background image

ks. Marek Dziewiecki 

Poznawanie i przeżywanie własnych uczuć 

 

1. Człowiek w obliczu sfery emocjonalnej 

Uczucia  są  głównym  elementem  ludzkiej  sfery  emocjonalnej.  Sfera  ta  obejmuje  wiele  rodzajów  przeżyć, 

które  różnią  się  między  sobą  źródłem  pochodzenia,  długością  trwania,  a  także  intensywnością  odczuwania.  Do 
podstawowych przejawów sfery emocjonalnej należą: 

 

przeżycia afektywne w sferze zmysłowej, zwłaszcza poczucie przyjemności lub bólu w obliczu 
określonego bodźca czy doświadczenia;  

 

nastroje, czyli stany związane z dobrym lub niekorzystnym samopoczuciem fizycznym;  

 

emocje, czyli intensywne stany afektywne będące reakcją na określone sytuacje życiowe(np. lęk, 
rozpacz);  

 

humory czyli relatywnie stałe, dominujące tendencje afektywne;  

 

uczucia (sentymenty), czyli specyficzne dla człowieka stany afektywne o podłożu intelektualnym, 
moralnym, społecznym czy religijnym;  

 

przyciąganie emocjonalne lub awersja w obliczu określonych osób, przedmiotów czy sytuacji.  

Całość sfery afektywnej można zdefiniować jako sposoby przeżywania tego wszystkiego, co dzieje się w nas 

samych  oraz  w  naszych  relacjach  z  otaczającym  nas  światem,  zwłaszcza  ze  światem  osób.  Przeżycia 
afektywne to spontaniczne reakcje człowieka na jego własne zachowania i stany wewnętrzne, na dochodzące z 
zewnątrz bodźce, a także na wszystko to, co dzieje się w jego życiu oraz w jego kontaktach z innymi osobami: z 
ludźmi i z Bogiem. W zależności od okoliczności reakcje te wyrażają się poprzez przeżycia radosne lub bolesne. 
Do tych pierwszych należą: radość, satysfakcja, poczucie bezpieczeństwa, zaufanie, poczucie pewności siebie. Z 
kolei przeżycia bolesne to niepokój, wstyd, poczucie winy, depresja, gniew, nienawiść, rozpacz.  

Im bardziej dany człowiek jest niedojrzały, tym silniejszą ma skłonność do manipulowania swoim myśleniem. 

Tym bardziej zawęża i zniekształca swoją świadomość w odniesieniu do tego, co czyni i w jakiej znajduje się 
sytuacji.  Taki  człowiek  tworzy  coś  w  rodzaju  wewnętrznej  cenzury,  która  usiłuje  nie  dopuścić  do  jego 
świadomości  bolesnych  prawd  o  nim  samym.  Emocje  spełniają  wtedy  funkcję  drugiego  —  obok  myślenia  — 
obiegu  informacji
.  Jest  to  możliwe  dlatego,  że  informacje  emocjonalne  na  temat  tego,  co  dzieje  się  w  nas 
samych i w naszym kontakcie ze światem zewnętrznym, w znacznej mierze pozostają niezależne od naszej woli, 
od  naszych  przekonań,  oczekiwań  czy  pragnień.  Człowiek  nie  ma  bezpośredniej  władzy  nad  swoimi  emocjami. 
Nie  może  ich  sobie  po  prostu  nakazać  czy  zakazać  siłą  swojej  woli.  Nie  może  też  modyfikować  ich  mocą 
intelektualnych  analiz  czy  osobistych  przekonań.  Emocje  można  zatem  porównać  do  rozgłośni  radiowej,  która 
transmituje  informacje  na  nasz  temat,  ale  jest  od  nas  w  znacznym  stopniu  niezależna.  W  tej  sytuacji  mamy 
tylko dwie możliwości: korzystać z tych informacji, albo wyłączyć radio. 

Skoro emocje są ważną informacją o naszej sytuacji życiowej, to nie powinno się ich dzielić na pozytywne 

i  negatywne,  lecz  właśnie  na  radosne  i  bolesne.  Wszystkie  bowiem  są  pozytywne  jako  nośniki  informacji  o 
naszym życiu. Co więcej, im bardziej bolesne są przeżywane emocje, tym cenniejszą zawierają one informację. 
Sygnalizują bowiem jakiś stan egzystencjalny, który koniecznie powinno się zmienić, np. poprzez uwolnienie się 
z toksycznych więzi czy poprzez modyfikację błędnego postępowania. 

Informacje emocjonalne o naszej sytuacji życiowej różnią się od informacji intelektualnych nie tylko naturą 

przekazu  (myśli  -  przeżycia),  ale  też  stopniem  zależności  od  naszej  woli.  Otóż  nad  informacjami 
intelektualnymi człowiek sprawuje niemal nieograniczoną kontrolę. Może do tego stopnia manipulować tymi 
informacjami - zwykle nieświadomie - że stają się one źródłem dezinformacji. Oznacza to, że człowiek potrafi 
wypaczać  i  zawężać  swoją  świadomość,  czyli  manipulować  informacjami,  które  go  niepokoją.  Taki  człowiek 
używa wtedy zdolności myślenia po to, by uciekać od rzeczywistości, czyli od prawdy o sobie i o własnej sytuacji 
egzystencjalnej.  Tymczasem informacje  emocjonalne są o wiele bardziej  spontaniczne, a przez to w o wiele 
większym stopniu pozostają niezależne od naszej woli, od naszych przekonań, oczekiwań czy pragnień. Człowiek 
nie  ma  bezpośredniej  władzy  nad  emocjami.
  Nie  może  ich  sobie  mocą  świadomości  czy  siły  woli  po  prostu 

background image

nakazać czy zakazać. Właśnie dlatego poznawanie i przeżywanie własnych uczuć jest koniecznym warunkiem 
adekwatnej świadomości samego siebie i własnej sytuacji egzystencjalnej.  

Im  większy  mamy  dostęp  do  informacji  o  nas  samych  i  o  naszym  położeniu  życiowym,  tym  większą  mamy 

szansę na dojrzałe postępowanie i na odpowiedzialne kierowanie życiem. Uczucia są darem od Boga. Darem, 
który umożliwia nam dostęp do prawdy o naszym życiu. Dar ten okazuje się szczególnie potrzebny wtedy, gdy z 
jakiegoś względu manipulujemy własnym myśleniem w taki sposób, aby nie dostrzegać tych prawd o nas samych 
i o naszym położeniu, które stawiają nam trudne wymagania i które zobowiązują nas do zmiany życia.  

Z  drugiej  strony  uczucia  są  czymś  więcej  niż  tylko  źródłem  informacji.  Niosą  ze  sobą  także  energię  i 

mobilizację do działania w kierunku pozytywnym i do powstrzymywania się od działań szkodliwych. Gdy czynimy 
coś  właściwego,  to  towarzysząca  temu  satysfakcja  emocjonalna  mobilizuje  nas,  by  dalej  tak  postępować.  Z 
kolei naszym niewłaściwym zachowaniom czy szkodliwym więziom towarzyszy  niepokój, ból, gniew, a czasem 
nawet  rozpacz.
  Takie  bolesne  przeżycia  nie  są  niepotrzebnym  cierpieniem  czy  nieszczęściem,  lecz  ważną 
informacją
,  która  stwarza  człowiekowi  szansę  na  przezwyciężenie  niekorzystnej  sytuacji.  Właściwie 
wykorzystywane  uczucia  stają  się  zatem  cennym  „przyjacielem”,  który  nas  informuje  o  aktualnej  sytuacji 
życiowej i który jednocześnie mobilizuje nas do wykorzystania tych informacji. Gdy człowiek  unika kontaktu z 
uczuciami,  wtedy  nie  tylko  traci  szansę  na  zrozumienie  własnej  sytuacji  życiowej,  ale  traci  kontrolę  nad 
własnym  zachowaniem,  
czyli  ryzykuje,  że  przeżycia,  których  sobie  nie  uświadamia,  zaczną  kierować  jego 
myśleniem  i  postępowaniem.  Dla  przykładu,  jeśli  ktoś  przeżywa  zazdrość  i  nie  ma  odwagi,  by  sobie  to 
uświadomić, to taka  nieuświadomiona zazdrość będzie kierowała jego postępowaniem,  a on sam nie będzie 
mógł  tego  zmienić.  Człowiek  nie  może  przecież  zapanować  nad  czymś,  z  czego  nie  zdaje  sobie  sprawy.  Jeśli 
natomiast sam przed sobą zdemaskuje swoją zazdrość, to ma szansę czuwać, by nie skrzywdzić osoby, wobec 
której jest zazdrosny, a jednocześnie ma szansę odkryć i wyeliminować źródło zazdrości, np. swoją skłonność 
do porównywania się z innymi ludźmi, albo swoją nadmierną zależność emocjonalną od danej osoby. 

W Katechizmie Kościoła Katolickiego odrębny paragraf został poświęcony ludzkiej emocjonalności (KKK 1762-

1775). Fakt ten nie dziwi, gdyż zdajemy sobie sprawę z tego, że uczucia wpływają na nasze sposoby myślenia, 
wartościowania,  podejmowania  decyzji
.  Wywierają  też  istotny  wpływ  na  nasze  sposoby  odnoszenia  się  do 
samych  siebie  i  do  świata  zewnętrznego.  
"Pojęcie  'uczucia'  należy  do  dziedzictwa  chrześcijańskiego"  (KKK 
1763). "Doznania lub uczucia oznaczają emocje lub poruszenia wrażliwości, które skłaniają do działania lub nie 
działania, zgodnie z tym, co jest odczuwane lub wyobrażane jako dobre lub złe" (KKK 1763).  

2. Uczucia a moralność  

Jednym z warunków poznawania i świadomego przeżywania uczuć jest rozumienie relacji między uczuciami a 

moralnością.  Jeśli  bowiem  zakwalifikujemy  pewne  uczucia  jako  grzeszne,  to  w  konsekwencji  będziemy  mieli 
tendencję, by nie wchodzić w kontakt z takimi przeżyciami lub by w ogóle zanegować ich istnienie.  

"Nasz Pan wskazuje na serce człowieka jako na źródło, z którego wypływają uczucia" (KKK 1764). Przeżywanie 

określonego rodzaju uczuć nie jest zatem sprawą przypadkową. Zależy od serca, od wnętrza danego człowieka. 
Nie  jest  czymś  przypadkowym,  że  jedni  ludzie  przeżywają  głównie  radość,  poczucie  bezpieczeństwa  i 
serdeczność, a u innych dominuje gniew, lęk, niepokój czy rozgoryczenie. Istnieje bowiem bezpośredni związek 
między osobowością danego człowieka, jego sercem i wnętrzem, jego sytuacją życiową i postępowaniem, a 
przeżywanymi przez niego uczuciami. Nie wynika z tego jednak, że uczucia i przeżycia emocjonalne podlegają 
ocenie moralnej. "Uczucia same w sobie nie są ani dobre, ani złe. Nabierają one wartości moralnej w takiej 
mierze, w jakiej faktycznie zależą od rozumu i od  woli" (KKK 1767).  Ocenie  moralnej  podlega nasza  postawa 
wobec przeżywanych uczuć i emocji, a nie one same. 

Skoro emocje są ważną informacją o naszej sytuacji życiowej, to nie powinno się ich dzielić na pozytywne i 

negatywne,  ani  na  grzeszne  czy  cnotliwe,  lecz  na  radosne  i  bolesne  (por.  KKK  1772).  Wszystkie  bowiem  są 
pozytywne  jako  nośniki  informacji  o  naszej  przeszłości  oraz  o  obecnej  sytuacji  życiowej  i  naszym 
postępowaniu. Co więcej, im bardziej bolesne są przeżywane uczucia i emocje, tym stanowią one  cenniejszą 
informację.
  Sygnalizują  bowiem  jakiś  stan  zagrożenia,  który  koniecznie  powinno  się  zmienić,  np.  przez 
nawrócenie, przez zerwanie złych więzi czy przez obronę w obliczu doznawanej krzywdy. 

background image

KKK  (1770)  podkreśla,  że  "doskonałość  moralna  polega  na  tym,  aby  człowieka  kierowała  do  dobra  nie  tylko 

wola, lecz także jego dążenie zmysłowe, zgodnie ze słowami psalmu: 'Moje serce i ciało radośnie wołają do Boga 
żywego' (Ps 84,3)". Z drugiej strony "bojaźń przed złem wywołuje nienawiść, wstręt i lęk przed złem przyszłym. 
Bojaźń  ta  kończy  się  smutkiem  z  powodu  istniejącego  zła  lub  gniewem,  który  się  mu  sprzeciwia"  (KKK  1765). 
Innymi słowy człowiek dojrzały moralnie cieszy się wszelkim dobrem, a cierpi z powodu zła - doświadczanego lub 
wyrządzanego  innym  ludziom.  Korzysta  zatem  z  przeżywanych  uczuć  podwójnie:  traktuje  je  jako  źródło 
informacji 
o jakie sytuacji życiowej oraz jako z motywacji do szlachetnego.  

Ocenie moralnej nie podlegają zatem uczucia, ale nasza postawa wobec tego, co dzieje się w naszej sferze 

emocjonalnej,  a  także  nasze  zachowania  związane  z  przeżywanymi  emocjami.  Oczywiście  na  tyle,  na  ile 
zachowania  te  są  dokonane  w  sposób  świadomy  i  wolny.  Im  silniejsze  oraz  im  bardziej  bolesne  są  nasze 
przeżycia,  tym  bardziej  zawężają  one  naszą  świadomość  i  wolność.  Ocena  moralna  takiej  z  kolei  sytuacji 
zależy  od  tego,  na  ile  my  sami  doprowadziliśmy  się  do  silnego,  bolesnego  poruszenia  emocjonalnego  (np. 
gniewu,  nienawiści  czy  rozpaczy),  a  na  ile  jest  to  sytuacja  spowodowana  działaniem  innych  osób  albo 
niezależnych  od  nas  wydarzeń.  Cnotą  moralną
  jest  stawanie  wobec  prawdy  o  sobie,  w  tym  także  wobec 
prawdy  emocjonalnej.  Wymaga  to  pokory  (zwłaszcza  wobec  tych  przeżyć,  które  świadczą  o  naszej 
niedojrzałości), a także odwagi i wewnętrznej wolności. Z kolei  winą moralną jest nie sam fakt przeżywania 
określonych stanów emocjonalnych, ale ewentualne oszukiwanie samego siebie w tej sferze lub uciekanie od 
informacji
 na nasz temat, zawartej w doświadczanych przez nas uczuciach czy emocjach. 

Człowiek  dojrzały  jest  świadomy  swojej  odpowiedzialności  psychicznej  za  własne  stany  emocjonalne.  Inni 

ludzie  są  odpowiedzialni  za  ich  zachowania  wobec  mnie,  ale  nie  za  moje  reakcje  emocjonalne  na  ich 
zachowania.  Nie  mogę  obarczać  innych  odpowiedzialnością  za  moje  przeżycia.  Ma  to  jednak  bardzo 
pozytywną konsekwencję, gdyż oznacza,  że mam władzę modyfikowania moich reakcji emocjonalnych. Jeśli 
zachowanie  innych  osób  jest  niedojrzałe  czy  przykre  dla  mnie  i  nie  mogę  zmienić  tego  stanu  rzeczy,  to  mogę 
przecież modyfikować moje sposoby emocjonalnego reagowania w tym względzie. Mogę stać się kimś  bardziej 
zrównoważonym i emocjonalnie zdystansowanym w obliczu tej sytuacji. 

3. Uczucia a miłość  

"Człowiek dzięki swoim emocjom przeczuwa dobro i przewiduje zło" (KKK 1171). Z tego powodu istnieje ścisły 

związek między uczuciami, a miłością. Nie jest sprawą przypadku, że najbardziej intensywne uczucia wiążą się 
właśnie  z  miłością
,  gdyż  to  miłość  stanowi  największe  pragnienie  ludzkiego  serca  i  jest  największym  dobrem 
moralnym (por. KKK 1765). Z kolei brak miłości powoduje dotkliwy lęk, cierpienie i rozgoryczenie, rozpacz.  

Jednak miłość w swej istocie nie jest uczuciem. Gdyby bowiem miłość była uczuciem, to nie można byłoby 

jej  ślubować.  Człowiek  nie  może  przecież  ślubować,  że  w  przyszłości  będzie  przeżywał  określone  stany 
afektywne. Ponadto miłość, która byłaby jedynie uczuciem, stałaby się  neutralna moralnie, gdyż takie właśnie 
są  uczucia.  Jeśli  kogoś  lubię,  to  nie  jest  to  cnota,  lecz  informacja,  że  dana  osoba  jest  dla  mnie  życzliwa  czy 
ważna emocjonalnie. Jeśli z kolei czuję do kogoś awersję emocjonalną, to nie jest to grzech, lecz informacja, 
że  np.  ta  osoba  mnie  krzywdzi  albo  że  jest  zachowanie  staje  się  dla  mnie  źródłem  niepokoju  czy  poczucia 
krzywdy. Trzeba też pamiętać, że gdyby istotą miłości były uczucia, to miłość byłaby zmienna tak, jak uczucia. 
Tymczasem  dojrzały  człowiek  potrafi  kochać  również  tych,  których  z  jakiegoś  względu  nie  lubi,  lub  których 
zachowanie powoduje negatywny oddźwięk emocjonalny. Silne stany afektywne zawsze towarzyszą miłości, ale 
nie  stanowią  jej  istoty,  dlatego  dojrzała  miłość  nie  kieruje  się  uczuciami,  lecz  świadomością  i 
odpowiedzialnością. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na to, że miłości na tej ziemi towarzyszą nie tylko tak 
zwane „piękne” uczucia, ale również uczucia bardzo bolesne (np. lęku czy rozgoryczenia) w zależności od tego, 
co  w  danym  momencie  dzieje  się  z  osobą,  którą  kochamy.  Wystarczy  uświadomić  sobie  na  przykład  to,  co 
przeżywają  rodzice,  którzy  odkrywają,  że  kochany  przez  nich  syn  czy  córka  weszli  na  drogę  narkomanii  czy 
przestępczości.  Jednym  zatem  błędem  jest  redukowaniem  miłości  do  uczuć,  a  błędem  drugim  jest 
redukowanie bogactwa uczuć towarzyszących miłości do tak zwanych uczuć pięknych. 

"Kochać  znaczy  chcieć  dla  kogoś  dobra"  (KKK  1766).  Miłość  jest  zatem  decyzją  troski  o  czyjeś  dobro

Decyzją  wierną  i  nieodwołalną.  "Miłość  wywołuje  pragnienie  nieobecnego  dobra  i  nadzieję  na  jego  uzyskanie. 
Pragnienie  to  kończy  się  przyjemnością  i  radością  z  posiadanego  dobra"  (KKK  1765).  Radość  emocjonalna  jest 
więc jedną z konsekwencji trwania w dojrzałej miłości. Nie zawsze jednak miłości towarzyszą jedyne  piękne i 
radosne  uczucia.  Gdy  kochamy  kogoś,  kto  krzywdzi  siebie  i  innych  lub  jest  krzywdzony,  wtedy  miłości 

background image

towarzyszy lęk, niepokój, rozgoryczenie. Z miłością na tej ziemi są zatem związane bardzo różne uczucia, w 
zależności od tego, co dzieje się z osobą przez nas kochaną. Najtrudniej jest kochać w sytuacjach kryzysowych, 
gdyż  wtedy  miłości  towarzyszą  bardzo  bolesne  cierpienia,  którym  łatwo  ulec.  Ulegając  uczuciom,  tracimy 
zdolność do dojrzałej miłości
. Jesteśmy wtedy naiwni lub okrutni wobec osób, które przeżywają kryzys i które 
trudno jest kochać. Z drugiej strony mamy  niepotrzebne wyrzuty sumienia, gdy wobec osób, które kochamy, 
przeżywamy inne niż radosne uczucia.  

Bóg  uczy  nas  miłości,  która  nie  kieruje  się  uczuciami.  Która  nie  jest  ani  okrutna  ani  naiwna.  Doskonałą 

ilustracją  tej  prawdy  jest  przypowieść  o  dojrzale  kochającym  ojcu  i  powracającym  synu.  Gdy  syn  odchodzi  i 
okazuje się synem marnotrawnym, wtedy ojciec nie cofa miłości (nie jest okrutny), ale też nie udziela synowi 
pomocy
  w  jego  biedzie  i  głodzie.  Nie  przeszkadza  mu  cierpieć  na  skutek  własnych  błędów  (ojciec  nie  jest 
naiwny). Syn wykorzystuje to, że ojciec kieruje się dojrzałą miłością, a nie uczuciami, zastanawia się nad swoim 
życiem i decyduje się powrócić do domu. Gdyby - kierując się uczuciami - ojciec był naiwny, czyli chronił syna 
przed naturalnymi konsekwencjami jego błędów, wtedy syn nie cierpiałby, ale też nie miałby powodu, żeby się 
zastanowić i zmienić.  Gdyby natomiast ojciec  był okrutny, czyli kierował się rozgoryczeniem i gniewem, a nie 
miłością, wtedy syn nie miałby do kogo wrócić (por. Łk 15, 11 - 32). 

4. Dojrzałość w sferze uczuć  

Nie  można  analizować  dojrzałości  emocjonalnej  w  sposób  abstrakcyjny,  czyli  w  oderwaniu  od  kontekstu 

egzystencjalnego  danego  człowieka.  Ewentualny  stan  napięcia  emocjonalnego  nie  musi  automatycznie 
wskazywać na zaburzenia 
w tym aspekcie, lecz może być związany z określonymi trudnościami czy sytuacjami, 
w których zachowanie spokoju emocjonalnego nie jest ani możliwe, ani naturalne.  

Dojrzała  postawa  wobec  emocji  nie  oznacza  też,  że  przeżywamy  jedynie  miłe  uczucia  i  że  nie  doznajemy 

żadnych  bolesnych  stanów  emocjonalnych.  Taka  sytuacja  byłaby  przejawem  zaburzenia,  gdyż  emocje 
informują  nas  o  naszej  sytuacji  życiowej,  a  w  życiu  każdego  człowieka  przynajmniej  czasami  pojawiają  się 
sytuacje  bolesne  i  niepokojące.
  Z  tego  względu  także  Jezus  Chrystus  przeżywał  bardzo  różne  stany 
emocjonalne
:  od  radości  i  wzruszenia  do  gniewu,  niepokoju  i  dramatycznego  cierpienia  w  Ogrójcu  czy  na 
krzyżu. W obliczu śmierci przeżywał wręcz dramatyczne poczucia opuszczenia przez Ojca.  

Dojrzała postawa wobec emocji oznacza odkrycie, że uczucia są wewnętrznym „przyjacielem”, który mówi 

mi prawdę (radosną lub bolesną) o mojej aktualnej sytuacji i który mnie motywuje do pozytywnego działania. 
Jeśli  np.  ktoś  mnie  krzywdzi,  to  mój  gniew  jest  informacją,  iż  kontakt  z  tą  osobą  jest  dla  mnie  szkodliwy,  a 
jednocześnie  jest  źródłem  energii  mobilizującej  do  zmiany  takiej  sytuacji.  Niestety  łatwo  o  postawy  skrajne 
wobec  emocji.  Jedną  skrajnością  jest  próba  ucieczki  od  bolesnych  uczuć,  np.  za  pomocą  substancji 
psychotropowych,  które  zniekształcają  nasze  przeżycia.  Drugą  skrajnością  jest  bierne  uleganie  uczuciom  i 
emocjom.  Dojrzałość  natomiast  to  sytuacja,  w  której  uczucia  mnie  informują  o  mojej  aktualnej  sytuacji 
życiowej,  lecz mną  nie rządzą. Dojrzały człowiek kieruje się  bowiem miłością, prawdą i odpowiedzialnością a 
nie emocjami. Potrzebna jest zatem mediacja świadomości, woli i wartości w zajęciu dojrzałej postawy wobec 
przeżywanych uczuć. "Doskonałość dobra moralnego lub ludzkiego wymaga, by rozum kierował uczuciami" (KKK 
1767).  Zajęcie  dojrzałej  postawy  wobec  własnej  emocjonalności  nie  jest  czymś  spontanicznym,  ani  łatwym. 
Wymaga  czujności,  pokory  i  wewnętrznej  dyscypliny.  Właśnie  dlatego  "emocje  i  doznania  mogą  być 
przekształcone w cnoty lub zniekształcone w wady" (KKK 1774).  

Dojrzałość  w  sferze  uczuciowej  oznacza  ponadto  odkrycie,  że  bolesne  emocje  nie  są  nieszczęściem.  Są 

natomiast  ważną,  chociaż  bolesną  informacją.  Szczęście  nie  polega  na  dobrym  samopoczuciu  emocjonalnym, 
lecz jest konsekwencją życia w miłości i prawdzie. Powinniśmy zatem czynić nie to, co w danej sytuacji jest 
emocjonalnie przyjemniejsze lecz to, co jest wartościowsze. Miłość i odpowiedzialność jest zwykle trudniejsza 
niż wygodnictwo i egoizm. Ale wygodnictwo i egoizm prowadzi do postępowania, którego człowiek zaczyna się z 
czasem wstydzić i żałować. Natomiast wierność miłości i prawdzie owocuje radością, poczuciem bezpieczeństwa 
i wewnętrznym pokojem.  

Żyjąc na tej ziemi po grzechu pierworodnym, nie mamy alternatywy: żyć w dobrym nastroju albo cierpieć. W 

każdym ludzkim życiu pojawia się jedno i drugie. Jeśli dla kogoś celem życia jest szukanie dobrego nastroju za 
wszelką cenę, także kosztem sumienia, miłości i prawdy, to taki  człowiek będzie coraz bardziej rozgoryczony i 
nieszczęśliwy.  Jeśli  natomiast  za  cel  życia  uzna  ktoś  postępowanie  na  miarę  Bożego  powołania,  na  miarę 

background image

miłości  i  odpowiedzialności,  to  taki  człowiek  może  być  szczęśliwy,  mimo  że  także  w  jego  życiu  będzie  nadal 
miejsce na emocjonalny ból, cierpienie i niepokój.  

Człowiek pozostaje niespokojny w obliczu własnych emocji i przeżyć. Znalezienie wewnętrznego wyciszenia, 

dojrzałości  i  równowagi  jest  ostatecznie  możliwe  tylko  wtedy,  gdy  sercem,  wolą  i  rozumem  przylgniemy  do 
Chrystusa
  -  jedynego  Pana  i  Zbawiciela  człowieka.  "W  życiu  chrześcijańskim  sam  Duch  Święty  wypełnia  swoje 
dzieło,  pobudzając  całość  bytu  człowieka,  wraz  z  jego  cierpieniami,  obawami,  smutkami,  jak  to  jawi  się  w 
agonii  i  męce  Pana.  W  Chrystusie  uczucia  ludzkie  mogą  otrzymać  swoje  spełnienie  w  miłości  i  boskim 
szczęściu
" (KKK 1769). 

Gdy  chodzi  o  kontrolę  w  sferze  afektywnej,  to  zdolność  do  panowania  nad  własnymi  przeżyciami  stanowi 

ważne  potwierdzenie  prawidłowego  rozwoju.  Błędem  są  postawy  skrajne.  Pierwsza  skrajność  to  naiwna 
spontaniczność
  w  sferze  emocjonalnej,  która  prowadzi  do  dyktatury  emocji.  Skrajność  druga  to  negowanie 
własnych emocji.
 Dojrzałość polega na tym, że dany człowiek jest świadomy własnych przeżyć (jest wolny od 
bloków  psychicznych),  a  jednocześnie  panuje  nad  sposobami  ich  wyrażania  oraz  potrafi  wykorzystać 
informacje
, które są w nich zawarte. 

Niezwykle  istotnym  sprawdzianem  dojrzałości  w  sferze  afektywnej  jest  prawidłowa  relacja  miedzy 

motywacją  a  uczuciami.  Niektórzy  sądzą  (por.  McClelland,  Personality,  New  York  1951,  s.  466),  że 
podstawowym motywem ludzkiego działania jest szukanie przyjemności i unikanie emocjonalnego niepokoju
Tymczasem  tego  typu  postawa  jest  typowa  dla  dzieci,  a  także  dla  ludzi  niedojrzałych  lub  zaburzonych 
psychicznie. Natomiast człowiek dojrzały i odpowiedzialny kieruje się w swoich decyzjach i działaniach nie tym, 
co  przynosi  mu  doraźną  przyjemność  czy  co  w  danym  momencie  pozwala  mu  uniknąć  nieprzyjemnych  stanów 
emocjonalnych,  lecz  tym,  co  jest  danej  sytuacji  wartościowsze.  Innymi  słowy  dla  dojrzałego  człowieka 
podstawowym  motywem  działania  jest  prawda,  miłość  i  odpowiedzialność,  a  nie  jego  stany  czy  potrzeby 
uczuciowe
. Z tego właśnie względu  dojrzały człowiek jest w stanie  zdecydować się na coś, co w danej chwili 
jest  bolesne  emocjonalnie  (np.  powiedzieć  gorzką  prawdę  samemu  sobie  lub  innym)  i  powstrzymać  się  od 
czynienia  czegoś,  co  dałoby  doraźne  zadowolenie  emocjonalnie  (np.  agresywne  odreagowanie  krzywdy  czy 
sięgnięcie po narkotyk). 

Inne ważne kryterium dojrzałości to świadomość, że nie można na trwałe poprawić przeżywanych uczuć i 

nastrojów,  bez  pozytywnej  modyfikacji  własnego  postępowania  i  własnej  sytuacji  egzystencjalnej.  Nasze 
przeżycia  nigdy  nie  są  czymś  przypadkowym.  Osoba  ludzka  jest  całością,  a  jej  sfera  psychiczna  nie  jest 
odizolowana od pozostałych wymiarów człowieczeństwa.  Psychika to rodzaj lustra, w którym  człowiek  może 
zobaczyć  sytuację,  w  której  się  znajduje
.  Byłoby  naiwnością  modyfikować  własne  przeżycia  psychiczne 
zamiast  modyfikować  samego  siebie.
  Takiej  naiwności  ulegają  niemal  wszystkie  modne  obecnie  systemy 
psychologiczne, które obiecują swoim klientom poprawę nastroju bez modyfikowania ich zachowań oraz ich 
sytuacji życiowej
. Tego typu systemy stają się rodzajem opium dla ludzi i redukują same siebie do roli alkoholu 
czy narkotyku. Ludzie, którzy nie radzą sobie z życiem - i w konsekwencji - z emocjami, sięgają po substancje 
psychoaktywne właśnie po to, by osiągnąć poprawę nastroju bez poprawiania własnego zachowania i sytuacji, w 
której się znajdują.  

Człowiek dojrzały nie poddaje się iluzji, że może poprawić swoje samopoczucie emocjonalne w oderwaniu od 

swojej  sytuacji  egzystencjalnej.  Zdaje  sobie  sprawę  z  tego,  że  celem  życia  jest  dobre  postępowanie,  a  nie 
szukanie dobrego nastroju. Rozumie, że szczęście nie jest osiągalne wprost.  

Zadaniem  wychowawców  jest  pomaganie  wychowankom,  by  dojrzale  rozumieli  i  przeżywali  swoją  sferę 

uczuć  i  emocji.  Wrażliwość  w  tej  sferze  to  nie  przejaw  słabości  czy  naiwności,  lecz  to  ważna  informacja  o 
sytuacji  egzystencjalnej  człowieka  oraz  energia  psychiczna,  potrzebna  do  podejmowania  decyzji  i  działań.  W 
sposób  szczególny  dojrzale  uformowana  sfera  afektywna  informuje  nas  o  naszych  więziach  z  samym  sobą 
(sposób  przeżywania  samego  siebie),  o  naszej  postawie  wobec  innych  ludzi  (sposób  włączenia  się  w  więzi 
społeczne),  )  i  wobec  Boga  (sposób  przeżywania  Transcendencji)  oraz  o  naszej  postawie  wobec  otaczającej 
rzeczywistości
.  Jednocześnie  dojrzała  sfera  emocjonalna  pomaga  nam  w  budowaniu  pogłębionych  więzi 
międzyosobowych poprzez doświadczenie poczucia bezpieczeństwa, zaufania, radości, wdzięczności, fascynacji i 
tym podobnych stanów emocjonalnych w kontakcie z innymi.  

background image

Dojrzałość  w  tym  aspekcie  wiąże  się  również  ze  zdolnością  do  reagowania  emocjonalnego  w  sposób 

proporcjonalny do danej sytuacji, bodźca, wydarzenia czy rodzaju spotkania z drugą osobą. Brak proporcji może 
wyrażać  się  zarówno  w  postaci  nadwrażliwości  emocjonalnej  (np.  rozpacz  czy  stany  samobójcze  w  obliczu 
drobnych  niepowodzeń  życiowych),  jak  też  w  postaci  obojętności  emocjonalnej  (oziębłość  lub  zupełny  brak 
reakcji emocjonalnej w obliczu najbardziej nawet dramatycznych krzywd czy wydarzeń). Podstawowe przyczyny 
tego  typu  zaburzeń  emocjonalnych  to:  uszkodzenia  neurologiczne  (zwłaszcza  mózgu),  zaburzenia  emocjonalne 
(np.  w  funkcjonowaniu  tarczycy  czy  innych  gruczołów,  albo  wskutek  stosowania  hormonalnych  tabletek 
antykoncepcyjnych  czy  odchudzających),  a  także  dramatyczne  krzywdy  czy  długofalowe  bolesne  przeżycia, 
zwłaszcza  w  okresie  życia  płodowego  i  we  wczesnym  dzieciństwie.  Dojrzałość  w  tym  aspekcie  to  sytuacja,  w 
której  wychowanek  przeżywa  stany  emocjonalne  proporcjonalne  do  danej  sytuacji,  zachowań  czy  więzi 
międzyosobowych. 
 

5. Wskazania praktyczne 

5.1. Formowanie dojrzałego sposobu przeżywania samego siebie: własnego „ja” i własnej 

subiektywności 

Nieuporządkowane emocje zniekształcają sposób widzenia, oceniania i przeżywania, a przez to prowadzą do 

zaburzonej  subiektywności.  Niedojrzałość  oznacza  m.in.  nadmierną  koncentrację  emocjonalną  na  samym 
sobie oraz traktowanie własnych przeżyć i odczuć jako jedynego lub najważniejszego kryterium myślenia, 
decydowania  i  działania
.  Wszystkie  te  zjawiska  to  przejawy  zaburzonej  sfery  afektywnej.  Sfera  emocjonalna 
może być do tego stopnia zaburzona, że zupełnie zniekształca sferę myślenia oraz percepcję samego siebie i 
świata  zewnętrznego.  
W  takiej  sytuacji  nie  jest  możliwa  dojrzała  interioryzacja  podstawowych  prawd  o 
człowieku, wartości i norm moralnych. Odpowiedzialne wychowanie polega zatem na  uczeniu wychowanka,  by 
był  świadomy  tego,  co  przeżywa  oraz  by  umiał  dystansować  się  od  własnych  przeżyć  i  potrzeb 
emocjonalnych.  Wtedy  tylko  będzie  możliwe  osiągnięcie  dojrzałej  integracji  aspektu  subiektywnego  i 
obiektywnego.  Dojrzała  subiektywność  nie  jest  ucieczką  od  rzeczywistości,  lecz  specyficznym  dla  danej  osoby 
sposobem  przeżywania  obiektywnych  prawd  i  norm  postępowania,  w  tym  obiektywnej  prawdy  o  własnym 
powołaniu i sposobach jego realizacji, a także o aktualnym poziomie osobistego rozwoju. Człowiek niedojrzały 
czy niezrównoważony emocjonalnie ucieka od obiektywnych kryteriów weryfikacji własnego powołania i sposobu 
jego realizacji. 

Równowaga afektywna to nie tylko doświadczanie przeżyć emocjonalnych, które są proporcjonalne do danego 

bodźca  czy  wydarzenia.  To  także  umiejętność  integracji  odmiennych  stanów  afektywnych.  Oznacza  to 
zdolność  wychowanka  do  osiągania  równowagi  np.  między  poczuciem  bezpieczeństwa  a  nieuniknionymi  lękami 
czy  poczuciem  zagrożenia,  a  także  między  zdolnością  do  wyrażania  emocjonalnej  czułości  lub  stanowczości  w 
proporcji do danej sytuacji oraz w zależności od sposobu postępowania danej osoby.  

5.2. Sfera afektywna a postawa wychowanka wobec samego siebie i innych 

Jednym  z  istotnych  zadań  wychowawczych  jest  pomaganie  wychowankowi,  by  w  prawidłowy  sposób 

przezwyciężał napięcie emocjonalne między tendencją do bycia dla samego siebie, a tendencją do bycia dla 
innych  osób.  
Niedojrzałość  polega  na  tym,  że  dany  wychowanek  jest  związany  więzią  emocjonalną  z  samym 
sobą  kosztem  więzi  z  innymi
  ludźmi,  co  może  prowadzić  do  izolacji,  osamotnienia  lub  egoizmu.  Druga 
skrajność  to  niezdrowa,  nadmierna  zależność  emocjonalna  od  innych  osób,  kosztem  emocjonalnej  więzi  z 
samym  sobą.
  W  obu  przypadkach  dany  wychowanek  nie  będzie  zdolny  do  dojrzałej  miłości.  W  pierwszym 
przypadku będzie bowiem unikał kontaktu z drugim człowiekiem (narcystyczne osamotnienie) lub posługiwał się 
nim  dla  zaspokojenia  własnych  potrzeb  emocjonalnych  (egoizm  i  manipulacja).  W  drugim  przypadku  będzie 
przesadnie  ofiarny  na  rzecz  innych  ludzi,  nie  stając  się  jednak  bezinteresownym  darem,  ale  —  zwykle 
nieświadomie  —  dążąc  do  zaspokojenia  głównie  własnych,  niedojrzałych  potrzeb  emocjonalnych  (naiwny  lub 
pozorny altruizm)
. Człowiek zrównoważony emocjonalnie ofiaruje innym to, co służy ich rozwojowi. Natomiast 
człowiek niedojrzały w tej sferze „ofiaruje” innym to, co jemu samemu sprawia emocjonalną przyjemność
Z tego względu wychowanie to promowanie równowagi między emocjonalną więzią wychowanka z samym sobą, 
a jego więzią z innymi, między emocjonalną troską o siebie, a troską o innych. 

5.3. Sfera afektywna a konflikty i doświadczenia traumatyczne 

background image

Jeśli  wychowanek  doświadcza  poważnych  konfliktów  osobistych,  moralnych,  rodzinnych,  religijnych  czy 

społecznych,  albo  boleśnie  odczuwa  jakieś  traumatyczne  przeżycia  czy  krzywdy  z  przeszłości,  wtedy 
prowadzi  to  do  zachwiania  równowagi  emocjonalnej  w  obecnej  fazie  życia.  Powiększa  się  też  wtedy  zakres 
przeżyć  nieświadomych.  To  wszystko  prowadzi  do  określonych  postaw  czy  zachowań,  które  mają  charakter 
symptomu  i  których  cele  są  sprzeczne  ze  świadomymi  przekonaniami  i  deklaracjami  samego  wychowanka. 
Formacja afektywna to zatem pomoc, by wychowanek  rozwiązał,  a przynajmniej uświadomił sobie problemy 
czy  konflikty,  które  obecnie  przeżywa  czy  które  wyniósł  z  dzieciństwa.  Jeśli  ktoś  np.  ma  niską  samoocenę 
emocjonalną,  ten  będzie  nadmiernie  wrażliwy  na  każdą  krytyczną  uwagę  przełożonych.  Będzie  też  ulegał 
nieświadomej zazdrości czy zawiści, albo będzie stawiał sobie nierealne wymagania w nieświadomej pogoni za 
poczuciem wielkości czy w celu kompensowania kompleksów, z których nie zdaje sobie sprawy.  

5.4. Sfera afektywna a odpowiedzialność moralna 

Wychowanie  w  sferze  afektywnej  oznacza  uświadamianie  wychowankowi  faktu,  że  emocje  i  uczucia  nie 

podlegają  ocenie  moralnej,  gdyż  nie  są  wynikiem  świadomej  i  wolnej  decyzji,  lecz  wyrażają  spontaniczną 
reakcję  organizmu  w  obliczu  określonych  bodźców
,  osób  czy  wydarzeń.  Ocenie  moralnej  podlega  bardziej 
nasza  postawa  wobec  przeżywanych  emocji,  niż  one  same.  Odpowiedzialności  moralnej  mogą  podlegać  czyny 
dokonane  pod  wpływem  danych  przeżyć,  ale  nie  same  przeżycia.  W  teorii  raczej  wszyscy  akceptują  powyższy 
fakt.  W  praktyce  jednak  wielu  wychowanków  ma  problemy  z  precyzyjnym  rozróżnianiem  powyższych 
płaszczyzn
 i z prawidłowym określaniem odpowiedzialności moralnej. W konsekwencji często unikamy kontaktu 
z  przeżyciami  klasyfikowanymi  —  choćby  nieświadomie  —  jako  grzeszne,  wstydliwie  czy  niewłaściwe.  Ważnym 
elementem  wychowania  jest  zatem  promowanie  wolności  wewnętrznej  w  obliczu  różnorodnych  przeżyć 
emocjonalnych,  aby  nie  dochodziło  do  zawężania  lub  zniekształcenia  samoświadomości  wychowanka  w  tej 
sferze.  

5.5. Przezwyciężanie poważnych niedojrzałości w sferze emocjonalnej 

Do  typowych  przejawów  niedojrzałości  emocjonalnej  należy  częsta  i  zaskakująca  zmiana  nastrojów, 

skłonność  do  niedojrzałych  związków  emocjonalnych  (opartych  na  dominacji  lub  na  zupełnym 
podporządkowaniu się drugiej osobie czy grupie ludzi), poważne zablokowania psychiczne i emocjonalne sfery 
tabu
,  obronne  racjonalizowanie  lub  negowanie  sfery  emocjonalnej  (prowadzi  to  m.in.  do  skrajnie 
uproszczonych  przekonań  moralnych  czy  religijnych,  aby  „uspokoić”  emocjonalną  niepewność),  dominacja 
naiwnej spontaniczności emocjonalnej
 (aż do zachowań „teatralnych” i histerycznych), stałe, nieuzasadnione 
stany  lękowe,  patologiczne  poczucie  winy,  intensywny  lęk  przed  podejmowaniem  decyzji,  dążenie  do 
odreagowania  emocjonalnego  za  wszelką  cenę
  (drobne  ale  częste  odreagowania,  lub  rzadkie  ale  intensywne 
„wybuchy”  emocjonalne).  W  obliczu  tego  typu  niedojrzałości  konieczne  jest  podjęcie  systematycznej  pracy 
wychowawczej.  Brak  widocznych  postępów  w  tym  względzie  stanowi  wyraźny  znak,  że  dany  wychowanek 
powinien skorzystać z pomocy specjalistów. 

Zakończenie 

Najdoskonalszym  wzorem  dojrzałości  emocjonalnej  jest  Chrystus.  Potrafił  On  świadomie  przeżywać  i 

wyrażać bardzo różne stany emocjonalne: od wielkiej radości i wzruszenia do gniewu, niepokoju i oburzenia. 
W  Ogrójcu  doświadczał  aż  tak  dramatycznego  cierpienia,  że  pocił  się  krwią.  Na  krzyżu  -  w  obliczu  śmierci  - 
ogarnęła  go  rozpacz  i  emocjonalne  poczucie  opuszczenia.  Wykrzyczał  swoje  przeżycia  w  dramatycznych 
słowach: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuściłChrystus nie kierował się jednak emocjami, lecz wolą swego 
Ojca,  miłością  i  prawdą,  troską  o  człowieka,  wiernością  swojej  misji.  Nawet  w  obliczu  śmierci  i  emocjonalnej 
rozpaczy, potrafił zdobyć się na  postawę zawierzenia i zaufaniaOjcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego
Wychowawcy  zdają  sobie  sprawę  z  tego,  że  naśladowanie  tego  typu  postawy  i  osiąganie  równowagi  w  obliczu 
najbardziej nawet bolesnych emocji, wymaga nie tylko pracy nad sobą w tej sferze, ale osiągnięcia wolności, 
odpowiedzialności i równowagi również w pozostałych sferach życia
.