background image

Fala Czarnych Trójkątów nad Belgią

Przez   pięćdziesiąt   lat   nieustannych   spekulacji,   domysłów   i   sporów   wokół   autentyczności 

wszelkich doniesień o obserwacjach UFO oficjalne stanowisko władz wojskowych, we wszystkich 
praktycznie   krajach,   było   jednakowe.   Polegało   ono   na   ciągłym   zaprzeczaniu   realności   tego 
fenomenu i sprowadzaniu go do poziomu masowej histerii, oraz tłumaczenia ciągle jeszcze nie 
zapełnionymi   lukami   w   wiedzy   o   rzadkich   zjawiskach   naturalnych,   zaś   najczęściej   padające 
stwierdzenie brzmiało – brak dostateczniej liczby danych. To nieugięte stanowisko wojska, poparte 
wieloma problematycznymi oświadczeniami, jak np. słynnym raportem Condona – spowodowało, 
że dużo osób, w tym większość naukowców, podchodzi obecnie do problemu UFO z dużą rezerwą i 
w najlepszym wypadku powstrzymuje się od śmiechu, gdy ktoś o nim wspomina.

Jednak rola instytucji militarnych w badaniach ufologicznych na szczęście nie kończy się na 

negacji i utajnianiu. Po przeszło pięciu dekadach, jakie dzielą nas od pamiętnej obserwacji Keneta 
Arnolda, archiwa ufologiczne dysponują już całkiem pokaźnym zbiorem relacji, składanych właśnie 
przez wojskowych, z czego znaczący procent stanowią relacje pilotów. Głęboka wiedza techniczna, 
obycie z najnowszą technologią, oraz odpowiedzialność, to tylko nieliczne powody, jakie pozwalają 
plasować tego typu doniesienia w pierwszym rzędzie, zarówno pod względem wiarygodności jak i 
dokładności.

W relacjach tych ciągle jednak brakowało, pozytywnego ustosunkowania się do nich oficjalnych 

organów   wojskowych.   Historyczny   przełom   w   tej   kwestii   nastąpił   dopiero   w   roku   1991.   Oto 
bowiem   w   listopadzie,   belgijscy   ufolodzy   z   SOBEPS

1

,   wspólnie   z   przedstawicielami   Sił 

Powietrznych tego kraju, zwołali oficjalną konferencję prasową, poświęconą fali obserwacji UFO, 
jaka miała  miejsce w Belgii między wrześniem 1989 i marcem  1991. To, co usłyszeli na niej 
dziennikarze i osoby postronne, było szokujące i pod każdym względem kłóciło się z tym, co armia 
do tej pory mówiła na temat UFO.

Ważniejsze obserwacje i doniesienia

Belgia – 29 listopada 1989 roku – godzina 17.00 – okolice miejscowości Eupen (prowincja 

Liege).

Słońce zaszło o godzinie 16.45, a powietrzem nie targał nawet delikatny powiew wiatru. Dwaj 

żandarmi   –   Montigni   i   Nicoll   –   z   pobliskiej   bazy   wojskowej,   prowadzą   rutynowy   patrol.   W 
pewnym momencie na bezchmurnym, gwiaździstym niebie, zauważają światło, które gwałtownie 
rosnąc,   zaczyna   przyjmować   kształt   trójkątnego   obiektu.   Zbliżający   się   pojazd,   zatrzymuje   się 
około   120   metrów   nad   ziemią.   Zdenerwowani   i   jednocześnie   zaciekawieni   Montigni   i   Nicoll, 
dokonują szacunkowej oceny jego wyglądu. Przekazując sobie szybko spostrzeżenia, upewniają się, 
czy przypadkiem nie ulegli jakiemuś złudzeniu. Jednak obydwaj widzą to samo! Nad ziemią unosi 
się długi na 30-35 metrów, wysoki na 2 metry, trójkątny i jak najbardziej materialny obiekt, o 
gładkim   niczym   lustro   spodzie.   Z   jego   trzech   wierzchołków   biją   promienie   białego   światła,   o 
średnicy około jednego metra, sięgając aż do ziemi. Jednak najdziwniejszym i zarazem najbardziej 
frustrującym faktem, dla logicznie myślących żandarmów, jest nieobecność żadnego dźwięku z 
silnika, jaki niewątpliwie powinien utrzymywać w powietrzu tak ogromną maszynę.

Po   krótkiej   „prezentacji”   trójkątny   kształt   majestatycznie   zaczyna   oddalać   się   w   kierunku 

Eynatten, równolegle do drogi, na której przebywają żandarmi. Montigni i Nicoll momentalnie 
ruszają w ślad za nim, a ponieważ jego prędkość wynosi około 50 km/h, mogą go wyprzedzić i 
oczekiwać na najbliższym skrzyżowaniu. Patrząc, jak pojazd ponownie powoli zbliża się w ich 
kierunku,   powiadamiają   o   swojej   obserwacji   macierzystą   jednostkę   w   Elsenborn   i   proszą   o 
sprawdzenie,   czy   w   tym   rejonie   prowadzone   są   aktualnie   jakieś   testy   nowych   konstrukcji 

background image

lotniczych. Jest godzina 17.24.

Zbliżający się obiekt w pewnym momencie nieoczekiwanie zawraca i kieruje się z powrotem do 

Eupen. Jest już wówczas obserwowany przez wielu świadków, którzy zwracają uwagę na jego 
zdolność do lotu na bardzo niskim pułapie – niemal nad samymi dachami domów! Cześć z nich 
donosi   również   o   prostokątnych   iluminatorach,   przez   które   przenika   delikatne   pomarańczowe 
światło.  Z poruszającego  się  obiektu  dobiega ciche  buczenie,  które można  porównać do pracy 
silnika elektrycznego. Po przelocie nad miastem, obiekt dociera nad tamę w Gillepe i pozostaje tam 
nieruchomo w powietrzu przez około 45 minut, nadal pod stałą obserwacją żandarmów. Ze względu 
na dużą odległość nie widzą oni, że z obiektu znowu wybiegają trzy białe promienie, oświetlając 
wodną taflę. Donoszą o tym jednak inni świadkowie. W tym czasie, z jednostki wojskowej dociera 
do żandarmów informacja, że aktualnie w podanym przez nich obszarze nie są prowadzone żadne 
ćwiczenia wojskowe, w tym również lotnicze. Czym zatem jest ów tajemniczy i z pewnością realny 
pojazd? – zastanawiają się.

O   godzinie  18.45,  podczas   gdy  obiekt  jest  nadal   zawieszony   w  bezruchu   nad  tamą,  uwagę 

świadków   przykuwa   drugi   pojazd,   który   niespodziewanie   nadlatuje   znad   pobliskich   lasów 
błyskawicznie skręcając – raz w prawo, raz w lewo – w kierunku autostrady E-40 Ostend-Brussels-
Liege-Aachen. Jest on z wyglądu podobny do pierwszego, a sposób jego lotu pozwala żandarmom 
na   obserwację   nie   tylko   części   spodniej,   ale   i   grzbietu.   Widoczne   są   na   nim   prostokątne 
iluminatory, oraz charakterystyczne półkuliste struktury.

Oba obiekty – w postaci świetlnych kul – obserwuje również zawiadomiony przez żandarmów 

ich   kolega   –   Albert   Kreutz.   Ich   manewry   śledzi   z   okna   swojego   biura,   znajdującego   się   na 
pierwszym piętrze pobliskich koszar. Około godziny 19.30 pierwszy obiekt znika, zaś cały spektakl 
kończy się o 20.29, kiedy to drugi pojazd oddala się w stronę Spa.

Kolejne intrygujące doniesienie z tego dnia, pochodzi od Konrada Hermanna, który widział tego 

wieczoru   dwa   razy   dziwne   zjawiska   na   niebie.   Jak   podaje   świadek:   „Za   pierwszym   razem 
spacerowałem ulicą ze swoimi dwoma wnukami, kiedy zapytali: "Dziadku, co to jest na niebie?" 
Była to ogromna świecąca kula. Dzieci się wystraszyły, ale ja właściwie nic sobie nie pomyślałem”.

Do drugiego incydentu z udziałem Konrada Hermanna, doszło około 19.00, kiedy to wyszedł 

wyprowadzić   na   spacer   psa.   Tym   razem   jednak,   obserwowany   obiekt   miał   już   typowy   dla 
belgijskiej fali UFO – trójkątny kształt – niezwykle intensywnie oświetlony. Obiekt unosił się około 
200-300 metrów nad ziemią. W pewnym momencie jego oświetlenie wygasło, a w jego miejsce z 
obiektu wystrzeliły cztery reflektory o ogromnej mocy, skierowane w kierunku ziemi. Jak podaje 
świadek: „Koło mnie znajdowała  się uliczna latarnia,  ale było tak, jakby  jej nie było. Jasność 
oświetlała   mnie   przez   kilka   sekund,   poczym   reflektory   zgasły,   a   obiekt   odleciał   z   ogromną 
prędkością. W chwili oddalania się znowu wyglądał  jak świecąca się kula”. Konrad Hermann, 
zauważył   również,   że   obiekt   nie   wydawał   żadnego   dźwięku.   W   uzupełnieniu   tego   przypadku, 
można jeszcze dodać, iż również w tym rejonie – co zostało dokładnie sprawdzone – nie odbywały 
się żadne ćwiczenia wojskowe!

Powyższe   relacje,   zarówno   pod   względem   jakości,   jak   i   liczby   świadków,   nie   stanowią   w 

annałach ufologicznych jakiegoś specjalnego ewenementu. Wystarczy choćby wspomnieć podobne 
przypadki  ze Stanów Zjednoczonych,  jak np. w Exeter i Beverly, gdzie w późnych godzinach 
wieczornych   wielu   świadków   obserwowało   z   bliska,   kilkunastometrowy   dyskoidalny   obiekt, 
bezgłośnie szybujący nad ich głowami i błyskający kolorowymi światłami.

Wydarzenia   z   Eupen,   można   by   zatem   spokojnie   zaklasyfikować   jako   kolejny   przykład 

manifestacji Niezidentyfikowanych Obiektów Latających, który choć świetnie udokumentowany, 
nie   wnosi   do   ufologii   nic   nowego,   stanowiąc   następny   rozdział   w   stworzonej   przez   J.   Allena 
Hyneka kategorii obserwacji – CE-1. Można by, gdyby nie kilka niezwykle istotnych szczegółów. 
Uwagę zwracał bowiem nietypowy jak na UFO kształt obiektu. Praktycznie pierwsze wzmianki o 
tego   typu   pojazdach   widzianych   na   niebie,   pojawiły   się   w   marcu   1983   roku,   kiedy   to   o   ich 
obserwacji doniesiono z okolic doliny Hudson w stanie Nowy Jork (USA).

Drugim faktem, który już zdecydowanie zakatalogował doniesienia z Eupen jako wyjątkowo 

background image

nietuzinkowe, było to, że stanowiły one jedynie fragment dużo większej liczby niezwykle do siebie 
podobnym meldunków, składanych przez policjantów i wojskowych, a więc ludzi którym na co 
dzień powierzamy nasze bezpieczeństwo i od których oczekujemy szczególnej odpowiedzialności i 
prawdomówności.

Jedynie 29 listopada, lotnictwo belgijskie i prywatne organizacje ufologiczne, odebrały około 70 

doniesień   o   trójkątnych   niezidentyfikowanych   obiektach   i   dziwnych   światłach   na   niebie.   Oto 
niektóre z nich: Jalhay – prowincja Liege – 16.00, Charneux – prowincja Liege – 16.40, Eisden – 
prowincja   Limburg   –   16.55,   Verviers   –   prowincja   Liege   –   krótko   przed   17.20,   Andenne   – 
prowincja Namur – 21.30, Solieres – prowincja Namur – 23.10. To już nie były jedynie nietypowe 
CE-1, to była prawdziwa inwazja, której świadkami były setki zdezorientowanych mieszkańców 
Belgii,  bezskutecznie  próbujących – dzwoniąc do baz lotniczych  i komisariatów  żandarmerii  – 
wyjaśnić   naturę   i   pochodzenie   widzianych   obiektów.   Jednak   ich   personel   był   jeszcze   bardziej 
zakłopotany   i   zaszokowany   zaistniałymi   wydarzeniami!   Belgijska   seria   raportów   o   trójkątnych 
UFO nie zakończyła się bynajmniej na obserwacjach z 29 listopada.

 Czarny Trójkąt sfotografowany nad Belgią.

Wszystko zaczęło się dwa miesiące wcześniej, kiedy to 28 września 1989 z Brainele-Compte 

(prowincja Brabant), napłynął pierwszy meldunek o trójkątnym UFO nad Belgią. Już następnego 
dnia liczba doniesień wzrosła do pięciu, za sprawą trzech zgłoszeń z prowincji Liege i jednego z 
Perwezen-Condroz (prowincja Namur). Następnie przez prawie półtorej roku podobne meldunki z 
różną częstotliwością odnotowywane były na całym terytorium tego kraju. Ich ilość oraz kształt 
widywanych   pojazdów   spowodowały,   że   obecnie   możemy   już   śmiało   określić   tamtejsze 
wydarzenia jako Falę Latających Trójkątów, zwanych też popularnie, ze względu na ich barwę 
Czarnymi Trójkątami.

Belgia – 11 grudnia 1989 roku

Tego dnia miały miejsce obserwacje UFO w ponad pięciu różnych prowincjach. Do pierwszej z 

nich   doszło   około   17.35   nad   Esneux   (Liege),   a   do   ostatniej   o   22.45   koło   Gileppe   (Liege).   O 
dziwnych powietrznych zjawiskach tego dnia donoszono też z: La Louviere (prowincja Hainaut), 
Malonne   i   Spy   (prowincja   Namur),   Bastogne   (prowincja   Luxembourg),   Pietrain   (prowincja 
Brabant).

Jednym z lepiej udokumentowanych doniesień z 11 grudnia, było oświadczenie nie byle kogo, 

bo oficera armii belgijskiej – podpułkownika Andre Amonda, który podróżując samochodem na 
trasie Ernage (prowincja Namur) – Gembloux, przez 8 do 10 minut obserwował – wraz ze swoją 
żoną – bardzo dziwny obiekt, z odległości zaledwie 200-300 metrów!

Choć doniesienia z 29 listopada i 11 grudnia były niezwykłe, to najbardziej spektakularne i 

background image

szokujące wydarzenia miały dopiero nastąpić, trwale zmieniając światopogląd wielu poważnych 
ludzi w kwestii miejsca i roli człowieka w kosmosie.

Belgia – 30 marca 1990 roku – godzina 23.00 – okolice Brukseli

Zamieszczony   poniżej   opis   wypadków,   oparty   jest   na   oficjalnym   raporcie   Belgijskich   Sił 

Powietrznych (Belgian Air Force).

23.00:  Do   głównego   kontrolera   ze   Stacji   Nasłuchu   Radarowego   (CRC)   na   przedmieściach 

Brukseli w Glons, docierają informacje o dziwnej formacji świateł nad miejscowością Ramillies. 
Jednym   ze   świadków   jest   A.   Renkin,   który   zgłasza,   że   widzi   ze   swojego   domu   (w   kierunku 
Thorembais-Gembloux) trzy niezwykłe światła, które są zdecydowanie mocniejsze, niż gwiazdy i 
planety, nie ruszają się i są ułożone w regularny trójkąt. Ich kolor się zmienia. Raz są czerwone, 
potem zielone, to znów żółte.

23.05: Kontroler z Glons, powiadamia błyskawicznie o tych doniesieniach żandarmerię z Wavre 

i prosi o wysłanie patrolu, w celu ich potwierdzenia.

23.10:  Do   Stacji   Nasłuchu   Radarowego   w   Glons   ponownie   dzwoni   A.   Renkin,   tym   razem 

donosząc, iż do trzech wcześniej obserwowanych świateł dołączyły następne trzy, a jedno z nich 
jest o wiele jaśniejsze niż pozostałe.

Około 23.15: Sprawy przyjmują o wiele poważniejszy obrót. Oto bowiem niezidentyfikowane 

cele   poruszające   się   z   szybkością   46   km/h,   pojawiają   się   na   radarach   (CRC),   będąc   niemym 
potwierdzeniem obecności w powietrzu obcych obiektów o nieznanym pochodzeniu i zamiarach. 
Na domiar złego, obiekty te znajdują się bardzo blisko stolicy Belgii, co bynajmniej nie cieszy 
wojskowych.   Warto   w   tym   miejscu   nadmienić,   że   jakiś   czas   wcześniej,   na   skutek   nagminnie 
pojawiających się doniesień o Czarnych Trójkątach penetrujących przestrzeń powietrzną Belgii, 
dowództwo lotnictwa tego kraju, wydało rozporządzenie ściśle określające warunki konieczne do 
użycia samolotów myśliwskich i mówiące, że: F-16 mogą być wysyłane jedynie wówczas, gdy 
pojawienie   się   UFO   zostanie   potwierdzone   przez   miejscową   policję,   albo   jeśli   zostanie 
zarejestrowane przez radary.

23.28:  Patrol   żandarmerii   potwierdza   doniesienie   złożone   wcześniej   przez   A.   Renkina. 

Dowodzący patrolem kapral Pinson zawiadamia, że teraz światła dziwnych obiektów pulsują już w 
pięciu   kolorach:   czerwonym,   niebieskim,   zielonym,   żółtym   oraz   białym   i   są   niemożliwe   do 
pomylenia z widocznymi na bezchmurnym niebie gwiazdami!

23.30 – 23.45: Drugie zgrupowanie świateł okrąża pierwszą trójkątną formację. W trakcie tego 

manewru zaczynają one również formować trójkątny układ. W tym samym czasie na radarze w 
Glons widać już oba echa radarowe.

23.49   –   23.59:  Centrum   Kontroli   Lotów   w   Semmerzake,   również   namierza   czyste   echo 

radarowe w rejonie, zgłoszonym przez Centrum z Glons. Obserwacja jest już zatem potwierdzona 
przez dwa niezależne radary naziemne!

23.56:  Eksperci   radarowi   wykonują   błyskawiczne   obliczenia   i   upewniwszy   się,   że   echa 

radarowe, nie są spowodowane przez zjawiska atmosferyczne, przekazują informacje do sztabu. Tu 
zapada szybka decyzja o poderwania pary dyżurnych F-16 w celu zidentyfikowania intruza.

23.45 – 00.15:  Jasne światła  są ciągle  widoczne  z ziemi,  a ich  pozycja  nie ulega  zmianie. 

Poruszają się jednak wolniej. Naoczni świadkowie donoszą, że UFO wysyła co jakiś czas krótkie 
świetlne sygnały.

00.15:  Pod kontrolą radarów z CRC, startują dwa samoloty myśliwskie F-16. Rozpoczyna się 

jeden   z  najbardziej   niezwykłych   w   historii   lotnictwa   pościgów   za   UFO.  Pościg   ten   do  dzisiaj 
stanowi   jedną   z   największych   i   najlepiej   udokumentowanych   zagadek   nie   tylko   współczesnej 
ufologii, ale i lotnictwa wojskowego. Dziewięć prób przechwycenia niezidentyfikowanych celów 
nie  powodzi  się.  Samoloty  mają  jednak  kilka   krótkich  kontaktów  radarowych  z  celem   na  jaki 

background image

naprowadza ich CRC. W trzech przypadkach pilotom na kilka sekund udaje się przejść na system 
automatycznego   naprowadzania   przez   radar   pokładowy.   Niestety,   za   każdym   razem   na   skutek 
karkołomnych manewrów UFO, kontakt ten zostaje zerwany. W żadnym przypadku piloci nie mieli 
kontaktu wzrokowego ze ściganym celem.

00.18: Radar CRC pierwszy raz namierza cel w systemie look on. Kontroler momentalnie podaje 

pilotom jego koordynaty: pułap 2743 m, kierunek 250 stopni. Cel jednak błyskawicznie zmienia 
prędkość z 278 km/h na 1797 km/h, a pułap z 2743 m na 1524 m. Później wznosi się z kolei na 
3350   m,   aby   zaraz   potem   opaść   na   wcześniejszy   pułap.   W   wyniku   tego   manewru   po   kilku 
sekundach   zostaje   zgubiony,   a   piloci   tracą   z   nim   kontakt.   Po   chwili   jeden   z   pilotów   dostaje 
informacje, że jest znowu tuż obok celu.

Około 00.19 – 00.30:  UFO znika z obu naziemnych stacji radarowych. Co prawda, od czasu do 

czasu pojawiają się pojedyncze echa, niemniej jednak są one za krótkie, aby namierzyć obiekt.

00.30: Jeden z myśliwców na 6 sekund namierza ścigany cel. Znajduje się on na pułapie 1524 m 

i porusza się z bardzo dużą szybkością – 1371 km/h – na kursie 255 stopni. Później kontakt zostaje 
przerwany.

Około   00.30:  Świadkowie   na   ziemi   widzą   trzy   razy   przelatujący   F-16.   Za   ostatnim   razem 

zauważają, że samoloty kręcą się koło wcześniej widzianej formacji trójkątnych świateł. W tym 
samym czasie obserwują, zanikanie mniejszego trójkąta, podczas gdy światła trójkąta będącego na 
zachodzie, poruszają się bardzo szybko prawdopodobnie w górę. Emituje on intensywne czerwone 
światło.

00.32:  Radary w Glons i Semmerzake ponownie namierzają obiekt w okolicy Beauvechain. 

Znajduje się on na pułapie 2134 m i porusza z ogromną prędkością, zmieniając ją błyskawicznie w 
granicach 886-1780 km/h. Gdy obiekt znajduje się w okolicy Bierset, kontakt zostaje zgubiony. W 
tym czasie radar w Maastricht nie ma w ogóle kontaktu z UFO.

00.39 – 00.41:  Radar w Glons (CRC) ponownie namierza obiekt na pułapie 3048 m. W tym 

samym momencie  również  i jednemu  z myśliwców  udaje się złapać  obiekt na swoim radarze, 
jednak niemal w tym samym momencie obiekt błyskawicznie przyspiesza z 185 km/h do 1111 km/
h! W konsekwencji znowu oba radary (naziemny i pokładowy F-16) tracą go ponownie ze swoich 
ekranów.

00.47:  Niezidentyfikowany   Obiekt   na   pułapie   1981   m   namierza   Radar   RAPCON   w 

Beauvechain. Również i radarzyści w Glons śledzą intruza na swoim ekranie.

00.45 – 01.00:  Samoloty jeszcze kilka razy namierzają na krótkie momenty UFO na swoich 

radarach. Świadkowie z ziemi obserwują, że UFO zaczyna znikać w kierunku Louvain-la-Neuve.

Około 01.00: UFO znika zupełnie.
01.02: Oba samoloty F-16 wracają do swojej bazy.
01.06:  Do   Stacji   Nasłuchu   Radarowego   w   Glons   (CRC)   dzwoni   żandarm   z   Jodoigne   i 

powiadamia,   o   obserwacji   identycznego   obiektu   jaki   wcześniej   –   o   23.15   –   zgłaszał   żandarm 
Renkin.

Opisane   powyżej   wydarzenia   rozpętały   prawdziwą   burzę,   nie   tylko   wśród   wojskowych   i 

dziennikarzy, ale i zwykłych mieszkańców Belgii. Oto bowiem jedne z najlepszych samolotów 
przechwytujących na świecie, osiągające prędkość prawie 2000 km/h – F-16, nie były w stanie 
namierzyć i strącić trójkątnego UFO, które najwyraźniej bawiło się z nimi w chowanego. Piloci po 
powrocie do bazy byli zupełnie zdezorientowani. O tym, że mieli do tego powody, niech świadczy 
poniższy fragment rozmowy jednego z nich z bazą: „Mam go na celowniku. Powtarzam, mam go 
na celowniku. Zbliżam się do celu. Zaraz. Cel zmienił kurs. Lecę za nim. Zgubiłem go. Powtarzam. 
Zgubiłem   go.   Cel   zmienił   kurs,   zmienił   kurs,   spróbuje   znowu   go   złapać.   Dobra,   mam   go. 
Dogoniłem go, jestem już blisko. Zniknął! Nigdzie go nie ma!”

W trakcie całego tego zdarzenia policja i wojsko odebrały około 3 tysiące meldunków (!), co 

stawia pod względem ilości świadków, cały ten wypadek w czołówce wszelkich doniesień o UFO.

background image

Obserwacje   Czarnych   Trójkątów   nad   Belgią   w   nocy   z   30-31   marca   1990   roku   nie   były 

odosobnione. Podobny do „belgijskich”, duży trójkątny obiekt, z trzema usytuowanymi na narożach 
światłami, widziany był również w Anglii! Potwierdził to Nick Pope, zajmujący się w tym kraju 
sprawami UFO z ramienia Departamentu Obrony. Stwierdził, że następnego dnia w biurze odebrał 
wiele telefonów od świadków, w tym także od policjantów.

Ogólna charakterystyka

Świadkowie

W czasie Fali Czarnych Trójkątów nad Belgią, w okresie od września 1989 do marca 1991, 

odnotowano ponad 2000 obserwacji. Tylko w czasie wydarzeń w nocy z 30-31 marca 1990 roku 
(jak już powyżej wspomniano), o UFO odebrano 3000 zgłoszeń. Pomimo, że w okresie tych 18 
miesięcy o Czarnych Trójkątach i dziwnych światłach na niebie, donoszono nie tylko z obszaru 
Belgii, ale również z terenów granicznych pomiędzy Niemcami, a Holandią i Francją, a nawet z 
Wielką Brytanią, to jednak większość obserwacji (a w tym, te najbardziej spektakularne), miały 
miejsce na obszarze pomiędzy miastami Verviers, Liege i Bastogne. Wiele relacji pochodziło z 
autostrad i innych „zaludnionych” obszarów. Świadkami były w większości małe grupki ludzi, 
którzy donosili o obserwacjach niezależnie od siebie, a ich zeznania i opisy dziwnych obiektów 
pokrywały się ze sobą. Szczególnie istotny jest fakt, że część ze świadków stanowili ludzie tak 
odpowiedzialni, jak policjanci, czy wojskowi, podnosząc tym samym wiarygodność składanych 
doniesień.

Opis obserwacji

Na   podstawie   setek   zeznań   naocznych   świadków   członek   SOBEPS,   Mark   Valckenaers, 

sporządził następującą charakterystykę opisywanych UFO, pod kątem ich wspólnych cech:

Różnorodność   prędkości:   od   bardzo   niskiej   (50-60   km/h),   a   nawet   bezruchu,   do 

przekraczającej prędkość dźwięku.

Obiekty widziane w dzień miały kształt trójkątny. W nocy widać było przede wszystkim ich 

światła. Większość opisów brzmiała: Trzy białe światła na narożach trójkąta ( jedno światło na 
każdym narożniku), z jednym czerwonym pośrodku obiektu. W niektórych przypadkach światła 
te systematycznie zmieniały barwy na: czerwoną, zielona, żółtą, niebieską.

Obiekty miały zdolność zatrzymywania się nawet na dłuższe okresy w bezruchu, po których 

niejednokrotnie w ułamku sekundy przemieszczały się lub odlatywały.

Obiekty   poruszały   się   praktycznie   bezszelestnie.   Jedynie   czasami,   kiedy   pozostawały   w 

spoczynku   (zawieszeniu),   można   było   usłyszeć   delikatny   buczący   dźwięk,   przypominający 
pracę silnika elektrycznego.

Niektórzy świadkowie wspominali, że poruszające się pojazdy sprawiały wrażenie jak gdyby 

podążały za rzeźbą terenu, nad którym przelatywały.

W przeciwieństwie do innych relacji o UFO Czarne Trójkąty nie wywierały żadnego wpływu 

na silniki samochodów lub zwierzęta. 

background image

Obserwacje Radarowe

Charakterystyczną   i   znamienną   cechą   Fali   Czarnych   Trójkątów   nad   Belgią   jest   fakt,   że 

kilkukrotnie zgłaszane przez świadków obiekty udało się również namierzyć na radarach. Było tak: 
w dniu 5 listopada 1989 i w nocy 30-31 marca 1990. W pierwszym przypadku (5 listopada 1989), 
nieznany obiekt był ponad godzinę rejestrowany, przez różne instalacje radarowe z Bertem, Glons i 
Bierset w Belgii, oraz Maastricht (Holandia) i Dusseldorf (Niemcy). W drugim przypadku, UFO 
było   namierzane   w   różnych   okresach,   przez   kilka   radarów   naziemnych   (Stacji   Nasłuchu 
Radarowego w Glons - CRC

2

, Semmerzake, RAPCON w Beauvechain), oraz radary pokładowe 

wysłanych w pościg za UFO myśliwców F-16.

Pomimo, że samoloty te, miały spore problemy z dłuższym namierzaniem celu, to jednak kilka 

razy udało się im na kilkanaście sekund uchwycić ścigane obiekty na swoich ekranach. Dane te 
obrazuje tabela nr 1.

Dzięki   nagraniu   na   kasetę   jednego   z   takich   przechwyceń,   można   było   uzyskać   niezwykle 

interesujące dane na temat prędkości, pułapu, a co najważniejsze, przyspieszenia UFO.

Szczególnie w jednym przypadku wartości te były, delikatnie mówiąc, szokujące. Jak bowiem 

wynika z danych radarowych obiekt zwiększył prędkość z 278 do 1797 km/h w ciągu sekundy, 
uzyskując tym samym przeciążenie 42G! Inny zapis radarowy (patrz tabela nr 2), wskazuje, że 
obiekt był w stanie w ciągu jednej sekundy, zwiększyć prędkość z 278 km/h do 1038 km/h, co jest 
równoznaczne z przeciążeniem rzędu 21,5 G. W dwóch innych przypadkach, przeciążenia obiektu, 
choć   znacznie   mniejsze,   też   były   imponujące.   Pomiędzy   13-14   sekundą   przeciążenie,   jakiemu 
podlegało UFO, wynosiło 10,4 G, a pomiędzy 17-18 sekundą 11,5 G.

Jednak   w   większości   przypadków   Fali   Czarnych   Trójkątów   nad   Belgią,   obiekty   były   dla 

radarów praktycznie niewidoczne, co zresztą zważywszy na ich niski pułap lotu (300-500 metrów), 
wcale nie jest równoznaczne z faktem, że były one wykonane techniką stealth. Były po prostu poza 
ich zasięgiem.

background image

Próba weryfikacji

Obserwacje dziwnych obiektów nad Belgią, praktycznie od samego początku przykuły uwagę 

opinii   publicznej.   Początkowo   doniesienia   te   starano   się   zbyć   tradycyjnymi   już   dla   ufologii 
wyjaśnieniami.

Światła laserów

Jako pierwsza pojawiła się teoria, że Czarne Trójkątne UFO są hologramami – efektem świateł 

laserowych. Fakt ten podkreśla zresztą sam Generał-Major Wilfried De Brouwer, były Zastępca 
Szefa Sztabu Belgijskich Sił Powietrznych:

„Osobiście byłem bardzo sceptycznie nastawiony do raportów prasowych o trójkątnych UFO, 

jakie zaczęły pojawiać się od 29 października 1989 roku i jakie dały początek całej fali UFO. 
Początkowo myślałem, że za całą sprawę odpowiedzialne  są światła  laserów, co dodatkowo 
potwierdziło zdarzenie z początku listopada 1989 roku, kiedy to wysłany w rejon, z którego 
napłynęły doniesienia o UFO, samolot F-16 zidentyfikował je, jako światła laserów (północno-
wschodnia prowincja Belgii)”.

Jak przyznaje jednak dalej Generał-Major Wilfried De Brouwer:

background image

„(...)   moja   satysfakcja   nie   trwała   długo   i   została   przerwana   przez   zeznania   wielu 

wiarygodnych świadków, z jakimi zetknąłem się na konferencji SOBEPS 18 listopada 1989 
roku. Opisy trójkątnych obiektów wielkości samolotu jumbo-jet (Boeing 747), poruszających się 
z prędkością 60 km/h, i nie wydających przy tym żadnego dźwięku (rzadko ciche buczenie), nie 
mogły być wywołane przez światła laserów”.

Hipoteza, według której obserwacje nad Belgią można wytłumaczyć właśnie za pomocą świateł 

laserowych   w   ogóle   nie   pasuje   do   większości   cech,   jakimi   wyróżniały   się   powyższe   relacje. 
Szczególnie zaś kłóci się ona z pamiętnymi wydarzeniami z 30-31 marca 1990 roku. Po pierwsze, 
tego dnia niebo  nad obszarem  Belgii  było bezchmurne, a co za tym idzie, ewentualne  światła 
laserów nie miałyby się na czym rozproszyć, aby stworzyć fałszywy obraz dziwnych trójkątnych 
statków. Po drugie, obiekty zarówno swoim kształtem jak i zachowaniem bardzo przypominały te, 
które już od kilku miesięcy widywano nad terytorium Belgii. Po trzecie zaś i najważniejsze, obiekty 
te   były   zaobserwowane   nie   tylko   wzrokowo,   ale   również   zostały   namierzone   przez   kilka 
niezależnych stacji radarowych, a w tym i pokładowe radary samolotów F-16.

Nie ma zatem najmniejszej możliwości, aby to czyjś „laserowy żart” był wytłumaczeniem faktu, 

że ponad 3 tysiące osób widziało na bezchmurnym niebie dziwne trójkątne obiekty, a samoloty F-
16 goniły jej, raz po raz tracąc z ekranów radarów, w skutek ich niekonwencjonalnych manewrów. 
Hipoteza ta nie pasuje również do przedstawionej na początku artykułu relacji dwóch żandarmów – 
Montigni i Nicolla – z Eupen. Nie można przecież przez prawie dwie godziny, przy bezchmurnym i 
gwieździstym niebie, gonić samochodem jakiegoś hologramu!

Radarowe fantomy

Ponieważ świadectwa radarowe, potwierdzające materialność widzianych obiektów, były wielu 

osobom   bardzo   nie   na   rękę,   zaproponowano   hipotezę,   jakoby   stanowiły   one   jedynie   radarowe 
fantomy.   Zjawiska   takie   rzeczywiście   mają   czasami   miejsce.   Jednak   fakt,   że   cele   namierzone 
zostały   również   przez   radary   naziemne,   oraz   że   trójkątne   obiekty   i   goniące   je   bezskutecznie 
myśliwce widziane były przez setki świadków z ziemi stanowczo wyklucza i to wyjaśnienie. W 
przypadku zdarzeń z 30-31 marca 1990 roku nad Belgią, możemy z całą pewnością powiedzieć, że 
samoloty ścigały jak najbardziej materialne i technologiczne obiekty niewiadomego pochodzenia.

Masowa histeria

Innym proponowanym początkowo wyjaśnieniem dla Fali Czarnych Trójkątów, była teoria o 

masowej   histerii.   Jednak,   na  co   słusznie   zwrócił   uwagę   John  van   Waterschoot   –  matematyk   i 
ekonomista, profesor na Uniwersytecie w Leuven, gdyby podłoże zdarzeń nad Belgia miało taką 
właśnie naturę (psychologiczno-socjologiczną), objęłoby w równym stopniu cały obszar Belgii, a 
nie jak to miało miejsce, skoncentrowało się w pewnych określonych rejonach geograficznych tego 
kraju.

Całkowite rozstrzygnięcie sporu wokół tej teorii nastąpiło jednak dopiero wraz z pierwszymi 

obserwacjami potwierdzonymi radarowo, a wypadki z nocy 30-31 marca 1990 roku ostatecznie 
wykazały,   że   Fala   Czarnych   Trójkątów   nad   Belgią   dotyczyła   z  całą   pewnością   materialnych   i 
technologicznych pojazdów. Pozostawało tylko wciąż jedno zasadnicze pytanie – jakich?!

Balony

Gdy tylko zdano sobie z tego sprawę w niektórych gazetach i czasopismach, wysunięto wzorem 

Amerykanów  kolejną   teorię,   rodem  z   Raportu  Condona,  odwiecznie   „tłumaczącą”   wszelkie   co 

background image

bardziej   problematyczne   relacje   o   UFO   –   legendarną   i   powszechnie   przez   ufo-sceptyków 
uwielbianą hipotezę o balonach. Na szczęście, sami przedstawiciele Belgijskich Sił Powietrznych, 
najwyraźniej mniej zakłamani niż ich amerykańscy koledzy, teorie ową szybko odrzucili. Bo czy 
widział   ktoś   kiedyś   (oczywiście   poza   Condonem),   balon   latający   pod   wiatr,   lub   rozwijający 
prędkość ponaddźwiękową i spokojnie uciekający wojskowym myśliwcom?

Stanowczo nie tego typu obiekty latające, mogły być przyczyną doniesień z nad Belgii. Próbując 

jednak cały czas wyjaśnić wszystkie te zdarzenia w sposób naturalny, pojawiły się głosy, że Czarne 
Trójkąty, były w rzeczywistości najnowszymi, ale odtajnionymi już przez USA samolotami F-117 
lub B-2.

Samoloty o trójkątnym kształcie: F-117 Nighthawk i B-2 Spirit

Głównym   powodem   do   powstania   tego   typu   sądów   był   kształt   obu   maszyn,   rzeczywiście 

zbliżony to trójkątnego. Dodatkowo pojawienie się Czarnych Trójkątów, zbiegło się praktycznie w 
czasie z wprowadzeniem przez Stany Zjednoczone powyższych konstrukcji do użytku

3

. Poza tym 

kolejnym   faktem   mogącym   świadczyć   o   takowym   wytłumaczeniu   tych   zdarzeń,   było   ich 
geograficzne   rozmieszczenie.   Wszystkie   trzy   fale   obserwacji   Czarnych   Trójkątów,   dotyczyły 
konkretnych i dość wąskich w skali całego globu obszarów geograficznych jak: stan Nowy Jork 
(USA), Belgia i Anglia. Teoretycznie mogły być zatem związane z lokalnie testowanymi w tych 
obszarach, tego typu maszynami.

Niewidzialny dla radaru F-117

Jednak to wyjaśnienie, zostało praktycznie błyskawicznie odrzucono przez Lotnictwo Belgijskie, 

które wydało specjalny raport omawiający Falę Czarnych Trójkątów nad Belgią. Jak podaje John 
van Waterschoot:

„Jednym   z   powodów   dla   których   go   upubliczniono,   było   obalenie   twierdzeń   kilku 

francuskich magazynów, które pisały, że przyczyną obserwacji były samoloty F-117”.

Belgijskie Siły Lotnicze, porozumiały się z ambasadą amerykańska, aby zasięgnąć informacji o 

ewentualnych lotach testowych amerykańskich samolotów. Jednak odpowiedź była przecząca:

„(...) żadne amerykańskie  samoloty, nie znajdowały się wówczas w pobliżu miejsca, nad 

którym widziano trójkąty”.

Oczywiście powyższe zapewnienie  amerykańskich wojskowych samo w sobie nie przesądza 

sprawy definitywnie, jednak gdy weźmiemy pod uwagę możliwości jakimi dysponują samoloty F-

background image

117   i   B-2,   oraz   te   jakimi   legitymowały   się   Czarne   Trójkąty,   nie   można   mieć   najmniejszej 
wątpliwości, że nie były one przyczyną tych jakże głośnych wydarzeń.

Zarówno F-117 jak i B-2, pomimo swojego zbliżonego do trójkątnego kształtu, nie dają odbicia 

radarowego i nie mogą latać z tak małymi prędkościami, nie wspominając już o pozostawaniu 
nieruchomo w zawieszeniu (patrz dane w tabeli nr 3).

Samoloty   te,   nie   należą   również   do   najszybszych   (patrz   dane   w   tabeli   nr   3).   Podkreśla   to 

Andrzej Makarski w artykule „F-117 – samolot niewidziany pierwszej generacji”, pisząc: „(...)F-
117   –   wbrew   niektórym   informacjom   jest   samolotem   poddźwiękowym”.   Podobnie   wygląda   ta 
kwestia u B-2, który choć nieco szybszy od F-117, również jest samolotem poddźwiękowym (patrz 
dane w tabeli nr 3). Fakt, że w pościgu za Czarnymi Trójkątami wysłane były o wiele szybsze 
samoloty F-16 (prędkość maks – 2440 km/h), praktycznie  wyklucza możliwość, że goniły one 
amerykańskie stealthy.

Na koniec można dodać, że istnienie obu maszyn w latach 1989 – 1991, nie było już żadną 

tajemnicą ani nowością. Wręcz przeciwnie, każdy praktycznie wiedział jak maszyny te wyglądają

4

Nie   mogło   być   zatem   w   żadnym   wypadku   mowy,   aby   tylu   świadków   wzięło   omyłkowo   oba 
samoloty za UFO, a nawet, gdyby tak było, to już po fakcie widząc pokazywane im szkice obu 
maszyn,   ewentualna   pomyłka   szybko   wyszłaby   na   jaw,   a   cała   tajemnica   Czarnych   Trójkątów 
zostałaby rozwiązana. Tak się jednak nie stało.

Po dokładnym przeanalizowaniu wszystkich danych i faktów na temat Belgijskiej Fali UFO, 

przedstawiciele   Belgijskich   Sił  Powietrznych  doszli  do  wniosku,  że  żaden  ze  znanych  obecnie 

background image

samolotów nie mógł być odpowiedzialny za te bulwersujące wypadki.

Ostatnią możliwością, tłumaczącą powyższe wydarzenia na bazie technologii ziemskiej, była 

aktywność nad Belgią nowych, wyjątkowo zaawansowanych technicznie i jak dotąd super tajnych 
samolotów.

Czarne Samoloty

Poza istniejącymi i ponad wszelką wątpliwość latającymi maszynami: F-117 i B-2, dla nikogo 

nie   ulega   wątpliwości   fakt,   że   w   Stanach   Zjednoczonych,   są   obecnie   prowadzone   bardzo 
zaawansowane próby nad wieloma nowymi rodzajami pojazdów latających. Jest to zresztą jeszcze 
zimnowojenna tradycja tego kraju, który na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat zadziwił świat 
niejedną konstrukcją lotniczą, tworzoną w ramach tzw. Czarnych Projektów. Istnienie wielu z tych 
maszyn było utajniane do tego stopnia, że o pracach nad nimi, nie wiedział nawet Kongres. Czy 
zatem Trójkątne UFO nad Belgią były takimi właśnie Czarnymi Samolotem?

5

Niewidzialny dla radaru samolot bombowy B-2.

Począwszy od końca lat osiemdziesiątych w fachowych czasopismach lotniczych co jakiś czas 

rozważana była kwestia opracowywania przez CIA i USAF nowego super tajnego hipersonicznego

samolotu   szpiegowskiego   –   tzw.   projektu   AURORA.   Wypadki   z   Belgii   na   nowo   ożywiły   te 
dywagacje, tym bardziej, że z niepotwierdzonych źródeł wynikało, iż samolot ten miał posiadać 
zbliżony  do trójkątnego  – klinowaty kształt  i rozwijać prędkość między  5-7 Ma. Byłby zatem 
zdolny bez problemów uciec samolotom F-16.

background image

Komputerowa grafika hipotetycznej Aurory.

Jednak Aurora (jeśli oczywiście istnieje, gdyż oficjalnie USA nie przyznają się do posiadania 

takiej maszyny), jako samolot szpiegowski i w dodatku hipersoniczny, z całą pewnością nie jest w 
stanie poruszać się z tak skrajnie małymi prędkościami jak 50-60 km/h, nie wspominając już o 
zdolności   do   pozostawania   w   bezruchu.   Wręcz   przeciwnie,   jest   ona   stworzona   specjalnie,   do 
błyskawicznego dotarcia nad cel i powrotu. Dodatkowo, jest to jeden z najgłośniejszych samolotów 
na świecie, co podyktowane jest zastosowaniem w nim najprawdopodobniej silnika pulsacyjnego. 
Jego przelot na niskim pułapie (do 2500 metrów), powoduje odgłosy porównywane do głośnych 
eksplozji. Wszystko to zdecydowanie wyklucza tą hipotetyczną konstrukcję, jako potencjalnego 
sprawcę Fali Czarnych Trójkątów nad Belgią.

Jedną ze znamiennych cech obserwowanych nad Belgią UFO, była ich ogromna manewrowość i 

zdolność do zawisu. Z danych radarowych wynikało, że przynajmniej jeden raz obiekt wykonał 
(zarejestrowany  na radarze) manewr z przeciążeniem  około 41G. Z kolei jak podkreślają – H. 
Lammer i O. Sidla:

„Ten, kto sterował niezwykłym trójkątem, zachowywał się jak prawdziwy as powietrzny. W 

mistrzowski sposób wykonywał wszelkie uniki znane z podręcznika pilotażu. (...) Jednak ostatni 
manewr z pewnością nie pochodził z żadnego podręcznika – w ciągu niecałej sekundy obiekt 
przyspieszył do blisko 1800 km/h, zniżył pułap lotu z 3.000 do 1700 metrów i niespodziewanie 
zatrzymał się w miejscu”.

Najzwrotniejsze   samoloty   są   w   stanie   wykonywać   manewry   do   9G,   a   podyktowane   jest   to 

odpornością ludzkiego organizmu

7

. Jeżeli zatem widziane nad Belgią UFO, były super tajnymi 

samolotami wojskowymi, to mogły to być jedynie samoloty bezzałogowe – BPL

8

.

Jakkolwiek istnieje możliwość, że w USA opracowano trójkątny, niesamowicie zwrotny i szybki 

samolot bezzałogowy

9

, który mógłby z powodzeniem wymanewrować myśliwce F-16, to istnieje 

przynajmniej kilka powodów, dla których hipoteza, o takim wytłumaczeniu Fali UFO nad Belgią 
jest nie do przyjęcia.

background image

Projekt samolotu A-12 Avenger II.

Po pierwsze, samoloty  takie  wyposażone w obojętnie  jak zaawansowany napęd: odrzutowy, 

pulsacyjny  czy  strumieniowy,  w trakcie  swojego  lotu byłyby  bardzo dobrze  słyszalne.  Jak zaś 
podkreśla prof. John van Waterschoot:

„Pomimo wielkiej szybkości i niejednokrotnego przekroczenia bariery dźwięku, nie słyszano 

żadnego gromu dźwiękowego (typowego, dla samolotu, który przekracza prędkość dźwięku – 
przyp. BR). Nie ma dla tego żadnego wytłumaczenia”.

Po   drugie   maszyny   takie   były   zapewne   aparatami   szpiegowskimi.   Dlaczego   w   takim   razie 

zachowywały się w sposób tak zwracający na siebie uwagę? Czarne Trójkąty były intensywnie 
oświetlone i często latały na bardzo niskim pułapie, nieraz przez długi okres czasu (czasem do 1,5 
godziny) pozostając w tym samym rejonie. Gdyby zatem wykonywały one jakieś tajne misje, to z 
pewnością robiłyby to bardziej dyskretnie. Poza tym, kilkakrotnie obserwowano dwa lub więcej 
owych obiektów, a przecież samoloty szpiegowskie nie latają parami.

Jednak   najważniejszym   faktem,   który   wyklucza   tego   typu   militarne   wyjaśnienie   belgijskich 

wydarzeń, jest obszar na jakim były obserwowane Czarne Trójkąty, a którym był często (jak np. w 
przypadku nocy 30-31 marca 1990) teren bardzo zaludniony. Prowadzenie nad takim obszarem 
ćwiczeń wojskowych, w dodatku przez obce państwo (pojazdy te z pewnością nie były produkcji 
Belgijskiej),   jest   niemożliwe   do   przyjęcia   zarówno   ze   względów   politycznych,   jak   i   czysto 
militarnych. Amerykanie swoje najnowsze technologie otaczają największą tajemnicą, testując na 
odludnych   terenach,   jak   słynna   Strefa   51.   Jak   można   przeczytać   w   książce   „Niewidzialne 
samoloty”:

„Do 1989 r., w celu zachowania tajemnicy, samoloty F-117 latały wyłącznie nocą w ściśle 

określonej przestrzeni powietrznej w rejonie bazy lotniczej Nellis, nad pustynią Nevada”.

W dodatku, radary potwierdziły, że w trakcie pamiętnej pogoni dwóch F-16 za UFO, ten ostatni 

schodził na bardzo niski pułap. „Ledwie jednak obiekt znalazł się na celowniku, UFO gwałtownie 
opadło w kierunku ziemi i znikło wśród świateł leżącego w dole miasta”. Gdyby nawet gonionym 
obiektem  był jakiś  super  tajny  amerykański  samolot  wojskowy, to pomijając  już  wiele  innych 
faktów, na pewno nie zapędzałby się tak nisko nad zabudowany, cywilny i gęsto zaludniony teren!

Jak podkreśla Nick Pope: „Technologia doświadczalna wyprzedza o co najmniej dziesięć lat 

technologię   znaną   szerokim   rzeszom   ludzi.   Ale   prototypy   nie   latają   nad   głowami   zdumionych 
przechodniów. Testy prowadzi się na zamkniętych poligonach, tak więc to, co ludzie brali za UFO, 
nie było naszym dziełem”. Również Faktor X zauważa, iż: „(...) wydaje się nieprawdopodobne, by 
ktokolwiek prowadził ściśle tajne testy w pogodną noc nad gęsto zaludnionym obszarem”.

Jest to niemożliwe nie tylko ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa ludzi, a przede wszystkim 

background image

(niestety), ze względu na ogromne ryzyko utraty ściśle tajnej maszyny. Gdyby Amerykanie chcieli 
sprawdzić możliwości swojego nowego samolotu, w konfrontacji z myśliwcami F-16, to zrobiliby 
to na terenie jednej ze swoich tajnych baz, a nie nad miastami Belgii! Poza tym, czy supertajny 
samolot latałby nad różnymi belgijskimi miejscowościami i świecił po ziemi snopami światła?

Stosunek Wojska i Nauki

Najważniejszym wydarzeniem z całej Fali Czarnych Trójkątów nad Belgią był opisywany już 

bezowocny pościg za UFO dwóch myśliwców F-16. Jak podaje Faktor X:

„Zdarzenie   z   30   marca   odbiło   się   szerokim   echem   w   kręgach   wojskowych,   okazało   się 

bowiem wówczas, że niezwykle drogi w utrzymaniu „parasol ochronny”, oparty na systemie 
radarów i nowoczesnych myśliwców, jest po prostu nieszczelny”.

Ponieważ wypadków tych nie można było tak łatwo zlekceważyć (a może również i nie chciano 

tego zrobić!), doszło do sytuacji bezprecedensowej. Oto były pomocnik Szefa Sztabu Belgijskich 
Sił   Powietrznych   –   Generał-Major   Wilfried   de   Brouwer,   potwierdził   publicznie   wielkie 
zakłopotanie Armii Belgijskiej, wobec fali UFO nad tym krajem, mówiąc:

„Nawet jeśli przyjmiemy, że na razie nie ma żadnego zagrożenia, trzeba przyznać, że w ciągu 

ostatnich szesnastu miesięcy mieliśmy do czynienia z naprawdę niezwykłym zjawiskiem”.

Ważnym   uzupełnieniem   tego   stwierdzenia,   jest   inna   wypowiedź   generała   Wilfrieda   de 

Brouwera, podczas wywiadu udzielonego niemieckiemu reporterowi Horstenowi Garbe. Na jego 
pytanie   o   ewentualne   wojskowe   pochodzenie   widzianych   maszyn   gen.   Wilfried   de   Brouwer 
powiedział:

„Z pewnością nie były to ćwiczenia wojskowe. Zachowanie tych obiektów wykracza poza 

nasze możliwości. Jeśli  mówię nasze możliwości,  mam  na myśli  fakt, że przede wszystkim 
obiekt   latający   pewnych   rozmiarów   nie   może   trwać   zawieszony   na   małej   wysokości   i   nie 
wydawać żadnego dźwięku. O ile mi wiadomo, w prawie żadnym przypadku nie słychać było 
jakichkolwiek   odgłosów   silnika.   Po   drugie   zaobserwowane   prędkości   są   poza   wszelkimi 
znanymi osiągami. Na pewno nie były to więc testy wojskowe”.

Podobną   opinię   odnośnie   tych   wydarzeń   wyraził   Sekretariat   Sztabu   Belgijskich   Sił 

Powietrznych w specjalnym dokumencie: „Report on the observation of UFOs during the night of 
march 30-31, 1990” („Raport w sprawie obserwacji UFO w nocy z 30 na 31 marca 1990 roku”), 
napisanym   przez   Majora   Lambrechtsa.   Wagę   i   niezwykłość   tego   raportu,   podkreślił   John   van 
Waterschoot pisząc: „Jest to jedyny wojskowy dokument o UFO na świecie, jaki był kiedykolwiek 
przekazany  opinii  publicznej  w  całości  (...)”. Słowa te  pochodzą  z jego książki  pt.  „UFO  nad 
Belgią”, która jest podobnie jak raport Majora Lambrechtsa, dokumentem unikalnym. Oto bowiem 
profesor ekonomii i matematyki na Uniwersytecie w Leuven, nie tylko poświęca kwestii UFO całą 
książkę (co jest rzadko spotykane w kręgach naukowych), ale również dowodzi w niej, iż Fali 
Czarnych   Trójkątów   nad   Belgią,   nie   sposób  praktycznie   wyjaśnić   na   gruncie   znanej   nam   dziś 
wiedzy akademickiej. Książka ta, jest tym wiarygodniejsza, że wstęp do niej napisany jest przez 
wspomnianego   wyżej   Generała-Majora   Wilfrieda   De   Brouwera   oraz   Marka   Eyskensa,   byłego 
ministra Belgii i profesora ekonomii na Uniwersytecie w Leuven!

We wstępie tym Generał-Major Wilfried De Brouwer napisał m. in.:

background image

„Belgijska fala UFO była jedynym w swoim rodzaju zdarzeniem. Dużo z obserwacji było 

sensacyjnych i nie udało się ich do teraz wyjaśnić”.

Poza tym, Generał podkreśla swój stosunek do hipotez związanych z samolotami F-117, pisząc:

„Jest to łatwe do rozstrzygnięcia jako błędne: po pierwsze, nie były wydane żadne zezwolenia 

na aktywność nad Belgijską przestrzenią powietrzną, a po drugie, na jakiej podstawie te rzekome 
Stealthy mogłyby latać z prędkością 60 km/h, później zwiększaną do niewiarygodnych szybkości 
bez wydawania przy tym żadnego głośnego dźwięku!”

Do Fali Czarnych Trójkątów nad Belgią wielokrotnie publicznie ustosunkowywał się również 

inny   naukowiec  –  profesor  fizyki  na  Uniwersytecie  Katolickim  w   Louvain-la-Neuve   i  członek 
SOBEPS – Auguste Meesen. Oto jedna z jego wypowiedzi:

„Zjawiska o których mowa, są w istocie nadzwyczajne i nie możemy wytłumaczyć ich za 

pomocą   naszego   dotychczasowego   zasobu   wiedzy.   (...)   tego   co   tu   się   zdarzyło,   nie   można 
odłożyć   na   bok.   Relacji   nie   da   się   wyjaśnić   zjawiskami   meteorologicznymi,   nie   można 
twierdzić, że to tajna broń, ani jakieś zwykłe obiekty latające”.

Właśnie   ta   bezprecedensowa   postawa   naukowców   i   Belgijskich   Sił   Powietrznych,   jest 

szczególnie istotna do podkreślenia. Jak by tego było mało, zajścia w Belgii stanowią praktycznie 
pierwszy   przypadek   w   historii   ufologii   gdy   naukowcy   i   organy   wojskowe   jakiegoś   państwa 
współpracowały   na   szczeblu   oficjalnym   z   prywatnymi   organizacjami   ufologicznymi.   Fakt   ten 
podkreślają H. Lammer i O. Sidla, pisząc:

„Podczas fali obserwacji w 1989 roku belgijskie lotnictwo ściśle współpracowało z ufologami 

z organizacji SOBES, aby dokładnie przeanalizować tysiące meldunków, jakie poczyniono w 
przeciągu kilku miesięcy”.

Luc Burgin dodaje natomiast, że:

„Belgijski minister obrony osobiście dopilnował, aby relacje pilotów i zapisy radarowe nie 

powędrowały jak zwykle do wojskowych szaf pancernych, lecz do SOBEBS, gdzie eksperci 
poklasyfikowali je i opracowali”.

Jak z kolei stwierdził szef SOBEPS – Michel Bougard:

„Od   dawna   czekaliśmy   na   takie   wydarzenie,   a   kiedy   nastąpiło,   utonęliśmy   prawie   w 

ogromnej liczbie relacji”.

Potwierdzeniem tej współpracy jest fakt, iż 11 lipca 1990 roku, odbyła się konferencja prasowa, 

zorganizowana wspólnie właśnie przez przedstawicieli Belgijskich Sił Powietrznych i ufologów z 
SOBEPS.   W   wyniku   wcześniejszej   współpracy   w   opracowywaniu   i   badaniu   setek   raportów 
składających się na całą Falę Czarnych Trójkątów nad Belgią, wojsko mogło oficjalnie potwierdzić, 
że  nie  jest  w   stanie  wyjaśnić  tych  zdarzeń   w  naturalny  sposób, a  technologiczne   pochodzenie 
obiektów   pozostaje   nieznane.   Wykluczono   również,   aby   pojazdy   obserwowane   nad   Belgią 
stanowiły nawet najbardziej zaawansowaną technologię stworzoną przez człowieka!

background image

Wnioski

Fala Czarnych Trójkątów nad Belgią, jest zdarzeniem niezwykłym, z kilku względów:

Po pierwsze jest ona bardzo dobrze udokumentowana. Ufolodzy z SOBEPS posiadają 
setki raportów od naocznych świadków (w tym wielu żandarmów i wojskowych), które w 
większości pokrywają się ze sobą, zarówno co do kształtu opisywanych obiektów, ich 
wielkości, koloru i ilości świateł, oraz zachowania.

Po drugie, obecność i trudne do wytłumaczenia manewry obiektów zostały poparte przez 
dane z radarów wojskowych (jeden należący do NATO) i cywilnych, oraz bezskutecznie 
goniących jej dwóch myśliwców F-16.

Po trzecie,  w badania nad wydarzeniami  zaangażowali  się bardzo poważni naukowcy 
(prof. Auguste Meesen, prof. John van Waterschoot, prof. Mark Eyskens) i Belgijskie Siły 
Powietrzne,   wyrażając   po   raz   pierwszy   w   historii   badań   nad   UFO   oficjalnie   opinię, 
przychylającą się do nieziemskiego pochodzenia fenomenu.

Po czwarte, Fala Czarnych Trójkątów nad Belgią, stanowiła jak dotąd bezprecedensowy 
przykład,   oficjalnej   współpracy   wojska   i   naukowców   z   organizacjami   ufologicznymi. 
Warto w tym miejscu dodać, że to Belgijskie Siły Powietrzne, czując swoją bezsilność w 
konfrontacji   z   zaistniałymi   wydarzeniami,   same   zwróciły   się   o   pomoc   do   organizacji 
SEBEPS, udostępniając jej wszelkie potrzebne dane i raporty.

Na zakończenie można jeszcze dodać niezwykle istotny fakt, a mianowicie, że Fala Czarnych 

Trójkątów nad Belgią dobitnie obaliła stary mit o socjologicznym podłożu falowego występowania 
UFO.

Kończąc zaś  cały ten artykuł, jeszcze raz wypada zacytować  byłego Zastępcę  Szefa Sztabu 

Belgijskich Sił Powietrznych – Generała-Majora Wilfrieda De Brouwera, który stwierdził:

„Fala   UFO   nad   Belgią   od   1989   do   1991   roku   była   i   jest   zagadką,   która   pozostała 

niewyjaśniona”.

 Przypisy:

1. SOBEPS   (Societe   Belge   des   Phenomenes   Spatiaux)   –   prywatna   organizacja   ufologiczna 

działającą na terenie Belgii.

2. Jest to radar należący do sieci radarów NATO.

3. Samolot F-117 oblatany został 18 lipca 1981 roku, zaś B-2 Spirit oblatano 17 lipca 1989 roku.

4. Zdjęcia   samolotu   F-117,   pokazano   publicznie   pierwszy   raz   10   listopada   1988   roku,   zaś 

fragmenty filmu ukazującego go w locie pod koniec 1989 roku, a zatem przed wydarzeniami 
jakie miały miejsce w nocy z 30 na 31 marca w Belgii. Publiczna prezentacja bombowca B-2 
odbyła się 22 listopada 1988 roku.

5. Czarne Samoloty, jest to umowne pojęcie określające samoloty, konstruowane i testowane z 

zachowaniem   największej   tajemnicy.   Pieniądze   na   ich   badania   pochodzą   z   tzw.   Czarnego 
Budżetu,   czyli   nie   podlegają   kontroli   Kongresu   Stanów   Zjednoczonych.   Przykładami   takich 
maszyn są samoloty: U-2, SR-71, F-117, B-2, a obecnie Aurora. Większość z nich testowana 
była w słynnej Strefie 51.

6. Samoloty hipersoniczne, są to samoloty latające z prędkościami przewyższającymi pięciokrotną 

prędkość dźwięku, czyli powyżej 5 Ma.

7. Nawet w najnowszych samolotach, mimo zastosowania specjalnych skafandrów, piloci nie są w 

stanie wytrzymać przeciążeń większych niż 9G. Powyżej tej wartości następuje na tyle duży 

background image

spadek ciśnienia krwi w ich mózgach, że konsekwencją jest utrata przytomności i co za tym 
idzie kontroli nad samolotem.

8. BPL – Bezpilotowe Statki Latające

9. Być   może   powstał   on   na   bazie   zaniechanego   na   początku   lat   dziewięćdziesiątych   projektu 

samolotu A-12 Avenger.

Autor: Bartosz Rdułtowski
Magazyn „UFO”, nr 3, 2001