background image

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu 

Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej 

 

 

 

 

 

Katarzyna Chlewińska 

 

 

Metoda terenowa w antropologii 

Ujęcie krytyczne 

 

 

 

Praca licencjacka napisana 

pod opieką naukową 

dra Przemysława Hincy 

 

 

Poznań 2007 

background image

 

 

 

 

OŚWIADCZENIE 

 

 

Ja,  niżej  podpisana  Katarzyna  Chlewińska,  studentka Instytutu Etnologii i 

Antropologii Kulturowej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, 

oświadczam, że przedkładaną pracę licencjacką pod tytułem:  Metoda terenowa w 
antropologii.  Ujęcie  krytyczne
, napisałam  samodzielnie.  Oznacza  to,  że  przy 
pisaniu pracy, poza niezbędnymi konsultacjami, nie korzystałam z pomocy innych 
osób, a w szczególności nie zlecałam opracowania rozprawy lub jej części innym 

osobom

. Jednocześnie przyjmuję do wiadomości, że gdyby powyższe oświadczenie 

okazało się nieprawdziwe, decyzja o przyznaniu mi dyplomu zostanie cofnięta. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

 

SPIS TREŚCI 

 

 

WPROWADZENIE ……………………………………………………………………… 4 

ROZDZIAŁ 1: CZYM JEST METODA TERENOWA ?..………………………………. 7 

1.1.  Definicja (definicje) ………………………………………………………………… 7 

1.2.  Zarys historii metody ……………………………………………………………… 10 

1.3.  Charakterystyka elementów metody ………………………………………………. 14 

1.3.1. 

Obserwacja uczestnicząca …………………………………………………. 14 

1.3.2.  Wywiad ……………………………………………………………………. 16 

1.3.3.  Ankieta …………………………………………………………………….. 18 

ROZDZIAŁ 2: ASPEKTY FORMALNE METODY BADAŃ TERENOWYCH ….….. 20 

2.1. 

Ile jest uczestnictwa w obserwacji uczestniczącej? ……………………………….. 20 

2.2.  Notatki terenowe ………………………………………………………………...… 26 

2.3.  Informatorzy ………………………………………………………………………. 30 

ROZDZIAŁ 3: ASPEKTY POZAFORMALNE METODY BADAŃ TERENOWYCH  35 

3.1. 

Badacz a Obcość …………………………………………………………………... 36 

3.2.  Badacz i Inny (teren jako relacje) …………………………………………………. 40 

3.3. 

Badacz sam ze sobą…………………………………………………………….….. 44 

ZAKOŃCZENIE ……………………………………………………………………...… 48 

BIBLIOGRAFIA …………………………………………………………………..….… 51 

 

 

 

 

background image

 

 

 

WPROWADZENIE 

 

 

O

d  początku  tworzenia  tej  pracy  podstawowym  dla  mnie  problemem  był  wybór 

obszaru, 

mającego być przedmiotem analizy i zogniskowanie uwagi na jednym punkcie w 

sposób,  który  może  być  nazwany  rzetelnym.  Związane jest to  ze  specyfiką  antropologii 

kulturowej

1

  – 

przedmiotu  jej  badań,  narzędzi  i  metod  oraz  nieustającymi  refleksjami, 

dyskusjami  i  polemikami  na  jej  temat,  którą  uprawiali  i  uprawiają  nadal  niekiedy 

najwybitniejsi jej przedstawiciele (zob. m.in. C. Geertz, A. Kuper,  J.  Clifford,  V. 

Crapanzano, G. 

Marcus i wielu, wielu innych). Z obfitości teorii, kultur, zagadnień i pytań 

bez  odpowiedzi  trudno  wybrać  jedną  rzecz  –  świat  (antropologii)  jest  po  prostu 
przebogaty. Dlatego też postanowiłam skupić się na podstawach, chociaż to określenie też 

nie jest jednoznaczne. 

 

Od schyłku lat 60-tych nie ustają spory na temat tego, czym jest antropologia, a co 

za tym idzie –  jakie 

są  jej podstawy; czy antropologia to doświadczanie świata,  czy też 

„tylko”  refleksja na

d nim bez doświadczania

2

; co badają antropologowie, jak powinni to 

robić  i  jak  przekazywać  wyniki  swoich  badań  (a  także:  jak  uczyć  nowych  adeptów 
antropologii,  co  jest  moim  zdaniem  tematem  bardzo  ważnym  i  równie  zaniedbanym, 

przynajmniej w naszym kraju)  –  jednym 

słowem  zamieszanie

3

. Z

względu  na  stan 

dyscypliny

, głównie w Polsce

4

, najbardziej interesującym dla mnie (przynajmniej w chwili 

obecnej) 

obszarem  analizy  są  krytyczne  rozważania  nad  antropologią,  jej  istotą, 

                                                 

1

 

Już w tym miejscu zaczynają się dla mnie wątpliwości choćby tego rodzaju, że nadal nie mam pewności 

czy  właściwszą  nazwą  nie  byłaby  etnologia;  jednak  ze  względu  na  obszar  będący  przedmiotem  tej  pracy 

pozostanę  przy  nazwie  „antropologia”.  Naturę  moich  wątpliwości  dobrze  ilustruje  artykuł  A.  Posern–

Zielińskiego (1995). 

2

 

Postmodernistyczne  refleksje  wprowadziły  bardzo  wiele  nowych  wątków  do  dyskusji  o  tożsamości 

zawodowej  etnologów/antropologów  i  sensowności  przeprowadzania  badań.  Ale  dwuznaczności  zaczynają 

się już w momencie przypomnienia faktu, że J. Frazer, „ojciec etnologii”, stworzył swoje kanoniczne dzieło 
w gabinecie. 

3

 

Nie  ma  w  tej  pracy  miejsca  na  głębokie  rozważania  nad  stanem  antropologii  światowej  i  polskiej,  nad 

paradygmatami, ośrodkami i nurtami, ale są one jej koniecznym zapleczem. 

4

 

Zob. artykuł K. Kaniowskiej (1995), który moim zdaniem niewiele utracił ze swojej aktualności pomimo 

upływu dziesięciolecia. 

background image

 

przyszłością  i  kierunkami  rozwoju.  Nie wybrałam  żadnego  specyficznego  problemu  (w 
sensie konkretnej społeczności na przykład czy też specyficznego zagadnienia z zakresu 
religii czy tożsamości) – w obliczu moich wątpliwości dotyczących zasadności uprawiania 

antropologii 

i  jej  kształtu  postanowiłam  poddać  analizie  metodę  badawczą  antropologii, 

według  niektórych  będącą  jedynym  prawdziwym  jej  wyróżnikiem i podstawowym 

elementem antropologicznej 

tożsamości (Posern-Zieliński 2005: 68). 

 Metoda 

badań  terenowych  w antropologii,  zwana  także  metodą  etnograficzną  jest 

przedmiotem  mojego  zainteresowania  w  tej  pracy,  a  cel  główny  to ukazanie jej  założeń 
(modelu)  oraz  uwarunkowań  jego  realizacji w praktyce w aspekcie  „formalnym”  i 

„pozaformalnym”.  

W rozdziale pierwszym przedstawiam definicje metody terenowej oraz jej miejsce w 

funkcjonowaniu dyscypliny; krótki rys historyczny – przemiany metody i jej postrzegania 

oraz 

charakterystykę  składających  się  na  nią  elementów.  Rozdział  drugi  podejmuje 

problematykę  charakterystyki  „formalnych”  aspektów metody terenowej, nazwanych tak 

przeze mnie 

dla  określenia  tych  części  składowych  procesu  badawczego  w  pracy 

antropologa

,  które  odnoszą  się  do  realizacji  ogólnych  wytycznych  dotyczących  technik 

jego przeprowadzania, tj. 

obserwacji uczestniczącej, notatek terenowych oraz wywiadów z 

informatorami (osobami, 

które są pośrednikiem między antropologiem a „rzeczywistością” 

badaną).  Natomiast  rozdział  trzeci  pracy  porusza kwestie nazwane  aspektami 

„pozaformalnymi” 

z  tego  względu,  że  związane  są  z  osobą  badacza  (jedną  z  głównych 

przyczyn napisania tej pracy jest prosta, aczkolwiek nie dla wszystkich oczywista 

konstatacja, że badacz-antropolog to przede wszystkim osoba, istota ludzka uwikłana nie 
tylko  w  kontekst  kulturowy,  ale  także  indywidualno-autobiograficzny

5

).  Ten element 

badań jest bardzo trudny do przekazania w procesie nauczania antropologii i jednocześnie 

fundamentalny dla jej metody badawczej. 

Rozdział ten obejmuje kwestie interakcyjności i 

relacyjności  w  doświadczeniu badacza,  reakcje  antropologa  na  szeroko  pojętą  obcość 

(ni

erzadko egzotyczną, ale nie jest to warunek konieczny), czyli „szok kulturowy”

6

  oraz 

refleksje nad „auto-

trudnościami”  osoby badacza w sytuacji badania, czyli zjawiskami 

wynikającymi  w  prostej  linii  z  bycia  człowiekiem.  W zakończeniu  zawieram  wnioski 

dotyc

zące: ograniczeń metody terenowej („czynnik ludzki”) i jej modelowego charakteru, 

                                                 

5

 

A ten sposób patrzenia związany jest u mnie z przeświadczeniem o dominującej pozycji przesłanek natury 

psychologicznej w analizie i interpretacji większości fenomenów związanych z homo sapiens sapiens: to, że 

studiuję psychologię wydatnie wpływa na mój sposób patrzenia na antropologię i ta praca jest tego patrzenia 
efektem. 

6

 Definicja tego zjawiska 

wraz z komentarzem znajduje się w rozdziale trzecim. 

background image

 

kontekstów  stosowania  tej metody oraz tekstu  etnograficznego  jako  ostatecznego 

„produktu” badań terenowych. 

Omówienie podstawowych terminów, które zazwyczaj ma miejsce we wst

ępie,  w 

niniejszej pracy jest zbyteczne, gdyż to właśnie terminy i ich konotacje stanowią istotną 
część  wywodu.  Praca ta   jest  przede wszystkim  owocem  wielu  rozmów,  prowadzanych 

zarówno z badaczami-praktykami, jak  i  studentami  antropologii, 

dotyczących  natury 

antropologicznego poznania i realizacji technik badawczych w praktyce terenowej, które 

są  nieodłączną  częścią  studiowania  antropologii  (przynajmniej  w  niektórych  kręgach); 
przyjęty przeze mnie punkt widzenia powstał z połączenia perspektywy antropologicznej i 

psychologicznej. 

Nie  mogłaby  ona  powstać  bez  niezwykle  inspirujących  refleksji  dr 

Agnieszki Chwieduk z IEiAK U

AM, która wskazała mi kierunek myślenia o antropologii 

jako realnie 

działającej  dyscyplinie,  za  co  chciałabym  jej  w tym miejscu serdecznie 

podziękować. 

Podstawy  źródłowe  to  różnego  rodzaju  literatura  metodologiczna  (w  szerokim 

znaczeniu  tego  pojęcia)  i  krytyczna  oraz  szereg  artykułów  z  zagranicznych  czasopism 

antropologicznych. 

Z  publikacji  dostępnych  w  naszym  kraju  najbardziej  odkrywczymi i 

cennymi dla mnie źródłem okazały się opracowania autorstwa Jamesa Clifforda, którego 

teksty 

były idealnym punktem wyjścia do rozważań o naturze metody terenowej, a jego 

erudycja i wnikliwość czyniły jego prace niezrównanie interesującymi. Ze względu na to, 
że część wykorzystanej literatury to opracowania anglojęzyczne, cytowane z nich większe 
fragmenty  tekstu  opatrzone  są  przypisami  zawierającymi  oryginalne  cytaty;  polskie 
tłumaczeni  mojego  autorstwa  przyczyniają  się  do  większej  przejrzystości  pracy,  ale  ze 
względu  na  niedoskonałą  znajomość  angielskiego  obecność  oryginalnych  fragmentów 
uznaję  za  konieczną.  W  przypadku  krótszych  fragmentów  w  głównym  tekście  (długości 
nie przekraczającej jednego zdania) oryginalne cytaty nie zostały umieszczone. do których 

uz

yskałam  dostęp  dzięki  pobytowi  w  Lund  w  Szwecji  podczas  stypendium  Sokrates-

Erasmus. Bez tego 

doświadczenia duża część niezbędnej do powstania tego opracowania 

literatury  nie  byłaby  dla  mnie  dostępna,  a  wiele  refleksji  nie  mogłoby  powstać  bez 

konfrontacji  z  odmiennym  sposobem uprawiania dyscypliny i, co chyba bardziej istotne, 

bez konfrontacji z obcą kulturową rzeczywistością, która dała mi niejakie wyobrażenie o 
obcości i relacjach z nią. Nie przeprowadzałam jeszcze własnych badań terenowych, a to 

opracowa

nie stanowi między innymi pretekst do tego, abym ja mogła rozważyć, czy mogę 

i chcę spotkać się z Innym. 

 

background image

 

 

 

ROZDZIAŁ 1 

Czym jest metoda terenowa? 

 

 

Forma  pytająca  może  dziwić,  ale  definiowanie  pojęć  podstawowych  nie  jest  takie 

proste  i  oczywiste,  jak  mogłoby  się  wydawać.  W  rozdziale  pierwszym  postaram  się 
zrekonstruować definicję metody terenowej w antropologii. 

 

 

1.1.  Definicja (definicje) 

 

 

Otwierając  Słownik  etnologiczny  (Staszczak 1987) nie znajdziemy  hasła  „metoda 

terenowa”, co  jest co najmniej 

zastanawiające,  jeśli  przyjmie  się,  że  wyróżnikiem 

tożsamości i specyfiką antropologii jest ta właśnie metoda

7

. Oczyw

iście biorę pod uwagę 

fakt,  że  nie jest  to  wydawnictwo  nowe.  Informacje  na  temat  tej  metody  zawiera  hasło 

„metoda funkcjonalna”  (Paluch 1987: 233-236): 

według  niego  metoda terenowa to 

techniczny aspekt metody funkcjonalnej

,  polegający  na  intensywnych badaniach 

terenowych, których koncepcja 

ma być  głównym osiągnięciem B. Malinowskiego; to za 

jego  sprawą  idea  systematycznych  empirycznych  badań  terenowych zyskała  swój  status 
jako  standardowego  postępowania  badawczego  w  antropologii.  Paluch  (1987: 234-235) 

podaje  (za Malinowskim) 

elementy  składowe  postępowania badawczego tej metody: 

stosowanie  różnych  procedur  i  technik  badawczych,  tj.  zróżnicowane  formy  wywiadu i 
obserwacji oraz wykorzystanie dokumentów i genealogii; znajomość języka „tubylczego” 
umożliwiająca poznanie „tubylczego punktu widzenia” poprzez zamieszkiwanie w badanej 
społeczności  i  uczestniczenie  w  życiu  jej  członków.  Rezultatem  takich  badań  jest 
                                                 

7

 

A jest to jedno z założeń podstawowych mojej pracy, poczynione m.in. za A. Posern-Zielińskim (2005: 68), 

bez  którego  wszelkie  dociekania  w  niej  poczynione  byłyby  jałowe.  W  moim  mniemaniu  antropologia  ma 

rację bytu pośród nauk społecznych/humanistycznych jedynie dysponując spójną i charakterystyczną metodą 

badania, tj. właśnie metodą terenową. Zob. też: Clifford 2004: 77. 

background image

 

monografia  terenowa,  czyli  opis  badanego  ludu/społeczności.  Od czasów  Bronisława 
Malinowskiego  udoskonalona  i  sformalizowana  metoda  badań  terenowych  przyjęła  się 
jako kanon postępowania badawczego w różnych orientacjach teoretycznych antropologii.  

Dla porównania 

Słownik  pojęć  współczesnych  podaje,  że  „badania  terenowe”  to 

„metoda  uzyskiwania  informacji  na  temat  jakiegoś  konkretnego  społeczeństwa  za 
pośrednictwem  bezpośredniej  intensywnej  obserwacji  na  miejscu  lub  tzw.  obserwacji 
uczestniczącej.  Stały  się  podstawowe  dla  antropologii  społecznej,  są  jej  wyróżnikiem. 
Badania  terenowe  to  dla  antropologa  coś  w  rodzaju  obrzędu  przejścia  do  tej  dyscypliny 

naukowej” (Grimshaw 1999: 43).  

Porównania tych dwóch wydawnictw 

dokonałam głównie po to, aby ukazać pewien 

paradoks: w zbiorowym, nie 

antropologicznym  dziele  znajduje  się  bardziej  konkretna  i 

adekwatna  (w  moim  mniemaniu)  charakterystyka  podstawowego  narzędzia  antropologii 
niż w specjalistycznym wydawnictwie; nawet fakt „różnicy wieku” tych słowników (ponad 

dziesi

ęć  lat)  nie  jest  wystarczającym  powodem  do  tłumaczeń  takiego  stanu  rzeczy.  Nie 

chce  tu  krytykować  autorów  słownika,  mam  wzgląd  na  różnorodne  okolicznościowe i 

historyczne konotacje – 

to  porównanie  pokazuje  moim  zdaniem  potrzebę  (re)definicji 

podstawowych p

ojęć i filarów dyscypliny w naszej rodzimej antropologii. 

W

racając  do  definiowania:  metoda  terenowa  stosowana  w  antropologii  to,  według 

kolejnego  zbiorowego  opracowania  z  dziedziny  nauk  społecznych,  jakościowa  metoda 

uzyskiwania danych na temat  grup  (etnicznych, subkulturowych, lokalnych itp.)  i 

społeczności,  która  umożliwia  „uzyskanie  tzw.  opisu  etnograficznego”;  głównymi 
procedurami  stosowanymi  w  jej  przebiegu  są:  obserwacja  uczestnicząca,  wywiad 
pogłębiony, a także „ankieta wspomagana dokumentacją audiowizualną”. Według Posern-
Zielińskiego:  „najefektywniejszym  typem  badań  etnologicznych  są  klasyczne, 
wielomiesięczne studia niewielkiej społeczności wymagające od badacza zamieszkania w 
jej obrębie, posługiwania się lokalnym językiem i prowadzenia trybu życia dostosowanego 

do miejscowych warunków” (2005: 67-68).  

Co wyłania się z tego zbioru określeń? Na pierwszy rzut oka dosyć konkretny zbiór 

atrybutów metody (poszczególne elementy zostaną omówione w dalszej części rozdziału) i 

jej  ogólna charakterystyka, al

e  po  bliższym  przyjrzeniu  się  obraz  ulega  zmianie.  Z 

przytoczonych  definicji  nie  wynika  jasno,  jak  wygląda  stosowanie  metody  terenowej  w 
praktyce.  Nie  do  końca  jasny  status  antropologii  jako  dziedziny  humanistyki  bierze  się 
właśnie  z  problemów  z  jej  metodą  –  przeciwstawne  dążenia  zwolenników  wariantu 
„twardego”  i  „miękkiego”  nauk  społecznych  powodują  niekończące  się  spory. 

background image

 

Propagowanie 

ścisłych  reguł  i  standaryzacji  procedur  oraz postulowanie wprowadzania 

elementów analizy ilościowej niejako odziera antropologię z jej podstawowego przesłania 
w  imię  obiektywizmu  i  naukowości.  Dochodzi do sytuacji, w której niektórzy 
socjologowie  prowadzą  głównie  badania  w  „terenie”,  stosując  metody tradycyjnie 
etnologiczne,  podczas  gdy  antropologowie  albo  rezygnują  z  „terenu”  w ogóle, albo 
wprowadzają metody socjologiczne w pogoni za scjentystycznym statusem swojej pracy.

8

 

Innym  problemem  jest  zmieniający  się  status  i  charakterystyka  „terenu”  w  ogóle, 

który w obliczu historyczno-

kulturowych  (mówiąc  najogólniej)  zmian  w  skali 

o

gólnoświatowej  przestaje  być  zamkniętą  przestrzenią,  oddaloną  od  akademickiej  bazy, 

stając się „wielomiejscową” hybrydą (Clifford 2004: 144). Antropolog aktywnie pracujący 
w terenie przemieszcza się często z miejsca na miejsce, korzysta z multimedialnych dróg 

dotarcia do swoich „obiektów”

9

 

i nie działa jak jego poprzednicy, w izolacji i oddaleniu, 

co  spowodowane  jest  między  innymi  takimi  prozaicznymi  względami  jak  ograniczone 

finansowanie projektów badawczych (Clifford 2004: 176-179).  

Następną kwestią jest to, że przytoczone powyżej definicje nie zawierają określenia 

ISTOTY  badań  terenowych  w  antropologii,  którą  jest  „intensywne przebywanie”  z 
przedmiotem  (podmiotem)  badań,  co  nie  musi  oznaczać  rozbijania  namiotu  na  środku 

wioski, 

wręcz  przeciwnie  –  często  może  być  sprowadzone  do  przejścia  na  drugą  stronę 

ulicy (Clifford 2004: 142). 

By posłużyć się przykładem: 

 

Tak jak rudzika uznaje się za bardziej typowy przykład ptaka niż pingwina i który tym samym 
pomaga zdefiniować pojęcie „ptaka”, tak też pewne  wzorcowe przypadki badań  terenowych 
zakotwiczają  heterogeniczne  doświadczenia.  ”Egzotyczne”  badania  terenowe  prowadzone  w 
sposób  ciągły  przynajmniej  przez  rok,  od  jakiegoś  już  czasu  do  chwili  obecnej  stanowią 
normę,  względem  której  ocenia  się  inne  praktyki.  Odmienne praktyki  badań 
międzykulturowych, odniesione do tego wzorca, wydają się mniej „prawdziwymi” badaniami 

terenowymi (Clifford 2004: 142). 

 

Z  tych  i  wielu  innych  powodów  antropologia  ma  pewne  problemy  z  autodefinicją 
własnych granic i metod oraz ustaleniem tożsamości, ale nie powinno to przybrać formy 
rezygnacji z badań na rzecz teoretycznych rozważań nad ich celowością (zob. Kaniowska 

1995: 289).  

                                                 

8

 

Ta  niepokojąca  moim  zdaniem  tendencja  jest  widoczna  przy  porównaniu  sposobów  pracy antropologów 

zachodnioeuropejskich i dużej części etnologów i antropologów w Polsce. 

9

 

Internet staje się coraz bardziej zasobnym źródłem wiedzy o fenomenach kultury i jej uczestnikach, zob. 

Wilson, Peterson 2002. 

background image

 

10 

Niniejsze rozważania mają na celu krytyczne rozpatrzenie różnych aspektów metody 

terenowej w antropologii, która nie jest ani jednoznaczna, ani jasno 

określona,  pomimo 

przytoczonych definicji; co 

jednak nie oznacza,  że należy ją na siłę unaukowić na wzór 

dyscyplin  przyrodniczych 

poprzez  wprowadzanie  elementów  mających  na  celu  podnieść 

jej wi

arygodność  w  kręgu  innych  nauk  czy  też  ujednolicić  odwołaniem  do  klasycznych 

kanonów. 

Wątpliwości jest wiele, jak zawsze przy ustalaniu podstaw. Dlatego przyda się 

ogólny rys historyczny.  

 

 

1.2.  Zarys historii metody 

 

Błędem byłoby stwierdzenie, że B. Malinowski stworzył metodę terenową, chociaż 

jako taki jest często postrzegany. B. Malinowski raczej nadał obserwacji uczestniczącej w 

„terenie”  status naukowej metody 

definiującej  antropologię  i  razem  z  M.  Mead i R. 

Radcliffe-Brownem 

stał  na  straży  jej  fundamentalnego  znaczenia dla snucia 

antropologicznych wniosków i teorii (Clifford 2000:34-35).  

Antropologia 

od  początku  swojego  istnienia  była  zdominowana  przez  gabinetową 

działalność  ojców  założycieli,  którzy  ewentualnie  korzystali  z  usług  „ludzi  na  miejscu” 
dostarczających  materiału  do teoretycznego opracowania. I  to  właśnie  „człowiek  na 

miejscu”, czyli misjonarz

, przyrodnik, podróżnik kupiec czy administrator kolonialny był 

znawcą „tubylców” i ich sposobu życia. Uczeni opuszczali akademię raczej w celu odbycia 

krótkiej inspekcji w ter

enie  lub  dołączali  do  ekspedycji  poszukujących  przedmiotów  do 

kolekcji muzealnych (Clifford 2004: 151-152).  

Jak podaje 

Słownik  Pojęć  Współczesnych  „punktem zwrotnym w rozwoju 

antropologii,  kiedy  odeszła  od  snucia  gabinetowych  spekulacji  (…)  stały  się  ekspedycje 
końca XIX w., a zwłaszcza (…) wyprawa do Cieśniny Torresa (…)”, którą zorganizował 
Franz Boas w 1899 roku, „nawiązano kontakt bezpośredni, twarzą w twarz, z badanymi 

ludami”  (Grimshaw 1999: 43)

.  Niepodważalnym  faktem  jest  stanowisko  F.  Boasa  (ojca 

a

merykańskiego odgałęzienia antropologii), który uznawał bezpośredni kontakt badacza z 

badanym ludem za podstawę dyscypliny, co widać wyraźnie nie tylko w jego pismach, ale 
również w spuściźnie następców mistrza (zob. Boas 1920: 314-316).

  

Przed nim wyróżniającymi się postaciami byli m.in. ojciec Lafitau, który spędził pięć 

lat na badaniach plemienia Mohawk, co zaowocowało doskonale swego czasu znaną pracą 

background image

 

11 

Moeurs des sauvages ameriquains 

wydaną  w  1724  roku,  która  przyniosła  mu  rozgłos  i 

szacunek w środwisku.

 

Nie można też pominąć F. H. Cushinga, dziewiętnastowiecznego 

badacza 

Indian Zuni, który tak bardzo wtopił się w rzeczywistość badanej społeczności, że 

stracił poważanie u kolegów naukowców: „Intuicyjne, przesadnie subiektywne rozumienie 

Indian Zuni przez 

Cushinga nie mogło przydać mu naukowego autorytetu”, nie miał więc 

naśladowców. W międzyczasie powstała jeszcze praca R. H. Codringtona The Melanesians 

z  1891  roku

,  która  „zadowala  się  uogólnieniami  na  niskim  poziomie  i  zgromadzeniem 

eklektycznego zbioru i

nformacji”,  zebranych  przez  autora  poprzez  bliską  współpracę  z 

„tubylcami”.  R. H. 

Codrington  wyraża  w  tej  pracy  świadomość  tego,  że  prawdziwa 

znajomość  danej  społeczności  możliwa  jest  jedynie poprzez  długotrwałe  badania,  nawet 
dziesięcioletnie  (!), a uczenie  się  egzotycznego  języka  i  rozumienie  obcego  świata  to 

bardzo skomplikowane i trudne zadania (Clifford 2000:  29-35). To pokolenie badaczy, 

poprzedzające  „profesjonalnych”  antropologów  stanowiło  etap  przejściowy  między 

gabinetem a terenem.  

Następnym  etapem  w  rozwoju  metody  badań  terenowych  w  antropologii  jest 

niewątpliwie  dzieło  i  życie  B.  Malinowskiego.  Dużo  można  o  nim  napisać,  jako  że 
niemałym osiągnięciem jest zostanie fundamentem brytyjskiej antropologii będąc biednym 
naukowcem z nieistniejącego kraju, ale ograniczę się tu jedynie do elementów związanych 

z tematem pracy. 

Malinowski  odbył  badania  terenowe,  które  stały  się  podstawą 

uformowania  kanonu  antropologicznego  postępowania  między  1914  a  1918  rokiem  w 
dużej  mierze  przymuszony  przez  historyczne  okoliczności:  planował  spędzić  na 

Antypodach  (Australia, Nowa Gwinea, Mailu, Wyspy Trobrianda)  dwa lata, ale wybuch 

wojny  światowej  uniemożliwił  mu  planowy  powrót  do  cywilizacji.  „Trudności  pracy 
naukowej podczas wojny zmusiły go do życia pomiędzy tubylcami, jak tubylec, posługując 
się ich językiem, a zatem dochodząc do kontaktu z nimi bliższego, niż gdyby prowadził 
swą pracę z małego jachtu lub z licznym personelem na dobrze wyposażonej wyprawie”, 

jak pisze redaktorka  dzienników  Malinowskiego  (Kubica 2002: 17). 

Można  więc 

powiedzieć, że w pewnym stopniu przypadek umożliwił taki a nie inny kierunek rozwoju 
metody badań terenowych.  

Charakterystyczne cechy metody rozwiniętej przez Malinowskiego to: 

a) 

status badacza terenowego w antropologii, który stał się dzięki pionierskim badaniom 

Malinowskiego 

specjalistą  od  badanej  społeczności/terenu  i  postacią  szanowaną  w 

środowisku;  badania  wymagały  kwalifikacji  i  „bohaterstwa”,  „zawodowy  etnograf 
był  wykształcony  w  zakresie  najnowszych  technik  analitycznych  i  naukowych 

background image

 

12 

sp

osobów  wyjaśniania”  ;  badacz  był  wyrafinowanym  relatywistą  przestrzegającym 

norm badań, czyli mieszkać w wiosce, znać narzecze „tubylców”, zgłębiać określone 
kulturowe zagadnienia przez „dość” długi czas; 

b) 

milczące  porozumienie  obowiązujące  pomiędzy  badaczami  naśladującymi 
Malinowskiego,  że  można  efektywnie  używać  „tubylczego”  języka  bez 
udoskonalania go; „ogólnie przyjęto, że wartościowe badania mogły być w praktyce 
przeprowadzone  w  oparciu  o  roczną  czy  dwuletnią  styczność  z  obcym  narzeczem 
(pomimo  że,  jak  to  sugerował  Lowie,  nikt  nie  uznałby  tłumaczenia  dzieł  Prousta 
opartego na takiej właśnie znajomości francuskiego)”; 

c) 

uznanie  dominującego  znaczenia  obserwacji,  wizualność  i  opisy  dokonane  przez 
wyszkolonego  naukowca  traktowane  były  jako  dużo  bardziej  rzetelne  niż 

wypowiedzi informatorów; 

d) 

uogólnienia teoretyczne dokonane przez badacza miały prowadzić do sedna kultury i 
poznania  jej  głównych  elementów  z  pominięciem  szczegółowej  rejestracji 
„drobnych” zwyczajów i bez roztrząsania niuansów językowych; 

e) 

docierani

e  do  całości  aspektów  kultury  poprzez  jej  części,  skupianie  się  na 

wybranych instytucjach ze względu na ograniczenia czasowe (ta cecha ma związek z 

teoretycznymi podstawami pracy Malinowskiego, tj. z paradygmatem 

funkcjonalistycznym); 

f) 

przedstawiane jako wy

nik  badań  opisy  miały  charakter  synchroniczny  (Clifford 

2000:38-40). 

Tak więc nie do końca zaplanowane badania stały się kamieniem węgielnym nowoczesnej 
metody  (przynajmniej  na  kilka  dziesięcioleci)  i  „rytem  przejścia”  dla  młodych  adeptów 

antropologii  (Grimshaw 1999: 43)

; powstało wiele dziesiątek monografii terenowych, do 

których  materiał  zebrany  został  wedle  wytycznych  Malinowskiego, zarówno w Wielkiej 

Brytanii, jak i w Ameryce.  Uczeni francuscy odbiegali od tego wzoru, ale w historii 

antropologii francus

kiej  także  można  znaleźć  przykłady  wypraw  badawczych,  choć  o 

odrobinę innym profilu.

10

 

Autorytet dominującego paradygmatu badań terenowych zachwiał się w roku 1967, 

tj. po publikacji A Diary in the Strict Sense of the Term

,  kiedy  światło  dzienne  ujrzały 

prywatne zapiski Malinowskiego – badacza terenowego 

zmagającego się z sobą samym i 

                                                 

10

 

Przykładem może być misja Dakar – Dżibuti z 1932, której celem było zdobycie eksponatów do słynnego 

wówczas  Muzeum  Trocadero  w  Paryżu,  co  stanowiło  finansową  konieczność.  Ale  obok  artefaktów 

materialnych zebrano także wiele danych etnograficznych, a jeden z inicjatorów – Marcel Griaule prowadził 

dalsze badania wśród Dogonów. 

background image

 

13 

doświadczaną  rzeczywistością.  Pomijając  błędy  w  tłumaczeniu  dziennika  pisanego po 
polsku na język angielski oraz to, że potraktowany został jako notatki terenowe, podczas 

gdy t

ak naprawdę opublikowane zapiski „miały intymny charakter oraz (…) cel, którym 

była  praca  nad  sobą  i  autoanaliza”  (Kubica  2002:  26),  a  także  fakt  istnienia 

„witkacowskiej”

11

  maniery w sposobie pisania Malinowskiego –  A Diary… 

stał  się 

przyczynkiem do rewizji wielu mitów na temat 

badań terenowych i antropologii w ogóle i 

mogę chyba powiedzieć, że trwa to w pewnym sensie do dziś. Krytyka postmodernistyczna 

i refleksyjne nurty w dzisiejszej 

antropologii  mają  swój  pośredni  początek  w  burzy 

rozpętanej przez tę publikację, która pokazała reakcje antropologa w „terenie”, o których 
pisał R. Firth we Wstępie do A Diary…

 

Uczucie  zamknięcia,  obsesyjna  tęsknota  za  powrotem,  choćby  na  krótka  chwilę  pobytu  w 
swoim  kulturowym  otoczeniu,  zniechęcenie  i  wątpliwości  na  temat  tego,  co  robi,  żądza 
ucieczki w fantastyczny świat powieści i marzeń, moralny nakaz, aby kontynuować terenowe 

obserwacje – 

wielu wrażliwych badaczy doświadczyło tych uczuć w takiej sytuacji, a rzadko 

były one lepiej wyrażone niż w jego dzienniku (cyt. za Kubica 2002: 27) 

 

Komentarzy do A Diary… 

było  bardzo  wiele  i  nadal  są  tworzone,  bo  prowokuje  on  do 

analiz, interpretacji i polemik. 

Zgadzam się ze zdaniem J. Clifforda, który pisze, że wartość 

tej publikacji 

to przede wszystkim ukazanie złożoności doświadczenia antropologa i tego, 

że sprawozdania z badań są w dużej mierze interpretacjami badacza (Clifford 2000: 111). 

Postmodernistyczni  rewizjoniści  analizowali  wszelkie  aspekty  doświadczenia 

antropologicznego i jego kontekstów, ale nie ma w tej pracy miejsca 

na polemikę z nimi. 

Ich pisma mi

ały  i  nadal  mają  wpływ  na  metody  badań  –  zwiększyły  świadomość 

ograniczeń  wszelkiego  typu  (językowych,  emocjonalnych,  kulturowych),  które  mają 
przemożny  wpływ  na  sposób  tworzenia  wiedzy  antropologicznej,  spowodowały  wiele 

nowych zjawisk, ale w gruncie rzeczy 

jedynie  zmodyfikowały  metodę,  która  ma  się 

całkiem  dobrze

12

 

(przynajmniej  w  niektórych  ośrodkach).  Krytycy postmodernizmu 

wskazują  na  wiele  słabych  punktów  metody,  co  w  konsekwencji  wzmacnia  ją  i  nadaje 

bardziej wiarygodne rysy. 

                                                 

11

 

„Czytane  w  języku  polskim  dzienniki  Malinowskiego  zdradzają  swą  młodopolską  genezę,  po  prostu 

przybyszewszczyznę.  Przyjaźń  z  Witkacym  i  Chwistkiem,  Kraków  i  Zakopane  przed  pierwszą  wojną 

światową – oto  wytłumaczenie stylu Malinowskiego, tak  niezrozumiałego  w  krajach anglosaskich” (Karol 
Estreicher w biografii Leona Chwistka o dziennikach Malinowskiego za: Kubica 2002:33). 

12

 

Nie mówię o radykalnych postmodernistach, którzy podważają zasadność pracy antropologów i w swoich 

analizach dochodzą do solipsyzmu. Ich twierdzenia nie są zbyt pomocne w konstruktywnej krytyce metody 
(zob. Gellner 1997). 

background image

 

14 

Żywot metody trwa, ona sama ewoluuje; stała się w ostatnim czasie coraz częstszym 

tematem  krytycznych  dyskusji,  ale  nie  może  być  inaczej  –  negocjowanie  i  roztrząsanie 
własnej  tożsamości  jest  głównym  zajęciem  zachodniego  świata  od  dosyć  dawna, 

antro

pologia i jej metoda nie są wyjątkiem. 

 

 

1.3.  Charakterystyka elementów metody 

 

Ta  część  pracy  zawiera  obszerną  charakterystykę  części  składowych  metody 

terenowej,  którymi  są,  zgodnie  z  definicją  przedstawioną  w  pierwszym  podrozdziale, 

obserwacja, wywiad i ankieta. Ta ostatnia, jako  metoda pomocnicza, nie zawsze 

wykorzystywana, 

omówiona  jest  pobieżnie.  Przedstawienie cech metody terenowej jest 

elementem koniecznym 

dalszego wywodu, gdyż pokazuje stopień konceptualizacji metody 

badań w antropologii

13

 

 

1.3.1.  Obserwacja 

uczestnicząca 

 

Obserwacja  jest  usystematyzowanym  postrzeganiem,  czyli  „stosunkowo  długie” 

zwrócenie uwagi na jakiś element otoczenia (Kopczyska-Jaworska 1971: 36). Może być 
uznana  za  metodę  badawczą,  kiedy  postrzeganie  ma  określony  cel,  czyli  jeżeli  jest 
świadoma i systematyczna. 

 

Jeżeli  (…)  obserwacja  wykorzystywana  jest  w  celu  znalezienia  odpowiedzi  na  określone 
pytanie, to musi być nie tylko przemyślana i systematyczna: musi być świadomym procesem 
dającym się zrelacjonować i objaśnić, tak aby inni mogli ocenić jego adekwatność i zrozumieć 
jego  przebieg.  Obserwacja  stosowana  w  badaniach  społecznych  musi  być  zatem  bardziej 
uzewnętrzniona, usystematyzowana czy sformalizowana niż obserwacja w życiu codziennym 

(Boczkowski 1999: 9). 

 

Podst

awowe  trudności  związane  z  naturą  tej  techniki  badawczej  to:  wyodrębnienie 

spostrzeżenia z tła (szczególnie istotne przy obserwacji sytuacji/zjawisk nowych); różnice 
indywidualne wypływające z wrodzonej spostrzegawczości badacza i dominującego typu 

postrzegania (typ syntetyczny 

bądź  analityczny); apercepcja –  zależność  pomiędzy 

                                                 

13

 

Chodzi o konceptualizację prezentowaną studentom antropologii początkowych lat w naszym instytucie. 

background image

 

15 

dokonywanymi  spostrzeżeniami  i  „wyposażeniem”  badacza  (wiedza,  doświadczenie, 
zainteresowania,  potrzeby,  skłonności  itp.);  wpływ  nastroju  i  samopoczucia  na  jakość  i 
rodzaj  dokonywanych  spostrzeżeń  oraz  funkcjonowanie  pamięci  antropologa,  która  z 
wielką łatwością produkuje zafałszowania (Kopczyńska-Jaworska 1971: 38-40).  

Obserwacja jako proces spostrzegania 

występuje w wielu rodzajach i odmianach, ale 

w  antropologii  najczęściej  stosowanym  wariantem  jest  obserwacja  bezpośrednia  i 
wewnętrzna,  czyli  uczestnicząca,  realizowana  w  sposób  jawny  lub  ukryty  (albo  też 
częściowo jawny, w zależności od przedmiotu badania i charakterystyki społeczności

14

), 

najczęściej  swobodna,  tj.  niekontrolowana  (Kopczyńska-Jaworska1971:43-46). 
Obserwacja uczestnicząca to „proces badawczy, w którym obserwator dla celów badania 
naukowego  staje  się  funkcjonalnym  elementem  danego  środowiska  społecznego, 
pozostając w bezpośrednich, bliskich stosunkach z obserwowanymi i biorąc udział w ich 

c

odziennym  życiu”  (Boczkowski 1999: 13).  Proces  ten  to  kontinuum  rozciągające  się 

pomiędzy  obserwowaniem  zbiorowości,  do  której  badacz  próbuje  się  włączyć  a 
obserwowaniem tego, co się dzieje, gdy zbiorowość staje się bardziej „my” niż „oni”. Daje 
możliwość rejestrowania szerokiego wachlarza zjawisk, do którego „obcy” nie ma dostępu, 
a  więc  badania  autentycznych  zachowań,  które  są  nie  do  wychwycenia  w  żaden inny 

sposób.  

Problematycznym  aspektem  obserwacji  uczestniczącej  jest  zagrożenie  utraty 

obiektywności  badacza,  co  może  nastąpić  wskutek  emocjonalnego  zaangażowania  się 
badacza w życie badanej społeczności i spowodować stępienie uwagi oraz niewrażliwość 
na  istotne  elementy  sytuacji  i  zachowań.  Oprócz  tego  kwestia  niepowtarzalności 
doświadczeń  z  obserwacji  niekontrolowanej  (zupełnie  niesformalizowanej)  stanowi 
mankament  pozwalający  na  nieustające  zarzuty  dotyczące  „nienaukowości”  tej  techniki 
(Kopczyńska-Jaworska 1971:  44).  Dlatego  istotne  jest  ustalenie  reguł  i  zasad 
obowiązujących przy stosowaniu obserwacji uczestniczącej, które zwrotnie ograniczają jej 

stosowanie (opracowanie schematu obserwacji, ograniczenie pola obserwacji, 

powtarzalność, określenie roli obserwatora i oddzielenie obserwatora od osoby kierującej 

badaniami. 

Uczestnictwo  w  życiu  grupy  powoduje  szereg  konfliktów,  sprzeczności, 

moralnych  wątpliwości,  dlatego  wymaga  od  badacza  dużych  umiejętności  w  zakresie 

                                                 

14

 

Poziom jawności i jej komunikowanie to częsty temat metodologicznych rozważań w antropologii: zob. 

Hammersley, Atkinson 2000: 268-291.

 

background image

 

16 

autoanalizy i samokontroli oraz wymusza interpretacje natury psychologicznej

15

; „trzeba 

umieć zachować dystans” i umieć radzić sobie ze sprzecznościami powstającymi na linii 

obserwator – 

uczestnik zdarzeń (Boczkowski 1999: 14-15).  

Obserwacja  uczestnicząca  nie  jest  „celem  samym  w  sobie”  (Kopczyńska-Jaworska 

1971:  58),  należy  do  czynności  wstępnych  służących  wykryciu  ważnych  dla  rozumienia 

danego 

zjawiska  zależności  i  powiązań;  jest  podstawowym  narzędziem  badawczym  w 

badaniu jakościowym i nie można jej niczym zastąpić. 

 

 

1.3.2.  Wywiad 

 

Wielu procesów nie można obserwować bezpośrednio, konieczne są więc informacje 

uzyskiwane  w  inny  sposób.  Drugą,  po  obserwacji  uczestniczącej,  podstawową  techniką 
badania  w  antropologii  jest  wywiad,  czyli  metoda  polegająca  na  przeprowadzaniu 

„ukierunkowanych rozmów” (Lu

tyńska  1999:  400).  Jest to technika oparta na 

bezpośrednim  komunikowaniu  się  między  badaczem  (przeprowadzającym  wywiad)  i 

badanym

; charakterystyczny dla antropologii jest wywiad swobodny (wolny), zwany też 

wywiadem  pogłębionym,  ale  stosuje  się  także  wywiad  kwestionariuszowy 

(sformalizowany).  

Wywiad  swobodny 

to  sposób  zbierania  danych  w  badaniach  jakościowych 

p

olegający  na  bezpośrednim  wypytywaniu  (bez standaryzowanych  pytań 

kwestionariuszowych) 

odbywającym się podczas rozmowy, gdzie osoba wypytywana jest 

celowo  dobrana  pod  kątem  badanych  zagadnień.  Może  występować  w  formie 
nieustrukturalizowanej  (mało  ukierunkowany), ustrukturalizowanej (ukierunkowany) lub 
jako  wywiad  swobodny  ze  standaryzowaną  listą  poszukiwanych  informacji  (Lutyńska 

1999:  401). 

Wywiad  swobodny  nastręcza  pewnych  trudności,  jeśli  chodzi  o  jego 

zapisywanie, gdyż: 

 

kierujący  rozmową  badacz  nie  notuje  odpowiedzi  informatora  bądź  w  celu  wywołania 
odpowiednio  intymnego  nastroju,  bądź  przez  wzgląd  na  informatora,  który  być  może 
niechętnie  patrzyłby  nie  tylko  na  ścisłe  protokołowanie,  ale  nawet  na  notowanie  zbyt  wielu 
szczegółów. Badacz w wywiadzie takim zawierza swojej pamięci i odtwarza przeprowadzoną 

                                                 

15

 

To ogólne stwierdzenie implikuje szereg zjawisk, ale chodzi głównie o świadomość wpływu doświadczeń 

na wysnuwane wnioski i powstające w głowie badacza modele rzeczywistości. 

background image

 

17 

rozmowę po jej zakończeniu. (…) przy takim systemie pracy uzyskane informacje mogą ulec 
rozmaitym zniekształceniom. (Kopczyńska-Jaworska 1971: 61)  

 

Dopiero po uzyskaniu pewnego zaufania ze strony informa

tora  badacz  ma  większa 

swobodę notowania przebiegu wywiadu.  

Inaczej jest z wywiadem kwestionariuszowym 

również  wykorzystywanym w 

badaniach:  ta forma wypytywania 

posiada  wysoki  stopień  standaryzacji  umożliwiający 

„protokołowanie”  (Kopczyńska-Jaworska 1971:  61)  kolejnych  odpowiedzi  na  ułożone 

uprzednio pytania. 

Zapis  wywiadu  dokonywany  jest  za  pomocą  magnetofonu/dyktafonu 

lub  metodą  „papier  –  ołówek”  (notatki);  zawiera  „metrykę”  informatora,  czyli  ogólne 
informacje  biograficzne,  charakterystykę  informatora,  jeśli  to  możliwe  (pochodzenie, 
położenie materialne, wykształcenie, działalność itp.), okoliczności prowadzenia wywiadu 
(miejsce,  sposób  nawiązania  rozmowy,  czas  trwania) i przebieg samego wywiadu 
(Kopczyńska-Jaworska 1971: 72-77). 

Można  wyróżnić  dwa  typy  wywiadów  ze  względu  na  treść  poszukiwanych 

informacji: wywiady dokumentacyjne, w których informator (czyli osoba badana) mówi o 

zdarzeniach, których 

był  świadkiem  (lub  zdarzeniach/zjawiskach  o  których  posiada 

wiedzę)  oraz  wywiady  opiniodawcze,  gdzie  badacz  uzyskuje  informacje  (właściwie 
deklaracje  werbalne  badanego)  na  temat  jego  poglądów,  opinii,  zmierzeń  i  ocen.  Z tym 
podziałem wiążą się odmienne rodzaje weryfikacji wywiadów; wywiady dokumentacyjne 
weryfikuje  się  poprzez  porównanie  z  innymi  relacjami  o  danych faktach, a wywiady 
opiniodawcze  sprawdza  się  pod  kątem  wystąpienia  świadomych  zafałszowań 
spowodowanych  na  przykład  zbytnią  intymnością  poruszanych  zagadnień  lub 
nieumiejętnym  prowadzeniem  wywiadu  przez  badacza  (często  pomocnym  narzędziem 

przy takiej weryfikacji jest ankieta, o 

której za chwilę) (Kopczyńska-Jaworska 1971: 62-

67). 

Stosowanie  techniki  wywiadu  pociąga  za  sobą  konieczność  świadomości  jej 

ograniczeń, gdyż bez ich uwzględnienia metoda ta może okazać się zupełnie bezużyteczna. 
Duże znaczenie mają osobiste predyspozycje badacza: łatwość nawiązywania kontaktów i 

wzbudzania zaufania

, umiejętność dopasowania stylu i poziomu rozmowy do okoliczności 

i  cech  informatora,  uważne  słuchanie,  wyważenie  swojego  zachowania  między 
powściągliwością  a  delikatną  aktywnością,  wiedza  o  przedmiocie  badań  i  informacje  o 

informatorze oraz jego otoczeniu. 

Oprócz tego dobór informatorów powinien uwzględniać 

ich  cechy  (pozycję  w  danej  społeczności,  zasób  wiedzy,  którą  dysponuje)  i  związek  z 

background image

 

18 

przedmiotem  badań.  Zadawane  pytania  nie  mogą  być  sugerujące,  zbyt  intymne  i 
rozbudowane, a społeczna sytuacja wywiadu (sytuacja psychospołeczna) i jego miejsce –

star

annie  przemyślane  (Kopczyńska-Jaworska 1971:  68-72).  Osoba  przeprowadzająca 

wywiad  powinna  być  do  niego  przygotowana  chociaż  w  minimalnym  stopniu.  Jeśli  nie 
weźmie  się  pod  uwagę  tych  zagadnień,  wartość  wywiadu  może  się  okazać  niewielka,  a 
przy niewielkim wysiłku można cześć z tych ograniczeń skutecznie zniwelować. 

Wywiad  jest  techniką  badawczą  umożliwiającą  równoległą  obserwację  reakcji  i 

zachowań  informatora;  jako  że  jest  to  interakcja  między  dwoma  osobami  i  jako  taka 
wywołuje  reakcje  po  obu  stronach  –  obserwowanie  reakcji  informatora  jest  jedną  z 

informacji uzyskanych w toku wywiadu. 

Pomimo  dyskusji  i  wątpliwości  dotyczących 

zasadności  i  celowości  stosowania  wywiadów  w  badaniach  jakościowych  są  one  nadal 
głównym narzędziem badawczym antropologii (oraz socjologii) i pewnie się to nie zmieni 

(zob. 

Lutyńska 1999: 402-403).  

 

 

1.3.3.  Ankieta 

 

Ankieta jest stosowana w antropologii jako 

metoda  pomocnicza,  ponieważ 

zasadniczo  jest  metodą  ilościową,  a  nie  jakościową.  Za  jej  pomocą  uzyskuje  się  przede 
wszystkim  materiał  liczbowy  do  obróbki  statystycznej.  Jest  to „zdobywanie  wiadomości 
drogą  powodowania  relacji  wyznaczonej  zasadniczo  przez  sformułowane  na  piśmie 

pytanie” 

(Kopczyńska-Jaworska 1971:  77).  Może  być  przeprowadzana  przez  ankietera 

(ankieta  pilotowana)  albo  rozsyłana  do  domów  respondentów  drogą  pocztową;  w 
zależności od celu badań może odbywać się jednorazowo lub wielokrotnie. Służy głównie 
do  badania  większych  społeczności  i zjawisk masowych:  ustalania  prawdziwości 
dokonanych  obserwacji,  sprawdzenia  występowania  danych  zależności  czy  też 
sprawdzaniu  hipotez  w  badaniu  różnorodnych  zjawisk  społecznych.  Jako metoda 

badawcza wspomaga on

a  zbieranie  kompletnych  danych  niezbędnych  do  wyjaśniania 

życia społecznego.

16

 

 

*** 

 

                                                 

16

 

A więc jej wykorzystanie koresponduje z zasadą triangulacji (korzystania równocześnie z kilku rodzajów 

źródeł), postulowaną przez część socjologów i antropologów. 

background image

 

19 

Dodatkowymi  metodami  wspomagającymi  antropologiczne  usiłowania  rozumienia 

społeczno-kulturowych  zjawisk  są  metody  wizualnej analizy i zapisu (fotografia, film). 
Tak  wygląda  pokrótce  wyliczenie  podstawowych  elementów  metodyki  badań  w 

antropologii, przynajmniej w aspekcie formalnym. Przedstawiona tu charakterystyka 

została  skrócona  celem  przedstawienia  ogólnego  zarysu,  bez  ambicji  dokonania 
wyczerpującego  opracowania  i ukazania niuansów.  Te  podstawy  posłużą  jako  baza  do 

dalszej analizy zagadnienia.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

20 

 

 

ROZDZIAŁ 2 

Aspekty formalne 

metody badań terenowych 

 

 

Przeprowadzanie  badań  terenowych  jest  w  praktyce  doświadczaniem  Innego  i 

jego  rzeczywistości. Pomimo  opracowanego  zestawu  narzędzi  mających  służyć 
poznawczemu  opanowaniu  tego  doświadczania  i  jego  uporządkowaniu,  w  naturalny 
sposób  pojawiają  się  szeregi  niejednoznacznych  sytuacji,  niewyjaśnionych  zdarzeń  i 
niekontrolowanych zachowań, które w znacznej mierze kształtują ostateczny efekt badań, 

jakim jest raport czy monografia terenowa. Metodologiczne i metodyczne opracowania nie 

dostarczają  wyczerpującej  (a  nawet  wystarczającej)  wiedzy,  która  pozwoliłaby  na 
wyposażenie badacza w odpowiednie sposoby reagowania i radzenia sobie z terenowym 
doświadczeniem;  oczywiście  specyfika  takiego  doświadczenia,  czyli  zależność  każdego 
badawczego spotkania od kontekstu sytuacyjnego i indywidualnego wpływa wydatnie na 
praktyczną  możliwość  ewentualnego  przekazania  niezbędnej  bazy teoretycznej. Jednak 
pomimo immanentnych trudności, pewne formy dyskusji w tym obszarze są możliwe, ale 
często nie są realizowane, w związku z czym nauczanie antropologii i jej praktykowanie 
pozostaje  w  dalszym  ciągu  magicznym  rytem  przejścia  i  sztuką  tajemną  dla  wybranych 

(Shore 1999: 33).  

 

 

2.1. Ile jest uczestnictwa w obserwacji uczestniczącej? 

 

Termin „obserwacja uczestnicząca” nie jest niczym niezwykłym dla antropologów, 

jest  słowem  kluczowym  w  dużej  części  rozważań  nad  badaniami  w  antropologii,  ale 
osobom  słabo  orientującym  się  w  specyfice  tej  dyscypliny  może  wydawać  się  on  nieco 

background image

 

21 

niezrozumiały, a nawet wewnętrznie sprzeczny. A definicja tego fenomenu (zob. rozdział 
1.3.1. tej pracy) nie wyjaśnia, w jaki sposób antropolog może jednocześnie uczestniczyć w 
badanej aktywności i być jej obserwatorem, czyli jak wykonywać swoją pracę; szczególnie 
dotkliwie  niejasności  związane  ze  stosowaniem  tego  narzędzia  odczuwają  początkujący 
badacze, gdyż granice między kontaktem z przedstawicielem danej społeczności zawartym 
z zamiarem „obserwowania” a zaangażowaniem się w lokalną sytuację czy też w relację z 
jakimś jej członkiem są niezwykle płynne. A żaden podręcznik nie uczy balansowania na 
tej cienkiej granicy, bo trudno byłoby znaleźć sposób nauczenia tej sztuki.  

Ten leksykalnie dwuznaczny twór określa niejednoznaczne usiłowania antropologa, 

który  z  jednej  strony  próbuje  być  wszędzie  tam,  gdzie  według  niego  dzieje  się  coś 
istotnego;  coś,  co  pomoże  mu  zdobyć  informacje  pomocne  w  poznaniu  badanej 
społeczności i wyciągnięciu właściwych wniosków – próbuje zaobserwować jak najwięcej 
z  życia  danej  społeczności.  Ale  z  drugiej  strony,  jedynie  uczestniczenie  w  praktykach 
poznawanych ludzi może je przybliżyć na tyle, by mogły być zrozumiane (i te praktyki, i 

ci ludzie). M

ożna  znaleźć  refleksje  antropologów  praktyków,  z  których  wynika,  że  ta 

podstawowa  technika  nastręcza  wielu  problemów  i  praktyce  jest  prawie  niemożliwa  do 

zrealizowania: 

 

Moje w

ątpliwości związane ze słowem “uczestnicząca” pojawiają się z powodu wrażenia, że 

większość  badaczy  używających  tego  terminu  do  opisania  swoich  metod  badawczych  z 
ledwością  uczestniczą  w  przedmiocie  swoich  badań.  Nie  jestem  żadnym  wyjątkiem.  Mój 
udział w relacjach seksualnych był nieznaczny, w kontroli urodzeń nieistotny, a jeśli chodzi o 
magię  –  nieistniejący.  Jak  na  ironię,  antropologowie  mają  tendencję  do  interesowania  się  w 
tymi sprawami, które są dla nich najmniej dostępne, tymi, w których nie mogą uczestniczyć 

(Bleek 1987: 315)

17

 

To, co antropolog  najbardziej 

chciałby  zaobserwować,  jest  dla  niego  najczęściej 

niedostępne chociażby dlatego, że praktyki rytualne albo intymne z natury rzeczy nie mogą 
mieć  biernych  uczestników,  czyli  obserwatorów  (ta  karkołomna  konstrukcja  logiczna 
wskazuje  na  poziom  trudności  zagadnień,  które  są  przedmiotem  analizy).  Właśnie  w 
związku z tym powyższa „metoda jest w nikłym stopniu tym, czym ma być: bezpośrednim 
zaangażowaniem  połączonym  z  obserwacją  obiektu  badań”  (Bleek  1987:  316);  wiedza 
                                                 

17

  „My doubts about the word «participant» arise from an impression that most fieldworkers who use this 

word to describe their research method hardly participate in the subject of their research. I am no exception. 
My participation in sexual relationships was slight, in birth control insignificant, and in witchcraft 
nonexistent. Ironically, anthropologists tend to be most interested in those transactions and affairs least 
accessible to them, those in which they cannot participate”. 

background image

 

22 

antropologów-

praktyków w dużej mierze opiera się na tym, co ludzie im mówią, że robią 

albo zrobili, a nie 

na tym, co antropolog zaobserwował, uczestnicząc. 

Uczestniczące obserwowanie samo w sobie – jeśli w ogóle jest możliwe – stanowi 

dynamiczny  proces  płynnego  przechodzenia  między  pozycją  obserwującego  i 
uczestniczącego w życiu społeczności; oczywiście zakładając, że społeczność dopuszcza 
antropologa do doświadczania i brania czynnego udziału w swoim funkcjonowaniu. Są to 
elementy współzależne: jakość uczestnictwa warunkuje jakość dostępnej obserwacji i vice 

versa; pew

ne  zjawiska  i  sytuacje  tak  czy  inaczej  są  niedostępne  doświadczeniu 

etnografa/antropologa  a  jego  status  „pomiędzy”  światem  zewnętrznym  i  wewnętrznym 
warunkuje ilość wiedzy, do której może dotrzeć (do której dostęp będzie mu dany): 

 

Nawet jeśli dwie połowy tej schizofrenicznej istoty: obserwacji uczestniczącej są analityczne 
możliwe  do  oddzielenia,  w  praktyce  jesteśmy  [antropologowie]  określani  w  kontekście 
konkretnej  pozycji,  która  kieruje  nas  ku  określonym  sposobom  działania,  co  zwrotnie  ma 
wpływ na to, o czym ludzie dają nam znać (Beatty 1999: 80)

18

 

Lawirowanie  między  empatycznym  wczuwaniem  się  w  zaistniałe  sytuacje  (czyli 

doświadczaniem  kontaktów  z  badanymi  ludźmi  i  uczestniczeniem  w  ich  życiu)  a 
neutralnym  i  chłodnym  obserwowaniem

19

 

tego,  co  dzieje  się  z  „badanymi” i z „tym, 

który  bada”,  stanowi  esencję  antropologicznego  postępowania  badawczego;  może  być 
sformułowane  jako „dialektyka doświadczenia i interpretacji” (Clifford 2000: 42) – wtedy 
zyskuje większą naukową „poczytalność” i można ją analizować z filozoficznego punktu 
widzenia. Nie zmienia to jednak ogólnej konstatacji dotyczącej sedna tej praktyki: trudno 
powiedzieć  na  czym  ona  konkretnie  polega,  jak  należy  ją  przeprowadzać,  kiedy  można 
uznać  ją  za  przeprowadzoną  właściwie  i  efektywną  w  poszukiwaniu odpowiedzi na 

badawcze pytania

20

.  Jak  bowiem  można  zmierzyć  jakość  czyjegoś  doświadczenia  i  jego 

                                                 

18

 „Even if  the two halves of that schizophrenic creature the participant-observer are analytically separable, 

in practice we are defined by a certain position which commits us to a certain way of acting, and this feeds 
back into the kind of things people let us know “. 

19

 

„Osoba nie może być uznana za neutralnego obserwatora, ponieważ taka kategoria nie istnieje. Więc jak 

ktoś  może  podtrzymywać  pozory  neutralności?  Nasze  wyznaczone  miejsce  w  przestrzeni  społecznej  w 

dużym stopniu determinuje następne doświadczenia i to, co dane nam będzie zaobserwować” (Beatty 1999: 
80). 

20

  Czym innym jest model i

dealnych  badań  terenowych  przeprowadzanych  zgodnie  z  wszelkimi 

zastrzeżeniami, a czym innym jest zakres możliwości realizacji tego zakładanego modelu w rzeczywistości; 

niniejsze  opracowanie  jest  próbą  wskazania  pewnych  newralgicznych  kwestii  nieodłącznie  związanych  z 

przeprowadzaniem badań terenowych w ogóle, a problem ich realizacji w konkretnych warunkach to otwarty 

temat rozważań, na które nie ma miejsca w tej pracy. 

background image

 

23 

przekładalność na „prawdziwość”

21

 

uzyskanych informacji? Argumenty typu „byłem tam i 

widziałem/byłam tam i widziałam” nie dla wszystkich stanowią przekonywający dowód na 
poparcie tez stawianych w opracowaniach antropologicznych, a dodatkową konsekwencją 
ich  używania  jest  panujący  (wśród  laików  i,  niestety,  także  początkujących  studentów  i 
adeptów  antropologii)  mit  doświadczenia  antropologa  jako  mistycznej  drogi  poznania 
prawdziwego oblicza badanych rzeczywistości: 

 

m

istycyzm  badań  terenowych:  praca  w  terenie  wydawała  mi  się  magią  rytu  przejścia 

oddzielającego noefitów ignorantów od „przeszkolonych, profesjonalnych antropologów” (Shore 

1999: 33)

22

 

Trudności pojawiające się przy wprowadzaniu postulatów obserwacji uczestniczącej 

w  życie  są  także  innej  natury  –  wspomnieć  należy  kwestię  przypadkowości  uzyskanych 
obserwacji i doświadczeń, czyli fakt, że: 

 

Przypadki i zbiegi okoliczności dotyczące tego, gdzie i z kim mieszkamy czy rozmawiamy itp. 
Ma  znaczenie  (w  dużym  stopniu  nieuświadamiane)  dla  końcowego  produktu  (Beatty  1999: 

78)

23

 

Należy  też  zwrócić  uwagę  na  zastrzeżenia  związane  z  umiejętnościami  obserwowania 
antropologa  udającego  się  w  teren:  istnieje  ciche  założenie,  że  relacja  badacza  jest 
kompletna,  tj.  zawierająca  wszystkie  najważniejsze  elementy  niezbędne  do 
całościowego  przedstawienia  badanego  zagadnienia  i  niewiele  rzeczy  istotnych  zostało 
pominiętych  przez  nieuwagę  czy  po  prostu  nieobecność  badacza  w  danym 

miejscu/czasie

24

. A kiedy  inny etnograf przyjeżdża w to samo miejsce,  czasami okazuje 

się, że on też zaobserwował wszystkie najważniejsze składniki danej kultury, tylko były to 

                                                 

21

 

Nie jest celem tej pracy poruszanie  kwestii obecności prawdy  w  naukach  społecznych i dostępności jej 

poznania w ogóle, nie ma tu też miejsca na takie rozważania, stąd cudzysłów. 

22

  „the mystique of fieldwork: fieldwork seemed to be a magic rite of passage that separated ignorant 

neophytes from «trained, professional anthropologists»”. 

23

 „The accidents and contingencies of where we live, who we happen to live with or talk to and so on make 

an enormous but largely unacknowledged difference to the final product”. 

24

 

Zagadnienie  kompletności  dokonywanych  obserwacji  odnosi  się  z  jednej  strony  do  sytuacji  badań 

modelowych, tj. ujęcia wszystkich aspektów danej kultury, które jest niemożliwe do zrealizowania  w całości 

z  prostej  przyczyny:  nieosiągalności  ideału  teoretycznego  w  praktyce  terenowej,  a  z  drugiej  strony  do 

wcześniejszych,  właściwie  historycznych  w  chwili  obecnej  badań  społeczności  egzotycznych,  które  z 

konieczności  i  z  założenia  miały  być  „całościowym”  opisem.  Współcześnie  częstszą  praktyką 

antropologiczną  są  badania  ukierunkowane  na  specyficzne  zagadnienia,  które  od  początku  zakładają 
wybi

órczość dokonywanych obserwacji. Do takich badań ten argument w zasadzie się nie odnosi, jednak nie 

zmienia to ogólnej cechy  wszystkich terenowych poczynań antropologów: ich jednostkowego charakteru i 

związanych z nim koniecznych zastrzeżeń. 

background image

 

24 

inn e 

składniki niż u jego poprzednika, chociaż będące równie kompletnym zestawieniem 

esencjonalnych informacji: 

 

Zdolność  bycia  uważnym  jest  zmienna,  nie  powinniśmy  więc  przyjmować,  że  to,  co 
umieszczone  zostało  w  etnografii,  jest  pełnym  obrazem.  Oczywiście,  część  wydarzeń  jest 
wyłączona  z  powodu  ograniczonego  miejsca,  ale  więcej  faktów  uległo  wyłączeniu,  gdyż 
przemknęły nam koło nosa/uszu i dlatego, że nasze ręce były zbyt zmęczone, aby notować to, 
co się dzieje (Fine 1993: 10-11)

25

 

Niedoskonałości w dokonywanych obserwacjach biorą się również ze stresu sytuacyjnego i 

osobowego, pod 

którego  wpływem  badacz  znajduje  się  przez  dużą  część  czasu  – 

szczególnie  na  początku  pobytu  w  terenie,  ale  nie  tylko.  Badanie  społeczności 
zamkniętych,  agresywnych,  niebezpiecznych  czy  mało  kontaktowych  powoduje 
konieczność  funkcjonowania  w  ciągłym  napięciu  –mimo  tego,  że  stres  jest  naturalnym 
elementem każdego życia i jesteśmy wyposażeni w sposoby działania pod jego wpływem, 
badania  terenowe  mogą  stanowić  podwyższoną  jego  dawkę,  a  to  wydatnie  wpływa  na 
sposób  postrzegania.  Niekiedy  zdolności  obserwowania  mogą  być  obniżone  chociażby 
wskutek działania różnorodnych substancji i innych warunków zewnętrznych

26

.  

Ważnym zarzutem wobec obserwacji uczestniczącej jest jej jednowymiarowość jeśli 

chodzi o zaangażowane zmysły (pomijane są najczęściej wrażenia zapachowe, smakowe i 
dotykowe,  które  stanowią  równoprawne  źródło  poznania  rzeczywistości),  ma  to  jednak 
związek  z  czymś  dużo  bardziej  istotnym  niż  tylko  ignorowanie  pozostałych  możliwości 
rejestracji  otaczającego  świata.  Wysoki  status  obserwacji  (czyli  posługiwaniu  się 

w z r o k i e m )  

w  antropologii  ma  swoje  źródło  w  trwałym,  kulturowo  wzmacnianym 

przekonaniu  o  nadrzędności    zmysłu  wzroku  w  procesie  poznania,  będącym  od  XVII 
wieku  za  sprawą  J.  Locka  (zob.  Fabian  1983:  108)  fundamentem  empiryzmu,  a  więc 
współczesnej  nauki  w ogóle. Antropologia jako dyscyplina z pogranicza (i dziedzin, i 
światów)  borykająca  się  z  samookreśleniem  praktycznie  od  momentu  powstania  i 
poszukująca sposobu przynależności do „prawdziwej” nauki popychana jest nieuchronnie 
w  stronę  (bezkompromisowego)  scjentyzmu. Konsekwencje tego faktu to m.in. taka 

                                                 

25

 „The ability to be observant varies, and we should not assume that what is depicted in the ethnography is the 

whole picture. Obviously for reasons of space, events are excluded, but much is excluded because it passed 
right under our nose and through our ears and because our hands were too tired to note the happening”. 

26

 

„Jeśli uczestnictwo ma być faktem, to badania przeprowadzane wśród różnorodnych grup młodzieżowych 

łączyć  się  niekiedy  będą  z  używaniem  środków  psychoaktywnych,  co  znacznie  upośledza  zdolności 
obserwowania” (zob. Fine 1993: 11). 

background image

 

25 

filozofia  wiedzy  i  poznania,  która  z  definicji  ogranicza  możliwości  wielostronnego  (i 

rzetelnego) przedstawienia Innego: 

 

Po  metodzie  oczekuje  się  pozyskiwania  obiektywnej  wiedzy  poprzez  filtrowanie 
doświadczanego  „hałasu”  myśli  wpływającego  na  jakość  informacji.  Ale  co  czyni  widok 
bardziej  obiektywnym  od  dźwięku,  zapachy  czy  smaku?  Nasza  skłonność  ku  jednemu  i 
przeciwko innym jest kwestią kulturowego wyboru raczej niż uniwersalnej słuszności (Fabian 

1983: 108)

27

  

Wymaganie naukowości wiąże się ściśle z przestrzeganiem jej reguł, które sprowadzają się 
do  tego,  że  dyscypliny  naukowe  stanowią  ustrukturyzowane  sposoby  postępowania 
prowadzonego  według  określonych  zasad  i  są  zależne  od  konkretnego  sposobu 

komuni

kowania  uzyskiwanej  wiedzy  w  społeczności  naukowców  i  wśród 

odbiorców/czytelników

28

.  We  współczesnej  nauce  nadrzędnym  sposobem  zarówno 

zdobywania, jak i rozpowszechniania oraz przekazywania wiedzy, jest przede wszystkim 

tryb wizualny, co ukierunkowuje dyskurs naukowy, a w antropologii powoduje tworzenie 

teorii zbudowanych głównie na wizualności i przestrzenności (Fabian 1983: 105-118), co 
ostatnio wyraża się szczególnie w tzw. spatial turn (zob. Gupta, Ferguson 2004).  

 

Chcąc odpowiedzieć na pytanie zadane na początku tego podrozdziału musiałabym 

chyba  stwierdzić,  że  obserwacja  uczestnicząca  jawi  mi  się  jako  narzędzie  będące 
kontynuacją  tradycji  antropologicznej,  która  oczekuje  na  rewizję,  bo  nie  spełnia  części 
istotnych założeń i celów metody w wystarczającym chociażby stopniu, tj. nie pozwala na 
zbliżenie się do Innego.  

 

 

 

 

                                                 

27

 „Method is expected to yield objective knowledge by filtering our experiential «noise» thought to impinge 

on the quality of information. But what makes a (reported) sight more objective than a (reported) sound, 
smell, or taste?  Our bias for one and against the other is a matter of cultural choice rather than universal 
validity”. 

28

 

Paradygmat  scjentystyczny  stosowany  w  naukach  społecznych/humanistycznych  nastręcza  trudności 

analitycznych, gdyż zakłada intersubiektywną kontrolowalność i komunikowalność uzyskiwanych wyników; 

w  przypadku  antropologii  gromadzona  wiedza  powstaje  w  wyniku  poznawczej  działalność  badacza,  który 

nieświadomie  filtruje  napływające  informacje  przez  pryzmat  swojej  dotychczasowej  wiedzy  i  nawyków 
intelektualnyc

h,  co  nadaje  tej  wiedzy  rys  indywidualności.  Ale  dlaczego  niespełnianie  wszystkich  reguł 

ścisłej naukowości ma być zarzutem wobec antropologii? 

background image

 

26 

2.2. Notatki terenowe  

 

Nieodłączną częścią przeprowadzania badań w terenie jest (najlepiej jak najbardziej 

systematyczne) utrwalanie dokonywanych obserwacji i rejestrowanie przeprowadzanych 

rozmów,  najczęściej  na  papierze  (albo  przy  użyciu  dyktafonu,  przy  czym  transkrypcja 
zapisu dźwiękowego na papier i tak następuje). Oznacza to, że antropolog jest osobą, która 
powinna  spędzać  większość  swojego  czasu  na  zapisywaniu  swoich  spostrzeżeń  i 
zdobywanych  na  bieżąco  informacji,  gdyż  z  przeciwnym  razie  część  napływających 
danych może zostać utracona, co zniekształci obraz i podda wiarygodność antropologa w 
wątpliwość: 

 

Troska o 

ścisłe notowanie tego, co podlega bezpośredniej obserwacji badacza lub wynika z 

rozmowy  z  informatorem,  który  opowiada  to,  co  się  faktycznie  zdarzyło,  a  więc  mogło  być 
przedmiotem czyjejś innej, ludzkiej obserwacji, łączy się z troską – wyrażoną już w momencie 

zbierania informacji – 

by  notować  wszystkie  te  elementy  kontekstu  kulturowego,  które  są 

niezbędne do zrozumienia badanego faktu (Sokolewicz 1981: 92, podkr. moje). 

 

Jednak realia pracy w terenie najczęściej uniemożliwiają tego typu działania, co ogranicza 
się do wieczornych godzin opracowywania zebranego materiału (oczywiście jeśli badacz 
jest  wystarczająco  zdyscyplinowany  i  wytrwały  oraz  chce  rzetelnie  wypełniać  wymogi 

metody).  

Dokumentowanie  doświadczenia  to  zasada,  która  zbliża  antropologię  do 

upragnionego  kręgu  scjentystycznych  dyscyplin,  ale  wymóg  ten  wydaje  się  być 
problematyczny  dla  badaczy,  co  jest  widoczne  chociażby  poprzez  to,  że  antropolodzy 
niechętnie  udostępniają  swoje  notatki  terenowe  innym  antropologom,  nie  mówiąc  już  o 

laikach  – 

jakby  ta  część  rzemiosła  nie  była  tak  przejrzysta,  jakby  wszyscy  sobie  tego 

życzyli.  

Jeśli  zadamy  pytanie  o  powody  niechęci  badaczy  do  publicznego  okazywania 

podstawy  swoich  prac  naukowych,  to  pojawi  się  kilka  prawdopodobnych  odpowiedzi. 
Jedną  możliwością  jest  zapewne  fakt  umowności  i  skrótowości  notatek,  które  badacz 

tworzy dla 

siebie i na potrzeby swojej przyszłej pracy twórczej, a więc z założenia są one 

przeznaczone dla jego rozumienia – 

ich  niereprezentatywny  charakter  może  skutecznie 

powstrzymywać antropologa od chwalenia się nimi wszem i wobec. Ale w takim razie jak 

background image

 

27 

sprawdz

ić  bazę  opracowań  przyjmowanych  przez  czytelników  jako  wierny  opis  obcej 

rzeczywistości

29

?  

Kolejną kwestią jest ilość informacji zawartych w notatkach z terenu w zestawieniu z 

treścią  przekazywaną  w  gotowych  sprawozdaniach  czy  monografiach:  z  całą  pewnością 
nie ma między tymi dwoma źródłami absolutnej odpowiedniości. Części rzeczy, które się 
zdarzyły w terenie nie ma w notatkach, gdyż badacz nie miał czasu albo sił czy możliwości 
ich zapisania, a cześć istotnych informacji znajdujących się w pisanych etnografiach nie 
można  znaleźć  w  notatkach,  gdyż  przechowywane  były  w  „głowie”  badacza  (być  może 
jako  nieistotne  szczegóły  albo  ulotne  wrażenia),  które  przy  końcowym  wnioskowaniu 
okazały się kluczowymi wskazówkami czy podstawą interpretacji. Badacz jest „w terenie” 

nie tylko w czasie fizycznego pobytu t a m ,  

badanie  to  proces  przebiegający  zarówno 

przed, jak i po pobycie w terenie, dlatego sam jest w pewnym sensie narzędziem poznania 

w antropologii: 

 

Opowieści  z  terenu  (…)  oferują  jedynie  wycinek  obrazu.  Równie  ważne  w  określeniu,  co 
antropologowie  piszą  i  jak  to  piszą  (…)  są  przed-terenowe i po-terenowe spotkania. 

Upodmiotowianie tych  krytycznych „refleksyjnych” analiz i umieszczanie ich w naszych 

tekstach  jest  prawdopodobnie  bardziej  problematyczne  niż  konwencjonalny „rodzaj 
refleksyjny” pisarstwa antropologicznego, ale jest także bardziej owocny (Shore 1999: 45)

30

 

Część  badaczy  w ogóle rezygnuje  z praktyki robienia  ścisłych  i  systematycznych 

notatek podczas pobytu w terenie

, gdyż ilość niezapisanych faktów, zdarzeń i spostrzeżeń 

oraz  nieczytelnych  stronnic  skłania  ich  do  porzucenia  tej  formy  dokumentowania  i 
uwiarygodniania swojej działalności; niektórzy – jak np. Jean Jackson – wręcz deklarują 

wprost: „I am a fieldnote” (cyt. za: Fine 1993: 11).  

Podstawowe znac

zenie ma także fakt, że każde notatki terenowe to przede wszystkim 

tekst  napisany  przez  jakiegoś  autora,  a  nie  obiektywny  zapis  zdarzeń;  zawsze  zawierać 
będzie  elementy  autoprezentacji  i  już  podczas  powstawania  będzie  „filtrowany”  przez 
piszącego: 

 

W pewnym sensie jest (…) tekst fieldnotes 

rejestracją tego, na czym buduje się ideał naszej 

dyscypliny, a mianowicie powinien on spełniać takie warunki, jak zawieszenie własnych norm, 

                                                 

29

 

Kwestie autorytetu antropologicznego poruszane są m.in. przez J. Clifforda (2000: 29-63). 

30

 „Fieldwork stories (…) offer only part of the picture. Equally important in determining what anthropologists 

write about and how they write it (…) are the pre-fieldwork and post-fieldwork encounters. Subjecting these 
critical «reflexive» scrutiny and situating them in our  texts is possibly more problematic than the conventional 
«reflexivity genre» of anthropological writing, but it is also more fruitful”. 

background image

 

28 

sądów, nałogów mentalnych i estetycznych antropologa. Tekst fieldnotes do ideału tego jednak 

nie dostaje, a 

to  głównie  dlatego,  że  jest  tekstem  właśnie,  tekstem  czyjegoś  autorstwa.  (…) 

Notatki  terenowe  są  zawsze  autorskim  zapisem  poprzedzonym  czyimś  wyborem  treści 
uznanych  za  konieczne  lub  znaczące  i  czynionym  w  czyimś  indywidualnym,  kulturowo 

skodyfikowany

m języku. Zapis ten pośredniczy więc pomiędzy rzeczywistością a jej odbiorcą; 

jest zatem tej rzeczywistości interpretacją (Kaniowska 1995: 282, podkr. moje).  

 

Nie powinno więc dziwić to, że badacze niechętnie ujawniają swoje notatki – w ich świetle 
mogliby się okazać mniej naukowi niżby chcieli. Oznacza to w konsekwencji, że nie ma 
sposobu  na  dotarcie  do  świadectw  badań  przeprowadzonych  w  terenie,  „uświadomienie 
sobie  tego,  co  wydarzyło  się  w  trakcie  etnograficznego  spotkania  jest  zawsze  rzeczą 
trudną, jeśli już nie niemożliwą” (Clifford 2000: 69). A to stwierdzenie jest tylko od krok 
od  postawienia  pytania  o  stosunek  między  kreacją  antropologa  a  rzeczywistością  w 
pisarstwie  etnograficznym.  Ale  takie  pytania  należą  do  dylematów  postmodernistów, ja 
chce  pokazać  jedynie  charakter  zapisków  antropologa,  na  podstawie  których  tworzy  on 
opisy  i  interpretacje  z  pretensjami  do  rzeczywistego  wyjaśniania  badanych  zjawisk: 
wskazuję  jedynie  na  subiektywne,  osobowo  uwarunkowane  źródła  antropologicznego 

pisania.  

Dociekliwy  metodolog  i  metodyk  antropologii  współczesnej,  w  którego  pracach 

można odnaleźć wiele analitycznych i krytycznych uwag na temat badań w antropologii – 

J. Clifford – 

dokonuje rozróżnienia zapisów tworzonych przez antropologa podczas badań: 

według niego można je podzielić na inskrypcje, transkrypcje i deskrypcje

31

. Inskrypcje to 

odpowiednik  zapisywania  obserwacji  i  spostrzeżeń  badacza  oraz  treści  rozmów  z 

informatorami, na tym poziomie zapisu notatki terenowe to zapisane fakty znieksz

tałcone 

(przekształcone)  na  skutek  oddziaływania  indywidualnych  uwarunkowań  poznawczych 
antropologa (osobowość, sposób funkcjonowania poznawczego, wrażliwość, nastawienie) 
oraz  stosowanych  praktyk  tekstualnych,  takich  jak  metafora  (przenośnia),  metonimia 

(zamiennia), synekdocha  (odmiana metonimii) czy ironiczny, zdystansowany komentarz. 

Te względy czynią z tych pierwotnych zapisów już przetworzony tekst. 

Transkrypcje  to,  wg  typologii  Clifforda,  „przepisywanie”  zastanych  treści  i 

elementów kultury, takich j

ak  obrzędy,  mity  czy  system  pokrewieństwa,  łączy  ona  jak 

konieczność w miarę możliwości najwierniejszego odwzorowania danego elementu przy 

                                                 

31

 

Angielskie  terminy:  „inscription”,  „transcription”  i  „description”  nie  mają  adekwatnych  polskich 

odpowiedników, dlateg

o  zostały  przeze  mnie  spolonizowane.  Typologię  tę  przedstawiam  za:  Kaniowska 

1995: 281-286. 

background image

 

29 

jednoczesnym  oswojeniu  go,  uczynieniu  zrozumiałym,  „przełożeniu”.  Jest  to  jak 
tłumaczenie z obcego języka na język badacza, a ten proces również nie jest pozbawiony 
osobistego wpływu transkrybującego: 

 

 

I tak, jak o tłumaczu literatury zwykło się mówić, że jest drugim autorem literackiego dzieła – 
antropolog staje się  w pewnym sensie autorem badanej kulturowej rzeczywistości,  gdyż jest 

autorem fieldnotes (Kaniowska 1995: 184).  

 

Takie ujęcie stawia nas przed szerokim problemem związku pomiędzy słowami a światem, 
czyli  rozważań  nad  możliwościami  oddawania  doświadczanej  rzeczywistości  na  sposób 

werbalny, ale nie ma w tej pr

acy miejsca na dywagacje o tak głęboko epistemologicznej 

naturze.  

Trzecim rodzajem zapisu dokonywanego przez antropologa jest deskrypcja, czyli 

właściwie  rodzaj  narracji  stosowany  przez  badacza,  sposób  dokonywania  opisu  badanej 
rzeczywistości, przejawiający się w konstrukcji tekstu, obecności informatorów w tekście, 
strategii  przedstawiania,  jest  sposobem  balansowania  między  dwiema  stykającymi  się 

kulturami.  

Typologia  ta  jest  warta  przytoczenia  nie  dlatego,  że  spełnia  wymogi  naukowego 

postępowania, tj. organizowania rzeczywistości w klasy (kategorie) i jej porządkowania; 
raczej w celu pokazania złożoności procesów dokumentowania rzeczywistości badawczej 
antropologa  i  faktu  niejednoznaczności  i  subiektywności  towarzyszącej  tym  działaniom. 

Moje próby wskazan

ia  na  luki  w  pozytywistycznym  modelu  postępowania  (którego 

wyznaczniki  to  obiektywność,  jasność,  powtarzalność,  jednoznaczność  –  nie  występują 
one  podczas  badań  terenowych),  który  jest  dla  części  antropologów  niedoścignionym 
marzeniem,  nie  oznaczają  automatycznego  poparcia  dla  przeciwstawnego  poglądu 
głoszonego przez część krytyków postmodernistycznych, że „faktów nie da się oddzielić 
od tego, kto je zaobserwował, oraz od kultury, która dostarcza mu kategorii do ich opisu” 

(Gellner 1997: 39). Nie chodzi tu 

o  konstatację,  na  mocy  której  jedyną  uprawnioną 

praktyką  w  antropologii  jest  tzw.  autoetnografia  i  sytuację,  w  której  „teoria  zaczyna 
przypominać zbiór pesymistycznych i mrocznych przemyśleń nad niedostępnością obcego 
i związanych z tym znaczeń” (Gellner 1997: 37); chodzi o zwrócenie uwagi na potrzebę 
rozwijania  świadomości  ograniczeń  podstawowych  technik,  jakimi  dysponują 
praktykujący antropolodzy tak wśród studentów, jak i wśród akademików.  

background image

 

30 

Antropologia  jako  część  humanistyki  jest  opisywaniem  rzeczywistości  i  „takim 

rodzajem poszukiwania prawdy o przedmiocie swojego poznania, które jest pisaniem o tej 

prawdzie, nie zaś jej udowadnianiem” (Kaniowska 1995: 186). 

 

 

 

2.3. Informatorzy 

 

Wywiad  jest  podstawową,  obok  obserwacji,  techniką  badawczą  w  antropologii. 

Zakłada  obecność  osoby,  z  którą  wywiad  jest  przeprowadzany,  czyli  informatora. I 
właśnie  ze  względu  na  ten  niezbędny  element  problematyka  wywiadu  jako  narzędzia 
zdobywania informacji jest złożona i wielopłaszczyznowa.  

Przekonanie (wiara) o skuteczności metody wywiadu w poszukiwaniu odpowiedzi na 

pytania nurtujące badacza jest ugruntowane w naukach społecznych od dość długiego już 
czasu,  ale  w  niektórych  środowiskach  naukowych  używana  jest  ona  bez  świadomości 
podstawowych  ograniczeń.  Standardowo  przeprowadzany wywiad, nawet w wersji 
swobodnej,  tj.  bez  pytań  kwestionariuszowych,  jest  przede  wszystkim  wywoływaniem 
przez  badacza  werbalnej  reakcji  na  określone  zagadnienia  i  jako  taki  nie  może  być 
głównym źródłem informacji, 

 

 

Ponieważ  ktoś  zadał  konkretnemu  informatorowi  określone  pytanie  w  określonym  czasie  i 

miejscu. 

Ludzie  kłamią,  czasem  bardziej  odruchowo  niż  intencjonalnie.  Ludzie  zapominają. 

Ludzie  racjonalizują  to,  co  robią.  Ludzie  robią  rzeczy    z  wielu  powodów.  Ludzie  nie  są 
świadomi wszystkich, ani nawet większości tego, co wpływa na to, co robią. Ludzie mogą być 
całkowicie  nieświadomi  jeśli  chodzi  o  najważniejsze  czynniki  wpływające  na  ich  działania, 
szczególnie  gdy  te  czynniki  są  zjawiskami  historycznymi  na  poziomie  makro-społecznym, 
które nie  mogą być jasno postrzegane  w szczegółach życia codziennego (Handwerker 2006: 

111)

32

 

Informatorz

y mogą mieć wiele powodów, aby odpowiadać dokładnie tak, jak badacz by 

sobie nie życzył: mogą  kłamać albo zupełnie opacznie rozumieć poruszane zagadnienia, 
najczęściej  nie  dlatego,  że  są  złośliwi  i  celowo  utrudniają  pracę  antropologowi,  raczej 

                                                 

32

  „Because one asked a specific informant a specific question at a specific time and place. People lie, 

sometimes reflexively rather than intentionally. People forget. People rationalize what they do. People do 
things for many reasons. People are not aware of all, or even most of the influences on what they do. People 
may be completely unaware of the most important influences on what they do, particularly when those 
influences are historical, macro-level phenomena, which cannot be perceived clearly in the minutiae of day-to-
day living”. 

background image

 

31 

dlatego, że słowne deklaracje wyrwane z kontekstu o które są proszeni (a tak w zasadzie 
wyglądają wywiady) nie mogą mieć wiele wspólnego z ich rzeczywistością kulturową.  

Dlaczego 

ludzie  kłamią,  kiedy  ktoś  ich  o  coś  pyta?  Trudno  odpowiedzieć  na  to 

pytanie, ale jedną z możliwych alternatyw jest sposób zadawania pytań: badacz chce się 
dowiedzieć  czegoś  o  takich  sferach  życia  i  w  taki  sposób,  że  zapytany  nie  ma  innej 
możliwości  jak  tylko  zastosowanie  strategii  mówienia  nieprawdy.  Chronią  swoja 
prywatność, dobre imię  i poczucie własnej wartości w obliczu niezrozumiale intymnych 
pytań: 

 

Etnografowie i inni badacze terenowi piszący o kłamiących informatorach sami są kłamcami, 

kiedy  nie mów

ią całej prawdy o sposobie, w jaki zebrali kłamstwa od swoich informatorów, 

maskując  prawdopodobieństwo,  że  to  ich  technika  zadawania  pytań  wyprodukowała  te 
kłamstwa (Bleek 1987: 320)

33

  

Zastępy  inwazyjnych  antropologów  wkraczających  bezceremonialnie  z  codzienne 

życie  społeczności  i  zdeterminowanych  do jak najszybszego rozgryzienia kulturowego 
sedna muszą się liczyć z tym, że mogą napotkać symboliczny opór badanych, na przykład 

w postaci 

przemyślanych i zsynchronizowanych kłamstw będących jedynym, co badacze 

są w stanie uzyskać od „tubylców”. Jak rzekł kiedyś jeden z członków afrykańskiego ludu 

Tiv: 

 

Kiedy czytam to, co biały człowiek napisał o naszych zwyczajach, śmieję się, bo zwyczajem 
mojego ludu jest kłamanie jako oczywista reakcja na obcych, szczególe na białego człowieka. 
Pytamy: dlaczego biały człowiek chce  wiedzieć o nas takie osobiste rzeczy? (cyt. za:  Bleek 

1987: 320-321)

34

 

Często  okazuje  się,  że  pytania  zadawane  przez  badacza  stanowią  dobry  sposób  na 

zebranie informacji o danym elemencie systemu  kul

turowego,  ale  nie  dlatego,  że 

odpowiedź na nie pozwoli na odkrywcze wnioski, lecz raczej z tego względu, że dotykają 
ważnego obszaru, choć w zupełnie niewłaściwy sposób. Z. Sokolewicz przytacza pewną 
anegdotę  o  Bronisławie  Malinowskim,  który  próbował  dowiedzieć  się  czegoś  o  mitach 

                                                 

33

 „Ethnographers and other fieldworkers writing about lying informants are themselves liars when they do 

not tell the whole truth about the way in which they collected the lies from  their informants, thus obscuring 
the likelihood that it was their interrogating technique which produced the lies in the first place”. 

34

 „When I read what the white man has written of our customs, I laugh, for it is the custom of our people to 

lie as a matter of course to outsiders, especially to white man. We ask, «Why does he want to know such 
personal things about us?»”. 

background image

 

32 

lokalnej  społeczności  podczas  pobytu  w  jednej  z  wiosek  tubylczych.  Jeden  mieszkaniec 
wioski rozmawiał z nim bardzo długo na temat mitów, ale skupiał się głównie na tym, że 
to on ma prawo opowiadać lokalne mity, nie informując Malinowskiego w ogóle o treści 
mitów  czy  sposobie  ich  przekazywania,  co  bardzo  zdenerwowało  badacza.  Dopiero  po 
jakimś  czasie  Malinowski  zorientował  się,  że  w  tej  społeczności  znajomość  mitów  to 
element  prestiżu  społecznego,  bo  jedynie  garstka  wybranych  osób  ma  do  nich  dostęp, 
dlatego też: 

 

nie do przyjęcia są wywiady składające się z serii pytań i odpowiedzi formułowanych wprost – 
przy najlepszej nawet znajomości przedmiotu przez badacza. Nie do przewidzenia jest bowiem 

sposób, w jaki w badanej kulturze da

ny fakt kulturowy powiązany jest z innymi (Sokolewicz 

1981: 92). 

 

Należy  uzmysłowić  sobie  także  to,  że  odkąd  antropolodzy  rozpoczęli  prowadzić 

badania w paradygmacie Malinowskiego, czyli bez dogłębnej znajomości języka tubylców 
(wystarczająca jest jego znajomość w stopniu komunikatywnym) i w ściśle ograniczonym 
czasie,  zmuszeni  byli  w  wielu  sytuacjach  korzystać  z  pomocy  tłumaczy  (pośredników 
między  nimi  a  informatorami),  czyli  deklaracje  informatorów  docierały  do  nich  po 
interpretacji językowej innej osoby, uwikłanej w zależności różnego rodzaju.  

Problem  z  językowym  opisem  świata  w  kontekście  działania  umysłu  jest 

przedmiotem  badań  m.in.  kognitywistów,  którzy  optują  za  tym,  że  wiedza  człowieka  o 
świecie, a więc i o jego otoczeniu kulturowym zakodowana jest w postaci nielinearnych 
systemów kojarzenia, co według nich powoduje nieadekwatność werbalnych reprezentacji: 

 

Duża część ostatnich prac kognitywistyki silnie sugeruje, że myślenie w codziennym życiu nie 
jest  podobne  do  języka,  że  nie  wymaga  łączenia  twierdzeń  w  sekwencje,  w  sposób,  w  jaki 
język  reprezentuje  wnioskowanie.  Raczej,  opiera  się  na  zlepionych  sieciach  znaczeń,  które 
wymagają organizacji na sposób nie linearny, ale w formie wielopoziomowych połączeń, jeśli 
mają  być  używane  (z  niezwykłą  prędkością)  do  pozyskiwania  zmagazynowanej  w  złożony 
sposób informacji w codziennej aktywności (Bloch 1992: 128)

35

. 

 

                                                 

35

 „Much recent work in cognitive science strongly suggests that everyday thought is not «language-like», 

that it does not involve linking propositions in a single sequence in the way language represents reasoning. 
Rather, it relies on clumped networks of signification which require that they be organized in ways which 
are not lineal but multi-stranded if they are to be used at the amazing speed necessary to draw on complex 
stored information in everyday activity”. 

background image

 

33 

Oznacza to, że badanie natury zachowań człowieka poprzez struktury języka jest w świetle 
dokonań  kognitywistyki  (koneksjonizm)  niewłaściwą  strategią,  gdyż  odpowiedzi 

uzyskiwane przez badacza na zadawane pytania to racjonalizacje informatorów 

dokonywane  post hoc, 

a cała  wiedza niezbędna  człowiekowi do funkcjonowania w jego 

otoczeniu objawia się raczej w działaniach niż w ich werbalnych uzasadnieniach. Prowadzi 
to do konstatacji, że obserwowanie zachowań jest bardziej skuteczne niż zadawanie pytań, 
a już z całą pewnością opieranie wnioskowania na wypowiedziach kilku informatorów nie 
jest  najlepszym  sposobem  na  dotarcie  do  konstruktywnych  rozwiązań  problemów 

badawczych.  

Nie bez znaczenia jest tak

że  fakt  kolonialnej  przeszłości  antropologii  i  jego 

konsekwencje  w  postaci  określonych  stosunków  władzy  i  dominacji,  w  ramach  których 
odbywały się kontakty z członkami pozaeuropejskich społeczności. W wielu przypadkach 

informacje uzyskiwane w wyniku przepr

owadzanych  wywiadów  były  silnie  naznaczone 

piętnem  zależności  tego,  który  odpowiada,  od  tego,  który  zadaje  pytanie.  Temu 
zagadnieniu  poświęcono  wiele  miejsca  w  krytycznych  opracowaniach  postmodernistów, 

którzy od lat 60-

tych XX wieku rewidują założenia leżące u podstaw pracy antropologów; 

dyskusje nad relacjami siły i przymusu stanowią dużą część tych analiz. Sytuacja kontaktu 
nie  zawsze  jest  jednak  tak  jednoznaczna;  zajmuje  się  tym  zagadnieniem  M.  Giaule, 
francuski etnograf badający afrykańskich Dogonów w pierwszej połowie XX wieku, który 

w swoich pismach daje wyraz refleksjom na temat stosunków z informatorami w terenie: 

 

Griaule zakładał, że sprzeczne interesy etnografa i tubylca nigdy nie mogą zostać całkowicie 

zharmonizowane. Relacje, czasem uromantycznione, terminem porozumienie [rapport]

, były 

w istocie negocjowanymi ugodami,  wynikiem ciągłych nacisków i przetargów określających 
to, co może lub nie może być poznane w badanym społeczeństwie. Przybysz z zewnątrz był 
zawsze  narażony  na  utratę  inicjatywy,  przystanie na powierzchowny modus vivendi. Nie 
można poznać tego, co jest systematycznie ukrywane w danej kulturze, przez prosty fakt stania 
się  czasowo  członkiem  powszechnej  społeczności  duchowej.  Może  się  to  ujawnić  jedynie 
przez rodzaj gwałtu: etnograf musi stale wywierać nacisk (Clifford 2000: 78). 

 

Często do czynienia mamy także z sytuacją odwrotną, kiedy stroną „gwałcącą” są przede 
wszystkim członkowie badanej grupy, a nie antropolog. Związane jest to zazwyczaj albo z 
indywidualną  postawą  badacza,  który  swą  osobowością  zezwala  na  dominację,  albo  jest 
immanentną cechą określonych grup, charakteryzujących się wysokim stopniem przemocy 

background image

 

34 

czy agresji

36

. Dzieje się tak na przykład w badaniach nad organizacjami i grupami o profilu 

szowinistycznym, czy społecznościami agresywnymi: może okazać się, że to członkowie 
grupy  wymuszają  na  badaczu  określone  zachowania  i  ograniczają  zakres  dozwolonych 
pytań, co wpływa na ostateczny wynik badań (Filip 2007).  

 

*** 

 

Aspekty  formalne  metody  terenowej  to,  mówiąc  ogólnie,  część  warsztatu  pracy, 

którym dysponuje badacz udający się w teren. Stanowią one jednak wyłącznie ramy, które 
każdy antropolog  wypełnia własną treścią – nie może być inaczej ze względu na naturę 
procesu badawczego w tej dyscyplinie, związaną ściśle z „czynnikiem ludzkim” – dlatego 
niemożliwe  jest  bezrefleksyjne  ich  stosowanie  i  nieuwzględnianie  tego  kontekstu  w 
pisarstwie  etnograficznym.  Każda  próba  nadmiernego  zobiektywizowania  (a  więc  w 
konsekwencji zdehumanizowania) antropologicznego doświadczenia i „wyczyszczenia” go 
stanowi  nieudolny  i  niepotrzebny  zabieg  skierowany  ku  naukowości,  która  nie  musi 
oznaczać zupełnego wykluczenia subiektywności: 

 

Piszący  o  metodach  jakościowych  konsekwentnie,  niepotrzebnie  i  niewłaściwie  przypisują 

negatywne znaczenie konstruk

tor, które kojarzą (zazwyczaj błędnie) z pozytywizmem, nauką 

czy  filozofią  nauki.  W  konsekwencji,  nie  mogą  przemyśleć  podstawowej  sprawy:  błędów, 
które  za  sprawą  ludzkiej  subiektywności  są  konieczną  częścią  każdych  badań  (Handwerker 

2006: 115)

37

 

 

 

 

 
 
 
 

                                                 

36

 

Według  niektórych  antropologów  przemoc  symboliczna  jest  immanentną  częścią  badań  terenowych  w 

ogóle:  „Tym,  którzy  twierdzą,  że  pewne  formy  przemocy  symbolicznej  nie  miały  miejsca  podczas  ich 

doświadczenia  terenowego  odpowiadam  po  prostu,  że  im  nie  wierzę.  Jest  to  inherentna  część  struktury 

sytuacji  Nie  mówię  tym  samym,  że  każdy  antropolog  jest  tego  świadomy,  gdyż  wrażliwości  są  różne.  Jej 

formy i intensywność różnią się z całą pewnością, ale dotyczą powszechnej kwestii” (Rabinow 1977: 130). 

37

 „Writers on qualitative methods consistently, unnecessarily, and inappropriately impute negative meaning to 

constructs they associate (usually wrongly) with positivism or science or philosophy of science. Consequently, 
they never think through the basic issue: the blunders that human subjectivity necessarily makes a part of all 
research”. 

background image

 

35 

 

 

ROZDZIAŁ 3 

Aspekty pozaformalne 

metody badawczej w antropologii 

 

 

Tytuł  tego  rozdziału  może  dziwić,  gdyż  opracowania  metodologiczne  z  zakresu 

badań  terenowych  w  antropologii  nie  zawierają  podziału  elementów  badań  terenowych 

przedstawionego w mojej pracy. S

powodowane  to  jest  m.in.  tym,  że  praca  ta  jest 

odautorskim  spojrzeniem  na  zagadnienie  badań  terenowych,  co  prowadzi  do  pokazania 
mojego spojrzenia na przedmiot dociekań, czyli prezentacji moich kategorii analitycznych 

i interpretacyjnych. Ale jest jeszcze jeden powód: antropolog przedstawiany jest w 

podręcznikach metodyki i metodologii jako badacz

38

, czyli osoba lub raczej – 

ponieważ 

niewspółmiernie mało uwagi poświęca się zagadnieniu bycia osobą – „urządzenie” służące 

do wykonywania obserwacji, notatek i wywiadów; pewnego rodzaju obiektywny 

rejestrator innych rzeczywistości, który następnie przenosi je na karty monografii, po ich 

uprzednim poddaniu odpowiednim zabiegom interpretacyjnym w duchu wyznawanego 

paradygmatu. Oczywiście od czasu pojawienia się postmodernistycznej krytyki scjentyzmu 
w  humanistyce  wielu  autorów  zwraca  baczną  uwagę  na  kwestię  podmiotowo-
podmiotowego  charakteru  badań  w  naukach  społecznych,  jednak  stosunkowo  niewiele 
uwagi poświęca się naturze pracy antropologa (szczególnie w piśmiennictwie polskim i w 
materiałach do kształcenia antropologów w Polsce, co jest główną przyczyną powstania tej 
pracy,  o  czym  już  wcześniej  wspominałam).  Aspekty  pozaformalne  jak  je  nazywam 
(właściwie umownie – można je określać w każdy inny sposób) to synonim człowieczej 
natury  działań  antropologa:  zmagań  ze  sobą  samym  i  obcym  otoczeniem,  relacyjną  i 
procesualną naturą badań terenowych w antropologii. 
                                                 

38

 

Słowo to jest według mnie bardzo scjentystyczne w swojej wymowie, jednak używam go ze względów 

językowych  (unikanie  powtórzeń),  a  także  dlatego,  że  określenie  to  jest  tradycyjnie  przypisane 
antropologowi.  

background image

 

36 

3.1. Badacz 

a Obcość  

 

Obcy jest w każdym z nas. 
Stwierdzenie  to  może  być  dyskusyjne,  jest  też  pewnie  prowokacyjne, ale niech 

będzie wstępem do rozważań na temat głównego przedmiotu/podmiotu badań antropologii, 
którym jest obcość. Inność, odmienność, nie-swojskość. Ta w badaczu i ta na zewnątrz, a 
podczas  doświadczenia  badań  terenowych  antropolog  zmaga  się  z  obiema  i  czasami nie 
wychodzi z tej walki zwycięsko. 

 

Niewiele  miejsca  w  rozważaniach  nad  specyfiką  antropologii  poświęca  się  na 

zjawisko, które zdaje się być dla niej centralnym doświadczeniem: zetknięcie z obcością. 
Według niektórych można je analizować w kategoriach szoku kulturowego, przynajmniej 
w  początkowej  fazie.  Określić  go  można  jako  „traumatyczne  przeżycie  chaosu  i  trwogi, 
jakie ma być udziałem głównie tych, którzy (…) znaleźli się samotnie w otoczeniu obcej 
kultury” (Stallybrass 1999: 612); symptomy mogą przybierać spektrum form: od otwartych 
zachowań ksenofobicznych do apatii, wycofania się z aktywności i zaburzeń zachowania o 

naturze obsesyjno-kompulsywnej  – 

podstawą  tych  wszystkich  reakcji  jest  lęk

39

 

opanowujący jednostkę znajdującą się w nowym otoczeniu (kulturowym). Jeśli jednostka 
doświadcza  takiego  stanu  (co  jest  dobrze  udokumentowanym  faktem  w  przypadku 
antropologów,  podróżników  i  dziennikarzy

40

),  to  może  przyjąć  postawę  dwojaką:  albo 

zwraca się ku wartościom swojej kultury i pozostaje w niesłabnącej opozycji do obcego 
otoczenia, w którym przebywa (rewiwalizm) albo kieruje się w stronę wartości swojego 
nowego  otoczenia,  porzucając  kulturowy  bagaż,  z  którym  przybywa  (asymilacja 
kulturowa) (Staszczak 1987: 343). Antropolog w terenie może przeżywać takie stany, choć 
niekoniecznie musi być świadomy ich źródła, a jeśli chce wykonać jakąś konstruktywną 
pracę, musi się zdystansować do odczuć, które  wzbudza w nim

41

 

inna  rzeczywistość, w 

                                                 

39

 

Lęk jest stanem emocjonalnym, synonimem „strachu”, którego przyczyna jest nieznana lub niezrozumiała 

dla osoby, która go przeżywa; stan lęku to doświadczenie, któremu jednostka nie potrafi przypisać żadnych 
logicznych przyczyn (Gray 1999: 306). 

40

 

Mnie  samej  zdarzyło  się  przeżywać  ten  stan  co  najmniej  kilkukrotnie,  co  uświadomiłam  sobie  dopiero 

niedawno. P

rzy  każdym  dłuższym  pobycie  za  granicą  (podczas  stypendium  Sokrates-Erasmu w Szwecji, 

pracy  w  Grecji,  Anglii  czy  Kanadzie)  miałam  wyraźne  stany  lękowe,  które  poważnie  rzutowały  na  moje 

możliwości adaptacji i zdolność działania. 

41

 

Warte wzmianki jest to, że w zachodniej literaturze antropologicznej wątki feministyczne spowodowały 

obecność  genderowych  rozróżnień  jeśli  chodzi  o  pisarstwo  antropologiczne:  teksty  pisane  przez  kobiety 

antropolożki mają wyraźny znak kobiecego autorstwa, co w Polsce praktycznie nie występuje – antropolog 

najczęściej jest rodzaju męskiego, i nie tylko z powodu liczbowej przewagi mężczyzn w tej dyscyplinie. 

background image

 

37 

której dobrowolnie się zanurza

42

. Pytanie brzmi: w jakim stopniu doświadczenie obcości 

wpływa  na  percepcję  obcej  rzeczywistości  i  jakość  wniosków  na  jej  podstawie 
wysnuwanych?  Na  ile  antropolog  obejmuje  refleksją  wpływ  odczuć  będących 
(prawdopodobnie)  naturalną  odpowiedzią  na  zmianę  otoczenia  na  swoje  zachowania, 

wybory i reakcje?  

Zdaniem niektórych metodyków antropologii szok kulturowy rzeczywiście występuje 

jako niewygodny i kłopotliwy stan, mija jednak po krótkim czasie i jest tylko niewielką 
przeszkodą  w  adaptacji  do  nowych  warunków;  stanowi  przejściową  quasi-chorobę 

psychiczn

ą,  która  ustępuje  pod  wpływem  prowadzonej  aktywności  i  nawiązywanych 

kontaktów w toku bycia w terenie. W ogóle „szok” to słowo mocne, implikujące znaczne 
odejście  od  normy  funkcjonowania,  może  się  więc  niektórym  wydać  nieadekwatne  w 
sytuacji  badań  terenowych;  na  pewno  jest  to  „złożone  doświadczenie,  które  w  dużym 
stopniu  zależy  od  konkretnej  kultury,  sytuacji  (przejściowej  lub  stałej)  i  od  osobowości 
tego, kogo dotyczy” (Kracke 1987: 60). Niezależnie od czasu trwania i nasilenia warto się 
mu przyjrzeć bliżej, gdyż stanowi fenomen rzadko dyskutowany, a często występujący i 
bardzo istotny w perspektywie badań terenowych. 

Powstało co najmniej kilka teorii próbujących wyjaśnić mechanizmy zachowania w 

obliczu  obcości,  opartych  na  połączeniu  doświadczeń  antropologów i psychologicznym 
ujęciu reakcji na spotkanie z obcością

43

; ze strony psychologicznej zakotwiczone są one w 

teorii  psychoanalitycznej,  ale  uwzględniają  też  pozapsychologiczne  czynniki  tych 
procesów. Można je podzielić na modele negatywne (gdzie kontakt z obcością ma głównie 
znamiona  anormalności  i  zaburzenia)  i  pozytywne  (które  bardziej  konstruktywnie 
rozpatrują  analizowany  fenomen  i  odchodzą  od  patologicznego  formułowania 

zagadnienia).  

Pierwszy z modeli negatywnych to zarazem najstarsza próba analizy za

gadnień szoku 

kulturowego: w tym ujęciu zetknięcie się z obcą kulturą powoduje „syndrom dysadaptacji” 

i kryzys, który przeszkadza antropologowi w pracy w taki sam sposób jak ewentualna 

choroba  tropikalna,  będąca  konsekwencją  przebywania  w  nowym  środowisku.  W 

                                                 

42

 

„Doświadczenie  zanurzenia  w  kulturę  bardzo  różną  od  naszej  własnej  to  samo  sedno  antropologii 

kulturowej/społecznej.  (…)  takie  doświadczenia  stanowią  centralny  obiekt  antropologii  i  definiują  ją  jako 

dyscyplinę. Skąd czerpiemy koncepcję kultury, jeśli nie z początkowego doświadczenia różnicy kulturowej?” 
(Kracke 1987: 58). 

43

 

Łączenie teorii psychologicznych i antropologicznych to obszar wielu gorących dysput, podczas których 

argumenty  dotyczące  redukcjonizmu  i  nieprzekładalności  języków  oraz  paradygmatów  obu  dyscyplin  są 

(najczęściej) podstawą do uznania braku większych punktów wspólnych antropologii i psychologii. Jednak 
pewne psy

chologiczne ujęcia teoretyczne mogą się okazać pomocne w rozważaniach nad osobą antropologa i 

jego doświadczaniem. 

background image

 

38 

zachodnioeuropejskich  i  amerykańskich  podręcznikach  do  metod  badań  w  antropologii 
można znaleźć wzmianki o tym syndromie, który może wystąpić obok malarii – objawem 
jest  na  przykład  „tropikalne  nieobecne  spojrzenie”,  poirytowanie,  a  także  „tęsknota  za 

k

awałkiem szarlotki”, które zwalczać należy poprzez naukę języka i zaangażowanie się w 

nową kulturę (Kracke 1987: 62).  

W następnym modelu negatywnym metaforą spotkania z obcością jest żałoba, która 

nie jest uczuciem straty  przyjaciół i bliskich osób, ale raczej sposobów radzenia sobie z 
rzeczywistością społeczną, które w nowej sytuacji są zupełnie nieadekwatne i niewłaściwe, 
czyli żałoba w związku z utratą poczucia kontroli, bardzo dotkliwie odczuwaną. Stan ten 
objawiać się może według teoretyków na różne sposoby: od nadmiernego wartościowania 
swojej (utraconej w danym czasie) kultury do szybkiego i powierzchownego utożsamienia 
się z nową kulturą (zaprzeczanie przeżywanej żałobie); myśli antropologa okupowane są 

przez wspomnienia ulubionych przysmaków i inny

ch  symboli  wcześniejszego  życia. 

Dodatkowym źródłem frustracji jest także brak możliwości podzielenia się dokonywanymi 
odkryciami, gdyż ich doniosłości nie rozumie żaden członek badanej kultury. 

Pozytywne modele przeżywania spotkania z Innym opierają się na zaangażowaniu w 

nową  kulturę.  Pierwszy  z  nich to  tzw.  model  regresji-resocjalizacji (nazwa nieco nazbyt 
„psychologizująca”);  w  myśl  tego  wyjaśnienia  bycie  w  obcej  kulturze  przechodzi  przez 
kolejne  fazy:  poczynając  od  „początkowego  entuzjazmu  dla  kultury”, który po krótkim 
czasie  przekształca  się  we  frustrację  powodowaną  odczuciem  braku  umiejętności 
skutecznego komunikowania się i reagowania w odpowiedni sposób. Następnym etapem 
jest  oddanie  się  innym  (czyli  wybranym  członkom  lokalnej  społeczności)  pod  opiekę, 

okres quasi-

dziecięcej  zależności:  etnograf  ma  pozycję  zbliżoną  do  statusu  dziecka  w 

badanej  społeczności

44

,  uczy  się  badanej  kultury  w  podobny  sposób  jak  jej  młodzi, 

kulturowo nie w pełni „wykształceni” członkowie, przy czym sam czuje się również jak 
dziecko. Po pewnym czasie (zależnym od indywidualnych cech badacza i charakterystyki 
badanego  otoczenia)  antropolog  jest  zdolny  do  rozpoczęcia  pełnego  uczestnictwa  w 
kulturze będącej przedmiotem jego zainteresowania i jej „głębokiego” rozumienia. 

Najbardzi

ej współczesnym jest drugi model pozytywny rozważający bycie w obcym 

otoczeniu kulturowym/społecznym (który jest mi najbliższy i stanowi dobry punkt wyjścia 
do  dyskusji  o  naturze  metody  w  antropologii  w  ogóle),  który  zakłada,  że  rozumienie 
obcości odbywa się poprzez związki z ludźmi – przedstawicielami badanej Obcości: 

                                                 

44

 

„Moi informatorzy nie widzieli we mnie szpiega, ale raczej studenta czy nastolatka (tj. nie dorosłego) – i 

przez to kogoś, kogo nie traktuje się poważnie” (Shore 1999: 35). 

background image

 

39 

 

Osoba  umieszczona  w  innej  kulturze  angażuje  się  w  kilka  prawdziwie  komunikatywnych 
relacji z obcym innym od tej osoby, a w tych relacjach każda ze stron konstruuje, mniej lub 

bardziej popraw

nie,  tę  drugą.  Relacja  jednak  trwa,  jest  ciągle  odtwarzana,  więc  na  każdym 

poziomie błędy konstrukcji są korygowane, rewidowane i dają możliwość dotarcia do błędów 
rozumienia na głębszym poziomie (Kracke 1987: 64)

45

 

W  tym  rozumieniu  antropolog  może  poradzić  sobie  z  Innością  oraz  dotrzeć  do  sedna 
kultury  przez  analizę  relacji  z  jej  poszczególnymi  członkami,  dzięki  przyjrzeniu  się 
kontaktom z ludźmi będącymi depozytariuszami badanej Obcości.  

Oczywiście,  przedstawione  ujęcia  są  jedynie  modelami  proponowanymi  przez 

różnych  badaczy,  którzy  obejmują  swoim  zainteresowaniem  pewien  wycinek  procedury 
antropologicznej i jako takie muszą być traktowane jako konstrukty i propozycje refleksji 
nad  zagadnieniem  spotkania  z  Obcym.  Należy  też  wziąć  pod  uwagę,  że  indywidualna 

charakterystyka danego antropologa predestynuje go do biograficznie/psychologicznie 

uwarunkowanych reakcji na Obcego; możliwa jest także sytuacja, w której kontakty z obcą 
kulturą będą miały cechy opisywane przez kilka modeli naraz, które ulegać będą zmianom 
w czasie, pod wpływem dynamiki sytuacji (zob. Kracke 1987: 66-77).  

Według  części  antropologów,  którzy  mają  odwagę/sposobność  podzielenia  się 

swoimi  doświadczeniami  terenowymi,  powrót  do  kultury  macierzystej  niejednokrotnie 
wiąże  się  z  podobnym  doświadczeniem  jak  wchodzenie  w  nową  kulturę  i  stanowi  nie 
mniejsze poznawcze i emocjonalne obciążenie; po dłuższym okresie zanurzenia w Obcość, 
która staje się z dnia na dzień coraz bardziej oswojona może się okazać, że opozycja swój-
obcy uległa odwróceniu (Kracke 1987: 71).  

Jako  że  Obcość  to  główny  przedmiot  badań  antropologów  (definiowana  na  wiele 

sposobów:  egzotykę  można  odnaleźć  w  dowolnym  miejscu,  wystarczy  zanurzyć  się  w 

odmienny od naszego system konstruktów ideologicznych, a o to doprawdy nietrudno), 

na

leży jej się zainteresowanie, które leży u podstawy rozumienia Innego. Niezależnie od 

tego,  w  jakich  proporcjach  występują  przy  spotkaniu  z  Obcością  stany  „pobudzenia, 

odkrywania, frustracji, zawstydzenia, wyzwolenia, depresji, euforii, zmieszania” (Kracke 

1987:  60)  i  dyskomfort  szoku  (kulturowego),  wydaje  mi  się,  że  mieszanka  tych  odczuć 
popycha człowieka do coraz to nowych poszukiwań natury Obcego/swojej. 
                                                 

45

 „The person placed in another culture engages in a few genuinely communicative encounters with an other 

different from himself or herself, encounters in which each constructs and misconstructs the other. But the 
relationship continues over time, it is continually reconstituted, so that at each level the misconstructions are 
corrected, revised, and give way to misconstructions at a deeper level”. 

background image

 

40 

3.2. Badacz i Inny (teren jako relacje) 

 

Antropologia  ma  wiele  twarzy,  zróżnicowany  przedmiot  badań,  różnorodne 

umiejscowienie terenu (czasami nawet w przestrzeni wirtualnej), kilka paradygmatów, ale 

ma  też  jedną  niezaprzeczalnie  podstawową  cechę  charakterystyczną:  badanie  w 
antropologii  odbywa  się  poprzez  kontakt,  poprzez  nawiązywanie  relacji  z  drugim 

cz

łowiekiem: 

 

Antropologiczne  badania  terenowe  reprezentują  coś  szczególnego  wśród  zachodzących  na 
siebie metod socjologicznym i etnograficznych: są one szczególnie głębokim, rozbudowanym i 

opartym na interakcji spotkaniem badawczym (Clifford 2004: 141).  

 

J

edynym  prawdziwym  wymogiem  wobec  badacza  jest  właśnie  kryterium  „intensywnej, 

«głębokiej» wzajemnej relacji” (Clifford 2004: 145), która jest podstawą formułowanych 

wniosków.  

Każdy  z  nas  zawiera  na  bieżąco  różnorodne  relacje  w  swoim  otoczeniu, 

uwarunkowan

e  różnymi  czynnikami;  badacz  będący  w  terenie  działa  tak  samo,  musi 

szukać  kontaktu  z  ludźmi,  gdyż  jest  to  jedyne  dostępne  źródło  informacji:  to  ludzie  są 
nośnikami  poszukiwanych  znaczeń.  Ogólne  założenia  dotyczące  badań  terenowych, 

przynajmniej tych klasy

cznych, stacjonarnych, polegających na „długotrwałym wspólnym 

zamieszkiwaniu”  z  członkami  społeczności  powodują,  że  w  rzeczywistości  praca 
antropologa  polega  na  przebywaniu  z  ludźmi

46

, w miejscach, czasie i na sposób 

dyktowany przez ich zwyczaje i codzienne  nawyki. Prowadzi to po pewnym czasie 

(nieokreślonym,  wyznaczonym  przez  dynamikę  zdarzeń)  do  wytworzenia  mieszanki 
„sojuszu, współudziału, przyjaźni, poważania, przymusu i nie wolnej od ironii tolerancji”, 

która prowadzi do „«dobrych stosunków»”. To z kole

i  umożliwia  pogłębianie  relacji  i 

dochodzenie do „mniej redukcyjnego rozumienia miejscowych sposobów życia”, co stoi 
w  opozycji  do  relacji  dziennikarzy  i  podróżników,  którzy  nie  angażują  się  w  życie 
lokalnych  społeczności  w  stopniu  pozwalającym  na  prawdziwie  głębokie  rozumienie 

(Clifford 2004: 159). 

Wchodzenie w relacje z członkami badanych grup/społeczności jest kanonem bycia 

antropologów w terenie, na tym skupiają się ich działania; zasadą jest to, że antropolodzy 

                                                 

46

 

Nie zawsze jest to takie proste, jak się może niektórym wydawać (przynajmniej na początku): „Moim 

problemem nie było to, jak zrozumieć punkt widzenia autochtonów, ale jak ich w ogóle spotkać” (Shore 
1999: 35). 

background image

 

41 

„zbliżają się do swoich obiektów zainteresowania [subjects], interesują się i angażują w 
rzeczy, które oni robią i, tam gdzie to jest stosowne, robią to, co oni i chodzą tam, gdzie 
oni” (Shore 1999: 38), ale takie zachowania są złożone i wymagają dużych wysiłków ze 
względu na obcość antropologa

47

Szczególne trudności ujawniają się przy konfrontacji z 

małymi, zamkniętymi społecznościami: 

 

Problem znalezienia informatorów, utrzymania z nimi dobrych stosunków i ich zmiany w 

małej  wiosce  jest  jednym  z  najbardziej  delikatnych  problemów,  z  którymi  musi  uporać  się 
antropolog. Nie ma dla niego neutralnej roli. Może zostać zaangażowany w lokalną politykę i 
społeczne podziały zanim jeszcze znajdzie się w wiosce (Rabinow 1977: 92)

48

 

Relacje  w  terenie  bardzo  szybko  stają  się  naznaczone  wszelkiego  typu  pozaosobowymi 
uwarunkowaniami (lokalne zatargi, walki o prestiż i władzę, względy ekonomiczne), co 
ma poważny wpływ na rodzaj i ilość kontaktów dostępnych dla antropologa. 

Stosunkowo  często  zdarza  się,  że  antropolog  nawiązuje  wiele  powierzchownych 

kontaktów, ale 

większość czasu w terenie spędza z jednym, głównym informatorem. Jest 

on „opiekunem” antropologa, pośrednikiem w kontaktach z resztą społeczności (z powodu 
znajomości języka lub wysokiego statusu, np. dominującej pozycji w lineażu), co może 
powodować  napięcia  i  zamieszanie:  chyba  nikt  już  nie  sądzi,  że  antropolog  nie  może 
zostać zmanipulowany i wykorzystany w lokalnych rozgrywkach. Z drugiej zaś strony, z 
powodu  specyfiki  kulturowego  otoczenia,  taka  osoba  jest  jedyną  dostępną  furtką.  Jak 

pisze P. Rabinow o 

swoim głównym informatorze: 

 

Bez Alego albo jego odpowiednika – 

kogoś wystarczająco bliskiego grupie, aby znał jej ukryte 

antagonizmy,  ale  przy  tym  wystarczająco  niezależnego,  aby  nie  zastanawiał  się  bardzo  nad 
ochroną wrażliwych elementów wspólnoty (…) – antropolog byłby skutecznie zablokowany. 
Działania  Alego  pozwoliły  mi  na  przeprowadzenie  badań  w  taki  sposób,  jak  tego  chciałem 

(Rabinow 1977: 130)

49

 

                                                 

47

 

Ludzie w każdej kulturze spotykają się z obcością, z którą muszą sobie jakoś radzić, obecność antropologa 

nie jest jedy

ną  sytuacją  przebywania  obcego  w  danej  społeczności;  obydwie  strony  (i  antropolog,  i 

„gospodarze”) są wyposażeni w określone strategie zachowania w obliczu obcości, co nie zmienia faktu, że 

funkcjonowanie w warunkach obcości jest trudną sytuacją dla wszystkich jej uczestników. 

48

  „The problem o f finding, cultivating, and changing informants in a small village is one of the most 

delicate facing the anthropologist. There are no neutral roles for him. He may become involved in politics 
and social divisions even before he enters the village”. 

49

 „Without Ali or the equivalent – someone close enough to the group to know its intimate antagonisms but 

also independent enough not to care much about protecting the sensibilities of the community and far enough 
removed not to fear reprisals –  the anthropologist would have been successfully blocked. Ali’s actions 
allowed me to continue my research in the way I wanted to pursue it”. 

background image

 

42 

Niekiedy  okazuje  się,  że  relacja  z  głównym  informatorem  (choć  niekoniecznie 

właśnie z nim) przekształca się w więzi przyjaźni i prawdziwego zrozumienia, w ramach 
którego  najwyraźniej  widnieją  różnice  kulturowe.  Taki  stan  rzeczy  jest  możliwy,  jeśli 
spotkają  się  dwie  osoby  świadome  różnic,  które  ich  dzielą,  otwarte  na  kontakt  z 
człowiekiem  z  obcego  świata,  szanujące  Obcość  (a  warunki  takie  zachodzą  bardzo 
rzadko); tego typu bliskość z Innym stanowi dowód na to, że możliwe jest porozumienie 
między kulturami (zob. Rabinow 1977: 142-149; Kracke 1987: 73). 

Skrajnym przypadkiem dogłębnego kontaktu z członkami obcej kultury jest sytuacja 

zawarcia  małżeństwa  (lub  nieformalne  wspólne  życie  za  zgodą  członków  społeczności, 
usankcjonowane w sposób inny niż małżeństwo), kiedy to antropolog staje się członkiem 
społeczności i funkcjonuje wedle zasad kultury partnera; trudno powiedzieć, która kultura 
jest  wtedy  jego  własną  i  na  ile  jest  on  w  stanie  z  dystansu  analizować  mechanizmy 
kulturowego działania. 

Dużo  bardziej  problematycznym  rodzajem  kontaktów  antropologa  w  terenie  są 

(mniej lub bardziej okazjonalne) kontakty seksualne, 

które  niewątpliwie  zdarzają  się 

podczas badań terenowych, jakkolwiek bardzo wszyscy będą chcieli temu zaprzeczyć

50

Są one najwyraźniej bardzo kłopotliwe (dla antropologów, którzy ich doświadczają), gdyż 
praktycznie  nie  występują  w  pisarstwie  etnograficznym;  najlepiej  znanym  przykładem 
zjawiska nieobecności seksu (pomimo jego występowania w rzeczywistości) w relacjach z 
terenu  jest  praca  P.  Rabinowa,  który  bardzo  taktownie  wspomina,  że  spędził  noc  z 
Berberyjką,  ale  nie  pisze  nic  o  konsekwencjach  doświadczenia seksualnego (które 
prawdopodobnie miało miejsce) dla lepszego rozumienia badanej kultury: 

 

Rabinow  jedynie  daje  do  zrozumienia,  że  zgodził  się  spać  z  tą  kobietą,  nigdzie  nie  pisze  o 
ewentualnym  stosunku  seksualnym,  a  także  wyjaśnia,  że  ta  kobieta  była  prostytutką 
dostarczoną przez „prawdziwego” informatora, którym ona sama nie była. Jego etnograficzne 
relacje  nie  zostały  skalane.(…)  Dla  niego  ten  wieczór  nie  stanowił  źródła  informacji  (Fine 
1993: 15, zob. też Rabinow 1977: 68-69)

51

 

                                                 

50

 

„Na  linii  możliwych  relacji,  zaangażowanie  płciowe  zdefiniowano  jako  niebezpieczne  i  nazbyt bliskie. 

Obserwacja  uczestnicząca,  delikatne  posługiwanie  się  dystansem  i  bliskością,  nie  powinna  obejmować 

zaangażowania,  w  przypadku  którego  zdolność  utrzymania  odpowiedniej  perspektywy  mogłaby  zostać 
utracona” (Clifford 2004: 159). 

51

 „Rabinow only implies that he agreed to sleep with this woman, never writes that they had intercourse, and 

explains that this woman was a prostitute provided by his «real» informant, not an informant herself. His 
ethnographic relations were not defiled. (…) For him this evening was not data”. 

background image

 

43 

Jak celnie zauważył cytowany już wielokrotnie w tej pracy J. Clifford: „zdyscyplinowane 
ciało obserwatora uczestniczącego selektywnie «przystaje» do życia tubylczego” (Clifford 
2004:  160);  antropologowi  nie  przystoi  poddawać  się  seksualnym  impulsom,  gdyż 

przeczy to profesjonali

zmowi  pracy  w  terenie.  Szczególnie  źle  widziane  były  w  latach 

sześćdziesiątych  i  siedemdziesiątych  (zanim  kobiety  uzyskały  większe  prawo  do 

autoekspresji) wzmianki o seksualnych kontaktach w pracach kobiet-antropologów: dla 

nich kontakty seksualne również nie stanowiły materiału do antropologicznej analizy, ale 
zaledwie wspominki bieżących wydarzeń

52

; badania jakościowe to metodologia, w której 

„równanie  osobowe  ma  decydujące  znaczenie,  ale  zbyt  wiele  zmiennych  pozostaje 

ukrytych” (Fine 1993: 15). Pomimo relacyjnego charakteru bycia w terenie, nie wszystkie 

rodzaje kontaktów kwalifikują się do uwzględnienia w materiale badawczym.  

Teren  to  “luźno  powiązany  zestaw  relacji,  miejsc,  wydarzeń,  sprawców  działań  i 

doświadczeń, z których i na które antropologowie próbują nałożyć rodzaj konceptualnego 
porządku (Shore 1999: 45). Antropologiczne badanie (kulturowego) świata odbywa się za 
pośrednictwem  relacji  z drugim  człowiekiem,  gdyż  tylko  w  ten  sposób  badacz-człowiek 
ma szansę dotarcia do rzeczywistości Innego (definiowanego w dowolnym sensie); jednak 
„teksty badawcze omawiają procedury badawcze, nie proces, opisują teren, a nie złożoność 
naszych  [antropologów]  związków  z  innymi”  (Ceglowski  2000:  98)  –  w konsekwencji 
narastają  spory  i  dyskusje  nad  metodą,  które  nie  uwzględniają  rzeczywistego 
doświadczenia  terenowego.  Antropologia  znajduje  się  obecnie  w  okresie  przejściowym 

(przynajmniej antropologia na zachód od Warty): 

 

Obserwacja  uczestnicząca,  włączanie  się  w  doświadczenia  innych  i  pisanie  o  nich  z 

obiektywnej pozyc

ji,  przesuwa  się  w  stronę  obserwacji  uczestniczenia.  Nowi  etnografowie 

wchodzą  w  żywe  doświadczenie  innych  i  piszą  ze  wspólnej  perspektywy  (Ceglowski  2000: 

93)

53

 

Dotarcie do rzeczywistych mechanizmów kulturowego funkcjonowania wymaga 

rzeczywistych kontakt

ów,  inne  formy  pozyskiwania  informacji  na  temat  społecznego 

                                                 

52

 

„Etnografowie cenią sobie i wręcz wymagają prawa do prywatności. Jest to z pewnością zrozumiałe i, z 

punktu widzenia etnografa, bez wątpienia pożądane oraz dające się bronić. Kontakty seksualne stygmatyzują 

autora, szczególnie zaś autorkę. Mamy tworzyć naukę, a nie pornografię” (FIne 1993: 15). 

53

 „Participant observation, joining in the experiences of others and then writing about it from an objective 

stance, is making way for the observation of participation. New ethnographers enter the lived experience of 
others and write from mutual perspective”. 

background image

 

44 

świata  to  działanie,  w  wyniku  którego  badaczowi  „udaje  się  odkryć  (…)  doskonałą 
harmonię [świata], którą sam ustanowił” (Shutz 1984: 192).  

 

 

3.3. 

Badacz sam ze sobą 

 

Badania terenowe, rzeczywiste 

uczestniczenie w życiu jakiejś grupy czy społeczności 

są  specyficznym  doświadczeniem.  Nie  każdy  wszak  czuje  potrzebę  zostania 
antropologiem,  nie  każdy  marzy  o  zetknięciu  z  Obcym.  Nie  wszyscy  też  mogą  być 
antropologami,  natomiast  prawie  każdy  antropolog  płaci  wysoką  cenę  za  doświadczanie 
odmienności.  Przebywanie  w  terenie  to  w  dużej  części  zmaganie  się  z  sobą  samym, 
swoimi  ograniczeniami,  uprzedzeniami,  wcześniejszymi  przesądzeniami,  a  proces  ten 
bezpowrotnie zmienia tego, który go doświadcza.  

Część badaczy prowadzi podczas badań terenowych dzienniki, pamiętniki, osobiste 

zapiski,  które  są  często  jedynym  punktem  odniesienia  do  tego,  z  czym  antropolog  się 
dobrowolnie  rozstał  (przynajmniej  na  jakiś  czas).  Wgląd  w  takie  notatki  daje  pewne 
wyobrażenie  o  specyfice  tej  niezwykłej  (przynajmniej  dla  mnie)  praktyki,  jaką  jest 
zanurzenie  się  w  obcą  rzeczywistość.  Najbardziej  spektakularnym  przykładem  takiego 
wglądu  było  niewątpliwie  opublikowanie  A Diary in the Strict Sense of the Term  B. 

Malinowskiego w 1967 roku. Ws

trząsnął  on  antropologicznym  światem

54

 

wywołując 

burzę  skrajnych  opinii,  ale  otworzył  też  drzwi  polemikom  dotyczącym  natury  badań 
terenowych i ukazał „czynnik ludzki” w metodach nauk społecznych: 

 

Skandal,  jaki  w  niektórych  środowiskach  wywołała  publikacja  osobistego dziennika 
Malinowskiego,  wiązał  się  ze  spojrzeniem,  jakiego  dostarczał  on  na  temat  mniej 
powściągliwego,  świadomego  seksualności  i  rasy  podmiotu/ciała  w  terenie  (Clifford  2004: 

157). 

 

                                                 

54

 

Można  ten  wstrząs  rozpatrywać  z  różnych  perspektyw,  jedną  z  nich  mówi:  „dla  antropologii  jest  on [

Diary…] 

tekstem przełomowym  nie dlatego, że objawia rzeczywistość etnograficznego doświadczenia, ale 

ponieważ  zmusza  nas  do  borykania  się  ze  złożonością  takich  spotkań,  potyczek  oraz  do  traktowania 

wszystkich  tekstowych  sprawozdań,  opartych  na  badaniach  terenowych,  jako  stronniczych  interpretacji” 
(Clifford 2000: 111). Nie ma w tej pracy mie

jsca  na  rozważania  nad  przyczynami  i  konsekwencjami 

tekstualizacji antropologii, więc nie rozwinę tego wątku, powiem jedynie, że w moim mniemaniu A Diary… 

to przede wszystkim zapis myśli i przeżyć jednostki, która nie była przygotowana na to, co ją spotkało. 

background image

 

45 

Z  czasem  okazało  się,  że  zapiski  Malinowskiego  uruchomiły  szereg  poważnych  analiz 
metodyki  badań  w  antropologii,  które  w  konsekwencji  ułatwiły  głębsze  rozumienie 
procesów konstytuujących badania terenowe

55

.  

Pobyt  w  terenie  miewa  tragiczne  skutki:  antropolodzy  zapadają  na  tropikalne 

choroby, 

często nieuleczalne (kiedyś kończyło się to śmiercią, teraz ze względu na rozwój 

medycyny raczej „jedynie” pogorszeniem ogólnego stanu zdrowia), niekiedy nawet 

popadają w obłęd, gdyż ciężar obcości jest dla nich nie do udźwignięcia. Osamotnienie, 
izolacja,  brak  bieżącego  odniesienia  do  „normalności”  może  mieć  szeroko  zakrojone 
skutki:  niektórzy  bardzo  źle  znoszą  dekonstrukcję  swojego  „ja”

56

. Teren zmienia 

doświadczającego  go,  chociażby  przez  to,  że  zrozumienie  Innego  daje  inne  rozumienie 
siebie. Czasami zmiana jest tak głęboka, że antropolog nie może się już zdystansować się 
do swoich przeżyć i nie jest w stanie tworzyć naukowych tekstów w kontekście terenu, 
zanurzenie  w  Obcość  pozwala  mu  jedynie  na  „pamiętnikarstwo”  oparte  na  tym 
doświadczeniu

57

.  

Przebywanie w obcym otoczeniu zwraca 

uwagę na to, jak dużą część naszego „ja” 

określają kulturowe nawyki, zwyczajowe zachowania, praxis determinująca w pokaźnym 
stopniu nasze stany emocjonalne i nastroje, które wpływają na poznawczą skuteczność, a 
z  drugiej  strony  jasno  ukazują  istotę  kultury macierzystej antropologa w opozycji do 
doświadczanej  obcej  rzeczywistości  kulturowej.  Nie  bez  powodu  B.  Malinowski  często 
zapisywał w swoim dzienniku, że tęskni za cywilizacją (zob. Malinowski 2002: 515; 520) 
i nie może znieść tubylców

58

: Obcość jest niezwykle męcząca. Jednak tylko taka forma 

poznania pozwala na odkrycie mechanizmu funkcjonowania kultury (zob. Ceglowski 

2000:  89;  93).  Nie  może  więc  dziwić,  że  w  słynnym  Dzienniku…  znajdują  się  takie 

fragmenty: 

                                                 

55

 Opinie na temat A Diary… 

ewoluowały w miarę rozwoju dyskursu metodycznego, i tak np. Clifford Geertz 

w recenzji zaraz po wydaniu tej publikacji „pisał o «hipochondrycznym narcyzmie»” Malinowskiego, a po 

dwudziestu latach jego opinią było: „«jeśli próbuje się zrealizować podejście do etnografii oparte na totalnym 

zanurzeniu,  to  trzeba  zanurzyć  się  w  czymś  znacznie  obszerniejszym  niż  życie  tubylców.  To  krajobraz. 

Izolacja. Lokalna społeczność Europejczyków. Pamięć o domu i tym, co się pozostawiło. Poczuci powołania 

oraz tego, dokąd się zmierza. I to, co najbardziej wstrząsające, kapryśność własnych pasji, słabość własnej 

konstrukcji psychicznej oraz włóczęgostwo i niesubordynacja własnych myśli: owa mroczna rzecz, własne 

«ja».  Nie  idzie  o  to,  by  stać  się  tubylcem  […].  To  problem  prowadzenia  wielopostaciowego  życia: 

żeglowania jednocześnie po wielu morzach»” (cyt. za: Kubica 2002: 29). 

56

 

Mam  na  myśli  wszystkie  te  procesy,  które  podczas  bycia  w  terenie  ukazują  świadomemu  (!) 

antropologowi wszystko to, co składa się na jego kulturową konstrukcję. 

57

 

Spostrzeżenie  to  jest  wynikiem  jednej  z  rozmów  przeprowadzonych  przeze  mnie  z  antropologiem-

praktykiem. 

58

 

Do tego stopnia ma ich dosyć, że w jego zapiskach pojawiają się stwierdzenia takie jak to: „wizje życia 

krajo

wców  jako  coś  absolutnie  nieinteresującego,  nieistotnego.  Coś  co  –  jest  tak  dalekie  jak  życie  psa” 

(Malinowski 2002: 526). 

background image

 

46 

Środa 5 [XII]. 
Cały  dzień  czuję  się  b.  podle  i  czytam  powieścidła.  Ani  nie  pakuję,  ani  mnie  nie  interesują 
krajowcy; nawet z Billem nie mam ochoty gadać wieczorem. Nie idę nigdzie do wiosek. Czytam. 

(Malinowski 2002: 500). 

 

Antropolog  to  nie  tylko  sfrustrowany  i  zmęczony  umysł,  to  także  ciało

59

, które 

stawia opór w nowych, nieznanych, czasami ekstremalnych warunkach i reaguje na 

wszelki  doznawany  stres,  co  zwrotnie  wpływa  (najczęściej  negatywnie)  na 
funkcjonowanie jego właściciela. Żywność, klimat, woda są Inne – nie tylko w tropikach. 

Te wszystkie czynn

iki  mają  znaczenie,  tylko  najczęściej  nie  znajdują  odbicia  w 

późniejszych antropologicznych refleksjach: nurt autoetnografii stracił już na znaczeniu, 
zresztą sam w sobie nie wniósł wiele pożytku w poprawę antropologicznego rozumienia

60

Przeżywane  stany  dyskomfortu    mają  odbicie  w  snach  i  marzeniach  badacza  (Kracke 

1987: 71) – 

śniące się szarlotki i truskawki nie są zjawiskiem wyjątkowym, a pragnienie 

wyspania się na własnym łóżku stanowi wyraźną część myśli antropologa odciętego od 
swojskości.  

Jak w codzi

ennym  funkcjonowaniu,  tak  i  podczas  kontaktu  z  Innością  badacz 

doświadcza  wpływu  emocji  na  swoje  bycie,  nie  jest  neutralnym  elementem  otoczenia, 
ocenia otaczającą go rzeczywistość (bo taka jest społeczna natura człowieka), a te oceny 
wpływają  na  jego  nastawienie  i  tym  samym  na  podejmowane  działania.  Trudno  sobie 
wyobrazić,  że  antropolog  badający  na  przykład  członków  Ku  Klux  Klanu  zachowuje 
podczas  kontaktów  z  nimi  neutralność  i  życzliwość  oraz  że  nie  ma  swojego  zdania  w 
kwestii  ich  ideologii  i  zachowań  (zob.  Fine  1993:  5);  błędne  jest  przeświadczenie,  że 
zwyczajne,  ludzkie  preferencje  antropologa  nie  mają  wpływu  na  to,  co  napisze  w 
końcowym  opracowaniu  danych  z  terenu.  Uwalnianie  się  od  wcześniej  powziętych 
przesądzeń  i  uprzedzeń,  tkwiących  głęboko  w  strukturze charakteru antropologa (który 

                                                 

59

 

Kartezjański  dualizm  jest  jednym  z  tych  fundamentów  zachodniej  kultury,  które  przeszkadzają  mi 

najmocniej, jednak wyeliminowanie go 

(tj. zmiana spojrzenia) z rozważań nad kulturą jest zgoła niemożliwe, 

przynajmniej na razie (niestety), bo zajmuje panującą pozycję w humanistycznych rozważaniach.  

60

 

Jeden  z  radykalnych  krytyków  postmodernistycznego  pisarstwa  formułuje  ironiczny  komentarz do 

nadmiernego  subiektywizmu,  czy  wręcz  solipsyzmu  prac  z  kręgu  autoetnografii:  „Romantycy  stworzyli 

poezję;  postmoderniści  także  pielęgnują  swój  subiektywizm,  tylko  że  odrzucani  przez  nich  formalnej 

dyscypliny,  dawanie  wyrazu  głębokim,  wewnętrznym  niepokojom  dokonuje  się  w  formie  akademickiej 
prozy, przeznaczonej od publikacji w uczonych periodykach, jest sposobem na zapewnienie sobie kariery 

przez wywarcie wrażenia na stosownych komitetach.  «Sturm und Drang i Zwyczajna Profesura» mogłyby 
równie dobrze b

yć  hasłem  postmodernistów”  (Gellner  1997:  41).  Dodam  jeszcze,  że  polska  etnografia 

praktycznie  w  ogóle  nie  ma  doświadczeń  z  zakresu  autoetnografii  ze  względu  na  bardzo  małą  ilość 

antropologów prowadzących badania terenowe (zob. Kaniowska 1995: 288-289), co dodatkowo utrudnia mi 
wnioskowanie w tym obszarze. 

background image

 

47 

jest przede wszystkim człowiekiem doświadczającym Inności) jest mozolnym i trudnym 
procesem,  i  podczas  pobytu  w  terenie,  i  później,  przy  opracowywaniu  zebranych 
materiałów; jednakże nie oznacza to, że antropolog nie jest w stanie poznać Obcego, po 
prostu  wymaga  to  wysiłku,  który  dokonuje  się  w  procesie  trwającym  cały  czas  od 
wybrania przedmiotu badań aż do ostatecznego rozstania się z badaną rzeczywistością. 

Udając  się  w  teren,  antropolog  wyposażony  jest  w  specyficzne  umiejętności, 

indywidualne cechy, sposoby reagowania, intelektualne nawyki i kulturowe 

uwarunkowania – 

to wszystko wpływa na terenowe doświadczenia. Nie można się na nie 

nigdy  przygotować,  choćby  w  minimalnym  stopniu,  gdyż  właściwością  zanurzenia  w 
Obcość jest jego nieprzewidywalność i nieokreśloność. Dlatego jest pewna doza racji w 
stwierdzeniach  odnoszących  się  do  pracy  w  terenie  jako  do  próby  charakteru  czy 
wytrzymałości: bycie antropologiem to skomplikowany rodzaj osobistej tożsamości

61

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                 

61

 

Przesłanie istoty zanczenia badań terenowych dla antropologów dobrze oddaje krótka fraza zaczerpnięta z 

beletrystyki: „Pozbywamy się złudzeń jak owoc łupinki, a owocem jest doświadczenie” (Gerard de Nerval 

„Sylwia”, cyt. za: Eco 2007: 21). To, co antropologowie robią z tym doświadczeniem jest osobną kwestią. 

background image

 

48 

 

 

ZAKOŃCZENIE 

 

 

Pierwszym 

wątkiem, jaki chciałabym poruszyć w podsumowaniu jest to, że niniejsza 

praca  bynajmniej  nie  stanowi  wyczerpującego  opracowania  zagadnień  metodyki 
antropologicznych  badań  terenowych,  jest  raczej  zbiorem  sugestii,  które  mogą  być 

zacz

ątkiem  dyskusji  (na  naszym  polskim,  lokalnym  poziomie)  o  wyznacznikach  i 

strategiach postępowania w terenie. W antropologii amerykańskiej i zachodnioeuropejskiej 

refleksje na ten  temat 

są  wyraźnie  obecne  w  akademickim  dyskursie,  powstało  i  nadal 

powstaje w

iele  prac  poświęconych  wyłącznie  problematyce  przeprowadzania  badań 

terenowych  (zob.  Handwerker  2006),  krytyczne  rozpatrujących  jej  elementy  i 
analizujących bycie w terenie z punktu widzenia badacza-praktyka. Wartość tych prac jest 
z pewnością różna (nie miałam możliwości dostępu do większości z nich, gdyż najczęściej 
nie mają polskich wydań, co jest jedną z przyczyn niekompletności przedkładanej pracy), 
ale  świadczą  one  o  niesłabnącej  chęci  ulepszania  jakości  antropologicznego  opisywania 
świata, co przydałoby się i nam, jeśli chcemy być częścią społeczności naukowców. 

 

Praca ta byłaby z pewnością bardziej wartościowa, gdyby zawierała wnioski własne 

na temat bycia w terenie, jednak nie jest to na razie możliwe, stąd duża ilość cytowanych 

wypowiedzi praktykuj

ących  antropologów.  Poruszane  zagadnienia  są  przede  wszystkim 

moim  arbitralnym  wyborem  interesujących  kwestii,  które  niektórym  mogą  się  wydać 

niezbyt istotne. 

 D

oświadczenie terenowe to tylko wstępna, choć najbardziej podstawowa część pracy 

antropologa: pozostaje jeszcze kwestia przedsta

wienia  go  w  formie  pisemnej,  a  także 

kontekst instytucjonalny gromadzenia  wiedzy  naukowej 

w  dzisiejszym  świecie. 

Przełożenie doświadczenia na tekst naukowy może mieć różne oblicze, od hermetycznych 

prac naszpikowanych abstra

kcyjną terminologią, praktycznie niezrozumiałych dla nikogo 

poza  ścisłym  gronem  specjalistów  zajmujących  się  danym  zagadnieniem,  po  prace 
napisane  tak  dobrze,  że  nie  ważna  jest  ich  zawartość,  bo  urzekają  czytelnika  stylem 

background image

 

49 

pisania. 

Ale  tego  można  nauczyć  przyszłych  antropologów,  w  odróżnieniu  od  niuansów 

przeprowadzania  badań  (Fine  1993:  18).  Natomiast  kontekst  instytucjonalny  badań 
(finansowanie  itp.)  i  zależność  badacza  od  środowiska  naukowego  (które  ma  niepisany, 
acz potężny wpływ na powstające prace naukowe) w dużej mierze kształtuje obraz wiedzy 

naukowej

62

Antropologia ze względu na swój przedmiot badań powinna być dyscypliną 

otwartą, jednak nieusuwalne ograniczenia wpisane w funkcjonowanie nauki podcinają jej 
skrzydła. 

Kolejną  sprawą  jest zagadnienie wzorcowego charakteru metody jako przedmiotu 

analizy w tej pracy i tego, na ile rzeczywistość modyfikuje możliwość wprowadzenia jej w 
życie: 

 

Obserwacja  uczestnicząca  zmusza  stosujących  ją,  by  doświadczali  zarówno  na  poziomie 

cielesnym, jak i intelektualnym, 

płynności  tłumaczenia.  Wymaga  żmudnego  uczenia  się 

języka,  w  pewnym  stopniu  bezpośredniego  zaangażowania  i  rozmów,  a  często  wprowadza 
zaburzenia  w  osobiste  i  kulturowe  oczekiwania.  Istnieje  oczywiście  mit  badań  terenowych. 
Faktyczne doświadczenie, skazane na nieprzewidziane wypadki, rzadko sięga ideału; lecz jako 
środek  czerpania  wiedzy  z  intensywnego,  intersubiektywnego  zaangażowania  uprawianie 

etnografii zachowuje swój wzorcowy charakter (Clifford 2000: 31-32). 

 

Warte zastanowienia jest pytanie o to, czy 

możliwa  jest  rewizja  bazy 

antropologicznego  doświadczenia  (obserwacji)  i  modyfikacja  metody  (oraz  sposobu 
przekazywania  wiedzy  zgromadzonej  za  jej  pomocą)  w  taki  sposób,  aby  była  bardziej 
adekwatna  do  wielozmysłowej  i  wielopoziomowej  rzeczywistości  doświadczenia 

kulturowego. 

Nieodparcie  nasuwający  się  wniosek  jest taki,  że  metoda  badań  terenowych  jako 

rzeczywisty sposób badania Innego to procedura naznaczona 

jednostkowością, 

subiektywnością  i  sytuacyjnością,  ale  nie  dyskwalifikuje  jej  to  jako  źródła  wiedzy  o 
człowieku,  wręcz  przeciwnie:  w  moim  mniemaniu  podnosi  ją  to  do  rangi  adekwatnego 

sposobu poznania. Scjentyzm nie jest 

jedyną słuszną drogą do celu, jakim jest wyjaśnianie. 

Próby sformalizowania tego, co antropolog robi w terenie poprzez stworzenie zastawu 

                                                 

62

 

„Bardziej krytyczna i analityczna refleksyjność powinna zobowiązać antropologię do zwrócenia spojrzenia 

w kierunku szerszego kontekstu, w którym p

raktyki  badawcze  są  przeprowadzane,  włączając  w  to 

instytucjonalne otoczenie, w jakim antropologia się mieści (w szczególności warunki egzystencji w ramach 

systemu uniwersyteckiego). To oznacza wzięcie pod rozwagę bardziej «refleksyjych» pytań, takich jak: «kto 

finansuje badania?» i «jaki jest wpływ polityki rządu, strategii finansowych komisji, wymagań wydawców, 

komercyjnych  ograniczeń  i  innych  instytucji  kształtujących  akademickie  i  intelektualne  życie?»”  (Shore 
1993: 45). 

background image

 

50 

reguł  i  wytycznych  prowadzenia  badań  są  zbędnym  wysiłkiem,  gdyż  doświadczenie 
pokazuje  w  każdym  przypadku,  że  nie  można  go  okiełznać;  można  jedynie  próbować 
zrozumieć to, co ze sobą niesie: 

 

W jaki sposób metoda radzi sobie z godzinami czekania, z niezd

arnością  i  nietaktami 

popełnianymi  z  powodu  zamieszania lub braku wyczucia czasu?  Gdzie umieszcza ona 
frustracje spowodowane brakiem pewności siebie, a gdzie zadowolenie płynące z bezcelowych 
pogawędek  i  serdeczności?  Często  to  wszystko  jest  wymazane  jako  „ludzka strona” naszej 
naukowej aktywności (Fabian 1983: 108)

63

 

„Element ludzki” w badaniach terenowych to konstytutywny 

składnik doświadczenia 

antropologa  i  jako  taki  musi  być  obecny  w  metodycznych  rozważaniach,  procesie 

antropologicznego pisania oraz w 

kształceniu adeptów antropologii, gdyż w przeciwnym 

razie utracona zostaje podstawowa motywacja 

tej  dyscypliny  jaką  jest  docieranie  do 

znaczenia ludzkiego zachowania oraz jej wartość polegająca na docenianiu wyjątkowości 
człowieka. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                 

63

 „How does method deal with the hours of waiting, with maladroitness and gaffes due to confusion or bad 

timing? Where does it put the frustrations caused by diffidence and intransingence, where the joys of 
purposeless chatter and conviviality? Often all this is written off as the «human  side» of our scientific 
activity”. 

background image

 

51 

 

 

BIBLIOGRAFIA 

 

 

1. 

Beatty A. 1999, On Ethnographic Experience: Formative and Informative  (Nias, 

Indonesia),  w:  Being There. Fieldwork in Anthropology, C. W. Watson (red.), 

Londyn – Sterling, Wirginia: Pluto Press, ss. 74-97. 

2. 

Bleek W. 1987, Lying Informants: A Fieldwork Experience from Ghana, „Population 

and Development Review”, vol. 13, nr 2, ss. 314-322. 

3. 

Bloch M. 1992, What goes without saying. The conceptualization of Zafomaniry 

society, w: Conceptualizing society, A. Kuper (red.), London - New York: Routledge, 

ss.127-146. 

4. 

Boas F. 1920, The Methods of Ethnology, „American Anthropologist”, vol. 22, nr 4, 

ss. 311-321. 

5. 

Boczkowski A. 2000, Obserwacja, w: Encyklopedia Socjologii t. 3, 

Z. Bokszański i 

in. (red.), Warszawa: Oficyna Naukowa, ss. 9-15. 

6. 

Ceglowski D. 2000, Research as Relationship, „Qualitative Inquiry”, vol. 6, nr 1, ss. 

88-103. 

7. 

Chwieduk A. 2006, 

Alzatczycy.  Dylematy  tożsamości,  Poznań:  Wydawnictwo 

Naukowe UAM. 

8. 

Clifford J. 2000, 

Kłopoty z kulturą, Warszawa: Wydawnictwo KR. 

9. 

Clifford J. 2004, Praktyki przestrzen

ne:  badania  terenowe,  podróże  i  praktyki 

dyscyplinujące  w  antropologii,  w:  Badanie kultury. Kontynuacje, M. Kempny, E. 

Nowicka (red.), Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, ss. 137-179. 

10.  Clifford J., Marcus G. E. (red.) 1986, Writing culture. The Poetics and Politics of 

Ethnography, Berkeley – Los Angeles – London: University of California Press.  

11.  Denzin N.K. 1996, The Facts and Fictions of Qualitative Inquiry, “Qaulitative 

Inquiry”, vol. 2, nr 2, ss. 230-241. 

12.  Eco U. 2007, 

Sześć przechadzek po lesie fikcji, Kraków: Wydawnictwo Znak. 

13.  Ellingson L. L. 1998, ‘Then You Know How I Feel’: Empathy, Identification and 

Reflexivity in Fieldwork, „Qualitative Inquiry”, vol. 4, nr 4, ss. 492-513. 

background image

 

52 

14.  Fabian  J. 2002, Time and the Other: how anthropology makes its object, New York: 

Columbia University Press.  

15.  Filip M. 2007, 

Między  Wilkami.  Walki  o  dominację  w  terenie,  referat  wygłoszony 

podczas  Pierwszej  Poznańskiej  Międzyuczelnianej  Konferencji  „«Teren  w  ścisłym 
znaczeniu  tego  słowa».  Przegląd  działalności  badawczej  studentów  antropologii 
kulturowej”, Poznań 18-19 maja 2007. 

16.  Fine G. A. 1993, Ten Lies of Ethnography, „Journal of Contemporary Ethnography”, 

vol. 22, nr 3, ss. 267-295 (elektroniczna kopia dokumentu 

dostępna w bazie danych 

Lund Universitets Bibliotek pod adresem: http://elin.lub.lu.se.ludwig.lub.lu.se/cgi-

bin/linker/ebsco_local?9312093572  nie posiada numeracji stron; korzystam z 

wydruku, numeracja własna: ss. 1-25). 

17.  Gellner E.  1997,  Postmodernizm, rozum i religia, Warszawa: 

Państwowy  Instytut 

Wydawniczy. 

18.  Gray J. A. 1999

, Lęk, w: Słownik pojęć współczesnych, A. Bullock, O. Stallybrass, S. 

Trombley (red.), Katowice: Wydawnictwo „Książnica”, s. 306. 

19.  Grimshaw A. 1999, Badania terenowe, w: 

Słownik pojęć współczesnych, A. Bullock, 

O. Stallybrass, S. Trombley (red.), Katowice: 

Wydawnictwo „Książnica”, ss. 43-44. 

20. 

Gupta A., Ferguson J. 2004, Poza „kulturę”: przestrzeń, tożsamość i polityka różnicy, 

w:  Badanie kultury. Kontynuacje, M. Kempny, E. Nowicka (red.), Warszawa: 

Wydawnictwo Naukowe PWN, ss. 267-283. 

21.  Hammersley M., Atkinson P. 2000, 

Metody badań terenowych, Poznań: Zysk i S-ka. 

22.  Handwerker P. W. 2006, The Evolution of Ethnographic Research Methods: 

Curiosities and Contradictions in the Qualitative Research Literature, „Reviews in 

Anthropology”, vol. 35, nr 1, ss.105-118. 

23.  Kaniowska K. 1995, 

Czy trudno dziś być antropologiem, „Lud” t. 78, ss. 279-291. 

24. 

Kopczyńska-Jaworska B.  1971,  Metodyka  etnograficznych  badań  terenowych
Warszawa: Państwowe Wydawnictwa Naukowe. 

25.  Kracke W. 1987, Encounter With Other Cultures: Psychological and 

Epistemological Aspects, „Etos”, vol. 15, nr 1, ss. 58-81. 

26. 

Kubica  G.  2002,  Wstęp,  w:  B.  Malinowski,  Dziennik  w  ścisłym  znaczeniu  tego 

wyrazu, G. Kubica (oprac.), Kraków: Wydawnictwo Literackie, ss. 5-36. 

27.  Lutkehaus N.C. 1989, The use of another ethnographer’s  field-notes: Camilla 

Wedgwood’s Manam Island research, “Anthropology Today”, vol. 5, nr 6, ss. 9-12. 

background image

 

53 

28. 

Lutyńska  K.  2002, Wywiad socjologiczny, w: Encyklopedia Socjologii  t. 4,  Z. 
Bokszański i in. (red.), Warszawa: Oficyna Naukowa, ss. 399-404. 

29.  Malinowski B. 2002, 

Dziennik w ścisłym znaczeniu tego wyrazu, G. Kubica (oprac.), 

Kraków: Wydawnictwo Literackie. 

30.  Paluch A. 1987, Metoda funkcjonalna, w: 

Słownik  etnologiczny.  Terminy  ogólne

Staszczak Z. (red.), Warszawa – 

Poznań:  Państwowe  Wydawnictwo  Naukowe, ss. 

233-236. 

31.  Posern-

Zieliński  A.  1995, Etnologia i antropologia kulturowa w formalnej i 

rzeczywistej strukturze nauki, w: 

Etnologia  polska  między  ludoznawstwem  a 

antropologią, A. Posern-Zieliński (red.), Poznań: Wydawnictwo Drawa, ss. 21-36. 

32.  Posern-

Zieliński  A.  2005, Etnologia, w: Encyklopedia Socjologii. Suplement,  Z. 

Bokszański i in. (red.), Warszawa: Oficyna Naukowa, ss. 66-71. 

33.  Rabinow P. 1977, Reflections on Fieldwork in Morocco, Berkley-Los Angeles-

London: University of California Press. 

34.  Schutz A. 1984, Poto

czna i naukowa interpretacja ludzkiego działania, w: Kryzys i 

schizma.  Antyscjentystyczne  tendencje  w  socjologii  współczesnej, E. Mokrzycki 
(wyb.), Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, ss. 137-192. 

35.  Shaffir W. 1999, Doing Ethnography: Reflections on Finding Your Way, „Journal of 

Contemporary Ethnography”, vol. 28, nr 6, ss. 676-686. 

36.  Shore C. 1999, Fictions of Fieldwork: Depicting the ‘Self’ in Ethnographic Writing 

(Italy), w: Being There. Fieldwork in Anthropology, C. W. Watson (red.), Londyn – 

Sterling, Wirginia: Pluto Press, ss. 25-48. 

37.  Sokolewicz Z.  1981, Metoda funkcjonalizmu klasycznego, w: Metody etnologii, cz. 

1, E. Z. Szulc (red.), Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, ss. 87-

104. 

38.  Stallybrass O. 1999, Szok kulturowy, w: 

Słownik pojęć współczesnych, A. Bullock, 

O. Stallybrass, S. Trombley (red.), Katowi

ce: Wydawnictwo „Książnica”, s. 612. 

39.  Staszczak Z. (red.) 1987, 

Słownik  etnologiczny.  Terminy  ogólne, Warszawa – 

Poznań: Państwowe Wydawnictwo Naukowe. 

40.  Staszczak Z. 1987, Szok kulturowy, w: 

Słownik  etnologiczny.  Terminy  ogólne,  Z. 

Staszczak (red.), Warszawa – 

Poznań: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, s. 343. 

41.  Wilson S. M., Peterson L. C. 2002, The Anthropology of Online Communities

„Annual Review of Anthropology”, vol. 31, ss. 449-467.