background image

Lucyna Słup 
Józef Augustyn SJ 
 
 
 
 
 
 
 
 
Jak zgadzać się  
 
na własne Ŝycie? 
 

 
SPIS TREŚCI 
WSTĘP 
 
Cz. I - PRZEJAWY NIEZGODY 
CZY LUBISZ SAMEGO SIEBIE? ...... L. Słup - J. Augustyn SJ 
SKĄD SIĘ TO BIERZE? ...........  L. Słup 
CZY MOśNA ZGODZIĆ SIĘ NA śYCIE?  L. Słup - J. Augustyn SJ 
 
Cz. II - KU PEŁNEJ ZGODZIE NA śYCIE 
PRZYJĘCIE MIŁOŚCI .............. L. Słup  
DROGA .......................... L. Słup  
"TRZECI POKÓJ" ................. L. Słup - J. Augustyn SJ 
PRZYJĄĆ CAŁE śYCIE ............. L. Słup - J. Augustyn SJ 
ZGODA NA CIERPIENIE............. L. Słup 

background image

SPOTYKAJĄC DRUGIEGO .............L. Słup 
IĆŚ, CIĄGLE IĆŚ ................ L. Słup 
OTWARCIE NA DUCHA ŚWIETEGO...... L. Słup 
ZAMIAST ZAKOŃCZENIA............. J. Augustyn SJ 
 
 
WSTĘP 
     Jak zgadzać się na własne Ŝycie?  
     Czy jest na to jakaś recepta? I czy na takie pytanie moŜe 
odpowiedzieć ksiąŜka? Chyba nie. Nie moŜna podać przepisu, 
spreparować recepty, która pomogłaby nam zgodzić się na Ŝycie - 
zwłaszcza jeśli to nasze Ŝycie jest trudne, pełne bólu i 
cierpienia.  
     Odpowiedzi na pytanie o zgodę na swoje Ŝycie szuka się 
zawsze w głębi własnego serca, stając przed sobą samym i przed 
Bogiem ze swoimi wątpliwościami, nadziejami, obawami, 
pragnieniami... W tych poszukiwaniach mogą być jednak pomocne 
rozwaŜania innych, tych, którzy szukali, znaleźli ...i szukają 
nadal. A wyrazem takich poszukiwań jest właśnie ta ksiąŜeczka.  
     Inspiracją dla napisania tej ksiąŜeczki były z jednej strony 
skupienia rekolekcyjne pod hasłem "Jak zgadzać się na swoje 
Ŝycie?" prowadzone  przez Ks. Józefa Augustyna, z drugiej zaś 
wieloletnia współpraca środkowiska miesięcznika "List" oraz 
Wydawnictwa "M" z Domem Rekolekcyjnym KsięŜy Jezuitów w 
Częstochowie.  
     KsiąŜka ta składa się z dwu części. Pierwsza ukazuje 
przejawy niezgody na Ŝycie i źródła tej postawy. ChociaŜ ksiąŜka 
nie ma charakteru pozycji z dziedziny psychologii, to jednak w 
omawianiu tego zagadnienia odwołanie do psychologii stało się 
konieczne. Człowiek jest jednością psychofizyczną i trudno mówić 
o jego egzystencjalnych poszukiwaniach bez pewnej podstawowej 
znajomości procesów psycho 
logicznych, które się w nim dokonują.  
Druga część ksiąŜki przedstawia proces zgody na Ŝycie, który w 
najgłębszej swej istocie jest zawsze zgodą na przyjęcie BoŜej 
miłości. Ta zgoda nie przychodzi łatwo i nie dokonuje się 

background image

automatycznie, nie znaczy to jednak, Ŝe nie jest moŜliwa.  
     Integralną częścią prezentowanych w tej ksiąŜeczce treści 
są "Pytania do refleksji", wszystkie autorstwa Lucyny Słup. Ta 
ksiąŜeczka bowiem w swojej istocie nie jest ksiąŜką do czytania 
(na temat akceptacji Ŝycia ukazały się opracowania o wiele 
wnikliwsze i celniejsze) ale do "przećwiczenia". Gorąco zachęcamy 
do tego, aby odpowiedzieć sobie szczerze na zadane pytania. Nie 
słuŜą one sprawdzaniu kogokolwiek, mają tylko pobudzić czytelnika 
do refleksji nad własną postawą. 
     Podobny charakter mają zawarte w drugiej części ,,Ćwiczenia 
na czas modlitwy''. To takŜe pytania. Jeszcze wyraźniej niŜ w 
pierwszej części zachęcamy jednak do tego, by stawiać je sobie 
w obecności Boga, by Jemu powierzać owoce własnych przemyśleń i 
Jego prosić o radę. Jemu naprawdę na nas zaleŜy! 
                                            Redakcja 
 
Cz. I  
PRZEJAWY NIEZGODY 
Lucyna Słup 
Józef Augustyn SJ 
CZY LUBISZ SAMEGO SIEBIE? 
 
               ,,Gdyby ludzie szczerze kochali siebie zamiast 
               nienawidzieć, gdyby nie gardzili swoją słabością, 
               a zechcieli pokochać ją w swoim wnętrzu, 
               mielibyśmy o połowę mniej pracy.'' 
                                   Payne Whitneya 
 
     Początkiem zgody na swoje Ŝycie jest zgoda na siebie samego. 
A zgoda na siebie płynie z poznania siebie i z uznania własnej, 
niepowtarzalnej wartości, z prawdy o naszym Ŝyciu. Potrzeba 
szacunku dla siebie i docenienia swojej własnej osoby jest 
podstawową potrzebą człowieka. Jest ona tak podstawowa i 
zasadnicza, iŜ jeśli ona zostanie zaspokojona, to reszta 
(potrzeb) na pewno zharmonizuje się w ogólne poczucie szczęścia 
(John Powell SJ).  

background image

     Szczęśliwe Ŝycie człowieka, który uznaje swoją wartość nie 
jest oczywiście równoznaczne z egoistyczną pogonią za własną 
przyjemnością i dąŜeniem do sukcesu. I chociaŜ taki właśnie model 
egzystencji pozbawionej troski i wysiłku przedstawia się często 
jako prawdziwe szczęście, to jednak nie o takie rozumienie 
szczęścia chodzi w poniŜszych rozwaŜaniach. śycie szczęśliwe to 
Ŝycie dla innych. Tylko... czy moŜna oddać się Drugiemu, Bogu i 
człowiekowi, "nie mając" swojego Ŝycia "we własnych rękach"? Czy 
moŜna kochać Ŝycie innych, jeŜeli nie kocha się własnego? 
     Gdy ból zęba bardzo nam dokucza, tylko z wielką trudnością 
moŜemy skupić się na czymś innym. JeŜeli ktoś w tym właśnie 
momencie prosi nas o pomoc, najczęściej usprawiedliwiamy 
grzecznie naszą odmowę, poniewaŜ zajmowanie się jego sprawami 
jest wtedy dla nas ponad siły. Zupełnie tak samo dzieje się, gdy 
ciągle "boli nas" nasze Ŝycie. Nasza niezgoda na siebie odziałuje 
na innych, dotyka ich i mniej lub bardziej rani. 
 
1. PRZEJAWY NIEZGODY 
     Ojciec John Powell SJ, amerykański psycholog, autor wielu 
publikacji poświęconych samoakceptacji, w ksiąŜce "Jak kochać i 
być kochanym" przedstawia historię, jaka przydarzyła się dr 
Williamowi Glasserowi - pracującemu w szpitalu psychiatrycznym. 
W. Glasser leczył kiedyś pewnego człowieka, który od lat nie miał 
praktycznie Ŝadnego kontaktu z rzeczywistością. śył w swoim 
urojonym świecie. Któregoś dnia podczas porannego obchodu 
człowiek ten podniósł głowę i najnormalniej w świecie oznajmił, 
Ŝe zachorował na zapalenie płuc. Przeprowadzone badania 
potwierdziły tę chorobę. W trakcie leczenia zniknęły u niego 
wszelkie objawy obłędu. Po całkowitym wyleczeniu z zapalenia płuc 
zaczęły stopniowo powracać objawy choroby psychicznej. W dniu, 
w którym pacjent wyzdrowiał fizycznie z powrotem pogrąŜył się w 
chorobę umysłową. Interpretując tę historię doktor Glasser 
twierdzi, Ŝe obłęd stanowi pewnego rodzaju "wybór", Ŝe jest 
"sposobem" uśmierzenia wewnętrznego bólu płynącego z poczucia 
bezwartościowości własnej egzystencji.  
     KaŜdy człowiek pragnie potwierdzenia swojej własnej 

background image

wartości. Przekonanie o tym, Ŝe tej wartości nie posiada rodzi 
w nim ogromny wewnętrzny ból, niechęć i nienawiść do siebie. 
Chcąc się pozbyć bólu człowiek szuka róŜnego rodzaju sposobów 
ucieczki od niego. Choroba psychiczna jest właśnie jednym z 
takich sposobów. Pojawia się ona wtedy, gdy wszelkie poszukiwania 
własnej wartości w świecie realnym zawodzą. Zrozpaczony człowiek 
tworzy sobie wówczas nierealny świat własnego wnętrza i chroni 
się w nim. Zachowuje się więc tak jak dziecko, które w chwilach 
zawodu i rozczarowania ucieka w świat własnych marzeń. 
     Innym o wiele częściej stosowanym sposobem ucieczki od Ŝycia 
jest - według doktora Glassera - choroba organiczna, w której ból 
psychiczny odzwierciedla się w dolegliwościach fizycznych. 
Nieakceptacja siebie i swojego Ŝycia przejawia się szczególnie 
w chorobach wrzodowych, nadciśnieniu, zawałach serca. Wpływa 
nawet na zachorowania się organizmu w chorobach wirusowych; 
frustracja spowodowana niezadowoleniem z siebie sprawia, Ŝe 
odporność organizmu słabnie. Pacjent doktora Glassera który 
rozchorował się na zapalenie płuc, "przeszedł" z jednej formy 
tłumienia bólu wewnętrznego w drugi. Gdy jego organizm uporał się 
juŜ ze stanem zapalnym, pacjent ten wrócił z powrotem do obłędu. 
     Innym powszechnie niemal stosowanym sposobem ucieczki od 
cierpienia związanego z Ŝyciem jest nerwica. Victor E. Frankl 
określa ją jako przejaw nieodpowiedzialności za Ŝycie. Człowiek 
przyjmujący nerwicowe rozwiązanie próbuje nie tylko uciec od 
odpowiedzialności, ale takŜe przerzucić cięŜar Ŝycia na innych. 
Przejawem takiej postawy bywają wszelkiego typu zachowania 
agresywne lub depresyjne połączone zwykle z "szukaniem" winnych 
swojego własnego nieszczęścia.  
     Carl G. Jung w swojej ksiąŜce "Wspomnienia, sny, myśli" 
opowiada o pewnej arystokratce, która leczyła się u niego z 
nerwicy natręctw. Kobieta ta miała zwyczaj bicia po twarzy swych 
oficjalistów, włącznie z lekarzami. "Zjawiła się u mnie" - 
wspomina Jung. "Zachęliśmy  miłą konwersację. Dobrze się nam 
rozmawiało. Wreszcie nadszedł moment, gdy musiałem jej powiedzieć 
coś wielce niemiłego. Zerwała się wściekła groŜąc, Ŝe mnie 
uderzy. Ale ja teŜ się poderwałem. ŃDobrzeŃ - powiedziałem. ŃPani 

background image

jest damą, niech pani wali pierwsza. Potem moja kolejŃ. Zaraz 
opadła na krzesło i jakby okłapła. ŃJeszcze nikt tak do mnie nie 
mówiłŃ - rzekła tonem skargi. Od tej chwili terapia zachęła 
przynosić rezultaty."   
     Kiedy nie chcemy sobie uświadomić naszej ucieczki w nerwice, 
kiedy nie chcemy leczyć się z niej i ponosić jej konsekwencji, 
to wówczas stosujemy zwykle z jednej strony metodę "szukanie 
winnych" naszego cierpienia, z drugiej zaś szukania "ofiar", na 
które moglibyśmy zrzucić cięŜar Ŝycia.  
     Wszyscy doświadczyliśmy totalitarnego systemu politycznego, 
jakim był komunizm. KaŜdy system totalitarny jest chorym - 
powiedzielibyśmy "nerwicowym" - rozwiązaniem polityczno- 
społecznym. Obserwując uwaŜnie to, co działo się na naszych 
oczach przez dziesiątki lat w dziedzinie politycznej w wymiarze 
"macro", stosunkowo łatwo moglibyśmy dostrzec to samo w wymiarze 
osobowym, indywidualnym "micro". Jest to ten sam system 
"nerwicy". W komunizmie cały potencjał polityczny, ekonomiczny, 
kulturalny był nastawiony wyłącznie na obronę systemu oraz 
sprawujących w nim władzę. W razie jakiegokolwiek "problemu" (w 
kaŜdej dziedzinie Ŝycia), zasadniczym rozwiązaniem było zawsze 
znalezienie "winnych", osądzenie ich i ukaranie. Był to system 
niereformowalny. MoŜna go było jedynie odrzucić. Nie dało się go 
naprawić. Podobnie jest z nerwicą w wymiarze osobistym. Ona jest 
takŜe nieroformowalna. MoŜna ją tylko przekroczyć - 
transcendować. 
     Bardzo wielu z nas zdarzają się "reakcje nerwicowe": 
irytacja, wybuch złości, odruchy zemsty, obraŜanie się, zamykanie 
się w sobie. Nierzadko są to reakcje całkowicie nieproporcjonalne 
do bodźców. W takich sytuacjach nasze niedojrzałe reagowanie 
usprawiedliwiamy najczęściej szukaniem wyłącznie zewnętrznych 
przyczyn: "On mnie zdenerwował, to jego wina, on zaczął 
pierwszy". Drugi człowiek nie powoduje jednak  mojego agresywnego 
zachowania, ale wydobywa jedynie na światło dzienne "moją 
samoobronną nerwicową strukturę". Zródłem kaŜdej agresji wobec 
innych jest agresja wobec siebie samego, podobnie jak miłość 
siebie staje się źródłem miłości innych. JeŜeli niechęć czy wręcz 

background image

nienawiść do siebie nie jest skierowana na zewnątrz, wówczas 
wyraźniej i szybciej obraca się przeciwko sobie samemu. 
Przechodzi w stan depresji.  
     Depresja  zastępuje cierpienie lub teŜ jest jego "mniejszą" 
formą. Ratuje ona człowieka od agonii z bólu, broni go przed 
całkowitym rozsypaniem się. JeŜeli Ŝycie nadmiernie mi dokucza, 
mogę się z niego czasowo "wyłączyć". śycie płynie wówczas obok 
mnie, a ja jestem zwolniony z wpływania na jego bieg, z 
podejmowania decyzji, z odpowiedzialności, z relacji z innymi. 
Szczególnym symptomem depresji jest wyłączenie się z 
jakiekokolwiek kontaktu z innymi, całkowita bierność z relacji, 
traktowanie innych jak powietrza. Niekiedy okresy depresyjnego 
otępienia i bierności mogą oczywiście przeplatać się z okresami 
wzmoŜonej aktywności. 
     Nierzadko zarówno w stanach agresji jak i depresji pomagamy 
sobie równieŜ róŜnymi środkami "odurzającymi", których zaŜywanie 
stopniowo staje się nieraz nałogiem: zaŜywanie narkotyków, 
naduŜywanie alkoholu, środków audiowizualnych, naduŜycia 
sekusalne. TakŜe "przejadanie się", "nałóg pracy" słuŜą nieraz 
do zabicia bólu egzystencjalnego. U podłoŜa wielu sukcesów 
odnoszonych w pracy zawodowej tkwi nieraz wielkie niezadowolenie 
z siebie, ze swojego Ŝycia.  
 
2. SAMOBÓJSTWO 
     Do wszystkich tych sposobów ucieczki od Ŝycia moŜna z 
pewnością dodać jeszcze jeden będący ich swoistą kulminacją. Jest 
nim samobójstwo. Kiedy człowiek nie ma juŜ sił zgadzać się na 
swoje Ŝycie podejmuje próby rozstania się z Ŝyciem. Samobójstwo 
jest rozwiązaniem skrajnym, jest totalnym buntem przeciwko Ŝyciu, 
w którym mówimy "NIE" nie tylko jednemu przejawowi Ŝycia, ale 
samemu faktowi istnienia. 
     Samobójstwo wynika zawsze z jakiejś rozpaczy, która jest nie 
tylko wielką chorobą "emocjonalną", ale przede wszystkim chorobą 
duchową. Rozpacz jest próbą ucieczki od Ŝycia. Kiedy nie mamy juŜ 
sił udawać zgody na Ŝycia, wówczas wpadamy w rozpacz. Rozpacz i 
samozniszczenie z niej wynikające jest zazwyczaj nie tyle 

background image

świadomym i bezpośrednim wyborem człowieka (choć w pewnych 
wypadkach tego do końca nie moŜna wykluczyć), ile raczej 
kompulsywną ucieczką przed cierpieniem. W rozpacz jesteśmy zwykle 
wpychani przez wydarzenia, konflikty wewnętrzne, nastroje 
depresyjne, poczucie winy.  
     Rozpacz i samobójstwo nie jest rozwiązaniem stosowanym 
często. Otwarty autodestrukcyjny bunt jest przeciwny ludzkiej 
naturze. Pragnienie Ŝycia jest głęboko wpisane w naturę 
człowieka. Samobójstwo jako forma rozwiązania problemu niezgody 
na Ŝycie jest powszechnie potępiane. Nawet w obozach 
koncentracyjnych, gdzie systematycznie mordowano ludzi, 
społeczność obozowa przyjmowała samobójczą śmierć z dezaprobatą, 
a kaci obozowi nierzadko wykorzystywali ją przeciwko więźniom, 
np. dla upokorzenia więźniów tej samej narodowości. 
     W człowieku istnieje jakieś głębokie wewnętrzne przekonanie, 
iŜ nic nie moŜe usprawiedliwić samobójczej ucieczki od Ŝycia. 
śycie jest darem. Otrzymaliśmy je w darze i sam Dawca moŜe nam 
je zabrać. Ale przecieŜ w krytycznych momentach naszego Ŝycia 
wielu z nas przychodzą myśli i odczucia, iŜ lepiej byłoby "w tej 
chwili" nie istnieć, lepiej byłoby "zapaść się pod ziemię". Kiedy 
dochodzimy do kresu wytrzymałości ludzkiej, do granic naszych 
moŜliwości takie odczucia wydają się być naturalne, choć łatwo 
mogą powodować w nas poczucie winy. Takich "myśli" nie trzeba się 
jednak obawiać. W sytuacjach granicznych wyostrza się widzenie 
człowieka. Kiedy dochodzimy do jednego brzegu rzeki, dostrzegamy 
się "drugi brzeg". Osiągnięcie "drugiego brzegu" jest wpisane w 
naszą ludzką naturę - w nasze ziemskie Ŝycie.  
 
3. POZORNA ZGODA I PRZYSTOSOWANIE 
     Niezgoda na siebie a w konsekwencji i na własne Ŝycie moŜe 
takŜe przybrać inną, bardziej zawoalowaną postać. Nie podejmujemy 
wówczas prób samobójczych, nie upijamy się, nie zaŜywamy 
narkotyków, nie lądujemy w szpitalu psychiatrycznym. śyjemy 
normalnie: prowadzimy dom, chodzimy do pracy, posiadamy 
przyjaciół, rodzinę, ale mimo wszystko gdzieś w na dnie serca 
nosimy w sobie głębokie niezadowolenie z Ŝycia. Niekiedy dopada 

background image

nas jakieś dziwne odczucie, iŜ to Ŝycie jest jakieś 
"nieprawdziwe".  
     Zgadzamy się na siebie, lecz jest to zgoda pozorna. Nie 
chcemy zgodzić się jednak na nasze Ŝycie do końca, poniewaŜ 
przeczuwamy, iŜ to domagałoby się od nas uznanie naszych braków 
i ograniczeń. A poniewaŜ nienawidzimy swoich słabości, nie 
chcemy, aby one się ujawniły. Obawiamy się, iŜ odkrycie naszych 
słabości i ograniczeń spowoduje odrzucenie nas przez innych. 
Dlatego teŜ, tracąc całe mnóstwo energii, próbujemy ukryć sami 
przed sobą a takŜe przez innymi bolesne przeczucie, iŜ tak 
naprawdę nie zasługujemy na miłość. W tej bolesnej dla nas 
sytuacji nie szukamy prawdy o nas samych, uzdrowienia 
wewnętrznego, prawdy o otaczającej nas rzeczywistości, ale 
usiłujemy przystosować się do naszego pojmowania rzeczywistości.  
Precyzyjnie choć nieświadomie konstruujemy róŜnego rodzaju 
"mechanizmy obronne" chroniące nasze nerwicowe, a więc sprzeczne 
mniemania o sobie. Raz bowiem wydaje nam się, iŜ "wszystko się 
nam naleŜy", innym razem natomiast jesteśmy wewnętrznie 
przekonania, iŜ "wszyscy mają prawo nas odrzucić i przekreślić". 
     Takich "przystosowawczych" opartych na nerwicowych 
mechanizmach obronnych zachowań jest bardzo wiele. Przejawiają 
się one z róŜną intensywnością: od form najbardziej skrajnych aŜ 
do najbardziej łagodnych. Nie występują w stanie czystym, ale są 
wymieszane. Zasadniczo moŜna je podzielić na dwie grupy. Jedne 
zmierzają do zaskarbienia sobie cudzej miłości i szacunku, drugie 
do zminimalizowania bólu płynącego z przekonania o własnej 
bezwartościowości. Przyjrzyjmy się niektórym z nich: 
     a. Bojaźliwość. Przejawia się ona w niechęci do podejmowania 
jakiegokolwiek ryzyka, przedsięwzięć, planów. Przewidując w 
kaŜdej sytuacji zagroŜenia i niepowodzenia Ŝyciowe, człowiek 
bojaźliwy rezygnuje z góry z jakiejkolwiek próby znaczących 
dokonań. PoniewaŜ obawia się, iŜ mógłby się pomylić, doznać 
poraŜki, nie podejmuje decyzji, ale czeka. W takiej sytuacji 
"samo Ŝycie" siłą upływającego czasu "podejmuje decyzje". A 
poniewaŜ brak w nich osobowego zaangaŜowania i wolności 
człowieka, są one zwykle fatalne dla jego Ŝycia. 

background image

     b. Chełpliwość i przechwałki. Chełpliwość to schlebianie 
samemu sobie po to, by zyskać na wartości we własnych i cudzych 
oczach. Chełpliwy nieustannie "reklamuje" swoje, przez siebie 
wykreowane, zalety, cnoty, osiągnięcia, aby być przez innych 
zauwaŜonym, docenionym, uznanym. Ale nawet najbardziej prymitywny 
"chwalipięta" posiada pewną intuicję, stąd teŜ stosunkowo łatwo 
wyczuwa sztuczność w swoich postawach i zachowaniach. 
     c. Nieśmiałość. Człowiek nieśmiały Ŝyje w ciągłym lęku przed 
ludźmi. Z jednej strony nieustannie obawia się odepchnięcia ze 
strony innych, z drugiej zaś swoim zachowaniem sam prowokuj to 
odrzucenie. Jest przekonany, Ŝe inni akceptują go tylko pod 
pewnymi warunkami, które zwykle sam na nich projektuje. 
     d. Gniew. Osoba dotknięta poczuciem niskiej wartości i 
pogardy do siebie na początku nienawidzi tylko własnej 
nieudolności. Z czasem zaczyna nienawidzieć całe swoje Ŝycie. 
Szybko wówczas staje się przygnębiony, smutny. Swój gniew, 
zgorzknienie wyładowuje naprzeniennie: raz na sobie, innym razem 
na bliźnich. Jednym z waŜnych przejawów gniewu na siebie i innych 
jest krytykanctwo. Krytykant przenosi zwykle swoje negatywne 
odczucia na innych. OskarŜając czy wręcz oczerniając innych, 
zawsze poniŜa najpierw samego siebie, choć nie zdaje sobie z tego 
sprawy. 
     e. Maski. Noszenie masek, granie ról, przywdziewanie się w 
"waŜne funkcje" jest związane z odczuciem swojej niskiej wartości 
i braku poczucia godności. Maski, funkcje, role pozwalają ukryć 
nie tylko przed innymi, ale takŜe przed sobą samym niską ocenę 
czy wręcz pogardę do siebie samego. Grając "przedstawienie o 
sobie" w razie potrzeby zawsze moŜna zmienić rolę, maskę i 
dostosować się do zmieniających się ciągle ludzkich oczekiwań 
oraz własnych lęków.  
     f. Dewocja. Postawa to rodzi się najczęściej jako próba 
wykorzystania praktyk religijnych dla lepszego własnego 
samopoczucia emocjonalnego przez poprawienie swojego obrazu 
siebie w swoich własnych i cudzych oczach. Osoba uprawiająca 
dewocję nie wchodzi w rzeczywiste doświadczenie duchowe, ale 
próbuje budować swoją "wielkość i świętość" poprzez zewnętrzne 

background image

tylko wykonywanie licznych praktyk. W dewocji Ŝycie codziennie, 
w szczególności zaś relacje z bliźnimi, są w jawnej sprzeczności 
z wykonywanymi praktykami. W dewocji nie ma rzeczywistego dąŜenia 
do Boga i Jego chwały. Jest to bowiem próba manipulowania religią 
dla swoich własnych ludzkich celów.  
     g. "Mieć bardziej niŜ być". Ta postawa płynie z przekonania, 
Ŝe to, co posiadamy i to, co zrobimy, jest decydujące o naszej 
wartości i godności. Kusi nas więc Ŝądza wspaniałych czynów, 
wielkiego bogactwa, które mają przyciągnąć ku nam podziw i miłość 
innych. Wspaniałe osiągnięcia, wielkie pieniądze słuŜą nam 
najpierw dla obrony przed poczuciem własnej bezsilności, 
bezradności czy teŜ lekcewaŜeniem innych.  
     h. Naśladownictwo. Człowiek, który nie zna siebie, nie ceni 
swojej osoby, ma skłonność do całkowitego utoŜsamiania się z 
kimś, kogo podziwia i adoruje. Jest to pewna forma "małpowania" 
innych, która polega na odrzuceniu swojego Ŝycia, aby móc stać 
się "jak drugi". Osoby takie często marzą, aby "być na miejscu" 
osoby podziwianej. Zewnętrzne utoŜsamianie się z innym 
człowiekiem, "materialne" naśladowania jego zachowań, gestów, 
czynów jest zawsze szkodliwe niezaleŜenie od tego czy dotyczy to 
jakiegoś "świeckiego" gwiazdora, czy teŜ "wybranego świętego", 
zawsze bowiem łączy się z rezygnacją z odpowiedzialności za 
własne Ŝycie i z bycia sobą. 
     i. Ślepe posłuszeństwo. Człowiek niepewny siebie, zagubiony  
moŜe szukać pewności i oparcia dla swego Ŝycia w drobiazgowym i 
zewnętrznym przestrzeganiu zasad, praw, przepisów. Dostosowanie 
się do litery będzie zasadniczą cechą jego postępowania. PoniewaŜ 
jednak człowiek ślepo posłuszny nie posiada w sobie ducha 
przepisów i zasad, wówczas "prawo" stanowi dla niego pewną 
"protezę", która pozwala mu jakoś Ŝyć. Wszelkie konflikty 
międzyludzkie bywają wówczas rozwiązywane przy pomocy "prawa". 
Materialna i zewnętrzna uległość prawu sprawia, iŜ staje się ono 
takŜe bronią przeciwko innym.  
     j. Perfekcjonizm. śycie perfekcjonisty jest nieustannym 
egzaminem, jaki sam sobie robi. Jest teŜ ciągłym szukaniem 
uspokojenia chorego poczucia winy poprzez "doskonałe" 

background image

realizowanie stworzonych przez siebie i dla siebie ideałów. 
Perfekcjonista wszystko robi z drobiazgową dokładnością, choć 
często jego działanie nikomu i niczemu nie słuŜy, ale nie jest 
on w stanie przyznać się do tego. Swoją wartość uzaleŜnia bowiem 
od realizacji "własnych ideałów" i spełniania cudzych oczekiwań. 
Jest to równieŜ forma nieustannego kupowania miłości do siebie 
u siebie samego i u innych.   
     k. Ucieczka w samotność. Człowiek z wielkimi kompleksami 
niŜszości i jednoczesnym lękiem przed ludźmi obawia się zwykle 
spotkań z innymi, poniewaŜ one mogłyby zakwestionować 
dotychczasowy jego sposób oceny i działania. Aby nie doznać bólu 
odrzucenia "samotnik" zwykle sam ucieka od innych. Nie zawsze 
musi to być samotność w dosłownym znaczeniu tego słowa. Czasami 
"samotnicy" posiadają nawet wiele zewnętrznych kontaktów. 
Wszystkie one są jednak zwykle nacechowane taką nieufnością i 
zamknięciem, iŜ ludzie ci pomimo wielu spotkań z innymi pozostają 
wewnętrznie głęboko osamotnieni. 
     l. Racjonalizacja. Człowiek, który nie akceptuje i nie kocha 
siebie, boi się dostrzec prawdę o sobie i swoim Ŝyciu. Wszystkie 
swoje negatywne odczucia, wyobraŜenia, myśli, które w jakiś 
sposób odsłaniają prawdę o nim samym, dławi lub "wyjaśnia 
racjonalnie" - racjonalizuje. Najgorsze wady, słabości i błędy 
potrafi "przemalować" na piękne cnoty i zwycięstwa. I tak 
kompleksy niŜszości mogą być nazywane - pokorą, przepychanie się 
łokciami - wolą walki, lękowe zachowania perfekcjonisty - 
doskonałości i świętością itp. Dla człowieka posługującego się 
racjonalizacją przyznanie się do błędu i pomyłki byłoby 
równoznaczne z przekreśleniem siebie i utraty wartości we 
własnych i w cudzych oczach.  
     Są to jedynie pewne przykłady postaw przystosowawczych i 
obronnych. Moglibyśmy wymieniać jeszcze inne. Podane tutaj mają 
jedynie słuŜyć jako pewna pomoc, dzięki której łatwiej będzie nam 
wykryć nasze osobiste mechanizmy obronne. JeŜeli szukać jakichś 
wspólnych cech wszystkich przedstawionych powyŜej sposobów 
"ucieczki" i "przystosowania", to będą nimi: "odwrót od 
rzeczywistości", lęk przed pełną odpowiedzialnością za Ŝycie, 

background image

koncentracja na sobie, interesowność, agresja lub teŜ 
przynajmniej obojętność na bliźnich. Wszystkie sposoby 
przystosowania są zawsze "jakoś" nieprawdziwe, są pewną namiastką 
Ŝycia, iluzją Ŝyciową. Iluzje, namiastki Ŝycia wcześniej czy 
później zawsze obracają się przeciwko człowiekowi. I chociaŜ na 
krótko uspokajają człowieka, to jednak w końcu rodzą cierpienie. 
Jest to bowiem w sumie rozwiązania nerwicowe. I choć "jakoś" 
pozwalają one Ŝyć człowiekowi, to jednak są one zbyt kosztowne. 
Niemal wszystkie siły tracimy wówczas na udawadnianie sobie i 
innym, iŜ nasze Ŝycie ma wartość i sens.  
     Zgoda na Ŝycie wymaga wielkiej świadomości siebie, wymaga 
uczciwości, wymaga prawdy, wymaga ofiary. Jak kaŜde leczenie 
choroby jest zwykle bolesne, tak samo leczenie z naszych buntów 
wobec Ŝycia jest takŜe procesem bolesnym, wymagającym wyrzeczeń.  
     Zgoda na Ŝycie domaga się najpierw wyrzeczenia się 
oszukiwania siebie, domaga się zdemaskowania fałszu. WyraŜenie 
zgody na własne Ŝycie domaga się prawdy o naszym Ŝyciu. Człowiek 
winien dobrze wiedzieć, na co ma się zgodzić. KaŜdemu z nas grozi 
nie tyle jakiś totalny autodestrukcyjny bunt wobec Ŝycia, ile 
raczej Ŝycie w iluzji, bunt zamaskowany, bunt ukryty za pozorami 
Ŝycia. 
 
 
Pytania do refleksji 
 
1. Czy kiedykolwiek nawiedzały Cię myśli samobójcze (,,lepiej 
byłoby nie Ŝyć'', ,,ja się na świat nie prosiłem'', ,,nienawidzę 
Ŝycia'', ,,skończę ze sobą'')? Co było ich przyczyną? 
2. Przypomnij sobie ( konkretnie, z uwzględnieniem miejsca i 
czasu) najtrudniejsze momenty z historii Twojego Ŝycia. Jakie 
uczucia Ci w nich towarzyszyły - lęk, smutek, depresja, 
zniechęcenie? Spróbuj odczytać rodzaj niezgody, która kryła się 
za tymi uczuciami. Na kogo, na co się nie zgadzałeś? Czy 
przeczuwasz, Ŝe Twoją podstawową niezgodą jest niezgoda na Twoje 
Ŝycie?  
3. Przypomnij sobie jakąś szczególnie trudną sytuację z 

background image

ostatniego tygodnia. Jak ją przeŜywałeś? Jakie uczucia 
towarzyszyły Ci w tej sytuacji? Jak wpłynęły na Twoje zachowanie? 
4. Zastanów się jaki jest Twój zwykły sposób reagowania w 
kontaktach z innymi ludźmi? Jak zachowujesz się w momentach 
zagroŜenia?  
5.Czy potrafiłbyś nazwać swoje mechanizmy obronne? Który z 
przedstawionych powyŜej sposobów zachowania, Ŝycia Ŝyciem 
pozornym jest Ci najbliŜszy?  
6. Czy spostrzegasz, Ŝe swoim zachowaniem chcesz ,,zasłuŜyć'' na 
miłość innych? W  
jaki sposób? 
7. Czy przeczuwasz, Ŝe Ŝyjesz ,,Ŝyciem pozornym''? Co to dla 
Ciebie znaczy? 
8. Jakie są powody Twojego buntu przeciw Ŝyciu? 
 
 
Lucyna Słup 
SKĄD SIĘ TO BIERZE? 
 
     "Wszystko ma swoją przyczynę" - brzmi konkluzja znanej 
rysunkowej historyjki, w której szef krzyczy w pracy na męŜa, mąŜ 
po powrocie do domu na Ŝonę, Ŝona na dziecko, a dziecko bije psa, 
który z kolei "w odwecie" gryzie kota. Nasz brak miłości do 
siebie posiada swoje określone źródło. Najogólniej mówiąc, jeśli 
nie lubimy i nie szanujemy siebie, to dzieje się tak dlatego, Ŝe 
nie byliśmy kochani i szanowani. Miłości do siebie moŜna nauczyć 
się tylko przyjmując miłość innych. 
     "All you need is love" - "Wszystkim czego potrzebujesz jest 
miłość" - śpiewali kiedyś Beatlesi. I chociaŜ z pojęciem miłości 
proponowanym przez ten zespół moŜna dyskutować, nie zmienia to 
jednak faktu, Ŝe słowa tej piosenki wyraŜają najgłębszą i 
najbardziej podstawową potrzebę ludzkiego serca: potrzebę 
bezwarunkowej miłości. Wszystkim, czego potrzebujemy, jest 
miłość.  
     NaduŜywając alkoholu, zaŜywając narkotyki, uprawiając "zimny 
seks", szukając sławy, pieniędzy, ludzkiego uznania - tak 

background image

naprawdę szukamy zawsze miłości. Nawet "pijak w rowie szuka 
miłości" - powiedział kiedyś Clive S. Lewis. Miłość jest jedynym 
celem, ku któremu człowiek zmierza. Jej wszystko poświęca. Bez 
miłości wszystko w Ŝyciu ludzkim traci sens. Pięknie wyraŜa tę 
prawdę hymn św. Pawła o miłości (1 Kor 13 nn). 
     Słowo "miłość" w językach nowoŜytnych jest pojęciem 
wieloznacznym, nieprecyzyjnym. WyraŜa się nim zarówno największe 
doświadczenia duchowe mistyków jak równieŜ naduŜycia seksualne. 
Nam chodzi o "miłość-agape", miłość bezwarunkową, która przyjmuje 
nas nie ze względu na to, co mamy lub co robimy, ale ze względu 
na samo nasze istnienie. Chodzi nam o miłość, która akceptuje nas 
wraz z naszymi brakami i słabościami. Kiedy jesteśmy kochani w 
ten sposób, wówczas czujemy się szczęśliwi, bezpieczni i nie mamy 
ochoty udawać kogoś, kim w istocie nie jesteśmy.  
     Miłość sprawia, iŜ nasze maski same spadają z naszych 
twarzy. Nie musimy bowiem przed ludźmi zabezpieczać się, bronić, 
udawać. MoŜemy pozwolić sobie na bycie sobą. Rezygnujemy z 
ukrywania naszych wad, z zabiegania o ludzką sympatię, uznanie, 
pochwały, poniewaŜ w miłości bezinteresownej wszystko posiadamy. 
Czujemy się kochani niezaleŜnie od tego jacy jesteśmy. Czując się 
zaś kochani w ten sposób odkrywamy własną niepowtarzalną wartość. 
To miłość daje nam takŜe  poczucie naszej godności. 
     Taka bezwarunkowa miłość wśród ludzi jest jednak bardziej 
marzeniem niŜ rzeczywistością. Wszyscy nosiliśmy lub teŜ nosimy 
gdzieś głęboko ukryte w nas rozczarowanie do tej miłości, której 
doświadczyliśmy. Mieliśmy lub mamy jeszcze uraz spowodowany 
miłością ograniczoną i warunkową; nieraz bardzo ograniczoną i 
bardzo uwarunkowaną. Miłość uwarunkowana jest zawsze 
doświadczeniem bolesnym. Poczucie bycia przez innych odrzuconym 
czy "źle kochanym" kładzie się nieraz cieniem na całe nasze 
dorosłe Ŝycie. Rzutuje ona na późniejsze małŜeństwo, przyjaźnie, 
pracę, Ŝycie religijne. Próbując odkryć przyczyny niezgody na 
siebie nie moŜna lekcewaŜyć atmosfery własnego domu rodzinnego, 
naszych więzi z ojcem, z matką.  
     U początków Ŝycia, w niemowlęctwie całą wiedzę o sobie i 
wartości swojego Ŝycia człowiek czerpie przede wszystkim od 

background image

rodziców, szczególnie zaś od swojej matki. JuŜ w jej łonie 
dziecko mocno reaguje na wszystkie jej przeŜycia zarówno 
pozytywne jak i negatywne. JuŜ wtedy czuje się chciane, kochane, 
przyjęte czy teŜ przeciwnie: odrzucone, niechciane, niekochane. 
     John Powell pisze, iŜ niemowlę jeszcze nie wie kim ono jest. 
Wkracza w świat niczym Ŝywe pytanie poszukujące odpowiedzi: Kim 
jestem? Co jestem wart? Na czym polega Ŝycie? Tę odpowiedź 
przyjmuje od swoich rodziców, głównie od matki. Dobrze jest, 
jeŜeli odpowiedź ta jest pełna miłości: Jak dobrze, Ŝe jesteś z 
nami! Kochamy cię! Taka odpowiedź - niekoniecznie wyraŜona 
werbalnie, bardziej za pomocą czułych gestów, pieszczot i 
pocałunków - zasiewa w jego sercu przekonanie: Jestem kochany. 
Jestem cenny, nipowtarzalny. Jestem godzien miłości.  
     Z czasem do informacji przekazywanych przez kontakt 
niewerbalny dołączają się takŜe słowa. A one mogą nieść wiarę w 
wielką wartość małego człowieka albo uzaleŜnienie tej wartości 
od określonych, spełnianych przez niego warunków. W pierwszym 
przypadku dziecko "dowiaduje się", iŜ jest kochane za to, kim 
jest, w drugim "otrzymuje informacje", Ŝe na miłość rodziców musi 
sobie zasłuŜyć: dobrym zachowaniem, sukcesami, wyglądem, 
uległością, posłuszeństwem. "Dowiaduje się" więc, Ŝe jest 
kochane, poniewaŜ jest grzeczne, ciche, posłuszne, itp. Na całe 
jego nieszczęście, w miarę upływu czasu rodzice kodują w nim 
coraz to nowe warunki rodzicielskiej miłości: "JeŜeli mi 
pomoŜesz, jeŜeli mnie nie urazisz, jeŜeli będziesz się miał dobre 
oceny w szkole, jeŜeli nie będziesz przynosił mi wstydu" - to 
"będziesz kochany". Jednak jednym z bardziej okrutnych warunków 
rodzicielskiej miłości jest całkowieta rezygnacja dziecka w 
jakiejkolwiek wolności i podporządkowanie się ich woli. Rodzice 
na ogół nie zdają sobie sprawy z tego, Ŝe stawiając takie 
wymagania i uzaleŜniając od spełnienia tych wymagań przyjęcie lub 
odrzucenie dziecka, w istocie odmawiają mu akceptacji.  
     Nierzadkim warunkiem miłości do dziecka jest zaspokajanie 
nadmiernych potrzeb uczuciowych (nie zrealizowanych w związku 
małŜeńskim) jednego z rodziców (częściej matki). Dziecko jest 
wówczas obdarzane nadmiarem czułości, prezentów, ale za cenę 

background image

całkowitego związanie emocjonalnego, czy wręcz uczuciowego 
zniewolenia. Zachłanna matka bywa wówczas zazdrosna o relacje 
emocjonalne z płcią przeciwną. 
     Oczywiście warunkowa miłość rodziców - jako przeciwieństwo 
miłości bezwarunkowej, moŜe wyraŜać się w bardzo subtelny sposób. 
śądania pod adresem dziecka nie muszą być werbalnie formułowane, 
ale wyraŜać się w pewnych postawach i gestach. Dziecko zachowanie 
rodziców odbiera jako karę lub nagrodę i np. moŜe chcieć swoimi 
sukcesami, których nikt od niego słowami nie wymaga, zasłuŜyć na 
czułość, troskliwość, uwagę rodziców. 
     Dziecko które jest kochane miłością warunkową, ,,za coś'', 
stopniowo nabiera przekonania, Ŝe jest niewiele warte. PoniewaŜ 
rodzice nie dostrzegają w nim wartości i ono nie moŜe jej 
dostrzec. Zaczyna siebie nie lubić. Dochodzi do wniosku, Ŝe nie 
moŜe być przyjmowane dla wartości, którą jest samo w sobie ale 
Ŝe jego wartość tkwi w istocie poza nim: w rzeczach, które 
zdobywa , w wymaganiach, które spełnia. Utwierdza się w 
przekonaniu, Ŝe moŜna je kochać jedynie ,,za coś''- za 
posłuszeństwo, sukcesy, w nauce, urodę, przynoszenie dumy 
rodzicom itd. A poniewaŜ na tym, Ŝeby być kochanym zaleŜy mu 
najbardziej - rozwija w sobie postawę ,,zasługiwania na miłość". 
Ta właśnie postawa sprowokuje go w przyszłości do szukania za 
wszelką cenę potwierdzenia swojej wartości a gdy to się nie 
powiedzie i Ŝycie okaŜe się zbyt bolesne - do ucieczki od niego. 
Ta prawidłowość z wielką siłą przejawiła się w Ŝyciu Marylin 
Monroe, słynnej amerykańskiej gwiazdy filmowej. Sława, liczne 
małŜeństwa i niemniej liczni kochankowie nie zdołali zaspokoić 
jej pragnienia akceptacji. Nie doświadczyła jej w domu rodzinnym, 
którego nie miała - nie znała swojego ojca a matka większość 
czasu spędzała w szpitalach psychiatrycznych. Marylin będąc 
dzieckiem błąkała się więc po przytułkach i rodzinach 
zastępczych. Nie doświadczywszy Ŝycia rodzinnego nie potrafiła 
go zbudować. W jednym ze swych ostatnich filmów ,,Skłóceni z 
Ŝyciem'' grała jakby samą siebie - nieszczęśliwą, nie pogodzoną 
z Ŝyciem, uciekającą od niego...Nie trzeba było długo czekać aby 
uciekła ostatecznie - w lipcu 1963 roku Monroe zaŜyła śmiertelną 

background image

dawkę środków usypiających. Kreowana jako ,,symbol seksu'' 
pozostała w pamięci wielu jako tragiczna ofiara show - bussinesu 
a przede wszystkim wielkiego, niezaspokojonego pragnienia 
miłości. 
     Historia Marylin - to historia odrzucenia, przekreślenia 
siebie będącego odpowiedzią na odrzucenie.,,Byłam pomyłką. Moja 
matka nigdy mnie nie chciała'' - wyznała aktorka w jednym z 
wywiadów będąc u szczytu swej kariery. JeŜeli nieakceptacja 
siebie jest problemem tylu ludzi wywodzących się z tzw. 
,,porządnych rodzin'', to w znacznie większym stopniu dotyczy 
dzieci wychowujących się w rodzinach rozbitych, dzieci 
niechcianych, porzuconych, nadmiernie uzaleŜnionych od rodziców, 
bitych, przeklinanych, zniewaŜonych, gwałconych. Przeciętna 
,,warunkowa'' miłość rodzicielska podwaŜa w dziecku poczucie jego 
własnej wartości, ale miłość wypaczona czy jej zupełny brak 
całkowicie rujnuje w dziecku poczucie własnej wartości. 
Poniewieranym na róŜne sposoby dzieciom juŜ jako ludziom dorosłym 
wyjątkowo trudno jest zgodzić się na siebie i i na swoje Ŝycie. 
Przeszkadza im w tym wielkie poczucie winy. Dziecko chce widzieć 
w swoim ojcu czy matce kogoś idealnego. Tylko takiej osobie moŜe 
zaufać a zaufanie i poczucie bezpieczeństwa jest konieczne dla 
jego rozwoju. JeŜeli spotyka się z ich strony ze złem, z krzywdą 
- podświadomie dąŜy do usprawiedliwienia rodziców a obwinienia 
siebie. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy dorośnie. Chcąc zadowolić 
ojca, czy matkę juŜ jako człowiek dorosły posuwa się do czynów 
absurdalnych.  
     Susan Forward, amerykańska psychoterapeutka, która zetknęła 
się z wieloma przypadkami zachowań rodziców określanych przez nią 
jako ,,toksyczne''opisuje przypadek czterdziestodwuletniego 
oficera policji imieniem Jason, który w czasie wykonywania swej 
pracy konsekwentnie stawiał się w sytuacjach zagraŜających 
Ŝyciu.(6). ChociaŜ jego czyny mogły wydawać się heroiczne ( np. 
samotne usiłowanie rozbicia gangu) były w istocie lekkomyślne. 
Policyjny psycholog doszedł do wniosku, Ŝe człowiek ten jest 
potencjalnym samobójcą i nalegał na jego hospitalizację. 
W czasie sesji psychoterapeutycznych okazało się, Ŝe matka 

background image

Jasona, osoba o bardzo gwałtownym usposobieniu w dzieciństwie 
wielokrotnie powtarzała mu z nienawiścią : ,,ałuję, Ŝe się w 
ogóle urodziłeś.Chciałabym abyś juŜ nie Ŝył, tak samo jak 
chciałabym aby twój ojciec nie Ŝył.'' Ojciec Jasona opuścił 
rodzinę, czym jakby poparł tezę, Ŝe Ŝycie jego syna nie 
przedstawia dla kaŜdego z rodziców Ŝadnej wartości. Będąc juŜ 
człowiekiem dorosłym i podejmując niebezpieczne akcje policyjne, 
Jason podświadomie usiłował nadal być posłusznym synem. Chciał 
w sposób zawoalowany popełnić samobójstwo aby tym samym spełnić 
Ŝyczenie matki i sprawić jej przyjemność... 
     ChociaŜ miłość warunkowa przejawiała się w naszym Ŝyciu z 
róŜną intensywnością, to jednak tak naprawdę doświadczył jej 
kaŜdy. Nasi rodzice nie mogli nam zapewnić pełnej, bezwarunkowej 
miłości, chociaŜ być moŜe bardzo się o to starali. aden człowiek 
nie moŜe kochać miłością pełną, bezwarunkową. Kochać taką 
miłością mógłby tylko ktoś, kogo nigdy nie skrzywdzono a to 
przecieŜ jest niemoŜliwe.  
     Rodzice nawet najbardziej kochający swoje dziecko mogą tylko 
bardziej lub mniej zbliŜać się do ideału miłości bezwarunkowej. 
Na pewno czymś, co sprzyja takiemu zbliŜeniu jest ich harmonijna 
małŜeńska więź - nieporozumienia między rodzicami dziecko zawsze 
odbiera jako brak miłości. Ta więź rodzi się oczywiście z 
uporania się - przynajmniej w podstawowym stopniu - z własnymi 
wewnętrznymi problemami. Trudno oczekiwać, Ŝeby rodzic 
wewnętrznie rozbity, nie akceptujący siebie, uciekający od Ŝycia 
i starający się przypodobać innym mógł rozwinąć w swoim dziecku 
poczucie własnej wartości i przekazać mu jasną i spójną wizję 
rzeczywistości. W sposób naturalny, nawet się o to specjalnie nie 
starając przekaŜe mu własne lęki, frustracje i uzaleŜnienia. 
Właśnie w skrzywdzeniu, w odrzuceniu tkwi źródło wielu naszych 
słabości, takŜe słabości moralnych. ZauwaŜmy, Ŝe w dziedzinie 
moralnej niezgoda na siebie wyraŜa się przede wszystkim w tzw. 
,,chorym poczuciu winy''. Chore poczucie winy polega na tym, Ŝe 
człowiek bierze na siebie całą odpowiedzialność za popełnione zło 
podczas gdy jego odpowiedzialność jest tylko cząstkowa. 
Krzywdzenie drugich jest wtórne, pierwsze jest zawsze bycie 

background image

krzywdzonym. Niezgoda na własną historię Ŝycia, w której było się 
krzywdzonym zawsze owocuje niezgodą na własne słabości moralne. 
Nie pogodzony ze swoją historią Ŝycia człowiek usiłuje zbawiać 
siebie o własnych siłach ale te próby (przybierające np. kształt 
mocnych postanowień ,,nigdy więcej'' rodzą coraz głębszą niezgodę 
na siebie, coraz większą nieakceptację własnych słabości. I chcąc 
pokonać te słabości, trzeba je po pierwsze dostrzec i nazwać a 
po drugie, zaakceptować, uleczyć historię Ŝycia będącą źródłem 
tych słabości.  
     Podsumowując: uznanie swojej wartości i zgoda na siebie 
rodzi się w dzieciństwie. Ich źródłem jest miłość naszych 
rodziców. Istotne są takŜe późniejsze doświadczenia bycia 
odtrąconym, niekochanym.  
     Większy lub mniejszy brak miłości, odrzucenie, którego 
doświadczyliśmy w domu rodzinnym i nie tylko sprawia, Ŝe nie 
umiemy kochać prawdziwie samych siebie i buntujemy się przeciw 
swojemu Ŝyciu. On teŜ rozwija w nas róŜne formy egoizmu będącego 
wynaturzoną miłością własną. JeŜeli egoizm jest tak powszechnym 
problemem, jeŜeli wszyscy jesteśmy egoistami w mniejszym lub 
większym stopniu to tylko dlatego, Ŝe wszyscy byliśmy kochani w 
mniej lub bardziej niewłaściwy sposób. Nie doświadczywszy 
prawdziwej miłości nie umiemy przekazać jej innym.  
 
Pytania do refleksji 
 
1.Jak wspominasz Twój rodzinny dom? (Odpowiadając na to pytanie 
przypomnij sobie zachowanie Twojego ojca, Twojej matki, atmosferę 
domu rodzinnego, relacje z rodzeństwem). Jakie uczucia budzą się 
w Tobie pod wpływem tych wspomnień? Czy rozmawiałeś z kimś na 
temat Twojego domu rodzinnego? Czy byłbyś w stanie porozmawiać 
na ten temat z własnymi rodzicami? 
2. W jaki sposób Twoja niezgoda na Ŝycie odbija się na Twoich 
najbliŜszych - na Ŝonie, męŜu, dzieciach, teściowej, synowej, 
przełoŜonym, podwładnym? Kiedy Ŝądałeś rzeczy, których ten drugi 
człowiek nie był Ci w stanie dać? Czy dostrzegasz fakt, Ŝe Twoja 
niezgoda na Ŝycie promieniowała większą lub mniejszą nienawiścią, 

background image

kierowaną ku drugiemu człowiekowi? W jaki sposób? 
3. Przypomnij sobie jakąś konkretną krzywdę, którą wyrządziłeś 
drugiemu człowiekowi w ciągu ostatniego dnia, tygodnia, miesiąca, 
roku...Jak sądzisz, jakie Twoje skrzywdzenia były jej przyczyną? 
4. W jaki sposób Twoja nieakceptacja siebie przejawia się w 
nieakceptacji drugich? Spróbuj dostrzec konkretne sytuacje. 
 
 
 
Lucyna Słup - Józef Augustyn SJ 
CZY MOśNA ZGODZIĆ SIĘ NA śYCIE? 
 
 
               "Do kobiety która skarŜyła się na swe 
               przeznaczenie Mistrz powiedział:  
               - PrzecieŜ ty sama wykuwasz swój los!  
               - Ale z pewnością nie ja jestem winna, Ŝe 
               urodziłam się kobietą, czyŜ nie tak?  
               - Narodzić się kobietą to nie przeznaczenie. To 
               los. Przeznaczenie polega na tym, w jaki sposób 
               przyjmiesz swą kobiecość i co z nią zrobisz." 
                              (Anthony de Mello SJ). 
 
1.   Jesteśmy odpowiedzialni za swoje Ŝycie, za swoje 
"przeznaczenie". Poznając jednak naszą ludzką słabość, głębię 
naszych Ŝyciowych zranień (szczególnie zaś zranień w miłości) 
oraz wynikające z nich zagubienie Ŝyciowe, wydaje się nam nieraz 
mało prawdopodobne, abyśmy mogli sprostać temu Ŝyciowemu zadaniu. 
Parafrazując słowa A. de Mello moŜemy powiedzieć: "To, iŜ nie 
byłem kochany tak, jak tego potrzebowałem i pragnąłem, to nie 
jest moje przeznaczenie. To mój los. A moje przeznaczenie polega 
na tym, Ŝe przyjmę swoją przeszłość, aby na niej zbudować moją 
przyszłości. 
     Nie jesteśmy odpowiedzialni za nasze zranienia w miłości z 
najmłodszych lat oraz za jakiekolwiek skrzywdzenia, których 
doznaliśmy od innych. Jesteśmy jednak odpowiedzialni za nasze 

background image

obecne dorosłe Ŝycie. I choć nasza przeszłość wywiera na nas 
pewien wpływ, to jednak ona nas nie determinuje. MoŜemy nauczyć 
się kochać siebie i kochać innych z naszą przeszłością. MoŜemy 
w pełni pogodzić się ze swoim Ŝyciem. MoŜemy przeŜyć je w sposób 
twórczy.  
     Zranienia w miłości, szczególnie te wyniesione z wczesnego 
okresu naszego Ŝycia, stają nam nieraz jako pewna przeszkoda na 
drodze do pełnej akceptacji naszego Ŝycia, ale tylko w pierwszym 
jej etapie. PrzezwycięŜone i uleczone zranienia stają się 
miejscem wraŜliwości wewnętrznej, twórczości, pełniejszego 
zrozumienia innych.  
     Zranienie w ludzkiej miłości, to tylko jedno z wielu 
moŜliwych zranień. śycie niesie z sobą takŜe inne "skrzywdzenia, 
zranienia, niesprawiedliwości, słabości i ludzkie ułomności. 
Stają się one dla nas Ŝyciowym zadaniem wymagającym od nas trudu 
i ofiary. Nie wykluczają one jednak bynajmiej piękna, szczęścia 
ludzkiego Ŝycia. MoŜna nawet powiedzieć, Ŝe dobro i piękno 
ludzkiego Ŝycia przychodzi zawsze przez trud i cierpienie. Dobro 
musi być zawsze w jakiś sposób okupione ofiarą. 
     Wyrazistym tego przykładem są postacie Joni Eareckson czy 
Denise Legrix. Pierwsza, Szwedka, która w wieku kilkunastu lat 
została sparaliŜowana na skutek wypadku, po cięŜkiej depresji 
odzyskała radość Ŝycia: została cenioną malarką (nauczyła się 
malować trzymająć pędzel w ustach), pokochała człowieka za 
którego wyszła za mąŜ. Druga, Francuzka, urodziła się bez rąk i 
nóg. Wygrała walkę z bezsensem swojego Ŝycia. Mimo swego kalectwa 
zaangaŜowała się w obronę Ŝycia dzieci poczętych oraz w pomoc 
dzieciom upośledzonym i ich rodzicom. W swojej ksiąŜce "Tak 
urodzona", która stała się bestsellerem, daje piękne świadectwo 
zmagania się z własną ułomnością nie tylko fizyczną, ale takŜe 
z rodzącym się buntem przeciwko Ŝyciu. 
 
2.   Dlaczego trzeba nam dąŜyć do zgody na nasze Ŝycie?  
     Mówiąc prosto, poniewaŜ innego wyjścia nie mamy. Albo 
zgodzimy się na Ŝycie i odkryjemy jego sens, smak i radość (takŜe 
pośród trudu Ŝycia), albo będziemy trwać w tępym buncie 

background image

przeklinacjąc nasze Ŝycie. Buntem tym będziemy krzywdzić nie 
tylko siebie, ale takŜe naszych najbliŜszych. Trzeciego wyjścia 
nie ma.  
     Podstawowe oszustwo, jakiemu często podlegamy, to szukanie 
jakiejś "trzeciego wyjścia, trzeciej drogi". Pan Jezus mówi 
bardzo wyraźnie: "Wasza mowa niech będzie: tak - tak, nie - nie". 
Nie mówi: raz - tak, raz - nie. Zgoda na Ŝycie domaga się "tak" 
we wszystkich wymiarach. JeŜeli na pewną formę Ŝycia mówimy - 
tak, a na inną - nie, to rodzi się niespójność, która jest 
źródłem nerwicowego rozbijania się. 
     Mówiąc potocznie, zgoda na Ŝycie bardzo się "opłaca". 
Dopiero bowiem pełna akceptacja Ŝycia odsłania nam, jak niezwykłe 
istnieją w nas energie emocjonalne, intelektualne, duchowe, 
dzięki którym moŜemy nasze Ŝycie uczynić twórczym i ciekawym. 
Buntując się zaś przeciwko Ŝyciu tracimy wiele sił na budowanie 
pozorów Ŝycia, na Ŝyciowe iluzje. 
     Dlaczego moŜna zgodzić się na Ŝycie?  
     PoniewaŜ intuicyjnie czujemy, Ŝe jesteśmy do tego zdolni. 
Owszem, bywają w naszym Ŝyciu chwile zwątpienia, rozpaczy, 
zamknięcia w sobie, ale są to tylko "chwilowe zaćmienia słońca". 
Pragnienie Ŝycia, pełnia Ŝycia jest głębokim pragnieniem kaŜdego 
z nas. Nosimy w nas nieświadome nieraz, ale głębokie przekonanie, 
iŜ nasze Ŝycie - choć bywa trudne i bolesne - jest ono sensowne 
i celowe. Właśnie z tego przekonania rodzi się świadomość, iŜ 
moŜemy przyjąć nasze Ŝycie takim, jakim ono jest. Zagubienia, 
zranienia Ŝyciowe i słabości nie mogą stać się powodem do 
odrzucenia, ale winny być przyjęte jako miejsca naszej Ŝyciowej 
odpowiedzialności. 
     Akceptacja siebie i swojego Ŝycia jest konieczna takŜe ze 
względu na naszych bliskich, przez których czujemy się kochani 
i których chcemy kochać. Niezgoda na własne Ŝycie niezaleŜnie od 
tego, jaką formę przybiera, jest skierowana nie tylko przeciwko 
własnemu Ŝyciu, ale takŜe przeciwko Ŝyciu innym. Nikt z nas nie 
jest samotną wyspą. Ludzkie Ŝycie moglibyśmy porównać do wspólnej 
wspinaczki alpejskiej, w czasie której jesteśmy wszyscy powiązani 
linami. Z niektórymi osobami bywamy powiązani grubymi linami, z 

background image

innymi zaś cienkimi sznurkami. Jeśli ktoś odrywa się od skały i 
spada w przepaść rozpaczy, agresji, nałogów, samobójstwa, pociąga 
tym samym za sobą innych. 
     W psychologii znane jest pojęcie choroby koalkoholizmu. W 
rodzinie pije tylko jedna osoba, ale emocjonalne objawy "choroby 
alkoholowej" posiadają w mniejszym czy większym stopniu wszyscy 
inni członkowie rodziny. Mają oni te same kompleksy niŜszości, 
poczucie winy, wstyd, nizgodę na siebie. Wszyscy oni oddychają 
i zatruwają się chorą "atmosferą emocjonalną", którą alkoholik 
wytwarza wokół siebie. Człowiek nie pogodzony z sobą i ze swoim 
Ŝyciem zawsze będzie krzywdził innych. 

3.   Czego domaga się od nas zgoda na Ŝycie? 
     a) Po pierwsze szukania celu i sensu Ŝycia. Jest to 
podstawowy warunek pełnej akceptacji Ŝycia. Nie moŜna przecieŜ 
zgodzić się na Ŝycie "byle jakie", pozbawione sensu, celu. 
Szukając zgody na Ŝycie zmuszenie jesteśmy pytać, na jakie Ŝycie 
mam się zgodzić?  
     ZauwaŜmy jednak, iŜ ostatecznym celem i sensem naszego Ŝycia 
nie moŜe stać się tylko rozwijanie jeden z licznych przejawów 
ludzkiego Ŝycia: biologiczny, emocjonalny, intelektualny,  
seksualny.  
 
NajwyŜszym przejawem Ŝycia jest Ŝycie duchowe, które integruje 
wszystkie formy ludzkiego Ŝycia. Rozbicie Ŝyciowe polega właśnie 
na braku płaszczyzny scalającej te wszystkie przejawy Ŝycia. Nie 
moŜna częściowo zgadzać się na Ŝycie. Niezgoda na jedną z tych 
płaszczyzn Ŝycia jest automatyczną niezgodą na wszystkie 
pozostałe. Ta najgłębsza niezgoda przejawia się w bardziej 
powierzchownej. Nie zaprzeczmy tutaj doniosłości poszczególnych 
przejawów ludzkiego Ŝycia. Jest jednak rzeczą waŜną, aby 
dostrzec, Ŝe istota Ŝycia nie jest mieszanką poszczególnych 
przejawów Ŝycia. Nie otrzyma się recepty na Ŝycie rozdzielając 
nasze energię Ŝyciową dla poszczególnych płaszczyzn Ŝycia: np. 
20% na sferę biologiczną, 30% - na sferę psychiczną, 30% - na 
estetyczną, itd.  

background image

     Aby zgodzić się na Ŝycie trzeba odkryć jego istotę, obecną 
we wszystkich sferach: Ŝycie duchowe. Istota Ŝycia nie wchodzi 
w konflikt z Ŝadnym z przejawów Ŝycia, ale jednocześnie wszystkie 
je przekracza i wszystkie je scala.  
     b) Zgoda na Ŝycie domaga się takŜe nieraz niezwykłej 
determinacji emocjonalnej i duchowej. WyraŜa sie ono poprzez 
odwagę, wytrwałość, wierność. Na swoje Ŝycie moŜe zgodzić się 
tylko człowiek, któremu na tym naprawdę zaleŜy, człowiek, który 
nie boi zerwać maski "Ŝycia pozornego". PoniewaŜ tej odwagi i 
determinacji nam nieraz brak, stąd teŜ winniśmy często prosić 
Dawcę Ŝycia, abyśmy mogli jej doświadczyć i ją odczuć.  
     c) Zgoda na Ŝycie domaga się twórczej postawy wobec Ŝycia. 
Chodzi zarówno o twórczość duchową, emcjonalną, intelektualną. 
W prawdziwej zgodzie na Ŝycie nie ma rezygnacji, ucieczki, 
wycofywania się z Ŝycia. Takie postawy są zawsze przejawem buntu 
wobec Ŝycia. śycie kaŜdego z nas posiada niepowtarzalny 
charakter, stąd teŜ nie moŜe być ono jedynie powielaniem cudzych 
wzorów. ChociaŜ w szukaniu zgody na Ŝycie moŜemy zachęciać się 
do ofiarności i wysiłku poprzez "przyglądanie się" czy wręcz 
kontemplowaniem Ŝycia świętych, to jednak, to jednak zgoda na 
Ŝycie nie moŜe być nigdy odtwarzaniem "cudzego" Ŝycia w moim 
Ŝyciu, ale jest szukaniem sposobu realizacji MOJEGO Ŝycia. 
     Odpowiedzi na to pytanie nie moŜemy znaleźć poza sobą, na 
zewnątrz naszego Ŝycia: w mądrych ksiąŜkach, w poradach "wielkich 
mistrzów". Aby ją odnaleźć, trzeba nawiązać dialog z własnym 
Ŝyciem, z historią swego Ŝycia. Bóg działa bowiem w naszym sercu 
w ciągu całej historii naszego Ŝycia.  
     d) Zgoda na Ŝycie domaga się transcendencji siebie, 
przekraczania swoich ograniczeń. MoŜna powiedzieć, Ŝe jest 
związana z umieraniem. Umieranie zawsze jest trudne. Nie moŜe nas 
w jakiś sposób nie dotykać fakt przemijania naszego Ŝycie. O ile 
doświadczanie dorastania, wchodzenie w Ŝycie jest radosne, o tyle 
przemijanie Ŝycia, umieranie jest trudne i  bolesne.  
     e) Zgoda na Ŝycie to takŜe zgoda na śmierć. Choćby całe 
Ŝycie było pasmem sukcesów i przyjemności to przecieŜ przyjdzie 
moment, kiedy wszystko trzeba będzie opuścić. Jeśli człowiek nie 

background image

wprowadził Boga w swoje Ŝycie, musi buntować się przeciwko 
opuszczeniu tego, co uwaŜał, za istotę, rdzeń Ŝycia. Zgodzić się 
na Ŝycie moŜna tylko wprowadzając w to Ŝycie Boga. 
     W pełnej zgodzie na Ŝycie nie ma zatrzymywania się na sobie. 
Kiedy do końca zgadzamy się na swoje Ŝycie, zapominamy o nim i 
to właśnie jest najwyŜszą formą naszej zgody na Ŝycie.  
     f) Zgoda na Ŝycie domaga się takŜe obecności drugiego 
człowieka. Zamknięcie w sobie, uciekanie od ludzi jest przejawem 
ucieczki od Ŝycia. Bywają w Ŝyciu takie sytuacje które bardzo 
trudno przyjąć bez obecności drugiego człowieka. Ale z drugiej 
strony zgoda na Ŝycie domaga się takŜe samotności przyjętej z 
pełną wolnością, samotności, która nie jest ucieczką, ale 
szukaniem warunków dla wewnętrznego milczenia i pogłębionej 
refleksji nad sobą.  
     Oczywiście, Ŝe tak rozumiana zgoda na Ŝycie przekracza nasze 
ludzkie tylko siły, stąd teŜ wymaga ona pomocy Dawcy Ŝycia - 
samego Boga. Zgoda na Ŝycie domaga się obecności Pana Boga.  
     g) Aby zgodzić się na Ŝycie nie wystarczy wykonać jakieś 
ćwiczenia, treningi, nie wystarczy zrobić jakiś kurs, poddać się 
psychoanalizie. Zgoda na Ŝycie jest to proces trwający przez całe 
Ŝycie. NajwyŜszą formą tej zgody jest zgoda na własną śmierć, 
kiedy zgadzamy się nie tylko na Ŝycie wegetatywne, które kończy 
się w momencie śmierci, ale zgadzamy się na całe Ŝycie, równieŜ 
na to, które przekracza progi śmierci. Jest to najwyŜsza forma 
zgody na Ŝycie. Nie jest to ucieczka od istoty Ŝycia, ale 
zmierzanie do jego centrum.  
     Jest to teŜ zgoda na tajemnicę, gdyŜ jako chrześcijanie nie 
tylko wierzymy  w osobowego Boga, przyjmujemy takŜe tajemnicę 
wcielenia Boga - wierzymy w Jezusa Chrystusa. W przypadku 
tajemnicy, łatwiej powiedzieć, czym ona nie jest, niŜ określić, 
czym ona jest.   
 
 
Pytania do refleksji: 
 
1. Przypomnij sobie te wszystkie momenty, w których Ŝycie 

background image

wydawało Ci się piękne. Z czym się one wiązały? 
2. Wypisz (spontanicznie i odruchowo) wszystko to, co jest dla 
Ciebie waŜne: osoby, sprawy, rzeczy a następnie ,,ponumeruj je 
'' od najwaŜniejszych aŜ do najmniej waŜnych. Która z tych 
wartości zajmuje w Twoim Ŝyciu pierwsze miejsce? 
3. Co nadaje sens Twojemu Ŝyciu?  
4. Przyjrzyj się swoim pragnieniom. Jakie one są, czego dotyczą? 
Czego oczekujesz od Ŝycia? Na czym Ci naprawdę w Ŝyciu zaleŜy? 
 
 
 
Cz. II 
KU PEŁNEJ ZGODZIE NA śYCIE 
Lucyna Słup 
PRZYJĘCIE MIŁOŚCI 
 
 
               ,,Nasze Ŝycie bywa bogate lub ubogie 
               zaleŜnie od tego, co w nie wkładamy,  
               a nie od tego, co zeń czerpiemy.'' 
                         Lucy Maud Montgomerry.  
 
 
 
 
     W ksiąŜce "Toksyczni rodzice" Susan Forward opisuje 
przypadek kobiety imieniem Patty, która jako mała dziewczynka 
została zgwałcona przez swojego ojca. Po zakończeniu leczenia 
Patty na kilka lat zerwała kontakt z ojcem. Po tym czasie 
nieoczekiwanie napisała do niego list. Donosiła w nim o tym, jak 
ułoŜyło się jej Ŝycie, Ŝe dzięki wysiłkom Susan stała się 
normalną, zdrową psychicznie kobietą, szczęśliwą Ŝoną i matką 
trojga dzieci. "Dziękuję Ci za Twoją miłość. Zawdzięczam Ci moje 
Ŝycie" - napisała Patty swojemu ojcu. 
     Niezgoda na siebie, a w konsekwencji na swoje Ŝycie jest 
wynikiem tego, Ŝe nie doświadczyliśmy miłości, która 

background image

potwierdziłaby naszą wewnętrzną wartość. Jedynie bowiem 
doświadczenie prawdziwej miłości moŜe nas przekonać o wartości 
Ŝycia, moŜe nas obdarzyć siłą potrzebną do tego, aby przyjąć całe 
nasze Ŝycie. 
     Proces przywracania nam naszej wewnętrznej wartości zakłada 
więc niejako dwa etapy. Po pierwsze musimy znaleźć się ktoś, kto 
pokocha nas mimo wszystkich naszych ograniczeń, słabości, zranień 
i okaŜe nam "trochę" miłości, takiej, na jaką go stać. To 
"trochę" często wystarcza, aby nas przekonać, iŜ Ŝyć warto. To 
"trochę" ludzkiej miłości naprowadza nas zawsze na nieskończoną 
miłość Dawcy samego Ŝycia. Po drugie musimy to "trochę" miłości 
przyjąć z zaufaniem, nie próbując jednak odpłacać się i 
wywdzięczać. Przyjęcie swojego Ŝycia jest niemoŜliwe bez 
doświadczenia miłości ze strony kogoś prawdziwie nas kochająceg.  
     Z pewnością niełatwo jest spotkać człowieka, który nas 
pokocha. Człowiek moŜe tylko zbliŜać się do ideału miłości 
bezwarunkowej. Nawet w związku najbardziej kochających się a nie 
,,pielęgnujących'' swojej miłości ludzi, dochodzi z czasem do 
głosu pustka, która moŜe doprowadzić do jego ruiny.  
     Nosimy w sercu nienasycone pragnienie akceptacji i miłości. 
Jest ono bardzo często nieuświadomione, przytłumione a więc 
dające o sobie znać innymi pragnieniami. Instynktownie niejako 
tęsknimy za jakimś niewyczerpanym źródłem miłości, z którego 
moglibyśmy pić bez końca...Przeczuwamy, Ŝe źródłem takiej miłości 
nie moŜe być człowiek, Ŝe człowiek moŜe być tylko rzeką, która 
ów strumień miłości przenosi coraz dalej i dalej...W głębi serca 
czujemy, Ŝe musi gdzieś istnieć Ktoś, kto przyjmie nas bez 
zastrzeŜeń i zaspokoi nasze ogromne pragnienie bycia kochanym.  
I tak jest w istocie. Tym Kimś jest Bóg. Tylko On kocha nas 
prawdziwie i do końca. On jest tym ródłem miłości za którym 
tęsknimy. 
     Pismo Święte wiele razy przedstawia nam obraz Boga darzącego 
człowieka najczulszą, najgłębszą miłością: 
 
,, Pociągnąłem ich ludzkimi więzami' 
a były to więzy miłości.  

background image

Byłem dla nich jak ten, co podnosi  
do swego policzka niemowlę -  
schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. "( Oz, 11,4) 
 
Miłość Boga ,,zawiera''w sobie wszystkie rodzaje miłości 
ziemskiej. Jest ojcowska i macierzyńska, oblubieńcza - 
narzeczeńska i małŜeńska, przyjacielska. Przekracza ona 
równocześnie wszelkie ludzkie rozumienie miłości, jest większa 
niŜ miłość jakiejkolwiek istoty na ziemi:  
 
,,CzyŜ moŜe niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, 
ta, która kocha syna swego łona? 
A nawet, gdyby ona zapomniała, 
Ja nie zapomnę o tobie.''( Iz, 49, 16) 
 
Jest to miłość ,,ogromna''( Iz, 54,7, Za, 1,14), ,,zazdrosna''( 
Pnp, 8,6). Byliśmy obdarzeni nią na długo przed naszym urodzeniem 
i będziemy nią kochani zawsze: 
 
,,Ukochałem cię odwieczną miłością, 
dlatego teŜ zachowałem dla ciebie łaskawość''( Jr 31,3)  
 
Ta miłość przyjmuje nas bez zastrzeŜeń i nie stawia nam Ŝadnych 
warunków. Nasza niedoskonałość czy niegodność nie ma na nią 
Ŝadnego wpływu poniewaŜ jest ona bezinteresownym darem Boga. Nic 
nie jest w stanie nią zachwiać: 
 
,,Bo góry mogą ustąpić 
i pagórki się zachwiać, 
ale miłość moja nie odstąpi od ciebie.''(Iz, 54,10) 
 
     Taki - miłujący i czuły jest Bóg Starego Testamentu czyli 
ksiąg, o których często mówi się, Ŝe przedstawiają Boga jako 
Sprawiedliwego, Mocnego, Prawodawcę i Sędziego. I choć 
niewątpliwie Bóg jest i mocny i sprawiedliwy to jednak jest 
przede wszystkim Miłością i przede wszystkim swoją miłość ujawnia 

background image

w całych dziejach Narodu Wybranego opisanych w Starym 
Testamencie. 
     Jeszcze pełniej obraz Boga, który kocha kaŜdego objawia 
Jezus: przez swoje nauczanie, przez uzdrowienia, przez 
współczucie okazywane wszystkim bez wyjątku a głównie chorym, 
cierpiącym, prostytutkom, celnikom i wszystkim Ŝyjącym na 
marginesie ówczesnej społeczności. Objawia ją przez całe swoje 
Ŝycie a takŜe przez swoją śmierć poniesioną dobrowolnie za 
kaŜdego z nas, przez swoje zmartwychwstanie, posłanie Ducha 
Świętego i ustanowienie Kościoła. 
     O miłości Boga skierowanej do kaŜdego z nas bardzo pięknie 
mówią mistycy wszystkich czasów: ,,ZłóŜ na Mnie swoją głowę i 
odczuj jak Ja cię kocham. Ja jestem Twoim Niebieskim Ojcem i 
błogosławię cię. Ja jestem Jahwe i nie pozwolę nikomu uczynić ci 
krzywdy''(2). 
     PoniewaŜ tylko przez Boga jesteśmy kochani pełną i 
bezwarunkową miłością dlatego tylko przez otwarcie się na Jego 
miłość i przyjęcie jej moŜliwa jest nasza pełna zgoda na siebie 
i na swoje Ŝycie. Nasze Ŝyciowe doświadczenie pokazuje nam 
jednak, Ŝe uwierzyć w tę miłość, nie abstrakcyjnie lecz 
konkretnie, zaufać jej i w oparciu o nią budować swoje Ŝycie jest 
bardzo trudno.  
     Niejako z zasady nie ufamy nikomu - nie tylko Bogu, ludziom 
teŜ. Dlaczego? Bo nosimy w sercu doświadczenie miłości warunkowej 
i trudno nam uwierzyć, Ŝe moŜemy być kochani ,,za darmo''. 
Jesteśmy przekonani, Ŝe na miłość, sympatię, uznanie trzeba sobie 
,,zasłuŜyć''. Zostaliśmy wielokrotnie zranieni w miłości i 
podwaŜone zostało nasze zaufanie do ludzi. Dochodzimy do wniosku, 
Ŝe nie moŜemy być ,,łatwowierni'', ,,naiwni'', ,,głupi'', nie 
chcemy juŜ ,,dać się nabrać''. W nadmiarze koniecznej zresztą 
ostroŜności i rozsądku (bo nie o to chodzi by być naiwnym) ginie 
gdzieś nasz prosty, dziecięcy stosunek do świata... 
     Z podobnym trudem jak zapewnienia o miłości ze strony 
człowieka, przyjmujemy zapewnienia miłości ze strony Boga. Nie 
wierzymy Mu i nie potrafimy zaufać temu, Ŝe On kocha osobiście 
kaŜdego z nas. Nawet jeŜeli zgadzamy się z katechizmowym 

background image

twierdzeniem ,,Bóg jest miłością'' odnosimy tę miłość do ludzi 
w ogóle, do ,,ludzkości'', do tych, którzy są wyjątkowo poboŜni 
itp. Nie wierzymy, Ŝe Jego miłość dotyczy nas, Ŝe On przejmuje 
się naszym losem i to nie tylko (bardziej czy mniej mgliście 
rozumianym) Ŝyciem wiecznym ale naszymi codziennymi sprawami. 
Trudno nam sobie wyobrazić, Ŝe interesują Go nasze problemy w 
małŜeństwie, kłopoty w pracy, brak pieniędzy i mieszkania. Nie 
wierzymy w to, Ŝe On pragnie naszego szczęścia. 
     NajpowaŜniejszą przeszkodą w naszym zaufaniu Bogu jest to, 
Ŝe stworzyliśmy sobie taki Jego obraz, który niezmiernie daleko 
odbiega od obrazu biblijnego. Bóg jest dla nas kimś obojętnym, 
kogo w ogóle nie interesuje nasz los, Policjantem czyhającym na 
nasze najdrobniejsze wykroczenia, surowym Sędzią z drobiazgową 
dokładnością egzekwującym przestrzeganie prawa i karzącym 
natychmiast za kaŜde przewinienie, bezsilnym Starcem, który z 
rozpaczą patrzy jak stworzony przez niego świat pogrąŜa się w 
chaosie, czasem wręcz okrutnym, napawającym się naszym 
cierpieniem i dyszącym zemstą Potworem. Nie zawsze uświadamiamy 
sobie to, Ŝe postrzegamy Boga jako Policjanta i Sędziego ale 
całym swoim, pełnym lęku lub lekcewaŜenia Boga postępowaniem 
dajemy wyraz takiemu głęboko w nas zakorzenionemu obrazowi Boga. 
Trudno zaufać tak postrzeganemu Bogu i nie ma nic dziwnego w tym, 
Ŝe Mu nie ufamy. 
     Przyczyną kreacji takiego właśnie fałszywego obrazu Boga 
jest to, Ŝe przenosimy na Niego doświadczenia ludzkiej 
ograniczonej miłości, którą byliśmy kochani, Ŝe czynimy Go 
odpowiedzialnym za wszystkie nieszczęścia, urazy i skrzywdzenia, 
których doznaliśmy do innych. W sposób szczególny przenosimy na 
Niego wizerunek naszych rodziców. JeŜeli matka nie nawiązała z 
nami uczuciowego kontaktu-  Bóg będzie odległy i daleki, jeŜeli 
ojciec był porywczy i gwałtowny - łatwo uczynimy Boga okrutnym 
Sędzią, jeŜeli rodzice we wszystkim nam pobłaŜali, będziemy mieć 
tendencję do manipulowania Nim. Biblijne słowo ,,Ojciec'', którym 
określa się Boga bardzo często zderza się w naszym Ŝyciu z 
doświadczeniem braku miłości ze strony naszego ziemskiego ojca. 
Jak moŜe z uczuciem i zaufaniem powiedzieć do Boga ,,Ojcze'' 

background image

ktoś, kto miał ojca pijaka albo ktoś, kto był przez ojca 
obrzucany obelgami?  
     Wyniesione z dzieciństwa doświadczenie miłości warunkowej 
wpływa takŜe na kolejną trudność w naszym zaufaniu Bogu i 
przyjęciu Jego miłości - buduje w nas przekonanie, Ŝe na miłość 
trzeba sobie ,,zasłuŜyć''. PoniewaŜ w mniejszym lub większym 
stopniu byliśmy kochani ,,za coś'', nie potrafimy sobie 
wyobrazić, Ŝe moŜemy być kochani ,,za darmo''. Jesteśmy 
przekonani, Ŝe na miłość Boga (tak jak i na miłość ludzi) naleŜy 
,,zasłuŜyć'' - spełnianiem dobrych uczynków, przestrzeganiem 
przykazań, poboŜnym Ŝyciem, doskonałością itp. Tymczasem na 
miłość się nie zasługuje, miłość jest darem. Jesteśmy kochani 
niezaleŜnie od naszej doskonałości. Przestrzeganie przykazań, 
spełnianie uczynków i poboŜne Ŝycie powinny być odpowiedzią na 
miłość Boga a nie sposobem ,,zasługiwania''na nią. 
     Mówiąc inaczej podstawową przeszkodą w naszym zaufaniu Bogu 
jest pycha, przekonanie o własnej samowystarczalności. Jest ona 
owocem zranienia w miłości, odtrącenia przez tych od których tej 
miłości oczekiwaliśmy. Stanowi odwrotność prostoty serca i 
postawy dziecka, którą Jezus uczynił warunkiem wstępu do 
Królestwa Niebieskiego. 
     Taką prostotą serca obdarzona była Teresa Martin - św. 
Teresa od Dzieciątka Jezus. Swoją ,,małą drogą'' - drogą zaufania 
miłości Boga otwarła przed wieloma ludźmi nowe horyzonty Ŝycia 
duchowego: ,,Spodobało się Jezusowi wskazać mi jedyną drogę, 
która wiedzie w sam Boski Ŝar; tą drogą jest zaufanie małego 
dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach swego Ojca..."- 
pisała pod koniec swego krótkiego Ŝycia  
     Św. Teresa tak bardzo doświadczyła, Ŝe jest kochana przez 
Boga, Ŝe całe swoje Ŝycie uczyniła ofiarą Miłości.Czytających jej 
biografię musi jednak uderzyć pewien fakt: św. Teresa wyrosła w 
wyjątkowo kochającej się rodzinie. Na pewno pozytywne 
doświadczenia dzieciństwa w duŜej mierze pomogły jej odkryć 
ojcowską miłość Boga i ukazać innym drogę BoŜego dziecięctwa. 
Zaufanie Bogu i przyjęcie Jego miłości sprawia, Ŝe nawiązujemy 
z Nim osobową relację, Ŝe Go ,,spotykamy''. Jego działanie 

background image

sprawia, Ŝe dokonuje się nasze wewnętrzne uzdrowienie. Jego obraz 
zostaje w nas ,,wyprostowany'', Bóg objawia się nam jako Bóg 
miłości.  
     Prawdziwe Ŝycie duchowe i religijne - to osobowa relacja z 
Bogiem, spotkanie i dialog z Nim, które rzeczywiście nas 
przemieniają, oczyszczają, uzdrawiają Jego obraz . Nie ma ono nic 
wspólnego z cierpiętniczym ,,oddaniem się'' Panu Bogu, w którym 
nie ma miejsca na radość i prostotę natomiast wiele w nim lęku 
przed BoŜą karą. Otwarcie się na miłość nie jest takŜe tylko 
intelektualnym zrozumieniem faktu, Ŝe jestem kochany- miłość 
przyjmuje się otwierając nie rozum lecz serce. Otwarcie się na 
miłość Boga nie jest równieŜ czysto ludzkim ,,zabezpieczeniem 
się" Panem Bogiem typu ,,Odmawiaj przez tyle i tyle dni takie a 
takie modlitwy a otrzymasz to, co zechcesz." Taka postawa 
zmierzająca do tego, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo przede 
wszystkim tu, na ziemi jest czysto ludzka i nie ma nic wspólnego 
z rzeczywistą poboŜnością, jest przejawem magicznego myślenia i 
- często - manipulacją Panem Bogiem.  
     Przyjęcie miłości Boga, zaufanie Mu nie moŜe być oczywiście 
jednorazowym aktem ale postawą Ŝyciową. Musi być wciąŜ ponawiane. 
Tej postawy nie moŜemy sobie ,,wypracować'' a raczej ją wyprosić. 
Chcąc się z Nim spotkać trzeba Go o to prosić. Ta prośba musi być 
jednak bardzo szczera, wyraŜająca rzeczywiste pragnienie serca, 
otwarcie mówiąca o trudnościach, które nie pozwalają zaufać. 
Trwanie z taką prośbą przed Bogiem z pewnością przyniesie owoc. 
Jezus powiedział ,,Proście a będzie wam dane'', a więc dotrzyma 
swojego słowa. Na swoisty paradoks zakrawa fakt, Ŝe im boleśniej 
byliśmy skrzywdzeni, tym większym darem ufności moŜemy być 
obdarzeni, bo ,,tam, gdzie wzmógł się grzech, tam tym obficiej 
rozlała się łaska.'' 
     Bóg czeka na nas w kaŜdym momencie naszego Ŝycia. On chce 
nam pomóc, chce być blisko nas, chce nas obdarzyć Swoją miłością. 
Aby przyjąć tę miłość trzeba jednak uznać własną 
niewystarczalność i ograniczoność a później z głębi serca prosić 
Jezusa aby wszedł w nasze Ŝycie.  
 

background image

,,Ty bowiem mówisz: ,,Jestem bogaty'' i ,,wzbogaciłem się '' i 
,,niczego mi nie potrzeba'', 
a nie wiesz, Ŝe to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, 
i biedny i ślepy i nagi. (...) 
 
Oto stoję u drzwi i kołaczę: 
jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, 
wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, 
a on ze mną.''( Ap. 3, 17 i 20) 
 
 
 
Ćwiczenia na czas modlitwy 
 
1. Jaki jest Twój stosunek do ludzi? Czy ufasz im, czy teŜ 
przeciwnie - łatwo ich podejrzewasz? Czy dostrzegasz podobieństwo 
między swoim stosunkiem do ludzi a stosunkiem do Boga?  
2. Jaki jest Twój obraz Boga? Czy wierzysz, Ŝe On kocha Cię bez 
względu na to, co zrobisz, czy teŜ przeciwnie - czujesz, Ŝe na 
Jego miłość musisz zasłuŜyć swoimi ,,dobrymi uczynkami''? Jak 
myślisz, jakie konkretne Ŝyciowe doświadczenia miały wpływ na 
Twój obraz Boga? 
3. Czy zaufanie Bogu przychodzi Ci z trudem? Dlaczego? 
4. Czy kiedykolwiek doświadczałeś własnej niewystarczalności, 
ograniczoności?. Jak się wtedy zachowywałeś? Czy przeczuwasz, Ŝe 
Twoje poczucie bezradności moŜe doprowadzić Cię do spotkania z 
Bogiem? 
5. Przeczytaj fragment Apokalipsy 3,20. 
Czy czujesz, Ŝe wołanie Jezusa moŜe być skierowane teraz, w tym 
momencie do Ciebie? Czy chcesz na nie odpowiedzieć? Jeśli tak, 
pomódl się spontanicznie własnymi słowami ,,zapraszając'' Jezusa 
do swojego Ŝycia. 
A moŜe kiedyś modliłeś się juŜ w ten sposób? Kiedy to było? Czy 
chciałbyś modlić się w ten sposób jeszcze raz oddając Jezusowi 
nowe obszary, nowe dziedziny swojego Ŝycia?  
 

background image

 
 
 
Lucyna Słup  
DROGA 
 
               "Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam 
               będzie działał" (Ps 37, 5).  
 
     Porównanie Ŝycia do drogi nieodparcie nasuwa się na myśl, 
gdy chcemy określić istotę , ,,rdzeń Ŝycia" - Ŝycie jest drogą, 
ruchem, procesem dokonującym się w czasie...Starzejemy się z 
kaŜdym dniem niezaleŜnie od tego czy się nam to podoba czy nie. 
Nie da się zatrzymać czasu, ,,unieruchomić Ŝycia''...I albo 
wejdziemy w ten proces i podejmiemy z nim świadome 
współdziałanie, albo Ŝycie nas minie niby pociąg mijający 
samotnego podróŜnego, który nie zdąŜył na czas dobiec do 
stacji...  
     PoniewaŜ Ŝycie jest procesem takŜe i zgoda na nie jest 
procesem. Nie moŜna zgodzić się na Ŝycie tylko raz, choć z 
pewnością ta pierwotna decyzja ma znaczenie fundamentalne. Zgodę 
na Ŝycie trzeba nieustannie podejmować, poniewaŜ wciąŜ stajemy 
w nowych, nie przewidzianych sytuacjach, które domagają się 
odpowiedzi. Początkiem akceptacji Ŝycia jest akceptacja siebie 
dokonująca się w odpowiedzi na przyjęcie miłości Boga ( takŜe tej 
okazywanej nam przez ludzi), pełna zgoda na Ŝycie wyraŜa się w 
poddaniu się Jego prowadzeniu, w ciągłym uzgadnianiu naszej woli 
z Jego wolą.  
     Tak rozumiana akceptacja Ŝycia jest równoznaczna z głębokim 
nawróceniem dokonującym się we wszystkich płaszczyznach Ŝycia. 
Słowo ,, nawrócenie''bywa obciąŜone pewnym zabarwieniem 
negatywnym, kojarzy się z ,,worem pokutnym'' i ,,włosienicą'' 
tymczasem jest ono przede wszystkim ciągłym zwracaniem się ku 
Jezusowi podejmowanym w odpowiedzi na Jego miłość. Owocuje ono 
postępującą harmonią wewnętrzną człowieka. Wkroczenie na tak 
rozumianą drogę akceptacji Ŝycia sprawia, Ŝe stajemy się coraz 

background image

bardziej ,,zjednoczeni wewnętrznie'', coraz bardziej 
zintegrowani. Przestają nami miotać uczucia gniewu, agresji, 
przestają nami rządzić tłumione kompleksy. Pokój i harmonia 
zaczynają się przejawiać w naszym działaniu. JuŜ nie chwytamy się 
na oślep ,,byle czego'', powoli uczymy się odróŜniać rzeczy waŜne 
od mniej waŜnych i wykonywać dokładnie to, co naleŜy do nas - ani 
więcej ani mniej. 
     Głęboka akceptacja Ŝycia wiąŜe się niewątpliwie z trudem, 
ale jest to trud twórczy, trud budowania ,,wewnętrznego 
człowieka'' uczącego się przyjmować miłość i Ŝyjącego miłością. 
Zrozumiałe, Ŝe taka zgoda na Ŝycie jest bardziej ideałem niŜ 
stanem faktycznym ale... czy nie warto do niej dąŜyć? ,,Kto nie 
dąŜy do rzeczy niemoŜliwych nigdy ich nie osiągnie'' - mówi znana 
maksyma. MoŜna dodać ,,...a na pewno nigdy się do nich nie 
zbliŜy''. 
     Wspomnieliśmy juŜ o tym, Ŝe zgoda na własne Ŝycie wymaga 
pewnej określonej postawy, którą najtrafniej moŜna chyba określić 
słowami św Ignacego Loyoli: ,,chcę i pragnę". Swoje Ŝycie moŜna 
przyjąć tylko wtedy, jeśli się tego naprawdę chce, tzn. chce się 
poznać prawdę o sobie, chce się wyzwolić z Ŝyciowych iluzji i 
jest się gotowym na trud z którym się to wiąŜe. Jeśli w 
przyjmowaniu Ŝycia nie ma pewnego rodzaju determinacji, nie 
będziemy się cieszyć szczęściem w najgłębszym rozumieniu tego 
słowa a najwyŜej jego namiastką. 
     Zgoda na Ŝycie domaga się wiary rozumianej jako 
,,zawierzenie Bogu'' i będącej nie jednorazowym aktem ale Ŝyciową 
postawą. Ta wiara wyraŜa się w modlitwie, przede wszystkim w 
modlitwie błagalnej: upartej nieraz i natrętnej jak prośba 
natrętnego przyjaciela z Ewangelii ( por. Łk. 11, 5 - 8). Wiele 
rzeczy nie moŜe zaistnieć w naszym Ŝyciu tylko dlatego, Ŝe nie 
mamy dość wiary, odwagi, wytrwałości i cierpliwości aby o nie 
prosić. Św. Jan od KrzyŜa mówi, Ŝe od Boga otrzymamy tyle, ile 
się od Niego spodziewamy. Jeśli niewiele się spodziewamy, 
niewiele teŜ otrzymamy. 
     Nie sposób powiedzieć o wszystkim, z czym wiąŜe się zgoda 
na Ŝycie.Zresztą nie ma chyba człowieka, który mógłby podać jakąś 

background image

uniwersalną receptę- przecieŜ Ŝycie przed kaŜdym z nas stawia 
inne zadania. MoŜna jednak pokusić się o podkreślenie kilku 
charakterystycznych momentów - o zaznaczenie kilku punktów na 
szlaku wiodącym ku pełnej akceptacji Ŝycia.  
 
 
Ćwiczenia na czas modlitwy 
 
1. Bóg przywiązuje wielką wagę do naszych pragnień. Przeczytaj 
fragmenty Pisma Świętego, które o tym mówią (np. Ps.10,17; 
Iz.55,1; J 7,37; Ap. 22,17; Ap.21,6 ). Jakie są Twoje największe, 
Ŝyciowe pragnienia? Wypisz je. Co chciałbyś o nich powiedzieć 
Panu Bogu? O co Go prosić?  
2. Przeczytaj fragmenty Ewangelii mówiące o modlitwie błagalnej 
(np. Mt,7,7 - 11; Łk, 11,5 - 13; Mk,6,24 - 30; Mk,11,20 - 26). 
Czy modliłeś się kiedyś o coś z wiarą? Jaka jest Twoja modlitwa 
prośby? Czy spełnia warunki ukazane przez Jezusa ( wiara, 
pojednanie z bliźnimi, wytrwałość, cierpliwość)? Co chciałbyś o 
niej powiedzieć Panu Bogu?  
 
 
 
 
Lucyna Słup - Józef Augustyn SJ 
"TRZECI POKÓJ" 
 
 
     ,,Jesteśmy jak beczki bez dna tak długo, póki nie 
zrozumiemy, Ŝe mamy dno"- pisała Simone Weil (3). 
Niełatwo zrozumieć, Ŝe mamy dno. Jeszcze trudniej przyznać się 
do tego. Tymczasem - jeŜeli zdecydujemy się na powaŜne 
potraktowanie swojego Ŝycia i podjęcie go w postawie zaufania 
Bogu, nasze ,,dno'' ujawnia się o wiele szybciej niŜ gdybyśmy 
tego nie zrobili. Zaczynamy dostrzegać prawdę o sobie. Wychodzą 
na jaw nasze grzechy, słabości, ograniczenia i lęki. Prędzej czy 
później okazuje się teŜ, Ŝe istnieją w nas takie rzeczy, których 

background image

wcale nie chcemy dotykać. Odkrywamy w sobie wiele zranień 
będących przyczyną naszych lęków i słabości. Do tych słabości nie 
chcemy się przyznawać nie tylko przed drugimi a przede wszystkim 
przed sobą samym. Dopiero próba otwarcia (chociaŜby przed drugim 
człowiekiem w rozmowie) pokazuje jak bardzo jesteśmy zamknięci, 
ile w nas wewnętrznych oporów i barier. 
     ,,Zawartość'' naszego wnętrza jest więc bolesna. Buntujemy 
się przeciwko niej. Zgoda na Ŝycie domaga się więc dostrzeŜenia 
tego, przeciwko czemu się buntujemy, domaga się odpowiedzi na 
pytanie:  
 - przeciwko czemu naprawdę się buntuję? 
 - co mnie boli? 
 - gdzie jestem zraniony? 
 - jak głęboko jestem zraniony? 
     Aby móc dotrzeć do tego, co mnie najbardziej boli, gdzie 
jestem najgłębiej zraniony trzeba odkryć to, co umownie moŜemy 
nazwać ,,trzecim pomieszczeniem'', ,,trzecim pokojem''. 
     Z pewnym uproszczeniem moŜna powiedzieć, Ŝe nasze wnętrze 
składa się jakby z trzech pomieszczeń. Pierwsze pomieszczenie- 
to cała nasza sfera fizyczna, której doświadczamy dzięki zmysłom. 
Drugie - to świadomość, nie tylko rozum ale i cała sfera doznań 
uczuciowych. Trzecie pomieszczenie, trzeci pokój jest tym,co w 
nas nieświadome. Tam właśnie dokonuje się wiele procesów, do 
których nie mamy bezpośredniego dostępu przy pomocy naszej 
świadomości i woli. Jest to więc nasza podświadomość rozumiana 
w sensie bardzo szerokim, gdzie kształtują się i skąd wypływają 
nasze największe duchowe pragnienia a równocześnie największe 
duchowe zagroŜenia. Jest to miejsce kształtowania się naszych 
wewnętrznych postaw wywierających ogromny wpływ na nasze 
zachowania. 
     W ciągu Ŝycia "trzeci pokój" staje się śmietnikiem, do 
którego ,,wrzucamy'' to wszystko, co przeŜywamy jako przykre, 
wstydliwe, złe, brzydkie, wszystko to, co nas demaskuje, co 
przynosi nam rozczarowanie. JeŜeli skrzywdziliśmy kogoś, jeŜeli 
odtrącił nas ktoś, na którego miłości nam zaleŜało, jeŜeli 
zostaliśmy ośmieszeni i upokorzeni - to podświadomie nie chcemy 

background image

o tym pamiętać. Pragniemy to ,,wymazać'' z pamięci przyjmując 
często postawę ,,to w ogóle nie miało miejsca''. 
Głęboko zakorzeniony nawyk tłumienia tego, co dla nas bolesne, 
nawyk wrzucania do "trzeciego pokoju" tego, co nas boli, co złe 
i wstydliwe wiąŜe się z wpojonym nam w dzieciństwie mechanizmem 
represji (tłumienia).  
     Wielu rodziców i wychowawców pojmuje wychowanie dzieci 
przede wszystkim jako wpajanie represji uczuciowej. Głównym 
narzędziem takiego wychowania jest system nakazów i zakazów. 
Dziecko wychowywane w systemie nakazów i zakazów nie odkrywa 
sensu własnych postaw - odkrywa jedynie karę i nagrodę, a 
najlepszymi metodami wychowawczymi stają się "kij i marchweki". 
Mechanizm ten przypomina po części tresurę psa (czasami zresztą 
nie po części ale całkowicie) - ,,postąpisz źle - jesteś bity 
kijem, zrobisz coś dobrego - dostajesz marchwekę''. 
     Metoda "kija i marchewki" odwołuje się do tego, co w 
człowieku pierwotne - a więc do lęku przed brakiem miłości, przed 
odrzuceniem. Dziecko wychowywane tą metodą od najwcześniejszych 
lat słyszy zakazy "Tego ci nie wolno" poparte groźbami "JeŜeli 
to zrobisz, zostaniesz odrzucone". Oczywiście groźba nie jest 
formułowana w ten sposób, czasem przybiera kształt 
"nieszkodliwych" stwierdzeń "Przyjdzie smok, (Baba Jaga) i cię 
zje!". Dla matki i ojca takie słowa są śmieszne, ale nikt nie 
wie, co przeŜywa słabe i bezbronne niemowlę, w którym bardzo 
łatwo wzbudzić lęk przed odrzuceniem. 
     Kara jest w wychowaniu dziecka rzeczą waŜną, ale tylko 
wtedy, gdy ukazuje pewne negatywne skutki zachowań dziecka a nie 
wyraŜa emocjonalnego przyjęcia go lub odrzucenia przez rodziców 
( wychowawców). Stawianie granic, nakazy, zakazy - to wszystko 
jest konieczne, nie wolno jednak dopuścić, by główną motywacją 
zachowania dziecka stało się jego przyjęcie lub odrzucenie."Jeśli 
zrobisz to - zostaniesz przyjęty", "Jeśli nie zrobisz - 
zostaniesz odrzucony".  
     Człowiek, którego nauczono w dzieciństwie tłumienia uczuć, 
całymi latami, ba! dziesiątkami lat, wrzuca do "trzeciego pokoju" 
wiele bolesnych i wstydliwych doświadczeń. Głównym uczuciem, 

background image

które najczęściej dławimy jest ból odrzucenia - rozczarowanie 
brakiem miłości a pierwszym owocem takiej represji emocjonalnej 
jest nieuświadamiana postawa wrogości i nienawiści najpierw wobec 
siebie samego. 
      Tłumimy pewne uczucia, poniewaŜ one ukazują nam, Ŝe nie 
zasługujemy na miłość. Chyba najbardziej boimy się prawdy o 
naszej słabości. Gdzieś w środku Ŝywimy przekonanie, Ŝe jeŜeli 
drugi człowiek pozna mnie takim, jakim jestem naprawdę - odrzuci 
mnie. Tłumimy więc wszystko to, co rani, co sprawia ból, Ŝeby 
drugim (a przede wszystkim samemu sobie) wydać się lepszym, 
piękniejszym. Zatrzaskujemy drzwi do "trzeciego pokoju". W razie 
wizyty przyjmujemy gości w dwóch pierwszych - posprzątanych, 
pięknie przybranych. Drzwi do trzeciego pokoju zamykamy na klucz, 
a na drzwiach wieszamy piękny plakat z napisem "Miłość", 
"Oddanie", "Wierność obowiązkom", czasem wręcz z wizerunkiem Pana 
Jezusa - i z hasłem "Po co grzebać w przeszłości - zaufałem 
przecieŜ Panu Bogu". Drugiemu człowiekowi (i sobie) pokazujemy 
wciąŜ te piękniejsze, jaśniejsze strony naszego wnętrza. Podobnie 
zachowujemy się takŜe w stosunku do Boga, choć być moŜe na 
modlitwie czujemy, Ŝe On bardzo pragnąłby wejść do tego 
"trzeciego pokoju"... 
     Z uporem maniaka bronimy tam wstępu. Istnienie "trzeciego 
pokoju" - a mówiąc dokładnie nasz opór przed otwarciem drzwi i 
przyznaniem się do tego Ŝyciowego śmietnika - ujawnia się jednak 
na zewnątrz w róŜnych formach nienawiści do siebie, do drugiego 
człowieka, do Boga. Smutek, agresja, depresja, nerwice, 
rozpacz... to bardzo częste przejawy stłumionych "pogrzebanych 
Ŝywcem", negatywnych emocji. Niemal wszystkimi krokami człowieka 
zdławionego emocjonalnie kieruje poczucie niŜszości, poczucie 
winy, lęku, ciągłe zagroŜenie będące w istocie obawą, Ŝe kolejny 
raz zostanę odrzucony, nie przyjęty.  
     Aby naprawdę zgodzić się na Ŝycie musimy uznać, Ŝe ten 
"trzeci pokój istnieje", pokonać opór i otworzyć do niego drzwi. 
Inaczej mówiąc: musimy odrzucić złudzenia dotyczące siebie - 
swojej wyjątkowości, nadzwyczajności, posłannictwa itd. 
     Aby się zgodzić na swoje Ŝycie trzeba sobie w pewnej chwili 

background image

powiedzieć: ,,Skończ z udawaniem. Nie jesteś wyjątkowy i 
oryginalny. Jesteś chory, poraniony, zaleŜny, ubogi, jesteś 
wariatem''. "Ty bowiem mówisz: ,,Jestem bogaty'' i ,,wzbogaciłem 
się''i ,,niczego mi nie potrzeba'', a nie wiesz, Ŝe to ty jesteś 
nieszczęsny i godzien litości i biedny, i ślepy, i nagi." (Ap 
3,17). Zgoda na swoje Ŝycie rozpoczyna się wtedy, gdy mówimy: 
"Jestem ubogi, poraniony, jestem wariatem. To jest prawda o mnie 
i tej prawdzie nie mogę zaprzeczyć."  
     Gdy zaczynamy dostrzegać swój wewnętrzny śmietnik, 
najczęściej chcemy zanegować jego istnienie lub usunąć go "Jak 
się tego pozbyć, co zrobić, Ŝeby tego nie było." Tymczasem...w 
psychice niczego nie da się zniszczyć, wszystko moŜna natomiast 
uzdrawiać i porządkować. Dlatego zgoda na Ŝycie wymaga rezygnacji 
z kreowania rzeczywistości emocjonalnej człowieka, ze stwarzania 
własnej psychiki. 
     Na pewno myli się kaŜdy, kto chce być ,,nowym człowiekiem'' 
nie licząc się z własną historią Ŝycia i głębią własnych zranień. 
Prawdziwa zgoda na Ŝycie domaga się przyjęcia głębi własnych 
zranień i zgody na własne zranienia. JeŜeli się na nie nie 
zgodzimy i nie przyjmiemy ich, nigdy nie zostaniemy uzdrowieni. 
     Pokonanie oporu, otwarcie drzwi do "trzeciego pokoju" 
zobaczenie tego, co w nas naprawdę tkwi - to wszystko jest bardzo 
bolesne. I bywa, Ŝe jeśli się na to zdecydujemy, naszym pierwszym 
odruchem jest przeraŜenie a nawet wstręt. Nagromadzone latami 
śmieci strasznie cuchną... Bolą nas wspomnienia, skrzywdzenia, 
rany, które zadaliśmy innym, boli nas rzeczywistość własnej 
nędzy. Jednak otwarcie "trzeciego pokoju", czyli mówiąc inaczej 
"dostrzeŜenie prawdy o sobie" jest konieczne, bo właśnie ta 
prawda stanowi fundament naszej zgody na Ŝycie.  
     Sami nie jesteśmy zdolni przyjąć prawdy o sobie. W podróŜy 
do naszego wnętrza musi nam ktoś towarzyszyć - ktoś, kto 
delikatnie podprowadza pod nasze zamknięcia, pomaga nam otworzyć 
drzwi do "trzeciego pokoju", a wtedy, gdy jesteśmy przeraŜeni 
widokiem własnego wnętrza - mówi: słowem, a przede wszystkim 
swoją obecnością, Ŝe jesteśmy kochani i przyjmowani, Ŝe - 
paradoksalnie - jesteśmy kochani i przyjmowani właśnie dlatego, 

background image

Ŝe jesteśmy tak bardzo poranieni. Ten ktoś dodaje nam odwagi, 
otuchy, wiary w to, Ŝe uzdrowienie naszych uczuć jest moŜliwe. 
Tym kimś jest sam Jezus prawdziwie i "do końca" nas kochający 
(który bardzo często towarzyszy nam poprzez przyjaciela, 
współmałŜonka, spowiednika, kierownika duchowego). To światło 
Jego miłości prowadzi nas do odkrycia "trzeciego pokoju" - 
wszystkich złych, bolesnych, wstydliwych spraw, które 
zepchnęliśmy w podświadomość. To dzięki Jego mocy moŜemy tam 
wejść. To On - gdy odkrywamy nasze największe słabości zapewnia 
nas, Ŝe właśnie z powodu tych słabości jesteśmy szczególnie 
kochani. Nasz "trzeci pokój" przyciąga Go w sposób paradoksalny 
- "im kto jest słabszy i nędzniejszy, tym lepiej poddaje się 
działaniu tej Miłości wyniszczającej i przeobraŜającej" - pisze 
św. Teresa od Dzieciątka Jezus w jednym z listów do swej siostry 
Marii (4). 
     Dopiero wtedy, gdy odsłaniamy się do końca i dotykamy 
naszych najbardziej bolących miejsc, moŜliwe jest uzdrowienie. 
Rzecz ma się podobnie jak na przykład z powaŜnym złamaniem nogi. 
Jeśli noga ma się zrosnąć prawidłowo konieczna jest bolesna 
operacja, nie wystarczy przyklejenie plasterka na ranę.  
Odsłonięcie i uzdrowienie najbardziej bolących obszarów naszego 
,,ja'' jest moŜliwe tylko wtedy, gdy przyjmiemy prawdę o miłości 
Jezusa, która w sposób szczególny skierowana jest ku wszystkim 
,,źle się mającym''. Jezus nie przyszedł w pierwszym rzędzie do 
zdrowych i silnych a juŜ na pewno nie do tych, którzy wystarczają 
sami sobie, ale do tych, którzy są "spragnieni i utrudzeni". On 
przyszedł szukać i zbawiać to, co zginęło. Jego misją było " 
wziąć na siebie nasze słabości i nosić nasze choroby.'' (por. Iz. 
53,4). 
 
 
 
Ćwiczenia na czas modlitwy 
 
1. Zastanów się, czy rzeczywiście chcesz poznać siebie, to co w 
Tobie chore, nie uzdrowione. Jeśli tak, wyraź Bogu szczerze swoje 

background image

pragnienie. Jeśli nie jesteś jeszcze do tego gotowy, teŜ Mu o tym 
powiedz. Jak sądzisz, co przeszkadza Ci w poznaniu prawdy o samym 
sobie? 
2. Przypomnij sobie konkretną sytuację, w której Twoje słabości 
wyszły na jaw wobec innych ludzi. Jak się wtedy zachowywałeś? Czy 
moŜesz dostrzec tę zajadłą walkę, Ŝeby wypaść lepiej niŜ 
wypadłeś, Ŝeby udowodnić innym: ,,Ja taki nie jestem. Mylicie 
się. ''?  
3. Jedyna droga do akceptacji siebie wiedzie przez uznanie i 
akceptację swoich słabości. Jaka jest twoja postawa względem 
twoich własnych słabości? Której z nich nie akceptujesz? 
Przeczytaj fragment z Ewangelii (Mt, 9,12 - 13). Jezus objawia 
się tu jako Ten, który kocha słabość i bezbronność człowieka. Czy 
przeczuwasz, Ŝe nieakceptacja Twoich słabości jest przejawem 
pychy?  
3. Wyobraź sobie, Ŝe rozmawiasz z kimś drugim i dzielisz się z 
nim swoim doświadczeniem. Ten człowiek mówi Ci o sobie wszystko. 
Co najtrudniej byłoby Ci mu o sobie powiedzieć? Czego byś się 
najbardziej obawiał?  
Oczywiście desperackie otwieranie się przed drugim nie jest 
rzeczą dobrą. Jeśli ktoś powiedział coś o sobie drugiej osobie 
a później tego Ŝałuje ( ,,jak ja mu teraz w oczy spojrzę'' ) z 
pewnością jest to wyraźny znak, Ŝe nie powienien mówić. Takie 
pełne determinacji otwieranie się przed drugim jest takŜe pewną 
formą niezgody na swoje zamknięcie.  
4. Znajdź kilka osób, które Cię draŜnią. Zastanów się czy 
przyczyną Twojego stosunku do nich nie jest fakt, Ŝe przenosisz 
na nie swoje cechy charakteru, postawy, zranienia. Jakie? 
 
 
Lucyna Słup - Józef Augustyn SJ 
PRZYJĄĆ CAŁE śYCIE 
 
 
     W jednym z dramatów MroŜka występuje dwóch uczonych zoologów 
- Ŝyrafologów. Jeden jest specjalistą od uszu Ŝyrafy, drugi od 

background image

jej kopytek. KaŜdy z nich zna najdrobniejsze szczegóły swojego 
przedmiotu badań, potrafi określić wygląd, skład chemiczny, 
funkcje Ŝyciowe...Niestety, tylko uszu i kopytek. Gdzieś w tym 
wszystkim ginie cała Ŝyrafa... 
     Zgadzając się na Ŝycie nie moŜna zgodzić się tylko na część 
Ŝycia, na ,,uszy i kopytka''. Trzeba przyjąć je całe - w jego 
złoŜoności i bogactwie. A ono składa się z wielu ,,poziomów"- 
Ŝycie biologiczne, uczuciowe,intelektualne, duchowe...Ŝycie 
małŜeńskie, rodzinne, zawodowe itd, itd...Te wszystkie ,,poziomy" 
Ŝycia są ze sobą w sposób organiczny powiązane. Niezgoda w jednym 
wymiarze Ŝycia przejawia się w innym. Niezgoda (lub częściowa 
zgoda) na swój wygląd szybko ujawni się w sferze psychiki, 
niezgoda na własny poziom intelektualny będzie rzutować na Ŝycie 
zawodowe itd, itd. Nieakceptacja jakiegokolwiek wymiaru Ŝycia 
narusza zawsze naszą wewnętrzną równowagę. JeŜeli zasklepimy się 
w jednym z ,,poziomów " Ŝycia, nie pogodzeni ,,zafiksujemy się 
" na którymś z nich (ciele, psychice, intelekcie, seksie) 
koncentrujemy wtedy w tym punkcie całą naszą energię. Mówiąc 
językiem MroŜka widzimy tylko ,,uszy i kopytka " na dodatek 
często sądząc, Ŝe to ,,cała Ŝyrafa''.  
     Niezgoda na jeden przejaw Ŝycia staje się automatyczną 
niezgodą na całe Ŝycie. Aby zgodzić się na Ŝycie, trzeba więc 
zgodzić się na siebie: na swoje ciało, na swoje uczucia, na swój 
poziom umysłowy , na swoją ,,historię Ŝycia"...Trzeba równieŜ 
zgodzić się na swoje wielorakie ograniczenia: fizyczne(choroby 
, śmierć), intelektualne, emocjonalne,takŜe na swoje granice 
moralne. Na te ograniczenia najtrudniej się nam zgodzić, 
tymczasem zgoda na swoje Ŝycie - to przede wszystkim zgoda na 
własne słabości. 
     Zgodzić się na Ŝycie, to zgodzić się z ograniczeniami. 
Ograniczenia fizyczne są wpisane w nasze Ŝycie. To, czy się z 
nimi zgadzamy odsłania się dopiero wtedy, gdy odkryjemy jakieś 
trwałe dolegliwości, kiedy dotyka nas choroba. Jesteśmy takŜe 
ograniczeni, jeśli chodzi o nasze emocje. Nie potrafimy sami z 
siebie dawać drugiemu ciepła, miłości. ądamy od drugich 
nieograniczonej, Boskiej miłości, podczas gdy ten drugi moŜe nas 

background image

kochać tylko miłością ograniczoną, taką na jaką go stać.  
Trzeba zgodzić się równieŜ na swoje granice duchowe,które 
wyraŜają się chociaŜby w tym, Ŝe Bóg nie objawia się nam na 
rozkaz, tak jak byśmy chcieli, Ŝe On nie jest Bogiem naszych 
wyobraŜeń. ,,Gdzieś był, gdy zakładałem ziemię? Powiedz jeŜeli 
znasz mądrość.'' - odpowiada Bóg Hiobowi, który usiłuje 
przeniknąć zagadkę swojego cierpienia i tajemniczych BoŜych 
planów (Hiob 38,4). 
     Poznanie i uznanie naszych wielorakich ograniczeń jest 
bardzo waŜne, gdyŜ w przeciwnym razie wciąŜ będziemy usiłowali 
je przekroczyć. Uczeń,którego stać tylko na trójki będzie uwaŜał, 
Ŝe nauczyciele traktują go niesprawiedliwie, rodzice, którzy nie 
zaakceptowali swoich ograniczeń intelektualnych i społecznych 
będą Ŝądali od dziecka,Ŝeby było wyjątkowe, matka, której nie 
powiodła się kariera artystyczna będzie na siłę robiła artystkę 
ze swojej córki itp. 
     JeŜeli nie przyjmiemy naszych granic emocjonalnych, będziemy 
Ŝądali od innych akceptacji takiej, której nigdy nie będą nam w 
stanie dać. Jeśli nie zgodzimy się na swoje granice duchowe, 
,,przykleimy się" do swojego doświadczenia Boga i nie będziemy 
zdolni rozstać się z nim. Postępimy dokładnie odwrotnie niŜ mówił 
wielki mistyk, św. Jan od KrzyŜa: ,,do Boga trzeba starać się iść 
przez to czego się nie zna''(5).Staniemy w miejscu i zatrzymamy 
proces dojrzewania relacji z Bogiem. 
     Zgodzić się na całe Ŝycie - to takŜe uznać jego dramatyzm, 
rozdarcie człowieka między dobrem a złem, uznać w opozycji do 
lansowanych obecnie sposobów zafałszowania tego rozdarcia. 
Pierwszym z nich jest nurt ,,totalnego pesymizmu"odsłaniający 
wizję całkowitej zagłady, wielkiego zagroŜenia człowieka, 
poniekąd uzasadniona, bo dysponujemy dziś moŜliwością zupełnego 
zniszczenia Ŝycia na ziemi o czym świadczy chociaŜby Oświęcim, 
Hiroszima, Czarnobyl. Drugim - cały nurt ,,humanizmu", który 
próbuje przekonać człowieka,Ŝe Ŝycie juŜ jest piękne a człowiek 
bardzo, bardzo dobry i nie trzeba się wiele wysilać, by na ziemi 
być szczęśliwym. Wystarczy tylko chcieć. Najbardziej jaskrawym 
przejawem tego nurtu jest obecnie New Age.  

background image

     Zgodzić się na całe Ŝycie to takŜe zgodzić się na swoją 
śmierć. Nie tylko wtedy, gdy ma się 70 lat, takŜe wtedy,gdy ma 
się lat ,,naście''. Jeśli ktoś nie umie myśleć o śmierci, nie 
umie teŜ myśleć o Ŝyciu. Matka, która boi się śmierci nie wychowa 
dziecka do Ŝycia, poniewaŜ fakt śmierci jest elementem ludzkiego 
Ŝycia. Współczesne społeczeństwa konsumpcyjne dąŜą do wymazania 
faktu śmierci z codzienności, tymczasem akceptacja faktu śmierci 
stanowi podstawę społecznego ładu: ,,Szansa na utrzymanie 
trwałego pokoju kryje się w tym,w jaki sposób podchodzą do 
śmierci przywódcy róŜnych narodów, ludzie podejmujący ostateczne 
decyzje dotyczące wojny i pokoju między narodami.Gdybyśmy wszyscy 
uczynili zdecydowany wysiłek, Ŝeby przemyśleć własną śmierć, 
rozpraszając w ten sposób nasze obawy związane z pojęciem śmierci 
i pomagając innym, by oswoili się z tymi myślami, moŜe byłoby 
wokół nas mniej zniszczenia''- pisze Elisabeth Kubler- Ross 
lekarka amerykańska, która na podstawie rozmów z ludźmi 
nieuleczalnie chorymi przedstawiła pięć etapów przez jakie musi 
przejść człowiek dowiadujący się,Ŝe wkrótce umrze (6). 
     Zgodzić się na całe Ŝycie to takŜe zgodzić się na Boga, 
który daje nam takie kruche, ograniczone, pełne konfliktów 
istnienie. Jedynie zgoda na Niego, więcej-  na Jego pierwszeństwo 
w naszym Ŝyciu sprawi, Ŝe to Ŝycie ma szansę stać się (a raczej 
wciąŜ stawać się) harmonijną całością. ,,Gdy Bóg jest na 
pierwszym miejscu, wszystko inne jest na swoim miejscu '' - mówi 
św. Augustyn. JeŜeli przyznamy Bogu pierwsze miejsce w naszym 
Ŝyciu i pozwolimy Mu na to, aby nas oczyszczał, nasze Ŝycie 
będzie się stawać coraz bardziej uporządkowane. JeŜeli na Jego 
miejscu postawimy kogokolwiek lub cokolwiek innego, jeŜeli 
będziemy starać się budować Ŝycie wokół innej niŜ Bóg nadrzędnej 
wartości - poniesiemy klęskę. Własnym wysiłkiem nie zdołamy 
zintegrować wszystkich ,,poziomów Ŝycia ". i zawsze będziemy 
skazani na to,Ŝe - jeszcze raz przywołując MroŜka - ,,uszy i 
kopytka" nieodwołalnie przesłonią nam ,,całą Ŝyrafę". 
     Zgoda na Ŝycie przejawia się w postawie wdzięczności, o 
której Maria Braun- Gałkowska pisze, Ŝe w przeciwieństwie do 
rewanŜu ,,niczego nie zamyka ale otwiera i wzbogaca"(7) -  

background image

wdzięcznością ludziom i wdzięcznością Bogu. Codzienna, konkretna 
modlitwa dziękczynna stanowi najkrótszą i najprostszą drogę do 
zgody na swoje Ŝycie. 
 
 
 
Ćwiczenia na czas modlitwy: 
 
1. Co jest Ci najtrudniej w sobie zaakceptować ( weź pod uwagę 
wygląd zewnętrzny, cechy charakteru, zdolności, pochodzenie itp)? 
Na jakie przejawy Twojego Ŝycia jest Ci się najtrudniej zgodzić? 
2. Spróbuj wyobrazić sobie moment własnej śmierci. Jakie uczucia 
budzą się w Tobie w związku z tym obrazem? Czy boisz się czegoś? 
Czego? Co chciałbyś o swoim stosunku do śmierci powiedzieć 
Jezusowi? 
3. Przypomnij sobie jakąś trudną sytuacje ze swojego Ŝycia. 
Zechciej dostrzec, Ŝe powodem Twoich trudności było to, Ŝe w taki 
czy inny sposób ,,zafiksowałeś'' się na swoim zdaniu, poglądzie 
na sprawę, osobę itp. Proś Boga o łaskę elastyczności i otwarcia. 
4. Kto lub co zajmuje pierwsze miejsce w twoim Ŝyciu? 
5. Jakie miejsce w Twojej modlitwie zajmuje modlitwa 
dziękczynienia? Czy dostrzegasz związek między swoją postawą 
nieakceptacji Ŝycia a brakiem takiej modlitwy? 
5. Za co w dzisiejszym dniu chciałbyś podziękować Panu Bogu 
(uwaga: nie za co ,,powinieneś'' ale za co chciałbyś podziękować 
- to wielka róŜnica). Które z wydarzeń dzisiejszego dnia 
wzbudziło w Twoim sercu odczucie wdzięczności? Czy potrafisz juŜ 
dziękować za rzeczy trudne? 
 
 
 
Lucyna Słup 
ZGODA NA CIERPIENIE 
 
 
     ,, Wiara chrześcijańska uczy,Ŝe jeŜeli w pewnej mierze 

background image

podzielamy pokorę i cierpienie Chrystusa, będziemy mieli udział 
w Jego zwycięstwie nad śmiercią, a po śmierci posiądziemy nowe 
Ŝycie, w którym będziemy doskonałymi i najzupełniej szczęśliwymi 
istotami."- pisał wielki apologeta chrześcijaństwa angielski 
pisarz i filozof Clive Staples Lewis (8). 
     Te teoretyczne rozwaŜania Lewisa zilustrowało  
nieoczekiwanie samo Ŝycie. W wieku sześćdziesięciu lat oŜenił się 
kobietą, którą bardzo kochał. Wkrótce po ślubie jego ukochana 
Ŝona zmarła na raka. Przed śmiercią bardzo wiele cierpiała. W 
momencie jej śmierci wiara Lewisa rozpadła się jak domek z kart. 
Przedtem nie wątpił w miłość Boga, w oczyszczającą wartość 
cierpienia, w Ŝycie wieczne. W chwili, gdy cierpienie dotknęło 
jego samego, stracił tę pewność. ,,Czy Bóg jest miłującym ojcem 
dokonującym wiwisekcji?"- zapisał w swoim dzienniku. 
     Nawet jeśli teoretycznie jesteśmy przekonani o wartości 
cierpienia, w praktyce najczęściej od niego uciekamy. I to 
niezaleŜnie od tego czy jest ono przez nas zawinione czy teŜ nie. 
Z pewnym uproszczeniem moŜna powiedzieć, Ŝe w Ŝyciu istnieją dwa 
rodzaje cierpienia. Pierwszy rodzaj - to cierpienie, które w taki 
czy inny sposób stanowi konsekwencję naszego postępowania. Choć 
w tym wypadku związek między naszymi decyzjami a późniejszymi 
bolesnymi skutkami wydaje się jasny, to jednak niełatwo nam 
przyznać się do błędu. Ktoś, kto cierpi w nieszczęśliwym 
małŜeństwie na ogół zapomina, Ŝe wyboru współmałŜonka dokonał 
sam. Palacz zapadający na raka płuc takŜe często nie chce uznać 
związku między swym nałogiem a chorobą. Jesteśmy odpowiedzialni 
za swoje postępowanie i nikt ani nic z nas tej odpowiedzialności 
nie zdejmie. Przyznanie się do błędu i przyjęcie cierpienia, 
będącego konsekwencją swych czynów moŜe stanowić rodzaj pokuty 
(we właściwym sensie tego słowa) tzn. stać się podstawą przemiany 
własnej postawy a w konsekwencji często takŜe przemiany bolesnych 
sytuacji. 
     Bywa jednak w Ŝyciu takie cierpienie, którego sensu zupełnie 
nie rozumiemy. Co moŜna powiedzieć komuś, kto na skutek czyjejś 
nieuwagi lub bezmyślności ulega cięŜkiemu wypadkowi? Jak mówić 
o zgodzie na Ŝycie dzieciom osieroconym przez rodziców? 

background image

Człowiekowi, którego bezpodstawnie usunięto z pracy odbierając 
tym samym jedyne źródło utrzymania nie tylko jemu ale i jego 
rodzinie? 
     Aby zgodzić się na Ŝycie trzeba przyjąć takŜe i takie 
pozornie bezsensowne cierpienie. Nie da się jednak tego uczynić 
bez Chrystusa. Gdy zawodzi racjonalne rozumowanie jedyną rzeczą 
do której moŜna się odwołać, jest przykład Jego Ŝycia.  
Stary Testament wychowuje człowieka przede wszystkim do 
zrozumienia ogromnej siły Boga Jahwe panującego nad światem: 
 
,,Pan króluje oblókł się w majestat, 
Pan przywdział potęgę i nią się przepasał: 
tak utwierdził świat, Ŝe się nie zachwieje''.( Ps. 93) 
 
Moc Boga Starego Testamentu skierowana jest przeciwko złu. Bóg 
- źródło wszelkiego dobra nie toleruje zła, nienawidzi go z całej 
swojej mocy. W obliczu zła moc BoŜa staje się gniewem BoŜym i nie 
ma pokoju między Bogiem a złem. Zło musi zostać zniszczone przez 
Boga: 
 
,, Pan po Twojej prawicy 
Zetrze królów w dniu swego gniewu. 
Będzie sądził narody, 
wzniesie stosy trupów, 
zetrze głowy 
jak ziemia szeroka.'' ( Ps. 110) 
 
     Jezus Chrystus takŜe objawia moc Boga. Jego Słowo niesie z 
sobą ogromną potęgę: zawiesza prawa natury, wiąŜe złe duchy, 
skłania ludzi do pozostawienia wszystkiego i pójścia za Nim. Moc 
BoŜa objawia się w cudach czynionych przez Jezusa, który ucisza 
burzę na morzu, chodzi po falach jeziora, rozmnaŜa chleb, 
uzdrawia chorych i wskrzesza umarłych. Obserwujący Go zaskoczeni 
ludzie pytają: ,, Skąd On ma tę moc? CzyŜ nie jest to cieśla z 
Nazaretu - syn Maryi i Józefa?''(por. Mk. 6,1). 
     Potęga działania Chrystusa sprawia, Ŝe tłumy nie dają Mu 

background image

chwili wytchnienia: ,,Znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo 
wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi 
i usiadł w niej (pozostając) na jeziorze, a cały lud stał na 
brzegu jeziora.''(Mk, 4,1) 
     Moc Jezusa podobnie jak moc BoŜa w Starym Testamencie jest 
równieŜ skierowana przeciwko złu: Jezus wyrzuca złe duchy, leczy 
z chorób, które są same z siebie złe ( w Nowym Testamencie 
podobnie jak i w Starym choroba jest ściśle związana ze skutkami 
grzechu i działaniem szatana). Jezus nie chce jednak aby Jego 
czyny były rozgłaszane: ukrywa się, ucieka, objawia się jako 
łagodny , cichy , nie narzucający się, który ,,trzciny nadłamanej 
nie złamie i nie zgasi knota o nikłym płomyku.'' Jeszcze bardziej 
dziwne jest to, Ŝe posługując się tak wielką mocą , nie chce uŜyć 
jej we własnej obronie. Walczy ze złem, które uderza w innych ale 
nie broni się przed tym złem, które uderza w Niego samego. 
Pozwala się pojmać i zabrania uczniom występować czynnie w swojej 
obronie. Pozwala się lŜyć, biczować i ukrzyŜować: Pozbawia się 
BoŜej mocy do tego stopnia, Ŝe w chwili śmierci rezygnuje z tego 
jedynego pocieszenia, którym mogłoby być doświadczenie obecności 
Ojca: ,,BoŜe mój, BoŜe mój czemuś Mnie opuścił!''(Mk. 15,34). 
W Jezusie Chrystusie odkrywamy tę cechę Boga o której Stary 
Testament nie mówił wyraźnie - Jego słabość. Słabość wynikającą 
z miłości do człowieka, z poszanowania ludzkiej wolności. W 
przeciwieństwie do Boga Starego Testamentu, który zawsze niszczy 
zło, Jezus zgadza się na to, aby zło w niego uderzyło, pozostaje 
wobec niego słaby i bezbronny. ,,Innych wybawiał a sam siebie 
wybawić nie moŜe"-  drwią z Niego przechodzący obok krzyŜa 
(por.Mk 15,30- 31) 
     Zgoda na własne Ŝycie jest zgodą na cierpienie, na to, Ŝe 
zło moŜe uderzyć w nas, Ŝe inni mogą nas zniszczyć. Nie moŜna 
zabezpieczyć się przed tym, Ŝe nie zostanę skrzywdzony, Ŝe zło 
mnie nie dotknie. JeŜeli potrafimy obronić się przed nim w jednej 
sytuacji,w następnej juŜ nie potrafimy. JeŜeli zaś zdołamy bronić 
się przed złem przez całe Ŝycie - na pewno nie obronimy się przed 
tym ostatecznym atakiem zła, którym jest śmierć. Śmierć jest 
jakby symbolem tego zła, które uderza w nas przez całe Ŝycie.  

background image

Taka zgoda jest niemoŜliwa bez zjednoczenia z Chrystusem 
cierpiącym, dlatego najwyŜszą szkołę zgadzania się na własne 
Ŝycie stanowi kontemplacja męki i śmierci Jezusa. W swej istocie 
zgoda na Ŝycie - w rozumieniu chrześcijańskim - jest zgodą na to, 
aby się dać ukrzyŜować. Bunt przeciwko Ŝyciu jest w najgłębszym 
sensie niezgodą na krzyŜ. 
     Jezus dał się ukrzyŜować, bo nie chciał przekazać dalej zła, 
którego doświadczył, pozwolił mu zatrzymać się na sobie. 
Cierpienie, które dotyka nas w Ŝyciu jest często skutkiem grzechu 
innych ale w naszych skrzywdzeniach zawarte jest równocześnie 
nasze powołanie do ich przyjęcia i podjęcia. Jesteśmy wezwani do 
tego, aby nie przekazywać dalej krzywd, których doświadczyliśmy, 
aby zatrzymać na sobie łańcuch zła. Zawsze będzie się to wiązało 
z bólem a często z taką bezsilnością, Ŝe pozostaje tylko w 
milczeniu adorować krzyŜ.  
     Cierpienie przeŜyte z Jezusem zawsze jest 
Ŝyciodajne:,,JeŜeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie 
obumrze, zostanie tylko samo,ale jeŜeli obumrze przynosi plon 
obfity"(J,12 - 24). Przekonał się o tym Clive Stapples Lewis. 
Doświadczenie śmierci ukochanej Ŝony ukazało mu fakt, Ŝe tak 
naprawdę o Bogu, o Jego drogach, którymi nas prowadzi nie moŜna 
nic powiedzieć. W ten właśnie sposób doszedł do prawdziwej wiary. 
 
 
 
Ćwiczenia na czas modlitwy  
 
1. Jaki jest Twój obraz mocy Boga? Czy nie oczekujesz, Ŝe w 
sytuacji konfliktowej Bóg stanie po Twojej stronie przeciwko 
drugiemu człowiekowi? Czy nie oczekujesz, Ŝe On pozwoli Ci 
zwycięŜyć tych, którzy Cię niszczą? 
2.Czy nie poddajesz się zwątpieniu, kiedy Bóg pozornie przegrywa 
na Twoich oczach, kiedy dostrzegasz triumf zła, które urąga Bogu? 
Czy nie gorszysz się, kiedy dostrzegasz słabość ludzi Kościoła? 
3. Przypomnij sobie jakąś sytuację, w której potraktowano Cię 
niesprawiedliwie. Jaka była wówczas Twoja reakcja? ZauwaŜ Twoje 

background image

podnoszenie głosu, spieranie się, Ŝeby obronić rzeczy nieraz 
wątpliwej wartości. To bronienie się bardzo zaciekłe, agresywne 
jest niezgodą na to, Ŝe zło moŜe Cię dotknąć.  
4. Przeanalizuj swoją postawę wobec słabych. PoniewaŜ nie 
przyjmujemy zła, które nas dotyka przekazujemy go innym, 
odpłacamy złem za zło. Próba dominowania nad innymi i pokazywanie 
im swojej wyŜszości jest to odreagowanie zła, którego nie 
przyjęliśmy, na które tak naprawdę nie zgodziliśmy się. 
 
 
 
 
 
 
Lucyna Słup 
SPOTYKAJĄC DRUGIEGO 
 
     ,,Nie jest dobrze, aby człowiek był sam - powiedział w raju 
Bóg - uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc.''(por. Rdz. 
2, 18). Zostaliśmy stworzeni do Ŝycia w relacji z drugimi, we 
wspólnocie. Nic więc dziwnego, Ŝe takŜe i w naszej zgodzie na 
Ŝycie przejawia się ów relacyjny ,,wspólnotowy'' wymiar. 
To w oczach drugiego, kochającego nas człowieka odczytujemy 
potwierdzenie własnej wartości. Dzięki drugiemu takŜe moŜemy 
odkryć prawdę o nas samych. Nieraz bywa to oczywiście bardzo 
bolesne - nie tylko ze względu na samą prawdę, takŜe ze względu 
na sposób w jaki ktoś mi tę prawdę ukazuje. 
     Moja zgoda na Ŝycie, która dokonuje się w duŜej mierze 
dzięki drugiemu człowiekowi, na niego teŜ wywiera wpływ. Gdy nie 
ma miłości do swojego Ŝycia , wówczas wszystko, co najświętsze 
moŜna wykorzystać przeciwko drugiemu człowiekowi. MoŜna cytować 
Pismo Święte, reguły zakonne, Ŝeby upokorzyć drugiego. Na tym 
właśnie polega moralizowanie - na mówieniu prawdy bez miłości. 
Zgoda na swoje Ŝycie jest ,,warunkiem wstępnym'' kochania 
drugich. Rację miał Jezus, gdy miarą miłości bliźniego uczynił 
miłość siebie. ,,Miłuj bliźniego swego jak siebie samego...'' - 

background image

nie więcej, nie mniej ale tak jak siebie. JeŜeli będziemy chcieć 
kochać z pominięciem tej zasady, ten drugi stanie się pewnego 
rodzaju ,,podpórką" - kimś, kogo obciąŜamy naszymi niezdrowymi 
pragnieniami uznania, akceptacji, podziwu lub ,,śmietnikiem'', 
do którego wrzucamy nasze Ŝale, agresje i frustracje.  
     Czymś, co odgrywa ogromną rolę w naszych relacjach z drugimi 
są uczucia- zarówno pozytywne jak i negatywne. Zwróćmy uwagę jak 
często mówimy o kimś ,,On jest sympatyczny" albo: ,,On jest 
denerwujący". W rzeczywistości ten ktoś nie jest ani sympatyczny 
ani denerwujący, tylko my odbieramy jego osobę pozytywnie lub 
negatywnie. To w nas istnieją emocje, które spotkanie z drugim 
tylko wyzwoliło. To, Ŝe ich sobie nie uświadamialiśmy o niczym 
nie świadczy. Naszymi emocjami rządzi ,,zasada góry lodowej". 
JeŜeli góra lodowa płynie po oceanie, widać tylko jej 
wierzchołek. Reszta jest ukryta pod wodą. Podobnie jest z 
ludzkimi uczuciami. Jesteśmy świadomi tylko ich niewielkiej 
części - reszta jest głęboko ukryta w ,,trzecim pokoju", w 
podświadomości. 
     Sytuacje, w których dochodzi do wyzwolenia uczuć 
negatywnych, stanowią naszą wielką szansę. Dzięki nim nie tylko 
zdajemy sobie sprawę z istnienia tych uczuć ale moŜemy uczyć się 
panować nad nimi - nie tłumić lecz kontrolować je. Aby tak się 
stało trzeba nam najpierw zaakceptować swoje negatywne emocje, 
przyznać się do tego, Ŝe one istnieją i przyjąć je bez poczucia 
winy, poniewaŜ uczucia same w sobie nie są ani dobre ani złe. W 
konkretnej sytuacji trzeba więc uświadomić sobie ,,Jestem 
rozŜalony ", ,,Jestem zdenerwowany" - i, co bardzo waŜne, ,,Te 
uczucia ,,rodzą się'' ze mnie a nie z kogoś drugiego''. JeŜeli 
ten drugi ,,działa mi na nerwy'' to znaczy, Ŝe we mnie jest coś, 
co wywołuje taką reakcję. Trzeba więc spróbowac nabrać dystansu 
do tego, co przeŜywam (uczucia nie są mną! ), a równocześnie 
pytać, co jest prawdziwym źródłem tego, Ŝe jestem rozŜalony, 
zdenerwowany, rozczarowany... Próba sięgnięcia do źródeł z całą 
pewnością odkryje zranienia powstałe na skutek braku miłości. 
Jeśli więc chcemy ,,wychować'' nasze uczucia nie wystarczy tylko 
(choć to bardzo waŜne) ,,nawiązać z nimi kontakt" - trzeba rany, 

background image

z których te uczucia wypływają poddać pod uzdrowienie Jezusowi. 
PrzecieŜ jeśli chorujemy na zapalenie płuc, nie moŜemy poprzestać 
na zbijaniu gorączki, musimy leczyć chore płuca! 
     Agresja, frustracje, Ŝale najczęściej dochodzą do głosu w 
sytuacjach konfliktowych. W potocznym rozumieniu takie sytuacje 
są rzeczą złą. ,,I Ŝeby nigdy nie było między wami konfliktów"- 
Ŝyczymy czasem młodym parom. Takie Ŝyczenia są nierealne - 
konflikty naleŜą do rzeczywistości, są nieuniknione. Mogą 
doprowadzić do zniszczenia relacji albo do jej pogłębienia. Same 
w sobie nie są ani dobre ani złe. Zła moŜe być kłótnia, która im 
towarzyszy (czyli niekontrolowany wybuch uczuć negatywnych), 
będąca najczęstszym sposobem ,,rozwiązywania" konfliktów. 
     Pierwszym krokiem prowadzącym do rzeczywistego rozwiązania 
konfliktu jest dostrzeŜenie go, nazwanie i przyjęcie - przez obie 
zaangaŜowane w konflikt strony. Drugim - uświadomienie sobie 
własnego stanu uczuciowego bez obciąŜania zań winą kogokolwiek 
(a więc to nie twoja wina, Ŝe ja jestem zdenerwowany, rozŜalony 
itd) Trzecim - nazwanie dąŜeń jednej i drugiej strony przy 
załoŜeniu, Ŝe zarówno ja jak i ty mam swoje racje ( inaczej 
mówiąc do rozmowy przystępuję z nastawieniem ,,Z pewnością nie 
całkiem się mylę ale na pewno nie mam całkowitej racji"). 
Nazwanie dąŜeń powinno być w miarę precyzyjne, bez ,,owijania w 
bawełnę" - a więc ,,O co ci naprawdę chodzi, kiedy się na mnie 
złościsz, unikasz mnie, czepiasz się rzeczy drugorzędnych?''. 
Dopiero po przejściu tych wstępnych etapów moŜna wspólnie szukać 
rozwiązania (a raczej wielu moŜliwych rozwiązań), wybrać z nich 
jedno i wcielić je w Ŝycie na próbę. Jeśli się nie sprawdziło, 
warto wrócić do punktu, w którym szuka się nowego rozwiązania i 
znowu przyjąć je na próbę (9). 
     W rozwiązywaniu konfliktów wielką rolę odgrywa modlitwa. 
Jest ona szczególnie waŜna w przygotowaniu gruntu pod rozwiązanie 
konfliktu tzn. w uświadomieniu go sobie, a takŜe w rozeznaniu 
tego, co przeŜywamy, a przede wszystkim w pracy nad przemianą 
siebie. Niestety, gdy znajdziemy się w trudnej sytuacji 
najczęściej myślimy o tym, Ŝe to nie my, ale inni powinni się 
zmienić: 

background image

  
,,Sufi Bayazid opowiada o sobie samym: 
Za młodu byłem rewolucjonistą i moja modlitwa  
wyglądała tak: ,,Panie, daj mi siły, 
 Ŝeby zmienić świat". 
 
W miarę jak stawałem się dorosły i uświadomiłem 
sobie, Ŝe minęło mi pół Ŝycia, a nie zdołałem 
zmienić ani jednego człowieka, zmieniłem moją 
modlitwę i zacząłem mówić: 
,,Panie, udziel mi łaski, 
by przemienić tych, 
którzy się ze mną kontaktują. 
Choćby tylko moją rodzinę 
i moich przyjaciół. 
Tym się zadowolę". 
 
Teraz, kiedy jestem stary i moje dni są policzone, 
zacząłem rozumieć, jaki byłem głupi. 
I moja jedyna modlitwa jest taka: 
,,Panie, udziel mi łaski, 
bym sam się zmienił". 
 
Gdybym tak się modlił od początku, 
nie zmarnowałbym Ŝycia. (10) 
 
 
     Rozwiązanie konfliktu rodzi się zawsze w dialogu, ,,pośrodku 
drogi" między jedną a drugą racją. Dialog zawsze przemienia tych, 
którzy w nim uczestniczą ale nie zawsze w jednakowym stopniu. 
Mówiąc inaczej: zawsze moŜna się ,,dogadać" ale nie zawsze jest 
to prawdziwe, głębokie porozumienie. Ono jest moŜliwe tylko 
wówczas, gdy kaŜda ze stron na tyle na ile ją stać, otworzy się 
na Boga. Im mniej w nas wewnętrznych bloków i barier, tym łatwiej 
moŜemy ,,wykorzystać" łaskę, którą On daje. Nieprzypadkowo Jezus 
dając ,,nowe przykazanie" na pierwszym miejscu, przed miłością 

background image

siebie i bliźniego, postawił miłość Boga. Prawdziwie spotkać 
moŜna się tylko w Nim. Miłości koniecznej do dialogu nie da się 
,,wykrzesać" z siebie na siłę. MoŜna ją tylko otrzymać w darze. 
 
 
Ćwiczenia na czas modlitwy: 
 
 
1. Jak zachowujesz się w momentach, gdy drugi człowiek mówi ci 
o tobie coś mało przyjemnego? Przyjrzyj się swoim mechanizmom 
obronnym, które ujawniają się w takich sytuacjach. Czy zdarza ci 
się zastanowić ,,A moŜe on miał choć odrobinę racji?'' 
2. Przypomnij sobie Twój ostatni konflikt z kimś. Jak go 
rozwiązałeś? Czego przez ten konflikt nauczyłeś się o sobie? Co 
chciałbyś o swoim podejściu do konfliktów powiedzieć Panu Bogu? 
 
 
 
 
Lucyna Słup 
IĆŚ, CIĄGLE IĆŚ 
 
     "Iść, ciągle iś w stronę słońca, aŜ po horyzontu kres...'' 
- śpiewał kiedyś zespół ,,2+1''. Droga ku akceptacji własnego 
Ŝycia jest niewątpliwie drogą długą i prowadzącą ku wolności 
wewnętrznej - ,,w stronę słońca...'' Myliłby się jednak ktoś, kto 
sądzi,Ŝe ma ona kształt linii prostej - wystarczy na nią wejść, 
a dalej wszystko toczy się samo.Droga prowadząca do zgody na 
własne Ŝycie rozwija się ruchem spiralnym. Idąc nią napotykamy 
na ,,słoneczne polany" ale takŜe i na ,,ciemne lasy ", które 
wydają się nie mieć końca, na sytuacje pozornie bez wyjścia. 
Mimo, Ŝe najchętniej byśmy je ominęli, to właśnie dzięki tym 
trudnym, kryzysowym sytuacjom dokonuje się w naszym Ŝyciu 
najwięcej. 
     Kryzysy spotykające nas w Ŝyciu są rzeczą normalną i pełna 
zgoda na Ŝycie jest niemoŜliwa bez akceptacji tego faktu. Mimo 

background image

potocznego, negatywnego zabarwienia słowa ,,kryzys", są one 
doświadczeniami pozytywnymi prowadzącymi do otwarcia nowych, 
Ŝyciowych horyzontów. Inaczej mówiąc kryzysy mogą stać się naszą 
wielką szansą na bardziej pogłębioną i pełniejszą zgodę na Ŝycie 
- pod warunkiem, Ŝe zostaną przyjęte i właściwie podjęte. 
KaŜdy kryzys- niezaleŜnie od tego, jakich wartości, czy jakiej 
dziedziny Ŝycia dotyczy - charakteryzuje się pewną dynamiką (11). 
Rozpoczyna się w momencie gdy z ,,jasnej polany" - wkraczamy w 
,,ciemny las'', gdy ,,wali się nam świat'', gdy to, co dotychczas 
znane staje się obce. Jesteśmy zaskoczeni, często przeraŜeni nową 
sytuacją, nie umiemy się w niej odnaleźć. Zawodzą nasze 
sprawdzone metody, sposoby reagowania - czujemy się jak w 
pułapce. 
     JuŜ w tym momencie stajemy przed wyborem. MoŜemy - odwołując 
się do utrwalonych sposobów reagowania próbować cofnąć się do 
sytuacji sprzed kryzysu albo zaakceptować fakt zupełnych 
ciemności i starać się wytrwać. Tylko drugi sposób zachowania się 
gwarantuje nam przejście przez tę fazę kryzysu, tzw. fazę 
zagubienia. 
     JeŜeli go wybierzemy, wkrótce okaŜe się, Ŝe ciemność staje 
się jeszcze większa.W tej następnej fazie kryzysu - fazie 
dezorientacji negujemy dotychczasowe wartości i sposoby 
postępowania,gdyŜ boleśnie doświadczamy, Ŝe one się nie 
sprawdziły. Często kwestionujemy wszystko, czym Ŝyliśmy do tej 
pory. Tu takŜe moŜemy się cofnąć lub... przeczekać akceptując 
dezorientację w czujny, ,,nasłuchujący''sposób i starać  się 
odnaleźć drogę, która z ciemności wyprowadzi nas ku światłu.W ten 
sposób wchodzimy w fazę trzecią,gdzie najwaŜniejsze staje się 
odczytanie, rozeznanie tego,co mamy czynić. 
     Rozeznanie i wybór odpowiedniego sposobu zachowania się w 
sytuacji kryzysowej wiąŜe się zawsze z walką wewnętrzną, z 
trudem, z cierpieniem. Poznawanie prawdy o sobie, zrywanie z 
dotychczasowym sposobem myślenia i reagowania, szukanie nowej 
drogi - to wszystko nas bardzo boli. Na kaŜdym etapie kryzysu 
mamy ochotę się wycofać, ale tylko przejście przez wszystkie jego 
fazy pozwoli nam w procesie akceptacji Ŝycia posunąć się o krok 

background image

dalej.  
     Jaden kryzys nie jest przegrany, jeŜeli podejmujemy go z 
Chrystusem, który nas umacnia i pomaga wybrać właściwą drogę. 
Zaufanie Jego prowadzeniu na kaŜdym etapie kryzysu, odczytywanie 
tego, czego On od nas oczekuje sprawia, Ŝe nasze Ŝycie staje się 
coraz bardziej zgodne z Jego wolą. Na podstawie przyjmowania 
sytuacji kryzysowych widać wyraźnie, Ŝe zgoda na własne Ŝycie nie 
ma nic wspólnego z biernością i cierpiętnictwem ale jest twórczym 
szukaniem Prawdy. 
     Odnalezienie właściwej drogi i wejście na nią sprawi, Ŝe 
ciemność zacznie się przerzedzać. Wyjdziemy znowu na ,,słoneczną 
polanę''. Otworzą się przed nami nowe perspektywy, nowe 
moŜliwości działania. Podejmiemy Ŝycie na nowo w nowej sytuacji. 
Będziemy czuć się dobrze, swojsko, bezpiecznie- aŜ do następnego 
kryzysu... 
     Droga akceptacji Ŝycia nigdy się nie kończy i prawdziwym 
nieszczęściem byłoby stwierdzenie, Ŝe juŜ doszliśmy do celu. 
Wprawdzie z biegiem lat ,,słoneczne polany" kuszą nas coraz 
bardziej ale tym mocniejsze powinno być nasze wewnętrzne 
pragnienie, aby iść dalej, aby nie ustawać w dąŜeniu, w wysiłku, 
w trudzie... W trudzie poznawania siebie,przemiany swoich postaw 
i w trudzie ufania na nowo w kaŜdej sytuacji, w trudzie 
poddawania się BoŜemu prowadzeniu. I właściwie nie jest waŜne, 
czy coś osiągnęliśmy. ,,Naszym powołaniem jest nie tyle 
doskonałość, co rozwój'' - pisze John Powell (12). 
     Faust, bohater słynnego poematu Goethego na pewno nie był 
człowiekiem poboŜnym w potocznym rozumieniu tego słowa. Nie 
prowadził cnotliwego Ŝycia - uwiódł i porzucił zakochaną w nim 
Małgorzatę. Nie mówiąc o tym,Ŝe zawarł pakt z piekłem chcąc 
przeŜyć Ŝycie jeszcze raz.  
     Tym,co go oŜywiało było dąŜenie do prawdy. Ono skłoniło go 
do tego, by oddać swą duszę za eliksir młodości...Ono wreszcie 
pozwoliło mu odnaleźć sens Ŝycia w czynieniu dobra. Dlatego w 
chwili śmierci Faust zostaje uratowany. egnając się z Ŝyciem 
słyszy słowa aniołów: 
,,Kto wiecznie dąŜąc trudzi się, 

background image

tego wybawić moŜem"(13) 
 
 
Ćwiczenia na czas modlitwy: 
 
 
1. Jak zachowujesz się w sytuacjach kryzysowych? Czy czujesz w 
sobie powiew nadziei czy ogarnia Cię beznadziejność? Jakie Twoje 
reakcje o tym świadczą? 
2. Przypomnij sobie jakąś sytuację kryzysową ze swojego Ŝycia. 
Jak się w niej zachowywałeś? Przypomnij sobie swoje sposoby 
reagowania w poszczególnych ,,fazach kryzysu''. Które z nich Cię 
wewnętrznie zamykały, które prowadziły ku większej wolności? Co 
chciałbyś o przeŜytym kryzysie powiedzieć Panu Bogu? 
3. Czy sytuacja kryzysowa była przedmiotem Twojej modlitwy, 
Twojej walki wewnętrznej? Czy podjąłeś ją w rozmowie ze 
spowiednikiem, na rekolekcjach? 
4.Opis ,,pełnej zbroi BoŜej'' ( por. Ef. 6,10 - 19) ukazuje 
niezbędne ,,wyposaŜenie'' chrześcijanina na czas kryzysu. Jak w 
Twoim Ŝyciu wygląda to wyposaŜenie? Czego Ci brak? Co chciałbyś 
o swojej ,,zbroi'' powiedzieć Panu Bogu. 
 
 
Lucyna Słup 
OTWARCIE NA DUCHA ŚWIETEGO 
 
 
     W cytowanej kilkakrotnie ksiąŜce ,,Jak kochać i być 
kochanym", John Powell pisze: ,,Niemal wszystkie podziały i 
ludziom przypinane etykietki nie mają sensu. Przypuszczam, iŜ 
tylko jeden podział jest zasadny: na ludzi ,,rozwijających się 
" i ,,trwających w zastoju".Jest to więc podział na ,,otwartych'' 
i zamkniętych". Pierwsi korzystają z pedagogiki bólu i wykazują 
chęć wewnętrznych zmian...Ci drudzy...po prostu nie przyjmują 
tych lekcji bólu. Szukają spokojnej, narkotycznej egzystencji i 
bezuŜytecznego spokoju...Umrą nie przeŜywszy Ŝycia 

background image

naprawdę.''(14). 
     JeŜeli szukać jakiegoś wyraŜenia pozwalającego w najbardziej 
skondensowanej formie zamknąć wszystkie warunki konieczne do 
tego, aby wciąŜ na nowo podejmować proces zgody na siebie i swoje 
Ŝycie, to wyraŜeniem tym byłaby proponowana przez Powella 
,,otwartość".Własne Ŝycie przyjmie naprawdę człowiek otwarty 
albo,inaczej mówiąc, twórczy. 
     Twórczość człowieka wyraŜa się w róŜnych dziedzinach Ŝycia: 
w literaturze, sztuce, muzyce, polityce, gospodarce...Jednak 
wielka twórczość zewnętrzna ma tak naprawdę sens o tyle, o ile 
wyraŜa twórczość wewnętrzną- w przeciwnym wypadku staje się 
pustym aktywizmem, ucieczką od własnych problemów. NajwaŜniejszym 
polem twórczości człowieka jest zawsze jego własne Ŝycie. To w 
twórczej postawie wobec Ŝycia zamyka się to, co na wstępie 
określiliśmy jako warunki jego pełnej akceptacji: wielkie 
pragnienie, odwaga w przełamywaniu schematów, energia, 
wytrwałość, roztropność... 
     Świadome podjęcie Ŝycia domaga się od nas postawy twórczej 
realizowanej przede wszystkim w dziedzinie duchowej. Prawdą jest, 
Ŝe ludzie są bardziej i mniej twórczy z natury ale droga twórczej 
akceptacji swojego Ŝycia stoi otworem przed kaŜdym. Trafnie 
ilustruje to biblijna przypowieść o talentach ( Mt, 25, 14 - 30). 
Wybierający się w drogę pan zwołuje swoje sługi i przekazuje im 
swój majątek. KaŜdego ze sług obdarza według swego upodobania - 
jednemu daje pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden. Po 
powrocie rozlicza się z nimi. I okazuje się, Ŝe jego uznanie 
zyskuje zarówno ten sługa, który otrzymał pięć talentów jak i 
ten, który otrzymał dwa talenty gdyŜ obaj ,,puścili je w obieg'' 
i podwoili otrzymaną sumę. Obaj zostają jednakowo wynagrodzeni. 
Kara spotyka trzeciego sługę, który ,,poszedł i rozkopawszy 
ziemię ukrył pieniądze swego pana''( charakterystyczne, Ŝe 
uczynił to ze strachu przed nim!). ,,KaŜdemu bowiem, kto ma, 
będzie dodane, tak Ŝe nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma 
zabiorą nawet to, co ma.'' - kończy przypowieść Ewangelista 
ilustrując tym samym zasadę współpracy z Bogiem do której 
jesteśmy wzywani wszyscy, niezaleŜnie od liczby i rodzaju 

background image

talentów, które otrzymaliśmy. 
     Tymi, którzy najbardziej twórczo podjęli swoje Ŝycie byli 
święci.Potrafili ,,wykorzystać "wszystkie swoje ,,talenty"-  
zdolności lub ich brak, wysokie i niskie urodzenie, majątek i 
biedę, zdrowie i chorobę. 
     Francuska mistyczka i stygmatyczka Marta Robin, której 
proces beatyfikacyjny został niedawno rozpoczęty, od młodości 
była całkowicie sparaliŜowana, później takŜe niewidoma. Przez 
wiele lat nie jadła i nie piła Ŝyjąc tylko Eucharystią. Nigdy nie 
opuszczała swojego pokoju a stała się załoŜycielką licznych 
wspólnot (,,ognisk miłości"). Była prostą, niewykształconą 
kobietą a cała Francja udawała się do niej po kierownictwo 
duchowe.  
     Siłą Marty była twórcza akceptacja cierpienia przeŜywanego 
w wielkim zjednoczeniu z Jezusem. W kaŜdym tygodniu uczestniczyła 
w sposób mistyczny w Męce Pańskiej: ,,Cała moja istota przyjmuje 
cierpienie - wyznawała Marta - z jeszcze większym poświęceniem, 
z coraz to większą miłością, z o wiele większym zaufaniem, 
większą BoŜą obojętnością, większym wyrzeczeniem w stosunku do 
wszystkiego...Być chorym oznacza być skazanym na upokorzenia, na 
umartwienia, na niedolę; jednakŜe te upokorzenia, umartwienia i 
niedole zamienione są w płonące lampy dla duszy, która chce 
kochać Boga...''(15) Twórcza postawa wobec swojego Ŝycia jest 
darem BoŜym. Płynie ze zjednoczenia z Chrystusem, jest owocem 
działania Ducha Świętego w sercach ludzkich. Nieprzypadkowo 
,,twórczość'' została w naszych rozwaŜaniach skojarzona z postawą 
,,otwartości''. Im bardziej otwieramy się na Ducha Świętego, tym 
jesteśmy bardziej twórczy. To Duch Święty daje nam siłę do 
ciągłego szukania woli Boga, wlewa w nasze serca zapał i siłę, 
wyzwala nas z naszych ograniczeń. Poddając się Jemu uzyskujemy 
coraz większą prostotę serca. 
     Szczególnym źródłem twórczej mocy jest Eucharystia, w której 
jednoczymy się z całą Trójcą Świętą. Jednak owoc Eucharystii - 
przemiana naszego Ŝycia w kierunku stawania się ,,Eucharystią'' 
czyli ofiarą dla innych - niemoŜliwy jest bez naszego 
wewnętrznego zaangaŜowania zmierzającego do Ŝycia Eucharystią na 

background image

co dzień. 
 
Ćwiczenia na czas modlitwy:  
 
1. Przywołując na myśl jakąś konkretną sytuację z Ŝycia 
rodzinnego lub z pracy spróbuj dostrzec schematyzm w Twoim 
sposobie myślenia o sytuacjach, o innych ludziach. Czy 
dostrzegasz, Ŝe wpływa on na Twój sposób reagowania, na Twoje 
sądy o innych ludziach i kontakty z nimi? Skonfrontuj swoją 
postawę ze słowami św. Pawła ,,Odnawiajcie się Duchem w waszym 
myśleniu...''(Ef 4,23). 
2. Jakie miejsce w Twojej poboŜności zajmuje Duch Święty?  
3. Przeczytaj fragment Biblii ,,Ŝycie według Ducha''(Rz, 8,1). 
Czy chciałbyś być prowadzonym przez Ducha Świętego w swoim Ŝyciu? 
Jeśli tak, proś Go o to teraz. Ponawiaj swoją prośbę kaŜdego 
dnia. 
4. Jakie miejsce w Twoim Ŝyciu zajmuje Eucharystia? Czy 
traktujesz ją tylko jako obrzęd czy jako źródło siły w 
podejmowaniu Twoich Ŝyciowych zadań? 
 
 
Józef Augustyn SJ 
ZAMIAST ZAKOŃCZENIA 
 
     Zamiast podsumowania proponujemy  modlitewne rozwaŜenie 
sceny Zwiastowania. Nie została ona wybrana przypadkowo. W 
postawie Maryi jak w soczewce skupiają się wszystkie elementy 
twórczej zgody na Ŝycie: przyjęcie miłości Boga i zaufanie Mu, 
poddanie się Duchowi Świętemu, zgoda na cierpienie oraz twórcze 
szukanie odpowiedzi na pytania, które Ŝycie z sobą niesie. 
 
     W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w 
Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej męŜowi, 
imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. 
Anioł wszedł do Niej i rzekł: "Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan 
z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami."Ona zmieszała 

background image

się na te słowa i rozwaŜała, co miałoby znaczyć to pozrowienie 
lecz anioł rzekł do Niej: " Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem 
łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię 
Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem NajwyŜszego, a Pan 
Bóg da Mu tron Jego ojca Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba 
na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca". Na to Maryja rzekła 
do anioła: "JakŜe się to stanie skoro nie znam poŜycia z męŜem?" 
Anioł Jej odpowiedział: "Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc 
NajwyŜszego osłoni Cię. Dlatego teŜ Święte, które się narodzi, 
będzie nazwane Synem BoŜym. A oto równieŜ krewna Twoja, ElŜbieta, 
poczęła w swej starości syna i jest juŜ w szóstym miesiącu ta, 
która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic 
niemoŜliwego." Na to rzekła Maryja: "Oto Ja słuŜebnica Pańska, 
niech mi się stanie według twego słowa". Wtedy odszedł od Niej 
anioł (Łk 1, 26-38). 
 
 
     1. Bądź pozdrowiona łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławiona 
jesteś między niewiastami. Pozdrowienie przekazane Maryi przez 
Anioła wskazuje na wyraźną i jednocześnie bardzo mocną podstawę 
zgody na nasze Ŝycie: Bóg jest Ŝyczliwy człowiekowi; Bóg darzy 
człowieka swoim pokojem, Bóg darzy go swoim dobrem. KaŜde 
działanie Boga w Ŝyciu człowieka jest dzieleniem się Stwórcy 
swoim własnym szczęściem ze swoim stworzeniem. Nasza wiara w 
Ŝyczliwość Boga jest fundamentem zgody na nasze Ŝycie. Bóg jest 
mi przychylny, Bóg jest po mojej stronie i właśnie dlatego mogę 
przyjąć moje Ŝycie.  
     JeŜeli buntujemy się przeciwko Ŝyciu, to właśnie dlatego, 
iŜ nasz obraz Boga jest zafałszowany. W buncie przeciwko własnemu 
Ŝyciu jest zawsze ukryta wielka podejrzliwość wobec Boga. 
Buntując się posądzamy Boga, iŜ jest przeciwko nam. Bardzo często 
wolę Pana Boga odbieramy jako nieuchornne fatum, jako tragiczny 
los, którego celem jest utrudnić, czy wręcz zniszczyć ludzkie 
szczęście na ziemi. Pojęcie woli BoŜej kojarzy się nam 
najczęściej wyłącznie ze zgodą na kataklizmy, cierpienia, ból, 
śmierć. Pozdrowienie Maryji przekonuje nas, iŜ wolą Boga dla nas 

background image

jest Jego łaskawość, Ŝyczliwość, Jego miłość. 
     Bądź pozdrowiona pełna łaski, Pan z Tobą - taką Dobrą Nowiną 
Pan Bóg obdarza nie tylko Maryję, ale kaŜdego człowieka, który 
pojawia się na ziemi, niezaleŜnie od jego osobistego 
doświadczenia miłości ludzkiej. Zranienie w ludzkiej miłości, 
choć moŜe być doświadczane boleśnie i moŜe (szczególnie na 
początku doświadczenia duchowego) utrudniać pełne otwarcie się 
na miłość Boga, to jednak nie przekreśla przyjęcia tej miłości, 
a tym samym  pełnej zgody na własne Ŝycie. 
     Znamienne jest, iŜ Maryja słysząc pozdrowienie anioła 
zmieszała się na te słowa. Dla Maryi Dobra Nowina o nieskończonej 
Ŝyczliwości Boga człowiekowi była doświadczeniem zaskakującym, 
budzącym zdziwienie i zmieszanie. JeŜeli człowiek przestaje się 
dziwić miłości Boga, Jego nieskończonej Ŝyczliwości, znaczy to, 
iŜ jej jeszcze w pełni nie rozumie. Zdziwienie, zaskoczenie, a 
nawet "zaszokowanie" miłością Boga naleŜy do istoty naszej wiary. 
JeŜeli uwaŜamy, Ŝe miłość Boga jest "rzeczywistością oczywistą", 
która nam się naleŜy, znaczy to, iŜ jeszcze jej w pełni nie 
doświadczyliśmy i tak naprawdę jeszcze nie wiemy, co to znaczy 
kochać Boga i co oznacza być przez Niego kochanym. 
 
     2. Ewangelista Łukasz wspomina, iŜ Maryja rozwaŜała, co 
miałoby znaczyć to pozdrowienie. Innym razem stwierdzi, iŜ nosiła 
w sercu słowa Jezusa, takŜe wówczas (a moŜe szczególnie wówczas), 
kiedy ich nie rozumiała. Doświadczenie miłości Boga, Jego 
Ŝyczliwości domaga się od człowieka rozwaŜania, "noszenia jej w 
sercu". Przeczucie głębi, niezwykłości Dobrej Nowiny wymaga od 
nas wielkiego modlitewnego zaangaŜowania.  
     Zgoda na własne Ŝycie domaga się przedłuŜonej, wytrwałej 
modlitwy, domaga się medytacji. JeŜeli buntujemy się przeciwko 
Ŝyciu, to takŜe dlatego, Ŝe nie wsłuchujemy się w działanie Boga 
w historii naszego Ŝycia, w Jego "błogosławieństwa", ale jedynie 
w nasze Ŝyciowe "przekleństwa".  
     KaŜdy z nas staje się tym, co kontempluje.  
     JeŜeli rozwaŜamy, "kontemplujemy" wyłącznie Ŝyciowe 
niepowodzenia, klęski, upadki, skrzywdzenia, to nasze Ŝycie staje 

background image

się gorzkie, czarne i smutne. Nie chce nam się Ŝyć. Zachowujemy 
w sercu nasze przekleństwa, jako największe Ŝyciowe "skarby".  
     Ewangelia zawsze przekracza człowieka i jego moŜliwości 
rozumienia. JeŜeli dla Maryji z jej czystym i niepokalanym sercem 
nie było od razu jasne i oczywiste pozdrowienie anielskie,  to 
o ileŜ trudnej nam jest odkryć jego sens z całym naszym 
uwikłaniem w namiętności zaciemniające nam widzenie. Ale w naszej 
niemoŜności pojmowania Tajemnicy Boga zostajemy uspokojeni. 
Słyszymy bowiem: Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u 
Boga. 
 
     3. Pozdrowienie anielskie, Ŝyczliwość Boga budzi nie tylko 
zachwyt i fascynację, ale takŜe przestrach i lęk. Swoim 
wezwaniem: Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga,  
Maryja zostaje najpierw wezwana, aby dostrzegła swój niepokój 
oraz pokusę pójścia za nim. Człowiek moŜe przezwycięŜyć lęk tylko 
wówczas, kiedy go najpierw zauwaŜy i zaakceptuje. Nieraz całe 
Ŝycie jesteśmy pogrąŜeni w lęku tylko dlatego, iŜ nie chcemy się 
do niego przyznać. Trzeba nieraz odwagi, aby dostrzec swoje 
zalęknienie, odkryć jego wielkość i uznać swoją bezradność wobec 
niego. Kiedy trwamy w parliŜującym nas lęku, spokojny "trzeźwy" 
dialog z Bogiem, przyjęcie "Zwiastowania" jest nie moŜliwe.  
     ZauwaŜmy, iŜ Świat współczesny Ŝyje w ciągłym zagroŜeniu i 
lęku. Jakie wielkie poruszenie zrobiły słowa Jezusa przypomniane 
przez Jana Pawła II w dniu inauguracji jego pontyfikatu: Nie 
lękajcie się. Potrzebujemy takich słów, które mogłyby wlać  
nadzieję i odwagę w nasze struchlałe umysły i serca. Jest w nas 
wiele lęku.  
     Unikamy odwaŜnego spojrzenia na nasze Ŝycie, poniewaŜ 
obawiamy się, iŜ ocena naszego Ŝycia moŜe wypaść blado i marnie. 
     Spokojne dostrzeŜenie naszych lęków jest jednak moŜliwe, 
poniewaŜ znaleźliśmy łaskę u Boga. Łaską Boga  daje nam niezwykłą 
odwagę i światło dla rozeznania w prawdzie naszej lękowej 
sytuacji.  
     Zgoda na własne Ŝycie wymaga bowiem zgody na własny lęk. Im 
jaśniej i odwaŜniej widzimy nasze zastraszenie, tym mniej jest 

background image

ono groźne. Niebezpiecznym jest zawsze lęk ukryty, zamaskowany, 
najczęściej pod pozorem "odwaŜnej agresji". Działanie w lęku, 
którego nie jest się świadomym, jest zwykle pełne okrucieństwa, 
zarówno wobec siebie samego, jak równieŜ wobec innych. Lęk bowiem 
zawsze wiąŜe się z nienawiścią siebie samego i innych. Wszelkie 
zło pochodzi ze strachu i kaŜdy gwał z niego się bierze. Osoba 
pozbawiona agresji jest osobą, która nie ma w sobie strachu. Gdy 
obawiasz się czegoś, stajesz się zły (Anthony de Mello SJ). 
Właśnie dlatego słyszymy wezwanie: nie bój się, znalezłaś(eś) 
łaskę u Boga. 
     Boimy się nie tylko jednak siebie samych, ale boimy się 
takŜe Boga. Zabrzmi to moŜe nieprawdopodobnie, ale najbardziej 
boimy się bezinteresownej miłości Boga. Jesteśmy nieraz tak 
głęboko poranieni, skrzywdzeni, iŜ samo słuchanie o miłości 
(jakiejkolwiek miłości) moŜe nam sprawiać ból. Czujemy się 
znacznie "lepiej", kiedy doświadczamy odruchów ludzkich niechęci 
czy wręcz nienawiść. To juŜ dobrze znamy i z tym czujemy się 
"bezpieczenie". JeŜeli przyjmemy słowa skierowane do Maryji i do 
kaŜdego z nas: Nie bój się, znlazłaś(eś) łaskę u Boga, mogą one 
dokonać w nas cudu: moŜemy otworzyć się na Jego miłość wbrew 
najgorszym naszym zaranieniom i doświadczeniom Ŝyciowym.  
     Mówimy niekiedy: miłość jest moŜliwa. To stwierdzenie jest 
zbyt lękliwe, małoduszne. Trzeba raczej powiedzeć: Miłość jest 
faktem. Trzeba ją jedynie przyjąć i "juŜ od zaraz", od "teraz" 
będzie ona naszym udziałem. 
 
     4. Z miłością wiąŜe się zaufanie i pełne oddanie siebie. Im 
większa miłość, tym większe zaufanie i oddanie. Miłość Boga do 
Maryji jest nieskończona, stąd teŜ jego zaufanie i oddanie jest 
równieŜ bezgraniczne: Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu 
nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem 
NajwyŜszego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida. 
Niezwykłość zaufanie Jahwe Maryji, prostej kobiecie z Nazaretu, 
wyraŜa się w tym, iŜ powierza jej swojego Syna.  
     Maryja nie zawiodła zaufania Boga. Ale nie jest typowa 
sytuacja dla kaŜego człowieka.  Niezwykłość miłości Boga wyraŜa 

background image

się jednak w tym, Ŝe On dalej ufa człowiekowi wbrew jego zdradom 
i niewiernościom, wbrew temu, iŜ nie przyjmuje on Jego miłości 
w tak prosty i pokorny sposób jak Maryja. Bóg jakby "wbrew sobie" 
ufa człowiekowi, iŜ przyjmie on w końcu Jego Syna.  
     O bezgranicznym zaufania Boga człowiekowi wbrew jego 
niewierności bardzo pięknie opowiada nam przypowieść o 
przewrotnych rolnikach. Pewien człowiek załoŜył winnicę, oddał 
ją w dzierŜawę rolnikom i wyjechał na dłuŜszy czas. W 
odpowiedniej porze wysłał sługę do rolników, aby mu oddali jego 
część plonu. Lecz rolnicy obili go i odesłali z niczym. Ponownie 
posłał drugiego sługę. Lecz i tego obili, zniewaŜyli i odesłali 
z niczym  Posłał jeszcze trzeciego: tego równieŜ pobili do krwi 
i wyrzucili. Wówczas rzekł pan winnicy: co mam poczęć,. Poślę 
mojego syna ukochanego, chyba go uszanują. Lecz rolicy (...) 
wyrzuciwszy go z winnicy zabili" (Łk 20,9-15).  
     Bóg ufa człowiekowi "wbrew wszelkiej ludzkiej logice". Na 
coraz większą zuchwałość rolników (pierwszego sługę tylko obili, 
drugiego obili i zniewaŜyli, trzeciego pobili juŜ do krwi) 
właściciel winnicy odpowiada coraz większym zaufaniem. W końcu 
posyła swego ukochanego syna.  
     Bóg w swej nieskończonej miłości nie moŜe zrezygnować z 
zaufania człowiekowi. Raczej pozwoli się zabić, ale swego 
zaufania nie odwoła. Jest to "logika nieskończonej miłości". 
     Bóg widzi dalej i głębiej od człowieka. Ludzkie naduŜycia 
zaufania BoŜego stają się często przełomem w relacji człowieka 
z Bogiem. Dopiero bowiem wówczas, kiedy człowiek zrobi "coś 
potwornego", kiedy zejdzie na samo dno, kiedy głęboko pokrzywdzi 
siebie i innych, słowem - kiedy ukrzyŜuje Syna BoŜego, dopiero 
wówczas zaczyna rozumieć, iŜ bunt jest bezsensowny i Ŝe jest 
piekłem dla niego samego i dla jego najbliŜszych. Jak na krzyŜu 
Jezusa "klęska Boga" stała się największym zwycięstwem, tak 
równieŜ i "nasze klęski" związane z naduŜywaniem zaufania BoŜego 
i z naduŜywaniem naszej wolności bywają nierzadko początkiem 
naszego zmartwychwstania. 
     Dotychczasowy bunt, szemranie przeciwko Bogu moŜe nas 
nauczyć, iŜ piekło nie jest dziełem Boga, ale jest naszym własnym 

background image

tworem. Człowiek sam sobie stwarza piekło swoim buntem.  
     Bezgraniczne zaufanie Boga, które jest sednem Ewangelii, 
jest naszą wielką pociechą i nadzieją w naszym zbuntowaniu wobec 
Ŝycia. JeŜeli bowiem buntowaliśmy się przeciw własnemu Ŝyciu, 
jeŜeli ulegliśmy depresji, agresji, jeŜeli dotykaliśmy dna 
rozpaczy, to równieŜ to bolesne doświadczenie moŜe być dla nas 
momentem przełomowym. Dla Boga bowiem nie ma nic niemoŜliwego. 
Podobnie jak do zbuntowanych rolników, Bóg wbrew wszystkiemu 
pośle Swojego Syna, powierzy Go nam podobnie jak powierzył 
Maryji.  
     Słowa Zwiastowania: Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu 
nadasz imię Jezus. Będzie On wielki  ukazują nie tylko cel Ŝycia 
Maryji, ale takŜe kaŜdego z nas. RównieŜ naszym celem i sensem 
naszego Ŝycia jest zrodzenie Jezusa i uczynienie go Wielkim.  
      
     5. "Mój Chrystus", którego ofiaruje mi Ojciec, ma we mnie 
rosnąć. Maryja, jako Matka Jezusa, najlepiej rozumie to nasze 
Ŝyciowe zadanie. Trzeba nam więc z odwagą rozmawiać z Nią, pytać 
jej: JakŜe się to stanie (...), jak to jest moŜliwe. Ona nauczy 
nas szukać odpowiedzi u Jej Syna. KaŜdy z nas w naszych 
wielorakich Ŝyciowych powołaniach ma prawo pytać, szukać, domagać 
się światła, zrozumienia.  
     Pod wpływem lęku i niezrozumienia wkładamy bowiem nieraz na 
siebie, a nierzadko takŜe i na innych cięŜary nie do uniesienia.  
"Szlachetność" wielu naszych deklaracji i zapewnień zrodzonych 
w naszym zalęknieniu zostaje jednak szybko zdemaskowana przez 
owoce naszego codziennego Ŝycia. Oddanie, miłość, słuŜba nie mogą 
być trwałe, jeŜeli są budowane na lęku. W miłości nie ma lęku, 
lecz doskonała miłość usuwa lęk, poniewaŜ lęk kojarzy się z karą 
(1 J 4, 18). Nie moŜemy być wierni Bogu, ludziom i sobie 
opierając się na chorym poczuciu winy, lęku przed odrzuceniem, 
lęku przed karą itp.  
     Wyjaśnianie wątpliwości, zadawanie pytań, obiektywizowanie 
naszych zmiennych uczuć i reakcji słuŜy oczyszczeniu naszej 
motywacji z lęku. 
     Bóg wyjaśniając Maryji jej trudność, w jaki sposób moŜe Ona 

background image

urodzić urodzi Syna bez pomocy męŜczyzny, nie odwołuje się do 
refleksji intelektualnej nad prawami natury czy teŜ do analizy 
emocjonalnej, ale wyłącznie do Swojej Boskiej mocy. Wyjaśnienie, 
które Jej daje zaprzecza wszelkim naturalnym prawom i ludzkiej 
logice: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc NajwyŜszego osłoni 
Cię.  
     Próba wyjaśnienia wątpliwości duchowych: sensu Ŝycia, 
śmierci, sensu wiary - wyłącznie przez odwołanie się do studium 
intelektualnego lub analizy emocjonalnej jest wchodzeniem w ślepy 
zaułek. śycia i śmierci ludzkiej nie da się wyjaśnić i zrozumieć 
przez odwołanie się do rozumu i uczuć. Ostatecznym lekarstwem na 
wszelkie ludzkie wątpliwości, obawy, lęki, bunty jest odwołanie 
się do mocy Boga i wiara w nią. W mocy BoŜej znajdują swoje 
wyjaśnienie i uspokojenie zarówno ludzkie serce jak i ludzki 
umysł. Wszelkie tłumaczenia, wyjaśnienia, jakie Bóg daje 
człowiekowi, nie są więc uśmierzaniem najpierw niepokojów 
emocjonalnych i intelektualnych, ale są przede wszystkim 
pełniejszym wezwaniem do powierzenia się mocy BoŜej.  
 
     6. Maryja pyta, szuka, ale się nie buntuje. Z całym 
zaufaniem mówi do anioła: Oto ja SłuŜebnica Pańska, niech mi się 
stanie według Twego słowa. Zgoda na własne Ŝycie jest w swej 
istocie zgodą na wolę Pana Boga, jest zgodą na bycie prowadzonym 
przez Niego.  
     Zgoda na wolę Boga wprowadza jednak w nasze Ŝycie stan 
oczekiwania, pewnego "duchowego napięcia". Pan Bóg wzywając 
Maryję, aby stała się Matkę Syna BoŜego, nie odsłonił jej bowiem 
od razu całej jej historii Ŝycia. Zapewnił ją jednak, iŜ będzie 
jej wiernie towarzyszył. Odtąd, za przyzwoleniem Maryji, Bóg 
wkracza w jej Ŝycie i często wzywa ją do zadań, których ona 
najczęściej nie będzie rozumiała do końca (por. Łk 2, 50). Brak 
zrozumienia nie jest jednak przyszkodą do zaufania. Wręcz 
przeciwnie, jest wezwaniem do niego.  
     Zgodzić się na własne Ŝycie to nie znaczy zrozumieć je, czy 
teŜ chcieć przewidzieć dokładnie wszystko, co w naszym Ŝyciu nas 
czeka. Zgoda na własne Ŝycie domaga się otwarcia się na wielkie 

background image

"niespodzianki Pana Boga". W nich bowiem jest zawsze ukryta Jego 
Ŝyczliwość, miłość. Najtrudniejsze niespodzianki kryją Jego 
nieskończoną Miłość. Maryja nosi w sercu tę pewność Ŝyczliwości 
Boga i dlatego mówi z odwagą: Oto ja SłuŜebnica Pańska, niech mi 
się stanie według twego słowa. Tę pewność nieskończonej 
Ŝyczliwości Boga Maryja miała nie tylko w chwili Zwiastowania, 
ale takŜe wówczas, gdy szukała przez trzy dni swojego 
dwunastoletniego Syna lub teŜ gdy towarzyszyła mu w Jego męce i 
śmierci. 
     Aby zgodzić się na własne Ŝycie nie trzeba chcieć 
wszystkiego zrozumieć. W pewnym sensie trzeba nawet zrezygnować 
ze rozumienia. Zgoda na własne Ŝycie zaczyna się wtedy, gdy rodzi 
się w nas zaufanie do Ŝycia jako takiego, zaufanie budowane na 
wielkim zaufaniu do Boga, Dawcy Ŝycia. śycie ma sens dlatego, iŜ 
otrzymaliśmy je od Boga. Odkrycie Boga - Dawcy Ŝycia jest 
jednoczesnym odkryciem sensu i celu naszego Ŝycia.  
     Zgoda na wolę Boga w naszym Ŝyciu, to nie tylko zgoda na 
cierpienie, o czym mówiliśmy w naszych rozwaŜaniach. Zgoda na 
Ŝycie to takŜe zgoda na piękno i radość Ŝycia. Maryja nie tylko 
cierpiała w swoim Ŝyciu. Doświadczyła takŜe wielu pięknych i 
wszruszających chwil: urodzenie Syna, macierzyństwo, Ŝycie 
rodzinne w Nazaret, wychowywanie Jezusa, towarzyszenie Synowi w 
Jego Ŝyciu publiczny, radość ze zmartwychwstania. W Ŝyciu Maryi 
emocjonalne doświadczenie radość nie było jednak celem samym w 
sobie, ale darem Jej Ŝycia powierzonego Bogu. Maryja nie szuka 
radości dla niej samej, ale przyjmuje ją jako dar.  
 
Część I 
 
 
(1). John Powell SJ, Jak kochać i być kochanym. Przeł. Tomasz 
Smiatacz. 
WydawnictwoDiecezjalne. Pelplin 1990. s.17. 
(2). tamŜe, s.48. 
(3). zob. tamŜe. s 28 - 34. 
(4). (cyt za : ) J. Powell, Jak kochać...s.52. 

background image

(5). John Powell, dz. cyt.,s. 25. 
(6). Susan Forward, Toksyczni rodzice, 
(7). Anthony de Mello, Minuta mądrości, 
 
 
Część II 
 
 
(1). Susan Forward, Toksyczni... 
(2).  
(3). Simone Weil, Myśli,  
(4). Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, Dzieła, t.I., s. 701, (cyt. 
za:) 
(5). Św. Jan KrzyŜa, Droga na Górę Karmel, s. 283 
(6). Eliza Kubler - Ross, Rozmowy o śmierci i umieraniu. Przeł. 
Irena DoleŜal - Nowicka. IW PAX 1979, s. 21. 
(7). Maria Braun - Gałkowska, Psychologia domowa, s. 206. 
(8). Clive Stapples Lewis, O wierze i moralności, s. 82. 
(9). Schemat rozwiązania konflitu podaje ElŜbieta Sujak, Pośrodku 
drogi, LIST, 1/93. 
(10). Anthony de Mello, Śpiew ptaka. Przeł. Henryk Pietras SJ.  
(11). Fazy kryzysu przedstawiono na podstawie konferencji O.  
Adama Schulza SJ. 
( 12). J.W. Goethe, Faust, 
( 13). John Powell, Jak kochać i być kochym, s.  
( 14). Jean Guitton, Marta Robin, Mistyczka, wizjonerka, 
stygmatyczka. Przeł.       Częstochowa 1990, s. 86, 87., 
 
 
 
Lucyna Słup 
CWICZENIE KOŃCOWE 
 
     Na zakończenie naszych rozwaŜań proponuję refleksję-zabawę. 
Spróbuj szczerze, przypominając sobie konkretne sytuacje 
odpowiedzieć na poniŜsze pytania: 

background image

 
1. Czy łatwo ulegasz zniechęceniu, przygnębieniu, depresji?  
2. Czy inni często Cię denerwują?  
3. Czy uwaŜasz, Ŝe naleŜy Ŝyć w zgodzie ze wszystkimi niezaleŜnie 
od tego ile by Cię to kosztowało? Czy chcesz być miły dla 
wszystkich? 
4. Czy marzysz o osiągnięciu czegoś wielkiego, wspaniałego? 
5. Czy w ogóle często marzysz? 
6. Czy masz jakieś nałogi, z którymi bezskutecznie walczysz ( nie 
tylko alkohol czy papierosy ale takŜe jedzenie, oglądanie TV 
itp.) 
7. Czy jesteś nieśmiały? Łatwowierny, naiwny? 
8. Czy uwaŜasz, Ŝe inni Cię prześladują, Ŝe się na Ciebie 
,,uwzięli''? 
9. Czy masz tzw. ,,swoje zdanie''? Czy duŜo Cię kosztuje, Ŝeby 
z niego zrezygnować? 
10. Czy często uwaŜasz za swoje to, co inni uwaŜają? 
11. Czy lubisz rządzić? Czy cieszysz się, gdy inni spełniają 
Twoje polecenia? 
    Czy masz tendencje do narzucania innym swojej woli? 
12. Czy krytykujesz innych? Czy czujesz, Ŝe zrobiłbyś o wiele 
lepiej to, co oni robią? 
13. Czy często czujesz się niedoceniony? Czy chciałbyś aby inni 
bardziej dostrzegali Twoje 
    osiągnięcia? 
14. Czy lubisz mówić o sobie - nie tylko o swoich sukcesach ale 
takŜe np. o swoich  
   chorobach, cierpieniach itp. 
15. Czy boisz się nowych sytuacji, zadań? Czy boisz się ludzi?  
16. Czy jesteś podejrzliwy?  
17. Czy trudno znosisz samotność? Czy musisz mieć zawsze 
towarzystwo? 
18. Czy wszystko co robisz, lubisz robić doskonale? 
19. Czy lubisz pokpiwać z innych?  
20. Czy samotność wydaje Ci się najpewniejszym schronieniem przed 
brutalnym światem? 

background image

21. Czy zabiegasz o sukcesy w pracy zawodowej? 
22. Czy nie przywiązujesz nadmiernej wagi do pieniędzy i tzw. 
,,standartu Ŝyciowego''? 
 
     Jeśli na większość tych pytań z całym przekonaniem 
odpowiedziałeś "tak" znaczy to, Ŝe nie lubisz siebie albo lubisz 
w niewystarczającym stopniu, ale zawsze masz przed sobą szanę na 
lepsze Ŝycie.