background image

 

background image

"Jest  to  po  prostu  książka,  którą  każdy  powinien  przeczytać.  W  czasach,  kiedy  tak 
zwane  prawo  religijne  utrzymuje,  że  wartości  chrześcijańskie  uratują  ludzkość  od 
szerzącego  się  grzechu,  właśnie  zwykły  człowiek  powinien  poznać  w  jaki  sposób 
Kościół  próbował  ratować  ludzi  w  przeszłości.  Jest  to  sroga  lekcja,  niemniej 
niezbędne jest przyswojenie jej sobie". 

- Alice Walker, autorka "The Color Purple, 

Possessing the Secret of Joy" "The Temple of My Familiar". 

"W  jasnym,  obiektywnym  i  przystępnym  stylu  Helen  Ellerbe  przedstawia  pewne 
długo  ukrywane  skandaliczne  tajemnice  zorganizowanej  religii  patriarchalnej.  Jej 
fascynująca  książka  jest  niezbędna  dla  kompletnego  obrazu  rozwoju  zachodniej 
cywilizacji." 

-  Barbara  G.  Walker,  autorka  "The  Woman's 

Encyclopedia  of  Myths  and  Secrets,  The  Crone"  "The  Woman's  Dictionary  of 
Symbols and Sacred Objects ". 

"Jeśli  uścisk  mroku  jest  niezbędny  do  uzdrowienia  duszy,  wówczas  Ciemna  Strona 
Historii Chrześcijaństwa pomoże nam oczyścić religię chrześcijańską z demonicznych 
elementów i pozwoli ponownie usłyszeć dobre wieści". 

- Sam Keen, autor "Fire in The Belly, Hymns to 

an  Unknown  God"  Zaprzeczając  złu  wyrządzamy  krzywdę.  Zaprzeczając  nocy 
przyciemniamy  światło.  Przez  okres  prawie  dwóch  tysiącleci  Kościół  terroryzował  i 
gnębił  miliony  ludzi  pragnąc  osiągnąć  kontrolę  nad  ich  życiem  duchowym  "Ciemna 
strona  historii  chrześcijaństwa"  ujawnia  szczegóły  tragedii,  smutku  i 
niesprawiedliwości narzuconej ludzkości przez Kościół. 

background image

Tytuł oryginału: 

The Dark Side of Christian History by Helen Ellerbe Morningstar books 

© Copyright 1995 by Helen Ellerbe 
Na okładce wykorzystano rycinę ze strony 107 Skład: Marzena Dobras 
 
ISBN 83-904658-1-7 

Skład i łamanie: Wydawnictwo S i S 

Druk i oprawa: Zakłady Graficzne im. KEN S.A. Bydgoszcz, ul. Jagiellońska 1 
Bydgoszcz1997 

background image

Książka dedykowana wolności i godności człowieka 

H. E. 

background image

 
Spis treści: 
 
Przedmowa .............................................................................. 9 
Wprowadzenie ......................................................................... 11  
Rozdział 1: Ziarna tyranii. 100-400 n.e. .............................. 15 
Rozdział 2: Polityczne intrygi. 200-500 n.e. ......................... 22 
Rozdział 3: Ustanowienie doktryny: seks, wolna wola,  

reinkarnacja, walka. 300-500 n.e. ..................... 34  

Rozdział 4: Kościół triumfuje. 500-1000 .............................. 42 
Rozdział 5: Kościół walczy ze zmianami. 1000-1500 .......... 52 
Rozdział 6: Kontrola duszy. Inkwizycja i zniewolenie. 

1250-1800 .......................................................... 69  

Rozdział 7: Reformacja. 1500-1700 ..................................... 82  
Rozdział 8: Polowania na czarownice. Koniec magii i cudów. 

1450-1750 .......................................................... 99  

Rozdział 9: Alienacja przyrody. ............................................ 117  
Rozdział 10: Świat bez Boga. 1600- ....................................... 137  
Rozdział u: Wnioski ............................................................... 152  
Przypisy .................................................................................... 155 
i Bibliografia ............................................................................. 175 

background image

Przedmowa 

 

Kilka lat temu z zapartym tchem słuchałam, jak mój znajomy starał się udowodnić,  

iż  religia  chrześcijańska  urzeczywistniała  najlepsze  ideały  zachodniej  cywilizacji  i  
przynosiła pokój i zrozumienie prostym ludziom. Zastanawiałam się, jak człowiek ten  
mógł  pogodzić  się  z  wieloma  okrutnymi  momentami  w  historii  Kościoła,  obsypując 
go  przy tym nieuzasadnionymi pochwałami? Czy, po prostu, mógł być nieświadomy 
ciemnej    strony  przeszłości  Kościoła?  Wówczas  to  postanowiłam  napisać  krótką 
kronikę  mrocznych dziejów chrześcijaństwa - chronologicznie uporządkowaną pracę  
pomagającą  zrównoważyć  pogląd  mówiący,  że  zorganizowani  chrześcijanie  ryli  
zgodnie z głoszonymi przez siebie zasadami i ideami. 

Przypuszczałam,  że  bez  trudu  znajdę  w  księgarni  czy  bibliotece  wszelkie 

potrzebne    informacje,  jednak  wkrótce  doznałam  szoku  widząc  jak  niewiele  jest 
powszechnie    dostępnych  na  ten  temat  wiadomości.  Z  całą  pewnością  historycy,  od 
czasu do czasu,  opisywali ponurą stronę historii chrześcijaństwa, niestety ich prace w 
większości    przypadków  nie  opuszczały  murów  uczelni.  Niektórzy  z  nich 
przedstawiali  rolę    chrześcijaństwa  w  kreowaniu  świata,  w  którym  ludzie  odczuwali 
niechęć do Kościoła  jako instytucji. Dlaczego więc w czasach, kiedy tak wielu ludzi 
poszukuje  głębokiego  duchowego  sensu  życia,  nie  ma  dostępnych  materiałów  o 
historii  instytucji,  która  jest    rzekomo  nośnikiem  takiej  duchowej  prawdy?  Bez 
znajomości i zrozumienia ciemnej  strony historii religii niejeden człowiek może być 
przekonany,  że  religia  i  jego  życie    duchowe  to  jedno  i  to  samo.  Jak  dotychczas, 
zorganizowana  religia  ma  bardzo  długą    historię  ograniczania  i  hamowania  rozwoju 
duchowego, prywatnego związku z Bogiem,  świętością i wiarą. 

Książka ta jest czymś w rodzaju krótkiego przedstawienia tematu. Moim zamiarem  

nie było opisanie całej historii chrześcijaństwa, ale jedynie tej jego strony, która tak  
bardzo zaszkodziła i wyrządziła wiele zła życiu duchowemu człowieka. 

background image

W  żadnym  razie  celem  tej  książki  nie  jest  pomniejszanie  ogromu  przepięknej 

pracy,  którą    wykonali  chrześcijanie  pomagając  innym  i  z  pewnością  nie  należy  jej 
traktować jako pochwałę  czy obronę jakiejkolwiek innej religii. 

Helen Ellerbe  Maj, 1995 

background image

Wprowadzenie 

Kościół chrześcijański przejął spuściznę, która latami przesiąkała każdą 

dziedzinę  życia  społeczeństwa  zachodniego,  i  to  zarówno  pod  względem 
świeckim  jak  i  religijnym.  Jest  to  dziedzictwo  poglądów  popierających  sek-
sizm,  rasizm,  nietolerancję  wszystkiego  co  odmienne  oraz  profanację 
środowiska  naturalnego.  Przez  większą  część  okresu  swojej  historii  Kościół 
demonstrował  brak  poszanowania  dla  wolności,  godności  oraz  dążenia  do 
samookreślenia  się  człowieka.  Starał  się  sterować,  panować  i  ograniczać 
rozwój  duchowych  więzi  jednostki  z  Bogiem.  Religia  chrześcijańska 
wspierała  rozwój  społeczeństwa,  w  którym  ludzie  są  obcy  nie  tylko  w 
stosunku  do  samych  siebie,  ale  również  w  stosunku  do  wiary.  Tak  zwane 
„chrześcijaństwo  ortodoksyjne"  osadzone  jest  w  wierze  w  jedynego 
apodyktycznego  Boga  płci  męskiej,  który  domaga  się  bezwzględnego 
posłuszeństwa i bezlitośnie karze wszelkie odstępstwa od wiary. Ortodoksyjni 
chrześcijanie  uważają,  że  strach  jest  podstawą  tego,  co  oni  postrzegają  za 
święty  nakaz  hierarchicznego  porządku,  w  którym  na  samym  szczycie 
niepodzielnie panuje niebiański Bóg, z dala od świata i rodzaju ludzkiego. 

Chociaż ortodoksyjni chrześcijanie od samego początku reprezentowali je-

den z wielu kierunków wczesnej religii chrześcijańskiej, to jednak byli tymi, 
którzy zdobyli polityczną władzę. Poprzez dostosowanie swoich poglądów 
przeniknęli  do  rządu  rzymskiego,  zdobywając  autorytet  i  bezprecedensowe 
przywileje.  Nowo  zdobyta  władza  umożliwiła  im  narzucenie  przestrzegania 
ich zasad i rytuałów. Jednakże, prześladowanie tych, którzy nie stosowali się 
do 

nakazów,  wymagało  od  Kościoła  oczyszczenia  jego  własnej  doktryny  i  ide-
ologii oraz dokładnego określenia co jest, a co nie jest herezją. Wprowadzając 
to w życie, Kościół bez przerwy zmieniał doktryny i poglądy, wybierając te, 
które najbardziej wspierały możliwości kontroli jednostki i społeczeństwa. 

Po upadku Cesarstwa  Rzymskiego i przejęciu władzy w Europie,  Kościół 

w  przysłowiową  perzynę  obrócił  naukę,  technikę,  edukację,  medycynę, 
historię,  sztukę  i  gospodarkę.  Zgromadził  niezmierzone  bogactwa,  a 
tymczasem reszta społeczeństwa  ginęła w  mroku dziejów. Gdy  dramatyczne 
zmiany  społeczne  zapoczątkowane  na  przełomie  tysiącleci,  doprowadziły  do 
upadku ery izolacji, 

11 

background image

Kościół rozpoczął walkę o utrzymanie zwierzchnictwa i kontroli nad społeczeństwem. 
Polegała  ona  na  podsycaniu  wrogiego  nastawienia  do  rzeczywistych    przeciwników 
Kościoła,  nawołując  do  ataku  na  muzułmanów,  wschodnich  chrześcijan  
ortodoksyjnych  i  Żydów.  Kiedy  wyprawy  krzyżowe  nie  doprowadziły  do  ich  
ujarzmienia,  Kościół  zwrócił  swoje  siły  przeciwko  narodom  europejskim, 
przystępując    do  brutalnego  szturmu  na  południu  Francji  i  powołując  Święta 
Inkwizycję. 

Krzyżowcy  i  Święta  Inkwizycja  w  pierwszych  wiekach  ich  działalności  niewiele  

czyniły,  aby  nauczyć  zwyczajnych  ludzi  prawdziwego  zrozumienia  religii  
ortodoksyjnych chrześcijan. Zrealizował to dopiero ruch reformatorskich protestantów 
i  liberalnych katolików. Jedynie w okresie Reformacji pospólstwo w Europie przejęło  
więcej  niż  tylko  ogładę  chrześcijańską;  ludzie  byli  terroryzowani  także  zagrożeniem 
ze    strony  diabła  i  czarownic.  Powszechnie  sądzono,  że  świat  fizyczny  przeniknięty 
był    obecnością  Boga,  co  w  okresie  Reformacji,  jak  gdyby  za  dotknięciem 
czarodziejskiej  różdżki, zastąpiono nową wiarą głoszącą, że boskie wsparcie nie jest 
już dłużej  możliwe, a świat fizyczny należy wyłącznie do diabła. Nadszedł 300 letni 
okres    niszczenia  wszystkich,  którzy  mieli  odwagę  wierzyć  w  boską  opiekę  i  magię, 
co  ostatecznie zapewniało nawrócenie Europy na ortodoksyjną wiarę chrześcijańską. 

Dzięki  przekonaniu  o  tym,  że  Bóg  jest  oddzielony  od  świata  fizycznego,  

ortodoksyjni  chrześcijanie  -  prawdopodobnie  nieświadomie  -  położyli  fundamenty  
nowoczesnego  świata,  świata  mechanistycznego  i  zdeterminowanego,  świata,  w 
którym    Bóg,  w  najlepszym  razie,  jest  odległym,  bezosobowym  stwórcą.  Ludzie 
zaczęli  zdawać    sobie  sprawę  ze  swojej  słabości,  nie  tyle  z  grzesznej  natury 
człowieka,  ile  z  jego    znikomego  znaczenia  w  takim  świecie.  Teorie  naukowców  i 
filozofów,  takich  jak  Izaak    Newton,  Rene  Descartes  (Kartezjusz)  i  Karol  Darwin, 
potwierdzały  wiarę    ortodoksyjnych  chrześcijan  w  nieuchronność  walki  i  potrzebę 
dominacji. Jednakże  poglądy te są obecnie uważane nie tylko za archaiczne, ale także 
mają  ograniczoną    wartość  naukową.  Ortodoksyjni  chrześcijanie  wywarli  również 
niszczycielski  wpływ  na    związek  człowieka  z  przyrodą.  Od  czasu,  kiedy  ludzie 
zaczęli wierzyć, że Bóg jest daleko i ma lekceważący stosunek do świata fizycznego, 
stracili swój szacunek do  przyrody. Święta, w czasie których wyrażano związek pór 
roku  z  życiem  człowieka,    zamieniły  się  w  uroczyste  obchody  wydarzeń  biblijnych, 
bez  jakiegokolwiek    powiązania  z  cyklami  natury.  Postrzeganie  czasu  zmieniło  się 
tak, że już dłużej nie był  wiązany z cyklicznymi zmianami w przyrodzie. Nauka Ne-
wtona zdaje się  potwierdzać, że świat nie był niczym innym, jak tylko nieuchronnym 
rezultatem    mechanicznego  działania  nieożywionych  obiektów;  oznaczało  to,  że 
Ziemia utraciła  swoją świętość. 

Mroczna strona dziejów chrześcijaństwa może pomóc nam zrozumieć siłę naszych  

związków  z  Kościołem  i  udzielić  lekcji  o  najbardziej  podstępnej  i  niebezpiecznej 
formie  niewolnictwa: kontroli ludzi poprzez zapanowanie nad 
12 

background image

sferą  życia  duchowego.  Te,  często  nieznane,  karty  historii  mogą  wyświetlić  idee  i 
wiarę,  które  podsycały  łamanie  praw  człowieka,  nietolerancję  wobec  odmienności 
oraz  profanację  środowiska  naturalnego.  Kiedy  raz  je  poznamy,  możemy  uchronić 
wiarę od ponownego zwycięstwa elementów destrukcyjnych. 

background image

Ziarna tyranii 100-400 n. e. 

W  pierwszych  wiekach  panowania  religii  chrześcijańskiej  rozgłos  zdobyli  ci, 

którzy  usiłowali  sprawować  kontrolę  nad  rozwojem  duchowym  człowieka, 
ograniczając  jego  osobiste  związki  z  Bogiem.  Ich  poglądy  stworzyły  ideologiczne 
podstawy  ponurej  strony  historii  religii  chrześcijańskiej.  Przyjmując  wiarę  w  jedyne 
zwierzchnictwo, ortodoksyjni chrześcijanie uważali, że strach i posłuszeństwo wobec 
hierarchicznej  władzy  były  bezwzględnie  konieczne.  Jednak  nie  wszyscy 
chrześcijanie  z  tym  się  zgadzali.  W  rzeczywistości,  w  przeciwieństwie  do 
powszechnie panujących opinii twierdzących, że pierwsze wieki chrześcijaństwa były 
okresem  harmonii  i  jedności,  chrześcijanie  nie  byli  zgodni  co  do  tego,  że  wszystkie 
rzeczy  wynikają  z  natury  Boga,  oraz  co  do  roli  mężczyzn  i  kobiet  w  znajdowaniu 
drogi  do  oświecenia.  Być  może  kardynalne  znaczenie  dla  zwycięskiej  grupy 
chrześcijan  -  zwanych  tutaj  „chrześcijanami  ortodoksyjnymi"  (  stosowanie  terminu 
„ortodoksyjne"  odnosi  się  do  tradycyjnej  ideologii  większości  wyznań 
chrześcijańskich,  a  nie  do  jakiegokolwiek  określonego  wyznania  czy  Kościoła  )  - 
miała  wiara  w  jedyne  zwierzchnictwo,  wiara,  że  boskość  objawia  się  tylko  w  jeden 
sposób.  Wiara  w  jedynego  Boga  różniła  się  radykalnie  od  powszechnie  panujących 
przekonań,  że  boskość  może  objawiać  się  w  różnych  formach  i  postaciach.  Skoro 
ludzie  wierzyli,  że  Bóg  ma  tylko  jedną  postać,  to  również  skłaniali  się  do  wiary,  że 
zasługi  czy  pobożność  mogą  mieć  także  tylko  jedno  oblicze.  Nawet  dwie  różne, 
zgodnie  ze  sobą  egzystujące  opinie,  teraz  stają  się  sobie  obce;  jedna  z  nich  musi 
przeważyć i być nadrzędną w stosunku do drugiej. 

Wewnątrz takiej struktury wiary Bóg jest pojmowany jako jedyny władca panujący 

na szczycie hierarchii, opierający się nie na miłości i tolerancji, ale na strachu. Biblia 
wielokrotnie  nawołuje  ludzi  do  strachu  przed  Bogiem:  „Strach  przed  Bogiem  i 
przestrzeganie Jego przykazań: to jedyny obowiązek człowieka", „Błogosławiony ten, 
kto boi się Boga", „Obawiaj się Tego, który, gdy został zabity, posiadł moc wtrącania 
do  piekła;  zaiste,  mówię  do  ciebie,  bój  się  Go."3  Ojciec  Kościoła,  Tertulian,  w  III 
wieku  naszej  ery  nie  potrafił  sobie  wyobrazić  jak  Bóg  mógłby  nie  wymagać  od 
człowieka strachu: 
15 

background image

Ale jak zamierzasz kochać bez lęku, że nie kochasz? Zapewne jak Bóg czyż nie jest 
twoim  Ojcem,  do  którego  twoja  miłość  w  imię  obowiązku  powinna  być  przepojona 
strachem  przez  wzgląd  na  Jego  moc;  czy  twoim  prawdziwym  Panem,  którego 
powinieneś kochać za jego człowieczeństwo i bać się jak swojego nauczyciela.4 

Jak głosi modlitwa Pańska, wola Boska powinna być spełniona „jako w niebie, tak 

i  na  ziemi".  Ortodoksyjni  chrześcijanie  byli  przekonani,  że  ludzie  powinni  bać  się 
swojego władcy na ziemi, tak jak boją się Boga. W IV wieku święty Jan Chryzostom 
pisak o absolutnej potrzebie strachu: 

„..  jeśli  pozbawicie  ziemię  sędziów  i  strachu  przed  nimi,  to  nadejdzie  upadek 
wsi,  miast  i  narodów,  w  niepohamowanym  chaosie  nie  będzie  nikogo,  kto 
powstrzymałby, odpad czy przekonał ich do pojednania przez strach przed karą.” 

 

Dla ortodoksów strach był podstawą utrzymania porządku. Chrześcijanie, tacy jak 

żyjący  w  II  wieku  Marcion,  którzy  podkreślali  miłosierną,  pobłażliwą  i  kochającą 
naturę  Boga,  sami  uważali  siebie  za  przeciwników  ortodoksyjnych  poglądów. 
Zdaniem ortodoksyjnych chrześcijan Bóg musi być zdolny do okazywania złości oraz 
żądania dyscypliny i posłuszeństwa. Tertulian pisał: 
„Otóż,  jeśli  (Bóg  w  rozumieniu  Marcion'a  jest  niezdolny  do  odczuwania  złości,  czy 
rywalizacji, czy wyrządzania krzywdy i zniszczenia, jak ktoś, kto powstrzymuje się od 
wykorzystania  władzy  sędziego,  nie  potrafi  powiedzieć  w  jaki  sposób,  jakikolwiek 
system posłuszeństwa - także ten absolutny - może być z nim w zgodzie.” 

Uczeni  sugerują,  że  pierwsze  zdanie  modlitwy  chrześcijan,  „Wierzę  w  jedynego 

Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi", było pierwotnie napisane 
w celu wyeliminowania następców Marcion'a, poprzez podkreślanie monoteistycznej i 
osądzającej natury Boga. 

Ortodoksyjni chrześcijanie zwracali dużą uwagę na szczególny autorytet biskupa, 

hierarchię  duchowieństwa  i  separację  kleru  od  laików.  Jako,  że  w  niebie  jest  tylko 
jeden Bóg, głosił żyjący w I wieku n.e. biskup Ignacy z Antioch, to może być  tylko 
jeden  biskup  w  Kościele.8  „Twój  biskup  zastępuje  Boga,  a  twoi  [księża]... 
apostołów", pisał, „Poza nimi nie ma Kościoła".9 Takiego stanowiska z pewnością nie 
podzielali wszyscy chrześcijanie. Ortodoksi kładli tak wielki nacisk na hierarchiczny 
porządek, że jeden z chrześcijańskich gnostyków pisał o nich, „Oni, w swojej próżnej 
ambicji, chcą rozkazywać jeden drugiemu, dominować jeden nad drugim" pożądając 
„władzy nad innymi", „każdy wyobrażał sobie, że jest wyżej od drugiego". 
16 

background image

 

Nie wszyscy chrześcijanie akceptowali wiarę w jedyne zwierzchnictwo. 

Niektórzy gnostycy uważali, że Bóg występuje pod wieloma postaciami, łącząc w 
sobie cechy męskie i żeńskie. Inni twierdzili, że boskość ma charakter dualistyczny, 
z jednej strony jest „Niewyobrażalną Głębią, Pierwotnym Ojcem", z drugiej zaś 
„Łaską, Ciszą, Łonem, Matką wszystkiego". W gnostycznym „Apokryfie Jana" 
objawiony Bóg zdaje się mówić: „Jestem Ojcem, jestem Matką, jestem Dzieckiem". 
Gnostyczny nauczyciel Theodotus, powiedział: „każdy pojmuje Pana wedle 
własnego wzoru i na swój własny sposób". Aby wykorzenić gnostyków i usunąć ich 
z szeregów ortodoksyjnych chrześcijan, w II wieku n.e. biskup Ireneusz zachęcał do 
„przemawiania językiem jedynego i Boga Ojca". 

Odrzucenie wiary w jedyne zwierzchnictwo prowadzi w konsekwencji do 

odrzucenia przez gnostyków hierarchicznego porządku i kastowego charakteru 
Kościoła. W przeciwieństwie do ortodoksyjnego Ignacego z Antiochii głoszącego, 
że pozycja biskupa, księdza i diakona odzwierciedla niebiański porządek, niektórzy 
chrześcijańscy gnostycy nie czynili różnic między duchowieństwem a laikami, i 
dużo mniej uwagi przykładali do poszczególnych stanowisk w obrębie kleru. 
Tertulian tak opisywał gnostyków: 

Tak więc dzisiaj jeden człowiek jest biskupem, a jutro inny; osoba, która dzisiaj 
jest  diakonem,  jutro  może  być  już  lektorem;  człowiek,  który  dzisiaj  jest 
księdzem, jutro może być laikiem; nawet laicy mogą spełniać funkcje kapłanów! 

„...wszyscy  oni  mają  równy  dostęp,  jednakowo  słuchając  jednakowo  modlą  się  - 
nawet poganie, jeśli zdarzy się, że przyjdą... Oni też dzielą się pocałunkiem pokoju ze 
wszystkimi, którzy przyjdą”. 

W strukturze wiary ortodoksów nie ma miejsca na podział władzy i zwierzchnictwa 

pomiędzy kobiety i mężczyzn, jedni muszą dominować nad drugimi. Uznając jedynie 
męskie  oblicze  Boga,  ortodoksyjni  chrześcijanie  uważali  dominację  mężczyzny  za 
przedłużenie  boskiego  porządku.  Na  początku  V  wieku  święty  Augustyn  pisał: 
„musimy stwierdzić, że  mąż  ma panować nad swoją żoną, tak  jak dusza panuje nad 
ciałem".'8  W  swoim  pierwszym  liście  do  koryntian  próbuje  wyjaśnić  przyczyny 
dominacji mężczyzn: 
Na  początku  mężczyzna  nie  narodził  się  z  kobiety,  natomiast  kobieta  została 
stworzona z mężczyzny; i nie był stworzony dla miłości kobiet, ale kobieta dla miłości 
mężczyzny. 

Nawet  w  1977  roku  papież  Paweł  VI  nadal  wyjaśniał,  że  kobieta  ma  zakazany 

wstęp do stanu duchownego, „Ponieważ nasz Pan był mężczyzną” 

background image

Wśród  ortodoksów  kobiety  spełniały  rolę  służebnic.  W  swoim  pierwszym  liście  do 
Tymoteusza, święty Paweł pisał: 

Weźmy kobietę w ciszy uczącą się posłuszeństwa, nie zezwalam żadnej kobiecie 
nauczać, czy swoim autorytetem przewyższać mężczyzn; ona ma milczeć.2~ 

Kiedy  w  IV  wieku  chrześcijańscy  mnisi  muszlami  ostryg  zadali  śmiertelne  rany 

uczonej Hypatii, święty Cyryl tłumaczył, że wydarzyło się to dlatego, gdyż była ona 
pierwszą  kobietą,  która  ośmieliła  się  pouczać  mężczyzn,  wbrew  boskim 
przykazaniom. 

Jednakże  już  wówczas  byli  chrześcijanie,  którzy  nie  wyznawali  poglądu,  iż  Bóg 

jest  zdeklarowanym  mężczyzną,  ani  też  nie  zgadzali  się  z  doktryną  o  męskiej 
dominacji.  Pierwszą  znaną  sektą  byli  Essenowie.  W  okolicach  Morza  Martwego 
odkryto wiele ich pism, w których czytamy, że boskość zawiera pierwiastek żeński. W 
dziele  „Ewangelia  Pokoju"  Jezus  mówi:  „Poprowadzę  ciebie  do  królestwa  aniołów 
naszej  Matki".z3  Gnostyczne  teksty  mówią,  jak  Ewa,  córka  Sofii,  która  pragnęła 
pierwszego niebiańskiego światła na ziemi, dała życie Adamowi: 

„Ewa  powiedziała  „Adamie  ożyj!  Powstań  z  ziemi!  ".  I  natychmiast  jej  słowa 
staw  się  czynem.  Gdy  tylko  Adam  powstał,  otworzył  oczy.  Kiedy  zobaczył  ją 
powiedział  „Będziesz nazywana  matką żywych, jako że jesteś tą  która dała  mi 
życie” 

Nie  wszystkie  chrześcijańskie  kobiety  akceptowały  swoją  służalczą  rolę.  Jako  że 

gnostycy  popierali  różne  poglądy,  kilka  ich  pism  odnosi  się  do  Marii  Magdaleny, 
jednej z najważniejszych przywódczyń wczesnego ruchu chrześcijańskiego. Niektórzy 
twierdzili,  że  była  pierwszą,  która  widziała  zmartwychwstanie  Jezusa  Chrystusa  i 
podważyła autorytet Piotra, stanowiącego część hierarchicznego charakteru Kościoła. 
Tertulian był przerażony rolą kobiet u gnostyków: 
...kobiety heretyków, jakże one są rozwydrzone!  Albowiem są one na tyle zuchwałe 
aby pouczać, rozprawiać i odprawiać egzorcyzmy, pełnić obowiązki duszpasterskie - a 
nawet dawać chrzest! 

Inna  kwestia sporna  dotyczyła  natury prawdy i sposobu, w jaki człowiek  mógłby 

zostać  oświecony.  Większość  sporów  koncentrowała  się  wokół  zmartwychwstania 
Chrystusa: czy z martwych powstało jego ciało fizyczne, czy też duch. Ortodoksyjni 
chrześcijanie  obstawali  przy  ciele  fizycznym.  Używając  słów  Tertuliana,  Jego  „ciało 
wypełniała  krew,  podtrzymywały  kości,  przetykały  nerwy,  oplatały  żyły..." 
Twierdzili, że ponieważ było to ciało fizyczne, 
18 

background image

zmartwychwstanie  Chrystusa  było  zdarzeniem  jednorazowym  i  nigdy  nie  mo-
głoby  wydarzyć się powtórnie. Ortodoksi głosili ponadto, że Chrystusa można 
poznać  tylko    poprzez  tych,  którzy  doświadczyli  tego  zmartwychwstania,  a 
więc  apostołów,  lub    ludzi  wyznaczonych  na  ich  następców.  Dzięki  temu 
władza i autorytet skupiały się w  rękach bardzo nielicznej grupy i pojawiła się 
możliwość  ustanawiania  szeregu    określonych  nakazów.  ~  To  ograniczało 
również  indywidualną  drogę  poznania  Boga.    Ortodoksyjni,  katoliccy 
chrześcijanie uważali, że to oni są tymi, którzy wybrani  zostali na następców 
apostołów  i  dlatego  są  jedynymi,  którzy  mogą  oświecać  innych.    Biskup 
Ireneusz głosił: 

Obowiązkiem  jest  słuchać  księży  Kościoła...  tych,  którzy  obdarzeni  
zostali  spuścizna  Apostołów;  tych,  którzy  łącznie  z  dziedzictwem  
episkopatu, otrzymali niezawodny dar przekazywania prawdy” 

Do dnia dzisiejszego papież wywodzi swój autorytet i prymat od samego 

Piotra,  „pierwszego z apostołów", „pierwszego świadka zmartwychwstania" 
Niektórzy  gnostycy uważali, że wiara w zmartwychwstanie ciała fizycznego 

Chrystusa, a nie Jego ducha, jest „wiarą głupców". Nie zgadzali się zarówno z  
twierdzeniem  jakoby  ktokolwiek  po  zmartwychwstaniu  widział  Chrystusa  w 
Jego  fizycznym ciele, jak też z tym, że Piotr był pierwszym, który doświadczył 
obecności  Chrystusa po zmartwychwstaniu. Kanonizowane ewangelie Marka i 
Jana  relacjonują    pierwsze  pojawienie  się  Jezusa,  który  po  zmartwychwstaniu 
ukazał się Marii  Magdalenie a nie Piotrowi, czy innym apostołom.3 Niektórzy 
uważają,  że  poprzez    słowa  wypowiedziane  do  Marii,  „Nie  dotkniesz  mnie", 
Jezus dał do zrozumienia, iż  był raczej postacią duchową, a nie ciałem mate-
rialnym. Wiara w zmartwychwstanie  ducha Chrystusa sugeruje, że każdy, nie-
zależnie od swojej pozycji, mógłby  doświadczyć obecności lub „widzieć Pana" 
w swoich snach, czy wizjach. Każdy  mógłby również zdobyć autorytet równy 
apostołom33, mieć kontakt z Bogiem i  rozwijać z Nim swoje związki. 

Również  istota  prawdy  była  tematem  sporów  między  chrześcijanami.  Dla  

ortodoksów,  którzy  uważali,  że  prawda  może  być  przekazywana  tylko  przez  
sukcesorów  apostołów,  jest  ona  trwała  i  niezmienna.  Została  ujawniona  wy-
łącznie    przez  akt  zmartwychwstania.  Konsekwencją  tego  jest  wiara,  że  Boga 
można poznać  wyłącznie poprzez Kościół, nigdy przez osobistą dociekliwość 
czy własne doznania;  ślepa wiara była ważniejsza od własnego poznania. Bi-
skup  Ireneusz  przestrzegał    przed  poszukiwaniem  odpowiedzi  na  pytanie  „w 
jaki  sposób  każdy  mógłby  odkrywać    Boga  dla  samego  siebie",  gdyż  zamiast 
tego powinien przyjąć  wiarę nauczaną przez   Kościół, która  „może być jasno, 
jednoznacznie  i  jednakowo  zrozumiała  dla    wszystkich".  Pisał  on:  „Jeśli...  nie 
potrafimy znaleźć wyjaśnień wszystkich faktów w  Piśmie Świętym... powinni-
śmy pozostawić je Bogu, który nas stworzył, co jest  najpewniejszą gwarancją 

19 

background image

 

Uważali, że poszukiwania mogą przezwyciężyć ciemnotę, która egzystencję czyni  

koszmarem,  w  której  człowiek  opętany  jest  przez  „wiele  złudzeń"  i  doświadcza  
„panicznego  strachu  i  chaosu,  niepewności,  zwątpienia  i  rozdarcia".  W  Ewangelii 
Prawdy  czytamy: 

„ignorancja...  prowadzi  do  cierpienia  i  strachu.  Cierpienie  staje  się    trwałym 
otumanieniem, którego nikt nie zdoła zauważyć.” 

Poszukiwanie wewnątrz samego siebie przynosiło wiedzę i poznanie rozpraszające 

ignorancję. Gnostycy uważali, że Jezus popierał samopoznanie i mówił,  „szukajcie, a 
znajdziecie; zapukajcie, a otworzy się przed wami" i „Królestwo Boże jest  w was". 

Jako, że ortodoksyjni chrześcijanie chcieli sterować prawdą, tak też pragnęli ściśle  

kontrolować, kto mógłby głosić tę prawdę. Wcześni chrześcijanie wyraźnie różnili się  
między  sobą  w  kwestii  podejścia  do  roli  Kościoła.  Gnostycy  ceniący  indywidualne  
poszukiwania  uważali,  że  organizacja  Kościoła  powinna  być  elastyczna,  natomiast  
ortodoksi  kładli  nacisk  na  ścisłą  przynależność  do  jednego  Kościoła46.  Biskup 
Ireneusz  twierdził, że może istnieć tylko jedna religia, poza którą „nie ma zbawienia". 
O religii  mówił, „jest ona bramą do życia, wszystko inne jest łotrostwem i rozbojem".  
Natomiast Ignacy, biskup Antiochii, pisał, „Nie pozwólmy nikomu oszukiwać samego  
siebie;  jeśli  ktokolwiek  nie  stanął  przed  ołtarzem,  jest  pozbawiony  chleba  Bożego".  
Klemens,  Biskup  Rzymu  w  latach  90-100,  zgadza  się  z  tym,  że  Bóg  sam  rządzi  
wszystkimi  rzeczami,  ustanawia  prawo,  karze  buntowników  i  nagradza  posłusznych,  
swojej  władzy  udzielając  przy  tym  przywódcom  Kościoła.  Klemens  posunął  się 
jeszcze    dalej,  mówiąc,  że  ktokolwiek  sprzeciwia  się  nadanej  przez  Boga  władzy, 
sprzeciwia  się    samemu  Bogu  i  powinien  zostać  niechybnie  ukarany5°.  Na  długo 
przed  tym,  jak    działania  Kościoła  zmierzające  do  kontrolowania  życia  duchowego 
człowieka  zebrały    obfite  żniwo  ofiar,  zalążki  tyranii  kiełkowały  już  na  gruncie 
ideologii  pierwszych    chrześcijan  ortodoksyjnych.  Wiara  w  jedyne  zwierzchnictwo 
ograniczała drogę  jednostki   do poznania Boga, wykluczając jakiekolwiek zmiany w 
sprawowaniu władzy.  Pozwoliło to na stworzenie apodyktycznej, opartej na strachu, 
struktury  władzy    dzielącej  ludzi  ze  względu  na  ich  pozycję  w  społeczeństwie, 
ograniczającej  możliwości    jednostki  i  domagającej  się  ślepego  posłuszeństwa. 
Chociaż  ortodoksyjni  chrześcijanie  byli  jednym  z  wielu  odłamów  wczesnego 
chrześcijaństwa, to w ciągu kilkuset lat  skutecznie ograniczyli różnorodność wierzeń 
i ideologii, uważając siebie za synonim  samego chrześcijaństwa. 
21 

background image

 

Polityczne intrygi 200-500 n. e. 

Dużą  liczbę  swoich  wyznawców  religia  chrześcijańska  zawdzięcza  politycznym 

intrygom  ortodoksyjnych  chrześcijan.  To  właśnie  im  udało  się  przekształcić 
chrześcijaństwo  ze  znienawidzonego  drugorzędnego  kultu  w  oficjalną  religię 
Cesarstwa  Rzymskiego.  Ich  celem  było  osiągnięcie  tego,  co  później  wyraził  w 
następujący  sposób  biskup  Ireneusz:  „religia  katolicka  rozprzestrzeniła  się  na  całym 
świecie,  aż  do  jego  krańców".  Aby  to  zrealizować  użyli  wszelkich  możliwych 
środków.  Skorygowali  dzieła  i  przystosowali  zasady  tak,  aby  religia  chrześcijańska 
była  bardziej  przyjazna  dla  Rzymian,  uznawali  rzymską  władzę,  a  do  obrzędów 
wprowadzili  elementy  pogańskie.  Ortodoksyjne  chrześcijaństwo  przyciągało  uwagę 
władz nie jako religia, która popierałaby oświecenie i rozwój duchowy, ale raczej jako 
coś,  co  mogło  pomóc  przywrócić  porządek  i  przestrzeganie  prawa  w  upadającym 
cesarstwie.  Rzymski  rząd  przyznał  ortodoksyjnym  chrześcijanom  niespotykane 
dotychczas  przywileje,  które  dały  religii  chrześcijańskiej  możliwość  stania  się 
rodzajem autorytatywnej siły, której przeciwstawiał się przecież sam Jezus. Zdobycie 
takiego uznania było nie lada wyczynem, gdyż chrześcijanie nie byli mile widziani w 
Cesarstwie  Rzymskim.  W  nadziei  zwiększenia  poczucia  własnego  bezpieczeństwa  i 
ochrony,  Rzymianie  bardzo  łatwo  włączali  nowych  bogów  i  boginie  do  swojego 
panteonu.  Na  przykład  Edykt  Mediolański  z  313  roku  zapewniał  swobodę  każdej 
religii,  „Każde bóstwo osadzone na tronie w  niebie, może być przychylne i sprzyjać 
nam i wszystkim tym, którzy podlegają naszej władzy”. Niestety chrześcijanie wierzą 
w  jedynego  Boga,  odmawiając  stawiania  Go  obok  innych.  Po  odrzuceniu  lojalności 
wobec  bogów  panteonu  rzymskiego,  chrześcijan  zaczęto  traktować  jak  zdrajców 
państwa rzymskiego. Od  momentu, w  którym cesarze zaczęli samych  siebie uważać 
za  bogów,  lojalność  wobec  rzymskich  bogów  symbolizowała  także  lojalność  wobec 
państwa rzymskiego. Chrześcijanie byli zdania, że nie należy zbyt wiele czynić, aby 
przypodobać się Rzymianom. Na przykład biskup Ireneusz głosił - „Nie potrzebujemy 
prawa, gdyż w naszym pobożnym postępowaniu już jesteśmy ponad nim". 
22 

background image

Relacja  pochodząca  z  200  roku  naszej  ery  odzwierciedla  niechęć  Rzymian  wobec  
chrześcijan: 

„...byli  ostatnimi  plugawcami;  bandą  ciemnych  mężczyzn  i  naiwnych    kobiet  ; 
którzy  z  ich  nocnymi  zgromadzeniami,  uroczystymi  postami  i    nieludzkim 
jadlem  spotykali  się  potajemnie,  jak  miłujące  ciemności    zgraje;  opluwając 
bogów i szydząc ze wszystkiego co święte...” 

A  jednak,  pomimo  tak  nieprzychylnej  atmosfery,  w  IV  wieku,  za  panowania  

Cesarza Konstantyna, chrześcijanie zyskali nie tylko akceptację, ale także polityczne  
znaczenie jako oficjalna religia Cesarstwa Rzymskiego. Dla osiągnięcia swoich celów  
ortodoksyjni  chrześcijanie  używali  politycznych  wybiegów.  Stworzyli  organizację  
służącą  nie  popieraniu  rozwoju  duchowego,  lecz  zapanowaniu  nad  jak  największą  
liczbą  ludzi.  Uprościli  kryteria  przynależności  do  grupy.  Kościół  katolicki 
zdecydował,    że  każdy  kto  uznał  wiarę,  zaakceptował  chrzest,  brał  udział  w 
nabożeństwach,  był    posłusznym  władzy  Kościoła  i  uwierzył,  że  „jedyna  prawda 
przekazywana  przez    Kościół  pochodzi  od  Apostołów”,  był  chrześcijaninem.  Jak 
twierdzą historycy, takie  założenia sugerują, że „do dostąpienia zbawienia ignoranci 
potrzebują  tylko  ślepej  wiary    i  posłuszeństwa  wobec  władzy...".  Ortodoksi 
lekceważyli  argumenty  świadczące  o    tym,  że  prawdziwego  chrześcijanina  można 
rozpoznać  tylko  poprzez  jego  postępowanie,  a  nie  przez  samo  uczestniczenie  w 
obrzędach  religijnych.  Niektórzy  gnostycy,  na    przykład,  za  Jezusem  głosili:  „Przez 
owoce  swojego  postępowania  poznacie  to    postępowanie..."'.  Chrzest  niekoniecznie 
sprawi,  że  ktoś  zostanie  chrześcijaninem,    mówili,  gdyż  wielu  ludzi  „zanurza  się  w 
wodzie  a  powstając  nie  otrzymuje  niczego".    Jednakże  proste  zasady  ortodoksów 
uczyniły z chrztu narzędzie do znacznie  łatwiejszego zdobycia posłuchu. 

Ortodoksyjni chrześcijanie gromadzili fakty biblijne nie w celu zebrania razem  

wszystkich świętych prawd, ale raczej dla osiągnięcia większego ujednolicenia wiary.  
Około roku 180 biskup Ireneusz z wielu ewangelii wybrał tylko te, które dzisiaj  
stanowią zbiór zwany Nowym Testamentem. W latach 393 do 397 biskup Atanazy  
sporządził podobny zbiór, przyjęty następnie przez Zgromadzenia w Kartaginie i  
Hippo9. Dzięki zakazaniu i spaleniu wszelkich innych pism, Kościół katolicki 
stworzył  ostatecznie wrażenie, że tylko jego Biblia, zawierająca cztery kanonizowane 
Ewangelie,  reprezentuje pierwotne poglądy chrześcijan. Mimo to, jeszcze w 450 
roku, Teodor z  Cyrus twierdził, że p najmniej 200 różnych ewangelii krąży wśród 
parafian jego własnej  diecezji. Nawet współczesna Encyklopedia Katolicka 
utrzymuje, że „istniejąca od samego początku idea kompletnego i jasno 
sprecyzowanego kanonu Nowego Testamentu...  nie ma historycznych źródeł". 

Poza  doborem  odpowiednich  ewangelii  i  pism  użytych  do  skonstruowania  Biblii,  

Kościół wydawał swoje pisma we własnej interpretacji. Już w II wieku 
23 

background image

rzymski  filozof  Celsus  poświadczył  fałszowanie  pism  chrześcijańskich,  mówiąc  o  
rewizjonistach: 

„Niektórzy  z  nich,  jako  że  byli  pod  wpływem  stanu  upojenia  wywołującego 
samoindukujqce się wizje, przerabiali Pisma Święte z ich  pierwotnej postaci i 
usunęli  wszystko,  co  pozwalało  im  na  odparcie    skierowanych  przeciwko  nim 
zarzutów.” 

Encyklopedia  Katolicka  przyznaje,  że  „We  wszystkich  dziedzinach  fałszerstwo,  

interpolacja  i  ignorancja,  wyrządziły  ogromne  szkody".  Pomimo  zakazania  przez  
Kościół  prowadzenia  jakichkolwiek  dalszych  badań  dotyczących  pochodzenia  
Ewangelii,  uczeni  wykazali,  że  wszystkie  cztery  uznane  przez  Kościół  Ewangelie  
zostały przerobione i poprawione. Chociaż Kościół deklarował, że natura prawdy  jest 
niezmienna  i  objawiona  została  tylko  raz,  sam  ciągle  znajdował  przyczyny  do  jej  
zmieniania. 

Jednak  próby ujednolicenia Pisma  Świętego  nie odniosły pełnego  sukcesu, nawet  

cztery  wybrane  kanonizowane  Ewangelie  wzajemnie  sobie  zaprzeczały.  Ewangelia  
według  św.  Mateusza  mówi  nam,  że  Jezus  był  arystokratą,  potomkiem  Dawida  
poprzez  Salomona,  podczas  gdy  Ewangelia  Łukasza  opowiada,  że  pochodził  on  z  
biedniejszego rodu, a w Ewangelii św. Marka czytamy, że Jezus urodził się w rodzinie  
biednego cieśli. Według św. Mateusza po Jego przyjściu na świat odwiedzili Go trzej  
królowie, natomiast u św. Łukasza znajdujemy, że byli to pasterze. Według świętego  
Marka i Mateusza ostatnimi słowami Jezusa wypowiedzianymi w dniu Jego śmierci,  
były, „Boże  mój, Boże  mój, dlaczego  mnie opuściłeś?", podczas  gdy u św. Łukasza  
powiedział  „Ojcze,  w  Twoje  ręce  składam  duszę  moją",  a  w  Ewangelii  św.  Jana  
powiedział  po  prostu  „To  koniec".  Autorzy  dzieła  „Święta  krew,  święty  Graal",  
pytają:  „Jak  mogą [Ewangelie] być bez  zarzutu, skoro nawzajem się zwalczają?".  A  
jednak  to  uporczywość  Kościoła  w  dążeniu  do  ujednolicenia  wiary  przyciągnęła 
uwagę    Cesarza  Rzymskiego.  Konstantyn,  człowiek  który  skazał  na  śmierć  swojego 
własnego    syna  i  żywcem  ugotował  żonę,  widział  w  chrześcijaństwie  pragmatyczne 
oparcie  dla    swojej  własnej  siły  zbrojnej  i  zjednoczenia  wielkiego,  przeżywającego 
trudności    Imperium  Rzymskiego.  Historia  opowiada,  że  to  sen  Konstantyna 
doprowadził  do    zaakceptowania  religii  chrześcijańskiej.  W  swoim  śnie  zobaczył  na 
niebie krzyż i  usłyszał głos mówiący „W znaku tym znajdziesz zwycięstwo". Mimo, 
że  nawrócił  się    na  wiarę  chrześcijańską  dopiero  na  łożu  śmierci,  upatrywał  w  niej 
środek    przezwyciężenia  rozbieżności  panujących  w  Cesarstwie  Rzymskim  i 
ustanowił  ją  jako    oficjalną  religię  Imperium.  Ortodoksyjni  chrześcijanie  starali  się 
oddzielić chrześcijan od  politycznego powstania skierowanego przeciwko rzymskiej 
władzy. Ponad wszelką  wątpliwość złagodzili prawdę o politycznym zaangażowaniu 
Jezusa,  obarczając    odpowiedzialnością  za  jego  śmierć  Żydów  a  nie  Rzymian. 
Kanonizowane Ewangelie  otwarcie ignorowały wzrastający opór Żydów, skierowany 
przeciwko rzym - 

background image

skiej okupacji Judei, która miała miejsce w okresie życia Jezusa. Jedyny 

wyjątek  znajdujemy w Ewangelii według świętego Łukasza, gdzie czytamy jak 
władze „przyłapały tego człowieka [Jezusa] na demoralizowaniu naszego narodu i  
zabranianiu [Żydom] składania hołdu Cesarzowi". Jeszcze przed upływem 40 lat od  
śmierci Jezusa opór przerodził się w gwałtowną wojnę między armią rzymską i  
Żydami. 

Jezus był prawdopodobnie uważany za przywódcę politycznego i duchowe-

go.  Słowo „Chrystus" zarówno w języku hebrajskim jak i greckim było tytu-
łem  zarezerwowanym dla  króla lub przywódcy . Biorąc pod uwagę panujące 
ówcześnie  warunki polityczne, jest bardzo prawdopodobne, że to Rzymianie a 
nie Żydzi -  zamordowali Jezusa za jego działalność polityczną. Ukrzyżowanie 
było  standardową    metodą  kary  śmierci  stosowaną  przez  Rzymian,  a  krzyż 
symbolem oporu Żydów  przeciwko rzymskiej okupacji. Obciążenie Żydów za 
śmierć  Jezusa  było    najprawdopodobniej  wygodnym  sposobem  ukrycia  poli-
tycznego zaangażowania  Jezusa i odsunięcia chrześcijaństwa od odpowiedzial-
ności za polityczną rebelię. 

Gdy chrześcijaństwo zdobyło uznanie, ortodoksi pozwolili cesarzowi Rzymu 

na    bezpośrednie  wpływanie  na  swoją  doktrynę.  W  celu  rozstrzygnięcia 
ideologicznych    sprzeczności  Kościoła,  Konstantyn  zwołał  i  przewodniczył 
pierwszemu  soborowi    ekumenicznemu  w  Nicei  w  325  roku.  Walter  Nigg  w 
swojej książce „Heretycy" opisuje  znaczenie osiągniętego porozumienia. 

„Konstantyn, który traktował zagadnienia religijne jedynie z politycznego 
punktu  widzenia,  zapewnia  jednomyślność  przez  skazanie  na    wygnanie 
biskupów,  którzy  nie  odpowiadali  nowej  religii.  „Było  zupełnie  
nieprawdopodobne,  aby  uniwersalna  wiara  mogła  opierać  się    wyłącznie 
na autorytecie cesarza, który jako katechumen nie był nawet  dopuszczony 
do obrzędu eucharystii i zupełnie nie przestrzegał  najwyższych tajemnic 
wiary. Ani jeden biskup nie wypowiedział   marnego słowa przeciwko tej 
nieprawdopodobnej sytuacji” 

Jedną  z  politycznych  decyzji  podjętych  na  Soborze  w  Nicei  było  ustano-

wienie    wyznania  nicejskiego  oznaczającego  wiarę  w  niepodzielne,  jedyne 
zwierzchnictwo,    jednocześnie  włączając  Jezusa  w  obraz  Boga.  Jezus  nie  był 
uważany za zwykłego  śmiertelnika, był on przejawem Boga pojmowanego jako 
Ojciec, Syn i Duch Święty. Ta  nowa Święta Trójca przypominała dużo starszy 
obraz boskości, podkreślający wartość  odmienności. Na przykład, oblicze Boga 
w  gnostycznej  „Tajemnicy  Księdza  Jana":    „Jestem  Ojcem,  jestem  Matką, 
jestem  Dzieckiem",  odzwierciedla  koncepcję    współdziałania,  gdzie  całość 
stworzenia jest potężniejsza od sumy jej części. Z kolei  „Sofia Jezusa Chrystu-
sa" opowiada w jaki sposób energia męska i żeńska, połączone  razem wykre-
owały: 

25 

background image

 
Ryc.  2.1.  Rzymski  Cesarz  Konstantyn  uważał,  że  chrześcijaństwo  może  być 
narzędziem  umocnienia  siły  politycznej  i  militarnej.  Ilustracja  przedstawia 
Konstantyna  w  przededniu  ważnej  bitwy,  kiedy  to  widząc  na  niebie  krzyż  usłyszał 
głos, mówiący W znaku rym znajdziesz zwycięstwo. 
26 

background image

...przyjście  na  świat  pierwszego  dwupłciowego  syna.  Jego  imię  brzmiało 
'Pierwsza-rodzicielka  Sofia,  Matka  Wszechświata'.  Niektórzy  nazywali  go 
'Miłość'. Obecnie pierworodny nazywany jest 'Chrystusem'. 

Nawet  późniejszy  muzułmański  Koran  błędnie  sprowadzał  chrześcijańską 

Trójcę do tego pierwowzoru, uważając za Trójcę Boga, Marię i Jezusa. Sobór 
Nicejski  ustanowił  Trójcę,  która  wychwalała  jedność  i  identyczność.  Każda 
wzmianka  o  współdziałaniu  energii  czy  magii,  wynikających  z  połączenia 
dwóch  różnych  istot  ludzkich,  pozostała  nie  zauważona.  Sobór  usunął  obraz 
ojca,  matki  i  dziecka,  zastępując  hebrajskie  słowo  rodzaju  żeńskiego, 
określające  ducha  -  „ruch",  greckim  słowem  rodzaju  nijakiego  -  „pneuma". 
Trójca  składała  się  teraz  z  ojca,  syna  i  nijakiego,  pozbawionego  płci  ducha. 
Od  tej  pory  chrześcijanie  przedstawiali  ją  w  postaci  trzech  mężczyzn  o 
identycznej twarzy i takim samym wyglądzie. 

W późniejszych kazaniach średniowiecznych Trójcę Świętą porównywano 

do  „identycznych  odbić  w  kilku  fragmentach  rozbitego  lustra  lub 
identycznego  składu  chemicznego  wody,  lodu  i  śniegu”.  W  XVII  wieku 
dwóch  kolejnych  papieży  wyklęło  książkę  hiszpańskiej  zakonnicy  Marii 
d'Agreda,  „Mityczne  miasto  Boga",  za  przedstawienie  Trójcy  Świętej  jako 
Boga,  Marii  i  Jezusa.  Z  pism  usunięto  wszelkie  aluzje  podkreślające 
znaczenie  odmienności;  boskość  wyrażana  była  w  postaci  wizerunku 
mężczyzny lub istoty rodzaju nijakiego, ale nigdy kobiety. To wiara w Boga 
objawiającego  się  pod  różnymi  postaciami,  a  nie  unikalne  nauki  religijne 
chrześcijan,  pomogła  Rzymianom  pogodzić  się  z  chrześcijaństwem.  Religia 
ta pod pewnymi względami przypominała rzymski kult Mitry, czyli mitraizm. 
Jako  „Opiekun  Imperium"  Mitra  był  ściśle  związany  z  bogami  słońca, 
Heliosem  i  Apollem.  Narodziny  Mitry  przypadające  na  dzień  25  grudnia  w 
okresie  przesilenia  zimowego,  stały  się  datą  przyjścia  na  świat  Jezusa. 
Świadkami  narodzin  Mitry  byli  pasterze  biorący  również  udział  w  ostatniej 
wieczerzy  przed  powrotem  Mitry  do  nieba.  Wniebowstąpienie  Mitry,  które 
zbiegło  się  z  protuberancją  słońca  w  okresie  równonocy  wiosennej  stało  się 
chrześcijańskim świętem Wielkanocnym. 

W  Rzymie,  na  Wzgórzach  Watykańskich,  chrześcijanie  przejęli  świętą 

grotę  poświęconą  Mitrze,  czyniąc  z  tego  miejsca  siedzibę  Kościoła 
katolickiego.  Wkrótce  tytuł  najwyższego  kapłana  Mitr,  Pater  Patrum, 
zastąpiony został tytułem biskupa Rzymu, papa czy papież Z. Występowanie 
wyraźnych  podobieństw  do  mitraizmu  ojcowie  chrześcijan  tłumaczyli 
działalnością  diabła,  oświadczając,  że  najstarsze  legendy  mitraizmu  są 
podstępną imitacją jedynej prawdziwej wiary. 

Postać  Marii  była  czczona,  bez  poparcia  ze  strony  Kościoła,  jako  obraz 

żeńskiego oblicza Boga. Jako że chrześcijaństwo odpowiadało mitraizmowi, 
kult  Marii  przypominał  kult  bogini  o  wielu  obliczach,  szczególnie  pod 
względem 

27 

background image

 
 
 
Obraz przedstawia trójcę świętą, koncepcję, która pozwoliła rozpatrywać Jezusa jako 
część Boga, utrzymując wiarę w jedyne zwierzchnictwo. 

background image

 
kultywowania tradycji matki / syna, jak Izyda / Horus, Junona / Mars, Kybele / Attis  
oraz  Neit  /  Re.  Maria  była  postrzegana  jako  bardziej  przystępna,  przyjazna  ludzka  
postać,  niż  karzący,  wszechmocny  Bóg.  Była  delikatniejsza,  bardziej  wyrozumiała  i  
zdolna do większej pomocy w codziennych zmaganiach człowieka. W swoim dziele  
„Anastazja w Konstantynopolu" historyk Sozomen opisał cechy Marii: 
„Objawiła  się  tam  boska  moc,  pomocna  w  wizjach  na  jawie  jak  i  w  snach,    często 
uzdrawiająca wiele chorób i przynosząca ulgę dotkniętym przez  nagle wydarzenia w 
ich  ryciu.  Moc  tą  przypisywano  Marii,  Matce    Boskiej,  Świętej  Dziewicy,  w  ten 
właśnie sposób objawiającej sama  siebie.” 

Ani Biblia, ani wczesny Kościół nie udzielały poparcia kultowi Marii, nie uważając  

jej  nawet  za  świętą.  Chociaż  Sobór  Nicejski  potwierdził,  że  Chrystus  był  
rzeczywiście  zrodzony  z  Marii  Dziewicy,  biskup  Epifanius  wyraził  powszechnie  
panującą  opinię  ortodoksyjnych  chrześcijan:  „Mogą  być  czczeni  tylko  Ojciec,  Syn  i  
Duch Święty, ale nie dopuszcza się kultu Marii" . 

W okresie pierwszych 500 lat sztuka chrześcijańska przedstawiała Marię w  mniej  

czcigodnej postaci niż nawet magów, trzech mędrców, których głowy przybrane były  
aureolą,  podczas  gdy  Maria  aureoli  nie  miała.  W  IV  wieku  święty  Chryzostom  
zarzucał Marii próby osiągnięcia dominacji i „uczynienia samej siebie sławną poprzez  
swojego  syna".  Pomniejszenie  znaczenia  Marii  było  sposobem  zerwania  jej  
związków ze starszymi wyobrażeniami bogini okresu przedchrześcijańskiego. Biskup  
Epifanius pisał: 
„Bóg zstąpil z nieba, Słowo święte weszło w ciało zrodzone ze świętej  Dziewicy, z 
pewnością nie dlatego, aby Dziewica była uwielbiana, ani  uczyniona boska ani 
wyświęcone imię jej, ani też, aby po wielu pokoleniach  kobiety ponownie zostały 
kapłankami... Bóg nie powierzył jej obowiązku  chrztu czy błogosławieństwa 
uczennicy, ani nie zaoferowal jej jakiejkolwiek  władzy nad światem.” 

Chrześcijaństwo,  jak  rozumieli  to  ortodoksi,  było  za  jedyną  mocą  Ojca,  Syna  i  

Ducha Swiętego, a nie jakąkolwiek domieszką żeńskiego aspektu Boga. 

Mimo to kult Marii przetrwał. Od kiedy w 431 roku Sobór w Efezie zadecydował, 

że  Maria  może  być  otaczana  czcią  bez  ponoszenia  żadnych  konsekwencji,    tłumy 
wiernych rzuciły się w wir szaleńczych uroczystości, którym towarzyszyły  procesje z 
pochodniami  i  radosne  okrzyki  „Chwała  niech  będzie  Teotokos  (Matce    Boga)!". 
Starsze  świątynie  i  święte  miejsca  pierwotnie  dedykowane    przedchrześcijańskim 
boginiom,  zostały  przyznane  lub  zastąpione  przez  świątynie    poświęcone  Marii. 
Znajdującą się na rzymskim Wzgórzu 
29 

background image

 
Obarczanie Żydów odpowiedzialnością za śmierć Jezusa było sposobem uczynienia z 
chrześcijaństwa religii możliwej do zaakceptowania przez władze Rzymu. 

background image

Eskwilińskim  świątynię  Kybeli,  poświęcono  Marii  Maggiore.  Znajdujące  się  w 
okolicach Panteonu sanktuarium Izydy Kościół również przeznaczył Marii, a kolejną 
świątynię  wzniesiono  w  miejscu  poświęconym  Minerwie.  Na  Cyprze  świątynię 
poświęconą  Afrodycie  przekształcono  w  świątynię  Marii,  która  do  dnia  dzisiejszego 
nazywana jest Panaghia Aphroditessa. W „Dziewicy" Geoffrey Ashe pisze: 

„Jak Kybele - Maria chroniła Rzym. Jak Atena otaczała opieką inne miasta. Jak 
Izyda czuwała nad żeglarzami, stając się „Gwiazdą Mórz". Jak Junona otaczała 
opieką  kobiety  w  ciąży...  Założyła  koronę  zastępując  Kybele.  Osadzona  ze 
swoim dzieckiem na tronie, przypominała Izydę i Horusa.” 

Kościół nie stłumił oddawania czci kobiecej boskości - po prostu ją przemianował. 

Interesującym  jest  fakt,  że  chrześcijańska  wersja  kobiecej  boskości  wykluczała 
jakiekolwiek  przedstawianie  jednego  z  najsilniejszych  aspektów  Bogini  -  oblicza 
starej,  mądrej  kobiety.  W  okresie  przedchrześcijańskim  rozpowszechnione  były  trzy 
oblicza  bogini:  Dziewicy  lub  Panny,  Matki  i  Starej  Kobiety.  Maria  stała  się 
uosobieniem  Dziewicy  i  Matki.  Trzecie  oblicze  Starej  Kobiety  reprezentujące  moc  i 
mądrość  pierwiastka  żeńskiego,  zostało  usunięte  z  chrześcijańskiego  kanonu 
świętości. Odrzucenie wizerunku starej kobiety jest na tyle ważne, że w późniejszym 
okresie stał się on symbolem najważniejszego wroga Kościoła - czarownicy. 

Kościół osiągał swoje cele dostosowując własną ideologię do aktualnie panujących 

warunków.  W  roku  319  Konstantyn  ustanowił  prawo  zwalniające  kler  od  płacenia 
podatków i służby w armii43, a w 355 roku  biskupi zostali uwolnieni spod nadzoru 
sądów świeckich44. W roku 380 cesarz Teodozjusz wydał dekret, w którym czytamy: 

„Musimy  uwierzyć  w  jedynego  Boga  z  Ojca,  Syna  i  Ducha  Świętego,  pod 
pojęciem  wysokiego  majestatu  i  Trójcy  Świętej.  Rozkazujemy,  aby  ci,  którzy 
pójdą za tym nakazem przyjęli imię Katolickich Chrześcijan. Pozostali, których 
osądzimy  jako  obłąkanych  szaleńców,  będą  dźwigać  ciężar  haniebnych 
dogmatów  heretyków,  ich  miejsca  spotkań  nie  otrzymają  nazwy  kościołów,  i 
będą oni ukarani najpierw przez Boga a potem przez Naszą własną karzącą rękę, 
a kara, którą My określimy będzie w zgodzie z sądem bożym.” 

Dekret  wydany  przez  Teodozjusza  wyjął  spod  prawa  wszelki  sprzeciw  wobec 

Kościoła. W 388 roku wprowadzono zakaz publicznych dyskusji na tematy religijne. 
Starożytne  obrzędy  pogańskie  zostały  zakazane  w  392  roku  i  od  tego  momentu 
uważano je za działalność przestępczą. W roku 410 cesarz Honoriusz zarządził, że: 
31 

background image

 
Wczesny  Kościół  niechętnie  zezwalał  na  oddawanie  czci  Marii  Dziewicy. 
Jednakże 

po 

udzieleniu 

zezwolenia 

pozwolono 

na 

kontynuację 

przedchrześcijańskich  obrzędów  oddawania  czci  kobiecej  świętości  w  postaci 
kultu Marii 
 

background image

„Wszyscy,  którzy postępują sprzecznie ze świętymi prawami niech wiedza  że 
ich  pełzanie  w  heretycznych  zabobonach  uwielbianych  w  najbardziej  
oddalonych  wyroczniach,  jest  karane  wygnaniem  i  krwią  gdyby  ponownie  
przyszło  im  na  myśl  zbierać  się  w  takich  miejscach  w  celu  prowadzenia  
przestępczej działalności.” 

Pogańskie  świątynie  zostały  splądrowane  i  zniszczone.  W  roku  386,  w  kolejnym  

pisemnym proteście skierowanym do władz Rzymu, czytamy: 

„Jeśli  oni  (chrześcijanie)  usłyszeli  o  miejscu,  w  którym  dziab  się  coś  
niepokojącego, natychmiast twierdza że ktoś składa tam ofiary,  wyrażają swoje 
obrzydzenie  i  składają  tam  wizytę  -  możecie  zobaczyć    ich,  gnających  w  to 
miejsce,  ich,  strażników  dobrego  Jadu  (jak    nazywają  samych  siebie),  tych 
zbójów, o ile zbój nie jest zbyt łagodnym  słowem; te łotry nie próbują ukrywać 
tego co robią: obrażają się, gdy  nazwie się ich zbójami, a z drugiej strony, ludzie 
ci są dumni z  wyzyskiwania innych... oni uważają że zasługują na nagrodę!” 

Od  roku  435  każdemu  heretykowi  w  Cesarstwie  Rzymskim  groziła  kara  śmierci.  

Poza  chrześcijaństwem  jedyną  legalną  religią  był  judaizm.  Żydzi  wciąż  jeszcze  byli  
izolowani,  małżeństwom  Żydów  z  chrześcijanami  groziła  taka  sama  kara,  jak  za  
niewierność:  kobiety  skazywano  na  śmierć.  Kościół  triumfował.  Wiara  w  jedynego  
Boga doprowadziła do narzucenia jednej religii. 

Jako,  że  ortodoksyjni  chrześcijanie  w  sposób  autorytatywny  przypisali  Bogu  

władzę, to nic dziwnego, że nastawili się na znalezienie sposobu, dzięki któremu oni,  
w imię Boga, mogliby zdobyć podobną apodyktyczną władzę nad ludźmi. W tym celu  
stworzyli  organizację,  która  przyciągała  uwagę  władz  Imperium  Rzymskiego  przez  
głoszenie jedności i posłuszeństwa. Ponad wszelką wątpliwość chrześcijanie zmienili  
historię  o  śmierci  Jezusa  w  celu  zdjęcia  z  nich  podejrzeń  o  udział  w  rozruchach  
przeciwko  władzom  Cesarstwa.  Ustanowili  zasady  ułatwiające  pozyskanie  dużej  
liczby  wiernych.  Przystosowali.  swoją  ideologię  do  przyjęcia  współcześnie  im  
panujących wierzeń. Dzięki politycznym intrygom Kościół osiągnął pozycję oficjalnej  
religii Imperium Rzymskiego, zdobywając siłę i świeckie przywileje. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Ustanowienie doktryny: seks, wolna wola, reinkarnacja, 

walka - 300-500 n.e. 

W  odpowiedzi  na  pojawienie  się  pierwszych  heretyków  Kościół  sformułował 

doktrynę  o  seksie,  wolnej  woli  i  reinkarnacji.  W  każdym  przypadku  wybierał  taką 
ideologię, która w największym stopniu zapewniała możliwość sprawowania kontroli 
nad  jednostką  i  społeczeństwem.  Kościół  wprowadził  także  doktrynę,  która 
usprawiedliwiała  użycie  siły  w  celu  wymuszenia  posłuszeństwa  i  zwalczania 
heretyków.  Słowo  „herezja"  pochodzi  od  greckiego  „hairesis"  oznaczającego 
„wybór". W pierwszych wiekach naszej ery w obrębie religii chrześcijańskiej istniało 
wiele  możliwości  wyboru  -  i  w  konsekwencji  wiele  herezji.  Do  gnostyków  należeli 
marcjoniści,  monotaniści,  arianie,  sabelianie,  nestorianie  i  monofizyści,  w  Egipcie 
koptowie, a w Syrii jakobici. Armeński Kościół Ortodoksyjny również nie zgadzał się 
z Kościołem katolickim. Herezje głoszone przez Pelagiusza, Orygenesa i donatystów 
legły  u  podstaw  nowej,  mającej  szczególne  znaczenie,  doktryny.  Natomiast  poglądy 
Manicheusza,  mimo  że  nie  stały  się  przyczyną  sformułowania  określonej  doktryny, 
stanowiły zaprzeczenie mało popularnej ideologii Kościoła. 

Spory  wokół  poglądów  Pelagiusza  doprowadziły  do  ustanowienia  przez  Kościół 

doktryny  dotyczącej  wolności  i  życia  seksualnego  człowieka.  Irlandzki  mnich 
Pelagiusz przybył do Rzymu na początku piątego wieku, głosząc, że człowiek posiada 
wolną wolę i odpowiada za swoje czyny. Twierdził, że osobiste starania człowieka w 
pewnym  tylko  stopniu  decydują,  czy  on  lub  ona  dostąpi  zbawienia.  Według 
Pelagiusza  wiara  w  odkupienie  grzechów  przez  Chrystusa  powinna  być  wspierana 
przez  indywidualną  odpowiedzialność  i  podejmowanie  wysiłków  w  kierunku 
czynienia  dobra2.  W  nagrodę  za  wzięcie  odpowiedzialności  za  swoje  uczynki, 
Stwórca daje ludziom wolność. Jak pisał jeden z historyków: 
34 

background image

„Pelagiusz  walczył  o  bezcenne  dobro  wolności  człowieka.  Wolności  tej  nie 
można się wyrzec bez utraty ludzkiej godności... Bez wolności w podejmowaniu 
swoich  decyzji  człowiek  staje  się  po  prostu  marionetką.  Według  Pelagiusza 
Stwórca  nadal  człowiekowi  moralną  siłę,  której  stłumienie  jest  zwątpieniem  w 
podobieństwo ludzi do Boga.” 

Poglądy  Pelagiusza  zostały  gwałtownie  zaatakowane  przez  świętego  Augustyna, 

słynnego biskupa i teologa. Zbawienie, jak mawiał Augustyn, znajduje się wyłącznie 
w  rękach  Boga;  nie  ma  nic,  co  mogłaby  uczynić  jednostka.  Bóg  wybiera  niewielu 
ludzi, którym daje szczęście i zbawienie. Jest to osiągalne tylko dla tych nielicznych, 
których  Chrystus  przywiódł  na  świat.  Wszyscy  inni  są  potępieni  na  wieki.  Według 
świętego  Augustyna  akt  łaski  Boga,  a  nie  jakiekolwiek  uczynki,  czy  pragnienia 
człowieka, prowadzi do zbawienia. 

Augustyn uważał, że nasza wolna wola czynienia dobra w opozycji do zła, została 

zniszczona  przez  grzech  Adama.  Grzech  Adama,  który  według  świętego  Augustyna 
ma  „naturę  nasienia,  z  którego  się  rozmnażamy",  przywiódł  na  świat  cierpienie  i 
śmierć,  odebrał  nam  wolną  wolę  i  pozostawił  wrodzoną  złą  naturę.  Jest  on  teraz 
nieunikniony.  Przyczyną  czynienia  dobra  jest  wyłącznie  bezmierna  łaska.  Augustyn 
pisał, „Dlatego, kiedy człowiek żyje w zgodzie z człowiekiem, a nie z Bogiem, jest on 
podobny  do  diabła".  Zgodnie  z  poglądami  Augustyna  jednostka  ma  niewielką  moc 
wpływania  na  swoje,  z  góry  określone,  przeznaczenie,  a  zbawienie  jej  zależy 
wyłącznie od woli Boga. 

Życie  seksualne  człowieka,  jak  twierdził  Augustyn,  wyraźnie  pokazuje,  że 

człowiek  nie  jest  zdolny  do  dokonania  wyboru  między  dobrem  a  złem.  Swoje  tezy 
oparł  na  własnym  doświadczeniu  życiowym.  Biorąc  pod  uwagę  swoje 
nieuporządkowane życie w młodości, kiedy to spłodził i następnie porzucił nieślubne 
dziecko,  doszedł  do  wniosku,  iż  seks  jest  z  natury  zły.  Cierpiał  z  powodu  swoich 
erotycznych pragnień: 

„Któż potrafi to kontrolować, kiedy przyjdzie pożądanie? Nikt! Silnie poruszona 
żądza nie poddaje się rozkazom woli... Czegokolwiek człowiek sobie życzy, nie 
potrafi tego dokonać.” 

Zgodnie  z  poglądami  Augustyna,  człowiek  nie  ma  na  tyle  siły,  aby  cierpliwie 

znosić lub stłumić seksualne pożądanie. 
Ale  nawet  ci,  którzy  rozkoszują  się  w  tej  przyjemności,  nie  panują  nad  nią  swoją 
własną  wola  niezależnie  od  tego,  czy  ograniczają  się  do  prawego  łoża,  czy  też 
grzeszą;  czasami  żądza  ta  nachodzi  ich  wbrew  nim  samym  i  zwodzi  ich,  gdy 
odczuwają pożądanie, które szaleje w umyśle a nie tkwi w ciele. Tak więc, dziwna to 
rzecz, że emocje nie tylko osłabiają posłuszeństwo prawego pra- 
35 

background image

gnienia  zrodzenia  potomstwa,  ale  także  osłabiają  chęć  odrzucenia    lubieżnego 
pożądania; myśl ta często przeciwstawia całą swoją energię  duszy, która ogranicza je, 
czasami  rozdzierając  przy  tym  samą  siebie,  a    gdy  poruszy  duszę,  ciało  pozostanie 
niewzruszone. 

To „diabelskie poruszenie  genitaliów", jak  Augustyn określał seks, jest dowodem  

grzechu pierworodnego  Adama,  który jest  teraz przenoszony  „z łona  matki, plamiąc  
grzechem wszystkie istoty ludzkie i pozostawiając je niezdolnymi do wyboru między  
dobrem a złem, czy też wpływania na swój własny los". Poglądy świętego Augustyna  
pozostają  w  ostrej  sprzeczności  z  poglądami  przedchrześcijańskimi,  które  często  
traktowały  seks  jako  nieodłączną  część  religijnego  życia.  Jednakże  jego  punkt 
widzenia    odzwierciedlał  poglądy  wielu  chrześcijan.  Oprócz  nielicznych  sekt 
heretyków, takich  jak na przykład  gnostyczni karpokratianie, którzy traktowali seks 
jako  „więź  między    wszystkimi  stworzeniami",  prawie  wszyscy  chrześcijanie  byli 
zdania,  że  seksu  należy  unikać,  za  wyjątkiem  sytuacji  służących  prokreacji.  Święty 
Hieronim  ostrzegał,    „traktuj  wszystko  jak  truciznę,  która  rodzi  nasienie  zmysłowej 
przyjemności".  Elaine Pagels w swojej książce „Adam, Ewa i Wąż" pisze: 

„Klemens z Aleksandrii wykluczał stosunki oralne i analne, stosunki  w czasie 
miesiączki, z żonami w ciąży, żonami bezpłodnymi, w okresie  przekwitania i ze 
swoją żoną „rano ", „za dnia" i „po obiedzie ".  Klemens rzeczywiście ostrzegaj 
że  „nawet  nie  w  nocy,  ale  w  ciemności,    która  jest  odpowiednia  dla 
nieprzyzwoitych lub niemoralnych praktyk, ale ze skromnością tak że cokolwiek 
się wydarzy, wydarzy się w  granicach rozsądku... wieczorem, ponieważ nawet 
prawe połączenie  jest ciągle niebezpieczne, za wyjątkiem tego, które podejmuje 
się w celu  spłodzenia dziecka ". 

Seks jako akt, który urealniał istnienie jednostki, zagrażał religijnym dążeniom do  

panowania nad społeczeństwem. Jak głosił Klemens, „żądzy nie jest łatwo opanować,  
gdyż  jest  ona  pozbawiona  strachu...".  Wyparcie  wolnej  woli  i  potępienie  uciech  
erotycznych ułatwiło panowanie nad ludźmi. Augustyn pisał: 

„...z  natury  rzeczy,  człowiek  został  tak  stworzony,  iż    posłuszeństwo  jest  dla 
niego korzystne, zgubne dla niego jest  podążanie za jego własną wola a nie wolą 
jego stwórcy...” 

Uważał  także,  że  „grzech  Adama  był  zlekceważeniem  autorytetu  Boga...  co 

właśnie  pociągnęło za sobą potępienie...". W 416 roku  Augustyn pisząc do biskupa 
Rzymu  uprzedzał go, że poglądy Pelagiusza podważyły podstawy władzy biskupów, 
a    pozostawienie  w  spokoju  jego  zwolenników  zagraża  dopiero  co  zdobytej  sile 
Kościoła  katolickiego. Przyjaciel Augustyna, afrykański 
36 

background image

 
Święty  Augustyn,  największy  Ojciec  Kościoła.  Jego  poglądy  i  argumenty  były 
podstawą doktryn Kościoła, które zaprzeczały istnieniu wolnej woli, potępiały seks i 
usprawiedliwiały stosowanie przemocy w celu wymuszenia posłuszeństwa. 
 

background image

biskup  Alipiusz,  przybył  do  Rzymu  aby  przekonać  władze  Kościoła,  by  stanęły  po  
stronie Augustyna przeciwko Pelagiuszowi, jakoby przy okazji wręczając łapówkę w  
postaci  80  numidyjskich  ogierów.  Augustyn  wygrał.  W  kwietniu  418  roku  papież  
ekskomunikował Pelagiusza. Od tego momentu Kościół katolicki stał się  wyznawcą 
doktryny o dziedziczeniu grzechu pierworodnego. 

Stanowisko  dotyczące  reinkarnacji  Kościół  sformułował  w  odpowiedzi  na  

kontrowersyjne poglądy Orygenesa, który uważał, że dusza człowieka egzystuje przed  
wstąpieniem  do  fizycznego  ciała  i  przechodzi  z  jednego  ciała  do  drugiego,  aż  do  
momentu  zjednoczenia  się  z  Bogiem,  po  czym  nie  przyjmuje  już  postaci  fizycznej. 
Poza    tym  wierzył,  że  wszystkie  dusze  ostatecznie  powracają  do  Boga;  głosił,  że 
gdyby nawet  chrześcijanin mógł bardzo szybko zjednać się z Bogiem, to jednak jest 
to  niemożliwe  bez    wysiłku  ze  strony  człowieka.  Przekonywał,  że  od  kiedy  Bóg 
opuścił ludzi dzięki ich  własnej wolnej woli, muszą oni ponownie zjednoczyć się  z 
Bogiem,  również  z  własnej    woli.  Ortodoksyjni  chrześcijanie  zwalczający  poglądy 
Orygenesa  utrzymywali,  że  teorie    takie  zbyt  silnie  uzależniają  od  indywidualnego 
samookreślenia. Twierdzili także, że  taka teoria reinkarnacji pomniejsza rolę Jezusa 
Chrystusa,  ograniczając  potrzebę    dążenia  do  zbawienia  za  życia  i  unikalną  naturę 
Jego zmartwychwstania. 

Zdaniem ortodoksów, osobiste zbawienie nie zależy od samookreślenia czy wolnej  

woli,  jak  sugerują  poglądy  Orygenesa,  ale  tylko  od  tego,  czy  zostanie  się  wyznawcą  
Jezusa Chrystusa. Poza tym, jeśli dana osoba mogłaby dokonać wyboru zjednoczenia  
się  z  Bogiem  w  którymkolwiek  ze  swoich  wcieleń,  wówczas  nie  obawiałaby  się  
potępienia  -  a  strach  był  przez  ortodoksów  uważany  za  niezbędny.  Idea  Orygenesa  
mówiąca,  że  dusza  jest  oddzielona  od  ciała,  również  wydaje  się  pomniejszać  
niezwykłąnaturę  zmartwychwstania  Chrystusa.  Twierdzono,  że  cud  Jego  
zmartwychwstania  oferuje  możliwość  pokonania  śmierci  fizycznej.  Jeżeli  jednak 
każda    dusza  wielokrotnie  pokonuje  śmierć  poprzez  opuszczanie  jednego  ciała  i 
wchodzenie  do    innego,  wówczas  wyczyn  Chrystusa  straciłby  swój  unikalny 
charakter. 

Prace  Orygenesa  kwestionowały  również  chęć  kontrolowania  przez  Kościół  

poszukiwań  intelektualnych  i  duchowych.  Mimo,  że  dla  poparcia  swoich  tez  
skrupulatnie cytował Pismo Święte, to zauważył, że w pewnych dziedzinach dostarcza  
ono  niewielu  wskazówek.  Mając  wykształcenie  uczonego  Greka,  Orygenes  
poszukiwał  odpowiedzi  na  nurtujące  go  pytania  zarówno  w  filozofii  Platona  jak  i  
swojej  własnej  wyobraźnil8.  Augustyn  także  rozpatrywał  zagadnienia,  o  których 
Pismo  Święte niewiele mówiło, rozważał, na przykład: 

„...a  co  przed  kolejnym  bytem,  O  mój  Boże,  czy  nie  było  mnie,  czy  byłem  w  
jakimś ciele? Nie ma nikogo, kto by mi o tym powiedział, ani ojciec, ani  matka, 
ani doświadczenie innych, ani moja własna pamięć.” 

38 

background image

Podczas  gdy  Orygenes  kontynuował  poszukiwania  wyjaśnień  tych  zagadnień,  

Augustyn zaprzestał szukania odpowiedzi poza Pismem Świętym. Pisał on: 

„I  do  tego  chciałbym  poznać  rzeczy,  których  nie  znam,  a    dotyczące 
pochodzenia  duszy,  i  jeszcze  chciałbym  wiedzieć,    czy  nie  dane  jest  nam 
nauczyć się tych rzeczy tak długo, jak  długo żyjemy na tym świecie. A co, jeśli 
będzie to jedna z tych  rzeczy, o których mówimy. „Nie szukaj rzeczy, które są 
zbyt    wielkie  dla  ciebie,  i  nie  poszukuj  w  rzeczach,  które  przekraczają    twoje 
możliwości: ale poszukuj rzeczy, które Bóg nakazał  tobie, myśl o nich zawsze, 
a w wielu Jego dziełach nie  znajdziesz nic niezwykłego ". 

Augustyn  posunął  się  tak  daleko,  że  obnosił  się  z  myślą,  iż  przed  stworzeniem  

świata  Bóg  zatrudnił  samego  siebie  do  przygotowania  miejsca  kary  dla  tych,  którzy  
mają czelność pytać o to, co było przed aktem stworzenia. Mimo, że Orygenes zmarł  
w 284 roku, spory na temat jego poglądów kontynuowano aż do roku 553, w którym 
to  został oficjalnie wyklęty przez II Synod w Konstantynopolu. Potępiając Orygenesa  
Kościół pośrednio zadał cios reinkarnacji. Chrześcijanie nie wierzyli w preegzystencję  
dusz, istnienie świadomości poza ciałem oraz w to, że człowiek musi mieć więcej niż  
jedno  życie,  aby  powrócić  do  chrześcijańskiego  Boga  bez  stania  się  przedmiotem  
wiecznego  potępienia.  Poza  tym,  wyklęcie  Orygenesa  posłużyło  jako  kolejne  
przypomnienie,  że  nie  bacząc  na  szczerość  jedynej  wiary,  każdy  powinien  zawsze  
pozostawać w ideologicznej zgodzie z Pismem Świętym. 

Przy rozwiązywaniu problemu z herezjami donatystów Kościół do ich zwalczenia  

ustanowił  precedens  stosowania  siły.  Gdy  donatyści  osiągnęli  wyższy  od  Kościoła  
katolickiego  poziom  rozwoju  swojego  duchowieństwa,  ich  ruch  rozprzestrzeniał  się  
lotem błyskawicy i w połowie  IV wieku na terenach Afryki liczba ich zwolenników  
przewyższała  liczbę  katolików.  Utrzymujące  się  poglądy  mówiące,  że  nikt  nie  po-
winien być zmuszany do wiary wbrew jego woli pchnęły Augustyna do podjęcia prób  
sprowadzenia donatystów z powrotem do owczarni katolików. Jednakże, gdy zawio-
dły  rozmowy,  uciekł  się  do  zastosowania  przemocy,  odwołując  się  przy  tym  do  do-
piero  co  ustanowionych,  skierowanych  przeciwko  heretykom,  praw  Teodozjusza.  
Kościół przychylił się do rad Augustyna i brutalnie stłumił ruch donatystówz3. 

Przeciwny  donatystom  Augustyn  ustanowił  cztery,  zasady  Cognite  intrare,  

„Zmusić  do  wstąpienia",  które  wykorzystywano  w  Średniowieczu  do  uspra-
wiedliwienia stosowania przemocy w zwalczaniu przeciwników i odstępstw od wiary.  
Augustyn twierdził, że: 

„Rany zadane przez przyjaciela są lepsze od pocałunków wroga.  Przyjemność w 
trwodze  jest  lepsza  od  oszustwa  w  spokoju...  W  Łukaszu    napisano:  „Zmusić 
ludzi  do  wstąpienia!  Przez  groźbę  gniewu  Boga  Ojca,    który  tchnąl  duszę  w 
Syna” 

39 

background image

Nawet na początku XX wieku papież Leon XIII nadal udowadniał, że najwyższa  

kara daje się uzasadnić następująco: 

„Kara  śmierci  jest  niezbędnym  i  skutecznym  środkiem  dla  osiągnięcia    celu 
Kościoła, gdy buntownicy wystąpią przeciw niemu i naruszą jedność  duchową; 
szczególnie uporczywi heretycy i heretyczki nie mogą być  powstrzymani przez 
jakiekolwiek inne kary przeznaczone dla  postępującej dezorganizacji porządku 
duchowego  i  nakłaniania  innych    do  wszystkich  rodzajów  przestępstw...  Gdy 
zepsucie  jednego  lub  kilku  jest    obliczone  na  przyniesienie  zguby  wielu 
dzieciom,  i  jeśli  nie  będzie  innych    środków  do  zbawienia  tych  ludzi,  to 
obowiązkiem jest skuteczne ich  usunięcie przez skazanie tych nikczemników na 
śmierć.” 

Inną  kwestią  sporną  były  poglądy  Manicheusza,  które  dotyczyły  wypierania  się  

przez  Kościół  jego  własnej  ideologii,  gdy  staje  się  ona  mało  popularna  lub  nie 
przynosi    korzyści.  Nauka  Manicheusza,  którą  w  trzecim  wieku  zaczęli  głosić  jego 
zwolennicy,    perscy  manicheiści,  była  logiczną  konsekwencją  wiary  w  jedyne 
zwierzchnictwo.  Wiara    w  jedynego  wszechmocnego  Boga  często  wywoływała 
pytania, dlaczego na świecie jest  tyle bólu i zła, dlaczego wszechmogący Bóg, który 
stworzył  wszystkie  rzeczy,    stworzył  również  ludzkie  cierpienie?  Najbardziej 
rozpowszechnioną  odpowiedzią  na  te    pytania  jest  istnienie  przeciwstawnych  sił, 
mocy,  czy  też  boskie  stworzenie  zła;  diabeł    musi  istnieć.  Dualistyczna  teologia 
pojawiła  się  na  gruncie  pojmowania  życia  jako  walki    między  Bogiem  a  Szatanem, 
między  dobrem  a  złem,  między  duchem  a  materią.    Koncepcja  diabła  jest 
charakterystyczna  dla  religii  monoteistycznej;  zło  łatwiej  jest  pojąć    i  nie  ma 
konieczności wprowadzania postaci diabła, w przypadku, gdy sam Bóg  występuje w 
wielu postaciach. Keith Thomas w swojej książce „Religia a upadek magii"  pisze o 
wczesnym, przedmonoteistycznym judaizmie: 

„Pierwsi izraelici nie mieli potrzeby personifikacji przyczyn zła;  przypisywali je 
wpływom  rywalizujących  ze  sobą  bóstw.  Dopiero    zwycięstwo  monoteizmu 
doprowadziło  do  konieczności  wyjaśnienia,    dlaczego  na  świecie  istnieje  zło 
skoro  Bóg  jest  dobry.  Tak  więc  diabeł    pomógł  utrzymać  wiarę  w  całkowicie 
doskonałą boskość.” 

Manichejczycy w większym stopniu przejęli ideologię ortodoksyjnych chrześcijan  

niż  wczesny  Kościół  katolicki.  Bardzo  poważnie  potraktowali  pogląd  rozdzielności  
Boga  i  sfery  duchowej  od  fizycznego  świata.  Wiara  w  jedyne  zwierzchnictwo 
wyłoniła    hierarchię  oddzielającą  od  siebie  poszczególne  składowe,  tworząc  podział 
między  niebem a ziemią, duchem a  materią. Rzeczy zajmujące w hierarchii wyższe 
miejsce  uważane są za dobre; rzeczy zajmujące 
40 

background image

miejsce  niższe,  za  złe.  Będąc  w  zgodzie  z  tymi  poglądami  manichejczycy  zalecali  
surowy  ascetyzm  i  odsunięcie  się  od  rzeczywistego  świata.  Kobiety,  kuszące 
mężczyzn    ziemskimi  przyjemnościami  i  rodziną,  uważane  były  za  część  mocy 
samego  szatana.    Aby  być  bliżej  Boga  manichejczycy  wierzyli,  że  jednostka  musi 
wyrzec się  wszystkiego, co mogłoby przywiązać ją do życia doczesnego. Mimo że w 
okresie    Reformacji  sam  Kościół  przyjął  właśnie  nauki  Manicheusza,  to  jednak  we 
wczesnym    okresie  chrześcijaństwa  przyjęcie  takiego  monoteizmu  mogłoby  nie 
przynieść  określonych korzyści politycznych. Kościół wzbraniał się od przyjmowania  
niezliczonych  rzesz  ludzi,  którzy  nadal  pojmowali  świat  w  kategoriach  pogańskich,  
panteistycznych  i  politeistycznych.  Większość  była  zdania,  że  wszystko  w  świecie  
materialnym przepojone jest duchem, duch i materia są ze sobą związane, a boskość  
objawia się pod wieloma różnymi postaciami. Nakazywanie całkowitego wyrzeczenia  
się  świata  fizycznego  jako  królestwa  szatana  i  odrzucenie  wszystkich  świętych  z 
wyjątkiem  jednego  Boga,  mogło  doprowadzić  do  załamania  się  wysiłków  Kościoła  
zmierzających  do  upowszechnienia  religii  chrześcijańskiej.  Tak  więc,  chociaż  nadal  
utrzymywano wiarę w jedyne zwierzchnictwo i wynikający z tego porządek, Kościół  
zezwolił nie tylko na oddawanie czci  Świętej Marii Dziewicy, ale także całej rzeszy  
aniołów  i  świętych.  Manicheizm  był  bardziej  zgodny  z  ideologią  ortodoksyjną,  
jednakże  pod  względem  politycznym  jego  wyznawcy  byli  mało  roztropni.  
Manichejczycy  i  wszyscy  inni,  głoszący  podobne  poglądy,  na  następne  setki  lat  
naznaczeni zostali piętnem heretyków. 

Dogmaty,  sformułowane  w  odpowiedzi  na  pojawienie  się  pierwszych  heretyków,  

nadały  doktrynalne  znaczenie  panowaniu  Kościoła  nad  jednostką  i  społeczeństwem.  
Przeciwstawiając się Pelagiuszowi Kościół przyjął poglądy Augustyna, który uważał,  
że człowiek jest z natury zły, niezdolny do dokonania samodzielnego wyboru i z tych  
to powodów potrzebujący silnej władzy. Dowodem na grzeszną naturę człowieka był  
jego popęd seksualny. W celu obalenia teorii reinkarnacji Orygenesa, Kościół stanął w  
obronie wiary w jedyne w swoim rodzaju zmartwychwstanie Chrystusa oraz w jedyne  
darowane  człowiekowi  życie,  w  którym  musi  być  posłuszny  Kościołowi,  gdyż  w  
przeciwnym razie ryzykuje wiecznym potępieniem. W przypadku donatystów, w celu  
przywrócenia  posłuszeństwa,  ustanowił  precedens  stosowania  siły,  a  w  odniesieniu  
do  manicheistów,  dla  osiągnięcia  celów  politycznych,  zaprzeczył  swoim  własnym  
poglądom. 

background image

 

Kościół triumfuje 500- 1000r. 

Kościół wywierał niszczycielski wpływ na społeczeństwo. Od momentu, w którym  

wziął na siebie rolę przywódcy narodów, załamała się aktywność na polu medycyny,  
techniki,  nauki,  edukacji,  sztuki  i  handlu.  Rozpoczął  się  mroczny  okres  w  historii  
Europy. Chociaż w tym czasie Kościół zgromadził ogromne dobra, większość tego, co  
określa się mianem rozwoju cywilizacji, zniknęło z powierzchni ziemi. W V wieku, w  
wyniku powtarzających się najazdów germańskich Gotów i Hunów, upadło Imperium  
Rzymskie na Zachodzie, a rzymskie prowincje w Afryce załamały się pod naciskiem  
Wandali.  Za  to,  co  się  wydarzyło,  wielu  ludzi  obciążało  religię  chrześcijańską. 
Krytyka    wobec  nowej  religii  przybrała  na  sile,  kiedy  w  410  roku  chrześcijańscy 
Wizygoci    splądrowali  „wieczne  miasto",  Rzym,  który  dotąd  trzymał  się  mocno  od 
620 lat. Jedna  z najsłynniejszych prac świętego Augustyna, „Miasto Boga", napisana 
została w celu  obrony chrześcijaństwa przed takimi oskarżeniami. 

W lepszym położeniu znalazła się wschodnia część Imperium Rzymskiego, zwana  

także  Cesarstwem  Bizantyjskim.  Za  panowania  Cesarza  Justyniana  (527-565)  
odtworzyła  znaczną  część  swojej  dawnej  siły,  wyzwalając  Włochy  spod  panowania  
Ostrogotów  i  tereny  afrykańskie  z  rąk  Wandali.  Justynianowi  i  jego  żonie  Teodorze  
przypisuje  się  wielkie  zasługi  w  odrodzeniu  literatury,  sztuki  i  architektury  oraz  
uporządkowaniu prawa rzymskiego. Niestety, rozkwitająca  kultura bizantyjska nagle  
załamała się, kiedy w roku 540 epidemia dżumy dymieniczej uderzyła ze zjadliwością  
nie  spotykaną  w  całej  historii  ludzkości.  Mówiono,  że  w  samym  tylko  Bizancjum  
epidemia zabierała dziennie 10 000 ludzkich istnień. Sił tej epidemii trudno jest pojąć,  
uważa  się  iż  pochłonęła  100  milionów  ofiar  .  Imperium  Rzymskie  nigdy  się  już  nie  
odtworzyło. Późniejsza epidemia czarnej śmierci, szalejąca w pierwszej połowie XIV  
wieku,  pochłonęła  „tylko"  27  milionów  istnień  ludzkich,  czyli  1/3  całej  populacji  
ówczesnej Europy. 

Niemniej  epidemia,  która  wybuchła  w  VI  wieku,  miała  całkowicie  odmienny  

wpływ na chrześcijaństwo. Ludzie ze strachu tłumnie gromadzili się wokół 
42 

background image

kościołów. Kościół wyjaśniał, że ta plaga jest dziełem samego Boga, a choroba karą 
za    grzech  nieposłuszeństwa  wobec  władzy  Kościoła.  Justyniana  ogłoszono 
heretykiem.    Herezją  były  nawoływania  medyków  do  walki  z  plagą3.  Epidemia 
dżumy  przyczyniła  się do  upadku  Imperium  Rzymskiego i jednocześnie wzmocniła 
pozycję  chrześcijańskiego Kościoła. 

Po ustąpieniu epidemii Kościół zapanował nad oficjalną medycyną. W okresie od  

VI  do  XVI  wieku  powszechnie  stosowaną  praktyką  wleczeniu  wszystkich  chorób 
stało    się  puszczanie  krwi.  Mnisi  chrześcijańscy  uważali,  że  puszczanie  krwi  chroni 
przed    zachwianiem  równowagi  substancji  trujących  i  seksualnym  pożądaniem,  jak 
również  odnawia płyny ustrojowe. W XVI wieku każdego roku praktyki te zabijały 
dziesiątki    tysięcy  ludzi.  Gdy  pacjent  umierał  w  czasie  upuszczania  krwi, 
lamentowano  jedynie,  że    leczenia  nie  rozpoczęto  wcześniej  lub  nie  było 
przeprowadzone bardziej agresywnie. 

Kiedy  Kościół  stał  się  najbardziej  zwartą  siłą  zachodniej  społeczności,  upadła  

technika.  Rozbudowany  system  akweduktów  i  kanalizacji  uległ  zniszczeniu.  
Ortodoksyjni  chrześcijanie  nauczali,  że  wszelkie  aspekty  natury  człowieka  są  
obelżywe  i  dlatego  należy  w  jak  największym  stopniu  zaniechać  higieny  ciała.  Z  
wnętrza  domostw  zniknęły  toalety  i  kanalizacja.  Wraz  z  pogorszeniem  się  stanu  
urządzeń sanitarnych i higieny, zjawiskiem powszechnym stały się wszelkie choroby. 

Przez  setki  lat  ludność  miast  i  wsi  dziesiątkowały  epidemie.  Zaniechano  także  

wykorzystywania  rzymskiego  systemu  centralnego  ogrzewania.  Pewien  historyk  
pisał: 

„Od około 500 roku naszej ery nie myślano o niewygodach spania na  podłodze 
czy surowych ławach, nad wilgotnym  klepiskiem w  bezpośrednim sąsiedztwie 
zwierzęcych 

odchodów  i  szczurów.    Przebywanie  w  zamkniętych 

pomieszczeniach  było  swoistym  rodzajem    luksusu.  I  nie  wywoływało  wstrętu 
spanie wszystkich  mieszkańców   stroczonych razem, wzajemne ogrzewanie się 
było bardziej cenione od  zachowania prywatności.” 

Zaniedbano  także  rozbudowaną  sieć  dróg,  zapewniających  sprawny  transport  i  

komunikację. Taki stan utrzymywał się aż do wieku XIX . Straty, jakie poniosła nauka  
były  niewyobrażalne.  Kościół  palił  książki  i  prześladował  działalność  intelektualną, 
co    doprowadziło  do  cofnięcia  nauki  o  co  najmniej  200  lat.  Już  w  VI  wieku  przed 
naszą erą  Pitagoras głosił poglądy, że Ziemia obraca się wokół Słońca. W III wieku 
przed  Chrystusem  Arystarch nakreślił teorię  heliocentryczną, a Eratostenes dokonał 
pomiaru    obwodu  Ziemi.  W  II  wieku  przed  naszą  erą  Hiparchus  określił  długość  i 
szerokość    geograficzną  i  obliczył  nachylenie  ekliptyki.  Po  nastaniu  mrocznego 
okresu  w    rozwoju  ludzkości,  odkrycia  te  tkwiły  w  zapomnieniu  aż  do  XVI  wieku, 
kiedy to  Kopernik ponownie ogłosił teorię obrotu Ziemi wokół Słońca. Gdy w XVII 
wieku  Galileusz próbował 
43 

background image

rozpowszechnić  teorię  heliocentryczną,  został  zatrzymany  w  Rzymie  przez  
Inkwizycję.  Dopiero  w  1965  roku  Kościół  rzymskokatolicki  unieważnił  potępienie  
Galileusza.  Poglądy  świętego  Augustyna  odzwierciedlały  „naukowe"  podejście 
Kościoła  do świata: 

„Jest  to  niemożliwe,  aby  po  przeciwnej  stronie  Ziemi  znajdowali  się  ludzie,  
gdyż  w  Piśmie  Świętym  nie  ma  wzmianki  o  takim  rodzie  wśród    potomków 
Adama.” 

Historię  zmieniano  tak,  aby  potwierdzała  wiarę  chrześcijańską.  Ortodoksyjni  

chrześcijanie uważali, że historia jest tylko narzędziem do przedstawienia przeszłości 
w    świetle  Biblii.  Mówiąc  słowami  Daniela  Boorstin'a,  „Historia  stała  się 
odzwierciedleniem  ortodoksji". W swojej książce „Odkrywcy", pisał: 
„Chrześcijańskie  badania  były  na  usługach  wiary  w  Jezusa  Chrystusa  i    Jego 
przesłaniu  zbawienia.  To  co  cieszyło  się  uznaniem,  nie  było  krytyką    lecz 
łatwowiernością. Ojcowie Kościoła zauważyli, że w sferze myśli  tylko herezja miała 
historię.” 

W  czasach  Konstantyna  Euzebiusz  z  Cezarei  zabrał  się  do  przerabiania  historii  

świata na historię chrześcijaństwa: 
„Inni,  opisujący  historię  ",  pisał  Euzebiusz,  twierdzili,  że  działania    wojenne 
prowadzone  były  „przez  wzgląd  na  dzieci  i  Państwo  oraz  łupy.    Ale  nasze 
opowiadania  o  rządach  Boga  upamiętnione  będą  w    niezatartych  przekazach  o 
najbardziej pokojowych wojnach  prowadzonych w imię spokoju duszy... ". 

Ślepa wiara zastąpiła ducha historycznych badań. Jak mawiał Euzebiusz, człowiek  

powinien ufać „niezaprzeczalnym słowom Mistrza: nie tobie jest znać czas i porę, w  
które Ojciec włożył swą własną moc". 

Chociaż  Kościół  bardzo  dotkliwie  ograniczył  ciekawość  poznania  historii,  to 

jednak    nadal  kontynuował  proces  jej  fałszowania,  który  rozpoczął  już  dużo 
wcześniej.    Archeolodzy  dwudziestego  wieku  są  na  początku  drogi  ujawniania 
większej    różnorodności  opisów  dziejów  ludzkości,  niż  można  by  było  to  sobie 
wyobrazić  w    przedchrześcijańskim  Rzymie.  Z  gruntu  fałszywy  jest  pogląd,  że 
historia  człowieka    rozpoczęła  się  dopiero  przed  pięcioma  tysiącami  lat.  Kultura 
duchowa rozkwitła w  okresie neolitu, kiedy człowiek z myśliwego i zbieracza stał się 
rolnikiem,  szczególnie    między  7000  a  4000  lat  przed  naszą  erą.  Ówczesnym 
społeczeństwom  sztuka,    architektura,  urbanistyka,  taniec,  rytualne  obrzędy,  handel, 
zarówno  morski  jak  i    lądowy,  pismo  czy  prawo,  nie  były  obce.  Pierwsze  idee 
demokracji w rzeczywistości  pojawiły się przed kulturą grecką i datowane są na dużo 
starszy  okres  neolitu.    Najbardziej  znamienną  cechą  jest  brak  w  tych  kulturach 
dowodów na istnienie hierarchii  w naszym 
44 

background image

 
 
Ryc.  4.1.  Od  kiedy  ogłoszono,  że  medycyna  grecka  i  rzymska  jest  herezją, 
powszechne  stały  się  praktyki  upuszczania  krwi.  Sztych  pochodzący  z  1516  roku 
przedstawia miejsca upuszczania krwi. 
45 

background image

rozumieniu;  nie  znano  wojen,  zorganizowanych  prześladowań  czy  niewolnictwa. 
Fałszowanie historii w celu wymazania świadomości o takiej przeszłości, pomagało w 
złagodzeniu  krytyki  bieżącego  stanu  rzeczy.  Przedstawianie  społeczności,  jako 
mającej  raczej  kroczyć  naprzód,  a  nie  oglądać  się  na  doświadczenia  oparte  na 
niepowodzeniach minionych lat, stwarza wrażenie, że chociaż dzisiejsze czasy mogą 
być ciężkie i niebezpieczne, to jednak w przeszłości były bardziej barbarzyńskie. Na 
przykład, uczeń  Augustyna, Orozjusz w swoim dziele  „Siedem  ksiąg historii pogan" 
udowadniał,  że  winą  za  zło  nie  można  obarczać  chrześcijaństwa,  gdyż  wcześniej 
doświadczono  o  wiele  gorszych  nieszczęść.  Zniekształcanie  i  fałszowanie  historii 
dawało wrażenie, że religia chrześcijańska nie tylko wyprowadziła ludzkość z bardziej 
barbarzyńskiego okresu, ale także, że struktura hierarchii społecznej i władzy istniała 
zawsze i dlatego jest nieuchronna. 

Kościół  miał  podobny  wpływ  na  kształcenie  i  nauczanie,  jak  w  przypadku  nauki 

czy  historii.  Spalono  ogromne  ilości  książek  i  dzieł.  W  Aleksandrii  w  roku  391 
chrześcijanie spalili największą na świecie bibliotekę, w której przechowywano około 
700 000 starożytnych zwojów. Zniszczono wszystkie dzieła gnostyka Bazylidesa, 36 
tomów  dzieł  Porfiriusza,  270  000  starożytnych  dokumentów  zebranych  przez 
Ptolemeusza II Filadelfosa. Zamknięto starożytne akademie, skończyło się nauczanie 
kogokolwiek poza murami kościołów. 

W tym okresie dziejów ludzie byli słabo wykształceni, gdyż nauczanie ograniczało 

się  tylko  do  duchowieństwa,  poza  nielicznymi  przypadkami,  kiedy  to  silni  władcy 
świeccy potrzebowali dla siebie mądrych zarządców. 

Kościół sprzeciwiał się studiowaniu gramatyki i łaciny. Papież Grzegorz I, zwany 

też Grzegorzem Wielkim, człowiek uważany za jednego z największych architektów 
średniowiecznego porządku, sprzeciwiał się studiowaniu gramatyki. Jak sam pisał: 

„Gardzę prawidłową budową zdań i przypadkami, gdyż uważam za rzecz wielce 
niestosowna aby słowa boskiej wyroczni byty krępowane przez zasady Donata.” 

Grzegorz  Wielki  potępiał  kształcenie  wszystkich  ludzi  za  wyjątkiem  du-

chowieństwa,  jako  że  byłaby  to  głupota  i  nikczemność.  Laikom  zabraniał  czytania 
nawet Pisma  Świętego. Nakazał spalić bibliotekę znajdującą się w Palatynie  Apolla, 
„aby  jej  świecka  literatura  nie  odciągała  wiernych  od  kontemplacji  niebios".  Na  IV 
Synodzie  w  Kartaginie  nawet  biskupom  zabroniono  czytania  dzieł,  których  autorzy 
nie byli wyznania mojżeszowego. W IV wieku Hieronim, zakonnik, późniejszy Ojciec 
Kościoła, cieszył się z faktu, że klasycy zostali już zapomniani. Jego młodsi zakonni 
towarzysze  chełpili  się  nieznajomością  jakichkolwiek  dzieł  za  wyjątkiem  literatury 
chrześcijańskiej  .  Po  wielu  latach  niszczenia  dzieł  i  całych  bibliotek,  święty  Jan 
Chryzostom, wybitny 
46 

background image

 
Ryc.  4.2.  Po  zdobyciu  przez  Kościół  silnej  władzy,  zamknięto  akademie  i  palono 
książki  a  nawet  całe    biblioteki.  Sztych  przedstawia  namawianie  do  palenia  dzieł 
świętego Pawła. 

background image

Ojciec  Kościoła  oznajmił  z  dumą,  że  „Wszystkie  ślady  filozofii  i  literatury 
starożytnego świata zniknęły z powierzchni ziemi". 

Klasztorne  biblioteki,  jedyne  które  pozostały,  przechowywały  zbiory  nabożnych 

ksiąg. Nawet największe przyklasztorne biblioteki zawierały niewiele poza książkami 
z  chrześcijańskiej  teologii.  Chociaż  zakonnicy  wykonywali  kopie  starych 
manuskryptów,  to  jednak  nie  zwracano  większej  uwagi  na  zachowanie  ich  istotnej 
treści,  ale  pracę  tę  traktowano  raczej  jako  rodzaj  niezbędnych  wysiłków 
podejmowanych, mówiąc słowami chrześcijanina Kasiodora, „w walce z diabłem przy 
pomocy pióra i atramentu". 

Kopiowanie  manuskryptów,  nawet  jeśli  były  to  manuskrypty  klasyczne,  nieko-

niecznie wskazywało na poszanowanie  klasycznej nauki. Historycy stwierdzili, że w 
klasztorze  Cluny  wprowadzono  zwyczaj,  który  wynikał  z  braku  szacunku  dla 
klasycznych  dzieł.  „Kiedy  w  czasie  godzin  milczenia  mnich  chciał  skorzystać  z 
biblioteki, wówczas wykonywał znak rozchylających się kart; jeśli chciał przeczytać 
któreś z dzieł klasycznych, drapał się za uszami jak pies". 

Kościół  wpływał  destrukcyjnie  również  na  sztukę.  Zgodnie  z  poglądami 

ortodoksyjnych  chrześcijan  sztuka  powinna  wzmacniać  i  promować  wartości 
chrześcijańskie; nie powinna odzwierciedlać indywidualnych twórczych poszukiwań. 
Nowe  dzieła  artystyczne,  które  odbiegały  treścią  od  ideologii  chrześcijańskiej,  nie 
oglądały  światła  dziennego,  aż  do  okresu  odrodzenia.  Posągi  starożytnego  Rzymu 
były  rozbijane  i  przerabiane  na  zaprawę  murarską.  Marmurowe  ozdoby  i  mozaiki 
niszczono  lub  używano  do  ozdabiania  katedr  w  całej  Europie,  jak  na  przykład  w 
odległym  opactwie  Westminster  w  Londynie.  Dewastację  marmurowych  dzieł 
potwierdzają cienkie płyty ornamentowe ozdobione starożytnymi inskrypcjami, ciągle 
jeszcze znajdowane w wielu kościołach. 

Wzrost  potęgi  Kościoła  chrześcijańskiego  zbiegł  się  z  gospodarczym  upadkiem 

całego  świata  zachodniego.  Kościół  tylko  w  niewielkim  stopniu  popierał  rozwój 
handlu.  Kanony  Gracjam  zawierają  pochodzący  z  VI  wieku  dokument,  w  którym 
czytamy:  „Ktokolwiek  kupuje  rzeczy  w  celu  ich  odsprzedaży,  obojętnie  czym  by  to 
nie było, jest podobny do handlarza przybywającego ze świątyni". Kościół piętnował 
również  pożyczanie  pieniędzy  w  celu  osiągnięcia  zysku,  co  niezwykle  utrudniło 
finansowanie  przedsięwzięć  gospodarczych.  Zawierane  w  owym  czasie  kontrakty 
wskazują,  że  Kościół  czasami  interweniował  i  uwalniał  dłużnika  od  konieczności 
spłacenia  pożyczki,  a  także  piętnował  nawet  nikłe  prawdopodobieństwo,  że  ktoś 
chciałby  pożyczać  pieniądze.  Jednakże  sam  Kościół  był  w  tamtym  okresie  jedną  z 
nielicznych  zyskownych  organizacji.  Jako  taki  dostarczał  potencjalnie  lukratywnego 
zajęcia  wielu  mężczyznom.  Pieniądze  i  władza  odgrywały  najważniejszą  rolę  w 
zajmowaniu coraz wyższej pozycji w hierarchii i przyczyniły się do złej reputacji śre-
dniowiecznego Kościoła. Swoją drogę do papiestwa opłaciło co najmniej 40 papieży. 
Wewnątrz  struktur  Kościoła  liczne  były  podejrzenia  o  morderstwa,  jako  że 
stosunkowo często urząd papieski przechodził z rąk do rąk. 
48 

background image

 
Ryc.  4.3.  Święty  Grzegorz  Wielki,  w  latach  590  -  604  piastował  urząd  papieża. 
Wzmocnił niezależność papieża od cesarza Bizancjum. Nakazał spalenie wielu dzieł i 
ograniczył kształcenie tylko do duchowieństwa. 

background image

 W  pewnym,  trwającym  100  lat,  okresie  urząd  ten  sprawowało  ponad  40  papieży. 
Tylko w ciągu 12 lat, od 891 do 903 władza kolejno przechodziła w ręce co najmniej 
10 kolejnych papieży. 

W  tym  samym  okresie  Kościół  zgromadził  niezliczone  dobra.  Kościelne  włości, 

zwolnione  z  płacenia  podatków  i  służby  wojskowej,  rozrosły  się  do  gigantycznych 
rozmiarów,  obejmując  w  pewnym  momencie  od  1/4  do  1/3  wszystkich  terenów 
Europy  zachodniej.  Poza  tą  „ojcowizną"  biskupi  często  posiadali  ziemie  feudalne, 
jednak  one,  podobnie  jak  włości  hrabiów  i  baronów,  zobligowane  były  do 
dostarczania,  w  razie  potrzeby,  żołnierzy  do  armii  królewskiej.  Kościół  zarabiał 
pieniądze  dzięki  darowiznom  dostojników  królewskich,  przez  konfiskatę  dóbr  na 
mocy  wyroków  sądowych,  sprzedaż  odpuszczenia  grzechów  („odpusty"),  sprzedaż 
urzędów kościelnych („świętokupstwo"), a czasami przez zagarnięcie ziem siłą. 

Przymierze z państwem było fundamentem wpływów i dóbr Kościoła. Niemniej w 

owym  okresie,  w  przeciwieństwie  do  czasów  Cesarstwa  Rzymskiego,  niektóre 
królestwa urosły w siłę. W roku 700 Zachód podzielony został między cztery główne 
mocarstwa  polityczne.  Hiszpania  znajdowała  się  pod  panowaniem  Wizygotów,  po 
czym  w  latach  711-713  wpadła  w  ręce  islamskich  Maurów.  Anglią  władali 
Anglosaksończycy,  do  Franków  należała  Galia.  Włochy,  za  wyjątkiem  nielicznych 
regionów  pozostających  nadal  w  rękach  Cesarstwa  Bizantyjskiego,  znajdowały  się 
przede  wszystkim  we  władaniu  Lombardczyków.  Nowe,  bardziej  złożone  stosunki 
między Kościołem a świeckimi władcami doprowadziły do pojawienia się określenia 
Świętego Cesarstwa Rzymskiego, co  najlepiej odzwierciedlały fakty  koronacji przez 
papieża  Karola  Wielkiego  w  800  roku  i  w  952  roku  niemieckiego  króla  Ottona  I.  Z 
takiego układu  korzyści czerpał zarówno Kościół, jak i władze świeckie. Królewscy 
władcy  zapewniali  nie  tylko  siłę  zbrojną,  ale  także  lukratywne  stanowiska  dla 
duchowieństwa.  Biskupi  szybko  zdobyli  władzę  militarną  i  cywilną  poprzez 
sprawowanie  nadzoru  nad  administracją.  Stawali  się  tak  silni  i  wpływowi,  jak 
najwięksi feudalni panowie. Historyk Jeffrey Burton Russell pisze: 

„Układ  ten  był  systemem  samopodtrzymującym  się:  im  więcej  władzy  i  dóbr 
posiadali  biskupi,  w  tym  większym  stopniu  królowie  potrzebowali  wiernych 
sobie  bogatych  ludzi;  niemniej  do  utrzymania  ich  lojalności,  musieli  ich 
obdarzać  większą  władzą  i  majątkiem.  Nic  zatem  dziwnego,  że  biskupi  z 
większą uwagą zwracali swoje oczy na tron niż na krzyż.” 

W  okresie,  w  którym  przeważała  wiara  w  boskie  pochodzenie  władzy  króla, 

papieskie  poparcie  stało  się  kluczową  sprawą  dla  europejskich  władców.  Kościół 
stwarzał  pozory  jedności  królestwa  przez  nawracanie  poddanych  na  wiarę 
chrześcijańską,  jednakże,  zwykle  nie  było  to  niczym  innym  jak  fasadą  jego 
rzeczywistej działalności. Papież Grzegorz Wielki w liście do swojego emisa- 
50 

background image

 

riusza w Brytanii, świętego Augustyna z Canterbury, zilustrował swoje zainte-
resowanie nawracaniem ludzi na chrześcijanizm: 

„...ludzie nie mają konieczności zmiany swoich miejsc zgromadzeń;  gdzie 
dawniej  składali  ofiary  demonom,  pozwól  im  tam  nadal  zbierać  się    w 
Dniu  Świętym,  który  wskazany  jest  przez  Kościół  i  uśmierć  ich  bestie,  
aby  dłużej  nie  oddawali  czci  demonom,  ale  gromadzili  się  tam  dla  
zbiorowego posilenia się czcią Tego, którego teraz wielbią”. 

Mimo  że  średniowieczny  Kościół  misternie  spustoszył  większość  dziedzin 

życia,  to    nie  spowodował  większych  zmian  w  sposobie  postrzegania  Boga 
przez  zwykłych  ludzi.    Ciągłe  ostrzeżenia  Kościoła  kierowane  pod  adresem 
pogańskich obrzędów wskazują, jak  dalece nawracanie na wiarę chrześcijańską 
pozbawione było głębszych treści. Bez  przerwy ostrzegano przed praktykowa-
niem zwyczajów związanych z drzewami,  przyrodą, czy przed wiarą w czary, 
czasami  posuwając  się  tak  daleko,  że  nakazywano    burzenie  kościołów,  gdy 
odkryto,  że  ludzie  oddają  w  nich  cześć  dawnym  bogom  i    boginiom.  W  roku 
742 Kościół wydał dekret, w którym czytamy: 

„... każda pogańska profanacja winna być usunięta i z pogardą odrzucona, 
czy  będzie  to  składanie  krwawych  ofiar,  czy  wróżbiarstwo  i  
przepowiadanie,  czy  amulety  i  znaki,  czy  ofiary  -  dla  których  ciemni  
ludzie  odprawiają  obrzędy  pogańskie  obok  kościelnych,  pod  zasłoną  
imion świętych męczenników.” 

Nazwy  otaczanych  czcią  źródeł  zamieniane  były  na  imiona  czcigodnych 

świętych,    w  miejscach  pogańskich  świątyń  budowano  kościoły,  wciąż  jeszcze 
nie zmieniając  charakteru nabożeństw. Kościół odegrał fundamentalną rolę we 
wprowadzaniu Europy  w mroczny okres jej dziejów. Jego niszczycielski wpływ 
odczuwany był w prawie  wszystkich dziedzinach życia. Ironią jest, że jedynym 
obszarem,  na  który    średniowieczny  Kościół  wywarł  niewielki  wpływ,  było 
życie  duchowe  prostych  ludzi.    Chociaż  większość  przyjęła  wiarę  chrześcijań-
ską, to nie zmieniła swojego rozumienia i  postrzegania Boga. 

background image

Kościół walczy ze zmianami 1000-1500 r. 

Duch przemian okresu Średniowiecza rzucił wyzwanie panującej władzy Kościoła. 

Kościół  odpowiedział  umacnianiem  swojej  autorytatywnej  struktury,  domagał  się 
uznania zwierzchnictwa władzy papieskiej nad wszystkimi ówczesnymi mocarstwami 
oraz  namawiał  do  wystąpienia  przeciwko  muzułmanom,  Żydom  i  Wschodniemu 
Kościołowi  Ortodoksyjnemu.  Kiedy  wyprawy  krzyżowe  nie  zjednoczyły  Europy 
wokół  Kościoła,  zaatakował  wszystkich,  których  uważał  za  swoich  wrogów: 
lichwiarzy,  zwolenników  nacjonalizmu  i  katarów.  Dramatyczne  zmiany,  które 
rozpoczęły  się  po  wkroczeniu  w  drugie  tysiąclecie  zapoczątkowały  korzystniejszy 
okres w historii Europy. Kultura rolnicza dała początek szybkiemu rozwojowi  miast, 
populacja  ludzi  eksplodowała  w  stopniu  nie  mającym  sobie  równego  w  zachodnim 
świecie,  aż  do  XIX  i  XX  wiekuj.  Znacznie  więcej  ludzi  zaczęło  utrzymywać  się  z 
handlu i rzemiosła, dając początek nowej, coraz liczniejszej klasie społecznej kupców 
i  rzemieślników.  Kupcy  dostarczali  wielu  przykładów  na  to,  że  dzięki  rozumowi, 
pracy i produkcji jednostka mogła w swoim życiu wiele zmienić. Przemierzając szlaki 
handlowe  z  północnej  Hiszpanii  i  południowych  Włoch,  kupcy  rozpowszechniali 
nowe  wiadomości  i  poglądy  ze  świata  arabskiego  i  z  Grecji.  Klasyczne  dzieła 
łacińskie,  w  większości  zniszczone  za  panowania  Kościoła,  od  nowa  tłumaczono  z 
arabskiego  na  łacinę.  Gdy  dzieła  Arystotelesa,  będące  przykładem  logicznego 
myślenia, ponownie dotarły na Zachód, pojawiła się scholastyka, nauka, która rzuciła 
wyzwanie  twierdzeniom  Kościoła,  że  wymóg  ślepej  wiary  jest  akceptowany  przez 
jednostkę.  Na  przykład,  żyjący  w  XII  wieku  Piotr  Abelard  zastosował  metodę 
scholastyków dla poparcia możliwości podejmowania przez człowieka samodzielnych 
decyzji,  zakwestionowania  autorytatywnych  poglądów  oraz  wskazania  na 
sprzeczności występujące w doktrynie i Piśmie Świętym Kościoła. 

Kształcenie,  ograniczane  tylko  do  osób  duchownych,  zaczęło  się  załamywać.  Nie 

tylko  zakładano  nowe  szkoły  dające  podstawowe  wykształcenie  kupcom  i 
rzemieślnikom, ale także powołano do życia uniwersytety w Paryżu, 
52 

background image

Oxfordzie, Cambridge, Salerno czy Bolonii. Światło dzienne ujrzały literackie epiki i 
romanse,  takie  jak  „Rycerze  okrągłego  stołu",  „Pieśń  Cyda",  czy  „Boska  komedia" 
Dantego.  Źródłem  ludowej  poezji  i  prozy  byli  dworscy  błaźni.  Ponowny  wzrost 
zainteresowania  architekturą  doprowadził  ostatecznie  do  pojawienia  się  stylu 
romańskiego  i  gotyckiego  oraz  przyczynił  się  do  rozwoju  techniki.  Nawet  do 
dwunastowiecznych klasztorów zawitała sztuka iluminowania i ozdabiania rękopisów. 
W  drugiej  połowie  Średniowiecza  zaczęły  rozkwitać  takie  dziedziny  jak  sztuka, 
literatura,  filozofia  i  architektura.  Kościół,  dobrze  prosperujący  w  czasach,  gdy 
społeczeństwo  było  ujarzmione  i  ciche,  teraz  musiał  sprzeciwiać  się  wielu 
zachodzącym  zmianom.  Papieskie  nakazy  wydane  w  latach  1210-1215  zabroniły 
nauczania dzieł Arystotelesa na uniwersytecie w Paryżu. Do 1272 roku zakazane były 
jakiekolwiek dyskusje na tematy czysto teologiczne.  Święty Bernard z Clairvaux dał 
wyraz  stanowisku  Kościoła,  kiedy  mówił  o  scholastyce  Abelarda,  „wszystko  [jest] 
ujmowane wbrew obyczajom i tradycji". Bernard pisał: 

„Prosta  wiara  jest  wykpiwana,  tajemnica  Chrystusa  profanowana;  bezczelnie 
zadawane  są  pytania  o  najwyższe  rzeczy,  wielebni  Ojcowie  wyszydzani, 
ponieważ  byli  skłonni  raczej  do  zjednywania  sobie,  niż  rozwiązywania  takich 
problemów.  Rozum  człowieka  porywa  wszystko  dla  siebie,  nie  pozostawiając 
nic dla wiary.” 

Podobną pogardą Kościół darzył odradzającą się literaturę klasyczną. W XII wieku 

chrześcijanin Honowiusz z Autun pytał: 

„W  jaki  sposób  dusza  zyskuje  na  zmaganiach  Rektora,  argumentach  Platona, 
wierszach  Wirgiliusza,  czy  elegiach  Owidiusza,  który  teraz  z  innymi  mu 
podobnymi,  zgrzyta  zębami  w  więzieniu  piekielnego  Babilonu,  pod  okrutną 
tyranią Plutona” 

Ze szczególną niechęcią Kościół podchodził  do poezji, czasami uważając poetów 

za  pogardzanych  czarnoksiężników.  Na  przykład,  w  dwunastowiecznym  dziele 
„Hortus  deliciarum"  pióra  Herrada  z  Landsberg,  znajdujemy  ilustracje 
przedstawiające  czterech  „poetów  lub  czarowników"  w  otoczeniu  złych  duchów. 
Klerycy twierdzili również, że poeci „nie są ludźmi prawymi czy cnotliwymi" i  „nie 
ma  nadziei  na  ich  zbawienie".  Ortodoksyjni  chrześcijanie  wyrażali  pogardę  dla 
rozkwitającej  twórczości,  a  popierających  sztukę  uważali  za  ciemnych  pogan. 
Mówiący  zawsze  bez  ogródek,  piętnastowieczny  dominikański  prorok  Girolamo 
Savonarola  głosił, że  poeci powinni być wygnani a nauka,  kultura i edukacja winny 
powrócić do mnichów. Pisał, że: 

„Jedyną dobrą rzeczą, którą zawdzięczamy Platonowi i Arystotelesowi jest to, że 
dostarczyli  nam  wielu  argumentów,  które  możemy  wykorzystać  przeciwko 
heretykom. Chociaż oni i podobni 

53 

background image

im  filozofowie  są  teraz  w  piekle...  To  byłoby  dobrze  dla  religii,  gdyby    wiele  dziel, 
które  wydają  się  pożyteczne,  zostało  zniszczonych.  Gdy    będzie  mniej  książek, 
argumentów i dyskusji, religia rozwijać się będzie  szybciej niż dotychczas." 

Savonarola  przeprowadził  reformy  moralności  we  Florencji,  stosując  przy  tym 

iście  policyjne metody: moralność kontrolował przez szpiegowanie podejrzanych, czy 
też    organizował  bandy  młodocianych  napadających  domy,  w  których  spodziewano 
się  znaleźć rzeczy sprzeczne z ideałami ortodoksyjnych chrześcijan. Zniszczył wiele 
dzieł    sztuki  renesansowej,  kiedy  to  w  1497  roku  z  jego  rozkazu  na  wielkim  stosie 
spłonęły    dzieła  poetów  francuskich  i  włoskich,  iluminowane  rękopisy,  ozdoby 
kobiece,  instrumenty muzyczne i obrazy. 

Społeczeństwo średniowieczne zaczęły cechować duże różnice w zapatrywaniach.  

Wielu  rozpoczęło  poszukiwania  związków  z  Bogiem  poza  Kościołem.  W 
Średniowieczu    prości  ludzie  niewiele  znajdowali  w  religii,  z  którą  byli  związani. 
Budowano  coraz    bardziej  okazałe,  bogato  zdobione  kościoły,  ostro  podkreślające 
różnice  między    duchowieństwem  a  laikami.  W  niektórych  kościołach  zasłona 
prezbiterium  oddzielała    parafian  od  ołtarza.  Językiem,  w  którym  odprawiano  msze 
stała  się  łacina.    Wprowadzona  w  IV  wieku,  pod  koniec  wieku  VII  była  całkowicie 
niezrozumiała  dla    większości  wiernych,  w  tym  także  wielu  księży.  W  rezultacie, 
odprawiana  msza  była    często  bełkotem,  absolutnie  pozbawionym  sensu  dla  wielu 
parafian.  Kościół,  teraz    nieprzyzwoicie  bogaty,  bardziej  zainteresowany  był 
zbieraniem  pieniędzy  niż  dobrymi    stosunkami  z  jego  wiernymi.  Zainteresowanie 
gromadzeniem  majątku  przez    średniowieczny  Kościół  było  tak  duże,  iż  zaczęto 
mówić, że z jego dziesięciu  przykazań pozostało tylko jedno: „Przynoś tu pieniądze". 
Księży dobierano raczej  na podstawie majątków posiadanych przez kandydatów, niż 
jakichkolwiek  innych    cnót.  Ogromne  dysproporcje  powstawały  nie  tylko  między 
duchowieństwem  a  laikami,    ale  także  w  szeregach  samego  kleru.  Na  przykład, 
dochody biskupa mogły być od 300  do 1000 razy większe od dochodów pastora. W 
XII  wieku  Kościół  zabronił    duchowieństwu  wstępowania  w  związki  małżeńskie. 
Miało to na celu zahamowanie  odpływu kościelnych pieniędzy do rodzin kleryków. 
Niezgodność  przesadnie  bogatej    organizacji  z  głoszonymi  przez  nią  ideami  Jezusa 
Chrystusa rychło doprowadziła do  ogłoszenia w 1326 roku bulli papieskiej Cum inter 
nonnullos, w której uważano za  herezje twierdzenia, jakoby Jezus i Jego apostołowie 
nie posiadali żadnej własności w  postaci dóbr materialnych. 

Ci,  którzy  poszukiwali  bardziej  sensownego  związku  z  Bogiem,  coraz  bardziej  

odwracali  się  od  Kościoła  katolickiego.  Zaczęły  pojawiać  się  apokaliptyczne  sekty,  
takie jak te pod przewodnictwem Tanchelina, Piotra de Bruys, Henryka z Lausanne i  
Arnolda  z  Brescia,  przekonane  o  tym,  że  świat  zmierza  ku  swojemu  końcowi.  Inne  
sekty, takie jak Waldenzjanie i Lollardzi, zapowia- 
54 

background image

 

dały zwycięstwo protestantów, a to dzięki ich wierniejszej interpretacji Pisma  

Świętego. Jeszcze inne, jak Bracia Wolnego Ducha, Tulupini czy Adamici, głosili  
poglądy panteistyczne i animistyczne, twierdząc, że świat fizyczny przepojony jest  
obecnością Boga". Na przełomie czternastego wieku Eckhart rzucił wyzwanie  
potrzebie istnienia samego Kościoła: „Kiedy Królestwo staje się Królestwem Ducha 
i jest to przyjęte, niepotrzebne są pouczenia czy wygłaszane kazania" 

Wielu heretyków domagało się uznania bezpośrednich związków z Bogiem. 

Nie  zważając na  grożące im niebezpieczeństwa, przetłumaczyli  Biblię na po-
wszechnie    używane  języki  narodowe,  co  dało  wielu  ludziom  możliwość  jej 
zrozumienia. Zwykłe  posiadanie takiej Biblii karane było śmiercią. Stworzono 
obraz  Chrystusa,  do  którego    ludzie  potrafiliby  się  odnieść;  postać  Chrystusa 
stała  się  bardziej  uczłowieczona  i    przystępna.  Z  romańskich  wizerunków 
Jezusa przedstawiających zimnego i  nieprzystępnego Sędziego Wszechświata, 
sztuka gotycka zrobiła obraz cierpiącej i  współczującej istoty ludzkiej. 

W Średniowieczu zaczął rozkwitać kult Dziewicy. Maria Dziewica stała się  

postacią,  do  której  każdy  mógł  się  zwrócić  o  przebaczenie,  a  co  ważniejsze, 
mogła  sprzeciwić się bezlitosnym prawom i wyrokom Boga. W swojej książce 
„Dziewica",  Geoffrey Ashe opisuje zdarzenia ilustrujące jej dobrotliwą i lito-
ściwą naturę: 

„Złodziej modli się do Niej przed pójściem na rozbój, a gdy jest wieszany,  ona 
utrzymuje  w  nim  powietrze  tak  długo,  aż  kat  uzna  cud  i  pozostawi  go    przy 
ryciu. Zakonnica, która porzuciła klasztor pławiąc się w  rozpuście, modląc się 
do Marii, w końcu nawróciła się, odkrywając, że  Maria zajęta jej miejsce i nigdy 
już jej nie opuści.” 

Marii  Dziewicy  poświęcone  były  całe  litanie,  a  także  największe  średnio-

wieczne    katedry:  w  Paryżu,  Chartres,  Reims,  Rouen,  Bayeux,  Noyon  czy  La-
onZZ.  Nazywano    Ją  takimi  określeniami,  jak  „duchowe  naczynie",  „powód 
naszej radości", „Arka  przymierza" czy „siedlisko mądrości". Chancer określał 
Ją jako „wszechmogącą i  miłosierną Królową". Wykonana w XIV wieku przez 
niemieckiego rzeźbiarza  malowana, drewniana figura Madonny z Dzieciątkiem, 
oddaje  wyraz    średniowiecznemu,  głębokiemu  szacunkowi  jakim  darzono 
kobiece  objawienie  boskości.    Po  otworzeniu  figury  okazuje  się,  że  Madonna 
zawiera w sobie całą Trójcę Świętą. 

Kościół  nie  odpowiedział  próbą  wyjścia  naprzeciw  potrzebom  ludzi,  ale  

wzmocnieniem  swojej  struktury  władzy,  tworząc  własny  system  sądowy.  Roz-
budował  administracyjne  i  doradcze  urzędy,  zwane  kuriami,  zwiększył  upraw-
nienia  biskupów, zaczął ponownie zwoływać sobory, i co najważniejsze, wyko-
rzystywać  papieskich legatów, urzędników stojących ponad biskupami i arcybi-
skupami.  Legaci    skutecznie  podkopywali  lokalną  władzę  biskupów  i  sprawili, 
że klasztory znalazły się  pod bardziej bezpośrednią kontrolą papieską. 

55 

background image

 
Ryc.  5.1.  Drzeworyt  pochodzący  z  XV  wieku  przedstawiający  wychowawczą  i 
opiekuńczą naturę Marii Dziewicy. 

background image

Kościół  stworzył  swój  własny  system  prawny,  przypisując  sobie  autorytet 
również w sprawach świeckich. 

Odrodzenie  się  prawa  cywilnego,  wywodzącego  się  z  prawa  rzymskiego  i 

niemieckiego,  zastępowało  wiele  feudalnych  nakazów  i  ułatwiało  handel  po-
przez wprowadzanie zasad o szerszym zastosowaniu, niż te które obowiązywa-
ły dotychczas i mogły być odmienne w różnych regionach. 

Jednakże  prawo  rzymskie  nie  było  uznawane  przez  papieża.  W  1149  roku 

święty Bernard badał ukryty związek prawa cywilnego z Kościołem i użalał się, że 
królewskie prawa odpowiadają raczej prawom Justyniana, a nie Boga. W 1219 roku 
papież zakazał  księżom studiowania prawa rzymskiego i zabronił jego wykładania 
na uniwersytecie w Paryżu. 

W miejsce prawa cywilnego Kościół nakreślił swój własny system prawny, nazywany 
prawem  kanonicznym. W XI wieku Iwo z Chartres i w XII wieku Gracjan poprawili 
większość  nieskoordynowanych  i  często  sprzecznych  z  sobą  dekretów  do  postaci 
zrozumiałych zasad, zapewniających papieskie zwierzchnictwo. Papież sam powinien 
zauważyć  tego  rodzaju  prawne  niejasności,  jednak  stosował  on  te  same  kanony 
prawne do wymierzania sprawiedliwości w różnych sprawach, w dogodnym dla siebie 
momencie.  Kościelne  trybunały  sprawowały  nadzór  nad  wszystkimi  sprawami, 
którymi  zainteresowany  był  Kościół;  w  grę  wchodziły  tu:  dziesięciny,  beneficja, 
darowizny  i  testamenty.  Chroniąc  swoje  włości  rościł  sobie  prawo  do  sprawdzania 
poczynań  wszystkich  duchownych,  sprawował  również  nadzór  nad  każdą  sprawą 
dotyczącą sakramentu czy przysięgi. Jak podkreślał jeden z historyków, „trudno było 
ograniczyć  kościelną  interwencję;  dla  średniowiecznego  społeczeństwa  niemal 
wszystko  wiązało  się  z  sakramentem  lub  zależało  od  złożenia  przysięgi".  Wiele 
wysiłków Kościoła podejmowanych dla usystematyzowania i uwiarygodnienia prawa 
kanonicznego skupiało się na ustanowieniu zwierzchnictwa papieża nad władzą króla. 
Teoria „władzy absolutnej" dawała papieżowi, jako „wikariuszowi Chrystusa" pełnię 
władzy  nad  sprawami  świeckimi  i  duchowymi.  To  pozwalało  na  ochronę 
rozpowszechniania  sakramentów  na  terenie  danego  królestwa  oraz  na 
ekskomunikowanie  i  usuwanie  niewygodnego  króla  z  tronu.  Przepisy  prawa 
kanonicznego unieważniały wyświęcenie papieży wyznaczonych przez majestat króla, 
nazywanych  antypapieżami,  oraz  każdego  duchownego  wyświęconego  przez  takich 
papieży. 

„Do  prawa  kanonicznego  wprowadzono  „odkryte"  starożytne  pisma,  uwa-

żane  za  dowód  papieskiego  zwierzchnictwa  nad  władzą  królewską.  Jedno  z 
takich pism, „Dar Konstantyna", było rzekomo listem cwana do papieża Sylwe-
stra, w którym to Konstantyn przekazuje swoją władzę papieżowi. Czytamy w 
nim,  „Dajemy...  Sylwestrowi,  Papieżowi  świata...  miasto  Rzym  i  wszystkie 
prowincje,  dystrykty  i  miasta  Włoch  i  ziem  zachodnich...".  W  XVI  wieku 
ujawniono, ze pisma te były sfałszowane. Papieże w coraz większym stopniu 
brali bezpośredni udział w konfliktach politycznych i podbijaniu nowych ziem. 
Papież 

57 

background image

 
Drzeworyt  z  XV  w.  Przedstawiający  Madonnę  jako  opiekunkę.  Razem  z 
opiekuńczymi aniołami osłania ludzi przed strzałami Boga. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Bonifacy  VIII  pisał  do  Habsburga  Alberta  Austriackiego,  „Oddajemy  tobie,  w  pełni 
nasze władzy, królestwo Francji, które prawnie przynależy do Cesarzy Zachodu" . W 
XII  wieku,  w  liście  do  króla  Anglii  Henryka  II,  papież  Adrian  IV  usankcjonował 
angielską inwazję na Irlandię. Pisał w nim: 

„Nie  ma wątpliwości, i ty wiesz o tym, że  Irlandia i wszystkie te wyspy,  które 
zostały  nawrócone,  należą  do  Kościoła  Rzymskiego;  jeśli  pragniesz  zająć  tę 
wyspę, wypędź z niej grzech i nakaż prawo posłuszeństwa, a Dukata św. Piotra 
będzie płaciło każde domostwo, to proś nas o zgodę.” 

Historyk,  Philip  Schaff  opisuje  działania  podejmowane  przez  średniowiecznych 

papieży: 

„Usuwanie  książąt,  zmuszanie  podbitych  do  posłuszeństwa,  jawne  podżeganie 
do  buntu,  jak  na  przykład  przeciwko  Fryderykowi,  dzielenie  ziem,  jak  na 
przykład w południowej Francji, zdrada władzy królewskiej, wymuszenia przez 
stosowanie  najsurowszych  kościelnych  kar,  płacenie  daniny,  karanie 
przeciwników  religijnych  dożywotnim  więzieniem  lub  oddawanie  ich  w  ręce 
władz  świeckich,  wysyłanie  i  poświęcanie  oddziałów  krzyżowców, 
przywłaszczanie  sobie  władzy,  unieważnianie  państwowych  dekretów,  jak  w 
przypadku  Magma  Charta  -  były  to  rzeczywiste  najwyższe  prerogatywy 
papieży.„ 

W  sposób  nienasycony  rosły  papieskie  żądania  władzy.  Postrzegając  siebie  jako 

lepszych  od  wszystkich  innych  śmiertelników,  kolejni  papieże  nie  tylko  uważali,  że 
każdy  człowiek  podlega  władzy  papieskiej,  ale  że  sam  papież  za  swoje  czyny 
odpowiada  tylko  przed  Bogiem.  W  1302  roku  papież  Bonifacy  wydał  bullę  Unam 
Sanctam, w której czytamy: 

„Dlatego,  jeśli  doczesna  władza  zgrzeszy,  będzie  sądzona  przez  władzę 
duchową... ale jeżeli nadrzędna władza duchowa zbłądzi, to może być osądzona 
tylko  przez  Boga,  a  nie  przez  człowieka...  Dlatego  oznajmiamy,  określamy  i 
głosimy,  że  dla  każdej  istoty  ludzkiej  bycie  poddanym  Biskupa  Rzymu  jest 
absolutnie niezbędne dla jej zbawienia.” 

Zrozumiałym  jest  więc,  że  wybuchały  spory  wokół  tych,  którzy  chcieli  być 

papieżem  i  trzymać  w  ręku  taką  władzę.  W  latach  1378-1417  doszło  do  sytuacji 
określanej  mianem  Wielkiej  Schizmy,  kiedy  władza  podzielona  była  między  dwóch 
papieży, jednego urzędującego w Rzymie i drugiego w Avignon. Spory między nimi 
nie dotyczyły ideologii chrześcijańskiej i praktyk religijnych, ale polityki i władzy. 
59 

background image

Drugim  zagadnieniem,  które  w  owych  czasach  absorbowało  Kościół,  była  próba 

odwrócenia  uwagi  od  burzliwych  zmian  społecznych  w  kierunku  wroga 
zewnętrznego. W 1095 roku papież Urban II wzywał rycerzy Europy do zjednoczenia 
i  marszu  na  Jerozolimę,  w  celu  obrony  Świętej  Ziemi  przed  niewiernymi 
muzułmanami. Krzyżowcy przyczynili się do ogromnego wzrostu wpływów Kościoła 
katolickiego. Gdy w 1095 roku papież zainicjował pierwszą wyprawę krzyżową, duża 
część władzy znajdowała się nadal poza Kościołem, w rękach królów Francji i Anglii 
oraz cesarza Niemiec. Krucjaty miały przyczynić się do zjednoczenia Europy w imię 
chrześcijaństwa.  Krzyżowcy,  w  ich  pojęciu,  przywracali  sprawiedliwość,  brutalnie 
atakując  przeciwników  Kościoła.  Papież  Grzegorz  VII  głosił,  że  „Wyklętym  będzie 
ten,  kto  powstrzyma  swój  miecz  przed  przelewem  krwi".  Kronikarz  Rajmund  opisał 
scenę masakry muzułmanów i Żydów w Jerozolimie w 1099 roku: 

„Oglądano przepiękne rzeczy. Wielu  Saracenom ścięto  głowy... Inni zginęli od 
strzał lub zrzucono ich z wież; inni torturowani przez kilka dni zostali w końcu 
żywcem  spaleni.  Na  ulicach  leżały  sterty  głów,  rąk  i  stóp.  Ktoś  jechał  między 
rozrzuconymi  wszędzie  ciałami  ludzi  i  koni.  W  świątyni  Salomona  konie 
brodziły we krwi sięgającej im do kolan, ba, nawet do uzdy. To był prawdziwy, 
zdumiewający  wyrok  Boga  nakazujący,  aby  miejsce  to  wypełnione  było  krwią 
niewiernych.” 

Niemniej  bizantyjski  kronikarz  Nicetos  Chroniates  pisał,  że  „Nawet  Saraceni  są 

miłosierni  i  dobrzy,  porównywani  do  tych,  którzy  dźwigają  krzyż  Chrystusa  na 
swoich  barkach".  Kolejnym  wrogiem,  który  stanowił  cel  wypraw  krzyżowych,  byk 
Kościół  Wschodni  w  Konstantynopolu.  Kultury  Wschodu  i  Zachodu  przez  stulecia 
rozwijały  się  osobno.  W  większym  stopniu  dbając  o  sztukę,  literaturę  i  edukację, 
kultury wschodnie wydawały się być bardziej rozwinięte pod tym względem od kultur 
zachodnich.  Wschód  był  pełen  poszanowania  dla  przechowywanych  dzieł 
starożytnych  Greków.  Język  grecki  pozostał  oficjalnym  językiem  prawa,  rządu, 
Kościoła Wschodniego i literatury. Natomiast na Zachodzie całkowicie go odrzucono. 
Jak  pisze  historyk,  Charles  Haskins,  „w  rękach  średniowiecznych  skrybów  słowo 
Grek  stało  się  określeniem  szydercy  lub  było  zastępowane  przez  słowo  grecum 
oznaczające  wszystkich  Greków".  Pod  koniec  VIII  wieku  obie  te  kultury  zaczęły 
stosować odmienny system monetarny. 

Różnice  między  tymi  kulturami  pogłębiły  się  jeszcze  bardziej,  gdy  każda  z  nich 

stworzyła  swoje  własne  formy  chrześcijańskich  obrzędów,  na  przykład  Wielkanoc 
obchodzona  jest  w  różnym  czasie.  Różnią  się  w  poglądach  dotyczących 
wykorzystywania  znaków,  jak  również  hierarchii  Trójcy  Świętej.  W  owych  czasach 
Wschód  i  Zachód  nie  miały  ze  sobą  wiele  wspólnego,  prócz  tego,  że  zarówno  jedni 
jak i drudzy uważali siebie za chrześcijan. 
60 

background image

 
 
Papież Urban błogosławi krzyżowców 
 

background image

W  1054  roku  po  załamaniu  się  prób  złagodzenia  konfliktu  między  Rzymem  a 

Konstantynopolem,  te  dwa  główne  odłamy  chrześcijaństwa  usankcjonowały  swoją 
odmienność.  Jednakże,  dla  Kościoła  rzymskiego,  który  energicznie  domagał  się 
zwierzchnictwa nad wszystkimi, taki podział postrzegany był jako afront i odrzucenie 
autorytetu papieża. Z pomocą księży, którzy popierali pogląd, iż schizmatycy greccy 
są  zwolennikami  szatana  i  ponoszą  odpowiedzialność  za  wszystkie  niepowodzenia, 
krzyżowcy  biorący  udział  w  krucjacie  papieskiej  w  1096  roku  splądrowali  Belgrad, 
najważniejsze po  Konstantynopolu  miasto  Imperiumoo. Grecki  kronikarz tak pisał o 
papieżu: 

„...on chce zmusić nas do uznania wyższości Papieża nad wszystkimi prałasami i 
oddawania  czci  jego  imieniu  w  publicznych  kościołach,  pod  karą  śmierci  dla 
tych, którzy odmówią.” 

W 1204 roku papież Innocenty III wysłał armię krzyżowców do Konstantynopola: 

Żołnierze Chrystusa zdobyli Konstantynopol, z zaciekłością grabiąc, plądrując i paląc 
miasto.  Według  relacji  kronikarza  Geoffrey'a  Villehardeuin'a,  nigdy  przedtem,  od 
stworzenia  świata,  nie  wywieziono  z  miasta  tylu  bogactwo.  Odpowiedź  papieża 
przesłana do imperatora Grecji była następująca: 

„...wierzymy, że Grecy zostali ukarani przez wyprawę krzyżową prawdziwy sąd 
Boga:  ci  Grecy,  którzy  usiłowali  rozedrzeć  Szaty  Jezusa  Chrystusa...  ci,  którzy 
,nie  przyłączyliby  się  do  Noego  w  jego  arce,  właśnie  zginęli  w  potopie;  a  ci, 
którzy  teraz  cierpią  głód  i  pragnienie,  mogli  uniknąć  tego  tak,  jak  ich  pasterz, 
błogosławiony Piotr, Król Apostołów...” 

Papież,  grabieżca  Konstantynopola,  po  prostu  ukarał  nieposłuszeństwo  wobec 

rzymskiego  Kościoła  katolickiego.  Wyjątki  z  Biblii  zdają  się  popierać  jego 
stanowisko:  „A  tych  wrogów,  którzy  nie  zechcą  poddać  się  mojemu  panowaniu, 
sprowadź  do  tego  miejsca  i  uśmierć  ich  przede  mną".  Po  napadzie  latynowski 
patriarcha podlegał władzy papieża do roku 1261. Znacznie osłabiony Konstantynopol 
ostatecznie padł pod naporem Turków w 1435 roku. 

Na  przestrzeni  200  lat  wyprawy  krzyżowe  pochłonęły  tysiące,  o  ile  nie  miliony, 

ofiar. Napadając,  krzyżowcy niszczyli wszystko w sposób prawie identyczny, jak to 
czynił sam Kościół na początku Średniowiecza. Palili wszystkie dzieła jakie udało im 
się znaleźć. Spalono liczący 12000 zwojów hebrajski Talmud i dzieła Maimonidesa. 
Mimo,  że  rabowali  i  łupili  z  wielką  zaciekłością,  to  często  ze  względu  na  bardzo 
uciążliwą  drogę  powrotną  nie  byli  w  stanie  wywieźć  wszystkich  swoich  zdobyczy. 
Chociaż  wyprawy  krzyżowe  przyniosły  chwile  solidarności  europejczyków 
zjednoczonych  razem  w  imię  chrześcijaństwa,  to  w  daleko  większym  stopniu 
zniweczyły  wszystkie  inne  zamierzenia.  Krucjaty,  z  wyjątkiem  krótkotrwałego 
panowania  w  Jerozolimie,  nie  osiągnęły  swojego  celu,  nie  wzbogaciły  także  swoich 
krzyżowców. Dalekie od nawraca- 
62 

background image

nia na religię Kościoła rzymskokatolickiego, wyprawy krzyżowe pozostawiły po sobie 
gorzkie  urazy,  które  pokutują  do  dnia  dzisiejszego  .  Europejscy  Żydzi  byli  często 
pierwszymi ofiarami krucjat, a ich prześladowania przetrwały po zakończeniu wypraw 
krzyżowych. Żydzi byli kozłami ofiarnymi, obarczanymi odpowiedzialnością za wiele 
problemów,  z  którymi  Kościół  nie  mógł  sobie  poradzić.  Na  przykład,  gdy  w  XIV 
wieku  wybuchła  epidemia  czarnej  śmierci,  Kościół  wyjaśniał,  że  winę  za  ten  stan 
rzeczy ponoszą Żydzi, zachęcając przy tym do napaści na nich. Prości ludzie uważali, 
że  Żydzi  porywają  chrześcijańskie  dzieci  i  zjadają  je  w  czasie  kanibalistycznych 
obrzędów, a także wykradają i profanują najświętsze sakramenty chrześcijan. Były to 
takie  same  bajki,  jakie  Rzymianie  opowiadali  swego  czasu  o  chrześcijanach,  takie 
same  jakie  chrześcijanie  opowiadali  o  czarownicach  i  podobne  do  opowieści 
protestantów o katolikach. Powszechnym przejawem sprawiedliwości chrześcijańskiej 
stały  się  pogromy  Żydów  oraz  niszczenie  synagog  i  gett.  Żydzi  byli  łatwym  celem, 
jako  że  nigdy  nie  byli  kochani  przez  chrześcijańską  społeczność.  W  okresie  pano-
wania systemu feudalnego, ceremonia inwestytury, wymagająca złożenia przysięgi na 
wierność  religii  chrześcijańskiej,  wykluczała  Żydów,  zabraniając  im  tym  samym 
udziału  w  pracach  polowych.  Jednakże  w  XI  i  XII  wieku,  wraz  z  gwałtownym 
wzrostem  liczby  ludności,  i  w  konsekwencji  jej  migracją  ze  wsi  do  miast,  nastąpił 
rozkwit  rzemiosła;  zakładano  cechy  rzemieślnicze,  z  których  każdy  miał  swojego 
świętego  patrona.  Żydów  odsunięto  wówczas  od  rzemiosła  do  zajęć,  które  im 
pozostały: bankowości, wymiany pieniędzy i lichwy. Prześladowanie Żydów stało się 
wygodnym  narzędziem  pozbywania  się  niektórych  wierzycieli.  Religijne  argumenty 
wykorzystywali niewypłacalni królowie do uzasadnienia konfiskaty majątku Żydów i 
wyrzucenia ich z ich własnych domostw. 

Każdy  kto  posiadał  władzę  i  majątek  był  potencjalnym  celem  dla  Kościoła. 

Rycerze  zakonu  Templariuszy,  grupa  stworzona  dla  ochrony  krzyżowców,  zdobyli 
znaczne  wpływy  polityczne  i  zaczęli  być  znani  jako  godni  zaufania  lichwiarze. 
Niemniej  uważano,  że  wraz  z  nimi  powróciły  obrzędy  gnostyczne,  kabalistyczne  i 
muzułmańskie.  Zagrożenie  ze  strony  rosnącej  siły  politycznej  templariuszy, 
podejrzenia  o  niezależne  poglądy  religijne  i  zwykła  zawiść  o  ich  majątek  były 
przyczyną ich prześladowań, i to zarówno ze strony Kościoła jak i władzy świeckiej. 
Podobnie jak to było z Żydami, o templariuszach zaczęły krążyć nieprawdopodobne 
historie,  dotyczące  między  innymi  relacji  z  obrzędu  inicjacji,  w  którym  jakoby 
zaprzeczano istnieniu Chrystusa, Boga i Dziewicy, spluwając, depcząc i oddając przy 
tym  mocz na  krzyż. Oskarżeni o homoseksualizm,  mordowanie dzieci z nieprawego 
łoża  i  magiczne  praktyki,  templariusze  zostali  wymordowani,  a  ich  majątek 
skonfiskowany. W Średniowieczu Kościół sam zauważył zarysowujące się różnice w, 
na  pozór  jednolitych,  rzeszach  ludzi.  Wobec  pierwszych  przejawów  nacjonalizmu  i 
chęci  oderwania  się  od  Rzymu  reakcja  Kościoła  była  szybka  i  gwałtowna.  Kiedy  w 
1275  roku  pojawiły  się  dyskusje  na  temat  płacenia  daniny,  papież  ekskomunikował 
całe miasto, 
63 

background image

Wkroczenie krzyżowców do Konstantynopola 

background image

Florencję.  A  gdy  grupa  niewielkich  włoskich  miast,  będących  lennem  papie-
skim,  zorganizowała  w  1375  roku  bunt  przeciwko  władzy  papieża,  celem 
odzyskania tych terenów, Robert z Genewy wynajął bandę najemników, którzy 
po  zdobyciu  Bolonii  ruszyli  na  Cessnę.  W  książce  Tuchman'a  „A  Distant 
Mirror ", czytamy: 

„Zaskarbiając sobie laskę przez uroczystą przysięgę na swój kardynalski 
kapelusz, Robert przekonał mężczyzn do opuszczenia mieczy i zyskał ich 
zaufanie dzięki uwolnieniu, na dowód jego dobrej woli, 50 zakładników. 
Wówczas  wezwał  swoich  najemników...  i  rozkazał  zmasakrować 
wszystkich  „dla  dopełnienia  się  sprawiedliwości  ".  ...Przez  trzy  dni  i 
noce,  począwszy  od  3  lutego  1377  roku,  przy  zamkniętych  bramach 
miasta,  żołnierze  dokonali  rzezi  jego  mieszkańców.  „  Wszystkie  place 
pełne  były  trupów  ".  W  czasie  prób  ucieczki  setki  ludzi  utopiło  się  w 
fosie,  spychani  z  powrotem  do  wody  przez  bezlitosnych  szermierzy. 
Kobiety były łapane i gwałcone, za uwolnienie dzieci żądano okupu, po 
wymordowaniu mieszkańców  miasto zostało  złupione, zniszczono dzieła 
sztuki, „spalili wszystko, co nie mogło być zabrane, a rzeczy nieprzydat-
ne rozrzucili po ziemi ". Masakra pochłonęła od 2500 do 5000 Ofiar. 

Trzy lata później w 1378 roku, Robert z Genewy został papieżem i przyjął 

imię  Klemensa  VII.  Oceniając  okrucieństwo  ataku  na  członków  sekty  nazy-
wanych katarami, można stwierdzić, że Kościół czuł się o wiele bardziej zagro-
żony  przez  tych  heretyków,  niż  przez  jakichkolwiek  innych  w  całej  swojej 
historii.  Kataryzm  rozkwitał  w  południowej  Francji,  na  terenach  nazywanych 
Langwedocją,  politycznie  i  kulturalnie  odmiennych  od  północy.  Tolerowano 
tam  wszelkie  poglądy,  obok  siebie  w  zgodzie  żyło  wiele  narodów  -  Grecy, 
Fenicjanie,  Żydzi  i  muzułmanie.  Żydzi  nie  tylko  byli  wolni  od  wszelkich 
podejrzeń,  ale  zajmowali  stanowiska  kierownicze  i  doradcze  na  równi  z 
panami,  a  nawet  prałatami.  Na  terenach  Langwedocji  występowały  mniejsze 
różnice  klasowe,  łagodniejsze  formy  pańszczyzny,  większa  swoboda  w 
miastach. System sądowy i prawny oparty był na prawie rzymskim64. Nigdzie 
obywatele  nie  byli  tak  wykształceni,  rozkwitała  kultura  i  handel,  co 
przyczyniło  się  do  tego,  iż  był  to  jeden  z  najlepiej  prosperujących  regionów 
Europy.  Kataryzm  przejmował  elementy  różnych  wyznań.  Wyraźnie 
zarysowują się silne związki między kataryzmem, społecznością muzułmanów 
Sufi i tradycją żydowskich kabalistów. Kobiety mogły wykonywać takie same 
posługi  jak  księża,  a  nawet  przewodniczyć  najważniejszemu  z  obrzędów, 
konsolamentumb.  Katarowie  byli  ściśle  związani  z  twórcami  poezji 
romantycznej, trubadurami, i wierzyli, że Bóg istnieje w kolorach i dźwiękach 
natury. Byli lubiani i ochraniani zarówno przez przedstawicieli wyższych klas 
jak i swoich katolickich sąsiadów, i to do 

background image

tego stopnia, że  kiedy zaatakowali ich najemnicy rzymskiego  Kościoła  katolickiego, 
wielu  katolików  wybierało  raczej  śmierć  niż  oddanie  katarskich  sąsiadów  w  ręce 
oprawców. 

W  odpowiedzi  na  rosnącą  popularność  katarów,  Kościół  katolicki  oskarżył  ich  o 

standardowe  w  takich  przypadkach  zbrodnie:  profanację  krzyża  i  sakramentów, 
kanibalizm,  wyrzeczenie  się  Chrystusa  i  seksualne  orgie  .  Mimo  to,  katolik,  święty 
Bernard, wielki przyjaciel katarów, tak mówił o nich: 

„Jeśli  przysłuchasz  się  im,  nic  nie  może  być  bardziej  chrześcijańskie.  Kiedy 
rozmawiają  nic  nie  może  być  mniej  naganne,  a  co  powiedzą,  potwierdzają 
czynem. Jak na moralność heretyka, on nie szuka nikogo, nie dręczy nikogo, nie 
uderzy  nikogo;  jego  lico  jest  blade  od  postów,  on  nie  posila  się  chlebem 
lenistwa, jego ręce pracują na jego utrzymanie.” 

Rozpowszechnianie  skandalicznych  opowieści  o  okrucieństwach  katarów  w 

niewielkim tylko stopniu wpłynęło na zmniejszenie ich popularności i powstrzymanie 
rozprzestrzeniającej się fali tolerancji i niezależnej myśli. 

Lekceważąc  groźbę  największych  kar  kościelnych  mieszkańcy  miasta  Viterbo 

wybrali  ekskomunikowanego  heretyka  na  wysokie  stanowisko  szambelana.  W  1139 
roku Kościół rozpoczął zwoływanie zgromadzeń mających na celu potępienie katarów 
i wszystkich, którzy udzielają im poparcia' . W 1179 roku Aleksander III proklamował 
krucjatę  przeciwko  tym  wrogom  Kościoła,  obiecując  przy  tym  prolongatę  spłat 
należności wobec Kościoła i odpuszczenie kary za grzechy wszystkim, którzy sięgną 
po  broń,  a  boskie  zbawienie  tym,  którzy  zginą.  Jednak  nie  pomogło  to  w  zebraniu 
wystarczających sił do walki  przeciwko  katarom, a właściwie w  obronie prywatnych 
spraw  Kościoła'4.  Wówczas  to,  w  1204  roku  papież  Innocenty  III  udzielił  swoim 
legatom  pełnomocnictwa  „zniszczenia,  zburzenia  czy  wyrwania  wszystkiego  co  jest 
do  zniszczenia,  zburzenia  czy  wyrwania  i  postawienia  lub  zbudowania  wszystkiego, 
co jest do postawienia czy zbudowania. W roku 1208, kiedy Innocenty III zaoferował 
każdemu, kto chwyci za broń, oprócz prolongaty spłat i boskiego zbawienia, również 
ziemie  i  majątek  heretyków  i  ich  sprzymierzeńców,  rozpoczęła  się  Krucjata 
Albigeńska, której celem było wymordowanie katarów. 

Bestialstwo  trwającej  przez  30  lat  agresji  zdziesiątkowało  mieszkańców 

Langwedocji. Tylko w samym sąsiedztwie katedry św. Nazair'a zamordowano 12 000 
ludzi. Biskup Folque z Toulouse pchnął na śmierć 10 000 ludzi'6. Po zdobyciu miasta 
Beziers,  dowodzący  legat  zapytany  w  jaki  sposób  odróżnić  katolików  od  katarów, 
odpowiedział,  „zabić  ich  wszystkich,  Bóg  wie,  kto  należy  do  Niego!".  Nie 
oszczędzano  nawet  dzieci.  Jeden  z  historyków  pisał,  że  „nawet  śmierć  nie  chroniła 
przed hańbą, a najgorsze upokorzenia dotknęły kobiet". Ogólna liczba ofiar w Beziers, 
jak  podawali  papiescy  legaci,  wynosiła  20  000,  natomiast  według  kronikarzy  liczba 
zabitych wahała się od 60 000 
66 

background image

 
Ryc. 5.5. Innocenty III piastujący urząd papieża w latach 1 198 - 1216. 
67 

background image

do  100  000.  Szacuje  się,  że  Krucjata  Albigezjańska  pochłonęła  milion  istnień 
ludzkich,  nie  tylko  katarów,  ale  dotknęła  większą  część  populacji  południowej 
Francji. Po wymordowaniu prawie wszystkich mieszkańców budynki legły w gruzach, 
gospodarka regionu zamarła a ziemie południowej Francji przyłączono do północy. 

Obwarowany  autorytatywną  strukturą  i  zżerany  przez  wiarę  w  swoje 

zwierzchnictwo,  Kościół  katolicki  nie  był  w  stanie  reagować  na  szybkie  zmiany  i 
rozwój  średniowiecznego  społeczeństwa.  Zamiast  tego  domagał  się  posłuszeństwa 
wobec  papieskich  nakazów.  Kiedy  wyprawy  krzyżowe  przeciwko  niewiernym 
muzułmanom,  Grekom  i  Żydom  nie  przyniosły  trwałego  zjednoczenia  Europy  pod 
sztandarem  chrześcijaństwa,  Kościół  uderzył  we  własny  dom,  atakując  każdego,  kto 
sprzeciwił  się  jego  władzy  lub  nie  poddał  się  jego  nakazom.  Trwająca  przez  30  lat 
Krucjata  Albigezjańska  zapoczątkowała  500letni  okres  brutalnych  represji,  którego 
czas trwania i zakres nie miały sobie równych w zachodnim świecie. 

background image

Kontrola duszy. Inkwizycja i zniewolenie 1250-1800r. 

Nie istniały bardziej zorganizowane działania, podejmowane przez różne religie do 

zapanowania  nad  człowiekiem  i  jego  życiem  duchowym,  niż  chrześcijańska 
inkwizycja. Powołana wewnątrz struktury prawnej Kościoła, próbowała przy pomocy 
strachu zmusić ludzi do posłuszeństwa. W 1578 roku Francisco Pena, jako inkwizytor, 
publicznie oznajmił, że „Musimy pamiętać, iż głównym celem przesłuchań i egzekucji 
nie jest ratowanie duszy oskarżonego, ale osiągnięcie publicznego dobra i zastraszenie 
innych"~.  Inkwizycja,  jako  że  podążała  śladami  misjonarzy,  zabrała  życie  wielu 
ludziom  w  Europie  i  na  świecie.  Obok  tyranii  inkwizycji  kler  wprowadził  również 
religijne  uzasadnienie  niewolnictwa.  Nieugięty  duch  przemian  w  drugiej  połowie 
Średniowiecza  wydawał  się  tylko  rozjątrzać  żądania  ślepego  posłuszeństwa. 
Kościelne  pojmowanie  Boga  było  jedynym  nie  podlegającym  dyskusji  czy 
rozważaniom.  Jak  mówił  inkwizytor  Bernard  Gui,  sędzia  nie  musi  czegokolwiek 
udowadniać  niewiernemu,  lecz  „pchnąć  swój  miecz  jak  najgłębiej  w  brzuch 
podejrzanego". W okresie pączkowania poglądów na temat życia duchowego, Kościół 
uporczywie  twierdził,  że  jest  jedyna  droga,  dzięki  której  człowiek  może  poznawać 
Boga. Papież Innocenty III głosił, że „każdy, kto próbuje stworzyć własny wizerunek 
Boga niezgodny z dogmatem Kościoła, musi być bez litości spalony". 

Zanim  inkwizycja  ruszyła  pełną  parą,  Kościół  namawiał  heretyków  do  powrotu 

pod  swoje  skrzydła,  stosując  przy  tym  łagodną  perswazję.  Poniższy  przykład, 
zaczerpnięty  z  książki  Ch.  Lea  „Średniowieczna  Inkwizycja",  ilustruje  takie 
postępowanie: 

„Przez  trzy  niedziele  wyrażający  skruchę  grzesznik  jest  obnażany  do  pasa  i 
smagany batem przez księdza, na drodze od bram miasta... do drzwi kościoła. Na 
zawsze  wyrzeka  się  jedzenia  mięsa,  jaj  i  sera,  za  wyjątkiem  świąt 
Wielkanocnych, Zielonych Świątek i Bożego Narodzenia, kiedy to może najeść 
się na znak wyrzecze - 

69 

background image

nia  się  manichejskich  błędów.  Dwa  razy  w  roku,  przez  dwa  wyznaczone  dni 
powstrzymuje  się  od  jedzenia  ryb,  a  przez  trzy  dni  każdego  tygodnia  spożywa 
tylko ryby, wino i olej, o ile jego zdrowie i praca na to pozwalają. Nosi zakonne 
szaty  z  dwoma  małymi  krzyżami  naszytymi  na  piersiach.  Jeśli  to  możliwe, 
każdego dnia wysłuchuje mszy, a w dni postne chodzi do kościoła na nieszpory. 
Siedem razy dziennie recytuje kanoniczne godzinki i dodatkowo, Ojcze Nasz 10 
razy za dnia i 20 razy każdego wieczora. Ściśle przestrzega czystości moralnej. 
Każdego  miesiąca  spowiada  się  księdzu,  który  przygląda  się  uważnie  jego 
zachowaniu,  a  tą  drogą  życia  postępuje  do  momentu,  kiedy  legat  stwierdzi 
potrzebę  jej  zmiany,  a  gdy  naruszy  tę  pokutę  uważany  będzie  za 
krzywoprzysiężcę  i  heretyka,  i  zostanie  odseparowany  od  społeczności 
wiernych.” 

Tylko  nieliczni  heretycy  powracali  na  łono  Kościoła  z  własnej  woli.  Dla 

zalegalizowania  działań,  które  mogłyby  zmusić  do  przestrzegania  praw  Kościoła, 
odwoływano się do prawa  kanonicznego. W  1231 roku papież Grzegorz  IX powołał 
Inkwizycję  jako  samodzielny  trybunał,  niezależni  od  biskupów  i  prałatów. 
inkwizytorzy  odpowiadali  już  tylko  przed  papieżem  .  Prawo  inkwizycyjne  zmieniło 
podstawową zasadę prawa z: „niewinny przed udowodnieniem winy" na „winny przed 
udowodnieniem  niewinności".  Mimo  zachowywania  pozorów  rozprawy  sądowej, 
przesłuchania  nie  dawały  możliwości  udowodnienia  niewinności  podejrzanej  lub 
podejrzanemu;  Wyrok  skazujący  kończył  proces  osoby  choćby  trochę  podejrzanej  o 
herezję. Wyklęcie wykluczało prawo do obrony, nie miały znaczenia szczegóły takie 
jak  czas,  miejsce  czy  rodzaj  herezji.  Przestępstwem  byka  również  przyjaźń  z 
podejrzanym heretykiem, i nie miał tu żadnego znaczenia fakt, czy oskarżony heretyk 
był  faktycznie  „adorowany"  przez  daną  osobę.  Nazwiska  świadków  oskarżenia 
utrzymywano w tajemnicy9. Tylko ucieczka mogła być rodzajem apelacji skierowanej 
do papieża Rzymu.'° Zakonnik Bernard Deficieux twierdził, że: 

„...nawet jeśli Św. Piotr i Św. Paweł byliby podejrzani o herezje i oskarżeni 

wzorem Inkwizycji, nie mieliby możliwości obrony.” Inkwizytor, który 
przewodniczył rozprawie, był jednocześnie oskarżycielem 

i  sędzią.  Chociaż  ze  względów  proceduralnych  mógł  podejmować  decyzje  po 
konsultacji z zespołem ekspertów, to i takie ograniczenie jego władzy zostało wkrótce 
zniesione.  Na  stanowiska  inkwizytorów  wybierano  przede  wszystkim  osoby 
odznaczające  się  wyjątkową  gorliwością  w  oskarżaniu  heretyków.  Upoważnieni  do 
noszenia broni byli, poza samym inkwizytorem, jego asystenci, donosiciele i szpiedzy. 
W  1245  roku  papież  zagwarantował  im  prawo  do  wykorzystywania  swoich 
pomocników w jakichkolwiek działaniach wymagających 
70 

background image

 
Inkwizytorzy występowali w roli oskarżycieli i sędziów, pozostawiając oskarżonym o 
herezję niewiele szans udowodnienia swojej niewinności. 

background image

 
zastosowania przemocy.  Inkwizycja działała  bezkarnie,  gdyż nie podlegała świeckiej 
jurysdykcji ani nawet kościelnym trybunałom. 

Inkwizytorzy stawali się ludźmi bardzo bogatymi. Otrzymywali łapówki i roczny 

haracz od bogatych obywateli, którzy płacili im, aby uchronić się przed podejrzeniami 
o  herezje.  Inkwizycja  zawsze  domagała  się  zajęcia  wszystkich  dóbr  domniemanych 
heretyków.  Jako,  że  podejrzani  mieli  niewielkie  szanse  udowodnienia  swojej 
niewinności,  nie  trzeba  było  czekać  na  zasądzenie  konfiskaty  majątku.  W 
przeciwieństwie do prawa rzymskiego, które pozostawiało część majątku najbliższym 
krewnym  skazańca,  prawo  kanoniczne  i  inkwizycja  nie  zostawiały  niczego.  Papież 
Innocenty III wyjaśniał, że Bóg karze dzieci za grzechy ich rodziców. Tak więc, jeśli 
dzieci same od siebie nie przyszły zadenuncjować swoich rodziców, były pozbawiane 
jakichkolwiek  środków  do  życia.  Inkwizytorzy  oskarżali  o  herezję  także  zmarłych, 
czasem nawet po upływie 70 lat od ich śmierci. W takich przypadkach ekshumowali i 
palili szczątki rzekomego heretyka, konfiskując przy tym cały majątek jego krewnych. 
Rzadko  kiedy  zebranymi  pieniędzmi  dzielili  się  z  biskupami,  władzą  świecką  czy 
przeznaczali je na budowę kościołów. Jeden z kronikarzy opisuje, jak inkwizytor był 
zdolny  do  „zagarnięcia  wszystkiego  dla  siebie,  nawet  nie  wysyłając  należnej  części 
urzędnikom  inkwizycji  w  Rzymie".  Niechętnie  pokrywali  nawet  koszty  wyżywienia 
swoich ofiar, obciążając nimi ich rodziny lub społeczeństwo. Nie było przypadkiem, 
że  gorliwość  działania  inkwizycji  była  wprost  proporcjonalna  do  możliwości 
konfiskowania majątków. 

Ironią jest fakt, że inkwizytorzy byli najczęściej wybierani spośród dominikanów i 

franciszkanów,  którzy  ślubowali  życie  w  ubóstwie.  Kościół  prześladował  następców 
założyciela zakonu franciszkanów, świętego Franciszka z Asyżu, za podtrzymywanie 
idei  ubóstwa;  nazywano  ich  „Fraticelli",  „Duchowymi  franciszkanami".  Kościół 
potępił ich poglądy jako „fałszywe i szkodliwe", a w roku 1315 ekskomunikował ich. 
Papież  Marcin  V  rozkazał  zrównać  z  ziemią  ich  osadę  Magnelata,  a  wszystkich  jej 
mieszkańców  wymordować.  Mimo  to,  franciszkanie,  którzy  odrzucili  nauki 
Franciszka,  często  wybierani  byli  na  inkwizytorów.  Chociaż  nigdy  otwarcie  nie 
aprobowano  skąpstwa  i  korupcji  inkwizytorów,  Kościół  niewiele  czynił,  aby  to 
powstrzymać. 

Inkwizycja  wywierała  zgubny  wpływ  również  na  gospodarkę.  Obok  bezpo-

średniego  zagarniania  majątku  bogatych  kupców,  dzięki  oskarżaniu  ich  o  herezje, 
inkwizytorzy  paraliżowali  handel,  uważając  niektóre  działania  czy  interesy  za 
podejrzane.  Na  przykład,  wielkie  podejrzenia  wzbudzały  niezbędne  przy  podróżach 
handlowych  mapy  i  wykonujący  je  kartografowie.  Inkwizytorzy  uważali  słowo 
drukowane  za  kanał  szerzenia  herezji  i  krępowali  przepływ  informacji,  który  w  XV 
wieku  umożliwiło  wynalezienie  prasy  drukarskiej.  Zwykłe  podejrzenie  o  herezję 
pozbawiało wszystkich praw osobę podejrzaną. Wszystkie zobowiązania finansowe i 
zastawy będące ich zabezpie - 
72 

background image

czeniem,  wobec  podejrzanego  heretyka  były  anulowane.  Historyk,  Henry 
Charles Lea pisze: 

„Nie było człowieka, który mógł być pewien prawomyślności drugiego, co 
niech  będzie  dowodem,  jak  wiele  nieufności  musiało  towarzyszyć 
zawieraniu  nawet  najpospolitszych  transakcji.  Łatwo  można  było 
zauważyć  zły  wpływ  na  rozwój  handlu  i  rzemiosła,  gdyż  działo  się  to  w 
okresie  ożywienia  europejskiego  handlu  i  przemysłu  u  progu  nadejścia 
nowoczesnej kultury.” 

Podczas gdy samym inkwizytorom wiodło się bardzo dobrze, ich działalność 

prowadziła  do  zubożenia  społeczeństwa.  Inkwizycja  byka  dla  swoich  ofiar 
bezlitosna.  Ten  sam  człowiek,  który  byk  jednocześnie  oskarżycielem  i  sędzią, 
decydował o wyroku. W 1244 roku na soborze w Narbonne zdecydowano, aby 
przy  skazywaniu  heretyków  nie  oszczędzano  mężów  ze  względu  na  ich  żony, 
ani żon ze względu na męża, ani też rodziców ze względu na dzieci. „Wyrok nie 
powinien  być  łagodzony  ze  względu  na  chorobę  czy  podeszły  wiek  .  Każdy 
wyrok powinien obejmować biczowanie.” 

Za  najłagodniejszą  karę  uważano  pielgrzymkę.  Taka  piesza  pielgrzymka 

często ciągnęła się latami i w tym czasie mogła wymrzeć cała rodzina skazanego. O 
wiele większym napiętnowaniem było „noszenie krzyży", zwane poena confusibilis, 
czy „poniżającą pokutą". Skazani byli zmuszani do dźwigania na swoich piersiach i 
plecach dużych, pomalowanych na szafranowy kolor krzyży,  które narażały ich na 
pośmiewisko  i  przeszkadzały  w  podejmowaniu  jakichkolwiek  zajęć  w  celu 
zarobienia  na  swoje  utrzymanie29.  Często  wyrokiem  było  długoletnie  więzienie  o 
suchym  chlebie  i  wodzie,  czasami  więźnia  zakuwano  w  kajdany  i  trzymano  w 
odosobnieniu. Żywot wszystkich skazanych więźniów był bardzo krótki. 

Najsurowsza  kara  spalenia  na  stosie  przeznaczona  była  dla  tych,  którzy  nie 

wypełnili  swojej  poprzedniej  pokuty,  popadli  na  powrót  w  herezje  lub  nie 
przyznawali  się  do  żadnej  z  zarzucanych  im  zbrodni.  Chociaż  Kościół  zaczął 
skazywać na śmierć heretyków już pod koniec IV wieku, dopiero nakaz papieski z 
1231  roku  zalecał  palenie  heretyków  na  stosie3~.  Pod  względem  technicznym 
pozwalało  to  uniknąć  rozpryskiwania  się  krwi.  Słowa  Ewangelii  Świętego  Jana 
uważane  były  za  wyraz  aprobaty  dla  tego  rodzaju  kary:  „Jeśli  on  nie  pozostanie 
przy  mnie,  będzie  rzucony  jak  sucha  gałąź  i  mężczyźni  wezmą  go  i  wrzucą  do 
ognia,  i  będzie  spalony".  Kościół  dystansował  się  od  mordowania  przekazując 
skazanych  na  spalenie  heretyków  władzom  świeckim,  które  jednak  nie  mogły 
odmówić  wykonania  wyroku.  Na  przykład,  kiedy  w  1521  roku  senat  Wenecji 
wyraził  dezaprobatę  wobec  tego  rodzaju  egzekucji,  papież  Leon  X  napisał,  że 
świeccy urzędnicy: 

73 

background image

„...nie  będą  się  dłużej  mieszać  do  tego  rodzaju  postępowania,  ale  natychmiast, 
bez  zmieniania  czy  sprawdzania  zasadności  wyroków  sądów  kościelnych, 
wykonywać to, co jest ich powinnością. A jeśli odmówią lub się sprzeciwia wy 
(papiescy  legaci)  jesteście  od  zmuszenia  ich  pod  groźbą  potępienia  i  innych 
stosownych środków. Od nakazu tego nie ma odwołania.” 

W  praktyce,  każdy  urzędnik  świecki,  który  odmówił  wspó4pracy,  był  eks-

komunikowany i traktowany tak samo jak podejrzani o herezje . 

Najbardziej  okrutnym  przejawem  działania  systemu  inkwizycyjnego  były  sale 

tortur  służące  do  wymuszania  przyznania  się  do  winy.  Tortury  były  prawnie 
dozwolone  przez  Kościół  od  roku  1252,  w  którym  zostały  usankcjonowane  przez 
papieża  Innocentego  IV,  aż  do  roku  1917,  w  którym  to  zaczął  obowiązywać  nowy 
Codex  Juris  Canonici.35  Innocenty  IV  zaaprobował  nieokreślony  czas  trwania 
przesłuchania zapewniający przyznanie się do winy. Chociaż litera prawa zabraniała 
powtarzania  tortur,  inkwizytorzy  bez  wysiłku  omijali  ten  nakaz  przez  tak  zwane 
„ciągłe" tortury, ani na moment ich nie przerywając. W 1262 roku inkwizytorzy i ich 
asystenci  mieli  zagwarantowane  prawo  do  cichego,  wzajemnego  rozgrzeszania  się  z 
popełnianych  zbrodni.  Po  prostu  tłumaczyli,  że  torturowany  zmarł,  ponieważ  diabeł 
skręcił  jemu  kark.  Tak  więc,  za  przyzwoleniem  samego  papieża,  inkwizytorzy  mieli 
wolną  rękę  w  wymyślaniu  coraz  to  okrutniejszych  i  przerażających  metod 
torturowania.  Ubrani  w  czarne,  diabelskie  szaty,  z  równie  czarnymi  kapturami  na 
głowach, prawie każdego zmusili do przyznania się do winy. Konstruowali wszelkie 
możliwe urządzenia do zadawania bólu przez powolne rozczłonkowywanie lub znie-
kształcanie ciała. Wiele z tych urządzeń zdobiło motto „Chwała niech będzie Panu". 
Najczęściej stosowano łamanie  kołem, rozciąganie i tak zwane tortur wodne. Ofiary 
smarowano  także  tłuszczem  lub  słoniną  i  powoli  przypiekano  .  Piece  służące  do 
palenia ludzi, takie jakie były budowane w XX wieku przez nazistowskich Niemców, 
po  raz  pierwszy  stosowane  były  przez  chrześcijańską  inkwizycję  na  terenach 
wschodniej  Europy.  Ofiary  wrzucane  były  na  ruszt  paleniska  i  spalane  żywcem. 
Szczególnie  makabryczną  torturą  było  umieszczanie  na  obnażonym  brzuchu  ofiary 
odwróconego  do  góry  dnem  naczynia  wypełnionego  żywymi  myszami.  Do  dna 
naczynia przykładano ogień, który powodował, że przestraszone myszy wgryzały się 
w ciało ofiary. W przypadku, gdy ofiara wytrzymywała taki ból i nie przyznała się do 
winy,  była  żywcem  palona  na  stosie,  często  w  masowych  publicznych  paleniach 
zwanych  auto-da  fe.  Przekazy  pisemne  pochodzące  z  tamtych  lat  odzwierciedlają 
terror  wywołany  przez  inkwizycję.  Juan  de  Mariana  opisuje,  jak  pod  koniec  XV 
wieku, ludzie: 
„...  byli  pozbawieni  wolności  słowa  i  myśli,  gdyż  we  wszystkich  miastach, 
miasteczkach i wsiach znajdowali się ludzie przekazu -  
74 

background image

jący  informacje  co  się  w  nich  dzieje.  Było  to  przez  niektórych  określane  jako 
najbardziej nikczemne, równe śmierci, zniewolenie.” 

Pewien historyk w 1538 roku opisał życie w hiszpańskim mieście Toledo: 
„...kaznodzieje nie ośmielali się głosić kazań, a ci, którzy je wygłaszali nie ośmielali 
się  poruszać  spornych  spraw,  ich  życie  i  honor  znajdują  się  w  rękach  dwóch 
ignorantów,  a  każdy  w  tym  życiu  ma  swojego  stróża...  Stopniowo  wielu  bogatych 
ludzi  opuszcza  kraj,  przenosząc  się  do  obcych  królestw,  aby  żyć  tam  bez  strachu  i 
ciągłych obaw przed nachodzącymi ich dom strażnikami Inkwizycji; życie w ciągłym 
strachu jest gorsze od nagłej śmierci.” 

Inkwizycja  często  atakowała  zwolenników  innych  wyznań  z  tą  samą  siłą  co 

heretyków, jak również udzielała poparcia dla trwającego od wielu lat prześladowania 
Żydów  przez  chrześcijan.  Szczególnie  w  czasie  Wielkiego  Tygodnia  Męki  Pańskiej 
chrześcijanie  wzniecali  zamieszki  przeciwko  Żydom,  czy  też  odmawiali  sprzedaży 
żywności  w  nadziei  ich  zagłodzenia.  Na  początku  XIII  wieku  papież  Innocenty  III 
zażądał  od  Żydów  noszenia  wyróżniających  ich  ubrań4'.  W  1391  roku  Arcydiakon 
Sewilli rozpoczął „Świętą wojnę przeciwko Żydom". 

W  1492  roku  w  Hiszpanii  inkwizycja  była  tak  zaślepiona  prześladowaniami 

Żydów,  iż  domagała  się  nawrócenia  ich  na  religię  chrześcijańską  i  jednocześnie 
wygnania. Muzułmanie doświadczyli tego samego w nieco mniejszym stopniu. Kraje 
muzułmańskie oferowały daleko bezpieczniejsze schronienie uciekającym Żydom, niż 
miało  to  miejsce  na  ziemiach  pod  panowaniem  chrześcijan.  Historycy  często 
zmniejszają odpowiedzialność chrześcijan za działalność inkwizycji poprzez dzielenie 
jej  historii  na  trzy  odrębne  etapy:  średniowieczny,  hiszpański  i  rzymski.  Okres 
najsilniejszych  wpływów  króla  Ferdynanda  i  królowej  Izabelli  uważany  jest  za 
moment pojawienia się tak zwanej inkwizycji hiszpańskiej. Najbardziej wpływowym 
przywódcą  hiszpańskiej  inkwizycji  był  dominikanin  Tomas  de  Torquemada, 
ogłoszony przez papieża Sixtusa IV Naczelnym Inkwizytorem. Za jego rządów Żydzi 
zostali  wypędzeni  z  Hiszpanii,  i  to  nie  ze  względu  na  spodziewane  zyski  (niewiele 
pieniędzy  posiadała  skazana  na  wygnanie  społeczność  żydowska,  której  podatki 
odprowadzane  były  bezpośrednio  do  skarbca  korony),  ale  obawę  przed  skalaniem 
społeczności chrześcijan przez Żydów. 

Inkwizycja rzymska różni się od średniowiecznej przede wszystkim nazwą. W roku 

1542  papież  Paweł  III  przydzielił  średniowieczną  inkwizycję  do  Kongregacji 
Inkwizycji  lub  inaczej  Świętego  Urzędu.  Jednakże,  każdy  etap  był  identyczny  w 
swoich żądaniach absolutnego posłuszeństwa jednostki wobec władzy, które wynikały 
z  ortodoksyjnych  poglądów  głoszących,  że  Bóg  domaga  się  bezwzględnego 
posłuszeństwa. 
75 

background image

 
Masowe palenia na stosie, lub inaczej auta-da fe. 
 

background image

Tyrania,  ściśle  powiązana  z  wiarą  w  jedyne  zwierzchnictwo,  towarzyszyła 

odkrywcom  i  misjonarzom  przemierzającym  cały  świat.  Gdy  w  1492  roku  Kolumb 
wylądował  w  Ameryce,  myląc  ją  z  Indiami,  a  rdzennych  mieszkańców  nazywając 
„Indianami", jego celem było „nawrócenie pogańskich Indian na naszą Świętą Wiarę", 
co  zagwarantowało  ujarzmienie  i  wywiezienie  tysięcy  rdzennych  Amerykanów. 
Wynikiem takiego postępowania było ludobójstwo, bez względu na to, czy narodom 
tym dano możliwość wiecznego życia przez przyjęcie religii chrześcijańskiej, czy też 
nie. 

Ten  sam  typ  myślenia  dawał  ludziom  z  Zachodu  prawo  do  gwałcenia  kobiet. 

Kolumb własnymi słowami opisał jakie miał „przyjemności" z miejscową kobietą po 
„głośnym" jej wychłostaniu kawałkiem sznura. 

Inkwizycja  szybko  postępowała  śladami  odkrywców.  W  1570  roku  założyła 

niezależne  trybunały  w  Peru  i  Meksyku,  w  celu  „uwolnienia  tych  ziem,  zanie-
czyszczonych przez Żydów i heretyków". Tubylców, którzy nie chcieli nawrócić się 
na  wiarę  chrześcijańską,  palono  na  stosach  tak  jak  wszystkich  innych  heretyków55. 
Inkwizycja dotarła nawet tak daleko jak do Goa w Indiach, gdzie na przełomie XVI i 
XVII wieku odebrała życie co najmniej 3 800 ludzi. Nawet bez formalnej obecności 
inkwizycji  zachowanie  misjonarzy  wyraźnie  ilustruje  wiarę  w  zwierzchnictwo 
jedynego Boga, a nie władzy jedynej wszechogarniającej boskości. Jeśli obraz  Boga 
czczony  byk  w  obcych  krainach,  których  mieszkańcy  nie  byli  chrześcijanami,  to  po 
prostu  nie  było  to  świętością.  Na  Dalekim  Wschodzie  portugalscy  misjonarze 
niszczyli  pogan  zmuszając  uczonych  mężów  do  „schowania"  swoich  religijnych 
manuskryptów  i  likwidując  starsze  obyczaje.  W  Ameryce  Środkowej  skrybowie 
Majów pisali: 

„Przed  przybyciem  Hiszpanów  nie  było  tu  gwałtu  czy  przemocy.  Hiszpańska 
inwazja była początkiem kościelnej sprawiedliwości, początkiem konfliktów.” 

W 1614 roku szogun  Japonii,  Iyeyazu, zarzucał misjonarzom  „dążenie  do zmiany 

rządów  w  kraju  i  uczynienia  samych  siebie  panami  ziemi".  Nie  rozumiejąc 
zwierzchnictwa i władzy, misjonarze walczyli sami ze sobą, dokładnie tak jak wcześni 
ortodoksyjni  chrześcijanie,  którzy  „chcieli  rozkazywać  jeden  drugiemu"  i  pragnęli 
„władzy nad innymi". 

W  Japonii  i  Chinach  dominikanie  walczyli  z  jezuitami,  na  Bliskim  Wschodzie 

franciszkanie  walczyli  z  kapucynami,  a  w  Indiach  jezuici  stoczyli  kilka  wojen  z 
kapucynami6~. W 1805 roku wódz Seneków zapytał morawskiego misjonarza: „Jeśli 
tam jest tylko jedna religia, to dlaczego biali ludzie tak bardzo w tym się różnią?". 

Misjonarze  często  mieli  swój  udział  w  bezwzględnej  eksploatacji  obcych  ziem. 

Wielu stawało się misjonarzami dla szybkiego wzbogacenia się i powrotu do Europy, 
by  dalej  żyć  w  dostatku.  W  Meksyku  dominikanie,  augustyni  i  jezuici  znani  byli  z 
posiadania „największych stad owiec, najlepszej metody 
77 

background image

 
Lądowanie Krzysztofa Kolumba w Nowym Świecie 

background image

oczyszczania  cukru,  najlepiej  utrzymanych  posiadłości...".  Kościół,  szczególnie 
Ameryce Południowej, popierał niewolnictwo i grabież ziem tubylców. 
W 1493 roku Bulla papieska uprawomocniła deklarację wojny przeciwko wszystkim 
narodom  w  Ameryce  Południowej,  które  odmówiły  przyjęcia  chrześcijaństwa.  Jak 
twierdził w roku 1509 prawnik Ensisco: 
„Król  ma  wszelkie  prawo  do  wysyłania  swoich  ludzi  do  ziem  indiańskich  celem 
uwolnienia ich od bałwochwalców, gdyż prawo to otrzymał od Papieża. Jeśli Indianie 
odmówił może całkiem legalnie walczyć z nimi, zabijać ich, tak jak Joshua zniewolił 
mieszkańców Kanaan.” 

Ortodoksyjni  chrześcijanie  bronili  niewolnictwa  jako  części  danego  przez  Boga 

porządku. Wyjątki z Biblii wydają się popierać instytucję niewolnictwa: 

„Wasi niewolnicy i wasze niewolnice, których będziecie mieli, będą poganami, 
którzy są wokół was; z nich kupicie niewolników i niewolnice. Do tego jeszcze 
dzieci  obcych  wśród  was,  z  tych,  których  kupiliście  i  z  ich  rodzin,  które  są  z 
wami,  które  oni  spłodzili  na  waszej  ziemi:  i  one  będą  w  waszym  posiadaniu.  I 
weźmiecie  je  jako  dziedzictwo  dla  waszych  dzieci  po  was,  otrzymają  je  w  po-
siadanie; one będą waszymi niewolnikami na wieki. (Leviticus 25: 44-46)” 

Święty  Paweł  nauczał  niewolników  posłuszeństwa  wobec  swoich  panów.  Święty 

Jan Chryzostom pisał: 

„Niewolnik  winien  porzucić  wszystko,  być  posłusznym  swojemu  Panu,  który 
posłuszny jest Bogu.” 

Natomiast święty Augustyn w swoim dziele „Miasto Boga", pisał: 

„...niewolnictwo ma obecnie charakter kary i podlega prawu, które służy zachowaniu 
naturalnego porządku i zapobiega jego naruszeniu.” 

Mimo  to  byli  misjonarze,  którzy  uznawali  człowieczeństwo  rdzennych 

mieszkańców Ameryki i żarliwie pracowali, aby poprawić ich los; nieliczni traktowali 
niewolnictwo  jako  wyjątkową  niesprawiedliwość.  Nawet  sławny  jezuita  Antonio 
Vieira, aresztowany przez inkwizycję za działalność na rzecz tubylców, namawiał do 
sprowadzenia  czarnych  Afrykanów  w  celu  sprzedania  ich  jako  niewolników 
osadnikom w koloniach. Poza tym, ucieczkę niewolników uważał za godny potępienia 
grzech.  Również  ortodoksyjni  chrześcijanie  popierali  praktyki  niewolnicze  w 
Ameryce Północnej. W XVIII wieku Kościół Anglikański 
79 

background image

 
Ryc. 6.4. Misjonarze uważali, że mieli prawo do zabijania tubylców, którzy odrzucili 
nawrócenie się na wiarę chrześcijańską lub poddanie się władzy Kościoła. 

background image

wyjaśniał,  że  chrześcijaństwo  uwalnia  ludzi  od  wiecznego  potępienia,  a  nie  z 
łańcuchów niewolnictwa. Biskup Londynu, Edmund Gibson pisał: 

„Wolność, którą daje religia chrześcijańska jest wolnością od grzechu i szatana, 

od panowania ludzkich żądz i namiętności, i przesadnych pragnień; a co do ich 
zewnętrznych okoliczności, cokolwiek byłoby wcześniej, czy niewola, czy 
wolność, będą ochrzczeni i staną się chrześcijanami, bez możliwości odmiany.” 
Zgadzano się z tym, że niewolnicy powinni być nawracani na chrześcijaństwo, 
gdyż wówczas stawali się bardziej ulegli i posłuszni. Zarówno inkwizycja jak i ci, 
którzy popierali niewolnictwo, opierali się na tych samych religijnych dogmatach. 
Zgodnie z wiarą ortodoksyjnych chrześcijan w jedynego i bezlitosnego Boga, który 
zasiadał na szczycie hierarchii, siła spoczywała wyłącznie w rękach władzy, a nie 
jednostki. Posłuszeństwo i poddaństwo były bardziej cenione niż wolność i 
samookreślenie. 
Inkwizycja  do  końca  odgrywała  najgorszą  rolę  w  tym  systemie  religijnym, 

wtrącając  do  więzień  i  zabijając  fizycznie  i  duchowo  nieposłusznych  ludzi  -  i  to 
bynajmniej  nie  przez  jakiś  krótki  czas.  Inkwizycja  działała  przez  setki  lat,  w 
niektórych rejonach przetrwała aż do roku 1834. 

background image

Reformacja 1500-1700r. 

Zarówno Reformacja Protestancka jak i Katolicki Ruch Reformatorski próbowały 

oczyścić  chrześcijaństwo  z  elementów  przedchrześcijańskich  i  pogańskich.  Chociaż 
średniowieczny  Kościół  stosował  ortodoksyjną  ideologię  w  teorii  i  praktyce,  to  był 
daleko  bardziej  zainteresowany  gromadzeniem  majątku  i  wymuszaniem  społecznego 
posłuszeństwa  niż  w  kierowaniu  życiem  duchowym  prostych  ludzi.  Teraz 
reformatorzy  kładli  nacisk  na  nauczanie  europejczyków  lepszego  zrozumienia 
ortodoksyjnej religii chrześcijańskiej. Przez straszenie ludzi opowieściami o diabłach i 
czyhających  na  nich  niebezpieczeństwach,  łatwo  przekonywali  ich  do  wiary  we 
wszechmogącego  Boga,  który  domagał  się  dyscypliny,  walki  i  wyrzeczenia  się 
fizycznych  przyjemności.  Sprzeciwiając  się  Kościołowi,  który  więcej  uwagi 
poświęcał  gromadzeniu  pieniędzy  niż  nauczaniu  Pisma  Świętego,  Martin  Luther 
zapoczątkował  Reformację  Protestancką.  W  1517  roku  dał  wyraz  powszechnemu 
oburzeniu  na  Kościół,  wywieszając  na  drzwiach  kościoła  listę  95  swoich  tez.  Jego 
protest znalazł poparcie wśród wykorzystywanych wieśniaków i tych, którzy byli orę-
downikami  uniezależnienia  się  od  Kościoła,  a  mianowicie  bogatych  właścicieli 
ziemskich  oraz  urzędników,  którzy  zebrane  pieniądze  musieli  oddawać  do  Rzymu. 
Wkrótce  ruch  protestancki  ogarnął  Niemcy,  Niderlandy,  Anglię,  Szkocję,  królestwa 
Skandynawskie  jak  również  część  Francji,  Węgier  i  Polski.  Kościół  katolicki 
odpowiedział  swoim  własnym  ruchem  reformatorskim,  opierającym  się  na 
postanowieniach soboru z Trydentu, który zbierał się w latach 1545-1563. Animozje 
między  protestantami  a  katolikami  były  zarzewiem  szeregu  wojen  domowych  we 
Francji  i  Anglii,  oraz  krwawej  Wojny  Trzydziestoletniej  toczącej  się  na  terenach 
Niemiec,  Szwecji,  Francji,  Danii,  Anglii,  Niderlandów  i  Świętego  Imperium 
Rzymskiego reprezentowanego przez Habsburgów. Obydwie strony, uważające siebie 
za chrześcijan, nie stroniły od przelewania krwi. Na przykład, we Francji 24 sierpnia 
1572  roku  w  masakrze  znanej  pod  nazwą  Dnia  Świętego  Bartłomieja  zamordowano 
10 000 protestantów. Papież Grzegorz XIII napisał potem do króla Francji Karola IX: 
„Cieszymy się 
82 

background image

razem  z  tobą,  że  z  Boską  pomocą  uwolniłeś  świat  od  tych  podłych  heretyków"'. 
Protestanci i katolicy byli zgodni co do tego, że chrześcijaństwo powinno opierać się 
na ideologii ortodoksyjnej. Protestanci realizowali to przez bliższy związek z Pismem 
Świętym.  Przesłania  protestantów,  wspierane  drukowanym  słowem,  były  bardziej 
spójne  i  mniej  podatne  na  wpływy  starszych  wierzeń  pogańskich.  Większego 
znaczenia  nabrały  surowsze  doktryny  Starego  Testamentu.  Protestanci  uważali,  że 
jednostka powinna zwracać większą uwagę na posłuszeństwo wobec najwyższej woli 
Boga,  a  nie  na  błaganie  o  jego  pomoc,  jak  wielu  nadal  to  czyni.  Jezusa  należy 
postrzegać  nie  jako  istotę  ludzką,  ale  jako  część  wszechmogącego  Boga.  Niektórzy 
protestanci  zaprzeczali  nawet,  że  Chrystus  przybrał  biologiczne  ciało  człowieka;  On 
był „Boskim ciałem". 

Protestanci uważali oddawanie czci świętym  i Marii,  mające intensywne osobiste 

zabarwienie,  za  formę  bałwochwalstwa  pomniejszającego  zwycięstwo  Jezusa. 
Twierdzili, że jednostka powinna rozwijać swoje związki z Bogiem jedynie poprzez 
słowo  Pisma  Świętego,  a  nie  przez  uczłowieczone  wyobrażenie  Jezusa,  Marii, 
Świętych, czy nawet poprzez symbole wiary. W bardzo podobny sposób do tego, w 
jaki  w  IV  wieku  chrześcijanie  niszczyli  święte  miejsca  i  wizerunki  czczone  przez 
dawne  wierzenia  pogańskie,  tłumy  protestantów  podburzone  przez  pastorów  i  za 
przyzwoleniem  władz  świeckich,  niszczyły  wizerunki  świętych.  Chociaż  protestanci 
gorliwie zaprzeczali konieczności pośrednictwa Kościoła między jednostką a Bogiem, 
to jednak usunęli większość rzeczy, dzięki którym można było rozwijać bezpośredni i 
osobisty związek z Bogiem. Katoliccy reformatorzy również osłabili szacunek i cześć 
oddawane świętym. Teraz święci postrzegani byli raczej jako bohaterowie i przykłady 
cnót,  a  nie  jako  przyjaciele  czy  dobroczyńcy.  Jednakże  Kościół  katolicki  niechętnie 
oddawał część władzy,  którą budował przez setki lat. Wiara chrześcijańska powinna 
mieć  swoje  źródło  w  Biblii,  aczkolwiek  -  jak  ogłoszono  na  soborze  trydenckim  - 
Biblię  najlepiej  wyjaśniały  „prace  uznanych  Ojców  Świętych,  zgromadzenia,  osąd  i 
przyzwolenie  Kościoła.  Katolicy  równie  niechętnie  pozbywali  się  rytualnego  i 
sakramentalnego  charakteru  posług  kościelnych.  Z  drugiej  strony,  niektórzy 
protestanci całkowicie odrzucali obrzędy i sakramenty, głosząc, że człowiek powinien 
doświadczyć  Boga  bezpośrednio,  przez  modlitwę  lub  czytanie  Pisma  Świętego. 
Protestanccy  kapłani  gorliwie  wyznawali  poglądy  świętego  Augustyna  oraz 
twierdzenia,  że  upadek  Adama  pozostawił  człowiekowi  wrodzoną  słabość,  brak 
możliwości do prawidłowego podejmowania decyzji, przez co całkowicie uzależnił od 
litości Boga. Zbawienie było teraz możliwe tylko dzięki łasce Boga, a nie determinacji 
jednostki. ,Wolna wola jest niczym innym jak tylko słowem", powiedział w 1518 roku 
Luter, „Nawet we śnie człowiek grzeszy śmiertelnie". Większość katolików uważała, 
że chociaż grzech Adama pchnął nas ku złu i osłabił naszą wolną wolę, to jednak nie 
zniszczył jej całkowicie. W IV Kanonie soboru w Trydencie czytamy: 
83 

background image

 
Marcin Luter pali papieską Bullę. 
 

background image

 
Sztych przedstawiający masakrę protestantów w  Kalabrii. 
 
 
 

background image

 
 
Masakra protestantów w Dniu Świętego Bartłomieja. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

 
 
 
„Jeśli  ktoś  mówi,  że  wolną  wolę  człowieka  porusza  i  pobudza  Bóg,  nie  
potrafi  w  ogóle  współdziałać  przez  danie  Bogu  swojej  zgody,  gdyż  to  On  
rozbudza i przywołuje człowieka... i on nie może być innego zdania,  jeśli 
tak chce, ale jak martwe stworzenie jest zupełnie bezwładny i  bierny, niech 
będzie przeklęty.” 

Chociaż  protestanci  nie  mieli  zorganizowanej  organizacji  hierarchicznej  na 

wzór    Kościoła  katolickiego,  w  celu  ustalenia  kto  był  lepszy,  nadal  stosowali 
dzielenie ludzi ze  względu na zajmowaną pozycję. Luther uważał, że różnice w 
płci,  klasie    społecznej,  rasie  i  religii  określają  wyższy  lub  niższy  status 
człowieka.  W  1533  roku    napisał:  „Dziewczynki  zaczynają  szybciej  mówić  i 
chodzić od chłopców, gdyż zielsko  rośnie szybciej od pożytecznych roślin". W 
1525 roku udzielił poparcia  bezlitosnemu stłumieniu Wojny Chłopskiej, rebelii, 
w  której  wybuchu  dopomógł  jego    własny  duch  niezależności  od  Kościoła 
rzymskokatolickiego.  Chociaż  Luther  nie  znalazł  biblijnego  uzasadnienia  dla 
eksterminacji Żydów, niemniej uważał, że powinni  być zniewoleni lub wygnani 
z ziemi chrześcijan, a ich getta i synagogi spalone.  Twierdził, że zbuntowanych 
anabaptystów  należy  wymordować,  co  w  1531  roku    usankcjonował  publicznie 
zaakceptowany edykt wittenberskich teologów. 

Inni protestanccy przywódcy nie byli bardziej tolerancyjni od niego. Jean Cal-

vin,  którego doktryna wyrosła na gruncie prezbiteriańskich poglądów, pisał: 

„...  to  wieczna  zasada,  dzięki  której  Bóg  decyduje  co  chce  zrobić  z    każdym 
człowiekiem.  Nie  stworzył  wszystkich  równymi,  ale  niektórym    wyznaczył 
wieczne życie, a innym wieczne potępienie.” 

W  Genewie  Kalwin  stworzył  wyjątkowo  represyjny  ustrój  policyjny,  z  którego  

prawdopodobnie  najbardziej  zapadł  w  pamięci  fakt  spalenia  na  stosie  sławnego 
lekarza    Michała  Serwetusa,  skazanego  za  odmienne  poglądy  na  temat 
chrześcijaństwa.  Uczeń    Calvina,  John  Knox,  skazał  na  potępienie  wszystkich 
wyznawców innej wiary. Po  rozpadzie jedności protestantów, każda nowo powstała 
grupa  uzurpowała  sobie  prawo    do  jedynej  świętej  prawdy,  odrzucając  przy  tym 
wszystkie inne. 

Utrzymując  swoją  wiarę  w  autorytatywnego  Boga,  zarówno  protestanci  jak  i  

katolicy nakazywali ścisłe przestrzeganie praw boskich, i to wyłącznie w ich własnym  
rozumieniu.  Kościół  katolicki  od  dawna  dysponował  odpowiednimi  narzędziami  
wymuszania  posłuszeństwa  i  kontroli  społeczeństwa.  Natomiast  protestantom  
brakowało dobrze rozwiniętego systemu egzekwowania prawa i hierarchii właściwej  
Kościołowi  katolickiemu,  jak  również  szerokiemu  zasięgowi  jego  władzy.  Zamiast  
tego  przenieśli  na  całe  państwo  zasadę  przestrzegania  moralności.  Teraz  obok  
spełnianych  już  funkcji  świeckich,  państwo  powinno  dbać  o  czystość  moralną  
społeczeństwa;  winno  stać  się  „Państwem  Boga".  Podstawowa  komórka  społeczna,  
rządzona przez ojca rodzina, również otrzy - 
87 

background image

mała  nowe  znaczenie,  stając  się  mikrokosmosem  struktury  władzy.  Zarówno 
protestanci  jak  i  katolicy  pomniejszali  rolę  społeczeństwa,  traktując  je  jako  łatwy 
sposób kontrolowania poczynań jednostki przez Kościół i Państwo. Reformacja była 
przeciwna  zakładaniu  jakichkolwiek  stowarzyszeń,  które  w  Średniowieczu 
zaspokajały  potrzeby  swoich  członków  organizując  różne  obrzędy  i  uroczystości, 
pomagając  biednym  czy  zakładając  szpitale.  Popularne  święta,  niezwykle  ważne  dla 
zachowania  harmonii  i  żywotności  społeczeństwa,  zostały  w  znacznej  części 
zlikwidowane.  Katolicka  spowiedź,  będąca  dotychczas  publicznym  aktem 
przebaczenia  przywracającym  grzesznika  społeczeństwu,  stała  się  prywatną  sprawą 
między księdzem a jednostką; w roku 1565 wprowadzono do kościołów konfesjonały 
. Zmniejszono również rolę rodziców chrzestnych, która dotąd w rytualnej przyjaźni 
cementowała  więzy  społeczne.  Reformacja  zlikwidowała  jakąkolwiek  możliwość 
wpływania  społeczeństwa  na  władzę  Kościoła,  państwa  czy  patriarchy  rodu,  oraz 
zastąpiła niezwykle ważną zgodę społeczną uwydatnieniem boskiego posłuszeństwa i 
porządku.  Dziesięć  przykazań  zajęło  miejsce  doktryny  siedmiu  grzechów  głównych 
(pychy,  zazdrości,  złości,  skąpstwa,  obżarstwa,  lenistwa  i  rozpusty),  która  tworzyła 
rdzeń  moralności  średniowiecznej.  Za  najgorsze  uważano  grzechy  destrukcyjnie 
wpływające na zachowania społeczne: pychę, zazdrość, złość i skąpstwo. Najważniej-
szymi  spośród  dziesięciu  przykazań  stały  się  te,  które  podtrzymywały  nie  harmonię 
społeczną,  ale  autorytet  rodzinny  i  obywatelski:  „Na  honor  twojego  ojca  i  matki 
twojej".  W  purytańskiej  Nowej  Anglii  niektóre  sądy  na  śmierć  skazywały  młodzież, 
która  przeklinała  lub  ubliżała  swoim  rodzicom.  Teraz  raczej  grzech,  a  nie  coś,  co 
niszczyło harmonię społeczną, postrzegano jako nieposłuszeństwo wobec władzy. 

Reformatorzy  zauważyli  nie  tylko  fakt,  jak  niewiele  szacunku  wzbudzał  Kościół, 

ale także jak bardzo nieświadomi ortodoksyjnego chrześcijaństwa byli zwykli ludzie. 
W  1547  roku  Stephen  Gardber  opisał  zachowanie  się  wiernych  w  jednej  z  parafii  w 
Cambridge: „Gdy pastor podchodził do ambony, aby wygłosić kazanie, wówczas tłum 
parafian  bez  ogródek  wychodził  z  kościoła  i  udawał  się  do  barów,  aby  się  napić". 
Historyk  Keith  Thomas  opisuje  jak  pewnego  razu  proboszcz  w  Essex  „w  1630  roku 
wygłaszał kazanie o Adamie i Ewie ubrany w wykonane własnoręcznie okrycie z liści 
figowych, a jeden z parafian głośnym  krzykiem domagał się odpowiedzi na pytanie, 
gdzie on zdobył nici do uszycia takiego stroju" . Poglądy ortodoksyjnych chrześcijan 
były szczególnie obce wieśniakom. W 1607 roku John Norden pisał: 
„W  niektórych  okolicach,  przez  które  podróżowałem,  gdzie  byty  rozległe  nie 
zagospodarowane  pola,  góry  i  wrzosowiska...  wyrosło  wiele  chat,  ludzie  mają 
niewiele zajęć, ryją bardzo ciężko, żywiąc się owsianymi plackami, surową serwatką i 
kozim mle - 
88 

background image

kiem, mieszkają z dala od kościoła czy kaplicy i są nieświadomi Boga, ryjąc jak 
dzicy niewierni.” 

W okresie reformacji, protestanci i katolicy, walcząc z pogaństwem prostych ludzi, 

koncentrowali  się  na  nauczaniu  pojmowania  jedynego,  niebiańskiego  Boga.  W 
sprzeczności ze swoim własnym rozumieniem Boga objawiającego się pod wieloma 
postaciami, które mogły być doświadczane w każdym aspekcie ich życia, teraz uczyli 
się rozumieć Boga wyłącznie jako niebiańskiego Ojca, który nie był już częścią świata 
materialnego,  ani,  co  gorsza,  nie  był  nim  zainteresowany.  Życie  duchowe,  czy 
związek z Bogiem, nie uznawało przyjemności fizycznych, które często oznaczały nie 
tylko  przyjemne  wrażenia,  ale  po  prostu  dobrobyt.  Pod  koniec  XVII  wieku  Tronson 
posunął się jeszcze dalej, głosząc że: 

„Jeśli  chcesz  być  spadkobiercą  Jezusa  i  Raju,  to  jest,  jeśli  nie  chcesz  być 
przeklęty  na  wieki,  ale  na  zawsze  szczęśliwy  w  niebie,  musisz  odsunąć  się 
zupełnie od ludzi i złożyć to w ofierze wiekuistego zapomnienia.” 

Ciało  fizyczne  również  powinno  zostać  odrzucone.  Gdy  Boga  już  dłużej  nie 

wiązano  ze  światem  fizycznym,  ciało  stało  się  bezbożne.  Protestanci  i  katolicy 
rywalizowali ze sobą w jak najmniejszym zwracaniu uwagi na swoje ciało, zużywając 
w swoim życiu minimalne ilości mydła i wody2 . W XVIII wieku jezuici wyjaśniali, 
że  „skromność  religijna"  jest  wystarczająca  do  uchronienia  każdego  przed  kąpielą, 
opowiadając przy tym historię człowieka, który sprzeniewierzył się temu nakazowi: 

„W jednej z wiejskich zagród pewien młodzieniec, który odważył się wykąpać, 
utopii  się,  prawdopodobnie  dzięki  miłosiernej  karze  boskiej;  może  On  Bóg 
chciał takiego strasznego przykładu, nadając mu rangę prawa.” 

Jedno  z  katolickich  kazań,  pochodzące  z  roku  1700  nakazywało  „traktować  ciało 

jak śmiertelnego wroga i ujarzmiać je poprzez pracę, posty, noszenie włosienicy i inne 
umartwianie". Przeor Sorbony, Joseph Lambert ostrzegał wieśniaków: 

„...musicie uważać na  każdy rodzaj dotykania waszych własnych i innych ciał, 
jakakolwiek w tym swoboda jest najgorszym z grzechów; chociaż takie lubieżne 
czynności  mogą  faktycznie  być  skrywane,  są  one  obrzydliwe  we 
wszechwidzących  oczach  Boga,  który  jest  przez  nie  obrażany  i  nigdy  nie 
zaniecha najsurowszej kary.” 

Mimo, że ortodoksyjni chrześcijanie od dawna głosili, że każdy rodzaj uprawiania 

seksu, za wyjątkiem służącego prokreacji, jest grzechem, to więk - 
89 

background image

szość  prostych  ludzi  dowiedziała  się  o  tym  dopiero  w  czasach  reformacji.  Historia 
chrześcijańska jest przepojona  krytyką seksu. W V wieku  święty  Augustyn wysunął 
pogląd dotyczący nie tylko zagadnienia w jaki sposób grzech pierworodny przechodzi 
z pokolenia na pokolenie poprzez akt płciowy, ale także, że pożądanie seksualne samo 
w  sobie  jest  dowodem  na  brak  wolnej  woli  człowieka.  Na  przełomie  XVI  wieku 
inkwizytorzy  głosili,  że  „Bóg  dał  diabłu  większą  władzę  nad  aktem  płciowym, 
poprzez który przekazywany jest  grzech pierworodny, niż nad innymi poczynaniami 
człowieka".  Teraz  reformatorzy  przejęli  te  poglądy  i  nawoływali  zwykłych  ludzi  do 
odrzucenia  seksualnych  przyjemności  nawet  w  małżeństwie.  Na  przykład, 
popularnym stało się cytowanie uwagi Jerome'a, że mąż popełnia grzech, jeśli ma zbyt 
dużo  przyjemności  seksualnych  ze  swoją  żoną  .  W  owym  okresie  odrzucano 
jakąkolwiek  formę  przyjemności.  Katolicki  misjonarz,  Grignon  de  Monfort, 
demaskował  miłosne pieśni, opowiadania i romanse,  „które rozprzestrzeniają się jak 
zaraza... i psują wielu ludzi". Augustynian, słynny osiemnastowieczny duchowny, bez 
przerwy potępiał popularne rozrywki, gdyż „Publiczne zabawy są sprzeczne z duchem 
chrześcijaństwa",  „Zabawy  są  tylko  niebezpieczną  nauką",  „Zabawy  są  źródłem 
naszej  rozpusty".  W  siedemnastowiecznej  Nowej  Anglii,  w  czasach,  w  których 
purytanie sprawowali kontrolę nad większością społeczeństwa, ostrzegano lub karano 
młodzież  przyłapaną  na  saneczkowaniu  lub  pływaniu,  a  dorosłych  na  cieszeniu  się 
sobą,  gdyż  uważano,  że  mogliby  spędzać  czas  w  sposób  bardziej  pożyteczny. 
Okazywanie radości w Dniu Pańskim uważane było za okropne przewinienie. Prawo 
Massachusetts z 1653 roku zabraniało niedzielnych spacerów i odwiedzin krewnych, 
co  zdaniem  purytan  było  jedynie  stratą  czasu.  Bawiące  się  dzieci  czy  spacerującą 
młodzież ostrzegano, że zajmuj się „rzeczami, które są wielką hańbą dla Boga i religii, 
i  profanują  Dzień  Pański"  .  W  1670  roku  w  Nowym  Londynie  John  Lewis  i  Sarah 
Chapman doprowadzeni zostali przed oblicze sądu za „siedzenie w Dniu Pańskim pod 
jabłonią  w  sadzie  Goodman  Chapman".  Uwłaczające  było  także  znajdowanie 
przyjemności  w  fizycznym  pięknie  i  estetyce.  W  bastionie  purytanizmu, 
siedemnastowiecznej  Nowej  Anglii,  krzywo  patrzono  nawet  na  jakikolwiek  rodzaj 
zdobnictwa;  meble  i  mieszkania  charakteryzowała  skrajna  prostota.  Za  grzeszne 
uważano  również  ładne  stroje.  W  1634  roku  Sąd  Generalny  zakazał  noszenia  ubrań 
przystrojonych: 

„..  jakimikolwiek  koronkami,  srebrem,  złotem  czy  ozdobnymi  naszyciami... 
także  wszelkimi  ażurkami,  haftowanymi  lub  wyszywanymi  czepkami  i 
przepaskami,  wszelkimi  złotymi  lub  srebrnymi  pasami,  wstążkami,  opaskami, 
kryzami czy woalkami.” 

Zakazane było noszenie przez kobiety stroju odsłaniającego ciało. W 1650 roku w 

Nowej Anglii prawnie zakazano noszenia ubrań z „krótkimi rękawami, gdyż mogłyby 
zostać  odsłonięte  nagie  ramiona".  Chrześcijanie  zaczęli  uważać,  że  wszystko,  co 
zwraca uwagę na świat fizyczny jest bezbożne. 
90 

background image

Świadomość  oddzielenia  ludzi  od  zupełnie  niebiańskiego  Boga  doprowadziła  w  

czasach reformacji do pojawienia się  wielkiego  poczucia wstydu. Założyciel zakonu  
jezuitów, Ignacy Loyola głosił: 

„Jestem  po  prostu  łajnem,  muszę  spytać  naszego  Pana,  czy  gdy  już  będę  
martwy,  moje  ciało  winno  być  rzucone  na  kupę  gnoju  i  pożarte  przez    psy  i 
ptaki... Czyż to nie powinno być pragnieniem kary za moje  grzechy?” 

Natomiast Calvin pisał, że: 

„Wszyscy  jesteśmy  zrobieni  z  błota,  a  czyż  błoto  to  nie  jest  błotem  na  naszej 
sutannie,  podeszwach  naszych  butów,  czy  w  samych  butach.  Jesteśmy  pełni 
tego, jesteśmy niczym tylko  błotem i brudem, tak wewnątrz jak i na zewnątrz.” 

W połowie XVIII wieku Jonathan Edwards, kalwinista z Nowej Anglii, głosił: 

„Ty jesteś mała nędzna nikczemną kreaturą; robakiem, zwyczajnym  „nic " i mniej niż 
zerem; ohydnym insektem, który żyje w pogardzie  majestatu nieba i ziemi.” 
 

Swojej  wrodzonej  złej  naturze  człowiek  powinien  stawić  czoła  przez  dyscyplinę,  

chłostę i walkę z przeciwnościami. Reformatorzy wychwalali dyscyplinę i walkę jako  
miary  osobistej  pobożności  i  uduchowienia.  Katolicki  Ruch  Reformatorski  dużo 
uwagi    poświęcał  zachowaniu  i  kształceniu  księży,  tak  aby  mogli  lepiej  nauczać 
swoich  parafian    dyscypliny  i  praw  Wszechmogącego  Boga.  Pokuta  stała  się 
narzędziem  unikania    grzesznych  zachować,  a  nie  drogą  poprawy  za  grzechy  już 
popełnione.  Purytanin,    Cotton  Mather,  zapewniał  o  wartości  pokuty  i  powtarzał  za 
Augustynem:  „zmusić  ich    do  wstąpienia",  dodając  przy  tym  swoje  słynne 
powiedzenie „Lepiej wychłostać  batem niż skazać na potępienie". 

Życie  prawdziwych  chrześcijan  znaczyły  cierpienie  i  ubóstwo.  Dzieło  Jezusa  

pojmowane  było  nie  przez  pryzmat  jego  cudownych  uzdrowień  czy  odważnych  
wystąpień przeciwko niesprawiedliwości, ale przez jego cierpienie i śmierć na krzyżu.  
Kościół  wynosił  poszczególnych  ludzi  do  rangi  świętych,  nie  ze  względu  na  ich  
osiągnięcia, ale na ich cierpienie i męczeństwo. Jak pisał poeta, autor „Pieśni Duszy",  
człowiek  nie  może  „poszukiwać  Chrystusa  bez  krzyża"  i  „cierpienie  jest  szatą  dla 
tych,    którzy  miłują".  W  XVII  wieku  Antoine  Godeau  głosił,  że  „prawdziwy 
chrześcijanin  z radością przyjmuje boleść cierpienia, gdyż cierpienie jest symbolem 
prawdziwego  chrześcijanina". Magia lub wiara, że Bóg mógłby mieszać się do życia 
doczesnego    czyniąc  je  łatwiejszym  stały  się  w  okresie  reformacji  niezaprzeczalną 
oznaką  bezbożności. Bóg 
91 

background image

 
John  Knox,  założyciel  presbiterianizmu  szkockiego.  Wierząc,  że  świat  fizyczny  jest 
niegodny  Boga,  protestanccy  reformatorzy  odrzucali  wszelkie  przyjemności  : 
fizyczne, seksualne i estetyczne. 

background image

panował  z  góry  i  żądał  ciężkiej  pracy  i  cierpienia.  Jak  pisał  historyk  Keith  Thomas, 
„człowiek zarabiał na chleb przez pot zalewający jego czoło". Magię postrzegano jako 
arogancką próbę personifikacji Boga. W 1554 roku jeden z reformatorów pytał, „jeśli 
moglibyście  uczynić  swoje  przyjemności  rzeczami  odganiającymi  diabła  i  obdzielić 
nimi zarówno ciało jak i duszę, to czy pragnęlibyście Chrystusa". Zgodnie z żyjącym 
w XVII wieku Francisem Baconem, należy stronić od wykorzystywania magicznych 
środków, ponieważ te „wielkoduszne rzeczy, które Bóg ustanowił dla człowieka, aby 
ten  odkupił  je  za  cenę  swojej  pracy,  stają  się  osiągalnymi  przez  pewne  proste,  nie 
wymagające  wysiłku  obrzędy".  Żyjący  w  tym  samym  okresie  angielski  lekarz,  John 
Cotta pisał: 
„Bóg  nic  nie  dal  człowiekowi  prócz  mozolnej  pracy  i  bólu,  a  stosownie  do  jego 
pilności,  pracowitości,  starań,  roztropności,  przezorności  i  wytrwałości,  same  dobre 
rzeczy.  On  nie  stworzył  piękna  i  cudów,  aby  zaspokoić  nasze  proste  potrzeby,  ani 
rozwiązywać zwykłe problemy, czy wykorzystywać je w naszym życiu.” 

Dla większej części mieszkańców średniowiecznej Europy były to nowości. Wielu 

nadal  wierzyło  w  Boga  objawiającego  się  w  wielu  postaciach,  którego  można  było 
poprosić  o  pomoc  w  przezwyciężaniu  kłopotów  codziennego  życia.  Kościół, 
wcześniej  niezdolny  do  odwrócenia  ludzi  od  takiej  wiary,  stworzył  swój  własny 
system  magicznych  obrzędów  kościelnych.  Posiadł  cały  zasób  formuł  modlitwy  i 
przywoływania  imienia  Boga,  celem  Jego  zachęcenia  do  pomocy  w  praktycznych 
problemach świeckiego życia. Wiara w moc wypowiadanych słów stała się tak silna, 
że Kościół sprzeciwiał się nauczaniu prostych ludzi rozumienia tego wszystkiego, co 
powiedział  ksiądz. Było to podyktowane obawą przed wykorzystaniem do własnych 
celów  mocy  tych  potężnych  słów.  Wiara  ta  była  tak  silna,  iż  uważano,  że 
krzywoprzysięstwo  mogłoby  wywołać  zemstę  Boga.  Kościół  mógł  teraz  polegać 
wyłącznie na szczerości zapewnienia złożonego pod przysięgą na Biblię lub relikwie. 

W protestanckiej Anglii wiara w magiczną moc słów była tak silna, że w 1624 roku 

parlament przyjął ustawę zakazującą przeklinania i złorzeczenia. Protestanci żarliwie 
występowali  przeciwko  wyrażanej  przez  średniowieczny  Kościół  aprobacie  magii. 
„Papiści",  pisał  Calvin,  „stworzyli  pozory  obecności  magicznej  mocy  w  świętych 
sakramentach...". Zwolennik Calvina, James Galthill oświadczył, że najohydniejszymi 
szarlatanami i czarnoksiężnikami na ziemi byli: 
„...księża, którzy poświęcali krzyże i popiół wodę i sól, olej, śmietanę, gałęzie i kości, 
kłody  i  kamienie;  którzy  chrzcili  dzwony  wiszące  w  wieżach;  którzy  przeklinali 
robactwo pełzające na polu; którzy Ewangelię Św. Jana na szyi zawieszali. 
93 

background image

Protestanci atakowali sakramenty, które nie oznaczały niczego ...poza 

zwyczajnymi czarami, czarną magia gusłami, sztuczkami kuglarstwem i 
wszystkim co nic nie znaczy. Biskup mamrocze nad dzieckiem kilka łacińskich 
słów, zaklina je, kreśli znak krzyża, smaruje cuchnącym olejem, zawiązuje 
wokół szyi symboliczną chustę, po czym odsyła je do domu.” 

W  1634  roku  John  Canne  pisał,  że  „sakramenty  nie  były  dane  przez  Boga  do 

używania  ich...  jako  zaklęć  i  czarów".  Magia  nie  była  uważana  tylko  za  coś,  co 
reformatorzy  uważali  za  błędne  pojmowanie  Boga,  ale  także  stała  na  przeszkodzie 
określaniu 

rangi 

społecznej 

danego 

człowieka. 

społeczeństwie 

przedreformatorskim  miejsce  człowieka  określane  było  przez  jego  pozycję  w 
hierarchii Kościoła, oraz jego status rodowy i rycerski. Wraz ze zmniejszaniem się roli 
Kościoła i arystokracji, sukces finansowy stał się jedynym kryterium wyznaczającym 
pozycję w boskiej hierarchii. 

Dobrobyt uważany był za symbol ciężkiej pracy i duchowego rozwoju. Jednakże, 

taka  „purytańska  etyka  pracy"  rozpadła  by  się,  gdyby  człowiek  mógł  osiągnąć 
dobrobyt  przy  pomocy  magii.  Niemniej,  wzrost  znaczenia  sukcesu  finansowego  nie 
przekonywał  duchownych  do  zachęcania  biednych  do  porzucenia  swojego  ubóstwa, 
czy poprawy własnej doli. Ubodzy ludzie bez protestu znosili materialne niedostatki. 
Żyjący w XVII wieku kaznodzieja, wyjaśnia że: 
Jeśli  są  ludzie,  którzy  nadużywają  autorytetu  władzy  i  każą  płacić  tobie  nieuczciwe 
podatki,  Bóg  pozwala  im  na  to  celem  wydania  Swojego  wyroku,  ukarze  za  twoją 
krzywdę i zło, pomnażając twój majątek. 

Pochodzący  z  XVIII  wieku  hymn  misjonarzy  „Odezwa  do  ludzi  pracy",  nakłania 

do cichej zgody na swoje miejsce w życiu. Wiara, że można zmienić swoją sytuację w 
jakikolwiek inny sposób, a nie dzięki ciężkiej pracy i walce z przeciwnościami, oraz 
wiara w boską pomoc, wskazuje na zmowę z diabłem. Reformatorzy  głosili, że Bóg 
jest w niebie a nie na ziemi. Jakakolwiek nadnaturalna energia w świecie fizycznym 
będzie  zatem  tylko  robotą  diabła  i  jego  demonów.  W  rzeczywistości,  w  okresie 
reformacji  najważniejsza  stała  się  wiara  w  diabła  i  strach  przed  nim.  Mamin  Luther 
twierdził,  że  miał  fizyczny  kontakt  z  diabłem  i  pisał,  „wszystko  jest  narażone  na 
działanie diabła, zarówno ciała jak i rzeczy.. ". Zgodnie z jego poglądami „diabeł żyje 
i panuje na całym świecie...". Jean Calvin mówił, że prawdziwy chrześcijański święty 
musiał angażować się w nieustające zmagania z diabłem, a John Knox nazywał diabła 
„księciem  i  bogiem  tego  świata".  Również  Katechizm  Trydencki  odzwierciedlał 
znaczenie wiary w diabła. 
94 

background image

 
Ryc.  7.5.  Karykatura  papieża  wyśmiewająca  sakramentalną  naturę  Kościoła 
katolickiego  była  popularna  wśród  protestantów  w  Anglii,  Holandii  i  Niemczech. 
Postać  papieża  składa  się  z  przedmiotów  używanych  w  obrzędach  katolickich. 
Kapelusz  jest  przyozdobiony  kropidłami,  dzwonem  kościelnym,  usta  są  otwartym 
dzbanem do wina, oczy pokryte są świętymi opłatkami, policzki tworzy taca używana 
przy świętej komunii, bark to liturgiczna księga. 

background image

„Wielu wyobraża sobie, że cała ta sprawa jest fikcja gdyż myślą, że sami nie są 
atakowani.  Oznacza  to,  że  są  w  mocy  diabła  i  pozbawieni  są  chrześcijańskich 
cnót.  Dlatego  diabeł  nie  musi  ich  kusić,  jako  że  ich  dusze  są  już  mieszkaniem 
diabła.” 

Wiara  w  diabelską  moc  stała  się  niezbędnym  uzupełnieniem  wiary  w  Boga. 

Protestant, Roger Hutchinson pisał: 

„Gdy tam jest  Bóg, w co  musimy nieugięcie  wierzyć, zaprawdę tam także jest 
diabeł; ale jeśli tam jest diabeł to nie ma pewniejszego argumentu, mocniejszego 
dowodu, wyraźniejszego świadectwa, że tam jest Bóg." 

Inny pisarz podkreślał, że  „ten,  który potrafi  już uwierzyć, że tam nie  ma diabła, 

będzie  niebawem  wierzył,  że  tam  nie  ma  Boga...".  Podobnie  jak  kiedyś 
manichejczycy,  zreformowani  chrześcijanie  uwypuklali  wiarę  w  diabła,  tak  samo,  o 
ile nie bardziej, niż wiarę w Boga. Na przykład, katechizm jezuity Kanizjusza częściej 
wymienia  imię  szatana  niż  Jezusa.  Świadomość  mocy  szatana  rosła  proporcjonalnie 
do  rozprzestrzeniania  się  poglądów  ortodoksyjnych  chrześcijan.  Wiara  w  diabła  jest 
narzędziem  wymuszenia  strachem  posłuszeństwa.  Kapłani  reformacji  nie  różnili  się 
od dawnych chrześcijan ortodoksyjnych, którzy strach uważali za niezbędny. W 1674 
roku Christopher Schrader przekonywał innych kaznodziejów o konieczności 
„...ogromnego  strachu  przed  wszechmocnym  i  wspaniałym  Bogiem,  który  wygnał  z 
Nieba zbuntowane anioły i naszych pierwszych przodków z raju, zniszczył potopem 
świat i zburzył całe królestwa i miasta.” 

Diabeł jest niezbędnym odpowiednikiem takiego „wszechmocnego i wspaniałego" 

Boga. Wykonuje Jego karę torturując potępionych na wieki grzeszników. Jest on, jak 
mawiał o nim król Jakub I „boskim katem". Podobnie jak w przypadku wielu innych 
doktryn i poglądów ortodoksyjnych chrześcijan, wiara w diabła osłabia siły jednostki. 
Przypisywanie  diabłu  wrogości  i  wielu  negatywnych  cech  zdejmowało  z  ludzi 
odpowiedzialność za czyny, ale również pozbawiało ich  mocy, albowiem jeżeli  ktoś 
jest za coś odpowiedzialny, to musi coś z tym zrobić. Ale jeżeli negacja przychodzi od 
zewnętrznego  diabła,  człowiek  nie  potrafi  wiele  zrobić,  lecz  kuli  się  ze  strachu  lub 
atakuje  tych,  którzy  są  wysłannikami  samego  diabła.  Podobnie  jak  wiara  w  brak 
wolnej  woli,  wiara  w  diabła  rodzi  uczucie  słabości,  ułatwiając  tym  samym 
sprawowanie kontroli nad ludźmi. 

Reformacja przyniosła z sobą głębokie zmiany. Władcy i całe narody deklarowali 

swoją niezależność od papieża. Przemianom podlegały zarówno 
96 

background image

 
Demon ognia. Reformatorzy uważali, że Bóg nie jest już częścią fizycznego świata; 
świat jest królestwem diabła i demonów. 
 
 
 
 

background image

średniowieczna  struktura  społeczna  jak  i  system  wartości.  Prawdopodobnie 
najważniejszym  faktem  jest  to,  że  reformacja  zmieniła  postrzeganie  świata.  Świat 
fizyczny, dotychczas przepojony boskością i stworzony w magiczny sposób, był teraz 
rozumiany jako obcy Bogu, należący wyłącznie do diabła. Droga rozwoju duchowego 
znaczona była cierpieniem, walką i karą. 

background image

Polowania na czarownice.  

Koniec magii i cudów 1450-1750r. 

Ruch  reformatorski  nie  nawracał  na  chrześcijaństwo  mieszkańców  Europy 

wyłącznie przy pomocy kazań i katechizmu. Wraz z nim rozpoczął się trwający przez 
300  lat  okres  polowań  na  czarownice,  określony  przez  R.H.  Robbinsona 
„wstrząsającym  koszmarem,  najbardziej  haniebną  zbrodnią  i  najgłębszym  wstydem 
zachodniej  cywilizacji"~,  który  w  ostateczności  doprowadził  do  odrzucenia  wiary  w 
czary.  Kościół  najpierw  stworzył  szczegółową  koncepcję  diabelskich  obrzędów  i 
dopiero wówczas rozpoczął prześladowania, likwidując wszelkie odmienne poglądy, 
podporządkowując  jednostkę  autorytatywnej  władzy  i  otwarcie  oczerniając  kobiety. 
Polowania  na  czarownice  były  wybuchem  ortodoksyjno-chrześcijańskiego  upodlenia 
kobiet, używając słów św. Pawła, „bezwolnych naczyń". W II wieku święty Klemens 
z  Aleksandrii pisał,  „Każda  kobieta powinna  być przepełniona wstydem przez samo 
tylko  myślenie,  że  jest  kobietą".  Ojciec  Kościoła,  Tertulian  wyjaśniał  dlaczego 
kobiety zasługują na swój los, jako że są pogardzonym i niższym bytem ludzkim: 

„A  czy  ty  wiesz,  że  jesteś  Ewą?  Wyrok  Boga  na  pleć  twojego  rycia  w  tych 
czasach: wina także wynika z konieczności rycia. Jesteś diabelską bramą: jesteś 
obnażycielką tamtego drzewa: jesteś pierwszą zdrajczynią boskiego prawa: jesteś 
tą  która  skusiła  tego,  którego  diabeł  nie  był  w  stanie  zaatakować.  Z  łatwością 
zniszczyłaś  boskie  odbicie,  mężczyznę.  Skutkiem  twojej  zdrady  jest  śmierć  - 
nawet Syn Boży musiał umrzeć”. 

Byli i tacy,  którzy wyrażali swoje poglądy w sposób jeszcze bardziej otwarty. W 

VI wieku chrześcijański filozof Boethius, pisał „Kobieta jest świątynią zbudowaną na 
bagnie".  W  VI  wieku  na  soborze  w  Macon  biskupi  głosowali  nad  problemem,  czy 
kobiety mają dusze, a w X wieku Odo z Cluny głosił, że „Obejmować kobietę to tak 
jak obejmować wór gnoju...". W XIII wieku 
99 

background image

święty  Tomasz  z  Akwinu  sugerował,  iż  Bóg  popełnił  błąd  tworząc  kobietę,  „nic 
bardziej  wadliwego  nie  było  zrobione  w  pierwszym  stworzeniu  rzeczy;  kobieta  nie 
powinna być wtedy stworzona". Z  kolei luteranie rozważali, czy  kobiety w ogóle  są 
istotami  ludzkimi.  Ortodoksyjni  chrześcijanie  utrzymywali,  że  kobiety 
odpowiedzialne  są  za  wszystkie  grzechy.  W  biblijnych  apokryfach  znajdujemy,  że 
„kobieta przyniosła początek grzechu i dzięki niej wszyscy musimy umrzeć". Kobiety 
są często postrzegane jako przeszkoda rozwoju duchowego w kontekście pojmowania 
Boga  panującego  wyłącznie  w  niebie  i  żądającego  wyrzeczenia  się  fizycznej 
przyjemności.  Inkwizytorzy,  autorzy  „Malleus  Maleficanun"  („Młot  czarownic") 
wyjaśniają  dlaczego  kobietom  łatwiej  stać  się  czarownicami  niż  mężczyznom 
czarownikami: 

„Ponieważ  kobieta  jest  bardziej  zainteresowana  rzeczami  natury  cielesnej  niż 
mężczyźni"; jako istoty stworzone z żebra mężczyzny, są „tylko niedoskonałymi 
zwierzętami”;  podczas  gdy  „mężczyźni  są  istotą  uprzywilejowana  z  tych,  z 
których wywodzi się Chrystus.” 

Król  Jakub  I  oceniał,  że  stosunek  kobiet  do  mężczyzn,  którzy  ulegli  pokusie 

czarów  wynosi  20:1.  Spośród  wszystkich  ludzi  formalnie  prześladowanych  za 
uprawianie  czarów,  80-90%  to  kobiety.  Kobiety  były  pod  każdym  względem 
krytykowane przez chrześcijan. W zapisach historycznych czytamy, że w XIII wieku 
kapłani: 
„...z jednej strony potępiali kobiety za... „lubieżną i cielesną prowokację" ich strojów, 
z  drugiej  zaś,  są  zbyt  przepracowane,  zajęte  dziećmi,  utrzymaniem  domu  i 
przyziemnymi sprawami aby kierować swoje myśli na boskie rzeczy.„ 

Zgodnie  z  poglądami  dominikanów  „kobieta  jest  zgubą  dla  mężczyzny,  nie-

nasyconą bestią, ciągłym pożądaniem, nieustającą walką, codziennym zniszczeniem, 
domem  nawałnicy...  przeszkodą  dla  modlitwy".  Wraz  z  rozprzestrzenianiem  się 
reformatorskiego żaru, podejrzanym stał się kult Marii. W Średniowieczu uważano, że 
moc  Marii  skutecznie  uwalnia  od  zła.  Protestanci  całkowicie  odrzucali  Marię,  a 
zreformowani katolicy zmniejszyli jej znaczenie. Modlitwa do Marii stała się oznaką 
zła. Na Wyspach Kanaryjskich przed obliczem inkwizycji postawiona została Aldonca 
de Vargas, gdyż uśmiechała się na dźwięk słowa „Maria". Inkwizytorzy zniekształcili 
obraz  Marii  Dziewicy  zamieniając  jej  posąg  na  narzędzie  tortur,  wyposażając  go  w 
ostre  noże  i  gwoździe,  przy  pomocy  dźwigni  ramiona  posągu  nadziewały  na  nie 
ofiarę.  Polowania  na  czarownice  dowodziły  również,  jak  wielki  strach  przed 
erotyzmem  kobiet  ogarnął  niektórych  mężczyzn.  W  znanej  książce,  „Malleus 
Maleficarum", uważanej za podręcznik rozpoznawania i zwalczania czarownic, znajdu 

100 

background image

jemy  fragment  opisujący  jak  czarownice  „zbierają  wielkie  ilości  męskich  narządów, 
umieszczając po 20-30 członków w ptasim gnieździe...". W podręczniku przytaczana 
jest opowieść mężczyzny, który po stracie swojego penisa poszedł do wiedźmy, aby 
go odtworzyła: 

„Powiedziała  dotkniętemu  nieszczęściem  mężczyźnie  aby  wspiął  się  na  pewne 
drzewo  i  wybrał  z  ptasiego  gniazda,  gdzie  znajdowało  się  kilka  członków,  ten 
który  mu  się  najbardziej  podoba.  A  kiedy  chciał  wziąć  największy,  wiedźma 
powiedziała: nie możesz wziąć tego, dodając, ponieważ ten należał do księdza.” 

W 1621 roku pewien mężczyzna narzekał, „przez kobiet nienasycone, nienaturalne 

żądze... który kraj, która wioska nie ucierpiała". Chociaż większość tego, co uważano 
za magię, była wymyślona przez chrześcijan, to jednak pewne elementy odpowiadają 
starej  pogańskiej  tradycji.  Magia  wiązała  się,  a  nawet  była  uważana  za  synonim 
„wróżbiarstwa",  które  oznaczało  nie  tylko  umiejętności  przepowiadania  przyszłości, 
ale  także  zdobywania  wiedzy  przy  pomocy  nadnaturalnej  siły.  Sugeruje  to,  że  moc 
taka  jest  dostępna  -  co  jak  głosili  ortodoksyjni  chrześcijanie,  mogło  być  tylko  mocą 
diabła,  od  kiedy  Bóg  nie  był  już  wiązany  ze  światem  fizycznym.  Angielskie  słowo 
„witch"  (czarownica)  pochodzi  od  staroangielskich  słów  „wicce"  i  „wicca", 
oznaczających  męski  i  żeński  pierwiastek  w  pogańskiej  tradycji,  która  z  wielkim 
szacunkiem odnosiła się do męskiego, żeńskiego i ziemskiego aspektu Boga. 

Raczej zamiast Boga, stojącego ponad światem i od niego oddzielonego, w tradycji 

Wiccan  boskość  przenikała  zarówno  niebo  jak  i  ziemię.  Tradycja  ta  odnosi  się 
również do okresu, kiedy społeczeństwa funkcjonowały bez jakiejkolwiek hierarchii - 
zarówno  o  charakterze  matriarchalnym  jak  i  patriarchalnym  -  oraz  bez  podziałów 
rasowych,  klasowych,  czy  ze  względu  na  płeć.  Była  to  tradycja  zapewniająca 
możliwość  ludzkiej  egzystencji  pozbawionej  dominacji  i  strachu,  czegoś  co 
ortodoksyjni chrześcijanie uważali za niemożliwe. Poglądy, że ludzie  mogli żyć bez 
dominacji i zniewolenia, daleko od idealistycznych mistyfikacji, zostały potwierdzone 
przez nowe badania historii ludzkości. 

J. Millaart, M. Gumbutas i R. Eister dowodzą, że ludzkość żyła w spokoju przez 25 

000 lat, o wiele dłużej w porównaniu z okresem wojen i zniewolenia trwającym 3500-
5000 lat. 

Kościół próbował wykorzenić ślady starszego, niehierarchicznego porządku przez 

zaprzeczanie  istnieniu  magii,  czy  czarów  poza  Kościołem.  Prawo  Kościoła,  Canon 
Episcopi  z  906  roku,  ogłosiło,  że  wiara  w  czary  jest  herezją.  Po  przedstawieniu 
pogańskich  obrzędów,  w  których  kobiety  ujawniały  nadzwyczajne  moce, 
deklarowano, że: 

„Dla  niezmierzonego  tłumu  pospólstwa,  oszukanego  przez  tę  fałszywą  opinię, 
wierzącego, że jest to prawda, to takie poglądy 

101 

background image

spychają z drogi prawdziwej wiary i mieszają się z grzechem pogan, gdy twierdzą, że 
tam jest coś świętego lub jakaś siła poza jedynym Bogiem”. 

Niestety,  mimo  wysiłków,  wiara  w  magię  była  w  XIV  wieku  nadal  tak  po-

wszechna,  że  na  soborze  w  Chartres  nakazano  wyklinanie  czarownic  w  każdą 
niedzielę,  we  wszystkich  kościołach.  Nakaz  ten  wprowadził  Kościół  w  długotrwały 
okres przekonywania społeczeństwa o tym, że kobiety mają wrodzone skłonności do 
czarnej  magii  i  diabelskich  obrządków.  W  XIII  wieku  nastąpiła  zmiana  polityki 
Kościoła, który teraz nie zaprzeczał istnieniu czarownic, ale zaczął otwarcie uważać je 
za  niewolnice  diabła.  Praktyki  czarnoksięskie  nie  były  już  dłużej  kojarzone  ze  starą 
pogańską  tradycją,  a  czarownice  przestały  być  życzliwymi  uzdrowicielkami, 
nauczycielkami,  mądrymi  kobietami,  czy  tymi,  które  posiadły  boską  moc.  Teraz 
czarownica  stała  się  złą  wysłanniczką  diabła.  W  XII  i  XIII  wieku  Kościół 
zaaprobował przerażający wizerunek postaci diabła. Obrazy przedstawiające latające 
na miotłach czarownice po raz pierwszy pojawiły się w 1280 roku. Trzynastowieczna 
sztuka w obrazowy sposób przedstawiała diabelskie układy, gdzie demony wykradały 
małe  dzieci,  i  na  których  nawet  sami  rodzice  oddawali  swoje  dzieci  we  władanie 
diabłom.  Kościół  przedstawiał  czarownice  w  taki  sam  sposób,  jaki  często  stosował 
przy  opisach  heretyków:  „...niewielkie  tajemnicze  grupy  zajęte  uprawianiem  nie-
ludzkich praktyk, obejmujących dzieciobójstwo, kazirodztwo, kanibalizm, bestialski i 
orgiastyczny  seks...".  Poza  tym  rozwinął  koncepcje  diabelskich  obrzędów 
stanowiących zdumiewająco proste przeciwieństwo zasad i praktyk chrześcijańskich. 
Podczas gdy Bóg narzucał swoje święte prawa, to diabeł domagał się zawarcia z nim 
paktu.  Na  obrazach  przedstawiających  oddających  cześć  Bogu,  klęczących 
chrześcijan,  stojące  na  ich  głowach  czarownice  składają  hołd  diabłu.  Sakramenty 
Kościoła  katolickiego stały  się odchodami w  świątyniach szatana. Podczas czarnych 
mszy  szydzono  z  wiary  i  komunii  święte  .  Deklamowane  wspak  chrześcijańskie 
modlitwy  wykorzystywane  były  do  wyrządzania  zła.  W  czasie  diabelskich  posług 
imitacją  eucharystycznego  chleba  czy  hostii  była  rzepa.  Znak  na  ciele  czarownicy, 
wykonany pazurem lewej ręki diabła, zastępował „świadectwo chrztu" czy obrzędowy 
stygmat. W przeciwieństwie do świętych, którzy posiedli dar łez, czarownice nie były 
zdolne do płaczu. Kult diabła był po prostu parodią chrześcijaństwa. W rzeczywistości 
sam  pomysł  stworzenia  postaci  diabła  jest  charakterystyczny  wyłącznie  dla  religii 
monoteistycznej  i  nie  miał  żadnego  znaczenia  w  pogańskiej  tradycji  Wiccan.  Na 
czarną  magię  Kościół  przeniósł  także  swój  własny  system  hierarchii.  Diabelski 
„kościół"  był  zorganizowany  dokładnie  tak  jak  Kościół  katolicki;  jego  dygnitarze 
mogli wspinać się na kolejne szczeble drabiny władzy, osiągając stanowiska biskupa. 
Julio Caro Baroja wyjaśnia, że: 
102 

background image

 
Pochodzący z XV w. Drzeworyt przedstawia Sabat czarownic 
 

background image

„...diabeł sprawi że w kościołach i kaplicach rozbrzmiewać zaczęła muzyka... i diabły 
stroili się jak święci. Dostojnicy osiągali pozycje równą biskupowi, a diakoni i kapłani 
odprawiali msze, używali świec i kadzidła, a ministranci rozpryskiwali wodę. Podczas 
mszy  składano  ofiary,  wygłaszano  kazania,  błogosławiono  odpowiedniki  chleba  i 
wina... tak, że nie pomijano niczego, nawet fałszywych męczenników.” 

Taki  porządek  był  dokładnym  odbiciem  organizacji  Kościoła  i  w  niczym  nie 

przypominał  starożytnego  pogaństwa.  Dzięki  uznaniu  zarówno  męskiego  jak  i 
żeńskiego oblicza Boga oraz jego związku ze światem fizycznym, w tradycji Wiccan 
nie było potrzeby tworzenia ścisłego porządku hierarchicznego. W 1320 roku papież 
Jan  XXII  nadał  kształt  prześladowaniom  czarownic,  upoważniając  inkwizycję  do 
ścigania  wszelkich  przejawów  magii.  Od  czasu  ukazania  się  papieskich  bulli  i 
deklaracji  znacznie  wzrosła  gwałtowność  potępiania  czarownic  i  wszystkich  tych, 
którzy  „zawarli pakt  z diabłem". W 1484 roku papież  Innocenty  VIII podpisał bullę 
Summis  desiderantes,  upoważniając  dwóch  inkwizytorów,  Kramer'a  i  Sprenger'a  do 
uporządkowania prześladowań czarownic. Dwa lata później opublikowali podręcznik 
„Malleus  Maleficarum",  który  doczekał  się  14  wydań  w  latach  1487-1520  i  co 
najmniej  16  między  rokiem  1574  a  1669.  Bulla  papieska  z  1488  roku  nawoływała 
narody  Europy  do  ratowania  Kościoła  Chrystusowego,  który  był  „zagrożony  przez 
szatana".  Władze  kościelne  i  inkwizycja  skutecznie  przerobili  magię  ze  zjawiska, 
którego  istnieniu  Kościół  dotychczas  zaprzeczał,  na  zjawisko  uważane  za  bardzo 
realne,  przerażające,  będące  zagrożeniem  dla  religii  chrześcijańskiej  i  absolutnie 
podlegające ściganiu. Teraz herezją stała się niewiara w istnienie czarownic. 

Jak  zauważyli  autorzy  „Malleus  Maleficarum",  „wiara  w  takie  rzeczy,  jak 

czarownice  jest  tak  niezbędną  częścią  wiary  katolickiej,  że  uporczywe  jej  za-
przeczanie graniczy z herezją". Takie wyjątki z Biblii, jak „Nie będziesz ulegał magii 
w życiu", były często przytaczane na usprawiedliwienie prześladowań podejrzanych o 
czary. Zarówno Calvin jak i Knox uważali, że zaprzeczenie magii jest równoznaczne z 
odrzuceniem  Biblii44.  W  XVIII  wieku  założyciel  Kościoła  Metodystów,  John 
Wesley,  tak  zwracał  się  do  tych,  którzy  byli  sceptycznie  nastawieni  do  istnienia 
czarów, „zaprzeczenie czarom jest w efekcie zaprzeczeniem Biblii". Jeden z uznanych 
prawników angielskich pisał: „Odrzucenie możliwości, powiem nawet rzeczywistego 
istnienia  czarów  i  czarownic,  jest  równocześnie  stanowczym  zaprzeczeniem  Świata 
Boga, którego istnienie udowadniają przekazy Starego i Nowego Testamentu". 

Prześladowania  czarownic  umożliwiły  przedłużenie  istnienia  przynoszącej  zyski 

inkwizycji.  Inkwizycja  pozostawiła  po  sobie  takie  ekonomiczne  spustoszenie,  że 
inkwizytor Eumeric wyrażał ubolewanie, iż „w naszych czasach nie  
104 

background image

ma już więcej bogatych heretyków... szkoda, że taka zbawienna instytucja jak  nasza 
ma  niepewną  przyszłość".  Jednakże,  dzięki  wpisaniu  czarów  na  listę  ściganych 
prawem przestępstw, inkwizycja zyskała całe rzesze nowych ludzi, od których mogła 
„wyciągać"  pieniądze.  Do  tego  celu  wykorzystywano  każdą  nadarzającą  się  okazję. 
Barbara Walker pisze: 

„Ofiary  obciążane  były  kosztami  sznurów,  którymi  je  wiązano,  i  drewna,  w 
którym je palono. Każda tortura wykonywana była na koszt ofiar. Po egzekucji 
bogatej czarownicy inkwizytorzy zwykle sami urządzali sobie bankiet na  koszt 
krewnych ofiary.” 

W 1592 roku Ojciec Cornelius Loos pisał, że: 

„Nieszczęsne  istoty  dotkliwymi  torturami  zmuszane  są  do  przyznania  się  do 
rzeczy,  których  nigdy  nie  zrobiły...  i  tak  przez  tą  okropną  rzeź  zabierane  są 
niewinne  istnienia;  a  dzięki  tej  nowej  'alchemii'  złoto  i  srebro  wyrabiane  są  z 
ludzkiej krwi.” 

W  wielu  rejonach  Europy  procesy  czarownic  rozpoczęły  się  dokładnie  w 

momencie  ustania  ścigania  innych  rodzajów  herezji.  Oficjalne  uznanie  prze-
śladowania czarownic pociągnęło za sobą stosowanie przez inkwizycję najsurowszych 
form  przesłuchań.  Podejrzenie  o  czary  w  rzeczywistości  wykluczało  możliwość 
uniknięcia kary. Po przejściu przez krzyżowy ogień pytań, ciało ofiary badano starając 
się stwierdzić obecność znamion charakterystycznych dla czarownic. Historyk Walter 
Nigg opisuje takie przesłuchanie: 

„...była  rozebrana  do  naga,  kat  ogolił  wszystkie  włosy  na  jej  ciele  celem 
znalezienia  znaku,  którym  diabeł  znaczył  swoje  kohorty,  zwykle  znajdującego 
się w ukrytych miejscach. Brodawki, plamki i znamiona były pewnym dowodem 
na miłosne kontakty z diabłem.” 

Jeśli  u  kobiety  nie  znaleziono  żadnych  znaków,  przesłuchanie  mające  na  celu 

ustalenie jej winy mogło być nadal kontynuowane. Jedną z metod było wbijanie igieł 
w  oczy  podejrzanej.  W  takim  przypadku  inkwizytor  zasądzał  winę,  jeżeli  znalazł 
miejsce niewrażliwe na ból . 

Przyznanie  się  do  winy  wymuszano  następnie  przy  pomocy  okrutnych  tortur, 

wymyślonych już w pierwszych latach działalności inkwizycji. „Czuję wstręt, gdy bez 
tortur  przyznają  się  do  winy",  pisał  król  Jakub  I  w  swojej  „Demonologii".  Lekarz 
zajmujący  się  uwięzionymi  czarownicami  opowiada  o  doprowadzonych  do  obłędu 
kobietach: 

„...przez  częste  torturowanie...  przetrzymywanie  w  brudnych  i  ciemnych 
lochach... i ciągłe wywlekanie ich na okropne męki, aż do momentu, w którym 
same zechciałyby zamienić tą okropną eg - 

105 

background image

zystencję na śmierć, raczej skłonne są do przyznania się do każdego wmawianego im 
przestępstwa niż do ponownego wpędzenia ich do ohydnych lochów i oczekiwania na 
wciąż powtarzające się męki.” 

Na  stos  rzucane  były  nawet  czarownice,  które  zmarły  podczas  przesłuchań.  Od 

kiedy  wiele  stosów  zapłonęło  na  publicznych  placach,  inkwizytorzy  uniemożliwiali 
ofiarom przemawianie do zgromadzonych tłumów, zakładając im drewniane kagańce 
lub  po  prostu  ucinając  język.  W  przeciwieństwie  do  heretyków  i  Żydów,  których 
palono żywcem przeważnie wówczas, gdy ponownie powracali do swoich poglądów, 
czarownice  palono  już  po  wydaniu  pierwszego  wyroku.  Do  rzadkości  nie  należały 
okaleczania narządów rodnych i piersi podejrzanych kobiet. Zgodnie z ortodoksyjnym 
pojmowaniem  boskości,  mającej  niewiele  wspólnego  ze  światem  fizycznym, 
pożądanie  seksualne  uważane  było  za  niegodne  człowieka.  Gdy  mężczyźni, 
szykanując  oskarżone  o  czary  kobiety,  odkrywali  w  sobie  seksualne  podniecenie, 
twierdzili,  że  emanuje  ono  nie  z  nich  samych,  ale  z  czarownicy.  Wówczas  przy 
pomocy  obcęgów,  kleszczy  i  rozgrzanego  do  czerwoności  żelaza  znęcali  się  nad 
piersiami  i  narządami  kobiety.  Pewne  przepisy  zezwalały  na  seksualne  nadużycia 
pozwalając  mężczyznom,  uważanym  za  „rozpalonych  katolików",  na  odwiedzanie 
uwięzionych kobiet w odosobnionych celach, jednak nigdy nie zezwalano na odwie-
dziny  kobietom.  Mieszkańcy  Tuluzy  byli  tak  przekonani  o  tym,  że  inkwizytor 
Foulques de Saint-George stawiał w stan oskarżenia kobiety tylko za to, że podniecały 
go  seksualnie,  iż  podjęli  nie  spotykane  dotąd  i  niebezpieczne  kroki  zbierania 
przeciwko niemu dowodów. 

Terror polowań na czarownice nie znał granic. Kościół nigdy nie traktował dzieci 

oskarżonych  rodziców  ze  współczuciem,  a  w  stosunku  do  dzieci  czarownic 
postępował  szczególnie  brutalnie.  Dzieci  można  było  również  oskarżać  o  czary: 
dziewczynki  po  ukończeniu  9,5  lat,  chłopców  po  10.  Młodsze  dzieci  torturowano  w 
celu uzyskania zeznań obciążających rodziców. W procesach o czary brane były pod 
uwagę  „zeznania"  dwulatków,  niemniej  nigdy  nie  były  one  dopuszczalne  w  innych 
przypadkach. Pewien francuski sędzia znany  był ze swojej żałosnej wyrozumiałości, 
gdyż  zamiast  palenia  na  stosie  podejrzanych  o  czary  dzieci,  skazywał  ich  na  karę 
chłosty wykonywąną w  momencie,  gdy zmuszano ich do przyglądania się egzekucji 
ich rodziców . 

Czarownice  obarczano  odpowiedzialnością  za  prawie  wszystkie  problemy 

codziennego  życia.  Jakiekolwiek  zagrożenie  rozbicia  jednolitości  społeczeństwa, 
krytyka  władzy  i  każdy  akt  sprzeciwu  mogły  być  teraz  przypisane  działaniu  czarów. 
Nic  więc  dziwnego,  że  w  rejonach  wrzenia  politycznego  i  konfliktów  religijnych 
polowania  na  czarownice  były  najczęściej  obserwowane.  Najostrzejszy  przebieg 
miały  polowania  na  czarownice  odbywające  się  na  terenach  Niemiec,  Szwajcarii, 
Francji, Polski i Szkocji, natomiast w bardziej 
106 

background image

 
Tortury kobiet podejrzanych o czary były szczególnie okrutne. 
 

background image

jednorodnych, katolickich krajach, takich jak Włochy czy Hiszpania, miały 
łagodniejszy przebieg. Łowcy czarownic głosili, że „bunt jest jak grzech uprawiania 
czarów” 

W  1661  roku  szkoccy  rojaliści  uważali,  że  „bunt  jest  matką  magii",  natomiast  w 

Anglii  purytanin  William  Perkins  nazywał  czary  „najbardziej  uporczywym  sługą 
buntu...".  Reformacja  przyczyniła  się  do  tego,  że  ludzie  zaczęli  za  wszystkie  swoje 
kłopoty  obciążać  czarownice.  Protestanci  i  zreformowani  katolicy  uważali,  że  każda 
magia  jest  grzechem,  gdyż  wskazuje  na  wiarę  w  boską  ingerencję  w  świecie 
fizycznym. Nadnaturalna moc ujawniająca się w świecie fizycznym uważana była za 
przejaw działania diabła. Wraz z niszczeniem wiary w magię sprzeciwiającą się złu i 
nieszczęściu,  ludzie  pozbawieni  zostali  jakiejkolwiek  formy  obrony,  poza 
mordowaniem służebnic diabła czarownic. Szczególnie bezbronni poczuli się ludzie w 
krajach protestanckich, gdzie zakazano wszelkich obrzędów chroniących przed złem, 
takich  jak  samoukrzyżowanie,  kropienie  święconą  wodą  czy  wzywanie  świętych  lub 
opiekuńczych aniołów . Do polowań na czarownice najczęściej podjudzali w swoich 
kazaniach  zarówno  protestanccy  jak  i  katoliccy  kaznodzieje.  W  1610  roku  w  kraju 
Basków  miało  miejsce  okrutne  polowanie  na  czarownice,  które  rozpoczęło  się  po 
kazaniu  księdza  Fray  Domingo  de  Sardo.  „Tu  (i  tam)  nie  było  ani  czarownic,  ani 
czarów,  aż  do  momentu,  gdy  nie  zaczęli  o  tym  opowiadać  i  pisać",  podkreślał 
człowiek  nazywany  dzisiaj  Salazarem.  W  Salem,  (Massachusetts),  polowania  na 
czarownice  miały  podobny  początek  i  rozpoczęły  się  w  1692  roku  po  wygłoszeniu 
przepojonego  strachem  kazania  Samuela  Parrisa.  Atmosfera  strachu  stworzona  przez 
orędowników  reformacji  doprowadziła  do  niezliczonych  przypadków  mordowania 
ludzi oskarżonych o czary, i to niezależnie od sądów inkwizycyjnych. Na przykład w 
Anglii,  gdzie  sądów  takich  w  ogóle  nie  było,  a  polowania  na  czarownice  nie 
gwarantowały  dużych  zysków,  wiele  kobiet  zginęło  z  rąk  motłochu.  Zamiast 
przeprowadzania  ustanowionych  prawem  procedur,  gawiedź  miała  własne  metody 
upewniania  się  o  winie,  takie  jak  „próba  wody",  która  polegała  na  wrzuceniu 
związanej  kobiety  do  wody  i  obserwowaniu  czy  wypłynie.  Woda,  jako  medium 
ceremonii  chrztu,  mogła  odrzucić  lub  potwierdzić  winę;  jeśli  kobieta  zanurzyła  się 
pod wodę, uważana była za niewinną, niemniej istniało duże ryzyko, że się utopił. Jak 
tylko  ludzie  przyjęli  nową  wiarę  o  świecie,  jako  straszliwym  królestwie  diabła,  za 
każde  nieszczęście  zaczęli  obwiniać  czarownice.  Ponieważ  całe  zło  tego  świata 
stworzył diabeł, mogły być za to oskarżane jego wysłanniczki - czarownice. Niektórzy 
uważali, że czarownice posiadają taką samą, o ile nie większą, moc jak sam Chrystus: 
mogły wskrzeszać zmarłych, zamieniać wodę w wino lub mleko, wpływać na pogodę 
i poznawać przeszłość i przyszłość. Czarownice były odpowiedzialne za wszystko, od 
niepowodzenia w interesach do złego samopoczucia. Na przykład, w Szkocji pierwsza 
kobieta oskarżona została  o czary i spalona na stosie,  gdyż  widziano ją jak  głaskała 
kota, a w tym 
108 

background image

samym  momencie  skwaśniało  znajdujące  się  w  pobliżu  piwo.  Teraz  czarownice 
przejęły rolę kozłów ofiarnych, którymi dotychczas byli Żydzi. Odtąd każde osobiste 
nieszczęście, złe zbiory, głód czy zaraza, było ich winą. Wywołana przez reformację 
społeczna wrzawa wzmogła histerię polowań na czarownice. Reformacja zmniejszyła 
ważną  rolę  społeczeństwa  i  położyła  większy  nacisk  na  czystość  moralną  jednostki. 
Społeczna  tradycja  wzajemnego  pomagania  sobie  załamała  się,  wielu  ludzi 
pozbawionych  zostało  potrzebnego  im  miłosierdzia.  Poczucię  winy  po  odmówieniu 
pomocy  potrzebującej  osobie  mogło  być  łatwo  przeniesione  właśnie  na  nią,  przez 
oskarżenie  jej  o  czary.  Ówczesny  pisarz,  Thomas  Ady  opisał  podobne  zdarzenie 
wynikające  z  zaniechania  wykonywania  pewnych,  dotychczas  zwyczajowych, 
obowiązków: 

„Obecnie (gospodarz) oburza się na niektórych, niewinnych biednych sąsiadów, 
że  on  lub  ona,  rzucili  na  niego  urok.  Od  kiedy,  mówił  taka  stara  kobieta, 
zapukała do moich drzwi i poprosiła o pomoc, a ja odmówiłem, Bóg zapomniał o 
mnie,  moje  serce  zbuntowało  się  przeciwko  niej...  a  teraz,  moje  dziecko,  moja 
żona,  ja  sam,  mój  koń,  moja  krowa,  moje  owce,  moja  locha,  mój  wieprz,  mój 
pies, mój kot i cokolwiek jeszcze, są w jakiś sposób dziwnie manipulowane, że ja 
ośmielam się przysiąc, że ona jest czarownica czy jak to nazwać” 

 

Najczęściej  ofiarami  oskarżeń  o  czary  padały  kobiety,  które  z  wyglądu 

przypominały  „stare  baby".  Jako  urzeczywistnienie  dojrzałej,  feministycznej  mocy, 
stara mądra kobieta zagrażała organizacji, która uznawała tylko siłę i dominację jako 
drogi  prowadzące  do  zdobycia  władzy.  Kościół  nigdy  nie  uznał  wizerunku  Matki 
Ziemi,  i  to  nawet  w  pierwszym  okresie  naszej  ery,  kiedy  przyjął  powszechnie 
uznawane  obrazy  dziewicy  i  matki  do  przedstawienia  postaci  Marii.  Chociaż  każda 
kobieta zwracająca na siebie uwagę swoim pięknem, czy też odrażającym wyglądem 
mogła być posądzona o czary, to jednak najczęściej ofiarami takich podejrzeń padały 
stare kobiety. 

Pierwsze podejrzenia padały na biedne, stare kobiety, nawet tam, gdzie polowania 

na  czarownice  odbywały  się  pod  nadzorem  inkwizycji,  która  mimo  wszystko  za  cel 
swojego działania wybierała ludzi bogatych. 

Stare i mądre uzdrowicielki były najczęstszym celem polowań na czarownice. „W 

obecnych  czasach",  pisał  w  1584  roku  Reginald  Scot:  „w  języku  angielskim  nie  ma 
różnicy  między  wypowiedzią  `ona  jest  czarownicą'  a  `ona  jest  mądrą  kobietą".  W 
Europie, przed okresem reformacji prości ludzie zwracali się ze swoimi problemami 
zdrowotnymi raczej do  mądrych  kobiet lub  mężczyzn, a nie do  kapłanów,  mnichów 
czy lekarzy. W roku 1621 Robert Burton pisał: 
109 

background image

 
Obraz przedstawiający proces kobiety oskarżonej o czary. 
 

background image

 
Stare, biedne kobiety były najczęściej oskarżane o czary. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

„zajmujących  się  czarami  jest  bardzo  wielu;  mądrzy  mężczyźni,  czarownicy  i 
dobre  czarownice,  jak  wołają  na  siebie,  w  każdej  wiosce,  w  której  jeśli  się 
znajdzie pomagają w prawie wszystkich ułomnościach ciała i umysłu.” 

Łącząc  znajomość  ziół  leczniczych  z  usilnymi  prośbami  o  boskie  wsparcie, 

uzdrawiacze  ci  leczyli  z  większym  pożytkiem  i  często  skuteczniej  niż  ktokolwiek 
inny. Kapłani reformacji sprzeciwiali się magicznej naturze tego rodzaju uzdrawiania, 
potępiali ludzi, którzy przedkładali umiejętności uzdrawiaczy nad uznawanych przez 
Kościół lekarzy oraz moc, którą przypisywano kobietom. Aż do rozpętania się terroru 
polowań  na  czarownice  większość  ludzi  nie  rozumiała,  dlaczego  popularnych 
uzdrowicieli  powinni  uważać  za  zło.  „Ludzie  raczej  ich  popierają",  pisak  John 
Stearne,  „i  pytają  dlaczego  każdy  człowiek  czyniący  dobro  powinien  być 
przesłuchany".  Na  początku  XVI  wieku  mnich  Bridgettine  opowiadał  prostym 
ludziom:  „słuchałem ich,  mówiących częstokroć wyłącznie do  mnie... `Panie, mamy 
dobre zamiary i ufamy dobru, i myślimy, że to dobre i dobroczynne przynosić zdrowie 
chorej  osobie  czy  choremu  zwierzęciu...".  W  1555  roku  Joan  Tyny  udowadniała,  że 
„zdolność  do  uzdrawiania  ludzi  i  zwierząt  ma  dzięki  mocy  Boga,  którą  przekazały 
jej...  wróżki,  jest  ona  boska  i  dobra...".  W  rzeczywistości  prawdziwe  inwokacje 
wygłaszane przez mądre kobiety brzmiały zupełnie jak chrześcijańskie. Na przykład, 
pochodzący  z  1610  roku  poemat  recytowany  w  czasie  zbierania  zioła,  werbeny 
pospolitej, brzmiał następująco: 

„Poświęcone bądźcie Werbeny, z ziemi wyrastające. Bowiem na górze Kalwarii 
znalezione po raz pierwszy, Uleczyłyście naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa i 
zatamowałyście  jego  krwawiącą  ranę  W  imię  Ojca,  Syna  i  Ducha  Świętego 
wezmę was z ziemi.” 

Natomiast  w  oczach  ortodoksyjnych  chrześcijan  takie  uzdrawianie  pozwalało 

ludziom  decydować  o  ich  własnej  drodze  życia,  zamiast  ślepego  poddania  się  woli 
Boga.  Według  kapłanów  zdrowie  powinno  pochodzić  od  Boga,  a  nie  podlegać 
działaniom  istot  ludzkich.  Biskup  Hall  powiedział,  „my,  którzy  nie  mamy  siły,  aby 
dawać,  musimy  się  modlić...".  Sądy  kościelne  domagały  się  od  klientów  czarownic 
publicznego  wyznania,  że  „szczerze  przepraszają  za  poszukiwanie  pomocy  u 
człowieka  i  odrzucenie  pomocy  Boga...".  Elżbietański  kaznodzieja  tłumaczył,  że 
każde  uzdrowienie  „nie  dokonuje  się  dzięki  magicznym  słowom  czy  świętym 
obrzędom,  jak  to  czynią  i  praktykują  papiescy  księża,  ale  przez  pokorne  błaganie 
Pana, przez post i modły...". Według Kalwina, żadne leczenie nie może zmienić biegu 
wypadków  już  określonych  przez  Wszechmocnego  Boga.  Duchowni  i  uznani  przez 
Kościół lekarze próbowali zastępować uzdrowicieli. Jednak nadal ich pomoc uważano 
za  mało  skuteczną  w  porównaniu  z  działaniem  doświadczonych  kobiet  - 
uzdrowicielek. W 1570 
112 

background image

roku naczelnik więzienia Canterbury polecił  uwolnić kobietę, ponieważ „czarownica 
ta  zrobiła  więcej  dobrego  swoimi  lekami  niż  kaznodzieje  słowa  Bożego,  panowie 
Wood i Pundall...". Pewna postać z „Dialogu  o czarownicach" pochodzącego z 1593 
roku, tak  mówiła o  mądrej  kobiecie:  „ona uczyniła więcej dobra w jednym roku niż 
wszyscy ci uczeni mężczyźni mogliby zrobić przez całe swoje życie...". 

Nawet uznani przez Kościół lekarze, których leczenie polegało na przeczyszczaniu, 

puszczaniu  krwi,  okadzaniu,  przykładaniu  pijawek,  skalpelach  i  toksycznych 
chemikaliach,  takich  jak  rtęć,  nie  dorównywali  wiedzą  zielarską  doświadczonym 
mądrym  kobietom.  Słynny  lekarz  Paracelsus  pytał:  „...czyż  doświadczona 
pielęgniarka  nie  przewyższa  często  lekarza"  Francis  Bacon,  który  demonstrował 
swoją niechęć do  kobiet,  uważał że  „doświadczone, stare  kobiety" były  „w leczeniu 
wielokroć  bardziej  skuteczne  od  uczonych  lekarzy...".  Lekarze  często  przypisywali 
swoją własną nieudolność po prostu czarom. Jak pisał Thomas Ady: 
„Przyczyną  jest  ignorantiae  pallium  maleficium  et  incantatio  przykrywka  dla 
medycznej ignorancji. Kiedy nie mógł znaleźć przyczyny choroby, mówił że na chorą 
osobę rzucono czary.” 

Gdy  choroby  nie  można  było  zrozumieć,  nawet  najwyższe  ciało  medyczne  w 

Anglii, Royal College of Phgysicians w Londynie, akceptowało wszelkie wyjaśnienia 
o  działaniu  czarów.  Nic  zatem  dziwnego,  że  duchowni  uważali  uzdrowicielki  za 
najgorszy  rodzaj  czarownic.  William  Perkins  głosił:  „Najbardziej  straszliwym  i 
obrzydliwym  potworem...  jest  dobra  czarownica".  Kościół  rozszerzył  pojęcie 
czarnoksięstwa  na  wszystkich,  którzy  posiadali  wiedzę  zielarską,  a  „ci,  którzy 
stosowali zioła wleczeniu, robili to tylko dzięki paktowi zawartemu z diabłem..." 

Medycyna ma długą tradycję związków z zielarstwem i magią. Greckie i łacińskie 

słowa  oznaczające  leki,  „pharmakeia"  i  „veneficium"  wskazują  jednocześnie  na 
„magię" i „leki". Podstawą oskarżeń o czary stało się posiadanie ziołowych maści lub 
olejków.94 Ujawnienie umiejętności leczenia mogło szybko doprowadzić do skazania 
za uprawianie czarów. W 1590 roku w North Berwick rzucono podejrzenia o czary na 
kobietę,  która  leczyła  „wszystkich  dotkniętych  lub  cierpiących  z  powodu 
jakiejkolwiek  choroby  czy  ułomności".  Chory  arcybiskup  Andrews  przywołał  do 
siebie  Alison  Peirsoun  z  Byrehill,  a  gdy  ta  skutecznie  wyleczyła,  nie  tylko  jej  nie 
zapłacił, ale aresztował za czary i skazał na stos. Powodem oskarżenia o czary sławnej 
szkockiej kobiety było zwykłe przemywanie wodą jej chorych dzieci. Celem polowań 
na czarownice stały się również akuszerki. Ortodoksyjni chrześcijanie uważali, że akt 
odbierania porodu jest pohańbieniem zarówno matki, jak i dziecka. Aby powrócić na 
łono Kościoła, matka po porodzie powinna być oczyszczona. 
 

113 

background image

 
 
Babka zwyczajna stosowana na ukąszenia żmij i ukłucia skorpionów. Jest to jedno z 
wielu  ziół  stosowanych  przez  uzdrawiaczy.  Polowania  na  czarownice  zniszczyły 
zachodnią tradycję zielarską. 
 

background image

Obyczaj  zwany  „wywodzeniem  kobiety"  obejmował  kwarantannę  trwającą  40  dni  w 
przypadku  urodzenia  chłopca  i  80  dni  jeśli  była  to  dziewczynka.  W  okresie 
kwarantanny  zarówno  matka,  jak  i  dziecko  uważani  byli  za  pogan.  Niektórzy 
twierdzili, że kobieta, która w tym czasie zmarła, nie powinna mieć chrześcijańskiego 
pogrzebu.  Do  czasów  reformacji  uważano,  że  akuszerki  są  niezbędne  do  niesienia 
pomocy,  traktowano  jednak  to  zajęcie  jako  nieprzyjemne,  haniebną  profesję,  którą 
najlepiej  pozostawić  w  rękach  kobiet.  Wraz  z  nadejściem  reformacji  pojawiła  się 
świadomość  posiadania  przez  akuszerki  jakiejś  „mocy".  Zaczęto  je  podejrzewać  o 
umiejętności  zabijania  płodu,  uczenie  kobiet  metod  zapobiegania  ciąży  (pisemne 
dowody na wykorzystywanie ziół o właściwościach antykoncepcyjnych pochodzą co 
najmniej  z  1900  roku  przed  naszą  erą)  oraz  uśmierzanie  bólów  porodowych. 
Znajomość  i  stosowanie  ziół  znoszących  bóle  porodowe  uważano  za  jawną  obrazę 
nakazanego przez Boga bólu narodzin. Zdaniem duchowieństwa kara boska nałożona 
na Ewę powinna dotyczyć wszystkich kobiet. W Genesis czytamy: 

„Powiedział Bóg do kobiety, Ja wielce pomnożę twój smutek i twoje poczęcie; 
w  smutku  będziesz  sprowadzać  dzieci;  i  pragnąć  będziesz  swojego  męża,  i  on 
będzie nad tobą.” 

Jak  twierdził  szkocki  duchowny,  łagodzenie  bólów  porodowych  będzie 

„unieważnieniem  pierwotnego  wyklęcia  kobiety...".  Podobny  sprzeciw  wywołało 
wprowadzenie  chloroformu  pomagającego  kobiecie  złagodzić  bóle  porodowe.  Jak 
głosił pewien pastor z Nowej Anglii: 
„Chloroform  jest  kuszeniem  szatana,  jawną  ofertą  dla  kobiet  w  błogosławionym 
stanie; w końcu znieczuli społeczeństwo i odbierze Bogu szczere głębokie Łzy, które 
pomagają w udręce. „ 

Marlin  Luther pisał:  „Jeśli [kobieta] zmęczy  się lub nawet  umrze, to nie  ma zna-

czenia.  Pozwólmy  im  umierać  przy  porodzie...".  Nic  zatem  dziwnego,  że  kobiety, 
które  nie  tylko  posiadły  wiedzę  medyczną,  ale  także  wykorzystywały  ją  przynosząc 
ulgę innym kobietom, mogły stać się głównymi podejrzanymi o czary. 

Prawdopodobnie  nigdy  nie  dowiemy  się  jak  wiele  istnień  ludzkich  pochłonęły 

polowania  na  czarownice.  Niektórzy  przedstawiciele  duchowieństwa  szczycili  się 
liczbą  zgładzonych  przez  nich  czarownic.  Na  przykład,  biskup  Wurtzburga 
przypisywał  sobie  zgładzenie  w  ciągu  pięciu  lat  1900  czarownic,  luterański  prałat 
skazał 20 000 czcicielek szatana. Niestety większość danych na ten temat zniszczono. 
Poza tym jest raczej wątpliwe, aby podobne dokumenty sporządzane były przez tych, 
którzy  mordowali  niezależnie  od  sądów  kościelnych.  Współcześnie  ocenia  się,  że 
nosiło to znamiona masakry. Barbara Walker pisze, że „kronikarz z Treves odnotował 
fakt wymordowania przez 
IIS 

background image

inkwizytorów w 1586 roku, wszystkich  kobiet, mieszkanek 2 wiosek, pozostawiając 
przy życiu tylko dwie.  Około roku 1900 nieznany autor pisał: 

„Na  terenie  prawie  całych  Niemiec  stawiano  dla  czarownic  stosy...  W 
Szwajcarii  na  ich  życzenie  (inkwizytorów)  starto  z  powierzchni  ziemi  wiele 
wiosek.  Podróżujący  w  Lorraine  mogli  oglądać  niezliczone  ilości  pali,  do 
których przywiązane byty czarownice.” 

Chociaż  formalne  prześladowania  czarownic  szalały  mniej  więcej  od  1450  do 

1750 roku, sporadyczne morderstwa kobiet podejrzanych o czary zdarzały się jeszcze 
do niedawna. W 1928 roku uniewinniono rodzinę węgierskiego wieśniaka oskarżoną 
o  śmiertelne  pobicie  starej  kobiety,  którą  uważali  za  czarownicę.  Swoją  decyzję  sąd 
uzasadnił tym, że rodzina ta działała pod „nieodpartym przymusem". W roku 1976 w 
jednej  z  małych  niemieckich  wsi,  uboga,  stara  panna  Elizabeth  Hahn  była 
podejrzewana  o  czary  i  utrzymywanie  bliskich  kontaktów  z  wysłannikami  diabła, 
przyjmującymi postać psów. Sąsiedzi przeganiali ją, obrzucali kamieniami, odgrażali 
się,  że  zatłuką  ją  na  śmierć,  spalą  razem  z  domem  i  wymordują  jej  zwierzęta.  Rok 
później, we Francji zamordowano starego mężczyznę, oskarżając go o czary. W 1981 
roku  w  Meksyku  tłum  ukamieniował  kobietę,  która  jak  twierdzili,  uprawiała  jawne 
czary i namawiała do zabicia papieża Jana Pawła II” 

Polowania na czarownice nie miały lokalnego zasięgu i nie były wprowadzone w 

czyn  przez  kilku  zboczeńców;  prześladowania  czarownic  były  oficjalna  polityką 
Kościołów,  tak  katolickiego  jak  i  protestanckiego.  To  Kościół  wymyślił,  że 
zajmowanie  się  czarami  jest  przestępstwem,  ustanowił  zasady  ścigania  czarownic  i 
ogłosił,  że  magia  jest  zabroniona.  Jednakże,  po  tym  jak  większość  społeczeństwa 
odrzuciła czary jako iluzję, to  wśród samego  duchowieństwa byli tacy,  którzy nadal 
podkreślali ich wartość. 

Pod  pretekstem  herezji,  a  następnie  czarów,  każdy  mógł  być  skazany  za  krytykę 

władzy lub chrześcijańskiego postrzegania świata. Polowania na czarownice ułatwiały 
nawracanie  Europy  na  religię  ortodoksyjnych  chrześcijan.  Dzięki  terrorowi 
chrześcijańscy  reformatorzy  przekonywali  prostych  ludzi  do  wiary  w  jedynego, 
panującego  nad  wszystkim,  wyłącznie  męskiego  Boga,  uważania  magii  za  zło  i  do 
wiary  w  diabła,  którego  wysłannikami  są  najczęściej  kobiety.  Skutkiem  ubocznym 
polowań  na  czarownice  było  przekazanie  umiejętności  leczenia  wyłącznie  w  ręce 
mężczyzn  oraz  znaczne  zniszczenie  zachodniej  tradycji  zielarskiej.  Brutalne 
zamordowanie  wielkiej  liczby  ludzi  oraz  działania  zmierzające  do  upowszechnienia 
wizerunku  jedynego  Boga  uczyniły  z  okresu  polowań  na  czarownice  jeden  z 
najczarniejszych rozdziałów historii ludzkości. 

background image

Alienacja przyrody 

Chrześcijanizm  spowodował,  że  ludzie  odsunęli  się  od  natury.  Od  kiedy  zaczęli 

postrzegać  Boga  jako  jedynego  zwierzchnika,  oddzielonego  od  świata  fizycznego, 
stracili  swój  szacunek  do  przyrody.  W  oczach  chrześcijan  świat  materialny  stał  się 
królestwem  diabła.  Społeczeństwo,  które  dotychczas  przez  obrzędy  związane  z 
porami  roku  oddawało  cześć  naturze,  zaczęło  obchodzić  biblijne  święta,  w  żaden 
sposób nie związane ze zmianami zachodzącymi w przyrodzie. Święta wiele straciły 
ze  swojego  uroczystego  charakteru  i  przyjęły  nastrój  smutku  i  pokuty.  Czas,  dotąd 
uważany,  podobnie  jak  pory  roku,  za  zmieniający  się  cyklicznie,  teraz  przybrał 
charakter ciągły. Odrzucając cykliczną naturę życia ortodoksyjni chrześcijanie zaczęli 
koncentrować  się  na  śmierci,  a  nie  na  życiu.  W  większości  biblijnych  przekazów 
przyziemność jest synonimem grzechu. Na przykład Colossians głosił: 
„Zatem zniszcz co jest ziemskie w tobie: niemoralność, namiętność,  żądze, zawiść, co 
jest bałwochwalstwem. Z ich to powodu przychodzi gniew Boga.” 

Podobne  przesłanie  znajdujemy  u  Jakuba:  „To  gorzka  zawiść  i  egoizm  w  twoim 

sercu] nie pochodzi z góry, ale jest przyziemne, nieduchowe i diabelskie". Św. Paweł 
opisuje wrogów krzyża Chrystusa jako ludzi, „których Bóg jest ich brzuchem... którzy 
myślą o ziemskich rzeczach". Posłanie jest wyraźne: świat jest niegodny Boga. Biblia 
sugeruje, że to Bóg był tym, który ustanowił wrogość pomiędzy człowiekiem a naturą. 
Bóg ukarał Adama za zjedzenie owocu z zakazanego drzewa poznania i powiedział: 
„...przeklętą  jest  ziemia  przez  wzgląd  na  ciebie;  w  smutku  będziesz  jadł  przez 
wszystkie dni swojego żywota. Ciernie i osty sprowadzą to na ciebie; i będziesz jadł 
ziele z pól..” 

W  jaskrawym  przeciwieństwie  do  wcześniejszej  tradycji,  w  której  harmonia  z 

naturą  była  oznaką  boskości,  ortodoksyjni  chrześcijanie  uważali,  że  to  Bóg  nakazał, 
aby  ziemia  stała  się  obca  i  wroga.  Natura  zaczęła  być  postrzegana  jako  królestwo 
diabła. Na wizerunek diabła Kościół wybrał greckiego boga natury, 
117 

background image

zwanego  Pan.  Ten  rogaty  mężczyzna  z  nogami  kozła  wiązany  był  z  płodnością 
przyrody, dawniej był niezbędny dla zapewnienia pomyślności  gospodarstw rolnych. 
Pod  jego  przewodnictwem  żyły  w  zgodzie  wszystkie  mityczne  ziemskie  istoty: 
wróżki,  elfy  i  nimfy.  Wierzono,  że  grając  na  swojej  fujarce  wypełnia  czarodziejską 
muzyką  lasy  i  pastwiska.  Jego  imię  „Pan"  oznaczało  zarówno  „wszystko"  jak  i 
„chleb".  Jednakże,  po  wkroczeniu  w  nowe  tysiąclecie,  gdy  Kościół  zaaprobował 
wizerunek przedstawiający diabła, oczerniony bóg Pan stał się uosobieniem strachu. 
Postrzeganie  Boga  oddzielonego  od  natury  wpłynęło  także  na  sposób,  w  jaki 
traktowano zwierzęta. Żyjący w XII wieku uczony i filozof, święty Tomasz z Akwinu 
głosił,  ze  zwierzęta  nie  mają  życia  po  śmierci  ani  wrodzonych  praw,  oraz  że  „przez 
nieodwołalny  nakaz  Stwórcy  ich  życie  i  śmierć  należą  do  nas".  Zwierzęta  często 
uważano za wysłanników diabła. W 1991 roku Lewis Regenstein pisze, że 
„...przez  dziesięć  wieków  poprzedzających  nasze  stulecie,  odbywały  się 
przesłuchania, tortury i egzekucje (często przez powieszenie) setek zwierząt. W takich 
przypadkach sądy kościelne opierały się na przypuszczeniach, że zwierzęta mogą być 
wykorzystywane przez diabta.” 

Przerażającą wiarę w wilkołaki rozpowszechniła inkwizycja. W 1484 roku papież 

Innocenty  VIII  oficjalnie  nakazał  palenie  na  stosach  kotów  domowych  razem  z 
czarownicami. Zwyczaj ten był praktykowany przez trwający setki lat okres polowań 
na  czarownice.  Wiara,  że  zwierzęta  są  pośrednikami  diabła  doprowadziła  do 
załamania  się  naturalnej  kontroli  liczebności  populacji  gryzoni.  Celem  ataku 
gorliwych  chrześcijan  najczęściej  były  koty,  wilki,  węże,  lisy,  kury  i  białe  koguty. 
Ponieważ  wiele  z  tych  zwierząt  polowało  na  roznoszące  choroby  gryzonie,  ich 
eliminacja wzmogła wybuchy epidemii. Sprawę jeszcze bardziej pogorszyli uznawani 
przez Kościół lekarze zalecający zabijanie psów i kotów w czasie panowania zarazy, 
myśląc  że  w  ten  sposób  uda  się  ją  powstrzymać.  Oczywiście  prawda  jest  zupełnie 
inna. 

Kościół  przez  setki  lat  zabraniał  okazywania  czci  naturze.  Obrzędy  musiały 

odbywać  się  w  pomieszczeniach  zamkniętych,  oddzielonych  od  naturalnego 
środowiska.  Chrześcijanie  zniszczyli  otwarte  świątynie,  a  w  ich  miejsce  zbudowali 
przykryte  dachami  kościoły.  Kościół  ostro  krytykował  oddawanie  czci  drzewom  i 
źródłom,  które  w  czasie  obrzędów  były  dekorowane,  a  ludzie  zapalali  im  świece. 
Żyjący  w  XVI  wieku  biskup  Bragi,  Martin  pytał  „A  czymże  jest  zapalanie 
woskowych świec na stołach, drzewach, przy źródłach czy na skrzyżowaniach dróg, 
jak nie oddawaniem czci diabłu?" 
118 

background image

 
Ryc.  9.1.  Związany  z  przyrodą  i  płodnością  grecki  bóg  Pan  stał  się  w  okresie 
chrześcijaństwa uosobieniem postaci diabła. 

background image

 
Średniowieczny drzeworyt przedstawia typową scenę z opowieści 
rozpowszechnianych przez Kościół w nadziei nakłonienia ludzi do zaniechania 
oddawania czci naturze. W takich opowiadaniach chrześcijanie bezkarnie ścinają 
drzewa w celu podkreślenia, że siły natury podlegają Bogu. 
 

background image

W roku 789 Generalna Kapituła Charlemagre zarządziła: 
„Co się tyczy drzew, skal i źródeł, gdzie ciemni ludzie stawiają świeczki lub oddają 
się innym praktykom, oświadczamy wszystkim, że jest to najgorsza, obrażająca Boga 
praktyka, i gdziekolwiek będą znalezione, zostaną zabrane i zniszczone"” 

Różnymi opowieściami próbowano zilustrować, że pierwotna moc drzew, gajów i 

całej natury podporządkowana była Chrystusowi. Żyjący w V wieku święty Marcin z 
Tours opowiadał, że gdy stał pod świętą sosną, po tym jak nakazał jej ścięcie, drzewo 
nagle zaczęło spadać na niego, ale gdy ręką zrobił znak krzyża, drzewo samo uniosło 
się  i  upadło  z  dala  od  niego.  W  VIII  wieku  w  Hesse  podobny  przypadek  spotkał 
misjonarza, świętego Bonifacego. Kiedy ścinał święty dąb, jego pień rozpadł się na 4 
równe  części,  które  upadając  na  ziemię  utworzyły  znak  krzyża.  Pochodzący  z  XII 
wieku rękopis opisuje scenę, w której niewidoma kobieta przykłada do drzewa topór. 
Przerażone duchy drzewa unoszą się w powietrzu, a obok  kobiety stoi biskup, który 
błogosławi  ją  za  jej  wysiłek.  Zamiast  ponieść  konsekwencje  za  swój  okropny  czyn, 
kobieta  ta  odzyskuje  wzrok.  W  opowieściach  tych,  nadnaturalna  moc  natury 
podporządkowana została chrześcijańskiemu, niebiańskiemu Bogu. 

Niemniej jednak, do czasów reformacji i polowań na czarownice, większość ludzi 

w  to  nie  wierzyła.  Nie  mogąc  ich  przekonać  o  braku  związku  Boga  z  przyrodą, 
wczesny Kościół wprowadził elementy potępianych przez siebie obrzędów w prawie 
identyczny sposób, w jaki rozwinął magię obrzędów kościelnych, gdy nie można było 
całkowicie  usunąć  magii  pogańskich  rytuałów.  Wizerunki  archetypowych  postaci 
związanych  z  płodnością,  zwykle  przedstawiających  mężczyzn  z  rogami,  czasami 
pokrytych  liśćmi  i  rozwijającą  się  roślinnością,  znalazły  swoją  drogę  do 
chrześcijańskiej  ikonografii  i  zdobnictwa  rękopisów.  Liście  stały  się  częstym 
motywem w sztuce chrześcijańskiej. Drzewa, które tradycyjnie darzono szacunkiem, 
zaczęły się często pojawiać na  kościelnych dziedzińcach.'4 Znajdujące się  wewnątrz 
kościołów rzeźbione kolumny przypominały pnie drzew, a być może nawet mityczne 
drzewo  życia.  Aby  przyciągnąć  do  siebie  ludzi,  którzy  w  dalszym  ciągu  okazywali 
szacunek  naturze,  Kościół  w  sposób  bardzo  obrazowy  wprowadził  ideę  walki  z 
diabłem. 

Święta 

Kościół przejął również odprawiane co roku pogańskie obrzędy i święta, utrzymując 
że są to święta chrześcijan. Ludzie podkreślali znaczenie pór roku poprzez obrzędy i 
rytuały, które integrowały ich życie z cyklicznymi zmianami 
121 

background image

zachodzącymi  w  przyrodzie.  W  nadziei  osiągnięcia  łatwiejszej  akceptacji  i  uznania 
dla  nowej  religii  Kościół  ustanowił  daty  świąt  chrześcijańskich  zbiegające  się  z 
terminami obrzędów pogańskich. Chociaż tradycyjna wymowa większości tych świąt 
nie  miała  nic  wspólnego  z  ortodoksyjnym  chrześcijaństwem,  Kościół  przeważnie 
tolerował  stare  obrzędy,  jako  że  wykorzystywał  je  do  nauczania  ich  nowego,  tym 
razem biblijnego, znaczenia. Dopiero w okresie reformacji ortodoksyjni chrześcijanie 
głosili,  że  dawne,  skierowane  ku  naturze  znaczenie  świąt  winno  być  odrzucone. 
Zarówno zmiany pór roku, jak i one same, miały wielkie znaczenie dla życia prostych 
ludzi.  Przesilenie  zimowe,  najkrótszy  dzień  roku,  było  czasem  odradzania,  często 
symbolizowanym  przez  narodziny  męskiej  postaci  płodności,  a  odpowiadające 
początkowi  nowego  roku  w  kalendarzu  słonecznym.  Pełnia  zimy,  środek  okresu 
między  przesileniem  zimowym  a  wiosennym  zrównaniem  dnia  z  nocą,  był  czasem 
powstawania nowego  życia. Wiosna była przedłużeniem płodności,  kiedy  to słońce  i 
ziemia  jednoczyły  się  dla  późniejszego  zbierania  obfitych  plonów  i  bogatych 
polowań. Energia słońca przekształcała się w plony, przez całą jesień, począwszy od 
przesilenia  letniego.  Środek  lata  i  jesienne  zrównanie  dnia  z  nocą  były  czasem 
obchodów  dorocznych  świąt  plonów.  Koniec  roku,  gdy  pola  leżały  już  odłogiem  a 
ziemia  wydawała  się  martwą,  pełnia  jesieni,  był  czasem  oddawania  czci  śmierci  i 
przemijaniu. 

Po  przejęciu  tych  obrzędów  jako  chrześcijańskich  Kościół  usiłował  zdobyć 

posłuszeństwo  i  wykorzystać  ich  żywotność  do  własnych  celów.  Mimo,  że  nic  nie 
wskazywało  na  rzeczywisty  czas  urodzin  Jezusa,  fakt  ten  najłatwiej  kojarzył  się  z 
obrzędami zimowego przesilenia. Na przykład, rzymskie obchody dnia urodzin boga 
słońca, Mitry, odbywają się również 25 grudnia. 

W  starożytnym  Egipcie  i  Syrii  obrzędy  odbywały  się  w  czasie  przesilenia 

zimowego.  Uczestnicy  takich  obrzędów  wchodzili  do  wnętrza  świątyni  w  kształcie 
łona,  gdzie  o  północy  zaczynali  wrzeszczeć  „Dziewica  wydała  na  świat!  Świeca 
zapłonęła!"  Chociaż  Tertulian,  św.  Augustyn  i  papież  Leon  I  przestrzegali  przed 
obchodzeniem  tego  rodzaju  świąt,"  Kościół  ustanowił  święto  Bożego  Narodzenia 
właśnie  w  czasie  zimowego  przesilenia.  Moment  narodzenia  boga  słońca  dokładnie 
odpowiada  narodzinom  Syna  Bożego.  Egipskie  obchody  święta  narodzin  Ozyrysa, 
uosobienia męskiej płodności, przypadające na okres przesilenia zimowego w dniu 6 
stycznia, stały się chrześcijańskim świętem Trzech Króli, Kościół głosił, że podkreśla 
doniosłość  objawienia  boskości  Jezusa.  Poza  tym,  duch  świąt  Bożego  Narodzenia  i 
Trzech  Króli  uosabia  ponadczasowy  charakter  obchodów  przesilenia  zimowego. 
Różnice między nimi są spowodowane raczej przez różnice w kalendarzu, niż  w ich 
znaczeniu;  kalendarz  egipski  jest  opóźniony  o  12  dni  w  stosunku  do  kalendarza 
juliańskiego.  Z  tego  samego  powodu  daty  obchodzenia  wielu  współczesnych  świąt 
przypadają  dokładnie  w  momencie  przesilenia,  zrównania  dnia  z  nocą  czy  pełni 
sezonu. Sposoby przedstawiania czasu różnią się znacznie 
122 

background image

 
między sobą. Nasz obecny kalendarz nie był wprowadzony w Anglii do roku 1751, w 
Rosji do 1919, w Chinach do 1949. Swoją drogę do chrześcijaństwa znalazły również 
obrzędy, których obchody przypadały na pełnię zimy. Czy obchodzono je 2 czy też 14 
lutego,  poświęcone  były  boginiom  Brigit  i  Wenus,  które  opiekowały  się  sztuką, 
poezją,  uzdrowicielami,  ogniem  i  mądrością,  a  stały  się  chrześcijańskim  świętem 
Matki  Boskiej  Gromnicznej.  Jednakże,  wraz  z  upływem  czasu  święto  straciło  swoje 
znaczenie,  jako  święto  poświęcone  twórczości  i  inspiracji  i  w  końcu  stało  się 
obchodami czterodniowego okresu oczyszczania Marii po przyjściu na świat Jezusa. 

Kościół zaadaptował obchody wiosennego zrównania dnia z nocą jako Wielkanoc. 

Dotychczas  świętowano  narodziny  i  powrót  słońca,  obchody  powrotu  Syna  Bożego 
nie  wymagały  wprowadzenia  większych  zmian.  W  rzeczywistości  obchody  Świąt 
Wielkanocnych były tak podobne do starszych 
123 

background image

obrzędów  -  szczególnie  tych,  które  dotyczyły  wskrzeszenia  babilońskiego  Adonisa, 
greckiego  Apolla  i  rzymskiej  Attis  -  że  wyniknął  z  tego  ostry  spór  z  poganami 
utrzymującymi,  że  obchody  chrześcijańskich  Świąt  Wielkanocnych  były  fałszywą 
imitacją  starożytnej  tradycji.  Palenie  ognisk  w  czasie  wiosennego  zrównania  dnia  z 
nocą,  początkowo  zakazane  przez  Kościół,  znalazły  w  IX  wieku  swoją  drogę  do 
oficjalnej  liturgii  jako  ognie  Wielkanocne.  Przetrwały  także  związane  ze  świętem 
wiosny  symbole  płodności,  takie  jak  jaja  i  zając.  Wraz  z  rozprzestrzenianiem  się 
chrześcijaństwa  uroczystości  związane  z  wiosną  i  latem  stopniowo  traciły  swoje 
pierwotne znaczenie. Obchody panowania wiosny stały się Zielonymi Świątkami i nie 
dotyczyły już poszanowania płodności, ale rzeczy bibilijnych i świętowania narodzin 
Kościoła. Uroczystości przesilenia letniego nie odnosiły się już dłużej do kulminacji 
promieniowania  słonecznego,  ale  raczej  czciły  świętego  Jana,  który  ochrzcił 
Chrystusa.  Święta  przypadające  na  środek  lata  zostały  poświęcone  Marii  Dziewicy, 
Dzień  Wniebowzięcia  Marii  Dziewicy.  Uroczystości  związane  z  jesiennym 
zrównaniem  dnia  z  nocą  stały  się  Dniem  św.  Michała  (święto  archanioła  Michała, 
zwycięzcy szatana). Podziękowania za plony i błogosławienie ziół, gór czy oceanów 
nadal  pozostawały  częścią  świąt  obchodzonych  jesienią.  Do  dnia  dzisiejszego  ka-
pliczki  poświęcone  Marii  przyozdabiane  są  kłosami,  przypominając  stare  pogańskie 
figury wykonywane ze zbóż. 

Pełnia  jesieni,  koniec  rocznego  cyklu  ziemi,  uważany  byk  za  czas,  kiedy  zasłona 

oddzielająca  świat  życia  od  świata  śmierci  staje  się  bardzo  cienka.  Mimo  prób 
Kościoła  zmierzających  do  zakazania  obchodów  tego  święta,  od  IX  wieku 
przeniesiono  je  jednak  na  1  listopada.  Starsze,  zorientowane  na  przyrodę  obrzędy 
odnoszące  się  do  tej  pory  roku,  przetrwał  w  postaci  świeckiego  święta  Halloween 
(wigilii Dnia Wszystkich Świętych). 

Poganie  obserwowali  również  zmiany  faz  księżyca.  Często  uroczystości  z  nimi 

związane dotyczyły żeńskiego wizerunku Boga. Chrześcijańscy teologowie potępiali 
świętowanie faz księżyca, zwane La Luna, uważając je za głupotę lub „obłąkanie", a 
święty  Augustyn  traktował  kobiece  tańce  ku  czci  „nowego"  księżyca  jako 
„zuchwalstwo  i  niegodziwość".  Jednakże,  gdy  Kościół  nie  zdołał  ich  zlikwidować, 
włączył je, podobnie jak inne obrzędy, do chrześcijańskiego kalendarza świąt, zwykle 
pod płaszczykiem kultu Marii. Kościół formalnie uznał następujące święta: 8 grudnia 
(dzień,  w  którym  święta  Anna  poczęła  Marię;  8  września  (dzień  przyjścia  na  świat 
Marii);  25  marca  (zwiastowanie  nadejścia  Jezusa);  2  lub  14  lutego  (dzień 
oczyszczenia  Marii);  15  sierpnia  (wniebowzięcie  Marii).  O  wiele  liczniejsze  były 
nieoficjalne uroczystości Maryjne. 
124 

background image

 
Ryc.  9.3.  Oddawanie  czci  żeńskiemu  pierwiastkowi  boskości  w  czasach 
przedchrześcijańskich  zamienione  zostało  na  kult  Marii  Dziewicy  i  związane  z  nim 
święta. 

background image

Uroczystości 

Chociaż adaptacja uroczystości poświęconych naturze pomogła przyciągnąć ludzi 

do Kościoła, charakter obchodów tych świąt  byk sprzeczny  z ascetyzmem i powagą 
ortodoksyjnych  poglądów. W XVI wieku Guillaume Briconnet przestrzegał:  „święta 
nie są dla przyjemności ciała, ale dla zbawienia duszy; nie dla śmiechu i swawoli, ale 
dla oczyszczenia". 

 Wraz  z  nastaniem  okresu  reformacji  Kościoły,  protestancki  i  katolicki  podjęły 

próby zakazania nie tylko praktyk związanych z naturą, ale także zniszczenia ducha 
radości, który towarzyszył tym świętom. Święta stały się wyłącznie oddawaniem czci 
faktom  biblijnym,  które  nie  miały  żadnego  związku  ze  zmianami  pór  roku.  Kościół 
postrzegał pogańskie praktyki jako te, które wyrażały zarówno radość jak i związek z 
naturą.  Oddawanie  czci  naturze  było  tak  ściśle  związane  z  wyrażaniem  radości,  że 
święty  Augustyn  określał  je  słowem  „radowanie  się",  pochodzącym  od  „  jubilus", 
pieśni  nuconej  przez  ludzi  uwielbiających  wino  i  oliwki.  W  IX  wieku  synod  w 
Rzymie  ogłosił,  że  „wielu  ludzi,  w  większości  kobiety,  przychodzi  w  niedzielę  i 
święta do kościołów nie po to, aby uczestniczyć we mszy świętej, ale aby potańczyć, 
śpiewać  pospolite  pieśni  i  robić  inne  pogańskie  rzeczy".  W  Catechisme  de  Meaux 
znajdujemy opis pogańskich praktyk: 
„Taniec  wokół  ogniska,  zabawa,  post,  śpiewanie  prostackich  piosenek,  wrzucanie 
roślin do ogniska, zbieranie ziół przed północą lub przed śniadaniem, przyozdabianie 
się roślinami, przechowywanie ich przez cały następny rok, przechowywanie głowni i 
popioiu z ogniska, i tym podobne...” 

Taniec  był  szczególnie  obraźliwy  dla  ortodoksyjnych  chrześcijan.  W  VI  i  VII 

wieku  religijne  tańce  zostały  zakazane  jako  zbyt  zmysłowe,  sprawiające  zbyt  dużą 
radość kobietom. Inkwizytorzy uważali, że tańczą tylko kobiety i wysłannicy diabła. 
Dla  purytańskich  pastorów  z  Nowej  Anglii,  którzy  w  1684  roku  wydali  broszurę 
„Strzała  wyciągnięta  z  biblijnego  kołczanu,  przeciw  obraźliwym  i  bezładnym 
tańcom",  uważali  taniec  za  oznakę  duchowego  upadku.  Osiemnastowieczny  hymn 
misjonarzy ostrzegał, że szatan: 
„...prześlizguje  się  między  ciałami  tańczących  mężczyzn  i  dam,  trzymając  ich  w 
sidłach jego gorących, miłosnych płomieni.” 

Z  pewnością  nie  wszyscy  chrześcijanie  zgadzali  się  z  poglądami  ortodoksów.  Na 

przykład, w „Dziejach Jana" Jezus tańczy i mówi: 
126 

background image

„Jako, że Wszechświat należy do tancerza, On, który nie tańczy, nie wie co się dzieje. 
Teraz, jeśli pójdziesz za moim tańcem, ujrzysz we mnie samego siebie.” 

Dla  ortodoksyjnych  chrześcijan  ani  natura,  ani  fizyczna  przyjemność  nie  są 

przesiąknięte  obecnością  Boga;  należą  do  diabła.  Zmysłowe  przyjemności  Kościół 
długo uznawał za niegodne Boga. Jak w XII wieku głosił biskup Chatres, Sir John z 
Salisbury: 
„Kto  raz  sprzeciwi  się  odrzuceniu  zmysłów,  będzie  pochwalał  zmysłową 
przyjemność, która jest niedozwolona, będzie pławił się w sprośności, a czyż nie jest 
czymś, co ludzie piętnują i co Bóg niewątpliwie potępia?” 

O obchodach świąt, w czasie  których  miały  miejsce takie zabawy i przyjemności 

pisał w 1657 roku biskup Autun - „Z obawy przed pomnożeniem okazji do grzechu,- 
nie  jest  stosowne  zwiększanie  ilości  obowiązujących  świąt...".  Wraz  z  reformacją 
przyszło  żądanie  ukrócenia  lub  zniesienia  uroczystego,  zorientowanego  na  naturę, 
charakteru  świąt.  Radość  i  zabawę  uważano  za  niestosowne  dla  chrześcijan 
zaangażowanych  w  codzienną  walkę  z  diabłem.  Ortodoksyjni  chrześcijanie  chcieli 
zakazać zabaw ludowych, tańców niedzielnych, gry na dudach i skrzypcach podczas 
uroczystości  weselnych  w  kościołach,  rozrzucania  ziarna  i  rozdawania  jałmużny 
biednym,  jako  „zabobonne  i  pogańskie".  Według  sędziów  i  pastorów  Nowej  Anglii 
uroczystości  zaślubin  nie  powinny  kończyć  się  „rozpustą  czy  bezwstydną 
rozwiązłością”. W 1639 roku prawnie zakazano zwyczaju wznoszenia toastów i picia 
„na zdrowie", traktując  go jako  „obrzydliwe" pogańskie praktyki. Nikt nie powinien 
po nabożeństwach udawać się do tawerny, a związane z przyrodą uroczystości, takie 
jak  podziękowania  za  zbiory,  nie  powinny  przeradzać  się  w  hulaszcze  zabawy.  W 
1647  roku  angielski  parlament  ustanowił,  że  Boże  Narodzenie,  obok  innych 
pogańskich  świąt,  nie  powinno  być  obchodzone.  Ustawą  z  1652  roku  ponownie 
nakazano, że „ 25 grudnia nie będzie obchodzone święto pospolicie nazywane Bożym 
Narodzeniem; dlatego zgodnie z tym nie będzie żadnych uroczystości w kościołach". 
W dniu Bożego Narodzenia otwarte były targowiska i sklepy. W Nowej Anglii, gdzie 
obchodzenie  tych  świąt  uważano  za  przestępstwo  i  było  zakazane  aż  do  drugiej 
połowy dziewiętnastego wieku, osoba przyłapana na obchodzeniu Bożego Narodzenia 
podlegała  karze  chłosty  lub  była  zakuwana  w  dyby.  W  dniu  Bożego  Narodzenia 
właściciele  fabryk  zmieniali  godzinę  rozpoczęcia  pracy  na  5  rano  i  grozili 
wyrzuceniem tych, którzy się spóźniali. Jeszcze w 1870 roku w Bostonie uczniowie, 
którzy  nie  przyszli  w  dniu  Bożego  Narodzenia  do  szkół  publicznych  byli  oficjalnie 
wyrzucani  ze  szkoły.  Z  obchodów  świąt  usuwane  były  elementy  odnoszące  się  do 
przyrody. 
127 

background image

Ortodoksyjni  chrześcijanie  położyli  kres  kościelnym  procesjom  odbywającym  się 

wokół  wsi  i  pól,  których  intencją  było  błogosławienie  plonów,  prośby  o  zmianę 
pogody czy ochronę przed szkodnikami. Zakazali przynoszenia do kościołów gałązek, 
liści  i  kwiatów.  W  dodatku,  z  roku  1683,  do  rozporządzenia  diecezji  w  Anney, 
czytamy: 
„...nakazujemy  ludziom,  pod  groźbą  ekskomuniki,  zaniechania  i  całkowitego 
porzucenia  zapalania  pochodni  i  ognisk  w  pierwszą  niedzielę  Wielkiego  Postu...  i 
maskarad... które są jedynie haniebnymi reliktami pogaństwa.” 

Wysiłki  podejmowane  w  celu  zlikwidowania  praktyk  pogańskich  koncentrowały 

się na odrzuceniu radości i oddawaniu czci zarówno przyrodzie jak i kobiecej energii. 
Nic  w  tym  nie  było  dziwnego,  gdyż  posągi  i  wizerunki  wyobrażające  naturę  często 
miały silne zabarwienie seksualne. Francis Bacon, którego celem było „określenie siły 
i  wyższości  ludzkiej  rasy  nad  wszechświatem"  często  używał  do  tego  obrazowych 
opisów. Rupert Sheldrake w swojej książce „Odrodzenie Natury", pisze: 
„Używając  metafory  pochodzącej  z  ówczesnych  metod  przesłuchań  i  torturowania 
czarownic, (Francis Bacon) uważaj że natura eksponuje samą siebie wyraźniej dzięki 
doświadczeniom  i  niepokojom  sztuki  (technicznej  pomysłowości)  niż,  kiedy  pozo-
stawiona  jest  samej  sobie.  Tajemnice  natury  były  wyjaśniane  i  zgłębiane  w  świetle 
praw  inkwizycyjnych.  Przyroda  była  „wykorzystywana  ",  „zniewalana  "  i  w  końcu 
uczyniono z niej „niewolnicę". Ona to, poddana „szczegółowej analizie" przez mecha-
niczną  sztukę  i  rękę  człowieka,  mogła  być  „wyrzucona  z  jej  naturalnego  stanu  i 
zgnieciona", ukształtowana tak, że „ludzka mądrość i siła pozostała jedyną ". 

Natura  została  pokonana.  Smutek  i  sroga  powaga  zaczęły  charakteryzować 

chrześcijan. Już w XII wieku opat Deute, Ruppert próbował bronić ponurej atmosfery 
chrześcijańskich świąt: 
„Post nie czyni nas posępnymi i nie zasmuca serc naszych, ale raczej rozjaśnia 
uroczystość przybycia Ducha Świętego; dla słodyczy Boskiego Ducha czyni wstrętną 
przyjemność ziemskiego jadła... 
128 

background image

 
W okresie Reformacji ortodoksyjni chrześcijanie znieśli zabawy i uroczystości. W 

niektórych  krajach  zakazane  było  nawet  Boże  Narodzenie,  obok  innych  pogańskich 
świąt. 

background image

Od  osiemnastego  wieku  słowa  „nuda"  i  „pobożność"  uważane  były  za  synonimy. 

W 1746 roku Diderot opisał najwyższą chrześcijańską „zgryzotę": 
„Co  za  lamenty!  Co  za  wycia!  Co  za  jęki!  Któż  uwięził  wszystkie  te  pogrążone  w 
smutku trupy? Jakie przestępstwa popełnili wszyscy ci nieszczęśnicy? Jedni tłuką się 
kamieniami  w  piersi,  inni  kaleczą  ciała  hakami,  uderzając  się  w  piersi  żelazem; 
skrucha, ból i śmierć kryją się w ich oczach...” 

Pewien  żyjący  w  okresie  reformacji  mężczyzna  twierdził,  że  „nigdy  już  nie  było 

tak wesołej Anglii (jak za czasów Tudorów-przyp. tł.) od kiedy zmuszeni zostaliśmy 
do chodzenia do kościoła" 

 

Czas 

Chrześcijanie popierali nową koncepcję pojmowania czasu, który nie miał żadnego 

związku  z  cyklami  natury.  Aż  do  okresu  reformacji  większość  ludzi  rozumiała 
cykliczną naturę czasu. Jednakże chrześcijanie przyjęli pogląd świętego Augustyna o 
liniowym charakterze czasu. Augustyn opisał pogańską teorię cyklicznej zmienności, 
circuitus temporum, jako: 
„...udowadnianie,  z  pomocą  którego  niewierny  usiłuje  podkopać  naszą  prostą  wiarę, 
zwieść nasz prostej drogi i zmusić nas do chodzenia razem z nim w kółko.” 

Podobnie jak teoria reinkarnacji, idea cyklicznego czasu zaprzeczała niezwykłości i 

celowości  istnienia  Jezusa  Chrystusa.  Jeśli  czas  krąży  w  kółko,  dostarczając 
powtarzalnych  okazji  do  wzrostu  i  zmian,  wówczas  duch  życia  Jezusa  i 
zmartwychwstanie  mogłoby  być  teoretycznie  doświadczane  przez  każdego  w 
dowolnym  momencie,  bez  względu  na  sukcesję  apostołów  czy  hierarchiczny 
porządek. 

Poza tym, jeśli czas ma charakter cykliczny, życie mogłoby nie polegać na jedynej 

właściwej  odstraszającej  szansie  wyrażenia  skruchy  lub,  co  gorsza,  wiecznego 
potępienia,  ale  raczej  na  nieograniczonych  możliwościach  do  rozwoju  bliższego 
związku z Bogiem. Sprawowanie kontroli nad ludźmi jest trudniejsze, gdy wierzą, że 
istnieje  wiele  metod  i  sposobów  powrotu  do  Boga,  a  nie  tylko  ta  jedna,  oferowana 
przez Kościół. Chrześcijańscy reformatorzy szydzili z wiary i obrzędów związanych z 
koncepcją  cyklicznego  charakteru  czasu.  Sprzeciwiali  się  również  wierze  w 
szczęśliwe  i  pechowe  dni;  uważano  na  przykład,  że  nie  należy  brać  ślubu  w  czasie 
ubywania księżyca, czy, że grzech jest cięż - 
130 

background image

szy,  gdy  popełniony  zostanie  w  dzień  świąteczny.  Czas  powinien  płynąć  nie-
przerwanie, bez regularnych zmian pór roku; w ciągu roku, po każdych sześciu dniach 
roboczych powinien następować dzień świąteczny, wolny od pracy. Pewna purytańska 
postać w ówczesnej komedii, mówi: 
„... do szaleństwa prowadzi Myśl o innym dniu, niż kolejne święto...” 

W 1667 roku wynaleziono zegar z wahadłem i jest on dowodem wiary, że minuty 

mają  niezmienny  czas  trwania.  Od  1714  roku  koncepcja  jednostajności  i  liniowości 
czasu stała się na tyle znana człowiekowi piszącemu o wierze w szczęśliwe i pechowe 
dni, że „pewne słabe i ciemne osoby mogą, być może, obserwować takie rzeczy, ale 
ludzie  myślący  gardzą  nimi...".  Tak  jak  w  przypadku  innych  poglądów  głoszonych 
przez  ortodoksyjnych  chrześcijan,  koncepcja  liniowości  czasu  została  zaadoptowana 
przez prostych ludzi dopiero w czasach reformacji. 

 

Śmierć 

Ortodoksyjni chrześcijanie odrzucili również cykliczny charakter fizycznego życia. 

Święty Paweł jawnie demonstrował swoją pogardę dla idei cyklicznego życia: „wtedy, 
kiedy  pojawia  się  żądza,  przynosi  grzech:  a  grzech,  gdy  jest  spełniony,  przynosi 
śmierć".  Poprzez  podsycanie  niechęci  do  seksu,  porodu  i  ciała  fizycznego, 
ortodoksyjni chrześcijanie zwrócili baczniejszą uwagę na śmierć, traktując ją nie tylko 
jako  narzędzie  wywoływania  strachu,  ale  również  jako  koniec,  sam  w  sobie. 
Chrześcijańscy  teologowie  rozumieli  seks,  a  w  każdym  razie  dopuszczali  jego 
istnienie, jeśli uprawiany był wyłącznie w celu prokreacji  - w innym przypadku był 
śmiertelnym  grzechem.  Ponadto  uważali,  że  rodzenie  dzieci  jest  aktem  bezbożnym. 
Kościół,  razem  z  uznawanymi  przez  niego  lekarzami,  traktowali  z  pogardą 
położnictwo.  Kobieta,  która  zmarła  w  czasie  porodu  lub  połogu  czasami  grzebana 
była  bez  chrześcijańskiego  obrządku.  Oczyszczanie  kobiety  przez  40-80  dni  po 
porodzie,  było  uważane  za  niezbędne,  jeśli  miała  być  z  powrotem  przyjęta  na  łono 
Kościoła  i  chrześcijańskiego  społeczeństwa.  Nawet  Maria  Dziewica  -  zdaniem 
niektórych  -  potrzebowała  oczyszczenia  po  wydaniu  na  świat  Jezusa.  Ortodoksyjni 
chrześcijanie zachęcali do odrzucenia samego ciała fizycznego, uważając, że Boga nie 
można  znaleźć  w  świecie  fizycznym.  Paweł  pisał  „dlatego  jesteśmy  przeświadczeni, 
wiedząc o tym, że póki jesteśmy w cielesnym domu, jesteśmy z dala od Pana". Biblia 
utrzymuje,  że  prawdziwe,  duchowe  życie  ma  miejsce  tylko  wówczas,  gdy  człowiek 
oddzieli się od fizycznego ciała:  „Albowiem, jeśli wy żyjecie w ciele, umrzecie: ale 
jeśli wy, poprzez Ducha, upokorzycie uczynki ciała, 
131 

background image

 
Ponieważ  ludzie  w  czasach  Reformacji  zaczęli  postrzegać  liniową,  a  nie  cykliczną 
naturę  czasu,  stał  się  on  niezależnym  nadzorcą,  żądającym,  aby  dany  moment 
wypełniony  był  określonym  zadaniem  i  obowiązkiem.  Szesnastowieczny  sztych  w 
alegoryczny sposób przedstawia czas nagradzający pracę i karcący lenistwo. 

background image

będziecie  żyć",  „Albowiem  istotą  ciała  jest  śmierć,  a  istotą  ducha  życie  i  spokój". 
Życie  fizyczne  jest  równoznaczne  z  grzechem  i  duchowym  upadkiem,  natomiast 
fizyczna śmierć i wyparcie się fizycznego dobrobytu sprowadzają życie duchowe. 

Ignorowanie  ciała  fizycznego  cechowało  życie  ortodoksyjnych  chrześcijan  od 

czasów  upadku  Imperium  Rzymskiego;  akwedukty,  łaźnie,  higiena  zostały 
wzgardzone  i  zapomniane.  Protestanci  i  zreformowani  katolicy  prześcigali  się  w 
zaniedbywaniu higieny ciała. Kapelan króla Polski głosił: 
„Pójdźcie za przykładem Naszego Pana i znienawidźcie swoje dała; jeśli kochacie je, 
starajcie się odrzucić to, celem dostąpienia zbawienia, jak  mówi Pismo  Święte, jeśli 
chcecie mieć z nim spokój, wciąż bądźcie uzbrojeni, wciąż podejmujcie walkę z nim; 
traktujcie  je  jak  niewolnika  lub  wkrótce  sami  staniecie  się  nieszczęśliwymi  jego 
niewolnikami.” 

W świecie ortodoksyjnych chrześcijan popularne słowo „cielesny", oznaczające po 

prostu  „przywiązanie  do  ciała",  przyjęło  znaczenie  grzechu  i  niemoralności. 
Ortodoksyjni chrześcijanie często twierdzili, że śmierć nie jest naturalną częścią życia, 
ale raczej karą. Święty Augustyn zgadzał się, że śmierć egzystuje wyłącznie jako kara 
za grzechy: 
„Dlatego  musimy  powiedzieć,  że  pierwsi  ludzie  byli  rzeczywiście  tak  stworzeni,  że 
jeśliby nie zgrzeszyli, nie doświadczyliby żadnego rodzaju śmierci; ale że zgrzeszyli, 
zostali tak ukarani śmiercią, że ktokolwiek powstał z ich rodu, także musi być ukarany 
taką samą śmiercią.” 
„...dlatego  wśród  wszystkich  chrześcijan,  którzy  prawdziwie  oddali  się  wierze 
katolickiej,  istnieje  zgoda,  że  jesteśmy  skazani  na  śmierć  ciała,  nie  przez  prawo 
natury, przez które Bóg nie zestal śmierci na człowieka, ale przez Jego sprawiedliwe 
ukaranie za popełniony grzech...” 

Jako  że  Augustyn  zgadzał  się  z  twierdzeniem,  iż  grzech  wywołuje  seksualne 

pożądanie,  wierzył  również  w  to,  że  grzech  kreuje  śmierć.  Śmierć,  zdaniem 
ortodoksów,  można  było  przezwyciężyć.  Paweł  pisał,  „ostatnim  wrogiem,  który 
winien  być  zniszczony  jest  śmierć".  Święty  Ignacy,  biskup  Antiochii  opisywał  jak 
apostołowie  „wzgardzili  śmiercią  i  wznieśli  się  ponad  nią".  Religia  chrześcijańska 
przepojona  jest  wiarą,  że  człowiek  może  mieć  władzę  nad  śmiercią.  W  Ewangelii 
według świętego Łukasza, Jezus mówi: 
133 

background image

„A  ci,  którym  będzie  dane  dostąpienie  tego  świata,  i  zmartwychwstanie...  nie  mogą 
nigdy  umrzeć:  jako  że  oni  są  równi  anionom;  i  są  dziećmi  Boga,  będąc  owocem 
zmartwychwstania.” 

Zamiast  akceptacji  śmierci  jako  naturalnej  konsekwencji  cyklu  życiowego, 

ortodoksyjni  chrześcijanie  wykorzystywali  ją  jako  sposób  na  wywołanie  w  ludziach 
strachu. W IV wieku święty Pachomius pouczał swoich mnichów: „Ponad wszystko, 
pozwól nam zawsze mieć nasz ostatni dzień przed naszymi oczami, i pozwól nam bać 
się wiekuistego cierpienia . 

Święty  Benedykt  nauczał:  „Bój  się  dnia  Sądu  Ostatecznego,  obawiaj  się  piekła, 

pragnij  życia  wiecznego  z  wyjątkową  duchową  żarliwością,  zawsze  pamiętaj  o 
śmierci". Starożytna koncepcja podziemnego świata, gdzie człowiek idzie po śmierci 
na odpoczynek i odmłodzenie, przerobiona została na przerażającą chrześcijańską ideę 
piekła,  miejsca  wypełnionego  ogniem  i  siarką,  gdzie  ludzie  cierpią  wieczny  ból  i 
męczarnie. Śmierć, w świetle jednego życia i jednej szansy czynienia dobra, stała się 
przerażającą  perspektywą.  Jednak  Kościół  potrzebował  wiele  czasu,  aby  nauczyć 
prostych  ludzi  takiego  pojmowania  śmierci.  Początkowo  Kościół  uczynił 
chrześcijaństwo 

zrozumiałym 

dla 

pospólstwa, 

adaptując 

poglądy 

przedchrześcijańskie.  Przyjęta  przez  średniowieczny  Kościół  koncepcja  czyśćca 
złagodziła  surową  ideologię  ortodoksyjną.  Po  śmierci,  zamiast  pójścia  bezpośrednio 
do  nieba  lub  piekła,  dusza  mogła  trafić  do  czyśćca,  miejsca  przejściowego,  aby 
odpokutować  za  popełnione  grzechy  przed  szczęśliwym  wstąpieniem  do  nieba. 
Koncepcja  ta  dostarczyła  Kościołowi  niezłych  dochodów.  Poprzez  głoszenie,  że  to 
mogłoby  wpłynąć  na  przeznaczenie  dusz,  Kościół  zbierał  bogate  dary  od 
średniowiecznego społeczeństwa, za swoje wstawiennictwo za tych, co przebywają w 
czyśćcu.  W  okresie  reformacji,  wraz  z  rozprzestrzenianiem  się  poglądów 
ortodoksyjnego chrześcijaństwa, wszystkie obrzędy, które miały związek ze śmiercią, 
jako  naturalną  koleją  życia,  były  wyszydzane  i  zakazywane.  Nie  powinno  się  już 
dłużej myśleć, że ci, którzy zeszli z tego świata mogli trafić do czyśćca; ludzie będą 
osądzani natychmiast po śmierci i wysyłani do nieba lub piekła. Śmierć nie była już 
dłużej  uważana  za  ważne  wydarzenie  czy  postrzegana  jako  część  naturalnego  cyklu 
życiowego.  Pogrzeby,  które  były  ważnymi  wydarzeniami  społecznymi,  stały  się 
sprawami ograniczającymi się do wąskiego grona rodziny. Ortodoksyjni chrześcijanie 
próbowali  zakazać  bicia  dzwonów  pogrzebowych  i  noszenia  żałobnych  strojów. 
Cmentarze,  dotychczas  miejsca  wielu  spotkań,  zostały  oddzielone  od  spraw 
codziennego  życia.  Tańce,  zabawy  i  działalność  handlowa  na  terenie  cmentarzy 
zostały  formalnie  zakazane.  W  1701  roku  w  Nowej  Anglii  wydano  rozporządzenie 
zakazujące  wykonywania  trumien,  kopania  grobów  i  organizowania  uroczystości 
żałobnych w niedzielę, gdyż traktowano je jako akty profanacji dnia świętego. Ironią 
jest,  że  próbując  pokonać  śmierć  i  oddzielić  ją  od  życia,  ortodoksyjni  chrześcijanie 
podsycali 
134 

background image

przesądy dotyczące śmierci. Augustyn uważał, że życie jest całkowicie przyćmione 
przez śmierć, „Nic więcej nie zrobimy rozpoczynając życie w tym umierający m ciele 
ponad to, że rozpoczęliśmy nieustający pochód w kierunku śmierci". Śmierć, zgodnie 
z ortodoksami, mogła przynieść zbawienie. Augustyn pisał: 
„A teraz, dzięki  większej i wspanialszej łasce Zbawiciela  kara za  grzechy zamieniła 
się  w  służbę  sprawiedliwości.  Albowiem  wówczas  było  obwieszczone  człowiekowi, 
„Jeśli zgrzeszyłeś, umrzesz "; otóż powiedziano męczennikowi, „ Umierasz, gdyż nie 
zgrzeszyłeś ". Wówczas było powiedziane, „Jeśli pogwałcicie przykazania, umrzecie 
". Otóż jest powiedziane „Jeśli odrzucicie śmierć, pogwałcicie przykazanie .” 

Ortodoksyjni  chrześcijanie  w  swoich  wysiłkach  zmierzających  do  jej  prze-

zwyciężenia,  często  kończyli  na  gloryfikacji  śmierci.  Uważano,  że  najbardziej 
znaczące u Jezusa nie było cudowne uzdrawianie czy przesłanie miłości i pokoju, ale 
raczej  jego  śmierć.  W  Biblii  czytamy,  że  „dzień  śmierci  [jest  lepszy]  od  dnia 
narodzin".  Powszechnym  stało  się  nazywanie  dnia  śmierci,  dniem  jej  lub  jego 
„narodzin".  Augustyn  próbował  wyjaśniać  dlaczego  śmierć  przybrała  tak  wzniosły 
charakter: 
„Każda  śmierć,  która  przedtem  była  zła,  teraz  stała  się  dobra,  gdyż  Bóg  udzielił 
wiernym  tej  laski,  że  śmierć,  która  była  uznana  za  przeciwieństwo  życia,  stała  się 
instrumentem, przez który przychodzi życie.” 

W XVII wieku święty Jan Cimacus pisał, „Tak jak chleb jest najniezbędniejszy z 

całej  żywności,  tak  rozmyślanie  o  śmierci  jest  najważniejszym  działaniem".  Sławny 
święty Jan Chryzostom głosił że „podstawową cechą [chrześcijanina] jest pragnienie i 
kochanie  śmierci".  Troska  o  śmierć  rzucała  cień  na  chrześcijańskie  nastawienie  do 
całego  świata.  Uważanie  ziemskiego,  fizycznego  życia  za  szkodliwe  dla  rozwoju 
duchowego  sprzyjało  żarliwemu  oczekiwaniu  na  koniec  świata.  Chrześcijanie 
spodziewali się, że Bóg ponownie zstąpi na ziemię, aby zapoczątkować koniec świata. 
W  Ewangelii  świętego  Mateusza  Jezus  podkreśla,  że  taki  koniec  może  być  bliski, 
„Doprawdy,  mówię  wam,  niektórzy  z  tutaj  obecnych  nie  zaznają  śmierci  przed 
ujrzeniem  Syna  Pana  wstępującego  do  jego  królestwa".  Znamienną  cechą  historii 
chrześcijan są okresowo pojawiające się oczekiwania na koniec świata. Na przykład, 
w okresie reformacji w Anglii na temat końca świata opublikowano 80 książek. 

Ortodoksyjni chrześcijanie w zasadniczy sposób zmienili myślenie ludzi o świecie i 

środowisku naturalnym. Od kiedy zaczęto wierzyć, że Bóg panuje z góry, uważano, że 
natura jest odsunięta od Niego, lub całkowicie pozbawiona 
135 

background image

obecności Boga. Takie postrzeganie świata doprowadziło do dramatycznych zmian w 
znaczeniu i charakterze świąt, oraz percepcji czasu, a wszystko to zostało odsunięte od 
ziemskich  cyklicznych  zmian  pór  roku.  Oblicza  ludzkiego  życia,  które  świadczą  o 
związkach  z  cyklami  natury,  takie  jak  narodziny,  seks  i  śmierć,  zostały  całkowicie 
zlekceważone.  Zamiast  uznania  naturalnego  cyklu  życia,  ortodoksyjni  chrześcijanie 
odrzucili je całkowicie i zaczęli troszczyć się wyłącznie o śmierć. 

background image

Świat bez Boga 1600 – r. 

Ortodoksyjne  chrześcijaństwo  spowodowało  przesunięcie  ludzkości  w  kierunku 

wizji  świata,  w  której  niewielką  uwagę  przykładano  do  idei  boskości.  Przez 
nauczanie, że ziemskie królestwo jest pozbawione świętości, chrześcijanie zbudowali 
ideologiczną  podstawę  nowoczesnego  społeczeństwa.  Nowocześni  myśliciele 
uwiecznili teorie ortodoksyjnych chrześcijan,  dostarczając naukowego potwierdzenia 
wiary w hierarchię, dominację i walkę. Niemniej wraz ze zbliżaniem się XXI wieku 
uświadomiono  sobie  nie  tylko  ujemne  strony  takich  koncepcji,  ale  także  ich 
ograniczone podstawy naukowe. Odkąd ludzie zaakceptowali pogląd, że Bóg nie  ma 
już  nadnaturalnej  władzy  nad  światem  fizycznym,  powszechną,  szczególnie  wśród 
ludzi wykształconych, stała się wiara, że diabeł również nie posiada takiej władzy. Od 
kiedy  odrzucono  idee  świętej  magii,  łatwo  zaakceptowano  poglądy,  że  w  świecie 
fizycznym  nie  działają  czary,  przepowiednie  czy  zło.  Zamiast  tego  rzeczywistość 
fizyczna  postrzegana  była  w  postaci  mechanicznego  działania  nieożywionych  części 
składowych  poddających  się  wyłącznie  racjonalnym  i  jasno  określonym  prawom, 
podobna do ogromnego zegara. Jak mówi Lafew, postać w sztuce Szekspira: 
„Mówią  że  cuda  są  przeszłością,  i  mamy  swoich  filozofów  tworzących  przyjazne  i 
nowoczesne rzeczy, w miejsce nadnaturalnych i bezpodstawnych.” 

Nowe  postrzeganie  świata  charakteryzowało  wejście  Europy  w  okres  zwany 

Oświeceniem. Oświecenie inspirowane było  przez siedemnastowiecznych  myślicieli, 
takich  jak  Galileusz,  Rene  Descartes  (Kartezjusz),  Johannes  Kepler,  Isaak  Newton, 
Francis  Bacon,  Benedict  Spinoza  czy  John  Locke.  Chociaż  większość  z  nich  nadal 
wierzyła,  że  świat  został  stworzony  przez  Boga,  to  uważali,  że  wszechświat 
funkcjonuje zgodnie z rozumowymi prawami, nie wymagając już dalszej interwencji 
Boga. Nowe poglądy i stanowiska były odzwierciedleniem poglądów ortodoksyjnych 
chrześcijan. Tak jak chrześcijanie wie - 
137 

background image

rzyli w podział świata na niebo i ziemię, tak naukowcy dostrzegali podobny podział, 
określany  przez  Descartesa  jako  podział  na  umysł  i  materię.  I  dalej,  tak  jak 
chrześcijanie wierzyli, że Bóg nie ma związku ze światem fizycznym, tak naukowcy 
twierdzili, że świadomość i fizyczna rzeczywistość są od siebie oddzielone. Mimo, że 
ortodoksyjni chrześcijanie i nowi myśliciele zajmowali odrębne stanowiska na temat 
diabła, to jednak wszyscy pojmowali świat fizyczny jako rzeczywistość pozbawioną 
boskości  i  świętości.  Pogląd,  że  świat  fizyczny  funkcjonuje  niezależnie  od 
świadomości znalazł nowe potwierdzenie w prawach Newtona. Jego prawa dotyczące 
ruchu  i  ciążenia  opisują  kosmos,  który  funkcjonuje  na,  z  gruntu  bezstronnych, 
mechanicznych i deterministycznych zasadach. Newton oparł wszystkie swoje prawa 
na  doświadczalnych  dowodach  jako  świadectwie  poglądów,  że  materia  pozbawiona 
jest  świadomości  i  nie  podlega  nadnaturalnym  siłom;  odkąd  myśli  osoby 
przeprowadzającej  doświadczenie  nie  wywierały  wpływu  na  materię,  wszystkie 
wyniki  doświadczeń  nabrały  charakteru  powtarzalności.  Innymi  słowy,  uwierzył,  że 
możliwe  było  obserwowanie  zjawiska  fizycznego  bez  wpływu  na  jego  przebieg. 
Przyjmując pogląd ortodoksyjnych chrześcijan mówiący o tym, że Bóg już dłużej nie 
wpływa na świat fizyczny, nowi myśliciele doszli do wniosku, że podobnie rzecz się 
ma ze świadomością człowieka, która nie wpływa na zjawiska fizyczne. Naukowcy i 
filozofowie  byli  także  zwolennikami  koncepcji  porządku  hierarchicznego, 
wykorzystując  ją  w  swojej  pracy.  Hierarchiczny  porządek  wymaga,  aby  wszystkie 
składniki  były  oddzielone  od  siebie  i  ustawione  zgodnie  z  ich  pozycją.  Ich  poglądy 
koncentrowały się raczej na różnicach między składnikami, a nie na ich wzajemnych 
stosunkach i związkach z całością układu. Naukowcy pochłonięci byli oddzielaniem, 
izolowaniem  i  analizą  coraz  to  mniejszych  cząstek.  Niewiele  uwagi  poświęcano 
zależności poszczególnych składników od otaczających je elementów czy środowiska. 
Nowoczesna  filozofia  odzwierciedlała  taki  sam  pogląd  co  religia,  która  głosiła,  że 
rzeczywistość  wynika  z,  i  jest  tworzona  przez  mało  znaczące  i  przypadkowe 
zdarzenia, a nie przez celowo działającą świadomość. Descartes (Kartezjusz) wyraził 
tę wiarę w swoim słynnym powiedzeniu Cogito ergo sum, „Myślę więc jestem". Nie-
wielki,  mało  znaczący  akt  myślenia  prowadzi  do  większego,  bardziej  znaczącego 
faktu istnienia rzeczywistości. Chociaż wielu nadal uważało, że to Bóg stworzył świat, 
obecnie  większość  była  zdania,  że  prawdy  należy  poszukiwać  nie  przez  próby 
zrozumienia  Boskich  planów  czy  intencji,  ale  poprzez  poznanie  małych,  wydzie-
lonych, mechanicznych części świata. 

Wiara  w  niezbędność  dominacji  i  walki,  jak  również  w  brak  boskiej  interwencji, 

znalazła nowy wyraz w teorii ewolucji Karola Darwina. Podobnie do ortodoksyjnych 
chrześcijan, którzy szczególnie w okresie reformacji podkreślali szlachetny charakter 
walki  i  grzeszną  naturę  magii  i  sił  nadprzyrodzonych,  Darwin  przedstawił  świat 
przyrody jako miejsce, gdzie walka i konkurencja cechowały każdy aspekt „wielkiej i 
zawiłej batalii o życie". Zgodnie poglądami 
138 

background image

 
Drzeworyt ilustrujący zmianę postrzegania świata. 
 
 
 
 
 
 

background image

 
Ryc. 10.2. Isaak Newton. 

background image

Darwina  walka  była  podstawą  utrzymania  naturalnego  porządku  i  zapobiegała 
katastrofalnej  w  skutkach  eksplozji  jednego  gatunku.  Podczas  gdy  ortodoksyjni 
chrześcijanie  utrzymywali,  że  dominacja  i  walka  są  konieczne  dla  zachowania 
niezmienności boskiego porządku, to Darwin uważał te same czynniki za niezbędne 
do  podtrzymania  porządku  w  przyrodzie.  Zarówno  chrześcijanie  jak  i  nowocześni 
myśliciele uznawali konieczność hierarchicznego porządku, czy to z powodu tego, że 
hierarchia  dzieli  ludzi  w  zależności  od  stopnia  zbliżenia  do  Boga,  czy  też  ich 
zdolności do przeżycia. Teorie Darwina dostarczyły nowych powodów do ujarzmiania 
ludzi  na  podstawie  różnic  rasowych  i  pochodzenia,  uznawanych  za  „naturalnie" 
słabszych.  Niezależnie  od  występujących  podobieństw,  ortodoksyjny  chrześcijanizm 
jest często uważany za przeciwnika nowoczesnego myślenia i nauki. Kościół katolicki 
kontynuował  tradycję  powstrzymywania  rozwoju  działalności  naukowej,  czemu,  na 
przykład,  dał  wyraz  w  prześladowaniu  Galileusza,  czy  w  sprzeciwie  wobec 
większości  prac  Newtona  (heliocentryczna  teoria  Galileusza  kwestionowała  poglądy 
Kościoła,  mówiące,  że  Słońce  krąży  wokół  Ziemi.  Prace  Newtona  podkopywały 
podstawy  władzy  katolickiej.  Jego  twierdzenia  o  możliwości  doświadczalnej 
weryfikacji zjawisk fizycznych kwestionowały podstawy domagania się władzy, która 
opierała  się  na  sukcesji  po  apostołach,  idei  że  prawda  objawiona  została  tylko  raz 
poprzez  zmartwychwstanie  Jezusa,  i  w  konsekwencji  jest  osiągalna  tylko  przez 
następców  apostołów,  którzy  byli  świadkami  tego  zdarzenia).  W  rzeczywistości 
występowały ideologiczne różnice  między ortodoksyjnymi chrześcijanami a nowymi 
myślicielami, którzy na przykład, odrzucali teorię, iż diabeł w nadprzyrodzony sposób 
wpływa na rzeczywistość. Teoria ewolucji Darwina nie zgadzała się z chrześcijańską 
koncepcją  stworzenia  świata.  Nowe  myślenie,  że  świat  funkcjonuje  bez  boskiej 
interwencji  czy  czarów,  było  gorliwie  popierane  zarówno  przez  protestantów  jak  i 
katolików. Nawet sam Karol Darwin nie uważał, aby jego prace przeciwstawiały się 
dogmatom ortodoksów. Zreformowani chrześcijanie na pewno by się z nim zgodzili w 
tym,  że  fizyczna  rzeczywistość  funkcjonuje  „nie  dzięki  cudownym  aktom 
stworzenia",  ale  raczej  przez  walkę  i  konkurencję.  W  „Pochodzeniu  gatunków" 
Darwin pisał:  „Nie  widzę prawdziwej przyczyny dlaczego poglądy przedstawione w 
tym  dziele  mogłyby  wstrząsnąć  religijnymi  uczuciami  kogokolwiek".  Darwin  pisze 
jak człowiek religijny: 
„...naucza, że jedyną  godną szacunku  koncepcją Boskości  jest wiara, że On stworzy 
kilka  pierwotnych  form  zdolnych  do  samorozwoju  w  inne  potrzebne  formy,  tak  jak 
wiary, że On domaga się nowych aktów stworzenia do wypełnienia pustki powstanej 
w wyniku działania jego praw.” 

Nowoczesna  myśl  w  większym  stopniu  popierała  koncepcje  ortodoksyjnych 

chrześcijan, niż im zaprzeczała. Jednak, mimo że Darwin uważał, iż jego prace 
141 

background image

nie sprzeciwiały się koncepcji wszechmocnego Boga, to jego teorie wykorzystywane 
były przez innych do odrzucenia istnienia nawet odległego stwórcy. Ateizm w prosty 
sposób rozwinął ideę chrześcijan mówiącą o tym, że Bóg jest daleko i nie przenika do 
świata  fizycznego.  Odtąd  ludzie  stwierdzili,  że  nie  jest  wcale  trudno  zaprzeczyć 
istnieniu  samego  Boga.  W  odpowiedzi  na  brutalność  polowań  na  czarownice  ziarna 
ateizmu zdobywały sobie coraz większą popularność. Ludzie zaczęli przekonywać się, 
że religia nie gwarantuje spokoju sumienia, a brak religijnych przekonań nie prowadzi 
do  moralnego  upadku.  Na  przykład,  w  „Słowniku  historycznym"  pochodzącym  z 
końca  siedemnastego  wieku  czytamy,  że  „ateizm  niekoniecznie  prowadzi  do 
moralnego zepsucia". 

Niemniej ateizm zagrażał podstawom, opartego na strachu, porządku społecznego. 

Chociaż Bóg  mógł znajdować się daleko  w niebie, strach przed Jego  karą był nadal 
uważany  za  środek  wymuszający  określone  moralne  zachowanie  jednostki.  Wielu 
uważało, że sprawiedliwy układ polega na strachu. W swojej książce „Sprawiedliwość 
ograniczona przez religię", Frank Swancara pisze, że 
„...sędziowie,  którzy  ukształtowali  powszechne  prawo  twierdzili,  że  ktoś  kto  nie 
wierzy w żadną straszną karę Boska nie może być świadkiem w sadzie prawa.” 

Większość  myślicieli Oświecenia widziało w ateizmie takie samo zagrożenie, jak 

ze strony ortodoksyjnych chrześcijan. John Locke pisał: 
„Ci  nie  są  w  ogóle  tolerowani,  którzy  odrzucili  istnienie  Boga.  Przyrzeczenia, 
konwenanse  i  przysięgi,  które  spajają  społeczeństwo,  mogą  nie  obowiązywać  wśród 
ateistów.” 
Wolter pytał: 
„Co  jednak  mogłoby  pohamować  żądze,  bezkarne  popełnianie  przestępstw,  jak  nie 
idea wiekuistego Mistrza, którego oko jest ponad nami, i który będzie oceniał nasze, 
nawet najbardziej prywatne, myśli?” 

Zarówno  ortodoksyjni  chrześcijanie,  jak  i  nowi  myśliciele,  mimo  że  chętnie 

odcinali się od wiary w czary i cuda, to nadal wierzyli w straszliwą karę boską. Nowa 
myśl  najczęściej  uznawała  dogmaty  chrześcijan.  Twierdzenia,  że  świat  funkcjonuje 
jak  maszyna  czy  zegar,  potwierdzały  poglądy  świętego  Augustyna  mówiące,  że 
ludzka  istota  nie  posiada  wolnej  woli.  W  swojej  książce  „Tańczący  mistrzowie  Wu 
Li", Gary Zukav pisze: 
142 

background image

 
Karol  Darwin.  Wiara  w  konieczność  porządku  hierarchicznego,  dominacji  i 
współzawodnictwa znalazła nowy wyraz w pracach Darwina. 
 

background image

„Jeśli  akceptujemy  mechanistyczną  determinację  newtonowskiej  fizyki  -jeśli  świat 
rzeczywiście  jest  wielką  maszyną  -  wówczas  od  momentu,  w  którym  świat  został 
stworzony  i  wprawiony  w  ruch,  wszystko  co  w  nim  zachodzi,  jest  już 
zdeterminowane. Zgodnie z tą fiozofią może nam się wydawać, że mamy własną wolę 
i  zdolność  do  wpływania  na  przebieg  zdarzeń  w  naszym  ryciu,  ale  my  nie  możemy. 
Wszystko od samego początku zostało przedtem określone, nie wyłączając złudzenia, 
że posiadamy wolną wolę. Wszechświat jest  zapisana samoodtwarzającą się tylko w 
jedną stronę, taśmą. Sytuacja ludzi jest bezgranicznie bardziej posępna, niż była przed 
nastaniem  nauki.  Wielka  Maszyna  działa  na  ślepo,  a  wszystkie  rzeczy  w  niej  są  jak 
koła zębate.” 

W  odniesieniu  do  przyrody  nauka  przyjęła  poglądy  głoszone  przez  chrześcijan  - 

traktowania  środowiska  naturalnego  jako  królestwa  pozbawionego  świętości.  Fritjof 
Capra opisuje, jak rozdzielenie pomiędzy materię a umysł 
„...umożliwiło uczonym traktowanie materii jako martwej i całkowicie oddzielonej od 
nich samych oraz postrzeganie materialnego świata w postaci niezliczonej ilości 
obiektów złożonych w ogromną maszynę... Od drugiej połowy siedemnastego wieku 
mechanistyczny... model wszechświata zdominował całą myśl naukową. Było to 
zgodne z obrazem wszechmocnego Boga, który rządził światem z góry przez 
narzucanie mu jego boskiego ojcostwa.” 

Poprzez  uznanie  rozdziału  między  królestwem  niebiańskim  a  królestwem 

ziemskim,  czy  też  między  umysłem  a  materią,  zarówno  chrześcijanie  jak  i  nowi 
myśliciele  sami  zatracili  łączność  ze  światem  fizycznym.  Obecnie,  pod  koniec 
dwudziestego  wieku,  wiele  teorii  mających  swoje  korzenie  w  ideologii  orto-
doksyjnych  chrześcijan  i  znajdujących  poparcie  nowej  grupy  uczonych,  ma 
ograniczoną  wartość  naukową.  Odkrycia  naukowe,  szczególnie  na  polu  mechaniki 
kwantowej,  wykazały,  że  prawa  fizyki  klasycznej  w  sposób  bardzo  ograniczony  i 
niedokładny  wyjaśniają  zjawiska  zachodzące  we  wszechświecie.  Zasady  i  prawa, 
które  wydawały  się  sterować  mechaniczną  i  deterministyczną,  uniwersalną  maszyną 
nie mają bezpośredniego przełożenia na prawa rządzące cząsteczkami mniejszymi od 
atomów.  Cząsteczki  subatomowe  opierają  się  próbom  określenia  ich  położenia  w 
czasie  i  przestrzeni.  Fizyk  Stephen  Hawking  stwierdził,  że  ten  fenomen,  nazywany 
zasadą nieoznaczoności 
„...zasygnalizował  nadejście  końca  fantastycznej  teorii  nauki,  modelu  całkowicie 
zdeterminowanego wszechświata: z całą pewno - 
144 

background image

ścią nie można przewidzieć przyszłych zdarzeń, gdyż nie można precyzyjnie określić 
obecnego stanu wszechświata!” 

Obecnie kwestionuje się również poglądy utrzymujące, że wszechświat rządzi się 

całkowicie  racjonalnymi  i  precyzyjnie  określonymi  prawami.  Newton  uważał,  że 
mając  wystarczające  informacje  można  absolutnie  przewidzieć  wynik  zdarzenia, 
mechanika  kwantowa  pokazuje,  że  w  najlepszym  razie  można  poznać  tylko 
prawdopodobieństwo  otrzymania  jakiegoś  wyniku.  Gary  Zukav  wypowiadał  się  na 
temat interpretacji kopenhaskiej (interpretacja mechaniki kwantowej, której głównym 
twórcą  był  Neils  Bohr.  Jej  przeciwnikiem  był  Albert  Einstein,  który  komentując 
odrzucenie  przez  teorię  kwantową  zasady  ścisłej  przyczynowości,  powiedział:  „Bóg 
nie gra w kości ze Wszechświatem" - przyp. tł.): 
„...próby  naukowców  zmierzające  do  sformułowania  logicznej  teorii  fizyki 
znajdowały  się  pod  naciskiem  ich  własnych  odkryć,  potwierdzając,  że  całkowite 
zrozumienie rzeczywistości leży poza zasięgiem racjonalnego myślenia.” 

Ostatnie  odkrycia  naukowe  zakwestionowały  pogląd,  że  materia  fizyczna  jest 

zupełnie  nieożywiona,  bezwładna  i  posiada  tylko  masę.  W  badaniach  nad 
właściwościami  fal  naukowcy  wykazali,  że  rzeczywistość  fizyczna  posiada  zarówno 
cechy  „materii"  jak  i  „umysłu".  Podział  na  umysł  i  materię,  który  jest  zbieżni  z 
chrześcijańskim  podziałem  na  niebo  i  ziemię,  nie  jest  prawdą  naukową.  Świat 
fizyczny  nie  jest,  jak  twierdzi  fizyka  klasyczna,  złożony  ze  stałej,  bezwładnej  i 
nieożywionej materii. Fizyk, Henry Stapp pisze: 
„Jeśli  stanowisko  fizyki  kwantowej  jest  duszne...  wówczas  nie  ma  rzeczywistego 
świata  fizycznego  w  powszechnie  rozumianym  znaczeniu.  Nasuwającym  się  tutaj 
wnioskiem  nie  jest  przypuszczenie,  że  rzeczywisty  świat  fizyczny  może  nie  istnieć, 
ale twierdzenie, że rzeczywisty świat fizyczny nie istnieje. „ 
Inny fizyk, E.H. Walker twierdzi, że 
„świadomość może mieć związek ze wszystkimi zjawiskami mechaniki kwantowej... 
jako,  że  wszystko  co  się  pojawia  jest  bezsprzecznie  wynikiem  jednego  lub  większej 
liczby zdarzeń. W rozumieniu mechaniki kwantowej wszechświat jest „zamieszkany" 
przez  prawie  nieograniczoną  liczbę  raczej  dyskretnych,  świadomych,  zwykłe 
nierozumnych  elementów,  które  są  odpowiedzialne  za  szczególne  funkcjonowanie 
kosmosu. „ 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Takie  wyniki  są  zaprzeczeniem  wiary  w  rozdzielność  umysłu  i  materii.  Zarówno 

podział  na  umysł  i  materię,  jak  i  wiara,  że  świat  pozbawiony  jest  świadomości  są 
przedmiotem  dociekań  bardziej  nam  współczesnej  teorii  Gai.  Przedstawiona 
pierwotnie  przez  Jamesa  Lovelocka  teoria  sugeruje,  że  świat  może  być 
samoregulującym  się  układem.  Tego  rodzaju  teorie  wyjaśniają  względną 
niezmienność klimatu na kuli ziemskiej, zadziwiająco dużą zawartość soli w oceanach 
i zachowanie stałego poziomu tlenu, czyli wszystkiego, co pozwala na rozwój życia. 
To,  że  Ziemia  utrzymuje  warunki  zdolne  do  podtrzymania  życia  może  nie  być 
przypadkiem,  czy  wynikiem  losowego  zdarzenia.  Żyjące  na  Ziemi  istoty  mogą  być 
wynikiem samoregulującego się zachowania, a to sugeruje już obecność świadomości. 

Obecnie,  nawet  klasyczne  ujęcie  sprawdzonych  prawd  uważa  się  za  błędne. 

Newton  twierdził,  że  ponieważ  doświadczenia  dotyczące  materii  fizycznej  obejmują 
nieożywione cząsteczki pozbawione świadomości, wszystkie wyniki eksperymentów 
powinny  być  powtarzalne,  a  osoba  wykonująca  doświadczenie  może  występować  w 
roli  bezstronnego  obserwatora,  bez  możliwości  wywierania  jakiegokolwiek  wpływu 
na materię fizyczną. Istnienie takiego bezstronnego obserwatora nie jest już uważane 
za możliwe; mechanika kwantowa pokazała, że prosty akt obserwacji wywiera wpływ 
na zachowanie się obserwowanej materii. Fizyk, John Wheeler pisze: 
„Czy wszechświat  może być, w pewnym dziwnym  sensie, „wrzucony w byt " przez 
udział  tych,  którzy  w  tym  uczestniczą?...  „Uczestnik"  jest  niezaprzeczalnie  nową 
koncepcją daną przez mechanikę kwantową. Obala znaczenie „obserwatora" występu-
jącego w teorii klasycznej, człowieka stojącego bezpiecznie za gruba szklaną ścianą i 
obserwującego co się dzieje bez jakiegokolwiek w tym udziału. To jest niemożliwe, 
twierdzi mechanika kwantowa.” 

Ostatnie  odkrycia  naukowe  udowodniły,  że  poglądy  dotyczące  mechanistycznego 

pojmowania  kosmosu,  które  wyrosły  z  wiary  w  brak  obecności  Boga  w  świecie 
fizycznym,  są  mało  dokładne.  Krytyce  poddawane  są  również  nowoczesne  metody 
badań  naukowych,  opierających  się  na  rozdzielaniu  i  analizie  coraz  to  mniejszych 
części,  odzwierciedlających  chrześcijańskie  idee  hierarchicznego  porządku.  Nauka 
współczesna sugeruje, że prawda może być lepiej poznana nie tylko poprzez dzielenie 
i porządkowanie poszczególnych części, ale także przez zrozumienie wzajemnego ich 
powiązania w większym układzie. „Cząsteczki", jak wyjaśnia fizyk David Bohm 
„...znajdują  się  w  ciągłych  relacjach  między  sobą  w  układzie,  w  którym  ich 
dynamiczne powiązania niezaprzeczalnie zależą od 
146 

background image

stanu całego układu (i w rzeczywistości, większych układów, w których się znajdują, 
a  obejmujących  w  zasadzie  cały  wszechświat).  Tak  więc,  prowadzi  to  do  nowej 
koncepcji niepodzielnej całości, odrzucającej klasyczną teorię podzielności świata na 
samodzielne, niezależnie istniejące części...” 

Zrozumienie  związku  materii  z  całym  układem  mogłoby  być  bliższe  prawdy, 

niż  analiza  izolowanych  składników  materii.  Poznanie,  w  jaki  sposób  części 
działają  razem  byłoby  bardziej  twórcze  niż  ich  hierarchiczne  porządkowanie. 
Ortodoksyjny  pogląd  o  niezaprzeczalnej  wartości  walki,  który  znalazł  nowe 
potwierdzenie  w  teoriach  Darwina,  może  również  ulec  uzasadnionemu  przewar-
tościowaniu. Teoria Gai, sugerująca, że świat może być układem samoregulującym 
się, mówi o życiu organizmów, które tworzą żywą mozaikę symbiotyczną w celu 
osiągnięcia  najbardziej  korzystnych  warunków  rozwoju.  Wskazuje  to  na  fakt,  że 
porządek  i  rozwój  istnieją  nie  tylko  dzięki  dominacji,  walce  i  konkurencji,  jak 
zakładają  teorie  głoszone  przez  chrześcijan  i  Darwina,  ale  także  dzięki 
współdziałaniu. Wpływ chrześcijańskich dogmatów na nowoczesną naukę daje się 
zauważyć  nawet  we  współczesnym  życiu.  Nowoczesna  medycyna  zachodnia 
przejęła  podobne  spojrzenie  na  ciało  człowieka,  jak  fizyka  klasyczna  na 
wszechświat:  „medycy"  rozumieją  ciało  jako  mechaniczne  działanie 
nieożywionych części mających niewielki (lub nie mających w ogóle) związek ze 
świadomością. 

Jednym  z  pierwszych  rzeczników  traktowania  ciała  jak  maszyny  był  Thomas 

Hobbes, który w 1651 roku napisał: „Albowiem czym jest serce, jak nie sprężyną, 
a nerwy wieloma sprężynami, a stawy wieloma kołami wprawiającymi w ruch całe 
ciało".  Tak  jak  ortodoksyjni  chrześcijanie  uważali,  że  Bóg,  jest  oddzielony  od 
fizycznego  świata,  tak  zachodnia  medycyna  uważała,  że  funkcjonowanie  ciała 
ludzkiego  nie  ma  związku  z  umysłem  czy  świadomością.  Choroba  postrzegana 
była  po  prostu  jako  wadliwe  działanie  którejś  z  mechanicznych  części,  a  jej 
przyczyna  leżała  wyłącznie  w  obrębie  świata  fizycznego.  W  ten  sam  sposób,  w 
który  ortodoksyjni  chrześcijanie  próbowali  ujarzmić  to,  co  znajdowało  się  na 
niższych  szczeblach  hierarchicznego  porządku,  lekarze  zachodni  próbują  raczej 
zapanować  nad  ciałem,  niż  współpracować  z  nim  poprzez  wykorzystanie  jego 
zdolności  do  samouzdrawiania.  Przykładem  takiego  postępowania  jest  leczenie 
chorób  nie  zagrażających  życiu,  przy  pomocy  antybiotyków.  Antybiotyki 
wytłumiają  działanie  układu  odpornościowego,  właściwej  ciału  zdolności  do 
obrony samego siebie przed atakiem choroby. Chociaż antybiotyki są nieocenione 
w  leczeniu  zagrażających  życiu  chorób,  to  częste  ich  stosowanie  w  mniej 
poważnych przypadkach doprowadziło do pojawienia się wielu nowych szczepów 
bakterii,  które  nie  poddają  się  działaniu  żadnej  znanej  metody  leczenia. 
Współcześnie wielu naukowców poddaje w  wątpliwość twierdzenia nowoczesnej 
medycyny, że ciało jest mechanicznym urządzeniem 

147 

background image

 
Ryc.  10.4.  Pochodzący  z  1680  roku  sztych  przedstawia  ciało  człowieka  w  postaci 
mechanicznego działania nieożywionych części całkowicie oddzielonych od ludzkiej 
świadomości. 

background image

 
Pochodzący  z  1855  roku  drzeworyt  wyraża  sprzeciw  Kościoła  wobec  Konstytucji 
Stanów Zjednoczonych. 

background image

pozbawionym  łączności  ze  świadomością,  urządzeniem,  które  najlepiej  jest 
opanować, a nie z nim współpracować. 

Ideologia  ortodoksyjnych  chrześcijan  wywarła  także  wpływ  na  nowoczesną 

gospodarkę  i  przemysł.  Naśladując  religijną  hierarchię  przedsiębiorstwa  mają  taką 
strukturę, w której władza spoczywa w rękach pojedynczych osób znajdujących się na 
samym  szczycie  organizacji.  Strach,  dominacja  i  konkurencja  uważane  za  podstawę 
zachowania  boskiego  porządku,  mają  swoje  odzwierciedlenie  w  prowadzeniu 
interesów.  Tak  jak  uważano,  że  ujednolicenie  stwarza  jedność,  tak  w  interesach 
ceniona  była  zgoda  i  jedność  ludzi  podobnej  rasy,  pochodzenia  czy  wyznania. 
Jednakże  w  bliższych  nam  czasach  w  wielu  przedsiębiorstwach  dochodzi  się  do 
wniosku,  że  bardziej  korzystna  jest  inna  struktura.  Przedsiębiorstwa,  w  których  ceni 
się  pracowników,  będących  odpowiedzialnymi  współwłaścicielami,  często 
funkcjonują  bardziej  efektywnie,  niż  te,  które  trzymają  się  ściśle  hierarchicznego 
modelu  organizacyjnego.  Współpraca,  zarówno  wewnątrz  samego  przedsiębiorstwa, 
jak  i  z  zewnętrznymi  kooperantami  jest  bardziej  zyskowna  niż  ceniona  dawniej 
zażarta konkurencja. Poza tym, kwestionuje się jednostajność i monotonię w miejscu 
pracy.  Warunki,  w  których  ludzie  mają  różne  perspektywy  i  drogi  rozwiązywania 
problemów  dają  większe  prawdopodobieństwo  osiągnięcia  twórczych  rozwiązań. 
Poza  oddziaływaniem  na  naukę,  filozofię,  medycynę  i  gospodarkę,  idee 
ortodoksyjnych  chrześcijan  miały  poważny  wpływ  na  współczesną  organizację 
społeczną  i  rządy.  Wiara  w  jedyne  zwierzchnictwo,  hierarchię  i  wrodzoną,  grzeszną 
naturę  człowieka  udaremnia  wysiłki  stworzenia  pluralistycznych  społeczeństw,  w 
których  ceniono  by  indywidualne  samookreślenie.  Siła  i  władza  wewnątrz  takich 
domniemanych  struktur  musi  raczej  schodzić  ze  szczytu,  a  nie  wyrastać  z 
pluralistycznych  korzeni.  Wszystko  co  wzmacnia  siłę  jednostki  bezsprzecznie  burzy 
taką  autorytatywną  strukturę  władzy.  Na  przykład,  nigdy  nie  było  zamiarem 
purytańskich  przywódców  Nowej  Anglii,  aby  powołać  rząd,  który  reprezentowałby 
poglądy  i  pragnienia  wyrażane  przez  społeczeństwo.  „Demokracja,  nie  wyobrażam 
sobie,  aby  kiedykolwiek  Bóg  nakazał  powołanie  rządu  jednocześnie  służącego 
Kościołowi i pospólstwu", napisał purytanin, John Corron. „Jeżeli będą rządzić ludzie, 
to  kto  będzie  rządzonym?".  Ustanowione  w  Stanach  Zjednoczonych  demokratyczne 
prawa były sprzeczne z poglądami ortodoksyjnych chrześcijan. W 1796 roku George 
Washington napisał: „Rząd Stanów Zjednoczonych w żadnym razie nie opiera się na 
religii  chrześcijańskiej".  Ortodoksyjni  chrześcijanie  wielokrotnie  sprzeciwiali  się 
wolności religijnej w Ameryce. Purytanin, John Norton wyrażał ortodoksyjne poglądy 
na  temat  wolności  wyznania  religijnego,  twierdząc,  że  „wolność  to  bluźnierstwo, 
wolność to odwodzenie innych od prawdziwego Boga. Wolność to mówienie kłamstw 
w  imię  Boga".  Kiedy  w  Vermont  przyjęto  rezolucję  zezwalającą  na  wolność 
wyznania, w Dartmouth Gazette (z 18 listopada 1807 roku) powróciły 
150 

background image

sentymenty  ortodoksów  w  postaci  artykułów  nazywających  rezolucję  uderzają  cym 
przykładem  „szkodliwych  i  skrajnych  diabelskich  poczynań,  do  których  płytki  duch 
demokracji  musi  nieuchronnie  zmierzać"  W  okresie,  w  którym  Thomas  Jefferson  i 
James  Madison  podejmowali  wysiłki  celem  oddzielenia  Kościoła  od  państwa, 
Madison odwoływał się do historii i udowadniał, że gdziekolwiek „kościelne służby" 
kształtowały  społeczeństwo,  tam  popierały  polityczną  tyranię;  nigdy  nie  chroniły 
wolności człowieka. Dla poparcia wolności osobistej i demokracji katolicy nie zrobili 
więcej  od  protestantów.  Od  sprzeciwienia  się  w  XIII  wieku  Magna  Charta,  przez 
ustanowienie precedensu dla totalitarnego państwa ze Świętą Inkwizycją, do odmowy 
potępienia  nazistowskiej  eksterminacji  narodu  żydowskiego  w  czasie  II  wojny 
światowej,2ó  Kościół  katolicki  był  mistrzem  autorytaryzmu,  przeciwstawiając  się 
każdym przejawom demokracji i wolności. 

W dziewiętnastym wieku papież Grzegorz XVI pisał: 

„Nie  ma  żadnego  prawnego  sposobu  domagać  się,  bronić  czy  przyznawać 
bezwarunkowej  wolności  myśli,  słowa,  twórczości  czy  religii,  ponieważ  gdyby 
istniało tak wiele praw, natura sama dałaby je człowiekowi.” 

Zdaniem  ortodoksów  siła  i  władza  powinna  być  przyznana  tylko  tym,  którzy 

znajdują  się  na  szczycie  hierarchii.  Ortodoksyjni  chrześcijanie  dali  ideologiczne 
podstawy nowoczesnej nauce i społeczeństwu. Od kiedy ludzie zaakceptowali pogląd, 
że  Bóg  jest  w  niebie,  a  nie  na  ziemi,  przestała  istnieć  nadnaturalna  interwencja  i 
magia, a naukowcy i filozofowie zaczęli sprawdzać istnienie takiego właśnie świata. 
Ich  nauka  i  filozofia  potwierdzały,  że  świat  fizyczny  funkcjonuje  w  sposób 
mechaniczny  i  niezależny  od  świadomości  i  Boga.  Potwierdzali  także  wiarę  w 
konieczność  walki  i  dominacji.  Niemniej  taka  wiara  i  poglądy  są  dzisiaj 
kwestionowane,  i  to  nie  tylko  ze  względu  na  ich  praktyczną  niedoskonałość,  ale 
również ich ograniczoną wartość naukową. 

background image

Wnioski 

Mroczna strona historii  chrześcijaństwa dotyczyła i nadal dotyczy dominacji oraz 

kontroli  życia  duchowego  i  wolności  człowieka.  Ortodoksyjni  chrześcijanie 
zbudowali organizację, która od początku nie popierała wolności i samookreślenia, ale 
posłuszeństwo i konformizm. Aby osiągnąć swój cel wywierano wpływ na wszystkie 
aspekty  życia.  Opierając  się  na  wierze  w  jedynego,  autorytatywnego  i  karzącego 
Boga, stworzyli organizację, która domagała się podporządkowania jedynej władzy i 
karała  tych,  którzy  się  temu  sprzeciwiali.  W  ciemnym  okresie  dziejów  Europy,  gdy 
Kościół  przejął  kontrolę  nad  wychowaniem,  nauką,  medycyną,  techniką  i  sztuką, 
nastąpił  upadek  cywilizacji.  Maszerujący  na  Środkowy  Wschód  krzyżowcy 
mordowali  i  niszczyli  w  imię  jedynego  Boga.  W  Średniowieczu  inkwizycja 
systematycznie  prześladowała  i  zastraszała  społeczeństwo.  W  okresie  reformacji, 
zarówno katolicy jak i protestanci wywoływali wojny, w których chrześcijanie padali 
ofiarami  innych  chrześcijan,  gdzie  każdy  uważał,  że  obrana  przez  niego  droga  była 
jedyną  ścieżką  prawdy.  Polowania  na  czarownice  wyniszczyły  niezliczone  rzesze 
kobiet i mężczyzn, jak również wykorzeniły wiarę w przejawy boskości na Ziemi. W 
1785 roku Thomas Jefferson pisał: 
„Od  wprowadzenia  chrześcijaństwa  spalono  na  stosach,  torturowano  i  więziono 
miliony  niewinnych  kobiet,  mężczyzn  i  dzieci,  a  mimo  to  nie  posunęliśmy  się  ani  o 
cal  w  kierunku  jedności.  Jaki  był  zatem  skutek  takiego  zniewolenia?  Połowa  świata 
głupców i druga połowa hipokrytów. Tolerancja wobec błędów i łajdactwa na całym 
świecie. „ 

Najbardziej  podstępny  był  wpływ  chrześcijaństwa  na  współczesny  świat.  Przez 

zmuszanie  ludzi  do  wiary  w  brak  nadprzyrodzonej  boskiej  pomocy  w  świecie 
fizycznym, ortodoksyjni chrześcijanie stworzyli warunki, w których ludzie uwierzyli, 
że  wszechświat  jest  zdeterminowany,  mechaniczny  i  pozbawiony  świadomości. 
Jednakże, zamiast  kojarzenia takich poglądów z wiarą religijną, ludzie zaufali nauce 
mającej obiektywnie potwierdzać istnienie takiego świata. Większość z nich zaczęła 
uważać, że walka i dominacja prawdopo - 
152 

background image

dobnie  nie  były  boskimi  nakazami  -  ale  naturalną,  niezbędną  jakością  życia  w  tym 
bezbożnym  świecie.  Interesującym  jest  fakt,  że  to  sama  nauka,  która  kiedyś 
potwierdzała  koncepcje  ortodoksyjnych  chrześcijan,  teraz  odkrywa  niedoskonałości 
mechanistycznego modelu wszechświata. 

Zignorowanie  ciemnej  strony  historii  chrześcijaństwa  utwierdza  pogląd,  że 

prześladowania  i  okrucieństwo  są  nieuchronnym  skutkiem  wrodzonego  zła  czy 
okrutnej natury człowieka. W okresie neolitu rozwijały się kultury i cywilizacje, które 
funkcjonowały bez represyjnych struktur hierarchicznych. Z pewnością to nie ludzka 
natura  jest  przyczyną  tego,  że  ludzie  wzajemnie  wyrządzają  sobie  krzywdę.  Ludzie 
żyjący  w  społeczeństwach,  które  stworzyły  szlachetniejsze  kultury,  mają  taką  samą 
naturę jak my, z cywilizacji Zachodu; to tylko nasze poglądy mówią, że jest inaczej. 
Tolerancyjne i bardziej pokojowo nastawione społeczeństwa szanują zarówno męskie, 
jak  i  żeńskie  oblicza  Boga,  niebiańskie  i  ziemskie  aspekty  boskości.  Skutkiem 
ograniczenia wiary do jedynego zwierzchnictwa i jedynego oblicza Boga jest tyrania i 
brutalność.  Nieznajomość  mrocznej  strony  historii  chrześcijaństwa  dopuszcza 
istnienie wiary, która motywację okrucieństwa uważa za nie poddającą się zbadaniu. 
Podtrzymywana przez strach wiara w jedynego Boga, który sprawuje swoją władzę na 
szczycie  hierarchicznego  porządku,  ma  niszczycielskie  konsekwencje.  Ludzie  przez 
cały  czas  musieli  określać,  kto  na  szczeblach  hierarchii  znajduje  się  ponad  nimi. 
Każda rzecz, która odróżniała ludzi od siebie, czy to było pochodzenie, rasa, wyznanie 
religijne,  preferencje  seksualne  czy  też  pozycja  ekonomiczno-społeczna,  stała  się 
kryterium  oceny,  czy  dany  człowiek  jest  lepszy,  czy  też  gorszy  od  drugiego. 
Jednolitość  i  zgodność  wewnątrz  systemu  religijnego  ortodoksyjnych  chrześcijan 
wywodzą  się  z  podobieństw  i  konformizmu,  a  nie  ze  współdziałania  i  harmonii 
między  występującymi  różnicami.  Różnorodność  społeczeństwa  jest  najczęściej 
uważana  raczej  za  zagrożenie,  a  nie  bezcenną  wartość.  Spokojne  społeczeństwo  to 
takie, w którym wszyscy ludzie są jednakowi. W obrębie takiego systemu religijnego 
seksizm czy rasizm są błędnie pojmowane jako prosta zamiana ról. Zamiast dominacji 
mężczyzn  nad  kobietami,  kobiety  mogłyby  dominować  nad  mężczyznami,  zamiast 
dominacji  białych  nad  czarnymi,  czarni  mogliby  dominować  nad  białymi.  Nie  ma 
zrozumienia dla podziału władzy, współpracy czy tolerancji. 

Wiara  w  całkowicie  niebiańskiego  Boga,  oddzielonego  od  spraw  ziemskich, 

wywarła  ogromny  wpływ  na  sposób  traktowania  przez  człowieka  jego  środowiska 
naturalnego.  Wraz  z  rozprzestrzenianiem  się  ortodoksyjnej  religii  chrześcijańskiej, 
wyrażane  w  obrzędach  znaczenie  integracji  aktywności  człowieka  ze  zmianami  pór 
roku,  zostało  w  znacznym  stopniu  zmniejszone.  W  czasie  świąt  zaczęto  czcić 
wydarzenia biblijne, nie związane w żaden sposób ze zmianami pór roku. Koncepcja 
liniowej natury czasu, która zastąpiła dawniejszy pogląd o jego naturze cyklicznej, w 
jeszcze większym stopniu odsunęła ludzi od przyrody. Nowoczesna nauka utwierdziła 
ortodoksyjne poglądy o braku Boga w 
153 

background image

świecie  fizycznym  poprzez  przedstawienie  go  jako  mechanicznej  rzeczywistości, 
całkowicie pozbawionej świadomości. Jednakże, jak mroczne by nie były momenty w 
historii  chrześcijaństwa,  świadomość  ich  istnienia  niekoniecznie  prowadzi  do 
odrzucenia religii chrześcijańskiej. W całej historii byli chrześcijanie, którzy walczyli 
z tyranią ortodoksów. Wielu z nich bardziej ceniło miłość i przebaczenie, niż strach i 
karę,  stawiając  samostanowienie  i  zrozumienie  nad  uległość  i  ślepą  wiarę.  Mroczne 
momenty  w  historii  chrześcijaństwa  nie  były  nieuniknioną  konsekwencją  natury 
człowieka;  był  to  rezultat  bardzo  specyficznej  ideologii  i  struktury  wiary.  Gdy 
zlekceważymy  okropności,  które  miały  miejsce  w  historii  chrześcijaństwa, 
zrezygnujemy z bliższego poznania religii chrześcijańskiej i jej obecności w naszym, 
wydawałoby  się,  pozbawionym  boskości  współczesnym  świecie.  Bez  bliższego 
zapoznania  się  z  nimi,  działania  destrukcyjne  nadal  będą  odsuwać  nas  od  Boga, 
przyrody  i  samych  siebie.  Albowiem  tylko  przez  zrozumienie  i  uwagę  możemy 
zatrzymać takie, groźne dla nas samych, zachowania. Możemy stwierdzić, że wysiłki 
podejmowane  celem  przekonania  nas,  że  Bóg  żąda  strachu  i  bezwzględnego 
posłuszeństwa,  są  w  rzeczywistości  działaniami  służącymi  kontrolowaniu  naszych 
poczynań i naszego życia duchowego. Możemy zorientować się, że wiara w jedynie 
słuszną władzę leży u podstaw szowinizmu, rasizmu i totalitaryzmu. Możemy zrobić 
krok w kierunku świata, w którym cenione będą wszelkie różnice, wolność i godność 
człowieka  i  zrealizować  marzenie  o  ludzkości  swobodnie  postępującej  w  zgodzie  z 
samą sobą. 

background image

PRZYPISY. 
Rozdzial  1 
Ziarna tyranii. 100-400 n.e. 
 
 

Przypisy  i  źródła    sobie  darowałem  -    jest  ich  kilkaset,    pisane  czcionka  
nierozpoznawalna  przez Recognitę....