśród 
wszelakich podłości wielu ludzi nie widziałem większej, nie 
słyszałem o niczym bardziej podłym. Jako dowódca jazdy, choć 
byłeś nim jedynie w swoim mniemaniu, starałeś się czy raczej 
żebrałeś o konsulat na rok następny, w galijskich kamaszach i 
płaszczu biegając po municypiach i koloniach Galii, gdzie i ja 
niegdyś ubiegałem się o konsulat, gdy jeszcze było w zwyczaju 
ubiegać się o konsulat, a nie żebrać o niego. 

[31,77] Teraz przyjrzyjcie się  płochości tego człowieka. Gdy 

około godziny dziesiątej

77

 przybył do Czerwonych Skał, zaszył się 

w jakiejś knajpce i po kryjomu pił tam aż do wieczora. Następnie 

75

 Po porażkach poniesionych pod Farsalos i Tapsus synowie Pompejusza, 

Gnejusz i Sekstus, zgromadzili w Hiszpanii potężne wojsko. Cezar pokonał 
ich pod Mundą, gdzie zginął Gnejusz Pompejusz. Sekstus przeorganizował 
wówczas armię i dzielnie walczył aż do 36 r., kiedy to został pokonany przez 
Agryppę. 

76

 Zob. Cyceron (Phil. 1,3,7). 

77

 Wedle rzymskiej rachuby to po południu, na dwie godziny przed 

zmrokiem. 

background image

szybko pojechał dwukółką do Rzymu i z zakrytą twarzą poszedł do 
domu. Odźwierny: „Ktoś ty?" - „Posłaniec od Marka". Natychmiast 
prowadzą go do kobiety, dla której powrócił.

78

 Wręcza jej list. Ona 

czytała go, płacząc, był to bowiem list miłosny, o tym, że z 
komediantką wszystko skończone,  że Antoniusz zdławił w sobie 
uczucie do tamtej i na żonę je przelał. Litościwy ów człowiek nie 
mógł znieść,  że kobieta coraz rzewniej płacze, zdejmuje kaptur i 
rzuca się jej na szyję. O łajdaku! Cóż bowiem innego mogę po-
wiedzieć? Brak mi odpowiedniejszego określenia. Bezwstydniku, 
nocą zatrwożyłeś Rzym, a całą Italię na kilka dni przejąłeś stra-
chem,

79

 po to, by niespodziewanie zjawić się u żony i zrobić jej 

niespodziankę? [31,78] Wróciłeś dla miłości, ale i poza domem 
istniała przyczyna twego powrotu - bardziej haniebna: chodziło o 
to, by Lucjusz Plankus nie sprzedał twych poręczycieli.

80

 

Wzbudziłeś powszechne drwiny, gdy sprowadzony przez trybuna 
ludowego na zgromadzenie powiedziałeś,  że wracasz, by załatwić 
swe sprawy. Lecz dość o drobiazgach, przejdźmy do spraw 
poważniejszych. 

[32,78] Hen, hen daleko wyjechałeś na spotkanie Gajuszowi Ce-

zarowi powracającemu z Hiszpanii. Opuściłeś go szybko i wróci-
łeś, by wiedział,  że choć jesteś niezbyt odważny, to przynajmniej 
gorliwy. Znów jakimś sposobem zostałeś jego przyjacielem. Miał 
to zgoła w sobie Cezar: jeśli poznał kogoś jako doprowadzonego 
do ruiny i zadłużonego i jeśli przy tym był to człowiek lekkomyśl-
ny i zuchwały, tym chętniej do przyjaźni go dopuszczał. [32,79] Ja-
ko osobę, którą wspaniale rekomendują owe zalety, ogłoszono cię 
konsulem razem z samym Cezarem. Ja się nie żalę na krzywdę Do-
labelli, którego wówczas skuszono, nakłoniono i okpiono. Któż nie 
wie, jak perfidnie obaj postąpiliście wtedy z Dolabellą? Cezar naj-
pierw nakłonił go do starań o konsulat, a gdy tamten otrzymał zgo-
dę, na siebie samego przeniósł urząd. Tyś dodał do jego wiarołom-
stwa swoje przyzwolenie. 

Nadchodzą kalendy styczniowe,

81

 zbieramy się w senacie. Dola-

bellą zaatakował wówczas Antoniusza o wiele ostrzej i 
gwałtowniej 

78

 Tj. do Fulwii. 

79

 Strach wzbudziły pogłoski,  że powrót Antoniusza spowodowany jest 

porażką i śmiercią Cezara, co mogio oznaczać kolejne zamieszki i represje ze 
strony pompejańczyków. 

80

 Cezar zlecił Lucjuszowi Munacjuszowi Plankowi przeprowadzenie 

licytacji dóbr Antoniusza i dóbr jego poręczycieli, jeśli ten nie spłaci długu, 
jaki zaciągnął wobec skarbu państwa, uczestnicząc w licytacji dóbr 
Pompejusza. 

81

 Roku 44. 

background image

niż ja teraz. [32,80] Jak mu ten - dobrzy bogowie! - w zdenerwowa-
niu odpowiedział. Cezar przed odjazdem dał do zrozumienia, że 
rozkaże, by Dolabella został konsulem (a powiada się, iż nie był 
królem ten, co zawsze mówił i poczynał sobie po królewsku), kiedy 
więc Cezar tak powiedział, wtedy ów dobry augur oświadczył,  że 
mocą swego urzędu poprzez wróżby może wstrzymać lub 
unieważnić komicja i zapewnił stanowczo, że to zrobi. 
Rozpoznajcie w tym niewiarygodną  głupotę tego człowieka. 
[32,81] Czy jako konsul, gdybyś nie był augurem, nie mogłeś 
dokonać tego, czego - jak mówiłeś -wolno ci dokonać na mocy 
prawa kapłańskiego? Zważ,  że nawet łatwiej. Wszak my, 
augurowie, posiadamy tylko prawo ogłaszania wróżb, a konsulowie 
i pozostali urzędnicy mają również prawo przypatrywania się im.

82

 

Załóżmy,  że powiedział tak przez pomyłkę, przecież nie wolno 
wymagać roztropności od człowieka wiecznie pijanego. Lecz 
zważcie na jego bezczelność. Na wiele miesięcy przedtem 
zapowiedział w senacie, że na komicjach za pomocą wróżb nie 
dopuści do wyboru Dolabelli albo że zrobi to, co zrobił. Czy ktoś 
inny mógł odgadnąć,  że auspicja będą wadliwe, jak nie ten, który 
postanowił patrzeć na znaki na niebie? Ustawy nie pozwalają na to 
podczas komicjów, a kto je badał przed zwołaniem zgromadzenia, 
powinien swe spostrzeżenia ogłosić wcześniej.

83

 Zaprawdę niewie-

dza dołączyła tu do bezczelności: ani nie miał pojęcia o tym, co au-
gur wiedzieć powinien, ani nie postępował tak, jak przyzwoitemu 
wypada. Przypomnijcie sobie jego konsulat od owego dnia aż do id 
marcowych. [32,82] Czy kiedykolwiek znalazł się choćby liktor tak 
uległy i lubiący się  płaszczyć? Niczego nie mógł przeprowadzić 
sam, o wszystko prosił, wtykając głowę do lektyki kolegi,

84

 ten od-

wracał twarz, a Antoniusz wypraszał łaski, które potem sprzedawał. 
[33,82] Nadchodzi dzień komicjów, na których miał zostać wy-
brany Dolabella. Losowanie centurii głosującej jako pierwsza -
Antoniusz siedzi spokojnie. Ogłoszono wybór - Antoniusz milczy. 
Wzywają pierwszą klasę. Ogłoszono wybór. Następnie, zgodnie ze 
zwyczajem przyjętym przy głosowaniu, wzywają drugą klasę.

85 

Wszystko przeprowadzono szybciej, niż o tym powiedziałem. 

82

 Zob. „Słowniczek", hasło: 'augur'. 

83

 Cyceron powołuje się na wniesioną przez trybuna Publiusza Klodiusza 

ustawę z roku 58 (lex Clodia de auspiciis). 

84

 Kolega Antoniusza w konsulacie to, oczywiście, Cezar. 

85

 Skoro do głosowania wezwano także drugą klasę, oznaczało to, że 

pierwsza klasa nie wybrała Dolabelli jednogłośnie. 

background image

[33,83] Z końcem głosowania ów dobry augur - rzekłbyś, że drugi 
Gajusz Leliusz - powiedział: „Innego dnia".

86

 O bezprzykładna 

bezczelności! Co zobaczyłeś, co spostrzegłeś, co usłyszałeś? Ani 
wtedy nie twierdziłeś, ani dziś nie mówisz, że zbadałeś znaki na 
niebie. Tę przeszkodę przewidziałeś w kalendy styczniowe i z tak 
wielkim wyprzedzeniem ją przepowiedziałeś. A więc, na 
Herkulesa, mam nadzieję,  że bardziej na własną niż na 
rzeczypospolitej szkodę przekłamałeś wróżby, skrępowałeś 
skrupułami naród rzymski, jako augur augurowi, jako konsul 
konsulowi obwieściłeś wróżbę niepomyślną. Nie chcę więcej o tym 
mówić, aby się nie zdawało,  że z góry unieważniam sprawę 
Dolabelli, która kiedyś powinna trafić pod obrady naszego 
kolegium. [33,84] Lecz przyjrzyjcie się arogancji i głupocie tego 
człowieka. Jak długo zechcesz, wróżby będą sprzeciwiać się 
wyborowi Dolabelli na konsula, a kiedy zechcesz, staną się dla 
niego pomyślne. Jeśli obwieszczenie decyzji augura ujęte w słowa, 
któreś ty wypowiedział, nie ma żadnej wartości, wyznaj, żeś nie był 
trzeźwy, mówiąc: „Innego dnia"; a jeśli jakaś siła jednak tkwi w 
tych słowach, ja, augur, pytam kolegę - jaka. 

Przejdźmy do Luperkaliów. Niech przypadkiem wśród tylu czy-

nów Antoniusza nie umknie w mowie ten jeden najpiękniejszy. 
[34,84] Antoniusz nie kryje się, ojcowie: widać, że jest poruszony, 
poci się, zbladł. Niech robi, co chce, byleby nie to, co pod 
portykiem Minucjusza.

87

 Jakże obroni się, oskarżony o tak wielką 

podłość? Chętnie posłucham, dowiem się, za co retor wziął tak 
sowitą zapłatę.

88

 [34,85] Twój kolega

89

 siedział przy mównicy na 

złotym krześle, odziany w purpurową togę, uwieńczony laurem. 
Wstępujesz, podchodzisz do krzesła - choć byłeś Luperkiem, 
powinieneś pamiętać,  że byłeś też konsulem - pokazujesz koronę. 
Jęk na całym rynku. Skąd ta korona? Nie podniosłeś bowiem 
odrzuconej, lecz przyniosłeś  ją z domu: zbrodnia przemyślana i 
zaplanowana. Kładłeś koronę na skronie Cezara wśród płaczu 
narodu, Cezar wśród oklasków ją odrzucił. Nie znalazł się nikt inny 
prócz ciebie, zbrodniarzu, kto myślałby o ustanowieniu władzy 
królewskiej i chciał swego kolegę mieć za pana; badałeś, ile naród 
rzymski może znieść i ścierpieć. 

86

 

INNEGO DNIA 

(alio die) - formuła zapowiadająca przełożenie komicjów z 

powodu niepomyślnych wróżb. 

87

 W niektórych rękopisach: „byleby nie wymiotował, jak pod portykiem 

[...]". 

88

 W niektórych rękopisach: „tak wielką zapłatę: na co poszły Pola Leontyń-

skie [...]". 

89

 Kolega w konsulacie, tj. Cezar. 

background image

[34,86] Ale też usiłowałeś wzbudzić litość. O co go prosiłeś, 
uniżenie padając do nóg? Byśmy stali się niewolnikami? Tylko dla 
siebie powinieneś o to prosić, ty, co od dzieciństwa tak żyłeś,  że 
wszystko mogłeś znieść,  że służyłeś z łatwością. My i naród 
rzymski nie wydaliśmy ci tego polecenia. O, jakże przesławna jest 
ta twoja wymowność, kiedy nagi przemawiałeś do narodu.

90

 Co jest 

szpetniejsze, co obrzydliwsze, co bardziej godne wszelakich kar? 
Czyżbyś czekał, aż cię szpikulcami pokłujemy? Moja mowa, jeśli 
masz choć krztynę zdrowego rozsądku, rani cię i rozdziera. Boję 
się,  że nadwątlę  sławę największych mężów, jednak będę mówił, 
choć przejęty boleścią. Cóż bardziej niegodziwego, niż pozwolić 
żyć człowiekowi, który nałożył koronę, gdy tymczasem wszyscy 
przyznali,  że słusznie zabito tego, który ją odrzucił? [34,87] 
Antoniusz rozkazał nawet, by zapisano w kalendarzu pod dniem 
Luperkaliów,  że on, konsul, z rozkazu narodu ofiarował  władzę 
królewską dożywotniemu dyktatorowi Gajuszowi Juliuszowi 
Cezarowi, a ten przyjąć jej nie chciał.

91

 Już zupełnie mnie nie 

dziwi,  że pragniesz zniszczyć spokój, nienawidzisz i Miasta, i 
światła dziennego, skoro wśród zatraconych łotrów pijesz nie tylko 
nocami, lecz także całymi dniami. Gdzież bowiem spokój dla 
ciebie? Gdzie znajdziesz schronienie pod opieką praw i sądów, 
które - na ile to było w twej mocy - dla władzy królewskiej 
uchylałeś? Czy po to został wygnany Lucjusz Tarkwiniusz, po to 
zabito Spuriusza Kasjusza, Spuriusza Meliusza, Marka Manliusza, 
by po tylu wiekach Marek Antoniusz - wszak to się nie godzi - w 
Rzymie ustanowił króla? 

[35,88] Lecz wróćmy do wróżb - tę sprawę Cezar miał zamiar 

poddać pod obrady w idy marcowe.

92

 Pytam: cóż byś ty wtedy zro-

bił? Wszak słyszałem, że przybyłeś przygotowany, myśląc, iż mam 
zamiar mówić o sfałszowaniu wróżb, czego swoją drogą usłuchać 
należało. Szczęście rzeczypospolitej oddaliło ów dzień. Czy jednak 
śmierć Cezara zmieniła twoje zdanie na temat wróżb? 

Tak się  złożyło,  że wspomniałem o dniu, o którym muszę po-

wiedzieć, zanim przejdę dalej. Jak szybko zmykałeś owego słynne- 

90

 Antoniusz jako Luperk tamtego dnia ubrany był tylko w skąpy fartuszek z 

koziej skóry. 

91

 

KALENDARZ 

(fasti sacri) - chronologiczny zapis najważniejszych 

wydarzeń. • Cezar został mianowany dożywotnim dyktatorem po zwycięstwie 
pod Mundą. Republikańskiego urzędu dyktatora nie można było sprawować 
dłużej niż przez sześć miesięcy. 

92

 Cezar przed planowanym wyruszeniem na wojnę z Partami zamierzał 

ustalić pozycję Dolabelli. 

background image

go dnia, jakże się bałeś, jak dalece zwątpiłeś - świadom zbrodni -w 
ocalenie życia, gdy uciekłszy, potajemnie wróciłeś do domu dzięki 
łasce ludzi,

93

 którzy chcieli cię uratować, bylebyś okazał zdrowy 

rozsądek! [35,89] O, badając przyszłość, na próżno zawsze prawdę 
przepowiadałem! Kiedy mnie wysyłano,  żebym cię zachęcił do 
obrony rzeczypospolitej, mówiłem na Kapitolu tym naszym 
oswobodzicielom, że obiecasz wszystko, dopóki bać się będziesz, a 
gdy bać się przestaniesz, pokażesz swą prawdziwą twarz. Gdy więc 
pozostali mężowie konsularni szli i wracali od ciebie, ja ob-
stawałem przy swoim zdaniu. Nie widziałem się z tobą ani tamtego 
dnia, ani nazajutrz i nie wierzyłem, by możliwy był jakikolwiek 
sojusz najlepszych obywateli z wrogiem w najwyższym stopniu 
bezwzględnym. Trzeciego dnia poszedłem do świątyni Ziemi, jak-
kolwiek niechętnie, bo wielu zbrojnych oblegało wejście. Jakiż to 
był dzień dla ciebie, Marku Antoniuszu? Choć później znienacka 
stałeś się moim wrogiem, jednak żałuję, bo działałeś na własną 
szkodę. 

[36,90] Na bogów nieśmiertelnych, byłbyś wielkim i zacnym mę-

żem, gdybyś zachował rozwagę, jaka owego dnia stała się twym 
udziałem! Mielibyśmy pokój, którego rękojmią był szlachetnie 
urodzony chłopiec, wnuk Marka Bambaliona.

94

 Ale dobrym czynił 

cię strach, który wszak niedługo nakazuje spełniać obowiązki. Zu-
chwałość, a ta ciebie nie opuszcza, gdy się nie boisz, uczyniła cię 
niegodziwym. Kiedy jednak w oczach wszystkich uchodziłeś za 
najporządniejszego, z czym ja się nie zgadzałem, wtedy, ostatni 
zbrodniarzu, pokierowałeś pogrzebem tyrana, jeśli to pogrzebem 
nazwać można. [36,91] Ty tak pięknie chwaliłeś zmarłego, ty żało-
wałeś, ty do zemsty podburzałeś, ty - mówię - zapaliłeś pochodnie, 
od których spłonęło niemal całe ciało Cezara, i te, od których do 
szczętu spłonął dom Lucjusza Bellienusa. Na nasze domy napu-
ściłeś zgraje zatraceńców, głównie niewolników, których ataki od-
parliśmy przy użyciu siły. Jednak w ciągu kilku dni niejako strzą-
snąłeś z siebie sadzę i przeprowadziłeś na Kapitolu przesławne 
uchwały senatu, w myśl których po idach marcowych nie wolno 
było ogłosić żadnego przywileju ani nadania.

95

 Sam pamiętasz 

93

 Zamordowaniu Antoniusza sprzeciwił się według Plutarcha (Caes.  66) 

Marek Brutus, według Cycerona (Att. 15,11,20) - Decymus Brutus. 

94

 Mowa o synu Marka Antoniusza i Fulwii, której ojcem był Marek 

Fulwiusz Bambalion. 

95

 Zob. Cyceron (Phil. 1,1,2-1,3). 

background image

o wygnańcach, wiesz, co powiedziałeś o przywilejach. Najlepiej 
jednak,  że na zawsze usunąłeś z rzeczypospolitej imię dyktatora. 
Zdawało się wtedy, że do tego stopnia nienawidzisz władzy kró-
lewskiej, iż usunąłeś nawet wszelkie obawy związane z ostatnim 
dyktatorem. 

[36,92] Niektórym wydawało się,  że oto rzeczpospolita 

odnowiona, lecz nie mnie, bo gdyś ty był u jej steru, obawiałem się 
katastrofy. Czy on mnie oszukał albo czy mógł dłużej być do siebie 
niepodobny? Na waszych oczach, jak Kapitol długi i szeroki, 
przybijano tablice i sypnęły się przywileje nie tylko dla jednostek, 
ale i dla całych narodów, a obywatelstwo nadawano już nie dość, 
że poszczególnym ludziom, to także prowincjom. Jeżeli więc 
pozostają w mocy prawa owe akty Cezara, które w 
rzeczypospolitej stojącej pewnie ostać się nie mogą, to utraciliście, 
ojcowie, całe prowincje, a w prywatnym interesie Antoniusza 
zostały uszczuplone dochody z podatków, przede wszystkim zaś 
władza narodu rzymskiego. 

[37,93] Gdzież jest siedemset milionów sesterców, figurujące na 

tabliczkach w świątyni Ops? Brudne to pieniądze, lecz skoro nie 
oddano ich tym, którym należało, mogły nas uwolnić od po-
datków.

96

 W jaki to sposób zdołałeś przed kalendami kwietnio-

wymi spłacić dług w wysokości czterdziestu milionów zaciągnięty 
w idy marcowe? Nie da się policzyć tego, co za twoją wiedzą 
nabywali twoi znajomi. Na Kapitolu przybito jednak szczególnie 
wyborny dekret, dotyczący króla Dejotara, wielkiego przyjaciela 
narodu rzymskiego. Po ogłoszeniu tego dekretu nie było człowieka, 
co wśród żalu mógłby się powstrzymać od śmiechu.

97

 [37,94] Czy 

ktokolwiek był większym wrogiem niż Cezar Dejotara? Tak samo 
jak senatu, ekwitów, mieszkańców Massylii, jak wszystkich, o 
których wiedział, że rzeczpospolita jest im droga. A więc za życia 
Cezara król Dejotar nie mógł ani osobiście, ani za czyimś 
pośrednictwem uzyskać dla siebie żadnego z owych dóbr słusznie 
mu należnych. A oto u zmarłego nagle zaczął się cieszyć  łaską. 
Gdy Cezar gościł u Dejotara, oskarżył go, przeliczył pieniądze, w 
tetrarchii króla osadził jednego ze swych zaufanych Greków, 
odebrał Armenię przyznaną Dejotarowi przez 

96

 Zob. Cyceron (Phil. 1,7,17). 

97

 Na mocy tego dekretu, pochodzącego według Antoniusza z zapisków 

Cezara, Dejotar miał odzyskać  władze w Azji Mniejszej. Było to śmieszne, 
gdyż Cezar po Farsalos bynajmniej nie traktował Dejotara dobrze. Król był 
przecież sprzymierzeńcem Pompejusza, który dał mu władzę w Armenii. 

background image

senat.

98

 Co Cezar zagarnął za życia, to po śmierci oddał. [37,95] 

Ale jakimi słowami się posłużył? Raz wydaje mu się to słuszne, raz 
niesłuszne - ot, dziwna plątanina słów. Zawsze broniłem 
nieobecnego Dejotara, ale Cezar nigdy nie twierdził,  że uważa za 
słuszne jego żądania oraz to, czego my dla niego żądaliśmy. 
Posłowie króla, ludzie zacni, lecz nieśmiali i niedoświadczeni, w 
damskim pokoju," gdzie niejedno już sprzedano i nadal się 
sprzedaje, podpisali weksel na dziesięć milionów sesterców. Stało 
się to bez wiedzy mojej i pozostałych przyjaciół Dejotara. Radzę ci, 
zastanów się teraz, co zrobić z tym wekslem. Bo król na własną 
rękę,

100

 bez żadnych zapisków Cezara, na wieść o jego śmierci sam 

odzyskał swój majątek. [37,96] Mądry ten człowiek znał odwieczne 
prawo: co tyrani zabrali, prawowici właściciele odzyskują, kiedy 
się tyranów zgładzi. Żaden więc prawnik, nawet ten, który tylko w 
twoich oczach jest znawcą prawa, a który dla ciebie teraz 
pracuje,

101

 nie powie, że na mocy owego weksla należy się to, co 

przed jego ogłoszeniem prawowity właściciel już zdołał odzyskać. 
Dejotar bowiem nie kupił od ciebie tego, co sam wziął w 
posiadanie, zanim mu sprzedałeś. To prawdziwy mężczyzna, a na 
pogardę zasługujemy my, którzy nienawidząc sprawcy 
upokorzenia, jednocześnie bronimy jego rozporządzeń. 

[38,97] Co powiedzieć o niezliczonych zapisach i mnóstwie 

dokumentów? Znaleźli się handlarze, którzy jawnie sprzedają je 
niczym programy walk gladiatorów. Tak wielką stertę pieniędzy 
nagromadził Antoniusz, że nawet nie da się ich zważyć ani zliczyć. 
Jakże ślepa jest chciwość! Dopiero co wywieszono obwieszczenie, 
na mocy którego najzamożniejsze miasta kreteńskie uwolniono od 
podatków, a gdy skończy się prokonsulat Marka Brutusa, Kreta już 
nie będzie prowincją. Czy ty masz rozum? Czy nie należy cię zwią-
zać jako obłąkanego? Na mocy dekretu Cezara Kreta może uzyskać 
wolność po odejściu stamtąd Brutusa, chociaż za życia Cezara nie 
miała z Brutusem nic wspólnego? Nie sądźcie, że skoro doszło do 
sprzedaży tego dekretu, nic się nie stało - oto straciliście prowincję 
Kretę. Naprawdę nie ma takiego nabywcy, któremu Antoniusz nie 
sprzedałby czegoś. 

98

 Po zwycięstwie nad Farnakesem, królem Bosforu, Cezar udał się do 

Dejotara i narzucił mu trybuty; by je spłacić, Dejotar musiał sprzedać dużą 
część swych dóbr. 

99

 Damski pokój (gynaecium), o którym Cyceron tu z przekąsem wspomina, 

to pokój Fulwii, żony Antoniusza, maczającej palce w brudnych interesach 
męża. 

100

 

NA WŁASNĄ 

RĘKĘ (suo Marte). 

101

 Sekstus Klodiusz. 

background image

[38,98] Czy spreparowaną przez ciebie ustawę o wygnańcach też 

wydał Cezar? Nie chcę szydzić z niczyjego nieszczęścia,  żalę się 
tylko, że po pierwsze: te powroty zaszkodziły reputacji ludzi, któ-
rych sprawę Cezar osądził jako zasługującą na oddzielne potrakto-
wanie, a po drugie: nie wiem, dlaczego tej samej łaski nie miałbyś 
przyznać pozostałym -jest ich trzech czy czterech. Czy ci, co do-
znali jednakiego nieszczęścia, nie mogą się cieszyć jednaką twoją 
łaską? Czemu policzyłeś ich w jednym rzędzie ze swoim stryjem? 
Dla niego nie chciałeś wnieść ustawy, choć dla innych wniosłeś. 
Nakłoniłeś go do starania się o urząd cenzora i przygotowałeś kam-
panię wyborczą, co wzbudziło  śmiech i rozżalenie. Dlaczego 
jednak nie zwołałeś komicjów, by go wybrano? [38,99] Czy 
dlatego,  że trybun ludowy oznajmił pojawienie się pioruna ze 
złowróżbnej strony? Gdy chodzi o twoje sprawy, wróżby nie są 
ważne, ale gdy dotyczy to spraw twoich bliskich, wtedy stajesz się 
pobożny. A czy nie opuściłeś swego stryja, wówczas gdy ubiegał 
się o septemwirat?

102

 Pojawił się bowiem człowiek, któremu, jak 

się obawiałeś, nie mogłeś odmówić, nie narażając przy tym głowy. 
Obciążyłeś wszelkimi zniewagami tego, którego wszak powinieneś 
szanować jak ojca, jeśli oczywiście byłbyś w stanie odnosić się i do 
niego tak, jak przystoi. Swoją siostrą i żoną wzgardziłeś dla innej, 
upatrzonej i już wypróbowanej partii.

103

 Mało ci było, więc 

najcnotliwszą kobietę fałszywie oskarżyłeś o cudzołóstwo. Czy 
można dodać coś jeszcze? Ty się tym nie zadowoliłeś. W kalendy 
styczniowe, gdy senat był wypełniony po brzegi, w obecności stryja 
miałeś czelność powiedzieć,  że przyczyną twej nienawiści do 
Dolabelli jest przeświadczenie, że zhańbił twoją siostrę i żonę. Któż 
może orzec, czy większą bezczelnością było, że o tak plugawych i 
obrzydliwych sprawach mówiłeś w senacie, czy większą 
niegodziwością,  że przeciwko Dolabelli, czy jeszcze bardziej 
wstrętne, że w obecności ojca, czy bardziej okrutne, że przeciwko 
tej nieszczęsnej kobiecie? 

[39,100] Lecz wróćmy do sprawy dokumentów. Jak je rozpozna-

łeś? Przecież senat, aby zachować pokój, potwierdził rozporządze-
nia Cezara, czyli te, które on wydał, nie zaś te, o których Antoniusz 
powiedział, że je wydał Cezar. Skąd się one biorą? Kto je napisał? 
Jeżeli są fałszywe, dlaczego bierze się je pod uwagę? Jeżeli auten- 

102

 

SEPTEMWIRAT 

(septemviratus) - komisja złożona z siedmiu urzędników, 

której przewodził Lucjusz Antoniusz. Jej zadaniem było przeprowadzenie 
podziału dóbr w Poncie i Kampanii dla weteranów. 

103

 Mowa o Antonii, córce stryja, więc stryjecznej siostrze, a zarazem 

drugiej  żonie Marka Antoniusza, z którą się rozwiódł, by pojąć za żonę 
Fulwię. 

background image

tyczne, dlaczego się je sprzedaje? Przecież postanowiono, żebyście, 
poczynając od kalend czerwcowych, zbadali je wespół z radą. Jakaż 
to rada, co nigdy nie została zwołana! Na które kalendy czerwcowe 
czekałeś? Czy na te, kiedy powróciłeś w towarzystwie zbrojnych, 
zwiedziwszy kolonie weteranów? O przesławna ta twoja podróż w 
kwietniu i maju, gdyś także z Kapui zamierzał utworzyć kolonię!

104

 

Wiemy, w jaki sposób stamtąd uszedłeś, czy raczej - ledwie 
uszedłeś. [39,101] Teraz Miastu grozisz. Obyś się ważył spełnić 
swe pogróżki, aby owo „ledwie" bez śladu przepadło. A jakie 
zaszczytna była ta twoja pielgrzymka! Czy mam mówić o 
wykwintnych obiadach, o szaleńczych pijatykach? Tyś sam na tym 
stracił, teraz powiem więc o stratach naszych. Otóż uważaliśmy, że 
wielką ranę zadaje się rzeczypospolitej, nawet wtedy, gdy Pole 
Kampańskie uwalniano od podatków, aby rozdać je żołnierzom, a 
tyś poprzydzielał je swoim towarzyszom biesiad i hazardu. Mówię 
o komediantach, ojcowie, i komediantkach, które osadził na Polu 
Kampańskim. Czy mam nie opłakiwać Pola Leontyńskiego? 
Przecież te grunty kampańskie i leontyńskie pośród posiadłości 
narodu rzymskiego były niegdyś uważane za szczególnie intratne i 
żyzne. Lekarzowi

105

 - trzy tysiące jugerów; a ile byś dał, aby cię z 

szaleństwa wyleczył? Retorowi - dwa tysiące, a ile byś dał, gdyby 
mógł cię uczynić wymownym? 

[40,102] Wróćmy do jego podróży po Italii. Założyłeś kolonię w 

Kasylinum, gdzie już przedtem założył ją Cezar. Co prawda w li-
ście zasięgałeś mej rady co do Kapui, lecz odpowiedziałbym to sa-
mo w sprawie Kasylinum. Pytałeś, czy możesz zgodnie z prawem 
założyć nową kolonię tam, gdzie już  ją założono. Zaprzeczyłem, 
twierdząc,  że zgodnie z prawem, dopóki kolonia istnieje nienaru-
szona, nie zakłada się nowej w miejscu, gdzie została założona pod 
auspicjami, a nowi osadnicy mogą być dopisani do dawniejszych. 
Ty zaś do tego stopnia uniosłeś się pychą i pogwałciłeś wszelkie 
prawa dotyczące wróżb,  że założyłeś kolonię w Kasylinum - tam 
kolonia istniała już od kilku lat, kiedy zatknąłeś sztandar i wyty-
czyłeś okręg pługiem,

106

 którego lemiesz niemal otarł się o bramę 

Kapui, uszczuplając ziemie kwitnącego miasta. 

104

 W kwietniu i maju 44 r. Antoniusz odbył podróż po Kampanii, podczas 

której odwiedzał kolonie weteranów Cezara i zachęcał ich do trwania w 
gotowości. W Kapui istniała już kolonia, założona przez Cezara w 59 r. 

105

 Brak informacji na temat owego lekarza Marka Antoniusza. 

106

 Urzędnik wprowadzający osadników zatykał sztandar, przeprowadzał 

wróżby i symbolicznie wyznaczał pługiem okręg wokół kolonii. 

background image

[40,103] Zaczynając od pogwałcenia przepisów religijnych, rzu-

casz się na kasyńską posiadłość Marka Warrona, człowieka wielce 
pobożnego i uczciwego. Jakim prawem? Jak śmiałeś? Powiesz 
pewnie: „Tak samo jak na dobra dziedziców Lucjusza Rubriusza, 
jak na dobra dziedziców Lucjusza Turseliusza i na niezliczone inne 
posiadłości". A jeśli drogą licytacji, niechże one mają moc prawną, 
niech kontrakty będą ważne. Byleby tylko były to kontrakty 
Cezara, a nie twoje skrypty dłużne i nie te, na mocy których sam 
siebie uwolniłeś od długów. Kto mówi, że kasyńską posiadłość 
Warrona sprzedano? Kto widział  włócznię zatkniętą na znak licy-
tacji? Kto słyszał głos prowadzącego tę licytację? Mówisz, że po-
słałeś do Aleksandrii człowieka, aby kupił ową posiadłość od Ce-
zara. Doprawdy nie mogłeś sobie pozwolić na to, by poczekać, aż 
wróci. [40,104] A czy ktoś słyszał kiedyś, że skonfiskowano jakąś 
cząstkę majątku Warrona, skoro jego dobro stanowiło przedmiot 
troski wielu ludzi? A cóż stosownego da się powiedzieć o twej bez-
granicznej bezczelności, skoro Cezar napisał do ciebie, żądając 
zwrotu majątku? Oddal na chwilę zbrojnych, których tu widzimy, 
dowiesz się wówczas, że co innego licytacja Cezara, a co innego 
twoja bezczelność i zuchwałość. Nie tylko właściciel nie będzie 
chciał dopuścić cię do swych dóbr, ale też żaden przyjaciel, sąsiad, 
gość lub zarządca. 

[41,104] Przez ile dni, łajdaku, hulałeś w owej wiejskiej 

posiadłości! Od godziny trzeciej

107

 pito, grano, wymiotowano. O 

nieszczęsne ściany! „Jakże inny pan",

108

 choć jaki tam z niego pan, 

jakże inny od dawnego, wami zawładnął! Przecież Marek Warron 
chciał tam mieć przybytek wiedzy, nie rozpusty. [41,105] Jakież 
uczone rozmowy prowadzono przedtem w tej posiadłości, jakież 
czyniono przemyślenia, powstawały tam pisma, prawa narodu 
rzymskiego, wspomnienia o przodkach, wszelakie prawidła 
mądrości i wiedzy! A od kiedy ty się tam ulokowałeś, wszak 
właścicielem nie jesteś, wszędzie słychać było krzyki pijanych, 
posadzki spływały winem, chlapano po ścianach, szlachetnie 
urodzeni młodzieńcy przestawali z męskimi prostytutkami, 
nierządnice z matronami. Z Kasynum, z Akwinum, z Interamny 
przychodzili ludzie, aby cię pozdrowić - nie przyjąłeś nikogo. I 
słusznie, przecież u największego łotra 

107

 Tj. o dziewiątej rano. 

108

  „

JAKŻE INNY PAN

"  (quam dispari domino) - cytat z nieznanej tragedii, 

przytoczony przez Cycerona także w innym miejscu (Off.  1,139): „o domus 
antiqua, heu quam dispari dominare domino". 

background image

oznaki godności konsularnej traciły wartość. [41,106]A gdy jadąc 
do Rzymu, zbliżył się do Akwinum, wyszło mu naprzeciw dość 
wielu ludzi, jako że to ludne miasto. Obnoszono go po mieście w 
zakrytej lektyce, niczym nieboszczyka. Głupio postąpili Akwinaci, 
lecz mieszkali przecież na twej trasie. A mieszkańcy Anagniny? 
Choć z daleka, jednak zeszli, żeby go pozdrowić, jakby był konsu-
lem. Trudno w to uwierzyć, ale [†] wszyscy wiedzą, że nie odkło-
nił się nikomu. Miał zaś przy sobie dwóch mieszkańców Anagniny: 
Mustelę i Lakona - jeden z nich pierwszy do miecza, a drugi do 
kielicha. [41,107] Na cóż mi wspominać tamte pogróżki i zniewagi, 
jakimi obrzucił Sydycynów? Prześladował mieszkańców Pu-
teolów, za to, że za swych patronów obrali Gajusza Kasjusza i 
Brutusów. Kierowali się wielkim oddaniem, rozwagą, życzliwością 
i przywiązaniem, nie byli zmuszeni użyciem siły, jak to ma miejsce 
w przypadku twoim, Bazylusa i innych wam podobnych, których 
nikt nie chciałby mieć za klientów, a co dopiero za patronów. 

[42,107] Gdy nie było cię w Rzymie, bardzo piękny dzień zaja-

śniał dla twego kolegi.

109

 Zburzył na Forum pomnik,

110

 któremu 

zwykłeś oddawać cześć. Dowiedziałeś się o tym i - jak twierdzą ci, 
co byli z tobą - upadłeś na duchu. Co się stało potem, nie wiem. 
Domyślam się, że przeważyła groźba użycia broni. Ściągnąłeś swe-
go kolegę ze szczytu sławy i sprawiłeś nie tyle, że się do ciebie 
upodobnił, bo ciągle jeszcze nie jest tobą, ale że stał się niepodobny 
do siebie. 

[42,108] Potem ten twój powrót do Rzymu. Jakież zamieszanie w 

całym Mieście! Pamiętamy nadmierną potęgę Lucjusza Cynny, 
panującego po nim Sullę, dopiero co oglądaliśmy królującego Ce-
zara. Być może wtedy było nieco zbrojnych, lecz nie tak wielu i 
pozostawali ukryci. Teraz zaiste jedno wielkie barbarzyństwo! 
Żołnierze z mieczami maszerują w szyku kwadratowym. Widzimy, 
jak niosą lektyki z tarczami. Znieczulono nas, ojcowie, przywykli-
śmy do tego, co powtarza się od dawna. Gdy w kalendy czerwcowe 
chcieliśmy, zgodnie z ustaleniami, przyjść do senatu, zdjęci 
strachem, szybko uciekliśmy. [42,109] A ten, co senatu nie 
potrzebował i na nikogo nie czekał, raczej ucieszył się, gdyśmy 
odeszli, i natychmiast dopuścił się czegoś niewiarygodnego. On dla 
wła- 

109

 Kolegą Antoniusza w konsulacie na rok 44 po śmierci Cezara został 

Dolabella. 

110

 Początkowo Cyceron twierdził,  że gdyby Antoniusz nie wyjechał z 

Rzymu, także i jemu można by przypisać  tę zasługę; zob. Cyceron (Phil. 
1,2,5). 

background image

snego zysku wcześniej bronił dokumentów Cezara, a wówczas 
obalił jego sławne ustawy, aby móc wstrząsnąć rzecząpospolitą. 
Przedłużył okres zarządu prowincjami do kilku lat.

111

 Chociaż po-

winien bronić postanowień Cezara, unieważnił te dotyczące spraw 
publicznych i prywatnych. W sprawach publicznych najważniejsza 
jest ustawa, w sprawach prywatnych najświętszy jest testament. A 
on jedne ustawy zniósł bez żadnego obwieszczenia, inne zaś 
ogłosił, aby je zaraz znieść. Unieważnił testament, a przecież testa-
mentu nie podważają nawet obywatele okryci hańbą. Posągi i ob-
razy, wraz z ogrodami zapisane przez Cezara narodowi, przeniósł 
częściowo do ogrodów Pompejusza, częściowo do wiejskiej posia-
dłości Scypiona. 

[43,110] I ty tak czule wspominasz Cezara, tak go po śmierci ko-

chasz? Czy Cezar dostąpił większego zaszczytu nad ten, że miał 
pulwinar, posąg, spiczasty dach na domu i flamina?

112

 Czy jak Jo-

wisz, Mars bądź Kwirynus mają flaminów, tak boski Juliusz ma za 
kapłana Marka Antoniusza? Po cóż więc zwlekasz? Dlaczego na 
mocy wróżb się nie wyświęcisz? Wyznacz dzień, znajdź kogoś, kto 
by cię konsekrował. Przecież jesteśmy kolegami, więc nikt ci nie 
odmówi. O człowieku, nienawiść budzisz jako kapłan, wszystko 
jedno czy tyrana, czy śmiertelnika! Pytam dalej: nie wiesz, jaki 
dzień dziś mamy? Nie jesteś świadom, że wczoraj w cyrku czwarty 
dzień trwały igrzyska rzymskie, choć chyba sam wniosłeś do ludu, 
żeby dzień piąty poświęcono Cezarowi? Dlaczego nie ubraliśmy się 
odświętnie? Czemu pozwalamy, by zaniedbywano wyrazy czci 
przyznane Cezarowi na mocy twojej ustawy? Czy, dodając jeden 
dzień, pozwoliłeś znieważyć modlitwy, dlatego że nie chciałeś 
znieważać pulwinarów należnych bogom? Albo całkowicie zlikwi-
duj zwyczaje religijne, albo je zachowuj sumiennie. [43,111] 
Pytasz, czy podoba mi się pulwinar dla Cezara, spiczasty dach na 
jego domu i kapłan. Nic mi się z tych rzeczy nie podoba. Ale ty, 
który bronisz jego postanowień, jak wytłumaczysz fakt, że jednych 
bronisz, a o inne nie dbasz? Nie chcesz chyba przyznać,  że to 
wszystko dla dobra twojego, a nie dla chwały Cezara? 

I co ty na to? Czekam na twój dar słowa. Poznałem twego dziada 

jako bardzo wymownego człowieka, ale ciebie znam jako jeszcze 
bardziej otwartego w mówieniu. On nigdy nie przemawiał na- 

111

 Zob. Cyceron (Phil. 1,8,19). 

112

 Wszystko to atrybuty bogów; zob. „Słowniczek", hasła: 'pulwinar', 

'posąg', 'dach spiczasty', 'flamin'. 

background image

go, my oglądamy twoją pierś szczerego człowieka. Czy odpowiesz 
na te zarzuty i w ogóle będziesz miał czelność otworzyć usta? Czy 
znajdziesz w mej niekrótkiej mowie jakikolwiek zarzut, na który 
mógłbyś śmiało odpowiedzieć? 

[44,112] Lecz pomińmy minione sprawy i tylko ten jeden dzień, 

jeden - mówię - dzień dzisiejszy, tę chwilę, w której przemawiam, 
postaraj się usprawiedliwić, jeśli zdołasz. Dlaczego senat otoczony 
jest wieńcem zbrojnych? Dlaczego mnie słuchają twoi siepacze z 
mieczami? Dlaczego zamknięto podwoje świątyni Zgody? Dla-
czego prowadzisz na Forum Iturejczyków ze strzałami, lud najbar-
dziej barbarzyński ze wszystkich? Mówi, że robi to, aby czuć się 
bezpiecznie. Czyż nie lepiej tysiąc razy zginąć, niż nie móc bez 
zbrojnej straży żyć we własnym mieście? Ale, uwierz mi, żadna to 
ochrona. Miłością i życzliwością obywateli trzeba się obwarować, 
nie orężem. [44,113] Wydrze ci go i z rąk wytrąci naród rzymski. 
Obyśmy my wyszli z tego bez szwanku! Lecz jakkolwiek z nami 
postąpisz, jeśli nie zrezygnujesz ze swych zamiarów, daję słowo - 
niedługo pożyjesz. Twoja żona, wcale nie tak skąpa (wspominam ją 
bez cienia złośliwości), zbyt długo już jest winna narodowi 
rzymskiemu trzecią ofiarę.

113

 Naród rzymski ma ludzi, którym mo-

że powierzyć ster państwa. Gdziekolwiek w świecie oni są, w nich 
cały ratunek dla rzeczypospolitej, czy raczej - w nich rzeczpospo-
lita, która jak dotąd dokonała jedynie pomsty, a jeszcze nie odzy-
skała swych praw. Ma ona młodzież najbardziej szlachetną i goto-
wą jej bronić. Nawet jeśli młodzież ta w trosce o własny spokój 
wycofała się z życia publicznego, rzeczpospolita ją powoła. I słowo 
„pokój" jest słodkie, i sam pokój to rzecz zbawienna, ale jest wielka 
różnica między pokojem a niewolą. Pokój to spokojna wolność, 
niewola to zło największe ze wszystkich, które nie tylko wojną, ale 
i śmiercią należy okupić. 

[44,114]Chociaż oddalili się od nas ci nasi oswobodziciele, 

jednak pozostawili przykład czynu. Dokonali tego, czego nie 
dokonał nikt. Brutus prowadził wojnę z Tarkwiniuszem, który był 
królem, gdy w Rzymie wolno było nim być.

114

 Spuriusz Kasjusz, 

Spuriusz Meliusz, Marek Manliusz zostali zabici z powodu 
podejrzenia o chęć zdobycia władzy królewskiej. Nasi 
oswobodziciele jako pierwsi rzucili się z mieczami nie na 
człowieka jedynie dążącego do wła- 

113

 Poprzedni dwaj mężowie Fulwii: Klodiusz i Kurion, zginęli w czasie 

rozruchów w Rzymie, czego tu Cyceron najwyraźniej życzy i Antoniuszowi. 

114

 Mowa o Lucjuszu Juniuszu Brutusie, pierwszym konsulu (509 r.). 

background image

dzy królewskiej, lecz na już królującego. Jak sam w sobie czyn ten 
jest wielki i niemal boski, tak i godzien naśladowania, zwłaszcza że 
- jak się zdaje - dostąpili oni sławy, której w niebie ledwie dostąpić 
można. Choć sama świadomość dokonania najpiękniejszego czynu 
już jest nagrodą, jednak nie sądzę, aby śmiertelnik pogardził 
nieśmiertelną sławą. 

[45,115] Przypomnij więc sobie, Marku Antoniuszu, ów dzień, w 

którym zniosłeś dyktaturę. Wspomnij radość senatu i narodu 
rzymskiego, porównaj ją z obecną [†] chwilą, gdy ty i twoi bliscy 
kupczycie wszystkim. Wtedy zrozumiesz, jak wielka jest różnica 
między podłym zyskiem a sławą, lecz bez wątpienia, jak nie czują 
słodyczy potraw ci, co zapadli na jakąś chorobę i odrętwienie zmy-
słów, tak rozpustnicy, chciwcy i złoczyńcy nie mogą zasmakować 
w prawdziwej sławie. Cóż, skoro sława nie może cię skłonić do 
czynienia dobra, czyż strach może cię odwieść od najhaniebniej-
szych postępków? Sądów się nie boisz: jeżeli z powodu niewinno-
ści - pochwalam, ale jeżeli z powodu wiary w swą siłę, to czyż nie 
wiesz, czego powinien obawiać się ten, kto z tego właśnie powodu 
nie boi się sądów? [45,116] Jeżeli nie boisz się dzielnych mężów i 
zacnych obywateli, dlatego że broń powstrzymuje ich od twego 
ciała, to - uwierz mi - twoi wspólnicy nie będą znosić cię zbyt 
długo. A cóż to za życie dniem i nocą bać się swoich? Chyba że 
zobowiązałeś ich większymi dobrodziejstwami niż ów człowiek

115

 

ludzi, którzy go zabili. Zresztą, czy możesz się z nim porównywać 
pod jakimkolwiek względem? Był  mężem zdolnym, mądrym, o 
dobrej pamięci, wykształconym, pilnym, pomysłowym, 
dokładnym. Jego wojenne dokonania, choć dla rzeczypospolitej 
zgubne, jednak są wielkie. Na wiele lat wcześniej powziął zamiar 
zdobycia władzy królewskiej i to, co zamierzył, osiągnął po wielu 
trudach i niebezpieczeństwach. Prezentami, budowlami 
publicznymi, rozdawnictwem żywności, ucztami pozyskiwał sobie 
nieświadomy niczego tłum. Wspólników zobowiązał nagrodami, 
wrogów - pozorami łagodności. Cóż więcej? Raz wzbudzając 
strach, raz okazując cierpliwość, przyzwyczaił wolne państwo do 
znoszenia niewoli. 

[46,117] Mogę cię z nim porównać jedynie pod względem żądzy 

panowania, ale pod żadnym innym nie należy cię z nim porówny-
wać. Wszak z wielkiego zła, jakie wyrządził rzeczypospolitej, jed-
nak wynikło choćby to jedno dobro, że naród rzymski już nauczył 
się, na ile komu może zaufać, komu się powierzyć, a od kogo wi- 

115

 Mowa o Cezarze. 

background image

nien stronić. Czy nie myślisz o tym, nie rozumiesz, że dzielnym 
mężom wystarczy raz poznać, jak piękną, godną wdzięczności i 
wielce chwalebną sprawą jest zabić tyrana? Czy ludzie, którzy nie 
mogli znieść tego człowieka, będą znosić ciebie?[46,118]Uwierz 
mi, że na wyścigi niedługo biec będą, by dokonać tego dzieła, i nie 
zaczną zwlekać, czekając na okazję. 

Marku Antoniuszu, proszę, pomyśl wreszcie o rzeczypospolitej. 

Zważ na swych przodków, a nie na ludzi, z którymi żyjesz. Mnie 
traktuj, jak zechcesz, ale pojednaj się z rzecząpospolitą. Zresztą to 
twoja sprawa, co z tobą będzie, ja powiem o sobie. Gdy byłem mło-
dy, broniłem rzeczypospolitej, nie opuszczę jej więc, będąc star-
cem; w pogardzie miałem miecze Katyliny, nie ulęknę się i twoich. 
Chętnie oddam życie, jeśli  śmierć moja okupi wolność państwa, 
aby wreszcie boleść narodu rzymskiego zrodziła to, co poczęła już 
dawno! [46,119]Przecież przed niemal dwudziestoma laty w tej oto 
świątyni powiedziałem, że śmierć męża konsularnego nie może być 
przedwczesna,

116

 a teraz o ileż prawdziwsze wydają się te słowa, 

gdy płyną z ust starca! Ja, ojcowie, już nawet wypatruję  śmierci, 
skoro dostąpiłem zaszczytu sprawowania urzędów i dokonałem 
wielu czynów. Mam tylko dwa życzenia: po pierwsze, chcę, umie-
rając, pozostawić naród rzymski wolnym - nad to nic zgoła lepsze-
go nie mogą mi dać bogowie nieśmiertelni - po drugie: niech każdy 
otrzyma zapłatę wedle tego, jak się zasłużył rzeczypospolitej. 

116

 Zob. Cyceron (Cat. 4,2). 

background image

FILIPIKA TRZECIA 

[1,1] Ojcowie, później, niż wymagał tego stan rzeczypospolitej, 

lecz jednak wreszcie nas zwołano.

1

 Domagałem się tego codzien-

nie, nie tylko widząc,  że zanosi się na świętokradczą wojnę, jaką 
człowiek nikczemny i zatracony wydał ołtarzom i ogniskom domo-
wym, życiu i majątkom naszym, lecz także mając świadomość, że 
ta wojna już trwa. Czekamy na kalendy styczniowe. Nie czeka na 
nie Antoniusz, bo zamierza z wojskiem napaść na prowincję De-
cymusa Brutusa, męża wybitnego i wyjątkowego.

2

 Grozi, że dobrze 

uzbrojony i w pełnej gotowości przybędzie stamtąd do Miasta. [1,2] 
Na cóż to czekanie, po co zwłoka, choćby najmniejsza? Mimo że 
kalendy już blisko, jednak i krótki czas dłuży się nieprzy-
gotowanym. Jeśli się z góry o wszystko nie zadba, często jeden 
dzień, a nawet jedna godzina przynosi druzgocącą klęskę. Z podję-
ciem decyzji, jak ze złożeniem ofiary, lepiej nie czekać na określo-
ny dzień. Gdyby kalendy styczniowe przypadły w dniu, kiedy An-
toniusz po raz pierwszy uciekł z Rzymu, albo gdyby aż tak ich nie 
oczekiwano, nie mielibyśmy już  żadnej wojny. Powaga senatu i 
zgoda narodu rzymskiego poskromiłyby zuchwałość owego sza-
leńca. Głęboko wierzę, że konsulowie desygnowani zrobią to na- 

1

 20 grudnia 44 r. 

2

 Antoniusz wyruszył do Galii Przedalpejskiej, skąd zamierzał wypędzić 

Decymusa Brutusa, któremu rządy w tej prowincji powierzył w testamencie 
Cezar. Antoniusz na komicjach otrzymał Macedonię, w testamencie Cezara 
przyznaną Markowi Brutusowi, ale chcąc stacjonować bliżej Rzymu, by móc 
przejąć władzę, w czerwcu wyjednał sobie na komicjach zamianę Macedonii 
na Galię; Macedonii zrzekł się na korzyść swego brata, Gajusza. Stało się to 
powodem czteromiesięcznej wojny między Antoniuszem a Decymusem 
Brutusem, Oktawianem i senatem. 

background image

tychmiast po objęciu urzędu. Mają przecież dobrą wolę, w najwyż-
szym stopniu odznaczają się roztropnością i są wyjątkowo zgodni. 
Pilno mi do tego, bom złakniony nie tylko zwycięstwa, ale zwycię-
stwa szybkiego. 

[1,3] Dokądże wreszcie jedynie ludzie prywatni odpierać będą tę 

tak okrutną i niegodziwą nawałnicę? Dlaczego władza publiczna 
nie weźmie się za to czym prędzej? [2,3] Gdy mocno już rozpaliło 
się szaleństwo Antoniusza, a jego powrotu spod Brundyzjum oba-
wialiśmy się niczym najokrutniejszej i najzgubniejszej zarazy, 
wówczas młodzieniec, czy może raczej chłopiec,

3

 Gajusz Cezar, 

wiedziony jakimś niewiarygodnym, wręcz boskim, zamysłem i 
męstwem, strwonił całą ojcowiznę, by wystawić potężną armię, 
złożoną z niezwyciężonych weteranów. Nie żądaliśmy, nie brali-
śmy pod uwagę ani nie marzyliśmy o tym, bo nam to zdawało się 
niemożliwe. Użyłem niewłaściwego słowa: przecież on ojcowizny 
nie strwonił - zainwestował  ją w ocalenie rzeczypospolitej. [2,4] 
Nie możemy go nagrodzić tak, jak na to zasługuje, jesteśmy mu 
zatem winni bezgraniczną, z serca płynącą wdzięczność. Przecież 
nie ma człowieka tak niedoświadczonego i tak mało myślącego o 
rzeczypospolitej, który by nie wiedział, iż jeśliby Marek Antoniusz 
mógł spełnić swe groźby i przyjechać spod Brundyzjum do Rzymu 
z wojskiem, jakie miał zamiar zebrać, nie cofnąłby się wtedy przed 
żadnym okrucieństwem. Wszak pod gościnnym dachem 
Brundyzjum rozkazał wymordować najlepszych obywateli.

Wszyscy wiedzą,  że krew umierających u stóp Antoniusza zbry-
zgała twarz jego żony. Skoro nadciągał skalany tym okrucień-
stwem, rozwścieczony na wszystkich dobrych ludzi w większym 
jeszcze stopniu niż na tych, których pozabijał, czy oszczędziłby 
choć jednego z nas lub jakiegokolwiek innego porządnego czło-
wieka? [2,5] Od owego nieszczęścia z własnej inicjatywy uratował 
państwo człowiek prywatny, Cezar; inaczej być nie mogło. Gdyby 
go rzeczpospolita nie zrodziła, oto za sprawą zbrodni Antoniusza 
już jej nie mielibyśmy. Tak ja to widzę. Jestem przekonany, że je- 

3

 Gajusz Juliusz Cezar Oktawian miał wówczas 19 lat. 

4

 Antoniusz wymordował w Brundyzjum centurionów Legionu Marsowego 

i Legionu IV, które chciały przejść na stronę Oktawiana, gdyż ten płacił pięć 
razy więcej niż on. Następnie, pod koniec listopada, legiony te ruszyły z 
Antoniuszem na Rzym, ale w Albie mimo wszystko przeszły na stronę 
Oktawiana. Antoniusz, dokonując egzekucji, właściwie postąpił zgodnie z 
prawem, bo Oktawian był wówczas człowiekiem prywatnym, więc legiony 
przechodzące na jego stronę i opuszczające Antoniusza, któremu na mocy 
prawa podlegały, w istocie dopuszczały się dezercji. 

background image

śli ten jeden młodzieniec nie powstrzymałby ataku owego szaleńca 
i nie udaremnił jego zbrodniczych planów, rzeczpospolita zgi-
nęłaby doszczętnie. A zatem, ojcowie, dziś - bo dziś po raz pierw-
szy dzięki dobrodziejstwu Cezara możemy swobodnie mówić to, co 
myślimy - trzeba powierzyć mu władzę, aby mógł bronić rze-
czypospolitej nie tylko na własną rękę, lecz także na mocy naszego 
polecenia. 

[3,6] Gdy po długiej przerwie wolno nam mówić o sprawach pań-

stwa, nie można też milczeć o Legionie Marsowym. Czy 
kiedykolwiek  żył choć jeden człowiek tak dzielny, będący tak 
wielkim przyjacielem rzeczypospolitej, jak którykolwiek z tych 
żołnierzy? Uznawszy Marka Antoniusza za wroga państwa, nie 
chcieli towarzyszyć mu w jego szaleństwie, opuścili konsula. Nie 
postąpiliby tak zapewne, gdyby nie uważali za konsula człowieka, 
który - jak wiedzieli - nic innego nie robi i niczego innego nie 
zamierza, jak tylko rzeź obywateli i zagładę rzeczypospolitej. 
Legion ów rozłożył się obozem w Albie. Czyż mogli wybrać 
miasto bardziej skłonne do czynu i bardziej oddane albo takie, 
którego mieszkańcy byliby dzielniejszymi ludźmi i wierniejszymi 
przyjaciółmi rzeczypospolitej? [3,7] Naśladując odwagę tego 
Legionu, do wojsk Gajusza Cezara dołączył i uznał jego władzę 
Legion IV, dowodzony przez kwestora Lucjusza Egnatulejusza, 
najlepszego i najmężniejszego obywatela. Musimy więc, ojcowie, 
naszą uchwałą udzielić poparcia temu, czego z własnej woli 
dokonał i nadal dokonuje ów znakomity i wyróżniający się ze 
wszystkich młodzieniec. Musimy naszym świadectwem i pochwałą 
utwierdzić cudowną zgodę w sprawie odzyskania rzeczypospolitej, 
zgodę, jaka była udziałem weteranów i najdzielniejszych żołnierzy 
tak z Marsowego, jak i z IV Legionu. Obiecajmy dziś,  że gdy 
konsulowie desygnowani obejmą swój urząd, zatroszczymy się o 
korzyści, zaszczyty i nagrody dla nich. 

[4,8] Od dawna już wiemy to, co powiedziałem o Cezarze i jego 

wojsku. Dzięki niewiarygodnej odwadze Cezara oraz lojalności 
żołnierzy i weteranów z legionów, które zgodnie z najlepszym ro-
zeznaniem opowiedziały się za władzą senatu, wolnością narodu 
rzymskiego i odważnym dziełem Cezara, dzięki nim wszystkim 
Antoniusz został odepchnięty od naszych gardeł. Lecz, jak powie-
działem, są to sprawy dawniejsze. Nie możemy pominąć milcze-
niem ostatniego, dopiero co ogłoszonego

5

 edyktu Decymusa Bru-

tusa. Brutus obiecuje oto, że utrzyma prowincję Galię we władzy 

5

 Edykt ten nadszedł do Rzymu 20 grudnia 44 r. 

background image

senatu i narodu rzymskiego. Oto obywatel zrodzony dla rzeczypo-
spolitej, pomny swego imienia, wierny naśladowca przodków! 

A przecież gdy wypędzono Tarkwiniusza, przodkowie nasi nie 

oczekiwali wolności, tak jak my ją pragniemy zachować, odpierając 
Antoniusza. Oni już od założenia Miasta byli posłuszni królom, my 
po ich wypędzeniu zapomnieliśmy o niewoli. [4,9] Wszak owego 
Tarkwiniusza, którego nie mogli ścierpieć nasi przodkowie, nie 
uznano za okrutnego i nie nazwano okrutnym ani bezbożnym, lecz 
pysznym. Nasi przodkowie nawet u króla nie mogli znieść wady, 
którą my często znosimy u ludzi prywatnych, Lucjusz Brutus nie 
mógł znieść pychy króla, a Decymus Brutus miałby  ścierpieć,  że 
króluje zbrodniarz i bezbożnik? Czy Tarkwiniusz popełnił choć jed-
ną zbrodnię spośród tych, jakich w wielkiej liczbie dopuścił się An-
toniusz i czyni to nieprzerwanie? Królowie mieli nawet senat, 
jednak pomiędzy członkami tej rady nie kręcili się uzbrojeni 
barbarzyńcy, jak w senacie, któremu przewodził Antoniusz. 
Królowie sprawowali auspicja, a ten konsul i augur je zlekceważył, 
nie tylko wbrew nim wniósłszy ustawy, lecz uczyniwszy to razem z 
kolegą, którego wybór na mocy zmyślonych wróżb sam ogłosił 
jako nieprawidłowy. [4,10] Jakiż król kiedykolwiek był tak jawnie 
bezwstydny, by kupczyć wszystkimi korzyściami,  łaskami i 
prawami swego królestwa? Jakiego przywileju, praw obywatelskich 
jakiego miasta, jakiej nagrody nie sprzedał Antoniusz czy to 
pojedynczym osobom, czy miastom, czy całym prowincjom? Nie 
słyszeliśmy nic o jakichś  nędznych czynach i brudach 
Tarkwiniusza. Tymczasem w domu Antoniusza między 
koszyczkami na wełnę odważano złoto, liczono pieniądze. W 
jednym miejscu wszyscy, którzy chcieli, mogli wytargować 
wszystko, co pozostawało pod władzą narodu rzymskiego. Nie wie-
my niczego o tym, by Tarkwiniusz karał śmiercią obywateli rzym-
skich. Antoniusz w Suessie oddał  żołnierzy pod straż i wymordo-
wał, w Brundyzjum wybił niemal trzystu

6

 dzielnych mężów, 

najlepszych obywateli. [4,11] Wreszcie Tarkwiniusz, gdy go wypę-
dzano, toczył wojnę korzystną dla narodu rzymskiego,

7

 a Antoniusz 

prowadził żołnierzy przeciw narodowi rzymskiemu, kiedy opuściły 

6

 Wyżej Cyceron twierdził,  że Antoniusz wymordował w Brundyzjum 

centurionów dwóch zbuntowanych legionów, a gdyby tak było, liczba 
zabitych wyniosłaby 132 (w każdym legionie było po 66 centurionów). A 
zatem albo w tym miejscu posłużył się hiperbolą, albo Antoniusz zgładził nie 
tylko centurionów. 

7

 W 510 r., kiedy wedle tradycji obalono w Rzymie monarchię i 

ustanowiono republikę, ostatni król, Tarkwiniusz Pyszny, oblegał Ardeę, 
dążąc do podporządkowania sobie miast latyńskich. 

background image

go legiony i przestraszył się imienia oraz wojska Cezara, toteż za-
niedbawszy uroczystych ofiar, przed świtem złożył śluby, aby ich 
nigdy nie wypełnić.

8

 Teraz ma zamiar napaść na prowincję narodu 

rzymskiego. Wielkiego więc dobrodziejstwa naród rzymski doznał 
od Decymusa Brutusa, a spodziewa się takiego, jakie naszym 
przodkom wyświadczył Lucjusz Brutus, pierwszy z owego rodu, 
który ze wszech miar godzien jest zachowania swego wielkiego 
imienia. 

[5,12] Chociaż każda niewola to nieszczęście, jednak czymś nie 

do zniesienia jest służba u kogoś skalanego, bezwstydnego, 
zniewieściałego i wiecznie - nawet w ciężkim położeniu - pijanego. 
Człowiek, który go nie dopuszcza do Galii, i to jako osoba 
prywatna, samodzielnie decydując, uznał, a bynajmniej się nie 
pomylił,  że Antoniusz nie jest konsulem. Musimy więc, ojcowie, 
mocą  władzy publicznej udzielić poparcia tej prywatnej decyzji 
Decymusa Brutusa. Począwszy od Luperkaliów, nie powinniście 
nazywać Marka Antoniusza konsulem. On owego dnia na oczach 
narodu rzymskiego przemawiał nagi, wyperfumowany, pijany i 
koledze

9

 próbował nałożyć koronę. Tego dnia zrzekł się zatem nie 

tylko konsulatu, lecz także wolności. Musiałby przecież 
natychmiast zostać niewolnikiem, gdyby Cezar zechciał przyjąć od 
niego oznakę  władzy królewskiej. Czy Antoniusza, który owego 
potwornego i hańbą okrytego dnia wyraźnie ujawnił, co zdołałby 
znieść za życia Cezara, a co po jego śmierci sam pragnie osiągnąć, 
mogę uważać za konsula, za rzymskiego obywatela, za człowieka 
wolnego, w ogóle za człowieka? 

[5,13] Nie wolno też przemilczeć odwagi, roztropności i mądro-

ści, jaką wykazała prowincja Galia. Toż to kwiat Italii, podpora 
władzy narodu rzymskiego, ozdoba jego panowania. I tak wielka 
zgoda panuje wśród galijskich municypiów i kolonii, że wydaje się, 
jakby one wszystkie się zmówiły, by bronić władzy senatu i maje-
statu narodu rzymskiego. 

Dlatego, trybunowie ludowi,

10

 chociaż nie poddaliście pod 

obrady niczego, oprócz sprawy dotyczącej wystawienia straży, aby 
dzięki nim w kalendy styczniowe konsulowie bezpiecznie 
przeprowadzili zebranie, wydaje mi się jednak, że z wielką 
mądrością i najlepszymi zamiarami daliście nam swobodę 
mówienia o wszystkim, co dotyczy 

8

 Mowa o nagłym wyjeździe Antoniusza z Rzymu, które miało miejsce w 

nocy z 28 na 29 listopada 44 r.; zob. Cyceron (Phil. 5,9,24). 

9

 Tj. koledze w konsulacie, czyli Cezarowi. 

10

 Pod nieobecność konsulów, zgodnie z przysługującym im prawem, senat 

zwołali nowo wybrani trybunowie. 

background image

rzeczypospolitej. Skoro bowiem uznaliście, że bez straży senat nie 
może obradować bezpiecznie, tym samym oświadczyliście,  że 
nawet w murach Miasta panoszy się zbrodnia i zuchwałość 
Antoniusza. 

[6,14] Toteż w swojej mowie skierowanej do was, a jak sądzę, je-

steście mi przychylni, zawrę wszystko. Przyznajmy władzę znako-
mitym wodzom, a dzielnym żołnierzom dajmy nadzieję na 
nagrody; nie słowem jedynie, lecz i czynem wydajmy wyrok na 
Antoniusza, głoszący nie tylko, że żaden z niego konsul, lecz - że 
to wróg. Bo jeśli jest konsulem, legiony, które go opuściły, 
zasługują na śmierć przez obicie kijami,

11

 Cezar okazuje się 

zbrodniarzem, a łajdakiem Brutus, skoro obydwaj jako ludzie 
prywatni, z własnej woli zebrali wojsko przeciw konsulowi. Jeżeli 
zaś dla tych żołnierzy z powodu ich boskiej i nieśmiertelnej zasługi 
trzeba szukać nowych zaszczytów, wodzom zaś wręcz nie sposób 
się odwdzięczyć, to czy znajdzie się ktoś, kto za wroga nie uzna 
człowieka  ściganego zbrojnie przez ludzi, których za ten czyn 
uznano obrońcami rzeczypospolitej? 

[6,15] A jakże skory do zniewag w edyktach, jakże nieokrzesany 

z niego barbarzyńca! Najpierw nagromadził obelgi pod adresem 
Cezara, zapewne inspirowane wspomnieniami własnej rozwiązłości 
i nierządu. Czy jest ktoś bardziej niewinny i skromny od tamtego 
młodzieńca? Czy wśród młodzieży mamy znakomitszy przykład 
dawnej cnoty? Kto zaś jest bardziej zbrukany niż ten, co tak źle o 
tamtym mówi? Antoniusz zarzucił niskie pochodzenie synowi Ga-
jusza Cezara, choć także rodzony ojciec tamtego zostałby 
konsulem, gdyby mu życia starczyło. Mówi: „Matka z Arycji"

12

 - 

można by pomyśleć,  że z Tralles albo z Efezu. Patrzcie, jak 
spogląda z góry na nas, którzy urodziliśmy się w municypiach, 
czyli najwyraźniej na wszystkich, bo przecież niewielu nie 
pochodzi z municypium. Na jakież miasto nie spojrzy wyniośle 
człowiek, który tak zapalczywie gardzi starożytną Arycją: 
sprzymierzeńcem na mocy prawa, pod względem położenia niemal 
sąsiadką Rzymu, a biorąc pod uwagę  sławę mieszkańców - 
miejscowością bardzo zacną? [6,i6] Z tego miasta ustawy 
Wokoniusza, ustawy Atyniusza; wielu ludzi stamtąd zasiadało na 
krzesłach kurulnych za pamięci naszych ojców i naszej. Z tego 
miasta pochodzą bajecznie bogaci, niezliczeni ekwici rzymscy. 
Lecz jeśli nie podoba ci się żona z Arycji, dlaczego przypadła ci do 
gustu Tuskulanka? Przecież Marek Attiusz Balbus, ojciec tam- 

11

 Obicie kijami na śmierć  (fustuarium)  byto karą obowiązującą w wojsku 

rzymskim m.in. za zdradę. 

12

 Matką Oktawiana była Attia, córka Attiusza Balbusa, obywatela Arycji. 

background image

tej bardzo cnotliwej i naprawdę dobrej kobiety, był przede wszyst-
kim powszechnie szanowany wśród byłych pretorów, a ojcem twej 
obecnej  żony, dobrej, a z pewnością bogatej kobiety, jest jakiś 
Bambalion, człowiek bez żadnego znaczenia. Nie było nikogo 
bardziej lekceważonego niż on. Jąkał się i rozum miał ograniczony, 
więc zyskał pogardliwy przydomek. „Ale dziadek szlachetnie 
urodzony". Zapewne ów Tuditanus, co w palii i na koturnach miał 
zwyczaj z mównicy sypać ludziom drobniaki. Chciałbym,  żeby 
przekazał on potomkom tę pogardę dla pieniędzy. Macie ród 
sławny, szlachetny! [6,17] Ale jak to się stało, że uważasz za nisko 
urodzoną córkę Julii, skoro zwykłeś być dumny, że po matce 
pochodzisz z rodu Juliuszów? I cóż to za głupota,  że o żonach z 
nizin mówi syn człowieka, który ożenił się z córką zdrajcy, 
Numitorią Fregellanką, a sam ma dzieci z latoroślą wyzwoleńca? 
Niech przyjrzą się temu znakomici mężowie: Lucjusz Filippus, 
który ma żonę z Arycji, i Gajusz Marcellus, ożeniony z córką 
mieszkanki Arycji. Jestem przekonany, że oni nie wstydzą się 
pochodzenia owych zacnych kobiet. 

[7,17] Antoniusz w swym edykcie ostro karci także Kwintusa Cy-

cerona, syna mojego brata, i nie czuje, obłąkany,  że ta przygana 
stanowi w istocie pochwałę. Cóż bardziej pożądanego mogło się 
przydarzyć owemu młodzieńcowi? Oto wszyscy poznali go jako 
sprzymierzeńca zamiarów Cezara i wroga Antoniuszowego szaleń-
stwa! [7,18] Ten gladiator śmiał również napisać,  że Kwintus 
Cyceron myślał o zabiciu ojca i stryja. O niewiarygodna 
bezczelności, zuchwałości i bezmyślności! Ważył się to napisać o 
młodzieńcu, którego wraz z bratem kochamy na wyścigi, bo ma on 
słodki charakter, jest dobrze wychowany i wyjątkowo zdolny. W 
każdej godzinie mamy go przed oczami i w sercu, czekamy na 
nowiny od niego i chętnie byśmy go uściskali. 

Natomiast czy mnie w swych edyktach Antoniusz obraża, czy 

chwali - tego on sam nie wie. Wydaje się,  że chwali, chcąc mnie 
przy tym naśladować, skoro najlepszym obywatelom grozi tą samą 
karą śmierci, którą ja zastosowałem wobec zbrodniarzy i obywateli 
najgorszych.

13

 Jednak sądzi,  że ożywiając pamięć tego mojego 

najpiękniejszego czynu, jednocześnie wzbudzi do mnie nienawiść u 
ludzi jemu podobnych. 

[8,19] A czegóż takiego on dokonał? Wydał wiele edyktów i za-

rządził, aby senat licznie się zgromadził ósmego dnia przed kalen- 

13

 Cyceron po raz kolejny wspomina rok 63 i karę, jaką zastosował wobec 

katylinarczyków. 

background image

darni grudniowymi,

14

 ale sam tego dnia nie przyszedł. O ile mnie 

pamięć nie myli, napisał na końcu edyktu: „Jeśli ktoś  będzie nie-
obecny, wszyscy mogą uważać, że nastaje na moje życie i żywi jak 
najgorsze zamiary". Cóż to za złe zamiary? Czy mają na celu odzy-
skanie wolności przez naród rzymski? Wyznaję,  że byłem ich ini-
cjatorem, doradzałem i doradzam Cezarowi, co należy czynić. Cho-
ciaż on nie potrzebował niczyjej rady, jednak - jak to się mówi -
dolałem oliwy do ognia.

15

 Który porządny człowiek nie nastawałby 

na twoje życie, gdyby wiedział, że od twej śmierci zależy ratunek i 
życie wszystkich dobrych oraz wolność i władza narodu rzymskie-
go? [8,20] Skoro Antoniusz wezwał nas tak srogim edyktem, 
dlaczego sam nie przyszedł? Myślicie,  że z powodu jakiegoś 
nieszczęścia albo ważnej sprawy? Wino i uczta go zatrzymały, jeśli 
nie należy nazwać owej uczty raczej pijatyką. Przeoczył dzień 
naznaczony edyktem i przeniósł obrady na czwarty dzień przed 
kalendami grudniowymi.

16

 Rozkazał stawić się na Kapitolu. Nie 

wiem, którędy sam przyszedł do świątyni, chyba podziemnym 
podkopem Galów. Zeszli się zaproszeni, skądinąd ludzie poważani, 
ale niepomni swej • godności. Taki bowiem był ów dzień, takie 
krążyły pogłoski, taki człowiek zwoływał senat, że hańbą było dla 
senatora niczego się nie obawiać. Antoniusz jednak do tych, co 
przyszli, nie śmiał powiedzieć ni słowa o Cezarze, chociaż 
postanowił poddać sprawę pod osąd senatu; jakiś  mąż konsularny 
przyniósł przecież na piśmie swoje zdanie na ten temat. [8,21] Fakt, 
że Antoniusz nie miał odwagi mówić o człowieku, który 
poprowadził wojsko przeciwko niemu, konsulowi, czymże innym 
jest, jak nie przyznaniem się, że sam jest wrogiem? Wszak jeden z 
nich wrogiem być musiał i nie można było inaczej osądzić sprawy 
między dwoma skłóconymi wodzami. Jeśli więc wrogiem jest 
Cezar, dlaczego konsul nie przedstawił jego sprawy w senacie? 
Jeżeli senat nie powinien ukarać Cezara, to cóż może powiedzieć 
Antoniusz, jak nie to tylko, że skoro o Cezarze milczał, sam 
przyznał,  że jest wrogiem? W edyktach nazywa go Spartakusem, 
ale w senacie nie ma odwagi nawet złym go nazwać. [9,21] A jakże 
Antoniusz pobudza do śmiechu w najbardziej nawet smutnym 
położeniu! Zachowałem w pamięci zdanka z jednego edyktu i - jak 
mniemam - Antoniusz uważa je za nadzwyczaj subtelne. Ja zaś 
dotąd nie znalazłem nikogo, kto by odgadł, co on 

14

 Tj. 24 listopada 44 r. 

15

 W oryginale: „currentem incitavi" ('pośpieszyłem biegnącego'). 

16

 Tj. na 28 listopada. 

background image

chciał powiedzieć. [9,22] „Żadna to zniewaga, którą wyrządza czło-
wiek godny". Po pierwsze, kto to jest człowiek godny? Bo wielu 
przecież godnych jest kary, na przykład on sam. Czy chodzi o 
„zniewagę, którą wyrządza człowiek posiadający godność"? A 
jakaż zniewaga może być większa od takiej właśnie? Dalej: co to 
znaczy „wyrządzać zniewagę"? l kto o tym mówi? Następne: „To 
nie strach, jeśli go wzbudza nieprzyjaciel". A więc przyjaciel zwykł 
wzbudzać strach? I inne podobne bzdury. Czy nie lepiej być nie-
mową, niż mówić to, czego nikt nie rozumie? Oto dlaczego jego 
nauczyciel z mówcy stał się rolnikiem

17

 i wziął w posiadanie dwa 

tysiące jugerów nieobciążonego podatkami i należącego do dóbr 
publicznych Leontyńskiego Pola: człowieka durnego jeszcze bar-
dziej ogłupił i dostał publiczny majątek. [9,23] Ale być może nie 
jest to ważne. 

Pytam więc: dlaczego Antoniusz tak łagodny był w senacie, skoro 

w edyktach tak srogi? Po cóż było trybunowi ludowemu Lu-
cjuszowi Kasjuszowi, mężowi dzielnemu i niezmiernie stateczne-
mu, grozić karą  śmierci, gdyby przyszedł do senatu? Po co siłą i 
groźbami wyrzucał z senatu Decymusa Karfulenusa, który w 
sprawach rzeczypospolitej miał  właściwe zdanie? Dlaczego za-
kazywał nie tylko wstępu do świątyni, lecz nawet zbliżania się do 
Kapitolu Tyberiuszowi Kanucjuszowi, który podczas zgromadzeń 
zwołanych w dobrej sprawie często słusznie go dręczył? Jakiej 
uchwale senatu wedle obaw Antoniusza mieli się oni sprzeciwić?

18 

Pewnie uchwaleniu modłów dziękczynnych dla wybitnego czło-
wieka, Marka Lepidusa, a niebezpieczeństwem było to, że ktoś 
przeszkodzi w przyznaniu zwykłego zaszczytu temu, dla kogo o 
zaszczycie wyjątkowym myśleliśmy codziennie. [9.24] I w ogóle 
Antoniusz chyba bez powodu zwołał senat, skoro, gdy już miał 
mówić o sprawach rzeczypospolitej, a przyniesiono wieści o Le-
gionie IV, upadł na duchu i zerwał się do ucieczki? Pośpiesznie 
przeprowadził ustawę senatu o modlitwach dziękczynnych, a gło-
sowano przez rozejście się, co przedtem nigdy się nie zdarzyło.

19

 

17

 Przysłowiowe: „ex oratore arator". Mowa oczywiście o Sekstusie 

Klodiuszu. 

18

 Jako trybunowie ludowi wymienieni mogli skorzystać z prawa weta; zob. 

też Cyceron (Phil. 1,10,25). 

19

 W sprawach ważnych głosowano tak, iż każdy senator zabierał  głos na 

dany temat. W sprawach mniejszej wagi, a taką nie było uchwalenie modłów 
publicznych, senatorowie głosujący za lub przeciw stawali po dwóch 
przeciwnych stronach (in discessione). Druga metoda - wedle słów Cycerona: 
„głosowanie nogami" - była zdecydowanie szybsza. 

background image

[10,24] Potem wyjechał: podróż w żołnierskim płaszczu, unikanie 

ludzkich oczu, światła dziennego, Miasta, Forum - nędzna, 
wstrętna, haniebna ucieczka. Jednak tego samego dnia wieczorem 
uchwalono znakomite ustawy, sumiennie przeprowadzono 
losowanie prowincji i ta, która komu odpowiadała, boskim 
zrządzeniem każdemu przypadła. [10,25] Bardzo dobrze więc 
czynicie, trybunowie ludowi, zgłaszając teraz wniosek o 
wystawieniu straży dla konsulów i senatu. Za tę waszą zasługę 
wszyscy wam z serca dziękujemy i jesteśmy wdzięczni. Jakże 
bowiem możemy czuć się bezpieczni wobec tak niezmiernej 
zuchwałości i chciwości ludzkiej? Jakiego ostrzejszego wyroku, niż 
wydany przez jego przyjaciół, oczekuje ten człowiek nieszczęsny i 
zatracony? Lucjusz Lentulus, człowiek bardzo mu bliski, a ze mną 
związany, oraz Publiusz Nazon, wolny od wszelkiej chciwości, 
orzekli,  że nie mają  żadnej prowincji, bo Antoniusz nie 
przeprowadził  żadnego losowania.

20

 To samo stwierdził Lucjusz 

Filippus, zaprawdę  mąż godny ojca, dziada i swych przodków. 
Tego samego zdania był niezwykle uczciwy i prawy Gajusz 
Turraniusz. To samo poświadczył też Spuriusz Oppiusz. Nawet ci, 
co ceniąc przyjaźń z Antoniuszem, pozwolili mu na więcej, niż być 
może chcieli: Marek Pizon, mój przyjaciel - szanowany i jako 
człowiek, i jako obywatel - oraz równie nieskazitelny Marek 
Wehiliusz, potwierdzili, że będą posłuszni władzy senatu. [10,26] 
Cóż zaś mam powiedzieć o Lucjuszu Cynnie? Jego wyjątkowa 
uczciwość, widoczna w licznych i wielkich dziełach, czyni mniej 
zaskakującą chwałę owego zacnego czynu: oto zupełnie 
zlekceważył prowincję, której równie wielkodusznie i bardzo 
rozważnie nie przyjął Gajusz Cestiusz. Kim są pozostali zadowo-
leni z cudownego losowania? Tytus Anniusz i Marek Galliusz. Och, 
obaj szczęściarze! Przecież niczego innego nie pragnęli. Gajusz 
Antoniusz dostał Macedonię. Ten także jest szczęściarzem, wszak 
ciągle o niej mówił. A Gajusz Kalwizjusz dostał Afrykę. Trudno o 
większe szczęście niż jego - ledwo przecież opuścił Afrykę i jakby 
przewidując, że wróci, pozostawił w Utyce dwóch legatów. Sycylia 
przypadła Markowi Kuzyniuszowi, a Kwintusowi Kasjuszowi - 
Hiszpania. Nie mam powodu do podejrzeń: wierzę,  że losowanie 
tych dwóch prowincji obyło się bez cudu. 

[11,27] O Gajuszu Cezarze - do młodzieńca wołam - jakże nagle 

i niespodziewanie przyszedłeś na ratunek rzeczypospolitej! Skoro 

20

 Cyceron zmierza do anulowania wyników losowania prowincji; 

losowanie to Antoniusz przeprowadził 28 listopada 44 r. 

background image

tego wszystkiego dopuścił się ten, który uciekał, cóż jeszcze by 
zrobił, gdyby zaatakował? A na zgromadzeniu mówił,  że będzie 
stróżem Miasta i pod Miastem zatrzyma wojsko aż do kalend ma-
jowych. O, wilk - jak powiadają - to znakomity stróż owiec! Czy 
Antoniusz byłby stróżem Miasta czy łupieżcą i prześladowcą? Po-
wiedział, że wjedzie i wyjedzie z Miasta, kiedy zechce. A czyż nie 
powiedział wobec ludu, siedząc przed świątynią Kastora, że prze-
żyje tylko ten, kto zwycięży? 

[11,28] Dziś po raz pierwszy po długiej przerwie wstępujemy na 

grunt wolności, której ja, dopóki mogłem, byłem nie tylko obrońcą, 
lecz także odnowicielem. Kiedy zaś nie dysponowałem możli-
wościami, zamilkłem i bez poniżenia, ale nie bez godności, znio-
słem doświadczenie owego czasu. Kto jednak zniesie tę bestię 
najohydniejszą? W jaki sposób? Czy w Antoniuszu jest cokolwiek 
prócz pożądania, okrucieństwa, rozpusty i zuchwałości? On cały 
jest ulepiony z tych wad. Nie ma w nim nic szlachetnego, umiar-
kowanego, skromnego czy wstydliwego. [11,29] Ponieważ, sprawa 
doszła do punktu krytycznego i albo on poniesie karę z rąk rzeczy-
pospolitej, albo my staniemy się niewolnikami, to - na bogów nie-
śmiertelnych! - ojcowie, zdobądźmy się wreszcie na godną ojców 
odwagę i męstwo: odzyskajmy wolność właściwą narodowi i imie-
niu rzymskiemu lub ponad niewolę przedłóżmy śmierć. Znieśliśmy 
i wycierpieliśmy wiele z tego, czego w wolnym państwie znosić nie 
należało, jedni z powodu nadziei, że być może uda się odzyskać 
wolność, inni nadmiernie pragnęli zachować  życie. Lecz skoro 
znieśliśmy to, do znoszenia czego zmusiła nas konieczność, zaiste 
jakaś siła fatalna - choć i tego nie znieśliśmy do końca - czy dalej 
będziemy tolerować owo najbardziej ohydne i okrutne panowanie 
tego skończonego łotra? 

[12,30] Co zrobi w gniewie, mając możliwość działania, skoro 

bez żadnej przyczyny był wrogiem wszystkich ludzi prawych? Na 
co jeszcze się waży jako zwycięzca człowiek, który po śmierci 
Cezara,  żadnego zwycięstwa nie odniósłszy, dokonał tak 
niesłychanych zbrodni? Opróżnił wypełniony po brzegi dom 
Cezara, zrabował ogrody, przeniósł z nich do siebie wszystkie 
ozdoby, w pogrzebie znalazł okazję do rzezi i pożarów. 
Przeprowadziwszy dwie lub trzy dobre i korzystne dla 
rzeczypospolitej uchwały senatu, pozostałymi sprawami kierował 
wedle własnej korzyści i zysku: sprzedawał przywileje, uwalniał od 
podatków miasta, całe prowincje wyjął spod panowania narodu 
rzymskiego, odwołał z wygnania banitów, postarał się o wyrycie na 
miedzianych tablicach i umieszczenie na 

background image

Kapitolu fałszywych ustaw i fałszywych dekretów, podpisanych 
imieniem Gajusza Cezara, narodowi rzymskiemu narzucił bezecne 
ustawy. Jego uzbrojone straże nie dopuściły na rynek ludu i urzęd-
ników. Otoczył senat żołnierzami, a gdy przewodził jego obradom, 
w świątyni Zgody zamknął zbrojnych. Z pośpiechem udał się do le-
gionów w Brundyzjum i wymordował prawomyślnych centurio-
nów. Postanowił przybyć do Rzymu z wojskiem, aby nas zgładzić, 
a Miasto [†] w proch obrócić [†]. [12,31] I właśnie od tego ataku 
odwiódł go Cezar swymi wojskami i roztropnością dzięki zgodzie 
weteranów i odwadze legionów. Nawet złamany wyrokiem losu nie 
umniejszył swej zuchwałości ani nie zaprzestał, obłąkany, rzucać 
się i szaleć. Prowadzi uszczuplone wojsko do Galii, z jednym legio-
nem, i to niepewnym, czeka na brata Lucjusza, od którego nikogo 
bardziej sobie podobnego nie znajdzie. Jakież spustoszenia poczy-
nił Lucjusz, gdziekolwiek postawił stopę - z murmillona wódz, z 
gladiatora imperator! Dokądkolwiek trafi, niszczy składy wina, 
wyrzyna trzody bydła i stada owiec. Ucztują żołnierze, on nurza się 
w winie, naśladując brata. Pustoszy się pola, rozgrabia posiadłości 
wiejskie, porywa i wydaje na pastwę żołnierzy matrony, dziewice, 
chłopców szlachetnie urodzonych. Tego samego, co Lucjusz, do-
puszczał się i Marek Antoniusz, gdziekolwiek przybył z wojskiem. 

[13,32] Otworzycie więc bramy tym najbardziej obmierzłym bra-

ciom i przyjmiecie ich do Miasta? Nie wykorzystacie łaski bogów 
nieśmiertelnych, gdy czas po temu, bo wodzowie są gotowi, żoł-
nierze pełni zapału, naród rzymski jednomyślny, a cała Italia po-
wstała, by odzyskać wolność? Nie powtórzy się okazja, jeśli tę 
zmarnujemy. Gdy Antoniusz przywędruje do Galii, zostanie osa-
czony z tyłu, z przodu, z boku. Wszak nie tylko zbrojnie należy na 
niego natrzeć, lecz także za pomocą naszych dekretów. Wielka siła, 
wielka i iście boska jest moc jednomyślnego i zgodnego senatu. 

Czy widzicie wypełniony rynek, a naród rzymski, który zwarty i 

gotowy ufa, że odzyska wolność? Gdy naród widzi nas tu tak licz-
nie zgromadzonych po długiej przerwie, ma nadzieję,  że 
przyszliśmy także jako ludzie wolni. [13,33] Kiedy czekałem na ten 
dzień, uniknąłem zdradzieckich mieczy Marka Antoniusza, bo on, 
atakując mnie za nieobecność w senacie, nie pojmował,  że swoją 
osobę i swoje siły zachowywałem na chwilę odpowiednią. Gdybym 
bowiem wtedy chciał się sprzeciwić jemu, człowiekowi, który 
pragnął rozpocząć rzeź ode mnie, teraz nie mógłbym przyjść 
rzeczypospolitej z pomocą. Ale skoro nadarzyła się sposobność, nie 
stracę, ojcowie, ani chwili za dnia ni w nocy i jak przystoi, myśleć 
będę o wolności na- 

background image

rodu rzymskiego i o waszej godności: co trzeba przedsięwziąć i 
czego dokonać. Nie tylko nie wzbraniam się przed owym trudem, 
lecz będę do niego dążyć i domagać się go, co zresztą czyniłem, 
gdy jeszcze wolno było, a co przerwałem na czas, dopóki ponownie 
nie miałem możliwości. Już nie dość,  że wolno, ale wręcz trzeba, 
jeśli bardziej nie chcemy być niewolnikami, niż z bronią w ręku 
odważnie postanowić, iż nie będziemy służyć. [13,34] Bogowie 
nieśmiertelni dali nam tych oto strażników: Miastu - Cezara, Galii - 
Brutusa. Wszak gdyby Antoniusz mógł ujarzmić Miasto, 
natychmiast zginęliby porządni obywatele, inni musieliby zostać 
niewolnikami. Gdyby mógł opanować Galię, stałoby się to zaraz 
potem. 

[14,34] Na bogów nieśmiertelnych, ojcowie, wykorzystajcie 

nadarzającą się okazję! Przypomnijcie sobie wreszcie, że jesteście 
członkami najznakomitszego na całym  świecie zgromadzenia. 
Dajcie narodowi rzymskiemu znak, że rzeczypospolitej nie 
zabraknie waszej rady, bo on jawnie wyznaje, że jemu nie 
zabraknie męstwa. Nie ma powodu, bym was napominał. Nikt nie 
jest aż tak głupi, by nie rozumieć,  że jeśli prześpimy ten czas, 
będziemy musieli znosić panowanie nie tylko okrutne i wyniosłe, 
lecz także haniebne i sromotne. [14,35] Znacie szaleństwo 
Antoniusza, znacie jego przyjaciół, znacie cały dom. Zostać 
niewolnikiem lubieżnych rozpustników, niegodziwych 
bezwstydników, pijanych hazardzistów - oto największe nie-
szczęście połączone z największą hańbą. Jeżeli już - oby bogowie 
nie spełnili tej przepowiedni! - nadchodzi ostateczna zagłada 
rzeczypospolitej, my, przewodzący wszystkim narodom na całej 
ziemi, uczyńmy to, co dzielni gladiatorzy, którzy giną z honorem: i 
my raczej z godnością padnijmy, niż  żebyśmy mieli w hańbie 
służyć. [14,36] Nic bardziej godnego nienawiści niż hańba, nic 
bardziej obrzydliwego niż niewola. Urodziliśmy się do sławy i do 
wolności, albo zatrzymajmy je, albo z godnością ponieśmy śmierć. 
Zbyt długo ukrywaliśmy nasze uczucia. Teraz wszystko jest jawne: 
wszyscy opowiedzieli się  bądź po jednej, bądź po drugiej stronie, 
objawiając swoje poglądy i pragnienia. Są i obywatele niegodziwi, 
zbyt liczni, biorąc pod uwagę miłość ojczyzny, lecz zarazem 
nieliczni, zważywszy na rzesze prawomyślnych, którzy przeciw 
tamtym wystąpili. Bogowie nieśmiertelni dali rzeczypospolitej 
niewiarygodną siłę i szczęście, aby unicestwiła wrogów. Wszak do 
tych środków obrony, jakimi dysponujemy, zaraz dojdą niezmiernie 
roztropni, mężni i zgodni konsulowie, którzy sprawę wolności 
rzeczypospolitej dokładnie omawiali i przez wiele miesięcy 
rozważali. Mając takich doradców i wodzów, gdy bogowie 
sprzyjają, a naród rzymski jest jednomyśl- 

background image

ny, w naprawdę krótkim czasie odzyskamy wolność, zaś 
wspomnienie niewoli uczyni tę wolność słodszą. 

[15,37] Gdy więc trybunowie ludowi złożyli wniosek mający za-

pewnić senatowi możliwość bezpiecznych obrad w kalendy stycz-
niowe i swobodę wypowiedzi własnego zdania na temat 
najważniejszych spraw państwa, proponuję uchwalić: niech 
konsulowie desygnowani Gajusz Pansa i Aulus Hircjusz dołożą 
starań, by w kalendy styczniowe senat mógł obradować 
bezpiecznie. Co do edyktu imperatora konsula desygnowanego 
Decymusa Brutusa, niech senat ogłosi,  że imperator konsul 
desygnowany Decymus Brutus położył wielkie zasługi dla państwa, 
broniąc powagi senatu oraz wolności i władzy narodu rzymskiego, 
[15,38] i że Decymus Brutusp, zachowując we władzy senatu 
prowincję Galię Bliższą, wraz z jej znakomitymi mężami oraz 
odważnymi i przyjaznymi rzeczypospolitej obywatelami, a także 
wojsko, postąpił i postępuje słusznie, sprawiedliwie i dla dobra 
państwa, i to zarówno on, jak i jego wojsko, jak też municypia i 
kolonie prowincji Galii. Senat uważa, że dla dobra rzeczypospolitej 
należy powierzyć prowincje Decymusowi Brutusowi i Lucjuszowi 
Plankusowi, imperatorom konsulom desygnowanym, jak również 
pozostałym, którzy dzierżą prowincje na mocy ustawy Juliusza, 
ażeby dzierżyli je nadal, dopóki na mocy uchwały senatu każdemu 
z nich nie zostanie wyznaczony następca; mają oni dołożyć starań, 
aby owe prowincje i wojska trwały na straży rzeczypospolitej, 
pozostając pod władzą senatu i narodu rzymskiego. Ponieważ, 
dzięki staraniu, odwadze i roztropności Gajusza Cezara oraz przy 
całkowitej zgodzie żołnierzy weteranów, którzy okazali mu posłu-
szeństwo, stanęli i nadal stoją na straży rzeczypospolitej, naród 
rzymski został uratowany i ciągle jest ratowany od najcięższych 
nieszczęść; [15,39] ponieważ Legion Marsowy, stanąwszy w Albie, 
w municypium wiernym i mężnym, wsparł władzę senatu i wolność 
narodu rzymskiego; ponieważ Legion IV, dowodzony przez znako-
mitego obywatela Lucjusza Egnatulejusza, wykazawszy się podob-
ną rozwagą i męstwem, broni i bronił władzy senatu i wolności na-
rodu rzymskiego - jest i będzie w przyszłości wielką troską senatu, 
aby za tak wielkie zasługi wobec rzeczypospolitej przyznać im za-
szczyty i dowody wdzięczności. Senat postanawia, że konsulowie 
desygnowani Gajusz Pansa i Aulus Hircjusz, objąwszy urząd, 
przedstawią w senacie projekt uchwały w tych sprawach, zgodnie z 
tym, co jako lojalni obywatele uznają za służące interesowi 
rzeczypospolitej. 

background image

FILIPIKA CZWARTA 

[1,1] Kwiryci, wasza niewiarygodnie liczna obecność na zgroma-

dzeniu, tak wielka, że nie sądzę, bym pamiętał podobną, budzi 
zapał do walki w obronie rzeczypospolitej i niesie wielką nadzieję 
na uratowanie państwa! Choć zapału nigdy mi nie brakowało, czas 
nie był stosowny, ale gdy tylko nadszedł i gdy ledwie błysnął 
promyk nadziei, jako pierwszy stanąłem w obronie waszej 
wolności. Gdybym próbował uczynić to wcześniej, teraz nie 
mógłbym dokonać niczego. Nie sądźcie, Kwiryci, że dzisiaj

1

 

przeprowadzono sprawę nieznaczną, wszak położono fundamenty 
pod dalsze działania. Antoniusz jeszcze nie został przez senat 
nazwany wrogiem, lecz w rzeczy samej za takiego został uznany. 
[1,2] Teraz nabrałem wielkiej otuchy, bo wy jednomyślnie i z 
wielkim aplauzem okrzyknęliście go wrogiem. Nie może być 
inaczej, Kwiryci: albo niegodziwcami są ci, co przeciwko 
konsulowi zgromadzili wojsko, albo wrogiem jest ten, przeciwko 
któremu słusznie chwycono za broń. Dzisiaj senat sprawił,  że ta 
wątpliwość, choć w istocie nikt jej nie żywił, została usunięta. 

Największymi pochwałami senat uczcił Gajusza Cezara, który 

własnym staraniem, z własnej inicjatywy i przy spożytkowaniu 
własnego majątku obronił rzeczpospolitą i waszą wolność i broni 
ich nadal. [1,3] Chwalę, chwalę was, Kwiryci, że wyrazami 
najwyższej wdzięczności obdarzyliście imię owego przesławnego 
młodzieńca, czy raczej chłopca. Jego czyny są nieśmiertelne, a 
młodym nazywam go z racji wieku. Wiele pamiętam, niejedno 
poznałem, dużo przeczytałem, Kwiryci, ale jak sięgam pamięcią 
przez wszyst- 

1

 Tj. 20 grudnia 44 r.; a więc tego samego dnia Cyceron wygłosił filipikę 

trzecią (w senacie) i czwartą (na komicjach). 

background image

kie wieki, o niczym podobnym nie słyszałem. Gdy dręczyła nas 
niewola, a zło z dnia na dzień się rozprzestrzeniało i nie mieliśmy 
żadnej obrony, i obawialiśmy się niosącego śmierć, złowieszczego 
powrotu Antoniusza z Brundyzjum, wówczas to Cezar podjął de-
cyzję, której nikt nie oczekiwał i o której z pewnością nikt nie wie-
dział. Z żołnierzy ojca

2

 wystawił wojsko niezwyciężone, aby odda-

lić od rzeczypospolitej zgubne szaleństwo Antoniusza, podniecane 
najbardziej okrutnymi pomysłami. 

[2,4] Czy znajdzie się ktoś, kto nie zrozumie, że jeśliby Cezar nie 

wystawił wojska, powrót Antoniusza niechybnie pociągnąłby za 
sobą naszą śmierć?

3

 Przecież Antoniusz wracał do Rzymu, ocieka-

jąc krwią obywateli rzymskich, których wymordował w Suessie i w 
Brundyzjum. Płonął tak zażartą  nienawiścią do was, że o niczym 
innym nie myślał, jak o zagładzie narodu rzymskiego. Kto by mógł 
bronić waszego bezpieczeństwa i waszej wolności, gdyby zabrakło 
wojska Gajusza Cezara, wojska złożonego z najdzielniejszych 
żołnierzy jego ojca? W sprawie przyznania pochwał i zaszczytów 
należnych mu w boskim wymiarze za iście boskie i nieśmiertelne 
zasługi senat zgodził się ze mną i dopiero co uchwalił, by przyznać 
je już w najbliższym czasie. [2,5]  Gdy to uchwalono, któż nie 
pozna jasno, że Antoniusz został uznany za wroga? Jak bowiem 
inaczej możemy nazywać człowieka, gdy tych, co przeciwko niemu 
prowadzą wojska, senat uznaje za godnych szczególnych 
zaszczytów? 

Kolejna sprawa: czy Legion Marsowy, który według mnie bo-

skim zrządzeniem wziął imię od boga będącego - jak wieść niesie - 
ojcem narodu rzymskiego,

4

 sam nie rozstrzygnął,  że Antoniusz to 

wróg ojczyzny, jeszcze nim za takiego uznał go senat? Przecież 
jeżeli Antoniusz nie jest wrogiem, trzeba, byśmy jako wrogów 
traktowali tych, co opuścili konsula. Przepiękny czyn Marsowych 
legionistów dobitnie i stosownie swoimi okrzykami uznaliście, 
Kwiryci, za słuszny. Przystąpili do obrony władzy senatu, waszej 
wolności i całej rzeczypospolitej, opuścili wroga i zbrodniarza, 
zabójcę matki-ojczyzny. [2,6] Dokonali tego nie tylko z zapałem i 
mężnie, lecz w sposób przemyślany i mądrze. Stanęli w Albie, 
mieście odpowiednim, obwarowanym, znajdującym 

2

 Tj. Gajusza Juliusza Cezara. 

3

 Zob. Cyceron (Phil. 3,2,4. 12,30). 

4

 Według rzymskiej tradycji za sprawą Marsa Rea Sylwia miała urodzić 

Romulusa i Remusa. 

background image

się blisko Rzymu, zamieszkanym przez dzielnych mężów, wier-
nych i dobrych obywateli. Naśladując odwagę tego Legionu, do 
wojsk Gajusza Cezara przystąpił Legion IV pod wodzą Lucjusza 
Egnatulejusza, którego senat dopiero co słusznie pochwalił. 

[3,6] Na jaki surowszy wyrok czekasz, Marku Antoniuszu? Pod 

niebiosa wynoszą Cezara, który przeciwko tobie wystawił wojsko. 
W najbardziej wyszukanych słowach chwali się legiony, które cię 
opuściły, te same, które wezwałeś. Byłyby twoje, gdybyś wolał być 
konsulem, nie wrogiem. Odważną i słuszną decyzję tych legionów 
uznał senat i zyskała ona aprobatę całego narodu rzymskiego. 
Chyba  że wy, Kwiryci, uważacie Antoniusza za konsula, a nie za 
wroga. ...

5

 Dobrze rozeznałem, Kwiryci, wasze zdanie, które tak 

wyraźnie teraz okazaliście. [3,7] A czy myślicie, że innego zdania 
są municypia, kolonie i prefektury? Wszyscy ludzie jednomyślnie 
zgadzają się, iż każdy, kto pragnie ocalenia ojczyzny, musi zdecy-
dowanie chwycić za broń przeciwko tej zarazie. 

A czy ktoś uważa za godne potępienia stanowisko Decymusa 

Brutusa, które mogliście poznać z jego dzisiejszego edyktu?

6

 Kwi-

ryci, słusznie i zgodnie z prawdą zaprzeczacie! Zaiste niczym ze 
szczodrej  łaski bogów nieśmiertelnych rzeczpospolita otrzymała 
ród Brutusów i ich imię bądź dla ustanowienia, bądź dla odzyskania 
wolności narodu rzymskiego.

7

 [3,8] Jaki sąd wydał więc Decy-mus 

Brutus o Marku Antoniuszu? Zamknął przed nim prowincję, 
zbrojnie mu się przeciwstawia, zachęca do wojny całą Galię, która 
z własnej woli sama już zdecydowała, by powstać. Jeśli Antoniusz 
jest konsulem, to Brutus wrogiem. Jeśli Brutus ratuje rzeczpospo-
litą - Antoniusz to wróg. Czy więc możemy mieć jakiekolwiek 
wątpliwości co do tych dwóch sytuacji? 

[4,8] Jak wy jednomyślnie i jednogłośnie oświadczacie,  że nie 

macie wątpliwości, tak senat dopiero co uchwalił, że Decymus Bru-
tus, broniąc władzy senatu, wolności i potęgi narodu rzymskiego, 
wielce zasłużył się dla sprawy rzeczypospolitej. Przed kim bronił? 
Czy nie przed wrogiem? Jakaż inna obrona jest godna pochwały? 
[4,9] Senat ponadto wychwala prowincję Galię i słusznie 
nagradzają najgorętszymi słowami za to, że przeciwstawia się 
Antoniuszowi. Gdyby ta prowincja nie przyjęła go, widząc w nim 
konsula, wielkiej 

5

 Przerwa na oklaski, którymi lud przyznał rację Cyceronowi. 

6

 Na temat tego edyktu zob. Cyceron (Phil. 3,4,8. 15,37-38). 

7

 Cyceron wielokrotnie wspomina zasługi rodu Brutusów. 

background image

dopuściłaby się zbrodni. Przecież wszystkie prowincje powinny po-
zostawać pod władzą i prawem konsula. Odmawia tego 
Antoniuszowi imperator konsul desygnowany Decymus Brutus, 
obywatel dla rzeczypospolitej zrodzony, odmawia Galia, odmawia 
cała Italia, odmawia senat i wy odmawiacie. Kto go więc uważa za 
konsula, jeśli nie łotrzy? Chociaż nawet ci, co go tak tytułują, tak 
nie myślą i nie mogą nie zgodzić się ze zdaniem wszystkich ludzi, 
choćby sami byli, jak są, bezbożnikami i niegodziwcami. Lecz 
nadzieja na grabież i łupy zaślepia rozum tym, których nie 
zaspokoiły ani rozdawnictwa dóbr, ani rozdział pól, ani owe 
niekończące się licytacje. Oni Rzym, dobra i majątki obywateli 
obrali sobie za cel do zdobycia i myślą,  że niczego im nie 
zabraknie, dopóki tu będzie coś, co mogliby rozdrapać, co mogliby 
ukraść. To im Marek Antoniusz obiecał - o bogowie nieśmiertelni, 
oddalcie i przeklnijcie te złowieszcze słowa! - że porozdziela 
Miasto. [4,10] A zatem, Kwiryci, niech się spełni to, o co się 
modlicie, a kara za szaleństwo niech spadnie na Antoniusza i cały 
jego dom! Ufam, że tak się stanie. Sądzę bowiem, że już nie tylko 
ludzie, lecz także nieśmiertelni bogowie są zgodni co do ratowania 
rzeczypospolitej. Cóż takiego mogłoby dać powód do wątpliwości 
w sprawie woli bogów nieśmiertelnych, skoro oni za pomocą zna-
ków

8

 i wróżb przepowiadają nam przyszłość i tak przejrzyście obja-

wili, że zbliża się godzina kary dla Antoniusza, a dla nas godzina 
wolności? Czy bez interwencji bogów mogło dojść do tak 
budującej zgody wszystkich obywateli? 

[5,11] Pozostaje wam, Kwiryci, wytrwać przy tym zdaniu, tak do-

bitnie wyrażonym. Postąpię więc tak, jak zwykli postępować wo-
dzowie, gdy wojsko staje w szyku: choćby widzieli, że żołnierze są 
ogromnie chętni do boju, oni zachęcają ich jeszcze bardziej. I ja 
rozpalę was, choć z wielkim zapałem okazujecie gotowość do walki 
o odzyskanie wolności. Kwiryci, nie walczycie z wrogiem, z 
którym w jakikolwiek sposób da się zawrzeć pokój. Przecież on nie 
pragnie, jak przedtem, waszej niewoli, lecz - rozwścieczony -łaknie 
krwi.  Żadna rozrywka nie jest mu milsza, niż  tę krew przelewać, 
niż mordować i patrzeć na rzeź obywateli. [5,12] Kwiryci, nie 
macie do czynienia ze zbrodniarzem i bezbożnikiem, lecz z nie-
ludzką i ohydną bestią, która, gdy już wpadła do jamy, niechże zo-
stanie ubita.

9

 Jeśli się bowiem stamtąd wydostanie, nie unikniemy 

8

 Wedle niektórych badaczy w owych dniach miało miejsce zaćmienie 

słońca. 

9

 Przysłowiowe: „Immanis taetraque belua, quae in foveam incidit, 

obruatur"; por. Plaut (Pers. 588). 

background image

żadnych katuszy, zadawanych zaiste z największym okrucień-
stwem. Wszakże te bestię już pochwycono i przyduszono, napierają 
na nią wojska, które już posiadamy, a wnet dojdą do nich te, które 
w ciągu kilku dni wystawią nowi konsulowie. 

Kwiryci, przyłóżcie się do sprawy, tak jak już to czynicie. Nigdy 

dotąd nie byliście w żadnej sprawie bardziej zgodni i tak ściśle złą-
czeni z senatem. I nic dziwnego, bo doprawdy nie chodzi już o to, 
jak będziemy żyć, lecz czy w ogóle przeżyjemy, czy też pomrzemy 
w hańbie i cierpieniu. [5,13] Chociaż natura wszystkim wyznaczyła 
śmierć, jednak męstwo właściwe rzymskiemu narodowi i rzymskie-
mu imieniu zwykło bronić się przed śmiercią okrutną i haniebną. 
Wytrwajcie, proszę, Kwiryci, w tym męstwie, które przodkowie 
wasi pozostawili wam niczym dziedzictwo. Wszystko inne jest 
złudne, niepewne, łatwo ginie, przemija, jedynie dzielność najgłę-
biej zapuszcza korzenie, żadna siła nie zdoła jej osłabić i nigdy jej 
nie poruszy. Dzięki niej wasi przodkowie najpierw podbili całą Ita-
lię, potem zgładzili Kartaginę, obrócili w proch Numancję, nasze-
mu panowaniu poddali potężnych królów i waleczne ludy. 

[6,14] Wasi przodkowie toczyli wojnę z wrogiem, który miał 

swoje państwo, kurię, skarb, zgodnych i jednomyślnych obywateli i 
jakiś wzgląd na pokój i układy, jeśli już do nich doszło. Wasz 
obecny wróg atakuje waszą rzeczpospolitą, a sam własnej nie ma, 
usiłuje zniszczyć senat - tę radę, co rządzi całym światem - a sam 
żadnej rady nie ma, opustoszył wasz skarbiec, sam własnego nie 
mając. Czy ktoś może mieć zgodnych współobywateli, gdy nie ma 
miasta? Na czym oparłby się pokój, zawarty z człowiekiem niewia-
rygodnie okrutnym, któremu wierzyć nie można? [6,15] A więc na-
ród rzymski, Kwiryci, zwycięzca wszystkich ludów, toczy despe-
racką wojnę z prześladowcą, łotrem, Spartakusem. Ten, który miał 
za powód do przechwałek, że podobny do Katyliny, zaiste dorów-
nuje mu w zbrodni, ale jest mniej przemyślny. Katylina, chociaż 
nie miał żadnego wojska, szybko je zgromadził. Antoniusz utracił 
wojsko, które już posiadał. Podobnie więc jak dzięki mym stara-
niom, dzięki władzy senatu oraz własnej trosce i cnocie złamaliście 
Katylinę, tak samo w krótkim czasie usłyszycie,  że zgładzono 
zbrodnicze łotrostwo Antoniusza dzięki waszej doskonałej zgodzie 
z senatem, zgodzie, jakiej nigdy dotąd nie było dzięki powodzeniu i 
męstwu waszych wojsk i wodzów. 

[6,16] Co do mnie, czegokolwiek będę mógł dokonać troską, pra-

cą, czuwaniem, autorytetem i radą, dołożę wszelkich starań i nie 
zaniedbam niczego, co uznam za potrzebne do obrony waszej wol- 

background image

ności. Przez wzgląd na waszą szczodrość i okazane mi dobrodziej-
stwa, zaniedbując tej obrony, dopuściłbym się zbrodni. 

Dziś po raz pierwszy po długiej przerwie na wniosek bardzo od-

ważnego człowieka i waszego wielkiego przyjaciela, tego oto Mar-
ka Serwiliusza i jego kolegów, przezacnych mężów i najlepszych 
obywateli, z mojej inicjatywy i pod mym przewodem nabraliśmy 
nadziei na odzyskanie wolności. 

background image

FILIPIKA PIĄTA 

[1,1] Żaden dzień, ojcowie, nigdy nie wydawał mi się odleglejszy 

od tych kalend styczniowych. Wiedziałem, że i każdemu z was tak 
samo czas się dłuży. Nie czekali na ów dzień ludzie, którzy toczą 
wojnę z rzecząpospolitą, nas tymczasem nie zwoływano do senatu, 
chociaż naszym najważniejszym obowiązkiem było przyjście rze-
czypospolitej z pomocą. Jednak mowy konsulów

1

 oddaliły skargę 

na wydarzenia minionych dni, bo oni przemawiali tak, że kalendy 
dzisiejsze zdają się być bardziej upragnione niż zbyt późne. 

Tak jak mowy konsulów podniosły mnie na duchu i przyniosły 

nadzieję nie tylko na ratunek, lecz także na odzyskanie dawnej 
godności, tak wypowiedź człowieka, który jako pierwszy zabrał 
głos,

2

 mogłaby mnie zatrwożyć, gdybym nie ufał waszej odwadze i 

zdecydowaniu. [1,2] Wszak nastał wielki dzień i dano wam możli-
wość, byście wyraźnie pokazali narodowi rzymskiemu, jakie jest 
męstwo, zdecydowanie i powaga tego stanu. 

Przypomnijcie sobie wydarzenia sprzed dwunastu dni:

3

 jakże 

doskonała zgoda, bezprzykładna odwaga i wielkie zdecydowanie 
były waszym udziałem, jak znacznymi pochwałami obsypał was 
naród rzymski, przypomnijcie sobie jego ogromną wdzięczność i 
wiekopomną sławę. Owego dnia, ojcowie, wydaliście takie uchwa- 

1

 Hircjusza i Pansy, którzy objęli urząd konsula l stycznia 43 r. 

2

 Chodzi o Kwintusa Fufiusza Kalenusa. Konsul Pansa, jego zięć, chcąc 

przegłosować wystanie posłów do Antoniusza i polubowne zakończenie 
konfliktu, udzielił mu głosu jako pierwszemu (wedle starszeństwa w senacie 
pierwszy powinien przemawiać Cyceron). 

3

 20 grudnia 44 r. odbyło się posiedzenie senatu, podczas którego Cyceron 

wygłosił trzecią filipikę. 

background image

ty, że nie pozostaje wam nic innego, jak tylko zawrzeć godziwy po-
kój albo prowadzić konieczną wojnę. [1,3] Chce pokoju Marek An-
toniusz? Niech złoży broń, niech prosi o pokój, niech błaga o prze-
baczenie. Nie znajdzie nikogo bardziej przychylnego ode mnie, 
choć zjednując sobie niegodziwych obywateli, chciał być moim 
wrogiem, a nie przyjacielem. Naprawdę niczego nie można ofiaro-
wać temu, kto toczy wojnę, być może jednak znajdzie się coś, co 
można przyznać temu, kto prosi. Natomiast wysłanie posłów do 
człowieka, na którego przed dwunastoma dniami wydaliście najpo-
ważniejszy i najsurowszy wyrok, będzie dowodem nie lekkomyśl-
ności, lecz - mówię, co myślę - głupoty. [2,3] Najpierw pochwali-
liście wodzów

4

 za to, że z własnej woli zdecydowali wydać mu 

wojnę, potem pochwaliliście żołnierzy weteranów - ci, chociaż zo-
stali przez Antoniusza wprowadzeni do kolonii, jednak przedłożyli 
wolność narodu rzymskiego nad dobrodziejstwo od tamtego 
otrzymane. [2,4] A Legion Marsowy? A Legion IV? Dlaczego się 
je chwali? Przecież jeżeli żołnierze opuścili swego konsula, trzeba 
ich ukarać, a słusznie otrzymują pochwały, jeżeli opuścili wroga 
ojczyzny. Ponieważ nie mieliście jeszcze konsulów, uchwaliliście, 
aby w pierwszej kolejności wnieść pod obrady senatu sprawę przy-
znania nagród żołnierzom i zaszczytów wodzom. Chcecie w tym 
samym czasie ustanawiać nagrody dla tych, co chwycili za broń 
przeciwko Antoniuszowi, i wysyłać posłów do Antoniusza? Czy 
będziemy się wstydzić,  że więcej powagi mają postanowienia le-
gionów niż senackie? Oto legiony postanowiły bronić senatu przed 
Antoniuszem, a tymczasem senat wyznacza posłów do Antoniusza! 
Aby utwierdzić zapał  żołnierzy czy osłabić  męstwo? [2,5] Czy te 
dwanaście dni sprawiło,  że człowiek, który nie znalazł  żadnego 
obrońcy oprócz Kotyli, ma już obrońców także wśród mężów kon-
sularnych? Niechby oni wszyscy przede mną zostali zapytani o 
zdanie - chociaż domyślam się, co powiedzą niektórzy z wypo-
wiadających się po mnie - łatwiej zbiłbym ich argumenty, jeśliby 
trzeba było. 

Panuje oto przekonanie, że ktoś ma zgłosić propozycję, by Mar-

kowi Antoniuszowi oddać Galię Dalszą, którą otrzymał Plankus. 
Czymże innym to jest, jak nie sprezentowaniem wrogowi wszel-
kiego oręża potrzebnego do prowadzenia wojny domowej, ofiaro-
waniem ogromnych pieniędzy, których teraz mu brak - pieniędzy, 

4

 Wodzowie, o których tu mowa, to Decymus Brutus, Oktawian i Lucjusz 

Egnatulejusz; zob. Cyceron (Phil. 3,15,37-39). 

background image

co są sprężyną wojny - i jeszcze do tego konnicy, ile zechce? Mó-
wię o konnicy? Nie sądzę, żeby się zawahał przyprowadzić ze sobą 
barbarzyńców. Kto tego nie widzi, jest głupi, kto widzi i za tym 
głosuje, jest zdrajcą. [2,6] Ty

5

 wyposażasz obywatela - zbrodniarza 

i zatraceńca, w galijskie i germańskie pieniądze, piechotę, konnicę, 
wojska? Na nic tu jakiekolwiek wymówki: „To mój przyjaciel" - 
niech najpierw będzie przyjacielem ojczyzny; „To mój krewny" - 
czy może być bliższe pokrewieństwo niż z ojczyzną, w której 
pojęciu mieszczą się także rodzice? „Dał mi pieniądze" - chcę 
zobaczyć człowieka, co odważy się tak powiedzieć. A gdy 
wyjawię, o co tak naprawdę chodzi, nietrudno będzie wam posta-
nowić, jaki oddać głos lub za czyim pójść zdaniem. 

[3,6] Idzie więc o to, czy Markowi Antoniuszowi dać sposobność 

do zdławienia rzeczypospolitej, wymordowania dobrych, do-
konania podziału Rzymu i gruntów pomiędzy sprzymierzonych z 
nim  łotrów, przygniecenia narodu rzymskiego niewolą. Czy ktoś 
mu tego zabroni? [3,7] Zastanówcie się, co robicie. „Ależ to nie pa-
suje do Antoniusza" - tego nie odważyłby się powiedzieć nawet 
Kotyla. Cóż bowiem nie pasuje do człowieka, który mówi, że broni 
postanowień Cezara, a obalił jego ustawy jak najbardziej godne 
naszych pochwał? Cezar chciał osuszyć bagna, a Marek Antoniusz 
całą Italię dał do podziału

6

 człowiekowi wstrzemięźliwemu, 

Lucjuszowi Antoniuszowi.

7

 Czy naród rzymski przyjął  tę ustawę? 

Czy wróżby w tej sprawie były pomyślne? Ów pobożny augur wy-
powiedział się na temat tych wróżb bez członków kolegium! Prze-
cież one nie wymagają objaśniania, bo któż nie wie, że gdy Jowisz 
zagrzmi, urzędnikowi nie wolno rozmawiać z narodem?

8

 Trybu-

nowie ludu wbrew postanowieniom Gajusza Cezara wnieśli ustawę 
o przydziale prowincji: Cezar chciał, by przyznawano je na dwa 
lata, Antoniusz - na sześć. Czy naród rzymski przyjął także i tę 
ustawę? A czy podano ją do publicznej wiadomości? Czyż najpierw 
nie wydano, a dopiero potem spisano? Czy nie widzieliśmy, że do 
jej wydania doszło prędzej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać? 
[3,8] A co z ustawą Cecyliusza i Dydiusza, na mocy której 

5

 Cyceron zwraca się tu do Kalenusa. 

6

 Kontrast: Cezar, osuszając bagna, chciał powiększyć dobra publiczne, a 

Antoniusz uszczuplił je, dokonawszy ich podziału. 

7

 Lucjusz Antoniusz jako trybun wniósł w 44 r. ustawę o podziale gruntów i 

przewodził kolegium urzędników (septemwirat) powołanych do jego 
przeprowadzenia. 

8

 Zob. Cyceron (Phil. 2,38,99). 

background image

przedłuża się podawanie do publicznej wiadomości na okres trzech 
dni targowych?

9

 A kary określone na mocy świeżej ustawy 

Juniusza i Licyniusza? Czy ustawy Antoniusza mogą być prawo-
mocne bez pogwałcenia pozostałych ustaw? Czy ktoś miał wtedy 
możliwość dotarcia na Forum?

10

 Nieustawały grzmoty i rozpętała 

się straszna zawierucha! Dziwne wydaje się, że Antoniusz, jeśli nie 
poruszyły go te znaki, w ogóle mógł wytrzymać i znieść za-
trważającą siłę burzy i nawałnicę deszczu. Czy więc będzie się 
wahał przyznać, że wbrew wróżbom zatwierdzono ustawę, o której 
on, augur, mówi, że ją przeprowadził, choć Jowisz Stator wówczas 
nie tylko grzmiał, lecz - wprost krzycząc z nieba - zabraniał? Czy 
ów dobry augur za znak nie uznał faktu, iż tę ustawę uchwala wraz 
z kolegą, którego wybór sam ogłosił jako niezgodny z wróżbami?

11

 

[4,9] Może my, jego koledzy z kolegium augurów, objaśnimy 

wróżby, ale czy poszukamy także interpretatorów użycia broni? 
Najpierw wszystkie wejścia na Forum tak zostały pozamykane, że 
choćby nawet jeden zbrojny ich nie zagradzał, to i tak w żaden spo-
sób nie można się było tam dostać, chyba że wyłamawszy zapory. 
Warty zaś porozmieszczano tak jak wówczas, gdy przed wrogiem 
za pomocą obwarowań i szańców broni się dostępu do miasta. Mo-
gliśmy zobaczyć, że to właśnie w ten sposób od wejścia na Forum 
odpędzano naród i trybunów ludu. [4,10] Dlatego twierdzę, że usta-
wy, o których się mówi, że je przeprowadził Marek Antoniusz, 
przeprowadzono przy użyciu siły i na przekór wróżbom, więc na-
ród nie jest zobowiązany do ich przestrzegania. Jeżeli ktoś mniema, 
że Marek Antoniusz przeprowadził ustawy potwierdzające po-
stanowienia Cezara - te o ostatecznym zniesieniu dyktatury czy o 
zakładaniu kolonii

12

 - trzeba, żeby naród na nowo, po powtórzeniu 

wróżb, został zobowiązany do przestrzegania tychże ustaw. 
Chociaż bowiem on niezgodnie z prawem i przy użyciu siły prze-
prowadził  słuszne postanowienia, jednak tych ustaw nie godzi się 
pozostawić i wszelkie ślady zuchwałości szalonego gladiatora trze-
ba zatrzeć naszą powagą. 

9

 Tj. 27 dni. 

10

 Marek Antoniusz nie dopuścił swych przeciwników na Forum, gdy 

Lucjusz Antoniusz wnosił ustawę o podziale gruntów. 

11

 Zob. Cyceron (Phil. 2,33,82-83). 

12

 Cyceron wspominał już o korzystnych dla państwa ustawach Antoniusza; 

zob. Cyceron (Phil. 1,1,3 i 2,35,91). 

background image

[4,11] W żaden też sposób nie wolno znosić trwonienia publicz-

nych pieniędzy: Antoniusz na podstawie fałszywych zapisów i da-
rowizn przywłaszczył sobie już siedemset milionów sesterców. 
Wydaje się graniczyć z cudem, że w tak krótkim czasie mogły 
zniknąć tak wielkie pieniądze narodu rzymskiego. Czy będziemy 
znosić to, że cały dom Marka Antoniusza wchłonął owe ogromne 
zyski? On przecież sprzedawał fałszywe wyroki, królestwa, miasta, 
a biorąc łapówki, rozkazywał w spiżu wykuwać przywileje. Mówił, 
że czyni to na mocy zapisków Cezara, a przecież sam je pre-
parował. Targ, na którym rozprzedawano całą rzeczpospolitą, tętnił 
życiem wewnątrz domu Antoniusza, jego żona zaś, ta, która 
przynosi więcej szczęścia sobie niż mężom, prowadziła wyprzedaż 
prowincji i królestw. Swego rodzaju normą stało się bezprawne od-
woływanie wygnańców. Jeżeli powagą senatu nie zostanie to unie-
ważnione teraz, gdy dostąpiliśmy nadziei na odzyskanie rzeczypo-
spolitej, nie pozostanie nawet cień po wolności Miasta. [4,12] W 
domu Antoniusza zgromadzono niezliczone sumy pochodzące ze 
sfałszowanych zapisków i wystawionych na sprzedaż dokumentów 
(Antoniusz, gdy coś sprzedawał, mówił,  że robi to na mocy 
postanowień Cezara, brał też łapówki i fałszował uchwały senatu), 
podpisywano skrypty dłużne, do skarbca trafiały nigdy 
nieprzeprowadzone uchwały senatu. Świadkami tych haniebnych 
postępków były także obce narody.

13

 Zawierano przymierza, 

rozdawano królestwa, uwalniano od zobowiązań ludy i prowincje: 
sfałszowane tablice obwieszczające to wszystko przybijano wśród 
jęków narodu rzymskiego po całym Kapitolu, [†] Oto w jednym 
domu [†] skupiono tak wielkie sumy, że gdyby je skonfiskować, to 
rzeczypospolitej już nie zabrakłoby pieniędzy. 

[5,12] Antoniusz wniósł pod obrady także ustawę  sądowniczą - 

toż to człowiek czysty i nieskazitelny, prawodawca i reformator są-
downictwa! Z jej pomocą oszukał nas. Mówił, że ustanowił sędzia-
mi prostych żołnierzy i chorążych, i Skowronków, a tymczasem 
wybrał hazardzistów, wybrał banitów, wybrał Greków! Jakże zna-
komite zgromadzenie sędziów! Podziwu godny trybunał! [5,13] Już 
z zapałem śpieszę, by w obronie oskarżonego wystąpić przed tym 
trybunałem wobec Kydasa Kreteńczyka, zakały swej wyspy, czło-
wieka najzuchwalszego i łotra nad łotrami. Lecz załóżcie,  że taki 
nie jest. Czy mówi po łacinie? Urodzony sędzia? Czy on jak sędzia 
wygląda? Albo, co najważniejsze, czy jest obeznany z naszymi 

13

 Aluzja do sprawy króla Dejotara. 

background image

prawami i obyczajami? I wreszcie, czy zna ludzi? Przecież wy le-
piej orientujecie się na Krecie niż Kydas w Rzymie. Toż nawet gdy 
chodzi o naszych obywateli, istnieje zwyczaj dokonywania wyboru 
i mianowania sędziów. A kto zna lub kto mógł poznać sędziego z 
Gortyny? Bo Ateńczyka Lizjadesa zna wielu, przecież to syn Fe-
drusa, zacnego filozofa, poza tym człowiek lubiący się bawić, tak 
że bardzo łatwo dogada się z Kuriuszem, jak on sędzią i hazardzi-
stą. [5,14] Pytam więc: jeśliby wezwano Lizjadesa, by sprawował 
obowiązki sędziego, a on odmówiłby, tłumacząc, że jest sędzią na 
Areopagu, nie może więc jednocześnie i w Rzymie, i w Atenach 
sprawować  sądów - czy przewodniczący trybunału przyjmie to 
wytłumaczenie sędziego Greczynka, co raz w pallium, a raz w to-
dze chadza? A może zlekceważy starożytne prawa Ateńczyków? 
Dobrzy bogowie, cóż to dalej za trybunał! Sędzia z Krety, i to łotr 
największy. Jakże oskarżony waży się kogoś do niego wysłać, jak 
do niego podejdzie? Kreteńczycy to twardy naród, ale za to Ateń-
czycy są miłosierni. Myślę,  że i Kuriusz nie jest srogi, skoro co-
dziennie ryzykuje cały swój majątek, grając w kości. Wybrano tam 
też  sędziów, którzy pewnie się wymówią od sprawowania sądów, 
bo mają zaiste zgodne z prawem wytłumaczenie: wyjechali z po-
wodu wygnania i później nie przywrócono im praw. [5,15] Czy ten 
szaleniec wybrałby takich sędziów, czy umieściłby ich nazwiska w 
skarbcu i poruczył im znaczną część rzeczypospolitej, gdyby 
uważał, że w ogóle pozostała jeszcze jakaś jej resztka? 

[6,15] Powiedziałem o osobach powszechnie znanych, pozosta-

łych nie chcę wymieniać z imienia, lecz wiedzcie, że Antoniusz 
wpakował do trzeciej dekurii

14

 akrobatów, muzykantów, wreszcie 

cały chór swoich współbiesiadników. Prosta jest przyczyna, dla 
której tak przezacną i przesławną ustawę wniesiono w największy 
deszcz, w czasie zawieruchy, burzy, z towarzyszącą jej trąbą po-
wietrzną i ulewą, wśród błyskawic i grzmotów: oto abyśmy mieli 
za sędziów ludzi, jakich by nikt do domu nie wpuścił. Ogrom 
zbrodni,  świadomość występków, grabież pieniędzy (wyliczenie 
tego wszystkiego znajduje się w świątyni Ops) - oto dlaczego An-
toniusz wymyślił ową trzecią dekurię. I nie wcześniej poszukano 
sędziów niecnych, nim zwątpiono w ocalenie winowajców w są-
dach sprawiedliwych. [6,16] Lecz cóż to za bezczelna morda, cóż 
za szumowina obmierzła, że ważył się ich wybrać, by sami sprawo-
wali sądy! Ich wybór stanowi podwójną zniewagę wyrządzoną rze- 

14

Zob.Cyceron(Phil. 1,8,19-20). 

background image

czypospolitej: po pierwsze, że tak niecni to sędziowie; po drugie, że 
stało się jawne i wszyscy już wiedzą, jak wiele mamy w Mieście 
plugastwa. Uważałbym zatem, że tę ustawę i pozostałe do niej po-
dobne trzeba unieważnić, choćby pod głosowanie poddano je bez 
użycia siły i pogwałcenia wróżb. A właściwie dlaczego miałbym 
sądzić,  że trzeba je unieważnić, skoro stwierdzam, że nawet nie 
poddano ich pod głosowanie? 

[6,17] Czyż nie należy raczej napiętnować najostrzejszymi słowy 

i w uchwałach senatu przekazać pamięci potomnych, że Marek An-
toniusz jako pierwszy od czasu założenia Miasta jawnie przecha-
dzał się po nim ze zbrojnymi?

15

 Tego nie robili ani nasi królowie, 

ani ci, którzy po wygnaniu tamtych chcieli objąć władzę królewską. 
Pamiętam Cynnę, widziałem Sullę, dopiero co oglądałem Cezara.

16

 

Przecież od czasu, gdy Lucjusz Brutus wyzwolił rzeczpospolitą, ci 
trzej mogli więcej niż całe państwo. Nie powiem, że oni w ogóle 
nie mieli oręża, mówię tylko, że go było mało i pozostawał w 
ukryciu. [6,18] Tymczasem za tą zakałą podążał cały zastęp 
uzbrojonych: Krassycjusz, Mustela i Tyron, obnażając miecze, pro-
wadzali przez rynek watahę zbójców do nich podobnych. Mieli 
swoje miejsce w tym zastępie barbarzyńscy  łucznicy.

17

 Kiedy 

wszyscy oni szli do świątyni Zgody, gromadzili się na schodach i 
ustawiali lektyki, nie dlatego, by Antoniusz chciał ukryć w nich 
tarcze, lecz po to, by jego przyjaciele nie utrudzili się, dźwigając je 
osobiście. 

[7,18] To zaś jest najobrzydliwsze nie tylko dla oka, lecz także 

dla ucha, że w przybytku Zgody umieścił zbrojnych, łotrów i 
skrytobójców - świątynia stała się więzieniem, ojcowie obradowali 
przy zamkniętych podwojach, a między senatorskimi krzesłami 
krążyli zbóje. [7,19] Antoniusz zapowiedział,  że jeśli tam nie 
przyjdę w kalendy wrześniowe, wyśle robotników i zburzy mój 
dom.

18

 Mieliśmy dyskutować nad czymś zaiste niezmiernie 

istotnym: Antoniusz wniósł pod obrady sprawę modłów 
dziękczynnych. Przyszedłem nazajutrz, ale wtedy on nie przyszedł. 
Mówiłem o stanie państwa,

19 

z mniejszą swobodą niż zwykle, lecz 

z większą, niż gdybym zwa- 

15

 O niezgodnej z prawem obecności zbrojnych w Rzymie zob. Cyceron 

(Phil. 1,7,16). 

16

 

CYNNA

SULLA

CEZAR 

- trzy postacie w historii republiki rzymskiej, które 

osiągnęły największą, niemal absolutną władzę. 

17

 Tj. Iturejczycy. 

18

 Zob. Cyceron (Phil. 1,5,12). 

19

 Cyceron wspomina pierwszą filipikę. 

background image

żał na niebezpieczeństwo i groźby. Tymczasem ten porywczy i 
gwałtowny człowiek, aby odebrać nam zwyczajową swobodę 
przemawiania, oznajmił, że jestem jego nieprzyjacielem. Z taką sa-
mą swobodą trzydzieści dni wcześniej przemawiał Lucjusz Pizon i 
spotkał się z największą pochwałą. 

Antoniusz rozkazał mi przyjść do senatu trzynastego dnia przed 

kalendami październikowymi,

20

 a czekając na ten dzień w tybur-

tyńskiej posiadłości Scypiona, przez siedemnaście dni recytował 
mowy przeciwko mnie - chciał zapewne odzyskać chęć do picia, bo 
przecież zwykle właśnie to skłania go do zajęcia się  ćwiczeniami 
retorycznymi. [7,20] Gdy nadszedł ów dzień, w którym to rozkazał 
mi się stawić, wraz z uformowanym w szyku kwadratowym od-
działem przyszedł do świątyni Zgody i rzygnął ze swych 
śmierdzących ust mowę przeciwko mnie - nieobecnemu. Gdyby 
przyjaciele pozwolili mi zjawić się w senacie, a bardzo chciałem 
przyjść, wtedy on ode mnie rozpocząłby rzeź. Przecież to już po-
stanowił. Skoro zaś raz zatopiłby zbrodniczy miecz we krwi, nie 
skończyłby mordowania, dopóki by się nie zmęczył i nie nasycił. 
Był z nim przecież jego brat, Lucjusz, azjatycki gladiator, który w 
Mylasie walczył jako murmillon. Ten łaknął naszej krwi, bo wła-
snej wiele stracił w czasie tamtej walki. Oszacował wasze pienią-
dze, oznaczył wasze posiadłości miejskie i wiejskie. Jego bieda, 
złączona z chciwością, zagrażała waszym majątkom. Poprzydzielał 
pola, jakie chciał, ludziom, jakim chciał.

21

  Żadna z osób pry-

watnych nie miał do niego dostępu, nikt nie mógł doprosić się spra-
wiedliwości. Każdy właściciel miał tyle swego, ile mu rozdawca 
Lucjusz Antoniusz pozostawił. [7,21] Chociaż bezprawie to nie bę-
dzie prawomocne, jeśli unieważnicie ustawy Antoniusza, jednak 
jestem zdania, że wszystkie łajdactwa trzeba po kolei nazwać i na-
piętnować, a także trzeba jasno stwierdzić, że nie było żadnego ko-
legium siedmiu mężów i że nic z tego, co oni rzekomo zatwierdzili, 
nie ma mocy prawnej. 

[8,21] Czy jest ktoś, kto mógłby uważać Marka Antoniusza za 

współobywatela, a nie za najgroźniejszego i najbardziej okrutnego 
wroga, który siedząc przed świątynią Kastora, powiedział wobec 
narodu rzymskiego, że tylko zwycięzca pozostanie przy życiu? 
Chyba nie sądzicie, ojcowie, że mówiąc to, raczej groził, niż przed-
stawiał rzeczywiste zamiary? Toż śmiał powiedzieć na komicjach, 

20

 Tj. 19 września (44 r.). 

21

 Zob. Cyceron (Phil. 2,38,99) oraz przyp. 102. 

background image

że gdy skończy urzędowanie, podejdzie z wojskiem pod Miasto, 
wejdzie do niego i wyjdzie, ile razy zechce! Czymże innym to było, 
jak nie zapowiedzią niewoli narodu rzymskiego? [8,22] A co ozna-
czała podróż Antoniusza do Brundyzjum,

22

 dlaczego tak się  śpie-

szył, na cóż miał nadzieję? Nie pod Miasto prowadził wielkie woj-
sko, lecz raczej na samo Miasto. A zdziesiątkowanie centurionów -
czyż nie było oznaką nieokiełznanego szaleństwa człowieka, który 
już nie panuje nad sobą? Kiedy na jego niecne obietnice najdziel-
niejsze legiony odpowiedziały krzykiem oburzenia, wówczas Anto-
niusz zarządził, by do domu, gdzie mieszkał, przyszli centuriono-
wie, o których wiedział, że względem rzeczypospolitej żywią dobre 
zamiary, i rozkazał ich pozabijać u nóg swoich i żony - ten surowy 
wódz wziął ze sobą żonę na wojnę! Jeżeli z takim okrucieństwem 
postąpił wobec ludzi, których nigdy nie widział, jakie mógł mieć 
plany wobec nas, których wprost nienawidził? I jak zachłannie po-
łasiłby się na pieniądze bogaczy człowiek, który zapragnął krwi 
biedaków? To ich dobra, jakkolwiek były niewielkie, natychmiast 
rozdzielał pomiędzy swoich towarzyszy, tych, co z nim pili. 

[8,23] Szaleniec już prowadził z Brundyzjum przeciw ojczyźnie 

zdradzieckie wojsko, gdy z łaski bogów nieśmiertelnych Gajusz 
Cezar, obdarzony boskim rozumem, wielkodusznością i roztropno-
ścią, kierując się wyjątkową odwagą, z własnej woli, jednak za mo-
ją aprobatą, udał się do kolonii założonych przez ojca i zwołał żoł-
nierzy weteranów. W kilka dni wystawił wojsko i powstrzymał już 
wzniecone ataki zbrodniarzy.

23

 Później Legion Marsowy, 

dostrzegłszy w nim najbardziej godnego wodza, nie uczynił 
niczego innego, jak to jedynie, co służyło naszej wolności. W ślad 
za Legionem Marsowym poszedł Legion IV. 

[9,23] Na wieść o tym Antoniusz zwołał senat i posłużył się by-

łym konsulem,

24

 by na jego wniosek uznać Gajusza Cezara za wro-

ga, ale szybko podupadł na duchu. [9,24] Potem nie odprawił uro-
czystych modlitw, nie złożył  ślubów i nie wyruszył z Miasta, ale 
raczej zeń uciekł w płaszczu dowódcy. A dokąd to? Do prowincji 
zamieszkanej przez bardzo dzielnych i mężnych obywateli, którzy 
nawet wówczas, gdyby przyszedł w innym celu, niż by wydać im 

22

 W październiku 44 r. 

23

 Wydarzenia te są jednym z tematów poruszanych w trzeciej filipice; zob. 

Cyceron (Phil. 3,1,3-3,7). 

24

 28 listopada 44 r. sprzyjający Antoniuszowi senator Kwintus Fufiusz 

Kalenus postawił wspomniany wniosek. 

background image

wojnę, nie mogliby ścierpieć tego wściekłego gwałtownika, 
oszczercy, pyszałka, człowieka zawsze czegoś żądającego, zawsze 
rabującego i wiecznie pijanego. Niegodziwości Antoniusza nawet 
w czasie pokoju nikt by znieść nie mógł, a on tymczasem wydał 
wojnę prowincji Galii. Oblega Mutynę - najsilniejszą i 
najwspanialszą kolonię narodu rzymskiego. Przypuszcza atak na 
imperatora konsula desygnowanego Decymusa Brutusa - 
obywatela, który wprawdzie mu służy, lecz został zrodzony dla nas 
i dla państwa. [9,25] Hannibala więc nazwiemy wrogiem, a 
Antoniusza współobywatelem? Czegóż z tych wszystkich rzeczy, 
których tamten dopuścił się jako wróg, nie uczynił, nadal nie czyni 
albo nie knuje i nie zamyśla ten? Cóż innego widać na drodze 
Antoniuszów, jak nie zniszczenie, spustoszenie, rozbój i rzezie? 
Nie robił tego Hannibal, bo wiele zachowywał na własny użytek. A 
ci, co żyją z godziny na godzinę, nie tylko nie mieli na względzie 
majątków i dóbr obywateli, lecz nie pomyśleli nawet o własnym 
pożytku. 

O dobrzy bogowie, uchwalamy oto wysłanie poselstwa do takie-

go człowieka?! Czy ludzie, którzy tego chcą, a zarazem znają ustrój 
państwa, prawa wojny i przykłady przodków, zastanawiają się, 
czego wymaga majestat narodu rzymskiego i powaga senatu? Wy-
syłasz posłów? Jeśli z prośbą, Antoniusz nimi wzgardzi, jeśli z roz-
kazami - nie posłucha. Wreszcie, choćbyśmy posłom wydali suro-
we polecenia, sam fakt wysłania poselstwa ostudzi zapał narodu 
rzymskiego, złamie ducha municypiów i całej Italii. Pomijam już 
sprawy wielkiej wagi: poselstwo z pewnością odwlecze i opóźni 
wojnę. [9,26] Choćby niektórzy powiedzieli to, co - jak słyszę - 
mają zamiar powiedzieć: „Posłowie niech pójdą, a my 
przygotowujmy się do wojny", jednak sam fakt wysłania poselstwa 
zgasi zapał ludzi i spowolni bieg wojny. 

[10,26] Ojcowie, poprzez najmniejsze drobiazgi nieraz w rzeczy-

pospolitej dokonują się zmiany największe; dzieje się tak zawsze, a 
więc i w czasie wojny, zwłaszcza wojny domowej, której kierunek 
na ogół wyznacza powszechne mniemanie i pogłoski. Nikt nie 
będzie pytał, z jakimi poleceniami wysłaliśmy posłów, już sam 
fakt,  że wyprawiliśmy ich jako pierwsi, zostanie poczytany za 
oznakę strachu. Niech Antoniusz odstąpi od Mutyny, niech prze-
stanie oblegać Brutusa, niech ustąpi z Galii. Nie należy mówić, 
prosić - trzeba zmusić go orężem. 

[10,27] Przecież nie ślemy posłów do Hannibala, by odstąpił od 

Saguntu. Senat niegdyś wysłał doń Publiusza Waleriusza Flakkusa 
i Kwintusa Bebiusza Tampilusa, którzy - jeśliby Hannibal nie po- 

background image

słuchał - mieli rozkaz jechać do Kartaginy. Dokąd rozkażemy udać 
się naszym posłom, jeśli Antoniusz nimi wzgardzi? Wysyłamy po-
słów do współobywatela, by nie walczył z imperatorem, by nie ob-
legał kolonii narodu rzymskiego. Czy tak nie było? O to więc trze-
ba prosić za pośrednictwem posłów? Na bogów nieśmiertelnych, 
jakaż to różnica, czy on oblega Miasto czy Miasta przedmurze - 
kolonię narodu rzymskiego, założoną przecież w celach 
obronnych? Przyczyną drugiej wojny punickiej, którą Hannibal to-
czył przeciwko naszym przodkom, było oblężenie Saguntu. Słusz-
nie wyprawiono posłów do Hannibala: wysłano ich do Punijczyka, 
wysłano w obronie jego wrogów, a naszych sprzymierzeńców. Czy 
jest jakieś podobieństwo? My ich poślemy do współobywatela, by 
nie walczył z imperatorem narodu rzymskiego, by nie oblegał woj-
ska, kolonii, by nie pustoszył pól, by nie był wrogiem? 

[11,28] Przypuśćmy, że posłucha. Czy chcemy albo czy możemy 

traktować go jako współobywatela? Trzynastego dnia przed kalen-
dami styczniowymi

25

 swymi dekretami zadaliście mu cios. Postano-

wiliście, by w kalendy styczniowe wniesiono pod obrady to, co te-
raz jest ich przedmiotem: sprawę przyznania zaszczytów i nagród 
dla ludzi, którzy dobrze zasłużyli się dla państwa i nadal gromadzą 
zasługi. Uznaliście,  że na ich czele stoi Gajusz Cezar, który zdra-
dzieckie ataki Marka Antoniusza odwrócił od Miasta i skierował ku 
Galii. Następnie wymieniliście  żołnierzy weteranów, tych, co 
pierwsi poszli za Cezarem, oraz Legion Marsowy i Legion IV 
niczym przez bogów niebiańskich zesłane; obiecaliście im 
zaszczyty i nagrody, choć nie dość, że opuściły swego konsula, to 
jeszcze wystąpiły przeciwko niemu zbrojnie. Tego samego dnia po 
odczytaniu edyktu

26

 znakomitego obywatela Decymusa Brutusa 

pochwaliliście jego czyn i mocą  władzy publicznej uznaliście za 
słuszną  tę wojnę, którą przedsięwziął jako człowiek prywatny, 
[11,29] Czegóż więc innego dokonaliście owego dnia, jak nie tego, 
że w istocie osądziliście Antoniusza jako wroga? Czy, skoro 
zapadły takie uchwały, on będzie mógł spokojnie patrzeć na was 
albo czy wy spojrzycie na niego bez największego bólu? Nie tylko 
jego własna zbrodnia oddzieliła go, oderwała, odrzuciła od 
rzeczypospolitej, lecz - jak mi się zdaje - dokonała tego sama 
Fortuna rzeczypospolitej.

27

 Myślicie, że jeśli on posłucha posłów i 

wróci do Rzymu, to zatraconym 

25

 Tj. 20 grudnia (44 r.). 

26

 Zob. Cyceron (Phil. 3,4,8). 

27

 Zob. Cyceron (Cat. 1,6,15). 

background image

obywatelom kiedykolwiek zabraknie sztandarów, pod jakimi mo-
gliby się zjednoczyć? Ja mniej się tego boję, bo są inne sprawy, o 
których myślę więcej i obawiam się ich bardziej. 

Nigdy nie usłucha postów. Znam szaleństwo i zuchwałość tego 

człowieka, niecne zamiary jego przyjaciół, którym jest oddany. 
[11,30] Przecież na czele rodziny stoi jego brat Lucjusz, co toczył 
boje poza granicami kraju.

28

 Choćby Antoniusz odzyskał rozum 

samodzielnie, co nigdy nie nastąpi, nie pozwolą mu na to jego bli-
scy. A czas ucieka, stygnie zapał do walki. Z jakiego innego powo-
du wojna ciągle jeszcze trwa, jak nie dlatego, że my się ociągamy i 
zwlekamy? Po ustąpieniu, czy raczej rozpaczliwej ucieczce, tego 
łotra, gdy tylko senat mógł obradować swobodnie, usilnie domaga-
łem się, by nas zwołano. W dniu, w którym po raz pierwszy

29

 to się 

stało, pod nieobecność konsulów desygnowanych, w swej mowie, 
ale szczególnie dzięki waszej zgodzie, położyłem fundamenty pod 
pomyślność rzeczypospolitej - zdecydowanie później niż należało, 
bo wcześniej niczego dokonać nie mogłem, lecz gdybyśmy jednak 
od tamtej pory nie stracili ani jednego dnia, po wojnie nie byłoby 
już  śladu. [11,31] Wszelkie zło  łatwo zdławić w zarodku, 
zadawnione zwykle rośnie w siłę. Czekaliśmy wtedy na kalendy 
styczniowe; być może niesłusznie. [12,31] Ale pomińmy sprawy 
przeszłe. Czy także teraz poczekamy, aż posłowie wyruszą, aż 
wrócą? Czekanie na nich pozwoli zwątpić w wojnę. A gdy wojna 
wątpliwa, jakiż może być zapał w werbowanym wojsku? 

Dlatego twierdzę, ojcowie, że nie należy w ogóle mówić o tym 

poselstwie, bez zwłoki trzeba podjąć decyzję i natychmiast rzecz 
zrealizować. Ogłośmy stan wojenny,

30

 zawieśmy sądy, przy-

wdziejmy płaszcze żołnierskie, w Mieście i w całej Italii, z wyjąt-
kiem Galii, przeprowadźmy zaciąg, nie przyjmując żadnych zwol-
nień od służby. [12,32] Jeśli do tego dojdzie, sama wieść o naszej 
surowości przygniecie szaleństwo tego występnego gladiatora. 
Zrozumie, że wydał wojnę rzeczypospolitej, doświadczy siły i po-
tęgi zgodnego senatu, bo przecież teraz z zacięciem tłumaczy, że to 
spór stronnictw politycznych.

31

 Jakich stronnictw? Jedni są poko- 

28

  Słowo „rodzina" (familia)  oznacza także szkołę gladiatorów; Cyceron 

nawiązuje tu do niejednokrotnie wspominanych wyczynów Lucjusza 
Antoniusza. 

29

 Tj. 20 grudnia. Cyceron wygłosił wówczas trzecią filipikę. 

30

 W oryginale tumultum decerni - o znaczeniu słowa tumult zob. Cyceron 

(Phil. 8,1,2-4). 

31

 Według Antoniusza po śmierci Cezara dalej trwała walka pomiędzy 

pompejańczykami a cezarianami. 

background image

nani, inni to stronnicy Gajusza Cezara; no, chyba iż uznamy, że 
konsulowie Pansa i Hircjusz wraz z synem Gajusza Cezara walczą 
ze stronnikami Cezara. Ta wojna zrodziła się nie z waśni stron-
nictw, lecz z niegodziwej nadziei obłąkanych obywateli, co poli-
czyli nasze dobra i majątki i tak jak chcieli, już je miedzy siebie po-
rozdzielali. 

[12,33] Przeczytałem list Antoniusza, jaki wysłał on do pewnego 

septemwira,  łotra nad łotrami, swojego towarzysza. „Namyśl się, 
czego pragniesz, a wszystko, czego zapragniesz, mieć  będziesz". 
Oto człowiek, do którego ślemy posłów i zwlekamy z wydaniem 
mu wojny! On naszych majątków nie chciał nawet rozdzielić drogą 
losowania, lecz wydał je na pastwę chciwości każdego ze swych 
popleczników. Tak skrzętnie nas posprzedawał, że nawet sobie nie 
pozostawił nic, czego by już komuś nie przyobiecał. Ojcowie, z 
nim - powiadam - należy stoczyć wojnę, i to natychmiast. 
Możliwość zwłoki, jaką pociągnie za sobą wysłanie posłów, 
zdecydowanie trzeba odrzucić. 

[12,34] Dlatego - byśmy dziś nie musieli obradować zbyt długo -

uważam, że całą władzę w państwie należy powierzyć konsulom i 
polecić im, by bronili państwa i baczyli, by rzeczpospolita nie po-
niosła  żadnego uszczerbku.

32

 Wnoszę o uchwalenie, że przebywa-

jącym w wojsku Marka Antoniusza nie stanie się nic złego, pod wa-
runkiem  że go opuszczą przed kalendami lutowymi. Jeżeli to 
uchwalicie, ojcowie, w krótkim czasie odzyskacie władzę i narodo-
wi rzymskiemu przywrócicie wolność. Jeśli zaś  będziecie działać 
zbyt wolno, w końcu uchwalicie to samo, jednak może być już za 
późno. Myślę, że o tym, coście na temat spraw państwa wnieśli pod 
obrady, powiedziałem dosyć. 

[13,35] Druga sprawa, o której, jak sądzę, trzeba powiedzieć, to 

przyznanie zaszczytów. Mówiąc o uchwaleniu ich dla dzielnych 
mężów, będę się trzymał zwykłego porządku pytania o zdanie w 
senacie.

33

 Zwyczajem przodków zacznijmy więc od konsula de-

sygnowanego Brutusa. Pominę jego dawniejsze czyny, które choć 
znaczyły niemało, wciąż jeszcze w większym stopniu spotykają się 

32

 I BACZYLI, BY RZECZPOSPOLITA NIE PONIOSŁA  ŻADNEGO 

USZCZERBKU  (provideantque  [consules], ne quid respublica detrimenti 
accipiat)  
- jest to senatus consultum ultimum, czyli uchwała senatu 
wprowadzająca w Rzymie stan wyjątkowy. 

33

 W senacie jako pierwsi byli pytani o zdanie konsulowie, potem mężowie 

konsularni, następnie pretorzy; pierwszeństwo w ramach każdej z tych grup 
posiadali urzędnicy desygnowani. Cyceron zaczyna od Brutusa - konsula 
desygnowanego. 

background image

z uznaniem ludzi niż z urzędową pochwałą. Jakimi słowami zdoła-
my wyrazić pochwałę za to, czego Brutus dokonał w ostatnim cza-
sie? Przecież tak wielka odwaga nie żąda żadnej innej zapłaty prócz 
sławy i chwały. A jeśliby ich zabrakło, jednak zadowoli się sama 
sobą i jaśnieć  będzie w pamięci wdzięcznych obywateli. Należy 
zatem przyznać Brutusowi pochwałę, aby była świadectwem naszej 
dla niego wdzięczności. [13,36] Uważam, ojcowie, że uchwała 
senatu powinna mieć następujące brzmienie: „Ponieważ imperator 
konsul desygnowany Decymus Brutus utrzymuje we władzy senatu 
i narodu rzymskiego prowincję Galię i ponieważ w tak krótkim 
czasie poczynił zaciągi i zebrał wojsko, wykorzystując największą 
gorliwość municypiów i kolonii prowincji Galii - co przepięknie 
zasłużyła się i nadal gromadzi zasługi w sprawach rzeczypospolitej 
- słusznie i właściwie, i dla dobra państwa czyni to Decymus 
Brutus. Ta prześwietna zasługa wobec rzeczypospolitej jest i będzie 
droga narodowi rzymskiemu, a zatem senat i naród rzymski 
oświadczają, że imperator konsul desygnowany Decymus Brutus w 
bardzo trudnych dla państwa czasach przyszedł z pomocą poprzez 
swe działania, dzięki roztropności i męstwu, przy współudziale i 
niewiarygodnej gorliwości prowincji Galii". 

[13,37] Ojcowie, czy istnieje jakiś zaszczyt nienależący się 

Brutusowi za zasługę tak nieocenioną, za dobrodziejstwo wobec 
państwa przeogromne? No bo jakże wielki strach padłby na 
rzeczpospolitą, gdyby Galia stanęła otworem przed Markiem 
Antoniuszem, gdyby zgniótłszy nieprzygotowane municypia i 
kolonie, zdołał on wedrzeć się do Galii Dalszej?

34

 Czy ten 

nierozważny i nieoględny szaleniec, co podejmuje decyzje 
pochopne i zgubne, nie tylko na czele własnego wojska, lecz z całą 
barbarzyńską dziczą zawaha się wydać nam wojnę, od której nawet 
mur Alp nas nie odgrodzi? Należy się więc wdzięczność 
Decymusowi Brutusowi: to on, gdy jeszcze nie podjęliście 
odpowiedniej uchwały, potraktował Antoniusza nie jak konsula, 
lecz jak wroga, odepchnął go od Galii i wolał samemu być 
obleganym, niż ujrzeć oblężone Miasto. Niech więc w naszym 
dekrecie otrzyma wieczne świadectwo tak pięknego i znakomitego 
czynu. A Galia, która zawsze stała i nadal stoi na straży naszej 
władzy i wspólnej wolności, niech słusznie i należy- 

34

 Galia Dalsza była wówczas zarządzana przez Lucjusza Munacjusza 

Pianka, na którego poparcie liczył Antoniusz. Plankus początkowo opowiadał 
się po stronie senatu, jednak pod naciskiem swych żołnierzy w końcu 
przeszedł na stronę Antoniusza; zob. Cyceron (Phil. 5,2,5). 

background image

cie zostanie uczczona pochwałami za to, że nie wydała siebie oraz 
swych zasobów Antoniuszowi, lecz że mu się przeciwstawiła. 

[14,38] Jestem zdania, że jak największe zaszczyty należą się 

również Markowi Lepidusowi za jego nieocenione zasługi dla rze-
czypospolitej. Zawsze pragnął on wolności narodu rzymskiego, a 
największy dowód swej woli i przekonań dał owego pamiętnego 
dnia, kiedy Antoniusz nakładał koronę na skronie Cezara.

35

 Lepi-

dus odwrócił wówczas głowę i poprzez swój smutek i jęk pokazał, 
że wobec niewoli żywi nieprzejednaną nienawiść, usilnie pragnie 
wolności narodu rzymskiego, a to, co wówczas znosił, znosił bar-
dziej z konieczności niż własnej woli. Któż z nas zapomniał, że on 
zachował zimną krew w tym strasznym dla Miasta czasie, jaki na-
stąpił po śmierci Cezara?

36

 Wielkie to sprawy, ale ku większym 

śpieszy moja mowa. [14,39] O bogowie nieśmiertelni, cóż mogło 
się wydarzyć bardziej niesłychanego dla wszystkich ludów, co było 
milej widziane przez naród rzymski niż to, że gdy wrzała najzacięt-
sza wojna domowa, której końca obawialiśmy się wszyscy, Lepi-
dus w swej mądrości ją ugasił, dzięki czemu nie doszło do roz-
strzygnięcia sprawy mieczem i żelazem?

37

 Gdyby tak postępował 

Cezar podczas owej przeklętej i żałosnej wojny, mielibyśmy całych 
i zdrowych - o ich ojcu już nie wspomnę - dwóch synów wybitnego 
i nieprzeciętnego człowieka, Gnejusza Pompejusza, którym za 
zdradę z pewnością nie można poczytać synowskiej miłości. Oby 
Marek Lepidus mógł uratować wszystkich! To on, gdzie tylko miał 
możliwość działania, tam pokazał, czego by dokonał, skoro 
przywrócił państwu Sekstusa Pompejusza, najznakomitszą ozdobę 
rzeczypospolitej, najjaskrawszy dowód łaskawości Lepidusa. Srogi 
okazał się los narodu rzymskiego, ciężkie przeznaczenie. Przecież 
gdy zgasł Pompejusz ojciec, światło rzeczypospolitej, zabito też i 
syna, najbardziej do ojca podobnego.

38

 

35

 Mowa o incydencie z dnia 15 lutego 44 r., który wydarzył się podczas 

Luper-kaliów; zob. Cyceron (Phil. 2,34,84). 

36

 Po idach marcowych Lepidus, dysponujący odpowiednią silą zbrojną, po-

wstrzymywał tłum od ataku na spiskowców. Pochwały, jakie Cyceron śle pod 
adresem dotąd niepewnego Lepidusa, nie odniosły zamierzonego skutku: pod 
koniec maja 43 r. przeszedł on na stronę Antoniusza. 

37

 Po porażce pod Mundą w 45 r., kiedy Sekstus Pompejusz zbierał wojsko, 

by dalej prowadzić walkę z Cezarem, Lepidus, wówczas prokonsul w Galii 
Narbońskiej i Hiszpanii Bliższej, doprowadził do zgody między nim a 
senatem; zob. Cyceron (Phil. 13,4,8-9). 

38

 Mowa o Gnejuszu Pompejuszu, który zginął pod Mundą. 

background image

[14,40] Lecz mniemam, że wszystko to wynagrodził nam wyrok 
bogów nieśmiertelnych, jako że dla rzeczypospolitej został 
zachowany Sekstus Pompejusz. 

[15,40] Z tak słusznego i ważnego powodu, jak i dlatego, że Ma-

rek Lepidus swoją  mądrością i łagodnością niezmiernie niebez-
pieczną wojnę domową obrócił w zgodę i pokój, uważam, że należy 
spisać uchwałę senatu następującej treści: „Mocą uchwały senatu 
oznajmia się: ponieważ imperator i najwyższy kapłan,

39 

Marek 

Lepidus, wielokrotnie, z wprawą i pomyślnie kierował państwem, a 
naród rzymski uznał,  że to właśnie on żywi największą odrazę do 
władzy królewskiej; ponieważ swymi czynami, męstwem, rozwagą 
oraz szczególną  łagodnością i dobrocią zażegnał okrutną wojnę 
domową; [15,41] ponieważ Sekstus Pompejusz Magnus, syn 
Gnejusza, przez wzgląd na powagę tego stanu złożył broń i przez 
imperatora i najwyższego kapłana, Marka Lepidusa, został 
przywrócony do praw obywatelskich, czego bardzo pragnęli senat i 
naród rzymski - z tych wszystkich powodów dla licznych i wielkich 
zasług Marka Lepidusa, położonych dla dobra państwa, senat i 
naród rzymski widzi w jego cnocie, powadze i pomyślności wielką 
nadzieję na pokój, zgodę i wolność. Senat i naród rzymski będą 
pamiętać o jego zasługach dla rzeczypospolitej i zechcą mu 
wystawić złocony posąg konny przy mównicy albo w innym miej-
scu na Forum". Ojcowie, moim zdaniem wielki to zaszczyt, po 
pierwsze dlatego, że zasłużony; przecież udziela się go nie tylko w 
nadziei na zasługi w najbliższym czasie oczekiwane, lecz także za 
już oddane, a te są najbardziej chlubne. I zaiste nie możemy wymie-
nić nikogo, komu by niezawisły i wolny senat ów zaszczyt 
przyznał. 

[16,42] Przechodzę teraz, ojcowie, do sprawy nadania godności 

Gajuszowi Cezarowi. Gdyby go zabrakło, któż z nas by przeżył? 
Antoniusz, ostatni gwałtownik, wrogo usposobiony wobec wszyst-
kich uczciwych, z Brundyzjum gnał z wojskiem na Rzym. Co moż-
na było przeciwstawić jego zuchwałości i planowanej zbrodni? 
Jeszcze nie mieliśmy żadnych wodzów i wojsk, nie było żadnej pu-
blicznej rady i żadnej wolności. Groziło nam, że położymy karki 
pod topór okrutnego zbrodniarza. Wszyscy szukaliśmy możliwości 
ucieczki, choć takowej nie było. [16,43] Jaki bóg zesłał tego 
opatrznościowego młodzieńca nam i narodowi rzymskiemu? 
Gajusz Cezar, gdy wszystko stało otworem, wydane na pastwę 
niosącego śmierć 

39

 Lepidus został najwyższym kapłanem  (pontifex maximus) po  śmierci 

Cezara, który poprzednio sprawował tę funkcję. 

background image

obywatela, nagle i nieoczekiwanie dla wszystkich powstał i prę-
dzej, niż ktokolwiek mógł się domyślić jego zamiarów, zebrał woj-
sko, aby je przeciwstawić szaleństwu Marka Antoniusza. Wielkie 
godności przyznano Gnejuszowi Pompejuszowi, gdy jeszcze był 
młodzieńcem

40

 - a przecież słusznie, bo przyszedł rzeczypospolitej 

z pomocą. Ale on był starszy i lepiej mógł sprostać pragnieniom 
żołnierzy, szukających wodza podczas wojny innego jednak rodza-
ju. Poza tym sprawa Sulli nie wszystkim była miła, czego dowo-
dem wielka liczba proskrybowanych

41

 i tak liczne nieszczęścia 

municypiów.

42

 [16,44] Cezar natomiast, o tak wiele lat młodszy od 

Pompejusza, uzbroił weteranów już spragnionych odpoczynku. 
Podjął się sprawy, która leżała na sercu senatowi, narodowi, całej 
Italii oraz wszystkim bogom i ludziom. Pompejusz przystąpił do 
wszechpotężnego Lucjusza Sulli i jego zwycięskiego wojska - Ce-
zar nie dołączył do nikogo, sam jako pierwszy wojsko zgromadził i 
przygotował obronę. Pompejusz miał w mieszkańcach Picenum 
nieprzyjaciół wrogiego stronnictwa - Cezar przeciwko Antoniu-
szowi wystawił wojsko złożone z przyjaciół Antoniusza, dla któ-
rych jednak większą przyjaciółką okazała się wolność. Dzięki 
wpływom tamtego panował Sulla - dzięki pomocy tego położono 
kres jedynowładztwu Antoniusza. [16,45] Powierzmy więc Cezaro-
wi władzę, bez niej przecież nie można prowadzić wojny, kierować 
wojskiem i utrzymać go w porządku.

43

 Niech zostanie propretorem 

z najszerszymi uprawnieniami, jakie są przypisane do tego urzędu. 
Chociaż, zważywszy na jego młody wiek, wielki to zaszczyt, wszak 
nie tylko przyczynia się on do uświetnienia osoby, lecz także 
umożliwia niezbędne działanie. 

[17,45] Skoro tak, poszukajmy dla niego zaszczytów, choćby na-

wet dziś nie udało nam się ich uchwalić. Mam jednak nadzieję, że 
nam i narodowi rzymskiemu nie raz nadarzy się sposobność, by 
uczcić tego młodzieńca, a w chwili obecnej uważam, że należy 

40

 Pompejusz otrzymał tytuł imperatora po zwycięstwie nad wojskami 

Mariusza w 83 r., w wieku 23 lat; w roku 82 przyznano mu prawo do triumfu, 
a mając 35 lat został konsulem, omijając cursus honorum. 

41

 Chodzi o proskrybowanych przez Sullę w 82 r. 

42

 Mowa o miastach sprzyjających Mariuszowi podczas jego wojny z Sullą 

(82): Norbie i Preneste. W Preneste zginął ostatecznie pokonany Mariusz, a 
Sulla bardzo surowo ukarał mieszkańców miasta. 

43

 Mowa o przyznaniu Cezarowi imperium;  zob. „Słowniczek". Na 

posiedzeniu 20 grudnia uchwalono pochwałę dla Cezara, ale nie przyznano mu 
imperium; zob. Cyceron (Phil. 3,15,38-39). 

background image

podjąć uchwałę następującej treści: [17,46] „Ponieważ kapłan,

44

 

pro-pretor Gajusz Cezar, syn Gajusza, w krytycznym dla państwa 
momencie zachęcił  żołnierzy weteranów do walki o wolność 
rzeczy-pospolitej i zaciągnął ich; ponieważ Legion Marsowy i 
Legion IV pod wodzą Cezara i z jego inicjatywy zgodnie i z 
największym zapałem broniły i bronią państwa oraz wolności 
narodu rzymskiego; ponieważ Gajusz Cezar jako propretor ruszył z 
wojskiem na ratunek prowincji Galii, pod swoje i narodu 
rzymskiego rozkazy poddał ekwitów, łuczników i słonie bojowe, a 
w najtrudniejszym okresie przyszedł państwu z pomocą, 
przywracając godność narodowi rzymskiemu - z tych to powodów 
podoba się senatowi kapłana propretora Gajusza Cezara, syna 
Gajusza, mianować senatorem zabierającym głos razem z byłymi 
pretorami. Gdy o jakikolwiek urząd będzie się ubiegał, niech się go 
traktuje tak, jak by mu na to pozwalało prawo, gdyby był 
kwestorem w poprzednim roku". 

[17,47] Ojcowie, czy jest jakiś powód, dla którego chcielibyśmy, 

by on najwyższych godności nie dostąpił jak najprędzej? Kiedy na 
mocy ustaw o latach

45

 określano starszy wiek dla konsulatu, oba-

wiano się  właściwej młodzieńcom lekkomyślności - Gajusz Cezar 
w bardzo młodym wieku dowiódł,  że wspaniałe i wyjątkowe mę-
stwo nie musi czekać na postęp w latach. Dlatego nasi przodkowie, 
ci starej daty, nie mieli ustaw o latach, które z upływem czasu - 
wraz z nadużyciami związanymi z ubieganiem się o urzędy - po-
jawiły się po to, by ludziom urodzonym w określonym roku wy-
znaczyć progi kandydowania. I jakże często gaszono wielki talent i 
męstwo, zanim mogły przynieść korzyść państwu. [17,48] A prze-
cież u starożytnych Rullusowie, Decjusze, Korwinowie i wielu in-
nych, ostatnio zaś - czego pamięć jeszcze świeża - Scypion Afry-
kański Starszy czy Tytus Flamininus, jeszcze jako młodzieńcy 
zostawszy konsulami, dokonali czynów znakomitych, rozszerzyli 
władzę narodu rzymskiego i uświetnili jego imię. A czy Aleksander 
Macedoński, co już u zarania młodości zaczął dokonywać wielkich 
czynów, nie zmarł w wieku lat trzydziestu trzech?

46

 To wiek, w 

którym wedle naszych praw trzeba czekać jeszcze lat dziesięć, by 
zostać konsulem. Zważywszy na te przykłady, przyznajmy, że 
męstwa nabywamy szybciej, niż przybywa nam lat. 

44

 Oktawian został mianowany kapłanem przez Cezara w 45 r. 

45

 Zob. „Słowniczek", hasło: 'leges annales'. 

46

 Aleksander odziedziczył królestwo po swym ojcu, Filipie II 

Macedońskim, w wieku lat 20. 

background image

[18,48] Przecież ludzie, którzy zazdroszczą Cezarowi, udają oba-

wę, że on nie zdoła się pohamować, nie będzie działał z umiarem, 
że wyróżniony przez nas godnościami w nieumiarkowany sposób 
nadużyje swej władzy, czego bynajmniej obawiać się nie należy. 
[18,49] Tak już jest na świecie, ojcowie, że kto raz poznał smak 
prawdziwej chwały, doświadczył sytuacji, w której przez senat, 
przez ekwitów i cały naród rzymski został uznany za cennego 
obywatela i zbawcę rzeczypospolitej, niczego nie uzna za 
porównywalne z tą chwałą. Ach, gdyby Gajuszowi Cezarowi - o 
ojcu mówię - za młodu przypadło w udziale być tak bardzo drogim 
senatowi i każdemu dobremu obywatelowi! Gdy postanowił nie 
ubiegać się o to, całą siłę swego talentu, a wielki to był talent, 
zmarnotrawił na nieoględne sprzyjanie ludowi. Tak, nie mając 
względu na senat i na zacnych obywateli, sam sobie utorował drogę 
do rozszerzania swych wpływów, i to do tego stopnia, że wolny i 
mężny naród nie mógł tego dłużej tolerować. Całkowicie odmienne 
jest postępowanie jego syna: to człowiek drogi tak ogółowi, jak i 
każdej porządnej osobie. W nim nadzieja na wolność, on już nam 
przyniósł ratunek, dla niego wynajdujemy i trzymamy w pogotowiu 
najwyższe zaszczyty. 

[18,50] Mamyż się więc obawiać głupoty człowieka, którego wy-

jątkową roztropność podziwiamy? Bo czyż jest coś głupszego, niż 
gdy ktoś próżną potęgę, majątek budzący nienawiść i śliską, wio-
dącą w przepaść  żądzę panowania przedkłada nad prawdziwą, 
trwałą i niewzruszoną chwałę? Przecież on to dostrzega, będąc 
chłopcem, a gdy w latach postąpi - nie będzie tego widział? „Ale to 
nieprzyjaciel pewnych słynnych i szlachetnych obywateli".

47

 Co do 

tego nie ma żadnej obawy. Wszelkie urazy Cezar złożył w ofierze 
rzeczypospolitej. Ją ustanowił swym sędzią, przewodniczką we 
wszystkich zamiarach i przedsięwzięciach. Przecież przystąpił do 
sprawy państwa,  żeby je umocnić, nie - żeby zburzyć. Poznałem 
wszystkie myśli tego młodzieńca: nie ma dlań nic droższego od 
rzeczypospolitej, nic godniejszego szacunku od waszej władzy, ni-
czego bardziej nie pożąda, jak uznania ludzi dobrych, nic nie jest 
dla niego słodsze od prawdziwej chwały. [18,51] Dlatego z jego 
strony nie tylko nie powinniście się niczego obawiać, lecz możecie 
oczekiwać, że dokona rzeczy większych i wspanialszych. Nie bój-
cie się, iż ten, co ruszył, by Decymusa Brutusa wyrwać z oblężenia, 
zachowa w pamięci urazy prywatne, jakby one miały dla niego 
większe znaczenie niż dobro państwa. Ojcowie, śmiem nawet 

47

 Mowa o spiskowcach. 

background image

wam, narodowi rzymskiemu i rzeczypospolitej ręczyć  za  to  wła-
snym słowem. Gdyby jakaś siła mnie do tego nie zmuszała, nie 
miałbym zaiste odwagi tego czynić, bo lękałbym się, że ktoś mi za-
rzuci brak rozwagi w tak ważnej sprawie. Ojcowie, obiecuję, biorę 
to na siebie i przyrzekam, że Gajusz Cezar zawsze będzie takim 
obywatelem, jakim jest dziś, a takiego powinniśmy pragnąć i ży-
czyć sobie z całego serca. [19,52] Teraz to wszystko, co mam do 
powiedzenia o Cezarze. 

O sprawie Lucjusza Egnatulejusza,

48

 dzielnego i niewzruszonego 

obywatela, wielkiego przyjaciela rzeczypospolitej nie tylko -jak 
sądzę - nie należy milczeć, lecz wręcz wypada dać świadectwo jego 
wspaniałej odwagi: oto przyprowadził do Cezara Legion IV, aby 
uczynić go podporą dla konsulów, senatu i narodu rzymskiego, i 
dla całej rzeczypospolitej. Dlatego wnoszę, aby Lucjuszowi 
Egnatulejuszowi zezwolono ubiegać się o urzędy, otrzymywać je i 
sprawować na trzy lata przed czasem przewidzianym przez prawo. 
Ojcowie, dzięki wam nie tyle wielka korzyść, co zaszczyt 
przypadnie w udziale Lucjuszowi Egnatulejuszowi. W takiej spra-
wie dostatecznym wyróżnieniem jest wzmianka w uchwale. 

[19,53] Natomiast co do wojska Gajusza Cezara, uważam, że na-

leży podjąć taką uchwałę: „Jest wolą senatu, aby żołnierzy wetera-
nów, którzy słuchając rozkazów kapłana, propretora Gajusza Ceza-
ra, bronili i bronią wolności narodu rzymskiego oraz władzy senatu 
- ich samych i ich dzieci uwolnić od obowiązku służby wojskowej. 
Niech konsulowie Gajusz Pansa i Aulus Hircjusz - razem lub jeden 
z nich, jeśli uznają za stosowne

49

 - przeprowadzą dochodzenie, 

które grunty w koloniach, gdzie osiedlono weteranów, wzięto w 
posiadanie wbrew ustawie Juliusza. Pozwoli to przydzielić je 
weteranom. W sprawie gruntów kampańskich niech przeprowadzą 
osobne dochodzenie i niech podejmą decyzję o zwiększeniu zy-
sków weteranów. Dla Legionu Marsowego i Legionu IV, i tych 
żołnierzy z Legionów II i XXXV, którzy przeszli pod rozkazy kon-
sulów Aulusa Hircjusza i Gajusza Pansy, za to, że władza senatu i 
wolność narodu rzymskiego była i jest im najdroższa - uchwala się 
zwolnienie ze służby wojskowej dla nich samych i dla ich dzieci 
oprócz przypadku rozruchów w Galii i Italii. Uchwala się roz- 

48

 Zob. Cyceron (Phil. 3,3,7). 

49

 

RAZEM LUB JEDEN Z

 

NICH

JEŚLI UZNAJĄ ZA STOSOWNE 

(alter ambove, si 

eis videretur) - formuła obowiązująca przy wydawaniu uchwał senatu, 
podkreślająca kolegialność urzędu konsula. 

background image

wiązanie tych legionów po zakończeniu działań wojennych. Uch-
wala się wypłacenie żołnierzom tych legionów takiej sumy pienię-
dzy, jaką im obiecał kapłan i propretor Gajusz Cezar. Konsulowie 
Gajusz Pansa i Aulus Hircjusz - razem lub jeden z nich, jeśli uznają 
za stosowne - sporządziwszy spis gruntów, które mogą zostać 
rozdzielone bez krzywdy ludzi prywatnych, niech je pomiędzy wy-
mienionych  żołnierzy, Legion Marsowy i Legion IV rozdzielą tak 
hojnie, jak nigdy dotąd nie miało to miejsca w przypadku żołnierzy. 
Zabrałem głos we wszystkich sprawach, które wnieśliście pod 
obrady. Jeżeli moje wnioski bez zwłoki i w porę zostaną przyjęte, 
łatwiej przygotujecie się na to, czego wymagają czas i konieczność. 
Trzeba się  śpieszyć, bo gdybyśmy - tak jak mówiłem - działali 
szybko, w ogóle nie byłoby wojny. 

background image

FILIPIKA SZÓSTA 

[1,1] Kwiryci, sądzę, że już słyszeliście, nad czym obradował se-

nat i jakie było zdanie każdego z senatorów. Dopiero co uporano 
się ze sprawą roztrząsaną od kalend styczniowych, okazując jednak 
mniejszą surowość niż należało, choć nie była to całkowita obojęt-
ność wobec zła. Wojnę odsunięto na później, ale jej przyczyna po-
zostaje nieusunięta. Dlatego zapytany przez Publiusza Apulejusza - 
człowieka, z którym łączą mnie wzajemne zobowiązania i sym-
patia, a jest on i waszym wielkim przyjacielem - wszystko dokład-
nie opowiem, abyście mogli się dowiedzieć o tym, w czym nie bra-
liście udziału. 

Najpierw w kalendy styczniowe, w myśl tego, co na mój wniosek 

senat uchwalił trzynaście dni wcześniej,

1

 nasi dzielni i szlachetni 

konsulowie poddali pod obrady wniosek o stanie państwa. [1,2] 
Owego dnia, Kwiryci, po raz pierwszy położono fundamenty pod 
odbudowę rzeczypospolitej,

2

 wszak senat po tak długiej przerwie 

okazał się na tyle wolny, abyście wreszcie i wy mogli poczuć się 
wolni. Wtedy to, ryzykując, iż ów dzień będzie ostatnim dniem w 
mym życiu, odebrałem niemałą nagrodę, bo wszyscy jednomyślnie 
i jednogłośnie zakrzyknęliście,  że już po raz drugi ocaliłem 
rzeczpospolitą. Tak wielkie i zaszczytne orzeczenie dodało mi za-
pału: wchodząc do senatu w kalendy styczniowe, miałem  świado-
mość, że zgodnie z waszą wolą mam odegrać tam rolę osoby prze-
znaczonej do tego, aby was ocalić. Skoro więc widziałem,  że 
rzeczypospolitej wydano haniebną wojnę, uważałem, że nie wolno 

1

 Tj. 20 grudnia 44 r. 

2

 Zob. Cyceron (Phil. 1,1,1; 4,1,1; 5,11,30). 

background image

ani chwili zwlekać z pościgiem za Markiem Antoniuszem i że trze-
ba prześladować działaniami wojennymi tego niesłychanie zu-
chwałego człowieka, który wcześniej dopuściwszy się licznych 
niegodziwości, teraz występuje zbrojnie przeciw wodzowi narodu 
rzymskiego

3

 i oblega waszą najwierniejszą i najmężniejszą kolo-

nię.

4

 Uważałem, że należy ogłosić stan wojny domowej, a sądy za-

wiesić. Powiedziałem,  że wypada przywdziać  płaszcz  żołnierski,

aby wszyscy, widząc, że senat w ten sposób daje znać, z jak strasz-
ną wojną mamy do czynienia, energiczniej i z większym zapałem 
przyłożyli się do pomszczenia krzywd wyrządzonych rzeczypo-
spolitej. [1,3] I tak to zdanie, Kwiryci, w ciągu trzech dni zyskało 
gorącą aprobatę, a choć nie doszło do głosowania, jednak zdawało 
się,  że z wyjątkiem nielicznych wszyscy inni przyznają mi rację. 
Dzisiaj natomiast, łudząc się próżną nadzieją, senat okazał brak 
zdecydowania: większość poszła za zdaniem, by wysyłając posłów, 
sprawdzić, jak Antoniusz ceni władzę senatu i waszą zgodę. [2,3] 
Rozumiem, Kwiryci, że odrzucacie tę decyzję - nie bez racji. Bo do 
kogo  ślemy posłów? Do człowieka, co roztrwonił i przepuścił 
publiczne pieniądze, przy użyciu siły i gwałcąc wróżby, narzucił 
rzeczypospolitej ustawy, rozpędził korniej a, senat otoczył 
wojskiem; aby zdławić państwo, przywołał z Brundyzjum legiony, 
a potem opuszczony przez nie z bandą  łotrów wtargnął do Galii, 
szturmuje Brutusa, oblega Mutynę. Jak możecie mieć coś wspólne-
go z tym gladiatorem, paktować, szukać z nim sprawiedliwego roz-
wiązania, wysyłać posłów? [2,4] Kwiryci, jeśliby nie usłuchał, ma 
to być nie tyle poselstwo, co wypowiedzenie wojny, tak bowiem 
postanowiono, jakbyśmy wysyłali posłów do Hannibala. Przecież 
wysyłamy ich, aby zapowiedzieli Antoniuszowi, że nie wolno mu 
szturmować konsula desygnowanego, oblegać Mutyny, pustoszyć 
prowincji, zaciągać wojska, że powinien uznać  władzę senatu i 
narodu rzymskiego. Doprawdy, człowiek, który nigdy nad samym 
sobą nie miał  władzy,  łatwo usłucha rozkazu poddania się  władzy 
senatorów i waszej! Czy on kiedykolwiek zrobił coś, o czym 
samodzielnie by zadecydował? Zawsze dawał się pociągnąć tam, 
dokąd porywała go żądza, dokąd lekkomyślność, dokąd szaleństwo, 
dokąd pijaństwo. Zawsze miały nad nim władzę dwa typy ludzi: 
stręczyciele i rozbójnicy. Do tego stopnia zasmakował w nierządzie 
upra- 

3

 Chodzi o Decymusa Brutusa. 

4

 Tj. Mutynę. 

5

 Zob. Cyceron (Phil. 5,12,31). 

background image

wianym w domu i rozbojach dokonywanych po zaułkach miasta, że 
prędzej posłucha najbardziej chciwej kobiety

6

 niż senatu i narodu 

rzymskiego. 

[3,5] O czym zatem niedawno mówiłem w senacie, to samo po-

wtórzę wobec was. Świadczę, obwieszczam, uprzedzając przepo-
wiadam, że Marek Antoniusz nie wykona żadnego z poleceń, jakie 
mu posłowie przedłożą: będzie pustoszył pola, oblegał Mutynę, 
poczyni zaciągi, na ile tylko zdoła. Jest to bowiem człowiek, który 
zawsze miał w pogardzie zdanie i powagę senatu, nieustannie lek-
ceważył waszą wolę i władzę. Czy może wykonać to, co przed 
chwilą uchwalono: wyprowadzić swoje wojsko poza Rubikon, gra-
nicę Galii, i nie podchodzić w stronę Rzymu bliżej, jak na odle-
głość dwustu mil?

7

 Miałby usłuchać tego rozkazu i ścierpieć,  że 

oddzieli go rzeka Rubikon i dwieście mil? [3,6] Antoniusz nie jest 
do tego zdolny, bo gdyby był, nie dopuściłby, że mu senat zakazuje 
kontynuowania oblężenia Mutyny, niczym Hannibalowi Sagun-tu 
na początku wojny punickiej. Jakaż to hańba dla niego, że odcią-
gając od Mutyny, trzyma się go z dala od Miasta, niczym ogień 
niosący zagładę! Takie jest zdanie senatu! 

Cóż mam powiedzieć na to, że posłowie otrzymali od senatu po-

lecenie udania się do Decymusa Brutusa i jego wojska? Mają im 
oznajmić, jak niezwykle cenne są dla senatu i narodu rzymskiego 
ich ogromne zasługi wobec rzeczypospolitej i dobrodziejstwa oraz 
zapewnić,  że wielka sława i znaczne zaszczyty staną się ich 
udziałem. Myślicie,  że Antoniusz pozwoli posłom wejść do 
Mutyny i bezpiecznie ją opuścić? Wierzcie mi: nigdy nie pozwoli. 
Znam jego porywczość, znam bezczelność, znam jego zuchwałość. 
[3,7] Naprawdę nie powinniśmy uważać go za człowieka, lecz za 
najdziksze zwierzę. 

Słuchając tego, co mówię, nie sądźcie, że senat biernie przyjmuje 

zło: żądania posłów są poniekąd dla Antoniusza groźne. Oby tylko 
poselstwo nie odwlekło sprawy! Bo jak zwykle we wszelkich 
przedsięwzięciach zwłoka i odkładanie na później nie popłacają, 
tak i ta wojna wymaga pośpiechu. Trzeba śpieszyć z pomocą De-
cymusowi Brutusowi, ściągnąć zewsząd wszelkie wojska. Zbrodnią 
byłoby zwlekanie z oswobodzeniem tak zacnego obywatela. [3,8] 
Czy uznawszy Antoniusza za konsula, a Galię za jego prowincję, 
Brutus nie mógł wydać Antoniuszowi legionów i prowincji, 
powrócić do domu, odbyć triumfu i jako pierwszy zabierać głos 

6

 Mowa o żonie Antoniusza, Fulwii. 

7

 Tj. ok. 295,5 km. 

background image

w senacie, czekając na objęcie urzędu? Czy coś mu stało na prze-
szkodzie? [3,9] Ależ on pamiętał, że jest Brutusem, że urodził się, 
by strzec waszej wolności, a nie dbać jedynie o własny  święty 
spokój, i nie zrobił niczego innego, jak tylko to, że niemal własnym 
ciałem zasłonił Galię przed Antoniuszem. Czy posłowie powinni 
iść do Antoniusza, czy legiony? Lecz pominę to, co już 
przesądzone. Niech posłowie ruszają, bo - jak widzę - bez tego się 
nie obejdzie. Wy szykujcie płaszcze wojskowe, senatorowie 
przecież postanowili, abyśmy je przywdziali, w razie gdy 
Antoniusz nie usłucha rozkazów senatu. Założymy płaszcze, bo on 
nie posłucha, pożałujemy, że straciliśmy tyle dni, kiedy można było 
działać. 

[4,9] Kwiryci, nie obawiam się, iż usłyszawszy, co powiedziałem 

w senacie i na komicjach - że Antoniusz nigdy nie podda się wła-
dzy senatu - on raptem zmieni się i senatu posłucha, by zadać mi 
kłam i by się zdawało, że o niczym nie mam pojęcia. Nie zrobi tego 
nigdy. Nie pozbawi mnie chwały roztropności. Będzie wolał, by-
ście raczej uznali mnie za mądrego niż jego za powściągliwego. 
[4,10] A choćby i sam zechciał, czy możemy przypuszczać, że po-
zwoli mu na to jego brat? Mówią, że niedawno - jak sądzę, w Ty-
burze - gdy Marek Antoniusz się wahał, Lucjusz groził mu śmier-
cią. Czy i ów azjatycki murmillon usłucha poleceń senatu? Czy 
usłucha, co powiedzą posłowie? Przecież Marek Antoniusz nie bę-
dzie mógł sprzeciwić się bratu, który ma tak wielki na niego 
wpływ. Lucjusz jest w tej rodzinie Scypionem Afrykańskim, 
znaczy więcej niż Lucjusz Trebelliusz, więcej niż Tytus Plankus. 
Spójrzcie, jak wspiął się w górę ten szlachetny młodzieniec! 
Plankiem, który przy waszej całkowitej aprobacie został 
jednomyślnie potępiony, który, nie wiem w jaki sposób, wmieszał 
się w tłum

8

 i wrócił tak smutny, że zdawało się, iż z wygnania go 

przywleczono, a nie odwołano, tym Plankiem Lucjusz tak gardzi, 
jakby wzbroniono mu ognia i wody.

9

 Czasami odmawia mu miejsca 

w kurii jako człowiekowi, co kurię spalił. [4,11] Natomiast 
Trebelliusza bardzo teraz kocha. Nienawidził wtedy, gdy ów 
sprzeciwiał się ustawom o zniesieniu długów, ale już cieszy się 
jego widokiem, bo ujrzał, że sam Trebelliusz bez zniesienia długów 
nie zdoła się uratować. Myślę,  że słyszeliście o tym, Kwiryci, co 
mogliście również oglądać: jak codziennie schodzą się  żyranci i 
wierzyciele Lucjusza Trebelliusza. O Rzetelności! - ten to 
przydomek, jak mniemam, Trebelliusz sobie przybrał - jak- 

8

 Cyceron ma na myśli licznych banitów przywołanych przez Cezara z 

wygnania. 

9

 Zob. „Słowniczek", hasła: 'banita' oraz 'interdictio aquae et ignis'. 

background image

że można być bardziej rzetelnym, niż wówczas, gdy się okrada wie-
rzycieli, ucieka z domu, z powodu długów idzie do wojska? Gdzie 
podziały się oklaski na jego cześć podczas triumfu Cezara

10

 i tak 

częste w trakcie igrzysk? Co z edylatem, który mu powierzono przy 
ogromnym poparciu przyzwoitych obywateli? Czy znajdzie się 
człowiek, co nie uważałby,  że jedynie przypadkiem Trebelliusz 
czynił coś dobrego, a łotrostwa dopuszczał się z przyrodzonej 
niegodziwości? 

[5,12] Lecz wracam do waszego kochasia i ulubieńca, Lucjusza 

Antoniusza - on wziął was wszystkich pod swoje opiekuńcze skrzy-
dła. Nie zgadzacie się z tym? Czy jest tu ktoś, kto nie miałby swej 
tribus? Z pewnością nikt. Przecież tego człowieka trzydzieści pięć 
tribus uznało swym patronem. Znowu przeczycie? Spójrzcie na le-
wo, na ten złocony posąg jeźdźca. Jakie słowa na nim wyryto? 
„TRZYDZIEŚCI PIĘĆ TRIBVS SWEMU PATRONOWI". Lucjusz 
Antoniusz jest więc patronem narodu rzymskiego. Niech go piorun 
trafi! Podzielam wasze oburzenie: toż to łotr, którego nikt nie 
chciałby mieć za klienta. Lecz czy kiedykolwiek nawet jakiś 
niezwykle wpływowy obywatel, który dokonał znakomitych 
czynów, miałby czelność nazwać siebie patronem narodu 
rzymskiego, narodu, który sam jest pogromcą, panem i patronem 
wszystkich ludów? [5,13] Na Forum widzimy posąg Lucjusza 
Antoniusza, podobny do tego sprzed świątyni Kastora, który 
przedstawia Kwintusa Tremulusa, pogromcę Herników. O, cóż to 
za niewiarygodna bezczelność! Czy pozwolił sobie na tyle, dlatego 
że w Mylasie jako murmillon poderżnął gardło kompanowi 
Trakowi?

11

 Nawet gdyby stoczył tę walkę na samym Forum, jakże 

moglibyśmy ów posąg tam oglądać? Lecz to dopiero jeden, drugi 
posąg wystawili rzymscy ekwici i na nim też napisano: 
„PATRONOWI". Czy ten stan kiedykolwiek obrał sobie kogoś za 
opiekuna? Gdyby tak - to zapewne mnie, ale nie o sobie mówię. 
Jakiż cenzor czy wódz był kiedykolwiek opiekunem ekwitów? 
„Lucjusz porozdzielał im pola". O, podli, co przyjęli, nikczemnik, 
który je rozdał! [5,14] Także trybuni wojskowi, którzy 
dwukrotnie

12

 walczyli w wojsku Cezara, wystawili posąg. Czy oni 

tworzą odrębny stan? W ciągu tylu lat wielu z nich służyło w licz-
nych legionach. Im to przydzielił Semurium. Pozostało mu do po-
działu jeszcze Pole Marsowe, lecz musiał uchodzić wraz z bratem. 
Ten podział gruntów, Kwiryci, niedawno zniesiono na wniosek Lu- 

10

 Mowa o triumfie odbytym w 46 r. 

11

 Zob. Cyceron (Phil. 7,6,17). 

12

 Tj. podczas wojen galijskiej i domowej. 

background image

cjusza Cezara, męża wybitnego i dostojnego senatora. Zgadzając 
się z jego zdaniem, znieśliśmy postanowienia kolegium 
septemwirów. Legły w gruzach dobrodziejstwa Nukuli, nie budzi 
już entuzjazmu patron Antoniusz. Posiadacze ustąpią z mniejszym 
bólem, bo nie poczynili jeszcze żadnych wydatków, niczego nie 
pobudowali, po części także dlatego, że nie mieli zaufania, po 
części, bo brakowało im środków. 

[5,15] A już szczytem wszystkiego jest posąg, o którym nie 

mógłbym mówić bez śmiechu, gdybyśmy  żyli w weselszych 
czasach: „PATRONOWI LUCJUSZOWI ANTONIUSZOWI 
LUDZIE INTERESU".

13

 Czy nie taki widnieje tam napis? Zatem 

klientelą Lucjusza Antoniusza są też ludzie interesu? Czy w 
środkowej części ulicy Janusa znajdzie się kiedyś człowiek, który 
chciałby pożyczyć Lucjuszowi Antoniuszowi tysiąc sesterców? 

[6,15] Ale żarty na bok, wróćmy do tematu: mówmy o wojnie, 

choć nie od rzeczy było przyjrzeć się pewnym osobom, abyście sa-
mi mogli w ciszy przemyśleć, z kim przyjdzie toczyć wojnę. 

Zachęcam was, Kwiryci, byście mimo wszystko spokojnie czekali 

na powrót posłów, nawet jeżeli było lepsze wyjście. Sprawa straciła 
rozpęd, jednak zyskała i coś dobrego. [6,16] Kiedy bowiem 
posłowie oznajmią to, co oznajmią niewątpliwie: że Antoniusz nie 
podda się waszej władzy i nie okaże posłuszeństwa senatowi, czy 
znajdzie się wówczas tak niegodziwy obywatel, który uważałby 
Antoniusza za swego współobywatela? Także i teraz znajdą się 
nieliczni - acz zbyt ich wielu, zważywszy na majestat rzeczypo-
spolitej - którzy chętnie zapytaliby: „Czy nie zaczekamy nawet na 
powrót posłów?". Same fakty zapewne wybiją im z głowy to prze-
konanie i pozór łaskawości. Wyznam wam, Kwiryci, że właśnie 
dlatego dziś mniej uporczywie nalegałem w senacie i mniej się sta-
rałem, by senat, przyznając mi rację, ogłosił wojnę domową i roz-
kazał przywdziać wojskowe płaszcze.

14

 Wolę,  żeby wszyscy za 

dwadzieścia dni mnie pochwalili, niż żeby kilku dziś mnie zganiło. 
[6,17] Z tego powodu, Kwiryci, czekajcie na powrót posłów i 
przełknijcie gorycz, jaką niesie tych kilka dni. Kiedy oni wrócą, 
osądzicie mnie: jeżeli przyniosą pokój, powiedzcie, że jestem 

13

 

PATRONOWI LUCJUSZOWI ANTONIUSZOWI LUDZIE INTERESU 

(Ludo Antonio 

a Iano medio patrono) - dosł. 'Lucjuszowi Antoniuszowi, patronowi 
środkowej części ulicy Janusa'; tam, na Forum, niedaleko świątyni Janusa, 
gromadzili się ludzie interesu. 

14

 Zob. Cyceron (Phil.  5,12,31; 6,3,9; 8,2,6. 11,32; 12,7,16; 13,10,23; 

14,1,2). 

background image

stronniczy, jeżeli wojnę - że przezorny. Czy ja miałbym nie być 
przezorny dla mych współobywateli, miałbym dniem i nocą nie 
myśleć o waszej wolności, o dobru rzeczypospolitej? Czegóż wam 
nie zawdzięczam, ja, pozbawiony przodków,

15

 którego przenieśli-

ście ponad najszlachetniej urodzonych, powierzając wszelakie 
urzędy? Jestem niewdzięcznikiem? Ależ kto w mniejszym stopniu 
ode mnie? W sprawach publicznych trudziłem się dokładnie tak 
samo: i kiedy piastowałem urzędy, i kiedy ubiegałem się o nie. 
Może  żaden ze mnie fachowy polityk? A kto ma więcej 
doświadczenia niż ja? Już dwudziesty rok toczę wojnę z 
wyrodnymi obywatelami. 

[6,18] Dlatego to, Kwiryci, na ile tylko zdołam, będę czuwać i 

nie zmrużę oka, myśląc na miarę sił i pracując ponad siły. Przecież 
zwłaszcza na tym stanowisku, na jakim zechcieliście mnie umie-
ścić, nie znajdzie się chyba taki obywatel, który by do tego stopnia 
nie pamiętał o waszych dobrodziejstwach, zapomniał o ojczyźnie i 
tak był pozbawiony honoru, że nie pobudziłaby go i nie rozpaliła 
wasza jakże trwała zgoda? Jako konsul przewodniczyłem licznym 
wielkiej wagi zgromadzeniom, w wielu brałem udział, ale nigdy nie 
widziałem takiej jednomyślności, jaka dziś jest waszym udziałem. 
O jednym wszyscy myślicie, jednego pragniecie: żeby odwrócić od 
państwa ataki Marka Antoniusza, zgasić jego szaleństwo, zdławić 
zuchwałość. Tego samego chcą wszystkie stany, o to samo 
zabiegają municypia, kolonie, cała Italia. Swoim zdecydowaniem 
jeszcze wzmocniliście senat, który sam z siebie już i tak był bardzo 
stanowczy. 

[6,19] Kwiryci, oto nadszedł czas; zdecydowanie zbyt późno, 

zważywszy na majestat narodu rzymskiego, lecz jednak nastał i nie 
można zmarnować już ani godziny. Z wyroku losu, że się tak wy-
rażę, przydarzyło nam się coś, co ścierpieliśmy, jak ścierpieć nale-
żało.

16

 Teraz jednak, jeśli do czegoś dojdzie, będzie to jakby na 

własne  życzenie. Nie godzi się, by naród rzymski był niewolni-
kiem, wszak bogowie nieśmiertelni przeznaczyli go do tego, by pa-
nował nad wszystkimi ludami. Sprawa stanęła na ostrzu noża: roz-
strzyga się o wolności. Trzeba, Kwiryci, żebyście zwyciężyli, co 
niechybnie osiągniecie dzięki wielkiej miłości do ojczyzny i tak 
wielkiej zgodzie, albo żeby raczej spotkało nas wszystko co naj-
gorsze, byle tylko nie niewola. Inne narody mogą ścierpieć niewo-
lę, narodowi rzymskiemu właściwa jest wolność. 

15

 Zob. „Słowniczek", hasło: 'homo novus'. 

16

 Aluzja do panowania Cezara. 

background image

FILIPIKA SIÓDMA 

[1,1] Ojcowie, pytają nas o sprawy małej wagi, ale być może nie-

błahe. Konsul wnosi pod obrady sprawę drogi Appijskiej i menni-
cy, trybun ludu - sprawę Luperków.

1

 Chociaż się wydaje, że można 

się z tym łatwo uporać, jednak myśl ucieka, większymi troskami 
zajęta. Ojcowie, przecież sytuacja jest bardzo niebezpieczna i sta-
nęła na ostrzu noża. 

Nie bez przyczyny zawsze obawiałem się wysłania posłów, nigdy 

też nie uznałem tego za posunięcie właściwe, nie wiem, co 
przyniesie ich powrót. Lecz któż nie widzi, jak bardzo to oczekiwa-
nie nadwątliło zapał? Przecież nie próżnują ludzie, którym żal,  że 
senat kwitnie w nadziei na odzyskanie dawnej władzy,  że naród 
rzymski zjednoczył się z nim, a cała Italia jest zgodna, wojska 
uszykowane, wodzowie w pogotowiu. [1,2] Oni już teraz domyślają 
się, co powie Antoniusz, i bronią jego odpowiedzi. Jedni twierdzą, 
że zażąda, by wszystkie wojska rozpuścić. To przecież jasne, wszak 
posłów wysłaliśmy do niego nie po to, by ustąpił i był posłuszny 
woli senatu, lecz by dyktował warunki, narzucał ustawy, rozkazy-
wał wydać Italię na pastwę obcych ludów.

2

 Tymczasem pełnię sił 

1

 

KONSUL WNOSI POD OBRADY 

- Cyceron poruszy temat, który przez 

przewodniczącego obradom konsula, Wibiusza Pansę, nie został umieszczony 
na porządku dziennym. Zgodnie z panującym w senacie zwyczajem, każdy 
senator zabierał głos w dyskutowanej kwestii lub mógł tylko przychylić się do 
zdania przedmówcy. • 

SPRAWA DROGI APPIJSKIEJ 

- najprawdopodobniej 

chodziło o uchwalenie wydatków na roboty, które miały być przeprowadzone 
na słynnej  via Appia. • 

SPRAWA LUPERKÓW 

- dotyczyła organizacji 

Luperkaliów lub cofnięcia przywilejów udzielonych Luperkom przez Cezara. 

2

 Oczywiście ironia. 

background image

zachowuje człowiek, z którego strony należy się obawiać 
niebezpieczeństwa znacznie większego niż ze strony całych 
narodów. [1,3] Inni twierdzą,  że Antoniusz pozostawi nam Galię 
Bliższą, a Dalszej żąda dla siebie. Cudownie, teraz pewnie spróbuje 
poprowadzić z niej na Miasto nie tylko legiony, lecz także 
barbarzyńców! Jeszcze inni twierdzą,  że on już nie żąda niczego, 
jak tylko - skromnie - Macedonii. Otwarcie nazywa ją swoją, skoro 
jego brata Gajusza z niej odwołano.

3

 Czy istnieje prowincja, w 

której ten podżegacz nie mógłby wzniecić pożaru, co ogarnie całą 
rzeczpospolitą? I ci sami, jeszcze niby przezorni, obywatele i 
gorliwi senatorowie twierdzą, że ja nawoływałem do wojny, a sobie 
przypisują troskę o pokój. Czyż nie tak mówią? I jeszcze dodają, że 
nie trzeba było pobudzać Antoniusza do gniewu, bo to człowiek 
niegodziwy i zuchwały, ostrzegają, że przed łotrami trzeba się mieć 
się na baczności, a przecież oprócz Antoniusza jest ich wielu. 
Powinni liczyć tych łotrów, zaczynając od siebie, cóż bowiem jest 
lepszym dowodem, że mamy się na baczności: wymierzyć karę 
niegodziwym obywatelom, gdy istnieje taka możliwość, czy 
podsycać obawy? 

[2,4] To wszystko mówią ludzie, którzy niegdyś przez lekko-

myślność zostali stronnikami ludu. Można z tego wyciągnąć wnio-
sek, że oni zawsze działali na niekorzyść państwa, a ludowi sprzy-
jali wbrew sobie.

4

 Jak bowiem pogodzić fakt, że ci, którzy 

dopuszczając się niegodziwości, stali się stronnikami ludu, w spra-
wie najbardziej ludu dotyczącej - chodzi przecież o ratowanie po-
spolitej rzeczy - wolą uchodzić za niegodziwych niż za sprzyjają-
cych ludowi? Ja, który, jak wiecie, zawsze byłem przeciwnikiem 
lekkomyślnego tłumu,

5

 przez udział w tym przepięknym przedsię-

wzięciu stałem się stronnikiem ludu. 

[2,5]  I  tych oto zwie się  mężami konsularnymi, czy raczej oni 

sami mówią o sobie, że nimi są. Nie jest godzien tego imienia 
człowiek, który nie potrafi udźwignąć tak wielkiego zaszczytu. 
Sprzyjasz 

3

 Marek Antoniusz otrzymał 1 kwietnia 44 r. prowincję Galię Bliższą 

zamiast Macedonii, którą oddał w zarząd swemu bratu Gajuszowi. 

4

 Cyceron atakuje tu swoich przeciwników politycznych - popularów. 

5

 Por. Cyceron (Rep. 1,25,39): „Est igitur res publica res populi [...] populus 

autem non omnis hominum coetus quoquo modo congregatus, sed coetus 
multitudinis iuris consensu et ultilitate communione sociatus" (A więc 
państwo [...] jest to rzecz ludu [...]. Lud zaś - to bynajmniej nie każde 
zbiorowisko ludzi, skupionych dowolnym sposobem, lecz wielka ich gromada 
zespolona przez uznanie tego samego prawa i przez pożytek wynikający ze 
wspólnego bytowania; przeł. W. Kornatowski). 

background image

wrogowi?

6

 On śle do ciebie listy, pełen nadziei na powodzenie, ty 

je - radosny - pokazujesz, odczytujesz, nawet dajesz niegodziwcom 
do przepisania, ośmielasz ich, osłabiasz nadzieję i odwagę ludzi 
dobrych. I myślisz, że jesteś mężem konsularnym albo senatorem, 
czy choćby obywatelem? 

Niech dzielny i dobry konsul, Gajusz Pansa, odczyta to z jak 

najlepszej strony, przecież przemawiam usposobiony jak najbar-
dziej przyjaźnie: nie uważałbym za konsula nawet jego, mojego 
wielkiego przyjaciela, jeśliby nie był konsulem, który nieprzerwa-
nie czuwa, troszczy się o rzeczpospolitą i myśli o jej dobru. [2,6] 
Już gdy był bardzo młody, połączyła nas zażyłość, 
zaprzyjaźniliśmy się, zespoliło nas zamiłowanie do tych samych 
najzacniejszych nauk, a jego niewiarygodna troska, jaką mi okazał 
wśród najstraszniejszych niebezpieczeństw wojny domowej, 
uświadomiła mi, że dba on nie tylko o moje ocalenie, lecz także o 
godność. Jednak odważyłbym się nie uznawać go za konsula, 
gdyby - jak powiedziałem - nie był konsulem odpowiednim. Teraz 
mówię,  że jest nie tylko konsulem, lecz konsulem najbardziej 
dostojnym i najlepszym, jak daleko sięga moja pamięć. Nie żeby 
nie było równych mu męstwem i silną wolą, lecz inni nie mieli 
takich możliwości, by się wykazać. [2,7] Straszliwe czasy nastały 
jako sprawdzian dla jego dzielności, powagi i mądrości. A konsulat 
właśnie wtedy jaśnieje, gdy urzędnik dzierży ster rzeczypospolitej 
nie w czasie pomyślnym, lecz wymagającym stanowczości. 
Większej stanowczości, ojcowie, żadne czasy dotąd nie żądały. 

[3,7] Drżę na myśl o tym, co powiem: wszak zawsze zabiegałem 

o pokój, którego pragną wszyscy dobrzy, bo i ja pokoju, szczegól-
nie wśród obywateli, zawsze gorąco pragnąłem - przecież całe moje 
życie upłynęło w działaniu na Forum, w kurii, w sądach, gdzie 
broniłem przyjaciół, którzy znaleźli się w kłopotach; na tym doro-
biłem się największych zaszczytów, przeciętnego majątku oraz zy-
skałem autorytet, jeśli w ogóle jakiś posiadam - [3,8] ja więc, że się 
tak wyrażę, wychowanek pokoju, niezależnie od swych zalet (bo 
żadnych sobie nie przypisuję), nie stałbym się takim bez pokoju 
między obywatelami. Obawiam się, ojcowie, jak przyjmiecie to, co 
powiem, lecz powołując się na swoje stałe pragnienie utrzymania i 
powiększenia waszej władzy, proszę i błagam was, ojcowie, byście, 
po pierwsze, przyjęli to bez urazy, choć  będzie gorzkie i wręcz 
nieprawdopodobne, że tak mówi Marek Cyceron; po dru- 

6

 Cyceron zwraca się tu do Kwintusa Fufiusza Kalenusa. 

background image

gie, proszę, nie odrzucajcie mojego zdania, zanim nie wyjaśnię w 
pełni, w czym leży jego sens. Otóż ja, który - raz jeszcze powtórzę 
- pokój zawsze pochwalam i doradzam, ja pokoju z Markiem An-
toniuszem nie chcę. Z wielką nadzieją, ojcowie, przechodzę do po-
zostałej części mowy, ponieważ na jej najbardziej niebezpieczny 
punkt odpowiedzieliście milczeniem.

7

 [3,9] Dlaczego więc pokoju 

nie chcę? Bo jest haniebny, bo niebezpieczny, bo niemożliwy. Pro-
szę was, ojcowie, słuchajcie mych słów ze zwykłą wam życzliwo-
ścią, gdy będę tych trzech tez dowodził. 

Co przynosi hańbę większą niż niestałość, tak każdemu czło-

wiekowi z osobna, jak i całemu senatowi? I dalej, co jest bardziej 
oczywistym dowodem niestałości niż nagła chęć zawarcia pokoju z 
tym, którego uznaliście za wroga, wprawdzie nie używając tego 
słowa, lecz w rzeczy samej na mocy licznych dekretów?[3,10] Chy-
ba  że nie uznaliście Antoniusza za wroga, przyznając Gajuszowi 
Cezarowi zaszczyty z tego jednego powodu, że zebrał wojsko prze-
ciwko Markowi Antoniuszowi, zaszczyty przecież należne mu i za-
służone, lecz jednak wyjątkowe i nieprzemijające. A czy Antoniusz 
nie został przez was uznany za wroga wówczas, gdy na mocy wa-
szego rozkazu otrzymali pochwałę żołnierze weterani, którzy poszli 
za Gajuszem Cezarem? Czyżbyście nie uznali Antoniusza za 
wroga, obiecując najdzielniejszym legionom zwolnienia ze służby, 
pieniądze i grunty, gdy opuściły człowieka zwanego konsulem, mi-
mo  że w istocie był wrogiem? [4,11] I czy nie uznaliście 
Antoniusza za wroga wówczas, gdy największymi pochwałami 
obsypaliście Brutusa, co zrodzony, by przynieść rzeczypospolitej 
wolność, poniekąd wypełnił tylko przeznaczenie swego rodu i 
imienia? Pochwaliliście jego wojsko, toczące z Antoniuszem wojnę 
w obronie wolności narodu rzymskiego, jak też najwierniejszą i 
najzacniejszą prowincję Galię. A gdy uchwalaliście,  żeby 
konsulowie, razem lub jeden z nich, szykowali się do wojny, cóż to 
miała być za wojna, jeśli Antoniusz nie był wrogiem? [4,12] 
Dlaczego więc wyruszył mąż bardzo dzielny, członek tego samego, 
co ja, kolegium,

8

 mój przyjaciel, konsul Aulus Hircjusz? Jakże był 

osłabiony i wychudzony! Lecz słabość ciała nie spowolniła ducha: 
uważał za słuszne w obronie wolności narodu rzymskiego narazić 
na szwank życie, jakie dzięki modlitwom tego narodu zachował.

9

 

7

 Nawet sprzyjający Antoniuszowi senatorowie nie wyrazili sprzeciwu 

wobec ostrych słów Cycerona. 

8

 Hircjusz także był augurem; zob. „Słowniczek", hasło: 'augur'. 

9

 Zob. Cyceron (Phil. 1,15,37). 

background image

[4,13] Czy Antoniusz nie został uznany za wroga, gdy w całej 

Italii ogłosiliście pobór do wojska, gdy znieśliście wszelkie 
zwolnienia od służby? W Mieście widzicie wytwórnie broni, 
uzbrojony żołnierz towarzyszy konsulowi, na pozór, by go bronić, 
tak naprawdę - by bronić nas. Do wojska bez żadnej wymówki, a 
nawet z największym zapałem, wpisują się wszyscy, posłuszni 
waszemu rozkazowi. Nie uznano Antoniusza za wroga? [4,14] Ale 
posłów do niego wysłaliśmy. O, biada mnie nieszczęsnemu! 
Dlaczego muszę ganić senat, który zawsze sławiłem? 

Słuchajcie dalej, ojcowie! Uważacie,  że przekonaliście naród 

rzymski do sprawy poselstwa? Nie rozumiecie, nie słyszycie, jak 
natarczywie domaga się on uznania mego zdania za słuszne? Choć 
wcześniej, tak licznie zgromadzeni, zgodziliście się ze mną, na-
stępnego dnia odstąpiliście od tego zdania, zwiedzeni próżną na-
dzieją pokoju. Czy to nie hańba, że legiony ślą posłów do senatu,

10 

a senat do Antoniusza! Co z tego, że to nie poselstwo, lecz zapo-
wiedź grożącej mu zguby, jeśli nie usłucha senatu? Jednak waż-
niejsze jest powszechne mniemanie: wszak wszyscy wiedzą, że po-
słów wysłano, ale nie wszyscy znają treść naszego dekretu. 

[5,14] Musimy więc zachować stałość, powagę i niezłomność. 

Trzeba powrócić do dawnej surowości, jako że prestiż senatu wy-
maga pewności siebie, uczciwości, sławy i godności. Zbyt długo 
brakowało tego wszystkiego owemu stanowi. Niejakim usprawie-
dliwieniem - choć doprawdy żałosnym, jednak słusznym - był 
ucisk, teraz nie ma już żadnego wytłumaczenia. Wydawało się, że 
uwolniliśmy się od jedynowładztwa, tymczasem o wiele ciężej 
przygniótł nas później oręż współobywatela. Odparliśmy go 
wprawdzie, lecz trzeba mu ten oręż wytrącić z rąk ostatecznie. Jeśli 
nie zdołamy tego uczynić, powiem to, co godne senatora i 
Rzymianina - ponieśmy  śmierć. [5,15] Jakże bowiem niezatarta 
hańba, jak gorzki wstyd, jak wielki upadek będzie udziałem 
rzeczypospolitej, gdy w senacie, w miejscu należnym mężom 
konsularnym, głos zabierze Marek Antoniusz! Pominę już jego 
niezliczone zbrodnie, jakich dopuścił się, piastując w Mieście 
konsulat, kiedy to roztrwonił ogromne sumy pieniędzy 
publicznych, bezprawnie odwołał banitów z wygnania, kupczył 
dochodami publicznymi, wyjął prowincje spod władzy narodu 
rzymskiego, poprzydzielał królestwa, wziąwszy za to łapówki, 
obywatelom przy użyciu siły narzucił 

10

 Legion Marsowy i Legion IV wysłały do senatu posłańców, aby 

zawiadomić o gotowości podjęcia walki z Antoniuszem. 

background image

ustawy, senat otaczał zbrojnymi albo nie wpuszczał do środka 
senatorów - ja to, powiadam, pominę.

11

 Czyż w istocie zdajecie 

sobie sprawę z tego, jaką podłością i hańbą jest przyjęcie do senatu 
człowieka, który atakuje Mutynę, najsilniejszą kolonię narodu 
rzymskiego, oblega imperatora narodu rzymskiego i konsula 
desygnowanego? Przyjmować człowieka, co spustoszył pola? 
Senat z wyżej wspomnianych powodów wielokrotnie uznawał go 
za wroga. 

[5,16] Dość o hańbie, z jaką wiąże się zawarcie pokoju z 

Antoniuszem. Dalej będę mówił, jak zamierzałem, o 
niebezpieczeństwie, jakie pokój ten za sobą pociąga. Chociaż 
niebezpieczeństwa nie trzeba unikać w tym stopniu, co hańby, 
jednak znaczną część ludzi przygnębia ono znacznie bardziej. 

[6,16] Czy więc będziecie mogli cieszyć się oczekiwanym poko-

jem, gdy ujrzycie w Mieście Antoniusza, czy raczej Antoniuszów? 
Chyba że Lucjusza lekceważycie. Ja nawet Gajusza nie lekceważę, 
lecz z tego, co widzę, Lucjusz będzie rządził. Jest przecież 
patronem trzydziestu pięciu  tribus,  którym na mocy swej ustawy 
odebrał prawo głosowania, gdy wraz z Gajuszem Cezarem 
poprzydzielał urzędy. Jest patronem centurii ekwitów rzymskich, 
które też zechciał pozbawić prawa głosu. Jest patronem tych, co 
byli trybunami w wojsku, i patronem ludzi interesu.

12

 [6,17] Któż 

zdoła wytrzymać jego potęgę, zwłaszcza gdy rym samym ludziom 
rozda także grunty? Jaki człowiek kiedykolwiek miał taką  władzę 
nad wszystkimi tribus,  nad ekwitami rzymskimi i trybunami 
wojskowymi? Myślicie,  że potęga Grakchów była większa niż ta, 
która stanie się udziałem owego gladiatora? Nazwałem go 
gladiatorem nie tak, jak zwykło się nazywać Marka Antoniusza, 
lecz jak nazywają go ci, co mówią prosto z mostu i po łacinie. 
Lucjusz jako murmillon walczył w Azji. Kompana i przyjaciela 
pięknie ubrał w zbroję Traka, a następnie poderżnął gardło 
nieszczęśnikowi, gdy ten uciekał.

13

 Sam też odebrał wspaniały cios, 

czego dowodem blizna. [6,18] Co więc człowiek, który przyjacie-
lowi gardło poderżnął, uczyni z nieprzyjacielem, gdy tylko nadarzy 
się okazja? Tamto zrobił dla zabawy - jak myślicie, co zrobi kiero-
wany chęcią zysku? Czy znów niegodziwych obywateli nie podzieli 
na dekurie, nie poruszy tych, którym rozdał pola, nie użali się nad 

11

 

POMINĘ 

(omittam) - figura retoryczna (praeteritio  'pominięcie'), jakich 

wiele w Filipikach, pozorne pominięcie sprawy, by tym dobitniej zwrócić na 
nią uwagę. 

12

 Zob. Cyceron (Phil. 6,12-15). 

13

 O Marku Antoniuszu porównywanym do gladiatora zob. Cyceron (Phil. 

2,3,7. 25,63. 29,74; 3,7,18; 5,4,10. 12,32; 6,2,3). • O Lucjuszu jako gladiatorze 
zob. też Cyceron (Phil. 3,12,31; 5,7,20. 11,30; 6,4,10. 5,13). 

background image

wygnanymi? A Marek Antoniusz? Czyż nie jest człowiekiem, do 
którego w czasie wszelkich rozruchów zbiega się chmara zatraceń-
ców? Czy będzie ich niewielu, choćby już nie zwiększyła się liczba 
tych, którzy są z nimi, i tych, którzy jawnie im teraz sprzyjają? 
Zwłaszcza gdy dobrzy zejdą z posterunków, a niegodziwi gotowi 
będą na każde skinienie. Obawiam się, że oni wkrótce wydadzą się 
nam zbyt silni, jeśli teraz zabraknie nam roztropności. [6,19] Ja nie 
odrzucam pokoju, lecz drżę przed wojną pod pozorem pokoju 
ukrytą. Przeto, jeśli pragniemy cieszyć się pokojem, musimy 
prowadzić wojnę, jeśli wojny zaniechamy, nigdy pokojem cieszyć 
się nie będziemy. 

[7,19] Ojcowie, przewidywać najdalszą przyszłość - oto wasze 

zadanie. Dlatego postawiono nas na straży, byśmy swą czujnością i 
przezornością uwolnili naród rzymski od lęku. Byłoby hańbą 
stwierdzenie,  że najznakomitszej na całej ziemi radzie zabrakło 
roztropności w sprawie tak oczywistej. [7,20] Wielkich mamy kon-
sulów, niestygnący zapał w narodzie rzymskim, powszechną zgodę 
całej Italii, dzielnych wodzów, mężne wojsko, więc bez winy 
senatu rzeczpospolita nie może ponieść żadnej szkody. Co do mnie, 
nie zawiodę: będę napominał, ostrzegał, wygłaszał mowy, zawsze 
będę brał bogów i ludzi na świadków mych przekonań. Nie tylko 
dam dowód własnej wierności, na czym można by poprzestać - 
choć żaden wybitny obywatel na tym nie poprzestanie - lecz dołożę 
wszelkich starań, będę doradzał i czuwał. 

[8,21] Powiedziałem o niebezpieczeństwie, jakie niesie ze sobą 

zawarcie pokoju, teraz wykażę, że tego pokoju w ogóle nie da się 
sklecić. Z trzech tez, jakich chciałem dowieść, ta jest ostatnia. Jaki 
zatem może być pokój między Markiem Antoniuszem a senatem? 
Czy bez rumieńca wstydu będzie on mógł na was patrzeć i nawza-
jem, jakim okiem wy spojrzycie na niego? Kto spośród was jego, a 
on spośród was kogo nie darzy nienawiścią? Czy tylko on was 
nienawidzi, a wy jego? A czy ci, co oblegają Mutynę, co w Galii

14 

zbierają wojsko, co czyhają na wasze mienie, czy oni kiedykolwiek 
będą waszymi przyjaciółmi albo wy ich? Czy ten człowiek sprzy-
mierzy się z ekwitami rzymskimi? Może oni ukrywają swą sympa-
tię dla Antoniusza i opinię na jego temat? Tak licznie zgromadzili 
się na schodach świątyni Zgody,

15

 pobudzili nas do walki o odzy- 

14

 Mowa o Galii Przedalpejskiej; zob. Cyceron (Phil. 6,2,4-3,5). 

15

 Ekwici nie mieli wstępu do senatu. Po zakończeniu obrad senatu 20 

grudnia 44 r. i 4 stycznia 43 r. domagali się zwołania komicjów i zdania relacji 
z przebiegu obrad. Cyceron wygłosił wtedy czwartą i szóstą filipikę. 

background image

skanie wolności,  żądali broni, płaszcza i wojny, wspólnie z naro-
dem rzymskim wezwali mnie na komicja. Czy ekwici pokochają 
Antoniusza i czy on dochowa pokoju z nimi? [8,22] A cóż mam po-
wiedzieć o całym narodzie rzymskim? Wypełniwszy Forum po 
brzegi, jednomyślnie i jednogłośnie dwakroć mnie na mównicę za-
wezwał i wyraźnie dowiódł, jak bardzo pragnie odzyskać wolność. 
Dawniej życzyliśmy sobie, aby naród rzymski szedł za nami, a te-
raz to my mamy go za przewodnika. Czy zatem oblegający Muty-
nę, walczący z imperatorem i wojskiem narodu rzymskiego mogą 
mieć jakąś nadzieję na zawarcie pokoju z narodem rzymskim? 
[8,23] Czy mogą zawrzeć pokój z municypiami, których tak wielki 
zapał widać w wydanych dekretach, w mobilizacji żołnierzy, w 
obietnicach dotyczących pieniędzy, jakby w każdym mieście 
obecny był senat narodu rzymskiego? Godni są pochwały z naszej 
strony mieszkańcy Firmum, bo jako pierwsi obiecali pomoc finan-
sową. Należy wyrazami czci odpowiedzieć Marrucynom, co za 
godnych napiętnowania uznali ludzi, którzy uchylaliby się od służ-
by wojskowej. Tak się mają sprawy już w całej Italii. Antoniusz za-
wrze z nimi trwały pokój, a oni z Antoniuszem. Czy może być 
większa sprzeczność  dążeń? A gdy istnieje sprzeczność  dążeń 
wśród obywateli, pokój w żaden sposób nie może zostać zawarty. 

[8,24] Przejdę do konkretów. Czy Antoniusz będzie mógł pojed-

nać się z Lucjuszem Wizydiuszem? To ekwita rzymski, człowiek 
szczególnie szanowany i zacny, obywatel zawsze znakomity, któ-
rego czujną troskę o bezpieczeństwo mojej osoby poznałem w cza-
sie swego konsulatu. On swoich sąsiadów nie tylko zachęcił, by 
wstąpili do wojska, lecz także wspomógł ich finansowo. Z nim, z 
takim mężem, którego powinniśmy uczcić uchwałą senatu, Anto-
niusz będzie mógł zawrzeć pokój? A z Gajuszem Cezarem, który 
go odpiera od Rzymu, [8,25] lub z Decymusem Brutusem, który od 
Galii - czy będzie mógł zawrzeć pokój Antoniusz? Może już i sa-
mego siebie przebłaga i uśmierzy swe zapędy wobec prowincji Ga-
lii, z której go wygnano i gdzie nim wzgardzono? Ojcowie, jeżeli 
nie będziecie przezorni, wnet wszędzie ujrzycie bezmiar nienawiści 
i waśni, z których rodzą się wojny domowe. Nie pragnijcie więc 
tego, co nierealne, i strzeżcie się - na bogów nieśmiertelnych! -
strzeżcie się, ojcowie, byście w nadziei na pokój tymczasowy, nie 
stracili pokoju na zawsze! 

[9,26] Do czego zmierza cała ta mowa? Jeszcze przecież nie wie-

my, co zdziałali nasi posłowie, lecz musimy być czujni, uważni, 
gotowi i uzbrojeni w zapał, by nas nie zwiodły słodkie słówka 

background image

albo pokornej prośby, albo pozorowanej sprawiedliwości. Zanim 
czegokolwiek zażąda, trzeba, żeby wypełnił wszystko, co mu na-
kazaliśmy i oznajmiliśmy: niech przestanie oblegać Brutusa i jego 
wojsko, pustoszyć miasta i pola prowincji Galii; niech przepuści 
posłów do Brutusa;

16

 niech przeprowadzi wojsko za rzekę Rubikon 

i trzyma je z dala od Miasta w odległości dwustu mil; niech się 
podda władzy senatu i narodu rzymskiego. Jeśli to zrobi, będziemy 
mogli bezpiecznie zastanawiać się nad dalszymi posunięciami. Jeśli 
senatu nie usłucha, wojnę wyda nie senat jemu, lecz on narodowi 
rzymskiemu. 

[9,27] Przestrzegam was, ojcowie: idzie o wolność narodu rzym-

skiego, o którą powierzono wam troskę, idzie o życie i majątki każ-
dego dobrego obywatela, na które już od dawna z bezgraniczną 
chciwością i nieprzejednanym okrucieństwem czyha Antoniusz, 
idzie o waszą  władzę, którą utracicie zupełnie, jeśli jej teraz nie 
zdołacie utrzymać. Strzeżcie się wypuścić z sieci tę obmierzłą i 
zgubę niosącą bestię, teraz jeszcze zamkniętą i spętaną. 

Natomiast ciebie samego, Panso, napominam - chociaż jako 

człowiek szczególnie roztropny rady nie potrzebujesz, jednak na-
wet najlepsi sternicy w czasie, gdy szaleje nawałnica, zwykli przyj-
mować rady podróżnych - nie pozwól, żeby twoje tak staranne i 
wyborne przygotowania spełzły na niczym. Masz okazję, jakiej 
dotąd nie miał nikt. Dzięki powadze senatu, dzięki zapałowi ekwi-
tów, dzięki żarliwości narodu rzymskiego możesz na zawsze uwol-
nić rzeczpospolitą od strachu i niebezpieczeństwa. Co do sprawy 
przez ciebie wniesionej pod obrady, zgadzam się z Publiuszem 
Serwiliuszem. 

16

 Posłowie otrzymali od senatu polecenie udania się również do Brutusa, do 

którego nie dopuścił ich Antoniusz. 

background image

FILIPIKA ÓSMA 

[1,1] Gajuszu Panso, wczoraj w senacie obradowano mniej 

sprawnie, niż to zakładał program twego konsulatu.

1

 Wydawało mi 

się,  że niewystarczająco przeciwstawiłeś się ludziom, którym nie 
zwykłeś ulegać. W czasie głosowania

2

 skłaniałeś się ku łagodności, 

podczas gdy senat okazał  właściwą sobie stanowczość. Wszyscy 
widzieli,  że wojna istotnie się toczy, a tylko niektórzy sądzili,  że 
samego wyrazu „wojna" wypowiadać nie należy. Za twoją sprawą, 
skoro uznałeś ten termin za zbyt ostry, upadło moje, a zwyciężyło 
zdanie Lucjusza Cezara, męża przezacnego, który usunąwszy owo 
srogie słowo, był bardziej łagodny w formie niż w treści. Ale prze-
cież zanim zaczął mówić, wymawiał się pokrewieństwem. Tak jak 
za mego konsulatu postąpił w sprawie męża siostry,

3

 tak samo teraz 

zachował się w sprawie jej syna, by dać wyraz wzruszeniu nie-
szczęściem siostry i zarazem wykazać przezorność w sprawie dobra 
narodu rzymskiego. [1,2] Jednak i sam Cezar, mówiąc,  że gdyby 
nie był skrępowany więzami pokrewieństwa, przedstawiłby zdanie 
inne, godne jego samego i rzeczypospolitej, w pewien sposób po-
lecił wam, byście się z nim nie zgadzali. On jest wujem Antoniusza 
- czy i wy, którzy się z nim zgodziliście, także jesteście Antoniusza 
wujami? 

1

 Tj. 2 stycznia 43 r. 

2

 W 

CZASIE GŁOSOWANIA 

(in discessione; dosł. 'gdy senatorowie się 

rozstępowali') - zob. filipika trzecia, przyp. 19. 

3

 Siostra Lucjusza Juliusza Cezara, Julia, była matką Marka Antoniusza. Po 

śmierci Marka Antoniusza Kretyka Julia poślubiła Publiusza Korneliusza 
Lentulusa Surę, który należał do spisku Katyliny. Lucjusz Juliusz Cezar 
opowiedział się za karą śmierci dla katylinarczyków; zob. Cyceron (Cat. 4,6). 

background image

A o cóż toczył się spór? Niektórzy uważali,  że w uchwale nie 

należy wypowiadać  słowa „wojna", woleli mówić o „tumulcie". 
Nie tylko nie znają oni sytuacji, lecz i znaczenia słów: przecież 
wojna może trwać, gdy nie ma tumultu, a tumultu bez wojny nie 
ma. [1,3] Czymże bowiem innym jest tumult, jak nie rozruchami 
tak znacznymi, że wielki z nich strach powstaje? Stąd przecież 
wzięło się  słowo „tumult".

4

 Wszak nasi przodkowie mówili o 

tumulcie italskim, bo to była wojna domowa, i o tumulcie 
galijskim, ponieważ miał miejsce w pobliżu Italii. Poza tymi 
dwoma przypadkami o żadnym tumulcie mowy nie było. Można 
sądzić,  że tumult jest bardziej groźny niż wojna, skoro podczas 
wojny mają moc zwolnienia od służby wojskowej, a podczas 
tumultu nie. Tak więc bywa, że - jak powiedziałem - może być 
wojna bez tumultu, a tumultu bez wojny być nie może. [1,4] A 
skoro brak czegoś pośredniego między wojną a pokojem, trzeba, 
żeby tumult miał miejsce w czasie pokoju, skoro nie w czasie 
wojny. Czy można powiedzieć albo pomyśleć coś bardziej 
niedorzecznego? Lecz dość o słowach. Ojcowie, przyjrzyjmy się 
raczej sprawie, choć zdarza  się,  że jedno słowo może sprawę 
znacznie pogorszyć. 

[2,4] Tego, co się dzieje, nie chcemy uznać za wojnę. Na jakiej 

więc podstawie dajemy municypiom i koloniom rozkaz, aby zam-
knęły bramy przed Antoniuszem? Na jakiej podstawie mają ogła-
szać pobór do wojska nie pod przymusem i bez groźby kary pie-
niężnej, ale dobrowolnie i z zapałem?

5

 Na jakiej podstawie wezmą 

na siebie obowiązek udzielenia państwu pomocy finansowej? Prze-
cież jeżeli wymażemy słowo „wojna", zniweczony zostanie zapał 
municypiów. Jeśli będziemy działali ospale, z pewnością osłabnie 
jedność narodu rzymskiego, który już podjął się sprawy. [2,5] Cóż 
tu mówić więcej? Decymus Brutus w oblężeniu - a wojny nie ma? 
Mutyna oblężona - i to nie wojna? Pustoszona Galia - nie ma zaiste 
bardziej pewnego pokoju. Któż powie, że to na wojnę wysłaliśmy z 
wojskiem konsula, męża tak dzielnego?

6

 On, chociaż osłabiony i 

złożony ciężką chorobą, uważał, że nie może być żadnej wymówki, 
gdy wzywają go, by bronił rzeczypospolitej. Gajusz Cezar, nawet 
nie czekając na wasze dekrety, co w jego wieku

7

 zrozu- 

4

 Etymologię wyrazu tumultus  Cyceron wywodzi od słów 'wielki strach' - 

timor multus. 

5

  Tak postąpili mieszkańcy Firmum i Marrucyni; zob. Cyceron (Phil. 

7,8,23). 

6

 Mowa o Aulusie Hircjuszu. 

7

 Oktawian miał wówczas dziewiętnaście lat; zob. Cyceron (Phil. 3,1,3). 

background image

miałe, sam zadecydował o podjęciu wojny z Antoniuszem. Jeszcze 
bowiem nie nadszedł czas jej uchwalenia.

8

 Cezar wiedział, że gdy-

by do prowadzenia wojny nie wykorzystał odpowiedniej pory, po 
ujarzmieniu rzeczypospolitej nie byłoby już czego uchwalać. 

[2,6] Podsumowując: wodzowie i ich wojska zażywają teraz po-

koju, a wrogiem nie jest ten, którego załogę Hircjusz wypędził z 
Klatemy.

9

 Nie jest wrogiem człowiek, który stawia zbrojny opór 

konsulowi i oblega konsula desygnowanego.

10

 I nie ma wrogich 

słów ani zapowiedzi wojny w liście kolegi przed chwilą przeczyta-
nym przez Pansę: „Wyrzuciłem załogę, zająłem Klaternę, ekwici 
rozproszeni, doszło do walki, są zabici"? Czy może być pewniejszy 
pokój? W całej Italii ogłoszono pobór do wojska i zniesiono 
zwolnienia od służby. Jutro przywdziejemy wojskowe płaszcze. 
Konsul powiedział, że oddali się z kurii z eskortą. 

[2,7] Nie jest to wojna czy też toczy się taka wojna, jakiej dotąd 

jeszcze nigdy nie było? Wszak podczas pozostałych wojen, a 
zwłaszcza w trakcie domowych, walczono o sprawę rzeczypo-
spolitej. Sulla walczył z Sulpicjuszem z powodu ustaw, o których 
mówił, że zostały przeprowadzone przy użyciu siły. Cynna walczył 
z Oktawiuszem o prawo głosowania dla nowych obywateli. Sulla 
po raz drugi walczył z Mariuszem i Karbonem, aby nie dopuścić do 
władzy ludzi niegodnych i by wymierzyć karę mordercom najzac-
niejszych obywateli.

11

 Przyczyną tych wszystkich wojen były róż-

nice poglądów na temat dobra państwa. O ostatniej wojnie

12

 mówić 

nie chcę: nie znam jej przyczyny, jej skutków z całego serca 
nienawidzę. 

[3,8] Teraz toczy się wojna piąta. Do wszystkich doszło za na-

szych czasów. Istotne jest to, że w czasie obecnej wojny nie tylko 
nie ma niezgody i sporów wśród obywateli, lecz panuje największa 
jednomyślność i wprost niewiarygodna zgoda. Wszyscy pragną 
jednego, jednego bronią, o jednym myślą. Gdy mówię „wszyscy", 
wyłączam ludzi, których nikt w państwie nie uważa za godnych 
miana obywateli. Cóż zatem jest przyczyną obecnej wojny pomię- 

8

 Oczywiście ironia. 

9

 Pod Klaterną Hircjusz odniósł pierwsze zwycięstwo, wypędziwszy 

Antoniusza z tej miejscowości. 

10

 Konsul desygnowany to Decymus Brutus, wyznaczony na konsula w 42 r. 

11

 Sulla po powrocie z Azji w 83 r., już po śmierci Mariusza, walczył z jego 

stronnikami, m.in. z Gnejuszem Papiriuszem Karbonem i synem Mariusza. 
Młodego Mariusza oblegał wówczas w Preneste, a w Rzymie ogłosił 
proskrypcje. 

12

 Czwartą wojną domową jest ta rozegrana pomiędzy Pompejuszem i 

Cezarem. 

background image

dzy dwiema stronami? My bronimy świątyń bogów, murów Mia-
sta, my - domów i siedzib narodu rzymskiego, ołtarzy, ognisk 
domowych, grobów naszych przodków, my ubezpieczamy prawa, 
sądy i wolność, stajemy w obronie żon, dzieci i ojczyzny. Marek 
Antoniusz przeciwnie: podejmuje walkę, by to wszystko zepsuć, 
obrócić wniwecz, by nasze majątki po części roztrwonić, po części 
rozdzielić między morderców. Dla niego bodźcem do wojny jest 
chęć złupienia rzeczypospolitej. 

[3,9] Wśród tak przewrotnych powodów podjęcia walki najbar-

dziej nieszczęsny tkwi w jego obietnicach: swoim łotrom najpierw 
przyrzeka nasze domy - przecież zapewnia, że Miasto między nich 
rozdzieli.

13

 Potem, jak twierdzi, wyśle ich przez wszystkie bramy, 

aby osiedlili się, gdzie zechcą.

14

 Wszyscy Kafonowie, Saksowie i 

pozostała zaraza, która podąża za Antoniuszem, wyznaczają sobie 
najlepsze gmachy, ogrody, dobra w Tuskulum i w Albie. Ci 
nieokrzesani ludzie, jeśli w ogóle są ludźmi, a nie bydłem raczej, w 
swej próżnej nadziei już przeprowadzają się do wód i Puteolów. 
Antoniusz ma więc co swoim obiecywać. Tak! A my, czy mamy 
coś takiego? O, niech nas bogowie przed tym strzegą! Przecież 
celem naszych obrad jest właśnie odebranie komukolwiek 
możliwości składania takich obietnic. Niechętnie to mówię, ale 
powiedzieć trzeba. Ojcowie, włócznia Cezara wielu niegodziwcom 
daje nadzieję i mnoży zuchwałość.

15

 Zobaczyli bowiem, jak w 

jednej chwili nędzarze stawali się bogaczami. Zatkniętą  włócznię 
już zawsze chcą więc oglądać ludzie, którzy czyhają na nasze 
mienie. Im Antoniusz obiecuje wszystko. [3,10] A my? Co my 
obiecujemy naszym wojskom? Dobra o wiele lepsze i większe. 
Obietnica dokonania zbrodni niesie zgubę tym, którzy jej 
wyczekują, i tym, którzy ją składają. My naszym żołnierzom 
obiecujemy wolność, ustawy, prawa, sądy, panowanie na całej 
ziemi, godność, pokój, zaszczytny odpoczynek. Obietnice An-
toniusza ociekają krwią, są haniebne, przepojone zbrodnią, bogom i 
ludziom nienawistne, ani długotrwałe, ani zbawienne. Nasze 
przeciwnie: uczciwe, nieposzlakowane, chwalebne, pełne radości i 
bogobojne. 

13

 Zob. Cyceron (Phil. 4,4,9; 5,12,32). 

14

 Antoniusz zapowiadał podział dóbr publicznych, co stanowiło istotną 

przyczynę wojen domowych. 

15

 Włócznia zatknięta na Forum była znakiem licytacji. Cyceron wspomina 

tu licytację dóbr Pompejusza; zob. Cyceron (Phil. 2,26,64). 

background image

[4,11] Oto także dzielny i energiczny obywatel, mój przyjaciel

16 

Kwintus Fufiusz, przypomina mi o dobrodziejstwach pokoju. Jak-
bym sam równie pięknie i łatwo nie mógł tego robić, gdyby to miał 
być pokój godzien pochwały! Czy tylko raz jeden broniłem poko-
ju? Czy nie zabiegałem zawsze o uwolnienie nas od trudów? Jak 
wszystkim dobrym, tak zwłaszcza mnie przyniósłby on pożytek. 
Gdzież bowiem znajdzie pole do popisu moja pracowitość bez 
działalności sądowej, bez praw, bez sądów? Gdy nie ma pokoju 
między obywatelami, te instytucje i normy nie mogą istnieć. 

[4,12] Pytam więc, Kalenie, co czynisz? Niewolę pokojem nazy-

wasz? Nasi przodkowie chwytali za broń nie tylko, by cieszyć się 
wolnością, lecz także po to, by władać innymi. Ty uważasz, że po-
winniśmy złożyć broń, aby dostać się do niewoli? Czy może być 
słuszniejsza przyczyna prowadzenia wojny niż chęć zrzucenia jarz-
ma niewoli? Choćbyśmy nie dostali się pod władzę pana przykre-
go, jednak to jest najżałośniejsze,  że pan, jeśli zechce, przykrym 
być może. Są zaiste inne słuszne przyczyny, lecz ta jest nieodparta, 
chyba  że myślisz, iż ciebie to nie dotyczy, bo masz nadzieję pa-
nować razem z Antoniuszem. Podwójny błąd tu popełniasz: po 
pierwsze, przedkładasz własny interes nad wspólne dobro, po dru-
gie, uważasz, że władza królewska zapewnia stabilność i szczęście. 
Nie zawsze będzie ci przychylny, nawet jeśli przedtem sprzyjał. 
[4,13] Przecież i na tamtego człowieka

17

 miałeś zwyczaj narzekać, 

a jak dopiero będziesz się skarżył na tego potwora? Mówisz też, że 
jesteś człowiekiem, który zawsze opowiadał się za pokojem i za-
wsze pragnął, by przy życiu pozostali wszyscy obywatele. Zacna to 
mowa, ale tylko jeśli masz na myśli dobrych, pożytecznych i praw-
dziwych obywateli rzeczypospolitej. Jeśli przeciwnie, chcesz, by 
żyli ci, co są obywatelami tylko z urodzenia, a z ducha wrogami, 
czym się od nich różnisz? Przecież twój ojciec, któremu, gdy był 
starcem, wiele w młodości zawdzięczałem, człowiek poważny i 
roztropny, pierwsze miejsce wśród obywateli zwykł przyznawać 
Publiuszowi Nazyce, temu, co zabił Tyberiusza Grakcha. Uważał, 
że dzięki jego męstwu, roztropności i sile ducha rzeczpospolita od-
zyskała wolność. 

[4,14] I my niczego innego nie słyszeliśmy od naszych ojców. 

Gdybyś więc  żył w owych czasach, nie spodobałby ci się tamten 
obywatel, bo nie było jego życzeniem, aby żyli wszyscy obywate- 

16

 Subtelna ironia. 

17

 Mowa o Cezarze; Kalenus sprawował wówczas (47) konsulat i preturę. 

background image

le. „Kiedy konsul Lucjusz Opimiusz przedstawił raport o stanie 
państwa, senat uchwalił, aby konsul Lucjusz Opimiusz bronił rze-
czypospolitej".

18

 Senat walczył słowami, a Opimiusz orężem. Czy 

zatem gdybyś  żył wówczas, uważałbyś go za obywatela niepanu-
jącego nad sobą i okrutnego? Albo czy za takiego uważałbyś 
Kwintusa Metella, którego czterech synów sprawowało konsulat, 
Publiusza Lentulusa, pierwszego w senacie, i wielu innych prze-
zacnych mężów, którzy z konsulem Opimiuszem z bronią  ścigali 
Grakcha aż na Awentyn? W trakcie tej walki Publiusz Lentulus 
odniósł ciężką ranę, zabito Grakcha, męża konsularnego Marka 
Fulwiusza i jego dwóch młodziutkich synów. Czy należy więc 
zganić owych mężów za to, że nie chcieli, by przeżyli wszyscy 
obywatele? 

[5,15] Przejdźmy do bliższych nam wydarzeń. Konsulom Gaju-

szowi Mariuszowi i Lucjuszowi Waleriuszowi senat powierzył 
obronę rzeczypospolitej: zabito trybuna ludowego Lucjusza Satur-
nina i pretora Gajusza Glaucję. Owego dnia za broń chwycili wszy-
scy Skaurowie, Metellowie, Klaudiusze, Katulusowie, Scewolowie 
i Krassusowie. Czy uważasz,  że należy zganić tamtych konsulów 
albo owych najznakomitszych mężów? Ja chciałem  śmierci Katy-
liny. Czy ty, który chcesz, by wszyscy przeżyli, chciałeś też, by 
Katylina pozostał przy życiu? Tym się różni, Kalenusie, moje zda-
nie od twojego, że ja nie chcę, aby jakikolwiek obywatel dopusz-
czał się czynu zasługującego na karę śmierci, a ty uważasz, że na-
leży oszczędzić każdego, nawet gdyby popełnił czyn zasługujący 
na taką karę. Kiedy w organizmie znajduje się coś, co może szko-
dzić całości, pozwalamy to wypalać i odcinać, aby przepadł raczej 
jeden członek niż całe ciało. Tak i w organizmie, jakim jest pań-
stwo, by całość pozostała przy życiu, należy amputować to, co 
śmierć przynosi. [5,16] Twarda to mowa! Ale o wiele twardsza jest 
taka: „Niech żyją niegodziwcy, zbrodniarze, bezbożnicy, zniszczyć 
nieskazitelnych, zacnych, dobrych i całą rzeczpospolitą!". 

Przyznaję, Kwintusie Fufiuszu, że ty w przypadku jednego czło-

wieka więcej widziałeś niż ja.

19

 Publiusza Klodiusza uważałem za 

18

 W 121 r. senat wydał uchwałę wprowadzającą stan wojenny i przekazał 

pełnię  władzy konsulowi Opimiuszowi, który stłumił zamieszki wzniecone 
przez trybuna ludowego Gajusza Semproniusza Grakcha. 

19

 Ironia: Kalenus byt wśród obrońców Klodiusza, gdy ten został oskarżony 

o świętokradztwo, którego dopuścił się, uczestnicząc w przebraniu kobiecym 
w zarezerwowanym wyłącznie dla kobiet święcie ku czci Dobrej Bogini (Bona 
Dea).
 

background image

niegodziwego obywatela, bandytę, bezwstydnika, bezbożnika, który 
przed  żadną zbrodnią się nie cofnie. Ty wprost przeciwnie, uwa-
żałeś go za świętego, powściągliwego, nieskazitelnego i skromnego 
obywatela, takiego, jakich wielu należałoby życzyć rzeczypospoli-
tej. Przyznaję, że w tym jednym przypadku ty wiele widziałeś, a ja 
się wielce myliłem. Jeśli zaś chodzi o to, że - jak powiedziałeś  -
mam zwyczaj mówić do ciebie w gniewie, nie masz racji. Przyzna-
ję, że przemawiam gwałtownie, ale nie zgadzam się, że w gniewie. 
Przede wszystkim nie mam zwyczaju gniewać się na przyjaciół, 
nawet jeśliby na to zasługiwali. [5,17] Mogę więc poróżnić się z to-
bą bez słownej zniewagi, ale nie bez wielkiego bólu w sercu. Bo 
przecież, czy mała różnica nas dzieli, czy chodzi o błahą sprawę? Ja 
popieram tego, a ty tamtego? Mówiąc otwarcie: ja sprzyjam De-
cymusowi Brutusowi, a ty Markowi Antoniuszowi, ja pragnę za-
chować kolonię narodu rzymskiego, ty starasz się,  żeby została 
zdobyta. [6,17] Czy możesz temu zaprzeczyć ty, który na wszelki 
możliwy sposób grasz na zwłokę, aby osłabić Brutusa, a wzmocnić 
siły Antoniusza? I dokądże wreszcie będziesz mówić,  że chcesz 
pokoju? Wojna już trwa. Wyciągnięto szopy wojenne. Toczy się 
ostra walka. Aby ją przerwać, wysłaliśmy trzech najznakomitszych 
obywateli. Zlekceważył ich, odrzucił, wzgardził nimi Antoniusz. Ty 
jednak pozostajesz najbardziej wytrwałym jego obrońcą. [6,18] A 
przecież, aby wydać się lepszym senatorem, Kalenus twierdzi, że 
nie jest mu winny przyjaźni i byłoby wręcz dobrodziejstwem, 
gdyby tamten wystąpił przeciwko niemu. Patrz, jak wielka jest 
miłość ojczyzny: chociaż rozgniewał się na człowieka, jednak dla 
dobra rzeczypospolitej broni Antoniusza. 

Ja ciebie, Kwintusie Fufiuszu, spokojnie słuchać nie mogę, gdy 

jesteś tak okrutny dla mieszkańców Massylii.

20

 Dokądże wreszcie 

będziesz z Massylią walczył? Czy kresu wojnie nie położy nawet 
odbyty triumf?

21

 Poniesiono wówczas w pochodzie wizerunek 

miasta, bez którego pomocy nasi przodkowie nigdy nie odbyliby 
triumfu po podboju zaalpejskich ludów. Jęknął wtedy naród rzym-
ski, a chociaż wszyscy cierpieli z powodu własnych krzywd, jed- 

20

 Massylia podczas wojny Cezara z Pompejuszem opowiedziała się po 

stronie Pompejusza; zdobył ją Gajusz Treboniusz. Kiedy podczas posiedzenia 
senatu, 3 lutego 43 r., Pansa przedstawił prośbę mieszkańców Massylii o 
przywrócenie im praw odebranych przez Cezara. Kalenus wyraził sprzeciw; 
zob. też Cyceron (Phil. 13,16,32). 

21

 Mowa o triumfie, jaki w 46 r. odbył Cezar. 

background image

nak nie znalazł się obywatel, który uznałby, że nie dotyczy go nie-
szczęście owego najwierniejszego miasta. [6,19] Sam Cezar, choć 
się na nich bardzo rozgniewał, z powodu niezwykłej godności i 
wierności Massylii z każdym dniem powściągał swój gniew. Ciebie 
żadne cierpienie tak wiernego miasta zadowolić nie zdoła? Pewnie 
powiesz, że znowu unoszę się na ciebie gniewem. A ja to wszystko 
mówię bez gniewu, lecz nie bez przejmującego bólu: jestem 
przekonany,  że  żaden przyjaciel Rzymu nie jest nieprzyjacielem 
Massylii. Domyślić się nie mogę, Kalenusie, dlaczego tak po-
stępujesz. Dawniej nie mogliśmy odwieść cię od sprzyjania ludowi, 
teraz nie możemy ubłagać, abyś stanął po jego stronie. 
Wystarczająco długo z Fufiuszem mówiłem: wszystko bez niena-
wiści, nic bez bólu. A wierzę,  że spokojnie zniesie skargę przyja-
ciela ten, który ją spokojnie przyjął z ust zięcia.

22

 

[7,20] Przechodzę do sprawy pozostałych mężów konsularnych; 

nie ma pośród nich żadnego - mam pełne prawo tak twierdzić  -
który by nie miał u mnie jakiegoś długu wdzięczności: jedni wielki, 
inni średni, żadnego nikt. Jakże haniebny dzień wczoraj nam - do 
konsularów mówię  -  zaświtał! Znowu o posłach? Co by się stało, 
gdyby on zawarł rozejm? W obecności posłów i na ich oczach z 
machin oblężniczych sypały się na Mutynę pociski, Antoniusz 
pokazywał im roboty i szańce. Kiedy posłowie byli u niego, nawet 
na małą chwilkę nie przerwał oblężenia. Do niego posłów? Po co? 
Może po to, byście jeszcze bardziej przestraszyli się, kiedy wrócą? 

[7,21] Wprawdzie przedtem nie aprobowałem wysłania 

poselstwa, jednak pocieszałem się, myśląc,  że gdy posłowie 
wzgardzeni i przepędzeni przez Antoniusza powrócą i oznajmią 
senatowi, że on nie tylko nie opuścił Galii, jak postanowiliśmy, lecz 
nawet nie odstąpił od Mutyny, że nie dał im możliwości dotarcia do 
Decymusa Brutusa, wtedy my wszyscy, rozjątrzeni nienawiścią, 
rozpaleni bólem, pośpieszymy z bronią, końmi, piechotą na pomoc 
Decymusowi Brutusowi. A tymczasem staliśmy się jeszcze bardziej 
ospali, gdy poznaliśmy nie tylko zbrodnię i zuchwałość Marka 
Antoniusza, lecz pojęliśmy także jego butę i arogancję. [7,22] 
Gdybyż tak Lucjusz Cezar miał się dobrze! Gdyby tak żył Serwiusz 
Sulpicjusz! O wiele lepiej postępowałaby ta sprawa, gdyby 
przynajmniej trzech, a nie, jak teraz, jeden jej służył. Z bólem 
raczej to mówię, nie z wyrzutem. Ojcowie, oto opuścili nas, 
opuścili - powiadam - najlepsi obywatele, lecz, jak już często 
mówiłem, mężami konsularnymi będą wszy- 

22

 Tj. konsula Pansy. 

background image

scy, którzy w tak poważnym niebezpieczeństwie odważnie zajmą 
słuszne stanowisko. Powrót posłów winien dodać nam odwagi, a 
tymczasem oni przynieśli strach - nie stał się on jednak moim 
udziałem. Oni mają dobre mniemanie o człowieku, do którego ich 
wysłano i od którego nawet przyjęli polecenia. 

[8,23] Na bogów nieśmiertelnych, gdzież  są obyczaje i męstwo 

przodków?! Za ich czasów Gajusz Popiliusz wysłany w poselstwie 
do króla Antiocha oznajmił mu wolę senatu, że ma odstąpić od ob-
lężenia Aleksandrii. Gdy Antioch grał na zwłokę, Popiliusz zakreś-
lił patykiem kółko wokół niego i powiedział, że przekaże senatowi, 
jak się rzecz przedstawia, jeśliby mu ten nie powiedział, co ma 
zamiar czynić po wyjściu z nakreślonego kółka. Postąpił pięknie: w 
swej osobie unaocznił godność senatu. Nie należy wysłuchać 
warunków tego, kto nie jest posłuszny senatowi, i w ogóle nie wol-
no się z nim zadawać. 

[8,24] Miałżebym ja przyjmować warunki od człowieka lekcewa-

żącego polecenia senatu? Miałbym uważać, że coś wspólnego z se-
natem ma ten, który wbrew zakazowi senatu oblega wodza narodu 
rzymskiego? A nadto - jakie to warunki! Wielka w nich bezczel-
ność, zaślepienie, ileż buty! l dlaczego stawiał je naszym posłom, 
skoro przysłał do nas Kotylę, ozdobę i ostoję swych kompanów, 
byłego edyla, jeśli zaprawdę był edylem wtedy, gdy go podczas 
uczty niewolnicy publiczni z rozkazu Antoniusza biczami siekli? 
[8,25] Jakże skromne to warunki! Z żelaza,  ojcowie, jesteśmy, 
jeżeli czegokolwiek mu odmówimy. Antoniusz powiada: „Obie 
prowincje zdaję, wojsko rozpuszczam, nie wzbraniam się być 
człowiekiem prywatnym". To przecież jego słowa. Wydaje się, że 
wróciła mu przytomność. „Wszystko puszczam w niepamięć, chcę 
zgody". Ale co dodaje? - ,jeżeli moim sześciu legionom, jeździe i 
kohorcie pretorskiej przyznacie grunty w nagrodę".  Żąda nagród 
dla tych, dla których jeśliby o wybaczenie prosił, już zostałby 
uznany za nadzwyczaj bezczelnego. Dodaje przy tym, że ci, co od 
niego i od Dolabelli otrzymali grunty, powinni je zatrzymać. [8,20] 
Mowa o gruntach kampańskich i leontyńskich, przez naszych 
przodków uważanych za ratunek w czasie głodu. [9,20] On 
zabezpiecza los komediantom, hazardzistom, stręczycielom. 
Zabezpiecza także los Kafonowi i Saksie, zaiste walecznym i 
atletycznym centurionom, których umieścił  wśród tłumu 
komediantów i komediantek. Żąda ponadto, aby jego weksle i 
notatki kolegi

23

 zachowały ważność. 

23

 Kolega Antoniusza w konsulacie 44 r. to Cezar. 

background image

A zatem sprzedawca, wziąwszy zapłatę, troszczy się, żeby nabywca 
pozostał w posiadaniu? I chce jeszcze, żeby nie tykać rachunków 
złożonych w świątyni bogini Ops, czyli żeby nie dochodzić 
siedmiuset milionów sesterców. l żeby septemwirom nie poczytano 
za oszustwo tego, czego dokonali. Nukula, jak sądzę, namówił go 
do tego: bał się pewnie, że utraci tak liczną klientelę. Chce za-
bezpieczyć los również tych ludzi, którzy z nim przebywając, w 
czymkolwiek przekroczyli prawa. [9,27] Troszczy się o Mustelę i 
Tyrona, a dla siebie o nic się nie stara, bo czy kiedykolwiek co 
złego uczynił? Czy sięgnął po publiczne pieniądze albo czy kogo-
kolwiek zabił, lub otaczał się zbrojnymi? Dlaczego więc tak się 
troszczy o tamtych? Przecież  żąda, by nie znoszono jego ustawy 
sądowniczej; uzyskawszy to, już nie miałby się czego obawiać, bo 
Kydas, Lizjades i Kuriusz nie skazaliby żadnego z jego ludzi. Jed-
nak nie narzuca nam zbyt wielu warunków: nieco odpuszcza i da-
rowuje. „Galię Rzymską odpuszczam, Długowłosej żądam" - widać 
woli popróżnować - „wraz z sześcioma legionami" - powiada - „i z 
żołnierzami dołączonymi z wojsk Decymusa Brutusa" - a więc nie 
tylko z zaciągów, jakie sam poczynił. I tak długo chce ją mieć w 
posiadaniu, jak długo Marek Brutus i Gajusz Kasjusz rządzić będą 
prowincjami, które otrzymają jako konsulowie lub prokonsulowie. 
Już zatem rozumie, że jego brat Gajusz przepadnie w wyborach - 
przecież to jego rok. „Ja natomiast chcę przez pięć lat sprawować 
zarząd  nad prowincją". [9,28] Ale przecież to wbrew ustawie 
Cezara, a ty bronisz jego postanowień! 

[10,28] Czy tych warunków ty, Lucjuszu Pizonie, i ty, Lucjuszu 

Filippusie, obaj pierwsi w Mieście obywatele, mogliście wysłu-
chać? Nie mówię, że ze spokojem, ale jak w ogóle wasze uszy mo-
gły je do siebie dopuścić? Mniemam, że to ze strachu: u Antoniu-
sza nie byliście ani jako posłowie, ani jako mężowie konsularni, nie 
mogliście zatem zachować ani godności własnej, ani tej, co 
przynależy rzeczypospolitej. Nie wiem jednak, jakim cudem, w 
imię jakiej mądrości zapanowaliście nad sobą tak, jak ja zapewne 
nie potrafiłbym, i powróciliście nie bardzo oburzeni. Na was, 
znakomitych mężów, posłów narodu rzymskiego, Marek Antoniusz 
nie miał względu. A na co my nie pozwoliliśmy posłowi Marka 
Antoniusza, Kotyli? Człowiekowi, przed którym zgodnie z prawem 
należało zamknąć bramy Miasta, otworzono na oścież  tę 
świątynię,

24

 pozwolono mu wejść do senatu; on wczoraj na tablicz- 

24

 Mowa o świątyni Zgody. 

background image

kach spisywał, co mówiliście, notował każde słowo. Ludzie piastu-
jący najwyższe urzędy wręcz mu nadskakiwali, depcząc własną 
godność. [10,29] O, na bogów nieśmiertelnych, jakże trudno jest 
odgrywać rolę pierwszej osoby w państwie! Trzeba zadowolić nie 
tylko umysły, lecz i oczy obywateli. Posła wrogów do domu zapra-
szać, do sypialni wpuszczać, także rozmawiać z nim na boku - tak 
postępuje tylko człowiek, który zupełnie nie myśli o własnej god-
ności, za dużo zaś duma o niebezpieczeństwie. Cóż to za niebezpie-
czeństwo? Jeśli dojdzie do radykalnego rozstrzygnięcia, wolność 
czeka zwycięzcę, a pokonanego śmierć. Z tych dwóch możliwości, 
jednej należy sobie życzyć, drugiej nikt uniknąć nie zdoła, a ha-
niebna ucieczka przed śmiercią od każdej śmierci jest gorsza. 

[10,30] Nikt nie skłoni mnie do tego, bym uwierzył, że są jacyś 

ludzie, którzy krzywym okiem patrzą na stałość i pracowitość 
swego współobywatela, źle znosząc, że jego nieustające pragnienie 
niesienia pomocy państwu zyskuje uznanie senatu i narodu 
rzymskiego. Wszyscy przecież powinniśmy to czynić. Nie tylko za 
naszych przodków, lecz i całkiem niedawno największą chwałą dla 
konsularów było czuwać, mieć skupioną uwagę, zawsze albo 
obmyślać coś dla państwa, albo działać czy przemawiać. [10,31] 
Ojcowie, pamiętam Kwintusa Scewolę Augura, który w czasie 
wojny z Marsami, chociaż był w bardzo podeszłym wieku i stracił 
zdrowie, codziennie równo ze świtem pozwalał wszystkim 
przychodzić do siebie i nikt podczas wojny nie oglądał go w łóżku. 
Będąc słabym starcem, do kurii przychodził jako pierwszy. Bardzo 
bym chciał, aby jego gorliwość naśladowali ci, co powinni, albo 
przynajmniej, żeby na trud innych nie patrzyli krzywym okiem. 

[11,32] Oto bowiem, ojcowie, kiedy po sześciu latach pojawiła 

się dla nas nadzieja na odzyskanie wolności - niewolę cierpieliśmy 
dłużej, niż to zwykle bywa w przypadku jeńców uczciwych i pra-
cowitych - czy są jakieś czuwania nocne, wysiłki, trudy, których 
moglibyśmy odmówić sprawie wolności narodu rzymskiego? Oj-
cowie, oto choć jest w zwyczaju, że ci, co piastują urząd konsula, 
chodzą ubrani w togę, jednak kiedy całe państwo przywdziało woj-
skowe płaszcze, w tak strasznych i burzliwych czasach postanowi-
łem ubraniem nie różnić się od was i pozostałych obywateli.

25

 My, 

mężowie konsularni w tej wojnie nie postępujemy tak, by naród 
rzymski mógł spokojnie oglądać oznaki zaszczytu, jaki przypadł 
nam w udziale. Niektórzy spośród nas, bardzo zalęknieni, zapo- 

25

 Następnego dnia Cyceron przyszedł do senatu ubrany po wojskowemu. 

background image

mnieli o wszelkich dobrodziejstwach, jakie naród rzymski im wy-
świadczył, inni tak dalece odwrócili się od rzeczypospolitej, że 
ujawniają swą sympatię dla wrogów. Spokojnie pozwalają, by An-
toniusz lekceważył naszych postów i z nich szydził, a posłowi An-
toniusza chcą we wszystkim dogodzić. Podobnie jak w kwestii, czy 
w ogóle go przyjąć, byli memu zdaniu przeciwni, tak i teraz nie 
zgadzają się, że trzeba mu powrotu do Antoniusza zakazać. Spełnię 
ich  życzenie: niech Warius wraca do swego wodza, lecz pod 
warunkiem,  że nigdy do Rzymu nie wróci. Co do pozostałych, 
uważam, że należy im okazać łaskę i darować karę, jeśli przestaną 
błądzić i pojednają się z rzecząpospolitą. 

[11,33] Z wyżej przedstawionych przeze mnie powodów wnoszę 

następującą propozycję uchwały: „Ci spośród żołnierzy Marka An-
toniusza, którzy złożą broń i przed idami marcowymi przejdą do 
konsulów - albo Gajusza Pansy, albo Aulusa Hircjusza - lub do 
imperatora konsula desygnowanego Decymusa Brutusa, lub do 
propretora Gajusza Cezara, nie zostaną pociągnięci do odpowie-
dzialności za to, że trzymali z Markiem Antoniuszem. Natomiast 
jeśli któryś z żołnierzy Marka Antoniusza dokonałby czynu godne-
go zaszczytu i nagrody, niech konsulowie Gajusz Pansa i Aulus 
Hircjusz, razem lub jeden z nich, jeśli uznają to za słuszne,

26

 w od-

powiednim momencie wniosą do senatu o przyznanie mu zaszczytu 
lub nagrody. Jeśli natomiast po wydaniu tej uchwały ktoś oprócz 
Lucjusza Wariusa udałby się do Marka Antoniusza, senat uzna go 
za wroga rzeczypospolitej". 

26

 Zob. Cyceron (Phil. 7,4,11). 

background image

FILIPIKA DZIEWIĄTA 

[1,1] Ojcowie, jakaż to szkoda, że zrządzeniem bogów nieśmier-

telnych nie dziękujemy Serwiuszowi Sulpicjuszowi żywemu, lecz 
dla zmarłego szukamy zaszczytów. Zaprawdę nie wątpię, że gdyby 
ten mąż mógł zdać sprawę z poselstwa, jego powrót byłby i dla was 
miły, i dla rzeczypospolitej zbawienny, nie dlatego, by Lucjuszowi 
Filipowi i Lucjuszowi Pizonowi miało zabraknąć zapału albo 
dbałości w przedsięwzięciu tak ważnym, w spełnieniu obowiązku 
wielkiej wagi,

1

 ale Serwiusz Sulpicjusz, który tamtych przewyższał 

wiekiem, a wszystkich - mądrością, nagle wydarty sprawie, 
pozostawił całe poselstwo osierocone i osłabione. [1,2] Jeśli które-
mukolwiek posłowi słusznie przyznano pośmiertnie zaszczyty i 
wyrazy uznania, jemu należą się one w stopniu najwyższym. Inni, 
którzy oddali życie podczas pełnienia poselstwa, wyruszali, by-
najmniej nie obawiając się  śmierci, a niespodziewanie natrafili na 
niebezpieczeństwo. Tymczasem Serwiusz Sulpicjusz ruszył ze zni-
komą nadzieją na dotarcie do Antoniusza i bez żadnej na powrót. 
Choć sam był pełen obaw, co będzie, jeśli do choroby dojdą trudy 
podróży, jednak nie wzbraniał się wypróbować, choćby za cenę ży-
cia, czy zdoła rzeczypospolitej przyjść z pomocą. Przeto nie za-
trzymała go ani sroga zima, ani śniegi, ani długa droga, ani uciąż-
liwości podróży, ani postępująca choroba. A gdy już dotarł do 
człowieka, do którego został wysłany, i gdy właśnie miał się z nim 
rozmówić, dokładając wszelkich starań, by wypełnić swój obowią-
zek, rozstał się z życiem. 

[1,3] Gajuszu Panso, jak zatem w innych sprawach, tak i w tej 

szlachetnie postąpiłeś, zachęcając nas, abyśmy uczcili Serwiusza 

1

 Działalność posłów Cyceron skrytykował w następnej filipice. 

background image

Sulpicjusza; sam wiele mówiłeś o jego chwale. Po wysłuchaniu 
twej mowy niczego już nie dodałbym więcej, gdybym nie uważał, 
że należy odpowiedzieć przezacnemu mężowi, Publiuszowi Serwi-
liuszowi. On stwierdził,  że wypada uczcić posągiem tylko tego, 
który pełniąc poselstwo, zginął od miecza. Ja zaś, ojcowie, sądzę, 
że nasi przodkowie uznawali za konieczne rozważyć przyczynę 
śmierci, a nie jej rodzaj. Przecież po to chcieli wystawiać pomnik 
człowiekowi, co stracił życie podczas poselstwa, by w czas niebez-
piecznych wojen ludzie z większą odwagą podejmowali się tego 
obowiązku. Nie trzeba więc u naszych przodków szukać przykła-
dów, lecz trzeba zrozumieć zamysł, w wyniku którego zrodziły się 
owe przykłady. [2,4] Lars Tolumniusz, król Wejów, w Fidenach za-
mordował czterech posłów narodu rzymskiego,

2

 ich posągi, co i ja 

pamiętam, stanęły przy mównicy - należny im zaszczyt. Tym bo-
wiem, którzy zginęli za ojczyznę, nasi przodkowie w zamian za 
krótkie życie odwdzięczyli się wiekopomną pamiątką, bo oni oddali 
życie dla rzeczypospolitej. I teraz przy mównicy widzimy posąg 
Gnejusza Oktawiusza, sławnego i wielkiego męża, co osiągnął 
konsulat jako pierwszy w swym rodzie, który później rozkwitł naj-
sławniejszymi mężami. Nikt wówczas na ludzi nowych

3

 nie patrzył 

krzywym okiem i męstwu nie szczędził zaszczytów. Tymczasem 
Oktawiusz pełnił poselstwo, co do którego nie było obaw, że jest 
niebezpieczne. Senat go wysłał, aby wybadał zamysły królów i 
wolnych narodów, a w szczególności, aby zakazał posiadania floty 
i utrzymywania słoni wnukowi króla Antiocha, tego, który już 
przedtem z naszymi przodkami toczył wojnę. Został wówczas za-
bity w gimnazjonie w Laodycei przez niejakiego Leptinesa. [2,5] 
Za to, że oddał życie, nasi przodkowie wystawili mu wtedy posąg, 
aby przez długie lata szczycili się nim potomkowie posła. Dziś to 
jedyna pamiątka po tak znakomitej rodzinie.

4

 

Jak Oktawiuszowi, tak Tullusowi Kluiliuszowi, Lucjuszowi Ros-

cjuszowi, Spuriuszowi Ancjuszowi i Gajuszowi Fulcyniuszowi, 
których zamordował król Wejów, poczytano za rzecz godną 
uczcze- 

2

  W 437 r. w Fidenach, wówczas rzymskiej kolonii, wybuchł bunt 

przeciwko Rzymowi. Fideny sprzymierzyły się z etruskimi Wejami, których 
król, Lars Tolumniusz, rozkazał zamordować czterech rzymskich posłów. 

3

 Zob. „Słowniczek", hasło: 'homo novus'. 

4

 Rodzina Oktawiuszów wygasła na Gnejuszu i Lucjuszu, konsulach z 76 i 

75 r., synach Gnejusza Oktawiusza, konsula z 87 r., którego zamordował w 
senacie Cynna. Drugą gałąź tej rodziny zapoczątkował Gajusz Oktawiusz, 
ojciec Oktawiana. 

background image

nia nie to, że zmarli, przelewając krew, lecz fakt, że ponieśli śmierć 
dla rzeczypospolitej. 

[3,5] A zatem, ojcowie, gdyby przypadek sprawił,  że Serwiusz 

Sulpicjusz zmarł, bolałbym nad tak wielką raną, jaką odniosła 
rzeczpospolita, lecz uważałbym,  że jego śmierć należy uczcić nie 
pomnikiem, lecz publiczną żałobą. Teraz zaś, któż wątpi, że to wła-
śnie poselstwo odebrało mu życie? Zabrał ze sobą  śmierć, której 
mógł uniknąć, gdyby pozostał z nami i zadbał o siebie, wspierany 
troską dobrego syna i najwierniejszej żony. [3,6] On tymczasem -
widząc,  że jeśli nie posłucha waszej uchwały, zaprze się samego 
siebie, jeśli zaś posłucha, to spełnienie owego obowiązku wobec 
rzeczypospolitej położy kres jego życiu - w tak groźnym dla pań-
stwa czasie wolał oddać życie, niż uchodzić za człowieka, który był 
rzeczypospolitej pomocny mniej, niż mógł. W wielu miastach, 
przez jakie wiodła droga, miał możliwość wzmocnienia swych sił i 
zatroszczenia się o siebie: przez wzgląd na godność wielkiego 
męża nie brakowało uprzejmych zaproszeń gospodarzy, a i ci, co 
razem z nim zostali wysłani, zachęcali, by odpoczął i ratował wła-
sne życie, lecz on, śpiesząc się, pragnął skwapliwie wypełnić wasze 
polecenia i pomimo choroby do końca konsekwentnie wytrwał w 
swym postanowieniu. 

[3,7] Gdy Serwiusz Sulpicjusz przybył, Antoniusz zmieszał się 

bardzo, bo wiedział, że właśnie on obmyślił i zaproponował to, co 
mu oznajmiono jako wasze rozkazy. Wyraźnie pokazał, jak bardzo 
nienawidzi senatu, gdy wesoło i z bezczelną radością przyjął infor-
mację o zgonie twórcy owej uchwały. Dokładnie tak jak Leptines 
zabił Oktawiusza, a król Wejów - mężów, o których dopiero co 
wspomniałem, Serwiusza Sulpicjusza zabił Antoniusz. Bez wątpie-
nia śmierć zadał ten, kto był jej przyczyną. Dlatego też uważam, że 
ku pamięci potomnych należy wystawić pomnik, który zaświadczy, 
jakie było zdanie senatu na temat tej wojny. Sam posąg bowiem 
będzie świadectwem, że wojna była tak poważna, iż zgon posła stał 
się powodem przyznania zaszczytu. 

[4,8] Ojcowie, gdybyście zechcieli przypomnieć sobie, że Ser-

wiusz Sulpicjusz wymawiał się od tego poselstwa, nie mielibyście 
cienia wątpliwości, czy przyznając zaszczyt, wynagrodzić zmarłe-
mu krzywdę, jaką wyrządziliśmy żyjącemu. Wy bowiem, ojcowie - 
ciężko to mówić, lecz jednak powiedzieć trzeba - wy, mówię, 
pozbawiliście  życia Serwiusza Sulpicjusza. Widzieliście,  że wy-
raźniej niż jego słowa same fakty wskazywały, jak źle wyglądał, i 
co prawda nie byliście okrutni - czy jest coś, co przystoi temu sta- 

background image

nowi mniej niż okrucieństwo? - jednak zbyt gwałtownie sprzeci-
wiliście się jego odmowie, żywiąc nadzieję, że nie zdarzy się nic, 
czemu by nie mogła sprostać jego stanowczość i mądrość. Czło-
wieka, który wasze zgodne zdanie zawsze miał w największym po-
ważaniu, zmusiliście, by od własnego odstąpił. [4,9] A gdy doszła 
do tego namowa konsula Pansy, jakże gwałtowna, Serwiusz nie 
mógł jej puścić mimo uszu. To wtedy wziął na stronę swego syna i 
mnie i powiedział,  że nad własne  życie przenosi wasze jedno-
myślne zdanie. Podziwialiśmy męstwo i nie mieliśmy odwagi prze-
ciwstawić się jego woli. Do głębi wzruszył się syn, kochający ojca 
niezmiernie, a moja boleść bez mała dorównywała jego rozpaczy, 
lecz obaj musieliśmy ustąpić wobec wielkoduszności i powagi słów 
Sulpicjusza, gdy ten wśród pochwał, ku ogólnej radości, obiecał 
wreszcie,  że postąpi, jak zechcecie, i nie będzie się uchylał od 
niebezpieczeństw decyzji, którą sam podjął. Nazajutrz

5

 rankiem 

odprowadziliśmy go, gdy śpieszył wypełnić wasze zlecenia. Że-
gnając się, wypowiedział do mnie słowa, które zdały mi się zna-
kiem jego przeznaczenia. 

[5,10] Ojcowie, zwróćcie mu zatem życie, które odebraliście. 

Wszak  życie zmarłych zależy od pamięci  żywych. Sprawcie, by 
mąż, którego nieświadomie wysłaliście na śmierć, od was też 
otrzymał nieśmiertelność. Jeśli na mocy waszego dekretu przyzna-
cie mu posąg przy mównicy, jego poselstwo nigdy nie pogrąży się 
w niepamięci potomnych. A wcześniejsze  życie Serwiusza Sulpi-
cjusza uwieczni się w ich pamięci dzięki jego licznym i znakomi-
tym dziełom. Wszyscy ludzie zawsze ze czcią będą wspominać je-
go mądrość, konsekwencję, prawość, niezwykłą roztropność i 
troskę, jaką okazywał szczególnie w sprawach państwowych. I 
naprawdę nie zostanie przemilczana godna podziwu i niebywała, 
niemal boska biegłość w wyjaśnianiu ustaw i w tłumaczeniu, co 
sprawiedliwe. Gdyby ze wszystkich epok w jednym miejscu 
zgromadzić wszystkich, którzy w tym państwie posiedli znajomość 
prawa, wszyscy oni razem nie dorównaliby Serwiuszowi 
Sulpicjuszowi. Był bowiem w równym stopniu znawcą prawa, jak i 
sprawiedliwości. [5,11] Właśnie dlatego normy prawne zawsze 
interpretował w duchu łagodności i cierpliwości, a nad wytaczanie 
procesów przedkładał pomoc w rozwiązywaniu sporów. Te zalety 
nie potrzebują więc pamiątki w postaci posągu, wszak posiadał 
jeszcze inne, większe. Posąg będzie  świadectwem zaszczytnej 
śmierci, a zalety 

5

 Tj. 5 stycznia 43 r. 

background image

upamiętnią okryte sławą życie. Posąg to raczej pomnik wdzięczno-
ści senatu niż sławy męża. [5,12] Jawnym też się stanie, jak bardzo 
do uczczenia ojca przyczynił się kochający syn. On wciąż trwa po-
grążony w żalu, a choć tu jest nieobecny, powinniście się tak czuć, 
jakby był wśród nas. Tak niezmierna żałość go ogarnęła, że nikt ni-
gdy nad śmiercią jedynego syna nie bolał tak bardzo, jak on opła-
kuje ojca. Sądzę przeto, że także do dobrej sławy Serwiusza Sulpi-
cjusza syna przyczyni się fakt, iż wszyscy się dowiedzą,  że i on 
oddał należną cześć swemu ojcu. Zaprawdę Serwiusz Sulpicjusz 
nie mógł pozostawić pamiątki piękniejszej niż syn będący obrazem 
jego obyczajów, męstwa, stałości i bogobojności, syn, którego bo-
leści nie ukoi ani przyznany przez was zaszczyt, ani żadne inne po-
cieszenie. 

[6,13] Mnie zaś, gdy wspominam liczne, a jakże serdeczne 

rozmowy z Serwiuszem Sulpicjuszem, wydaje się,  że o ile po 
śmierci można cokolwiek odczuwać,

6

 bardziej spodoba mu się 

spiżowy posąg pieszy niż  złocony konny, jaki po raz pierwszy 
uchwalono dla Lucjusza Sulli. W godny bowiem podziwu sposób 
Serwiusz miłował prostotę przodków, a ganił przepych 
dzisiejszego pokolenia. Zupełnie więc jakbym jego samego 
zapytał, co woli, zgodnie z jego zdaniem i wolą wnoszę o 
przyznanie spiżowego posągu pieszego. Chlubny ten pomnik 
zmniejszy i ukoi wielką boleść i żal obywateli. 

[6,14] Ojcowie, trzeba, żeby z mym zdaniem zgodził się Publiusz 

Serwiliusz. W senacie wypowiedział się za przyznaniem państwo-
wego grobowca, lecz był przeciwny przyznaniu posągu. Jeżeli jed-
nak śmierć posła, której nie zadał miecz, nie domaga się żadnego 
zaszczytu, dlaczego on pragnie uchwalić przyznanie państwowego 
grobu, co dla zmarłego stanowi zaszczyt największy? Jeśli Serwiu-
szowi Sulpicjuszowi przysądził to, czego nie dano Gnejuszowi 
Oktawiuszowi, dlaczego uważa,  że nie należy mu ofiarować 
również tego, co ofiarowano tamtemu? Przecież nasi przodkowie 
wystawili posągi wielu ludziom, a niewielu przyznali prawo do 
państwowego pogrzebu. Wszak posągi niszczy niepogoda, ręce 
ludzkie i upływ czasu, a świętość grobowców tkwi w samej ziemi, 
której żadna siła ani zniszczyć, ani poruszyć nie zdoła; skoro zatem 
to wszystko niszczeje, to grobowce z czasem stają się bardziej 
święte. [6,15] Niechże więc ów zaszczyt powiększy chwałę męża, 
bo nie ma zaszczytu, który by mu się nie należał. Okażmy 
wdzięczność, czcząc śmierć czło- 

6

 Zagadnienie nieśmiertelności duszy Cyceron omawia w innych swoich 

dziełach; zob. Cyceron (Tusc. 1,25; Cato 66). 

background image

wieka, jakiemu w żaden już inny sposób odwdzięczyć się nie 
zdołamy. Niech również zostanie napiętnowana zbrodnicza 
zuchwałość Marka Antoniusza toczącego bezbożną wojnę. Ta 
cześć oddana Serwiuszowi Sulpicjuszowi pozostanie bowiem 
wiecznym  świadectwem wzgardy, z jaką Antoniusz potraktował 
poselstwo senatu. 

[7,15] Dlatego uważam, iż należy podjąć uchwałę tej treści: „Ser-

wiusz Sulpicjusz Rufus, syn Kwintusa, pochodzący z tribus lemoń-
skiej, w niezwykle trudnym dla państwa czasie, złożony ciężką a 
niebezpieczną chorobą, ponad własne  życie przedłożył uchwałę 
senatu oraz dobro rzeczypospolitej i zmagał się z ową chorobą, aby 
dotrzeć do obozu Marka Antoniusza, dokąd wysłał go senat. On to, 
gdy znajdował się już blisko, atakiem choroby złożony, oddał życie 
w chwili dla rzeczypospolitej krytycznej. Jego śmierć zgadza się z 
nieskazitelnym i przezacnym życiem, jakie wiódł Serwiusz 
Sulpicjusz, będąc niezmiernie pożytecznym dla państwa czy to jako 
człowiek prywatny, czy jako urzędnik. [7,10] Wielki ten mąż po-
niósł śmierć dla rzeczypospolitej, pełniąc poselstwo. I dlatego senat 
postanawia uchwalić wzniesienie przy mównicy miedzianego 
posągu pieszego dla Serwiusza Sulpicjusza. Wokół posągu zostanie 
zarezerwowane dla jego dzieci i potomków miejsce o wymiarach 
pięciu stóp,

7

 z którego będą mogli oglądać igrzyska i walki 

gladiatorów, ponieważ on za rzeczpospolitą oddał życie, co zosta-
nie wyryte na cokole posągu. Niech konsulowie Gajusz Pansa i 
Aulus Hircjusz, razem lub jeden z nich, o ile uznają to za słuszne,

8

 

nakażą kwestorom miejskim, aby zatroszczyli się o budowę cokołu 
i owego posągu oraz o wystawienie go przy mównicy, i niech 
wypłacą przedsiębiorcy uzgodnioną z nim sumę. Biorąc pod 
uwagę,  że dawniej senat swoją powagę objawiał, grzebiąc 
dzielnych mężów uroczyście i z honorami, postanawia się sprawić 
pogrzeb owemu mężowi z największą okazałością. [7,17] A ponie-
waż Serwiusz Sulpicjusz Rufus, syn Kwintusa, pochodzący z tribus 
lemońskiej, położył tak wielkie zasługi dla rzeczypospolitej, że jest 
godzien zaszczytów, senat uznaje za słuszne i zgodne z interesem 
państwa, aby edykt dotyczący pogrzebów edylowie kurulni 
zawiesili

9

 w stosunku do pogrzebu Serwiusza Sulpicjusza Rufusa, 

Tj.ok.1,5 m. 

8

 Zob.Cyceron(Phil.7,4,14; 9,11,33). 

9

 Zgodnie z ustawą XII Tablic edylowie w wydawanych przez siebie 

edyktach ograniczali wydatki, jakie rodzina mogła poczynić w związku z 
pogrzebem, co miało zapobiec szerzącemu się zbytkowi. Odwołanie takich 
ograniczeń uznawane było za wyróżnienie. 

 
 
 
 

background image

 

162

syna Kwintusa, pochodzącego z tribus lemońskiej. Niech konsul 
Gajusz Pansa na Polu Eskwilińskim lub tam, gdzie uzna za 
właściwe, wyznaczy na grób miejsce o wymiarach trzydziestu 
stóp,

10

 w którym zostanie złożony Serwiusz Sulpicjusz. Grób ten, 

wzniesiony na koszt państwa, w myśl najsłuszniejszego prawa 
będzie grobem jego, jego dzieci i potomków". 

10

 Tj. ok. 9 m. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 

background image

 

163

FILIPIKA DZIESIĄTA 

 

 

 

[1,1] Gajuszu Panso, z całego serca wszyscy winniśmy tobie 

wdzięczność i podziękowanie. Nie sądziliśmy,  że dziś zbierze się 

senat, ale ty, otrzymawszy list od przezacnego obywatela Marka 

Brutusa, nie chciałeś zwlekać ani chwili, aby jak najszybciej ogar- 

nęła nas wielka radość i byśmy, ciesząc się, winszowali sobie na- 

wzajem. Twoja mowa, którą wygłosiłeś po przeczytaniu listu, 

wszystkim jest zapewne równie miła jak twój czyn. Dowiodłeś bo- 

wiem, iż prawdą jest - o czym zawsze byłem głęboko przekona- 

ny - że  żaden człowiek ufający własnemu męstwu na cudze krzywym 

okiem nie spojrzy. [1,2] Trzeba zatem, bym ja, złączony z Brutusem 

licznymi zobowiązaniami i najserdeczniejszą przyjaźnią, niewiele 

o nim mówił, bo ty w swej mowie uprzedziłeś mnie, zabierając du- 

żą część z tego, co zamierzałem powiedzieć. Lecz głos mego przed- 

mówcy

1

 zmusza mnie, ojcowie, bym jednak powiedział nieco więcej. 

Tak często nasze opinie różnią się od siebie, że już jestem pełen 

obaw, by nie zdawało się, iż ciągła niezgoda

2

 nadwyręża naszą 

przyjaźń, do czego dojść nie powinno. 

[1,3] Co zatem kieruje tobą, Kalenusie, jaki jest powód tego, że 

od kalend styczniowych ani razu nie zgodziłeś się z człowiekiem 

który o zdanie jako pierwszego pyta ciebie?

3

 Czemu wśród tak

 

1

 Po mowie konsula Pansy, tak jak na posiedzeniu w dniu 1 stycznia, głos zabrał 

Kwintus Fufiusz Kalenus. 

2

 Z Kalenusem Cyceron rozprawiał się już wcześniej; zob. Cyceron (Phil. 8,5,16- 

-6,19). 

3

 Mowa o Gajuszu Pansie. Wedle panującego w senacie zwyczaju jako konsul 

wyznaczał on senatora, który jako pierwszy zabierał głos. 

background image

 

164

licznie zgromadzonych senatorów nigdy nie było ani jednego, któ- 

ry przychyliłby się do twego zdania? Cóż cię pcha, byś zawsze bro- 

nił ludzi do ciebie niepasujących? Dlaczego, choć wiek i majątek 

wzywają do odpoczynku i zachowania godności, ty to popierasz, to 

chcesz uchwalać, myślisz o tym, co sprzeciwia się spokojowi 

wszystkich i twej godności?

 

[2,4] Pominę już sprawy dawniejsze, lecz z pewnością nie będę 

milczeć o tym, co wprawia mnie w największy podziw. Jakąż ty 

wojnę z Brutusami toczysz?

4

 Czemu sam jeden atakujesz ludzi, 

których wszystkim nam wypada niemal czcić? Bez przykrości pa- 

trzysz na to, że jeden z nich oblężony. Głosujesz, by i drugiego 

ograbić z jego wojsk, które zgromadził  własnym sumptem, naraża- 

jąc się na niebezpieczeństwo, sam, bez niczyjej pomocy, nie po to, 

by siebie, lecz by rzeczypospolitej bronić. Co tobą kieruje, co spra- 

wia,  że Brutusom nie sprzyjasz, Antoniuszów popierasz, że niena- 

widzisz ludzi wszystkim tak drogich, a tych, których inni śmiertel- 

nie nienawidzą, ty niezmiennie kochasz? Masz ogromny majątek, 

osiągnąłeś najwyższy stopień dostojeństwa, a także masz syna -jak 

słyszę i na co liczę - zrodzonego dla sławy, któremu sprzyjam tak 

dla dobra rzeczypospolitej, jak i z twego powodu. [2,s] Pytam więc: 

chcesz, żeby on był podobny do Brutusa czy do Antoniusza? I wy- 

bierz sobie, proszę, spośród trzech Antoniuszów, którego wolisz. 

Powiesz: "Niech bogowie nas przed tym uchronią!". Dlaczego za- 

tem Brutusom nie sprzyjasz i chwalisz takich ludzi, choć nie 

chcesz, by twój syn się do nich upodobnił? Wszak jednocześnie 

i rzeczypospolitej możesz pomóc, i synowi dać przykład do naśla- 

dowania. Jako senator różniący się od ciebie zdaniem, Kwintusie 

Fufiuszu, bez urażenia naszej przyjaźni chcę się na to poskarżyć. 

Powiedziałeś o piśmie - zapewne można by pomyśleć,  że tylko 

z braku innych to słowo ci się wyrwało - iż list Brutusa zdaje się 

napisany dobrze i porządnie.

5

 Toż to pochwała nie samego Brutu- 

sa, lecz jego sekretarza! [2,6] Wielkiego doświadczenia w polityce 

nie powinno ani nie może ci brakować, Kalenusie. Czy słyszałeś, 

by kiedykolwiek ktoś zgłaszał taką propozycję uchwały albo żeby

 

4

 Kalenus sprzeciwił się uznaniu za wroga państwa Antoniusza, który w Muty- 

nie oblegał Decymusa Brutusa. Zmierzał również do odebrania Markowi Brutuso- 

wi legionów, jakie ten zabrał z Ilirii, czym uprzedził Antoniusza. 

5

PIŚMIE 

(de scripto) - Kalenus, zapewne z ironią, stwierdził, że list pod wzglę- 

dem stylu jest napisany pięknie, poza tym nie posiada jednak żadnej wartości. 

Cyceron zbija ten argument, nieco go przekształcając. 

background image

 

165

senat wydał ustawę tego rodzaju: list został napisany dobrze? Po- 

szukaj wśród niezliczonych ustaw, jakie wydał senat. Nie wym- 

knęło ci się to słowo, co często się zdarza, przypadkiem: przynio- 

słeś tekst napisany, rozważony i przemyślany.

 

[3,6] Gdyby ktoś cię uwolnił od zwyczaju uwłaczania dobrym lu- 

dziom w tak wielu sprawach, nie zabrakłoby ci zalet, które każdy 

pragnąłby posiadać. Weź się więc w garść, uspokój i w końcu po- 

hamuj swe zapędy, usłuchaj ludzi dobrych - z wieloma takimi masz 

do czynienia. Porozmawiaj ze swym zięciem, człowiekiem niezwy- 

kle mądrym, częściej słuchaj jego niż siebie, a wnet staniesz się 

wreszcie godny najwyższego zaszczytu. Czy ty za nic masz to, nad 

czym ja z przyjaźni i troski o twój los zwykłem ubolewać - a mia- 

nowicie, że idzie w świat i do uszu narodu rzymskiego dociera wia- 

domość, iż nikt się nie zgadza z senatorem, który jako pierwszy wy- 

powiada swe zdanie? Także i dziś, jak sądzę, to nastąpi.

 

Zabierasz Brutusowi legiony. Jakie? Te właśnie, które odwiódł 

od udziału w zbrodni Gajusza Antoniusza i dzięki swemu autoryte- 

towi przeciągnął na stronę rzeczypospolitej? Chcesz więc znowu 

widzieć go ogołoconym i wypędzonym, z dala od rzeczypospolitej?

 

[3,7] Wy zaś, ojcowie, jeśli opuścicie i zdradzicie Marka Brutu- 

sa, jakiegoż potem obywatela obdarzycie czcią, komu będziecie 

sprzyjać? Chyba że przypadkiem za godnych zachowania przy ży- 

ciu uważacie ludzi, co tamtemu zakładali koronę,

6

 a opuścić chce- 

cie tych, którzy znieśli groźbę władzy królewskiej. Ja już nic wię- 

cej nie powiem o owej boskiej przecież i nieśmiertelnej chwale 

Brutusa, bo jako zawarta w przepełnionej wdzięcznością pamięci 

wszystkich obywateli jeszcze uroczyście nie została uznana urzę- 

dowo. Jakże zadziwiająca jest jego cierpliwość, dobrzy bogowie! 

Jakże niezwykłe jego umiarkowanie, w obliczu krzywdy jakiż spo- 

kój i skromność! Mimo że jest pretorem miejskim, opuścił Miasto 

i sądów nie sprawował, choć wszelkie prawa przywrócił rzeczypo- 

spolitej i mógł otoczyć się niezliczoną rzeszą wszystkich dobrych, 

którzy codziennie zwykli go odwiedzać, a cała Italia mogła stanąć 

w jego obronie. Brutus wolał, by nieobecnego bronił szacunek u lu- 

dzi dobrych, niż by jako obecny został zmuszony do użycia broni. 

Nawet na igrzyska apolinaryjskie, które przygotował stosownie do 

własnej i narodu rzymskiego godności, nie przybył, aby nie dać 

okazji do wybuchu zuchwałości zbrodniarzy. [4,8] A czy kiedykol-

 

6

 Aluzja do słynnego incydentu w czasie Luperkaliów; zob. Cyceron (Phil. 

2,34,85).

 

background image

 

166

wiek odbyły się igrzyska bądź nastały dni weselsze od tych, kiedy 

to po każdym wersie naród rzymski, głośno krzycząc i klaszcząc, 

dawał wyraz swej pamięci o Brutusie?

7

 Wyzwoliciel ciałem był 

tam nieobecny, lecz czuło się obecność pamięci o wyzwoleniu: 

zdawało się, że w niej można dostrzec i postać Brutusa.

 

Tymczasem w owe świąteczne dni na wyspie,

8

 w domu przezac- 

nego młodzieńca, Lukullusa, Brutusowego krewniaka, widziałem 

jego samego, jak nieustannie rozmyślał tylko o pokoju i zgodzie 

obywateli. Później

9

 spotkałem go w Welii, gdy ustępował z Italii, 

aby nie stać się powodem wojny domowej. O, żałosny to był widok, 

nie tylko dla ludzi, lecz dla samych fal morskich i brzegów! Z oj- 

czyzny ustępował jej oswobodziciel, w ojczyźnie pozostawali ci, co 

ją gubią! Po kilku dniach odpłynęła flota Kasjusza.

10

 Toteż wstydzi- 

łem się, ojcowie, wracać do Miasta, z którego oni odeszli. Dlacze- 

go zaś wróciłem, wnet usłyszeliście,

11

 a potem i samiście się prze- 

konali. Brutus czekał na odpowiednią chwilę. [4,9] Dopóki bowiem 

widział,  że wy na wszystko przystajecie, sam wykazywał niewiary- 

godną cierpliwość, później, kiedy zobaczył,  że jesteście gotowi od- 

zyskać wolność, przygotował obronę dla waszej wolności.

 

Jakże zgubnej i groźnej zarazie  się przeciwstawił! Gdyby Ga- 

jusz Antoniusz mógł dokonać tego, co zamierzał - a mógłby, 

gdyby jego zbrodni nie przeciwstawiło się  męstwo Marka Brutu- 

sa - utracilibyśmy Macedonię, Iliryk, Grecję. Po odparciu Antoniu- 

sza Grecja stałaby się jego kryjówką czy bazą wypadową przeciwko 

Italii. Teraz wreszcie pod rozkazami szlachetnego Marka Brutusa nie 

tylko w wojsko zaopatrzona, lecz raczej nim przyozdobiona Grecja 

podaje Italii prawicę i obiecuje swą pomoc. Ten, kto Brutusowi pra- 

gnie zabrać wojsko, pozbawia rzeczpospolitą najpiękniejszego 

schronienia i najpewniejszej pomocy. [4,10] Pragnę, aby Antoniusz 

jak najprędzej to wszystko usłyszał i pojął, że to nie on zamknął 

w oblężeniu Decymusa Brutusa, lecz sam jest oblegany.

 

[5,10] Antoniusz posiada na całej ziemi trzy miasta.

12

 Największy jego 

wróg to Galia, ale również Transpadańczycy, na których naj-

 

7

 Podczas wspomnianych igrzysk Brutus wystawił tragedię Akcjusza Tereus. 

8

 Na wyspie Nizydii, gdzie znajdowała się willa Gnejusza Pompejusza. Cyceron 

gościł tam w lipcu 44 r. 

9

 Tj. 17 sierpnia 44 r. 

10

 Gajusz Kasjusz Longinus również płynął na Wschód, aby objąć zarząd nad 

prowincją Syrią. 

11

 Zob. Cyceron (Phil. 1,3,7-4,10). 

12

 Trzy miasta sprzyjające Antoniuszowi to Bononia, Regium i Parma. 

background image

 

167

bardziej liczył,  żywią do niego wielką wrogość, cała Italia go nie- 

nawidzi. Obce narody, od najbliższych brzegów Grecji aż po Egipt, 

znalazły się pod władzą i rozkazami najlepszych i najdzielniej- 

szych obywateli. Antoniusz całą nadzieję pokładał w bracie Gaju- 

szu; ten, średni z braci, prześcigał się z pozostałymi w występkach. 

Żwawo pognał do Macedonii, jakby go tam senat wypychał, a nie 

- zabraniał mu jechać. [5,11] O dobrzy bogowie, nąjgwałtowniejsza 

nawałnica, przeraźliwa pożoga, spustoszenie i zaraza  spadłyby na 

Grecję, gdyby niewiarygodne i boskie męstwo nie powstrzymało 

zapędów i zuchwałości tego szaleńca! Szybkość, dokładność, od- 

waga - wszystko to było udziałem Brutusa! Jednak nie należy lek- 

ceważyć chyżości nawet Gajusza Antoniusza, o którym można by 

powiedzieć, że omal frunął, a nie stąpał po ziemi, gdyby go po dro- 

dze nie zatrzymały spadki pozbawione dziedziców. Gdy chcemy, 

by inni ruszyli w drogę w sprawie publicznej, ledwo dajemy radę 

ich wypchnąć, a tego popchnęliśmy - zatrzymując. Lecz po cóż je- 

chał do Apollonii, Dyrrachium, do Iliryku, po co udał się do woj- 

ska imperatora Publiusza Watyniusza? Jak sam mówił, chciał tam 

zastąpić Hortenzjusza. Granice Macedonii nie są narażone na nie- 

bezpieczeństwo, jej sytuacja jest bezpieczna, a co do wojska, jeśli 

jakieś kiedykolwiek było niezagrożone, to właśnie wojsko w Mace- 

donii. Po co Antoniusz pojechał do Iliryku i legionów Watyniusza? 

[5,12] „Brutus też nie miał po co" - niechybnie powie jakiś nikczem- 

ny obywatel. Wszystkie legiony i wszystkie wojska, gdziekolwiek 

są rozmieszczone, stanowią  własność rzeczypospolitej. Przecież 

nie można powiedzieć,  że legiony, które opuściły Marka Antoniu- 

sza,

13

 należały bardziej do Antoniusza niż do państwa. Wszak czło- 

wiek, który przy użyciu powierzonej mu władzy i wojska atakuje 

rzeczpospolitą, traci wszelkie prawo do wydawania rozkazów i do 

kierowania tym wojskiem. [6,12] Gdyby sama rzeczpospolita wyda- 

wała wyrok, a jej postanowienia były  źródłem wszelkiego prawa, 

komuż przysądziłaby legiony narodu rzymskiego: Antoniuszowi 

czy Brutusowi? Pierwszy z nich leciał co tchu, aby grabić i dopro- 

wadzić do zguby sprzymierzeńców, by niszczyć wszystko tam, do- 

kądkolwiek udałoby mu się dotrzeć, by rabować i kraść, by woj- 

skiem narodu rzymskiego posłużyć się przeciwko temuż  właśnie 

rzymskiemu narodowi. Drugi wziął sobie za punkt honoru, by, 

gdziekolwiek trafi, tam zdawało się, że zabłysło światło nadziei na 

ratunek. Wreszcie pierwszy szukał środków, by rzeczpospolitą

 

13

 Mowa o Legionie Marsowym i Legionie IV; zob. Cyceron (Phil. 3,3,6-7). 

background image

 

168

obalić, drugi - by podźwignąć. I oto nie my widzieliśmy to lepiej, 

lecz  żołnierze, od których wszak nie wymaga się szczególnej roz- 

tropności w ocenie sytuacji.

 

[6,13] Brutus pisze, że Antoniusz z siedmioma kohortami

14

 sta- 

cjonuje w Apollonii i albo już został ujęty - oby sprawili to dobrzy 

bogowie! - albo też ten człowiek pełen szacunku dla senatu zapew- 

ne dlatego nie wkracza do Macedonii, by się nie zdawało, że dzia- 

ła wbrew uchwale senatu.

15

 W Macedonii Kwintus Hortenzjusz 

starannie i gorliwie przeprowadził pobór do wojska. Z listu Brutu- 

sa mogliście dowiedzieć się o jego szczególnej odwadze, godnej 

jego samego i przodków. Legion, którym dowodził legat Antoniu- 

sza, Lucjusz Pizon, poddał się pod rozkazy mego syna, Cycerona. 

Podzieloną na dwie części jazdę prowadzono do Syrii: jedna 

w Tessalii opuściła kwestora, który ją prowadził, i przeszła na stro- 

nę Brutusa; drugą Gnejusz Domicjusz, młodzieniec niezwykle od- 

ważny, mądry i konsekwentny, skłonił w Macedonii do wymówienia 

posłuszeństwa legatowi syryjskiemu.

16

 Natomiast Publiusz Waty- 

niusz - jego już przedtem słusznie pochwaliliście, a i teraz też za- 

sługuje na waszą pochwałę - otworzył przed Brutusem bramy Dyr- 

rachium i przekazał mu swoje wojsko. [6,14] Rzeczpospolita 

utrzymuje więc w posiadaniu Macedonię, dzierży Iliryk, broni 

Grecji. Nasze są legiony i lekkie oddziały, nasza jazda, a najbar- 

dziej nasz i nasz na zawsze - Brutus, bo do ratowania rzeczypospo- 

litej w równym stopniu przeznaczyło go najwyborniejsze męstwo, 

jak i los przypisany do rodów i imion jego ojca i matki.

 

[7,14] Kto mógłby się obawiać działań wojennych ze strony czło- 

wieka, który wolał bezczynnie czas pędzić w pokoju, niż wykazać 

się na wojnie, nim - zmuszeni - przystąpiliśmy do niej?

17

 On ni- 

gdy nie leżał bezczynnie - to słowo nawet nie może paść w obli- 

czu tak świetnego męstwa. Przecież całe państwo tęskniło za nim, 

był na ustach i językach wszystkich. Tak bardzo wojna mu niemi- 

ła, że gdy Italia pałała pragnieniem odzyskania wolności, on wolał

 

14

 Czyli z niewielką liczbą (ok. 4200) żołnierzy. Antoniusz usiłował wymknąć 

się z Apollonii, lecz został pojmany przez Brutusa. 

15

 Mowa o uchwale senatu z dnia 20 grudnia 44 r., która dotyczyła wstrzymania 

się z obsadzaniem prowincji do czasu, aż nowy rząd obejmie władzę. W słowach 

Cycerona pobrzmiewa oczywiście ironia. 

16

 Najprawdopodobniej mowa o Aulusie Allienusie. 

17

 Brutus „wolał bezczynnie czas pędzić" wówczas, gdy po zabiciu Cezara ra- 

zem z pozostałymi spiskowcami opuścił Rzym. 

background image

 

169

raczej nie czynić zadość zapałowi obywateli, niż narazić ich na nie- 

bezpieczeństwo walki. Nawet ci, którzy ganią powolność Brutusa, 

jednak podziwiają zarazem jego umiar i cierpliwość.

 

[7,15] Ale już słyszę, co gadają inni, bynajmniej nie potajemnie. 

Mówią,  że się obawiają, jak weterani zniosą fakt, iż Brutus dowo- 

dzi wojskiem. Jakby była jakaś różnica między wojskami Aulusa 

Hircjusza, Gajusza Pansy, Decymusa Brutusa, Gajusza Cezara 

a wojskiem Marka Brutusa. Skoro cztery wspomniane przeze mnie 

wojska chwalimy za to, że chwyciły za broń w obronie wolności 

narodu rzymskiego, to czy jest jakaś przyczyna, dla której żołnie- 

rzy Marka Brutusa nie można potraktować jak tamtych? Że niby 

imię Marka Brutusa jest podejrzane dla weteranów? Czy bardziej 

niż imię Decymusa Brutusa? Dobre sobie! Chociaż bowiem każdy 

z dwóch Brutusów w równym stopniu przyłożył rękę do tego, co 

się stało,

18

 i obaj zyskali jednakową  sławę, jednak to na Decymu- 

sa ludzie bolejący nad tym, co się stało, gniewali się bardziej i mó- 

wili, że nie powinien był tego czynić. A cóż teraz robią tak liczne 

wojska, jak nie to, że dokładają starań, aby Brutusa wyrwać z ob- 

lężenia? I kto prowadzi te wojska? Już w to wierzę, że ci, którzy 

chcą obalić postanowienia Cezara i chcą zdradzić sprawę wetera- 

nów. [8,16] Zastanawiam się, czy sam Cezar, gdyby żył, broniłby 

swych postanowień usilniej, niż robi to dzielny Hircjusz. Albo, czy 

można znaleźć kogoś bardziej oddanego sprawie niż syn?

19

 Tym- 

czasem pierwszy z nich, jeszcze nie powróciwszy do zdrowia po 

długotrwałej i ciężkiej chorobie, ile tylko miał sił, wszystkie skie- 

rował ku obronie wolności ludzi, których modlitwy, jak sądził, ura- 

towały go od śmierci. Drugi, silniejszy raczej mocą  męstwa niż 

wieku, właśnie z weteranami wyruszył, by z oblężenia uwolnić De- 

cymusa Brutusa. A zatem owi najpewniejsi i zarazem najbardziej 

zagorzali obrońcy postanowień Cezara toczą wojnę o życie Decy- 

musa Brutusa. W ślad za nimi idą weterani, bo widzą, że trzeba 

walczyć o wolność narodu rzymskiego, a nie o własne korzyści. 

[8,17] Jaka jest więc przyczyna, że ci, którzy wszelkimi siłami chcie- 

li uratować Decymusa Brutusa, mieliby krzywo patrzeć na wojsko 

Marka Brutusa?

 

Przecież gdyby było coś, czego należałoby się obawiać ze stro- 

ny Marka Brutusa, czyż nie dostrzegłby tego Pansa albo czy próż- 

nowałby, gdyby coś takiego dostrzegł? Któż od niego mądrzejszy

 

 

18

 Cyceron delikatnie wspomina zgładzenie Cezara. 

          

19

 Mowa o Oktawianie, adoptowanym synu Cezara. 

background image

 

170

w przewidywaniu przyszłych zdarzeń, kto bardziej gorliwy w usu- 

waniu zagrożeń? Poznaliście teraz, co myśli on o Marku Brutusie 

i jak go ceni. W swej mowie pokazał wyraźnie, co winniśmy po- 

stanowić w sprawie Brutusa i jakie względem niego wypada żywić 

uczucia. Tak daleki jest od tego, by wojsko Brutusa uważać za nie- 

bezpieczne dla rzeczypospolitej, że upatruje w nim najdzielniejszą 

i najpewniejszą podporę państwa. A może Pansa ma umysł przytę- 

piony lub dopuszcza się zaniedbania? Czy nie troszczy się o utrzy- 

manie postanowień Cezara, mając zamiar na mocy naszej uchwały 

wnieść pod obrady korniej ów centurialnych ustawę postanowienia 

te potwierdzającą i sankcjonującą?

20

 

[9,17] Niech więc przestaną udawać, że boją się o rzeczpospolitą 

ci, co się nie boją, a ci, co obawiają się wszystkiego, niech wyzbę- 

dą się bojaźni, by nie przyniosły szkody gra jednych i tchórzostwo 

drugich. [9,18] Do licha, cóż to za pomysł przeciwko najlepszej spra- 

wie powoływać się ciągle na imię weteranów? Gdybym jednak, 

wielbiąc ich męstwo, co czynię, dostrzegł, że cokolwiek sobie uzur- 

pują, nie mógłbym  ścierpieć ich zuchwałości. Czy przeszkodzi 

nam, pragnącym zerwać  pęta niewoli, człowiek, który powiedział- 

by, że weterani sobie tego nie życzą? Czyż nieliczni są ci, co chwy- 

tają za broń w obronie wolności? A może oprócz żołnierzy wetera- 

nów nie ma człowieka, którym by nie owładnął szlachetny gniew 

i pragnienie zrzucenia jarzma niewoli? Czy rzeczpospolita zdoła się 

ostać, ufając jedynie weteranom - bez znacznej pomocy młodzieży? 

Weteranów przecież powinniście wielbić jako obrońców wolności, 

ale gdy gotują niewolę, iść za nimi nie możecie. [9,19] Na koniec - 

niech wyrwie się z piersi głos słuszny i godny mojej osoby! -jeśli 

skinienie weteranów rządzić  będzie umysłami stanu senatorskiego 

i wszystko będziemy tu mówić i robić zgodnie z ich wolą, winni- 

śmy  życzyć sobie śmierci, którą obywatele rzymscy zawsze nad 

niewolę przedkładali. Wszelka niewola jest nieszczęściem, lecz na- 

wet gdyby była konieczna, [+] kiedyż wreszcie zaczniecie myśleć 

[+] o poświęceniu się sprawie wolności. Skoro nie ścierpieliśmy 

poprzedniej niewoli, koniecznej i przez los zesłanej, tę na własne 

życzenie znosić  będziemy? Cała Italia pała  żądzą odzyskania wol- 

ności, naród dłużej służyć nie może. Strój wojskowy i oręż daliśmy 

narodowi rzymskiemu później, niż on się tego domagał.

 

20

 Senat na posiedzeniu 17 marca 44 r. przegłosował uchwałę utrzymującą 

w mocy postanowienia Cezara (Phil. 1,1,1), a konsul Pansa miał przedstawić ją do 

ostatecznego zatwierdzenia ludowi na komicjach centurialnych. 

background image

 

171

[10,20] Przystąpiliśmy do sprawy odzyskania wolności z wielką 

nadzieją, czy nawet pewnością; choć, jak przyznaję, wynik wojny 

jest niepewny i Mars grozi wszystkim jednakowo, to jednak walkę 

o wolność trzeba toczyć z narażeniem  życia. Przecież ono nie po- 

lega jedynie na oddychaniu, a życie niewolnika w ogóle nie jest ży- 

ciem. Wszystkie ludy mogą znosić niewolę, ale nasz naród znosić 

jej nie może.

21

 Nie dla innej przyczyny tamci znoszą niewolę, jak 

dlatego, że uciekają przed trudem i bólem i wszystko mogą ścier- 

pieć, byleby tylko się przed nimi uchronić. Nas przodkowie na- 

uczyli i wpoili nam, że wszelkie nasze decyzje i czyny powinny 

wynikać z godności i cnoty. Odzyskanie wolności jest sprawą tak 

zaszczytną,  że aby to osiągnąć, nie należy unikać nawet śmierci. 

Choćby poprzez unikanie obecnego niebezpieczeństwa można by- 

ło dostąpić nieśmiertelności, jednak pewnie tym bardziej należało- 

by jej unikać, bo niewola byłaby dłuższa. Skoro zaś we dnie i w no- 

cy wszędzie nam śmierć zagraża, nie przystoi mężowi, a już 

najmniej Rzymianinowi wątpić,  że winien oddać ojczyźnie ducha, 

którego zawdzięcza naturze.

 

[10,21] Zewsząd biegną, by gasić pożar, co ogarnia już wszystko. 

Wszak idąc za Cezarem, weterani jako pierwsi odparli zakusy An- 

toniusza. Jego szaleństwo uśmierzył później Legion Marsowy, 

a Legion IV okiełznał. Potępiony przez własnych legionistów, 

wtargnął do Galii i poznał jej wrogość oraz nieprzychylność, po- 

twierdzone na polu bitwy. Ścigały go wojska Aulusa Hircjusza 

i Gajusza Cezara. Później Pansa przeprowadził pobór do wojska, 

czym podniósł na duchu Rzym i całą Italię. Jeden jest wróg wszyst- 

kich, choć przebywa z nim jego brat Lucjusz, obywatel tak drogi 

narodowi rzymskiemu, że naród dłużej znosić nie może tęsknoty za 

nim. [10,22] Czy istnieje potwór bardziej obmierzły i bardziej nieludz- 

ki niż on? Jak się zdaje, on urodził się po to, by Marek Antoniusz nie 

był najobrzydliwszym ze wszystkich śmiertelników. Jest z nimi 

Trebelliusz, który wrócił do łask po zniesieniu długów, jest Tytus 

Plankus i pozostali im podobni, co walczą i postępują tak, byśmy 

myśleli,  że przywołano ich z wygnania przeciwko rzeczypospoli- 

tej. Saksa zaś i Kafon, sami - nieokrzesani wieśniacy, co właści- 

wego ustroju ani nigdy nie widzieli, ani nie są gotowi go oglądać, 

niepokoją niedoświadczonych ludzi. Bronią postanowień nie Ceza- 

ra, lecz Antoniusza. Tak ich zaślepił ogrom Pól Kampańskich, że

 

21

 Zob. Cyceron (Phil. 3,1,3. 5,12. 11,29. 14,36; 6,6,19). 

background image

 

172

im nie wstyd, czemu bardzo się dziwię, gdy widzą, że za sąsiadów 

mają komediantów i aktorki.

22

 

[11,23] Dlaczego mielibyśmy się niepokoić tym, że wojsko Mar- 

ka Brutusa przybyło, by zlikwidować tę zarazę? Czy to człowiek 

nieumiarkowany i wzbudzający niepokoje? Przyjrzyjcie się, może 

on aż nazbyt cierpliwy. Przecież w zamiarach i czynach tego męża 

nigdy nie było niczego ani za dużo, ani za mało. Ojcowie, wszyst- 

kie pragnienia Marka Brutusa, każda myśl, cały jego umysł mają 

na względzie władzę senatu i wolność narodu rzymskiego. Oto je- 

go cel, na tym mu zależy. Próbował, co mógłby zyskać cierpliwo- 

ścią; skoro nie zyskał niczego, uznał, że przeciwko sile trzeba użyć 

siły. Teraz zatem jemu, ojcowie, powinniście przyznać to samo, co 

dwunastego dnia przed kalendami styczniowymi

23

 na mój wniosek 

przyznaliście Decymusowi Brutusowi i Gajuszowi Cezarowi.

24 

Waszą powagą zaaprobowaliście i pochwaliliście to, co prywatnie 

przedsięwzięli i czego dokonali. [11,24] Tak uczyńcie też względem 

Marka Brutusa, który rzeczypospolitej zgotował nieoczekiwaną 

i błyskawiczną pomoc w postaci legionów, jazdy oraz silnych li- 

czebnie wojsk pomocniczych. Dołączyć do niego trzeba Kwintusa 

Hortenzjusza, bo gdy otrzymał on w zarząd  Macedonię, w groma- 

dzeniu wojska okazał się wiernym i najbardziej konsekwentnym 

pomocnikiem Brutusa. Co do Marka Apulejusza, uważam,  że jego 

sprawę trzeba w senacie rozważyć oddzielnie. Świadczy o nim 

w liście Marek Brutus, że jako pierwszy postanowił gromadzić 

wojsko.

 

[11,25] Skoro tak się sprawa przedstawia, przeto biorąc pod uwa- 

gę słowa konsula Gajusza Pansy na temat odczytanego w senacie 

listu prokonsula Kwintusa Cepiona Brutusa,

25

 proponuję uchwałę 

następującej treści: „Ponieważ w bardzo trudnym dla rzeczypospo- 

litej czasie, dzięki staraniom, rozwadze, przemyślności i męstwu 

prokonsula Kwintusa Cepiona Brutusa prowincja Macedonia, Ili- 

ryk i cała Grecja, legiony, wojska i konnica zostały utrzymane we 

władzy senatu, narodu rzymskiego i konsulów, oświadczamy,  że 

Kwintus Cepion Brutus dobrze się tym zasłużył dla rzeczypospoli-

 

22

 Obdarowanych przez Antoniusza komediantów i aktoreczki, którzy z reguły 

nie cieszyli się wówczas szacunkiem, Cyceron wspomina niejeden raz; zob. Cyce- 

ron (Phil. 2,39,101; 8,3,9. 8,26). 

23

 Tj. 20 grudnia 44 r. 

24

 Zob. Cyceron (Phil 3,15,37-38). 

25

 Marek Brutus jest tu nazwany Kwintusem Cepionem Brutusem, jako adopto- 

wany (w 59 r.) syn swego wuja Kwintusa Serwiusza Cepiona. 

background image

 

173

tej, pozostawszy w zgodzie z własną i swych przodków godnością 

oraz obyczajami działania dla dobra rzeczypospolitej. Oświadcza- 

my,  że czyn ten jest i będzie miły senatowi i narodowi rzymskie- 

mu. [11,26] Niech prokonsul Kwintus Cepion Brutus troszczy się 

 

Marek Antoniusz 1 

o prowincję Macedonię, o Iliryk i całą Grecję, niech ich broni, 
strzeże i w całości je zachowa. Niechaj sprawuje dowództwo nad 
wojskiem, które sam wystawił i zgromadził. Niech ma możność 
żądać z publicznego skarbca, jeśli zajdzie taka potrzeba, pieniędzy 
potrzebnych na wydatki wojskowe, niech z nich korzysta i ich uży- 
wa. Na wydatki wojskowe może pożyczać od kogokolwiek uzna za 
słuszne. Niech żąda dostaw zboża i niech dołoży wszelkich starań, 
aby wraz ze swymi wojskami przebywać jak najbliżej Italii. 

 

Ponadto, ponieważ z listu prokonsula Kwintusa Cepiona Brutu- 

sa dowiedzieliśmy się,  że rzeczpospolita uzyskała znaczną pomoc 

dzięki działalności i męstwu prokonsula Kwintusa Hortenzjusza, 

a wszystkie jego decyzje pozostawały w zgodzie z decyzjami pro- 

konsula Kwintusa Cepiona Brutusa i w wielkiej mierze przysłużyły 

się rzeczypospolitej, dlatego oświadczamy,  że prokonsul Kwintus 

Hortenzjusz należycie, wedle porządku i dla dobra rzeczypospoli- 

tej uczynił to wszystko, a wolą senatu jest, by prokonsul Kwintus 

Hortenzjusz wspólnie z kwestorem, prokwestorem i legatami 

otrzymał w zarząd  prowincję Macedonię  aż do czasu, gdy mocą 

uchwały senatu zostanie wyznaczony jego następca".

 

background image

 

174

FILIPIKA JEDENASTA 

[1,1] Ojcowie, mimo wszystko uważam, że rzeczpospolita odnie-

sie pewną korzyść z wielkiego bólu, czy raczej żałoby, jaka stała się 
naszym udziałem po zadanej z niezwykłym okrucieństwem nie-
szczęsnej  śmierci Gajusza Treboniusza, najlepszego obywatela i 
najstateczniejszego człowieka. Wyraźnie zobaczyliśmy bowiem, 
jak wielkiego bestialstwa dopuszczają się ci, co występnie chwycili 
za broń przeciwko ojczyźnie. [1,2] Jest dwóch najbardziej pluga-
wych bandytów, odkąd ludzie pojawili się na ziemi: Dolabella i 
Antoniusz. Spośród nich jeden dokonał tego, czego pragnął, a o 
drugim doskonale wiadomo, co postanowił. Lucjusz Cynna był 
bezwzględny, Gajusz Mariusz w gniewie zacięty, Lucjusz Sulla 
gwałtowny, ale okrucieństwo żadnego z nich nie posunęło się dalej 
niż zadanie śmierci w akcie zemsty, co jednak uważano za nazbyt 
okrutne wobec obywatela. Aż zjawiła się oto niezwykła, niesłycha-
nie dzika para barbarzyńców dorównujących sobie w zbrodni. Pa-
miętacie wielką nienawiść i wojnę, jaką ze sobą toczyli.

1

 Później 

tychże ludzi ze względu na podobieństwo naj ohydniej szych cha-
rakterów i niegodziwe życie złączyły wyjątkowa zgodność i miłość 
wzajemna. A więc tym samym, czego dopuścił się Dolabella wobec 
człowieka będącego w zasięgu jego możliwości,

2

 Antoniusz 

zagraża wielu innym. Lecz podczas gdy tamten trzymał się z dala 
od naszych konsulów i wojsk, nic zgoła nie wiedząc o zgodzie se-
natu i narodu rzymskiego, jednak ufny wojskom Antoniusza, dopu-
ścił się zbrodni, które - jak sądził - w Rzymie już popełnił towa-
rzysz jego szaleństwa. 

1

 O sporach Antoniusza i Dolabelli zob. Cyceron (Phil. 2,32,79-84. 48,99). 

2

 Mowa o zamordowanym przez Dolabellę namiestniku Azji, Gajuszu 

Treboniuszu. 

background image

 

175

[1,3] Uważacie zatem, że ten drugi, tocząc wojnę, coś innego 

knuje i odmienne ma życzenia albo cel? Wszystkich, którzy o spra-
wach państwa bez skrępowania myślimy i wypowiadamy zdania 
godne nas samych, którzy pragniemy, by naród rzymski był wolny, 
wszystkich nas Antoniusz uznał nie za przeciwników, lecz za wro-
gów. Jednak gorsze kary obmyśla dla nas niż dla wrogów, bo 
uważa, że śmierć jest karą, jaką wymierza natura, natomiast gniew 
powinien zadawać męki i tortury. Cóż więc trzeba myśleć o wrogu, 
który, gdy zwycięży, śmierć inną niż na torturach będzie uważał za 
dobrodziejstwo? [2,3] Dlatego, ojcowie, chociaż nie potrzebujecie 
zachęty, sami bowiem z własnej woli zapłonęliście pragnieniem 
odzyskania wolności, jednak proszę: z tym większym zapałem i 
gorliwością brońcie wolności, im gorszych kar spodziewacie się dla 
pokonanych, gdy popadniemy w niewolę. 

[2,4] Antoniusz napadł na Galię, na Azję Dolabella: każdy z nich 

na prowincję cudzą. Jednemu przeciwstawił się Brutus, który z na-
rażeniem życia powstrzymał atak szaleńca chcącego wszystko spu-
stoszyć i rozgrabić, nie dopuścił, by szedł dalej, zamknął mu drogę 
powrotu, a pozwoliwszy się oblegać, z dwóch stron uwięził 
Antoniusza. Drugi wtargnął do Azji. Dlaczego? Jeśli zmierzał do 
Syrii, stała przed nim otworem droga pewna i niedługa. Dlaczego z 
legionem do Treboniusza? Wysłał przodem wiecznie potrzebują-
cego pieniędzy niejakiego Oktawiusza Marsa, zbrodniarza, zbója i 
nędzarza, aby pustoszył pola, nękał miasta, nie w nadziei zbicia 
majątku dla rodziny - ci, co go znają (ja nie mam przyjemności 
znać tego senatora), mówią,  że nie jest zdolny utrzymać majątku 
przy sobie - lecz po to, by choć na czas krótki zaspokoić chęć ulże-
nia swej nędzy. Za nim podążał Dolabella. [2,5] Nie budząc 
żadnych obaw co do wojny - któż by się przecież mógł jej 
spodziewać? - poufale i serdecznie rozmawiał z Treboniuszem, 
ściskał go i udając przyjaźń, dawał fałszywe oznaki najszczerszej 
życzliwości. Uścisk dłoni, zwykły znak zaufania, został 
pogwałcony zdradą i zbrodnią. Nocą, niczym do wrogiego miasta, 
Dolabella wkroczył do najwierniejszego i najstarszego wśród miast 
sprzymierzonych, do Smyrny. Napadnięto Treboniusza. Można by 
mu zarzucić brak ostrożności, gdyby to uczynił jawny wróg. 
Nieszczęsnego Treboniusza zaatakował człowiek, który wtedy 
jeszcze udawał obywatela. Los zechciał nam dać  aż nazbyt 
oczywisty dowód tego, czego pokonani muszą się obawiać. Byłego 
konsula, prokonsula prowincji Azji Dolabella wydał wygnańcowi 
Samiariuszowi: żeby nie okazać się zwycięzcą zbyt łaskawym, nie 
chciał zamordować go 

background image

 

176

natychmiast. Gdy zniewagami wydobywającymi się z plugawych 
ust sponiewierał najlepszego męża, stosując chłostę i tortury, po-
prowadził dochodzenie, gdzie znajdują się pieniądze publiczne. I 
tak przez dwa dni. A potem, skręciwszy Treboniuszowi kark, od-
rąbał mu głowę i kazał, by nabitą na włócznię obnoszono po mie-
ście. Resztę ciała wleczono i rozdzierano, wreszcie wrzucono do 
morza. [2,6] Z tym wrogiem, którego odrażające okrucieństwo 
przewyższyło dzikość wszystkich barbarzyńców, należy toczyć 
wojnę. Cóż mam powiedzieć o rzezi dokonanej na obywatelach 
rzymskich, co o grabieniu świątyń? Czy znajdzie się człowiek, 
który zdołałby opłakać tak wielkie nieszczęścia? A teraz tamten 
wałęsa się po całej Azji, jak król jeździ to tu, to tam. Myśli,  że 
jesteśmy zajęci inną wojną,

3

 jakby to nie jedna toczyła się wojna 

przeciw owej parze niegodziwych bezbożników. 

[3,6] Obraz okrucieństwa Marka Antoniusza rozpoznajecie w Do-

labelli, bo jedno ukształtowało drugie. Antoniusz dał Dolabelli 
przykłady zbrodni. Myślicie, że w Italii, jeśli się mu powiedzie, bę-
dzie bardziej łagodny niż tamten w Azji? Mnie się zdaje, że Dola-
bella doszedł do najdalszego punktu, do jakiego może się posunąć 
szaleństwo zezwierzęconego człowieka. Lecz i Antoniusz, jeśli 
znajdzie po temu okazję, nie zrezygnuje z żadnych kaźni. [3,7] 
Ojcowie, niech staną wam przed oczami owe obrazy, wprawdzie 
żałosne i opłakane, lecz niezbędne dla pobudzenia naszej odwagi: 
nocny atak na najznakomitsze miasto Azji, wtargnięcie zbrojnych 
do domu Treboniusza - nieszczęśnik pierwej mógł dostrzec miecze 
łotrów, nim usłyszał, o co chodzi. Wyobraźcie sobie wkroczenie 
furiata Dolabelli, jego słowa plugawe, dobywające się z ohydnych 
ust, dalej kajdany, chłostę, tortury, wreszcie kata Samiariusza. 
Mówią,  że Treboniusz zniósł to mężnie i cierpliwie. Wielka to 
chwała i moim zdaniem ze wszystkich największa. Jest przecież 
cechą  mędrca być przygotowanym na to, by ścierpieć z umiarem, 
cokolwiek się wydarzy. Dużego rozsądku wymaga zadbanie o to, 
by do czegoś takiego nie doszło, natomiast większego hartu ducha 
trzeba, by mężnie znieść nieszczęście, skoro już nastąpi. [3,8] A 
przecież Dolabella do tego stopnia zapomniał o właściwej ludziom 
dobroci - jakkolwiek nigdy nie była ona jego udziałem - że dawał 
upust swemu nienasyconemu okrucieństwu nie tylko na żywym, 
lecz nawet na zmarłym, a choć dręcząc go i pastwiąc się nad jego 
ciałem, nie mógł swej duszy nasycić, jednak napasł oczy. 

3

 Mowa o wojnie z Antoniuszem w obronie obleganego w Mutynie Brutusa. 

background image

 

177

[4,8] O Dolabello, tyś daleko nieszczęśliwszy niż  mąż, którego 

chciałeś uczynić najbardziej nieszczęśliwym. „Katusze Treboniusz 
zniósł ogromne". W ciężkiej chorobie wielu ludzi zniosło jeszcze 
większe, a jednak zwykliśmy ich nazywać nie nieszczęśliwymi, 
lecz cierpiącymi. „Długo trwały katusze". Trwały dwa dni, a 
przecież często wielu ludzi cierpi całymi latami i zaprawdę czasem 
ból zadawany przez kata nie jest cięższy od tego, który towarzyszy 
strasznym chorobom. [4,9]  Ale są inne - do was, o zbrodniarze i 
ludzie obłąkani, mówię! - są inne, o wiele żałośniejsze. Bo im 
większa jest moc duszy niż ciała, tym cięższe od cielesnych są 
cierpienia, które swój początek z duszy biorą. Bardziej więc godny 
pożałowania jest ten, kto zbrodnią się kala, niż człowiek zmuszony 
paść ofiarą zbrodni innego. Treboniusz doznał katuszy ze strony 
Dolabelli, a przecież podobnie Regulus ze strony Kartagińczyków. 
Skoro z tego powodu za niezmiernie okrutnych uznaliśmy 
Punijczyków, mających do czynienia z wrogiem, co należy sądzić o 
Dolabelli, który tak postąpił ze swym współobywatelem? Czy 
naprawdę można jedno z drugim porównywać i zastanawiać się, kto 
jest bardziej godny pożałowania: czy człowiek, którego śmierć 
senat i naród rzymski pragną pomścić, czy ten, który przez senat 
jednogłośnie został uznany za wroga?

4

 Czy znajdzie się ktoś, kto 

nie dopuszczając się największej zniewagi wobec Treboniusza, 
mógłby zestawiać  życie Treboniusza i Dolabelli? Któż nie zna 
mądrości Treboniusza, talentu, wykształcenia, cnotliwości, 
wielkoduszności, jakimi wykazał się w walce o wolność ojczyzny? 
Dolabelli już w dzieciństwie okrucieństwo jawiło się jako rozkosz, 
później tak obrzydliwa stała się jego sprośność,  że nieustannie 
znajdował radość w tym, czego przez wzgląd na własną 
przyzwoitość nie mógłby mu wytknąć nawet nieprzyjaciel. [4,10] 
Na bogów nieśmiertelnych, i ten człowiek należał do mojej 
rodziny!

5

 Przed niezbyt dociekliwym wady bywają ukryte. Teraz 

też, być może, nie byłbym mu obcy ani on mnie, gdyby nie okazał 
się wrogiem murów ojczyzny, wrogiem tego miasta i Penatów, 
wrogiem ołtarzy i ognisk domowych nas wszystkich, wreszcie 
wrogiem natury i ludzkości. Przez niego napomniani, z większą 
pilnością i czujnością strzeżmy się Antoniusza. 

[5,10] Przecież Dolabella nie miał przy sobie tak wielu 

wszystkim znanych i wyróżniających się  łotrów. Widzicie 
tymczasem, jakich 

4

 Senat uznał Dolabellę za wroga publicznego podczas posiedzenia 

poprzedzającego to, na którym Cyceron wygłosił jedenastą filipikę. 

5

 Dolabella był mężem ukochanej córki Cycerona, Tullii. 

background image

 

178

i jak licznych ma ich Antoniusz - przede wszystkim brata Lucjusza. 
O bogowie nieśmiertelni, jakiż to zły duch, jedna wielka zbrodnia i 
łotrostwo, bezdenna otchłań i przepaść! Czego on waszym zdaniem 
nie wchłania w marzeniach, czego w myślach nie pożera, czyjej 
krwi nie chłepcze, w czyje posiadłości i majątki nie wbija 
bezwstydnych oczu z niecną nadzieją, ze złymi zamiarami? 

[5,11] Co powiedzieć o Cenzorynie? On w słowach przekonywał, 

że pragnie zostać pretorem miejskim, a zachowywał się jak gbur ze 
wsi. Cóż mówić o Bestii? Ten zapowiada, że będzie się ubiegać o 
konsulat w miejsce Brutusa. Niech Jowisz odwróci od nas ową 
przeklętą wróżbę! Toż to absurd, by człowiek, co nie mógł być pre-
torem, ubiegał się o konsulat! Chyba że za preturę uznać wyrok 
sądowy. Zaiste drugi z niego Cezar Wopiskus: mąż wielce 
utalentowany, bardzo wpływowy i po edylacie o konsulat się 
ubiega - zwolnijmy go z obowiązku przestrzegania ustaw!

6

 Wszak 

z powodu niesłychanej - już w to wierzę - godności ustawy go nie 
obowiązują. Gdy go broniłem w sądzie, pięć razy został uwolniony 
od zarzutów. Szóstą palmę w Rzymie nawet gladiatorzy otrzymują 
z trudem.

Jednak nie ja ponoszę winę za wydanie tego wyroku, 

broniłem go w najlepszej wierze, to sędziowie powinni zatrzymać 
w Mieście tak znakomitego i wybitnego senatora. Zdaje się zatem, 
że on cały czas stara się nas przekonać,  że ci, których wyroki 
unieważniliśmy, postąpili dobrze i z myślą o rzeczypospolitej.

8

 

[5,12] Nie o nim jednym można to powiedzieć: w owym obozie 

są inni, słusznie skazani, których odwołanie z wygnania to hańba. 
Myślicie, że jakie, jeśli nie najbardziej okrutne, będą zamiary ludzi 
wrogich wobec wszystkich prawych? Do ich grona należy niejaki 
Saksa - tego nam Cezar wytrzasnął z samych krańców Celtyberii i 
dał za trybuna ludowego. Dawniej stawiał obozy wojskowe, teraz 
ma nadzieję Miasto postawić na nowo. Oby się trzymał z dala, a 
przekleństwo niech spadnie na jego głowę, nas przy tym ratując! 
Wraz z nim weteran Kafon, przez weteranów jak nikt znienawidzo-
ny. Im niby ponad przydział, który otrzymali wśród domowych 
nieszczęść, Antoniusz hojnie użyczył dóbr kampańskich, aby mie- 

6

 Zob. „Słowniczek", hasło: 'leges annales'. 

7

 Szóstej palmy, czyli oznaki zwycięstwa, nie otrzymał Cyceron po 

przegranej obronie sądowej Lucjusza Kalpurniusza Pizona Bestii (57 r.), 
którego skazano na wygnanie za nadużycia, jakich się dopuścił, zabiegając o 
preturę. 

8

 Senat na posiedzeniu 17 marca 44 r. potwierdził wszystkie postanowienia 

Cezara, również te, na mocy których przywołano banitów, a wśród nich 
właśnie Bestię. 

background image

 

179

li z czego wykarmić pozostałe majątki. Oby się tymi zadowolili! 
Znieślibyśmy i to, choć z trudem, lecz wszystko trzeba było znieść, 
by uniknąć tej jakże haniebnej wojny. 

[6,13] Cóż powiedzieć jeszcze? Czy nie macie przed oczyma 

owych gwiazd obozu Marka Antoniusza? Najpierw dwaj koledzy 
Antoniuszów i Dolabelli: Nukula i Lenton, co Italię porozdawali na 
mocy ustawy, którą senat uznał za przeprowadzoną przy użyciu si-
ły.

9

 Jeden z nich skrobnął kilka komedyjek, drugi tragedię odegrał. 

A co wiemy o Apulusie Domicjuszu? Dopiero co widziałem na 
liście jego dobra wystawione na licytację, wszak karygodne jest 
niedbalstwo zarządców. Niedawno nie tyle podał, co wlał w gardło 
truciznę synowi siostry. Zaprawdę nie mogą inaczej, jak tylko 
rozrzutnie  żyć ludzie, którzy na nasze dobra mają apetyt, skoro 
trwonią  własne. Oglądałem też licytację Publiusza Decjusza, 
znakomitego męża, który idąc w ślad za przykładem przodków, 
sam poświęcił się za długi.

10

 Nie znalazł się jednak na tej licytacji 

żaden nabywca. Śmieszny to człowiek, skoro uważa,  że może 
uwolnić się od długów, sprzedając cudze dobra. [6,14] Cóż mam 
rzec o Trebelliuszu? Zdaje się,  że ukarały go Furie dłużników, a 
zemstą za to popieranie zniesienia długów stało się zniesienie 
zobowiązań jego własnych dłużników. Co o Tytusie Planku? 
Najzacniejszy obywatel, Akwila, wypędził go z Pollencji, łamiąc 
mu przy tym nogę. Oby wcześniej to mu się przydarzyło, żeby nie 
mógł tu wrócić! Ale niemal pominąłem gwiazdę i ozdobę całego 
tego wojska: Tytusa Anniusza Cymbra, syna Lizydika, z grecka - 
prawdziwego Lizydikusa, wszak wszelkie prawa naruszył; chyba że 
Cymbrowi prawo pozwala zabić brata.

11

 Przed jaką zbrodnią 

powstrzyma się Antoniusz, mając taki i tego rodzaju zastęp, skoro 
Dolabella z nieporównanie mniejszą zgrają  łotrów dopuścił się 
niezliczonych morderstw? 

[6,15] Przeto jak niegdyś często, nierad temu, różniłem się zda-

niem z Kwintusem Fufiuszem, tak teraz chętnie zgadzam się z tym, 

9

 Zob. Cyceron (Phil. 6,5,14 i 13,15,31). 

10

 Ironia: przodkowie Decjusza poświęcili się bogom, by ratować wojsko. 

Publiusz Decjusz, o którym mówi Cyceron, zaprzedał się Antoniuszowi z 
nadzieją, że ten uwolni go od długów. 

11

 Cyceron drwi z Tytusa Anniusza Cymbra, najpierw wspominając, że zabił 

swego brata, więc jak ojciec powinien nazywać się Lizydykiem (dosł. 
'uwolniony spod prawa', od greckich słów  lyo  'uwalniam' i dike  'prawo'). 
Kolejna drwina oparta jest na igraszce słownej: Cymber jest prawdziwie 
Cymbrem, bo tak jak plemię Cymbrów walczyło z Germanami, tak i on może 
zabić brata (po łacinie G(g)ermanus to 'Germanin' i 'brat'). 

background image

 

180

co powiedział.

12

 Powinniście z tego wywnioskować, że mam zwy-

czaj walczyć nie z człowiekiem, ale z poglądami. Nie tylko się z 
nim zgadzam, lecz i składam Fufiuszowi wielkie dzięki, bo wy-
powiedział się surowo, poważnie i zgodnie z interesem rzeczypo-
spolitej: uznał Dolabellę za wroga i stwierdził,  że jego dobra po-
winny trafić do publicznego skarbca. Choć nie ma niczego, co 
można by dodać - czyż mógł wypowiedzieć się ostrzej i z większą 
surowością? - dorzucił jednak, że jeśli ktoś z zabierających głos po 
nim przedstawi bardziej radykalne zdanie, on się do niego 
przychyli. Któż nie pochwali takiej nieustępliwości? 

[7,16] Ponieważ Dolabellę już uznaliśmy za wroga, teraz musimy 

z nim podjąć walkę zbrojną. On wszak nie próżnuje: ma legion, ma 
zbiegów, ma przeklętą zgraję zbrodniarzy, a sam jest bezgranicznie 
zadufany, skory do gwałtu, gotów na śmierć godną gladiatora. 
Ponieważ z uznanym wczoraj za wroga Dolabellą trzeba toczyć 
wojnę, należy wybrać wodza. Padły dwie propozycje, z których nie 
popieram  żadnej - jednej, ponieważ twierdzę,  że zawsze jest nie-
bezpieczna, chyba że dyktuje ją konieczność, drugą w chwili obec-
nej uważam za niestosowną.

13

 [7,17] Wszak przyznawanie nadzwy-

czajnej władzy schlebia ludowi, a to postępek lekkomyślny, co w 
najmniejszym stopniu przystoi naszej powadze i temu stanowi. W 
czasie niezwykle ciężkiej wojny z Antiochem, gdy Lucjuszowi 
Scypionowi przypadła prowincja Azja,

14

 a mniemano, że zbyt mało 

w nim odwagi i mierne ma siły, senat chciał powierzyć ten obo-
wiązek jego koledze, Gajuszowi Leliuszowi, ojcu Leliusza Mądre-
go. Powstał wówczas Publiusz Afrykańczyk, starszy brat Lucjusza 
Scypiona, i wyprosił zdjęcie tej hańby z jego rodziny. Powiedział, 
że jego brat odznacza się prawdziwym męstwem i największą roz-
tropnością, a on sam mu pomoże jako legat, pomimo wieku i do-
konań. Po tych słowach nic nie zmieniono odnośnie do prowincji 
Scypiona i już więcej nie domagano się przyznania nadzwyczajnej 
władzy do prowadzenia tej wojny. Nie żądano tego także podczas 
dwóch poprzednich wojen punickich, które toczyli i do końca do-
prowadzali albo konsulowie, albo dyktatorzy, podczas wojny z Pyr-
rusem, z Filipem i później, w czasie wojny achajskiej czy trzeciej 

12

 Kalenus tym razem sam wnióst o uznanie Dolabelli za wroga państwa. 

13

 Pierwsza propozycja zakładała powierzenie dowództwa człowiekowi 

prywatnemu Publiuszowi Serwiliuszowi, a druga - konsulom Hircjuszowi i 
Pansie. 

14

 Scypionowi przypadła w udziale nie Azja, lecz Grecja; prowincję Azję 

utworzono dopiero z terenów wówczas Antiochowi odebranych. 

background image

 

181

punickiej - wtedy to, mimo że naród rzymski sam wybrał sobie od-
powiedniego wodza, Publiusza Scypiona, chciał jednak, żeby woj-
nę prowadził on jako konsul. 

[8,18] Za konsulatu Publiusza Licyniusza i Lucjusza Waleriusza 

trzeba było walczyć z Arystonikiem. Zapytano naród, kogo w tej 
wojnie chciałby mieć za wodza. Konsul i najwyższy kapłan, Kras-
sus, zagroził karą pieniężną swemu koledze w konsulacie Flakku-
sowi, flaminowi Marsa, jeśliby odstąpił od sprawowania kultu. Od 
kary naród rzymski odstąpił, jednak rozkazał flaminowi słuchać 
najwyższego kapłana. Lecz nawet wówczas nie powierzono pro-
wadzenia wojny człowiekowi prywatnemu: choć żył Afrykańczyk, 
który rok wcześniej odbył triumf nad Numancją i dalece wszystkich 
przewyższał męstwem oraz chwałą wojenną, jednak otrzymał głos 
tylko dwóch tribus.  I tak prowadzenie wojny naród rzymski 
powierzył konsulowi Krassusowi, a nie Afrykańczykowi, bo ten był 
człowiekiem prywatnym. 

Ustawę o przyznaniu nadzwyczajnej władzy Gnejuszowi Pom-

pejuszowi, mężowi wybitnemu i pierwszemu wśród obywateli, 
wnieśli trybunowie ludowi wzbudzający niepokoje.

15

 Jeśli zaś cho-

dzi o prowadzenie wojny z Sertoriuszem senat powierzył mu jako 
człowiekowi prywatnemu, a to dlatego, iż konsulowie odmówili; 
wówczas więc Lucjusz Filippus orzekł, że nie posyła go jako pro-
konsula, lecz zamiast konsulów. 

[8,19] Cóż to zatem za komicja wielce rozsądny i poważny oby-

watel, Lucjusz Cezar, wprowadził do senatu, jaką kampanię wy-
borczą rozniecił? Przyznaje władzę mężowi znakomitemu i nieska-
zitelnemu, lecz jednak prywatnemu

16

 - nakłada tym na nas ogromny 

ciężar. Gdy się zgodzę - wprowadzę do kurii rywalizację o urząd. 
Gdy zgody nie wyrażę - zda się,  że jak na komicjach własnym 
głosem wielkiemu przyjacielowi odmawiam przyznania urzędu 
przynoszącego zaszczyt. Jeśli komicja w senacie mieć chcemy, 
prośmy, kandydujmy, niech rychło podadzą nam tabliczki do 
głosowania, jakie ludowi się daje. Dlaczego, Cezarze, dopro-
wadzasz do tego, by się wydawało, że albo znakomity mąż poniósł 

15

 Cyceron sugeruje tu, że decyzja o powierzeniu Pompejuszowi, wówczas 

człowiekowi prywatnemu, dowództwa w wojnie z Mitrydatesem w 67 r. była 
dziełem trybunów ludowych, Aulusa Gabiniusza i Gajusza Maniliusza, sam 
tymczasem wygłosił słynną mowę Pro lege Manilia, 

16

 Mowa o Publiuszu Serwiliuszu Izauryku, synu Publiusza Serwiliusza 

Watii Izauryka (który przyczynił się do odwołania Cycerona z wygnania). 

background image

 

182

porażkę - jeśli się z tobą nie zgodzimy, albo że nas wszystkich 
pominięto - wszak równi z nim godnością nie zostaniemy uznani za 
godnych owego zaszczytu? 

[8,20] „Ale przecież  młodzieniaszkowi Gajuszowi Cezarowi 

przyznałeś nadzwyczajną  władzę, oddając swój głos" - już  słyszę 
ten zarzut.

17

 On przecież udzielił mi nadzwyczajnej pomocy, a kie-

dy mówię, że pomógł mnie, mówię tym samym, że pomógł sena-
towi i narodowi rzymskiemu. Miałbym nie przyznać nadzwyczajnej 
władzy człowiekowi, który skutecznie i niespodziewanie przyszedł 
rzeczypospolitej na ratunek, a bez niego ona mogłaby się nie ostać? 
Trzeba mu było albo wojsko odebrać, albo władzę przyznać, innej 
możliwości nie ma, bo jakże bez przyznania władzy można 
dowodzić wojskiem? Nie należy jednak uważać, że przyznano coś, 
czego po prostu nie odebrano. Odebralibyście, ojcowie, władzę 
Gajuszowi Cezarowi, gdybyście mu jej nie przyznali. Weterani, 
którzy w obronie rzeczypospolitej, idąc za jego powagą i imieniem 
oraz posłuszni jego rozkazom, chwycili za broń, chcieli, by nimi 
dowodził. Legion Marsowy i Legion IV uznały nad sobą  władzę 
senatu i opowiedziały się za majestatem rzeczypospolitej, lecz 
Gajusza Cezara chciały mieć za wodza i naczelnika. Gajuszowi 
Cezarowi wojenna konieczność dała władzę, a senat pęki rózeg.

18

 

Ale czy senat kiedykolwiek powierzył  władzę człowiekowi 
wolnemu od obowiązków publicznych i nieprowadzącemu działal-
ności politycznej? Zaklinam cię, Lucjuszu Cezarze, wszak mam do 
czynienia z doświadczonym politykiem - odpowiedz! 

[9,20] Lecz dość o tym, niech się nie wydaje, że odmawiam po-

parcia najbliższemu przyjacielowi, człowiekowi, który oddał mi 
wielkie usługi. Chociaż, czy można odmówić poparcia komuś, kto 
nie tylko o nie nie prosi, lecz nawet go nie chce? 

[9,21] Ojcowie, jest druga propozycja: aby konsulowie ciągnęli 

losy, który ma ścigać Dolabellę w Azji i Syrii. Niestosowne to, 
zważywszy na godność konsulów i na powagę sytuacji, a zaraz po-
wiem, dlaczego i dla rzeczypospolitej jest bezużyteczne, lecz naj-
pierw zobaczcie, jakaż to hańba dla konsulów. Kiedy konsul desy-
gnowany w oblężeniu,

19

 a od jego oswobodzenia zależy ratunek 

17

 O przyznaniu Oktawianowi nadzwyczajnych uprawnień zob. Cyceron 

(Phil. 5,17,45-46). 

18

 Zob. „Słowniczek", hasło: 'rózgi'. 

19

 Konsul desygnowany, o którym mowa, to oblężony przez Marka 

Antoniusza w Mutynie Decymus Brutus. 

background image

 

183

rzeczypospolitej, kiedy źli obywatele i mordercy odłączyli się od 
narodu rzymskiego, my zaś toczymy wojnę, która rozstrzygnie o 
godności, wolności i życiu - bo jeśliby ktokolwiek wpadł w ręce 
Antoniusza, zostanie poddany torturom i umęczony - a wreszcie 
kiedy walkę o to wszystko zlecono i powierzono najlepszym i naj-
dzielniejszym konsulom, czy można w takich okolicznościach robić 
wzmiankę o Azji i Syrii, aby się zdawało,  że dajemy pole do 
podejrzeń i zazdrości? [9,22] Ale powie ktoś,  że w uchwale są 
słowa „po wyswobodzeniu Brutusa" - jeszcze brakuje, byśmy 
napisali: „po opuszczeniu, osamotnieniu i zdradzie". Twierdzę, że o 
owych prowincjach wzmiankowano w najbardziej niestosownym 
czasie. 

Gajuszu Panso, jakkolwiek wytężałbyś swą uwagę, co zresztą 

czynisz, by z oblężenia uwolnić męża dzielnego i najsłynniejszego 
ze wszystkich, jednak zaistniała sytuacja niechybnie zmusi cię, byś 
się czasami zajął również pościgiem za Dolabellą i część swych 
myśli oraz trosk poświęcił wydarzeniom w Azji i Syrii. Gdyby to 
było możliwe, chciałbym, abyś miał wiele umysłów i wszystkie za-
jął sprawą Mutyny, lecz ponieważ to niemożliwe, prosimy: wytęż 
cały swój umysł, tak przecież wybitny i znakomity, i o niczym in-
nym nie myśl, jak tylko o Brutusie. [9,23] Ty postępujesz w ten 
sposób i wiem, że cały oddajesz się sprawie, jednak dwóch rzeczy 
naraz, zwłaszcza wielkiej wagi, nikt nie tylko nie zdoła załatwić, 
lecz nawet przemyśleć. Twą niezrównaną gorliwość winniśmy 
pobudzać i podgrzewać, a nie kierować w inną stronę. 

[10,23] Dodaj do tego, co ludzie mówią, dorzuć podejrzenia i za-

wiść. Naśladuj mnie, którego zawsze chwaliłeś. Wybornie zaopa-
trzonej i uporządkowanej prowincji ofiarowanej mi przez senat nie 
przyjąłem, aby zaniechawszy wszystkiego, gasić pożar trawiący 
ojczyznę.

20

 Z wyjątkiem mnie jednego nie znajdziesz nikogo, komu 

- przez wzgląd na naszą zażyłą przyjaźń - będziesz mógł się 
zwierzyć z własnych spraw, nie spotkasz nikogo, kto uwierzy, że 
wbrew twoim chęciom przyznano ci prowincję. Proszę cię, postę-
puj stosownie do swej wyjątkowej mądrości, oddal tę plotkę i 
spraw, aby się nie wydawało,  że pożądasz tego, o co nie dbasz. 
[10,24] Przecież tym usilniej winieneś się starać, by to samo podej-
rzenie nie padło również na twego kolegę w konsulacie, wszak 

20

 Cyceron w 63 r. zamienił się z drugim konsulem, Gajuszem Antoniuszem 

Hybrydą, przydzielonymi im prowincjami: Galią Przedalpejską i Macedonią, a 
później również zrzekł się Galii na rzecz pretora Kwintusa Metella Celera, po 
to, by nie opuszczając Rzymu, wziąć udział w rozprawie z katylinarczykami. 

background image

 

184

z niego mąż znakomity. Nic on o tym wszystkim nie wie, niczego 
nie podejrzewa, wojnę prowadzi, w szyku stoi, toczy krwawą walkę 
o  życie.

21

 O tym, że przyznano mu prowincję, usłyszy wcześniej 

niż o tym, że ta sprawa w ogóle znalazła się na porządku dziennym. 
Nasze wojska stanęły w obronie rzeczypospolitej nie z przymusu 
służby wojskowej, lecz z własnej dobrej woli - obawiam się, by nie 
ostygł ich zapał, jeśli dowiedzą się, że my myślimy o czym innym, 
nie o wojnie. Skoro zdaje się właściwe, by konsulowie zabiegali o 
prowincje, jak często czyniło wielu znakomitych mężów, najpierw 
zwróćcie nam Brutusa, gwiazdę i ozdobę państwa. Strzec go trzeba 
jak w przybytku Westy posągu zesłanego z nieba,

22

 po to, byśmy 

żyli bezpiecznie, póki on istnieć  będzie. Wówczas, jeśli to 
możliwe, ku niebu was wzniesiemy na naszych barkach, a w każ-
dym razie wybierzemy wam prowincje najodpowiedniejsze, ale te-
raz zajmujmy się tym, co najbardziej istotne, a najbardziej istotne 
jest to, czy będziemy  żyć  wolni,  czy  czeka  nas  śmierć, którą nie-
wątpliwie należy przenieść ponad niewolę. 

[10,25] A jeśli ta propozycja odwleka pościg za Dolabellą? Kiedy 

wreszcie przybędzie tam konsul? Czy mamy czekać, aż nawet ślad 
nie pozostanie po miastach i krajach Azji? „Konsulowie wyślą któ-
regoś ze swych poprzedników". Już  pędzę się z tym zgodzić, ja, 
który niedawno nie pozwoliłem przyznać nadzwyczajnej władzy 
mężowi znakomitemu, lecz nie piastującemu żadnego urzędu. Czy 
poślą kogoś godniejszego niż Publiusz Serwiliusz? Przecież w pań-
stwie nie ma takiego. A więc miałbym teraz dopuścić, aby od ro-
zeznania jednego człowieka uzależniono to, do czego prawa odmó-
wiłem nawet senatowi? 

[10,26] Ojcowie, potrzebujemy człowieka kompetentnego i przy-

gotowanego, który na mocy prawa posiada odpowiedni zakres 
władzy, prócz tego jest poważany, ma nazwisko, wojsko i dał się 
poznać jako oddany sprawie oswobodzenia rzeczypospolitej. 
[11,26] Kto nim jest? Albo Marek Brutus, albo Gajusz Kasjusz, 
albo obaj razem. Uchwaliłbym tak, jak często się to robi: 
„konsulowie, jeden z dwóch albo razem",

23

 gdybyśmy wcześniej 

nie skłonili Brutusa do pozostania w Grecji i nie woleli skierować 
jego posił- 

21

 Hircjusz już wyruszył przeciwko Antoniuszowi; zob. Cyceron (Phil. 

7,4,12). 

22

 Znak z nieba zesłany to palladium, które spadło z nieba u stóp Dardana, 

założyciela Troi. Przywiezione do Italii przez Eneasza było z pietyzmem 
przechowywane w świątyni Westy. 

23

 Zob. Cyceron (Phil. 6,19,53; 7,4,11; 8,11,33; 9,7,16). 

background image

 

185

ków do Azji, zamiast do Italii - nie żebyśmy nie uzależniali na-
szych losów od wyniku wojny z Dolabellą, lecz by wojska w Italii 
otrzymały posiłki również zza morza. Poza tym, ojcowie, Marka 
Brutusa zatrzymuje teraz także Gajusz Antoniusz - zajmuje on 
Apollonię, miasto wielkie i potężne, trzyma też, jak podejrzewam, 
Byllidę i Amancję, nastaje na Epir i nęka Orikum, a ma dość kohort 
i jazdę.

24

 Jeśli Brutusa skierujemy stamtąd na inną wojnę, z 

pewnością utracimy Grecję. Trzeba również zadbać o Brundyzjum i 
całe tamtejsze wybrzeże Italii. Swoją drogą dziwię się,  że 
Antoniusz tak zwleka, przecież ma zwyczaj sam rękawy zakasy-
wać

25

 i zbyt długo nie nęka go lęk o wynik oblężenia. Jeśli Brutus 

dopnie swego i dojdzie do wniosku, że rzeczypospolitej lepiej się 
przysłuży, ścigając Dolabellę, niż pozostając w Grecji, uczyni tak, 
jak sam uzna za słuszne, jak zresztą czynił dotąd, a wśród tylu po-
żarów, które trzeba ugasić bezzwłocznie, nie będzie czekał na de-
cyzje senatu, [11,27] Przecież Brutus i Kasjusz w wielu już 
sprawach sami byli sobie senatem. W tak wielkim bowiem 
zamieszaniu i zawierusze trzeba raczej sytuacji sprostać, niż 
oglądać się na obyczaje. Wszak nie po raz pierwszy Brutus i 
Kasjusz uznali dobro i wolność rzeczypospolitej za najświętsze 
prawo i najlepszy obyczaj. A zatem, jeśliby nam nikt nie 
przedstawił planu ścigania Dolabelli, i tak uznałbym go za 
uchwalony, skoro żyją  mężowie dzielni i cenieni, z  najlepszych 
rodów; wojsko jednego znamy doskonale, a o żołnierzach drugiego 
już usłyszeliśmy. 

[12,27] Czy więc, znając nasze pragnienia, Brutus poczeka na na-

sze uchwały? Przecież nie udał się do prowincji swojej, na Kretę, 
lecz popędził do cudzej - do Macedonii.

26

 Uznał za sprawę osobistą 

to wszystko, co wy chcielibyście, żeby było wasze. Zaciągnął nowe 
legiony, stare przeciągnął na swoją stronę, wziął do siebie jazdę 
odebraną Dolabelli, a jego uznał za wroga, zanim jeszcze dopuścił 
się on tak potwornego morderstwa. Gdyby nie uznał go za wroga, 
w jaki sposób mógłby odebrać konsulowi jazdę? 

[12,28] A Gajusz Kasjusz, obdarzony taką samą jak Brutus wiel-

kodusznością i roztropnością? Czyż nie wyjechał z Italii z zamia-
rem bronienia Syrii przed Dolabellą? Na mocy jakiej ustawy? Ja- 

24

 O działalności Gajusza Antoniusza zob. Cyceron (Phil. 10,5,10-11). 

25

 

ZAKASYWAĆ RĘKAWY 

(accipere manicas) - dosł. 'nasuwać rękaw na rękę', 

na kształt rękawicy, aby być przygotowanym do pracy. 

26

 O Macedonii przyznanej Kwintusowi Hortenzjuszowi zob. Cyceron (Phil. 

10,5,11. 11,26). 

background image

 

186

kim prawem? - tym, które Jowisz ustanowił: mówi ono, że za 
zgodne z prawem i słuszne należy uznać wszystko, co służy dobru 
państwa. Przecież niczym innym jak właśnie prawem jest prawy 
rozum, będący cząstką rozumu boskiego, nakazujący czynić dobrze 
i powstrzymywać się od czynienia zła. Tego więc prawa usłuchał 
Kasjusz, gdy udawał się do Syrii, prowincji cudzej, jeśli weźmiemy 
pod uwagę prawo pisane, ale po jego uchyleniu, zgodnie z prawem 
natury - do własnej .

27

 

[12,29] Lecz abyście i wy to usankcjonowali, wnoszę, co nastę-

puje: „Ponieważ senat uznał za wrogów narodu rzymskiego Pu-
bliusza Dolabellę i tych, co byli jego wspólnikami, towarzyszami i 
pomocnikami w tak okrutnej i haniebnej zbrodni, postanawia, że z 
Publiuszem Dolabellą trzeba toczyć wojnę, aby w obliczu bogów i 
ludzi należną karę poniósł człowiek, który wszystkie boskie i 
ludzkie prawa pogwałcił zbrodnią nową, niesłychaną i nie-
wybaczalną, który niegodziwym morderstwem stargał ojczyznę. 
[12,30] Toteż jest wolą senatu, aby prokonsul Gajusz Kasjusz spra-
wował zarząd nad prowincją Syrią na tych zasadach, jakby mu ją 
przyznano zgodnie z obowiązującym prawem. Jest wolą senatu, 
żeby Gajusz Kasjusz od prokonsulów Kwintusa Marcjusza Kry-
spusa i Lucjusza Stajusza Murka oraz od legata Aulusa Allienusa 
otrzymał dowództwo nad wojskami przez nich mu przekazanymi

28 

żeby z tymi wojskami i z innymi, które udałoby się zebrać, na lą-
dzie i morzu toczył z Dolabellą wojnę. Niech dla prowadzenia tej 
wojny w Syrii, Azji, Bitynii i Poncie posiada uprawnienia i władzę 
wydawania rozkazów wszystkim, którym uzna za słuszne, w kwe-
stii okrętów, marynarzy, finansów i innych środków potrzebnych na 
ten cel. Do którejkolwiek prowincji wkroczy, by rozgrywać  tę 
wojnę, niech prokonsul Gajusz Kasjusz posiada władzę większą niż 
zarządzający ową prowincją w chwili wkroczenia do niej pro-
konsula Gajusza Kasjusza. [12,31] Jeśli król Dejotar ojciec i król 
De-jotar syn, podobnie jak często w wielu wojnach szli z pomocą 
narodowi rzymskiemu, także teraz udzielą finansowego wsparcia 

27

 Cyceron nawiązuje do stoickiej nauki o prawie naturalnym - dziele 

przenikającego cały świat boskiego rozumu, obecnego w każdej istocie żywej, 
któremu jednak są posłuszni tylko ludzie dobrzy. Prawo naturalne jako władza 
najwyższa uchyla prawo stanowione, gdy może ono doprowadzić do 
pogwałcenia prawa naturalnego. 

28

 Kwintus Marcjusz Krispus w 45 r. zarządzał Bitynią, miał do dyspozycji 

trzy legiony, Lucjusz Stacjusz Murek zarządzał Syrią, mając również trzy 
legiony, legat Dolabelli Aulus Allienus miał cztery legiony. 

background image

 

187

i użyczą swych wojsk prokonsulowi Gajuszowi Kasjuszowi, to se-
natowi i narodowi rzymskiemu uczynią rzecz miłą. Jeżeli inni kró-
lowie, tetrarchowie i władcy uczynią to samo, senat i naród rzym-
ski nie zapomni ich pomocy. Niech konsulowie Gajusz Pansa i 
Aulus Hircjusz, razem lub jeden z nich, zgodnie z tym, co uznają za 
słuszne, w najbliższym czasie po odzyskaniu wolności przez 
rzeczpospolitą przedstawią w senacie swoje wnioski w sprawie 
prowincji konsularnych i pretorskich. Tymczasem w prowincjach 
władzę mają sprawować ci, którym je powierzono, dopóki na mocy 
uchwały senat nie wyznaczy następcy każdego z nich". 

[13,32] Tą uchwałą rozpalicie zapał Kasjusza, uzbrojonemu dacie 

nową broń. Nie możecie nie znać jego chęci ani sił jego wojska. 
Chęci są takie, jak widzicie, o wojskach słyszeliście: złożone z 
dzielnych i niewzruszonych mężów, którzy nawet wówczas, gdy 
jeszcze  żył Treboniusz, nie pozwolili Dolabelli wtargnąć do Syrii. 
Allienus, mój przyjaciel i człowiek zaufany, po śmierci Treboniu-
sza zaprawdę nie zechce nawet zwać się legatem Dolabelli. Kwin-
tus Cecyliusz Bassus, choć człowiek prywatny, jednak mąż dzielny 
i znakomity, posiada oddziały krzepkie i zwycięskie. [13,33] 
Wojska króla Dejotara, tak ojca, jak i syna, są liczebne i 
wyszkolone po rzymsku. Syn budzi wielkie nadzieje, jest 
utalentowany i wyróżnia się  męstwem. Cóż powiedzieć o ojcu? 
Jego życzliwość dla narodu rzymskiego jest wprost proporcjonalna 
do jego wieku. Podczas wojen był nie tylko sprzymierzeńcem 
naszych wodzów, lecz także, dowodząc własnymi wojskami, brał w 
nich udział. Co mówił o nim Sulla czy Murena, co Serwiliusz, co 
Lukullus?

29

 Jakże go wychwalali z wyrazami wielkiej czci i z 

największą powagą, jakże często w senacie! [13,34] A Gnejusz 
Pompejusz? Jednego Dejotara na całej ziemi uznawał za 
serdecznego przyjaciela, naprawdę  życzliwego i wiernego 
narodowi rzymskiemu. Z Markiem Bibulusem dowodziliśmy 
wojskami w sąsiednich prowincjach, graniczących z jego 
ziemiami.

30

 Król Dejotar wspomógł nas konnicą i piechotą. Później 

nastąpiła owa straszna i haniebna wojna domowa.

31

 Nie trzeba 

29

 W czasie pierwszej wojny z Mitrydatesem (87-84) Dejotar udzielił 

pomocy Sulli. W latach 82-81 pomógł Lucjuszowi Licyniuszowi Murenie, 
pozostawionemu w Foncie przez Sullę. W latach 79-75 pomógł Publiuszowi 
Serwiliuszowi Wazjuszowi walczącemu przeciw Izaurykowi. W czasie trzeciej 
wojny z Mitrydatesem wspierał Lucjusza Licyniusza Lukullusa. Podczas 
wojny domowej poparł Pompejusza. 

30

 W 51 r. Cyceron jako prokonsul Cylicji i Marek Kalpurniusz Bibulus, 

prokonsul Syrii, walczyli z Fartami; otrzymali wówczas pomoc od króla 
Dejotara. 

31

 Mowa o wojnie między Pompejuszem i Cezarem, toczonej w latach 45—

49. 

background image

 

188

mówić, co musiał wtedy uczynić Dejotar, co zgoła było słuszniej-
sze, zwłaszcza że zwycięstwo w wojnie przypadło nie temu, które-
mu on sprzyjał. Jeśli wtedy popełnił błąd, podzielił go z senatem, a 
jeśli słuszność była po jego stronie, nie wolno go ganić, nawet gdy 
przegrał. Do wspomnianych sił dojdą inni królowie i inne wojska. 
Nie zabraknie również floty: mieszkańcy Tyru żywią  głęboki 
szacunek dla Kasjusza, a jego imię jest wielkie w Syrii i Fenicji.

32

 

[14,35] Ojcowie, rzeczpospolita ma w Gajuszu Kasjuszu wodza 

gotowego do walki z Dolabellą i nie tylko gotowego, lecz doświad-
czonego i mężnego. Przed przybyciem wielce znakomitego męża, 
Bibulusa, dokonał on czynów wielkich: zgniótł potężne wojska 
najsławniejszych wodzów partyjskich, a Syrię uratował od strasz-
nego najazdu Partów. Pomijam jego największą i wyjątkową zasłu-
gę, jeszcze bowiem nie wszystkim miłe jest jej głoszenie.

33

 Zacho-

wajmy ją raczej w pamięci, nie rozpowiadając. 

[14,36] Domyślałem się, ojcowie, a nawet obiło mi się o uszy, że 

ponoć zbyt gorąco wychwalam Brutusa, zbyt gorąco Kasjusza, i to 
dla niego swoją mową chcę nawet uzyskać najwyższą władzę i pa-
nowanie. Komu schlebiam? Wszak to ludzie, którzy są chlubą rze-
czypospolitej. Czy nie tak? Czyż nie chwaliłem zawsze Decymusa 
Brutusa we wszystkich swych mowach? Miałżebym wielbić raczej 
Antoniuszów, te zakały własnej rodziny, hańbiące samo imię Rzy-
mianina? Miałbym wychwalać Cenzoryna - podczas obecnej wojny 
wroga, a w czasie pokoju nabywcę skonfiskowanych dóbr? Czy 
wymieniać pozostałych straceńców z tej bandy zbirów? Daleki je-
stem nie tyko od chwalenia tych wrogów spokoju, zgody, praw, są-
dów i wolności, lecz nie mógłbym nie odczuwać w stosunku do 
nich głębokiej nienawiści - równej mojej miłości do 
rzeczypospolitej. 

[14,37] „Uważaj,  żebyś nie obraził weteranów" - jakże często 

słyszę te słowa. Wszak mam obowiązek troszczyć się o weteranów, 
lecz jedynie o tych, co się nie dali ogarnąć szałowi, zaś bać się ich z 
pewnością nie muszę. A co do weteranów, którzy chwycili za broń 
w obronie państwa, poszli za wykonawcą dobrodziejstw ojca, 
Gajuszem Cezarem, i dziś z narażeniem życia bronią rzeczypospo-
litej, o nich powinienem nie tylko się troszczyć, lecz także pomna-
żać ich majątki. Uważam, że wielka chwała i sława należy się rów-
nież tym, którzy pozostają w spoczynku, jak Legion VII i VIII, 

32

 Kasjusz, legat Krassusa w czasie wojny z Partami, w latach 53-52 

dowodził wojskami w Syrii aż do przybycia tam Bibulusa. 

33

 Zasługą tą jest zamordowanie Cezara. 

background image

 

189

natomiast nikt nie powinien uznać za godnych troski towarzyszy 
Antoniusza, co przejadłszy dobrodziejstwa Cezara, oblegają kon-
sula desygnowanego, ogniem i mieczem temu Miastu grożą, za-
przedali się Saksie i Kafonowi, ludziom zrodzonym do zbrodni i 
kradzieży. Mamy zatem do czynienia albo z zacnymi weteranami - 
tym winniśmy szacunek, albo z pozostającymi w spoczynku - tych 
musimy chronić, albo z niegodziwcami - przeciwko ich szaleństwu 
trzeba toczyć słuszną wojnę. 

[15,38] A zatem uczucia których weteranów boimy się urazić? 

Tych, co Decymusa Brutusa pragną uratować z oblężenia? Skoro 
drogie im życie Brutusa, czy mogliby mieć w nienawiści imię Ka-
sjusza? A może boimy się urazić tych, którzy nie opowiedzieli się 
po żadnej ze stron? Nie boję się, że dla współobywateli przykrym 
wyda się ktoś, kto przeszedł w stan spoczynku. Trzecia grupa to nie 
weterani, lecz najbardziej zacięci wrogowie - im pragnę zadać naj-
większe cierpienia. Dokądże, ojcowie, będziemy głosować zgodnie 
z upodobaniami weteranów? Cóż to byłaby za pycha i bezczelność, 
gdyby  żądali, byśmy im wybierali wodzów zgodnie z ich 
upodobaniami! [15,39] Ojcowie, muszę powiedzieć, co myślę: 
uważam, że powinniśmy bać się nie tyle o to, co o waszej powadze 
myślą weterani, lecz jak oceniają młodzi żołnierze, kwiat Italii, co 
nowo zaciągnięte legiony czekające w pełnej gotowości, by 
wyzwolić ojczyznę razem z całą Italią. Nic przecież nie kwitnie 
wiecznie, jedno pokolenie następuje po drugim. Długo odnosiły 
sukcesy legiony Cezara, teraz kwitną Pansy, kwitną Hircjusza, 
kwitną legiony Cezara syna, kwitną też legiony Pianka. 
Przewyższają tamte liczbą, przewyższają  młodością, a także 
szacunkiem, który budzą, prowadząc wojnę przez wszystkie ludy 
uznaną za słuszną. Dlatego obiecaliśmy im nagrody, a tamci już je 
otrzymali. Niech cieszą się ci, co otrzymali, a to, co obiecaliśmy, 
zostanie spłacone. Mam nadzieję, że bogowie nieśmiertelni uznają 
to za rzecz jak najbardziej słuszną. 

[15,40] Skoro tak się sytuacja przedstawia, uważam, ojcowie, że 

powinniście się przychylić do mego głosu. 

background image

 

190

FILIPIKA DWUNASTA 

[1,1] Ojcowie, choć wydaje się, że człowiekowi, z którym często 

zgadzacie się w sprawach najważniejszych, najmniej przystoi chy-
biać, mylić się i popełniać błędy, pocieszam się, że błąd popełniłem 
wspólnie z wami i z tak mądrym konsulem. Kiedy bowiem dwaj 
mężowie konsularni

1

 przynieśli nam nadzieję na godziwy pokój, 

wyglądało na to, że jako zaufani i domownicy Marka Antoniusza 
muszą wiedzieć o jakichś jego kłopotach nam nieznanych. U 
jednego przebywa żona Antoniusza z dziećmi,

2

 drugi codziennie 

wymienia z Antoniuszem korespondencję i otwarcie mu sprzyja.

3

 

[1,2] Oni to nagle zaczęli zachęcać do zawarcia pokoju, czego 
przez długi czas nie robili - a zdawało się, że postępują tak nie bez 
przyczyny. Również konsul dołączył do ich zachęt. I to jaki konsul! 
Jeśli szukamy roztropnego, jest niemal nieomylny, jeśli odważnego 
- na zawarcie pokoju nie zezwoliłby nigdy, chyba że z wrogiem, 
który się poddał i został pokonany. Jeśli szukamy człowieka silnego 
duchem, oto ten, co śmierć przedkłada nad niewolę. Zdawało się, że 
wy, ojcowie, w swych wielkiej wagi dekretach, niepomni 
surowości, skupiliście się raczej na dyktowaniu warunków, a nie na 
ich przyjmowaniu. 

Błysnęła nadzieja, iż Antoniusz się podda, co jego przyjaciele 

wolą zwać zawarciem pokoju. Gdy dowiedzieliśmy się,  że jego 
dom jest pogrążony w smutku, a żona rozpacza, dobre myśli opa-
nowały i mnie, i was, jak mniemam. Widziałem też zasmuconych 
jego stronników, których z oczu nie spuszczam. [1,3] Jeśli nie tak 

1

 Tj. senatorowie Lucjusz Kalpurniusz Pizon i Kwintus Fufiusz Kalenus. 

2

 Mowa o Fulwii i Antillusie. 

3

 Zob. Cyceron (Phil. 2,5,5). 

background image

 

191

się rzeczy mają, dlaczego o pokoju napomyka Pizon, a przede 
wszystkim Kalenus, dlaczego właśnie teraz i tak niespodziewanie, 
dlaczego tak nagle? Pizon zaprzecza, jakoby coś wiedział, mówi, że 
o niczym nie słyszał. Protestuje Kalenus, twierdzi, iż nie dotarła do 
niego  żadna nowa wiadomość. Tak teraz gadają, bo myślą,  że 
uwikłaliśmy się w to pokojowe poselstwo. Czyż trzeba podejmo-
wać nowe decyzje, skoro sytuacja nie uległa żadnej zmianie? 

[2,3] Ojcowie, zostaliśmy oszukani, powiadam, oszukani! Przyja-

ciele Antoniusza działają w jego interesie, nie dla dobra publiczne-
go. Zdawałem sobie z tego sprawę, lecz jakby przez mgłę: troska o 
ratunek dla Decymusa Brutusa przytępiła ostrość umysłu. Gdyby 
podczas wojny można było zastępować obleganych, chętnie po-
zwoliłbym siebie samego zamknąć w oblężeniu, żeby tylko Decy-
mus Brutus odzyskał wolność. [2,4] Zwiodło nas pytanie Kwintusa 
Fufiusza: „Czy nie wysłuchamy Antoniusza, nawet jeśli odstąpi od 
Mutyny, nawet jeżeli powie, że się podda władzy senatu?". Zdawa-
ło się, że byłoby to postępowanie zbyt surowe, więc ugięliśmy się i 
ustąpili. No i czy odstąpił od Mutyny? Kalenus na to: „Nie wiem". 
Czy Antoniusz jest posłuszny senatowi? „Wierzę,  że tak, ale pod 
warunkiem  że zatrzyma swą godność". Na Herkulesa, solidnie się 
musicie, ojcowie, napracować, by własną, zgoła tak zaszczytną, 
godność utracić, a zachować godność Antoniusza, który jej ni krzty 
nie ma i mieć w żaden sposób nie może. Wówczas Antoniusz 
otrzyma od was to, co sam roztrwonił z własnej winy. Gdyby coś 
mówił, leżąc u waszych stóp, może wysłuchałbym go, chociaż...,

4

 

lecz wolę przyznać, że wysłuchałbym. Gdy stoi prosto na nogach, 
trzeba mu stawić czoło albo razem z godnością oddać mu wolność. 

[2,5] Ponoć mamy spętane ręce, bo uchwalono wysłanie posel-

stwa. Czy mądrego cokolwiek krępuje, gdy może zmienić decyzję? 
Myli się każdy, ale tylko głupiec trwa w błędzie. Przecież później-
sze myśli, jak powiadają, zwykle są  mądrzejsze.

5

 Opadła mgła, o 

której dopiero co powiedziałem, zabłysło  światło, wszystko jest 
widoczne jak na dłoni, i nie tylko dla nas samych, bo napominają 
nas i przyjaciele. Słyszeliście słowa, jakie przed chwilą wyrzekł 
przezacny mąż: „Zastałem dom pogrążony w smutku, smutną żonę, 
dzieci. Dobrzy ludzie dziwili się, a przyjaciele oskarżali mnie, że 
zwiedziony nadzieją na pokój podjąłem się poselstwa". I nic 
dziwnego, Publiuszu Serwiliuszu, wszak twoje surowe i poważne 

4

 

CHOCIAŻ

... - w domyśle: ... nie zasługuje na to. 

5

 Cytat z Eurypidesa (Hipp. 436). 

background image

 

192

słowa ogołociły Antoniusza z wszelkiej - nie mówię nawet - god-
ności, lecz przede wszystkim z nadziei na ratunek. [2,6] Któż by się 
nie zdziwił, że właśnie ty masz iść do niego w poselstwie? Sam te-
go doświadczam, bo miałem takie samo zdanie jak ty i na własnej 
skórze odczuwam naganę, z jaką się ono spotyka. Czy tylko nas 
jednych ganią? A dzielny mąż, jakim wszak jest Pansa, czy bez po-
wodu niedawno przemawiał tak dobitnie i długo? Czy miał na celu 
coś innego, jak nie oddalenie od siebie fałszywego podejrzenia o 
zdradę? Skąd się ono wzięło? Z nagłej decyzji o zawarciu pokoju, 
którą powziął zwiedziony błędem tym samym co my. 

[3,7] Ojcowie, jeśli omamieni złudną i zwodniczą nadzieją po-

pełniliśmy błąd, powróćmy na właściwą drogę. Zmiana decyzji to 
najlepszy ratunek dla tego, kto żałuje. Jakiż bowiem, na bogów 
nieśmiertelnych, pożytek może przynieść rzeczypospolitej to po-
selstwo? O pożytku mówię  -  a jeśli jej zaszkodzi? Powiedziałem 
„zaszkodzi" - a jeśli już zaszkodziło i przyniosło straty? Czy my-
ślicie, że tak gorące i mocne pragnienie odzyskania wolności, jakie 
teraz żywi naród rzymski, na wieść o wysłaniu pokojowego posel-
stwa nie przygasło i nie osłabło? A municypia? a kolonie? a cała 
Italia? Czy długo wytrwa w zapale, którym zapłonęła, przeciwna 
powszechnej pożodze? Czy według was ci, którzy całą duszą i cia-
łem są oddani sprawie ratowania rzeczypospolitej, nie pożałują, że 
otwarcie wyrazili swe przekonania i nie kryli swej nienawiści do 
Antoniusza, że obiecali pieniądze i chwycili za broń? W jaki spo-
sób przyjmie naszą decyzję Kapua, która w tych czasach drugim 
Rzymem się stała? Ona niegodziwych obywateli potępiła, wyrzu-
ciła i przepędziła.

6

 Temu, powiadam, temu mężnie sobie poczyna-

jącemu miastu Antoniusza omal z rąk wyrwano. 

[3,8] Czy ową decyzją nie osłabiamy siły naszych legionów? 

Któż pełen zapału będzie się gotował do wojny, gdy dojrzy 
nadzieję pokoju? Nawet zesłany z nieba, niemal boski Legion 
Marsowy na tę wieść zmięknie, rozklei się i postrada owo 
najpiękniejsze miano -Marsowy, wyślizgną się z dłoni miecze, 
wypadnie z ręki broń. Najpierw poszedł za senatem, ale teraz uzna, 
że nie większą nienawiść winien żywić do Antoniusza jak do 
senatu. Wstyd przed tym Legionem, wstyd przed Legionem IV, 
równie mężnym, który uznając naszą  władzę, opuścił Antoniusza 
niejako swego konsula i wodza, lecz jako wroga, co napadł 
ojczyznę. Wstyd przed doborowym woj- 

6

 Antoniusz usiłował założyć w Kapui kolonię dla weteranów, lecz oburzeni 

mieszkańcy wygnali go z miasta; zob. Cyceron (Phil. 2,39,100. 40,102). 

background image

 

193

skiem, co z dwóch złączone, po odbyciu przeglądu ruszyło do Mu-
tyny. Gdy usłyszy słowo „pokój", czyli dowie się o naszym 
strachu, choćby się i nie cofnęło, z pewnością się zatrzyma. Po cóż 
bowiem  śpieszyć do walki, skoro senat ją odwołuje i trąbi do 
odwrotu? 

[4,9] Czy jest coś bardziej niesprawiedliwego niż fakt, że uchwa-

lamy pokój bez wiedzy toczących wojnę? I to nie tylko bez wiedzy, 
lecz wbrew ich woli. Czy myślicie, że chce pokoju Aulus Hircjusz, 
nasz znakomity konsul, i Gajusz Cezar, z łaski bogów na ten wła-
śnie czas zrodzony, którego listy, tchnące nadzieją na zwycięstwo, 
w ręce trzymam? Oni pragną zwyciężyć, oni dążą do zwycięstwa, 
najsłodsze zaś i najpiękniejsze słowo „pokój" chcą usłyszeć po od-
niesieniu zwycięstwa, nie dzięki układom. 

A Galia? Jak waszym zdaniem Galia przyjmie tę wiadomość? 

Przecież to ona zaczęła prowadzić i popierać tę wojnę, a teraz znosi 
jej ciężary. Nie na rozkaz, lecz wręcz na samo skinienie Decymusa 
Brutusa stając w gotowości, na samym początku wsparła tę wojnę 
orężem, ludźmi i pieniędzmi. Właśnie Galia całą siebie wystawiła 
na okrucieństwo Marka Antoniusza. Rabowana, pustoszona, cała 
stoi w ogniu i ze spokojem znosi nieszczęścia wojny, byleby tylko 
zażegnać niebezpieczeństwo niewoli. [4,10] Pomijając pozostałe 
części Galii, wszak wszystkie jednakowe wykazują  męstwo, 
powiem o mieszkańcach Patawium, co przed jednymi posłańcami 
Antoniusza zamknęli bramy, innych wyrzucili, naszych wodzów 
wspomogli pieniędzmi,  żołnierzami i orężem, którego brakowało 
najbardziej. To samo uczynili pozostali, których dawniej połączyła 
wspólna sprawa, choć myślano, że z powodu wieloletnich krzywd 
żywią niechęć do senatu. Najmniej to dziwne, iż  są wierni, gdy 
dopuszczono ich do obywatelstwa, skoro także nie posiadając praw, 
zawsze dochowywali wierności.

7

 [5,10] A zatem tym wszystkim 

ludziom oczekującym wygranej mamy zwiastować pokój, czyli 
brak nadziei na zwycięstwo? 

[5,11] Cóż dopiero, jeśli pokój jest niemożliwy? Jaki to bowiem 

może być pokój, skoro człowiekowi, z którym go zawierasz, nie 
można poczynić  żadnych ustępstw? Wielokrotnie zachęcaliśmy 
Antoniusza do zawarcia pokoju, jednak wolał wojnę. Wysłano 
posłów, czemu się sprzeciwiałem, lecz jednak wysłano.

8

 Zanieśli 

mu rozka- 

7

 Mieszkańcom Galii Przedalpejskiej długo odmawiano praw 

obywatelskich; nadał im je dopiero Cezar w 48 r. 

8

 Na temat tego poselstwa, uchwalonego przez senat podczas posiedzenia 4 

stycznia 43 r., zob. Cyceron (Phil. 6,2,3-3,6; 7,4,14. 9,26; 8,7,21; 14,2,4). 

background image

 

194

zy i także ich nie posłuchał. Oznajmili: niech nie oblega Brutusa, 
niech odstąpi od Mutyny - tym zacieklej prowadził oblężenie. I ma-
my słać posłów w sprawie pokoju do człowieka, który wzgardził 
posłańcami pokoju? Myślimy,  że w stosunku do nas będzie miał 
skromniejsze wymagania niż wtedy, gdy wysyłał polecenia senato-
wi?

9

 Przecież już wtedy jego żądania zdawały się całkiem niegodzi-

we, lecz jednak jakoś można było na nie przystać; jeszcze nie 
napiętnowaliście go tak srogimi i tak licznymi wyrokami 
potępienia.

10 

Teraz domaga się tego, czego mu przyznać w żaden 

sposób nie możemy, chyba że najpierw przyznamy, iż nas w tej 
wojnie pokona. 

[5,12] Uznaliśmy,  że składał w skarbie publicznym sfałszowane 

uchwały senatu. Czy uznamy je za prawomocne? Orzekliśmy, iż 
przeprowadził je przy użyciu siły i wbrew wróżbom, zatem ani na-
ród, ani plebs nie jest zobowiązany do ich przestrzegania - czy 
uważacie, że można je przywrócić?

11

 Jak stwierdziliście, Antoniusz 

przywłaszczył sobie ze skarbu państwa siedemset milionów sester-
ców - czy zatem człowiek, co sprzeniewierzył państwowe pienią-
dze, nie dopuścił się kradzieży? Posprzedawał przywileje, prawa 
obywatelskie, urzędy kapłańskie i królestwa - czy znów należy 
przybić tablice, które na mocy waszych dekretów zdjęto?

12

 A jeśli 

nawet upadną nasze postanowienia, czyż zdołamy wymazać z pa-
mięci to, co zaszło? [6,12] Kiedy zapomną potomni, czyja zbrodnia 
kazała nam przywdziać niepiękne

13

 wojskowe odzienie? Choćby 

wytarto krew przelaną przez centurionów Legionu Marsowego w 
Brundyzjum,

14

 czy można zatrzeć  świadomość popełnionego 

okrucieństwa? Pominę to, co się wydarzyło później, ale jakiż upływ 
czasu usunie szańce usypane wokół Mutyny, te pomniki hańby, 
usunie dowody zbrodni i ślady łotrostwa? 

[6,13] Na bogów nieśmiertelnych, czy mamy coś jeszcze, w 

czym moglibyśmy ustąpić temu zuchwałemu i niegodziwemu 
zabójcy 

9

 O żądaniach Antoniusza zob. Cyceron (Phil. 8,8,25-10,28). 

10

 Wyrokami potępiającymi Antoniusza Cyceron nazywa godzące w niego 

uchwały senatu: ogłoszenie stanu wyjątkowego, przyznanie konsulom 
nadzwyczajnych uprawnień, uchwalenie zaszczytów dla Sulpicjusza, 
przyznanie Brutusowi imperium i ogłoszenie stanu wojny z Dolabellą. 

11

 O fałszowaniu uchwał senatu i gwałceniu wróżb przez Antoniusza zob. 

Cyceron (Phil. 13,3,5; 1,9,21-23). 

12

 Zob. Cyceron (Phil. 1,1,1; 2,36,92-37,93. 38,97; 3,4,10; 5,4,11; 7,5,15). 

13

 Odzienie wojskowe niepięknym wydaje się w porównaniu z togą. 

14

 Zob. Cyceron (Phil. 3,2,4). 

background image

 

195

ojczyzny? Może oddamy mu Galię Zaalpejską i wojsko? Wszak nie 
byłoby to zawarcie pokoju, lecz odroczenie wojny, a nawet jej 
rozprzestrzenienie i w końcu wyrzeczenie się zwycięstwa. Czyż on 
nie zwycięży, jeśli pod jakimikolwiek warunkami wkroczy ze swą 
bandą do Miasta? Teraz z bronią w ręku panujemy nad wszystkim, 
cieszymy się wielką powagą. Wielu zatraconych obywateli odeszło, 
podążyli za swym niegodziwym wodzem, ale my nie możemy 
ścierpieć widoku twarzy i słuchać rozmów tych, którzy jeszcze w 
Mieście pozostali. Jak myślicie, do czego dojdzie, gdy oni wszyscy 
w jednym czasie zaatakują? My złożymy broń - oni jej nie złożą. 
Czy z powodu własnych decyzji nie zostaniemy pokonani osta-
tecznie? [6,14] Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie Marka 
Antoniusza jako męża konsularnego, dołączcie do niego Lucjusza, 
żywiącego nadzieję na konsulat, i jeszcze innych, którzy myślą nie 
tylko o zaszczytach i władzy właściwych naszemu stanowi. Nie 
lekceważcie nawet Tyronów Numizjuszów i Mustelów Sejuszów! 
Pokój z nimi zawarty nie będzie pokojem, lecz zatwierdzeniem 
niewoli. 

Znakomitą mowę wybitnego męża, Lucjusza Pizona, słusznie, 

Panso, pochwaliłeś nie tylko w senacie, lecz także na komicjach. 
Powiedział,  że wyjedzie z Italii, opuści Penaty i ojczyste strony, 
gdyby - niech bogowie nas przed tym uchronią! - Antoniusz miał 
zdławić rzeczpospolitą. [7,15] Pytam więc ciebie, Lucjuszu 
Pizonie, nie sądzisz,  że rzeczpospolita zostałaby zdławiona, jeśli 
przyjęlibyśmy do niej tylu tak nikczemnych obywateli i 
zuchwałych zbrodniarzy? Ledwo mogliśmy ich tolerować, kiedy 
jeszcze nie skalali się tyloma morderstwami. Myślisz,  że państwo 
łatwo teraz zniesie owych ludzi, pogrążonych we wszelakich 
zbrodniach? Uwierz mi, że trzeba będzie albo pójść za twą radą i 
ustąpić, wyjechać, pędzić  żywot biedaka i włóczęgi, albo położyć 
karki pod topory bandytów i polec w ojczyźnie. 

Gdzie się podziały, Gajuszu Panso, te twoje słynne przepiękne 

zachęty, jakimi pobudzałeś senat i wzniecałeś zapał w narodzie 
rzymskim, nie tylko głosząc, lecz i wpajając mu naukę, że dla Rzy-
mianina nie ma nic haniebniejszego niż niewola? [7,16] Czy po to 
przywdzialiśmy wojskowe płaszcze, chwyciliśmy za broń, zgro-
madziliśmy młodzież z całej Italii, aby mając liczne i doborowe 
wojsko, wysyłać posłów w sprawie pokoju? Jeśli mamy Antoniu-
szowi na ten pokój pozwolić, dlaczego on nas nie prosi, a jeśli ma-
my mu dyktować warunki, czego się boimy? Miałżebym ja wziąć 
udział w tym poselstwie albo przyłączyć się do tego pomysłu, na- 

background image

 

196

wet nie podzielając zdania innych posłów, a naród rzymski nic nie 
będzie o tym wiedział? Dojdzie do tego, że gdy się Antoniuszowi 
w czymkolwiek ustąpi albo coś mu się przyzna, zawsze na mnie 
spadnie odpowiedzialność za jego nieprawości, skoro będzie się 
wydawało, że to ja dałem mu możność ich popełniania. 

[7,17] Choćby nawet znalazł się powód do zawarcia pokoju z ło-

trostwem Marka Antoniusza, jednak jestem ostatnią osobą, jaką 
należało wybrać, by zabiegać o ten pokój. Nigdy decyzji o posel-
stwie nie uważałem za słuszną. Zanim posłowie powrócili, odwa-
żyłem się powiedzieć,  że choćby pokój przynieśli, należy go od-
rzucić, bo pod imieniem pokoju kryje się wojna. Jako pierwszy 
włożyłem wojenny płaszcz, zawsze nazywałem Antoniusza wro-
giem, podczas gdy inni - przeciwnikiem. Nieustannie mówiłem o 
wojnie, inni - o tumulcie. I zawsze mówiłem o tym nie tylko w 
senacie, także wobec ludu. Skwapliwie szturmowałem nie tylko 
samego Antoniusza, lecz także towarzyszy i pomocników jego 
zbrodni: tu obecnych i tych, co są razem z nim; wreszcie przypusz-
czałem ataki na cały jego dom. [7,18] Przeto, gdy pojawiła się na-
dzieja na pokój, radośni i weseli źli obywatele winszowali sobie 
wzajemnie, jakby odnieśli zwycięstwo, a mnie - niczym niego-
dziwca - wyklinali i skarżyli się na mnie. Nie ufali także Serwiliu-
szowi, pamiętając, jak swymi mowami pogrążył Antoniusza. Lu-
cjusz Cezar, choć to mąż dzielny i znakomity senator, jednak został 
wujem Antoniusza, Kalenus - pełnomocnikiem, Pizon - przyjacie-
lem.

15

 Ty sam, Panso, skądinąd skwapliwy i odważny konsul, już 

uchodzisz za ułagodzonego, nie dlatego, że takim jesteś albo stać 
się mogłeś, lecz twoja wzmianka o pokoju sprawiła, iż wielu 
powzięło podejrzenia, że zmieniłeś zdanie. Przyjaciele Antoniusza 
źle znoszą fakt umieszczenia mnie wśród tychże osób, wypada 
zatem im ulec, skoro już zaczęliśmy być wspaniałomyślni. [8,19] 
Niech posłowie jadą - wszystkiego dobrego! Lecz niech jadą ci, 
których obecność nie urazi Antoniusza. Jeśli zaś nie o niego się 
troszczycie, ojcowie, to przynajmniej miejcie na uwadze moje 
dobro. Oszczędźcie me oczy i okażcie jakąś  łaskę  słusznemu 
cierpieniu. Pomijam fakt, że musiałbym oglądać wroga ojczyzny, 
wobec którego nienawiść z wami dzielę, lecz jakim sposobem 
zdołam spojrzeć na mojego osobistego wroga, o którego wielkim 
okrucieństwie  świadczą zacięte wypowiedzi na mój temat? 
Myślicie,  że jestem tak nieczuły, bym mógł spotkać się z 
człowiekiem, któ- 

15

 Mowa o posłach, którzy razem z Cyceronem mieli udać się do 

Antoniusza. 

background image

 

197

ry - gdy niedawno na zgromadzeniu wojska miał obdarować mor-
derców w jego mniemaniu najśmielszych - powiedział,  że moje 
dobra darowuje Petuzjuszowi z Urbinum, temu, co podczas kata-
strofy, do jakiej sam doprowadził pokaźny spadek po ojcu, nadział 
się na skały Antoniuszowe? 

[8,20] Czy będę mógł oglądać Lucjusza Antoniusza, którego 

okrucieństwa nie zdołałbym uniknąć, gdyby mnie nie obroniły 
mury, bramy i miłość rodzinnego municypium?

16

 Ten azjatycki 

murmillon,  łupieżca Italii, kolega Lentona i Nukuli, dając złote 
sesterce Akwili, pierwszemu centurionowi legionu, powiedział, że z 
mego majątku je daje. Powiedziałby pewnie, że ze swojego, gdyby 
nie uważał, iż nawet sam Akwila w to nie uwierzy. Nie zniosą, 
powiadam, moje oczy widoku Saksy, Kafona, dwóch pretorów ani 
dwóch trybunów desygnowanych,

17

 ani Bestii, ani Trebelliusza, ani 

Tytusa Pianka. Nie dam rady spokojnie patrzeć na tylu bezczelnych 
wrogów, najokropniejszymi zbrodniami skalanych. I nie wynika to 
stąd,  że mam zwyczaj pogardzać ludźmi, lecz dlatego, że miłuję 
rzeczpospolitą. [8,21] Załóżmy, że się przezwyciężę i zapanuję nad 
samym sobą: ukryję najsłuszniejszy gniew, jeśli nie zdołam go 
stłumić. Myślicie, ojcowie, że idzie mi o zachowanie życia? Mało 
je cenię, zwłaszcza odkąd Dolabella sprawił, iż należałoby sobie 
życzyć śmierci, byleby bez cierpień i katuszy.

18

 Dla was jednak i dla 

narodu rzymskiego moje życie nie powinno być nic nie warte. 
Jestem przecież tym - o ile przypadkiem się nie mylę - który 
czuwając, okazując troskę, przemawiając, narażając się na 
niezliczone niebezpieczeństwa, wynikające ze skierowanej 
przeciwko mnie najbardziej zajadłej nienawiści ludzi nikczemnych, 
tyle dokonał,  że rzeczypospolitej nie zaszkodził. Więcej nie 
powiem, by się nie zdawało, że jestem zbyt zarozumiały. 

[9,22] Skoro tak się rzecz przedstawia, czy sądzicie,  że o 

własnym bezpieczeństwie zupełnie nie powinienem myśleć? Nawet 
tu, w Mieście, w domu, częstokroć zasadzano się na moje życie, a 
strzegą mnie przecież nie tylko wierni przyjaciele, lecz także oczy 
całego państwa. Myślicie, że gdy wyruszę w drogę, i to długą, żad-
nych zasadzek nie powinienem się obawiać? Trzy drogi prowadzą 

16

 Cyceron przebywał w swym rodzinnym Arpinum jesienią 44 r.; brak 

informacji na temat niebezpieczeństwa, jakiego wówczas uniknął. 

17

 Wspomniani pretorzy to Lucjusz Marcjusz Cenzorynus i Publiusz 

Wentydiusz Bassus, a trybunowie desygnowani to Tullus Hostyliusz i Marek 
Instejusz. 

18

 Aluzja do zamordowania Treboniusza. 

background image

 

198

do Mutyny, dokąd rwie się serce, by móc jak najszybciej oglądać 
rękojmię wolności narodu rzymskiego - Decymusa Brutusa. W jego 
ramionach chętnie oddałbym już ostatnie tchnienie, gdyby wszelkie 
moje działania z ostatnich miesięcy i wszystkie moje mowy osią-
gnęły wyznaczony przeze mnie cel. Jak zatem powiedziałem - są 
trzy drogi: droga Flaminiusza wzdłuż Morza Adriatyckiego, droga 
Aureliusza od strony Morza Tyrreńskiego, a środkiem - Kasjusza. 
[9,23] Teraz zastanówcie się, proszę, czy moja obawa o własne 
bezpieczeństwo nie jest płonna. Droga Kasjusza przecina Etrurię, a 
czy my wiemy, Panso, gdzie teraz Lenton Cezenniusz sprawuje swą 
władzę septemwira? Z pewnością nie ma go z nami ni duszą, ni cia-
łem. Przebywa może w domu lub niedaleko od niego, w każdym ra-
zie w Etrurii, a więc na mojej drodze. Kto mi da gwarancję, że Len-
ton jedną głową się zadowoli?

19

 Powiedz mi jeszcze, Panso, gdzie 

bawi Wentydiusz,

20

 którego przyjacielem zawsze byłem, dopóki nie 

stał się jawnym wrogiem rzeczypospolitej i wszystkich dobrych. 
Mogę unikać drogi Kasjusza i udać się drogą Flaminiusza, ale 
jeżeli, jak mówią, Wentydiusz udał się do Ankony, czy spokojnie 
dotrę do Ariminum? Pozostaje droga Aureliusza. Tam zaś, w 
dobrach Publiusza Klodiusza, niechybnie się mną zaopiekują, cały 
jego dom wybiegnie mi naprzeciw i w gościnę zaprosi przez 
wzgląd na naszą doskonale znaną przyjaźń.

21

 

[10,24] Mam więc zaufać drogom, którymi niedawno, w czasie 

Terminaliów, nie odważyłem się pojechać do wiejskiej posiadłości, 
skąd zresztą zamierzałem powrócić jeszcze tego samego dnia? We 
własnych ścianach bez opieki przyjaciół ledwie jestem bezpieczny. 
Przebywam zatem w Mieście i jeśli będzie mi wolno, pozostanę, 
wszak tu moja siedziba, tu wartownia i strażnica, tu stała placówka. 
Niech inni zajmują obozy, toczą wojny, ścigają znienawidzonego 
wroga, wy i ja, razem będziemy strzec Miasta i jego spraw, jak to 
wielokrotnie mówiłem, a czyniłem zawsze, co przecież najważniej-
sze. Nie odmawiam podjęcia się obowiązku, lecz widzę,  że naród 
rzymski odmawia za mnie. Nie ma człowieka mniej bojaźliwego 
ode mnie, ale też nie ma ostrożniejszego. Sprawa jest jasna. Dwu-
dziesty rok na mnie jednego zasadzają się wszyscy bandyci, co po- 

19

 Lenton w 45 r. pod Mundą zabił ciężko rannego, uciekającego Gnejusza 

Pompejusza, syna Pompejusza Wielkiego. 

20

 Publiusz Wentydiusz Bassus przebywał w Picenum wraz z trzema 

legionami, którymi dowodził; był w drodze do Antoniusza. 

21

 Oczywiście ironia. 

background image

 

199

nieśli karę - nie powiem, że robią to ze względu na mnie, lecz ze 
względu na rzeczpospolitą. Mnie jak dotąd ona dla siebie samej za-
chowała przy życiu. Z bojaźnią to mówię, bo wiem, że niejedno 
może spotkać człowieka: wszak już raz, otoczony doborowymi 
siłami wpływowych mężów, rozmyślnie upadłem, aby powstać z 
godnością.

22

 

[10,25] Czy zatem, udając się w drogę tak niebezpieczną i 

groźną, wykażę dostateczną ostrożność i zadowalającą 
przezorność? Polityk, gdy ginie, winien zostawić po sobie chwałę, 
a nie piętno głupoty i przekonanie, że sam sobie zawinił. Czy 
którykolwiek dobry człowiek nie opłakuje  śmierci Treboniusza? 
Któż nie boleje nad zgonem tak wielkiego obywatela i męża? Ale 
są tacy, którzy, choć surowo, jednak mówią,  że mniej należy nad 
nim ubolewać, bo przecież nie ustrzegł się człowieka niegodziwego 
i zbrodniarza. Przecież  mądrzy uczą,  że kto uważa się za stróża 
wielu, musi być najpierw stróżem własnego  życia. Powie ktoś,  że 
strzeżony przez prawo i majestat sądów nie muszę się niczego 
obawiać ani szukać ochrony przed możliwymi zasadzkami. Któż 
bowiem ważyłby się w biały dzień na wojskowym trakcie napaść 
na znakomitego obywatela i jego liczną świtę? Wszystko to nie ma 
żadnego znaczenia ani w obecnej chwili, ani w stosunku do mojej 
osoby. [10,26] Wszak nie tylko kary nie będzie się obawiał 
człowiek, który targnąłby się na mnie, lecz będzie nawet żywił 
nadzieję, że u bandy łotrów zyska sławę i nagrodę. 

[11,26] W Mieście potrafię niebezpieczeństwu zaradzić, bo łatwo 

się orientuję, skąd wychodzę, dokąd idę, co z prawej, a co z lewej 
strony. Czy tak samo będzie na apenińskich ścieżkach? Tam, nawet 
jeśli nie wpadnę w zasadzkę, którą bardzo łatwo przygotować, jed-
nak niespokojne myśli zupełnie nie pozwolą mi skupić się na obo-
wiązkach posła. Ale załóżmy,  że uniknąłem zasadzek, przedarłem 
się przez Apeniny - z Antoniuszem bez wątpienia muszę się spo-
tkać i odbyć z nim rozmowę. Jakie miejsce zostanie na ten cel wy-
brane? Jeżeli poza obozem, ja, jak sądzę, [†] bezpieczny nie będę 
[†] (co do pozostałych, to już ich sprawa). Znam szaleństwo tego 
człowieka, znam jego nieokiełznaną porywczość, nieokrzesanie i 
zwyrodniały charakter, którego nawet wino nie łagodzi. Gniewem i 
szaleństwem rozpalony wspólnie z bratem Lucjuszem, obmierzłym 
bydlakiem, zapewne nigdy nie utrzyma z dala ode mnie swych rąk 
bezbożnych i splamionych zbrodnią. 

22

 Wspomnienie wygnania. Cyceron pozostawał poza Rzymem przez sześć 

miesięcy w 58 r. Powrócił triumfalnie witany przez mieszkańców Miasta. 

background image

 

200

[11,27] Nie zapomniałem rozmów największych wrogów i śmier-

telnie poróżnionych ze sobą obywateli. Konsul Gnejusz Pompejusz, 
syn Sekstusa, w mej obecności - a byłem wówczas w jego wojsku 
świeżo upieczonym żołnierzem - prowadził między dwoma oboza-
mi rozmowę z Publiuszem Wettiuszem Skatonem, wodzem Mar-
sów. Pamiętam,  że na tę rozmowę przyjechał z Rzymu Sekstus 
Pompejusz, brat konsula, mąż uczony i mądry. Kiedy go Skaton po-
zdrowił, zapytał: „Jak mam cię nazwać?". Tamten odparł: „Wedle 
serca gościem, a wrogiem z konieczności". Była to rozmowa rów-
nego z równym, najmniejszy strach, żadne podejrzenia jej nie towa-
rzyszyły, nienawiść zaś była umiarkowana, a to dlatego, że sprzy-
mierzeńcy nie usiłowali nam odebrać praw obywatelskich, lecz 
sami chcieli je otrzymać. Sulla ze Scypionem, jeden mając po swej 
stronie kwiat arystokracji, drugi - naszych sprzymierzeńców, mię-
dzy Kales i Teanum uzgadniali warunki i ustawy dotyczące władzy 
senatu, głosowania ludu i obywatelstwa.

23

 Chociaż nie dotrzymano 

zobowiązań podjętych podczas tej rozmowy, jednak nie doszło do 
użycia siły ani nawet do takiej groźby. [12,28] Czy my pośród 
łotrów Antoniusza będziemy równie bezpieczni? Nie będziemy, a 
jeśli niektórzy będą, wątpię, by mnie niebezpieczeństwo nie 
groziło. 

Jeżeli natomiast nie spotkamy się poza obozem, to gdzie dojdzie 

do rozmowy? Do naszego obozu on nie przyjdzie nigdy, a my w 
żadnym wypadku nie udamy się do jego. Pozostaje wysłać żądania 
na piśmie i taką przyjąć odpowiedź. Zostaniemy więc w obozie. Na 
wszystkie jego żądania mam jedną odpowiedź, którą wam teraz 
przedstawię. Wyobraźcie sobie więc,  że pojechałem, wróciłem i 
odbyłem poselstwo. Wszystkie żądania Antoniusza, gdy się wypo-
wiem, przedłożę pod rozwagę senatowi, wszak nie godzi się postą-
pić inaczej, bo senat nie udzielił nam pełnomocnictw, jakich 
zgodnie ze zwyczajem przodków udziela się dziesięciu posłom 
zwykle po zakończeniu wojny, ani w ogóle nie otrzymaliśmy żad-
nych poleceń od senatu. 

Gdy podczas narady przedstawię swe zdanie, a - jak sądzę - nie 

obejdzie się bez sprzeciwu jakichś posłów, to czy nie powinienem 

23

 Kiedy przywódca optymatów, Sulla, wrócił ze Wschodu w 83 r., ruszył z 

Brundyzjum przeciw popierającym Mariusza konsulom Gajuszowi Norbanowi 
Bulbie i Lucjuszowi Korneliuszowi Scypionowi. Pokonawszy pierwszego pod 
Kapuą, rozpoczął z drugim pertraktacje na temat głównych punktów spornych, 
dzielących optymatów i popularów. Scypion pertraktacje zerwał, ale 
opuszczony przez wojsko, które przeszło na stronę Sulli, został wzięty do 
niewoli; później Sulla go uwolnił. 

background image

 

201

się obawiać, że rzesza nieobeznanych z polityką żołnierzy pomyśli, 
iż odwlekam zawarcie pokoju? [12,29] Załóżcie,  że mych rad nie 
zgania nowo zaciągnięte legiony, bo jeśli chodzi o Legion Marsowy 
i Legion IV, jestem absolutnie pewien, że spotkam się z pochwałą 
tych, co nie myślą o niczym innym, jak o honorze i sławie. Ale czy 
nie powinniśmy  żywić obaw co do weteranów? Nie mówię o 
strachu, wszak sami nie chcą go wzbudzać. Jak przyjmą moją 
nieustępliwość? Przecież usłyszeli wiele kłamstw na mój temat, 
wiele bzdur ludzie niegodziwi im nagadali. Wy jesteście najlepszy-
mi świadkami, że zawsze działałem na ich korzyść, zabierając głos 
w senacie, wykorzystując swój autorytet i wygłaszając mowy, lecz 
oni wierzą niegodziwcom, wichrzycielom, swoim towarzyszom. 
Niewątpliwie są to ludzie dzielni, ale pomni na to, co zdziałali dla 
wolności narodu rzymskiego i dla ratowania rzeczypospolitej - zbyt 
hardzi i wszystkie nasze postanowienia oceniają wedle własnej siły. 
[12,30] Nie obawiam się ich spekulacji, lękam się pierwszego 
odruchu. 

Jeśli nawet uniknę przedstawionych wcześniej, jakże wielkich 

niebezpieczeństw, czy myślicie, że powrócę z poselstwa bezpiecz-
nie? Kiedy bowiem zgodnie ze swym zwyczajem obronię waszą 
godność, dochowam wiary rzeczypospolitej i okażę nieugiętość, 
będę musiał lękać się nie tylko tych, którzy mnie nienawidzą, lecz i 
tych, którzy mi zazdroszczą. Niech więc moje życie rzeczpospolita 
dla siebie ustrzeże i niech ono zostanie zachowane dla ojczyzny, 
dopóki czy to godność, czy natura pozwalają. Oby śmierć przyszła 
jako wyrok losu lub - jeśli wcześniej trzeba mi się z nią zmierzyć 
niech jej towarzyszy sława. 

Skoro sytuacja tak się przedstawia, choć tego poselstwa rzecz-

pospolita, delikatnie mówiąc, sobie nie życzy, jednak - po otrzy-
maniu gwarancji bezpieczeństwa, pójdę. Ojcowie, w całej tej spra-
wie będę miał na względzie nie to własne bezpieczeństwo, lecz 
pożytek państwa. Uważam, że skoro jest dużo czasu po temu, mu-
szę wszystko naprawdę jak najdokładniej rozważyć i zrobić to, co 
uznam za najkorzystniejsze dla rzeczypospolitej. 

background image

 

202

FILIPIKA TRZYNASTA 

[1,1] Ojcowie, na początku tej wojny, jaką podjęliśmy przeciwko 

niegodziwym obywatelom i łotrom, bałem się, by zdradliwa propo-
zycja zawarcia pokoju nie ostudziła pragnienia odzyskania wolno-
ści. Słodkie jest bowiem samo słowo „pokój", a rzecz sama równie 
miła, co zbawienna. Zdaje się jednak, że ani ogniska domowe, ani 
publiczne ustawy i prawa wolności nie mogą być drogie człowie-
kowi, który znajduje przyjemność w waśniach, rozlewie krwi 
współobywateli i w wojnie domowej. Uważam,  że takiego należy 
wykluczyć z grona ludzi, wypędzić poza granice natury ludzkiej. 
Przeto jeśli Sulla, Mariusz, bądź obydwaj, jeśli Oktawiusz, Cynna i 
jeszcze raz Sulla, młody Mariusz i Karbon czy ktokolwiek inny 
pragnęli wojny domowej, uważam ich za obywateli zrodzonych na 
pohybel rzeczypospolitej. [1,2] Bo cóż ja mogę powiedzieć o tym 
ostatnim,

1

 którego postanowień bronimy, przyznając, że go słusznie 

zasztyletowano? W każdym razie nie ma nic bardziej odrażającego 
od obywatela i człowieka, który pragnie wojny domowej, jeśli w 
ogóle za obywatela i człowieka należy go uważać. 

Ojcowie, po pierwsze trzeba zwrócić uwagę na to, czy ze wszyst-

kimi można zawierać pokój, czy może nieunikniona jest wojna, bo 
pokój podpisany w trakcie jej trwania byłby równoznaczny z 
uchwaleniem niewoli. Kiedy Sulla naprawdę zawierał pokój ze 
Scypionem albo tylko udawał, że to czyni, nie było powodów, by 
wątpić, że stan państwa będzie znośny, jeśli obaj dojdą do zgody. 
Gdyby Cynna zechciał pojednać się z Oktawiuszem, ludzi w rze-
czypospolitej nie ogarnąłby szał. Gdyby w czasie ostatniej wojny 

1

 Tj. o Cezarze. 

background image

 

203

Pompejusz spuścił nieco ze swej surowości, a Cezar z ambicji, da-
ne by nam było zachować i trwały pokój, i jakąś rzeczpospolitą. 

[2,2] Ale w obecnej sytuacji? Czy z Antoniuszami można 

zawrzeć pokój? Z Cenzorynem, Wentydiuszem, Trebelliuszem, 
Bestią, Nukulą, Munacjuszem, Lentonem, Saksą? Dla przykładu 
wymieniłem nieliczne nazwiska, sami dobrze znacie niekończącą 
się listę pozostałych i ich bestialstwo. [2,3] Dodajcie jeszcze 
niedobitki przyjaciół Cezara: Barbów Kasjuszów, Barbacjuszów, 
Pollionów, dodajcie kumpli Antoniusza i jego koleżków od kostek 
do gry: Eutrapelusa, Melę, Poncjusza, Celiusza, Krassycjusza, 
Tyrona, Mustelę, Petuzjusza. Pomniejszych pomijam, wymieniam 
wodzów. Dochodzą do nich żołnierze z Legionu Skowronków i 
pozostali weterani, wylęgarnia sędziów trzeciej dekurii

2

 - oni 

strwonili własne dobra, dobrodziejstwa Cezara przejedli i mają 
apetyt na nasze majątki. [2,4] Zaiste godna jest zaufania prawica 
Antoniusza, którą powyrzynał tylu obywateli! Pewne i święte 
będzie przymierze, jakie z Antoniuszami zawrzemy! Jeśli je Marek 
postanowi pogwałcić, nieskazitelny Lucjusz niechybnie go od tego 
odwiedzie. Jeżeli znajdą oni w Mieście miejsce dla siebie, dla 
Miasta miejsce już się nie znajdzie. Zamknijcie oczy i wyobraźcie

3

 

sobie ich twarze, a szczególnie Antoniuszów, ich chód, wzrok, 
spojrzenie, sposób bycia, przyjaciół otaczających ich zewsząd i 
tych postępujących przed nimi. Poczujcie ich oddechy cuchnące 
winem, usłyszcie zniewagi i groźby, jakie wypowiedzą. Chyba że 
przypadkiem sam pokój ich obłaskawi i gdy przyjdą do senatu, 
przywitają się pięknie i przyjaźnie z każdym z nas porozmawiają. 

[3,5] Na bogów nieśmiertelnych, czy nie pamiętacie, co mówili-

ście na ich temat? Obaliliście postanowienia Marka Antoniusza, 
anulowaliście jego ustawy, stwierdziliście,  że zostały przeprowa-
dzone przy użyciu siły i wbrew wróżbom. Ogłosiliście pobór do 
wojska w całej Italii. Kolegę w konsulacie Antoniusza i jego 
wspólnika we wszystkich zbrodniach

4

 uznaliście za wroga. Jaki 

pokój z nim teraz zawrzecie? Gdyby to był wróg zewnętrzny, po 
tym, co zaszło, z trudem, lecz jednak można byłoby paktować. Mo-
rza, góry i połacie odległych krain oddzielałyby nas od niego. Nie-
nawidzilibyśmy takiego kogoś, ale nasze oczy by go nie oglądały. 

2

 Zob. Cyceron (Phil. 1,8,20). 

3

 Zob. Cyceron (Phil. 11,3,7; 12,6,14). 

4

 Mowa o Dolabelli, który sprawował z Antoniuszem konsulat w 44 r., po 

śmierci Cezara. 

background image

 

204

Ci pozostaną w zasięgu wzroku i jeśli zdołają, rzucą się nam do 
gardeł. Jakimi bowiem zaporami zdołamy powstrzymać te krwio-
żercze bestie? 

Ktoś powie, że wynik wojny jest niepewny. Ale dzielni mężowie, 

jakimi być powinniście, muszą okazać  męstwo - tyle przecież 
można - i nie wolno się lękać choćby pomyłki losu. [3,6] Skoro zaś 
od stanu tego wymaga się nie tylko dzielności, lecz i mądrości, 
choć się zdaje, że jednego nie można od drugiego oddzielić, to jed-
nak je rozdzielmy. Dzielność nakazuje walczyć, podsyca słuszną 
nienawiść, pcha do boju, wzywa, by sprostać niebezpieczeństwu. 
Cóż na to mądrość? Mądrość snuje ostrożniejsze plany, przewiduje 
przyszłość, na wszelki sposób jest przezorna. Cóż zatem dyktuje? 
Wszak trzeba usłuchać mądrości i za najlepsze uznać to, co zostanie 
postanowione z największym jej udziałem. Jeśli mi każe niczego 
nie cenić nad życie, nie narażać się na niebezpieczeństwo, uciekać 
przed wszelkim ryzykiem, zapytam ją, czy także wtedy, gdy to 
pociągnie za sobą niewolę. Jeżeli przytaknie, ja takiej mądrości nie 
posłucham, choćby była bardzo głęboka. A jeśli, przeciwnie, 
odpowie: „O życie i ciało, o majątek i dobra rodzinne w ten sposób 
masz się troszczyć, by nie uważać ich za ważniejsze od wolności. 
Zechciej z nich korzystać tylko w wolnej rzeczypospolitej i dla nich 
nie rezygnuj z wolności, lecz dla niej je poświęć niczym okup 
złożony bezprawiu" - wtedy głosu mądrości usłucham i będę jej 
posłuszny jak bogu. [3,7] Przeto, jeśli uda się zachować wolność, 
przyjąwszy tych ludzi, to przezwyciężmy nienawiść i znieśmy 
zawarcie pokoju, ale skoro nie możemy zaznać godziwego pokoju, 
póki oni są cali i zdrowi, radujmy się, że los dał nam sposobność do 
walki. Albo będziemy się cieszyć ze zwycięstwa rzeczypospolitej, 
gdy ich zabijemy, albo pokonani - niech Jowisz oddali tę groźbę! - 
przeżyjemy, jeśli nie we własnym ciele, to przynajmniej w sławie 
męstwa. 

[4,7] Tymczasem Marek Lepidus, po raz drugi obwołany impera-

torem, najwyższy kapłan, człowiek wielce zasłużony dla rzeczypo-
spolitej w czasie ostatniej wojny domowej, zachęca nas do 
zawarcia pokoju. Ojcowie, nikt nie cieszy się u mnie większym 
autorytetem niż Marek Lepidus, tak z powodu męstwa, jak dla 
dostojeństwa rodu. Dochodzą tu i osobiste względy, bo 
wyświadczył mi liczne i cenne przysługi, również ja coś zrobiłem 
dla niego. Za jego największe dobrodziejstwo poczytuję to, że 
wykazuje dobrą wolę wobec rzeczypospolitej, która jest dla mnie 
zawsze droższa od życia. [4,8] Wszak swym autorytetem nakłonił 
do zawarcia pokoju znako- 

background image

 

205

mitego młodzieńca, syna wybitnego męża, Pompejusza Magnusa, i 
bez użycia broni uwolnił rzeczpospolitą od najstraszniejszej groźby 
wojny domowej.

5

 Za owo dobrodziejstwo czuję się względem 

niego bardziej zobowiązany, niż wówczas, gdybym łatwo mógł je 
spłacić, dlatego wniosłem o przyznanie mu największych zaszczy-
tów, jakie przyznać mogłem, w czym zgodziliście się ze mną; 
nigdy też nie przestałem pokładać w nim dużych nadziei i dobrze 
się o nim wyrażam. Rzeczpospolita wieloma wielkimi dowodami 
miłości związała ze sobą Marka Lepidusa: pochodzi on ze 
szlachetnego rodu, wszelkie zaszczyty i urząd najwyższego kapłana 
są jego udziałem, razem z bratem - jak przodkowie - ozdobił 
Miasto licznymi budowlami,

6

 ma najcnotliwszą żonę, dzieci, jakich 

każdy by sobie życzył, majątek znaczny i niezbrukany krwią 
obywateli. Nikt nie doznał gwałtu z jego strony, a wielu ocaliła 
jego dobroczynność i miłosierdzie. Taki więc mąż i obywatel może 
się pomylić w ocenie sytuacji, lecz w żaden sposób nie wolno mu 
zarzucać braku dobrej woli wobec rzeczypospolitej. 

[4,9] Marek Lepidus chce pokoju. Wspaniale, jeśli zawrze taki, 

jak niedawno - na mocy którego rzeczpospolita będzie oglądać syna 
Gnejusza Pompejusza i przyjmie go na swoje łono, i weźmie w swe 
objęcia, uznając, że wraz z nim sama sobie została zwrócona. Oto 
powód, dla którego uchwaliliście wystawienie przy mównicy 
posągu ze wspaniałym napisem i nieobecnemu przyznaliście prawo 
do triumfu. Chociaż bowiem wcześniej dokonał prześwietnych 
czynów wojennych, godnych triumfu, nie można mu było przyznać 
tego, czego nie przyznano Lucjuszowi Emiliuszowi, Emilianusowi 
Scypionowi Afrykańczykowi Starszemu ani Mariuszowi, ani też 
Pompejuszowi - wszak stoczyli wojny większe;

7

 ale za to, że bez 

wrzawy doprowadził do końca wojnę domową przy pierwszej nada-
rzającej się okazji, przyznaliście mu zaszczyty największe. 

[5,10]Czy uważasz więc, Marku Lepidusie, że rzeczpospolita bę-

dzie miała w Antoniuszach takich obywateli, jak w osobie Pompe- 

5

 Pochwałę Lepidusa Cyceron wygłosił już wcześniej; zob. Cyceron (Phil. 

5,14,38-15,41). 

6

 Lepidus jako edyl (52) odbudował świątynię Diany na Awentynie, a jego 

brat, Lucjusz Emiliusz Lepidus Paullus, wzniósł na Forum bazylikę. 

7

 Lucjusz Emiliusz Paullus pokonał króla Macedonii Perseusza (168), 

Publiusz Korneliusz Scypion Emilianus Afrykański Młodszy zburzył 
Kartaginę (146) i Numancję (133), Publiusz Korneliusz Scypion Afrykański 
Starszy pobił Hannibala pod Zamą (202), Mariusz - Cymbrów i Teutonów 
(102-101), a Pompejusz - piratów (67) i Mitrydatesa (66), króla Pontu. 

background image

 

206

jusza? On odznacza się skromnością, powagą, umiarkowaniem i 
prawością; tamci zaś, a mówiąc o nich, nie wyłączam  żadnego z 
owej bandyckiej watahy, przepełnieni są wszelakimi żądzami, 
skłonni do zbrodni, najodważniejsi w popełnianiu wszystkich wy-
stępków. Zaklinam was, ojcowie, kto z was nie widzi tego, co For-
tuna - sama, zgodnie z powiedzeniem, ślepa - dostrzega? Utrzymu-
jąc w mocy postanowienia Cezara, jakich bronimy, by zachować 
zgodę, otworzymy przed Pompejuszem drzwi jego domu i odkupi 
go on za cenę, za którą nabył go Antoniusz. Dom Pompejusza od-
kupi, powiadam, odkupi jego syn. Ileż w tym goryczy! Lecz tę 
sprawę dostatecznie długo z bólem opłakiwaliśmy. Uchwaliliście, 
że Pompejuszowi wypłaci się tyle, ile z dóbr jego ojca mógł 
roztrwonić zwycięski wróg. [5,11] Proszę również, aby przez 
wzgląd na mą zażyłość z Pompejuszem ojcem powierzono mi 
przeprowadzenie tej sprawy, ponieważ wymaga tego konieczność. 
On wykupi ogrody, gmachy, posiadłości wiejskie, które 
zawłaszczył Antoniusz, a srebro, odzież, kosztowne tkaniny i wina, 
roztrwonione przez tamtego hultaja, ze spokojem uzna za 
przepadłe. Posiadłości w Albie i For-mii odzyska od Dolabelli, 
również dobra w Tuskulum odbierze Antoniuszowi. Anserów, co 
teraz oblegają Mutynę i osaczyli Decymusa Brutusa, trzeba 
wypędzić z Falernu. Być może są i inni, i to liczni, lecz umknęli 
mej pamięci. Twierdzę też,  że ci, którzy stoją po stronie naszych 
wrogów, także oddadzą dobra Pompejuszowe za tyle, za ile je 
nabyli. [5,12] Sięgając po jakąkolwiek ich cząstkę, wykazali duży 
brak powściągliwości, by nie powiedzieć,  że - zuchwałość. Kto 
mógłby coś dla siebie zatrzymać, skoro państwo odzyska tak 
znakomitego męża, ich właściciela? Czy nie zwróci ich ten, co 
pilnuje schedy swego pana jak smok strzegący skarbu - niewolnik 
Pompejusza, wyzwoleniec Cezara, który dzierży w posiadaniu Pole 
Lukańskie? Co do siedmiuset milionów sesterców, które, ojcowie, 
obiecaliście owemu młodzieńcowi, ich zwrot przeprowadźcie tak, 
by się zdawało,  że synowi Gnejusza Pompejusza przekazujecie 
majątek ojca. Tyle zdziałał senat, a reszty naród rzymski dokona 
dla tego rodu, który niegdyś oglądał w rozkwicie. Sekstus otrzyma 
przede wszystkim miejsce w kolegium augurów, zajmowane przez 
jego ojca. Sam zgłoszę jego kandydaturę na ten urząd, aby dać 
synowi to, co od ojca otrzymałem.

8

 Którego z nich ochoczo 

wybierze sobie na augura Jowisz Najlepszy Największy (wszak 
jego woli wykładowcami i głosicielami nas ustanowiono), którego z 
nich chętniej za- 

8

 O otrzymanym na wniosek Pompejusza auguracie zob. Cyceron (Phil. 

2,2,4). 

background image

 

207

twierdzi naród rzymski: Pompejusza czy Antoniusza? Mnie zaiste 
wydaje się, że z woli bogów nieśmiertelnych los zechciał, by - bez 
pogwałcenia prawomocnych postanowień Cezara - syn Gnejusza 
Pompejusza mógł odzyskać i godność, i majątek ojca. 

[6,13] Uważam, ojcowie, że nie należy pominąć milczeniem na-

wet tego, co oznajmiają nam znakomici mężowie, posłowie Lu-
cjusz Paulus, Kwintus Termus i Gajusz Fanniusz, których stałą i 
niezmiennie dobrą wolę w sprawach państwa doskonale znacie. 
Otóż donoszą, że zboczyli z drogi, żeby w Massylii spotkać się z 
Pompejuszem. Dowiedzieli się od niego, że mógłby w pełnej go-
towości wraz ze swymi wojskami ruszyć pod Mutynę, gdyby nie 
obawiał się rozdrażnić weteranów.

9

 Jest prawdziwie synem swego 

ojca, który mądrością wykazywał się nie mniej często niż dzielno-
ścią. Zdajecie więc sobie sprawę z tego, że ma zapał, a roztropności 
też mu nie brakuje. 

Marek Lepidus również powinien dołożyć wszelkich starań, aby 

nie zdawało się, że postępuje bardziej zuchwale, niż mu na to po-
zwalają jego obyczaje. [6,14] Jeżeli bowiem straszy nas wojskiem, 
to chyba nie pamięta,  że wojsko należy do senatu i narodu rzym-
skiego, do całej rzeczypospolitej - nie do niego. Ponoć może go 
użyć jako swojego. Cóż z tego? Czy szlachetni mężowie winni 
czynić wszystko, co mogą, także jeśli jest to haniebne lub zgubne i 
robić tego absolutnie nie byłoby wolno? A czy jest coś bardziej 
haniebnego, wstrętnego albo niegodziwego, niż przeciwko senato-
wi, obywatelom, przeciw ojczyźnie prowadzić wojsko? Co godne 
większej nagany, niż czynić to, co niedozwolone? Skoro dozwolo-
nym nazywamy postępowanie zgodne z ustawami, obyczajami 
przodków i prawem, to nikomu nie wolno prowadzić wojska prze-
ciwko ojczyźnie. Nie wolno każdemu robić tego, co kto może, a je-
żeli coś nie spotyka się ze sprzeciwem, to jeszcze nie znaczy, że 
jest dozwolone. Lepidusie, wszak ojczyzna dała ci wojsko, jak 
twoim przodkom, po to, byś jej bronił! Z nim będziesz gromić 
wroga, granice państwa rozszerzać, a senatu i narodu rzymskiego 
usłuchasz, gdy cię może do czego innego powoła. 

[7,15] Jeśli tak uważasz, Marku Lepidusie, jesteś najwyższym 

kapłanem, prawnukiem najwyższego kapłana Marka Lepidusa.

10

 

Je- 

9

 Mowa o weteranach Cezara, którzy przeszli na stronę Oktawiana; zob. 

Cyceron (Phil. 1,2,6; 10,7,15.9,19; 11,14,37-15,39; 12,12,29-30). 

10

 Lepidus, do którego zwraca się Cyceron, był praprawnukiem 

wspomnianego Lepidusa, konsula w 187 r. 

background image

 

208

żeli zaś sądzisz przeciwnie, że ludziom tyle wolno, ile mogą, uwa-
żaj, aby się nie zdało, że wolisz iść za obcym, i to świeżym przy-
kładem, a nie za pradawnym i do rodu należącym. Jeśli chcesz, po-
służ się tu swym autorytetem, nie używając wojska, co znacznie 
bardziej pochwalam, jednak zastanów się, czy to rzeczywiście ko-
nieczne. Choć cieszysz się dużym autorytetem, przynależnym mę-
żowi szlachetnemu, niemniej senat nie lekceważy sam siebie i na-
prawdę nigdy nie wykazywał większej powagi, stałości i męstwa. 
Wszyscy pałamy żądzą odzyskania wolności i niczyje wpływy nie 
zdołają ugasić tak płomiennego zapału senatu i narodu rzymskiego. 
Nienawidzimy, przepełnieni gniewem walczymy,

11

 nie uda się nam 

broni z rąk wytrącić. Nie usłuchamy sygnału do odwrotu ani głosu 
odwołującego wojnę.  Żywimy najlepsze nadzieje. Wolimy 
ścierpieć największe trudy, niż popaść w niewolę. [7,16] Cezar wy-
stawił armię niezwyciężoną, dwaj mężni konsulowie z wojskami 
stoją w pogotowiu, nie brak nam różnorodnej i znacznej pomocy ze 
strony konsula desygnowanego, Lucjusza Pianka. Toczy się walka 
o  życie Decymusa Brutusa. Jeden chory na głowę gladiator ze 
zgrają najgorszych łotrów prowadzi wojnę z ojczyzną, z bogami 
Penatami, z ogniskami i ołtarzami domowymi, z czterema konsu-
lami.

12

 Jemu mamy ustąpić, jego warunków słuchać, czy uwierzy-

my, że z nim można zawrzeć pokój? 

[8,16] Istnieje ponoć niebezpieczeństwo, że przegramy. Nie boję 

się,  że sam siebie miałby zdradzić człowiek,

13

 który cieszy się 

swym przeogromnym majątkiem tylko wtedy, gdy pozostają przy 
życiu dobrzy. Dobrzy obywatele są tacy przede wszystkim z natury, 
ale pomaga im w tym też majątek. W interesie wszystkich leży, by 
państwo było w dobrym stanie, lecz w przypadku tych, którym się 
w  życiu poszczęściło, bardziej się to rzuca w oczy. Któż miał 
więcej szczęścia od Lepidusa (o czym mówiłem wcześniej), kto ma 
zdrowszy niż on rozsądek? Podczas Luperkaliów naród rzymski 
widział jego smutek i łzy. [8,17] Widział, jak był przybity i 
poruszony, gdy Antoniusz, zakładając Cezarowi koronę, wolał być 
Cezara niewolnikiem niż kolegą w urzędzie. Uważam,  że za ten 
jeden czyn Antoniusz zasługuje na wszelką karę, nawet gdyby 
mógł się po- 

11

 

NIENAWIDZIMY

PRZEPEŁNIENI GNIEWEM WALCZYMY 

(odimus, irati 

pugnamus) - zob. Lucyliusz (4,156): „odi [...], iratus pugno". 

12

 Czterej konsulowie to Hircjusz i Pansa oraz desygnowani na rok 42 - 

Decymus Brutus i Lucjusz Plankus. 

13

 Ciągle mowa o Lepidusie. 

background image

 

209

wstrzymać od popełnienia pozostałych zbrodni i łotrostw. Jeśli już 
sam chciał być niewolnikiem, dlaczego nam pana narzucał? I skoro 
sam w dzieciństwie

14

 znosił  żądze ludzi, którzy w stosunku do 

niego postępowali jak tyrani, czy także dla nas i dla naszych dzieci 
musiał szykować pana i tyrana? Kiedy zaś zabito tamtego czło-
wieka, stał się wobec nas tym, czym chciał, ażeby był tamten. 

[8,18] Czy w jakiejś krainie barbarzyńskiej znajdzie się tak pluga-

wy i okrutny tyran, jakim w tym Mieście jest Antoniusz, otoczony 
uzbrojonymi barbarzyńcami? Za panowania Cezara przychodzili-
śmy do senatu jeśli niejako ludzie wolni, to przynajmniej bezpiecz-
ni. Za tego herszta piratów - co ja go będę nazywał tyranem! - te 
krzesła zajmowali Iturejczycy. Popędził nagle do Brundyzjum, aby 
stamtąd z wojskiem w kwadrat uszykowanym podejść pod Miasto. 
Krwią najdzielniejszych żołnierzy zbryzgał Suessę, znakomite 
miasto, teraz zacne municypium, a niegdyś kolonię. W Brundy-
zjum, w objęciach nie tylko najbardziej chciwej, lecz i najokrut-
niejszej żony wymordował najlepszych centurionów Legionu Mar-
sowego. Z jaką pasją szaleniec ruszył stamtąd przeciw Miastu, to 
jest, by dokonać rzezi wszystkich porządnych ludzi! Sami bogowie 
nieśmiertelni zesłali wówczas nieoczekiwaną pomoc, gdyśmy się 
jej najmniej spodziewali. [9,19] Niewiarygodne i boskie męstwo 
Cezara powstrzymało bowiem okrutne i szaleńcze ataki tego łotra. 
On myślał, że w swych edyktach szkaluje Cezara, a nie pojął, że co-
kolwiek fałszywego powie na temat najcnotliwszego młodzieńca, 
ożywi pamięć rzeczywistej hańby własnego dzieciństwa. Z jakim-
że orszakiem, czy oddziałem raczej, wkroczył do Miasta! Na prawo 
i lewo wśród jęku narodu rzymskiego groził  właścicielom, wy-
znaczał domy, jawnie obiecywał swoim, że pomiędzy nich Miasto 
rozdzieli. Wrócił do wojsk i wtedy miało miejsce owo zgubne 
zgromadzenie w Tyburze. Potem znów do Miasta pobiegł. Obrady 
senatu na Kapitolu. Jakiś były konsul miał na jego zlecenie zapro-
ponować uchwałę o konieczności ukrócenia poczynań młodzieńca, 
aż tu nagle wiadomość o Legionie IV. Że Legion Marsowy zajął 
Albę, to wiedział. Poruszony, zrezygnował z pomysłu wniesienia 
pod obrady senatu sprawy Cezara, Miasto opuścił nie ulicami, lecz 
zaułkami, w płaszczu wojskowym. Tego samego dnia przeprowa-
dził niezliczone uchwały senatu, które do publicznego skarbca za-
niesiono wręcz szybciej, niż je zapisano. [9,20] Z Miasta nie 
podróż, 

14

 Na temat kompromitujących faktów z dzieciństwa Antoniusza zob. 

Cyceron (Phil. 2,18,44-46). 

background image

 

210

lecz pośpieszna ucieczka do Galii. Pewnie myślał, że ściga go Ce-
zar z Legionem Marsowym, z Legionem IV, z weteranami, o któ-
rych ze strachu mówić nie mógł. Wdzierającemu się do Galii za-
grodził drogę Decymus Brutus, bo wolał sam rzucić się w wir 
wojny, niż by ten szedł dalej lub się wycofał, a gdy mimo to dalej 
się wyrywał, dał mu Mutynę, aby jego szał okiełznać. Kiedy Anto-
niusz szańcami ją otoczył, rowami okopał i ani dostojeństwo kwit-
nącej kolonii, ani godność konsula desygnowanego nie odstraszyły 
go od tej strasznej zbrodni, wówczas - klnę się na was, na naród 
rzymski i wszystkich bogów, co Miasta strzegą - wbrew mej woli i 
przy moim sprzeciwie trzech mężów konsularnych wysłano jako 
posłów do herszta łotrów i gladiatorów. [9,21] Czy żył kiedyś taki 
barbarzyńca, taki potwór, takie zwierzę? Nie wysłuchał, nie odpo-
wiedział i wzgardził, za nic uznał nie tylko posłów tam obecnych, 
lecz w o wiele większym stopniu nas, którzy ich wysłaliśmy. Jakie-
go przestępstwa, jakiej zbrodni nie dopuścił się później ten łotr? 
Oblega mieszkańców naszej kolonii, wojsko narodu rzymskiego, 
imperatora konsula desygnowanego, pustoszy pola najlepszych 
obywateli. Wróg najbardziej plugawy wszystkim dobrym grozi 
krzyżem

15

 i torturami. [10,21] Z nim, Marku Lepidusie, można za-

wrzeć pokój? Wydaje się,  że rzeczypospolitej nie zadowoli nawet 
najsroższa kara, która by go spotkała. 

[10,22] Jeśli dotąd ktoś mógł powątpiewać,  że ten stan i naród 

rzymski nie mogą mieć nic wspólnego z ową niebezpieczną bestią, 
niech wreszcie pozbędzie się złudzeń, poznawszy list, jaki właśnie 
dostałem od konsula Hircjusza. Gdy go wam będę czytał, opatrując 
poszczególne zdania krótkim komentarzem, proszę, ojcowie, byście 
mnie, jak dotąd, uważnie słuchali. 

„Antoniusz do Hircjusza i Cezara". Nie nazywa siebie impera-

torem ani Hircjusza konsulem, ani Cezara propretorem: to oczywi-
ste,  że wolał zrezygnować z przywłaszczonego sobie tytułu, niż 
tamtym należne przyznać. „Dowiedziawszy się o śmierci Gajusza 
Treboniusza, nie bardziej ucieszyłem się, niż zasmuciłem". Zo-
baczcie, co go - jak mówi - uradowało i co zasmuciło, a łatwiej o 
pokoju podyskutujecie. „Trzeba się cieszyć, bo poniesioną karą 
zbrodniarz odpłacił prochom i szczątkom wielkiego męża; i tak oto 
ujawniła się wola bogów, że nim rok upłynął, jeden ojcobójca po-
niósł karę, a nad innymi ona zawisła". O Spartakusie - jakże ina- 

15

 Kara śmierci przez powieszenie na krzyżu była zarezerwowana dla 

niewolników i podobnie jak tortury uchodziła za haniebną. 

background image

 

211

czej cię nazwać? - rozważając twe nikczemne zbrodnie, zdaje się, 
że można było znosić Katylinę. Miałeś czelność napisać, że trzeba 
się cieszyć, bo Treboniusz poniósł karę? Treboniusz zbrodniarzem? 
Jakiej zbrodni się dopuścił, jeśli nie tej, że w idy marcowe uchronił 
cię od śmierci, która ci się należała?

16

 [10,23] Oto z czego się 

cieszysz. Zobaczmy, co przyniosło smutek: „Żałować należy,  że 
senat uznał Dolabellę za wroga narodu rzymskiego, bo mordercę 
zabił, i że - jak się zdaje - narodowi rzymskiemu droższy syn 
błazna niż Gajusz Cezar, ojciec ojczyzny". Czego żałujesz? Że Do-
labella uznany za wroga? A nie rozumiesz, że za wroga uznano cie-
bie, w całej Italii ogłaszając pobór do wojska, wysyłając konsulów, 
czcząc Cezara zaszczytami, wreszcie przywdziewając wojskowe 
płaszcze? Czego więc jęczysz, zbrodniarzu, że senat uznał Dola-
bellę za wroga? Ty senat zupełnie lekceważysz, a mimo to toczysz 
wojnę,  żeby ten najwyższy stan doszczętnie wyniszczyć, po nim 
zaś resztki dobrych oraz wszystkich bogatych obywateli. Treboniu-
sza nazywa synem błazna, jakbyśmy nie znali jego ojca, znamieni-
tego rzymskiego ekwity. Ma czelność gardzić niskim stanem dru-
giego człowiek, który z Fadią spłodził dzieci! 

[11,24] „Jakże zaś smutne, Aulusie Hircjuszu, że ty, uczczony 

przez Cezara, który uczynił cię tak wielkim, że aż sam się nadziwić 
nie możesz..."

17

 Nie mogę zaprzeczyć,  że Cezar przyznał Hircju-

szowi oznaki czci, lecz one czerpią swój blask z męstwa i roztrop-
ności, którym są dane na ozdobę. Ty zaś nie możesz zaprzeczyć, że 
ten sam Cezar i tobie przyznał oznaki czci, a kimże byłbyś, gdyby 
ci on tak wielu ich nie przyznał? Dokąd doprowadziłoby cię to 
twoje męstwo i jakże szlachetne urodzenie? Całe życie spędziłbyś 
w domach publicznych, knajpach, na hazardzie i pijatykach, co 
zresztą czyniłeś, głowę i rozum kładąc na łonach komediantek. 

„I ty, chłopcze..." Chłopcem nazywa tego, którego nie tylko jako 

męża, ale jako bardzo dzielnego męża poznał i jeszcze pozna. Toż 
to określenie wieku, lecz najmniej stosowne w ustach człowieka 
swym szaleństwem temu chłopcu torującego drogę do sławy. „... co 
wszystko nazwisku zawdzięczasz..." Owszem, zawdzięcza i 
wspaniale się ze zobowiązania wywiązuje. [11,25] Jeśli bowiem 
tamten był, jak go nazywasz, ojcem ojczyzny -ja wiem, co o tym 
myśleć - dlaczego nie bardziej ojcem jest ten, któremu zawdzię- 

16

 Zob. Cyceron (Phil. 2,14,34). 

17

 Hircjusz był plebejuszem i homo novus. 

background image

 

212

czamy  życie uratowane z twych rąk, skalanych największymi 
zbrodniami? „... doprowadziłeś do tego, że na mocy prawa potę-
piono Dolabellę..." Zaiste haniebna to działalność, bo ma na celu 
obronę  władzy najzacniejszego stanu przed szaleństwem najbar-
dziej okrutnego gladiatora! „... i tę czarownicę

18

 chcesz uwolnić z 

oblężenia". Masz czelność nazywać czarownicą  męża, co znalazł 
lekarstwo na twoje trucizny? Nowy Hannibalu - nazwałbym cię in-
nym mianem, gdyby ktoś był od niego bardziej szczwany - tak 
Brutusa oblegasz, że sam się znalazłeś w oblężeniu i choćbyś 
chciał, nie zdołasz się stamtąd wywikłać. Jeśli wycofasz się, wszy-
scy zewsząd rzucą się na ciebie, gdy zostaniesz, ugrzęźniesz tam na 
dobre. Zgoła słusznie nazywasz czarownicą człowieka, który, jak 
widzisz, uwarzył ci obecną zagładę. 

[11,26] „I doprowadziliście do tego, że tak w siłę wzrośli Kasjusz 

i Brutus". Można by pomyśleć, że mówi o Cenzorynie albo Wen-
tydiuszu czy o samych Antoniuszach, bo dlaczego senatorowie 
mieliby nie chcieć, aby w siłę urośli mężowie nie tylko najlepsi i 
najszlachetniejsi, lecz także ściśle z nimi złączeni, aby bronić rze-
czypospolitej? „Bez wątpienia na obecne wydarzenia patrzycie tak 
samo jak na przeszłe". Na jakież to? „Obóz Pompejański

19

 nazy-

waliście senatem". [12,20] A może raczej twój obóz mielibyśmy 
nazywać senatem? Oczywiście, ty w nim jesteś  mężem 
konsularnym, choć cały twój konsulat wymazano ze wszystkich 
pomników. Jest tam dwóch pretorów,

20

 co bez powodu wątpią, że 

coś im przypadnie w udziale - my przecież bronimy dobrodziejstw 
Cezara. Wśród byłych pretorów są Filadelfus Anniusz i nieskalany 
Galliusz, między byłymi edylami Bestia - worek treningowy dla 
mych płuc i głosu,

21

 Trebelliusz - patron rzetelności, co oszukał 

wierzycieli, i Celiusz - człowiek zrujnowany i chory, oraz podpora 
przyjaciół Antoniusza - Kotyla Wariusz, którego Antoniusz dla 
zabawy rozkazywał niewolnikom państwowym siec batami na 
uczcie. Dalej byli septemwirowie: Lenton i Nukula, no i Lucjusz 
Antoniusz - ulubieniec i przedmiot miłości narodu rzymskiego. W 
miejscu przeznaczonym dla trybunów mamy najpierw dwóch 
desygnowanych: 

18

 Tj. Decymusa Brutusa. 

19

 Antoniusz stwierdził,  że obozy Hircjusza i Oktawiana to kontynuacja 

stronnictwa pompejańskiego. 

20

 Wspomniani pretorzy to Lucjusz Marcjusz Cenzorynus i Publiusz 

Wentydiusz Bassus. 

21

 Cyceron sześć razy bronił Bestię w sądzie; zob. Cyceron (Phil. 11,5,11). 

background image

 

213

Tullus Hostyliusz, co miał pełne prawo wypisać swe imię na bra-
mie - to przez nią uciekał, opuściwszy swego wodza, którego nie 
mógł wydać wrogom;

22

 drugi trybun desygnowany to niejaki In-

stejusz - przedni, jak mówią, rozbójnik, jednak donoszą o nim, że w 
Pizaurum był łaziebnym niekąpanym w gorącej wodzie. [12,27] Po 
nich idą dawni trybunowie z Tytusem Plankiem

23

 na czele, co 

nigdy nie podpaliłby kurii, gdyby senat miłował. Skazany za tę 
zbrodnię, uzbrojony powrócił do Miasta, skąd go na mocy prawa 
wygnano. Licznych do niego podobnych spotkało to samo. Dziwne 
jednakże jest to, że na owym Planku nie sprawdziło się powiedze-
nie, iż nie umrze, jeśli mu nóg nie połamią

24

 - nogi mu połamali, a 

żyje; to jednak uznajmy za jedną z licznych zasług Akwili. 

[13,27] W obozie Antoniusza jest również Decjusz, pochodzący, 

jak mniemam, z Decjuszów Musów, skoro podskubuje

25

 prezenty 

Cezara. Tak oto dzięki owemu zacnemu mężowi po długiej prze-
rwie przywołano pamięć o Decjuszach. Jakże mógłbym pominąć 
Decydiusza Saksę, człowieka z końca świata sprowadzonego po to, 
byśmy w roli trybuna ludowego mogli oglądać kogoś nigdy niewi-
dzianego jako obywatela? [13,28] Jest tam też drugi Sasema, ale 
wszyscy oni są tak bardzo do siebie podobni, że mi się mylą ich 
imiona. Nie wypada też pominąć kwestora Ekstytiusza, brata Fila-
delfa, by się nie zdawało,  że zazdroszczę Antoniuszowi, przemil-
czając młodzieńca tak znamienitego. No i niejaki Azyniusz, senator 
na własne  życzenie, co sam siebie wybrał. Zobaczył otwartą po 
śmierci Cezara kurię, zmienił buty

26

 i natychmiast został senatorem. 

Sekstusa Albezjusza nie znam, ale nie spotkałem  żadnego tak 
bezczelnego łgarza, co twierdziłby, że nie jest on godny senatu An-
toniusza. Sądzę,  że niektórych pominąłem, jednak o tych, co 
przyszli mi do głowy, milczeć nie mogłem. Ufając temu senatowi, 
Antoniusz gardzi senatem Pompejańskim, w którym było nas 
dziesięciu mę- 

22

  Trybun desygnowany Tullus Hostyliusz najprawdopodobniej opuścił 

oblężonego w Mutynie Brutusa i przeszedł na stronę Antoniusza. Bramę, przez 
którą uciekł, nazwano na pamiątkę tej zdrady „bramą Hostyliusza". 

23

 Cyceron wspominał już Pianka podpalacza (Phil. 6,4,10). 

24

 W powiedzeniu tym zawarta jest sugestia, że Plankus umrze na krzyżu - 

skazanym na ukrzyżowanie  łamano nogi, by przyśpieszyć  śmierć; o łamaniu 
nóg Pianka zob. Cyceron (Phil. 11,6,14). 

25

 Przydomek rodowy tej gałęzi Decjuszów - Mus  (l. mn. Mures),  jest 

przydomkiem mówiącym: mus 'mysz'. 

26

 

ZMIENIŁ BUTY 

(mutavit calceos) - tyle co 'został senatorem'; senatorowie 

nosili czerwone buty z wyszytą na nich literą P -p[ater conscriptus]. 

background image

 

214

żów konsularnych. Gdyby wszyscy oni żyli, na pewno nie byłoby 
tej wojny, zuchwałość uległaby powadze. [13,29] Jak wielką pomo-
cą służyliby pozostali, można poznać na moim przykładzie: mimo 
że jako jedyny z wielu pozostałem przy życiu, przy waszej pomocy 
zdołałem przełamać i skruszyć zuchwałość zbója już tańczącego z 
radości. 

[14,29] Cóż to za niepowetowana strata, że los dopiero co zabrał 

nam Serwiusza Sulpicjusza, a przedtem jego kolegę, Marka Marcel-
lusa - jacyż to byli obywatele, jacy mężowie! Z pewnością senat 
Pompejański, mając znakomitych konsularów, nie byłby godzien 
pogardy, gdyby rzeczpospolita mogła zachować dwóch konsulów,

27 

rozmiłowanych w ojczyźnie, razem wypędzonych z Italii, gdyby 
zachowała znakomitego wodza Lucjusza Afraniusza i Publiusza 
Lentulusa, obywatela wyróżniającego się zarówno we wszelkich 
innych sprawach, jak i w trosce o moje ocalenie,

28

 również Marka 

Bibulusa, którego stałość w sprawach państwa zawsze słusznie 
wychwalano, oraz znakomitego obywatela Lucjusza Domicjusza, 
gdyby nie straciła Appiusza Klaudiusza, obdarzonego na równi 
szlachetnym urodzeniem i dobrą wolą i Publiusza Scypiona, 
przesławnego męża podobnego do przodków, [14,30] Cóż byłoby 
bardziej sprawiedliwe, co lepsze dla rzeczypospolitej: żeby  żył 
Gnejusz Pompejusz czy licytator jego dóbr - Antoniusz? Jacyż tu 
mężowie zasiadali w miejscu należnym pretorom! Pierwszy między 
nimi Marek Katon, co nawet wśród wszystkich narodów prym 
wiedzie pod względem cnoty. Po cóż mam wspominać pozostałych 
przesławnych mężów? Znacie wszystkich. Bardziej się obawiam, 
byście mnie nie uznali za zbyt rozwlekłego, gdy będę mnożyć ich 
nazwiska, niż za niewdzięcznego, gdy niektóre pominę. Jakich ten 
senat miał byłych edylów, trybunów, kwestorów! Nie trzeba tu 
niczego więcej mówić Tak wielka była godność senatorów i tylu 
ich było, że ci, co nie udali się do obozu Pompejusza, potrzebowali 
ważkiego usprawiedliwienia. Teraz listu ciąg dalszy - posłuchajcie. 

[15,30] „Za wodza mieliście pokonanego Cycerona". Tym chęt-

niej słowa „wódz" słucham,  że on wbrew swej woli je wypowie-
dział, a o „pokonanego" zupełnie nie dbam. Zgodnie z moim prze- 

27

 Mowa o konsulach z 49 r., Gajuszu Klaudiuszu Marcellusie i Lucjuszu 

Korneliuszu Lentulusie Krusie, którzy opuścili Rzym, chroniąc się przed 
Cezarem w obozie Pompejusza. 

28

 Publiusz Korneliusz Lentulus Spinter, konsul z 57 r., przyczynił się do 

odwołania Cycerona z wygnania. 

background image

 

215

znaczeniem bez rzeczypospolitej nie mogę ani zwyciężyć, ani zo-
stać pokonany. „Wojskami obsadziliście Macedonię". I wydarliśmy 
ją twemu nieodrodnemu bratu.

29

 „Afrykę powierzyliście wziętemu 

dwukrotnie do niewoli Warusowi".

30

 Tu mu się zdaje, że droczy się 

z bratem Gajuszem.

31

 „Do Syrii wysłaliście Kasjusza". Nie 

pojmujesz zatem, że cała ziemia stoi otworem dla tej sprawy, a ty 
poza swymi obwarowaniami nie masz gdzie nogi postawić? [15,31] 
„Pozwoliliście, by Kaśka sprawował trybunat". A jakże inaczej? 
Niczym Marullusa, niczym Cezetiusza mieliśmy z państwa usunąć 
człowieka, dzięki któremu osiągnęliśmy to, że odtąd nie może dojść 
do takiego gwałtu i do wielu podobnych? „Odebraliście Luperkom 
dochody przyznane im przez Cezara".

32

 Ma czelność mówić o 

Luperkach i nie wzdraga się przypominać owego dnia,

33 

w którym 

pijany, namaszczony wonnościami, ważył się na golasa zachęcać 
do niewoli płaczący naród rzymski? „Mocą uchwały senatu 
zlikwidowaliście kolonie weteranów założone zgodnie z prawem". 
My je zlikwidowaliśmy czy przeciwnie - usankcjonowaliśmy 
ustawą zatwierdzoną na korniej ach centurialnych? Zastanów się, 
czy nie ty pozbawiłeś nadziei weteranów - jednak tylko tych, co już 
wcześniej stali się desperatami - i nie doprowadziłeś ich do 
sytuacji, z której, jak sami już czują, nie ma wyjścia. 

[15,32] „Obiecaliście mieszkańcom Massylii, że oddacie to, co 

im zgodnie z prawem wojny odebrano".

34

 Ja niczego o prawie 

wojny nie powiem, można by o tym zaiste z łatwością rozprawiać, 
ale czy warto - zwróćcie jednak, ojcowie, uwagę, jakim wrogiem 
państwa od chwili urodzenia jest Antoniusz, skoro tak zacięcie 
nienawidzi tego miasta, bo wie, że ono zawsze było wielkim 
przyjacielem rzeczypospolitej. [16,32] „Twierdzicie, że  żadnego 
pompejańczyka, który ostał się przy życiu, nie obowiązuje ustawa 
Hircjusza". Kto, pytam, jeszcze w ogóle wspomina ustawę 
Hircjusza? Sądzę, że jej nie mniej żałuje sam autor niż ci, których 
dotyczyła. Moim zda- 

29

 Kiedy 28 listopada 44 r. Antoniusz na komicjach uzyskał zamianę 

przyznanej mu prowincji Macedonii na Galię Przedalpejską, Macedonia 
przypadła Gajuszowi Antoniuszowi, ale senat na posiedzeniu 20 grudnia 
odebrał mu ją i przyznał Markowi Brutusowi. 

30

 Mowa o Sekstusie Kwintyliuszu Warusie. 

31

 Gajusz Antoniusz również dwa razy trafił do niewoli. 

32

 W 44 r. Cezar rozszerzył kolegium Luperków, dodając kapłanów, którzy 

mieli sprawować kult Luperka ku czci Cezara (Luperci Iuliani). 

33

 Tj. 15 lutego 44 r. 

34

 O sprawie Massylii zob. Cyceron (Phil. 8,6,18-19). 

background image

 

216

niem absolutnie nie godzi się tego nazywać ustawą, a choćby nią 
było, nie powinniśmy uważać tej ustawy za dzieło Hircjusza. „Pie-
niędzmi Apulejusza uposażyliście Brutusa".

35

 Jakże to? Który do-

bry obywatel odczuwałby  żal, gdyby rzeczpospolita we wszystkie 
swe bogactwa uzbroiła wybitnego męża? Przecież on bez pieniędzy 
nie zdołałby wyżywić wojska, a bez wojska nie mógłby pojmać 
twego brata. 

[16,33] „Pochwaliliście fakt, że Petreus i Menedemus, obdarowa-

ni obywatelstwem przez Cezara i jego goście, dali karki pod topór". 
Nie pochwaliliśmy tego, o czym nawet nie słyszeliśmy. W czasie 
tak wielkiego zamętu w państwie mieliśmy myśleć tylko o tych 
dwóch zbirach-Greczynkach? „Nic was nie obchodziło,  że 
Teopomp, nagi, wygnany przez Treboniusza, musiał uciekać do 
Aleksandrii". Jakże wielkiej zbrodni dopuścił się senat! Nie za-
troszczyliśmy się o Teopompa, człowieka wybitnego. Któż wie i 
kogo to zajmuje, w jakim miejscu na ziemi przebywa, co porabia, 
czy żyje, czy umarł? „W obozie widzicie Serwiusza Galbę, co trzy-
ma za pasem ów sztylet". Na temat Galby, który jest bardzo dziel-
nym i niewzruszonym obywatelem, nic ci nie odpowiem, bo kiedy 
on przyjdzie do ciebie, udzieli ci odpowiedzi sam osobiście oraz je-
go sztylet, przez ciebie winą obarczony. „Moich żołnierzy i wete-
ranów zgromadziliście po swojej stronie, rzekomo, aby zgubić tych, 
co zamordowali Cezara, i gdy niczego nie podejrzewali, skło-
niliście ich, aby opowiedzieli się przeciwko swemu kwestorowi, 
dowódcy i towarzyszom broni". Ależ jasne, że oszukaliśmy ich i 
zwiedli: nie wiedziały Legiony Marsowy i Legion IV ani weterani 
nie mieli pojęcia, co się dzieje. Nie poszli bronić powagi senatu i 
wolności narodu, lecz chcieli mścić śmierć Cezara, którą wszyscy 
uważali za wyrok losu. Naturalnie chcieli, żebyś ty był cały i zdro-
wy, szczęśliwy i w pełni sił. [17,34] O, jakże żałosny jesteś, także z 
tego powodu, że nie dostrzegasz rozpaczliwego położenia, w jakim 
się znalazłeś! Lecz posłuchajcie o zbrodni największej. 

„Czegóż wreszcie nie pochwalaliście ani sami nie uczyniliście 

takiego, co uczyniłby, gdyby ożył..." Kto? Przytoczy zapewne 
przykład jakiegoś zbrodniarza. „... sam Gnejusz Pompejusz..." O, 
jakaż to hańba, że naśladowaliśmy Gnejusza Pompejusza! „... albo 
jego syn, gdyby tylko był w stanie". Będzie w stanie -wierz mi! W 
najbliższych dniach powróci do domu i do ogrodów ojca. 

35

 O współpracy Brutusa z Apulejuszem zob. Cyceron (Phil. 10,11,24). 

background image

 

217

„Na koniec twierdzicie, że nie może być pokoju, jeśli nie wy-

puszczę z oblężenia Brutusa albo zboża mu nie dam". Inni tak 
twierdzą, ja zaś uważam, że nawet gdybyś tak postąpił, nigdy Mia-
sto pokoju z tobą nie zawrze. „Czy popierają to weterani, którzy 
wciąż jeszcze nie zdecydowali, po której stanąć stronie?" Może do-
wodem braku decyzji ma być to, że rozpoczęli walkę ze swym wo-
dzem i pełni zapału zgodnie go zaatakowali? [17,35] „Wy przyszli-
ście po to, aby ich zepsuć swymi pochlebstwami i darami". Czy 
jednak wypada mówić o zepsuciu w wypadku tych, co dali się 
przekonać do prowadzenia najsłuszniejszej wojny z wrogiem naj-
bardziej plugawym? „Oblężonym  żołnierzom przychodzicie z po-
mocą. Nie mam nic przeciwko temu, by zachowali życie i poszli, 
dokąd zechcą, jeżeli tylko pozwolą, żeby poniósł śmierć ten, który 
na nią zasłużył". Jakaż wspaniałomyślność! Korzystając wreszcie z 
łaskawości Antoniusza, żołnierze opuścili swego wodza i wielce 
przerażeni przeszli na stronę wroga. Gdyby nie musiał z nimi wal-
czyć, Antoniusz pierwej złożyłby ofiarę zmarłemu koledze, zanim 
ją swemu wodzowi złożył Dolabella. 

[17,36] „Piszecie,

36

  że w senacie mówiono o zgodzie i wysłano 

pięciu posłów konsularnych.

37

 Trudno uwierzyć, by w czymkol-

wiek z umiarem i po ludzku postąpili ludzie, którzy postanowili 
mnie doprowadzić do zguby, gdy przedstawiałem im bardzo godzi-
we warunki, gotów nawet z nich częściowo się wycofać. Mało też 
jest prawdopodobne, by ci, co uznali Dolabellę za wroga, bo słusz-
nie postąpił, mogli uszanować nas, którzy się z nim zgadzamy". 
Czy nie dość wyraźnie przyznaje się do współudziału we wszyst-
kich przestępstwach Dolabelli? Nie widzicie, że wszystkie zbrodnie 
wypływają z jednego źródła? On sam wreszcie wywodzi, i to dość 
subtelnie, że ludzie, którzy uznali Dolabellę za wroga, bo słusznie 
postąpił - tak się bowiem wydaje Antoniuszowi - nie mogą 
przebaczyć człowiekowi z tamtym się zgadzającemu. 

[18,37] Co zrobić z człowiekiem, który w liście przekazuje 

pamięci potomnych, iż umówił się z Dolabella, że ten zabije 
Treboniusza i - jeśli zdoła - także Brutusa i Kasjusza, poddawszy 
ich pierwej torturom, a on te same katusze zada nam? Toż to 
obywatel godzien, 

36

 Można się domyślać, że list Antoniusza był odpowiedzią na list Hircjusza 

i Oktawiana. 

37

 Mowa o członkach drugiego poselstwa do Antoniusza, uchwalonego 

przez senat na posiedzeniu poprzedzającym to, na którym Cyceron wygłosił 
trzynastą filipikę. 

background image

 

218

by go strzec wraz z jego przymierzem tak zbożnym i sprawiedli-
wym!  Żali się również,  że nie przyjęliśmy jego jakże przecież 
słusznych i skromnych warunków: by miał władzę w Galii Dalszej 
- prowincji najbardziej odpowiedniej do wznowienia i prowadzenia 
wojny, by Skowronki sprawowały sądy w trzeciej dekurii - to zna-
czy, by się w rzeczypospolitej znalazło schronienie dla wszelkiej 
maści zbrodniarzy i najbardziej plugawych szumowin, dzięki 
czemu zatwierdzono by jego postanowienia z czasów konsulatu, po 
którym najmniejszy ślad nie pozostał. Troszczył się także o 
Lucjusza Antoniusza, który jest najsprawiedliwszym mierniczym 
dóbr publicznych i prywatnych, o Nukulę i o kolegę Lentona. 

[18,38] „Dlatego wy się raczej zastanówcie, czy bardziej przystoi 

i dla sprawy naszego stronnictwa jest pożyteczne mścić śmierć Tre-
boniusza czy śmierć Cezara i czy nam się godzi walczyć, by tym ła-
twiej mogła odżyć sprawa Pompejusza, której tyle razy głowę odci-
nano, czy też lepiej zjednoczyć się, aby nie stać się pośmiewiskiem 
nieprzyjaciół". Gdyby jej głowę odcięto, nigdy by nie odżyła, co 
oby ciebie i twych popleczników spotkało! „Czy bardziej przystoi" 
- powiada. W obliczu tej wojny on przystojności szuka! „I dla 
sprawy naszego stronnictwa jest pożyteczne". O stronnictwach, 
szaleńcze, mówi się na forum i w kurii. [18,39] Zbrodniarzu! 
Wydałeś wojnę ojczyźnie, szturmujesz Mutynę, oblegasz konsula 
desygnowanego. Batalię przeciwko tobie toczy dwóch konsulów, a 
wraz z nimi pro-pretor Cezar. Cała Italia uzbroiła się przeciwko 
tobie. Ty ten bunt przeciw narodowi rzymskiemu nazywasz sprawą 
swojego stronnictwa? Czyż my raczej mścimy  śmierć nie 
Treboniusza, lecz Cezara? Wystarczająco ją pomściliśmy, uznając 
za wroga Dolabellę, a dla Cezara najlepszą przysługą  będzie 
zapomnienie i cisza. Lecz zwróćcie uwagę na to, co on knuje. 
Kiedy uważa, że należy pomścić śmierć Cezara, zgubę szykuje nie 
tylko tym, którzy uczestniczyli w spisku, lecz także ludziom, którzy 
nie dość boleli nad tym, co zaszło. 

[19,40] „Dla niektórych z nas, gdyby polegli, śmierć będzie zy-

skiem. Sama Fortuna nie chciała aż dotąd oglądać widowiska, w 
którym dwie części tego samego ciała walczą, szczute na siebie 
przez dozorcę gladiatorów, jakim jest Cyceron. On ciągle 
szczęśliwy, bo oszukał was tymi samymi oznakami czci, którymi 
zwiódł Cezara, czym zresztą teraz się pyszni". Ciska we mnie 
obelgi, jakby dawniejsze pięknie mu się przysłużyły:

38

 wiecznej 

pamięci potomnych prze- 

38

 Aluzja do drugiej filipiki, która była odpowiedzią na wygłoszone przez 

Antoniusza 1 i 19 września 44 r. mowy skierowane przeciwko Cyceronowi. 

background image

 

219

każę go jako napiętnowanego najbardziej zasłużonymi inwektywa-
mi. Ja dozorcą gladiatorów? Owszem, i to nie takim głupim, skoro 
pragnę, żeby źli zginęli, a dobrym życzę zwycięstwa. „Dla mnie ta 
śmierć będzie zyskiem" - pisze - „wszystko jedno czy my, czy wy 
zginiecie". [19,41] O, wspaniały to zysk, gdy ty zwyciężysz - niech 
bogowie do tego nie dopuszczą! - bo szczęśliwi będą ci, którzy z 
życiem pożegnają się bez tortur. Mówi, że Cezara i Hircjusza zwio-
dłem tymi samymi oznakami czci. Pytam, jaką oznakę czci 
przyznałem do tej pory Hircjuszowi? A Cezarowi

39

 zaiste liczne i 

wielkie zaszczyty się należą. Masz czelność mówić,  że zwiodłem 
Cezara? Ty, ty, powiadam, podczas Luperkaliów go zabiłeś. 
Czemuż to, wielki niewdzięczniku, porzuciłeś urząd i godność jego 
kapłana? 

[19,42] Przyjrzyjcie się teraz podziwu godnej powadze wielkiego 

i słynnego męża oraz jego stałości: „Mam silne postanowienie nie 
tolerować zniewag, wyrządzanych mnie i moim zwolennikom, nie 
opuścić stronnictwa, które Pompejusz znienawidził, nie pozwolę 
wyrzucać weteranów z ich siedzib i żadnego z nich wlec na tortury, 
nie zawiodę też zaufania Dolabelli". Resztę pomijam, ale nie 
stwierdzenie, że „bogobojny człowiek" nie może zawieść zaufania 
Dolabelli, tego męża nieskazitelnego. Jakiego zaufania? Czy chodzi 
o wymordowanie każdego dobrego obywatela, podzielenie Miasta i 
Italii, o spustoszenie i rozgrabienie prowincji? Bo cóż innego było 
celem przymierza i porozumienia dwóch najbardziej plugawych 
morderców? [19,43] „I nie chcę zrywać sojuszu z Lepidusem, czło-
wiekiem najbogobojniejszym". Ty trzymasz sojusz z Lepidusem 
albo z którymkolwiek, nie powiem dobrym obywatelem - jakim jest 
- ale w ogóle z jakimkolwiek zdrowym na umyśle człowiekiem? 
Mówisz to, jakbyś chciał, byśmy go mieli za niegodziwca albo 
szaleńca. Chociaż trudno za drugiego ręczyć, jestem pewien, że 
niczego nie osiągniesz, zwłaszcza gdy idzie o Lepidusa, co do 
którego nigdy nie mógłbym  żywić najmniejszych obaw. Dopóki 
można, w nim będę pokładał nadzieję. Lepidus chciał cię odciągnąć 
od szaleństw, a nie w nich ci pomagać. I nie dość, że bogobojnych 
szukasz, to jeszcze po najbogobojniejszych sięgasz, a że w ogóle 
nie ma takiego słowa, przez swą boską pobożność nowy wyraz 
wprowadzasz.

40

 [19,44] „Pianka też nie zdradzę, wspólnika mych 

zamia- 

39

 Cyceron wspomina o Oktawianie, mimo że Antoniusz pisał zapewne o 

Juliuszu Cezarze. 

40

 

NAJBOGOBOJNIEJSZY 

(piissimus) - stopień najwyższy od przymiotnika 

pius, który zaczyna być powszechnie stosowany w łacinie dopiero od czasów 
Seneki. 

background image

 

220

rów". Plankus - twoim wspólnikiem?

41

 Jego godna uwagi i nad-

przyrodzona cnota niesie światło rzeczypospolitej, więc chyba 
przypadkiem nie sądzisz,  że to tobie na pomoc z dzielnymi 
legionami i siłą galijskiej konnicy idzie człowiek, który zgarnie 
palmę pierwszeństwa w tej wojnie, jeśli przed jego przybyciem nie 
poniesiesz kary wymierzonej przez rzeczpospolitą. Bo chociaż 
bardziej pożyteczni są ci, którzy niosą pomoc na początku, jednak 
ci, którzy zadają cios ostateczny, zwykle zyskują większą 
wdzięczność. 

[20,45] A już pod koniec listu bierze się w garść i zaczyna filozo-

fować: „Jeśli zgodnie z mą nadzieją bogowie nieśmiertelni dopo-
mogą mi, wszak kieruję się zdrowym rozsądkiem, chętnie życie za-
chowam. Jeżeli zaś przeciwnie - inny los przypadnie mi w udziale, 
z góry cieszę się na myśl o karze, jaka was spotka, bo skoro poko-
nani pompejańczycy są tak zuchwali, wy pierwsi doświadczycie, 
jacy będą, gdy zwyciężą".

42

 Ciesz się, jeśli chcesz, ale nie toczysz 

wojny z pompejańczykami, lecz z całą rzecząpospolitą. Nienawidzą 
cię wszyscy bogowie i ludzie, najwyższego, średniego i najniższego 
stanu, obywatele i cudzoziemcy, mężczyźni i kobiety, wolni i 
niewolnicy. Odczuliśmy to przed chwilą, wraz z pojawieniem się 
nieprawdziwych wieści,

43

 i odczujemy, gdy lada dzień przyjdą 

prawdziwe. Jeżeli dobrze to rozważysz, z większym spokojem bę-
dziesz umierać, czerpiąc stąd pociechę. 

[20,46] „Na koniec wyrażam głębokie przekonanie, że mógłbym 

znieść krzywdy wyrządzone przez przyjaciół, jeśli sami zechcieliby 
zapomnieć, czego się dopuścili, albo są gotowi razem z nami mścić 
śmierć Cezara". Czy myślicie, że poznawszy to zdanie Antoniusza, 
konsulowie Aulus Hircjusz i Gajusz Pansa będą się wahać, czy aby 
nie przejść na jego stronę, czy nie oblegać Brutusa, nie myśleć o 
wzięciu Mutyny? Ale co ja będę mówić o Pansie i Hircjuszu? Czy 
Cezar, młodzieniec bardzo kochający ojca, powstrzyma się od 
pomszczenia krwią Decymusa Brutusa krzywd wyrządzonych 
ojcu? No jasne! Oni po przeczytaniu tego listu przystąpili do 
oblężenia Decymusa Brutusa.

44

 Tym większy okazał się 

41

 Mowa o Lucjuszu Munacjuszu Planku. 

42

 Antoniusz sugeruje, że cezarianie Hircjusz i Oktawian po zwycięstwie 

pompejańczyków nie mogą się spodziewać niczego dobrego ze strony swych 
obecnych sojuszników. 

43

 Plotki dotyczyły zapewne rzekomego zwycięstwa, jakie Antoniusz miał 

odnieść nad wojskami Hircjusza i Oktawiana. 

44

 Oczywiście ironia. 

background image

 

221

młody Cezar, a jego narodziny dla rzeczypospolitej są tym znacz-
niejszym dobrodziejstwem nieśmiertelnych bogów, że niezwie-
dziony pozornymi wymaganiami miłości należnej ojcu, którego 
imię nosi, zrozumiał, iż największym wyrazem owej miłości jest 
walka o ocalenie ojczyzny. [20,47] Gdyby to była walka 
stronnictw, których nazwy już całkiem zapomniano, czy to raczej 
Antoniusz i Wentydiusz mieliby bronić stronnictwa Cezara, czy 
przede wszystkim młody Cezar, młodzieniec niezmiernie kochający 
ojca i pamiętający o nim, a w następnej kolejności Pansa i Hircjusz, 
co niczym skrzydłowi stali przy Cezarze wówczas, gdy naprawdę 
chodziło o stronnictwa? Gdzie tu teraz stronnictwa, skoro jedni 
mają za cel przywrócenie władzy senatu, wolność narodu rzym-
skiego i ocalenie rzeczypospolitej, a drudzy wymordowanie do-
brych oraz podział Miasta i Italii? 

[21,47] Przejdźmy wreszcie do zakończenia. „Nie wierzę,  żeby 

posłowie przybyli"

45

 - dobrze mnie zna - [†] „a chciałbym,  żeby 

przybyli"[†].

46

 Jakże mają przybyć, zwłaszcza po tym, co zrobił 

Dolabella? Nie wydaje mi się, by dla niego posłowie byli bardziej 
nietykalni od dwóch konsulów, przeciwko którym toczy wojnę, niż 
Cezar, którego ojca jest flaminem, niż konsul desygnowany, które-
go atakuje, niż Mutyna, którą oblega, i ojczyzna, której ogniem i 
mieczem grozi. [21,48] „Kiedy przybędą, rozważę ich żądania". 
Niech na twoją głowę spadną wszelkie cierpienia! Miałby do ciebie 
udać się ktoś, kto nie byłby drugim Wentydiuszem? Posłaliśmy 
znakomitych mężów, aby ugasili pożar, kiedy tylko zaczynał się 
tlić. Wzgardziłeś nimi. Teraz, w taką pożogę, mielibyśmy ich wy-
słać, gdy ty nie pozostawiłeś sobie schronienia nie tylko na zawar-
cie pokoju, lecz nawet na poddanie się? 

Ojcowie, odczytałem ten list nie dlatego, bym uważał,  że An-

toniusz na to zasługuje, lecz po to, byście na podstawie jego 
własnych wyznań jak na dłoni ujrzeli wszystkie jego zbrodnie. 
[21,49] Czy Marek Lepidus, mąż tak hojnie wszelkimi dobrami ob-
darzony przez los i własną cnotę, doradzałby pokój, gdyby to prze-
czytał,

47

 albo czy w ogóle uznałby go wówczas za możliwy? Prę-

dzej woda połączy się z ogniem, jak powiada jakiś poeta, prędzej 

45

 Antoniusz się tu nie pomylił: drugie poselstwo w końcu nie zostało do 

niego wysłane. 

46

 Przyjmujemy poprawkę Pasoliego: „«velim» - qui veniant?", zamiast 

lekcji rękopisów: „velim quod venias". 

47

 Poprawka Müllera: „si haec legeret, suaderet", zamiast „si haec videret". 

background image

 

222

wszystko może się stać, niż z rzecząpospolitą Antoniuszowie czy 
raczej z Antoniuszami rzeczpospolita się pojedna. Są oni potwor-
nymi znakami zesłanymi przez bogów na złą wróżbę dla państwa. 
Lepiej dla Miasta byłoby ruszyć się ze swej siedziby i - jeśli to 
możliwe - odejść w dalekie strony, gdzie o Antoniuszów „ani 
imieniu, ani czynach nie słychać",

48

 niż  żeby w swych murach 

miało oglądać ludzi, których męstwo Cezara przepędziło, a Brutu-
sa zatrzymało. Najlepsze jest zwycięstwo, a drugie w kolejności - 
przekonanie, że dla godności i wolności ojczyzny można wszystko 
znieść. Pozostała możliwość nie zasługuje na miano trzeciej, lecz 
jest ze wszystkiego ostatnia: z miłości do życia znosić największą 
hańbę. 

[21,50] Skoro tak się sytuacja przedstawia, w sprawie poleceń i 

listu znakomitego męża, Marka Lepidusa, zgadzam się z Serwiliu-
szem. Ponadto jestem zdania, że należy uchwalić, co następuje: 
„Pompejusz Magnus, syn Gnejusza, postąpił zgodnie z miłością 
okazywaną rzeczypospolitej przez jego ojca i przodków, ze swoim 
dawnym męstwem, mądrością i dobrą wolą, gdy obiecał,  że wraz 
ze swymi wojskami dołoży wszelkich starań, aby wspomóc senat i 
naród rzymski, co zostało przyjęte z wdzięcznością i co przysporzy 
mu zaszczytów i sławy". Można to albo dodać do uchwały senatu, 
albo oddzielić i spisać osobno, by pozostało wrażenie,  że 
Pompejusza pochwaliliśmy poprzez odrębną uchwałę.

49

 

48

 Cytat z jakiejś tragedii, który Cyceron przytacza również w listach (ad 

fam. 7,28,2; 30,1; Att. 14,12,2; 15,11,3). 

49

 BY POZOSTAŁO WRAŻENIE, 

ŻE POMPEJUSZA 

POCHWALILIŚMY POPRZEZ ODRĘBNĄ UCHWAŁĘ (ut proprio senatus 
consulto Pompeius conlaudatus esse videatur) 
- ulubiona klauzula Cycerona; 
według Kwintyliana (9,4,73) Cyceron nadużywał takiego zakończenia zdania, 
żeby uzyskać ładny rytm. 

background image

 

223

FILIPIKA CZTERNASTA 

[1,1] Ojcowie, z odczytanego listu dowiedziałem się,  że wojsko 

najniegodziwszych wrogów zostało wybite i rozproszone.

1

 Gdybym 

dowiedział się z niego o tym, czego jako skutku odniesionego 
zwycięstwa wszyscy najgoręcej sobie życzymy i czego się spo-
dziewamy, a mianowicie, że Decymus Brutus (którego niebezpie-
czeństwo stało się powodem przywdziania przez nas wojskowych 
płaszczy) już opuścił Mutynę, bez żadnej wątpliwości byłbym zda-
nia, że wobec jego ocalenia należy powrócić do zwykłego ubioru. 
Zanim zaś dotrze do nas wieść oczekiwana przez całe Miasto z 
wielką niecierpliwością, wystarczy nam radość ze wspaniałej i 
sławnej bitwy. Z powrotem do zwykłego ubioru poczekajcie na 
zwycięstwo. Kres tej wojnie położy uratowanie Decymusa Brutu-
sa. [1,2] Cóż to bowiem za pomysł zmieniać dziś ubranie, aby jutro 
znów wkładać wojskowy płaszcz? Zanim wreszcie ubierzemy tak 
pożądany i upragniony strój, postarajmy się, by móc go nosić już 
zawsze. Wszak jest równie haniebne, jak i bogom nieśmiertelnym 
niemiłe, gdy przystąpiwszy w togach do ich ołtarzy, odchodzimy po 
płaszcze wojskowe. [1,3] Przestrzegam też, ojcowie, że niektórzy 
pomysł ten popierają i obstają przy nim, dlatego że widzą, iż dzień, 
w którym powrócimy do togi, będzie dla Decymusa Brutusa dniem 
największej chwały. Chcą mu odebrać  tę satysfakcję, tak by nie 
przekazywać pamięci potomnych, że zagrożenie dotyczące jednego 
obywatela stało się powodem, dla którego naród rzymski ubrał 

1

 W liście tym konsulowie Hircjusz i Pansa oraz Oktawian informowali o 

pokonaniu 15 kwietnia (43 r.) wojsk Antoniusza i przedkładali wniosek o 
uchwalenie dziękczynnych modlitw. 

background image

 

224

płaszcze wojskowe, a uratowanie tegoż obywatela pociągnęło za 
sobą powrót do togi. Odrzućcie tę przyczynę, a nie znajdziecie żad-
nej innej, która tłumaczyłaby ów niedorzeczny pomysł. Wy zaś, oj-
cowie, nie odstępujcie od własnej uchwały, pozostańcie przy swym 
zdaniu, pamiętajcie, o czym świadczyliście wiele razy: w całej tej 
wojnie idzie o uratowanie życia jednego, bardzo dzielnego męża. 

[2,4] Aby oswobodzić Decymusa Brutusa, wysłaliśmy w posel-

stwie pierwszych obywateli Miasta: mieli tamtemu wrogowi i mor-
dercy oznajmić, iż musi wycofać się z Mutyny. Na ratunek wyru-
szył wybrany drogą losowania konsul Aulus Hircjusz, któremu 
męstwo i nadzieja zwycięstwa wzmocniły słabe zdrowie. Cezar, 
który z zebranym przez siebie wojskiem już wcześniej uwalniał 
rzeczpospolitą [†] od nękających [†] ją plag, ruszył teraz z pomocą 
Brutusowi i dla miłości ojczyzny przezwyciężył osobistą boleść,

2

 

aby później nie doszło do kolejnej zbrodni. [2,5] Cóż innego jak nie 
oswobodzenie Decymusa Brutusa było celem Gajusza Pansy, gdy 
zaciągał wojska, gromadził pieniądze, przeprowadzał najsurowsze 
uchwały senatu wymierzone przeciwko Antoniuszowi i zachęcał 
nas, a naród rzymski wzywał do walki o wolność? Licznie zgroma-
dzony naród rzymski z takim zapałem jednogłośnie żądał od niego 
troski o ratowanie Decymusa Brutusa, że ratunek ów uważał za 
ważniejszy nie tylko od własnych korzyści, lecz nawet od 
konieczności  życiowych. Ojcowie, winniśmy mieć nadzieję, iż 
Brutusa albo już uratowano, albo w tej chwili się to dokonuje, lecz 
z radością ze spełnionej nadziei wypada poczekać na finał, aby się 
nie wydawało,  że przez pośpiech zbyt wcześnie dziękowaliśmy 
bogom nieśmiertelnym czy też z głupoty zlekceważyliśmy potęgę 
zmiennego losu. 

[2,6] Ponieważ oznaki waszej przychylności wystarczająco do-

bitnie wskazują, jakie jest wasze zdanie, przejdę do sprawy listu 
przesłanego przez konsulów i propretora, najpierw jednak powiem 
nieco o tym, co ma z nim ścisły związek. [3,6] Ojcowie, miecze na-
szych legionów i wojsk unurzane są we krwi, czy raczej nią nasią-
kły podczas dwóch bitew stoczonych przez konsulów i trzeciej, 
stoczonej przez Cezara.

3

 Jeżeli była to krew nieprzyjaciół, żołnie-

rze najlepiej spełnili swój obowiązek, jeśli obywateli - dopuścili się 
największej zbrodni.

4

 Dokądże więc wreszcie nie będziemy na- 

2

 Osobista boleść Oktawiana wiąże się ze śmiercią jego przybranego ojca, 

Cezara. 

3

 Trzy bitwy, o których mówi Cyceron, to właściwie trzy etapy wielkiej 

bitwy stoczonej pod Mutyną. 

4

 O tym samym dylemacie zob. Cyceron (Phil. 3,6,14 i 5,2,4). 

background image

 

225

zywać wrogiem człowieka, który wszystkich wrogów w zbrodni 
przewyższył? Chyba że chcecie, by zadrżały ręce naszych żołnie-
rzy, gdy nie będą wiedzieć, czy obywatela, czy wroga nabijają na 
swoje miecze. Uchwalacie modły dziękczynne, a mimo to wrogiem 
go nie nazywacie. [3,7] Czy będą miłe bogom nieśmiertelnym 
nasze dziękczynne modły, czy będą miłe ofiary, gdy tak wielu oby-
wateli poległo? Mowa o „zuchwałych niegodziwcach" wszak tak 
ich nazywa ów znakomity mąż.

5

 Obelgi takie padają zwykle w pro-

cesach cywilnych, nie jest to piętno wypalone jako znak sprawcy 
śmiertelnej wojny. Mogłoby się wydawać, że oni fałszują testamen-
ty albo najeżdżają sąsiadów czy zwodzą młodzieniaszków, przecież 
właśnie ludzi dopuszczających się takich występków i skażonych 
tego typu wadami zwykliśmy nazywać niegodziwymi i 
zuchwałymi. 

[3,8] Jeden łajdak, ze wszystkich najbardziej nikczemny, wydaje 

zajadłą wojnę czterem konsulom.

6

 Toczy ją również z senatem i 

narodem rzymskim. Chociaż sam pada, przygnieciony wywołanymi 
przez siebie klęskami, wszystkim obwieszcza zgubę, zniszczenia, 
cierpienia i tortury. Uroczyście przyznaje, że to za jego radą 
Dolabella dopuścił się dzikiej i nieludzkiej zbrodni, do której nie 
mogłaby się przyznać  żadna barbarzyńska kraina.

7

 A to, co 

zdziałałby w Mieście, gdyby go sam Jowisz od tej świątyni i mu-
rów nie odpędził,

8

 pokazało wyraźnie nieszczęście mieszkańców 

Parmy, mężów najlepszych i przezacnych ludzi, ściśle złączonych z 
powagą senatu i godnością narodu rzymskiego. Zgładził ich, dając 
przykład największego okrucieństwa, ten potwór i zwyrodnialec 
Lucjusz Antoniusz, przedmiot nienawiści wszystkich ludzi, a 
pewnie i bogów, jeśli także i oni żywią nienawiść do tych, którzy 
na nią zasługują. [3,9] Ojcowie, wzdragam się na myśl o tym i boję 
mówić, czego Lucjusz Antoniusz dopuścił się wobec dzieci i żon 
mieszkańców Parmy. Antoniuszowie z dziką radością gwałtem 
zmuszają innych do znoszenia tych samych szpetnych praktyk, ja- 

5

 Znakomity mąż to Publiusz Serwiliusz, który przemawiał za uchwaleniem 

czterdziestodniowych modlitw dziękczynnych. 

6

 Zob. Cyceron (Phil. 13,7,16) oraz przyp. 12. 

7

 Tu chyba hiperbola: Antoniusz w swym liście do Hircjusza i Oktawiana 

przyznał tylko, że uważa czyn Dolabelli za słuszny, a jednak nie wspomniał o 
tym, że miałby go doradzać. 

8

 Aluzja do ucieczki Antoniusza z Rzymu 28 listopada 44 r.; zob. Cyceron 

(Phil. 3,1,2. 4,11. 10,24; 5,9,24; 13,9,19). 

background image

 

226

kim - z hańbą dla siebie - chętnie się poddawali.

9

 Lecz gwałt za-

dany Parmeńczykom jest nieszczęściem, natomiast chuć Antoniu-
szów okryła hańbą całe ich życie. Czy zatem znajdzie się jakiś 
człowiek, który nie miałby odwagi nazwać wrogami tych ludzi, 
przyznając,  że ich zbrodnie przewyższyły okrucieństwo Kartagiń-
czyków? [4,9] W jakimże przez siebie zdobytym mieście Hannibal 
postąpił tak nieludzko, jak Antoniusz w Parmie, gdy tylko się do 
niej wślizgnął? Chyba że jednak nie należy go uważać za wroga i 
tej kolonii, i pozostałych, do których przecież ma ten sam stosunek. 
[4,10] Jeżeli zaś bez cienia wątpliwości jest wrogiem kolonii i 
municypiów, to waszym zdaniem, kim jest dla Miasta, którego 
pożąda, aby nakarmić biedę swej bandy łotrów, a które niezwykle 
biegły i doświadczony mierniczy Saksa już podzielił swoją miarką? 
Na bogów nieśmiertelnych, przypomnijcie sobie, ojcowie, czego 
przez dwa minione dni obawialiśmy się ze strony domowych 
wrogów, gdy rozeszły się owe niegodziwe pogłoski.

10

 Kto mógł, 

nie płacząc, patrzeć na dzieci i żonę, na dom, na dachy i rodzinne 
Lary? Wszyscy już widzieli oczyma wyobraźni najbardziej nik-
czemną  śmierć albo żałosną ucieczkę. Tego właśnie obawialiśmy 
się ze strony ludzi, jakich wahamy się nazwać wrogami. Jeśli ktoś 
wynajdzie bardziej ostre określenie, chętnie się z nim zgodzę; tym 
zwykłym mianem, choć niechętnie, zadowalam się, łagodniejszym 
się nie posłużę. 

[4,11] A zatem skoro - stosownie do odczytanego tu listu - jak 

najsłuszniej powinniśmy uchwalić modły dziękczynne, czego pra-
gnie Serwiliusz, powiększę tylko liczbę dni, dlatego że przecież 
należy je uchwalić nie dla jednego, lecz dla trzech wodzów. A 
pierwszą rzeczą, do jakiej będę  dążył, jest nadanie tytułu impe-
ratora ludziom, których męstwo, rada i pomyślność uwolniły nas od 
największych niebezpieczeństw: od zagłady lub niewoli. Dla kogóż 
bowiem w ciągu ostatnich dwudziestu lat uchwalono modły 
dziękczynne, nie przyznając mu jednocześnie tytułu imperatora, 
choćby i dokonał czynów mniejszej wagi czy zgoła żadnych? Dla-
tego ten, kto przede mną głos zabrał, nie powinien zgłaszać propo-
zycji uchwalenia modłów dziękczynnych albo zwyczajny i po-
wszechnie znany zaszczyt należy przyznać ludziom, dla których 
winniśmy uchwalić zaszczyty także nowe i nadzwyczajne. 

9

 O niesławnym dzieciństwie i młodości Antoniusza zob. Cyceron (Phil. 

2,18,44-19,47; 3,6,15; 13,9,19). 

10

 Mowa o pogłoskach donoszących o rzekomym zwycięstwie Antoniusza. 

background image

 

227

[5,12] Gdyby ktoś wybił tysiąc, albo i dwa tysiące, Hiszpanów, 

Galów czy Traków, senat zgodnie ze zwyczajem, jaki się ukształto-
wał, nazwałby go imperatorem. Gdy tyle legionów wybito i 
wymordowano ogromną liczbę wrogów - wrogów, powiadam, choć 
tego nie chcą uznać ci nasi domowi nieprzyjaciele - to czy 
przesławnym wodzom przyznamy modły dziękczynne, a tytułu 
imperatora odmówimy? Wśród okrzyków jakże wielkiej czci, 
radości i wdzięczności winni wkraczać do naszej świątyni ci 
oswobodziciele Miasta, skoro wczoraj naród rzymski w podzięce za 
ich czyny uczcił mnie hucznie i powiódł z domu na Kapitol niczym 
wodza odbywającego triumf, a potem ponownie do domu 
odprowadził? [5,13] Moim zdaniem słuszny i prawdziwy triumf ma 
miejsce dopiero wtedy, gdy społeczność zgodnie daje świadectwo 
tym, co się dobrze dla rzeczypospolitej zasłużyli. Bo kiedy naród 
rzymski wśród wielkiej radości jednemu tylko człowiekowi 
winszował, był to wielki dowód szacunku, kiedy jednemu tylko 
dziękował - tym większy, ale od obu tych rzeczy jednocześnie nic 
wspanialszego nie można sobie nawet wyobrazić. 

Ty więc sam siebie chwalisz? - mógłby ktoś zapytać. Owszem, 

niechętnie, ale ból doznanej krzywdy czyni mnie wbrew memu 
obyczajowi chełpliwym. Czy nie dość, że ludzie niemający pojęcia 
o cnocie nie są wdzięczni tym, którzy dobrze się dla państwa za-
służyli? Czy przedmiotem ataków, obmowy i nienawiści staną się 
także ci, co wszelkie swe starania wiążą z ocaleniem rzeczypospo-
litej? [5,14] Wiecie przecież, iż w ostatnich dniach rozniosła się 
plotka,  że podczas Pariliów, czyli dzisiaj, przyjdę na Forum z 
rózgami.

11

 Myślę,  że można o to posądzać jakiegoś gladiatora, 

bandytę czy Katylinę, ale nie człowieka, dzięki któremu do niczego 
takiego w rzeczypospolitej już dojść nie może. Czyż ja, co spisek 
uknuty przez Katylinę udaremniłem, zniweczyłem i zgładziłem, 
mógłbym raptem sam stać się nowym Katyliną? Na mocy jakich 
wróżb jako augur sięgnąłbym po te rózgi?

12

 Jak długo bym je 

trzymał i komu bym oddał? Czy naprawdę znajdzie się ktoś aż tak 
występny, by to wymyślić? Aż tak szalony, żeby w to uwierzyć? 
Skądże więc to podejrzenie, czy raczej - skąd ta plotka? 

[6,15] Kiedy - jak wiecie - przed trzema czy czterema dniami 

przyniesiono spod Mutyny smutne wieści, nikczemni obywatele, 

11

 Bezprawne przywłaszczenie rózeg było oznaką zapędów dyktatorskich. 

12

 Do obowiązków augura, a Cyceron był nim wówczas, należało 

przeciwdziałanie nielegalnym wystąpieniom publicznym. 

background image

 

228

pękając z radości, przepełnieni butą, zgromadzili się w jednym 
miejscu przy owej kurii, która stała się nieszczęsna bardziej dla ich 
złowieszczych planów niż dla rzeczypospolitej.

13

 Tam, gdy podjęli 

decyzję o wymordowaniu nas i ustalili między sobą, kto zajmie 
Kapitol, kto mównicę, a kto bramy Miasta, przypuszczali, że ludzie 
zbiegną się do Cycerona. Aby wzbudzić  wśród nich niechęć do 
mnie i narazić moje życie na niebezpieczeństwo, rozpuścili tę plot-
kę o rózgach. Sami mieli je do mnie przynieść. Gdyby to przepro-
wadzono jakoby z mojej woli, wówczas wynajęci ludzie mieli szy-
kować atak na mnie niczym na tyrana. Następnie dokonano by 
rzezi na was wszystkich. Ojcowie, sprawa wyszła na jaw, lecz 
źródło całej tej zbrodni w swoim czasie zostanie odkryte. 

[6,16] Później trybun ludowy Publiusz Apulejusz - już od czasu 

mego konsulatu powiernik moich zamiarów, a w niebezpieczeń-
stwach  świadek i wspólnik - nie mógł znieść mego cierpienia: 
zwołał korniej a, na których naród rzymski dał dowód, że jedno-
myślnie podziela jego zdanie. Podczas tego zebrania, kiedy przez 
wzgląd na naszą wielką zażyłość i przyjaźń chciał mnie uwolnić od 
podejrzenia o uzurpowanie sobie władzy, wszyscy jednym głosem 
uroczyście oznajmili, że ja nigdy nic innego nie miałem na celu, jak 
tylko dobro rzeczypospolitej. Dwie czy trzy godziny po zamknięciu 
zebrania nadeszły oczekiwane wieści i listy. Tak w ciągu jednego 
dnia nie tylko uwolniono mnie od najbardziej niegodziwych 
podejrzeń, lecz mogłem także przyjmować powinszowania 
składane mi tłumnie przez naród rzymski. 

[6,17] Ojcowie, wspomniałem o tym nie po to, by mówić w obro-

nie własnej, wszak kiepsko byłoby ze mną, gdybym i bez obrony 
nie wydał się wam całkowicie oczyszczony z zarzutów. Pewnym 
zbyt małodusznym ludziom chciałem udzielić napomnienia, by 
cnotę wybitnych obywateli uważali za godną naśladowania, a nie 
wzbudzającą zawiść. Sam zawsze tak postępowałem. Wielkie jest 
w rzeczypospolitej pole do popisu, jak mądrze zwykł mówić Kras-
sus, przed wieloma stoi otworem droga do sławy. [7,17] Ach, 
gdyby  żyli jeszcze owi wielcy pierwsi senatorowie,

14

 którzy bez 

niechęci 

13

 Mowa o kurii, zbudowanej przez Pompejusza na Polu Marsowym, w 

której właśnie u stóp posągu Pompejusza zabito Cezara. 

14

 

PIERWSI SENATOROWIE 

(principes senatus) - senatorowie, których 

nazwisko cenzorowie wpisywali w pierwszej kolejności na listę członków 
senatu; po przedstawieniu projektu ustawy ich jako pierwszych pytano o 
zdanie, mogli więc znacząco wpływać na przebieg obrad. 

background image

 

229

wskazywali mi pierwsze miejsce, gdy po odbyciu konsulatu ustę-
powałem im pierwszeństwa! W obecnym czasie tak bardzo brakuje 
niewzruszonych i dzielnych mężów konsularnych - możecie więc 
sobie wyobrazić, jak wielka boleść ogarnia mnie z tego powodu. 
Widzę bowiem, że jedni źle życzą państwu, inni o nic się zgoła nie 
troszczą, a jeszcze inni, przystąpiwszy do słusznej sprawy, mało 
wytrwale przy niej obstają i nie zawsze kierują się dobrem państwa: 
raz dla jakichś nadziei, raz z powodu obaw zmieniają zdanie. [7,18] 
Kiedy ktoś trudzi się, zabiegając o pierwszeństwo (choć takie 
współzawodnictwo w ogóle nie powinno tu mieć miejsca), bardzo 
głupio postępuje, jeśli do walki z cnotą wystawia wady. Przecież 
jak biegacza pokonuje się w biegu, tak też w przypadku dzielnych 
mężów męstwo przewyższa się męstwem. 

A ty, skoro ja jestem jak najlepiej usposobiony wobec rzeczypo-

spolitej, czyż sam miałbyś być usposobiony jak najgorzej, aby mnie 
pokonać? Albo widząc, że dobrzy obywatele do mnie się zbiegają, 
sam zaprosisz do siebie niegodziwych? Nie chciałbym tego, po 
pierwsze ze względu na rzeczpospolitą, po drugie, ze względu na 
twoją godność. Gdyby jednak chodziło o pierwszeństwo w senacie, 
o które ja nigdy nie zabiegałem, czegóż  innego goręcej mógłbym 
sobie  życzyć?  Złymi mowami nie można mnie przecież pokonać, 
dobrymi pewnie dałbym się pokonać, i to chętnie. [7,19] Niektórzy 
źle znoszą fakt, że naród rzymski dostrzega to, rozważa i osądza. 
Czy zatem mogłoby dojść do tego, że ludzie nie sądziliby każdego 
wedle jego zasług? Jak bowiem naród rzymski najsłuszniej osądza 
cały senat, że oto nigdy w czasach rzeczypospolitej nie był 
silniejszy czy mężniejszy, tak o każdego z nas, a zwłaszcza o tych, 
co tu głos zabierają, wszyscy się szczegółowo dopytują, chcą 
usłyszeć, jakie kto ma poglądy, i takie mają zdanie na nasz temat, 
na jakie w ich mniemaniu zasłużyliśmy. 

[7,20] Ludzie wiedzą, że trzynastego dnia przed kalendami stycz-

niowymi

15

 najusilniej popierałem sprawę przywrócenia wolności i 

od tamtych kalend aż do obecnej chwili oka nie zmrużyłem w tro-
sce o dobro państwa, że mój dom i moje uszy były otwarte dniem i 
nocą, by udzielać rad i przestróg wszystkim ludziom. Oni dobrze 
pamiętają,  że zawarte w moich listach wiadomości i zachęty sta-
wiały na baczność każdego, gdziekolwiek przebywał, wzywały, by 
bronił ojczyzny. Nie zapomnieli, że przemawiając w senacie, za- 

15

 Tj. 20 grudnia 44 r., kiedy Cyceron wygłosił trzecią filipikę. 

background image

 

230

wsze byłem przeciwny wysłaniu posłów do Antoniusza, zawsze 
uważałem go za wroga, a to, co się dzieje - za wojnę; ja, który w 
każdym innym czasie zabiegałem o godziwy pokój, teraz, jako że 
był to pokój zgubny, i ja byłem jego przeciwnikiem. Tak samo 
Wentydiusza zawsze nazywałem wrogiem, podczas gdy inni - pre-
torem. [7,21] Gdyby te moje wnioski konsulowie zechcieli poddać 
pod głosowanie, dzięki samej powadze senatu już dawno wszyst-
kim tym zbrodniarzom broń wypadłaby z rąk. 

[8,21] Lecz to, czego wówczas czynić nie było wolno, w chwili 

obecnej, ojcowie, nie tylko czynić wolno, lecz jest wręcz nie-
odzowne. Mianem wrogów trzeba napiętnować tych, którzy są nimi 
w rzeczy  samej, i w naszych wypowiedziach należy ich nazywać 
wrogami. [8,22] Do tej pory, ilekroć mówiłem o wrogu i wojnie, 
zaraz usuwano moje wystąpienie z listy wygłoszonych wypowie-
dzi, ale to już dłużej nie może trwać. Przecież stosownie do pism 
konsulów Gajusza Pansy i Aulusa Hircjusza oraz propretora Gaju-
sza Cezara debatujemy nad uchwaleniem dziękczynienia bogom 
nieśmiertelnym. Ten, kto przed chwilą uchwalił modły dziękczyn-
ne, mimowolnie również uznał pewnych ludzi za wrogów. Nigdy 
bowiem podczas wojny domowej nie uchwalano takich modlitw. 
Nie uchwalano? Nigdy listownie nie żądał ich nawet zwycięzca. 

[8,23] Wojnę domową, wprowadziwszy do Miasta legiony, toczył 

konsul Sulla: wygnał tych, których zechciał, zabił tych, których 
mógł, a nikt nie wspomniał o modłach. Później wybuchła ciężka 
wojna Oktawiusza, ale znów nie było żadnych modlitw dziękczyn-
nych ku czci zwycięzcy. Za zwycięstwo Cynny zemścił się impe-
rator Sulla, a senat również nie uchwalił modlitw. Publiuszu Ser-
wiliuszu, czy twój kolega

16

 do ciebie samego wysłał jakieś listy 

dotyczące owej przeklętej bitwy pod Farsalos? Chciał, żebyś wniósł 
w senacie uchwałę o modlitwach dziękczynnych? Oczywiście, nie 
chciał. Tymczasem później pisał o Aleksandrii, o Farna-kesie,

17

 ale 

z okazji zwycięstwa pod Farsalos nawet triumfu nie odbył. Ta 
bitwa zabrała bowiem obywateli, których dalsze życie, a nawet 
zwycięstwo nie byłyby przeszkodą, by państwo dalej bezpiecznie 
trwało i kwitło. [8,24] Podobna sytuacja miała miejsce podczas 
poprzednich wojen domowych. Wszak dla mnie, gdy byłem 
konsulem, a nie doszło wówczas do użycia broni, uchwalono mo- 

16

 Kolegą Serwiliusza w konsulacie był w roku 48 Cezar. 

17

 Treścią tego listu były owe słynne trzy słowa: „Veni, vidi, vici". 

background image

 

231

dły dziękczynne nowego i niespotykanego dotąd rodzaju, nie dla-
tego  że wrogów wybiłem, lecz że obywateli uratowałem.

18

 Przeto 

albo należy odmówić przyznawania modlitw dziękczynnych wo-
dzom, którzy ich żądają za przepiękne czyny, jakich dokonali dla 
państwa, co do tej pory nie zdarzyło się wobec nikogo prócz jed-
nego Aulusa Gabiniusza, albo trzeba, byście uchwaliwszy modli-
twy dziękczynne, za wrogów uznali ludzi, których pokonanie było 
przyczyną tych modlitw uchwalenia. 

[9,24] Co zatem Serwiliusz w istocie ma na myśli, ja to ujmuję w 

słowa, nazywając wodzów imperatorami. Tym samym uznaję za 
wrogów tych już pokonanych i tych, którzy jeszcze się ostali, skoro 
zwycięzcom przyznaję tytuł imperatorów. [9,25] Jakże bowiem 
mógłbym inaczej nazwać Pansę, choć posiada on najwyższą 
godność? Jak Hircjusza? Przecież i on jest konsulem, lecz jeden 
zaszczyt dowodzi dobrodziejstwa narodu rzymskiego, a drugi 
świadczy o męstwie i odniesionych zwycięstwach. Czy mam się 
zawahać przed nazywaniem imperatorem Cezara, co z łaski bogów 
dla dobra rzeczypospolitej się narodził? On pierwszy nie tylko od 
naszych gardeł, lecz także od całego ciała i trzewi odegnał 
nieludzkie i nikczemne okrucieństwo Antoniusza. Na bogów 
nieśmiertelnych, iluż to, jak wielkich i dzielnych czynów dokonano 
jednego dnia! [9,20] Pansa jako pierwszy stoczył bitwę i walczył z 
Antoniuszem. Toż to wódz godny Marsowego Legionu, a Legion 
godny wodza. Gdyby Pansa mógł powściągnąć porywczą 
gwałtowność legionu rwącego się do ataku, całą sprawę 
zakończyłaby jedna bitwa. Lecz gdy Legion złakniony wolności 
zbyt zapalczywie rzucił się na wrogów, sam Pansa, walcząc w 
pierwszym szeregu, odniósł dwie groźne rany i wyniesiono go z 
bitwy, dzięki czemu zachował  życie dla rzeczypospolitej. Ja 
uważam go nie tylko za imperatora, lecz za imperatora najsławniej-
szego, za człowieka, który złożywszy ślub, że zadośćuczyni rzeczy-
pospolitej i albo poniesie śmierć, albo odniesie zwycięstwo, 
dokonał tego drugiego, a niech go bogowie od tego pierwszego 
uchronią.

19

 

[10,27] Cóż mam powiedzieć o Hircjuszu? Usłyszawszy o spra-

wie, z niewiarygodną gorliwością i odwagą wyprowadził z obozu 
dwa legiony: Legion IV, który po opuszczeniu Antoniusza połączył 
się uprzednio z Marsowym, i złożony z weteranów Legion VII, 
któ- 

18

 Cyceron delikatnie, choć nie po raz pierwszy, przypomina swoje 

największe osiągnięcie: udaremnienie spisku Katyliny; zob. Cyceron (Phil. 
2,1,2. 6,13; 6,1,2). 

19

 Pansa zmarł kilka dni później, w Bononii. 

background image

 

232

ry dowiódł w tej bitwie, że  żołnierzom drogie jest imię Cezara i 
drogi jest senat i naród rzymski. Hircjusz z dwudziestoma kohor-
tami, bez jazdy, osobiście niosąc orła Legionu IV (nie oglądaliśmy 
nigdy piękniejszego obrazu wodza), starł się z trzema legionami

20 

jazdą Antoniusza, powalił, zmiótł i wybił niegodziwych wrogów, 
zagrażających świątyni Jowisza Najlepszego Największego i innym 
świątyniom bogów nieśmiertelnych, domom Miasta, wolności 
narodu rzymskiego, życiu naszemu i krwi. Wtedy ów herszt łotrów 
i wódz garstki niedobitków uciekł pod osłoną nocy, porażony lę-
kiem. O szczęśliwe słońce, które tego dnia, zanim zaszło, wśród 
rozciągniętych na ziemi zwłok owych morderców zobaczyło Anto-
niusza uciekającego niedobitkami! 

[10,28] Czy naprawdę ktoś zawaha się nazwać Cezara imperato-

rem? Jego wiek z pewnością nie odstraszy nikogo od tej decyzji, 
skoro ponad swój wiek jest mężny. Mnie zaś dobrodziejstwa Gaju-
sza Cezara zawsze wydawały się tym większe, im mniej można by-
ło ich żądać od kogoś tak młodego. Kiedy przyznawaliśmy mu wła-
dzę nad wojskiem, równocześnie poczyniliśmy pewne nadzieje na 
tytuł imperatora.

21

 On w pełni nań zasłużył i swoimi czynami do-

wiódł słuszności naszej uchwały. Ten młodzieniec, wielki duchem, 
jak słusznie pisze Hircjusz, dysponując zaledwie kilkoma kohorta-
mi, obroni? obóz wielu legionów i stoczył pomyślną bitwę. I tak 
jednego dnia dzięki męstwu, roztropności i szczęściu trzech 
wodzów w wielu miejscach rzeczpospolita została ocalona. [11,29] 
Wnoszę zatem w imieniu owych trzech wodzów o uchwalenie 
pięćdziesięciu dni

22

 modlitw dziękczynnych. Powody, jakimi się 

kieruję, przedstawię w dalszym ciągu mej mowy i posłużę się 
najchlubniejszymi wyrazami, jakie zdołam wynaleźć. 

Właściwe jest dla naszej wierności i miłości dzielnym żołnie-

rzom okazywać pamięć i wdzięczność. Dlatego uważam, że trzeba 
dziś mocą uchwały senatu ponowić nasze obietnice i zapewnienia, 
że po skończonej wojnie otrzymają oni to, co przyrzekliśmy.

23 

Rzecz to bowiem sprawiedliwa obdarzyć zaszczytami nie tylko 

20

 Antoniusz miał pod rozkazami sześć legionów: trzy nowo zaciągnięte 

oraz Legiony II, V i XXXV; zob. Cyceron (Phil. 8,8,25). 

21

 Cyceron wykorzystuje tu związek etymologiczny miedzy wyrazami: 

imperium 'władza' i imperator 'wódz'. 

22

 Najdłuższe, czterdziestodniowe modły dziękczynne do czasów Cycerona 

przyznano Cezarowi w 46 r. 

23

 Zob. Cyceron (Phil. 5,19,53 i 7,3,10). 

background image

 

233

wodzów, lecz i żołnierzy, a zwłaszcza takich żołnierzy, [11,30] Oj-
cowie, obyśmy mogli przyznać nagrody wszystkim obywatelom! 
Skrupulatnie i hojnie wypłacimy przynajmniej to, co obiecaliśmy, a 
co - mam nadzieję - już czeka na zwycięzców, bo senat danego im 
słowa dotrzyma. Ponieważ w najtrudniejszym dla rzeczypospolitej 
czasie okazali wierność senatowi, trzeba, żeby nigdy nie poża-
łowali swej decyzji. Jakże  łatwo wypełniać zobowiązania w sto-
sunku do ludzi, którzy nawet milcząc, zdają się od nas tego żądać, 
lecz mądry senat winien jest coś jeszcze bardziej wspaniałego, 
jeszcze większego i jak najbardziej stosownego: wdzięczną pamięć 
o tych, co poświęcili  życie za ojczyznę. Obym znalazł jak naj-
wznioślejsze sposoby wyrażenia należnej im czci! [11,31] Dwóch, 
które jako pierwsze cisną się do głowy, z pewnością nie pominę: 
jeden wiąże się z wieczną chwałą najdzielniejszych mężów, drugi z 
pocieszaniem ich najbliższych w smutku i żałobie. 

[12,31] Ojcowie, uznaję zatem, że należy wznieść jak najokazal-

szy pomnik dla żołnierzy Marsowego Legionu i tych, którzy wal-
cząc, padli razem z nimi. Wielkie przecież i niebywałe są zasługi, 
jakie Legion ten wyświadczył rzeczypospolitej: on pierwszy ode-
rwał się od zbójeckiej bandy Antoniusza, on zajął Albę, to on udał 
się do Cezara. Idąc za tym Legionem, równej chwały za męstwo 
dostąpił Legion IV; ten, zwyciężając, nie stracił nikogo. Z Legionu 
Marsowego padli nieliczni, i to w chwili, gdy już odnosili zwycię-
stwo. O, szczęśliwa to śmierć, jeśli poprzez nią dług należny natu-
rze wypłaca się ojczyźnie z nawiązką! 

[12,32] Was uważam za synów ojczyzny, którzyście nawet imię 

wzięli od Marsa, tak iż się zdaje, że ten sam bóg zrodził dla naro-
dów to Miasto,

24

 a was dla Miasta. Haniebna jest śmierć podczas 

ucieczki, a chwalebna, gdy wiedzie do zwycięstwa. Wszak sam 
Mars ma zwyczaj najdzielniejszych żołnierzy w czasie bitwy za-
bierać dla siebie na ofiarę. Nikczemni, którym zadaliście  śmierć, 
także w podziemnej krainie odbiorą kary za próbę zamordowania 
ojczyzny. Wy zaś, którzy wydając ostatnie tchnienie, odnieśliście 
zwycięstwo, podążyliście do krainy cnotliwych, gdzie wasze miej-
sce. Krótkie życie dała nam natura, lecz pamięć o pięknie zakoń-
czonym żywocie jest wieczna. Gdyby nie trwała dłużej niż ono sa-
mo, któż byłby tak szalony, by wśród największych trudów i 
niebezpieczeństw ubiegać się o sławę i chwałę? 

24

 Legenda głosi, że matka Romulusa i Remusa, którą zły stryj zmusił, by 

została kapłanką Westy (tj., nie miała potomstwa), powiła synów za sprawą 
Marsa. 

background image

 

234

[12,33] Piękny los zatem was spotkał, o żołnierze najmężniejsi za 

życia, a i teraz uświęceni, bo waszego męstwa nie zdoła pogrzebać 
niepamięć obecnie żyjących ani milczenie potomnych, skoro senat i 
naród rzymski niemal własnymi rękoma wzniosą wam nieśmier-
telny pomnik. Liczne wojska zyskały ogromną i zaszczytną  sławę 
w czasie wojen punickich, galijskich, italskich, ale jednak żadnej 
armii nie przyznano takiego zaszczytu. I obyśmy mogli jeszcze 
większymi was obdarować, skoro otrzymaliśmy tak wielkie dobro-
dziejstwo! Odegnaliście od Miasta szaleńca Antoniusza. Odparli-
ście go, gdy zamierzał powrócić. Wzniesiemy więc wielki pomnik, 
kunsztownej roboty, na którym wyryte zostaną litery na wieczne 
świadectwo boskiego męstwa. Nigdy nie zamilkną o was ludzie 
przepełnieni wdzięcznością, którzy ów pomnik wzniesiony na 
waszą cześć będą oglądać albo o nim słyszeć. Tak oto w zamian za 
śmiertelne życie dostąpiliście nieśmiertelności. 

[13,34] Ojcowie, ponieważ zasługi naszych najdzielniejszych i 

najlepszych współobywateli zostają nagrodzone zaszczytnym pom-
nikiem, pocieszmy ich bliskich, dla których najlepszą pociechą  są 
słowa: dla rodziców - że zrodzili obrońców rzeczypospolitej, dla 
dzieci - że będą mieć pochodzący z ich własnego domu przykład 
męstwa, dla żon - że straciły mężów, których bardziej chwalić, niż 
opłakiwać przystoi, oraz dla braci - niech ufają,  że  łączy ich ze 
zmarłymi podobieństwo nie tylko ciała, lecz i męstwa. Obyśmy 
mogli dzięki naszym wypowiedziom i uchwałom otrzeć  łzy im 
wszystkim, albo niech jakaś wspaniała, wygłoszona publicznie 
mowa sprawi, że porzucą smutek i przestaną płakać, a cieszyć się 
raczej będą, że spośród tak wielu różnych rodzajów śmierci, które 
zagrażają ludziom, ich bliskim przypadła w udziale śmierć najpięk-
niejsza. Ich ciała nie leżą niepogrzebane, nie zostały porzucone, 
choć nawet tego nie uważa się za nieszczęście, jeżeli ktoś odda ży-
cie za ojczyznę. Nie spalono ich ciał na oddalonych od siebie sto-
sach, podczas skromnych uroczystości pogrzebowych, lecz na koszt 
państwa złożono je w grobowcu, który dla potomnych stanie się 
ołtarzem Cnoty. [13,35] Przeto wielką pociechą dla rodzin będzie 
wzniesienie pomnika, co zaświadczy o męstwie ich bliskich, o mi-
łości narodu rzymskiego i wierności senatu, oraz uwieczni pamięć 
owej jakże okrutnej wojny. Gdyby żołnierze nie wykazali się wów-
czas tak wielkim męstwem, Marek Antoniusz zamordowałby oj-
czyznę i przepadłoby imię narodu rzymskiego. 

Ojcowie, uważam także, iż nagrody przyrzeczone przez nas żoł-

nierzom już po ocaleniu rzeczypospolitej należy w stosownym cza- 

background image

 

235

sie wypłacić zwycięzcom, którzy ocaleli. Natomiast nagrody obie-
cane tym, co polegli za ojczyznę, trzeba wypłacić ich rodzicom, 
dzieciom, żonom i braciom. 

[14,36] Podsumowując, przedstawiam następujący wniosek: „Po-

nieważ konsul imperator Gajusz Pansa pierwszy starł się z wrogiem 
w bitwie, w trakcie której Legion Marsowy, wykazując niebywałe i 
godne podziwu męstwo, bronił wolności narodu rzymskiego, w 
czym i nowo zaciągnięte wojska wzięły udział; ponieważ sam 
konsul imperator Gajusz Pansa w samym środku bitwy narażał się 
na wrogie pociski i otrzymał rany; ponieważ konsul imperator Au-
lus Hircjusz, usłyszawszy o bitwie i dowiedziawszy się, co zaszło, 
wykazał wielkie męstwo, wyprowadził wojsko z obozu oraz przy-
puścił atak na Marka Antoniusza i wrogie wojsko, oddziały jego 
wybił, a sam nie stracił nawet jednego żołnierza; [14,37] ponieważ 
propretor imperator Gajusz Cezar dzięki swej roztropności i energii 
obronił obóz, a oddziały wroga, które się do niego zbliżyły, wybił - 
dla wszystkich tych powodów senat uważa i stwierdza, że naród 
rzymski uwolniły od najbardziej haniebnej i okrutnej niewoli 
męstwo, sztuka dowodzenia, roztropność, mądrość, konsekwencja, 
siła ducha i szczęście tych trzech imperatorów. Skoro ocalili 
rzeczpospolitą, Miasto, świątynie bogów nieśmiertelnych, dobra, 
majątki i potomstwo wszystkich obywateli, walcząc z narażeniem 
życia, niech przez wzgląd na tak piękne, waleczne i pomyślnie 
zakończone działania konsulowie imperatorzy Gajusz Pansa i Aulus 
Hircjusz, razem lub jeden z nich, albo w razie ich nieobecności 
pretor miejski

25

 Marek Kornutus, ustanowią pięćdziesięciodniowe 

modły dziękczynne we wszystkich świętych miejscach. [14,38] 
Ponieważ legiony wykazały godne swych znakomitych wodzów 
męstwo, senat jak najskrupulatniej po przywróceniu 
rzeczypospolitej spełni obietnice nagród, jakie poczynił naszym 
legionom i wojskom. Ponieważ Legion Marsowy jako pierwszy 
starł się z wrogiem i tak umiejętnie walczył z przeważającą liczbą 
wrogów,  że wielu wybił, sam straciwszy niewielu; ponieważ ani 
chwili nie wahał się oddać  życia za ojczyznę; ponieważ  żołnierze 
pozostałych legionów, walcząc równie mężnie, ponieśli  śmierć za 
pomyślność i wolność narodu rzymskiego - z tych wszystkich 
powodów jest wolą senatu, aby konsulowie imperatorzy Gajusz 
Pansa i Aulus Hircjusz, razem lub jeden z nich, jeśli wyda się im to 
słuszne, poczynili starania, by dla tych, co prze- 

25

 W razie nieobecności w Rzymie obu konsulów, zajętych wojną, 

zastępował ich pretor miejski. 

background image

 

236

lali krew za życie, wolność i mienie narodu rzymskiego, za Miasto i 
świątynie bogów nieśmiertelnych, wzniesiono jak najokazalszy 
pomnik w odpowiednio wybranym miejscu. Mają oni nakazać kwe-
storom miejskim, by na ten cel przeznaczyli, wyliczyli i wypłacili 
pieniądze, aby ów pomnik, wzniesiony na wieczną pamiątkę, 
świadczył potomnym o zbrodni niesłychanie okrutnych wrogów i o 
nadludzkim męstwie  żołnierzy. Również nagrody, jakie swego 
czasu senat przeznaczył dla żołnierzy, którzy w tej wojnie oddali 
życie za ojczyznę, niech zostaną wypłacone rodzicom, dzieciom i 
żonom. Niech przypadnie im w udziale to, co przypadłoby żołnie-
rzom, gdyby ocalili życie, śmiercią nie okupując zwycięstwa". 

background image

 

237

SŁOWNICZEK 

AUGUR (augur) - wróżbita, kapłan; badał zachowanie zwierząt ofiarnych i 

ptaków, obserwował zjawiska przyrodnicze, np. grzmoty, i na ich podstawie 
rozpoznawał wolę bogów. Prawo przepowiadania (divinare)  mieli wszyscy 
augurowie i wyżsi urzędnicy (konsulowie, pretorzy, cenzorzy i trybunowie 
ludowi), z tą różnicą,  że augurowie mogli tylko ogłaszać znaki (nuntiare)  
przed rozpoczęciem komicjów powinni poinformować o ewentualnych 
przeciwwskazaniach, urzędnicy natomiast mieli również prawo obserwowania 
(spectio) znaków w trakcie trwania komicjów.  

patrz kolegium augurów 

AUSPICJA

(auspicia) - pierwotnie: rozpoznawanie woli bogów na podstawie 

lotu ptaków, później: wszelkie próby rozpoznawania woli bogów. Stały się 
aktem, który obowiązkowo poprzedzał wiele czynności i przedsięwzięć 
państwowych. 

BANITA - człowiek, któremu odmówiono prawa do wody i ognia (aqua et 

igni interdicere). Na mocy wyroku sądu został zmuszony do opuszczenia 
Rzymu, Italii lub w ogóle do znalezienia się poza zasięgiem panowania 
państwa rzymskiego.  

patrz interdictio aquae et ignis 

BARBARZYŃCA 

- dla Rzymianina człowiek niemówiący po łacinie. 

CENTURIA 

-jednostka administracyjna związana z podziałem ludności na 

klasy majątkowe. Jej rodowód sięga dawnego systemu rekrutacji wojska. 
Centurie stały się podstawą organizacyjną korniej ów centurialnych, na 
których każdy obywatel głosował w swojej centurii. Były również 
podstawową, najmniejszą jednostką w legionie rzymskim, liczącą 100 
żołnierzy. patrz komicja centurialne 

CENTURION 

(centurio) - oficer w armii rzymskiej, dowodził 100 żołnierzami; 

w jednym legionie służyło ich 60. 

CENZOR 

(censor) - urzędnik wybierany od 443 r. na komicjach centurialnych 

co pięć lat na okres osiemnastu miesięcy. Do jego obowiązków należało: 
przeprowadzanie cenzusu i sporządzanie listy senatu oraz czuwanie nad 
moralnością obywateli, nadzór nad budową dróg i budowli publicznych. 

background image

 

238

CENZUS 

(census) - przeprowadzany przez cenzora spis ludności, podczas 

którego obywatele składali zeznanie dotyczące stanu majątku. Na tej 
podstawie byli przydzielani do odpowiedniej jednostki wojskowej i 
otrzymywali zgodę na piastowanie urzędów, wymagających określonego 
cenzusu. 

tu: stan majątku 

CURSUS HONORUM 

ustalona kolejność piastowania urzędów.  

patrz leges annales 

DACH SPICZASTY 

(fastigium) - charakterystyczny tylko dla świątyń; wieńcząc 

nim swój prywatny dom, Cezar niejako czynił z niego świątynię; zob. Plutarch 
(Caes. 69), Florus (4,2). 

DEKRET 

(decretum)  - zarządzenie wydane przez urzędników (pretora, 

konsula) lub senat. 

DEKURIA 

(decuria)  -jeden z trzech zespołów sędziów przysięgłych 

zajmujących się sprawami karnymi. Liczyły po 1000 osób rekrutujących się z 
senatorów, ekwitów i trybunów skarbowych. 

DESYGNOWANY 

(designatus) urzędnik - człowiek, który został wyznaczony 

do sprawowania określonej funkcji, ale jeszcze nie rozpoczął piastowania 
urzędu. 

DYKTATOR 

(dictator) - urzędnik dysponujący nieograniczoną  władzą, 

mianowany w nadzwyczajnych okolicznościach zagrożenia państwa. 
Powoływany był na okres sześciu miesięcy, formalnie przez konsula, 
faktycznie przez senat. Dyktatorem wieczystym (dictator in perpetuum) 
mianował się Cezar. Instytucję dyktatora zniósł Antoniusz. 

EDYKT 

(edictum) - rozporządzenie urzędnika posiadającego prawo 

wydawania edyktu, ważne przez rok urzędowy lub przez czas krótszy, 
określony w edykcie. Szczególnie ważne były ogłaszane corocznie edykty 
pretora. 

EDYL 

(aedilis) - w okresie republiki niższy urzędnik. Do jego zadań 

początkowo należała pomoc w zarządzaniu  świątynią bogini Ceres 
(sanktuarium plebejuszy), a później organizacja igrzysk publicznych (ludi), 
dbanie o sprawy porządkowe w mieście oraz o zaopatrzenie w zboże. 
Pierwotnie było dwóch edylów plebejskich, do których w 366 r. dodano 
dwóch edylów kurulnych, wywodzących się spośród patrycjuszy. 

EKWITA 

(eques) - członek uprzywilejowanej warstwy społecznej, która 

ukształtowała się na przełomie III/II w. Nazwa pochodzi od określenia 18 
centurii najbogatszych obywateli, którzy w wojsku zobowiązani byli do służby 
w jeździe (od łac. equus 'koń'). U schyłku republiki ekwici stanowili znaczną 
siłę ekonomiczno-społeczną, prawnie wyodrębnioną. Cyceron nazywał stan 
ekwicki „ornamentum civitatis, firmamentum rei publicae" (Planc.  23). 
Ekwita to arystokrata finansowy, niemający prawa zasiadać w senacie; z kolei 
członkowie senatu nie mieli prawa zajmować się handlem i operacjami 
finansowymi, na czym fortuny robili ekwici. 

FLAMIN 

(flamen) - kapłan określonego bóstwa odpowiedzialny za jego kult. 

Wśród 15 flaminów wyróżniano; 3 wyższych, odpowiedzialnych za 
najważniejsze kulty państwowe (Jowisza, Marsa i Romulusa-Kwiryna), oraz 
12 niższych rangą. Flaminami mogli być zarówno patrycjusze, jak i 
plebejusze. 

background image

 

239

GLADlATOR  (gladiator) - zawodowy zapaśnik walczący na arenie 

amfiteatru lub cyrku z innym gladiatorem lub dzikimi zwierzętami. 
Rekrutowali się głównie spośród niewolników i jeńców, a do walki na arenie 
szkoleni byli w specjalnych szkołach. Gladiator uzbrojony był w miecz i 
tarczę lub sieć i trójząb (nazwa wywodzi się od łac. gladius 'miecz'). 

U Cycerona gladiator to często synonim bandyty. patrz murmillon 

GLADIATORÓW WALKI 

- w Rzymie i prowincjach cieszyły się niezwykłą 

popularnością. Gladiatorzy walczyli parami, a zwyciężonych zabijano, chyba 
że publiczność skorzystała z przysługującego jej prawa łaski. Zwycięzca 
otrzymywał nagrody pieniężne, a niekiedy też zwolnienie z dalszych walk. 

HOMO NOVUS - człowiek, który jako pierwszy w swej rodzinie piastował 

wyższe urzędy (kurulne). Takim był m.in. Cyceron. 

IGRZYSKA 

(ludi) - miały pierwotnie charakter świąt religijnych i były 

połączone z rytualnymi ofiarami i procesjami. Można je podzielić na cyrkowe, 
czyli odbywające się w cyrku, amfiteatralne z walkami gladiatorów i 
sceniczne z przedstawieniami teatralnymi. Cieszyły się dużą popularnością, 
dzięki czemu przetrwały aż po czasy późnego cesarstwa. 

IMPERATOR 

(imperator) - wódz, główny dowódca wojskowy; w okresie 

republiki również honorowy tytuł przyznawany zwycięskiemu wodzowi przez 
jego żołnierzy. 

IMPERIUM 

(imperium) - władza, która przysługiwała urzędnikom wyższym 

(pretorom i konsulom) lub innym na mocy specjalnej uchwały senatu. 
Urzędnik taki mógł wnosić projekty ustaw na komicjach, miał  władzę 
wojskową z prawem życia i śmierci w stosunku do żołnierzy i mógł 
podejmować decyzje w różnych działach administracji. 

interdictio aquae et ignis - kara wykluczenia ze społeczności; skazany pod 

groźbą śmierci miał zakaz przebywania na rzymskim terytorium. patrz banita 

ius intercessionis - przysługujące trybunom ludowym prawo do stawiania 

weta w stosunku do uchwał senatu i projektów ustaw przedkładanych przez 
urzędników zgromadzeniom ludowym. patrz trybun ludowy 

JUGERUM 

(iugerum,  l.mn.  iugera)  - jednostka miary powierzchni gruntów 

ornych (= ok. 0,25 ha); dwa tysiące jugerów to ok. 500 ha, trzy tysiące 
jugerów to ok. 750 ha. 

KANDYDAT 

(candidatus) - człowiek ubiegający się o urząd; na znak 

nieskazitelności obyczajów ubrany w śnieżnobiałą togę (toga candida). 

KAPŁAN 

(pontifex) - członek kolegium liczącego 16 osób, które zajmowało 

się kultem publicznym. Na jego czele stał najwyższy kapłan  (pontifex 
maximus),  
któremu podlegały sprawy kultu państwowego oraz kalendarza 
(Fasti).  Pełnienie tej funkcji było wielkim zaszczytem, a dożywotniego 
wyboru członków dokonywało specjalne zgromadzenie. 

background image

 

240

KLIENT 

(cliens) - człowiek wolny, posiadający prawa obywatelskie, 

związany ekonomicznie oraz politycznie ze swoim patronem. W zamian za 
pomoc ekonomiczną i obronę praw klient miał obowiązek pracy na ziemi 
patrona oraz udzielania mu pomocy zbrojnej. Klienci stanowili jakby świtę 
patronów, stąd ich codzienne poranne odwiedziny u patronów w celu złożenia 
uszanowania i zasięgnięcia rady. patrz patron 

KOHORTA 

(cohors) - jednostka wojskowa. Początkowo funkcjonowała tylko 

w wojskach sprzymierzonych, a od czasu reform Gajusza Mariusza stanowiła 
oddział legionu rzymskiego liczący 600 żołnierzy. 

KOLEGIUM AUGURÓW 

- kolegium kapłańskie złożone z augurów. Zajmowało 

się odczytywaniem i interpretacją woli bogów głównie z lotu ptaków. Jego 
stan liczebny zmieniał się: początkowo było 3, później 9 i ostatecznie 16 
augurów. patrz augur 

KOLONIA 

(colonia) - osada zakładana na terytorium podbitym przez 

Rzymian. Mieszkańcy, jako podlegający Rzymowi, posiadali prawa 
obywatelskie. Zakładanie kolonii wiązało się z określonym rytuałem. Kolonie 
posiadały mniejsze uprawnienia niż municypia. 

KOMICJA 

(comitia) — zgromadzenia narodu rzymskiego, jedyny organ, który 

mógł wybierać urzędników, decydować o wojnie i pokoju oraz uchwalać 
ustawy. 

KOMICJA CENTURIALNE 

(comitia centuriata) - zgromadzenia odbywane 

zgodnie z podziałem na centurie. Przewagę w nich posiadali najbogatsi 
obywatele. Do najważniejszych kompetencji komicjów centurialnych 
należały: wybór najwyższych urzędników (którym przysługiwało imperium) 
oraz prawo decydowania o wojnie i pokoju. patrz centuria patrz imperium 

KONSUL 

(consul) - najwyższy rangą urzędnik republiki rzymskiej, 

posiadający pełnię  władzy zarówno cywilnej, jak i wojskowej. Corocznie 
wybierano dwóch konsulów. Do ich kompetencji należało m.in. zwoływanie 
senatu i zgromadzeń. 

KONSULAT 

(consulatus) - sprawowany kolegialnie (cum collega) najwyższy 

urząd w państwie. patrz konsul 

KRZESŁO KURULNE 

(sella curulis) - nie miało oparcia, było składane (na 

czterech skrzyżowanych parami nogach); prawo zasiadania na krzesłach 
kurulnych przysługiwało wyższym urzędnikom (kurulnym).  

patrz urzędnicy kurulni 

KURIA 

(curia) - w okresie republiki miejsce zebrań, budynek senatu. Stąd 

mianem tym często określano senat w ogóle. Nie było to jedyne miejsce obrad 
senatu, gdyż zbierał się on także w świątyniach. 

KURIA POMPEJUSZA 

(Curia Pompeia) - miejsce obrad senatu, gdzie 15 marca 

44 r. zamordowano Cezara. 

KWESTOR 

(quaestor)  - urzędnik skarbowy u boku konsula lub namiestnika 

prowincji. Pierwszy istotny urząd w karierze politycznej (cursus honorum) za 
czasów republiki, gdyż dawał wstęp do senatu. 

KWESTORZY MIEJSCY 

(quaestores urbani) - urzędnicy niżsi. W Rzymie dwaj 

kwestorzy przechowywali klucze od skarbu, który mieści) się w świątyni 
Saturna, przyjmowali dochody i na polecenie senatu wypłacali pieniądze. Inni 
losowali stanowiska urzędników skarbowych w Italii i w prowincjach. 

background image

 

241

LARY 

(Lares)  - dobre dusze zmarłych; opiekowały się żyjącymi członkami 

rodziny. Ich wizerunki w postaci małych laleczek umieszczano w znajdującym 
się w atrium Lararium i otaczano wielką czcią.  

patrz Penaty 

LEGAT 

(legatus) - wysłannik, poseł w sprawach dyplomatycznych. 

leges annales - uchwalone w 180 r. przez trybuna Lucjusza Williusza 

Tappulusa ustawy określające wiek, w jakim można było ubiegać się o 
poszczególne urzędy. 

LEGION 

(legio) — podstawowa jednostka wojska rzymskiego. Po reformach 

Gajusza Mariusza w 107 r. liczyła 6000 żołnierzy (ciężkozbrojna piechota) i 
składała się z 10 kohort. Solidarność  żołnierzy legionu symbolizował jego 
znak bojowy -srebrny orzeł. patrz kohorta 

lex Clodia de auspiciis - przeprowadzona przez trybuna Publiusza Klodiusza 

w 58 r. ustawa o auspicjach. 

lex de maiestate - ustawa określająca karę dla człowieka, który działał 

przeciwko własnemu państwu (zdrada stanu, współpraca z wrogiem, wszelkie 
działania zmierzające do zmiany ustroju). 

lex de vi - ustawa określająca karę dla człowieka, który dopuścił się gwałtu 

lub działał z użyciem broni; rozróżniano przemoc publiczną i prywatną. 

LIKTOR 

(lictor) - członek  świty wysokiego urzędnika państwowego 

(konsula, pretora, dyktatora), noszący przed nim pęki rózeg (fasces).  

patrz rózgi 

LOSOWANIE PROWINCJI 

- na mocy prawa Tyberiusza Semproniusza Grakcha 

ze 133 r. senat co roku wyznaczał tzw. prowincje konsularne dla konsulów, 
którzy przejmowali nad nimi namiestnictwo po zakończeniu sprawowania 
swego urzędu. Przydział prowincji następował w drodze losowania. 

MĄŻ 

KONSULARNY

, KONSULAR (vir consularis) - były konsul, 

zasiadający z tego tytułu w senacie, senator. 

MILA 

(mille passum) - miara długości (= 1000 kroków = 1482 m). 

MŁODZIENIEC 

(adulescens) - osobnik płci męskiej w wieku od lat 17 

(wówczas kończyło się dzieciństwo - pueritia) do lat 40. 

MÓWNICA 

(Rastra)  - mównica na Forum Romanum ozdobiona dziobami 

(rastra)  łodzi pirackich, zdobytych pod Antium w czasie wojny Rzymian z 
Latynami w 338 r. 

MUNICYPIUM 

(municipium) - miasto w Italii, zależne od Rzymu. Od 338 r. 

municypia dzieliły się na miasta posiadające prawo głosowania (civitates cum 
suffragio) 
i nieposiadające takiego prawa (civitates sine suffragio). Od roku 90 
na mocy lex Iulia zrównano w prawach wszystkie miasta italskie. Na czele 
municypium stali quattuorviri. 

MURMILLON 

(murmillo) - gladiator w stroju galijskim, mający na szyszaku 

narysowaną rybę. 

patrz gladiator 

PALLA 

(palia) - wierzchnie okrycie Rzymianek, którym owijały się 

dokładnie, zakrywając też głowę. 

PALLIUM 

(pallium) - odzienie rodem z Grecji: rodzaj płaszcza (odpowiednik 

greckiego himationu), w Rzymie będące oznaką zniewieściałości i miękkiego 
charakteru. 

background image

 

242

PALMA 

(palma) - nagroda za zwycięstwo. 

PATRON 

(patronus) - osoba uprzywilejowana społecznie, udzielająca 

klientom pomocy materialnej i stająca w obronie ich praw przeciw osobom 
trzecim; w zamian oczekiwała pracy na swojej ziemi oraz pomocy zbrojnej. 

patrz klient 

PENATY 

(Penates) - domowe duchy opiekuńcze związane z dawnym kultem 

przodków. Przedstawiano je jako małe figurki z drewna, gliny, srebra lub 
kości słoniowej; z  czasem czczono razem z Larami jako bóstwa domowe. 
patrz Lary 

POSĄG 

(simulacrum) - termin ten zarezerwowany był na określenie 

rzeźbionego wizerunku boga (pomniki ludzi to: statua, effigies, imago). 

PREFEKTURA 

(praefectura) - terytorium podległe władzy prefekta, 

mianowanego przez pretora. Pierwotnie prefektury nie posiadały pełnych praw 
(civitas sine suffragio), uzyskały je na mocy lex Iulia (90) i lex Plautia Papiria 
(89). 

PRETOR 

(pretor) - jeden z wysokich urzędników w okresie republiki; 

przysługiwało mu imperium. Zajmował się  sądownictwem i przewodniczył 
trybunałom sądów przysięgłych, rozsądzających najważniejsze sprawy 
kryminalne. 

PROKONSUL 

(proconsul) - urzędnik rzymski, którego po złożeniu urzędu 

konsula mianowano namiestnikiem prowincji, gdzie zatrzymywał imperium. 
patrz mąż konsularny 

PROPRETOR 

(propretor) - urzędnik rzymski, którego po złożeniu urzędu 

pretora mianowano namiestnikiem prowincji, gdzie zatrzymywał imperium. 
patrz imperium 

PROSKRYPCJE 

(proscriptiones) - spisy przeciwników politycznych 

dokonywane podczas wojen domowych. Majątki proskrybowanych obywateli 
konfiskowano, a ich samych wyjmowano spod prawa: kto zabił 
proskrybowanego, otrzymywał nagrodę. Potomkowie proskrybowanych nie 
mieli prawa ubiegać się o urzędy. 

PROWINCJA 

(provincia) - początkowo zakres działania urzędnika określany 

przez senat. Od III w. termin, jakim określano tereny poza Italią, zdobyte i 
przyłączone do państwa rzymskiego, zarządzane przez namiestnika w randze 
prokonsula lub propretora (prowincja konsularna, prowincja pretorska). Po 
146 r. ustalił się zwyczaj prolongowania kadencji konsulów i pretorów (po 
rocznym okresie urzędowania w Rzymie) jako namiestników prowincji w 
randze prokonsula lub propretora. 

PRYWATNY CZŁOWIEK 

(homo privatus) - osoba niepiastująca w danym czasie 

żadnego urzędu. 

PULWINAR 

(pulvinar) - specjalne, miękko wymoszczone łoże (od pulvinus 

'poduszka') do stawiania na nim wizerunków bogów podczas uczt sakralnych. 

RÓZGI 

(fasces) - pęki rózeg noszone przez liktorów przed urzędnikami, 

którym przysługiwało imperium. Przed konsulem rózgi nosiło 12 liktorów, 
przed pretorem - 6, a przed dyktatorem — 24. Poza granicami Rzymu w owe 
pęki zatykano topory jako znak pełni władzy wojskowej. 

SENAT 

(senatus) - w republice rzymskiej najwyższy organ władzy. W jego 

skład wchodzili byli urzędnicy państwowi (kurulni). Liczba senatorów ulegała 
zmianie i w różnych okresach wynosiła od 300 do 900 członków. 

background image

 

243

SENATOR 

(senator) - członek senatu. Senatorem można było zostać po 

zakończeniu sprawowania jednego z określonych urzędów państwowych 
(kurulnych).  

SENTENCJE 

(wybór) 

haniebna jest śmierć podczas ucieczki, a chwalebna, gdy wiedzie do 

zwycięstwa (in fuga foeda mors est, in victoria gloriosa; Phil. 14,12,32) 

haniebna ucieczka przed śmiercią od każdej  śmierci jest gorsza (turpis 

autem fuga mortis omni est morte peior; Phil. 8,10,29) 

inne narody mogą  ścierpieć niewolę, narodowi rzymskiemu właściwa jest 

wolność (aliae nationes servitutem pati possunt, populi Romani est propria li-
bertas; Phil. 
6,6,19) 

jak zwykle we wszelkich przedsięwzięciach zwłoka i odkładanie na później 

nie popłacają (nam [...] plerisque in rebus gerendis tarditas et procrastinatio 
odiosa est; Phil. 
6,3,7) 

jednak ludzie, jeśli mają w sobie coś ludzkiego, choćby targały nimi 

niepokoje, chcą się czasem odprężyć  (verum tamen homines, quamvis in 
turbidis rebus sint, tamen, si modo homines sunt, interdum animis relaxantur; 
Phil. 
2,16,39) 

krótkie życie dała nam natura, lecz pamięć o pięknie zakończonym żywocie 

jest wieczna (brevis a natura vita nobis data est, at memoria bene redditae 
vitae sempiterna; Phil. 
14,12,32) 

męstwo przewyższa się męstwem (virtus virtute superatur; Phil. 14,7,18) 
myli się każdy, ale tylko głupiec trwa w błędzie  (cuiusvis hominis est 

errare, nullius nisi insipientis perseverare in errore; Phil. 12,2,5) 

nic bardziej godnego nienawiści niż hańba, nic bardziej obrzydliwego niż 

niewola; urodziliśmy się do sławy i do wolności, albo zatrzymajmy je, albo z 
godnością ponieśmy  śmierć  (nihil est detestabilius dedecore, nihil foedius 
servitute; ad decus et ad libertatem nati sumus, aut haec teneamus, aut cum 
dignitate moriamur; Phil. 
3,14,36) 

niech każdy mówi, co mu się podoba, ale niekoniecznie należy w to wierzyć 

(licet quod cuique libet loquatur, credere non est necesse; Phil. 1,13,33) 

odzyskanie wolności jest sprawą tak zaszczytną,  że aby to osiągnąć, nie 

należy unikać nawet śmierci  (ita praeclara est recuperatio libertatis, ut ne 
mors quidem sit in repetenda libertate fugienda; Phil. 
10,10,20) 

o, szczęśliwa to śmierć, jeśli poprzez nią dług należny naturze wypłaca się 

ojczyźnie z nawiązką (o fortunata mors quae naturae debita pro patria est po-
tissimum reddita; Phil. 
14,12,31) 

przed wieloma stoi otworem droga do sławy  (multis apertus cursus ad 

laudem; Phil. 14,6,17) 

wszak życie zmarłych zależy od pamięci żywych (vita enim mortuorum in 

memoria est posita vivorum) (Phil. 9,5,10)  

SESTERCE 

(sestertii)  - monety srebrne używane w czasach republiki, o 

wartości 0,25 denara, czyli 2,5 asa. Dopiero od czasów Oktawiana Augusta 
były to monety o wadze jednej uncji (27,3 g). 

SPRZYMIERZEŃCY 

(socii) - 

sojusznicy Rzymu. Początkowo stanowili większość mieszkańców Italii, 
zależną od Rzymu, ale zachowującą odrębność ustrojową. Z czasem pojęcie to 
rozszerzono na państwa i ludy spoza Italii, podporządkowane Rzymowi, choć 
formalnie niezależne.  

STOPA 

(pes) - miara długości (= 0, 288 m). 

background image

 

244

TABLICE  (tabulae) - kopie ustaw spisane na tabliczkach i przed 

ostatecznym zatwierdzeniem ustawy wystawiane na widok publiczny przez 
okres 27 dni. 

TETRARCHIA 

(tetrarchia) - jeden z czterech okręgów jakiegoś kraju w Azji 

Mniejszej lub Syrii; tetrarchia zarządzał lub panował nad nią tetrarcha. 

TOGA 

(toga) - wierzchnia szata Rzymian zakładana na tunikę. Toga była 

zarezerwowana dla obywateli. Senatorowie oraz synowie obywateli przed 
osiągnięciem pełnoletności nosili togi z szerokim purpurowym pasem (toga 
praetexta).
 

TRIBUS 

- jednostka podziału społeczeństwa rzymskiego. Za czasów Cycerona 

było ich 35:31 wiejskich (rusticae), do których należeli właściciele gruntów, i 
4 miejskie (urbanae),  które składały się z kupców, rzemieślników i 
wyzwoleńców. Według nich naliczano podatki. Zmiana miejsca zamieszkania 
nie wiązała się z przejściem do innej tribus. Zgromadzenie wszystkich tribus 
to komicja tribusowe (comitia tributa). 

TRIUMF 

(triumphus) - uroczystość uchwalana przez senat dla wodza, który 

odniósł spektakularne zwycięstwo i zdobył nowe terytorium. 

TRYBUN LUDOWY 

(tribunus plebis) - urzędnik plebejski, który powstał w 494 

r. w celu obrony plebejuszy przed patrycjuszami. Trybun był osobą nietykalną, 
posiadał prawo weta wobec decyzji innych urzędników oraz prawo inicjatywy 
ustawodawczej. 

patrz ius intercessionis 

TRYBUN WOJSKOWY 

(tribunus militum) - osoba sprawująca funkcję oficerską 

u boku dowódcy legionu. Funkcja ta poprzedzała karierę urzędniczą. 

UCHWAŁA SENATU 

(senatus consultum) - postanowienie, rada senatu w 

określonej sprawie. Formalnie nie miała mocy prawnej, ale w praktyce 
politycznej nabierała charakteru zarządzenia obowiązującego. 

UROCZYSTOŚCI POGRZEBOWE 

(parentalia) - w odróżnieniu od publicznych 

modlitw (suplikacji), uroczystości prywatne. 

URZĘDNICY KURULNI 

(curules) - dyktator, konsul, cenzor, pretor i edyl 

kurulny. 

URZĘDY 

(honores) - w starożytnym Rzymie pełniono je kolegialnie. 

Sprawowanie urzędu uznawano za zaszczyt, pełniono go bezpłatnie. 

USTAWA O

 

PRZYZNANIU NADZWYCZAJNEJ WŁADZY 

(senatus consultum 

ultimum)  - uchwała senatu stwierdzająca,  że państwo znalazło się w 
najwyższym niebezpieczeństwie; ogłaszała stan wyjątkowy, a jednocześnie 
przekazywała konsulom władzę nadzwyczajną. 

WESTYBUL 

(vestibulum) - przedsionek domu rzymskiego, w którym każda 

szanująca się rodzina umieszczała maski pośmiertne swych przodków oraz 
trofea wojenne. 

WETERAN 

(veteranus) - żołnierz, który brał udział w kampaniach wojennych, 

przesłużył w wojsku 25 lat i odszedł na emeryturę. 

WOJSKA POMOCNICZE 

(auxilia) - w okresie republiki w armii rzymskiej 

kontyngenty wojsk złożone ze sprzymierzeńców italskich. 

WYZWOLENIEC 

(libertus) - niewolnik, który uzyskał wolność osobistą na 

podstawie aktu wyzwolenia (w nagrodę za wierną służbę) bądź też w wyniku 
wykupu. Od III w. wyzwoleńcy otrzymywali pełne obywatelstwo rzymskie, z 
którego w całości korzystali na komicjach centurialnych na równi z wolno 
urodzonymi, natomiast na komicjach tribusowych ograniczono im prawo 
głosowania.