background image

K

KO

šC

CIIÓ

Ó~

~    II    J

JE

EG

GO

O    S

ST

TA

AN

N

C

Ch

hu

urrc

ch

h  A

An

nd

d  IIttss  C

Co

on

nd

diittiio

on

n

5

56

6--0

08

80

05

5

W

Wiilllliia

am

m  M

Ma

arrrriio

on

n  B

Brra

an

nh

ha

am

m

Poselstwo, wyg oszone przez brata Williama Marriona Branhama w niedzielŸ do po udnia,
5.  sierpnia  1956,  w  Kaplicy  Branhama  w  Jeffersonville,  Indiana,  USA.  PodjŸto  wszelkie
wysi ki, by dok adnie przenie™ø Poselstwo mówione w j. angielskim z nagra§ na ta™mach
magnetofonowych do postaci drukowanej. Podczas t umaczenia korzystano takŒe z nagra§
na ta™mach w oryginalnym jŸzyku oraz z najnowszej wersji “The Message”, wydanej przez
Eagle  Computing  w  2001.  Zosta o  opublikowane  w  pe nym  brzmieniu  i  jest  bezp atnie
rozpowszechniane.

Przet umaczono na jŸzyk polski i opublikowano w 1996. Zosta o ponownie skorygowane i
przygotowane do prezentacji w postaci elektronicznej w 2002.

MÓWIONE S~OWO

GUTY 74, 739 55 Smilovice, CZ

tel./Fax:  420 659 432425

E-mail:  krzok@volny.cz

http://www.volny.cz/poselstwo

KsiHŒka ta nie jest przeznaczona na sprzedaŒ.

background image

WstŸpny pokaz Ko™cioa

Przed  kilku  tygodniami  miaem  wizjŸ,  w  której  staem  na

wywyŒszonym  miejscu  i  miaem  ogldaø  wstŸpny  pokaz  Ko™cioa.  I
zauwaŒyem  przychodzce  z  mojej^  Ja  staem  bardziej  jakby  w
tym

kierunku, odwrócony twarz na Zachód, a t drog przychodzia

mia grupa niewiast, naprawdŸ piŸknie ubranych, z dugimi wosami,
spiŸtymi adnie w tyle, ich rŸkawy i sukienki siŸgay schludnie w dó,
i  one  wszystkie  maszeroway,  jakby  wedug  melodii:  )Naprzód,
chrze™cija§scy  Œonierze,  maszerujmy  jak  do  bitwy,  idc  naprzód  z
krzyŒem Jezusa przed sob”. A kiedy one przechodziy koo mnie, ja
staem  i  byo  tam  co™  _  pewien  Duch,  Bóg,  i  On  powiedzia:  )Oto
Oblubienica”.  I  ja  spojrzaem,  a  moje  serce  byo  radosne.  I  Ona
przechodzia wokoo t drog i przechodzia wokoo poza mnie.

Po  pewnej  chwili,  kiedy  Ona  odesza  do  tyu  t  drog,  On

powiedzia:  )Teraz  przyjdzie  na  wstŸpny  pokaz  nowoczesny
ko™ció”. I oto podchodzi ko™ció z Azji. Ja nigdy nie widziaem takiej
ohydnej  grupy!  A  tu  przychodz  inne  ko™cioy  z  róŒnych  narodów.
One wyglday okropnie!

I  ja  to  mówiŸ,  poniewaŒ  moim  obowizkiem  przed  Bogiem  jest

mówiø  PrawdŸ.  A  kiedy  On  powiedzia:  )Tutaj  przychodzi  teraz  na
wstŸpny  pokaz  ko™ció  Ameryki”,  je™li  widziaem  kiedykolwiek
zgrajŸ diabów, to byli oni. Te kobiety byy rozebrane do naga z jak™
szaro  wygldajc  rzecz,  podobn  do  koloru  skóry  sonia,  i  one  j
trzymay przed sob, a górnej czŸ™ci odzienia nie miay wcale. I one
wyprawiay takiego rodzaju gupstwa, ta§czyy tak jak te dzieci tutaj
na podwórku, które siŸ krŸc i popychaj, i gra tego rodzaju muzyka.
I gdy ujrzaem t )Miss USA” przychodzc, niemal omdlaem.

OtóŒ,  to  jest  TAK  MÓWI  PAN.  JeŒeli  wierzycie,  Œe  jestem  Jego

sug, to mi wierzcie teraz. Ja bym tego nie mówi za nic w ™wiecie;
na  caym  ™wiecie  nie  ma  dosyø  pieniŸdzy,  by  mnie  skoniø  do
mówienia  tego,  jeŒeli  to  nie  jest  prawd.  A  kiedy  ona  przechodzia
wokoo,  bya  to  najohydniejsza  rzecz,  jak  ja  kiedykolwiek
widziaem.  Pomy™laem  sobie:  )BoŒe,  kaznodzieje  i  my  bracia
pracowali™my  z  takim  wytŸŒeniem,  by  pozyskaø  dla  Ciebie
OblubienicŸ, a to jest to najlepsze, co potrafili™my uczyniø!” Ona siŸ
krŸcia, trzymaa t rzecz przed sob, jakby hula sukienkŸ, zrobion
ze  ›d›be  trawy,  trzymaa  j  przed  sob,  osaniajc  w  ten  sposób
doln czŸ™ø swego ciaa, ta§czya i krŸcia siŸ, jak te dzieciaki czyni
tutaj na tych wulgarnych pokazach, które urzdzaj, ta§czc twista.
Bya to Miss Chrze™cija§stwa Ameryki.

Sowo dajŸ, z pomoc BoŒ, tak wa™nie ona wyglda przed Jego

Obliczem.  Ja  po  prostu^  Mógbym  omdleø.  Rozmy™laem  o

MÓWIONE S~OWO

2

background image

dokadaniu wszelkich stara§, o goszeniu i o przekonywaniu. KaŒda
z  nich  miaa  wosy  przyciŸte  na  pazia  i  one  ta§czyy  twista  i
flirtoway,  trzymajc  to  przed  sob.  One  przechodziy  wokó  tego
miejsca,  gdzie  ja  staem  z  t  Nadprzyrodzon  Istot.  Ja  Go  nie
mogem ujrzeø. Syszaem Go, mówicego do mnie. On by tuŒ koo
mnie. Lecz kiedy one skieroway siŸ w t stronŸ, one trzymay^ Po
prostu ta§czyy twista i ™miay siŸ, i cigle dalej, i flirtoway w ten
sposób,  trzymajc  to  przed  sob.  OtóŒ,  ja  tam  staem  w  Jego
Obecno™ci,  jako  Jego  suga,  i  ze  wszystkiego  tego,  do  czego
dokadaem  wszelkich  stara§  _  czy  to  byo  to  najlepsze,  co
potrafiem osignø? Pomy™laem sobie: )BoŒe, na co mi siŸ to zdao?
Do  czego  to  byo  przydatne?  Wszystko  to  nawoywanie,  proszenie,
przekonywanie  oraz  te  wielkie  znaki,  cuda  i  znamiona,  które  Ty
pokazae™. I jak ja tam staem, odchodziem do domu i pakaem po
goszeniu do nich, i tym podobnie, i na co mi siŸ to zdao? A potem
muszŸ Tobie przedstawiø jako OblubienicŸ co™ takiego, jak to”.

I ja tam staem patrzc, ona przechodzia wokoo i moŒecie sobie

wyobraziø, z tyu nie miaa na sobie niczego, trzymaa t rzecz przed
sob i ona przechodzia wokoo ta§czc przy tym twista, rozrzucajc
swoje ko§czyny ot tak, w swojej^ O, byo to wulgarne, jak ona siŸ
zachowywaa, potrzsajc w kóko swoim ciaem!

Wy  powiecie:  )Co  to  znaczy,  bracie  Branham?”  Ja  nie  wiem.  Ja

wam tylko mówiŸ to, co widziaem. A kiedy ona przesza wokoo w
ten  sposób,  spojrzaem  na  ni,  i  och,  ja  po  prostu  faktycznie
omdlaem.  I  odwróciem  siŸ.  Pomy™laem  sobie:  )BoŒe,  zatem  ja
jestem potŸpiony. Nie trzeba mi juŒ próbowaø Œadnego^ Mógbym
po prostu równie dobrze sko§czyø”.

A  pani  Carl  Williams,  jeŒeli  siedzisz  tutaj,  ten  sen,  który  mi

opowiadaa™  przed  chwil,  który  miaa™  onegdaj  w  nocy,  który  ciŸ
tak martwi _ tutaj to masz. Odebrano mi kierownicŸ z rŸki.

Zatem,  pomy™laem  sobie  po  prostu,  Œebym  móg  równie  dobrze

zapomnieø  o  tym;  odchodziem.  Potem  nagle  usyszaem  je
przychodzce  ponownie.  I  po  tej  stronie  przychodzi  ta  sama
Oblubienica,  która  przechodzia  wokoo  w  ten  sposób.  Tutaj
przychodz te mode panie ponownie, a kaŒda z nich bya ubrana w
swój  narodowy  strój,  skd  one  pochodziy,  jakby  ze  Szwajcarii,
Niemiec,  i  tak  dalej,  kaŒda  w  nich  odziana  w  tego  rodzaju  strój,
wszystkie  z  dugimi  wosami,  dokadnie  tak  samo  jak  tamte  na
pocztku.  I  one  przychodziy  tutaj,  idc  w  rytmie:  )Naprzód
chrze™cija§scy  Œonierze,  maszerujmy  jak  do  bitwy”.  A  kiedy  one
przechodziy wokoo tego stanowiska przegldu, gdzie my stali™my,
nagle  po  prostu  wszystkie  oczy  skieroway  siŸ  w  tym  kierunku,  a
potem wróciy z powrotem; a one szy naprzód maszerujc. A wa™nie
kiedy  one  zaczŸy  siŸ  wznosiø  prosto  do  niebios,  te  inne  szy  aŒ  na

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

3

background image

krawŸd›  pagórka  i  spaday  w  dó  w  ten  sposób.  A  te  zaczŸy
maszerowaø  prosto  do  góry  do  niebios.  A  kiedy  one  zaczŸy
maszerowaø, zauwaŒyem parŸ modych dziewczt z tyu, (wygldao
na  to,  Œe  to  byy  moŒe  jakie™  obcokrajowe  dziewczyny,  jakby
Szwedki lub Szwajcarki, czy skd™ ind), one siŸ zaczŸy rozgldaø i
miay^  Ja  powiedziaem:  )Nie  róbcie  tego!  Nie  wychod›cie  z
szeregu, dotrzymujcie kroku!” A kiedy tak krzyczaem, powróciem
do  siebie  w  tej  wizji  i  staem  tam  z  moj  rŸk  wycigniŸt  w  ten
sposób.

Wybór Oblubienicy,

29. kwietnia 1965

Dedykacja

*Aby  go  u™wiŸciø,  oczy™ciwszy  go

k2piel2 wodn2 przez S4owo,

Aby  sam  sobie  przysposobiø  ko™ció4

pe4en  chwa4y,  bez  zmazy  lub  skazy  lub
czego™  w  tym  rodzaju,  ale  Œeby  by4
™wiŸty i niepokalany”.

Efezjan 5, 26 - 27

Poselstwo IK

Ko

o™™c

ciió

ó44  ii  jje

eg

go

o  sstta

an

n”

” jest czŸ™ci wydrukowanego zbioru

)Ko™ció4”, w skad którego wchodz równieŒ poselstwa IC

Ciia

assn

na

a  jje

esstt

b

brra

am

ma

a”

” IK

Ko

o™™c

ciió

ó44  z

zw

wiie

ed

dz

ziio

on

ny

y  p

prrz

ze

ez

z  ™™w

wiia

att”

” dostŸpne w tej witrynie.

MÓWIONE S~OWO

4

background image

Ko™ció i jego stan

ƒ

...  bardzo  rzadki  rodzaj  choroby  dziecka,  które  ma  byø

szczególnie  wspomniane  w  modlitwie  dzisiaj  do  poudnia,  wiŸc  z
pewno™ci chcemy to wszyscy uczyniø. Lekarze jej nawet nie znaj.
Oni  jej  dali  jak™  nazwŸ,  lecz  ja  sobie  my™lŸ,  Œe  oni  po  prostu  co™
wymy™lili, aby j nazwaø, oni _ oni nie wiedzieli, co to byo. A _ lecz
Chrystus wie, co to jest. Ja wam mogŸ powiedzieø, co to jest. Jest to
diabe, to siŸ zgadza, diabe. Jak mu oni chc daø nazwŸ, no wiecie,
to  ich  sprawa.  Lecz  tym  wa™nie  on  jest,  rozumiecie,  zym  duchem.
špiewajmy teraz wszyscy razem, jeszcze raz razem *Tylko Mu wierz”
wszyscy jednogo™nie.

)Tylko Mu wierz, tylko Mu wierz,
Wszystko moŒliwym jest, tylko Mu wierz;
Tylko Mu wierz, tylko Mu wierz,
Wszystko moŒliwym jest^”

Pan ciŸ uzdrowi, siostrzyczko. Módlmy siŸ teraz za t dziewczynŸ,

kiedy skonimy nasze gowy.

Nasz  Niebia§ski  Ojcze,  widocznie  nie  mogŸ  siŸ  z  tym  uporaø  w

moich  my™lach.  Ta  maa  dziewczynka  umiera  tam,  ona  jest
kochaniem kogo™. Ona jest Twoim stworzeniem, a szatan rabuje jej
mode  Œycie.  ModlŸ  siŸ  w  Imieniu  Chrystusa  o  to,  aby™  Ty
powstrzyma  rŸkŸ  ™mierci  i  odpŸdzi  z  powrotem  tego  wroga.  Ty,
Panie, Który moŒesz sprawiø, Œeby Morze Czerwone stanŸo jak mur
po  obu  stronach  i  daø  dzieciom  Izraela  Twoje  dziedzictwo  i
bezpieczn  podr󌠠poprzez  to  morze  do  obiecanego  kraju.  BoŒe,
modlimy  siŸ  dzisiaj,  Œeby™  Ty  usun  do  tyu  kaŒd  przeszkodŸ  i
pozwoli  temu  dziecku  Œyø.  Byo  nam  dane,  Œeby™my  prosili.  I  jako
grupa  ludzi,  wierzcych  Tobie,  prosimy  w  Imieniu  Jezusa  o
uzdrowienie tego dziecka. Amen.

Dzisiaj  przychodzŸ  do  was  znowu  z  wdziŸcznym  sercem  w

Imieniu  Pana  Jezusa.  Ja  przyszedem  do  domu  po  prostu  trochŸ
wcze™niej  z  Louisiany.  Pomy™laem  sobie,  Œe  moŒe  je™li  siŸ  dostanŸ
tutaj  przed  niedziel,  mógbym  mieø  niedzieln  szkoŸ.  A  potem
pogoda  _  byo  tam  tak  okropnie  gorco,  Œe  my™my^  to  by  byo
agodne,  chodne  dzisiaj  do  poudnia  w  porównaniu  z  tym  w
Louisianie.  Czowiek  by  w  Louisianie  nie  potrafi  siedzieø  w  takim
budynku jak ten bez wentylatora _ musiao by byø klimatyzowane
powietrze, inaczej by™cie pomdleli.

A  wiŸc  ja  przychodzŸ,  Œebym  po  prostu  mia  dzie§  albo  dwa

odpoczynku,  zanim  odjadŸ  teraz  niebawem  do  Pónocnego
Saskatchewan  w  nastŸpnym  tygodniu,  a  jest  to  tam  na  górze  koo

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

5

background image

Prince Albert. Tak daleko prowadz drogi na tym ™wiecie _ z drugiej
strony.  Rozchodzi  siŸ  To  po  caym  ™wiecie  _  tam  gdzie  nie  ma  juŒ
Œadnych dróg, a tym razem idziemy wycznie do Indian i Eskimosów
w odlegej guszy w gŸbi kraju. Mamy wiŸc wielu ludzi, którzy bŸd
na tym zgromadzeniu z caej Kanady. Niektórzy z nich przyjd aŒ z
samego Zachodniego WybrzeŒa, jak mówi, przyjad. I ja naturalnie
pragnŸ  waszych  modlitw,  Œeby  Bóg  spotka  siŸ  z  nami  i  da  nam
nadzwyczajne,  obfite,  wspaniae  zgromadzenie  ku  Jego  chwale.
UpynŸo  juŒ  okoo  cztery  lub  piŸø  lat  od  czasu,  kiedy  byem  w
Kanadzie. I mam tam kilku naprawdŸ wspaniaych przyjació, którzy
s bardzo miymi lud›mi.
ˆ

A wiŸc oni s bardzo wierni wobec zboru. Bez wzglŸdu na to, jak

jest  zimno,  oni  siŸ  okryj  kocem  i  usid  na  bobsleju,  i  jad  konno
trzydzie™ci  mil,  by  siŸ  dostaø  do  zboru.  Oni  pojad  przez  zaspy
™nieŒne  i  wszystko  moŒliwe,  modzi  i  starzy.  Oni  siŸ  wszyscy
zgromadzaj razem. Jedna rodzina zbierze siŸ i oni wyruszaj razem
i id. Jest to _ to wa™nie ofiara, któr oni ponosz, sprawia, Œe oni
maj  tak  duŒo  z  naboŒe§stwa.  Je™li  nie  jest  ponoszona  ofiara,  to
ludzie  nie  maj  wiele  z  naboŒe§stwa.  Musicie  temu  rzeczywi™cie
po™wiŸciø uwagŸ i uczyniø co™, co rani naprawdŸ bole™nie _ musicie
odoŒyø  na  bok  niektóre  sprawy  i  zatrzymaø  pracŸ,  i  uczyniø  to
wzglŸdnie  tamto,  by  siŸ  dostaø  do  zboru  i  pokazaø  Bogu,  Œe  Go
miujecie i ponosicie ofiarŸ, by tam pój™ø _ wa™nie wtedy macie co™
z tego.

Jest  to  tak  samo,  jak  w  wypadku  moich  dzieci.  Billy  Paul  _

my™laem,  Œe  bym^  Ja  nie  otrzymaem  niczego,  kiedy  byem
dzieckiem.  Matka  kupia  zazwyczaj  jedn  paczkŸ  cukierków  i
odmierzaa  je  nam  _  kaŒdemu  dwa  lub  trzy.  Na  šwiŸta  BoŒego
Narodzenia  otrzymali™my  moŒe  jak™  ma  trbkŸ  albo  may
kapiszonowy pistolet, czy co™ podobnego. A ja widziaem inne dzieci
ze  sankami,  rowerami  i  tym  podobnymi  rzeczami,  w  dobrych
ubraniach, w ciepych kurtkach. I ja _ ja, to po prostu sprawiao, Œe
siŸ  czuem  tak  ›le  i  powiedziaem  sobie:  )JeŒeli  kiedykolwiek  bŸdŸ
mia moje wasne dzieci, uczyniŸ dla nich wszystko, co bŸdŸ móg”.
OtóŒ, ja bym by ochotny chodziø o godzie, by siŸ wystaraø o co™ dla
moich  dzieci.  A  kiedy  Œyem^  Kiedy  Billy  by  jeszcze  maym
chopcem,  wystaraem  mu  siŸ  o  trójkoowy  rowerek  i  ja  bym  mu
przyniós  wszystko.  A  Meda  by  zrobia  wszystko,  po™wiŸciaby  swe
wasne  odzienie  i  inne  rzeczy,  by  mu  co™  daø.  Lecz  czy  wiecie,  co
zaczŸli™my  stwierdzaø?  Wystaraem  mu  siŸ  o  trójkoowy  rowerek
oraz o may uk i strzay, i tym podobnie. Zastaem go jednak z yŒk
czy  z  patykiem,  grzebicym  gdzie™  na  podwórku.  Rozumiecie?
Powiedziaem sobie: )NastŸpny nie bŸdzie taki”. Rozumiecie? JeŒeli
czowiek da komu™ co™ prosto do rŸki, oni tego nie chc. Tu chodzi o
co™, za co trzeba ponie™ø ofiarŸ!

MÓWIONE S~OWO

6

background image

Š

I na tym wa™nie polega zbawienie. Jest to cakowita ofiara. Tak

jest, bracie Roy. Jest to _ jest to ofiara, któr musisz ponosiø kaŒdego
dnia, co™ uczyniø, by siŸ bardziej przybliŒyø do Boga i uczyniø co™. I
ja  wiem,  Œe  to  jest  ofiara,  któr  ponosicie  wy  wszyscy  dzisiaj  do
poudnia,  siedzc  w  tym  gorcym  budynku.  Kiedy  siedzimy  tutaj,
skierujmy  nasze  my™li  na  t  najwiŸksz  OfiarŸ,  która  bya
kiedykolwiek  dana  rodzajowi  ludzkiemu  do  wykonania,  któr  by
Jezus Chrystus, kiedy On otrzyma polecenie, by przyj™ø na tŸ ziemiŸ,
aby  umrzeø  zamiast  nas.  Nie  tylko  to,  lecz  Jego  dusza  zstpia  do
pieka  i  bya  tam  trzy  dni  i  noce,  a  trzeciego  dnia  On  wsta  z
martwych i teraz wystpi na wysoko™ci, i siedzi po prawicy Boga w
Niebiosach,  i  wstawia  siŸ  za  nas  na  podstawie  naszego  wyznania  o
Jego pojednaniu i Jego asce, która bya przewidziana dla nas.

OtóŒ,  tam  w  górze,  tam  na  pónocy,  dokd  my  idziemy,  tam

bŸdzie wielu ludzi, naprawdŸ ubogich, rzeczywi™cie ubogich, którzy
bŸd musieli sprzedaø jedn ze swoich krów, dwie lub trzy ze swoich
owiec,  czy  co™  podobnego,  Œeby  mogli  przybyø  na  zgromadzenie.
Stary  Eskimos  przyniesie  prawdopodobnie  kilka  ze  swoich  skór,
które rzeczywi™cie potrzebowa dla swojej rodziny i sprzeda je, aby
mu siŸ to kalkulowao. Handlarz Indianin bŸdzie musia uczyniø to
samo.  Zatem,  moŒemy  siŸ  przynajmniej  modliø  za  tych  ludzi,
nieprawdaŒ? I modlimy siŸ, Œeby im Bóg da t wielk rzecz.
ƒ‚ OtóŒ, jest gorco i ja was nie chcŸ trzymaø zbyt dugo. I ja chcŸ
tego  poranka,  zanim  bŸdziemy  siŸ  modliø  za  chorych,  Œeby™my
skupili nasze my™li na )Ko™ciele i jego stanie”. A teraz _ odczuwam,
Œe  przed  kilku  dniami  byo  mi  dane  w  Shreveport,  Louisiana
Poselstwo  dla  Ko™cioa  i  ja  _  ja  wierzŸ,  Œe  ono  dotyczy  stanu
Ko™cioa.  I  my  staniemy  z  tym  dzisiaj  do  poudnia  przed  obliczem
Boga, i modlŸ siŸ, i proszŸ Boga, Œeby nam dopomóg. Nie zamierzam
podchodziø do tego tak samo, lecz proszŸ Boga, Œeby nam dopomóg
w tym czasie, w którym Œyjemy. A tuŒ, zanim^ To jest wielka stara
Biblia, lecz wa™nie w niej leŒy tre™ø Zywota Wiecznego.
ƒƒ I  pamiŸtajcie,  to  Sowo  jest  Bogiem,  Bóg  nie  jest  niczym  innym
niŒ  Swoim  Sowem.  A  my  nie  jeste™my  niczym  wiŸcej,  niŒ  nasze
sowa,  a  jeŒeli  czynimy^  Oczywi™cie,  nuŒe,  ty  i  ja  z  innym
stanowiskiem^ nastawieniem, bowiem my moŒemy _ my moŒemy
powiedzieø: )O, ja uczyniŸ pewn rzecz” i my to my™limy w naszych
sercach,  lecz  mog  powstaø  okoliczno™ci,  Œe  nie  potrafimy  uczyniø
tego, co powiedzieli™my, Œe uczynimy. Lecz Bóg tak nie moŒe czyniø,
bowiem  On  jest  niesko§czony  i  On  wie  wszystko,  i  wszystko,  co
kiedykolwiek  byo  i  co  bŸdzie.  Zatem  On  nie  moŒe  czego™
wypowiedzieø, jeŒeli On nie wie, Œe potrafi za tym stanø.
ƒ„ A  Abraham,  kiedy  on  mia  sto  lat,  on  powoa  do  istnienia  te
rzeczy, których nie byo. Ja to teraz mówiŸ, by dodaø odwagi tym, za

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

7

background image

którymi  siŸ  bŸdziemy  modliø  _  chorym.  Abraham  powoa  do
istnienia te rzeczy, których nie byo, liczc na to, Œe Ten, Który da t
obietnicŸ,  potrafi  j  wykonaø,  wzglŸdnie  dotrzymaø  to,  co  On
obieca.  Zatem,  kiedy  Bóg  rzek  Abrahamowi,  kiedy  on  mia  sze™ø-
^ siedemdziesit piŸø lat, a Sara miaa sze™ødziesit piŸø lat, Œe oni
bŸd mieø dzieciŸ, no wiecie, to byo zupenie niemoŒliwe. A on temu
uwierzy  i  spodziewa  siŸ  tego  niemowlŸcia,  i  uwaŒa  przez  okres
dwudziestu  piŸciu  lat  tak,  jakby  juŒ  mia  to  niemowlŸ,  zanim  to
niemowlŸ w ogóle przyszo na ™wiat. A Abraham mia juŒ sto lat, gdy
siŸ urodzio to niemowlŸ, a Sara miaa dziewiŸødziesit _ bowiem on
Mu uwierzy. I on powoa do istnienia to, czego jeszcze nie byo.
ƒ… OtóŒ,  to  jest  dla  chorych  i  cierpicych,  za  których  siŸ  bŸdziemy
modliø.  Bez  wzglŸdu  na  to,  jakie  s  twoje  kopoty,  czy  twoje^
jakiego  rodzaju  masz  dolegliwo™ci,  jak  ›le  siŸ  czujesz  _  kiedy
przyjmiesz Chrystusa, Jego Sowo, wtedy traktujesz te rzeczy, które
s, jakby ich nie byo, jeŒeli one s w sprzeczno™ci do BoŒego Sowa.
NuŒe, Bóg rzek: )Modlitwa wiary uzdrowi chorego”. OtóŒ, jeŒeli Bóg
tak powiedzia, to sprawa zaatwiona. Zatem wyobra›my to sobie w
naszych  my™lach,  w  nadziei,  i  postŸpujmy,  jakby  to  juŒ  zostao
uczynione. Gdy to przyjmiemy, jest to juŒ po prostu dokonane.
ƒ† Zbawienie  polega  na  tym  samym.  My  w  nie  wierzymy,
przyjmujemy  je,  wierzymy  w  nie  w  naszych  sercach,  przychodzimy
przed  Boga  i  przyjmujemy  Chrystusa  jako  naszego  osobistego
Zbawiciela, i przyjmujemy Go. JeŒeli jeste™ tutaj dzisiaj do poudnia
i  jeste™  grzesznikiem  nie  zbawionym  jeszcze,  a  chcesz  zostaø
uzdrowiony _ jeste™ chory, najpierw szukaj Pana. Przyjmij Go jako
swego Zbawiciela, potem ta dolegliwo™ø zaraz ustpi. Cokolwiek to
jest,  skieruj  tylko  ca  swoj  my™l  (o  wszystkim  co  masz)  na  tego
zdrowego  MŸŒczyznŸ,  Jezusa  Chrystusa,  a  wszystko  inne  bŸdzie  w
porzdku.
ƒ‡ Zachowajcie  to  teraz  w  waszych  my™lach,  bowiem  ja
powiedziaem tych kilka sów dla tych, którzy s chorzy i cierpi, Œe
bŸdŸ  dzisiaj  rano  przemawia  do  zboru  i  o  jego  stanie.  Odczuwam
bowiem,  Œe  chociaŒ  Boskie  uzdrowienie  jest  cudowne,  lecz  kiedy
byem w Shreveport, miaem tylko trzy naboŒe§stwa uzdrowieniowe,
kiedy  tam  byem,  trzy,  albo  moŒe  cztery  najwyŒej  z  jedenastu  dni.
Bardziej koniecznH rzeczH jest g osiø duszom ludzkim, niŒ po™wiŸcaø
tak  duŒo  czasu  na  Boskie  uzdrowienie.  
ChociaŒ  ci  ludzie,  którzy  s
chorzy  i  w  potrzebie  _  Bóg  moŒe  ich  uzdrowiø.  I  zostao  to  juŒ
potwierdzone dla ™wiata wokoo, Œe On to czyni. Lecz gówn rzecz
obecnie jest dusza, która nigdy nie umrze. Ciao umrze. Lecz dusza
nigdy  nie  umrze  i my  musimy  byø  na  tym  poziomie,  i  byø  w
naleŒytym porzHdku z Bogiem.
ƒˆ Ja  to  czŸsto  mówiem.  Ja  pragnŸ,  Œeby  wszystko  zostao

MÓWIONE S~OWO

8

background image

uczynione, bowiem kiedy przyjdŸ do rzeki w owym poranku, nie chcŸ
tam  mieø  Œadnych  kopotów.  PragnŸ  mieø  mój  bilet  w  mojej  rŸce,
czekajc, aŒ zostanie zawoane moje imiŸ. I ja pragnŸ powiedzieø, jak
Pawe  wówczas,  bracie  Creech:  )Ja  Go  znam  w  mocy  Jego
zmartwychwstania”.  Mianowicie  kiedy  On  zawoa  spo™ród
umarych,  ja  powstanŸ  z  prochu  ziemi.  Ja  Go  pragnŸ  znaø  w  mocy
Jego zmartwychwstania.
ƒ‰ Zatem,  teraz,  On,  Który  jest  Autorem  tej  KsiŸgi  _  sko§my  po
prostu na chwilŸ nasze gowy i serca do Niego.
ƒŠ BoŒe,  nasz  Ojcze,  my  przychodzimy  do  Ciebie  obecnie,  by
poprosiø, Œeby™ Ty otworzy Swoje Sowo dla nas. My by™my mogli
odwracaø  stronice,  lecz  tylko  Duch  šwiŸty  moŒe  nam  otworzyø  to
Sowo.  WiŸc  otwórz  Je  nam  dzisiaj  do  poudnia,  Ojcze,  i  daj  nam
niezmiern  obfito™ø  Twojej  aski.  My  czekamy  na  Ciebie.  A  niechaj
Duch šwiŸty wejdzie w to Sowo i poda Je przez usta czowieka do
ludzkich  serc,  i  niechaj  On  Je  we›mie  i  umie™ci  w  kaŒdym  sercu
dokadnie  tak,  jak  tego  potrzebujemy.  A  kiedy  zako§cz  siŸ  te
naboŒe§stwa i my bŸdziemy gotowi, by powróciø do naszych domów,
skonimy  pokornie  nasze  gowy  i  oddamy  Ci  dziŸki  i  chwaŸ  za
wszystko  to,  czego  nauczyli™my  siŸ  od  Ciebie  i  co  Ty  uczynie™  dla
nas. Prosimy o to w Imieniu Chrystusa. Amen.
ƒ‹ BŸdziemy czytaø Sowo w ew. ™w. Jana 1. rozdzia _ wy, którzy
macie Biblie i chcieliby™cie czytaø razem ze mn, albo zanotowaø to
sobie  jako  tekst.  I  bŸdziemy  czytaø  ten  tekst  ze  Sowa,  a  potem  siŸ
módlmy,  Œeby  Duch  šwiŸty  wzi  kontekst  z  tego  Sowa  i  poda  go
nam.  My  Je  moŒemy  czytaø,  my,  którzy  umiemy  czytaø,  moŒemy  Je
czytaø,  ale  tylko  Bóg  moŒe  ujawniø  ten  kontekst.  Ten  tekst  moŒe
zostaø przeczytany, bowiem Ono jest Jego Sowem, lecz potem musi
byø  podany  kontekst  przez  Boga.  Zatem,  ew.  Jana  1.  rozdzia  i
rozpocznijmy od 28. wersetu i czytajmy do 32. wcznie.

*To dzia4o siŸ^ za Jordanem, gdzie Jan chrzci4.
Nazajutrz Jan ujrza4 Jezusa, id2cego do niego, i rzek4: Oto

Baranek BoŒy, który g4adzi grzechy ™wiata.

To  jest  ten,  o  którym  powiedzia4em:  Za  mn2  idzie  m2Œ,

który by4 przede mn2, bo pierwej by4 niŒ ja.

I  ja  go  nie  zna4em;  lecz  dlatego  przyszed4em,  chrzcz2c

wod2, aby by4 objawiony Izraelowi.

Jan ™wiadczy4 teŒ, mówi2c: Widzia4em Ducha, zstŸpuj2cego

z nieba jakby go4ŸbicŸ, i spocz24 na nim”.

PragnŸ to przeczytaø jeszcze raz _ ten ostatni werset, 32. werset.

*Jan 

™wiadczy4 

teŒ, 

mówi2c: 

Widzia4em 

Ducha,

zstŸpuj2cego z nieba jakby go4ŸbicŸ, i spocz24 na nim”.

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

9

background image

„‚ Niechby  teraz  Pan  doczy  Swoje  bogosawie§stwa  do  Sowa.
PragnŸ,  Œeby™cie  siŸ  starali  zrozumieø  kaŒde  sowo,  jeŒeli  moŒecie.
Czy  syszycie  mnie  dobrze  tam  w  tyle?  W  porzdku,  czy  syszycie
mnie tam w tyle? JeŒeli syszycie, podnie™cie swoj rŸkŸ. To dobrze.
„ƒ OtóŒ,  pragnŸ  mówiø  do  was  dzisiaj  do  poudnia  na  _  na  temat
podobie§stwa,  w  taki  sposób,  Œe  nawet  najbardziej  niereligijny
czowiek  tutaj  byby  to  zdolny  zrozumieø.  NuŒe,  przychodzimy  do
zboru, by siŸ naprawiø. Przychodzimy, aby siŸ staø lepszymi lud›mi,
lepszymi  chrze™cijanami,  lepszymi  obywatelami,  lepszymi  ojcami,
lepszymi  matkami,  lepszymi  ssiadami.  Przychodzimy,  bowiem
Chrystus powiedzia nam, Œe je™liby™my przyszli i prosili o cokolwiek
w Jego Imieniu, gdziekolwiek zgromadzili™my siŸ dwaj albo trzej, On
bŸdzie z nami i udzieli nam tego. WiŸc co by mogo byø wiŸkszego,
co™ lepszego dla nas dzisiaj, niŒ wiedzieø, Œe jeste™my w zborze, by siŸ
poprawiø, by poszerzyø nasze zrozumienie? Ilu z was by powiedziao:
)Dlatego wa™nie jestem tutaj”? Zobaczmy. Ja _ ja pragnŸ lepszego
zrozumienia”.  A  my  nie  moŒemy  _  nie  moŒemy  mieø  lepszego
zrozumienia, dopóki to^ JeŒeli mamy mieø zrozumienie BoŒe, ono
musi  przyj™ø  z  BoŒego  Sowa,  bo  wa™nie  Sowo  da  nam  Bóg,  by
nakarmiø nasze godne dusze. A Duch šwiŸty by posany, by wziø
to  Sowo  BoŒe  i  nakarmiø  nas  tym  Sowem.  Czy  to  rozumiecie?
Widzicie, my^ Duch šwiŸty jest posany od Boga, by wziø Sowo
BoŒe i podaø Je nam wedug naszej potrzeby. NuŒe, ja siŸ tak cieszŸ,
Œe  Bóg  nas  tak  zaopatrzy.  Czy  wy  nie?  Mianowicie  On  nas  bŸdzie
karmi.0
„„ My  jeste™my  owcami  Jego  pastwiska.  BŸdziemy  mówiø  na  ten
temat trochŸ _ o owcach. My jeste™my potrójn istot BoŒ i kiedy
On  moŒe  mieø  nad  nami  zupen  wadzŸ,  On  nas  moŒe  prowadziø  i
kierowaø nami.
„… OtóŒ,  tak  siŸ  Bogu  upodobao,  Œe  kiedy  On  posa  Jezusa  na
ziemiŸ,  upodobao  Mu  siŸ  przedstawiø  Go  jako  zwierzŸ,  a  tym
zwierzŸciem  by  baranek.  Daleko  wstecz  na  pocztku  w  Ogrodzie
Eden,  jako  zapowied›  przyj™cia  Jezusa,  Bóg  ofiarowa,  wzglŸdnie
poleci,  Œeby  baranek  by  ofiar  zastŸpcz  _  jako  zapowied›
przyj™cia  Chrystusa.  OtóŒ,  ja  siŸ  zawsze  dziwiem,  dlaczego  to  Bóg
przedstawia  Chrystusa  w  postaci  zwierztka  _  jako  zwierzŸ.  Lecz
dochodzimy  do  wniosku,  Œe  Baranek  _  powodem,  dlaczego  On
wybra  baranka  jest  to,  Œe  baranek  jest  najcichszym  i
najagodniejszym ze wszystkich stworze§, które s na ziemi. Nie ma
niczego  bardziej  cichszego  i  agodniejszego  niŒ  may  baranek,  tak
niewinny, a nie jest samodzielny. On _ on nie jest arogancki. On jest
agodnym,  cichym,  maym  stworzeniem.  A  kiedy  Bóg  chcia
przedstawiø Chrystusa ™wiatu, On przedstawi Go jako baranka.
„† OtóŒ, lecz kiedy Bóg, Ojciec Bóg, Jahwe, mia zamiar przedstawiø

MÓWIONE S~OWO

10

background image

Samego Siebie z Niebios, On by reprezentowany przez najcichszego,
najpokorniejszego  ze  wszystkich  ptaków,  które  lataj  w
przestworzach,  mianowicie  przez  goŸbicŸ.  Nie  ma  agodniejszego
ptaka  niŒ  goŸbica.  Przestudiowaem  dosyø  dobrze  Œycie  ptaków  i
dzikiej  zwierzyny,  i  goŸbica  jest  bardzo  osobliwym  ptakiem,
odróŒniajcym siŸ od kaŒdego innego ptaka, latajcego pod niebem.
GoŸbica to kochanka. GoŸbica jest agodna. GoŸbica nie ma Œóci,
ona  jest  jedynym  z  gatunku  ptaków,  który  nie  ma  Œóci.  Dlatego
wa™nie nigdy nie widzicie goŸbicy gdzie™ indziej niŒ tam, gdzie jest
ziarno i nasienie. OtóŒ^
„‡ W arce, tam bya goŸbica. I goŸbica jest przedstawiona na wielu
miejscach  w  Biblii.  Ona  przedstawia  Ducha  šwiŸtego.  A  równieŒ
baranek  przedstawia  na  wielu  miejscach  w  Biblii  Chrystusa  _  w
Objawieniu,  i  poprzez  wszystkie  wieki  z  powrotem  aŒ  do  1.
MojŒeszowej, tak samo goŸbica.
„ˆ W  1.  KsiŸdze  MojŒeszowej  goŸbica  bya  w  arce,  siedzc  na
grzŸdzie  razem  z  pozostaymi  ptakami,  latajcymi  w  powietrzu,  a
jednym  z  nich  by  kruk,  wrona.  A  wrona  jest  jednym  z
najpodlejszych ptaków, jakie istniej _ wrona i sójka. Ja sdzŸ, Œe to
s najpodlejsze ptaki, jakie moŒna znale›ø. Wrona to ptak, który ma
bardzo  dugie  Œycie  i  ona  Œyje  (oni  twierdzili),  Œe  czasami  Œyje
dwie™cie lub trzysta lat, Œe wrona^ Papuga Œyje duŒej niŒ ona.
„‰ Lecz  goŸbica  jest  jedynym  zwierzŸciem  wzglŸdnie  jedynym
ptakiem,  który  nie  ma  Œóci.  OtóŒ,  wrona  mogaby  usi™ø  tutaj  i
poŒeraø  padlinŸ.  Nigdy  nie  zobaczycie  goŸbicy  w  pobliŒu  martwej
padliny.  Ona  tego  nie  moŒe  znie™ø.  Ona  nie  moŒe  znie™ø  w  swoim
nosie jej smrodu. Ona by z tego zachorowaa. One po prostu nie mog
znie™ø  niczego,  co  ulega  zepsuciu,  skaŒeniu.  One  tego  nie  mog
znie™ø, wiŸc ona by tego nie moga poŒeraø. Gdyby to ona spoŒya, to
by  natychmiast  u™miercio  goŸbicŸ,  bowiem  trawieniu  pokarmu
dopomaga przepyw Œóci do Œodka _ ona wa™nie trawi pokarm. A
jeŒeli  nie  ma  Œóci,  która  by  tam  wesza  i  strawia  to,  to  by  potem
u™miercio goŸbicŸ. WiŸc zawsze znajdujemy goŸbicŸ tam, gdzie jest
co™ czystego, co™ zdrowego.
„Š OtóŒ,  wrona  jest  inna.  NuŒe,  zauwaŒcie  proszŸ,  wrona  jest
przedobrazem ob udnika. 
Wrona moŒe usi™ø tam na _ na martwej
padlinie  i  poŒeraø  tyle,  ile  tylko  zechce  i  odlecieø  zaraz  na  pole  i
spoŒywaø  równieŒ  pszenicŸ.  Lecz  goŸbica  nie  moŒe  spoŒywaø
pszenicy, a potem polecieø na martw padlinŸ.
„‹ WiŸc  obudnik,  czowiek  moŒe  byø  obudnikiem  i  spoŒywaø
duchowe  sprawy  _  i  dobre  i  ze  rzeczy.  Lecz  prawdziwie
znowuzrodzony  chrze™cijanin  nie  moŒe  tolerowaø  rzeczy,  które  s
ze,  on  moŒe  spoŒywaø  tylko  dobre  rzeczy.  Zwróøcie  na  to  uwagŸ!
Kiedy widzicie czowieka, który potrafi chodziø na zabawŸ taneczn,

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

11

background image

wychodzi z domu i pije, wychodzi i Œyje w grzechu, idzie z powrotem
do ko™cioa i byø moŒe krzyczy tak duŒo jak jaki™ ™wiŸty _ co to jest?
On  jest  poŒeraczem  padlin,  on  moŒe  spoŒywaø  zarówno  skaŒon  i
dobr rzecz. Lecz prawdziwy chrze™cijanin nie moŒe tolerowaø tych
rzeczy  wiŸcej,  bowiem  on  przeszed  ze  ™mierci  do  Zycia.  I
natychmiast  by  go  to  potŸpio  tak  _  nawet  sama  my™l  o  tym
potŸpiaby go tak, Œe on by odwróci swoj twarz i odszed. O, co za
obraz!
…‚ OtóŒ, baranek jest bardzo delikatnym stworzeniem. On nie _ on
sobie nie moŒe sam pomóc. On nie moŒe polegaø na sobie samym, bo
on  sobie  sam  nie  moŒe  pomóc.  Przed  jakim™  czasem  szedem  tutaj
przez  pastwisko,  gdy  chadzaem  patrolowaø,  i  znalazem  maego
baranka,  a  wszystkie  inne  odeszy  jako™  od  niego  i  on  by  cay
zapltany  w  nieduŒym  kŸbie  kolczastego  drutu.  I  to  biedne
stworzenie tam leŒao, krwawio i beczao. I ja tam przechodziem i
zobaczyem, Œe daleko w górze, okoo pó mili wyŒej byo cae stado
owiec.  OtóŒ,  on  by  tam  cigle  leŒa,  a  wrony  by  mu  niebawem
wydziobay  oczy,  gdyby™my  go  stamtd  nie  wydostali.  Lecz  ja
wypltaem to mae stworzenie i wziem go na moje ramiona. On siŸ
wcale nie wzbrania. On leŒa naprawdŸ cicho. Wziem go na moje
ramiona. MoŒe w ogóle po raz pierwszy ludzka istota miaa na nim
swoje rŸce, lecz on by agodny. On by ochotny, by byø prowadzony.
On  chcia,  by  mu  kto™  pomóg.  Mam  nadziejŸ,  Œe  to  rozumiecie. On
by ochotny i nie próbowa stawiaø oporu, daø kopniaka albo gry›ø.
Baranki  nie  daj  kopniaka,  one  nie  gryz;  one  siŸ  po  prostu
upokarzaj.  A  to  mae  stworzonko  _  ja  go  zaniosem  wyŒej  i
postawiem go w™ród pozostaych owiec. Za kilka minut jego matka
go  znalaza  _  jaki  on  by  szczŸ™liwy!  OtóŒ,  jaki  to  przedobraz
Baranka BoŒego!
…ƒ Wy wiecie, tam gdzie zabijaj owce _ wiecie, kto prowadzi owce
pod nóŒ rze›nika, jest to kozio. Lecz kozio poprowadzi owce prosto
do pochylni w rze›ni, a potem, wa™nie w tej chwili, kiedy pokieruje
owce, by podchodziy pochylni do góry, on odskoczy na bok. Lecz
ach,  oni  mówi,  Œe  kiedy  chc  zabiø  tego  koza,  to  wierzga  nogami
jak szalony. Rozumiecie?
…„ I tak wa™nie uczyni diabe. On bŸdzie próbowa prowadziø BoŒe
dzieci  do  tego  najpodlejszego,  lecz  gdy  przyjdzie  kolej  na  niego,  by
umrzeø, potem on rzeczywi™cie wierzga i narobi duŒo haasu. W ten
sposób  czyni  to  diabe.  I  czasami  w  ten  wa™nie  sposób  jaka™
niedojrzaa,  kapry™na  dziewczyna,  wzglŸdnie  mody  chystek  z
paczk  papierosów  albo  z  butelk  whisky  zbaamuci  mod
dziewczynŸ _ baranka kogo™ _ uwiedzie j do grzechu. )O, to jest w
porzdku. W tych wszystkich ™wiŸtoszkowatych bredniach o ko™ciele
nie ma nic prawdy”. Lecz niech tylko ™mierø ugodzi raz tego podego

MÓWIONE S~OWO

12

background image

chopaka,  usyszycie  go  w  caym  kraju  jŸczeø  i  biadoliø.  I  w  ten
wa™nie sposób czyni to diabe.
…… Lecz baranek jest tak agodny, Œe on moŒe byø prowadzony. I to
jest powodem, dlaczego Bóg przedstawi Chrystusa jako Baranka, a
Samego Siebie jako GoŸbicŸ. A owego dnia, gdy Jan ochrzci Jezusa
w  rzece  Jordan,  jedno  z  najwiŸkszych  wydarze§,  jakie  siŸ
kiedykolwiek  stao,  miao  miejsce  wa™nie  tam.  Zwróøcie  uwagŸ,
jakie to piŸkne! Baranek, najcichszy ze wszystkich stworze§ ziemi, i
GoŸbica,  najcichsza  ze  wszystkich  ptaków  z  Niebios.  OtóŒ,  to  jest
jedyny sposób, jak oni mogli siŸ w ogóle zjednoczyø. To jest jedyny
sposób, jak GoŸbica moga w ogóle zstpiø na Baranka. OtóŒ, kiedy
GoŸbica  zstpia  w  dó,  Jan  ujrza  Jezusa  i  powiedzia:  )Oto
Baranek  BoŒy,  który  gadzi  grzechy  ™wiata”.  I  Jan  powiedzia:  )Ja
skadam  ™wiadectwo,  Œe  widziaem  Ducha  BoŒego  jakby  GoŸbicŸ
zstŸpujc  w  dó,  i  odpoczŸa  na  nim”.  Alleluja!  Tu  to  macie.
GoŸbica  i  Baranek  zjednoczeni  razem.  Tak  jest,  kiedy  Bóg  i
Czowiek stali siŸ jedno. Wtedy wa™nie Niebiosa i ziemia objŸy siŸ
wzajemnie. Alleluja! Wtedy wa™nie Bóg sta siŸ ciaem, przyniós je,
wtedy  wa™nie  Bóg  zstpi  w  dó  z  postaci  Ducha  i  sta  siŸ
Czowiekiem  i  zamieszka  miŸdzy  nami.  Wtedy  wa™nie  caa
Wieczno™ø objŸa siŸ wzajemnie. Wtedy wa™nie upady ludzki rodzaj
ludzi Adama i Bóg Jahwe oraz wszyscy anioowie zeszli siŸ razem _
gdy  Bóg  i  czowiek  stali  siŸ  jedno  tego  wielkiego,  pamiŸtnego  dnia,
kiedy Jan ochrzci Jezusa.

OtóŒ, co gdyby oni byli wilkiem? To sodkie gruchanie GoŸbicy

nie mogoby nigdy stanø obok wilka.
…† CóŒ jest piŸkniejszego, niŒ suchaø przez chwilŸ pó›no wieczorem
starych  synogarlic,  które  tam  siedz  i  gruchaj?  Kiedy  straciem
moj  ŒonŸ  i  dzieciŸ^  Nie  powiedziabym  nikomu,  co  robiem.
Siadaem zazwyczaj do mego starego samochodu i jechaem na drug
stronŸ t drog tutaj, wysiadem tutaj koo Walnut Ridge cmentarza,
siadaem  tam  obok  drzewa  i  spogldaem  na  grób.  Nie  mogem  po
prostu  z  nich  zrezygnowaø.  Wydawao  siŸ,  jak  bym  tego  juŒ  duŒej
nie móg znie™ø. My™laem o moim maym niemowlŸciu, leŒcym tam
_ miao osiem miesiŸcy. Jak ona zawsze podnosia swoje mae rczki
i  chciaa  mnie  dosiŸgnø,  a  ja  dmuchnem  w  trbkŸ,  czy
powiedziaem co™ do niej, a ona zaczŸa mówiø: )gu-gu” i wycigaa
swoje mae rczki. I ja siadaem obok drzewa, szczególnie kiedy siŸ
juŒ robi wieczór. I bywaa tam zazwyczaj stara goŸbica, która tam
siadywaa  w  krzakach  i  ona  zaczynaa  gruchaø.  O,  moi  drodzy!
Zastanawiaem  siŸ  pewnego  razu,  czy  to  bya  nie™miertelna  dusza
mego  dzieciŸcia,  która  wrócia,  by  rozmawiaø  ze  mn.  Nie  ma
niczego  sodszego  niŒ  to  gruchanie  goŸbicy.  Jak  ona  jest  miujca!
Ona przynosi nowinŸ. Jak ona próbuje czyniø pokój! Wsta§ wcze™nie

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

13

background image

rano i wyjd› tam do zaro™li w pobliŒu mego mieszkania, jaka to pena
pokoju  rzecz  przysuchiwaø  siŸ!  Te  goŸbice  siadaj  na  tym  duŒym,
wysokim drzewie i gruchaj na siebie wzajemnie.
…‡ Pewnego  dnia  tam  w  pobliŒu  brata  Coxa  stara  matka  goŸbica
miaa  dwa  mae  gobki.  I  one  siedziay  zupenie  na  szczycie
budynku,  Œeby  je  koty  nie  mogy  zapaø.  A  stara  matka  goŸbica
przynosia im pokarm. Potem ona zlatywaa w dó i zabieraa je do
góry na drzewo, i one tam siedziay obejmujc siŸ wzajemnie swoimi
szyjkami, i gruchay, i umizgiway siŸ przez cay dzie§ _ dwa mae,
agodne gobki.
…ˆ I  ja  my™laem  o  tym,  jak  Bóg  (goŸbica  jest  takim  miujcym
ptakiem) i ta GoŸbica, Bóg, chce siŸ zalecaø Swoim ludzkim istotom.
Bóg  chce  byø  miowany.  Bóg  ciŸ  chce  miowaø.  )Bóg  tak  umiowa
™wiat,  Œe  On  da  Swego  jednorodzonego  Syna,  aby  kaŒdy,  kto  w
Niego  wierzy,  nie  zgin,  ale  mia  Zywot  Wieczny”.  Bogosawiony
niech  bŸdzie  Pan!  Potem  Bóg,  pragncy  miowaø,  on  musia  do
kogo™^ uczyniø co™ miego. On musia uczyniø co™ tak agodnego,
jak On Sam. On musia stworzyø co™, co by mogo byø miowane. On
musia uczyniø co™ wedug Swojej Wasnej Natury.
…‰ Nie  potrafiby™  miowaø  niczego,  co  by  nie  byo  wedug  twej
wasnej natury. Miowanie musi siŸ zjednoczyø z mio™ci. MaŒonek
i Œona musz siŸ miowaø wzajemnie, jeŒeli ich zwizek ma w ogóle
zdaø  egzamin.  Rodzina  musi  siŸ  miowaø  miŸdzy  sob,  aby  w  ogóle
spenia  oczekiwane  wymagania.  Co™,  by  to  miowaø!  Poszukujesz
wszŸdzie,  by  znale›ø  dziewczynŸ,  która  by  bya  twoj  Œon,  któr
miujesz.  Ona  poszukuje,  by  znale›ø  maŒonka,  którego  by  moga
miowaø.
…Š Bóg poszukuje, próbujc znale›ø duszŸ, któr On moŒe miowaø.
WiŸc  On  przedstawi  Samego  Siebie  tutaj  na  ziemi  jako  delikatn
GoŸbicŸ i agodnego Baranka. JeŒeliby ten Baranek tylko na jedn
minutŸ  przybra  naturŸ  warczcego  wilka,  ta  GoŸbica  by  musiaa
natychmiast odlecieø, Ona by musiaa odlecieø precz.
…‹ Lecz baranek _ on nie ma Œadnych wielkich my™li o sobie samym.
Baranka  cechuje  jedna  rzecz  _  kiedy  on  jest  zgubiony,  on  jest
beznadziejnie  zgubiony.  Owca  nie  potrafi  znale›ø  swojej  drogi  z
powrotem. Dlatego wa™nie kozio prowadzi j na jej ™mierø. Ona nie
potrafi  znale›ø  swojej  drogi  _  owca,  która  jest  zgubiona.  Dlatego
wa™nie Bóg przypodoba nas do owiec. Kiedy jeste™my zgubieni, to
jeste™my  zgubieni.  Nie  ma  Œadnego  sposobu,  jakby™my  siŸ  mogli
odnale›ø.  I  jest  tylko  jeden  sposób,  jak  to  uczyniø,  mianowicie
podporzdkowaø siŸ Pasterzowi trzody, a On przewodzi.
†‚ OtóŒ, jak zwróciem uwagŸ, ten Baranek i owca razem^ raczej
Baranek  i  GoŸbica  razem,  oni  siŸ  stali  jedno.  Baczcie  zatem,  jak
GoŸbica  prowadzia  Baranka,  Syna  BoŒego.  Jak  agodny  On  by,

MÓWIONE S~OWO

14

background image

wiedzc,  Œe  On  idzie  na  zabicie.  Jak  agodny  On  by,  zawsze  nie
próbowa uczyniø co™ Sam, nie próbowa byø samowystarczalny. On
powiedzia: )Ja nie czyniŸ niczego, dopóki Ojciec nie pokaŒe mi tego
najpierw, a Ojciec mieszka we Mnie”.
†ƒ OtóŒ, dalsz rzecz, która cechuje baranka jest to, Œe baranek jest
ochotny podporzdkowaø swoje prawa. OtóŒ, Bóg chce, Œeby™my byli
barankami,  lecz  tak  wiele  razy  jest  tak,  Œe  nie  chcemy
podporzdkowaø naszych praw _ utraciø swoich praw. Tak wielu z
was mówi: )OtóŒ, ja mam prawa, bracie Branham”. To jest prawd,
ale czy jeste™ gotowy utraciø swoje prawa? Czy jeste™ ochotny wyrzec
siŸ  swoich  praw,  aby  ciŸ  móg  Bóg  prowadziø?  Tak  wa™nie
przedstawia  siŸ  sprawa  z  naszymi  ko™cioami  dzisiaj  w
przewaŒajcej 

wiŸkszo™ci, 

mianowicie 

agodno™ø 

Baranka

BoŒego^  Powinni™my  byø  barankiem,  ale  stali™my  siŸ  wszystkim
innym,  a  nie  barankiem.  I  wa™nie  dlatego  skoro  tylko  przyjmiemy
takie nastawienie, Go Ÿbica Ducha šwiŸtego odlatuje i opuszcza nas.
†„ Gdyby  Baranek  BoŒy  warkn  choøby  tylko  raz  jako  wilk  albo
uczyni  co™  w  sprzeczno™ci  do  tego,  co  by  pozwolia  agodna
GoŸbica, GoŸbica by odleciaa. Ona by odleciaa w jednej minucie.
†… I  dlatego  wa™nie  my  siŸ  dzisiaj  dziwimy:  )Co  siŸ  dzieje  z
ko™cioem  zielono™witkowym?”  Jest  tak  dlatego,  bo  my™my
przybrali  inn  naturŸ.  My™my  przybrali  tak  naturŸ:  )My  chcemy
naszych praw. BŸdziemy czyniø to, o czym jeste™my przekonani, Œe to
jest  wa™ciwe”.  I  stajemy  siŸ  aroganckimi.  Stajemy  siŸ  wrogo
usposobionymi.  Stajemy  siŸ  obojŸtnymi.  Wpu™cili™my  do  wewntrz
gniewne usposobienie. Wpu™cili™my do wewntrz samolubstwo.
†† Baranek, kiedy nastanie czas^ On posiada swoj wasn wenŸ,
to jest jego prawo. On posiada swoj wenŸ, lecz oni bior baranka i
rzuc go na bloki, i zwiŒ jego nogi. On wcale nie kopie, on siŸ nie
awanturuje. Wy mu po prostu zabieracie jego prawa, bowiem on jest
barankiem.  On  nie  moŒe  uczyniø  nic  innego,  bowiem  to  jest  jego
natura. Lecz wejd› raz w drogŸ chrze™cijaninowi, zaraz stwierdzisz,
czy  on  jest  barankiem,  czy  kozem.  Ty  stwierdzisz,  czym  on  jest,
wejd›  mu  raz  w  drogŸ.  I  to  jest  powodem,  dlaczego  nasze  ko™cioy
dzisiaj s w takim stanie, w jakim s.
†‡ My nazwali™my siŸ sami barankiem BoŒym. Jednocze™nie kobiety
i mŸŒczy›ni zaczŸli postŸpowaø w jakikolwiek inny sposób, tylko nie
jako  baranki  BoŒe.  Spójrzcie  na  nie,  idce  po  ulicy  w  szortach,  z
przyciŸtymi  wosami  na  pazia,  z  lokami  po  caej  gowie.  A  przed
kilku  laty,  czowiek  nawouje^  wy,  oni^  nie  moŒna  ich  byo
skoniø do tego, by to czynili. A potem siŸ dziwicie, dlaczego tak jest,
dlaczego ko™ció jest w takim stanie, w jakim jest. Jest tak dlatego,
Œe przybrali™cie naturŸ wilka wzglŸdnie koz a, zamiast zachowywaø
cich agodno™ø. I wy mówicie: )To mój przywilej, bracie Branham”.

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

15

background image

Ja wiem, Œe to jest waszym przywilejem. )Fryzjerzy strzyg wosy. A
skoro  fryzjer  chce  strzyc  wosy,  to  czy  ja  nie  mam  prawa?”  To  siŸ
zgadza,  to  jest  wasz  ameryka§ski  przywilej.  Lecz  czy  jeste™cie
ochotni  wyrzec  siŸ  go,  by  byø  barankiem?  Czy  jeste™cie  ochotni
podporzdkowaø samych siebie?
†ˆ A  wy  kobiety,  niedawno,  chodziy™cie  po  ulicy^  To  jest
™mieszne,  kiedy  patrzymy,  jak  kobiety  ubieraj  siŸ  dzisiaj.  I  ja  nie
mówiŸ  o  prezbiteriankach  i  metodystkach,  ja  mówiŸ  o  was,
pielgrzymki ™witobliwo™ci. Chodzicie po ulicy i jest to^
†‰ Mam may krzyŒyk wiszcy na przedzie mego samochodu i kto™
powiedzia mi: )Billy, czy nie wiesz, Œe to jest katolicki emblemat?”
†Š Ja  powiedziaem:  )Kiedy  katolicy  otrzymali  pierwsze§stwo  do
krzyŒa?” Nigdy! To nie jest symbol katolickiej wiary, to jest symbol
chrze™cija§skiej  wiary.  Katolicka  wiara  to  jaki™  umary  ™wiŸty  _
Maria, albo jaka™ inna umara osoba, której oni oddaj cze™ø. My nie
oddajemy  czci  umarym  ludziom.  My  nie  oddajemy  czci  ™wiŸtej
Cecylii i wszystkim tym róŒnym ™wiŸtym. To jest katolicyzm, który
jest wysok form spirytyzmu. Lecz krzyŒ reprezentuje Tego, Który
umar i wsta znowu z martwych.
†‹ I ja powiedziaem: )Ja go tam mam, kiedy patrzŸ na ulicŸ. Przed
dwudziestu  piŸciu  albo  przed  trzydziestu  laty,  kiedy  niemal
straciem wzrok, obiecaem Bogu, Œe je™li On uzdrowi moje oczy, to
ja  bŸdŸ  patrzy  tylko  na  to,  co  jest  wa™ciwe”.  I  ja  powiedziaem:
)Gdziekolwiek  czowiek  spojrzy,  jest  to  tak  bezboŒne  _  kobiety  na
wpó  ubrane  i  nagie  kobiety,  leŒce  na  podwórkach  i  wszŸdzie.  Ja
patrzŸ na krzyŒ, zamiast siŸ gapiø i przypominam sobie, co Chrystus
uczyni dla mnie, i odwracam moj gowŸ od tych rzeczy, które s z
diaba”. Alleluja!
‡‚ I wa™nie, ludzie, nie mówcie, Œe to s )prezbiterianie, katolicy”,
to s zielono™witkowcy! Amen. Wy mówicie: )Ja mam na to prawo,
bracie Branham”. To siŸ zgadza, lecz gdyby™ by barankiem, ty by™
utraci  swoje  prawa.  A  kiedy  zaczniesz  postŸpowaø  w  ten  sposób,
Duch  šwiŸty,  ta  delikatna  GoŸbica  odlatuje  precz.  Ona  nie  bŸdzie
ha§biona przez ciebie. Nie, nie, nie. Nie my™l sobie nigdy, Œe bŸdziesz
postŸpowa  w  ten  sposób,  a  Duch  šwiŸty  pozostanie  w  tobie.  Nie
moŒesz tego tak czyniø! Biblia tak mówi. Ty musisz utraciø swoje^
OtóŒ, mówicie: )Pozostae kobiety to czyni”.
‡ƒ A  ty  mŸŒczyzno,  ty  biedny,  maostkowy,  bez  charakteru,
zniewie™ciay  czeku,  ty,  który  by™  pozwoli  swojej  Œonie  czyniø  co™
takiego, to wskazuje na to, co w tobie jest. To jest powodem, Œe nie
masz Ducha šwiŸtego, choø wyznajesz, Œe Go masz, inaczej by™ mia
pod  dostatkiem  Czego™  w  sobie,  by  j  mimo  wszystko  zmusiø  do
postŸpowania jak dama, jak dugo ona Œyje z tob. Amen. To brzmi
staromodnie, dotkliwie. Lecz tego wa™nie potrzebuje ko™ció dzi™ _

MÓWIONE S~OWO

16

background image

staromodnego  wyprania  przez  Ducha  šwiŸtego,  powieszenia  i
suszenia, i wyprasowania przez Ducha šwiŸtego. Na pewno!
‡„ Do jakiego stanu dosta siŸ ™wiat! Jak oni wychodz na ulicŸ i jak
siŸ  zachowuj!  JakŒe,  wy  wetkniecie  swoj  gowŸ  do  telewizora  we
™rodŸ  wieczorem,  a  nie  idziecie  do  ko™cioa!  Jak  to,  Œe  wy^
Patrzcie, lecz nie ma dziecka w naszym kraju, które by nie wiedziao
szczegóowo,  kim  jest  Dawid  Crockett.  A  to  wierutne  kamstwo,
mówice, Œe on zabi nied›wiedzia w wieku trzech lat, wiecie, to jest
kamstwo, lecz wy pozwalacie waszym dzieciom, Œeby ich gowy byy
pene takich bredni. A nie ma ani jednego procentu ze stu, które by
w ogóle wiedziao cokolwiek o Jezusie Chrystusie. Jest tak dlatego,
bo  ten  ™wiat  zosta  tak  skalany!  Ten  naród,  tak  absurdalny  i  tak
daleko od Boga, poniewaŒ odrzuci Ducha šwiŸtego.
‡… O,  wy  mówicie:  )Ja  chodzŸ  do  zboru  i  krzyczŸ”.  Byø  moŒe  to
czynisz.  Lecz  dopóki  ten  agodny  Baranek  BoŒy  nie  usadowi  siŸ  w
twoim  sercu,  i  nie  zmusi  ciŸ  do  oczyszczenia  twego  Œycia  i
postŸpowania  jak  inny  czowiek,  nic  ci  nie  pomoŒe  podrabianie
chrze™cija§stwa. Ty Go musisz mieø. Amen.
‡† Udaem  siŸ  do  pewnego  domu  niedawno,  by  odwiedziø  chorego
czowieka, a pewna pani leŒaa _ siedziaa tam. A may zarozumiay
Oswald  wszed  do  ™rodka  w  kapeluszu  na  bakier  i  powiedzia:
)Mamo, czy obiad jest gotowy?”
‡‡ Ona  powiedziaa:  )Kochanie,  nie  mieli™my  czasu”  _  rzeka  _
)dzisiaj  do  poudnia  ugotowaø  jaki™  obiad”.  Powiedziaa:  )Ja  ci
przygotujŸ kanapkŸ” _ powiedziaa _ )tam jest kilka pomara§czy”.
‡ˆ On tam podszed, chwyci do rŸki jedn pomara§czŸ, spojrza na
ni, wbi w ni zŸby, rzuci ni w ™cianŸ tak mocno, jak potrafi _ sok
spywa w dó i on powiedzia: )JeŒeli to jest wszystko, co tutaj masz,
to ja odchodzŸ” _ w taki sposób.
‡‰ Pomy™laem sobie: )O, BoŒe, miaby byø moim synem, tylko piŸø
minut!”  Czowieku,  ja  bym  mu  wyoi  skórŸ,  jak  mu  jej  dotychczas
jeszcze  nikt  nie  wyoi!  Lecz  oni  tam  leŒ,  Œal  im  dziecka.  Lecz  on
potrzebuje staromodnego wygarbowania skóry mocn gaŸzi. Tego
wa™nie  potrzebujemy,  na  nowo  kilka  staromodnych  domostw,  i
kilku kaznodziejów, którzy stan za kazalnic, bŸd gosiø PrawdŸ i
przedoŒ J tam, gdzie Ona powinna zostaø przedoŒona. Amen. To
jest prawd. O, moi drodzy!
‡Š Maa  Maria  tupnŸa  swoj  nóŒk,  zadara  swój  nosek  do  góry  i
wydŸa swoje mae, trochŸ wypomadowane wargi (tym paskudztwem
od  Max  Factora)  i  zadara  swoj  gówkŸ,  i  wysza  z  domu.  Co  za
ha§ba!  Jak  s  dzieci  niepos uszne!  Biblia  mówi,  Œe  one  takie  bŸd.
Pismo šwiŸte mówi, Œe takie bŸd. Jak one bŸd postŸpowaø, jak one

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

17

background image

bŸd czyniø, i te rzeczy, które siŸ dzisiaj dziej na ™wiecie _ jest tak
dlatego, bo oni zasmucili Ducha šwiŸtego i odszed.
‡‹ Przed  kilku  laty  _  ja  teraz  za  kilka  dni  bŸdŸ  odprawia
naboŒe§stwo  z  okazji  pierwszego  wylania  Ducha  šwiŸtego  w
Ameryce _ w tym roku upywa piŸødziesit lat _ w owym zborze na
starej  ulicy  Azusa,  w  zgromadzeniu  zielono™witkowców  w  Los
Angeles, gdzie oni przeŒyli pierwsze wylanie Ducha šwiŸtego, kiedy
siŸ  ludzie  zebrali  razem.  Kiedy  Chrystus  zstpi  w  dó  miŸdzy  tych
ludzi,  oni  byli  tak  agodni,  tak  peni  pokoju.  Oni  Œyli  bogobojnym
Œyciem.  Oni  Œyli  po™wiŸconym  Œyciem.  Oni  byli  ochotni  poddaø  siŸ.
Oni byli ochotni byø prowadzeni przez Ducha šwiŸtego. Oni siŸ nie
troszczyli  o  to,  co  mówili  ludzie,  oni  byli  )staromodnymi”,  czy
mówiono o nich, Œe s )zwariowani” albo cokolwiek innego, oni byli
ochotni byø prowadzeni Duchem šwiŸtym.
ˆ‚ Lecz  dzisiaj,  o,  moi  drodzy,  z  proszkiem  do  pudrowania  i
pudekiem  do  makijaŒu,  w  szortach  na  sobie  wychodz  na  ulicŸ  _
patrzcie,  to  jest  ha§ba!  A  oni  nazywaj  samych  siebie
)posiadajcymi Ducha šwiŸtego”. O, wy mówicie: )Lecz ja mówiem
jŸzykami”.  Tak,  a  diabe  czyni  to  równieŒ.  )O,  ja  krzyczaem”.  A
diabe  czyni  to  równieŒ.  Diabe  potrafi  podrobiø  wszystko,  co  ma
Bóg, oprócz mio™ci; on nie potrafi podrobiø mio™ci. Tak.
ˆƒ Zatem,  zanim  siŸ  spostrzeŒesz,  kiedy  zaczniesz  czyniø  te  rzeczy,
wyzbŸdziesz  siŸ  skrupuów,  zaczniesz  przystŸpowaø  na  kompromis,
wtedy  w  ko™ciele  zacznie  siŸ  trochŸ  cmokanie  _  powstaj  kliki
miŸdzy nimi, a jeden powiedzia: )Wiecie, pastor jest po prostu taki-
i-taki”, 

wzglŸdnie  )diakon  jest  taki-i-taki”. I  zanim  zdacie  sobie  z

tego  sprawŸ,  dali™cie  temu  posuch!  I  to  jest  powodem,  dlaczego
mamy  tak  duŒo  kopotów  _  dlatego,  Œe  zaczŸli™cie  suchaø  diaba  i
warczeø,  zamiast  suchaø  delikatnej  GoŸbicy,  Ducha  šwiŸtego  _
GoŸbicy  BoŒej,  która  by  was  prowadzia  i  kierowaa,  miowaa  i
bogosawia wam.
ˆ„ Gdy  po  raz  pierwszy  wpadniesz  w  niewielkie  spazmy  z o™ci,
GoŸbica zaraz odlatuje. To siŸ zgadza. Ona tego nie moŒe znie™ø. Jej
natura  jest  inna.  O,  Ona  tego  wcale  nie  moŒe  znie™ø.  A  kiedy
zaczniesz obmawiaø twego sHsiada, Ona tego nie moŒe znie™ø. Ona siŸ
po prostu nie pogodzi z tym. Ona po prostu odlatuje i odchodzi precz.
Ona tego po prostu nie moŒe duŒej znosiø. GoŸbica jest delikatna.
GoŸbica jest cicha i GoŸbica _ i Ona nie moŒe pozostaø na nikim,
jeŒeli on nie posiada tej samej natury.
ˆ… OtóŒ, Bóg moŒe ciŸ uczyniø inn natur, mŸŒczyzno lub kobieto,
On ci moŒe daø inn naturŸ. A wy mówicie: )OtóŒ, bracie Branham,
co  my  moŒemy  uczyniø  w  tej  sprawie?”  Sta§  siŸ  po  prostu  znowu
barankiem. S tylko dwa zwierzŸta, które siŸ kiedykolwiek pocz
razem,  jest  to  goŸbica  i  baranek.  GoŸbica  nie  przyjdzie  do  nikogo

MÓWIONE S~OWO

18

background image

innego niŒ baranka. A jeŒeli ty stae™ siŸ kozem, to siŸ wyzbd› tego
starego  ducha  koza.  To  siŸ  zgadza.  JeŒeli  siŸ  stae™  czym™  innym,
wyzbd› siŸ tego _ jeŒeli zaczynasz byø gadu H.
ˆ† Pewnego razu gosiem tutaj w pewnym mie™cie tak twardo, jak
tylko  mogem,  a  byy  tam  tysice  ludzi.  Zrobiem  wezwanie  do
otarza. My™laem, Œe objem cay zakres grzechów, Œe wymieniem
wszystko,  co  sobie  potrafiem  przypomnieø.  Tego  wieczora,  kiedy
sko§czyo  siŸ  naboŒe§stwo,  podesza  pewna  bardzo  afektowana
moda  kobieta  i  powiedziaa:  )OtóŒ,  bracie  Branham,  ja  siŸ
naprawdŸ cieszŸ, Œe nie wytkne™ mi niczego dzisiaj wieczorem”.

Pomy™laem sobie: )To musi byø prawdziwa chrze™cijanka”.
Powiedziaa: )Nie wytkne™ mi niczego dzi™ wieczorem”.

ˆ‡ Ja powiedziaem: )OtóŒ, ja siŸ rzeczywi™cie cieszŸ, gdy to syszŸ,
pani,  ty  musisz  byø  bardzo  blisko  Królestwa  BoŒego”.  I  ona  sobie
podreptaa.
ˆˆ Staa  tam  pewna  starsza  pani.  Ja  powiedziaem:  )Suchaj,  czy
znasz tŸ kobietŸ?”

)Tak”.
Powiedziaem: )Ona musi byø prawdziw chrze™cijank”.

ˆ‰ Ona  powiedziaa:  )Zapomniae™  poruszyø  jedn  sprawŸ  dzisiaj
wieczorem,  bracie  Branham,  mianowicie  plotkarstwo.  Ona  jest
najwiŸksz  plotkark  w  kraju”.  Tutaj  to  macie,  o  to  chodzi,
rozumiecie.
ˆŠ Lecz  je™li  chodzi  o  jedn  z  tych  rzeczy,  bez  wzglŸdu  na  to,  czy
kaznodzieja poruszy t sprawŸ spoza kazalnicy, czy nie, gdy widzicie
te  cielesne,  ™wieckie  rzeczy,  to  jak  dugo  je  tolerujecie,  jeste™cie
oddaleni od Boga, a Duch šwiŸty bŸdzie siŸ trzyma z dala. Dlatego
wa™nie te zgromadzenia nie s takie, jakie byway. To jest powodem,
dlaczego dzisiaj do poudnia nie ma w kaplicy tego, Œeby siŸ ludzie
narodzili na nowo na pododze z trocin. To jest powodem, dlaczego
nie  ma  wiŸcej  w  kraju  duŒych  zgromadze§  pod  namiotem  _
poniewaŒ  zasmucili™my  delikatnH  Go ŸbicŸ  BoŒH  i  odlecia a.  To  siŸ
zgadza. On nie pozostanie z nami, jak dugo jeste™my tacy obojŸtni,
jak dugo obmawiamy lub odgryzamy siŸ: )My chcemy czyniø nasz
wasn wolŸ!”
ˆ‹ OtóŒ,  pragnŸ,  aby™cie  zauwaŒyli,  Œe  Baranek  by  milczcym
Barankiem.  Biblia  mówi:  )On  nie  otworzy  Swoich  ust.  Jako  owca
przed  tymi,  którzy  j  strzyg  _  On  oniemia”.  On  nie  otworzy
Swoich ust. On nie by czowiekiem, który chce swego prawa. O nie,
On by ochotny utraciø swoje prawo. On by milczcym Czowiekiem.
‰‚ Lecz dzisiaj, o moi drodzy, jak my chcemy naszych róŒnic! O, moi
drodzy! )Ja ci mówiŸ, niech mi tylko kto™ co™ powie, ja przyskoczŸ i

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

19

background image

zabiorŸ siŸ do niego, czowieku, ja go zetrŸ w py. Ja to powiem tej
starej  obudnicy,  kiedy  j  zobaczŸ!  Poczekaj  tylko,  aŒ  siŸ  z  ni
zobaczŸ!  DziŸki  Bogu,  alleluja!  Uhm!”  GoŸbica  zaraz  odlatuje  i
odchodzi. To siŸ zgadza. Duch šwiŸty nie jest wiŸcej z tob, jak dugo
odczuwasz w ten sposób. Zanotuj sobie to tylko w swojej ksiŒce, On
z tob nie zostanie. Duch šwiŸty po prostu nie pozostanie tam, gdzie
znajduje siŸ tego rodzaju duch. Musi to byø duch baranka, agodny
duch,  inaczej  On  nie  pozostanie  z  nim  po  prostu  i  na  tym  koniec  _
jeŒeli  on  nie  jest  agodnym,  cichym,  prowadzonym  przez  Ducha
šwiŸtego. A jeŒeli cokolwiek przychodzi, On na to po prostu nawet
nie zwraca uwagi, po prostu idzie dalej. Rozumiecie? A w tej wa™nie
chwili, kiedy siŸ to zaczyna odchylaø, wiecie, to jest wa™nie^ kiedy
siŸ ty odwrócisz.
‰ƒ Wiecie,  pierwszy  grzech  rozpocz  siŸ,  kiedy  czowiek  odwróci
siŸ  tylko  na  chwilŸ.  Czy  to  wiedzieli™cie?  Biblia  tak  mówi.  Ewa
odwrócia  siŸ  tylko  na  chwilŸ,  by  suchaø  tego,  co  szatan  ma  do
powiedzenia i on jej wymalowa przed oczyma tak ™liczny obraz, iŒ
ona sobie rzeczywi™cie my™laa, Œe to Prawda. I ona mu daa posuch.
‰„ A  to  jest  jedyna  rzecz,  któr  szatan  chce  osignø,  Œeby™  siŸ  po
prostu odwróci _ tylko na kilka minut. On ci moŒe wymalowaø taki
obraz  _  powiedzieø:  )NuŒe,  popatrz  tutaj.  Wiesz,  bracie,  wiesz
siostro,  gdyby  oni  byli  wa™ciwego  rodzaju  lud›mi,  oni  by  tego nie
czynili.  Gdyby  to tylko  uczynili  zaraz  tutaj,  wiesz”.  On  to  moŒe
uczyniø  dla  ciebie  tak  rzeczywistym,  Œe  siŸ  to  staje  rzeczywist
prawd. Racja! Lecz pamiŸtaj, to jest diabe !
‰… Nie dbam o to, jak podli oni sH, jak g Ÿboko oni upadli do grzechu,
twoim  zadaniem  jest  objHø  ich  swoim  ramieniem  i  podnie™ø  ich
dziŸki mi o™ci BoŒej. 
Gdzie bye™, gdy GoŸbica BoŒa podniosa ciŸ z
bagna  i  gliny?  Jest  to  twoim  zadaniem,  mój  przyjacielu.  Ten  ™wiat
umiera z powodu braku odrobiny mio™ci. Ten^
‰† PragnŸ, aby™cie równieŒ zwrócili uwagŸ na to zwierzŸ, na to mae
zwierzŸ,  by  to  milczcy  baranek,  bowiem  on  nie^  Kiedy  Mu
urgali, On siŸ nie odgryza. On siŸ nie skarŒy i nie awanturowa, nie
sprzecza,  nie  denerwowa,  i  tak  dalej,  On  tego  nie  czyni.  Kiedy
kto™^  Kiedy  Mu  zorzeczyli,  On  im  nie  odzorzeczy.  On  nie
otworzy Swoich ust.
‰‡ Lecz niech ci tylko kto™ co™ zrobi tobie albo mnie, o, moi drodzy,
wybuchamy  jak  ropucha,  trafiona  grubym  ™rutem.  Nadymamy  siŸ
jak  _  jak  stary  gsior.  )Ja  ci  powiem  od  razu,  on  mi  znowu  tak
nadepn  na  palce,  Œe  ja  juŒ  nigdy  wiŸcej  nie  pójdŸ  do  tego  starego
ko™cioa. O, nie! DziŸki Bogu! Alleluja! Nazarejczycy mnie przyjm,
pielgrzymi ™witobliwo™ci, oni mnie przyjm. Alleluja. JuŒ wiŸcej nie
bŸdŸ tego musia robiø”. W porzdku, GoŸbica odlatuje.
‰ˆ )Czy wiesz co? JeŒeli ten stary obudnik chodzi do tego ko™cioa,

MÓWIONE S~OWO

20

background image

ja  tam  juŒ  nigdy  wiŸcej  nie  pójdŸ.  DziŸki  Bogu,  ja  tego  nigdy  nie
zrobiŸ!” Gdy ciŸ ugodzi ta rzecz, ten stary warczcy wilk, GoŸbica
odlatuje. Racja. Potem Duch šwiŸty odszed.
‰‰ Potem siŸ dziwisz, co siŸ z tob dzieje. Dziwisz siŸ, co siŸ dzieje ze
zborem.  Dziwisz  siŸ,  co  siŸ  z  tob  dzieje.  Dlaczego  nie  masz
zwyciŸstwa,  jakie  miewae™  zazwyczaj?  Ty  zmieni e™  swojH  naturŸ.
Stae™  siŸ  kozem  zamiast  barankiem.  Stae™  siŸ  czym™  innym  tylko
nie barankiem.
‰Š Ty  musisz  otrzymaø  tego  rzeczywi™cie  cichego  Ducha.  )Niechaj
Duch  šwiŸty  prowadzi  mnie  gdziekolwiek.  BoŒe,  ja  miujŸ  kaŒdego
grzesznika,  bez  wzglŸdu  na  to,  gdzie  on  jest”.  Takiego  rodzaju
nastawienie wchodzi do ludzkiego serca, potem zobaczysz, Œe siŸ co™
dzieje _ twoja dusza.
‰‹ Wy mówicie: )OtóŒ, bracie Branham, czy jest jakie™ rozwizanie
w tej sprawie?” Tak, sta§ siŸ tylko barankiem, to jest wszystko. Ty
mówisz: )Dobrze, bracie Branham!”
Š‚ Spotkaem  siŸ  z  mod  pani  onegdaj  wieczorem  tam  w
Shreveport.  Billy  i  ja  udali™my  siŸ  po  sko§czeniu  naboŒe§stwa  do
pewnego  lokalu,  by  kupiø  kanapkŸ.  Przysza  tam  piŸkna  moda
kobieta,  prawdopodobnie  moda  dziewczyna,  byø  moŒe  w  wieku
dwudziestu  lat,  czy  co™  w  tym  sensie,  piŸknie  ubrana.  Ona  usiada.
ZauwaŒyem,  Œe  ona  siŸ  cigle  patrzya  na  nasz  stronŸ,  w  tym
kierunku.  Ja  po  prostu  dalej  jadem.  Po  kilku  minutach  wesza
pewna pani. Ona powiedziaa: )Dzie§ dobry”. Rozmawiaem z ni. I
ja wiem, Œe ta pani to siostra Davis tam. A ona i inna pani z Kaplicy
Zycia, ja je dobrze znaem, ona podesza i rozmawiaa ze mn dalej.
Potem  ta  moda  pani,  siedzca  naprzeciw,  powiedziaa:  )Bracie
Branham, to byo piŸkne Poselstwo dzisiaj wieczorem”.
Šƒ Ja  powiedziaem:  )Jak  siŸ  powodzi,  siostro?”  Powiedziaem:
)DziŸkujŸ ci bardzo”. I powiedziaem: )Czy jeste™ czonkini Kaplicy
Zycie?”
Š„ Ona  odrzeka:  )Jestem”.  Ona  powiedziaa:  )Wiesz,  bracie
Branham, ja bym moga ™piewaø w chórze, lecz oni tam wprowadzili
restrykcje”.  Ona  rzeka:  )Tak  wiele  lat  uczyam  siŸ  ™piewaø,  i
wszystko  moŒliwe”.  Powiedziaa:  )špiewaam  sola  i  ™piewaam
róŒne  pie™ni”.  Powiedziaa:  )Lecz  ja  _  ja  nie  mogam  ™piewaø,
poniewaŒ oni maj _ oni maj restrykcjŸ, Œe Œadna kobieta, noszca
makijaŒ, nie moŒe ™piewaø w chórze”.

Ja powiedziaem: )OtóŒ, chwaa Bogu za KaplicŸ Zycie!”

Š… Ona  powiedziaa:  )OtóŒ,  ja  ci  powiem,  bracie  Branham”,  ona
rzeka: )Ja jestem chrze™cijank”.
І Ja  powiedziaem:  )Zatem,  siostro,  id›  do  domu  i  umyj  swoj
twarz,  wzglŸdnie  uczy§  z  tym  co™”.  Powiedziaem:  )Czy  mi  chcesz

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

21

background image

powiedzieø,  Œeby™  sobie  pozwolia  na  tak  ma  rzecz,  jak  noszenie
trochŸ tego paskudztwa na swojej twarzy^”
Ї I ja wam mogŸ udowodniø, Œe to pochodzi od diaba. MogŸ wam
udowodniø, Œe nic w^ Pocztek tego by u pogan. I o ile to nosisz,
jest  to  piŸtnem  pogan.  NuŒe,  wa™nie  wróciem  z  Afryki  i  byem  w
dŒunglach  Hotentotów,  i  stwierdziem  zupenie  dokadnie,  skd
pochodz  kolczyki,  skd  pochodzi  wszystko  to  paskudztwo,  i
wszystkie te _ duŒo biŒuterii otoczonej koo szyi i uszu, i wszystko
moŒliwe, skd siŸ to bierze. To jest poga§skie. A Biblia nie chce, Œeby
chrze™cijanin  by  poganinem.  I  ty  nie  chcesz^  Ja  nie  mówiŸ,  Œe
jeste™ poganinem dlatego, Œe to czynisz, lecz ty robisz samego siebie
takim,  Œe  wygldasz  jak  poganin.  Jest  tak  dlatego,  poniewaŒ  twój
pastor nie powiedzia ci Prawdy. Biblia tak mówi.
Šˆ A  teraz  ty  mówisz:  )Bracie  Branham,  ja  my™lŸ,  Œe  gdy  mam
krótkie  wosy,  robi  mi  to  chodek,  i  tym  podobnie”.  To  siŸ  zgadza,
lecz je™li masz dugie wosy, bŸdziesz miaa wiŸkszy chodek. One ci
odprowadz  wszystko  z  twojej  szyi  i  okrywaj  j  i  czyni  to
wa™ciwie.
Љ Patrzcie, wiecie, co mówi Biblia? MŸŒczyzna ma prawo odprawiø
swoj ŒonŸ i rozwie™ø siŸ z ni, jeŒeli ona sobie strzyŒe wosy. JeŒeli
sobie strzyŒe wosy, to wskazuje na to, Œe ona Œyje niewiernie wobec
niego.  Biblia  tak  mówi  w  1.  Koryntian  12;  stwierd›cie,  czy  Ona  nie
ma  racji.  Ta,  która^  Kobieta,  która  sobie  obcina  swoje  wosy,
ha§bi  swoj  gowŸ,  któr  jest  jej  maŒonek.  A  je™li  ona  jest  taka
niecna, to zostanie rozwiedziona i odprawiona. To siŸ zgadza. Lecz,
widzicie, pastor wam nigdy nie mówi tych rzeczy. A to jest powodem,
Œe to czynicie w ten sposób, jak czynicie. A _ a mŸŒczyzna _ Biblia
mówi^
ŠŠ Niedawno napisaa która™ tutaj i powiedziaa: )Bracie Branham,
te bluzki, które mog dostaø kobiety” _ powiedziaa _ )patrz, to jest
takie^  nie  moŒna  juŒ  niemal  znale›ø  przyzwoitej  bluzki  i  czy  to
bŸdzie w porzdku dla nas chrze™cija§skich kobiet ubieraø siŸ w te
dakronowe, nylonowe, wzglŸdnie jakie one s?”
Š‹ Ja  powiedziaem:  )Patrz,  siostro,  u  tego  jest  jedno  waŒne.  Tutaj
jest  jedna  rzecz  prawd.  Ty  moŒesz  postpiø  tak:  JeŒeli  nie  moŒesz
kupiø  bluzki,  sprzedaj  maszyny  do  szycia,  i  moŒesz  sobie  uszyø
bluzkŸ”.  Powiedziaem:  )To  siŸ  zgadza.  Uszyø  j,  by  wygldaa
wa™ciwie^”  Ja  my™lŸ^  Wiecie,  to,  co  jest  w  waszym  sercu,
wychodzi  na  jaw.  To  co  czynisz  i  sposób,  w  jaki  postŸpujesz,
wskazuje na to, co jest w tobie.
‹‚ To jest powodem, Œe wszystko to warczenie denerwowanie siŸ,
pomawianie i  odgryzanie  siŸ,  oraz  awanturowanie  siŸ  w  ramach
ko™cioa, to wa™nie narusza ko™ció. To oznacza, Œe diabe wszed do
ciebie i to wskazuje na to, Œe Duch šwiŸty ciŸ opu™ci. NuŒe, ja wiem,

MÓWIONE S~OWO

22

background image

Œe to komu™ z was porzdnie przypieka, lecz powinno to tak czyniø.
To  powinno!  Dlatego  wa™nie  byo  to  powiedziane;  nie  Œeby  byø
chytrym, nie Œeby postŸpowaø sprytnie, lecz aby wam powiedzieø, na
czym  polega  kopot,  bo  pewnego  dnia  bŸdŸ  musia  tam  stanø  i
odpowiadaø  za  was.  I  wa™nie  dlatego  sposób,  jak  postŸpujecie  i  co
czynicie, wskazuje na to, kim jeste™cie. JeŒeli masz po prostu zaŒart
popŸdliwo™ø i  przy  lada  okazji  dajesz  upust  swojej  zo™ci,  i
wychodzisz  tutaj  i  awanturujesz  siŸ,  albo krytykujesz,  albo  mówisz
wulgarnie i tym podobnie, to wskazuje na to, skd to pochodzi.
‹ƒ Zatem  trzeba  uczyniø  jedno  _  wyzbyø  siŸ  tego,  a  GoŸbica
powróci do twego serca z powrotem. Kiedy goŸbica wyleciaa z arki,
ona zostaa wypuszczona. Lecz ona wrócia z powrotem i pukaa na
te ciemne drzwi, aŒ j Noe wpu™ci do ™rodka. Duch šwiŸty jest tutaj.
Duch šwiŸty pragnie wej™ø do wewntrz. To jest dzisiaj powodem, Œe
Duch  šwiŸty  _  On  nie  odszed  od  ciebie  na  zawsze.  On  po  prostu
siedzi  tam  na  zewntrz,  gdzie™  na  gaŸziach  drzewa,  gotów  Sam
przylecieø  z  powrotem  i  wnij™ø  do  ciebie,  i  daø  ci  mio™ø  i  pokój  i
rado™ø, jak dawniej miewae™. Oczywi™cie, On jest. On jest gotowy
uczyniø to. On to chce uczyniø. On to pragnie uczyniø. Lecz ty mu to
nie pozwolisz uczyniø!
‹„ Ja  teraz  nie  mówiŸ  do  was,  wy  obcy.  Ja  nie  wiem,  co  wasz
pastor^  Ja  mówiŸ  do  kaplicy  Branhama.  Ja  nie  mówiŸ  do  was,
ludzie z innych zborów. Ja mówiŸ do kaplicy Branhama. O to wa™nie
tutaj chodzi.
‹… To  wa™nie  zmusio  GoŸbicŸ  do  tego,  Œe  Ona  odleciaa.  Niech
tylko kto™ zacznie co™ niewielkiego w ramach ko™cioa i zanim sobie
z tego zdasz sprawŸ: )O, czy tak jest? O, czy naprawdŸ? Ty tego tak
nie mniemasz?” Zaraz potem Duch šwiŸty odchodzi, odlatuje. On po
prostu  nie  moŒe  znie™ø  tego  rodzaju  ducha.  Skoro  tylko  natura
baranka opuszcza ciŸ, to Duch šwiŸty odszed. To siŸ zgadza. I o to
wa™nie  dzisiaj  chodzi.  Dlatego  wa™nie  ludzie  s  w  tym  stanie,  w
jakim s _ dlatego, Œe pozwolili zemu duchowi wej™ø do ich serc, do
ich Œycia. NuŒe, to jest powodem, dlaczego mamy^
‹† Biblia  mówi,  Œe  to  jest  powodem,  Œe  tak  wielu  jest  chorych  i
cierpicych  miŸdzy  nami,  z  powodu  takich  rzeczy.  Musimy  byø
agodni.  Musimy  byø  peni  pokoju.  Musimy  byø  barankiem,  Œeby
GoŸbica moga pozostawaø z nami.
‹‡ PamiŸtajcie zatem, GoŸbica przyjdzie. On powiedzia: )O, bracie
Branham,  nie  mów  mi,  Œe  ja  wcale  nie  przyjem  Ducha  šwiŸtego.
Alleluja! Wówczas, owego wieczora, pewnej nocy, o, kiedy On wszed
do wewntrz, mogem po prostu chodziø^” Oczywi™cie, to by On!
)O,  ja  siŸ  czuem  tak  dobrze,  czuem  siŸ  tak,  Œe  mógbym  wziø
kaŒdego  maego  ptaszka  z  drzewa  i  objø  go  i  miowaø  go.
Najbardziej  niegodziwy  czowiek,  który  mi  zawsze  czyni  wszystko

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

23

background image

moŒliwe _ ja czuem, Œe mógbym pooŒyø moje ramiŸ wokó nich i
objø ich. O, Bracie Branham, jak ja siŸ czuem!” Oczywi™cie, to by
Duch šwiŸty.
‹ˆ Lecz  widzisz  powód,  dlaczego  On  nie  móg  pozostaø.  Ty  bye™
wówczas  barankiem;  lecz  kiedy  stae™  siŸ  wilkiem,  On  musia
odlecieø.  Nic  zego  nie  byo  u  _  u  _  u  GoŸbicy,  tu  chodzi  o  ciebie
i^ ty wpu™cie™ do siebie tego ducha. )Czy ja go wpu™ciem, bracie
Branham?” Tak, kiedy zaczH e™ s uchaø tych plotek, kiedy s ucha e™
tego k amstwa, kiedy zaczH e™ mówiø: IOtóŒ, ja mam na to prawo!”
‹‰ Ty nie masz Œadnego prawa! Ty jeste™ odkupiony za cenŸ _ bya
to  cena  drogiej  Krwi  Syna  BoŒego.  Ty  nie  masz  legalnego  prawa.
Alleluja!  Jedyne  prawo,  które  masz,  jest  przyj™ø  do  œróda,
napenionego  Krwi,  pync  z  Zy  Emanuela  _  kiedy  grzesznicy
zanurzyli siŸ w tym nurcie, pozbyli siŸ wszelkich swoich win i plam.
O, tak. To jest jedyne prawo, które masz _ poddaø swoj wasn wolŸ
Bogu,  a  potem  Bóg  przewodzi  _  od  tej  chwili.  To  wa™nie  jest
powodem, Œe to zgromadzenie^ To wa™nie jest powodem tak wielu
dziwnych  rzeczy.  Duch  šwiŸty  pójdzie  na  miejsce  _  Duch  šwiŸty
powiedzia:  )To  nie  jest  w  porzdku.  Zako§cz  to  zgromadzenie,
odejd› na drug stronŸ”. I ja je równieŒ zako§czŸ, bracie, zaraz pójdŸ
dalej.  To  siŸ  zgadza,  poniewaŒ  czowiek  musi  byø  prowadzony
Duchem  BoŒym.  A  jest  tylko  jeden  sposób,  jak  byø  prowadzonym
Duchem  BoŒym  _  byø  cigle  agodnym,  a  nie  uwaŒaø,  Œe  wszystko
wiesz.
‹Š O, my™lisz sobie: )Ja wiem mnóstwo spraw”. Tak, doprowadzie™
swój umys do stanu podniecenia i on nawet nie moŒe sam dziaaø. Ty
znasz  wszystkie  ksiŒki  i  wszystkie  odpowiedzi,  i  cay  grecki  i
hebrajski  jŸzyk,  a  nie  masz  miejsca  dla  GoŸbicy,  gdzie  by  moga
usi™ø. To siŸ zgadza. Lecz ty to wszystko wiesz; potem GoŸbica nie
moŒe prowadziø, bowiem ty wiesz zbyt wiele.
‹‹ Baranek  nie  twierdzi,  Œe  wszystko  wie.  On  musi  mieø  kogo™
innego,  kto  by  go  prowadzi.  Chwaa!  O  to  chodzi.  On  nie  wie
niczego! Amen. Jedyn rzecz, któr wiem, jest to, Œe Jezus Chrystus
umar, by zbawiø mnie.
ƒ‚‚ Tam  w  Kalifornii  chodzi  pewien  czowiek  i  mia  na  przedzie
tabliczkŸ,  mówic:  )Jestem  gupcem  dla  Chrystusa”,  a  na  plecach
drug, mówic: )Czyim gupcem jeste™ ty?” To siŸ zgadza. Sta§ siŸ
gupcem  dla  ™wiata,  aby™  móg  byø  prowadzony  Duchem  šwiŸtym,
bowiem  synowie  i  córki  BoŒe  s  prowadzeni  Duchem  šwiŸtym.
Rzymian 8, 1. mówi: )PrzetoŒ teraz Œadnego potŸpienia niemasz tym,
którzy  bŸdc  w  Chrystusie  Jezusie  nie  wedug  ciaa  chodz,  ale
wedug  Ducha”  _  nie  chodz  wedug  wilka,  lecz  wedug  GoŸbicy.
Amen.
ƒ‚ƒ Doc ™piewa zazwyczaj pie™§: )Napenij moj drogŸ kaŒdy dzie§

MÓWIONE S~OWO

24

background image

mio™ci,  kiedy  chodzŸ  z  Niebia§sk  GoŸbic;  pozwól  mi  i™ø  przez
cay czas z pie™ni i z u™miechem, napenij moj drogŸ kaŒdy dzie§
mio™ci”. Jaki to peen pokoju dzie§ bŸdzie dla Kaplicy Branhama,
wzglŸdnie kaŒdego innego zboru, albo dla kaŒdego indywidualnego,
gdy utrac swoje prawa, by siŸ staø barankiem.

)O co tu chodzi, bracie Branham?”

ƒ‚„ Wróø z powrotem do baranka, zawróø, by byø agodnym, zawróø,
by  nie  wiedzieø  niczego,  zawróø,  by  siŸ  po  prostu  podporzdkowaø
Chrystusowi.  Nie  staraj  siŸ  _  nie  próbuj  co™  wiedzieø.  Chod›  po
prostu  agodnie,  w  cicho™ci,  pokornie,  delikatnie,  a  GoŸbica  ciŸ
poprowadzi.  Lecz  kiedykolwiek  widzisz^  zaczynasz  suchaø  tych
plotek,  kiedykolwiek  wpadasz  w  popŸdliwe  usposobienie,
kiedykolwiek  zaczynasz  my™leø,  Œe  masz  prawo  czyniø  to i  czyniø
owo,

GoŸbica po prostu odlatuje i odchodzi. Potem Jej juŒ wiŸcej nie

masz. OtóŒ, ona nie jest bardzo daleko od ciebie dzisiaj do poudnia,
zborze.  Ona  siedzi  zaraz  tam  na  gaŸzi  pokoju,  czekajc  na  to,  aŒ
twoja natura zostanie przemieniona. Amen.
ƒ‚… Dzisiaj  trzeba  ci  podporzdkowaø  wszystkie  swoje  prawa  i
pozwoliø Bogu, by ciŸ pooŒy i ostrzyg ze wszystkich twoich praw.
Amen. Czy mógby™ sobie wyobraziø zwykego, prostego baranka _
caa jego wena wisi na nim? To s jego prawa, tak, [Brat Branham
przedstawia  dyszcego  baranka  _  wyd.]  spalone  doszczŸtnie,  a
potem  on  po  prostu  leŒy  na  stole  do  strzyŒenia.  Oni  wiedz,  co  jest
dla niego najlepsze. Zabieraj mu wszystkie jego prawa i odcinaj je
wszystkie _ jaki chodek i jak lekko mu siŸ biega. Moi drodzy, on jest
szczŸ™liwy, skacze wokoo i przeŒywa wspaniay czas. O, tak. JeŒeli
utracisz  swoje  prawa,  otrzymasz  wa™nie  to.  Lecz  musisz  utraciø
swoje  prawa  i  pozwoliø  Sowu  BoŒemu  obciø  z  ciebie  cay  ™wiat,
odjø  od  ciebie  wszystkie  ™wieckie  zwyczaje,  a  staniesz  siŸ  nowym
stworzeniem w Chrystusie.
ƒ‚† Rozmawiaem  wa™nie  przed  jakim™  czasem  z  pewnym  starym
™wiŸtym tam w Afryce. On powiedzia: )Bracie Branham, ja wiem, Œe
ty wierzysz w rzeczy nadprzyrodzone”.

Ja powiedziaem: )Oczywi™cie, mój bracie”.

ƒ‚‡ On  powiedzia:  )Przed  laty  my™laem  sobie,  Œe  jestem  kim™”.
Rzek:  )My™laem  sobie,  Œe  jestem  naprawdŸ  chrze™cijaninem”.  I
powiedzia:  )Potem  tam  na  wzgórzu,  w  naszym  ko™ciele^
Musiaem  wstŸpowaø  na  wzgórze,  u  którego  stóp  zatrzymaem  mój
may  samochód”.  I  powiedzia:  )Musiaem  siŸ  wspinaø  na  wzgórze,
och,  trzysta  lub  czterysta  jardów,  i  szedem  okoo  krzaków,  i  tym
podobnie, wspinaem siŸ do góry”. I powiedzia: )Miewali™my tam na
wzgórzu  modlitewne  zgromadzenia”.  I  rzek:  )My™laem  sobie,  Œe
naprawdŸ  jestem  chrze™cijaninem”.  On  rzek:  )Znaem  ca  BibliŸ.
Studiowaem  cay  hebrajski  jŸzyk.  Studiowaem  ca  poprawn

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

25

background image

wymowŸ  Sowa”.  I  powiedzia:  )Ktokolwiek  przyszed  do  mnie,
mogem” [Brat Branham strzela swoimi palcami _ wyd.] )rozmawiaø
z nimi ot tak o Biblii. Ja wiedziaem, o czym mówiŸ”. On powiedzia:
)Pewnego wieczora szedem do góry do ko™cioa. W naszym ko™ciele
byo  wiele  konfliktów”.  Dalej  rzek:  )Byy  tam  mae  grupy  jedna
przeciwko drugiej. Ty wiesz, jak one powstaj”.

Ja powiedziaem: )O, tak”.

ƒ‚ˆ On  powiedzia:  )Na  mojej  drodze  na  to  wzgórze,  ja  szedem  i
nagle  u™wiadomiem  sobie,  Œe  kto™  idzie  za  mn”.  I  on  rzek:
)Pomy™laem  sobie,  Œe  poczekam  po  prostu  na  chwilŸ  na  niego,
ktokolwiek to by, Œeby mnie dogoni, i ja bym z nim rozmawia na
chwilŸ,  kiedy  szli™my  drog  do  góry”.  Wiecie,  to  jest  dobra  rzecz,
kiedy czowiek po prostu poczeka na chwilŸ. I rzek: )Gdy szedem
do  góry  _  na  to  wzgórze”,  powiedzia,  )wspinaem  siŸ  do  góry.
Pewien  MŸŒczyzna  wspina  siŸ  teŒ  na  wzgórze”  i  powiedzia:  )On
mia  na  Swoich  plecach  tobó,  który  by  o  wiele  wiŸkszy  niŒ  ten
MŸŒczyzna”. I powiedzia: )On po prostu dysza i sapa, i robi tylko
mae,  krótkie  kroki,  starajc  siŸ  i™ø  do  góry.  I  ja  powiedziaem:
bCzowieku,  czy  Ci  mogŸ  pomóc  nie™ø  ten  adunek  na  wzgórze?’  On
odrzek: bNie, Ja go muszŸ nie™ø’.” Powiedzia: )Spojrzaem na Jego
rŸkŸ” _ powiedzia _ )i poznaem, to jest wizja. On mia blizny na
Swojej  rŸce”.  Powiedzia:  )Upadem  na  ziemiŸ  i  powiedziaem:
bPanie, czy Ty niesiesz grzechy caego ™wiata w tym worze?’ On rzek:
bNie,  Ja  niosŸ  tylko  twoje.  D›wigam  ciŸ  po  prostu  na  to  wzgórze,
Œeby™ ty móg siŸ dostaø do góry’.”
ƒ‚‰ Tak  wa™nie  przedstawia  siŸ  ta  sprawa.  Gdyby™my  siŸ  tylko
rozejrzeli koo siebie, stwierdziliby™my, Œe On niesie nasze grzechy.
Czy  to  nie  sprawia,  Œe  czowiek  czuje  siŸ  tak  maym?  Nasze
niegodziwe, okrutne serce _ tylko dlatego, Œe to potrafimy czyniø!
ƒ‚Š Niedawno byem tutaj na polowaniu. Jak wiecie, ja lubiŸ chodziø
na polowanie. I by w tym kraju pewien niegodziwy czowiek, on by
nikczemnym  czowiekiem.  I  on  siŸ  zazwyczaj  na™miewa  ze  mnie,
poniewaŒ  ja  bym  nie  strzela  do  ani  i  jelonków.  Ja  powiedziaem:
)To jest brutalne”. Powiedziaem: )Dlaczego nie jeste™ prawdziwym,
rzetelnym my™liwym i nie strzelasz starych jeleni i te zwierzŸta, które
s stare i bliskie ™mierci? Bóg je nam da. Zostaw wiŸc te mode matki
i inne^”
ƒ‚‹ On  rzek:  )Ach,  ty  jeste™  tchórzliwym,  kaznodziejo!”  Tak  mi
zawsze mawia.
ƒƒ‚ Ja powiedziaem: )NuŒe, popatrz, gdybym by godny i chciabym
jednego z tych jelonków, ja wierzŸ, Œe Bóg by mi pozwoli upolowaø
jednego.  Lecz  strzelaø  je  tylko  dlatego,  by  postŸpowaø  sprytnie”,
otóŒ,  on  by  nimi  napeni  cay  wóz.  I  on  poszed  i  sporzdzi  sobie
wabik _ pewnego rodzaju gwizdek i on móg dmuchaø w ten gwizdek

MÓWIONE S~OWO

26

background image

i brzmiao to dokadnie tak, jakby woa may jelonek. Pewnego dnia
byli™my  razem  w  gszczu.  Wstydziem  siŸ  za  niego  i  powiedziaem:
)Ja  bym  siŸ  sam  siebie  wstydzi”.  Zabi  jednorazowo  osiem  czy
dziesiŸø jelonków, je™li mu siŸ udao _ ani i wszystkich innych, tylko
by postŸpowaø sprytnie _ byø moŒe odci tylko zady, a resztŸ tam
zostawi. Ja powiedziaem: )Nie powiniene™ tak czyniø”.

)Ach”, rzek, )wy kaznodzieje jeste™cie zbyt tchórzliwi!”

ƒƒƒ Pewnego  dnia  on  sta  gŸboko  w  gszczu  i  wzi  do  rŸki  ten
gwizdek i zagwizda, i brzmiao to, jakby zapiszcza mody jelonek.
Ledwie  to  uczyni,  piŸkna  ania  wysunŸa  swoj  gowŸ  i  stpajc
wysza  z  gszczu.  MoŒna  byo  widzieø  jej  wielkie  brzowe
rozgldajce siŸ oczy. Ona bya przelŸkniona. Rozgldaa siŸ wokoo.
~owca  przyklŸkn,  podniós  swoj  strzelbŸ,  by  zastrzeliø  aniŸ.  A
ania  widziaa  tego  owcŸ.  Lecz  wiecie  co,  ten  krzyk  jelonka  _  ona
nie zwracaa uwagi na strzelbŸ. Ona szukaa to male§stwo, ono byo
w kopocie. Wiecie, ten pokaz prawdziwego macierzy§stwa i mio™ci
matki,  mianowicie  ona  staa  przed  t  strzelb  w  obliczu  ™mierci,
patrzc  na  wylot  lufy  tej  strzelby.  Wiecie  co,  ten  pokaz  by  tak
wymowny _ dziao siŸ to tuŒ przed nim, Œe on rzuci na ziemiŸ swoj
strzelbŸ!  On  pobieg  do  tyu  i  chwyci  mnie  za  ramiŸ  i  powiedzia:
)Billy, módl siŸ za mnie, ja juŒ tego mam dosyø!” Kiedy on zobaczy
ten pokaz bohaterstwa matki!
ƒƒ„ O,  gdy  ™wiat  ujrzy  t  manifestacjŸ  mio™ci  BoŒej  i  dzielno™ø  w
naszym  ludzkim  sercu,  jaka  to  bŸdzie  róŒnica.  Gdy  wpu™cimy
GoŸbicŸ  BoŒ,  by  wesza  do  naszego  serca  i  uczynia  nas
delikatnymi, uczynia nas agodnymi.
ƒƒ… Tam  w  tych  zaro™lach  wówczas  _  staem  tam  i  modliem  siŸ  za
tego zatwardziaego czowieka i przyprowadziem go do Jezusa. Od
tego czasu by on dobrym, rzetelnym owc.
ƒƒ† Oczywi™cie,  on  sobie  my™la,  Œe  ma  prawo,  Œe  bŸdzie  czyni,  co
chce. )One s na moim terenie, one siŸ pas tam na mojej lucernie,
jeŒeli chc”.
ƒƒ‡ Powiedziaem:  )To  siŸ  zgadza,  lecz  to  jest  nieludzkie  czyniø  co™
takiego”. Ty musisz utraciø swoje prawa. O BoŒe, okaŒ miosierdzie,
Œeby™my tak uczynili.
ƒƒˆ Niedawno tutaj w _ och, przed okoo stu laty by pewien wielki
chrze™cijanin,  który  Œy  w  poudniowo-zachodnich  Stanach
Zjednoczonych.  Nazywa  siŸ  Daniel  Curry,  wspaniay  czowiek,
poboŒny  czowiek,  po™wiŸcony  czowiek,  prawdziwy  chrze™cijanin,
czowiek,  którego  wszyscy  tak  bardzo  powaŒali  _  taki  wspaniay
czowiek.  I  to  opowiadanie  mówi,  Œe  on  umar  albo  dosta  siŸ  do
transu  i  on  powiedzia,  Œe  poszed  do  góry  do  Niebios,  oczywi™cie,

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

27

background image

gdy on umar. A kiedy doszed do perowej bramy, stróŒ podszed do
drzwi i powiedzia: )Kim ty jeste™?”
ƒƒ‰ On  rzek:  )Jestem  ewangelist,  Danielem  Curry,  pozyskaem
tysice dusz dla Chrystusa. I ja jestem^ Ja pragnŸ wej™ø do ™rodka
dzisiaj  rano.  Pielgrzymka  mego  Œycia  na  ziemi  siŸ  sko§czya,  nie
mam miejsca, gdzie bym móg teraz pój™ø”.
ƒƒŠ W  ten  sposób  przyjdzie  to  na  ciebie  pewnego  poranka,
grzeszniku.  W  ten  sposób  przychodzi  to  na  ciebie,  odstŸpco.  W  ten
sposób przychodzi to na was, którzy zasmucili™cie Ducha šwiŸtego i
odszed od was, nie jeste™cie juŒ wiŸcej agodnymi i delikatnymi. JuŒ
od  lat  nie  pakali™cie.  Nie  rumienili™cie  siŸ  juŒ  nie  wiem  jak  dugo.
Opu™cia  was  wszelka  skromno™ø.  Oczywi™cie.  Lecz  to  przyjdzie  do
waszych  drzwi  jednego  z  tych  poranków.  A  kiedy  agodny  Duch
šwiŸty przychodzi i puka, dlaczego Go po prostu nie wpu™cicie?
ƒƒ‹ WiŸc kiedy Daniel Curry przyszed do _ do _ do tej bramy, oni
weszli  do  ™rodka  i  rzekli:  )Zobaczymy,  czy  masz  tutaj  swoje  imiŸ”.
Oni  szukali  wszŸdzie,  ale  nie  mogli  znale›ø  Œadnego  imienia.
Powiedzieli: )Nie, tutaj nie ma Daniela Curry”.
ƒ„‚ )O”,  powiedzia  on  )na  pewno!”  Powiedzia:  )Ja  jestem
ewangelist”.  On  rzek:  )Pozyskiwaem  dusze  dla  Chrystusa”.
Powiedzia: )Staraem siŸ czyniø to, co jest wa™ciwe”.
ƒ„ƒ Str󌠠powiedzia:  )Panie,  przykro  mi,  Œe  ci  to  mówiŸ,  lecz  tutaj
nie  ma  Daniela  Curry”.  Powiedzia:  )Ja  ci  powiem,  co  moŒesz
uczyniø”.  Powiedzia:  )My  tutaj  nie  mamy  prawa  ujø  siŸ  twej
sprawy”. On rzek: )Lecz czy chcesz siŸ odwoaø w swojej sprawie?
MoŒesz  siŸ  odwoaø  w  tej  sprawie  do  Sdu  na  Biaym  Tronie  je™li
chcesz”.  Lecz  powiedzia:  )My  tutaj  nie  mamy  dla  ciebie
miosierdzia,  wcale  nie,  poniewaŒ  nie  mamy  ciŸ  tu  zapisanego.  Nie
ma dla ciebie miosierdzia”. Powiedzia: )Czy chcesz wnie™ø apelacjŸ
w swojej sprawie?”

On odrzek: )Panie, co wiŸcej mogŸ uczyniø, jak wnie™ø apelacjŸ

w mojej sprawie?”
ƒ„„ On  powiedzia:  )OtóŒ,  zatem  moŒesz  i™ø  do  Sdu  na  Biaym
Tronie i odwoaø siŸ w swojej sprawie”.
ƒ„… Daniel  Curry  powiedzia,  iŒ  odczuwa,  Œe  sam  przechodzi
przestrzeni  mniej  wiŸcej  jedn  godzinŸ.  Rzek,  Œe  szed  na  pewne
miejsce, gdzie byo coraz ja™niej, ja™niej i ja™niej. Powiedzia, Œe im
dalej  szed,  tym  ja™niej  tam  byo.  Byo  to  setki  razy,  tysice  razy
ja™niejsze, niŒ kiedykolwiek ™wieci so§ce. I powiedzia, Œe siŸ trzs
i  drŒa.  I  powiedzia,  Œe  kiedy  doszed  do  ™rodka  tej  šwiato™ci,
usysza  Gos,  mówicy:  )Czy  bye™  doskonaym  na  ziemi?”  _
wychodzi po prostu z tej šwiato™ci.

On odrzek: )Nie, ja nie byem doskonay” i zacz drŒeø.

MÓWIONE S~OWO

28

background image

Zapyta: )Czy zawsze postŸpowae™ uczciwie wobec wszystkich?”

ƒ„† Odrzek: )Nie”. (Powiedzia: )Przyszo mi na my™l kilka spraw, w
których nie byem cakiem uczciwy”.) Powiedzia: )Nie, ja _ ja _ ja
uwaŒam, Œe nie byem uczciwy”.

Powiedzia: )Czy mówie™ prawdŸ w kaŒdym wypadku w swoim

Œyciu?”
ƒ„‡ Powiedzia:  )Nie.  Przypominaj  mi  siŸ  pewne  sprawy,  które
powiedziaem, które nie byy wtpliwe^ które byy wtpliwe. Ja _
ja _ ja _ ja nie byem zupenie dokadnie prawdomówny”.
ƒ„ˆ Powiedzia:  )Zatem,  czy  sobie  co™  kiedykolwiek  wzie™,  co  nie
naleŒao  do  ciebie,  cokolwiek,  pienidze,  cokolwiek  innego,  co  nie
naleŒao do ciebie?”
ƒ„‰ Powiedzia,  Œe  na  ziemi  sobie  my™la,  iŒ  jest  dosyø  dobry,  lecz
tutaj  by  potŸpiony.  Powiedzia:  )OtóŒ,  wa™ciwie,  wziem  sobie
rzeczy, które nie naleŒay do mnie”.

On rzek: )Zatem, nie bye™ doskonay”.
On odrzek: )Nie, ja nie byem doskonay”.

ƒ„Š Powiedzia,  iŒ  siŸ  kaŒdej  chwili  spodziewa,  Œe  z  tej  wielkiej
šwiato™ci,  gdzie  odpoczywaa  GoŸbica,  wyjdzie  potŸŒny  gos:
)PotŸpiony!”  Powiedzia,  Œe  wa™nie  w  tej  chwili  usysza  za  sob
Gos,  który  by  sodszy  niŒ  gos  jakiejkolwiek  matki,  który  usysza
kiedykolwiek.  Powiedzia,  Œe  siŸ  odwróci,  by  spojrzeø.  I  najsodsze
oblicze, jakie widzia kiedykolwiek, sodsze niŒ oblicze jakiejkolwiek
matki, stao przed nim. I On powiedzia: )Ojcze, Daniel Curry sta w
obronie  Mnie  tam  na  ziemi.  To  jest  prawd,  on  nie  by  doskonay,
lecz On sta w obronie Mnie. On sta w obronie Mnie na ziemi, teraz
Ja  bŸdŸ  sta  w  jego  obronie  w  Niebiosach.  We›  wszystkie  jego
grzechy i przypisz je Mnie”.
ƒ„‹ Kto stanie w twojej obronie w owym dniu, bracie, jeŒeli Go dzi™
zasmucie™ tak, Œe odszed od ciebie? Ja juŒ po prostu nie mogŸ duŒej
przemawiaø. Pochylmy nasze gowy.
ƒ…‚ Drogi  BoŒe,  drogi  umierajcy  Baranku,  cichy,  pokorny,  miy.
Ptaki  maj  gniazda,  a  lisy  maj  nory,  lecz  Ty  nie  miae™  miejsca,  a
pomimo tego sam Pan Chway! Kiedy siŸ Ty urodzie™, oni nie mieli
Œadnego  odzienia,  by  CiŸ  przyodziaø.  O  BoŒe,  na  co  mi  jest  zatem
moje  odzienie?  Na  co  mi  s  moje  samochody?  Na  co  mi  jest  piŸkny
dom? Do czego bŸdzie mi on przydatny w owym dniu? Ty nie miae™
przyjació; nikt by siŸ z Tob nie przyja›ni. Wydawao siŸ, Œe nikt Ci
nie  chcia  podaø  pomocnej  rŸki.  Ty  powiedziae™  wówczas,  Œe
powiesz: )Byem godnym, a nie nakarmili™cie Mnie. Byem nagim, a
nie  przyodziali™cie  Mnie”.  Do  czego  bŸdzie  nam  przydatne  to
wszystko, co mamy w owym dniu, Panie? Pozwól nam staø w obronie
Ciebie,  Œeby  gdy  przyjdzie  ta  godzina  i  my  wejdziemy  do  Jego

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

29

background image

Obecno™ci  _  Wszechmocnego,  Wszechobecnego,  Wszech-^  O,
BoŒe, kiedy usyszymy tŸ GoŸbicŸ z Jej zoŒonymi skrzydami tam w
tej wielkiej šwiato™ci, Ona bŸdzie ™wieciø poprzez ca Wieczno™ø.
GdyŒ Ty przebywasz w šwiato™ci!
ƒ…ƒ )Kiedy  tam  bŸdŸ  musia  stanø  sam  _  mój  brat  odszed,  mój
pastor  odszed,  moja  matka  odesza,  mój  tata  odszed,  moja  Œona
odesza, moje dzieci odeszy, o, BoŒe, co ja potem zrobiŸ, Panie? Co ja
potem  uczyniŸ?  A  to  moŒe  siŸ  staø,  zanim  so§ce  zajdzie  dzi™
wieczorem. Lecz co ja uczyniŸ? Co ja mogŸ zrobiø? O, Chryste, ja bŸdŸ
teraz  sta  w  obronie  Ciebie!  ZrobiŸ  mój  wybór  dzisiaj.  Ja  siŸ
wyrzeknŸ  wszystkiego  mojego  mówienia  o  innych  ludziach.  Ja  siŸ
wyrzeknŸ wszelkiego mojego gniewnego usposobienia. WyrzeknŸ siŸ
wszystkich  moich  róŒnic.  WyrzeknŸ  siŸ  wszystkiego.  Obetnij  mnie,
Panie, we› wszystko, co mam. We› mnie po prostu, Panie. Ja _ ja _
ja  pragnŸ  staø  na  Twoim  miejscu.  Ja  pragnŸ  zostaø  ostrzyŒony.
PragnŸ,  aby  wszystko  samolubstwo,  wszelka  wynioso™ø,  wszelka
obojŸtno™ø zostaa po prostu odjŸta ode mnie. Potem pragnŸ staø w
obronie  Ciebie  jako  ostrzyŒony  baranek,  ochotny  wyrzec  siŸ
wszystkich  rozkoszy,  które  oni  nazywaj  rozkoszami  Œycia  _
wszelkich  zabaw  tanecznych,  wszelkich  przyjŸø  towarzyskich,
wszelkiego wulgarnego odzienia, makijaŒu, pomadki do ust, lakieru
na paznokcie, wszelkiej obojŸtno™ci, która wyglda jak ten ™wiat. Ty
powiedziae™: bNie postŸpujcie nawet tak, jak ten ™wiat. Nie kojarzcie
siŸ nawet z tym ™wiatem. Wyjd›cie spo™ród nich!’ O, BoŒe, pomóŒ mi,
Panie.  Obetnij  mnie  dzisiaj.  We›  mnie  jako  baranka  i  pozwól  mi
milczeø, nie otworzyø moich ust, nie mówiø nic do tego, tylko staø i
zostaø ostrzyŒony”.
ƒ…„ O, BoŒe, jak to robi róŒnicŸ! Przypominam sobie, kiedy mnie raz
ostrzyge™  _  zabrae™  mi  ŒonŸ,  moje  dziecko,  mojego  tatŸ  i  mego
brata. Ty obcie™ mnie do cna. Jednak w moim sercu wiedziaem, Œe
CiŸ  miujŸ.  Jak  Ty  mnie  ubogosawie™!  Jak  dobrym  Ty  bye™!
Wszystko to, czym jestem, wszystko, czym bym móg byø, wszystko,
czym kiedykolwiek bŸdŸ, to jeste™ Ty, BoŒe, to jeste™ Ty. Ja wyznajŸ
moje  wykroczenia,  wyznajŸ  wszystko,  co  kiedykolwiek  uczyniem,
albo  my™laem.  ProszŸ,  obetnij  mnie,  Panie,  ja  pragnŸ  byø  Twoim
barankiem.
ƒ…… Nie tylko to, Panie, lecz we› kaŒdego czowieka, który jest tutaj
tego dopoudnia, kaŒd owcŸ, i tych, którzy by chcieli byø owcami,
obetnij  z  nich  wszystko  dzisiaj  do  poudnia,  Panie.  Po󌠠ich  ma
stopŸ  koo  zasobów  Ewangelii.  Niechby  Duch  šwiŸty  poprowadzi
ich do pokuty w tej chwili, gdy wiedz, Œe byli obojŸtni wobec Boga.
I niechaj On obetnie z nich wszelk obojŸtno™ø, cay ™wiat i wszystkie
rzeczy  tego  ™wiata.  Obetnij  to  wszystko  dzisiaj  do  poudnia,  Panie,

MÓWIONE S~OWO

30

background image

Œeby™my  mogli  stanø  spokojnie  i  w  uciszeniu  przed  Tob,  jako
znowuzrodzeni chrze™cijanie. Daruj nam tego, Panie.
ƒ…† Ja  Ciebie  miujŸ.  PragnŸ  i™ø  bez  wzglŸdu  na  to,  czy  jest  gorca
pogoda, czy siŸ mi chce, czy nie. Ja pragnŸ i™ø. PragnŸ staø w obronie
Ciebie,  bowiem  ja  pragnŸ,  Œeby™  Ty  broni  mojej  sprawy  w  owym
dniu  i  powiedzia:  )OtóŒ,  on  sta  w  obronie  Mnie,  teraz  Ja  stanŸ  w
jego obronie”. O, BoŒe, daruj tego dzisiaj.
ƒ…‡ A kiedy kaŒda gowa jest pochylona i kaŒde serce jest skonione,
chciabym wiedzieø tego poranka, czy jest tutaj po prostu kto™, kto
sobie zdaje sprawŸ z tego, Œe próbowa i™ø swoj wasn drog _ Œe
czynie™  te  rzeczy,  których  nie  powiniene™  czyniø,  i  odczuwasz  po
prostu  dzisiaj  do  poudnia,  Œe  chciaby™,  aby  ciŸ  Pan  ostrzyg  i
powiesz:  )Uczy§  mnie  prawdziwym  barankiem”  _  czy  chciaby™
podnie™ø  swoj  rŸkŸ?  Niech  ci  Bóg  bogosawi,  pani.  Niech  ci  Bóg
bogosawi,  bracie.  Niech  ci  Bóg  bogosawi,  bracie.  Kto™  inny
jeszcze,  powiedz:  )Obetnij  mnie,  Panie,  ja  stojŸ.  Ja  jestem  owc.  Ja
nawet nie otworzŸ moich ust, ja tylko chcŸ, aby™ Ty obci cay ™wiat
ze mnie”. Niech ci Bóg bogosawi, bracie. Niech ci Bóg bogosawi,
pani. Niech ci Bóg bogosawi, synku. Niech ci Bóg bogosawi, pani.
Niech ci Bóg bogosawi, siostro. )Obetnij mnie, Panie”.

Siostro Gertie^ [Siostra grajca na pianinie _ wyd.]
Niech  ci  Bóg  bogosawi,  pani.  Niech  ci  Bóg  bogosawi,  siostro.

)Obetnij  mnie  teraz,  Panie.  Ja  _  ja  pragnŸ,  Œeby  wszystkie  rzeczy
tego  ™wiata^  Ja  chcŸ  staø  w  obronie  ciebie  dzisiejszego  poranka.
PragnŸ staø jako ostrzyŒona owca. PragnŸ, aby wszystkie rzeczy tego
™wiata  zostay  odciŸte  ode  mnie.  Ja  pragnŸ  byø  Twoim,  a  Ty  bd›
moim.  Czy  mnie  przyjmiesz,  Panie,  kiedy  podnoszŸ  moj  rŸkŸ  do
Ciebie?”  Niech  ci  Bóg  bogosawi,  pani.  Niech  ci  Bóg  bogosawi,
panie.  Niech  ci  Bóg  bogosawi.  Niech  ci  Bóg  bogosawi,  panie.
Niech ci Bóg bogosawi, panie. Niech ci Bóg bogosawi, pani. Niech
ci  Bóg  bogosawi,  pani,  ja  widzŸ  wasze  rŸce.  Niech  ci  Bóg
bogosawi, mój bracie. Niech ci Bóg bogosawi, moda pani tam w
tyle. To jest dobre. Niech ci Bóg bogosawi tam w tyle, matko. Niech
ci  Bóg  bogosawi,  siostro.  To  siŸ  zgadza,  bd›  tylko  szczer.  )Ja
pragnŸ, Œeby Bóg odj ode mnie wszystko, co nie jest po prostu takie
jak  On,  wszelkie  samolubne  motywy,  które  mam,  wszelk
obojŸtno™ø, któr mam. PragnŸ, Œeby On obci mnie ze wszystkiego
dzisiaj do poudnia. PragnŸ byø podobny do Niego. Nie troszczŸ siŸ o
to,  czy  oni  maj  prawo,  czy  nie;  ja  nie  mam  Œadnego  prawa.  Mam
tylko  jedno  prawo,  to  jest  przyj™ø  do  Niego.  On  zatroszczy  siŸ  o
resztŸ”.
ƒ…ˆ Czy tutaj jest jaki grzesznik, który dotd jeszcze nigdy nie wyzna
Chrystusa,  nie  zosta  jeszcze  zbawiony,  i  ty  pragniesz  byø
przypomniany w tej modlitwie dzisiaj do poudnia, czy by™ podniós

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

31

background image

swoj  rŸkŸ,  przyjacielu  grzeszniku?  Niech  ci  Bóg  bogosawi.  Niech
kto™  inny  podniesie  swoj  rŸkŸ  i  powie:  )PamiŸtaj  o  mnie,  bracie
Branham.  Nie  jestem  chrze™cijaninem  i  nie  wiem,  kiedy  bŸdŸ  siŸ
musia  spotkaø  z  Bogiem.  I  ja  _  pragnŸ  byø  przypomniany  w  tej
chwili w sowie modlitwy, kiedy ty ko§czysz”. OtóŒ, czy podniesiesz
swoj  rŸkŸ,  Œebym  siŸ  modli  za  tob?  On  to  widzi.  Niech  ci  Bóg
bogosawi, moda pani. Niech ci Bóg bogosawi, pani. Niech ci Bóg
bogosawi, panie. Kto™ inny jeszcze: )Ja pragnŸ byø, ja chcŸ^”
ƒ…‰ Ilu z was tutaj odpad o od wiary? )O”, mówicie, )ja bym tego nie
przyzna,  bracie  Branham”.  Lecz  spójrz,  jeŒeli  ta  GoŸbica
agodno™ci odesza od ciebie, bracie, to co™ jest nie tak. Co™ nie jest w
porzdku,  jeŒeli  siŸ  nie  potrafisz  znosiø  z  innym.  JeŒeli  nie  moŒesz
przebaczyø kaŒdemu szczerze z gŸbi serca, bez wzglŸdu na to, co oni
uczynili, albo co powiedzieli, jeŒeli im nie moŒesz przebaczyø z gŸbi
serca _ Jezus powiedzia: )JeŒeli ze serca nie przebaczycie kaŒdemu
jego wykrocze§, ani wasz Niebia§ski Ojciec nie przebaczy wam”.
ƒ…Š NuŒe,  co  je™li  w  tym  upale,  co  je™li  ciŸ  dzisiaj  Bóg  zawoa?
Podczas  gdy  jest  otwarte  œródo,  ko™ció  jest  gotowy,  Duch  šwiŸty
siedzi  tutaj  na  samym  szczycie  tego  budynku,  gotowy  by  zstpiø
zaraz  w  dó  i  wstpiø  z  powrotem  do  twego  serca,  i  uczyniø  ciŸ
agodnym i spokojnym. )Co ja muszŸ zrobiø, bracie Branham?” Sta§
siŸ po prostu barankiem. Duch šwiŸty zstpi zaraz, kiedy siŸ staniesz
barankiem.  Lecz  je™li  masz  ze  motywy,  ze  my™li  _  chcesz
przeprowadziø swoj wasn wolŸ, a nie jeste™ ochotny wyrzec siŸ jej,
to Duch šwiŸty nie przyjdzie nigdy.
ƒ…‹ Teraz,  kiedy  mamy  skonione  nasze  gowy,  chciabym  wiedzieø,
czy kto™ z was, który podniós swoj rŸkŸ^ OtóŒ, Jezus powiedzia:
)Kto  sucha  Moich  Sów  i  wierzy  w  Tego,  który  Mnie  posa,  ma
Zywot  Wieczny  i  nie  przyjdzie  na  sd,  ale  przeszed  ze  ™mierci  do
Zycia”  _  ew.  Jana  5,  24.  Lecz  teraz,  gdyby™cie  chcieli  przyj™ø  do
otarza  i  uklŸknø  tutaj,  módlmy  siŸ  razem,  póki  to  agodne,  pene
pokoju  uczucie,  które  kiedy™  mieli™cie,  albo  chcieliby™cie  mieø,  nie
przyjdzie do was na nowo. Podczas gdy mamy skonione nasze gowy
i  ™piewamy  )Jest  Strumie§  peen  ™wiŸtej  Krwi”,  pragnŸ,  Œeby™cie
przyszli, uklŸkli i modlili siŸ. Niech teraz kaŒdy, kto pragnie przyj™ø,
uklŸknie tutaj koo balustrady otarza i modli siŸ przez chwilŸ.

)Jest Strumie§ peen ™wiŸtej Krwi,
pyncej z Zy Emanuela,
A grzesznicy zanurzeni w niej^
(Niech ci Bóg bogosawi, pani,
podejd› wprost tutaj i uklŸknij.)
PozbŸd^”

ƒ†‚ Ze skonionymi naszymi gowami, bo mam nadziejŸ, Œe to macie
w waszych sercach. Czy wiecie, kto przychodzi pierwszy przej™ciem

MÓWIONE S~OWO

32

background image

tego dopoudnia _ czy nie powinno to sprawiø, Œe siŸ zawstydzicie?
Niewiasta  ciemnego  koloru  skóry,  biedne  stworzenie,  ze
spuchniŸtymi  kostkami,  siwymi  wosami  toruje  sobie  drogŸ  do
otarza.
ƒ†ƒ Przed  jakim™  czasem  zosta  tu  zbawiony  stary  mŸŒczyzna
ciemnego  koloru  skóry  _  w  czasach  niewolnictwa.  On  szed,  kiedy
zosta zbawiony, i powiedzia swemu panu, Œe jest wolny. On rzek:
)Jaki jeste™?”

Odrzek: )Jestem wolny”. Wtedy on wypu™ci go na wolno™ø.

ƒ†„ Tutaj  przychodzi  kolejna  grupa  ludzi,  przychodz  po  zbawienie
dzisiaj do poudnia. (Powiedzia, Œe jest wolny.) KaŒdy niech jest w
modlitwie  i  módlcie  siŸ  usilnie,  je™li  pragniecie,  podczas  gdy  Duch
šwiŸty dziaa nad lud›mi, którzy podejmuj decyzje.

On rzek: )MojŒeszu, ty mówisz, Œe jeste™ wolny?”
Odrzek: )Tak jest, szefie. Jestem wolny”.

ƒ†… Powiedzia:  )Je™li  jeste™  wolny,  to  ja  ciŸ  równieŒ  wypuszczŸ  na
wolno™ø. Id› gosiø EwangeliŸ”.
ƒ†† Gdy  on  by  bliski  ™mierci,  wielu  jego  biaych  braci  przyszo  go
odwiedziø,  a  kiedy  oni  przyszli,  on  rzek,  iŒ  my™la,  Œe  juŒ  by  w
agonii. Kiedy siŸ ockn, powiedzia: )My™laem, Œe juŒ odszedem”.
(Niech  ci  Bóg  bogosawi,  mój  bracie,  uklŸknij  wprost  tutaj.)
Powiedzia: )My™laem, Œe juŒ odszedem”.

Zapytali: )Co widziae™, MojŒeszu?”

ƒ†‡ On  powiedzia:  )Kiedy  wszedem  do  bramy,  zobaczyem  Jego”.
Powiedzia:  )Ja  staem  i  patrzyem  na  Niego”.  I  rzek:  )By  tam
pewien anio, który podszed i rzek: bChod› dalej, MojŒeszu, ty wiele
lat gosie™ EwangeliŸ, na ciebie czeka szata i korona’.” On odrzek:
)bNie mów mi o szacie i koronie. Ja nie chcŸ szaty i korony. Ja pragnŸ
tylko patrzeø na Niego’.” Ja my™lŸ, Œe takie jest nastawienie kaŒdego
chrze™cijanina.
ƒ†ˆ Przed jakim™ czasem byem daleko, powyŒej Chicago, w pewnym
koloseum,  raczej  muzeum,  i  rozgldaem  siŸ  tam  wszŸdzie  wokoo.
Zobaczyem  starego  Murzyna  z  ma  obwódk  biaych  wosów  na
swej  gowie,  który  tam  spacerowa  z  kapeluszem  w  swojej  rŸce.
Patrzaem  na  niego.  On  spojrza  tam  do  maego  pomieszczenia  i
odskoczy  do  tyu,  a  zy  zaczŸy  mu  spywaø  po  jego  starych,
ciemnych policzkach. On siŸ zacz modliø. Obserwowaem go przez
krótk  chwilŸ.  On  tam  znowu  spojrza  i  zacz  na  nowo  pakaø.
Podszedem do niego i powiedziaem: )Panie”.

On odrzek: )Tak, biay przyjacielu?”
Powiedziaem:  )WidzŸ,  Œe  jeste™^  Co  ciŸ  tak  podniecio?  Z

powodu czego bye™ taki podniecony?”

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

33

background image

ƒ†‰ On  rzek:  )Panie,  gdyby™  móg  dotknø  mego  boku,  ja  mam
stwardnia skórŸ wokó mego boku”. Powiedzia: )Ja byem kiedy™
niewolnikiem”. On rzek: )W tej maej, szklanej gablotce tutaj _ to
jest odzienie, leŒce tutaj”.

Ja  rzekem:  )WidzŸ,  Œe  to  jest  odzienie,  lecz  co  jest  na  nim  tak

szczególnego?”
ƒ†Š On  odrzek:  )Ta  plama  na  nim”,  powiedzia  )to  jest  krew
Abrahama  Lincolna”.  Powiedzia:  )Ta  krew  zdjŸa  ze  mnie  pas
niewolnika”. On rzek: )OtóŒ, biay czowieku, czy by ciŸ to równieŒ
nie wzruszyo trochŸ?”
ƒ†‹ Objem  go  moimi  ramionami  wokó  jego  starej  szyi  i  rzekem:
)Niech  ci  Bóg  bogosawi,  bracie.  Ja  znam  inn  Krew,  która  mnie
wzrusza”.

On odrzek: )Ja znam t Krew równieŒ, panie”.

ƒ‡‚ Powiedziaem:  )On  zdj  ze  mnie  pas  niewolnika”.  Kiedy™
wychodziem  z  domu  w  niedzielŸ,  chodziem  na  wy™cigi  i
awanturowaem  siŸ,  i  mówiem  spro™ne  Œarty.  I,  o  BoŒe,  jak  ja  to
czyniem?  Tam  w  moim  sercu  s  cigle  blizny  na  skutek  tego,  co
czyniem.  Lecz  ja  siŸ  cieszŸ,  Œe  On  zdj  ze  mnie  ten  pas.  Teraz  to
wszystko przeminŸo, On stan na moim miejscu.
ƒ‡ƒ Pewnego  razu  patrzyem  tutaj  na  kobietŸ,  a  ona  bya  tak
wulgarna,  Œe  j  chciaem  potŸpiø.  Lecz  Bóg  mi  da  wizjŸ.  Potem
modliem siŸ za ni, poniewaŒ zobaczyem, Œe moje grzechy byy tak
samo duŒe jak jej grzechy. I podszedem do niej i usiadem obok niej
i  zawstydziem  j  _  powiedziaem  jej,  Œe  jestem  kaznodziej.  Jej
dwaj  przyjaciele^  Ona  miaa  okoo  sze™ødziesit  piŸø  czy
siedemdziesit  lat,  jej  dwaj  przyjaciele  uklŸkli  tam  i  oni  wszyscy
oddali swoje serca Chrystusowi. O, moi drodzy, co za róŒnica!
ƒ‡„ Czy ty nie chcesz? Czy grzeszye™ tak bardzo _ czy masz swe serce
po prostu tak czarne i splamione dzisiaj do poudnia, Œe nawet Duch
šwiŸty  nie  moŒe  go  dotknø?  Byø  moŒe  GoŸbica  odleciaa  do
Wieczno™ci, Ona odleciaa na zawsze.
ƒ‡… Niech ci Bóg bogosawi, kochanie. Maa dziewczynka podchodzi.
Niech  ci  Bóg  bogosawi,  kochanie.  Wy  mówicie:  )Ta  maa
dziewczynka nie wie^” O, tak, ona wie. Ona po prostu nie czytaa
tak  duŒo  czasopism  i  starych  historii  miosnych,  jak  wy  wszyscy
czytali™cie. O to wa™nie chodzi, ona jest delikatna. Jezus powiedzia:
)Pozwólcie maym dzieciom przychodziø do Mnie”.
ƒ‡† Czy  kto™  inny  chciaby  jeszcze  przyj™ø  i  doczyø  siŸ  dzisiaj  do
poudnia? Otarz jest do dyspozycji. Jeszcze krótk chwilkŸ, potem,
gdy  bŸdziemy  ™piewaø  jeszcze  raz,  potem  bŸdziemy  siŸ  modliø,
podczas gdy ci skruszeni grzesznicy siŸ modl.

)Umierajcy otr ucieszy siŸ, gdy ujrza

MÓWIONE S~OWO

34

background image

To œródo w^ (Oczywi™cie, wszystko
przeminŸo, ten biedak by wyko§czony.)
I tam mogŸ ja, choø tak pody jak on^”

ƒ‡‡ Czy nie podejdziesz teraz? Czy nie przyjdziesz ty, który wiesz, Œe
tak nie powiniene™ postŸpowaø? Biblia mówi: )Je™li umiecie dobrze
czyniø, a nie czynicie tak, to jest dla was wiŸcej niŒ grzech”. Czy nie
przyjdziesz?  Ty  wiesz,  Œe  jeste™  zy.  Utoruj  sobie  swoj  drogŸ  i
uklŸknij koo otarza, i powiedz Bogu, Œe ci Œal tego, w jaki sposób Go
traktowae™.  Pozwól,  Œeby  Duch  šwiŸty  powróci  i  uczyni  ciŸ  na
nowo agodnym, delikatnym i cichym. Czy nie przyjdziesz? PamiŸtaj,
gdyby™ umiera, a On by przyszed po ciebie, nie byoby nikogo, kto
by broni twojej sprawy. On chce, aby™ stan w Jego obronie dzisiaj
do poudnia. Niech ci Bóg bogosawi, mój bracie.
ƒ‡ˆ Czekamy.  Czy  to  jest  _  tylko  piŸtnastu  w  zborze,  którzy
naprawdŸ  odczuwacie,  Œe  jeste™cie  potŸpieni?  Czy  wy  Œyli™cie
spokojnym,  agodnym,  delikatnym,  cichym  Œyciem?  To  jest  teraz
kierowane  przez  Ducha  šwiŸtego.  Czy  przebaczacie  _  nie  macie
Œadnych nieprzyjació? Czy Œyli™cie tak, Œe was nic nie potŸpia jako
grzeszników?  Czy  nie  Œyjecie  jak  poganie,  czy  Œyjecie  inaczej?  Czy
wasze  Œycie  wzoruje  siŸ  na  czym™  cakiem  innym?  Czy  szlachetny
Duch  šwiŸty  zajmuje  tron  w  waszym  sercu,  sprawiajc,  Œe  Œyjecie
spokojnie  i  w  uciszeniu,  i  miujc,  miŸdzy  wszystkimi  lud›mi?  Czy
twoi ssiedzi i wszyscy wiedz, oraz wszyscy twoi wspópracownicy
wiedz,  Œe  jeste™  delikatnym,  cichym,  agodnym,  pokornym
chrze™cijaninem?  Czy  GoŸbica  BoŒa  jest  z  tob?  Czy  na  pewno?  To
moŒe byø twoja ostatnia moŒliwo™ø. W porzdku.
ƒ‡‰ Zatem,  do  was  tutaj  u  otarza,  niech  was  Bóg  bogosawi.  Nie
bŸdziecie teraz musieø i™ø na sd. Duch šwiŸty was juŒ osdzi. I wy
nie próbowali™cie trzymaø siŸ swoich praw, mówic: )O, ja byem juŒ
dosyø dugo chrze™cijaninem. Ja tam nie muszŸ i™ø”. Niektórzy z was
jeste™cie  w  ogóle  po  raz  pierwszy  u  otarza.  )Ja  mogŸ  pozostaø
grzesznikiem, jeŒeli chcŸ, to jest moje prawo”. Tak, to siŸ zgadza. Ty
masz  swobodn  moraln  wolno™ø  podejmowania  decyzji  i  moŒesz
postŸpowaø  w  jaki  sposób  tylko  zechcesz.  Lecz  ty  utracie™  swoje
prawa dzisiaj do poudnia. Mówisz: )Co oni powiedz, ja wyznajŸ, Œe
jestem  chrze™cijaninem,  a  potem  podchodzŸ  do  otarza,  co  oni
powiedz?” Lecz co mówi Bóg? On powiedzia, Œeby™ przyszed i ty to
uczynie™.  Utracie™  teraz  swoje  prawo,  przyszede™,  by  mieø
delikatnego Ducha šwiŸtego, Œeby On zaj Swoje miejsce w twoim
sercu dzisiaj. Ja wiem, Œe On to uczyni. Ja wiem, Œe tak. On obieca,
Œe to uczyni. Wa™nie, On po prostu nic na to nie poradzi, nie moŒe
siŸ po prostu powstrzymaø, by nie przyj™ø. On prosi, pacze, umar i
uczyni  wszystko  moŒliwe,  Œeby  mia  miejsce,  gdzie  moŒe  przyj™ø,
czeka by przyj™ø do ciebie.

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

35

background image

ƒ‡Š A w twojej godzinie ™mierci, kiedy anio ™mierci usidzie u stóp
twego  oŒa,  zamiast  patrzyø  tam  na  zewntrz  na  t  ohydn  rzecz  i
wiedzieø,  Œe  wzbraniae™  siŸ  przyj™ø  pewnego  razu,  a  potem  twoja
dusza staa siŸ czarna i pokalana, nie miae™ wiŸcej moŒliwo™ci, bez
wzglŸdu  na  to,  jak  bardzo  krzyczae™.  Ezaw  zgrzeszy  i  na  skutek
swego grzechu pozbawi siŸ aski^ dnia aski raczej i nie otrzyma
juŒ wiŸcej okazji. On gorzko paka, próbujc znale›ø sposobno™ø, by
to uregulowaø, lecz on tego nie móg uczyniø. Bóg zawoa go po raz
ostatni.
ƒ‡‹ Lecz wy utracili™cie wszystkie swoje prawa i wszystkich swoich
przyjació,  i  wszystkie  swoje  uczucia  i  wszystko  inne  dzisiaj  do
poudnia,  by  przyj™ø  tutaj.  Wyrzekli™cie  siŸ  swoich  praw,  by
uklŸknø tutaj i rozmawiaø z Bogiem. Ja wam mówiŸ na podstawie
Sowa  Pa§skiego,  Œe  Chrystus  powiedzia:  )Kto  do  Mnie  przyjdzie,
tego  nie  wyrzucŸ  precz”.  Teraz,  kiedy  jeste™cie  tutaj  u  otarza,
pokutujcie,  powiedzcie  Mu,  Œe  wam  przykro  z  powodu  tego,  co
czynili™cie.
ƒˆ‚ To jest powodem, dlaczego ludzie nie przyjmuj Ducha šwiŸtego,
gdy zostali ochrzczeni _ po prostu nie pokutowali gruntownie. Bóg
próbuje im daø Ducha šwiŸtego. On pragnie, Œeby™cie byli agodni i
delikatni, cisi. To wa™nie jest powodem, Œe powstajecie z tym samym
samolubstwem  w  swoim  sercu.  O,  moŒe  powstajecie  krzyczc,
mówic  jŸzykami,  czy  cokolwiek;  to  jeszcze  nie  sprawi,  Œe  macie
Ducha šwiŸtego. Ty musisz powstaø od otarza jako inny czowiek.
Ty  musisz  powstaø  stamtd  delikatny,  cichy  i  agodny,  pokorny,  a
Duch BoŒy przebywa w tobie. W nastŸpnym roku spojrzysz wstecz na
swój szlak i widzisz, jak daleko doszede™, jakie robisz postŸpy przez
cay czas. To jest Duch šwiŸty. Duch šwiŸty jest mio™ci, rado™ci,
pokojem, 

™wiŸt 

cierpliwo™ci, 

agodno™ci, 

delikatno™ci,

cierpliwo™ci,  wiar.  NuŒe,  pokutuj  tylko  i  powiedz  Bogu,  Œe  tego
pragniesz w tej chwili. On jest^ On to uczyni.
ƒˆƒ Maa  dziewczynko,  ty  tam,  kochanie,  uczy§  to  samo.  Bd›
bogosawiona.  Twoja  matka  stoi  ze  swymi  rŸkami,  woŒonymi  na
ciebie.
ƒˆ„ Ta  droga,  stara  siostra  ciemnego  koloru  skóry  tutaj,  która  siŸ
schyla u otarza. Ty moŒe musiaa™ je™ø placki kukurydziane i kaszŸ
kukurydzian,  moŒe  musiaa™  Œyø  w  jakim™  zauku,  na  ile  mi
wiadomo, siostro. Niech Bóg bogosawi twoje serce, tam w Chwale
jest dla ciebie przygotowany paac dzi™ do poudnia. To prawda.
ƒˆ… PatrzŸ  w  dó  ku  otarzu  i  widzŸ  pani,  która  siwieje,  moda
kobieta  ze  sw  gow  skonion,  kobieta  z  jednolitymi  biaymi
wosami. O BoŒe! WidzŸ mŸŒczyznŸ klŸczcego i innych tutaj wokoo.
ProszŸ, pokutujcie, powiedzcie Mu, Œe wam przykro. Powiedzcie Mu,
Œe  tego  juŒ  wiŸcej  nie  bŸdziecie  czyniø.  Z  Jego  aski  od  dzisiaj

MÓWIONE S~OWO

36

background image

zostawicie  wszystkie  wasze  róŒnice  pogldów.  Wy  pragniecie  byø
delikatni  i  cisi.  Pragniecie  byø  pokorni  i  i™ø  tam,  gdzie  On  was
poprowadzi.
ƒˆ† Kiedy  ludzie  mówi  co™  bez  wzglŸdu  na  to,  jak  susznie  to
wyglda,  ty  siŸ  wyrzekniesz  swoich  praw,  by  mówiø  o  swoim
ssiedzie.  JeŒeli  bŸdziesz  mówi,  to  bŸdziesz  mówi  o  Jezusie.  Ty
bŸdziesz czyni po prostu to, co jest wa™ciwe. Nie bŸdziesz wychodzi
z domu jako morderca. Nie bŸdziesz wychodzi z domu, by siŸ rzuciø
na  niewinnego.  Lecz  widzisz  dzielne,  bohaterskie  postŸpowanie
prawdziwych  chrze™cijan  i  ty  chcesz  byø  podobny  do  nich.  Nie
bŸdziesz musia nikomu mówiø, Œe jeste™ chrze™cijaninem, jeŒeli nim
jeste™,  oni  to  po  prostu  widz  i  wiedz,  kiedy  ty  mówisz.  Ty  jeste™
zapieczŸtowany wewntrz i na zewntrz.
ƒˆ‡ Teraz, gdy upokarzasz swoje serce, pokutuj teraz. Powiedz Bogu,
Œe  ci  )przykro”,  Œe  )tego  wiŸcej  nie  bŸdziesz  czyni”,  Œe  siŸ
)wstydzisz”  samego  siebie,  z  powodu  tego,  w  jaki  sposób
postŸpowae™.  A  potem  ja  siŸ  bŸdŸ  modli  za  ciebie.  I  ja  wierzŸ,  Œe
zaraz potem pokój usadowi siŸ po prostu w twoim sercu, po prostu
pokój  jak  rzeka  zacznie  spywaø  w  dó  do  twojej  duszy.  MoŒe  nie
bŸdziesz  krzycza,  moŒe  nie  bŸdziesz  mówi  jŸzykami,  moŒe  nie
bŸdziesz  skaka  do  góry  i  na  dó;  lecz  odejdziesz  od  otarza
posiadajc w sobie Co™, Co™ w sobie, co ciŸ zakotwiczy w tym starym,
szorstkim  krzyŒu  na  cae  twoje  Œycie.  Módlcie  siŸ  teraz  tak,  jak  ja.
Wyznawajcie.
ƒˆˆ Nasz  Niebia§ski  Ojcze  _  niegodne  stworzenia  w  tym  gorcym,
parnym pomieszczeniu dzisiaj do poudnia _ w tej maej komorze do
pocenia; lecz BoŒe, Ty to wypocie™ z nas. Duch šwiŸty zstpi w dó
i przekona ludzi, Œe s w zym stanie. Oni grzeszyli. Ich duchy byy
aroganckie.  Oni  siŸ  stali  wrogimi,  wtykajcymi  nos  w  nie  swoje
sprawy,  tymi,  którzy  wszystko  wiedz,  nieochotnymi  do
pokutowania,  nieochotnymi  do  przebaczenia  ludziom,  którzy  im
wyrzdzali zo. Oni nie byli ochotni do tego, lecz dzisiaj Duch šwiŸty
wzi  Sowo  BoŒe,  umie™ci  Je  prosto  do  ich  agodnych  serc  i
powiedzia: )Czy chcecie teraz powróciø tam, gdzie byli™cie, gdy po
raz  pierwszy  przyszli™cie  do  otarza,  wróciø  z  powrotem  do  tego
stanu,  gdzie  kaŒdy  _  gdzie  miujecie  wszystkich  i  miujecie  Mnie
dozgonn  mio™ci?  W  takim  razie  powsta§cie  i  podejd›cie  do
otarza”. Oni to uczynili, Panie.
ƒˆ‰ NuŒe,  ja  siŸ  modlŸ  teraz,  Œeby™  Ty  po™wiŸci  ich  my™li,  Panie,
po™wiŸci ich serca, uczyni ich agodnymi i penymi pokoju. Niechby
oni  powstali  teraz  od  tego  otarza,  potem  gdy  pokutowali  i  oddali
swoje Œycia Tobie, i wrócili do swoich domów. Bez wzglŸdu na to, co
siŸ  dzieje,  czy  maŒonek  zdenerwuje  siŸ  cakiem,  wzglŸdnie  Œona
zdenerwuje  siŸ,  albo  ssiad  jest  wyprowadzony  z  równowagi,  albo

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

37

background image

kto™, z kim pracujesz lub kolegujesz siŸ: )Ja bŸdŸ po prostu delikatny
jak goŸbica”.
ƒˆŠ Mimo  wszystko,  Twoja  zemsta  naleŒy  do  Ciebie  _  )Ja  odpacŸ,
mówi Pan”. JakŒe, my™my stwierdzili, Œe tak jest, Panie. Stójcie tylko
cicho, bd›cie agodni, zobaczycie, Œe Bóg bierze^ zstŸpuje wprost
do Swego baranka. Z pewno™ci, oczywi™cie. Ten dobry Pasterz daje
Swoje  Zycie  za  nich,  On  zstŸpuje  wprost  do  Swoich  owiec.  I  On  je
bŸdzie prowadzi. Biada temu, kto je trapi! Biada temu, który powie
jedno  sowo  przeciwko  nim!  On  powiedzia:  )Byoby  lepiej,  gdyby
mu na szyjŸ zawieszono kamie§ my§ski i zosta wrzucony w gŸbiny
morskie.  Ich  anioowie  ustawicznie  patrz  na  oblicze  Ojca  Mego,
który  jest  w  Niebiosach”.  Rozumiecie?  O,  BoŒe,  my  chcemy^  )A
cokolwiek im czynicie, Mnie czynicie”.
ƒˆ‹ WiŸc, BoŒe, ja chcŸ byø agodnym. KadŸ równieŒ samego siebie
na otarzu dzisiaj do poudnia; nie tylko tego poranka, lecz kaŒdego
poranka  i  kaŒdego  dnia.  Ja  pragnŸ  byø  cichym  i  agodnym,  i  takim
jak  Jezus.  Daruj  tego,  Ojcze.  Pozwól  nam  byø  teraz  takimi,  niech
niezgŸbione fale mio™ci zalewaj nasz duszŸ.

)Pokój! Pokój! Cudowny pokój,
Schodzcy w dó od Ojca w górze;
(Nie czujecie Go teraz w waszych sercach?)
^ na mego ducha na zawsze”,
(Alleluja! Alleluja!)
Pokój! Pokój! Cudowny pokój”.

ƒ‰‚ Siostra Gertie rzeka, abym powiedzia zborowi, Œe ona siŸ czuje
potŸpiona równieŒ, lecz ona uwaŒa pianino za swój otarz. Odkd ten
otarz _ pianino jest jej otarzem, rzeka: )Powiedz zborowi, Œeby siŸ
modli  za  mnie”  kiedy  ona  tam  siedzi,  a  zy  spywaj  jej  po
okularach.  Ta  kazalnica  jest  moim  otarzem.  Ja  równieŒ
pokutowaem, moja Biblia jest wilgotna. O, BoŒe!

)Pokój, Pokój od Boga!
Schodzcy w dó od Ojca w górze;
(O, alleluja!)
^na mego ducha na zawsze”.

ƒ‰ƒ BoŒe,  jeŒeli  zgrzeszyem  przeciw  komukolwiek,  przeciw  Tobie,
usu§  to,  Panie.  Usu§  ten  grzech  z  mego  maego  zboru  dzisiaj  do
poudnia.
ƒ‰„ Ilu z was odczuwa po prostu, Œe Bóg wam przebaczy, a GoŸbica
Pokoju siedzi znowu na waszym sercu? Ona wa™nie teraz przyleciaa
z powrotem i zajŸa Swoje miejsce. Duch šwiŸty powróci po prostu
i powiedzia: )Moje dzieciŸ, Ja ciŸ chciaem miowaø przez cay czas.
Ty Mi to nie pozwolio™ po prostu czyniø. Ja nie potrafiŸ przebywaø
razem z twoim starym samolubnym duchem. Lecz teraz, kiedy siŸ go

MÓWIONE S~OWO

38

background image

wyrzeko™,  Ja  wróciem  z  powrotem  do  twego  serca  dzisiaj  do
poudnia”. Ilu z was odczuwa w ten sposób? Podnie™cie swoj rŸkŸ.
Podnie™cie  swoj  rŸkŸ,  to  siŸ  zgadza,  wszyscy  wokó  otarza.  O,  to
jest  ™wietne.  Ilu  z  was  spo™ród  suchaczy  odczuwacie  w  ten  sam
sposób?  Podnie™cie  swoj  rŸkŸ.  O!  [Brat  Branham  mówi  pianistce:
*By byø jak Jezus”

_ wyd.]

ƒ‰… Nasz Niebia§ski Ojcze, my Ci dziŸkujemy za ten czas spokojnego
po™wiŸcenia, podobnie jak bierze siŸ jabko do rŸki, miaŒdŒy siŸ je i
gniecie, aŒ siŸ staje miŸkkie i soczyste, tak miŸkkie, Œe mae dzieciŸ
moŒe  sobie  usi™ø  i  spoŒywaø  je.  Takie  chcemy  mieø  nasze  serca,
Panie.  We›  je  w  Swoj  rŸkŸ  z  blizn  od  gwo›dzia  i  zgnieø  je  po
prostu, mówic: )DzieciŸ, czy nie widzisz, Œe zranio™ Mnie? Ty Mnie
zranio™,  kiedy  w  ten  sposób  dao™  upust  swojej  zo™ci.  Ty  Mnie
zranio™, o, Moje serce po prostu krwawio z powodu ciebie, dzieciŸ,
kiedy  widziaem,  Œe  czynio™  tak2-i-tak2 rzecz.  Lecz  teraz,  kiedy
mam  twoje  serce  w  Mojej  rŸce,  pragnŸ  je  uczyniø  naprawdŸ
agodnym. PragnŸ je uczyniø takim, Œebym je móg uŒyø i Œyø w nim.
Ja pragnŸ ponownie w nim zamieszkaø dzisiaj do poudnia, Ja pragnŸ
przylecieø  z  powrotem  i  przebywaø  _  uczyniø  Moje  miejsce
zamieszkania  w  tobie”.  Daruj  tego,  BoŒe.  My  Ciebie  miujemy.
Udziel nam tego ku Twojej chwale. Prosimy o to w Imieniu Jezusa.

)By byø jak Jezus, by^ (Czy nie lubicie w ten
wa™nie sposób oddawaø Bogu cze™ø? O, moja dusza
nurza siŸ po prostu.)
Tu na ziemi, ja^ (Ogldaø Go schodzcego w dó
do takich chwalców, jak ci, czy twoje serce odczuwa
rzeczywi™cie agodno™ø? Moje serce bije po prostu
szybko.)
^podróŒy, z ziemi do Chway
Ja proszŸ tylko, by byø jak On”.

Czy podnie™liby™cie swoj rŸkŸ, kiedy to ™piewamy?

)By byø jak Jezus, by^
(Joe, czy chcesz przyj™ø tutaj i modliø siŸ dzi™
dopoudnia, bracie? Niech ci Bóg bogosawi. Znajd›
sobie miejsce tutaj koo otarza, bracie Joe. Niech ci
Bóg bogosawi, mój bracie.)
^podróŒy z ziemi do Chway
Ja proszŸ tylko, by byø jak On”.

ƒ‰† Ja  wiem,  Œe  jest  gorco,  przyjaciele.  Ja  wiem,  Œe  jest.  Lecz  ja  _
spodziewam siŸ, Œe wy czujecie siŸ tak samo jak ja. O, ja siŸ po prostu
czujŸ tak, jak bym móg w tej chwili odlecieø. Jaki On jest miujcy!
Co  bym  móg  uczyniø?  Gdzie  bym  poszed?  O,  BoŒe!  Dokd  ja  idŸ?
Dokd ja zdŒam? Co siŸ bŸdzie _ bŸdzie dziaø? Gdzie ja bŸdŸ za sto

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

39

background image

lat od dzi™? Co, gdybym ja Go nie mia? Gdzie, gdzie jest jaka™ inna
ucieczka?

)Ze Œobka w Betlejem wystpi Przybysz,
Na ziemi pragnŸ byø takim jak On;
W caej podróŒy z ziemi do Chway
Ja proszŸ tylko, by byø jak On”.

Teraz wszyscy razem.

)By byø jak Jezus^ (Chwaa bd› Bogu!
Tak Panie! Tak, Panie! Nie jak ™wiat, jak Ty!)
^ by byø jak On;
W caej podróŒy z ziemi do Chway
Ja proszŸ tylko^”

ƒ‰‡ Podczas  gdy  macie  skonione  wasze  gowy,  pragnŸ  was  o  co™
poprosiø.  Kto™  tutaj  nie  podoba  siŸ  Duchowi  šwiŸtemu.  Kto™  by
wezwany.  Ja  mówiŸ  w  Imieniu  Pana  Jezusa,  jako  Jego  prorok.
Odczuwam, Œe Jego serce jest zranione. Tam na sali, kto™ nie by Mu
posuszny, powinien by przyj™ø. Czy nie przyjdziesz teraz?

)W caej podróŒy z^ (Tak, siostro, lecz jest ich
wiŸcej, niŒ tylko ty.) ^ Chway
Ja proszŸ tylko, by byø jak On.
By byø tylko jak Jezus^ (To jest cae moje pragnienie
_ agodny i miy, pokorny, byø takim jako On.)
Na ziemi ja^ (Czy tu nie przyjdziecie teraz? Bóg
pragnie ogldaø, Œe wyszli™cie; jest was jeszcze
pewna ilo™ø.)
W caej ^”

ƒ‰ˆ Ja wiedziaem, Œe przyjdziecie. Niech ci Bóg bogosawi. Niech ci
Bóg  bogosawi.  Niech  ci  Bóg  bogosawi.  To  jest  wa™ciwe.  O  to
chodzi.  Patrzyem  ponad  suchaczy,  a  tam  wisia  najokropniejszy
czarny  cie§,  jaki  widziaem  kiedykolwiek.  Duch  šwiŸty  jest  teraz
tutaj.  On  w  tej  chwili  odpoczywa  na  mnie.  )Zasmucanie  Ducha
šwiŸtego^”

)By byø jak Jezus^”

ƒ‰‰ Co On uczyni? Szed tam, gdzie prowadzi Ojciec. Niech ci Bóg
bogosawi,  bracie.  Niech  ci  Bóg  bogosawi,  mój  bracie.  To  jest
wa™ciwe; podejd› wprost tutaj i uklŸknij.

)Na ziemi pragnŸ^”

ƒ‰Š Teraz  jest  czas  na  staromodne  wyznawanie,  naprawienie,
uporzdkowanie. Chod›cie. Cigle odczuwam, Œe tam ich jest jeszcze
wiŸcej. Niech ci Bóg bogosawi, pani. Niech ci Bóg bogosawi, pani.
Niech  ci  Bóg  bogosawi.  Niech  ci  Bóg  bogosawi.  Niech  ci  Bóg
bogosawi. To siŸ zgadza. Duch šwiŸty ma zawsze racjŸ. Chod›cie.
To jest wa™ciwe, wyjd›cie zaraz.

MÓWIONE S~OWO

40

background image

)On _ by byø jak Jezus, by byø jak Jezus, tak,
Na ziemi pragnŸ^ (O, moi drodzy, to jest wa™ciwe!
To jest ta droga, zapenijcie po prostu przej™cia,
wyjd›cie i módlcie siŸ.)
W caej podróŒy z ziemi do Chway^ (Tylko
pokutujcie, powiedzcie Bogu, Œe wam Œal; to jest
wszystko, co musicie uczyniø.)
^byø takim jak On”.

ƒ‰‹ Czy  nie  bŸdziecie  dalej  przychodziø  teraz?  )By^”  To  jest
wa™ciwe, zerwij siŸ po prostu i podejd›. )By byø jak^”
ƒŠ‚ Co  bŸdziesz  czyni?  Kto  stanie  w  obronie  ciebie  _  byø  moŒe
dzisiaj wieczorem? Kto stanie w obronie ciebie, kiedy ™mierø wejdzie
w  twoje  zanadrze?  NiezaleŒnie  od  tego,  co  czynie™,  Duch  šwiŸty
siedzi  cakiem  blisko  ciebie.  Tego  wa™nie  On  chce  _    Œeby™  ty
przyszed.

)W caej podróŒy z ziemi do Chway^”

ƒŠƒ ProszŸ, pokutuj. Powiedz: )BoŒe, przykro mi. Ja _ ja bym tego nie
chcia  czyniø.  Ty  mi  nie  staniesz  w  obronie,  jeŒeli  ja  nie  stanŸ  w
obronie  Ciebie  teraz.  Ja  pragnŸ,  Œeby™  mi  Ty  stan  w  obronie,  a  ja
bŸdŸ sta w obronie Ciebie od dzisiaj. Ja bŸdŸ Œy tak, jak powinien
Œyø chrze™cijanin. Ja zmieniŸ moje drogi. Ja bŸdŸ agodnym i cichym.
ZostawiŸ wszystkich, niech sobie mówi, cokolwiek chc. Ja bŸdŸ Œy
po prostu agodnie i cicho przed Tob”. Bez wzglŸdu na to, jak dugo
wyznajesz, Œe jeste™ chrze™cijaninem, do jakiego ko™cioa naleŒysz, to
z  tym  nie  ma  nic  wspólnego.  Podejd›  zaraz  teraz.  Niech  ci  Bóg
bogosawi. Wyjd› prosto do przodu, dzieciŸ.
ƒŠ„ Bóg mówi teraz do ciebie. JeŒeli wierzysz, Œe ja jestem Jego sug,
Duch  šwiŸty  przemówi  do  mnie  dzisiaj  rano  i  rzek:  )Uczy§  to
wezwanie, jest ich tam tak wielu”. To jest ten dzie§, to jest ta chwila.
Tam w tyle jest jeszcze okoo piŸciu, czy sze™ciu, którzy rzeczywi™cie
powinni przyj™ø teraz. PamiŸtaj, bracie, siostro, ja patrzŸ wprost na
ciebie, ja widzŸ te ciemne cienie zwisajce nad tob. Raczej przyjd›
zaraz teraz.
ƒŠ… By byø jak Jezus! Czy nie chcesz byø takim jak On _ delikatnym,
cichym,  agodnym,  pokornym?  Niech  ci  Bóg  bogosawi,  mody
mŸŒczyzno. Niech ci Bóg bogosawi, tato z niemowlŸciem. Niech ci
Bóg  bogosawi,  siostro.  Niech  ci  Bóg  bogosawi,  przyjacielu
grzeszniku.  To  jest  wa™ciwe.  Podejd›  wprost  tutaj,  siostrzyczko,
wyjd›  wprost  do  przodu,  znajd›  sobie  po  prostu  miejsce.  Niech  ci
Bóg bogosawi.
ƒŠ† Droga  siostro,  masz  tego  duŒo,  za  co  powinna™  byø  wdziŸczn.
LeŒaa™  przywizana  na  oŒu,  umierajca,  tutaj  podchodzisz  do
otarza. Niech Bóg bogosawi twe czue serce.

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

41

background image

ƒŠ‡ Duch  šwiŸty  mówi  teraz  ponownie.  Pokuta  _  tylko  zawoaj
wprost  do  Boga,  proszŸ,  módl  siŸ  sw  wasn  modlitw.  To  ty
popeniae™ grzechy, teraz jeste™ tym, kto siŸ modli. Powiedz Bogu, Œe
ci Œal tego, co uczynie™. Nie zwracaj Œadnej uwagi na to, kto jest koo
ciebie. Powiedz tylko: )BoŒe, przebacz mi, nie chciaem byø takim. Ja
chcŸ byø delikatnym. Ja _ ja juŒ nigdy wiŸcej nie bŸdŸ oszukiwa i
awanturowa siŸ”.
ƒŠˆ O,  BoŒe,  o,  jak  ja  to  miujŸ!  Niebia§ski  Ojcze,  dla  kaŒdego
pokutujcego  teraz  tam  u  otarza,  klŸczcego  na  swoich  kolanach,
modlcego siŸ! O BoŒe, niech matki, tatowie, dzieci, ojcowie, matki,
ktokolwiek jeszcze, ssiedzi, czonkowie zboru, diakoni, czonkowie
zarzdu,  o  BoŒe,  w  tym  staromodnym  czasie  formowania,  kiedy
siedzimy  dzisiaj  do  poudnia  w  tym  gorcym  pomieszczeniu,  Duch
šwiŸty  zstŸpuje  wprost  w  dó  ogaszajc  pokój.  O  BoŒe,  ja  pragnŸ
tam  stanø  w  owym  dniu  i  usyszeø,  jak  mówisz  agodnie:  )Tak,  ty
przyszede™  i  stane™  w  Mojej  obronie,  teraz  Ja  stanŸ  w  obronie
ciebie”.  PragnŸ,  Œeby™  Ty  woŒy  ten  pokój  do  kaŒdego  serca,  które
jest tutaj dzisiaj, BoŒe. Cicho i delikatnie, pragnŸ, aby™ to Ty uczyni.
Ja pragnŸ, aby™ Ty wszed tam do ™rodka z takim uczuciem, które by
ich  nigdy  wiŸcej  nie  opu™cio  od  tego  dnia  na  przyszo™ø.  Niechaj
domy s odnowione. Niechaj ludzie s nowymi stworzeniami. Niech
wszystko stanie siŸ dzisiaj nowym, poniewaŒ ci ludzie siŸ upokorzyli.
Ty  powiedziae™:  )Je™li  ten  lud,  który  siŸ  nazywa  wedug  Mego
Imienia,  upokorzy  siŸ  i  bŸdzie  siŸ  modli,  to  Ja  wysucham  z
Niebios”. A ja wiem, Œe Ty to czynisz dzisiaj do poudnia, BoŒe.
ƒŠ‰ I ja siŸ modlŸ o przebaczenie dla tych, którzy pozostali na swoich
siedzeniach, którzy powinni byli przyj™ø. BoŒe, mów do nich i niechaj
oni  wiŸcej  nie  zaznaj  pokoju  na  ziemi,  dopóki  nie  podejm  tej
decyzji,  Panie,  by  przyj™ø  i  uregulowali  swego  Œycia  przed  Tob.
Daruj tego, Panie. Bogosaw teraz kaŒdego poszczególnego. Niechaj
Twoja dobroø i Twoje miosierdzie przebywa zawsze w kaŒdej duszy,
która pokutowaa i uklŸka w tym zborze dzisiaj do poudnia.
ƒŠŠ Ojcze, BoŒe, ja to uczyniem na Twój rozkaz. Ja wezwaem tych
ludzi; oni stali. Ty powiedziae™: )Kto Mnie wyzna przed lud›mi, tego
i Ja wyznam przed Moim Ojcem i przed ™wiŸtymi anioami”. Wielu z
tych tutaj byo chrze™cijanami od lat, lecz oni stoj tego poranka, by
wyznaø  swoje  grzechy,  Œe  oni  czynili  ›le.  Oni  siŸ  stali
nieprzyjemnymi. Duch šwiŸty odszed od nich. A wiele razy byo tak,
Œe oni nie odczuwali tego delikatnego, sodkiego, agodnego uczucia,
które  powinni  byli  odczuwaø.  Wielu  z  nich  to  grzesznicy,  którzy
przyszli  po  raz  pierwszy  w  Œyciu.  Lecz,  Ojcze,  oni  pragn  tego
cudownego  uczucia,  tego  pokoju,  który  przewyŒsza  wszelki  rozum.
Daj im go dzisiaj, Panie BoŒe, i niechby oni wszyscy razem byli mili
i  peni  Twego  Ducha,  kiedy  opuszcz  to  pomieszczenie  dzisiaj,  by

MÓWIONE S~OWO

42

background image

odej™ø do ich domów, by Œyø innego rodzaju Œyciem, by byø innymi
lud›mi. Prosimy o to w Imieniu Chrystusa.
ƒŠ‹ *Miejsce  przy  œródle”. W  porzdku,  wy,  którzy  jeste™cie  u
otarza,  powsta§cie,  spójrzcie  ku  Panu  Bogu,  odwróøcie  siŸ  i
u™ci™nijcie rŸkŸ z wszystkimi koo siebie. O, bŸdziemy teraz ™piewaø
wszyscy,  podczas  gdy  stoimy  tylko  na  chwilŸ  przed  usug  ku
uzdrawianiu.

)Miejsce, miejsce, tak, tam jest miejsce,
Tam przy œródle jest miejsce dla ciebie;
Miejsce, miejsce, tak, tam jest miejsce,
Tam przy œródle jest miejsce dla ciebie.
(Dla wszystkich!)
Miejsce, miejsce, tak, tam jest miejsce,
Tam przy œródle jest miejsce dla ciebie;
Miejsce, miejsce, tak, tam jest miejsce,
Tam przy œródle jest miejsce dla ciebie.
Miejsce, miejsce, tak, tam jest miejsce!”
[Puste miejsce na ta™mie _ wyd.]

ƒ‹‚ Wiara!  Czy  wiesz,  bracie,  pewnego  dnia,  kiedy  twoja  _  twoja
Œona  zatelefonowaa,  bym  siŸ  modli  za  ciebie?  Wszedem  zaraz  do
pokoju, a Duch šwiŸty powiedzia mi: )Nie bój siŸ”. Amen. Czy On
nie  jest  rzeczywisty?  Cudowny!  Dobrze,  chwalmy  Pana!  Chciaoby
mi siŸ teraz obwoywaø zwyciŸstwo! W porzdku.

)A Jego Krew obmywa
_ bielszy niŒ ™nieg^
(Czy masz co™ do powiedzenia?)
Jezus zbawia!”

ƒ‹ƒ Dobrze,  teraz  brat  Neville.  A  brat  Slaughter  ma  co™  do
powiedzenia. [Brat Slaughter mówi. Puste miejsce na ta™mie _ wyd.]
Chwaa  Panu!  [Brat  Neville  mówi:  )Ja  wierzŸ,  Œe  kaŒdy  otrzyma
dzisiaj do poudnia”.] Gloria! Alleluja! [Brat Neville mówi: )^?^
wyglada  na  to,  Œe  wszyscy  wierzymy  teraz  Bogu”.]  Alleluja!  [Brat
Neville  mówi  ponownie:  )PamiŸtajcie  o  naboŒe§stwie  dzi™
wieczorem, mamy umywanie nóg i WieczerzŸ Pa§sk”. Pyta siŸ brata
Branhama:  )Wiesz,  czy  bŸdziesz  tutaj?”]  Ja  bŸdŸ  prawdopodobnie
równieŒ tutaj dzisiaj wieczorem. Tak, na ile mi wiadomo, bŸdŸ tutaj,
o ile mnie kto™ nie zawezwie gdzie™.

!"#$

KOšCIÓ~ I JEGO STAN

43