background image

 

}

 

 

 

Wykład 5 

 

R

ODOWÓD 

J

EZUSA

 

 

Ks. Michał Bednarz 

Potomek Abrahama i Dawida (Mt 1,1-17) 

Niezbyt jesteśmy zachwyceni rodowodami biblijnymi, nawet gdy chodzi o Jezusa, gdyż jest to 
monotonne wymienianie obcych nam imion. 

Wspominając  dwóch  wielkich  ludzi  Starego  Testamentu,  a  mianowicie  Abrahama  i  Dawida, 
autor  Ewangelii  stwierdza, że Jezus  wypełnia obietnice,  jakie otrzymał  naród  wybrany  na  po-
czątku  swego istnienia.  Ale  rodowód dowodzi,  że  Ewangelista  pragnie  wykazać,  iż  w  Jezusie 
cała historia Izraela osiąga swoją pełnię. 

Ś

w. Mateusz korzysta ze starotestamentalnych list genealogicznych, ale je przerabia, aby osią-

gnąć określony cel. Zwraca się do ludzi inteligentnych, którzy dobrze rozumieją jego podejście 
do wydarzeń, a mianowicie to, że pragnie ukazać ich sens. Jego rodowód ma wykazać, że naro-
dzenie Jezusa nie jest wydarzeniem przypadkowym, zagubionym  w historii ludzkości, ale jest 
to realizacja planu Bożego, któremu podporządkowane są całe dzieje opisane w Starym Testa-
mencie.  Mistrz  z  Nazaretu  jest  tym,  który  przychodzi  na  końcu  Starego  Przymierza  i  który 
równocześnie je zamyka, inaugurując czasy mesjańskie (por. także Ga 4,4; 1 P 1,20). 

W rodowodzie Ewangelista stara się ukazać rozwój historii zbawienia. Przez potomków Abra-
hama aktualizują się obietnice, które Bóg dał synowi Teracha oraz synowi Jessego. Mimo ludz-
kich słabości i win Bóg zrealizował plany, których nikt nie mógł unicestwić. Z powodu popeł-
nionych błędów i zła naród został rozproszony w okresie niewoli babilońskiej, ale Bóg raz jesz-
cze  wziął  inicjatywę  w  swoje  ręce.  Podobnie  jak  na  początku  dziejów  wybrania  wyszukał 
Abrahama, tak na końcu wybrał Józefa, który, akceptując Boży plan, umożliwił jego realizację. 
Jezus jest zaś punktem szczytowym historii Izraela i wszystko dąży ku Niemu jako ostateczne-
mu  celowi;  proroctwa  i  wydarzenia,  dzieje  patriarchów  i  sława  królestwa,  upokorzenia  i  cier-
pienia niewoli oraz ciemności i mroki czasów po powrocie z Babilonii. Przede wszystkim jed-
nak  jest  złączony  z  najwybitniejszymi  osobistościami,  które  otrzymały  obietnice  mesjańskie, 
Abrahamem oraz Dawidem. 

W jaki sposób Ewangelista to uzasadnia? Uderza, że niezwykłe znaczenie posiadają dla niego 
liczby symboliczne, trzy i czternaście (3 x 14). Posługiwanie się nimi było typowe dla apoka-
liptyki judaistycznej. Liczba 7 powtarza się sześć razy (3 x 14) w rodowodzie. Kryje się za tym 
schemat apokaliptyczny. Według Ewangelisty dzieje ojców są w pewien sposób niedoskonałe i 
dlatego zamykają się w liczbie sześć. Epoka, którą rozpoczyna Jezus, jest najdoskonalsza i sta-
nowi pełnię (7). 

Zatraciliśmy  świadomość,  że  chrześcijaństwo  wyszło  z  judaizmu  i  dlatego  Abrahamowe  czy 
Dawidowe pochodzenie Jezusa wydaje się nam bez znaczenia. Obojętnie, czy był czy nie Izra-
elitą lub Synem Dawida, jest i pozostanie dla nas najwspanialszym przykładem. Jest także dla 

background image

 

}

 

 

 

nas Synem Boga. To właśnie sprawia, że odchodzą w cień wszystkie inne Jego tytuły i godno-
ś

ci.  Jesteśmy  przyzwyczajeni  rozważać  przyjście  Zbawiciela  na  świat  jedynie  jako  Wcielenie 

Syna Bożego. Tego rodzaju postawa jest uzależniona od naszego sposobu myślenia, który inte-
resuje się kimś najpierw od strony duchowej, a następnie cielesnej, nie uwzględniając jednak jej 
związku ze wspólnotą. Gdy zaś idzie o Semitów, dla nich rzeczą zasadniczą jest związek danej 
osoby z narodem. 

W  Mateuszowym  rodowodzie  występują cztery  kobiety.  Jest to  zaskakujące, gdyż  autorzy  bi-
blijni bardzo rzadko w genealogiach wymieniają niewiasty. W Mateuszowym opisie występują: 
Tamar,  Rachab, prostytutka z Jerycha,  Moabitka  Rut  i  Batszeba,  żona  Dawida.  Bardzo  często 
kobiety  te  uważa  się  za  grzesznice  i  dlatego  twierdzi  się,  że  Ewangelista  w  ten  sposób  chciał 
podkreślić,  iż  Jezus  zbawił  nie  tylko  sprawiedliwych,  ale  i  grzeszników.  W  naszych  oczach 
wspomniane kobiety są grzesznicami, ale Biblia oraz tradycja judaistyczna nigdy je nie potępia. 
Przeciwnie, np. w wypadku Tamar Pismo Święte podkreśla jej niezwykłe pragnienie posiadania 
potomstwa  (Rdz  38,26),  a to  było  rzeczą chwalebną u  Izraelitów.  Uczyniła  wszystko, aby  za-
pewnić  ciągłość  rodowi  Judy,  który  był  przodkiem  Mesjasza.  Dlatego  tradycja  judaistyczna 
uczyniła z niej świętą i sławiono ją w synagogach palestyńskich. Ponadto twierdzono, że Duch 
Ś

więty skłonił ją do tego, aby postąpiła tak jak opisuje to Księga Rodzaju, przygotowując tym 

samym drogę Mesjaszowi. Była więc tylko opatrznościowym narzędziem Boga przygotowują-
cego przyjście Zbawiciela. W podobny sposób Biblia sławi drugą kobietę wymienioną w rodo-
wodzie Ewangelii św. Mateusza (por. Jk 2,25; Hbr 11,31). Rachab uczyniła wszystko, aby zre-
alizował się Boży plan w momencie szczególnie ważnym. Dlatego stała się narodową bohater-
ką Izraelitów i nic dziwnego, że współcześni Jezusowi Żydzi oraz pierwsi chrześcijanie widzie-
li w niej przykład wiary. Podobnie jak w wypadku Tamar, tradycja żydowska utrzymywała, iż 
Rachab działała pod wpływem Ducha Świętego. Izraelici cenili także niezwykle Rut i uważali, 
ż

e  podobnie  jak  Tamar  i  Rachab  była  wierna  Duchowi  Świętemu.  Gdy  chodzi  o  Batszebę,  to 

prorok Natan potępia jedynie króla. Natomiast cała literatura żydowska broni żony Uriasza i nie 
obciąża jej grzechem. 

Ewangelia  św.  Mateusza  powstała  w  środowisku  żydowskim  i  jak  wszystko  na  to  wskazuje, 
była przeznaczona zwłaszcza dla Izraelitów, którzy uwierzyli, że Jezus jest oczekiwanym Me-
sjaszem. Ci zaś ludzie uważali, że wspomniane kobiety są święte. Autor Ewangelii św. Mateusz 
nie mógł więc sugerować, że ich czyny były grzeszne. Trzeba zwrócić uwagę na to, iż wszyst-
kie wspomniane przez św. Mateusza kobiety były cudzoziemkami. Tamar i Rachab były Kana-
nejkami, Rut Moabitką a Batszeba, podobnie jak jej mąż, Chetytką (2 Sm 11,3). Przypominając 
je, Ewangelista podkreśla uniwersalizm Nowego Przymierza. Już tutaj sygnalizuje, że orędzie i 
dzieło Jezusa mają charakter uniwersalistyczny; będą apelem skierowanym do tych także, któ-
rych Żydzi nazywali poganami. Jezus jest Zbawicielem, królem i Mesjaszem nie tylko Izraela, 
ale  także  wszystkich  narodów.  Tę  właśnie  myśl  zapowiadają  już  kobiety  występujące  w  Jego 
rodowodzie. 

Jeżeli pamiętamy o tym wszystkim, co zostało powiedziane na temat rodowodu Jezusa, uświa-
damiamy  sobie,  że  jest  on  nie  tyle  dokumentem  rodzinnym,  co  raczej  gatunkiem  literackim, 
którego  celem  jest  ukazać,  że obietnice dane  Abrahamowi  i  Dawidowi, dzięki dobrowolnemu 
wybraniu Boga, a nie przez prawo dziedziczenia zaktualizowały się w Jezusie, który jest Me-
sjaszem  i  królem  Izraela.  Autor  nie  zamierza  podawać  dokładnej  listy  przodków  Jezusa,  ale 
pragnie przy pomocy tego dobrze znanego Izraelitom środka przekazać orędzie o działaniu Bo-

background image

 

}

 

 

 

ga  w  historii.  Stąd  każde  imię  w  liście  genealogicznej  jest  fragmentem  historii  Izraela.  Ale 
momentem kulminacyjnym Bożego działania było Wcielenie Syna Bożego. Już w rodowodzie 
Ewangelista  zapowiada,  że  Jego orędzie oraz  zbawcza  działalność  będą  mieć  wymiar  uniwer-
salny, czyli będą odnosić się do wszystkich ludzi. 

 

Ks. Mirosław Łanoszka 

Pochodzi z narodu żydowskiego (Rdz 12,1-3; 2 Sm 7,12-16) 

Studium starotestamentowych genealogii pozwala nam lepiej zinterpretować początkowy frag-
ment  Ewangelii  Mateusza,  poświęcony  kwestii  rodowodu  Jezusa.  Mateusz  rozpoczyna  swoje 
dzieło  od  słów:  „Rodowód  Jezusa  Chrystusa,  Syna  Dawida,  syna  Abrahama”  (Mt  1,1).  Tak 
sformułowany pierwszy werset Ewangelii Mateusza, przywodzi nam na myśl podobnie brzmią-
ce  teksty  z  Księgi  Rodzaju,  zwłaszcza,  kiedy  czytamy:  „Oto  rodowód/dzieje  potomków  Ada-
ma”  (Rdz  5,1),  ta  sama  formuła  wprowadza  nas  w  historię  Noego:  „Oto  dzieje  Noego”  (Rdz 
6,9). Jednak pomiędzy wspomnianymi genealogiami istnieje zasadnicza różnica. Podczas, gdy 
piąty rozdział Księgi Rodzaju przedstawia genealogię prowadzącą od Adama do Noego, a więc 
jest to genealogia potomków  Adama,  to  zaprezentowany  przez  Mateusza  rodowód Jezusa  jest 
genealogią Jego przodków (min.: Dawida i Abrahama), ponieważ w osobie Chrystusa historia 
zbawienia osiągnęła swój cel i wypełnienie. 

Mateusz,  przedstawiając  genealogię  (rodowodu)  Jezusa,  podkreślił  w  początkowym  wersecie, 
ż

e celem dziejów świata i ludzi jest osoba Jezusa Chrystusa. To ku Niemu, jako synowi Abra-

hama i synowi Dawida, zmierza cała historia. Określenie przez Ewangelistę Jezusa jako „syna 
Abrahama” (Mt 1,1) oznacza, że Chrystus jest tym Potomkiem, przez którego „otrzymają bło-
gosławieństwo wszystkie ludy ziemi” (Rdz 12,3). 

Użyty przez Mateusza w stosunku do Jezusa tytuł „syn Abrahama” (Mt 1,1) jest bardzo ważny, 
ponieważ z imieniem tego patriarchy łączy się powszechne błogosławieństwo, jakiego dostąpią, 
za  pośrednictwem  jego  potomstwa,  wszyscy  ludzie:  „Dlatego,  że  posłuchałeś  mojego  głosu, 
wszystkie narody ziemi będą życzyły sobie takiego błogosławieństwa, jakie stanie się udziałem 
twojego potomstwa” (Rdz 22,18). Abraham w historii zbawienia staje się nie tylko ojcem wielu 
narodów,  przynoszącym  im  błogosławieństwo,  ale  co  ważniejsze  jest  dla  wszystkich  ojcem 
wiary. Patriarcha ten, pojawiając się na arenie dziejów ludzkości, jest odpowiedzią samego Bo-
ga na zło i grzech, które, pomimo wód potopu, ciągle niszczą serca i życie rodzaju ludzkiego. 
Bóg powołuje tego sprawiedliwego człowieka, zawiera z nim przymierze, obiecuje mu dar po-
tomstwa i ziemi, a nade wszystko, Stwórca będzie mu błogosławił tak, że w nim wszystkie ludy 
ziemi będą otrzymywały błogosławieństwo (Rdz 12,1-3). Abraham, nie mając dzieci ani ziemi, 
wierzy Bogu. Jest Mu posłuszny nawet w sytuacji próby wiary, kiedy ma złożyć w ofierze, da-
rowanego mu przez Stwórcę, syna Izaaka (Rdz 22). Abraham wierzy, że jest tylko jeden Bóg, 
który jest Panem życia i śmierci. Patriarcha ufa temu Bogu, widzi w Nim samo dobro, nawet w 
dramatycznych okolicznościach życia. Postawa wiary Abrahama sprawia, że staje się on obra-
zem Jezusa, w którym dopełnia się błogosławieństwo udzielone wszystkim ludziom. 

 

Dla Mateusza wielkie znaczenie posiada również określenie Jezusa jako „syna Dawida” 

(Mt 1,1). To właśnie w osobie Jezusa Chrystusa przyszedł na świat Ten, którego zapowiedział 

background image

 

}

 

 

 

Bóg przez proroka Natana królowi Dawidowi: „Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok 
swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzno-
ś

ci,  i  utwierdzę  jego  królestwo.  (

)  Ja  będę  mu  ojcem,  a  on  będzie  Mi  synem  ()”  (2Sm 

7,12.14).  Imię  „Jezus  Chrystus”  wiąże  w sposób  nierozerwalny  tytuł  „Mesjasz”  z osobą  Syna 
Bożego, podkreślając, że to właśnie Jezus jest wypełnieniem żydowskich nadziei mesjańskich. 
Dzieje Dawida, opowiedziane na kartach Pierwszej i Drugiej Księgi Samuela, to historia wybo-
ru,  z  pozoru  mało  znaczącej  osoby,  by  w  jej  życiu  dokonały  się  wielkie  rzeczy,  zamierzone 
przez  Boga.  Dawid  to  król  według  Bożego  serca.  Został  monarchą  w  Izraelu,  po  odrzuceniu 
pierwszego władcy, jakim był Saul. Dawid narodził się w Betlejem, był zwykłym pasterzem i 
chociaż wydawało się, że jest kimś bez znaczenia, to właśnie on stał się Pomazańcem Pańskim, 
namaszczonym  przez  proroka  Samuela  królem.  Jednak  w  życiu  tego  monarchy,  wybranego  i 
umiłowany przez Boga bohatera narodu, który pokonał Goliata, były też cienie ludzkiej grzesz-
ności, które najbardziej uwidoczniły się w cudzołóstwie z Batszebą oraz w morderstwie jej mę-
ż

a  –  Uriasza.  Bóg  zdemaskował  winę  Dawida,  posyłając  do  niego  proroka  Natana  (2Sm  12), 

gdyż „postępek, jakiego dopuścił się Dawid, nie podobał się Panu” (2Sm 11,27). Dawid wyznał 
swój  grzech  i  otworzył  się  na  Boże  przebaczenie.  Bóg  mu  przebaczył,  a  król  poniósł  konse-
kwencje  popełnionego  zła.  Doświadczone  przez  niego  cierpienie  przyniosło  mu  duchowe 
oczyszczenie. Dawid to monarcha, który  próbował w sprawowaniu władzy naśladować królo-
wanie  dobrego  Boga.  Chociaż  realizował  ten  ideał  w  sposób  niedoskonały,  to  nie  ustawał  w 
szukaniu Boga, by jak najlepiej wypełniać Jego wolę. Będąc wiernym Bogu aż do końca, stał 
się  postacią  mesjańską,  zapowiadając  prawdziwego  Mesjasza,  Pomazańca  Pańskiego,  Jezusa 
Chrystusa, który królując z krzyża przynosi przebaczenie wszystkim ludziom. 

Ewangelista Mateusz, wspominając o szczególnej relacji Jezusa do Abrahama i Dawida, posłu-
guje  się  określeniami:  „syn  Dawida”  oraz  „syn  Abrahama”.  Możliwe,  że  w  ten  sposób  chciał 
lepiej  dotrzeć  do  chrześcijańskiej  wspólnoty,  składającej  się  z  żydów  i  pogan.  Zatem,  już 
pierwsze słowa dobrej nowiny, przekazanej przez Mateusza: „Rodowód Jezusa Chrystusa, syna 
Dawida,  syna  Abrahama”  (Mt  1,1),  wskazują  na  Jezusa,  który  jest  dziedzicem  obietnic  zapo-
wiedzianych Dawidowi i żywo obecnych w judaizmie, a także spadkobiercą obietnic skierowa-
nych do Abrahama, przynosząc błogosławieństwo wszystkim ludom ziemi. Spojrzenie ewange-
listy  Mateusza na dwóch  wielkich przodków  Jezusa  Chrystusa,  Abrahama  i  Dawida,  jest  zna-
kiem  realizacji  opatrznościowego  planu  Boga,  który  nieustannie  prowadzi  swoje  dzieło  stwo-
rzenia w historii zbawienia. 

 

Ks. Piotr Łabuda 

„Dopełnienie” rodowodu Chrystusa (Flp 2,6-11) 

Być  może  nieco  intrygującym  może  wydawać  się  tytuł  naszego  dzisiejszego  spotkania.  Czy 
można bowiem mówić, że dostojny rodowód Mistrza z Nazaretu, wprowadzający nas w Ewan-
gelię  wg.  św.  Mateusza  zawiera  braki?  Oczywiście  rodowód  Ewangelii  Mateusza  stanowi 
przemyślaną i kompletną całość. Jednak mimo tego sądzę, że warto otworzyć Pismo Święte na 
Liście do Filipian (Flp 2,6-11) 

„On  (Jezus  Chrystus),  istniejąc  w  postaci  Bożej,  nie  skorzystał  ze  sposobności,  aby  na  równi 
być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do 

background image

 

}

 

 

 

ludzi.  A  w  zewnętrznym  przejawie,  uznany  za  człowieka,  uniżył  samego  siebie,  stawszy  się 
posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyż-
szył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot 
niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PA-
NEM – ku chwale Boga Ojca” 

Można powiedzieć, że odczytany tekst z Listu do Filipian jest jednym z najwspanialszych i naj-
bardziej dostojnych tekstów, jakie Paweł napisał o Jezusie Chrystusie. Zawarta jest w nim ulu-
biona myśl Apostoła, którą odnajdujemy również i w innych pismach Pawła: Jezus chociaż był 
bogaty, stał się dla nas ubogi (zob. np. 2 Kor 8,9)

1

. Mimo jednak tego, że także w innych tek-

stach myśl ta występuje, to jednak w piśmie do wspólnoty w Filippi została ona przedstawiona 
jakby  w  szczególnym  i  pełniejszym  blasku.  Pisząc  o  różnych  wymaganiach  Paweł  wskazuje 
najpiękniejszy przykład – osobę Jezusa Chrystusa. Ukazując Jego osobę pokazuje niejako „ro-
dowód Chrystusa”. 

Aby jak najpełniej zrozumieć – poznać głębię myśli Pawła, zawartą w odczytanym przesłaniu, 
niezbędnym  jest  sięgnięcie  do  pewnych  terminów  i  zwrotów  greckich.  Pamiętajmy,  że  listy 
Pawła zostały napisane właśnie w języku greckim. Stąd też niezbędnym będzie zapoznanie się 
przynajmniej z wybranymi wyrażeniami i ich pełnym znaczeniem. W przekładzie bowiem ter-
min  grecki  –  siłą  rzeczy  –  tłumaczone  są  przez  najbardziej  odpowiedni  wyraz.  Tymczasem 
okazuje  się  często,  że  aby  dobrze  zrozumieć  znaczenie  myśli  autora,  trzeba  użyć  kilku  wyra-
zów, nieraz właściwym staje się tłumaczenie opisowe, a i to nie zawsze jest w stanie oddać całą 
głębie terminu greckiego.  

Być  może  pisząc  List  do  Filipian  Paweł  znajduje  się  w  więzieniu  w  Efezie.  Mamy  54  rok

2

Apostoł znajduje się w niezwykle trudnej sytuacji. Jego przeciwnicy głoszą nieszczerze Chry-
stusa,  chcąc  przez  to  zadać  Apostołowi  ból  (Flp  1,15-17).  W  związku  z  tym  Paweł  dokłada 
wszelkich starań, aby przedstawić prawdę o osobie Jezusa Chrystus. Prezentując Mistrza z Na-
zaretu,  Paweł  przedstawia  Go  jako  wzór  pokory.  Podkreślając  zaś  pokorę,  ukazuje  dwie,  klu-
czowe dla wierzących kwestię: człowieczeństwo i boskość Jezusa Chrystusa. Zechciejmy zatem 
wers po wersecie dokładnie przeczytać hymn chrystologiczny z Listu do Filipian. 

Paweł pisze: „Chrystus egzystując w postaci Bożej”. Apostoł podkreśla istotę i niezmienną bo-
skość Chrystusa. Chrystus „hyparchein” (gr.) – to znaczy Chrystus istniejąc, Chrystus egzystu-
jąc,  będąc.  Powyższy  zwrot  w  czasach  Apostoła  był  dość  nietypowy.  Opisuje  on  czym  czło-
wiek jest w swojej istocie, co się w nim nie zmienia, co posiada w niepowtarzalny i niepozby-
walny sposób. Wyraża wrodzoną i niezmienną cechę, która zawsze jest taka sama.  Zatem Pa-
weł  rozpoczyna  przedstawienie  osoby  Chrystusa  od  stwierdzenia,  że  Jezus  jest  w  swej  nie-
zmiennej i nie podlegającej żadnym zmianom istocie, Bogiem. 

Dalej Apostoł stwierdza: „Jezus był w postaci Bożej”. Warto pamiętać, że istnieją dwa greckie 
słowa na oznaczenie postaci: morfe i schema. Nie oznaczają one jednak dokładnie tego samego. 
O ile bowiem schema określa postać zewnętrzną – rzeczywistość podlegającą zmianom, to ter-
min morfe opisuje niezmienną i istotną postać czegoś. O ile zatem każdy z nas rozwija się, doj-

                                              

1

 Szerszą analizę tego hymnu Pawłowego zob. A. Paciorek, Paweł Apostoł – Pisma, cz. I, Tarnów 1995, s. 172-177; A. Barclay, List 

do Filipian, Poznań 2002, s. 30-36. 

2

 Na temat datacji i kolokacji Listu do Filipian zob. A. Rakocy, Paweł Apostoł. Chronologia życia i pism, Częstochowa 2003, s. 182-

203. 

background image

 

}

 

 

 

rzewa, uczy – ta postać nazywana jest mianem schema, to już fakt iż jestem człowiekiem – ta 
niezmienna cecha (postać), przez greków określana była mianem morfe. Róże, tulipany, gerbe-
ry, pierwiosnki mają zawsze jedną morfę – są kwiatami. Ale ich zewnętrzna postać, czyli sche-
ma
,  różni  się.  Morfe  nigdy  się  nie  zmienia,  zaś  schema  jest  różna.  Mówiąc  o  Jezusie  Paweł 
używa słowa morfe. Znaczy to tyle, że Jezus jest niezmiennie w postaci Bożej. Bycie Bogiem 
należy do Jego niezmiennej i niezbywalnej istoty. Jego zewnętrzna postać (schema) zmieniała 
się – wiemy, że Jezus był dzieckiem, potem młodzieńcem, wreszcie dorosłym mężczyzną. Jed-
nak zawsze pozostaje On w swej istocie i postaci Bogiem. 

Będąc  Bogiem  Jezus,  nie  skorzystał  ze  sposobności,  aby  być  na  równi  z  Bogiem.  Brzmienie 
dosłowne  tekstu  greckiego  podkreśla,  że  Jezus  nie  uzurpował  sobie  prawa,  by  być  Bogiem.  I 
rzeczywiście, Jezus nie potrzebował uzurpować sobie, by być jak Bóg – bo On był Bogiem. Jak 
piszą komentatorzy, nie potrzebował sięgać po równość z Bogiem, ponieważ ją miał. Była Je-
go, a więc nie istniała potrzeba porywania się na nią. Co więcej, Mistrz z Nazaretu nie skorzy-
stał ze sposobności by być na równi z Bogiem. Z własnej woli „wyrzekł się jej – odłożył ją” dla 
dobra człowieka. Jezus przychodząc na ziemię, nie zechciał zachować swego boskiego majesta-
tu ale przeciwnie, to co było rzeczywistą Jego własnością odsunął, odłożył na bok, przyjąwszy 
postać sługi

3

Był Bogiem, i będąc Nim ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi. Grecki termin keno-
un
  oznacza  dosłownie  opróżnił  się,  wyzbył  się  Określenie  to  może  dotyczyć  wyjmowania 
przedmiotów  z  pojemnika,  dopóki  nie  stanie  się  pusty.  Może  określać  wylewanie  wody  ze 
zbiornika, aż nic w nim nie zostanie. Aby wyjaśnić tajemnicę Wcielenia, św. Paweł używa bar-
dzo  obrazowego  słowa.  Jezus  z  własnej  woli,  bez  przymusu,  porzucił  radość,  pokój  i  chwałę 
boskości,  aby  stać  się  człowiekiem.  Samego  siebie  opróżnił  ze  swej  boskości,  aby  przyjąć  na 
swe barki brzemię człowieczeństwa.  

Jakże  to  niezwykłe,  że  prawdziwy  Bóg,  z  własnej  woli  i  własnego  postanowienia,  przeżywał 
głód, niepokój i gorycz łez. Ten, który był bogaty, stał się dla nas ubogi. 

Dalej Paweł stwierdza, że Jezus przyjął postać sługi. Ponownie Paweł określa Jezusem greckim 
terminem morfe. A zatem Jezus niezmiennie jest sługą. Paweł podkreśla, że przyjęcie przez Je-
zusa  postaci  ludzkiej  nie  było  udawaniem  czy  pozorem,  ale  rzeczywistością.  Jezus  był  praw-
dziwym i autentycznym człowiekiem. Nie tak, jak greccy bogowie, którzy raz stawali się ludź-
mi  a  innym  razem  przyjmowali  boskie  przywileje.  Jezus  stał  się  człowiekiem  realnie  i  praw-
dziwie. Podjął ludzki los. 

 „Stał się podobny ludziom i w zewnętrznym przejawie, został uznany za człowieka”. Przyjęcie 
postaci  sługi  łączy  się  z  przyjęciem  człowieczeństwa.  Jezus,  będąc  w  swojej  istocie  Bogiem, 
stał się także prawdziwym człowiekiem. Owo stanie, Paweł określa czasownikiem, który wska-
zuje  na  pewną  czasowość  i  zmienność.  Dlatego  Paweł  napisze,  że  Jezus  stał  się  podobny  lu-
dziom. Warto zwrócić uwagę, że pisząc o uznaniu za człowieka, Apostoł używa wspomnianego 
przez  nas  terminu  schema  –  a  zatem  terminu  podkreślającego  zmienność  i  nietrwałość.  Jezus 
pojawił się w postaci sługi, jako prawdziwy człowiek, który się zmienia – zawsze jednak pozo-
staje  prawdziwym  człowiekiem.  Powróciwszy  jednak  do  chwały  nieba  –  można  powiedzieć, 
wraca do swej boskości, będąc prawdziwym człowiekiem. 

                                              

3

 Zob. A. Paciorek, Paweł Apostoł, s. 173. 

background image

 

}

 

 

 

Wiersze 6-8 tworzą bardzo krótki fragment, jednak w sposób bardzo dokładny i pełny ukazują 
rzeczywistość boskości i człowieczeństwa Chrystusa i tak jaskrawo przedstawiającego niewy-
obrażalną  ofiarę  Chrystusa,  który  odrzucił  swą  boskość  i  przyjął  postać  człowieka.  Jest  to  ta-
jemnica  wielkiej  miłości.  Nie  potrafimy  jej  w  pełni  pojąć,  chociaż  możemy  ją  doświadczać  i 
wielbić. 

Pisząc pismo do wspólnoty w Filippi Paweł pragnął wyjaśnić i przekonać Filipian, by nie pro-
wadzili życia, w którym panują niezgoda, rozkład i ambicja. Stąd też Paweł mówi o Jezusie, iż 
uniżył samego siebie i stał się posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej. Wielkimi ce-
chami  charakterystycznymi  życia  Jezusa  były  Jego  poniżenie,  posłuszeństwo  i  ofiara  samego 
siebie.  Jezus  nie  pragnął  dominować,  ale  służyć.  Nie  pragnął  realizacji  siebie  –  swej  własnej 
drogi,  ale  drogi  Bożej.  Nie  chciał  siebie  wywyższać,  ale  porzucić  własną  chwałę  dla  dobra 
człowieka. 

Jeżeli poniżenie, posłuszeństwo i wyparcie się siebie były najlepszymi wartościami życia Jezu-
sa Chrystusa, zatem muszą być one także znamionami chrześcijanina, który powinien być zaw-
sze podobny do swego Pana. Chrześcijańska wielkość, a także chrześcijańska wspólnota zależą 
od wyrzeczenia się siebie, a są niweczone przez wywyższanie się. Samolubstwo, egoizm, nisz-
czą nasze podobieństwo do Chrystusa i naszą wspólnotę z bliźnimi. 

Samowyrzeczenie się Jezusa Chrystusa przyniosło Mu wielką chwałę. Pewnego dnia, wcześniej 
czy później, wszystkie żyjące stworzenia na niebie i na ziemi będą Go wielbić. Trzeba jednak 
wyraźnie stwierdzić, skąd ta cześć pochodzi. Ma ona swe źródło w miłości. Jezus zdobył ludz-
kie serca nie atakowaniem ich siłą, ale przez ukazanie miłości, ofiary i samowyrzeczenia się, co 
musiało  poruszyć  każdym  człowiekiem.  Na  widok  postaci,  która  odrzuciła  własną  chwałę  dla 
dobra ludzi, która tych ludzi kochała aż do śmierci na krzyżu, ludzki opór ulega złamaniu. To 
nie  moc  Chrystusa  zniewala  człowieka,  ale  Jego  zadziwiająca  miłość  każe  nam  klękać  przed 
Nim. Takie uwielbienie nie opiera się na strachu, lecz na miłości. 

Dalej Paweł pisze, że w konsekwencji ofiarnej miłości Chrystusa i Jego samozaparcia się, Bóg 
dał Mu imię, które jest ponad wszelkie imię.  

W Biblii często widzimy, że ktoś otrzymuje imię, czy też imię jakiegoś bohatera jest zmieniane. 
Nowe imię jest znakiem nowego etapu życia. Jakie zatem jest to nowe imię, dane Chrystusowi? 
W tekście przesłania do Filipian Jezus zostaje nazwany imieniem Pan.  

Imię Pan początkowo oznaczało właściciela lub mistrza i jako takie było tytułem honorowym. 
Z czasem stało się oficjalnym tytułem cesarzy rzymskich. Cezara nazywano po grecku kyrios, a 
po łacinie dominus czyli władca i pan. Tytuł pan odnosił się też do pogańskich bogów. Każdy z 
nich posiadał tytuł kyrios, przydawany do imienia. Kyrios było także greckim odpowiednikiem 
hebrajskiego słowa Jahwe w greckim przekładzie Pisma Świętego. Zatem gdy Jezus został na-
zwany kyrios – Pan, oznaczało to, że był Mistrzem i Właścicielem całego życia, że był Królem 
Królów  i  Panem  Cesarzy.  Panem  w  tym  sensie,  w  jakim  pogańscy  bogowie  i  nieme  bałwany 
nigdy być nie mogły. Jest to imię ponad wszystkie inne imiona. Oznacza godność przewyższa-
jącą  wszelką  inną  (por.  Hbr  1,4).  Jezus  jest  Bogiem.  Nowe  imię  Jezusa,  imię  którym  do  dziś 
nazywa Go cały świat brzmi: PAN. 

background image

 

}

 

 

 

Stało się zaś to wszystko, aby na imię Jezus zgięło się każde kolano i aby wszystki język wy-
znał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca. Zamysłem Boga jest nadejście dnia, 
w którym każdy język będzie wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem. Te cztery wyrazy for-
mułowały wyznanie wiary pierwotnego Kościoła. Być chrześcijaninem to znaczy wyznawać, że 
Jezus Chrystus jest Panem (zob. Rz 10,9). 

Jezus  jest  zatem  prawdziwym  Bogiem  i  prawdziwym  człowiekiem.  Jest  tym,  który  uniżył  sa-
mego siebie przyjąwszy postać sługi i stał się posłusznym aż do śmierci krzyżowej. Prawdziwy 
Bóg i prawdziwy człowiek. Takim właśnie jest potomek Abrahma i Dawida. 

 

Pytanie: Co świadczy o wyjątkowym miejscu Abrahama i Dawida w historii Izraela?