background image

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

 

J.A.S. 

 

DROGA W  WIATY NADZMYSŁOWE. RAD A JOGA 

 

 

SPIS TRE CI: 

I CEL I  RODKIII ZASADYIII SZKOŁY TAJEMNEIV  CIE KAV 

WYNIKIVI JAMA (OCZYSZCZANIE)VII NIJAMA (NABYWANIE 

CNÓT)VIII ASANA (POSTAWA  YCIOWA)IX PRANAJAMA (RYTM 

YCIOWY)X PRATJAHARA (WŁADANIE UWAG )XI 

PRZYGOTOWANIEXII DHARANA (SKUPIANIE UWAGI)XIII 

IMAGINACJA (WIDZENIE ASTRALNE)XIV DHJANA 

(MEDYTACJA)XV INSPIRACJA (NATCHNIENIE)XVI SAMADHI 

(TRANS JOGINÓW)XVII KONTEMPLACJA (DUCHOWE ZATAPIANIE 

SI )XVIII SAMJAMA (NAD WIADOMO

)XIX INTUICJA 

(SUMIENIE)XX O WIECENIE (U WRÓT  MIERCI)XXI NA DROG

 

BIBLIOGRAFIA

 

 

 

CEL I  RODKI 

Je eli bierzesz do r ki t  ksi k , to poza ciekawo ci  powodowała tob , by  mo e, ch  

znalezienia drogi, po której mógłby  pój  sam, zamiast tylko czyta  o drodze, któr  inni szli 

oraz id . Mo e ju  od dawna bł kasz si  i szukasz, bo czujesz,  e ta droga szeroka i udeptana, 

po której st paj  wszyscy wokoło, nie jest dla ciebie odpowiednia. Jest ju  mo e zbyt prosta, 

zbyt łatwa, a przede wszystkim, zbyt pozioma. Id  ni  wszyscy powoli, wygodnie, bez 

wysiłku, a te  i bez widoków. Niewiele musz  dawa  z siebie, ale te  i niewiele za to 

otrzymuj . A ty wolałby  ofiarowa  wi cej, aby wi cej osi gn . Wolałby  wło y  cho by 

najwi kszy wysiłek, da  siebie całego, ale za to otrzyma  tyle, ile wart jest ten wysiłek, ile ty 

cały jeste  wart. 

To dobrze,  e tamta droga szeroka i ludna ju  jest zbyt pozioma dla ciebie. Dobrze,  e chcesz 

zej  z niej, a wst pi  na  cie k  krótsz  i bardziej strom , aby szybciej na szczyt si  wspina . 

Dobrze to  wiadczy o tobie, bo wskazuje,  e dorosłe  ju  do wst pienia na " cie k ". Zbadaj 

siebie jednak dokładnie i oblicz swe siły. Przeprowad  ocen  siebie, surow  i trze w , czy 

rzeczywi cie chcesz da  całego siebie, całego bez reszty? Czy nie zniech cisz si  wkrótce i 

background image

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

nie spadniesz ze " cie ki" z powrotem na dawn  drog ? Spada  z niej b dziesz nie raz, nim 

na pochyło ci stromej zdołasz utrzyma  si  stale, idzie tylko o to, aby , gdy spadniesz, 

podniósł si  rychło mimo potłucze  i poranie , aby  nie biadał nad sob , lecz bez zwłoki 

wyt ył wszystkie siły do ponownego wspinania si  po  cie ce. Idzie o to, aby  zdał sobie 

sumiennie spraw  z tego, czy twój zapał do wst powania na  cie k , to nie chwilowy kaprys 

tylko, lub – co gorsza – zniech cenie  yciem normalnym na skutek jakiego  niepowodzenia. 

Skoro jednak ksi k  wzi łe  do r ki i chcesz j  czyta , to mo e ch ci twe s  szczere i trwałe. 

Mo e rzeczywi cie nie znajdujesz w swym  yciu tera niejszym nic, co by ci si  wydawało 

celowe i godne wysiłków. Mo e patrzysz na tych współ ludzi jak na dzieci, ponad które ju  

wyrosłe  i chcesz porzuci  ich bezmy lne zabawy, a zabra  si  do czego  powa niejszego. 

Je eli  ycie ich wydaje ci si  bezmy lne i płaskie nie chwilowo tylko, pod wpływem jakiego  

rozczarowania, lecz je eli nawet w ród powodzenia i zadowolenia odczuwasz stale co  

podobnego do pustki i niedosytu, to mo e ju  naprawd  dorosłe  do " cie ki". Zwa  jednak, 

e  cie ka, o której tu czytasz jest najkrótsza i najbardziej stroma ze wszystkich,  e bardzo 

rychło odbiegniesz od drogi wygodnej zbyt daleko, aby móc potem na ni  wróci . S   cie ki 

mo e nieco dłu sze, ale nie tak strome i uci liwe, a przede wszystkim, nie odbiegaj ce tak 

daleko od drogi, po której kroczy powoli ogromna wi kszo  ludzko ci. Z tamtych  cie ek 

masz ł czno  ci gł  z tym wszystkim, co ludzie nazywaj   wiatem, masz w ka dej chwili 

odwrót otwarty. Nie s  tak strome i trudne, ale wiod  równie  w gór , chocia  nie tak szybko. 

Droga studiów naukowych, twórczo  artystyczna, praca społeczna, oto  cie ki, zbyt trudne 

dla pró niaków, ale dla ciebie ju  dost pne. Mo e ci która  z nich wystarczy, bo wysiłków 

mo esz wkłada  w ka d  tyle, ile tylko sam zechcesz i doj  na ka dej tak wysoko, jak 

wysoko zechcesz. Wygodniejsze s  o tyle,  e nie wymagaj  takiego nakładu pracy nad sob , 

skierowuj c działalno  w przewa aj cej cz ci na zewn trz, na przedmioty, nie na podmiot – 

a to jest łatwiejsze. 

Je eli jednak i to jest dla ciebie zbyt łatwe, to zwa  jeszcze,  e i w pracy nad sob  masz ró ne 

cie ki le ce mi dzy dwoma biegunami tak odległymi od siebie jak "Hatha joga" ["Hatha 

joga" jest to nazwa jednej z metod rozwijania zdolno ci paranormalnych powstałej w Indiach, 

w  redniowieczu. Jest to metoda mechaniczna, nie daj ca uzdolnie  wysokich i trwałych. 

Stosuj  j  np. fakirzy – przyp. J.A.S.][Wła ciwie Hatha joga jest uwa ana za metod  

wiczenia ciała i umysłu stanowi c  najni szy, podstawowy stopie  jogi. Za najwy sz  i 

najbardziej wszechstronn  uznaje si  Rad a jog  – jog  królewsk , która rozwija pot g  woli 

i ducha – przyp. red.] z jednej strony, a droga  wi tych – z drugiej. Niech ci  nie razi 

zestawienie obok siebie rzeczy tak bardzo ró nych. S  to równie   cie ki, i to  cie ki 

niełatwe. Na nich jednak mo na jeszcze oczekiwa  czego  dla siebie, mo na wst puj c na nie 

powiedzie  sobie: daj  wszystko czym jestem, cał  moj  warto  i za to oczekuj  w zamian 

tyle, ile jestem wart. 

A na tej  cie ce, o której tu czytasz, powiedzie  tego nie mo esz. Tu nie czeka ci  nic,  adna 

korzy ,  adna nagroda, tylko poczucie,  e spełniłe  wszystko, do czego byłe  zdolny,  e nic 

nie zmarnowałe , nic nie zaniedbałe . 

Dlatego te  konieczne jest, aby  u wiadomił sobie jak najwyra niej cel, do którego chcesz 

d y . Nie wystarczy tu powiedzie  sobie ogólnikowo: "Nie zadowala mnie takie  ycie, jakie 

wiod  wszyscy ludzie w otoczeniu, musz  znale  dla siebie co  wi cej". Idzie o to, jak w 

twych wyobra eniach wygl da to "co  wi cej" i na czym ono polega. Je eli pragniesz wi cej 

zadowolenia dla siebie, to go nie znajdziesz na tej  cie ce. Zwró  si  wtedy do hatha jogi. 

background image

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Je eli wiedzie ci  ciekawo  poznania  wiatów nadzmysłowych, to poznasz je na " cie ce", 

ale dopiero wtedy, gdy przestaniesz pragn  ich poznania. Je eli chcesz uzyska  władze 

magiczne, zdolno ci cudowne, uzyskasz je, ale dopiero wtedy, gdy b dzie zupełnie 

wykluczone,  e b dziesz je kiedykolwiek chciał zu ytkowa  w celach osobistych. Zatem, 

niewiele obiecuje ci ta  cie ka. Je eli jednak szukasz jej pomimo tego, a mo e wła nie 

dlatego,  e nie obiecuje ci  adnych korzy ci osobistych, to dorosłe  do niej naprawd . 

Dorosłe  do niej, bo wyrosłe  z tego mniemania bł dnego, jakoby mogła istnie  jaka  inna 

korzy  rzeczywista poza korzy ci  ogółu. 

Cel twój musi by  najzupełniej niesamolubny. Niczego nie wolno ci pragn  dla siebie, 

niczego po da  dla przyjemno ci własnej lub korzy ci osobistej. Jedynym pragnieniem, 

jedynym d eniem twoim, musi by  zawsze tylko dobro ogółu, dobro nie tylko wszystkich 

ludzi bez ró nicy narodu, rasy, wyznania, kultury, poziomu moralnego, lecz tak e dobro 

całego wszech wiata, a wi c zarówno dobro duchów i aniołów, jak dobro zwierz t, ro lin i 

wszelkiego stworzenia. Nie s d ,  e jeste  za słaby na to, aby twoje siły mogły si  przyda  na 

co  aniołom czy ro linom, bo gdy znajdziesz si  na  cie ce, siły twoje wzmaga  si  b d  do 

pot gi nadludzkiej, wprost niepoj tej. Wszak b dziesz si  zbli a  coraz bardziej do Boga, 

wiec te  coraz wi cej uczestniczy  b dziesz w boskiej wszechwiedzy i wszechpot dze. 

Ale Bóg niczego nie chce dla siebie, a ty b dziesz szedł  cie k  bo , wi c te  coraz bardziej 

musisz pozbywa  si  egoizmu, coraz wi cej zapomina  o sobie. Czy jeste  gotów na to, aby 

swoje "Ja" przekre li  raz na zawsze? Aby zawsze mówi  – nie tylko ustami, ale i w 

najgł bszym swoim przekonaniu: "Nie moja, ale Twoja niech si  dzieje wola?". Je eli tak, 

je eli naprawd  i szczerze gotów jeste  wyrzec si  wszelkiej my li o sobie, wszelkiego 

egoizmu, to dojrzałe  do  cie ki. Wst puj zatem na ni   miało, ale wst puj zaraz, dzisiaj, bo 

gdy zaczniesz si  waha  i odkłada , to widocznie jeszcze do niej nie dorosłe . 

Wkrótce spostrze esz, ile ci da ta  cie ka, ile skarbów nieocenionych znajdziesz, na niej 

wła nie dlatego,  e ich nie pragniesz i nie szukasz. Znajdziesz, przede wszystkim, spokój 

ogromny, słodki i cichy, bo spokój Bo y. Znajdziesz zdrowie duszy, a nawet fizyczne, tak 

kwitn ce i trwałe, jakiego nie dałyby ci najpomy lniejsze warunki zewn trzne. Znajdziesz 

wiedz  nieogarnion  – nie t  ksi kow , nabywan  pami ciowo i poj ciowo – lecz t  

bezpo redni , która wie, bo widzi i rozumie. Znajdziesz i to, co ludzie zw  jasnowidzeniem, 

chocia  w nie nie wierz : b dziesz mógł patrze  we wn trze Ziemi i w  wiaty dalekie, na 

dusze ludzkie i na duchy aniołów, b dziesz mógł rozmawia  zarówno z tak zwanymi 

zmarłymi, jak i z  ywymi, cho by najbardziej oddalonymi. Znajdziesz wreszcie te wszystkie 

władze magiczne i moce niepoj te, które ludziom zjednywały przydomki albo  wi tych, albo 

czarowników. B dziesz je miał do dyspozycji nieograniczonej wszystkie, bez wyj tku. 

Znajdziesz na  cie ce to wszystko, a raczej b dziesz to znajdował kolejno, coraz wi cej z 

ka dym krokiem, bez  adnych z twej strony stara  lub wysiłków. Ujrzysz,  e jeste  otoczony 

bogactwami, władz , zaszczytami, sław , ale wszystko to b dzie ju  dla ciebie bez warto ci. 

B d  to tylko ci ary coraz to nowe i coraz to wi ksze, obowi zki coraz to ci sze, ale 

zdołasz im wszystkim sprosta , bo nie b dziesz niczego pragn ł dla siebie. 

Ty  dotychczas szukał tej  cie ki, nie wiedz c mo e nawet jasno, czego szukasz. Czułe  

tylko,  e poza tym wszystkim, co poznałe  dotychczas, czego si  dowiedziałe  i czego 

do wiadczyłe  w  yciu, musi by  co  wi cej jeszcze, co  innego, wy szego, a przede 

wszystkim, bardziej rzeczywistego. To, co dla innych ludzi jest najbardziej realne i 

background image

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

rzeczywiste, straciło ju  dla ciebie warto  czego  realnego i prawdziwego. Szukałe  czego  

wi cej ponad to wszystko, bo nie wystarczaj  ci ju  te zwykłe, poziome, powszednie 

pragnienia i d enia ludzkie. A czy wiesz dlaczego ci nie wystarczaj ? Oto dlatego,  e w 

tobie  yje co  wi cej, ni  w twoich współbraciach.  yje ju  w tobie Iskra Bo a. Iskra taka 

sama  yje równie  we wszystkich twych bli nich, ale oni o niej nie wiedz . Dla nich za 

wcze nie jeszcze, aby mogli poczu ,  e j  maj  w sobie. Ty jednak ju  j  zaczynasz 

odczuwa , mo e najpierw nie wiadomie, ale niew tpliwie. W duszy twojej, w gł bi wn trza 

twej istoty, poczyna  y  co  nie znanego tobie dotychczas, podobnie jak w łonie matki 

poczyna si  budzi   ycie nie znanego jej jeszcze dzieci cia. Poczyna  y  w tobie Iskra Bo a, 

bo ju  dojrzałe  do tego, aby ona mogła  ycie  wiadome rozpocz . U innych ona  pi, u 

ciebie jednak ju  si  budzi. Dlatego wi c pragniesz czego  nieznanego, czego  naprawd  

realnego i rzeczywistego, czego nie znalazłe  na  wiecie. 

Czujesz ju  wyra nie i niew tpliwie,  e w tobie jest co  wi cej ponad twe "ciała", twe 

powłoki widome lub nieuchwytne. Wiesz,  e przeszedłszy przez wrota  mierci, zdejmiesz je z 

siebie kolejno: naprzód ciało fizyczne, potem eteryczne, jeszcze pó niej astralne, a wreszcie 

my lowe [Szczegóły o tych "ciałach" wzgl dnie powłokach znajdzie Czytelnik w ksi ce 

Chodkiewicza "Anatomia ciał niewidzialnych człowieka" – przyp. J.A.S. Ciałami tymi s : 

ciało fizyczne, przypisane  wiadomo ci; ciało eteryczne, które zaopatruje ciało fizyczne w 

energi  i daje mo liwo  postrzegania subtelnych  wiatów; ciało mentalne (my lowe) i 

astralne – przyp. red.]. A kto je zdejmie z ciebie? Wła nie ty, prawdziwy ty. Czujesz ju ,  e te 

ciała twoje, to nie ty,  e s  one tylko sukienkami dla ciebie. Ty w nich tylko mieszkasz, ale 

nimi nie jeste . Có  wi c pozostanie z ciebie, gdy je zdejmiesz wszystkie po kolei? – 

Pozostaniesz wła nie ty, Iskra Bo a, ja  wy sza. Pozostanie z ciebie to, co jest w tobie 

nie miertelne, realne, rzeczywiste, co przetrwa poza  mier  i poza wszystkie zgony. 

Budzi si  w tobie do  wiadomo ci ta twoja cz stka nie miertelna i dlatego nie wystarcza ci 

ju  to, co wystarcza jeszcze zupełnie twym współbraciom. Dlatego wła nie zaczynasz szuka  

czego  wi cej, bo sam masz w sobie ju  co  wi cej. Nauczyłe  si  ju  słysze  "głos 

bezd wi czny", przemawiaj cy w tobie bez słów, twój głos sumienia. Umiesz go słucha , 

mo e jeszcze nie zawsze, ale w wi kszo ci wypadków. On to powiada ci,  e te powłoki twoje, 

to nie ty, on daje ci uczucie niezadowolenia z siebie i ze  wiata. Mo esz go jeszcze nie 

usłucha  nieraz, ale zdławi  go i stłumi  w sobie ju  nie zdołasz, bo ja  wy sza, Iskra Bo a 

yje w tobie. 

Zatem, ju  nieco wyra niej zaczyna ci si  zarysowywa  przed oczyma twój cel. Chciałby , 

aby panem w tobie było nie to, co  miertelne, co znikome, lecz to, co wieczne, co Boskie. Nie 

chcesz by  dłu ej sług  swych ciał, cho by tak subtelnych jak astralne lub my lowe. Chcesz 

nauczy  si  włada  nimi, posługiwa  si  nimi jako narz dziami posłusznymi twej ja ni 

wy szej. Wiesz tak e, i  tego nie nauczysz si  nigdzie na  wiecie i dlatego bł kasz si  i 

szukasz. 

Dotychczas rz dziły tob  ciała twoje, robiły z tob , co chciały, a ty słuchałe  bez oporu, bo 

nie wiedziałe ,  e mo na nie posłucha . Ale twoja ja  wy sza ju  si  budzi i upomina o swe 

prawa. Rz dy w tobie ma obj  Bóg, podczas gdy dotychczas rz dziło w tobie zwierz . 

Gdyby  rozpocz ł walk  sam ze sob , to znaczy, z twoimi ciałami, nie osi gn łby  celu. Nie o 

rozdwojenie idzie, nie o walk , lecz o zjednoczenie. To, co ni sze W tobie, ma wej  w 

zgodno  z tw  ja ni  wy sz , ma si  dostroi , zjednoczy . D enia tych dwóch cz ci nie 

mog  by  ju  dłu ej rozbie ne, lecz maj  by  zgodne. Twa ja  ni sza ma si  zjednoczy  z 

background image

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

wy sz . Zjednoczenie takie nazywa si  w sanskrycie jog , je eli wolisz wyraz nowoczesny, 

nazwij to syntez . 

Zatem, celem twoim jest joga. Nie wzbraniaj si  wymieni  gło no tej nazwy tylko dlatego,  e 

była znana pradawnym Indom. Od ich czasów ludzko  post piła ju  bardzo znacznie 

naprzód w rozwoju, ale nie tak daleko jeszcze, aby joga nie była nam ju  dzi  potrzebna. Sam 

widzisz, jak mało jest w twym otoczeniu ludzi, którzy ju  byli zjednoczeni ze sw  ja ni  

wy sz . Oczywi cie, czym innym jest joga jako idea, jako cel, a czym innym metody 

prowadz ce do osi gni cia tego celu, czyli systemy jogi. Cel został ten sam od prawieków, 

ale  rodki zmieniaj  si  w miar  post pu ludzko ci. Dzi  ju  dawna rad a joga indyjska nie 

tylko nie byłaby owocna, lecz nawet oznaczałaby pewne cofni cie w procesie rozwoju. W 

staro ytno ci, u pradawnych Indów, zjednoczenie ja ni wy szej z ni sz  nie było jeszcze 

mo liwe "na jawie", w stanie  wiadomo ci dziennej, bo do tego ówczesny człowiek nie 

osi gn ł jeszcze odpowiedniego poziomu rozwoju. Osi gni cie jogi czyli zjednoczenia 

dost pne było wówczas tylko w stanie "samadhi" czyli w stanie takim, który dzi  nazywamy 

transem lub snem magnetycznym. Dzi  natomiast, idzie o jog  nie w krótkich chwilach transu 

i stanu nieprzytomno ci, lecz o jog  na jawie, przy zachowaniu pełnej  wiadomo ci. I to da 

si  dzi  osi gn , bo ju  posun li my si  odpowiednio dalej w rozwoju. Niech ci  zatem nie 

dra ni wyraz joga lub inne wyrazy sanskryckie, skoro nie mamy na nie nazw polskich. 

Zrozumiesz,  e joga nowoczesna musi by  inna ni  joga staroindyjska, je eli j  traktujesz 

jako " cie k ", jako metod . Wielu rzeczyktóre pradawni Indowie musieli dopiero rozwija  

dzi ki systematycznym  wiczeniom, ty ju  nie musisz rozwija , bo s  ju  w tobie gotowe i 

rozwini te. Natomiast kształci  i rozwija  musisz to, co Praindom nieznane było nawet z 

nazwy i zupełnie niedost pne nawet ich rad a joginom, bo do tego wówczas jeszcze nie 

doro li. Nie myl zatem metody rad a jogi z celem rad a jogi. Podobnie bł dne byłoby 

mylenie metody "wtajemniczenia" egipskiego lub chrze cija skiego z ich celem. 

Idzie ci zatem o  rodki i tych  rodków szukałe , lecz nigdzie ich znale  nie mogłe . 

Napotkałe  mo e ksi ki o tytułach mniej lub wi cej tajemniczych, zawieraj ce rzekomo 

wskazówki prawdziwe jak  wiczy  jog , ale twój głos nieomylny powiedział ci ju ,  e tym 

wskazówkom i pouczeniom ufa  nie mo na. Oto masz jeszcze jeden dowód wi cej, jak 

rz dzi  tob  potrafi twoja Iskra Bo a, gdy j  do głosu dopu cisz, gdy jej powierzysz rz dy 

nad sob . Gdyby ona ci powiedziała,  e i to, co tu czytasz, jest złe dla ciebie, przesta  czyta  

dalej bez wahania, bo "głos twój bezd wi czny" poradzi ci zawsze najlepiej. Ale on ci tego 

czyta  nie zabroni, raczej ludzie by mogli zabrania , a czy masz ich posłucha , powie ci 

znowu twoje sumienie. 

Wyboru  rodków do  wiczenia jogi, czyli do wst pu na " cie k " najlepiej równie  dokona 

twój głos sumienia, twoja ja  wy sza, bo ona sama wie nieomylnie, co jest dla niej 

odpowiednie.  rodki znakomite znajdziesz w małej ksi eczce, któr  znasz od dziecka i mo e 

jeszcze umiesz na pami . Jest ni  "Katechizm", najzwyczajniejszy katechizm chrze cija ski. 

Zaprowadzi ci  on na  cie k  równie pewnie jak przepisy "szkół" najtajniejszych, oczywi cie, 

pod warunkiem,  e nie tylko b dziesz go umiał na pami , lecz i wykonywał go zawsze w 

yciu. Katechizm dlatego wydaje si  niezrozumiały lub niewystarczaj cy, bo ludzie znaj  go 

tylko z samego czytania, lecz nie z wcielania jego postanowie  we własnym  yciu. Posługuj  

si  jedynie słowami, zamiast wykonywa  w  yciu to, co w nim zawarte. Mo e jednak droga 

katechizmu wydaje ci si  zbyt powolna. We  w takim razie inn  ksi eczk , zapewne równie  

ci znan : "Na ladowanie Chrystusa" Tomasza a'Kempis [Zob. bibliografia]. O tej  cie ce nie 

background image

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

powiesz ju ,  e jest zbyt prosta, je eli j  przeczytałe  z uwag  i zrozumieniem. Mo e 

natomiast powiesz,  e jest dla ciebie mniej dost pna, bo przeznaczona była dla zakonników, a 

ty  yjesz w ród  wiata. Jednak na ladowa  Chrystusa mo e ka dy, kto tylko tego naprawd  

zechce. Dlatego te  w dalszych rozdziałach spotkasz si  z cytatami z tej ksi eczki i 

zauwa ysz,  e jest ona niezrównana. To, co dalej powiem, b dzie co najwy ej uzupełnieniem 

jej, ale nie ulepszeniem. 

Tytuły tych dwóch ksi eczek wyja niły ci ju , jakimi  rodkami mo esz uzyska  wst p na 

cie k . 

"Je eli chcesz wnij  do Królestwa Niebieskiego, chowaj przykazania". Bez nich nie dotrzesz 

nigdy do wrót  cie ki, cho by  zgł bił przepisy wszystkich szkół tajemnych. Do tych wrót 

musisz by  nie tylko dojrzały, ale i przygotowany. Masz przygotowa  przybytek odpowiedni 

na mieszkanie dla twej ja ni wy szej, dla Iskry Bo ej w tobie. Mieszkanie to musi by  

odpowiednio jasne i czyste. Dlatego te  musisz oczy ci  nie tylko ciało fizyczne, ale i dusz , 

czyli ciała niewidzialne. Musisz pracowa  nad ciałem fizycznym tak samo jak nad 

eterycznym, astralnym i my lowym, czyli nad tym wszystkim, co dotychczas nazywałe  

"sob ". A ta praca nad sob  nie jest niczym innym jak tym, co zawiera katechizm lub 

"Na ladowanie Chrystusa". 

Nie s d ,  e prac  nad sob  mo na pomin ,  e mo na j  zast pi  czym  innym. S   cie ki, 

które rzeczywi cie podaj  sposoby zdobycia pewnych umiej tno ci bez takiej pracy 

umoralniaj cej nad sob . Te sposoby zast pcze daj  jednak i władze zast pcze, daj  surogaty, 

imitacj , ale nie to, czego ty szukasz. Twój głos wewn trzny powiedział ci ju ,  e nie na 

tamtych  cie kach jest droga dla ciebie. One s  dla tych, którzy inn   cie k  jeszcze pój  nie 

potrafi  lub nie chc . Ale ty ju  potrafisz, a przede wszystkim chcesz, chcesz silnie i szczerze. 

"Gdy ucze  jest gotów, pojawia si  Nauczyciel" – mówili staro ytni. Musisz by  zatem 

przygotowany, zanim Mistrza znajdziesz. Bez tego przygotowania daremne b d  Wszelkie 

twe usiłowania, aby zwróci  uwag  Mistrza na siebie. B d  jednak pewny i nie miej 

w tpliwo ci,  e Mistrz z pewno ci  dojrzy ci  i zbli y si  do ciebie, gdy b dziesz "gotów", 

ale nie wcze niej. Je eli zatem wydaje ci si ,  e Nauczyciela ju  powiniene  znale , lecz nie 

spotkałe  go dotychczas, to widocznie nie jeste  jeszcze dostatecznie przygotowany, nie jeste  

jeszcze godny tego, aby On wejrzał na ciebie. Nie w tp jednak nigdy,  e b dziesz godny tego, 

gdy tylko przygotujesz si  w wymaganym stopniu. 

Słusznie pisze A. Besant (A. 273): "Wst p na t   cie k  wprowadza człowieka na stanowisko 

ucznia czyli czeladnika próbnego, a który  z Mistrzów bierze go w opiek , uznawszy go za 

człowieka, co wyst pił z szerokiej drogi ewolucji i szuka Mistrza, który by go poprowadził po 

cie ce bardziej stromej... i kierował jego krokami. Nauczyciel ten oczekuje go ju  u wej cia 

na  cie k , a chocia  nowicjusz nie zna jeszcze swego Mistrza, On zna go ju , widzi jego 

usiłowania, kieruje jego krokami, wprowadza go w sytuacje najlepsze dla jego rozwoju, 

czuwaj c nad nim z pieczołowito ci  matki. Droga mo e si  wydawa  samotna i ciemna, ale 

Przyjaciel jest zawsze w pogotowiu...". 

Do tej ciemno ci i samotno ci musisz przywykn  ju  od chwili samego wej cia na  cie k , 

bo one b d  ci towarzyszy  przez wi ksz  cz

 drogi. Zauwa ,  e wychodzisz w gór , ponad 

Ziemi . Dotychczas st pałe  po Ziemi, byłe  otoczony lud mi, wszystko wydawało ci si  

pełne ruchu, d wi ku i  wiatła. A teraz wkraczasz tam, gdzie przestrzeni jest bardzo wiele, 

background image

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

lecz ludzi bardzo mało. Wchodzisz na  cie ki nie ucz szczane. Ludno i pełno dotychczas 

zreszt  nie było, bo sam wiesz,  e ci si  tylko tak wydawało. Czułe  samotno  i pustk  w ród 

zgiełku  wiata. Zatem samotno  dalsza nie powinna ci  trwo y . B dzie ona zreszt  tylko 

pozorna, bo Mistrz zawsze jest w "pogotowiu", chocia  Go nie widzisz. 

Nad ka dym twoim krokiem czuwa On, ten Wielki Niewidzialny, i ka dym krokiem kieruje. 

Skoro wst pisz na  cie k , wkrótce zauwa ysz wpływ Jego opieki.  ycie twoje, dotychczas 

do  jednostajne i spokojne, zacznie si  ustawicznie zmienia , jakby przyspieszało swe t tno. 

Warunki wygodne i trudne poczn  nast powa  po sobie coraz szybciej. Okresy czynno ci 

wyt onej ust powa  b d  kolejno czasom głuchym i pustym, a po nich nast pi  znów 

tygodnie lub miesi ce zdwojonych obowi zków, jakim zwykły człowiek nie miałby sił 

podoła . To nast pstwo szybkie burz i pogody zsyła na ciebie Mistrz, aby  do wiadczył 

zmienno ci i zni-komo ci wszystkiego, co ziemskie, aby  mógł łatwiej my l oderwa  od 

rzeczy doczesnych. Wszystko, czego zapragniesz, mie  b dziesz, ale nigdy w tej chwili, gdy 

pragniesz, lecz dopiero wtedy, gdy ju  pragn  przestaniesz. Aby  poznał,  e warto  rzeczy 

tkwi nie w nich samych, lecz w twoim pragnieniu. Osoby lub rzeczy, do których przywi załe  

si  najsilniej, opuszcza  ci  b d  wła nie wtedy, gdy ich posiadanie wyda ci si  najbardziej 

pewne. Wła nie w takich chwilach samotno  i pustka wyda ci si  wprost nieludzka, nie do 

zniesienia, ale pami taj,  e Mistrz b dzie wówczas szczególnie blisko przy tobie. Wszak ty 

postanowiłe  ofiarowa  wszystko, wyrzec si  wszystkiego, aby tylko uzyska  wst p na 

cie k , aby pój  w  lady Tego, który "nie miał gdzie głowy skłoni ". 

Oto s   rodki wiod ce do wrót  cie ki. Nic dziwnego,  e poza tymi wrotami tak mało ludzi 

napotkasz. Dla nich to zbyt ci kie jeszcze i trudne: wyrzec si  wszystkiego, wszelkich 

zamiłowa  osobistych, wszelkiej my li o sobie. Dlatego tam tak pusto i ciemno. Ale ciemno 

na razie tylko. Ciemno b dzie chwilowo dla ciebie, bo  i ty sam ciemny jeszcze. Pó niej, gdy 

Iskra Bo a w tobie roznieci si  w ogie  pot ny, roz wietli przestrze  wokół ciebie. Wtedy 

jasno b dzie na twej drodze, bo ty sam  wiatłem si  staniesz. Tam nie ma takiego Sło ca jak 

na Ziemi, tam ka dy sam musi by  Sło cem. 

 

II 

ZASADY 

Postanowiłe  ju  nieodwołalnie wst pi  na  cie k , wst pi  nie połowicznie tylko, lecz 

całkowicie i zupełnie. Gdy  sobie to powiedział powa nie i stanowczo, w gł bi duszy 

odczułe  zaraz, jakby ci z barków spadł ci ar wielki, odczułe  przedsmak wyzwolenia, jakie 

ci  czeka u ko ca  cie ki. Ale odczułe  zarazem co  jak strach  wi ty, podobny temu, który 

si  odczuwa przed  mierci . Nie jest to obawa przed tym, co nast pi, lecz poczucie,  e b dzie 

to co  wielkiego, co  niesłychanie doniosłego, czego nigdy dotychczas nie przechodziłe . Ta 

cze   wi ta dla tego nieznanego i wielkiego, co ci  czeka na  cie ce, niechaj ci b dzie 

sprawdzianem,  e ju  dorosłe . Gdyby  jeszcze nie dorósł, przyst powałby  do wrót  cie ki 

nie ze czci   wi t , nie z obaw , ale z t  pewno ci  siebie, jak  maj  ludzie zarozumiali. To 

poczucie czci piel gnuj w sobie i rozwijaj troskliwie, bo z niego rozkwitnie ci pó niej jedna z 

władz najpot niejszych. 

Masz przygotowywa  mieszkanie godne twej ja ni wy szej, dlatego musisz w sobie 

wykształci  uczucia rodzajów całkiem odr bnych, ni  dotychczas. Uczucia zgry liwo ci, 

background image

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

smutku, przygn bienia, zazdro ci, niezadowolenia lub te  pychy, pewno ci siebie, ambicji, to 

wszystko byłoby mieszkaniem zbyt marnym dla tej Iskry Bo ej, która ma w twych ciałach 

zamieszka . Nie zaszedłby  daleko na  cie ce, gdyby  chciał i  po niej tylko my lowo, bez 

rozwijania w sobie i piel gnowania uczu  odpowiednich. Dlatego te  i to, co czytasz tutaj, 

czytaj tak, aby  nie tylko zrozumiał i przetrawił w my lach, ale tak e odczuł jak naj ywiej. 

Nie s d ,  e opanowanie siebie jest jednoznaczne ze zniszczeniem w sobie wszelkiej 

zdolno ci do uczu . Byłoby to wyjałowieniem duszy i zubo eniem, a ty masz dusz  

wzbogaca  i wykształca . Tak  oschło  serca mógłby czu  tylko ten, kto chciałby wedrze  

si  na  cie k  przed doro ni ciem do niej. 

Czas teraz, aby  zaznajomił si  z zasadami, na których " cie ka" polega. S  one wsz dzie i 

zawsze te same, bo wiod  do tego samego celu. Zasad  ka dej szkoły jest nauka, a chocia  

nauka jest w ka dej klasie inna, jednak w ka dej s  uczniowie i nauczyciele. Zasad  podobn  

jest,  e nauczycielem mo e by  tylko ten, kto przedtem był uczniem. Mistrz twój na  cie ce 

sam kiedy  był równie  takim uczniem, jakim ty jeste  dzisiaj. Byłby nauczycielem 

fałszywym taki, który by chciał udziela  innym wskazówek, nie przeszedłszy sam przez 

szkoł . Tu samouków nie ma, bo samouk stworzyłby sobie system indywidualny, bez 

warto ci dla drugich, a nawet dla nich szkodliwy. Nie s d  tedy,  e Mistrz twój da ci 

cokolwiek osobistego,  e wpoi w ciebie jakie  zapatrywania osobiste lub przeka e co  ze 

swych do wiadcze . On ci  tylko poprowadzi, wska e drog , ale i  ni  musisz sam. 

Mistrz nie da ci nic gotowego, nic nie zrobi za ciebie. Wska e ci tylko, jak mo na to zrobi , 

stworzy ci warunki, pomo e wywikła  si  z pomyłek, ale nie doda ci ani sił, ani wiedzy, ani 

zach ty nawet. Ty sam musisz chcie , sam musisz wykrzesa  z siebie zawsze ochot  i siły. 

Je eli czego  nie rozumiesz, On ci nie wyja ni, tylko wprowadzi ci  w takie warunki, w 

których sam b dziesz mógł znale  wyja nienie, je eli b dziesz szczerze pragn ł i szukał. Nie 

byłoby to pomoc  dawa  komu  co  gotowego, byłoby to tylko jałmu n . Naucz si  tego i ty 

od Mistrza. Nie pomo esz nikomu przez to,  e mu dasz co , czy to materialnego czy 

duchowego, prawdziw  pomoc dasz tylko wtedy, gdy mu pomo esz doj  do tego, aby sam 

sobie pomógł. 

Dlatego te  nie oczekuj,  e ujrzysz Mistrza w ciele fizycznym, bo ł czno  z nim uzyskuje si  

nie przez znajomo  osobist , lecz przez doro niecie duchem do niego. "Ł czno  z Guru 

(Mistrzem) mo esz uzyska  tylko przez to,  e wzniesiesz si  do tej równi duchowej, na której 

Mistrzowie przebywaj , ale nie przez to,  e b dziesz usiłował  ci gn  ich na nasz  równi  

(ziemsk ). Nie oczekuj zobaczenia którego  z nich, ale b d  zawsze gotów odpowiedzie , gdy 

do ciebie przemówi . Laik "czela" (ucze ) nie jest jeszcze niczym innym jak  yj cym w ród 

wiata człowiekiem, który szczerze pragnie o wiecenia w rzeczach duchowych. Przekroczył 

tylko lini  graniczn  dziel c  go od Mistrzów i zwrócił niejako ich uwag  na siebie. Pracuje a 

Mistrzowie go obserwuj . Czy on Mistrza widuje czy nie, pozostaje bez wpływu na wynik 

pracy. Jego dobre my li i post pki przynios  równie owoc jak złe" (B). 

Masz tu znowu słowa sanskryckie, musisz si  z nimi pogodzi . "Guru" oznacza nauczyciela, 

tj. Mistrza takiego, który ma w swej opiece ucznia i prowadzi go po  cie ce. "Czela" zawiera 

ten sam  ró-dłosłów co polskie słowa "czeladnik, czelad " i oznacza ucznia, który ju  odbył 

okres próby. Przed tym okresem jest jeszcze laikiem, czeladnikiem próbnym, uczniem. Z 

samych nazw mo esz wnioskowa ,  e do  cie ki wiedzie okres przygotowawczy, okres 

próbny. Istnieje tu podobie stwo do dawnych zwyczajów w rzemio le. Kto chciał zosta  

rzemie lnikiem, wst pował naprzód na nauk , na praktyk , do "terminu". Był wówczas 

background image

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

uczniem, terminatorem i nie miał jeszcze prawa nic wykonywa . Miał tylko "słu y ", 

zapoznawa  si  z narz dziami i rzemiosłem. Majster obserwował go, a gdy uznał za 

przydatnego, dopuszczał do swego warsztatu na prób , na czeladnika. Dopiero wtedy, gdy 

ucze  okazał si  zdolny, mógł dost pi  wyzwolenia na samodzielnego czeladnika, aby w 

ko cu zosta  majstrem. Te warunki w cechach rzemie lniczych były wzorowane na 

warunkach w dawnych szkołach tajemnych i zaczerpn ły od nich takie nazwy jak "czeladnik, 

czelad ". Je eli si  nad tym zastanowisz, to łatwiej pojmiesz zasady szkół tajemnych. 

Zasady swego kształcenia ludzi na czeladników dawne rzemiosło brało z zasad szkół 

tajemnych. Rzemiosło ka de było zreszt  tak e "wiedz  tajemn ". Majster posiadał swe 

tajemnice zawodowe, do których doszedł przez lata doskonalenia si  w swym rzemio le. 

Musiał zatem dobiera  uczniów sumiennie, aby mie  ludzi pewnych, którzy nie zdradziliby 

jego tajemnic na zewn trz. Podobnie jest do dzi  w szkołach tajemnych. Tam ucze  musi 

zło y  pewne zobowi zania, pewne " luby",  e tajemnic nie zdradzi. Nie s d  jednak,  e to 

"zdradzenie tajemnic" mo e polega  na wyjawieniu ich komu  obcemu. Takich tajemnic tu 

nie ma, s  tylko takie, które człowiek obcy, nie przygotowany, zrozumiałby fałszywie, bo do 

zrozumienia wła ciwego nie dorósł. Spróbuj dzi  powiedzie  komukolwiek z twego 

otoczenia,  e pracujesz nad przygotowaniem mieszkania dla Iskry Bo ej w tobie, a nie 

zrozumie ci  wcale lub zrozumie ci  bł dnie. Oto ju  jest pierwsza z twych "tajemnic", zatem 

pojmiesz łatwo,  e "zdradzi " jej nikomu nie mo esz. Podobnie b dzie z innymi tajemnicami, 

które poznasz na  cie ce. 

Gdy ucze  sprosta próbie, wolno mu wst pi  do " wi tyni poznania wy szego". "To, co ma 

teraz uczyni , przedstawiane bywa nieraz jako przysi ga, któr  ma zło y ,  e nie zdradzi nic z 

nauk tajemnych. Ale wyrazy "przysi ga" i "zdradzi " nie s  odpowiednie i pocz tkowo 

wprowadzaj  w bł d. Nie idzie tu o przysi g  w zwykłym znaczeniu. Raczej zdobywa si  na 

tym stopniu pewne do wiadczenie. Dowiaduje si , jak nale y stosowa  wiedz  tajemn , jak 

jej u ywa  w słu bie ludzko ci. Zaczyna si  dopiero wtedy wła ciwie rozumie  ludzko . Nie 

idzie tu o "zamilczanie" prawd wy szych, lecz raczej o sposób odpowiedni ich 

reprezentowania i o takt stosowny. Tak  wła ciwo  cenn  przyswaja si  w odniesieniu do 

wielu rzeczy, o których si  dawniej mówiło, a zwłaszcza w stosunku do sposobu, w jaki si  

mówiło. Złym byłby wtajemniczonym ten, kto uzyskanych tajemnic nie oddałby na usługi 

wiata, je eli to tylko mo liwe. Do udzielania wiadomo ci w tej dziedzinie nie ma przeszkody 

adnej prócz tej, jak  jest niezrozumienie ze strony osoby odbieraj cej dane wiadomo ci. W 

ka dym razie wy sze tajemnice nie nadaj  si  do tego, aby by  tematem swobodnych 

rozmów. Nikomu jednak nie "zabrania si " mówi  o nich, gdy osi gn ł odpowiedni stopie  

rozwoju. Nikt inny nie przyjmuje w zwi zku z tym  adnej "przysi gi". Wszystko bierze on 

sam na własn  odpowiedzialno , musi sam znale  w sobie rozstrzygni cie, jak ma w 

danych warunkach post pi . "Przysi ga" za  nie znaczy nic innego jak to,  e został on uznany 

za zdolnego do ponoszenia takiej odpowiedzialno ci" (C 117). 

Teraz rozumiesz na czym polegaj  te przysi gi i te "tajemnice" w szkołach tajemnych. Nie 

oczekuj wi c,  e przed kimkolwiek b dziesz kiedykolwiek składał jakie  przysi gi lub 

lubowania. Podobnie jest z twoim zobowi zaniem przy wst pieniu do "terminu" jako "ucze  

tajemny". Nie zobowi zujesz si  do niczego przed nikim innym jak jedynie przed samym 

sob . Je eli to zobowi zanie b dzie dla ciebie mniej wa ne i mniej  wi te ni  zło one wobec 

innej osoby, to jeszcze nie dorosłe  do  cie ki. Zrozumiesz teraz ja niej to, co o tym 

zobowi zaniu pisze Bławatska: 

background image

10 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

"Je eli człowiek dojrzały do o wiecenia, pragnie by  przyj ty przez Mistrza na czeladnika, 

musi mie  w pami ci umow  z Mistrzem, zawart  czy to milcz co, czy formalnie, nie mo e 

zapomina  nigdy,  e zobowi zanie to jest  wi te. Idzie tu o siedmioletni okres próby. 

Je eli przez ten czas ucze  b dzie mimo wszelkiej pokusy wierny Mistrzowi..., to mo e 

zosta  wtajemniczony i odt d ju  obcowa  bezpo rednio ze swym Guru. Zale y to od uznania 

Mistrza, czy w okresie próby czeladnik, mimo swych bł dów i grzechów, ma otrzymywa  

znaki lub wskazówki. Guru znaj c przyczyny i motywy, popychaj ce do grzechu kandydata, 

jest wył cznie uprawniony do os dzania czy ma zach ca  przyszłego czeladnika. Zatem, 

warunkiem pierwszym i nieodzownym jest, aby ucze  przez okres próby pozostał oddany i 

wierny Mistrzowi... Im cz ciej przerywa si  zwi zek magnetyczny mi dzy nimi dwoma, tym 

trudniej nawi za  go ponownie. Nie mo na zatem  da  od Mistrzów, aby swe siły 

marnowali na nawi zywanie ł czno ci z kim  u kogo przewiduj  przyszłe koleje jego  ycia i 

to,  e w ko cu ostatecznie odpadnie. Jak e wielu jest takich, którzy ju  z góry oczekuj  

dowodów wyró nienia bez spełnienia tych  da  i czyni  z tego zarzut Mistrzom, zamiast 

uzna  bł dy własne! Przerywaj  po dziesi  razy na rok zwi zek i chc , aby on si  znów 

naprawiał. Do tych to, co s  niezadowoleni, chocia  nikt niczego im nie obiecywał, 

chciałabym rzec: Czy wypełniali cie swe obowi zki i przyrzeczenia? Czy wy, co Mistrzów, 

owe wcielenia miłosierdzia, cierpliwo ci i miło ci, obwiniacie o to,  e was niedostatecznie 

forytowali – czy prowadzili cie  ycie  wi te i wypełniali cie nało one na siebie warunki? Kto 

z czystym sercem i sumieniem mo e powiedzie ,  e nie popełnił nigdy bł du powa nego, nie 

pow tpiewał nigdy w m dro  Mistrza, w swej niecierpliwo ci zdobycia sił tajemnych nie 

szukał nigdy obcych wskazówek, nie uchybił nigdy swym obowi zkom ani my lami, ani 

post pkami, ten jedynie mógłby obwinia  drugich, nie siebie... Bez w tpienia wielu jest 

powołanych, ale mało wybranych; niewielu tylko ma cierpliwo  wytrwania a  do ko ca, 

innym bowiem nie w smak jest prosta wytrwało  i jednolito  celu" (B 962). 

Z tych gorzkich słów Bławatskiej-czeladnika [Helena P. Bławatska (1831-1891) córka 

pochodz cego z Niemiec rosyjskiego pułkownika hr. Hahn-Rottensterna, w 1848 r. wyszla za 

m  za gen. Bławatskiego, z którym rozstała si  po 3 latach. Przez

 12 lat podró owała po 

Europie, Ameryce, Egipcie i Indiach. W 1870 r. zało yła w Kairze Towarzystwo Teozoficzne, 

przeniesione pó niej do Stanów Zjednoczonych, wreszcie do Indii do m. Adjar k. Madrasu. 

Autorka fundamentalnych dzieł ezoterycznych: "Izys odsłoni ta" (1877) i "Nauka tajemna" (l 

888), które napisała w Niemczech, Dzieła te obejmuj  kosmogoni , prehistori , zasady etyki, 

psychologie, eschatologi  oraz wiele przedmiotów pokrewnych. Rozwini ciem "Doktryny 

tajemnej" jest dzieło Alice Bailey (1880-1949) pt. "A Treatise on Cosmic Fire" – "Traktat o 

Ogniu Kosmicznym" – przyp. red.] nauczy  si  mo esz bardzo wiele. Zwróciła je do tych, 

którzy, nie dorósłszy jeszcze do  cie ki, uwa ali si  w swej zarozumiało ci za uprawnionych 

do próby na czeladników. Zapami taj to sobie, bo zdarza  si  mo e nieraz,  e

 przez długie 

siedem lat próby upadniesz, zniech cisz si  i odst pisz od  cie ki, a potem powiesz,  e 

widocznie nie istniej  Mistrzowie, skoro ci nie dali  adnej wie ci o sobie. 

Przygotuj si  na to,  e co najmniej siedem lat sp dzisz na terminowaniu jako ucze  poddany 

próbie. Je-teli po tych siedmiu latach przygotowania nie b dziesz jeszcze dostatecznie 

przysposobiony, musisz zacz  dalszych siedem lat próby, albo te  odej  ze  cie ki l wróci  

na szerok  drog   wiatowego  ycia. Zasada ka dej szkoły tajemnej, czy to starodawnej czy 

te  nowoczesnej jest ta sama: najpierw okres siedmioletniej próby czyli "przygotowania". 

Gdy ta próba wypadnie zadowalaj co, nast puje drugi okres siedmioletni, okres "o wiecenia". 

W nim ucze , który przeszedł przez prób  zwyci sko, uczy si  tego, co ma przyswoi  sobie 

background image

11 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

juko czeladnik. Dopiero potem mo e dost pi  "wtajemniczenia", zosta  czeladnikiem 

przyj tym i pracowa  wspólnie z Mistrzami. Ka dy okres siedmioletni mo e by  podwojony, 

a nawet potrojony, je eli nie wypadnie pomy lnie. Jednak trzykrotne niepowodzenia próby 

wykluczaj  stanowczo takiego ucznia ze szkoły tajemnej. 

Ponowne wst pienie musi wtedy odło y  a  do czasu nast pnego wcielenia. 

Dlaczego s  to okresy obejmuj ce po siedem lat a nie np. po cztery lub po dziesi , 

zrozumiesz, gdy przypomnisz sobie,  e  ycie człowieka składa si  równie  z okresów 

siedmioletnich. Przez pierwsze siedem lat  ycia człowiek buduje swe ciało fizyczne, przez 

nast pne siedem lat – ciało eteryczne, przez nast pne 7 – astralne, przez dalsze siedem lat – 

ciało my lowe. Dopiero w 29 roku  ycia ja  ni sza człowieka jest ju  "gotowa". Jednak te 

wytworzone ju  ciała gruntownie zmieniaj  si  co lat siedem, a raczej mog  si  zmienia . Po 

upływie siedmiu lat nie pozostaje w ciele ani jedna cz steczka ta sama, a od woli człowieka 

zale y, czy na miejsce dawnych wbuduje cz steczki takie, jak poprzednio czy te  inne, lepsze. 

Czeladnik ma przebudowa  gruntownie swe ciała, ma wszystkie ich cz steczki wymieni  na 

nowe, szlachetniejsze. Do tego potrzebuje lat siedmiu , bo w krótszym czasie przebudowy 

wykona  nie zdoła. Je eli nie uko czył pracy w czasie lat siedmiu, to musi przebudow  

przedłu y  na okres nast pny. 

Przestanie ci  ju  teraz zdumiewa  to,  e na samo "przygotowanie" potrzeba pełnych siedmiu 

lat – co najmniej. Dotychczas, mo e wyobra ałe  sobie,  e jeste  ju  przygotowany, skoro 

czujesz pragnienie wst pienia na  cie k , skoro bł kasz si  i szukasz. Ty dopiero zapragn łe , 

aby rozpocz  przygotowanie. Nie oczekuj zatem,  e od razu, dzi  odczujesz przy sobie 

Mistrza,  e ujrzysz jakie  oznaki Jego obecno ci i opieki. Ty masz dopiero przez tych siedem 

lat okaza  si  godnym takiej opieki. Natomiast nie miej w tpliwo ci,  e i w ci gu tych lat 

przysposabiania si  znajdziesz nieuchronnie objawy tej Jego opieki, je eli tylko zasłu ysz 

sobie na nie. Znajdziesz ich dokładnie tyle i dokładnie takie, na jakie zasłu ysz. Nie b d  to 

oczywi cie listy Mistrza znajdowane w sposób cudowny w twym pokoju szczelnie 

zamkni tym, albo ksi ki, które nie wiadomo sk d zjawi  si  w twoim posiadaniu. Nie 

zajdzie na pozór nic cudownego, nic takiego, czym mógłby  si  pochwali  swoim bli nim 

jako dowodem wyró nienia przez Mistrza. Je eli jednak potrafisz uwa nie  ledzi  wydarzenia 

w twym  yciu i wi za  je ze sob  w ła cuch przyczyn i skutków, spostrze esz bez w tpienia, 

e jednak dzieje si  co , co ci  przedtem nie spotykało. Zaczniesz, pozornie przypadkowo, 

poznawa  ludzi, którzy wprawdzie nie s  wcale Mistrzami, ale s  narz dziami w Ich r kach, 

narz dziami  lepymi i całkiem tego nie wiadomymi. Ludzie tacy powiedz  ci co  

zasłyszanego od kogo  trzeciego lub przynios  ci ksi k  dla nich samych bezu yteczn . 

Zawsze jednak przynios  ci to, czego ty wła nie potrzebujesz i co zu ytkowa  potrafisz. 

Pami taj,  e to wszystko s  wskazówki twego Mistrza, które masz tylko wybra  odpowiednio 

spo ród reszty nieu ytecznej i zastosowa  do celów twego przygotowania. 

Na czym polega przygotowanie, dowiesz si  w szczegółach z dalszych rozdziałów, tu tylko 

powtórz sobie raz jeszcze,  e przygotowanie musi by  inne dzisiaj, w wieku XX ni  było w 

czasach wczesnego chrze cija stwa, a tym bardziej inne od przygotowania w czasach 

egipskich lub indyjskich. Urodziłe  si  ju  wieloma umiej tno ciami takimi, jakie ludzie 

ówcze ni dopiero musieli mozolnie w sobie rozwija . Masz teraz natomiast rozwija  takie, z 

którymi ludzie rodzi  si  b d  dopiero za lat tysi ce. Musisz wyprzedzi  bieg rozwoju 

naturalnego, stan  na czele ludzko ci jako przodownik jej post pu. Przypomnij sobie tak e, 

e idzie o przygotowanie twych ciał niewidzialnych, bo w nich ma zamieszka  twa ja  

background image

12 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

wy sza. Nie szukaj wiec na dalszych kartkach tej ksi ki  adnych przepisów higienicznych, a 

tym bardziej gimnastycznych, cho by tylko  wicze  oddechu. Przepisy takie mógłby  znale  

w Hatha jodze, ale dla ciebie s  one zbyteczne. 

Gdy po latach przygotowa  odb dziesz pomy lnie "prób ", b dziesz nale e  do tych 

nielicznych, którzy ju  po pierwszym okresie siedmioletnim dost pili o wiecenia. Ten drugi 

okres jest bez porównania powa niejszy od pierwszego, ale łatwiejszy mo e o tyle,  e ju  nie 

grozi co krok usuwanie si  gruntu pod nogami, bo ju  nauczysz si  sta  mocno na stromej 

pochyło ci. B dziesz natomiast ci gle napotyka  na ró ne pułapki i sidła nieoczekiwane, 

coraz to nowe i coraz to inne. Nie zastawi ich twój Mistrz ani kto  trzeci, tylko ty sam 

b dziesz je sobie zastawiał. Na stopniu o wiecenia b dziesz kolejno dost pował coraz to 

wi kszej wiedzy i władzy, a to dla twej ja ni ni szej, dla twej zarozumiało ci i egoizmu 

b dzie pokusa niebezpieczna, aby uzna  si  za wszechwiedz cego i wszechmocnego. Gdy ci  

ta pycha uwiedzie, przestaniesz i  w  lady Mistrza, a zechcesz i  w swoje własne. 

Zawiedzie ci  to za ka dym razem na bezdro a, z których odwrót jest smutny i upokarzaj cy. 

Podczas o wiecenia masz przej  przez drug  z rz du "hal ", których jest ogółem trzy, 

odpowiednio do trzech "gun" sanskryckich: tamas, rad as i sattwa i odpowiednio do trzech 

pot g ró okrzy owych: Aryman, Lucyfer i Chrystus. O tych halach mówi "Głos milczenia" 

(D. 13): 

"Trzy hale, w drowcze strudzony, powiod  ci  do kresu trudów. Trzy hale, zwyci zco mar, 

poprowadz  ci  przez trzy stany  wiadomo ci (d agrat, swapna i suszupti) do czwartego 

(turija), a st d w siedem  wiatów,  wiatów spoczynku wiecznego. Je eli chcesz wiedzie  ich 

nazwy, to słuchaj i zapami taj: 

Imi  hali pierwszej jest awidja. To jest hala, w której ujrzałe   wiatło dzienne, w niej  yjesz i 

w niej umrzesz. 

Imi  drugiej jest hala nauki. W niej dusza twa znajduje kwiaty  ycia, ale pod ka dym 

kwiatem czai si  w . 

Imi  trzeciej jest hala m dro ci, a poza ni  rozlewaj  si  wody bezbrze ne ak ary,  ródła 

niezniszczalnego wszechwiedzy. 

Chc c przekroczy  na pewno hal  pierwsz , nie zezwalaj umysłowi łudzi  si  mniemaniem, 

jakoby płon ce w niej ognie po da  były  wiatłem słonecznym twego  ycia. 

Chc c szcz liwie przej  przez hal  drug , nie zatrzymuj si  dla wdychania woni upojnej jej 

ro lin. Aby by  wolnym od p t karmy, nie szukaj Guru w tych dziedzinach szału. M drcy nie 

przebywaj  w tych rozkosznych ogrodach zmysłowo ci, nie nadsłuchuj  zwodniczych 

wezwa  złudy. Tego, który ci w odrodzeniu si  pomo e, szukaj w hali m dro ci, w halach 

poza ni  le cych, w których nie ma cieni, a  wiatło prawdy  wieci jasno ci  nigdy nie 

malej c . Chc c przez hal  m dro ci dotrze  do doliny błogo ci, zamknij uczniu swe zmysły 

przed szałem gro nym twej ahamkary [ dza  ycia osobistego, cielesnego, nie zł czonego z 

Bogiem przyp

J.A.S.] pozbawiaj cym ci  spokoju". 

Wiesz zapewne,  e "Głos milczenia" jest fragmentem ksi gi "Nauk złotych" istniej cej w 

Indiach od prawieków, a pochodz cej od Arjasangi, nie zdziwi ci  zatem jej ton archaiczny. 

background image

13 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Wiesz tak e,  e od tych czasów indyjskich posun li my si  w rozwoju daleko, potrafisz wi c 

sobie wytłumaczy  odpowiednio jej tre , a zwłaszcza fragment ostatni z tu przytoczonych. 

Indowie musieli jeszcze "zamyka  zmysły przed szałem ahamkary", aby dotrze  do "doliny 

błogo ci" (nirwany). My dzi  jednak mamy ju  inne zadanie. Nie wolno nam ju  ucieka  w 

"dolin  błogo ci", bo zada  swych mamy szuka  na tej Ziemi. Podobnie bł dne byłoby 

"zamyka  zmysły" dla uzyskania spokoju, bo zmysły masz opanowa , nie zamkn . Uczy  

si  tego b dziesz na pi tym szczeblu  cie ki. Ahumkara twoja nie jest ci ju  dzi  zawad , lecz 

pomoc , bo dzi ki tej d no ci do  ycia indywidualnego mo esz by  w ogóle u yteczny dla 

swych bli nich. Bez

 niej byłby  tylko nieproduktywnym członkiem społecze stwa, jego 

ci arem. 

Hala pierwsza, to równia ziemska, fizyczna. Panuje nad ni  awidja (niewiedza, tamas, 

Aryman), ale ty ju  ponad ni  wyrastasz, skoro szukasz dost pu do  cie ki. "Ognie po da " 

ju  nie s  " wiatłem twego  ycia", nie kierujesz si  ju   dzami i pop dami, bo nie chcesz 

by  ich niewolnikiem, lecz władc . 

W hali drugiej znajdziesz "kwiaty  ycia", bo równia astralna jest niezwykle bogata w formy. 

Ale pod kwiatami "kryje si  w " (rad as, Lucyfer). Dlatego te  Eliphas Levi zwie równi  

astraln  "wielkim w em". Tam szybko znalazłby  "nauczyciela", ale byłby to Guru fałszywy 

[Eliphas Levi – wła ciwie: Alphonse-Louis Constant (1810-1875), francuski pisarz, ilustrator, 

autor ksi ek o magii – red. Z równi astralnej pochodz  "duchy opieku cze" u spirytystów, 

szamanów, derwiszów i fakirów – przyp. J.A.S.]. W tych "dziedzinach szału" znajduj  

mistrzów tylko czarnoksi nicy lub nieu wiadomieni spiryty ci. Jest to tylko hala nauki, masz 

pozna  jej złudy zwodnicze a pi kne, lecz nie pozosta  w niej. 

Dopiero w hali trzeciej mo esz znale  twego Mistrza, bo równia my lowa, to najni sza z 

dziedzin, na których On działa. Dopóki wi c nie dotrzesz do tej hali, nie oczekuj ujrzenia Go 

lub otrzymania od Niego jakich  bezpo rednich wie ci. Ponad t  hal  dopiero bije " ródło nie 

wysychaj ce wszechwiedzy" (akszara, intuicja), tam dopiero  wieci  wiatło prawdy nie 

osłoni tej. Do hali m dro ci dochodziłe  tylko we  nie najgł bszym (suszupti), z którego nie 

zachowywałe   adnych wspomnie  po obudzeniu si  do stanu  wiadomo ci dziennej 

(d agrat). Na " cie ce" nauczysz si  przenosi  do  wiadomo ci inspiracje uzyskiwane na 

równi my lowej, podobnie jak nauczysz si  zdawa  sobie na jawie spraw  z imaginacji  wiata 

astralnego, które dotychczas przypominałe  sobie tylko szcz tkowo z twych marze  we  nie 

lekkim (swapna). Po przej ciu przez te szczeble najwy sze  cie ki dojdziesz do "czwartego 

stanu  wiadomo ci" (turija), który Indom pradawnym był dost pny tylko w transie (samadhi), 

tobie jednak, b dzie dost pny w ka dej chwili, na jawie, bez tracenia przytomno ci i pami ci. 

Wtedy jednak b dziesz ju  czeladnikiem, a do tego droga jeszcze daleka. 

Trzy hale wspomniane w "Głosie milczenia" ju  teraz zaczynaj  ci si  ł czy  z tymi trzema 

etapami, na których polega wst p na  cie k . Przygotowanie do niej odbywa si  na równi 

fizycznej. Masz na niej przyswoi  sobie wszystko, co si  w ogóle na niej da uzyska , aby móc 

wej  do "hali nauki". Tam b dziesz stopniowo przechodził przez "o wiecenie" całkiem 

odmienne od tego, które mógłby  uzyska  zmysłami fizycznymi. Zaczn  si  otwiera  twe 

zmysły astralne; b dziesz wchodził stopniowo na t  równi  "wielkiej złudy" (mara), na której 

rz dzi "król mar", który ma w swej koronie klejnot o takim blasku,  e od niego  lepn  

miertelni. Znasz mo e pi kne podanie o Lucyferze, który spadaj c z nieba str cony, zgubił 

ze swej korony ów klejnot i z niego to potem powstało naczynie przechowuj ce w sobie  w. 

Graala. Jest to wi cej ni  symbol i pó niej go zrozumiesz. Zrozumiesz tak e,  e Lucyfer, to 

background image

14 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

nie szatan ani w ogóle jaka  "moc ciemna", lecz, stosownie do swego imienia, 

" wiatłodawca", któremu ludzko  zawdzi cza niesłychanie wiele dobrego i pi knego. Jest to 

pot ga ogromna, ale nie zła. Jednak mo e zaprowadzi  ludzi na bezdro a, je eli jej ulegn . Ty 

jednak nauczysz si  korzystania z niej jako ze  rodka pot nego, nie myl c go jednak z celem. 

Nie b dziesz jego niewolnikiem, lecz b dziesz nad nim panował. 

 

III 

SZKOŁY TAJEMNE 

Wiesz ju  jakiego rodzaju "tajemnice" czekaj  ci  na  cie ce i dlaczego ich zdradzi  nie 

mo esz. Wiesz tak e

,  e cel  cie ki pozostał ten sam od prawieków i  e taki sam b dzie do 

ko ca manwantary ziemskiej [Wg hinduizmu manwantara jest "okresem Manu", wielk  

jednostka czasu kosmiczmego, która składa si  z jednostek zwanych kalpa. Manwantara liczy 

14 kalp. Kalpa zwana jest "dniem Brahmy" i składa si  z 1000 cykli zwanych mahajuga. 

Jedna mahajuga trwa 3 320 000 lat ludzkich. Zatem manwantara jest dla człowieka okresem 

niewyobra alnie długim – przyp. red.]. Jednak  rodki prowadz ce do tego celu zmieniaj  si  

stosownie do stopnia, na jaki ludzko  wst puje kolejno w rozwoju. Dlatego te  systemy 

szkół tajemnych były w ró nych okresach czasu ró ne. 

Je eli szkoły te nosiły miano "tajemnych", to jasne jest, dlaczego je nosiły. Nie były tajemne 

same w sobie, nie kryły si  ze swym istnieniem, bo kry  si  nie potrzebowały. Gdyby do nich 

wdarł si  kto  niepowołany, nie znalazłby nic zdro nego, nic przeciwnego religii, pa stwu lub 

ludzko ci. Znalazłby tylko rzeczy niezrozumiałe, niedost pne dla swego poziomu 

umysłowego, a wi c, dla niego tylko tajemne. Je eli natomiast, szkoły to mie ciły si  w 

okolicach niedost pnych i nikomu poza nimi nie znanych, to powód był całkiem inny ni

 ch  

zachowania tajemnicy. Celem szkół było, jak i dzi , kształcenie ciała astralnego i my lowego, 

potrzebne były zatem odpowiednie warunki otoczenia. W obecnych czasach ka da szkoła 

zwyczajna, elementarna czy uniwersytecka, nie mo e mie ci  si  w okolicy gwarnej, 

ruchliwej, niespokojnej, bo to przeszkadzałoby w nauce. Tym wi kszej ciszy i spokoju oraz 

odosobnienia wymagaj  szkoły, w których maj  działa  narz dy astralne lub my lowe, w 

których sama obecno  człowieka przeci tnego byłaby ju  bardzo powa nym zakłóceniem. W 

tym le y powód wła ciwy niedost pno ci szkół tajemnych. Jednak e z biegiem lat i post pu 

równie  niedost pno  szkół tajemnych zmieniła si . Nie s d ,  e dzi  musiałby  podró owa  

do Tybetu lub Grenlandii, aby wst pi  do szkoły tajemnej. Dzi  nauczyli my si  ju  znacznie 

lepiej panowa  nad warunkami zewn trznymi ni  to było mo liwe przed wiekami. Szkoły 

staroindyjskie mie ciły si  rzeczywi cie nie tylko w gł bi  wi ty , do których nikt obcy nie 

miał dost pu. Same  wi tynie równie  budowano na wyspach, w ród szerokich jezior albo w 

lasach nieprzebytych, albo w ród skał niedost pnych, albo pod ziemi . Egipcjanie umie cili je 

w swych piramidach i w innych tajemnych, odosobnionych, budowlach, których 

przeznaczenie prawdziwe jest dzi  mało komu znane. Wiesz o chrze cijanach pierwotnych,  e 

gromadzili si  w katakumbach i pieczarach podziemnych nie tylko na modlitwy. W 

redniowieczu klasztory były odpowiednim schronieniem dla szkół tajemnych. Nowoczesne 

szkoły takich schronisk osobnych nie maj , ale i nie potrzebuj . Mog  one istnie  wsz dzie i 

nigdzie. Pó niej zrozumiesz dlaczego. 

Znasz zapewne Bhagavad Git  [Zob.: Bhagavad-Gita taka jak  jest. Kompletne wydanie z 

tekstem sanskryckim, polskim oraz komentarz  ri Srimad A.C. Bhaktivedanty Swami 

background image

15 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Prabhupady. Warszawa 1990 – przyp. red.] i wiesz;,  e wymienia pi   cie ek jogi: Sankhja 

jog , Karma jog , D nia-na jog , Karunasanjasa jog  i Atma Samjama jog . Chc c mie  

pełn  siódemk  promieni Logosu [Zob. Alice Bailey: "A Treatise on Cosmic Fire" – "Traktat 

o Ogniu Kosmicznym" lub w podr cznikach filozofii indyjskiej i greckiej] mo esz doł czy  

Hatha jog  i Rad a jog , ale to b dzie tylko "maska". Na miejsce Hatha jogi wstaw raczej 

Bhakti jog , bo ta naj ci lej odpowiada tej drodze, po której szła np. wi kszo   wi tych 

chrze cija skich. Hatha joga nie nale y w ogóle do siedmiu pierwotnych  cie ek indyjskich i 

powstała dopiero znacznie pó niej, gdy pod wpływem Tantrików [Tantryzm – jedna z 

najbardziej tajemniczych doktryn wi zanych z jog , której  ródła pochodz  z VIII w. n.e. 

Podstawowym bóstwem jest bogini Shakti jako uosobienie  e skiej zasady kosmicznej przyp. 

red.] filozofia indyjska zacz ła nabiera  coraz bardziej materialistycznego zabarwienia. 

Zatem, oprócz Hatha jogi, ka da z tych  cie ek prowadzi do zjednoczenia ja ni wy szej z 

ni sz  czyli wła nie do jogi. Jednak  adna / . nich nie była tak wszechstronna, nie dawała tak 

doskonałego rozwoju wszystkich władz wy szych człowieka jak Rad a joga. Znana równie  

na Zachodzie Bhakti joga dawała tyle, co Rad a joga, ale wyprowadzała człowieka niejako 

ponad Uni  jego rozwoju ziemskiego. Ludzko  nowo ytna potrzebuje przodowników 

doskonałych, którzy b d  dla niej wzorami dla dalszego post pu. Dlatego te , obecnie nawet 

Rad a joga byłaby niewystarczaj ca, gdyby pozostała w swej formie pierwotnej. Dlatego 

szkoły nowoczesne zachowały z niej tylko szkielet ogólny, a wypełniły go materiałem 

dostosowanym do obecnego poziomu rozwoju. 

Dotychczas, mo e nie wiadomie, szedłe   cie k  Karma jogi i pójdziesz ni  dalej, ale ju  z 

pełn   wiadomo ci . Jest to  cie ka nie wymagaj ca szkół tajemych, zatem, dost pna dla 

ka dego, w ka dych wa-unkach  yciowych, bez szczególnych nauk lub przygotowa . 

Potrzeba do niej tylko dobrej woli, niczego wi cej. Przestudiuj sobie dziełko Vivekanandy 

"Karma joga" dla sprawdzenia czy idziesz t   cie k  [Zob. Swami Wiwekananda: 

"Karmajoga", przekład Wandy Dynowskiej Biblioteka Polsko-Indyjska, 1962 – przyp. red.]. 

Poł czeniem Bhakti jogi z Karma jog  jest "Na ladowanie Chrystusa" Tomasza a'Kempis 

[Zob. Tomasza a'Kempis: "O na ladowaniu Jezusa Chrystusa". Ksi g czworo. Z łaci skiego 

przeło ył X.A.J. Nowe wydanie. Kraków i Warszawa, Nakład Gebethnera i Wolfa. Zob. te : 

Paramhansa Jogananda: "Jak mo ecie rozmawia  z Bogiem?". Odczyty z 19, 26 marca 1944 

r. wyd. polskie: Wydawnictwo Pluton,  widnica, 1991 – przyp. red.]. D niana joga idzie 

przewa nie w kierunku filozoficzno-naukowym, dlatego była zawsze  cie k  kapłanów 

wykształconych. O innych  cie kach mo esz si  dowiedzie  z dziełek specjalnych jak 

równie  o szczegółach pradawnej Rad a jogi. Tutaj nie jest ci to potrzebne, przydatne 

natomiast b dzie poznanie najogólniejszych zasad wtajemnicze  stosowanych w ró nych 

epokach. Wiesz ju ,  e do wtajemniczenia prowadzi o wiecenie po odpowiednim 

przygotowaniu i  e dopiero po wtajemniczeniu ucze  mógł by  przyj ty na czeladnika. 

Podczas o wiecenia przyswajał sobie zdolno  czynienia spostrze e  narz dami 

nadzmysłowymi, a samo wtajemniczenie było prób  tych zdolno ci, było niejako egzaminem. 

Kapłan wtajemniczaj cy kandydata wprawiał go passami magnetycznymi w stan u pienia 

podobny do gł bokiego transu nowoczesnego, a wi c zbli ony do  mierci. W tej martwocie 

ucze  pozostawał przez trzy dni i cztery noce. Była to owa " mier  mistyczna", o której 

ludzie tym wi cej mówi , im mniej o niej wiedz . Przez trzy i pół doby "ogie  Kundalini" 

przechodził swoje "trzy i pół" skr ty po siedmiu szczeblach i dostawał si  do "otworu 

Brahmy" [Kundalini (ind. kundala – zwój sznura, kundalini – zwini ty w  rodzaju 

e skiego) – boska energia kosmiczna, któr  przedstawia si  jako zwini tego i u pionego 

w a znajduj cego si  u podstawy kr gosłupa, wokół ko ci guzicznej i czakry Muladhara. 

Dzi ki praktyce jogi ucze  pobudza Kundalini, powoduje najpierw obrót "głowy w a" do 

background image

16 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

góry, potem podniesienie w kanale kr gosłupa, przej cie przez wszystkie czakry a  do czubka 

głowy, do o rodka zwanego w tradycji indyjskiej "tysi cpłatkowym lotosem". Energia 

Kundalini znajduje uj cie przez otwieraj cy si  w czaszce kanalik zwany Brahmarandhra – 

otwór Brahmy i powoduje o wiecenie czy zjednoczenie energii człowieka ze Stwórc , Bytem 

Najwy szym, Bogiem. Zob. B.K.S. Lyengar: Joga", PWN, Warszawa, 1990, Keith Sherwood: 

"Czakroterapia. Rozwój osobowo ci i zdrowie". Wyd. Interfibro, Warazawa, 1993 – podano 

opis czakr – przyp. red.]. Inaczej mówi c, ucze  w swym ciele astralnym wysuwał si  z ciała 

fizycznego i stawał oko w oko z pot gami  wiata astralnego. Musiał wobec nich wytrzyma  

bez trwogi i bez utraty równowagi umysłu, je eli był dobrze przygotowany. Stawał wówczas 

sam na sam, w ciemno ci, bez pomocy i opieki swego Guru, a tym bardziej kogo  trzeciego. 

Gdy prób  t  przebył szcz liwie, budzono go do przytomno ci passami magnetycznymi, a 

potem uczono samemu wprawia  si  w stan transu i z niego samemu si  budzi . 

Po tym wtajemniczeniu czeladnik otrzymywał miano pariwrad aka (w drowiec) w j zyku 

sanskryckim lub  rotapatti (ten, co w nurt wst pił) w j zyku palijs-kim. W drowcem był od 

tej chwili, poniewa  nie miał ju  ojczyzny stałej na ziemi, lecz w drował po  wiatach 

niewidzialnych. Ł czyły go wprawdzie z ziemi  jeszcze ró ne "wi zy" lub "p ta", ale mógł 

si  ich pozbywa  tylko stopniowo. Najpierw zrzucał z siebie p ta trojakie: złudzenie "ja" 

osobistego, potem "zw tpienie", u wreszcie "przes dy". Dowiesz si  pó niej na czym te 

"p ta" polegaj , zanotuj tylko w pami ci,  e zrzucenie ich wymagało nieraz kilku wciele  

kolejnych, tak  ci le były zł czone z istot  człowieka. Tym trudniejsze do wzucenia s  teraz, 

w naszych czasach materializmu i wysokiego stopnia rozwoju ja ni ni szej. 

Dopiero po zrzuceniu tych trojga p t mógł wst pi  na szczebel nast pny czeladztwa, czyli 

dost pi  drugiego z rz du wtajemniczenia. Po tej drugiej inicjacji otrzymywał miano 

sanskryckie kuticzaka (buduj cy chat ) albo palijskie sakridagami (ten, co tylko raz ma si  

narodzi ). Po przew drowaniu przez równi  astraln , zakładał sobie siedzib  na równi 

my lowej, budował sobie tam mieszkanie. Otrzymywał tu nowy "klucz wiedzy", bo 

poprzednio otrzymał ju  jeden po pierwszym wtajemniczeniu; wówczas była to znajomo  

wiata astralnego, teraz za  i my lowego. Albo jeszcze w tym samym wcieleniu, albo te  

dopiero w nast pnym, czeladnik dochodził do trzeciego z rz du wtajemniczenia czyni cego 

go "łab dziem" (Hamsa – dosiadaj cym łab dzia) u Indów lub anagami (nie wcielaj cym si  

wi cej) u buddystów. Zrzucał tu z siebie wi zy czwarte i pi te z rz du: wi zy po dania 

czegokolwiek dla siebie, a nadto wi zy sympatii i antypatii. Dost pował wówczas inicjacji 

czwartej i ostatniej, po której zostawał paramahams  (poza "ja" stoj cym) u Indów, wzgl dnie 

arhatem ( wi tym, dostojnym) u buddystów. Pozbywał si  wi zów ostatnich, a zatem 

wszelkiej skłonno ci do  ycia w jakiejkolwiek formie, a wreszcie i bez formy. To pozbycie 

si  ahamkary było przeci ciem ju  ostatniego ł cznika wi

cego go z  yciem 

indywidualnym, po nim "kropla wracała w ocean", wtajemniczony znikał ze  wiata, a 

pogr ał si  w nirwan . To był kres ostateczny Rad a jogi staroindyjskiej. Znane ci s  

opaczne poj cia o nirwanie, które maj  o niej materialistyczne umysły Zachodu. Dla nich, 

uwa aj cych za swoje "ja" tylko swe ciała ni sze, istnienie bez tych ciał jest, oczywi cie, 

jednoznaczne z nie-istnieniem. Tobie jednak, który odczuwasz niew tpliwie tw  ja  wy sz  

i masz si  z ni  zjednoczy , takie istnienie bez form (arupa) nie jest unicestwieniem, lecz 

przeciwnie, wszechistnieniem. Dla ciebie zatem, nirwana nie jest kresem istnienia, lecz 

rozszerzeniem i wzbogaceniem istnienia. Idzie jednak o stopnie  cie ki. Dla Indów stopniem 

ostatnim było zrzucenie wi zów ł cz cych Iskr  Bo  z ciałami ni szymi, aby je mogła 

porzuci  i wróci  do swego Pra ródła. W tamtych pradawnych czasach było to naturalne, bo 

Iskra ta stosunkowo od niedawna zamieszkała w powłokach cielesnych. Czuła si  w nich 

background image

17 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

obco, a t sknota poci gała j  z powrotem w jej ojczyzn  arupa. Od tych czasów jednak 

post pili my ogromnie w ewolucji. Chrystus nie po to zst pił na Ziemi , aby dusze nasze z 

niej zabra , lecz po to, aby im wskaza  mo liwo  rozwijania si  na niej. Zadanie nasze nie 

polega na uciekaniu z Ziemi, lecz na wykorzystaniu na niej wszelkich mo liwo ci naszego 

rozwoju. Indowie byli jak małe dzieci, które dopiero po raz pierwszy s  w szkole i chciałyby 

z niej uciec do domu. My, to ju  uczniowie starsi, którzy rozumiej ,  e uciekanie ze szkoły 

byłoby bezcelowe, którzy przebywaj  w niej ch tnie, aby nauczy  si  jak najwi cej. 

Dusze Indów miały jeszcze w pami ci  ywej swój byt błogi na równiach arupa, bez tych 

powłok cielesnych, które kr powały je i ci yły niezno nie. Dlatego tez, ich szkoły tajemne 

posługiwały si  metodami, które umo liwiały m.in. najszybsze nawi zanie ł czno ci z tymi 

równiami b d cymi ojczyzn  ja ni wy szej, aby si  z ni  zjednoczy . 

W okresach pó niejszych dusze ludzkie pogodziły iii; ju  ze swym losem, pocz ły coraz 

wi cej interesowa  si  swymi powłokami cielesnymi i swym otoczeniem. Chaldejczycy np. 

zachowali ju  z dawnych zdolno ci tylko zdolno  odczuwania wpływów ciał niebieskich na 

swój organizm, dlatego to u nich powstała astrologia, uwa ana dzi  na Zachodzie za przes d, 

chocia  jeszcze do czasów. Keplera tworzyła jedno  nierozdzieln  z astronomi . Chaldejskie 

szkoły tajemne były ju , zatem, bardziej materialne w porównaniu z indyjskimi, obejmowały 

bowiem prócz pracy uczniów nad sob  tak e to, co dzi  nazywamy naukami  cisłymi. 

Wtajemniczony chaldejski był to nie tylko jogin lub  wi ty, lecz i uczony, posiadaj cy 

rozległ  wiedz  rozumow , podczas gdy u Indów wtajemniczony tylko podczas pogr enia 

si  w stan turija mógł poda  otoczeniu pewne wie ci czerpane wprost ze  wiata arupa, a 

zatem nie wie ci wyrozumo-wane, lecz gotowe objawienia. Jak zapewne ci wiadomo, u 

Egipcjan materializm poszedł jeszcze dalej objawiaj c si  nawet w balsamowaniu zwłok i w 

otaczaniu ich przedmiotami powszedniego u ytku. W ich szkołach tajemnych zachowała si  

ju  tylko tradycja dawnej ł czno ci człowieka ze  wiatem arupa, dlatego wtajemniczeni u 

nich mieli pewien nastrój rezygnacji. Izis była ju  odł czona od Ozyrysa, a nie umieli 

przywróci  miedzy nimi ł czno ci. Tote  i poziom wtajemniczenia był u nich obni ony. 

Szkoła tajemna nie zdołała postawi  na własnych nogach indywidualno ci zbyt młodej 

jeszcze i zbyt słabej u czeladnika, zatem doprowadzała go tylko do czytania w stanie turija 

my li obcych, nie mog c w nim rozwin  samoistnych. Było to co  podobnego do dzisiejszej 

telepatii. Zrozumiesz ja niej ten zwi zek, gdy sobie uprzytomnisz,  e nasza epoka obecna jest 

powtórzeniem egipskiej, ale oczywi cie jako biegun przeciwny ówczesnemu. 

Czasy bezpo rednio poprzedzaj ce zst pienie Chrystusa były tym gł bszym zst pieniem 

ducha w materi , ale zarazem budzeniem si  duszy indywidualnej. Tote  w Grecji ani w 

Fenicji nie było ju  szkół tajemnych w znaczeniu wła ciwym. Istniały natomiast misteria oraz 

szkoły filozoficzne. Nauka w nich była ju  zupełnie rozumowa, a misteria miały za zadanie 

uzmysławia  przedstawieniami dramatycznymi to, co jeszcze uj  si  dało w  cisłe słowa 

wykładu. Dopiero chrze cija stwo przywróciło szkołom tajemnym ich poziom, równy 

wysoko ci  pierwotnemu, ale wzbogacony o cały ten dorobek duchowy, jaki dał Chrystus 

ludzko ci. Dopiero od czasów Chrystusa nawi zała si  na nowo ł czno  miedzy  wiatami 

ni szymi a wy szymi, ale nawi zała si  w sposób nowy,  ci le indywidualny. Dzi ki ofierze 

Chrystusa ludzie nie musz  ju  ucieka  z ziemi, nie musz  pogr a  si  w "sen joginów", aby 

obcowa  ze  wiatami wy szymi, lecz mog  tu, na ziemi, nawi zywa  ł czno  z tymi 

wiatami. Na tym polega " wi tych obcowanie", czego dotychczas mo e nie rozumiałe  w 

katechizmie. 

background image

18 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Tak oto, zaczynasz ju  lepiej rozumie , dlaczego nie ma obecnie takich szkół tajemnych jak 

dawniej, i dlaczego mog  one by  "wsz dzie i nigdzie". Po prostu, nie potrzeba takich szkół 

oddzielnych. Chrystus wskazał drog  [Zob. "Ja jestem drog  i prawd  i  yciem. Nikt nie 

przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie". – cyt. wg Ewangelia według  w. Jana, 14, 

6. Biblia Tysi clecia, 1980, Wyd. Pallotinum – przyp. red.], po której mo e pój  ka dy 

człowiek bez wyj tku, cho by jego warunki  yciowe były najbardziej trudne i niedogodne do 

jakiejkolwiek pracy nad sob . Nie ma takiego poło enia  yciowego, w którym człowiek nie 

mógłby wznosi  si  a  do tych  wiatów niebia skich, w których znajdzie Chrystusa. Ka dy to 

mo e, je eli tylko naprawd  chce tego. Teraz jasna b dzie dla ciebie wa no  niesłychana tej 

ksi eczki, o której ci wspomniałem – "Na ladowanie Chrystusa", i nie wyda ci si  dziwne, 

e obecnie nawet Indowie zabieraj  si  do studiów nad ni . Przestan  ci  równie  myli  

słyszane mo e tu i ówdzie twierdzenia o rzekomej wy szo ci religii buddyjskiej nad 

Chrystusow . Pomy l,  e dopiero w sze  wieków po działalno ci Buddy zst pił Chrystus na 

Ziemi ,  e zatem ludzko  była ju  o sze  wieków starsza. Posun ła si  o sze  wieków w 

rozwoju, potrzebowała zatem ju  czego  wi cej ponad to, co jej mógł da  Budda. A to "co  

wi cej" dał ludzko ci wła nie Chrystus. Powiedział "krótko: "Jam jest droga, prawda i 

ywot", w kilku słowach wskazał ludzko ci drog  w  wiaty wy sze – poprzez siebie. Nie 

zbija ci  ju  zapewne z tropu to,  e raz mówi  o  wiatach wy szych, innym razem o ja ni 

wy szej, wiesz bowiem,  e  wiaty wy sze, w których ona mieszka nale  ju  do równi arupa. 

Na tych równiach nie ma form, nie ma ogranicze , nie ma odr bno ci. Tam twa Iskra Bo a i 

Chrystus – to jedno. Skoro nawi esz ł czno  stał  miedzy tw  ja ni  ni sz  a wy sz , to 

nawi esz tym samym ł czno  mi dzy sob  a Chrystusem. To jest joga nowoczesna, ani o 

włos nie ró na od jogi pradawnej, je eli uwzgl dnisz,  e nirwana, to Chrystus. Zapami taj 

dobrze ten fakt, a nie zbij  ci  z tropu  adne twierdzenia przeciwne rzekomych "joginów" lub 

okultystów. 

Teraz jasne jest dla ciebie,  e joga nowoczesna  adnych szkół tajemnych nie potrzebuje. 

Twoja szkoła tajemna jest wła nie tu, w tym miejscu, gdzie siedzisz. Tworzycie j  wy dwaj: 

ty i Twój Mistrz, nieznany ci jeszcze, ale ju  obecny. Mimo to, znajdziesz i dzi  szkoły 

tajemne, rozsiane po ró nych krajach i miejscowo ciach Europy, Azji i Ameryki. Niektóre z 

nich uprawiaj  rzeczywi cie jog , inne za , obliczone s  na niewiedz  swych uczniów lub 

nawet na ich pró no . Prawdziwsze z nich id  w kierunku albo indyjskim, albo egipskim. 

Niektóre utworzyły sobie dziwaczn  kombinacj  Hatha jogi z kabał . S  i takie, które si  zw  

hermetycznymi lub ró okrzy owymi, nie maj c z tymi kierunkami nic wspólnego prócz 

nazwy. 

Tobie jednak to wszystko jest niepotrzebne. Prawdziwa szkoła tajemna nie polega na 

miejscowo ci, ani na budowli, ale na pracy. Nie o to idzie, aby znajdowa  si  w jakim  

osobliwym otoczeniu, tylko o to, aby pracowa . Prac  za  mo esz podj  w ka dej chwili i w 

ka dym miejscu. W szkołach publicznych te  s  "eksterni ci", którzy do tych szkół 

przychodz  tylko na egzamin po uko czeniu nauki. Tobie równie  szkoła tajemna b dzie 

potrzebna dopiero wtedy, gdy b dziesz dojrzały do egzaminu. Dowiesz si  o tym w sam  por  

– ale nie wcze niej – dok d masz si  uda  na egzamin. Przed czasem nie wypytuj si  o ni , bo 

nikt ci o niej nic prawdziwego nie powie. We wła ciwej porze otrzymasz wskazówki o swej 

szkole i tak e nic o niej nie powiesz nikomu. Nie zdradzisz nawet tego,  e wiesz o niej co  

realnego. Niechaj ona do tego czasu zostanie mitem dla ciebie. 

Zatem, szkoła b dzie dla ciebie czym  aktualnym, gdy zaczniesz si  zbli a  do 

wtajemniczenia. W chwili odpowiedniej zetkniesz si  z lud mi, którzy ci co  o tym powiedz . 

background image

19 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Nie b dzie to nic szczególnego, nic tajemniczego, a jednak b dzie prawdziwe. Wówczas 

b dziesz ju  tak wysoko na  cie ce,  e od razu spo-strze esz, jak prawdziwe jest to, co ci 

powiedz . Na razie nie zaprz taj sobie tym głowy, a zajmij si  prac  nad sob  z cał  

cierpliwo ci  i wytrwało ci  do jakiej tylko jeste  zdolny. Zobaczysz pó niej,  e cierpliwo ci 

i wytrwało ci potrzeba na  cie ce o wiele wi cej ni  jej masz dotychczas. Jednym z twych 

stałych zada  b dzie wyrabianie w sobie tych zdolno ci w coraz to wi kszym stopniu. 

Obecnie trzeba tylko, aby  pozbył si  uprzedzenia, jakoby którakolwiek ze szkół 

prawdziwych mogła prowadzi  do czego  innego ni  pozostałe. Podobnie, jak siedem  cie ek 

ró nych jogi staroindyjskiej było tylko siedmioma  wiatłami barwnymi jednego promienia 

słonecznego, rozszczepionego w pryzmacie równi ziemskiej, tak i ró ne szkoły nowoczesne, 

to tylko dopływy jednej wielkiej rzeki. Nie jest zatem w niczym odmienna szkoła np. 

ró okrzy owa od chrze cija skiej, adjar-skiej, szkockiej, hermetycznej itd., je eli tylko jest 

prawdziwa. A czy jest prawdziwa – poznasz nieomylnie na odpowiednim stopniu  cie ki po 

tych jej cechach, które wówczas stan  ci si  zrozumiałe. 

Pami taj tak e (i przed tym ci  przestrzega ju  od samego progu  cie ki "Głos milczenia"), 

aby  "nie szukał Guru w dziedzinach szału". Nie jest z pewno ci  Wtajemniczonym ten, który 

sam siebie "wtajemniczonym" mianuje, chyba  e pod t  nazw  rozumie si  adepta Hatha jogi. 

Prawdziwy Wtajemniczony nie u ywa  adnych tytułów i na pozór nie ró ni si  niczym od 

przeci tnego człowieka. Mo esz sp dzi  z nim lata w za yło ci, a nie dowiesz si  od niego 

nawet tego,  e jest on Wtajemniczonym. Musisz mu dopiero dorówna , aby dowiedzie  si  

kim on jest, a raczej, aby to rozpozna . Mi dzy Wtajemniczonymi nie potrzeba zawierania 

znajomo ci, nie potrzeba wzajemnego przedstawiania si , a tym bardziej nie jest potrzebne 

wymienianie jakich  tajemniczych słów lub znaków. Tam ka dy widzi od razu kim jest drugi, 

zna go zreszt  od dawna na równiach wy szych, pomyłki zatem lub w tpliwo ci s  tu 

niemo liwe. 

To widzenie innych Wtajemniczonych, ta  wiadoma ł czno  z nimi w ciałach 

nadzmysłowych, jest dla człowieka mo liwa dopiero od czasów Chrystusowych. Dlatego te  

od tych czasów szkół tajemnych w dawniejszym znaczeniu ju  nie potrzeba. Zbyteczna ju  

jest obecno  ci gła ucznia w pobli u Mistrza w ciele fizycznym. Dlatego te  dopiero od tych 

czasów jest mo liwe "samowtajemniczenie". Za pierwszego "samowtajemniczonego" 

uchodził Paracelsus [Paracelsus (wła c. Theophrastus von Hohenheim), 1493-1541, alchemik, 

lekarz, twórca tzw. jatrochemii (chemii leków), któr  wyło ył w dziele "Archidoxae" (ok. 

1525) – przyp. red.]. Wtajemniczył si  o tyle "sam",  e nie miał  adnego Mistrza w ciele 

fizycznym, ale pojmiesz łatwo,  e go musiał mie  w ciele astralnym lub my lowym. Równie  

wi ci chrze cija scy lub ró okrzy owcy [Tajemnicze stowarzyszenie teozoficzno-

alchemiczne, które pojawiło si  na pocz tku XVII w. w Europie pod nazw  

Ró okrzy owców, którego zało ycielem miał by  Chrystian Rosenkreutz z Niemiec. Jak głosi 

legenda Zakonu, zwłoki Chrystiana Rosenkreutza zachowały si  doskonale w 

skonstruowanym przez niego grobowcu, który miał by  modelem wszech wiata. Znaleziono 

przy nich ksi eczk , która na ko cu zawierała słowa: "Ex Deo nascimur, in Jesu morimur, 

per Spiritum Sanctum reviviscimus" (Z Boga si  rodzimy, w Jezusie umieramy, przez Ducha 

wi tego zmartwychwstajemy). Zob. Józef  witkowski: "Okultyzm i magia w  wietle 

parapsychologii", reprint, Oficyna Wydawnicza POLCZEK, Kraków, 1990- przyp. red.][Zob. 

Mas Heindel: " wiatopogl d Ró okrzy owców. Ezoteryczne chrze cija stwo przyszło ci". 

Wydawnictwo Pegaz, Warszawa, 1993 – przyp. red.] nie odbywali przewa nie nauki w 

szkołach tajemnych przed swym wtajemniczeniem. 

background image

20 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

W rozdziale nast pnym przeczytasz o stopniach przygotowawczych i o stopniach o wiecenia. 

Zorientujesz si ,  e do  wicze  na tych stopniach nie potrzeba osobnej szkoły. A je eli w 

ezoteryce chrze cija skiej napotkasz takie terminy jak: concentratio, meditatio lub 

contemplatio, to b dziesz tylko miał wskazówk ,  e  wiczenia tajemne nie były obce 

klasztorom  redniowiecznym. Tak e u ró okrzy owców znajdziesz takie terminy, które 

pó niej przeszły nawet do nauki  wieckiej i tam zostały wypaczone ich pierwotne znaczenia 

pod wpływem kierunku materialistycznego tej nauki. Zastanów si  tylko nad znaczeniem w 

jakim dzi  u ywa si  wyra e : imaginacja, inspiracja lub intuicja. Mówi si  o kim ,  e 

"imaginuje sobie", gdy wyobra a sobie co  nie istniej cego, zatem, gdy miewa złudzenia, 

halucynacje. Inspiracji szukaj  dzi  ludzie nierzadko w alkoholu lub w narkotykach. A o 

intuicji mówi  nawet wtedy, gdy maj  "intuicyjny" wstr t do pewnych potraw lub gdy 

"intuicyjnie" klepi  pacierze my l c przy tym o czym  innym. 

Z tego, co ci przedstawiłem, nie wynika,  e nie istniej  dzi  szkoły tajemne ró okrzy owe, 

chrze cija skie, buddyjskie lub inne. Istniej  do dzi , ale ustała ju  niezb dno  przebywania 

w nich osobi cie. Je eli to w niczym nie przeszkodzi twym obowi zkom, twemu zadaniu 

yciowemu, mo esz wst pi  do takiej szkoły. Nie oczekuj jednak,  e napotkasz gdzie  o niej 

jakie  ogłoszenia lub,  e ci j  poleci kto  ze znajomych. Gdy ci szkoła taka b dzie potrzebna, 

wska e ci j  twój Mistrz, chocia  dotychczas nie przeczuwasz nawet jego istnienia. Te szkoły, 

które ogłaszaj  si  publicznie i które za nauk  bior  wynagrodzenie – s  na pewno fałszywe. 

 

 

IV  

CIE KA 

Skoro nauczyłe  si  odpowiednio ocenia  ró nice mi dzy jog  staroindyjsk  a nowoczesn , 

potrafisz pogodzi  si  tak e z tym,  e stopnie tej jogi b d  odpowiada  naszemu obecnemu 

poziomowi rozwoju, mimo zachowania ich nazw pradawnych. Zachowamy zatem nazwy 

sanskryckie, cho by z tego powodu,  e w j zyku polskim – ani w  adnym europejskim – nie 

ma słów, które by równie zwi le i  ci le charakteryzowały to, co zawieraj  w sobie wyrazy 

sanskryckie. 

Nazwy te napotyka si  w przeró nych kompilacjach i plagiatach europejskich, tym bardziej 

zwykle bezkrytycznych,  e i Hatha joga posługuje si  tymi samymi, co Rad a joga nazwami, 

chocia  oznaczaj  w niej całkiem co  innego. S  one nast puj ce: jama, nama, asana, 

pranajama, pratjahara, dharana, dhjana i samadhi. Wiesz zapewne  e tych stopni nie nale y 

myli  z o mioma stopniami "szlachetnej o miorakiej  cie ki" zawartej w pismach 

buddyjskich. Zobaczysz pó niej,  e cała ta o mioraka  cie ka, to jeden ze stopni jogi [Zob. 

Paul Carus: "Nauka Buddy". Przekład Wanda Dynowska. Oficyna Wydawnicza UNUS, 

Wałbrzych, 1991; Andrzej Szyszko-Bohusz: "Hinduizm, buddyzm i islam". Wyd. 

Ossolineum, Wrocław, 1990. Paul Brunton.  cie kami jogów. Wyd. Pegaz, Warszawa, 

reprint. 1992 – przyp. red.]. 

Zaraz przy pierwszym ze stopni spostrze esz jak dalece ró ni si  on dzi  od stopnia Rad a 

jogi praindyjskiej. Jama oznacza dosłownie "wstrzymanie" (zakaz), jest to zatem 

oczyszczanie si  bierne. Nie masz tu wbudowa  w swe ciała własno ci nowych, tylko 

powstrzymywa  si  od popadania w dotychczasowe bł dy. U Indów "jama" obejmowała 

background image

21 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

"pi  przykaza " (zalece , zakazów): nie zabija , nie kłama , nie kra ,  y  umiarkowanie i 

nie bra  podarków. 

Ju  z tego widzisz jak daleko post pili my naprzód w rozwoju od czasów Rad a jogi. Dla nas 

dzi  ka de z tych przykaza , mo e z wyj tkiem pi tego, jest czym  tak rozumiej cym si  

samo przez si ,  e wła ciwie wyliczanie ich byłoby zbyteczne. Jednak pó niej zobaczysz,  e i 

dzi  maj  te przykazania swoje uzasadnienie, je eli rozumie si  je wła ciwie i odpowiednio 

do naszego aktualnego poziomu rozwoju. 

Drugim stopniem jest nama (nakazy). Na nim wyra nie zaznacza si  rozbie no  mi dzy 

Hatha jog  a Rad a jog . Hatha joga obejmuje praktyki przewa nie fizyczne (zabiegi natury 

higienicznej) w sze ciu swych przepisach: basti, neti, laukiki, dhauti, tratakam i kapa-labhati, 

których znaczenie jest dla ciebie oboj tne. Rad a joga zawiera równie  sze  reguł czyli 

"szatsam-patti", ale zupełnie innych w swej tre ci.  ankaraczarja okre lił to 

"sze ciostopniowe przygotowanie" w terminach nast puj cych: 1. sama – kontrola my li, 2. 

dama – kontrola post pków, 3. uparama – przyjmowanie  ycia takim, jakie jest, 4. titiksza – 

cierpliwo  w znoszeniu przykro ci, 5. szradha – wiara w Guru i w siebie, 6. samadhana – 

równowaga wewn trzna, jednolito  d enia. Jak wida , jest to ju  praca czynna, bo nie 

ogranicza si  do wstrzymywania si  od grzechów, lecz zmierza do wbudowania wła ciwo ci 

całkiem nowych w twe ciało eteryczne, astralne i my lowe. 

Stopie  trzeci asana oznacza dosłownie układ ciała. W Hatha jodze, odpowiednio do jej 

kierunku materialnego, jest to stopie  pierwszy z niezb dnych i niesłychanie wa ny. 

Obejmował ogromn  ilo  przepisów szczegółowych na przeró ne pozycje ciała przy 

wiczeniach oddechowych i innych. Niektóre z tych asan s  bardzo uci liwe (mudra) lub po 

prostu perwersyjne (wad roli). W Rad a jodze asana przepisywała swobodny układ ciała pod 

jednym warunkiem, aby go mo na było zachowa  bez zm czenia podczas długotrwałych 

wicze  w pratjaharze i dharanie. Dla Indów dogodn  tu była np. pozycja "lotosowa" 

(padmasana, padma – lotos); dla Europejczyków, którzy nie s  przyzwyczajeni do siedzenia 

na ziemi z odpowiednio skrzy owanymi nogami, ta pozycja byłaby nu ca. 

Pranajama oznacza dosłownie tłumienie oddychania. Jest to stopie  czwarty z kolei, w Hatha 

jodze jeden z wa niejszych, poniewa  przez ró ne  wiczenia oddechowe zmierzał do 

rozbudzenia "ognia Kundalini" i pobudzania go, aby oddziaływał na "kwiaty lotosu" ["kwiaty 

lotosu", "padmy", te : czakry, czakramy: o rodki, centra energetyczne rozmieszczone wzdłu  

kr gosłupa a  do szczytu głowy, niewidoczne zwykłym okiem. Wnikliwemu Czytelnikowi 

polecamy zapoznanie si  z dost pnymi w Polsce pracami, które ujmuj  to zagadnienie nieco 

obszerniej ni  J.A.S. Zob.: Keith Sherwood, Sztuka duchowego uzdrawiania, Cz. I, 

Warszawa, 1990, wyd. R. R. Ulman. Keith Sherwood, Czakroterapia. Rozwój osobowo ci i 

zdrowie, wyd. Interfibro, Warszawa 1993. Claude Bragdon, Joga dla Ciebie – Czylelniku! 

Wyd. 3, Biblioteka Polsko-Indyjska, 1970, tłum. Wanda Dynowska. Choa Kok Sui, Stara 

sztuka uzdrawiania. PWN, Warszawa, 1992, tłum. Sławomir Bubicz. (Zawiera ilustracje i 

bibliografi ). Cennym uzupełnieniem b dzie lektura: Jeste  kolorem. Joga, aura i energie. 

Autorki – Annie Wilson i Lilii Bek. Wyd. Pusty Obłok. dum. Teresa Tarkowska. Warszawa, 

1993. Swoistym potwierdzeniem staro ytnej wiedzy indyjskich jogów staj  si  wyniki bada  i 

rozwa a  naukowców uprawiaj cych współcze nie biologi , warto zajrze  do: Włodzimierz 

Sedlak, Wykłady o bioelektronice, wyd. Almapress, RN ZSP, 1987, oraz innych prac tego 

autora. Zob.: Kuthumi. Studia nad aur  ludzk . Wyd. Summit University, 1993 – przyp. red.] 

w ciele eterycznym. Rad a joga, natomiast, uzyskiwała rozwój tych "lotosów" na drodze 

background image

22 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

całkiem innej, czyli dzi ki  wiczeniom ciała eterycznego i astralnego. "Ogie  Kundalini" 

budził si  z u pienia sam przez si , gdy "kwiaty lotosu" były ju  czynne prawidłowo. Po tej 

samej linii idzie joga nowoczesna zast puj c rytmem  wiczenia oddechowe jako wprost 

niebezpieczne dla organizmów europejskich. Strze  si  zatem i ty, aby nie skusiła ci  

niecierpliwo  lub podszepty fałszywych "mistrzów" i aby  nie próbował jakichkolwiek 

wicze  oddechowych. Wskazówki do  wicze  nieszkodliwych dla zdrowia znajdziesz w 

odpowiednim miejscu tej ksi ki, a o zaczerpni tych z Hatha jogi pami taj,  e wszystkie 

wymagaj  doprowadzenia ich do ko ca, je eli nie maj  by  gro ne dla płuc i dla mózgu. Nie 

dorósłby  jednak do " cie ki", gdyby  si  nie oparł pokusom prób Hatha jogi. Wiedz jednak, 

e pokusy takie, wła nie ze strony Hatha joginów na równi astralnej nachodzi  ci  b d  

cz sto i to z coraz wi ksz  sił . A pokarmem najlepszym dla takich pokus b dzie zawsze 

twoja niecierpliwo  i zarozumiało . Nieraz w przyszło ci b dzie ci si  wydawa ,  e 

"wła ciwie jeste  ju  do  daleko" na  cie ce i ju  powiniene  dostrzec jakie  objawy 

działalno ci tych "lotosów", a  e ich nie widzisz, to "widocznie droga przez ciebie obrana jest 

zbyt powolna lub nawet wcale nie wiedzie do celu". Tak b d  wygl da  pokusy, aby 

spróbowa  dróg innych. 

Stopie  pi ty – pratjahara jest ostatnim z niezb dnych w Hatha jodze, bo ju  obejmuje 

wiczenia umysłowe, a tych Hatha jogin nie lubi. W Rad a jodze jest to natomiast stopie  

jeden z najbardziej koniecznych i równie niezb dny pozostał do dzisiaj. Pratjahara jest po 

prostu  wiczeniem uwagi, zmierza do tego, aby uwaga nie zwracała si  tam, gdzie przywołuje 

j  najsilniejsze odbierane wra enie, lecz aby zale ała całkowicie od woli człowieka, od jego 

swobodnego wyboru, od tego, na co chce on swoj  uwag  zwróci . Oto np. czytasz ksi k  i 

cał  uwag  zwróciłe  na zdanie, które wła nie w tej ksi ce czytasz. Nagle rozlega si  hałas w 

s siedztwie lub nawet tylko szmer deszczu. Twoja uwaga odrywa si  od razu od ksi ki i 

zwraca si  w stron  szmeru lub hałasu. Uwaga twoja nie zale y od ciebie, lecz od wra e  

zewn trznych, które przez zmysły dochodz  do twojej  wiadomo ci. W pratjaha-rze twoim 

zadaniem jest wła nie całkowite opanowanie uwagi oraz posługiwanie si  ni  jak posłusznym 

narz dziem. Masz nauczy  si  tego, aby uwag  przytwierdza  tam, gdzie ty chcesz, a nie tam, 

gdzie ona sama biegnie za wra eniem. Gdy czytasz, uwaga ta nie  mie odrywa  si  od 

ksi ki, nie  mie odwraca  si  od niej w stron  wra e  słuchowych lub dotykowych. Je eli 

skierujesz uwag  na jeden zmysł np. na zmysł wzroku, inne zmysły musz  milcze , nie wolno 

im uwagi  ci ga  na siebie, a tym bardziej nie wolno jej rozdwaja  lub dzieli  na kilka 

kierunków. Gdy wykonasz takie  wiczenia z ka dym z twoich zmysłów kolejno, to nauczysz 

si  włada  twoj  uwag  tak samo, jak w centrali telefonicznej kieruje si  poł czeniami z 

ka d  ze stacji. Mo na w ka dej chwili przerwa  poł czenie z jedn  ze stacji, a nawi za  je z 

inn . Jednak bł dnie urz dzona byłaby taka centrala, w której podczas rozmowy z jedn  ze 

stacji wł czałaby si  wbrew woli druga i przerywała rozpocz t  rozmow . Gdy dojdziesz do 

wprawy nauczysz si  tak e wył cza  całkowicie wszystkie stacje, nie przywi zywa  uwagi 

do niczego, nie odbiera   adnych wra e , gdy nie zechcesz. 

Na tych pi ciu stopniach ko czy si  to, co nazwałem uprzednio przygotowaniem. Jak wida  z 

tego kró-Ikiego zestawienia, ogromnej i bardzo powa nej pracy nad sob  wymaga samo 

przysposobienie si  do wst pu na  cie k  o wiecenia. Wszystkie  wiczenia obj te tymi 

pi cioma stopniami s  tylko  wiczeniami przygotowawczymi do wła ciwych  wicze  

tajemnych. Wszystkie zmierzaj  do opanowania tw  wol  twych ciał, zarówno ciała 

fizycznego, jak i ciał niewidzialnych, aby ciała te przetworzy  na narz dzia sprawne i 

niezawodne do kwicze  wła ciwych. Doszedłby  do wyników całkiem mylnych i 

karykaturalnych, gdyby   wiczenia wy sze odbywał narz dziami nieodpowiednimi, 

background image

23 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

nieposłusznymi twej woli, lecz działaj cymi na własn  r k . Dopiero  wiczenia wy sze dadz  

ci o wiecenie, podczas ni -n)ych byłoby ono przedwczesne. Byłoby nawet czym  

anormalnym, czym  takim, jak zmuszanie nieletnich dzieci do pracy dost pnej tylko 

dorosłym. Nie s d  jednak,  e podczas długich siedmiu lat po wi conych pokonywaniu pi ciu 

ni szych stopni jogi, b dziesz pracował w ciemno ci,  e nie dostrze esz nigdy ani jednego 

błysku, który by ci  upewnił,  e jeste  na dobrej drodze i  wiczenia twoje prowadz  do 

zamierzonych wyników. Cz stokro , najcz ciej w chwilach, gdy zaczniesz traci  ufno  i 

nadziej , prze yjesz co , co now  otuch  wleje ci w dusz . O tych prze yciach powiem ci 

jeszcze pó niej. Wspominam o nich teraz dlatego, aby  wiedział,  e chocia  droga twoja 

b dzie trudna i mozolna, bo  cie ka jest bardzo stroma, to jednak wła nie z powodu jej 

stromo ci, po pokonaniu ka dego stopnia, otwiera  si  przed tob  b d  coraz to nowe i coraz 

wspanialsze widoki. 

Wy sze stopnie Rad a jogi zmierzaj  ju  w zupełnie innych kierunkach ni  stopnie Hatha 

jogi, chocia  nazwy pozostaj  wspólne. Zatem, nie b d  wi cej wspominał o Hatha jodze, bo 

sam bez trudu zauwa ysz, jak puste s  w niej takie nazwy jak: dharana, dhjana i samadhi. 

Natomiast w Rad a jodze zachowuj  sw  tre  w całej pełni, w jodze nowoczesnej ta tre  

jest jeszcze bardziej bogata. Szóstym stopniem z rz du, a pierwszym w  wiczeniach 

wy szych jest dharana odpowiadaj ca terminowi europejskiemu koncentracji. Skupianie 

uwagi przez dłu szy czas na pewnym przedmiocie nale ało ju  do zada  pratjahary, poniewa  

nale ało wy wiczy  to, aby uwaga twoja nie bł kała si  "samopas", od wra enia do wra enia, 

lecz utrzymywała si  na jednym, przez ciebie wybranym i nie dawała si  odci gn  

postronnymi wra eniami. Jednak e, pratjaha-ra jest  wiczeniem raczej biernym, ogranicza si  

bowiem głównie do tego, aby uwaga nie wymykała si  spod twej władzy. Mówi c j zykiem 

potocznym, zmierza do tego, aby  ty nie był "roztrzepany": Dharana natomiast wymaga, aby  

był czynny, aby  maj c w swej władzy uwag  utrzymywał j  dowolnie długo na tym 

przedmiocie, na którym zechcesz. To skupienie uwagi, ta jej koncentracja, odbywa si  tu na 

wybranym przedmiocie zewn trznym. Mo e by  nim tak e pewien punkt twego ciała, punkt 

w przestrzeni, a nawet obraz pami ciowy. Jest to stopie  przygotowawczy do nast pnego 

szczebla twej  cie ki. 

Dhjana w terminologii europejskiej odpowiada medytacji czyli "rozmy laniu". Jednak nie 

powinno to by  rozmy lanie w znaczeniu potocznym, a wi c bł kanie si  my lami tu i 

ówdzie, wahanie si  mi dzy ró nymi przypuszczeniami i mo liwo ciami. Nie mo e te  by  

sylogistycznym wnioskowaniem. Przedmiotem  wicze  w dhjanie nie s  ju  rzeczy 

materialne, zmysłowe, lecz abstrakcje. Wszelkie rozmy lanie o przedmiotach fizycznych, o 

ich własno ciach, nawet rozmy lanie o rzeczach tak na pozór nie-fizycznych jak np. plan 

jakiego  nowego przyrz du, opracowanie pomysłu do poematu lub obrazu, nale  jeszcze do 

dharany. Dhjana porusza si  tylko w abstrakcjach, w poj ciach "oderwanych", przedmiotem 

jej zatem mo e by  tylko co , co istnieje dopiero na równiach arupa. Je eli rozmy lasz o psie, 

którego widziałe , o jego wygl dzie, ma ci, rasie, przymiotach, to uprawiasz dharan . Je eli 

natomiast za przedmiot twych rozmy la  we miesz nie tego psa, znanego ci zmysłami, lecz 

psa w ogóle, jako gatunek, jako typ, dopiero to b dzie dhjan . Medytujesz wtedy o cechach 

psa w ogóle, o jego własno ciach, o jego roli w przyrodzie, o jego stosunku do człowieka, 

jednym słowem, o rzeczach, które nie istniej  na równi fizycznej, chocia  wyra aj  si  na tej 

równi ich działania. Rozmy lanie o niedawnym dobrym uczynku twego przyjaciela b dzie 

jeszcze dharan , ale medytacja o dobroci w ogóle, jako o cesze człowieka, to ju  dhjan . 

background image

24 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Gdy na skutek szeregu  wicze  dojdziesz do sprawnego wykonywania zarówno dharany jak i 

dhjany, spostrze esz zasadnicz  ró nic  w objawach towarzysz cych obu tym stanom. Po 

dharanie trwaj cej dłu szy czas, b dziesz czuł znu enie umysłu, podobnie jak po rozwi zaniu 

nie tyle trudnego, co wymagaj cego licznych oblicze  zadania rachunkowego lub po 

przeczytaniu z uwag  jakiego  opisu maszyny czy urz dzenia gospodarczego. Natomiast po 

dhjanie, cho by najdłu ej uprawianej, nie odczujesz  adnego znu enia, przeciwnie 

zwi kszenie sprawno ci umysłu i jego  wie o ci. A wiesz, dlaczego? Oto w dhjanie po raz 

pierwszy napotykasz  wiczenia, do których nie u ywasz mózgu fizycznego. Po prostu, nie 

my lisz mózgiem, zatem ten twój narz d fizyczny nie nu y si , tylko wypoczywa przez cały 

czas medytacji. Oczywi cie, nie znu ysz si  tylko pod warunkiem, gdy uprzednio osi gn łe  

ju  biegło  w pratjaharze i dharanie, inaczej mówi c, je eli uwaga twoja umie ju  utrzyma  

si  tam, gdzie j  umocujesz. Gdy wra enia zewn trzne odci gaj  j  ustawicznie na boki, 

musisz wyt a  umysł na zwrócenie jej ponownie w pierwotnym kierunku, a wtedy nu  ci  

te wysiłki. 

Usłyszysz nieraz, a zdarzy si  to i tobie,  e medytacja powoduje senno , a nawet rzeczywiste 

za ni cie. Powodem tego mo e by  albo, wła nie wspomniane, znu enie umysłu na skutek 

niedostatecznej biegło ci w pratjaharze, albo te  senno  nast puje po prostu dlatego,  e 

umysł jest podczas dhjany zupełnie bezczynny, a wi c zasypia. Je eli wi c wy wiczysz si  

sumiennie w pratjaharze i dharanie, a mimo to w ród uprawiania dhjany ogarnia ci  senno  

lub nawet sen, to powodu do zaniepokojenia nie masz. W dhjanie nie my lisz mózgiem, tylko 

twym ciałem my lowym, cho by  nawet zasn ł, to we  nie prowadzisz dalej sw  medytacj  i 

taka b dzie równie owocna, jak prowadzona na jawie. Nie umniejsza jej warto ci to,  e po 

obudzeniu si  nic z niej nie pami tasz, bo nadejdzie czas, w którym zdołasz pami ta  

wszystko, co we  nie prze yłe , a zatem przypomnisz sobie tak e tre  medytacji. O innym 

powodzie usypiania przy medytowaniu nie wspominam, bo zdarza si  on tylko u ludzi, którzy 

do medytacji w ogóle jeszcze nie doro li. Zrozumiesz sam łatwo,  e człowiek, który jeszcze 

wcale nie umie my le  abstrakcyjnie, u nie z nudów – nie ze znu enia – gdy jest zmuszony 

zajmowa  my l przedmiotem całkowicie mu niedost pnym. Umie bowiem u ywa  tylko 

mózgu fizycznego, a mózg zadaniu nie sprosta. 

Ostatnim ze stopni, o których mo esz mie  jeszcze jakiekolwiek wiadomo ci z ksi ek, jest 

samadhi. W Rad a jodze zwie si  on tak e "snem joginów". Wiesz ju ,  e Indowie byli zdolni 

dochodzi  do równi arupa tylko w transie b d cym dla nich jedynym sposobem doj cia do 

stanu turija. Nawet do dhjany zdolni byli u Praindów tylko najwybitniejsi uczniowie tajemni, 

bo zdolno  my lenia abstrakcyjnego nie była jeszcze w owych czasach rozwini ta. To, co 

znajdziesz w starych ksi gach indyjskich, i co budzi twój słuszny podziw dla ich tematów 

nadzwyczaj wzniosłych ideowo, to wszystko pochodzi nie z umysłów ludzi ówczesnych, 

tylko z objawie  bezpo rednich, uzyskiwanych wła nie w stanach samadhi. To, co jogin 

mówił w tym " nie natchnionym", notowali inni w jego otoczeniu, nie rozumiej c tego, ale 

wiedz c,  e jest nieomylnie prawdziwe. Sam jogin, po obudzeniu, nie rozumiał tego, co w 

swym samadhi powiedział, bo umysłem obj  tego nie mógł. Dost pne mu to było tylko w 

stanie turiji. Masz tu now  sposobno  do zmierzenia odległo ci, o jak  od tych czasów 

post pili my naprzód w rozwoju. 

W dhjanie wynikiem twego rozmy lania jest rozszerzenie zakresu twej wiedzy o tym 

przedmiocie, który obrałe . Medytacj  wznosisz si  do równi arupa, na której nie ma form, 

nie ma odr bno ci. Tam my li twoje s  my lami innych istot tej równi, a ich my li s  zarazem 

twoimi. Z równi tej przynosisz sobie my li obce, inaczej mówi c, przynosisz sobie inspiracje. 

background image

25 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Dlatego wła nie medytacja wzbogaca zakres twych wiadomo ci o danym przedmiocie, bo 

oprócz tego, co ty sam zdołasz dowiedzie  si  o nim, dowiadujesz si  i tego, co o nim wiedz  

inni. Postaraj si  prze y  w my lach to, co teraz tu przeczytałe , a pocznie ci  wita  poj cie o 

tym, czym jest "natchnienie". Nie umniejsza to w niczym warto ci natchnie ,  e człowiek 

otrzymuje je niejako z "zewn trz", a nie ze swego wn trza. Nie mo esz zreszt  twierdzi ,  e 

te inspiracje nie pochodz  od twej ja ni wy szej, a wi c od ciebie samego, a nie mo esz tego 

twierdzi , bo ja  ta przebywa wła nie na równiach arupa, na których nie ma oddzielno ci ani 

odr bno ci. 

Taki jest stan rzeczy w dhjanie, a je eli j  dobrze poj łe , to potrafisz tak e zrozumie  czym 

jest stopie  tu  ponad ni  le cy – samadhi. Mam tu na my li samadhi w jodze nowoczesnej, 

bo wiesz,  e w dawnej był to stan transu. Otó , w dhjanie jednoczysz si  z my lami obcymi o 

danym przedmiocie, a w samadhi jednoczysz siebie z samym przedmiotem. Po prostu stajesz 

si  nim. Spróbuj uprzytomni  sobie jak najja niej te słowa: ty sam stajesz si  przedmiotem. 

Zatapiasz si  w nim i pogr asz, stapiasz si  z nim w jedno . Dlatego to przez samadhi 

uzyskujesz o danym przedmiocie wiedz  najdoskonalsz  jak  o nim w ogóle mie  mo na, bo 

sam nim jeste . W dhjanie otrzymywałe  wiedz  o nim przez to,  e poznawałe  my li obce o 

nim, nie tylko swoje. Tu za , zatapiaj c si  w samadhi, poznajesz przedmiot sam 

bezpo rednio, nie przez my l. Czujesz si  sam tym przedmiotem,  yjesz jego  yciem, 

odbierasz jego wra enia, przechodzisz jego koleje. 

To pogr anie si , czyli kontemplacja zgodnie z terminologi  europejskich szkół tajemnych, 

prowadzi wprost do intuicji. Zwa  jednak,  e wyraz "intuicja" bywa zwykle stosowany 

bł dnie, bo mało kto rozumie, co on wła ciwie oznacza. Bardzo cz sto uto samia si  intuicj  

z "instynktem", ale wiesz zapewne,  e pierwsza jest stanem nad wiadomym, a drugi 

pod wiadomym. Intuicja zatem jest biegunem przeciwnym instynktu, a nie tym samym. 

Instynkt maj  zwierz ta i maj  go jako cech  wrodzon , intuicj  natomiast mog  mie  tylko 

ludzie, a i to pod warunkiem,  e j  rozwin   wiadomymi wysiłkami, a raczej,  e si  do niej 

wznios  dzi ki tym wysiłkom. Bywaj  ludzie, którzy maj  zdolno  intuicyjn  niejako 

wrodzon , ale ty wiesz jak to tłumaczy . Ludzie ci rozwin li j  w sobie w  ywotach 

poprzednich i dlatego we wcieleniu obecnym maj  j  ju  jako co  gotowego. 

Zatem kontemplacja prowadzi do uzyskania intuicji. Pierwsza jest czynno ci , druga jej 

wynikiem. W Rad a jodze staroindyjskiej trzy stopnie najwy sze czyli dha-ran , dhjan  i 

samadhi, obejmowano wspóln  nazw  "samjama". Kontemplacja w znaczeniu wła ciwym jest 

to dopiero samjama, bo samadhi, to tylko stan, w którym jogin mógł uprawia  kontemplacj . 

Rzecz prosta,  e do powodzenia w kontemplacji potrzebna jest i dharana, i dhjana, bo bez 

skupienia si  i bez medytacji nie jest mo liwe osi gni cie kontemplacji, a wi c doj cie do 

takich wyników jakie daje intuicja. 

Nie s d ,  e dharana, dhjana i samadhi s   wiczeniami wył cznie my lowymi. Podobnie 

dobrym  wiczeniem jak skupianie my li i pogr anie si  w nich jest skupianie si  na 

uczuciach i zanurzanie si  w nich. Takie  wiczenia medytacyjne i koncentracyjne b dziesz 

uprawiał nie tylko ciałem my lowym, lecz tak e eterycznym i astralnym. S  one równie 

wa ne i równie niezb dne, bo same  wiczenia my lowe prowadziłyby tylko do rozwoju 

jednostronnego. Wykształciłby  tylko niektóre narz dy nadzmysłowe, a inne pozostawiłby  w 

u pieniu, zatem, zbudowałby  organizm niekompletny, okaleczony. Zale nie od sposobu w 

jaki dan  medytacj  uprawiasz, otrzymujesz ró ne wyniki, kształcisz ró ne narz dy 

nadzmysłowe. 

background image

26 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Medytacje nie s  wi c jedynie  wiczeniami teoretycznymi. Ich wyniki s  od razu widoczne w 

ciałach nad-zmysłowych, powoduj  bowiem rozbły ni cie i ruch padm czyli "kwiatów 

lotosu" (czakr) w tych ciałach. Twój Guru spostrze e je i oceni czy dobrze działaj , a ty sam 

zobaczysz je tak e na stopniu odpowiednim. Nim je zobaczysz, b dziesz ju  miał dowody ich 

działania, bo wła nie zaczniesz uzyskiwa  wiedz  o twych  ywotach poprzednich, a nawet 

wcieleniach naszej Ziemi. 

W dharanie, dhjanie i samadhi pracujesz twymi ciałami niewidzialnymi, rzecz prosta zatem, 

e wyniki tej pracy ujawni  si  wła nie w tych ciałach. Zrozumiesz teraz, na ile jest bł dna 

droga Hatha jogi, która  wiczeniami mechanicznymi usiłuje wywoła  rozwój narz dów 

nadzmysłowych, a zatem niemechanicznych. Uruchomienie do pewnego stopnia tych 

narz dów da si  oczywi cie uzyska  równie   wiczeniami mechanicznymi, podobnie, jak nie 

posiadaj c słuchu ani znajomo ci nut, mo na mechanicznie wyuczy  si  odegrania kilku 

utworów na instrumencie muzycznym. Bez trudno ci zrozumiesz teraz,  e nie jest to droga 

wła ciwa. 

 

 

WYNIKI 

Zaznajomiłe  si  z ogólnymi zasadami  wicze , na których polegaj  stopnie  cie ki i 

zrozumiałe ,  e narz dów niefizycznych nie mo na rozwin   wiczeniami fizycznymi, 

ponadto zaczyna tworzy  si  w twoim poj ciu obraz ogólny systemu, którym posługuje si  

ka da szkoła tajemna. Jest to dosłownie ten sam system, którego przestrzega człowiek, gdy 

przyst puje do przebudowy domu. Przede wszystkim, oczyszcza go starannie ze wszystkich 

rzeczy niepotrzebnych i zawadzaj cych. Dopiero po takim oczyszczeniu mo e zabra  si  do 

wła ciwej pracy czyli do wbudowywania cz stek z lepszego materiału w miejsce dawnych. 

Bez oczyszczenia nie mógłby si  dosta  do miejsc, nad którymi ma pracowa , nie władałby 

przedmiotem swej pracy. Nie mógłby nawet zbada , która cz

 wymaga przebudowy. 

Zadanie twoje jest zupełnie podobne. Przede wszystkim, masz oczy ci  z rzeczy 

niepotrzebnych i szkodliwych mieszkanie, które chcesz przygotowa  dla twej ja ni wy szej. 

A mieszkaniem tym ma by  twe ciało my lowe, astralne, eteryczne i fizyczne. Oczy ci  je 

zatem musisz ze wszystkiego, co w ka dym z nich jest zbyteczne. Ciało my lowe musisz 

oczy ci  z otaczaj cej je chmury g stej i nieprzejrzystej, jak  tworz  otaczaj ce je my laki 

[My lakami nazwałem istoty stworzone my leniem czy to ludzkim, czy czyim  innym. S  to 

istoty  ywe, realne,  yj ce dłu ej lub krócej, literatura obca zwie je my lami-formami – 

przyp. J.A.S. Stosuje si  te  nazw  my lo-formy, my lo-kształty – przyp. red.]. Oczy cisz 

ciało astralnie z  dz i pop dów niepotrzebnych, zaprowadzisz w nim spokój. 

Z ciała eterycznego usuniesz złe nawyki i niepotrzebne lub bł dne nałogi, cho by najbardziej 

zastarzałe. Ciała fizycznego oczyszcza  nie potrzebujesz, bo ono nie ma  adnych własno ci 

ani złych, ani dobrych. To tylko maszyna, działaj ca dopóty, dopóki w niej jest ciało 

eteryczne i działaj ce tak, jak j  to ciało popycha. Gdy zatem oczy cisz swe ciało eteryczne, 

czyste b dzie tym samym i ciało fizyczne. 

background image

27 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Praca twa powinna prowadzi  od góry w dół, to znaczy, zacz  si  od ciała my lowego i 

schodzi  w powłoki coraz to grubsze. Gdy oczy cisz ciało my lowe, gdy usuniesz otaczaj c  

je g st  chmur  my laków, osi gniesz to samo, co po oczyszczeniu okien w mieszkaniu. 

Dotychczas ta chmura nieprzebita zasłaniała ci widok na zewn trz. Po oczyszczeniu ciała 

my lowego zdołasz wygl da  nim na zewn trz, czyli odbiera  my li obce. A wiesz ju ,  e 

takie korzystanie z my li obcych zwie si  inspiracj . Inny jego kierunek, bardziej materialny, 

zwie si  telepati , niesłusznie zreszt , bo  ci le rzecz bior c telepati  byłoby "odczuwanie na 

odległo ". 

W parze z oczyszczeniem i  musi opanowywanie ciała my lowego. Przetłumacz to na 

sanskryt, a otrzymasz pratjahar  i dharan . Gdy b dziesz ju  miał w r ku władz  nad swym 

ciałem my lowym, zniknie niepostrze enie to, co dotychczas mo e było tw  wad  jako 

roztrzepanie, roztargnienie. My li twe b d  jasne, wyra ne, dokładne i silne. Stwierdzisz na 

sobie do wiadczalnie prawdziwo  znanego zdania: "Ludzie tyle rzeczy niepotrzebnych 

czyni , mówi  i my l ,  e na potrzebne ju  im brak czasu". Przestaniesz tworzy  my li 

niepotrzebne, do niczego nie wiod ce i nauczysz si  raz zacz t  my l doprowadza  zawsze do 

ko ca, nie urywa  jej w połowie. Przez to poj cia twoje b d  niesłychanie jasne, 

wszechstronne i logiczne. Zamiast tworzy  nieustannie chmur  my laków w tłych, nikłych, 

bezsilnych, b dziesz ich tworzył mniej, ale pełnych siły i  ywotno ci. W  yciu praktycznym 

oznacza to wzmo enie twych zdolno ci umysłowych, trze wo  s du, logik  wnioskowania, 

pewno  wiadomo ci. 

Praca nad twym ciałem astralnym przyniesie ci, przede wszystkim, ogromny spokój, mimo 

zwi kszenia subtelno ci uczu . Dzi  jeste  mo e niezdolny do niektórych uczu , a inne z 

kolei wprawiaj  ci  w zaburzenie równowagi duszy, opanowuj  ci  całkiem wbrew twej woli. 

Wpadasz, nawet z błahego powodu, w zniech cenie lub smutek, a za chwil  przeskakujesz do 

rado ci wybujałej, chocia  sam rozumiesz,  e pobudka była zbyt mała do wybuchu tak 

wielkiego. Takie ustawiczne wahania, takie dominowanie coraz to innych uczu  nad cał  tw  

dusz , ust pi pewnej ciszy wewn trznej, pewnemu uspokojeniu.  wiczeniami w pratjaharze 

nauczysz si  panowa  nad uczuciami, wybiera  sobie stosowne, a innych nie wpuszcza  do 

duszy. Nauczysz si  ponadto ekonomii w uczuciach. Nie b dziesz nimi szafował bez 

potrzeby, b dziesz w nich pow ci gliwy wobec przedmiotów małych, ale tym bardziej hojny 

wobec przedmiotów, które zasługuj  na uczucia gł bokie. Wra liwo  twa na bod ce 

uczuciowe zwi kszy si  znacznie, ale od woli twej zale e  b dzie czy zechcesz im si  podda  

czy pozosta  wobec nich oboj tnym. B dziesz panem wszystkich swych uczu , podczas gdy 

dotychczas jeste  tylko ich niewolnikiem. 

Najbardziej uderzaj ca zmiana zajdzie w twym ciele eterycznym. Przekształci si  zupełnie 

twój charakter, nawyki, a nawet głos i ruchy: staniesz si  całkiem innym człowiekiem. Znika  

b d , jedne po drugich, wady twego charakteru, nawet nieznaczne, rozwiej  si  w nico  

nałogi, rozkwitnie tak e twe zdrowie w stopniu dotychczas nie znanym. Ludzie, którzy znali 

ciebie od szeregu lat, b d  przypisywa  te zmiany jakim  niezwykle pomy lnym warunkom 

zewn trznym. A tymczasem zdziała to wszystko tylko jeden warunek wewn trzny: twoja 

wola, twoja ch  dobra. Na pewnym stopniu  cie ki zauwa ysz,  e bez stara  z twej strony 

budz  si  w twym ciele eterycznym zdolno ci mesmeryczne [Mesmeryzm – nazwa pochodzi 

od nazwiska niemieckiego lekarza Franciszka Antoniego Mesmera (1736-1815), który 

uzdrawiał pacjentów tzw. magnetyzmem zwierz cym, czyli pr dami energii przenoszonymi 

od terapeuty na chorego. J.A.S. był równie  praktykuj cym mesmeryst  – przyp. red.]. 

B dziesz mógł ich u ywa  do leczenia ludzi w twym otoczeniu, nawet zwierz t i ro lin. Ale 

background image

28 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

nie traktuj tego zawodowo. To tylko podarek ofiarowany ci ze  wiatów wy szych, uwa aj go 

wi c za dar, a nie za przedsi biorstwo zarobkowe. 

Wiesz ju ,  e ciało fizyczne to tylko maszyna, zbudowana z pierwiastków chemicznych, któr  

ciało eteryczne utrzymuje w ruchu. Wraz z przekształceniem ciała eterycznego zajdzie 

równoczesne przekształcenie ciała fizycznego. Wspomniałem ci ju  o rozkwicie zdrowia, 

jednocze nie nab dziesz sił fizycznych i niezwykłej wytrzymało ci na trudy, głód i 

bezsenno . Ulegnie zmianie twój smak, stracisz ochot  na potrawy ostre, korzenne, napoje 

wyskokowe i narkotyki. Ludzie cz sto zaczynaj  "przerabianie siebie" od ciała fizycznego, 

zamiast zacz  od góry. Zmieniaj  po ywienie na jarskie, zakazuj  sobie tytoniu lub kawy i 

s dz ,  e przez to rozwin  im si  jakie  władze wy sze. Myl  jednak przyczyn  ze skutkiem. 

Skłonno  do potraw jarskich pojawia si  jako skutek  wicze  tajemnych, nie mo e zatem 

pokarm jarski by  przyczyn  jakiegokolwiek rozwoju nadzmysłowego. 

Zrozumiesz ju  teraz – a pó niej sprawdzisz sam na sobie – dlaczego nie znajdujesz tu 

adnych przepisów dotycz cych od ywiania ciała fizycznego. Takich wskazówek ani 

nakazów nie ma na " cie ce". Organizm fizyczny człowieka (uz bienie, jelita) jest 

przystosowany zarówno do pokarmu ro linnego jak i zwierz cego. Ponadto wiekowe 

przyzwyczajenie do takich u ywek jak kawa, tyto , herbata, uodporniło ludzko  na zgubne 

działanie zawartych w nich alkaloidów. Gdyby  jednak bez trudno ci i bez ujemnych 

nast pstw dla zdrowia fizycznego mógł obywa  si  bez mi sa, kawy i herbaty, to wolno ci 

wykre li  je z rz du twych pokarmów. Zyskasz przez to pewne uspokojenie ciała astralnego, 

które mo e zbyt łatwo ulegało wybuchom uczu  i wymykało si  spod twej władzy. Je eli 

jednak brak tych pokarmów, do których od lat przywykłe , powoduje w twym ciele 

fizycznym, eterycznym lub astralnym jakiekolwiek niedomagania (niepokój, zdenerwowanie) 

i niedomagania te nie ust puj  z czasem przy dalszej wstrzemi liwo ci, to lepiej jej 

zaniechaj. Walka – bezskuteczna w dodatku – z przyzwyczajeniem do pewnych potraw lub 

napojów, zabierałaby ci zbyt wiele sił, których potrzebujesz do powa niejszych celów. 

Od u ywek w rodzaju kawy, herbaty, tytoniu, musisz odró ni  narkotyki we wła ciwym 

znaczeniu, a wi c alkohol w ró nych postaciach, morfin , kokain  itp. Ju  samo to,  e 

u ywek potrzebuje organizm stale w mniej wi cej jednakowej ilo ci, a potrzebna ilo  

narkotyków wzrasta ci gle w miar  upływu czasu ich za ywania, wskazuje ci jakie 

niebezpiecze stwo zagra a ze strony tych drugich. Opanowuj  człowieka coraz 

wszechstronniej, niszcz  sił  woli, czyni  go wprost niezdatnym jako kandydata na ucznia 

tajemnego. Zwracam ci na to uwag , nie dlatego,  e ju  jeste  narkomanem – bo takich nie 

ma na " cie ce", lecz dlatego, aby  zdawał sobie spraw  z ujemnych nast pstw u ycia 

alkoholu lub narkotyków. Zna  je musisz, bo nieraz znajdziesz si  w sytuacjach – bardzo 

rzadkich – kiedy odpowiednia dawka alkoholu lub narkotyku b dzie konieczna po prostu jako 

lekarstwo. B dzie konieczna oczywi cie nie dla ciebie, lecz dla twych ciał, twych "zwierz t". 

Wiesz zapewne,  e konie wy cigowe dostaj  wino przed biegiem, a słonie rum po wykonaniu 

ci kiego zadania. Otó , podobnie i ty, w niektórych wypadkach, mo esz pobudzi  energi  

twych ciał odpowiednimi dawkami alkoholu, kofeiny itp. 

W jakich wypadkach takie  rodki podniecaj ce b d  na miejscu, os dzisz sam, gdy b dziesz 

ju  do  wysoko na  cie ce, teraz tylko zapami taj sobie jako rzecz sam  przez si  

zrozumiał ,  e te  rodki tylko wtedy mog  spełni  swe zadanie, wywiera  po dany wpływ 

na organizm, je eli ten organizm nie jest do nich przyzwyczajony przez stałe u ywanie. 

Zamiast ulega  nałogowi i dostarcza  organizmowi takich u ywek jak to ludzie najcz ciej 

background image

29 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

robi , ty b dziesz panował nad swymi ciałami, b dziesz im wydzielał stosowne dawki 

u ywek tylko w tych wypadkach, w których ty sam uznasz je za wskazane. 

Na podstawie tego, co ci przedstawiłem dotychczas, masz ju  zarys obrazu wyników, jakie ci 

przynios   wiczenia tajemne. Ale to jeszcze nie wszystko. To jest dopiero ta cz

 wyników, 

któr  mógłby  uzyska  i bez  wicze  w jodze nowoczesnej, tylko usiln  i wytrwał  prac  nad 

sob , nad przekształceniem charakteru i umysłu. Je eli zatem tak po dane wyniki mo na 

otrzyma  ju  prac  wiod c  niejako normalnymi torami, to tym wi cej masz prawo 

oczekiwa  od pracy – nie anormalnej – tylko ponadnormalnej, jak  s   wiczenia tajemne. 

Wyniki tej pracy ponad norm  wyrastaj  równie  ponad norm , ponad normalne zdolno ci 

człowieka. 

Ju  inspiracja, tłumaczona słusznie w naszym j zyku wyrazem "natchnienie" jest 

uzdolnieniem nadnormal-nym. Podobnym jest telepatia, chocia  rodzi si  coraz wi cej ludzi z 

wrodzonymi uzdolnieniami telepatycznymi. Wła ciwo ci mesmeryczne nie mog  by  

wrodzone, a rozwin  je potrafi tylko człowiek o ponadprzeci tnym poziomie etycznym. Ty 

jednak nab dziesz ich sam przez si . Do twej inspiracyjnej zdolno ci rozumienia my li ludzi 

otaczaj cych doł czy si  zdolno  odczuwania ich uczu  i nastrojów. Nie s d  jednak,  e taka 

znajomo  my li obcych lub uczu  mo e by   ródłem niedyskrecji. Na tej twojej zdolno ci 

nikt nie ucierpi, bo twój poziom moralny b dzie tak wysoki,  e nie pozwoli ci na  adn , 

najbłahsz  nawet ch tk  wykorzystania tej zdolno ci. 

Nikt – nawet w  arcie – nie dowie si  od ciebie ani odrobiny z tego, co wyczytasz w 

uczuciach lub my lach obcych. Ty sam nawet nauczysz si  nie wysnuwa  z nich  adnych 

wniosków dla ciebie. Gdyby  si  tego nie nauczył, to wady ludzkie, które spostrze esz, 

brzydkie my li i niskie uczucia, napawałyby ci  niech ci  do ludzi, obni ałyby twój dla nich 

szacunek i miło . Ty musisz dla wszystkich ludzi, dla dobrych i złych, rozumnych lub 

głupich, mie  sympati , miło  i wyrozumiało . Ułomno ci ich nie powinny ci  od nich 

odpycha , budzi  twego lekcewa enia, przeciwnie, musz  budzi  współczucie tym wi ksze i 

wi ksz  ch  pomocy. Zrozumiesz zreszt ,  e nie istnieje zło,  e nie ma ludzi złych, s  tylko 

bł dz cy, a bł dz  dlatego, bo nie wiedz . Grzech, to niewiedza (awidja, tamas), ale nie zło. 

Aryman i Lucyfer, to nie diabły, ani demony zło liwe. To pot gi, które nie s  złe same w 

sobie, a ludziom dopiero wtedy szkodliwe, gdy im ludzie ulegaj  w swej niewiedzy, zamiast 

korzysta  z ich mocy w celu post pu własnego. 

Najbardziej pon tn  dla ambitnych jest zwykle zdolno  jasnowidzenia we wszystkich jego 

formach. Uzyskasz j  i ty, a co wa niejsze, uzyskasz bez  adnych wysiłków rozwini cia jej w 

sobie. Zbudzisz j   wiczeniami zmierzaj cymi do całkiem innych celów. Otrzymasz j  

gotow  jako produkt uboczny, jako proste nast pstwo tego,  e zbudzisz do działania twe 

narz dy nadzmysłowe. Ju  podczas uprawiania pratjahary, poczn  ci si  pojawia  pierwsze 

imaginacje – o ile przebłysków ich nie zauwa ysz jeszcze wcze niej. B d  to mo e barwne 

plamy lub figury nie zwi zane z  adnym przedmiotem fizycznym. Stopniowo imaginacje te 

b d  si  stawa  coraz wyra niejsze, a  dojdzie do widzenia istot astralnych. Równie  twoje 

rozumienie my li obcych rozwinie si  stopniowo a  do widzenia my laków w ich barwach i 

kształtach, a potem do spostrzegania istot wy szych posiadaj cych tylko ciało my lowe jako 

najni sz  z powłok. O skarbach, które uzyskasz dzi ki Intuicji mówi  teraz byłoby 

przedwcze nie. Zdołasz je poj  i oceni  dopiero wtedy, gdy ich dost pisz. 

background image

30 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Rozwój ciała eterycznego i jego padm (lotosów, czakr) da ci, po pierwsze, przypominanie 

sobie coraz to dokładniejsze twoich prze y  we  nie, a potem zdolno  u ywania tego ciała 

niezale nie od ciała fizycznego. B dziesz mógł, podobnie jak media nowoczesne, wysuwa  

swe ciało eteryczne z fizycznego, porusza  nim przedmioty oddalone, materializowa  je 

widomie dla drugich. Ale tej zdolno ci nie zechcesz nigdy wykorzystywa  dla wzbudzenia 

czyjego  podziwu lub szacunku dla ciebie. U yjesz jej jednak zawsze, gdy spostrze esz 

prawdziw  tego konieczno , a wi c w chwilach niebezpiecze stwa czyjego  lub twojego, 

gdy ratunek zwykłymi  rodkami ludzkimi byłby niemo liwy lub spó niony. Twoja zdolno  

posługiwania si  ciałem eterycznym zapozna si  ponadto z przepi knym  wiatem istot 

eterycznych, które ciała fizycznego nie maj , a wi c ze  wiatem gnomów, skrzatów, rusałek i 

krasnoludków. 

Dodaj do tego zdolno  przechodzenia przez mury, wnikania we wn trze Ziemi i unoszenia 

si  w powietrzu, a w innych dziedzinach, zdolno  komunikowania si  z oddalonymi 

przyjaciółmi lub nawet Mistrzami, zdolno  obcowania z tymi, którzy jako tak zwani "zmarli" 

opu cili ju  równi  fizyczn , a b dziesz miał poj cie dlaczego Tantrikowie wymy lili sobie 

Hatha jog , aby chocia  w cz ci móc posi

 podobne zdolno ci bez wyrzekania si  swego 

materialistycznego  wiatopogl du. 

Pokusa wykorzystywania takich uzdolnie  w celach samolubnych jest rzeczywi cie wielka i 

zwi ksza si  ci gle wraz ze wzrostem tych uzdolnie . Dlatego te  i ty przygotuj si  na 

niebezpiecze stwa, na jakie nara a  ci  b d  te pokusy. Szczególnie gro n  jest tu "hala 

nauki", bo w niej dosłownie pod ka dym kwiatem w  si  czai. Wszak e jest to królestwo 

Lucyfera, władaj cego broni  tak pot n  jak rad as. On nas ju  raz skusił za czasów 

"rajskich", wi c ju  nam nie tak łatwo teraz wyzwoli  si  z jego władzy. A wyzwoli  si  

zdołasz wła nie oczyszczeniem si  tak starannym, aby w twej istocie nie pozostało ju  nic 

lucyferycznego. Dwóch władców nie mo e rz dzi  twymi ciałami. Je eli ma w nich 

zamieszka  Chrystus, musi Lucyfer ust pi . Oczywi cie, musi ust pi  przedtem Aryman, ale 

on ju  ust puje z ciebie, skoro " cie ka" ciebie poci ga. 

Jednak długotrwał  walk  musisz toczy , tym trudniejsz ,  e rozegra si  wewn trz ciebie, w 

gł bi twej istoty. B d  to do wiadczenia ci kie i tak ró norodne,  e wydadz  ci si  

niewyczerpanymi w swej pomysłowo ci. Jednym z takich przej  niechybnych jest 

wychodzenie na jaw wszystkiego, co w człowieku było dotychczas pokryte pokostem 

"kultury" i form towarzyskich. 

"Gdy czeladnik ma cho by jedn  wad  ukryt , wyjdzie ona na  wiatło dzienne podczas tych 

walk, cho by j  zatajał najtroskliwiej. Wyst pek wdziewa mask  najbardziej dla  kusz c , a 

nami tno ci  le opanowane  ci gaj  go w gł b poni enia psychicznego. Walka ta odbywa si  

tylko mi dzy wol  ucznia a jego natur  zwierz c , Karma za  zabrania mieszania si  w ni  

Aniołom lub Mistrzom, dopóki wynik walki nie b dzie znany. Wszelkie złe skłonno ci, 

najusilniej tajone, wyrosn  niechybnie, tak samo i dobre. Okazuje si  wtedy, kim jest ucze  

naprawd " (B). 

Dosłown  prawd  jest,  e w takiej walce nie pomo e ci nikt, dopóki wynik jej nie b dzie 

niew tpliwy. Nie wmiesza si  w ni  nikt po twej stronie, musisz j  stacza  samotnie, a na 

dobitk  w ciemno ci. Wszystkie moce ni sze podaj  sobie wówczas r ce, aby utrudni  

zwyci stwo. Ogarnia ci  ciemno  duchowa, nie widzisz przed sob  wyj cia, nie widzisz nad 

sob  opieki, a pod sob , nie widzisz gruntu, na którym mógłby  si  oprze . Za sob  natomiast 

background image

31 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

czujesz – nie widzisz –  e wszystko popycha ci  w t  przepa  za mion ,  e w ni  wpa  

musisz bez ratunku. Ze wszech stron wisz  nad tob  kl ski, nieszcz cia, choroby twoje lub 

twoich najbli szych, trudno ci materialne, gro ba utraty maj tku lub stanowiska, obni enie 

nieoczekiwane twego znaczenia, oszczerstwa uwłaczaj ce twej dobrej sławie, a do tego 

rozstrój nerwowy, zgry liwo , zniech cenie, zw tpienie w swe siły i we wszystko. Je eli 

mimo tego rozp tania si  wrogich mocy nie upadniesz, je eli zachowasz sił  i hart ducha, nie 

zw tpisz w siebie i w Mistrza, je eli nie poddasz si  rozpaczy, wszystkie te grozy wisz ce nad 

tob , zaczn  rozwiewa  si , jak chmury pod promieniami Sło ca. Zachwiane poło enie 

wyrówna si  samo przez si , choroby lub zgryzoty ust pi  i dopiero odetchniesz pełn  piersi . 

Poczujesz,  e przez cały czas tej udr ki Mistrz twój był przy tobie,  e  ledził ze współczuciem 

przebieg twych zmaga , ale nie ingerował w nie. Pozostawił ci  umy lnie w samotno ci, aby  

nie szukał oparcia w nikim i na niczym, tylko na sobie samym, aby  ani na chwil  nie stracił 

samodzielno ci i zaufania do własnej wytrwało ci. 

Takich okresów ciemno ci duchowej b dziesz miał cały szereg, coraz to gro niejszych i 

bardziej rozpaczliwych. Za ka dym razem ciemne moce  ciska  ci  b d  obr czami tak 

gniot cymi,  e znale  wyj cie z tej matni, b dzie ci si  wydawa  niemo liwo ci . Ale je eli 

wytrwasz, w zeł taki rozwikła si  sam przez si , w sposób naturalny i spostrze esz,  e tylko 

na skutek owej ciemno ci duchowej wyj cia nie widziałe . Jednak e i podczas tych walk 

rozpaczliwych i po nich pozostaniesz samotnym. B dziesz stale w takim stosunku do innych 

ludzi jak nauczyciel do dzieci. Jest w ród nich, kocha je, opiekuje si  nimi, ale to nie s  równe 

mu istoty. To osamotnienie b dzie ci towarzyszy  od pierwszych stopni  cie ki a  do jej 

ko ca. B dziesz je odczuwał bardzo dojmuj co, zanim pojmiesz,  e tak by  musi,  e wobec 

wszystkich ludzi, czy obcych czy najbli szych masz zachowywa  si  tak, jak wobec 

współtowarzyszy podró y w poci gu: jedni wsiadaj , drudzy wysiadaj  na stacjach 

po rednich, a ty nie wi esz si  z nikim; ka demu  yczysz dobrze, ka demu ch tnie 

pomo esz, ka demu wybaczysz wady i brak wychowania, ale te  ka dego  egnasz bez  alu, 

gdy wysiada. 

 

 

VI 

JAMA (OCZYSZCZANIE) 

Wiesz ju ,  e "Jama", pierwszy stopie   cie ki, obejmuje "pi  przykaza ", które uczniowie 

tajemni w Indiach musieli zachowywa  ju  przed wst pieniem na  cie k . Wiesz tak e,  e 

przykazania te, obowi zuj ce ich w swoim znaczeniu dosłownym, s  ju  dzi  dla nas 

przepisami moralno ci najelementarniejszej. Przejd  jednak kolejno ka de z tych przykaza  i 

zastanów si  nad wszystkim, co ono w sobie mie ci, a zobaczysz,  e nie s  tak proste, jak si  

wydaje. "Nie zabija " znaczy nie tylko nie u mierca  człowieka lub zwierz cia. Zabija  

mo na nie tylko w sposób dora ny, gwałtowny. Mo na tak e szkodzi  powoli, stopniowo i 

tym zabija . Ponadto, mo na zabija  nie tylko ciało fizyczne, lecz tak e astralne lub my lowe. 

Je eli budzisz w kim  uczucia szkodliwe lub my li niepokoj ce, je eli zachwiewasz jego 

ufno  w dobro i prawd , zabijasz go tak samo, jak wtedy, gdy mu dajesz prac  ponad siły, 

pokarm niedostateczny lub zapłat  zbyt nisk . Zabijasz go tak e iwtedy, gdy patrzysz biernie, 

jak kto  drugi mu szkodzi, chocia  masz moc zapobie enia temu. Zabijasz, wreszcie, i wtedy, 

gdy kr pujesz czyj  wolno  osobist , gdy nadu ywasz twej władzy nad kim  po to, aby go 

wbrew woli zmusi  do czego , co tobie, ale nie jemu, wydaje si  dobre dla niego. Nie 

background image

32 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

powiniene  oczywi cie wyci ga  tu wniosków zbyt skrajnych i mówi  np. "Nie b d  ratował 

ton cego, bo i mo e w jego poj ciu dobre jest, aby si  utopił". Je eli on naprawd  uwa a 

utopienie si  za dobre, to mimo twego ratunku, spróbuje si  topi  powtórnie, gdy ciebie nie 

b dzie w pobli u. Pami taj tak e,  e cz sto karma [Karma (te : karman) – "działanie, 

czynno " – okre la sum  wszelkich działa  jednostkowych w obecnym oraz w poprzednich 

wcieleniach, warunkuj c  byt istoty ludzkiej w przyszło ci (w kolejnych reinkarnacjach), zob. 

Mały słownik klasycznej my li indyjskiej, wyd. Semper, Warszawa, 1992 – przyp. red. 

"Zasada reinkarnacji wi e si  tak  ci le z zasad  karmy,  e jedna bez drugiej byłaby 

niezrozumiała i bezcelowa. Karma oznacza w sanskrycie działanie (od "kri" – działa ), a 

poniewa  wszelkie działanie ma pewne nast pstwa na mocy prawa przyczyny i skutku, karma 

oznacza tak e nast pstwo, skutek działania. Ka dy post pek człowieka czy to my l , mow  

czy uczynkiem, poci ga za sob  pewne skutki, nie tylko na zewn trz, lecz tak e dla niego. 

Je eli post pek był zły, zaszkodził oczywi cie drugiemu, a tak e samemu sprawcy zaszkodził 

przez to,  e "zwi zał" go z pokrzywdzonym,  e stworzył "win ", która musi by  odrobiona. 

Nie jest to jaka  "kara za winy", tylko proste nast pstwo post pku. Post pek mo e nie 

"szkodzi " nikomu drugiemu, a mimo to powoduje nast pstwo dla sprawcy." – zob. Józef 

witkowski: "Okultyzm i magia w  wietle parapsychologii", POLCZEK, Kraków, 1990.] 

obróci w niwecz tw  pomoc, ale ju  wiesz zapewne,  e dla ucznia tajemnego rozstrzygaj cy 

jest nie wynik, lecz intencja. Gdy bronisz kogo  pokrzywdzonego, ale obroni  go, mimo 

wszelkich ch ci nie zdołałe , to karma jego przeszkodziła twej obronie, ale ty nie masz 

grzechu przeciw przykazaniu, bo zrobiłe , co do ciebie nale ało. 

Drugie z przykaza  "nie kłama " obejmuje równie  znacznie wi cej, ni  si  przez to rozumie. 

Kłama  mo na nie tylko ustami, lecz tak e post pkami, a nawet my lami. Gdy udajesz,  e 

pracujesz, aby tylko zmyli  nadzór przeło onego, cho by on na ciebie nie patrzył, to kłamiesz 

tak samo, jak wtedy, gdy silisz si  na uprzejmo  wobec kogo , od kogo spodziewasz si  co  

uzyska . Gdy mówi c o kim , przemilczasz jego zalety, a wymieniasz tylko wady, kłamiesz 

tak samo, jakby  mówił o nim rzeczy nieprawdziwe, a wi c oszczerstwa. Wówczas zabijałby  

go tak samo, jak wtedy, gdy nie prostowałby  czyich  oszczerstw o nim, wiedz c,  e to 

oszczerstwa. Gdy my lisz o kim  nieprawdziwie, kłamiesz, bo wiesz ju ,  e my li to istoty, 

które  yj  i działaj . Te twoje my laki kłamliwe pójd  w  wiat, b d  przylegały do ludzi i 

pobudzały ich do my li podobnie kłamliwych. Tak samo kłamiesz, gdy my lisz 

nieprawdziwie nie o kim , lecz o czym ; gdy nie my lisz o tym zgodnie z tym, co wiesz, lecz 

przeciwnie. Kłamiesz, gdy zapatrujesz si  pesymistycznie na  ycie, gdy przypuszczasz 

wsz dzie złe nast pstwa, chocia  nie masz  adnej podstawy do tego. Kłamiesz wreszcie, gdy 

tw  bezczynno  motywujesz brakiem sił, podczas gdy czujesz,  e przy dobrej woli 

wykrzesałby  z siebie jeszcze dosy  sił. Znasz pewnie przysłowie: "Kto kłamie, ten kradnie". 

Dlatego drugie przykazanie wi e si   ci le z trzecim. Kradniesz nie tylko wtedy, gdy 

drugiemu co  zabierasz bez jego wiedzy, lecz i wtedy, gdy zatajasz przed nimi co , co mógłby 

zdoby , gdyby o tym wiedział. Milczenie mo e by  równie dobrze kradzie  jak i 

kłamstwem. Gdy czas przeznaczony na wypełnianie obowi zków, marnujesz na co  innego, 

kradniesz go równie jak kradniesz czas drugiemu, gdy go sw  osob  zajmujesz. Je eli 

natomiast spełniasz za kogo  jego obowi zek, przeszkadzasz mu tym w jego spełnieniu i 

kradniesz mu sposobno  do odrobienia cz ci jego karmy. Gdy sobie przypisujesz czyje  

zasługi, kradniesz mu je, pomimo  e on na tym nic mo e nie ucierpi. Gdy natomiast chciałby  

by  przesadnie altruistycznym i swoje zasługi przypisywa  komu  drugiemu, kradłby  je 

sobie, a jego nara ałby  na podejrzenie o kłamstwo. Nie działaj nigdy za kogo  innego i nie 

strój go w twoje piórka! Wszelka przesada jest grzechem. Kradniesz, je eli jako 

przemysłowiec wyzyskujesz prac  twych robotników lub jako bankier wyzyskujesz obce 

background image

33 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

pieni dze. Kradniesz jako kupiec, gdy zarabiasz, ile tylko zarobi  mo na, a nie tylko tyle, ile 

powinno wynosi  twoje wynagrodzenie za prac  w kupiectwie. Kradniesz jako Urz dnik, gdy 

przyjmujesz wynagrodzenie za czynno ci, za które ju  pobrałe  płac  od pracodawcy. 

Kradniesz jako nauczyciel, gdy zamiast uczy , zajmujesz twych wychowanków czym  innym, 

nie mówi c ju  o posługach dla siebie. Kradniesz jako polityk lub poseł, gdy zamiast dba  o 

sprawy twych wyborców, kierujesz nimi na swoj  korzy . Kradniesz wreszcie, gdy od 

kogokolwiek wymagasz dla siebie posług, którym sam sprostałby  bez uszczerbku dla twych 

obowi zków. 

Najbardziej zmieniło sw  tre  od czasów praindyjskich przykazanie czwarte. " y  bez 

wyuzda " łatwiej było niegdy  Indom, ni  nam dzisiaj. Mamy dzi  nie tylko nie znan  

dawniej ró norodno   rodków dogadzania zmysłom, lecz wysubtelnili my te zmysły do 

wysokiego poziomu. Tyto , kawa, herbata, ró ne rodzaje alkoholi, potrawy 

najwymy lniejsze, urz dzenia techniczne udogadniaj ce  ycie fizyczne, wszystko to jest 

przeciwne przykazaniu czwartemu. Nowoczesna technika wspiera przemysł i handel, aby 

ludziom stworzy  jak najwi cej potrzeb, poniewa  te potrzeby tworz  sens istnienia 

przemysłu i handlu. A od wszelkich potrzeb, które nie s  niezb dne, musisz by  wolny, bo 

one wła nie wi

 ci  do  ycia "tamasowego", zabieraj  ci niepotrzebnie tyle czasu i uwagi, 

e niewiele go zostaje na czynno ci potrzebne. 

Twoje  ycie powinno by  jak najprostsze, bez  adnych wymaga  zb dnych zarówno w 

urz dzeniu mieszkania jak i w wy ywieniu, odzie y i rozrywkach. Nie oznacza to bynajmniej 

ascetyzmu. Umartwianie siebie byłoby grzechem przeciw pierwszemu przykazaniu, a w 

dodatku byłoby ci przeszkod  w dalszych  wiczeniach. Dbaj o ciała swoje o tyle, o ile dba o 

konie wła ciciel. Daj im wszystko, czego im potrzeba, aby były zdrowe i silne, ale chro  je od 

rozwi zło ci. Gdy b dziesz czytał o asanie, znajdziesz jeszcze niektóre wskazówki z tym 

zwi zane. Teraz zapami taj tylko,  e przykazanie dotycz ce umiarkowania  yciowego odnosi 

si  nie tylko do twej osoby, lecz obejmuje i twych bli nich, którzy od ciebie zale  w 

jakimkolwiek stopniu. Zatem, grzechem b dzie dogadzanie twym najbli szym, rozpieszczanie 

ich, albo tzw. "miło  małpia", tak cz sto, niestety, napotykana u rodziców i wychowawców. 

Równocze nie zbytnia surowo  byłaby grzechem przeciw przykazaniu pierwszemu. Przeciw 

czwartemu – grzeszy  mo na równie  po rednio. 

Pi te przykazanie mo e ci si  wyda  niezrozumiałe, bo przecie , na pozór, nic nie mo e ci 

zaszkodzi , gdy przyjmiesz podarek dobrowolny. W poj ciu podarku mie ci si  jednak co  

niezasłu onego, a nic takiego ci si  nie nale y; ponadto obci a ci  karmicznie, bo wi e ci  z 

obdarowuj cym obowi zek odwzajemnienia. Otó , wła nie niezasłu ono  jest w tym 

przykazaniu rzecz  główn . Nie na samym tylko przyjmowaniu podarunków grzech polega. 

W równym stopniu grzechem jest po danie podarków,  yczenie ich sobie. B d  zawsze 

pewny i nie miej tu w tpliwo ci,  e tyle, ile jeste  wart, otrzymasz bezwarunkowo, ale ponad 

to nie  daj niczego. Z takich nadmiernych po da  rodzi si  chciwo  i zawi , a z tego 

powodu,  e si  nie spełniaj , rodzi si  niezadowolenie ze  wiata, uczucie krzywdy, niech  do 

ycia. Ty od wszelkich uczu  tego rodzaju masz si  oswobodzi , masz z nich oczy ci  swe 

ciało astralne. 

Nie oczekuj niczego ponad to, co ci si  sprawiedliwie nale y. Wi cej nie otrzymasz nigdy, 

raczej otrzymasz mniej, bo mo e sw  karm   ci gn łe  na siebie takie uszczuplenie. Gdy ci 

si  wydaje,  e powiniene  mie  lepsze ni  masz warunki  yciowe, pomy l najpierw o tym, 

czy potrafiłby  lepszym warunkom sprosta . Te lepsze warunki, to zarazem i ci sze 

background image

34 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

obowi zki. Je eli jeste  pewien,  e dorosłe  do lepszego stanowiska, to, przede wszystkim, na 

tym dotychczasowym wykonuj swe obowi zki jak najsumienniej, bo to mo e tylko pomost do 

wy szego, i tylko wtedy lepsze otrzymasz, je eli do ni szego oka esz si  odpowiednim. 

Przede wszystkim, nie w tp nigdy,  e je otrzymasz. Je eli pragniesz spełnienia, a my lisz 

ci gle o przeszkodach, sam tymi my lami powstrzymujesz spełnienie. Wszystko, czego ci 

naprawd  potrzeba, b dziesz mie , ale te  nic ponad to, co rzeczywi cie potrzebne, nic 

takiego, co tylko miłe lub wygodne. Gdy b dziesz na stopniach wy szych, przestaniesz ju  

pragn  czegokolwiek dla siebie. Teraz ucz si  tego, pozbywaj si  po da , kolejno, jednego 

po drugim, oczyszczaj z nich ciało astralne i my lowe. 

Zaczynasz teraz patrze  z innego punktu widzenia na te pi  przykaza , które na pierwszy 

rzut oka wydawały ci si  do  naiwne. Widzisz,  e da si  w nich pomie ci  i dekalog 

Moj eszowy i przykazania chrze cija skie, o ile s  zakazami biernymi, nie nakazami 

czynnymi. Do czynnych przyst pisz na stopniu nijamy, tu masz do  pracy przed sob , zanim 

tych pi  biernych przyswoisz swym ciałom. Widzisz ju , jak niesłychanie wiele obejmuje w 

sobie jama, owych skromnych pi  przykaza . Przejd  kolejno my l  wszystkie znane ci 

wady i usterki charakteru ludzkiego, a znajdziesz je bez wyj tku w tych przykazaniach. 

Bior c dla ułatwienia katechizm, pomie cisz bez trudno ci wymienione w nim "siedem 

grzechów głównych" w pi ciu zakazach jamy. Pycha jest naruszeniem zakazu pi tego i 

trzeciego, łakomstwo drugiego i czwartego, nieczysto  pierwszego i czwartego, zazdro  

pierwszego i pi tego, ob arstwo i pija stwo – pierwszego i czwartego, gniew – pierwszego, 

lenistwo trzeciego i czwartego. Je eli pójdziesz dalej w poszukiwaniach wad ludzkich, 

pomie cisz je równie  w zakazach nijamy. Sk pstwo np. powi esz z trzecim, zgry liwo  z 

trzecim, oszustwo z pierwszym i trzecim itd. 

Gdyby  nie był jeszcze dojrzały do  cie ki, szybko stałaby si  dla ciebie uci liwa 

konieczno  zajmowania si  na niej rzeczami tak niemiłymi jak wady i grzechy, zwłaszcza,  e 

samo słowo "grzech" jest ju  dla wielu ludzi tylko pust  nazw , bez  adnej tre ci. Ty jednak 

wiesz,  e nie jeste  bez grzechu, bo poczynasz ju  pozbywa  si  pychy i fałszywego 

mniemania o sobie. Rozumiesz tak e,  e musisz si  oczy ci  ju  nie z samych grzechów, lecz 

ze skłonno ci do nich w ogóle. Ciała twe maj  by  tak czyste, aby i bez twojego ci głego 

nadzoru nie groziła im mo liwo  popadni cia ponownie w który  z tych grzechów.  

Zastanów si  teraz nad tym, co nast pi, gdy ciała twe b d  ju  czyste, gdy usuniesz t  cał  

gór  niepotrzebnego  miecia, które ci zawadza. Oto, powstanie w nich bardzo wiele, miejsca 

wolnego na wbudowanie skłonno ci przeciwnych. Dotychczas wbudowa  ich nie mogłe , bo 

nie było gdzie. Wszelkie wolne miejsca były szczelnie zapełnione tym  mieciem. Usun wszy 

skłonno  do "zabijania", do szkodzenia, przestaniesz komukolwiek  le  yczy , a na to 

miejsce zaczniesz rozwija  miło  i sympati  do wszelkiego stworzenia. Usun wszy zdolno  

do kłamstwa, nie sprawisz nikomu przykro ci, nawet w  arcie; ponadto zaczniesz, w miejsce 

pychy, rozwija  skromno , pokor  i cze  dla ka dej istoty. Po wyplenieniu skłonno ci do 

"kradzie y" zdołasz dopiero zrozumie  swe obowi zki wy sze, swe zadanie ziemskie. 

Nauczysz si , na czym polega prawdziwe pomaganie twoim bli nim w .rozwoju.  ycie "bez 

wyuzda " da ci spokój nadzwyczajny i panowanie nad sob . Nie b dziesz ju  musiał 

"walczy " z  adnym ze swych ciał, bo b d  tak czyste,  e ich pop dy nie narusz  

przykazania. Wreszcie, pi ty zakaz, da ci ogromn  niezale no  od ludzi i od otoczenia, a 

ponadto ustrze e ci  przed szeregiem rozczarowa  i zawodów  yciowych. Nauczy ci  działa  

nie dla pewnego wyniku upatrzonego, lecz dla samego działania, cho by wynik był całkiem 

ró ny od zamierzonego lub nawet nie był wcale widoczny. Buddha-Dharma wymienia pi  sił 

background image

35 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

moralnych, które pot guj  si  przez wykonywanie wskaza  jamy: ufno  w siebie, 

wytrwało , czujno  (przytomno  umysłu), skupienie i kontrola nad sob . Siłom tym 

odpowiada pi  duchowych narz dów spostrzegania: wiara, zdolno  do czynu, gł boko  

my li, uwaga i roztropno . Stwierdzisz pó niej,  e tych narz dów duchowych jest nie pi , 

lecz siedem, na obecnym stopniu naszego rozwoju. 

Wiesz ju  wi c, od czego masz si  powstrzymywa  na stopniu jamy, z czego oczyszcza  swe 

ciała. Idzie teraz o sposób w jaki to wykona , a raczej wykonywa , bo oczyszczanie nie 

ko czy si  nigdy. Im bardziej mieszkanie wy szej ja ni oczy cisz, tym dotkliwiej razi  ci  

b d  pozostałe jeszcze drobne usterki, których dawniej, w stanie ogólnego zanieczyszczenia 

nawet nie mogłe  dostrzec. Sposoby i  rodki do tej pracy nad oczyszczeniem nastr czy ci 

ycie samo w obfito ci. 

Przyjmuj tylko ka de zdarzenie, które ci  spotyka jako sposobno  do nauczenia si  czego , a 

nie jako niezrozumiały przypadek. Gdy np. dotychczas zdarzało ci si  czeka  na co  lub na 

kogo , uwa ałe  to mo e za niepotrzebn  strat  czasu, niecierpliwiłe  si , a nawet gniewałe . 

Gdyby  wtedy zamiast bezmy lnie si  zło ci , opanował niecierpliwo , mógłby  podczas 

czekania nauczy  si  wielu rzeczy po ytecznych. Mógłby  spostrzec jak przykre jest czekanie 

i wysnu  z tego nauk , aby  w przyszło ci nikogo na takie czekanie, od ciebie zale ne, nie 

nara ał. Je eli musisz czeka  w ludzkim rozgwarze i tłoku, mo esz uprawia  w ród ludzi dwa 

wiczenia, bardzo potrzebne: jedno w pratjaharze, usiłuj c w tym gwarze nic nie czu  i nie 

słysze , nawet nie poddawa  si  falom rozdra nienia, które ci  otaczaj . Drugie w dharanie, 

rozmy laj c wtedy o czym  zupełnie innym, nie zwi zanym z otoczeniem. "Ka dy odruch 

zniecierpliwienia działa parali uj co, a nawet zabójczo na drzemi ce w człowieku zdolno ci 

wy sze" (C. 41). Przekonasz si  na wy szych stopniach, jak dosłownie prawdziwe jest to 

zdanie. Tej samej niecierpliwo ci musisz pozby  si  w zwi zku z wynikami twych  wicze . 

Rób wszystko, co potrzebne, ale nie pozwól sobie na niecierpliwo , gdyby ci si  wydawało, 

e za długo czekasz na przejawy jakich  wyników. Zniecierpliwieniem opó niasz je tylko, ale 

nie przy pieszasz. 

Nie pozwól sobie równie  nigdy na gniew z  adnych powodów. Gdy ci  kto  obrazi, a ty 

wpadniesz ,W gniew, to obrazisz go równie  i tylko zło powi k-iszysz. Je eli natomiast, 

pomy lisz sobie,  e ta obraza ;w niczym nie obni a twej warto ci, a obra aj cy działał tylko 

w chwili rozdra nienia lub pod wpływem swej głupoty, wówczas zdołasz o wiele bezstronniej 

oceni  przykro  jaka ci  spotkała i post pi  o wiele taktowniej. Nie mam tu na my li 

dosłownego wykonania nakazu Ewangelii: "Je eli ci kto wymierzy jeden policzek, nadstaw 

mu i drugi", lecz o zdolno  do tego. Zniewag  powiniene  przyj  tak spokojnie,  e 

zdołałby  znie  i drug , bez  lepego gniewu. Dopiero gdy taki spokój potrafisz zachowa , 

b dziesz mógł zareagowa  odpowiednio na zniewag  wzajemn : "Nie idzie tu o 

przyjmowanie bierne ka dej zniewagi, lecz o zachowanie si  tak, jakby si  było tylko 

sekundantem lub obro c  kogo  zniewa onego" (C. 42). 

Pomy lisz mo e,  e łatwo jest prawi  kazania teoretyczne o wstrzymywaniu si  od gniewu, 

ale trudniej je wykona , bo "człowiek ju  ma tak  natur ", a poza tym mylnie przypuszczasz, 

e swej natury – nawet gdyby taka była – zmieni  nie mo esz. Wszak jeste  uczniem 

tajemnym i wła nie masz przebudowa  twe ciała od podstaw, masz zupełnie zmieni  sw  

natur . A to si  uda, nie mów sobie tylko,  e si  nie da. Gdy czujesz,  e ci  gniew ogarnia, 

pomy l sobie w tej chwili: , jestem uczniem tajemnym", a nast pnie obiecaj sobie: "Ja b d  

si  zło cił, b d  szalał ze zło ci, ale nie zaraz, lecz dopiero za pi  minut, tymczasem za , 

background image

36 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

zachowam zupełn  równowag  umysłu". Taka obietnica, dana twemu ciału astralnemu, 

posłu y ci na to, aby to ciało w ryzach utrzyma : po owych pi ciu minutach zapewne ju  twe 

ciało astralne uspokoi si  na tyle,  e przestan  nim wstrz sa  fale gniewu, a wtedy zachowasz 

nad nim władz .  

"Do wad, które, równie jak gniew, powinno si  zwalcza , nale y trwo liwo , pró no , 

zabobonno  i uprzedzenia, nast pnie ciekawo , niepotrzebna  dza nowinek, ró nicowanie 

ludzi według stanowiska zewn trznego, rodu lub szczepu" (C. 42). Spójrz szczerze w gł b 

duszy, a spostrze esz,  e jeste  równocze nie tchórzliwy i zarozumiały, chocia  te dwie wady 

obok siebie s  głupstwem. Je eli  pró ny, je eli masz przesadne wyobra enie o sobie, to 

powiniene  by  nie trwo liwym, lecz wła nie zbyt pewnym siebie. Trwo y  si  mo esz tylko 

o co , czego nie jeste  całkiem pewny. 

Tchórzostwo jest cech  ludzi niskich moralnie, a ty ju  dorastasz do  cie ki, wi c tym 

gorliwiej wypleniaj w sobie resztki twej trwo liwo ci. Nie obawiaj si  niczego i nikogo, bo 

ty, to ja  wy sza, a tej nic uszkodzi  nie zdoła. Masz wchodzi  w  wiaty nad-zmysłowe, 

masz w nie wst powa  sam bez niczyjej pomocy i osłony, jak e wi c mógłby  si  w nich 

osta , gdy trwo y ci  ka da rzecz nieznana, nawet ka da mo liwo ? Paradoks,  e "nie ma 

nic straszniejszego ni  strach", zrozumiesz w całej doniosło ci, gdy zdołasz widzie  astralnie. 

Wtedy spostrze esz, jak pod wpływem trwogi kurczy si  i drga ciało astralne, jak  ciskaj  je 

ciasno obr cze "strachu zielonego", jak kr puj  w nim wszelk  swobod  ruchów. Przes dy i 

uprzedzenia uwa asz zapewne za balast, którego pozbyłe  si  ju  dawno. Czy jednak jeste  

pewny zupełnie,  e nie jest przes dem np. twoje poj cie o Sło cu jako o kuli ognistej, o 

kamieniach jako o przedmiotach martwych i nieruchomych, o elektryczno ci jako o "sile 

lepej" itd.? Spostrze esz tak e, i  przes dem jest, ja-koby  nie mógł unosi  si  w powietrzu 

wbrew "sile ci ko ci" lub  e czarnoksi nicy "nie istniej ". Podobnym przes dem jest,  e nie 

mo na my le  bez mózgu lub istnie  bez formy. 

Przes dem i uprzedzeniem jest tak e całe twe do wiadczenie  yciowe, je eli z nim 

przyst pujesz do oceniania rzeczy nowych, jeszcze ci nie znanych. Cały twój "rozum 

yciowy", cały balast twych do wiadcze  dotychczasowych, b dzie ci tylko przeszkod  w 

poznawaniu  wiatów nadzmysłowych, b dzie ci je zasłaniał lub przynajmniej zabarwiał 

fałszywie. Je eli do badania rzeczy nowej przyst pujesz z gotowym ju  s dem o niej, poznasz 

nie j  sam , lecz tylko ten twój s d o niej. Musisz do niej przyst pi  bez  adnego uprzedzenia, 

bez jakiegokolwiek z góry powzi tego mniemania. Je eli, zamierzaj c wznie  si  w 

powietrze, powiesz sobie ju  z góry,  e to sprzeciwia si  prawu ci ko ci, to uniemo liwisz 

sobie wzniesienie. 

Dziecko nie dlatego nauczy si  chodzi ,  e widzi, jak inni chodz , tylko dlatego,  e mu nikt 

nie powiedział, i  chodzenie jest dla niego niemo liwe. 

Uprzedzenia i przes dy to sugestie i autosugestie bardzo pot ne, a od nich musisz by  

wolny. Musisz nawet wypleni  w sobie zdolno  ulegania w ogóle sugestiom. Jako  wiczenie 

w tym wybierz sobie sugesti  tak wszechpot n  jak  jest "opinia publiczna". To or  

najdzielniejszy, którym włada nad lud mi Lucyfer. Wejd  w gł b siebie i zbadaj, czy  wolny 

od tych p t opinii publicznej, czy najzupełniej ci jest oboj tne mniemanie drugich o tobie. 

Zbadaj siebie tak e czy  ju  pozbył si  uprzedzenia, jakoby religia była przes dem. Jest to 

jedna z najpot niejszych sił moralnych, a przes dem jest tylko dla ludzi przes dnych. Gdy 

si  z niej "rzekomo wyzwol " pozbawiaj  si  sami jednej z władz duchowych, okaleczaj  si  

background image

37 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

dobrowolnie. Posiadanie wyrostka robaczkowego jest dla ludzi tak e przes dem, bo "bez 

niego  y  mo na" a jednak mi dzy uczniami tajemnymi nie ma takich, którzy mieliby 

wn trzno ci w taki sposób okaleczone. 

Ciekawo  jest wad , która zu ywa bardzo wiele sił duszy. Za mieca niepotrzebnie twe ciało 

eteryczne. Sam ju  zauwa yłe ,  e ciekawo  nowinek jest bezmy lna. Podobnie 

bezwarto ciowa jest ciekawo  w czytaniu. Gdy czytasz po to, aby tylko "wiedzie ", 

obci asz niepotrzebnie pami . Przykładem typowym jest lektura dzienników z której ju  po 

tygodniu nic nie wiesz. Podobnie bezwarto ciowa jest  dza wiedzy, je eli obci asz ni  

pami  mechanicznie. Z tych szczegółów, dat, cyfr i nazw nie b dziesz miał po ytku, 

podobnie jak z pokarmu niestrawionego, który tylko przeładowuje  oł dek. To czego si  

dowiadujesz, musisz sobie przyswoi , je eli ma mie  warto  istotn . Nie wystarczy 

wpakowa  to w mózg i w pami , lecz musisz to przetrawi  prac  my low . Wtedy dopiero 

stanie si  twym trwałym dorobkiem. Sama ciekawo  nowo ci powoduje tylko roztargnienie i 

płocho  my lenia, nie zgł bia niczego, tylko przeskakuje od przedmiotu do przedmiotu 

powoduj c powierzchowno  i płytko  s dów. 

Z własnego do wiadczenia wiesz jak cz sto ciekawo  staje si   ródłem ró nych grzechów. 

Gdy dowiesz si  o czym  nowym, nieraz zapragniesz to mie , chocia  poprzednio, nie znaj c 

tego, nie czułe  jego braku. St d si  rodzi chciwo  i  dza. Gdy dowiedziawszy si  o czym  

nowym, powtarzasz to innym nie stwierdziwszy prawdziwo ci, mo esz łatwo popełni  

kłamstwo, a nawet oszczerstwo. Dlatego te  bardzo wa n  dla ciebie jest sztuka milczenia. 

Dopóki czego  nie wypowiesz, masz to jeszcze w swej mocy, gdy z ust twych wyjdzie, tracisz 

nad tym władz . Masz prawo mówi  tylko to, co wydob dziesz z gł bi duszy jako dojrzałe do 

wypowiedzenia, a wi c przetrawione i opracowane w my lach, ponadto rozwa one 

gruntownie, czy ma by  wypowiedziane. 

Lepiej czego  nie powiedzie , ni  pó niej cofa  lub prostowa . Je eli mówisz, mów 

dokładnie i  ci le. Nie mnó  słów zbytecznych, ale nie sk p potrzebnych, aby  potem nie 

ałował,  e za mało powiedziałe . Zwłaszcza, wydaj c polecenia lub wskazówki, b d  jak 

naj-zwi lejszym ale i najdokładniejszym. Czasem jedno słówko opuszczone obraca w nico  

cał  czynno  polecon . Gdy opowiadasz, nie zaczynaj od ko ca, aby potem wróci  do 

pocz tku, ale nie zaczynaj tak e od "stworzenia  wiata", tylko od tego punktu, który jest dla 

cało ci opowiadania niezb dny. A przede wszystkim, nie "ubarwiaj" i nie wplataj szczegółów 

nie istniej cych. Jedno słówko zbyteczne mo e nada  całemu opowiadaniu cech  kłamstwa, a 

je eli mowa o człowieku, cech  oszczerstwa. Gdy kogo  pouczasz, nie przedstawiaj mu 

gotowych wniosków, lecz podaj mu tylko przesłanki, aby z nich własn  prac  my low  

doszedł do tego wniosku, jaki zamierzyłe . Gdy popracuje sam my l , zapami ta nauk  o 

wiele lepiej, ni  gdyby  j  podał w formie słów gotowych. 

Umiej milcze  nie tylko ustami, lecz i my l , gdy od kogo  odbierasz wiadomo ci. 

Przeciwstawiaj c mu swoje my li, nie mo esz zwróci  dokładnie uwagi na tre  tego, co on 

mówi, a wi c i to, czego si  dowiadujesz, straci na dokładno ci. Słuchaj c innej osoby, 

zamilknij zupełnie swymi my lami i uczuciami, bo one b d  ci utrudnia  zrozumienie tego, 

co ta osoba mówi. Sta  si  na chwil  ni , słuchaj c odczuwaj jej uczuciami i my l jej 

my lami. Wtedy potrafisz zrozumie  cudz  wypowied  tak dokładnie jak j  dana osoba sama 

rozumie, a mo e i jeszcze dokładniej. Tego milczenia swoim wn trzem nauczysz si  lepiej na 

stopniu pratja-hary, teraz wystarczy ci zrozumienie, jak bardzo jest ci to potrzebne. 

background image

38 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Tak samo, dopiero na wy szych stopniach, stanie si  dla ciebie mo liwe " ycie bez 

wyuzda ", bo wtedy twe ciała b d  tak oczyszczone,  e nie powstan  w nich  adne niskie 

dze. Wtedy zdołasz bez szkody dla siebie znie  to, co teraz byłoby "wyuzdaniem" lub 

cho by tylko dogadzaniem sobie. Wówczas napój najsmaczniejszy, potrawa najbardziej 

wykwintna, mieszkanie najwspanialsze i najwygodniejsze, rozkosz najbardziej upajaj ca, 

wszystko to przestanie by  dla ciebie pokus  do po dania tego pó niej na nowo. W chwili 

gdy sposobno ci si  nadarz , skorzystasz z nich ch tnie i z całym odczuciem ich wra e , ale 

bez wi zania si  nimi, bez ch ci powtarzania i bez uczucia braku, gdy min . Zanim do tego 

dojdziesz,  wicz si  w umiarkowaniu i w znoszeniu bez przykro ci jakiegokolwiek braku. 

Dopiero wtedy b dziesz miał wszystko, gdy ci przestanie dolega  to,  e nie masz. 

O przykazaniu pi tym wiesz ju ,  e nie tylko zabrania łapówek", lecz oczekiwania 

jakichkolwiek zamierzonych przez ciebie wyników.  wicz si  w tym, aby nie powstał w tobie 

ani cie  uczucia rozczarowania, gdy wynik twej pracy nie jest taki, jak sobie obiecywałe . 

Bezwarto ciow  zatem b dzie twoja praca dopóty, dopóki nie przestaniesz po da  nawet 

uczucia zadowolenia z jej spełnienia. Gdy cieszysz si  po spełnieniu uczynku dobrego, sam 

obni asz jego warto , bo budzisz w sobie pró no . 

Uczynki dobre nie s  zasług , tylko powinno ci  i nic ci si  za nie nie nale y. Cieszy  si  z 

nich byłoby tak  sam  naiwno ci , jak cieszy  si  wypełnienia obowi zków, które przecie  

zobowi załe  si  wypełnia . A gdy cieszysz si  z nich dlatego, bo widzisz,  e inni swoich nie 

wypełniaj , to budzisz nie tylko pró no , ale grzeszysz przeciwko nakazowi drugiemu i 

trzeciemu, bo nie mo esz wiedzie , czy oni nie wypełniliby ich równie dobrze jak ty, gdyby 

byli w twoich warunkach. 

Nazwiesz to mo e wymaganiem zbyt wysokim, ale zwa ,  e  cie ka tajemna prowadzi ponad 

poziom człowieczy, zatem wymaga słusznie od uczniów wła ciwo ci ponadludzkich. 

Przytocz  ci przykład, na którym zmierzysz wysoko  tych wymaga . Nakaz trzeci zabrania 

kłama , ale nie nakazuje prostowa  za wszelk  cen  kłamstw obcych. Na dalszych stopniach 

b dziesz si  wprawiał w tym, aby słuchaj c mów nielogicznych, a nawet wprost bł dnych, 

umie  wobec nich zachowa  si  zupełnie milcz co, nawet nie pomy le  przy tym,  e ty to 

wiesz lepiej. A ju  wprost grzechem byłoby odczu  przy tym zadowolenie lub dum ,  e ty to 

wiesz lepiej. 

 

VII 

NIJAMA (NABYWANIE CNÓT) 

Uprawianie jamy miało za cel oczy ci  twe ciała z przeszkadzaj cych zanieczyszcze . 

Usuwaj c je robisz wolne miejsce dla wbudowania w twe ciała zalet, które uprzednio nie 

mogły si  w nich zmie ci . Wiesz ju ,  e nijama obejmuje "szatsampatti", czyli sze  cnót 

zdefiniowanych  ci le jeszcze za czasów  ankaraczarji. Podobnie, jak w przypadku pi ciu 

przykaza  jamy, tak i poj cie sze ciu cnót rozszerzyło si  znacznie od czasów 

staroindyjskich. 

Pierwsze z tego "sze ciostopniowego przygotowania" nosi nazw  "szama" i obejmuje 

kontrol  nad my lami. Idzie o to, aby  o ka dej my li swojej wiedział,  e ona jest i co robi; 

inaczej mówi c, aby  nie dopuszczał do powstawania my li pod wiadomych. Dotychczas 

background image

39 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

zdarzało ci si  bardzo cz sto,  e w czasie, gdy miałe  czym  zaj t  uwag , my l twoja 

pracowała w całkiem innym kierunku, a mało kiedy u wiadamiałe  sobie potem przebieg tej 

my li. Obserwuj c siebie uwa nie, spostrze esz, jak cz sto podczas czytania, pisania, nawet 

liczenia, my lisz równocze nie o czym  zupełnie innym. Nawet podczas my lenia o czym  z 

uwag , biegnie druga my l pod wiadomie w innym kierunku. 

Z takich my li pod wiadomych rodz  si  owe niewytłumaczone na pozór, nastroje 

przygn bienia i zgry -liwo ci, bo my li tych nie kontrolujesz, wi c bez przeszkody dochodz  

do pesymistycznych nielogiczno ci. Ró ne pokusy cz sto maj  równie   ródło w takich 

my lach niekontrolowanych, bo zanim si  spostrze esz, my l taka wzbudzi ju  współdrganie 

w ciele astralnym, a ono nast pnie zadziała dalej w dół a  do ciała fizycznego. 

Albowiem naprzód przychodzi proste pomy lenie, potem  ywe wyobra enie, potem 

upodobanie, potem wyst pne poruszenie serca, na koniec przyzwolenie" (E. 80). A to "proste 

pomy lenie" bywa cz sto pod wiadome, nie wiesz nawet,  e takie pomy lenie ju  w tobie 

powstało, a spostrzegasz si  dopiero, gdy pokusa ju  rozkołysze twoje ciało astralne. 

Drugim zadaniem, równie wa nym, jest kontrolowanie my li pod wzgl dem ich "wieku". 

Zwyczajni ludzie, zwłaszcza tzw. "praktyczni", bywaj  bardzo wygodni. Zamiast tworzy  

nowe my li, posługuj  si  z upodobaniem my lami dawnymi, wydobytymi z lamusa 

pami ciowego, nawet nie własnymi, lecz wpojonymi im jeszcze na ławie szkolnej lub 

zaczerpni tymi w ogóle sk d  z zewn trz. Takie my li gotowe, tylko od wie one w mózgu na 

nowo, rzadko kiedy dadz  si  dostosowa   ci le do rzeczy nowych. Dlatego te  takie 

"praktyczne" my lenie jest, co najmniej, bardzo zacofane, je eli nie wprost bł dne. A od tego 

musisz by  wolny. W  wiatach nadzmysłowych b dziesz napotykał ci gle zjawiska 

najzupełniej nowe, do których nie dorosło twoje dawne my lenie, wydobyte ze starych 

zasobów. Je eli zatem obserwujesz jakiekolwiek zdarzenie lub zjawisko, uwa aj pilnie, czy 

poj cie o nim urabiasz sobie nowymi my lami, wła nie wydobytymi z przedmiotu 

obserwowanego, czy te  wpadasz w nałóg dotychczasowy i operujesz my lami gotowymi z 

twych do wiadcze  dawniejszych. 

Trzecim zadaniem jest umiej tno  odró niania nie tylko my li starych od  wie ych, lecz 

tak e my li własnych od obcych. Zapewne nie zwracałe  na to dotychczas uwagi, ile my li 

bierzesz z zewn trz, bez kontrolowania ich warto ci. W tym roju my laków, który owija 

chmur  twe ciało my lowe, stosunkowo niewiele mie ci si  "inspiracji" warto ciowych, bo 

wiesz ju ,  e obce my li, to inspiracje, bez wzgl du na ich warto . "Równe przyci ga 

równe", zatem otaczaj  ci  my li dorównuj ce swym poziomem twoim my lom. Gdy 

oczy cisz swe ciało my lowe, przerzedzi si  ten obłok my laków, które ci  dotychczas 

otaczały, bo my li wysokie s  stosunkowo rzadsze. Wysokie drgania twego oczyszczonego 

ciała my lowego b d  odtr ca  wszelkie ni sze my laki, podobnie jak widełki stroikowe 

odtr caj  zbli one do nich przedmioty. Dopiero wtedy twoje inspiracje zaczn  przybiera  na 

warto ci, zasługiwa  na miano natchnie  prawdziwych. Wówczas b d  pochodzi  ju  nie od 

ludzi zwyczajnych, lecz od Mistrzów lub od innych wzniosłych Istot hierarchii duchowej. 

Czwartym zadaniem jest kontrola logiczno ci my lenia. Nie wystarczy my le  pod wiadomie, 

a u wiadomi  sobie tylko wniosek ko cowy. Powiniene  zanalizowa  krytycznie cały ła cuch 

my lowy, zbada , czy jego ogniwa wi

 si  ze sob  logicznie, sprawdzi , czy nie ma w nim 

przerw lub przeskoków, a zwłaszcza skontrolowa  czy nie wł czaj  si  do ła cucha 

wnioskowania jakie  my li zabł kane z zewn trz. Wtedy b dziesz mógł mie  gwarancj ,  e 

background image

40 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

cały ła cuch my lowy zbudowałe  prawidłowo, a zatem wniosek ostateczny musi by  

logiczny. W ten sposób dojdziesz do my lenia naprawd  "zdrowego", a takie zdrowe ciało 

my lowe b dzie oddziaływało uzdrawiaj co na twe ciała ni sze. 

Drugim z sze ciu "przygotowa " jest dama czyli kontrola nad post pkami. Nie idzie tu od 

razu o post pki doniosłe, ale, przede wszystkim, o te mniej wa ne, które wła nie najłatwiej 

uchodz  twej kontroli. Zwa , ile to ruchów wykonujesz nie wiadomie. Id c machasz r kami 

lub kiwasz głow , siedz c bawisz si  palcami lub pierwszym lepszym przedmiotem, który ci 

w r ce wpadnie. Czynisz to bezmy lnie, a całkiem niepotrzebnie. Marnujesz na to wiele 

energii ciała eterycznego, któr  mógłby  spo ytkowa  owocniej. Przypatrz si  sobie, a 

spostrze esz,  e ty nawet chodzi  nie umiesz. Id c uderzasz o chodnik obcasami tak mocno, 

jakby  go miał rozbi  lub posuwasz si  po nim, jakby nogi twe miały go oszlifowa  obuwiem. 

W dodatku niesiesz bez potrzeby r kawiczki lub ci k  lask , któr  si  nie podpierasz, tylko 

uderzasz ni  z całym skupieniem o kamienie chodnika. Bez tych przedmiotów nie wyszedłby  

na ulic , ale pakunek półkilowy ju  by ci ci ył, wi c ka esz go ze sklepu dostarczy  sobie do 

domu. Wychodz c z domu, zamykasz drzwi bezmy lnie, a potem w połowie drogi wracasz, 

bo nie wiesz, czy zamkn łe  drzwi czy zostawiłe  otwarte. Jedz c czytasz lub rozmawiasz z 

tak  uwag ,  e potem nie wiesz, co zjadłe , ile zjadłe  i czy w ogóle ju  jadłe . Pisz c list 

przypominasz sobie dopiero po jego zaklejeniu,  e wła ciwie napisałe  o wszystkim innym, 

tylko nie o tym, co było celem twego listu. 

Otó , takie wypadki – i tysi ce podobnych – nie powinny si  zdarza  uczniowi tajemnemu. 

Ka da czynno , czy to drobna, czy wa na musi mie  swe umotywowanie logiczne, w 

przeciwnym razie byłaby niepotrzebna. Ponadto, ka da powinna wynika  logicznie z 

poprzedniej. Je eli idziesz na przechadzk , aby u y  powietrza, nielogiczne byłoby 

kierowanie si  w ludne dzielnice miasta. Słuchaj c koncertu, nie zyskasz nic z niego, je eli 

b dziesz wówczas my lał o swych interesach lub rozmawiał z s siadk . Udaj c si  w podró  

kilkugodzinn , nie masz po co zabiera  ze sob  zapasów  ywno ci. Maj c do załatwienia 

jedn  spraw  zaraz, a drug  bez ograniczenia terminu, nie zaczynaj od tej drugiej, bo mo e ci 

potem zabrakn  czasu na pierwsz . Chowaj c przedmioty do szaf lub szuflad, zwró  uwag  

na to, gdzie je kładziesz. Gdyby  to czynił bezmy lnie, nie tylko nie znalazłby  ich potem, 

lecz na dodatek poprzewracałby  inne przedmioty, o których jeszcze pami tasz, gdzie le , a 

potem musiałby  szuka  i tamtych. 

Układaj c je, popełniałby  nielogiczno , kład c na spodzie te, których cz sto potrzebujesz, a 

na wierzchu mniej u ywane. Wszystko to s  rzeczy zrozumiałe wprawdzie same przez si , a 

jednak przyznasz sam sobie,  e nie zawsze trzymałe  si  tu najprostszej logiki. Do kontroli 

post pków nale y zatem układanie czynno ci w pewnym porz dku logicznym, aby jedna z 

drugiej wynikała, a nie sprzeciwiała si  jej lub j  niweczyła.  wicz c si  w tym starannie, 

dopiero spostrze esz, ile to czynno ci musiałe  wykonywa  bez potrzeby, bo unikn łby  ich 

przy odrobinie uwagi i zastanowienia. Wówczas ocenisz, ile czasu i energii na nie 

marnowałe . 

Uparama jako trzecie przygotowanie, zawiera w sobie, przede wszystkim, wytrwało  w 

utrzymywaniu si  na swej drodze  yciowej, a nast pnie liczenie si  z rzeczywistymi 

warunkami tej drogi. Mo na to okre li  jednym słowem: obowi zkowo . Je eli podj łe  si  

czego  z pełn   wiadomo ci, to jest ju  twój obowi zek i masz go wykonywa  z cał  

sumienno ci . Zanim przyjmiesz na siebie nowe zobowi zanie oblicz dokładnie czy sprostasz 

mu, a przede wszystkim, czy to potrzebne. Podejmuj c si  lekkomy lnie nowych 

background image

41 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

obowi zków, mógłby  dla nich zaniedbywa  dawniejsze, mo e wa niejsze od nowych. 

Oczywi cie,  e wszelka zmiana jest miła i przyjemnie byłoby co pewien czas zmienia  swe 

obowi zki, swe czynno ci ni  wykonywa  ci gle te same. Ale obowi zki spełniasz nie po to, 

aby ci było przyjemnie, lecz po to, aby  był na  wiecie potrzebny. Nie robi c nic, byłby  

paso ytem, trutniem, zabierałby  tylko miejsce innym na  wiecie. Je eli s dzisz,  e gdyby  

miał swobod  wyboru, potrafiłby  wybra  sobie obowi zki o wiele bardziej odpowiadaj ce 

twym zdolno ciom i korzystniejsze dla bli nich, to po prostu blu -nisz, bo przypisujesz sobie 

rozum wi kszy ni  tym wzniosłym Istotom, które rz dz  zarówno  wiatem jak i tob . 

Gdyby  był naprawd  zdatny do innych obowi zków, otrzymałby  je niew tpliwie. Spełniaj 

zatem twe dotychczasowe obowi zki z cał  miło ci  i dokładno ci , aby  wykazał tym,  e 

potrafisz wykonywa  ka de. Wtedy dopiero do innych doro niesz. Nie uwa aj jednak twych 

obowi zków za przymus, za niewol . Wykonuj c je nie strój miny galernika. Wszak nikt ci  

do nich nie zmuszał, wzi łe  je na siebie sam, z cał   wiadomo ci  tego,  e przyjmujesz je po 

to, aby je wypełnia . Skoro dobrowolnie je na siebie przyj łe , mógłby  je z własnej ch ci 

porzuci , nawet dzi , natychmiast. Jednak, przyj wszy je na siebie, przyj łe  te  ich 

nast pstwa. Porzucaj c, poniesiesz te  konsekwencje tego porzucenia. Masz wolny wybór i 

zupełn  swobod , nikt ci  tu nie ponagla, ani w tym, ani w tamtym kierunku. 

Zastanów si  jednak powa nie i zajrzyj w gł b duszy, a zobaczysz to, czego by  chciał 

naprawd . Chciałby , aby mo na było porzuci  obowi zki i by kto inny, a nie ty, ponosił 

nast pstwa tego porzucenia. Tak si  jednak nie godzi post powa , zabrania ci tego twoje 

sumienie. A wi c, sumienie chce czego innego, a ty czego innego. Jeste  w niezgodzie z 

sumieniem. St d wynika niech  do obowi zków. Bo jeste  w niezgodzie nie ty, tylko twoja 

ja  ni sza, twe ciała. One nie lubi  obowi zków, wolałyby zabaw  i przyjemno ci. A nie 

lubi  dlatego, bo jeszcze nie s  oczyszczone, jeszcze w nich tkwi egoizm, zarozumiało , całe 

góry tego  miecia, które masz dzi ki wykonywaniu zalece  jamy usun . 

Tutaj, w uparamie, idzie o co  innego. Masz nie usuwa , lecz wbudowywa . Masz wbudowa  

w sw  natur  to stałe i silne prze wiadczenie,  e ty nic nie musisz. Jeste  istot  woln  i 

swobodn  najzupełniej. Masz zawsze i wsz dzie niczym nie skr powany wybór. Mo esz w 

ka dej chwili post pi  w sposób wprost przeciwny ni  dotychczas, a je eli tak nie 

post pujesz, to tylko dlatego,  e sam nie chcesz. A nie chcesz dlatego, bo my lisz ju  o tyle 

logicznie,  e nie oczekujesz, aby mo na było wybra  sam  przyczyn , bez skutków. Wolisz 

zatem te, a nie inne, nast pstwa. 

Je eli spotykaj  ci  przykro ci lub cierpienia, które pozornie nie s  nast pstwami tych 

obowi zków, jako wprost z nimi nie zwi zane, to zauwa ,  e wła nie dlatego wybrałe  te, a 

nie inne obowi zki, aby móc przy nich odcierpie  owe przykro ci. Wybrałe  je mo e nie 

wczoraj i nie przed rokiem, ale sam je wybrałe  na pewno. Wiesz ju  tyle o reinkarnacji i o 

karmie, aby poj ,  e te warunki, w których teraz  yjesz wybrałe  sobie przed swym obecnym 

wcieleniem. Czy wybrałe  sam czy przez Lipika [Wg  ródeł ezoterycznych: Lipika 

(Lipikowie) s  to Władcy Karmy zbudowani z kosmicznych eterów. Duchy Uniwersum. 

Zob.: Alice Bailey: A Treatise on Cosmic Fire. ("Traktat o Ogniu Kosmicznym" – masz. 

powielony) – przyp. red.], to rzecz oboj tna, bo wybór odbywał si  na równiach arupa, na 

których nie jeste  czym  innym ni  Lipika. Patrz c z tego punktu widzenia na swe zadania 

yciowe, b dziesz układał je zgodnie z celami rozwoju, zarówno własnego, jak całej 

ludzko ci. Zrozumiawszy swój cel, b dziesz do  d ył wytrwale, bez zniech cania si  i 

background image

42 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

zbaczania z drogi obranej dla uzyskania jakich  ubocznych celów lub unikni cia przeszkód i 

konieczno ci ich przezwyci ania. 

"Dobrze jest,  e do wiadczamy niekiedy przykro ci i przeciwno ci, albowiem one cz stokro  

budz  serce w człowieku, przypominaj c mu,  e jest na wygnaniu i  e przeto nie ma pokłada  

nadziei w  adnej rzeczy tego  wiata" (E. 75). 

Titiksza opiera si  wła nie na takim zrozumieniu swych zada   yciowych i na wynikaj cej 

st d cierpliwo ci w znoszeniu niepowodze  i przykro ci. Obejmuje nadto tolerancj  wobec 

wszystkich ludzi i stworze . O tej wyrozumiało ci dla bli nich mówi si  wiele, ale rozumie 

si  pod ni  cz ciej pobła liwo  i słabo  ni  tolerancj . W swoim otoczeniu masz ludzi 

ró nych: złych i dobrych, głupich i rozumnych. Jednych nie znosisz, drugich lubisz, chocia  

wiesz ju ,  e nie ma ludzi złych ani głupich, a s  tylko bł dz cy, bo nie wiedz  ["Je li chcesz, 

aby ci  drudzy znosili, zno  drugich. Patrz, jak ci jeszcze daleko do owej prawdziwej miło ci 

i pokory, która na nikogo nie umie si  gniewa  albo obrusza , jeno na siebie. Niewielka to 

rzecz, umie  obcowa  z dobrymi i łagodnymi: to bowiem z przyrodzenia wszystkim si  

podoba; bo ka dy lubi spokój i bardziej miłuje tych, którzy si  z nim zgadzaj " (...) (E. 146)]. 

Gdyby ci jednak powiedziano,  e jutro wszyscy wyjad  do Ameryki i nie wiadomo czy 

wróc , to zachowałby  si  całkiem inaczej wobec tych ludzi, z którymi si  stykasz. Byłby  

bardziej wyrozumiały dla ich bł dów i słabostek, nie  dałby  od nich, aby byli takimi, jakimi 

ty chciałby  ich mie , nie kierowałby  si  wobec nich tak bardzo swymi upodobaniami i 

niech ciami. A przede wszystkim, nie czułby  si  tak osobi cie ura ony przez lada drobiazg 

lub słówko z ich strony. Powiedziałby  sobie: "Jutro ju  si  z nimi rozstan  i mo e nigdy ich 

nie zobacz " i łatwiej przebaczyłby  im te drobnostki, których im teraz wybaczy  nie mo esz. 

Zdobyłby  si  na znacznie wi cej serdeczno ci i współczucia dla nich i starałby  si  

szczerzej, aby nie by  dla nich przykrym. Niejedn  przysług , której im wy wiadczy  dzi  ci 

si  "nie chce", bo mo esz jutro, wy wiadczyłby  im zaraz, nim odjad , aby zachowali dobr  

pami  o tobie. O ile  gorliwiej wykonywałby  to wszystko, gdyby ci powiedziano,  e oni ju  

jutro umr . Nawet dla twego wroga znienawidzonego wykrzesałby  iskierk  sympatii i 

pojednania. Przecie  nie mo esz wiedzie , czy który  z nich nie umrze do jutra. Zostaniesz 

wówczas z wiecznym wyrzutem w duszy,  e  si  z nim nie pojednał, nie wybaczył mu uraz i 

nie naprawił krzywd, jakie mu dawniej wyrz dzałe . Titiksza wła nie  da od ciebie, aby  

wobec wszystkich współludzi zachowywał si  zawsze tak, jakby  widział ich po raz ostami, 

jakby jutro mieli z pewno ci  umrze . Postaraj si  przemy le  to w duszy jak naj ywiej i 

przyswój to sobie jako zasad  post powania z lud mi w  yciu. Natomiast wobec rzeczy 

zachowaj si  w sposób nieco odmienny. Zachowuj si  wobec nich tak, jakby  ty miał jutro 

umrze . Przez to one przestan  by  dla ciebie tak niesłychanie wa ne i cenne, tak warte 

posiadania, tak zazdro nie bronione, aby ich kto inny nie u ywał. Podobnie zachowuj si  

wobec zdarze , wobec rozczarowa  lub przykro ci. Zniesiesz je o wiele łatwiej, gdy 

pomy lisz,  e one jutro ju  si  sko cz . Nie b dziesz miał nawet ochoty  ali  si  na nie 

komukolwiek, aby nie wyda  si  mu tak marnym i niecierpliwym w chwilach ostatnich. 

Pi t  w grupie sze ciu przygotowa  jest  raddha czyli wiara i ufno  w siebie. Nie ma to 

jednak nic wspólnego ze zbytni  pewno ci  siebie jak  cechuj  si  ludzie zarozumiali lub 

bezczelni.  raddh  nosi si  w sobie, nie na sobie. Na zewn trz nikt jej nie spostrzega, bo ona 

odnosi si  do zdarze , nie do ludzi. Wspomniałem ci ju ,  e na " cie ce" b dziesz stawał oko 

w oko ze zdarzeniami dotychczas ci nie znanymi, a b dziesz stawał sam, bez niczyjej opieki 

lub ochrony. Jak e wi c wytrzymałby  je, skoro wobec zdarze  codziennych, dobrze ci 

znanych rozumem i do wiadczeniem  yciowym, tracisz ufno  w siebie? 

background image

43 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Sam wiesz, jak marne s  czasem przeszkody lub przeciwno ci, które odbieraj  ci ufno  w 

siebie, zniech caj  do dalszych prób. Jednak e nawet dziesi tki i setki niepowodze  nie 

powinny ci  zra a  do prób ponownych. Jedynym powodem do zaprzestania dalszych 

wysiłków powinno by  tylko prze wiadczenie,  e na drodze wybranej nie jest mo liwe 

osi gni cie celu i to dla nikogo, nie tylko dla ciebie jednego. Zapami taj przy tym zdanie  w. 

Augustyna: "Potuerunt hi et hae, cur non tu Augustine?" ("Mog  inni, dlaczego nie ty, 

Augustynie?"). Je eli inni mogli doj  do celu t  drog , to dlaczegó  i ty miałby  nie doj ? 

Przecie  masz i  w  lady Mistrza, a jak e pój  zdołasz, skoro potykasz si  ju  przed 

progiem? Jak e ma Mistrz poda  ci r k  pomocn , skoro tracisz ufno  w ni , skoro nawet 

tracisz wiar  w istnienie tej r ki? 

Rzecz prosta,  e te pot gi, które chciałyby ci  zatrzyma  na ziemi, w swym panowaniu, b d  

wszelkimi sposobami zaciemniały i podwa ały w tobie wiar  w Mistrza i ufno  we własne 

siły. To s  wła nie te okresy ciemno ci duchowej, o której ci wspominałem. W nich b dzie ci 

si  wydawa ,  e cała wiedza tajemna ze swymi naukami o Mistrzach i o siłach wy szych w 

człowieku, to brednie lub obł d, szydz cy ze zdrowego rozs dku,  e droga, któr  idziesz nie 

wiedzie do  wiatła, lecz prosto w jak  ciemno  bezdenn . Je eli wówczas stracisz wiar  w 

Mistrza, przestanie on istnie  dla ciebie naprawd . Gdy stracisz wiar  we własne siły, stracisz 

i te siły, a wówczas staniesz si  łupem rozpaczy lub obł du. Dlatego to tak niezb dna jest 

samokontrola my li, jako pierwsze z przygotowa . Ciemno  duchow  mog  podsyca  tylko 

twe my li stare, pochodz ce jeszcze z czasów przed twym wst pieniem na  cie k . One to 

przeszkadzaj  ci wierzy  w co  nowego dlatego tylko,  e jest to sprzeczne z nimi. 

Dlatego te , nie b d  zbyt po pieszny w s dach, a zwłaszcza w zaprzeczaniu. Gdy słyszysz 

lub czytasz o czym  odmiennym od twych dotychczasowych poj  lub do wiadcze , nie mów 

pochopnie,  e to nieprawda lub,  e to istnie  nie mo e. Wstrzymaj si  ze swym s dem, aby  

go potem nie musiał poprawia . B d  jednak zawsze gotów zmieni  swój s d bez  alu, gdy 

tylko przekonasz si ,  e był mylny. Inaczej mówi c, pozb d  si  uporu w my lach, bo upór, 

to zacofanie. Taki upór miewaj  zwykle ludzie, gdy mówi ,  e "zasady" nie pozwalaj  im 

zmieni  zdania. Zwłaszcza wobec rzeczy nowych, nie upieraj si  przy swych "zasadach" 

starych, lecz b d  zdolny wyrobi  sobie poj cia całkiem nowe, tym rzeczom odpowiednie. 

Szóstym, ostatnim przygotowaniem jest samadhana, równowaga wewn trzna, co oczywi cie 

nie jest równoznaczne z wewn trzn  oboj tno ci . Stoicyzm polega wła nie na oboj tno ci 

wobec wra e  przykrych i miłych, zmierza zatem do pewnego przyt pienia wra liwo ci. 

Samadhana natomiast, jest jednym z przygotowa , nie mo e zatem by  jego brakiem, a wi c 

np. brakiem wra liwo ci. Stopnie  cie ki b d  rozwija  w tobie wra liwo  we wszystkich 

kierunkach. Czym innym jest jednak odczuwanie wra e , a czym innym poddawanie si  

wra eniom. Mamy na my li osi gni cie tego, aby  odczuwaj c wra enia, zarówno 

najsilniejsze jak i najsubtelniejsze, umiał nie ulega   adnemu z nich, nie dał si  im opanowa . 

Powiniene  stale zachowywa  pełn  władz  nad oddziaływaniem wra e  na ciebie, nie da  

si  im nigdy wytr ci  z równowagi. 

Gdy ci  spotkała rado  wielka, oddawałe  si  jej bez pami ci i bez miary, po prostu "nie 

posiadałe  si " z rado ci, jak to si  słusznie okre la. Gdy natomiast spotkało ci  

niepowodzenie lub bole , wpadałe  od razu w bezdenn  rozpacz. Otó , od takich wyskoków 

i wybuchów masz si  odzwyczai , masz si  zawsze "posiada ", nigdy siebie nie traci . ¬le 

wiadczyłyby o twej równowadze wewn trznej takie ci głe wahania, takie przeskoki od 

rado ci do rozpaczy, od optymizmu do pesymizmu. Wiesz,  e nie idzie tu o zoboj tnienie. 

background image

44 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Wolno ci odczuwa  rado  i smutek, a nawet potrzeba, aby  je odczuwał jak naj ywiej, bo z 

tego odczuwania ukształtuj  ci si  i dojrzej  narz dy duszy. Idzie o to, aby  nie wpadał w nie 

bez miary, nie ton ł w nich całkiem, nie tracił w nich siebie i zdrowego s du o rzeczach. 

Poddaj c si  takim wahaniom, zu ywałby  niepotrzebnie wiele energii duszy na te gwałtowne 

drgania twego ciała astralnego, a tej energii potrzebujesz do wa niejszych celów. Jest to tak 

samo, jakby  maj c pisa  wzi ł r k  ogromny zamach i ugodził w papier piórem tak silnie,  e 

zostałby przebity, natomiast do pisania wystarczy znacznie mniej energii. Zatem oszcz dzaj 

siły duszy tak samo, jak oszcz dzasz siły fizyczne, bo to, co zaoszcz dzisz da ci zwi kszenie 

twej warto ci ponad ludzk  przeci tno . Siły te b d  ci bardzo potrzebne w chwilach 

niebezpiecze stwa lub za mienia duchowego, w chwilach nieszcz

 lub zawodów, aby  pod 

ich brzemieniem nie upadał, nie tracił wiary w swe siły. Masz teraz lepsze wyobra enie o 

tym, czym jest szatsampatti. Nie wyczerpuje ona jednak zakresu twych zada  na stopniu 

nijamy, bowiem to "sze ciostopniowe przygotowanie", a wiec cała szatsampatti razem, 

tworzy dopiero jedn  z czterech cnót, które masz wbudowa  w twe ciała. Cnoty te, znane w 

szkołach tajemnych, tak e pod mianem czterech kwalifikacji, s  nast puj ce: 1. viveka, 

rozró nianie rzeczy trwałych od znikomych, 2. viraga, moc nie dbaj ca o wyniki stara , 3. 

szatsampatti – znane ci ju  sze ciostopniowe przygotowanie i 4. mumukszu – d enie do 

wyzwolenia [Wyzwolenie (ind. moksza, muktu): "zbawienie", osi gni cie stanu wiecznej 

szcz liwo ci (ananda), wolnego od zmian,  mierci i narodzin, oswobodzenie z "koła 

narodzin i  mierci" (sansara). Zob. Mały słownik klasycznej my li indyjskiej, wyd. Semper, 

Warszawa, 1992 – przyp. red.]. Przy wyliczaniu stopni  cie ki nie było potrzeby ich 

wymienia , spostrze esz sam, jak te "kwalifikacje" s  zbie ne z zadaniami jamy i nijamy, 

które poznałe  dotychczas. 

Najwi cej szczególnych stara  wymaga viveka. Dobrym do niej przygotowaniem jest takie 

zachowanie wobec ludzi, jakby oni ju  nazajutrz mieli umrze , a wobec rzeczy takie, jakby  

ty sam miał umrze  jutro. Zachowuj c odpowiedni dystans, łatwiej dostrze esz to, co w 

ludziach i rzeczach jest przemijaj ce, a co ma znaczenie trwałe. Zaczniesz wówczas 

pojmowa ,  e słowa, a nawet post pki twych bli nich, to szczegóły przemijaj ce, chwilowe, 

bez trwałego znaczenia, a wa ne s  w nich tylko ich skłonno ci, ich uzdolnienia, ich linie, po 

których id , a raczej tylko same kierunki tych linii. 

.Człowiek bez wykształcenia, który w słowach nieudolnych i post pkach szorstkich, ujawnia 

sw  prawo  charakteru i altruizm, b dzie dla ciebie warto ciowy, bo jego prawo  i miło  

do ludzi, to linia, po której idzie, a brak wykształcenia i szorstko  w zachowaniu si , to tylko 

szczegóły przemijaj ce, bez trwałego znaczenia. Staniesz si  natomiast całkowicie oboj tny 

na czyje  stanowisko społeczne, wpływy, maj tek, ogład  towarzysk , nawet zasób 

wykształcenia ksi kowego. Nie zwiod  ci  słówka pochlebne lub pi knie brzmi ce frazesy, 

je eli pod nimi wyczujesz fałsz, egoizm, interesowno , bo u takiego człowieka nie 

dopatrzysz si   adnej linii  yciowej lub, co gorsza, ujrzysz lini  wyra nie w dół biegn c . 

Nawet działalno  społeczna, praca naukowa lub twórczo  artystyczna znajdzie twe uznanie 

wtedy tylko, gdy dany człowiek uprawia j  nie z pobudek egoistycznych, bo rozstrzygaj ce w 

twym warto ciowaniu b d  zawsze same pobudki, a nie to, jakimi  rodkami s  

urzeczywistniane. 

Podobny sprawdzian zastosujesz do przedmiotów, do zjawisk natury i do zdarze . Patrz c na 

kwiat, zauwa ysz w nim to, co jest trwałe, a wi c kwitni cie, d enie do rozwoju, i odró nisz 

od rzeczy tak znikomych jak jego kształt szczególny, barwa, liczba płatków itp. Ogl daj c las, 

background image

45 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

podkre lisz jego cechy trwałe takie jak: ochrona przed wiatrem, mieszkanie dla ptactwa i 

zwierzyny, zbiornik o ywczego powietrza, i odró nisz od cech przemijaj cych jak jego wiek, 

drzewostan, warto  opałowa lub budulcowa itd. Rozmy laj c o wojnie, pominiesz jej stosy 

trupów, zniszczenie mienia i przesuni cie granic politycznych, ale zwrócisz uwag  na zmian  

formy rz dów po wojnie, objawy bohaterstwa jednych wojsk wobec tchórzliwego egoizmu 

drugich, rozwój  mierciono nej techniki, zasady układów pokojowych. Rzecz tak powszednia 

jak np. lampa, odkryje ci sw  warto  dla nauki, pracy, komunikacji, bezpiecze stwa, a nie 

zaprz tnie ci uwagi szczegółami tak znikomymi jak jej warto  w pieni dzu, nawet 

artystyczna, materiał o wietleniowy, wygodna konstrukcja lub zalety dla zdrowia. 

Viraga opiera si  na wynikach twych  wicze  w Karma jodze. W poprzednim rozdziale 

znalazłe  wskazówki,  e najzupełniej oboj tne powinno by  dla ciebie to, czy wynik twych 

czynno ci odpowiada oczekiwanemu. Teraz masz pój  jeszcze dalej. Oboj tne powinno ci 

by  jeszcze to nawet, czy zamiary twe w ogóle zdołasz wprowadzi  w czyn, nie mówi c ju  o 

owocach tego czynu. Gdy wst pisz na  cie k , zdarza  ci si  b dzie coraz cz ciej,  e 

czynno ciom, nawet najprostszym i najłatwiejszym, b dzie stawa  na przeszkodzie jakie  

zadanie niespodziewane i pilne, dla którego b dziesz musiał zaplanowan  czynno  odło y  

na pó niej. B dzie dosłownie tak,  e ilekro  powiesz sobie: "Teraz zajm  si  tym a tym" ju  

przed zacz ciem pojawi si  konieczno  zaj cia si  czym  innym. Nie b dziesz mógł czyni  

tego, co chcesz, lecz co  całkiem innego, nieoczekiwanego i nieprzewidzianego. 

Takie sposobno ci zsyła ci Mistrz, aby  mógł uprawia  virag , a zarazem sprawdza , jak 

daleko posun łe  si  naprzód w oczyszczaniu si  ze zniecierpliwienia. Pocz tkowo nie b dzie 

ci łatwo zwalczy  zniecierpliwienie gdy np. wła nie wychodzisz z domu w pilnej sprawie, a 

w drzwiach zast puje ci drog  go , którego musisz przyj . Nawet najbłahsze drobnostki 

b d  ci  uczyły viragi. Gdy sobie powiesz: "Teraz b d  czytał" wła nie po otwarciu ksi ki 

b dziesz musiał oderwa  si  od niej, aby załatwi  jak  piln  spraw  lub wykona  czynno , 

której wcale nie przewidywałe . Gdy uło ysz si  w łó ku do snu, aby rozkoszowa  si  

spokojnym wypoczynkiem, b dziesz musiał wsta , nawet kilkakrotnie, zanim wreszcie 

poło ysz si  spokojnie, rozmy laj c o tym, ile to rzeczy nieprzewidzianych mo e si  mie ci  

"mi dzy ustami a brzegiem pucharu". Taki los b dzie ci si  wydawał prawdziwym 

utrapieniem, ale tylko dopóty, dopóki nie zaczniesz reagowa  na krzy owanie twych planów 

z niezm conym spokojem, bez cienia niecierpliwo ci. Dopiero wówczas odzyskasz swobod  

działania, chocia  od czasu do czasu ponowi  si  jeszcze takie próby, aby  mógł sprawdzi , 

czy nawyk niecierpliwienia si  z byle powodu nie wkradł si  w dusz  na nowo. 

Trzeci  kwalifikacj  tworzy znana ci ju  szatsampatti, a czwart  jest mumukszu. Wyraz ten 

bł dnie tłumaczono jako "pragnienie wyzwolenia" lub "t sknot  do nirwany", chocia  

znacznie pro ciej byłoby przetłumaczy  jako "d enie do wybawienia". Mumukszu była dla 

pradawnych uczniów tajemnych rzeczywi cie t sknot  do nirwany, bo wiesz ju ,  e 

Praindowie  wie o t  nirwan  opu cili i czuli si   le w skr powaniu ziemskim. Jednak dla 

nas, ludzi współczesnych, zbawienie nie polega na samolubnym uciekaniu z Ziemi, lecz na 

zł czeniu si  z Chrystusem. To zjednoczenie si  jest naszym ideałem, aby my mogli z cał  

wewn trzn  szczero ci  mówi : "Nie moja, ale Twoja niech si  dzieje wola!". Je eli zatem, 

mumukszu ma oznacza  "pragnienie wyzwolenia", to wyzwolenie b dzie si  odnosiło do 

naszej ja ni ni szej. Masz si  wyzwoli  z p t twych ciał ni szych, oswobodzi  si  od ich 

władzy, pragn  tego oswobodzenia. Tego wła nie pragn łe  i dlatego szukałe  wst pu na 

cie k . To pragnienie utrzymuj w sobie  ywe i piel gnuj starannie, bo ono dodaje ci sił do 

wspinania si  po stopniach stromych i trudnych. 

background image

46 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Gdy dojdziesz a  tam, na szczyt, do Chrystusa, b dziesz oswobodzony. Ciała twe b d  

wówczas nie władcami twoimi, lecz narz dziami posłusznymi i sprawnymi, którymi b dziesz 

si  posługiwał przy współpracy nad post pem ludzko ci, nad jej zbawieniem. Nie b dziesz 

t sknił do uciekania z Ziemi, lecz do pracy na niej, zostaniesz czeladnikiem Chrystusowym. 

Rzecz prosta,  e nie oznacza to przywi zania si  do dóbr ziemskich. B dziesz wówczas ju  na 

tym stopniu, na którym nie wi e ci  nikt i nic. B dziesz oswobodzony. Wszystko, co masz, 

b dziesz oddawał na usługi ludzko ci, dla jej dobra. Sam dla siebie niczego nie zapragniesz i 

wła nie dlatego b dziesz miał do rozporz dzenia  rodki najpot niejsze, jakie mo e mie  

mocarz najwi kszy  wiata, aby  tych  rodków mógł dla  wiata u ywa . 

Na stopniu nijamy masz przed sob  wbudowanie całkiem nowych wła ciwo ci na miejsce 

tego  miecia, które usuwasz dzi ki uprawianiu jamy. Rzecz prosta,  e z tym wbudowaniem 

nie b dziesz zwlekał a  do zupełnego oczyszczenia, zwłaszcza  e ono nie ko czy si  nigdy, 

lecz w miar  jak b dzie przybywa  opró nionego i oczyszczonego miejsca, b dziesz w nie 

wstawiał stopniowo nowe własno ci. Dostrze esz wtedy,  e stopnie  cie ki nie id  kolejno po 

sobie, lecz biegn  równolegle obok siebie, tylko pocz tek ich jest kolejny. Na dalszych 

stopniach spostrze esz to jeszcze wyra niej. 

 

VIII 

ASANA (POSTAWA  YCIOWA) 

Niemowl  dlatego najpierw uczy si  siedzie , potem sta , a na ko cu chodzi , bo do tych 

pozycji ciała dostosowuje swoje ciała niewidzialne. Taki porz dek koLejny w układaniu ciała 

przy  wiczeniach b dziesz musiał zachowa  i ty, aby  wiczenia odbywały si  prawidłowo. 

Dla Indów pozycja ciała podczas  wicze  była warunkiem bardzo szczegółowo 

opracowanym, bo ciała te wdziewali na siebie dopiero od niedawna. Przepisy najbardziej 

drobiazgowe opracowała materialistyczna Hatha joga i np. dla pranajamy stworzyła a  66 

ró nych pozycji ciała: 32 asany, 24 mudry i 10 kumbhak. Rad a joga nie przywi zywała 

takiej wagi do ciała fizycznego, przepisywała zatem pozycj  ciała swobodn  na tyle, aby 

mo na j  było zachowa  bez zmiany przez czas dłu szy. Jedynym warunkiem było takie 

uło enie ciała, aby głowa, szyja i kr gosłup tworzyły lini  prost , potrzebn  dla 

niezakłóconego przepływu pr dów eterycznych. Lini  prost  zachowaj i ty w układzie ciała 

podczas pratjahary, dharany, dhjany i samadhi. Pocz tkowo uprawiaj te  wiczenia w pozycji 

poziomej, uło ywszy si  jak najwygodniej, pó niej mo esz przej  do pozycji pionowej, 

siedz c prosto lub stoj c. 

Warunki asany nie ograniczaj  si  jednak tylko do układu ciała. Nazwa ta oznacza w 

sanskrycie "postaw ", zatem postaw  nie tylko cielesn , lecz tak e psychiczn  lub duchow . 

Nawet postawa cielesna, to nie tylko sam układ ciała, lecz tak e stan jego zdrowia, jego 

nastrój, jego sprawno , wreszcie warunki jego otoczenia. Na nic ci si  nie przyda 

najstaranniej uło ona pozycja, je eli  oł dek masz obci ony trudno strawnymi potrawami 

lub je eli wła nie cierpisz na jak  chorob  lub dolegliwo , cho by tak niewinn  jak katar 

albo wreszcie je li jeste  wyczerpany nadmiern  prac . Tak samo nie poprawi sytuacji układ 

ciała, je eli jeste  rozdra niony, przygn biony lub zaniepokojony. Bezwarto ciowe b dzie 

tak e układanie ciała, je eli nie jeste  pewien, czy za minut  nie przeszkodzi ci kto  lub co  

pilnego. Do  wicze  zatem potrzebny jest, oprócz warunków fizycznych, tak e odpowiedni 

nastrój i otoczenie. 

background image

47 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Wiesz ju ,  e w Hatha jodze "jama" zawiera oczyszczenie si , lecz nie wewn trzne, a cielesne 

i obejmuje przepisy tak dla nas proste jak codzienne mycie si , płukanie gardła i nosa, 

czyszczenie z bów, opró nianie i utrzymywanie w sprawno ci jelit itp. To wszystko 

wykonujesz i bez znajomo ci jogi, tylko na podstawie przyzwyczaje  nabytych ju  w 

dzieci stwie. Przypomn  ci tylko w tym miejscu,  e taka higiena ciała nie jest czym , ponad 

co mógłby  czu  si  "wy szym", bo nie wolno ci jej zaniedbywa , ani nie docenia . Mo e 

niektóre z tych wskaza  zarzuciłe  jako zbyteczne, ale przywró  je w  yciu codziennym, a 

zauwa ysz jak s  po yteczne. Wska  ci tylko dwa, mo e lekcewa one przez ciebie. Myj c 

si  rano, nabierz na dło  wody i wci gnij jaw oba nozdrza jak tylko mo esz najgł biej, aby 

wypłuka  wn trze jamy nosowej. Uchroni ci  to od kataru, a głosowi nada d wi czno  i 

czysto . Tak samo szklanka zwykłej wody stawiana co dzie  wieczorem przy łó ku, a 

wypijana rano nie od razu, lecz ły kami co minut , podwy szy sprawno  twych jelit tak,  e 

rodki apteczne nie b d  ci potrzebne. Wiesz zapewne jak jest wskazane mycie wieczorem, 

przynajmniej r k, je eli nie całego ciała, a to nie z powodu czysto ci po cieli, lecz przede 

wszystkim, aby uwolni  ciało od przyczepionych do niego cz steczek eterycznych tych ludzi i 

przedmiotów, z którymi przez cały dzie  si  stykałe . 

Wiesz ju ,  e prawdziwy "ty", to twoja ja  wy sza, nie s  zatem tob  twe ciała: ani 

eteryczne, ani astralne, ani nawet my lowe, a tym bardziej – ciało fizyczne. Musisz wi c 

wobec twych ciał zaj  postaw  podpowiadaj c  uczniowi tajemnemu. Ciało fizyczne to 

tylko mechanizm, silnik, któremu siły nap dowej u ycza ciało eteryczne. Ciało astralne, to 

stworzenie  ywe i maj ce własny organizm i własne pop dy, ale to równie  jeszcze nie ty. 

Nawet ciało my lowe, to tak e nie ty, tylko twoja maszyna do my lenia, a wi c do 

porównywania i s dzenia. Te ciała nadzmysłowe, to twoje zwierz ta, które – gdy chcesz – 

zaprz gasz do twego wozu (ciała fizycznego), aby porusza  si  i działa  na równi ziemskiej. 

Ustosunkowuj si  zatem tak do twych ciał, jak wła ciciel do swych zwierz t. Nie mów – i nie 

my l nigdy – "boli mnie" lub "jestem zm czony, zły, smutny", bo to nie ty czujesz ból, 

zm czenie, smutek. To one je czuj , twoje ciała, twoje zwierz ta. Dbaj o nie tylko tyle, ile 

dba o swe konie rozumny wła ciciel: daj im  ywno , spoczynek, staraj si  o utrzymanie ich 

w czysto ci i na siłach, ale nie wypuszczaj nigdy z r k cugli władzy nad nimi.  miałby  si  z 

takiego je d ca, który mimo cugli w r kach jedzie nie tam, gdzie on chce, lecz tam, dok d go 

ko  ponosi. Ciała twe musz  by  tak "uje d one", aby nigdy nie poniosły ci  w kierunku 

przez ciebie nie zamierzonym. One nie ponios  ci , gdy w tobie b d  miały pana nad sob . 

Mówi c lub my l c o nich mów zawsze: "ono jest głodne" lub "ono si  cieszy". Ty za , 

prawdziwy ty, nie czujesz nigdy ani głodu, ani uciechy, jeste  zawsze tylko bezstronnym 

wiadkiem tego,  e one głoduj  lub si  ciesz . Zachowuj c tak  postaw  wobec twych ciał, 

zdołasz o wiele łatwiej znie  ich dolegliwo ci, bo wszak e mniej dolega to, co boli kogo  

innego, ni  to, co boli ciebie osobi cie. A ciebie – twoj  ja  wy sz  – nie mo e przecie  

bole  z b, ani nie mo e cieszy  zarobek pieni ny w przedsi biorstwie. 

Warunki otoczenia nie zawsze s  od ciebie zale ne. Je eli jednak mo esz mie  na nie wpływ 

do pewnego stopnia, to wybierz sobie do  wicze  miejsce chronione przed gwarem i ruchem, 

nie nara one na ci głe zmiany o wietlenia i w miar  mo liwo ci wolne od obcych 

przedmiotów. Najlepsza jest do tego mała przestrze , nie wypełniona niczym prócz sofy lub 

le anki. Dobrze jest, je eli da si  przyciemni   wiatło, wystrzegaj si  jednak, przynajmniej w 

pocz tkach, ciemno ci zupełnej, bo lubi  j  tylko duchy ciemne, a przede wszystkim, zwa aj, 

aby do niej nie wchodził nikt prócz ciebie, idzie bowiem o stworzenie w tym pomieszczeniu 

background image

48 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

aury jak najczystszej i najspokojniejszej. Nawet ty sam tam nie wchod , je eli jeste  

wzburzony, przygn biony lub chory. Uwa aj to miejsce za swoje sanktuarium. 

Z tego nie wynika,  e niemo liwe s  dla ciebie  wiczenia tajemne, je eli warunki nie 

pozwalaj  ci na wydzielenie takiego sanktuarium dla siebie. Jest ono tylko dogodne, ale nie 

jest niezb dne ["Kto umie post powa  według wewn trznych natchnie , a na zewn trzne 

rzeczy mało uwa a, temu wszelkie miejsce i wszelki czas dobre s  do  wicze ..." (E. 141) – 

przyp. J.A.S.]. Nawet w warunkach najskromniejszych mo esz z powodzeniem uprawia  

wiczenia, je eli tylko b dziesz szczerze chciał, a nie korzystał z ka dej niedogodno ci, aby 

si  od nich wymawia . Co dzie  wieczorem przed za ni ciem lub rano tu  po obudzeniu, 

znajdziesz woln  chwil  na  wiczenia. Wystarczy 5 minut dziennie, a tych kilka minut 

mo esz po wi ci  bez uszczerbku dla obowi zków, cho by najliczniejszych. Ponadto, zdarz  

ci si  w toku zaj  codziennych chwile odpoczynku lub oczekiwania na co , które mo esz 

równie  wykorzysta  na  wiczenia. Je eli spacerujesz, to rób to z dala od hałasu i ruchu 

przechodniów, najlepiej w ogrodzie lub na polach, a tam znajdziesz spokój i cisz  nie tylko na 

wytchnienie, lecz tak e i na skupienie do  wicze . Ciało fizyczne i mózg nie bior  udziału w 

wiczeniach wy szych stopni, b d  to zatem dla nich okresy całkowitego wypoczynku. 

Postaw  duchow  przygotowujesz sobie dzi ki wykonywaniu zalece  jamy i namy. Jednak 

psułby  sobie postaw  duchow , gdyby  to, co wiesz z nauki tajemnej, zachowywał sobie 

tylko na czas  wicze , a podczas codziennych zaj  posługiwał si  tymi samymi torami 

my lowymi, które miałe  dawniej wspólne z przeci tnymi lud mi. 

Jako ucze  tajemny powiniene  wobec wszystkiego, co ci  ycie przynosi, zachowa  postaw  

całkiem inn  ni  zwyczajny człowiek. Sposób, w jaki tworzysz sobie poj cia, nawet o 

rzeczach najpowszedniejszych, ma by  całkiem inny od dotychczasowego. Ka de poj cie, 

jakie sobie tworzysz o rzeczy, musi ci o niej mówi  co  okre lonego, co , co ma znaczenie, z 

czego mógłby  wysnuwa  logiczne wnioski. Tymczasem tworzyłe  cz sto poj cia, które nie 

mówiły ci nic, były pustymi nazwami. Teraz wystrzegaj si  przyswajania sobie takich nazw 

pustych, nie zawieraj cych  adnej tre ci dla ciebie, bo nie zbadałe  ich istoty; nie szafuj nimi 

w my lach ani w słowach. Zauwa ysz jak cz sto ludzie rzucaj  na prawo i lewo takimi 

słowami jak: histeria, linotyp, modernizm, radiograf, popularno , bałagan itp., nie maj c 

poj cia, czy i jaka jest tre  tych słów. Wystrzegaj si  tak e przypatrywania si  ró nym 

rzeczom bezmy lnie, tylko dla nasycenia wzroku lub zaspokojenia ciekawo ci. Na nic si  nie 

zda patrzenie tylko po to, aby "widzie ". Patrz po to, aby "wiedzie ", aby wzbogaci  swe 

poj cia. Odpowiedni  postaw  zachowuj równie  w chwilach podejmowania postanowie . 

Nawet w sprawach małej wagi nie bierz si  do działania bez rozwa enia przedtem potrzeby i 

celu tego działania. Do czego ci  nie skłania  adna rozumna motywacja, tego zaniechaj. Nie 

pozwalaj sobie równie  na podejmowanie działania pod wpływem wra e  lub nastrojów 

chwilowych. Nie znaczy to jednak,  e zalecam ci wahanie i namy lanie si  bez ko ca. 

Szybko  decyzji nie znajduje si  w stosunku odwrotnie proporcjonalnym do jej motywacji. 

B dziesz nawet coraz cz ciej znajdował si  w sytuacjach, których pomy lne rozwi zanie 

zale y wła nie od decyzji natychmiastowych, w których ka da zwłoka byłaby ju  utrat  

korzystnej sposobno ci, jaka ju  si  nie powtórzy. 

Tak samo powinna si  ró ni  twoja postawa w mówieniu od postawy dotychczasowej. Ka de 

twoje słowo niech ma wag  odpowiedni , bo wiesz,  e tracisz nad nim władz , gdy je 

wypowiesz. Dlatego te  bezwarto ciowe s  dla ciebie zwykłe rozmowy towarzyskie, w 

których przeskakuje si  setki razy z przedmiotu na przedmiot, w których dotyka si  tematów 

tylko "po łebkach" bez zgł bienia ich, bez zostawienia nawet czasu na zastanowienie si  nad 

background image

49 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

nimi. Nie unikaj jednak takich płytkich towarzystw, bo w nich masz sposobno  do poznania, 

jak ludzie my l  zazwyczaj, a nieraz mo esz im si  przyda  rzuciwszy w rozmowie jakie  

ziarno my li gł bszej, które padnie im w dusze i kiedy , pó niej, wykiełkuje. Strze  si  przy 

tym tonu mentorskiego lub zachowania si  takiego, jakby  ty wszystko lepiej wiedział i tylko 

pobła liwie innych słuchał. 

Twoja postawa w działaniu przede wszystkim powinna si  Uczy  z warunkami otoczenia. 

Działania dostosuj, je eli to mo liwe, do uwarunkowa  otoczenia, a wystrzegaj si  działa  

przeciw otoczeniu. Byłoby bł dne, gdyby  np. w towarzystwie ludzi zajmuj cych si  prac  

umysłow  chciał odbywa   wiczenia w grze na fortepianie lub uczył si  gło no recytacji. 

Podobnie byłoby niewła ciwe, gdyby  oczekiwał,  e ucisz  si  wszyscy wokół ciebie, 

poniewa  ty chcesz np. spa  o niezwykłej porze. Niezr czne byłoby np. wej cie do winiarni i 

wygłaszanie do pij cych wykładów o szkodliwo ci alkoholu. Znacznie wi cej pomo e ci w 

tym harmonizowaniu własnych działa  z otoczeniem twój wrodzony takt, ni  setki 

przykładów. Streszcza si  to w prostej wskazówce: działaj zawsze w stosownym miejscu i w 

stosownej porze. 

Podobn  postaw  zajmiesz wobec całego  ycia. Uwa aj  ycie nie za szereg cierpie , a tym 

bardziej nie za szereg osobistych satysfakcji, lecz za szkoł , w której jeste  po to, aby nauczy  

si  jak najwi cej. Uwa aj swoje ciało fizyczne za mechanizm, którego jeste  wła cicielem i 

dbaj o nie dokładnie tyle, ile dbałby  o maszyn . Daj mu wszystko, czego mu potrzeba do sił i 

zdrowia, ale te  u ywaj tych sił do pracy bez oszcz dzania ich i bez roztkliwiania si  nad 

ciałem. Wówczas łatwiej przezwyci ysz skłonno  do lenistwa i dogadzania ciału, łatwiej 

równie  zniesiesz niewygody i cierpienia fizyczne. 

Ł czy si  z tym twa postawa duchowa wobec d e , bo zdołasz bezstronnie oceni  swe siły i 

zdolno ci. Nie b dziesz d ył do niczego takiego, co by przerastało te siły, ale te  nie 

zaniedbasz niczego, na co wystarczy twych sił i zdolno ci. Wypełniaj c swe obowi zki nie 

poddawaj si  im bezmy lnie, jak ko  poci gowy, który nie rozumie co i po co ci gnie, lecz 

staraj si  je zrozumie  i odkry  ich nast pstwa dla ogółu ludzko ci. Poznasz wtedy stopniowo, 

e ka da twoja czynno , cho by najmniejsza z pozoru, jest potrzebna dla cało ci. B dziesz 

si  starał zaniecha  ka dej czynno ci zb dnej lub przeciwnej harmonii w ogólnym post pie 

ludzko ci. 

Nauczysz si  tak e działa  zawsze ze skupieniem, cho by to były czynno ci drobne lub 

krótkotrwałe. Odzwyczaisz si  od my lenia o czym  innym, gdy pracujesz lub od 

rozpraszania uwagi w ró nych kierunkach. Nawet id c ulic  powiniene  i  ze skupieniem, 

nie zatapia  si  w my lach lub rozmowie, lecz zwa a  na otoczenie. Zbierzesz wówczas wiele 

spostrze e , które w roztargnieniu mógłby  pomin  lub nawet uchronisz si  do przykrego 

wypadku. 

Tak e wobec własnego wn trza powiniene  zachowa  odpowiedni  postaw , nie zapomina , 

e ono istnieje, nie  y  wył cznie tylko wra eniami i zdarzeniami zewn trznymi, lecz 

zagł bia  si  od czasu do czasu w swe wn trze. W chwilach takiego pogr enia si  w sobie 

odsu  na bok wszystko zewn trzne, odł cz uwag  od twych ciał i od ich prze y , a staraj si  

u wiadomi  sobie jak naj ywiej twoj  ja  wy sz , odczu ,  e ona i ty, to jedno;  e ona 

włada twymi ciałami jako jedyna rzeczywisto  naprawd  realna. Potem dokonaj przegl du 

twych czynno ci, uczu  i my li z całego dnia lub tygodnia – zale nie od tego, kiedy ostatnio 

wykonywałe  taki przegl d wewn trzny. Taki "rachunek sumienia" znany ci ju  z 

background image

50 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

katechizmu, nie jest, bynajmniej, czym  błahym lub zb dnym. Gdy przed oczyma duszy 

przesun  ci si  twe post pki, słowa i my li, gdy spojrzysz na nie odwag  i szczero ci  

zupełn , jak s dzia bezstronny, dopiero wtedy sprawdzisz, ile ci jeszcze zostaje do zrobienia 

w pracy nad swoim oczyszczeniem. 

Aby ci egoizm nie m cił tej bezstronno ci s du, patrz na te post pki, uczucia i my li, jak nie 

na twoje własne, lecz czyje  inne. Łatwiej jest bez pobła ania s dzi  kogo  innego ni  

samego siebie. Mam tu na my li, przede wszystkim, szczero  i n jzupełniejsz  prawd . 

Skoro tylko zaczniesz sam przed sob  uniewinnia  si  z którego  ze swych post pków lub 

uczu , zasłonisz przed sob  jego doniosło  i wytr cisz sobie z r ki mo liwo  wykorzenienia 

tego chwastu z twej duszy. Na dalszym stopniu poznasz  wiczenie zwane "przegl dem 

wstecznym", które ułatwi ci takie bezstronne ocenianie swych post pków. Teraz tylko 

postanów wykonywanie takiego rachunku sumienia, takiego s du nad sob , wieczorem, 

codziennie, przed za ni ciem i tego przyrzeczenia dotrzymuj  wi cie, cho by dla  wiczenia 

si  w dokonywaniu postanowie . 

Osiem tych wła ciwo ci, które maj  cechowa  twoj  postaw  duchow  znajdziesz tak e w 

ksi gach indyjskich pod nazw  "szlachetnej o miorakiej  cie ki", która obejmuje nast puj ce 

ogniwa: 

1. wła ciwe spostrze enia; 

2. wła ciwe my lenie; 

3. wła ciwa mowa; 

4. wła ciwe post powanie; 

5. wła ciwe  ycie; 

6. wła ciwe d enia; 

7. wła ciwa rozwaga; 

8. wła ciwe zatopienie si  w sobie (medytacja) [Zob. Andrzej Szyszko-Bohusz: "Hinduizm, 

buddyzm, islam". Ossolineum 1990, str. 89-90 i dalsze – przyp. red.]. 

Nie b dziesz zatem mylił tej "o miorakiej  cie ki" i jej ogniw z o mioma stopniami jogi, 

bowiem tworzy ona cała zaledwie jeden ze szczebli. Znaczenie tej  cie ki dla rozwoju 

jednego ze zmysłów niewidzialnych stanie si  dla ciebie zrozumiałe pó niej. Teraz tylko 

zwróc  ci uwag  na szczególn  wa no  postawy, jak  powiniene  zachowywa  wobec 

swego otoczenia. 

Mej na uwadze,  e jako ucze  tajemny, zaczynasz zmienia  swoje relacje i stosunki z 

otoczeniem, chocia  ono tej zmiany stosunku nie dostrzega i nie powinno spostrzega . W 

dotychczasowym  yciu ju  nieraz do wiadczałe  tego, jak silnie oddziałuj  na ciebie czyje  

my li, uczucia i nastroje. W otoczeniu ludzi smutnych lub zdenerwowanych sam przesi kałe  

ich nastrojami. W taki sposób twoje własne nastroje oddziałuj  na innych w twym otoczeniu. 

Je eli wi c, na pocz tku twego "przygotowania" nie umiesz jeszcze od razu opanowa  twoich 

background image

51 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

my li i uczu , to przynajmniej nie pozwalaj sobie na nie w otoczeniu twych bli nich. Gdy ci  

przykra my l, zło  lub rozpacz opanuje, a stłumi  jej w zarodku nie umiesz, to nie zara aj ni  

twego otoczenia, lecz usuwaj si  w samotno , a do ludzi wracaj dopiero wtedy, gdy potrafisz 

nie tylko pokaza  im pogodn  twarz, ale i twoje wn trze b dzie zupełnie spokojne. 

We  pod uwag , ze wraz z post pem twego rozwoju tajemnego b dzie si  wzmaga  nat enie 

twych my li i uczu , a takie my li pot ne i nastroje wybitne b d  oddziaływały tym 

gwałtowniej na ludzi w twym otoczeniu. Tak samo dzieje si  w odniesieniu do otaczaj cych 

ci  przedmiotów i sprz tów, które przesi kaj  twymi my lami, uczuciami i nastrojami. Na 

cianach i sprz tach osiadaj  one i przylegaj  do nich warstw  niezwykle trwał . Dlatego te , 

osoby bardziej wra liwe, po wej ciu do czyjego  mieszkania od razu odczuwaj  warto  

duchow  jego mieszka ca, cho by chwilowo był nieobecny. 

Szczególnie za , wystrzegaj si  ujemnego oddziaływania twymi my lami lub uczuciami na 

dzieci. Natura ich, nieodporna jeszcze i wra liwa, to gleba nadzwyczaj  yzna, na której ka dy 

posiew, czy to dobry, czy zły, kiełkuje niezwykle szybko. Nieraz rodzice w rozmowach 

uskar aj  si  na swe dzieci,  e one "nie wiadomo sk d" nabieraj  skłonno ci do kłótni, do 

kłamstwa, do obmowy itp., chocia  rzekomo w domu "nic podobnego nie słysz ". Mo liwe, 

e naprawd  nie słysz , bo rodzice wystrzegaj  si  tych wad w obecno ci dzieci, ale nie 

hamuj  si  wtedy, gdy dzieci s  nieobecne. Ich kłótnie, wybuchy gniewu, ploteczki 

towarzyskie, mo e nawet słowa dwuznaczne, przylepiaj  si  do  cian i do sprz tów, unosz  

si  obłokiem brudnym w powietrzu i gdy dzieci wróc  do domu, wciskaj  si  w ich dusze, jak 

zarazki niewidzialne. Dzieci staj  si  złe, opryskliwe, kłamliwe, podst pne, chocia  rodzice 

wobec nich staraj  si  zachowa  przykładno . 

Na ciebie samego te  oddziałuj  zwrotnie twe uczucia i my li dawniejsze. Gdy w ród 

czterech  cian twego pokoiku oddajesz si  my lom pesymistycznym, zgry -liwo ci, 

zw tpieniu, niech ci do  wiata i ludzi, a po przechadzce, uspokoiwszy si  znacznie, wrócisz 

do tego pokoiku, wyda ci si  on od razu wstr tny i brzydki. To twoje własne my li i uczucia 

tak go zabrudziły poprzednio,  e teraz wydaje ci si  brudny i nieprzyjemny. Je eli 

przebywasz w nim przez chwil , to ponownie wpadniesz w zgry liwo  i pesymizm, bo ze 

cian i ze sprz tów b d  na ciebie działa  te wpływy pesymistyczne, które poprzednio sam na 

ciany rzuciłe . Dlatego te  ostrzegam ci , aby  nigdy do twego sanktuarium nie wchodził w 

nastroju zgry liwym lub przygn bionym. 

Twoja postawa wobec otoczenia nakłada na ciebie jeszcze inne wymagania. Idzie tu nie tylko 

o my li i uczucia, lecz tak e o zachowanie si  czynne wobec bli nich. Ka dy, czy to jako 

ojciec lub matka, brat lub siostra, czy jako wychowawca, komendant, opiekun, kupiec, 

urz dnik, jest w pewnym, niejako obowi zkowym, otoczeniu ludzi bli szych mu lub 

dalszych. Otó  zasad  twoj  ma by  to,  e nie wolno ci nigdy  da  od innych wi cej ni  

dasz od siebie. Wprost przeciwnie, wolno ci tylko mniej  da  od innych ni  od siebie. 

Przede wszystkim, nie wolno ci wpada  w gniew o to,  e oni nie s  tacy, jakimi chciałby  ich 

widzie . Uwagi lub nagany masz prawo im czyni  tylko wtedy, gdy upowa nia ci  do tego 

twoje wobec nich stanowisko, a wi c: opiekuna, wychowawcy, przeło onego, stró a prawa. 

Nie tylko uwag słownych nie wolno ci wypowiada , je eli nie s  konieczne. Tak e twe 

zachowanie si  w ich otoczeniu staraj si  uło y  sobie tak, aby twoja obecno  w ród nich 

była dla nich jak najmniej uci liwa. Nie daj si  nigdy skusi  do nakazywania im czynno ci 

takiej, która wła nie tobie si  podoba. Nie przerywaj im zaj  tylko dlatego,  e tobie ju  si  

background image

52 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

sprzykrzyły. Twoja obecno  powinna stale tak harmonizowa  z otoczeniem, aby ono nigdy 

nie odczuwało jej przykro, z wyj tkiem tych wypadków, w których otoczenie to rzeczywi cie 

bł dzi. Poza tym jednak miej na uwadze to, aby twoja obecno  nigdy nie była dla nikogo 

uci liwa. A nie b dzie, je eli dzi ki twojemu ci głemu staraniu b dziesz od tego  otoczenia 

dał jak najmniej dla siebie. Wsz dzie tam, gdzie to nie jest konieczne, nie  daj od nikogo, 

aby tobie ust pił miejsca, aby dla ciebie si  uciszył, aby tobie w czymkolwiek pomagał lub 

usługiwał. Ty za , odwrotnie, ust puj ka demu, gdzie tylko mo esz, zachowuj si  jak 

najciszej i jak najspokojniej, b d  zawsze gotów do pomocy lub usługi, ale tylko na czyje  

yczenie. Nie narzucaj si  nigdy nikomu sw  pomoc  lub swymi radami. Nie narzucaj si  

tak e sw  pieczołowito ci , nawet własnym dzieciom lub krewnym. Wkrótce zaci yłaby im 

twoja przesadna troskliwo , sprzykrzyłyby si  im twoje nieustanne pytania jak si  czuj  i czy 

im czego  nie potrzeba. Jest to, inaczej mówi c, poszanowanie cudzej indywidualno ci. 

Im wy ej b dziesz wst pował na stopnie  cie ki, tym bardziej b dziesz rozwijał swoj  

subtelno  uczu , swój takt wewn trzny, który bez  wicze  i osobnych wskazówek podda ci 

zawsze sposób post powania jak najbardziej dostrojony harmonijnie do otoczenia. 

 

IX 

PRANAJAMA (RYTM  YCIOWY) 

W swej "Ezoteryce" pisze Bławatska: "Pranajama oznacza dosłownie " mier  oddechu", a 

przytłumiania go zakazuj  zgodnie nasi Mistrzowie. Nauka o "pi ciu oddechach" ma dwa 

znaczenia i dwa zastosowania. Tantrikowie bior  j  dosłownie, ale Rad a jogini stosuj  do 

oddechu my lowego czyli do oddechu woli jako wył cznie wiod cego do najwy szych 

zdolno ci jasnowi-dztwa, do aktywno ci "trzeciego oka" (czakra Ad na, mi dzy brwiami, 

sanskryckie: diwja driszti – Boskie oko – przyp. red.) i do uzyskania władz tajemnych. Hat-ha 

jogini u ywaj  pi ciu tattw ni szych [Tattwa (dosł. "owo ", "ono "), prosty pierwiastek 

bytu, rozumiany równocze nie jako jego zasada, zob.: Mały słownik klasycznej my li 

indyjskiej. Wyd. Semper, Warszawa, 1992, str. 109 -110 -przyp. red.], a Rad a jogini 

zaczynaj  od stosowania trzech wy szych wył cznie w celu rozwoju umysłu i woli, a 

pozostałych dopiero wtedy, gdy trzy tamte opanuj  w zupełno ci". 

Wst p ten pomo e ci zrozumie  powody, dla których nie znajdziesz w tej ksi ce  adnych 

wskazówek oddechowych, które powoduj  przy pieszenie dojrzewania czakr (lotosów, padm) 

w twych ciałach niewidzialnych. Dost pne ci b d  dopiero wówczas, gdy  wiczeniami w 

dharanie, dhjanie i samadhi zdołasz w te ciała wprowadzi  rytm psychiczny czyli "oddech 

woli". W tym miejscu podam ci tylko proste wskazówki dotycz ce  wicze  oddechowych, 

które nie s  niczym tajemnym, ani nie powoduj   adnych nast pstw w twoich czakrach. Te 

same wskazówki znajdziesz w ró nych oryginalnych pracach i plagiatach na temat indyjskich 

systemów oddechowych, ale tak pomieszane ze szkodliwymi lub bł dnymi,  e wybra  z nich 

odpowiednie, nie jest rzecz  łatw . 

Słusznie mówi  Indowie,  e my w Europie nie umiemy oddycha . Uruchamiamy tylko cz

 

płuc i dlatego musimy oddycha  niepotrzebnie szybko, aby płucom dostarczy  dostateczn  

ilo  tlenu. Kobiety u nas oddychaj  przewa nie górn  cz ci  płuc, m czy ni za   rodkow  

lub doln . Spróbuj, le c w pozycji wyprostowanej lub stoj c, wci gn  w płuca jak 

najwi cej powietrza. Wdychaj do chwili, w której uniesiesz w gór  łopatki i górne  ebra. 

background image

53 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Wtedy zauwa ysz,  e znacznie wi cej wci gniesz powietrza w płuca ni  to dotychczas 

robiłe . Takich kilka wdechów i wydechów gł bokich i powolnych, wystarczy ci na dzie  

jako oddechowa gimnastyka płuc. Zbyt cz sto jej nie powtarzaj, aby si  na rozedm  płuc nie 

narazi . Po wysiłku fizycznym, po znu eniu lub wyczerpaniu, takich kilka gł bokich 

wdechów przywróci ci od razu siły i rze ko , ale musisz wykona  je z całym spokojem i 

skupieniem. Gdy zmarzniesz, kilka takich samych oddechów przywróci twemu ciału o ywcze 

ciepło. Jest to działanie czysto fizyczne i nie spodziewaj si   adnych innych nast pstw. 

Drugie  wiczenie, które ci podam, mo esz wykonywa  dopiero po sumiennym wy wiczeniu 

jamy, poniewa  oddziaływuje na jedn  z czakr (padm) ciała eterycznego. Przed starannym 

oczyszczeniem ciała eterycznego z nałogów i uprzedze  wykonywanie tego  wiczenia byłoby 

przedwczesne, a nawet szkodliwe i to zarówno dla ciebie jak i dla otoczenia, poniewa  

mógłby  na nie przenie  swoje własne nałogi! To  wiczenie oddechowe mo esz równie  

wykonywa  tylko w nastroju zupełnie spokojnym i to pod warunkiem,  e jeste  całkiem 

zdrów fizycznie. 

Połó  si  wygodnie na plecach tak, aby głowa, kark oraz kr gosłup tworzyły lini  prost . 

Głowa musi le e  poziomo, nie pochylona naprzód, zatem odłó  zbyt wysokie poduszki. 

Skrzy uj r ce na piersiach, prawa dło  na lewej, stopy zetknij kraw dziami i w tej pozycji 

wci gnij do płuc tyle powietrza, ile b dziesz mógł. Gdy ju  wypełnisz powietrzem nie tylko 

płuca ale i brzuch, nie wydychaj powietrza, lecz usiłuj mi niami brzusznymi przesun  

powietrze z brzucha do płuc, mimo  e s  ju  pełne. Zobaczysz,  e ci si  to powiedzie i a  

rozszerz  ci si   ebra i łopatki. Gdy zwolnisz z napi cia przepon  i mi nie brzucha, 

powietrze z płuc przesunie si  ponownie do brzucha i dopiero wtedy wykonaj wydech. Na 

pocz tku wystarczy ci jeden taki wdech i wydech. Po nabraniu pewnej wprawy dojdziesz do 

tego,  e bez wydychania przemie cisz kilka razy powietrze z brzucha do płuc i z powrotem. 

Wi cej jak pi  razy przemieszcza  nie próbuj, bo mogłoby ci to zaszkodzi  [Zaniechaj tych 

wicze  natychmiast na kilka miesi cy, gdyby  zauwa ył cho by lekki ból w piersiach lub 

przeponie – przyp. J.A.S.]. Tak samo nie uprawiaj tego  wiczenia wi cej ni  raz dziennie, to 

znaczy jeden wdech, przemieszczenie i wydech. Poza działaniem na czakr  eteryczn , które 

zauwa ysz dopiero na dalszym stopniu  cie ki, to  wiczenie przyniesie ci, na skutek 

gimnastyki oddechowej mi ni, podwy szenie sprawno ci jelit i wzmo one poczucie zdrowia 

i  ywotno ci. Rzecz prosta,  e nie tylko przy takich  wiczeniach, ale i w ogóle podczas 

oddychania przez cały dzie , musisz si  przyzwyczai  do tego, aby stale oddycha  nosem, 

nigdy za  ustami. 

Jak widzisz, powy sze  wiczenia nie maj  nic wspólnego z jakimkolwiek przytłumieniem 

oddechu, wr cz przeciwnie, ucz  ci  oddycha  dopiero "pełn  piersi ". Jest to tym bardziej 

potrzebne,  e na szczeblach dalszych, uprawiaj c dharan  lub dhjan  zauwa ysz jak 

bezwiednie maleje rozmiar oddechów podczas napi cia uwagi w medytacji. Jest to tak samo 

jak wtedy, gdy np. siedzisz jakie  zdarzenie z takim nat eniem uwagi,  e a  ci "dech w 

piersiach zapiera". Dlatego te  to obni enie oddechów musisz wyrówna  nast pnie 

wskazanymi ci wła nie  wiczeniami w gł bokim oddychaniu. 

Czym  zupełnie odmiennym od w tpliwej warto ci  wicze  oddechowych, jakie wybieraj  

autorzy europejscy bezkrytycznie z ksi g indyjskich, jest nadanie rytmu oddechowi. Rytm 

zast puje w wielu wypadkach wysiłek, jak to wiesz zapewne z mechaniki. Kropla ci gle 

spadaj ca z czasem wydr y skał . Oddział wojska maszeruj cy przez most rytmicznymi 

krokami mógłby ten most tak rozkołysa ,  e p kłyby jego prz sła, dlatego te  wojsko idzie 

background image

54 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

lu nym, mieszanym krokiem, gdy przechodzi przez most. Ryta, czyli powtarzanie czego  w 

stałych odst pach czasu, to pot ga ogromna, w naszych czasach materialistycznych, 

niedoceniana. Zarzucamy rytm nawet w sprawach tak nieodzownych dla zdrowia jak jedzenie 

lub spanie. Jadamy nie o stałych porach, lecz wtedy, kiedy mamy czas lub ochot , sypiamy 

równie  nieregularnie i dlatego "karłowacieje nasze pokolenie", jak to z niepokojem 

stwierdzaj  higieni ci. O rytmie w mowie, w muzyce, w budowlach, nawet ju  nie my limy w 

XX wieku, poematy nowoczesne maj  rytm równie niedoł ny jak nowsze utwory muzyczne 

i uwa amy to nawet za zalet . 

Dla ciebie jednak rytm, i to rytm jak najwybitniejszy, powinien istnie  we wszystkim: w 

oddechu, w chodzeniu, w mowie, w czynno ciach, w jedzeniu, spaniu, nawet w uczuciach i w 

my lach. Przyjrzyj si  przyrodzie, jak w niej wszystko odbywa si  rytmicznie, z jak  

regularn  kolejno ci . Dzie  nast puje po nocy, wiosna po zimie, wi dni cie ro lin po ich 

rozkwicie, a wszystko ma swe stałe pory, w których si  odbywa. Nic nie dzieje si  na 

wyprzódki, nic zbyt po piesznie, nic z opó nieniem. Taka rytmiczno  powinna sta  si  

twoim przyzwyczajeniem  yciowym we wszystkim: powiniene  do niej tak si  przyzwyczai , 

aby stała si  po prostu nałogiem twego ciała eterycznego. Id c zachowuj stale krok równy i 

rytmiczny, ale nie ci ki ani wielki. Podczas chodzenia pami taj równie  o rytmicznym 

oddychaniu i dostosuj je do kroków, np. jeden wdech na ka de trzy kroki i wydech na trzy 

nast pne. Wybierz pory posiłków w stałych odst pach, oczywi cie nie za małych, w stałych 

godzinach. Pami taj,  e na strawienie pokarmów  oł dek zu ywa 2 godziny, nie jadaj zatem 

nigdy cz ciej jak co trzy godziny, lepiej nawet rzadziej. Sen musi si  tak e odbywa  w 

rytmicznych odst pach i o regularnych porach. Wystarczy ci zupełnie po wi ci  na sen 

trzeci  cz

 doby, sypia  ponad 10 godzin byłoby zbyteczne, a mniej ni  6 godzin 

szkodziłoby ci na zdrowiu i siłach. Odzwyczaj si  od jedzenia w łó ku, zaraz po obudzeniu, 

bo  oł dek  pi dłu ej ni  narz dy zewn trzne. Przed jedzeniem rozruszaj si , cho by tylko 

myj c si  i ubieraj c. Rytmiczno  zachowaj równie  – o ile mo esz – w zaj ciach. Zaczynaj 

je co dzie  o tych samych godzinach i o stałych godzinach przechod  do innych zaj , 

przeplataj c zaj cia umysłowe fizycznymi, trudniejsze l ejszymi itd. Rodzaj zaj  staraj si  

tak e dostosowa  do rytmu pór dnia w przyrodzie i do pór roku nawet. Godziny poranne 

odpowiednie s  do pracy trze wej, materialnej, cho by nie fizycznej, lecz umysłowej, np. w 

obliczeniach, w my leniu logicznym itp., natomiast wieczorne sprzyjaj  pracy twórczej, a 

wi c zaj ciom artystycznym, studiom sztuki, wszystkiemu, co zale y od polotu fantazji i 

uczucia. Miesi ce letnie lepiej odpowiadaj  pracy zewn trznej, studiom przyrody, 

obserwacjom, a zimowe pracy syntetycznej i twórczej. Do odczuwania tych subtelnych ró nic 

twym ciałem eterycznym dojdziesz jednak dopiero na stopniach wy szych. Wszystko to 

oczywi cie obowi zuje ci  tylko w miar  mo liwo ci, je eli  adne zmiany dotychczasowych 

warunków nie s  w twej mocy, b d  pewien niezłomnie,  e w tych warunkach jakie masz, 

znajdziesz pod dostatkiem sposobno ci do uprawiania zarówno pranajamy jak i wszelkich 

innych  wicze  potrzebnych ci na  cie ce. 

Dalszym stopniem w pranajamie, do którego jednak dojdziesz dopiero powoli, b dzie 

uzgodnienie twego rytmu oddechu z rytmem bicia serca. Dojdziesz do tego,  e na ka dy 

wdech i wydech przypadnie pewna  ci le okre lona i stale ta sama liczba uderze  pulsu. 

Dojdziesz do tego nie na podstawie jakich   wicze  szczególnych, lecz niejako sam z siebie, 

gdy ju  do tego stopnia opanujesz swe ciała i uspokoisz je tak,  e b d  ze sob  w doskonałej 

harmonii wewn trznej. A  e zbli asz si  do tej harmoni, poznasz po czym , co dzi  uwa asz, 

by  mo e, za niemo liwe. Otó  spostrze esz,  e twój puls, twe uderzenia serca, s  zale ne od 

twej woli,  e mo esz je dowolnie przy piesza  lub zwalnia . Wiesz zapewne z anatomii,  e 

background image

55 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

ciało fizyczne posiada mi nie dwojakie: gładkie i pr kowane. Jedne słu  do wykonywania 

ruchów  wiadomych, drugie do ruchów niezale nych od woli, np. do ruchów  oł dka i jelit. 

Otó , serce jest jedynym organem zło onym z mi ni pr kowanych, mimo  e ruchy jego nie 

s  zale ne od  wiadomej woli. Ale b d  kiedy  zale ne w przyszło ci, a ty, jako ucze  

tajemny, wyprzedzasz rozwój ogólny, wi c wykształcasz w sobie tak  zdolno  władania 

ruchami serca. Nie wynika z tego, oczywi cie,  e nie jest mo liwe uzyskanie tej zdolno ci na 

innej drodze, np. Hatha jogi lub mie  j  wrodzon . Tak e inne zdolno ci wy sze – chocia  nie 

wszystkie – mo na rozwin   wiczeniami mechanicznymi, ale to nie jest droga wła ciwa. Ty 

zdolno  władania sercem, władania kr eniem krwi w ciele, uzyskasz jako wytwór uboczny, 

o który nie starasz si  wcale. Uzyskasz go na pewnym stopniu  cie ki, podobnie jak uzyskasz 

zdolno  jasnowidzenia, wysuwania ciała eterycznego itp. Tu wskazałem ci tylko zwi zek tej 

zdolno ci z rytmem oddechu. Na stopniu, na którym do tego dojdziesz, poziom twój b dzie 

ju  tak wysoki,  e ani ci przez my l nie przemknie ch tka popisania si  przed kim  innym t  

zdolno ci , b dziesz j  miał dla siebie, jako sprawdzian twego poziomu. 

Na odpowiednim stopniu spostrze esz tak e, jak  warto  ma przerwa mi dzy wdechem a 

wydechem przeznaczona na zatrzymanie w płucach powietrza i jaki jest jej zwi zek z przerw  

mi dzy wydechem i wdechem nast pnym, gdy płuca s  opró nione z powietrza. B dzie to 

jednak dopiero na tym stopniu, do którego dojdziesz po oczyszczeniu si  tak dokładnym,  e 

b dzie ju  wykluczona mo liwo ,  e opanuj  ci  jakiekolwiek uczucia niskie. Wówczas 

musi ju  by  naprawd  niemo liwo ci , aby ci  np. gniew " ciskał za gardło", aby serce 

"zamierało" ci z trwogi lub, aby  si  musiał rumieni  ze wstydu. A wiesz z własnego 

do wiadczenia, jak bardzo wybuchy takich uczu  wpływaj  na oddech i na t tno serca, jak 

opanowuj  nawet twe ciało fizyczne. 

Teraz ju  wyra niej dostrzegasz ró nic  miedzy pranajam  jogi nowoczesnej a  wiczeniami 

mechanicznymi w pranajamie Hatha jogi. Odpowiednio ró ne b d  te  wyniki. To, co jest dla 

Hatha jogi celem prana-jamy, a wi c rozniecenie ognia Kundalini i poprowadzenie go w 

czakrach (padmach) eterycznych a  do "otworu Brahmy", to samo ty uzyskasz bez  adnych 

wysiłków w tym kierunku. Przypadnie ci w udziale samo, bo czakry twe dojrzej  do pełnego 

otwarcia (rozkwitni cia). Jest to podobne, jak pobudzanie ro lin do wzrostu ró nymi 

sztucznymi i gwałtownymi  rodkami. Mo na je doprowadzi , wprawdzie, nawet do rozkwitu, 

ale chorobliwego, przedwczesnego. Natomiast twoje czakry (padmy) rozwin  si  i rozkwitn  

ci w sposób naturalny, jak ro liny pod o ywczym działaniem sło ca i powietrza. 

Wykształcisz w sobie zdolno ci do rozwijania tych czakr  wiadomie i zdolno ci te zachowasz 

w twej ja ni wy szej na wszystkie wcielenia nast pne. B dzie to zatem twój dorobek trwały, 

nie gin cy po  mierci, lecz zdatny do przeniesienia w twe ciała nowe, jakie w dalszych 

inkarnacjach otrzymasz. 

 

PRATJAHARA (WŁADANIE UWAG ) 

W filozofii indyjskiej znajdziesz poj cie, które jest nie znane systemom filozoficznym 

Europy. Jest to "sutratma" – w przekładzie z sanskrytu oznacza to "dusza nitkowata". W 

dharanie dojdziesz do imaginacji wyra niejszej na temat tego, czym jest sutratma, teraz 

wystarczy ci, gdy j  sobie wyobrazisz jako np. przewód, który ł czy słuchawk  twego 

telefonu z innymi stacjami po wło eniu ko cówki w odpowiedni ł cznik. Po wł czeniu raz do 

background image

56 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

jednego, potem do drugiego otworu, ł czysz si  przemiennie z ró nymi stacjami 

telefonicznymi i odbierasz od nich wiadomo ci. Podobn  funkcj  spełnia twoja sutratma. 

Ł czysz j  z nerwami ucha, aby słysze , z j zykiem, aby odczu  smak, ze skór , aby odbiera  

wra enie zimna lub dotyku. Ł cz c, zawsze zwracasz uwag  na dany zmysł, odbierasz od 

niego wra enia. Jednak, najcz ciej jeste  poł czony ze wszystkimi zmysłami jednocze nie. 

Odbierasz równocze nie ró ne wra enia i nie wiesz, na które z nich zwróci  uwag . 

Wszystkie stacje telefoniczne dzwoni  jednocze nie i  daj  poł czenia, wybierasz zwykle t , 

która dzwoni najbardziej natarczywie. 

Twoim zadaniem w pratjaharze jest zaprowadzenie pewnego ładu w tym dzwonieniu, 

naprawienie centrali telefonicznej tak, aby nie dzwoniły ci naraz ró ne stacje, lecz aby  sam 

mógł wybra  t , z któr  chcesz si  poł czy . Inaczej mówi c, idzie o to, aby  nauczył si  

odbiera  tylko te wra enia, które odbiera  zechcesz, u nie zwraca  uwagi na inne. 

Najlepszych  wicze  dostarczy ci samo  ycie. Pewne z tych  wicze  odbywałe  nawet ju  

dotychczas, mimo woli. Gdy szedłe  zatłoczon  ulic  z kim  innym, zaj ty rozmow , 

zwracałe  uwag  tylko na to, co ci on mówi – pomijałe  słowa innych przechodniów. Nawet 

nie zauwa ałe  ich wygl du, nie wiedziałe , kto przechodził obok was, ani nie spostrzegłe  

mo e ukłonu kogo  znajomego, chocia  miałe  oczy otwarte. 

Innym razem, stałe  przed wystaw  sklepu, np. przed witryn  ksi garsk  i tak zaj łe  uwag  

ogl daniem okładek ksi ek,  e nie słyszałe  ani hałasu pojazdów za sob , ani nawet 

pozdrowienia twego przyjaciela. Siedz c przy wspólnym obiedzie, podczas zajmuj cej 

rozmowy, wcale nie odczuwasz smaku jedzonych potraw, nawet nie wiesz w ogóle co zjadłe . 

W czasie koncertu z tak  uwag  słuchasz  piewaka,  e nie widzisz nie tylko s siadów obok 

siebie, ale nawet samego  piewaka, zamieniasz si  "cały w słuch" i to do tego stopnia,  e 

nawet przestałe  odczuwa  ból z ba, który ci przed chwil  dolegał. 

To wszystko były  wiczenia przypadkowe, mimowolne, bo zwracałe  uwag  w kierunku 

najbardziej ci  zajmuj cym w danej chwili. Teraz masz podj   wiczenia  wiadome: 

wybiera  nie t  stacj  telefoniczn , która dzwoni najgło niej, ani tak , z której spodziewasz 

si  najbardziej interesuj cych wiadomo ci, lecz wła nie t , która w danej chwili jest ci do  

oboj tna. Wybierzesz j  dlatego, aby  wiczy  si  w kierowaniu swej uwagi własn  wol . Na 

przykład, czytaj c niezwykle interesuj c  ksi k , przerwij czytanie w połowie fragmentu, 

który przykuwa twoj  uwag  i zwró  j  na kształt czcionek, którymi ksi k  wydrukowano 

lub na liczb  wierszy na jednej stronicy. Czytaj c i wyobra aj c sobie "oczami wyobra ni" 

przebieg zajmuj cego zdarzenia, u wiadom sobie nagle, jaka jest temperatura powietrza lub 

te , w którym miejscu stopy obuwie najmniej (nie najwi cej) ci  uwiera. Słuchaj c koncertu 

staraj si  u wiadomi  sobie niuans zapachu perfum twej s siadki tak intensywnie, aby  na 

chwil  przestał słysze  muzyk . Obfito  takich sposobno ci do  wicze  znajdziesz w ka dej 

chwili  ycia i w ka dych warunkach. Przytoczone przykłady wystarcz  ci do wyrobienia 

sobie poj cia o tym, w jakim kierunku maj  zmierza  te  wiczenia i na czym polegaj . Ich 

celem jest zdoby  władz  nad zmysłami do tego stopnia, aby odbiera  wra enia tylko od tego 

zmysłu, na który zwrócisz uwag , z którym nawi esz ł czno  przez sutratm . Masz nauczy  

si  nawi zywania ł czno ci z wybranym zmysłem i przerywa  ł czno  w wybranej chwili, 

nawi zywa  j  z innym zmysłem, który, by  mo e, nie przesyła ci  adnego wyra nego 

wra enia. W ten sposób, stopniowo uporz dkujesz swoj  "central  telefoniczn ". Podczas 

tych  wicze  wystrzegaj si  jednostronno ci. Mijałyby si  one z celem, gdyby  przyzwyczaił 

si  zawsze zwraca  uwag  tylko na jeden zmysł, bo wtedy mogłyby ci  cz sto omin  

wra enia bardzo cenne. Masz si  nauczy  panowania nad twoj  central  telefoniczn  i to nie 

background image

57 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

tylko na tyle, aby potrafi  poł czy  uwag  z dowolnym zmysłem. Masz całkowicie opanowa  

swoj  "central  zmysłów" i potrafi  wł czy  nie zawsze tylko po jednej stacji, lecz tak e po 

dwie lub trzy jednocze nie, a nawet wszystkie równocze nie. Np. wychodz c z domu 

postanów sobie: "Teraz b d  miał wszystkie zmysły otwarte, b d  nie tylko widział, słyszał i 

czuł wszystko, co si  koło mnie dzieje na ulicy, lecz tak e b d  to wszystko dokładnie 

pami tał". Wiesz ju ,  e pami ta si  tylko to, na co zwróci si   wiadom  uwag . W podobny 

sposób  wicz tylko na dwóch lub trzech zmysłach na raz. Zwró  uwag  np. raz na wra enia 

tylko słuchowe i dotykowe z wył czeniem innych, drugi raz na wra enia w chowe i 

wzrokowe. 

Gdy dojdziesz do pewnej wprawy w  wiadomym ł czeniu sutratmy ze zmysłami i w jej 

odł czaniu zgodnym twoj  wol , zacznij dalszy stopie   wicze  w pratjaharze. Z wra e  

jednego zmysłu wybieraj tylko pewne grupy. W tym miejscu musimy porzuci  robocze 

porównanie ze stacjami telefonicznymi, bo byłoby myl ce. Pij c kaw  – je eli j  pijasz, 

pomi  zupełnie jej smak, a zwró  uwag  wył cznie na smak cukru w tej kawie. Słuchaj c gry 

na fortepianie, pomi  zupełnie melodi  utworu, zwró  wył cznie uwag  na jego harmonizacj  

lub te  odwrotnie, zajmij uwag  tylko melodi , a staraj si  nie słysze  akordów. Na koncercie 

orkiestry wybierz sobie tylko jeden instrument np. wiolonczel  lub flet i staraj si  nie słysze  

innych, chocia  graj  o wiele gło niej. Patrz c na malowidła, staraj si  widzie  osobno linie 

bez barw i cieni, potem osobno plamy barwne bez linii, wreszcie sam  wiatłocie  z 

pomini ciem barw i konturów. Gdy znajdziesz si  w tłumie rozmawiaj cych ludzi, wybierz 

sobie jedn  lub dwie osoby i zwró  wył cznie uwag  na to, co one mówi , staraj c si  nie 

słysze  niczyich słów. Celem tych  wicze  jest, aby  umiał zauwa y  wra enia słabsze, 

pomimo natłoku wra e  silniejszych. Nie tylko zauwa y , lecz  ledzi  je dalej. Idzie o to, 

aby  rozwin ł w sobie zdolno  wyławiania wra e  subtelnych z powodzi wra e  bardzo 

intensywnych, które silnie pobudzaj  twoje narz dy zmysłów. Dzi ki temu doprowadzisz nie 

tylko do wysubtelnienia i wyostrzenia zmysłów fizycznych, lecz otworzysz sobie drog  do 

odbierania takich wra e , do których zwykłego odbioru ciało fizyczne nie ma zmysłów. 

Albo ju  na tym stopniu, albo nieco pó niej, zauwa ysz takie wyostrzenie zmysłów. Pisk 

nietoperza zawiera tony tak wysokie,  e wielu ludzi nie słyszy ich wcale. Mo e i ty nie 

słyszałe  ich dotychczas, teraz jednak zaczniesz je słysze .  wiatło słoneczne, załamane w 

szklanym pryzmacie, rozszczepia si  na wi zk  barwnych promieni, od czerwonego przez 

ółty, zielony i niebieski do fioletowego. Poza czerwonym i fioletowym – dla oka ludzkiego 

panuje ciemno . Ty jednak zdołasz spostrzec na tych ko cach ciemnych jeszcze dalsze 

wiatła barwne, niewidzialne dla innych ludzi. Spostrze esz promienie podczerwone i 

nadfioletowe. Pierwsze b d  koloru czarno-fioletowego, drugie goł bkowo-szarego. 

Oprócz tego, zauwa ysz inne zjawiska wzrokowe, niedost pne dla wi kszo ci ludzi. 

Spostrze esz,  e bieguny magnesu stalowego lub  elaznego elektromagnesu, wysyłaj  barwne 

promienie. Na biegunie pomocnym magnesu zobaczysz  wiatło niebieskie, na południowym 

pomara czowe. Ciało ludzkie, zwłaszcza głowa i r ce, uka e ci si  równie  otoczone 

promieniuj c  po wiat . Z palców, oczu i ust wytryskuj  całe snopy promieni. Zauwa ysz 

równie ,  e  wiec  ro liny, a nad kwiatami zobaczysz całe opary barwnych mgieł. Przy 

wiczeniach dharany dojdziesz do dalszego rozwoju twych zmysłów ju  nie fizycznych, lecz 

eterycznych i astralnych i b dziesz spostrzegał rzeczy coraz cudowniejsze. Ponadto, zwi kszy 

si  sprawno  innych twoich zmysłów, np. poznasz w ciemno ci dotykiem  elazo, nawet 

przykryte tkanin  i odró nisz je dotykiem od innych metali. Słuchem zaczniesz rozró nia  

background image

58 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

d wi ki dla innych nie istniej ce. W ch wyostrzy ci si  do tego stopnia,  e odró nisz nim 

kamie  od metalu lub drzewa, wod  osolon  od słodzonej itp. 

W osi gni ciu tych wra liwo ci b d  ci pomocne opisane  wiczenia. Ponadto, czekaj  ci  

jeszcze inne  wiczenia, wa niejsze ni  dotychczasowe, idzie bowiem o wył czanie 

wszystkich zmysłów fizycznych jednocze nie. Pomostem do tego jest zajmowanie uwagi 

jakim  przedmiotem umysłowym, np. wspomnieniami dawniej prze ytych zdarze . Oboj tne 

tu b dzie czy we miesz pod uwag  jaki  wypadek, który zdarzył si  przed godzin , czy te  

taki, który był kilka lat temu. Wyobra  go sobie  ywo, zajmij nim uwag  wył cznie tak, aby  

wówczas nic nie widział, nie słyszał i nie czuł. W celu wykonywania tych  wicze  nie chro  

si  do twojego samotnego k cika, gdzie masz spokój, cisz  i półcie , lecz wła nie wybieraj 

dzie  jasny, otoczenie niespokojne i hała liwe. Spróbuj równie  w takich warunkach, 

najbardziej niekorzystnych, czyta  co  z jak najwi ksz  uwag . Nie wybieraj jednak tematów 

interesuj cych ci  osobi cie, poniewa  takie przykułyby nawet uwag  bez wysiłku woli z twej 

strony, lecz wybierz wła nie tematy, które wcale ci  nie zajmuj , a wymagaj  wyt enia 

uwagi, aby je zrozumie . To  wiczenie mo esz poł czy  z poprzednimi, przerywaj c 

czytanie, aby zauwa y  czy niebo jest zachmurzone lub dla zauwa enia koloru włosów osoby 

stoj cej przed tob . Rób to jednak wtedy, kiedy ty chcesz, a nie np. wtedy, gdy wła nie jaki  

człowiek zajmie miejsce przed tob  i ten jego ruch dojdzie mimo woli do twej  wiadomo ci. 

Musisz si  bowiem wystrzega  wszelkich wra e  pod wiadomych. 

wiczenia tego rodzaju mo esz mno y  w niesko czono , urozmaicaj c je własn  

pomysłowo ci . Nie uwa aj ich jednak za jakie   wiczenia teoretyczne, pozbawione 

bezpo rednich wyników. Jest to przygotowanie  ci le praktyczne i realne, na stopniach 

wy szych przekonasz si , jak jest doniosłe i niezb dne. Je eli na wy szych stopniach masz 

opanowa  my lenie "bez mózgu", to ten mózg musi by  przedtem zupełnie wyciszony, nie 

mie ci nigdy przerywa  tego czystego my lenia swymi ci kimi i powolnymi drganiami. 

Musi zamilkn  na ten czas i nie powa y si  na przerwanie milczenia pod  adnym 

warunkiem, dopóki ty sam tego nie zechcesz. A "ty" to nie jest twe ciało ani twój mózg, lecz 

twoja ja  wy sza. 

 

XI 

PRZYGOTOWANIE 

Pi  stopni, o których przeczytałe  dotychczas, tworzy razem, jak wiesz,  cie k  

przygotowawcz . Przez siedem lat b dziesz miał do  pracy nad sob  i b dziesz mógł nazwa  

si  szcz liwym, je eli w ci gu siedmiu lat osi gniesz na niej tyle, aby by  dostatecznie 

dojrzałym do wst pu na  cie k  czeladnika. Je eli niektóre z zada  wykonasz mniej 

doskonale ni  inne, wolno ci b dzie mimo to wst pi , ale na  cie k  czeladnika próbnego. Nie 

jest warunkiem koniecznym, aby  najpierw wykonał całkowicie przygotowanie, zanim 

dost pisz o wiecenia. Dopuszczalne jest, aby  w niektórych kierunkach uprawiał nadal 

przygotowanie, podczas gdy w innych otrzymujesz ju  o wiecenie. Jest tu podobnie, jak w 

szkołach. Je eli w niektórych przedmiotach wyka esz tylko mierne post py, ale w innych 

bardzo dobre, to wynik ogólny  wiadectwa uprawni ci  do przej cia do wy szej klasy. W niej 

musisz oczywi cie uzupełni  braki, bo inaczej nie podołasz jej zadaniom. 

background image

59 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Przygotowanie to tylko jedna klasa, a jama, nama, asana, pranajama i pratjahara to ró ne 

przedmioty nauki. Szczeble te nie nast puj  kolejno po sobie, lecz biegn  równocze nie obok 

siebie. Je eli czytałe  o pranajamie np. pó niej ni  o jamie, to powód jest ten,  e bez 

pewnego, cho by bardzo pocz tkowego, oczyszczenia si , niemo liwe jest oddawanie si  

wiczeniom stopni dalszych. Podobnie b dzie w klasie wy szej. I tam dharana, dhjana i 

samadhi biegn  równolegle obok siebie, tworz c razem samjam , ale bez pewnej biegło ci w 

dharanie nie zdołasz owocnie uprawia  dhjany. 

Wprawdzie o trzech wy szych stopniach mógłby  nie wiedzie  nic i odło y  zainteresowanie 

nimi a  do czasu, gdy po siedmiu latach oka esz si  dojrzałym do o wiecenia, ale na tych 

stopniach pojawi  si  owoce tego, co zasiałe , uprawiaj c przygotowanie, a ka da prawdziwa 

szkoła tajemna, daj c uczniowi jakiekolwiek zadania, zawsze wyja nia mu, jaki b dzie wynik. 

Powiniene  zatem wiedzie , do jakich wyników dojdziesz przez przygotowanie. 

Ogólnym zadaniem okresu przygotowawczego jest, jak wiesz, oczyszczenie i opanowanie 

twego ciała my lowego, astralnego i eterycznego, a przez to i fizycznego. Po ich całkowitym 

opanowaniu, b dziesz dopiero mógł je przekształci , czyli "prze wietli " tym, co da ci 

o wiecenie. To przetwarzanie siebie w innego człowieka jest wła nie wynikiem jogi. Twoja 

ja  wy sza prze wietli twe ciała tak,  e blask jej b dzie si  przez nie przebijał. Stopnie 

przygotowawcze maj  tylko umo liwi  jej to prze wietlenie. Maj  oczy ci  twe ciała, da  ci 

do r ki całkowit  władz  nad nimi i naprawi  ich funkcje tak, aby były dla ciebie sprawnymi 

narz dziami, posłusznymi ci na ka de skinienie i funkcjonuj cymi bez zarzutu. Dostosowanie 

tych narz dzi do funkcji, jakich b dzie od nich wymaga  "o wiecenie" nast pi na wy szych 

stopniach; teraz celem było ich oczyszczenie i naprawa. 

Opanowanie ciała fizycznego, a przez nie tak e ciał niewidzialnych jest – jak wiesz – celem 

Hatha jogi. Przez intensywne  wiczenia, cz ciowo bardzo bolesne (tzn. "tapas"), Hatha jogin 

zmierza do zdobycia tak wszechstronnej władzy nad swym ciałem, aby mógł zadawa  mu ból, 

kierowa  funkcjami jego narz dów wewn trznych, wprawia  je w katalepsj  i wysuwa  ze  

na zewn trz ciało eteryczne lub astralne. Oprócz wykonywania tych  wicze , Hatha jogin 

"oczyszcza" swoje ciało fizyczne, wstrzymuj c si  od spo ywania mi sa, alkoholu i u ycia 

płciowego, aby w ten sposób, niejako "od dołu" oddziała  przez ciało fizyczne tak e na ciało 

eteryczne i astralne. Jest to, bez w tpienia, mo liwe do osi gni cia, ale tylko cz ciowo, do 

pewnego stopnia, a objawem tego osi gni cia jest uzyskanie zdolno ci medialnych [Gło ne 

media parapsychiczne czasów obecnych s  wła nie wcieleniami dawniejszych Hatha joginów, 

dlatego poziom moralny mediów bywa bardzo ró ny – przyp. J.A.S.]. Hatha jogin b dzie 

potrafił dzi ki prostemu napi ciu woli wywoływa  zjawiska lewitacji, felekinezy, aportów, a 

wi c czyni  "cuda" w przekonaniu ludzi nieo wieconych. Zdoła tak e osi gn  pewien rodzaj 

jasnowidzenia ni szego stopnia (w dolnych sferach astralnych) i nawi zywa  ł czno  z 

"duchami" spirytystów. 

Wiesz ju ,  e to nie jest droga wła ciwa, poniewa  pomija oczyszczenie ciała my lowego i 

nawi zanie ł czno ci z ja ni  wy sz . Nie mo na rozwija  ducha przez ciało, lecz odwrotnie: 

tylko rozwój moralny mo e trwale wpływa  na ciała jako narz dzia ducha. Dlatego nie 

podawałem ci  adnych wskazówek, jak opanowa  ciało fizyczne, nie zalecałem ci 

wstrzemi liwo ci od mi sa, od u ywek, od zadowalania pop dów fizycznych. Przecie  

rozumny wła ciciel konia nie b dzie go głodził ani nie b dzie zwalczał jego pop dów, lecz 

b dzie nimi kierował do swoich celów. Je eli uwa asz,  e w pocz tkach twego 

background image

60 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

przygotowania łatwiej ci b dzie opanowa  niektóre nami tno ci przez wstrzemi liwo  

fizyczn , mo esz j  uprawia , ale nie spodziewaj si  po niej zbyt wiele. 

Logiczne jest, aby oczyszczanie zaczynało si  od góry i schodziło coraz ni ej. Dlatego te  

zacz łe  oczyszczanie od ciała my lowego. Starałe  si  usun  ten obłok drobnych i marnych 

my laków, obcych lub swoich własnych, który otaczał przedtem twoje ciało my lowe 

nieprzeniknion  chmur . Teraz przestrze  wokół twego ciała my lowego jest wolna i czysta, 

nie zasłania ci ju  widoku i dzi ki temu b dziesz mógł na wy szym stopniu otrzymywa  

inspiracje, spostrzega  my li obce. B d  to nie tylko my li ludzi, bo taka zdolno  niewiele 

by si  ró niła od telepatii, lecz b d  to przede wszystkim my li istot wy szych nad ludzi, istot 

zamieszkuj cych te  wiaty, z których ludzie czerpi  natchnienia. 

Zdołasz zatem ciałem my lowym si ga  w gór , ale wpływ tego ciała oczyszczonego spłynie 

te  w dół, na ciała ni sze. Zarzucisz my li niepotrzebne, a zaczniesz my le  o rzeczach 

potrzebnych. Przez to w ciele astralnym b dzie powstawało o wiele mniej uczu  

niepotrzebnych, o wiele mniej pokus i po da . Oczyszczenie ciała my lowego z całego 

balastu my li niepotrzebnych i nikłych uczyni ze  narz dzie niezwykle sprawne i dokładne. 

My li twoje b d  tak jasne, wyraziste i logiczne,  e nie byłoby to w ogóle mo liwe dla 

człowieka, który nie przeszedł przez przygotowanie podobne do twojego. 

Zmieni si  równie  twoje ciało astralne. Dotychczas wygl dało jak ró nobarwny obłok, 

pozbawiony okre lonych zarysów, zmieniaj cy ustawicznie form  i barwy, kł bi cy si  i 

migaj cy raz ciemniej, raz ja niej. Pr dy i wiry astralne wnikały we  bez przeszkody, 

zmieniały jego kształt i zabarwienie, powodowały w nim wybuchy i wrzenia coraz to inne. Po 

przygotowaniu ciało to zyska przede wszystkim kształt okre lony i wyra ny kontur. Znikn  w 

nim ró ne nagłe wybuchy i nie uregulowane drgania, chocia  nie ustanie jego ruch wirowy i 

ustawiczne przepływanie pr dów, teraz ju  pr dów własnych, nie narzuconych z zewn trz. 

Znikn  z niego ponadto albo przynajmniej strac  na nat eniu niektóre mniej pi kne barwy, 

takie jak: krwista czerwie , szara ziele , nieprzejrzysta czer  lub m tny fiolet. Pojawi si  

natomiast kilka barw nowych, niezwykle szlachetnych i czystych. 

Tak samo wyniki przygotowania b d  zauwa alne w ciele eterycznym. Zamiast bezkształtnej 

masy wypełniaj cej w przybli eniu kontury ciała fizycznego, jednak z licznymi naro lami i 

guzami, m tnej i ciemnej, roz wietlonej tylko w niektórych punktach, jakby słabo  arz cymi 

si  w glami, pojawi si  teraz posta  wyra nie ukształtowana, zło ona z trzech cz ci 

wyra nie oddzielnych, błyszcz ca kilkoma gwiazdami kolorowymi, miedzy którymi wij  si  

barwne pr dy. Te  wietlne gwiazdy, to padmy twego ciała eterycznego, czyli "kwiaty lotosu" 

(czakry). Rozwin ły osie przez wykonywanie przygotowania, a pó niej  wiec  ju  jasno i 

wiruj  ruchem prawidłowym. Gwiazdy te maj , jak wiesz, ka da inn  liczb  promyków, czyli 

"szprych koła" (płatków lotosu). Mniej wi cej w  rodku ciała  wieci lotos 

dziesi ciopłatkowy; z p czka zawieraj cego pi  płatków  ywych, a drugie pi  u pionych, 

rozwijałe , spełniaj c pi  przykaza  jamy, te pi  płatków z u pienia, a do rozkwitu 

doprowadziłe  cały "kwiat" (czakr  splotu słonecznego)  wiczeniem oddechowym 

przesyłaj cym powietrze z brzucha do płuc i odwrotnie. Gdyby  go zacz ł budzi  do ruchu od 

razu  wiczeniem oddechowym, nie o ywiwszy go poprzednio wykonywaniem jamy, wtedy 

wprawiłby  czakr  w ruch przeciwny normalnemu! Na skutek tego równie  pr dy w ciele 

eterycznym kr yłyby nieprawidłowo, posiadłby  zdolno ci mesmeryczne, ale ten 

mesmeryzm działałby na innych ludzi jak alkohol: zamiast leczy  usypiałby tylko ich choroby 

i znieczulałby ich chwilowo na cierpienia. Natomiast twój mesmeryzn b dzie czysty i 

background image

61 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

zdrowy, bo i twoje ciało eteryczne jest zdrowe i oczyszczone. Nadmiaru tego mesmery-zmu, 

tych sił witalnych b dziesz mógł u ywa  do leczenia bli nich i przynoszenia im ulgi w 

cierpieniach. Zadanie główne, które masz wykona , nie zmierza jednak w tym kierunku. Nie 

masz wybra  zawodu lekarza -mesmerysty, bo czekaj  ci  wa niejsze zadania: b dziesz 

leczył i wzmacniał dusze, nie ciała. 

Oprócz czakry 10-płatkowej zbudzisz z u pienia tak e inne, chocia  jeszcze nie wszystkie, bo 

do niektórych jest potrzebne wykonywanie  wicze  dharany i dhjany. "Sze ciostopniowe 

przygotowanie", które sobie przyswoiłe , stosuj c zalecenia nijamy, rozwinie ci czakr  12-

płatkow  mieszcz c  si  w pobli u serca (czakra anahata). W niej poprzednio poruszało si  

sennie sze  jej płatków, a drugie sze  było nieczynnych, teraz za   wiec  si  wszystkie i 

wiruj  prawidłowo. W głowie, mniej wi cej w tym punkcie, w którym przewód nosowy ł czy 

si  z gardłem  wieci czakra 16-płat-kowa (visuddha czakra). Doprowadziła j  do rozkwitu 

"szlachetna  cie ka o mioraka". Natomiast, pozostała jeszcze w p czku czakra 8-płatkowa 

(svadhistana), chocia  dzi ki pracy nad "czterema kwalifikacjami" rozbudziłe  z u pienia 

cztery jej płatki i wprawiłe  w ruch zgodny z czterema drugimi. Do pełnego rozkwitu dojdzie 

ten "kwiat lotosu" (czakra) dopiero na  cie ce czeladnika. 

Te czakry, które dotychczas o ywiłe  daj  ci cały szereg całkiem nowych spostrze e , bo ju  

działaj  prawidłowo jako "zmysły nadzmysłowe". Czakra 12 -płatkowa, oprócz wzmo enia 

twej  ywotno ci i uzdolnienia mesmerycznego, pozwala ci odczuwa  usposobienie ludzi w 

taki sposób,  e jednych nazwiesz ciepłymi, innych chłodnymi, chocia  b dzie to oczywi cie 

tylko opis. Czakra 16-płatkowa doł czy do tego doznania  wietlne; tych, których okre liłe  

jako ciepłych, nazwiesz jasnymi, zimnych – ciemnymi, oboj tnych – szarymi. Spostrze enia 

te otrzymaj  ponadto pewne formy: odró nisz kształt my li jednych ludzi od drugich, a nawet 

formy, jakimi wyra aj  si  prawu zjawisk w przyrodzie. Nie b d  to jeszcze spostrze e ni  

cisłe, lecz wra enia ogólne, ale umocni  ci  w za ufaniu do tej drogi, po której idziesz, bo 

b dziesz mógł sprawdzi ,  e idziesz ni  nie na pró no, skoro ju  pojawiaj  si  wyniki. 

Jednak nie tylko po ró ach b dziesz st pał. Ta roz budzona wra liwo  narz dów 

nadzmysłowych (czakr) da ci, oprócz prze y  ciekawych, tak e szereg przej  przykrych. 

B dziesz w takim poło eniu, jak dziecko, na które działaj  z wszystkich stron wra enia 

dodatnie i ujemne, a ono nie umie jeszcze poradzi  sobie z nimi, nie umie si  broni  przed 

nimi. Twoje zmysły niewidzialne, dopiero  wie o zbudzone z u pienia, b d  pocz tkowo 

równie nieudolne w odbieraniu wra e , jak i w zamykaniu si  przeciwko nim.  

Jednym z takich przykrych objawów, z którym nie od razu b dziesz umiał sobie poradzi , 

b dzie uczucie duszno ci i skr powania, gdy znajdziesz si  w ludzkim tłumie. Ciało astralne 

si ga przeci tnie o pół metra poza obr b ciała fizycznego, zatem, w ludzkim tłumie obce ciała 

astralne b d  wnikały w twoje i sprawiały ci uczucie ucisku pot guj ce si  czasami a  do 

mdło ci. Duchowy chłód ludzi wyczuwany czakr  12-płatkow  b dzie dla ciebie niezwykle 

przykry, dopiero po upływie pewnego czasu b dziesz umiał np. poda  bez uczucia odrazy 

r k  takiemu człowiekowi. Uczucia i nastroje obce b d  z niezwykł  łatwo ci  pobudzały do 

harmonijnych wibracji twoje ciało astralne. Człowiek zrozpaczony wzbudzi w tobie od razu 

rozpacz, a czyj  wybuch gniewu tak samo rozkołysze twoje ciało astralne. Spostrzeganie 

my li ludzkich b dzie w tobie budziło podobne my li, a je eli b dziesz si  starał im opiera , 

to znów łatwo popadniesz w pogard  dla tych ludzi za ich my li marne i egoistyczne. 

background image

62 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

W ród takich prze y  – bolesnych i radosnych oraz w ród mnóstwa jeszcze innych, wije si  

cie ka twojego przygotowania. Do tego musisz doda  okresy "ciemno ci duchowej", które 

b d  ci  nawiedzały z coraz to wi ksz  sił  oraz stałe poczucie pustki i osamotnienia, które 

b dzie ci towarzyszy  ci gle na  cie ce. Nie zapominaj tak e,  e im wy ej b dziesz 

wst pował na stopniach  cie ki, tym bardziej b dzie si  wzmaga  zaciekło  tych pot g 

ni szych, które uwa ały ci  za swój dotychczasowy łup i tym usilniej b d  podsuwały ci 

przeró ne pokusy i sidła, aby  w nich uwi zł i zszedł ze  cie ki. Pomocne im w tym b dzie 

tak e za lepienie ludzi, bo ludzie nie lubi , aby kto  ró nił si  od nich. Dopóki byłe  

człowiekiem przeci tnym, dopóki miałe  ułomno ci, które inni mogli ci wybacza , dopóty 

byłe  do nich podobny, nie przerastałe  ani o włos ich poziomu. Jednak z chwil , gdy 

zaczynasz przerasta  ich o głow , zwracasz uwag  wszystkich wokół na siebie. Nie jest to 

bynajmniej uwaga przyjazna, raczej zawistna. Nie mog c doj , dlaczego ich przerosłe , 

zaczynaj  wyszukiwa  wszystkie twoje słabostki, strony ujemne, nie dla poprawienia ciebie, 

lecz dla uspokojenia siebie,  e oni nie s  gorsi, a twoje wyro ni cie nie jest dowodem twej 

wy szej warto ci. Pami taj,  e w takich wypadkach bystro  wzroku osób z twego otoczenia 

zaostrza si  nadzwyczajnie. 

Najdrobniejsz  usterk  w twym charakterze, najdrobniejsz  wad , odkryj  w tobie, cho by  j  

taił jak najstaranniej, ponadto wyci gn  j  przed "opini  publiczn " i rozdmuchaj  do 

rozmiarów potwornych, aby tylko cieszy  si ,  e znale li "plam  na sło cu". Nie jest to ich 

zło , tylko niewiedza. S  tylko  lepymi narz dziami w r kach tych mocy niskich, które 

spostrzegaj ,  e im si  wymykasz i tym usilniej walcz  o zatrzymanie ciebie w swych 

pazurach. Pami taj zatem,  e na nic ci si  nie zda, je eli chciałby  jak  cho by 

najdrobniejsz  plamk  na duszy zostawi  i uniewinniał j  przed sob  lub chciał ukry  przed 

swym sumieniem. Ludzie j  niechybnie wyszperaj , wyci gn  na jaw i powi ksz  

dziesi ciokrotnie. Przypomn  ci nawet grzechy twej młodo ci, które mo e uwa asz za ju  

dawno odrobione. Uzbrój si  zatem w sił  i wytrwało , aby wytrzyma  z godno ci  ataki 

zewsz d, które b d  ci ju  stale towarzyszyły. 

Bez w tpienia nie b dzie to miłe, ale musisz si  z tym pogodzi . B dzie ci bardzo przydatne, 

bo gdyby  chciał sam przed sob  ukry  jak  cho by mał  niedoskonało  w twym 

charakterze, wynajd  j  inni i postawi  ci j  przed oczami. B dzie to dla ciebie zbawiennym 

lekarstwem przeciwko zarozumiało ci i przeciw pobła aniu sobie. Dopiero wówczas 

zobaczysz, jak trudno jest oczy ci  si  najdokładniej z wszelkiej pró no ci, z wysokiego 

mniemania o sobie. Nie raz powiesz sobie: "Czego oni ode mnie chc ? Przecie  jestem ju  o 

tyle od nich wy szy,  e  aden mi nie dorówna, a jeszcze im tego za mało?". Gdy tak powiesz, 

b dziesz nie wy szy, lecz ni szy od nich, bo oni wiedz ,  e s  ułomni, a ty nie chcesz si  do 

tego przyzna  przed samym sob . I nie koniec na rym. Zamiast niech ci do bli nich, pozornie 

całkiem słusznej, masz rozwin  i utrzymywa  stale w sobie ju  nie wyrozumiało  dla nich, 

nie "przebaczenie" za "przykro ci", jakie ci wyrz dzaj  "niezasłu enie", lecz miło  i 

wdzi czno . B d  im wdzi czny za t  nauk , któr  ci daj , za to wytykanie bł dów, do 

jakich ty sam przed sob  nie chcesz si  przyzna . Oni pomagaj  ci w oczyszczeniu, a nie 

szkodz . Zatem nie powiniene   ywi  do nich uczucia pogardy lub niech ci, bo byłby to 

jeden z najbardziej przykrych twoich upadków na  cie ce, z którego nie podniósłby  si  

łatwo. Bierz ludzi takimi, jacy s , a nie takimi, jakimi ty chciałby  ich mie . Jednak siebie 

kształ  tak, aby  był naprawd  taki, jakim siebie chcesz widzie . 

W miar  swego wst powania w gór  po stopniach  cie ki, b dziesz otrzymywa  coraz 

wy sze uzdolnienia, b dziesz po prostu stawał si  coraz bardziej ponad-przeci tnym 

background image

63 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

człowiekiem. Nie s d  jednak,  e te zdolno ci otrzymasz dla siebie. Od zdolnego  da si  

wi cej, ni  od mniej uzdolnionego. Zasada ta obowi zuje nawet w szkołach, nie tylko na 

cie ce. Wszystkie wy sze uzdolnienia, które b dziesz kolejno otrzymywał na  cie ce, dane 

ci b d  po to, aby  mógł tym wi cej pomaga  innym ludziom. Jak e jednak zdołasz im 

pomaga , je eli odsuniesz si  od nich z pogard  lub cho by tylko z tajon  uraz ? Jak 

nazwałby  matk , która dla swoich dzieci  ywiłaby pogard  dlatego,  e mniej wiedz  od niej 

lub która by miała dla nich niech  za to,  e sprawiaj  jej przykro ci sw  niewiedz ? Nie 

mów,  e bli ni to nie twoje dzieci, bo wła nie s  twoimi dzie mi. Masz im by  opiekunem 

duchowym, masz ich uczy  i prowadzi , a przede wszystkim masz im  wieci  przykładem. 

Masz ka demu z nich mówi  nie słowami lecz własnym przykładem: "Ja zdołałem si  nieco 

wznie  i oczy ci , to zdołasz i ty, zechciej tylko!". 

Jak e jednak zdołałby  by  im opiekunem, by  im "bratem starszym" gdyby  ich nie kochał? 

Zapewne znane ci jest to zdanie niesłychanie doniosłe i maj ce zastosowanie we wszystkich 

dziedzinach wiedzy tajemnej: "Objawi  ci si  mo e tylko to, co pokochasz; do czego odnosisz 

si  z niech ci , tego nie poznasz nigdy, bo twa niech  stawia mur mi dzy nim a tob ". Do 

serca ludzi trafisz tylko sercem, a nie pogard . Musisz pozyska  ich zaufanie, je eli masz ich 

prowadzi . Pomocy z r k wrogich nikt nie przyjmie. Zatem za mało byłoby tylko wybaczy  

im,  e wyci gaj  na jaw twe ukryte bł dy. Musisz im przyzna  słuszno  i odczu  dla nich 

wdzi czno . Musisz im wpoi  niezachwiane przekonanie,  e ci  to nie dotkn ło,  e nic 

przykrego nie zrobili – owszem pomogli, wi c nie wpłyn ło to ujemnie na twe dla nich 

uczucia. 

Wówczas sprawdzisz w  yciu słowa Ewangelii: "Kto na ciebie kamieniem, ty na niego 

chlebem", bo rozumiesz ju ,  e nie jest to dla ciebie przykazanie teoretyczne, ale maj ce 

znaczenie praktyczne. Wtedy tak e – ale dopiero wtedy – wytr cisz bro  z r ki mocom 

ni szym, dla których ludzie s  tylko  lepymi narz dziami. Gdy to wyjawianie twych ukrytych 

bł dów nje sprawi ci przykro ci, nie dotknie ura onej dumy, nie natrafi w ogóle na 

zarozumiało , lecz przeciwnie, na wdzi czno  i uznanie, dopiero wówczas st pi si  ta bro , 

która jest postrachem dla zwykłych ludzi. Przez to "biczowanie" moralne musisz przej , bo 

przecie  wst pujesz w  lady Chrystusowe. Dalsze stacje jego m ki oczekuj  ci  na stopniach 

wy szych. Po przej ciu stopni przygotowania, mo esz jeszcze zawróci . Mo esz jeszcze zej  

ze  cie ki i wróci  na drog  szerok  i wygodn , któr  bez wielkich wysiłków kroczy powoli 

ogół ludzko ci. 

Nie jeste  jeszcze przyj ty na czeladnika, nie zło yłe   adnych zobowi za , wolno ci 

wyst pi  ze szkołyWróciwszy do  wiata, b dziesz tam, dzi ki przebytemu przygotowaniu, 

niezwykle po ytecznym i cennym członkiem społecze stwa. Rozwini te dotychczas 

uzdolnienia wysun  ci  na odpowiednie stanowisko w  yciu. B dziesz nawet miał prawo 

owoce tego uzdolnienia obraca  cz ciowo na korzy  osobist , bo w  wiecie, na jego drodze 

szerokiej, nie obowi zuj  jeszcze prawa Nowego, lecz Starego Zakonu. Obowi zywa  ci  

b dzie tylko jeden warunek: aby  swoich uzdolnie  nie u ywał na niczyj  szkod . Wtedy 

utraciłby  je nieuchronnie. 

Je eli jednak naprawd  dorosłe  do  cie ki, to nie zatrzymasz si  w połowie drogi. Nie 

odstrasz  ci  dalsze jej trudno ci. Nie odstraszy ci  równie  przykazanie: "Nic dla siebie, 

wszystko dla drugich". W twej duszy coraz ja niej b dzie  wita  prawda mało komu 

dost pna,  e tylko to, co czynisz dla drugich, czynisz naprawd  dla siebie. Prze wiadczenie to 

wzmo e tym silniej i umocni twoje postanowienie doj cia t   cie k  a  do szczytu, bo im 

background image

64 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

wy ej b dziesz, tym wi cej zdołasz czyni  dla drugich. Zapragniesz zosta   wiadomym 

"pomocnikiem Pomocników", wej  u szczytu w te koła Istot Wzniosłych, które rzeczywi cie 

w swym r ku dzier  losy Ziemi. Wtedy ze zdwojon  energi , z niewyczerpan  wytrwało ci , 

przyst pisz do opanowania trzech stopni wy szych. 

 

XII 

DHARANA (SKUPIANIE UWAGI) 

Pierwszym ze stopni wy szych, a szóstym z rz du w ich ogólnym szeregu na  cie ce, jest 

dharana lub koncentracja. Wiesz ju ,  e  wiczenia dharany zmierzaj  do uzyskania biegło ci 

w skupianiu uwagi na jednym przedmiocie, bez odwracania jej przez czas oznaczony na 

przedmioty postronne. Wiesz tak e,  e przedmiotem uwagi nie musi tu by  jaka  rzecz 

fizyczna, lecz równie dobrze mo e nim by  wra enie zmysłowe lub pami ciowe. Dzi ki 

wy wiczeniu pratjahary nauczyłe  si  włada  sw  uwag , podł cza  j  do czego zechcesz i 

zgodnie z własn  wol  odł cza . Wy wiczyłe  uwag  tak,  e bez twej woli nie oderwie si  od 

wybranego przedmiotu i nie pod y za innym, cho by ten inny wywierał nawet niezwykle 

silne wra enie na zmysłach. Teraz masz ze sprawno ci twej uwagi korzysta , masz jej, jak 

posłusznego narz dzia, u ywa  do dalszych celów. 

Tłumaczenie terminu "dharana" jako "koncentracja" nie jest  cisłe. Utrzymywanie uwagi na 

wybranym przedmiocie jest wła nie skupieniem jej na nim, i to wykształciłe  pratjahar . 

Teraz zdolno  skupienia si  masz wykorzysta  po to, aby nie tylko przez czas dowolny 

utrzyma  uwag  na danym przedmiocie, ale i dowiedzie  si  o nim jak najwi cej przez takie 

skupienie. 

Zatem dharana jest sposobem uzyskiwania wiedzy, jest o wiecaniem si  o własno ciach 

przedmiotów. Fakt,  e na tej drodze mo na uzyskiwa  wiedz  o przedmiotach, zrozumiesz, 

gdy wykonasz dwa małe do wiadczenia. We  w r k  szpilk  i ukłuj si  w drug  r k  tak 

lekko, aby ledwie  lad krwi si  pokazał. Odczujesz ukłucie jako ból, niewielki zreszt , i na 

tym zako czysz do wiadczenie. Dowiesz si ,  e ukłucie jest bolesne, to znaczy dowiesz si  

tyle, ile z takiego do wiadczenia dowie si  dziecko, gdy ukłuje si  po raz pierwszy w  yciu. 

Przejd  teraz do drugiego do wiadczenia. Zwró  uwag  wył cznie na miejsce ukłute i 

zatrzymaj j  na nim przez chwil . Spostrze esz,  e przede wszystkim ukłucie – niezbyt 

gł bokie – nie jest wcale bolesne. Samego momentu ukłucia nie odczujesz bynajmniej 

przykro i tu ju  mo esz sprostowa  twe dawniejsze do wiadczenie, jakoby ukłucie bolało. 

Utrzymuj c uwag  na ukłutym miejscu, odczujesz,  e ból zaczyna si  pojawia  dopiero po 

chwili,  e jest najwi kszy wtedy, gdy krew wyst pi i  e mo na ból rozdzieli  na dwa odr bne 

wra enia: jedno wra enie bólu szczypi cego, a drugie wra enie jakby w miejscu ukłucia 

tkwiło jakie  ciało obce, którego rozmiary staj  si  coraz wi ksze. Dalsze skupianie uwagi na 

tym miejscu nauczyłoby ci  jeszcze wi cej. To, co przytoczyłem, wystarczy ci jednak, aby  

ocenił wyniki, do jakich mo na doj  dharan . Nie ma tu nic nadzmysłowego, nic 

cudownego. Dzi ki prostemu skupieniu uwagi przez dłu szy czas, dochodzisz do wiedzy o 

wiele wi kszej i dokładniejszej ni  mógłby  uzyska  bez takiego skupienia uwagi na 

obserwowanym przedmiocie. 

background image

65 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Oczywi cie  wiczenia dharany nie ograniczaj  si  do zmysłu dotyku ani do twojego ciała. 

Oto słyszysz np.  wierkanie ptaszka. Zwróciwszy na nie uwag , spo-strze esz,  e ptaszek 

musi by  gdzie  w pobli u, ocenisz słuchem kierunek, z którego  wiergot pochodzi, uznasz 

go za dono ny lub słaby, za miły dla ucha lub przykry. Powtórzysz wi c to samo, co nie raz 

ju  w  yciu zauwa yłe . Teraz jednak przez chwil  zatrzymaj na tym  wierkaniu skupion  

uwag . Spostrze esz,  e  wierkanie to składa si  z kilku d wi ków ró nej wysoko ci,  e s  

przerwy mi dzy poszczególnymi  wierkni ciami i  e ptaszek co  mówi tym swoim j zykiem, 

jest to co  wi cej ni   wiergot dla twej przyjemno ci lub przykro ci, jak mo e s dziłe  

dotychczas. Wsłuchuj c si  z najwi ksz  uwag , zaczniesz do pewnego stopnia odczuwa  

współczucie z ptaszkiem. W twej duszy zaczn  si  budzi  uczucia pokrewne tym, jakie 

ptaszka skłoniły do  wierkania. Odczujesz jakby przestrach, mo e ból lub rado  i 

zadowolenie. Dowiesz si , co ptaszek wyra a swym  wiergotem: zaczniesz rozumie  jego 

mow , a tego by  bez dharany nie umiał. 

Inny przykład. Spójrz na krzesło, stoj ce obok ciebie. Gdy przyjrzysz mu si  uwa nie, 

spostrze esz,  e jest drewniane, politurowane, dobrze zachowane mimo u ywania,  e 

sporz dzone jest z drzewa twardego i bardzo trwale zbudowane. Wydaje ci si ,  e ju  nic 

wi cej ponad to nie zdołasz spostrzec, cho by  uwag  wyt ał przez godzin . Spróbuj jednak 

utrzyma  na nim nadal skupion  uwag . Oto widzisz ju  co  nowego. Oparcie dla pleców jest 

szczególnie mocno wytarte, a nogi przednie s  zarysowane, jakby posiekane. Zniszczył je tak 

człowiek, który w nim cz sto siadywał. Nie jest to wi c krzesło u ywane przy pracy 

spokojnej i skupionej, lecz w jadalni albo w pokoju dzieci cym. Ponadto na kraw dzi krzesła 

s   lady zaci cia no ykiem, zatem krzesło stało w pokoju dziecinnym i to w pokoju 

chłopczyka. Wiesz ju  znacznie wi cej o tym krze le ni  poprzednio. Gdyby  przedłu ył 

skupianie uwagi na nim, dowiedziałby  si  jeszcze nowych szczegółów. Nie s d  jednak,  e 

taka dharana jest dla ciebie bez warto ci, a potrzebna byłaby co najwy ej agentom policji 

ledczej. Sherlock Holmes uprawiał wła nie dharan  i dlatego mógł wy ledzi  szczegóły 

niedost pne dla innych. Tobie za  taka dharana uprawiana na przedmiotach "martwych" jest 

przydatna nie jako cel, lecz jako  rodek, jako  wiczenie w stosowaniu skupienia uwagi. 

Dalszy przykład. Masz na stole przez sob  kwiat bzu w wazonie. Przygl daj c mu si  z 

uwag , spostrze esz,  e ma mił  barw  fiołkow ,  e widocznie został niedawno zerwany, bo 

nie wida   ladów wi dni cia,  e niektóre kwiatki s  jeszcze zamkni te w p czkach, a inne ju  

w pełni rozkwitłe. Spostrze esz ponadto,  e ubarwienie nie u wszystkich jest jednakowe; 

niektóre kwiatki s  ja niejsze od innych; zauwa ysz,  e ka dy ma cztery płatki, a tylko bardzo 

rzadko napotkasz pi  płatków lub wi cej. Teraz zastosuj dharan , to znaczy utrzymuj nadal 

uwag  skupion . Oto zaczynasz ju  odró nia  kwiatki starsze od  wie o rozkwitłych, bo 

starsze s  ja niejsze ubarwieniem, po prostu "siwiej ". Ponadto barwa ich jest bardziej 

matowa,  wie ych natomiast błyszcz ca. Patrz c dalej z uwag , widzisz,  e nie jest to 

"błyszczenie", które  wie ym kwiatkom nadaje  wie o , wygl daj  raczej, jakby były 

wilgotne. Ale nie jest to i wilgo , co mo esz sprawdzi  dotykiem. Namy laj c si  jak to 

okre li , zmniejszasz na chwilk  nat enie wzroku i zauwa asz co , co pocz tkowo bierzesz 

za skutek znu enia wzroku: kwiatki s  powleczone ja niej c  mgł . Jednak to nie 

halucynacja, bo kwiatki starsze widzisz wyra nie, a kontury  wie szych rozwiewaj  si  w 

pewn  puszysto . Oto doszedłe , dzi ki dharanie, do pierwszych spostrze e  aury eterycznej 

kwiatów, ich po wiaty. 

Na podstawie tych kilku przykładów potrafisz ju  stworzy  sobie poj cie o kierunku, w jakim 

maj  i  twoje  wiczenia w dharanie. Zrozumiesz tak e,  e uprawia  je mo esz wsz dzie i 

background image

66 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

zawsze, nie potrzeba do nich ani szczególnych przedmiotów, ani odr bnych godzin, bo 

sposobno ci do  wiczenia znajdziesz codziennie i w ka dych warunkach otoczenia. Ka dy 

przedmiot ujrzany, ka dy d wi k usłyszany, ka de wra enie odczute, dostarczy ci takich 

sposobno ci. 

Nie s d  jednak,  e dharana nakazuje posługiwanie si  koniecznie tylko jednym zmysłem. W 

pratjaharze nauczyłe  si  wył cza  i wł cza  dowolnie ró ne "stacje telefoniczne", teraz 

stosuj nabyt  umiej tno . Im wi cej zmysłów jednocze nie lub kolejno zwrócisz na badany 

przedmiot, tym rozleglejsz  wiedz  o nim uzyskasz. Obserwuj c kwiat, zwró  nie tylko na  

wzrok, lecz tak e dotknij go, pow chaj, nawet posmakuj. Zebrawszy w ten sposób jak 

najwi cej wra e , zwró  uwag  na działanie tych wra e  w twej duszy, a dowiesz si  jeszcze 

czego  wi cej. Dowiesz si , jakie wra enie wywiera dany przedmiot nie tylko na twych 

zmysłach fizycznych, lecz tak e na twych zmysłach wewn trznych, na twoich czakrach 

("kwiaty lotosu", padmy). Zaczniesz ten przedmiot nie tylko widzie , słysze , w cha , 

smakowa , lecz tak e odczuwa  jego działanie na twe wn trze. Odczuwanie to b dzie 

najpierw słabe i niewyra ne, w miar  uprawiania  wicze  zyska na wyrazisto ci i nat eniu. 

To jest ju  stopie  wy szy w uprawianiu dharany. Takich sposobno ci do  wicze  znajdziesz 

w twym otoczeniu pod dostatkiem o ka dej porze, bez odrywania si  od obowi zków i zaj  

codziennych. Niektóre z tych  wicze  dr R. Steiner poleca uprawia  ju  w okresie 

przygotowania (C). Przytocz  ci tu jego wskazówki: "Zwracaj c cz sto uwag  na objawy 

rozkwitu i dojrzewania, dozna si  wra enia, które mo na by było z grubsza porówna  do 

wra enia przy wschodzie Sło ca. Natomiast objawy wi dni cia i obumierania wywołuj  

uczucia podobne nieco do wra e , które wywiera widok ksi yca wschodz cego z wolna na 

widnokr gu. Oba te odczucia to siły, które rozwijane coraz  ywiej, prowadz  do 

najwi kszych wyników tajemnych. Nale y najpierw ogl da  przedmioty jalc najdokładniej, a 

dopiero potem podda  si  uczuciu powstaj cemu w duszy". Nie zra aj si  tym,  e uczucia 

podobne nie pojawi  si  zaraz przy pierwszych próbach, a tym bardziej wystrzegaj si  

wmawiania ich sobie. Pojawiaj  si  niechybnie dzi ki cierpliwo ci i wytrwało ci w ci głym 

powtarzaniu  wicze  od nowa. Gdyby  za  sugerował je sobie, zamiast je odczuwa  

naprawd , to zamkn łby  sobie mo liwo  odczucia jich w ogóle, w przyszło ci. 

Je eli powy sze  wiczenia potrafisz uprawia  z powodzeniem, mo esz po pewnym czasie 

doł czy  do nich dharan  skierowan  na przedmioty nadzmysłowe, np. narz dy w twym ciele 

eterycznym. W takim wypadku musisz wybra  odpowiedni  por  i otoczenie, a wi c cisz  i 

ciemno  lub przynajmniej półcie . 

Ułó  ciało wygodnie, jak do  wicze  oddechowych, wywołaj w sobie spokojny nastrój i 

wył cz działanie wszystkich zmysłów fizycznych. Nast pnie zwró  uwag  na jeden, dowolny, 

ale  ci le okre lony punkt ciała, np. du y palec u lewej nogi. Umie  w tym palcu uwag  tak 

wyt on , aby  nic innego nie czuł, nie słyszał i nie widział. Przez chwil  nie b dziesz w nim 

czuł nic wi cej jak tylko wzmo one ciepło. Wywoła je prana napływaj ca szybciej do tego 

palca pod wpływem twej uwagi. Pó niej jednak odczujesz co  wi cej: zauwa ysz,  e twoja 

wra liwo  dotykowa przeniosła si  z całego ciała w ten punkt, w ten palec. Gdy teraz nog , 

chocia  jest osłoni ta obuwiem, dotkniesz kraw dzi łó ka lub krzesła, odczujesz to dotkni cie 

niezwykle wyra nie, nawet bole nie. 

Je eli potrafisz skupion  i wyt on  uwag  utrzyma  jeszcze dłu ej, zauwa ysz jeszcze inne, 

bardziej niezwykłe zjawiska. Nawet w pierwszej chwili nie uwierzysz w ich rzeczywisto . 

background image

67 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Oto wra liwo  dotykowa z całego twojego ciała przeniosła si  nie tylko w ten jeden palec u 

nogi, ale ponadto rozprzestrzeniła si  nad nim w powietrzu. Cały palec jest jakby otoczony 

warstewk  wra liwo ci unosz c  si  nad nim wokół. Odczuwasz nie tylko obuwie, ale nawet 

pobliski materiał łó ka lub nakrycia sofy, chocia  palec ich nie dotyka. Na tym zako cz 

do wiadczenie, poniewa  prowadzenie go dalej mogłoby mie  dla ciebie na tym stopniu 

cie ki niepo dane nast pstwa, z którymi nie umiałby  sobie poradzi . Rzecz prosta,  e za 

pierwsz  prób  nie dojdziesz do  adnego wyniku, lecz musisz powtarza   wiczenie. 

Przygotuje ci  ono do nast pnego, prowadz cego ju  do wra e  zupełnie nadzmysłowych. 

Jednak bez uzyskania wyników w tym  wiczeniu przygotowawczym nie przechod  do 

dalszego. Punkty ciała do tych  wicze  mo esz oczywi cie – a nawet powiniene  – wybiera  

dowolnie, coraz to inne. Nie wolno ci przedłu a   wiczenia ponad miar . Wystarczy 3-5 

minut, po których przerwij je, cho by  jeszcze nie doszedł do  adnego wyniku. ! Zapami taj 

sobie,  e tego rodzaju  wiczenia nie nale  ; do obowi zkowych, wył cznie od twej woli 

zale y, czy zechcesz je w ogóle próbowa . Bez nich dojdziesz tak samo dobrze do szczebli 

wy szych, podobnie jak i bez  wicze  oddechowych opisanych w pranajamie mo esz bez 

trudno ci doj  do nast pnych stopni. S  to tylko "przedmioty nadobowi zkowe", jak w nauce 

szkolnej. Mo na bez nich uzyska  dobre  wiadectwo, a słu  tylko tym, którzy maj  na nie 

ochot  i zamiłowanie do nich.  

Podobnie nadobowi zkowe s   wiczenia nast pne, które ci teraz opisz . Odwró  – jak w 

poprzednim  wiczeniu – uwag  od wszystkich zmysłów, a skieruj j  na jedn  z czakr w twym 

ciele eterycznym, np. na czakr  serca (anahata). Staraj si , przy całkowitym skupieniu uwagi, 

wczu  w jeden punkt, chocia  na razie nie zdołasz nawet okre li  jego poło enia. Dopiero po 

kilku bezskutecznych próbach odczujesz wyra niej czakr  serca i okre lisz dokładniej, gdzie 

si  ona znajduje. B dzie to uczucie (gdy go doznasz po raz pierwszy) tak bardzo nowe i obce 

w porównaniu ze znanymi ci uczuciami,  e mo na je chyba porówna  do uczucia kobiety, 

która pierwszy raz ma zosta  matk  i czuje wewn trz ciała pierwsze ruchy przyszłego 

dzieci cia. W wypadku czakry, nie s  to ruchy f zyczne, a jednak odczujesz je wyra nie w 

pewnym okre lonym punkcie ciała fizycznego. Nie okre lisz te , na jakiej gł boko ci pod 

powierzchni  ciała le y ten punkt. Czasem b dzie ci si  wydawało,  e ten poruszaj cy si  

punkt le y tu  pod skór  albo znacznie gł biej, niemal przy samym sercu (je eli wybrałe  

czakr  serca, 12-płatkow , anahata). 

Oprócz tego zauwa ysz,  e nie jest to punkcik mały, lecz co , co zajmuje znaczn  przestrze , 

chocia  jej rozmiarów równie  nie b dziesz umiał okre li . Du o osi gniesz, je eli dojdziesz 

do u wiadomienia sobie jakiego rodzaju ruch odbywa si  w tej czakrze (narz dzie). Nie 

spiesz si  jednak z sugerowaniem sobie,  e odczuwasz ruch obrotowy, bo uczucia te bywaj  

bardzo ró ne, indywidualne. Zauwa ysz tylko,  e jest to ruch całkiem innego rodzaju ni  ruch 

serca fizycznego. W podobny sposób mo esz próbowa  dharany na innych czakrach. Gdy 

b dziesz te  wiczenia uprawiał wytrwale, mo esz pó niej doj  tak e do widzenia tych czakr 

w ich barwach i  wiatłach, a wtedy zobaczysz wyra nie rodzaj ich ruchów. 

Uprawiaj c te  wiczenia, nie zapominaj ani na chwil ,  e potrzeba tu nadzwyczajnej 

wytrwało ci i cierpliwo ci. Bardzo mo liwe,  e mimo długiego powtarzania tych  wicze  

pozornie nie spostrze esz  adnych wyników. Mo liwe jest tak e,  e zauwa ysz całkiem inne, 

ni  sobie wyobra ałe . Bł dem byłoby, gdyby  sobie z góry wytwarzał jakiekolwiek 

wyobra enie o tym, jak te wyniki maj  wygl da , bo pó niej naginałby   wiczenia do tego 

wyobra enia, które b dzie si  ró ni  od rzeczywisto ci. Wiesz ju ,  e na  cie ce masz si  

background image

68 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

wystrzega  mniema  z góry powzi tych, nie opartych na faktach. Zatem tym bardziej 

wystrzegaj si  wyobra enia sobie ju  naprzód, jaki ma by  wynik. Uprawiaj tylko  wiczenia z 

cał  cierpliwo ci  i wytrwało ci , na jak  mo esz si  zdoby , uprawiaj je dla samych 

wicze , nie dla wyniku. Wynik pojawi si  nieuchronnie, chocia  nie wtedy, kiedy zdawa  ci 

si  b dzie,  e ju  powinien si  pojawi . Masz przed sob  co najmniej siedem lat, a mo e i 

czterna cie, je eli w ci gu pierwszych siedmiu nie starczy ci wytrwało ci. 

Niech ci  jednak ten szereg lat nie przera a, ani nie zniech ca. Nie mów sobie: "Je eli mam 

tak długo czeka  na wyniki, to mo e mi i  ycia nie starczy  na ich osi gni cie". Przede 

wszystkim zauwa ,  e pracujesz nie dla wyników, tylko dla samej pracy; po drugie miej na 

uwadze,  e przed sob  masz nie tylko ten jeden  ywot, ale cały szereg nast pnych. Nie znaczy 

to,  e w twym tera niejszym wcieleniu nie dojdziesz wcale do  adnych wyników. Zale y to 

wył cznie od ciebie! Od twej cierpliwo ci i wytrwało ci. Nie ma na to tak e  adnego wpływu 

twój wiek, cho by  ju  miał młodo  dawno za sob . Cz sto bywa,  e dopiero u schyłku 

ycia odbywa si  w człowieku przemiana poj : dawniej materialistycznych na wprost 

przeciwne i w nast pstwie tego zwrot ku " cie ce". Tacy ludzie zostaj  potem 

najdzielniejszymi czeladnikami, bo nie maj  ju  utrudnie  na  cie ce ze strony  dz 

cielesnych, ambicji, przywi zania do  ycia itp., łatwiej wi c mog  przej  stopnie 

przygotowania, zda  od razu egzamin do wy szej klasy. Tym bardziej,  e  ycie samo mogło 

by  dla nich wy mienit  szkoł  przygotowawcz . 

Oto co mówi o sobie Leadbeater (H. 469,1): "Osobi cie nie czyniłem  adnych wysiłków 

s dz c,  e nie mam odpowiedniego ciała eterycznego, a  raz wskazał mi Mistrz pewn  

medytacj , która mo e do wyników prowadzi . Uprawiałem j  w praktyce i ujrzałem 

powodzenie... Nie słyszałem nigdy, jakoby istniała tu jaka  granica wieku". Zwró  uwag  na 

trzy rzeczy, na to,  e nie ma granicy wieku, nie potrzeba niczego wi cej prócz odpowiedniej 

medytacji i na spraw  jako ci ciała eterycznego. Dwie pierwsze ju  zapewne poj łe , a co do 

trzeciej, to zwa ,  e gdyby  nie miał odpowiedniego ciała eterycznego, nie odczuwałby ,  e 

wła ciw  dla ciebie jest " cie ka", wówczas o wiele lepsz  wydałaby ci si  np. Hatha joga i 

poszedłby  w jej kierunku. 

?

 Teraz opisz  ci  wiczenie, wskazane przez W. Judge'a [Wiliam 

Q. Judge (1851-1896), z zawodu prawnik, pochodził z Irlandii, jeden z zało ycieli 

Towarzystwa Teozoficznego w 1875. Interesował si  magi , mesmeryzmem i 

ró okrzy owcami – przyp. red.], które jest tak zbawienne,  e musisz je wliczy  do twych 

wicze  obowi zkowych i to codziennych. Zapewne nawykłe  ju  do tego na stopniu 

przygotowawczym, aby co wieczór odbywa  krótki "rachunek sumienia", przegl da  i 

os dza  swe post pki, uczucia i my li, jakie miałe  przez cały dzie . Wiesz ju  tak e,  e w 

tym rachunku sumienia wi kszy nacisk kładzie si  nie tyle na przypominanie sobie 

wszystkich zdarze  codziennych, ile raczej na zaj cie wobec nich odpowiedniej postawy. 

Masz na swe post pki, słowa i my li patrze  tak i os dza  je tak, jakby  to nie ty był ich 

sprawc , lecz kto  inny. W ten sposób ocenisz je o wiele bardziej bezstronnie. 

Ten codzienny – jakim powinien by  – rachunek sumienia, poł cz z nast puj cym 

wiczeniem. Zamiast przegl d odbywa  w zwykły sposób, id c od poranka do południa i 

wieczora, odwró  ten porz dek dla zwykłych ludzi normalny. Zacznij od wieczora, od tego, 

co czyniłe  lub my lałe  przed chwil  i wracaj my l  wstecz do zdarze  coraz 

wcze niejszych. Zamiast uj  my l  jedno zdarzenie i przypomina  sobie, co było potem, id  

w kierunku przeciwnym i przypomnij sobie, co było przedtem, a co jeszcze wcze niej. W ten 

sposób przejd  my l  miniony dzie , ale wstecz, od wieczora przez południe do poranka. 

background image

69 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Nie idzie tu o to, aby  ka de, bez wyj tku, zdarzenie, ka d  my l i ka de słowo sobie 

przypomniał, lecz o to, aby  utrzymał uwag  na tym jednym ła cuchu my lowym, którego 

ogniwami s  obrazy pami ciowe uło one w porz dku zale nym od twej woli. Masz 

przypomina  sobie zdarzenia dzienne, ale nie w tym porz dku, w jakim nast powały po sobie, 

tylko w odwrotnym. Brak ci tego  rodka pomocniczego, jakim jest w  yciu zwyczajnym 

przyczynowe ł czenie zdarze ; nie układasz ich tak, jakby jedno z drugiego wypływało, lecz 

przeciwnie: najpierw ujrzysz oczami wyobra ni skutek, a dopiero potem przyczyn . Musisz 

wi c silniej wyt y  wol  dla utrzymania uwagi na tak odwróconym ła cuchu zdarze . 

Korzy  z tego jest potrójna. Przede wszystkim uczysz si  ocenia  zdarzenia same dla siebie, 

bez wchodzenia w przyczyny, które je spowodowały, a to jest ocena o wiele bezstronniejsza. 

Rozwa  np. proste zdarzenie: rano miałe  si  z kim  widzie  we wspólnej sprawie, lecz ten 

kto  nie przyszedł na umówione miejsce. Wzburzyło ci  to, posłałe  po niego, czekałe , a  

przyjdzie, a potem powiedziałe  mu kilka cierpkich słów. Rozmy laj c wieczorem o dniu 

minionym, dochodzisz najpierw do tych słów cierpkich i widzisz,  e one były niegodne ciebie 

jako ucznia tajemnego. Gdyby  zacz ł rozmy lanie od zdarze  porannych, wzburzyłby  si  

ponownie, przypominaj c sobie niemiłe oczekiwanie na t  osob  i doszedłszy potem pami ci  

do swych cierpkich słów, uznałby  je za słuszne. Otó  masz sposób patrzenia 

bezstronniejszego na swe post pki. Dalsza korzy  polega na tym,  e uczysz si  my le  

obrazami. Gdyby  ten rachunek sumienia odbywał w zwykły sposób, my lałby  raczej 

słowami ni  obrazami. Mówiłby  sobie w my li: "Nie przyszedł, czekam, posyłam, mówi  

mu słowa prawdy" itd., bo tu jedno wypływa z drugiego jak przyczyna i skutek. Ale my l c 

wstecz, masz przed sob  np. owe słowa cierpkie bez ich przyczyny, aby je sobie przypomnie  

wyra nie, musisz w pami ci odtworzy  sobie obraz sytuacji. Stoisz naprzeciw niego i mówisz 

do  z wyrzutem. Do przypomnienia sobie tej sceny potrzebujesz jej obrazu, nie słów. Wła nie 

zale y nam tu na tworzeniu obrazów pami ciowych. Przebiegaj c wspomnieniami dzie  

ubiegły od wieczora, wstecz do poranka, masz siebie widzie  we wspomnieniach tak 

wyra nie jak w lustrze lub w kinie. Masz patrze  na zdarzenia tak, jak patrzyłby  na film 

wy wietlony w odwrotnym kierunku, od ko ca do pocz tku. Nie pomijaj nawet szczegółów 

pozornie tak mało znacz cych jak ten np.,  e wracaj c do domu wieczorem, szedłe  po 

schodach. Musisz widzie  siebie najpierw przy drzwiach mieszkania, potem wychodz cego 

przez nie tyłem i tyłem schodz cego po schodach (w rzeczywisto ci szedłe  po nich w gór ). 

Podobnie post pisz, przypominaj c sobie drog  do miasta. Zawsze masz widzie  siebie tak 

jak obc  osob , na któr  patrzysz. 

Trzeci  korzy ci  jest samo odwracanie kolejno ci, niejako odwracanie czasu. Wdra aj c 

siebie w ten sposób w przebieganie my l  wypadków wstecz: od najpó niejszych do coraz 

wcze niejszych, przygotowujesz sobie grunt do my lenia astralnego, które pó niej b dzie ci 

koniecznie potrzebne. Gdy zaczniesz wchodzi   wiadomie na równi  astraln , nie b dziesz 

miał orientacji w jej zdarzeniach, b dziesz brał przyczyny za skutki, je li zachowasz ziemski 

sposób my lenia. Przykładów tej "odwrotno ci czasu" w  wiecie astralnym dostarcz  ci 

własne sny. Oto np.  ni ci si ,  e wchodzi do twego pokoju zbój, aby ci  zamordowa . 

Bronisz si  rozpaczliwie, ale on ci  zwyci a i z bliska strzela do ciebie z rewolweru. 

Słyszysz huk, ból w sercu i stopniow  utrat   ycia, odczuwasz wyra nie... i budzisz si . To 

dramat zbudowany na pozór całkiem logicznie, bo wszystko nast puje kolejno jako przyczyna 

i skutek. Jednak w rzeczywisto ci rzecz si  miała wprost przeciwnie. Zbudziłe  si  z tego 

powodu,  e poprzednio obróciłe  si  we  nie na lewy bok, silnie uciskałe  serce. Ten ucisk 

skłonił twe ciało do ruchów mimowolnych, przy których potr ciłe  krzesło. Stukni cie krzesła 

wywołało twoje sny o wystrzale z rewolweru i zabójcy. A wi c najpierw był ból serca, 

background image

70 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

pó niej stukni cie, a jeszcze pó niej dokomponowałe  sobie obraz zabójcy. Po obudzeniu si , 

odwracasz ten porz dek zdarze  wprost przeciwnie do stanu faktycznego. 

Rozumiesz teraz cał  doniosło  tego "przegl du wstecznego" (niem. Ruckschau) przy 

os dzaniu sumiennie swych post pków codziennych i wiesz, co w nim jest rzecz  istotn . Nie 

idzie zatem o to, aby  w tym "przegl dzie wstecznym" nie pomin ł jakiego  zdarzenia 

drobnego, jakiego  słowa mało znacz cego lub my li, ale o to, aby  ten przegl d odbywał w 

porz dku rzeczywi cie wstecznym, od ko ca do pocz tku, aby  siebie widział w nim 

obrazowo, nie opowiadał o sobie my lowo. Nie idzie tu tak e o to, aby  koniecznie dotarł w 

tym przegl dzie a  do zdarze  porannych, wystarczy, gdy dojdziesz do południa, a nawet 

jeszcze mniej. Celem tego  wiczenia jest nadanie my lom nowego kierunku i nowej jako ci. 

Masz uzyska  wpraw  w układaniu porz dku zdarze  wspominanych według twej woli, a nie 

według tego porz dku, w jakim nast powały po sobie. Ten porz dek "normalny" jest 

niezale ny od ciebie, jest ci narzucony przez rzeczywisto  zewn trzn , a ty masz by  wolny 

od tego. Ponadto konieczna jest jak najwi ksza wyrazisto  obrazów pami ciowych. Do 

czego ci jest potrzebna, zrozumiesz, czytaj c rozdział nast pny. Teraz potrafisz ju  oceni  

warto  przegl du wstecznego dla bezstronno ci twego rachunku sumienia. B dziesz ju  

inaczej patrzył na swe post pki, słowa i my li, b dziesz je oceniał bardziej bezstronnie, bo s d 

twój nie zostanie zm cony tak silnie jak dotychczas, uczuciami i pobudkami tylko pozornie 

logicznymi. 

 

XIII 

IMAGINACJA (WIDZENIE ASTRALNE) 

Uprawianie dharany toruje ci drog  do imaginacji, czyli do "spostrzegania obrazowego". 

Wiesz ju ,  e imaginacj  nie ma nic wspólnego z halucynacj , złudzeniem, autosugesti  itp. 

objawami patologicznymi. Obraz nazywa si  w j zyku łaci skim imago, ale obraz nie jest 

wcale złudzeniem. Bez istnienia przedmiotu rzeczywistego nie mógłby powsta  jego obraz w 

zwierciadle. To, co za po rednictwem zmysłów wiesz o  wiecie zewn trznym, to wszystko s  

równie  tylko obrazy, a nie sama rzeczywisto . 

Np. "stół" jest dla ciebie obrazem pewnego przedmiotu, uzyskanym przez sum  twych wra e  

dotykowych, wzrokowych, w chowych itd. Przypatrzyłe  si  stołowi, dotkn łe  go, 

podniosłe , i ta suma wra e  zmysłowych utworzyła w twym umy le obraz "stołu". Tak  

sum  wra e  nazywasz "stołem" i mo esz j  sobie wyobrazi  w pami ci, ile razy zechcesz; 

pojawi si  w niej wówczas wyobra enie tego stołu. Wyobra enie to nie mogłoby si  pojawi , 

gdyby  przedtem nie zebrał niezb dnej sumy wra e  wzrokowych, dotykowych itd. 

Gdy ci kto  opowiada jakie  zdarzenie, mo esz je sobie "wyobrazi ", mo esz sobie wywoła  

w my lach obrazy faz poszczególnych tego zdarzenia, mo esz je sobie Jmaginowa ". Twoje 

wyobra enie stołu widzianego jest imaginacj  tego stołu, utworzon  na podstawie twych 

własnych wra e  zmysłowych. Wyobra enie zdarzenia, zasłyszanego lub odczytanego, jest 

natomiast imaginacj  utworzon  z wra e  wewn trznych. Zdarzenia, które ci kto  opowiada, 

nie widziałe , a jednak pod wpływem opowiadania powstaj  w twej duszy obrazy tego 

zdarzenia. Powstaj  dlatego,  e opowiadanie wywiera wra enie na tobie. 

background image

71 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Zatem imaginacje mog  si  tworzy  z wra e  zewn trznych lub z wra e  wewn trznych. To, 

e słuchanie opowiadania jest wra eniem słuchowym, a wi c zewn trznym, nie zmienia 

postaci rzeczy. Słuchanie budzi w twej duszy wra enia wewn trzne, i to tak silne,  e 

wywołuje wyobra enia równie wyra ne, jakby  patrzył na opowiadane zdarzenie. Przypomnij 

sobie jak wyra ne imaginacje wywołuj  w duszy utwory dobrych powie ciopisarzy. 

Wró  teraz do imaginacji stołu. Jest to przedmiot fizyczny, zewn trzny, mo esz go bada  

zmysłami. Badaj c zwracasz na  uwag , i od stopnia nat enia uwagi zale y, jak wyra n  

imaginacje potrafisz sobie o nim potem wytworzy . Badanie to nie budzi  adnych uczu  w 

twej duszy, jeste  wobec stołu zupełnie oboj tny. Inne przedmioty mog  budzi  w duszy 

pewne uczucia, a wówczas imaginacje takich przedmiotów b d  o wiele wyra niejsze. 

Istniej  ponadto przedmioty (i istoty), których  adnym zmysłem fizycznym zbada  nie 

mo esz, bo same nie s  fizyczne. Istniej  jednak i wywieraj  wra enia na zmysły niefizyczne. 

Z tych wra e  mog  równie  powstawa  imaginacje i do takich imaginacji otwiera drog  

dharana. 

Rzecz prosta,  e opis imaginacji powstałej z wra e  nadzmysłowych natrafia na trudno ci, 

poniewa  brak jest nazw na okre lenie takich wra e . Chc c posługiwa  si  słowami 

zrozumiałymi dla ka dego, musisz u ywa  nazw zaczerpni tych ze  wiata zmysłowego, 

oddaj cych w przybli eniu to, co chcesz wyrazi . B d  to zatem tylko nazwy podobne. Np. 

przedmiot nadzmysłowy mo e wywiera  wra enie podobne do tego, jakie na wzrok fizyczny 

wywiera barwa niebieska. Powiesz w takim wypadku: "widz  bł kit", chocia  nie b dzie to 

widzenie oczami, lecz tylko wra enie podobne do tego, które odniósłby , patrz c na barw  

bł kitn . Pami taj c o tym,  e nazwy takich wra e  musz  by  tylko zbli one, bo na  cisłe 

nie mamy słów, wykonaj nast puj ce  wiczenie: przypatrz si  jak najuwa niej dowolnie 

wybranemu zwierz ciu, aby  potem mógł sobie wytworzy  o nim imaginacj  jak najbardziej 

wyrazist . B dzie to imaginacja z wra e  zmysłowych. Tak samo przypatrz si  ro linie i 

utwórz sobie znowu imaginacj  dokładn . Wreszcie przypatrz si  tak samo kamieniowi, 

najlepiej przejrzystemu kryształowi. Masz wi c w duszy trzy odr bne imaginacj . Teraz 

zestaw je obok siebie i staraj si  dostrzec to, co ka da z nich ma w sobie indywidualnego, 

ró ni cego j  od innych. 

Pewn  form , pewn  posta  ma i kamie , i ro lina, i zwierz . Ale kamie  nie porusza si  i nie 

wzrasta, nie ma  adnych narz dów ani członków, on tylko istnieje. Ro lina istnieje równie  i 

równie  nie zmienia miejsca, ale wzrasta, kwitnie, dojrzewa, zmienia posta , ma pewne 

narz dy wzrostu i owocowania. Zwierz  równie  wzrasta i dojrzewa, ponadto porusza si  pod 

wpływem pop dów i  dz, odbiera wra enia zmysłami. Posta  kamienia utworzyły siły wolne 

od  dz, ro lina zawdzi cza sw  posta  siłom wzrostu, zwierz   dzom. Wyt  teraz uwag  

na te trojakie siły, wyt  j  tak  ywo, aby powstały w duszy uczucia odr bne, a po szeregu 

wicze  dojdziesz do imaginacji całkiem nowej, bo wewn trznej. 

Uczucie budz ce si  w duszy pod wra eniem kamienia wywoła ci imaginacj , któr , w 

porównaniu z wra eniami wzrokowymi, nazwiesz fiołkowoniebiesk . Imaginacja pod 

wpływem ro liny da ci wra enie podobne do tego, które odczuwasz przy barwie zielonej. 

Imaginacja wywołana przez zwierz  da ci uczucie czerwieni pomara czowej. Wiadomo ci 

ju ,  e nie b dzie to wra enie wzrokowe, nie zobaczysz kamienia na fioletowo, a zwierz cia 

na pomara czowo, lecz tylko odniesiesz wra enia zbli one do tych, jakie wywieraj  na tobie 

dane barwy. Przy dalszych  wiczeniach zauwa ysz,  e ka dy kamie  daje inny odcie  

background image

72 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

wra enia bł kitno-fiołkowego, ka de zwierz  ma swój odcie  czerwieni  ółtawej; ka da 

ro lina ma inny odcie  zielony, przechodz cy a  w jasny ró owy. 

Je eli  wiczenia – wykonywane z odpowiedni  cierpliwo ci  i wytrwało ci  – doprowadzisz 

do opisanych wyników, to doznasz pierwszych imaginacji nad-zmysłowych. B dziesz miał 

przykład tego, jak przedmioty zewn trzne, fizyczne, wyra aj  si  dla twych narz dów 

wewn trznych. Gdy b dziesz umiał ju  odczuwa  takie wra enia nadzmysłowe, pochodz ce 

od przedmiotów zmysłowych, wzniesiesz si  tak e do odczuwania wra e , jakie wywieraj  

przedmioty nadzmysłowe, nie istniej ce dla zmysłów fizycznych. Na równi eterycznej i 

astralnej istnieje mnóstwo przedmiotów i istot nie wywieraj cych  adnego wra enia na 

zmysłach fizycznych. Ujrze  je mo na dopiero zmysłami "nadzmysłowymi", a wi c 

narz dami ciała eterycznego lub astralnego 

Wiesz ju  z do wiadcze , które wykonywałe  w okresie przygotowawczym,  e wobec 

niektórych ludzi lub przedmiotów odczuwasz wra enie chłodu, wobec innych ciepła. Jednych 

nazywasz ciemnymi, drugich jasnymi. Teraz do tych wra e  ciepła i jasno ci doł cz  si  

wra enia takie, które mo esz porówna  z barwami. B d  to wra enia barw nie pochodz ce od 

adnego przedmiotu widzialnego. Patrz c okiem fizycznym, widzisz barw  i jednocze nie 

widzisz przedmiot, który t  barw  posiada, widzisz jego barwn  powierzchni . Ale barwa nie 

jest czym , co zawsze musi by  zł czone z przedmiotem. Barwa sama w sobie wywiera du e 

wra enie, nawet bardzo intensywne, nale y tylko wy wiczy  si  w u wiadamianiu sobie tego 

wra enia. 

Spójrz w gł b nieba bł kitnego i staraj si  u wiadomi  sobie nie istot  tej warstwy powietrza, 

lecz sam  barw , sam bł kit. Oddaj si  uczuciu barwy, nie powietrza. Po pewnej wprawie 

u wiadomisz sobie,  e bł kit nie tylko wywiera wra enie koj ce, ale wprost poci ga ku sobie, 

a poci gaj c rozprzestrzenia. Zatracasz w bł kicie poczucie ograniczenia wymiarami 

przestrzeni, pod asz w gł b tego bł kitu, w dal od siebie samego. Nie czujesz jego granic ani 

swoich granic. Wykonaj teraz podobne do wiadczenie z inn  barw , np. czerwon . Skieruj 

wzrok na czerwone sukno lub papier, staraj si  nie widzie  materii sukna lub papieru, tylko 

sam  barw , sam  czerwie . Po kilku próbach odczujesz,  e ta czerwie  wyst puje silnie 

naprzeciw ciebie,  e ci  ogranicza i przyciska,  e jest wprost natr tna i egoistyczna. Stosuj c 

wiczenia pratjahary, nauczyłe  si  wybiera  dowolnie wra enia, którym chcesz si  oddawa , 

a pomija  inne równoczesne, teraz wi c potrafisz nie widzie  sukna lub papieru, tylko sam  

barw . 

W  wiatach nadzmysłowych s  istoty, których wra enia wywierane na tobie, potrafisz 

okre li  zwykłym j zykiem jako podobne do barw. Barwy te nie s  samymi istotami, tylko 

ich wyrazem. Je eli zatem odbierzesz nagle wra enie barwy unosz cej si  swobodnie w 

przestrzeni przed tob  bez  adnego widzialnego przedmiotu, to masz przed sob  istot  

astraln , która wyra a si  t  wła nie barw . Masz tu imaginacj  nie utworzon  z  adnych 

wra e  zmysłowych ani z wyobra e  pami ciowych. Pocz tkowo b dziesz takie barwne 

wizje brał za halucynacje lub za objawy znu enia wzroku. Szybko jednak zauwa ysz,  e nie 

wywołuje ich  adna przyczyna fizyczna i  e nie maj  nic wspólnego ze złudzeniami. Z 

czasem, gdy zauwa ysz pewn  ilo  takich imaginacji barwnych, nauczysz si  tak e zwraca  

na nie piln  uwag  natychmiast, gdy si  pojawi . Zauwa ysz,  e zjawiaj  si  nagle i trwaj  

bardzo krótko, najwy ej kilka sekund. Zauwa ysz tak e,  e te zjawiska barwne nie maj  

adnych wymiarów przestrzennych: nie potrafisz okre li  ich rozmiarów ani gł boko ci, a 

nieraz odniesiesz wra enie,  e jeste  wewn trz barwnego obłoku. Pó niej zdołasz ponadto 

background image

73 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

oceni  pewne ró nice w jako ci samych barw, "nie mówi c o ich odcieniach. Czasami b d  to 

barwy szlachetne, ale jakby m tne i nieprzejrzyste, czasem znowu tak czyste jak barwne 

wiatła, a czasem o naturze promienistej i iskrz cej. Pó niej do tych spostrze e  doł czy si  

poczucie,  e barwy m tne s  imaginacjami ni szych istot astralnych, barwy  wietliste 

wy szych, a promienie iskrz ce dostrze esz tylko wyj tkowo jako imaginacje istot 

najszczytniejszych. 

Gdy zaczniesz prze ywa  takie widzenia imaginacyjne, mo esz si  nimi cieszy  i zachwyca , 

ale nie usiłuj ich sobie tłumaczy . Staraj si  tylko zapami ta  je jak najdokładniej, ale nie 

próbuj spekulacjami my lowymi tworzy  sobie jakichkolwiek wniosków o tym, co te barwne 

widzenia oznaczaj . Staraj si  nawet nie ubiera  ich w słowa, a tym bardziej nie wolno ci 

mówi  o nich komukolwiek. Ci, którzy s  wy ej ni  ty na  cie ce, spostrzeg  o wiele lepiej 

to, co ty widzisz, ni  gdyby  im to dopiero opisywał. A ci, którzy s  ni ej od ciebie, nie 

zrozumieliby, co im mówisz, bo byłoby to dla nich przedwczesne. Im wi cej zbierzesz 

do wiadcze  imaginacyjnych, tym dokładniej pojmiesz, jak bardzo nieprzydatny jest j zyk 

ludzki, gdy chce je uzmysławia . Oprócz irnagi-nacji barwnych b dziesz miewał tak e 

cieplne, smakowe, w chowe i jeszcze inne, dla których w j zyku ludzkim brak słów, nawet 

przybli onych. Brak ci jednak b dzie imaginacji takich, które mógłby  porówna  z 

wra eniami d wi kowymi. Równia astralna jest niema i cicha przy całym swym 

niesłychanym bogactwie barw,  wiateł, woni itd. 

Z biegiem czasu do tej barwno ci wra e  astralnych doł czy si  ich kształtno  (foremno ). 

Imaginacje otrzymaj  oprócz barw tak e pewne zarysy, pewne kontury, chocia  nie stałe. 

Cech   wiata astralnego jest wła nie jego "płynno ", jego ustawiczna zmienno  postaci i 

kształtów. Tam nie ma nic stałego, nic skrzepni tego. Ka da istota, ka dy przedmiot zmienia 

tam ci gle swe kształty, dlatego te  nawet trudno mówi  o ró nicy mi dzy istotami a 

przedmiotami. Trudno je dzieli  na  ywe i martwe. Tam wszystko  yje, wszystko si  rusza, 

wszystko zmienia posta . Jest to prawdziwa "hala nauki" dla ciebie. Naprawd  "pod ka dym 

kwiatem czai si  w ", bo posta  na pozór miła i wdzi czna mo e si  od razu zmieni  w 

szpetn  i gro n .  dza niska mo e przybra  posta  na pozór niewinn , a tylko odcie  barwy 

i jej m tno  b dzie dla ciebie ostrze eniem. 

Rozumienie tego  wiata astralnego, tak odmiennego od naszego ziemskiego, uzyskasz 

dopiero na stopniach nast pnych. Teraz studiuj go, poznawaj, ale jeszcze nie os dzaj. Przede 

wszystkim nie tra  stałego gruntu pod nogami w  wiecie fizycznym. Tu na Ziemi masz 

wyobra enia pochodz ce od przedmiotów lub istot, dzi ki dharanie otrzymujesz wyobra enia 

pozornie nie zwi zane z  adnym przedmiotem. Tym bardziej jest ci potrzebny zdrowy s d i 

logika w my leniu, aby  nie popadł w pokus  nie kontrolowanego fantazjowania nie opartego 

na niczym rzeczywistym. 

Dlatego tak bardzo jest ci niezb dna i koniecznie potrzebna jak naj ci lejsza kontrola twych 

my li i uczu , któr  miałe  sobie przyswoi  podczas przygotowania. Tak samo niezb dna jest 

biegło  w pratja-harze, aby podczas  wicze  w imaginacji nie m ciły ci skupienia  adne 

wra enia niepo dane. Uczucia i my li, opanowane ju  poprzednio, masz teraz zwraca  na 

tory zupełnie nowe, dotychczas ci nie znane. Masz ich u ywa  do wykształcenia całkiem 

nowych zdolno ci duszy. Musisz mie  do tego jak najwi cej sił, skupi  je wszystkie razem, w 

jednym kierunku, bez rozstrzeliwania ich na uporanie si  z my lami natr tnymi lub 

niepo danymi wra eniami. Zaczynasz coraz lepiej rozumie , a w miar  uprawiania dalszych 

wicze  b dziesz rozumiał coraz pełniej, jak bardzo jest konieczna dokładna praca i 

background image

74 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

wy wiczenie si  na stopniach przygotowawczych, je eli chcesz z powodzeniem wst powa  

na wy sze. 

Opisz  ci teraz jeszcze jedno z  wicze  wskazanych przez dr. Steinera (C), które jest 

nadzwyczaj owocne w  wiczeniu dharany: "Połó  przed sob  dowolne nasienie ro liny... 

Przyjrzyj si  dokładnie kształtowi nasienia, jego barwie i innym cechom. Potem rozwa ,  e z 

tego nasienia powstanie ro lina rozczłonkowana, gdy si  je w ziemi  zasadzi. Uprzytomnij 

sobie sam  ro lin , odbuduj sobie j  w wyobra ni. A dalej my l: "To, co teraz przedstawiam 

sobie wyobra ni , kiedy  naprawd  wykluj  z tego nasionka siły Ziemi i Sło ca. Gdybym 

miał przed sob  ziarenko sztucznie zrobione, na laduj ce dokładnie to nasienie, to z niego siły 

Sło ca i Ziemi nic by wyklu  nie zdołały". 

Gdy my l t  utworzysz jak najwyra niej, gdy j  prze yjesz wewn trznie, zdołasz utworzy  

sobie obok uczucia odpowiedniego tak e my l nast pn : "W sposób utajony tkwi ju  w 

nasieniu – jako zdolno  całej ro liny – to, co pó niej z niego wyro nie. W sztucznym 

na ladownictwie nie ma takiej zdolno ci". A jednak dla twoich oczu oba ziarenka s  równe. 

W ziarenku prawdziwym zawiera si  co  niewidzialnego, czego nie ma w namiastce. Na to, 

co niewidzialne, wyt  teraz my l i uczucie. Uprzytomnij sobie,  e to niewidzialne zmieni si  

pó niej w ro lin  widzialn  z formami i barwami. Prze yj w sobie my l: niewidzialne stanie 

si  widzialne. Gdyby  nie mógł my le , nie zdołałby  wyobrazi  sobie tego, co dopiero 

pó niej b dzie widzialne. 

To, co przemy lasz, musisz jednocze nie odczuwa  jak naj ywiej... i powtarza   wiczenia tak 

długo, aby ci a  wrosły te my li i uczucia w dusz . Przez nie rozwiniesz w sobie now  

zdolno , która otworzy ci now  imaginacj . Spostrze esz,  e nasionko jest jakby powleczone 

wietlistym obłoczkiem. Odczujesz to w duszy jako rodzaj płomyka.  rodek płomyka da ci 

wra enia podobne jak przy odczuwaniu barwy liliowej, brzegi płomyka odczujesz natomiast 

niebieskawo. Oto pojawia ci si  co , czego przedtem nie widziałe . Wytworzyła to zdolno , 

któr  zbudziłe  w sobie siłami uczucia i my li". 

Gdy w tym  wiczeniu dojdziesz do opisanego wyniku, podejmij nast pne  wiczenie, które 

ci le wi e si  z poprzednim. (C) "Sta  przed ro lin  w pełni rozwini t . Przypatrz si  jej, a 

nast pnie oddaj si  my li,  e nadejdzie czas, w którym zamrze ta ro lina. Nie zostanie nic z 

tego, co teraz na niej widzisz. Ale wówczas ro lina wyda nasiona, które znowu stan  si  

ro linami. Oto zauwa ysz ponownie,  e w tym, co widzisz, tkwi co  utajonego, czego nie 

spostrzegasz. Pogr  si  całkiem w tej my li,  e ta posta  ro linna ze swymi barwami 

przestanie istnie  w przyszło ci. Ale poj cie o nasieniu poucza ci ,  e ona nie zniknie w 

nico ci. A to, co j  uchroni od nico ci, jest tak samo niewidzialne dla twych oczu, jak dawniej 

niewidzialn  była ro lina w nasieniu. Jest w niej zatem co , czego oczami nie mo esz 

zobaczy . Gdy my l ta  yje w tobie i gdy j  wi esz z uczuciami odpowiednimi, rozwinie si  

znowu po pewnym czasie nowe spostrze enie. Z ro liny wyro nie znowu rodzaj płomienia 

nadzmysłowego. B dzie to oczywi cie płomyk innych rozmiarów, ni  płomyczek nad 

nasieniem. Odczujesz go jako niebieskozielony po rodku, a  ółtoczerwony na kra cach". 

Rzecz prosta,  e do takich  wicze  musisz mie  przed sob  rzeczywi cie nasienie lub ro lin , 

bo nie wystarczy samo wyobra enie ich sobie. Byłoby to fantazjowaniem oderwanym od 

rzeczywisto ci, a w nauce tajemnej nie idzie o to, aby  ty sobie sam tworzył w duszy dowolne 

imaginacje, lecz aby ci je wywoływała w duszy rzeczywisto  zewn trzna. Owe płomyki 

barwne otaczaj ce nasiona i ro liny nie s  czym  nie istniej cym, co sobie tylko wyobra asz. 

background image

75 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Ka dy ucze  tajemny widzi je takie same, w tym samym kształcie i w tej samej barwie dla 

danej ro liny, je eli tylko zdoła je zobaczy  naprawd . Gdyby ka dy opisywał inaczej to, co 

widzi, chocia  wszyscy obserwuj  t  sam  ro lin , miałby  słuszne powody do nazwania 

takich widze  halucynacjami lub autosugestiami. Tak jednak nie jest. Na dalszych stopniach, 

gdy przyjdzie kolej na nauk  "pisma tajemnego", spostrze esz,  e te płomyki barwne nale  

niejako do liter tego pisma, musz  zatem posiada  form  stał , je eli maj  by  rozumiane 

przez wszystkich wtajemniczonych. 

Skoro powiod  ci si   wiczenia opisane poprzednio, mo esz przej  do nast pnych, których 

przedmiotu dostarczy ci zwierz  lub człowiek. Zastosuj cał  biegło  zdobyt  dzi ki 

pratjaharze, aby przyjrze  si  jak najuwa niej człowiekowi lub zwierz ciu w chwili, gdy on 

lub ono czego  po da usilnie. Zwró  uwag  na sam   dz , nie na istot  po daj c , ani na 

przedmiot po dany. Gdy  dza ta dochodzi do napi cia najwy szego – bez pewno ci 

zaspokojenia – staraj si  zachowa  jak najwi kszy spokój wewn trzny, a oddaj si  całkowicie 

wra eniu, jakie ta  dza wywiera na twej duszy. Spokój potrzebny ci jest na to, aby  ty sam 

nie wzbudził w sobie  dzy podobnej, masz by  tylko  wiadkiem uwa nym, ale oboj tnym. 

Pojawi ci si  wówczas w duszy uczucie całkiem nowe, jakby fala jedyna na spokojnej 

powierzchni jeziora. Dr Steiner (C) porównuje to uczucie do chmurki nadci gaj cej na 

widnokr gu pogodnego nieba. Uczucie to, cz sto powtarzane, doprowadzi ci  równie  do 

pewnej zupełnie nowej imaginacji. Pojawi ci si  w duszy wra enie czego   wiec cego i 

barwnego, jakby płomie   ółtoczerwony w  rodku, a liliowy po brzegach. B dzie to 

uciele nienie astralne tej  dzy, któr  obserwujesz. Przebłyski takiej imaginacji miewałe  

mo e ju  w okresie twego przygotowania. Patrz c na człowieka, który mo e był ci znany ze 

swej bladej cery, odbierałe  – na pozór bez powodu – wra enie,  e barwa jego twarzy mieni 

si  od pomara czowej do fioletowej, a to wtedy, gdy człowiek ten usilnie czego  po dał. 

Uzupełnisz to  wiczenie, przygl daj c si  w taki sam sposób człowiekowi, który wła nie 

zaspokoił sw   dz . Imaginacja, do której dojdziesz takim  wiczeniem, da ci wra enie 

płomienia  ółtego o brzegach zielonkawych. Przy obu  wiczeniach zauwa ysz,  e forma 

płomienia i jego barwa s  niezale ne od indywidualno ci człowieka lub zwierz cia, u ka dego 

bowiem zauwa ysz taki sam płomie  i o tych samych barwach. Rozmiar płomienia natomiast 

– jakkolwiek trudny do okre lenia – zale y od nat enia  dzy, podobnie jak nasycenie barw. 

Klarowno  barw tego płomienia jest stosowna do jako ci  dzy. Pop dy czysto zmysłowe 

maj  barwy m tne, nieprzejrzyste; pragnienia mniej materialne ja niej  bardziej czystymi 

barwami. 

Rzecz prosta,  e takie obserwacje ludzi nie mog  w  adnym wypadku by  dla ciebie 

powodem do krytykowania ich lub lekcewa enia. Tym bardziej nie mo esz nigdy zdradzi  

komukolwiek, jakie  dze spostrzegłe  u niego lub u kogo  innego. Maj  to by  dla ciebie 

do wiadczenia czysto naukowe, z których nie wolno ci wysnuwa  ujemnych dla człowieka 

wniosków. Nie wa  si  nawet mu wspomnie ,  e cokolwiek w nim dostrzegłe  i sam o tym, 

co zauwa yłe , zapomnij w  yciu codziennym. Nie jest wa ne u kogo zauwa yłe , lecz co 

zauwa yłe . Nie zapominaj tak e,  e to, co nazwałem "płomieniem", tylko wywiera wra enie 

podobne do tego, jakie oku fizycznemu daje płomie . Nie ma zatem nic podobnego np. do 

uczucia gor ca. Wiesz ju ,  e uczucie ciepła i chłodu duszy oznacza zupełnie co innego ni  

dza. Daje ci raczej pogl d na poziom moralny w stosunku do twego poziomu. Wystrzegaj 

si  tak e oschło ci i pozornej "naukowej" oboj tno ci wobec innych przedmiotów twych ob-

serwacji. Przygl danie si  ro linom w celu rozwoju imaginacji nie powinno umniejsza  twego 

background image

76 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

umiłowania przyrody, ani czyni  ci  niezdolnym do uczu  zachwytu wobec zwierz t, ro lin, 

minerałów itp. Piel gnuj w sobie i rozwijaj ze szczególn  staranno ci  zamiłowanie do 

przyrody, a wówczas ona b dzie odsłaniała przed tob  swoje tajemnice. 

"Objawi ci si  tylko to, co ukochasz", ten pewnik wiedzy tajemnej b dziesz sprawdza  na 

ka dym stopniu  cie ki do wiadczeniami własnymi. A kocha  powiniene  wszystko, nie 

tylko ludzi i istoty  ywe, lecz równie  zjawiska przyrody, dzieła sztuki, pi kne my li i 

szczytne uczucia. Ju  na stopniu nast pnym zauwa ysz,  e mo na kocha  my li,  e bez tego 

umiłowania niczego nie osi gniesz. Czego nie kochasz, przed czym si  zamykasz, co 

odtr casz, to równie  zamyka si  przed tob  i unika ciebie. Jest spraw  oboj tn , czy tym 

czym  jest kamie , deszcz, mucha lub człowiek. 

 

XIV 

DHJANA (MEDYTACJA) 

Na stopniu dharany poznałe   wiczenia w skupianiu si , czyli koncentracji, prowadz ce do 

widzenia obrazowego, imaginacyjnego. Nabyłe  zdolno  odbierania wra e   wiadomych z 

równi astralnej. Teraz przyst pujesz do  wicze , które w podobny sposób otworz  przed tob  

równi  my low . Do wej cia na równi  astraln  potrzebne ci było skupianie jak naj ywszego 

uczucia na przedmiocie twej uwagi, bo równia ta, jak wiesz, jest  wiatem uczu ,  dz i 

pop dów. Teraz masz uzyska  wst p w  wiat my lowy, musisz zatem rozwija  siły twego 

ciała my lowego podobnie, jak w dharanie rozwijałe  siły ciała astralnego. Nie s d  jednak, 

e poniewa  nale ysz do ludzi inteligentnych i kulturalnych, to tym samym masz ju  ciało 

my lowe dobrze rozwini te. Na stopniach przygotowawczych miałe  sposobno  przekona  

si , jak nieudolnie władałe  dotychczas swym ciałem my lowym. Wła nie na tych stopniach 

przeszedłe   wiczenia, które maj  na celu uczynienie tego ciała narz dziem posłusznym twej 

woli i działaj cym bez zarzutu. 

W dhjanie oka e si , czy to narz dzie działa rzeczywi cie bez zarzutu. Je eli s  w nim jeszcze 

jakiekolwiek usterki i niedomagania, wszelkie  wiczenia dhjany b d  bezowocne dla ciebie. 

Nie doprowadzisz nimi do  adnych wyników lub osi gniesz całkiem inne ni  zamierzone. Nie 

wystarczy ci tu zwykła zdolno  rozs dnego i logicznego my lenia, musisz nie tylko umie  

my le , ale i przypatrywa  si  uwa nie tym funkcjom my lowym. Przede wszystkim musisz 

umie  tworzy  my li  ywotne, pełne tre ci i siły, bo tylko takie zdołaj  zbudzi  i rozwin  

nowe zdolno ci w twym ciele my lowym. Dotychczas twe my li w znacznym stopniu 

zale ały od uczu  i one tak e dostarczały twej woli pobudek do działania. My l, czucie i wola 

były ze sob  zwi zane przyczynowo. Teraz jednak maj  si  odł czy  od siebie i 

usamodzielni , aby ka da z tych sił mogła działa  niezale nie od drugiej. W dhjanie wła nie 

czucie i wola dostarczaj  tego  yznego gruntu, z którego twoja my l wyhoduje sobie zdolno  

widzenia inspiracyjnego. 

Teraz zaczniesz rozumie  znaczenie tego, co mo e ju  nieraz słyszałe  o tzw. 

"Rozszczepieniu osobowo ci" przed wtajemniczeniem. Te trzy władze twej istoty: my l, 

uczucie i wola, które s  zwi zane ze sob  nierozdzielnie w pewien sposób prawidłowy, 

tworz  jednolito  człowieka. Za normalnego uchodzi taki człowiek, u którego my l, uczucie 

i wola s  zwi zane w jedno . Mówisz o sobie: "czuj , my l , chc ", wyra aj c przez to,  e 

we wszystkich trzech wypadkach ty, ten sam ty, jeste  podmiotem. Uchodziłby  za 

background image

77 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

anormalnego, gdyby  po dał rzeczy niemiłych lub post pował inaczej, ni  to wynika z 

logicznego rozumowania. Jednak we wtajemniczeniu dojdziesz do tego,  e te trzy władze 

twej istoty rozlu ni  swój wzajemny zwi zek. Nie b dziesz ju  miewał wra enia,  e to ty 

my lisz, lecz  e "co " my li w tobie. Podobnie w wypadku uczu : b dziesz miał wra enie – 

"co  czuje we mnie". W przypadku objawów woli, b dziesz miał wra enie: "co  chce we 

mnie". Twoje "ja" roz-padnie si  na trzy "ja" odr bne: jedno "ja" b dzie my lało, drugie 

b dzie odczuwało, a trzecie b dzie przejawiało wol . Aby doj  do tego, musisz wła nie 

wykona   wiczenia dharany, dhjany i samadhi, rozwijaj ce samodzielno  trzech władz twej 

istoty. Jednak przede wszystkim musisz doprowadzi  do całkowitej harmonii te trzy władze. 

Uczucie nie powinno nigdy manifestowa  niech ci wtedy, gdy twoja my l oceniła,  e jest 

potrzebna sympatia. Wola nie  mie nigdy skłania  ci  do post pku niezgodnego z my l  lub 

uczuciem. Bez takiego zharmonizowania, która  z tych trzech władz mogłaby uzyska  

przewag  nad innymi, a wówczas dopiero byłby  naprawd  anormalnym, podobnym do 

pewnych osób, które zapewne nieraz w  yciu mogłe  spotka . S  ludzie, u których wola 

nadmiernie rozwini ta zabija my l i uczucie, s  inni, u których oschło  serca i zanik woli 

idzie w parze z rozpanoszeniem si  intelektu; s  wreszcie takie niedoł gi  yciowe, które 

kieruj  si  wył cznie uczuciami i pop dami. Podobne niebezpiecze stwa groziłyby tobie, 

gdyby  nie zrównowa ył jak najharmonijniej tych trzech władz twej istoty, zanim same 

uzyskaj  samodzielno . 

Rozumiesz wi c,  e konieczne jest takie zharmonizowanie władz uczucia, woli i my li, zanim 

dost pisz wtajemniczenia. Potrzebne jest to tak e w innym celu. Harmonijny rozwój tych 

trzech władz rozwija równie  harmonijnie drug  połow  twego "lotosu" (czakry) 6-

płatkowego, a wiesz ju ,  e do wtajemniczenia wszystkie czakry musisz mie  rozwini te w 

pełni i działaj ce normalnie. Podobnie jak w wypadku innych czakr, tak e w 6-płatkowej, 

połowa płatków jest od dawna czynna nie wiadomie dla ciebie, masz teraz obudzi  i 

doprowadzi  do rozwoju nast pne trzy płatki tej czakry. Rozwój ten, jak i wszystkich 

pozostałych czakr, zale y nie od  rodków fizycznych, lecz od wbudowania odpowiednich 

własno ci w twe ciała niewidzialne. 

Jedn  z takich własno ci jest umiłowanie prawdy. Nie jest to oczywi cie narz d fizyczny, lecz 

wewn trzny. Twoja wra liwo  na wszystko co prawdziwe i słuszne musi si  wzmóc do tak 

wysokiego stopnia, jakiego do tej pory nie wyobra ałe  sobie. To poczucie prawdy musi by  

tak  ywe, aby wszystko, co fałszywe i bł dne, sprawiało ci od razu wyra n  przykro , a 

nawet niemal fizyczny ból. Jako biegun przeciwny tego poczucia prawdy, rozwijaj w sobie 

jak najdalej posuni t  wyrozumiało  dla ludzkich bł dów w mowie i post pkach. Nie pozwól 

sobie nigdy na uczucie niech ci wobec człowieka, który kłamie  wiadomie lub w niewiedzy 

swej powtarza fałszywe s dy i opinie. "Szcz liwy ten, kogo prawda uczy nie przez znaki i 

słowa przemijaj ce, lecz sama przez siebie, ukazuj c mu si  tak  – jak  jest w sobie" – 

twierdzi Tomasz a'Kempis, a w innym miejscu (E) dodaje: "Zwykle s dzimy o rzeczy według 

tego, jak nam do serca przypada, albowiem miło  własna pozbawia nas łatwo s du 

prawego". 

Rozwijaj c w sobie umiłowanie prawdy obok tolerancji dla bł dów ludzkich, pracujesz 

równocze nie nad wzmocnieniem pewno ci swych s dów i szybko ci decyzji. Oddziaływuje 

to równie  na rozwój woli przy stanowczym rozstrzyganiu w tpliwo ci, jak post pi . Trzeci 

kierunek twej pracy zmierza do wykształcenia zdolno ci my lenia, a do tego potrzeba ci 

naprawd  powa nych studiów. Oprócz lektury znakomicie rozwijaj cej twe władze umysłowe 

(my lowe), potrzebne ci jest koniecznie zagł bianie si  w wiedz  tajemn  w jej ró nych 

background image

78 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

kierunkach. Oprócz  wi tych ksi g ró nych narodów staro ytnych, b d  ci przydatne prace 

nowoczesnych okultystów, takich jak: Bławatska, Sinnet, Olcott, Hartmann, Besant, 

Leadbeater, Collins, Steiner, a nawet Papus, Aksakow, De Rochas i inni.* 

Twój zmysł prawdy pomo e ci wyłuska  prawd  z powłoki, cz sto niepozornej lub 

dziwacznej, ostrze e ci  te  przed fantazjowaniami autorów, mimowolnymi lub  wiadomymi. 

Wszystko to s  w dhjanie prace przygotowuj ce ci podstawy do wła ciwych  wicze  w 

medytacjach. Tematów do rozmy la , czyli medytacji, b dziesz miał mnóstwo w ksi kach, 

które ci przytoczyłem na wst pie, ponadto s  jeszcze tematy medytacji, powoduj cych  ci le 

okre lone nast pstwa. Zanim jednak do nich przyst pisz, przyswój sobie pewn  biegło  

techniczn  dotycz c  samego sposobu przeprowadzania takich rozmy la , bior c do nich 

tematy z ksi ek, które studiujesz. Bli sze wskazówki znajdziesz w rozdziale nast pnym. 

Podam ci tam kilka tematów do medytacji, powoduj cych  ci le okre lone nast pstwa. Teraz 

zwróc  ci jeszcze uwag  na utrzymywanie pewnego stałego sposobu odnoszenia si  do 

zjawisk i zdarze   yciowych. 

Poczucie prawdy, które masz w sobie piel gnowa , zacz łe  budzi  ju  podczas 

przygotowania. Przypomnisz sobie bez trudno ci,  e na stopniu nijamy pracowałe  nad 

"kwalifikacj  poczwórn ", a pierwsz  spraw  było odró nianie rzeczy znikomych od 

wiecznych, prawdy od domniemania. Wówczas uczyłe  si  tego raczej intelektem, umysłem 

zewn trznym, teraz za  masz kształci  w sobie wewn trzne poczucie prawdy. Piel gnuj c 

rozwój tego zmysłu prawdy, b dziesz mógł tak e przeprowadza  owocnie medytacje nad 

wła ciwym ocenianiem rzeczy znikomych wobec wiecznych i odwrotnie. Nauczysz si  nie 

przecenia  rzeczy doczesnych, ale zarazem nauczysz si  tak e docenia  ich znaczenie wobec 

rzeczy wiecznych. Znane zdanie Goethego: "Wszystko, co znikome, jest tylko porównaniem", 

dostarczy ci tematu do medytacji bardzo płodnej. 

W dhjanie prowadzisz dalej prac  zacz t  jeszcze w nijamie. Poczucie prawdy i ocenianie 

odpowiednie rzeczy doczesnych wobec wiecznych, to dwie pierwsze spo ród "czterech 

kwalifikacji". Trzeci  jest, jak wiesz, "przygotowanie sze ciostopniowe", które miałe  

uprawia  równie  w nijamie. Wiesz tak e,  e "kwalifikacja poczwórna" budzi z u pienia 

cztery płatki czakry 8-pła-tkowej. Zatem na stopniu dhjany masz ju  trzy płatki obudzone i 

ruchome. Pozostaje jeszcze do obudzenia tylko płatek czwarty, którym jest "pragnienie 

oswobodzenia" (wyzwolenia) lub "pragnienie zbawienia", je eli je wolisz tak nazwa . To 

pragnienie b dzie si  w tobie budzi  stopniowo pod wpływem medytacji na okre lone tematy, 

ale do pełnego rozkwitu dojdzie dopiero na stopniu samadhi. 

Zanim wst pisz na ten stopie , masz jeszcze du o pracy przed sob  przy uprawianiu dhjany. 

Kształcenie umiłowania prawdy b dzie zwi ksza  tw  biegło  w odró nianiu rzeczy 

wiecznych od doczesnych, bo tylko wieczne s  prawdziwe. Doczesne s  pozorem, złud , 

mar , majakami (wyraz polski "majak" pochodzi z sans-kryckiego "maja"-złuda). B dziesz 

stopniowo spostrzegał,  e do wiecznych mo esz zalicza  tylko potencjalne zdolno ci, 

mo liwo ci, ale nic takiego, co ju  istnieje. 

Post pek niesłychanie dobry przestaje ju  by  czym  wiecznym w chwili, w której go 

wykonasz. Staje si  doczesnym, przemijaj cym, znikomym. Natomiast wieczna jest twoja 

zdolno  czynienia dobrze. Wszystko, czego si  nauczysz, co przyswoisz umysłem, cho by to 

były rzeczy niezwykle trudne do poj cia, wszystko to nie jest wieczne, bo cały ten dorobek 

background image

79 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

umysłowy stracisz razem z twym ciałem przy opuszczeniu dewahanu [Dewahan, devachan – 

kraj szcz liwo ci,  wiat niebia ski, raj, (sansk. Suklevati); zob. dr. F. Hartman: "Niektóre 

tajemne wiadomo ci z Koła Tybeta skich Mistrzów", wyd. Liberał, Warszawa, 1992, str. 69-

72. – przyp. red.]. Natomiast wieczn , bo tworz c  twój dorobek trwały, jest zdolno  

pojmowania rzeczy trudnych, zdolno  uczenia si , przyswajania ich sobie. Tym bardziej 

znikome i przemijaj ce s  wszelkie rzeczy materialne. 

Nawet uczucia nie s  wieczne ani zewn trzne nast pstwa tych uczu . Wieczn  jest tylko 

zdolno  do uczu , bo gdy j  w sobie rozwiniesz, pozostaje twym dorobkiem trwałym przez 

wszystkie wcielenia nast pne. Gdy pomy lisz nad tym, dojdziesz do zrozumienia,  e nie 

dotyczy to wszystkich uczu  bez wyboru. Wieczne s  tylko zdolno ci do takich uczu , które 

ty sam rozwiniesz w sobie  wiadom  prac . Uczucia niskie otrzymałe  gotowe w spu ci nie 

ciał i wła nie twa praca ma polega  na zast pieniu ich wy szymi. A to, z czego masz si  

oczy ci , nie mo e by  wieczne, bo przeczyłoby prawu post pu. 

Wła ciwa ocena rzeczy znikomych w relacji do wiecznych b dzie ju  teraz dla ciebie 

dost pna. Cierpienia same w sobie s  znikome i przemijaj ce, ale maj  warto  jako  rodek 

do wbudowania w twe ciała cierpliwo ci i wytrwało ci. Stanowisko społeczne mo e mie  

warto  równie  tylko jako  rodek, maj c bowiem w r ku wi kszy zakres władzy, masz 

wi cej mo liwo ci czynienia dobrze i wspierania post pu. Natomiast sława i zaszczyty to 

wcale nie rzeczy wieczne, a poza tym ^eo najmniej bezwarto ciowe, je eli nie szkodliwe. 

Mog  łatwo budzi  pych  i przesadne mniemanie o własnej warto ci, a ponadto stawa  na 

przeszkodzie wypełnianiu innych obowi zków, mo e mniej zaszczytnych, ale owocniejszych. 

Tak samo bezwarto ciowy jest maj tek, bo przynosi ze sob  zwi kszenie ci arów 

yciowych, a odwodzi uwag  od drogi wła ciwej. Zdrowie ciała fizycznego nie ma samo w 

sobie warto ci, potrzebne jest tylko do tego, aby  mógł si  posługiwa  ciałem jako 

narz dziem działaj cym bez zarzutu. Pomy l kolejno nad ró nymi dobrami doczesnymi, o 

które ubiegaj  si  ludzie z takim wysiłkiem, a spostrze esz,  e  adne z tych dóbr nie 

przedstawiaj  warto ci. Maj  co najwy ej warto  po redni , jako  rodki do innych celów. 

Cz ciej jednak s  tylko balastem spychaj cym ci  na poziom ni szy lub utrudniaj cym 

wznoszenie si  w gór . 

Rozmy lania o dobrach doczesnych i o ich warto ci dadz  ci bardzo cenne przygotowanie do 

wła ciwych medytacji. Zobaczysz w takich rozmy laniach jak bł dne i jak płytkie były twoje 

dotychczasowe s dy oceniaj ce warto ci, a ponadto spostrze esz co  bez porównania 

wa niejszego. Oto dojdziesz do całkiem nowych poj  o tych rzeczach, w ród których  yjesz, 

zaczniesz na nie patrze  zupełnie inaczej. A poj cia nowe utworzysz sobie sam, b dziesz ich 

twórc . 

Dojdziesz do nich rozmy laniami, do których – oprócz samego przedmiotu – nie bierzesz nic 

z zewn trz, nic od kogo  drugiego, lecz wszystko czerpiesz wył cznie ze swego wn trza. 

Budujesz sobie te nowe poj cia z materiałów własnych, jeste  zatem ich twórc  wył cznym i 

jedynym. Nikt ci w tym nie pomaga, wszystko tworzysz siłami własnymi. A siły te daje ci 

wła nie medytacja. Obywasz si  w niej bez wsze-Mch wra e  zewn trznych, pracujesz tylko 

siłami wewn trznymi. Nawet pobudki zewn trzne nie były ci tu potrzebne, nic ci  nie 

skłaniało do rozmy lania o tych rzeczach, lecz zabrałe  si  do tego sam, wewn trznym aktem 

woli. 

background image

80 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Dzi ki uruchamianiu sił wewn trznych nawi zujesz ł czno  coraz to cz stsz  i coraz bli sz  

z twoj  ja ni  wy sz . To, czego si  dowiadujesz w medytacjach, nowe poj cia, nowe s dy i 

now  ocen , wszystko to otrzymujesz od niej wła nie. Nie daje ci tego twój rozum, twój 

mózg fizyczny, tylko twoja ja  wy sza. A wiesz,  e ona nale y ju  do równi arupa, do 

wiatów nie ograniczonych formami. To, co ona tam wie, jest własno ci  wspóln  wszystkich 

istot tej równi, bo tam nie ma granic indywidualnych. Mo e to by  wiedza ludzi wybitnych na 

Ziemi albo te  wiedza istot czysto duchowych. Tam nie ma autorów, nie ma wła cicieli. 

Wiedza, któr  czerpiesz stamt d przez twoj  ja  wy sz , jest niczyja i wspólna, jest 

inspiracyjna. Drogami nie wiadomymi dla siebie otrzymuj  swe inspiracje poeci, muzycy, 

malarze i rze biarze. Ty otrzymujesz je  wiadomie, uprawiaj c  wiczenia medytacyjne. 

W jaki sposób przeprowadza si  medytacj , wska  ci na przykładzie, do którego tematu 

dostarczy zdanie (F): "Nim oko zdoła widzie , musi od łez odwykn " [Rozwini t  

interpretacj  ksi ki Mabel Collins znajdzie Czytelnik w dziele Jo Rama-Czaraki pt "Drogi 

doj cia jogów indyjskich", tłum. A. Lange, wyd. Trzaska, Evert i Michalski, Warszawa, 1923 

– przyp. red.]. Po pierwsze staraj si  odczu  jak naj ywiej kolejno tre  ka dego z tych słów, 

a potem rozmy laj mniej wi cej w ten sposób: "Oko jest narz dem wzroku. W  wiecie 

fizycznym widz  nim przedmioty, niezale nie od tego, czy s  w nim łzy, czy jest czyste. Ale 

łzy, chocia  s  objawem czysto fizycznym, maj  sw  przyczyn  w ciele astralnym. Mog  

płaka  z gniewu, z  alu, a równie dobrze z rado ci, ze współczucia. Ale dany nastrój duszy 

zabarwia mi to, na co patrz  okiem fizycznym. W stanie rado ci wszystko wydaje mi si  

bardziej pi kne i milsze ni  w stanie przygn bienia. A zatem uczucia wpływaj  nawet na 

widzenie fizyczne. 

Abym wi c mógł widzie  jasno, bez zabarwienia osobistego, musz  uspokoi  uczucia, musz  

"od łez odwykn ". Niesłuszny był mój s d pocz tkowy, jakoby oko, bez wzgl du na łzy, 

widziało zawsze jednakowo. Gdybym rozwin ł w sobie zmysł prawdy, odczułbym 

natychmiast,  e to moje pierwotne mniemanie było mylne. Ale skoro ju  na widzenie fizyczne 

maj  wpływ uczucia, to ten wpływ mego ciała astralnego b dzie tym silniejszy, gdy idzie o 

widzenie astralne. Przy imaginacjach wi c odcie  barwny obrazów jest  ci le zwi zany z 

mymi uczuciami osobistymi. Musz  nie tylko dosłownie, ale i w przeno ni "odwykn  od 

łez", aby móc patrze  trze wo, bez zabarwienia osobistego, na zjawiska czy to fizyczne, czy 

astralne. Nie wystarczy mi takie opanowanie ciała astralnego, aby przy  ywszych uczuciach 

nie wyciskało mi łez z oczu, lecz musz  opanowa  je całkowicie, aby bez mej woli nie 

pojawiło si  w nim  adne uczucie, cho by najsłabsze. Najłatwiej wyciskaj  łzy uczucia 

egoistyczne, a z takich starałem si  oczy ci  me ciało astralne w nijamie. Teraz musz  mie  to 

ciało w takiej władzy, aby czuło tylko to, na co mu pozwol , i tylko wtedy, kiedy mu 

pozwol . A to jest po prostu pratjahara w uczuciach. Gdy mi si  to powiedzie, dopiero wtedy 

moje widzenie astralne b dzie wyra ne, nie zakłócone osobistymi zabarwieniami." 

Podałem ci tu tylko jeden tor my lowy, ale z łatwo ci  zrozumiesz,  e ten sam temat: ,,Nim 

oko zdoła widzie ...", mo e prowadzi  do ró nych torów my lowych i na ka dym z nich 

mo esz przeprowadzi  owocn  medytacj . Podsumuj teraz, ile nowej wiedzy zdobyłe  

medytacj  na temat tych kilku prostych słów. Gdyby  nie znał wcale nijamy ani pratjahary, 

ju  z tej medytacji dowiedziałby  si ,  e masz oczy ci  si  z egoizmu i  e masz opanowa  

uczucia. Zrozumiałe  tak e,  e konieczne jest tu zupełne opanowanie uczu , a nie tylko 

połowiczne. 

background image

81 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Poniewa  znasz ju  drog   wicze  imaginacyjnych, zastosuj je do tego wła nie opanowania 

uczu . Wyobra  sobie jak naj ywiej,  e kto  z twoich znajomych o niezbyt wysokim 

poziomie etycznym, spotyka ci  i oskar a o jakie  post pki bardzo niskie, wprost zbrodnicze. 

Ty starasz si  przeczy , ale on obrzuca ci  coraz to nowymi oszczerstwami, potem obelgami, 

a w ko cu zniewa a ci  czynnie. Staraj si  wyobrazi  sobie to zaj cie jak naj ywiej, ale zaka  

sobie przy tym wszelkich uczu . Niechaj podczas tej imaginacji nie pojawi si  w twej duszy 

nawet cie  uczucia krzywdy, przykro ci, ani jedna fala oburzenia lub gniewu. Dopiero wtedy 

b dziesz miał ciało astralne w swej władzy. 

 

XV 

INSPIRACJA (NATCHNIENIE) 

Dzi ki uprawianiu dharany rozwijałe  w sobie zdolno  spostrzegania imaginacyjnego. 

Do wiadczyłe  pewnych widze  barwnych, nie pochodz cych od  adnego widzialnego 

przedmiotu. Liczba takich do wiadcze  mno yła si . Zebrałe  ich tyle,  e mogłe  ju  dzieli  

te zjawiska barwne na m tne, jasne i iskrz ce. Zacz łe  zdawa  sobie spraw  z tego,  e s  to 

przejawy istot o ró nym poziomie istnienia. Je eli miałe  cierpliwo  powstrzyma  si  od 

wszelkich prób domy lania si , co to mog  by  za istoty, nie utworzyłe  sobie o ich naturze 

przedwczesnego s du i teraz uprawa dhjany da ci mo liwo  tworzenia sobie stopniowo s du 

wła ciwszego. Wiesz,  e dhjana prowadzi swoimi medytacjami do inspiracji, a dopiero 

inspiracja jest tym stopniem, na którym mo na poznawa  tzw. "pismo tajemne". Obrazy 

twych imaginacji były jakby poszczególnymi literami tego pisma. Nie wpływały na siebie, nie 

były od siebie zale ne, ale musisz szereg takich imaginacyjnych obrazów postawi  obok 

siebie, aby dopiero one razem, jak litery słowa pisanego, utworzyły co , co mówi, co ma 

znaczenie. 

Zrozumienie tego znaczenia uzyskujesz wła nie przez inspiracj . Czytasz to pismo tajemne, 

na które patrzyłe  imaginacj  jak na list w nieznanym j zyku, chocia  znasz jego 

poszczególne litery. Je eli uprawiałe  dobrze dhjan , to medytacja na temat: "Nim oko zdoła 

widzie ..." nauczyła ci  ju  czego  niesłychanie doniosłego. Dała ci poj cie,  e to, co 

widziałe  w ima-ginacjach, widziałe  nie takim, jakie ono jest naprawd , bo zabarwiałe  je 

własnymi nastrojami i uczuciami. Patrzyłe  na te barwne zjawiska nie wprost, lecz przez 

swoje "zabarwione szkiełka". Gdyby inny ucze  tajemny patrzył na to samo co ty, zobaczyłby 

to inaczej od ciebie, poniewa  patrzyłby znów przez swoje szkiełka. Zatem to, co 

spostrzegasz na pocz tku twego wchodzenia w  wiat astralny i co bierzesz za przedmioty lub 

istoty tego  wiata, jest nimi zaledwie w nieznacznej cz stce. Najcz ciej i najłatwiej 

spostrzegasz to, co ty sam w ten  wiat rzuciłe  swymi uczuciami, nastrojami lub  dzami. 

Tym, co tam spostrzegasz przede wszystkim, jeste  ty sam. U progu  wiata astralnego 

spostrzegasz najpierw siebie. 

Wiesz,  e poj cie odległo ci w  wiecie astralnym jest całkiem inne ni  w  wiecie fizycznym. 

Tam to jest dalekie, co ci jest obce, z czym ci  nie wi e nic lub niewiele. Natomiast bliskie 

jest to, co ci jest pokrewne z czym ci  ł czy podobie stwo lub zainteresowanie. Dlatego 

spostrzegasz tam przede wszystkim siebie samego, bo przecie  ty jeste  sobie najbli szy. W 

wiecie fizycznym tak e patrzysz na siebie i tak e uwa asz siebie za bliskiego sobie. Ale 

wszystko, o czym mówisz "ja", zaliczasz do swego wn trza. Gdy mówisz "czuj , pragn ", 

uwa asz to pragnienie lub uczucie za co , co mie ci si  w tobie. Na zewn trz tego nie 

background image

82 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

widzisz, nie przychodzi to do ciebie, lecz wychodzi z twego wn trza. W  wiecie astralnym 

twoje własne uczucia i nastroje, które tam spostrzegasz imaginacjami, widzisz na zewn trz 

siebie jako co  przedmiotowego, istniej cego poza tob . Musisz dopiero stopniowo oswaja  

si  z tym,  e to, co widzisz tam jako zjawiska przedmiotowe, jest twoim wn trzem. Musisz 

przyzwyczai  si  do takiego patrzenia na siebie samego, jakby  ty był zewn trznym 

przedmiotem, na który patrzy kto  inny. 

Zaczynasz wi c powoli odczytywa  to pismo tajemne. Znasz ju  niektóre jego litery i 

próbujesz układa  z nich słowa. Patrzysz w imaginacjach na barwy unosz ce si  swobodnie w 

przestrzeni wokół ciebie i zaczynasz je czyta : "ja, moje wn trze". Zaczynasz tak e po trochu 

domy la  si , jak nale y odczytywa  to pismo, w jaki sposób z tych liter dochodzi  do 

zrozumienia tre ci słowa. Nie czytasz ich wprost, dosłownie: "czerwie , bł kit", tylko czytasz 

je symbolicznie, przeno nie. 

Na razie odczuwasz co  w rodzaju rozczarowania przy tym odkryciu,  e to "pismo" czyta si  

symbolicznie. Wydawało ci si  mo e, i  w  wiatach nadzmysłowych wszystko powinno by  

równie zakrzepłe i ostro odgraniczone, jak w  wiecie materialnym, w którym masz podane 

litery czarno na białym, dost pne dla ka dego, kto si  ich nauczy. Jednak e ta symboliczno  

wiata astralnego lub my lowego nie jest mniej  cisła od liter ziemskich. W  wiecie astralnym 

uczucie jest barw , a w  wiecie my lowym ka da my l jest kształtem, figur . Barwa nie jest 

symbolem uczucia ani figura nie jest symbolem my li, lecz my l  sam . To tylko ty tworzysz 

sobie sam te symbole, bo my lisz po ziemsku i nie mo esz jeszcze oswoi  si  z tym,  e 

uczucie, to barwa, a my l, to posta . Pó niej, gdy wro niesz w te  wiaty, gdy zaczniesz si  w 

nich orientowa , ta symboliczno  b dzie dla ciebie czym  tak niesłychanie wyra nym i 

cisłym,  e najwyra niejsze znaki ziemskie wydadz  ci si  niepewne i wieloznaczne. 

W miar  jak wzrasta  b dzie twoja znajomo  "liter", czyli jak mno y  si  b d  twoje 

widzenia imaginacyjne, zaczniesz stopniowo dochodzi  do obserwowania ró nic w tych 

zjawiskach astralnych. Oprócz ró nic w jasno ci barw i kształtów zauwa ysz tak e, i  

niektóre z nich zmieniaj  si  pod twoim wpływem, a inne s  od niego niezale ne. Nieraz 

pojawi ci si  barwa szczególnie pi kna lub figura symetryczna i harmonijna. Z chwil , gdy 

tylko poczujesz dla niej zachwyt, barwa lub kształt zmieni si  w mgnieniu oka. 

Jednak przewa aj ca cz

 tych zjawisk pozostanie niezmienna pod wpływem twych uczu  i 

my li, najwy ej zniknie od razu. Przekonasz si  pó niej,  e wszystkie te zjawiska, których nie 

mo esz zmieni , s  tob , pochodz  z twego wn trza. Natomiast te, pocz tkowo bardzo 

nieliczne, które ulegaj  twym wpływom, s  wyrazem istot odr bnych od ciebie. To 

spostrze enie b dzie dalszym krokiem w twojej nauce czytania "pisma tajemnego". Nim do 

tego dojdziesz, musisz – jak ju  wspomniałem – niejako wrasta  w t  symboliczno   wiata 

astralnego. Musisz umie  posługiwa  si  symbolami tak pewnie i niezachwianie, jak w  yciu 

codziennym posługujesz si  cyframi lub literami. Symboliczno  musisz znale  wsz dzie, w 

ka dym ziemskim zjawisku, a wtedy zrozumiesz cał  prawdziwo  zdania,  e "wszystko 

znikome jest tylko porównaniem". Do wrastania w ten symbolizm b d  ci potrzebne odr bne 

wiczenia medytacyjne, które mo esz sobie wynajdywa  sam, na wzór np. nast puj cego, 

wskazanego przez dr  R. Steinera (I, 323): "Wyobra  sobie jak naj ywiej ro lin  tkwi c  

korzonkami w ziemi, potem rozwijaj c  stopniowo listki, a wreszcie kwiaty. Obok niej 

wyobra  sobie człowieka. Staraj si  odczu  jak najwyra niej, na ile człowiek ma doskonalsze 

wła ciwo ci ni  ro lina. Mo e i  swobodnie za swymi uczuciami i sw  wol , a ro lina jest 

przykuta do ziemi. Ale wła nie to, czego brak ro linie, czyni j  pod pewnym wzgl dem 

background image

83 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

doskonalsz  od człowieka. On działa pod wpływem  dz i przez to bł dzi, ona za  słucha 

tylko czystych praw ro ni cia, otwiera bez  dz swój kielich niewinnym promieniom 

słonecznym. Człowiek góruje nad ro lin  pewnym udoskonaleniem si  na tyle,  e do 

niewinnych sił ro liny doł cza si   dza, pop d, nami tno . (...) Wyobra  sobie teraz sok 

zielony, kr

cy w ro linie jako wyraz jej beznami tnych praw wzrastania, a obok przedstaw 

sobie krew czerwon , kr

c  w  yłach człowieka jako wyraz jego  dz i pop dów. Do tych 

ywych my li doł cz dalsze o tym,  e człowiek ma mo liwo  rozwoju, oczyszczaj c, dzi ki 

wy szym zdolno ciom duchowym, swoje pop dy i  dze. Przez to niknie nisko  tych 

pop dów, które odradzaj  si  na wy szym poziomie. Wyrazem takich oczyszczonych i 

uduchowionych mo e by  nadal czerwona krew. W ró y zielony sok ro liny przemienił si  w 

czerwon  barw  kwiatu, a ten kwiat stosuje si  do czystych praw wzrastania, tak samo jak 

zielony li . Czerwie  ró y mo e by  symbolem tej krwi, która jest wyrazem oczyszczonych 

pop dów po odrzuceniu wszystkiego, co niskie. Krew taka jest równie czysta jak siły 

działaj ce w czerwonej ró y (...). 

My li te musz  nie tylko  ywo pracowa  w umy le, lecz tak e budzi  uczucia zachwytu nad 

czysto ci  i beznami tno ci  ro liny. Z tego wyniknie zrozumienie,  e pewne wy sze 

udoskonalenie musi by  okupione otrzymaniem  dz i pop dów". 

Masz organizm bardziej udoskonalony ni  ro lina – masz wolno  ruchu, masz narz dy 

zmysłów, ale za to masz i pop dy, i  dze. Zachwyt nad niewinno ci  ro liny prowadzi ci  tu 

do nastroju powagi na my l o tym okupieniu doskonało ci  dzami. Masz jednak mo liwo  

oswobodzenia si  od tych niskich pop dów. Mo esz własn  wol  oczy ci  si  i uszlachetni  

a  do stopnia niemal ro linnego. Ta nadzieja oswobodzenia budzi my l radosn  o czerwieni 

krwi tak czystej, jak przeczysta jest czerwie  kwiatu ró y, bo taka krew uszlachetniona 

umo liwi ci prze ycia wewn trzne, podobnie jak nie zm cone  adn   dz  nisk , jak nie 

zm cone  dzami jest  ycie ro liny. 

Nie idzie tu bynajmniej o przedmioty, które we miesz jako tre  medytacji, bo mo esz sobie 

takie przedmioty wybiera  dowolnie. Zadanie polega na tym, aby  w medytacji jak naj ywiej 

prze ywał to, o czym rozmy lasz, aby my lom towarzyszyły uczucia. Dopiero drgania uczu , 

cz sto powtarzane, zbudz  ci w duszy i rozwin  now  zdolno  wewn trzn , przez któr  

symbole b d  dla ciebie równie rzeczywiste i równie wyra ne, jak były dla ciebie do tej pory 

tylko litery lub cyfry. Ziele  soku ro linnego jako symbol istnienia beznami tnego, powie ci 

to samo, co czerwie  krwi ludzkiej jako wyraz  dz i pogl dów; powie ci,  e sama barwa, a 

wi c ziele  lub czerwie  ju  wyra a co  okre lonego. Nie przedmiot zewn trzny jest tu 

wa ny, lecz barwa. Wiesz przecie ,  e w  wiecie astralnym barwy s  przedmiotami, a 

przedmioty barwami. 

Dzi ki takiemu wczuwaniu si  w symbole b dziesz dochodził do coraz bieglej szego czytania 

"pisma tajemnego". Ju  na podstawie tego, co poznałe  dotychczas, potrafisz odczyta  

niejedno. Gdy w imaginacji pojawi ci si  krwista czerwie , odczytasz j  jako  dz , a je eli 

pod wpływem twej niech ci do tej barwy – b d  co b d  nie pi knej – nie zmieni swego 

odcienia, odczytasz to jako twoj  własn   dz . Powiesz sobie: "Oto, jak wygl da moja 

dza" i uznasz,  e musi by  silna, skoro wywarła wra enie na twych zmysłach astralnych, 

bardzo jeszcze niewprawnych w spostrzeganiu objawów. 

B dzie to dla ciebie do  niespodziewane odkrycie, bo przypuszczałe  zapewne,  e tego 

rodzaju niskie  dze ju  zupełnie wypleniłe . Ale ta krwista czerwie , która nie zmienia si  

background image

84 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

pod twoim wpływem, jawi si  przed tob  jak wyra ny napis mówi cy ci,  e nie wypleniłe  w 

sobie  dzy, tylko j  stłumiłe , ukryłe  na samo dno duszy. W  wiecie astralnym wyszła ona 

na jaw tak, jak wychodzi na jaw całe twe wn trze; zobaczyłe  j  przed sob  i poczułe  

przera enie. Symbol tak prosty i nieskomplikowany w jednym błysku czerwieni powiedział ci 

wi cej i wyra niej ni  całe zdanie. Powiedział ci jasno: "bł dnie siebie os dzałe , bo uwa ałe  

si  za oczyszczonego z  dz zmysłowych, a teraz widzisz, jak wyra nie wyst puj  te  dze 

przed twym wzrokiem astralnym". 

Nad tym, co teraz przeczytałe , zastanów si  dobrze, a nabierzesz przekonania, jak 

niesłychanie wyra nie przemawiaj  symbole, gdy si  je umie czyta . Wystrzegaj si  jednak 

poszukiwania symboli tam, gdzie ich nie ma, to znaczy wystrzegaj si  traktowania ka dego 

barwnego wra enia jako imaginacji. Gdy nadmiernie znu ysz oko fizyczne, to zacznie 

dostrzega  unosz ce si  przed nim krwiste plamy w przestrzeni, ale to nie b dzie imaginacja, 

tylko przekrwienie narz du wzroku. Gdy patrzysz przez dłu szy czas na czyst  ziele  

wiosenn , a potem skierujesz wzrok na przedmiot szary lub biały, spostrze esz na nim 

czerwonawe plamy. To równie  nie b dzie imaginacja, tylko prosty objaw fizjologiczny. 

Zatem wystrzegaj si  starannie wszelkiego łudzenia si  i mylenia wra e  fizycznych z 

astralnymi. Łnaginacje pojawiaj  si  nagle, nieoczekiwanie i znikaj  równie błyskawicznie 

jak si  pojawiły. Nie potrafisz ich wywoła  dowolnie, nie zdołasz ich przytrzyma , ani 

powtórzy . Dopiero po długich latach zaczniesz stopniowo dochodzi  do znajdowania 

sposobów, jakimi mógłby  dowolnie – to znaczy kiedy zechcesz – odbiera  wra enia 

imaginacyjne, czyli patrze   wiadomie w  wiat astralny. 

Tymczasem nadal uprawiaj medytacje. Tematy mo esz sobie wybiera  dowolne, ale im 

wy szy tre ci  jest temat twej medytacji, tym wy ej ci  wzniesie, tym wy sze zdolno ci 

b dzie budził w twej duszy. Wiesz ju ,  e medytacje czysto my lowe, bez współudziału 

uczu , b d  stosunkowo mało skuteczne. Gdyby  uprawiał wył cznie takie medytacje, 

rozwin łby  jednostronnie tylko władze ciała my lowego. A wiesz,  e masz harmonijnie 

rozwin  tak e uczucie i wol , to znaczy ciało astralne i eteryczne. Zatem powiniene  tak 

dobiera  medytacje, aby im mogły towarzyszy  jak naj ywsze uczucia i aby budziły w tobie 

przejawy woli. Ta sama medytacja mo e by  stosowana raz w celu rozwini cia uczucia, 

innym razem woli. Przykład medytacji na temat ro liny i człowieka posłu y ci równie dobrze 

do budzenia uczu , jak i do budzenia woli. Czerwie  kwiatu ró anego, jako symbol 

oczyszczonej krwi ludzkiej, mo e budzi  w tobie wol  wła nie takiego oczyszczenia twej 

krwi, aby była całkowicie wolna od m tnych odcieni  dz i pop dów. 

Wykonywanie tego rodzaju  wicze  jednocze nie słu y rozlu nieniu wzajemnego zwi zku 

trzech władz twej istoty: my lenia, uczucia i woli. Gdy zwi zek ten si  rozlu ni, władze te 

b d  mogły działa  samoistnie, ka da sama dla siebie, niezale nie od drugiej. Medytacje na 

tematy niezmysłowe nadaj  tym władzom nowy kierunek. Zamiast zwraca  je na przedmioty 

zewn trzne, kieruj  je do wn trza, w gł b twej istoty. Pó niej spostrze esz, jak pot nym 

dorobkiem duchowym s  takie władze: oswobodzone i nie marnowane na przedmioty 

zmysłowe. Oswobodzon  sił  my low , kierowan  do wn trza, dotrzesz do u wiadamiania 

sobie twej ja ni wy szej. Tak samo, gdy nie zwracasz na zewn trz twej siły uczucia, aby 

mow  lub w inny sposób da  wyraz swym uczuciom, lecz potrafisz zatrzyma  j  w swym 

wn trzu swobodn , dopiero wówczas mo e ona by  nadzmysłow  władz . To samo dotyczy 

tak e twej woli. Z chwil , gdy oswobodzisz j  ze zwi zku z my lami i uczuciami, aby nie 

musiała działa  pod ich wpływem, zdołasz utrzyma  j  we wn trzu jako władz  wy sz , 

działaj c  bez posługiwania si  narz dami fizycznymi. 

background image

85 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

 

 

XVI 

SAMADHI (TRANS JOGINÓW) 

"Somnambulizmem (K, 218) nazwałbym wyst powanie człowieka wewn trznego, albo jaw  

duchow  człowieka. Taka jawa duchowa człowieka nast puje jednak tylko w chwilach, w 

których somnambulik zatapia si  w sobie lub z siebie wychodzi. Wówczas duch jest zupełnie 

wolny: mo e si  oddzieli  od duszy i ciała i i  dok d zechce, jak promie   wiatła. Wówczas 

somnambulik nie jest z pewno ci  zdolny do czego  bezbo nego, chocia by dusza jego była 

mniej lub wi cej nie oczyszczona. Na pewno nie zdoła wtedy kłama  ani oszukiwa ". W ten 

sposób okre la somnam-bulizm pani Hauffe, somnambuliczka wieku XIX, a wi c 

nowoczesna. To okre lenie mo esz niemal bez zmian przyj  jako okre lenie stanu samadhi u 

pradawnych Indów. Mo esz dosłownie odnie  to do nich – "w takich chwilach somnambulik 

pogr a si  w sobie lub z siebie wychodzi", a mówi c j zykiem potocznym "traci 

przytomno " w stopniu mniejszym lub wi kszym. 

Samadhi – był to u Indów stan "snu  wi tego", stan zupełnego wył czenia czynno ci 

zmysłów fizycznych, a nawet  ycia fizycznego. Podczas snu samadhi ciało fizyczne jogina 

było w stanie martwoty, któr  nauka nowoczesna nazywa katalepsj . Niemo liwy był dla 

Indów, na ówczesnym poziomie ich rozwoju, stan takiej ruchliwo ci, jaki dzi  zna 

psychologia pod nazw  "somnambulizmu czynnego". W tym stanie człowiek zachowuje 

niemal zupełn  władz  nad ciałem fizycznym. Mo e chodzi , porusza  si , mówi , czyta , 

pracowa , a mimo to jest w gł bokim somnambulizmie. Jedyn  ró nic  zewn trzn  mi dzy 

tym stanem a jaw  człowieka zwyczajnego jest pewne "zw enie  wiadomo ci", jak to, z 

wła ciw  sobie bystro ci , scharakteryzował Ochorowicz [Julian Ochorowicz (1850-1917), 

fizyk i psycholog, prekursor psychotroniki, filozof i literat; wynalazca w dziedzinie telefonii – 

przyp. red.]. 

Takie zw enie  wiadomo ci jest ju  dla ciebie stanem, do którego nawykłe  dzi ki 

wiczeniom. Ka de skupienie uwagi na jednym przedmiocie jest zw eniem  wiadomo ci, bo 

poza przedmiotem twej uwagi nic nie widzisz, nie słyszysz i nie czujesz. Dlatego dla ciebie 

samadhi nie b dzie u pieniem magnetycznym, katalepsj  ani w ogóle jakim  stanem 

szczególnym, w który miałby  wprowadza  si  sam lub dzi ki pomocy kogo  innego. Nie 

potrzebujesz zapadania w jakikolwiek sen lub trans, po prostu odczepiasz "przewody 

telefoniczne" od swych zmysłów, aby ci nie przeszkadzały w medytacji lub kontemplacji. 

Ka de twoje  wiczenie w dharanie i dhjanie wymagało podobnego zw enia  wiadomo ci, 

chocia  ani na chwil  nie straciłe  wówczas przytomno ci. Tak samo nie b dziesz tracił 

wiadomo ci w twej samadhi. 

Masz tu przykład bardzo wyra ny tego, jak zasadniczo ró ni si  Hatha joga od Rad a jogi 

nowoczesnej. Hatha jogin dzisiejszy kształci w sobie zdolno , któr   wier  wieku temu na 

nowo odkryto i nazwano "statuvolence". Ten "stan zale ny od woli" nie jest niczym innym 

jak dowolnym wprawianiem ciała w anestezj  lub nawet zesztywnienie. Anestezja zmysłów 

zast puje Hatha joginowi to, co ty uzyskujesz pratjahar . Gdy takie znieczulenie dojdzie a  do 

mózgu, Hatha jogin zapada w trans i to jest jego samadhi. W transie mo e ciałem astralnym 

wyj  z fizycznego, mo e zatem osi gn  pewien stopie  jasnowidzenia astralnego, ale ponad 

background image

86 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

ten stopie  nie si ga. Wiesz przecie , jak nieudolne rno e by  jego jasnowidzenie, skoro 

zasłaniaj  mu widnokr g chmury my laków, a zabarwiaj  mu go jego własne uczucia. 

Do podobnego stopnia widzenia astralnego dochodz  te  nowocze ni "jasnowidze", którzy 

zdolno  posługiwania si  narz dami astralnymi maj  albo wrodzon , albo rozbudzon  raczej 

praktykami hipnotycznymi ni  magnetycznymi. Zrozumiesz, jak mał  warto  maj  takie 

widzenia, gdy dojd  do nich ludzie bez tej całej sumiennej pracy nad sob , jak  obejmuje pi  

stopni przygotowania. Zrozumiesz te ,  e tak zwane "kształcenie" mediów jasnowidz cych 

przez rzekomych magnetyzerów jest w rzeczywisto ci tylko wypaczaniem ich rozwoju. 

Całkiem innego rodzaju b dzie twoje jasnowidzenie. Niepotrzebne, a nawet szkodliwe, 

byłyby dla ciebie wszelkie transy, "statuvolence" i u pienia. Od patrzenia fizycznego do 

astralnego przejdziesz równie łatwo, jak łatwo przenosisz wzrok z ksi ki czytanej na widok 

za oknem. Po prostu zwracasz uwag  na co  innego; w pierwszym wypadku na zmysły 

fizyczne, w drugim na astralne. To odwracanie uwagi od zmysłów fizycznych, a zwracanie jej 

na zmysły astralne lub my lowe, to jest samadhi w jodze nowoczesnej. Na zewn trz objawia 

si  to wspomnianym ju  "zw eniem  wiadomo ci", ale niczym wi cej. Nie ma tu 

bezwładno ci ciała ani nieczuło ci zmysłów fizycznych, nie ma w ogóle 'nic takiego, co 

mogłoby by  poczytane za najl ejszy nawet objaw patologiczny. 

Podczas samadhi jeste  w pełni władz fizycznych i psychicznych. Nie tracisz ani na chwil  

wiadomo ci, bo do trzech stanów  wiadomo ci znanych ludziom ogólnie, doł czyłe  stan 

czwarty, turija [Turija (asanprad niata samadhi, nirwikalpa samadhi), stan identyfikacji z 

Najwy sz   wiadomo ci  – zob. Rammurti S. Mishra: "Podstawy jogi królewskiej", l, 2. 

Ang. "Fundamentals of Yoga", The Julian Press, inc. New York, maszynopis powielony – 

przyp. red.]. Trzy stany znane to: jawa zwykła, dzienna, w której jeste  codziennie od 

obudzenia si  rano do za ni cia wieczorem, dalej sen gł boki, ko cz cy si  zwykle kilka 

godzin po północy i sen lekki nad ranem, z którego zachowujesz w pami ci wspomnienia jako 

twoje "sny". Stan czwarty – turija, to ten, w którym jeste  podczas medytacji i kontemplacji, 

to stan nad wiadomo ci. 

To jest strona fizjologiczna twego stanu samadhi. Zatrzymałem umy lnie nad ni  twoj  uwag  

na dłu ej, aby  mógł pozby  si  wszelkiej obawy przed tym stanem, zwanym u Indów "snem" 

joginów. Wiesz zatem,  e dla ciebie nie b dzie to  aden sen ani stan anormalny. Przejdziemy 

teraz do strony psychologicznej. Stron  t  jest wła nie turija, czwarty stan  wiadomo ci, 

zwany słusznie nad wiadomo ci , a jeszcze słuszniej wszech wiadomo ci . Dla Indów 

dawnych turija była nad wiadomo ci , bo wchodz c w ni , tracili  wiadomo  codzienn , po 

prostu zasypiali. Dla ciebie jednak b dzie turija wszech wiadomo ci , bo wchodz c w turij , 

nie tracisz  wiadomo ci codziennej. Jeste  równocze nie w stanie jawy, snu i 

nad wiadomo ci. 

Jeszcze ekstaza mistyków chrze cija skich w  redniowieczu (jakkolwiek równa cechami 

turiji) była stanem, w którym tracili zwykł   wiadomo . Wpadłszy w zachwycenie, nie 

widzieli i nie słyszeli nic, co si  wokół nich działo – nie dlatego,  e słysze  nie chcieli, tylko 

dlatego,  e nie mogli. Wspomniałem ci,  e rozwijali  wiadomie tylko jeden ze swych 

"kwiatów lotosu" (jedn  czakr ) i dzi ki temu mogli wchodzi  w ekstaz , ale nie potrafili 

zachowywa  ł czno ci ze zmysłami fizycznymi. Ty natomiast rozwijasz wszystkie pa-dmy 

(czakry) zarówno w ciele astralnym, jak w eterycznym, zdołasz zatem, podczas turiji, 

zachowa  ł czno  z ciałem fizycznym. 

background image

87 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Nawet wtedy, gdy b dziesz wychodził z ciała fizycznego, nie pozostawisz tego ciała w 

letargu ani w ka-talepsji. Hatha jogin musi je podczas samadhi wprawia  w letarg lub w sen 

gł boki, bo wychodzi ze  ciałem astralnym, a nawet cz ci  eterycznego. W ciele fizycznym 

podtrzymuje  ycie wtedy tylko cz

 ciała eterycznego. Jest to zatem  ycie bardzo stłumione, 

prawie ro linne. Ty natomiast, wychodz c z ciała, bierzesz ze sob  tylko ciało my lowe, a 

zostawiasz przy ciele fizycznym ciało eteryczne i astralne. A to s  wła nie te ciała, które 

przeci tny człowiek ma rozwini te i któ-rych najwi cej u ywa. Gdy zatem wyjdziesz ciałem 

my lowym, nie zmienisz si  wcale dla twego otoczenia. B dziesz mógł porusza  si , patrze , 

słysze , mówi  i czu  jak poprzednio. Nikt z otaczaj cych nie zauwa y w tobie zmiany. 

Odwrócisz od rzeczy zewn trznych uwag  twej ja ni wy szej, ale ja  ni sza pozostanie w 

twym ciele fizycznym, razem z eterycznym i astralnym, bo te trzy ciała wła nie si  na ni  

składaj . Dla ludzi w otoczeniu b dziesz taki sam jak oni, bo oni za swoje "ja" uwa aj  

wła nie sw  ja  ni sz , czyli te trzy ciała. 

Zrozumiałe  wi c,  e twoje samadhi nie b dzie  adnym stanem anormalnym, który mógłby 

budzi  w tobie niepokój o twe zdrowie, a w innych ludziach obaw  o cało  twych zmysłów. 

Rzecz prosta,  e do samadhi nie b dziesz szukał towarzystwa ludzi, lecz b dziesz je uprawiał 

w ciszy i w samotno ci. Na stopniach wy szych nauczysz si  włada  twym ciałem 

eterycznym na tyle,  e nie tylko b dziesz  wiadomie kierował jego pr dami przepływaj cymi 

w obr bie ciała fizycznego, lecz tak e zdołasz cz ci ciała eterycznego wysuwa  dowolnie na 

zewn trz, poza obr b ciała fizycznego. Wtedy tak e zdołasz zachowa  pełn  przytomno  

umysłu, bo b dziesz wysuwa  tylko te cz ci ciała eterycznego, których chwilowo nie 

potrzebujesz w ciele fizycznym. A których nie potrzebujesz i kiedy ich nie potrzebujesz, 

zdołasz rozezna   wiadomie. 

Nie b dzie to wi c nic podobnego do objawów mediumizmu. Przykład tego mo esz wzi  z 

ycia Bławatskiej, która pragn c przekona  niedowiarka o mo liwo ci wysuwania ciała 

eterycznego przy zachowaniu pełnej  wiadomo ci, stan ła w pewnej odległo ci od niego, a 

potem swym ciałem eterycznym zapukała silnie w z by niedowiarka, i to od wn trza jego 

jamy ustnej. Oczywi cie nie przekonała go, bo niedowiarek przera ony w pierwszej chwili 

tak niezbitym dowodem, ju  na drugi dzie  zaprzeczył wszystkiemu twierdz c,  e widocznie 

padł ofiar  halucynacji. Dla ciebie jednak, jego zaprzeczenie b dzie zrozumiałe jako obawa 

uznania faktu, który mu si  w głowie nie mie cił. B dzie to dla ciebie tak e przestrog , aby  

wtedy, gdy ju  podobn  zdolno  uzyskasz, nie pokusił si  o ch tk  "przekonywania" 

kogokolwiek o tej zdolno ci, bo nie przekonasz nikogo, a narazisz si  tylko na o mieszenie. 

Gdy ludzie czego  poj  nie umiej , wówczas wol  raczej zaprzeczy , ni  zmieni  swe 

poj cia dawno zakorzenione. 

Aby  mógł  wiadomie włada  pr dami ciała eterycznego, musisz mie  rozwini te jego 

narz dy (czakry), a ponadto narz dy ciała astralnego, bowiem impulsy twej woli b d  z 

reguły szły z góry w dół, to znaczy od ciała my lowego, przez astralne, do eterycznego. 

Zatem wszystkie twe czakry musz  by  czynne, musz  wirowa  i  wieci . Na stopniu dhjany 

pracowałe  m.in. nad rozwojem czakry o miopłatkowej, ale nie doprowadziłe  jej jeszcze do 

pełnego rozkwitu. Od niej zale , w znacznej mierze, pr dy w ciele eterycznym. Rozwój 

pierwszego płatka tej czakry polega na odró nianiu pozorów od istoty rzeczy, mniemania od 

prawdy, inaczej mówi c, na odró nianiu tego, co znikome, od tego, co ma trwałe znaczenie. 

Gdy ten sposób odró niania przyswoisz sobie tak zupełnie,  e stanie si  ju  niejako twym 

nawykiem, cech  twego charakteru, utworzysz sobie w głowie o rodek dla tych pr dów 

eterycznych, którymi masz kierowa   wiadomie. Te  wiczenia medytacyjne, które uprawiałe  

background image

88 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

dotychczas, przygotowuj  ci mo liwo  przesuni cia o rodka nieco w dół i w gł b głowy, a  

ku czakrze 16-płatkowej (czakra krtani, vishuddha). 

Odpowiednie ocenianie rzeczy znikomych w relacji do prawdziwych, umacnia ów o rodek 

pr dów eterycznych w czakrze 16-płatkowej, a ponadto wywiera doniosły wpływ 

przekształcaj cy na całe twe ciało eteryczne. Dotychczas ciało to było niejako nie osłoni te 

od zewn trz. Pr dy eteryczne z otoczenia wnikały w nie swobodnie i uchodziły twej 

wiadomo ci. Teraz za , twe własne pr dy, którymi sam kierujesz, rozgał ziaj  si  na 

powierzchni ciała eterycznego i splataj  coraz g ciej ze sob , tworz c rodzaj delikatnej 

siatki. Gdy wi c pr dy zewn trzne, docieraj ce z otoczenia, dotkn  twego ciała eterycznego, 

nie mog  ju  w nie wnika  niepostrze enie dla ciebie. Napotykaj  na ow  subteln  siatk , 

któr  ty sam utworzyłe , pobudzaj  j  do drga  podobnie, jak  wiatło pobudza do drga  

siatkówk  oka i przez drugi płatek czakr docieraj  do twej  wiadomo ci. Nabierasz zdolno ci 

odczuwania pr dów zewn trznych, czyli zdolno ci odbierania wra e  eterycznych z 

otoczenia. Trzeci płatek czakry 8-płatkowej mógł rozwija  si  dzi ki "sze ciostopniowemu 

przygotowaniu", które zacz łe  uprawia  w nijamie, to przygotowanie zbudziło z u pienia 

czakr  12-płatkow  (czakr  serca) le c  w s siedztwie serca. Teraz idzie o przeniesienie 

jeszcze dalej w dół tego o rodka pr dów, któremu przygotowałe  miejsce w czakrze 

krtaniowej (16-płatkowej). Przenie  go mo esz dopiero wtedy, gdy nie tylko czakra 12-

płatkowa, ale i czakra 8-płatkowa b dzie w pełni rozbudzona i dojrzała do ruchu. 

Przychodzi wi c kolej na rozwini cie czwartego płatka w czakrze 8-płatkowej. W tym celu 

masz w sobie piel gnowa  "pragnienie oswobodzenia" tak usilnie, aby, podobnie jak trzy 

poprzednie, nadało trwał  cech  twemu charakterowi. Dopiero wtedy, gdy przestaniesz 

patrze  na rzeczy i istoty zewn trzne z twego ciasnego stanowiska osobistego, b dziesz 

oswobodzony od wszystkiego, co wi e si  z wła ciwo ciami twej natury osobistej. Twoje 

ciasne "ja" musi znikn  wobec istot i zjawisk  wiatów wy szych, aby  mógł uzyska  dost p 

do tych  wiatów. Bez tego patrzyłby  na owe istoty i zjawiska przez pryzmat twego 

zabarwienia osobistego, wnosiłby  tam ostre granice swego "ja", od których odskakiwałyby te 

istoty, nie mog c wnikn  w twe wn trze. Tak samo i ty nie mógłby  wnika  w nie swoj  

istot , bo stawiałaby ci opór nieprzebita powierzchnia twej osobowo ci, poza któr  nie 

umiałby  wyj . 

Oczywi cie, to oswobodzenie si  od patrzenia na wszystko ze stanowiska osobistego nie ma 

nic wspólnego z jakim , cho by najl ejszym, przytłumianiem poczucia osobistego "ja". 

Poczucie takie musisz zachowa , a nawet starannie je wzmacnia . Wiesz przecie ,  e w 

wiatach wy szych nie ma granic tak  cisłych jak w  wiecie fizycznym, które by oddzielały 

"ja" od "nie ja". Co innego jest mie  silne poczucie ja ni, a co innego umie  odczuwa  ja  

obc . Te dwie rzeczy musisz umie  pogodzi  ze sob . Poczucie twej ja ni chroni ci  od 

wpadni cia w bez wiadomo  podczas medytacji uprawianej ciałem astralnym lub 

eterycznym. W powszednim  yciu przywykłe  do my lenia mózgiem i zapewne ju  podczas 

pierwszych prób w medytowaniu miałe  sposobno  zauwa y , jak łatwo tracisz poczucie 

siebie, gdy my leniem masz wyj  ponad mózg, gdy go zostawiasz na uboczu, jak narz dzie, 

którego chwilowo nie u ywasz. Mo e nawet wpadłe  w sen wówczas, bo po prostu 

wchodziłe  w te same warunki, w jakie wchodzi si  przy zasypianiu: traci si   wiadomo  z 

chwil  wył czenia mózgu od działania. Teraz ju  umiesz my le  bez mózgu fizycznego, ale 

mo e nie umiesz jeszcze zachowywa   wiadomo ci siebie tak e wtedy, gdy wcale nie my lisz 

– ani mózgiem, ani bez mózgu. 

background image

89 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Je eli dobrze zdawałe  sobie spraw  z twych prze y  podczas  wicze  medytacyjnych, to 

mogłe  zauwa y  wra enie do  przykre, jakiego si  pocz tkowo do wiadcza. Jest to uczucie 

pustki, prawie nico ci, a w parze z tym uczucie rozczarowania. Wchodzisz w  wiat 

nadzmysłowy, o którym mimowolnie wytworzyłe  sobie wyobra enie czego  niesłychanie 

wzniosłego, jasnego, pełnego  ycia i ruchu. Wchodzisz we  i oto ogarnia ci  ciemno  i 

najzupełniejsza pustka. Nie napotykasz w nim nic, nie odbierasz  adnych wra e , nie 

odczuwasz nawet siebie. Czujesz si  zawiedziony w oczekiwaniach, a nawet czujesz obaw  

przed t  pustk  lodowat . Boisz si  wst pi  w ni , zanurzy  si  w niej, zanurzy  to, co jedynie 

zatrzymałe  w swej  wiadomo ci: poczucie siebie. A musisz je utrzyma , bo pocz tkowo w 

tym  wiecie nie napotykasz nic innego prócz tego poczucia siebie, poczucia twego istnienia. 

Tak jest jednak tylko pocz tkowo. Podobnie zachowuje si  człowiek  lepy od urodzenia, gdy 

mu operacja oczu umo liwi widzenie. Boi si  po prostu tych wra e   wietlnych; pocz tkowo 

zamyka oczy i woli nadal chodzi  po omacku, ni  powierzy  si  swemu nowemu zmysłowi, 

którego jeszcze nie umie u ywa . Dopiero stopniowo nabiera wprawy w patrzeniu. Tak samo 

i ty dopiero powoli b dziesz wprawiał si  i wczuwał w  wiaty nadzmysłowe, b dziesz czuł si  

w nich coraz pewniejszy i swobodniejszy. 

Masz wi c utrzyma  poczucie siebie, nie traci  go nawet na chwil , cho by w wypadkach, 

gdy medytujesz nie my l , lecz uczuciem lub wol , A utrzyma  to poczucie zdołasz tym 

pewniej, im lepiej rozwiniesz sw  czakr  dwupłatkow  (ad na czakra). Wiesz ju ,  e cza-kra 

ta mie ci si  na czole, mi dzy brwiami i  e nazywaj  j  tak e lotosem o 96 płatkach. 

Przedwczesne jej rozwijanie byłoby chybione, poniewa  nie miałoby zastosowania, a nawet 

mogłoby by  szkodliwe. Wiesz ju ,  e czeka ci  "rozszczepienie osobowo ci" na trzy odr bne 

władze, działaj ce niezale nie od siebie. Władze te, to: my l, uczucie i wola, a narz dami, 

którymi si  posługuj  s  czakry: ad na (nosi te  nazw  trzecie oko, boskie oko), krtani i serca. 

Gdyby  np. za wcze nie rozwin ł czakr  dwupłatkow  (ad na), twa władza my lenia mogłaby 

uzyska  tak  przewag  nad innymi,  e ju  tamte nie zdołałyby wykształci  si  samodzielnie. 

Dlatego wi c dotychczas pracowałe  równomiernie nad wszystkimi trzema władzami czyli 

nad trzema ciałami: my lowym, eterycznym i astralnym. Medytacje, które ju  uprawiałe  i te, 

które ci wska  w dalszych rozdziałach, doprowadz  tw  czakr  dwupłatkow  do dojrzało ci 

[Ta czakra ma 96 płatków, ale ich połowa ma głównie barw  ró owozłotaw , a druga 

liliowoniebieska. Dwie cz ci wyra nie si  zaznaczaj  i wygl daj  jakby stanowiły tylko dwa 

du e płatki, dlatego te  w wielu ksi gach indyjskich nazywa si  t  czakr  dwupłatkow . Gdy 

czakra ta, i jej odpowiednik astralny, jest w pełni rozwini ta, daje jasnowidzenie. Rozwój 

doskonałego jasnowidzenia w sferze fizycznej i astralnej wymaga du o systematycznej pracy 

i wysiłku – zob. Claude Bragdon: "Joga dla Ciebie, Czytelniku". Wyd. 3. Biblioteka Polsko-

fodyjska, 1970, tłum. Wanda Dynowska – przyp. red.]. 

 

 

XVII 

KONTEMPLACJA (DUCHOWE ZATAPIANIE SI ) 

Te  wiczenia, które wykonywałe  na stopniu dharany i dhjany przygotowały ci  do 

przeprowadzenia medytacji w odpowiedni sposób. Uprawiaj c je wytrwale, doszedłe  do 

spostrze enia,  e nie wystarczyłaby ci sama znajomo  sposobu, w jaki prowadzi si  

medytacj . Oprócz zaznajomienia si  ze sposobem "technicznym", potrzebne s  tu siły 

background image

90 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

szczególne, których w  yciu codziennym nie mógłby  w sobie rozwin . Bez tych sił twe 

medytacje zostałyby tylko zwyczajnymi rozmy laniami, nie o wiecaj cymi ci  bardziej ni  

wyniki my lenia mózgowego. Wiesz ju  jakimi drogami doszedłe  do tych sił w sobie. 

Przede wszystkim, były to twoje własne "oszcz dno ci" w uczuciach, nastrojach i my lach. 

Oduczyłe  si  my le  o rzeczach niepotrzebnych, oduczyłe  si  przeskakiwa  uczuciami od 

rado ci do wybuchów rozpaczy, oduczyłe  si  zniecierpliwienia, zgry liwo ci, pesymizmu, 

wi c te zapasy energii, które przedtem na to marnowałe , pozostały nie zu yte i do twej 

wolnej dyspozycji. Nast pnie, nauczyłe  si  milcze  my lami, uczuciami i wol , 

uniezale niaj c je od wra e  zewn trznych. Dzi ki temu mogłe  te władze my li, czucia i 

woli kierowa  do twego wn trza, zamiast wysyła  je na zewn trz, by odpowiada  na 

wra enia. Ponadto, zharmonizowałe  je wszystkie ze sob . 

Uporz dkowanie i oczyszczenie ciała my lowego, uwolnienie go od niepotrzebnych 

my laków i wdro enie do tworzenia my laków  ywotnych, dało ci władz  nad tym ciałem i 

nad jego energiami. Ponadto, uniezale niłe  si  od my lenia wył cznie mózgowego, 

uprawiałe  bowiem medytacje na tematy niedost pne mózgowi. Potrafisz teraz zatrzymywa  

siły my lowe w ciele my lowym, zamiast marnowa  je na pobudzenie mózgu do drga  

ci kich i powolnych, bo do innych nie jest zdolny. 

Ten nadmiar sił my lowych, zatrzymany we wn trzu, słu y ci teraz do budzenia i rozwijania 

twej czakry dwupłatkowej (ad na czakra). 

Zewn trznym objawem tego rozwoju, zanim jeszcze zaczniesz  wiadomie odczuwa  ruch tej 

czakry, b dzie pewna zmiana w twych zdolno ciach pami tania, która pocz tkowo mo e 

wzbudzi  w tobie pewien niepokój. Zauwa ysz,  e słabnie twoja pami  mechaniczna. 

Szczegóły, które dawniej z łatwo ci  zapami tywałe , takie jak: nazwiska, liczby, wiersze, 

arie muzyczne, teraz ulatuj  z niej bez  ladu. 

Wzrasta natomiast twoja zdolno  tworzenia nowych poj  i zachowywania ich w pami ci 

obok poj  dawniejszych, je eli takie poj cia sam sobie utworzyłe  własn  prac  my low , a 

nie wtłoczyłe  ich mechanicznie ju  gotowych, wyczytanych lub zasłyszanych od kogo . 

Pocz tkowo b dzie ci  to mo e martwiło, je eli jeszcze w ogóle jeste  zdolny do martwienia 

si  czymkolwiek. Wkrótce jednak zauwa ysz,  e na tej zmianie zdolno ci pami ci nic nie 

tracisz, przeciwnie, wiele zyskujesz. Zamiast posługiwania si  cudzymi poj ciami, które 

przyswoiłe  sobie tylko mechanicznie, zaczynasz coraz cz ciej u ywa  poj  własnych, nie 

przej tych od nikogo. 

Opanowanie ciała astralnego przywiodło je do znacznego stopnia spokoju. Nie poddajesz si  

biernie uczuciom, których nie chcesz, ani te  sam nie budzisz w sobie niepotrzebnych uczu . 

Je eli nie chcesz, nie odpowiadasz uczuciami na wra enia zewn trzne. Dzi ki temu 

zatrzymujesz w sobie ogromny zapas energii uczuciowej, który przedtem marnowałe  na 

mimowolne wysyłanie tej energii na zewn trz. To "zatrzymywanie słowa" w duszy, jak je 

zw  okulty ci, doprowadza do rozkwitu czakr  16-płatkow , daj c jej to, co sło ce, deszcz i 

ziemia daje ro linie. 

Jak pot na jest ta energia ciała astralnego zrozumiesz wtedy, gdy u wiadomisz sobie,  e to 

ona umo liwia człowiekowi mówienie. Pierwsze d wi ki, które człowiek w zamierzchłych 

czasach wydawał swym narz dem głosowym wyra ały tylko jego wewn trzne uczucia, stan 

background image

91 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

jego ciała astralnego. Były mow  jego duszy, wyrazem tego, co odczuwał, składały si  

wył cznie z samogłosek. Dopiero znacznie pó niej człowiek doszedł do wymawiania 

spółgłosek, wtedy, gdy zacz ł sobie u wiadamia  swe otoczenie, gdy zacz ł posługiwa  si  

zmysłami ciała fizycznego. Wtedy to usiłował na ladowa  brzmieniem spółgłosek zjawiska 

zewn trzne, a ł cz c je z wra eniami wewn trznymi, jakie na nim te zjawiska wywierały, 

ł czył samogłoski ze spółgłoskami w zło one d wi ki. 

W ten sposób powstały dzisiejsze zgłoski, a z nich wyrazy, pocz tkowo jednozgłoskowe, 

pó niej bardziej zło one. W obecnych czasach ludzie nadu ywaj  mowy, nie posługuj  si  

ni  po to, aby wyrazi  wra enia, jakie na nich wywieraj  zdarzenia zewn trzne, ani te  by 

wyrazi  stan duszy, lecz po to, aby ukry  i zatai  stan swej duszy przed innymi. Dlatego te  

marnuj  te siły wewn trzne, które maj  słu y  do o ywiania czakry krtaniowej (czakra 

vishuddha) i dlatego tej cza-kry nie mog  rozwin . Ty jednak umiesz ju  "zatrzymywa  w 

duszy słowo" i dzi ki temu potrafisz doprowadzi  do rozkwitu twoj  czakr  16-płatkow . 

wiczenia wykonywane na stopniach dotychczasowych oczy ciły i przekształciły tak e twoje 

ciało eteryczne. Oduczyłe  si  wszelkich ruchów mimowolnych i zbytecznych, natomiast 

zacz łe  uzyskiwa  władz  nad pr dami eterycznymi. Twoja wola wyzwalaj ca si  coraz 

bardziej z przymusowego zwi zku z uczuciem i my l , mo e by  coraz bardziej niezale na od 

twych 

ciał, mo e słu y  coraz doskonalej jako narz dzie twej ja ni wy szej. Dlatego te , z 

pewno ci  cz sto zauwa asz,  e to nie "ty" chcesz tego czy tamtego, lecz  e "co " chce w 

tobie. Zauwa asz to w chwilach, gdy jeste  w nastroju powszednim, gdy my lisz po ziemsku i 

starym zwyczajem uwa asz za twoje "ja" swe ciała, a one bynajmniej nie chc  tego, czego 

wła nie chce owo "co " w tobie, twoja ja  wy sza. 

Oprócz tego, zauwa asz,  e twoja wola spot niała do granic dawniej ci niedost pnych. 

Prosty nakaz woli wystarcza, aby  bez oci gania si  podj ł czynno  trudn , nie przynosz c  

ci ani przyjemno ci, ani najmniejszej korzy ci. Otó , twoja wola dlatego jest teraz tak 

pot na, bo nie marnujesz jej na wysługiwanie si  impulsom z otoczenia, nie zwracasz jej na 

odpowiadanie wra eniom zewn trznym, nie zmuszasz jej do wysiłków nad pobudzaniem do 

ruchu materii tak grubej, jak fizyczna, dlatego te  mo esz ni  włada  w materii eterycznej. 

Zaczynasz teraz ja niej pojmowa  czym jest to rozszczepienie osobowo ci, o którym 

wspominałem ci dawniej. Przypatrz si  tylko ró nicy mi dzy tob  dzisiejszym, a tob  sprzed 

lat siedmiu. Wówczas zachowywałe  si  w  yciu podobnie jak inni ludzie, to znaczy: my l, 

uczucie i wola były w tobie zwi zane ze sob  w pewien sposób wszczepiony ci przez 

wychowanie i stosowanie si  do otoczenia. Gdy spostrzegłe  poci gaj cy przedmiot, budził 

on tw   dz  i obmy lałe   rodki, jakimi mógłby  go zdoby . Inaczej mówi c, przedmiot 

przez wywieranie wra enia na twym ciele astralnym pobudzał je do drga ; zwi zane z nim 

ciało my lowe pracowało nad sposobami zaspokojenia  dzy, a wreszcie ciało eteryczne, 

ci le zwi zane z tamtymi, wpływało swoj  wol  na ciało fizyczne zmuszaj c je do działa , 

aby zdoby  ten przedmiot upragniony. 

Teraz ju  tego nie ma. Przedmiot, cho by najbardziej upragniony dla innych, wywiera 

wprawdzie wra enie na twych zmysłach, ale na tym koniec. Wra enie to mo e jest nawet 

silniejsze dla ciebie ni  dla innych, bo masz wysubtelnione zmysły fizyczne, ale to wra enie 

nie budzi – je eli nie chcesz – ani twego uczucia, ani my li, ani woli. Wra enie to dochodzi 

background image

92 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

przez zmysły do twej  wiadomo ci, ale nie pobudza ci  do niczego. Przyjmujesz je po prostu 

do wiadomo ci, jak jak  wiadomo  z zewn trz, któr  zajmiesz si  dopiero pó niej. Jedynie 

ty sam os dzasz, czy masz odpowiedzie  na to wra enie i jak masz odpowiedzie : my l , 

uczuciem czy wol . Jeste  wolny, jeste  zupełnie oswobodzony. Nic z zewn trz nie zmusza 

ci  do my lenia, do odczuwania lub do działania. 

Sam swobodnie wybierasz: czy masz działa  i czym działa . Mo esz działa  sam  tylko 

my l , a wi c wra enia wywartego na tobie przez ów przedmiot u y  jako tematu do 

medytacji. Mo esz działa  uczuciem, to znaczy, wzbudzi  w swym ciele astralnym drgania 

jakie zechcesz, a wi c drgania zachwytu nad tym przedmiotem lub te  drgania  dzy, je eli je 

uznasz za potrzebne. Mo esz wreszcie działa  wol , to znaczy: wywrze  ciałem eterycznym 

nacisk na ciało fizyczne, aby ów przedmiot przyniosło tobie lub oddało go komu  innemu, 

zale nie od twego uznania. 

Twoj  cech  jest teraz niezale no  twej my li, twych uczu  i twej woli od wra e  

zewn trznych. Nie jest to bezwra liwo , bo wra enia odbierasz i u wiadamiasz je sobie. 

U wiadamiasz je sobie nawet dokładniej ni  inni, bo je odbierasz nie zam cone twymi 

my lami, ani uczuciami. Zachowujesz wobec wra e  pełn   wiadomo , nie odcinasz si  od 

nich transem, jak to czynili Indowie w samadhi. Trwasz zatem, we wszech- wiadomo ci. To 

jest dla ciebie turija, ów "czwarty stan  wiadomo ci". Indom był dost pny tylko w transie, 

tobie za  zawsze, jest to twój stan normalny. Dopiero w tym stanie zdołasz uprawia  

odpowiednio kontemplacj  czyli pogr a  si   wiadomo ci  w dowolnie obrany przedmiot, 

rozpami tywa  go, bo kontemplacja to "rozpami tywanie". Oczywi cie, mo e to by  równie 

dobrze przedmiot fizyczny jak uczucie, poj cie zmysłowe lub idea abstrakcyjna. Teraz b dzie 

dla ciebie zrozumiały zwi zek miedzy rozszczepieniem osobowo ci, a tworzeniem w głowie 

o rodka pr dów eterycznych. Dopóki nie była w tobie rozlu niona wzajemna ł czno  

my lenia, czucia i chcenia, nie mogłe  pokusi  si  o swobodne kierowanie ciałem 

eterycznym, bo ono wła nie było skr powane w swych ruchach zwi zkiem z innymi ciałami. 

Działa  mogło tylko ł cznie z ciałem astralnym i my lowym, miało wi c nie jeden, lecz trzy 

o rodki, z których promieniowały jego pr dy. Dopiero wtedy, gdy oswobodziłe  my lenie od 

przymusowego zwi zku z uczuciem i wol , uwolniłe  od skr powania o rodek w głowie. 

Oswobadzaj c uczucie od zwi zku z wol , uwalniasz o rodek drugi z rz du, le cy w okolicy 

krtani. Gdy go umocnisz na tyle, aby mogły z niego rozchodzi  si  pr dy po ciele 

eterycznym, mo esz przyst pi  do przygotowywania o rodka trzeciego, przy sercu. 

Umocnienie ka dego z tych o rodków powoduje rozkwit i dojrzało  odpowiedniej czakry, a 

wi c: dwupła-tkowej, 16-płatkowej i 12-płatkowej. Jednak, czakra serca (anahata czakra) nie 

powinna by  czynna wcze niej, zanim całe ciało eteryczne pokryje si  ow  plecionk  g sto 

utkan  z drobniutkich pr dów na powierzchni. Sposób, w jaki si  do odbywa, poznasz jednak 

dopiero pó niej. Teraz mo esz tylko dzi ki kontemplacji przybli a  si  do tego, bior c za 

przedmiot rozpami tywania własne ciało eteryczne. 

Do takiego rozpami tywania potrzebne ci jest pewne przygotowanie medytacyjne, którego 

przedmiotem jest czynno  ciała eterycznego. Z cennych wskazówek dr  Steinera (I) podam 

ci tu jeden taki przedmiot medytacji, wzi ty z symboli ró okrzy owych [Zob. bibliografia]. Z 

rozdziału o inspiracji pami tasz zapewne temat rozmy lania o ró nicy miedzy ro lin  a 

człowiekiem. Powtórz sobie to rozmy lanie z towarzyszeniem uczu  jak naj ywszych, a 

nast pnie zbuduj sobie symbol zło ony z krzy a prostego, czarnego, na tle bł kitnym, a 

uwie czonego na skrzy owaniu swych ramion gwiazd  z siedmiu czerwonych ró . Czarny 

background image

93 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

krzy  symbolizuje unicestwienie tego wszystkiego, co w pop dach i  dzach ludzkich jest 

niskie. Dopiero dzi ki ukrzy owaniu  dze te otrzymaj  czerwie  czyst , jak  ma tylko kwiat 

ró y. Staraj si  prze ywa  w duszy jak najgł biej to uszlachetnienie barwy twej oczyszczonej 

krwi, a  do odcienia kwiatu ró anego, prze ywa  je jak najdłu ej i jak najwyra niej. 

Nast pnie odłó  na bok imaginacj  tego symbolu, to znaczy, odwró  uwag  od obrazu wianka 

ró  na ramionach krzy a unosz cego si  w przestrzeni bł kitnej, a zwró  uwag  na sam  

czynno  twej  wiadomo ci, któr  utworzyłe  sobie ów symbol. 

Ró a, bł kit, krzy  to s  przedmioty zewn trzne, ale działalno , która je razem zestawiła w 

jeden symbol, jest ju  działalno ci  czysto wewn trzn . Ty swoj  wol  zbudowałe  sobie ów 

symbol. Pogr  si  teraz w t  czynno  twej woli, rozpami tuj jej działalno  twórcz , która 

zestawiła symbol mówi cy ci tak wiele. Je eli takie pogr enie si  zdołasz doprowadzi  do 

odpowiedniej gł bi, prze yjesz co  dotychczas ci nie znanego: oto, ty sam staniesz si  tym 

krzy em, ró  i bł kitem. Odczujesz  e masz sam posta  krzy a, na którym rozpi łe  twe 

dze i pop dy, a czerwie  niewinna siedmiu ró  zmieni ci si  w czyste promieniowanie 

twych siedmiu czakr (lotosów). 

Tak  kontemplacj  przygotowawcz  uprawiaj co dzie  a  do wyniku wła nie okre lonego, a 

dopiero potem przejd  do nast pnej. Werset pocz tkowy (prolog) Ewangelii  w. Jana zawiera 

jeden z najpot niejszych tematów i je eli potrafisz przeprowadzi  odpowiednio 

kontemplacj , sam spostrze esz jak doniosłe jest jej działanie. S  to te proste zdania: "Na 

pocz tku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na pocz tku u 

Boga. Wszystko przez Nie si  stało, a bez Niego nic si  nie stało, co si  stało" [Cyt. 

Ewangelia według  w. Jana, Biblia Tysi clecia, Wyd. Pallotinum, Pozna , Warszawa, 1980, 

wyd. 3.].  

Zdania nast pne posłu  ci ju  za temat do drugiej kontemplacji odr bnej: "W nim było  ycie, 

a  ycie było  wiatło ci  ludzi, a  wiatło  w ciemno ci  wieci i ciemno  jej nie ogarn ła". 

Nie zra aj si  tym, gdy od razu, za pierwszym  wiczeniem nie dojdziesz do wyniku, gdy 

mo e nawet nie pojmiesz gł bi tej tre ci mieszcz cej si  w tych pozornie prostych wersetach. 

Tu wła nie b dziesz mógł sam przed sob  zda  egzamin z wytrwało ci i niezra ania si  

niepowodzeniami. Jednak nie przechod  do drugiego tematu kontemplacji, dopóki w 

pierwszym nie osi gniesz niew tpliwego wyniku. 

Nie b d  ci dalej podawał gotowych wzorów my lowych, według których mógłby  prowadzi  

kontemplacj . Poprzednie wskazówki wystarczaj co jasno mówi  ci, jak masz sobie tworzy  

te wzory. Twórz je sobie zatem sam. Próbuj nie opiera  si  na nikim i na niczym, tylko na 

sobie samym. Je eli pójdziesz bł dnym torem, twój zmysł prawdy na czas ci  ostrze e, aby  

zawrócił z manowców. Zapewne, zawrócisz wiele razy, zanim uda ci si  znale  wła ciwy 

tor. B dziesz bogatszy o cały szereg do wiadcze , jakie dadz  ci te pocz tkowe 

niepowodzenia. Idzie o to wła nie, aby  nie szedł cudz  drog , lecz własn , aby  nie 

wykonywał nic  lepo i biernie, lecz zawsze wszystko  wiadomie i z własnej woli. Mistrz poda 

ci tylko warunki, którym masz sprosta , wska e ci wyniki, jakie masz osi gn , ale  adnych 

rodków mechanicznych ci nie dostarczy. "Nie mo esz pój  t  drog , nim si  ni  sam nie 

staniesz" – mówi Guru do przyj tego ucznia, a czeladnikowi mówi ju  inaczej: "Ty  jest 

cie k ". Porównaj teraz z tym słowa Chrystusa: "Jam jest droga, prawda i  ywot" ["Ja jestem 

drog  i prawd , i  yciem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie". 

Ewangelia  w. Jana, 14.6. cyt. wg Biblii Tysi clecia – przyp. red.]. 

background image

94 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Drog  wiec musisz znale  sam, własnymi siłami i w sobie samym. Gdyby  j  otrzymał z 

zewn trz, gotow , np. ode mnie, poszedłby  moj  drog , nie swoj . Je eli za  podaj  ci 

tematy do medytacji i kontemplacji, to nie wynika z tego,  e s  to "moje" tematy. S  one 

ogólnoludzkie. Temat z Ewangelii  w. Jana mo esz uwa a  za istniej cy od 19 wieków, 

zanim spostrze esz,  e jest bez porównania starszy. Ka dy z tematów, które ci przytoczyłem, 

jest ogólnoludzki, daj cy si  zastosowa  w ka dej epoce rozwoju ludzko ci. Zale nie od 

poziomu rozwoju tych epok, b dzie w ka dej budził co innego, ale w ka dej z nich zbudzi 

wła nie najwznio lejsze zdolno ci, jakie w danej epoce w ogóle mo na osi gn . 

Temat ró okrzy a, jakkolwiek istnieje zaledwie od sze ciu wieków, jest równie  

ogólnoludzki. W ka dym bowiem temacie, rzecz  istotn  jest to, co on budzi, a tre  my lowa 

jego le y na planie podrz dnym. Idzie nie o szczegóły jego budowy, nie o materiał, lecz o 

siły, które go budowały i o zdolno ci, które budzi. Temat jest tylko  rodkiem do zbudzenia 

pewnych sił w duszy, a one same powiod  ci  ju  do wyników, cz stokro  mo e całkiem 

odmiennych od tematu. Z tego punktu widzenia bierz zarówno tematy dotychczasowe jak i 

dalsze, które znajdziesz w tej ksi ce. Teraz podam ci jeszcze trzy, zaczerpni te (F) z "hali 

nauki", s  to: 

"Nim słysze  zdoła twe ucho, musi w nim znikn  wra liwo ". 

"Nim głos przed Mistrzem przemówi, niech straci mo no  ranienia". 

"Nim dusza stanie przed Mistrzem, krew serca ma spłuka  ci stopy". 

Gdy szczerze zabierzesz si  do wykonywania tych  wicze , stopniowo zaczniesz rozumie  

czym jest kontemplacja i jaki jest jej zwi zek ze stanem samadhi. Na stopniu dharany miałe  

koncentracj , na stopniu dhjany medytacj , a dopiero na stopniu samadhi masz kontemplacj . 

Takie pogr enie si  zupełne i zatopienie si , które nazywamy kontemplacj , jest mo liwe 

dopiero po doj ciu do stopnia samadhi. Musisz by  wówczas panem nie tylko swej uwagi – 

bo to opanowałe  dzi ki dharanie – nie tylko umie  medytowa  – bo do tego doszedłe  na 

stopniu dhjany – lecz ponadto, musisz pogr a  si  całkiem w przedmiot twego rozmy lania, 

"rozpami tywa " go,  y  w nim, stawa  si  nim samym. Dawniej nazywano to 

"zapami tywaniem si " w czym , co było okre leniem bardzo trafnym. Kontemplacja b dzie 

dopiero wtedy doskonała, gdy zapami tasz si  najzupełniej w przedmiocie twej medytacji, 

gdy stracisz na ten czas pami  siebie. 

Zastanów si  teraz nad tym, co znaczy straci  pami  siebie. Czym jest w ogóle cało  tego, 

co nazywasz sob ? Tym, czym jeste  zrobiła ci  suma twych prze y , twych do wiadcze  

my lowych, uczuciowych i fizycznych, tego wszystkiego, co nagromadziłe  w pami ci. Je eli 

wi c nagle straciłby  teraz pami , przestałby  by  sob . Nie wiedziałby , kim jeste , jak si  

nazywasz, sk d pochodzisz, kogo znasz, co wiesz, jednym słowem, nie wiedziałby  nic o 

sobie, nie byłby sob . W kontemplacji, w zapami taniu si , masz wła nie straci  t  pami , 

masz przesta  by  sob . Nie znaczy to jednak, jakoby  miał straci  pami  na zawsze. Masz 

j  tylko na bok odło y , jako niepotrzebny balast, aby ci nie przeszkadzał w kontemplacji. 

Pó niej, po uko czeniu rozpami tywania, znowu wrócisz do swych zasobów pami ciowych, 

wrócisz do tego, co nazywasz sob , inaczej mówi c: "przyjdziesz do siebie". Jest to znowu 

jedno z dawnych wyra e , niesłychanie trafnych, chocia  dzi  ludzie stracili zrozumienie, co 

ono oznacza. Przychodzisz "do siebie" wtedy, gdy odzyskujesz pami ; przychodzisz 

ponownie do swej pami ci. Je eli zatem przychodzisz "do siebie", to poprzednio musiałe  

background image

95 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

"wyj  z siebie". Niemcy maj  na to wyra enie "ausser sich sein" (by  poza sob ), my 

zachowali my tylko podobne: "nie posiada  si " z gniewu, z rado ci itp. 

W kontemplacji, wiec, "wychodzisz z siebie", a po niej "przychodzisz do siebie" i to jest 

dosłown  prawd . Twoja ja  wy sza wychodzi ze swych powłok: z ciała fizycznego, 

eterycznego i astralnego, a zabiera ze sob  tylko ciało my lowe. Dokładnie to samo czynili 

indyjscy jogini w swym  nie samadhi. Ale oni czynili to we " nie", czyli w transie, a ty to 

czynisz na jawie. Pami , jak wiesz, nale y do ciała eterycznego, zostawiasz zatem pami  w 

tym ciele, nie bierzesz jej ze sob . W ten sposób "zapami tujesz si ", tracisz pami  w 

przedmiocie twej kontemplacji. Twa ja  wy sza jej nie potrzebuje. Ale potrzebuje jej ja  

ni sza (ta, któr  inni ludzie za "ja" uwa aj ) i ma j , bo została w twym ciele eterycznym. 

Dlatego nie tracisz przytomno ci podczas twego samadhi, nie zapadasz w sen, lecz 

zachowujesz przytomno . 

 

XVIII 

SAMJAMA (NAD WIADOMO ) 

Trzy szczeble najwy sze: dharana, dhjana i samadhi razem wzi te, nazywaj  si  Rad a joga 

samjama. Wiesz ju ,  e stopnie te nie id  kolejno po sobie, lecz biegn  równolegle obok 

siebie. Zatem samjama nie jest czwartym stopniem po tamtych trzech poprzednich, lecz ich 

sum , ukoronowaniem. Do samjamy potrzebne s  zdolno ci, wykształcone w dharanie, 

dhjanie i samadhi. Tymi wykształconymi zdolno ciami s  uzdolnienia w koncentracji, 

medytacji i kontemplacji. Stosuj c je wszystkie trzy razem, uprawiasz samjam . Podczas 

dotychczasowych  wicze  zapewne zauwa yłe ,  e tylko koncentracj  mo na uprawia  sam  

dla siebie, ale medytacji ani kontemplacji – nie mo na. 

Medytuj c musisz zarazem stosowa  koncentracj , bo bez skupienia uwagi niepodobna 

rozmy la  dłu ej o jednym przedmiocie. Do kontemplacji potrzeba ci nie tylko koncentracji, 

lecz i medytacji. Pogr y  si  w przedmiot wybrany i rozpami tywa  go zdołasz tylko wtedy, 

gdy umiesz utrzyma  na nim stale uwag  przez odpowiedni czas i zjednoczy  si  z nim 

rozmy laniem. Dlatego wi c samjama wymaga równocze nie dharany, dhjany i samadhi, i 

dlatego jest nimi wszystkimi jednocze nie. 

Je eli naprawd  doszedłe  do samjamy, to znaczy, je eli doszedłe  do niej nie czytaniem 

tylko i rozumieniem czym ona jest, to osi gn łe  co  niesłychanie doniosłego. Po prostu 

do wiadczalnie sprawdziłe ,  e duch istnieje. Sprawdziłe ,  e nie tylko mózgiem mo na 

my le , lecz i duchem,  e nie tylko w ciele fizycznym mo na by   wiadomym siebie, lecz i 

poza nim, a nawet poza ciałem eterycznym i astralnym. Sprawdziłe ,  e poza tym, co 

dotychczas nazywałe  swoim "ja" istnieje drugie "ja", nie tylko równie rzeczywiste jak tamto, 

ale i niesko czenie warto ciowsze od niego. 

To drugie "ja", czyli twoja ja  wy sza, pocz tkowo wydawa  ci si  b dzie czym  nieco 

obcym, jakby jak  obc  i odr bn  istot , która nie wiadomo sk d przybyła i zaczyna wtr ca  

si  w twoje sprawy. Ale istota ta wydaje ci si  obc  tylko wtedy, gdy my lisz po ziemsku, gdy 

po staremu, z nawyku, za swoje "ja" uwa asz swe ciała. To wła ciwie im, tym ciałom, wydaje 

si  obca ta istota, nie tobie. To one miałyby nieraz ochot  zbuntowa  si  przeciwko niej, 

background image

96 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

wypowiedzie  jej posłusze stwo. Ale ty im na to nie pozwalasz, bo wiesz,  e ta druga istota 

to wła nie ty, prawdziwy i nie miertelny. 

Jednak, aby doj  do tego, musiałe  uprawia  medytacje i kontemplacje odpowiednio długo i 

odpowiednio gł boko. Ka dy z tematów, które ci dotychczas podałem, starczy co najmniej na 

dwa miesi ce, masz wi c ł cznie zapas tematów na kilka lat! Wspomniałem ci ju ,  e 

zbyteczne byłoby przechodzenie do nowego tematu wcze niej, zanim poprzedni wywrze 

swoje wła ciwe działanie na twe ciała. Zauwa ,  e medytacja działa od ciała my lowego w 

dół, na ciało astralne i eteryczne, a na ka de z nich zu ywa co najmniej tydzie , je eli j  

uprawiasz regularnie codziennie. Zatem, aby działanie przeniosło si  z ciała my lowego a  do 

eterycznego, wymaga to w najlepszych warunkach trzech tygodni. A ile  razy odb dziesz 

medytacj  niedokładnie, tylko powierzchownie lub nawet j  całkiem opu cisz? Jednak e, 

ka de opuszczenie, ka dy dzie  przerwy, odbija si  podwójnie niekorzystnie na wyniku. 

Medytacja ma wytworzy  rytm duchowy, ma wdro y  ci  do codziennego, o stałej porze, 

nawi zywania ł czno ci  wiadomej z tw  wy sz  ja ni . Zatemka dy dzie  stracony 

utrudnia ju  nawi zanie tej ł czno ci nast pnym razem, zakłóca kolejny rytm, opó nia 

rozkwit twoich czakr (lotosów). Teraz zrozumiesz cał  doniosło  tego, co mo e zapami tałe  

z wst pnych rozdziałów tej ksi ki, gdy mówiłem,  e pi  minut dziennie wystarczy na 

wykonywanie  wicze  jogi, je eli b dziesz im po wi cał pi  minut stale, codziennie. 

Teraz tak e potrafisz zrozumie  cał  prawdziwo  zdania, z którym spotkałe  si  zapewne ju  

poprzednio, a które mo e uwa ałe  za twierdzenie raczej teoretyczne, ni  mo liwe do  ci le 

praktycznego zastosowania. Zdanie to brzmi: Gdy stawiasz jeden krok ku wiedzy, postaw 

jednocze nie trzy kroki ku uszlachetnieniu si  moralnemu. Bez takich trzech kroków w 

kierunku oczyszczenia si  etycznego, twój krok w kierunku wiedzy byłby bezcelowy. 

Rozumiesz bowiem,  e t  wiedz , to poznanie wy sze mo esz osi gn  tylko wtedy, gdy 

potrafisz wznie  si  do wy yn tej wiedzy. A wznie  si  zdołasz tylko wtedy, gdy nie b dzie 

ci  obci ał balast materialny, gdy ciała twe wszystkie b d  tak czyste,  e nic w nich nie 

znajdzie si  niskiego, co by je w dół, ku ziemi spychało. 

Drabina, po której ucze  wst puje, składa si  z cierpie  i bólów, a zwyci y  je mo e tylko 

pot ga cnoty... Dolny koniec drabiny stoi w grz skim błocie twych grzechów i bł dów, a nim 

zdołasz przekroczy  przepa  gł bok  materii, musisz obmy  nogi w wodzie zaparcia si  

siebie. Zwa , aby  brudn  stop  nawet na szczebel dolny nie st pn ł. Biada temu, kto stopami 

nieczystymi  brudzi drabin . Brud lepki przyschnie i przyklei nogi wst puj cemu, jak łowi 

si  na lep ptak nieopatrzny, a przez to dalszy post p w gór  powstrzyma" (D). Oto słowa 

poetyczne, ale gł boko prawdziwe, z "Głosu ciszy" Bławatskiej wyj te. 

Bez takiego oczyszczenia si  moralnego, samjama byłaby zupełnie chybiona. Spostrzegłby  

tu objaw czysto fizyczny, a wi c zewn trzny, który by ci to do wiadczenie potwierdził. 

Usiłuj c wznie  si  do wy yn samjamy bez najsurowszego oczyszczenia i uszlachetnienia 

swych ciał, nie zdołałby  utrzyma   wiadomo ci i przy ka dym wysiłku w stron  samjamy 

bezwiednie wpadałby  w trans. Po prostu musiałby  zostawia  swe ciała, zrzuca  je, bo 

byłyby zbyt ci kie i brudne dla tych wy yn, do których wiedzie samjama. Dlatego Hatha 

jogin, cho by na ogół nie szedł w kierunku wyra nie czarnoksi skim, nie zdoła inaczej 

wst powa  w  wiaty wy sze, jak tylko w transie. Ciała swe musi zostawia  na ziemi, bo 

byłyby dla niego niezwyci on  przeszkod , mimo  e i te  wiaty "wy sze", do których on ma 

dost p, nie nale  jeszcze do najwy szych. Jak ju  wiesz, jest to zaledwie równia astralna 

background image

97 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

albo co najwy ej dolne regiony równi my lowej, a wi c  wiaty, w których ty ju  od dawna 

umiesz przebywa  z pełn   wiadomo ci , uprawiasz bowiem imaginacj  i inspiracj . 

Je eli wi c zdarzy ci si ,  e wbrew woli i mimo wszelkich wysiłków wpadniesz w 

bez wiadomo  podczas  wicze  w samjamie, to nie obwiniaj o to samjamy, ale siebie 

samego. Widocznie niezbyt dokładnie uprawiałe  jam  i nijam , niezbyt  ci le i bezstronnie 

przeprowadzałe  swe rachunki sumienia, skoro w twych ciałach ukryły si  jeszcze osady tak 

ci kie,  e ich unie  ze sob  nie mo esz. Je eli wi c, podczas stjauny spostrzegasz,  e coraz 

trudniej ci zachowa   wiadomo , bo zaczynasz traci  przytomno , to zaniechaj na pewien 

czas  wicze  w samjamie, a tym dokładniej przejrzyj własne wn trze. Mo liwe,  e podczas 

wst powania na stopnie dharany i dhjany mniejsz  uwag  zwracałe  na swe wn trze i mo e w 

nim, bez twej wiedzy, wykiełkowało co  zgoła niepo danego. Najcz ciej b dzie to pycha, 

ale zamaskowana tak mistrzowsko,  e nie od razu spostrze esz jej istnienie. W parze z ni  

idzie egoizm, bo nje mo na by  pysznym nie b d c samolubnym. 

Pomy l teraz nad tym, czym jest samjama i na czym polega. Wiesz ju ,  e składa si  na ni : 

dharan , dhjana i samadhi. Ale to jest tylko wyliczenie składników, a nie okre lenie istoty. 

Nie staraj si  jednak formułowa  sobie definicji, cho by najbardziej  cisłych i 

wyczerpuj cych, bo definicje, nawet najznakomitsze, nie mog  nigdy obj  istoty 

wszystkiego. Zamiast definiowa , zbieraj cechy charakterystyczne, a wi c charakteryzuj. 

Definicje s  w wiedzy tajemnej bezwarto ciowe, ju  cho by z tego powodu,  e tu ka da rzecz 

ma co najmniej siedem znacze . Mógłby  wi c, dla ka dej poda  siedem ró nych definicji i 

wszystkie byłyby równie dobre, to znaczy, równie jednostronne. Wspomnij tylko, czym jest 

dla ciebie samjama, czym dla Hatha jogina. Pomy l tak e, czym byłaby dla zdecydowanego 

czarnoksi nika. Ponadto zwa ,  e istota rzeczy zmienia si  z biegiem czasu, po prostu, 

rozwija si  i udoskonala, chocia  nazwa pozostaje nie zmieniona. Taka samjama, jak twoja, 

nie byłaby w dawnych Indiach mo liwa. Nawet najznakomitsi z ich Rad a joginów nie 

zdołaliby uprawia  jej przy pełnej  wiadomo ci, bo do tego wówczas nie doro li poziomem 

swego rozwoju. 

Uprawiaj c samjam , stosujesz dharan , dhjan  i samadhi. One wszystkie trzy s  tu niezb dne 

i to jest cech  charakterystyczn  samjamy. Samadhi jest, jak wiesz, stanem odmiennym od 

stanu jawy człowieka zwykłego i w tym stanie samadhi posługujesz si  dharan  i dhjan . Bez 

samadhi miałby  nie samjam , lecz koncentracj  i medytacj . Dopiero podczas samadhi 

mo liwa jest kontemplacja. Wiesz ju ,  e ów stan, w którym jeste  podczas samadhi, zwie si  

turija. Zatem, zdefiniowałby  samjam  jako "turij  kontemplacyjn ". Wkrótce jednak 

spostrze esz, jak jednostronna jest taka definicja, mimo  e wydaje ci si  mo liwie 

naj ci lejsza. Samjam  mo esz uprawia  nawet na przedmiotach najpowszedniej szych, do 

których wystarczy zwykła obserwacja codzienna. Jednostronno  i cz st-kowo  ka dej 

definicji tkwi w samym jej zało eniu. Definiuj c co , czynisz je sko czonym, zakrzepłym, 

ograniczonym, martwym, a samjama jest zdolno ci , jest mo liwo ci , jest zatem czym  

zawsze  ywym, czym  staj cym si  ci gle i zmieniaj cym, a nie gotowym, skostniałym. Nie 

jest faktem, lecz zdolno ci  stwarzania ró nych faktów bez ograniczenia. 

Czytaj c, a raczej wczytuj c si  w ksi k , mo e zauwa yłe ,  e w ró nych jej rozdziałach 

mówi  o tych samych rzeczach co innego. W ró nych miejscach charakteryzuj  ci te same 

rzeczy z ró nych stron. Stwórz sobie imaginacj  trójk tnej latarni, zło onej z trzech szybek 

kolorowych, pomi dzy którymi jest zamkni ta  wieca. Otó  raz pokazuj  ci t   wiec  od 

strony szybki czerwonej, drugi raz od strony  ółtej, innym razem od niebieskiej. Przecie  za 

background image

98 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

ka dym razem widzisz t  sam   wiec . Tylko za ka dym razem widzisz j  od innej strony i 

przez inn  szybk , chocia  za ka dym razem widzisz j  dobrze i dokładnie. Pomy l teraz jaki 

to ma zwi zek z ró nic  mi dzy definicj  a charakterystyk . 

Je eli we miesz za temat samjamy Trójc   wi t , a wi c Ojca, Syna i Ducha jako Boga 

jednego w trzech Osobach, dojdziesz szybko do spostrze enia ró nicy jaka jest mi dzy 

scholastyczn  definicj  tej Trójcy a mi dzy tym, co odczujesz jako cech  charakterystyczn  

trójjedno ci. Wówczas potraktujesz z pobła aniem frazeologi , która na pozór logicznie chce 

dowie ,  e "Ojciec nie mo e by  starszy od Syna, bo jest Ojcem dopiero od tej chwili, od 

której ma Syna". 

Jako temat nieobowi zkowy podam ci tu jeden z "aforyzmów o jodze" Patand alego (L., IIIl, 

34): "Sanjama, stosowana na serce, daje  wiadomo  zdolno ci my lenia". Zwa , przed ilu 

wiekami spisano te aforyzmy i porównaj z nimi słowa jasnowidz cej z Pre-vorst (K): "W 

stanie zupełnego jasnowidzenia my l  tylko samym duchem w okolicy dołka sercowego... Ta 

jawa duchowa nast puje tylko w chwilach, w których człowiek zapami tuje si  w sobie lub z 

siebie wychodzi". Pani Hauffe dzieliła, jak wiesz, ustrój człowieka na trzy człony: ducha, 

dusz  i ciało. Było to zgodne z trójczłonowym podziałem u ró okrzy owców, chocia  o nich 

nigdy nie słyszała. Masz tu znów trójc , poł cz j  w samjamie z trzema czakrami w twym 

ciele: z czakr  2-płatkow , 16-płatkow  i 12-płatkow , a nast pnie doł cz jeszcze w tej samej 

samjamie trzy władze twej istoty: my l, uczucie i wol . 

Gdy t  samjam  zdołasz przeprowadzi  poprawnie, dojdziesz do jednego z poj  o tym, czym 

jest duch człowieka. Mówi  ci wyra nie o jednym z poj , bo wiesz ju ,  e poj cia mog  by  

bardzo ró ne, a mimo to jednako prawdziwe. Sposobu przeprowadzania tej samjamy nie b d  

ci tu ju  podawał w szczegółach, idzie bowiem o to, aby  doszedł do swojego, a nie mojego, 

poj cia o duchu. A lini  ogóln , po której ma si  toczy  ka da samjama, ju  znasz. Zaczynasz 

od dharany, a wi c od skoncentrowania uwagi na przedmiocie sam-jamy, tworzysz sobie o 

nim imaginacj  jak najwyra -niejsz , potem oddajesz si  medytacji o nim, a wreszcie 

odrzucasz sam przedmiot, a zatapiasz si  tylko we wra enia, jakie te imaginacj  i twoja 

działalno  medytacyjna wywarła na twym wn trzu. Zapami tujesz si  najzupełniej w tym 

wra eniu i dochodzisz do wy yny nad- wiadomo ci. Idzie tylko o to, aby  to, czego si  tam 

dowiesz, umiał wpoi  w twe ciało eteryczne czyli przenie  do  wiadomo ci powszedniej. 

Trudno ci takiego przenoszenia prze y  wy szych w  wiadomo  dzienn  s  niezwykle 

wielkie. Przygotuj si  na to,  e pocz tkowo mo e jedynym wynikiem twej samjamy b dzie 

wra enie, i  wszedłe  w jak  pustk , nico  zupełn , z której wracasz do normalnej 

wiadomo ci z miłym uczuciem ulgi i pewno ci. Podobnych wra e  do wiadczyłby , gdyby  

znalazł si  w nieznanym miejscu, w ród g stych ciemno ci, przerwanych wreszcie błyskiem 

jasnego  wiatła. Równia nad wiadomo ci, do której wchodzisz dzi ki samjamie, jest tak 

bardzo odmienna od wszystkich znanych ci stanów  wiadomo ci,  e pierwszym wra eniem 

jest nieuchronnie pustka i ciemno . Nie napotykasz tam nic znanego, nic okre lonego, w 

ogóle nic, czemu mógłby  przeciwstawi  siebie i powiedzie : "To jestem ja, a tamto jest "nie 

ja", jest czym  ró nym ode mnie". Chciałby  powiedzie : "tat twam asi" ("to jeste  Ty"), ale 

nie masz o czym. Wszystko jest nico ci , nawet ty sam jeste  nico ci . Dobrze jeszcze, je eli 

zdołasz utrzyma  poczucie siebie, poczucie swego istnienia, bo nawet my lenia nie masz tam 

ze sob . 

background image

99 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Nic dziwnego,  e po takich pocz tkowych prze yciach, b dziesz cierpiał z powodu za mienia 

duchowego, o którym ci wspominałem ju  dawniej. Okresy takiego za mienia b d  ci  

opanowywa  wtedy zwłaszcza, gdy i z zewn trz bi  b d  w ciebie gromy, które ch tnie 

nazwałby  gromami zawistnego losu. Nawiedzi ci  albo choroba, albo zmartwienia 

materialne, albo niespodziewane pogorszenie warunków, w których  yłe  dotychczas 

spokojnie, a równocze nie z tym – lub raczej na skutek tego – popadniesz w ów znany ci ju  z 

dawniejszych do wiadcze , okres za mienia duchowego. Wydawa  ci si  b dzie,  e opu cili 

ci  wszyscy i wszystko. Odczujesz to nawet jako krzywd  osobist  mniemaj c,  e skoro jeste  

ju  tak "wysoko na  cie ce", to nale  ci si  jakie  "prawa szczególne" i jakie  udogodnienia 

yciowe. Zw tpisz w celowo  twych d e , zw tpisz nawet w istnienie  wiatów wy szych, 

chocia  ju  tyle razy wchodziłe  w nie dawniej. B dziesz si  czuł najnieszcz liwszym 

człowiekiem na  wiecie, samotnym i bez oparcia w kimkolwiek, a  dojdziesz wreszcie do 

przekonania,  e oparcia musisz szuka  nie na zewn trz, lecz tylko w samym sobie,  e ty 

wła nie masz by  oparciem nie tylko dla siebie, ale i dla wszystkich wokół ciebie. Dopiero w 

takiej chwili zacznie znika  to za mienie duchowe, rozpraszane  wiatłem twoim własnym. 

Takie za mienia b d  dla ciebie gro ne tylko na pocz tku. Im wi cej ich przetrwasz, tym 

bardziej si  z nimi oswoisz i tym dzielniej – chocia  b d  coraz gro niejsze – stawisz im 

czoło. Dopiero, gdy wyrobisz w sobie taki hart ducha,  e wsz dzie i zawsze zdołasz polega  

na sobie samym wył cznie, bez ogl dania si  na jak kolwiek pomoc z zewn trz, dopiero 

wtedy ujrzysz jasno i niew tpliwie,  e nie tylko ty sam jeste  na  wiecie. Ujrzysz innych, 

którzy równie mozolnie jak ty przebijaj  si  przez ciemno  ku  wiatłu. Ujrzysz ich wy ej lub 

ni ej od siebie, ale odczujesz,  e z nimi tworzysz ł czno ;  e wszyscy razem idziecie 

wspólnie do jednego celu... do  wiatła! 

 

 

XIX 

INTUICJA (SUMIENIE) 

W tytule nazwałem intuicj  sumieniem, aby uczyni  zado  twej skłonno ci do definiowania 

wszystkiego  cisłymi wyrazami, chocia  wiesz ju ,  e definicja nie mo e by  nigdy  cisła. 

Podobnie jest i tu, bowiem intuicja mie ci w sobie znacznie wi cej ni  sumienie. Ma tylko 

podobny jak sumienie charakter. 

Nauczyłe  si  ju  obserwowa  swe prze ycia wewn trzne, potrafisz wi c zda  sobie spraw  z 

tego, jaki charakter ma sumienie. Nie rozumuje, nie udowadnia niczego, nie "my li" 

logicznie, tylko po prostu wydaje wyrok: "Nale ało post pi  tak a tak!". Wyst puje jak 

dogmatyczne twierdzenie, ale nie  da od ciebie – jak dogmat –  lepej wiary; pozwala ci 

rozumowa  i docieka  my lami, dlaczego ono ci tak radziło post pi . To tylko ono samo nie 

rozumuje, lecz twierdzi, a tobie wolno potem my le  i rozumowa , ile zechcesz. 

Sumienie zatem nie my li, a intuicja równie  nie my li. Stoi o tyle wy ej nad my leniem, o ile 

ciało przyczynowe (kauzalne) stoi wy ej nad ciałem my lowym (mentalnym). A wiesz,  e 

ciało przyczynowe nale y ju  do równi arupa, na której nie ma  adnych form odr bnych. 

Dlatego tam nie mo e by  my lenia, bo tam nie ma kto my le , tam wszystkie istoty s  

jednym i twoja istota jest tam jednym z wszystkimi. Teraz zrozumiesz sk d pochodzi nazwa 

"intuicja", oznaczaj ca w j zyku łaci skim dosłownie "zanurzanie si ". Oto w chwili intuicji 

background image

100 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

przestajesz by  sob , zanurzasz si  duchem w ten Ocean, z którego jeste  tylko jedn  kropl . 

Ł czysz si  z wszystkimi innymi kroplami, które razem tworz  ów Ocean i przez to 

uczestniczysz we wszechwiedzy i wszechpot dze Oceanu. Sam, jako kropla, nie masz tej 

wszechwiedzy, dlatego te , oddzieliwszy si  od Oceanu, po krótkim przebłysku intuicji, 

musisz mozolnie dochodzi  my lowym wnioskowaniem do motywów, dla których intuicja 

kazała ci tak a tak post pi . 

Pewne porównanie mi dzy intuicj  a my leniem mózgowym wyja ni ci nast puj cy przykład. 

Zwyczajny człek zapytuje ciebie, w jakim kierunku od Warszawy le y Londyn. Odpowiadasz 

mu,  e w kierunku zachodnim i spostrzegasz, jak on zacina konia i p dzi prosto na zachód. 

Dop dzasz go i mówisz krótko: "Nie mo na!". Oto była intuicja, ty ni  byłe  dla owego 

zwykłego człowieka. Nawet nie miałe  czasu pomy le , dlaczego nie mo na. Wiedziałe  

tylko,  e nie mo na, ale przyczyn nie miałe  czasu sobie u wiadomi . Dopiero pó niej, gdy 

ów człowiek zwykły zatrzymał si  i spytał, dlaczego nie mo na, zacz łe  mu powoli 

tłumaczy ,  e to bardzo daleko i  e koniem przez morze nie da si  przejecha . Je eli 

zrozumiał twoje wyja nienia i nie pojechał, to znaczy,  e posłuchał twej intuicji. Je eli za  jej 

nie posłuchał, lecz wybrał si  w drog , to dostał si  po długiej podró y na brzeg morza i 

dopiero wówczas do wiadczalnie przekonał si ,  e intuicja miała słuszno . 

Tak te  jest zawsze z intuicj . Przychodzi do ciebie nagle – nie uczucie lub my l – lecz raczej 

poczucie, które byłby  skłonny nazwa  bezwiednym pop dem. Przekonasz si  pó niej,  e nie 

jest on bynajmniej bezwiedny, lecz wszechwiedny, na razie jednak, nazwij go sobie pop dem. 

Otó , pojawia si  nagle i popycha ci  do post pku wydaj cego si  rozumowi twemu nie 

umotywowanym, nawet nielogicznym. Je eli temu "pop dowi" nie oprzesz si , nie wykonasz 

tego, do czego ci  popycha, to przekonasz si , mo e po latach,  e zbł dziłe , nie 

posłuchawszy go. Je eli za  posłuchasz bez namysłu, od razu, a dopiero potem zaczniesz 

wnioskowaniem my lowym dochodzi  do motywów, które ten post pek usprawiedliwiłyby 

logicznie, mo e wtedy, cho  nie zawsze, zdołasz zrozumie ,  e słusznie post piłe . 

Najcz ciej jednak dopiero nast pstwa twego post pku przekonaj  ci ,  e był celowy i 

słuszny. 

Zatem intuicja nie ma nic wspólnego z pop dem, chyba jedynie to,  e równie jak on, nie jest 

wynikiem wnioskowania my lowego. Najpierw pojawia si  intuicja, a dopiero po niej praca 

my lowa, usiłuj ca zrozumie  motywy. W tym tkwi tak e ró nica zasadnicza pomi dzy 

intuicj  a sumieniem. Intuicja pojawia si  nagle i w przebłysku, zanim zd ysz cokolwiek 

pomy le  lub postanowi . Zjawia si  zawsze nieoczekiwanie – przynajmniej w  yciu 

codziennym, i dyktuje ci, co masz robi , chocia  nieraz wcale jeszcze nie zamierzałe  robi  

czegokolwiek. 

Mo e si  pojawi  tylko wtedy, gdy ty milczysz swym ciałem my lowym (i oczywi cie 

mózgiem), a wi c wtedy, gdy ty nic nie my lisz. 

A poniewa  my lisz ci gle, mo e zjawi  si  tylko w tym króciutkim okamgnieniu, które 

upływa mi dzy jedn  my l  a drug . Dlatego to pojawienie si  intuicji jest zawsze jak 

przebłysk. Dlatego najwyra niej pojawia si  wtedy, gdy stajesz na chwil  nie my l c, 

zaskoczony jakim  nagłym wypadkiem i gro nym. Wtedy popycha ci  od razu do decyzji, do 

czynu, a gdy jej posłuchasz, milknie, bo ju  ci  ocaliła. Sam potem nie wiesz, sk d ci 

"przyszło do głowy", aby tak wła nie post pi . 

background image

101 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Natomiast sumienie wyst puje albo w chwili, gdy si  wahasz, jak post pi , gdy jest jeszcze 

czas na wahanie, albo ju  po czynie, gdy chcesz go sam przed sob  usprawiedliwi  

my leniem. Wtedy gani twój czyn, zawstydza ci  przed tob  samym, nie daje ci spokoju 

cz sto przez całe lata. S  to znane ci dobrze "wyrzuty sumienia". Nie jest to nazwa 

przypadkowa, podobna do okre lenia chorobliwej wysypki na skórze. Gdy rozwiniesz 

zdolno  jasnowidzenia, cz sto b dziesz spostrzegał takie "wyrzuty" na aurze ludzi, szpec ce 

aur , a dolegaj ce nieraz bardzo dotkliwie jej wła cicielom. Zrozumiesz teraz,  e wyrzuty 

sumienia mog  trwa  tak e po ziemskiej  mierci, poniewa  utrzymuj  si  podobnie jak krosty 

i liszaje na ciele astralnym i my lowym. 

Jednak e nie tylko post pki bywaj  nast pstwami intuicji. Post pek to objaw woli, a intuicja 

działa nie tylko na wol . Równie cz sto, je eli nie cz ciej, działa jako objaw wiedzy. Gdy 

wyst puje jako objaw woli, mo esz przyj ,  e jej  ródłem s  owe Istoty Wzniosłe, które w 

ezoteryce chrze cija skiej s  nazywane "Tronami" [Trony – Duchy li'oli. Zob. R. Steiner, op. 

cit. – red.], gdy za  objawi si  jako wiedza, ma  ródło w innych, równie wzniosłych Istotach, 

zwanych "Kyriotetes" (Panowania, Duchy M dro ci). A jedne i drugie nale  do najwy szych 

Hierarchii Duchowych. 

Jako wyraz wiedzy, intuicja poucza ci  od razu i wszechstronnie, jakby w "jednym słowie". 

Skoro dojdziesz do cz stych i wyra nych intuicji, b dziesz mógł obserwowa  je podobnie, jak 

dotychczas nauczyłe  si  obserwowa  tw  własn  zdolno  my lenia. Wówczas spostrze esz, 

e to "jedno słowo", w którym intuicja zamyka wyczerpuj c  wszechwiedz  o danym 

zagadnieniu, ma charakter raczej liczby ni  słowa. Liczba taka – inna oczywi cie dla ka dej 

rzeczy – zamyka w sobie i warto  tej rzeczy, i wszystkie jej cechy charakterystyczne, 

stosunek jej do innych rzeczy i jej energi  potencjaln , w ogóle wszystko, co o tej rzeczy 

wiedzie  mo na. 

To niejasne poczucie,  e intuicja wyra a si  liczbami, nie słowami, wyda ci si  pocz tkowo 

wprost sprzeczne z logik , bowiem przywykłe  uwa a  liczby za znaki matematyczne, a wi c 

czysto abstrakcyjne, nie zwi zane z niczym realnym. Zwa  jednak,  e samo to poczucie, i  

intuicja wyra a si  liczbami, jest równie  intuicyjne, a zatem nie od razu zdołasz jego 

słuszno  sprawdzi  my leniem logicznym. W jasnowidzeniu liczby b d  przemawiały do 

ciebie równie jasno i wyra nie, jak słowa w  yciu codziennym. Przykładu dostarczy ci tu 

"Jasnowidz ca z Prevorst" swymi "liczbami wewn trznymi" (K. 257), którymi oznaczała 

nazwy i własno ci rzeczy. Zrozumiesz tak e ów drugi, o wiele tajniejszy, szereg jej liczb 

wewn trznych, z których jedna np. obok jej imienia okre lała zarazem dat  jej  mierci. Oto 

jeden szereg liczb wewn trznych pochodził od "Tronów", drugi za , ów najgł bszy, od 

"Kyriotetes". Tych liczb  wi tych nie wolno ci jednak myli  z liczbami Kabały, b d cymi 

tylko zm conymi odbiciami tamtych na równi astralnej. 

Oto niektóre, nie wszystkie oczywi cie, cechy charakteryzuj ce intuicj . Z innych stron 

o wietlałem ci j  w poprzednich rozdziałach, do tego bowiem punktu widzenia, który ci teraz 

podałem, wówczas jeszcze nie dorosłe . Dopiero teraz, gdy ju  umiesz my le  bez mózgu, 

mo esz wznosi  si  jeszcze wy ej, do uzyskiwania wiedzy bez jakiegokolwiek my lenia. A 

dopiero taka wiedza zasługuje w pełni na miano intuicyjnej. Teraz b dzie dla ciebie 

zrozumiałe, dlaczego "czeladnik", cho by umiał zaledwie czyta  i pisa , przewy sza jednak 

wiedz  najgło niejszego "uczonego". Przewy sza go niesko czenie, bo przewy sza go o tyle 

wła nie, o ile intuicja przewy sza wiedz  rozumow , to jest t , do której my leniem doj  

mo na. 

background image

102 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Do wy yn intuicji mog  dochodzi  i urodzeni jasnowidze (magnetyzmem, lecz nie 

hipnotyzmem) wprawieni w gł boki trans, o ile, oczywi cie, s  odpowiednio czy ci moralnie. 

Jasnowidze ni szego poziomu moralnego równie  ch tnie szafuj  liczbami kabalis-tycznymi, 

ale te  s  to tylko liczby naprawd  kabalistyczne, a wi c zaledwie astralne, bo do wy szych 

nie s  zdolni. Zatem nie oczekuj,  e od razu dojdziesz do zdolno ci wyra ania twych intuicji 

liczbami, bo je eli oceniasz siebie szczerze, bez ukrytej pychy, to przyznasz,  e daleko ci 

jeszcze do takiego poziomu moralnego, na którym mógłby  dosi gn  Istot tak wzniosłych 

jak Trony lub Kyriotetes. Twoje  wiczenia w rozwijaniu intuicji zmierzaj  w kierunku innym 

ni  u mediów lub jasnowidzów. Zmierzaj  do tego, aby  mógł dochodzi  do intuicji przy 

zachowaniu pełnej  wiadomo ci, a to jest znacznie trudniejsze, ni  zapada  w trans i w nim 

wzbija  si  na wy yny arupa. Taka zdolno  do intuicji z pełn   wiadomo ci  b dzie dopiero 

udziałem człowieka przyszło ci. Zatem ty masz wyprzedzi  bieg wypadków o całe tysi ce lat. 

Jest to oczywi cie trudniejsze, ni  chronienie si  transem od wra e  zewn trznych lub 

wewn trznych, przeszkadzaj cych w zanurzaniu si  w  wiaty arupa. 

Ju  Patand ali (L.) mówi słusznie,  e istniej  przeszkody pi ciorakie, a to: poj cia bł dne, 

poj cia słuszne, wyobra nia, sen i pami , a stłumienie tych przeszkód jest jog . Czym e 

innym jest zatem joga, jak nie zjednoczeniem? Zjednoczeniem twej ja ni ni szej z wy sz , 

wiadomo ci codziennej z nad wiadomo ci . A nad wiadomo  to intuicja. Idzie wi c o 

zjednoczenie  wiadomo ci powszedniej z intuicj . Zakłócaj  to zjednoczenie przeszkody 

wyliczone przez Patand alego, a wi c: poj cia słuszne i mylne, czyli w ogóle wszelkie 

poj cia, nast pnie wyobra nia, sen i pami . Poj cia tworzysz sobie o rzeczach, które 

poznałe  i one składaj  si  na tw  wiedz  rozumow , uzyskan  działaniami my lowymi. Bez 

wyobra ni nie mógłby  utworzy  sobie wyobra e  o rzeczach, które wywieraj  na tobie 

wra enie, a z tych wyobra e  tworzysz sobie dalej poj cia. We  nie wprawdzie nie odbierzesz 

wra e  zmysłowych, bo twe ciało astralne wysuwa si  z fizycznego, ale odbierasz wra enia 

astralne, których strz pki przypominasz sobie po obudzeniu. Pami  umo liwia ci 

odtwarzanie sobie wyobra e  i poj , a siedliskiem jej jest – jak wiesz – ciało eteryczne. 

Sumuj c to wszystko, dochodzisz do wniosku,  e przeszkodami w intuicji s  wszystkie twe 

powłoki  miertelne, a wiec: ciało fizyczne, eteryczne, astralne i my lowe, czyli wszystko to, 

co razem tworzy tw  ja  ni sz . Zauwa  wi c,  e twoja ja  ni sza jest dla ciebie 

przeszkod  w intuicji, a ty, mimo to, masz j  nie zwalczy , nie odsun , lecz zatrzyma  przy 

sobie, bo wszak e masz intuicj  uzyskiwa   wiadomie. 

Teraz zrozumiesz,  e to jest niemo liwe bez jogi, bez zjednoczenia twej ja ni ni szej z 

wy sz . Dopiero, gdy ja  wy sza zjednoczy si  z ni sz , gdy nie ma w tobie ju  dwu istot 

odr bnych, lecz jedno , dopiero wówczas ciała twe przestaj  ci by  przeszkod  w intuicji. 

Wtedy bowiem mo esz dowolnie odbiera  wra enia lub nie odbiera , my le  lub nie my le , 

pami ta  lub pami  wył cza . Teraz b dzie dla ciebie tak e zrozumiałe, dlaczego intuicja 

pojawia si  wła nie w tych krótkich momentach, w których nie my lisz. Ty, jako "Iskra 

Bo a", jeste  jedno ci , nie mo esz zatem rozdwaja  si  i rozdziela . Je eli my lisz, jeste  w 

ciele my lowym, nie mo esz wi c równocze nie zanurzy  si  w  wiaty arupa, w  wiaty 

intuicji. Musisz chocia  na ułamek sekundy wycofa  si  z ciała my lowego, aby wej  w 

wiat intuicji. Skoro wi c stwierdziłem,  e twa ja  ni sza – a wi c i ciało my lowe – nie 

mo e ci by  przeszkod , nie znaczyło to,  e masz to ciało my lowe zabiera  ze sob  w  wiat 

intuicji. Nie mogłoby tam wej , jest na to za grube, za ci kie, jest po prostu rupa (posta , 

Jorma). Ono ma ci tylko nie przeszkadza , musi na chwilk  przesta  niepokoi  ci  my lami. 

A do tego wła nie zmierzały twoje  wiczenia w opanowaniu my lenia. Wykonuj c pilnie 

wiczenia pratjahary nauczyłe  si  odł cza  dowolnie uwag  od wra e  zewn trznych, od 

background image

103 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

pami ci i od my lenia. Widzisz teraz jak konieczne i niezb dne jest teraz wykonywanie takich 

wicze , które, na pozór, nie maj   adnego zwi zku z rozwojem duchowym. Zwi zek ten 

dostrzega si  dopiero pó niej. 

Poznałe  szereg cech charakteryzuj cych intuicj  i niektóre warunki, bez których jest ona 

niemo liwa. Gdyby  te warunki zachował, to znaczy, gdyby  odł czył uwag  od wra e  

zewn trznych i przestał na chwil  czu  i my le , dost powałby  wprawdzie intuicji, ale tylko 

przypadkowych. Byłoby to podobne do otwierania ksi ki naukowej na chybił trafił i czytanie 

jej na tej stronicy, na któr  przypadkiem padnie twój wzrok. Oczywi cie, w ten sposób te  

mo na si  czego  nauczy . Ty jednak chcesz sam sobie wybiera  to, czego si  pragniesz 

nauczy , inaczej mówi c, chcesz sam wybiera  sobie przedmiot twej intuicji. A do tego nie 

wystarczy wył czy  si  od wra e  i czeka  bezmy lnie, a  intuicja sama ci si  nasunie. 

Potrzeba tutaj zł czenia si  z przedmiotem intuicji, potrzeba zjednoczenia si  z nim, stania si  

nim samym. Sta  si  przedmiotem twej intuicji zdołasz jednak tylko w ten sposób,  e si  we  

zanurzysz,  e si  w nim pogr ysz cał  tw  istot . W tym miejscu masz drugie z dosłownych 

znacze  słowa "intuicja" (zanurzenie). Ciałem fizycznym pogr y  si  w ciele fizycznym 

przedmiotu nie zdołasz, bo oba te ciała odgraniczaj  si  od siebie wzajemnie. Maj  

powierzchnie twarde, przez które nie mog  przenikn . Cho by twym przedmiotem badania 

intuicyjnego była woda, to tak e w ni  nie "zanurzysz" si  w znaczeniu tu przyj tym, bo-

zanurzaj c si  nie wnikasz w wod , tylko j  wypychasz swym ciałem. W miejscu przez twe 

ciało zaj tym, nie ma wody, nie jeste  wi c jednym z ni , bo dzieli was powierzchnia twego 

ciała. Ty nie jeste  wod , tylko w wodzie, a dla uzyskania intuicji powiniene  sam sta  si  

wod . Tak samo nie zdołasz dokona  tego ciałem eterycznym, ani astralnym, ani my lowym. 

Zjednoczenie z przedmiotem zdołasz uzyska  tylko tam, gdzie wszystkie rzeczy s  jedno ci , 

to znaczy na równi arupa (bez odr bnej formy, bez kształtu). Tam s  jedno ci  wszystkie 

rzeczy, wszystkie istoty, wszystkie idee. Nie s d ,  e zjednoczy  si  z ide  jest trudniej ni  z 

rzecz  lub z istot . Przykładem mo e by  twórczo  Juliusza Słowackiego [Ur. 4 IX 1809 r., 

Krzemieniec, zm. 3 IV 1849 r., Pary  – przyp. red.]. Jak wiesz, nie był on nigdy ojcem, a 

jednak stworzył prawdziwy poemat bole ci rodzicielskiej w swym "Ojcu zad umionych". 

Intuicj  poetyck  zanurzył si  w ide  "ojca" i zjednoczył si  z ni  tak zupełnie,  e zdołał 

odczu  wszelkie stopnie cierpie  ojca, trac cego kolejno swoje dzieci. 

Gdyby  s dził,  e dzieło to nie powstało pod wpływem intuicji lecz psychometrii, s dziłby  

słusznie, ale

tylko w połowie. Inspiracj  do napisania "Ojca zad umionych" otrzymał 

Słowacki pod wpływem opowiadania, które usłyszał wła nie w miejscu, w którym zaszły 

wspominane w opowie ci wypadki. Wpływ tego, co usłyszał i obecno  na miejscu zdarze , 

wszystko to razem, podziałało na wra liw  natur  poety, daj c mu wizj  wypadków. Wizje te 

przej ły go natchnieniem do napisania poematu, były dla niego inspiracj , ale jeszcze nie 

intuicj . Słowacki nie był "czeladnikiem"  cie ki tajemnej, zatem nie kształcił w sobie 

uzdolnie  do  wiadomej intuicji, ale wizja i inspiracja podniosły go na ów poziom, na którym 

mógł otrzyma  intuicyjne odczucie bólu ojcowskiego. A czym e innym jest wizja, je eli nie 

imaginacj ? Masz tu zatem te same trzy stopnie, do których i ty si  przyznajesz: najpierw 

imaginacja, potem inspiracja, wreszcie intuicja. Przez równi  astraln  wznosił si  Słowacki 

do równi my lowej, a st d dostał si  na równi  arupa. A taka sama zupełnie jest twoja droga. 

Ró nica jest tylko ta,  e ty t  drog  idziesz  wiadomie, a Słowacki kroczył ni  bezwiednie. 

Jednak on był poet , a ty b dziesz czeladnikiem. Poniewa  doszedł a  do intuicji, zasługuje w 

pełni na miano "wieszcza", podobnie jak Mickiewicz i Krasi ski. 

background image

104 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Na tym drobnym przykładzie widzisz,  e wiedza tajemna mo e si  przyda  nawet w 

literaturze, gdy idzie o zrozumienie dróg twórczo ci. Podobnie przydatna b dzie ci do 

zrozumienia zjawisk tej dziedziny, która w nowszych czasach zyskała nazw  parapsychizmu 

(parapsychologii). Do tej dziedziny nale y te  psycho-metria. Definicja jej jest nast puj ca: 

"Niektóre osoby wra liwe zdołaj  za dotkni ciem lub zbli eniem si  do obranego przedmiotu 

odczu  nie tylko jego substancj , kształt, barw  i opisa  go dokładnie, lecz nadto poda  

miejsce, sk d pochodzi, osob , do której nale y, a nawet przytoczy  zdarzenia, które 

rozegrały si  w pobli u tego przedmiotu". To jest dla parapsychizmu wszystko, co wiedzie  

mo na o psychometrii. Zatem, bada on jej objawy, gromadzi dane statystyczne: jaki procent 

ludzi i w jakim stopniu jest wra liwy psychometrycznie, bada prawdziwo  ich zezna , 

mierzy ich puls i temperatur  ciała i na tym wyczerpuje swój program docieka . Ty jednak 

zdołasz z innego stanowiska patrze  na psychometri . Mniej ci  zajmuj  jej zjawiska, bo w 

nie nie w tpisz, a główn  wag  przywi zujesz do jej istoty, któr  chcesz zgł bi  i poj . Dla 

ciebie nie b dzie to nawet trudne, bowiem znasz ju  po cz ci równi  astraln  i my low . 

Wiesz tak e,  e na ka dej z tych równi istniej  mniej lub wi cej zm cone odbicia obrazów 

tego wspaniałego kosmicznego kinematografu (dzi  mo na by powiedzie  – gigantycznego 

komputera!) jakim jest Kronika Akaszy [Zob. bibliografia]. Zatem, dla ciebie psychometria 

jest po prostu ogl daniem obrazów akasnych w odbiciach astralnych lub my lowych. Obrazy 

te doznaj  na ka dej równi nowego załamania, s  zatem tym bardziej zm cone i niedokładne, 

im ni sza jest ta równia, na której je ogl dasz. 

Zwi zek miedzy psychometria a intuicj  mo e ci si  pozornie wydawa  do  lu ny, miałe  

jednak przykład ju  na Słowackim,  e taki zwi zek istnieje. Nadto zauwa ,  e cały ten dział 

wiedzy tajemnej, który obejmuje dzieje Wszech wiata, nie jest niczym innym, jak 

odczytywan  przez "czeladników" kronik  aka n . Niewy wiczeni jasnowidze czytaj  j  

tak e, ale nie rozumiej , co znacz  zjawiska przez nich widziane, nie umiej  ich odpowiednio 

tłumaczy . Ty tak e, chocia  masz ju  za sob  lata  wicze , byłby  jeszcze niewprawny w 

rozumieniu tych widziadeł akasnych. Dlatego te  nie usiłuj na razie próbowa  tego. Mo esz 

natomiast posługiwa  si  psychometri , jako drog  po redni  w tych  wiczeniach, w których 

zmierzasz do uzyskania intuicji o wybranych przedmiotach. Takie  wiczenia s  oczywi cie 

nieobowi zkowe, a sposób ich uprawiania jest nast puj cy: 

We  dany przedmiot do r ki lub połó  go sobie na  oł dku. Zamknij oczy i staraj si  wnikn  

tw  istot  we wn trze przedmiotu. Nie my l o niczym, nie próbuj odgadywa  lub odczuwa  

czegokolwiek, tylko czekaj biernie i spokojnie. Po chwili zaczn  si  wynurza  wra enia lub 

obrazy. Odczujesz do przedmiotu sympati  lub wstr t, mo e pojawi ci si  obraz osoby, do 

której ten przedmiot nale ał lub te  obrazy otoczenia, w którym si  znajdował. Staraj si  

gorliwie o to, aby ani przez chwil  nie ł czy  z tymi obrazami własnych domysłów lub 

s dów. Masz by  tylko oboj tnym widzem, nieczułym i nie my l cym, lecz pami taj cym 

dokładnie wszystko, co widzi. Gdy ju  nauczysz si  zapami tywa  te obrazy, przesta  na nie 

zwraca  uwag , lecz zajmij si  wył cznie wra eniami, które na twym wn trzu wywiera ten 

przedmiot. Jest to trudniejsze ni  psychometri , ale dojdziesz i do tego. Ujrzysz wtedy nie 

odbicia aka ne z otoczenia przedmiotu – ale form  astraln  lub my low  jego samego, a st d 

ju  tylko krok do intuicji, do uzyskania wiedzy najgł bszej i najwszechstronniejszej o tym 

przedmiocie, a przede wszystkim, wiedzy najprawdziwszej, czerpanej wprost u  ródła, nie 

zm conej załamaniami przez równi  astraln  lub my low . 

 

background image

105 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

XX 

O WIECENIE (U WRÓT  MIERCI) 

Trzy stopnie ostatnie: dharana, dhjana i samadhi, tworz  razem " cie k  próby". Na pi ciu 

poprzednich stopniach przygotowywałe  si  do tego, aby by  godnym "o wiecenia". Tego 

o wiecenia dost powałe  wła nie w imaginacjach, inspiracjach i intuicjach. Imaginacje 

o wiecaj  ci  o  wiecie astralnym, inspiracje o my lowym, a intuicje wprowadzaj  ci  ju  w 

wiaty arupa (bez kształtu). Wiedza, któr  na tych ró nych równiach zdobywasz, jest wła nie 

"o wieceniem", którym górujesz nad zwykłymi lud mi. 

Sam zrozumiesz,  e podczas lat próby to o wiecenie nie mo e jeszcze przekracza  pewnych 

granic. B d c dopiero "na próbie" nie dajesz jeszcze zupełnej r kojmi,  e wiedzy nabytej 

podczas o wiecenia, nie u yjesz w sposób bł dny lub nawet szkodliwy. Tak  r kojmi  b dzie 

dopiero twoje "wtajemniczenie". Mam tu na my li to samo, co czytałe  ju  w rozdziałach 

pocz tkowych, gdy porównałem  cie k  jogi z latami nauki jako terminatora rzemie lniczego, 

a potem czeladnika na próbie. Ucze  wyzwolony na czeladnika, nie dost pował jeszcze do 

wszystkich naraz tajemnic zawodowych. Dopiero w miar , jak okazywał si  godnym 

zaufania, dopuszczał go majster do dalszych tajników swego rzemiosła. Tak samo ty, jako 

czeladnik na próbie, nie jeste  jeszcze ostatecznie przyj ty. Pracujesz, a mistrzowie ci  

obserwuj , przygl daj  si  twej pracy, twemu zachowaniu, a przede wszystkim, twemu 

wn trzu, twym uczuciom i my lom. 

Nie zapominaj o tym ani na chwil ,  e w okresie "o wiecenia", a wi c przez cały czas próby, 

jeste  pod nieustannym nadzorem, chocia  niewidzialnym. Mistrzowie obserwuj  ci  

dokładniej i  ci lej ni  ty sam by  potrafił. Widz  w tobie znacznie wyra niej wszystko ni  

sam ujrze  potrafisz. Widz  wszystkie twoje post py, ale i twoje zaniedbania, a tych jest 

wi cej ni  s dzisz. 

Wyobra  sobie człowieka, który ma kawał ziemi pod upraw  ogrodu. Pracował przez siedem 

lat nad jej wykarczowaniem i wyplewieniem chwastów, zasiewał w niej jarzyny i szczepił 

drzewka owocowe. Przez ten czas dochodził oczywi cie do wielu do wiadcze  ogrodniczych, 

zyskiwał pewien zasób "o wiecenia" w tej dziedzinie. Na podstawie tej wiedzy sieje dalej i 

sadzi spodziewaj c si  wyników lepszych ni  poprzednie. Siej c jednak i sadz c nowe ro liny 

zaniedbuje plewienie chwastów, które krzewi  si  nie zauwa one przez niego. Czy  zatem 

wiedza obecna da mu lepsze ni  dawniej plony, czy te  pójdzie na marne z powodu 

zachwaszczenia ogrodu? 

Zachowujesz si  bardzo podobnie jak ten ogrodnik. Na pi ciu stopniach ni szych starałe  si  

– niew tpliwie szczerze i usilnie wypleni  z siebie wszystkie wady i nałogi, a na ich miejsce 

zaszczepi  własno ci wymagane przez  cie k . Po przej ciu z tego "przygotowania" na 

cie k  próby, powiedziałe  sobie: "Oto wyple-wiłem w sobie złe nałogi i wady, a zasadziłem 

własno ci  dane, zatem teraz mog  szczepi  dalej spokojnie i zbiera  owoce, bo chwastów 

ju  si  pozbyłem". Nie pomy lałe  jednak nad tym,  e chwasty, podobnie jak w ziemi, tak i w 

twej duszy, rozrastaj  si  ci gle na nowo, je eli ich nie t pisz bez przerwy, bez wytchnienia. 

Spocz  ci nie wolno ani chwil , bo ka dy spoczynek, to ju  cofni cie si  na  cie ce, to krok 

wstecz. Kto nie idzie naprzód, ten si  cofa. Nie post puj c, zostaje w miejscu, a tymczasem 

inni id  dalej i zostawiaj  go w tyle. 

background image

106 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Spójrz uwa nie w gł b siebie, bez pobła liwo ci i bez nieszczero ci wobec samego siebie. 

Czy ju   adnej, ale naprawd   adnej wady, w sobie nie znajdziesz? Czy rzeczywi cie 

wypleniłe  ju  tak dokładnie wszystkie chwasty,  e  aden nie rozrósł si  na nowo? Czy ju  

nic, faktycznie nic, nie zagłusza tych dobrych ro linek, które wyhodowałe  w duszy z tak  

pieczołowito ci  i takim trudem? Je eli dasz odpowied  przecz c , to oszukasz sam siebie. 

Zataisz przed sob  faktyczny stan rzeczy. 

We  jako przykład, rzecz tak drobn  cho by, jak to, o czym przepi knie pisze Krisznamurti 

(G.), gdy przedstawia cechy przysługi prawdziwie bezinteresownej. Czy ty naprawd  

potrafisz wznie  si  do tego, aby wy wiadczywszy komu  przysług , cho by rzeczywi cie 

wielk , nie pochwali  si  tym, je eli nie przed nim, to przed kim  trzecim? Czy potrafisz 

zosta  "dobroczy c  nieznanym" i to naprawd  nikomu nieznanym? A je eli nawet czasami 

potrafisz, to czy nie przemknie ci przez dusz  uczucie zadowolenia z siebie lub nawet my l: 

"No, teraz dokonałem czego  naprawd  niezwykłego, niechby to kto inny potrafił!". 

A przecie  to jest rzecz całkiem drobna i zwykła. Zapewne nie jest zwykł  i drobn  u ludzi 

zwyczajnych, ale na " cie ce" jest czym , co si  samo przez si  rozumie. Widzisz ju  z tego, 

jak trudno wypleni  doszcz tnie miło  własn  i pych . Obie chodz  w parze, chocia  

przybieraj  nieraz pozory bardzo niewinne. Czy nie przychodzi ci nigdy na my l,  e przecie  

jeste  ju  "tak daleko" na  cie ce, wi c nale y ci si  jaka  specjalna pieczołowito  ze strony 

owych Istot Wzniosłych, które rz dz  losem? Odczuwasz, jakby pod wiadomie, jakie  

niezwykłe zasługi i ch   dania za nie dla siebie jakich  przywilejów równie niezwykłych. 

Zapominasz o tym,  e im wy ej wst pujesz, tym wi ksze masz obowi zki, ale tym mniej 

masz prawo oczekiwa  dla siebie. Przecie  tylko to jest dobre dla ciebie, co zrobisz dobrego 

dla innych, wcale o sobie nie my l c. 

Imaginacje twoje, których ju  do wiadczyłe  i które b dziesz miewał coraz cz ciej, pouczaj  

ci  bardzo wyra nie o jako ci i warto ci twego wn trza. Pokazuj  ci, jaki jeste  naprawd , 

stawiaj  ci przed oczami ciebie samego jak inn  istot , na któr  mo esz patrze  i ocenia . To 

widywanie siebie jako sobowtóra astralnego, b dzie si  pojawiało coraz wyra niej, a po 

"wtajemniczeniu" b dzie towarzyszyło ci stale. Steiner (C) nazywa to spotkaniem ze 

"stra nikiem progu". Jest rzeczywi cie stra nikiem ten twój sobowtór, broni ci bowiem 

przej cia przez próg wtajemniczenia, je eli nie jeste  oczyszczony dokładnie ze wszystkich 

chwastów na duszy. 

Wtajemniczenia nie zdołasz wymusi   adnymi  rodkami nieprawidłowymi. Do niego musisz 

dorosn , ale wedrze  si  w nie przed doro ni ciem nie potrafisz. Jeszcze w czasach 

dawniejszych, gdy wtajemniczenie odbywało si  niejako z zewn trz, dzi ki pomocy innych, 

ju  wtajemniczonych, mo liwe bywały wtajemniczenia nieprawidłowe, przedwczesne, a 

nawet wprost nienale ne. Teraz jednak – od czasów Chrystusa – wtajemniczenia mo na 

dost pi  tylko z pełn  samowiedz , a nie na odpowiedzialno  drugich. Trzeba po prostu 

dorosn  i dojrze , podobnie jak ro lina najpierw musi dorosn , zanim dojrzeje. Musi 

rozwin  li cie i kwiaty nim b dzie zdolna do wydania owocu. Tak samo i ty musisz 

rozwin  kwiat twego ducha: ja  wy sz . Kwiat ten musi rozkwitn  tu, na równi fizycznej, 

a nie pozosta  tylko na równi noumenów jako "mo liwo ". Znaczy to,  e twa ja  wy sza 

musi wrosn  silnie w równie rupa, w twe ciała; musi opanowa  je i zosta  ich władczyni  

niepodzieln . Nasionko jej, drobne i w tłe, które zasadziłe  w gruncie twej duszy, musi mie  

ten grunt czysty i zupełnie wolny od chwastów, aby nie zagłuszały wzrostu i nie hamowały 

rozkwitu. 

background image

107 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

A do rozkwitu potrzebne jest o wiecenie. Działa ono tak, jak promienie Sło ca na ro lin . 

"Przygotowaniem" uprawiłe  grunt, usun łe  ze  chwasty i zasadziłe  nasionko. Teraz 

potrzeba promieni słonecznych, aby ono wzrastało i trzeba je piel gnowa , aby chwasty go 

nie przytłumiły. Gdyby zacz ło kwitn  obok chwastów, kwiat byłby nikły i nie wydałby 

dobrych owoców, lecz cierpkie lub truj ce. Ci gła kontrola i sprawdzanie czy si  chwasty nie 

krzewi , jest wi c konieczna. Tylko ty sam bierzesz na siebie odpowiedzialno  za wszystko. 

Mistrz twój wska e ci drog , ostrze e przed bł dami, nawet podtrzyma w chwili upadku, ale 

nic za ciebie nie zrobi i za nic odpowiada  nie b dzie. 

Aby  mógł z pełn  odpowiedzialno ci  przej  próg wtajemniczenia, potrzebny ci jest 

wła nie ten zakres o wiecenia, którego dost pujesz kolejno imaginacjami, inspiracjami i 

intuicjami. Widzenia astralne barw i po wiat, które tworzyły mo e jedne z pierwszych twych 

prze y  nadzmysłowych, wprowadziły ci  w "hal  nauki". Dały ci tej nauki dokładnie tyle, ile 

ci potrzeba do o wiecenia si  o  wiecie astralnym. Teraz rozumiesz,  e te widzenia 

imaginacyjne, chocia  do nich nie d yłe , były przecie  wcale nie przypadkowe, lecz 

celowe. Wydawały ci si  przypadkowe, niezale ne od twej woli i ch ci tylko dlatego,  e 

mogły si  pojawia  tylko w miar  rozwoju twych czakr, twych "zmysłów nadzmysłowych". 

Ty za  tego ich rozwoju dostrzec nie mogłe , bo ich samych jeszcze widzie  nie byłe  zdolny. 

Podobnie jest z dzieckiem, które nie widzi swoich oczu, przekonuje si  o tym,  e je ma, 

dopiero wtedy, gdy zacznie nimi dostrzega   wiat zewn trzny. Teraz ju  wiesz,  e czakry twe 

s  w pełni rozkwitłe i czynne, bo odbierasz nimi wra enia astralne. Inspiracjami nauczyłe  si  

je czyta , wiesz, co one oznaczaj , od kogo pochodz . Intuicjami wreszcie dochodzisz do 

porozumiewania si  wprost z tymi Istotami, od których te wra enia pochodz , a ponadto z 

takimi istotami, które nie potrzebuj  równi astralnej, ani nawet my lowej, do swej 

działalno ci. Umiesz ju  odró nia  istoty astralne od my lowych, a te od karmicznych. 

Na skutek wej cia w styczno  z Istotami tak wzniosłymi zmienia si  tak e twój stosunek do 

twej karmy. Jako człowiek zwykły ulegałe  karmie  lepo i nieodwołalnie. Odmierzały ci j  

Lipika na ka de twe wcielenie w takiej ilo ci, aby  j  w danym wcieleniu mógł odrobi  bez 

nadmiernego wyt enia, ale i bez pró nowania. Po prostu "stosowały wiatr do wełny 

jagni cia". Byłe  sw  karm  skr powany w ka dym  yciu tak ciasno,  e chc c nie chc c 

musiałe  j  odrobi . Nawet sposób odrobienia był ci narzucony i  ci le okre lony. Dlatego te  

ycie popychało ci  nieubłaganie w tym kierunku, który miałe  zakre lony ju  przed twoim 

urodzeniem. Własne twe wady i nami tno ci wprowadzały ci  w takie warunki  yciowe, jakie 

wła nie były najodpowiedniejsze dla twej karmy. Warunki te z twego osobistego punktu 

widzenia były oczywi cie dla ciebie najcz ciej "niepowodzeniami" lub "nieszcz ciami". 

Przypisywałe  je  lepemu trafowi lub niesprawiedliwemu losowi. A tymczasem to Lipika 

poci gały tylko za sznureczki utkane z twych  dz i bł dów lub posługiwały si  nimi jak 

młotami, które bij c w ciebie miały wykrzesa  ow  iskierk  bo , ja  wy sz  w tobie 

u pion . 

Je eli uwa nie przegl dasz swe tera niejsze  ycie, to spostrzegasz,  e obecnie nie jest ju  tak. 

Z biernej ofiary swej karmy, ze zwierz cia jucznego, pop dzanego przez kogo  z zewn trz, 

zmieniasz si  powoli w poganiacza tego zwierz cia. Ty sam ju  nakładasz ci ary, sam je 

dobierasz, sam okre lasz kierunek. Z roli biernej przechodzisz w czynn . To, co dawniej 

Lipika (Władcy Karmy) robiły za ciebie, teraz ty sam zaczynasz robi  za siebie. Bierzesz 

swój los w r ce i to bierzesz  wiadomie. Z niewolnika przedzierzgasz si  we władc . 

Przemieniasz si  dlatego,  e ju  w znacznej cz ci oczy ciłe  si  z wad i  dz samolubnych, 

wi c one ju  nie mog  by  w dkami wci gaj cymi ci  w warunki karmiczne. Brak ju  tych 

background image

108 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

wi zów, które ci  p tały dotychczas, brak  rodków do przymusowego prowadzenia ci . 

Dlatego nie mog c ju  by  kierowanym, masz sam sob  kierowa . Wolno ci teraz wybiera , 

w jaki sposób chcesz sw  karm  odrabia , wolno ci nawet zwi ksza  sobie jej zakres w tym 

yciu, aby tym szybciej odrabianie zako czy . Do tego wła nie słu y ci twoje o wiecenie. 

Ono umo liwia ci co  wi cej. Umo liwia ci wgl d w działalno  ogóln , jak  nad karm  

wiata rozwijaj  owe Istoty Wzniosłe zwane Lipikami. Mo esz przygl da  si  ich czynno ci i 

rozumie  motywy, którymi one si  kieruj  przy wydzielaniu karmy pojedynczym ludziom, 

rodzinom, miastom, narodom i całemu globowi ziemskiemu. Stajesz si  ich pomocnikiem, 

pracujesz wraz z nimi i ch tnie bierzesz na siebie cz

 karmy "nieosobistej", to znaczy cz

 

karmy ogólnej twego miasta i twego narodu. Czujesz si  współodpowiedzialny za t  karm , 

bo przez swe intuicje wchodzisz w ł czno  z istotami tak wysokimi jak duchy narodu, 

szczepu lub rasy. Stajesz si  ich cz stk , uczestniczysz w ich karmie, ale i w ich pot dze. 

Jest to bowiem pot ga nadludzka mie  w r ku swój los, koleje swego  ycia, bieg wypadków. 

A ty to masz teraz w r ku. Ponadto, uczestniczysz we władzy stokro  wi kszej: masz wpływ 

na karm   wiata, władasz ni   wiadomie i rozumnie. Pomy l nad cał  doniosło ci  tych słów: 

ty tworzysz dzieje! Historia  wiata potoczy si  tak, jak ty jej wska esz. Ty, człowiek mały, 

niepozorny, nikomu nieznany, ty tworzysz dzieje  wiata. Zostałe  dopuszczony do tej władzy 

nad dziejami  wiata dlatego,  e wyzbyłe  si  egoizmu, zatem nie ma obaw,  e nadu yjesz tej 

władzy do celów samolubnych, niezgodnych z ide  powszechnego post pu. 

Zwa , jak niesłychane szkody tej idei mógłby wyrz dzi  kto , kto posiadłby władz  podobn  

do twojej, ale nie miał twojego poziomu moralnego. Zwa ,  e oprócz tej władzy nad karm , 

ty masz jeszcze szereg innych zdolno ci nadludzkich. Masz zdolno  widzenia astralnego i 

my lowego: znasz uczucia ludzi i ich my li, fle  to nadu y  popełniałby na twoim miejscu 

kto  inny, jak wykorzystywałby to czytanie w my lach i uczuciach ludzkich, jak 

bezwzgl dnie posługiwałby si  nimi do swoich celów! Ty jednak tego nie robiłe  i nie 

zrobisz, bo jeste  na " cie ce". 

Nast pnie zastanów si  gł boko nad tym, jak niezwykle, wprost nadludzko, przewy szasz 

sw  wiedz  nie tylko filozofów i przyrodników, lecz tak e psychologów, fizjologów, 

socjologów, wreszcie historyków. A tej wiedzy nie nadu ywasz do  adnych ubocznych 

celów, nie chełpisz si  ni  nawet. Nikt nie wie,  e j  posiadasz, bo nie masz jej na pokaz, na 

wzbudzanie podziwu, tylko, aby pomaga  innym, którzy tej pomocy rzeczywi cie potrzebuj . 

Pomagasz im bezimiennie i zaraz znikasz, aby nawet nie zauwa yli, komu maj  by  

wdzi czni. Wiesz ju ,  e wszystko masz czyni  bez oczekiwania jakichkolwiek owoców 

(korzy ci osobistych), a wi c tak e pomagasz ludziom bez oczekiwania ju  nie tylko 

wdzi czno ci, ale nawet wyników – tej pomocy. Nie idzie ci bynajmniej o to, czy twa pomoc 

była rzeczywi cie pomoc , czy w ogóle była pomoc , a nie szkod . Zrobiłe  swoje, to znaczy, 

zrobiłe  to, co uwa ałe  za wskazane w danych warunkach i odszedłe . Nawet w gł bi duszy 

nie zachowałe  uczucia zadowolenia z samego siebie. Tym bardziej, nie zachowałe  tam 

pychy,  e oto "pomagasz  wiatu". Tak naiwnie zarozumiały ju  nie jeste , aby s dzi ,  e 

twojej marnej pomocy  wiat oczekuje,  e jej po da,  e bez niej utkn łby w swym post pie. 

Gdyby  ty uchylił si  od pomocy, pojawiłoby si  na twoje miejsce stu innych, którzy by 

pomogli za ciebie, ty za  obci yłby  tylko swoj  karm  tym uchybieniem. Pomagaj c  wiatu, 

pomagasz tylko sobie, a wi c ani zasługi w tym nie ma  adnej, ani prawa do wdzi czno ci lub 

uznania. Aby za  ta pomoc, udzielana drugim, była dla ciebie naprawd  pomoc , musi by  

wolna od spodziewania si  owoców. Gdy pomagaj c drugiemu, nie my lisz przy tym wcale o 

sobie, wtedy pomagasz sobie naprawd . Zyskujesz, gdy o zysku nie my lisz, gdy nie dbasz o 

background image

109 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

zysk wcale. A "zyskiem" byłoby tu nawet twe liczenie na wdzi czno  lub uczucie 

zadowolenia z siebie. 

U kresu tej  cie ki o wiecenia czeka ci  próg wtajemniczenia. Aby  mógł ten próg przest pi , 

musisz by  gotów zostawi  przed nim wszystko, co wi e ci  z ziemi  i z jej sprawami. A 

liczenie na owoce twych czynów wi załoby ci  do nich podobnie jak liczenie na wdzi czno  

ludzi za tw  pomoc wi załoby ci  z tymi lud mi. Jako "czeladnik" masz by  dosłownie 

"umarłym dla  wiata", bo dopiero wtedy b dziesz mógł działa  dla  wiata owocnie, gdy w 

nim tkwi  przestaniesz. Nie mógłby  obsługiwa  maszyny, gdyby  sam był jej cz ci  

składow . Musisz by  poza ni , nie tkwi  w niej sw  istot . Dlatego masz stan  u wrót 

mierci, dlatego masz przez  mier  przej , aby dost pi  wtajemniczenia. 

Masz przej  przez  mier , a jednak  y  dalej na ziemi, nosi  w sobie tajemnic  tego, co jest 

po tamtej stronie zgonu. Tajemnic takich nie powierza si  byle komu. Zdarza si ,  e i ludzie 

zwyczajni powracaj  jeszcze do  ycia, przeszedłszy przez  mier  czy to w letargu, czy w 

chorobach, ale przechodz  j  nie wiadomie, nie pami taj c nic, co tam widzieli. Ty za  masz 

przej  przez  mier   wiadomie, masz zapami ta  wszystkie szczegóły tego zdarzenia i nie 

wolno ci nikomu ich wyjawi . Dost pienia tej tajemnicy musisz by  godnym bez zastrze e  i 

dlatego  cie ka o wiecenia ci gle jeszcze jest tylko " cie k  próby", której mo esz nie 

przetrwa . 

 

XXI 

NA DROG  

Na rozdziale XX sko czyłem zadanie, które sobie postawiłem przy opracowywaniu tej 

ksi ki. Przeprowadziłem ci  przez przygotowanie do o wiecenia, temat jest wiec ju  

wyczerpany. Po doj ciu do intuicji, nie potrzebujesz ju   adnych ksi kowych wskazówek, 

ani moich, ani obcych, bo wszystkiego, co pragniesz wiedzie , dost pisz intuicj  o wiele 

wszechstronniej i pewniej ni  dzi ki najlepszym ksi kom. 

Nie wynika z tego oczywi cie,  e nie s  ci potrzebne  adne studia ksi kowe. Masz działa  

w ród ludzi, zatem powiniene  wiedzie , co ludzie umiej , czym zajmuj  umysły, jakie maj  

pogl dy, w jakich kierunkach d

. Ponadto istnieje potrzeba, aby  zapoznał si  kolejno z 

wybitniejszymi dziełami ze wszystkich dziedzin okultyzmu, a wi c nie tylko z wiedz  

tajemn  w znaczeniu  ci lejszym, lecz równie  z astrologi , alchemi , chiromancj , kabał , 

spirytyzmem, mediumizmem, a nawet z czarn  magi  i kultem Bafometa. Powiniene  

bowiem zna  wszystko, co ludzie poznali. 

Zna  jednak, a wykonywa , to dwie ró ne rzeczy. Zbyteczne byłoby ostrzega  ci ,  e nie 

wolno ci praktykowa  czarnej magu lub spirytyzmu, wiesz o tym sam dobrze, a w razie 

w tpliwo ci ostrze e ci  w por  twoja intuicja. Tak samo nie skusi ci  alchemia do 

poszukiwania sposobów wytwarzania złota, bo wiesz ju , jak alchemi  nale y rozumie  w jej 

prawdziwym znaczeniu, a złota robi  nie potrzebujesz, bo b dziesz go miał zawsze do  na 

wszystkie potrzeby. Tak samo, nie b dziesz badał astrologicznie swego horoskopu, bo wiesz, 

e twój horoskop musi by  zawodny, skoro sam jako czeladnik, kierujesz swym losem. 

Wreszcie nie poci gnie ci  stosowanie kabały, bo przez  wiat kabały, jako przez hal  nauki, 

przeszedłe  i ju  nie zamierzasz do niej wraca . 

background image

110 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Jednak powiniene  to wszystko zna  i to zna  gruntownie, bo nieraz wypadnie ci ratowa  

kogo  nieopatrznego, kto zapl tał si  w te zwodnicze dyscypliny i traci w nich dusz , bior c 

szych za złoto. Twej pomocy wymaga  b d  równie  media czy to tzw. jasnowidz ce, czy 

spirytystyczne lub telekinetyczne, bo one wszystkie nie maj  mocy, aby wypl ta  si  z sideł, 

którymi op tały je puste istoty astralne. Wreszcie wypadnie ci nieraz zmierzy  si  oko w w 

oko ze zdecydowanymi czarownikami, a wi c pot nymi naprawd  i sparali owa  ich 

zamysły lub przeciwdziała  złu, które ju  wyrz dzili. B dziesz miał tu do dyspozycji 

wszystkie dobre moce, je eli tylko nie zechcesz ich nadu y . 

Jednak przede wszystkim stale b dziesz miał do czynienia ze zwyczajnymi lud mi, twoimi 

bra mi młodszymi. Przecie  po to wszedłe  na " cie k ", na to wspinasz si  po jej szczeblach 

a  do stopnia czeladnika, aby działa  w ród ludzi. Wst pisz mi dzy nich jako ich opiekun i 

przywódca na drodze post pu, ale nie wst pisz na  adn  wy yn , na  aden piedestał, z 

którego mógłby  z góry na nich patrze , kazania wygłasza  lub drogi wskazywa . Wejdziesz 

miedzy nich jako równy mi dzy równych, a nawet zst pisz jeszcze ni ej, bo czeladnik nie 

pracuje na powierzchni, lecz na samym dnie. Nie b dzie ci  nikt widział, nikt nie b dzie ci  

podziwiał, ani oklaskiwał, ni hołdów składał. Wejdziesz mi dzy tych zwyczajnych ludzi jako 

nie znany, nie doceniany, cz sto nie rozumiany, a nawet wyszydzany. Nie l kasz si  jednak 

tego, bo ju  umiesz pracowa  nie dla owoców ani dla uznania, lecz dla pracy samej. 

Na twoj  drog , szar  i niewdzi czn , lecz pełn  niewysłowionej błogo ci, pragn  ci da  – nie 

wskazówki, nie pouczenia ani nakazy, lecz mały promyczek  wiatła, który w twym sercu 

powinien podtrzymywa   wi ty ogie  wszechogarniaj cej miło ci, aby opromieniała ci ka d  

chwil  twej pracy. Masz i  mi dzy ludzi, a to nie znaczy rzuci  wszystko, czym zajmowałe  

si  dotychczas i wyst pi  jako w drowny kaznodzieja, oznacza to co  bez porównania 

trudniejszego. Masz zosta  tam, gdzie jeste , nie zmienia  w niczym twego dotychczasowego 

ycia, a mimo to działa  na ludzi i dla ludzi. Sam rozmiesz,  e nie masz działa  fizycznie, 

materialnie, lecz duchowo. Masz wrasta  w dusze ludzi, nie w ich zaj cia codzienne, a 

wrasta  tak, aby oni wcale tego nie spostrzegli. Masz sta  si  im drogim i po danym, 

chocia  b d  stronili od ciebie, spotwarzali ci  i nienawidzili. Masz zachowywa  si  tak, aby 

nie mogli spostrzec,  e wła nie kamienuj  tego, bez kogo  y  im trudno. 

Pami taj o tym bez przerwy, ile to zdolno ci wyrobiłe  w sobie, ile dzi ki nim masz 

mo liwo ci dobrego działania, zatem ile powiniene  da  twym bli nim. Dla przykładu wska  

ci na jako  twych ciał niewidzialnych. Dzi ki wykonywaniu sumiennemu  wicze  na 

cie ce, oczy ciłe  twe ciało my lowe, opanowałe  jego funkcje i uczyniłe  ze  narz dzie 

sprawne i udoskonalone. Twoje my li s  nie tylko czyste i jasne, lecz tak e nadzwyczaj 

pot ne. Ich drgania rozchodz  si  daleko wokół i działaj  bardzo silnie na wszystkich w 

twym otoczeniu. 

Nie potrzebujesz wi c stosowa  kaza  ani poucze  wobec ludzi, lecz wystarcz  twe jasne, 

logiczne i pot ne my li. One promieniuj  daleko i działaj  na ciała my lowe twego 

otoczenia. Czy ono sobie u wiadamia ten wpływ telepatycznie, czy te  nie zdaje sobie z tego 

sprawy, to rzecz oboj tna. To oddziaływanie mo e ujawni  si  dopiero po pewnym czasie, 

nawet długim, ale swój wpływ wywrze niezawodnie. Wła nie w ten sposób b dziesz na ludzi 

oddziaływał najpot niej. Ilekro  usłyszysz u ludzi jakie  zapatrywania bł dne lub 

niedorzeczne, nie usiłuj ich od razu poprawia  i krytykowa . 

background image

111 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Pozosta  milcz cy, cho by to miało uchodzi  za twoje potwierdzenia, a tylko my lami prostuj 

bł dne s dy. Twoje my laki pot ne b d  działały powoli, ale stale i mo e sam po pewnym 

czasie usłyszysz od tych samych ludzi s d wprost przeciwny do poprzedniego, a zgodny z 

twoim. My lami swymi dasz ludziom po prostu inspiracj , natchniesz ich my lami 

prawdziwymi. 

W ogóle b d  wstrzemi liwy w swych ch ciach do poprawiania ludzi, pouczania ich i 

udzielania im rad słownych. Rady ludzie przyjmuj  tylko wtedy, gdy one potwierdzaj  ich 

zamiary, poza tym pytaj  o rady tylko po to, aby ich nie usłucha . Gdy wyj tkowo zdarzy si  

kto , kto ci  prosi o rad  ze szczerym zaufaniem do ciebie i ze szczer  ch ci  usłuchania, nie 

podawaj mu równie   adnej rady,  adnego rozstrzygni cia gotowego, jak ma post pi . Staraj 

si  tylko o wietli  mu strony złe i dobre ró nych mo liwych w jego wypadku sposobów 

post powania. Wska  mu wyniki, do których ka dy z tych sposobów doprowadzi, a 

rozstrzygni cie pozostaw jemu samemu. Nie dziw si  jednak ani nie patrz na  lekcewa co, 

je eli on wła nie wybierze sposób post powania najmniej rozs dny twoim zdaniem, poniewa  

bardzo cz sto jego karma popchnie go do tej wła nie, a nie innej decyzji. Nie daj mu te  

nigdy odczu ,  e rozczarowała ci  jego decyzja, lecz przyjmij j  do wiadomo ci spokojnie, 

bez dalszych ch ci prostowania jego zapatrywa . 

Równie pot nie oddziałuj  na otaczaj cych ci  ludzi twoje uczucia i nastroje. Uczu  

ujemnych jak gniew, niecierpliwo , zawi , pycha pozbyłe  si  ju  na stopniu 

przygotowania. Podobnie wystrzegasz si  nastrojów pesymizmu, smutku, przygn bienia i 

zgry -liwo ci. Umiesz ju  milcze  uczuciami i nastrojami, ale ponad to masz jeszcze 

wytwarza  uczucia i nastroje dodatnie, aby one promieniowały na twe otoczenie. Codziennie 

rano, zanim wyjdziesz z domu do swoich zwykłych zaj , zostaw w nim dla twego otoczenia 

pogodny nastrój, ochoczy, zadowolony. Współtowarzyszom pracy przyno  równie  co dnia 

nastrój optymistyczny, kole e ski, wyrozumiały. Gdy u którego  z nich odczujesz 

przygn bienie lub zniech cenie, skieruj na  sw  opiek  szczególn  i staraj si  podnie  go na 

duchu nie tylko słowami bezpo rednio pocieszaj cymi, bo te brzmiałyby najcz ciej pusto, 

lecz raczej zwróceniem my li jego na tory pogodniejsze, a przede wszystkim, posyłaj c mu 

milcz co uczucia pokrzepienia i siły. Zasypiaj c wieczorem, nigdy nie zaniedbuj posła  na 

wszystkie strony  wiata twych uczu  błogosławi cych, pełnych miło ci i ukojenia. Nie ma 

chyba potrzeby dodawa ,  e przedtem masz posła  serdeczne przebaczenie (i prawdziwie 

szczere) ka demu z tych bli nich, którym zdarzyło si ,  e w ci gu dnia urazili ci  lub nawet 

skrzywdzili w swej niewiedzy. 

Gdy b dziesz stale pami tał o tym,  e nie ma ludzi złych, a s  tylko nie wiedz cy, łatwiej ci 

b dzie ustrzec si  nawet najl ejszego uczucia niech ci do ludzi, odrazy lub pogardy. Na to nie 

pozwól sobie nigdy, lecz przeciwnie, do ludzi podchod  zawsze z szacunkiem i sympati , bo 

w ka dym z nich tli si  Iskra Bo a taka sama, jak w tobie. Nie patrz na ich wady i ułomno ci, 

lecz staraj si  widzie  w ka dym jego strony dodatnie. Zauwa ysz,  e nie ma takiego 

człowieka, cho by to był najgorszy zbrodniarz, w którym nie mo na znale  nic dobrego. 

Nieraz zalety ludzi kryj  si  pod powłok  szorstk , nawet odpychaj c , nieraz oni sami 

zatajaj  je w sobie, zniech ceni ozi bło ci  otoczenia lub jego niewdzi czno ci . Ty jednak 

masz wła nie za zadanie odgrzebywa  spod popiołu te iskry dobre, ledwie si  tl ce. Wi c 

staraj si  odnale  je w ka dym człowieku, bez wzgl du na jego wygl d, stanowisko, opini , 

jak  cz sto nawet niesłusznie, maj  o nim inni ludzie. 

background image

112 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

Tw  najwyra niejsz  cech  w stosunku do ludzi niech b dzie, przede wszystkim, 

wyrozumiało  jak najwi ksza, a nawet bez granic. Wyrozumiało  dla ich wad, ich 

niewiedzy i bł dów, lecz tak e, co jest znacznie trudniejsze, dla ich post powania wobec 

ciebie. Pomo e ci tu wskazówka, znana ci ju  z rozdziałów tej ksi ki, aby na ludzi patrze  

tak, jakby mieli jutro umrze . Dzi ki temu zdołasz łatwiej przyj  bez zniecierpliwienia ich 

zachowanie wobec ciebie, mo e nawet krzywdy od nich zadawane ci rozmy lnie. Z tego 

punktu widzenia zdołasz tak e bezstronniej ocenia  doniosło  ich post pków i bł dów 

popełnianych, zdołasz odró nia  w nich to, co jest trwałe, od drobnych, przemijaj cych, bez 

znaczenia wobec wieczno ci, nie przywi zywa  wagi takiej, jak  przywi zuje si  wtedy, gdy 

jest si  z kim  codziennie. Ta tolerancja bezgraniczna musi jednak by  w tobie czym  tak 

samo przez si  zrozumiałym, aby nigdy nie rzucała si  w oczy. Nie byłaby to tolerancja 

prawdziwa, gdyby  stroił si  w ni  jak w pancerz i z odcieniem wy szo ci patrzył na bli nich 

tak, jak na niesfornych uczniaków w parku patrzy przechodzie . Twoja wyrozumiało  nie 

mo e ci  odgradza  nieprzebitym pancerzem od ludzi, lecz ł czy  ci  z nimi i do nich 

poci ga . 

Ta ł czno  z lud mi, jak  nawi e twoja dla nich wyrozumiało , nie powinna ci  jednak 

wi za  z nimi i kr powa  twojej niezale no ci  yciowej. Wiesz ju , jakie jest wła ciwe 

znaczenie słów – nie wi za  si  z nikim i z niczym. Jeste  "w drowcem", który wsz dzie, 

gdziekolwiek jest, znajduje ludzi obcych i otoczenie obce.  yczy im dobrze, pomaga im i 

słu y, ale nie przywi zuje si  do nich. Gotów jest w ka dej chwili opu ci  ich i przenie  si  

w inne  rodowisko, bez  alu za poprzednim. W jaki sposób masz z tym niewi za-niem si  

pogodzi  miło  dla wszystkich ludzi, wiesz ju  z rozdziałów poprzednich. Miło  prawdziwa 

daje wszystko, a nie  da niczego. Nie oczekuj c niczego, nie licz c na nic, nie wi esz si  

tym samym, a dobrze  yczysz zawsze. Istniej  oczywi cie zwi zki karmiczne, silniejsze ni  

zwi zki krwi. One przykuwaj  ci  do pewnych ludzi na okre lony czas. Ale to nie ty si  z 

nimi wi esz, to karma wi e ci  do nich i rozwi zuje z t  chwil , z któr  karm  odrobisz. 

Takie wypadki b dziesz miał w dalszym  yciu i miałe  je ju  dotychczas. Wiesz teraz, jak je 

rozumie . 

Szczególnego taktu i ostro no ci wymaga twoje zachowanie si  wobec osób, które we 

własnym mniemaniu, znaj  si  "na wiedzy tajemnej". Skoro dowiedz  si  lub domy la,  e i ty 

prowadzisz studia podobnego rodzaju, b d  uwa ali ci  za "swego", a siebie za uprawnionych 

do oczekiwania od ciebie zwierze  lub poucze  o "tajemnicach". B d  to ludzie ró nego 

pokroju. Oprócz maniaków i fantastów niepoczytalnych, spiryty ci, hipnotyzerzy i "pogromcy 

jasnowidzów" lub mediów, wró biarze i "okulty ci" ogólnikowi, obok nich za  tak e powa ni 

badacze, teozofowie i antropozofowie. Zachowuj si  wobec nich z rezerw . Słuchaj 

cierpliwie, bo zwykle lubi  wiele mówi , ale sam mów mało i nie prostuj ich twierdze . Gdy 

ci  wprost o zdanie zapytaj , wybierz to, co jest słuszne w ich zapatrywaniach i potwierd , ale 

bł dów nie podno . Nie zrozumieliby ci  zapewne, a gdyby nawet poj  zdołali, nie 

przyznaliby ci słuszno ci, poniewa  im milsze s  ich uprzedzenia. Ze swych studiów znasz 

zapewne te kierunki na wpół filozoficzne, które dzi  szerz  si  pod hasłami teozofii i 

antropozofii, wiesz zatem,  e nie nale y ich nie docenia . Dla wi kszo ci swych zwolenników 

s  szczeblem najwy szym, do jakiego w ogóle s  zdolni si  wznie , nie burz im zatem kultu 

dla autorytetów ich i dogmatów, bo ludzie na ró nych szczeblach w ró ne wierz  powagi i 

ró ne twierdzenia przyjmuj  za swoje, ale do wzniesienia si  ponad kult jakichkolwiek powag 

obcych, zewn trznych, jeszcze nie doro li. W ka dym razie te szczeble przygotowawcze, na 

których s , zasługuj  na uznanie. Podobnie wstrzemi liwy b d  wobec "badaczy 

naukowych", a wi c psychologów lub metapsychików. Mo esz im, znaj c ciała wy sze, 

background image

113 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

wskaza  nieraz kierunek, w którym swe badania mogliby doprowadzi  do wyników 

pozytywnych, ale nie wychod  wtedy poza ich poziom materialistycmy w my leniu, bo od 

razu straciłby  ich zaufanie, nie do ciebie, lecz ufno  w prawdopodobie stwo tego, co im 

mówisz. Rzecz prosta,  e nie dasz si  nigdy skusi  i nie pozwolisz na poddanie twych 

zdolno ci badaniom eksperymentalnym. Najlepiej nawet b dzie, je eli nigdy si  nie 

dowiedz ,  e jakie  zdolno ci paranormalne posiadasz. Cho by wszystkie ich eksperymenty z 

tob  dawały niezbity wynik, nie przyznaj  ci,  e s  to zdolno ci nadnormalne, tylko 

anormalne, a wi c patologiczne. 

Twój takt i intuicja dla granicy, je eli zawsze na ni  b dziesz zwa ał, ustrzeg  ci  we 

wszystkich stosunkach z lud mi od post pków niezr cznych i od zapuszczania si  w sytuacje 

niełatwe do naprawienia. Trudniej ci b dzie utrzyma  ten takt i spokój umysłu w wypadkach, 

w których ze strony bli nich spotka ci  ju  nie tylko niezrozumienie lub lekcewa enie, lecz 

nawet nienawi  lub prze ladowanie. Jednak,  ci le wypełniaj c nakaz "niewi zania si ", 

zdołasz łatwiej znosi  takie objawy niewiedzy bli nich, zachowasz w ród nich spokój i nie 

zniech cisz si  do dalszej, równie wymagaj cej wytrwało ci, pracy. 

Do spokojnego znoszenia niepowodze  osobistych miałe  sposobno  wyrabia  w sobie hart 

ju  na stopniach przygotowania, teraz zatem, potrafisz ju  równie pogodnie znosi  

powodzenie jak i rozczarowanie. Gdy nad tw  głow  gromadz  si  chmury przykro ci lub 

nieszcz

, nie cofasz si  trwo nie, lecz wychodzisz im nieustraszenie naprzeciw, zanurzasz 

si  w te sploty karmiczne z niezachwian  odwag , bez wahania i bez ch ci odwlekania, bo 

masz w sobie ufno  w Moce dobre i w siły własne. Po przej ciu przez próg wtajemniczenia 

spostrze esz,  e ten hart ducha, ta nieustraszono  i niezachwiana ufno  s  ci potrzebne po 

to, aby  zdołał zwyci sko przej  "prób  ognia" czekaj c  ci  po spotkaniu ze Stra nikiem 

Progu. 

Na drog  prowadz c  ci  do tego spotkania daj  ci tych kilka słów ostatnich. Nie s  to rady, 

bo rad ju  nie potrzebujesz i sam sobie radzi  nadal powiniene  zawsze, s  to tylko 

podkre lenia tych rzeczy, o których ci gle masz w  yciu pami ta . Im dalej wst pujesz po 

stopniach  cie ki, tym bardziej stajesz si  samodzielny, tym bardziej musisz polega  na sobie 

samym. A tym "sob  samym" jest twoja ja  wy sza, owa Iskra Bo a, która w tobie z iskierki 

drobnej rozwin ła si  ju  w  wiatło pot ne. Im  ci lej b dziesz si  z tym  wiatłem jednoczył, 

tym ja niej o wieca  ci ono b dzie drog , tym pełniejsze i doskonalsze b dzie twe 

o wiecenie. Id c t  drog  jasn , ra no i niezachwianie, sam nawet nie spostrze esz, kiedy 

dojrzejesz do wtajemniczenia. Zaskoczy ci  niespodziewanie chwila, w której zjawi ci si  

posta  jasna, ów "Wielki Stra nik" progu, ujmie ci  za r k  – dosłownie czy w przeno ni, o to 

mniejsza – i poprowadzi do wrót " wi tyni m dro ci". Za progiem jej czekaj  ci  próby 

wiod ce do wtajemniczenia, a po nich usłyszysz z ust Mistrza słowa: "Ty  jest  cie k ". 

Gdy  egnasz kogo  wybieraj cego si  w dalek  drog , chciałby  w chwili rozstania 

powiedzie  mu wiele, bardzo wiele, chciałby  da  mu na drog  mnóstwo rad, wskazówek i 

ostrze e , nie mówisz mu jednak nic, bo słowa wydaj  ci si  zbyt marne i nieudolne. Dopiero 

w ostatniej chwili rzucasz mu słów kilka, w których zamykasz wszystkie twe dobre  yczenia 

dla niego. Tak i ja, zamiast słów pustych, dam Ci na dalsz  drog  tylko to  yczenie: 

Niech Ci  Bóg prowadzi! 

 

background image

114 

www.teozofia.org

 – Teozofia w Polsce 

 

 

 

LITERATURA CYTOWANA W TEJ KSI

CE 

(Litery oznaczaj  tytuł dzieła i nazwisko autora, cyfry rzymskie tom, cyfry arabskie stronic ) 

A. – Besant Annie: "Uralte Weisheit" 

B. – Bławatska H. P.: "Lotusblten" (1900) 

C. – Steiner R. Dr.: "Wie erlangt ma  Erkenntnisse herer Welten" 

D. – Bławatska H. P.: "Głos ciszy" 

E. – T. a'Kempis: "O na ladowaniu Jezusa Chrystusa" 

F. – Collins M.: " wiatło na drog " 

G. – Kriszna – Mufti: "U stóp Mistrza" 

H. – Leadbeater C. W.: "Das innere Leben" (2 tomy) 

J. – Steiner R. Dr.: "Die Geheimwissenschaft" 

K. – Kerner J. D.: "Die Seherin von Prevorst" 

L. – Patand ali: "Joga-Sutra" (tłum. Oppenmanna)